<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350</atom:id><lastBuildDate>Tue, 27 Oct 2009 09:55:26 +0000</lastBuildDate><title>Bigos na Madagaskarze</title><description>Pisanina polityczno-sarkastyczno-historyczna</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/</link><managingEditor>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>65</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/BigosNaMadagaskarze" type="application/rss+xml" /><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Zapisz w NewsGator Online</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://client.pluck.com/pluckit/prompt.aspx?GCID=C12286x053&amp;a=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://www.pluck.com/images/rss-pluck.gif">Zapisz w czytniku Pluck RSS</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://www.bloglines.com/sub/http://feeds.feedburner.com/BigosNaMadagaskarze" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Zapisz w Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Dodaj do netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBigosNaMadagaskarze" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-308055642463562999</guid><pubDate>Mon, 04 Aug 2008 00:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-08-04T02:39:56.373+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Histmag</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Pan od angielskiego zabiera się za historię...</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...czyli kilka pytań o zawodowy profesjonalizm. Czy aby na pewno listy najstarszych dowcipów świata powinni przygotowywać wykładowcy literatury i czy jest to historia, czy może medialna papka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni temu agencje informacyjne podały, że zespół brytyjskich naukowców stworzył listę dziesięciu najstarszych dowcipów świata. Temat wydał nam się w redakcji &lt;a href="http://histmag.org/"&gt;Histmaga&lt;/a&gt; na tyle interesujący, że poświęciłem kilka minut na znalezienie i przetłumaczenie pełnego zestawienia. Szybko okazało się, że nie był to głupi pomysł. &lt;a href="http://histmag.org/?id=1914"&gt;Opublikowany przez nas spis&lt;/a&gt; przeczytało do tej chwili ponad 10 000 osób, myślę więc, że warto poświęcić mu odrobinę uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Top 10” najstarszych dowcipów w historii zamówił brytyjski kanał telewizyjny „Dave”. Jest to lekki program, w całości poświęcony satyrze i humorowi. Telewizja potrzebowała do tego trudnego zadania grupy profesjonalistów. Udało jej się pozyskać zespół naukowców z Uniwersytetu w Wolverhampton. Niech zgadnę – podobnie jak ja po raz pierwszy słyszycie o takiej uczelni? W zasadzie nic dziwnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie w Wolverhampton studiuje sporo Polaków, ale sam uniwersytet powstał zaledwie kilka lat temu i nie jest najwyżej oceniany. W rankingu przygotowanym przez „The Guardian” znalazł się dopiero na 111 ze 120 pozycji. Z kolei według „The Timesa” jest to drugi najgorszy uniwersytet na Wyspach (112 ze 113 ujętych w zestawieniu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, można powiedzieć, że to o niczym nie świadczy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pan od angielskiego historykiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszukiwaniami najstarszych dowcipów zajął się zespół z Paulem McDonaldem na czele. Na stronach brytyjskiej telewizji nazwano go „specjalistą od dowcipów”. I w zasadzie dziennikarze „Dave” nie kłamali. Po prostu zapomnieli wspomnieć, że McDonald nie jest historykiem. To wykładowca literatury amerykańskiej, zajmujący się w Wolverhampton przede wszystkim prowadzeniem warsztatów pisarskich. W swoim dorobku nie ma ani jednej pracy poświęconej historii. Skupia się raczej na „american studies” i analizach współczesnego, żydowskiego humoru. Niestety, po przeczytaniu listy najstarszych dowcipów widać, że raczej nie przygotowali jej prawdziwi eksperci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten zbiór dowcipów nie zawiera w gruncie rzeczy żadnych „nowości”. Większość pojawiających się w nim pozycji jest od dawna znana i nawet w Polsce dostępna w formie książkowej (np. ostatnie dwie w zbiorze „Philogelos albo Śmieszek. Z facecji Hieroklesa i Philagriosa”, Wrocław 1986).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Drobne braki, drobne błędy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pół biedy, że nie ma tu nowości. Już na pierwszy rzut oka widać, że przyjęto dość niejasne kryteria doboru, skoro np. odarta z wszelkich znamion śmieszności zagadka sfinksa z „Króla Edypa” została uznana przez dra McDonalda za żart. Wydaje się, że także wzmianka o „dwóch miesiącach wertowania annałów historii” to pewne nieporozumienie. Gdyby zespół McDonalda rzeczywiście spędził tyle czasu nad historią humoru, efekty byłyby chyba znacznie lepsze. Tymczasem naukowcy z Wolverhampton zakwalifikowali jako dowcip np. słowa przypisywane Oktawianowi Augustowi, ale już nie setki podobnych dowcipów, które można znaleźć w rzymskiej literaturze. Jeśli Oktawian żartował, to czy nie robił tego samego np. Wespazjan, nakazując opodatkowanie latryn i mówiąc, że przecież „pecunia non olet” („pieniądze nie śmierdzą”)? Tak samo brakuje wielu „dowcipów” przewijających się przez bajki Ezopa, staroegipskie papirusy, ściany kamiennych grobowców nad Nilem czy mezopotamską mitologię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://histmag.org/grafika/niusy/humor_min_375x262.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://histmag.org/grafika/niusy/humor_min_375x262.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, lista jest niewątpliwie ciekawostką, ale niczym więcej. Na pewno nie nazwałbym jej pracą naukową. Nawet powtarzany po całym internecie najstarszy dowcip świata zapewne wcale nie ma 3900 lat (jak podają wszystkie portale i blogi). Podobnie jak w przypadku innych źródeł z tego okresu, datacja jest niepewna, więc może jest to 3900 lat, może 3800 albo 3600.... No ale to przecież szczegół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasuwa się kilka pytań. Czy poważni naukowcy aby na pewno powinni zajmować się tworzeniem zestawień dla telewizji? A jeśli tak, to czy nie powinni tego robić prawdziwi eksperci? I czy w ten sposób wykonana lista na pewno pomaga w popularyzacji historii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. &lt;a href="http://histmag.org/?id=1923"&gt;Tę notkę&lt;/a&gt; można też przeczytać na &lt;a href="http://histmag.org/"&gt;Histmagu&lt;/a&gt;, gdzie serdecznie zapraszam.&lt;br /&gt;PS2. Tak, wiem, że trochę zaniedbałem bloga. Postaram się to nadrobić w najbliższym czasie. Liczę, że wyjechaliście na wakacje i nikt nic nie zauważył ;-)&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-308055642463562999?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/08/pan-od-angielskiego-zabiera-si-za.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3754366866591748606</guid><pubDate>Fri, 18 Jul 2008 00:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-07-18T02:00:08.671+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Histmag</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bigos</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historiografia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Drobne zmiany w planie...</title><description>Sesja się skończyła, aktualizacje miały być częściej, a wyszło ja wyszło... Przyznam, że szczerze planowałem wrzucać notki przynajmniej co drugi dzień. Szczególnie, że ostatnio coraz częściej komentujecie, więc człowiekowi aż chce się coś skrobnąć, żeby później mieć okazję podyskutować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety aż tak dobrze nie będzie. Dostałem kilka dni temu propozycję, by zostać redaktorem naczelnym sporego portalu tematycznego i... trudno było odmówić. Szczególnie, że mam dość pracoholiczną naturę, a redagowanie, pisane i publikowanie tekstów po prostu sprawia mi frajdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W efekcie od 3 dni siedzę niemal non stop nad stroną &lt;a href="http://www.blogger.com/histmag.org"&gt;histmag.org&lt;/a&gt;. Jeśli brakuje wam pożywki do dyskusji, to zapraszam właśnie tam. Przynajmniej raz na kilka dni będą się na Histmagu ukazywać moje artykuły lub felietony. Oczywiście, z prowadzenia Bigosu nie planuję rezygnować. Przeciwnie - myślę, że po krótkim spowolnieniu związanym z nową pracą, aktualizacje wrócą do w miarę częstej normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec wspomnę, że kilka dni temu umarł człowiek, którego bardzo ceniłem za jego dorobek naukowy. W mediach przypomina się przede wszystkim jego zasługi dla polityki, dlatego pozwoliłem sobie napisać krótki artykuł &lt;a href="http://histmag.org/?id=1860"&gt;profesorze Geremku jako historyku&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3754366866591748606?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/07/drobne-zmiany-w-planie.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3591165122036168706</guid><pubDate>Tue, 08 Jul 2008 01:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-07-08T03:57:54.036+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">komuna</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polityka międzynarodowa</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Żydzi</category><title>Kim jest Carlos Latuff?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK6Xpeo-7I/AAAAAAAAAI4/jOVsI_18n34/s1600-h/Iraq190.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK6Xpeo-7I/AAAAAAAAAI4/jOVsI_18n34/s400/Iraq190.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220439833509952434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gabinet owalny, wielkie biurko, w tle gospodarz. Siedzi pochylony, w dłoni kurczowo trzyma słuchawkę telefonu. Kadencja powoli dobiega końca, ale "dokumenty" na biurku rozwiewają wątpliwości - udało się zrobić bardzo wiele! Oczywiście, sporo spraw zostało do załatwienia, a czas ucieka... Twarz prezydenta pozostaje w cieniu. Nic dziwnego. Oto co tak naprawdę skrywa:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK7To50ioI/AAAAAAAAAJA/QiQKAyV6b1Q/s1600-h/Iraq231.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK7To50ioI/AAAAAAAAAJA/QiQKAyV6b1Q/s400/Iraq231.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220440864147671682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Myślicie, że to jakiś żart? Skąd. Istnieje człowiek, który święcie wierzy, że George Bush jest antychrystem, a zachodni kapitalizm i międzynarodowe żydostwo rządzą światem, oślepionym przez mamonę. Człowiek, który na dodatek staje się powoli ikoną internetu i trafia do kolejnych gazet i magazynów na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK-v0bnBGI/AAAAAAAAAJI/M6MODu5sCf4/s1600-h/4th_anniversary_of_Iraq_War_C_by_Latuff2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK-v0bnBGI/AAAAAAAAAJI/M6MODu5sCf4/s400/4th_anniversary_of_Iraq_War_C_by_Latuff2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220444646813402210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chcecie wiedzieć kto w taki sposób świętuje kolejne rocznice wybuchu wojny w Iraku?&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ma 35 lat i mieszka w Rio de Janeiro. O sobie wypowiada się rzadko, ale nie kryje swojego nazwiska - Carlos Latuff. Wielką popularność zyskał po tym, jak zaczął prowadzić &lt;a href="http://tales-of-iraq-war.blogspot.com/"&gt;fotobloga poświęconego wojnie w Iraku&lt;/a&gt;. Od przeszło 3 lat regularnie umieszcza na nim ilustracje takie jak ta:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK_wFnJJAI/AAAAAAAAAJQ/J6YGLoOHIzI/s1600-h/Skills_required_by_Latuff2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK_wFnJJAI/AAAAAAAAAJQ/J6YGLoOHIzI/s400/Skills_required_by_Latuff2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220445750936806402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lub ta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLEwY1owVI/AAAAAAAAAJw/phDCBkqXJ8U/s1600-h/Iraq195.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLEwY1owVI/AAAAAAAAAJw/phDCBkqXJ8U/s400/Iraq195.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220451253656011090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niektóre śmieszą, inne niekoniecznie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLFRYmOxOI/AAAAAAAAAJ4/cDBmHfenGzI/s1600-h/Iraq202.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLFRYmOxOI/AAAAAAAAAJ4/cDBmHfenGzI/s400/Iraq202.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220451820527076578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Drugim ulubionym tematem Latuffa jest Palestyna. Konflikt izraelsko-palestyński w jego oczach jest bardzo prosty. Tylko jedna strona jest wina, a jedna pokrzywdzona. A wszystko odbywa się pod kuratelą krwiożerczych Stanów Zjednoczonych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLAaJwpnPI/AAAAAAAAAJY/NrUfrkiLw2k/s1600-h/Save_Gaza_now_by_Latuff2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLAaJwpnPI/AAAAAAAAAJY/NrUfrkiLw2k/s400/Save_Gaza_now_by_Latuff2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220446473604930802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na tym aktywność brazylijskiego rysownika się nie kończy. Niestrudzenie publikuje karykatury na przeróżne tematy, w których przewijają się wciąż te same motywy, sprawcy i ofiary. Na czele stoi "wielki szatan" George Bush, wraz z panią Rice okłamujący naiwny naród. Na jego usługach, niczym na smyczy chadzają izraelscy politycy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLBpDkHvnI/AAAAAAAAAJg/JPqOy2mN0o4/s1600-h/Palestine243.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLBpDkHvnI/AAAAAAAAAJg/JPqOy2mN0o4/s400/Palestine243.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220447829151432306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwszy raz o Latuffie zrobiło się głośno w 2006 roku, kiedy wystartował (i zajął II miejsce) w organizowanym przez władze Iranu &lt;a href="http://irancartoon.com/120/holocaust/index.htm"&gt;konkursie na komiks poświęcony holocaustowi&lt;/a&gt;. Narysował Palestyńczyka za kratami Auschwitz. Zresztą, Latuff z zamiłowaniem pokazuje, że Żydom tak naprawdę chodzi o powtórzenie Holocaustu na Palestyńczykach. Albo raczej: że prawdziwy Holocaust dokonuje się dopiero teraz, w Palestynie. Pamiętacie słynne słowa Kennediego "Jestem Berlińczykiem"? &lt;a href="http://www.sinkers.org/latuff/"&gt;Dla Latuffa&lt;/a&gt; wszystkie ofiary świata, od Tybetu po RPA są Palestyńczykami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLCxAqymfI/AAAAAAAAAJo/SweRPjRjl6A/s1600-h/Palestine103.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLCxAqymfI/AAAAAAAAAJo/SweRPjRjl6A/s400/Palestine103.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220449065324681714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Obecnie interesują się nim nie tylko media w &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LYYPIMTpiD0/SARqnDD5nhI/AAAAAAAAASY/WyhPQa1Duog/s1600-h/Al+Akhbar.jpg"&gt;różnych &lt;/a&gt;krajach, ale także &lt;a href="http://tales-of-iraq-war.blogspot.com/2008/04/its-getting-better-every-day-now-us.html"&gt;Departament Obrony Stanów Zjednoczonych&lt;/a&gt;, wywiad Izraela, żydowskie &lt;a href="http://www.akdh.ch/latuff2.htm"&gt;organizacje walczące przeciwko zniesławieniu&lt;/a&gt;. Sam od kilku tygodni z wielkim zainteresowaniem przeglądam prace tego, trzeba przyznać niezwykłego rysownika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego niezwykłego? Podobne karykatury powstawały przed II wojną światową, ale jakby nie przystają do dzisiejszego świata. Tymczasem Latuff z uporem maniaka wypuszcza ich setki, tak jakby temu właśnie poświęcił swoje życie. Zadziwia mnie jego determinacja. W większości jego poglądy wydają mi się absurdalne i szkodliwe. Wychwala terroryzm, propaguje nienawiść, odnosi się do najniższych, najrymitywniejszych instynktów. Ale jednak: daje do myślenia. I chyba dlatego warto przyglądnąć się temu... fenomenowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLJPvBi66I/AAAAAAAAAKA/1tx1MvFD6Lk/s1600-h/US_deaths_in_Iraq_exceed_911_by_Latuff2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHLJPvBi66I/AAAAAAAAAKA/1tx1MvFD6Lk/s400/US_deaths_in_Iraq_exceed_911_by_Latuff2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220456190233996194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zainteresowani? Jest w czym przebierać - &lt;a href="http://latuff2.deviantart.com/"&gt;dwa archiwa Latuffa&lt;/a&gt; na deviantart.com zawierają ponad 500 ilustracji.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3591165122036168706?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/07/kim-jest-carlos-latuff.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SHK6Xpeo-7I/AAAAAAAAAI4/jOVsI_18n34/s72-c/Iraq190.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-867485348155201757</guid><pubDate>Wed, 02 Jul 2008 23:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-07-03T01:58:08.733+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ciekawostki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia Polski</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kraków</category><title>Szewczyk Dratewka i dinozaury pożerające dziewice</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj będzie o smokach. Pamiętacie jeszcze z dzieciństwa bajkę o Dratewce? Jak to dzielny szewczyk uratował Kraków nękany przez złowieszczą, ziejącą ogniem bestię? Siłą nie był w stanie, więc użył nasz Dratewka podstępu: wypchał owcę siarką i podrzucił smokowi. Ten wziął kęsa, drugiego i.... kaaabum! Siarka zrobiła swoje, a Dratewka dostał pół królestwa, księżniczkę, czy co tam jeszcze chciał.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/pl/0/0f/Smok.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/pl/0/0f/Smok.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ilustracja z "Nowych Aten" Benedykta Chmielowskiego&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widzicie, w opowiadaniu bajek nie jestem najlepszy. Niewątpliwie sprawniej szło to autorom... Starego Testamentu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzućmy okiem do Księgi Daniela 14:23-28 (Biblia Warszawsko-Praska):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Był w Babilonie wielki smok, któremu oddawano cześć.&lt;sup&gt;(24)&lt;/sup&gt; Powiedział król do Daniela: Czy i o nim powiesz, że jest zrobiony z brązu? Popatrz, przecież on i je, i pije. Nie możesz powiedzieć, że to nie jest bóg żyjący. Zechciej mu więc oddać cześć.&lt;sup&gt;(25)&lt;/sup&gt; Daniel odpowiedział: Ja czczę tylko Pana, Boga mojego. Tylko On jest Bogiem żyjącym. Jeśli mi pozwolisz, królu, zabiję tego smoka nie posługując się ani mieczem, ani nawet zwykłą pałką.&lt;sup&gt;(26)&lt;/sup&gt; I zgodził się król.&lt;sup&gt;(27)&lt;/sup&gt; Wziął tedy Daniel smoły, łoju, włosia, kazał wszystko ugotować, zrobił z tego placki, które wrzucił w paszczę smoka. Smok połknąwszy wszystko rozpękł się na dwoje. A Daniel powiedział: Oto zobaczcie teraz, komu cześć oddajecie!&lt;sup&gt;(28)&lt;/sup&gt; Kiedy Babilończycy dowiedzieli się o tym, rozgniewali się bardzo i buntując się przeciwko królowi, mówili: Nasz król stał się Żydem.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia wygląda wręcz uderzająco podobnie. Babilończyków również nęka smok, tyle że był to smok pogaństwa. Daniel podstępem, niemal identycznym jak w bajce o Dratewce, zabija smoka i uwalnia Babilon od fałszywego bożka. Oczywiście samych Babilończyków niezbyt to ucieszyło, ale to już inna sprawa. W końcu w bajce o Dratewce król też raczej nie radował się na myśl o oddaniu jakiemuś obdartusowi z nizin społecznych połowy królestwa i córki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy ad rem. Obydwie opowieści są na tyle podobne, że można mieć w zasadzie pewność, że pierwsza pochodzi od drugiej. Nie bezpośrednio, bo Dratewka, miał w rzeczywistości na imię Grakh i pojawił się w legendzie przytoczonej na przełomie XI i XII wieku przez kronikarza Wincentego Kadłubka. Czy Kadłubek sam odnalazł ten motyw w Biblii, czy powtórzył zasłyszaną, a opartą na Księdze Daniela bajkę, to już inna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnych baśni zaczerpniętych ze świętych ksiąg, a następnie odartych z sakralnego charakteru można by przytoczyć dziesiątki. Bogowie zmieniają się w rycerzy, prorocy w szewczyków. W efekcie nawet ateiści "cytują" swoim dzieciom starotestamentowe przypowieści....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą smoki, to chyba jeden z najciekawszych tworów ludzkiej wyobraźni. Nigdy nie istniały, a jednak przeniknęły do większości kultur świata, zyskując sobie w niemal każdej z nich  dominującą pozycję. Chińczycy do dziś "czczą" smoki, na średniowiecznych herbach i chorągwiach najczęściej (obok orła i lwa) pojawiał się właśnie smok, a Benedykt Chmielowski, autor "Nowych Aten", jeszcze w XVIII wieku święcie wierzył, że smoka można spotkać choćby w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się, że w wyobraźni np. ludzi średniowiecza smok był równie powszednim i realnym zwierzęciem jak chociażby niedźwiedź, lis czy królik. Pomysłów na wyjaśnienie, skąd fikcyjne stworzenie uzyskało taką pozycję są dziesiątki. Mi osobiście najbardziej przypadło do gustu wyjaśnienie Mariana Plezi. Jego zdaniem smok wawelski mógł "powstać" po tym, jak w grotach pod Wawelem znaleziono jakieś prehistoryczne szczątki. Ludzie średniowiecza na widok kości dinozaura przyrównali je do znanych im skądinąd legend i stwierdzili, że to MUSIAŁ być smok. Bo jeśli nie smok, to co innego?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SGwSmhEPsfI/AAAAAAAAAIo/B8r-GSfLxU8/s1600-h/596px-Wappen_at_klagenfurt_%28gaertner%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SGwSmhEPsfI/AAAAAAAAAIo/B8r-GSfLxU8/s320/596px-Wappen_at_klagenfurt_%28gaertner%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218566521136067058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Herb Klagenfurtu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla porównania w Klagenfurcie (tam, gdzie niedawno było parę meczy) również wierzono w legendę o smoku, który nawet trafił na miejski herb. W XIV wieku opowieść zyskała potwierdzenie, po tym jak odnaleziono pod miastem okazałą czaszkę... nosorożca. Do dzisiaj zresztą przechowywaną w miejscowym muzeum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście stwierdzenie, że szczątki dinozaurów i innych zwierząt doprowadziły do powstania  smoków byłoby sporym uproszczeniem. Wydaje mi się jednak, że to właśnie dzięki tym kościom ludzie dawali wiarę niedorzecznym opowieściom o gigantycznych bestiach ziejących ogniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby dinozaury wyginęły 70 milionów lat temu, a jaki wielki miały wpływ na historię ludzkiej mentalności. Zadziwiające prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jak chcecie poczytać więcej o smokach to bardzo polecam: "&lt;a href="http://nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/synaba/104000/sn104895.htm"&gt;Lingua Symbolica&lt;/a&gt;" Tomasza Panfila.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-867485348155201757?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/07/szewczyk-dratewka-i-dinozaury-poerajce.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SGwSmhEPsfI/AAAAAAAAAIo/B8r-GSfLxU8/s72-c/596px-Wappen_at_klagenfurt_%28gaertner%29.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">10</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3913880919071752421</guid><pubDate>Sun, 22 Jun 2008 22:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-24T12:33:26.739+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zabytki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia Polski</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kraków</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przybytki kultury</category><title>Benedyktyńskie buraczki, czyli do czego mnich XXI wieku ma prawo</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze miałem w sobie pewien podziw dla życia klasztornego. Wprawdzie jestem niewierzący, ale imponowało mi (i wciąż imponuje) jak można poświęcić całe życie na modlitwę i refleksję teologiczną. Pół biedy, jeśli robi się to w "luźniejszych" zakonach, gdzie można pracować z ludźmi, pisać książki i występować w telewizji. Najbardziej imponowali mi benedyktyni. Surowe reguły, absolutne podporządkowanie opatowi, śluby ubóstwa i posłuszeństwa, a do tego ciężka praca i zakaz posiadania czegokolwiek na własność. Tak jest w teorii. Niestety praktyka w Polsce wygląda kompletnie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Polski benedyktyni wrócili tuż przed II wojną światową i wciąż stanowią raczej małą grupę duchownych. Posiadają trzy domy klasztorne, najważniejszy w Tyńcu. Klasztor ten przed wojną stał w ruinie i właściwie dopiero teraz wraca do dawnej świetności. Jego remont ma się zakończyć w przyszłym miesiącu, więc chyba tym bardziej warto napisać o nim kilka słów. Klasztor miałem okazji oglądać w ubiegłym roku, gdy w dużej części był jeszcze placem budowy, a po raz kolejny tydzień temu. Już za pierwszym razem wydawało mi się, że "coś jest nie tak". W ostatnią niedzielę natomiast, rozwiały się chyba wszystkie moje złudzenia na temat benedyktyńskiego życia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VA9NhG-I/AAAAAAAAAIQ/aee26y_Suz0/s1600-h/stary+tyniec.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VA9NhG-I/AAAAAAAAAIQ/aee26y_Suz0/s320/stary+tyniec.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214839630949587938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stara fasada Tyńca...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, że coś jest nie tak widać już na pierwszy rzut oka i to dosłownie. Stojąc na klasztornym majdanie z jednej strony widzimy skromne zabudowania, z zachowaną średniowieczną architekturą, z drugiej natomiast świeżo odbudowany gmach, a w nim wielkie półokrągłe okna, przeszklone ściany, architektoniczne nowinki... Słowem wszystko, tylko nie to, co było tam pierwotnie. Wygląda na to, że Unia Europejska zapłaciła nie tyle za odbudowanie zabytku, co za jego zniszczenie. No ale pół biedy architektura, bo nad tym ja sobie mogę biadać, ale większości pewnie to specjalnie nie zainteresuje. No bo przecież jest nowocześnie... Zresztą, tynieccy benedyktyni w nowoczesnym świecie kapitalizmu XXI wieku czują się jak ryby w wodzie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VNfO8m_I/AAAAAAAAAIY/o-aGo1oW1UY/s1600-h/okno1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VNfO8m_I/AAAAAAAAAIY/o-aGo1oW1UY/s320/okno1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214839846240820210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VTs8KCbI/AAAAAAAAAIg/HtGzwfWrtKU/s1600-h/okno2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VTs8KCbI/AAAAAAAAAIg/HtGzwfWrtKU/s320/okno2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214839952999319986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...i nowinki architektoniczne.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W nowym gmachu już otwarto restaurację i sklepik "Produkty Benedyktyńskie". Mogłoby się wydawać, że to typowy przykościelny sklepik z dewocjonaliami, ale trudno o większy błąd. Sklep jest częścią sieci, którą założono w 2006 roku i która powoli staje się jednym z głównych graczy na rynku drogiej żywności. Aktualnie do sieci franczyzowej należy &lt;a href="http://www.benedicite.pl/index.php?option=18&amp;amp;action=articles_show&amp;amp;art_id=362&amp;amp;menu_id=241&amp;amp;page=284"&gt;19 sklepów&lt;/a&gt; w całej Polsce. &lt;a href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/429d8cebba1c45ca1bc04916f23a451b.jpeg"&gt;W planach jest ponad 100&lt;/a&gt;, a nawet wejście na rynki zagraniczne. To nie żadne wiejskie produkty, jak mogłoby się wydawać, ale żywność i alkohole z wysokiej półki w &lt;a href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/2db59e1a57590c8eb38eff6aa539b471.jpeg"&gt;jeszcze wyższej cenie&lt;/a&gt;. Wbrew nazwie niewiele wśród nich rzeczywistych "produktów benedyktyńskich". Przejrzałem pobieżnie to co jest dostępne w Tyńcu, odkrywając z zaskoczeniem, że benedyktyńskie buraczki według średniowiecznej receptury zawierają kurkuminę, a przecier siostry Marysi zgodnie z etykietka został wyprodukowany nie przez żadną siostrę, ale Vitapol Sp. z o.o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sieć sklepów rzecz jasna nie sprzedaje produktów wytworzonych przez braciszków w Tyńcu. Firmę założyli benedyktyni, a produkcję "benedyktyńskich produktów" zlecili różnym zewnętrznym przedsiębiorstwom. Wyróżniać miałoby je wykonanie według dawnych receptur, ale sam pomysłodawca przedsięwzięcia, ojciec Zygmunt Galoch przyznał: -&lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/000f1019d86781fd6b8578fe3a5a88b5.jpeg"&gt;Starych przepisów zachowało się bardzo niewiele, bo nasza biblioteka spłonęła w XIX wieku. Odtwarzamy przepisy z pamięci.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i widać to gołym okiem, jeśli na etykietkach można znaleźć np. składniki wynalezione w XIX wieku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.benedicite.pl/index.php"&gt;Benedicite &lt;/a&gt;miało pierwotnie wspomóc remont opactwa, który unia sfinansowała, ale "tylko" w 80%. Teraz remont zbliża się już do samego końca, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby Benedyktyni mieli zwinąć interes. Sami przyznają, że dopiero go rozkręcają: sklepów mają być setki, w każdym większym mieście. Czy to czasem nie stoi w sprzeczności z zasadą ubóstwa, która w swojej regule zapisał św. Benedykt? Ojciec Galoch nie widzi problemu i podkreśla: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;- &lt;a href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/0780c4790f38aed289905bbce49bd0d1.jpeg"&gt;jak każde przedsiębiorstwo, jesteśmy nastawieni na zysk&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Zresztą sklepy to dopiero początek. Benedyktyni planują otwarcie centrum wypoczynkowo-konferencyjno-hotelowego, utworzenie sieci restauracji, współpracę z hotelami i firmami turystycznymi itd. itd. To wszystko już nie w imię reguły benedyktyńskiej ale nowego hasła, które przytacza ojciec Galoch: "&lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/000f1019d86781fd6b8578fe3a5a88b5.jpeg"&gt;Mamy prawo, z którego korzystamy&lt;/a&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na stronie internetowej klasztoru ukazał się już "&lt;a href="http://tyniec.benedyktyni.pl/pl/BIK/"&gt;cennik usług&lt;/a&gt;" w Benedyktyńskim Instytucie Kultury, który ma zostać otwarty w lipcu. Warsztaty biblijne 180 zł, szkoła człowieczeństwa 250 zł, spotkania medytacyjne 120 zł, rekolekcje z postem 240 zł. Do tego oczywiście opłaty za pobyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem katolikiem, więc może nie jestem też najlepszą osobą, by oceniać co się dzieje, ale jednak krew się we mnie gotuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krew się we mnie gotuje, kiedy widzę, jak miejsce modlitwy i medytacji zamienia się w hotel i centrum konferencyjne. Kiedy widzę czarne ople i mercedesy z mnichami, zajeżdżające na dziedziniec klasztoru i sklep dla bogaczy otwarty tak w dzień powszedni jak i niedzielę. W końcu, jak widzę, że mnisi, którzy rzekomo poświęcili życie dla Jezusa, całe to życie spędzają na zarabianiu pieniędzy, grubą kasę biorąc nawet za rekolekcje. No ale może to ja pluję na kościół bez żadnego powodu? Raz jeszcze cytując ojca Zygmunta: - &lt;a href="http://www.benedicite.pl/benedicite_data/gallery/429d8cebba1c45ca1bc04916f23a451b.jpeg"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zawsze znajdą się złośliwi, którzy powiedzą, że "czarni" rzucili się na kasę.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3913880919071752421?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/benedyktyskie-buraczki-czyli-do-czego.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SF7VA9NhG-I/AAAAAAAAAIQ/aee26y_Suz0/s72-c/stary+tyniec.JPG" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">19</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-7444724772993173585</guid><pubDate>Thu, 19 Jun 2008 21:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-19T23:53:45.536+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zwyczaje małp naczelnych</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">narzekanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Jak piersi, to tylko w Europie</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kwiatek kwiatków i dno den w kategorii "historia i antropologia kultury". Nie, ja się wcale &lt;a href="http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/01/kali-oglda-tvn24.html"&gt;nie uwziąłem&lt;/a&gt; na TVN, ja wcale nic do nich nie mam. Po prostu redaktorzy Faktów momentami przechodzą samych siebie. Na przykład dzisiaj. Ostatni materiał w programie, znaczy frywolny &lt;a href="http://www.tvn24.pl/28377,1554345,0,1,fakty_wiadomosc.html"&gt;zapychacz na temat piersi&lt;/a&gt;. A w nim następujące stwierdzenie: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy dekolt może dodać motywacji? Może, ale tylko w kulturze europejskiej i tylko od jakiś 500 lat&lt;/span&gt;". Wypowiedź kompletnie pozbawiona sensu, ale poparta cytatem z pana profesora z jakiejś tam szkoły wyższej. Na litość boską, allahową, adonajową, czy całkiem ateistyczną. Większych bzdur dawno nie słyszałem. Czy zdaniem dziennikarzy i profesora Wojciecha Burszty dopiero renesans wymyślił piersi? Bo na to właśnie wygląda.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Jasne, w średniowieczu piersi raczej nie wypadało pokazywać. W zasadzie niczego nie wypadało pokazywać, po tym jak święty Augustyn i jemu podobni wymusili dość rygorystyczne kanony estetyki. No ale chyba nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że jednak przed średniowieczem coś było, prawda? W kulturze greckiej bardziej zwracano uwagę na penisy niż piersi, ale już choćby Rzymianie darzyli je sporą uwagą. Podobnie jak przeróżne współczesne im i wcześniejsze ludy. Pamiętacie wielką matkę paleolityczną i jej gigantyczne piersi? Albo podobne w typie baby pruskie czy słowiańskie? Co u nich przede wszystkim eksponowano? No piersi przecież!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście kultura się zmienia, ale pewne rzeczy są zapisane w mózgu, a nie w kulturze. Kobiece piersi maja na celu karmienie dzieci, ale też kuszenie samców (znaczy mężczyzn) i zwiększanie satysfakcji seksualnej. I tak było zawsze, więc "motywacyjnej" roli piersi nie mógł wymyślić renesans.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Himba_ladies.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFrS1ElEoLI/AAAAAAAAAII/7gM7CvUJm0A/s320/niemamypiersi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213711327838904498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;A jeśli ktoś twierdzi, że kultura europejska ma do piersi jakieś szczególne prawa, to chyba nie czytał "Pachnącego Ogrodu", "Kama Sutry" (w znaczeniu hinduskiego traktatu, a nie pornograficznych książeczek, których pełno w księgarniach), ani choćby relacji Pigafetty czy jednego z setek opisów podróży z czasów od średniowiecza po dziś dzień. Śmiałbym przypuścić, że kultury pozaeuropejskie odkryły piersi wcześniej i w znacznie większym stopniu niż Europa. No ale co ja tam wiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-7444724772993173585?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/jak-piersi-to-tylko-w-europie.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFrS1ElEoLI/AAAAAAAAAII/7gM7CvUJm0A/s72-c/niemamypiersi.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">12</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3721388921057889982</guid><pubDate>Wed, 18 Jun 2008 20:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-18T22:54:18.354+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polska polityka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia Polski</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ksiązki</category><title>Książka, której nikt nie przeczyta</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka tygodni temu postanowiłem, że nie będę pisać o książce IPN-u na temat Wałęsy. W przeciwieństwie do większości polityków i publicystów nie lubię się wypowiadać o książkach, których nie czytałem. Zamierzałem poczekać na premierę, na spokojnie przeczytać pracę panów Cenckiewicza i Gontarczyka i dopiero wtedy ocenić, czy jest to zwykły paszkwil, czy też warto zacząć się zastanawiać nad ciemnymi kartami biografii Lecha Wałęsy. W końcu historia rządzi się pewnymi zasadami, pewną metodologią i da się określić, na ile ustalenia tego czy innego badacza są godne wiary i na ile przyjęta metoda przybliża do prawdy. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Okazuje się jednak, że książki nie przeczytam ani ja, ani.... właściwie nikt inny&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze do wczoraj mogłem mieć wrażenie, że IPN-owi rzeczywiście chodzi o przedstawienie rzetelnych badań, choć napędzana przez dyrektora Kurtykę (swoją drogą  absolwenta naszego instytutu) burza medialna raczej nie nastrajała pozytywnie. IPN odmawiał udostępnienia egzemplarzy recenzenckich, nie opublikował też żadnych fragmentów, w efekcie czego wszyscy dyskutowali o książce której nikt nie znał i którą już na kilka tygodni przed premierą okrzyknięto bestsellerem. Może rzeczywiście stałaby się bestsellerem, gdyby nie to, że &lt;a href="http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/864680.html"&gt;zostanie wydana w 2000 egzemplarzy&lt;/a&gt;, z których 1800 zostanie rozdane naukowcom, publicystom i politykom. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Do sprzedaży trafi tylko 200 egzemplarzy książki&lt;/span&gt;. Z tego większość ma być dostępna w oddziałach IPN-u, a tylko śladowe ilości w wybranych księgarniach. Pierwsza refleksja? "Zeszyty studenckie" Instytutu Historii UJ mają porównywalny nakład!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W efekcie właściwie nikt nie będzie mieć okazji poznać podbudowy tez historyków IPN-u, bo np. na cały Kraków przypadnie góra 10 egzemplarzy. I moim zdaniem to właśnie, a nie nawet sama treść książki, najgorzej świadczy o IPN-ie. Bo nagłośniona na cały kraj publikacja, wydana ostatecznie w nakładzie 200 egzemplarzy nie może służyć niczemu innemu jak oczernianiu i wywoływaniu nieopartych na niczym dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pisząc to nie mam na celu bronić Lecha Wałęsy. Może współpracował z SB, a może nie. Na pewno nie tak należało się zabrać za tę sprawę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3721388921057889982?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/ksika-ktrej-nikt-nie-przeczyta.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-586710766689097279</guid><pubDate>Mon, 16 Jun 2008 21:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-19T23:47:12.372+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bigos</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Zdradzony z klawiaturą...</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widać mojej towarzyszce życia przestały wystarczać rozmowy ze mną i postanowiła uzewnętrzniać się publicznie przed milionami potencjalnych czytelników. Innymi słowy: jojczeć na to i owo, czyli robić mniej więcej to co ja tutaj. Tyle tylko, że pewnie z innej perspektywy, bo ja się zajmuję historią, a ona tej dziedziny serdecznie nienawidzi. Zainteresowanych zapraszam na &lt;a href="http://zaprasowana.blox.pl/"&gt;zaprasowana.blox.pl&lt;/a&gt;. Ciekawe czy tytuł wziął się od wyprasowanej dla mnie wczoraj koszuli? To chyba nawet dla mnie pozostanie tajemnicą ;-). Tylko pamiętajcie - macie zaglądnąć, przeczytać, a potem wrócić tutaj!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-586710766689097279?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/zdradzony-z-klawiatur.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-8732357395229882624</guid><pubDate>Sun, 15 Jun 2008 21:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-15T23:53:31.968+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ateizm</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół</category><title>Chroni przed burzą, stłuczką i ulewnym deszczem. Co? Krzyż rzecz jasna.</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było ostatnio między innymi o krzyżach. Przy okazji dyskusji na temat tego gdzie i po co te krzyże wiszą przypomniały mi sie dwie ciekawostki. Nie planuję przy ich użyciu tworzyć żadnych naciąganych teorii, ale myślę, że tłumaczą one skąd między innymi bierze się przywiązanie do umieszczania krzyży w szkołach, urzędach, miejscach publicznych itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostki, jak łatwo zgadnąć, będą historyczne.&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pierwszy ogień dwa fragmenty z relacji Antoniego Pigafetty, uczestnika wyprawy Ferdynanda Magellana (1519-22). Podróżnicy przebywali akurat na wyspie Mindanao, gdzie świętowali Wielkanoc. Na uroczystości zaproszono miejscowych wodzów (nazywanych przez Pigafettę "królami"). Zostali oni spryskani wodą święconą i wzięli udział we mszy świętej, z której zapewne mało co zrozumieli. Następnie Magellan "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;polecił przynieść krzyż z koroną cierniową i gwoździami, któremu królowie oddali pełen uszanowania hołd&lt;/span&gt;" [1]. Co zaskakujące, Magellan nie wyjawił tubylcom, co naprawdę oznacza symbol chrześcijaństwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kapitan objaśnił im przez tłumacza (...), że jest to znak cesarza, jego pana i władcy, który poruczył mu zadanie ustawiania krzyża wszędzie, dokąd dotrze, we wszystkich mijanych przezeń miejscach. Dodał też, że pragnie ustawić krzyż w ich kraju i dla ich dobra. Jeśli w przyszłości jakieś hiszpańskie okręty zawiną do tych wysp, to [na] widok krzyża (...) nie uczynią (...) niczego złego mieszkańcom i nie targną się na ich mienie"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyżby Magellan bał się wyjawić wodzom, że po kryjomu przenosi na ich wyspę chrześcijaństwo? Dopiero po uzyskaniu zgody na ustawienie krzyża Magellan zapytał w co wierzą tubylcy. Upewnił się, że nie są muzułmanami, po czym:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Dodał jeszcze (...), że krzyż trzeba ustawić na szczycie najwyższej góry ich krainy, aby mogli go zawsze widzieć i oddawać mu cześć; a jeśli będą tak czynić, to nigdy już grzmoty, pioruny ani burze nie zrobią im żadnej krzywdy .”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widać, kapitan nie próbował w żadnym razie chrzcić tubylców. Przekonał ich natomiast, że daje im potężny amulet, który należy czcić i który chroni przed wszelkimi kaprysami pogody. Następnie Magellan wsiadł na statek i odpłynął. Dziwne? Inny fragment wyjaśnia, że wcale nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na temat jednej z kolejnych wyspy Pigafetta napisał:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Wznieśliśmy tam krzyż, jako że mieszkańcy [tej wyspy] byli poganami. Gdyby byli Maurami, ustawilibyśmy tam kamienną kolumnę, która mogłaby przetrwać dłużej, ponieważ Maurów znacznie trudniej nawrócić niż pogan."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widać Magellanowi wystarczało samo ustawienie krzyża. Nie próbował chrzcić tubylców - nawracać ich miał już sam krzyż, niezależnie od tego, czy wiedzieli do czego "służy". A jeśli byliby szczególnie oporni (jak muzułmanie) należało ustawić krzyż kamienny - bo taki jest trwalszy, więc skuteczniej nawróci zatwardziałych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFWMgiG9ioI/AAAAAAAAAIA/5RISN_ZWrOg/s1600-h/Magellans_Cross_Inside.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFWMgiG9ioI/AAAAAAAAAIA/5RISN_ZWrOg/s320/Magellans_Cross_Inside.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212226634290924162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krzyż ustawiony przez Magellana na jednej z odwiedzonych przez niego wysp. Dzisiaj czczony niemal jak relikwia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Relacja Pigafetty nie jest w żadnym razie wyjątkowa. Przenieśmy się w czasie o 100 lat. W 1607 roku Anglicy założyli w Ameryce Północnej pierwszą osadę - Jamestown. Osadnicy  ustawili na terenach Indian, nad rzeką James (akurat w momencie nadawania jej nazwy) krzyż. Kiedy indiański tłumacz zapytał co to za symbol, kapitan Newport odparł bez wahania, że krzyż symbolizuje przyjaźń między kolonistami i wodzem Indian Powhatanem, a także szacunek, jaki Anglicy okazywali temu władcy [2].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponownie nikt nie próbował wyjaśniać tubylcom, co krzyż oznacza. Ważne żeby krzyż stał, bo już to samo w sobie pozwalało rzekomo wpłynąć na pogan. Podobnych przykładów można by podać wiele, choćby z mojej epoki, znaczy średniowiecza. Święci w legendach nawracali przy użyciu krzyża, poskramiali krzyżem smoki, czy inne dzikie bestie. Władcy i misjonarze (ci realni) z kolei często usiłowali nawracać pogan przez samo ustawienie krzyża. Niewykluczone, że tak próbował postąpić święty Wojciech. Ustawił krzyż i bez słowa wyjaśnienia zaczął odprawiać mszę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiecie, że tak było dawniej, że dzisiaj nikt już nie traktuje w ten sposób krzyży? Świadomie pewnie nie. Ale w takim razie dlaczego katolicy przywieszają w samochodach święte obrazki i różańce mające chronić przed wypadkami? Czy to nie jest wiara w działanie krzyża jako swojego rodzaju amuletu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec przykład z autopsji. Jestem jak wiecie niewierzący, co niespecjalnie podoba się moim rodzicom. Za każdym razem gdy mnie odwiedzają (mieszkają w innym mieście) mama wiesza na ścianie krzyż i zabrania go ściągać, "bo może to jakoś na mnie wpłynie". Krzyż jakiś czas wisiał i jednak nie wpłynął... Natomiast dzięki niemu uświadomiłem sobie, że od czasów Magellana niewiele się zmieniło.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;[1] - &lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12;"  &gt;A. Pigafetta&lt;i style=""&gt;, Relacja z wyprawy Magellana dookoła świata, &lt;/i&gt;przeł. J. Szymanowska, red. i wstęp B. Nowak, Gdańsk 1992, s. &lt;/span&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;41, 51.&lt;br /&gt;[2] - J. Axtell,  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;After Columbus. Essays in the Ethnohistory of Colonial North America, &lt;/span&gt;New York 1988, s. 193 (notka o tej książce &lt;a href="http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/05/czerwonoskrzy-indianie-moe-oliwkowi.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-8732357395229882624?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/chroni-przed-burz-stuczk-i-ulewnym.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFWMgiG9ioI/AAAAAAAAAIA/5RISN_ZWrOg/s72-c/Magellans_Cross_Inside.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">20</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3129548936887569683</guid><pubDate>Fri, 13 Jun 2008 16:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-15T02:06:45.846+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polska polityka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ateizm</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">narzekanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół</category><title>Radykalizm czy normalność, czyli czy SLD serio wytacza armaty</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W polityce tak już jest, że jeśli człowiek nie ma odpowiednio wyrazistego image'u to przepada. Problem ten dopadł ostatnio Grzegorza Napieralskiego. Niby wygrał wybory na przewodniczącego, ale Wojciech Olejniczak zaraz odbił stołek szefa klubu, a wszyscy dookoła powtarzali, że Napieralski to taki Olejniczak bis, tyle że z ładnym hasłem reklamowym (Drugi Zapatero!). Co w takim przypadku mógł zrobić pan Grzegorz? W prawo się skręcić nie da, bo tam siedzi Platforma, a schować się pod stół po prostu nie wypada... w taki razie zostało obicie w lewo i wojna z Kościołem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wojna z Kościołem". &lt;a href="http://www.tvn24.pl/12690,1552312,wiadomosc.html"&gt;Tak dokładnie ostatnie pomysły programowe SLD nazwał biskup Tadeusz Pieronek&lt;/a&gt;. W jego opinii lewica jak nic planuje wrócić do czasów komuny i odrzeć ludzi z wszelkiej godności.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFKfgohjr4I/AAAAAAAAAHg/vXxR_c9r3GQ/s1600-h/Iraq247.GIF"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFKfgohjr4I/AAAAAAAAAHg/vXxR_c9r3GQ/s320/Iraq247.GIF" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211403101803884418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Komunista? Muzułmanin? Na pewno nie katolik!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osobiście daleko mi do lewicy i raczej nie wyobrażam sobie głosowania na jakąkolwiek partię socjaldemokratyczną. Co więcej mam 100% świadomość, że dyskusje na tematy światopoglądowe SLD wyciągnęło na stół tylko po to, żeby zrobić wokół siebie nieco szumu i podskoczyć o kilka punktów w sondażach. To nie zmienia jednak faktu, że większość postulatów lewicy to, niezależnie od intencji, apele o rozsądne, a zarazem potrzebne, czy wręcz konieczne w nowoczesnym społeczeństwie zmiany, a nie żadna wojna.&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krzyże w miejscach publicznych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.tvn24.pl/12690,1553336,wiadomosc.html"&gt;Niby szczegół&lt;/a&gt;, ale podobno istnieje rozdział Kościoła od państwa. Jeśli zakładamy, że każdy człowiek ma prawo do swoich poglądów i wolności sumienia, to dlaczego państwo epatuje na każdym kroku symbolami jednej, dominującej religii? Oczywiście, zdecydowana większość Polaków to katolicy, ale przecież oprócz nich istnieją różne mniejszości - prawosławni, Żydzi, protestanci, ateiści. W sytuacji gdy na sali sejmowej wisi wyłącznie katolicki krzyż, jest to w moim odczuciu jasna dyskryminacja "wszystkich którzy myślą inaczej". Zresztą, słuchałem ostatnio kilku wywiadów z których jasno wynika, że dla prawicy i przedstawicieli Kościoła Polak to wciąż wyłącznie Polak-katolik. Chociażby parę dni temu w programie religijnym na antenie TOK FM wypowiadał się ksiądz, którego zdaniem ludzie dokonujący apostazji powinni jednocześnie... zrzekać się obywatelstwa. Jeśli znudziło im się bycie katolikiem, to dlaczego nie Polakiem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem osobiście jak najbardziej czuję się Polakiem, mimo że otwarcie przyznaję, że jestem niewierzący. Powieszone obok Orła Białego krzyże w sejmie, na poczcie, w szkole, w urzędzie skarbowym czy w banku utwierdzają mnie w przekonaniu, że jednak nie traktuje się mnie na równi z innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Religia w szkole&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie, że przeprowadzacie się na Bliski Wschód. Zgodnie z prawem posyłacie swoje dziecko do przedszkola, później do zerówki. Teraz wyobraźcie sobie, że istnieje tam analogiczne prawo jak w Polsce. W wieku 7, może 8 lat wasze dziecko przyjdzie do was i powie, że chce a byście chodzili z nim do meczetu, bo inaczej trafi do piekła. Poza tym uświadomi wam, że sami będziecie się smażyć przez wieki, jeśli nie zaczniecie odmawiać modłów do Allaha 5 razy dziennie, jeść wyłącznie prawą ręką, podcierać się lewą i sikać na siedząco. Możecie też wyobrazić sobie coś innego. Np. że żyjecie w skrajnie laickim kraju, a wasze dziecko chodzi na lekcję "nie-religii". Po paru latach zacznie was przekonywać, że jesteście idiotami, naiwniakami, zabobonnymi głupeczkami. Bo w końcu tego go nauczą w szkole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co te przykłady? Bo z perspektywy ateisty tak dokładnie wygląda sytuacja w Polsce. Posyła swoje dziecko do szkoły i nie ma żadnego wpływu na to co będzie mu ładowane do głowy. Ksiądz zadba natomiast, żeby synek czy córeczka wiedzieli, że ich rodzice zgniją w piekle, że Maryja była niepokalaną dziewicą i że sami zostaną skazani na wieczną pożogę, jeśli nie będą co tydzień biegać do Kościoła. &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,4682028.html"&gt;W wieku 7-8 lat dziecko nie potrafi przeciwstawić się tego typu manipulacji&lt;/a&gt;. Rodzice natomiast nie mają żadnego wyjścia, bo &lt;a href="http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,4483677.html"&gt;lekcji etyki w 99% szkół nie ma&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego w ponoć  neutralnym wyznaniowo państwie na świadectwach lądują oceny z "wiary" a nie religioznawstwa neutralnie i z szacunkiem przedstawiającego różne aspekty różnych religii? Czy to postulat wojny czy normalności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Konkordat&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mamy w Polsce kilkaset związków wyznaniowych, ale tylko jeden, Kościół Katolicki, zawarł z rządem specjalną umowę dającą mu dodatkowe przywileje. Czy jest "wojną" apelowanie o to, żeby wszystkie religie traktować tak samo, dawać im te same prawa, przywileje i wolności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Finansowanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,74785,4496388.html?as=1&amp;amp;ias=2&amp;amp;startsz=x"&gt;Większość księży dostaje pieniądze za naukę w szkole, do tego dochodzą setki złotych za pogrzeby, chrzty, śluby itd.&lt;/a&gt; Mimo to wszyscy księża płacą niższe, zryczałtowane podatki, a ZUS za zakonników opłaca państwo, w rekompensacie za grunty odebrane w II wojnie światowej. Moja rodzina też straciła po wojnie ziemię. Dlaczego więc ja muszę płacić podatki? Dlaczego płacą je popi, imamowie, rabini itd.? Czy postulowanie równego traktowania to "wojna"? Czy Kościół  mający miliony wiernych nie powinien utrzymywać się z ich datków, a nie z kasy państwa (vide: np. budowa Świątyni Opatrzności)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Geje i lesbijki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeśli będą chcieć to będą żyć razem, czy to się komuś podoba czy nie. Nikt też nie oczekuje, że Kościół Katolicki nagle zacznie im dawać śluby. Czy jednak prawo zezwalające na wspólne rozliczanie podatków i preferencje spadkowe jest "wojną"? Czy może raczej, właśnie tym postulowanym przez Kościół równym traktowaniem, okazywaniem ludzkiej godności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by tak wymieniać dalej, jeszcze przez kilka stron. Mówiąc już możliwie krótko: moim zdaniem to wszystko są postulaty NORMALNOŚCI. Szkoda tylko, że wyciąga je partia polityczna na siłę pokazująca, że ma pazury. Bo tu wcale nie chodzi o radykalizm, a przyjęta przez SLD metoda tylko pogarsza ich wizerunek w moich oczach. Niestety chyba jeszcze sporo wody musi w Wiśle upłynąć, zanim cokolwiek się zmieni. Może za 20 lat powyższymi tematami zaczną zajmować się poważne organizacje społeczne, a nie postkomuniści "dumni ze swej przeszłości". I kto wie, może wtedy będę mógł pójść na pocztę bez uczucia, że w Polsce tylko jeden światopogląd jest dozwolony.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3129548936887569683?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/radykalizm-czy-normalno-czyli-czy-sld.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFKfgohjr4I/AAAAAAAAAHg/vXxR_c9r3GQ/s72-c/Iraq247.GIF" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">11</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-9074670834766922802</guid><pubDate>Mon, 09 Jun 2008 00:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-09T02:29:20.471+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zwyczaje małp naczelnych</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">narzekanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Klęska narodu, bo kawałek szmaty nie wpadł do bramki?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2:0 dla Niemców? I co z tego? Być może to ze mną coś jest nie tak, ale nijak nie potrafię pojąć panującej od przynajmniej paru dni paranoi. Wiadomości poczytać nie można, bo tam tylko piłka nożna. Radia posłuchać się nie da - bo tam rzecz jasna audycja o piłce. Telewizora nie mam, ale dam sobie rękę odciąć, że gdybym miał i włączył, to na ekranie byłaby piłka nożna. Normalnie aż strach otworzyć konserwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni nawet poważne media rozpisują się o "najważniejszej bitwie", "decydującym starciu", "wydarzeniu bliskim sercu wszystkich Polaków". Ba! Nawet ostatni wykład z metodologii historii nasz profesor zaczął od zapytania jak nastroje przed powtórką z Grunwaldu. I o co cały ten szum? O 22 facetów biegających za kawałkiem szmaty na zielonym tle?&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam bez bicia, że sport nigdy mnie specjalnie nie pociągał. Lubię sobie czasem pobiegać, albo zagrać w kosza, ale żeby siedzieć 2 godziny przed telewizorem i patrzyć na paru osiłków biegających za piłką? Oczywiście są różne gusta, więc nawet by mi nie przyszło do głowy, żeby krytykować fanów sportu. Co nie zmienia faktu, że cała jego otoczka jest dla mnie co najmniej śmieszna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za najważniejsze osoby w kraju uznajemy osiłków po zawodówkach, którzy w każde zdanie wplatają po trzy kurwy. Z kolei najwyższe odznaczenia państwowe wręczamy trenerom, bo w końcu to oni bronią dumy Polski. Teraz natomiast przez kilka tygodni będziemy słuchać o największej hańbie w dziejach naszego narodu, bo tych kilkunastu osiłków jednak nie wkopało piłki do bramki... I nie ma znaczenia, że to tylko 11 dryblasów, a gra w 90% opiera się na farcie. Polegliśmy. Jak pod Grunwaldem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak wy, ale ja jednak wolałbym, żeby bohaterami nazywać ludzi, którzy potrafią wykazać się czymś więcej niż mięśniami. Intelektualistów, naukowców, pisarzy, działaczy społecznych, czy choćby polityków. Ludzi, którzy robią coś naprawdę potrzebnego i w jakiś sposób zmieniają świat. No ale chyba urwałem się z poprzedniej epoki. Dzisiaj najważniejsze jest to, żeby dobrze kopać, rzucać, skakać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wystarczy spojrzeć na ostatnie notki z polskiej blogosfery: Paweł Piskorski pisze, że "&lt;a href="http://piskorski.blog.onet.pl/2,ID321897619,index.html"&gt;Niemiecka twierdza wciąż pozostaje niezdobyta&lt;/a&gt;". Panie Pawle, panu też się wojenny nastrój udzielił? Michał Tyrpa wlata do rozważań nad meczem wątki wręcz filozoficzne: "&lt;a href="http://mementomori.salon24.pl/78379,index.html"&gt;Być może właśnie dlatego Łukasz Podolski – zamiast pozostawać poddanym zarządzających Krainą Powszechnej Niemożności „naszych kolegów”, postanowił zostać obywatelem Zjednoczonej Europy.&lt;/a&gt;" Katya odniosła się z kolei do spraw znacznie wyższych, ba!, najwyższych: "&lt;a href="http://katya.blox.pl/html"&gt;Benedykt XVI, bo jak papież jest Niemcem, to byłby cud mniemany, gdyby Polacy wygrali z Niemcami.&lt;/a&gt;". Boga już odfajkowaliśmy, więc czas znaleźć winnych. W sukurs przychodzi nam Rybitsky, wskazując gdzie kryje się wróg narodu: "&lt;a href="http://rybitzky.salon24.pl/78373,index.html"&gt;Nie zmienia to faktu, iż trudno uznać Podolskiego za polskiego patriotę.&lt;/a&gt;" No bo w końcu Podolski sprzeniewierzył się ojczyźnie i skrzywdził miliony... No kurcze, prawie jak Janusz Radziwiłł albo inny Radziejowski.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-9074670834766922802?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/klska-narodu-bo-kawaek-szmaty-nie-wpad.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">14</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2573566720109665342</guid><pubDate>Sun, 01 Jun 2008 01:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-01T03:48:17.952+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polityka międzynarodowa</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polska polityka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Obama wyzwala Auschwitz, Hillary biega pod kulami, a Dorna pałują SBecy</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Barack Obama &lt;a href="http://bartoszweglarczyk.blox.pl/2008/05/Polsko-sowiecka-gafa-Baracka-Obamy.html"&gt;opowiadał parę dni temu&lt;/a&gt; na spotkaniu z weteranami, że jego ojciec brał udział w wyzwalaniu obozu w Auschwitz ("wyzwolonego", jak wiadomo, przez Armię Czerwoną). Hillary Clinton dwa miesiące temu popełniła jeszcze większą gafę, próbując wmówić ludziom, że &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,5054767.html"&gt;podczas wizyty w Bośni w 1996 roku znalazła się pod ogniem snajperów&lt;/a&gt;. Podobnych przykładów można znaleźć setki, także z naszego podwórka. Mój ulubiony: &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3166216.html"&gt;swego czasu Zbigniew Ziobro&lt;/a&gt; (jeszcze jako minister) zarzucił Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, że w 1968 roku był lojalnym członkiem PZPR, podczas gdy Ludwika Dorna biła SB. I wszystko byłoby w porządku, bo Ćwiąkalski rzeczywiście był w PZPR... tyle tylko, że sporo lat później, bo w 1968 uczęszczał jeszcze do liceum. Dorn tym bardziej nie  został spałowany w 1968 roku, bo ciężko działać w opozycji w wieku 14 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co przywołuję te przykłady? A dlatego moi drodzy, bo przynajmniej dla mnie stanowią one świetny dowód i argument na to, że historia jednak jest potrzebna. Cholernie potrzebna.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reinhard Koselleck w znanej pewnie części z was "Semantyce historycznej" przytoczył anegdotę o spotkaniu pruskiego rządu. Jeden z uczestników posiedzenia aby przepchnąć swoją propozycję odwołał się do wydarzeń z przeszłości... które kompletnie wyssał z palca. Koselleck uznał anegdotę (jakże podobną, do powyższych przykładów "z życia wziętych!") za dowód, że historia wcale nie uczy. Ale czy czasem nie jest do dowód na coś z goła przeciwnego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście historię można wykorzystać do konfabulacji. Jest ona jednak także niezbędnym narzędziem weryfikacji rzeczywistości. Dziennikarze są podobno ludźmi o najkrótszej na świecie pamięci. To co stało się wczoraj już ich nie interesuje, a wydarzenia sprzed tygodnia znaczą dla nich tyle, co dla historyków paleolit. Nic dziwnego, że mało który redaktor zwraca uwagę na wydarzenia sprzed kilku, kilkunastu lat. Starczy popatrzyć na częste w mediach nagłówki w rodzaju "po raz pierwszy", "unikatowy przypadek", "ewenement", "pierwszy raz w Europie" itp. 3/4 z nich po pobieżnym researchu okaże się bzdurą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do naszych przykładów. Clinton powiedziała swoje i w pierwszym momencie nikt nie zauważył wpadki. Słuchający Obamy weteranowie z powagą kiwali głowami. Ziobro natomiast ośmieszął samego siebie, ale dopiero Ćwiąkalski zwrócił uwagę ile miał lat w 1968. Wiek Dorna zauważono jeszcze później...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem każdy historyk powiedziałby, że Clinton nie mogła biec pod kulami, bo żadnych walk już wtedy nie prowadzono. Powiedziałby też, że ojciec Obamy nie mógł wyzwalać Auschwitz, no chyba, że był Rosjaninem. I tak dalej i tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale myślę, że w dziennikarstwie brakuje historyków. Ludzi którzy widzieliby coś poza "tu i teraz" i potrafili spoglądać na sprawy z perspektywy kilku czy kilkudziesięciu lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2573566720109665342?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/06/obama-wyzwala-auschwitz-hillary-biega.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-3716742030035512022</guid><pubDate>Sat, 31 May 2008 00:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-14T15:44:57.174+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zwyczaje małp naczelnych</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia Polski</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Żydzi</category><title>Swastyka Greków, Żydów, Polaków...</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Parę dni temu, jak to często bywa, zabrakło TVN-owi tematu na "zapychacz" czasu antenowego pod koniec Faktów. W takiej sytuacji najlepiej sięgnąć po temat wiecznie żywy. Reporterzy zajęli się więc swastykami. Pretekst? Młody artysta z Torunia przygotował wystawę mającą "zrehabilitować ten symbol". Sztuka na mój gust bardzo niskich lotów, a wypowiedzi autora niewiele warte, ale sam materiał przynajmniej na mnie zrobił bardzo złe wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbG0ep0XI/AAAAAAAAAHA/UGsqJAI02jw/s1600-h/odznaka+4+pulku+piechoty.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbG0ep0XI/AAAAAAAAAHA/UGsqJAI02jw/s200/odznaka+4+pulku+piechoty.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206331710709027186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziennikarze z góry stwierdzili, że wystawa stanowi prymitywną prowokację i zgodnie z tą tezą zrealizowali cały materiał. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;-Takie myślenie prowadzi wprost do tego, że nagle ktoś wyskoczy z pomysłem otworzenia Disneylandu w Oświęcimiu&lt;/span&gt; - skomentował wystawę Marek Żydowicz. - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Od rehabilitacji swastyki niedaleka jest droga do rehabilitacji tych, którzy ją na rękawach nosili&lt;/span&gt; - dodał z widocznym wstrętem Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Moim zdaniem natomiast, najwyższy czas by wreszcie przestać kojarzyć swastykę wyłącznie z nazizmem. I przestać komentować próby podejmowania dyskusji na ważne tematy w trywialny czy wręcz prymitywny sposób.&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swastyki nie wymyślili naziści. Można by powiedzieć, że jest to starożytny symbol indyjski, ale nawet to nie jest do końca prawdą. Swastyka od zarania ludzkości należała do jednego z podstawowych symboli, tworzących świat wyobrażeń człowieka. Podobnie jak koło, gwiazda czy krzyż. W największym stopniu wyzyskał ją świat dalekiego wschodu, ale wcale nie można twierdzić (jak cytowana w materiale Faktów Beata Sztyber), że pojawił się w Indiach i że nie jest znakiem naszej cywilizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swastyka znana jest przede wszystkim przez pryzmat kultury hinduskiej i nawet jej nazwa wywodzi się z sanskrytu ("znak dający szczęście"). Tymczasem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwsze malowidła ze swastykami znane sa już z epoki paleolitu i to z Europy&lt;/span&gt;. Swastyka bowiem pojawiła się niezależnie na wszystkich kontynentach, poza Australią. S&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wastyki odnaleziono nawet w zdobieniach synagogi&lt;/span&gt; (!) w Ein Gedi sprzed 2000 lat. Symbol ten stosowali Żydzi, Grecy, Rzymianie. Poniżej dla przykładu grecki hełm z czasów Aleksandra Wielkiego ze swastyką:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFPGUyNAvoI/AAAAAAAAAHo/2Gy2a5Moha0/s1600-h/800px-GreekHelmetSwastika.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFPGUyNAvoI/AAAAAAAAAHo/2Gy2a5Moha0/s320/800px-GreekHelmetSwastika.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211727254173826690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Swastyk używali także chrześcijanie. Albo jako rodzaj amuletu przynoszącego szczęście, albo... jako odmianę krzyża pańskiego. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Można ją dostrzec np. na stułach kapłanów z XV wieku&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECaLkep0VI/AAAAAAAAAGw/ESh-MMW7zNc/s1600-h/extreme+unction.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECaLkep0VI/AAAAAAAAAGw/ESh-MMW7zNc/s200/extreme+unction.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206330692801778002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rogier van der Weyden, fragment Ołtarza Siedmiu Sakramentów. Na stule kapłana widać swastyki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swastyka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pojawiła się również na jednej z pierwszych polskich monet&lt;/span&gt; - denarze Mieszka II (w otoku). Od przynajmniej XIV wieku widniała na polskim herbie szlacheckim Boreyko. Zresztą, zdaniem niektórych badaczy miała być ona powszechnym wśród Słowian symbolem, wiązanym pierwotnie z bogiem Swarogiem. Kiedy Oleg w IX wieku najechał Bizancjum niósł ponoć tarczę ozdobioną czerwoną swastyką.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECaxEep0WI/AAAAAAAAAG4/21XiQm7o4jQ/s1600-h/Denar_rys_mieszko.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECaxEep0WI/AAAAAAAAAG4/21XiQm7o4jQ/s200/Denar_rys_mieszko.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206331337046872418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swastyka na denarze Mieszka II.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbYUep0YI/AAAAAAAAAHI/Uy8Jzj0157w/s1600-h/Herb_Boreyko.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbYUep0YI/AAAAAAAAAHI/Uy8Jzj0157w/s200/Herb_Boreyko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206332011356737922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polski herb szlachecki Boreyko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swastyka była też jednym ze znaków stosowanych w kabale, popularnym japońskim "herbem", a w XX wieku była wykorzystywana tak przez władze niemieckie jak i... polskie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbrkep0ZI/AAAAAAAAAHQ/SUrbbrtVXDo/s1600-h/800px-2PSP.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbrkep0ZI/AAAAAAAAAHQ/SUrbbrtVXDo/s200/800px-2PSP.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206332342069219730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swastyki jako "krzyże góralskie". 1936 rok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zresztą Polacy wyjątkowi w tym nie byli. Poniżej indiańska drużyna sportowa z Chilocco Indian School z początku XX wieku:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFPHEns7IBI/AAAAAAAAAH4/WOvysY_D1hU/s1600-h/Native_American_basketball_team.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SFPHEns7IBI/AAAAAAAAAH4/WOvysY_D1hU/s320/Native_American_basketball_team.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211728075988606994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jeśli ktoś porównuje rehabilitację swastyki do otwierania disneylandu w miejscu holocaustu, to odradzam mu zaglądanie do książek historycznych. Przecież w jego wizji świata swastyki na murach synagogi (i to nie jako wandalizm), polskich monetach z XI wieku albo sanacyjnych odznaczeniach po prostu nie mogą istnieć.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-3716742030035512022?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/05/swastyka-grekw-ydw-polakw.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SECbG0ep0XI/AAAAAAAAAHA/UGsqJAI02jw/s72-c/odznaka+4+pulku+piechoty.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2489163296350162149</guid><pubDate>Thu, 15 May 2008 23:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-05-16T01:45:15.419+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Zamiast Hitlera i Cezara... tkanina w paski.</title><description>Już wiele razy pisałem o tym co myślę na temat tak zwanej "wielkiej" historii. Mówiłem o tym też &lt;a href="http://ww6.tvp.pl/View?Cat=6272&amp;amp;id=698403"&gt;w wywiadzie dla TVP Kraków miesiąc temu&lt;/a&gt; (tylko dlaczego zmienili mi nazwisko z Janickiego na Nienckiego?). Dzieje Hitlera, Cezara czy Fryderyka Wielkiego mają duże znaczenie. Przeróżne wojny i bitwy też. Ale to chyba nie one są najważniejsze (i najciekawsze) w historii. Prawdziwa historia to ta dotycząca zwykłych ludzi, ich życia, wyobrażeń i świata w którym żyli. Tę historię zwykłych ludzi od kilkudziesięciu lat przedstawiają historycy piszący wg tzw. paradygmatu HSS. Jedni zajmują się życiem ludzi marginesu, inni chociażby &lt;a href="http://histmag.org/?id=1800"&gt;historią czyszczenia miejskich latryn&lt;/a&gt;. Tematy badań można wymyślić przeróżne, ale nigdy by mi nie przyszła do głowy książka na temat... pasków. Zwykłych pasków. Pionowych albo i poziomych.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.oficyna-naukowa.com.pl/uploads/images/ksiazki/pastoureau.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.oficyna-naukowa.com.pl/uploads/images/ksiazki/pastoureau.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na taką właśnie książkę trafiłem przypadkiem w taniej księgarni na Grodzkiej w Krakowie. Tytuł: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.oficyna-naukowa.com.pl/index.php?page=36"&gt;Diabelska materia, historia pasków i tkanin w paski&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Autor: Michel Pastoureau. Cena: 6,50 zł. Spodziewałem się przeciętnej książki popularnonaukowej, tymczasem od tekstu niemal nie da się oderwać wzroku. Autor wpadł na pomysł by przedstawić istniejące przynajmniej od średniowiecza wyobrażenia na temat... pasków. Dlaczego to właśnie w tkaniny w paski ubierano prostytutki, Żydów, katów i trędowatych? Dlaczego w literaturze bękarci, niewierni i mroczne postaci używają herbów z pasami? I ile z tej negatywnej, bulwersującej natury pasków przetrwało do dzisiaj?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książeczka nie jest długa, a przy tym napisana bardzo dobrym językiem i w oparciu o szeroką literaturę. Pokazuje średniowieczną (i nie tylko) kulturę z zaskakującej perspektywy. Zresztą to nie tylko książka poświęcona historii, ale także semiotyce i antropologii kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jedna z ciekawostek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"W paski" ubierano w średniowieczu Kaina, Dalila, Saula i Judasza, ale także... Józefa. Dzisiaj jego postać kojarzy nam się z dostojnym i powszechnie znanym świętym. Tymczasem w średniowieczu Józef nie był nawet do końca świętym. Przedstawiano go jak piąte koło u wozu albo nawet zawalidrogę. W teatrze religijnym przypisywano mu głupotę, niedołęstwo, skąpstwo i opilstwo. W procesjach jego postać odgrywał często miejscowy głupek albo błazen. Nigdy nie przedstawiano go na pierwszym planie. Jeśli już doszukamy się go w średniowiecznej sztuce to jako łysego, cherlawego starca na trzecim planie. Ani nie był prawdziwym ojcem Jezusa, ani nie miał okazji zaznać cielesnych uciech z Maryją... Dla ludzi średniowiecza stał się pechową, a zarazem wręcz groteskową postacią. Nic dziwnego, że zasłużył na paski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę polecam. Sam zaczynam polować na inną pracę Pastoureau - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Średniowieczna gra symboli&lt;/span&gt;. Jeśli będzie równie dobra, to francuski mediewista z pewnością trafi na listę moich ulubionych historyków.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2489163296350162149?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/05/zamiast-hitlera-i-cezara-tkanina-w.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2027369159420486970</guid><pubDate>Tue, 06 May 2008 20:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-05-16T11:00:01.404+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zwyczaje małp naczelnych</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polityka historyczna</category><title>Czerwonoskórzy Indianie? A może oliwkowi, brązowi albo... biali?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całe życie zastanawialiście się dlaczego rdzennych amerykanów nazywa się czerwonymi, mimo że wcale specjalnie czerwoni nie są? Przynajmniej mi zawsze ta sprawa krążyła po głowie. Parę dni temu wyczytałem, że w istocie europejscy podróżnicy nigdy nie nazywali Indian "czerwonoskórymi". W ich ocenie byli oni oliwkowi, brązowi, miedziani, opaleni, czarni a nawet biali... ale nigdy czerwoni. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku zaczęto ich nazywać czerwonymi, z tym, że nazwa nie dotyczyła skóry, lecz nakładanych na twarz barw wojennych. Zresztą, wydaje się, że antagonizm kolorystyczny początkowo nie był aż tak zauważalny, jak uczy się w szkole. Do Ameryki dopływali marynarze, którzy mieli za sobą nawet kilka miesięcy spędzonym na morzu. Powiedzieć, że byli opaleniu to mało. Oni byli niemal tak ciemni jak smoła. Być może Indianie wcale nie dziwili się barwie skóry europejczyków, ale raczej ich... owłosieniu. Na klacie, na twarzy, nawet na rękach. To była dla nich niewątpliwie nowość.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SCC_rxHfV7I/AAAAAAAAAGo/oM9aiyfExFo/s1600-h/Indianie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SCC_rxHfV7I/AAAAAAAAAGo/oM9aiyfExFo/s320/Indianie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5197364728625584050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tą i wiele innych ciekawostek wyczytałem w bardzo interesującej książce, którą udało mi się przypadkiem zdobyć parę dni temu. Chodzi o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"After Columbus: Essays in the Ethnohistory of Colonial North America"&lt;/span&gt; Jamesa Axtella (New York 1988). Prawdopodobnie posiadam jedyny albo jeden z nielicznych egzemplarzy tej książki w Polsce, myślę więc że warto napisać o niej parę słów. Dla potomnych i potencjalnych pasjonatów tematu ;-).&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sama nazwa wskazuje, książka jest zbiorem artykułów dość znanego (choć nie w Polsce) badacza historii kontaktów między Indianami i kolonistami. Sam Axtell swoją dziedzinę określa mianem etnohistorii, ale jak na mój gust to zbędne udziwnienie. Nie wystarczy stwierdzić, że uprawia historię z domieszką etnologii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Około połowy artykułów ma charakter teoretyczny, ale to teoria sprzedana w najlepszym możliwym opakowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie zobowiązania moralne ma historyk wobec Indian? Czy powinien trzymać którąkolwiek stronę sporu? Jak wyglądałaby Ameryka i Europa gdyby Indian nie było? Jak historyk powinien odnosić się do faktu, że spadkobiercy nielicznych kultur indiańskich wciąż żyją? Na wiele podobnych pytań próbował odpowiedzieć Axtell. Z większością jego wniosków sie nie zgadzam, ale samo czytanie sprawia dużą przyjemność i pokazuje wiele nieznanych z naszej polskiej perspektywy punktów widzenia. Osobiście szczególnie zainteresował mnie artykuł poświęcony terminom, których nie powinno się używać przy opisywaniu Indian. Dzicy, poganie, czerwonoskórzy itd., to słowa lekko mówiąc nieodpowiadające rzeczywistości. Polecam każdemu, kto lubi semantykę. To trochę jak Reinhart Koselleck dla początkujących, wyłożony na przykładach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na resztę książki składają się artykuły monograficzne np. na temat imperium Pawhatana, misji jezuitów w Maryland, prób budowania szkół dla indiańskich dzieci. Moim zdaniem zdecydowanie najciekawszy jest tekst poświęcony temu, jak Indianie postrzegali przybyszów z Europy. Wszyscy dobrze znamy europejskie przesądy na temat Indian. Ale jak to wyglądało z drugiej strony?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że Indianie w zdecydowanej większości wcale nie uważali białych za bogów lub boskich wysłanników. Przeciwnie - większość z nich aż do momentu wymarcia ich kultur zachowała niezwykle silny kompleks wyższości. Mimo wojen, epidemii, zacofania technicznego itd. rdzenni amerykanie uważali, że są potężniejsi, szczęśliwsi i mądrzejsi od Europejczyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zmienia to faktu, że z niezwykłym zachwytem reagowali na wiele z przywiezionych ze starego świata wynalazków. Szczególnie imponowało im pismo. Jezuici bez większych problemów wmówili kanadyjskim Indianom, że księgi pozwalają im czytać w myślach i kontaktować się z Bogiem. Tubylcy zaczęli nawet wierzyć, że litery pozwalają tak uzdrawiać, jak i zabijać na odległość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei przedstawiciele jednego z plemion żyjących nad Wielkimi Jeziorami zaczęli się doszukiwać magii w działaniu... siekier. Kiedy pierwszy raz zobaczyli do cna wykarczowaną polanę bez wahania stwierdzili, że to zapewne wielkie bobry z długimi ostrymi zębami wycięły drzewa, bo nie mogłoby tego uczynić żadne ludzkie narzędzie (s. 130). Indianie Seneca z nie mniejszym zachwytem wypowiadali się o oraczach posługujących się pługiem, którzy ich zdaniem byli niemal tak przebiegli w swym fachu, jak sam diabeł (s. 135).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że przy pierwszym spotkaniu wcale nie zawsze reakcją był zachwyt. Po napotkaniu Innuitów w 1633 roku Francuzi wręczyli im beczkę biszkoptów i wino. Indianie ze wstrętem wyrzucili prezenty i odmówili jakiegokolwiek kontaktu z... dzikusami, którzy jedzą drewno i piją krew (s. 129). Jak widać z ich perspektywy to Francuzi byli prymitywami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przypadkiem wpadniecie gdzieś na tę książkę, to szczerze ją polecam. Podobnie inne prace Axtella - na razie miałem do czynienia z trzema i wszystkie były wartymi uwagi pozycjami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2027369159420486970?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/05/czerwonoskrzy-indianie-moe-oliwkowi.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SCC_rxHfV7I/AAAAAAAAAGo/oM9aiyfExFo/s72-c/Indianie.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-6714804193774227302</guid><pubDate>Mon, 05 May 2008 00:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-05-05T20:01:48.792+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zwyczaje małp naczelnych</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Żydzi</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół</category><title>Macę zaprawiali krwią a gejów palili na stosach!</title><description>&lt;embed id="VideoPlayback" style="width: 400px; height: 326px;" flashvars="" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-1265547667062872180&amp;amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można by wręcz pomyśleć, że filmik został sfabrykowany. Poglądy tego księdza (a może raczej kleryka?) są tak zaściankowe i prymitywne, że aż ręce opadają. A jak już opadną, to człowiek nabiera ochoty by uderzać głową w najbliższą ścianę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma prawo do swoich poglądów. Można pewne zjawiska pochwalać, można też je krytykować. Ale na litość boską, róbmy to na poziomie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajmujemy się tutaj historią, więc właśnie od tej strony rzućmy okiem na powyższą wypowiedź. Podobno w Starym Testamencie homoseksualistów palono na stosie. Fantazja duchownego doprawdy wywołuje rozbawienie. Jeśli przypadkiem nie ukończył on jeszcze seminarium duchownego, to nisko oceniam jego szanse na zdanie egzaminu z treści Starego Testamentu.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, Stary Testament w wielu miejscach potępia homoseksualizm. Geje przez samo swoje istnienie obrażają Boga, a ich niecne postępowanie jest jednym z najohydniejszych grzechów (Kpł 18:22). Bóg zezwala nawet na zabijanie sodomitów (Kpł 20:13). Asa, za bożym pozwoleniem, wygnał homoseksualistów (1 Krl 15:12). Jozjasz, król Judy, zburzył ich domy (2 Krl 23:7). &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W żadnym jednak miejscu nie ma mowy o paleniu na stosie&lt;/span&gt;. Tego typu kara nie była stosowana przez Żydów w żadnym wypadku, nawet wobec homoseksualistów. Co więcej, kojarzono ją z bałwochwalcami i kultem boga Molocha. To jego plugawi wyznawcy rzekomo palili żywcem niemowlęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji warto wspomnieć, że w kilku miejscach w Biblii pojawiają się fragmenty (być może?) nawiązujące do homoseksualizmu w znacznie bardziej stonowany sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jonatan na dobre już przylgnął sercem do Dawida i pokochał go jak siebie samego. Tego samego dnia Saul zabrał Dawida do siebie i nie pozwolił mu już wrócić do domu jego ojca. Tymczasem zacieśniały się coraz bardziej więzy przyjaźni między Jonatanem i Dawidem, bo kochał Jonatan Dawida jak siebie samego. Doszło nawet do tego, że Jonatan zdjął z siebie własny płaszcz i oddał go Dawidowi, przekazał mu też całe swoje uzbrojenie, łącznie z mieczem, łukiem i własnym pasem."&lt;/span&gt; (1 Ks. Samuela 18:1-4, Biblia Warszawsko-Praska).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż to za niezwykły związek połączył Jonatana i Dawida? Trudno o pewność, ale wiemy tyle, że nie spotkał się on z aprobata ojca Jonatana: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Rozgniewał się Saul na Jonatana i powiedział: Ach, synu kobiety przewrotnej i zbuntowanej! Czy ty myślisz, że ja nie wiem o twojej przyjaźni z synem Jessego, co jest powodem hańby i dla ciebie, i dla łona twojej matki?"&lt;/span&gt; (1 Ks. Samuela 20:30, Biblia Warszawsko-Praska). Fakt, że bohaterowie pożegnali się pośród pocałunków i płaczu może być pewną wskazówką, że bynajmniej nie chodziło o zwykła przyjaźń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innych podobnych przykładów można znaleźć jeszcze kilka, zresztą niektórzy doszukują się ich także w Nowym Testamencie. Można spotkać nawet &lt;a href="http://www.skepticsannotatedbible.com/gay/long.htm"&gt;interpretację&lt;/a&gt;, że tylko geje zostaną zbawieni w dniu apokalipsy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale wróćmy do tematu. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żydzi nie palili gejów na stosach. To sprawa pierwsza. Sprawa druga: tego samego tym bardziej nie robili ludzie w średniowieczu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dzisiaj pokutuje wśród ludzi przeświadczenie, że średniowiecze to epoka ciemnoty i zacofania. Niewiele w tym prawdy i przyzna to chyba każdy, kto próbował przebrnąć przez traktaty naukowe i filozoficzne XII-XIII wieku. Ówcześni uczeni pod wieloma względami przewyższali dzisiejszych. No ale fakty to jedna rzecz, odbiór społeczny inna. W powszechnym mniemaniu przed 1500 rokiem panował zabobon i nic więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem na szeroką skalę ludzi zaczęto palić dopiero PÓŹNIEJ. Sporo lat po granicznej dacie "kończącej" średniowiecze. Przede wszystkim w XVI wieku, ale w Polsce aż do XVIII. W większości na stos trafiały czarownice. Ze średniowiecza osobiście nie znam żadnego przypadku spalenia homoseksualisty. Stosowano wtedy znacznie lżejsze kary, przede wszystkim kastrację. Taki sposób traktowania sodomitów  w 1260 roku wprowadzono w Orleanie. Przy tym kary śmierci stanowiły ewenement. Dopiero w epoce nowożytnej zaczęto na szeroką skalę eksterminować "odstępców od prawa naturalnego". Pierwsza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;capital punishment&lt;/span&gt; za sodomię została zasądzona w Anglii dopiero w 1631 roku. W wiek później stracono 70 homoseksualistów w Amsterdamie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w średniowieczu restrykcje były znacznie lżejsze i rzadsze. We Florencji otwarcie akceptowano homoseksualizm jeszcze w późnym średniowieczu. Kilka wieków wcześniej dwóch zachodnioeuropejskich biskupów, Marbode z Rennes i Hilary z Anglii, bezkarnie tworzyło wiersze o "nadobnych młodzieńcach". Jeszcze bardziej folgowano zakonnicom-lesbijkom. Tak jakby przeczy to powszechnym wyobrażeniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec krótki apel. Drogi kleryku, zanim staniesz ponownie przed kamerą poucz się proszę historii. I poczytaj Biblię. Świat stanie się lepszym miejscem. A jeśli przypadkiem nie wiesz co czytać to polecam: "Pan Niepokorny: Kulturowa Historia Penisa" D. Friedmana, "Historia ciała w średniowieczu" Jacquesa Le Goffa i "Diabeł" A. di Noli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Filmik znalazłem na blogu &lt;a href="http://abiekt.blogspot.com"&gt;abiekta&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-6714804193774227302?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/05/mac-zaprawiali-krwi-gejw-palili-na.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">12</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-8193771110099452589</guid><pubDate>Tue, 22 Apr 2008 13:28:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-22T18:59:34.784+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bigos</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Wikipedia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Digg effect i trochę szumu</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uh! Dawno nie było takiego gorącego dnia. Napisałem (ze sporą pomocą Michała Świgonia) na Histmagu &lt;a href="http://histmag.org/?id=1766"&gt;relację z pierwszych trzech dni Ogólnopolskiego Zjazdu Historyków Studentów&lt;/a&gt;. Liczyłem na przynajmniej kilkudziesięciu czytelników, ale nie spodziewałem się, że kilka akapitów spisanych późno w nocy wywoła prawdziwą burzę i 50 komentarzy. Nie czuję się zdrajcą i dalej uważam, że rzetelność dziennikarska jest ważniejsza od źle rozumianej lojalności wobec koła naukowego, którego jest się członkiem. Jeśli nie wyważyłem odpowiednio opinii to wszystkich zainteresowanych przepraszam. Sam bawiłem sie na konferencji bardzo dobrze, ale wielu gości spoza Krakowa miało mniejsze czy większe problemy. Myślę, że warto o nich napisać, aby w przyszłym roku wszystko poszło lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Na tym nie koniec burzy, bo wczoraj zaczęliśmy w Histmagu zapowiadaną już przeze mnie akcję "Absurdy polskiej kultury". &lt;a href="http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/03/z-aparatem-won-czyli-absurd-polskich.html"&gt;Jakiś czas temu&lt;/a&gt; pisałem tutaj o zakazach fotografowania w polskich muzeach. Następnie zająłem się tematem bardziej na poważnie. &lt;a href="http://histmag.org/?id=1767"&gt;Zachęcam do sprawdzenia co z tego wyszło&lt;/a&gt;. Jak narazie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że akcja może wypalić. No chyba, że serwer Histmaga znowu padnie od zbyt dużej liczby odwiedzających....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby nie było, może i jak siedziałem nad klawiaturą, ale rzecz jasna swoją część roboty odwalała też reszta redakcji. Szczególnie Michał, pilnując serwera i oddając kopniaki ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem się żegnam i przepraszam za kolejną lakoniczną notkę. Obiecuję, że to już ostatnia taka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Od dzisiaj, z różnych względów, będę się podpisywać na blogu imieniem i nazwiskiem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-8193771110099452589?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/digg-effect-i-troch-szumu.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-1852749659082623544</guid><pubDate>Thu, 17 Apr 2008 16:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-17T18:42:33.291+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bigos</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">narzekanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Kilka słów od tego pana w rogu</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostałem kilka pytań, o to dlaczego aktualizacje są coraz rzadsze. Prawdę mówiąc mam sporo różnego rodzaju roboty i na bloga zostaje mi bardzo mało czasu. Obiecuję, że przynajmniej 2-3 notki w tygodniu będą się ukazywać, a korzystając z okazji spróbuję się wytłumaczyć ze spadku formy. Po pierwsze, przygotowujemy w &lt;a href="http://histmag.org/"&gt;Histmagu&lt;/a&gt; specjalną akcję "Absurdy polskiej kultury", poświęconą przeróżnym nonsensom sprawiającym, że muzea, archiwa i biblioteki zniechęcają gości, zamiast ich przyciągać. &lt;a href="http://histmag.org/?id=1745"&gt;Zapraszam do przeczytania "zajawki" akcji&lt;/a&gt; i zostawiania komentarzy, propozycji i relacji o waszych własnych przejściach. Obiecuję każdy komentarz lub mail przeczytać i wykorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji, trwa właśnie &lt;a href="http://jazon.hist.uj.edu.pl/xvizjazd/"&gt;XVI Ogólnopolski Zjazd Historyków Studentów&lt;/a&gt;, w którym sam uczestniczę. Jeśli przypadkiem jesteście w Krakowie, to zapraszam na mój jutrzejszy odczyt: &lt;a href="http://histmag.org/?id=1734"&gt;Diabeł jako Murzyn. Średniowieczne korzenie rasizmu&lt;/a&gt;. Ul. Gołębia 13, sala nr 212, godz. 9:10. Tak, jestem świadomy, że to trochę za wczesna pora, ale mimo to liczę że ktoś wpadnie powiedzieć cześć ;-).&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle rzeczy ważnych i medialnych, ale czas zjada mi jeszcze choćby wykańczanie dwóch artykułów i starania o przyjęcie do pracy w pewnym wydawnictwie. No i w końcu należałby się zacząć uczyć, bo za 2 tygodnie mam egzamin...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-1852749659082623544?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/kilka-sw-od-tego-pana-w-rogu.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2497869168978345448</guid><pubDate>Tue, 15 Apr 2008 12:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-15T15:35:26.835+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Rosja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">komuna</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia Polski</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">rocznice</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polityka historyczna</category><title>Katyń to nie żadna zbrodnia. Naprawdę!</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za nami kolejna rocznica związana z Katyniem. Tym razem był to "Światowy Dzień Pamięci Ofiar Katynia". Nazwa trochę buńczuczna i nie do końca uzasadniona, ale nie o tym chciałem pisać. Rocznica za nami, a zarazem kolejne artykuły i reportaże o Katyniu, a także postulaty, by wreszcie Rosjanie porządnie się pokajali, przyznali, że było to ludobójstwo i zaczęli szczerze bić w piersi. Już wiadomo, że nasi sąsiedzi ze wschodu tego nie zrobią. I szczerze mówiąc ani trochę im się nie dziwię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce od lat zachodzimy w głowę, skąd opór strony rosyjskiej. Przecież wymordowano ponad 20 000 oficerów, żołnierzy i intelektualistów. W bestialski sposób i bez uczciwego procesu zniszczono polskie elity. To nasza perspektywa. Zapominamy jednak, że swoją perspektywę mają też Rosjanie. Dla nich był to jeden z tysięcy podobnych incydentów. Element rutyny, która od lat 30. zdominowała Związek Radziecki.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy to Stalin rozpętał czystkę, która miała na celu zniszczyć opozycyjne wobec niego władze partii, ale szybo objęła całe społeczeństwo. Jej skala jest nieporównywalna ze zbrodnią katyńską i warto to sobie uświadomić. Do więzień trafiały miliony ludzi, z których zdecydowana większość była kompletnie niewinna. Z wyliczeń Roberta Conquesta wynika, że Stalin rozpoczynał każdy dzień pracy od zatwierdzenia nadesłanej przez NKWD listy osób skazanych na śmierć (R. Conquest, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Great Terror: A Reassessment&lt;/span&gt;, 2008). Przeciętnie było na niej ok. 5000 pozycji. Przy tym lista zawierała jedynie nazwiska bardziej prominentnych polityków. Tysiące innych egzekucji były przeprowadzane bez bezpośredniego nadzoru pierwszego sekretarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f2/Belomorkanal.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 334px; height: 193px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f2/Belomorkanal.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Paranoja ogarnęła najpierw świat polityki, później wojsko, a na koniec każdą sferę życia, osiągając niespotykaną w historii skalę. Władze centralne raz po raz wysyłały do komitetów lokalnych depesze z żądaniem natychmiastowej egzekucji "co najmniej 10 000 wrogów ludu" albo "wszystkich kułaków, w liczbie co najmniej 15 000". Szybko zaczęło brakować realnych opozycjonistów, aresztowano więc każdego. Za sabotaż, prace dla polskiego wywiadu, trockizm. Zeznania wyciągano poprzez tortury, po czym skazany był rozstrzeliwany lub trafiał do obozu. Jeśli zajmował jakiekolwiek stanowisko, dla pewności skazywano jego podwładnych, znajomych, następcę i następcę tego następcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padały najbardziej absurdalne wyroki. Conquest przytacza przykład drwala z małej wioski, któremu zarzucono, że wycina drzewa według specjalnego schematu, tak by stworzyć trasy najazdu dla polskich i niemieckich czołgów (s. 280). Pewna śpiewaczka operowa trafiła na 10 lat do obozu pracy za zbyt długi taniec z japońskim ambasadorem, podczas oficjalnego przyjęcia (s. 271). To zresztą przypadki jednostkowe. Dla zwiększenia skali czystek wiele grup aresztowano en bloc. Każdy filatelista, esperantysta, czy świadek jehowy był uznawany za szpiega i wywrotowca. Buddystów skazywano za szpiegostwo na rzecz Japonii, a kiedy tych zabrakło, ten sam zarzut wysunięto przeciwko... muzułmanom (s. 273).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grekom i każdemu kto utrzymywał jakiekolwiek kontakty z Grecją (wystarczyło, że kiedykolwiek wysłał list do tego kraju!) zarzucono udział w nacjonalistycznym spisku, mającym na celu wywołanie na Ukrainie powstania i stworzenie nad Dnieprem "Wielkiej Grecji" (s. 272). Czystki dotknęły też większość pisarzy (ponad 90% wymordowano) i historyków. Torturowano nawet 8-latków, bo od nich prościej niż od dorosłych można było wyciągnąć zeznania (s. 274). Choćby deklarację udziału w nazistowskich spiskach i zatruwania studni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łączna skala zbrodni nie jest znana, ale doszło do takiej sytuacji, że każdy obywatel ZSRR spodziewał się, że lada dzień trafi do więzienia. Łącznie ofiar mogło być nawet ponad 10 milionów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 milionów. Porównajmy ta liczbę z 20 000 zabitych w Katyniu. Kto wie, może Stalin nawet nie zwrócił uwagi na tę akurat egzekucję. Dla niego był to po prostu element rutyny. Kilka lat wcześniej zaplanowano przecież, że podobna do katyńskiej czystka na Litwie powinna dotyczyć 1/4 społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dzisiaj Rosjanie nie poradzili sobie z "wielkim terrorem", tą chyba najczarniejszą kartą swojej historii. I dopiero kiedy uda im się zrozumieć zbrodnie lat 30. będziemy mogli oczekiwać, że szczerze przeproszą za Katyń. Lepiej nie zapominać, że tak naprawdę to sami Rosjanie, a nie Polacy byli największymi ofiarami komunizmu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2497869168978345448?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/katy-to-nie-adna-zbrodnia-naprawd.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">12</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-7901834678330569671</guid><pubDate>Mon, 14 Apr 2008 01:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-14T03:46:33.075+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">film</category><title>Buy. Buy more now. Buy, and be happy!</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;George Lucas znany jest głównie z Gwiezdnych Wojen i Indiany Jonesa. Słowem, z filmów   mainstreamowych, z możliwie szybką akcją, efektownymi strzelaninami i nowoczesnymi efektami specjalnymi. Tymczasem w filmografii Lucasa znajduje się także film znacznie powolniejszy, na swój sposób wręcz ascetyczny i filozoficzny. Mowa o &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/THX_1138"&gt;THX-1138&lt;/a&gt;. Była to pierwsza produkcja amerykańskiego reżysera, a moim zdaniem zarazem najlepsza. Choć może to tylko subiektywna opinia, bo film oglądnąłem wczoraj i chyba jeszcze nie otrząsnąłem się z wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SAK0CyOxjwI/AAAAAAAAAGY/1jefEzG22oQ/s1600-h/thx1138.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SAK0CyOxjwI/AAAAAAAAAGY/1jefEzG22oQ/s400/thx1138.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5188907680620711682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Do kin THX-1138 trafił w 1971 roku i szybko zyskał miano kultowego w amerykańskim środowisku studenckim. Na swój sposób przeniknął do kultury masowej, bo numer 1138 został sparodiowany w wielu kreskówkach i powtórzony w przynajmniej kilku filmach, a sama produkcja bardzo mocno wpłynęła na gatunek. Niestety w Polsce do dziś film jest prawie nieznany.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co chodzi? Krótko mówiąc o chyba najlepszą antyutopię w historii kina. THX-1138 to numer identyfikacyjny głównego bohatera filmu: człowieka żyjącego w skomputeryzowanym społeczeństwie przyszłości. Społeczeństwie, w którym "coś" poszło nie tak, bo świat uległ zagładzie, a resztki ludzkości żyją w gigantycznym podziemnym mieście. Całe ich życie jest poddane kontroli systemu komputerowego, a emocje tłumione poprzez specjalne leki. Ich egzystencja koncentruje się wokół religii przyszłości. Obiektem kultu jest komputerowy twór wzorowany z jednej strony na Jezusie, z drugiej chyba na orwellowskim Wielkim Bracie. Emocje są zabronione, samodzielne myślenie podlega surowej karze, a seks stanowi jedno z najcięższych przestępstw. Realną wartość mają jedynie kolektywna praca, kapitalizm i wydajność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SAK0MiOxjxI/AAAAAAAAAGg/P02-l2Gnk1w/s1600-h/thx1138+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SAK0MiOxjxI/AAAAAAAAAGg/P02-l2Gnk1w/s400/thx1138+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5188907848124436242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Świat przyszłości według Lucasa jest odarty z wszelkich barw, a łysi ludzie o bladych twarzach prowadzą życie kontrolowane przez roboty... konstruowane przez nich samych. Film jest na swój sposób powolny, ale dzięki temu skłania do przemyśleń. Zresztą, można go odbierać na przeróżne sposoby. Dla mnie jest to przerażająca wizja tego, jak może wyglądać skomputeryzowany świat przyszłości i jak bardzo Orwell jest wciąż aktualny, mimo że totalitaryzm upadł ostatecznie 20 lat temu. Sam Lucas stwierdził natomiast, że była to raczej metafora atmosfery lat 70...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachęcam do obejrzenia. Pozycja obowiązkowa choćby dlatego, że wiele późniejszych filmów czerpało z THX-1138. Najwyraźniej &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Equilibrium_%28film%29"&gt;Equilibrium&lt;/a&gt;, w mniejszym stopniu też "&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/I%2C_Robot_%28film%29"&gt;Ja, Robot&lt;/a&gt;" i "Matrix".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Swoją drogą &lt;a href="http://www.thx1138movie.com/"&gt;strona www&lt;/a&gt; THX-1138 to jednym słowem majstersztyk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-7901834678330569671?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/buy-buy-more-now-buy-and-be-happy.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/SAK0CyOxjwI/AAAAAAAAAGY/1jefEzG22oQ/s72-c/thx1138.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-5285392702475492419</guid><pubDate>Sat, 12 Apr 2008 11:25:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-05-16T11:00:08.234+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Rosja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">komuna</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historiografia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Ludzka twarz wujka Stalina</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdarza wam się gryzmolić na kartce na lekcjach albo wykładach? Sam robię to w kółko. Zresztą, już nie raz oberwałem od wykładowcy za to, że zamiast go słuchać rysuję szlaczki i gwiazdki. Mógłbym się tym przejmować, ale przecież najwięksi z największych robili to samo. Choćby taki Stalin. Ostatni z zagranicznych gości, który odwiedził go w lutym 1953 roku ze dziwieniem skonstatował, że Stalin podczas spotkania z nim rysował na kartce wilki. Inne relacje podają, że na spotkaniach Politbiura wódz ruchu robotniczo-chłopskiego bazgrał w notatniku: "Lenin - nauczyciel - przyjaciel.... Lenin - nauczyciel - przyjaciel...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogółem sporo ciekawych rzeczy dowiedziałem się ostatnio o wujku Stalinie. Czytam sobie "&lt;a href="http://www.amazon.com/Great-Terror-Reassessment-Robert-Conquest/dp/1845951441/ref=pd_bbs_3/103-6700206-3051837?ie=UTF8&amp;s=books&amp;qid=1208024002&amp;sr=8-3"&gt;The Great Terror: A Reassessment&lt;/a&gt;" Roberta Conquesta (mam do napisania recenzję) i kurcze... trochę jest tych podobieństw między mną a towarzyszem Dżugaszwilim.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może przesadziłem, ale przynajmniej dwa są. Gryzmolenie po pierwsze, a po drugie...no oczywiście talenty! Milovan Djilas pisał na temat Stalina, że "bardzo dobrze znał historię polityczną, szczególnie Rosji i miał doskonała pamięć". Zresztą, Conquest kładzie bardzo silny nacisk właśnie na zamiłowanie Stalina do historii, które miało kierować wieloma jego decyzjami. Podkreśla fascynację z jaką wódz narodu radzieckiego czytywał Wiktora Hugo i Machiavellego. Ba, zasugerował nawet, że niektóre z najbardziej bestialskich przepisów Stalin wyciągał z przeszłych "precedensów". Np. najmłodszy członek rodziny carskiej zabity po rewolucji październikowej miał 13 lat, więc Stalin zezwolił na torturowanie i mordowanie dzieci od lat 12 w górę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile w tym prawdy trudno stwierdzić, ale jednak nie sposób zaprzeczyć, że to właśnie historia była smykałką Stalina. Trochę przerażające, prawda? Przynajmniej dla historyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, również wielu polityków z tej "odpowiedniej" strony barykady specjalizowało się w historii. Winston Churchill właściwie tylko z tego przedmiotu dostawał dobre oceny. 14 punktów Wilsona było w istocie pracą historyka. Sam Wilson też zamiłowaniem darzył historię. W Polsce wręcz tradycją jest, że historycy trafiają do polityki, bo nie mają co innego robić po studiach. Choćby nasz obecny premier. Historyk rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast wracając do książki Conquesta - dobra lektura dla fascynatów historii ZSRR. Innym raczej bym odradzał, bo po pierwsze dość opasłe to tomiszcze, po drugiej stan wiedzy na rok 1990, mimo, że jest to podobno nowe, poprawione wydanie z 2008. Poza tym - trzeba mieć zdrowie, żeby się połapać w tych wszystkich nazwiskach i plątaninie kompetencji radzieckiej administracji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-5285392702475492419?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/ludzka-twarz-wujka-stalina.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2240933992451393488</guid><pubDate>Sun, 06 Apr 2008 22:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-07T00:34:10.785+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><title>Polska krajem teatru? A cóż to za fantasmagoria?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Robię zadanie z łaciny, w tle leci TOK FM. Jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje. Na antenie trwa akurat relacja z warszawskich spotkań teatralnych. Prowadząca, Anna Skurczyńska, rozmawia z dwoma krytykami teatralnymi z zagranicy - Egipcjaninem i Izraelczykiem. Obaj znają dość dobrze polski, więc rozmowa toczy się bezproblemowo w naszym ojczystym języku. Nagle jeden z gości (chyba pan z Izraela) stwierdza, że Polska to kraj niezwykły, bo każdy interesuje się tutaj teatrem, a sam teatr wydaje mu się najważniejszym medium, które kreuje cała naszą krajową rzeczywistość i debatę publiczną. Drugi gość od razu mu przyklaskuje, z żalem stwierdzając, że w Egipcie nie ma tak dobrze, a sztuki sceniczne mało kogo obchodzą. Na koniec przyklaskuje pani reporter, nie próbując w żaden sposób wyprowadzać obcokrajowców z błędu. Ja tymczasem sobie myślę - ludzie, co to za brednie?&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście o Polsce krążą różne legendy. Chociażby na Bliskim Wschodzie sporo ostatnio było słychać o Marcu 68' i legendarnej inscenizacji Dziadów. Tyle tylko, że opowieści i historia sprzed pół wieku to jedno, a rzeczywistość to co innego. Prawdę mówiąc w Polsce teatr to rozrywka, z którą mało kto się styka i która prawie nikogo nie rusza. Żeby jakiś teatr wpłynął na tok debaty publicznej albo sytuację w kraju...to chyba musiałby się zawalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panowie krytycy wrócą do swoich krajów i zaczną rozpowiadać jak to niezwykle jest w Polsce. Pewnie oczyma wyobraźni nawet traktat lizboński widzą podpisywany w Teatrze Starym w Warszawie. A narady prezydenta z premierem? Zapewne w kuluarach... Teatru im. Słowackiego w Krakowie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żebym miał coś przeciwko, ale może jednak wypadało im powiedzieć, że tak naprawdę to w Polsce jest dzisiaj tak samo, jak wszędzie indziej. Większość ludzi interesuje papka lecąca w telewizji, ewentualnie internet. A teatr? Z nim to chyba jest nie lepiej niż w Izraelu czy Egipcie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2240933992451393488?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/polska-krajem-teatru-c-to-za.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-8395607037476506611</guid><pubDate>Sat, 05 Apr 2008 12:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-06T11:26:21.877+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Żydzi</category><title>Wszyscy Żydzi mają to coś</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Parę dni temu trafiłem w The Daily Telegraph na artykuł Cassandry Jardine "&lt;a href="http://www.telegraph.co.uk/global/main.jhtml?xml=/global/2008/03/19/noindex/ftrabbi118.xml"&gt;Sex, drugs and faith: the Rabbi's Daughter - Reva Mann&lt;/a&gt;" (na Onecie jest też &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/1477715,240,1,kioskart.html"&gt;polskie tłumaczenie&lt;/a&gt;). Autorka opisuje w nim kontrowersyjną historię córki londyńskiego rabina, której książka wywołała skandal w środowisku ortodoksyjnych żydów. Reva Mann całą młodość spędziła miotając się między buntem i skrajną religijnością. Studiowała Biblię w ortodoksyjnej jerozolimskiej jesziwie, ale zarazem oddawała się stosunkom lesbijskim, straciła cnotę w synagodze i została zatrzymana przez policję za szmuglowanie narkotyków. Artykuł pokazuje judaizm z bardzo nietypowej perspektywy. Zarazem jednak uwypukla to, co Żydzi podkreślają od dobrych 60 lat. Wręcz do przesady.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Dopiero po latach Reva Mann zrozumiała, że przyczyną jej młodzieńczego buntu było nieuzasadnione poczucie winy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;"Kiedy miała osiem lat, jej niepełnosprawna starsza siostra Michelle została umieszczona w domu opieki. Od tamtego czasu Reva bała się podobnego odrzucenia, ale jej rodzice nie poruszali tego tematu. Byli pochłonięci sobą i rozbudzali w niej poczucie… szukam właściwego słowa, "Winy" podrzuca, nie skrywając emocji Reva."&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łatwo jest zrozumieć poczucie odrzucenia i to, że mogło ono wpędzić zagubioną dziewczynę w alkohol i narkotyki. Zdaniem Revy chodziło jednak o coś, co dotknęło nie tylko ją, ale wszystkich, dosłownie wszystkich Żydów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;"– Wszyscy Żydzi to mają. Wszyscy jesteśmy niedoszłymi ofiarami holokaustu, nawet ci, którzy dorastali w Londynie – mówi."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To zdanie przypomniało mi książki Isaaca Bashevisa Singera. Przykładowo we "Wrogach" przedstawił on historię człowieka, którego życie rozpada się na kawałki właśnie ze względu na "to coś", co mają wszyscy Żydzi. O ile jednak w przypadku bohatera, który rzeczywiście przeżył holocaust jest to zrozumiałe, o tyle po 50 latach wydaje mi się wręcz przerażające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://fc07.deviantart.com/fs13/f/2007/014/8/4/IsraHell_plans_nuclear_strike_by_Latuff2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://fc07.deviantart.com/fs13/f/2007/014/8/4/IsraHell_plans_nuclear_strike_by_Latuff2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że Żydzi stworzyli kulturę opartą na przekonaniu, że wszyscy są ofiarami, wszyscy przeszli przez gehennę i wszyscy w efekcie posiadają swoiste piętno. Wypowiedź Revy Mann to tylko jeden przykład, bo ten motyw pojawia się nagminnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście o Holocauscie należy przypominać. Czy jednak Żydzi nie przesadzili wmawiając samym sobie, że wszyscy są ofiarami, a za każdym zakrętem czeka na nich nazista z karabinem w dłoni? Temu poświęcone są żydowskie muzea, żydowskie książki i żydowskie filmy, a młodych Żydów uczy się w szkołach... że są ofiarami. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałbym żyć w  takim przekonaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą ciągłe utwierdzanie się w tej martyrologii rykoszetem trafia w samych Żydów. Tą "kulturę zagłady" prześmiewa w wielu filmach Woody Allen. Bez żadnych skrupułów wykorzystują ją też Palestyńczycy i ich sympatycy. I trudno im się dziwić, bo izraelscy politycy w kontekście Palestyny częściej niż o Palestynie mówią o... holocauście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-8395607037476506611?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/04/wszyscy-ydzi-maj-to-co.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">9</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-2862753572853607603</guid><pubDate>Sat, 29 Mar 2008 01:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-03-29T02:41:09.059+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">media</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół</category><title>Muzułmanie nie skumali popkultury?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba wszyscy pamiętają wielki raban, jaki podniesiono w świecie Islamu, po tym jak duński dziennik Jyllands-Posten opublikował kilka karykatur Mahometa. Masowe protesty, manifestacje, groźby, fatwy, bojkoty... W efekcie parę marnej jakości (i dennego poziomu) rysunków przedrukowały setki gazet na świecie. A europejczycy dowiedzieli się, że po raz kolejny podeptali godność Islamu i wypowiedzieli wojnę religii muzułmańskiej... Można się z tego wszystkiego śmiać, ale można też spróbować zrozumieć ten i podobne incydenty. Albo raczej powód, dla którego jedna z największych religii na świecie przejmuje się takimi, co tu dużo mówić, pierdołami. Osobiście, parafrazując &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65648,4955388.html"&gt;nie tak dawną wypowiedź na temat Matriksa&lt;/a&gt;, odnoszę wrażenie, że muzułmanie wciąż nie skumali... popkultury.&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://images.wikia.com/uncyclopedia/images/d/d6/Jesuspwningwood.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://images.wikia.com/uncyclopedia/images/d/d6/Jesuspwningwood.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od lat nikogo nie dziwi, że Jezus, Bóg, czy Maryja to właśnie ikony popkultury. Ogółem, świat zachodni przełamał tabu otaczające religię i summa summarum wyszło mu to chyba na dobre. Oczywiście nie każdemu podoba się np. parodiowanie Pasji Mela Gibsona czy przedstawianie Chrystusa w pozie jak powyżej. Tym bardziej mało kto zachwyci się, widząc &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/72625.html"&gt;penis wpisany w krzyż&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że ludzie XXI wieku rozumieją, że dopuszczenie do tego typu ekscesów to element jednego z największych osiągnięć demokracji - wolności słowa. Jeśli komuś dane "dzieło" się nie podoba, to może go nie oglądać, nie kupować, albo nawet publicznie je skrytykować. To znacznie lepsze rozwiązanie niż kamienowanie obrazoburcy albo wsadzanie go do więzienia. Poza tym, wiele karykatur czy popkulturowych prezentacji tematów religijnych pozwala nabrać dystansu do skostniałych zasad religii... albo nawet lepiej je zrozumieć. Czy to poprzez wywołanie dyskusji, czy też poprzez skłonienie ludzi do refleksji nad czyś dotąd oczywistym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna bajka, że poważna instytucja religijna nie powinna się zniżać do krytyki paru obrazków, bo to świadczy o niej samej. Tak na przykład o hierarchii kościelnej świadcyzło w pewien sposób zaciekłe atakowanie "Kodu da Vinci" i Harrego Pottera. Największa religia świata bała się dwóch książek? Odrobinę śmieszne moim zdaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo zabawne wydają się gigantyczne protesty muzułmanów i ich oskarżenia, że Europa wyśmiewa akurat Mahometa. Guzik prawda. Rzućmy choćby okiem na nową reklamę marki House:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-2c-ZtHasI/AAAAAAAAAGA/DqjOEJPcfCw/s1600-h/reklamahouse.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-2c-ZtHasI/AAAAAAAAAGA/DqjOEJPcfCw/s320/reklamahouse.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5182971342039247554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wzbudziła wielką krytykę i pewnie szybko zniknie z ulic ze względu na obrazę uczuć religijnych. Ale czy ktoś organizuje pikiety z tej okazji? Żąda zemsty i mordu na sprawcach? Nie. Jeśli kogoś reklama zbulwersowała, to po prostu nie kupi więcej ubrań tej marki. A sama firma zyska opinię, która może być w niektórych kręgach przydatna, w innych wysoce niekorzystna. Tylko tyle i aż tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo współczesna popkultura potrafi się śmiać z każdej innej religii. Niżej jeszcze jedna reklama, tym razem banku WBK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-2dN5tHatI/AAAAAAAAAGI/oZdjXmcn3Ws/s1600-h/konto30.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 359px; height: 112px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-2dN5tHatI/AAAAAAAAAGI/oZdjXmcn3Ws/s320/konto30.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5182971608327219922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widzicie jasne nawiązania do hinduizmu? Ja widzę. I do idei religijnych ogółem. Czy polscy hinduiści zaprotestowali? Czy w ogóle ktoś zaprotestował? Nie, bo po co robić aferę z niczego? Dzieło świadczy o autorze, a karykatura to narzędzie społecznie bardziej pomocne niż szkodliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety muzułmanie chyba jeszcze długo nie zrozumieją, że nikt się na nich nie uwziął i że tego typu głupoty najlepiej puścić koło uszu, zamiast niepotrzebnie robić reklamę ich autorowi. Co zrobić... katolicy mogą się co najwyżej cieszyć, że &lt;a href="http://fakty.interia.pl/newsroom/news/kara-za-opublikowanie-karykatury-jezusa,965788"&gt;muzułmanie równie zaciekle bronią dobrego wizerunku Jezusa&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-2862753572853607603?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/03/muzumanie-nie-skumali-popkultury.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-2c-ZtHasI/AAAAAAAAAGA/DqjOEJPcfCw/s72-c/reklamahouse.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">9</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3461003615400722350.post-1795409699214448656</guid><pubDate>Mon, 24 Mar 2008 12:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-05-05T02:58:27.976+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">średniowiecze</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">religia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">historia religii</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Bałkany</category><title>Krew Jezusa zmyła w dniu Wielkiej Nocy grzechy Bułgarów?</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając średniowieczne kroniki i roczniki raz po raz natrafia się na informacje o niezwykłych fenomenach, które człowiekowi współczesnemu bardzo trudno uznać za prawdziwe. A to krwawy deszcz spadł z nieba, a to z kolei przed bitwą wśród chmur ukazał się monstrualny krzyż, lub krwawy tyran został trafiony piorunem przez dobrego Boga. Dawniej tego typu relacje powtarzane były przez historyków jako prawdziwe, bez słowa komentarza. Miało to jednak miejsce jeszcze w XVIII-XIX wieku, w czasach gdy do historii bezkrytycznie włączano dzieje biblijne od samego dnia stworzenia. Dzisiaj historycy nie są już aż tacy ufni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-ehz5tHarI/AAAAAAAAAF4/2Frs288zis4/s1600-h/Karela.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 211px; height: 211px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-ehz5tHarI/AAAAAAAAAF4/2Frs288zis4/s320/Karela.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181287809348496050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Często wszelkie relacje o zdarzeniach rzekomo nadprzyrodzonych neguje się jako zmyślone. To budzi jednak masę problemów. Jeśli autor zmyślił jeden fragment, to czy reszta źródła jest wiarygodna? Jak mógł zmyślić fenomeny, które rzekomo sam zaobserwował? Co w przypadku, gdy świadków były setki, czy tysiące? Dlaczego kronikarz kłamał? Czy to możliwe, że cała średniowieczna rzeczywistość była jedną wielką mistyfikacją? I tak dalej i tak dalej...&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem da się rozwiązać na kilka sposobów. Z jednej strony możemy przyjąć, że dana opowieść została przez kronikarza zasłyszana i stanowiła rodzaj legendy. W istocie tak często było, bo ludzie średniowiecza, jak chyba w żadnej innej epoce byli podatni na wiarę w mity i zmyślone opowieści. Przykładowo, czytałem wczoraj "Diversarum Artium Schedula", najbardziej poczytny średniowieczny przewodnik po sztukach rozmaitych. Jego autor był przekonany, że hiszpańskie złoto wytwarza się ze spopielonych ciał bazyliszków. Bazyliszków, które nota bene poganie mieli z zamiłowaniem hodować w podziemnych jamach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie rozwiązanie to odwołanie się do wyobraźni zbiorowej i do psychiki ludzi średniowiecza. To ostatnio bardzo popularna i dość obiecująca metoda. Przykładowo, dziś mało kto wierzy, w to, że święty Antoni naprawdę był kuszony przez setki uporczywych złych duchów. Historycy przypuszczają, że kusił go nie żaden diabeł, ale pustynne słońce, głód, zmęczenie, popęd seksualny i wyobraźnia... Tak samo nie trzeba negować, że podczas bitwy na niebie ukazał się krzyż. Ludziom o ówczesnej wyobraźni, żyjącym w przesiąkniętym legendami świecie mogło się wydawać, że w istocie tak było! Tak samo, że gdzieś na horyzoncie podczas walki zamajaczyła Matka Boska, albo że naturalny refleks świetlny nad ciałem zmarłego świętego to znak od Boga. Ba! Za taki znak uznawano przecież nawet ptaki krążące nad trupem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego typu tłumaczenia potrafią wyjaśnić niemal wszystko i zwykle są to wyjaśnienia wysoce prawdopodobne. Nie zawsze jednak. Bo chyba czasem do nadprzyrodzonych zdarzeń... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naprawdę doszło&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniałem na początku o krwawych deszczach. Coś niemożliwego? Ależ skąd! Przecież wczoraj, w samą Wielkanoc &lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/czerwony_deszcz_w_bulgarii_61954.html"&gt;czerwony deszcz spadł na Bułgarię&lt;/a&gt;. Dla ludzi średniowiecza byłby to znak od Boga, albo nawet krew Chrystusa spływająca na ich ciała. Dzisiaj wiemy, że to nic więcej jak deszcz zabarwiony przyciągniętym przez wiatr pustynnym piaskiem. Czy do podobnego zdarzenia nie mogło dojść w średniowieczu? Oczywiście że mogło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny popularny średniowieczny motyw to deszcz ognisty. Tutaj o wyjaśnienie nawet prościej. Co roku przecież można zaobserwować spadające meteoryty. Niekiedy ich deszcz jest tak obfity, że przy odpowiedniej łunie światła robi wrażenie ni mniej ni więcej tylko... deszczu ognia. Wystarczy dodać odrobinę wyobraźni i właśnie to mamy przed oczyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni, może najbardziej radykalny, ale jakże częsty motyw, szczególnie w opisach bitew. Krzyż na niebie? Chrystus spoglądający na walczących? Znak boży pośród chmur? Przeglądnąłem internet i bez trudu znalazłem kilkanaście &lt;a href="http://www.sofc.org/snapshot/crucifixpictures/3-cross-sky.jpg"&gt;zdjęć chmur ułożonych w nietypowy sposób&lt;/a&gt;. Jako krzyż, czy wręcz pochylająca się z krzyża postać... Oczywiście można w nich widział zjawisko nadprzyrodzone. Naukowiec zobaczy jednak naturalny fenomen, który zdarza się dziś, podobnie jak przed wiekami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.lifeishere.org/img/cloud_cross_big.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://www.lifeishere.org/img/cloud_cross_big.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podsumowując, chyba nie warto odrzucać każdej relacji o nadprzyrodzonych zdarzeniach, na jaką napotykamy czytając to, czy inne źródło. Wiele z nich to legendy, wiele można wyjaśnić siłą średniowiecznej wyobraźni. Część jednak mogła zdarzyć się naprawdę. I to z dużym prawdopodobieństwem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3461003615400722350-1795409699214448656?l=bigosnamadagaskarze.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://bigosnamadagaskarze.blogspot.com/2008/03/krew-jezusa-zmya-w-dniu-wielkiej-nocy.html</link><author>kamjanicki@gmail.com (Kamil "Janek" Janicki)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_dpwkxkyU5Yo/R-ehz5tHarI/AAAAAAAAAF4/2Frs288zis4/s72-c/Karela.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total></item></channel></rss>
