<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;AkQAQHg5eip7ImA9WhRUF0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369</id><updated>2012-01-28T11:59:01.622+01:00</updated><category term="tramwaj" /><category term="Blog Roku" /><category term="ISM" /><category term="rakiety balistyczne" /><category term="Barton Fink" /><category term="Donald Tusk" /><category term="Mam Talent" /><category term="dystans" /><category term="zmysły" /><category term="lewica" /><category term="I Prawo Lewandowskiego" /><category term="Lech Kaczyński" /><category term="sutki" /><category term="smak" /><category term="zażenowanie" /><category term="ślub" /><category term="katastrofa" /><category term="Zapiski Gbura" /><category term="komentarze" /><category term="szowinizm" /><category term="patriotyzm" /><category term="podróże" /><category term="Greenpeace" /><category term="Bródno" /><category term="wrogie pytania" /><category term="bomba" /><category term="Stany Zjednoczone" /><category term="malkontenctwo" /><category term="bezdomni" /><category term="autokracja" /><category term="Haruki Murakami" /><category term="Szatan" /><category term="lewicowość" /><category term="LGBT" /><category term="opera" /><category term="węch" /><category term="Gdańsk" /><category term="bakalaureat" /><category term="hawaiian nostalgia" /><category term="seks" /><category term="meteopatia" /><category term="starość" /><category term="problemy" /><category term="Jarosław Kaczyński" /><category term="Lukas Podolski" /><category term="urodziny" /><category term="powroty" /><category term="brzydkie kobiety" /><category term="komunia" /><category term="twarz" /><category term="studenctwo" /><category term="studia" /><category term="SGH" /><category term="piraci" /><category term="spirala nienawiści" /><category term="miś wypełniony kaszą" /><category term="Carla Bruni" /><category term="muszla klozetowa" /><category term="Tour de Pologne" /><category term="Stieg Larsson" /><category term="Unia Europejska" /><category term="łowiectwo" /><category term="tyrani" /><category term="lenistwo" /><category term="jesień" /><category term="demokracja" /><category term="wolność" /><category term="marketing" /><category term="książki" /><category term="Barack Obama" /><category term="Teoria kobiecego gustu" /><category term="piekło" /><category term="Sokrates" /><category term="śledztwo" /><category term="trzęsienia ziemi" /><category term="komentatorzy" /><category term="harcerze" /><category term="Diego Maradona" /><category term="Korea" /><category term="kazirodztwo" /><category term="Hawaje" /><category term="dzień kobiet" /><category term="depresja popowrotowa" /><category term="globalne ocieplenie" /><category term="sztampa" /><category term="Tygodnik Warszawski" /><category term="ja" /><category term="prąd" /><category term="kasety wideo" /><category term="Josef Fritzl" /><category term="show-business" /><category term="akcjoniści" /><category term="słonecznik" /><category term="wolny rynek" /><category term="armia" /><category term="kultura" /><category term="piłka nożna" /><category term="Irak" /><category term="benzyna" /><category term="Bóg" /><category term="prusaki" /><category term="Wola" /><category term="furia" /><category term="lokomotywa" /><category term="kobiety" /><category term="MON" /><category term="los to figlarz" /><category term="juwenalia" /><category term="Ukraina" /><category term="współlokatorzy" /><category term="święta" /><category term="wódka" /><category term="seksizm" /><category term="czara goryczy" /><category term="klasyka" /><category term="imprezy" /><category term="Smoleńsk" /><category term="kapitalizm" /><category term="Warszawa" /><category term="władza nad światem" /><category term="bolszewicy" /><category term="Mistrzostwa Europy" /><category term="Politechnika Warszawska" /><category term="telewizja" /><category term="serwisy społecznościowe" /><category term="prezydent" /><category term="kajzerka" /><category term="równouprawnienie" /><category term="Flagi Świata" /><category term="Z teki red. Lewandowskiego" /><category term="mięsień wkurwu" /><category term="Irlandia" /><category term="październik" /><category term="siedem chudych lat" /><category term="wkurw" /><category term="sąsiadka" /><category term="żałoba" /><category term="Tomasz Jastrun" /><category term="zbiegi okoliczności" /><category term="nienawiść" /><category term="kapuśniak" /><category term="śmierć" /><category term="przeprowadzki" /><category term="Urząd Skarbowy" /><category term="pies" /><category term="Chemiczny Ali" /><category term="Paulo Coelho" /><category term="teoria inteligentnego projektu" /><category term="Alfabet Lewandowskiego" /><category term="Lublin" /><category term="Gromosław Czempiński" /><category term="rozstania" /><category term="blogosfera" /><category term="Krytyka Polityczna" /><category term="całowanie" /><category term="Ali Ağca" /><category term="Krym" /><category term="blog" /><category term="feminizm" /><category term="tyskie" /><category term="Niemcy" /><category term="mitologia" /><category term="ankieta" /><category term="koń" /><category term="melancholia" /><category term="3D" /><category term="Janusz Korwin-Mikke" /><category term="sztuczne serce" /><category term="przemijanie" /><category term="potwory spod łóżka" /><category term="lud" /><category term="moja dziewczyna" /><category term="wojsko" /><category term="wakacje" /><category term="film" /><category term="niecne knowania" /><category term="Michael Jackson" /><category term="chamstwo" /><category term="narodowość" /><category term="grypa żołądkowa" /><category term="biurokracja" /><category term="orgazm" /><category term="XX wiek" /><title>Blog Adriana Lewandowskiego</title><subtitle type="html">Malkontencki głos w Twoim domu</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>83</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/BlogAdrianaLewandowskiego" /><feedburner:info uri="blogadrianalewandowskiego" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;CkYAQHg9fip7ImA9WhRUEk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-7242141995434302496</id><published>2012-01-22T12:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-22T12:02:21.666+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-22T12:02:21.666+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kultura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chamstwo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opera" /><title>Gbur w operze</title><content type="html">&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Yev31KOrtso/Txrmti_HCWI/AAAAAAAAHxM/v5CgNJTsskI/s1600/teatrwvi2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-Yev31KOrtso/Txrmti_HCWI/AAAAAAAAHxM/v5CgNJTsskI/s400/teatrwvi2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Opera Narodowa, miejsce kaźni nieobytych buraków &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;W życiu nieokrzesanego chama&lt;/b&gt; z Polski C przychodzi nieraz moment zetknięcia się z kulturą przez duże K. Człowiek, którego głównymi rozrywkami są leżenie do góry brzuchem i sprzeniewierzanie czasu na bezproduktywne głupoty, nagle rzucony zostaje między przedstawicieli warszawskiej elity kulturalnej. Gdy więc dostałem od koleżanki &lt;b&gt;zaproszenie do opery&lt;/b&gt;, byłem pełen najgorszych przeczuć. Choć tak po prawdzie, to ja zawsze jestem pełen najgorszych przeczuć.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W psychologii istnieje model stworzony przez Szwajcarkę &lt;b&gt;Elisabeth&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Kübler-Ross&lt;/b&gt;, który opisuje pięć etapów reakcji człowieka na hiobowe wieści. Hiobowe wieści mogą być różne - np. "ma pan raka, zostało panu 10 godzin życia"; "bardzo mi przykro, badania DNA wykazały, że nie jest pan ojcem swojej nieślubnej córki"; "Lewandowski, mam 2 bilety do opery, chcesz iść?". Ale etapy są zawsze te same:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
1. Zaprzeczenie;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
2. Gniew;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
3. Negocjacje;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
4. Depresja;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
5. Pogodzenie się.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Zaprzeczenie&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Ale jak to? Ja do opery? To niemożliwe, na pewno jest jakieś inne wyjście - odparłem odruchowo, przyjmując obronną postawę ciała. Nigdy nie widziałem nic szczególnie pociągającego w wielogodzinnym przyglądaniu się ludziom śpiewającym na scenie w absurdalny sposób. Do tego ubranym w stroje z epoki, której już nie ma, i cierpiącym na liczne zaburzenia emocjonalne (euforia w pierwszym akcie, depresja w drugim, furia w trzecim, w czwartym kończą różnie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Y6UL3bhbt10/TxvrotKLXhI/AAAAAAAAHxU/iNQ0ocOl400/s1600/opera-singer.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y6UL3bhbt10/TxvrotKLXhI/AAAAAAAAHxU/iNQ0ocOl400/s320/opera-singer.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zanim zaczniesz z niej szydzić - spójrz na siebie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Ale w porządku - czego się nie robi dla ludzi dotkniętych przez los. Czyż nie chodzimy na przedstawienia w przedszkolu, choć wiemy, że z czterolatków żadni aktorzy? Chodzimy, żeby dzieciom było miło i żeby żyły złudzeniami, że ktoś je kocha. Dlaczego by więc nie pójść do opery, by osłodzić życie ludziom, którzy wybrali sobie tak irracjonalny fach? Przez chwilę postawiłem się w miejscu mężczyzny w peruce i rajtuzach, wyjącego ze sceny do pustej sali - i zrobiło mi się smutno, płakałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
"A co wystawiają?" - spytałem, jakby robiło mi to jakąkolwiek różnicę. Okazało się, że &lt;i&gt;Wesele Figara&lt;/i&gt;. Jako że do wesel pałam głęboką niechęcią (fatalna muzyka, wąsaci wujkowie w rozchełstanych koszulach, ani jednej samotnej dziewczyny, państwo młodzi nieświadomi błędu, który popełnili), zapaliła mi się czerwona lampka. Jednak od razu zgasła, bo przecież Figaro mi ani bratem, ani swatem, i jak chce brodzić w bagnie małżeństwa, to ja go nie będę powstrzymywał.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A więc &lt;i&gt;Wesele Figara&lt;/i&gt;. Jest to opowieść o hiszpańskim słudze i jego panu, które chce mu bzyknąć przyszłą żonę. Figaro postanawia do tego nie dopuścić - w tym celu montuje niecną intrygę i knuje na potęgę, niczym Jarosław Kaczyński w przerażającym zaciszu swojego oszołomskiego bastionu nienawiści. Niestety tytułowy bohater zapomina, że w jego otoczeniu znajdują się też kobiety. Jak łatwo się domyślić, w branży zdradzieckich knowań specjalizują się one od lat i przyćmiewają w tym samego Figara.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gniew&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wiedziałem to wszystko jeszcze przed pierwszym machnięciem batutą przez austriackiego dyrygenta. Skąd? Bo przeczytałem libretto. Wpędziło mnie to w srogi gniew, bo to tak samo, jakby przed kinem przeczytać dokładne streszczenie filmu, gdzie pogrubioną czcionką zapisane byłoby nazwisko mordercy (pod warunkiem, że to film o mordercach - bo przecież może być o czym innym). W każdym razie miałem świadomość, że hrabia ostatecznie nie bzyknie żony sługi, a wszystko skończy się pomyślnie (o ile ślub można uznać za pomyślne zakończenie).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Gdy już przeszła mi złość na fakt, że znam całą fabułę i potrafię przewidzieć co się za chwilę wydarzy, ogarnęła mnie wściekłość z powodu śpiewu. Zastanawiałem się dlaczego ci ludzie nie mogą ze sobą normalnie porozmawiać? To jest jedna z przyczyn, dla których nienawidzę musicali. Tam mężczyzna nie może powiedzieć kobiecie, że po prostu ją kocha. Musi oprócz tego zaśpiewać piosenkę i odtańczyć jakiś głupkowaty taniec ze swoją bandą zsynchronizowanych przydupasów za plecami.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tutaj to samo. Nie można usiąść w zaciszu gabinetu i obmyślić chytrego planu zerżnięcia żony sługi - trzeba, miotając się po scenie, odśpiewać swoją kwestię, najlepiej powtarzając ją kilka razy, żeby do publiczności dotarło.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie powinno być zaskoczeniem, że przez większość spektaklu siedziałem rozsierdzony jak Tuhaj-bej na kozacką hołotę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Negocjacje&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Największym plusem całej sytuacji było istnienie antraktów. Przerwy między aktami stwarzały wymarzoną wręcz okazję do niepostrzeżonego wymknięcia się na zewnątrz. "Chodźmy na wódkę po drugim akcie" - negocjacje z towarzyszką rozpocząłem ambitnie. "Po trzecim. I Ty stawiasz" - usłyszałem ripostę i już wiedziałem, że to będzie ciężka przeprawa. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, gdy już miałem wysunąć nową ofertę, zadzwonił dzwonek wzywający na kolejną dawkę obcowania ze sztuką przez duże Sz.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Depresja&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Sytuacja wydawała się beznadziejna. Teoretycznie mogłem wyjść w każdej chwili, ignorując wrogie spojrzenia ludzi, którzy musieliby wstać z foteli, by mnie wypuścić. W praktyce jednak byłem ich niewolnikiem i oni doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Wyglądali na smakoszy opery - siedzieli w bezruchu przez całe trzy i pół godziny widowiska, z wydętymi wargami i głową lekko zadartą do góry. Koniecznie chcieli mnie - nieszczęśnika - zarazić miłością do śpiewających facetów w rajstopach.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale w pewnym momencie zatliła się we mnie iskierka nadziei. Kobieta wcielająca się w rolę Cherubina (młodego chłopca bałamucącego dworskie dziewki) uczestniczyła w scenie przebierania się w damskie fatałaszki. I zdjęła koszulę, pod którą nic nie miała! Z niejasnych przyczyn stała jednak plecami do widowni i nie reagowała na okrzyki "pokaż cycki", dochodzące gdzieś z okolic drugiego balkonu. Cyt, iskierka zgasła, a ja poderżnąłem sobie gardło nożem do tapet.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8_H6FTOmFdo/Txvr8h55UFI/AAAAAAAAHxc/Z89xjr8HQCc/s1600/biedaszyb.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-8_H6FTOmFdo/Txvr8h55UFI/AAAAAAAAHxc/Z89xjr8HQCc/s320/biedaszyb.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Biedaszyb&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Pogodzenie się&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Naturalnie krwią kazałem napoić konie. Nie czułem już nic - poza nieodpartą pokusą uczczenia debiutu w warszawskiej elicie kulturalnej wiadrem pożywnej wódki. Pogodziłem się z tym, że bohaterowie spektaklu nie rozmawiają ze sobą jak normalni ludzie, że śpiewaczka bez stanika stoi tyłem do publiki, nawet z tym, że choć akcja toczy się w Hiszpanii, to wszyscy używają barbarzyńskiego języka makaroniarzy (który zbrzydł mi potwornie - co wyjaśnię w jednym z kolejnych odcinków opowieści o współlokatorach). Pogodziłem się z tym, że pomiędzy III i IV aktem nie było przerwy i jeśli ktoś nie wyszedł wcześniej, to musiał zostać do końca. Ku mojemu zdziwieniu opuściłem gmach nawet umiarkowanie zadowolony. Złośliwy powiedziałby, że to z powodu zakończenia tego koszmaru - ale powiedzmy sobie szczerze: kto lubi złośliwych?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec podsumujmy wnioski: opera jest wyrafinowaną rozrywką przeznaczoną dla ludzi rozumnych, a ja wracam kopać w intelektualnym biedaszybie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-7242141995434302496?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9CHmo2aD5oIp3U94G7kb-36rTEY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9CHmo2aD5oIp3U94G7kb-36rTEY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9CHmo2aD5oIp3U94G7kb-36rTEY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9CHmo2aD5oIp3U94G7kb-36rTEY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/y5T8xWciabY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/7242141995434302496/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2012/01/gbur-w-operze.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/7242141995434302496?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/7242141995434302496?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/y5T8xWciabY/gbur-w-operze.html" title="Gbur w operze" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Yev31KOrtso/Txrmti_HCWI/AAAAAAAAHxM/v5CgNJTsskI/s72-c/teatrwvi2.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><georss:featurename>Teatr Wielki Opera Narodowa</georss:featurename><georss:point>52.2296756 21.0122287</georss:point><georss:box>52.0740671 20.6963717 52.3852841 21.328085700000003</georss:box><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2012/01/gbur-w-operze.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcGQ3s5cSp7ImA9WhRVFEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-4254599993670589802</id><published>2012-01-13T20:29:00.001+01:00</published><updated>2012-01-13T20:30:22.529+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-13T20:30:22.529+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blog" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog Roku" /><title>Blog Roku 2011 - prośba o wsparcie!</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bcLwI4KG_YI/TxCF-NoQQiI/AAAAAAAAHw4/H5Dxk6ruF2M/s1600/blogele3.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bcLwI4KG_YI/TxCF-NoQQiI/AAAAAAAAHw4/H5Dxk6ruF2M/s320/blogele3.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Moi drodzy! Już po raz &lt;b&gt;czwarty &lt;/b&gt;stajemy w szranki w konkursie na &lt;b&gt;Blog Roku&lt;/b&gt;. Pierwszy start miał miejsce w 2007 roku i skończyliśmy na 43. miejscu w kategorii "Ja i moje życie". Rok później udało się osiągnąć spektakularny sukces i &lt;a href="http://www.blogroku.pl/2008/kategoria.html?catId=38" target="_blank"&gt;awansować do finałowej dziesiątki&lt;/a&gt; wśród "Absurdalnych i offowych". Niestety juror w osobie &lt;b&gt;Rafała Bryndala&lt;/b&gt; nie przepuścił nas do wielkiego finału wszech kategorii, za co nie można mieć pretensji: Adlew był wtedy w powijakach. W 2009 roku miała miejsce ostatnia, jak do tej pory, batalia - i skończyła się dla odmiany potworną klapą. W kategorii "Ja i moje życie" (przenieśli nas tam pod przymusem) wypadliśmy poza pierwszą setkę. Pisałem wtedy rzadko i niechętnie, a o głosy specjalnie się nie starałem. Efekt nie mógł być dobry. Rok temu nawet nie podjąłem rękawicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Teraz jest inaczej. &lt;/b&gt;W październiku zawściekłem się, żeby coś z tym blogiem zrobić. Udało się osiągnąć jakąś tam regularność, statystyki systematycznie rosną, fanpage na Facebooku (gorąco namawiam do dołączania) urósł przez 3 miesiące o 50%. Nawet domenę &lt;b&gt;adlew.pl &lt;/b&gt;wykupiłem w jakiejś fantastycznej promocji. Blog Roku 2011 to kolejny etap ekspansji niniejszej witryny, której credo od lat brzmi: "Malkontencki głos w Twoim domu".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dlatego też &lt;b&gt;gorąco proszę&lt;/b&gt; wszystkich sympatyków o wsparcie nas w rywalizacji. Nie kosztuje to wiele, a spełnia się dwa dobre uczynki. Wystarczy wysłać SMS-a o treści &lt;span style="color: red; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;I00064&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; (i-zero-zero-zero-sześć-cztery) na numer &lt;span style="color: blue; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;7122&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;. Koszt to zaledwie &lt;b&gt;1,23 zł&lt;/b&gt;, z czego złotówka jest przeznaczana na rehabilitację niepełnosprawnych dzieci, a 23 grosze trafiają do sakwy ministra finansów &lt;b&gt;Jacka Rostowskiego&lt;/b&gt;. Z jednego numeru telefonu można zagłosować tylko raz na dany blog, więc nie ma obaw, że jakiś frustrat wyśle na siebie biliard SMS-ów i pośle nas do dołu z wapnem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Byłoby mi bardzo przyjemnie, gdyby ten apel spotkał się &lt;b&gt;z żywym odzewem&lt;/b&gt;! Szanse są duże - po pierwszym liczeniu głosów byliśmy na 4. miejscu, teraz jest oczko niżej. Grunt, żebyśmy &lt;b&gt;19 stycznia&lt;/b&gt; byli w pierwszej dziesiątce. Jeśli tak się stanie, wstawię &lt;b&gt;zdjęcie swojej zadowolonej twarzy&lt;/b&gt;. A tego jeszcze nikt w historii ludzkości nie widział.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-4254599993670589802?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/P-7DtOE1-Hf7dH-RxMNa9bUjgk4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/P-7DtOE1-Hf7dH-RxMNa9bUjgk4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/P-7DtOE1-Hf7dH-RxMNa9bUjgk4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/P-7DtOE1-Hf7dH-RxMNa9bUjgk4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/FpvfyLtgw_Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/4254599993670589802/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2012/01/blog-roku-2011-prosba-o-wsparcie.html#comment-form" title="Komentarze (13)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4254599993670589802?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4254599993670589802?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/FpvfyLtgw_Q/blog-roku-2011-prosba-o-wsparcie.html" title="Blog Roku 2011 - prośba o wsparcie!" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-bcLwI4KG_YI/TxCF-NoQQiI/AAAAAAAAHw4/H5Dxk6ruF2M/s72-c/blogele3.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>13</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2012/01/blog-roku-2011-prosba-o-wsparcie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQDR3s_fCp7ImA9WhRVE0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-2548515344285317783</id><published>2012-01-11T23:57:00.000+01:00</published><updated>2012-01-12T16:49:36.544+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T16:49:36.544+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="współlokatorzy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Warszawa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bródno" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Poczet współlokatorów (część 1)</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Vf9ekjnm2CQ/Tw3_5B68_EI/AAAAAAAAHwg/yz7YlMgdPyQ/s1600/trzejkrolowie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-Vf9ekjnm2CQ/Tw3_5B68_EI/AAAAAAAAHwg/yz7YlMgdPyQ/s1600/trzejkrolowie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Trzej Królowie przynoszą dary losu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
"Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" - pouczają nas od ponad trzech tysięcy lat &lt;b&gt;Mojżeszowe Tablice. &lt;/b&gt;Niestety ja 6 stycznia pamiętałem tylko o tym, by nie zrywać się jak co dzień bladym świtem i nie pędzić tramwajem do pracy w kopalni uranu. Zamiast świętowania kolejnej rocznicy wizyty trójki mędrców u stajenki, zająłem się tymczasem &lt;b&gt;przeprowadzką&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wyliczyli specjaliści z Polskiego Związku Kynologicznego, była to moja szósta przeprowadzka odkąd mieszkam w &lt;b&gt;Warszawie&lt;/b&gt;. Wychodzi więc na to, że średnio raz na rok z okładem przenoszę się w inne miejsce. Wiąże się to zwykle z wymianą współlokatorów, których w stolicy miałem już 13. Czas dokonać brutalnego rozliczenia z tą &lt;b&gt;grupą nieszczęśników&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Jacek&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zaczęło się w październiku 2005 r., gdy jako nierozgarnięty młokos z resztkami trądziku przyjechałem z Lublina&lt;i&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;do  Warszawy na studia. Oczywiście - jak to ja - tak prozaiczne sprawy jak &lt;b&gt; poszukiwanie mieszkania&lt;/b&gt; zostawiłem na ostatnią chwilę. Efekt mógł być  tylko jeden: pod koniec września obudziłem się z ręką w nocniku. Na  szczęście moja uczelnia dbała o swoich studentów i dla takich jak ja  miała ofertę specjalną: miejsce w hotelu pracowniczym na Bródnie za połowę  normalnej ceny. Pomyślałem, że pobędę tam parę tygodni, poznam trochę miasto i  zorientuję się w sytuacji na rynku wynajmu mieszkań, a potem coś znajdę. Z niewiadomych przyczyn uznałem, że to &lt;b&gt;doskonały pomysł&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wYpaMShy3vc/Tw3ru0u5oYI/AAAAAAAAHwY/Untg08dRWvc/s1600/Br%25C3%25B3dno.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-wYpaMShy3vc/Tw3ru0u5oYI/AAAAAAAAHwY/Untg08dRWvc/s400/Br%25C3%25B3dno.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tu stawiałem pierwsze kroki w Warszawie - ul. św. Wincentego na Bródnie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Hotel pracowniczy&lt;/b&gt; to coś na kształt akademika - tylko mieszkają w nim sami dorośli i nie ma imprez na korytarzu. W dzienniku sprzed ponad 6 lat zanotowałem:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;O 17 zameldowałem się w obskurnym hotelu pracowniczym, który jako  figlarz pierwszej wody nazwałem Bródno-Plaza. No boki zrywać. Wszystko nastrajało tak optymistycznie, że  postanowiłem schlać się na umór. Do pokoju przydzielono mi współlokatora,  więc była pewna nadzieja, że znajdę towarzysza do kieliszka. Ale gdzie  tam - nie było go. Jedynie jego klamoty walały się po pokoju. Czyli, że  albo poszedł pić, albo gdzieś go np. zabili.  Mniejsza z tym, udałem się po wódkę na stację Statoil. Gdy wróciłem,  wciąż go nie było. Byłem zdesperowany, ale nie na tyle by pić do lustra.  A reszta towarzystwa w hotelu to robole i jakaś swołocz, którą  uzupełniają dziewczęta wątpliwej urody i obyczajów. Dobrze, że insekty  nie łażą po pokoju. Po kilku godzinach przewracania się z boku na bok,  usnąłem. &lt;/i&gt;(Dzienniki Warszawskie, 1 października 2005)&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Współlokator przyszedł następnego dnia, bo zgodnie z moimi przypuszczeniami gdzieś się szlajał. Okazało się, że ma na imię &lt;b&gt;Jacek&lt;/b&gt;. O dziwo od razu go polubiłem (ja zwykle wolno przekonuję się do ludzi) - mieliśmy podobne poczucie humoru i dało się normalnie porozmawiać. Największą jego wadą było to, że &lt;b&gt;pochodził z Radomia&lt;/b&gt;, ale wspaniałomyślnie mu to wybaczyłem. Nadrabiał bowiem tym, że sprzątał po sobie, nie śmierdział i był rozgarnięty. Doceniłem to dopiero po jakimś czasie, gdy okazało się, że cechy te nie występują u ludzi tak często, jak by się chciało.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mogłem go uznać za prawdziwego &lt;b&gt;towarzysza niedoli&lt;/b&gt;, bo tak jak ja miał tendencję do malkontenctwa na otaczający świat. Psioczył na Warszawę nie mniej niż ja, a na naszym lokum to już nie zostawiał suchej nitki. Regularnie kończyliśmy dzień przy piwie - zwykle we dwóch, choć czasem ktoś się dołączył. Jak pisałem, w budynku mieszkały też &lt;b&gt;dziewczęta swobodne i otwarte&lt;/b&gt;, choć w żadnym wypadku nie rekompensowało to ich fatalnego wyglądu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Wieczory upływają mi na rozmowach w gronie 4 osób z roku, które  również mają zaszczyt pomieszkiwać w Bródno-Plaza. Popijam piwo, myję  się w zagrzybionej wannie, tłukę prusaki i w przeraźliwym  zimnie zasypiam, snując wielkie plany na  przyszłość. &lt;/i&gt;(D.W., 7 października 2005)&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Z Jackiem mieszkałem tylko miesiąc, bo szybko mu &lt;b&gt;Bródno zbrzydło&lt;/b&gt; i gdzieś się wyniósł. Ja w październiku głównie aklimatyzowałem się w stolicy, co sprowadzało się w znacznej mierze do picia z kolegami z roku i chodzenia na jakieś przygodne imprezy. Mieszkania szukać mi się nie chciało, poza tym &lt;b&gt;włączyli ogrzewanie&lt;/b&gt; i zrobiło się całkiem znośnie. Postanowiłem, że jeszcze przez miesiąc zostanę w hotelu pracowniczym przy św. Wincentego.&lt;br /&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OjvlaPFpDMQ/Tw4R86js9RI/AAAAAAAAHwo/Wd2uMSPHWdY/s1600/park_brodnowski_z_lotu_ptaka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-OjvlaPFpDMQ/Tw4R86js9RI/AAAAAAAAHwo/Wd2uMSPHWdY/s400/park_brodnowski_z_lotu_ptaka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Panorama Bródna&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Drugi Jacek&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niestety zdecydowałem się za późno, a biurokracja hotelowa wymagała, żeby to zrobić na 7 dni przed listopadem. W związku z tym musieli mnie &lt;b&gt;skreślić i zapisać od nowa&lt;/b&gt;, a także przydzielić mi nowy pokój. Dostałem też nowego współlokatora. Sądząc po poprzednim - byłem dobrej myśli. Niestety, tym razem los nie był tak łaskawy i skoszarowano mnie z pospolitym idiotą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Miał same wady: był głupi, zostawiał po sobie syf i śmierdział. Smażył &lt;b&gt;kaszankę z cebulą&lt;/b&gt; i przez dwa tygodnie chodził w jednym t-shircie. Studiował jakieś hotelarstwo czy coś w tym rodzaju - co byłoby nieistotne, gdyby nie miał w zwyczaju roztaczać przede mną swoich wizji rewitalizacji naszego "hotelu". Ale &lt;b&gt;nie to było najgorsze&lt;/b&gt;. Najgorsze było to, że nie dało się z nim normalnie rozmawiać, bo komunikaty słowne docierały do jego mózgu z opóźnieniem. Słyszał co się mówi, potem przez kilka sekund analizował treść, po czym odpowiadał: "co?". Wtedy ja zaczynałem powtarzać, a on mi przerywał i odpowiadał na pytanie. Przykład:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Idę do sklepu, chcesz coś?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- &lt;i&gt;(po5-sekundowej analizie)&lt;/i&gt; Co?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Idę do skle...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Nie, wszystko mam.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To sprawiało, że wolałem milczeć i czytać prasę. Zresztą opinie na jego temat skrupulatnie zapisywałem w kołonotatniku:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Tym razem nie miałem tej dozy szczęścia, którą  miałem miesiąc temu i zamiast znakomitego towarzysza trafiłem na nieco  przyjebanego typa. Student wieczorowy hotelarstwa i czegoś tam, były  pracownik McDonalda, obecnie kelner w Sphinxie. Wygląda, jakby  codziennie jarał kilogramy trawy. Ma poważne problemy z kojarzeniem,  przyswajaniem faktów. Od 3 lat mieszka w Bródno-Plaza, a to musi mieć  poważny wpływ na psychikę. Wszystko trzeba mu dwa razy powtarzać, bo  albo nie dosłyszy, albo nie dociera. Od  początku mnie wkurwiał. Tyle dobrego, że miał własny telewizor, komputer  i lodówkę. Dobrze, że wieczorem gdzieś poszedł. &lt;/i&gt;(D.W., 7 listopada 2005)&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Współlokator non stop siedzi zgarbiony przy kompie, grając. Nie ma z nim  kontaktu. Nieraz tylko zakrzyknie, że rozjebał potworowi czaszkę przy  pomocy shotguna. Czym sobie zasłużyłem na takiego oszołoma? &lt;/i&gt;(D.W., 8 listopada 2005)&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;O 21 wróci ten tłumok w przepoconej bluzie i do godzin nocnych będzie łupał w gierki.&lt;/i&gt; (D.W., 9 listopada 2005)&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Albo taki hit:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4pvj3DMMU9c/Tw4VB3KZVEI/AAAAAAAAHww/2kwhgyoBm5o/s1600/kaszanka_z_cebula_i_jablkami.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-4pvj3DMMU9c/Tw4VB3KZVEI/AAAAAAAAHww/2kwhgyoBm5o/s320/kaszanka_z_cebula_i_jablkami.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kaszanka z cebulą - ta jeszcze wygląda nieźle&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;i&gt;Jakby kto pytał o definicję oszołoma, wskazałbym na niego bez wahania. 
Dotychczas cierpliwie znosiłem jego ułomności, ale dziś miarka się 
przebrała (tę miarkę, która się dziś przebrała najchętniej wsadziłbym mu
 w dupę i przekręcił osiem razy w prawo). Wszedłem do pokoju i mało się 
nie zrzygałem. Siekiera ograniczała widoczność do metra. Spalił chyba 
miliard fajek, do tego przypalił kaszankę z cebulą. Od dwóch dni 
wpieprza tylko kaszankę z cebulą. Ma takie plastikowe wiaderko po 
śledziach w lodówce (na lewo od majonezu), wydłubuje z niego swój 
przysmak, rzuca na niemytą patelnię, smaży i żre. W dodatku śmierdzi od 
niego stęchlizną (od delikwenta z pokoju, nie od wiaderka po śledziach),
 bo myje się co 3 dni. Poza tym nie zmywa po sobie naczyń, co jest 
przyczynkiem do narodzin pleśni, bierze bez pytania moje sztućce, które 
następnie muszę dezynfekować Ace (nie dlatego, że to wybielacz nad 
wybielacze, po prostu nic silniejszego pod ręką nie mam). Pali szlugi 
jak najęty, całe dnie spędza przy kompie, bo nie chce mu się łazić do 
szkoły. Wyjątkowy, ordynarny, obleśny próżniak. W dodatku narcyz i to 
głupi jak but. A jak się z nim gada, to każdą kwestię trzeba dwa razy 
powtarzać, taki jest tępy. Nieraz smaży tę kaszankę i przypomni sobie o 
niej, gdy jest spalona na zupełny węgiel (na oko z kopalni Bogdanka w 
woj. lubelskim). A ostatnio telewizor się mu zepsuł i 
jestem skazany na jego uciążliwą osobę. Ale niech moi 
wrogowie nie zacierają rąk z powodu mojej niedoli. Poprzysiągłem sobie: 
czas się spakować i wypierdalać. Żegnam. &lt;/i&gt;(D.W., 23 listopada 2005) &lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wtedy już zdecydowanie zarysował się przede mną cel opuszczenia tego tętniącego beznadzieją miejsca. Wytrzymałem jeszcze parę dni, by w grudniu &lt;b&gt;przeprowadzić się na Wolę&lt;/b&gt;. Tam też było ciekawie, ale o tym będzie w drugiej części (chyba nie ostatniej). W każdym razie Drugi Jacek jest do dziś niekwestionowanym liderem najgorszych współlokatorów w Europie Środkowo-Wschodniej. Bardzo proszę, byście pozostali z nami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-2548515344285317783?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Yg5ISn4JalhYVw-cwsVo3U_BBDw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Yg5ISn4JalhYVw-cwsVo3U_BBDw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Yg5ISn4JalhYVw-cwsVo3U_BBDw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Yg5ISn4JalhYVw-cwsVo3U_BBDw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/fU6qKrKaa3I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/2548515344285317783/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2012/01/poczet-wspolokatorow-czesc-1.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2548515344285317783?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2548515344285317783?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/fU6qKrKaa3I/poczet-wspolokatorow-czesc-1.html" title="Poczet współlokatorów (część 1)" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-Vf9ekjnm2CQ/Tw3_5B68_EI/AAAAAAAAHwg/yz7YlMgdPyQ/s72-c/trzejkrolowie.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2012/01/poczet-wspolokatorow-czesc-1.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUYARHk5eyp7ImA9WhRWEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-5220705458089358111</id><published>2011-12-27T22:20:00.000+01:00</published><updated>2011-12-29T16:39:05.723+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-29T16:39:05.723+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="malkontenctwo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blogosfera" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sztampa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="święta" /><title>Świąteczny los malkontenta</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KJSOP6-C5UA/Tvo0w-lHITI/AAAAAAAAHu8/ddAUXcz7Fs8/s1600/hawa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-KJSOP6-C5UA/Tvo0w-lHITI/AAAAAAAAHu8/ddAUXcz7Fs8/s1600/hawa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Święta na Hawajach&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Przez lata&lt;/b&gt; święta Bożego Narodzenia były dla prawdziwego malkontenta okresem żniw. Niestety od jakiegoś czasu narzekanie na przyjście Jezusa na świat stało się jeszcze bardziej sztampowe niż same święta. Co pozostaje? Sugeruję narzekać i na narzekających, i na nienarzekających.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Twórca kontra dzieło&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jako że po raz kolejny staję w szranki w &lt;b&gt;konkursie na blog roku&lt;/b&gt;, mogłem się przyjrzeć aktualnym trendom w "blogosferze". Zwykle tego nie robię, bo blogów - poza dwoma-trzema wyjątkami - nie lubię i nie czytam. Może jestem nadwrażliwy, ale 99% wirtualnych pamiętników przyprawia mnie o odruch wymiotny. Grafomania, silenie się na bycie zabawnym, wiejskie filozofowanie - to najczęstsze powody, dla których lektura blogów powoduje dyskomfort porównywalny chyba tylko z &lt;b&gt;zakładaniem prezerwatywy&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nzkSiWDidgM/Tvo1EaB2nrI/AAAAAAAAHvI/VNXHqyKB-5U/s1600/shia-labeouf-paper-bag-head-02.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-nzkSiWDidgM/Tvo1EaB2nrI/AAAAAAAAHvI/VNXHqyKB-5U/s200/shia-labeouf-paper-bag-head-02.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tak czytam swoje notki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Z tych samych powodów nigdy nie czytam własnych notek - a jeśli czytam, to w papierowej torbie na głowie. Całe szczęście, że to nie ja jestem odbiorcą tego bloga. Tu nasuwa się odwieczne pytanie o relację twórcy z dziełem. Sądzę, że &lt;b&gt;Rubik &lt;/b&gt;też dostaje zaparcia na myśl o swoich oratoriach, a &lt;b&gt;Piotr Gąsowski&lt;/b&gt; reaguje agresją na pytanie o "Gdzie się podziały tamte prywatki". A &lt;b&gt;Coelho&lt;/b&gt;? Na jego miejscu umarłbym i przewracał się w grobie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
No więc przeglądam tak witryny konkurentów do tytułu "Bloga roku" i w oczy rzuciło mi się, że wszyscy jak jeden mąż narzekają na święta. Dokonują przy tym odkryć, jakich ja dokonywałem, będąc 17-letnim &lt;b&gt;blogerem-tłumokiem&lt;/b&gt;. Zestaw ten sam co roku: sprzątanie ciężkie i bez sensu, na zakupach tłok i drogo, je się za dużo i za tłusto, kolędy wciąż te same, a jeśli nie te same, to śpiewane przez &lt;b&gt;Edytę Górniak&lt;/b&gt;, reklamy sztuczne i wtórne (ciężarówka Coca-Coli), co roku &lt;i&gt;Kevin sam w domu&lt;/i&gt;, rodzina nudna i zakłamana, prezenty tanie i nietrafione, księża kłamią i bzykają nieletnie gosposie, a &lt;b&gt;Bronisław Geremek&lt;/b&gt; nie żyje. I na koniec konstatacja: święta to szopka, magii nie ma, a wszystko się skomercjalizowało. I tak rok w rok. Gdybym miał psa, ziewnąłby.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Narzekanie na narzekanie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-V_BIz_J_JHQ/Tvo2YsDN3mI/AAAAAAAAHvU/v3Kv_pWE8-I/s1600/yorkie-yawn-web.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-V_BIz_J_JHQ/Tvo2YsDN3mI/AAAAAAAAHvU/v3Kv_pWE8-I/s200/yorkie-yawn-web.jpg" width="187" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ziewający pies&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Teoretycznie zwykły malkontent powinien w tym momencie zatrzeć ręce i rozchmurzyć oblicze: w końcu &lt;b&gt;zwątpienie jest siane&lt;/b&gt;, a grubiaństwo popularyzowane. Ja jednak mam wątpliwości, bo narzekanie jest w porządku wtedy, gdy narzekam tylko ja. Gdy narzekają wszyscy, jest to oklepane i sztampowe - a od oklepania i sztampy puchnie się i umiera. To tak, jakby grymasić, że politycy są cyniczni, kobiety gardzą logiką i parają się intrygami, a małe dzieci wkurwiają całościowo.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tak, niniejszym narzekam na narzekających na święta. Nikt nikogo nie zmusza do uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. &lt;b&gt;Robert Biedroń&lt;/b&gt; na temat Bożego Narodzenia wypowiadał się z bezlitosną pogardą, ale był konsekwentny i wyjechał ze swoim gachem do ciepłych krajów. A nie siedział przez 3 dni, żrąc i robiąc pod siebie, by potem błyskotliwie zauważyć na blogu, że w święta się przez 3 dni żre i robi pod siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Sto zalet świąt&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zamiast więc przyłączać się do gardłującego chóru przeciwników narodzin &lt;b&gt;Jezusa&lt;/b&gt;, postaram się znaleźć przynajmniej setkę powodów, dla których warto celebrować rocznicę burzliwych wydarzeń z betlejemskiej stajenki.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Hmm. Jednak nie. Po dwóch dobach rozmyślań jedyną zaletą świąt okazał się brak studentów i bachorów w warszawskiej komunikacji miejskiej we wtorkowy poranek. No, może jeszcze to, że &lt;b&gt;nie było poniedziałku&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasem zazdroszczę ludziom, na których spłynęła łaska wiary i wyjście Chrystusa z łona Maryi w 6 roku przed Chrystusem jest dla nich głębokim przeżyciem. U mnie tylko płycizna i &lt;b&gt;gnicie w duchowym bagnie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
PS. Czy kogoś też irytuje powiedzonko "święta, święta i po świętach..."? Jeszcze ten wielokropek na końcu...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-5220705458089358111?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UpQ2_uwHmSFAbpKeeIOuXU2TDMs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UpQ2_uwHmSFAbpKeeIOuXU2TDMs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UpQ2_uwHmSFAbpKeeIOuXU2TDMs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UpQ2_uwHmSFAbpKeeIOuXU2TDMs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/Xzh7qOkTAY4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/5220705458089358111/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/12/swiateczny-los-malkontenta.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/5220705458089358111?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/5220705458089358111?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/Xzh7qOkTAY4/swiateczny-los-malkontenta.html" title="Świąteczny los malkontenta" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-KJSOP6-C5UA/Tvo0w-lHITI/AAAAAAAAHu8/ddAUXcz7Fs8/s72-c/hawa.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/12/swiateczny-los-malkontenta.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEAGQnozeSp7ImA9WhRXFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-543423429410396603</id><published>2011-12-08T23:20:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T22:25:23.481+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-21T22:25:23.481+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="równouprawnienie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="władza nad światem" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="problemy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tomasz Jastrun" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="niecne knowania" /><title>Problem z kobietami</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Cg8z96fjgrs/TuEb-Dz50qI/AAAAAAAAHrs/R8WjTL948LE/s1600/1476-thank-you-captain-obvious.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-Cg8z96fjgrs/TuEb-Dz50qI/AAAAAAAAHrs/R8WjTL948LE/s1600/1476-thank-you-captain-obvious.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mówią, że mam problem z kobietami. Dzięki za info.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Wpisy na blogu&lt;/b&gt; mają to do siebie, że niekiedy wywołują odzew. Niestety: rzadko. Zamieszczać komentarzy wam się nie chce - a jeśli już, to zawierają informacje w rodzaju "pierwszy!", "dobry wpis", "słaby wpis". Co bardziej wyszczekani próbują żartować (niektórym się nawet udaje), inni szydzą lub podszywają się pod homoseksualistów, snujących perwersyjne fantazje na mój temat. Ale czasem ktoś uderzy w... &lt;b&gt;poważny ton&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Otóż zagadnęła mnie niedawno &lt;b&gt;jedna z czytelniczek&lt;/b&gt;, zaczynając swoją wypowiedź słowami: "Lewandowski, Ty masz chyba jakiś problem z kobietami". Ha, coś takiego! Od razu zakwalifikowałem ją jako tę, która 1 kwietnia przypomina wszystkim, że jest Prima Aprilis, w czasie ciszy wyborczej upomina dyskutujących o szansach Kaczyńskiego, że "przecież jest cisza wyborcza", a gdy oświadcza jej się koń, gasi go zdaniem: "Nie mogę za ciebie wyjść. Jesteś koniem". Takich jak ona &lt;b&gt;internet &lt;/b&gt;nazywa &lt;i&gt;Captain Obvious.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8AgXjZsJJiA/TuE6YVtoafI/AAAAAAAAHr8/L-BX4UFZVvI/s1600/kopalia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-8AgXjZsJJiA/TuE6YVtoafI/AAAAAAAAHr8/L-BX4UFZVvI/s320/kopalia.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kopalnia węgla, nie problemów&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kopalnie problemów&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Oczywiście, że mam &lt;b&gt;problem z kobietami&lt;/b&gt;. Czy jest w ogóle ktoś, kto go nie ma? W takim razie chętnie go poznam i przyjmę odeń receptę na życie. Niestety - każdy, kto miał z kobietą kontakt bliższy niż telefoniczny, wie, że to niewyczerpana&lt;b&gt; kopalnia problemów&lt;/b&gt;. Nie ma w tym nic odkrywczego (więc po co to piszę? Ot pytanie!).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Paradoksalnie to, że same stwarzają miliardy problemów, wcale nie jest aż tak wielkim problemem. Zwykle można je rozwiązać prostymi środkami, dostępnymi nawet &lt;b&gt;emocjonalnemu troglodycie&lt;/b&gt;. Najgorsze jest to, że one (kobiety, nie problemy) chcą... podstępnie &lt;b&gt;przejąć władzę na światem&lt;/b&gt;. Nie są głupie (przynajmniej: nie w tym), więc nie robią tego jawnie i na chama. Tylko - jak to kobiety: jątrzą, spiskują, zawiązują intrygi i dopuszczają się tzw. &lt;b&gt;niecnych knowań&lt;/b&gt;. Wykorzystują też agentów, rekrutując ich wśród mężczyzn o lewicowych poglądach. (Swoją drogą, czy bycie mężczyzną i lewicowe poglądy czasem sobie nie przeczą?). Stąd te wszystkie równouprawnienia, parytety, walka o jednakowe płace bez względu na płeć. I ciągłe podkopywanie pozycji mężczyzn, którzy w dodatku cierpią na jakieś absurdalne poczucie winy (no bo od tysięcy lat stosowali patriarchalny ucisk) i godzą się na wszystko.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Z teki 32-letniej singielki&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A, no i jeszcze wieczne użalanie się nad swym losem. Jak &lt;a href="http://sympatia.onet.pl/tips/advice/macho-vs-puszczalska,4912393,advice-detail.html" target="_blank"&gt;pisze na Onecie&lt;/a&gt; Marta, "32-letnia singielka z Krakowa":&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;Nie rozumiem, dlaczego mężczyźni umawiający się 
na randki z kilkoma kobietami w krótkim czasie traktowani są jak 
prawdziwi macho, a kiedy kobieta robi to samo - traktuje się ją jak 
dziwkę.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
O Jezu, Jezu. Przecież równie wielki sens miałyby pretensje faceta, że "gdy kobieta płacze, to jest wrażliwa, emocjonalna i się ją przytula, a gdy płacze mężczyzna - to jest rozmemłaną ciotą i się nim gardzi". Tak już jest i wypada się z tym albo pogodzić, albo cierpieć, albo zmienić płeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AlTlmnCTeHk/TuE6qNrjUMI/AAAAAAAAHsE/is0Uz3A6NuY/s1600/250px-2007.05.20._Tomasz_Jastrun_by_Kubik.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-AlTlmnCTeHk/TuE6qNrjUMI/AAAAAAAAHsE/is0Uz3A6NuY/s200/250px-2007.05.20._Tomasz_Jastrun_by_Kubik.JPG" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Niezastąpiony red. Jastrun&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Przesada?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ktoś powie, że to wszystko przesada, że kobiety jedynie walczą o swoje, ale nie chcą wcale przejmować władzy nad światem. Przez długi czas też tkwiłem w tym błędzie. Na szczęście czytam od czasu do czasu prasę i niedawno oświecił mnie niezastąpiony red. &lt;b&gt;Tomasz Jastrun&lt;/b&gt; z &lt;i&gt;Newsweeka&lt;/i&gt;, wybitny poeta, filozof i autorytet. Otóż był on niedawno w podstawówce, gdzie promował swoją twórczość i zachęcał do segregowania śmieci (jedno drugiemu bliskie - powiedziałby ktoś złośliwy). Oddaję mu głos:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Dziewczynki najbardziej żywe, wartkie intelektualnie i odważne. Na naszych oczach rozpada się wzorzec zawstydzonej, spętanej ograniczeniami dziewczynki. Chłopcy stają się dla nich tłem, jak &lt;b&gt;tłem będzie w przyszłości męski świat&lt;/b&gt; dla świata kobiet. Nie martwi mnie to.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pogrubiony fragment mrozi krew w żyłach, ale najgorsze jest co innego... Nie martwi go to. NIE MARTWI GO TO?! Na Trygława, przecież tu trzeba &lt;b&gt;bić na alarm&lt;/b&gt;! Gdy wreszcie dorosnę, nie chcę obudzić się w świecie, w którym będę tłem dla kobiet. Trzeba natychmiast działać i zahamować bezlitosny "postęp"! Ale co gorsza, taki Jastrun nie jest odosobniony. Mężczyźni zamiast bronić swojej pozycji, z każdym dniem słabną i&lt;b&gt; oddają pole kobietom&lt;/b&gt;. Traktują je jak jakieś lekko upośledzone istoty, którym trzeba na każdym kroku ustępować, bo los i tak wyjątkowo okrutnie się z nimi obszedł, czyniąc je kobietami. One czują, że złapały jelenia i bez skrupułów to wykorzystują. Co gorsza, mamy utrudnione zadanie, bo płeć piękna z natury nie uznaje takich wartości, jak "prawda" i "logika". Sytuacji nie poprawia fakt, że współcześni faceci coraz częściej wyglądają tak:&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uaaHSGfJ9oE/TuEp7E6W88I/AAAAAAAAHr0/o-4jmvsZEmg/s1600/chlopiec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-uaaHSGfJ9oE/TuEp7E6W88I/AAAAAAAAHr0/o-4jmvsZEmg/s400/chlopiec.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Współczesny chłopiec, na którego natknąłem się w podziemiach Dworca Centralnego&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Taki ktoś ma potem walczyć o sprawę mężczyzn? Przecież na pierwszym skrzyżowaniu zaplącze się nogami w &lt;b&gt;ociekający tolerancją szal&lt;/b&gt; i rozbije łeb o krawężnik. Uciechy będzie sporo, ale przecież to nie o to chodzi, by śmiać się z nieporadności zakrwawionego bliźniego.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Nowy, kobiecy świat&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja jestem mężczyzną i to chyba naturalne, że chcę, aby świat był zorganizowany po mojemu. I w sumie pozostaje zagadką, czemu wielu mędrków idealizuje tak ten &lt;b&gt;mityczny "kobiecy świat"&lt;/b&gt;. Przecież poza światem miłości, wrażliwości, czułości i cycków, mógłby to być równie dobrze świat zazdrości, małostkowości, chwiejności i cycków.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-543423429410396603?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CcYa7c7NRldE-Al7DFG2W3-Xd0M/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CcYa7c7NRldE-Al7DFG2W3-Xd0M/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CcYa7c7NRldE-Al7DFG2W3-Xd0M/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CcYa7c7NRldE-Al7DFG2W3-Xd0M/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/y-UIIl_KzFk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/543423429410396603/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/12/problem-z-kobietami.html#comment-form" title="Komentarze (19)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/543423429410396603?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/543423429410396603?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/y-UIIl_KzFk/problem-z-kobietami.html" title="Problem z kobietami" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-Cg8z96fjgrs/TuEb-Dz50qI/AAAAAAAAHrs/R8WjTL948LE/s72-c/1476-thank-you-captain-obvious.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>19</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/12/problem-z-kobietami.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkIHR3sycSp7ImA9WhRRGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-3358960037226566526</id><published>2011-12-01T23:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-02T16:08:56.599+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-02T16:08:56.599+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="furia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="prąd" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="meteopatia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gromosław Czempiński" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sąsiadka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="potwory spod łóżka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="nienawiść" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="miś wypełniony kaszą" /><title>Lewandowski unplugged</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sWoZMqRzfOk/Tti8Th3r1iI/AAAAAAAAHrM/ZWnczk1AiQQ/s1600/prad.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-sWoZMqRzfOk/Tti8Th3r1iI/AAAAAAAAHrM/ZWnczk1AiQQ/s1600/prad.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tędy płynie prąd. Nie do mnie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div align="justify"&gt;
Ostatnio obiecałem, że wracam do regularnego "blogowania" (swoją drogą to słowo jest niemal tak irytujące, jak "kląskać" [tzn. wydawać językiem odgłos końskich kopyt na bruku] i "łechtaczka"), ale niestety &lt;b&gt;los okazał się znacznie złośliwszy&lt;/b&gt;, niż zakładałem. Odcięto mi bowiem prąd w mieszkaniu (bo kto by tam płacił za rzeczy należne człowiekowi jak psu buda), a bateria w laptopie wystarczyła tylko do sprawdzenia, czy liczba facebookowych fanów niniejszego blogu przekroczyła już milion, czy też nadal oscyluje wokół dwustu.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Jak dałem się zripostować kobiecie&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align="justify"&gt;
Negocjacje z dostawcą prądu przebiegały w dusznej atmosferze wzajemnej nieufności (jak za czasów rządu Kaczyńskiego, he, he). Pozwoliłem sobie nawet na drobną uszczypliwość pod adresem przedstawicielki RWE Stoen, zauważając, że &lt;b&gt;debilizmem &lt;/b&gt;jest wymaganie ode mnie obecności podczas ponownego włączania prądu, skoro odłączyć potrafili sami - i pewnie świetnie się przy tym bawili. Ale kobieta była nie w ciemię bita i zripostowała mnie, że przecież jak zostawię żelazko z wtyczką w gniazdku, a oni wówczas włączą mnie do sieci, to spłonie blok - i kto będzie odpowiadał? "Proszę być przez cały dzień w domu, bo panowie mogą się pojawić w każdej chwili" - powiedziała na do widzenia i przeszła do użerania się z innymi &lt;b&gt;oszołomami&lt;/b&gt;, którzy nie płacą rachunków, a potem mają pretensje, że w domu ciemno i czajnik nie działa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ErQ9k7fRuw8/Tti9AsSVz1I/AAAAAAAAHrU/2UBT63KUFNE/s1600/Zdj%25C4%2599cie0545.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ErQ9k7fRuw8/Tti9AsSVz1I/AAAAAAAAHrU/2UBT63KUFNE/s320/Zdj%25C4%2599cie0545.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Potrzeba matką wynalazków&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Wziąłem więc na jutro wolne i z niecierpliwością będę oczekiwał instalatorów. Ale przez 4 dni i noce musiałem sobie radzić jak &lt;b&gt;człowiek pierwotny&lt;/b&gt;. Próbowałem rozwiązać problem braku energii w gniazdku przez włamywanie się do skrzynki, rozpalanie świec czy nocowanie u czytelniczek, zupełnie zapominając, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Dziś bowiem skonstruowałem &lt;b&gt;misterny ciąg przedłużaczy&lt;/b&gt;, listew zasilających oraz kabli i aktualnie kradnę prąd z klatki schodowej. Jest to lekko upokarzające, ale nie aż tak, jak siedzenie przy otwartych drzwiach wejściowych, żeby złapać trochę światła z korytarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Winni będą ukarani&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Na szczęście wszystko zmierza ku radosnemu finałowi. Jutro wróci zasilanie, a ja w ramach zemsty uruchomiłem odpowiednie kontakty i udało się aresztować generała &lt;b&gt;Gromosława Cz.&lt;/b&gt;, odpowiedzialnego za prywatyzację Stoenu przed 12 laty. Tak kończą frajerzy uniemożliwiający mi blogowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Dlaczego nienawidzę dzisiejszych czasów&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Przejdźmy do spraw istotnych. W tym kraju nawet smutna, depresyjna jesień nie może się odbyć jak należy. To takie polskie... Przez cały listopad ani razu nie padał deszcz, a również temperatura nie sprawiała, że miałem ochotę popełnić wyjątkowo &lt;b&gt;bestialskie samobójstwo&lt;/b&gt;. Specjalnie pojechałem na weekend w rodzinne strony, by odpocząć od stołecznego zgiełku i nabrać sił do nienawidzenia wszystkich i wszystkiego. Niestety - aura dopisywała, a ja jako meteopata jestem zależny od jej kaprysów. Gdy świeci słońce, radość przepełnia mój brak serca. Możecie wierzyć lub nie, ale na Hawajach nazywano mnie "tym miłym chłopcem z kraju leżącego nawet za Kentucky".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span class="searchmatch"&gt;Á&lt;/span&gt; propos &lt;b&gt;nienawiści &lt;/b&gt;- dzisiejsze czasy wyjątkowo jej nie sprzyjają. Szerzenie jej jest karane. Źle widziane jest wznoszenie nienawistnych haseł (takich, jak np. wzywające do agresji "Bóg, honor, ojczyzna" - co &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8w6RsfO3my8" target="_blank"&gt;rezolutnie zauważyła red. Agata Kowalska z TVN&lt;/a&gt;). Za "mowę nienawiści" można być wykluczonym z towarzystwa. Przypuszczam, że skończy się na wszczepianiu obywatelom chipów w mózgi i jak tylko ktoś poczuje w sobie nienawiść, to należyte służby zostaną rychło powiadomione, a nienawistnik przykładnie napiętnowany. Gdy nadejdzie ten dzień, znajdę się w&lt;b&gt; tęgich opałach&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Furia&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Póki co trzeba się pogodzić z upadkiem kolejnych metod okazywania nienawiści. Coraz mniej jest drzwi, którymi można wściekle trzasnąć (zastąpiły je fotokomórki, samozamykacze, drzwi przesuwane), niepodobna też rzucić słuchawką telefonu - gniewne wciśnięcie czerwonego przycisku to jednak nie to samo. Ostatnia nadzieja w klasycznej, werbalno-gestykularnej furii. Poniższy filmik sprzed lat to pokaz &lt;b&gt;wirtuozerii &lt;/b&gt;w tej dziedzinie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/qOWmRs5LUJc?rel=0" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Pytanie postawione w poprzednim akapicie brzmiało jednak: dlaczego nienawidzę dzisiejszych czasów? Odpowiedź nasuwa się sama: bo innych nie miałem okazji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Za brak puenty podziękujcie sąsiadce&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;
Niektórzy twierdzą, że nienawiść boli. Może i tak, ale co z tego? Piercing, pusta lodówka, porażki Legii i przygryzanie sutków też bolą - to jednak nie powód, by tego zakazywać, ani nawet grzmieć o pomstę. Chętnie bym rozwinął ten temat, ale niestety sąsiadka właśnie odłączyła mnie od klatkowego prądu. &lt;b&gt;Skąd w ludziach tyle zła?&lt;/b&gt; Niczego nie nauczył jej casus generała Cz.?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Puenty więc nie będzie, bo zrobiło się ciemno niczym w grobowcu i &lt;b&gt;potwory spod łóżka&lt;/b&gt; szykują się na żer. Zawsze się ich bałem, do czasu, aż przypadkiem podsłuchałem ich rozmowę. Było to coś w stylu:&lt;br /&gt;
- A wierzysz w Lewandowskiego z łóżka?&lt;br /&gt;
- Ponoć jest. I ma strasznego misia wypełnionego kaszą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-3358960037226566526?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M4JioqjfytHOBFCJpCfuBX1mJ94/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M4JioqjfytHOBFCJpCfuBX1mJ94/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M4JioqjfytHOBFCJpCfuBX1mJ94/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M4JioqjfytHOBFCJpCfuBX1mJ94/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/Zf5a1MOwAAA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/3358960037226566526/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/12/lewandowski-unplugged.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/3358960037226566526?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/3358960037226566526?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/Zf5a1MOwAAA/lewandowski-unplugged.html" title="Lewandowski unplugged" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-sWoZMqRzfOk/Tti8Th3r1iI/AAAAAAAAHrM/ZWnczk1AiQQ/s72-c/prad.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><georss:featurename>Warszawa, Polska</georss:featurename><georss:point>52.2296756 21.0122287</georss:point><georss:box>52.0740671 20.6963717 52.3852841 21.328085700000003</georss:box><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/12/lewandowski-unplugged.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A08HRX46cCp7ImA9WhRUE08.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-6346012202267110382</id><published>2011-11-21T01:05:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T15:43:54.018+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-23T15:43:54.018+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="3D" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wrogie pytania" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lenistwo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Stieg Larsson" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Paulo Coelho" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mitologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="orgazm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seks" /><title>Nie polecam podlizywania się kobietom</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tNq_HmUQToM/TsmWu0dCY2I/AAAAAAAAHqk/2YKFv9Cy-7I/s1600/laziness.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-tNq_HmUQToM/TsmWu0dCY2I/AAAAAAAAHqk/2YKFv9Cy-7I/s1600/laziness.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Lenistwo&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak gdyby nigdy nic witam po &lt;b&gt;dłuższej przerwie&lt;/b&gt;. W tym momencie miałem się wytłumaczyć z posuchy, jaka ostatnimi czasy zapanowała na blogu, który właśnie czytacie (coś w rodzaju "blogerzy też mają prawo do wakacji" albo "potrzebowałem tej przerwy, żeby coś tam"). Ale przecież wśród czytelników &lt;i&gt;Adlewa &lt;/i&gt;nie ma zbyt wielu idiotów i z pewnością każdy się by domyślił, że główną przyczyną odłożenia klawiatury do pawlacza było moje &lt;b&gt;nieopisane lenistwo&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Niepisanie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Swoją drogą: to jest jedna z największych zalet&lt;b&gt; nieregularnego i rzadkiego blogowania&lt;/b&gt;. Nie trzeba myśleć nad wstępem - wystarczy przeprosić czytelników, obiecać (bez pokrycia) poprawę i przejść do sedna. Nie wiem który to już powrót do regularnego pisania. Próbowałem to zliczyć, ale zawiesił się Excel, paląc przy okazji płytę główną i pół Muranowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko jedno. Ilekroć ktoś zażartuje, że pisanie mi wychodzi (to się zdarza, choć &lt;b&gt;za rzadko&lt;/b&gt;), nachodzi mnie smutna refleksja, że w niepisaniu jestem jeszcze lepszy. Jak niektórzy pamiętają, brałem nawet udział w "Mam talent", gdzie zaprezentowałem niepisanie bloga przez 3 miesiące. I choć Małgosia Foremniak była zachwycona występem, Kuba i Agnieszka zagłosowali na nie i co gorsza przekonali do swojego zdania widzów. &lt;b&gt;Mylili się&lt;/b&gt;. O zwyciężczyni tamtej edycji nikt już dzisiaj nie pamięta, ja zaś święcę kolejne triumfy w bezpardonowym olewaniu milionowych rzesz sympatyków.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dU9_WjM3kXo/TsmXN6xLVHI/AAAAAAAAHqs/6esrP8XSyFs/s1600/z6401235Q%252CTramwaj-bydgoskiej-PESY.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-dU9_WjM3kXo/TsmXN6xLVHI/AAAAAAAAHqs/6esrP8XSyFs/s200/z6401235Q%252CTramwaj-bydgoskiej-PESY.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tramwaj wypełniony starymi ludźmi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Cel życzeń świata&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Co się działo przez ten czas? Głównie zajmowałem się rozwojem swojej kariery, co - mam nadzieję - brzmi już dostatecznie przerażająco. Niestety połapałem się, że &lt;b&gt;z samego pisania bloga nie da się wyżyć&lt;/b&gt;. A nawet jeśli się da, to nie sposób prowadzić tzw. hulaszczego trybu życia, który ze wszystkich dostępnych trybów wydaje się najbardziej pociągający.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym po raz piąty w ciągu ostatnich 6 lat zmieniłem mieszkanie - po Bródnie, Woli, Ursynowie, Mokotowie i Bielanach przyszła pora na Muranów. A reszta po staremu. Nadal&lt;b&gt; &lt;/b&gt;nie lubię&lt;b&gt; dzieci &lt;/b&gt;(nie odezwę się do nich słowem, dopóki nie przyznają mi orderu Kawalera Uśmiechu), stale nie ustępuję miejsca &lt;b&gt;starcom w tramwaju&lt;/b&gt; (boję się, że już nie wstaną) i wciąż się nie ożeniłem (to dlatego, że moja żona jeszcze się nie urodziła). No i ciągle myślę jak porucznik Berg z Wojny i Pokoju, któremu "wydawało się, że jego kariera i powodzenie powinny stanowić główny cel życzeń całego świata".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W każdym razie pytania w rodzaju:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- czemu nie piszesz?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- kiedy coś napiszesz?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- dlaczego nie chce ci się napisać?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- dawno nic nie napisałeś!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
uznaję za &lt;b&gt;wrogie&lt;/b&gt;. To ostatnie to nawet pytanie nie jest, a i tak poraża swoją wrogością. Z natury nie jestem taki milkliwy - kto mnie zna, ten wie, że jestem wulkanem emocji, a gęba mi się od gadania nie zamyka. Po prostu czasem mam ciche dni ze światem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
*** &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;O czym ludzie lubią czytać?&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Think-tank przy Blogu Adriana Lewandowskiego przyprowadził zakrojone na szeroką skalę &lt;b&gt;badania&lt;/b&gt; dotyczące tego, o czym ludzie najbardziej lubią czytać. Wyniki były na pozór zaskakujące. Mężczyźni najchętniej oddają się lekturze notek o seksie, kobiety zaś w pierwszym rzędzie chciałyby czytać o kobietach. Już od jakiegoś czasu odnosiłem wrażenie, że nic tak nie interesuje kobiet jak one same. Teraz wrażenie to zostało podparte &lt;b&gt;mocną bazą naukową&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NRoWc_mEQP8/TsmYNctbEDI/AAAAAAAAHq0/7BbCLEeBDaM/s1600/coelho.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="179" src="http://2.bp.blogspot.com/-NRoWc_mEQP8/TsmYNctbEDI/AAAAAAAAHq0/7BbCLEeBDaM/s200/coelho.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Paulo Coelho, rzecz jasna&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Istnieją setki powodów, dla których nie piszę o &lt;b&gt;seksie&lt;/b&gt;. Główny jest taki, że jako prawiczek nie mam zbyt wiele do powiedzenia na ten temat. Sprawę znam głównie z mediów (internet, ongiś czasopisma), a to za mało, by wyjść poza kanon znanych wszystkim banałów i ciekawostek &lt;b&gt;teoretycznych&lt;/b&gt;. To tak, jakby po obejrzeniu Faktów TVN zabierać się za dyskusje o polityce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innym powodem jest to, że bardziej zależy mi na damskiej części czytelników. Przyznam, że idę tu trochę na łatwiznę, bo pisanie dla kobiet nie wymaga nawet IQ 100. No i po cichu liczę, że będę kolejnym etapem w literackim życiu dziewcząt - w podstawówce &lt;i&gt;Harry Potter, &lt;/i&gt;w gimnazjum &lt;i&gt;Zmierzch&lt;/i&gt;, w liceum &lt;b&gt;Paulo Coelho&lt;/b&gt;, a na studiach (preferowany kierunek: zarządzanie administracją Unii Europejskiej) Lewandowski.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pies łańcuchowy feministek&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A propos czytania: niech nikt pod żadnym pozorem nie sięga po &lt;b&gt;Stiega Larssona&lt;/b&gt;. Owszem, Szwed pisze zajmująco, wymyślane przez niego zagadki kryminalne wciągają i nie można się oderwać od lektury. Ma też dobry styl. Feler jego prozy tkwi w postaciach kobiet. Trylogia &lt;i&gt;Millennium&lt;/i&gt; liczy ponad 2000 stron, przewija się przez nie ogromna liczba bohaterów, w tym masa kobiet właśnie. Co zastanawiające, wszystkie one są bez wyjątku &lt;b&gt;pozytywne&lt;/b&gt;. Inteligentne, kompetentne, lewicowe, pociągające, po prostu dobre. Jeśli ktoś jest u Larssona idiotą, gburem lub też zwykłym ludzkim chujem, to z pewnością facet. Mężczyźni to w większości zbrodniarze, gwałciciele, chciwe kanalie, skurwysyni albo geje. A płeć "piękna" bohatersko z nimi walczy. Zadziwiające, że na żadnej z 2000 stron nie pojawia się postać &lt;b&gt;zimnej, wyrachowanej suki&lt;/b&gt;, zawistnej zdziry, głupiej, zakłamanej krowy. Czy tylko mnie zdarza się takie spotykać (wprawdzie rzadko, no ale jednak!)? Jest to sprawa &lt;b&gt;skandaliczna&lt;/b&gt;, nad którą żaden szanujący się mizogin, seksista i nienawistnik nie może przejść do porządku dziennego.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Larsson na szczęście wiedział, że się wygłupił, i 7 lat temu &lt;b&gt;upozorował własną śmierć&lt;/b&gt; na atak serca. Jasne.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Orgazm razy 9&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Powstaje pytanie: czy trzeba się podlizywać kobietom na każdym kroku? Nie wystarczą już kwiaty i pochwały pod adresem ich cycków? Nie wystarczą orgazmy o sile &lt;b&gt;dziewięciokrotnie &lt;/b&gt;większej niż u mężczyzny? Daj palec - zjedzą rękę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak to skąd wiem, że akurat dziewięciokrotnie?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Aby rozstrzygnąć spór pomiędzy Zeusem i Herą, kto odczuwa większą przyjemność podczas aktu seksualnego, Zeus zamienił Tejrezjasza na siedem lat w kobietę. Werdykt Tebańczyka brzmiał właśnie, że siła rozkoszy u kobiety jest dziewięciokrotnie większa niż mężczyzny.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-31BrzZHNXac/TsmY6nBlfyI/AAAAAAAAHq8/aX-t9qAikzk/s1600/Stieg_Larsson.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-31BrzZHNXac/TsmY6nBlfyI/AAAAAAAAHq8/aX-t9qAikzk/s200/Stieg_Larsson.jpg" width="179" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Stieg Larsson, pies łańcuchowy&lt;br /&gt;
współczesnych kobiet&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Swoją drogą: wiecie, co się później stało? &lt;b&gt;Hera &lt;/b&gt;wkurwiła się, że Tejrezjasz śmiał być innego zdania niż ona i w ramach kary go oślepiła. To też znamienne - niezależny sędzia zawyrokował, ale baba i tak wie swoje. Miała dziewięciokrotnie silniejszy orgazm od Zeusa, ale oczywiście uważała, że to za mało. Gdzie pan wtedy był, panie Larsson? Pewnie chodził z lirą od wioski do wioski i śpiewał &lt;b&gt;eposy heroiczne&lt;/b&gt; na temat bohaterstwa Szwedek.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Jak traktować kobiety&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kobiety należy kochać mocno (i od tyłu), ale też podchodzić do nich z solidną dawką zdrowego krytycyzmu. W tym kierunku będziemy tutaj zmierzać. &lt;b&gt;Hurra&lt;/b&gt;!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Podam obrazowy przykład. Koleżanka skarżyła mi się niedawno, że nie widzi w 3D. Poradziłem jej, by nie siedziała w sali z torbą popcornu na głowie, jedząc okulary, tylko odwrotnie. Pomogło. A Stieg Larsson zamiast udzielić jej tak znakomitej i praktycznej wskazówki, napisałby na 20 stronach, że była kobietą atrakcyjną, inteligentną, trenowała krav magę, na śniadanie jadała otręby, a ostatnio rozstała się z jakimś dupkiem, bo &lt;b&gt;głosował na prawicę.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Żegnam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-6346012202267110382?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0a_Mq-QnUObM89unWGev-6l-NL4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0a_Mq-QnUObM89unWGev-6l-NL4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0a_Mq-QnUObM89unWGev-6l-NL4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0a_Mq-QnUObM89unWGev-6l-NL4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/eTBsGP_YI8g" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/6346012202267110382/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/11/nie-polecam-podlizywania-sie-kobietom.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6346012202267110382?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6346012202267110382?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/eTBsGP_YI8g/nie-polecam-podlizywania-sie-kobietom.html" title="Nie polecam podlizywania się kobietom" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-tNq_HmUQToM/TsmWu0dCY2I/AAAAAAAAHqk/2YKFv9Cy-7I/s72-c/laziness.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><georss:featurename>Warszawa, Polska</georss:featurename><georss:point>52.2296756 21.0122287</georss:point><georss:box>52.0740671 20.6963717 52.3852841 21.328085700000003</georss:box><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/11/nie-polecam-podlizywania-sie-kobietom.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkcHQHo6fip7ImA9WhRUE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-2990909503889452501</id><published>2011-10-04T01:05:00.000+02:00</published><updated>2012-01-23T15:47:11.416+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-23T15:47:11.416+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="melancholia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="starość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="jesień" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="śledztwo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Zagadka tajemniczej nerwowości</title><content type="html">&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lD1LHLUw8VM/TvJIhkd_VYI/AAAAAAAAHug/LR5VrpqjHvQ/s1600/huta1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://3.bp.blogspot.com/-lD1LHLUw8VM/TvJIhkd_VYI/AAAAAAAAHug/LR5VrpqjHvQ/s400/huta1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Huta&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Dzisiejszym rankiem jechałem, jak co dzień, do pracy w &lt;b&gt;hucie&lt;/b&gt;. Zwykle przemierzam stołeczne ulice i tunele metra z uśmiechem na twarzy, pełen oczekiwania na kolejny ekscytujący dzień przy piecu Siemensa-Martina. Tym razem jednak coś burzyło mój wewnętrzny spokój i tkwiło w głowie niczym cierń. W poszukiwaniu przyczyn rozdrażnienia przeprowadziłem &lt;b&gt;prywatne śledztwo&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Lewandowski na tropie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Rozważałem następujące &lt;b&gt;hipotezy&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
1) &lt;b&gt;Poniedziałek&lt;/b&gt;. Wiadomo, że po burzliwym weekendzie ciężko wykrzesać wrodzone pokłady optymizmu i raczyć bliźnich codzienną dawką życzliwości. Jednak tym razem to nie to - sobota i niedziela upłynęły stosunkowo spokojnie, by nie powiedzieć: nudno. Zupełnie nie było powodu, by rozpaczać nad startem nowego tygodnia.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
2) &lt;b&gt;Jesień&lt;/b&gt;. Standardowo wiąże się ze spadkiem poziomu energii życiowej, jednostki wrażliwsze wpędza w melancholię, a starców do grobu. Tłustowłose matki z dziećmi zbierają po parkach kasztany, zakochani ograniczają pocałunki (bo usta pierzchną), a potem się rozstają, ciecie smętnie zamiatają liście sprzed odrapanych kamienic, zaś psy skaczą w kałuże, głupkowato się przy tym ciesząc. Życie barowe przenosi się z ogródków do piwnic, panoszy się letarg i zniechęcenie. Ale nie tym razem. Mieliśmy jeden z ładniejszych wrześniów w ostatnich latach, a październik przywitał nas &lt;b&gt;upałami&lt;/b&gt;. Na sobotniej piłce strzaskałem się na mahoń, bo użyłem olejku z filtrem zaledwie 30.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fpCyCIODCTU/Too6fUmqTDI/AAAAAAAAHp4/HTMhugh_MPo/s1600/mini_7-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="132" src="http://4.bp.blogspot.com/-fpCyCIODCTU/Too6fUmqTDI/AAAAAAAAHp4/HTMhugh_MPo/s200/mini_7-1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jesień&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
3) &lt;b&gt;Starość&lt;/b&gt;. Tak, mam już 25 lat. Wypadałoby założyć kapcie i bawić bękarty swojej nieślubnej córki, ewentualnie iść głosować na PiS. Ale i to nie było powodem dzisiejszego rozmemłania. Mam to szczęście, że obracam się w kręgach osób w jeszcze bardziej podeszłym wieku. Ze swoją ćwiartką na karku paradoksalnie uchodzę wręcz za młokosa. Poza tym duchowo czuję się bardzo młodo, nie więcej niż na lat 24.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
4) &lt;b&gt;Koniec studiów&lt;/b&gt;. Niektórzy już znają tę nowinę: obroniłem się na tym przeklętym SGH-u i &lt;i&gt;savoir-vivre&lt;/i&gt; (którego jestem wielkim fanem) zaleca tytułowanie mnie "mgr²". Ale koniec studiów wiąże się nie tylko z uzyskaniem kolejnego bezwartościowego świstka papieru - to także zerwanie z hulaszczym trybem życia, powolne wdrażanie się w tryby kariery, życia społecznego, czas na założenie rodziny... Jednak i nie w tym rzecz. Akurat od skończenia studiów moje życie nabrało wielkiego kolorytu, a towarzysko rozkwitło jak nigdy. Należy się wręcz cieszyć, że dobiegły końca zmagania z sesjami, boje z dziekanatem, pielgrzymki do punktu ksero i codzienne brodzenie w &lt;b&gt;bagnie &lt;/b&gt;zwanym studenctwem...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czy ja powiedziałem "studenctwem"? Czy w tym momencie miałem grymas absmaku na swym chłopskim obliczu z Polski B? Tak. I tu śledztwo weszło na &lt;b&gt;nowe tory&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/UMRo5XCKddQ" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Są winni&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Rozwiązanie zagadki&lt;/b&gt; było bliżej, niż mogłoby się zdawać. Dziś 4 października, początek roku akademickiego. Studenctwo wypełzło z przygotowanego skrupulatnie przez moich ludzi &lt;b&gt;dołu z wapnem&lt;/b&gt; i opanowało stolicę oraz inne miasta w tym pięknym kraju. Już rano moją uwagę zwróciło dwóch abnegatów, prowadzących pseudofilozoficzną rozprawę na temat zbliżających się wyborów. Wziąłem ich jednak za przypadkowych gamoni, jakich pełno w pojazdach Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-70ExwmPWhNg/Too_L7jcC7I/AAAAAAAAHp8/StCCJrFwhwg/s1600/george-bush-eats-a-kitten.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://4.bp.blogspot.com/-70ExwmPWhNg/Too_L7jcC7I/AAAAAAAAHp8/StCCJrFwhwg/s320/george-bush-eats-a-kitten.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;George W. Bush zjadający kotka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Ale prawdziwa bomba wybuchła późnym popołudniem, gdy gromada podekscytowanych &lt;b&gt;pierwszoroczniaków &lt;/b&gt;zachowywała się głośno w autobusie linii 193. Z tego co zrozumiałem, wybierali się na integracyjne piwo. Prym wiodła najdokuczliwsza z nich, nieatrakcyjna dziewyczyna imieniem Kaśka. W ciągu 10 minut wspólnej jazdy cały autobus poznał historię jej ostatniego związku, który "na szczęście zakończyła", "bo nie ma to jak być singielką", "więc od półtora roku jestem singielką i szaleję".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nawet głupota mężczyzn ma granice&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Że jest singielką - to mnie akurat nie zdziwiło.&amp;nbsp;Faceci są generalni &lt;b&gt;głupi&lt;/b&gt; (fot. obok), ale nie aż tak, żeby wytrzymać z takim hałaśliwym babskiem. Zdumiało mnie co innego: że bycie singielką nie przeszkadzało Kaśce żebrać o uwagę jednego z chłopców, zasypując go litanią przezabawnych żartów sytuacyjnych i opowieści.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Ja to pierdolę - wydarł się w tym momencie kierowca, po czym nacisnął hamulec i strzelił sobie w głowę z Browninga HP, rozbryzgując mózg &lt;b&gt;po całej kabinie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jako że nikt z pasażerów nie miał &lt;b&gt;prawa jazdy&lt;/b&gt; kategorii D, zmuszeni byliśmy wysiąść o jeden przystanek za wcześnie i iść dalej pieszo.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wspomniany wcześniej &lt;b&gt;chłopiec &lt;/b&gt;(tak, bo po mnie nie narodził się już żaden mężczyzna, ani nawet chłopak) z początku wydawał się nawet zaintrygowany, ale wtedy z siedzenia podniósł się starszy pan o bystrym, a szczodrobliwym spojrzeniu. I rzekł mu tedy, cytując &lt;b&gt;Andrija Nikołajewicza Bołkońskiego&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Moja żona jest najlepsza na świecie, nigdy mnie nie zdradzi, ale wiele bym dał, aby nie być w tej chwili żonatym. Bonaparte szedł prosto do celu, był wolny i miał jeden przedmiot przed oczyma. Udało mu się osiągnąć to, czego pragnął. Jednak, gdy jesteś złączony z kobietą, czujesz się skuty jak galernik. Wszystko, co w tobie jest siłą i pragnieniem, stanie się ciężarem, przygniecie cię jak wieko trumny i napełni spóźnionym żalem! Otoczy cię zaklęte koło salonowych ploteczek, balów, drobnostek i nicości i w nim będziesz obracał się wiecznie. A te wszystkie kobiety... Mój ojciec ma słuszność. Kobiety bez maski to samolubstwo, próżność, głupota, mierność... W salonach wydają się reprezentować coś sobą... Tymczasem nic w nich nie ma. Nie żeń się w ogóle...&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Młodzieniec spojrzał z refleksją w podłogę, po czym uśmiechnął się gorzko. Hałaśliwa dziewczyna szybko znalazła temat zastępczy (jak to dziewczyna) - a było nim oznajmianie światu, że o ich grupie ćwiczeniowej będą krążyć legendy. Ziewnąłem nie zasłaniając ust i chyżym krokiem udałem się na stację kolejki podziemnej. Studenctwo bezlitośnie wkracza w naszą codzienność, trzymajcie się, czytelnicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zabawne (no, nawet bardzo...), bo miałem już napisane 3/4 notki zupełnie o czym innym, a wszystko powyższe miało być jedynie &lt;b&gt;uzupełnieniem&lt;/b&gt;. Tymczasem dzięki antystudenckiej furii akapit rozrósł się do rozmiarów wpisu. Tamto pójdzie więc niedługo, przynajmniej znów będę mógł podrywać dziewczęta na regularne pisanie na blogu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-2990909503889452501?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/o03NJenFH6JRm_Sc0ugCE0IxDGw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/o03NJenFH6JRm_Sc0ugCE0IxDGw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/o03NJenFH6JRm_Sc0ugCE0IxDGw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/o03NJenFH6JRm_Sc0ugCE0IxDGw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/JC2YWjYk5CQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/2990909503889452501/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/10/zagadka-tajemniczej-nerwowosci.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2990909503889452501?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2990909503889452501?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/JC2YWjYk5CQ/zagadka-tajemniczej-nerwowosci.html" title="Zagadka tajemniczej nerwowości" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-lD1LHLUw8VM/TvJIhkd_VYI/AAAAAAAAHug/LR5VrpqjHvQ/s72-c/huta1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><georss:featurename>Warszawa, Polska</georss:featurename><georss:point>52.2296756 21.0122287</georss:point><georss:box>52.0740671 20.6963717 52.3852841 21.328085700000003</georss:box><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/10/zagadka-tajemniczej-nerwowosci.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Dk8GRn8yfCp7ImA9WhRWEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-9063517142551155756</id><published>2011-05-30T23:58:00.001+02:00</published><updated>2011-12-29T17:07:07.194+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-29T17:07:07.194+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzęsienia ziemi" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Teoria kobiecego gustu" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Barack Obama" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="siedem chudych lat" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mięsień wkurwu" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czara goryczy" /><title>Cudzołóstwo, od którego trzęsie się ziemia</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aXNa5G0FZOo/TvEWkRFYKHI/AAAAAAAAHuI/DVC-dBW0pkk/s1600/Notepad.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://1.bp.blogspot.com/-aXNa5G0FZOo/TvEWkRFYKHI/AAAAAAAAHuI/DVC-dBW0pkk/s400/Notepad.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kajecik przed przyjściem weny&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wydawało mi się, że minęły &lt;b&gt;góra dwa tygodnie &lt;/b&gt;od ostatniego wpisu - tymczasem okazało się, że ten czas można śmiało liczyć w miesiącach. Doszło do tego, że jeden z czytelników (konkretnie {Maciej} z Wrocławia) zagroził mi niewpuszczeniem do stolicy &lt;b&gt;Dolnego Śląska &lt;/b&gt;zanim nie pojawi się nowa notka. Jako że we Wrocławiu pojawić się i chcę, i muszę, na takie dictum czytelnika mogłem odpowiedzieć jedynie wzięciem się w ryzy i otwarciem &lt;b&gt;wirtualnego kajecika&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Iv0leVbf4-E/TeQWFUugjrI/AAAAAAAAHmQ/UJaZPwXhOFs/s1600/obama.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-Iv0leVbf4-E/TeQWFUugjrI/AAAAAAAAHmQ/UJaZPwXhOFs/s200/obama.jpg" width="153" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Barrack&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Mam wam tyle do opowiedzenia&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Ostatnio przy okazji różnych powrotów nachodziła mnie tzw. &lt;b&gt;wena&lt;/b&gt;. Na przykład: wróciłem właśnie z Lublina, mam wam tyle do opowiedzenia o draństwach, których byłem świadkiem lub uczestnikiem. Albo: wracam z trzydniowego wesela i chcę się podzielić ze światem nowatorską &lt;b&gt;Teorią Ślubów&lt;/b&gt;. Czy też: miałem być z Obamą w klubie, ale selekcjoner uznał, że jego białe buty są zbyt rasistowskie. Potem najczęściej trzeźwiałem, w głowie miałem pustkę, a na twarzy tęsknotę za myślą. Na szczęście Barack już wyjechał i możemy &lt;b&gt;przejść do rzeczy&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Złe jeszcze gorszego początki&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ten rok nie jest najszczęśliwszy w moim życiu. Zaczęło się fatalnie, bowiem pod koniec imprezy sylwestrowej na Pradze Północ, w wyniku mojej nieostrożności (a może złośliwości - nie wiem, nie pamiętam, zarobiony jestem) spłonął &lt;b&gt;plastikowy kubeczek&lt;/b&gt;. Uruchomiło to &lt;a href="http://www.adlew.pl/2011/04/kiedy-zycie-traci-smak.html" target="_blank"&gt;mięsień wkurwu&lt;/a&gt; właściciela mieszkania i głowę bym dał, że się rozgniewał. W związku z tym, że i tak już świtało, poszedłem na tramwaj, wypierając ów skandal do &lt;b&gt;podświadomości&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Potem było już tylko gorzej. Niby oddałem magisterkę w terminie (mało tego: dzień wcześniej - to zupełnie do mnie niepodobne), ale na nic to, skoro przez zawiłości regulaminowe nie dostałem absolutorium i nie obronię się, jeśli nie napiszę eseju z Etyki w biznesie. Dowiedziałem się o tym 1 kwietnia i miałem nadzieję, że pani Kasia z dziekanatu urządza sobie ze mnie kpiny. Nic z tych rzeczy. Z nieco &lt;b&gt;melancholijnym wzrokiem&lt;/b&gt; poinstruowała mnie, że to dzień jak każdy inny, ludzie się rodzą, umierają i nie ma w tym nic śmiesznego. No nie wiem... Mnie mój poród rozbawił do łez. Dopiero przy przegryzaniu pępowiny przez ojca poczułem się ździebko skołowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Teoria kobiecego gustu&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
O sprawach sercowych to mi się nawet nie chce pisać, bo ręce opadają - a opadnięte nie sięgają klawiatury. Farsa to mało powiedziane - to się do gazet nadaje. Jedyna wartość z tego wszystkiego to moja nowatorska &lt;b&gt;Teoria kobiecego gustu&lt;/b&gt;. Żelazna logika podpowiada nam, że kobiety, które nas olewają, dzielą się na dwie grupy:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- te, co mają gust;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- te, co go nie mają.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli trafiasz na reprezentantkę pierwszej z nich - nie możesz mieć pretensji. Jesteś najprawdopodobniej miernotą bez charakteru, ambicji, wyglądasz jak pół dupy zza krzaka, a szczytem twoich możliwości jest rozwożenie pizzy. Nie dziw się i nie miej pretensji, że dziewczyna ma cię gdzieś. Jej zegar biologiczny tyka i niekoniecznie musi mieć ochotę na czekanie, aż się weźmiesz za siebie. Twoja wina. Licz po cichu, że cię jakiś pasztet &lt;b&gt;złapie na dziecko&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli natomiast trafiasz na przedstawicielkę drugiej grupy, to... Właściwie po co ci dziewczyna bez gustu? Tak czy siak - ciesz się, że ta rozważna istota uratowała cię od zmarnowania sobie z nią życia. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;List od królowej&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
No więc ten rok przyniósł mi prawie same znajomości z dziewczętami bez gustu. Ja oczywiście jestem święty i nie mam sobie absolutnie nic do zarzucenia. To jednak nie był koniec gehenny. Gdzieś tak na przełomie marca i kwietnia znalazłem w swojej skrzynce pismo od &lt;b&gt;królowej Elżbiety&lt;/b&gt;. Zacytuję najważniejsze fragmenty:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8ott7-QowMk/TeQXCs7wc0I/AAAAAAAAHmU/RHZH5osa2BM/s1600/z4814986X.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="138" src="http://2.bp.blogspot.com/-8ott7-QowMk/TeQXCs7wc0I/AAAAAAAAHmU/RHZH5osa2BM/s200/z4814986X.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Elżbieta II&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;i&gt;Adrianie,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;jako wielka fanka Pana bloga (wraz z synem Karolem czytamy archiwalia przy popołudniowej herbatce), zafascynowana (...), oddana (...),&lt;/i&gt; [i tak przez dwa akapity - przyp. Ad.Lew.]&lt;i&gt;, chciałabym Pana zaprosić na zimną wódkę nad Tamizą. Niestety jestem już za stara na takie ekscesy i jedyne, co mi pozostaje, to zrekompensować to Panu wejściówką na ślub mojego wnuka Williama z jego wątpliwego pochodzenia wybranką. O Boże, napisałam to, czy tylko pomyślałam? W każdym razie wpadaj.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;PS. Pisz częściej, bo cały Pałac Buckingham ma już dość tej dezynwoltury.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mój kanclerz zareagował w moim imieniu natychmiast:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Droga Elżbieto! Niestety nie będę mógł pojawić się na ślubie Twojego wnuka z Kate, gdyż jadę z kolegami nad jezioro. Tę wódkę nad Tamizą jeszcze bym rozważył, ale śluby nastrajają mnie pesymistycznie. Bardzo proszę, abyś obeszła się smakiem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;PS. Postaram się pisać częściej. Przesyłam 20 złotych, kup sobie szal.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Potem trochę żałowałem, bo gdy &lt;b&gt;Chór Opactwa Westminsterskiego&lt;/b&gt; wznosił gromkie "a teraz idziemy na jednego", a &lt;b&gt;Trębacze z Królewskich Sił Powietrznych&lt;/b&gt; zaintonowali znany weselny hit "Kaczuszki", ja leżałem z piwem w dłoni gdzieś na wielkopolskim odludziu. Tam oczepiny i wąsaci wujkowie z rozchełstanymi koszulami, a tu rozmowy o piłce nożnej i dziewczętach. Albo odwrotnie. Trudno - może wpadnę na imprezę rozwodową.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Siedem chudych lat w toku&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HzpcZKF4y_Q/TeQXrmpWhEI/AAAAAAAAHmY/sWhF2R3yq2s/s1600/japonia.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-HzpcZKF4y_Q/TeQXrmpWhEI/AAAAAAAAHmY/sWhF2R3yq2s/s200/japonia.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Trzęsienie ziemi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Gdy dodam, że do finału Ligi Mistrzów awansowały dwie najbardziej znienawidzone przeze mnie drużyny, dopełnia się&lt;b&gt; czara goryczy&lt;/b&gt;. Od razu przypomina mi się zdarzenie z końca 2005: na pierwszym roku studiów mój dobry kolega o pseudonimie {From} przepowiedział &lt;b&gt;siedem chudych lat&lt;/b&gt;. Traktowaliśmy to z przymrużeniem oka, bo ów siedmioletni dramat jakoś nie nadchodził. Parę razy się zanosiło, ale potem wszystko szybko wracało do normy. A teraz? Są powody do niepokoju. Nawet świat w ostatnich miesiącach kilka razy &lt;b&gt;spłynął krwią&lt;/b&gt;. Świeże jest jeszcze wspomnienie katastrofy w Japonii - choć ta ma akurat proste wyjaśnienie. Według serwisu &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/swiat/iranski-duchowny-kobiety-ktore-nosza-skape-ubrania,1,3570071,wiadomosc.html"&gt;DailyMail.co.uk&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Starszy irański duchowny &lt;b&gt;Hojatoleslam Kazem Sedighi&lt;/b&gt; twierdzi, że kobiety, które noszą skąpe stroje i zachowują się w sposób rozwiązły, są winne trzęsieniom ziemi. "Kobiety, które nie ubierają się skromnie, prowadzą młodych mężczyzn na manowce, szkodzą ich czystości i rozpowszechniają cudzołóstwo w społeczeństwie, co zwiększa rozmiar trzęsień ziemi" - uważa.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czy tylko mnie marzy się takie cudzołóstwo, od którego ziemia by się zatrzęsła?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-9063517142551155756?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4aLodF3ANzWOqVUtR-5cBlxzrL8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4aLodF3ANzWOqVUtR-5cBlxzrL8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4aLodF3ANzWOqVUtR-5cBlxzrL8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4aLodF3ANzWOqVUtR-5cBlxzrL8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/tCOuR43mMhg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/9063517142551155756/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/05/cudzoostwo-od-ktorego-trzesie-sie.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/9063517142551155756?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/9063517142551155756?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/tCOuR43mMhg/cudzoostwo-od-ktorego-trzesie-sie.html" title="Cudzołóstwo, od którego trzęsie się ziemia" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-aXNa5G0FZOo/TvEWkRFYKHI/AAAAAAAAHuI/DVC-dBW0pkk/s72-c/Notepad.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/05/cudzoostwo-od-ktorego-trzesie-sie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0QNR3kzeip7ImA9WhRWEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-6205857943523303446</id><published>2011-04-08T23:37:00.005+02:00</published><updated>2011-12-29T17:16:36.782+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-29T17:16:36.782+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zmysły" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="węch" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="smak" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wkurw" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mięsień wkurwu" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Kiedy życie traci smak</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7Aq6u5Kk3KM/TvGnG-FfhlI/AAAAAAAAHuQ/yXyLW2hwVeY/s1600/1185091.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-7Aq6u5Kk3KM/TvGnG-FfhlI/AAAAAAAAHuQ/yXyLW2hwVeY/s1600/1185091.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Truskawki w czekoladzie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Moje właśnie straciło&lt;/b&gt;. Nie chodzi jednak o to, że załamałem się pod ciężarem niepowodzeń i zamierzam się zabić. Po prostu w wyniku przeziębienia albo alergii stępił mi się zmysł węchu, przez co nie wyczuwam aromatów jedzenia. A zmysł węchu jest ponoć 10 tysięcy razy bardziej czuły od zmysłu smaku. Odróżniam rzeczy słodkie od słonych i kwaśnych, ale nic poza tym - więc np. Nutella smakuje tak samo jak woda z cukrem. Właśnie zrobiłem sobie &lt;b&gt;kanapkę&lt;/b&gt; i czułem, jakbym jadł powietrze. Kanapka o smaku braku kanapki. Normalnie bym o tym nie pisał - bo niby kogo to obchodzi - ale nasunął mi się świetny tytuł notki. Uwidziały mi się tłumy czytelników, które po przeczytaniu, że moje życie traci smak, rzucą się na bloga z nadzieją, że zapowiem swą &lt;b&gt;bestialską śmierć&lt;/b&gt; samobójczą. Niedoczekanie wasze, padlinożercy.&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Dieta doktora Lewandowskiego&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Brak węchu&lt;/b&gt; niesie za sobą przede wszystkim dwie konsekwencje. Po pierwsze: odechciewa się jeść. Jak mam przeżuwać powietrze i popijać je powietrzem, to nawet nie chce mi się iść do kuchni. W związku z tym wszystkim &lt;b&gt;zapuszczonym grubasom&lt;/b&gt; polecam uszkodzić sobie powonienie. W ciągu dwóch dni zapadła mi się klata, a spod brzucha a'la ludzik Michelin wyjrzał elegancki sześciopak. Druga konsekwencja jest taka, że jeśli ulatnia się gaz, to umrę. Chyba, że zapuka ktoś na czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Są też skutki pomniejsze - a może nie tyle pomniejsze, co ewentualne. Mianowicie mógłbym bez problemu zacząć pracę w oczyszczalni ścieków, zakładzie utylizacji zwierzęcych ścierw, ubojni czy kebabie na Centralnym. W ostateczności mógłbym też zamieszkać w &lt;b&gt;akademiku &lt;/b&gt;- a mieszkając tam podjadać innym z lodówki. Ale to wszystko bez mrugnięcia okiem poświęciłbym za możliwość ponownego rozkoszowania się pożywieniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F7MtRIE5Djc/TZ-ZpOQSu8I/AAAAAAAAHkM/2QRov-OsSNg/s1600/114_paleczki3jpg.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-F7MtRIE5Djc/TZ-ZpOQSu8I/AAAAAAAAHkM/2QRov-OsSNg/s1600/114_paleczki3jpg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pałeczki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Co mnie wkurwia?&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Dość użalania się nad losem - chciałem przygód, to mam. Czas przejść do &lt;b&gt;konkretów&lt;/b&gt;. Niedawno wpadłem na pomysł napisania tekstu pod roboczym tytułem "Co mnie wkurwia?". Założyłem sobie plik tekstowy, do którego co jakiś czas dopisywałem podpunkty, zawierające wszystko to, co mnie mierzi, irytuje, doprowadza do szewskiej pasji itd. Jednak mimo że lista puchła z prędkością światła, to ciągle miałem wrażenie, że jest niepełna, że to dopiero zalążek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto wiedząc, że taki wykaz sporządzam, wyostrzyła mi się zdolność obserwacji. Już nie mogłem po prostu wyjść do sklepu, bo idąc cały czas odkrywłem nowe rzeczy, które mnie drażnią. Wkurwia mnie, jak ktoś rusza z piskiem opon, wkurwia mnie, że matki z małymi dziećmi mają tłuste włosy i się nie malują, a najbardziej to mnie wkurwiają niedogoleni studenci w okularach, którzy w barze z chińszczyzną jedzą &lt;b&gt;pałeczkami&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Przedstawiam mój wynalazek&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W każdym razie zacząłem się strasznie skupiać na tym co mnie wkurwia, w związku z czym odkryłem, że &lt;b&gt;wkurwia mnie prawie wszystko&lt;/b&gt;. Żeby zachować choć pozory zdrowia psychicznego, postanowiłem przestać i od teraz o różnych irytatorach będę wspominał jakby mimochodem. Poza tym spostrzegłem na poły ze zdumieniem, a na poły z przerażeniem, że wkurwianie się na cały świat to &lt;b&gt;domena kobiet&lt;/b&gt;. Już widzę te transparenty pod moim blokiem: &lt;i&gt;Jak to?! To niemożliwe!&lt;/i&gt; A jednak. Żeby udowodnić wszystkim niedowiarkom, że jest dokładnie tak, jak piszę, muszę zaprezentować jeden z moich najwybitniejszych wynalazków. Chodzi mianowicie o &lt;b&gt;Mięsień Wkurwu&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/y8Kyi0WNg40" title="YouTube video player" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dziękuję, suśle, ale nie tylko ty jesteś w szoku. Otóż &lt;b&gt;Mięsień Wkurwu&lt;/b&gt; znajduje się pomiędzy dwoma brwiami u osób normalnych - lub na środku pojedynczej brwi u pozostałych. Jego nadmierne wykorzystywanie powoduje pojawienie się w tym miejscu charakterystycznej bruzdy. Typowym przykładem takiego zjawiska jest chmurne oblicze prof. &lt;b&gt;Tomasza Nałęcza&lt;/b&gt;, który nawet gdy się uśmiecha, wygląda, jakby mierzył sztyletem w twoje serce:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MUnB3n26-m8/TZ-FRDIuf2I/AAAAAAAAHj0/4kWXdzQGFi8/s1600/na%25C5%2582%25C4%2599cz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="250" src="http://4.bp.blogspot.com/-MUnB3n26-m8/TZ-FRDIuf2I/AAAAAAAAHj0/4kWXdzQGFi8/s320/na%25C5%2582%25C4%2599cz.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mięsień wkurwu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Eksperyment&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zaraz po odkryciu &lt;b&gt;Mięśnia Wkurwu&lt;/b&gt; zainicjowałem zakrojone na szeroką skalę badania terenowe. Przez miesiąc patrzyłem w twarz każdemu mijanemu przechodniowi. Zaledwie jeden na dziesięciu odpowiadał kontr-spojrzeniem. Kobiety - jak to kobiety - albo się uśmiechały (rzadziej), albo odwracały głowę z poczuciem winy (częściej). Mężczyźni zwykle wysyłali wiadomość wzrokową pt. &lt;i&gt;Co się kurwa gapisz?&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wyniki badań&lt;/b&gt; były bulwersujące: większość mężczyzn chodzi po ulicach naszych miast z twarzą nie wyrażającą niczego (chyba, że tęsknotę za myślą), zaś większość kobiet porusza się z licem spowitym grymasem wywołanym przez Mięsień Wkurwu. Możecie się teraz śmiać i mi nie wierzyć, ale powtórzcie ten eksperyment sami - a się przekonacie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z &lt;b&gt;kobietą &lt;/b&gt;zbudowaną z ludzkich komórek (a nie z tworzyw sztucznych czy sekwencji zer i jedynek), ten wie doskonale, jak wiele błahych na pozór rzeczy potrafi wpędzić te kruche istoty w gniew. Te grymasy na czole to odbicie miliardów problemów, które przetwarzają w głowach. Nie chcę być taki, nie chcę przez większą część czasu myśleć o tym, co mnie wkurwia, nie chcę mieć bruzdy między brwiami. Dlatego zaniechałem sporządzania wspomnianej wcześniej listy rzeczy irytujących i od tej pory, gdy idę chodnikiem, radość przepełnia me serce, a seks - umysł. &lt;b&gt;Notki &lt;/b&gt;o tym, co drażni Lewandowskiego, też się proszę nie spodziewać.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;A mężczyźni&lt;/b&gt;? A mężczyźni to intelektualne i emocjonalne dno, więc nie poświęcę im złamanego akapitu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Durna reakcja na durny apel&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ostatni fragment poświęcę zatem &lt;b&gt;bohaterom&lt;/b&gt;. Ale nie bohaterom "zamachu smoleńskiego", którego rocznica przypada jutro (drzewa mają krew na gałęziach), tylko tym wszystkim wywrotowcom, którzy z dumą ogłaszają na Facebooku: "10 kwietnia będę oglądał &lt;i&gt;X-Factor&lt;/i&gt;". To reakcja na apel posła &lt;b&gt;Brudzińskiego &lt;/b&gt;z PiS-u, żeby bojkotować ten rozrywkowy program w takim dniu. Podziwiam tych, którym chce się drzeć szaty z tego powodu. Prywatna stacja emituje co chce, prywatny poseł sądzi na ten temat co chce, a tysiące ludzi ma nadzieję, że siadając przed telewizorem pognębią giermka &lt;b&gt;Kaczyńskiego &lt;/b&gt;i pokażą, jacy są hardzi. Whoa! Polecam jeszcze zrobić sobie sweet focię z telewizorem, na którym leci &lt;i&gt;X-Factor&lt;/i&gt; i podpisać ją np. "Daję błyskotliwy odpór nachalnej pisowskiej propagandzie".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Apel Brudzińskiego rzeczywiście jest durny, ale reakcja na niego budzi moje politowanie. Domyślam się, że młodzi chcieliby "jebać system" i być bardzo anty. Dziadkowie mieli Niemców, rodzice komunę, a my żyjemy w opiekuńczym, demokratycznym, światłym, proeuropejskim państwie dobrobytu i nie ma się przeciwko czemu buntować. No, ewentualnie przeciwko &lt;b&gt;Kościołowi&lt;/b&gt;, ale w kraju, gdzie 3/4 ludzi "wierzy w Boga, ale nie wierzy w Kościół", nawet to przestaje robić wrażenie. Ale o tym będzie osobna notka, bo miałem pisać krócej i częściej, a tu aż prosi się o rozwinięcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EHlSut9aOH8/TZ-Y5LABPzI/AAAAAAAAHj8/OIs2tVFrPng/s1600/PHI2591s1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="165" src="http://3.bp.blogspot.com/-EHlSut9aOH8/TZ-Y5LABPzI/AAAAAAAAHj8/OIs2tVFrPng/s200/PHI2591s1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pilot od telewizora&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W każdym razie ja &lt;i&gt;X-Factora&lt;/i&gt; nie obejrzę - nie z szacunku dla ofiar katastrofy (bo co ma niby jedno z drugim wspólnego), ale z szacunku dla &lt;b&gt;braku telewizora&lt;/b&gt;. No i te śpiewania po TVN-ach już mnie nie bawią. Spodziewam się jednak rekordowej widowni - do standardowych widzów dołączą też ci, którzy zasiądą na kanapach na złość Brudzińskiemu. A ja póki co wystosuję apel o nieużywanie 10 kwietnia pilotów - gdyż to hańbi dobre imię kapitana Protasiuka. Kanały przełączajcie sobie &lt;b&gt;ręcznie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-6205857943523303446?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0fjXhhZnqUdtB_BXDpt-mR3tqcY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0fjXhhZnqUdtB_BXDpt-mR3tqcY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0fjXhhZnqUdtB_BXDpt-mR3tqcY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0fjXhhZnqUdtB_BXDpt-mR3tqcY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/oE26Z6jOvZQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/6205857943523303446/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/04/kiedy-zycie-traci-smak.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6205857943523303446?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6205857943523303446?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/oE26Z6jOvZQ/kiedy-zycie-traci-smak.html" title="Kiedy życie traci smak" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-7Aq6u5Kk3KM/TvGnG-FfhlI/AAAAAAAAHuQ/yXyLW2hwVeY/s72-c/1185091.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/04/kiedy-zycie-traci-smak.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0IGRXcycCp7ImA9WhRXFEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-1354325274277521065</id><published>2011-04-01T02:42:00.002+02:00</published><updated>2011-12-21T10:58:44.998+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-21T10:58:44.998+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="powroty" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemijanie" /><title>Powrót zdewaluowanego magistra</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ka72-sJIjHQ/TvGrF09ed8I/AAAAAAAAHuY/5dsj0WDjyyE/s1600/Graduation.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ka72-sJIjHQ/TvGrF09ed8I/AAAAAAAAHuY/5dsj0WDjyyE/s400/Graduation.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Debilna czapka - symbol zdewaluowanego magistra&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;1 kwietnia&lt;/b&gt; nie jest najszczęśliwszą datą do ogłoszenia światu i samemu sobie: &lt;i&gt;tak, biorę się za swoje życie. Koniec ferii Lewandowski, zapraszamy do kieratu. Następnym razem poopierdalasz się za 45 lat&lt;/i&gt;. Zawsze w takich przypadkach pojawia się (nie wiadomo skąd) ktoś szalenie spostrzegawczy i uważa za stosowne powiedzieć: "He, he, przecież dzisiaj Prima Aprilis". To jest ten sam gatunek ludzi, którzy w dniu wyborów powiedzą ci, że jest cisza wyborcza. Albo jak mój jeden znajomy, do którego kiedyś zadzwoniłem o 1 w nocy z &lt;b&gt;propozycją napicia się wódki&lt;/b&gt;, a on mi na to: "jest noc". Rozejrzałem się dokoła i rzeczywiście: była noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u8YZZmMTnE0/TZUdE6TqBcI/AAAAAAAAHjE/4g6YEUuTNRY/s1600/55647_1594572177040_1017994272_1719997_4280566_o%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-u8YZZmMTnE0/TZUdE6TqBcI/AAAAAAAAHjE/4g6YEUuTNRY/s200/55647_1594572177040_1017994272_1719997_4280566_o%25281%2529.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Magister Lewandowski&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak pewnie niektórzy wiedzą, przez ostatnie miesiące zajmowałem się głównie &lt;b&gt;seryjną produkcją gniotów&lt;/b&gt; zwanych magisterkami (fot. obok). Mówiąc "seryjną" mam na myśli dwie swoje - niech nikt nie daj Bóg nie pomyśli, że czerpałem korzyści majątkowe z pisania dla innych. Nie, wolałbym zostać testerem wibratorów analnych niż przeżywać jeszcze raz ten &lt;b&gt;koszmar&lt;/b&gt;. Codzienne zmagania z pustą kartką Worda tak mi obrzydziły pisanie czegokolwiek, że jak pomyślałem jeszcze o blogu, zaczynałem toczyć pianę z pyska i rzęzić. Na szczęście watahy czytelników nie dopominały się uciążliwie nowych notek, a jeśli już, to łatwo się było wykręcić wspomnianymi magisterkami. Ubieranie lenistwa w szaty pracowitości to mój &lt;b&gt;chleb powszedni.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tym niemniej teraz trochę żałuję. Niepisanie bloga przez 4 miesiące było moim najgłupszym pomysłem od czasu, gdy rozpyliłem gaz pieprzowy w podziemiach lubelskiej knajpy "Czeska piwnica". Koleżanka nosiła w go torebce &lt;b&gt;dla obrony przed gwałcicielami&lt;/b&gt;, a ja miałem 2 promile, więc spytałem, "czy mogę se psiknąć". Nie czekając na odpowiedź wdusiłem przycisk, puszczając go zaledwie po ułamku sekundy. To wystarczyło, by cała nasza trójka (bo był jeszcze kolega - stanowiliśmy tercet niedobitków wypadu towarzyskiego) zaczęła kaszleć, podobnie jak zdruzgotane kelnerki. Człowiek młody, to i &lt;b&gt;durny&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na szczęście teraz jestem już dojrzałym, statecznym &lt;i&gt;gentlemanem&lt;/i&gt;, posiadaczem zdewaluowanego tytułu &lt;b&gt;magistra &lt;/b&gt;i największym szaleństwem, na które mnie stać, jest czteromiesięczna nieaktywność na blogu. Wariat! Przebił nawet trzymiesięczną nieaktywność na blogu. Ale ale, jeśli już jesteśmy przy dorosłości i tzw. poważnym życiu, to ostatnio ma miejsce jakaś durna tendencja, zgodnie z którą jestem zasypywany pytaniami w stylu:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- co dalej?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- co planujesz ze swoim życiem?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- kiedy znajdziesz dziewczynę? Chcę mieć wnuki.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- czujesz się staro? Masz już 24 lata.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- gdzie chcesz pracować?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- jak to na diecie? Pojebało cię?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_nYVa9FRYrI/TZUcsBgJxOI/AAAAAAAAHjA/49t6zxcBRM4/s1600/Mark-Zuckerberg2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-_nYVa9FRYrI/TZUcsBgJxOI/AAAAAAAAHjA/49t6zxcBRM4/s1600/Mark-Zuckerberg2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Miliarder Zuckerberg&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tak, wiem, przemijanie. W moim wieku &lt;b&gt;Mark Zuckerberg&lt;/b&gt; (fot. obok) był miliarderem, &lt;b&gt;Cristiano Ronaldo&lt;/b&gt; najlepszym piłkarzem świata, a &lt;b&gt;Tadeusz Różewicz&lt;/b&gt; ocalał prowadzony na rzeź. A ja przez ostatnie 9 miesięcy napisałem dwie notki na bloga. Mógłbym się tu żalić i boleć nad losem, który coraz mniej jest figlarzem, a coraz więcej chujem - ale ku zaskoczeniu czytelników zrobię woltę retoryczną i skupię się na plusach bagna, tfu, sytuacji, w której tkwię. Na przykład serwis społecznościowy &lt;b&gt;Nasza-Klasa.pl&lt;/b&gt; daje możliwość wglądu w życie ludzi, wśród których obracałem się 15-20 lat temu. Można zobaczyć, że dziewczyny, które w podstawówce dały mi kosza, dziś pławią się w zasranych pieluchach u boku jakichś kmiotów, są grube i mają tłuste włosy. Dziś bym już nie fantazjował o nich pod kołdrą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zapytacie: jak się można tak cieszyć z cudzego nieszczęścia. Otóż ja sam wiem najlepiej, że to nie przystoi. Ale, o ironio, one wyglądają na zadowolone, więc ja co najwyżej pozwalam sobie uszczknąć odrobinę z ich szczęścia (bo najwyraźniej własnego mi nie starcza). &lt;b&gt;Ha&lt;/b&gt;. A jakie problemy ma typowy 24-latek? Z odpowiedzią na tę kwestię już spieszy to wspaniałe narzędzie, jakim jest &lt;b&gt;Google&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7aVQ6IbwZio/TZUbn8LbcEI/AAAAAAAAHi4/-5gYk9Qrq1E/s1600/24lata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="80" src="http://2.bp.blogspot.com/-7aVQ6IbwZio/TZUbn8LbcEI/AAAAAAAAHi4/-5gYk9Qrq1E/s400/24lata.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Podpowiedzi Google'a&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W poprzednim akapicie wspomniałem coś o ironii. Skoro już przy niej jesteśmy... Nie mogę nie wspomnieć o tym, że podstawówka, z której wyrzucono&amp;nbsp;mnie&amp;nbsp;w IV klasie za zachowania niegodne ucznia, zaprosiła mnie na zjazd absolwentów z okazji jakiegoś tam jubileuszu. Myślę, że za 20 lat, gdy już będę sławny, będą oprowadzać ekipy telewizyjne po korytarzach szkoły i moja &lt;b&gt;pani od nauczania początkowego&lt;/b&gt; podzieli się wspomnieniami:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;W tej sali Adrian skopał kolegę, a na tej ławce siedziała dziewczynka, którą nazwał bydlakiem. A tu stołówka. Uwielbiał obrzydzać jedzenie innym dzieciom oraz wyjadać wszystkie kluski z wazy z rosołem, zostawiając samo rzadkie. Powiem panu w tajemnicy, panie redaktorze, to był ancymon.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dość już wspominków, wróćmy do aktualiów. Póki co ten rok przynosi mi pasmo porażek - w tym największą z nich. Mimo, iż jestem native speakerem &lt;b&gt;języka nienawiści&lt;/b&gt;, to gdzieś wyczytałem, że aż 28% Polaków uważa się za szczęśliwych ludzi. Zbicie tego współczynnika do zera było jednym z moich postanowień noworocznych, ale póki co efekty są marne. W dodatku przyszła &lt;b&gt;wiosna &lt;/b&gt;i kraj zalała fala optymizmu. A co w tym wszystkim najgorsze - również i ja nie przechodzę obojętnie wobec nowych okoliczności pogodowych. Tam, gdzie dobrzy ludzie mają serce, źli - kamień, osoby z pojedynczą brwią - ziemniaka, ja mam czarną dziurę. I ta czarna dziura rośnie na widok łąk umajonych, raduje się na dźwięk ptasich świergotów, pęcznieje na myśl o zakochanych w parku.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-O-4KTb4AC7E/TZUcMaMfOsI/AAAAAAAAHi8/-IGIHbAr-G0/s1600/pirog.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-O-4KTb4AC7E/TZUcMaMfOsI/AAAAAAAAHi8/-IGIHbAr-G0/s200/pirog.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Piróg&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zaczynam ulegać porywom wyobraźni, co oznacza, że zbliżamy się do końca tej notki popowrotowej. Warto więc wspomnieć o zdarzeniu z cyklu "los to figlarz". W ostatnim czasie zacząłem coś przebąkiwać w prywatnych rozmowach o napisaniu książki. Mam pomysł, warsztat powinien wystarczyć na dzisiejszego czytelnika, ale zawsze pojawiają się wątpliwości "a kto to wyda", "a kto by tam debiutanta czytał" itp. I nagle po kilku dniach odzywa się jeden z czytelników &lt;b&gt;Adlewa&lt;/b&gt; (niewtajemniczony w plany) i donosi, że ma 19 lat, a właśnie wydali mu kryminał. A może doszukujemy się sensu tam, gdzie go nie ma? Tak jak podczas imprezy wigilijnej, gdy kolega wszedł do pokoju z misą pierogów z kapustą. Akurat graliśmy w kalambury, kategoria: postać, więc ktoś wrzasnął z entuzjazmem "Michał Piróg!". A on tylko niósł żarcie na stół... Tzn. kolega, nie Piróg (fot. obok).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na dzisiaj tyle. Postaram się odchodzić od idei pisania rzadkiego i obszernego na rzecz krótszego, ale częstego. Ciekawe jak to wyjdzie. A teraz idę zmagać się z potężnym frontem medialnym, skierowanym przeciwko niniejszemu pamiętnikowi internetowemu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pozdrawiam,&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
magister zarządzania nienawiścią.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-1354325274277521065?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ypVYo71wONEZbrdd4dE04bvMVkA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ypVYo71wONEZbrdd4dE04bvMVkA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ypVYo71wONEZbrdd4dE04bvMVkA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ypVYo71wONEZbrdd4dE04bvMVkA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/FsdV1obvOgk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/1354325274277521065/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2011/04/powrot-zdewaluowanego-magistra.html#comment-form" title="Komentarze (10)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1354325274277521065?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1354325274277521065?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/FsdV1obvOgk/powrot-zdewaluowanego-magistra.html" title="Powrót zdewaluowanego magistra" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Ka72-sJIjHQ/TvGrF09ed8I/AAAAAAAAHuY/5dsj0WDjyyE/s72-c/Graduation.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>10</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2011/04/powrot-zdewaluowanego-magistra.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YDRn45fyp7ImA9WhRXFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-8507063269017507526</id><published>2010-11-27T22:39:00.004+01:00</published><updated>2011-12-21T21:59:37.027+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-21T21:59:37.027+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telewizja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="show-business" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mam Talent" /><title>Lewandowski w finale "Mam talent"</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TPF8DmF0hjI/AAAAAAAAHf8/SmGypLQ6sLM/s1600/mam-talent.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TPF8DmF0hjI/AAAAAAAAHf8/SmGypLQ6sLM/s400/mam-talent.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mam Talent&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;Miejsce&lt;/b&gt;: siedziba TVN.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czas&lt;/b&gt;: sobotni wieczór.&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Wydarzenie&lt;/b&gt;: finał programu "Mam Talent" z udziałem autora niniejszego blogu.&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;Bohaterowie&lt;/b&gt;: autor niniejszego blogu, czcigodni konferansjerzy w osobach Szymona Hołowni i Marcina Prokopa, dostojni jurorzy w składzie Chylińska, Foremniak i Wojewódzki, publiczność, ekipa realizująca.&lt;br /&gt;
&lt;b style="text-align: center;"&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b style="text-align: center;"&gt;Szymon Hołownia:&lt;/b&gt;&lt;span style="text-align: center;"&gt; A teraz przed nami jedyny bloger w finałowej dziesiątce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Marcin Prokop:&lt;/b&gt; W poprzednich rundach rzucił jurorów na kolana, najpierw prezentując ekwilibrystyczne nietańczenie, a w półfinale wirtuozerskie nieśpiewanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia:&lt;/b&gt; Prawdziwy z niego omnibus, Marcinie. Ciekawe, czym zaskoczy nas dziś w roli blogera! Zadanie ma niełatwe.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Marcin Prokop:&lt;/b&gt; Zgadza się, Szymonie. Oprócz niego w finale znaleźli się sami wokaliści i tancerze. Czy przaśne blogowanie przebije ich wyczyny?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia&lt;/b&gt; (&lt;i&gt;zwraca uwagę na Małgorzatę Foremniak, smarującą się lubrykantem&lt;/i&gt;): Małgosia jest, jak widzę, podekscytowana. Choć żyjemy w katolickim kraju, nie przeszkadza jej to rzucać spojrzeń pt. "Zerżnijcie mnie w biegu". (&lt;i&gt;Szymon z trudem ukrywa głęboki niesmak&lt;/i&gt;).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kuba Wojewódzki: &lt;/b&gt;Adrianie co nam dziś pokażesz?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian:&lt;/b&gt; Mój występ będzie się składał z dwóch części. W pierwszej zademonstruję niepisanie bloga przez 3 miesiące, a w drugiej bez słowa wyjaśnienia i przeprosin zamieszczę nową notkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Hołownia i Prokop&lt;/b&gt; &lt;i&gt;(chórem&lt;/i&gt;): Powodzenia!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Zaczyna się występ. Lewandowski ubrany we frak, z grubą warstwą brylantyny we włosach i zawadiacko przyciętym wąsem. Wyjmuje z torby laptopa z nazwą producenta zaklejoną przylepcem. Stawia go na beżowym stoliku z Ikei (za 29.90) i przez trzy miesiące na przemian siedzi na Facebooku, pisze magisterkę i ogląda amerykańskie seriale.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;(Mijają trzy miesiące. W międzyczasie Agnieszka Chylińska wciska czerwony przycisk i publicznością wstrząsa dźwięk syreny).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Po trzech miesiącach Lewandowski ni stąd, ni zowąd pisze notkę pt. "Lewandowski w finale "Mam Talent"", w której opisuje &lt;/i&gt;&lt;i&gt;ze swojej perspektywy &lt;/i&gt;&lt;i&gt;występ w programie. Podejmuje grę z publicznością, która daje się wciągnąć i klaszcze rytmicznie w dłonie. Po regulaminowych dwóch minutach autor klika przycisk "publikuj" i kłania się szarmancko.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Publiczność bije brawo, kilka osób wstaje, ochroniarze wyprowadzają szamoczącego się jegomościa, reprezentującego Światowy Kongres Wrogów Lewandowskiego. Niektórzy buczą, całkiem spora grupa pozostaje na miejscach z kamiennymi twarzami.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia: &lt;/b&gt;Adrianie, co sądzisz o swoim występie?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian:&lt;/b&gt; No szczerze mówiąc nie jestem do końca zadowolony, zwłaszcza puenta mogłaby być lepsza. Bardzo starałem się, żeby wyszło zabawnie i z morałem, ale chyba trochę przesadziłem z zadęciem. Niektórzy mogli to odebrać jako próbę zabłyśnięcia na siłę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Marcin Prokop: &lt;/b&gt;Ja tak tego nie odebrałem. Ale powiedz, skąd twoim zdaniem się to bierze?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian: &lt;/b&gt;Dosyć się stresowałem. Zwłaszcza w drugiej części występu, bo trzymiesięczne opierdalanie się wyszło mi całkiem przyzwoicie i nie przysporzyło zbyt wielu nerwów.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia: &lt;/b&gt;Widziałem, że w drugiej części przytupywałeś sobie lewą nogą i co jakiś czas wciągałeś tabakę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian: &lt;/b&gt;Bolą mnie zatoki. A z tą nogą to tak mam, gdy próbuję ukryć spięcie. Ale dość już o mnie, może oddamy głos jurorom?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Marcin Prokop: &lt;/b&gt;Wiem, że mógłbyś mówić o sobie godzinami, ale ja jednak będę stanowczy i oddam głos jurorom.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;(Publiczność bije brawo).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kuba Wojewódzki: &lt;/b&gt;Adrianie. Gdybyś miał cycki Sabiny Jeszki i gitarę Piotra Lisieckiego, stwierdziłbym, że jesteś blogerem kompletnym. Po twoim występie czuję się, jak by matka tłukła mnie w dzieciństwie bezprzewodowym kablem od prodiża i gwałciła mentalnie, czytając mi do snu książki Doroty Masłowskiej. Programu nie wygrasz, bo nie jesteś dzieckiem, niewidomym i nie umiesz śpiewać. A poza tym puenta rzeczywiście była do dupy. Małgosiu!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Małgosia Foremniak&lt;/b&gt; &lt;i&gt;(rozcapierza palce i jeździ dłońmi po blacie, uśmiechając się spode łba jak kretynka&lt;/i&gt;): Adrianie...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Publiczność&lt;/b&gt;: Łuuuuuuuł!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;(Kuba Wojewódzki, korzystając z sytuacji, rzuca błyskotliwy, acz rubaszny gag słowny o seksualnym niewyżyciu Małgosi Foremniak&lt;/i&gt;. &lt;i&gt;Chylińska rechocze, Prokop śmieje się z zamkniętymi ustami, Hołownia skrywa twarz dłonią. Publiczność macha do kamer gdy zobaczy się na telebimach. Tylko Małgosia Foremniak zdaje się nie słyszeć co się do niej mówi i nadal zachowuje się jak kotka w czasie rui).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Małgosia Foremniak &lt;/b&gt;&lt;i&gt;(drżącym głosem, z wilgotniejącymi oczami)&lt;/i&gt;&lt;b&gt;: &lt;/b&gt;Adrianie! To było PO-RY-WA-JĄ-CE. Rozwaliłeś mnie na łopatki! Chciałabym cię schrupać. Nie mogę mówić!!! Tracę oddech, jesteś moją nadzieją. Jak idealnie oddałeś moje emocje w tej notce! Porównanie z kotką w rui - cudowne. &lt;i&gt;(Małgosia jest na skraju szlochu, dopiero soczysty policzek wymierzony jej przez Kubę Wojewódzkiego przywraca jej rozsądek).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kuba Wojewódzki: &lt;/b&gt;Przepraszam, że jeszcze raz zabiorę głos, ale nie daje mi to spokoju. Ile prawdy jest w pogłoskach, że przed półfinałem całowałeś się za kulisami z 11-letnią uczestniczką, Magdą Welc?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian: &lt;/b&gt;To prawda, ale mówiła, że jest pełnoletnia. Nieelegancko byłoby to weryfikować.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kuba Wojewódzki: &lt;/b&gt;Kto sprowokował? Ty czy ona?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian: &lt;/b&gt;Ona, ja jestem nieśmiały. Poza tym to zawsze one prowokują. Więcej na ten temat nie powiem. (&lt;i&gt;Po chwili)&lt;/i&gt; Ale może napiszę na blogu, he, he. (&lt;i&gt;Robi minę jak Jacek Gmoch&lt;/i&gt;).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kuba Wojewódzki: &lt;/b&gt;Agnieszko! &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Agnieszka Chylińska: &lt;/b&gt;A mnie to nie porwało. Wiesz, to nie było zajebiste. Za mało powera, za mało tego pazura, tej rockandrollowej energii. Czy użyłam już w swojej wypowiedzi słowa "dupa"?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia: &lt;/b&gt;Nie i nie rób tego proszę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Agnieszka Chylińska: &lt;/b&gt;Zgadzam się, że puenta była do dupy, yeah!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;(Publiczność buczy, ale dość nieśmiało).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Szymon Hołownia: &lt;/b&gt;Adrianie. Co zrobisz z ewentualną wygraną? To trzysta tysięcy złotych!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Adrian: &lt;/b&gt;Tak naprawdę to blogowanie to jedno wielkie bagno. Chciałbym napisać poważną książkę, która stanie się lekturą szkolną, albo chociaż zagrać drugoplanową rolę SS-manna w polskim serialu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Prokop i Hołownia &lt;/b&gt;&lt;i&gt;(chórem)&lt;/i&gt;: Życzymy ci tego!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Sam Prokop: &lt;/b&gt;Teraz czas na krótką przerwę, a po niej występy kolejnych uczestników.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;(Dżingiel, reklamy. Po reklamach kolejne występy i sms-owe głosowanie. Roman Polański wysyła ich tysiące, w czym wspierają go kumple z dawnych imprez u Jacka Nicholsona. Wygrywa 11-letnia Magda Welc. Połowa Polaków przewróciłaby się w grobie - gdyby nie żyła).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;KURTYNA.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-8507063269017507526?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qhLd7h6kN20hpSh4vwvrL4x5nKk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qhLd7h6kN20hpSh4vwvrL4x5nKk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qhLd7h6kN20hpSh4vwvrL4x5nKk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qhLd7h6kN20hpSh4vwvrL4x5nKk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/17BwRC4Kees" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/8507063269017507526/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/11/lewandowski-w-finale-mam-talent.html#comment-form" title="Komentarze (19)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/8507063269017507526?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/8507063269017507526?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/17BwRC4Kees/lewandowski-w-finale-mam-talent.html" title="Lewandowski w finale &quot;Mam talent&quot;" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TPF8DmF0hjI/AAAAAAAAHf8/SmGypLQ6sLM/s72-c/mam-talent.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>19</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/11/lewandowski-w-finale-mam-talent.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0UDQX86fyp7ImA9WhRUFEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-1585920667123212825</id><published>2010-11-09T02:28:00.003+01:00</published><updated>2012-01-25T12:01:10.117+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-25T12:01:10.117+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tramwaj" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="SGH" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ślub" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Warszawa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="całowanie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bolszewicy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="słonecznik" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="piraci" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="brzydkie kobiety" /><title>Nie ma brzydkich kobiet - są tylko mężczyźni bez gustu</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J3687zDO6_Q/TvJJ5nbi9pI/AAAAAAAAHuo/Dbe9ihW4BCw/s1600/chinese_girl_dating-tu45.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-J3687zDO6_Q/TvJJ5nbi9pI/AAAAAAAAHuo/Dbe9ihW4BCw/s400/chinese_girl_dating-tu45.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ta pani nie istnieje&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Wszystkie brzydkie kobiety&lt;/b&gt; od razu chcę uspokoić - tak naprawdę to istniejecie, a powyższy tytuł to jedynie chwyt marketingowy. Nie jest łatwo wrócić do branży blogowej po tak &lt;b&gt;długim rozbracie&lt;/b&gt;. Musicie to zrozumieć i wybaczyć - przez trzy miesiące zmagałem się z magisterką i widok pustej kartki po prostu mi zbrzydł. Ponadto musiałem walczyć z "potężnym frontem medialnym" wymierzonym przeciwko mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
Bardzo się zawziąłem, a w dodatku przyśnił mi się wczoraj &lt;b&gt;tramwaj&lt;/b&gt;. Sprawdziłem w senniku (według chrześcijan to bałwochwalstwo), a tam: "tramwaj - osiągniesz swój cel". No, to właśnie zaczynam osiągać. Dziękuję wszystkim za krytykę mojego lenistwa - to działa na mnie jak magnes na byka.&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNij5oTzw3I/AAAAAAAAHfo/qG7eE_iyoHM/s1600/slonecznik.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNij5oTzw3I/AAAAAAAAHfo/qG7eE_iyoHM/s200/slonecznik.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Łuskałem właśnie &lt;b&gt;pestki słonecznika&lt;/b&gt; w oczekiwaniu na bolszewików, gdy rozpoczął się październik, a wraz z nim ostatnie pół roku mojego studenckiego życia. Kto by pomyślał, że tak szybko to zleci. Gdzieś w przepastnych archiwach komputera znalazłem &lt;b&gt;notatki &lt;/b&gt;z pierwszego tygodnia w Warszawie. Była piękna jesień 2005 roku, prezydentem był jeszcze Kwaśniewski, a premierem Marek Belka. Wybrałem najlepsze smaczki:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;niedziela, 2 października 2005:&lt;/b&gt; Początek mojej przygody z Warszawą. Bywałem tu wcześniej raptem kilkukrotnie, miałem więc wypaczony obraz tego miasta, że niby ładne i znakomite. Tym razem przyjrzałem się baczniej. Brud, szarość i syf. Na wejściu można popaść w depresję. Sytuację ratowała tylko wyjątkowo ładna jak na tę porę roku pogoda.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;poniedziałek, 3 października:&lt;/b&gt; Ha, dziś zaczynam studia. Niby nic, ale przecież wychowawczyni z gimnazjum, mając doskonałe rozeznanie w potencjale swoich uczniów, wywróżyła mi zawodówkę i kopanie rowów. Na roku mam 50 osób, wśród których odsetek dziwolągów nie przekracza dopuszczalnych norm (a więc to nie liceum). Choć niektórzy już działają mi na nerwy, a to dopiero drugi dzień.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;wtorek, 4 października:&lt;/b&gt; Udaliśmy się we czterech do jakiejś śródmiejskiej mordowni, gdzie dym tytoniowy ograniczał widoczność do metra. Do bufetu doszliśmy więc trzymając się za ręce, potykając się o leżących na podłodze zachlanych meneli. Ale wódka była tania i zmrożona na kość. Przy klejącym się stoliku dalej pieprzyliśmy wyssane z palca farmazony. Do Bródno-Plaza [hotel pracowniczy, gdzie mieszkałem przez 2 miesiące - przyp. L.] wróciłem zataczając się i z czerwonymi oczami od dymu z tej speluny.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;środa, 5 października:&lt;/b&gt; Czwarty dzień z rzędu jem kebab na Marszałkowskiej. Czuję się jak prawdziwy warszawski yuppie w cwelowatych okularkach, z przedziałkiem z prawej strony i neseserem z papierami. W centrum widzi się takich wielu, wszyscy gdzieś biegną jak najęci, niektórzy w przerwach jedzą jakiś syf w azjatyckich barach. Kipi z nich jad i impertynencja, rozpychają się łokciami na chodnikach, psioczą na innych przechodniów. Zapierdalajcie, zapierdalajcie...&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;czwartek, 6 października: &lt;/b&gt;Pogoda wciąż dopisuje. Na tyle, że aż wróciłem trzeźwy do domu. Tego było już jednak za wiele, więc tuż przed zaśnięciem uraczyłem sie dwoma piwami. &lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;b&gt;piątek, 7 października:&lt;/b&gt; Dzień zaczął się znakomicie. A potem te dziennikarskie gęby z roku, z których żadna nie wydaje mi się szczególnie bliska. Samotność i brak sensownych zajęć to największe wyzwania czekające na mnie w tym mieście. Z tego wszystkiego zacząłem nawet czytać książkę, prasę i włóczyć się bez celu po śródmieściu. A wieczory upływają mi na rozmowach w gronie 4 osób z roku, które również mają zaszczyt pomieszkiwać w Bródno-Plaza. Popijam piwko, myję się w zagrzybionej wannie, tłukę prusaki i karakany i w przeraźliwym zimnie zasypiam, tęskniąc za domem oraz snując wielkie plany na przyszłość. W piątkowe popołudnie wniebowzięty wróciłem do Lublina. A w niedzielę znów zaczynamy.&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dziś wydaje mi się to &lt;b&gt;niepojęte&lt;/b&gt;, ale tak rzeczywiście było. Oburzające było to, że ja w tych Dziennikach Warszawskich wylewałem gorycz i walczyłem z toczącym mnie &lt;i&gt;Weltschmerzem&lt;/i&gt;, a ludzie mi pisali "fajny klimat, taki mroczny, to się czyta!". No, ale dziś jest już inaczej. Żadnych depresji, żadnych samotności, a Warszawa coraz to pięknieje. Doszło nawet do tego, że jak 3 lata temu pracowałem na Hawajach i kazano mi zawodowo szerzyć "Ducha Aloha" (jakąś tam radość, szczęście, uśmiech - zgroza), to wdrożyłem się w to w miarę &lt;b&gt;bezboleśnie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niemniej dla zachowania zdrowia psychicznego muszę podkreślić po raz kolejny, że misją niniejszego blogu jest szerzyć nienawiść i siać &lt;b&gt;zwątpienie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNijAPADHfI/AAAAAAAAHfg/akCl_FE1VjI/s1600/pirat.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="153" src="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNijAPADHfI/AAAAAAAAHfg/akCl_FE1VjI/s200/pirat.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wróćmy więc do końcówki mojego&lt;b&gt; studenckiego życia&lt;/b&gt;. Kilka tygodni temu w klubie "Park" (w teorii klub studencki SGH, a w praktyce mekka blond-kurewek i podmiejskich chamów) odbywały się otrzęsiny mojej uczelni. Pisząc "mojej" mam na myśli już tylko SGH, bo z UW mnie skreślili po uzyskaniu absolutorium. No więc odbywały się &lt;b&gt;otrzęsiny &lt;/b&gt;w stylu pirackim.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Z tym hakiem zamiast ręki pan nie wejdzie - usłyszałem na wstępie od ochroniarza. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie namyślając się zbytnio, kopnąłem go w brzuch drewnianą nogą, a hak wbiłem mu w prawy oczodół. Wszedłem do środka nie niepokojony więcej. Zjawiłem się tam w tym samym celu, w którym zjawił się tam każdy inny przedstawiciel płci ordynarnej: aby &lt;b&gt;poznawać dziewczęta&lt;/b&gt;. I nie chodziło o uczynienie zadość "syndromowi V roku" (tj. rzucaniu się na wszystko, co ma ręce, nogi i cycki), choć już wielu moich rówieśników ma narzeczone, żony, konkubiny... Dobrze, że jeszcze dzieci nie mają, acz i tu spodziewam się niedługo prawdziwego wysypu. Producenci kabli od prodiża już zacierają ręce na myśl o rosnącym zapotrzebowaniu na ten nieoceniony&lt;b&gt; środek wychowawczy&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
"Syndrom V roku" mnie nie dotyczy, bo swego czasu na dworcu PKS w Lublinie podeszła do mnie stara Cyganka, złapała mnie za rękę i powiedziała: "ożenisz się w wieku 28 lat". "Ale ja nie chcę, żebyś mi o tym mówiła" - odparłem i oddaliłem się w nieznanym kierunku. Niby powinienem był zwrócić się do niej per "pani", ale od urodzenia mam jakąś taką &lt;b&gt;dziwną przypadłość&lt;/b&gt;, że szybko przechodzę z Cyganami na stopę koleżeńską. Gdyby przedstawiciel romskiej mniejszości podszedł do mnie i nachalnie (z gniewem w oczach) domagał się pieniędzy, skwitowałbym to: "wypierdalaj", nie zaś "uprzejmy pan raczy wypierdalać".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale skoro już wiem, że mam jeszcze przed sobą bite cztery lata kawalerskiego życia, nie odczuwam żadnej presji.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNiiMBytm4I/AAAAAAAAHfY/vv4EQv84iLM/s1600/slub.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="178" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TNiiMBytm4I/AAAAAAAAHfY/vv4EQv84iLM/s200/slub.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Co ciekawe, niedawno w tygodniku "Newsweek" wyczytałem, że małżeństwa żyją dłużej i zdrowiej niż ludzie samotni. &lt;b&gt;Zwolennicy ożenku&lt;/b&gt; (czynni i bierni) zapewne podskoczyli w tym momencie z radości i zaczęli podświadomie nucić marsz Feliksa Mendelssohna, ja jednak jako sceptyczny z natury i dość nieprzyjemny gbur, nie zrezygnuję z możliwości zepsucia tego sielankowego nastroju. Otóż znam ja przebiegłość kobiet i wiem, że redaktorzy "Newsweeka" pomylili skutek z przyczyną. To nie dlatego ludzie żyją dłużej, bo wzięli ślub, ale dlatego wzięli ślub, bo wyczuli, że partnerowi dane jest dłuższe życie. Gdzie tu &lt;b&gt;przebiegłość kobiet&lt;/b&gt;, o której wspominałem? Tu z pomocą idzie jedno z pism psychologicznych - bodaj "Charaktery". Przypadkiem dowiedziałem się z niego, że kobiety oceniają potencjał mężczyzn poprzez pocałunek. Mają bardziej wrażliwe zmysły, więc po smaku i zapachu naszej śliny są w stanie ocenić (bez użycia świadomości, wtedy to by trwało miesiącami, he, he), czy nadajemy się do roli samca. Dlatego też z lubością się do nas przysysają, wymieniając przy okazji 40 tysięcy drobnoustrojów z 250 gatunków, 0,7 grama białka, 0,45 grama tłuszczu i 0,19 grama innych związków organicznych (jak podaje zacna Wikipedia). Dlatego też są w stanie z niewielkim marginesem błędu wybrać partnera, który nie umrze im po pięciu latach na &lt;b&gt;niewydolność wątroby&lt;/b&gt;. Zawsze powtarzam, że kobieta to najlepszy przyjaciel człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niech to tylko nie zabrzmi ironicznie. A właśnie! Wszyscy teraz odmieniają to słowo przez przypadki (a podobno nie ma przypadków, są tylko znaki - jak pouczał ś.p. ks. Bozowski). &lt;b&gt;Ironia &lt;/b&gt;to, ironia tamto, każdy czuje się w obowiązku być ironicznym. Ja na szczęście nawet nie wiem co to znaczy i nawet nie chce mi się sprawdzać, ale brałem kilka razy udział w konkursie na Blog Roku. I tam w każdym zgłoszeniu trzeba było napisać krótko o swoim blogu. Jakieś 3/4 autorów pisało więc, że ich internetowe pamiętniki ociekają ironią, skrzą się sarkazmem i wyrafinowaną kpiną, nie uznają tabu, łamią konwenanse i wywracają świat czytelnika do góry nogami. Wchodzę ja potem na te blogi, a tam kierowca tira relacjonuje, jak rozładował ciężarówkę agrestu w Biedronce na zadupiu w Polsce C. Albo ktoś podszywający się pod psa marki golden retriever (no bo widział kto blogującego psa!) opisuje, że bawił się wczoraj &lt;b&gt;gumową piłką&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W świecie rzeczywistym (a internet to jest na niby?) nie jest lepiej. Podczas kręcenia filmu o SGH (&lt;a href="http://adlew.blogspot.com/2010/07/jak-sprzedaem-twarz-sgh-owi.html"&gt;link&lt;/a&gt;) jedna ze średnio rozgarniętych uczestniczek rzuciła jakiś denny tekst, bodaj numer 3 na mojej wewnętrznej liście najdenniejszych tekstów czerwca 2010. Nikt się nie zaśmiał, ja zamarłem i dopiero po chwili uznałem za stosowne wgapić się w terakotę z &lt;b&gt;niesmakiem&lt;/b&gt;, a ona zbita z tropu: "ej, to była ironia, nie?". Tak, to była ironia. Ze strony Boga, że stworzył ciebie, nędznico!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A teraz ironicznie proszę &lt;b&gt;wyjść&lt;/b&gt;. Kto tu wpuścił dziennikarzy?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-1585920667123212825?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R6ksuj-CAIJp5E3gkQByI0OjHro/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R6ksuj-CAIJp5E3gkQByI0OjHro/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R6ksuj-CAIJp5E3gkQByI0OjHro/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R6ksuj-CAIJp5E3gkQByI0OjHro/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/EyvNS-6_-KY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/1585920667123212825/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/11/nie-ma-brzydkich-kobiet-sa-tylko.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1585920667123212825?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1585920667123212825?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/EyvNS-6_-KY/nie-ma-brzydkich-kobiet-sa-tylko.html" title="Nie ma brzydkich kobiet - są tylko mężczyźni bez gustu" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-J3687zDO6_Q/TvJJ5nbi9pI/AAAAAAAAHuo/Dbe9ihW4BCw/s72-c/chinese_girl_dating-tu45.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/11/nie-ma-brzydkich-kobiet-sa-tylko.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0UHR345fyp7ImA9WhRVFEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-5670476847333219808</id><published>2010-07-02T01:59:00.002+02:00</published><updated>2012-01-13T23:53:56.027+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-13T23:53:56.027+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="SGH" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twarz" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="show-business" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>Jak sprzedałem twarz SGH-owi</title><content type="html">&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lgCMKt1NOlY/TvJLWpQMC0I/AAAAAAAAHuw/wuY-_WCpcFI/s1600/sgh.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-lgCMKt1NOlY/TvJLWpQMC0I/AAAAAAAAHuw/wuY-_WCpcFI/s1600/sgh.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Szkoła Główna Handlowa, której sprzedałem twarz&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kilka tygodni temu Gbur Ocieplający Wizerunek (to znaczy: ja) &lt;a href="http://www.adlew.pl/2010/05/zapiski-gbura-ocieplajacego-wizerunek-5.html"&gt;napisał&lt;/a&gt; mniej więcej tak:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Szkoła Główna Handlowa to uczelnia, którą jednocześnie kocham i której nienawidzę. Czasem wypowiadam się o niej w sposób daleki od serdeczności, ale wtedy przypominam sobie o pięknych toaletach w budynku C, z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mydełkiem w piance&lt;/span&gt;, o zapachu bananowym... I mięknę. Z drugiej strony przed oczami stają mi wizje w rodzaju „Wybory Miss Business SGH” albo „Studenckie Koło Naukowe Konsultingu" i poziom niechęci wraca do normy. Z trzeciej wszak strony wystarczy mi pójść na coroczną imprezę SGH-ową „Polscy Studenci Piją Polskie Wódki” i znowu jestem czołowym zwolennikiem tej uczelni. I tak żyję w tym uczuć pomieszaniu, nie wiedząc samemu, czy ja tam studiuję dla przyjemności, czy z masochizmu. Stąd pewnie zrodził się w mojej głowie pomysł, by wysłać zgłoszenie do konkursu (uwaga!) „Zostań twarzą SGH”. Gdyby mnie spośród miliona chętnych wytypowali właśnie mnie, byłaby to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;osławiona Ironia Losu™&lt;/span&gt;. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TC0raLpMS4I/AAAAAAAAHaY/QaYLbOErst4/s1600/directors.chair.film.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489091249636658050" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TC0raLpMS4I/AAAAAAAAHaY/QaYLbOErst4/s200/directors.chair.film.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;Bycie twarzą SGH polega na udziale w filmie pokazującym uczelnię w samych superlatywach. Polecono mi zatem stawić się w następnym tygodniu na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;casting&lt;/span&gt;. Polegał on na tym, że dwóch gejowatych chłopaków (jeden bardziej, drugi mniej) zadawało mi pytania o cele, priorytety, plany, przemyślenia. Siedzieliśmy po przeciwnych stronach biurka. Potem bardziej gejowaty prowadził ze mną luźną pogawędkę na tematy studenckie, a mniej gejowaty trzymał wykierowaną we mnie kamerę i patrzył, czy obiektyw mnie lubi.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Postanowiłem zagrać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;va banque&lt;/span&gt; i zamiast opowiedzieć o wspaniałym życiu SGH-owca, który kocha to co robi, jest kreatywny, ambitny, pewny swojej wartości i ma jasno wytyczone cele, do których będzie zdążał ścieżką kariery, stwierdziłem, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;studenci mnie wkurwiają&lt;/span&gt;, bo są zadufanymi w sobie nudziarzami, dla których szczytem możliwości jest przyjście na zajęcia z laptopem, a za 10 lat przekładanie papierów w banku. Nieznacznie przesadziłem, ale to tylko dla wzmocnienia efektu - więc jestem usprawiedliwiony. Żeby mnie lepiej zapamiętano dodałem, że marzę o saksofonie altowym.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Podziękowali i stwierdzili, że było dobrze. Mieli odezwać się za kilka dni, ale przez dwa tygodnie tego nie zrobili. Normalnie bym się nie przejął, ot, kolejny nieudany skok w odmęty show-businessu. Ale wkrótce zacząłem otrzymywać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niepokojące sygnały&lt;/span&gt;, że dostałem wilczy bilet i droga do kariery aktorskiej jest dla mnie zamknięta. Wtedy zdarzyła się niespodzianka. Otóż poznałem w pubie dziewczynę, która wyznała mi, że urodziła się jako klacz.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie, do Diabła, nie o tę niespodziankę mi chodzi. Któregoś poranka obudził mnie dzwonek. Byłem pewien, że to PiS-owskie świnie nasłały na mnie kwartet smutnych panów, z których jeden lada chwila rzuci niechlujnie w moją stronę znamienne słowa „ruszaj się, skurwysynu”. Wprawdzie było już po 11, ale na wszelki wypadek wyjąłem z szuflady &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rewolwer &lt;/span&gt;Astra 680 i dwukrotnie strzeliłem sobie w oko. Pomyliłem się. Po pierwsze w bębnie nie było nabojów, a po drugie to nie był dzwonek do drzwi, lecz telefonu. Po drugiej stronie dziewczyna z Biura Promocji SGH właśnie mówiła, że zostałem wraz z kilkoma innymi szczęśliwcami wybrany do uczestnictwa w filmie przedstawiającym moją uczelnię w samych superlatywach.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W myślach przygotowałem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;własny scenariusz&lt;/span&gt;. Główny bohater stoi w centralnym punkcie gmachu głównego SGH. Kamera najpierw filmuje budynek z zewnątrz, potem wolno zbliża się do drzwi wejściowych i dalej, w kierunku bohatera o twarzy spowitej grymasem trudnym do szybkiego odczytania. Trwa to kilkanaście sekund, podczas których narrator przejętym i pełnym wigoru głosem nakreśla widzom sytuację: „Jeden człowiek. 15 tysięcy przedstawicieli SGH-owego studenctwa. Samotna walka. Bunt. W dobie wszechobecnego pędu do kariery. Wiodącego ścieżką robienia notatek zielonym długopisem. Żeby nikt nie mógł skserować. Tylko jeden człowiek. Ma odwagę wstać. By jasno i krótko powiedzieć: (tu zbliżenie na spowitą grymasem trudnym do odczytania twarz głównego bohatera) wypierdalać”. Swoją kwestię bohater wypowiada z właściwą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;buntownikom &lt;/span&gt;pogardą dla świata.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Potem pojawia się grafika z logo uczelni i ujęcie promiennie uśmiechającego się rektora, stojącego w oknie na I piętrze, machającego do kamery poprzez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kręcenie dłonią&lt;/span&gt; (pionowa oś obrotu dłoni). Cięcie. Napisy końcowe.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W rzeczywistości wyglądało to zgoła inaczej. Pierwsze co dostałem po przyjściu na plan zdjęciowy to karteczka, w której &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zrzekałem się swojej twarzy&lt;/span&gt; na rzecz uczelni. Gdyby Szkoła Głowna Handlowa zechciała kiedyś wypuścić limitowaną serię ośmiopaków rolek papieru toaletowego, to mógłbym patrzeć z każdej z nich. Gdyby rzecznik prasowy SGH skompromitował się w telewizyjnym wywiadzie, mógłby założyć na głowę papierową torbę z moją podobizną i twierdzić, że tak naprawdę to byłem ja. Gdyby dziekan studium licencjackiego chciał wydać córkę za maharadżę, mógłby mu przesłać mejlem moją fotografię itd.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Po sprzedaniu twarzy przez wszystkich uczestników na forum wyszedł reżyser, bardzo miły gość. Na początek nas uspokoił:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- Słuchajcie, nie przejmujcie się, nikt od was nie wymaga, żebyście tworzyli tutaj kreacje De Niro... Yyyy... Lindy... Yyyy...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- ... - odpowiedziała sala.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- ...yyy... - dodał reżyser.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
- ...ani żadnego innego aktora - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;spuentowała &lt;/span&gt;celnie kierowniczka produkcji, równie przesympatyczna.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TC0r8KNc6SI/AAAAAAAAHag/B1C7ICkyNTw/s1600/zrob+sama+puder+do+ciala.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489091833367423266" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TC0r8KNc6SI/AAAAAAAAHag/B1C7ICkyNTw/s200/zrob+sama+puder+do+ciala.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 200px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 150px;" /&gt;&lt;/a&gt;Dalej było tylko gorzej, bo charakteryzatorka uparła się, żeby położyć mi na twarz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podkład &lt;/span&gt;(info dla mężczyzn: sraczkowatą maź o konsystencji rozwodnionego budyniu) i przykryć to warstwą pudru (drobny proszek, żeby twarz się nie świeciła). Uczesała mi też brwi. Po takim zamachu na niezbywalną godność człowieka długo nie mogłem się otrząsnąć. Jednak reżyser przekonywał, że to dla dobra filmu, a ja dzięki temu lepiej wypadnę w roli Studenta Rozmawiającego z Koleżanką na Korytarzu. O tej kreacji może się mówić latami.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Koleżanka, którą mi przydzielono, okazała się bardzo rozmowną osobą. W ciągu kwadransa próbnych ujęć dowiedziałem się, że ma doklejane rzęsy, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;powiększony biust&lt;/span&gt;, jeździ sportowym mercedesem i trenuje boks. W „ujęciu na korytarzu” brało udział około 20 osób, z czego chyba 15 dziewczyn - toteż moja partnerka dokładnie zlustrowała wszystkich i powiedziała mi kto wygląda dobrze, a kto niczym kocmołuch. Sama była ładną i (to rzadko idzie w parze) sympatyczną dziewczyną, rozmowa toczyła się swoim torem bez większego wysiłku. Doceniłem to później, gdy po zmianie „partnerki” trzeba było przez godzinę gadać z kimś, z kim nie ma się żadnych wspólnych tematów poza szkołą. W życiu staram się unikać takich sytuacji, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;specjaliści zawsze powtarzają&lt;/span&gt;, że życie to nie film (?).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ciekawe zjawisko wystąpiło podczas kręcenia ujęcia w auli, niby że wykład. Odtwórca roli profesora poprosił nas, żebyśmy wypisali na kartkach po &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pięć cech typowego studenta&lt;/span&gt; SGH, pozytywnych i negatywnych. Na bezdechu wypisałem piętnaście negatywnych, sącząc gęsty jad spod długopisu reklamowego firmy Ernst&amp;amp;Young. Potem przyszło do odczytywania i, ku mojemu zdumieniu, zanim kolejka doszła do mnie inni spalili mi już trzynaście punktów z misternej listy. Reżyser przyglądał się z boku i konał ze śmiechu słuchając, jakim błotem obrzucamy studentów SGH, czyli poniekąd samych siebie. Podrzucam najlepsze kawałki: zadufani w sobie, egoistyczni, interesowni, nieempatyczni, wylansowani, krętacze, zawistni, źle życzący innym, monotematyczni, o ograniczonych horyzontach, przemądrzali. Wszyscy setnie się ubawiliśmy, do końca dnia nazywając się wzajemnie interesownymi krętaczami czy wylansowanymi zawistnikami. Tylko rewizor stojący gdzieś za drzwiami pytał z czego się śmiejemy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ogółem była to jednak dość &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żmudna robota&lt;/span&gt;. Zdjęcia trwały 3 dni (2 razy po 12 godzin, raz 4). Ciągłe powtarzanie ujęć - a im więcej osób w kadrze, tym więcej powtórek, bo zawsze ktoś krzywo stoi, zbyt energicznie gestykuluje albo spojrzy w obiektyw. W ostateczności zajdzie słońce i będzie za mało światła tudzież &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;automat z coca-colą&lt;/span&gt; nieproszony wejdzie w kadr i wyda nienależną resztę. I częste przerwy na przenoszenie sprzętu, ustawianie światła, rozmieszczanie aktorów.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Co do ludzi to spodziewałem się typowego studenckiego lansu: zblazowanych panienek o gwiazdorskich manierach, uzupełnianych przez infantylnych, dobrze ubranych bawidamków. Tymczasem ekipa okazała się normalna. Większość dziewczyn walczyła przed kamerą z niepewnością siebie i chciała sobie podnieść samoocenę - dla nich największą atrakcją były zabiegi charakteryzatorki, potrafiącej je odpowiednio zmanipulować wizualnie. Faceci mieli to w dupie - puder traktowali jako zło konieczne. Przypuszczam, że jedyne co ich motywowało do wzięcia udziału w tym filmie to możliwość poznania &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fajnych panien&lt;/span&gt; - co generalnie się powiodło, bo kilka panien rzeczywiście było fajnych.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Poza Studentem Rozmawiającym z Koleżanką na Korytarzu wcieliłem się też w role Studenta Idącego z Gazetą, Studenta Przysłuchującego się Parze Dyskutującej o Ekonometrii i wreszcie (to najbardziej szokująca kreacja) Otoczonego Dziewczynami Studenta Siedzącego na Trawie z Laptopem na Kolanach. Z 30 godzin spędzonych na planie powstaną 3 minuty filmu, co oznacza, że zaistnieję na ekranie przez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kilka sekund&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czy warto było? Oczywiście. Te trzy dni obróciły w pył moje marzenia. Zawsze chciałem zagrać niemieckiego żołnierza, ewentualnie SS-manna (podobno mam predyspozycje fizyczne), tymczasem okazało się, że aktorem jestem jeszcze gorszym niż blogerem. Serwuję wam to badziewie już prawie 6 lat, a nie mogę przekroczyć pierdolonej setki fanów na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Facebooku&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niżej upadł już tylko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Goldenek&lt;/span&gt;, &lt;a href="http://goldenek.pl/"&gt;blogujący pies&lt;/a&gt; marki golden retriever.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-5670476847333219808?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1YxeoSAht-fYxV-1nZVusPQ5G-4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1YxeoSAht-fYxV-1nZVusPQ5G-4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1YxeoSAht-fYxV-1nZVusPQ5G-4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1YxeoSAht-fYxV-1nZVusPQ5G-4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/INvruonabWo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/5670476847333219808/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/07/jak-sprzedaem-twarz-sgh-owi.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/5670476847333219808?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/5670476847333219808?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/INvruonabWo/jak-sprzedaem-twarz-sgh-owi.html" title="Jak sprzedałem twarz SGH-owi" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-lgCMKt1NOlY/TvJLWpQMC0I/AAAAAAAAHuw/wuY-_WCpcFI/s72-c/sgh.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/07/jak-sprzedaem-twarz-sgh-owi.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C08MQnwzcCp7ImA9WxFVGUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-443485332387619425</id><published>2010-06-18T13:24:00.005+02:00</published><updated>2010-06-19T14:51:23.288+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-06-19T14:51:23.288+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blog" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ankieta" /><title>Wyniki sondażu płciowego i prezydenckiego</title><content type="html">Ostatnio nasz blog (z nowym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;layoutem&lt;/span&gt;) przeprowadzał dwa badania na swoich czytelnikach. Najpierw pytaliśmy o płeć. Wyniki są zatrważające, bowiem okazało się, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;41%&lt;/span&gt; respondentów to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mężczyźni&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;34%&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobiety&lt;/span&gt;, zaś pozostałe &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;25% nie ma zdania&lt;/span&gt;. To osobliwe niezdecydowanie zdawałoby się sugerować przynależność do płci pięknej, choć wobec postępującego zniewieścienia mężczyzn nic nie jest pewne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Drugi sondaż dotyczył zbliżających się wyborów prezydenckich. Dziś jest ostatni dzień na zamieszczenie jego wyników, bo o północy zaczyna się cisza wyborcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TBt4GvXXVUI/AAAAAAAAHZc/YCyfneUM27s/s1600/wykres.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 241px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TBt4GvXXVUI/AAAAAAAAHZc/YCyfneUM27s/s400/wykres.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5484109028442723650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W głosowaniu wzięła udział szokująca liczba &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;233&lt;/span&gt; czytelników. O dziwo wygrał &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Janusz Korwin-Mikke&lt;/span&gt;, zgarniając ponad &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;42%&lt;/span&gt; głosów. Czyli za mało, by triumfować w pierwszej turze. A w drugiej zmierzyłby się z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bronisławem Komorowskim&lt;/span&gt;, kandydatem o poparciu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;20,5%&lt;/span&gt;. Za nim uplasował się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jarosław Kaczyński&lt;/span&gt;, który zyskał uznanie w oczach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;11%&lt;/span&gt; elektoratu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żaden z pozostałych aspirujących do roli prezydenta nie przekroczył 5% głosów. Samego siebie przeszedł &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Waldemar Pawlak&lt;/span&gt;, na którego nie zagłosował nikt z 233 osób biorących w sondażu.&lt;br /&gt;Opcję &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bojkotu wyborów&lt;/span&gt; i wrzucenie pustej karty do blogowej urny wybrało &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;11%&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-443485332387619425?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HjMy1wTY5e9NEfrCO4-LpCgthzU/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HjMy1wTY5e9NEfrCO4-LpCgthzU/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HjMy1wTY5e9NEfrCO4-LpCgthzU/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HjMy1wTY5e9NEfrCO4-LpCgthzU/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/swdbaWoNBfY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/443485332387619425/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/06/wyniki-sondazu-pciowego-i.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/443485332387619425?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/443485332387619425?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/swdbaWoNBfY/wyniki-sondazu-pciowego-i.html" title="Wyniki sondażu płciowego i prezydenckiego" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TBt4GvXXVUI/AAAAAAAAHZc/YCyfneUM27s/s72-c/wykres.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/06/wyniki-sondazu-pciowego-i.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkUNSX0_fyp7ImA9WhRVFUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-2604571936044692554</id><published>2010-06-06T23:42:00.000+02:00</published><updated>2012-01-14T20:11:38.347+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-14T20:11:38.347+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Flagi Świata" /><title>Flagi Świata (6) - Grecja</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZGA3V0vTHYc/TxHSPZRNCmI/AAAAAAAAHxA/ozHJhC_ZEB0/s1600/Fira-SantoriniGreece.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZGA3V0vTHYc/TxHSPZRNCmI/AAAAAAAAHxA/ozHJhC_ZEB0/s400/Fira-SantoriniGreece.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Walne zgromadzenie akcjonariuszy blogu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Adlew&lt;/span&gt; większością głosów podjęło decyzję o wznowieniu cyklu "Flagi Świata". Dotychczas (od października 2008 do lipca 2009) zaprezentowaliśmy flagi Stanów Zjednoczonych, Kenii, Kiribati, Gabonu i Korei Północnej.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TAvY7pJ7YuI/AAAAAAAAHY0/yKqV1dVHPTE/s1600/800px-Flag_of_Greece.svg.png"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479711890797716194" src="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/TAvY7pJ7YuI/AAAAAAAAHY0/yKqV1dVHPTE/s200/800px-Flag_of_Greece.svg.png" style="cursor: hand; cursor: pointer; float: left; height: 133px; margin: 0 10px 10px 0; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś kolej na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grecję &lt;/span&gt;- pierwsze europejskie państwo w naszym zestawieniu. Bierzemy je na tapetę nie z uwagi na zbliżające się wielkimi krokami wakacje, przyczyną nie jest również nasze uwielbienie dla demokracji ateńskiej, sera typu feta czy Metaxy (preferujemy zamordyzm, twaróg mazurski i whisky). Główną naszą motywacją były naturalnie niedawne wydarzenia związane z bankructwem Grecji, odbijającym się w strefie euro &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czkawką&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogłoszenie przez grecki rząd niewypłacalności nie było dla miłośników flag żadną niespodzianką. Już na pierwszy rzut oka widać, że ojczyzna &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Arystotelesa&lt;/span&gt; ma więcej minusów niż plusów. Plus właściwie jest tylko jeden - w lewym górnym rogu. Ma on symbolizować, że "będzie dobrze". Otóż nie, nie będzie, czego wyrazem jest aż dziewięć minusów (pięć niebieskich i cztery białe), zajmujących pozostałą połać flagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z matematyki w klasach 1-3 wiemy, że minus i plus dają zero (np. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;-1 + 1 = 0&lt;/span&gt;). Po cholerę zatem pozostałe osiem minusów? Otóż ich obecność symbolizuje problem Greków z logicznym myśleniem i wykonywaniem prostych działań arytmetycznych. Może dlatego w greckim ministerstwie finansów nagle ze zdumieniem odkryto, że dług publiczny państwa wynosi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;110-120% PKB&lt;/span&gt; i jest najwyższy w Europie (dla porównania Polska ma jedyne 48%). W tej dyscyplinie (jeszcze nie olimpijskiej) konkurować z Grekami mogą tylko niezawodni w takich sytuacjach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;makaroniarze&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grecy mają dwie barwy narodowe. Biały kolor na fladze symbolizuje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pianę&lt;/span&gt;, jaką toczyli z ust szefowie rządów europejskich państw na wieść o tym, że muszą wpompować w grecką gospodarkę 100 miliardów ciężko wypracowanych euro. Znając biegłych w finansach ateńczyków możemy śmiało obstawić, że po otrzymaniu tego pokaźnego transferu pieniędzy zaczną udawać Greka i stwierdzą, że dostali tylko 10 miliardów. Reszta gdzieś się w tajemniczych okolicznościach rozpłynie i nawet bogini mądrości &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Atena&lt;/span&gt; zdurnieje do imentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolor niebieski odzwierciedla siniejące od złości twarze szarych na co dzień Greków, szturmujących banki z żądaniami wypłaty środków. Niektórzy toczą przy tym pianę, ale wówczas podchodzą pod białe elementy flagi.&lt;br /&gt;
Tak jest teraz. Wcześniej niebieska barwa symbolizowała podkrążone oczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zeusa Gromowładnego&lt;/span&gt;. Najwyższy z bogów fatalnie sypiał przez kilka nocy, gdy przeczytał w prasie, że Grecja przyjęła prawosławie i ukróciła jego panowanie na Olimpie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Poprzednie odcinki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
1. &lt;a href="http://adlew.pl/2008/10/flagi-wiata-1-stany-zjednoczone.html"&gt;Stany Zjednoczone&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
2. &lt;a href="http://adlew.pl/2008/11/flagi-wiata-2-kenia_05.html"&gt;Kenia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
3. &lt;a href="http://adlew.pl/2008/12/flagi-wiata-3-kiribati.html"&gt;Kiribati&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
4. &lt;a href="http://adlew.pl/2002/04/flagi-swiata-4-gabon.html"&gt;Gabon&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
5. &lt;a href="http://adlew.pl/2009/07/flagi-swiata-5-korea-ponocna.html"&gt;Korea Północna&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-2604571936044692554?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yENrF-FF8BfJY34Uhz3r0zLVHP4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yENrF-FF8BfJY34Uhz3r0zLVHP4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yENrF-FF8BfJY34Uhz3r0zLVHP4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yENrF-FF8BfJY34Uhz3r0zLVHP4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/D1NDzvUCE0s" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/2604571936044692554/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/06/flagi-swiata-6-grecja.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2604571936044692554?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2604571936044692554?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/D1NDzvUCE0s/flagi-swiata-6-grecja.html" title="Flagi Świata (6) - Grecja" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-ZGA3V0vTHYc/TxHSPZRNCmI/AAAAAAAAHxA/ozHJhC_ZEB0/s72-c/Fira-SantoriniGreece.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/06/flagi-swiata-6-grecja.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUUCSXs-cSp7ImA9WxFXFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-538395341324725696</id><published>2010-05-21T01:06:00.002+02:00</published><updated>2010-05-21T02:54:28.559+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-21T02:54:28.559+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="SGH" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Zapiski Gbura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="juwenalia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ISM" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Zapiski Gbura Ocieplającego Wizerunek (5)</title><content type="html">Z szybkich badań wyszło mi, że cykl "Zapiski Gbura" urwał się równy rok temu. Ubolewam z tego powodu i ogrom mojej pogardy wobec samego siebie jeszcze wzrósł, choć wydawało się to prawie niemożliwe. Tymczasem na tym blogu nie ma rzeczy niemożliwych. Nawet ocieplanie wizerunku jest możliwe - stąd drobna modyfikacja tytułu naszego cyklu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tydzień dostaję setki listów, których nadawcy próbują dociec źródeł osławionej gburowatości autora niniejszego blogu. Odpowiedź jest prosta: to efekt klątwy, którą rzuciłem sam na siebie w odległych czasach II Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie. Byłem wówczas raczej wesołym młodzieńcem i na jednej z lekcji matematyki coś mnie jak zwykle setnie ubawiło. Wychowawca, pan Klisowski, spytał z typowym dla siebie przekąsem: "Lewy (bo on tak się do mnie zwracał), co cię tak bawi?". "Nic, sorze" - odparłem - "to się już nie powtórzy". Nie pamiętam, czy na potwierdzenie tego, że to się już rzeczywiście nie powtórzy, niebo nie zaszło wówczas chmurami, a piorun nie strzelił bezlitośnie. Nie wykluczam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Poniedziałek, 10 maja 2010 (29)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Od małego mam dosyć dziwne upodobania, np. nie darzę nienawiścią zjawisk powszechnie znienawidzonych. Wizyta u dentysty ma dla mnie ciężar gatunkowy zbliżony do herbatki u cioci, w kolejki na dziale z wędlinami się wpycham, gdy nikt nie patrzy, a i do poniedziałków nie byłem nigdy uprzedzony (znacznie gorsza jest niedziela). Jednak od pewnego czasu pierwszy dzień tygodnia zaczyna się, trwa i kończy fatalnie. Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że wpływ na to mają poniedziałkowe seminaria magisterskie, obnażające moje lenistwo, rozmemłanie, brak wiedzy i motywacji.&lt;br /&gt;Całą winę za ten podły stan rzeczy zrzucam oczywiście na Boga. Wiem o nim na pewno, że istnieje i ma się dobrze, co jednak nie powstrzymuje mnie przed drażnieniem się z nim moją niewiarą.&lt;br /&gt;Jechałem ostatnio autobusem linii 116 i patrząc tępo w okno powtarzałem w myślach "Panie, daj mi jakiś znak!". Cisza. "No daj znak!". Nagle wjechaliśmy do tunelu, a tam na ścianie wielki napis: "JEBAĆ". Nie lekceważyłbym tego symbolicznego zdarzenia.&lt;br /&gt;À propos symboliki - nasz wierny czytelnik {Grocal} chytrze zauważył, że ostatni wpis na tym blogu opublikował się o... 21.37. Przypadek? Czyżby Bóg chciał mi powiedzieć coś więcej niż wulgarne słowo w obszczanym tunelu nieopodal stołecznego Dworca Gdańskiego? Czy Jan Paweł II rzeczywiście nie żyje? Czy Donald Tusk ma krew na rękach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wtorek, 11 maja 2010 (30)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do wczorajszego seminarium magisterskiego. Promotor zaproponował, że w razie gdybym miał wątpliwości czy zdążę do września napisać pracę, to zawsze mogę zmienić temat na mniej ambitny. Zamyśliłem się głęboko nad jego sugestią i przez kilka minut rozważałem w głowie wszystkie za i przeciw.&lt;br /&gt;- ...ianie. Panie Adrianie! Słyszy mnie pan? - z intelektualnego odrętwienia wyrwał mnie głos promotora. - Na sali są dziewczęta, nie przystoi być tak niezdecydowanym. Jest pan dupą wołową - dodał z niesmakiem.&lt;br /&gt;Już chciałem się żachnąć (wyrazić niezadowolenie, oburzenie, sprzeciw), ale zorientowałem się, że to był tylko wytwór mojej udręczonej wyobraźni. Niemniej gdy ocknąłem się naprawdę, znów usłyszałem jego głos (tym razem rzeczywisty):&lt;br /&gt;- Panie Adrianie. Na sali są dziewczęta, nie przystoi być tak niezdecydowanym.&lt;br /&gt;A więc jednak jestem dupą wołową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest coś, co mnie pociesza. &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/2169301,11,1,1,item.html"&gt;Słowa marszałka&lt;/a&gt;, a być może wkrótce prezydenta, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bronisława Komorowskiego&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pracę magisterską napisałem w 11 dni. Ja pisałem rękopis, żona przepisywała go, by był bardziej zrozumiały, zaś teść przepisywał go na maszynie do pisania. Napisałem świetny pierwszy rozdział.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Głosu na tego kandydata nie oddam, ale doceniam słowa otuchy i świetne wyczucie chwili. I ogłaszam rekrutację na stanowisko żony narratora Blogu Adriana Lewandowskiego (ale musi być w pakiecie z teściem i maszyną do pisania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do spraw poważnych. Zawsze gdy widzę buddyjskich mnichów w tramwaju - kicham. Jechałem właśnie siódemką w kierunku wschodnim, gdy na jednym z przystanków wsiadła trójka ostrzyżonych na zero duchownych w pomarańczowych szatach. Kichnąłem raz - nic się nie wydarzyło. Kichnąłem ponownie - oni nadal tam stali, traktując mnie jak powietrze (czym zresztą dostosowali się do pozostałych 6,5 miliarda obywateli naszej planety). Kichnąłem więc po raz trzeci, lecz tym razem coś się zmieniło. Do tramwaju wszedł gruby Cygan i zaczął na akordeonie grać motyw z "Ojca chrzestnego".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Środa, 12 maja 2010 (31)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ekonometria stosowana zabija romantyzm. To jest taki przedmiot, na który chodzę bo muszę, a nic z niego nie rozumiem. Ale podłapałem z tych zajęć parę dobrych tekstów na podryw:&lt;br /&gt;- Hej mała, poestymujemy razem modele przy pomocy klasycznej metody najmniejszych kwadratów?&lt;br /&gt;- Witaj słonko, masz może ochotę odrzucić hipotezę zerową? Swoją drogą: mam znakomitą macierz kowariancji.&lt;br /&gt;- Cześć królewno, co powiesz na małą regresję wieloraką? Tylko ty i ja. I parametry modelu.&lt;br /&gt;- Hola, hola panienko! Zawierasz wyraz wolny? Ja na ten przykład mam wysoki współczynnik determinacji.&lt;br /&gt;- Młoda damo, z mojej oceny efektu katalizy wynika, że grozi nam współliniowość. A w konsekwencji regresja grzbietowa.&lt;br /&gt;I tak bez końca. Kiedyś były inne czasy, dziewczyny podrywało się na niedzwonienie przez 3 miesiące albo na znajomość nazw kwiatów w doniczce stojącej na klejącym się barze podrzędnej speluny. Choć znano też inne metody - mój kompan Godi Elson, o którym wspominałem ostatnio, zaprosił dziewczynę do parku, by karmić kaczki. Ja bym się chyba nie zdobył na taką matrymonialną ekwilibrystykę.&lt;br /&gt;Poza tym jestem przeciwnikiem dokarmiania zwierząt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S_R4n1nVwjI/AAAAAAAAHXU/Jdk7TS_sVz0/s1600/budynek+SGH.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 184px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S_R4n1nVwjI/AAAAAAAAHXU/Jdk7TS_sVz0/s320/budynek+SGH.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473132072964309554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czwartek, 13 maja 2010 (32)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Szkoła Główna Handlowa to uczelnia, którą jednocześnie kocham i której nienawidzę. Czasem wypowiadam się o niej w sposób daleki od serdeczności, ale wtedy przypominam sobie o pięknych toaletach w budynku C (fot. obok), z mydełkiem w piance, o zapachu bananowym... I już mięknę. Ale wtedy przed oczami stają mi wizje w rodzaju "Wybory Miss Business SGH" albo "Studenckie Koło Naukowe Konsultingu" i wszystko wraca do normy. Ale potem znowuż coroczna impreza SGH-owa "Polscy Studenci Piją Polskie Wódki" i już jestem czołowym zwolennikiem tej uczelni. I tak żyję w tym uczuć pomieszaniu, nie wiedząc samemu, czy ja tam studiuję dla przyjemności, czy z masochizmu. Stąd pewnie zrodził się w mojej głowie pomysł, by wysłać zgłoszenie do konkursu (uwaga!) "Zostań twarzą SGH". Gdyby wybrali, byłaby to tzw. osławiona Ironia Losu™. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ironią losu było też ulokowanie siedziby mojego Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW przy ul. Żurawiej, jednej z najbardziej lansiarskich ulic stolicy. Znajdują się tam trzy wystawne lokale, w których zawsze siedzi ktoś z pierwszych stron gazet. W pobliżu kręcą się paparazzi - raz szedłem na egzamin z organizacji pozarządowych, gdy drogę przecięła mi sfora łajdaków z aparatami, zaciekle atakującymi wysiadających z samochodu państwa Wilczaków czy tam Brodzików. Innym razem znany polityk siedział w towarzystwie dwóch smutnych panów w ciemnych okularach i omawiał zapewne fundamentalne interesy państwa. Jedli sushi, pili wino po 200 zł za kieliszek i co jakiś czas patrzyli, czy ktoś nie włamuje im się do bentleyów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem kilkadziesiąt metrów dalej studenci Instytutu Stosunków Międzynarodowych toczyli dyskusje w stylu:&lt;br /&gt;- Dorzuci ktoś 2,50 do piwa? Musiałam rano kupić dwie kajzerki i marchew.&lt;br /&gt;- Ja nie mam, podnieśli cenę naleśników w barze mlecznym.&lt;br /&gt;- Ja musiałem Kubie oddać piątkę, bo mu się suchy chleb skończył i nie ma z czym smalcu wpierdalać.&lt;br /&gt;- Ja ci pożyczę, nie zapłaciłam za akademik i mam na drobne wydatki.&lt;br /&gt;- A podobno według rosyjskich śledczych winny katastrofie w Smoleńsku był niemiecki kontroler lotów.&lt;br /&gt;- A słyszeliście o tej pannie, co zrobiła komuś loda i się zrzygała?&lt;br /&gt;Dobra, starczy już. Chciałem pokazać kontrasty panujące na ulicy Żurawiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piątek, 14 maja 2010 (33)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Serwis społecznościowy &lt;b&gt;Facebook&lt;/b&gt; cieszy się ostatnio ogromną popularnością. Jako że nie jest to jakaś zaściankowa &lt;b&gt;Nasza-Klasa&lt;/b&gt; czy &lt;b&gt;Grono&lt;/b&gt; rodem z ciemnogrodu, lecz najprawdziwszy portal z Ameryki, nagle dowiedziałem się, że wśród moich polskich znajomych mam Catherine, Chrisa, Stana, Maggie i Nicolasa. Pomyślałem, że to dobry trop i nie ma co się wygłupiać z imieniem "Adrian", które brzmi nijako i sugeruje, że pochodzę z ubogiego kraju w byłym bloku wschodnim. Postanowiłem zmienić je na bardziej światowo brzmiące "Adrian", które i lepiej wygląda, i łatwiej się wymawia, i potwierdza moją przynależność do globalnego społeczeństwa. Także i niniejszy blog dostanie nową nazwę i z przaśnego "Blogu Adriana Lewandowskiego" (he, he, jak to brzmi, w londyńskim City by się uśmiali) przeistoczy się w witrynę o kosmopolitycznej marce "Blog Adriana Lewandowskiego". I to jej proszę używać w rozmowach ze znajomymi z Erasmusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sobota, 15 maja 2010 (34)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Taniec. Programy telewizyjne związane z tą formą aktywności ruchowej zrobiły w ostatnich latach oszałamiającą karierę. 90% nastolatek wygląda jakby żywcem wyjęto je z castingu do "You Can Dance" - czyt. bawełniane spodnie wiszące w kroku (imitujące pieluchę pełną kupy), czapka z daszkiem albo sam daszek i dużej objętości buty z kolorową sznurówką. Słowem: esencja kobiecości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czemu piszę o tańcu, temacie, który nie tyle mnie nie interesuje, co interesuje mnie wręcz ujemnie? Otóż szukając dziś rano przyczyn wielkiego krwiaka na moim prawym udzie, udało mi się ustalić, że na wczorajszych urodzinach jednej z czytelniczek tego blogu "tańczyłem" (i w ferworze musiałem kopnąć w kolumnę). Ja jak wiadomo nie jestem gejem i z zaistniałej sytuacji mogę wytłumaczyć tylko w jeden sposób: taniec to smutny obowiązek singla. Facet, który tańczy dla przyjemności, jest krypto-gejem. Facet, który o tym opowiada i się tym szczyci - jest gejem w 100%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą: ja mam jakieś niezwykłe szczęście do gejów-współlokatorów. No, "szczęście" to może za dużo powiedziane, niemniej z pięciu chłopaków, z którymi mieszkałem, dwóch było "odmiennej orientacji". W tym momencie zawsze słyszę pytanie w rodzaju: "I co, dobierali się do ciebie??". Nie, nie dobierali, bo - choć dla wielu czytelników zabrzmi to zaskakująco, może nawet zburzy to ich światopogląd - geje nad heteryków przedkładają innych gejów. O mnie mogą sobie co najwyżej pofantazjować, choć nie zachęcałbym do tego szczególnie.&lt;br /&gt;Kurwa! Przepraszam, zagalopowałem się trochę. Wróćmy do sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S_XWXxw2HAI/AAAAAAAAHXc/GnEYk1ENE6c/s1600/domino.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S_XWXxw2HAI/AAAAAAAAHXc/GnEYk1ENE6c/s200/domino.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473516626122251266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niedziela, 16 kwietnia 2010 (35)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Do juwenaliów również mam stosunek ambiwalentny. Dobre zespoły, często dające dobre koncerty, tylko ci wszechobecni studenci, stawiający sobie za punkt honoru pokazanie całemu światu, jak to "się świetnie bawią". Weźmy taką paradę studentów. Jedzie kawalkada ciężarówek, a na ich pakach studenctwo ubrane w kolorowe szaty i hawajskie wieńce skacze i uśmiecha się, jak gdyby przedrzeźniając upośledzone dzieci. I to się nazywa "zabawą". Ja rozumiem: straszenie niemowląt w metrze, kopanie bezdomnych, głaskanie psa i jednoczesne mówienie mu z uśmiechem "głupi pies". Ale skakanie po ciężarówce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morał? Człowiek jest jak kostka domina. Pusta łatwiej się dopasowuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisanie bloga sprawia ból. Chciałbym, żeby mi za to płacono. Aha - i w dupie mam doroczny koncert chóru SGH.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-538395341324725696?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cGxOiIMTXlTusFf7skltRG0skQ8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cGxOiIMTXlTusFf7skltRG0skQ8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cGxOiIMTXlTusFf7skltRG0skQ8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cGxOiIMTXlTusFf7skltRG0skQ8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/bts8XIMZXwc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/538395341324725696/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/05/zapiski-gbura-ocieplajacego-wizerunek-5.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/538395341324725696?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/538395341324725696?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/bts8XIMZXwc/zapiski-gbura-ocieplajacego-wizerunek-5.html" title="Zapiski Gbura Ocieplającego Wizerunek (5)" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S_R4n1nVwjI/AAAAAAAAHXU/Jdk7TS_sVz0/s72-c/budynek+SGH.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/05/zapiski-gbura-ocieplajacego-wizerunek-5.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQFQXs_fSp7ImA9WhRWEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-6422002965939098108</id><published>2010-05-07T21:37:00.014+02:00</published><updated>2011-12-29T17:31:50.545+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-29T17:31:50.545+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="SGH" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="imprezy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Łyżkom rozchlapującym wodę podczas zmywania mówię stanowcze STOP</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S-XTA4H_TpI/AAAAAAAAHWU/g6iVHjoYsC4/s1600/spoon.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469009334530690706" src="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S-XTA4H_TpI/AAAAAAAAHWU/g6iVHjoYsC4/s1600/spoon.jpg" style="display: block; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 0px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Łyżka zdradziecko atakująca znienacka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Klasyka zmywania&lt;/b&gt; - walczysz z brudnymi garami i tłustymi talerzami, i kiedy już zbliżasz się do końca, na dnie zlewozmywaka zostaje łyżka po zupie. Zazwyczaj leży wklęsłością do góry i dziwnym zbiegiem okoliczności (przypadek? nie sądzę...) zawsze spada na nią strumień wody. W efekcie powstaje ciekawe zjawisko fizyczne, którego skutkiem jest &lt;b&gt;zroszenie wszystkiego&lt;/b&gt; w promieniu pół metra - ze spodniami i koszulą łącznie (a nawet na czele).&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;A jednak Kowalczyk!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Piszę o tym nie bez powodu. Tyle się przygotowywałem, tylu ludzi dzwoniło z zapewnieniami, że wszystko jest już dogadane i decyzja oczekuje jedynie na ostatni podpis. Były już pierwsze listy gratulacyjne. Tyle miałem nadziei, planów, celów... I wszystko jak zwykle na nic. Dziś &lt;b&gt;Benedykt XVI&lt;/b&gt; ogłosił, że prymasem Polski zostanie &lt;b&gt;abp Józef Kowalczyk&lt;/b&gt;. Z kręgów zbliżonych do papieża wiem nieoficjalnie, że podobno jestem po pierwsze "za młody", a po drugie mam opinię wroga ludu. Wyciągano mi też niegdysiejsze niedopuszczenie do bierzmowania. Śmieszne. A już prałem piuskę...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale nie zebraliśmy się tutaj po to, by działając wspólnie i w porozumieniu żalić się na &lt;b&gt;niesprawiedliwość losu&lt;/b&gt;. Gazety donoszą o jej przejawach stale. Ostatnio czytałem np. o tym, jak to nieznani sprawcy obrzucili srogimi spojrzeniami przypadkowego przechodnia. Dziwny jest ten świat.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S-XSBj4cjVI/AAAAAAAAHWM/s0fhH1c9IM4/s1600/black-panther.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469008246765030738" src="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S-XSBj4cjVI/AAAAAAAAHWM/s0fhH1c9IM4/s200/black-panther.jpg" style="float: left; height: 150px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; margin-right: 10px; margin-top: 0px; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jestem panterą&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Jestem panterą&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A skoro tak, to pomówmy o SGH-owych imprezach. &lt;b&gt;SGH-owe imprezy&lt;/b&gt; generalnie wypadają nieźle i jest z nich co wspominać, ale mają przy tym jedną istotną wadę: przychodzi na nie wielu SGH-owców. Otóż w czwartek w niezwykle lansiarskim klubie &lt;b&gt;Hotl &lt;/b&gt;(tam gdzie białe kołnierzyki przychodzą po pracy wyrywać blachary) odbyło się "Wild Party", czyli że trzeba się było przebrać za mieszkańca dżungli (zwierzę, Tarzana, Mowgliego czy co tam).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja planowałem przeistoczyć się w &lt;b&gt;amazońską rzekotkę żabią&lt;/b&gt;, ale miałem zakwasy po weekendowej grze w piłkę i bałem się, że nie doskoczę do baru. Poza tym barman mógł wziąć mnie na serio, wrzasnąć "kurwa jakie bydlę" i strzelić do mnie ze schowanego pod ladą &lt;b&gt;Remingtona 870&lt;/b&gt;. Biorąc to wszystko pod uwagę założyłem czarną koszulę i kazałem się tytułować panterą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Z Tarzanami nie pijam&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W konkursie na najlepszy strój nie zmieściłem się niestety w pierwszej dwusetce. &lt;b&gt;Wygrał pingwin&lt;/b&gt; przed parą tygrysów i &lt;b&gt;Tarzanem&lt;/b&gt;. Co ciekawe: wcześniej piłem wódkę z trójką z tego grona (poza Tarzanem, bo z Tarzanami nie pijam z zasady). Ale ja zupełnie nie o tym chciałem mówić - chwalenie się piciem (nawet ze zwierzętami) było dobre w gimnazjum. Moim zadaniem jest przybliżenie Czytelnikowi &lt;b&gt;klimatu panującego na imprezach SGH&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przy wejściu do klubu mój wieloletni kompan (jeszcze z czasów licealnych) o pseudonimie estradowym "Godi Elson" spotkał koleżankę, współorganizatorkę imprezy, przebraną za zebrę. Godi jest znany z tego, że pracuje tam, gdzie 99% SGH chciałoby pracować - czyli w stołecznym biurowcu &lt;b&gt;Rondo 1&lt;/b&gt;. No więc spotkał zebrę i kurtuazyjnie podziękował za "zorganizowanie tej wspaniałej imprezy", załatwienie wejściówki itd. Na koniec dodał, że pragnąłby się jakoś zrewanżować za te dobrodziejstwa i wskazał zalotnie wzrokiem na parkiet (potwierdzając skinieniem głowy i gestem dłoni). Ona (rozczarowana): "To wkręć mnie do &lt;b&gt;Ernst &amp;amp; Young&lt;/b&gt;".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Powiedziałbym: "istna SGH-ujnia", ale to chyba zbyt dosadne stwierdzenie, by przeszło mi przez gardło. Milczę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QuH41Mm9bfM/TvyV0tr1h5I/AAAAAAAAHvg/YMvllYjaLak/s1600/christopher-lambert-tarzan.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-QuH41Mm9bfM/TvyV0tr1h5I/AAAAAAAAHvg/YMvllYjaLak/s320/christopher-lambert-tarzan.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tarzan zawsze będzie wyglądał gejowato&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Tarzan ubiera się w Guccim&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja z kolei miałem pogawędkę ze studentką II roku o obiecującej konstytucji fizycznej. Z pewnością należała do tych, które mają na &lt;b&gt;Facebooku &lt;/b&gt;galerię z profesjonalnej sesji, a w podpisach pod zdjęciami przesyłają buziaczki fotografowi o melodyjnym nazwisku (bo widział ktoś fotografa o nazwisku np. Męczywór albo Szczybrocha?). Otóż mówi ona, że zaraz będzie spadać z koleżanką do innego klubu, bo&lt;b&gt; lubi chłopaków dobrze ubranych&lt;/b&gt;. Już wiedziałem, że działa w jakimś AIESEC-u, albo chociaż w Samorządzie Studenckim - ale mimo to uzmysłowiłem jej, że to impreza przebierana i nie sądzę, by &lt;b&gt;Gucci &lt;/b&gt;czy &lt;b&gt;Armani &lt;/b&gt;mieli w swojej ofercie szmatę do owijania krocza Tarzana.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Udałem, że muszę iść do baru... Chociaż nie, ja naprawdę musiałem iść do baru. Miałem z tego powodu wyrzuty sumienia: dziewczyna poświęca mi swój cenny czas, zupełnie nieświadoma, że nijak nie pomogę jej w karierze, odniesieniu sukcesu i realizacji marzeń. Dobrze, że nie spytała mnie o zawartość CV (ponoć i takie podrywy stosują playboye z mojej drugiej uczelni). Jest ono ubogie - a jedyną organizacją, w której działam, jest &lt;b&gt;Blog Adriana Lewandowskiego&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Stop łyżkom&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na koniec: podtrzymuję swoje zdanie: łyżkom rozchlapującym wodę podczas zmywania mówię stanowcze STOP. Może to przejaw gruboskórności - jeśli tak, to mam dobre wieści. Otóż niemieccy naukowcy (żywię nadzieję, że nie z &lt;b&gt;Instytutu dra Mengele&lt;/b&gt;) wynaleźli lek na tę przykrą przypadłość:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Naukowcom z &lt;b&gt;Uniwersytetu w Bonn&lt;/b&gt; udało się wyizolować hormon oksytocynę i umieścić ją w sprayu. Hormon może spełnić oczekiwania kobiet, które narzekają na "gruboskórność" swoich partnerów. Dzięki dawce oksytocyny mężczyźni stają się empatyczni niczym kobiety. Oksytocyna jest hormonem bardzo ważnym podczas porodu u kobiet. U mężczyzn uwalniana jest w mózgu w czasie orgazmu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tak więc teraz proszę psiknąć sobie oksytocyną w twarz i wziąć udział &lt;b&gt;w sondzie po prawej&lt;/b&gt; - znam już rozkład płci wśród czytelników (41% mężczyzn, 34% kobiet, 25% nie ma zdania), teraz chciałbym poznać wasze zapatrywania polityczne. I w miarę możliwości polecam dołączanie do grona facebookowych fanów i zachęcanie do tego znajomych, matek, matek znajomych, psów i &lt;b&gt;matek znajomych psów&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A teraz jazda stąd. Kto tu wpuścił dziennikarzy?!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-6422002965939098108?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bdZGIyNLcO5rfkUPhgqsWgrKy20/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bdZGIyNLcO5rfkUPhgqsWgrKy20/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bdZGIyNLcO5rfkUPhgqsWgrKy20/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bdZGIyNLcO5rfkUPhgqsWgrKy20/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/-1THDM0KeqM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/6422002965939098108/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/05/yzkom-rozchlapujacym-wode-podczas.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6422002965939098108?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/6422002965939098108?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/-1THDM0KeqM/yzkom-rozchlapujacym-wode-podczas.html" title="Łyżkom rozchlapującym wodę podczas zmywania mówię stanowcze STOP" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S-XTA4H_TpI/AAAAAAAAHWU/g6iVHjoYsC4/s72-c/spoon.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/05/yzkom-rozchlapujacym-wode-podczas.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkQMQHc7fip7ImA9WxFSGUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-3693126045709150619</id><published>2010-04-22T22:16:00.001+02:00</published><updated>2010-04-22T23:06:21.906+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-22T23:06:21.906+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kapitalizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Z teki red. Lewandowskiego" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Politechnika Warszawska" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wolny rynek" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Janusz Korwin-Mikke" /><title>Kandydat na prezydenta szydzi ze studentek i rzuca przedmiotami w publiczność (Z teki redaktora Lewandowskiego odc. 3)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S9C4EcKAR4I/AAAAAAAAHUs/lP4AGiVGQG0/s1600/polibuda.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 292px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S9C4EcKAR4I/AAAAAAAAHUs/lP4AGiVGQG0/s400/polibuda.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463068734417553282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedy jeszcze studiowałem dziennikarstwo, zdarzało mi się chodzić na rozmaite konferencje, panele, dyskusje, wykłady i tym podobne. Może nie jakoś przesadnie często, ale od czasu do czasu się pojawiałem, w nadziei, że mój mózg spotka uczta intelektualna. Najczęściej jednak były to żmudne, jałowe pogadanki, pełne kurtuazji i autokreacji zakochanych w sobie specjalistów (vide red. Węglarczyk, w tej konkurencji przebijający wszystkich). Ale był też człowiek, który zawsze zapewniał przednią rozrywkę na tego typu wydarzeniach - Janusz Korwin-Mikke. Jego obecność nie tylko gwarantowała, że audytorium nie pośnie na krzesłach; Korwin zawsze miał w programie wywoływanie salw śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie inaczej było w środowe popołudnie w gmachu głównym Politechniki Warszawskiej, gdzie JKM wystąpił z prelekcją pt. „Ty też możesz być bogaty - czyli: wolny rynek na progu XXI wieku”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się naturalnie od krytyki demokracji. Korwin-Mikke (w skrócie Ko-Mik) błyskotliwie zauważył, że jest to ustrój, w którym prezydent może podejmować decyzje wpływające na życie 40 milionów ludzi przez najbliższe kilkadziesiąt lat, a równocześnie uważany jest za osobę, która nie jest na tyle rozgarnięta, by decydować o sobie samej. I dlatego głowa państwa musi płacić składkę emerytalną i jeździć zapięta pasami bezpieczeństwa. Tymczasem „jazda w pasach jest tak samo nieszlachetna, jak polowanie na niedźwiedzia w zbroi”. Pan Mikke, jak sam przyznaje, jeździ bez pasów. Gdy policja ma w związku z tym jakieś pretensje, odpowiada stróżom prawa: „ja mam taką chorobę, że lubię się palić we własnym samochodzie. Jakby co, to dostarczę odpowiedni papier”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do demokracji. Według p. Janusza szansa, że jeden głos zadecyduje o wyniku wyborów jest 17 tysięcy razy mniejsza niż szansa, że idąc do lokalu wyborczego wpadnie się pod samochód.&lt;br /&gt;Demokracja - ciągnął Korwin - może być tragiczna w skutkach. „W demokracji do władzy mogą dojść takie typy jak Obama, Hitler czy Kwaśniewski. Tymczasem w monarchii ktoś taki jak Adolf Hitler może i zostałby wpuszczony nawet na dwór - ale tylko w ramach dorocznego konkursu dla akwarelistów”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że audytorium stanowili głównie studenci zacnej Politechniki Warszawskiej, prelegent przeszedł do części poświęconej upadkowi techniki. „Uświadomcie sobie, jak bardzo się cofnęliśmy w rozwoju. Amerykańscy inżynierowie stwierdzili ostatnio, że piramid egipskich w dzisiejszych czasach w zasadzie nie dałoby się zbudować”. Na potwierdzenie postępującego regresu przytoczył dane dotyczące budowy linii kolejowych:&lt;br /&gt;- linia Wiedeń-Stambuł (1882-83): 1500 km, 1,5 roku budowy;&lt;br /&gt;- kolej transsyberyjska (1891-98): 9300 km, 7 lat budowy;&lt;br /&gt;- kolej Poznań-Berlin (XXI wiek): 300 km, 5 lat przetarg + 13 lat budowy;&lt;br /&gt;A Empire State Building powstał w rok i dwa miesiące (1930-31), bez wstrzymywania ruchu ulicznego. 443 metry wzwyż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studentów Polibudy trochę to wewnętrznie oburzyło, toteż wykładowca przeszedł do spraw związanych z nadopiekuńczością państwa i szeroko pojętym socjalizmem. Garść cytatów:&lt;br /&gt;- Mówi się, że akcyza na alkohol wprowadzana jest po to, żeby ludzie mniej pili. Otóż pierwszym krajem, który ją wprowadził (100 lat temu), była Rosja. Dziś, jak wiemy, Ruscy wódki nie tykają.&lt;br /&gt;- Modlitwa socjalisty: „Panie Boże, daj wszystkim po równo. A tym co wyrównują - troszeczkę więcej”.&lt;br /&gt;- Nie można powierzać tworzenia prawa prawnikom, bo w ich interesie jest, by było ono jak najbardziej zawiłe i jak najmniej zrozumiałe. Po to, żeby mogli zarabiać na „odnajdywaniu się w gąszczu przepisów”. &lt;br /&gt;- Rządzący gardzą ludźmi. I poniekąd słusznie, bo „skoro ci debile na nas głosują...”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej prezes partii Wolność i Praworządność podzielił się ze słuchaczami swoimi prognozami na przyszłość. Są one - niestety - pełne najgorszych przeczuć. „Teraz powiem coś o końcu naszej cywilizacji - bo to już niedługo...” (tu brawa i wycie studentów). Korwin jest zdania, że za 25 lat zniknie problem niemiecki, bo będziemy graniczyć z kalifatem Saksonii i Islamską Republiką Meklemburgii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie przyszedł czas na pytania od audytorium. Zaczął jakiś chłopak, chyba gej, oburzony „obraźliwym językiem, jaki pan stosuje wobec homoseksualistów” (poszło o słowo „homoś”). JKM zgasił interlokutora w te słowy: „Proszę pana. O małżeństwach homosiów pomówimy, gdy Wimbledon dopuści pary gejowskie do turniejów mixt”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi słuchacz, facet z brodą, wyglądający na przewodnika beskidzkiego, wytknął Mikkemu błąd: „Nieprawdą jest, że żyjemy w czasach, gdy pierwszy raz mamy nadwyżkę dóbr. W Afryce równikowej ilość bananów była zawsze dużo wyższa niż zdolności konsumpcyjne Murzynów”&lt;entuzjazm sali=""&gt;. To jednak potwierdza opinię, że nadmiar dóbr hamuje rozwój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z tym, że aula była duża i stroma, Korwinowi nie chciało się czekać, aż mikrofon dotrze na samą górę. Brał sprawy w swoje ręce i po prostu go rzucał w tłum - ktoś łapał i przekazywał osobie chcącej coś powiedzieć. Jeden ze studentów trzeźwo zauważył: &lt;/entuzjazm&gt;„&lt;entuzjazm sali=""&gt;Panie Januszu, media już donosiły, że chce pan mordować niepełnosprawne dzieci i kazać biedakom myć swój samochód. Niech pan nie rzuca mikrofonem, bo jutro w Teleexpressie będzie, że kandydat na prezydenta wpadł w furię i ciskał przedmiotami w publiczność&lt;/entuzjazm&gt;”&lt;entuzjazm sali=""&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec JKM nie chciał urazić dziewcząt siedzących na auli. &lt;/entuzjazm&gt;„&lt;entuzjazm sali=""&gt;Nie chciałbym urazić dziewcząt siedzących na auli, ale uroda kobiety daje jej 20 razy większą szansę powodzenia w życiu, niż wykształcenie&lt;/entuzjazm&gt;”&lt;entuzjazm sali=""&gt;. Warto wiedzieć, że w stosunku do studentek Polibudy słowa &lt;/entuzjazm&gt;„&lt;entuzjazm sali=""&gt;nie chciałbym urazić&lt;/entuzjazm&gt;”&lt;entuzjazm sali=""&gt; są wyjątkowym szyderstwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;Ja ogólnie mam opinię Korwinofila, zarzuca mi się nieraz bezkrytyczne podejście do słów &lt;/entuzjazm&gt;„&lt;entuzjazm sali=""&gt;idola&lt;/entuzjazm&gt;”&lt;entuzjazm sali=""&gt;. Otóż spieszę wyjaśnić, że zawsze bardziej ceniłem go jako wybitnego prześmiewcę współczesnego świata i tzw. &lt;/entuzjazm&gt;„&lt;entuzjazm sali=""&gt;naszych czasów&lt;/entuzjazm&gt;”&lt;entuzjazm sali=""&gt;, odtrutkę na to, co płynie z popularnych mediów. Jeśli chodzi o poglądy, to różnią nas rzeczy fundamentalne - on jest wierzącym monarchistą, ja wręcz przeciwnie. A zgadzamy się co do gospodarki i roli państwa, ale to nie są przecież wymysły Korwina, tylko powtarzanie tego, co głoszono już dawno temu.&lt;br /&gt;Poza tym to niezwykle oczytany i sympatyczny jegomość.&lt;/entuzjazm&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-3693126045709150619?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Kue3wY3XqCMLNjJKQJJPpVCdfWo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Kue3wY3XqCMLNjJKQJJPpVCdfWo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Kue3wY3XqCMLNjJKQJJPpVCdfWo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Kue3wY3XqCMLNjJKQJJPpVCdfWo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/8thEmjjE2Hw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/3693126045709150619/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/04/kandydat-na-prezydenta-szydzi-ze.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/3693126045709150619?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/3693126045709150619?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/8thEmjjE2Hw/kandydat-na-prezydenta-szydzi-ze.html" title="Kandydat na prezydenta szydzi ze studentek i rzuca przedmiotami w publiczność (Z teki redaktora Lewandowskiego odc. 3)" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S9C4EcKAR4I/AAAAAAAAHUs/lP4AGiVGQG0/s72-c/polibuda.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/04/kandydat-na-prezydenta-szydzi-ze.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAHRHY8fSp7ImA9WxFSEk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-2466186395375711949</id><published>2010-04-13T22:58:00.009+02:00</published><updated>2010-04-14T01:18:55.875+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-14T01:18:55.875+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="katastrofa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Smoleńsk" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="prezydent" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="żałoba" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Lech Kaczyński" /><title>Łowcy hipokryzji</title><content type="html">Najpierw zginął prezydent, później był szok i niedowierzanie, następnie trwała rozpacz. A potem ujawnili się tzw. łowcy hipokryzji - ludzie, którzy dzięki swej przenikliwości, jasności umysłu i zmysłowi obserwatorskiemu wszędzie odkryją obłudę. Otóż spostrzegli oni, że większość ludzi, a już zwłaszcza żałobników, to hipokryci. Bo przecież według sondaży ok. 60-70% Polaków miało negatywne odczucia wobec prezydenta - a teraz ci sami krytykanci biegną ze zniczami pod Pałac Namiestnikowski, rzucają kwiaty na trasę konduktu żałobnego i wylewają hektolitry łez (rzecz jasna krokodylich).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to się kwalifikuje pod dwulicowość, jedną z największych zbrodni XXI wieku. Gdyby ci pseudo-żałobnicy byli szczerzy i „jednolicowi”, zapewne strzelaliby korkami od szampana i odtańczyli hawajski taniec radości hula na Krakowskim, choć warszawskim, Przedmieściu. Uczciwość wobec samego siebie i innych nakazywałaby kontynuować drwiny z nikczemnego wzrostu głowy państwa, podśmiechujki z jego żony i szydzenie z brata. Wskazane byłoby sporządzenie czarnej listy lapsusów Lecha Kaczyńskiego, którymi prezydent „kompromitował nas przed światem” (tu znalazłoby się miejsce dla Irasiada, Borubara, Spieprzaj Dziadu, Małpy w Czerwonym i innych). Ale nie, ci podli fałszywcy, zamiast cieszyć się ze śmierci prezydenta, udają, że ich to rusza. Na szczęście łowcy hipokryzji czuwają i szybko wyłapują takie przypadki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywiście sporo ludzi miało do prezydenta stosunek negatywny. Znałem nawet takich, którzy w przeszłości życzyli mu śmierci, albo wręcz wygrażali pięścią, że „jak tylko go spotkają na mieście... bez ochrony” - o, to to dopiero. Może niektórym z nich jest teraz trochę głupio. I choć Demostenes nauczał:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Hipokryzja to wstydliwość łajdaka&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;...a François de La Rochefoucauld dodawał:&lt;blockquote&gt;Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;...to łowcy hipokryzji już ostrzą topory (oraz e-topory) na obłudników, którzy po śmierci Lecha Kaczyńskiego sprzeniewierzyli się swoim antykaczystowskim ideałom i postanowili zapalić znicz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą ciekawe, czy słynny bezdomny Hubert H., jedna z „ofiar IV RP”, też jest hipokrytą i uczcił jakoś śmierć prezydenta, czy też nadal biega po Centralnym z krzykiem, że „pierdoli Kaczorów”. Chyba jednak to drugie, bo w jego przypadku łowcy hipokryzji milczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną sprawą są media. Oczywistym jest, że cała aktualna otoczka jest w jakimś tam stopniu przesadzona (dziennikarzom głosy drżały bardziej niż tzw. przeciętnemu obywatelowi). I gdyby nawet sercami prezenterów nie targały aż tak wielkie emocje, jak to próbowali przedstawić, to i tak „konwencja tego wymagała”. Ale przecież wcześniej, w przypadku zmasowanych ataków na Kaczyńskich (w formie ośmieszania głównie) też „konwencja tego wymagała”. Kpiny z bliźniaków bardzo wówczas pasowały ludowi, tak jak teraz pasuje mu żałoba po jednym z nich. Dziennikarze to czują, bo są wyrachowanymi gnidami i z tego żyją. A więc jaka tu hipokryzja? Oni tylko wykonują polecenia. Dzięki temu w prasie można zobaczyć np. takie zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S8Tv7PXymxI/AAAAAAAAHUc/A2323Zta8AA/s1600/LK_MK2www.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S8Tv7PXymxI/AAAAAAAAHUc/A2323Zta8AA/s400/LK_MK2www.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459752449297521426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wcześniej nie do pomyślenia. Chyba, że na portalu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prezydent.pl&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A obecnie żurnaliści za najważniejsze uznają podanie widzom/słuchaczom/czytelników liczby wywiadów, które przeprowadzili z ofiarami katastrofy, gdy jeszcze żyły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż są i tacy, którzy celują w literacką nagrodę Nobla, jak red. Marek Pyza z  „Wiadomości” TVP1:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;To wciąż trudne do zrozumienia. Wciąż jak w złym śnie, który nie chce przestać się śnić. Choć widok ciemnobordowej trumny przykrytej biało-czerwoną flagą brutalnie przypominał, że już Go nie zobaczymy. (...) Ryk silników potężnej wojskowej maszyny nie zagłuszył dramatycznego pytania: dlaczego? (...) Błękitny samolot wzbił się w powietrze, prezydent ruszył w ostatnią podróż, by spocząć w ziemi, którą tak kochał.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do łowców hipokryzji. W internecie nie popuszczą świeczkom zbudowanym z dwóch nawiasów i gwiazdki albo apostrofu - ['], (*), |'|, {*} itp. Kiedyś mnie to nawet ruszało, ale teraz czuję głównie obojętność, no, czasem uniosę lewą brew o dwa milimetry w górę. Niemniej łowcy uważają, że jedynym prawdziwym, uczciwym sposobem złożenia hołdu zmarłym jest wizyta w Warszawie i kupienie prawdziwego znicza. A wciśnięcie trzech klawiszy na laptopie to łatwizna. (Pomijam przypadek skrajny - mój - że jeszcze tydzień temu nie miałem laptopa i łatwiej byłoby mi zapalić prawdziwą świeczkę niż wirtualną). Reasumując: ci co wstawiają e-świeczki są obłudni. W niektórych sytuacjach może dochodzić do obłudy podwójnej: najpierw ktoś nienawidził Kaczyńskiego, potem przeżywał jego śmierć (obłuda nr 1), ale następnie wstawił internetowego znicza zamiast prawdziwego (obłuda nr 2). Tu już trzeba by uruchomić jednostki specjalne do spraw beznadziejnych: łowców hipokrytycznych hipokrytów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać ludzie lubują się w ustalaniu, która żałoba jest właściwa, a która dwulicowa; które przeżywanie jest z głębi serca, a które ocieka fałszem. W tym momencie już miałem zaproponować wszystkim zajęcie się w pierwszej kolejności sobą, ale w ostatniej chwili złapałem się na tym, że od kilkudziesięciu minut nie robię nic innego, tylko zajmuję się łowcami hipokrytów.&lt;br /&gt;W ostatniej chwili wyślizgnąłem się jednak z macek obłudy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-2466186395375711949?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_IeLNxCbyhvtDPejPixOWeAPG6c/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_IeLNxCbyhvtDPejPixOWeAPG6c/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_IeLNxCbyhvtDPejPixOWeAPG6c/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_IeLNxCbyhvtDPejPixOWeAPG6c/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/qLT-izJHbgg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/2466186395375711949/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/04/owcy-hipokryzji.html#comment-form" title="Komentarze (14)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2466186395375711949?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/2466186395375711949?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/qLT-izJHbgg/owcy-hipokryzji.html" title="Łowcy hipokryzji" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S8Tv7PXymxI/AAAAAAAAHUc/A2323Zta8AA/s72-c/LK_MK2www.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>14</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/04/owcy-hipokryzji.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQERH09fCp7ImA9WhRWEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-1564570748978851789</id><published>2010-03-14T00:20:00.008+01:00</published><updated>2011-12-30T12:58:25.364+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-30T12:58:25.364+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="równouprawnienie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kobiety" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="szowinizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krytyka Polityczna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dzień kobiet" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seksizm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="feminizm" /><title>8 marca - tu kończą się mężczyźni</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S5wgDE34RYI/AAAAAAAAHSY/cjBeeE7MziQ/s1600-h/gozdziki.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="300" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448264886431270274" src="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S5wgDE34RYI/AAAAAAAAHSY/cjBeeE7MziQ/s400/gozdziki.jpg" style="float: left; margin-bottom: 10px; margin-left: 0pt; margin-right: 10px; margin-top: 0pt;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bukiet goździków na Dzień Kobiet&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Istnieje kategoria ludzi&lt;/b&gt;, którzy wszędzie wietrzą nikczemność, jad i podłość. Ich nie przekonam, że Dzień Kobiet nie został na niniejszym blogu uczczony z powodów prozaicznych (lenistwo) - oni stwierdzą, że jestem mizoginem i seksistą. Fakt, że swego czasu zamierzałem założyć &lt;b&gt;Antystudenckie Koło Naukowe&lt;/b&gt; „Nienawiść Niech Boli”, jeszcze bardziej utwierdzi ich w przekonaniu, że pogardzam bliźnimi.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;b style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Rajstop nie będzie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A to nieprawda. Ci tropiciele blogerów szydzących z czytelników tylko czekają, aż złożę paniom w dniu ich święta życzenia w rodzaju „setek brudnych, zaschniętych garów, stert zasranych pieluch i kilogramów lakieru zdartego przy parkowaniu prostopadłym tyłem”. Tymczasem na naszych łamach &lt;b&gt;8 marca minął niezauważenie&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Aby się jednak trochę zrehabilitować, załączam do niniejszego wpisu bukiet świeżo zebranych przeze mnie goździków. Miały być też rajstopy, ale po pierwsze jest to prezent zbyt sztampowy, a po drugie i tak rozszarpał mi je &lt;b&gt;pies&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Czy kobieta to człowiek?&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przejdźmy do spraw fundamentalnych. „Czy kobieta to człowiek?” - pytał przed laty redaktor &lt;b&gt;Materna &lt;/b&gt;w popularnym programie publicystyki:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/NJwqEIBElCM" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Według &lt;b&gt;badań naukowców&lt;/b&gt; zgromadzonych wokół think-tanku, powiązanego z redakcją blogu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Adlew&lt;/span&gt;: tak. Radziłbym jednak podchodzić do wyników ich prac z dystansem - wszak twierdzą oni, że człowiekiem może być także koń, mężczyzna i szpinak.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Obrzęk mózgu Wujkowskiej&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To jednak nic w porównaniu z badaniami doktor &lt;b&gt;Hanny Wujkowskiej&lt;/b&gt;, która &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7657185,Dlaczego_kobieta_nie_moze_byc_papiezem.html?skad=rss"&gt;stwierdziła ostatnio&lt;/a&gt;: &lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Tuż przed miesiączką dochodzi do swoistego obrzęku mózgu. Kobiety są tak przepełnione płynami fizjologicznymi, że ciężko im zachować zdrowy rozsądek.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zrozumiałbym, gdyby miała to być próba uzasadnienia pewnej regularnej, comiesięcznej nieserdeczności kobiet, której ofiarą pada ok. cały świat. Ale według pani &lt;b&gt;Wujkowskiej &lt;/b&gt;najistotniejszym efektem „obrzęku mózgu” jest to, że kobieta nie może zostać papieżem - bo w „tym stanie” nie da rady „zarządzać czymś tak ogromnym, jak Kościół katolicki”.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zarządzać Kościołem katolickim? Co to w ogóle za argument? Grunt, żeby umiała zrobić wyśmienitą sałatkę grecką z sosem winegret.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Przegraliśmy&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wszystko to i tak bez sensu. Feminizm przecież wygrał. Dzięki milionom kobiet, począwszy od sufrażystek i emancypantek, przez kobiety bez makijażu, z zarostem na całym ciele, aż po dojrzałe feministki, świadome swojej tożsamości, praw itd., dzięki nim wszystkim płeć piękna weszła na drogę szybkiego rozwoju i już dawno &lt;b&gt;przerosła płeć ordynarną&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-G1CyyvnkZwI/Tv2lsy6KHsI/AAAAAAAAHvs/0-Hy2zuYQbA/s1600/Kobiety_parkuja_gorzej_3823887.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://3.bp.blogspot.com/-G1CyyvnkZwI/Tv2lsy6KHsI/AAAAAAAAHvs/0-Hy2zuYQbA/s200/Kobiety_parkuja_gorzej_3823887.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Podział na strony to też wymysł&lt;br /&gt;
zakompleksionych mężczyzn&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Kobiety są &lt;/b&gt;od nas ładniejsze, mądrzejsze, fajniejsze, mają więcej dystansu i poczucia humoru, jeżdżą równie dobrze samochodem (a nawet lepiej), szybciej się uczą, są pracowitsze, kreatywniejsze, lepsze w łóżku, bardziej odporne na ból, empatyczne, dysponują szerszym spojrzeniem na świat, wrażliwością społeczną, są miej kłótliwe, agresywne, lepiej gotują, lepiej rodzą dzieci, efektowniej robią szpagat, z większą gracją poruszają się po lodowisku - można by tak wymieniać &lt;b&gt;w nieskończoność&lt;/b&gt;. Chyba nie ma już ani jednego obszaru, w którym mężczyzna byłby górą - nawet w dziedzinie chamstwa musieliśmy oddać palmę pierwszeństwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Właściwie gdy idę ulicą i widzę studentkę/matkę/staruszkę, to płonę w żenadzie rumieńcem i za wszelką cenę staram się ukryć bijące ze mnie &lt;b&gt;kompleksy o podłożu płciowym&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Remedium na dominację kobiet&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dlatego też, w celu zachowania zdrowej równowagi tkanki społecznej, &lt;b&gt;kobiety powinny nam służyć&lt;/b&gt;. Tak jak my służymy swoim psom, dając im darmowe wyżywienie, dach nad głową, spacerując z nimi po skwerach, sprzątając ich kupy do plastikowych woreczków i czochrając je za uszami - w zamian za jakieś śmieszne przynoszenie patyka i merdanie ogonem, tak kobiety powinny dogadzać nam i uprzyjemniać życie. A my zajmiemy się wówczas tym, do czego najlepiej się nadajemy - &lt;b&gt;czyli niczym&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Naturalnie należy poprzeć &lt;b&gt;wprowadzenie parytetu&lt;/b&gt; w sejmie, ale nie jakieś tam śmieszne 50% na listach wyborczych, ale normalne 100% w poselskich ławach powinno przysługiwać kobietom. Ba, nawet 112% - może brzmi to nielogiczne, ale logika to kolejny szowinistyczny wymysł, mający sprowadzić płeć żeńską do roli służących i podnóżków dla przedstawicieli &lt;b&gt;patriarchalnej cywilizacji&lt;/b&gt;, opartej na wyzysku i upokorzeniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MMGBcuKN8g8/Tv2mHsBPJlI/AAAAAAAAHv4/Rpmf44nIGFk/s1600/krytyka_polityczna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="95" src="http://2.bp.blogspot.com/-MMGBcuKN8g8/Tv2mHsBPJlI/AAAAAAAAHv4/Rpmf44nIGFk/s200/krytyka_polityczna.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Byłem dwa razy, woda z mózgu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Takie tam babskie dyskusje&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wyprodukowanie powyższego bełkotu jeszcze parę tygodni temu kosztowałoby mnie trochę wysiłku. Jednak od czasu, gdy zacząłem uczęszczać na &lt;b&gt;wykłady feministyczne&lt;/b&gt; w „Krytyce Politycznej”, nie sprawia to już problemu. Co więcej, w zeszłym tygodniu byłem w pubie świadkiem ciekawej dyskusji pomiędzy neonacjonalistką a feministką. Główym problemem burzliwej debaty światopoglądowej było to „która jest lepszą dupą”.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Skończyło się oczywiście &lt;b&gt;rękoczynami &lt;/b&gt;i siniakiem na szczęce feministki. Wówczas do gry wkroczyła trzecia aktorka spektaklu - piłkarka ręczna - i ciosem „podstaw nogę i popchnij” powaliła neonacjonalistkę na ziemię, wywołując głuchy pomruk podłogi i ścian. Kto wygrał merytorycznie - trudno mi było ocenić.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;A gdy godzinę wcześniej &lt;/b&gt;spytałem wspomnianą feministkę o jej stosunek do mężczyzn, odparła z godnością: „ścierałam spermę z każdej części mojego ciała, więc co nieco mogę powiedzieć”. Poszedłem do baru po &lt;b&gt;piwo&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-1564570748978851789?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/soLmUmtekFu94vX3FTXuI5hBIHs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/soLmUmtekFu94vX3FTXuI5hBIHs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/soLmUmtekFu94vX3FTXuI5hBIHs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/soLmUmtekFu94vX3FTXuI5hBIHs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/vLkRRMh5b8Y" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/1564570748978851789/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/03/8-marca-tu-koncza-sie-mezczyzni.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1564570748978851789?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/1564570748978851789?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/vLkRRMh5b8Y/8-marca-tu-koncza-sie-mezczyzni.html" title="8 marca - tu kończą się mężczyźni" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S5wgDE34RYI/AAAAAAAAHSY/cjBeeE7MziQ/s72-c/gozdziki.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/03/8-marca-tu-koncza-sie-mezczyzni.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEMRHw8eip7ImA9WhRWF00.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-7275851378212773030</id><published>2010-02-08T01:01:00.001+01:00</published><updated>2012-01-04T19:44:45.272+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-04T19:44:45.272+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="globalne ocieplenie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Greenpeace" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lewica" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Życie jest jak musical</title><content type="html">&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ljlbOUM9CLI/TwSbkXa7orI/AAAAAAAAHwE/RlHobzWwl8w/s1600/800px-Snow_Scene_at_Shipka_Pass_1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-ljlbOUM9CLI/TwSbkXa7orI/AAAAAAAAHwE/RlHobzWwl8w/s400/800px-Snow_Scene_at_Shipka_Pass_1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tegoroczna zima nie bierze jeńców&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niby wszystko pięknie, ale mogliby nie śpiewać. To porównanie nie jest może szczytem moich intelektualnych możliwości, ba, sam za bardzo nie widzę w tym sensu, logiki, spójności... Ale od czegoś trzeba zacząć &lt;b&gt;kolejny wpis na blogu&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Zwłaszcza, że pastwienie się nad propagatorami&lt;b&gt; teorii o globalnym ociepleniu&lt;/b&gt; przypomina nieco kopanie bezdomnego. Niektórym sprawia to przyjemność, lecz mimo wszystko jest to zachowanie wysoce nieprzystojne. Trzeba mieć naprawdę wiele tupetu, by widząc to, co dzieje się za oknem, nadal wołać o ograniczenie emisji dwutlenku węgla. To jednak nic, &lt;b&gt;najwięksi zuchwalcy&lt;/b&gt; zdolni są stwierdzić, że chwilowe ochłodzenie ma miejsce właśnie dzięki ICH zabiegom.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tymczasem nasza planeta bije&lt;b&gt; kolejne rekordy&lt;/b&gt;. W Polsce śnieg leży od 40 dni, w Stanach największe zamiecie od 90 lat, w Arktyce niedźwiedzie polarne zakładają ciepłe szarawary, a w Finlandii psy husky biegnące w zaprzęgach łamią się na zakrętach. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S29LdZy9onI/AAAAAAAAHQ0/0AzbUPttSXk/s1600-h/chewandowski.jpg" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435646243772408434" src="http://4.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S29LdZy9onI/AAAAAAAAHQ0/0AzbUPttSXk/s200/chewandowski.jpg" style="float: right; height: 200px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 189px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Chevandowski&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Historie te przytaczałem w mojej niedawnej utarczce z &lt;b&gt;aktywistą Greenpeace'u&lt;/b&gt;. Zwykle omijam tych terrorystów szeroko, z zachowaniem przynajmniej dziesięciometrowego odstępu. Tym razem jednak zostałem podstępnie zaskoczony (te zdradliwe winkle...) i poproszony o poświęcenie kilku minut.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Działacz miał rzecz jasna brodę - zawsze zastanawiałem się, dlaczego lewicowcy darzą takim poważaniem akurat ten rodzaj zarostu. Może to nawiązanie do wizerunku&lt;b&gt; Ernesto Guevary&lt;/b&gt;, a może próba dodania sobie męskości (bo tzw. "wrażliwość społeczna" to raczej domena kobiet i mężczyzn z zaburzoną seksualnością). W każdym razie było -8 stopni i brodaty aktywista wyglądał cokolwiek autoironicznie, gdy z jednej strony mówił mi o zgubnych skutkach ocieplenia klimatu, a z drugiej miał na twarzy szron i &lt;b&gt;dwa sople wiszące u nosa&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na początku był jeszcze &lt;b&gt;pełen zapału do rozmowy&lt;/b&gt;, ale gdy stwierdziłem, że żywność genetycznie modyfikowana ratuje biednych przed głodem, trasa szybkiego ruchu w dolinie Rospudy miałaby wielkie walory krajoznawcze, reaktory jądrowe są najbardziej efektywną metodą pozyskiwania energii, a Big Mac jest smaczny - posmutniał. Uciął temat i zaczął machać mi przed oczami formularzem, po wypełnieniu którego bank pobierałby mi co miesiąc drobne sumy z konta. Odmówiłem, ale w ramach rekompensaty chciałem dać mu 70 groszy gotówką na ratowanie wielorybów. Jego lewa źrenica przybrała na chwilę kształt "$", ale w porę się opamiętał i przypomniał sobie, że &lt;b&gt;Greenpeace nie pobiera gotówki&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-q4f8RSjJLr8/TwScrt3M6uI/AAAAAAAAHwQ/SUiTlCUroTE/s1600/z3920791X%252CPrawdopodobnie-irlandzkie-swinie-byly-karmione-zanieczyszczona.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-q4f8RSjJLr8/TwScrt3M6uI/AAAAAAAAHwQ/SUiTlCUroTE/s320/z3920791X%252CPrawdopodobnie-irlandzkie-swinie-byly-karmione-zanieczyszczona.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Świnia, dostarczyciel pożywnych posiłków&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale w jednym przyznaję mu rację. Mówił mi o &lt;b&gt;wszczepianiu świni ludzkich genów&lt;/b&gt; - choć obniża to cenę mięsa, to efekty są ponoć zatrważające. W sumie on sam był tego najlepszym dowodem...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Swoją drogą, po jednym z niedawnych egzaminów prowadzący zajęcia stwierdził, że wszyscy mamy &lt;b&gt;mikrowady rozwojowe&lt;/b&gt;, co wnioskuje z wyników testu. Jednak nawet on nie wiedziałby jak skomentować widok brodacza, który wbrew siarczystym mrozom wygraża pięścią podłym korporacjom wyzyskującym chińskie dzieci w celu &lt;b&gt;ogrzania planety&lt;/b&gt; oraz wymordowania tym samym świstaków i panter mglistych.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wspomniany wykładowca jest przeze mnie niezwykle poważany, gdyż łączy ogromną wiedzę z poczuciem humoru i zamiłowaniem do &lt;b&gt;robienia ze studentów kretynów&lt;/b&gt;. Na teście zadał np. pytanie o konflikt na pograniczu tadżycko-irańskim i 75% zdających (dziennych z UW) się nabrało. "Takiego pogranicza nie ma" - grzmiał rozbawiony. "Te kraje dzieli 1000 kilometrów. Gdybym spytał o konflikt z Rosji z Marsem, to też z 1/4 roku by to łyknęła. Kompromitacją tego państwa jest to, że dało wam maturę".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To prawda, panie doktorze. Tak to się kończy, gdy zamiast słuchać wykładów, ludzie zajmują się liczeniem &lt;b&gt;studentów w kraciastych koszulach&lt;/b&gt; - ja to zawsze robię, gdy się nudzę na zajęciach. A jest to zjawisko (nudzenie, nie studenci w kraciastych koszulach) częstsze niż rzadsze, zwłaszcza na SGH.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pozostaje mi tylko zacytować usłyszany na Hawajach zwrot: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moe'uhane kahakai&lt;/span&gt;. Marzę o plaży.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji chciałbym wszystkich zachęcić do szerokiego komentowania. Można się nawet nie podpisywać, choć &lt;b&gt;redaktor Lec&lt;/b&gt; zwykł mawiać:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Anonim jest tylko wtedy dopuszczalny, gdy piszący go rzeczywiście jest nikim.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-7275851378212773030?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yolp1UDGszsGTezXMzv6xNRmcl0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yolp1UDGszsGTezXMzv6xNRmcl0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yolp1UDGszsGTezXMzv6xNRmcl0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yolp1UDGszsGTezXMzv6xNRmcl0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/VlSNbzIpz74" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/7275851378212773030/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/02/zycie-jest-jak-musical.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/7275851378212773030?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/7275851378212773030?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/VlSNbzIpz74/zycie-jest-jak-musical.html" title="Życie jest jak musical" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-ljlbOUM9CLI/TwSbkXa7orI/AAAAAAAAHwE/RlHobzWwl8w/s72-c/800px-Snow_Scene_at_Shipka_Pass_1.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/02/zycie-jest-jak-musical.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DU4ASXs-fSp7ImA9WxBXFkQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-4981343113217323482</id><published>2010-01-28T15:55:00.013+01:00</published><updated>2010-01-28T17:59:08.555+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-01-28T17:59:08.555+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Chemiczny Ali" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bomba" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Irak" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Warszawa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ali Ağca" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="teoria inteligentnego projektu" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studenctwo" /><title>Teoria debilnego projektu</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S2HBf_NMk_I/AAAAAAAAHP0/kxCwBd2JvXs/s1600-h/ChemicalAli.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 171px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S2HBf_NMk_I/AAAAAAAAHP0/kxCwBd2JvXs/s200/ChemicalAli.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431835380872418290" /&gt;&lt;/a&gt;Misją niniejszego blogu jest odbierać nadzieję milionom, siać zwątpienie i popularyzować grubiaństwo. Tymczasem świat ma swoje problemy - np. w Iraku stracono &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Alego Hassana al-Madżida&lt;/span&gt;, zwanego "Chemicznym Alim" i "Rzeźnikiem Kurdystanu". Łotr ten odpowiada za śmierć w latach 80. około 100 tysięcy Kurdów, których potraktował gazem musztardowym (iperytem, powodującym ślepotę i wypalającym drogi oddechowe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie go złapali, a iracki sąd skazał na pięciokrotną karę śmierci. Pierwszą z nich już wykonano - przez powieszenie. W dalszej kolejności "Chemiczny Ali" ma być rozstrzelany, posadzony na krześle elektrycznym, otruty i rozwłóczony końmi po majdanie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Amnesty International&lt;/span&gt; wystosowała protest, bo przecież zamiast prymitywnie zabijać, można resocjalizować. Każdy nikczemnik ma prawo do błędu - grunt, aby naprawił swoje szkody (np. złożył pisemną samokrytykę i dwukrotnie uderzył się w pierś w obecności kamer telewizyjnych). "Rzeźnikowi Kurdystanu", mimo jego obietnic, że się poprawi, odmówiono takiej możliwości i wysłano na stryczek. Ksiądz Jan Twardowski powiedziałby pewnie w takiej okoliczności:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Straty liczą też najwięksi światowi wydawcy, bo ich plany opublikowania wspomnień al-Madżida wzięły niniejszym w łeb. Zapowiadała się gorąca walka bestsellerów 2010 - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ali Ağca&lt;/span&gt; kontra &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chemiczny Ali&lt;/span&gt;. Ali vs. Ali - czy to nie ironia losu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Rzeźnik Kurdystanu" zapomniał najwyraźniej, że wszystko ma swoją cenę. Ja na przykład 3-miesięczny pobyt na Hawajach okupiłem koniecznością noszenia kretyńskiej czapeczki McDonalda. On za przyjemność pieszczenia kurdyjskich płuc iperytem zapłacił znacznie więcej. Świat nie stał się jednak przez to ani o jotę piękniejszy. Studenci, kloszardzi i emeryci wciąż stoją porządnemu człowiekowi na drodze do szczęścia. Aż dziw bierze, że ktoś stworzył wszechświat wypełniony tego typu zjawiskami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, ale kto za tym stoi? Niektórzy wierzą w tzw. teorię inteligentnego projektu. Że niby była jakaś siła sprawcza, która odpowiada za to wszystko, co widzimy (lub nie widzimy) za oknem (lub nie za oknem). &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S2GysBUmL0I/AAAAAAAAHPk/D5DwaTZEYgU/s1600-h/komondor.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S2GysBUmL0I/AAAAAAAAHPk/D5DwaTZEYgU/s200/komondor.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431819094924341058" /&gt;&lt;/a&gt;Ja jednak doprawdy nie rozumiem, jak można nazywać "inteligentnym" projekt, którego częściami składowymi są np. pies rasy komondor, monocykl, egzamin z ekonomii menedżerskiej na SGH czy powiedzenie "Idź za głosem serca" (głos kawałka mięsa pompującego osocze ma mi mówić gdzie mam iść). Zaiste, teoria debilnego projektu lepiej wyjaśniałaby ten świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne część Czytelników zakwalifikuje tę notkę do kategorii "mowa nienawiści". Niesłusznie. Nienawidzę jedynie studentów, ale jest to taka zdrowa, czysta, duchowa nienawiść - w przeciwieństwie do nienawiści chorobliwej. Byłbym za zmniejszeniem liczebności tej grupy społecznej - ale nie poprzez fizyczną likwidację jej przedstawicieli, lecz poprzez powywalanie ich z uczelni. Dla przykładu zacząłbym nawet od siebie, ale najpierw jednak pora na innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec ciekawostka dla sympatyków idei zrównania Warszawy z ziemią. Poniższe narzędzie umożliwia zbadanie efektów zrzucenia na stolicę Polski jakiejś dużej bomby. Wpisujemy lokalizację, wybieramy rodzaj broni i klikamy "Nuke it!".&lt;br /&gt;&lt;IFRAME SRC="http://www.carloslabs.com/projects/200903A/index.html" WIDTH=530 HEIGHT=610 ALIGN=MIDDLE FRAMEBORDER=0&gt;&lt;/IFRAME&gt;&lt;br /&gt;Miłego wieczoru!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-4981343113217323482?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aW6nNcn47BP4MIK1QIOa8mBzsVg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aW6nNcn47BP4MIK1QIOa8mBzsVg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aW6nNcn47BP4MIK1QIOa8mBzsVg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aW6nNcn47BP4MIK1QIOa8mBzsVg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/sGPXLhtckSM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/4981343113217323482/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/01/teoria-debilnego-projektu.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4981343113217323482?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4981343113217323482?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/sGPXLhtckSM/teoria-debilnego-projektu.html" title="Teoria debilnego projektu" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_KLCuhgF8nX8/S2HBf_NMk_I/AAAAAAAAHP0/kxCwBd2JvXs/s72-c/ChemicalAli.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/01/teoria-debilnego-projektu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0MHQXY_eip7ImA9WxBQGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-8044577509116407185</id><published>2010-01-15T18:04:00.004+01:00</published><updated>2010-01-18T19:30:30.842+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-01-18T19:30:30.842+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blog" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Blog Roku" /><title>Blog Roku - głosowanie</title><content type="html">Wiem, że będzie to nietaktem, ale mimo to poproszę was o wsparcie w konkursie na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Blog Roku 2009&lt;/span&gt;. Już trzeci raz stajemy w szranki - za pierwszym razem było 45. miejsce w jednej z kategorii, za drugim już 9. i awans do II etapu. Teraz chciałbym osiągnąć przynajmniej tak dobry wynik jak przed rokiem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym celu potrzebne są głosy sms. Kosztuje to ZALEDWIE 1,22 zł! Dla was to złotówka, a dla redakcji naszego blogu to kroplówka, sącząca życie. W dodatku wysyłając sms wspieracie chore dzieci czy bezdomnych, czy może kogoś innego... Nieważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę więc każdego Czytelnika i jego rodzinę o wysłanie smsa o treści &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;A00603&lt;/span&gt; (a-zero-zero-sześć-zero-trzy) na numer &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;7144&lt;/span&gt;. I to wszystko. Z jednego telefonu można wysłać tylko jednego smsa, dlatego właśnie wspomniałem na wstępie o Waszych rodzinach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec głosowania 21 stycznia, więc mamy mało czasu. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Spośród wysyłających smsy rozlosowane zostaną nagrody, np. laptopy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z góry dziękuję i życzę przyjemnego wieczoru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-8044577509116407185?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AhbiXnl0opj5jah_LdT3IeOj5z8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AhbiXnl0opj5jah_LdT3IeOj5z8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AhbiXnl0opj5jah_LdT3IeOj5z8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AhbiXnl0opj5jah_LdT3IeOj5z8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/NCHSJK_DEog" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/8044577509116407185/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2010/01/blog-roku-gosowanie.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/8044577509116407185?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/8044577509116407185?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/NCHSJK_DEog/blog-roku-gosowanie.html" title="Blog Roku - głosowanie" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2010/01/blog-roku-gosowanie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMCRX89fCp7ImA9WxBREkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7504227812557304369.post-4554814104011031723</id><published>2009-12-31T01:00:00.000+01:00</published><updated>2009-12-31T01:14:24.164+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-12-31T01:14:24.164+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sztuczne serce" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kasety wideo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komunia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dystans" /><title>Taśmy prawdy</title><content type="html">Świętowanie 2015-tej rocznicy urodzin Jezusa z Nazaretu można uznać za odbyte. Tak, bo jak już kiedyś donosiliśmy na tym blogu, Chrystus urodził się w 6 roku przed Chrystusem. Kilkunastodniowe ferie wykorzystałem na zrobienie gruntownego porządku w moim lubelskim apartamencie. Wniosek nasunął się sam: tegoroczne lato musiało być wyjątkowo sprzyjające owadom, bo liczba martwych ciem gnijących za moim łóżkiem przekroczyła dopuszczalne rejestry. Stopień zaangażowania pająków w eliminację tych prowadzących nocny tryb życia motyli uznaję niniejszym za wysoce niezadowalający.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za karę wessałem im parę pajęczyn spod sufitu, oczywiście przy użyciu odkurzacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzątając pokój znalazłem prawdziwą gratkę: film z komunii nagrany na popularną w latach 90. ubiegłego stulecia kasetę VHS. Wiem, że niektórzy was chcieliby zobaczyć mnie w białym kubraku, trzymającego w ręku gromnicę, śpiewającego wraz z innymi dziećmi "Święty Józef tatusiowi dopomoże". A niedoczekanie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgrałem to na dysk twardy, za jednym zamachem z innymi taśmami prawdy. Najstarsza pochodzi z 1992 roku - mam wówczas 6 lat i jestem naprawdę irytującym... Irytującym? Wkurwiającym dzieckiem. Całe życie staram się wyrabiać w sobie nawyk zdrowego dystansu do siebie, zdolności śmiania się z samego siebie, np. z mojej wrodzonej gburowatości i nabytego brzucha, z każdymi świętami podle rosnącego. Ale patrzenie na 6-letniego bachora, który kiedyś podobno był mną, obróciło cały ten dystans wniwecz. Mimo, że nikogo nie było w pobliżu, zakrywałem oczy ręką w poczuciu solidnego zażenowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podobnej sytuacji narcyzm każdego wystawiony byłby na ciężką próbę. Chyba tylko rasowi studenci SGH znieśliby to bez mrugnięcia okiem, utwierdzając się jedynie w poczuciu własnej "zajebistości". Piszę to w cudzysłowie, bo zaraz jakiś językoznawca skarci mnie, że to słowo jest "nie dość, że wulgarne, to jeszcze obrzydliwe" i stosowniej byłoby zamiast &lt;span style="font-style:italic;"&gt;zajebiście&lt;/span&gt; pisać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;klawo&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szałowo&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bajerancko&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jak trwa nieustanna walka specjalistów od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;savoir-vivre'u&lt;/span&gt; z rozpoczynaniem wypowiedzi od słowa "witam". Według nich witać może tylko ktoś ważniejszy, czyli student piszący e-maila do profesora nie może w ten sposób zacząć bez przypięcia sobie łatki impertynenta (chama, buca, buraka, ordynusa, zuchwalca, żłoba, barbarzyńcy, prostaka). Nie wiem czy dotyczy to też studentów zaocznych i wieczorowych, będących poniekąd pracodawcami swoich wykładowców, a więc kimś w pewnym sensie równym im... Na wszelki jednak wypadek radzę zaczynać wiadomość od słowa "żegnam".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieńmy temat na poważniejszy. Polska nie jest normalnym krajem. Co nie otworzę internetu, to tam tragedie. Dziś na przykład siedzę przed monitorem popijając herbatę (earl grey, 2 łyżeczki cukru, pierwsza czubata, druga pół-płaska) i czytam: "Rocznemu dziecku wszczepiono sztuczne serce". Bestialstwo i zezwierzęcenie posuwają się więc coraz dalej. Wyplułem z niesmakiem całą herbatę na monitor, dając wyraz swojej rezygnacji. Nie żyję pod kloszem i zdaję sobie sprawę, że takie rzeczy mogą się dziać w domach patologicznych, w ciemnych zaułkach czy zaszczanych bramach. Niektóre miejsca lepiej omijać po godzinie 14. Ale dopuścić się czegoś takiego na rocznym dziecku? Marność...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co u mnie? W nowym roku powrócą wstrząsające Zapiski Gbura, tam będzie napisane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, dobra, niech będzie:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_nEm_QXViZo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_nEm_QXViZo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;(Uroczy blondynek, za którym nieśmiało podąża kamera).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7504227812557304369-4554814104011031723?l=www.adlew.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-ZWowGaQthzjFvDUCTwMHQLS5A8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-ZWowGaQthzjFvDUCTwMHQLS5A8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-ZWowGaQthzjFvDUCTwMHQLS5A8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-ZWowGaQthzjFvDUCTwMHQLS5A8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~4/9sOEmscq2V4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.adlew.pl/feeds/4554814104011031723/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.adlew.pl/2009/12/tasmy-prawdy.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4554814104011031723?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7504227812557304369/posts/default/4554814104011031723?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogAdrianaLewandowskiego/~3/9sOEmscq2V4/tasmy-prawdy.html" title="Taśmy prawdy" /><author><name>Adrian Lewandowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh6.googleusercontent.com/-c36gLPH3m_s/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAHs4/OxPuP_wbv_g/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>12</thr:total><feedburner:origLink>http://www.adlew.pl/2009/12/tasmy-prawdy.html</feedburner:origLink></entry></feed>

