<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724</id><updated>2026-10-13T11:50:51.281+02:00</updated><category term="z pamiętnika"/><category term="z głębi serca..."/><category term="bawiąc się słowami"/><category term="pożyczone"/><category term="myśli pomyślane"/><category term="przeczytane"/><title type='text'>bitwa zwana życiem</title><subtitle type='html'>codzienna walka z własnymi wiatrakami podana w urywkach...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>168</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-7085526948345935925</id><published>2013-12-13T00:15:00.002+01:00</published><updated>2013-12-13T00:15:14.761+01:00</updated><title type='text'>osiem pokoi</title><content type='html'>Dokładnie za miesiąc minie rok jak zmieniliśmy totalnie (zresztą po raz kolejny) nasz adres, ale i życie, czyli wróciliśmy do Polski.&amp;nbsp;&lt;div&gt;
Szybko zleciało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Kiedy rozmawialiśmy o powrocie do ojczyzny zawsze były to tylko &quot;gdybania&quot;. W sumie ostateczną decyzję podjęliśmy spontanicznie i w tydzień później byliśmy już na miejscu. Sprzedaliśmy co się dało z wyposażenia domu, resztę upchnęliśmy do auta i pojawiliśmy się na progu domu Lubego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
No właśnie... Konsekwencją szybkiego powrotu było zamieszkanie z teściami. Po pierwsze: Luby nie wyobrażał sobie mieszkać gdzie indziej niż w domu, który dziedziczy. Po drugie: miałam za mało czasu na negocjacje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
No i stało się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Dom duży, owszem. W końcu &quot;teść&quot; budował go z myślą o rodzinach swojego syna i córki. Taka trochę chora wizja mieszkania trzech rodzin pod jednym dachem. Siostra Lubego zdecydowanie odmówiła (co mnie jakoś specjalnie nie zdziwiło). Luby zaś postanowił choć w części zrealizować plan ojca, bo choć się sam nie przyznaje, to bardzo podobni są w charakterach.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Trochę się bałam początkowo. Bo przecież co innego wpadać na weekend, a co innego mieszkać ze sobą na stałe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Początki były... dziwne. Każdy trzymał dystans. Oni, my... Później się uspokoiło i wyluzowaliśmy. Zaczęliśmy się uczyć swoich przyzwyczajeń i &quot;tradycji&quot;. Starałam się dostosować. I było dobrze.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ale ostatnio było parę spięć. Co do wychowywania dziecka itp. Szczególnie z teściową. Jakoś chyba nie bardzo popiera moje metody wychowawcze i chyba w duchu podejrzewa, że (o zgrozo) umyślnie głodzę mojego Potomnego. który ostatnio świetnie radzi sobie w roli niejadka.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Może tak zawsze jest, że synowa z teściową nie zawsze się dogaduje...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Choć z własną matką też nie mogłabym się dogadać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Staram się robić swoje. Jak mam dość to jasno tłumaczę co sobie życzę bądź nie życzę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ale nie zawsze jest łatwo i kolorowo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Dobrze, że ma &amp;nbsp;gdzie się zaszyć i odpocząć od nich choć parę godzin. Na coś w końcu przydaje się dwupiętrowy dom i osiem pokoi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ale za parę dni najważniejszy dzień w roku: urodziny Potomnego!!! Już trzecie. Trzy lata kiedy doświadczam tej magii miłości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
I pierwsza prawdziwa impreza urodzinowa. Już nie mogę się doczekać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/7085526948345935925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/12/osiem-pokoi.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7085526948345935925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7085526948345935925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/12/osiem-pokoi.html' title='osiem pokoi'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-3125417217957864468</id><published>2013-11-23T23:16:00.001+01:00</published><updated>2013-11-23T23:16:21.756+01:00</updated><title type='text'>powrót do &quot;online&quot;</title><content type='html'>Rany Józek, ale dawno tu nie zaglądałam. Już nawet zapomniałam jak to tu wszystko wygląda.&amp;nbsp;&lt;div&gt;
Teraz ze wzruszeniem przez pól godziny czytałam swoje własne słowa i przypominałam sobie jak to było, co się zdarzyło, co się myślało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
I właśnie sobie uświadomiłam zaczynając pisać tego posta, że w moim dłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłługim czasie nie bycia w świecie internetu najbardziej brakowało mi nie FB (jak myślałam do wczoraj) czy gier online, czy bycia na bieżąco, czy możliwości sprawdzenia wszystkiego w każdym momencie w wyszukiwarce, czy zwykłego googlowania, ale właśnie... dźwięku klawiatury. Tego uczucia kiedy myśli, nawet te najgłupsze, litera za literą pojawiają się na ekranie a kursor wesoło i seksownie podskakuje dalej, dalej, dalej...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Bo ja proszę was straciłam mojego starego Asusa. :(&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Najpierw mój Potomny podzielił się z nim mlekiem a na koniec Luby skąpał go w piwie. Jak się okazało alkohol szkodzi nie tylko kobietą w ciąży, jak głosi plotka ale i sprzętom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Uroczy pan w serwisie poinformował mnie, że i można by go jakoś uratować, ale ogólnie jest to raczej nieopłacalne. Choć patrząc na jego wyraz twarzy, kiedy oddawałam go do diagnozy, raczej uważał, że najlepiej trzymać naszą rodzinę z dala od technologii. Jego mina sugerowała, że nam to raczej liczydło i dłuto z kawałkiem kamienia a nie komputer. A przecież ja sama byłam zdziwiona, że w drodze do serwisu odpadły mu dwa klawisze. Czułam się jakbym umierającemu wybiła dwa zęby.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Tak więc zmumifikowaliśmy go w torbę i urządziliśmy mu miły sarkofag na dnie szafy. Po czym usiedliśmy i otworzyliśmy temat jego następcy. Ale jakoś się stało, że wciąż zwlekaliśmy z jego zakupem. I tak dzień za dniem, tydzień za tygodnie...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Okazuje się, że z komputerem jest jak z telewizorem: tęsknisz, płaczesz za nim, odczuwasz głód, przeraża cię cisza związana z jego brakiem a potem nagle zaczynasz się przyzwyczajać (albo odzwyczajasz). Nagle odkrywasz, że masz więcej czasu na książki, spacery, rozmowy, zabawy i setki innych rzeczy. Okazuje się że wbrew temu co myślałaś, nie jest on niezbędny. I życie jakoś płynie.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Tydzień temu jednak tchnięci spontaniczną (czyt. nie przemyślaną) myślą sprawiliśmy sobie nowe Sony Vaio. Podnieceni wróciliśmy do domu i podłączyliśmy się do sieci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
To śmieszne (albo chore) ale najbardziej pamiętam z tego wieczoru dziwną euforię kiedy poczułam odurzający mnie zapach pracującego wentylatora. Poczułam się jak alkoholik wracający do kieliszka: radość i wyrzuty sumienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Zalogowaliśmy się na FB, przejrzeliśmy skrzynki pocztowe, przewertowaliśmy najpopularniejsze wideo na YouTube i... nie wiedzieliśmy co dalej. Jakoś brakło nam pomysłów. A przecież kiedyś były setki stron, które po prostu musieliśmy odwiedzić, a nie było na czym. A teraz co? Czy tak się czuli ludzie którzy pamiętają sklepy za komuny; że kiedyś było za co ale nie było co, a teraz jest co ale nie ma za co? Kiedyś było co przeglądać, ale nie było na czym, teraz jest na czym, ale nie ma co?&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Nieprzyjemne uczucie postanowiliśmy zagłuszyć włączając Potomnemu ulubioną bajkę, co z kolei wywołało nowe wyrzuty sumienia, no bo jak tak małego uczyć, że komputer, etc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ale najgorsze już za nami. Powoli uczymy się, żyć jak cywilizowani ludzie z komputerem i internetem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Różnica z przed &quot;pożegnaniem z Asusem&quot; a po &quot;powitaniu Sony&quot; jest przede wszystkim w tym, że nie okupujemy non stop żadnego z nich. Leży sobie czasem spokojnie na półce a my spoglądamy na niego z zadowolenie ciesząc się książką. Tylko gdzieś tam czai się myśl, czy przypadkiem znów się od niego nie uzależnimy. No i czasem wydaje mi się, choć wiem że to niemożliwe ( i chore), że on puszcza do mnie oko literą O i uśmiecha się złośliwie. Ale tylko czasem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Pozdrawiam &amp;nbsp;:D&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/3125417217957864468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/11/powrot-do-online.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3125417217957864468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3125417217957864468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/11/powrot-do-online.html' title='powrót do &quot;online&quot;'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-4231816239517898287</id><published>2013-02-20T15:48:00.001+01:00</published><updated>2013-02-20T15:48:59.095+01:00</updated><title type='text'>z miasta na wieś</title><content type='html'>Więc wróciliśmy do Polski. Na jak długo? Jeszcze nie wiemy. Może na zawsze. Może na jakiś czas.&lt;br /&gt;
Odpoczywamy.&lt;br /&gt;
Dni przelatują mi przez palce.&lt;br /&gt;
Już ponad miesiąc jak nie pracujemy. Zwyczajnie, siedzę w domu.&lt;br /&gt;
Można znaleźć plusy ale i minusy.&lt;br /&gt;
Z jednej strony pierwszy raz udało nam się z Lubym w pełni cieszyć naszym Potomnym. W końcu jesteśmy razem 24 hod/dobę. Delektujemy się macierzyństwem i ojcostwem pełną gębom. I nie narzekam. Akurat to ma same plusy. I dla nas i dla Młodego.&lt;br /&gt;
Z drugiej strony nie jesteśmy przyzwyczajeni do bezczynności.&lt;br /&gt;
Pierwszy raz odkąd skończyłam naukę, albo &quot;naukę&quot;, nie pracuję. Bo ja zawsze byłam w ruchu, aktywna &quot;zawodowo&quot;. &amp;nbsp;Nawet w liceum sobie dorabiałam. Nawet jak się Młody urodził to go zabierałam ze sobą do pracy.&lt;br /&gt;
A teraz siedzę w domu i staram się odkryć co znaczy być &quot;typową&quot; mamą i prawie żoną.&lt;br /&gt;
Z nudów polubiłam nawet sprzątanie. Do tego stopnia, że obsesyjnie chodzę odkurzam, wycieram, ścieram, szoruję, przekładam.&lt;br /&gt;
Ostatnio to się nawet za pieczenie ciast zaczęłam zabierać. No tak. Bo ja gotować zawsze lubiłam, ale piec ciasta, placki czy jakieś babeczki to już nie bardzo. I muszę się pochwalić, że całkiem, całkiem mi to idzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazało się za to, że życie towarzyskie pt. dom pełen gości to jednak tylko w trakcie naszych okazjonalnych wizyt w Polsce był. Żyłam w przekonaniu, że u moich teściów to się drzwi nie zamykają. Bo tak właśnie to wyglądało jak tylko my się w nich pojawialiśmy. Zaraz za nami wkraczały wszystkie ciocie, wujkowie i kuzyni mojego Lubego. Niby tak przypadkiem. Tak też było i teraz. Ale tylko przez pierwsze parę dni. Chyba już im zbrzydliśmy i nie wzbudzamy zainteresowania. Przecież mają nas &quot;pod ręką&quot;.&lt;br /&gt;
Z jednej strony to dobrze bo spokoju trochę. Z drugiej - nuda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo nie wiem czy wspomniałam, ale ja teraz na wsi mieszkam. Tak właśnie. Na wsi, pełną gębą.&lt;br /&gt;
Bo wieś ma jakieś 150 numerów. I czasem mi się wydaje, że wliczone są w nie także budynki gospodarcze.&lt;br /&gt;
Mamy tu jeden sklep. W którym i tak nie ma większości produktów. Do miasta jakieś 20km. No i jeszcze zima. Czyli wszędzie śnieg. Dużo śniegu.&lt;br /&gt;
Najzabawniejsze jest to, że ja typowo miastowa jestem. Dla mnie brak cywilizacji to męczarnia.&lt;br /&gt;
Nie żebym biegała maniakalnie po galeriach, kinach, teatrach, centrach handlowych... Ale sama świadomość posiadania tego dosłownie lub w przenośni za rogiem zawsze mi wystarczała.&lt;br /&gt;
A teraz zakup tamponów okazuje się poważną wyprawą &quot;do miasta&quot;.&lt;br /&gt;
No nic. Staram się jakoś sobie radzić. Przywyknąć. &amp;nbsp;Może jak przyjdzie wiosna będzie ciekawiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/4231816239517898287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/02/z-miasta-na-wies.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4231816239517898287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4231816239517898287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/02/z-miasta-na-wies.html' title='z miasta na wieś'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-4210744358054242547</id><published>2013-01-19T23:01:00.001+01:00</published><updated>2013-01-19T23:01:26.622+01:00</updated><title type='text'>w gronie przedszkolaków</title><content type='html'>Gdzieś kiedyś zasłyszałam, że dzieci są jak pierdnięcie, toleruje się tylko swoje. Coś w tym o dziwo jest.&lt;br /&gt;
Przeżyłam dziś dzień w gronie kilku dorosłych i pięciorga dzieci w przedziale wiekowym 2-7. Czuję się starsza fizycznie o jakieś 10-15 lat i dziwnie zmęczona psychicznie, jakbym się cofnęła intelektualnie o jakieś 5-10-15.&lt;br /&gt;
Kiedy między piskami, krzykami, biegami, skakaniem, wrzeszczeniem, skomleniem, sikaniem, jęczeniem i innymi podbudowującymi czynnościami moich młodszych kompanów popołudnia, miałam krótkotrwałą możliwość pozbierania myśli, zaczęłam szczerze współczuć rodzicom posiadającym ilość dzieci przekraczającą sztuk 3.&lt;br /&gt;
Bo dajmy na to, że ma się 4.&lt;br /&gt;
Albo jeszcze więcej, np 5. To nie dość, że się posiada mały Meksyk w domu to jeszcze brak większych kontaktów z innymi jednostkami.&lt;br /&gt;
No bo kto zaprosi cię w gości z takim małym przedszkolem? I pomijam oczywiście kwestie transportu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż... pełen wrażeń dzień już za mną. Pora odpocząć. :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/4210744358054242547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/01/w-gronie-przedszkolakow.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4210744358054242547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4210744358054242547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/01/w-gronie-przedszkolakow.html' title='w gronie przedszkolaków'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-7117825456306622474</id><published>2013-01-15T22:44:00.000+01:00</published><updated>2013-01-15T22:44:17.898+01:00</updated><title type='text'>z nowym rokiem</title><content type='html'>Nowy Rok przyniósł powiew nadziei.&lt;br /&gt;
Postanowiliśmy coś zrobić z naszym życiem. Z tym wszystkim co powstało nie tylko między nami ale i obok nas w ciągu ostatniego roku.&lt;br /&gt;
Ponoć najgorsza jest stagnacja, nie robienie niczego, godzenie się z nieodpowiadającą nam rzeczywistością. Dlatego postanowiliśmy zawalczyć po raz ostatni.&lt;br /&gt;
W pracy wieliśmy wolne do odwołania. Miesiąc, może dwa-trzy. Od pracy też postanowiliśmy odpocząć. Od &quot;tej&quot; pracy, żeby nie było :) Bo to co kochaliśmy też przestało nas bawić i dawać satysfakcje a co za tym idzie i efekty pieniężne. Może jak za tym zatęsknimy to znowu zacznie nam to sprawiać radość.&lt;br /&gt;
Wróciliśmy do Polski.&lt;br /&gt;
Próbujemy żyć życiem normalnych ludzi. Próbujemy stworzyć normalną rodzinę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;Efekty?&lt;br /&gt;
Zaczynamy się jakoś dogadywać. &lt;br /&gt;
Ja zaczynam wychodzić z mojego doła.&lt;br /&gt;
Ostatnio zaczęłam się nawet uśmiechać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozytywne zaskoczenie &amp;nbsp;- mieszkanie z teściami pod jednym dachem nie jest wcale takie złe. Nawet nieźle nam to wychodzi. Zobaczymy jak będzie.&lt;br /&gt;
Smutne zaskoczenie - z rodziną Lubego jest mi lepiej niż z rodziną z mojej strony. No cóż, czasem już tak bywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymajcie za nas kciuki.&lt;br /&gt;
Po raz pierwszy od dawna zaczynam wierzyć, że może się nam jeszcze udać.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/7117825456306622474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/01/z-nowym-rokiem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7117825456306622474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7117825456306622474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2013/01/z-nowym-rokiem.html' title='z nowym rokiem'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-4817661196837744929</id><published>2012-12-22T16:45:00.001+01:00</published><updated>2012-12-22T16:45:59.225+01:00</updated><title type='text'>życzenia</title><content type='html'>Jutro Święta.&lt;br /&gt;
Tak jutro.&lt;br /&gt;Dla mnie święta od dwóch lat zaczynają się o jeden dzień wcześniej.&lt;br /&gt;
Jutro wielkie święto. Drugie rodziny mojego syna.&lt;br /&gt;
To zadziwiające jak czas szybko leci.&lt;br /&gt;
Jeszcze pamiętam jak dwa lata temu nie mogłam się doczekać jego narodzin.&lt;br /&gt;
To były najszczęśliwsze (mimo wszystko) dwa lata.&lt;br /&gt;
Nauczyłam się że można kochać ponad wszystko, za wszystko i za nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A poźniej już tylko świeta.&lt;br /&gt;
Ponoć najszczersze życzenia to te które życzylibyśmy sami sobie, więc...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Życzę Sobie aby te święta dały mi Spokój. Spokój który tak bardzo jest nam teraz potrzebny. Aby dały nam Ciepło które jest &amp;nbsp;w te dni najważniejsze a które znikło z naszej rodziny w ostatnich tygodniach. I abyśmy znów poczuli magię świąt, tę cudowną moc tych trzech dni którą daje jedynie fakt że jest się w gronie kochających osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo ja pierwszy raz uwierzyłam w święta dzięki niemu.&lt;br /&gt;
Więc dziś życzę sobie by te święta pozwoliły nam odnaleźć Nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/4817661196837744929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/12/zyczenia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4817661196837744929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4817661196837744929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/12/zyczenia.html' title='życzenia'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-3090901890444389906</id><published>2012-12-21T22:42:00.000+01:00</published><updated>2012-12-21T22:42:23.944+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>wybaczanie, zapomnienie i to co najważniejsze MOJA MIŁOŚĆ</title><content type='html'>Czy będę potrafiła kiedyś zapomnieć?&lt;br /&gt;
Dziś wydaje mi się że będę potrafiła wybaczyć. Potrzebuję tylko czasu.&lt;br /&gt;Ale nie wiem czy będę potrafiła zapomnieć.&lt;br /&gt;
Walczę o siebie, bo czuję że bez niego nie jestem już sobą.&lt;br /&gt;Jestem chora. Uzależniona... Ale dziś wydaje mi się, że bez niego nie potrafię żyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale z &quot;tym&quot; między nami też mi ciężko.&lt;br /&gt;
Są chwile kiedy jest dobrze, jak kiedyś... Ale za chwilę &quot;to&quot; powraca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałabym to wszystko naprawić także dla Potomnego. Chciałabym mu dać to czego ja nigdy nie miałam. Pełną, szczęśliwą rodzinę.&lt;br /&gt;
Ale nie wiem co zrobić żeby zapomnieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;Za dwa dni najważniejszy dla mnie dzień w roku.&lt;br /&gt;
To już dwa lata. Dwa najważniejsze, najpiękniejsze, najszczęśliwsze i trochę ciężkie lata.&lt;br /&gt;
Jestem wdzięczna Życiu, Bogu i Losowi za mojego Syna. &lt;br /&gt;
Nikt mnie nie kochał tak jak on, nikogo ja nie kocham jak jego i nigdy nikt nie dał mi tyle szczęścia co on.&lt;br /&gt;
Nie wiem jak można pomieścić tyle miłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KOCHAM CIĘ MÓJ SKARBIE!!! JAK NIKOGO NIKT NIGDY!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/3090901890444389906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/12/wybaczanie-zapomnienie-i-to-co.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3090901890444389906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3090901890444389906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/12/wybaczanie-zapomnienie-i-to-co.html' title='wybaczanie, zapomnienie i to co najważniejsze MOJA MIŁOŚĆ'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-3554566094387337349</id><published>2012-11-25T22:49:00.002+01:00</published><updated>2012-12-21T22:42:31.986+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>jak można?..</title><content type='html'>To przerażające jak słowa mogą ranić. Jak można jednym zdaniem prawie zabić.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
Najgorsze jest jednak to, że im dalej od chwili wypowiedzenia, tym bardziej boli. Bardziej wbija się w serce, raniąc i zabijając od nowa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Miłość była dla mnie zawsze bezgraniczna. Niewątpiąca. Monogamiczna. Ukierunkowana na jeden kurs.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Dziś wątpię we wszystko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Wątpię czy damy radę odbudować to co utraciliśmy a co było dla mnie najważniejsze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Czytałam dziś tego bloga i starałam się odnaleźć to uczucie, które kiedyś sterowało moim życiem. Bo dziś dryfuję przez życie próbując pozbierać do kupy to co zostało.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Posypało się jak domino. Wszystko. Naraz.&lt;br /&gt;
Jakby los tylko czekał na nadarzającą się okazję żeby dobić mnie z każdej strony.&lt;br /&gt;
I kiedy myślałam że gorzej już być nie może, okazało się, że On jest największym tyranem.&lt;br /&gt;
Jednym zdaniem zniszczył Mnie.&lt;br /&gt;
I obawiam się że bezpowrotnie nas.&lt;br /&gt;
Bo ranić mnie może. Ale nie Jego...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile trzeba mieć w sobie zła żeby powiedzieć coś takiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Zapytał, ja odpowiedziałam.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
A z każdą minutą później uświadamiałam sobie siłę tego pytania.&lt;br /&gt;
Było jak po dźgnięciu nożem. W pierwszej chwili nie boli. Dopiero gdy szok mija zaczyna się przeszywający ból. A rana wciąż boli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Starałam się przez ten tydzień znaleźć powód tego pytania. U niego, u siebie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Nie znalazłam. Nie czuję się winna. Nie rozumiem jego argumentów.&lt;br /&gt;
Bo nie rozumiem jak można o to pytać. Jak można wątpić. Dlaczego teraz.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;i&gt;Bo ja nie wierzę, że to moje dziecko.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jak można nie ufać do tego stopnia. Jak można tak ranić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Bez powodu. Bez podstaw. Zabijać.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jak wybaczyć?&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/3554566094387337349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/11/jak-mozna.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3554566094387337349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/3554566094387337349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/11/jak-mozna.html' title='jak można?..'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-4594956425518800362</id><published>2012-10-07T00:33:00.001+02:00</published><updated>2012-12-21T22:42:31.988+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>zmęcznona walką</title><content type='html'>Bo zawsze miałam swoje przekonania.&lt;br /&gt;
Że po pierwsze jest rodzina, o której zawsze marzyłam. Ta której nigdy tak naprawdę w pełni nie miałam. Której namiastkę stworzyć się próbowałam. I w związku z tym pytanie: czy jeszcze nie za wcześnie na poddanie się. Czy może jeszcze warto powalczyć. Czy może któreś z moich rodziców za wcześnie pogrzebało nadzieje...&lt;br /&gt;
I po drugie Ja. Bycie wiernym sobie. Ponad wszystko. Ponad wszystkich. Jak długo można się okłamywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i to nowe: On. Potomny. Co dla niego lepsze. Bo przecież on po środku tego wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I walczę co dzień ze swoimi przekonaniami...&lt;br /&gt;Aż dziw bierze, że w 60 kg pomieścić można tyle sprzeczności...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/4594956425518800362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/10/zmecznona-walka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4594956425518800362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/4594956425518800362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/10/zmecznona-walka.html' title='zmęcznona walką'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-5408761181596434495</id><published>2012-08-31T23:29:00.001+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:07.510+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>marzenie</title><content type='html'>Lubego nie ma już prawie tydzień.&lt;br /&gt;
Tęsknie.&lt;br /&gt;
Ale zbieram też myśli i słowa, a przede wszystkim odwage na rozmowę. Potrzebujemy przerwać tą ciszę, bez względu na konsekwencje tego.&lt;br /&gt;
Musimy coś ustalić, zrobic z naszym życiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam sporo czasu na myślenie. Od tygodnia to troszkę inna cisza niż zazwyczaj. Powoli znika ze mnie rozgoryczenie, złość a przede wszystkim jestem spokojniejsza. O dziwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałam dziś o moim życiu. O tym co osiągnełam, co straciłam, jak się zmieniłam.&lt;br /&gt;
Przede wszystkim zmnieniły się moje priorytety.&lt;br /&gt;
Jestem mamą.&lt;br /&gt;
To dziś dla mnie najważniejsze.&lt;br /&gt;
Później jestem kobietą. Ale przede wszystkim szczęśliwą mamą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy nie przypuszczałam, że można w sobie pomieścić tyle miłości i czułości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś uświadomiłam sobie, że najszczęśliwszy rok mojego życia to okres ciąży i urodzenia Potomnego. W jeden rok całe moje życie uległo zmianie.&amp;nbsp;Kiedyś nie przypuszczałam że kiedyś w ogóle zdecyduję się na dziecko, a dziś uważnam że to najlepsze co mnie w życiu spotkało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od kilku miesięcy marzę o drugim dziecku.&lt;br /&gt;
To mój mały sekret.&lt;br /&gt;
Nie chcę aby Potomny był sam. Nie chcę też dużej różnicy wieku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko, że się boję. To nie jest dla nas dobry okres na tego typu decyzje. Nie chcę ratować związku za pomocą dziecka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę poukładać swoje życie.&lt;br /&gt;
Dla Młodego i dla Siebie przede wszystkim.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/5408761181596434495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/marzenie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5408761181596434495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5408761181596434495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/marzenie.html' title='marzenie'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-1877834982150498870</id><published>2012-08-29T00:03:00.000+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:25.251+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bawiąc się słowami"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>150 kilometrów ciszy</title><content type='html'>&lt;i&gt;Od wczoraj:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Wyjechał na tydzień delegacji.&lt;br /&gt;
Kolejny tydzień ciszy. Tylko 150 kilometrów dzielące nas. 150 kilometrów ciszy.&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że ta rozłąka nam pomoże.&lt;br /&gt;
Podjąć się działania. Jakiegokolwiek.&lt;br /&gt;
Uświadomi czego chcemy i co jest dla nas najważniejsze.&lt;br /&gt;
Może przypomni nam tęsknotę za Nami.&lt;br /&gt;
Może uświadomi, że nie ma już Nas. Że jesteśmy Ja i Ty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staram się w ciszy sama ze sobą pozbierać myśli. Odnaleść siebie. Odnaleść odpowiedź. Odnaleść Nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedyś nie potrafiłam przeżyć dnia bez niego. Bez nas.&lt;br /&gt;
Nie potrafiłam odnaleść siebie bez niego. Był moim powietrzem. Był moim przetrwaniem.&lt;br /&gt;
Kiedyś napisałam:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;u&gt;Sama z NAMI&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Tęskniłam za Tobą jeszcze zanim wyjechałeś.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Próbowałam zaplanować co będę robić &#39;sama&#39;.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;A teraz...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Robię herbatę dla nas dwojga uświadamiająć sobie, że będę musiała wypić dwie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Sprawdzam program w telewizji czy film który chcę obejrzeć nie leci przypadkiem w tym samym czasie co twój teleturniej.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Mówię na głos swoje myśli i słyszęj jak trafiają głucho w ciszę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Przez moment nawet pomyślałam że się pogniewałeś i masz &quot;ciche chwile&quot; do mnie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;A ty wyjechałeś na dwa dni.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Wróć proszę szybko...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Bo bardzo mnie męczy bycie samej &#39;z nami&#39;.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wróć proszę szybko. Wróć z Nami...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;Dziś:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Wysłałam mu wieczorem sms:&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kochamy Cię i tęsknimy.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
Bo tęsknię za Nami. Mimo wszystko. Strasznie tęsknie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ps. Właśnie do mnie dotarło że on nawet nie wie że piszę wiersze. Czego ja nie wiem o nim?</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/1877834982150498870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/150-kilometrow-ciszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1877834982150498870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1877834982150498870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/150-kilometrow-ciszy.html' title='150 kilometrów ciszy'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-1069282594467184057</id><published>2012-08-15T23:23:00.002+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:18.020+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>cicho</title><content type='html'>Jest cisza.&lt;br /&gt;
Ogłuszająca wprost.&lt;br /&gt;
Przez osiem lat znajomości, siedem lat uczucia, sześć lat związku, po raz pierwszy odwiedziła nas cisza.&lt;br /&gt;
Jest proszę, dziękuję, jak w pracy, co Mały, ale nic więcej... Niby są słowa, ale w uszach brzęczy dokuczając cisza.&lt;br /&gt;
I nie wiem co bardziej boli: słowa wyrzucane jak uderzenia w trakcie kłótni, czy ta dusząca nas cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba właśnie ta cisza. Bo jest bardziej sprytna. Zabija równie boleśnie, ale powoli. Z większym okrucieństwem.&lt;br /&gt;Słowa uderzają niespodziewanie, z różnym nasileniem.&lt;br /&gt;Cisza zabija świadomością tego co się właśnie dzieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ja nie chcę mimo wszystko aby to umarło. Wbrew sobie, co zakrawa o masochizm...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak przerwać ciszę?..</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/1069282594467184057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/cicho.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1069282594467184057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1069282594467184057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/cicho.html' title='cicho'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-5103990908525155629</id><published>2012-08-14T23:43:00.001+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:18.024+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>więc?..</title><content type='html'>Boli.&amp;nbsp;&lt;div&gt;
Boli zderzenie z rzeczywistością. Spadłam z wysoka i nabiłam sobie siniaków. I sama sobie to zafundowałam,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Czy zabrakło mi wiary czy może do teraz żyłam w swojej chorej wyobraźni?&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jest źle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Brak mi już sił. Kończy się mój zapas cierpliwości. Walczę, ale czuję, że to jak przelewanie wody widelcem. I co najgorsze: w tym wszystkim tracę siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
A może już dawno siebie straciłam...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Wierząc...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Oddając po raz pierwszy siebie całkowicie...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Może to był błąd. Że za dużo. Że wszystko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
I stoję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Zawieszona.&lt;br /&gt;Między Nami a Mną.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Czyli między Potomnym z nami a Potomnym ze mną.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Staram się obronić Syna przed życiem jakie ja miałam ale decydując się na Nas, powoli teracę Siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;Jak to się stało? Jak do cholery mogliśmy do tego dopuścic? Gdzie popełniliśmy błąd?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Są słowa. Dużo słów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jest też cisza. Ogłuszająca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
I świadomość.&lt;br /&gt;Że nie potrafię żyć bez nas, ale nie potrafię tez z nami...&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/5103990908525155629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/wiec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5103990908525155629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5103990908525155629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/08/wiec.html' title='więc?..'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-5678844338958369355</id><published>2012-03-27T13:18:00.000+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:37.932+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="myśli pomyślane"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>kobieta czy matka</title><content type='html'>Ciąża i macierzyństwo zmieniło całe moje życie. Z chwilą pojawienia się stanu błogosławionego w moim świecie, przemianie ulegać zaczęła nie tylko moja figura ale i mój umysł. Zmieniły się priorytety, sposób postrzegania świata.&amp;nbsp;&lt;div&gt;
Mimo iż ciąża &quot;trochę&quot; mnie zaskoczyła przyjęłam ją z radością i nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę moje maleństwo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Po porodzie pojawiły się pierwsze problemy. Świat nie był tak kolorowy jak opisują to na portalach dla kobiet w ciąży i kolorowych magazynach. Pojawiły się choroby, problemy z karmieniem, zmęczenie. Ale mimo to urodzenie Potomnego stało się najpiękniejszą rzeczą w moim życiu. (On sam zresztą też jest najpiękniejszy :D )&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Z czasem jednak zauważyłam też, że bardziej niż kobietą stałam się mamą. Zaczęłam myśleć jak mama. Zaczęłam zachowywać się jak mama. Zaczęłam wyglądać jak mama.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jak myślenie czy zachowanie nie przeszkadzało mi wcale, tak wygląd mamuśki zaczął mi dokuczać. Zauważyłam, że między zmianą pieluch a podgrzewaniem mleka nie interesował mnie wcale mój wygląd. Ciążowe, luźne ciuchy były po prostu wygodne. Zwłaszcza ze względu na dodatkowe kilogramy uzbierane w czasie błogosławionych dziewięciu miesięcy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Pewnego dnia patrząc w lustro nie poznałam siebie sprzed ciąży. Była tylko mama z zarzyganą bluzką.&lt;br /&gt;Przeszłam na dietę, zaczęłam dbać o siebie i swój wygląd. I powróciła radość. Okazało się, że można znaleźć czas na makijaż a dopasowana, krótka spódnica nie przeszkadza w zmianie pieluchy. A satysfakcję przynosi nie tylko pochwała od kobiet, że ma się śliczne, kochane dziecko, ale i pełne podziwu spojrzenia obcych mężczyzn.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Bo przecież matka to też kobieta. Jedno drugiego nie wyklucza, a nawet jedno umożliwia drugie. :)&amp;nbsp;Można kochać swoje dziecko i jednocześnie czuć się dobrze w swojej skórze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Urodzenie dziecka ma dopełniać naszą kobiecość, czyż nie?&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Kiedyś przeczytałam, że szczęśliwe dziecko to szczęśliwa mama. A co jeśli mama nie jest szczęśliwa siedząc w domu?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Po urodzeniu Potomnego wróciłam do pracy. Ponieważ biuro miałam w tym samym budynku co mieszkanie nie było to problemem. Zabierałam Małego w nosidełku do gabinetu i razem bujaliśmy się w swoich fotelach. On z ulubioną zabawką, ja z komputerem i papierami. Wszystko działało super przez siedem miesięcy, czyli do czasu aż Potomny stwierdził, że świat z perspektywy pozycji pionowej jest ciekawszy niż z pozycji poziomej. W chwili gdy postawił swój pierwszy krok skończyła się sielanka. Po pierwszych 10-20-stu krokach postanowił nie chodzić ale biegać. Oznaczało to problem z pogodzeniem pracy z towarzyszeniem mu w jego maratonach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Męczyliśmy się parę tygodni. Potem zrezygnowałam z pełnoetatowej pracy i postanowiłam używać sobie macierzyństwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Niestety raczej nie jestem stworzona do bycia kurą domową. Szlag mnie trafiał w tym domu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Kocham swojego syna nad wszystko. Uwielbiam się z nim bawić, rozmawiać (jeśli dialogiem można nazwać odpowiedzi mama gugu lala), czytać książki, budować kolejny dom z klocków realizując tymże kolejny projekt z naszej rodzinnej firmy budowlanej... Ale wciąż brakowało mi pracy.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Przed paroma tygodniami podjęliśmy z Lubym decyzję o posłaniu Małego do żłobka. Znaleźliśmy w Czechach prywatną placówkę i postanowiliśmy spróbować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Zaprowadziliśmy MałegoCzłowieka do &quot;małego &amp;nbsp;przedszkola&quot;, oddaliśmy w ręce pań Cioć i czekaliśmy w szatni na odgłosy krzyku i płaczu. Była tylko cisza. Z drżącymi sercami i dłońmi podeszliśmy do szyby oddzielającej nas od pomieszczenia, gdzie dzieci się bawią i zobaczyliśmy naszego diabełka w swoim żywiole. On po prostu wszedł tam jak do siebie i od razu się zaaklimatyzował. Bardziej ja przeżyłam nasze rozstanie niż on. Po południu się rozpłakał. Ale dlatego, że nie chciał do domu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Mały jest szczęśliwy, ja również, bo w końcu mogłam wrócić do pracy i mam trochę czasu tylko dla siebie.&lt;br /&gt;Nie należę chyba do kobiet, którym do satysfakcji wystarczy prawidłowy rozwój dziecka.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Nasza decyzja stała się za to tematem debat. Czy posyłanie dziecka do żłobka jest właściwą decyzją...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Bo przecież co za matka woli pracować niż wychowywać swoje dziecko... Przecież nie na tym polega macierzyństwo... Bo przecież tyle tracę... Przecież stać nas na to bym siedziała w domu, nie brakuje nam pieniędzy...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Mam za sobą ciężkie dylematy. Mały jest szczęśliwy, szybko uczy się od innych dzieci nie tylko czeskiego języka ale i zabaw, zachowań. Już nie boi się siadać na nocniku, chętnie podaje zabawki, nie grymasi przy jedzeniu. A ja znów osiągam swoje małe zawodowe sukcesy przez co rano i po południu wciąż witam go z uśmiechem. W weekendy staram się mu wynagrodzić rozłąkę i z chęcią spędzam z nim aktywnie te dwa dni.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Opieka w żłobku jest rewelacyjna. Nowe Ciocie kochane. Mały uśmiechnięty. Mama zadowolona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Tylko co niektórzy do dziś nie akceptują mojej decyzji. Nie rozumieją, że rodzina jest dla mnie najważniejsza, ale do pełni szczęścia potrzebuję jeszcze odrobiny samorealizacji zawodowej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Na szczęści Luby mnie wspiera w tej decyzji. I czasem gdy pojawiają się wyrzuty sumienie podnosi mnie na duchu.&lt;br /&gt;Dziś nie żałuję tej decyzji. Co będzie później? Się okaże...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Pozdrawiam :)&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/5678844338958369355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/kobieta-czy-matka.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5678844338958369355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5678844338958369355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/kobieta-czy-matka.html' title='kobieta czy matka'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-9055820068936231316</id><published>2012-03-18T11:27:00.001+01:00</published><updated>2012-08-31T23:31:17.269+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>powrót</title><content type='html'>Kiedy zaczynałam pisać tego bloga jakoś tak sama od siebie mi przyszła nazwa. Jakoś tak poetycznie brzmiała, dziwnie pasowała.&lt;br /&gt;
Z każdym dniem ten tytuł nabiera dla mnie silniejszego znaczenia. Bo z każdym dniem toczę coraz większe bitwy. Z życiem. Ze sobą. Z Lubym. Z Potomnym. Z urzędami. Z ludźmi którzy mnie&amp;nbsp;otaczają. &lt;br /&gt;
I BrońBoże nie ją to bitwy tylko przeze mnie prowokowane. Tak już jakoś jest.&lt;br /&gt;
Nie ze wszystkich wychodzę zwycięsko. Ale walczę.&lt;br /&gt;
Kiedyś dostałam breloczek od przyjaciół z wyrytym cytatem:&lt;br /&gt;
&quot;Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.&quot;&lt;br /&gt;
Więc wciąż jeszcze jestem zwycięzcą. Bo wciąż jeszcze walczę. Zaciskam zęby i zwieracze w tyłku i walczę. O wszystko i o nic. I walczyć przestać nie zamierzam, bo mam dla kogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A propos....&lt;br /&gt;
Mój Potomny jest Boooooooski. &amp;nbsp;Każdego dnia mnie zachwyca. Każdego.&lt;br /&gt;
Macierzyństwo przed macierzyństwem wydawało mi się strasznie ciężką robotą. Może dlatego tyle lęku i strachu było we mnie przed porodem. Może dlatego ogrom pracy jakoś mnie nie zaskoczył i nie zdziwił. Ale to dobra praca. Z każdym dniem jestem dumna z siebie i z niego. MójMałyDużyCzłowiek jest wyjątkowo pojętny i sprytny. Ale przede wszystkim hiperaktywny. Nie usiedzi ani chwili w spokoju, wszędzie go pełno, wszystko go interesuje, niczego się nie boi no i jest wyjątkowo towarzyski. Od miesiąca przewraca do góry nogami nie tylko moje życie ale i życie pań za żłóbka.&lt;br /&gt;
Zapisaliśmy go do żłóbka bo wydawało nam się, że potrzebny mu kontakt z innymi dziećmi.&lt;br /&gt;
Ciężko mi było podjąć tą decyzję, ale szalę przechyliła decyzja o przeprowadzce ze Słowacji do Czech. Okazało się że praca z niespełna rocznym dzieckiem jest łatwiejsza niż praca z ponad rocznym dzieckiem.&lt;br /&gt;
Decyzja zapadła i z każdym dniem jestem do niej bardziej przekonana. MójMałyDużyCzłowiek szybciej się uczy, jest zadowolony ... Najbardziej przeżywam to ja. Czasem stoję w szatni i przyglądam się przez okno do bawialni żłóbka jak bawi się, śmieje, skacze.&lt;br /&gt;
I trochę jest mi przykro. Cieszę się że jest zadowolony ale z drugiej strony chciałabym mieć to tylko dla siebie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Luby. Jesteśmy jak marynarzy którzy płyną samotnie wielkim statkiem w czasie burzy. Wiemy, że mimo kłótnie i złości, które ostatnio często u nas gościły, musimy sobie ufać i pomagać. Wiemy, że coś się popsuło między nami. Staramy się to naprawić, ale naprawianie kosztuje zdumiewająco więcej czasu niż budowanie.&lt;br /&gt;
Ale jesteśmy razem. Pociesza mnie myśl, że zbudowaliśmy miłość na przyjaźni. Że to z przyjaźni właściwie zrodziła się miłość. Mamy silne, długoletnie fundamenty. Przetrwamy, ale jeszcze wciąż o przetrwanie walczymy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozdrawiam i też się cieszę że znowu tu jestem... ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/9055820068936231316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/kiedy-zaczynaam-pisac-tego-bloga-jakos.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/9055820068936231316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/9055820068936231316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/kiedy-zaczynaam-pisac-tego-bloga-jakos.html' title='powrót'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-7553939562368308222</id><published>2012-03-10T23:26:00.000+01:00</published><updated>2012-08-31T23:31:17.267+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'></title><content type='html'>Rzadko tu ostatnio zaglądam. Prawie w cale. Nie było czasu, nie było chęci... długo by opowiadać. Może kiedyś...&lt;br /&gt;
Dziś znalazłam tu post który napisałam na początku tego roku.&lt;br /&gt;
Nie wiem czemu go nie zamieściłam. Wciskam go więc dziś:&lt;br /&gt;
&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;style type=&quot;text/css&quot;&gt;
 &lt;!--
  @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }
  P { margin-bottom: 0.21cm }
 --&gt;
 
&lt;/style&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Ostatni rok próbował wiele mnie
nauczyć. Chcąc czy nie chcąc musiałam wyciągnąć z niego jakieś
wnioski. Mimo iż podświadomie starałam się odepchnąć tą wiedzę
od siebie, to jednak coś się we mnie wyryło bezpowrotnie. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Już tak jakoś jest, że jak się
wali to wszystko na raz. Jak kostki domina, jedna popycha drugą,
wprawiając w ruch mechanizm katastrof. Niby z perspektywy czasu,
katastrofy te tracą troszkę na swej mocy i straszności ale jednak.
&lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Staram się wierzyć, że po tym
cięższym, jeśli nie najcięższym roku mojego życia, jestem choć
trochę mądrzejsza. Staram się też znaleźć pozytywne strony tej
nauki. Ciężko mi to przychodzi. Codzienność doświadczyła nas
ostatnio dość mocno. Z każdym dniem ta rana się pomału
zabliźnia, ale nie wiem czy i jak szybko się jej to uda. Pozostanie
na pewno blizna. Blizna przypominająca co się wydarzyło i co
mogliśmy się dzięki niej nauczyć. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Ta blizna będzie pamiątką bólu,
rozczarowań, wątpliwości, poszukiwań, ale na szczęście też
przypominką nieustającej wiary, miłości i przyjaźni
oddnajdywanych tam gdzie nie do końca się ich spodziewano i
szukano. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Przez ten rok znów zmieniły się
nam priorytety, zmieniła lista marzeń, celów i przyjaciół. Niby
jak co roku... coś lub ktoś zmieniło miejsce, kolejność, ktoś
lub coś z niej znikło bezpowrotnie lub niespodziewanie się
pojawiło. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Wchodzę w nowy, kolejny rok,
przekonana o sile i niezłomności człowieka. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O matczynej miłości która
zaskakuje mnie swoją prozaicznością i magią, której nie potrafię
opisać. O potrzebie bliskości i spełnienia, przy drugim człowieku.
&lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O miłości, która gubi się w
codzienności i którą tak ciężko odnaleść i wskrzesić
ponownie. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O przyjaźni która niewiele wymaga,
ale jest bardzo krucha i zaskakująco milcząca. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O uczciach które błędnie
lokalizujemy, bądź też błędnie odczytujemy. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O życiu dla innych, kiedy samemu
już się żyć odechciewa. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;O ciszy która potrafi krzyczeć,
kiedy jej zbyt wiele. &lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;Niech ten nowy rok zabliźni ranę
czasem i niech ta blizna spełni swe zadanie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Miałam w sumie napisać dziś coś mądrego albo chociaż ciekawego, ale jakoś te wszystkie &quot;O&quot; co się ich nauczyłam pozbawiły mnie dalszej chęci. Postaram się zajrzeć w najbliższym czasie i coś wystukać. Mam tyle słów w sobie ale tak ciężko mi je ostatnio uwolnić.&lt;i&gt;.. &lt;/i&gt;Może jakoś mi się to w końcu uda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/7553939562368308222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/rzadko-tu-ostatnio-zagladam.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7553939562368308222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/7553939562368308222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2012/03/rzadko-tu-ostatnio-zagladam.html' title=''/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-5532958024858322230</id><published>2011-09-25T00:09:00.001+02:00</published><updated>2012-08-31T23:31:17.266+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>gdzie?</title><content type='html'>Udaje sama przed sobą, że jest dobrze. Ale nie jest.&lt;br /&gt;
Gdzieś się zgubiliśmy. Gdzieś po drodze do łazienki, łóżka, żucia się minęliśmy. Czemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/RwyOQ8rGNHo?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/5532958024858322230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/gdzie.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5532958024858322230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5532958024858322230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/gdzie.html' title='gdzie?'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-1044437452980567624</id><published>2011-09-24T13:46:00.000+02:00</published><updated>2012-08-31T23:31:09.555+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>rozmowa międzynarodowa</title><content type='html'>Potrzebowałam wczoraj trochę spokoju. Nacieszenia się sobą, nim, sobą przy nim, na nim, obok niego...&lt;br /&gt;
Więc wyciszyłam telefon. Pozornie wyciszyłam, bo sobie tylko &quot;profil&quot; zmieniłam na BAAAAAAAAAARDZO CICHY.&lt;br /&gt;
I zapomniałam dziś na normalny zmienić. Dlatego też zaspałam, dlatego też nic o bożym świecie nie wiedziałam. Od rana skrzynka mejlowa zawalona mejlami: DLACZEGO? CO DO CHOLERY? NIE ODZYWASZ SIĘ? POTRZEBUJĘ? DZWONIŁAM 5 RAZY!!! Było też SPADAJ! ale nie wiem od kogo... &lt;br /&gt;
Bo ja poczty głosowej to nie mam. Nie nagra się mi nikt, bo i tak nie odsłucham. Nie żebym nie wiedziała jak. Wiem nawet dobrze jak to cholerstwo działa...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka(-naście) lat temu hitem stała się funkcja poczty głosowej i automatycznej sekretarki. Zapanował szał do tego stopnia, że trend ten wykorzystywać zaczęły w marketingu wielkie firmy. Pamiętam, że kupując coca cole i wysyłając kod spod nakrętki sms można było ustawić sobie jakąś gadżeciarką nagrywkę na poczcie głosowej.&lt;br /&gt;
Mój kolega postanowił uszczęśliwić mnie bez mojej wiedzy i takież to nagranie zastosował na mojej poczcie. Pomijam fakt, że wiele wysiłku i podchodów go to kosztowało, bo po pierwsze musiał mój telefon podstępem podebrać, po drugie aktywować pocztę też sam musiał. Ale biedaczek nie skarżył się, nawet na odwrót, dumny z siebie był jak pies co obszczekał pół wsi.&lt;br /&gt;
Zainstalował mi powitanie i zadowolony z siebie czekał na rozwój wydarzeń.&lt;br /&gt;
Pech chciał, że wieczoru kiedy jego niecny dowcip mógł zapanować, miałam &quot;prywatkę&quot;, jak to się wtedy domówki nazywało, u znajomych. A że wieczór był piękny moja rodzina postanowiła urządzić sobie suto zakrapianego trunkami wysokoprocentowymi grilla. I nie był to zwykły sog 100% czy mleko półtłuste. Na grillu nie było mnie i mojej ówczesnej połówki więc postanowili uzupełnić braki i z zaproszeniem do nas zadzwonić. Na złość padła mi bateria w telefonie więc każde połączenie uwieńczone było tymże powitaniem:&lt;br /&gt;
(pijany, zachrypnięty głos)&lt;br /&gt;
&quot;Dzieeeń dobryyy, bedzie rooozmowa mendzynarodowa, masz ochote to zostaf se fiadomość. Nara&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Należy zaznaczyć. że moja super &quot;na czasie&quot; z gadżetami obcykana rodzina nie bardzo wiedziała o egzystowaniu czegoś takiego jak poczta głosowa.&lt;br /&gt;
Dzwoni więc mama i po uzyskaniu połączenia, blednie na twarzy, co przy dawce alkoholu nie często się jej zdarza. Mamrota do telefonu cała w nerwach: -Kochanie, córusiu. Proszę pana bardzo, proszę dać mi córkę do telefonu.&lt;br /&gt;
piiii połączenie przerwano.&lt;br /&gt;
Widząc to moja rodzina postanowiła zareagować. W głowach ich powstał obraz obleśnego typa co to ukradł mi telefon, bądź co gorsz mnie pijaną jak bela leżącą gdzieś w rowie i czekającą tylko aż gościu z telefonu wykorzysta mnie niegodziwie.&lt;br /&gt;
Moja ciocia postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Twarda z niej babka więc dzwoni:&lt;br /&gt;
połączenie - Proszę NATYCHMIAST dać moją siostrzenicę. Jak pana znajdę to panu jaj pourywam. Proszę jej oddać telef... piiiii połączenie przerwane.&lt;br /&gt;
Nie nażarty więc wkurzył się mój wójek. Jak to można, że facet w telefonie jaja robi sobie z jego żony i co do K... Nędzy dzieje się ze mną.&lt;br /&gt;Dzwoni więc on: Jak mi Hu... natychmiast nie dasz XXX to ci nogi z dupy powyrywam i do głowy przyprawię. Jak wpadnę to cię śmieciu w momencie nie będzie... piiiii połączenie przerwano.&lt;br /&gt;
Moja kuzynka która miała okazję parę razy poznać moich znajomych postanowiła użyć swojej siły perswazji: Cześć tu A..., wiesz kuzynka XXX. Daj mi ją na chwilę do telefonu. Nawet jak jest pijana, na chwilę tylko... piiii połączenie przerwano.&lt;br /&gt;
W między czasie ja, uzależniona od swojego telefonu i znużona nudną imprezą postanowiłam wrócić do domu. A tam od progu awantura. CO ja sobie myślę, jak tak można, chuchaj, masz szlaban...&lt;br /&gt;
Mojego Ówczesnego odesłano w trybie natychmiastowym do domu z zakazem wstępu i odebraniem prawa do jakichkolwiek wyjaśnień.&lt;br /&gt;
Nie miałam pojęcia o co im tak naprawdę chodzi, jaki facet, jaki alkohol?&lt;br /&gt;
Za karę wylądowałam w swoim pokoju z perspektywą długich lat niesprawiedliwego odsiadywania w nim swojego wyroku. Zdesperowana postanowiłam pożalić się koleżanką, więc w tym celu postanowiłam włączyć telefon. A tam wiadomości na poczcie głosowej. Skąd u licha? Ale odsłuchuję, a tam:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kochanie, córusiu. Proszę pana bardzo, proszę dać mi córkę do telefonu.&lt;br /&gt;
piiii&lt;br /&gt;
Proszę NATYCHMIAST dać moją siostrzenicę. Jak pana znajdę to panu jaj pourywam. Proszę jej oddać telef... piiiii&lt;br /&gt;
Jak mi Hu... natychmiast nie dasz XXX to ci nogi z dupy powyrywam i do głowy przyprawię. Jak wpadnę to cię śmieciu w momencie nie będzie... piiiii&lt;br /&gt;
Cześć tu A..., wiesz kuzynka XXX. Daj mi ją na chwilę do telefonu. Nawet jak jest pijana, na chwilę tylko... piiii&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprawa wyjaśniona. Od tego czasu poczty głosowej używać nie zamierzam, a rodzina rzadziej, a na pewno w sposób bardziej poprawny używa polszczyzny kiedy do mnie dzwoni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/1044437452980567624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/rozmowa-miedzynarodowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1044437452980567624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1044437452980567624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/rozmowa-miedzynarodowa.html' title='rozmowa międzynarodowa'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-452890046424352555</id><published>2011-09-23T14:50:00.000+02:00</published><updated>2012-08-31T23:30:54.520+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>srak na ptakał</title><content type='html'>Mój Potomny kończy dziś 9 miesięcy!!! Jako dumna mama i niewierna bloogerka muszę się pochwalić, że jest strasznie, ale to strasznie kochany, cudowny, słodki i ... (należy wpisać wszystkie słodkie przymiotniki znane każdej zakochanej w swoim dziecku matce). Sam już chodzi, ma pierwszego, długo wyczekiwanego zęba i zaskakuje mnie swoją złośliwością. ;)&lt;br /&gt;
Od paru dni jesteśmy już w naszym nowym domku. Przeprowadzka kosztowała nas sporo sił i nerwów (jak zawsze zresztą) ale w sumie miała i ma sporo pozytywnych stron. Dom jest większy i ładniejszy, a na pewno wygodniejszy. Jedyny minus - z okna w sypialni nie widać zamku. Ale za to mam okna dachowe. Mogę sobie zasypiając gwiazdy liczyć. Dziś obudziłam się i pierwsze co ujrzałam to odchody jakiegoś wyjątkowo wrednego ptaka na szybie. Nie wiem czy nam zazdrościł czegoś czy wyjątkowo celny był...&lt;br /&gt;
Czyli nam srak na ptekał (czyt. ptak na srał). :D&lt;br /&gt;
W dodatku w nocy śniły mi się jakieś głupoty, że Potomny wczołgał mi się pod kołdrę. Zbudziłam się w środku nocy i na jawie śniąc starałam się znaleźć go pod tą kołdrą co mi się oczywiście nie udało. Za to obudziłam Lubego który stwierdził, że ze mną coś nie do końca dobrego się dzieje. No cóż, stawa się.&lt;br /&gt;
Bycie matką w dodatku pracującą ze swoim dzieckiem pod pachą bywa dość absorbujące.&lt;br /&gt;
Przeszłam już przez etap &quot;zmamienia&quot; i zmieniłam swoją garderobę na bardziej kobiecą. Przeprowadzka miała swoje plusy też pod tym kątem, bo na strych powędrowały wszystkie namiotowe ciuchy. Zrobiłam też renament w bieliźnie i wywaliłam wszystkie spadochronowe majtochy i cyckonosze matek (jużnie)karmiących.&lt;br /&gt;
Czas najwyższy. Teraz przynajmniej nie będę się musiała obawiać że ktoś przez przypadek dojrzy mój ekwipunek spadochroniary amatorki.&lt;br /&gt;
Czas płynie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozdrawiam i postaram się pisać częściej....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może nawet znajdę bardziej ambitny temat. :)</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/452890046424352555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/srak-na-ptaka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/452890046424352555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/452890046424352555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/09/srak-na-ptaka.html' title='srak na ptakał'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-525593271618256414</id><published>2011-07-10T23:46:00.000+02:00</published><updated>2011-07-10T23:46:36.394+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>posrany zamek</title><content type='html'>Czas ostatnio przecieka mi przez palce.&lt;br /&gt;
Pewnie gdybym miała kalendarz jak moja babcia z wyrywanymi kartkami musiałabym nadrabiać wyrywanie. Tak, sekretarka przesuwa czerwone okienko, a w telefonie czy internecie samo się aktualizuje.&lt;br /&gt;
Z jednej strony wygoda, z drugiej coś magicznego się zgubiło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postaram się nadrobić to co się ostatnio wydarzyło.&lt;br /&gt;
Najważniejsze:&lt;br /&gt;
Potomny dokazał, że cwana z niego bestia i w ciągu tygodnia pokazał co potrafi. Skok rozwojowy mu się trafił i nagle zaczął sam siadać, dwa dni później zaskoczył nas sam wstając w łóżeczku, a wczoraj jak gdyby nigdy nic przeraczkował za mną z pokoju do kuchni.&lt;br /&gt;
Zaczęło się.&lt;br /&gt;
Teraz za żadne skarby nie chce usiedzieć w miejscu.&lt;br /&gt;
Wstaje i krzyczy, bo nie opanował jeszcze, niestety siadania z pozycji stojącej.&lt;br /&gt;
Sadzasz go a on za chwilę znów wstaję.&lt;br /&gt;
Wkurza się, bo chodzić jeszcze nie umie, a z nowej perspektywy tyle ciekawych rzeczy w zasięgu wzroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W między czasie złapał jakieś choróbsko. Byliśmy u lekarza, dostaliśmy antybiotyk i pomaga. Katar i kaszel przechodzą, tym bardziej, że łaskawie obdarował przeziębieniem mnie, a dziś trafiło i na Lubego.&lt;br /&gt;
Leczymy się starą metodą babci czyli sokiem z buraka i syropem z cebuli, bo wszystkie Ferfeksy, Gripeksy i inne cuda nie pomagają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nami perspektywa kolejnej przeprowadzki.&lt;br /&gt;
Jakiś rok temu marzył mi się nowy dom z piękną łazienką i ogrodem dla Potomnego. Ze względów praktycznych i finansowych zostaliśmy w tym co teraz i już się nauczyłam kochać ten nasz domek, a tu wczoraj właściciel przyniósł wypowiedź. Do końca września musimy znaleźć coś innego.&lt;br /&gt;
I po raz czwarty w BA będziemy się przeprowadzać. Po raz szósty już zaczynam intensywne poszukiwania nowego &quot;gniazdka&quot;.&lt;br /&gt;
Ceny wynajmu poszły w górę, ponoć ze względu na wzrost jakiegoś podatku od nieruchomości. Czyli nieciekawie.&lt;br /&gt;
Ale wyboru nie mamy.&lt;br /&gt;
A już się cieszyłam, bo pozałatwiałam wszystkie sprawy administracyjne z powodu powiększenia się rodziny, a teraz znów trzeba aktualizować wszystkie dokumenty. Szlag by mnie trafił, ale jakoś się przyzwyczaiłam do tych pań w urzędach. Nawet zabawne się robi to jak one się &quot;cieszą&quot; na mnie. Jakoś załatwianie spraw z cudzoziemcami nie należy do ich ulubionych zajęć.&lt;br /&gt;
Ja staram się żyć z nimi według zasady: staraj się polubić, znaleźć coś pozytywnego a jakoś łatwiej będzie przełknąć.&lt;br /&gt;
Przynajmniej nie będzie nam się nudzić.&lt;br /&gt;
Tylko jak pomyślę o tym pakowaniu, sprzątaniu, rozpakowywaniu, znów sprzątaniu...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś byliśmy zwiedzać jeden z wielu zamków na Słowacji.&lt;br /&gt;
Staramy się pokazać Potomnemu trochę świata i nauczyć żyć aktywnie, czyli nie przed Tv tylko &quot;coś&quot; robiąc, cokolwiek to będzie.&lt;br /&gt;
Przed Potomnym każdy weekend spędzaliśmy na podróżach, zwiedzaniu. Okazało się, że narodziny Młodego wcale nas tak strasznie nie ograniczają. Trochę spowalniają, ale na pewno nie zamykają na świat.&lt;br /&gt;
Musimy się tylko nauczyć przewidzieć wszystko. Dziś zapomnieliśmy o schodach.&lt;br /&gt;
Ciężko się wchodzi na wieżę w zamku taszcząc ze sobą sporej wagi wózek i 9 kilogramowe dziecko. Zapomnieliśmy o nosidełku czy chuście i trzeba było młodego pojd zaparkować przy panu kustoszu a Potomka po prostu wnieść na górę.&lt;br /&gt;
Zamek spory, zwiedzania ponad godzinę a Młody uznał, że dosłownie sra ma wystrój wnętrz i zamki 16-to wieczne. Narobił do pampersa sporą bombę. Nosić się go z tym nie dało, &amp;nbsp;po pierwsze ze względów aromatycznych, po drugie każdy chyba może się domyślić, co by się stało gdyby niechcący złapać nieuważnie i rozgnieść w pieluszce. No awaria gotowa.&lt;br /&gt;
Więc jak mus to mus. Reszta grupy raczyła się oglądaniem cennych obrazów i pamiątek po gospodarzach, a Młody rozłożył się na &amp;nbsp;na jednym z królewskich stołów i zadowolony z wyróżnienia pozwolił dokonać niezbędnej toalety. Bo nie wiem czy wiecie, na takim zamku nie ma toalet!!! A tym bardziej przewijaka.&lt;br /&gt;
Ale daliśmy rade. Potrzeba matką wynalazku...&lt;br /&gt;
Opuszczając zamek widzieliśmy zdziwione spojrzenia grupy zaczynające zwiedzanie po nas. Chyba zdziwił ich zapach unoszący się w powietrzu. Przynajmniej nie śmierdziało stęchlizną...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/525593271618256414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/07/posrany-zamek.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/525593271618256414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/525593271618256414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/07/posrany-zamek.html' title='posrany zamek'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-1293033549038107354</id><published>2011-06-11T12:29:00.000+02:00</published><updated>2011-06-11T12:29:24.160+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z głębi serca..."/><title type='text'>Obłoki i księżyce</title><content type='html'>&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Ostatnio odwiedziła mnie przyjaciółka. I nie boję się użyć tego słowa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Znajomych mam wielu ale przyjaciół już mało. Takich którym mogę ufać, przy których odnajduję siebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Wbrew temu co się mówi przybieramy przy ludziach maski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Nie wszystko powiemy, wiele przemilczymy, czasem nie poznajemy samych siebie przy nich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Czasem tak jest, że nawet ciałem jesteśmy przy innych, a myślami gdzie indziej. Rozmawiamy o &quot;ważnych rzeczach&quot;, opowiadamy sobie co słychać, ale to tylko cząstka z nas jest obok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Przy J. jestem cała. Czasem ta Ja przy niej sama siebie zaskakuję. Przy niej czuję się jak duchowa&amp;nbsp;&lt;/span&gt;ekshibicjonistka. Odkrywam się cała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widziałyśmy się chyba ze dwa lata. Utrzymywałyśmy kontakt drogą mailową i telefoniczną. Ale była pierwszą osobą po Lubym o której pomyślałam kiedy dowiedziałam się że za 6,5 miesiąca będzie nas troje. Zresztą zawsze o niej myślę, kiedy chcę podzielić się czymś ważnym w moim życiu. To jej chciałabym pokazać wszystkie piękne miejsca, wszystkie szczęśliwe i nieszczęśliwe wspomnienia.&lt;br /&gt;
Bałam się tego spotkania.&lt;br /&gt;
Jakoś tak się w moim życiu poukładało, że ludzie z którymi kiedyś spędzałam czasem nawet 24 godziny na dobę znikali z mojego życia.&lt;br /&gt;
Spotykając się z nimi nie potrafiliśmy razem rozmawiać. Jakiś mur stawiał się między nami, czyniąc z nas dwoje prawie obcych sobie ludzi, których łączyła kiedyś nic kontaktu drastycznie zerwana przez czas. W książce&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt; Anna&amp;nbsp;Onichimowska&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&quot;Ludzie jak obłoki&quot; umieściła kiedyś śliczny cytat z &quot;Przebudzenia&quot;, który do dziś pamiętam:&amp;nbsp;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: &#39;trebuchet ms&#39;, helvetica, verdana, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&quot;Jesteś niebem obserwującym chmury. A wydarzenia, ludzie, sytuacje, to obłoki, które po nim przepływają. Tylko przepływają. Dlatego nie próbuj ich zatrzymać, bo na pewno odpłyną wcześniej, czy później. Gdy przytrafia Ci się coś pięknego albo bolesnego, powinnaś(-ieneś) zrobić krok, odstąpić od siebie i popatrzeć z dystansu. Ludzie, których kochasz, to właśnie takie chmury. Są na Twoim niebie dłużej lub krócej, ale nigdy na zawsze&quot;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Tamci jakość odpłynęli. Bałam się, że i to spotka nas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
Ale miło się zaskoczyłam. J. okazała się jednym z księżycy na moim niebie życia. W chwili kiedy ją zobaczyłam wróciło to czego brakował mi przez te lata. Poczułam się tak jakbym widziała ją wczoraj na przystanku, kiedy odjeżdżałam pierwszym porannym tramwajem, bo na ostatni nie zdążyłyśmy, bo znowu się zagadałyśmy.&lt;br /&gt;
Było tylko morze słów, oceany rzeczy o których musiałyśmy sobie opowiedzieć. Gadałyśmy przez te trzy doby, dniem i nocą. Na sen szkoda było nam czasu, którego i tak miałyśmy niewiele. Uwolniłyśmy tamę wspomnień.&lt;br /&gt;
Wyjechała. Wszystko wróciło do normy. Ona w Anglii, ja tu. Każda ma swoje życie, swój świat, w którym tak naprawdę druga nie potrafiłaby się odnaleźć. Wiem tylko, że część mnie jest tam z nią. Część jej we mnie. Zbieramy znów dla siebie wspomnienia, opowieści; malujemy w pamięci obrazy, by móc znów za jakiś czas sobie to wszystko przekazać.&lt;br /&gt;
KiT J. :*</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/1293033549038107354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/oboki-i-ksiezyce.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1293033549038107354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/1293033549038107354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/oboki-i-ksiezyce.html' title='Obłoki i księżyce'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-5963322028536484909</id><published>2011-06-08T16:52:00.000+02:00</published><updated>2011-06-08T16:52:25.248+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>kupa jako stolica i inne</title><content type='html'>&lt;i&gt;To będzie post częściowo o kupie - jak zresztą głosi tytuł - kto nie oswoił się jeszcze - co mnie wcale nie zdziwi - z tym tematem, bądź też nie chce do niego wracać, nie musi czytać. Wcale się nie obrażę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Zapraszamy do lektury postów poprzednich bądź następnych, jeśli się oczywiście pojawią, bo ja nie utonę w kupie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie jestem pewna czy byłam przygotowana psychicznie na bycie matką. Nie jestem pewna czy jestem matką idealną - ponoć nie ma takich. Ale wiem jedno, że matką być lubię. Ba, nawet uwielbiam.&lt;br /&gt;
Jakoś dobrze mi w tej roli. To przyjemne uczucie spełnienia, realizacji. Te wszystkie ciepłe emocje w serduchu przy prozaicznych sukcesach. I przede wszystkim jakaś dzika satysfakcja i duma z każdego skoku rozwojowego małego.&lt;br /&gt;
Notabene szczęścia i dumy z rozwoju:&lt;br /&gt;
Pamiętam jak będąc jeszcze w szpitalu z Potomnym szalałam w poszukiwaniu w pampersach, którym to przyglądałam się z nieufnością i bezradnością chyba przez cały tydzień przed porodem, kupy. Tak proszę państwa nie wtajemniczonych - w pampersie ma się znajdować kupa (oczywiście przed zmianą na czystą - co w poradnikach dla rodziców radzą zrobić natychmiast, co zresztą nie trudno zrobić bo efekty zapachowe są dość silne). Powinna, bo tejże substancji pod żadną postacią znaleźć nie mogłam. A przecież tyle się nasłuchałam wtedy o tych kupach, tyle naczytałam... A tu nic.&lt;br /&gt;
Panikę moją pogłębiał dodatkowo fakt, że sąsiadki z łóżka obok chłopok srał ile popadło. Jedna za drugą. A mój - NIC. Może to głupie ale poczułam się jakaś taka gorsza, wybrakowana... Może nie marzyłam całe życie o tych kupach, ale jak już miała być to niech będzie.&lt;br /&gt;
Panikowałam całe trzy dni. Przy każdej wizycie lekarzy od dzieci, lekarzy od matek, pielęgniarek od dzieci i pielęgniarek od matek pytałam: CO Z TĄ KUPĄ.&lt;br /&gt;
A propos kupy. Kupa czyli stolec po słowacku to po prostu STOLICA!!!&lt;br /&gt;
No a u nas stolicy jak nie było tak nie ma.&lt;br /&gt;
Dopiero w czwarty dzień zlitował się jakiś praktykant i delikatnie ale solidnie wytłumaczyć był łaskaw, że u noworodków pierwsza kupa, czyli smółka może pojawić się nawet w ciągu tygodnia.&lt;br /&gt;
Jakby mi od razu powiedzieć nie mogli. Przecież kupologii nie studiowałam, żeby o tym wiedzieć.&lt;br /&gt;
Za to Mały jak usłyszał, że nawet do tygodnia to i tak będzie w normie to skapitulował i się posrał. I to trzy razy pod rząd, albo jak kto woli jeden raz ale z krótkimi przerwami na 2/3 minuty.&lt;br /&gt;
I tak oto w moim życiu pojawiła się kupa.&lt;br /&gt;
Od jakiś pięciu + Vat miesięcy towarzyszy nam raz, czasem dwa, czasem nawet trzy razy dziennie.&lt;br /&gt;
Ale jakoś się do niej przyzwyczaiłam.&lt;br /&gt;
Łapię się na tym, że z niecierpliwością na nią czekam. Nie że tak lubię ją oglądać czy wąchać, nie przesadzajmy. Ale wiem, że jak zmienię pampersa to na trochę będzie spokój.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedyś czytałam, że matki które zostawiają dzieci pod opieką osób trzecich, pierwsze o co pytają to: CZY BYŁA KUPA? JAKI KOLOR? Czytałam, nie wiem, bo Potomka miałam okazję zostawić tylko parę razy i to na chwilę, przy czym nie była to kupowa godzina.&lt;br /&gt;
Raportuję dla zainteresowanych: kupa dziś była,kolor i konsystencja w normie. Druga kupa nieprzewidywana, ale w razie czego jesteśmy przygotowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To tyle na tema t kupy na dziś. :)</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/5963322028536484909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/kupa-jako-stolica-i-inne.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5963322028536484909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/5963322028536484909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/kupa-jako-stolica-i-inne.html' title='kupa jako stolica i inne'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total><georss:featurename>Słowacja</georss:featurename><georss:point>48.122101192990279 17.094726187499987</georss:point><georss:box>47.180893192990276 14.231850187499987 49.063309192990282 19.957602187499987</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-8588019587239204923</id><published>2011-06-07T15:36:00.000+02:00</published><updated>2011-06-07T15:36:49.707+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>z przymusu czy z chęci</title><content type='html'>Dwa tygodnie temu wpadłam do PL dosłownie i w przenośni.&lt;br /&gt;
Wpadłam na jakieś 24 h plus jakiś mały Vat, czyli dwa dni się niestety nie uzbierały.&lt;br /&gt;
Okazja była wyjątkowa, bo moja śliczna, słodka, mądra, kochana chrześnica miała sakrament Pierwszej Komunii Świętej.&lt;br /&gt;
Nooo, już taka wielka pannica.&lt;br /&gt;
Przypominają mi się słowa mojej śp. babci, co to często do koleżanek przy koniaczku mawiała, że po dzieciach widać jak się człowiek starzej. Ano, widać.&lt;br /&gt;
Pamiętam jeszcze jak zanosiłam ją do chrztu. A tu proszę - Komunia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ślicznie wyglądała.&lt;br /&gt;
Chociaż raz jej mama wykazała się rozsądkiem i ubrała ją w skromniutką białą sukieneczkę bez falbanek, kokard, świecidełek, perełek, tiulów i innych bzdur. Do tego żywy wianuszek ze stokrotek. Aniołek, po prostu.&lt;br /&gt;
Duma mnie rozpierała straszna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na tym się niestety skromność skończyła, bo impreza &quot;komunijna&quot; ze skromnością nie miała nic wspólnego. Liczba gości, ilość potraw i &amp;nbsp;przepych spokojnie mogłyby wystąpić na całkiem sporym weselu.&lt;br /&gt;
Ale nie mnie oceniać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunia Małej sprawiła, że powróciły dwa nieodłączne tematy naszych spotkań z rodziną, czyli chrzest Potomka i nasz ślub.&lt;br /&gt;
Co do chrztu - proszę bardzo. Mimo, iż strasznie wierząca nie jestem uważa, że jak najbardziej się powinno i należy. Jesteśmy w trakcie organizacji. Za ślubem już trochę gorzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmawialiśmy z rodzicami Lubego, którzy to stwierdzili, że byli i owszem spytali się i starali się nawet zarezerwować pobliską remizę, oraz że doradzają połączyć obie imprezy w jedną, bo czemuż to nie.&lt;br /&gt;
Pytanie czemuż to tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chrzest Potomka w naszym wydaniu to my, dziadkowie &amp;nbsp;(liczba 3, bo pana co to ojcem mym zwać powinnam potrzeby szukać w celu pozwania nie zamierzam), oraz rodzice chrzestni w liczbie 2 plus, jeśli sobie życzą z drugą połówką.&lt;br /&gt;
No a ślub to już co innego.&lt;br /&gt;
Nie jesteśmy na tyle szaleni by ślub organizować w liczbie rodziny odpowiadającej powyższej liście, ale nie jesteśmy też na tyle szaleni by porwać się na imprezy na 102 fajerki z taką też frekwencją.&lt;br /&gt;
Małe skromne przyjęcie (a najlepiej obiad) może u mnie w rodzinie by jakoś przeszedł. U Lubego skończyłoby się wydziedziczeniem, wyklnięciem i obrazą do końca życia.&lt;br /&gt;
Luby stwierdził, że raczej nie jest gotów na pozbawienie go wszystkich przywilejów, jak i majątku rodzinnego w postaci ziemi w doniczkach i starego traktora (nie wiem skąd traktor, bo raczej nie do tych doniczek).&lt;br /&gt;
Ja zaś gotowa na paradowanie w białej sukience, uśmiechanie się do wszystkich jego ciotek - a jest ich wyjątkowo pokaźna ilość, przy czym to &quot;najbliższa&quot; rodzina - oraz bycie gwiazdą na imprezie gdzie i tak ważniejsze od mnie będzie to jaki serwis obiadowy jest na stole i czemu śledzi w śmietanie brak.&lt;br /&gt;
Może kiedyś dojrzeję.&lt;br /&gt;
Do bycia matką chyba dojrzałam, może i to mi się kiedyś uda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na razie próbujemy wymyślić kto chrzestnymi zostanie.&lt;br /&gt;
Ponoć nie warto brać przyjaciół. Bo oni ponoć są, a za chwilę ich nie ma.&lt;br /&gt;
Mój chrzestny z rodziny a ponoć na chrzcinach widziałam go ostatni raz. Zniknął jak kamfora. Może ruszył śladem mojego ojca.&lt;br /&gt;
A wy co myślicie? Rodzina czy to co podpowiada serce?&lt;br /&gt;
To raczej ważna decyzja.&lt;br /&gt;
Choć wiem, że (nie daj Boże) jeśli mamie mojej chrześnicy coś się stanie to raczej nie mnie przypadnie opieka nad nią, to mimo wszystko staram się być odpowiedzialna za nią.&lt;br /&gt;
Pozdrawiam&lt;br /&gt;
PS. U mnie właśnie leje. :(</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/8588019587239204923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/z-przymusu-czy-z-checi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/8588019587239204923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/8588019587239204923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/z-przymusu-czy-z-checi.html' title='z przymusu czy z chęci'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-8822755843964238413</id><published>2011-06-06T12:31:00.000+02:00</published><updated>2011-06-06T12:31:26.904+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="z pamiętnika"/><title type='text'>nie ma jak w domu</title><content type='html'>Kiedy byłam mała uwielbiałam gapić się w telewizor i podziwiać piękne domy, hotele, baseny gwiazd, marząc wieczorami, że ja kiedyś też znajdę swojego przystojnego księcia, albo zostanę prezydentem, czy znaną aktorką i też będę mogła podróżować i cieszyć się luksusami.&lt;br /&gt;
Takie marzenia małych dziewczynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas jednak zrobił swoje.&lt;br /&gt;
Przystojnego znalazłam, choć nie księcia, prezydentem mogę zostać dopiero jak skończę 35 lat (czyli za jakieś 10, no dobra... niecałe dziesięć lat), a aktorką jestem jak trzeba się do pani w urzędach pouśmiechać, ale niestety/stety nieznaną.&lt;br /&gt;
Ale marzenie odnośnie podróży częściowo się spełniło.&lt;br /&gt;
Częściowo, bo do Dubaju jeszcze nie dojechałam, ale za to kawał Polski, Czech i Słowacji zwiedziłam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale do rzeczy.&lt;br /&gt;
Czerwiec dopisuje. Upał, skwar i piękne słońce.&lt;br /&gt;
Potomny nie marnuje czasu na spanie więc nawet w wolną niedzielę raczy nas zbudzić o 5/6 rano. Przywilej posiadanie dziecka to możliwość pozbycia się znienawidzonego budzika - mały zastępuje go znakomicie a nawet lepiej.&lt;br /&gt;
Wystawiliśmy blade tyłki z domu na słońce i postanowiliśmy wykorzystać aktywnie dzień. A aktywność dla rodziców to zawsze pchanie wózka, dla hardkorów pod górkę, dla leniwych po prostym terenie, bo z górki też nie jest zawsze łatwo.&lt;br /&gt;
Walnęliśmy się na trawkę i zamarzyło nam się gdzieś pojechać, coś zwiedzić, więcej niż toalety z przewijakiem w supermarketach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skądś to znam...&lt;br /&gt;
W zeszłym roku też nam się zachciało wolności globtrotera i każdy weekend spędzaliśmy ze znajomymi w innym końcu Czech, Słowacji czy Polski.&lt;br /&gt;
Nie było problemów z pieniędzmi więc obijaliśmy się o hotele z basenami i innymi atrakcjami.&lt;br /&gt;
I marzenie z dzieciństwa się spełniło.&lt;br /&gt;
Bo i luksus i basen i hotel w którym gwiazdę spotkać można i jak gwiazda choć przez chwilę (szczególnie przy płaceniu rachunku) się poczuć też można.&lt;br /&gt;
I tak jakość prawie dwa miesiące, wikend w wikend w hotelach, ośrodkach i pensjonatach nam upłynął.&lt;br /&gt;
A co się okazało?&lt;br /&gt;
Że znudzona jak nigdy tym luksusem byłam. Na kolejną propozycję &quot;wypadu za miasto&quot; prawie z krzykiem odpowiadałam NIE.&lt;br /&gt;
Bo mi się za domem zatęskniło. Za moimi papuciami i smutnym widokiem za oknem. Wolałam sama sobie wannę umyć, wytrzeć się we wczorajszy ręcznik niż żeby mi za każdym razem na nowy, miękki i pachnący zmieniano. Chciałam sama sobie zrobić śniadanie, obiad, kolację i samemu po niej pozmywać bądź nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedyś przeczytałam, że w hotelach jesteśmy jak dzieci. Ktoś się nami cały czas zajmuje i ktoś za nas decyduje kiedy obiad, kiedy śniadanie. Ktoś obok nas skacze i troszczy się, żeby bagaże nie były za ciężkie, żeby się na podłodze mokrej nie poślizgnąć, żeby poduszki nie były za twarde.&lt;br /&gt;
A w domu to w domu...&lt;br /&gt;
Plus hoteli to to, że nie trudno je porzucić. Człowiek wyjeżdża i nie musi pisać, dzwonić, wracać, dziękować.&lt;br /&gt;
Czasem tylko te najbardziej upierdliwe podziękowania i karty rabatowe posyłają, jakby nie mogły się pogodzić z odrzuceniem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale sezon wakacyjny po woli się zaczyna i coś trzeba będzie robić zwiedzać.&lt;br /&gt;
Wszystko z umiarem, jak mawiała moja babcia, inaczej się przeje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A na nudne hotele znaleźliśmy rozwiązanie. Będąc ostatnim razem w Budapeszcie postanowiliśmy nie korzystać z branży komercyjnych hoteli, ale spróbować czegoś nowego. W internecie znaleźliśmy chłopaka, który wynajmował mieszkania na krótkie okresy, doba, dwie...&lt;br /&gt;
Okazało się to świetnym rozwiązaniem.&lt;br /&gt;
Mieszkanie, może nie luksus, ale za to swojskie, w centrum, wyposażona kuchnia i jeszcze wino na powitanie oraz obietnica pomocy 24 h. Jak się spijesz i zgubisz gdzieś w mieście to dzwonisz, podajesz ulicę (tu ktoś musi pomóc ci przeczytać te cholerne napisy po węgiersku) i ekipa przyjeżdża i do mieszkania odholowuje. Nie miałam okazji wypróbować, ale sama wiedza, że taki serwis oferują pocieszająca...&lt;br /&gt;
Ogółem fajnie, polecam. Można poczuć się jakby się mieszkało w danym miejscu. Rano to sklepu na dole wyskoczyć i bułki sobie na śniadanie kupić...&lt;br /&gt;
Od znajomych wiem, że ten sposób noclegów jest coraz bardziej popularny. W Krakowie już działa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Póki co spędziliśmy weekend w plenerze, noclegiem racząc się u siebie w domu. Szkoda tylko, że tak trudno się dogadać z Lubym kto za kelnera dziś robi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozdrawiam :)</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/8822755843964238413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/nie-ma-jak-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/8822755843964238413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/8822755843964238413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/nie-ma-jak-w-domu.html' title='nie ma jak w domu'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9121709971280880724.post-809732112233727303</id><published>2011-06-03T18:36:00.001+02:00</published><updated>2011-06-06T17:27:46.916+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bawiąc się słowami"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pożyczone"/><title type='text'>gdzieś tam</title><content type='html'>coś gdzieś pękło i rozlało się między nami&lt;br /&gt;
coś zagrzmiało i ogłuszyło serca&lt;br /&gt;
gramy swoje role obok siebie, starannie aranżując plan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
słowa niewypowiedziane, gesty niewykonane...&lt;br /&gt;
i brak odwagi na wyciągniecie ręki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rutyną wypełniamy swoje dni&lt;br /&gt;
schematem rozmów ciszę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i rozglądamy się wokół w poszukiwaniu dawnych nas</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sekretnie.blogspot.com/feeds/809732112233727303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/gdzies-tam.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/809732112233727303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9121709971280880724/posts/default/809732112233727303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sekretnie.blogspot.com/2011/06/gdzies-tam.html' title='gdzieś tam'/><author><name>Cała JA:</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07911798909032742223</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='19' src='http://4.bp.blogspot.com/_91rfduQPj0k/S2GG1HVgz7I/AAAAAAAAAFQ/856MeHu3NeQ/S220/oko+na+bloga.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry></feed>