<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;A0YGQHY5cCp7ImA9WhRaE0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414</id><updated>2012-02-16T11:45:21.828+01:00</updated><category term="Żydzi" /><category term="Przekrój" /><category term="Życie" /><category term="Maroko" /><category term="Peter Jackson" /><category term="Komunikatory internetowe" /><category term="Rodzina" /><category term="Film" /><category term="Płcie" /><category term="Nieśmiertelność" /><category term="Kosmos" /><category term="Biologia" /><category term="Choroby" /><category term="Hichcock" /><category term="Bóg" /><category term="Anime" /><category term="Hormony" /><category term="Seksizm" /><category term="Seks" /><category term="Dead Space" /><category term="Homoseksualizm" /><category term="Menopauza" /><category term="Kinematograf" /><category term="Ewolucja" /><category term="Facebook" /><category term="Związki" /><category term="Internet" /><category term="Śpiewak JAzzbandu" /><category term="Kulki dopochwowe" /><category term="Dziadkowie" /><category term="Choroby psychiczne" /><category term="Stanisław Lem" /><category term="Znachor" /><category term="Ghost In The Shell" /><category term="Casablanca Humphrey Bogart" /><category term="Scientific American" /><category term="Nauka" /><category term="Przyjaźń" /><category term="Horror" /><category term="YouTube" /><category term="Pornografia" /><category term="Wojna" /><category term="Filozofia" /><category term="CMA" /><category term="Ciekawostki" /><category term="Szczur" /><category term="Ogłoszenie" /><category term="Keanu Reeves" /><category term="VHS" /><category term="KFC" /><category term="Antykoncepcja" /><category term="Torrent" /><category term="1927" /><category term="Mężczyźni" /><category term="Recenzja" /><category term="Horacy" /><category term="Artykuł" /><category term="Miłość" /><category term="Dzieci" /><category term="Krzesło" /><category term="FringeStudios" /><category term="Kobiety" /><category term="Kościół" /><category term="Blog" /><category term="Gry" /><category term="POLITYKA" /><title>Blog Adriana Grzemskiego</title><subtitle type="html" /><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>32</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/AdrianGrzemski" /><feedburner:info uri="adriangrzemski" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><feedburner:emailServiceId>AdrianGrzemski</feedburner:emailServiceId><feedburner:feedburnerHostname>http://feedburner.google.com</feedburner:feedburnerHostname><entry gd:etag="W/&quot;DkEHQ3c6eSp7ImA9WhRaEE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-6515240717592545434</id><published>2011-08-27T18:17:00.000+02:00</published><updated>2012-02-12T09:17:12.911+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-12T09:17:12.911+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Przekrój" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Nauka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mężczyźni" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Choroby" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Płcie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="POLITYKA" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Homoseksualizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Internet" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kościół" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><title>Co się kryje w naszych szafach? - część II</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nw6Z6W1vJXs/TlkXdmVXaZI/AAAAAAAAAK8/K4hnzKWmWis/s1600/geje_d.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://2.bp.blogspot.com/-nw6Z6W1vJXs/TlkXdmVXaZI/AAAAAAAAAK8/K4hnzKWmWis/s320/geje_d.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Zastanawialiście się kiedyś jak zareagujecie, jeżeli kiedyś przyjdzie do Was wasze dziecko i oznajmi, że jest gejem czy lesbijką? Jeżeli nie wiecie jak byście postąpili, to się nie martwcie. Większość rodziców nie bierze takiej możliwości pod uwagę wychowując dziecko. Tydzień temu przedstawiłem kilka teorii na temat tego skąd może brać się homoseksualizm. Jednak dlaczego ten temat wzbudza tak wiele kontrowersji? Co takiego jest w związku między osobnikami tej samej płci, że wielu ludzi to obrzydza i najchętniej wprowadziliby kary za związki homoseksualne? Rozmyślając na temat genezy homofobii doszedłem do wniosku, że przyczyn takiego nastawienia społeczeństwa do kwestii homoseksualizmu jest naprawdę całe mnóstwo. Jednak, która z nich jest najważniejsza? Czy należy pozbyć się tych uprzedzeń czy je starannie pielęgnować i pogłębiać? Czy za obecny stosunek osób o innej orientacji odpowiadają „heterycy” czy wina leży także po stronie „homosiów”? Na te i wiele innych pytań postaram się odpowiedzieć w tym artykule. Serdecznie zapraszam!&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Długo zastanawiałem się nad tym jaka jest główna przyczyna wrogości wobec gejów i lesbijek. Po długich rozważaniach sądzę, że w końcu mi się to udało. Zastanówcie się nad tym jakie jest najważniejsze zadanie jakie stoi przed człowiekiem, czy przed każdą inną żyjąca istotą? &lt;b&gt;Jak to już zauważył Zygmunt Freud, głównym celem naszej egzystencji jest seks, chęć zachowania gatunku i przekazania naszych cech potomstwu.&lt;/b&gt; Jest to naturalny popęd, więc nie ma się czego wstydzić. Problemy zaczynają się kiedy nie możemy wypełnić tego najważniejszego zadania. Od wieków takie osoby uważane były za przeklęte, nikt nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Sądzono, że to kara za grzechy, albo sprawka złego demona. Na szczęście współczesna medycyna często jest w  stanie pomóc takim ludziom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorzej z tymi, którzy nie chcą mieć potomstwa. Ci niech lepiej od razu zabarykadują się w domu, żeby wściekły tłum ich nie rozszarpał. Taki człowiek od razu otrzymuje etykietę „dziwaka”. Przecież każdy „normalny” człowiek chce mieć dzieci. Jednak dzisiejszy świat oferuje wiele innych, atrakcyjnych alternatyw. Dostępnych jest tyle ścieżek kariery, rozrywek, że coraz więcej młodych ludzi późno decyduje się na założenie rodziny, albo w ogóle z tego rezygnuje. Społeczeństwo zaczyna się do tego przyzwyczajać. „Ważne, żeby ślub był, na dzieci zawsze przyjdzie pora” - głosi stare, ludowe porzekadło. Związek między kobietą i mężczyzną, którego celem jest poczęcie i wychowanie potomstwa chroniony jest w wielu kulturach na Ziemi. &lt;b&gt;Kiedyś ludzie musieli walczyć o przetrwanie, przeciętny człowiek, nie żył dłużej niż 40 lat, więc założenie rodziny było bardzo wydajnym i rozsądnym sposobem na zapewnienie ochrony dzieciom.&lt;/b&gt; Musimy pamiętać, że przeciętna kobieta zachodziła kilka razy częściej w ciążę niż kobieta XXI wieku. Oczywiście mówię o początkach cywilizacji, gdy Homo Sapiens nie był dominującym gatunkiem na planecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasz naturalny popęd stał się wykładnikiem zdrowego człowieka. Na przykład, każdy prawdziwy mężczyzna powinien w swoim życiu zbudować dom, posadzić drzewo, ale przede wszystkim spłodzić syna, aby linia jego rodu nie wygasła (ostatnio do tego zestawu doszedł także demotywator na głównej...). &lt;b&gt;Trudno się dziwić, że ludzie nieprzychylnie patrzą na związek dwóch kobiet czy mężczyzn.&lt;/b&gt; W naturalnych warunkach z takiego połączenia nie będzie dziecka. Ktoś może powiedzieć, że przecież są ludzie, którzy są ze sobą pomimo że jedna ze stron jest bezpłodna. Jednak w takiej sytuacji rodzina drugiej strony często naciska, aby ich dziecko rozstało się z taką osobą i założyło rodzinę z kimś „żyznym”, albo żeby taka para spróbowała adopcji. Niestety, na razie ta druga opcja nie wchodzi w grę u par homoseksualnych, w Polsce oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak nie tylko brak możliwości poczęcia potomstwa jest przyczyną opinii, jakoby związki homoseksualne były czymś chorym. &lt;b&gt;Społeczeństwo często brzydzi się myśląc o stosunku pomiędzy osobnikami tej samej płci.&lt;/b&gt; Co ciekawe, zazwyczaj dotyczy to par, których płeć jest identyczna z naszą. Doskonale zilustrował to poseł Węgrzyn:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/f-qYrWDqMsY/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/f-qYrWDqMsY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;
&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;
&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/f-qYrWDqMsY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Trudno się panu posłowi dziwić, w końcu jest tylko mężczyzną (chociaż jako poseł powinien zachować godność swojego stanowiska). Nie jeden facet marzyłby o tym, aby któregoś dnia wejść do domu, zobaczyć dwie seksowne kobiety uprawiające seks, które zapraszają go do wspólnej zabawy. Hmm, ciekawe czy kobiety też mają podobne fantazje...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do tematu. Bardzo często osoby o typowej orientacji seksualnej głoszą opinię, jakoby homoseksualiści nie używali swoich narządów zgodnie z ich przeznaczeniem. &lt;b&gt;„To wbrew naturze” stało się bardzo popularnym argumentem ostatnimi czasy, ukazując jak głęboko sięga hipokryzja naszego społeczeństwa.&lt;/b&gt; Jak człowiekowi XXI wieku, z komórką w kieszeni, przeszczepionymi narządami, jeżdżącemu samochodem, wskrzeszającemu martwe psy, latającemu w kosmos, może przyjść do głowy użycie argumentu „to wbrew naturze”. Dla mnie jest to po prostu niepojętne. Każdemu kto by go użył zdjąłbym ubranie, odebrał kluczyki od samochodu, telefon i wypuścił do lasu, aby mógł poczuć jak to jest nie robi niczego „wbrew naturze”. A o to filmik obrazujący udaną próbę igrania z siła, którą próbujemy zwyciężyć od setek tysięcy lat – ze śmiercią:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, że aby społeczeństwo funkcjonowało prawidłowo musi opierać się na zdrowych zasadach, mających swoje podwaliny w prawach natury, ale nie zaprzeczajmy samym sobie. Co więcej, argument tego typu odnośnie homoseksualizmu jest bezzasadny, ponieważ to nie człowiek  go wymyślił. Z jakiegoś powodu występuje on w naturze u bardzo wielu gatunków. Pewną teorię na ten temat przedstawiłem w poprzednim artykule, analizując doświadczenie uczonych z Padwy, we Włoszech. &lt;b&gt;Oczywiście można powiedzieć, że w wielu kwestiach różnimy się od zwierząt, jednak nie można zapomnieć, że się od nich wywodzimy i pewne mechanizmy zachodzące w naszych organizmach, także w psychice, dzielimy z naszymi zwierzęcymi przodkami. &lt;/b&gt;Człowiek powinien okazać trochę pokory i nie walczyć ze wszystkimi przejawami swojej zwierzęcej natury. Zrozummy wreszcie, że nie jesteśmy panami tego świata. Wystarczy jedna wichura, powódź, wybuch wulkanu i już nas nie ma. Ludzkość nie ma prawa osądzać czy coś jest „wbrew naturze” czy nie, ponieważ nie zna wszystkich praw nią rządzących. Jak je poznamy to wtedy będziemy mogli wydawać osądy. Na razie jesteśmy niezbyt rozgarnięci w tych sprawach i zapewne długo jeszcze nie będziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejną prawdopodobną przyczyną jest strach przed konkurencją. Objawia się to szczególnie u mężczyzn, którzy boją się, że lesbijki zabiorą im potencjalne kandydatki na żony. Ten strach bierze się głównie z faktu braku dokładnych statystyk. Jeżeli robicie zakupy w sklepach na pewno zauważyliście, że wszystkie gazety erotyczne są zawsze ułożone na wyższych półkach, aby dzieci nie miały do nich łatwego dostępu (chociaż one i tak wolą kolorowe gazetki z upominkami). &lt;b&gt;Jakże się zdziwiłem, kiedy parę tygodni temu zauważyłem dwie rysunkowe, całujące się kobiety na okładce magazynu, wśród „normalnych” tygodników.&lt;/b&gt; Jako, że jestem mężczyzną zainteresowałem się tym i dokładniej przyjrzałem się wspomnianej gazecie. Okazało się, że jest to okładka tygodnika „Przekrój”, a okładka odnosi się do artykułu o seksualnym życiu polek. Mając już wtedy w planach napisanie tego artykułu kupiłem tę gazetę. Napis na okładce głosił „2 miliony polek kocha inaczej”. Szczerze  wstrząsnęła mną tak wysoka liczba lesbijek w Polsce. W takim przypadku mężczyźni rzeczywiście mieliby powody do obaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wnikliwej lekturze artykułu okazało się, że była to jedynie próba zaciekawienia potencjalnego nabywcy. Tytułowy tekst opisywał wyniki i wnioski wyciągnięte z pewnej ankiety, którą przeprowadzono na pewnej grupie kobiet (niestety moje wydanie tego tygodnika uległo zniszczeniu, więc nie posiadam wiedzy na temat liczby osób ankietowanych, jednak inne szczegóły pamiętam doskonale ;)) w różnym wieku. &lt;b&gt;Z badań wynikało, że jedna na dziesięć uczestniczek przyznała się do kontaktu fizycznego z przedstawicielką tej samej płci.&lt;/b&gt; Stąd pochodzi ta ogromna liczba dwóch milionów kobiet, rzekomo, posiadających odmienne preferencje seksualne. Sam autor artykułu dodaje, że dla większości z tych kobiet taki kontakt był tylko eksperymentem, próbą dowiedzenia się, jak to jest z kobietą. Na pytanie „czy na stałe wiążesz się z kobietami?”, twierdząco odpowiedziała tylko 1 ankietowana na 100. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle zrobiono z igły widły i tanią sensację. W tym miejscu powinno znaleźć się małe wyjaśnienie. Trzeba zauważyć różnicę między osobą, która na stałe wiąże się z osoba tej samej płci, a kimś kto robi to tylko z czystej ciekawości, bądź dla zaspokojenia popędu seksualnego. W pierwszym przypadku sytuacja ta spowodowana jest szukaniem odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?”. &lt;b&gt;Wielu ludzi nie ma tak silnego przeświadczenia o własnej orientacji seksualnej, dlatego próbują tworzyć związki z partnerem tej samej płci.&lt;/b&gt; Takie zachowanie nie powinno nikogo dziwić, w jakiś sposób trzeba się przekonać o własnych preferencjach jeżeli nie ma się co do nich stuprocentowej pewności. Często ludzie z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak choćby nerwica, maja problem ze zdefiniowaniem własnej tożsamości seksualnej, a społeczeństwo im w tym nie pomaga lansując swój stereotyp zdrowego, heteroseksualnego człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak czy odpowiedzialnością za powstawanie zjawiska homofobii obarczyć tylko heteroseksualnych członków naszej społeczności? Pewnie każdy homoseksualista bardzo by chciał zrzucić całą winę za swoja sytuację na „normalnych” ludzi, ale część winy za swój los ponoszą sami poszkodowani. Największym ich grzechem jest organizowanie tych przeklętych „Parad równości”. &lt;b&gt;Tego typu demonstracje są skuteczne jeżeli dotyczą spraw, które łączą społeczeństwo. &lt;/b&gt;Tak jak protesty za czasów PRL, czy też aktualne demonstracje w Hiszpanii, Izraelu czy Grecji. Kiedy homoseksualiści organizują tego typu przemarsze głównymi ulicami miasta niczego nie zmieniają na lepsze, wręcz przeciwnie. W tym momencie społeczeństwo, w sprawie homoseksualistów, podzielone jest na trzy grupy: &lt;br /&gt;
ludzi, którzy są za nadaniem wszelkich swobód takim osobom&lt;br /&gt;
ludzi, którzy najchętniej poddali takich ludzi przymusowemu leczeniu&lt;br /&gt;
oraz osoby, które nie są zbyt zdecydowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Parada równości na żadną z tych grup nie podziała jakoś znacząco. Zwolennicy ruchu homoseksualistów nadal będą walczyć o ich prawa, albo przynajmniej popierać ich w dążeniu do realizacji swoich postulatów. Homofobi znienawidzą ich jeszcze bardziej, dostrzegą wielkie zagrożenie dla społeczeństwa itp. &lt;b&gt;A co z osobami, które nie mają wyrobionej własnej opinii?&lt;/b&gt; One są w potrzasku. Oglądając telewizję widzą tłum rozwścieczonych ludzi upominających się o swoje prawa. Pomyślą sobie: „Biedni ludzie, musi być im ciężko”. Jednak po przełączeniu kanału słyszą już inny głos, słyszą darcie się polityków, celebrytów, „specjalistów” głoszących jak to homoseksualiści chcą zniszczyć nasze społeczeństwo, żeby nie rodziło dzieci, aby nasza cywilizacja upadła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Współczuję ludziom, którzy w takiej sytuacji nie mają swojego zdania na ten temat. No bo, kto w tej wrzawie ma racje? Ten kto głośniej krzyczy? Na takie parady wychodzą zwykle tysiące homoseksualistów. Zwykłego człowieka widzącego taką chmarę wrzeszczących ludzi przenika strach. Zwykłemu zjadaczowi chleba z trudem przychodzi wyobrażenie sobie wielkich liczb. Kiedy widzi ulice pełne „innych” myśli, że to wielka siła, która chce przejąć władzę. &lt;b&gt;Prawda jest taka, że liczba homoseksualistów jest niezmienna od setek lat i wyniki badań „opublikowanych” w „Przekroju” ją oddają.&lt;/b&gt; Uważa się, że ilość „prawdziwych” homoseksualistów, takich, którzy rzeczywiście czują pociąg do tej samej płci, a nie robią tego, bo jest taka moda czy z innych błahych i przyziemnych powodów, waha się między jednym a dwoma procentami. Jeżeliby przyjąć, że w Polsce żyje 39 milionów ludzi i „homosiów” jest aż 2% to wyjdzie nam liczba 780 tysięcy. W porównaniu z prawie 40 milionami to nie dużo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak co z tego, jeżeli ludzie nadal nic nie wiedzą o zjawisku homoseksualizmu. Jedni krzyczą, że to normalne, drudzy nie. Wygrywa głośniejszy i tyle. Dopiero niedawno zaczyna dochodzić do tego całego ruchu lesbijek i gejów, że przekonań dorosłych ludzi nie jest tak łatwo zmienić. Edukację trzeba zacząć już od młodych lat, kiedy umysł jest chłonny i nie utwardzony przez żadne opinie czy dogmaty. &lt;b&gt;Żadne dziecko nie jest rasistą, antysemitą, homofobem dopóki nie spotka się z takim zachowaniem i nie uzna go za „normalne” i dopuszczalne.&lt;/b&gt; Dziecko chce zespolić się ze społeczeństwem, uczy się naśladując innych ludzi. Cechy charakteru ukształtują geny, ale światopogląd – ludzie. A obraz geja jako niezrównoważonego psychicznie zboczeńca powstaje poprzez niewiedzę i strach przed nieznanym. Dokładnie tak samo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A teraz nieco z innej beczki, jaki obraz homoseksualistów propagują ludzie wyglądający tak:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-khKxHBMnhY0/TlkX9j_emmI/AAAAAAAAALA/9Xg-nkIuoj0/s1600/788_Francuzki_gej.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-khKxHBMnhY0/TlkX9j_emmI/AAAAAAAAALA/9Xg-nkIuoj0/s400/788_Francuzki_gej.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Ja uważam siebie za osobę pokojowo nastawioną, liberalną, tolerancyjną, ale na taki widok ciśnie mi się tylko słowo „pedał”. Co to ma wspólnego z jego orientacją seksualną? &lt;b&gt;Nie dziwota, że społeczeństwo uważa takich ludzi za „nienormalnych”, bo w głowach mają widok takich właśnie osób. &lt;/b&gt;Jeżeli jest ktoś transseksualistą i dobrze się z tym czuje to jego sprawa. Praktycznie nie rani tym nikogo, ale nie musi się z tym obnosić. Takie zachowanie tylko prowokuje ludzi do gniewu i nienawiści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do tego homoseksualiści robią zbyt dużo szumu wokół siebie, pragną rewolucji, a nie ewolucji. Wydarzenia z Francji, Rosji powinny nauczyć już wszystkich, że świata nie zmieni się na lepsze nagłym zrywem. Tutaj potrzebne są powolne, łagodne zmiany. &lt;b&gt;Trzeba zacząć od środowisk wiejskich, gdzie jedynym źródłem opinii jest Kościół, który jest negatywnie nastawiony do osób o odmiennej orientacji.&lt;/b&gt; Dobrym przykładem może być tutaj sytuacja w jednej z Kaszubskich wsi, w Leśniewie, gdzie sołtysem został gej. Mieszkańcom nie przeszkadza jego orientacja seksualna, ponieważ ma ambitne plany wobec wsi i prężnie działa na jej rzecz. I tak powinno to wyglądać. Homoseksualiści powinni starać się być częścią społeczeństwa. Sami muszą przejść do porządku dziennego ze swoją orientacją i nie ogłaszać wszem i wobec z kim wolą iść do łóżka. Orientacja to prywatna sprawa każdego człowieka i niech tym pozostanie. O prawa trzeba walczyć spokojnie i mądrze, ponieważ taka strategia daje gwarancję, że uzyskane tą drogą przywileje będą miały solidny fundament.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od zawsze lubiłem literaturę Science-Fiction. Fascynowały mnie piękne wizje przyszłości, gdzie wszyscy ludzie żyją w pokoju i harmonii, nigdzie nie ma dyskryminacji i każdy może być szczęśliwy. Media, naukowcy ogłosili, że wiek XXI będzie czasem wielkich przemian i postępu. Nie będzie głodu, chorób, dyskryminacji. Pierwsza dekada tego stulecia już za nami, co dotychczas osiągnęliśmy? Nadal nie mamy łatwo dostępnych pojazdów latających, androidy nie sprzątają, ani nie gotują dla nas (chyba, że na pokazach w Japonii), gospodarka światowa jest w rozsypce, projekt multikulturowego społeczeństwa zaczyna powoli upadać. Krótko mówiąc nie idzie Nam najlepiej, a perspektywy nie są zbyt optymistyczne. Moim zdaniem jedynym, rozsądnym rozwiązaniem jest dialog, oparty o sprawdzone i wiarygodne informacje na temat innych kultur, ale chociaż jesteśmy, hipotetycznie, jedynym gatunkiem,&amp;nbsp;który&amp;nbsp;posiadł&amp;nbsp;umiejętność&amp;nbsp;komunikacji werbalnej, to od niepamiętnych czasów jako jedyne stworzenia na Ziemi mieliśmy problem z dogadaniem się z innymi przedstawicielami naszej społeczności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-6515240717592545434?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/USNHHZwf5fI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/6515240717592545434/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/08/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-ii.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6515240717592545434?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6515240717592545434?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/USNHHZwf5fI/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-ii.html" title="Co się kryje w naszych szafach? - część II" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-nw6Z6W1vJXs/TlkXdmVXaZI/AAAAAAAAAK8/K4hnzKWmWis/s72-c/geje_d.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/08/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-ii.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkMESHk7eCp7ImA9WhdQGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-2108882011681555460</id><published>2011-08-20T12:00:00.013+02:00</published><updated>2011-08-20T12:00:09.700+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-08-20T12:00:09.700+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="CMA" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hormony" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Nauka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mężczyźni" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Choroby psychiczne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Choroby" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Płcie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Homoseksualizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kościół" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><title>Co się kryje w naszych szafach? - część I</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JkcAyceYjBs/Tk9iaNxkOdI/AAAAAAAAAK4/QzxC72uHdvA/s1600/Sexual_orientation_-_4_symbols.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-JkcAyceYjBs/Tk9iaNxkOdI/AAAAAAAAAK4/QzxC72uHdvA/s320/Sexual_orientation_-_4_symbols.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Chomik, ciepły, ciota, cwel, czajnik, gej, homoś, homo, inny, kochający inaczej, pedał, pederasta, pedzio, lesba – te wszystkie określenia (głównie dotyczące osobnika płci męskiej) mają jeden wspólny synonim – homoseksualista, czyli osoba, odczuwająca pociąg do przedstawiciela tej samej płci. W związku z dyskusją o wprowadzeniu instytucji związków partnerskich wśród społeczeństwa narosło wiele wątpliwości. Czy homoseksualizm to choroba, a jeśli tak to jak powstaje, czy jest zaraźliwy, dziedziczny, jak go można leczyć, a może to wymysł masońsko-żydowskich ugrupowań lewicowo-liberalnych mających na celu podkopanie tradycyjnych, polskich wartości? W cyklu trzech artykułów postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości na ten temat. W pierwszym z nich postaram się przybliżyć Wam przyczyny powstawania homoseksualizmu, jego historię oraz ocenić czy należy go traktować jako chorobę.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Część ludzi uważa, że homoseksualizm to wymysł mediów, że to Zachód pragnie zniszczyć instytucję małżeństwa, że to Czerwoni (i nie mam tu na myśli Indian) chcą zachęcić młodych ludzi do prowadzenia rozwiązłego, sprzecznego z zasadami moralnymi i wartościami chrześcijańskimi, życia seksualnego. Tak więc, aby rozważać bardzo poważne kwestie najpierw musimy zająć się tymi podstawowymi, czyli określić kiedy powstał i skąd wziął się homoseksualizm. Nie zamierzam tutaj przytaczać dokładnej historii tego zjawiska, ponieważ jak się okaże jest to trudne, wręcz niewykonalne zadanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już w starożytnym Egipcie i Grecji odnotowywano przypadki obcowania płciowego ludzi tej samej płci. W starożytnej Grecji było to nawet związane z życiem społecznym. Bardzo często organizowano „przyjęcia”, w którym udział brali sami mężczyźni (co nie powinno nikogo dziwić, zważywszy na hierarchię społeczną tamtego okresu). &lt;b&gt;Na takie spotkania zapraszano młodego, kilkunastoletniego chłopca, który miał „zabawiać” gości.&lt;/b&gt; Dla ojca takiego chłopca i jego rodziny było to wielkie wyróżnienie. Oczywiście dzisiaj nikt już nie praktykuje tego typu zachowań, przynajmniej nie otwarcie, ale to powinno uzmysłowić ludziom, że zjawisko homoseksualizmu nie jest niczym nowym. Nazwa „lesbijka” pochodzi od nazwy wyspy Lesbos, na której mieszkała jedna z najsławniejszych poetek greckich – Safona, darząca swoje podopieczne „gorącym uczuciem”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasach starożytnych takie zachowania nikogo nie szokowały, ale nastały wieki ciemne. Chrześcijaństwo stało się potęgą, podporządkowując sobie umysły milionów ludzi. Co ustanowił Papież i biskupi było święte, a za nieprzestrzeganie praw groził „nieprzychylny werdykt” na Sądzie Ostatecznym. Z czasem jednak groźba zesłania do piekieł na wieczność przestała już być taka straszna i ludność zaczęła się uwalniać z jarzma panowania Kościoła. Władze kościelne chcąc opanować sytuację stworzyły święta inkwizycję. Nikt się nie spodziewał inkwizycji, szczególnie tej hiszpańskiej, która działała najaktywniej. &lt;b&gt;Oficjalnie na stosach palono czarownice, jednak dziś wiemy, że w większości były to feministki, lesbijki, geje i inni „dziwni” ludzie.&lt;/b&gt; Taka sytuacja trwała przez stulecia. Oczywiście z czasem zrezygnowano ze stosów, jednak o homoseksualizmie nie mówiło się i nikt nie chciał się przyznać do swojej odmiennej orientacji seksualnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aż nadszedł wiek XIX, zaczęto zgłębiać tajemnice ludzkiej psychiki, szukając przyczyn rożnych schorzeń i dysfunkcji. W latach 20 XX wieku skonstruowano pierwszy mikroskop elektronowy (był to wynalazek niemieckich uczonych, jednak Hitler po dojściu do władzy nie uznał go za wartościowy). W połowie stulecia odkryto nośnik informacji genetycznej, kwas deoksyrybonukleinowy. Naukowcy doszli do wniosku, że to jacy jesteśmy jest już po części zdeterminowane w chwili poczęcia. &lt;b&gt;Rozwój nowoczesnych demokracji pozwolił mniejszościom wyznaniowym, etnicznym, czy także seksualnym, wyjść z cienia, albo jak się to mówi o gejach i lesbijkach, z szafy.&lt;/b&gt; Z rożnych źródeł historycznych wiemy, ze wielu znanych ludzi miało skłonności homoseksualne: najsławniejszy renesansowy artysta i humanista Leonardo da Vinci, autor popularnych bajek dla dzieci Hans Christian Andersen, kompozytor Piotr Czajkowski, pisarz Witold Gombrowicz, dramaturg William Shakespeare, pisarka Zofia Nałkowska, a także papież Juliusz III, Leon X i Sykstus IV. W świecie show biznesu także trafiają się przypadki, gdzie artysta przyznaje się do odmiennej orientacji: znany do dziś aktor Richard Chamberlain, sławny muzyk Elton John, a także młoda, wschodząca gwiazda Neil Patrick Harris.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam świadomość tego, że historyczny aspekt omawianego zjawiska potraktowałem trochę powierzchownie i mało profesjonalnie, ale historia nigdy nie była moim konikiem. Z resztą trudno jest opisywać dzieje homoseksualizmu, ponieważ źródła historyczne są dosyć stronnicze i każdy autor inaczej podchodzi do sprawy. Jedni oceniają homoseksualistów pozytywnie, a inni  wręcz przeciwnie. Mnie, człowiekowi nie znającemu dokładnie historii świata trudno jest ocenić prawidłowość stwierdzeń historyków. Dlatego chciałbym skupić się na aspekcie, który jest o wiele bliższy memu sercu, czyli kwestiom biologiczno-społeczno-psychologicznym powstawania homoseksualizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od wielu pokoleń naukowcy zastanawiają się skąd bierze się homoseksualizm. Jak już napisałem, to zjawisko towarzyszy człowiekowi niemal od początku cywilizacji, a z obserwacji innych gatunków wynika, że jest ono o wiele starsze i występuje dosyć często w świecie zwierząt. Może to prowadzić do stwierdzenia, że orientacja jest zapisana gdzieś w naszym kodzie genetycznym. Na pewien trop wpadli naukowcy z Uniwersytetu w Padwie. Przebadali 200 mężczyzn o różnej orientacji seksualnej. Poprosili ich o wypełnienie ankiety dotyczącej drzew genealogicznych ich rodzin. &lt;b&gt;Okazało się, że kobiety z rodów matek homoseksualnych mężczyzn miały zazwyczaj większą liczbę potomków. &lt;/b&gt;Przyczyną takiego stanu rzeczy może być gen zlokalizowany w chromosomie X, czyli jednym z chromosomów płci. Uczeni przedstawili hipotezę jakoby aktywność wspomnianego genu warunkowała „zainteresowanie” mężczyznami. Kobiety mają dwa chromosomy X, więc gen ten jest u nich bardzo aktywny. U mężczyzn posiadający jedynie jeden chromosom X występuje jeszcze chromosom płci Y, w którym zapewne zakodowane są geny hamujące aktywność genów w chromosomie X odpowiadających za popęd do mężczyzn, powodując powstawanie zainteresowania do kobiet. Według teorii naukowców u homoseksualnych mężczyzn geny z chromosomu X są bardziej aktywne od tych znajdujących się w chromosomie Y. Jednocześnie kobiety z tak silnym genem czują większe „ciągoty” do mężczyzn przez co częściej zachodzą w ciążę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest to nadal teoria, ponieważ do dzisiaj nie zdobyto niezbitych dowodów na jej prawdziwość. Z logicznego punktu widzenia jest słuszna, ale na razie opieramy się jedynie na poszlakach. Ta teoria wyjaśniałaby także sytuację, gdy kobieta zaczyna interesować się inną kobietą. Oczywiście trzeba by przyjąć, ze geny odpowiadające za pociąg do kobiet nie znajdują się na chromosomie Y tylko np. w chromosomie X, co może być słuszne, ponieważ na chromosom Y składa się niespełna 40 genów, podczas gdy na chromosomie X jest ich prawie 1200.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Wikipedii możemy przeczytać, że „&lt;i&gt;badania bliźniąt wykazały, że u bliźniąt jednojajowych zgodność występowania tej samej orientacji homoseksualnej wynosiła 52%. Natomiast u bliźniąt dwujajowych 22% osób miało tę samą orientację homoseksualną. Nadal jednak nie ma jednoznacznej odpowiedzi jaki gen czy podzbiór genów (jeżeli jest to efekt plejotropowy, czyli wieloefektowy) miałby być odpowiedzialny za powstawanie różnych orientacji seksualnych u człowieka. Za jeden z argumentów na rzecz, że homoseksualizm ma podłoże genetyczne, wysuwano powszechność jego występowania w różnych kulturach. &lt;b&gt;Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Stanu Illinois za orientację seksualną człowieka odpowiada co najmniej kilka niepowiązanych ze sobą genów rozrzuconych po różnych chromosomach.&lt;/b&gt; Badacze porównali chromosomy 456 osób z 146 rodzin, w których dwóch lub więcej braci było gejami. Odnaleziono kilka fragmentów DNA, które u części homoseksualnego rodzeństwa były identyczne. U ponad 60% braci wykryto takie same obszary DNA na trzech chromosomach – 7., 8. i 10. Natomiast badania Mustanskiego z 2005 roku wykazały prawdopodobieństwo wpływu interakcji większej ilości genów z różnych regionach chromosomowych. Pojawiają się też inne badania wskazujące na wpływ genetyki w kształtowanie się orientacji seksualnej oraz innych czynników biologicznych.&lt;/i&gt;”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak czy przyczyną homoseksualizmu może być zawartość naszego genomu? Niektórzy naukowcy wysuwają przypuszczenia, że za orientację seksualną może odpowiadać budowa mózgu. &lt;b&gt;Według uczonych wielkość niektórych części mózgów osób homoseksualnych różni się od tych, które występują u osób heteroseksualnych.&lt;/b&gt; Jednak wiarygodność tych badań stoi przed dużym znakiem zapytania. Pamiętam, że kiedyś oglądałem program na Discovery, w którym próbowano dociec co sprawia, że ludzie stają się mordercami. Prześwietlono mózg jednego z morderców, aby zobaczyć czy są widoczne jakieś cechy jego budowy, które świadczyły by o jakiejś patologii. Pod koniec programu jeden z lekarzy oznajmił, że morderca ma w pewien sposób ułożone zwoje w mózgu. Kiedy sam zrobił sobie prześwietlenie okazało się, że jego mózg jest zbudowany podobnie. Nawet jeżeli kiedyś jakieś badania potwierdziłyby różnice w budowie mózgów to i tak nie będzie wiadomo czy zachowania homoseksualne powodują zmianę w budowie mózgu czy to zmiany w jego budowie mają wpływ na orientację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jaka płeć będzie nas pociągać może być determinowane podczas rozwoju płodowego. Pewnie niejednego to zdziwi, ale wszyscy na początku byliśmy kobietami! Dopiero w okolicy 6 tygodnia rozpoczyna się proces maskulinizacji mózgu, ulega on wtedy tak zwanemu przezwojeniu i zaczyna wyglądać i pracować jak każdy prawowity męski mózg (wielu ludzi, w szczególności płci żeńskiej, uważają, że jego część wędruje do niższych partii ciała zapoczątkowując drugi ośrodek myślenia). &lt;b&gt;Aktualnie uznaje się, że właśnie ów proces przezwojenia wyjaśnia pewne szczególne różnice w psychicznym funkcjonowaniu mężczyzn.&lt;/b&gt; W trakcie przezwajania rozwijają i specjalizują się trzy środki. Pierwszy to ośrodek płci tożsamości płciowej, drugi to ośrodek orientacji seksualnej i trzeci — ośrodek roli płciowej. Autor tej hipotezy twierdzi, że u homoseksualistów nie ulega maskulinizacji ośrodek drugi, podczas gdy inne idą zaplanowanym torem. Wyjaśnia to zachowania homoseksualne u mężczyzn, u których nie można stwierdzić żadnych zachowań kobiecych jednak „interesują się” innymi mężczyznami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak czy za powstawaniem tego zjawiska muszą stać czysto biologiczne czynniki? Zaglądając do Wikipedii możemy dowiedzieć się, że „&lt;i&gt;według koncepcji naukowców związanych z CMA (amerykańskie stowarzyszenie lekarzy katolickich), którzy praktykę i badania medyczne starają się prowadzić zgodnie z naukami Kościoła rzymskokatolickiego, homoseksualizm jest zaburzeniem psychicznym, warunkowanym głównie relacjami rodzinnymi w okresie wczesnego dzieciństwa, ale także relacjami społecznymi w późniejszym okresie lub przeżyciami traumatyzującymi. Uwarunkowania te miałyby być różne dla obu płci, co korespondowałoby z odmienną etologią i częstotliwością zachowań homoseksualnych mężczyzn i kobiet.&lt;/i&gt;” &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po części może być to prawdą, oczywiście nie we wszystkich przypadkach, ale człowiek np. po nieudanym związku, rozpadowi rodziny, jakimś innym traumatycznym przeżyciom, np. gwałt, może stracić zainteresowanie od osób przeciwnej płci. &lt;b&gt;W takim przypadku jest to choroba, jednak zmiana preferencji jest tylko skutkiem bardzo głębokiej depresji, a nie jej przyczyną.&lt;/b&gt; Takich ludzi powinno się leczyć, ale nie z ich pociągu do tej samej płci. Lekarze powinni odbudować ich samoocenę, żeby uwierzyli w siebie i chcieli utworzyć związek zgodnie ze swoimi prawdziwymi preferencjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zmiana preferencji na skutek takich przeżyć nie zdarzają się nagminnie, a nawet można takie przypadki nazwać skrajnymi. Jako powody powstawania omawianych zaburzeń czasem podaje się fakt wychowywania dziecka przez pary homoseksualne. Tym problemem zajmę się innym razem omawiając kwestię adopcji dziecka przez osoby o odmiennej orientacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiemy już, że homoseksualizm może mieć rożne podłoże. Zazwyczaj za powstawanie tego zjawiska odpowiedzialnych jest kilka niezależnych od siebie czynników, które wzajemnie siebie wzmacniają. Jednak czy „eksperci z CMA mają rację mówiąc, że homoseksualizm to choroba? Przyjrzyjmy się definicji choroby:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy homoseksualizm spełnia tę definicję? Sądzę, że nie. Gej nie chodzi obolały przez świat, nie ma trudności z rozmnażaniem, wszystkie jego organy działają prawidłowo.&lt;b&gt; Nie można tego stanu porównać np. z zespołem Downa, za który odpowiada potrojenie jednego z chromosomów. &lt;/b&gt;Homoseksualiści, Ci prawdziwi, to normalni ludzie. Jedyne co różni ich od „normalnego człowieka” to to, że zakochali się w osobie tej samej płci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ta definicja odnosi się głównie do chorób ciała, typu grypa czy reumatyzm. A co z definicją choroby umysłu? Trudno jest zdefiniować chorobę umysłową, ale ogólnie rzecz ujmując, jest to taki stan, w którym funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie jest utrudnione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;"Od 17 maja 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), nie umieszcza homoseksualizmu w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Stwierdziła również, iż żadna orientacja seksualna (w tym homoseksualna) nie powinna być przez nikogo traktowana jako zaburzenie."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak z opinią WHO, a także Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, wielu ludzi się nie zgadza, pomimo że badania psychiatryczne prowadzone na osobach homoseksualnych dowiodły, że myślą i rozumują jak osoby hetero czy biseksualne, a jedyne zaburzenia jakie zaobserwowano są skutkami odrzucenia i nietolerancji. W&lt;b&gt; Stanach powstały specjalne kliniki, gdzie za pomocą elektrowstrząsów, środków farmakologicznych oraz terapii psychologicznych „leczy się” ludzi z homoseksualizmu.&lt;/b&gt; Takie kuracje mogą stać się przyczyną okaleczenia psychicznego takiego człowieka, ale także mogą zagrozić życiu pacjenta. Jednak dla rodziców lesbijki czy geja często liczy się tylko to, aby ich dziecko było „ normalne”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Parę tygodni temu przeprowadziłem w serwisie Facebook serię ankiet, których tematyka była związana z homoseksualizmem. Dwa z zadanych pytań dotyczyły stosunku internautów do homoseksualizmu oraz tego czy uważają to zjawisko za chorobę, którą trzeba zwalczać. Większość ankietowanych odpowiedziała, że uznaje wybór innych osób odnośnie preferencji seksualnych i nie wysłałaby lesbijek czy gejów na przymusowe leczenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, znalazły się osoby, których odpowiedzi sugerowały, że nie są one zbyt tolerancyjne dla tego typu zjawisk. Społeczeństwu zawsze z wielkim trudem przychodziło zaakceptowanie odmienności. Jednak, gdzie dokładnie leży przyczyna takiego nastawienia społeczeństwa do osób o odmiennej orientacji?&lt;b&gt; Skoro z naukowego punktu widzenia trudno taki stan uznać, za zaburzenie czy chorobę to czy takim ludziom należą się jakieś prawa?&lt;/b&gt; Czy można pozwolić im na wzięcie ślubu czy adopcje dziecka? Na te i inne pytania odpowiem w kolejnych częściach cyklu artykułów na temat homoseksualizmu. Ten wpis zawierał dużo materiałów z innych stron, jednak kolejna część będzie zawierała w całości moje przemyślenia i opinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zapraszam do dyskusji w komentarzach o tym, jak Waszym zdaniem dochodzi do powstania homoseksualizmu. Mam także gorąca prośbę do wszystkich czytelników. Jeżeli spodobał Wam się którykolwiek z moich artykułów udostępnijcie link do niego na Google+, Facebooku, Twitterze, albo innym serwisie społecznościowym. Jeżeli nie posiadacie konta na żadnym z  takich serwisów  możecie wspomnieć o blogu swoim kolegom w realnym świecie! Dzięki temu poszerzymy grono stałych czytelników Bloga Adriana Grzemskiego!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródła:&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm"&gt;Wikipedia - Homoseksualizm&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CP7vJSo_zNg"&gt;"Znani Geje i Lesbijki w Historii Świata" w serwisie Youtube - Dane zweryfikowane przy pomocy internetu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-2108882011681555460?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/f06yrNe8Ah0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/2108882011681555460/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/08/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-i.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2108882011681555460?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2108882011681555460?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/f06yrNe8Ah0/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-i.html" title="Co się kryje w naszych szafach? - część I" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-JkcAyceYjBs/Tk9iaNxkOdI/AAAAAAAAAK4/QzxC72uHdvA/s72-c/Sexual_orientation_-_4_symbols.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/08/co-sie-kryje-w-naszych-szafach-czesc-i.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak4AR3k4eSp7ImA9WhdTEk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-6938111452108023189</id><published>2011-07-09T18:29:00.000+02:00</published><updated>2011-07-09T18:29:06.731+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-09T18:29:06.731+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wojna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Casablanca Humphrey Bogart" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kinematograf" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Maroko" /><title>Zagraj to jeszcze raz, Sam...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JPNt2kfqevo/ThgmfBmvvKI/AAAAAAAAAK0/j0i24FesRqc/s1600/casablanca.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-JPNt2kfqevo/ThgmfBmvvKI/AAAAAAAAAK0/j0i24FesRqc/s320/casablanca.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Można dokonać wielu podziałów filmów, kierując się najróżniejszymi kryteriami. Na pewno filmy można podzielić na te, które ogląda się raz i szybko się do nich nie wraca oraz na te, które można oglądać codziennie i nigdy nam się nie znudzą. Takich perełek jest naprawdę mało, ale bez wątpienia zaliczyć do nich można film legendę, chyba najsłynniejszy melodramat w dziejach kina – Casablanca z 1942 roku.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Akcja filmu, opartego o nigdy nie wystawioną sztukę teatralną Everybody Comes to Rick's , osadzona została w czasie II wojny światowej w tytułowej Casablance, największym mieście Maroka. Główny bohater Rick Blane, grany przez wspaniałego Humphrey'a Bogarta, prowadzi ekskluzywny lokal i kasyno zwane „Rick's Cafe Americain”. Wiedzie dosyć spokojne życie dopóki jeden z jego przyjaciół nie daje mu do przechowania skradzionych listów przewozowych. Papiery pozwalają posiadaczowi podróżować wolno po całej kontrolowanej przez Niemców Europie, włączając neutralną Lizbonę w Portugalii, skąd można bezpiecznie wypłynąć do USA, ponieważ większość portów i statków do Ameryki jest blokowana przez wojska niemieckie. Posiadacz listów może spokojnie udać się z Casablanki się samolotem do wspomnianej już Lizbony. Do Maroka przybywa czechosłowacki przywódca ruchu oporu Victor Laszlo, uciekinier z nazistowskiego obozu koncentracyjnego, wraz ze swoją narzeczoną Ilsą Lund, graną przez światowej sławy aktorkę Ingrid Bergman, z którą w przeszłości coś łączyło Ricka. Człowiek, który ukradł listy przewozowe umiera i dokumenty zatrzymuje Rick. Będzie starał się o nie Laszlo, aby kontynuować walkę z III Rzeszą w Ameryce. Zainteresowany odzyskaniem tych dokumentów jest także Renault, komendant miejscowej policji, aby oddać je majorowi Strasserowi, który przybył z Europy. Wbrew pozorom nie jest to komedia pomyłek, ale bardzo smutna i wzruszająca historia wielkiej miłości, walki o ideały i swoje miejsce w świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia opowiedziana w tym filmie nie jest zbyt skomplikowana, nie zawiera niespodziewanych zwrotów akcji, w gruncie rzeczy to dzieło przewidywalne, oparte na wszechobecnych już motywach i chwytach filmowych. Jednak to co dziś jest dla nas normą w tamtych czasach było nowością. Kino zaistniało w sumie dopiero w latach dwudziestych. Minęło nieco ponad 20 lat. Przed reżyserami i scenarzystami stało morze pomysłów. Lata 40 same dostarczały inspiracji do napisania interesujących scenariuszy. W Europie, Azji i Afryce toczyły się bezustanne walki. Idealna sceneria dla miłosnej opowieści. Do tego społeczeństwo szukało wytchnienia od okrucieństw jakich słyszało w radiu, czytało w gazetach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę się przyznać, że kiedy pierwszy raz oglądałem Casablancę uroniłem łzę. Od tego czasu widziałem ten film 7 razy i nadal wzruszam się na sam koniec. Chociaż wiem jak się skończy to zawsze po cichu mam nadzieję, że skończy, z pewnego punktu widzenia, szczęśliwiej. Jednak kiedy widzę już napisy końcowe myślą sobie „tak musiało być”. Sądzę, że po tym można poznać czy film ma szanse stać się legendarny. Musi wywołać u widza całą gamę uczyć, od radości, przez złość aż do smutku.  Trudno jest uzyskać taką łączność z widzem. Jest to głównie zasługa pary aktorów -  Humphrey'a Bogarta i Ingrid Bergman. Ten pierwszy świetnie sprawdzał się w roli chłodnych, silnych, ale i romantycznych i czułych facetów. Ingrid Bergman pod względem umiejętności aktorskich nie ustępowała Bogartowi. Aktorka zmarła w dniu swoich urodzin na początku lat 80, Humphrey zmarł już w połowie lat 50. Oboje zmarli na raka, jednak prawie do końca byli aktywni zawodowo. Ingrid Bergman za rolę izraelskiej pani premier, Goldy Meir, w miniserialu telewizyjnym "A Woman Called Golda" (1982), za którą otrzymała nagrodę Emmy. Bogart po raz ostatni jako aktor pojawił się w filmie „Tym cięższy ich upadek”, o którym jeszcze wspomnę dokładnie charakteryzując sylwetkę tego wspaniałego aktora, pisząc o nim osobny artykuł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film Casablanca polecam każdemu kto lubi czasem wzruszyć się przed telewizorem, usiąść z ukochaną osobą, wtulić się w Nią. Ten film gwarantuje powstanie głębokiego, romantycznego nastroju. Dodajcie parę świec, truskawki, szampana i wieczór jest Wasz. A dla tych samotnych będzie to doskonała okazja, aby zbliżyć się do osoby, na której Wam szczególnie zależy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-6938111452108023189?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/rHCsEq2W1-g" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/6938111452108023189/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/07/zagraj-to-jeszcze-raz-sam.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6938111452108023189?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6938111452108023189?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/rHCsEq2W1-g/zagraj-to-jeszcze-raz-sam.html" title="Zagraj to jeszcze raz, Sam..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-JPNt2kfqevo/ThgmfBmvvKI/AAAAAAAAAK0/j0i24FesRqc/s72-c/casablanca.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/07/zagraj-to-jeszcze-raz-sam.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkICRHw-cCp7ImA9WhdSFE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-7165302657970404785</id><published>2011-07-02T18:00:00.011+02:00</published><updated>2011-07-23T14:36:05.258+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-23T14:36:05.258+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Film" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="VHS" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Znachor" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="KFC" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="FringeStudios" /><title>FringeStudios - Aktorką być...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://fringestudios.pl/produkcje_img/inv.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://fringestudios.pl/produkcje_img/inv.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;O tym jak to jest grać filmie, jednocześnie studiować filologię hiszpańską i pracować w znanej sieci barów szybkiej obsługi opowie Weronika Szkudlińska.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Adrian Grzemski: W jakich okolicznościach dostałaś się na plan "Inwersji"?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weronika Szkudlińska: Bogusz organizował casting. Wiadomość o tym wydarzeniu umieścił na Facebooku. Byłam akurat po maturach, więc powiedziałam sobie "ahh co mi szkodzi". Bogusz zapytał mnie najpierw czy mam jakiekolwiek doświadczenie w podobnych przedsięwzięciach. Było ono znikome, więc odpowiedziałam szczerze, że nie. Przyjechałam na casting. Dziewczyn było około dziesięciu. Wchodziłyśmy po kolei odgrywając scenki jakie zostały nam przydzielone przez organizatorów castingu. Nie były łatwe, ale jak widać sprawdziłam się. Tydzień później dowiedziałam się, że dostałam rolę. &lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Podobno jest to jedyna rola kobieca w tym filmie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyna, która została umieszczona w scenariuszu. W czasie kręcenia scen została dodana jeszcze jedna, która ubarwia film. Jest to jednak mały epizod, więc grana przeze mnie bohaterka jest główną postacią kobiecą. Można ją nazwać nazwać "dziewczyną gangstera", choć wywołuje to raczej negatywne skojarzenia. Sandra, bo tak na imię ma moja postać, jest dziewczyną raczej grzeczną i ułożoną. W trakcie filmu okazuje się, że to wszystko jednak tylko pozory. Intryga to jeden z głównych motywów filmu, więc również w działaniach Sandry przejawia się ona dość widocznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wielu aktorów mówi, że utożsamiają się z graną przez siebie postacią. Czy Ty także odnajdujesz pewne cechy u Sandry, które sama posiadasz?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sandra to wybuchowa mieszanka tego co złe i dobre. Zła jest więcej. Jej działania to intryganckie dążenie do własnych celów, więc nie wiem czy mogłabym te cechy odnaleźć u siebie. Jest jednak kokietką, co słyszę czasem o sobie. Wczuwam się w rolę, staram się oddać jej charakter, ale nie mogę powiedzieć żebym była podobna do granej przeze mnie postaci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jak pracuje się na planie Inwersji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od początku to jedna wielka zabawa. Czuję się tam wspaniale. Jest to oczywiście głównie zasługa obsady i reżysera. Tworzona przez nich atmosfera pozwala mi rozluźnić się i nie denerwować przed kamerą. Pomimo, że głównego bohatera, Filipa, poznałam dopiero na planie filmowym, na pierwszym dniu zdjęć, od razu znaleźliśmy wspólny język. Gdy tylko dostaję wiadomość o zdjęciach, lecę tam z uśmiechem na twarzy, nawet jeżeli jest to granie w letniej sukience na gigantycznym mrozie. Daje mi to spełnienie, radość i poczucie, że tworzymy wspólnie coś naprawdę nowego. Plan Inwersji mogę podsumować tak: śmiech i zabawa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Bogusz Wasilewski jest wymagającym reżyserem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chce, aby jego dzieło było idealne, więc czasem tak. Wprowadza porządek, gdy za bardzo się rozbrykamy, ale jak można być wymagającym wobec ludzi młodych, którzy wciąż śmieją się w swoim towarzystwie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czy zdarzają się na planie chwile, kiedy czujesz niemoc i nie potrafisz dobrze zagrać filmowanej sceny?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była jedna taka scena. Sukienka letnia i ośmiostopniowy mróz na dworze. Ręce zmrożone, kolana latały mi niemiłosiernie. Dobrze, że nie musiałam nic mówić, bo na pewno by to nie wyszło. Gorzej, gdy okazało się, że scenę trzeba zdublować. Na szczęście dubel wyszedł dobrze i scena jest, moim zdaniem, naprawdę świetna. Oczywiście to głównie zasługa Bogusza i operatora kamery, którzy odwalili kawał dobrej roboty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Chciałabyś związać swoje przyszłe życie z przemysłem filmowym?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrałam inne studia, więc to raczej niemożliwe. Poza tym nie uważam bym miała wystarczającą dawkę talentu. Inwersja to zabawa, nowe doświadczenie, które na pewno wpłynie na moje życie. Jestem za nie ogromnie wdzięczna Boguszowi, ale chyba na tym poprzestanę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;A gdyby Bogusz zaproponował Tobie rolę w jego kolejnej produkcji zmieniłabyś zdanie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marzyłabym o tym, aby zagrać w jego kolejnych filmach. Wiem już jaka to nieziemska zabawa, więc na pewno tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Masz jakiś sposób, aby przygotować się do roli czy idziesz na żywioł?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pewno do przygotowań należy wybranie stroju. Zawsze od Bogusza lub Ani dowiaduję się jak mam być ubrana lub uczesana i szykuję to przeważnie dzień wcześniej. Jeżeli chodzi o wczucie się w nastrój, dzień wcześniej odgrywam sobie daną scenę, choć to zależy od stopnia jej trudności. Przeważnie i tak scena jest zmieniana lub dodawane są jakieś nowe elementy, więc przewidzenie przebiegu dnia filmowego jest właściwie niemożliwe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zdarzyło Ci się kiedyś nie posiadanie stroju, który był potrzebny do sceny, nie przygotowanie się do roli?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, zawsze zależy mi na tym, aby być właściwie przygotowaną. Czuję się współodpowiedzialna za tę produkcję i dlatego nie chcę, aby z mojej strony wynikały jakiekolwiek problemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Ile czasu spędzasz na planie zdjęciowym w dniu nagrań i jak często odbywają się zdjęcia?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedyś zdjęcia odbywały się co tydzień, w weekend, ostatnimi czasy tylko raz w miesiącu. Wszystkim po prostu brakuje czasu, egzaminy, matury, sesje, wyjazdy, praca, brakuje czasu na inne zajęcia. To ile spędzę czasu na planie zdjęciowym zależy od odgrywanej sceny. Może to być 5h, np. gdy musieliśmy dojechać do miejsca za Poznaniem, lub nawet tylko 1.5h, gdy kręcimy krótką scenę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Masz jakieś swoje ulubione aktorki, z których czerpiesz inspiracje?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, zdecydowanie nie.. Dla mnie odgrywana rola jest wyjątkową, nie widziałam w żadnym filmie podobnej i dlatego staram się stworzyć ją na wizje Bogusza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;A czy masz jakieś swoje ulubione filmy, do których wracasz?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdecydowanie lubię typowo "babskie" filmy, chociaż też nie zawsze. Jednym z moich ulubionych jest na pewno „Zaklinacz koni” z niezapomnianą rolą młodziutkiej Scarlett Johansson. Po rodzicach mam manie oglądania "Znachora", filmu który zawsze doprowadza mnie do łez. Ostatnio na nowo zakochałam się w filmie "21". Genialna akcja i rola aktorów. Film do którego wracam najczęściej to "Uprowadzona" i hiszpański "Sierociniec".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kiedy byłem mały miałem "Znachora" nagranego na kasecie VHS, też doprowadzał mnie do łez. Według mnie, jest to jeden z wybitniejszych filmów polskiej kinematografii. Sądzisz, że w dzisiejszych czasach ojczysty przemysł filmowy stoi na równie wysokim poziomie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze, to nie przepadam za polskimi filmami. Na pewno są jakieś perełki, ale ja mam wizje głupiutkich polskich komedyjek których nie znoszę. Są produkcje takie jak "Galerianki", które uwiodły moje serce, jednak większość rani je swoją beznadziejnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nie sądzisz, że w dzisiejszych czasach na takie filmy jest po prostu najlepszy popyt, że na nich można najwięcej zarobić? Społeczeństwo staje się masą, którą najlepiej karmi się niezbyt lotnym kinem.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety tak... Ale jak to świadczy o nas? Gdzie podział się nasz poziom? Gdzie gust i smak? Moim zdaniem to przerażające i wróżące coraz gorzej. &lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Sądzisz, że jest jeszcze nadzieja dla polskiego kina?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobrych twórców niewielu. Może dzięki talentom, jak Bogusz, świat produkcji filmowych z kraju środkowej Europy będzie miał szansę się rozwinąć na lepsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-7165302657970404785?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/N3_p4AMJjqA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/7165302657970404785/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/07/aktorka-byc.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7165302657970404785?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7165302657970404785?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/N3_p4AMJjqA/aktorka-byc.html" title="FringeStudios - Aktorką być..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/07/aktorka-byc.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUIASX84eCp7ImA9WhZaEkQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-8496859238711073943</id><published>2011-06-19T09:10:00.002+02:00</published><updated>2011-06-28T22:39:08.130+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-28T22:39:08.130+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="1927" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="YouTube" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Śpiewak JAzzbandu" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Film" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kinematograf" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Żydzi" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Keanu Reeves" /><title>Kinematograf - Jeszcze niczego nie słyszeliście!</title><content type="html">&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-y01uCQKtCmg/Tf2f0k5uovI/AAAAAAAAAKc/4OT_GF5zDTQ/s1600/jazz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-y01uCQKtCmg/Tf2f0k5uovI/AAAAAAAAAKc/4OT_GF5zDTQ/s320/jazz.jpg" width="187" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie ulega wątpliwości, że istnieją filmy, które z jakichś względów zapisały się w historii kina złotymi zgłoskami. Na pewno do tego grona można zaliczyć film „Śpiewak Jazzbandu” z 1927 roku, który uważany jest za pierwszy film dźwiękowy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Jeżeli mielibyśmy być dokładni, to bardziej przypomina to film niemy ze wstawkami dźwiękowymi. No, ale liczy się sam fakt, że był to jeden z pierwszych filmów, gdzie kwestie wypowiadanie przez aktorów były zsynchronizowane z ich ruchami ust. Oczywiście nie wszystkie kwestie są mówione na głos. Większość przedstawiana jest w formie planszy na których ukazywane są wypowiedzi postaci. Było to typowe dla filmów niemych. Jednak wielu może zaskoczyć fakt nie pokazywania wszystkich kwestii i dialogów. Wyświetlane są jedynie te, których widz nie mógłby odgadnąć wpatrując się jedynie w grę aktorską. Trzeba przyznać, że przynajmniej do końca lat 60 z mimiki aktora, jego ruchów, można było wiele wyczytać i to, tak naprawdę, było głównym sposobem komunikowania się z widzem. Dzisiaj, dopóki aktor siedzi cicho, często trudno jest się domyślić co w danej chwili odczuwa. Doskonałym przykładem może być tutaj pan Keanu Reeves, który nie ważne czy walczy z bezlitosnymi maszynami, odsyła demony do piekieł, jest adwokatem diabła czy pomaga dziewczynie w walce z rakiem, zawsze idzie przez film z tą samą miną, jakby od roku walczył z biegunką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak, wracając do śpiewaka Jazzbandu. Film opowiada o śpiewaku żydowskiego pochodzenia, który jako dziecko uciekł z domu, gdzie surowy ojciec chciał, aby został kantorem (osoba wykonująca partie solowe śpiewów liturgicznych w kościele protestanckim lub katolickim albo modlitw żydowskich w synagodze), ponieważ tak każe tradycja. Młody Jakie Rabinowitz, zmienia image i staje się Jack'iem Robinem, sławnym śpiewakiem jazzowym. Po wielu latach powraca do domu, gdzie czeka na niego ojciec, który stara się zapomnieć o tym, ze ma syna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fabuła nie jest skomplikowana, nie odnajdziemy w niej zaskakujących zwrotów akcji i niespodziewanego zakończenia. Jednak, tak naprawdę, to niczego w jej nie brakuje. Na pochwałę, o czym już wspominałem zasługuje gra aktorska. Jest wyrazista, od razu wiadomo co bohater teraz przeżywa, nawet nie musimy wiedzieć co w danej chwili mówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Recenzując „Śpiewaka Jazzbandu” nie można nie wspomnieć o muzyce, która stanowi motyw przewodni całego filmu. Jeżeli porównać ten film z produkcjami dzisiejszymi zauważymy jak wielką role odgrywa w nim muzyka. Nie mówię tutaj o jazzowych utworach śpiewanych przez Al'a Johnsona, który nawiasem mówiąc miał genialny głos, a śpiewane przez niego piosenki miały w sobie tę świeżą nutę jazzu, który wtedy właśnie się rodził i przezywał swój rozkwit (moim zdaniem, ten dzisiejszy jazz to zaledwie cień tego co było kiedyś). Oglądając ten film należy zwrócić uwagę, ze prawie każda sekunda produkcji jest wypełniona muzyką. Pewnie wzięło się to głównie z tego, że bohaterowie filmu nie wypowiadali dialogów na głos, co wprowadzało niezręczną ciszę do produkcji. Ten brak dźwięku trzeba było czymś wypełnić. Jednak dzięki temu uzyskano bardzo ciekawe zjawisko. Muzyka stała się niejako narratorem całej opowieści, jest przedłużeniem myśli i uczuć bohaterów, co w dzisiejszych produkcjach zdarza się bardzo rzadko. Najczęściej muzyka pojawia się tylko w kluczowych momentach. Czy to źle? Sądzę, że nie, już w latach 40 zaczęło pojawiać się coraz więcej filmów, gdzie rola muzyki nie była już tak duża jak 2 dekady wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli miałbym być szczery, to tak naprawdę „Śpiewak Jazzbandu” to film dla koneserów kina. Ludzi, którzy uwielbiają oglądać stare filmy, komentować wykorzystywane wtedy metody reżyserii, gry aktorskiej. Jeśli spotkacie kogoś kto uważa się za konesera kina, to zapytajcie czy widział ten tytuł i czy kojarzy pierwsze, zsynchronizowane linie dialogowe wypowiedziane przez głównego bohatera. Znawca, czy kompletny laik, to nie ma tak naprawdę znaczenia. Każdy powinien zobaczyć ten klasyczny film muzyczny, bo od takich filmów zaczynało kino, które trwa już od prawie 100 lat, a kwestia "Wait a minute, wait a minute I tell yer, you ain't heard nothin' yet" przeszła na trwałe do historii kina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pisałem ten artykuł "Śpiewaka Jazzbandu" można było obejrzeć w serwisie YouTube. Niestety, pewnie ze względu na brak praw autorskich, film został usunięty. Jeżeli ktoś chciałby usłyszeć pierwsze słowa wypowiedziane w historii" kina na tym serwisie" to może się rozczarować, ponieważ nie udało mi się znaleźć filmiku, którego ścieżka dźwiękowa nie zostałaby zablokowana. Jednak film naprawdę warto zobaczyć, chociaż raz ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-8496859238711073943?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/iXJV-W4O6Aw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/8496859238711073943/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/06/jeszcze-niczego-nie-syszeliscie.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8496859238711073943?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8496859238711073943?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/iXJV-W4O6Aw/jeszcze-niczego-nie-syszeliscie.html" title="Kinematograf - Jeszcze niczego nie słyszeliście!" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-y01uCQKtCmg/Tf2f0k5uovI/AAAAAAAAAKc/4OT_GF5zDTQ/s72-c/jazz.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/06/jeszcze-niczego-nie-syszeliscie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQAR3Y8fip7ImA9WhZUEUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-308045129283066670</id><published>2011-06-04T12:00:00.008+02:00</published><updated>2011-06-04T13:19:06.876+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-04T13:19:06.876+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Nieśmiertelność" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Horacy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Facebook" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Nauka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Filozofia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bóg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><title>Artykuł - Gilgamesz XXI wieku</title><content type="html">&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gvG9ZL-NqVM/TelVijRhSLI/AAAAAAAAAKU/SZfGL2KvUTc/s1600/Gilgamesz+XXI+wieku.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="232" src="http://2.bp.blogspot.com/-gvG9ZL-NqVM/TelVijRhSLI/AAAAAAAAAKU/SZfGL2KvUTc/s320/Gilgamesz+XXI+wieku.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Człowiek to bardzo zdolne zwierzę. Wzniósł się w przestworza, pokonał barierę dźwięku, wylądował na Księżycu. Jednak z jednym problemem nie może uporać się od setek tysięcy lat – ze śmiercią. Zapewne od kiedy nasze mózgi na tyle się rozwinęły, aby myśleć o śmierci, widzieć sens w grzebaniu zmarłych, chcieliśmy oszukać Ponurego Żniwiarza. Dlatego rozwinęła się medycyna, aby odwlec to co nieuniknione. Nawet wiara katolicka obiecuje zmartwychwstanie wszystkich ludzi, czyli ostateczny tryumf życia nad śmiercią (zademonstrował to Jezus prawie 2 tysiące lat temu).Na temat nieśmiertelności powstawały książki, filmy, wiersze. Jednak czy warto tracić czas na tego typu rozmyślania i wydawać pieniądze na kolejne badania?&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Najpierw trzeba się zastanowić czy z naukowego punktu widzenia nieśmiertelność jest w ogóle możliwa. Aby odpowiedzieć na to pytanie najpierw trzeba wiedzieć dlaczego w ogóle umieramy. Nasz organizm składa się z miliardów komórek. Jednak na początku każdy z nas był pojedynczą komórką, powstałą z gamet żeńskich i męskich, czyli komórki jajowej i plemnika. Zygota, bo tak nazywa się zapłodniona komórka jajowa, wielokrotnie się dzieliła, najpierw na dwie komórki, potem na cztery, osiem, szesnaście i tak dalej. &lt;b&gt;Jednak proces podziału w końcu ustaje, większość komórek traci możliwość podziału po osiągnięciu „dojrzałości”,żyją tylko przez pewien czas, niektóre przez parę godzin, inne zaś przez całe nasze życie. &lt;/b&gt;Jednak w naszym organizmie występują tak zwane komórki macierzyste, które przez całe swoje życie zachowują tak zwaną pluripotencjalność, czyli zdolność do zróżnicowania się w dowolny rodzaj komórki, od komórki nerwowej do komórki kostnej.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ktoś mógłby spytać, to dlaczego umieramy skoro możemy produkować coraz to nowe komórki? Jak wiemy z lekcji biologii informacja na temat organizmu zapisana jest w postaci nici DNA. Przy każdym podziale informacja genetyczna jest kopiowana, aby każda komórka zawierała kompletną cząsteczkę DNA. Niby wszystko pięknie, ale jak to w naturze bywa, nic nie jest doskonałe. Podczas każdorazowego podziału dochodzi do mutacji. Zazwyczaj są to niegroźne zmiany, ponieważ zachodzą w części DNA, która niczego ważnego nie koduje. Są to pozostałości po naszych przodkach, materiał genetyczny wirusów, śmieci, których zadaniem jest stabilizacja struktury DNA oraz przyjmowanie skutków niedoskonałości narzędzi replikacyjnych. &lt;b&gt;Przy każdym podziale może powstawać nawet 300 mutacji.&lt;/b&gt; Wraz z wiekiem mutacje nagromadzają się, aż w końcu stają się groźne dla życia organizmu, ponieważ kolejna mutacja w DNA komórkowym może przeobrazić ją w komórkę rakową. W takiej sytuacji nasz organizm może taką komórkę usunąć, albo zablokować jej zdolność podziałową. Ten mechanizm dotyczy również komórek macierzystych, które także się starzeją i po jakimś czasie już nie mogą się powielać. Nawet jeśli w wieku podeszłym komórki generatywne będą nadal posiadały zdolność do podziału to i tak nie będą w stanie zastąpić tylu zużytych komórek. &lt;b&gt;U bakterii w dogodnych warunkach podział może zachodzić co kwadrans, u nas czas ten jest znacznie dłuższy, do tego trzeba doliczyć czas potrzebny na wyspecjalizowanie komórki.&lt;/b&gt; Oczywiście nasz organizm ma dużo zdolności regeneracyjne, ale nie aż tak wielkie, aby odbudować prawie od podstaw organy, które są ciągle w użyciu. Najszybciej starzeje się mózg i nie powinno to nikogo dziwić. Neurony tworzą tak misterną sieć połączeń, ze trudno cokolwiek tam majstrować. Przypomina to domek złożony z kart. Jeżeli chcemy poprawić elementy znajdujące się w jego środku musimy liczyć się z niebezpieczeństwem zburzenia całej konstrukcji.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2651971738893951414&amp;amp;postID=308045129283066670" name="firstHeading"&gt;&lt;/a&gt;Na razie dowiedzieliśmy się, że to mutacje są odpowiedzialne za śmierć organizmu, także za powstawanie raka. Rodzi się pytanie, dlaczego w ogóle istnieją? &lt;b&gt;Na Ziemi żyje organizm, którego systemu naprawcze DNA są tak skuteczne, że znosi on wysokie dawki promieniowania, działanie trucizn, wysokie temperatury.&lt;/b&gt; Jest to bakteria, Deinococcus radiodurans. Jednak to trochę prymitywny organizm. Zwierzętami, które zyskały nieśmiertelność są parzydełkowce, czyli organizmy tworzące rafy koralowe, występują też w formie meduz. Są to zwierzęta posiadające dwie warstwy komórek, wewnętrzną i zewnętrzną(człowiek ma trzy). Komórki tych warstw nie są zbyt zróżnicowane, a do tego większość z nich to komórki macierzyste. W sprzyjających warunkach taki organizm może regenerować się w nieskończoność. Jednak to też jest organizm dosyć prymitywny i nie ma co się temu dziwić. &lt;b&gt;To właśnie mutacje są przyczyną takiej różnorodności w świecie organizmów.&lt;/b&gt; Dodatkowo, biorąc pod uwagę szybko zmieniające się warunki środowiskowe, korzystniejsze jest wydawanie na świat zróżnicowanego potomstwa, posiadającego nowe cechy niż utrzymywanie przy życiu organizmu, który może nie poradzić sobie w środowisku.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Skoro już naukowe wstępy mamy za sobą to teraz skupmy się na metodach zagwarantowania sobie wiecznego życia. Ludzie wymyślili już niezliczone metody zagwarantowania sobie życia wiecznego. Jedną z metod mogłoby być zahamowanie powstawania mutacji. W świetle tego co napisałem wcześniej, ta metoda wydaje się rozsądna biorąc pod uwagę interes jednostki. Nie musielibyśmy martwić się, że zachorujemy na raka, choroby o podłożu genetycznym także odeszłyby w zapomnienie. &lt;b&gt;Jednakże, rozpatrując interes całej populacji, w dłuższym czasie,  niechybnie skazalibyśmy się na wyginięcie.&lt;/b&gt; To właśnie dzięki mutacjom, powstawaniu nowych cech, możliwe jest przystosowanie się do zmieniających się warunków środowiskowych. W sytuacji, w której zablokowalibyśmy możliwość powstawania mutacji, trzeba by było w jakiś sposób ręcznie, już podczas zapłodnienia, dokonywać zmian w genomie człowieka. Z punktu widzenia nauki byłoby to korzystne, moglibyśmy stać się w końcu rasą nadludzi. Jednak pozostaje niebezpieczeństwo, ze wprowadzone zmiany będą groźne nie tylko dla nas, ale także dla środowiska naszej planety. Do tego trudno jest przewidzieć jakie cechy będą w danym momencie potrzebne i korzystne. Może okazać się, że wprowadzone przez nas modyfikacje zamiast nam pomóc doprowadzą do zagłady gatunku. Oczywiście można spróbować pozostawić stare mechanizmy replikacyjne jedynie w komórkach rozrodczych, aby nadal powstawały nowe cechy, a reszta komórek mogłaby być wtedy „nieśmiertelna”. Jednak czy takie rozwiązanie ma sens? W końcu nadal powstawaliby ludzie ze schorzeniami genetycznymi np. zespołem Downa.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Trudno usunąć z naszego życia mutacje, ponieważ to one zadecydowały o jego powstaniu. Jednak, skoro nie warto niwelować przyczyn starzenia się komórek, to może warto zastanowić się nad usunięciem skutków? Jeżeli nasz organizm od pewnego momentu nie radzi sobie z zastępowaniem starych komórek nowymi, to trzeba mu w tym pomóc. Możemy wyobrazić sobie kończyny, które odrastałyby w okamgnieniu. &lt;b&gt;Koniec z chodzeniem do dentysty, leczeniem kanałowym, plombami itp.&lt;/b&gt; Wystarczyłoby wyrwać ząb, a on odrósłby w kilka dni. Można byłoby to uzyskać co jakiś czas zastępując stare komórki macierzyste nowymi, a nawet wprowadzając komórki zarodkowe, które istnieją tylko w pewnym etapie rozwoju płodu. To rozwiązanie posiada jednak wady, które w pewien sposób dyskwalifikują je jako metodę zyskania nieśmiertelności. Pierwszą jest potrzeba cyklicznego wprowadzania nowych komórek do organizmu. Po drugie, nie wiemy jak mózg zareagowałby na obecność takich komórek w organizmie, mógłby je zmusić do różnicowania nawet jeżeli wszystkie organy są w dobrym stanie. Doprowadzilibyśmy do przyrostu tkanek, które zagrażałyby całemu ustrojowi.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Może jednak udałoby się w jakiś sposób inaczej kontrolować aktywność takich super komórek? Nanotechnologia rozwija się w zastraszającym tempie, być może za jakiś czas miniaturowe roboty będą krążyć po naszym organizmie pomagając w naprawie uszkodzonych tkanek, albo w tworzeniu nowych. Oczywiście takie rozwiązanie wymagałoby wszczepienia mikrokomputera, który we współpracy z mózgiem, koordynowałby działania owych nanorobotów. &lt;b&gt;Już na początku wieku XX snuto plany o połączeniu maszyny z człowiekiem i stworzeniu istoty ponadprzeciętnej.&lt;/b&gt; Od dziesięcioleci próbujemy odtworzyć mechanizmy, które ewoluowały przez miliony lat. Ponoć za 10 lat już naukowcom uda się zbudować pierwszy sztuczny mózg, które funkcjonalność ma dorównywać organicznemu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Biorąc pod uwagę tempo rozwoju techniki to w ciągu 10 lat nasze życie może się diametralnie zmienić. Zmiany mogą zajść tak daleko, że nasze obecne ciała będą nam zbędne. Jeżeli wybiegniemy o jeden wiek w przyszłość może się okazać, że ludzie będą chodzić w syntetycznych ciałach, które do złudzenia, pod względem wyglądu i działania, przypominają te, których obecnie używamy, jednak będziemy mieli nad nimi większą kontrolę. Koniec z niewiedzą w kwestii tego co nam jest, systemy analitycznego naszego organizmu od razu powiedzą nam co jest nie tak. Koniec ze śmiercią, chorobami. Spełniłoby się odwieczne marzenie ludzkości! &lt;b&gt;Można iść dalej i całkowicie porzucić fizyczne ciało i przenieść się do wirtualnej rzeczywistości.&lt;/b&gt; Kreować świat naszych marzeń, bez głodu, wojen(chyba, że dla zabawy). Za 100 lat moc obliczeniowa komputerów będzie ogromna(jeżeli wcześniej coś nie zniszczy naszej cywilizacji oczywiście), pozwoli to nam na stworzenie świata z nieograniczoną ilością surowców i nieprzebranymi możliwościami tworzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ludzie mówią, że marzenia się spełniają. Z wielu bajek, np. o złotej rybce, płynie morał, że często zrealizowane marzenia nie zawsze dają nam szczęścia. Czy nieśmiertelność rzeczywiście kogoś by uszczęśliwiła? Nie sądzę, żeby można było znaleźć odpowiedź na tę zagadkę tylko dzięki filozoficznym rozważaniom. Wielu już próbowało, między innymi Goethe w swoim utworze Faust. Problem z dyskusją na temat życia wiecznego polega na braku jakiejkolwiek skali porównawczej. &lt;b&gt;Człowiek obserwując świat, innych ludzi, widzi jak wszystko przemija, od narodzin przyzwyczajony jest do śmierci.&lt;/b&gt; Instynktownie wiemy, ze to się kiedyś skończy. Jedni nie myślą o tym wcale, a inni lgną na tamten świat. Trudno jest wyobrazić sobie stan bycia nieśmiertelnym, ale na pewno można pomyśleć nad warunkami jakie musiałyby byś spełnione, aby cieszyć się takim stanem.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Problemem, który wielu pisarzy i artystów poruszało na przestrzeni wieków jest kwestia przywiązania do innych ludzi. Często zdarzało się, że człowiek, który stał się nieśmiertelny musiał patrzeć na śmierć swoich najbliższych. Tak więc, najlepiej by było jakby wszyscy członkowie danej społeczności nie mogli umrzeć. Do tego kontakt ze śmiercią innych gatunków także nie byłby korzystny dla psychiki nieśmiertelnego. Mogłyby się rodzić pytania: „Dlaczego wszystko umiera, a ja nie mogę?”. Mogłoby to prowadzić to uporczywego szukania sposobu na popełnienia samobójstwa i tak wrócilibyśmy do punktu wyjścia. Kolejnym problemem jest świadomość tego, że się nigdy nie umrze. &lt;b&gt;Każdy z nas wie, że życie ma się tylko jedno i trzeba się postarać, a by na końcu nie żałować swoich wyborów.&lt;/b&gt; Nie wiadomo jakby zareagował człowiek wiedząc, że, teoretycznie, ma nieograniczony czas do zagospodarowania. Podobna sytuacja występuje kiedy mamy przed sobą perspektywę długiego okresu wolnego czasu. Tworzymy ambitne plany jego wykorzystania, a i tak na końcu wszystko robimy na ostatnią chwilę. W przypadku nieśmiertelności byłoby podobnie tylko, ze nie byłoby tej ostatniej chwili. Trudno jest przewidzieć czy takiego niebezpieczeństwa można by uniknąć osuwając możliwość zgonu już przy poczęciu. Tak jak już wcześniej wspominałem, nie mam skali porównawczej. Ja wiem, że moje życie kiedyś dobiegnie końca i trudno wyobrazić mi sobie inny scenariusz.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przez pojęcie „nieśmiertelność” większość ludzi rozumie stan kiedy dany organizm nie może umrzeć. Jednak tę definicję można rozszerzyć. &lt;b&gt;Czynnikiem, który głównie determinuje to jacy jesteśmy są nasze geny i to, co nas w życiu spotkało.&lt;/b&gt; Jeżeli macie dziecko to być może połowa waszych genów w pewien sposób zyskała nieśmiertelność, ponieważ każdy rodzic przekazuje połowę genów swojemu potomstwu(zazwyczaj, z powodu mutacji, jest to mniej niż połowa). Istnieje szansa, że cechy, które przekazaliście nie znikną i będą trwać tak długo jak będzie istnieć gatunek Homo Sapiens! Innym sposobem na zyskanie nieśmiertelności jest sztuka. Jak napisał Horacy, wybitny poeta rzymski z początku naszej ery,  „&lt;b&gt;Exegi monumentum aere perennius”&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;. Trzeba przyznać, że miał racje. Jego poezja przetrwała prawie dwa tysiące lat. Nadal jest cytowana, omawiana, powstają na jej temat rozprawy naukowe. Artystów takich jak Horacy są tysiące. Ich dzieło ma szanse przetrwać dłużej niż gatunek ludzki. Są plany wysłania sondy zawierającej całą wiedzę zgromadzoną przez ludzkość, która ma wrócić za kilkadziesiąt tysięcy lat na Ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Na końcu chciałbym się odnieść do sondy jaką przeprowadziłem w serwisie Facebook. Niektórzy ankietowani uważają, że po uzyskaniu nieśmiertelności życie straciłoby sens i swoją wartość, inni chcieliby zyskać życie wieczne pod warunkiem, że ukochana osoba także nie umrze, parę osób nie wie co o tym myśleć. &lt;b&gt;Jaka jest więc ostateczna odpowiedź na pytanie postawione na początku tego artykułu?&lt;/b&gt; Czy warto szukać sposobu na stanie się nieśmiertelnym, rozważać skutki takiego stanu? Sądzę, że tak. Nawet jeżeli nie osiągniemy upragnionego celu to po drodze dokonamy wielu znaczących odkryć. Takie rzeczy zdarzają się bardzo często. Dobrym przykładem może być tutaj próba zsekwencjonowania genomu człowieka. Tak naprawdę nic nam to nie dało, ale udało nam się dopracować metody odczytywania sekwencji nukleotydów w DNA komórki. To co podziwiam w człowieku to nieustępliwość i ciągła wola walki z siłami przyrody. Chociaż jest to prawdziwa walka z wiatrakami  nie sądzę, aby człowiek kiedyś z niej zrezygnował. Naprawdę, chciałbym zobaczyć co stanie się z nami za sto czy tysiąc lat. Jednak te rozważanie zostawię na później ;)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-308045129283066670?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/SWMgz4k-G-k" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/308045129283066670/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/06/gilgamesz-xxi-wieku.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/308045129283066670?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/308045129283066670?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/SWMgz4k-G-k/gilgamesz-xxi-wieku.html" title="Artykuł - Gilgamesz XXI wieku" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-gvG9ZL-NqVM/TelVijRhSLI/AAAAAAAAAKU/SZfGL2KvUTc/s72-c/Gilgamesz+XXI+wieku.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/06/gilgamesz-xxi-wieku.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEHSHw4eyp7ImA9WhZUEEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-7309800941743630731</id><published>2011-04-02T17:52:00.001+02:00</published><updated>2011-06-02T13:03:59.233+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-02T13:03:59.233+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="FringeStudios" /><title>Trzy lata minęły jak jeden dzień...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-znRIsmltKho/TZcQTT2WoRI/AAAAAAAAAKM/0wZZcdpcLVg/s1600/bw.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-znRIsmltKho/TZcQTT2WoRI/AAAAAAAAAKM/0wZZcdpcLVg/s200/bw.JPG" width="119" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Rozmowa z Boguszem Wasilewskim, założycielem studia Fringe, z okazji trzeciej rocznicy powstania studia porozmawiam o początkach jego kariery jako reżysera, najnowszym filmie i planach na przyszłość. Serdecznie zapraszam ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Adrian Grzemski: Kiedy zainteresowałeś się kinem?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Bogusz Wasilweski:&lt;/b&gt; Kino...&lt;myśli&gt; To było w pierwszej klasie gimnazjum. Pamiętam, że mieliśmy stworzyć projekt na wewnętrzny konkurs filmowy i wtedy, aby móc w jakiś sposób zrozumieć kunszt kina, zacząłem oglądać różnego typu filmy. To był pierwszy raz kiedy wgłębiłem się w kino i film.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Myślałeś wtedy o tym jako o sposobie na życie?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie, nie. Wtedy dostałem tylko zadanie: "Bogusz, Ty jako odpowiedzialny uczeń będziesz reżyserował ten film". Było to dla mnie tylko nowym doświadczeniem, nawet po ukończeniu mojego pierwszego filmu nie myślałem, aby w przyszłości coś jeszcze wyprodukować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Ale zainteresowanie kinematografią rozwijało się dalej?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, ale na swój sposób. Rok później zrobiłem film na ten sam konkurs i wtedy tak na prawdę podczas produkcji coś mnie tknęło, że "Kurczę... no to jest to !".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;I wtedy narodził się pomysł stworzenia własnego studia filmowego?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, ale to też tak troszkę spontanicznie wyszło. Podczas produkcji filmu, dzieło musiało mieć określoną długość, nie mogło być krótsze niż 5 minut, więc wpadłem na pomysł, że wstawię przed filmem intro, które wypełni przestrzeń do tych wymaganych 5 minut. &amp;lt;śmieje się&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
Fringe Studios istnieje już 3 lata. Czy były momenty kiedy chciałeś powiedzieć "Dobra, koniec, mam dosyć"?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie, nigdy takiego momentu nie miałem. I mam nadzieję, że nic nie rozdzieli mnie z następnymi projektami filmowymi sygnowanymi przez Fringe Studio Production.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Skąd pomysł na nazwę studia?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;śmieje się&amp;gt;Wszyscy zadają mi to pytanie. Może teraz postaram się wszystko wytłumaczyć. „Fringe” z angielskiego to grzywka. Znajomi w szkole, zawsze zwracają uwagę na moje włosy, są dość charakterystyczne, jak to powiedziała moja ciocia "Fryzura a'la wkurzony Chopin". Stąd też grzywka jest wyniesiona w górę i tworzy artystyczny nieład. Fringe Studios też można interpretować jako studio na peryferiach, samo „fringe” to tak jak peryferie miasta, a tutaj mamy peryferie studia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Sam zająłeś się tworzeniem studia czy współpracowałeś z innymi osobami?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Wszystko stworzyłem sam. Tak na prawdę, to oficjalną i zorganizowaną ekipę filmową mam dopiero przy produkcji "Inwersji". Do tej pory były produkowane małe filmy i sam byłem je w stanie stworzyć, ale teraz takich produkcji bym sam nie udźwignął i musiałem znaleźć odpowiednie osoby do pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Trudno jest znaleźć ludzi, którzy nadają się do tego typu przedsięwzięć?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, bo to nie może być dobry kumpel, czy ktoś z kim się tylko dobrze dogadujesz. To musi być odpowiedzialna osoba, której będziesz mógł w stanie powierzyć tajemnice filmowe, zadania i będziesz miał pewność, że praca tej osoby będzie na wysokim poziomie. Z pewnością nie może być to przypadkowy przechodzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Swój pierwszy film nakręciłeś na szkolny konkurs. Jakie pobudki skłoniły Ciebie do pracy nad "Inwersją"?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Chciałem spróbować czegoś nowego, gdzie mógłbym zbliżyć się do bardziej profesjonalnych filmów. Chcę zrobić film, który będzie duży, film który będzie tak oszałamiającą produkcją i stworzonym przez reżysera tak młodym wieku. Ta produkcja ma wstrząsnąć widzem, bo, jak sam tytuł wskazuje, to będzie przewrotny film. Dla mnie najważniejszym elementem jest to, aby widz podczas oglądania myślał oraz dostał strzał w podświadomość i z pewnością nie podamy Wam wszystkiego na tacy.&lt;uśmiecha się=""&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Ile osób masz w ekipie, z którą współpracujesz przy tworzeniu "Inwersji"?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
W sumie w ekipie mamy 8 osób nie licząc siebie. Paweł odpowiada za reżyserię obrazu. Kierowniczka planu, Ania czuwa nad aktorami. Jest bardzo ważną osobą, chyba nawet zaraz po mnie, gdyż bez niej plan byłby na prawdę chaotyczny. Ona pomaga aktorom w grze czy przygotowuje ich do odpowiedniej budowy psychicznej postaci. Michał, jako asystent reżysera dostrzega to, czego ja nie mogę. Mam tu na myśli jakieś drobne błędy na planie w postaci  obróconego krawata, który powinien być prosto. Efekty specjalne, to konik Piotrka. Czyli, jak mogłeś dostrzec w zapowiedzi filmu, strzały z pistoletu, krwawe rozcięcia na aktorze czy końcowe rozbicie loga filmu - to jego robota. Całokształt naszej grupy filmowej na pewno się zmienił od ostatniej produkcji i tym razem zdecydowanie lepiej oraz luźniej mi się pracuje z tak zaangażowanymi osobami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Prace nad filmem idą zgodnie z planem?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Mieliśmy drobne opóźnienia w ferie i nowy rok. Ale wszystko jakoś nadrabiamy i idzie zgodnie z nowym grafikiem. Powinniśmy planowo trzasnąć ostatni raz klapsem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Kiedy odbędzie się premiera?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Ufff... to jest data, którą wszyscy chcą poznać. Sami jeszcze nie wiemy, ale jak było przestawione na zapowiedzi, to planujemy na zimę roku 2011/2012.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Planujesz jakoś rozreklamować film?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, z pewnością. Takim moim skrytym marzeniem jest mieć baner filmu w Poznaniu z aktorem czy aktorką i jednym z napisów na nim: "Film reżyserii Bogusza Wasilewskiego". Strasznie dużo to kosztuje, ale jak to się mówi... marzenia się spełniają!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Na fanów czeka wiele niespodzianek z okazji 3-lecia studia. Co dla nich przygotowałeś?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Właściwie to jest jedna duża niespodzianka, a w niej  możemy wyróżnić podkategorie. Zupełnie nowy szablon naszego studia będzie tym wielkim „BUM”. Chciałem ułatwić widzom poruszanie się po stronie głównej oraz dodać kilka nowych opcji. Również wygląd oraz estetyka się znacznie zmieniła. Sądzę, że dzięki temu również podniesiemy swój prestiż. Na stronie nie zabraknie animacji w technologii Flash, będzie przejrzysta, ale rozbudowana no i szybsza od poprzedniej. Prędkość ładowania nieporównywalnie wzrośnie. Jeżeli chodzi o podkategorie, to jedną z nich jest współpraca z Tobą oczywiście &lt;uśmiecha się=""&gt; i mam nadzieję, że będzie to dla Nas tylko czysta przyjemność. Widzowie będę mogli zobaczyć moją pierwszą produkcję, taką pierwszą pierwszą... wspominałem o niej już wcześniej, a stworzyłem ją mając 15 lat. Do dzisiaj uważam, że ten film coś w sobie ma, może i są to setki błędów, ale fabuła jest wyśmienita. Będziecie mogli zobaczyć naszą ekipę filmową w całości i dowiedzieć się o niej wielu ciekawych rzeczy. Niestety kilka funkcji jest wciąż dopracowywane i nie są jeszcze dostępne dla odwiedzających, ale na tygodniach już cała strona w 100% powinna być otwarta. &lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
Czy ktoś Ciebie inspiruje? Jakiś aktor, reżyser, producent filmowy?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie, raczej się na nikim nie wzoruję. Po prostu lubię filmy niektórych reżyserów czy podoba mi się czyjaś gra aktorska i jestem wstanie to dostrzec oraz podkreślić czyjeś starania podczas produkcji filmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Masz jakieś ulubionych twórców?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, kilku. Christopher Nolan, Darren Aronofsky czy też Spike Lee.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Jak oceniasz kondycję polskiej kinematografii?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Polska kinematografia... &lt;myśli&gt;. Jakoś nie widziałem jeszcze filmu, mam na myśli te nowsze, który by mnie zaszokował i po wyjściu z sali powiedziałbym "Kurczę, no to było to!". Te filmy są proste, nie chcę tutaj krytykować polskich filmów, ale one nie mają tego czegoś, co by widza wbiło w fotel. Jeżeli miałbym patrzeć na starsze, to „Dekalog” Kieślowskiego, czy też "Nóż w wodze" Polańskiego - to są takie perełki. Dziś już takich filmów publice się nie pokazuje, wszystko jest podane widzowi na tacy, czego nie lubię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;A w kinematografii światowej?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
XXI wiek to filmy głównie komercyjne. Mam na myśli, że wszyscy myślą o pieniądzach. Robią coś, co zawiera miliony efektów specjalnych, 3D i nie wiadomo jeszcze jakie bajery, a tak na prawdę to dużo do życia nam nie wnosi. Są oczywiście też wyjątkowe filmy, które mnie zadziwiły jak "Czarny Łabędź", "Teoria Chaosu" czy "Plan doskonały". Mam wrażenie, że więcej powinno się produkować filmów, dzięki którym widz będzie myślał podczas seansu i na końcu stwierdzi "Kurczę, no coś tu nie gra, dlaczego on zrobił to tak a nie inaczej?".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Chciałbyś przyczynić się do popularyzacji tego typu filmów, bardziej ambitnych, z przesłaniem?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Tak, tylko o takich produkcjach myślę. I będę z pewnością szerzył ten typ filmów, bo sam nie lubię jak wydaje pieniądze na bilet i po wyjściu z kina film nie prowokuje do rozmów czy rozmyślań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Co po "Inwersji"?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Odpoczynek. &amp;lt;śmieje się&amp;gt; Nie wiem jeszcze. Nie myślałem o tym, ale najpierw chcę skupić swoją uwagę na jednym filmie i doszlifować go co do jednej sekundy, nawet gdybym miał przesunąć wstępną datę premiery.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Chciałbyś związać swoje życie zawodowe z filmem?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie „chciałbym”, ale „chcę”! Mam to już w planach i z pewnością będę dążył do tego, aby spełniło się moje najskrytsze marzenie. I mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak jak to sobie Pan Bogusz zaplanował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Co masz zamiar zrobić po zdaniu egzaminu maturalnego i ukończeniu liceum?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Studia, czyli jak wcześniej wspomniałem chce je powiązać z filmowaniem. Będę się kierował ku Łodzi i tam mam zamiar kontynuować swoją pasję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;&lt;b&gt;Andrzej Sekuła sześć razy próbował dostać się do Łódzkiej Szkoły Filmowej. Nie udało mu się to. Wyjechał z kraju i kilkanaście lat później był autorem zdjęć do najsłynniejszych filmów Tarantino - „Wściekłe Psy” i „Pulp Fiction”. Nie boisz się, że Ciebie spotka podobny los?&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie martwię się tym za bardzo. Jak się nie dostanę to z pewnością postąpię tak jak pan Sekuła i wielu innych. Roman Polański nie ukończył szkoły, chodź do niej uczęszczał i teraz też tworzy genialne filmy. Dlaczego by nie studiować w Londynie, czy w USA, blisko najnowszych technologii? Świat stoi otworem, a to jak się sprawa potoczy to zobaczymy. Z pewnością nie ważne co by się działo to i tak będą dążył do tego, aby zostać reżyserem filmowym.&lt;/myśli&gt;&lt;/uśmiecha&gt;&lt;/uśmiecha&gt;&lt;/myśli&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-7309800941743630731?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/-N3k-B1zbdw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/7309800941743630731/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/04/trzy-lata-miney-jak-jeden-dzien.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7309800941743630731?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7309800941743630731?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/-N3k-B1zbdw/trzy-lata-miney-jak-jeden-dzien.html" title="Trzy lata minęły jak jeden dzień..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-znRIsmltKho/TZcQTT2WoRI/AAAAAAAAAKM/0wZZcdpcLVg/s72-c/bw.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/04/trzy-lata-miney-jak-jeden-dzien.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DU8AR384cCp7ImA9WhZSEU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-3376062067312124796</id><published>2011-03-26T12:10:00.000+01:00</published><updated>2011-03-26T12:10:46.138+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-26T12:10:46.138+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hichcock" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Facebook" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Film" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="FringeStudios" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Zaszły kolejne zmiany...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-rvk041eSNog/TY3JbNRzPAI/AAAAAAAAAJY/T4b9ONmGC64/s1600/Changes_next_exit.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" src="https://lh5.googleusercontent.com/-rvk041eSNog/TY3JbNRzPAI/AAAAAAAAAJY/T4b9ONmGC64/s200/Changes_next_exit.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Od paru dni wprowadzam zmiany na blogu. Wierni czytelnicy na pewno zauważyli, że strona przeszła mały face-lifting. Jednak to nie wszystkie zmiany czy nowości, które można zauważyć. Dużo działo się za kulisami. O wszystkim opowiem w tym wpisie.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jak cię widzą, tak cię piszą...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem odświeżyć wygląd bloga. Cała strona jest teraz utrzymana w zielonej kolorystyce. Proste czcionki zostały zastąpione bardziej artystycznymi. Widoczny jest teraz baner, pod którym znajduje się nowe motto bloga. Zależało mi na zachowaniu prostego i estetycznego wyglądu. Mam nadzieję, że udało mi się tego dokonać. Możecie ocenić to sami biorąc udział w ankiecie.  Formularz znajduje się na panelu po prawej stronie ;) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nowe metody kontaktu...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy uruchomiłem bloga, uznałem, że bardzo ważny jest kontakt z czytelnikiem. Umieściłem, więc pole z danymi kontaktowymi. Jeżeli macie jakieś propozycje wpisów, uwagi do już zamieszczonych piszcie śmiało. Metod kontaktu jest wiele, więc mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodałem także nowa metodą powiadamiania o nowych wpisach. Teraz można zamówić Newsletter. Kiedy tylko pojawi się wpis na skrzynkę pocztową zostanie wysłana o tym informacja. Oczywiście nadal informacje o nowych wpisach będzie umieszczana na stronie bloga na Facebook'u. Dostępny także jest kanał RSS dla wpisów i komentarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kinematograf...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nowością jest także panel, dzięki któremu łatwiej jest nawigować pomiędzy różnymi artykułami. Wśród znanych kategorii znalazła się jedna nowa – Kinematograf.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już jakiś czas temu zapowiadałem, że zamierzam umieszczać na blogu wpisy o największych dziełach kinematografii. Filmach, które każdy powinien przynajmniej zobaczyć chociaż raz. Będą to między innymi Alfreda Hitchcocka, Felliniego, Spielberga. Nie będę ograniczać się do konkretnego okresu w historii kina. Będę opisywać filmy od drugiej polowy lat 20 XX wieku do czasów dzisiejszych. Często będę porównywać „remaki” do pierwowzorów, aby sprawdzić czy odświeżanie danych produkcji było konieczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Pakt Wasilewski-Grzemski...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedawno umieściłem na stronie recenzję filmu „e-znajomość”. Postanowiłem zawęzić współpracę ze studiem Fringe, którym kieruje Bogusz Wasilewski. Studio stało się oficjalnym partnerem Bloga Adriana Grzemskiego. Na mojej stronie publikowane będą artykuły o studiu, recenzje nowych produkcji, wywiady itp. Kilka dni temu Fringe Studios wypuściło zapowiedź swojej najnowszej produkcji „Inversion”. Na panelu po prawej stronie znajdziecie link do filmiku na YouTube. Teaser (potoczne, wywodzące się z języka angielskiego, określenie zwiastunu filmu, gry komputerowej itp. nad którym/którą trwają prace.) jest bardzo profesjonalnie zrobiony, a film może okazać się dziełem, które wyróżnia się  na tle innych tego typu produkcji. A Wy jak myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za tydzień miną już 3 lata od momentu założenia Fringe Studios. Z tej okazji przygotowano wiele niespodzianek, jedna z nich związana jest z blogiem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;To co teraz?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że Wam drodzy czytelnicy, podobają się zmiany jakich dokonałem na blogu. W kwietniu ukażą się jeden, może dwa wpisy. Spowodowane jest to faktem, że za miesiąc zaczynają się matury, więc muszę więcej czasu poświęcić na przygotowania do egzaminów. Jednak w czerwcu blog rusza pełną parą. Premierę będzie miał „Szczur”, którego koncepcja ciągle się zmienia, ale jedno jest pewne – na pewno powstanie. Mam już cały pęczek pomysłów, trzeba to teraz przelać na papier. Mam też szczerą nadzieję, że współpraca z Fringe Studios będzie się rozwijać. Kolejne pomysły na kontrowersyjne artykuły już rodzą się w mojej głowie. Dziękuję Wam za dotychczasowe zainteresowanie moją twórczością i obiecuję, ze jak już skończą się matury zasypię Was masą dowcipnych i ze wszech miar wspaniałych wpisów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-3376062067312124796?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/VZbro2jCu-c" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/3376062067312124796/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/ogoszenie-zaszy-kolejne-zmiany.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/3376062067312124796?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/3376062067312124796?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/VZbro2jCu-c/ogoszenie-zaszy-kolejne-zmiany.html" title="Ogłoszenie - Zaszły kolejne zmiany..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/-rvk041eSNog/TY3JbNRzPAI/AAAAAAAAAJY/T4b9ONmGC64/s72-c/Changes_next_exit.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/ogoszenie-zaszy-kolejne-zmiany.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEECSH86fCp7ImA9WhZTFUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-3845582608416935487</id><published>2011-03-19T08:45:00.006+01:00</published><updated>2011-03-19T17:37:49.114+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T17:37:49.114+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hormony" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Menopauza" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ciekawostki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krzesło" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dziadkowie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seksizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><title>Ciekawostki - Na co komu menopauza?</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-lLgfW-AeC-I/TYRfRzjuk6I/AAAAAAAAAFE/J0scVbsTG04/s1600/48712565.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="184" src="https://lh6.googleusercontent.com/-lLgfW-AeC-I/TYRfRzjuk6I/AAAAAAAAAFE/J0scVbsTG04/s320/48712565.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Z dedykacją dla wszystkich babć i dziadków ;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przekwitanie to trudny okres w życiu każdej kobiety. Nieregularne miesiączki, wahania nastroju, problemy z koncentracją, bezsenność, a w końcu bezpłodność. To wszystko może być bardzo uciążliwe i frustrujące. Dotyka to także wszystkich mężczyzn. Muszą wykazać się wielką cierpliwością i zrozumieniem dla swojej partnerki. Jednak dlaczego dobór naturalny nie wyeliminował zjawiska menopauzy? Teoretycznie jest ono niekorzystne, przecież kobieta traci możliwość posiadania nowego potomstwa. Logicznie mężczyźni powinny wybierać kobiety, które jak najdłużej będą w stanie rodzić im dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba przyjrzeć się strategiom rozrodczym różnych organizmów. Nowoczesna nauka wyróżnia dwie takie strategie. Pierwsza z nich polega na produkcji dużej ilości potomstwa, z nadzieją, że któremuś uda się przetrwać. Zazwyczaj nie można mówić tutaj o opiece nad potomstwem, ale oczywiście istnieją wyjątki od reguły. Większość żab składa ogromne ilości skrzeku, który potem zostawiają bez opieki. Jednak istnieją gatunki, które wykształciły specyficzne metody opieki nad potomstwem. Południowo amerykański grzbietoród nosi jaja na grzbiecie, a gardłoród w gardzieli. Drugą strategią jest wyprodukowanie mniejszej ilości potomstwa, jednak z równoczesnym zintensyfikowaniem opieki nad nim. Tak postępuje większość ptaków i ssaków,  w tym człowiek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz jak to się ma do problemu menopauzy. W dawnych czasach, kiedy ludzie nie mieli nic lepszego do roboty niż dbanie o przetrwanie gatunku, kobiety poszukiwały odpowiedniego kandydata na ojca swoich dzieci. Nie było to łatwe zadanie, musiała się bardzo wysilić, żeby z tłumu samców wybrać tego jedynego. Musiał byś opiekuńczy, silny, męski, przynosić bogate łupy z polowań(te wymagania się chyba nie zmieniły). Oczywiście  w tym zadaniu pomagał sam mózg, który analizował sygnały chemiczne wysyłane przez adoratorów. Jednak równie ważną rolę spełniało samo zachowanie mężczyzny, którego zadaniem było zaimponować kobiecie. Kiedy już znalazła odpowiedni egzemplarz oczywiście dochodziło do stosunku. Kobieta wychowywała dziecko, pomagał jej w tym tatuś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już mamy jedno dziecko, to teraz warto się postarać o drugie, żeby gatunek Homo sapiens mógł opanować świat! Ale jest mały problem. W czasach kiedy monogamia nie była zbyt modna, partnerzy zostawiali kobiety, aby spłodzić dziecko z inną, młodszą, mniej śmiganą. Istniało też wysokie prawdopodobieństwo, że partner, który chciałby nawet resztę życia spędzić z wybranką swego serca (od taki kaprys) został rozszarpany przez dzikie zwierzęta. Samica musiała poszukać sobie nowego. No tak, ale co wtedy z dzieckiem? I tutaj wkraczają niezastąpione babcie. Kobiety, które już nie uganiają się za facetami, wiodą spokojne życie i mają czas, aby opiekować się wnukami. Nie produkują już hormonów, facetami interesują się rzadko, ale ich mózg nadal jest zaprogramowany na opiekę nad potomstwem. Trzeba wiedzieć, że podczas ciąży mózg przebudowuje się, aby sprostać nowemu zadaniu. Te modyfikacje zostają nawet po okresie przekwitania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taki podział obowiązków w wielu rodzinach funkcjonuje po dziś dzień. Oczywiście teraz większość par jest już monogamiczna, więc kobieta nie spędza tyle czasu na wyborze partnera. Jednak rozwój cywilizacji wymógł na rodzicach pogoń za pieniądzem w celu zapewnienia dziecku odpowiednich warunków do rozwoju. Pary, dopóki dziecko nie stanie się dosyć samodzielne, oddają je w opiekę dziadkom, którzy zazwyczaj z wielką chęcią zaopiekują się potomstwem swojego potomstwa. Oczywiście nie jest tak, że każda babcia będzie chciała się zajmować wnukami. Tutaj wchodzą w grę różne czynniki społeczne, relacje rodzinne, kwestie finansowe, zdrowotne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie niektóre kobiety uznają ten artykuł za seksistowski. Sprowadziłem kobietę do roli inkubatora, jednostki która szuka mężczyzny tylko po to, żeby mieć potomstwo. Babcia ma tylko zajmować się potomstwem podczas, gdy dziadek może wyrywać nowe panienki. A gdzie miłość, więź między dwoma połówkami tego samego jabłka? Ja nie wierzę w miłość. Jak można wierzyć w coś co wiadomo, że istnieje. To tak jakbym wierzył w krzesło. No istnieje coś takiego jak krzesło, więc po co w nie wierzyć? Miłość otacza nas ze wszystkich stron. Pojutrze wiosna, więc wraz  naturalnym rytmem przyrody, na ulicę zaczną wychodzić pary, trzymając się za ręce, parki będą przepełnione miłością. I ja mam powiedzieć, ze nie istnieje? Jednak to jak ja rozumiem miłość to już inna kwestia, którą kiedyś się zajmę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-3845582608416935487?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/T9gMdMnTIJQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/3845582608416935487/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/na-co-komu-menopauza_19.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/3845582608416935487?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/3845582608416935487?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/T9gMdMnTIJQ/na-co-komu-menopauza_19.html" title="Ciekawostki - Na co komu menopauza?" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-lLgfW-AeC-I/TYRfRzjuk6I/AAAAAAAAAFE/J0scVbsTG04/s72-c/48712565.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/na-co-komu-menopauza_19.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAARXs8fip7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-859728794467340864</id><published>2011-03-12T11:31:00.008+01:00</published><updated>2011-03-19T14:19:04.576+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:19:04.576+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kulki dopochwowe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Antykoncepcja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="POLITYKA" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bóg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kościół" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><title>Artykuł - Jak się kochać po bożemu?</title><content type="html">&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-s4wMZgSWM7Y/TXtLGQh3OoI/AAAAAAAAAEw/u2VWeteboO0/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-s4wMZgSWM7Y/TXtLGQh3OoI/AAAAAAAAAEw/u2VWeteboO0/s1600/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kulki dopochwowe&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Ostatnimi czasy, doszedłem do wniosku, że bardzo mało interesują mnie wydarzenia z Polski i świata. Wiadomości pokazywanych w telewizji unikam, bo w kółko gadają o tym samym: Smoleńsk, Libia, OFE. Do tego nie podają żadnych konkretów, tylko opinie ludzi, których wiarygodność jest bardzo łatwo podważyć. Postanowiłem, więc trochę poszerzyć swoje horyzonty i mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, co się dzieje wokół mnie. Od razu odpuściłem sobie internet i portale typu Onet czy Wirtualna Polska, na których więcej jest informacji o tym z kim chodzi Justyna Bibera, niż o sytuacji realnej sytuacji politycznej kraju. Pomyślałem, że można zacząć kupować jakiś magazyn publicystyczny. Poszedłem do kiosku i...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Osiołkowi w żłoby dano...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...i sięgnąłem po cztery popularne tygodniki: Przekrój, Newsweek, Wprost i Politykę. Tematyka artykułów bardzo często się pokrywała, więc mogłem ocenić jaki autorzy poszczególnych magazynów mają światopogląd. Muszę przyznać, że mam bardzo liberalne podejście do życia i pewnie dlatego wybór padł na Politykę. Pozostałe pisma są zbyt prawicowe i konserwatywne, albo po prostu kiepsko napisane(w tej o to kolejności). W marcowym numerze Polityki znalazłem artykuł o tym, że w Licheniu jeden z księży, Wiktor Gumienny, udziela udziela porad seksualnych małżeństwom katolickim. Samej inicjatywy nie potępiam. Jeżeli ktoś chce żyć zgodnie z nauka Kościoła to takie kursy mogą być bardzo pomocne. Jednak nakazy Kościoła są chyba aż nazbyt konserwatywne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Cukrzyk ma przesrane?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kościół wyszedł z założenia, że życia nie można marnować, trzeba je szanować i tak dalej. Nie można się z tym nie zgodzić. Jednak czasem widzę w tym sporo przesady. Chodzi tu między innymi o środki antykoncepcyjne takie jak prezerwatywy. W artykule Polityki umieszczone zostały listy z pytaniami do księdza Wiktora. O to jeden z nich:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;Żona, czworo dzieci: „Leczę się psychiatrycznie na nerwicę. Obawiam się, że kolejna ciąża spowoduje pogłębienie moich stanów. Musiałabym odstawić leki, co mogłoby spowodować konieczność leczenia szpitalnego. Czy jest jakaś dyspensa, na przykład prezerwatywy?”&lt;br /&gt;
W odpowiedzi: „Kościół nie stosuje dyspensy na antykoncepcję w przypadkach szczególnie trudnych. Nie może być tak, że w każdej ciężkiej chorobie, która ma pośredni wpływ na współżycie seksualne, uzasadnione jest ingerowanie w układ płciowy. Cukrzyk jest w stanie zrozumieć, że nie może jeść większości potraw”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;
Jeszcze mogę zrozumieć stanowisko Kościoła, który nie zezwala na używanie prezerwatyw nawet w chorobie, ale naprawdę nie mogą pojąc skąd przykład z cukrzykiem?! Między rezygnacją z ciastka, a z seksu jest przepaść szeroka i głęboka jak Wielki Kanion. Każda zdrowa i normalna osoba dąży do prokreacji i nie da się tego od tak zdusić w sobie. Ludzie z problemami psychicznymi potrzebują o wiele więcej czułości, kontaktu fizycznego z partnerem niż zdrowy człowiek. Najprościej w takiej sytuacji jest zabezpieczyć się za pomocą gumki, ale wtedy nie dajemy szansy  plemniczkom. Biedne „chłopaki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do tego, czy jeżeli jakiś amerykański naukowiec wynajdzie lek, dzięki któremu cukrzycy będą mogli pozwolić sobie na słodkości, to ludzie z tą chorobą nie będą mogli go brać, bo np. nie jest to zgodne z wolą Boga? Niezbyt mnie to przekonuje Sam nie jestem przeciwnikiem prezerwatyw, spirali, krążków i tego typu historii. Jednak załóżmy przez chwilę, że jestem gorliwym katolikiem, konserwatystą i chcę żyć zgodnie z nauką Kościoła, ale nie chcę mieć dzieci. Co proponuje nam Urząd Nauczycielski Kościoła, która ma sprecyzowane poglądy na prawidłowy akt seksualny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wypad z pochwy...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną z możliwości jest stosunek przerywany. Metoda polega na tym, że mężczyzna nie dochodzi w ciele kobiety. To w takim razie gdzie ma to zrobić? No jedną z możliwości byłby seks oralny, ale niestety są z tym pewne problemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;Żona, dwoje dzieci: „przyjęłam fakt, że prezerwatywa i seks oralny są grzechem. Pod koniec cyklu drżę ze strachu, że zajdę w ciążę. Ale lepszy jest ten strach od lęku przed smutkiem Boga. Męża jednak bolą jądra, jest zły, wczoraj o mało nie zgrzeszyłam. Nie, nie z namiętności, ale ze strachu, że go stracę. Boję się zdrady.”&lt;br /&gt;
W odpowiedzi: „Seks oralny nie jest grzechem, gdy małżonkowie mają intencję zakończyć go pełnym aktem. Należy sobie zadać pytanie: czy staraliśmy się doprowadzić do tego, aby wytrysk miał miejsce w pochwie? Jeżeli już męża bolą jądra, trzeba mu w tym ulżyć i się popieścić.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;
No niestety drodzy panowie, ale jeżeli będziecie chcieli żyć w zgodzie z „wolą Boga” będziecie musieli trochę pocierpieć. My faceci jednak największą frajdę mamy z orgazmu, a to nie nasza wina, że efektem tego zjawiska jest wytrysk. Wiem, że istnieją techniki opóźniania ejakulacji, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek miał ochotę medytować cały dzień. Do tego to herezja, czarna magia i diabelskie nasienie. Do tego czasem kobiety odczuwają dyskomfort jeżeli mężczyzna „nie dojdzie” w jej ciele. Mogą stać się oziębłe, mieć depresje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;It's time for sex!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy Kościół ma jeszcze jakieś inne alternatywy dla prezerwatywy? Oczywiście, że tak. Jest nią metoda Rötzera. Polega ona na codziennym mierzeniu temperatury, sprawdzaniu stanu śluzu szyjkowego oraz stanu szyjki macicy. Tę metodę stosują normalni lekarze ginekologii, którzy z Kościołem nie mają nic wspólnego. Para wypełnia specjalne tabelki i po pewnym czasie wiedzą kiedy mogą ze sobą współżyć. Jest to o tyle dobre, że ma się pełny kontakt z partnerem. Jednak trzeba odczekać okresy płodne, oczywiście jeżeli nie chce się mieć dzieci. Kiedy para chciałaby mieć dziecko to wiedzą kiedy jest na to najlepszy czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czego by tu jeszcze zakazać...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W SexShopach można znaleźć tony zabawek erotycznych, „kostiumów”, afrodyzjaków itp. Jednak większości z tych rzeczy katolik musi sobie odmówić. Nie wolno używać wibratorów, kulek dopochwowych. Można za to używać naturalnych afrodyzjaków takich jak grzybki np. smardze, prawdziwki. Dozwolone są także haleczki. Dozwolona także jest stymulacja manualna oraz oralna, jednak tak można tylko się „stymulować”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla wszystkich „fanów” bezpiecznego seksu analnego mam złą wiadomość. Temu też Kościół mówi nie. Układ pokarmowy, a konkretnie jego ujście, nie jest miejscem godnym penisa. Jego miejsce jest w pochwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czego Bóg od nas chce?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł w Polityce został bardzo dobrze napisany. Nikogo nie oceniał, nie wyśmiewał. Podawał tylko fakty. Zostawiał szerokie pole do oceny i komentarza, z którego skorzystam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja gorliwym katolikiem nie jestem. Bliżej mi do ateisty niż katolika. Sam nie lubię kiedy narzuca mi się zasady, które nie są poparte logicznymi argumentami tylko światopoglądem pewnej grupy osób. No, ale nikt mi nie każe wierzyć w Boga, chodzić do kościoła. Jednak naprawdę z przerażeniem patrzę jak Kościół robi wodę z mózgu swoim wyznawcom. W artykule podane są statystyki, z których wynika, że 50% par, które stosują antykoncepcję rozwodzi się. Wśród par, które respektują „prawa boże” procent rozwodów wynosi 1,7%. Dla mnie te liczby nie mają najmniejszego sensu. Podobnie jest ze statystykami, które wskazują, że 90% palaczy choruje na raka płuc. Co z tego, że palaczy jest cała masa i naukowcy udowodnili, ze palenie nie powoduje raka płuc tylko przełyku i żołądka. Ważne, że robią wrażenie i niepoinformowane społeczeństwo zacznie panikować. Tak samo jest z statystykami odnośnie wiary. Ponoć 90% ludzi w Polsce to praktykujący katolicy. Kolejna pierdoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do tego ta cała afera z ochroną życia jest mocno przesadzona. Codziennie giną miliony „potencjalnych” dzieci w wyniku menstruacji i nikt nie płacze z tego powodu. No, chyba, że kobieta ma bolesny okres... Gdybyśmy mieli nie marnować wcale spermy czy komórek jajowych to co roku byśmy musieli rodzić nowe dziecko. Przeżywalność wśród ludzi jest wyższa niż u innych ssaków. Inne zwierzęta muszą ciągle kopulować ze sobą, aby ich gatunek przetrwał. Ludzi i tak już jest za dużo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem zdania, że jeżeli Bogu, o ile istnieje, nie podobały by się prezerwatywy, krążki, spirale, to dałby nam wyraźniejszy znak, że nie jest to dla nas dobre. Na ten moment jedynym takim znakiem są słowa księży, którzy dla mnie autorytetem moralnym nie są. Skoro Bóg ma plan wobec nas i wszystko wie, to wiedział też, że wymyślimy kondoma i chemiczne środki antykoncepcyjne. Ludzie od tysięcy lat używają prezerwatyw, na początku były one wyrabiane z naturalnych materiałów. Jakoś Jezus podczas swojego pobytu na Ziemi nic nie wspominał o prezerwatywach, które wtedy już były szeroko stosowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli kiedyś jakiejś kobiecie odbije i zechce być ze mną to będę jej proponował metodę Rötzera. Dlaczego? Wolałbym mieć pełny kontakt z ukochaną, nie myśleć co się stanie jak mi pęknie gumka, czy tabletki zadziałają itp. Do tego środki chemiczne mogą zaburzyć gospodarkę hormonalną, więc niebezpieczeństwo jakieś jest. Co więcej, łatwiej jest starać się o dziecko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widzę niczego złego w stosowaniu innych metod antykoncepcji. Kazby ma swoje sumienie i własny rozum. Nikt nie powinien robić czegoś wbrew sobie. Jeżeli komuś nie podoba się wizja stosowania kondoma to powinien o tym porozmawiać, ze współmałżonkiem. To brak komunikacji jest najczęstszą przyczyną rozwodów. Jeżeli ludzie w związku nie dyskutują o swoich problemach to potem trudno się dziwić, że mamy tyle rozwodów. Po to wynaleźliśmy język, żeby żeby z niego korzystać. Chociaż czasem myślę, że lepiej byłoby nie posiadać tej zdolności, aby nie słuchać tych wszystkich pierdół, które dzięki mediom rozprzestrzeniają się z zawrotną prędkością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Artykuł pochodzi z magazynu Polityka &amp;nbsp;z dnia 5 marca 2011&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-859728794467340864?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/vnR5nXFbeVA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/859728794467340864/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/jak-sie-kochac-po-bozemu.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/859728794467340864?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/859728794467340864?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/vnR5nXFbeVA/jak-sie-kochac-po-bozemu.html" title="Artykuł - Jak się kochać po bożemu?" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh4.googleusercontent.com/-s4wMZgSWM7Y/TXtLGQh3OoI/AAAAAAAAAEw/u2VWeteboO0/s72-c/images.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/jak-sie-kochac-po-bozemu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEQEQXk8eip7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-2988241739037381531</id><published>2011-03-01T20:00:00.007+01:00</published><updated>2011-03-19T14:45:00.772+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:45:00.772+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Szczur" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Szczur się spóźni</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-jjDjXjr-GJ4/TYOH6T3WOqI/AAAAAAAAAE4/QJgtI2U-N54/s1600/szczur.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="151" src="https://lh3.googleusercontent.com/-jjDjXjr-GJ4/TYOH6T3WOqI/AAAAAAAAAE4/QJgtI2U-N54/s200/szczur.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wierni czytelnicy mojego bloga na pewno kojarzą, że na FaceBooku wspominałem&amp;nbsp;coś&amp;nbsp;o projekcie "Szczur",&amp;nbsp;którego&amp;nbsp;premiera miała&amp;nbsp;nastąpić&amp;nbsp;dzisiaj. Niestety z przykrością muszę Was powiadomić, że data premiery przesunie się, najprawdopodobniej na czerwiec 2011 roku. Spowodowane jest to kilkoma czynnikami.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&amp;nbsp;Aktualnie nie mam zbyt wiele wolnego czasu. Przygotowania do matury zabierają dosyć dużo czasu, a po całym dniu spędzonym w szkole nie mam już sił na większy wysiłek intelektualny.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Projekt "Szczur" okazał się o wiele bardziej skomplikowany niż zakładałem.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Pewnie ciekawi Was co to takiego jest ten super tajny projekt.&amp;nbsp;żeby&amp;nbsp;zrekompensować straty moralne wywołane niedotrzymaniem przeze mnie obietnicy&amp;nbsp;uchylę&amp;nbsp;rąbka tajemnicy. Od pewnego czasu snuję bardzo dużo&amp;nbsp;rozmyślań&amp;nbsp;na temat naszego świata,jego genezy, zasad nim rządzących. Wtedy wpadłem na pomysł stworzenia bloga, na łamach którego mógłbym przekazywać światu moje spostrzeżenia. Jednak po kilku artykułach stwierdziłem, że niektórych z moich fantazji nie da&amp;nbsp;się&amp;nbsp;opisać w ten sposób. Wpadłem, więc na pomysł napisania zbioru opowiadań. Będzie to próba pokazania tego jak ja widzę&amp;nbsp;przyszłość&amp;nbsp;ludzkości i w jaki sposób&amp;nbsp;można&amp;nbsp;interpretować jej przeszłość. Bohaterem będzie człowiek,&amp;nbsp;któremu&amp;nbsp;nie udało się zrealizować swoich planów. Jest strasznie z tego powodu&amp;nbsp;zdołowany. Wszystko się zmienia kiedy odwiedza go pewna istota...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No, to na razie tyle mogę zdradzić. Pomimo braku czasu postaram się umieszczać co tydzień jakiś krótki artykuł.&amp;nbsp;Może&amp;nbsp;nawet coś bardziej&amp;nbsp;ambitnego&amp;nbsp;uda mi się napisać. Jednak tym razem niczego nie obiecuję. Pierwsze opowiadania z cyklu "Szczur" będą publikowane w częściach.&amp;nbsp;Muszę&amp;nbsp;pogłębić swoją wiedzę z kilku nurtów filozoficznych, a także medycyny, biologii, fizyki, poznać wizje przyszłości&amp;nbsp;różnych&amp;nbsp;pisarzy. Chcę, aby to była dosyć inteligentna wizja przyszłości, wiec&amp;nbsp;muszę&amp;nbsp;się dobrze przygotować. Także&amp;nbsp;proszę&amp;nbsp;o cierpliwość i regularne odwiedzanie bloga, albo profilu na FB ;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-2988241739037381531?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/wNjEIZ3o_QI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/2988241739037381531/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/szczur-sie-spozni.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2988241739037381531?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2988241739037381531?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/wNjEIZ3o_QI/szczur-sie-spozni.html" title="Ogłoszenie - Szczur się spóźni" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/-jjDjXjr-GJ4/TYOH6T3WOqI/AAAAAAAAAE4/QJgtI2U-N54/s72-c/szczur.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/03/szczur-sie-spozni.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMFQ3c7fip7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-6257007389675322375</id><published>2011-02-27T09:41:00.010+01:00</published><updated>2011-03-19T14:13:32.906+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:13:32.906+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Facebook" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Komunikatory internetowe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Internet" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="FringeStudios" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Przyjaźń" /><title>FringeStudios - cH3J, pOkLiKaSh? ; **** ; ppp ;) ^^</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-OAT9eg3dSEg/TWoN9HqApFI/AAAAAAAAAEU/1xMRSyBDf8U/s1600/ez.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="107" src="https://lh3.googleusercontent.com/-OAT9eg3dSEg/TWoN9HqApFI/AAAAAAAAAEU/1xMRSyBDf8U/s320/ez.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Internet otacza nas ze wszystkich stron. Dzisiaj telefon za przysłowiową złotówkę może połączyć się z Siecią. Coraz większą popularność zyskują serwisy społecznościowe takie jak Facebook, dzięki którym możemy utrzymywać kontakt ze znajomymi oraz zawierać nowe przyjaźnie. Niby wszystko pięknie, ale jakie mogą być tego konsekwencje? Kwestia dobrych i złych stron poznawania ludzi w internecie jest nadal poruszana w spotach reklamowych czy programach publicystycznych. Ostatnio natknąłem się na serię filmów krótko metrażowych, w której autor stara włączyć w dyskusję. Z wielką przyjemnością zapraszam na recenzję serii filmów „e-znajomość”.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Za produkcję filmów odpowiedzialne jest poznańskie FringeStudios. Jest to grupa młodych, ambitnych , entuzjastycznych i przepełnionych pomysłami ludzi. Studio stworzył trzy lata temu Bogusz Wasilewski, który uczęszcza obecnie do drugiej klasy liceum, a swą przyszłość chce wiązać z filmami. Jako grupa chcą stworzyć coś co zaistnieje w przyszłości. To co robią jest dla nich wyzwaniem, hobby, ciężką pracą i jednocześnie dobrą zabawą. Każdy ich nowy film ma swój cel, kolejne produkcje mają zaskakiwać, nakłaniać do refleksji oraz prowokować dyskusje. A teraz zapraszam na krótki seans.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/__irFd1fL48/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/__irFd1fL48&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/__irFd1fL48&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film „e-znajomosc” w lutym 2010 roku zdobył II miejsce w konkursie „Bezpieczny Internet” organizowanym przez wielkopolską policję. Jak mogliście zobaczyć, film jest naprawdę krótkometrażowy. Jednak, jak udowadnia reżyser, kilka minut wystarczy, aby opowiedzieć kompletną historię. Do tego dochodzi cała realizacja projektu, która wzbudziła mój podziw, ponieważ większość aktorów zagrała bardzo realistycznie oraz widać było zaangażowanie całej ekipy w projekt. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz jak chodzi o fabułę... No właśnie, tutaj już się trochę sprawa komplikuje. Film miał pokazywać zagrożenia płynące z poznawania ludzi przez internet i w sumie pokazał. Jednak, moim zdaniem, takie przekazy są strasznie nieskuteczne. Kojarzy mi się to z napisami ostrzegawczymi na papierosach. Daje to tylko dodatkowy pretekst osobom, które i tak nie palą do niepalenia, ale osobom, które palą zazwyczaj to nie przeszkadza. Tak samo jest ze spotami reklamowymi dotyczącymi bezpieczeństwa sieci. Jak ktoś jest świadomy zagrożeń płynących z serfowania po sieci to taki przekaz nie za wiele mu się przyda, a ludziom, którzy nie maja o tym bladego pojęcia i tak nie pomoże. Oczywiście jest to tylko moja opinia, która wynika z tego, że nie lubię tego typu dramatycznych ostrzeżeń pokazujących najczarniejszy scenariusz. Dlatego bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie druga część E-znajomości. A o to i ona:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/_TOFHohu7pQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_TOFHohu7pQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/_TOFHohu7pQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Reżyser postanowił trochę poeksperymentować z formą. Widać tutaj, że sceny przeplatają się i łączą ze sobą. Fabuła jest ciekawsza niż w części poprzedniej. Ciekawostką jest tutaj mnogość interpretacji. Na samym początku seansu reżyser zachęca do przeanalizowaniu filmu i przekazaniu swojego komentarza do reżysera. Przyznam, że bardzo mi się podobają tego typu inicjatywy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja także postaram się zinterpretować „e-znajomosc 2”. Internet tak bardzo wsiąknął w nasze życie, że nie możemy go lekceważyć. Tak samo jest z e-znajomościami. Na początku ludzie nie traktowali tego poważnie. Bardzo często ludzie wchodzili na czaty internetowe, aby zrobić sobie z kogoś przywłosowe „jaja”. Oczywiście to zjawisko nadal występuje, jednak powiększa się grupa ludzi, która na poważnie poszukuje miłości, przyjaźni przez internet. Nie jest to powód do wstydu. Sam przyznam, że kiedyś skusiłem się na spotkanie z dziewczyną poznaną przez jeden z portali społecznościowych. Pomijając fakt, że dosyć poważnie się rozczarowałem, było to bardzo ciekawe doświadczenie. Sądzę, że ta metoda zawierania nowych znajomości będzie zyskiwała na popularności i stanie się normą za kilka lat. Pytanie, czy kontakty z ludźmi zostaną sprowadzone tylko do pisania wiadomości na Gadu-Gadu. Moim zdaniem, tradycyjne interakcje międzyludzkie nie zostaną wyparte przez komunikowanie się drogą łącza internetowego. Rozmowa twarzą w twarz daje większe możliwości ekspresji, człowiek także czuje się nieco swobodniej. Jednak coraz więcej ludzi postanawia ograniczyć się do kontaktu ze światem ze swoich 4 ścian. Sądzę, że normalny człowiek sam stara się utrzymywać normalny kontakt z ludźmi jednak cywilizacja trochę wypaczyła normy, dzięki którym oceniamy ludzi. Uważam, że za kilka lat te dwie strategie życia zaczną ze sobą koegzystować i jedna drugiej nie będzie przeszkadzać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując. FringeStudios odwaliło kawał dobrej roboty. Sądzę, że Bogusz Wasilewski ma przed sobą dużą przyszłość jako reżyser i jego studio na pewno jeszcze nie raz zaskoczy nas jakąś śmiałą produkcją. Tym, którym spodobała się „e-znajomość” zdradzę, że w planowane jest powstanie trzeciej części, która będzie opierać się na prawdziwych wydarzeniach. Więcej informacji znajdziecie na stronie głównej studia pod adresem &lt;a href="http://fringestudios.pl/"&gt;www.fringestudios.pl&lt;/a&gt; .Reżyser zdradził mi, że pracuje nad kolejnym filmem. „Inversion”. On także, będzie już pretendował do zakwalifikowania go do kategorii „Film pełnometrażowy”, ale fabuła na razie pozostaje ściśle strzeżoną tajemnicą. Więcej szczegółów pod adresem &lt;a href="http://www.inversionmovie.com/"&gt;www.inversionmovie.com&lt;/a&gt; . Będę śledzić karierę Bogusza Wasilewskiego i jego studia filmowego. Jestem przekonany, że to nie ostatnia recenzja filmu z wytwórni FringeStudios ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-6257007389675322375?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/xLiUOYssMOo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/6257007389675322375/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/ch3j-poklikash-ppp.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6257007389675322375?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/6257007389675322375?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/xLiUOYssMOo/ch3j-poklikash-ppp.html" title="FringeStudios - cH3J, pOkLiKaSh? ; **** ; ppp ;) ^^" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/-OAT9eg3dSEg/TWoN9HqApFI/AAAAAAAAAEU/1xMRSyBDf8U/s72-c/ez.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/ch3j-poklikash-ppp.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMBSHs8eyp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-908710607957110468</id><published>2011-02-12T11:45:00.009+01:00</published><updated>2011-03-19T14:14:19.573+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:14:19.573+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dead Space" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Stanisław Lem" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kosmos" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gry" /><title>Gra - Dead Space 2 – strasznie tandetne...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-Qz1BZ9yXeB8/TYIopDLn1HI/AAAAAAAAAE0/bNsVopE0Qik/s1600/DeadSpace2Tease.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-Qz1BZ9yXeB8/TYIopDLn1HI/AAAAAAAAAE0/bNsVopE0Qik/s320/DeadSpace2Tease.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przemysł kinematograficzny, fonograficzny, moim zdaniem, przeżywają teraz swoisty kryzys. Nie mówię tutaj o kryzysie finansowym, zmniejszeniu ilości produkowanych filmów czy piosenek. W tej kwestii z roku na rok jest coraz lepiej. Jednak jakość tego wszystkiego jest po prostu dramatycznie niska. Oczywiście, nie mam na myśli efektów specjalnych, skomplikowanych technologii, które na człowieku z XX wieku zrobiłyby piorunujące wrażenie. Chodzi mi bardziej o scenariusz, teksty piosenek, które są kiepskie, wręcz tandetne. Ciśnie mi się na usta słowo „kicz”. Ten sam problem zaczął dotykać świata gier komputerowych. Lubię sobie pograć na komputerze i nie widzę w tym nic złego, ale ostatnimi czasy po prostu nie ma w co pograć. Bardzo rzadko zdarza się perełka, która wyróżnia się spośród tłumu identycznych pozycji. Takim skarbem był Dead Space, a ten artykuł będzie recenzją jego kontynuacji - Dead Space 2. Jeżeli ktoś kompletnie nie interesuje się tą dziedziną rozrywki to może odpuścić sobie ten artykuł. Jak ktoś ma w planach zagrać w DS2 to też nie polecam czytania tego artykułu, bo będę tutaj odsłaniał wiele sekretów tej gry oraz taka osoba może się niepotrzebnie zrazić do tej gry.. A wszystkich pozostałych zapraszam do pierwszej recenzji gry komputerowej na moim blogu ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jak to się zaczęło&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeby zrozumieć dlaczego zdecydowałem się na zrecenzowanie tego produktu  musimy cofnąć się o kilka lat. W 2008 roku ukazała się gra amerykańskiego producenta, firmy Electronics Arts. Był to  Dead Space, survival horror, czyli po naszemu, rozgrywka polegała na walce z zastępami kosmicznych stworów. Studio EA Redwood Shores z prostej sieczki uczyniło grę niemal idealną. Najważniejszą rolę odgrywała tutaj fabuła, która nie była kiczowata. Była pełna zwrotów akcji, wątków pobocznych. Przeszedłem tę grę 4 razy i nadal uważam, że jest ciekawa. Jednak wciągająca fabuła nie była jedynym atutem tej gry. Horror z definicji ma wywołać w widzu strach, niepokój, niesmak , wstręt. Pamiętam, że samo włączenie przyprawiało mnie o ciarki. Intro do gry było zrobione tak klimatycznie, że wyłączyłem grę. Przy drugiej próbie również o mało co nie popuściłem ze strachu. Chciałem zaczynać grę kiedy postanowiłem skorzystać z łazienki, aby nic mnie nie rozpraszało podczas rozgrywki. Układ mojego domu jest taki, że łazienkę mam tuż obok  pokoju, więc doskonale słyszę jak np. jest puszczona muzyka. Na zewnątrz było już ciemno, w domu nie było żywej duszy, więc był to idealny czas na horror. Wczułem się trochę w horrorowy nastrój, więc byłem lekko niespokojny. Siedząc sobie na „tronie” usłyszałem kobiecy śpiew. Najpierw byłem trochę zaniepokojony, bo nie wiedziałem skąd dochodzi ten śpiew. Po wypełnieniu wszystkich procedur , które wypełnić trzeba przy odwiedzeniu toalety odważyłem się uchylić drzwi. Śpiew dochodził z mojego pokoju i był przerywany dźwiękami krzyku zmieszanego z zakłóceniami jak z źle nastrojonego radia. Okazało się, że twórcy Dead Space ukryli filmik, który włączał się w momencie kiedy użytkownik odchodził od komputera.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/RYaJCmJgb9A/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RYaJCmJgb9A&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/RYaJCmJgb9A&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Ja należę do strachliwych osób, ale przełamałem się i zagrałem. Były momenty kiedy prawie dostałem zawału serca. Muzyka, projekt lokacji, efekty dźwiękowe, oświetlenie. To wszystko tworzyło przerażającą mieszankę. Wspomniałem o świetnej fabule, ale nic dokładniej o niej nie powiedziałem. Bohaterem gry jest Isaac Clark, inżynier-mechanik wysłany z misja ratunkową na pokład planeto-łamacza USG Ishimura. W przyszłości już nie bawimy się w kopalnie tylko wyrywamy kawałek planety i „wysysamy” z niej wszystko co wartościowe. Statek wysłał sygnał SOS, Isaac Clark wraz z załogą statku ratunkowego ma zbadać sytuację na Ishimurze i dokonać niezbędnych napraw. Kiedy ekipa ratunkowa próbuje zadokować na Ishimurze dochodzi do awarii automatycznych systemów dokujących i statek się rozbija. Wszyscy bohaterowie uchodzą z życiem. Jednak na statku nie widać żywej duszy. Statek opanowały obce formy życia, nekromorfy, nasz Isaac musi walczyć o przetrwanie. Niby proste, ale cała sprawa komplikuje się kiedy dowiadujemy się, że w całą sprawę zamieszana jest organizacja Unitologów, którzy wierzą w istnienie pozaziemskich istot.  Isaac staje się pionkiem w grze i musi powstrzymać ich przed wywiezieniem ważnego artefaktu z Ishimury. Na końcu nasz bohater ratuje siebie i świat. Oczywiście to było minimalne streszczenie fabuły, która jest bardziej zagmatwana i bogata.  Twórcy, tworząc świat Dead Space, wzorowali się na twórczości Asimowa czy Stanisława Lema, a są to jedni z największych twórcy Sci-Fi w historii tego gatunku. Gra była także długa, przechodziłem ją za pierwszym razem prawie 12 godzin. Teraz rzadko zdarza się gra, której warstwa fabularna trwa więcej niż 5 godzin. Nadal uważam, że ta gra jest świetna i zajmuje honorowe miejsce na mojej półce z grami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nowa nadzieja&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym wstępie znacie już mój stosunek do gry Dead Space. Spróbujcie wyobrazić sobie moją radość, kiedy dowiedziałem się, że powstaje druga część tej gry. Byłem wniebowzięty. EA teraz zrobiła wielką kampanię reklamową. Na Facebook'u informowali o nowościach, sprzedawali koszulki, albumy, plecaki. Nakręciłem się na tę grę. Zachwycałem się każdym nowym filmikiem, notką prasową, wywiadem. Odliczałem dni do dnia premiery. Nie czytałem przed tym żadnych recenzji, aby przypadkiem moja ekscytacja nie opadła, ani nie wzrosła za bardzo. Wreszcie udało mi się zdobyć kopie gry Dead Space 2. Zainstalowałem, poczekałem, aż się ściemni, odwiedziłem toaletę, założyłem słuchawki, żeby jak najbardziej poczuć klimat nowego DS'a i włączyłem grę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;No i d...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze rozczarowanie – intro do gry. Nie było już tak straszne jak poprzednie. No, ale pewnie ja się spodziewałem, ze będzie straszne i się uodporniłem. Na pewno gra będzie straszniejsza. No to teraz czas dowiedzieć się co się takiego stało z Isaac'iem. 3 lata po wydarzeniach z Ishimury nasz bohater trafia na jeden z księżyców Saturna do zakładu psychiatrycznego, ponieważ artefakt nieco namieszał mu w głowie. Nagle ktoś postanawia nas uwolnić z tego kaftanu, ponieważ stację zaatakowała ta sama plaga, która zdziesiątkowała załogę USG Ishimura. Wtedy następuje klimatyczna część gry. Skradamy się po zdewastowanych oddziałach, uciekamy przed nekromorfami i to wszystko nadal w kaftanie, ponieważ nasz wybawca sam został ofiarą nekromorfa. Ta straszna część gry trwa z jakieś 8 minut. Po tych 8 minutach gra zmienia się w maszynę do mielenia mięsa, bezmyślną sieczkę. Fabuła jest tak płytka, że prawie się uwypukla. Nie ma tam nic zaskakującego, wszystkiego dowiadujemy się na początku i potem nic w fabule się nie zmienia. W pierwszej części udało nam się zniszczyć tajemniczy artefakt, który był bardzo ważny dla unitologów. Teraz wykorzystali naszego bohatera i innego człowieka, który miał styczność z artefaktem, aby go odbudować. Nasz bohater czuje moralny obowiązek, aby go zniszczyć i o tym jest z grubsza cała gra. Żadnej tajemnicy, wszystko podane na tacy. Gra przypomina pod względem scenariusza współczesne, hollywoodzkie produkcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Prawie jak u Hitchcocka...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„&lt;i&gt;Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć.&lt;/i&gt;” tak mówił mistrz Alfred Hitchcock. To chyba była dewiza twórców Dead Space 2, bo gra jest przepełniona wybuchami, trzęsieniami i innymi spektakularnymi scenami. Isaac pod względem wytrzymałości przebija John'a McClane ze Szklanej pułapki. Jest tak wytrzymały, że wystrzelony z satelity wpada przez dach i wstaje bez zadrapania. Ta gra to jeden wielki efekt specjalny. Trzeba przyznać, że to jest ładne, spektakularne, cieszy oko, ale co z tego jak te elementy czasem są niczym nieuzasadnione przez bieg wydarzeń, a jeżeli już są to przez wydarzenie, które logicznie nie wynika z poprzednich. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Ładnie, towarzyszu...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
USG Ishimura był idealnym środowiskiem dla survival horroru. Ciemne, zatęchłe, klaustrofobiczne pokłady statku sprawiały, że gracz cały czas czuł niepokój i strach. W DS2 już nie jest tak strasznie. Pierwsze 8 minut jest straszne, to prawda, ale potem klimat pryska i gra zamienia się w młuckę. No, ale dobra. Niefortunnie wybrali miejsce dla wydarzeń kontynuacji Dead Space, ale to nie usprawiedliwia ich od tak monotonnego projektu lokacji. Odniosłem wrażenie, że grę projektowali socjalistyczni architekci. Po zobaczeniu tego samego korytarza z windą po raz piętnasty miałem już dosyć. Jedyną ciekawą lokacją była świątynia unitologów, ale tam też szybko pojawiała się monotonia. Do tego wkurzała mnie jedna rzecz. Lokacje często były zbyt ciemne. Przy każdym horrorze półmrok jest bardzo klimatyczny. Jednak jest różnica między półmrokiem, a totalną ciemnicą. Czasem ja nie wiedziałem, z której strony jestem atakowany, co mnie wkurzało, a w założeniu miało mnie bardzo przestraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nowe nie znaczy lepsze...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twórcy gry wprowadzili kilka „innowacji”, których zadaniem jest uatrakcyjnienie rozrywki. Między innymi w tej części możemy przeciskać się przez tunele serwisowe. Polega to na tym, że Isaac otwiera właz w ścianie, włazi do tunelu, idzie i wychodzi drugą stroną. Podczas tych podróży po kanałach nic się nie dzieje, nic nas nie atakuje, nie straszy, nawet przebycie kanału nie sprawia żadnej trudności, więc nie mam pojęcia po co to wprowadzili. Kolejną nowością jest mini gra w hackowanie. Niektóre drzwi w DS2 są zabezpieczone i naszym zadaniem jest złamać te zabezpieczenia. Mini-gra polega na tym, że na wyświetlaczu pojawia nam się okrąg i wskaźnik, który zamocowany jak wskazówka zegara obraca się o 360 stopni. Na tym okręgu jest 6 obszarów. My za pomocą tego wskaźnika wskazać jeden z sześciu obszarów i po wskazaniu właściwego obszaru 3 razy pod rząd drzwi otwierają się. W praktyce wygląda to tak, że kręcimy wskaźnikiem po całym okręgu i jak jakiś zapali się na niebiesko to klikamy myszką. Za pierwszym razem jest to ciekawe, ale za piątym staje się wkurzające. Podejrzewam, że te nowości zostały wprowadzone, aby gracze konsolowi się cieszyli, bo kręcenie analogiem jest na pewno trudniejsze niż myszką. Takich zmian, które „uatrakcyjniają” granie na konsolach jest o wiele więcej. W Dead Space można było ulepszać swoją broń oraz kombinezon. Służyły do tego „węzły mocy”, które były rozsiane po pokładzie Ishimury. Ulepszona broń mieściła więcej pocisków w magazynku, skracał się czas jej przeładowania, zwiększały się obrażenia. W drugiej części nie zrezygnowano z tego, ale modyfikacje tutaj nie mają sensu. Broń niezmodyfikowana przeładowuje się prawie tak samo szybko jest w pełni zmodyfikowana w poprzedniej części. Zapewne znowu jest to ukłon w stronę posiadaczy konsol, którzy muszą się wysilić, zęby gałką namierzyć wroga i potrzebują ultraszybkich broni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kiedyś było lepiej...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam jakie emocje wywoływało u mnie znalezienie schematu w Dead Space. Schematy odblokowywały nowe przedmioty, które można było kupić w sklepie. Najbardziej cieszyłem się kiedy znalazłem schemat nowego kombinezonu. Na początku gry byliśmy ubrani w zwykły, niezbyt wyszukany strój inżyniera. Po odnalezieniu schematów zamieniał się on niemal w  zbroję, która chroniła ans przed atakami wrogów. DS2 zmodyfikowano ten system, a raczej porzucono ulepszanie kombinezonu. Postanowiono, że gracz będzie znajdował nowe kombinezony, z których każdy ma nieco inne właściwości. Jeden dodaje nam np. 25% do szybkości, drugi zwiększa wytrzymałość, obrażenia itp. To zapewne kwestia gustu, ale osobiście nie spodobała i się ta zmiana.  Kombinezony w sumie wyglądają podobnie, różnią się kolorystyka i drobnymi detalami, a ich odnalezienie nie wzbudza już takiej ekscytacji, bardziej ciekawość jak to wygląda i potem już koniec. Kolejną genialną modyfikacją jest całkowite przebudowanie stref zerowej grawitacji. W pierwszej części Dead Space'a, w niektórych przedziałach, panowała zerowa grawitacja. Zabawa polegała na tym, że Isaac był wyposażony w magnetyczne buty, dzięki którym mógł przyczepiać się do ściany. Trzeba było latać od ściany do ściany i wykonywać różne małe zadania np. przełączyć jakiś przycisk, zamocować antenę itp. Zabawa była prosta, ale sprawiała dużo przyjemności, szczególnie w późniejszych etapach gry, gdzie labirynty były tak skomplikowane, że często wracałem do początku trasy, bo się zgubiłem. W DS2 zrezygnowano ze skakania i Isaacowi doczepiono rakietowe buty. Sprawdza się to w otwartej przestrzeni kosmicznej, po której nasz bohater sobie lata, pokonując znaczne odległości, ale w pomieszczeniach psuje to całą zabawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;On mówi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Największym rozczarowaniem było usłyszenie głosu Isaaca. W poprzedniej części nasz bohater nie wypowiedział ani słowa, było słychać jedynie jego wrzaski, stękanie, sapanie. Nie był to zabieg nowy, ale powodował pewną niemoc postaci. Isaac nie mógł wpłynąć na bieg wydarzeń. Wszystko działo się bez jego wiedzy, był bezsilny, nie panował nad niczym. W DS2 przemówił ludzkim głosem. Niestety, jego teksty są niezbyt błyskotliwe, większość z nich to przekleństwa, albo pseudo romantyczne bzdety.  Ponoć gracze domagali się głosu Isaaca, a wiadomo, ze klient jest najważniejszy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Niespodzianka!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla fanów pierwszej części przygotowano niespodziankę. Jeden z etapów gry odbywa się na USG Ishimura! Niestety ten etap należał do&amp;nbsp;jednych&amp;nbsp;z nudniejszych. Polegał na rozwaleniu obcych,&amp;nbsp;ułożeniu&amp;nbsp;puzzli z części modułu grawitacyjnego i opuszczeniu&amp;nbsp;pokładu. Nic specjalnego. Ot taki sobie etap. Jest to dosyć smutne, bo ciekawie się&amp;nbsp;chudziło&amp;nbsp;po tych samych pokładach, przypominałem sobie co się w danym miejscu&amp;nbsp;działo, co się zmieniło. No, ale twórcy nie wykorzystali potencjału jaki drzemał w tym pomyśle, jednak ten problem dotyczy całej gry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kasa, kasa, kasa!!!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście gra to nie tylko seria porażek. Prócz lepszej grafiki wprowadzono 3 nowe ciekawe modele broni, nowe nekromorfy. Nowością jest typ multiplayer, w którym z kolegami możemy zmierzyć się z hordą potworów. Jednak nie można się tym w pełni nacieszyć przez jałową, płytką i nudną fabułę, w której wszystko wiadomo jak się skończy, a kończy się w sposób tandetny i hollywoodzki. Pierwsza część bardziej przypominała kino europejskie, w którym nic nigdy nie wiadomo, a historia nie kończy się happy endem. Dead Space 2 jest produktem, który ma zarobić, nie ma się podobać, ma się sprzedać. Kilka dni przed premierą DS2 zapowiedziano dodatek do niego, który pokaże nową historie odbiegająca od głównej fabuły Dead Space. Zapewne zagram, ale dla mnie cykl Dead Space skończył się na pierwszej części. EA chce wycisnąć z marki Dead Space ile tylko się da, póki jeszcze jest o niej głośno. Niestety, żyjemy w świecie niezbyt wyszukanej rozrywki i rządów pieniądza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-908710607957110468?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/EwxlJNFp3HY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/908710607957110468/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/dead-space-2-strasznie-tandetne.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/908710607957110468?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/908710607957110468?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/EwxlJNFp3HY/dead-space-2-strasznie-tandetne.html" title="Gra - Dead Space 2 – strasznie tandetne..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-Qz1BZ9yXeB8/TYIopDLn1HI/AAAAAAAAAE0/bNsVopE0Qik/s72-c/DeadSpace2Tease.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/dead-space-2-strasznie-tandetne.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUDR3g_fSp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-7815759710052650929</id><published>2011-02-11T20:55:00.005+01:00</published><updated>2011-03-19T14:44:36.645+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:44:36.645+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Blog: Reaktywacja</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-qXbgK_N3yfA/TYOINRme6KI/AAAAAAAAAE8/-_nso_Vm-c8/s1600/zzg001_373p.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="143" src="https://lh3.googleusercontent.com/-qXbgK_N3yfA/TYOINRme6KI/AAAAAAAAAE8/-_nso_Vm-c8/s200/zzg001_373p.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wszystkich czytelników tego bloga na pewno ucieszy wiadomość, że reaktywuję go. Własnie kończę pisać recenzję, które ukaże się już jutro. Mam też pewien plan. Doszedłem do wniosku, że takie artykuły są dosyć kiepskim sposobem na przekazywanie Wam mojego światopoglądu. Czasem mam ochotę w jednym artykule przekazać tyle treści, ze można by było napisać o tym książkę. Postanowiłem zmienić nieco formę. Artykuły tematyczne nadal będą się ukazywać, jednak dodatkowo chciałbym napisać cykl opowiadań. Będzie to historia pewnego człowieka publikowana w częściach. Będzie to mieszanka ciekawej fabuły oraz wywodów filozoficznych mojego autorstwa. Mam nadzieję, ze się Wam spodoba, a tym czasem nacieszmy się ostatnim weekendem ferii ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-7815759710052650929?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/--Ub54wILZ0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/7815759710052650929/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/blog-reaktywacja.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7815759710052650929?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/7815759710052650929?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/--Ub54wILZ0/blog-reaktywacja.html" title="Ogłoszenie - Blog: Reaktywacja" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/-qXbgK_N3yfA/TYOINRme6KI/AAAAAAAAAE8/-_nso_Vm-c8/s72-c/zzg001_373p.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/02/blog-reaktywacja.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUCQ349eCp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-4038445022577418809</id><published>2011-01-01T08:00:00.006+01:00</published><updated>2011-03-19T14:44:22.060+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:44:22.060+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Podsumowań czas</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-HA41z9bNEHE/TYSsb3YYQ8I/AAAAAAAAAFQ/QYV4GkoS378/s1600/nowy_rok.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="https://lh4.googleusercontent.com/-HA41z9bNEHE/TYSsb3YYQ8I/AAAAAAAAAFQ/QYV4GkoS378/s200/nowy_rok.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Mamy już nowy rok, więc to dobry moment aby podsumować działalność bloga. Zamieściłem na nim 17 wpisów, niektóre cieszyły się sporym zainteresowaniem. Była to dla mnie świetna zabawa, ale wszystko co dobre musi się skończyć. W najbliższych miesiącach nie spodziewajcie się nowych artykułów. Nie jest to ostateczny koniec tego bloga. Można powiedzieć, że biorę sobie urlop. Dziękuję wszystkim czytelnikom za komentarze, zainteresowanie i poświęcony czas. Życzę Wam, abyście pod koniec 2011 roku mogli z czystym sumieniem powiedzieć „to był dobry rok”. ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-4038445022577418809?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/-Lxl3AFNfR8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/4038445022577418809/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/01/podsumowan-czas.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/4038445022577418809?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/4038445022577418809?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/-Lxl3AFNfR8/podsumowan-czas.html" title="Ogłoszenie - Podsumowań czas" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh4.googleusercontent.com/-HA41z9bNEHE/TYSsb3YYQ8I/AAAAAAAAAFQ/QYV4GkoS378/s72-c/nowy_rok.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2011/01/podsumowan-czas.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEFR349eSp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-1049401743973458108</id><published>2010-11-20T12:13:00.006+01:00</published><updated>2011-03-19T14:16:56.061+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:16:56.061+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bóg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kościół" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><title>Artykuł - Zróbmy sobie dziecko!</title><content type="html">&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOfOR2C9SeI/AAAAAAAAAEA/QCB02X8Hxu4/s1600/in_vitro_large-large.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="158" src="http://1.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOfOR2C9SeI/AAAAAAAAAEA/QCB02X8Hxu4/s200/in_vitro_large-large.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Zapłodnienie in vitro – kolejny kontrowersyjny temat. Powstało wiele argumentów, które przemawiają za tym, aby zakazać tej metody. Największym wrogiem sztucznego zapłodnienia jest Kościół. Uważa on, że nie można oddzielać zapłodnienia od aktu płciowego oraz, że nieludzkim jest niszczenie embrionów, które nie zostały wprowadzone do ciała kobiety. Te problemy z in vitro wszyscy znają, jednak ja zauważam kolejny i myślę że jest dużo groźniejszy niż te, które podaje Kościół.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Najpierw muszę obalić parę mitów na temat zapłodnienia pozaustrojowego i wyjaśnić na czym polega. Jest to metoda polegająca na doprowadzeniu do połączenia komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, poza żeńskim układem rozrodczym. Stosuje się ją tylko w określonych przypadkach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;po usunięciu jajowodów&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;niedrożnych jajowodów&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;niemożliwości znalezienia przyczyny, z powodu której przez dłuższy czas kobieta nie może zajść w ciążę (czas ten zależy od wieku oraz innych czynników)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;gdy inne, uprzednio zastosowane metody leczenia niepłodności (np. sztuczna inseminacja domaciczna*) lub operacja ginekologiczna nie przyniosły oczekiwanego rezultatu&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ciężkiej postaci endometriozy&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;obniżonej jakości nasienia u mężczyzny&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zaburzeń hormonalnych w cyklu miesiączkowym&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zaburzonego funkcjonowanie jajników (np. zbyt szybkie przejście do okresu przekwitania)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;donacji komórki jajowej&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Nie jest ono łatwo dostępne, nie mówię tutaj tylko o barierach finansowych. Do zapłodnienia in vitro kwalifikuje się niewielki odsetek par, które leczone są z powodu niepłodności. Na 10 par po wykorzystaniu wszelkich innych metod leczenia zaledwie jedna kwalifikuje się do tego zabiegu. Pozostałym, w sposób klasyczny z pomocą farmakologiczną, chirurgiczną czy inseminacji domacicznej, udaje się doczekać upragnionego potomka. Tak więc, zapłodnienie poza ustrojowe proponowane jest parom tylko w ostateczności.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Po tym naukowym wstępie zajmijmy się Kościołem, któremu nie podoba się oddzielanie stosunku płciowego od zapłodnienia. Stanowisko tej instytucji w sprawie zapłodnienia in vitro nie może chyba dziwić. Założeniem kościoła katolickiego jest obrona tradycyjnych wartości chrześcijańskich. Od zawsze ludzie, którzy byli zwolennikami postępu musieli stoczyć zażartą batalię z Kościołem. Przykładem mogą być tutaj Galileusz czy Kopernik. Każda próba odejścia od standardowego modelu życia rodzinnego to dla Kościoła straszna zbrodnia. Ja nie widzę problemu z brakiem powiązania stosunku płciowego z zapłodnieniem, jeżeli para decydująca się na podjęcie próby sztucznego zapłodnienia robi to w zgodzie z własnym sumieniem, to Kościół nie powinien się wtrącać. Moim zdaniem, zadaniem kościoła katolickiego jest dawanie Nam wskazówek jak postępować, jednak nie powinien mieszać się w świeckie systemy prawne. Dzieci ze sztucznego zapłodnienia rodzą się zdrowe i jakoś nie można zauważyć żadnych skutków braku stosunku przed zapłodnieniem. Kobieta i tak rodzi dziecko w sposób naturalny. Sądzę, że Kościół bardziej obawia się o to, że ludzie przestaną wierzyć w cud życia. Ludzie mogą zacząć myśleć, że nie potrzebna jest boska cząstka do zapoczątkowanie życia, a ludzkość może tworzyć organizmy na zawołanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Kolejny argument Kościoła jest już bardziej sensowny, ale sam mam mieszane uczucia co do niego. Chodzi o uśmiercanie embrionów, które nie zostały wprowadzone do macicy kobiety. Z jednej strony uważam, że zarodek jest człowiekiem. Jednak z drugiej wiem, że czasem trzeba poświęcić jedno życie za cenę innego. No tak, ale w czym jeden embrion jest lepszy od drugiego. Z każdego może się rozwinąć płód. Problem jest podobny do dylematu zwrotnicy. Wyobraź sobie, że stoisz przy torach kolejowych tuż koło zwrotnicy. Po szynach z góry zjeżdża z duża prędkością wagonik. Zwrotnica jest tak ustawiona, że wózek pojedzie prostu i zabije 5 nieznanych Tobie osób. Możesz je uratować przestawiając zwrotnicę. Wówczas wózek skręci na boczny tor, na którym stoi jeden, również nieznany Tobie człowiek, podobnie jak tamtych pięciu nieświadomy niebezpieczeństwa. Tak czy inaczej ktoś umrze. Jednak trudno wybrać, która śmierć będzie mniej tragiczna. Podobnie jest w przypadku uśmiercaniu zarodków. Oczywiście nie zawsze się tak dzieje. Mogą one zostać zamrożone i posłużyć przy następnej próbie sztucznego zapłodnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Zbyt duża ilość pobranych komórek jajowych do zapłodnienia wynika z niedopracowania tej metody i nikt celowo nie zabija ich dla własnej przyjemności. Po prostu pobiera się za jednym zamachem kilka komórek, bo tak jest taniej, a nie zawsze zapłodnienie się udaje. Pary decydujące się na zabieg sztucznego zapłodnienia muszę się z tym liczyć. Jednak embriony nie muszą zostać zmarnotrawione. Można z nich pozyskać komórki macierzyste, dzięki którym możliwe będzie wyhodowanie wszystkich możliwych komórek naszego organizmu. Mając zamrożone komórki macierzyste nie trzeba czekać w kolejce po przeszczep szpiku, wątroby. W przyszłości będzie można nawet wymienić komórki nerwowe, które nie regenerują się naturalnie prawie wcale.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Teraz zapłodnienie in vitro wygląda mniej więcej tak, że bierze się materiał genetyczny ojca i matki, łączy się je i w taki sposób uzyskujemy mieszankę, nad której składem nikt nie ma kontroli. A co jeśli mielibyśmy kontrolę nad tym jaki będzie skład genomu przyszłego człowieka? Kilka miesięcy temu w J. Craig Venter Institue w Rockville, USA syntetycznie odtworzono genom pewnego gatunku bakterii. Cegiełka po cegiełce zbudowano kod genetyczny organizmu, wszczepiono do innego gatunku bakterii i zaszła transformacja. Bakteria zyskała cechy zapisane w sztucznym genomie. Wielki sukces, dzięki temu lepiej poznamy zasady kierujące kontrolowaniem szlaków metabolicznych, ułatwimy modyfikację roślin itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Jednak ulepszenie tej metody może w przyszłości dać możliwość stworzenia od podstaw istoty ludzkiej. W sumie to nie powinno nikogo dziwić, od lat próbujemy sklonować człowieka(oficjalnie nieskutecznie). Naturalnym następnym krokiem powinno być stworzenie od podstaw istoty ludzkiej o cechach przez nas pożądanych. Nie chcę się tutaj rozpisywać na temat uznania takiego stworzenia za pełnoprawnego człowieka, ponieważ uważam, że do tego trzeba osobnego artykułu. Problemem może się okazać skomercjalizowanie sztucznego budowania człowieka. Na razie nie mamy wpływu na skład genomu naszego potomstwa. Z powodu mutacji, mieszania się genów, wyciszania pewnych fragmentów kodu DNA, nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie cechy będzie posiadać płód. Jednak za 100 lat rozwój biotechnologii, znajomości ludzkiego genomu mogą doprowadzić do sytuacji, że to rodzice będą moli decydować jak miałoby wyglądać ich dziecko.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Pozornie jest to świetne rozwiązanie. Koniec z chorobami genetycznymi, skłonnościami do posiadania raka, wrodzoną bezpłodnością i nadwagą. Będziemy w stanie uodpornić organizm na wiele chorób zakaźnych i czynników środowiskowych zanim opuści on organizm matki. Nigdy więcej marnowania czasu leżąc z temperaturą w łóżku. Może uda się wydłużyć życie, albo nawet lepiej – stać się nieśmiertelnymi! No wszystko pięknie, ale czym wtedy będzie się różnić „robienie” dzieci od szycia garnituru czy kupowania samochodu? Kupując nowy wóz nabywca wybiera kolor, silnik, tapicerkę, kwestię złożenia zostawia fachowcom. Kiedy dostaje kluczyki do samochodu zaczyna narzekać, że na fotografii lakier wyglądał inaczej, silnik miał ciszej pracować, tutaj jakieś plastiki nie są dobrze dopasowane. Trudno się mu dziwić. Samochody tanie nie są, a klient ma nadzieje, że dostanie sprawny produkt. A czy inaczej będzie ze sztucznie stworzonymi dziećmi? Nie mam na myśli modyfikowania zapłodnionej komórki, którego celem byłoby naprawienie niedoskonałości. Mam na myśli zbudowanie płodu od zera. Rodzice siadają w salonie z listą życzeń i konsultant pomaga im w doborze najlepszego pakietu. Dzisiaj to wydaje się absurdalne, ale za kilkadziesiąt lat to może być już normą. Dorzućmy do tego sztuczne bioinkubatory, aby kobieta nie musiała się męczyć z wielkim brzuchem, a później porodem i rozstępami. Rodzice idą odebrać dziecko z laboratorium, ale nie podoba im się. Na symulacji komputerowej wyglądało lepiej, zdrowiej. Kolor włosów wyszedł za blady i ma pieprzyk w dziwnym miejscu. Składają reklamację i żądają wymiany towaru na nowy. Zamawiali co innego.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Już słyszę głosy krytyki, że przecież dzieci adoptowane czy ze sztucznego zapłodnienia nie są traktowane jak towar. Jednak w tym przypadku cechy dziecka pozostają nadal jedną wielka tajemnicą, która nadaje tej „magii”. Człowiek nie wie co wyrośnie z takiego dziecka. Ma nadzieje, ze jest w stanie ukształtować dziecka tak, aby wyrosło na dobrego człowieka i ma gdzieś uwarunkowania genetyczne. Do sztucznie stworzonego człowieka, może nawet będzie dodawana instrukcja jak poprawnie go obsługiwać, aby wyrósł na to za co zapłacili jego rodzice. Kupując dziecko rodzice ustalą czy będzie lubiło szparagi, do zostania jakim człowiekiem będzie miało predyspozycje, czy będzie dobrym mężem lub żoną(jeżeli instytucja małżeństwa nadal będzie potrzebna). Problem nie tkwi w braku naturalnego poczęcia, ale posiadaniu wpływu na cechy dziecka.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Wielu z Was uzna to za sztuczne stwarzanie problemów, ale może po prostu wyprzedzam swoje czasy. Na początku XX wieku, kiedy to zaczynały powstawać wizje maszyn posiadających uczucia, każdy normalny człowiek traktował to jako bajkę, coś jak kosmici czy Atlantyda. Nikt się tym nie przejmował. Dopiero pod koniec XX wieku przyjrzano się dokładniej całej sprawie. Produktem ubocznym były niezliczone produkcje filmowe np. Matrix, Terminator, w których samoświadome maszyny chcą zniszczyć ludzkość. Problem z „kupowaniem” dzieci to już problem naszych potomków, jednak warto by było, aby bioetycy i biotechnolodzy rozważyli następstwa jakie niesie ze sobą sztuczne składanie organizmów.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Skoro ze sztucznym zapłodnieniem związanych jest to jakie mogą być dla niego alternatywy. Może adopcja? Ponad 80 tysięcy dzieci czeka na adopcję w domach dziecka. Jednak nie każdy jest w stanie adoptować dziecko. Zresztą, nie jest to łatwe. W Polsce adoptowane mogą być dzieci, których rodzice:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;nie żyją&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;są nieznani&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zostali pozbawieni przez sąd władzy rodzicielskiej&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zgodzili się przed sądem na to, żeby ich dziecko zostało przysposobione&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Takie dzieci oczywiście są, ale dodatkowo sam proces adopcyjny jest skomplikowany i też nie zawsze się udaje. Trzeba spełnić mnóstwo wymagań, wypełnić masę dokumentów. Większość osób wolałaby adoptować niemowlę, żeby mieć jak największy wpływ na jego wychowanie. Jednak żadna adopcja nie zastąpi w pełni własnego dziecka, które będzie miało oczy po mamusi i charakter po tatusiu. Czy istnieje, więc alternatywa dla in vitro?&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Kościół ma swoją tajną broń w postaci NaProTechnologii. Cóż to takiego? Wpis pochodzi ze strony&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.proinvitro.pl/co-to-jest-naprotechnologia"&gt;ProInVitro&lt;/a&gt;&amp;nbsp;:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;i&gt;"NaProTechnologia powstała 30 lat temu jako skrót od słów Natural Procreative Technology (Metoda naturalnej prokreacji). Jest metodą diagnozowania i leczenia niepłodności polegającą na prowadzeniu dokładnych obserwacji kobiecego organizmu i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Opiera się na tzw. modelach płodności Creightona.&lt;br /&gt;
Jej wynalazca i prekursor, prof. Thomas Hilgers postawił tezę, iż większość przypadków niepłodności idiopatycznej (o niewyjaśnionym medycznie podłożu) to w istocie niezdiagnozowane przypadki całkowicie uleczalnej niepłodności. Wraz z prowadzeniem analizy fizjologicznych i biochemicznych procesów zachodzących w organizmie kobiety następuje rozpoznanie problemu.&lt;br /&gt;
Na tym etapie można zadecydować o włączeniu leczenia hormonalnego lub chirurgicznego oraz ustalić optymalny dla danej pary moment współżycia. Przeciętna długość cyklu metody NaPro (a więc pełnej diagnostyki) trwa 24 miesiące. Oczywiście wielu parom udaje się począć dziecko jeszcze przed upływem dwóch lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprotechnologia jest przy tym metodą w całości naturalną, bo opierającą się na codziennych obserwacjach śluzu, temperatury, samopoczucia itd., bezpieczną dla zdrowia pacjentki i dziecka, rzetelną diagnostycznie, przydatną również przy problemie poronień nawykowych i ciąż zagrożonych. Jest przy tym stosunkowo tania, a w każdym razie ok. trzykrotnie tańsza od In Vitro Fertilization (IVF).”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;To dlaczego metoda in vitro nie została porzucona, skoro na horyzoncie pojawiła się NaProTechnologia? Ano dlatego, że ta technika nigdy nie stanie się alternatywą dla in vitro. NaProTechnolodzy nie są w stanie wyleczyć zaawansowanej niepłodności u mężczyzny, czy kobiety z niedrożnymi jajowodami. Mogą pomóc kobiecie w obserwacji jej cyklu miesiączkowego, dać jej pigułki hormonalne i dokonać paru, niegroźnych zabiegów. Głównym propagatorem NaProTechnologii jest Kościół, a raczej jego najbardziej radykalne ośrodki. Jednak w większości przypadków ludzie zostają oszukani, bo ta metoda nie może pomóc wszystkim parom, które nie mogą mieć dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Hmm, to co w końcu zrobić ze sztucznym zapłodnieniem. Osobiście jestem za tym, żeby ta metoda była nadal stosowana, ale jestem przeciwnikiem refundacji in vitro. Coś co tak dzieli społeczeństwo nie może być finansowane z publicznych pieniędzy. Teraz co do samych argumentów przeciw. Załóżmy, że Bóg istnieje. Ma nieograniczoną władzę nad nami, jest dawcą życia itp. Gdyby chciał, żeby dzieci powstawały tylko w wyniku stosunku płciowego to chyba nie udawałyby się sztuczne zapłodnienia. No tak, ale na morderstwa też pozwala, więc tego typu argument nie przejdzie. Ale problem boskiego pierwiastka potrzebnego do istnienia życia chciałbym opisać w innym artykule. Co do niszczenia embrionów. Sądzę, że kwestią czasu jest ulepszenie metod sztucznego zapłodnienia tak, aby nie trzeba było „marnować” zarodków. A jak się odnieść do mojej obawy? Trudno jest przewidzieć czy i kiedy się ona spełni. Może się to stać za dziesięć czy sto lat. Niestety temu chyba nie da się temu zapobiec. Na pewno ktoś pokusi się o „produkcję” ludzi. Może za 50 lat warunki na naszej planecie tak się zmienią, że jedyną metodą zajścia w ciążę będzie sztuczne zapłodnienie. Trudno to przewidzieć. Jedno jest pewne, na chwilę obecną zapłodnienie in vitro daje nadzieję wielu parom na posiadanie dziecka i to się powinno liczyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;i&gt;* - procedura polegająca na wprowadzeniu za pomocą specjalnego cewnika bezpośrednio do jamy macicy odpowiednio przygotowanego nasienia partnera, które dzięki temu omijają barierę śluzu szyjkowego i unikają uszkodzenia przez znajdujące się w nim przeciwciała&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-1049401743973458108?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/dHmjXJrK7g8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/1049401743973458108/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/artyku-na-weekend-zrobmy-sobie-dziecko.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1049401743973458108?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1049401743973458108?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/dHmjXJrK7g8/artyku-na-weekend-zrobmy-sobie-dziecko.html" title="Artykuł - Zróbmy sobie dziecko!" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOfOR2C9SeI/AAAAAAAAAEA/QCB02X8Hxu4/s72-c/in_vitro_large-large.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/artyku-na-weekend-zrobmy-sobie-dziecko.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEARXg_eip7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-852646347245824195</id><published>2010-11-18T14:47:00.005+01:00</published><updated>2011-03-19T14:17:24.642+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:17:24.642+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wojna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Anime" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Film" /><title>Anime - Niebiańskie maszyny...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOUvRGIJfiI/AAAAAAAAAD8/ghO0YzHq2z8/s1600/7245430.3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOUvRGIJfiI/AAAAAAAAAD8/ghO0YzHq2z8/s200/7245430.3.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Filmy, moim zdaniem, dzielą się na dwie grupy. Pierwsza z nich obejmuje produkcje nie wymagająca zbyt dużego myślenia. Fabuła jest liniowa, nie trzeba doszukiwać się jakiś złożonych powiązań między bohaterami. Taki film do niedzielnego obiadu. Za to druga grupa to zupełne przeciwieństwo pierwszej. Film urzeka nas złożonością fabuły, drobnymi niuansami, niedopowiedzeniami. To widz ma dojść do pewnych przemyśleń oglądając produkcję. Do tej drugiej grupy należy film The Sky Crawlers.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Jest to anime stworzone przez jednego z moich ulubionych reżyserów – Mamoru Oshii, to on nakręcił w 1995 Ghost In The Shell. Film oparty jest na opowiadaniach Hiroshi Mori. Nie można dokładnie określić czasu akcji. Na pewno wydarzenia mają miejsce po II Wojnie Światowej. Ludzkość nie toczy już prawdziwych wojen. Organizowane są „ustawione” konflikty zbrojne. Do tego celu stworzono specjalną rasę ludzi zwaną Kildrenami. Ich atutem jest to, że się nie starzeją i są zawsze zdolni do walki. Potyczki organizowane są przez dwie wielkie korporacje, które czerpią z  tego ogromne zyski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film od pierwszych minut powala na kolana. Od razu zwraca uwagę genialna jakość animacji. Przez pierwsze minuty filmu czułem się jakbym oglądał film dokumentalny. Krajobraz został tak wyrenderowany, że trudno stwierdzić czy są to nagrane materiały, czy sceny stworzone przy pomocy komputera. Avatar może pod tym względem się schować. Nikt nie pobije Japońców w tworzeniu animacji. W dodatku, reżyser The Sky Crawlers specjalnie przedłuża niektóre sceny, aby można było się przypatrzeć kunsztowi wygenerowanych scen. Chyba Mamoru Oshii wiedział, że graficy odwalili kawał dobrej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Długie sceny mają dodatkową funkcję. Dają czas na przetrawienie informacji, których dostarczają nam postaci pojawiające się na ekranie. A jest co analizować. Film obfituje w niedopowiedzenia, półsłówka. Tutaj żadnych faktów nie podaje się na tacy. Do wszystkiego trzeba samemu dojść. W filmie poruszanych jest wiele problemów natury filozoficznej – sensowności prowadzenia wojen, walki z własnym przeznaczeniem. Chociaż równie dobrze można nie zwracać na nie uwagi i cieszyć się pięknymi widokami, jak kto woli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już mówimy o pięknych widokach, nie można nie wspomnieć o polskim akcencie w filmie. Mamoru Oshii najwyraźniej trochę poczytał i odkrył, że nasz kraj bardzo ucierpiał w związku z II Wojną Światową. Na ekranie pojawia się Pałac Kultury i Nauki, nad którym przelatują myśliwce i bombowce. Kilka scen umiejscowionych jest w Krakowie. Ukazana jest restauracja, w której bohaterowie spędzają czas wolny. Padają nawet słowa w naszym ojczystym języku! Znaczy się jedna pełna kwestia, przekleństwo i coś czego nie zdołałem zrozumieć, do tego z akcentem rodem z IVONY, ale trzeba pochwalić reżysera za sam fakt umieszczenie polskiego akcentu w filmie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The Sky Crawlers nie jest dla każdego. Film jest dosyć trudny w odbiorze. Czasem trzeba silnie wytężyć mózgownicę, żeby poskładać strzępy informacji w jakiś konkretny fakt. Na pewno spodoba się ludziom, którzy potrafią docenić dobrą animację. Film polecam szczególnie fanom Avatara. Jeżeli mam być szczery, to the Sky Crawlers lepiej nadaje się do puszczania w kinach IMAX niż film Jamesa Camerona i do tego fabularnie nie jest identyczny z Pocahontas...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-852646347245824195?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/sgGJccvM6Us" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/852646347245824195/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/anime-niebianskie-maszyny.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/852646347245824195?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/852646347245824195?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/sgGJccvM6Us/anime-niebianskie-maszyny.html" title="Anime - Niebiańskie maszyny..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TOUvRGIJfiI/AAAAAAAAAD8/ghO0YzHq2z8/s72-c/7245430.3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/anime-niebianskie-maszyny.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAGRHs5eCp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-2653076918742902003</id><published>2010-11-16T17:59:00.003+01:00</published><updated>2011-03-19T14:18:45.520+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:18:45.520+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seksizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Płcie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ciekawostki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mężczyźni" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><title>Ciekawostki - Jak to w końcu jest z tymi kolorami?</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-1OGSogaEg6I/TYStJ6QEamI/AAAAAAAAAFU/garhnbs--VI/s1600/kolory.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="https://lh4.googleusercontent.com/-1OGSogaEg6I/TYStJ6QEamI/AAAAAAAAAFU/garhnbs--VI/s200/kolory.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Największymi malarzami byli mężczyźni, mało jest sławnych malarek. Można z tego wnioskować, ze mężczyźni lepiej od kobiet radzą sobie z rozpoznawaniem barw. Jednak, z życia codziennego, każdy facet wie, że kobieta zawsze widzi więcej kolorów(między innymi mistyczne écru). To w końcu jak to jest z tymi kolorami?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Biologia w tej kwestii jest nieubłagana. Więcej barw widzi płeć piękna. Z czego to wynika? Barwne widzenie możliwe jest dzięki obecności w siatkówce oka trzech typów komórek wrażliwych na kolor światła, tak zwanych czopków. Każdy z typów czopków ma inną czułość na barwę, zależną od tego, jaki rodzaj opsyny (białka pochłaniającego światło) zawiera. Opsyna S jest wrażliwa na światło od fioletowego do niebieskiego, opsynę M zawierają czopki wrażliwe na światło zielone, a komórki wrażliwe na czerwony kolor zawierają opsynę L. Geny, które kodują opsynę M i L leżą niedaleko siebie na chromosomie X. Mężczyźni mają tylko jeden taki chromosom.  Z tego powodu każdy defekt genów kodujących opsynę może skutkować powstaniem choroby zwanej Daltonizmem. Nazwa pochodzi od nazwiska brytyjskiego chemika Johna Daltona, który cierpiał na tę chorobę. Polega ona na nie odróżnianiu kolorów czerwonego i zielonego. Kobiety mają dwa chromosomy X. Jeżeli w jednym z nich znajdować się będą uszkodzone geny, straty zostaną skompensowane przez niewadliwe geny w drugim chromosomie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak to jeszcze nie przesądza całej sprawy.. Przecież, jeżeli chromosom X mężczyzny nie zawiera żadnych mutacji w miejscu ulokowania genów odpowiedzialnych za produkcję opsyny, to taki facet powinien widzieć tyle samo kolorów co kobieta. Teoretycznie tak, jednak jak zwykle jest jakieś ale. W przypadku genów kodujących opsyny M i L niektóre mutacje nie prowadzą do ich dezaktywacji, lecz skutkują zmianą czułości opsyny na inną barwę światła. Z powodu występowania u kobiet dwóch chromosomów X, po powstaniu nowej odmiany opsyny, możliwe jest wytworzenie 4 lub 5 rodzajów czopków w siatkówce oka. Teoretycznie takie kobiety są w stanie widzieć tetrachromatycznie, czyli czterobarwnie albo penta chromatycznie (pięciobarwnie). Oczywiście z przetrawieniem tych informacji musi poradzić sobie kora wzrokowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No fajnie, kolejna gratka dla feministek. Następna rzecz, w której kobiety są od nas lepsze. Według statystyk problemy z rozróżnianiem kolorów ma aż 8% panów i tylko 0.5% kobiet. Być może wynika to z faktu, że w zamierzchłych czasach kobietom powierzono zadanie znajdowania najlepszych kwiaty do produkcji barwników, ziół i tym podobnych. Mężczyźni skupili się na zdobywaniu pożywienia, budowaniu siedzib itp. kobietom bardziej przydawały się większe możliwości rozróżniania kolorów. A wracając do sławnych artystów, których było zdecydowanie więcej niż artystek. Taka sytuacja wynikała najpewniej z naszej hierarchii społecznej. Kobiety miały utrudnione zadanie, większości nie udawało się zaistnieć w świecie sztuki, Nie mówię, że nie było sławnych malarek, ale większość pojawiła się dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy to modne stały się hasła emancypacji kobiet. Mężczyźni nie zajmowali się domem i mogli pozwolić sobie na tak mało praktyczną aktywność jak malowanie obrazów. Zresztą, chyba jako mężczyźni już tak mamy, że wynajdziemy najdziwaczniejsze zajęcie, byle tylko nie brać udziału w pracach domowych...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-2653076918742902003?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/tdLt9ZPCJBs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/2653076918742902003/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/jak-to-w-koncu-jest-z-tymi-kolorami.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2653076918742902003?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/2653076918742902003?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/tdLt9ZPCJBs/jak-to-w-koncu-jest-z-tymi-kolorami.html" title="Ciekawostki - Jak to w końcu jest z tymi kolorami?" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh4.googleusercontent.com/-1OGSogaEg6I/TYStJ6QEamI/AAAAAAAAAFU/garhnbs--VI/s72-c/kolory.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/jak-to-w-koncu-jest-z-tymi-kolorami.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUHQ38zeSp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-1684040633199757646</id><published>2010-11-14T18:15:00.005+01:00</published><updated>2011-03-19T14:43:52.181+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:43:52.181+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Zaszły zmiany...</title><content type="html">Na blogu ostatnimi czasy wiele się zmienia. Teraz wpisów będzie mniej, ale będą bardziej dopieszczone. Obiecałem, ze w każdą sobotę będzie pojawiać się większy artykuł traktujący o sprawach kontrowersyjnych, budzących w społeczeństwie sprzeczne opinie. Wczoraj ukazał się wpis o aborcji. Wywołał niemałe emocje, głos w sprawie zabrał nawet jeden z księży kościoła katolickiego! Czytelnicy pozytywnie ocenili artykuł. Mam nadzieję, że następne eseje będą równie udane.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Dzisiaj trochę zmodernizowałem bloga. Blog ma swoja oficjalną stronę na Facebook! Będą się tam ukazywać linki do nowych artykułów, newsy oraz moje przemyślenia dotyczące bloga. Ale to nie wszystko. Od teraz komentarze będą publikowane za pomocą nowego systemu komentarzy -  Disqus. Skąd ta zmiana? Do niedawna komentarze były zamieszczane liniowo, jeden za drugim. Jeżeli chciało się odpowiedzieć na konkretnego posta, użytkownik musiał jakoś zasygnalizować, że zwraca się do autora wybranego komentarza. Od teraz będzie można bezpośrednio odpowiedzieć na czyjś komentarz. Dodatkowo do udzielenia odpowiedzi będzie można wykorzystać konto Facebook. Dla wielu na pewno będzie to miłe udogodnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem bardzo wdzięczny za okazane zainteresowanie. Mam nadzieję, że jakość publikowanych artykułów będzie ciągle wzrastać i coraz więcej osób włączy się do dyskusji na tematy, które dotyczą nas wszystkich ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-1684040633199757646?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/ZA1cgPajEmg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/1684040633199757646/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/zaszy-zmiany.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1684040633199757646?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1684040633199757646?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/ZA1cgPajEmg/zaszy-zmiany.html" title="Ogłoszenie - Zaszły zmiany..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/zaszy-zmiany.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAMR3c5fSp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-1741498306096323539</id><published>2010-11-13T12:34:00.002+01:00</published><updated>2011-03-19T14:19:46.925+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:19:46.925+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuł" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mężczyźni" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzieci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Antykoncepcja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Związki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Miłość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bóg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kościół" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rodzina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seks" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><title>Artykuł - Jestem?</title><content type="html">&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-BK1xsd73Upk/TYSiIn3lylI/AAAAAAAAAFM/TJ9yAacb7_o/s1600/w_jajku.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="160" src="https://lh4.googleusercontent.com/-BK1xsd73Upk/TYSiIn3lylI/AAAAAAAAAFM/TJ9yAacb7_o/s200/w_jajku.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Dyskusje na temat aborcji nie milkną. Oglądając debaty na ten temat można odnieść wrażenie, że stoją w miejscu. Głównym problemem jest tutaj ustalenie, od którego momentu możemy mówić o istocie ludzkiej, która posiada prawo do życia jest chronione przez Konstytucję i liczne konwencje. Od kiedy możemy powiedzieć, że dany organizm jest człowiekiem i zabicie go będzie już przestępstwem? Postaram się w tym artykule rozwiać wszelkie wątpliwości.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Zastanawiałem się jak podejść do tego tematu. Doszedłem do wniosku, że najprościej jest obalać poglądy innych aż dojdzie się do teorii, której obalić się nie da. Zacznijmy, więc od samego początku. Co to w ogóle jest człowiek? Co takiego odróżnia nas od np. szympansa, którego DNA różni się od ludzkiego w zaledwie dwóch procentach. Dlatego pierwsze założenie tej dyskusji jest takie, że genom nie determinuje człowieczeństwa. Stworzyłem listę 3 cech, które pomogą uznać dany organizm za człowieka:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Jest świadomy własnego istnienia, czuje się niezależny, posiada wolną wolę.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Aby wyrazić samego siebie posługuje się językiem, którego znajomość nie jest determinowana genetycznie, a którego uczy się żyjąc wśród innych ludzi.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Opanował myślenie abstrakcyjne, zadaje pytania o sens istnienia i poszukuje na nie odpowiedzi, wyraża swoje myśli w formie sztuki.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;
Pomijając ludzi chorych, te wszystkie cechy posiadają ludzie, jednak nie posiada ich żadne ze znanych zwierząt. Zwierzętami kieruje instynkt, nie posiadają własnej tożsamości, którą eksponują. Oczywiście posiadają coś na wzór charakteru, ale ich psychika nie jest aż tak złożona jak ludzka. Identycznie jest z językiem. Zwierzęta posiadają zestaw sygnałów sygnalizujących pewne zdarzenia. Człowiek wykształcił słowa, języki, aby opisywać otaczający świat, opowiadać o swoich przeżyciach, o tym co czuje. Tak samo wiadomo, że tylko człowiek zajmuje się tak niepotrzebnymi rzeczami jak rozmyślanie o Bogu, sensie życia itp.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według Kościoła i wielu osób życie zaczyna się od momentu poczęcia. Trudno temu zaprzeczyć. Jajeczko łączy się z plemnikiem i staje się zygotą. Jednak czy zapłodniona komórka jajowa jest już człowiekiem? Co prawda zawiera materiał genetyczny specyficzny dla istoty ludzkiej, ale nie mówi, nie rozmyśla na tematy egzystencjalne, nie przetwarza informacji ze świata zewnętrznego. Tak, więc nie spełnia ona warunków człowieczeństwa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idźmy dalej. Zygota dalej się dzieli, komórki zaczynają się różnicować. Zatrzymajmy się na 8-9 tygodniu, kiedy to kończy się etap rozwoju zarodka, a zaczyna etap rozwoju płodu. W tym momencie zarodek wazy jakieś 1,5 grama i mierzy jakieś 3cm długości. Może się już poruszać, ale niemożliwe są odruchy, ponieważ nie wykształciły się nerwy czuciowe. Nie możemy tutaj także odnaleźć jakiś przejawów myślenia ani przetwarzać danych. Tak więc, zarodek także nie jest człowiekiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnym przystankiem jest etap płodu. No i tutaj już widać jakieś podobieństwo do człowieka. W 9 miesiącu ma wyraźnie wykształcone kończyny, organy wewnętrzne, potrafi nawet odbierać bodźce ze środowiska zewnętrznego. Słyszy kiedy się do niego mówi, zaczyna nawet ssać swój kciuk. No tak, ale trudno tu mówić o pełnowartościowej istocie ludzkiej. Nie wyraża własnych myśli, jeżeli w ogóle jakiekolwiek ma. Nikt nie pamięta nic z czasu bycia w łonie matki, więc trudno udowodnić, że jest to w pełni świadoma istota ludzka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zazwyczaj w dziewiątym miesiącu następuje poród. Płód opuszcza organizm matki i bierze swój pierwszy oddech. Wielu ludzi uważa, że od tego właśnie momentu mamy do czynienia z pełnoprawną istotą ludzką. No tak, ale co się takiego zmieniło? No, oddycha za pomocą płuc, ale trudno uznać to za przejaw człowieczeństwa. Nagle nie zaczyna myśleć, rozumować i nie jest świadome własnej egzystencji. Może&amp;nbsp;dlatego, że w łonie matki nie miało takich możliwości ekspresji samego siebie, potrafiło kopać w brzuch i tyle. Teraz ma prawie nieograniczone możliwości ekspresji samego siebie. Na pewno będzie chciało je poznać i wykorzystać do pokazania własnego „ja”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm, niestety przeliczyliśmy się. Na razie skupia się na spaniu, jedzeniu i zabawie. Chociaż poszczególne niemowlaki różnią się między sobą charakterem itp. to tutaj przyczyną są bardziej genetyczne uwarunkowania metabolizmu. W tym momencie do pracy wkracza świat. Dziecko zaczyna interesować się tym co jest za łóżeczkiem. Ciekawość jest jedną z cech specyficznych dla człowieka, ale inne zwierzęta także interesują się tym co dzieje się wokół nich. Nadal trudno uznać niemowlę za człowieka. Nie posługuje się mową, jedyną formą komunikacji są krzyki, płacz, śmiech, sposoby komunikacji, które posiadają także inne gatunki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm, skoro niemowlę nadal nie jest człowiekiem to może kilkuletnie dziecko. Na pewno każdy z nas ma wspomnienia z czasów przedszkolnych, a jeżeli nie uczęszczał do przedszkola to z wieku do lat 7. Poruszamy się sprawnie na dwóch kończynach, potrafimy mówić, nawet pojawiają się myśli abstrakcyjne o Bogu, dobru, złu. Staliśmy się człowiekiem! No, ale chwila moment. To dopiero  zalążki naszego charakteru, osobowości. Wierzymy we wszystko co nam wmówią rodzice, rówieśnicy, przedszkolanki. Jeszce nie do końca jesteśmy świadomi własnej tożsamości. Czasem myślimy, że jesteśmy jednorożcem czy pokemonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To może wiek młodzieńczy? Okres dojrzewania, pierwszych miłości, kształtowania się naszego prawdziwego „ja”. Zaczynają się budować nasze poglądy, gust, charakter. Wiele osób w tym wieku zna kilka języków, pisze eseje na tematy filozoficzne. Stajemy się świadomi swoich praw i obowiązków. No czyli problem z głowy. Człowiekiem stajemy się w wieku młodzieńczym. Hmm, czyli z tego wynika, że wcześniej byliśmy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No właśnie, co z tym teraz zrobić. Pseudonaukowo doszedłem do wniosku, że pełnoprawnym człowiekiem stajemy się jako nastolatkowie, chociaż wtedy nawet nasza psychika nie jest do końca ukształtowana. Czyli takie coś jak człowieczeństwo w ogóle nie istnieje? Jednak myślę, myślę na tematy, o których inne gatunki zwierząt pewnie nigdy nie rozmyślają, jeżeli można uznać, że w ogóle myślą. Moje 3 punkty człowieczeństwa są błędne. Spełniam wszystkie, ale nie jestem ostatecznie ukształtowany. Mną także rządzą pierwotne instynkty, którym człowiek powinien się przeciwstawiać. A co kiedy nie myślę, mam zaćmienie, śpię? Przestaję być człowiekiem? Jestem wtedy kupą organicznych tkanek, sieci neuronowych? Może moja tożsamość to złudzenie, efekt uboczny wyładowań elektrycznych w moim mózgu. Narzędzie służące do poznawania świata, nie wyeliminowane przez ewolucję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt jeszcze nie stworzył definicji świadomego życia. Trudno naukowo stwierdzić czy człowiekiem można nazwać już płód, czy noworodka czy dopiero dojrzałego człowieka. Jak się to w takim razie ma do problemu aborcji? Można dojść do absurdalnego wniosku, że niemowlęta mogą być masowo zabijane, nawet same są wyposażone w „przycisk samozagłady”. U szczytu główki noworodków znajdują się nieskostniałe spojenie łączące kości czaszki. Wystarczy nacisnąć, a dziecko w najlepszym razie będzie umysłowo upośledzone. Nastolatka także można zabić, przecież nie udowodni jednoznacznie, że jest człowiekiem. Posiadanie ludzkiego DNA o niczym nie świadczy. Genom przez wielu uważany jest tylko za zbiór instrukcji, za pomocą którego funkcjonują podstawowe systemy naszego organizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skąd się biorą problemy z definicją człowieczeństwa? Uważam, że źródłem jest pycha człowieka. Ludzie sądzą, że są szczebel wyżej od wszystkich innych organizmów. Kościół katolicki uznaje jakoby tylko człowiek miał duszę i każde inne stworzenie musi być podległe człowiekowi. Ludzie stworzyli Boga na swoje podobieństwo(nie, nie pomyliłem kolejności). Oczywiście mam tutaj na myśli chrześcijańskiego boga. Człowiek od zawsze stawiał siebie w centrum. Sami urośliśmy do miana bóstwa. Teraz trudno jest nam siebie zdefiniować. Staliśmy się bardzo złożonymi istotami. Wytworzyliśmy cywilizacje, złożone wzorce zachowań. Ciężko jest nam przyjąć, że jesteśmy tylko bardziej rozgarniętymi zwierzętami. W pewnym sensie to uzasadnione. Zmieniamy środowisko tak, aby sprostało naszym potrzebom. Możemy w jednej chwili zniszczyć całe życie na Ziemi. Czujemy się panami tej planety, więc jak ubrać w słowa taką potęgę, wszystkie elementy składające się na naszą psychikę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro nowoczesna nauka nie potrafi znaleźć odpowiedzi na pytanie o początek bycia człowiekiem, to gdzie mamy jej szukać? Ludzie w pewnym momencie przestali ufać swoim instynktom i zaczęli skupiać się tylko na znajdowaniu naukowych dowodów na istnienie pewnych zjawisk. Zwróćmy się z tym pytaniem do grupy ekspertów, którzy bardzo dobrze wiedzą co to znaczy nosić w sobie przyszłego człowieka. Zadajmy to pytanie naszym matkom, kiedy one były pewne, że noszą w sobie swojego syna, córkę. Pewnie usłyszycie, że od momentu zrobienia testu ciążowego. Żadna normalna matka nie powie, że byłeś tylko płodem czy zarodkiem i mogła Ciebie w każdej chwili usunąć. No, ale test robi się zazwyczaj w pierwszym miesiącu ciąży. Z tego co wcześniej pisałem ta grudka komórek to nie człowiek. Jednak rodzice traktują zarodek, płód tak jakby to była normalna osoba. Ktoś może powiedzieć, że to nasze pierwotne instynkty każą rodzicom opiekować się dzieckiem. Jednak, gdyby nie te instynkty już dawno byśmy wyginęli. Jakby ludzie się nie zakochiwali to na pewno woleliby spełniać się zawodowo i szukać odpowiedzi na fundamentalne pytania. Dla każdego człowieka powinno być jasne, że ZARODEK JEST CZŁOWIEKIEM. Nie ma może wszystkich cech człowieka, ale powinien mieć takie same prawa jak każda inna ludzka istota. Jeżeli zwątpimy w to chociaż raz, wątpliwościom nie będzie końca, czego dowiodłem analizując po kolei stadia rozwoju człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No tak, ale co teraz z aborcją. Wyraźny zakaz dokonywania aborcji znajdował się już w Przysiędze Hipokratesa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I co z tym tera zrobić. Polska konstytucja dopuszcza aborcję w 3 przypadkach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;badania prenatalne wykazały ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu lub istnienie nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (możliwe do chwili, gdy płód nie jest jeszcze zdolny do życia poza organizmem matki)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety (bez ograniczeń czasowych)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ciąża powstałą w wyniku przestępstwa (tylko do 12 tygodnia)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;
Dwa pierwsze punkty nie powinny budzić zastrzeżeń. Jeżeli dziecko po urodzeniu nie będzie miało szans na przeżycie, z powodu ciężkich wad rozwojowych, chyba bardziej humanitarne będzie usunięcie ciąży w jej wczesnym etapie. Nie co inaczej jest w przypadku kiedy ciąża zagraża życiu matki. Tworzy się problem natury etycznej, które życie jest ważniejsze. Wielkim poświęceniem jest urodzenie dziecka ze świadomością tego, że samemu odejdzie się z tego świata. Jednak w takim przypadku dziecko może mieć uraz do samego siebie, może obwiniać się o śmierć matki. Ojciec tez może mieć problem z pozbieraniem się po śmierci żony, partnerki. Największe kontrowersje może budzić trzeci przypadek. Tutaj życiu nikogo nic nie zagraża, ale takie dziecko w oczach rodziców może nie być traktowane w taki sposób, w jaki normalnie traktuje się dzieci. Jednak czy tylko dlatego trzeba je uśmiercać? Przecież może być normalną osobą, nawet geniuszem, a na pewno znajdzie się para, która wychowa je na dobrego obywatela. Jednak to czy usunąć ciążę z gwałtu powinno zależeć tylko od kobiety, która została zgwałcona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pewno ten artykuł wielu osobom się nie spodoba, napiszą nieprzychylne komentarze, inni przyznają mi racje i obie grupy zaczną się kłócić. Tak naprawdę nie potrafię udowodnić tego, że zarodek jest człowiekiem. Chyba nikt tego nie potrafi. W sprawie aborcji jestem za Konstytucją. Nikt nikomu nie powinien narzucać tego co ma zrobić z płodem, ale nie można bezwzględnie zakazywać usuwania ciąży. Bez względu na definicje człowieczeństwa nigdy nie będę popierał aborcji „na życzenie”. Przypadku, kiedy to dwójka nieodpowiedzialnych ludzi rozpoczyna życie seksualne i kiedy kobieta zachodzi w ciążę to oboje chcą ją usunąć, bo to zrujnuje ich życie. Skoro chcieli bawić się w dorosłe życie, to muszą przestrzegać wszystkich reguł tej gry. Dorosłość polega na tym, że bierzemy pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Są różne metody zapobiegania ciąży: prezerwatywy, metoda objawowo-termiczna, tabletki. Prezerwatywy nie są drogie, po tabletki można udać się do swojego lekarza ginekologa, a do metody objawowo-termicznej powstają aplikacje komputerowe upraszczające wyliczanie dni płodnych i bezpłodnych. Jednak najważniejszy jest zdrowy rozsądek i dojrzałość kiedy decydujemy się na współżycie z drugą osobą. Aborcja nie jest niczym złym, ale nie możemy po nią sięgać kiedy tylko „wpadniemy”. Wiele osób stara się o dziecko latami i niektórym się nie udaje. Życie jest zbyt cenne, aby z byle powodu je niszczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-1741498306096323539?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/b50Feo2Npi8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/1741498306096323539/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/jestem.html#comment-form" title="Komentarze (10)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1741498306096323539?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/1741498306096323539?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/b50Feo2Npi8/jestem.html" title="Artykuł - Jestem?" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh4.googleusercontent.com/-BK1xsd73Upk/TYSiIn3lylI/AAAAAAAAAFM/TJ9yAacb7_o/s72-c/w_jajku.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>10</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/jestem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ck8HQXc8eyp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-8357596080776464831</id><published>2010-11-09T20:32:00.001+01:00</published><updated>2011-03-19T14:20:30.973+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:20:30.973+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ewolucja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ciekawostki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Biologia" /><title>Ciekawostki - Latające kalmary...</title><content type="html">&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TNmhYSmdsGI/AAAAAAAAAD0/ozAFblUUb0E/s1600/can-squid-fly_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TNmhYSmdsGI/AAAAAAAAAD0/ozAFblUUb0E/s200/can-squid-fly_1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;W wielu hollywoodzkich produkcjach występują romantyczne sceny nad oceanem, w tle których nad wodę wyskakują delfiny. Bardzo romantyczne, ale ciekawe czy równie romantycznie byłoby, gdyby zamiast delfinów wstawić kałamarnice. Wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, ale kałamarnice potrafią latać!&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
No dobra, może lekko przesadziłem. Bardziej przypomina to szybowanie nad powierzchnią wody niż prawdziwy lot. To niezwykłe zjawisko zauważyła Silvia Maciá, zajmująca się fauną oceanów i mórz. Płynąc sobie łódką zauważyła, że coś wyskoczyło z wody i przeleciało sporą odległość. Najpierw myślała, ze to jakaś ryba, potem zdała sobie sprawę, że to kałamarnica. Okazy, które wraz z kolegami obserwowała, miały zaledwie 20cm, a potrafiły wyskoczyć na wysokość dwóch metrów i przelecieć ponad dziesięć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie jest to news na miarę odnalezienia leku na raka, ale tak mnie zauroczyły latające kalmary, że musiałem się podzielić tą informacją z internautami. Proszę traktować ten wpis jako ciekawostkę z zakresu biologii, która, jak widać, skrywa przed nami jeszcze wiele tajemnic ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-8357596080776464831?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/XZBlXt2Tehk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/8357596080776464831/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/latajace-kalmary.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8357596080776464831?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8357596080776464831?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/XZBlXt2Tehk/latajace-kalmary.html" title="Ciekawostki - Latające kalmary..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_o_n2dSFJWIU/TNmhYSmdsGI/AAAAAAAAAD0/ozAFblUUb0E/s72-c/can-squid-fly_1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/latajace-kalmary.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEYNQHc_cCp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-5742255822812111470</id><published>2010-11-08T20:00:00.003+01:00</published><updated>2011-03-19T14:43:11.948+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:43:11.948+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogłoszenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog" /><title>Ogłoszenie - Co dalej?</title><content type="html">Chciałbym coś ogłosić. Blog w sumie niedawno rozpoczął swoje, ale już zyskał małą grupę stałych czytelników. Dotychczas większość artykułów umieszczanych na blogu dotyczy obejrzanych przeze mnie filmów. Jednak wiem, że najchętniej czytacie wpisy dotyczące spraw kontrowersyjnych, z życia wziętych. Chciałbym skupić się na pisaniu tego typu artykułów.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Począwszy od dzisiaj ograniczę ilość recenzji filmowych do dwóch. Chciałbym co tydzień wspomnieć o serialu, bądź filmie Anime, aby rozpowszechnić ten gatunek wśród internautów. Zrezygnuje także z recenzji filmów, które niedawno weszły do kin. Zamiast tego będę przedstawiać filmy, o których już mało kto pamięta, a które były kamieniami milowymi kinematografii. Nie będą to suche oceny, ale postaram się zachęcić Was do sięgnięcia po klasykę kina. Trochę miejsca chciałbym także przeznaczyć na ciekawostki ze świata nauki, medycyny. W każdym tygodniu na blogu zamieszczę artykuł, który będzie opierać się na moich własnych przemyśleniach. Będzie to jeden duży wpis traktujący o sprawach bulwersujących, tematach tabu. Teraz pracuję nad serią 6 artykułów, które ukażą moje stanowisko odnośnie różnych aspektów życia, między innymi: in vitro, aborcji, eutanazji itp. Już teraz zapraszam na artykuł, w którym postaram się odpowiedzieć na pytanie, od którego momentu życia zarodek można uznać za człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że od teraz zacznie się tutaj coś dziać. Postaram się komentować bieżące wydarzenia z Polski i świata. W planach mam także zamieszczanie artykułów autorstwa moich kolegów, a może w przyszłości także jakaś kobieta zabierze głos na blogu. Tak więc dziękuję za miłe przyjęcie i mam nadzieję, że z utęsknieniem będziecie wyczekiwać nowych wpisów ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-5742255822812111470?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/O-bkI4gNYsM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/5742255822812111470/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/co-dalej.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/5742255822812111470?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/5742255822812111470?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/O-bkI4gNYsM/co-dalej.html" title="Ogłoszenie - Co dalej?" /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/co-dalej.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ck4NQXc_cSp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-5494005889587373712</id><published>2010-11-07T17:32:00.002+01:00</published><updated>2011-03-19T14:23:10.949+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:23:10.949+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Film" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Przyjaźń" /><title>Recenzja - Powrót do dzieciństwa...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-XfP32Og1dIw/TYSuN72dM4I/AAAAAAAAAFY/ahOkcUJexRs/s1600/103.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-XfP32Og1dIw/TYSuN72dM4I/AAAAAAAAAFY/ahOkcUJexRs/s200/103.jpg" width="173" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ponoć mężczyźni dojrzewają do 3 roku życia, a potem już tylko się starzeją. Ja swojego wewnętrznego dziecka już chyba się nie pozbędę, więc daję mu czasem szansę się wyszaleć. Dzisiaj, razem z moim bobo, obejrzałem Toy Story 3. Naprawdę nie wiem jak Pixar to robi, ale każda bajka od nich to jest przebój. Od dziecka jestem fanem bajek z tej wytwórni. Jest w nich wszystko to, co powinien posiadać każdy dobry film animowany: miłość, zdrada, złe charaktery, szczęśliwe zakończenie.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Pierwsza część bajkowej trylogii powstała w 1995 roku. Film opowiadał o grupie zabawek, które ożywają kiedy nikt ich nie obserwuje. Pamiętam, że nadal mam gdzieś ją na kasecie VHS(oryginalnej ze sklepu). Pamiętam, ze była to jedna z moich ulubionych bajek. Nawet rodzice kupili mi zabawkę jednego z głównych bohaterów filmu! 4 lata powstała kolejna część historii o zabawkach. Na trzecią część przyszło mi czekać prawie 11 lat. Jednak było warto. Fabuła jak to w bajce nie jest jakoś skomplikowana, ale i tak wydarzenia zapierają dech w piersiach. Właściciel zabawkowych głównych bohaterów wybiera się do collegu i musi się pozbyć swoich zabawek. Przez pomyłkę trafiają one do przedszkola, w którym rządy sprawuje zły miś-przytulak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film powala na kolana. Być może wynika to z faktu, że uwielbiam bajki. Przepiękna oprawa graficzna, nastrojowa muzyka i do tego głos Toma Hanksa. Muszę skądś skombinować soundtrack z tego filmu, bo świetnie słuchało się piosenek z tego filmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie była to jakaś wielka recenzja filmowa, bo nie potrafię opisać tego co ta bajka we mnie wyzwoliła. Dosłowny powrót do czasów mojego dzieciństwa. Polecam każdemu taką podróż i zachęcam do obejrzenia Toy Story 3 ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-5494005889587373712?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/1MNP9j4EpLk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/5494005889587373712/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/powrot-do-dziecinstwa.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/5494005889587373712?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/5494005889587373712?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/1MNP9j4EpLk/powrot-do-dziecinstwa.html" title="Recenzja - Powrót do dzieciństwa..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/-XfP32Og1dIw/TYSuN72dM4I/AAAAAAAAAFY/ahOkcUJexRs/s72-c/103.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/powrot-do-dziecinstwa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUMCQ3czfSp7ImA9WhZTFUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-8214907081149889176</id><published>2010-11-06T21:55:00.003+01:00</published><updated>2011-03-19T21:44:22.985+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T21:44:22.985+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ghost In The Shell" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Anime" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bóg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Życie" /><title>Anime - Każdy z nas ma w sobie ducha...</title><content type="html">&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-AKv7ttwygyY/TYUVm0MJqoI/AAAAAAAAAFw/H-y3dwe9rL8/s1600/ghost-in-the-shell.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh6.googleusercontent.com/-AKv7ttwygyY/TYUVm0MJqoI/AAAAAAAAAFw/H-y3dwe9rL8/s200/ghost-in-the-shell.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Zastanawialiście się jak nasz świat będzie wyglądać za jakieś 20 lat? Kinematografia ostatnimi czasy przedstawia nam coraz bardziej apokaliptyczne wizje przyszłości. Wojny nuklearne, śmiertelne wirusy, bunty maszyn, inwazja istot pozaziemskich, atak zombi, takie scenariusze nie napawają optymizmem. Jednak trzeba przyznać, że przedstawienia przyszłych wydarzeń w taki sposób są dosyć schematyczne. Pojawia się problem, a wraz z nim bohater, który w ostatnich minutach filmu ratuje całą ludzkość i jedyną nagrodą jakiej pragnie jest piękna kobieta, z którą spędzi resztę swojego życia i pomoże stanąć naszej cywilizacji na nogi. Takie filmy coraz bardziej mnie zanudzają. Zacząłem szukać filmu, w którym przyszłość będzie przedstawiona logicznie, bez żadnych dziwnych zdarzeń losowych, typu atak zielonych ludzików. Wtedy przypomniałem sobie o filmie, który polecił mi kolega. Ta osoba zaraziła mnie pasją do Anime. Zdaję sobie sprawę z tego co ludzie sądzą o japońskich animacjach. Od razu na myśl przychodzą im Pokemony. Postaram się zmienić wyobrażenie na temat Anime przedstawiając Wam film, który swoją przemyślaną fabułą, pięknem animacji wbija w fotel tak, że człowiek szura tyłkiem po podlodzę. Przed Państwem „Ghost In The Shell” w reżyserii Mamoru Oshii.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Trudno jest zrecenzować film takiej kategorii. Zacznijmy, więc od przybliżenia fabuły dzieła. Jest rok 2029, komputery są wszechobecne. Coraz większa ilość ludzi decyduje się na cyborgizacje własnego ciała. Jedyną rzeczą odróżniającą człowieka od androida jest dusza, fragment świadomości, to co decyduje o tym, że jesteśmy tym kim jesteśmy, nasze uczucia, pasje, wspomnienia. Major Motoko Kutsanagi, wraz ze swoim partnerem Bato, starają się schwytać najwybitniejszego hakera XXI wieku, Władcę Marionetek. Pseudonim wziął się stąd, że przestępca potrafi włamywać się do „dusz” swoich ofiar i zmieniać je w ten sposób aby wykonywały jego polecenia. Nie będę streszczać tutaj całej fabuły filmu, bo nie na tym powinna skupiać się recenzja. Nie można odbierać przyjemności z oglądania filmu spoilerowaniem. Chciałbym skupić się na przedstawieniu cech produkcji, które według mnie wyróżniają ją na tle innych filmów gatunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzeczą, która uderza w filmie jest inteligentnie pomyślana fabuła, stworzona na podstawie mangi Shirow'a Masamune, jednego z najwybitniejszych twórców japońskich komiksów. Tego filmu nie można nazwać płytkim. To tak jakby Pamele Anderson nazwać płaską. Film obfituje w dywagacje filozoficzno-etyczne. W świecie, w którym, z powodu postępującej komputeryzacji, zacierają się granice między człowiekiem a maszyną, coraz trudniej jest zdefiniować czym jest życie. Już w naszych czasach jest to bardzo trudne, a nasza rosnąca wiedza o świecie nie ułatwia nam tego zadania. W filmie dochodzi do absurdalnej, z naszej perspektywy, sytuacji, kiedy to program krzyżuje się z człowiekiem, tworząc nową „formę życia”. I nie mówię tutaj o wzbogaceniu ludzkiego „ducha” paroma linijkami programu. Mam na myśli krzyżówkę istoty ludzkiej z  inteligentną, samoświadomą formą życia, która kieruje się podobnymi popędami jak każdy przeciętny człowiek i chce przekazać swoje „cechy” potomstwu. Brzmi to jak czysta abstrakcja, ale sądzę, że przy obecnym rozwoju badań nad sztuczną inteligencją taki scenariusz może się ziścić za jakieś 20 lat. Za 10 lat ma powstać pierwszy sztuczny mózg. Wliczając opóźnienia sądzę, że w latach 30 XXI może powstać samoświadoma istota stworzona przez człowieka. Jednak to zadanie zostawmy ludziom z przyszłości, a My wróćmy do analizy filmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film ma już 15 lat i trzeba przyznać, że nadal bije na głowę inne tego typu produkcje pod względem szczegółowości animacji. Biorąc pod uwagę technologię jaką dysponował reżyser to trudno uwierzyć, ze ten film powstał w latach 90 ubiegłego wieku. Dzisiaj króluje inny styl w animacji, już prawie cale filmy powstają przy użyciu animacji komputerowych. Jednak ta produkcja nie odrzuca jakością kreski, wręcz przyciąga swoją odmiennością i dbałością o każdy szczegół otoczenia. Film obfituje w sceny, których zadaniem jest pokazanie kunsztu animatorów. Muzyka to także mocna strona filmu. Idealnie zgrywa się z wydarzeniami, jest tam gdzie powinna. Nie ma jej ani za dużo, ani za mało, tak akuratnio. &lt;br /&gt;
Teraz warto by się było pokusić o małe podsumowanie. Zastanawiam się komu polecić ten film. Na pewno osoba, które lubią czasem pofilozofować i starają się dociec sensu życia. To jest dla nich pozycja obowiązkowa. Osobom, które nie przepadają za ciężkimi filmami może nie przypaść do gustu. Ja jestem fanem tej produkcji, została przeze mnie obejrzana już 7 razy. Jest to jeden z najlepszych filmów jakie kiedykolwiek widziałem. Analiza wątków filozoficznych zawartych w tym filmie to już materiał na inną publikację, nad którą już pracuję. Na początku przyszłego tygodnia podzielę się z Wami moimi planami na temat specjalnego cyklu artykułów. Aby zakończyć recenzje chciałbym przytoczyć słowa Tomasza Raczka, krytyka filmowego –  „Bez tego filmu nie byłoby Matriksa. Ghost In The Shell to jedna z najpiękniejszych i najinteligentniejszych wizji przyszłości, jakie stworzyło kino.”. Zapraszam i polecam z całego serca – Adrian Grzemski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-8214907081149889176?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/MinFN0xI5Q4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/8214907081149889176/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/kazdy-z-nas-ma-w-sobie-ducha.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8214907081149889176?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/8214907081149889176?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/MinFN0xI5Q4/kazdy-z-nas-ma-w-sobie-ducha.html" title="Anime - Każdy z nas ma w sobie ducha..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-AKv7ttwygyY/TYUVm0MJqoI/AAAAAAAAAFw/H-y3dwe9rL8/s72-c/ghost-in-the-shell.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/kazdy-z-nas-ma-w-sobie-ducha.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YGSHwyeyp7ImA9WhZTFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2651971738893951414.post-4705910175536293000</id><published>2010-11-05T18:56:00.002+01:00</published><updated>2011-03-19T14:25:29.293+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-19T14:25:29.293+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Horror" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hichcock" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Choroby psychiczne" /><title>Recenzja - Opowieść o dwóch siostrach nie nadaje się na horror...</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-ud36OPxmYAY/TYSujpY8ooI/AAAAAAAAAFc/o4vQn06qzeA/s1600/ataleoftwosisters.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="https://lh3.googleusercontent.com/-ud36OPxmYAY/TYSujpY8ooI/AAAAAAAAAFc/o4vQn06qzeA/s200/ataleoftwosisters.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dobry horror powinien trzymać w napięciu i powodować zanik akcji serca. Nie zawsze się to udaje, lecz reżyser "Tale of Two Sisters", Ji-woon Kim, odrobił pracę domową. Parę razy aż krzyknąłem ze strachu! Niestety po głębszej analizie okazuje się, że film nie jest tym czym powinien się stać.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Fabuła jest trudna do streszczenia. Film z grubsza opowiada historię pewnej koreańskiej rodziny. Wszyscy są na siebie wkuci z powodu pewnego wydarzenia z przeszłości. Scenariusz został tak zbudowany, aby przez cały czas trwania filmu widz mógł się tylko domyślać co zaszło między członkami rodziny. Jest to świetna zabawa, ale muszę przyznać, że w pewnym momencie pogubiłem się w wydarzeniach. Sądzę, że fabuła jest nazbyt skomplikowana jak na film, po którym ludzie bardziej oczekują scen przyprawiających i palpitacje przedsionków niż fabuły o stopniu skomplikowania rodem z „Mody na sukces”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film potrzebuje czasu, aby się rozkręcić. Pierwszy straszny moment pojawia się po 40 minutach. Jednak warto dać mu szansę. Oglądając tę produkcję odniosłem wrażenie, że reżyser zasugerował się dziełami Alfreda Hitchcocka. Proces budowania napięcia jest identyczny, nawet w ścieżce dźwiękowej można doszukać się podobieństw. Kiedy rozpoczynała się scena typowa dla horroru, mój oddech przyspieszał, serce biło szybciej. W momencie kulminacyjnym komory i przedsionki zamierały. Byłem pod wrażeniem kunsztu reżysera, który budował napięcie na wzór Hitchcocka. Aktorzy też mieli w tym swój udział. Strach, który odczuwała ich postać, przenosił się na mnie i potęgował napięcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak naprawdę to nie wiem jak w sumie ocenić ten film. Z jednej strony mistrzowskie budowanie napięcia, dobra gra aktorska, ciekawy scenariusz sprawiają, że film sprawia wrażenie idealnego. Z drugiej jednak strony scenariusz nie pasuje do horroru, jest zbyt skomplikowany i za bardzo interesujący. W tym przypadku elementu strachu są zbyteczne. Film bez tego byłby nawet lepszy. Można by bardziej rozwinąć fabułę, skupić się na psychice postaci itp. Polecam film, ale nie na noc horrorów. Elementów horroru jest strasznie mało, przychodzą późno, jak już wszyscy śpią i tylko odrywają nas od ciekawej fabuły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując, noc horrorów nie należała do najstraszniejszych, ale każdy z obejrzanych filmów miał w sobie coś świeżego, czego jeszcze nie widziałem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się dobrać trochę straszniejszy repertuar ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2651971738893951414-4705910175536293000?l=adriangrzemski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/AdrianGrzemski/~4/PsMHkTFmYZc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/feeds/4705910175536293000/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/opowiesc-o-dwoch-siostrach-nie-nadaje.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/4705910175536293000?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2651971738893951414/posts/default/4705910175536293000?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/AdrianGrzemski/~3/PsMHkTFmYZc/opowiesc-o-dwoch-siostrach-nie-nadaje.html" title="Recenzja - Opowieść o dwóch siostrach nie nadaje się na horror..." /><author><name>Adrian Grzemski</name><uri>https://profiles.google.com/107231926584003445655</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-r9DrJGN7tos/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/CI-JkAwc_nk/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/-ud36OPxmYAY/TYSujpY8ooI/AAAAAAAAAFc/o4vQn06qzeA/s72-c/ataleoftwosisters.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://adriangrzemski.blogspot.com/2010/11/opowiesc-o-dwoch-siostrach-nie-nadaje.html</feedburner:origLink></entry></feed>

