<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Blog de Bart</title>
	
	<link>http://blogdebart.pl</link>
	<description>The artist previously known as licorea.pl/bart/blog.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 13 Mar 2012 00:13:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/BlogDeBart" /><feedburner:info uri="blogdebart" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>Pytania do antyszczepionkowców</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/lUMNVyVusaA/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2012/03/12/pytania-do-antyszczepionkowcow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Mar 2012 20:47:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3751</guid>
		<description><![CDATA[I tak to się kręci. Kontakt z antyszczepionkowcami, wywołany poprzednią notką (którą Otchłań dostrzegła i&#160;skrytykowała), zaowocował u&#160;mnie wzrostem skłonności polemicznych, czyli mówiąc potocznie, chcicą na&#160;flejma. Zacząłem więc dyskutować na&#160;wallu Stowarzyszenia STOP NOP. Admini strony wytrzymali zadziwiająco długo, po&#160;czym zbanowali mnie i&#160;wycięli mi kilkadziesiąt pracowicie nagryzmolonych filipik, respons i&#160;ripost, zapewne dlatego, że w&#160;fafdziesiątą wypowiedź ośmieliłem się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I tak to się kręci. Kontakt z antyszczepionkowcami, wywołany poprzednią notką (którą Otchłań dostrzegła <a href="http://blogdebart.pl/blog_images/forum-nieszczepiacych-sika-na-mnie-sadsmileygif.png">i&nbsp;skrytykowała),</a> zaowocował u&nbsp;mnie wzrostem skłonności polemicznych, czyli mówiąc potocznie, chcicą na&nbsp;flejma. Zacząłem więc dyskutować na&nbsp;wallu Stowarzyszenia STOP NOP. Admini strony wytrzymali zadziwiająco długo, po&nbsp;czym zbanowali mnie i&nbsp;wycięli mi kilkadziesiąt pracowicie nagryzmolonych filipik, respons i&nbsp;ripost, zapewne dlatego, że w&nbsp;fafdziesiątą wypowiedź ośmieliłem się wpleść link do&nbsp;własnej notki. Mój błąd, na&nbsp;nieprzyjaznym terytorium nie&nbsp;należy dawać adminom okazji do&nbsp;banu pod&nbsp;pretekstem spamowania. (update: wszystkie moje wpisy w dyskusji &bdquo;magicznie&rdquo; wróciły i można je przeczytać <a href="http://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/192873850821202">tu).</a></p>
<p>Nie napisałem w tym flejmie niczego odkrywczego, zadałem jednak kilka pytań, na&nbsp;które nie&nbsp;dostałem odpowiedzi albo dostałem takie, które mnie nie&nbsp;zadowoliły. Takich pytań zebrało mi się trochę z&nbsp;innych dyskusji, postanowiłem więc zebrać je w&nbsp;jednej notce, w&nbsp;nadziei, że już nigdy nie&nbsp;będę ich musiał zadawać. Nadziei, oczywiście, kompletnie bezpodstawnej, idiotycznej i&nbsp;żałosnej.</p>
<p>No to po kolei, drodzy antyszczepionkowcy.</p>
<p>1. Bardzo często w dyskusji powołujecie się na wykresy, z&nbsp;których wynika, że wprowadzenie szczepień nie&nbsp;wpłynęło zbytnio na&nbsp;liczbę śmierci w&nbsp;wyniku danej choroby (np.&nbsp;<a href="http://jut.pl/wykresy.html">takie).</a> Z&nbsp;tego co&nbsp;rozumiem, ma to dowodzić nieskuteczności szczepionek. Moje pytanie brzmi: <strong>dlaczego akurat śmiertelność bierzecie pod&nbsp;uwagę?</strong> Przecież to nie&nbsp;śmierci, ale zachorowaniu ma zapobiec szczepienie. Śmierć jest tylko jednym ze&nbsp;skutków ubocznych, ale jest też dużo innych efektów choroby, często okaleczających na&nbsp;całe życie. Dlaczego nie&nbsp;posiłkujecie się wykresami zachorowalności, np.&nbsp;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Rubella-us-1966-93-cdc.gif">takim</a> albo <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Measles_US_1944-2007_inset.png">takim?</a></p>
<p><em>Odpowiedź, którą dostałem od stowarzyszenia na Facebooku: &bdquo;Bo tylko wtedy szkodzenie dzieciom w&nbsp;imię wyższego dobra da się usprawiedliwić&rdquo;. Czy&nbsp;to oznacza, że dla&nbsp;stowarzyszenia STOP NOP, pochylającego się z&nbsp;troską nad&nbsp;każdym, choćby i&nbsp;urojonym przypadkiem powikłania poszczepiennego, nawet najpoważniejsze okaleczenie w&nbsp;wyniku choroby nie&nbsp;jest wystarczająco ważne?</em></p>
<p>2. Twierdzicie często, że epidemie, które szalały w&nbsp;Europie czy&nbsp;Stanach Zjednoczonych jeszcze w&nbsp;połowie XX&nbsp;w., wygasły nie&nbsp;z&nbsp;powodu szczepień, ale z&nbsp;powodu zmian w&nbsp;higienie, jakości odżywiania, opiece medycznej itd. Chciałbym się dowiedzieć, <strong>jaka zmiana w&nbsp;higienie, jakości odżywiania czy&nbsp;opiece medycznej nastąpiła w&nbsp;USA w&nbsp;połowie lat 50., powodując spadek zachorowań na polio &mdash;&nbsp;ale&nbsp;tylko na&nbsp;polio! &mdash;&nbsp;z&nbsp;prawie trzydziestu tysięcy przypadków w&nbsp;roku 1955 do&nbsp;trochę ponad trzech tysięcy w&nbsp;roku 1960, następnie do&nbsp;siedemdziesięciu dwóch przypadków w&nbsp;1965&nbsp;r.?</strong></p>
<p><em>Odpowiedź, którą przeczytałem <a href="http://www.whale.to/v/polio2.htm">na dnie Otchłani:</a> to nie&nbsp;było polio, tylko zatrucie DDT, głupie lekarze nie&nbsp;odróżnili, DDT wycofano, polio znikło.</em></p>
<p>3. Twierdzicie często, że dziecko powinno samo przechorować choroby wieku dziecięcego, bo wtedy nie&nbsp;dość że nabierze odporności na&nbsp;całe życie, to jeszcze zagrozi mu mniej powikłań niż w&nbsp;przypadku przechodzenia choroby w&nbsp;późniejszym wieku (a&nbsp;poza tym to niewinne choroby, praktycznie bez&nbsp;skutków ubocznych, po&nbsp;co przeciw nim szczepić w&nbsp;ogóle). Tak się składa, że model &bdquo;1.&nbsp;Przechorować i&nbsp;nabrać odporności, 2.&nbsp;????, 3.&nbsp;PROFIT!&rdquo; funkcjonował jeszcze całkiem niedawno w&nbsp;wielu krajach. Na&nbsp;przykład w&nbsp;Stanach Zjednoczonych jeszcze w&nbsp;latach 60. nie&nbsp;szczepiono przeciwko różyczce, niewinnej chorobie wieku dziecięcego. Nie&nbsp;szczepiono &mdash;&nbsp;bo&nbsp;szczepionkę przeciw różyczce wynaleziono w&nbsp;1966&nbsp;r., a&nbsp;dopuszczono do&nbsp;użytku w&nbsp;1969&nbsp;r. Powtórzę jeszcze raz: nikt nie&nbsp;był szczepiony przeciw różyczce, odporność nabywało się wyłącznie przez&nbsp;przechorowanie, dokładnie tak, jak wy tego chcecie.</p>
<p>W latach 1962-65 przez Europę i&nbsp;USA przetoczyła się epidemia różyczki, swój szczyt osiągając w&nbsp;Stanach w&nbsp;latach 1964-65. A&nbsp;trzeba wam wiedzieć, drodzy antyszczepionkowcy, że ta choroba, choć łagodna dla&nbsp;dzieci, jest wręcz fatalna dla&nbsp;płodów. Jeśli kobieta w&nbsp;ciąży zarazi się różyczką do&nbsp;jedenastego tygodnia, ma 90-procentowe szanse, że jej nienarodzone dziecko dozna tzw.&nbsp;zespołu różyczki wrodzonej, zwanego również zespołem Gregga.</p>
<p>Jaki efekt przyniosła epidemia różyczki w&nbsp;USA? <strong>11&nbsp;tysięcy kobiet poroniło lub&nbsp;usunęło ciążę, 20&nbsp;tysięcy dzieci urodziło się z&nbsp;zespołem Gregga, z&nbsp;czego 2100&nbsp;umarło, 12&nbsp;tysięcy ogłuchło, 3580&nbsp;straciło wzrok, a&nbsp;1800&nbsp;doznało opóźnień w&nbsp;rozwoju umysłowym.</strong></p>
<p>I mam takie pytanie: <strong>na pewno o coś takiego wam chodzi?</strong></p>
<p>A jak już jesteśmy przy różyczce, to…</p>
<p><strong>4. Jaka zmiana w higienie, jakości odżywiania czy&nbsp;opiece medycznej nastąpiła w&nbsp;USA w&nbsp;latach 70., powodując spadek zachorowań na&nbsp;różyczkę z&nbsp;pięćdziesięciu sześciu tysięcy przypadków w&nbsp;roku 1970 do&nbsp;szesnastu i&nbsp;pół tysiąca w&nbsp;roku 1975, następnie do&nbsp;niecałych czterech tysięcy przypadków w&nbsp;1980&nbsp;r.?</strong></p>
<p>Na koniec chciałem powtórzyć pytanie, które zadałem w&nbsp;dyskusji na&nbsp;blogu &bdquo;Bioetyka&rdquo; (gorąco polecam ich wpisy o&nbsp;obowiązku szczepień: <a href="http://bio-etyka.blogspot.com/2012/02/dlaczego-powinnismy-szczepic-swoje.html">jeden,</a> <a href="http://bio-etyka.blogspot.com/2012/03/dzieci-i-procedury-medyczne-jeszcze-o.html">dwa,</a> w&nbsp;komciach oczywiście Otchłań). Spytałem tam, czy&nbsp;ruch antyszczepionkowy dysponuje wiarygodnym i&nbsp;rzetelnym porównaniem statystyk powikłań poszczepiennych i&nbsp;powikłań po&nbsp;chorobach, przed którymi bronią szczepienia, wskazującym jednoznacznie na&nbsp;to, że szczepienia przynoszą więcej szkód niż&nbsp;korzyści. Ale ponieważ zaraz zaczęlibyście opowiadać <a href="http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/">o&nbsp;prof.&nbsp;Majewskiej i&nbsp;jej obłąkanym kalkulatorku,</a> a&nbsp;poza tym dostałem od&nbsp;antyszczepionkowego komentatora &bdquo;Bioetyki&rdquo; zabawną odpowiedź o&nbsp;ruchach frykcyjnych i&nbsp;robaczkowych, więc i&nbsp;tu zakończę na&nbsp;lżejszej nucie, czyli kwestią, którą podniósł w&nbsp;komentarzach na&nbsp;moim blogu blogokomentator Vauban:</p>
<p>5. Dość powszechne jest wśród was przekonanie, że wyniki badań świadczących na&nbsp;korzyść szczepień są zafałszowane przez&nbsp;koncerny farmaceutyczne i&nbsp;że w&nbsp;ogóle nie&nbsp;można tym wynikom ufać. Wasza podejrzliwość jest tak&nbsp;wielka, że jeden z&nbsp;was posunął się nawet do&nbsp;zlustrowania portalu, z&nbsp;którego przytoczyłem newsa o&nbsp;badaniu (&bdquo;a&nbsp;ja tylko wskaże na&nbsp;jeden malutki fakt: sciencedaily należy do&nbsp;grupy ivillage.com, a&nbsp;iVillage Inc., is based in&nbsp;New York City, and is part of the NBC Universal Women &&nbsp;Lifestyle Entertainment Networks Group&rdquo;). Skoro więc jednogłośny niemal konsensus świata nauki w&nbsp;kwestii dobroczynnego działania szczepień jest utrzymywany wyłącznie dzięki hojnemu sponsorowaniu lojalnych i&nbsp;bezlitosnemu prześladowaniu nieposłusznych naukowców przez wszechmocny spisek Big Pharmy, a&nbsp;obowiązkowe masowe szczepienia w&nbsp;Polsce wprowadzono w&nbsp;większości (a&nbsp;nawet chyba w&nbsp;całości) przed&nbsp;1989&nbsp;r., chciałem się dowiedzieć: <strong>które oddziały PRL-owskiej Polfy należały do&nbsp;spisku?</strong> Czy sugerujecie, że zimnowojenny podział na&nbsp;komunistyczny Wschód i&nbsp;kapitalistyczny Zachód był pozorny i&nbsp;macki Big Pharmy sięgały za&nbsp;Żelazną Kurtynę? Tak,&nbsp;jakby wszystkim sterował jeden wspólny rząd, można by powiedzieć: światowy? Powiedzcie, możecie na&nbsp;boczku, po&nbsp;cichutku: czy jesteście zaznajomieni z&nbsp;twórczością Davida Icke?</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/lUMNVyVusaA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2012/03/12/pytania-do-antyszczepionkowcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1187</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2012/03/12/pytania-do-antyszczepionkowcow/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Powrót dzieci marnotrawnych</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/kA6uRUNjO6Y/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2012/02/29/powrot-dzieci-marnotrawnych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Feb 2012 00:20:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3718</guid>
		<description><![CDATA[To jest notka na szybko, z obywatelskiego obowiązku, bo o&#160;jedna osoba za&#160;dużo zapytała &#8222;Bartu, Bartu, a&#160;słyszałeś, że naukowcy odkryli, że nieszczepione dzieci są zdrowsze od&#160;szczepionych?&#8221;. Faktycznie, ta&#160;wiadomość obiega właśnie Otchłań, trąbi o&#160;tym Astromaria, informuje serwis dla&#160;eko-rodziców &#8222;Dzieci są ważne&#8221;, donosi Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o&#160;Szczepieniach STOP&#160;NOP na&#160;swoim wallu, gdzie zresztą wdałem się w&#160;idiotyczną polemikę, nie&#160;zważając na&#160;fakt, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To jest notka na szybko, z obywatelskiego obowiązku, bo o&nbsp;jedna osoba za&nbsp;dużo zapytała &bdquo;Bartu, Bartu, a&nbsp;słyszałeś, że naukowcy odkryli, że nieszczepione dzieci są zdrowsze od&nbsp;szczepionych?&rdquo;. Faktycznie, ta&nbsp;wiadomość obiega właśnie Otchłań, trąbi o&nbsp;tym <a href="http://astromaria.wordpress.com/2012/02/23/badania-naukowe-nie-pozostawiaja-zludzen-dzieci-nieszczepione-sa-zdrowsze-niz-szczepione/">Astromaria,</a> informuje serwis dla&nbsp;eko-rodziców <a href="http://dziecisawazne.pl/nieszczepione-dzieci-sa-zdrowsze/">&bdquo;Dzieci są ważne&rdquo;,</a> donosi <a href="http://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/183675525076632">Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o&nbsp;Szczepieniach STOP&nbsp;NOP</a> na&nbsp;swoim wallu, gdzie zresztą wdałem się w&nbsp;idiotyczną polemikę, nie&nbsp;zważając na&nbsp;fakt, że antyszczepionkowcy zawsze wygrają flejma <em>just&nbsp;by&nbsp;being batshit insane.</em></p>
<p>W skrócie: Instytut Roberta Kocha udostępnił opinii publicznej surowe dane ze&nbsp;swojego sondażu przeprowadzonego wśród&nbsp;prawie 18&nbsp;tysięcy niemieckich dzieci i&nbsp;nastolatków. Dane kupiła za&nbsp;90&nbsp;euro niemiecka aktywistka antyszczepionkowa Angelika Kögel-Schauz. Jej&nbsp;analiza wykazała, że dzieci nieszczepione rzadziej zapadają na&nbsp;wiele chorób. Portal &bdquo;Dzieci są ważne&rdquo; donosi, że są to: katar sienny, atopowe zapalenie skóry, alergia na&nbsp;nikiel, ADHD, zaburzenia logopedyczne, problemy ze&nbsp;wzrokiem, skolioza, zapalenie płuc, zapalenie ucha, infekcje wirusowe.</p>
<p>No i jaki ja mam z tym problem?</p>
<p>Mógłbym powiedzieć złośliwie, że nie&nbsp;udało mi się określić <em>impact factor</em> dla mediów publikujących te wyniki, czyli dla prowadzonego przez panią Kögel-Schauz <a href="http://www.efi-online.de/PDF/UngeimpfteGesuender.pdf">antyszczepionkowego newslettera</a> oraz <a href="http://www.esowatch.com/ge/index.php?title=Alpenparlament">szwajcarskiej telewizji internetowej</a> ze&nbsp;<a href="http://alpenparlament.tv/">stroną na&nbsp;Joomli</a> i&nbsp;prelekcją o&nbsp;Codex Alimentarius otwierającą listę najpopularniejszych materiałów (drugie miejsce na&nbsp;liście: &bdquo;Harmonia stworzenia: nowa mądrość na&nbsp;nowe czasy&rdquo;). Mógłbym dodać, że Angelika Kögel-Schauz nie&nbsp;jest ani&nbsp;lekarzem, ani&nbsp;statystykiem, a&nbsp;jej artykuł, o&nbsp;ile zaufać mojemu fatalnemu niemieckiemu i&nbsp;Google Translate, nie&nbsp;przedstawia żadnej metodologii i&nbsp;jest raczej felietonem niż&nbsp;poważnym badaniem. Ale to wszystko niedowodzące niczego ad&nbsp;persony.</p>
<p>Podstawowy problem, jaki mam z tymi rewelacjami, dotyczy faktu, że dane zgromadzone przez Instytut Roberta Kocha już ktoś raz sprawdził pod&nbsp;kątem porównania dzieci szczepionych z&nbsp;nieszczepionymi. Była to czwórka pracowników tego instytutu. Wyniki ich badań ukazały się jeszcze w&nbsp;2011&nbsp;r. w&nbsp;<em>Deutsches Ärzteblatt,</em> piśmie wydawanym przez Niemieckie Towarzystwo Medyczne. Tekst jest <a href="http://www.aerzteblatt.de/pdf.asp?id=80869">dostępny w&nbsp;całości online,</a> pisał już o&nbsp;nim rok temu <a href="http://scienceblogs.com/insolence/2011/03/for_the_anti-vaccinationists_out_there_t.php">Orac.</a></p>
<p>Co odkryli naukowcy? Ano to, że <strong>dzieci szczepione nie&nbsp;różnią się zdrowiem od&nbsp;nieszczepionych</strong> (za&nbsp;wyjątkiem jednej kwestii, o&nbsp;której za&nbsp;chwilę). Ani&nbsp;w&nbsp;kwestii chorób alergicznych (np.&nbsp;astmy czy&nbsp;zapalenia oskrzeli), ani&nbsp;w&nbsp;kwestii różnych zakażeń (przeziębień, infekcji żołądkowych itp.). Tym&nbsp;chorobom badacze z Instytutu Roberta Kocha przyjrzeli się najdokładniej. Ale&nbsp;nie&nbsp;tylko tym:</p>
<blockquote><p>Oprócz chorób atopowych porównaliśmy również dzieci szczepione i&nbsp;nieszczepione pod&nbsp;względem innych schorzeń: przewlekłego zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, zapalenia ucha środkowego, chorób serca, anemii, padaczki i&nbsp;ADHD. Nie&nbsp;odnotowaliśmy znaczących różnic ani&nbsp;dla&nbsp;różnych grup wiekowych, ani&nbsp;dla&nbsp;różnych płci.</p></blockquote>
<p>Co więc odróżnia dzieci nieszczepione od szczepionych? Znaleziono jedną statystycznie znaczącą różnicę. Nawet przy tak&nbsp;małej próbce (94&nbsp;niezaszczepione dzieci) widać wyraźnie, że <strong>dzieci nieszczepione, surprise surprise, dużo częściej zapadają na&nbsp;choroby, przed&nbsp;którymi chronią szczepienia: krztusiec, odrę, świnkę i&nbsp;różyczkę</strong> <a href="http://www.aerzteblatt.de/pdf.asp?id=80869">(wykres na&nbsp;drugiej stronie badania).</a></p>
<p>Jest pewien pozytywny aspekt tej bomby medialnej (jestem przekonany, że link do&nbsp;opatrzonego NapisamiPL wywiadu z&nbsp;panią Kögel-Schauz na&nbsp;YouTube wejdzie w&nbsp;skład podręcznego arsenału wielu antyszczepionkowych dyskutantów internetowych). Spójrzcie na&nbsp;tytuły! Na&nbsp;YouTube: &bdquo;Nieszczepione dzieci są zdrowsze &mdash;&nbsp;teraz jest to oficjalnie potwierdzone!&rdquo;. U&nbsp;Astromarii: &bdquo;Badania naukowe nie&nbsp;pozostawiają złudzeń &mdash;&nbsp;dzieci nieszczepione są zdrowsze niż szczepione&#8221; (pani Maria dodaje również, że Instytut Roberta Kocha zbierał dane &bdquo;naprawdę bardzo rzetelnie i&nbsp;z&nbsp;zachowaniem wszelkich wymogów naukowości&rdquo;). Czy&nbsp;nie&nbsp;rośnie wam serce na&nbsp;widok tego powracającego zaufania do&nbsp;nauki? Czy&nbsp;to nie&nbsp;wspaniałe, że antyszczepionkowcy niczym biblijny syn marnotrawny wracają w&nbsp;ojcowskie objęcia analiz statystycznych, dowodów naukowych, badań epidemiologicznych? Nie&nbsp;sądziłem, że zobaczę, jak&nbsp;pani Maria zawierza statystyce medycznej. To&nbsp;jest piękna chwila i&nbsp;niech trwa.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/kA6uRUNjO6Y" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2012/02/29/powrot-dzieci-marnotrawnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>183</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2012/02/29/powrot-dzieci-marnotrawnych/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pan profesor liczy do stu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/GBOLm8MhQqk/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2012/02/17/pan-profesor-liczy-do-stu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 22:52:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Politiko]]></category>
		<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[w polityce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3698</guid>
		<description><![CDATA[Portal &#8222;W polityce&#8221; zrezygnował z&#160;usług Marka Migalskiego jako felietonisty. Bo&#160;ten dał się sfotografować &#8222;Faktowi&#8221; na&#160;kupowaniu seksownej bielizny dla&#160;swojej tajemniczej narzeczonej, czym w&#160;opinii szefa &#8222;W polityce&#8221; Michała Karnowskiego &#8222;zaniżył powagę portalu&#8221;: Sami zrezygnowaliśmy tylko z&#160;Marka Migalskiego, bo&#160;w&#160;naszej ocenie polityk ten zaczął zaniżać swoimi wpisami i&#160;zachowaniem powagę portalu. Z&#160;politologa, potem polityka, przeistoczył się w&#160;faceta epatującego kupowaniem stringów. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Portal &bdquo;W polityce&rdquo; zrezygnował z&nbsp;usług Marka Migalskiego jako felietonisty. Bo&nbsp;ten dał się sfotografować &bdquo;Faktowi&rdquo; na&nbsp;kupowaniu seksownej bielizny dla&nbsp;swojej tajemniczej narzeczonej, czym w&nbsp;opinii szefa &bdquo;W polityce&rdquo; Michała Karnowskiego <a href="http://www.sdp.pl/rozmowa-dnia-michal-karnowski-15-lutego-2012">&bdquo;zaniżył powagę portalu&rdquo;:</a></p>
<blockquote><p>Sami zrezygnowaliśmy tylko z&nbsp;Marka Migalskiego, bo&nbsp;w&nbsp;naszej ocenie polityk ten zaczął zaniżać swoimi wpisami i&nbsp;zachowaniem powagę portalu. Z&nbsp;politologa, potem polityka, przeistoczył się w&nbsp;faceta epatującego kupowaniem stringów. Nie&nbsp;neguję prawa takich osób do&nbsp;obecności na&nbsp;scenie politycznej, ale na&nbsp;naszym portalu staramy się trzymać poziom.</p>
<p>Idziemy pod prąd tym, którzy mówią &bdquo;wino, trawa, wódka, zabawa&rdquo;. O&nbsp;sprawach publicznych chcemy rozmawiać poważnie i&nbsp;nasi czytelnicy, których jest coraz więcej, też tego chcą.</p></blockquote>
<p>Migalski odpowiedział, że <a href="http://migal.salon24.pl/391453,klamczuszkowi-karnowskiemu-w-potylice">hola&nbsp;hola,</a> nie oni z&nbsp;niego zrezygnowali, tylko on z&nbsp;nich i&nbsp;w&nbsp;ogóle on stringi kupował w&nbsp;2010&nbsp;r., później Karnowski robił z&nbsp;nim wywiad-rzekę i&nbsp;jakoś mu te gacie wtedy nie&nbsp;przeszkadzały, a&nbsp;tak naprawdę chodzi o&nbsp;to, że Prezes wyrzucił Migalskiego z&nbsp;Partii &mdash;&nbsp;i&nbsp;zrobiła się typowa afera polskiej prawicy, na&nbsp;którą cyniczni bywalcy społecznościowych mediów mają taga <a href="http://blip.pl/tags/pojedynekpacanow">#pojedynekpacanów.</a></p>
<p>Dla mnie mówienie o&nbsp;zaniżaniu powagi portalu &bdquo;W polityce&rdquo; to&#8230; hmm, jak to delikatnie ująć, żeby nie&nbsp;narazić się na&nbsp;proces&#8230; Powiem tak: &bdquo;W polityce&rdquo; to&nbsp;portal, który bez&nbsp;żenady publikuje <a href="http://wpolityce.pl/artykuly/23274-pani-czubaszek-oswiadczyla-ze-dwukrotnie-dokonala-aborcji-i-nie-zaluje-tego">artykuł porównujący Marię Czubaszek do&nbsp;Andersa Breivika:</a></p>
<blockquote><p>Pani Czubaszek oświadczyła, że dwukrotnie dokonała aborcji i&nbsp;nie&nbsp;żałuje tego. Anders Breivik zabił 77&nbsp;osób i&nbsp;też tego nie&nbsp;żałuje. Oboje są gwiazdami mediów, choć trzeba przyznać, że Breivik większą. W&nbsp;końcu zabić 77&nbsp;osób to nie&nbsp;to&nbsp;samo co&nbsp;zabić dwie. </p></blockquote>
<p><em>Zachowuję <a href="http://blogdebart.pl/blog_images/czubaszek-wpolityce.png">screenshot dla potomności,</a> bo chyba warto.</em></p>
<p>Tego samego dnia co tekst o&nbsp;Breiviku redakcja puściła <a href="http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-prof-andrzeja-nowaka/23270-ile-zycia-po-67-prof-andrzej-nowak-specjalnie-dla-wpolitycepl-o-pytaniu-ktorego-nikt-dotad-nie-zadal-premierowi">krótki felieton sowietologa prof.&nbsp;Andrzeja Nowaka</a> o&nbsp;planach przesunięcia wieku emerytalnego na&nbsp;67.&nbsp;rok życia. Zaczynam zakładać, że 16&nbsp;lutego redaktorzy wzięli po&nbsp;prostu urlop, na&nbsp;straży portalu zostawiając jakiegoś stażystę. Prof.&nbsp;Nowak pisze bowiem TAKIE RZECZY:</p>
<blockquote><p>Z danych GUS wynika, że średnia życia Polaka wynosi obecnie 71,3&nbsp;roku, Polki natomiast &mdash;&nbsp;79,8. Odpowiedź na&nbsp;zadane pytanie okazuje się prosta: statystyczny Polak ma&nbsp;prawo oczekiwać 4&nbsp;lat (i&nbsp;trzech miesięcy) korzystania z&nbsp;wypracowanej przez całe życie emerytury; Polka &mdash;&nbsp;12,8&nbsp;roku.</p>
<p>A jak to wygląda w Europie, na której musimy się wzorować? Weźmy na&nbsp;przykład Włochy: tam średnia życia mężczyzny wynosi 79,3&nbsp;roku; kobiety &mdash;&nbsp;84,6. Włoch sobie pożyje na&nbsp;emeryturze (przeciętnie 1700&nbsp;euro) 12,3&nbsp;roku, Włoszka &mdash;&nbsp;17,6. We&nbsp;wszystkich niemal innych krajach Unii Europejskiej, na&nbsp;których wzór powołuje się nasz reformator i&nbsp;jego propagandowe tuby, jest podobnie &mdash;&nbsp;średnia życia jest o&nbsp;kilka do&nbsp;kilkunastu lat dłuższa niż w&nbsp;Polsce.</p></blockquote>
<p>Prof. Nowak &mdash;&nbsp;mam nadzieję, że z&nbsp;niewiedzy, a&nbsp;nie&nbsp;złej woli &mdash;&nbsp;używa do&nbsp;swoich rozważań średniej długości życia, która słabo się nadaje do&nbsp;mierzenia długości emerytury przeciętnego Kowalskiego. Choćby dlatego, że na&nbsp;jej wartość ogromny wpływ ma np.&nbsp;śmiertelność noworodków. I&nbsp;dlatego, że statystyka dostarcza innego wskaźnika, nadającego się do&nbsp;takich miar idealnie: <strong>oczekiwanej dalszej długości trwania życia.</strong></p>
<p>W słowach prostych na tyle, żeby zwykły profesor mógł zrozumieć, oczekiwana dalsza długość trwania życia to liczba lat życia pozostałych przeciętnemu Kowalskiemu w&nbsp;konkretnym wieku. Jeśli, jak&nbsp;to jest w&nbsp;przypadku Polski, dla&nbsp;kobiet w&nbsp;wieku 15&nbsp;lat oczekiwana dalsza długość trwania życia wynosi 65&nbsp;lat, a&nbsp;dla&nbsp;kobiet w&nbsp;wieku 75&nbsp;lat &mdash;&nbsp;11&nbsp;lat, oznacza to dla&nbsp;ciebie, droga przeciętna czytelniczko, że jeśli dożyłaś 15.&nbsp;roku życia, umrzesz w&nbsp;wieku 80&nbsp;lat, a&nbsp;jeśli dożyłaś 75.&nbsp;roku życia, umrzesz w&nbsp;wieku 86&nbsp;lat. Tak&nbsp;mówią gwiazdy, one się nigdy nie&nbsp;mylą. Oznacza to też, że jak można wydedukować, podana przez prof.&nbsp;Nowaka średnia długość życia to&nbsp;oczekiwana dalsza długość trwania życia dla&nbsp;noworodków.</p>
<p>Jak wygląda oczekiwana dalsza długość trwania życia w&nbsp;wieku 65&nbsp;lat dla&nbsp;Polski i&nbsp;Włoch? W&nbsp;Polsce dla&nbsp;mężczyzn i&nbsp;kobiet jest to odpowiednio 15&nbsp;i&nbsp;19&nbsp;lat, we Włoszech &mdash;&nbsp;18&nbsp;i&nbsp;22. Wyniki nie&nbsp;wyglądają już tak&nbsp;atrakcyjnie jak&nbsp;profesorskie &bdquo;OMG, Polak przeżyje cztery lata na&nbsp;emeryturze, a&nbsp;Włoch dwanaście, OMG!!1&rdquo;. Dodam jeszcze, że Włochy mają oczekiwaną dalszą długość trwania życia wyższą niż&nbsp;średnia europejska, która wynosi dla&nbsp;mężczyzn nieco ponad 17&nbsp;lat, a&nbsp;dla&nbsp;kobiet prawie 21.</p>
<p>Profesor Nowak w swojej notce biograficznej na&nbsp;portalu &bdquo;W&nbsp;Polityce&rdquo; pisze, że jest &bdquo;słaby z&nbsp;matematyki, ale posiadający zdolność liczenia do&nbsp;100&rdquo;. Cieszę się więc, że mogłem pomóc panu profesorowi rozwinąć pozasowietologiczne zdolności. Czuwaj!</p>
<p><em>Dane dotyczące europejskiej długości trwania życia można znaleźć <a href="http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php/Mortality_and_life_expectancy_statistics">tutaj.</a> Polskie szczegółowe dane &mdash;&nbsp;np.&nbsp;<a href="http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_trwanie_zycia_2007.pdf">tutaj.</a> Dokładne dane dla&nbsp;Włoch: <a href="http://www.worldlifeexpectancy.com/country-health-profile/italy">o,&nbsp;tu.</a></em></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/GBOLm8MhQqk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2012/02/17/pan-profesor-liczy-do-stu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>91</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2012/02/17/pan-profesor-liczy-do-stu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Stocki</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/L2fEG5FNlJM/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2012/01/16/stocki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 14:30:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personalo]]></category>
		<category><![CDATA[zlew]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3675</guid>
		<description><![CDATA[W wyniku jakiejś konwersacji na Blipie przypomniałem sobie o&#160;czasach, w&#160;których zdjęcia stockowe dostarczano do agencji reklamowych w&#160;specjalnych albumach. I&#160;zrobiłem sobie nostalgia trip, aż mi się w&#160;nosie od&#160;kurzu zakręciło. Posłuchajcie. Dziś zdjęcia stockowe bierze się z&#160;Internetu. Dawniej Internetu nie&#160;było albo był, ale jakiś taki pokraczny i&#160;niekomercyjny. Co&#160;ciekawe, zdjęcia takich drukowanych wydawnictw ze&#160;zdjęciami (Xzibit approves) są praktycznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W wyniku jakiejś konwersacji na Blipie przypomniałem sobie o&nbsp;czasach, w&nbsp;których zdjęcia stockowe dostarczano do agencji reklamowych w&nbsp;specjalnych albumach. I&nbsp;zrobiłem sobie nostalgia trip, aż mi się w&nbsp;nosie od&nbsp;kurzu zakręciło. Posłuchajcie.</p>
<p>Dziś zdjęcia stockowe bierze się z&nbsp;Internetu. Dawniej Internetu nie&nbsp;było albo był, ale jakiś taki pokraczny i&nbsp;niekomercyjny. Co&nbsp;ciekawe, zdjęcia takich drukowanych wydawnictw ze&nbsp;zdjęciami (Xzibit approves) są praktycznie nie&nbsp;do&nbsp;znalezienia w&nbsp;sieci &mdash;&nbsp;wpisanie &bdquo;stock photo album&rdquo; albo &bdquo;stock photo book&rdquo; zwraca oczywiście stockowe zdjęcia różnych albumów i&nbsp;książek. Na&nbsp;szczęście do&nbsp;dziś mamy parę albumów w&nbsp;firmie: służą koleżance jako podstawka do&nbsp;elcedeka z&nbsp;nieregulowaną wysokością.</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2012/01/476-500.jpg" alt="" title="476-500" width="500" height="375" class="aligncenter size-full wp-image-3681" /></p>
<p>W agencji był specjalny regał na stocki. Bo&nbsp;było ich od&nbsp;pyty, na&nbsp;świetnym grubym papierze, wielgachne knigi. I&nbsp;gdy dyrektor artystyczny potrzebował zdjęcia, powiedzmy, <a href="http://thehairpin.com/2011/01/women-laughing-alone-with-salad">samotnej kobiety śmiejącej się do&nbsp;sałaty,</a> zlecał to zadanie wyszukiwarce. Zupełnie jak&nbsp;dziś. Tylko że wtedy wyszukiwarka była człowiekiem, a&nbsp;nawet &mdash;&nbsp;jeśli dyrektor artystyczny był wyjątkową szychą &mdash;&nbsp;nawet kilkoma podwładnymi. Siadaliśmy, braliśmy sobie po&nbsp;dziesięć albumów każde i&nbsp;szukaliśmy baby z&nbsp;sałatą. Jak&nbsp;ktoś znalazł, zaznaczał stronę kolorowym Post-Itkiem (takim malusieńkim), żeby dyrektor artystyczny mógł sobie wybrać. A&nbsp;najgorsze było, jak&nbsp;dyrektor artystyczny miał klarowną wizję (czytaj:&nbsp;był ostatnim chujem) i&nbsp;po&nbsp;przejrzeniu wszystkich znalezionych propozycji kręcił nosem i&nbsp;mówił &bdquo;nie&nbsp;ma żadnej rudej patrzącej w&nbsp;prawo, miała być ruda z&nbsp;sałatą i&nbsp;miała patrzeć w&nbsp;prawo&rdquo; &mdash;&nbsp;i&nbsp;trzeba było szukać od&nbsp;nowa.</p>
<div id="attachment_3679" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2012/01/477-500.jpg" alt="" title="477-500" width="500" height="375" class="size-full wp-image-3679" /><p class="wp-caption-text">Coś je, ale za mało się śmieje, poza tym nie widać sałaty.</p></div>
<p>Przeglądanie stocków wspominam jako najbardziej rozpieprzające psychę zajęcie ever &mdash;&nbsp;a&nbsp;pamiętajcie, że robię w&nbsp;reklamie. Po&nbsp;kilkuset stronach roześmianych dziewcząt, chłopców radosnych, seniorów szczęśliwych i&nbsp;czystych, bobasów rumianych i&nbsp;zupełnie niezasranych rzeczywistość odpływała, a&nbsp;ja lądowałem w&nbsp;jakiejś lynchiańskiej onirycznej suburbii, w&nbsp;której za&nbsp;pomalowanymi na&nbsp;biało płotkami kryje się straszliwa chora zbrodnia. Jedyne smutne zdjęcia mieściły się w&nbsp;działach &bdquo;Social Issues&rdquo;, gdzie ludzie brali w&nbsp;żyłę narkotyki w&nbsp;zaułkach, szefowie wrzeszczeli na&nbsp;podwładne, a&nbsp;czyjeś bezcielesne dłonie skuwały kajdany. No, ale to tylko kilka stron i&nbsp;dalej jazda, rodzina z&nbsp;bardzo dobrym uzębieniem biegnie po&nbsp;plaży w&nbsp;ładnych swetrach. Raz&nbsp;po&nbsp;jointach wymyśliliśmy z&nbsp;kolegą Magiczną Krainę Sztoklandia, w&nbsp;której wszyscy byli szczęśliwi i&nbsp;mieli dobre życie. I&nbsp;jak czasami trafialiśmy na&nbsp;mieście na&nbsp;jakąś wycieczkę emerytów z&nbsp;RFN, których stylówa w&nbsp;mózgojebnym stopniu pokrywała się z&nbsp;wystrojem ludzi z&nbsp;działu &bdquo;Seniors&rdquo;, to się śmialiśmy, że przyjechali ze&nbsp;Sztoklandii popatrzeć na&nbsp;ludzką mizerię.</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2012/01/478-500.jpg" alt="" title="478-500" width="500" height="375" class="aligncenter size-full wp-image-3677" /></p>
<p>Aha, i jeszcze fajny był dział &bdquo;Abstract&rdquo;, gdzie pełno było jakichś takich przerażających potworków wygenerowanych w&nbsp;3D. Ta&nbsp;konwersacja na&nbsp;Blipie, od&nbsp;której się zaczęło, teraz pamiętam, to był <a href="http://kambuz.blip.pl/">^kambuz,</a> który wpisał w&nbsp;wyszukiwarkę grafiki (Google, nie&nbsp;żywą wyszukiwarkę) hasło &bdquo;internet&rdquo; &mdash;&nbsp;idźcie wpisać, zobaczycie, o&nbsp;czym mówię.</p>
<p>No dobrze. Kiedy już któryś z&nbsp;<em>human search engines</em> znalazł zdjęcie kobiety śmiejącej się do&nbsp;sałaty i&nbsp;dyrektor artystyczny je zaakceptował, to był dopiero początek kłopotów. Kładliśmy album na&nbsp;skanerze i&nbsp;dociskaliśmy dziesięcioma innymi albumami, klnąc gościa, który wymyślił, że albumy ze&nbsp;stockami najlepiej robić w&nbsp;klejonej oprawie. Skanowaliśmy zdjęcie, po&nbsp;czym ci z&nbsp;nas, co&nbsp;byli biegli w&nbsp;Photoshopie, spędzali trochę czasu, usuwając morę i&nbsp;syfy (photoshopowy plugin Despeckle był w&nbsp;tym dobry).</p>
<p>I takie brzydkie zeskanowane zdjęcie służyło jako poglądówka do&nbsp;projektu. Jeśli klient wybrał projekt, trzeba było zdjęcie kupić. I&nbsp;najgorsze, absolutnie najgorsze, co&nbsp;mógł zrobić pracownik, to zgubić jego numer. Bo, uważacie, te zdjęcia miały takie numerki identyfikacyjne pod&nbsp;spodem. I&nbsp;zdarzało się, że niedoświadczony pracownik branży reklamowej taki numerek wycinał przy&nbsp;kadrowaniu zdjęcia w&nbsp;Photoshopie, a&nbsp;plik nazwał kobieta_salata1.tif. I&nbsp;trzeba było szukać numerku w&nbsp;tych księgach od&nbsp;nowa, co oznaczało czasem przejrzenie całego stosu. Takim ludziom pluliśmy do&nbsp;pierogów w&nbsp;pomieszczeniu socjalnym. Uważni czytelnicy zauważą, że w&nbsp;ilustrującym notkę albumie numery umieszczono bezpośrednio na&nbsp;zdjęciach, sprytnie minimalizując ryzyko tego typu wpadki. </p>
<p>Numerek dyktowało się przez&nbsp;telefon (albo wysyłało faksem!) komuś w&nbsp;agencji stockowej. I&nbsp;to&nbsp;zdjęcie do&nbsp;nas przyjeżdżało, uważajcie, w&nbsp;kopercie, na&nbsp;slajdzie, czasami z&nbsp;bardzo daleka, z&nbsp;centrali w&nbsp;obcym kraju. I&nbsp;ten slajd skanowali nam na&nbsp;mieście w&nbsp;zakładzie skanującym, po&nbsp;czym wracał do&nbsp;nas, a&nbsp;myśmy go odsyłali do&nbsp;agencji stockowej. W&nbsp;kopercie.</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2012/01/481-500.jpg" alt="" title="481-500" width="500" height="375" class="aligncenter size-full wp-image-3683" /></p>
<p>Jak się pojawiły stocki na płytach CD, najpierw dołączane do&nbsp;albumów, dopiero później jako&nbsp;samodzielne byty, tośmy normalnie brawo bili. A&nbsp;potem jak&nbsp;przyszedł Internet i&nbsp;w&nbsp;ogóle taka opcja, że można wpisać w&nbsp;okienko &bdquo;ruda śmieje się do&nbsp;sałaty, patrząc w&nbsp;prawo&rdquo;, to niektórzy nawet płakali.</p>
<p>I to wszystko działo się nie w&nbsp;jakiejś prehistorii, tylko dziesięć lat temu.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/L2fEG5FNlJM" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2012/01/16/stocki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>213</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2012/01/16/stocki/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>One Hour Trolling</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/1Hg9ZPJF6Oo/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/12/16/one-hour-trolling/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Dec 2011 11:05:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Politiko]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[njn]]></category>
		<category><![CDATA[terlikowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3652</guid>
		<description><![CDATA[Ci z was, którzy mają konto na Facebooku (witamy, Wojtku!), mogli zetknąć się z&#160;którąś z&#160;popularnych stron propagujących robienie czegoś dla&#160;beki. Zaczęło się od&#160;profilu &#8222;Czytam prawicową publicystykę dla beki&#8221;, zamieszczającego linki do&#160;co&#160;zabawniejszych wytworów myśli konserwatywnej publikowanych w&#160;całodobowych salonach i&#160;tygodnikach z&#160;błędami ortograficznymi w&#160;tytule. Odpowiedzią na&#160;lewackie śmichy-chichy miało być &#8222;Czytam lewicową publicystykę dla beki&#8221; (podobno prowadzone przez młodego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ci z was, którzy mają konto na Facebooku (witamy, Wojtku!), mogli zetknąć się z&nbsp;którąś z&nbsp;popularnych stron propagujących robienie czegoś dla&nbsp;beki. Zaczęło się od&nbsp;profilu &bdquo;Czytam prawicową publicystykę dla beki&rdquo;, zamieszczającego linki do&nbsp;co&nbsp;zabawniejszych wytworów myśli konserwatywnej publikowanych w&nbsp;całodobowych salonach i&nbsp;tygodnikach z&nbsp;błędami ortograficznymi w&nbsp;tytule. Odpowiedzią na&nbsp;lewackie śmichy-chichy miało być &bdquo;Czytam lewicową publicystykę dla beki&rdquo; (podobno prowadzone przez młodego krakowskiego konserwatystę słynącego z&nbsp;<a href="http://pressje.salon24.pl/48890,egalitarny-permisywizm-czyli-krotkie-spodniczki-w-krakowie">niechęci do&nbsp;minispódniczek</a>). Szybko jednak okazało się, że z&nbsp;lewicowych treści trudniej się naśmiewać i&nbsp;&#8221;Czytam lewicową&#8230;&#8221; zaczęło zamieszczać linki do&nbsp;prawicowej publicystyki, stając się tym samym kolejnym dostawcą lolkontentu i&nbsp;powodując powstanie profilu &bdquo;Czytam &#8216;Czytam lewicową publicystykę dla&nbsp;beki&#8217; dla&nbsp;beki&rdquo;. Masa krytyczna została przekroczona i&nbsp;dziś na&nbsp;Fejsie funkcjonuje wiele stron dla&nbsp;beki, m.in.&nbsp;&bdquo;Czytam dla&nbsp;beki&rdquo;, &bdquo;Głosuję na&nbsp;PiS dla&nbsp;beki&rdquo; oraz, as&nbsp;the&nbsp;meme reaches its logical conclusion, &bdquo;Czytam &#8216;Czytam <em>Czytam lewicową publicystykę dla beki</em> dla beki&#8217; dla beki&rdquo;, której autor deklaruje: &bdquo;CHYBA WŁAŚNIE STWORZYŁEM STABILNĄ PĘTLĘ CZASU ALBO INNĄ WIECZNĄ REKURENCJĘ&rdquo;.</p>
<p>Oprócz stron, które same deklarują się jako przeznaczone dla&nbsp;beki, można na&nbsp;Fejsie znaleźć strony, które w&nbsp;zamierzeniu były na&nbsp;poważnie, lecz w&nbsp;efekcie są dla&nbsp;beki (czyli jak&nbsp;to ładnie ujął publicysta Terlikowski, <a href="http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=231819320224363&#038;id=227951087237218">straciły równowagę między tym, kim są, a&nbsp;tym, co&nbsp;o&nbsp;sobie myślą</a>). Warto dodać taką stronę do&nbsp;ulubionych, żeby szalonymi i&nbsp;zabawnymi wpisami urozmaicała strumień zdjęć dzieciaczków, nieśmiesznych śmiesznych jutubek i&nbsp;informacji o&nbsp;dręczonych psach. Ja&nbsp;z&nbsp;oferty stron &bdquo;na poważnie, lecz dla&nbsp;beki&rdquo; wybrałem sobie profil <a href="http://www.facebook.com/pages/Bractwo-Ma%C5%82ych-St%C3%B3pek/107188709352630?sk=info">Bractwa Małych Stópek.</a></p>
<p>Bractwo Małych Stópek to ksiądz Tomasz ze Szczecina, w&nbsp;niekonwencjonalny sposób walczący z&nbsp;holokaustem niewiniątek. Jest dystrybutorem małych plastikowych figurek płodów, nazywa je Jasiami i&nbsp;ubolewa co&nbsp;prawda, że są twarde i&nbsp;niemiłe w&nbsp;dotyku, ale obiecuje, że pieniądze z&nbsp;ich sprzedaży przeznaczy na&nbsp;ulepszenie procesu, użyje silikonu zamiast twardego tworzywa i&nbsp;następna generacja Jasiów będzie już milusia i&nbsp;mięciusia. Ze&nbsp;sprzedaży &mdash;&nbsp;bowiem ksiądz Tomasz bierze 10&nbsp;zł od płodu i&nbsp;chciałem nawet kupić parę do &bdquo;Gotuj z&nbsp;Cthulhu&rdquo;, ale&nbsp;coś, sam nie&nbsp;wiem co, powstrzymuje mnie przed&nbsp;zasilaniem kieszeni katolickiego fanatyka. </p>
<p>Oprócz publikowania zdjęć mających zadatki na&nbsp;memy (<a href="http://www.facebook.com/photo.php?fbid=205107262894107&#038;set=a.126813117390189.24927.107188709352630&#038;type=3&#038;theater">stosy plastikowych Jasiów w&nbsp;foliowym worku</a> czy&nbsp;<a href="http://www.facebook.com/photo.php?fbid=224551377616362&#038;set=pu.107188709352630&#038;type=1&#038;theater">Smutny Ksiądz Tomek</a>), Bractwo zamieszcza także linki do&nbsp;znakomitego antyaborcyjnego lolkontentu i&nbsp;rejdżgeneratora. I&nbsp;to od&nbsp;Bractwa dowiedziałem się o&nbsp;stronie &bdquo;Dziennikarze przeciwko aborcji&rdquo;, mieszczącej się pod&nbsp;sympatycznym adresem <a href="http://za-zyciem.pl">za-zyciem.pl.</a> W&nbsp;środku zwyczajowe deklaracje dziennikarzy, dziennikarek, położnych, antyaborcyjnej ateistki Natalii Julii Nowak, mamy, dziecka (&bdquo;Nazywam się Mikołaj, mam tylko dziesięć lat ale&nbsp;wiem, że trzeba walczyć przeciwko aborcji&rdquo;) i&nbsp;kogo jeszcze chcecie. Moją uwagę przyciągnął nagłówek strony:</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/12/dziennikarze-500.jpg" alt="" title="dziennikarze-500" width="500" height="101" class="aligncenter size-full wp-image-3656" /></p>
<p>Hmm&#8230;</p>
<div id="attachment_3657" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/12/dziennikarze-closeup.jpg" alt="" title="dziennikarze-closeup" width="500" height="286" class="size-full wp-image-3657" /><p class="wp-caption-text">Patrzcie, jacy jesteśmy mili, fajni i jak bardzo hejterzymy aborcję.</p></div>
<p>Dziwne. Skład etniczny grupy dziennikarzy wskazywał bardziej na&nbsp;Londyn niż&nbsp;Toruń. Skorzystałem więc ze&nbsp;zdobyczy nowoczesnej technologii i&nbsp;zapytałem Internet o&nbsp;kopie tego zdjęcia obecne w&nbsp;sieci. Okazało się, że to nie&nbsp;dziennikarze, lecz modele pozujący do&nbsp;zdjęć stockowych (bingo, United Kingdom!). W&nbsp;dodatku na&nbsp;sprzedaż są inne fotografie tej&nbsp;grupy.</p>
<p>No dobrze, zjadłem obiad, za&nbsp;godzinę wychodzę na&nbsp;próbę zespołu. Co&nbsp;można zrobić w godzinę? Okazuje się, że w&nbsp;godzinę można wspólnymi siłami:</p>
<ul>
<li>zorganizować szybką zbiórkę kasy wśród czytelników,</li>
<li>wykupić zdjęcie w stocku,</li>
<li>wykupić domenę przeciw-zyciu.pl,</li>
<li>znaleźć miejsce na serwerze,</li>
<li>dofotoszopować napis,</li>
<li>złączyć wszystko w całość i w sieci powiesić.</li>
</ul>
<p>TA-DA! Zapraszam na <a href="http://przeciw-zyciu.pl">przeciw-zyciu.pl.</a></p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/12/przeciwzyciu-500.jpg" alt="" title="Przeciw życiu" width="500" height="511" class="aligncenter size-full wp-image-3659" /></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/1Hg9ZPJF6Oo" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/12/16/one-hour-trolling/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>225</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/12/16/one-hour-trolling/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Starożytne mądrości profesora</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/T5Ovpwmo8tg/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/05/25/starozytne-madrosci-profesora/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 May 2011 12:02:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[czary-mary]]></category>
		<category><![CDATA[tombak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3582</guid>
		<description><![CDATA[Blog de Bart zalicza co jakiś czas odwiedziny użytkowników forum &#8222;Dobra dieta&#8221;. Najwyraźniej dobra dieta zakłada czasem dodawanie do&#160;spożywanych potraw odrobiny batshitu, bo&#160;forum to ma potencjał co&#160;najmniej Wegedzieciaka. Gorycz przeze mnie przemawia, bo czytajcie, jak&#160;mnie podsumowali: Autor bloga Bart cieżko pracuje wyśmiewając u&#160;siebie (również w&#160;innych miejscach w&#160;necie) wiele tematów poruszanych i&#160;na&#160;tym forum, np.&#160;metodę Ahkara, Słoneckiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Blog de Bart zalicza co jakiś czas odwiedziny użytkowników forum &bdquo;Dobra dieta&rdquo;. Najwyraźniej dobra dieta zakłada czasem dodawanie do&nbsp;spożywanych potraw odrobiny batshitu, bo&nbsp;forum to ma potencjał co&nbsp;najmniej Wegedzieciaka. Gorycz przeze mnie przemawia, bo <a href="http://dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=167356#167356">czytajcie, jak&nbsp;mnie podsumowali:</a></p>
<blockquote><p>Autor bloga Bart cieżko pracuje wyśmiewając u&nbsp;siebie (również w&nbsp;innych miejscach w&nbsp;necie) wiele tematów poruszanych i&nbsp;na&nbsp;tym forum, np.&nbsp;metodę Ahkara, Słoneckiego, homeopatię, prof.&nbsp;Majewską, rodziców antyszczepionkowych, w&nbsp;tym także tych z&nbsp;ciężko poszkodowanymi dziećmi: autystycznymi, z&nbsp;padaczką itd.<br />
Zna się świetnie na wszystkim<br />
Nie wiem czy oceniał już dietę niskowęglowodanową, ale nie szukałam.<br />
Opinia o nim na innym forum:</p>
<blockquote><p>On jest uzależniony od popularności, zrobi wszystko aby&nbsp;być na&nbsp;topie. Kiedyś był piewcą teorii spiskowych wszelkiej masci, teraz jest ich najgorętszym krytykiem<br />
Nie zdziwię się jeśli za chwilę zarzuci obecne tematy i&nbsp;ujawni się jako ciemiężony gej by&nbsp;po&nbsp;pewnym czasie zrobić zwrot i&nbsp;wypinac pierś jako&nbsp;wszechpolak.<br />
On jest elokwentny ale jego postawa zalezy od ilości wejść. &bdquo;Oglądalność&rdquo; spada to zmiana frontu, blog(i) musi być na&nbsp;topie, nie&nbsp;ważne jak.</p></blockquote>
</blockquote>
<blockquote><p>De bart to taki wyedukowany pseudo idiota. Udaje inteligenta i wierzy w&nbsp;medycynę.</p></blockquote>
<p>Nie ukrywam, przykro mi się zrobiło, szczególnie gdy&nbsp;przeczytałem, że jestem pseudo&nbsp;idiotą. Zwłaszcza że te zarzuty to&nbsp;wszystko prawda, może oprócz wyedukowania. Przerwałem studia po&nbsp;roku, na&nbsp;maturze miałem niby dobre stopnie, ale&nbsp;nie&nbsp;oddali mi świadectwa w&nbsp;dziekanacie, bo&nbsp;nie&nbsp;rozliczyłem się z&nbsp;biblioteką, więc&nbsp;nie&nbsp;mam nawet jak tych dobrych stopni udokumentować. Cała moja wiedza opiera się na&nbsp;tym, co wyguglam. Kompulsywnym sprawdzaniem statystyk bloga wypełniam czarną, zimną pustkę swej samotnej, bezcelowej egzystencji, a&nbsp;w&nbsp;wyniku nierozwiązanych kwestii z&nbsp;figurą ojca mam nabożny stosunek do&nbsp;wszelkiej maści naukowców, lekarzy i&nbsp;osób z&nbsp;tytułami naukowymi. Stąd kiedy przeczytałem <a href="http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,395907#w396099">na&nbsp;forum portalu Racjonalistyczny Psychopata</a> (nieustające ukłony, pani Marysiu), że chorzy na&nbsp;raka powinni w&nbsp;celu uzyskania pomocy skontaktować się z&nbsp;prof.&nbsp;Michałem Tombakiem, natychmiast zagrały mi gruczoły i&nbsp;ruszyłem do&nbsp;poszukiwania informacji, kim jest ów profesor i&nbsp;jakimi metodami uszczęśliwia ludzkość &mdash;&nbsp;bo&nbsp;jako bezmyślny ateistyczny racjonalista potrzebuję wskazówek profesorów, żeby wiedzieć, co&nbsp;mam myśleć.</p>
<p>Żeby nie nudzić czytelnika, profesor Tombak już na&nbsp;wstępie swojej książki &bdquo;Czy&nbsp;można żyć 150&nbsp;lat?&rdquo; wylicza pięć przyczyn, z&nbsp;powodu których nie&nbsp;żyjemy 150&nbsp;lat. Oto&nbsp;one: zaniedbany kręgosłup, nieprawidłowe oddychanie, nieprawidłowe odżywianie, brak wewnętrznej higieny ciała i&nbsp;brak umiejętności szczęśliwego życia.</p>
<p>Po kolei. <strong>Zaniedbany kręgosłup</strong> to minimalne przemieszczenia kręgów, które, uciskając nerwy i&nbsp;naczynia krwionośne powiązane z&nbsp;poszczególnymi organami, powodują wiele chorób, m.in.: alergię, bolesną miesiączkę, hemoroidy, lumbago, głuchotę. Siadają nerki, wątroba, oczy, pęcherz moczowy. Nogi robią się zimne, kolana bolą, łapią skurcze. Recepta? Spać na&nbsp;twardym, siedzieć prosto, ćwiczyć.</p>
<p><strong>Nieprawidłowe oddychanie</strong> polega na&nbsp;porzuceniu oddychania przeponowego, brzuchem, na&nbsp;rzecz oddychania &bdquo;górną, najmniejszą częścią płuc&rdquo;. Prof.&nbsp;Tombak szacuje, że oddychanie przeponowe wydłuża życie o&nbsp;30-40 lat.</p>
<p><strong>Nieprawidłowe odżywianie</strong> to zjadanie produktów rafinowanych, nabiału, zbyt dużych ilości mięsa, produktów mącznych, drożdży (są&nbsp;bardzo niebezpieczne!). Wielkie zło to posmarowane masłem kanapki z&nbsp;wędliną (łączą węglowodany, tłuszcze i&nbsp;białka, organizm nie&nbsp;potrafi tego porządnie strawić, w&nbsp;efekcie niestrawione resztki lądują w&nbsp;jelicie, gdzie chleb gnije, a&nbsp;wędlina tworzy osad i&nbsp;kamienie kałowe &mdash;&nbsp;o&nbsp;kamieniach za&nbsp;chwilę). Prof.&nbsp;Tombak radzi, żeby jeść z&nbsp;umiarem oraz dostarczać sobie energię życia &bdquo;pokarmem, który rośnie pod&nbsp;promieniami słońca&rdquo;.</p>
<p><strong>Brak wewnętrznej higieny ciała</strong> to przede wszystkim zanieczyszczenie jelita grubego ciężkimi kamieniami kałowymi (prof.&nbsp;Tombak ocenia, że przeciętny człowiek nosi ich w&nbsp;sobie od&nbsp;8 do&nbsp;15&nbsp;kilogramów!) powstałymi ze&nbsp;źle przetrawionego pokarmu. Napęczniałe od&nbsp;kamieni jelito napiera na&nbsp;inne organy, do&nbsp;tego niewłaściwie pracuje (&bdquo;nie&nbsp;wiadomo, czy&nbsp;z&nbsp;niego do&nbsp;krwi przenika więcej brudów czy&nbsp;pożytecznych substancji&rdquo;). Jelito można oczyścić dwukierunkowo: od&nbsp;dołu codzienną gruntowną lewatywą z&nbsp;wody z&nbsp;małą domieszką świeżo wyciśniętego soku z&nbsp;cytryny (uwaga na&nbsp;pestki!), od&nbsp;góry megadawkami kefiru i&nbsp;soku jabłkowego, ewentualnie owocami.</p>
<p>Od <strong>braku umiejętności szczęśliwego życia</strong> cierpi nie&nbsp;tylko dusza, ale&nbsp;i&nbsp;ciało. Upartym sztywnieją karki, krytykantów bolą stawy i mięśnie, osoby gniewne i&nbsp;nienawistne doświadczają infekcji, a&nbsp;rozpamiętujący krzywdy dostają raka.</p>
<p>I to już. Zadbajmy o kręgosłup, oddychajmy brzuchem, nie&nbsp;jedzmy kanapek z&nbsp;szynką, co&nbsp;jakiś czas zapijmy lewatywę dwoma litrami kefiru i&nbsp;myślmy pozytywnie, a&nbsp;dożyjemy 150&nbsp;lat.</p>
<p>Tu w zasadzie mógłbym zakończyć notkę, konkludując, że przepis na&nbsp;zdrowie profesora Tombaka to&nbsp;niezbyt oryginalna mieszanina chiropraktyki, New Age, zafiksowanej analnie medycyny alternatywnej i&nbsp;kilku sprawdzonych, dobrych porad (jedz mniej i&nbsp;lepiej, ćwicz, siedź prosto, miej pozytywne nastawienie do&nbsp;świata). Ale&nbsp;jest bonus. Otóż obcowanie z&nbsp;dziełami Tombaka dostarcza wielkiej przyjemności badaczowi Otchłani, bowiem z&nbsp;jego książek wręcz wylewa się radosny, nieskrępowany bullshit &mdash;&nbsp;niemal na&nbsp;każdej stronie można znaleźć jakiś wyssany z&nbsp;palca &bdquo;fakt naukowy&rdquo;, jakąś nieprawdopodobną statystykę, jakieś dziwaczne &bdquo;starożytne przysłowie&rdquo;, jakąś kosmicznie idiotyczną hipotezę medyczną. <a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7411">Inni piszący krytycznie o&nbsp;Tombaku</a> też się w&nbsp;pewnym momencie poddawali, porzucali próbę dyskusji z&nbsp;tezami pana profesora i&nbsp;z&nbsp;lubością cytowali pełnymi garściami mądrości rosyjskiego uzdrowiciela.</p>
<p>No bo jak tu się powstrzymać, gdy się czyta, że ostatnie badania naukowe udowodniły, że &bdquo;organizm człowieka jest jednym wielkim, energetycznym systemem, którego wszystkie komórki i&nbsp;organy są między sobą ściśle powiązane energią płynącą po&nbsp;12&nbsp;meridianach energetycznych&rdquo;? Albo gdy trafia się na&nbsp;opowieść o&nbsp;Hindusie, który dożył 130&nbsp;lat dzięki oddychaniu raz na&nbsp;minutę? Albo że w&nbsp;klasztorze Szaolin skazanych na&nbsp;śmierć zabijano, karmiąc ich wyłącznie mięsem? Jak&nbsp;nie&nbsp;cytować za&nbsp;profesorem Tombakiem różnych mądrości Wschodu, np.&nbsp;przysłowia &bdquo;Jeśli małżonkowie dzień rozpoczęli od&nbsp;kłótni &mdash;&nbsp;niech pomyślą o&nbsp;tym, co&nbsp;jedli poprzedniego dnia&rdquo;, ponoć bardzo popularnego w&nbsp;Japonii? Albo tej &bdquo;starej wschodniej mądrości&rdquo;, że dziewięć ciężarnych kobiet zebranych razem nie&nbsp;urodzi dziecka w&nbsp;ciągu miesiąca? Prof.&nbsp;Tombak sypie takimi przysłowiami jak z&nbsp;rękawa! Jak&nbsp;nie&nbsp;przekleić tego genialnego fragmentu książki, w&nbsp;którym Michał Tombak odkrywa, że skoro w&nbsp;ciągu życia spożywamy ok.&nbsp;50&nbsp;milionów kilokalorii, to zamiast przeżyć 55&nbsp;lat na&nbsp;dziennej diecie 2500&nbsp;kcal, możemy przeżyć 137&nbsp;lat na&nbsp;diecie 1000&nbsp;kcal? Jak&nbsp;nie&nbsp;zachwycać się statystykami, wedle których 70%&nbsp;ludzi na&nbsp;świecie ma problemy z&nbsp;nadwagą, a&nbsp;60% cierpi na&nbsp;chroniczne zaparcia? Że lewatywy zapobiegają rakowi piersi? Że w&nbsp;nieczyszczonym lewatywami i&nbsp;dietami organizmie stawy i&nbsp;kości pokrywają się warstwą soli tak&nbsp;grubą, że przy&nbsp;ruszaniu głową słychać chrupanie? Że przegroda nosowa jest odpowiedzialna za&nbsp;&bdquo;fizjologiczną równowagę w&nbsp;pracy wszystkich organów naszego ciała&rdquo;? </p>
<p>Prof. Tombak twierdzi, że głowa i&nbsp;górna część ciała posiadają ładunek dodatni, a&nbsp;dolna część ciała i&nbsp;nogi &mdash;&nbsp;ujemny. Od&nbsp;góry ładujemy się energią kosmiczną, od&nbsp;dołu ziemską. To&nbsp;dlatego człowiek chodzi wyprostowany. Tombak zaleca chodzenie na&nbsp;bosaka &mdash;&nbsp;&bdquo;najlepsze obuwie to&nbsp;brak obuwia&rdquo;, mawiał według niego Hipokrates. Obuwie odcina nas od&nbsp;ładunków elektrycznych Ziemi i&nbsp;jest przyczyną wielu groźnych chorób, w&nbsp;tym wieńcówki, nerwicy i&nbsp;bólu głowy.</p>
<p>Sporą część swojej książki prof. Tombak poświęca piciu. Znajdziemy tam rozdział &bdquo;Jak&nbsp;pić wodę&rdquo;, przypominający tytułem pytanie do&nbsp;eksperta w&nbsp;XX-wiecznej radiowej audycji satyrycznej &bdquo;Nie&nbsp;tylko dla&nbsp;orłów&rdquo;: &bdquo;Panie profesorze, jak&nbsp;jeść ser?&rdquo; (w&nbsp;części poświęconej pożywieniu znalazłem rozdział &bdquo;Jak&nbsp;spożywać desery&rdquo;). Dowiemy się, że gotując wodę, zabijamy w&nbsp;niej &bdquo;bioenergoinformację z&nbsp;wnętrza Ziemi&rdquo;, a&nbsp;sok z&nbsp;marchwi ma&nbsp;strukturę i&nbsp;skład podobny do&nbsp;ludzkiej krwi (&bdquo;tylko zamiast atomu żelaza występuje atom magnezu&rdquo;). W&nbsp;rozdziale o&nbsp;soku z&nbsp;czosnku zaraz obok znakomitego przepisu na&nbsp;nalewkę czosnkową (znalezionego przez&nbsp;&bdquo;wyprawę UNESCO&rdquo; w&nbsp;tybetańskim klasztorze, datowanego na&nbsp;IV-V&nbsp;wiek pne., w&nbsp;skrócie: 35&nbsp;deko czosnku, 200&nbsp;ml spirytusu) można przeczytać, że &bdquo;przy&nbsp;silnym bólu zębów na&nbsp;nadgarstek lewej ręki należy położyć rozdrobniony na&nbsp;miazgę ząbek czosnku, zabandażować i&nbsp;ból ustanie&rdquo;.</p>
<p>W rozdziale o pożywieniu profesor, bazując na&nbsp;doświadczeniach &bdquo;starożytnych dietetyków&rdquo;, wyszczególnia trzy typy ludzi: X (drobna kość, z&nbsp;natury bojaźliwy, mizerny, ciągle marznie), Y (łysina; dłoń średniej wielkości, w&nbsp;dotyku ciepła, przyjemna) i&nbsp;Z (chód wolny, ociężały; nie&nbsp;lubi deszczowej pogody). Każdemu typowi profesor przypisuje najlepsze dla&nbsp;niego pokarmy, ale&nbsp;jeśli nie&nbsp;chcecie zapamiętywać długiej listy albo&nbsp;jesteście typem X (BU!&nbsp;Zimno?) i&nbsp;nie&nbsp;lubicie akurat zupy z&nbsp;pokrzywy, istnieje prosta starożytna (a&nbsp;jakże!) metoda:</p>
<blockquote><p>Na bawełnianej nici długości 80&nbsp;cm zawieszamy obrączkę &mdash;&nbsp;koniecznie złotą. Obie końcówki nici wziąć kciukiem i&nbsp;palcem wskazującym. Podnieść produkt, który chcemy zjeść, poczekać kilka sekund, do&nbsp;momentu kiedy obrączka się zatrzyma. W&nbsp;myśli zadajemy sobie pytanie, czy&nbsp;odpowiada nam ten&nbsp;produkt czy&nbsp;nie? Jeżeli obrączka będzie zataczać koła w&nbsp;kierunku według wskazówek zegara albo&nbsp;odwrotnie, to&nbsp;pożywienie odpowiada naszemu organizmowi. Jeżeli zacznie wahać się w&nbsp;prawo, lewo lub&nbsp;lewo i&nbsp;prawo, to&nbsp;lepiej go nie&nbsp;jeść.</p></blockquote>
<p>W rozdziale &bdquo;Poznaj siebie&rdquo; Tombak opisuje swoją błyskotliwą diagnozę stanu zdrowia nieznajomej młodej kobiety w&nbsp;kawiarni: &bdquo;Pani obuwie jest zdarte z&nbsp;przodu i&nbsp;w&nbsp;środku, a&nbsp;to oznacza, że ma pani chorą wątrobę&rdquo;. Nieznajoma dostaje od&nbsp;niego jeszcze przepis na&nbsp;masaż likwidujący ból głowy (&bdquo;każda tabletka to&nbsp;trucizna!&rdquo;). Stronę dalej, w&nbsp;rozdziale &bdquo;Myśl, która leczy&rdquo;, możemy dowiedzieć się, że&#8230;</p>
<blockquote><p>Komórki naszego ciała posiadają zdolność prymitywnego myślenia, które przypomina nierozwinięte myślenie małego dziecka. To&nbsp;zawsze należy brać pod uwagę, gdy&nbsp;zwracamy się do&nbsp;chorego organu. Człowiek powinien wyobrazić sobie chory organ, skoncentrować swoją uwagę na&nbsp;przekazaniu w&nbsp;myślach choremu organizmowi rozkazu, spróbować się z&nbsp;nim &bdquo;skontaktować&rdquo;. Żądania skierowane do&nbsp;chorego organu powinny być wyrażone zdecydowanie i&nbsp;jasno, w&nbsp;formie przemawiania do&nbsp;kapryśnego, ale&nbsp;ukochanego dziecka, które nie&nbsp;wypełnia swoich obowiązków.</p></blockquote>
<p>Z kolei w rozdziale poświęconym wyglądowi prof. Tombak kategorycznie stwierdza, że ludzie o&nbsp;oczach piwnych nie&nbsp;wiedzą, czego chcą, małe uszy to oznaka ograniczoności, a&nbsp;nos skrzywiony w&nbsp;prawo świadczy o&nbsp;umiłowaniu pracy fizycznej.</p>
<p>I już dalej nie mogę, a dojechałem ledwie do&nbsp;połowy jednej książki. Czuję, że profesor Tombak nie&nbsp;jest jednak autorytetem, którego mi trzeba. W&nbsp;dodatku przeczytałem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Tombak#Kontrowersje">w&nbsp;Wikipedii,</a> że z&nbsp;tą jego profesurą to jakaś niejasna sprawa. I&nbsp;już zupełnie straciłem do&nbsp;niego serce. A&nbsp;od&nbsp;krytykowania rozbolały mnie stawy i&nbsp;mięśnie.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/T5Ovpwmo8tg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/05/25/starozytne-madrosci-profesora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1904</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/05/25/starozytne-madrosci-profesora/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>[tu wstaw tytuł utworu muzycznego zawierający słowo "hell"] (notka techniczna)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/sJGaxc4IpZI/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/02/17/hell/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Feb 2011 06:22:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personalo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3563</guid>
		<description><![CDATA[Jak zapewne zauważyliście, blog przechodził ostatnio przez niewielkie turbulencje. Pojawiały się błędy 503 à&#160;la&#160;Salon24. Na&#160;kilka dni wyłączyłem możliwość komentowania, co odbiło się echem na&#160;Blipie (&#8222;OMG, #rozłamwttdkn jest prawdą!&#8221;, &#8222;OMFG, CENZURA NA&#160;BDB!!1&#8221;). Dziś, kiedy błędy zniknęły, a&#160;komcie wróciły, mogę potwierdzić to, co&#160;traceroute mówi już od&#160;ponad tygodnia: Blog de&#160;Bart zmienił dostarczyciela hostingu. Pożegnałem się z nazwą.pl. Nazwa.pl [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak zapewne zauważyliście, blog przechodził ostatnio przez niewielkie turbulencje. Pojawiały się błędy 503 à&nbsp;la&nbsp;Salon24. Na&nbsp;kilka dni wyłączyłem możliwość komentowania, co odbiło się echem na&nbsp;Blipie (&bdquo;OMG, #rozłamwttdkn jest prawdą!&rdquo;, &bdquo;OMFG, CENZURA NA&nbsp;BDB!!1&rdquo;). Dziś, kiedy błędy zniknęły, a&nbsp;komcie wróciły, mogę potwierdzić to, co&nbsp;traceroute mówi już od&nbsp;ponad tygodnia: Blog de&nbsp;Bart zmienił dostarczyciela hostingu. </p>
<p>Pożegnałem się z nazwą.pl. Nazwa.pl to fajny provider, mają dużo ładnych ruchomych wykresików pokazujących spektakularne przekraczanie najróżniejszych parametrów i&nbsp;limitów przez, powiedzmy, popularnego blogaska z&nbsp;dużym ruchem. OK, jestem trochę niesprawiedliwy, nazwa.pl bardzo się poprawiła, poluzowali limity, w&nbsp;przypadku ich przekroczenia wprowadzili dłuższy czas na&nbsp;rozwiązanie problemu przez&nbsp;użytkownika i&nbsp;ogólnie zrobili się nieco milsi. Nie&nbsp;zmienia to jednak faktu, że nazwa.pl nie&nbsp;jest idealnym hostingiem dla&nbsp;bloga z&nbsp;ponad pięćdziesięcioma tysiącami komentarzy, z&nbsp;grupą użytkowników kompulsywnie klikających Refresh, z&nbsp;adminem kompulsywnie klikającym Refresh i&nbsp;atencyjnie sprawdzającym referrale co&nbsp;dwadzieścia sekund, bo&nbsp;może ktoś wszedł z&nbsp;wątka na&nbsp;Wegedzieciaku z&nbsp;2009&nbsp;roku i&nbsp;trzeba sprawdzić, czy&nbsp;ktoś w&nbsp;owym wątku czegoś nowego nie&nbsp;napisał, i&nbsp;z&nbsp;tym&nbsp;samym adminem, który nie&nbsp;umie skonfigurować cache tak&nbsp;dobrze, żeby odciążyć biedne serwery nazwy.pl, a&nbsp;jak&nbsp;już skonfiguruje, to się okazuje, że nowa dynamiczna blogrolka rozwala któryś z&nbsp;tych wielu efektownie ilustrowanych limitów nazwy.pl. I&nbsp;jak&nbsp;już odkryje problem i&nbsp;mu zaradzi, to przychodzi przedstawiciel pewnej tajemniczej quasi-masońskiej grupy i&nbsp;składa propozycję taniego hostingu na&nbsp;serwerze, którego nazwę admin słyszał wielokrotnie od&nbsp;dawna w&nbsp;Usenecie i&nbsp;zawsze mu się kojarzyła z&nbsp;<strike>głupimi śmiesznymi obrazkami</strike> Ludźmi Którzy Potrafili Zakładać Nowe Grupy w&nbsp;Hierarchii pl.* i&nbsp;ogólnie Rozumieli Internet Od&nbsp;Zaplecza. No, pomyślał admin Blog de&nbsp;Bart, tu będę miał debeściarski tech support. </p>
<p>I faktycznie, przenosiny blogaska przebiegły niezwykle sprawnie, zwłaszcza w&nbsp;porównaniu z&nbsp;tzw.&nbsp;Spoconym Weekendem, kiedy przenosiłem bloga i&nbsp;bazę sam, bez&nbsp;wsparcia, z&nbsp;jednego serwera w&nbsp;nazwie.pl na&nbsp;drugi (OMFG gdzie moje notki, gdzie moje wszystkie piękne notki, o, tu&nbsp;są, OMFG gdzie moje polskie literki, gdzie moje wszystkie piękne polskie literki, co&nbsp;to za&nbsp;krzaczki w&nbsp;moich pięknych notkach). Dostawałem nawet na&nbsp;bieżąco informacje z&nbsp;pola walki. Jedną zapamiętałem szczególnie: &bdquo;legenda polskiego internetu (nie&nbsp;ja) właśnie ci to naprawiła&rdquo;.</p>
<p>Wszystko było już podpięte i ładnie działało w testach. Więc przełożyliśmy wajchę z&nbsp;nazwy.pl na nowy serwer.</p>
<p>I nastąpiła taka rozmowa między doświadczonym masonem a mną:</p>
<p>- Trochę tego ruchu masz, włącz supercache pliz.<br />
- Już czekaj, tylko tutaj&#8230;<br />
- WŁĄCZ SUPERCACHE JUŻ</p>
<p>Na szczęście mój nowy provider nie udostępnia takich fikuśnych wykresików jak&nbsp;nazwa.pl i&nbsp;nie&nbsp;mogłem podziwiać, jak&nbsp;animowane flashowe słupeczki przebijały czerwoną linię z&nbsp;napisem LIMIT i&nbsp;wylatywały hen, daleko pod&nbsp;niebo. Natychmiast zobaczyłem was, drodzy czytelnicy, jak&nbsp;siedzicie przed monitorami i&nbsp;klikacie Refresh, Refresh, Refresh, i&nbsp;robicie mi server load 67, cokolwiek to znaczy, ale podobno powyżej 10 jest kiepsko, a&nbsp;powyżej 30 bardzo źle. Potem się niby uspokoiło, a&nbsp;potem przyszedł ruski robot Yandex i&nbsp;próbował przeczytać całego blogaska naraz, i&nbsp;znowu wszystko padło, ale zostało wyregulowane i&nbsp;teraz powinno wszystko działać świetnie, że&nbsp;hej. Dlatego oficjalnie obwieszczam, słuchajcie teraz zwłaszcza wy święci młodziankowie z&nbsp;Forum Frondy czy&nbsp;gdzie&nbsp;tam się teraz gnieździcie z&nbsp;tą waszą konserwatywną kontrrewolucją, słuchajcie i&nbsp;się burzcie, że Blog de&nbsp;Bart jest obecnie</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/02/hostedbyhell.png" alt="" title="hostedbyhell" width="200" height="231" class="aligncenter size-full wp-image-3573" /></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/sJGaxc4IpZI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/02/17/hell/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2293</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/02/17/hell/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Kup Goldacre’a, mówię ci</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/S6QoSmY1SDg/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/01/27/kup-goldacrea-mowie-ci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Jan 2011 11:47:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3533</guid>
		<description><![CDATA[Książkę Bena Goldacre&#8217;a &#8222;Bad Science&#8221;, w&#160;polskiej wersji zatytułowaną &#8222;Lekarze, naukowcy, szarlatani&#8221; i&#160;obdarzoną Najbrzydszą Okładką Świata, polecało już wielu blogerów z&#160;mojej blogrolki. Ja&#160;chciałbym tylko dodać, że dla&#160;szeroko pojętego TTDKN jest to lektura obowiązkowa. Nie&#160;dlatego, że dowiecie się z&#160;niej jakichś niezbędnych, nieznanych wam dotąd informacji (choć pewnie się dowiecie), tylko dlatego że przeczytacie tę książkę jednym tchem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książkę Bena Goldacre&#8217;a &bdquo;Bad Science&rdquo;, w&nbsp;polskiej wersji zatytułowaną &bdquo;Lekarze, naukowcy, szarlatani&rdquo; i&nbsp;obdarzoną Najbrzydszą Okładką Świata, polecało już wielu blogerów z&nbsp;mojej blogrolki. Ja&nbsp;chciałbym tylko dodać, że dla&nbsp;szeroko pojętego TTDKN jest to lektura obowiązkowa. Nie&nbsp;dlatego, że dowiecie się z&nbsp;niej jakichś niezbędnych, nieznanych wam dotąd informacji (choć pewnie się dowiecie), tylko dlatego że przeczytacie tę książkę jednym tchem i&nbsp;będziecie przy&nbsp;jej lekturze parskać radosnym śmiechem w&nbsp;środkach masowej komunikacji.</p>
<p>Ben Goldacre mówi tak:</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2011/01/27/kup-goldacrea-mowie-ci/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>I tak też pisze. Jak się naprawdę rozkręci, wpada w&nbsp;piękny, precyzyjny słowotok, którego mu strasznie, ale&nbsp;to&nbsp;strasznie zazdroszczę. Posłuchajcie na&nbsp;przykład, jak&nbsp;rozprawia się z&nbsp;twierdzeniem pewnej angielskiej żywieniowej celebrytki, że należy spożywać szpinak, bo jego liście zawierają dużo chlorofilu podnoszącego poziom tlenu we&nbsp;krwi (tłumaczenie własne i&nbsp;na&nbsp;szybko, niech mi obecni tu profesjonalni tłumacze wybaczą):</p>
<blockquote><p>Czy chlorofil jest &bdquo;bogaty w tlen&rdquo;? Nie. Pomaga roślinie wytwarzać tlen, przy&nbsp;współudziale światła słonecznego. W&nbsp;twoich jelitach jest dość ciemno. A&nbsp;wręcz jeśli dociera tam jakiekolwiek światło, to&nbsp;znaczy, że przydarzyło ci się coś strasznego. Więc spożyty przez&nbsp;ciebie chlorofil nie&nbsp;wytworzy tlenu, a&nbsp;nawet gdyby doktor Gillian McKeith dla&nbsp;udowodnienia swojej tezy wetknęła ci w&nbsp;tyłek latarkę i&nbsp;twoja sałatka rozpoczęłaby fotosyntezę, nawet gdyby pani doktor napompowała ci jelita dwutlenkiem węgla przez&nbsp;rurkę, żeby chloroplasty miały z&nbsp;czego ów&nbsp;tlen robić i&nbsp;gdybyś w&nbsp;cudowny sposób zaczął go wytwarzać, i&nbsp;tak nie&nbsp;przyswoisz go w&nbsp;jelicie, ponieważ jelito jest przystosowane do&nbsp;trawienia pokarmu, zaś do&nbsp;absorbowania tlenu służą płuca. Twoje jelita nie&nbsp;mają skrzeli. Rybie jelita zresztą też ich nie&nbsp;mają. Jeśli o&nbsp;tlenie mowa, to&nbsp;i&nbsp;tak nie&nbsp;chciałbyś go mieć w&nbsp;jamie brzusznej: podczas niektórych laparoskopii chirurdzy muszą podpompować trochę jamę brzuszną, żeby mieć lepsze pole widzenia, ale nie&nbsp;używają tlenu, ponieważ w&nbsp;jamie znajduje się już pierdzigaz zwany metanem, a&nbsp;przecież nie&nbsp;chcemy, żeby pacjent spłonął podczas operacji. W&nbsp;twoim jelicie nie&nbsp;ma tlenu.</p></blockquote>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/S6QoSmY1SDg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/01/27/kup-goldacrea-mowie-ci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>809</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/01/27/kup-goldacrea-mowie-ci/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Red. Terlikowski zagląda sobie przez ramię i płacze</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/Bd4LQHsuiDY/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/01/12/red-terlikowski-zaglada-sobie-przez-ramie-i-placze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Jan 2011 12:58:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Politiko]]></category>
		<category><![CDATA[homofobia]]></category>
		<category><![CDATA[terlikowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3505</guid>
		<description><![CDATA[Tomasz Terlikowski odnalazł na Fejsie grupę &#8222;Odebrać dzieci Terlikowskiemu i&#160;oddać parze homoseksualnej!!!&#8221;. I&#160;się&#160;wściekł. Wściekł się tak, że napisał o&#160;tym notkę na&#160;swoim blogasku w&#160;Salonie24 i aż trzy teksty w&#160;dziale krajowym portalu &#8222;Fronda&#8221; (1, 2, 3). I&#160;choć jego artykuły utrzymane były fragmentami w&#160;lekko żartobliwym tonie, widać było, że jest zły. Najbardziej wyszło to w&#160;wypowiedzi na&#160;Facebooku: Pies mordę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tomasz Terlikowski odnalazł na Fejsie grupę &bdquo;Odebrać dzieci Terlikowskiemu i&nbsp;oddać parze homoseksualnej!!!&rdquo;. I&nbsp;się&nbsp;wściekł. Wściekł się tak, że napisał o&nbsp;tym <a href="http://terlikowski.salon24.pl/266506,na-facebooku-chca-mi-odebrac-dzieci">notkę na&nbsp;swoim blogasku w&nbsp;Salonie24</a> i aż trzy teksty w&nbsp;dziale krajowym portalu &bdquo;Fronda&rdquo; (<a href="http://fronda.pl/news/czytaj/terlikowski_na_facebooku_homoseksualisci_chca_mi_odebrac_dzieci">1</a>, <a href="http://fronda.pl/news/czytaj/terlikowski_co_na_to_znak">2</a>, <a href="http://fronda.pl/news/czytaj/terlikowski_dziekuje">3</a>). I&nbsp;choć jego artykuły utrzymane były fragmentami w&nbsp;lekko żartobliwym tonie, widać było, że jest zły. Najbardziej wyszło to w&nbsp;<a href="http://pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=177296562310506&#038;id=100000606459200">wypowiedzi na&nbsp;Facebooku:</a></p>
<blockquote><p>Pies mordę lizał panu Jakubowi Głuszakowi i&nbsp;tym wszystkim, którzy przyłączyli się do&nbsp;grupy na&nbsp;FB &bdquo;Odebrać dzieci Terlikowskiemu i&nbsp;oddać parze homoseksualnej!!!&rdquo;. Nie&nbsp;zajmowałbym się bydłem, gdyby nie&nbsp;to, że moja córka przez&nbsp;przypadek zobaczyła mi przez&nbsp;ramię stronę tej grupy. I&nbsp;się autentycznie przestraszyła i&nbsp;zaczęła płakać.</p></blockquote>
<p>Reakcja Frądziarzy była oczywista. Od faszystowskich homosiów, przez żydowskiego Pejsbuka, aż po:</p>
<blockquote><p>Nie mam żadnych wątpliwości że jest to odwet za nieustanne podnoszenie przez Tomasza Terlikowskiego kwestii smoleńskiej. Jako jeden z&nbsp;nielicznych polskich dziennikarzy i&nbsp;redaktorów naczelnych drąży do&nbsp;prawdy. Spodziewałem się że wcześniej czy&nbsp;póżniej zostanie dotknięty represjami.</p></blockquote>
<p>Osoby życzliwe homoseksualnym wartościom również zgłaszały zastrzeżenia &mdash;&nbsp;że&nbsp;to niesmaczny dowcip, który cofnie walkę z&nbsp;homofobią o&nbsp;kilka lat. Może i&nbsp;cofnie. Na&nbsp;podobnej zasadzie walce z&nbsp;homofobią szkodzą drag queens na&nbsp;Europride. Pamiętacie przyklejone przylepcem do&nbsp;ścianek działowych, przekserowane do&nbsp;granicy nieczytelności dowcipne żarty i&nbsp;rysunki komentujące rzeczywistość biurową? Jeden z&nbsp;takich żartów głosił: &bdquo;Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i&nbsp;durnowaty, tak&nbsp;by swoim pojmowaniem sprawy nie&nbsp;peszyć przełożonego&rdquo;. Teksty o&nbsp;cofaniu walki z&nbsp;homofobią przypomniały mi właśnie ów zabawny dowcip. Homoseksualista powinien przed obliczem homofoba mieć wygląd lichy i&nbsp;durnowaty, tak&nbsp;by swoim pojmowaniem sprawy nie&nbsp;peszyć homofoba. Nie&nbsp;paradować, nie&nbsp;całować się, zdjąć apaszkę, a&nbsp;już na&nbsp;pewno nie&nbsp;sugerować, nawet żartem, że homofob może być gorzej predestynowany do&nbsp;wychowywania dzieci niż&nbsp;homoseksualista czy&nbsp;homoseksualistka.</p>
<p>Ale grupa &bdquo;Odebrać dzieci Terlikowskiemu i&nbsp;oddać parze homoseksualnej!!!&rdquo; nawet nie&nbsp;ma na&nbsp;celu wypomnienia Terlikowskiemu, że wielu homoseksualistów byłoby lepszymi rodzicami niż&nbsp;on. Nie&nbsp;jest to też prowokacja artystyczna, choć założyciel grupy jest poetą (cyberstalkerzy z&nbsp;konkurencyjnej &bdquo;Grupy wsparcia Tomasza&rdquo; wypomnieli mu napisany dziesięć lat temu wspólnie z&nbsp;Jasiem Kapelą &bdquo;Manifest Protodupistyczny&rdquo;). To&nbsp;nawet nie&nbsp;jest próba odwrócenia sytuacji i&nbsp;pokazania redaktorowi Terlikowskiemu, jak musiała się czuć Alicja Tysiąc, czytając te wszystkie przepełnione chrześcijańską miłością bliźniego wyrazy współczucia dla&nbsp;swojej córki na&nbsp;Frondzie. Czym więc jest ta grupa? Nie&nbsp;wiem, jakie były pierwotne intencje, ale&nbsp;wiem, czym okazała się dziś &mdash;&nbsp;znakomitym probierzem kontaktu Terlikowskiego z&nbsp;rzeczywistością.</p>
<p>Ludzie pokroju pana redaktora żyją w świecie, w&nbsp;którym katolicy są wiecznie prześladowani, a&nbsp;lobby homoseksualne wymusza kolejne przywileje na&nbsp;uciskanej heteroseksualnej większości. Osoba przebywająca w&nbsp;takiej alternatywnej rzeczywistości faktycznie mogłaby wziąć na&nbsp;poważnie grupę, która składa formalny wniosek do&nbsp;&bdquo;zarządu Cywilizacji Śmierci w&nbsp;Brukseli&rdquo; o&nbsp;odebranie przykładnemu chrześcijaninowi dzieci i&nbsp;rzuceniu ich na&nbsp;pożarcie gejom.</p>
<p>I to jest moja odpowiedź na pytanie powracające raz po&nbsp;raz na&nbsp;Blipie (popularny tag #terlikgate): <em>Jak&nbsp;oni coś takiego mogli wziąć na&nbsp;poważnie?</em> To&nbsp;proste. W&nbsp;ich&nbsp;świecie to&nbsp;sytuacja jak&nbsp;najbardziej prawdopodobna. Jest już precedens: w&nbsp;Wielkiej Brytanii chrześcijańskim dziadkom zabrano wnuczkę i&nbsp;oddano ją parze gejów &mdash;&nbsp;i&nbsp;na&nbsp;nic przypominanie, że mama dziewczynki w&nbsp;związku ze&nbsp;swoim problemem narkotykowym oddała dziecko do&nbsp;adopcji, a&nbsp;dziadkowie zaczęli protestować dopiero wtedy, kiedy okazało się, do&nbsp;kogo dziewczynka trafi. A&nbsp;ponieważ w&nbsp;tym&nbsp;świecie stosowanie równi pochyłej nie&nbsp;jest błędem logicznym, ale prawidłowym rozumowaniem, więc co&nbsp;wczoraj spotkało angielską heroinistkę, dziś może spotkać polskiego publicystę.</p>
<p>Wróćmy do córki redaktora zaglądającej mu przez ramię. Choć ta&nbsp;historia jest dla&nbsp;mnie kompletnie niewiarygodna i&nbsp;z&nbsp;daleka śmierdzi stereotypowym przywołaniem skrzywdzonego dzieciątka w&nbsp;celu poruszenia wrażliwych czytelniczych duszyczek, przyjmijmy, że faktycznie spojrzała na&nbsp;ekran w&nbsp;momencie, gdy tata uprawiał ego&nbsp;surfing po&nbsp;Fejsie i&nbsp;zatrzymał się właśnie osłupiały na&nbsp;widok grupy postulującej odebranie mu dzieci. I&nbsp;od&nbsp;czegoś takiego zaczęła płakać? Przecież, z&nbsp;tego co&nbsp;wiem, to&nbsp;ośmioletnia dziewczynka. Jaka ośmioletnia dziewczynka zaczyna płakać na&nbsp;widok takiego czegoś? W&nbsp;jakiej atmosferze musi być wychowywana, żeby w&nbsp;takiej sytuacji zalać się łzami?</p>
<p>Znaczy, ja się domyślam, w jakiej atmosferze, a&nbsp;pomaga mi w&nbsp;tym domyśle sam redaktor Terlikowski. Widzicie, oprócz wizualizowania sobie gejów odbierających mu dzieci, nasz bohater lubi sobie również wyobrażać inne sytuacje. Na&nbsp;przykład takie, w&nbsp;których jego dzieci (tak, te&nbsp;same, które rzekomi geje chcą mu rzekomo odebrać) <a href="http://www.facebook.com/photo.php?fbid=142115765818638&#038;set=t.100000606459200">giną w&nbsp;ogniu następnego Powstania.</a> Pod&nbsp;zdjęciem ubranej w&nbsp;za&nbsp;duży powstańczy hełm córki (być&nbsp;może tej&nbsp;samej, która się rzekomo popłakała) Tomasz Terlikowski napisał krótki tekst:</p>
<blockquote><p>Nie ukrywam, że &mdash;&nbsp;choć, jak każdy ojciec chciałbym dla&nbsp;moich dzieci, normalnego, zwyczajnego życia &mdash;&nbsp;to&nbsp;miarą mojego sukcesu, jako&nbsp;wychowawcy będzie to, czy&nbsp;moje ukochane dzieciaki będą potrafiły i&nbsp;chciały, gdy&nbsp;nadejdzie czas próby zachować się tak, jak&nbsp;nasi dziadkowie i&nbsp;pradziadkowie, którzy z&nbsp;bronią w ręku pokazali, co&nbsp;znaczy być kochającym wolność Polakiem.</p></blockquote>
<p>Dla dwóch czytelników bez konta na Fejsie zamieszczam <a href="http://static1.blip.pl/user_generated/update_pictures/1591739.jpg">wygodny link do&nbsp;screenshota.</a></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/Bd4LQHsuiDY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/01/12/red-terlikowski-zaglada-sobie-przez-ramie-i-placze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>520</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/01/12/red-terlikowski-zaglada-sobie-przez-ramie-i-placze/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Blog Roku 2010</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/v2RlOA8ODck/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2011/01/11/blog-roku-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Jan 2011 15:01:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personalo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3471</guid>
		<description><![CDATA[Po raz trzeci startuję w konkursie na Blog Roku. Bez&#160;specjalnych nadziei na&#160;zwycięstwo, za&#160;to z&#160;dużym zainteresowaniem, kto mnie strolluje tym razem. Za pierwszym razem, w 2009 r., strollował mnie Janusz Korwin-Mikke. A&#160;raczej: przetoczył się po&#160;mnie i&#160;innych uczestnikach konkursu jak&#160;walec parowy, wydając swoim małym korwiniątkom dyspozycję głosowania na&#160;UPR-owców startujących w&#160;kategorii &#8222;Polityka&#8221;. Żeby był porządek, rozdzielił głosujących według [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po raz trzeci startuję w konkursie na Blog Roku. Bez&nbsp;specjalnych nadziei na&nbsp;zwycięstwo, za&nbsp;to z&nbsp;dużym zainteresowaniem, kto mnie strolluje tym razem.</p>
<p>Za pierwszym razem, w 2009 r., <a href="http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID360416486,index.html">strollował mnie Janusz Korwin-Mikke.</a> A&nbsp;raczej: przetoczył się po&nbsp;mnie i&nbsp;innych uczestnikach konkursu jak&nbsp;walec parowy, wydając swoim małym korwiniątkom dyspozycję głosowania na&nbsp;UPR-owców startujących w&nbsp;kategorii &bdquo;Polityka&rdquo;. Żeby był porządek, rozdzielił głosujących według początkowych liter nazwiska:</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/01/korwin_lista.png" alt="" title="korwin_lista" width="434" height="269" class="aligncenter size-full wp-image-3473" /></p>
<p>I choć mój blogasek zdążył wspiąć się na&nbsp;trzecie miejsce w&nbsp;rankingu swojej kategorii, przyszedł Korwin i&nbsp;strzepnął mnie jak&nbsp;pyłek. Nie&nbsp;narzekałem jednak, bo&nbsp;start w&nbsp;konkursie zbiegł się w&nbsp;czasie z&nbsp;powstaniem społeczności Blog de&nbsp;Bart, żyjącej dziś własnym życiem i&nbsp;znanej pod&nbsp;kryptonimem #ttdkn. Pod&nbsp;notkami z&nbsp;2008&nbsp;r. gromadziło się średnio kilkadziesiąt komentarzy; pokonkursowe notki z&nbsp;2009 r. zbierały ich kilkaset. Tak mnie to cieszyło, że wybaczyłem Korwinowi i&nbsp;ze&nbsp;spokojem znosiłem docinki Wojtka Orlińskiego, który naśmiewał się, że dla&nbsp;głupiego skutera (nagrody w&nbsp;kategorii &bdquo;Polityka&rdquo;) zrobiłem z&nbsp;siebie szmatę żebrzącą u&nbsp;czytelników o&nbsp;SMS-y.</p>
<p>Rok później postanowiłem wystartować w&nbsp;kategorii &bdquo;Moje zainteresowania i pasje&rdquo;. Owszem, chciałem w&nbsp;ten&nbsp;sposób uniknąć ponownego zderzenia z&nbsp;korwinowskim walcem. Ale&nbsp;zmiana wynikała również z&nbsp;faktu, że Blog de&nbsp;Bart przeszedł ewolucję: straciłem zainteresowanie polityką, zacząłem się zagłębiać w&nbsp;Otchłań medycyny alternatywnej i&nbsp;teorii spiskowych. Wydawać się mogło, że temat bezpieczniejszy, kategoria w&nbsp;konkursie również mniej kontrowersyjna. No&nbsp;cóż, jeśli to&nbsp;prawda, najwyraźniej miałem pecha.</p>
<p>Miesiąc przed przystąpieniem do konkursu napisałem <a href="http://blogdebart.pl/2009/11/23/test-buraczkowy-miski-haribo-i-parowka-na-glowe/">wesoły felieton o&nbsp;Józefie Słoneckim,</a> uzdrowicielu-bioenergoterapeucie z&nbsp;południa Polski i&nbsp;jego quasi-sekcie Biosłone. Byłem zmęczony swoimi wcześniejszymi ciężkimi tekstami o&nbsp;szaleńcach pijących naftę w&nbsp;celu usunięcia urojonych pasożytów i&nbsp;antyszczepionkowych bredniach doktora Jaśkowskiego. A&nbsp;tu&nbsp;taki sympatyczny, lekki temat: wąsaty pan w&nbsp;kapeluszu, który na&nbsp;wszystkie bolączki zaleca picie mieszanki oleju, Citroseptu i&nbsp;aloesu, każe zwracać się do&nbsp;siebie &bdquo;Mistrzu&rdquo;, a&nbsp;na&nbsp;swoim forum udziela różnych dziwnych i&nbsp;mętnych rad swoim wyznawcom. Miłe odprężenie po&nbsp;hardkorze opisywania ludzi, którzy poją swoje dzieci moczem i&nbsp;wodą utlenioną.</p>
<p>A tu trafiła kosa na kamień. Okazało się, że Mistrz jest bardzo wrażliwy na&nbsp;punkcie swojej godności osobistej i&nbsp;nie&nbsp;pozwoli na&nbsp;jakieś podśmiechujki z&nbsp;propagowanej przez siebie idei profilaktyki prozdrowotnej. Blog de&nbsp;Bart przeżył najazd trolli z&nbsp;Biosłone, a&nbsp;na&nbsp;forum organizacji rozpoczęło się prześwietlanie mojego życiorysu. Sympatycy Mistrza znaleźli moje CV na&nbsp;GoldenLine, namierzali klientów mojej firmy, a&nbsp;nawet zrobili jakiś niesympatyczny fotomontaż z&nbsp;użyciem mojego zdjęcia (mój dyskomfort z&nbsp;tego powodu zmniejszył znacznie fakt, że pomylili moją facjatę z&nbsp;twarzą modela ze&nbsp;zdjęcia z&nbsp;Istockphoto, którego użyłem do&nbsp;zilustrowania prośby o&nbsp;głosowanie w&nbsp;&bdquo;Blogu Roku&rdquo;). A&nbsp;na&nbsp;końcu <a href="http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=11089.msg92981#msg92981">strollowali mnie w&nbsp;konkursie:</a></p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/01/bioslone_troll1.png" alt="" title="bioslone_troll1" width="590" height="70" class="aligncenter size-full wp-image-3490" /></p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2011/01/bioslone_troll2.png" alt="" title="bioslone_troll2" width="590" height="233" class="aligncenter size-full wp-image-3491" /></p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0099423/quotes?qt0457572">In the immortal words of John McClane.</a></p>
<p>Teraz startuję po raz trzeci i&nbsp;wprost umieram z&nbsp;ciekawości, kto mnie strolluje tym razem! Jeśli chcesz pomóc mi wynieść się na&nbsp;wysokość, z&nbsp;której upadek będzie bolesny,<strong> wyślij SMS o&nbsp;treści H00696</strong> (kółeczka to&nbsp;zera) <strong>pod&nbsp;numer 7122.</strong> Koszt SMS-a to&nbsp;1,23&nbsp;zł (widać podwyżkę VAT!), a&nbsp;dochód idzie na&nbsp;turnusy rehabilitacyjne dla&nbsp;osób niepełnosprawnych.</p>
<p>Dla osób, które zajrzały tu po raz pierwszy, pozwoliłem sobie przygotować spis zawartości bloga z&nbsp;2010&nbsp;r.:</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/02/17/chlopiec-w-specjalnym-bamboszu/">Chłopiec w specjalnym bamboszu</a> &mdash;&nbsp;o tym, jak pewien zwolennik medycyny alternatywnej postanowił chronić się przed&nbsp;zakrzepicą naturalnymi środkami i&nbsp;co z&nbsp;tego mogło wyniknąć.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/03/02/swinka-w-new-jersey/">Świnka w New Jersey</a> i <a href="http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/">Dalsze przygody świnki w New Jersey</a> &mdash;&nbsp;o&nbsp;tym, jak&nbsp;prof.&nbsp;Majewska, jedna z&nbsp;liderek polskiego ruchu antyszczepionkowego, nie&nbsp;potrafi poprawnie odczytać prostych danych epidemiologicznych i&nbsp;wyolbrzymia zagrożenia związane ze szczepieniami.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/">Warzywko w łydzi</a> &mdash;&nbsp;o libańskim doktorze fizyki George Ashkarze, który twierdzi, że odkrył przyczynę powstawania nowotworów oraz uniwersalną, stuprocentowo skuteczną terapię na&nbsp;raka, polegającą na&nbsp;okaleczaniu się warzywami.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/05/25/lubu-dubu/">Łubu dubu</a> &mdash;&nbsp;o awanturze na Portalu Poświęconym Fronda.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/">Witamina w cudzysłowie</a> &mdash;&nbsp;o kolejnej oszukańczej terapii antyrakowej, polegającej na&nbsp;podawaniu amigdaliny, zwanej też mylnie witaminą B-17.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/10/10/akcja-lasek/">Akcja &bdquo;Lasek&rdquo;</a> &mdash;&nbsp;fotoreportaż z&nbsp;happeningu blogerów Salonu24, którzy przynieśli pod&nbsp;Pałac Prezydencki drzewka w&nbsp;doniczkach symbolizujące las smoleński, a&nbsp;następnie wypuścili w&nbsp;niebo biało-czerwone baloniki.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/10/24/czlowiek-ktory-pil-kawe-druga-strona/">Człowiek, który pił kawę drugą stroną</a> &mdash;&nbsp;o terapii Gersona, najpopularniejszej chyba alternatywnej metodzie leczenia nowotworów, która po&nbsp;bliższych oględzinach okazuje się piramidalną i&nbsp;groźną bzdurą.</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/11/21/moj-wlasny-altmed/">Mój własny altmed</a> &mdash;&nbsp;o zwodniczej sile dowodu anegdotycznego i&nbsp;własnego doświadczenia.</p>
<p>I to już! Tak, tu się rzadko pisze!</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/v2RlOA8ODck" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2011/01/11/blog-roku-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>177</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2011/01/11/blog-roku-2010/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Mój własny altmed</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/ADvbsBli8tk/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/11/21/moj-wlasny-altmed/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 14:55:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personalo]]></category>
		<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3436</guid>
		<description><![CDATA[Część z was zna już drugiego prowadzonego przeze&#160;mnie bloga, w&#160;którym archiwalnymi zdjęciami ilustruję wyrwane z&#160;kontekstu sentencje wygłaszane przez&#160;Astromarię i&#160;jej&#160;komentatorów. Zawsze lubiłem czytywać komcie u&#160;pani Marysi, teraz jednak czytam wszystkie dokładnie, i&#160;to&#160;niejako z&#160;obowiązku, wyszukując lolkontent dla&#160;Astromariana. Co&#160;za&#160;tym idzie, poznaję ich lepiej. Z&#160;lekkim zdziwieniem odkryłem w&#160;sobie pewną sympatię dla&#160;występującej w&#160;astromaryjnym środowisku kontestacji &#8222;oficjalnej&#8221; rzeczywistości &#8212;&#160;przypomina mi się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Część z was zna już <a href="http://astromarian.wordpress.com/">drugiego prowadzonego przeze&nbsp;mnie bloga,</a> w&nbsp;którym archiwalnymi zdjęciami ilustruję wyrwane z&nbsp;kontekstu sentencje wygłaszane przez&nbsp;Astromarię i&nbsp;jej&nbsp;komentatorów. Zawsze lubiłem czytywać komcie u&nbsp;pani Marysi, teraz jednak czytam wszystkie dokładnie, i&nbsp;to&nbsp;niejako z&nbsp;obowiązku, wyszukując lolkontent dla&nbsp;Astromariana. Co&nbsp;za&nbsp;tym idzie, poznaję ich lepiej. Z&nbsp;lekkim zdziwieniem odkryłem w&nbsp;sobie pewną sympatię dla&nbsp;występującej w&nbsp;astromaryjnym środowisku kontestacji &bdquo;oficjalnej&rdquo; rzeczywistości &mdash;&nbsp;przypomina mi się moja własna fascynacja Jello Biafrą, którego antyestabliszmentowych tyrad (sprzedawanych w&nbsp;formie wielopłytowych wydawnictw) uwielbiałem słuchać jeszcze nie&nbsp;tak dawno temu. Przez&nbsp;długie lata byłem histerycznym fanem zespołu Tool, którego emploi było obtoczone New Age&#8217;em jak&nbsp;schaboszczak panierką. Za&nbsp;ich podszeptem sprowadziłem ze&nbsp;Stanów książkę &bdquo;Nothing In&nbsp;This Book Is&nbsp;True But It&#8217;s Exactly How&nbsp;Things Are&rdquo;, która miała mnie oświecić, a&nbsp;okazała się konglomeratem bzdetów o&nbsp;Atlantydzie, Twarzy na&nbsp;Marsie i&nbsp;Area&nbsp;51. Dzięki Tool wciągnąłem się też w&nbsp;twórczość Billa Hicksa, który &mdash;&nbsp;choć&nbsp;to strasznie, ale&nbsp;to&nbsp;strasznie zabawny gość &mdash;&nbsp;również ładował mi do&nbsp;łba sporą dawkę dziwacznych poglądów. Siedziałem w&nbsp;tych historiach tak&nbsp;głęboko, że kiedy ukazał się &bdquo;Kod&nbsp;Leonarda da&nbsp;Vinci&rdquo;, mogłem wydać z&nbsp;siebie jedynie pogardliwe parsknięcie &bdquo;Pfft,&nbsp;stare, było&rdquo;. Na&nbsp;szczęście nadludzkim wysiłkiem wydostałem się z&nbsp;tych mentalnych opresji i&nbsp;dziś wspominam je jako sympatyczny, acz&nbsp;głupawy odlocik od&nbsp;rzeczywistości, który zafundowałem sobie przed trzydziestką. Choć więc dziś jestem czysty, ta&nbsp;jazda nie&nbsp;jest mi obca.</p>
<p>Tu byłoby miejsce na garść pseudopsychologicznych rozważań o&nbsp;naturze altmedowego spiskologa. Zamiast nich odwołam się do&nbsp;słów Olgi Tokarczuk, która powiedziała kiedyś, że choć jej&nbsp;literaturę przepełnia magia, w&nbsp;życiu codziennym woli racjonalizm. 100%&nbsp;racji, pani pisarko. Moje ulubione filmy i&nbsp;książki są pełne fantastycznych, baśniowych stworów i&nbsp;wyrafinowanych spisków tworzonych przez&nbsp;arcyzłoczyńców ze&nbsp;szczytów władzy &mdash;&nbsp;no&nbsp;bo&nbsp;o&nbsp;czym mam oglądać filmy, na&nbsp;Trygława, o&nbsp;bohaterskim racjonaliście, który odkrywa, że w&nbsp;domu NIE&nbsp;STRASZY? Umiem jednak wytyczyć wyraźną granicę między sztuką a&nbsp;rzeczywistością. Mam&nbsp;wrażenie graniczące z&nbsp;pewnością, że spiskolodzy tej&nbsp;granicy narysować nie&nbsp;potrafią (bądź nie&nbsp;chcą). Arcyzabawnym efektem zatarcia tego podziału jest doszukiwanie się masońsko-satanistycznej symboliki w&nbsp;teledyskach Lady Gagi bądź <a href="http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:HSdt880S6OkJ:newworldorder.com.pl/drukuj,2642+nicolas+cage+%22zapowiedź%22+nwo&#038;cd=5&#038;hl=en&#038;ct=clnk&#038;client=safari">odszukiwanie prawdziwych sprawców Zamachu Smoleńskiego na&nbsp;podstawie kiepskiego thrillera z&nbsp;kiepskim aktorem.</a></p>
<p>U altmedowców występuje podobny syndrom, co&nbsp;u&nbsp;fundamentalistycznych katolików: obie grupy mają obowiązek wiary w&nbsp;komplet dogmatów; selektywność jest bardzo źle widziana. Kiedy na&nbsp;portalu Wolne Media w&nbsp;komentarzach pod&nbsp;<a href="http://wolnemedia.net/nauka/nanowlokna-w-smugach-chemicznych/">wpisem na&nbsp;temat chemtrails</a> ktoś wyraził opinię, że to&nbsp;bzdura wymyślona dla&nbsp;ośmieszenia prawdziwych spisków, takich jak&nbsp;Smoleńsk czy&nbsp;WTC, spotkał się z&nbsp;natychmiastową ripostą, że&nbsp;z&nbsp;pewnością jest spiskowcem uczestniczącym w&nbsp;globalnym spisku mającym na&nbsp;celu ośmieszenie idei chemtrails.</p>
<p>Po jakimś czasie spiskologiczna twórczość staje się przewidywalna. Ci&nbsp;ludzie uwierzą po&nbsp;prostu w&nbsp;<a href="http://davidicke.pl/forum/czy-wiesz-co-oznaczaj-te-paski-t2571.html">nawet najgłupszy bzdet.</a> O&nbsp;wiele ciekawsze są osoby z&nbsp;naszego nihilistycznego, psychopatycznie racjonalistycznego środowiska, które noszą w&nbsp;sobie małe altmedowe nasionko. Wierzą na&nbsp;przykład, że ludzkość jest gruba, bo je za&nbsp;mało mięsa albo że Tradycyjna Medycyna Chińska &mdash;&nbsp;choć akceptują idiotyzm teorii życiowej siły <em>chi</em> i&nbsp;brak wyników w&nbsp;badaniach &mdash;&nbsp;działa akurat w&nbsp;ich jednostkowym przypadku. I&nbsp;jakoś nie&nbsp;mogą zauważyć, że używają dokładnie tych&nbsp;samych argumentów co&nbsp;hardkorowi wyznawcy medycyny alternatywnej.</p>
<p>Opinia, że My jesteśmy mądrzy, a&nbsp;Tamci są głupi, to krzywdzące uproszczenie. Wielu kreacjonistów czy&nbsp;homeopatów to&nbsp;osoby wysoce inteligentne. Inteligencja nie&nbsp;dość, że nie&nbsp;chroni przed&nbsp;złapaniem się na&nbsp;haczyk oszołomostwa, to&nbsp;wręcz pomaga mu się zagnieździć w&nbsp;naszej duszy. Za&nbsp;pomocą umiejętnej selekcji linków do&nbsp;PubMedu czy&nbsp;artykułów popularnonaukowych inteligentny człowiek jest w&nbsp;stanie stworzyć wiarygodną opowieść utwierdzającą go w&nbsp;danym poglądzie.</p>
<p>Muszę się przyznać, że sam noszę w sobie taki mały altmed. I&nbsp;nie&nbsp;mówię tu o&nbsp;kręgarzu, który umiejętnym ciosem z&nbsp;przekręceniem ulżył mi w&nbsp;bólach kręgosłupa i&nbsp;wyrwał mnie grabarzowi spod&nbsp;łopaty, kiedy medycyna oficjalna postawiła na&nbsp;mnie krzyżyk (tak&nbsp;było, przysięgam!). Mówię o&nbsp;moim rzucaniu palenia.</p>
<p>Paliłem nałogowo mniej więcej od&nbsp;czternastego roku życia. W&nbsp;takim nasileniu, że jeszcze w&nbsp;liceum zacząłem palić w&nbsp;domu, bo&nbsp;inaczej się nie&nbsp;dało. Przez&nbsp;dwadzieścia lat mojej kariery palacza podjąłem chyba z&nbsp;pięćset normalnie prób rzucenia; każda z&nbsp;nich była żałośnie nieskuteczna. Po&nbsp;kilkunastu godzinach od&nbsp;odłączenia dopływu nikotyny czułem się jak&nbsp;napięta cięciwa, trzęsły mi się ręce, włączało się widzenie tunelowe, a&nbsp;z&nbsp;każdą minutą wzrastało przeświadczenie o&nbsp;nieuchronności powrotu do&nbsp;nałogu. No&nbsp;i&nbsp;wracałem. Byłem bez&nbsp;szans. I&nbsp;tak za&nbsp;każdym razem, aż&nbsp;do&nbsp;piątku 10&nbsp;października 2008&nbsp;r., kiedy skończyłem czytać książkę Allena Carra o&nbsp;rzucaniu palenia i&nbsp;o&nbsp;godzinie 23:46 na&nbsp;swoim balkonie wypaliłem ostatniego papierosa w&nbsp;życiu.</p>
<p>Allen Carr nie powiedziałby, że to książka o&nbsp;rzucaniu palenia, bo według niego palenia się nie&nbsp;rzuca, tylko przestaje się palić (stawianie nacisku na&nbsp;dobór słów pewnie nie&nbsp;tylko mi kojarzy się z&nbsp;NLP i&nbsp;MLM). Kluczowe tezy, które do&nbsp;mnie przemówiły, były racjonalne i&nbsp;proste: każdy zapalony papieros służy wyłącznie zniwelowaniu efektów głodu nikotynowego wywołanego przez&nbsp;poprzedniego papierosa; rzucając palenie nie&nbsp;rezygnuję z&nbsp;czegoś, ale&nbsp;wracam do&nbsp;stanu normalności, jakim jest niepalenie; fizyczne objawy odstawienia miną po&nbsp;kilku dniach, więc nie&nbsp;ma&nbsp;co desperować. Szerzej o&nbsp;metodzie <a href="http://radkowiecki.blox.pl/2008/02/I-po-Walentynkach-czyli-o-skutecznym-rzucaniu.html">napisał kol.&nbsp;Radek</a> &mdash;&nbsp;to&nbsp;zresztą dzięki tej jego notce zdecydowałem się sięgnąć po&nbsp;książkę Carra.</p>
<p>I faktycznie, było jak napisał Carr. Przestałem palić, nie&nbsp;miałem żadnych cięciw, trzęsawek, tuneli, cierpień. Nie&nbsp;tęsknię za&nbsp;paleniem w&nbsp;ogóle, czasem tylko przyśni mi się, że palę &mdash;&nbsp;budzę się wtedy wściekły, że kurwa, co&nbsp;ja głupi robię. Ostatnie dwa lata bardzo ciężko doświadczyły mnie na&nbsp;gruncie zawodowym i&nbsp;osobistym, i&nbsp;może piję od&nbsp;tego więcej czerwonego wina, ale&nbsp;nawet w&nbsp;największym dole nie&nbsp;przeszło mi przez&nbsp;myśl, żeby sięgnąć po&nbsp;papierosa. Jestem wolny. <a href="http://blogdebart.pl/2009/04/17/na-mnie-dziala/">Na&nbsp;mnie Carr działa.</a> Na&nbsp;Radka, mojego wybawcę, jak&nbsp;się okazuje, nie&nbsp;działa: z&nbsp;tego co&nbsp;wiem, Radek przegrał sromotnie i&nbsp;obecnie jest na&nbsp;etapie rzucania metodą Pi&nbsp;Dżej&nbsp;Es&nbsp;En, czyli &bdquo;Palę, Jak&nbsp;Się Nawalę&rdquo;.</p>
<p>No, skoro to taka rewelacyjna metoda, to&nbsp;na&nbsp;pewno coś będzie w&nbsp;PubMedzie. No, coś niby jest. Dwa badania ankietowe sprawdzające efektywność grupowych sesji rzucania palenia metodą Allena Carra (<a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17097816">1</a>,&nbsp;<a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16133522">2</a>). Na&nbsp;organizacji takich sesji zarabiają jego spadkobiercy &mdash;&nbsp;sam&nbsp;Carr zmarł na&nbsp;raka płuc. Według oficjalnej biografii zachorował w&nbsp;wyniku biernego palenia: podczas prowadzonych przez&nbsp;niego grupowych sesji można palić. I&nbsp;biedaczek, już&nbsp;niepalący, wdychał ten cudzy dym, dostał raka i&nbsp;zmarł (do&nbsp;mnie przemawia inne wytłumaczenie: facet przez&nbsp;ponad trzydzieści lat swojego życia palił od&nbsp;trzech do&nbsp;pięciu paczek dziennie). Dwa inne teksty twierdzą, że brak wystarczających danych na&nbsp;oszacowanie efektywności metody (<a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19492280">1</a>,&nbsp;<a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12768808">2</a>). Niewielka liczba publikacji trochę dziwi, bo akurat rzucanie palenia wygląda na&nbsp;bardzo wdzięczny obiekt dla&nbsp;badacza. Efekt jest binarny: albo się pali, albo nie, nie&nbsp;tak jak&nbsp;w&nbsp;większości tego altmedowego szajsu, gdzie głowa boli jakby mniej i&nbsp;rzadziej, a&nbsp;na&nbsp;pewno w&nbsp;innym miejscu. Istnieją metody weryfikacji prawdomówności badanych. Szkoda. Bo&nbsp;sam Allen Carr w&nbsp;swojej książce wypisuje opowieści, które niemal automatycznie kojarzą się z&nbsp;dr.&nbsp;Ashkarem czy&nbsp;innymi szarlatanami: setki łzawych podziękowań, misja uwolnienia świata od&nbsp;nałogu, 90-procentowa skuteczność i&nbsp;medyczny establiszment tkwiący w&nbsp;okopach oficjalnej dogmatyki. A&nbsp;przy&nbsp;ponownym czytaniu książka, obok owej racjonalnej argumentacji, która tak&nbsp;bardzo do&nbsp;mnie przemówiła, momentami okrutnie razi stylem podręcznika szczerzenia zębów dla&nbsp;MLM-owca.</p>
<p>Czy polecam innym tę metodę? Powiedzmy, że robię to w&nbsp;taki sposób, żeby nie&nbsp;nadwerężyć mojej reputacji negacjonisty altmedu: dodaję do&nbsp;<a href="http://www.flickr.com/photos/bartku/2947598620/">swojej laurki</a> liczne obwarowania, zastrzeżenia i&nbsp;możliwe inne powody sukcesu w&nbsp;rzucaniu palenia. A&nbsp;mam ich kilka:</p>
<p><strong>Po pierwsze,</strong> dzieci. Jako palący grubas o&nbsp;siedzącym trybie życia kwalifikowałem się do&nbsp;grup ryzyka naprawdę wielu chorób i&nbsp;miałem bardzo duże szanse, że nie&nbsp;doczekam świętowania matury mojego potomstwa. A&nbsp;bardzo kocham swoje potomstwo. To&nbsp;sprawiło, że <strong>po&nbsp;drugie,</strong> byłem bardzo zdesperowany, a&nbsp;ponieważ spróbowałem już tych wszystkich gum i&nbsp;plasterków, traktowałem książkę Carra jako ostatnią deskę ratunku, wiązałem z&nbsp;nią ogromne nadzieje jeszcze przed&nbsp;jej przeczytaniem. Pamiętam, że przeczytałem ją raz i&nbsp;nie&nbsp;zadziałała, paliłem dalej. Wściekły, przeczytałem ją jeszcze raz od&nbsp;połowy (bo&nbsp;na&nbsp;pewno pod&nbsp;koniec czytałem nieuważnie i&nbsp;coś istotnego mi umknęło!) &mdash;&nbsp;i&nbsp;dopiero wtedy zażarło.</p>
<p><strong>Po trzecie,</strong> mieszkanie z&nbsp;niepalącą żoną i&nbsp;niepalącymi dziećmi wyrzuciło mnie z&nbsp;moim paleniem na&nbsp;balkon. Zimą 2007&nbsp;r., kiedy zrobiło się naprawdę mroźnie, wpadłem na&nbsp;genialnie prosty pomysł: otóż będę palił na&nbsp;klatce schodowej! Fast-forward do&nbsp;października 2008. Nadchodzi kolejny sezon grzewczy i&nbsp;mam przed&nbsp;sobą taką perspektywę: poranki i&nbsp;wieczory najbliższego półrocza spędzę zakradając się w&nbsp;gaciach na&nbsp;klatkę, niewyobrażalnie smrodząc moim sąsiadom, kuląc się przed&nbsp;każdym dźwiękiem otwieranych drzwi do&nbsp;mieszkań i&nbsp;cierpiąc okropne poczucie winy i&nbsp;ogólnego upodlenia. Jak&nbsp;byłem biednym studentem, dopalałem własne kiepy, gromadzone w&nbsp;wielkiej puszce po&nbsp;cukierkach toffi, ale&nbsp;dopiero upokarzające doświadczenie zasyfiania smrodem klatkowskiej pokazało mi, jak&nbsp;głupie uzależnienie może pomiatać człowiekiem, jak&nbsp;bardzo może go degradować. Dlatego dziś, gdy&nbsp;czytam <a href="http://wyborcza.pl/1,88146,8659493,Ja__Murzyn.html">bzdety Żakowskiego porównującego się do&nbsp;uciskanego Murzyna</a> (są&nbsp;jeszcze tacy, którzy <a href="http://www.youtube.com/watch?v=E7RMxT4YaAQ">porównują się do&nbsp;Żydów w&nbsp;getcie,</a> ale&nbsp;to&nbsp;małe chujki), to&nbsp;chcę mu powiedzieć tak: panie Jacku, ja pana rozumiem, pan jest nieszczęśliwy i&nbsp;zniewolony, i&nbsp;z&nbsp;tego swojego nieszczęścia i&nbsp;zniewolenia czyni pan jakiś atut, przywilej i&nbsp;wypisuje pan dyrdymały, zamiast wziąć się w&nbsp;garść, do&nbsp;kurwy nędzy, dziecku pan ojcem.</p>
<p><strong>Po czwarte,</strong> i być może najważniejsze, <a href="http://blogdebart.pl/2008/10/02/doszedl/">przestałem palić niemal równo tydzień po&nbsp;otrzymaniu pocztą Cudownego Medalika.</a> Allen Carr, pfft.</p>
<p><em>P.S. Po kilku dniach od&nbsp;skończenia notki ogarnęło mnie uczucie niepewności, czy&nbsp;na&nbsp;pewno udało mi się dobrze przekazać zamysł, z&nbsp;którym siadałem do&nbsp;napisania notki. Często mi się zdarza, że jak&nbsp;się rozkręcę, to&nbsp;zbyt odjeżdżam od&nbsp;pierwotnego szkicu: tak&nbsp;było chociażby w&nbsp;przypadku notki o&nbsp;doktorze Ashkarze, która wyszła jak&nbsp;wyszła, a&nbsp;chciałem napisać, że jego metoda jest super, stosuję ją od&nbsp;tygodnia i&nbsp;czuję się ŚWIETNIE, tylko coś mnie strasznie w&nbsp;nogę napieprza.</p>
<p>W tej notce nie chodziło mi o to, że metoda Carra to altmed. Altmedowe jest raczej to, że prośby o&nbsp;linki do badań w&nbsp;PubMedzie zbywam pogardliwym stwierdzeniem, że te wasze cyferki w&nbsp;tabelkach bledną przy&nbsp;potędze mojego osobistego świadectwa. I&nbsp;nikt mnie nie&nbsp;przekona, że czarne jest czarne, a&nbsp;białe jest białe!</em></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/ADvbsBli8tk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/11/21/moj-wlasny-altmed/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1344</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/11/21/moj-wlasny-altmed/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Człowiek, który pił kawę drugą stroną</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/_K7nzZqI54w/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/10/24/czlowiek-ktory-pil-kawe-druga-strona/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Oct 2010 14:08:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[czary-mary]]></category>
		<category><![CDATA[gerson]]></category>
		<category><![CDATA[gonzalez]]></category>
		<category><![CDATA[terapie metaboliczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3296</guid>
		<description><![CDATA[W listach do Blog de Bart czytelnicy najczęściej narzekają na&#160;częstotliwość ukazywania się notek. Być&#160;może byłaby ona większa, gdybym przygotował sobie szablony, w&#160;których zmieniałbym tylko kluczowe słowa i&#160;nazwiska. Medycyna alternatywna, mimo pozornego zróżnicowana, może być łatwo opisana właśnie takimi szablonami. Na tej zasadzie działa Detektor Bzdetu. Wyszukuje genezy teorii, jej&#160;rozwój, zakres działania, zlicza stosunek liczby anegdot [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W listach do Blog de Bart czytelnicy najczęściej narzekają na&nbsp;częstotliwość ukazywania się notek. Być&nbsp;może byłaby ona większa, gdybym przygotował sobie szablony, w&nbsp;których zmieniałbym tylko kluczowe słowa i&nbsp;nazwiska. Medycyna alternatywna, mimo pozornego zróżnicowana, może być łatwo opisana właśnie takimi szablonami.</p>
<p>Na tej zasadzie działa Detektor Bzdetu. Wyszukuje genezy teorii, jej&nbsp;rozwój, zakres działania, zlicza stosunek liczby anegdot do&nbsp;liczby solidnych badań klinicznych. Spróbujmy skalibrować Detektor na&nbsp;przykładach powstania kilku odnóg medycyny alternatywnej. Zwróćcie uwagę na&nbsp;powtarzające się elementy: osobiste doświadczenie, intrygujący wniosek, jeszcze bardziej intrygująca metoda praktyczna.</p>
<p><em>Pewnego dnia nasz bohater przypalił gotowany jogurt. Zauważył, że spalenizna zebrała się na&nbsp;dole z&nbsp;wodą, a&nbsp;górna, gęsta część pozostała wolna od&nbsp;smaku i&nbsp;zapachu przypalenia. Zrozumiał wtedy, że chorobę powodują toksyny, które niczym spalenizna zbierają się w&nbsp;wodnistej części krwi &mdash;&nbsp;i&nbsp;wystarczy ów toksyczny płyn odsączyć z&nbsp;organizmu za&nbsp;pomocą ziarna ciecierzycy wetkniętego w&nbsp;ranę w&nbsp;łydce, by&nbsp;wyleczyć człowieka ze&nbsp;wszystkich bolączek.  </p>
<p>Pewnego dnia nasz bohater spróbował popularnego lekarstwa przeciw malarii i&nbsp;dostał malarycznych drgawek. Zrozumiał wtedy, że chorobę trzeba leczyć środkami, które wywołują podobne do&nbsp;niej symptomy. Ponieważ jednak chodzi o&nbsp;to, żeby tych symptomów nie&nbsp;wywoływały, trzeba je rozcieńczyć wodą w&nbsp;absurdalnej skali, wychodząc z&nbsp;założenia, że im&nbsp;mniej się ich poda, tym&nbsp;słabszy efekt &mdash;&nbsp;a&nbsp;więc jeśli poda się ich nic, efekt zniknie, symptomy ustąpią i&nbsp;wyleczy się człowieka ze&nbsp;wszystkich bolączek.</p>
<p>Pewnego dnia nasz bohater nastawił wypadnięty krąg człowiekowi głuchemu od&nbsp;siedemnastu&nbsp;lat. Po&nbsp;tym zabiegu głuchy odzyskał słuch. Nasz&nbsp;bohater zrozumiał wtedy, że chorobę wywołują blokady podróżującej nerwami siły witalnej spowodowane przesunięciami kręgów w&nbsp;kręgosłupie, tzw.&nbsp;subluksacjami &mdash;&nbsp;i&nbsp;wystarczy nastawić właściwie kręgosłup, by&nbsp;wyleczyć człowieka ze&nbsp;wszystkich bolączek.</p>
<p>Pewnego dnia nasz bohater zauważył, że ludzie pracujący przy&nbsp;obsłudze krów rzadziej zapadają na&nbsp;czarną ospę. Zrozumiał wtedy, że krowia ospa uodparnia organizm przeciw ospie prawdziwej &mdash;&nbsp;i&nbsp;że świetnym pomysłem będzie pozarażać różnych ludzi krowianką i&nbsp;zobaczyć, co&nbsp;się&nbsp;stanie.</p>
<p>Pewnego dnia nasz bohater zjadł barszczyk i&nbsp;zrobił siusiu&#8230;</em></p>
<p><div id="attachment_3318" class="wp-caption alignright" style="width: 250px"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/3524826318_dd5dcec122_m.jpg" alt="" title="3524826318_dd5dcec122_m" width="240" height="240" class="size-full wp-image-3318" /><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>Detektor Bzdetu nie&nbsp;jest stuprocentowo skuteczny, co&nbsp;widać na&nbsp;przedostatnim przykładzie, w&nbsp;którym oznaczył Edwarda Jennera jako altmedowego szarlatana. Ale&nbsp;analizator genezy to&nbsp;tylko jedno z&nbsp;odnóży na&nbsp;steampunkowym korpusie Detektora. Inna macka to&nbsp;detektor słów kluczowych, takich jak&nbsp;<em>toksyny,</em> <em>oczyszczanie</em> albo&nbsp;<em>chi,</em> z&nbsp;nakładką wykrywającą innowacyjne hipotezy powstawania chorób.</p>
<p>Przyłóżmy wreszcie Detektor do bohatera niniejszej notki.</p>
<p><em>Pewnego dnia Max Gerson, trapiony migrenami, postanowił zmienić dietę i&nbsp;ze&nbsp;słonych bawarskich kiełbasek przerzucił się na&nbsp;warzywa i&nbsp;owoce. Zauważył ze&nbsp;zdumieniem, że jego migreny zniknęły. Pacjenci, którym rekomendował swoją nową dietę, wracali nie&nbsp;dość że&nbsp;bez&nbsp;migren, to&nbsp;jeszcze z&nbsp;wyleczoną gruźlicą skóry, astmą i&nbsp;innymi chorobami. Gerson zrozumiał, że wszelkie bolączki trapiące człowieka, z&nbsp;rakiem na&nbsp;czele, są powodowane przez&nbsp;toksyny i&nbsp;sód w&nbsp;diecie. Opracował więc specjalną terapię, która leczy wszystkie nieuleczalne choroby, a&nbsp;opiera się na&nbsp;rygorystycznej diecie wegetariańskiej i&nbsp;sokach owocowych oraz&nbsp;nietuzinkowych metodach wspomagania pracy wątroby.</em></p>
<p>Do wspomagania wątroby jeszcze powrócę (och,&nbsp;możecie być pewni, że powrócę!). Na&nbsp;początek spróbujmy zastanowić się nad&nbsp;odpowiedzią na&nbsp;proste pytanie:</p>
<p><strong>Czy dieta może wyleczyć z raka?</strong></p>
<p>Naukowcy są stosunkowo zgodni, że dieta może zapobiegać powstawaniu raka. Złe&nbsp;odżywianie czy&nbsp;otyłość sprzyjają powstawaniu niektórych nowotworów &mdash;&nbsp;a&nbsp;więc zrównoważona, niskokaloryczna dieta zmniejsza takie ryzyko. Solidne badanie epidemiologiczne przeprowadzone na&nbsp;ponad 60&nbsp;tysiącach Brytyjczyków wykazało, że wegetarianie o&nbsp;12%&nbsp;rzadziej zapadają na&nbsp;raka. BBC w&nbsp;dobrze pojętym misyjnym zapale <a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/8127215.stm">przełożyło te wyniki na&nbsp;bardziej strawne liczby:</a> w&nbsp;społeczeństwie mięsożerców 33%&nbsp;osób w&nbsp;ciągu swojego życia zachoruje na&nbsp;raka; wśród wegetarian będzie ich 29%. Różnica niby&nbsp;niewielka, ale&nbsp;na&nbsp;niektóre nowotwory wegetarianie zapadali nawet dwa&nbsp;razy rzadziej.</p>
<p>Zatem dieta najprawdopodobniej może zapobiegać rakowi. Ale&nbsp;czy&nbsp;może go leczyć? Odpowiedź brzmi: nie, a&nbsp;przynajmniej nauka nie&nbsp;zna takiej diety. Jeśli w&nbsp;Google wpiszemy <em>&bdquo;can&nbsp;diet prevent cancer&rdquo;</em>, oprócz standardowej porcji mambo-dżambo znajdziemy linki do&nbsp;strony brytyjskiej służby zdrowia, New York Times czy&nbsp;stron uniwersyteckich. Za&nbsp;to wpisanie <em>&bdquo;can&nbsp;diet cure cancer&rdquo;</em> otwiera wrota prosto w&nbsp;Otchłań. Raka leczą: sok z&nbsp;marchewki i&nbsp;buraków, olej lniany z&nbsp;serkiem wiejskim, sok Noni, dieta wysokotłuszczowa, dieta makrobiotyczna, a&nbsp;nawet <a href="http://www.bamboo-delight.com/download/Cure_Cancer_with_Baking_Soda.htm">proszek do&nbsp;pieczenia.</a> Pierwszy link prowadzi do&nbsp;strony organizacji Gerson Research.</p>
<p>Terapia Gersona należy do grupy tzw.&nbsp;terapii metabolicznych. Każda z&nbsp;nich dumnie nosi imię swojego wynalazcy. Jest więc terapia Gonzaleza, terapia Kelly&#8217;ego, terapia Contrerasa, terapia Mannera czy terapia niemieckiego doktora Josepha Isselsa, w&nbsp;której pacjenci, oprócz przechodzenia gruntownej psychoterapii uwalniającej ich ze&nbsp;złych emocji, wyrywają sobie wszystkie plomby. Twórcy terapii metabolicznych twierdzą zgodnie, że choroby są efektem nagromadzenia w&nbsp;organizmie toksyn. Radykalna dieta eliminuje toksyny, specjalne suplementy wspomagają pracę wątroby, a&nbsp;lewatywy z&nbsp;kawy rozszerzają przewody żółciowe, dzięki czemu <em>toksyczne produkty rozpadu tkanki nowotworowej przez&nbsp;wątrobę</em> łatwiej opuszczają organizm, a&nbsp;<em>dializa toksycznych produktów ze&nbsp;krwi przez&nbsp;ścianę okrężnicy</em> przebiega sprawniej.</p>
<p>Owszem, nie przesłyszeliście się z tą kawą.</p>
<div id="attachment_3407" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/399136360_8bafbd7958.jpg" alt="" title="399136360_8bafbd7958" width="500" height="410" class="size-full wp-image-3407" /><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>Pozwolę sobie na chwilę refleksji. Zanim poznałem bliżej magiczny świat terapii alternatywnych, wyobrażałem je sobie jako coś w&nbsp;podobie relaksującego masażu, nacierania aromatycznymi olejkami, wdychania dymu z&nbsp;wonnych kadzideł, picia ziołowych herbatek i&nbsp;wsłuchiwania się w&nbsp;dźwięk gongu obsługiwanego przez&nbsp;tybetańskiego mnicha. Taka wizja nie&nbsp;była chyba wyłącznie moim udziałem; po&nbsp;wpisaniu w&nbsp;wyszukiwarkę grafik hasła &bdquo;alternative therapies&rdquo; czy&nbsp;&bdquo;alternative medicine&rdquo; Google zwraca zdjęcia igieł do&nbsp;akupunktury, moździerzy z&nbsp;ziołami, olejku lanego na&nbsp;kobiece plecy, świec płonących w&nbsp;spa i&nbsp;dziewcząt siedzących w&nbsp;pozycji lotosu.</p>
<p>Dziś wiem już, że to obraz nieprawdziwy, a przynajmniej niepełny. Twórcy terapii alternatywnych namawiają naiwnych do&nbsp;<a href="http://blogdebart.pl/2009/09/25/jak-pije-sie-nafte/">picia nafty,</a> wody utlenionej i&nbsp;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Miracle_Mineral_Solution">przemysłowego wybielacza,</a> <a href="http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/">samookaleczania się warzywami,</a> poddawania się <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Chelation_therapy#Use_in_alternative_medicine">niebezpiecznym zabiegom oczyszczającym</a> czy&nbsp;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Megavitamin_therapy">spożywania końskich dawek witamin.</a> Nawet bazujący na&nbsp;wodzie i&nbsp;cukrze homeopaci wkraplają pacjentom do&nbsp;nosa <a href="http://blogdebart.pl/2009/04/04/nowoczesny-katolicyzm/comment-page-2/#comment-37605">cudze smarki i świńskie śluzówki,</a> na&nbsp;szczęście litościwie rozcieńczone do&nbsp;zera. Wielu altmedowców ma dziwną fiksację na&nbsp;punkcie jelit i&nbsp;odchodów, co&nbsp;skłania ich do&nbsp;<a href="http://forum.igya.pl/viewtopic.php?f=3&#038;t=18#p154">zabaw kałem,</a> <a href="http://forum.naturolog.pl/index.php?c=1">picia moczu,</a> <a href="http://www.colonix.pl/">fotografowania długich kałowo-bentonitowych węży</a> (uwaga! zdjęcia straszne, choć zabawne), a&nbsp;nawet wymyślania własnych przysłów (&bdquo;Nie&nbsp;pozwól słońcu zajść bez&nbsp;opróżnienia jelita&rdquo;). Terapeuci alternatywni zachęca również do&nbsp;lewatyw, <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/w,22,17284125,17295677,Re_CZYSZCZENIE_JELITA_GRUBEGO.html">powołując się nawet na&nbsp;autorytet Syna Bożego.</a> Jak&nbsp;naucza Jezus w&nbsp;tajemniczej &bdquo;Ewangelii Światła&rdquo;, zwanej też &bdquo;Świętą Ewangelią Jezusa Chrystusa według Św.&nbsp;Jana&rdquo;:</p>
<blockquote><p>Weżcie dużą dynię i połączcie ją z&nbsp;długą łodygą. Wydrążcie miąższ, wypełnijcie ją nagrzaną na&nbsp;słońcu wodą z&nbsp;rzeki. Zawieście dynię na&nbsp;gałęzi drzewa, uklęknijcie przed&nbsp;Aniołem Wody i&nbsp;wytrzymajcie&#8230; by&nbsp;woda przedostała się do&nbsp;wszystkich waszych jelit. Proście w&nbsp;modlitwie Anioła Wody, by&nbsp;uwolnił ciało wasze ze&nbsp;wszystkich nieczystośći i&nbsp;chorób. Potem wypuśćcie wodę z&nbsp;ciała waszego, by&nbsp;z&nbsp;nią wyniosło się wszystko, co&nbsp;nieczyste i&nbsp;cuchnące. Wtenczas przekonają was oczy własne i&nbsp;nos własny, jakie ohydztwa i&nbsp;nieczystości bezczeszczą Światynię ciała waszego. Zrozumiecie wtedy, ile grzechów w&nbsp;was przebywało i&nbsp;dręczyło nieskończonymi chorobami.</p></blockquote>
<p>Terapia Gersona, choć stara się być kojarzona z&nbsp;obrazami szklanek soków owocowych i&nbsp;pater pełnych warzyw, swoimi korzeniami mocno tkwi w&nbsp;ciemnej stronie altmedu. Oprócz wspomnianych lewatyw z&nbsp;kawy jej&nbsp;istotną częścią jest suplementacja mająca wspomagać pracę wątroby. Suplementacja nie&nbsp;tylko swojskimi witaminami, ale&nbsp;również sproszkowaną żółcią wołową, ekstraktami z&nbsp;tarczycy wieprzowej, pankreatyną, płynem Lugola. Większość tych suplementów funkcjonuje na&nbsp;zasadzie tej&nbsp;samej magii homeopatycznej, która wyznawcom Mistrza Słoneckiego nakazuje jeść miśki Haribo przy&nbsp;kłopotach ze&nbsp;stawami: żeby wspomóc wątrobę, trzeba jeść wątrobę. Pacjenci w&nbsp;terapii Gersona piją więc <a href="http://www.igya.pl/schorzenia-choroby/35-rak/159-leczenie-raka-metoda-gersona.html?start=4">sok z&nbsp;wątroby, marchewki i&nbsp;jabłka.</a> Niektórzy dodają ząbek czosnku dla&nbsp;smaku.</p>
<p>Pacjent decydujący się na&nbsp;podjęcie terapii Gersona musi więc przygotować się na&nbsp;drastyczną dietę i&nbsp;przyjmowanie tajemniczych, potencjalnie niebezpiecznych środków. Ale&nbsp;to nie&nbsp;koniec. Terapia Gersona jest również piekielnie droga. Suplementy trzeba sprowadzać z&nbsp;zagranicy <a href="http://www.healingnaturally.co.uk/price.htm">(tu&nbsp;przykładowy cennik),</a> a&nbsp;do&nbsp;przygotowywania soków najlepiej kupić wyciskarkę Norwalk za&nbsp;ponad 10&nbsp;000&nbsp;zł (jest najlepsza, bo&nbsp;<a href="http://www.wegetarianizm.pl/viewtopic.php?p=315453#315453">zachowuje wodę strukturalną i&nbsp;enzymatykę dzięki wolnoobrotowemu śmigiełku pracującemu w&nbsp;niższej temperaturze niż tradycyjne siekarki).</a> Na&nbsp;szczęście można używać też wyciskarek Champion (już&nbsp;za&nbsp;jedyne tysiąc pińcet).</p>
<p>Czas odłożyć Detektor Bzdetu, bo natarczywość jego dzwonków alarmowych staje się nie&nbsp;do&nbsp;zniesienia. Co&nbsp;na&nbsp;temat terapii metabolicznych mówi literatura medyczna? Niespodzianka: terapia Gersona działa! <a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9359807?dopt=Citation">Oto&nbsp;link do&nbsp;badania</a> twierdzącego, że pacjenci poddani terapii Gersona żyli dłużej niż&nbsp;wynosi średnia przeżywalność pacjentów poddawanych standardowym zabiegom medycyny konwencjonalnej. No,&nbsp;OK, są pewne zastrzeżenia. Badanie pochodzi z&nbsp;Gerson Research Organization, przeprowadzone zostało w&nbsp;klinice w&nbsp;Tijuanie, nie&nbsp;informuje się, jakim innym terapiom (zwłaszcza konwencjonalnym) poddawani byli wcześniej i&nbsp;później pacjenci, do&nbsp;tego badanie objęło tylko 61%&nbsp;pacjentów kliniki, a&nbsp;mechanizmy ich selekcji nie&nbsp;są znane. Wiarygodność takiego badania jest praktycznie zerowa. Innych dowodów na&nbsp;skuteczność, oprócz licznych zwyczajowych świadectw i&nbsp;anegdot, nie&nbsp;ma.</p>
<p>No i jest jeszcze słynne badanie kliniczne terapii Gonzaleza.</p>
<p>To historia, która jeży włosy na&nbsp;głowie. Naukowcy z&nbsp;Uniwersytetu Columbia zaprosili 55&nbsp;osób umierających na&nbsp;nieoperowalnego raka trzustki do&nbsp;udziału w&nbsp;badaniu skuteczności terapii Gonzaleza, opartej na&nbsp;diecie organicznej, detoksyfikacji i&nbsp;suplementacji bardzo zbliżonej do&nbsp;terapii Gersona. Chorym pozwolono wybrać przynależność do&nbsp;grupy poddawanej terapii Gonzaleza albo&nbsp;standardowej chemioterapii. Wyniki były jednoznaczne. Poddawani chemioterapii przeżyli średnio czternaście miesięcy. Poddani terapii Gonzaleza &mdash;&nbsp;cztery, w&nbsp;dodatku w&nbsp;większych cierpieniach.</p>
<p>Oczywiście ten mały wypadek nie&nbsp;przeszkodził w&nbsp;pracy doktorowi Gonzalezowi. Na&nbsp;swojej stronie internetowej nadal reklamuje swoją terapię, wypisując długie epistoły na&nbsp;temat nieprawidłowości w&nbsp;badaniu, które w&nbsp;idealnym świecie położyłoby kres jego jakiejkolwiek działalności medycznej.</p>
<p><em>O terapii Gersona i innych terapiach metabolicznych można poczytać na&nbsp;stronach American Cancer Society (<a href="http://www.cancer.org/Treatment/TreatmentsandSideEffects/ComplementaryandAlternativeMedicine/DietandNutrition/gerson-therapy">1</a>,&nbsp;<a href="http://www.cancer.org/Treatment/TreatmentsandSideEffects/ComplementaryandAlternativeMedicine/DietandNutrition/metabolic-therapy">2</a>) i&nbsp;Memorial Sloan-Kettering Cancer Center (<a href="http://www.mskcc.org/mskcc/html/69233.cfm">1</a>,&nbsp;<a href="http://www.mskcc.org/mskcc/html/69299.cfm">2</a>). Wyniki klinicznego badania terapii Gonzaleza znajdziecie <a href="http://jco.ascopubs.org/content/28/12/2058.abstract">tutaj.</a> Ciekawego komentarza do&nbsp;całej sprawy Gonzaleza można posłuchać w&nbsp;znakomitym podcaście <a href="http://media.libsyn.com/media/skepticsguide/skepticast2009-09-12.mp3">&bdquo;The&nbsp;Skeptic&#8217;s Guide To&nbsp;The&nbsp;Universe&rdquo;</a> (zaczyna się w&nbsp;okolicach 24&nbsp;minuty), a&nbsp;jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o&nbsp;etycznych kontrowersjach związanych z&nbsp;tym&nbsp;badaniem czy&nbsp;konflikcie EBM kontra SBM na&nbsp;przykładzie testów terapii Gonzaleza, kliknijcie w&nbsp;<a href="http://www.google.pl/search?q=gonzalez+site%3Awww.sciencebasedmedicine.org">ten&nbsp;link</a> lub&nbsp;zapoznajcie się z&nbsp;treścią tekstów wymienionych na&nbsp;końcu <a href="http://www.sciencebasedmedicine.org/?p=1430">tego artykułu.</a> Fotografia Detektora Bzdetu: <a href="http://www.flickr.com/photos/danielproulx/3524826318/">Daniel Proulx.</a> Fotografia kawy: <a href="http://www.flickr.com/photos/bitzcelt/399136360/">Mike Bitzenhofer.</a></em></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/_K7nzZqI54w" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/10/24/czlowiek-ktory-pil-kawe-druga-strona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>569</slash:comments>
<enclosure url="http://media.libsyn.com/media/skepticsguide/skepticast2009-09-12.mp3" length="0" type="audio/mpeg" />
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/10/24/czlowiek-ktory-pil-kawe-druga-strona/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Akcja „Lasek”</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/LYqJueNi8KI/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/10/10/akcja-lasek/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2010 21:06:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Politiko]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[salon24]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3334</guid>
		<description><![CDATA[Nigdy nie wyciągnąłem fajfusa na scenie. Ani&#160;ja, ani&#160;nikt z&#160;mojego zespołu. Mieliśmy za&#160;to raz na&#160;koncercie sztuczną żyrafę wyposażoną w&#160;potężny dyspenser bitej śmietany. Pod&#160;żyrafą ukryliśmy petardę. Tak&#160;świętowaliśmy 4&#160;lipca 1967&#160;r. Ktoś machnął flagą, ktoś odpalił petardę, od&#160;której żyrafie pękła dupa, ktoś nacisnął guzik i&#160;żyrafa obsrała całą scenę bitą śmietaną. Frank Zappa w wywiadzie dla &#8222;Playboya&#8221;, 1993 r. Są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nigdy nie wyciągnąłem fajfusa na scenie. Ani&nbsp;ja, ani&nbsp;nikt z&nbsp;mojego zespołu. Mieliśmy za&nbsp;to raz na&nbsp;koncercie sztuczną żyrafę wyposażoną w&nbsp;potężny dyspenser bitej śmietany. Pod&nbsp;żyrafą ukryliśmy petardę. Tak&nbsp;świętowaliśmy 4&nbsp;lipca 1967&nbsp;r. Ktoś machnął flagą, ktoś odpalił petardę, od&nbsp;której żyrafie pękła dupa, ktoś nacisnął guzik i&nbsp;żyrafa obsrała całą scenę bitą śmietaną.</em><br />
Frank Zappa w wywiadzie dla &bdquo;Playboya&rdquo;, 1993 r.</p>
<p>Są wydarzenia, które po prostu trzeba zobaczyć. Są akcje, na&nbsp;których trzeba być. Grupa blogerów z&nbsp;Salonu24 postanowiła uczcić półrocznicę Zamachu Smoleńskiego w&nbsp;sposób głęboko metaforyczny: przynosząc pod&nbsp;pałac drzewka w&nbsp;doniczkach symbolizujące las smoleński, który, jak&nbsp;las Birnam do&nbsp;Makbeta, przychodzi do&nbsp;prezydenta Komorowskiego, wieszcząc mu zgon? utratę władzy? &mdash;&nbsp;w&nbsp;każdym razie nic miłego. Blogerzy z&nbsp;drzewek chcą ułożyć &bdquo;krzyż/pomnik, ten&nbsp;którego nam się odmawia&rdquo;. Następnie planują wypuścić w&nbsp;niebo biało-czerwone baloniki, symbolizujące dusze poległych w&nbsp;Zamachu. Będą recytować &bdquo;Makbeta&rdquo;. Z&nbsp;komórek odegrają dźwięk <a href="http://www.speedyshare.com/files/24616197/syreny-smolensk.rar">&bdquo;przerażającej syreny smoleńskiej&rdquo;</a> (to&nbsp;najwyraźniej jakiś odgłos ze&nbsp;słynnego filmu 1:24).</p>
<p>No, coś takiego muszę zobaczyć na żywo!</p>
<p><span id="more-3334"></span></p>
<p>Jestem na miejscu za piętnaście czwarta. Nie&nbsp;widać baloników ani&nbsp;drzewek. Tuż przed czwartą widzę pierwszy balonik. To&nbsp;zapewne jakiś troll od&nbsp;nas (MRW?).</p>
<div id="attachment_3339" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_155853.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_155853-300x199.jpg" alt="" title="20101010_155853" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3339" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>Mijają kolejne minuty. Zaczynam się obawiać, że Salonowcy odwołali akcję. Na&nbsp;Blipie ktoś donosi, że demonstracja przełożona na&nbsp;osiemnastą. Zimno&nbsp;mi! Wtem&#8230;</p>
<div id="attachment_3341" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_160810.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_160810-300x199.jpg" alt="" title="20101010_160810" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3341" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>&#8230;po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia niewielka grupa zaczyna ustawiać doniczki. Być&nbsp;może jest wśród nich słynny spiskolog El&nbsp;Ohido Siluro, który na&nbsp;<a href="http://www.facebook.com/event.php?eid=147597035283052">Facebookowej stronie akcji</a> napisał:</p>
<blockquote><p>Będę!!! Przyniosę sporą choineczkę w&nbsp;doniczce. Drzewko jest ładnie zasuszone i&nbsp;wygląda dokładnie tak&nbsp;samo jak&nbsp;drzewa smoleńskie z&nbsp;10 kwietnia. Zastanawiam się nad&nbsp;wprowadzeniem pewnych modyfikacji (złamaniem drzewka?). Wtedy pod&nbsp;nim położyć można będzie atrapę &bdquo;uciętego skrzydła&rdquo; z&nbsp;kilkoma naszkicowanymi, ważnymi słowami&#8230;</p></blockquote>
<p>Szybko nadchodzi Straż Miejska. Po&nbsp;standardowej wymianie zdań z&nbsp;cyklu &bdquo;Państwo są Polakami&rdquo; Salonowcy zabierają swoje drzewka i&nbsp;przenoszą je na&nbsp;właściwą stronę Krakowskiego Przedmieścia. Najwyraźniej na&nbsp;wschodniej stronie ulicy demonstrantów obejmuje niepisany immunitet, bo&nbsp;tam niezaczepiani przez strażników ponownie ustawiają doniczki na&nbsp;ziemi.</p>
<div id="attachment_3349" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_160954_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_160954_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_160954_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3349" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>Atmosfera siada. Pod Pałac z&nbsp;okazji półrocznicy przyszło trochę ludzi, Salonowcy nie&nbsp;mają gdzie ustawić symbolicznego lasu smoleńskiego w&nbsp;kształcie krzyża &mdash;&nbsp;poza tym ktoś ułożył wcześniej konkurencyjny krzyż ze&nbsp;zniczy. Blogerzy podnoszą doniczki i&nbsp;stoją z&nbsp;nimi w&nbsp;dłoniach, jak&nbsp;żywy las. A&nbsp;właściwie rzadki lasek, zagajniczek taki.</p>
<div id="attachment_3351" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_161509.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_161509-300x233.jpg" alt="" title="20101010_161509" width="300" height="233" class="size-medium wp-image-3351" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>Obserwuje mnie pan o twarzy niepijącego alkoholika, w&nbsp;bezrękawniku, z&nbsp;torbą termiczną na&nbsp;mrożonki w&nbsp;dłoni. Kiedy nie&nbsp;patrzę, zakrada się cichaczem i&nbsp;robi mi zdjęcie z&nbsp;bliskiej odległości. Uśmiecham się do&nbsp;niego. Podsłuchuję rozmowę Salonowców: faktycznie, wypuszczanie baloników przesunięto na&nbsp;szóstą.</p>
<p>Moherowe babcie na melodię &bdquo;Niech żyje nam rezerwa&rdquo; śpiewają pieśń &bdquo;Oddajcie krzyż, złoczyńcy&rdquo;.</p>
<p>Po negocjacjach z jednym z Obrońców Krzyża Salonowcy zostają dopuszczeni pod&nbsp;barierki. Ustawiają tam swój las. Wskutek kiepskiej organizacji doniczki lądują po&nbsp;obu stronach &bdquo;ołtarza&rdquo; składającego się ze&nbsp;sporego krucyfiksu, świętego obrazu i&nbsp;zniczy ułożonych w&nbsp;krzyż. W&nbsp;kupie robiłyby chyba większe wrażenie. Tak&nbsp;czy&nbsp;owak, przekaz jest nieczytelny. Niektóre z&nbsp;roślin nawet nie&nbsp;przypominają drzewek, nie&nbsp;widzę też nigdzie złamanej choineczki El Ohido Siluro. Zaczynam podejrzewać, że nie&nbsp;przyszedł. Gdyby był, pewnie spróbowałby stworzyć z&nbsp;dostępnych roślinek i&nbsp;rekwizytów makietę miejsca katastrofy. Z&nbsp;zaznaczonym zniczem autokomisem i&nbsp;lilią imitującą <a href="http://dlaczegonienapalm.wordpress.com/2010/07/08/biala-postac-imitujaca-smiglo/">Białą Postać Imitującą Śmigło.</a></p>
<div id="attachment_3354" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_162524.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_162524-300x199.jpg" alt="" title="20101010_162524" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3354" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3355" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_162956_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_162956_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_162956_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3355" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3356" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_163018_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_163018_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_163018_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3356" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>Na razie akcja wygląda na&nbsp;totalny niewypał. Drzewek mało i&nbsp;brzydkie, nikt nie&nbsp;recytuje &bdquo;Makbeta&rdquo;, nie&nbsp;grają syreny z&nbsp;komórek. W&nbsp;oczekiwaniu na&nbsp;wypuszczanie baloników zwiedzam okolicę.</p>
<div id="attachment_3358" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_163428_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_163428_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_163428_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3358" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3359" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_164140.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_164140-300x199.jpg" alt="" title="20101010_164140" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3359" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>W tłumie zauważam słynnego rapera Sałaciaka. Przechadza się śmiałym krokiem celebryty. Przed&nbsp;siedemnastą nadchodzi <a href="http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki">redaktor Sendecki z&nbsp;Telewizji Narodowej</a> ze&nbsp;swoim sprzętem po&nbsp;wypasie.</p>
<div id="attachment_3362" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_164655.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_164655-300x199.jpg" alt="" title="20101010_164655" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3362" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>W oczekiwaniu na osiemnastą łażę, pstrykam zdjęcia. Kilkoro fotografowanych wyciąga komórki i&nbsp;robi zdjęcia mnie. Jedna osoba pyta, dla&nbsp;jakiego medium pracuję. Podchodzi starsza pani i&nbsp;nawiązuje sympatyczną niezobowiązującą konwersację; pyta, co&nbsp;tu robię. Omal&nbsp;nie&nbsp;uderzam w&nbsp;szyderę, bo&nbsp;pani wygląda na&nbsp;swojaczkę, ale zamiast się ponaśmiewać, mówię, że jestem tu po&nbsp;raz drugi &mdash;&nbsp;pierwszy raz przyszedłem 11&nbsp;kwietnia złożyć hołd ofiarom katastrofy. Dziś przeczytałem w&nbsp;Internecie, że grupa osób zamierza ułożyć krzyż z&nbsp;drzewek i&nbsp;wypuścić baloniki symbolizujące dusze zmarłych uczestników lotu. I&nbsp;postanowiłem przyjść z&nbsp;aparatem, bo&nbsp;szykuje się fascynujące wydarzenie w&nbsp;fascynującym miejscu. Moja bezstronność i&nbsp;odpowiedni dobór słów opłacają się, bo&nbsp;pani okazuje się być z&nbsp;lotnego patrolu Obrońców Krzyża &mdash;&nbsp;chwilę później stoją już z&nbsp;nami dwaj faceci w&nbsp;odblaskowych kamizelkach z&nbsp;napisami &bdquo;Straż Obywatelska&rdquo;, którzy jeszcze przed chwilą udzielali wywiadu Eugeniuszowi Sendeckiemu. Dowiaduję się od&nbsp;nich, że goście od&nbsp;drzewek i&nbsp;baloników wykazali się brakiem kultury, bo&nbsp;nie&nbsp;zgłosili demonstracji Obrońcom Krzyża. Rozmawiamy miło, uśmiechamy się do&nbsp;siebie, ale&nbsp;w&nbsp;środku trochę się boję. Po&nbsp;powrocie do&nbsp;domu zastanawiam się, dlaczego pani wydała mi się znajoma. Sprawdzam zdjęcia na&nbsp;Fejsie i&nbsp;bingo, jestem prawie pewien, że to&nbsp;kobieta, która psikała gazem wyznawców Latającego Potwora Spaghetti.</p>
<p><em>Dzień później stwierdzam, że to na&nbsp;pewno nie&nbsp;ta&nbsp;pani i&nbsp;że&nbsp;złapała mnie jakaś paranoja. Ta&nbsp;sama, która kazała mi rozglądać się czujnie w&nbsp;metrze, czy&nbsp;aby&nbsp;Obrońcy mnie nie&nbsp;śledzą. Cóż, kiedy zaglądasz w&nbsp;Otchłań.</em></p>
<p>Po piątej od strony Bristolu nadchodzą osoby z&nbsp;dziesiątkami biało-czerwonych baloników. Do&nbsp;części sznurków przywiązane są czarne kartki z&nbsp;nazwiskami poległych w Zamachu. Salonowicze rozdają baloniki gapiom, instruując: &bdquo;wypuszczamy o&nbsp;szóstej&rdquo;. Część przechodniów nie&nbsp;łapie idei, zabiera baloniki i&nbsp;idzie dalej. Poważnym problemem stają się falstarty, jest ich naprawdę sporo.</p>
<p>Niechętnie przyznaję przed sobą, że tłum ludzi z&nbsp;balonikami robi na&nbsp;mnie duże wrażenie.</p>
<div id="attachment_3366" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_175310.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_175310-300x199.jpg" alt="" title="20101010_175310" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3366" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3367" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_175824.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_175824-300x199.jpg" alt="" title="20101010_175824" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3367" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<p>O wpół do szóstej plany Salonowców zostają zagrożone przez&nbsp;pojawienie się wodzireja Obrońców Krzyża &mdash;&nbsp;pana wyposażonego w&nbsp;a)&nbsp;mikrofon bezprzewodowy oraz&nbsp;b)&nbsp;rencistę z&nbsp;pielgrzymkowymi megafonami na stelażu. Gość bezceremonialnie przejmuje imprezę i&nbsp;zaczyna ryczeć przez&nbsp;megafony dziwne pieśni religijne, tłum ryczy wraz&nbsp;z&nbsp;nim. Salonowcy przedzierają się do&nbsp;pana, zaczynają tłumaczyć zasady akcji &bdquo;Lasek&rdquo;, pan im odpowiada, żeby mu dali spokój, oni&nbsp;proszą, żeby jednak zapowiedział. My słuchamy, bo&nbsp;mikrofon wszystko zbiera. Pan w&nbsp;końcu zgadza się niechętnie, przez&nbsp;megafony udziela instrukcji. Niestety, coś mu się merda; zgromadzeni dowiadują się, że baloniki wypuszczamy z&nbsp;okazji Dnia Papieskiego, &bdquo;bo&nbsp;to&nbsp;dziesiąta rocznica&rdquo;. Później (lub&nbsp;wcześniej, nie&nbsp;pamiętam dokładnie, jest mi naprawdę zimno i&nbsp;chce mi się już trochę siusiu) pan intonuje słynny czterowiersz, ale znowu mu się merda i&nbsp;w&nbsp;efekcie słyszymy, że &bdquo;Tylko pod&nbsp;tym znakiem, eee&#8230; tylko pod&nbsp;tym znakiem, eee&#8230; Polska jest Polską, a&nbsp;Polak Polakiem&rdquo;. Tłum popada w&nbsp;konfuzję, powtarza niemrawo.</p>
<p>Za pięć szósta zaczynają bić dzwony w kościele. Wodzirej każe puszczać baloniki, dodając: &bdquo;Nieważne, która jest. Dzwony biją, znaczy szósta. Zegar katolicki jest najbardziej nowoczesny&rdquo;.</p>
<p>Poszły! Niesamowity widok.</p>
<div id="attachment_3381" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180059_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180059_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_180059_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3381" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3372" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180107_01.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180107_01-300x199.jpg" alt="" title="20101010_180107_01" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3372" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<div id="attachment_3373" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180233.jpg" rel="lightbox[lasek]"><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101010_180233-300x199.jpg" alt="" title="20101010_180233" width="300" height="199" class="size-medium wp-image-3373" /></a><p class="wp-caption-text">&nbsp;</p></div>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/LYqJueNi8KI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/10/10/akcja-lasek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>402</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/10/10/akcja-lasek/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Witamina w cudzysłowie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/KWxUT-EehyA/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 19:58:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[b17]]></category>
		<category><![CDATA[laetrile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3235</guid>
		<description><![CDATA[To będzie jedna z tych historii o doktorze, który odkrył nową witaminę, cudowne lekarstwo na&#160;najgorszą chorobę trapiącą ludzkość; lekarstwo, które zawsze było na&#160;wyciągnięcie ręki. I&#160;jak&#160;to zwykle w&#160;tych historiach bywa, trzeba wszystko brać w&#160;cudzysłów &#8212;&#160;i&#160;doktora, i&#160;odkrycie, i&#160;witaminę, i&#160;leczenie&#8230; Ponieważ notka upstrzona taką ilością cudzysłowów będzie wyglądać jak, nie&#160;przymierzając, portret Najjaśniejszego Pana obesrany przez&#160;muchy, umówmy się, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To będzie jedna z tych historii o doktorze, który odkrył nową witaminę, cudowne lekarstwo na&nbsp;najgorszą chorobę trapiącą ludzkość; lekarstwo, które zawsze było na&nbsp;wyciągnięcie ręki. I&nbsp;jak&nbsp;to zwykle w&nbsp;tych historiach bywa, trzeba wszystko brać w&nbsp;cudzysłów &mdash;&nbsp;i&nbsp;doktora, i&nbsp;odkrycie, i&nbsp;witaminę, i&nbsp;leczenie&#8230; Ponieważ notka upstrzona taką ilością cudzysłowów będzie wyglądać jak, nie&nbsp;przymierzając, portret Najjaśniejszego Pana obesrany przez&nbsp;muchy, umówmy się, że ja ich nie&nbsp;będę stawiał, a&nbsp;wy będziecie je sobie dopowiadać, m&#8217;kay?</p>
<p>To też jedna z tych historii, w&nbsp;których alarm w&nbsp;Detektorze Bzdetu zaczyna wyć na&nbsp;cały regulator już&nbsp;od&nbsp;pierwszych chwil.</p>
<p>W marcu TVN24 nadał <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1648213,0,1,roza-walczy-z-rakiem-pomaga--kto-moze,wiadomosc.html">poruszający reportaż o&nbsp;chorej na&nbsp;śmiertelnego raka trzustki Róży z&nbsp;Mińska Mazowieckiego.</a> Lekarze nie&nbsp;dawali jej żadnych szans; jedynym ratunkiem miała być &bdquo;nowatorska i&nbsp;bardzo droga&rdquo; metoda leczenia witaminą B-17 (nazwa handlowa: Laetrile) w&nbsp;klinice w&nbsp;Meksyku. Temat został mi podsunięty przez&nbsp;sympatycznego czytelnika, jednak nie&nbsp;chciałem o&nbsp;nim wtedy pisać (dlaczego, wytłumaczę pod&nbsp;koniec tekstu). Niedawno o&nbsp;witaminie B-17 <a href="http://newworldorder.com.pl/artykul,2343,Witamina-B17-amigdalina-amygdalina-laetrile-letril-lekarstwem-na-raka">napisano na&nbsp;portalu New&nbsp;World Order.com.pl</a> (jeśli&nbsp;klikniecie w&nbsp;link, wrócicie na&nbsp;Blog de&nbsp;Bart &mdash;&nbsp;to&nbsp;zemsta adminów NWO za&nbsp;to, że sympatyczny komentator BdB powiadomił IPN o&nbsp;propagowaniu przez&nbsp;NWO kłamstwa oświęcimskiego; jedyne wyjście to&nbsp;skopiowanie i&nbsp;wklejenie linka w&nbsp;nowym oknie lub <a href="http://hiderefer.com/?http://newworldorder.com.pl/artykul,2343,Witamina-B17-amigdalina-amygdalina-laetrile-letril-lekarstwem-na-raka">skorzystanie z linka przez HideRefer</a>). No,&nbsp;pomyślałem, skoro takie autorytety medyczne piszą o&nbsp;Laetrile, to&nbsp;chyba jednak czas się nią zainteresować.</p>
<p>Detektor Bzdetu włączył mi się już na samym początku poszukiwań informacji o&nbsp;Laetrile, przy&nbsp;czytaniu opowieści o&nbsp;(cudzysłów) odkrywcy (cudzysłów) witaminy B-17, samotnie walczącym z&nbsp;chemioterapeutycznym establiszmentem (cudzysłów) naukowcu, (cudzysłów &mdash;&nbsp;dalej już sobie poradzicie bez&nbsp;wskazówek, prawda?) doktorze Ernście T.&nbsp;Krebsie.</p>
<p>Doktorów Ernstów T.&nbsp;Krebsów było dwóch &mdash;&nbsp;Senior i&nbsp;Junior. Krebst Senior, doktor medycyny, w&nbsp;latach&nbsp;20. wynalazł oparty na&nbsp;ekstrakcie z&nbsp;pietruszki cudowny syrop Leptinol, leczący hiszpankę, astmę, krztusiec, gruźlicę i&nbsp;&mdash;&nbsp;<em>last&nbsp;but&nbsp;not&nbsp;least</em> &mdash;&nbsp;zapalenie płuc. Wtedy też nawiązał znajomość z&nbsp;instytucją rządową zwaną FDA, która skonfiskowała mu zapasy syropku pod&nbsp;zarzutem wprowadzania nabywców w&nbsp;błąd co&nbsp;do&nbsp;zdrowotnych korzyści płynących z&nbsp;jego zażywania. Choć&nbsp;Krebs Senior musiał porzucić syropowy biznes, nie&nbsp;dał się jednak zniechęcić do&nbsp;poszukiwania lekarstwa na&nbsp;największe bolączki ludzkości i&nbsp;w&nbsp;latach&nbsp;40. wynalazł lek na&nbsp;raka o&nbsp;złowieszczej nazwie Mutagen, a&nbsp;na&nbsp;początku lat&nbsp;50., już&nbsp;razem z&nbsp;Juniorem, stworzył swoje opus magnum &mdash;&nbsp;Laetrile, środek oparty na&nbsp;amigdalinie, związku występującym m.in.&nbsp;w&nbsp;pestkach brzoskwini.</p>
<p>Ernst T. Krebs Junior to też doktor, choć jego droga do&nbsp;tego tytułu była ciężka, kręta i&nbsp;długa &mdash;&nbsp;trwała aż&nbsp;35&nbsp;lat. Wyrzucony ze&nbsp;szkoły medycznej, błąkał się po&nbsp;kilku uniwersytetach, by&nbsp;w&nbsp;1942 zdobyć z&nbsp;trudem tytuł magistra. W&nbsp;1973&nbsp;roku nieistniejący już dziś mały biblijny uniwersytet w&nbsp;Oklahomie nadał Juniorowi tytuł doktora po&nbsp;wygłoszeniu przez&nbsp;niego godzinnego wykładu o&nbsp;Laetrile. Uniwersytet nie&nbsp;miał co&nbsp;prawda wydziałów naukowych, ale&nbsp;co&nbsp;zabawniejsze &mdash;&nbsp;nie&nbsp;miał też prawa do&nbsp;nadawania tytułu doktora. Są&nbsp;to&nbsp;jednak detale, nie&nbsp;ma&nbsp;co czepiać się wykształcenia człowieka, który odkrył dla&nbsp;ludzkości nową witaminę B-17 (odkrył też&nbsp;wcześniej B-15, która oprócz raka leczyła również choroby serca). Lepiej czepić się samej witaminy.</p>
<p>Otóż witamina jest z definicji pojęciem względnym. Witamina to&nbsp;związek chemiczny potrzebny do&nbsp;prawidłowego funkcjonowania organizmu, którego to&nbsp;związku organizm nie&nbsp;potrafi sam wytworzyć. Zatem to, co&nbsp;dla&nbsp;ciebie jest witaminą&nbsp;C, dla&nbsp;twojej zaprzyjaźnionej fretki nie&nbsp;jest żadną witaminą, tylko zwykłym, do&nbsp;niczego nieprzydatnym kwasem askorbinowym &mdash;&nbsp;fretka bowiem (jak&nbsp;większość ssaków) wytwarza sobie kwas askorbinowy w&nbsp;środku, w&nbsp;wątrobie. Doktor Ernst T.&nbsp;Krebs Junior wierzył zaś, że nowotwory to&nbsp;efekt niedoboru amigdaliny w&nbsp;organizmie. Dla&nbsp;niego więc w&nbsp;świetle powyższych rozważań amigdalina mogła faktycznie być witaminą, ponieważ jej brak w&nbsp;jego mniemaniu powodował chorobę. Dla&nbsp;reszty świata oczywiście coś&nbsp;takiego jak&nbsp;witamina B-17 nie&nbsp;istnieje.</p>
<p>Czytając tekst na New World Order.com.pl, musiałem wyłączać alarm w&nbsp;Detektorze Bzdetu jeszcze kilka razy. Np.&nbsp;kiedy pojawił się argument <em>ad&nbsp;babcinum mądrościum:</em></p>
<blockquote><p>Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i&nbsp;innych roślin botanicznej rodziny Rosaceae do&nbsp;swych domowych konfitur i&nbsp;dżemów. Babcia pewnie nie&nbsp;wiedziała, dlaczego to robi, ale&nbsp;nasiona wszystkich tych owoców są jednym z&nbsp;najpotężniejszych źródeł witaminy B&nbsp;17 na&nbsp;świecie.</p></blockquote>
<p>Serio wasze babcie tak robiły, drodzy czytelnicy? Moje nigdy &mdash;&nbsp;szanowały uzębienie swoje oraz&nbsp;swoich bliskich, poza&nbsp;tym były zaznajomione z&nbsp;supernowoczesną technologią ekstrakcji pestek z&nbsp;miąższu, współcześnie określaną jako&nbsp;drylowanie. Ale&nbsp;co&nbsp;region, to&nbsp;inny zwyczaj.</p>
<p>Niedługo później w tekście z NWO.com.pl pojawia się opowieść o&nbsp;ludziach z&nbsp;narodu zamieszkującego pakistańską dolinę Hunza, którzy spożywają ponoć ogromne ilości amigdaliny i&nbsp;dzięki temu dożywają bardzo późnego wieku, a&nbsp;nowotwory są w&nbsp;ich społeczności chorobami nieznanymi. To&nbsp;w&nbsp;rzeczywistości bardzo śmieszna historia. Otóż Hunza istotnie cieszą się dobrym zdrowiem nawet w&nbsp;podeszłym wieku, nie&nbsp;ma to jednak związku z&nbsp;pokruszonymi pestkami w&nbsp;ich&nbsp;dżemach, ale&nbsp;z&nbsp;faktem, że odżywiają się głównie owocami i&nbsp;warzywami oraz dużo zapieprzają po&nbsp;górach. Faktycznie do&nbsp;lat&nbsp;50. nie&nbsp;odnotowano u&nbsp;nich nowotworów, nie&nbsp;wynikało to jednak z&nbsp;pożerania owoców w&nbsp;całości, ale&nbsp;z&nbsp;braku na&nbsp;ich&nbsp;terytorium jakiegokolwiek lekarza, który mógłby zdiagnozować raka (kiedy w&nbsp;połowie lat&nbsp;50. do&nbsp;doliny Hunza dotarła ekspedycja medyków z&nbsp;uniwersytetu Kyoto, bez&nbsp;problemu odkryli u&nbsp;niektórych mieszkańców chorobę nowotworową). Mit ich długowieczności ma zaś swe korzenie w&nbsp;latach&nbsp;70., kiedy dolinę odwiedzili reporterzy &bdquo;National Geographic&rdquo;, poszukujący długowiecznych społeczności. Hunza nie&nbsp;prowadzą kronik i&nbsp;nie&nbsp;przywiązują zbytniej wagi do&nbsp;liczenia lat, pytani więc przez&nbsp;dziennikarzy o&nbsp;wiek bez&nbsp;kozery mówili pińcet.</p>
<p>No dobrze, ale to wszystko śmichy-chichy i&nbsp;głupie anegdotki, a&nbsp;jakie są fakty, co&nbsp;mówi PubMed? Otóż PubMed mówi zaskakująco dużo, bo&nbsp;Laetrile to wcale nie&nbsp;żadna &bdquo;nowatorska&rdquo; metoda (bo&nbsp;że bardzo droga, w&nbsp;to nie&nbsp;wątpię). Swój szczyt popularności przeżywała w&nbsp;USA w&nbsp;latach&nbsp;70. (próbował się nią ratować m.in.&nbsp;Steve McQueen). Szacuje się, że zażywało ją 70&nbsp;000 chorych Amerykanów. Efekty? Żadne. W&nbsp;1978&nbsp;r. Narodowy Instytut Raka rozesłał prośby o&nbsp;zgłoszenie przypadków obiektywnego polepszenia po&nbsp;kuracji witaminą B-17 do 385&nbsp;000 lekarzy, 70&nbsp;000 innych osób zajmujących się opieką zdrowotną oraz&nbsp;do&nbsp;stowarzyszeń propagujących stosowanie Laetrile. Mimo tak&nbsp;zmasowanej akcji otrzymano jedynie 68&nbsp;zgłoszeń, z&nbsp;których po&nbsp;przeanalizowaniu za&nbsp;uwieńczone sukcesem uznano sześć (analiza przypadków dokonana była z&nbsp;rygorem ślepej próby &mdash;&nbsp;eksperci nie&nbsp;wiedzieli, czy&nbsp;opiniują historię chorego poddanego zwykłej chemioterapii, kuracji Laetrile czy&nbsp;nie&nbsp;otrzymującego żadnej pomocy).</p>
<p>W 1982 r. w kilku amerykańskich szpitalach (w&nbsp;tym w&nbsp;renomowanej Mayo Clinic) przeprowadzono eksperyment na&nbsp;178&nbsp;chorych, poddając ich tzw.&nbsp;terapii metabolicznej, w&nbsp;której skład oprócz&nbsp;Laetrile wchodziła specjalna dieta, enzymy i&nbsp;witaminy. Efekt? Żaden, porównywalny do&nbsp;braku jakiejkolwiek terapii. A&nbsp;właściwie nie&nbsp;żaden, tylko wręcz negatywny: u&nbsp;niektórych badanych wystąpiły objawy zatrucia cyjankiem. Nie&nbsp;wspomniałem, że kuracja amigdaliną może prowadzić do&nbsp;zatrucia cyjankiem? Ale&nbsp;ze&nbsp;mnie gapa! Oczywiście, że może prowadzić, co&nbsp;tylko utwierdza w&nbsp;przekonaniu, że jeśli sięgać po&nbsp;(cudzysłów) medycynę alternatywną, to&nbsp;najlepiej po&nbsp;homeopatię. Przynajmniej człowiek nie&nbsp;zrobi sobie krzywdy.</p>
<p>Zainteresowanie witaminą B-17 w Stanach wygasło pod koniec lat&nbsp;80. Dziś co&nbsp;jakiś czas ktoś trafia do&nbsp;więzienia za&nbsp;handel Laetrile &mdash;&nbsp;w&nbsp;2003&nbsp;r. przytrafiło się to np.&nbsp;Jasonowi Vale, mistrzowi świata w&nbsp;siłowaniu na&nbsp;rękę, prowadzącemu firmę Chrześcijańscy Bracia. Zaprawdę, czasem życie pisze najdziwniejsze scenariusze. </p>
<p>Poupadały te wszystkie meksykańskie kliniki, które leczyły naiwnych witaminą B-17. Zostało ich raptem kilka, m.in.&nbsp;ośrodek o&nbsp;cynicznie szczerej nazwie Oaza Nadziei, do&nbsp;którego pojechała Róża.</p>
<p>Właśnie, dlaczego nie chciałem wtedy pisać o Róży? Nie&nbsp;trafiła do&nbsp;mediów z&nbsp;powodu swojej choroby, ale&nbsp;z&nbsp;powodu heroicznej kampanii na&nbsp;rzecz jej&nbsp;uratowania, którą rozkręcili jej&nbsp;najbliżsi. Cały Mińsk Mazowiecki zbierał na&nbsp;wyjazd Róży do&nbsp;Meksyku, w&nbsp;salonach fryzjerskich i&nbsp;cukierniach wystawiano skarbonki &bdquo;na&nbsp;Różę&rdquo;. Mistrz kickboxingu podarował swój pas na&nbsp;aukcję. Organizowano koncerty charytatywne. Zgłosiła się fundacja z&nbsp;Wrocławia i&nbsp;udało się, uzbierali na&nbsp;podróż do&nbsp;Oazy Nadziei. Taka sytuacja rodzi pytania, których chyba nie&nbsp;powinno się głośno wypowiadać, przynajmniej nie&nbsp;wtedy. Co&nbsp;można powiedzieć ludziom, którzy wspólnie starają się pomóc sąsiadce, nie&nbsp;wiedząc, że zostali oszukani? Czy&nbsp;jeśli w&nbsp;przyszłym roku WOŚP będzie zbierać na&nbsp;magiczne różdżki leczące Morgellony, zmieni to coś w&nbsp;ocenie motywacji ludzi wrzucających datki do&nbsp;puszek? Czy wrzucić samemu? Czy&nbsp;powinno się przekazywać 1%&nbsp;na&nbsp;rzecz dziecka z&nbsp;autyzmem, którego rodzice rujnują się na&nbsp;kosztowne, choć&nbsp;bezwartościowe terapie suplementacyjne?</p>
<p>Nie umiałem wtedy pisać o Róży, bo to nie&nbsp;był czas. Jeśli jest coś dobrego i&nbsp;godnego szacunku w&nbsp;tej&nbsp;historii, to&nbsp;jest&nbsp;to płynąca od&nbsp;obcych ludzi chęć pomocy, której doświadczyła Róża i&nbsp;jej&nbsp;bliscy. Teraz mogę już pisać, ta&nbsp;historia już się skończyła, a&nbsp;skończyła się tak, jak&nbsp;zwykle kończą się takie historie. Po&nbsp;tygodniach niepotrzebnych dodatkowych zabiegów, badań i&nbsp;tułaczki Róża zmarła w&nbsp;hospicjum w San Diego, daleko od&nbsp;domu.</p>
<p><em>Przy pisaniu tekstu korzystałem przede wszystkim (można nawet powiedzieć, że rżnąłem) ze&nbsp;znakomitego artykułu <a href="http://www.quackwatch.com/01QuackeryRelatedTopics/Cancer/laetrile.html">&bdquo;Wzlot i&nbsp;upadek Laetrile&rdquo; na&nbsp;Quackwatch.</a> O&nbsp;micie długowiecznego ludu z&nbsp;doliny Hunza możecie poczytać na&nbsp;<a href="http://longevity.about.com/od/longevitylegends/p/hunza.htm">longevity.about.com</a> i&nbsp;w&nbsp;piśmie <a href="caonline.amcancersoc.org/cgi/reprint/36/5/293.pdf">&bdquo;CA:&nbsp;A&nbsp;Cancer Journal for&nbsp;Clinicians&rdquo;.</a> Streszczenia wyników badań nad&nbsp;Laetrile znajdziecie jak&nbsp;zwykle w&nbsp;PubMedzie: <a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/683212">1,</a>&nbsp;<a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7033783?dopt=Abstract">2.</a> Historię walki Róży z&nbsp;rakiem zebrano na&nbsp;<a href="http://rozanowak.pl/">poświęconej jej stronie.</a></em></p>
<p>PS. W komentarzach jeden z obrońców B17 obala wyniki oficjalnych badań poświęconych amigdalinie następującym argumentem:</p>
<blockquote><p>Niejaki dr. James Cason z University of California w&nbsp;Berkeley przetestował część substancji używanych w&nbsp;badaniach prowadzonych przez NCI [Narodowy Instytut Badań nad&nbsp;Rakiem] na&nbsp;temat amigdaliny i&nbsp;okazało się, że substancje te nie&nbsp;zawierały amigdaliny.</p></blockquote>
<p>I to prawda. James Cason faktycznie ogłosił taki sensacyjny wynik swoich eksperymentów z&nbsp;próbkami Laetrile. Gdzie ogłosił? W&nbsp;jakimś recenzowanym, poważnym piśmie? W&nbsp;jakimś nierecenzowanym piśmie? W&nbsp;biuletynie uczelnianym? Nie. <a href="http://www.ispub.com/journal/the_internet_journal_of_alternative_medicine/volume_7_number_1_22/article/does_laetrile_work_another_look_at_the_mayo_clinic_study_moertel_et_al_1982.html#h1-6">Wspomniał o&nbsp;tym w&nbsp;swojej autobiografii.</a> Należy też dla&nbsp;przyzwoitości wspomnieć, że James Cason <a href="http://www.universityofcalifornia.edu/senate/inmemoriam/jamescason.htm">był wielkim zwolennikiem B17</a> i&nbsp;uważał ów&nbsp;specyfik, wbrew wszelkim wynikom badań i&nbsp;zdrowemu rozsądkowi, za&nbsp;znakomity lek na&nbsp;raka.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/KWxUT-EehyA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2356</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Łubu dubu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/9IbIF4mdUsU/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/05/25/lubu-dubu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 13:19:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Politiko]]></category>
		<category><![CDATA[fronda]]></category>
		<category><![CDATA[terlikowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3149</guid>
		<description><![CDATA[Dziesięć lat temu, wizytując z moją wkrótce byłą żoną jej&#160;prawie rodzinny Kraków, poznałem bardzo sympatycznego fanatycznego katolika. Katolik ów, na&#160;imię mu było Krzyś, mając na&#160;utrzymaniu żonę i&#160;malutkie dziecko, przejawiał podejście do&#160;tematu pracy i&#160;pieniędzy, które mnie, racjonalnie myślącemu ateiście, wydawało się ździebko dziwne. Mówił ów katolik z&#160;grubsza tak: W Krakowie pracy nie ma, do mojej kapeli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziesięć lat temu, wizytując z moją wkrótce byłą żoną jej&nbsp;prawie rodzinny Kraków, poznałem bardzo sympatycznego fanatycznego katolika. Katolik ów, na&nbsp;imię mu było Krzyś, mając na&nbsp;utrzymaniu żonę i&nbsp;malutkie dziecko, przejawiał podejście do&nbsp;tematu pracy i&nbsp;pieniędzy, które mnie, racjonalnie myślącemu ateiście, wydawało się ździebko dziwne. Mówił ów katolik z&nbsp;grubsza tak:</p>
<blockquote><p>W Krakowie pracy nie ma, do mojej kapeli grającej chrześcijańskiego rocka to raczej dokładam, mieszkamy kątem w&nbsp;przykościelnej suterenie. Ale&nbsp;ja się nie&nbsp;martwię! Jak&nbsp;nie&nbsp;mam roboty, a&nbsp;zwykle jej nie&nbsp;mam, jeżdżę sobie po&nbsp;mieście na&nbsp;moim rowerku i&nbsp;się&nbsp;modlę. A&nbsp;kiedy zaczyna być naprawdę źle, wtedy Pan Jezus przysyła mi jakieś pieniądze przez&nbsp;umyślnego. Ot, choćby w&nbsp;zeszłym tygodniu, kiedy już gotowaliśmy obierkową, przyszedł pleban i&nbsp;spytał, czy&nbsp;go na&nbsp;tym moim rowerku nie&nbsp;zawiozę na&nbsp;Podgórze za&nbsp;pięć złotych!</p></blockquote>
<p>Detale zmyślam, oczywiście, ale ogólna wymowa oraz&nbsp;tekst o&nbsp;Panu Jezusie przysyłającym kasę są autentyczne. Opowieść Krzysia przypomniała mi się właśnie dziś, gdy&nbsp;Pan Jezus (chyba&nbsp;on?) zesłał mi temat na&nbsp;notkę. Widzicie, było naprawdę źle. Jeździłem na&nbsp;swoim rowerku stacjonarnym i&nbsp;modliłem się, ale temat nie&nbsp;przychodził &mdash;&nbsp;a&nbsp;ten, co&nbsp;przyszedł, był jakiś nie&nbsp;taki i&nbsp;pisanie szło mi jak&nbsp;po&nbsp;grudzie. I&nbsp;kiedy w&nbsp;desperacji zastanawiałem się nad&nbsp;zapchaniem paszcz wygłodniałej publiki Referral Funem lub&nbsp;kontynuacją tekstu o&nbsp;warzywku w&nbsp;łydzi (draft: &bdquo;Marchewka w tyłku&rdquo;), na Portalu Poświęconym Fronda coś nagle głośno dupło, jebło i&nbsp;pociemniało.</p>
<p>Pierwszy sygnał o portalowych zamieszkach dotarł do&nbsp;mnie równo miesiąc po&nbsp;katastrofie smoleńskiej (coincidence?&#8230;). 10&nbsp;maja pod&nbsp;<a href="http://terlikowski.salon24.pl/180132,efekty-kompromisu-aborcyjnego">salonowym wpisem red.&nbsp;Terlikowskiego o&nbsp;&bdquo;kompromisie&rdquo; aborcyjnym</a> (widzicie? oni też ten&nbsp;kompromis biorą w&nbsp;sarkastyczny cudzysłów!) pojawiła się prośba od&nbsp;salonowiczki Ifigenii o&nbsp;<a href="http://terlikowski.salon24.pl/180132,efekty-kompromisu-aborcyjnego#comment_2560573">&bdquo;zajęcie stanowiska w&nbsp;sprawie zarządzania portalem Fronda&rdquo;.</a> Wuteef? Otóż kilka dni wcześniej w&nbsp;online&#8217;owej Rzepie ukazał się <a href="http://www.rp.pl/artykul/472098.html">artykuł Terlikowskiego,</a> w&nbsp;którym nasz stary znajomy podpisał się jako redaktor naczelny portalu Fronda.pl. A&nbsp;nie&nbsp;powinien, bo nim nie&nbsp;jest. Przynajmniej tak się wszystkim niezorientowanym wydawało.</p>
<p>Czas przedstawić <em>dramatis personae,</em> czyli podmioty gospodarcze biorące udział w&nbsp;tym zamieszaniu:</p>
<ol>
<li>Istniejące od 2002 r. <a href="http://krs.cors.gov.pl/Podmiot.aspx?nrkrs=0000133984">Stowarzyszenie Kulturalne Fronda,</a> prowadzone obecnie przez&nbsp;Grzegorza Górnego i&nbsp;Tomasza Terlikowskiego. Od&nbsp;kwietnia ma&nbsp;status Organizacji Pożytku Publicznego.</li>
<li>Założona w 2003 r. <a href="http://krs.cors.gov.pl/Podmiot.aspx?nrkrs=0000154323">Fronda PL Sp.&nbsp;z&nbsp;o.o.,</a> której właścicielami według Wikipedii są Michał Jeżewski i&nbsp;Tadeusz Grzesik.</li>
<li>Nowy byt. Zarejestrowana w KRS tuż przed ostatnimi urodzinami Pana Naszego spółka z&nbsp;ograniczoną odpowiedzialnością <a href="http://krs.cors.gov.pl/Podmiot.aspx?nrkrs=0000344966">Portal Fronda,</a> o&nbsp;której wiem tyle, co powiedziała mi wyszukiwarka KRS: jako reprezentanci wymienieni są Jeżewski i&nbsp;Grzesik (forumowicze Frondy twierdzą, że właściciele to Grzesik i&nbsp;pani Jeżewska).</li>
</ol>
<p>Tak wygląda <em>backend,</em> zaś <em>frontend</em> to wydawnictwo &bdquo;Fronda&rdquo; i&nbsp;nasz ulubiony portal fronda.pl. Wydawnictwo wydaje kwartalnik i&nbsp;książki. Ponieważ kwartalnik i&nbsp;książki mało kto czyta, jest to zapewne działalność nie-&nbsp;lub&nbsp;niskodochodowa. <a href="http://wydawnictwo.fronda.pl/?kontakt">Właścicielem wydawnictwa jest Fronda PL.</a> Tu&nbsp;sprawa jest prosta i&nbsp;czytelna. Portal zaś to zupełnie inna para gumiaków.</p>
<p>Fronda.pl w swej dzisiejszej formule portalowo-społecznościowej powstała niecałe dwa lata temu. Wam też się wydaje, że to musiało być dawniej? To&nbsp;chyba kwestia ilości naprodukowanego przez&nbsp;nią lolkontentu &mdash;&nbsp;normalnemu portalowi dostarczenie takiego ładunku uciechy zajęłoby co&nbsp;najmniej dekadę. Przez&nbsp;te dwa lata fronda.pl wyrosła na&nbsp;najnowocześniejszy portal ciemnowieczny w&nbsp;kraju. To&nbsp;zasługa redaktora naczelnego i&nbsp;twórcy serwisu Piotra T.&nbsp;Pałki &mdash;&nbsp;z&nbsp;tego co&nbsp;rozumiem, portal tworzył on i&nbsp;jego ekipa, wyraźnie oddzieleni od&nbsp;spółki i&nbsp;stowarzyszenia. Oddzieleni przynajmniej organizacyjnie, bo&nbsp;finansowo i&nbsp;własnościowo najwyraźniej nie. Domena fronda.pl jest według WHOIS własnością spółki Fronda&nbsp;PL, za&nbsp;to właścicielem portalu jest chyba stowarzyszenie (chyba &mdash;&nbsp;bo, jak&nbsp;się okaże, powiązania są zawiłe nawet dla&nbsp;niektórych osób z&nbsp;wierchuszki całego przedsięwzięcia). Biznesplan wyglądał zaś tak: w&nbsp;kwietniu 2008&nbsp;r. pięciu katolickich przedsiębiorców zadeklarowało utrzymywanie portalu przez dwa lata. Potem fronda.pl miała się usamodzielnić i&nbsp;utrzymywać z&nbsp;reklam, działalności e-commerce oraz przede wszystkim z&nbsp;datków użytkowników (o&nbsp;szczegółach planu można poczytać <a href="http://fronda.pl/ffundraising/blog/klub_frondy_listopad_bariera_20_000_zl_roztrzaskana_w_grudniu_czeka_nas_tygrysi_skok_dolacz_sie">tutaj</a> i&nbsp;<a href="http://fronda.pl/ffundraising/blog/czy_warto_zainwestowac_we_fronda_pl_odpowiedz_na_pytanie_uzytkownika">tutaj</a>). Tu&nbsp;na&nbsp;scenę wkracza nasz stary kumpel Maciek Gnyszka i&nbsp;jego FFundraising Team, z&nbsp;podziwu godnym uporem męczący forumowiczów Frondy o&nbsp;kasę na&nbsp;portal. Cel? Zbierać co&nbsp;miesiąc 30&nbsp;000&nbsp;zł potrzebne na&nbsp;utrzymanie serwisu. I&nbsp;prawie się im udaje &mdash;&nbsp;comiesięczne zbiórki oscylują wokół dwudziestu tysięcy.</p>
<p>Z tej opowieści wyłania się obraz sprawnej dwugłowej hydry prowadzącej portal &mdash;&nbsp;jeden łeb to Maciek Gnyszka, ofiarnie pracujący na&nbsp;odcinku biznesowym, drugi to redaktor naczelny Pałka, trzymający z&nbsp;dala od&nbsp;Frondy.pl Górnego i&nbsp;Terlikowskiego. Ci&nbsp;ostatni mają kiepską renomę w&nbsp;środowisku. Przy&nbsp;okazji poprzedniej awantury we&nbsp;Frondzie (kiedy odszedł Horodniczy i&nbsp;prawie cała redakcja, dzięki czemu mamy dziś lolkontent apokaliptyczny &bdquo;44&rdquo;) usłyszałem <a href="http://44.org.pl/2007/11/12/90-redakcji-frondy-zaklada-nowy-kwartalnik-44-czterdziesci-i-cztery/">taki głos:</a></p>
<blockquote><p>GG to mdła fronda międląca nieustannie aborcję i&nbsp;pedziów, plus wyznania nawróconych aborterek i&nbsp;tak w&nbsp;kółko macieju, do&nbsp;wyrzygania, walka z&nbsp;cywilizacją śmierci.<br />
Horodniczy zrobił z frondy na nowo pismo posiadające jakąś zawartość intelektualną, prowokacyjne, ciekawe. Razem z&nbsp;GG wróci parafiańszczyzna.</p></blockquote>
<p>Za Terlikowskim zaś, choć&nbsp;ma opinię świetnego medialnego fightera polemicznego, ciągnie się <a href="http://www.ekumenizm.pl/staticpages/index.php?page=redakcja">ekumeniczny smrodek,</a> rzecz kompletnie nie&nbsp;do&nbsp;zaakceptowania przez&nbsp;konserwatywnych forumowiczów.</p>
<p>Tak wygląda wiatrak, w&nbsp;który trafia następujący ekskremencik.</p>
<p>30 kwietnia Piotr Pałka dostaje <a href="http://www.youtube.com/watch?v=vQtXxaC87Ks">propozycję nie&nbsp;do&nbsp;odrzucenia.</a> Stowarzyszenie Kulturalne Fronda <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;id=3463709">przekierowuje go na&nbsp;ważny odcinek strategiczno-administracyjny,</a> o&nbsp;czym forumowicze dowiadują się 10&nbsp;maja (w&nbsp;wyniku odkrycia przez&nbsp;nich podpisu pod&nbsp;artykułem Terlikowskiego w&nbsp;Rzepie oraz&nbsp;wywarcia nacisku na&nbsp;tegoż Terlikowskiego):</p>
<blockquote><p>Dynamiczny rozwój portalu oraz poszerzanie się środowiska Frondy (tak&nbsp;w&nbsp;wymiarze realnym, jak&nbsp;i&nbsp;wirtualnym), <strong>a&nbsp;także zmiany społeczne, jakie nastąpiły po&nbsp;10&nbsp;kwietnia,</strong> <em>[facepalm mój &mdash;&nbsp;BdB]</em> skłoniły nas do&nbsp;zmian organizacyjnych, które mają pomóc sprostać nowym wyzwaniom stojącym przed stowarzyszeniem, portalem i&nbsp;całym środowiskiem.</p>
<p>Dlatego podjęliśmy decyzję o powierzeniu Piotrowi Pałce stanowiska dyrektora strategicznego Fronda.pl, a&nbsp;Tomaszowi P.&nbsp;Terlikowskiemu stanowiska redaktora naczelnego portalu Fronda.pl.</p>
<p>Celem tych zmian jest usprawnienie organizacyjne, a także szybszy i&nbsp;bardziej dynamiczny rozwój działalności całego środowiska. Dyrektor strategiczny ma odpowiadać za&nbsp;rozwój społeczności nie&nbsp;tylko internetowej zarówno w&nbsp;Polsce, jak&nbsp;i&nbsp;za&nbsp;granicą, rozbudowę zaplecza intelektualnego środowiska, tworzenie terenowych klubów Frondy, organizowanie seminariów i&nbsp;szkoleń, a&nbsp;także planowanie strategiczne przyszłych pól aktywności. Redaktor naczelny miałby natomiast zapewnić dalszy rozwój medialny portalu. </p></blockquote>
<p>Ale to nie wszystko, poczekajcie! Przypuszczalnie również 10&nbsp;maja z&nbsp;listy członków reprezentujących SKF w&nbsp;KRS wylatują nazwiska Grzesika i&nbsp;Jeżewskiego, a&nbsp;na&nbsp;ich&nbsp;miejsce pojawia się Terlikowski. Niezwykłym zbiegiem okoliczności Forum Frondy ma okazję śledzić tę zmianę na&nbsp;żywo: w&nbsp;odpowiedzi na&nbsp;<a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;igwat=1&#038;id=3463893">link</a> jednego forumowicza do&nbsp;wyszukiwarki KRS (gdzie figuruje już tandem GG/TT) drugi forumowicz <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;igwat=1&#038;id=3465176">pisze:</a></p>
<blockquote><p>No to cosik się zmieniło we wpisach na&nbsp;dniach, albo&nbsp;i&nbsp;na&nbsp;godzinach bo ciągle na&nbsp;kompie mam otwartą stronę ze&nbsp;starym trzy-osobowym Zarządem: Górny, Jeżewski, Grzesik</p></blockquote>
<p>Czad, co?</p>
<p>Mijają względnie spokojne dwa tygodnie, nadchodzi 24&nbsp;maja, Czarny Poniedziałek Frondy. Po&nbsp;namyśle Piotr T.&nbsp;Pałka odrzuca propozycję awansu i&nbsp;odchodzi z&nbsp;Frondy. Wczesnym popołudniem publikuje na&nbsp;<a href="http://fronda.pl/redakcja/blog/pozegnanie">blogu</a> i&nbsp;<a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;id=3504980">forum</a> swoje pożegnanie:</p>
<blockquote><p>Szanowni Frondowicze, Drodzy Przyjaciele,</p>
<p>przepraszam, że dopiero teraz odnoszę się do oświadczenia Zarządu Stowarzyszenia Kulturalnego Fronda z&nbsp;dnia 10&nbsp;maja (które w&nbsp;nieco innej formie zostało mi zakomunikowane 30&nbsp;kwietnia, ale&nbsp;czekałem na&nbsp;zakończenie procedury audytu. Niestety nie&nbsp;mogę przyjąć gratulacji z&nbsp;powodu awansu, bo go nie&nbsp;przyjmuję &mdash;&nbsp;nie&nbsp;lubię wchodzić w&nbsp;fikcyjne konstelacje. Jestem przekonany, że żaden awans nie&nbsp;powinien oznaczać faktycznej degradacji. Żaden awans nie&nbsp;powinien być komunikowany w&nbsp;trybie przypominającym raczej zwolnienie warunkowe. Informacja o&nbsp;tak poważnych zmianach w&nbsp;medium współfinansowanym przez&nbsp;społeczność powinna być natychmiastowa, a&nbsp;nie&nbsp;wymuszona przez&nbsp;tę społeczność. Niestety w&nbsp;tym przypadku było inaczej.</p>
<p>Jestem zmuszony zrezygnować z pracy dla Frondy, bo audyty bez&nbsp;oficjalnego odniesienia się Zarządu do&nbsp;wątpliwości podnoszonych przez&nbsp;jego odbiorców są jedynie &bdquo;audytami&rdquo;, awanse są tu jedynie &bdquo;awansami&rdquo;, a&nbsp;struktura organizacyjna jest niezrozumiała nawet dla&nbsp;członków stowarzyszenia. W&nbsp;takiej sytuacji nie&nbsp;można budować i&nbsp;realizować żadnej strategii.</p></blockquote>
<p>Widzicie? Nie tylko wy nie rozumiecie, o&nbsp;co&nbsp;chodzi &mdash;&nbsp;sam redaktor naczelny, najwyraźniej też członek SKF, nie&nbsp;kuma wszystkich powiązań w&nbsp;Wielkiej Frądowej Rodzinie. Wspomniany audyt to echo podejrzanych historii, jakie szeptem opowiadają zasłużeni forumowicze:</p>
<blockquote><p><a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;id=3500632">Dziś pewien talibański inżynier</a> <em>[chodzi o Maćka Gnyszkę, przedstawiającego się na FF jako wujek inżynier - BdB]</em> wysłał raport z&nbsp;przeprowadzonego audytu, który to raport dał mi do&nbsp;myślenia. Szczególnie ciekawie wyglądają wartości, jeśli chodzi o&nbsp;wypływy (dla&nbsp;ciekawskich: końcówka zeszłego i&nbsp;początek tego roku).<br />
Składając razem tzw.&nbsp;niecne plotki oraz&nbsp;w/w&nbsp;raport &mdash;&nbsp;zbudowałem sobie obraz, który daleki jest od&nbsp;sielankowego pejzażu. </p></blockquote>
<p>To forumowicz Socrat. Nasz stary ulubieniec <a href="http://www.fronda.pl/tomek_torquemada/blog/pare_slow_o_paleniu_heretykow">Tomek Torquemada</a> również sugeruje jakieś nieprawidłowości,</a> które &mdash;&nbsp;kiedy się wydały &mdash;&nbsp;zostały wyrównane: jego ciekawe wypowiedzi znajdziecie <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;igwat=1&#038;id=3504187">tu</a> i&nbsp;<a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;igwat=1&#038;id=3504196">tu,</a> ale polecam lekturę <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;id=3504140">całego wątku</a>, szczególnie <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;igwat=1&#038;id=3504171">dwóch pytań w&nbsp;nim zadanych:</a></p>
<blockquote><p>Pytanie jontszonce numer jeden.<br />
Prawda to, że pieniądze zbierane na portal przelewane były na&nbsp;konta osób nie&nbsp;związanych z&nbsp;portalem?</p>
<p>Pytanie jontszonce numer dwa.<br />
Prawda to, że gdy sprawa się rypła, osoba nie&nbsp;związana z&nbsp;portalem zapragnęła być z&nbsp;portalem związana w&nbsp;związku spożywczym ktoś musiał jej ustąpić miejsca?</p></blockquote>
<p>Dość ciekawie (choć niechlujnie) wypowiada się forumowiczka (chyba &mdash;&nbsp;u&nbsp;dzieci Frondy ciężko rozpoznać płeć) <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&#038;id=3504941">Alien Life Form:</a></p>
<blockquote><p>wyjasnie w telegraficznym skrocie przebieg zdarzen, ale&nbsp;prosze nie&nbsp;pytajcie mnie o&nbsp;konkretne daty bo mi sie nie&nbsp;chce sprawdzac;</p>
<p>na jesieni 2009 albo wczesniej rozwinal sie konflikt poniedzy wlascicielem wydawnictwa Fronda a&nbsp;zarzadem Stowarzyszenia<br />
czyli pomiedzy Jezewskim a GG i TT;</p>
<p>pod koniec 2009 odplynelo troche pieniedzy (powiedzmy dwie&nbsp;dekady) z&nbsp;konta portalu na&nbsp;rzecz zarzadu Stowarzysznia;</p>
<p>w tym samym czasie miano zalozyc spolke &#8220;portal fronda&#8221; zeby odciac wlasciela pakietu kontrolnego wydawnictwa od&nbsp;portalu, zamiast odciac okazalo sie ze wlascicielem spolki &#8220;portal&#8221; jest wlasciciel wydawnictwa;<br />
przy czym caly czas portalem o&nbsp;domenie fronda.pl niby zawiaduje Stowarzyszenie;<br />
czym wlasciwie zajmuje sie spolka z&nbsp;o.o. &#8220;portal fronda&#8221; do&nbsp;dzisiaj nikomu nie wyjasniono;</p>
<p>przez pierwszy kwartal 2010 nadzorujacy portal czyli zespol pod&nbsp;kierwonictwem PTP malo kontaktuje sie albo&nbsp;nie&nbsp;za&nbsp;cieplo kontaktuje sie z&nbsp;zarzadem Stowarzyszenia Fronda bo nie&nbsp;jasnione zostaly sprawy przeplywow pieniedzy, zwlaszcza ze przynajmniej portal i&nbsp;stowarzyszenie obsluguje ta sama firma ksiegowa;</p>
<p>gdzies na przelomie kwartalow I i II panowie ze&nbsp;stowarzyszenia i&nbsp;portalu wyjasniaja sobie sprawy finansowe;<br />
nie&nbsp;ma wogoel mowy ze istnieje od&nbsp;grudnia 2009 jakas spolka nalezaca do&nbsp;wydawcy niby skloconego z&nbsp;stowarzyszeniem;</p>
<p>w kwietniu jak wiadomo zarzad stowarzyszenia podejmuje decyzje personalne, a&nbsp;dokladnie 30&nbsp;marca na&nbsp;spotkaniu z&nbsp;ludzmi z&nbsp;portalu podczas ktorego mialy byc omawiane inne sprawy a&nbsp;nie&nbsp;zmiany personalne;</p>
<p>tyle</p>
<p>nie wiemy jaka decyzje podjal PTP &#8211; czy przyjal stanowisko dyrektora zarzadzajacego czy&nbsp;nie;<br />
nie wiemy czy firma Gnyszki dalej wpiera portal i&nbsp;pracuje w&nbsp;celu pozyskania fundusy na&nbsp;dzialanie portalu;</p>
<p>dochodza sluchy ze GG ma przeorganizowac portal</p>
<p>i tyle<br />
reszta to piana</p></blockquote>
<p>Na marginesie: Maciek Gnyszka najwyraźniej odchodzi razem z&nbsp;Pałką. Niestety, jego blogasek <a href="http://maciejgnyszka.blogspot.com/">&bdquo;Co&nbsp;powie Gnyszka&rdquo;</a> aktualnie milczy; być&nbsp;może Maciek nie&nbsp;może znaleźć odpowiedniego cytatu z&nbsp;Josemarii Escrivy na&nbsp;tę&nbsp;okazję.</p>
<p>Wróćmy do pożegnania Pałki. Parę godzin później wszyskie jego kopie znikają z&nbsp;portalu, o&nbsp;czym Pałka z&nbsp;goryczą <a href="http://www.facebook.com/profile.php?id=1544152050&#038;v=wall&#038;story_fbid=119665211402639">informuje na&nbsp;Facebooku,</a> zwanym we&nbsp;frondziarskiej nowomowie Pejsbukiem (jakiś czas później jego wpisy powracają na&nbsp;Frondę, widocznie nowa ekipa zrozumiała, że przesadziła z&nbsp;cenzurą). Z&nbsp;Internetu znika też Forum Frondy. Jest to przerwa techniczna, potrzebna na&nbsp;pozbawienie przywilejów obecnych adminów (zwykłych i&nbsp;tzw.&nbsp;społecznych). Nowym administratorem zostaje niejaka Marysia, <a href="http://www.facebook.com/#!/profile.php?id=100000646591268">nazywająca siebie w&nbsp;Facebookowym profilu Partyzantem Prawdy,</a> prowadzącym &bdquo;KRUCJATĘ MODLITWY ZA&nbsp;OSOBY ZAGROŻONE PRZEZ&nbsp;OKULTYZM, SEKTY I&nbsp;TOKSYCZNE PRAKTYKI NEW AGE&rdquo;. Po&nbsp;uruchomieniu forum Marysia na&nbsp;początek ponoć daje bana samej sobie, a&nbsp;później nie&nbsp;może zalogować się do&nbsp;konta administracyjnego, bo <a href="http://fronda.pl/admin_portalu/blog/od_nowego_administratora">&bdquo;jedną literkę wielka pisałam jako małą i&nbsp;miało prawo nie&nbsp;działać&rdquo;.</a> Wieczorem Tomasz Terlikowski <a href="http://fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/na_spokojnie_slow_kilka">publikuje na&nbsp;swoim blogu wpis,</a> w&nbsp;którym nic nie&nbsp;wyjaśnia, za&nbsp;to skarży się, jak&nbsp;źle został potraktowany przez&nbsp;wszystkich z&nbsp;wyjątkiem Grześka Górnego. Tak&nbsp;kończy się poniedziałek.</p>
<p>Wtorek to na Forum Frondy dzień pożegnań i&nbsp;umawiania się w&nbsp;nowych miejscach. </p>
<p>I&nbsp;to chyba cała historia &mdash;&nbsp;choć im&nbsp;więcej czytam, tym&nbsp;bardziej widzę, jak&nbsp;wiele jeszcze kryje się pod&nbsp;powierzchnią. Co się stało? Panie, a&nbsp;skąd ja mam wiedzieć?! Mogę się jedynie domyślać i&nbsp;zgadywać. Zgaduję więc, że SKF chciał zacieśnić więzy finansowe z&nbsp;portalem, a&nbsp;droga do&nbsp;owego zacieśnienia musiała wieść przez&nbsp;zwolnienie związanego ze&nbsp;spółką Fronda&nbsp;PL redaktora naczelnego i&nbsp;przetasowania w składzie zarządu samego Stowarzyszenia. Z&nbsp;dokumentów KRS i&nbsp;oficjalnych oświadczeń wynika, że w&nbsp;tym momencie duet Górny-Terlikowski i reprezentowane przez nich stowarzyszenie ma pełną władzę nad&nbsp;portalem. Jedyny haczyk to&nbsp;domena pozostająca własnością spółki Fronda&nbsp;PL, ale&nbsp;wpis w&nbsp;WHOIS nie&nbsp;przesądza sprawy. Może np.&nbsp;właściciele spółki mają kod authinfo, ale&nbsp;jedną literkę wielka pisały jako małą i&nbsp;nie&nbsp;zadziałało.</p>
<p>Na koniec drobna refleksja. Miałem okazję poznać osobiście niewielu publicystów prawicowych, ale ci, których poznałem, jeździli zdezelowanymi sztruclami i&nbsp;prosili żonę o&nbsp;pieniądze na&nbsp;jedną puszkę piwa. Nie&nbsp;piszę tego z&nbsp;pogardą, lecz z&nbsp;podziwem: ci&nbsp;ludzie chcą żyć z&nbsp;idei, która, powiedzmy, trawi ich dusze apokaliptycznym ogniem. Nie&nbsp;pójdą na&nbsp;etat jak&nbsp;żona, bo&nbsp;będą mieć mniej czasu na&nbsp;Sprawę. Jeśli walka o&nbsp;Sprawę nie&nbsp;przynosi kasy, trudno, będą biedować. Ich&nbsp;marzenie to&nbsp;sytuacja, w&nbsp;której wydawane przez&nbsp;nich ideowe czasopismo czy&nbsp;prowadzony przez&nbsp;nich portal poświęcony przyniesie dochodzik niewielki, ale&nbsp;wystarczający na&nbsp;zaspokojenie potrzeb bytowych swoich, kolegi, dwóch kolegów kolegi i&nbsp;niewielkiego zespołu redakcyjnego (zaspokoić na&nbsp;długie lata, ma się rozumieć, z&nbsp;dodatkowym uwzględnieniem wielodzietności ideowców). I&nbsp;kiedy już prawie osiągają to marzenie, kiedy pojawia się realna kasa, wtedy z&nbsp;naszymi ideowcami dzieje się czasem to, co&nbsp;z&nbsp;normalnymi ludźmi w&nbsp;układach biznesowych: na&nbsp;momencik wychodzą z&nbsp;nich wilki, następuje krótki pierdolnik o&nbsp;zdobycz, po&nbsp;czym jedna grupka zostaje z&nbsp;pogryzionym ochłapem, a&nbsp;druga odchodzi zakładać kolejne ideowe pisemko na&nbsp;rozruchu czy&nbsp;portal z&nbsp;widokami na&nbsp;przyszłość. I&nbsp;tak się to kręci.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/9IbIF4mdUsU" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/05/25/lubu-dubu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3616</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/05/25/lubu-dubu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Dalsze przygody świnki w New Jersey</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/Y0GU2FF5tE4/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:15:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[majewska]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=3056</guid>
		<description><![CDATA[Czytam dalej list prof. Majewskiej i&#160;włosy mi stają dęba na&#160;łbie. W&#160;poprzednim odcinku naśmiewałem się z&#160;fragmentu, w&#160;którym pani profesor nie&#160;zrozumiała wiadomości z&#160;CNN, dziś przyjrzę się następnym dwóm ciekawym cytatom z&#160;jej&#160;listu &#8212;&#160;jednemu trochę śmiesznemu, drugiemu trochę strasznemu. Najpierw ten śmieszny. Pani profesor pisze tak: Do bazy VAERS zgłoszono też przez 19 lat 44&#160;092 przypadki podejrzanych ciężkich powikłań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czytam dalej <a href="http://www.box.net/shared/1uh22ho566">list prof. Majewskiej</a> i&nbsp;włosy mi stają dęba na&nbsp;łbie. W&nbsp;poprzednim odcinku naśmiewałem się z&nbsp;fragmentu, w&nbsp;którym pani profesor nie&nbsp;zrozumiała wiadomości z&nbsp;CNN, dziś przyjrzę się następnym dwóm ciekawym cytatom z&nbsp;jej&nbsp;listu &mdash;&nbsp;jednemu trochę śmiesznemu, drugiemu trochę strasznemu.</p>
<p>Najpierw ten śmieszny. Pani profesor pisze tak:</p>
<blockquote><p>Do bazy VAERS zgłoszono też przez 19 lat 44&nbsp;092 przypadki podejrzanych ciężkich powikłań poszczepiennych, z&nbsp;czego 18&nbsp;698 dotyczyło dzieci do&nbsp;2&nbsp;r.&nbsp;życia. Prawdopodobne liczby podejrzanych ciężkich powikłań poszczepiennych dla&nbsp;wszystkich grup wiekowych wynoszą ponad 440&nbsp;920, a&nbsp;dla&nbsp;dzieci do&nbsp;2&nbsp;roku życia &mdash;&nbsp;ponad 186&nbsp;980 (zgłoszone&nbsp;x&nbsp;10). Powikłania te włączają uszkodzenia neurologiczne (encefalopatie, zapalenie i&nbsp;obrzęki mózgu, choroby demielinizacyjne, padaczkę, porażenie mózgowe, autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe i&nbsp;inne), reakcje anafilaktyczne, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, uszkodzenie wątroby i&nbsp;nerek, tarczycę, astmę i&nbsp;inne. <strong>Szczepienia mogą także zwiększać ryzyko groźnych chorób zakaźnych. Np.&nbsp;po&nbsp;masowych szczepieniach dzieci przeciw pneumokokom w&nbsp;Wielkiej Brytanii <a href="http://www.independent.co.uk/life-style/health-and-families/health-news/increase-in-severe-pneumonia-in-children-may-be-caused-by-vaccine-808633.html">zaobserwowano znaczny wzrost zachorowań na&nbsp;zagrażające życiu zapalenie płuc.</strong></a> <em>Wytłuszczenie moje (dla&nbsp;przesadnej przejrzystości dodam jeszcze, że pani profesor podała link w&nbsp;surowej postaci jako&nbsp;przypis, ja&nbsp;uczyniłem klikalnym fragment tekstu).</em></p></blockquote>
<p>No to kliknijmy i poczytajmy o tym wzroście zachorowań od&nbsp;szczepionki. I&nbsp;co się okazuje? Oczywiście zaobserwowano znaczny spadek zachorowań (o&nbsp;90% w&nbsp;ciągu dwóch lat od&nbsp;wprowadzenia masowych szczepień) na&nbsp;zapalenie płuc wywoływane przez&nbsp;siedem szczepów, przeciw którym zabezpiecza szczepionka <a href="www.immunisation.nhs.uk/files/275878_Pneumofactsheet.pdf">(odpowiedzialnych za&nbsp;82%&nbsp;zachorowań u&nbsp;dzieci do&nbsp;5.&nbsp;roku życia).</a> Pojawił się natomiast poważny problem możliwego wzrostu przypadków zapalenia płuc wywołanego przez&nbsp;te&nbsp;szczepy, od&nbsp;których szczepionka nie&nbsp;chroni. Możliwego &mdash;&nbsp;bo&nbsp;wynikającego z&nbsp;doświadczeń Amerykanów. W&nbsp;Wielkiej Brytanii tendencja wzrostowa zachorowań na&nbsp;zapalenie płuc wywoływane przez serotyp&nbsp;1 (bohatera artykułu w&nbsp;<em>The&nbsp;Independent)</em> pojawiła się na&nbsp;ponad dziesięć lat przed&nbsp;wprowadzeniem szczepień, ale&nbsp;obawy przed zajmowaniem zwolnionej niszy przez&nbsp;inny szczep są uzasadnione. Trwają więc zaawansowane prace nad&nbsp;szczepionkami obejmującymi trzy i&nbsp;sześć dodatkowych szczepów, w&nbsp;tym ów&nbsp;serotyp&nbsp;1.</p>
<p>Cały artykuł ostrzega więc przed&nbsp;potencjalnym niebezpieczeństwem ze&nbsp;strony szczepów nieobjętych działaniem szczepionek, ale&nbsp;absolutnie nie&nbsp;oznacza to, że notuje się znaczny wzrost zachorowań na&nbsp;zapalenie płuc w&nbsp;Wielkiej Brytanii albo&nbsp;że&nbsp;&bdquo;szczepienia mogą zwiększać ryzyko groźnych chorób zakaźnych&rdquo;. Prof.&nbsp;Majewska manipuluje informacjami.</p>
<p>Gdybym był antyszczepionkowcem, powiedziałbym teraz: &bdquo;Bartu, ale&nbsp;spójrz na&nbsp;<a href="http://www.hpa.org.uk/HPA/Topics/InfectiousDiseases/InfectionsAZ/1203008863939/">te&nbsp;wykresy z&nbsp;liczbami zachorowań na&nbsp;zapalenie płuc w&nbsp;wielkiej przecież Wielkiej Brytanii:</a> toż&nbsp;to kilka tysięcy przypadków rocznie! Czy&nbsp;naprawdę jest sens dla&nbsp;tak&nbsp;małej grupki szczepić wszystkie dzieci, narażając je na&nbsp;poważne skutki uboczne szczepionek, o&nbsp;których tak&nbsp;pięknie opowiada pani profesor?&rdquo;. I&nbsp;wtedy ja jako&nbsp;Bart odpowiedziałbym: to&nbsp;doskonałe pytanie, drogi przyjacielu antyszczepionkowcu! Tak&nbsp;się bowiem składa, że opowieściami pani Majewskiej o&nbsp;rzeczywistej liczbie poważnych powikłań i&nbsp;śmierci chciałem zająć się w&nbsp;drugiej części notki.</p>
<p>Zacznijmy znowu od cytatu z listu pani profesor:</p>
<blockquote><p>O tym, jakie jest prawdziwe bezpieczeństwo szczepionek najwięcej możemy się dowiedzieć z&nbsp;publicznie dostępnej amerykańskiej bazy danych VAERS (Vaccine Adverse Events Reporting System). Pod&nbsp;naciskiem organizacji rodzicielskich w&nbsp;1986&nbsp;r. Kongres USA przegłosował Narodową Ustawę o&nbsp;Okaleczeniach Poszczepiennych Dzieci (National Childhood Vaccine Injury Act). W&nbsp;wyniku jej przyjęcia powstał The&nbsp;National Vaccine Program Office, który razem z&nbsp;amerykańskim Centrum Kontroli i&nbsp;Zapobiegania Chorób (CDC; Centers for&nbsp;Disease Control and&nbsp;Prevention) został zobowiązany do&nbsp;monitorowania i&nbsp;rejestrowania PP i&nbsp;ZP. Ten&nbsp;system tworzy bazę VAERS, która kolekcjonuje dobrowolnie zgłaszane przez&nbsp;lekarzy oraz&nbsp;rodziców przypadki PP i&nbsp;ZP i&nbsp;znajduje się w&nbsp;archiwum na&nbsp;stronie internetowej CDC (http://wonder.cdc.gov/vaers.html). <strong>Szacuje się, że do&nbsp;VAERS zgłaszanych jest jedynie około 10%&nbsp;wszystkich prawdopodobnych przypadków P[owikłań]P[oszczepiennych] i&nbsp;Z[gonów]P[oszczepiennych], mających zarówno przyczynową jak&nbsp;i&nbsp;tylko czasowy związek ze&nbsp;szczepieniami</strong> (Rosenthal&nbsp;A, Chen&nbsp;R&nbsp;(1995) The&nbsp;reporting sensitivities of&nbsp;two&nbsp;passive surveillance systems for&nbsp;vaccine adverse events. Am&nbsp;J&nbsp;Public Health. 85:1706-1709; Hinrichsen et&nbsp;al.&nbsp;(2007) Using electronic medical records to&nbsp;enhance detection and&nbsp;reporting of&nbsp;vaccine adverse events. J&nbsp;Am&nbsp;Med Inform Assoc. 14:731-735; http://www.fda.gov/downloads/Safety/MedWatch/UCM168497.pdf). <em>(podkreślenie moje)</em></p></blockquote>
<p>Owa jedna dziesiąta wszystkich zgłaszanych przypadków to współczynnik bardzo istotny dla&nbsp;dalszych wywodów prof.&nbsp;Majewskiej. Dlaczego, opowiem później. Na&nbsp;razie spróbujmy dowiedzieć się, skąd pani profesor go wzięła. Jako&nbsp;odsyłacz podaje dwie prace naukowe i&nbsp;jeden link. Link prowadzi do&nbsp;artykułu o&nbsp;VAERS, w&nbsp;którym wspomina się, że słabością bazy jest niepełna liczba zgłoszeń, nie&nbsp;ma natomiast nic o&nbsp;tym, jaki procent zgłoszeń faktycznie do&nbsp;niej trafia. <a href="http://jamia.bmj.com/content/14/6/731.full.html">Praca Hinrichsen&nbsp;et&nbsp;al.</a> to&nbsp;sprawozdanie z&nbsp;testowego wprowadzenia ulepszeń w&nbsp;systemie informatycznym w&nbsp;grupie klinik w&nbsp;Massachusetts, dzięki którym ulepszeniom wzrosła liczba zgłoszeń do&nbsp;VAERS &mdash;&nbsp;ale&nbsp;artykuł nie&nbsp;zajmuje się tym, jaki&nbsp;procent rzeczywistych powikłań faktycznie trafia do&nbsp;VAERS. Oba&nbsp;teksty mają w&nbsp;bibliografiach pracę Rosenthala i&nbsp;Chena, i&nbsp;to w&nbsp;niej znajdziemy ślad owych 10%. Warto jednak zwrócić uwagę, że prof.&nbsp;Majewska najwyraźniej nie&nbsp;zwraca zbytnio uwagi na&nbsp;zawartość linkowanych referencji.</p>
<p><a href="http://ajph.aphapublications.org/cgi/reprint/85/12/1706?view=long&#038;pmid=7503351">Rosenthal i Chen w swojej pracy</a> zbadali liczbę zgłoszeń konkretnych powikłań do&nbsp;VAERS, porównując je z&nbsp;faktyczną częstotliwością występowania tych&nbsp;powikłań. Okazało się, że powikłania typu wysypka czy&nbsp;zaczerwienienie są zgłaszane bardzo rzadko (<1%&nbsp;przypadków), za&nbsp;to zgłaszany jest co&nbsp;trzeci przypadek drgawek po&nbsp;szczepionce MMR i&nbsp;co&nbsp;czwarty przypadek drgawek po&nbsp;DTP. Liczba zgłaszanych przypadków polio poszczepiennego wynosi 68%&nbsp;faktycznych. Stosunkowo rzadko zgłasza się mało znany zespół hypotoniczno-hiperaktywny, z&nbsp;drastycznymi objawami, choć&nbsp;bez&nbsp;długotrwałych skutków, zdarzający się po&nbsp;szczepieniu DTP (3%&nbsp;faktycznych przypadków). Co&nbsp;ciekawe, dla&nbsp;porównania autorzy podają również odsetki odnotowanych śmierci w&nbsp;wyniku chorób zwalczanych szczepionkami &mdash;&nbsp;okazuje się, że w&nbsp;USA zgłaszana jest co&nbsp;trzecia śmierć w&nbsp;wyniku krztuśćca i&nbsp;dwa&nbsp;na&nbsp;pięć zgonów od&nbsp;tężca. Do&nbsp;statystyk trafia też tylko co&nbsp;piąty <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Gregga">zespół Gregga</a> &mdash;&nbsp;deformacja płodu w&nbsp;wyniku przebytej przez&nbsp;ciężarną kobietę różyczki.</p>
<p>Nigdzie jednak w pracy Rosenthala i Chena nie pojawia się owe 10%&nbsp;prof.&nbsp;Majewskiej &mdash;&nbsp;ani&nbsp;nie&nbsp;da się takiego współczynnika wyliczyć z&nbsp;ich&nbsp;danych. Autorzy wspominają jedynie, że VAERS i&nbsp;jego siostrzany system MSAEFI osiągają lepsze wyniki niż&nbsp;podobne systemy w&nbsp;Wielkiej Brytanii odnotowujące jedynie 1&nbsp;do&nbsp;10%&nbsp;faktycznych powikłań &mdash;&nbsp;i&nbsp;to&nbsp;jedyny raz, kiedy ta&nbsp;liczba się pojawia, ale&nbsp;jak&nbsp;widać nie&nbsp;dotyczy ona VAERS. Intensywne guglanie wykazuje, że współczynnik 10% jest popularny na&nbsp;stronach antyszczepionkowych, ale&nbsp;linki na&nbsp;jego potwierdzenie prowadzą albo&nbsp;do&nbsp;Rosenthala i&nbsp;Chena, albo&nbsp;do&nbsp;innych prac, które owego współczynnika nie&nbsp;podają.</p>
<p>Jak wspomniałem na początku, dla prof.&nbsp;Majewskiej współczynnik 10%&nbsp;zgłoszeń do&nbsp;VAERS jest bardzo ważny. To&nbsp;na&nbsp;jego podstawie konstruuje ona swoje mrożące krew w&nbsp;żyłach tabele, z&nbsp;których wynika, że w&nbsp;USA trwa Holokaust szczepionych dzieciątek. Tabele są przygotowane w&nbsp;wersji light, w&nbsp;której liczbę zgłoszonych do&nbsp;VAERS powikłań i&nbsp;zgonów poszczepiennych prof.&nbsp;Majewska mnoży przez&nbsp;dziesięć (takie tabele znajdziecie w&nbsp;<a href="http://www.box.net/shared/1uh22ho566">odpowiedzi na&nbsp;zarzuty ekspertów PZH</a> na&nbsp;stronach 11 i&nbsp;12). Funkcjonują też w&nbsp;wersji hardcore, w&nbsp;której prof.&nbsp;Majewska przyjmuje, że do&nbsp;VAERS zgłasza się od&nbsp;1 do&nbsp;10%&nbsp;przypadków &mdash;&nbsp;tę&nbsp;wersję można było znaleźć na&nbsp;<a href="http://www.stopcodex.pl/2010/03/apel-prof-md-majewskiej-w-obronie-prawdy-w-medycynie/">prowadzonej najwyraźniej przez&nbsp;samą profesor</a> stronie &bdquo;Autyzm &mdash;&nbsp;Szczepienia&rdquo;. Niestety, Jaszczury wyłączyły domenę, więc pozwolę sobie zamieścić taką tabelę u&nbsp;siebie.</p>
<p><img src="http://blogdebart.pl/wp-content/uploads/2010/03/tabelka.jpg" alt="" title="tabelka" width="600" height="449" class="aligncenter size-full wp-image-3088" /></p>
<p>Pomysł genialny w swojej prostocie. Weź dane za&nbsp;20&nbsp;lat (bo&nbsp;za&nbsp;jeden rok nie&nbsp;robią wystarczającego wrażenia), potem przemnóż je przez&nbsp;wymyślony współczynnik <em>et&nbsp;voilà!</em> &mdash;&nbsp;okazuje się, że w&nbsp;USA setki tysięcy zmarły, a&nbsp;miliony zostały ciężko okaleczone od&nbsp;szczepionek. </p>
<p>Najlepsze (albo najgorsze) jest to, że prof.&nbsp;Majewska dokonuje swoich &bdquo;obliczeń&rdquo; na&nbsp;podstawie bazy opartej na&nbsp;dobrowolnych, anonimowych zgłoszeniach; bazy, do&nbsp;której dopisać nowy rekord może każdy &mdash;&nbsp;lekarz, rodzic, ty, ja. Usuwanie zgłoszeń nie&nbsp;jest praktykowane &mdash;&nbsp;kiedy pewien naukowiec <a href="http://biokompost.wordpress.com/2009/10/09/szczepionka-zamienila-czlowieka-w-hulka/">zgłosił do&nbsp;VAERS, że szczepionka przeciw grypie zamieniła go w&nbsp;Hulka,</a> zadzwonił do&nbsp;niego pracownik FDA i&nbsp;poprosił o&nbsp;zgodę na&nbsp;usunięcie wpisu &mdash;&nbsp;<a href="http://neurodiversity.com/weblog/article/14/chelation-autism">bez&nbsp;takiej zgody nie&nbsp;można go było wykreślić.</a> W&nbsp;bazie VAERS wciąż <a href="http://www.examiner.com/x-13791-Baltimore-Disease-Prevention-Examiner~y2009m11d4-Records-show-case-of-dystonia-is-psychogenic-and-not-related-to-flu-vaccine">najprawdopodobniej znajduje się zgłoszenie Desiree Jennings,</a> słynnej &bdquo;ofiary&rdquo; szczepionki przeciw grypie. Można było ją obejrzeć w&nbsp;telewizji, można było o&nbsp;niej przeczytać na&nbsp;antyszczepionkowych forach i&nbsp;blogaskach &mdash;&nbsp;to&nbsp;ta&nbsp;amerykańska cheerleaderka, która po&nbsp;szczepieniu dostała ciężkiego neurologicznego schorzenia zwanego dystonią i&nbsp;którą później specjaliści medycyny alternatywnej uzdrowili za&nbsp;pomocą różnych tajemniczych zabiegów i&nbsp;suplementów. Potem okazało się, że wyleczyli ją nie&nbsp;z&nbsp;dystonii (bo&nbsp;na&nbsp;nią na&nbsp;pewno nie&nbsp;zapadła), ale&nbsp;raczej z&nbsp;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qTQ0wxBLsE0">ostrego syndromu potrzeby zwrócenia na&nbsp;siebie uwagi.</a> Ale&nbsp;raport w&nbsp;VAERS zapewne pozostał.</p>
<p>VAERS niezbyt nadaje się więc do&nbsp;badań epidemiologicznych czy&nbsp;statystycznych obejmujących ostatnie 20&nbsp;lat. Można spytać, po&nbsp;co w&nbsp;takim razie taką bazę stworzono, skoro to informacyjny śmietnik. Odpowiedź wywoła uśmiech na&nbsp;twarzach stałych czytelników bloga: VAERS stworzono, by&nbsp;gromadzić dowody anegdotyczne! Gromadzić, obserwować dynamikę wpływania nowych zgłoszeń, sprawdzać, czy&nbsp;nagle nie&nbsp;zwiększa się gwałtownie liczba zgłoszeń z&nbsp;konkretnego rejonu lub&nbsp;czy&nbsp;w&nbsp;raportach nie&nbsp;przewija się podobny skutek uboczny nowej szczepionki. Gdyby prof.&nbsp;Majewska przeczytała dokładnie <a href="http://www.fda.gov/downloads/Safety/MedWatch/UCM168497.pdf">PDF, do&nbsp;którego sama linkuje w&nbsp;liście,</a> dowiedziałaby się, że celem VAERS jest a)&nbsp;&bdquo;identyfikacja nowych, rzadkich reakcji na&nbsp;szczepionki, zwiększonego występowania znanych skutków ubocznych i&nbsp;[identyfikacja] czynników sprzyjających występowaniu takich skutków&rdquo;, b)&nbsp;&bdquo;identyfikacja wadliwych serii szczepionek&rdquo; (autorzy dodają, że &bdquo;do&nbsp;tej&nbsp;pory żadnej serii nie&nbsp;uznano za&nbsp;niebezpieczną. Nie&nbsp;jest to zaskakujący rezultat, biorąc pod&nbsp;uwagę rygor produkcyjno-testowy, jakiemu poddawane są szczepionki&rdquo;). No,&nbsp;ale&nbsp;skoro polscy antyszczepionkowcy uważają, że&nbsp;to neurobiolog najlepiej nadaje się do&nbsp;układania kalendarza szczepień dzieci, być&nbsp;może nie&nbsp;ma nic dziwnego w&nbsp;tym, że mechanizmu szybkiego reagowania na&nbsp;nowe problemy związane ze&nbsp;szczepionkami ten&nbsp;sam specjalista używa jako archiwum zbrodni.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/Y0GU2FF5tE4" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2132</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Warzywko w łydzi</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/xLvmDJjISZQ/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 09:35:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[ashkar]]></category>
		<category><![CDATA[bioslone]]></category>
		<category><![CDATA[czary-mary]]></category>
		<category><![CDATA[nia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=2969</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętacie opowieść o ludziach pijących naftę, mocz i&#160;wybielacz, by&#160;wyleczyć się z&#160;urojonych robali? Na&#160;pewno pamiętacie, tego nie&#160;można łatwo zapomnieć. Po&#160;napisaniu tamtej notki miałem wrażenie, że dotarłem do&#160;dna ludzkiej kreatywności w&#160;dziedzinie altmedu. Że&#160;nic dziwaczniejszego i&#160;smutniejszego nie&#160;da się wymyślić. To&#160;uczucie towarzyszyło mi podczas pisania następnej altmedowej notki, poświęconej Józefowi Słoneckiemu &#8212;&#160;ot,&#160;taki sympatyczny lajcik na&#160;odtrucie po&#160;nafcie. Po&#160;nafcie wszystko będzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pamiętacie <a href="http://blogdebart.pl/2009/09/25/jak-pije-sie-nafte/">opowieść o ludziach pijących naftę, mocz i&nbsp;wybielacz, by&nbsp;wyleczyć się z&nbsp;urojonych robali?</a> Na&nbsp;pewno pamiętacie, tego nie&nbsp;można łatwo zapomnieć. Po&nbsp;napisaniu tamtej notki miałem wrażenie, że dotarłem do&nbsp;dna ludzkiej kreatywności w&nbsp;dziedzinie altmedu. Że&nbsp;nic dziwaczniejszego i&nbsp;smutniejszego nie&nbsp;da się wymyślić. To&nbsp;uczucie towarzyszyło mi podczas pisania następnej altmedowej notki, poświęconej Józefowi Słoneckiemu &mdash;&nbsp;ot,&nbsp;taki sympatyczny lajcik na&nbsp;odtrucie po&nbsp;nafcie. Po&nbsp;nafcie wszystko będzie już lajcikiem. Ale&nbsp;uczucie wypalenia zniknęło, gdy&nbsp;usłyszałem o&nbsp;jednym ormiańskim doktorze z&nbsp;Ameryki, który namawia chorych na&nbsp;raka do&nbsp;samookaleczeń i&nbsp;skaryfikacji za&nbsp;pomocą nasion roślin strączkowych.</p>
<p>A zaczęło się w 1943 r. od przypalonego jogurtu. Mały Ormianin George Ashkar miał przygotować mleko na&nbsp;jogurt &mdash;&nbsp;zagotować je, a&nbsp;następnie schłodzić (potem do&nbsp;takiego mleka dodaje się dwie łyżki &bdquo;starego&rdquo; jogurtu, bakterie mnożą się w&nbsp;nowej pożywce i&nbsp;po&nbsp;nocy w średnio ciepłym miejscu garniec jogurtu gotowy). Nieuważny George przypalił mleko, a&nbsp;ponieważ był nie&nbsp;tylko nieostrożny, ale&nbsp;i&nbsp;trochę leniwy, zrezygnował z&nbsp;gotowania nowej porcji mleka i&nbsp;przyrządził jogurt z&nbsp;przypalonego. Następnego ranka okazało się, że jogurt z&nbsp;wierzchu smakuje normalnie &mdash;&nbsp;cała spalenizna zgromadziła się w&nbsp;jego dolnej, wodnistej części. Mały George zamyślił się głeboko i&#8230;</p>
<p><a href="http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Eureka! Ponieważ wszystkie złe cząsteczki zgromadziły się w&nbsp;wodnistej części mleka, zapewne i&nbsp;w&nbsp;ludzkim organizmie chorobotwórcze toksyny (bo&nbsp;to&nbsp;toksyny powodują wszystkie choroby, każde dziecko przecież wie) gromadzą się w&nbsp;wodnistej części krwi. Aby&nbsp;uleczyć człowieka, wystarczy ową wodnistą część jakoś odsączyć.</p>
<p>Swoją podróż ku uszczęśliwieniu ludzkości mały George postanowił rozpocząć od&nbsp;uleczenia własnej matki z&nbsp;reumatyzmu. W&nbsp;tym&nbsp;celu przypalił jej papierosem skórę na&nbsp;nodze. Nie&nbsp;ma większej miłości niż&nbsp;matczyna, powiadam.</p>
<p>Powstał bąbel, wypełniła go przezroczysta surowica. To&nbsp;w&nbsp;niej, &bdquo;wodnistej części krwi&rdquo;, dokładnie tak jak&nbsp;w&nbsp;wodnistej części jogurtu, znajdowały się toksyny powodujące maminy reumatyzm. Ciach! Mały George przeciął bąbel, popłynął syf.</p>
<blockquote><p>Pęcherz był gotowy i ja musiałem przeciąć martwą skórę aby&nbsp;opróżnić zawartą surowicę więc&nbsp;to&nbsp;zrobiłem &mdash;&nbsp;kiedy surowica wyciekła z&nbsp;pęcherza moja mama powiedziała mi&nbsp;, że poczuła ulgę w&nbsp;bólu &mdash;&nbsp;to&nbsp;była pierwsza oznaka, że leczenie zadziała.</p></blockquote>
<p>Metoda przypalania i nacinania nie zadowalała małego George&#8217;a. Wiedział, że to prowizorka i&nbsp;że&nbsp;musi wymyślić jakiś sposób, by&nbsp;efektywniej usuwać toksyny. Mały George postanowił jeszcze raz uciec się do&nbsp;sprawdzonych gastronomicznych analogii&#8230;</p>
<blockquote><p>Ja wiem z mojego kuchennego doświadczenia, że przed gotowaniem grochu (fasoli) i&nbsp;groszku włoskiego (chick peas) trzymamy je w&nbsp;wodzie przez&nbsp;noc aby&nbsp;można je było szybciej ugotować, ponieważ groch i&nbsp;groszek włoski maja zdolność absorpcji wody co&nbsp;powoduje łatwiejsze gotowanie.</p></blockquote>
<p>George Ashkar wcisnął więc matce w ranę nasiono ciecierzycy, popularnie (choć&nbsp;niewłaściwie) zwane cieciorką. Żeby zbierać w&nbsp;nie toksyny &mdash;&nbsp;nie&nbsp;dlatego, że&nbsp;był złym&nbsp;człowiekiem.</p>
<p>Kiedy cieciorka nasiąkła, Ashkar wymienił ją na nową, suchą. I&nbsp;tak przez&nbsp;pół&nbsp;roku. Potem bowiem jej reumatyzm ustąpił i&nbsp;&bdquo;ona zmarła w&nbsp;roku&nbsp;1970 z&nbsp;przyczyn naturalnych&rdquo; (szczerze mówiąc, mnie po&nbsp;sześciu miesiącach takich zabaw ustąpiłoby wszystko, tylko PRZESTAŃ JUŻ MNIE TORTUROWAĆ, SYNUŚ). W&nbsp;międzyczasie George Ashkar udoskonalił swoją metodę, zastępując przypalanie papierosem nacieraniem czosnkiem. Nazwał swoją terapię metodą absorpcji neutralnej infekcji (NIA). Wkrótce miało okazać się, że leczy ona nie&nbsp;tylko z&nbsp;reumatyzmu, ale&nbsp;praktycznie ze&nbsp;wszystkiego &mdash;&nbsp;i&nbsp;to ze&nbsp;stuprocentową skutecznością.</p>
<p>O tym wszystkim, jeśli mi nie wierzycie (przyznaję, macie prawo), możecie przeczytać w&nbsp;autobiograficznej notce doktora Ashkara na&nbsp;jego stronie zatytułowanej skromnie <a href="http://www.lekarstwonaraka.com.pl/Historia.htm">&bdquo;Lekarstwo na&nbsp;raka&rdquo;.</a> Możecie też przeczytać o&nbsp;tym w&nbsp;książce wydanej przez&nbsp;naszych starych znajomych z&nbsp;<a href="http://jut.pl/">kaliskiego wydawnictwa Idea Contact.</a> To&nbsp;ci, co&nbsp;wydali w&nbsp;Polsce &bdquo;Szczepienia &mdash;&nbsp;niebezpieczne, ukrywane fakty&rdquo; &mdash;&nbsp;zbiór bredni, nad&nbsp;którym pastwiłem się w&nbsp;notce <a href="http://blogdebart.pl/2009/09/08/klamcy-i-polio/">&bdquo;Kłamcy i&nbsp;polio&rdquo;.</a> Mają jeszcze tylko jedną, trzecią książkę na&nbsp;składzie: &bdquo;Oleje kluczem do&nbsp;zdrowia&rdquo; o&nbsp;diecie doktor Budwig. Pewnie też byłby z&nbsp;niej sympatyczny materiał na notkę. Na&nbsp;stronę wydawcy warto zajrzeć, bo&nbsp;opublikowany na&nbsp;niej <a href="http://jut.pl/pokonacraka_fragmenty-ksiazki.html">wstęp do&nbsp;polskiego wydania</a> to&nbsp;arcydzieło altmedowego bełkotu: maksymy o&nbsp;pięknej i&nbsp;prostej prawdzie, porównywanie Ashkara do&nbsp;Kopernika i&nbsp;Jezusa, opowieści o&nbsp;tajemniczych chińskich klinikach, w&nbsp;których Europejczycy i&nbsp;Amerykanie za&nbsp;grubą kasę leczą się z&nbsp;nieuleczalnych nowotworów (Ashkarowi doklejono &bdquo;ponowne odkrycie starożytnej chińskiej metody&rdquo;, widać opowieść o&nbsp;jogurcie nawet altmedowcom wydała się zbyt&nbsp;niezwykle zabawna) oraz&nbsp;zwyczajowa teoria o&nbsp;BigPharmie uciskającej Ashkara, bo&nbsp;metoda jest za&nbsp;tania.</p>
<p>Lecznicze działanie wypełnionej warzywem rany w&nbsp;nodze wydaje się nieprawdopodobne &mdash;&nbsp;a&nbsp;jednak! Sam&nbsp;doktor Ashkar jest żywym przykładem na&nbsp;skuteczność swojej metody. Warto wspomnieć przy&nbsp;okazji, że George Ashkar nie&nbsp;jest lekarzem: ma&nbsp;tytuł doktora fizyki zdobyty na&nbsp;Uniwersytecie Łomonosowa w&nbsp;Moskwie. Ponieważ taki doktor to&nbsp;nie&nbsp;doktór, w&nbsp;USA Ashkar został skazany na&nbsp;grzywnę i&nbsp;karę więzienia w&nbsp;zawieszeniu za&nbsp;praktykowanie medycyny bez&nbsp;licencji.</p>
<p>W 2003 r. u Ashkara wykryto raka trzustki. Doktor George twierdzi, że przy&nbsp;takim nowotworze do&nbsp;zdrowia wraca ledwo trzy&nbsp;procent pacjentów; 45-75%&nbsp;umiera zaraz po&nbsp;operacji. Lekarz operujący Ashkara, onkolog z&nbsp;35-letnim doświadczeniem, nie&nbsp;dawał mu żadnych szans.</p>
<blockquote><p>Lekarze otworzyli mu brzuch i zdiagnozowali ciężki przypadek raka trzustki. Diagnozę przekazali jego żonie. Powiedzieli, żeby szykowała się do&nbsp;pogrzebu.<br />
– George oni powiedzieli, że masz raka trzustki i&nbsp;wkrótce umrzesz! A&nbsp;my przecież nie&nbsp;mamy pieniędzy na&nbsp;pogrzeb! – powiedziała jego żona.<br />
– Skoro nie mamy pieniędzy, to nie będzie pogrzebu &#8230;bo&nbsp;nie&nbsp;umrę. Po&nbsp;czym, ku&nbsp;zdziwieniu lekarzy na&nbsp;własną  prośbę wypisał się ze&nbsp;szpitala i&nbsp;zastosował swoją metodę. Po&nbsp;2&nbsp;miesiącach wyzdrowiał i&nbsp;żyje do&nbsp;dziś.</p></blockquote>
<p>Należy dodać, że Ashkar odmówił przejścia chemioterapii. To&nbsp;ważne &mdash;&nbsp;Ashkar i&nbsp;jego naśladowcy są wrogami tej&nbsp;metody i&nbsp;doradzają, by&nbsp;rezygnować z&nbsp;niej na&nbsp;rzecz cieciorki.</p>
<p>Czy faktycznie Ashkar wyleczył się sam z nowotworu? Według jego <a href="http://www.lekarstwonaraka.com.pl/dokumentacja.htm">dokumentacji szpitalnej</a> chirurdzy otworzyli mu brzuch nie&nbsp;tylko w&nbsp;celu postawienia diagnozy; przeprowadzili przy&nbsp;okazji dość skomplikowaną operację zwaną pankreatoduodenektomią lub&nbsp;operacją Whipple&#8217;a &mdash;&nbsp;i&nbsp;to&nbsp;najprawdopodobniej temu zabiegowi, nie&nbsp;metodzie absorpcji neutralnej infekcji, doktor Ashkar zawdzięcza zdrowie. Jakiś zwolennik zdrowego rozsądku trollujący na&nbsp;niby-czacie z Ashkarem zorganizowanym na&nbsp;forum osób stosujących NIA twierdzi wręcz, że <a href="http://free4web.pl/Read?7934468">sam&nbsp;nowotwór nie&nbsp;był tak&nbsp;poważny,</a> jak&nbsp;go pan&nbsp;George maluje.</p>
<p>Forum jest oczywiście polskie. W ogóle my Polacy możemy czuć się wyróżnieni, bo&nbsp;metoda dr.&nbsp;Ashkara jest rozpowszechniona właściwie wyłącznie w&nbsp;naszym kraju. Z&nbsp;całego świata tylko nadwiślańskie plemię pcha sobie cieciorkę w&nbsp;rany. Duża w&nbsp;tym zasługa promotora Ashkara, polonusa Aleksa Polańskiego, przedstawiciela <a href="http://www.improvemyliving.com/">Life Improvement Institute z&nbsp;USA,</a> akwizytora <a href="http://www.aquavitalis.us/">generatorów wody antyoksydacyjnej</a> (hej,&nbsp;wiedzieliście, że <a href="http://www.aquavitalis.us/images/czlowiek-woda.png">ludzki płód składa się w&nbsp;stu&nbsp;procentach z&nbsp;wody?).</a></p>
<p>Czas na hardkor. Czujcie się ostrzeżeni: <a href="http://free4web.pl/3/2,165699,420428,7813027,0,Thread.html">pod&nbsp;tym&nbsp;linkiem</a> na&nbsp;forum poświęconym NIA obejrzycie zdjęcia ze&nbsp;stosowania cieciorki. Aż&nbsp;gula rośnie na&nbsp;myśl, że taką inwazyjną, niebezpieczną, bezsensowną i&nbsp;bolesną metodę wciska się chorym na&nbsp;raka (oczywiście nie&nbsp;tylko nim &mdash;&nbsp;na&nbsp;pięknej stronie ze&nbsp;świadectwami pan&nbsp;Woźniak z&nbsp;Kalisza <a href="http://jut.pl/pokonacraka_wypowiedzi.html">chwali się,</a> że dzięki NIA ustąpił pewien problem z&nbsp;biodrem odczuwany po&nbsp;dłuższym siedzeniu za&nbsp;biurkiem). Z&nbsp;przeboju forum, wspomnianego niby-czatu z&nbsp;dr.&nbsp;Ashkarem można dowiedzieć się, że:</p>
<ul>
<li><a href="http://free4web.pl/Read?7933768">metoda NIA ma stuprocentową skuteczność</a> (dr&nbsp;Ashkar wycofuje się później z&nbsp;tego, zmieniając stuprocentową gwarancję wyleczenia na&nbsp;stuprocentową gwarancję braku powrotu choroby po&nbsp;jej&nbsp;ustąpieniu &mdash;&nbsp;być&nbsp;może w&nbsp;wyniku <a href="http://free4web.pl/3/2,165699,420428,7923578,Thread.html">doniesień o&nbsp;śmierci osób stosujących cieciorkę);</a></li>
<li>doktor Ashkar lubi czasem wtrącić do&nbsp;dyskusji <a href="http://free4web.pl/Read?7933835">wrzutkę o&nbsp;Żydach</a> fabrykujących dowody na&nbsp;istnienie w&nbsp;Iraku broni masowego rażenia;</li>
<li>onkologowie do dziś nie wiedzą, czym jest rak (tamże, zaraz po&nbsp;Żydach);</li>
<li>cała medycyna to oszustwo &mdash;&nbsp;za&nbsp;wyjątkiem stuprocentowo skutecznej ciecierzycowej metody Ashkara (też&nbsp;tamże, dobry wpis);</li>
<li>dzisiejsze pomidory są niesmaczne i&nbsp;nie&nbsp;mają wartości odżywczych, w&nbsp;związku z&nbsp;czym <a href="http://free4web.pl/Read?7938264">robaki nie&nbsp;chcą ich&nbsp;jeść</a> i&nbsp;dlatego pomidory się nie&nbsp;psują;
<li>choć doktor Ashkar wytłumaczył <a href="http://free4web.pl/Read?7939425">&bdquo;komitetowi leków onkologicznych FDA&rdquo;,</a> że chemia nie&nbsp;działa na&nbsp;raka, komitet ten nadal popiera chemioterapię &mdash;&nbsp;doktor Ashkar odkrył powód takiego zachowania: członkowie komitetu mają udziały w&nbsp;BigPharmie.</li>
</ul>
<p>Terapia doktora Ashkara jest czymś tak wystrzelonym w&nbsp;kosmos, że nawet przywiązane do&nbsp;dziennikarskiej bezstronności &bdquo;Fakty&nbsp;TVN &mdash;&nbsp;Prawda Leży Pośrodku&rdquo; nie&nbsp;były w&nbsp;stanie odpowiednio uwzględnić argumentów zwolenników metody, przedstawiły całą sprawę jednostronnie, z&nbsp;punktu widzenia kompleksu medyczno-przemysłowego, a&nbsp;nawet <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1643387,0,1,lekarze-radza-roslina-wyleczy-z-raka-barbarzynstwo,wiadomosc.html">uciekły się do&nbsp;bezpieczniackiej metody ukrytej kamery,</a> by&nbsp;ośmieszyć lekarzy nawołujących do&nbsp;cieciorkowania zamiast chemii (<a href="http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=117947#117947">komentarz o&nbsp;reportażu na&nbsp;forum &bdquo;Dobra dieta&rdquo;:</a> &bdquo;Co&nbsp;do&nbsp;materiału i&nbsp;twórczości radosnych chłopców i&nbsp;dziewcząt prowadzonych przez&nbsp;agentów wrogich Polsce to&nbsp;w&nbsp;ogóle brak słów. Za&nbsp;taki materiał w&nbsp;taki&nbsp;istotnej sprawie powinno się ich co&nbsp;najmniej skazać na&nbsp;banicję&rdquo;).</p>
<p>Na koniec smaczek: okazuje się, że filozofia dr.&nbsp;Ashkara znakomicie współgra z&nbsp;filozofią <a href="http://blogdebart.pl/2009/11/23/test-buraczkowy-miski-haribo-i-parowka-na-glowe/">Biosłone.</a> Według jednego z&nbsp;adiutantów Mistrza <a href="http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=9825.msg86223#msg86223">&bdquo;metoda NIA bardzo dobrze się komponuje</a> z&nbsp;M[iksturą]O[czyszczającą], K[oktajlem]Błonnikowym, D[ietą]P[rozdrowotną]&rdquo;, <a href="http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=5391.msg53758#msg53758">&bdquo;sposób jest dobry,</a> choć&nbsp;oni nie&nbsp;potrafią go do&nbsp;końca wyjaśnić&rdquo;. Sam&nbsp;Mistrz <a href="http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=9825.msg85650#msg85650">&bdquo;z&nbsp;wielką uwagą śledzi wątek&rdquo;.</a></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/xLvmDJjISZQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1221</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Świnka w New Jersey</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/gAk5VICY0Ek/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/03/02/swinka-w-new-jersey/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 15:09:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[majewska]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=2928</guid>
		<description><![CDATA[Jesienią 2009 eksperci z Państwowego Zakładu Higieny opublikowali oświadczenie, w&#160;którym skrytykowali prof.&#160;Majewską za&#160;sianie dezinformacji w&#160;kwestii szczepionek. Pod&#160;koniec lutego prof.&#160;Majewska wysmażyła długą ripostę (można ją ściągnąć w PDF-ie, ewentualnie przeczytać na&#160;forum &#8222;Nie&#160;szczepimy&#8221; &#8212;&#160;wymagana rejestracja). Cała treść listu nie&#160;jest przedmiotem tej&#160;notki &#8212;&#160;przejrzałem go ledwie, odnotowując jedynie linki do&#160;whale.to, biblii wszechświatowego oszołomstwa. Do&#160;listu prof.&#160;Majewskiej będziemy zapewne wracać, czy&#160;tu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jesienią 2009 eksperci z Państwowego Zakładu Higieny opublikowali <a href="http://www.pzh.gov.pl/page/fileadmin/user_upload/newsy/Oswiadczenie.pdf">oświadczenie,</a> w&nbsp;którym skrytykowali prof.&nbsp;Majewską za&nbsp;sianie dezinformacji w&nbsp;kwestii szczepionek. Pod&nbsp;koniec lutego prof.&nbsp;Majewska wysmażyła długą ripostę (można ją <a href="http://www.box.net/shared/1uh22ho566">ściągnąć w PDF-ie,</a> ewentualnie <a href="http://szczepienia.org.pl/viewtopic.php?p=14954#14954">przeczytać na&nbsp;forum &bdquo;Nie&nbsp;szczepimy&rdquo;</a> &mdash;&nbsp;wymagana rejestracja). </p>
<p>Cała treść listu nie&nbsp;jest przedmiotem tej&nbsp;notki &mdash;&nbsp;przejrzałem go ledwie, odnotowując jedynie linki do&nbsp;whale.to, biblii wszechświatowego oszołomstwa. Do&nbsp;listu prof.&nbsp;Majewskiej będziemy zapewne wracać, czy&nbsp;tu, czy&nbsp;w&nbsp;innych ośrodkach naszego wesołego think tanku. Dziś chciałbym się jedynie skupić na&nbsp;krótkim fragmencie, który wpadł mi w&nbsp;oko:</p>
<blockquote><p>Skoro szczepionki są skuteczne, to powinny chronić szczepionych przed&nbsp;zarażeniem się, lecz jeśli się twierdzi, że szczepieni mogą się zarażać od&nbsp;nieszczepionych, to&nbsp;tym&nbsp;samym się przyznaje, że szczepienia są mało skuteczne. Potwierdzają to statystyki pokazujące, że choroby zakaźne atakują równie często (niekiedy częściej) osoby przeciw nim zaszczepione, co&nbsp;osoby nieszczepione. Np.&nbsp;ostatnia epidemia świnki w&nbsp;stanie New Jersey w&nbsp;USA, gdzie zachorowało ponad 1000&nbsp;osób, wybuchła w&nbsp;populacji, która była w&nbsp;77%&nbsp;zaszczepiona.</p></blockquote>
<p>Prof. Majewska powołuje się na artykuł <a href="http://edition.cnn.com/2010/HEALTH/02/08/mumps.outbreak.northeast/?hpt=T2">w&nbsp;witrynie telewizji CNN.</a> Niestety, w&nbsp;rewolucyjnym zapale przeczytała go ciut niedokładnie &mdash;&nbsp;to&nbsp;nie&nbsp;populacja New Jersey jest w&nbsp;77%&nbsp;zaszczepiona, to&nbsp;zaszczepionych było 77%&nbsp;chorych. W&nbsp;dodatku w&nbsp;stanie New Jersey odnotowano tylko 159&nbsp;przypadków (reszta wystąpiła w&nbsp;stanie Nowy Jork). Poziom szczepień przeciw śwince w&nbsp;stanie New Jersey <a href="http://www2.cdc.gov/nip/schoolsurv/nationalDetail8.asp?v=Mumps&#038;y=2008">wynosi nie&nbsp;77%, a&nbsp;ok.&nbsp;96%.</a></p>
<p>Jeśli więc pani profesor pozwoli, poprawię jej cytat, wpisując do&nbsp;niego właściwe wartości:</p>
<blockquote><p>Np. ostatnia epidemia świnki w&nbsp;stanie New Jersey w&nbsp;USA, gdzie zachorowało 159&nbsp;osób, wybuchła w&nbsp;populacji, która była w&nbsp;96%&nbsp;zaszczepiona.</p></blockquote>
<p>Brzmi jeszcze gorzej dla&nbsp;szczepień niż&nbsp;pierwotnie, prawda? W&nbsp;stanie Nowy Jork, gdzie zachorowało pozostałe 850&nbsp;osób, poziom szczepień przekracza 98%! Wszyscy się szczepią, a&nbsp;mimo&nbsp;to wybuchają epidemie! Czyli&nbsp;faktycznie, jak&nbsp;twierdzi prof.&nbsp;Majewska, &bdquo;choroby zakaźne atakują równie często (niekiedy częściej) osoby przeciw nim zaszczepione, co&nbsp;osoby nieszczepione&rdquo;. Prawda? Prawda?!</p>
<p>No cóż, gdyby to była prawda, to bym o&nbsp;tym nie&nbsp;pisał. W&nbsp;końcu Big Pharma płaci mi wyłącznie za&nbsp;teksty kompromitujące ideę ruchu antyszczepionkowego. Na&nbsp;marginesie: państwo z&nbsp;forum &bdquo;Nie&nbsp;szczepimy&rdquo; organizują stowarzyszenie! Na&nbsp;razie utknęli na&nbsp;etapie wyboru nazwy. Propozycje są cztery: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o&nbsp;Szczepieniach &bdquo;STOP&nbsp;NOP!&rdquo;, Stowarzyszenie Naturalna Odporność Dzieci, Stowarzyszenie Naturalnie Odporni oraz&nbsp;Antidotum &mdash;&nbsp;stowarzyszenie na&nbsp;rzecz zapobiegania powikłaniom po&nbsp;szczepieniach oraz&nbsp;świadomego budowania odporności. Mnie osobiście najbardziej podoba się propozycja nr&nbsp;2, bowiem skraca się do&nbsp;SNOD, co&nbsp;w&nbsp;anglojęzycznym slangu oznacza m.in.&nbsp;<a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=snod">drzemkę podczas fellatio czy&nbsp;łączenie alkoholu z&nbsp;grzybkami.</a></p>
<p>Wróćmy jednak do wywodu prof. Majewskiej. A&nbsp;zatem w&nbsp;New Jersey na&nbsp;świnkę zapadły 122&nbsp;zaszczepione osoby. Jeśli założymy, że szczepionka nie&nbsp;działa w ogóle, w&nbsp;łącznej liczbie chorych powinniśmy mieć 96%&nbsp;zaszczepionych i&nbsp;4%&nbsp;niezaszczepionych osobników, czyli&nbsp;przy&nbsp;122&nbsp;zaszczepionych chorych powinno być 5&nbsp;niezaszczepionych chorych. W&nbsp;rzeczywistości jest ich siedmiokrotnie więcej.</p>
<p>Co to oznacza? Ano&nbsp;tyle, że podczas ostatniej epidemii w&nbsp;New Jersey <strong>niezaszczepieni siedem razy częściej niż&nbsp;zaszczepieni zapadali na&nbsp;świnkę.</strong> Jeśli więc pani profesor używa tego&nbsp;przykładu jako dowodu na&nbsp;tezę, że &bdquo;statystyki pokazują, że choroby zakaźne atakują równie często (niekiedy częściej) osoby przeciw nim zaszczepione, co&nbsp;osoby nieszczepione&rdquo;, to&nbsp;znaczy, że albo&nbsp;nie&nbsp;pojmuje podstaw statystyki zrozumiałych dla&nbsp;byle&nbsp;maturzysty (to&nbsp;ja!), albo&nbsp;popełnia intelektualną nieuczciwość.</p>
<p><em>Podczas wstępnego wyszukiwania materiałów do&nbsp;notki natrafiłem na&nbsp;<a href="http://skeptico.blogs.com/skeptico/2010/02/mumps-new-jersey-77-vaccinated-get-infected-mike-adams-fails.html">znakomity tekst Skeptico</a> przeprowadzający takie same wyliczenia (choć&nbsp;nieco&nbsp;inną ścieżką). Nie&nbsp;będę was zapewniać, że wpadłem na&nbsp;trop bez&nbsp;jego pomocy; uznajmy po&nbsp;prostu, że niniejsza notka to&nbsp;plagiat. Na&nbsp;swoje usprawiedliwienie mam tylko zgodę autora oryginału :)</p>
<p>Skeptico nie zna oczywiście prof. Majewskiej, za&nbsp;to zna Mike&#8217;a Adamsa, amerykańskiego altmedowego guru prowadzącego portal Natural News. Mike Adams na&nbsp;swojej stronie zamieścił <a href="http://www.naturalnews.com/028142_mumps_vaccines.html">tekst o&nbsp;epidemii świnki w&nbsp;stanach New Jersey i&nbsp;Nowy Jork,</a> kładąc nacisk na&nbsp;owe&nbsp;77%, które tak zainspirowało panią profesor, oraz&nbsp;podając tego samego linka do&nbsp;CNN co&nbsp;nasza bohaterka. Choć&nbsp;przesłanki temu przeczą, mam szczerą nadzieję, że pani profesor nie&nbsp;czerpie swojej wiedzy z&nbsp;witryny Natural News. Jest to bowiem szczególnie obrzydliwy portal, słynący z&nbsp;pasożytowania na&nbsp;<a href="http://www.naturalnews.com/027030_cancer_chemotherapy_Patrick_Swayze.html">martwych</a> <a href="http://www.naturalnews.com/023626.html">celebrytach.</a></em></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/gAk5VICY0Ek" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/03/02/swinka-w-new-jersey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>284</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/03/02/swinka-w-new-jersey/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Chłopiec w specjalnym bamboszu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/R28Bm9SceCw/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2010/02/17/chlopiec-w-specjalnym-bamboszu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 10:40:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[bioslone]]></category>
		<category><![CDATA[czary-mary]]></category>
		<category><![CDATA[david icke]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=2839</guid>
		<description><![CDATA[Trochę mnie nie było, hyhy. Po takiej przerwie zapewne spodziewacie się jakiegoś opus magnum, moi drodzy czytelnicy, trwający przy&#160;mnie wiernie mimo przedłużającego się milczenia i&#160;sygnalizowanych przez&#160;komentatorów kłopotów z&#160;obsługą blogaska przez&#160;różne przeglądarki. Zamiast opus magnum dostaniecie rozwinięcie jednego blipka i&#160;mglistą obietnicę nowych notek (mam&#160;pomysły! mam&#160;pomysły!). Dziś będzie o&#160;alternatywnej medycynie ratunkowej. A było tak. W 1991 r. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę mnie nie było, hyhy.</p>
<p>Po takiej przerwie zapewne spodziewacie się jakiegoś opus magnum, moi drodzy czytelnicy, trwający przy&nbsp;mnie wiernie mimo przedłużającego się milczenia i&nbsp;sygnalizowanych przez&nbsp;komentatorów <a href="http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/comment-page-20/#comment-72756">kłopotów</a> z&nbsp;<a href="http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/comment-page-18/#comment-72236">obsługą</a> blogaska przez&nbsp;różne <a href="http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/comment-page-24/#comment-73432">przeglądarki.</a> Zamiast opus magnum dostaniecie rozwinięcie <a href="http://blip.pl/s/44084223">jednego blipka</a> i&nbsp;mglistą obietnicę nowych notek (mam&nbsp;pomysły! mam&nbsp;pomysły!). Dziś będzie o&nbsp;alternatywnej medycynie ratunkowej.</p>
<p>A było tak. W 1991 r. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/David_Icke">pewien gość</a> ogłosił się Synem Bożym na&nbsp;antenie telewizji BBC. Kilka&nbsp;lat później opublikował książkę, w&nbsp;której dowodził, że światem rządzą potomkowie kosmicznych jaszczurów z&nbsp;gwiazdozbioru Smoka (temu&nbsp;tekstowi nigdy nie&nbsp;wyrośnie broda, co&nbsp;nie?). Idea&nbsp;ta wstrząsnęła ludzkością do&nbsp;tego stopnia, że ta zaczęła spontanicznie gromadzić się na&nbsp;forach internetowych i&nbsp;zastanawiała się tamże, co&nbsp;teraz? Co&nbsp;robić? Jak&nbsp;bronić się przed&nbsp;Gadzim Ludem? </p>
<p>Na takimż regionalnym forum przeciwjaszczurzym przeczytałem <a href="http://davidicke.pl/forum/davidicke-t1662.html">wpis o&nbsp;złamanej nodze forumowicza <strong>maczikszcz.</strong></a> Lekarze zapakowali mu kończynę po&nbsp;samą pachwinę w&nbsp;gips i&nbsp;przepisali zastrzyki przeciwzakrzepowe Clexane do&nbsp;samodzielnej aplikacji w&nbsp;brzuch. Okazuje się, że zawarta w&nbsp;zastrzykach enoksaparyna jest częścią reptiliańskiego spisku i&nbsp;należy ją zastąpić naturalnymi terapiami. Oddajmy głos bohaterowi:</p>
<blockquote><p>I tu przyznaję, że miałem wątpliwości i&nbsp;trochę stracha: zastrzyki przeciwzakrzepowe brzmią dość mocno. A&nbsp;ja tu mam je zastąpić liśćmi z&nbsp;jakiegoś japońskiego drzewa lub&nbsp;zwykłym czosnkiem? Cóż, minęło 5&nbsp;dni i&nbsp;żyję choć dalej nie&nbsp;jestem do&nbsp;końca pewny czy&nbsp;to co&nbsp;robię jest w&nbsp;pełni bezpieczne. Zdecydowałem jednak przetestować na&nbsp;sobie naturalną terapię i&nbsp;mam nadzieję, że jeśli mi się uda to&nbsp;zainspiruje to innych do&nbsp;zamiany farmaceutyków na&nbsp;naturę.&nbsp;(&#8230;) [M]am&nbsp;nadzieję udowodnić że te ich leki za&nbsp;kilka stów są guzik warte i&nbsp;całkowicie zastępowalne naturalnymi metodami za&nbsp;ułamek ceny.</p></blockquote>
<p>Dzięki informacjom znalezionym w sieci forumowicz maczikszcz skompletował zestaw naturalnych zamienników syntetycznej chemii (skądinąd enoksaparynę uzyskuje się ze&nbsp;świń, ale na&nbsp;pewno w&nbsp;jakiś zbrodniczy, wrogi Naturze sposób). W&nbsp;jego skład weszły: miłorząb japoński, magnez, tran z&nbsp;dorsza, czosnek (który nie&nbsp;dość, że zmniejsza krzepliwość, to&nbsp;&bdquo;jest ogólnie git&rdquo;), cebula, imbir i&nbsp;zielona herbata. Inni forumowicze doradzili mu zmielone skorupki jajek i&nbsp;amarantus (oba&nbsp;na&nbsp;wzmocnienie kości) oraz&nbsp;korę wierzby w&nbsp;herbatce (bo&nbsp;aspiryna to&nbsp;wiadomo, jaszczurzy syf).</p>
<p>Oprócz naturalnych specyfików forumowicz maczikszcz stosuje też metodę BSM (poleciła mu ją forumowiczka Ayerys, której owa metoda <a href="http://davidicke.pl/forum/samoleczenie-metod-bsm-t513.html#p3581">uratowała nerkę</a>). <a href="http://www.samoleczeniebsm.pl/">Samoleczenie metodą BSM</a> (Bioemanacyjnego Sprzężenia z&nbsp;Mózgiem) polega na&nbsp;leczniczym przykładaniu własnych rąk do&nbsp;głowy i&nbsp;leczy wszystko, z&nbsp;rakiem na&nbsp;czele. Metoda jest polska, wynalazł ją pułkownik Eugeniusz Uchnast, a&nbsp;rozpropagował Piotr Lewandowski, pracownik Parku Kultury w&nbsp;Powsinie i&nbsp;niezależny kandydat na&nbsp;senatora. Oprócz niewątpliwych korzyści zdrowotnych metoda ta przyniosła również ludzkości najfantastyczniejsze zdjęcie polskich Internetów, zatytułowane <a href="http://www.samoleczeniebsm.pl/assets/images/foto/f8.jpg">&bdquo;Eugeniusz Uchnast przy&nbsp;stole do&nbsp;gry w&nbsp;szachy&rdquo;</a> (cały&nbsp;fotoreportaż z&nbsp;pobytu makiety Eugeniusza Uchnasta w&nbsp;Parku Kultury znajdziecie <a href="http://www.samoleczeniebsm.pl/25-lat-istnienia-metody-samoleczenia.html">tutaj</a>). Oprócz&nbsp;samoleczenia BSM forumowicz maczikszcz kuruje się również synchronizacją półkul za&nbsp;pomocą <a href="http://www.hemi-sync.pl/">Hemi-Sync</a> oraz&nbsp;słuchaniem dźwięków z&nbsp;Brainwave Generatora.</p>
<p>Inni forumowicze, za wyjątkiem dwóch odszczepieńców, wspierają maczikszcza w&nbsp;jego decyzji. Ta&nbsp;sama forumowiczka, która wcześniej zapoznała go z&nbsp;BSM, teraz informuje, że dla&nbsp;niej jedyne lekarstwo to&nbsp;jedzenie &mdash;&nbsp;a&nbsp;ponieważ jest również fanką doktora Kwaśniewskiego, zapewne chodzi jej o&nbsp;smalec. Inny forumowicz kategorycznie stwierdza, że maczikszcz nie&nbsp;ma się czego obawiać &mdash;&nbsp;wystarczy, by jadł ten&nbsp;swój miłorząb i&nbsp;trzymał wysoko nogę. Następnie wygłasza swoje credo:</p>
<blockquote><p>Niestety dzisiejsza medycyna (nawet ratunkowa) opiera się na&nbsp;buendnym paradygmacie leczenia &mdash;&nbsp;i&nbsp;chyba powinniśmy na&nbsp;mocy nam danej od&nbsp;siebie samych doprowadzić do&nbsp;zrozumienia i&nbsp;zaakceptowania nowego paradygmatu w&nbsp;leczeniu wszystkich schorzeń i&nbsp;chorób w&nbsp;oparciu o&nbsp;naturalne metody i&nbsp;preparaty.</p></blockquote>
<p>Ktoś inny dorzuca przeczytaną w &bdquo;Fakcie&rdquo; historię o&nbsp;pijawkach, które uratowały pewnemu chłopcu palec u&nbsp;nogi. Chłopcu ów&nbsp;palec od&nbsp;zakażenia aż&nbsp;poczerniał, a&nbsp;do&nbsp;szkoły biedak &bdquo;chodził w&nbsp;specjalnym bamboszu&rdquo;. Bezduszni lekarze chcieli palec uciąć &mdash;&nbsp;bo&nbsp;lekarze w&nbsp;tych opowieściach zawsze są bezduszni, nie&nbsp;dają żadnych szans i&nbsp;nic, tylko by cięli dzieciakom paluchy. I&nbsp;wtem babcia chłopca przypomniała sobie o&nbsp;starożytnej metodzie hirudoterapii. Zawiozła wnuka do&nbsp;Łodzi, do&nbsp;kliniki pijawczanej, tam przystawili robala, wyssał krew, odpadł, a&nbsp;palec ozdrowiał. A&nbsp;głupi lekarze mieli się z&nbsp;pyszna, rzeźnicy jedni.</p>
<p>Inny forumowicz, co zamiast twarzy ma napis &bdquo;STOP RFID&rdquo;, przypomina o&nbsp;podstawowym zadaniu medycyny ratunkowej:</p>
<blockquote><p>Współczuję &#8220;awarii&#8221; zdrowotnej i życzę jak&nbsp;najszybszego powrotu do&nbsp;zdrowia jednocześnie przypominając, że medycyna ratunkowa za&nbsp;podstawowe zadanie ma na&nbsp;celu chronić nas od&nbsp;medycyny naturalnej i&nbsp;ratować budżet karteli farmaceutycznych od&nbsp;strat.</p></blockquote>
<p>Moja ulubiona wypowiedź z&nbsp;tego wątku to&nbsp;tekst forumowiczki Fado, która przestrzega przed&nbsp;bakteriobójczymi właściwościami czosnku:</p>
<blockquote><p>Z tym czosnkiem to uwazaj. Dziala jak antybiotyk, naturalny ale&nbsp;jednak antybiotyk. Jezeli Twoj organizm ma&nbsp;ochote na&nbsp;czosnek, to oczywiscie nie&nbsp;zaszkodzi. Ale&nbsp;jezeli nie&nbsp;masz ochoty, to&nbsp;go nie&nbsp;jedz (zeby&nbsp;nie&nbsp;zrobic sobie balaganu z&nbsp;jelitami i&nbsp;bakteriami w&nbsp;nich zyjacymi odpowiedzialnymi za&nbsp;fermantacje blonnika i&nbsp;produkcje witamin).</p></blockquote>
<p>A zatem po antybiotykach syntetycznych przyszedł czas na&nbsp;rozprawę z&nbsp;naturalnymi. To&nbsp;odpowiadź na&nbsp;pytanie, w&nbsp;czym antybiotyk naturalny jest lepszy od&nbsp;syntetycznego. W&nbsp;niczym: oba to&nbsp;Zło.</p>
<p>Swoją drogą, zastanawia mnie popularność wiary w&nbsp;lecznicze właściwości czosnku. Mam czasami wrażenie, że przyczynia się do&nbsp;tego przekonanie, że skoro czosnek jest taki ostry i&nbsp;daje takiego kopa z&nbsp;ust, to&nbsp;musi też nieźle rąbać w&nbsp;system. Tymczasem kiedy szukam informacji o&nbsp;potwierdzonym działaniu, okazuje się, że coś gdzieś na&nbsp;szczurach, coś na&nbsp;szkiełku, ale ogólnie to <a href="http://www.aafp.org/afp/2005/0701/p103.html">brak danych, niepotwierdzone wyniki, brak efektu, ogólnie uważa się, że może itd.</a></p>
<p>W dyskusji nie mogło zabraknąć naszych starych znajomych pseudoterapii. Nikt co&nbsp;prawda nie&nbsp;zaleca przeciwzakrzepowej homeopatii (jeśli taka istnieje, zapewne produkuje się ją z&nbsp;odpowiednio rozcieńczonych&nbsp;strupów), ale&nbsp;przestrzegająca przed&nbsp;czosnkiem Fado jako&nbsp;najlepszy suplement diety proponuje maczikszczowi &bdquo;prawdziwą bombę witaminowo-mineralno-enzymatyczną&rdquo;, czyli&nbsp;<a href="http://blogdebart.pl/2009/11/23/test-buraczkowy-miski-haribo-i-parowka-na-glowe/">koktajl błonnikowy Mistrza Józefa.</a> Przy&nbsp;okazji pozdrawiam czytelnika z&nbsp;forum Biosłone, który jak&nbsp;się&nbsp;napije, to&nbsp;dopytuje, czy&nbsp;świadczę usługi seksualne za&nbsp;pieniądze. Co&nbsp;prawda twoje komentarze przechwytuje spamołap, ale&nbsp;zapewniam, że zawsze czytam je przed&nbsp;skasowaniem.</p>
<p>No dobrze, pośmialiśmy się, ale co będzie z&nbsp;nogą? Czy&nbsp;forumowiczowi maczikszcz uda się, jak&nbsp;zapowiada, &bdquo;udowodnić że te ich leki za&nbsp;kilka stów są guzik warte i&nbsp;całkowicie zastępowalne naturalnymi metodami za&nbsp;ułamek ceny&rdquo;? I&nbsp;co mu grozi?</p>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zakrzepica_%C5%BCy%C5%82_g%C5%82%C4%99bokich">Grozi mu zakrzepica żył głębokich.</a> Materiałów na&nbsp;temat zapobiegania zakrzepicy jest w&nbsp;necie multum. Miała swoje pięć minut, kiedy media podchwyciły temat ryzyka jej&nbsp;wystąpienia w&nbsp;efekcie długiego lotu samolotem. Można się więc dowiedzieć, że miłorząb japoński, czosnek i&nbsp;aspiryna/kora wierzby faktycznie zmniejszają krzepliwość krwi. Żeby jednak zmniejszyć ryzyko zakrzepicy podczas lotu, trzeba zjadać codziennie <a href="http://www.bugbog.com/travel_health/deep_vein_thrombosis.html">120&nbsp;mg&nbsp;miłorzębu na&nbsp;co&nbsp;najmniej miesiąc przed&nbsp;podróżą.</a> Całkiem sporo, jak&nbsp;na&nbsp;kilkanaście godzin unieruchomienia. Ile&nbsp;miłorzębu i&nbsp;przez&nbsp;jaki czas trzeba spożywać, by&nbsp;zmniejszyć ryzyko wystąpienia zakrzepicy podczas dwóch tygodni w&nbsp;gipsie? Takiej informacji nie&nbsp;znalazłem. Czosnek też najwyraźniej <a href="http://www.aafp.org/afp/2005/0701/p103.html">ma słabe działanie przeciwzakrzepowe,</a> choć&nbsp;zaleca się, aby się nim nie&nbsp;obżerać (w&nbsp;oryginale <em>stop taking high dosages)</em> np.&nbsp;przed&nbsp;operacją, by&nbsp;nie&nbsp;zalać panu doktoru stołu krwią. Aspiryna <a href="http://www.everydayhealth.com/dvt/aspirin-may-not-prevent-dvt.aspx">raczej nie&nbsp;pomaga na&nbsp;zakrzepicę,</a> choć&nbsp;zdania są podzielone.</p>
<p>Jeśli chodzi o skuteczność synchronizacji półkul czy metody BSM w&nbsp;zapobieganiu zakrzepicy, trudno coś powiedzieć. PubMed nie&nbsp;wyrzuca żadnych wyników badań.</p>
<p>Forumowicz maczikszcz zapewne przeżyje swój eksperyment. Szanse na&nbsp;zakrzepicę ma dość wysokie &mdash;&nbsp;najczęściej podawane ryzyko to&nbsp;20%, choć&nbsp;<a href="http://www.guideline.gov/summary/summary.aspx?doc_id=12797">niektórzy twierdzą, że jest dużo wyższe,</a> szczególnie przy&nbsp;poważniejszych unieruchomieniach (według metaanalizy Cochrane zawarta w&nbsp;zastrzykach heparyna <a href="http://www.mrw.interscience.wiley.com/cochrane/clsysrev/articles/CD006681/frame.html">zmniejsza to ryzyko dwukrotnie</a>). Sama zakrzepica nie&nbsp;jest zbyt groźna, ale&nbsp;czasem skrzeplina może oderwać się i&nbsp;rozpocząć magiczną podróż w&nbsp;stronę serca i&nbsp;płuc, powodując <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zatorowo%C5%9B%C4%87_p%C5%82ucna">zatorowość płucną,</a> ewentualnie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amier%C4%87">śmierć.</a> Takie powikłania są rzadkie: we&nbsp;wspomnianej metaanalizie Cochrane można przeczytać, że zatorowość wystąpiła u&nbsp;dwóch na&nbsp;740&nbsp;osób w grupie zagipsowanych, którym podawano placebo (i&nbsp;ani&nbsp;razu w&nbsp;grupie 750&nbsp;osób, którym podawano heparynę). Zapewne więc niebawem maczikszcz na&nbsp;łamach swojego ulubionego forum triumfalnie obwieści zwycięstwo medycyny naturalnej nad&nbsp;Big Pharmą. W&nbsp;przeciwnym wypadku będziemy mieli polską historię w&nbsp;międzynarodowym zbiorze dowodów anegdotycznych <a href="http://whatstheharm.net/">What&#8217;s the Harm,</a> a&nbsp;osoby wyznające filozofię &bdquo;głupich nie&nbsp;żal&rdquo; &mdash;&nbsp;kandydata do&nbsp;nagrody Darwina.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/R28Bm9SceCw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2010/02/17/chlopiec-w-specjalnym-bamboszu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>441</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2010/02/17/chlopiec-w-specjalnym-bamboszu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Mamy Chorych Dzieci (moja teoria spiskowa)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/BlogDeBart/~3/mdGujxECGTc/</link>
		<comments>http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 15:20:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bart</dc:creator>
				<category><![CDATA[Racjonalo]]></category>
		<category><![CDATA[czary-mary]]></category>
		<category><![CDATA[homeopatia]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blogdebart.pl/?p=2755</guid>
		<description><![CDATA[Lubię sobie od czasu do czasu poflejmować z&#160;antyszczepionkowcami. Dowiaduję się o&#160;nowinkach (w&#160;tym sezonie modnie nosi się skwalen), zapoznaję z&#160;nowymi trendami w&#160;argumentacji (obecnie na&#160;topie jest model Zatroskany Obywatel, który będąc całym sercem za&#160;szczepionkami, pragnie tylko, by&#160;władze lepiej ewidencjonowały przypadki autyzmu i&#160;śmierci spowodowanych przez&#160;szczepienia). Prędzej czy&#160;później w&#160;każdym flejmie pojawia się jednak osoba, która psuje całą zabawę. Ta&#160;osoba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię sobie od czasu do czasu poflejmować z&nbsp;antyszczepionkowcami. Dowiaduję się o&nbsp;nowinkach (w&nbsp;tym sezonie modnie nosi się skwalen), zapoznaję z&nbsp;nowymi trendami w&nbsp;argumentacji (obecnie na&nbsp;topie jest model Zatroskany Obywatel, który będąc całym sercem za&nbsp;szczepionkami, pragnie tylko, by&nbsp;władze lepiej ewidencjonowały przypadki autyzmu i&nbsp;śmierci spowodowanych przez&nbsp;szczepienia). Prędzej czy&nbsp;później w&nbsp;każdym flejmie pojawia się jednak osoba, która psuje całą zabawę. Ta&nbsp;osoba to&nbsp;Mama Chorego Dziecka.</p>
<p>Widzicie? Notka też od razu przestaje być śmieszna.</p>
<p>Kiedy Mama Chorego Dziecka wchodzi do gry, cała twoja argumentacja bierze w&nbsp;łeb. Twoje wyniki badań, metaanalizy, statystyki stają się nagle chłodnymi nieludzkimi danymi, skonfrontowanymi z&nbsp;żywym malcem, ofiarą bronionych przez&nbsp;ciebie szczepień albo&nbsp;beneficjentem atakowanej homeopatii. Oto&nbsp;komórka z&nbsp;twojego arkusza kalkulacyjnego ożyła i&nbsp;dała ci po&nbsp;pysku, drogi racjonalisto. Po&nbsp;ataku Mamy Chorego Dziecka prawie każdy obrońca zdrowego rozsądku zaczyna się czuć jak&nbsp;monstrum i&nbsp;obowiązany jest rozpocząć swą&nbsp;replikę od&nbsp;disklajmera &bdquo;Bardzo mi przykro z&nbsp;powodu choroby twojego dziecka&rdquo;.</p>
<p>To może i ja umieszczę w tym miejscu disklajmer dla&nbsp;notki: <strong>nie&nbsp;jest moją intencją wyśmiewanie osobistych tragedii.</strong> Nie&nbsp;mam prawa nabijać się z&nbsp;wypowiedzi Mam Chorych Dzieci zamieszczonych w&nbsp;wątku &bdquo;Moje&nbsp;życie z&nbsp;autyzmem syna&rdquo;, jednak jeśli zabierają głos w&nbsp;temacie &bdquo;Szczepić czy&nbsp;nie&nbsp;szczepić&rdquo;, ich&nbsp;wypowiedzi zasługują na&nbsp;ostre ostrze mego okrutnego sarkazmu.</p>
<p>Ciężko mi się pisze tę notkę, tak się bowiem składa, że znam osobiście kilka mam chorych dzieci i&nbsp;patrząc na&nbsp;nie, nie&nbsp;umiem uniknąć użycia religijnej metafory o&nbsp;niesieniu wyjątkowo ciężkiego krzyża. Najchętniej dałbym im carte blanche na&nbsp;wypisywanie bzdur w&nbsp;Internetach &mdash;&nbsp;problem w&nbsp;tym, że od&nbsp;takiej strategii liczba chorych dzieci będzie najprawdopodobniej rosnąć.</p>
<p>Był disklajmer, teraz czas na credo. Wierzę, że historie opowiadane w&nbsp;Internecie przez&nbsp;Mamy Chorych Dzieci są przynajmniej w&nbsp;części prawdą. Wierzę, że większość Mam naprawdę ma chore dzieci. Jednak zarówno <em>chorość,</em> jak&nbsp;i&nbsp;<em>prawdziwość</em> nie&nbsp;są w&nbsp;przypadku opowieści Mam wykutymi w&nbsp;skale pewnikami. Ba,&nbsp;zdarzają się bezczelne gnoje, które je kwestionują. Na&nbsp;przykład taki ja. </p>
<p>Zacznijmy od <em>chorości</em> &mdash;&nbsp;bo łatwiej i&nbsp;śmieszniej. Stawiam ostrożną hipotezę, nazwijmy ją Postulatem Przesadzeń: pewna liczba internetowych Mam świadomie przedstawia stan swojego dziecka jako&nbsp;poważniejszy niż&nbsp;w&nbsp;rzeczywistości, wiedząc, że to świetna broń w&nbsp;dyskusji. Nie&nbsp;umiem w&nbsp;inny sposób wytłumaczyć bardzo częstej niechęci do&nbsp;sprecyzowania, co właściwie dolega ich&nbsp;pociesze. Wiemy z&nbsp;dramatycznego tonu wypowiedzi, że jest to coś bardzo poważnego, ale&nbsp;nie&nbsp;dowiadujemy się, jaka to konkretnie choroba. We&nbsp;flejmie pod&nbsp;artykułem o&nbsp;homeopatii w&nbsp;&bdquo;Rzepie&rdquo; pani Aneta twierdzi, że jej syn &bdquo;w&nbsp;ostatniej chwili został dosłownie wyciągnięty grabażowi spod&nbsp;łopaty&rdquo;, a&nbsp;swoją opowieść o&nbsp;chorującej latorośli kończy duszaszczypatielnym wyznaniem: &bdquo;Do&nbsp;tej pory nie&nbsp;mogę odżałować, że mojej Pani doktor nie&nbsp;spotkałam wcześniej. Moje&nbsp;dziecko nie&nbsp;cierpiałoby tak&nbsp;strasznie&rdquo;. Nie&nbsp;dowiadujemy się, jaka śmiertelna choroba toczyła syna pani Anety, jednak ponieważ medycy klasyczni oferowali na&nbsp;nią antybiotyki, a&nbsp;homeopatka wyleczyła skutecznie cukrem w&nbsp;granulkach, możemy zakładać, że owa&nbsp;&bdquo;łopata grabaża&rdquo; taka dosłowna jednak nie&nbsp;była. W&nbsp;wątku na&nbsp;forum &bdquo;Wyborczej&rdquo; pod&nbsp;skandalicznym artykułem homeopaty Kokoszczyńskiego przejęty tata opowiada o&nbsp;&bdquo;roku walki o&nbsp;zdrowie synka&rdquo;. Dopytany wyjaśnia, że przez&nbsp;ów&nbsp;rok zmagał się z&nbsp;powracającym przy&nbsp;infekcjach zapaleniem ucha, przypadłością dokuczliwą, ale&nbsp;raczej nie&nbsp;zasługującą na&nbsp;batalistyczne metafory, w&nbsp;dodatku właściwie nie&nbsp;występującą u&nbsp;dzieci starszych niż&nbsp;siedem lat (a&nbsp;więc z&nbsp;bardzo wysokimi szansami na&nbsp;&bdquo;cudowne&rdquo; wyleczenie dzięki&nbsp;homeopatii). Zawsze warto więc wypytywać Mamy o&nbsp;oficjalną diagnozę. Często okazuje się, że straszliwa choroba tocząca dziecko to albo&nbsp;jakieś upierdliwe schorzenie wieku dziecięcego, albo&nbsp;rozległa candida i&nbsp;zarobaczenie wykryte Vega Testem przez&nbsp;homeopatę.</p>
<p>Mamy, które blefują w&nbsp;kwestii faktycznego stanu zdrowia swojego dziecka, to lolkontentowy margines. Dużo trudniejsza kwestia to&nbsp;<em>prawdziwość</em> opowieści, bo&nbsp;tę śmiem kwestionować również w&nbsp;przypadku Mam z&nbsp;poważnie chorymi dziećmi.</p>
<p>Na pewno nieraz spotkaliście się z dramatycznymi historiami, w&nbsp;których drgawki po&nbsp;raz pierwszy wystąpiły w&nbsp;noc po&nbsp;szczepieniu, a&nbsp;uporczywa choroba przeszła w&nbsp;kilka godzin po&nbsp;podaniu pierwszej cukrowej pigułki. Zdrowe dzieci po&nbsp;szczepionce gasną w&nbsp;oczach, wypowiadają swoje ostatnie słowa (Jenny McCarthy widziała wręcz, jak&nbsp;zaraz po&nbsp;wbiciu igły &bdquo;duszyczka uleciała z&nbsp;ocząt synka&rdquo;). Związek przyczynowo-skutkowy w&nbsp;tych&nbsp;historiach jest oczywisty i&nbsp;stuprocentowo pewny. Dla&nbsp;wszystkich &mdash;&nbsp;choć&nbsp;nie&nbsp;dla&nbsp;pojawiających się w&nbsp;opowieściach lekarzy, którzy uparcie tkwią w&nbsp;swoich błędnych diagnozach albo&nbsp;odmawiają wpisania w&nbsp;kartę ostrego powikłania poszczepiennego (często też przepisują antybiotyki lub&nbsp;po&nbsp;prostu bezradnie rozkładają ręce i&nbsp;nie&nbsp;dają żadnych szans).</p>
<p>Z jednej strony mamy zatem wyniki badań epidemiologicznych i&nbsp;toksykologicznych, które raz po&nbsp;raz nie&nbsp;znajdują związku między szczepieniami a&nbsp;genezą chorób z&nbsp;internetowego szerokiego spektrum poważnych schorzeń poszczepiennych. Z&nbsp;drugiej strony &mdash;&nbsp;armię matek-dyskutantek, które są przekonane o&nbsp;tym, że ich&nbsp;dzieci zapadły na&nbsp;zdrowiu bezpośrednio po&nbsp;szczepieniu. WTF? Nasuwają się dwie odpowiedzi. Pierwsza: szczepienia faktycznie powodują te wszystkie choroby (a&nbsp;homeopatia wspomagana chelatacją i&nbsp;czyszczeniem jelit skutecznie je leczy), jednak współczesna nauka jest ślepa łamane&nbsp;przez&nbsp;głęboko skorumpowana i&nbsp;dlatego prawda nie&nbsp;wychodzi na&nbsp;jaw. Być&nbsp;może właśnie tak jest. Ja obstawiam jednak odpowiedź drugą, zakładającą istnienie międzynarodowego spisku.</p>
<p>Nie jest to scentralizowany spisek, taki jak w&nbsp;przypadku rządzącego światem klanu Ludzi-Jaszczurów z&nbsp;Oriona czy&nbsp;międzynarodowej żydowskiej kabały. Nie, tworzące postulowany przeze&nbsp;mnie spisek osoby często nawet się nie&nbsp;znają. Spotykają się czasem na&nbsp;konferencjach, linkują czasem do&nbsp;siebie na&nbsp;swoich stronach, cytują badania współspiskowców w&nbsp;swoich pracach &mdash;&nbsp;nie&nbsp;tworzą jednak żadnej hierarchii. Kim&nbsp;są? To&nbsp;autorzy książek o&nbsp;cudownych terapiach i&nbsp;dietach, adwokaci składający pozwy zbiorowe, wypaleni naukowcy poszukujący nowych ścieżek kariery, szamani praktykujący &bdquo;medycynę alternatywną&rdquo;, właściciele laboratoriów przeprowadzających bezwartościowe analizy zdrowotne, działacze zbijający polityczny kapitał. <strike>Motywuje</strike> Kieruje nimi zazwyczaj chęć zysku, czasem nadęte ego, często ambicja. Wspólnie tworzą wirtualny świat, w&nbsp;którym bezwartościowe terapie leczą wymyślone i&nbsp;prawdziwe choroby spowodowane przez&nbsp;współczesną medycynę lub&nbsp;nieistniejące czynniki w&nbsp;rodzaju drożdżaków, robaków czy źle&nbsp;zbalansowanego <em>chi</em>. Wokół tych&nbsp;osób tworzą się wianuszki wyznawców, rozpowszechniających w&nbsp;Internecie i&nbsp;realu memy, których popularność przekłada się bezpośrednio na&nbsp;poziom dochodów czy&nbsp;popularność przywódców spisku.</p>
<p>Fajnie byłoby zobaczyć ten spisek w&nbsp;działaniu, prawda? Czasami internetowe archiwa pozwalają nam na&nbsp;reverse engineering poglądów Mamy Chorego Dziecka, która dziś jest przekonana na&nbsp;amen, że to właśnie szczepionka zrujnowała zdrowie jej&nbsp;potomka. Spójrzmy na&nbsp;Mamę spotkaną na&nbsp;forum.gazeta.pl, która do&nbsp;zwolenników szczepień zwraca się per&nbsp;&bdquo;panie mengele&rdquo; i&nbsp;opowiada im o&nbsp;trutych, okaleczanych i&nbsp;umierających dzieciach. Nazwijmy ją Olą.</p>
<p>Oto jak Ola opisuje dziś na forum stan zdrowia swojego dziecka:</p>
<blockquote><p>moje dziecko jest poważnie okaleczone przez&nbsp;podanie Euvaxu&nbsp;(&#8230;). dziś córka ma&nbsp;niespełna 3&nbsp;latka, jest bilska diagnozy autyzmu, ma&nbsp;poważne zaburzenia rozwojowe od&nbsp;obniżonego napięcia mięsniowego po&nbsp;niedosłuch i&nbsp;lista ciągneła by się bardzo długo, gdybym zechciała wszystko opisywać. przeszła już grubo ponad&nbsp;100&nbsp;lekarzy (&#8230;), wszyscy szukali przedziwnych chorób, nawet wymyślano niestworzone diagnozy, ale&nbsp;jakoś żadne badania tego nie&nbsp;potwierdziły. nikt jakoś nie&nbsp;wpadł, lub&nbsp;nie&nbsp;chciał wpaść,że to może przez&nbsp;euvax (a&nbsp;2007&nbsp;zmarła po&nbsp;nim 3&nbsp;niewinnych niemowlaczków) (&#8230;).</p></blockquote>
<p>W dalszym ciągu dyskusji dowiadujemy się, że zatrucie Euvaksem dziewczynka miała nawet na&nbsp;wypisie ze&nbsp;szpitala.</p>
<p>Cofnijmy się do maja 2008. Wtedy właśnie Ola zakłada na&nbsp;forum Gazety wątek o&nbsp;wrodzonej niedoczynności tarczycy &mdash;&nbsp;to&nbsp;właśnie wykryto u&nbsp;jej&nbsp;córeczki (wśród&nbsp;objawów wrodzonej niedoczynności tarczycy występują m.in.: problemy z&nbsp;rozwojem szkieletowym, zaburzenia słuchu i&nbsp;niedorozwój umysłowy, czyli&nbsp;symptomy, które według&nbsp;zdania &bdquo;dzisiejszej&rdquo; Oli spowodowało szczepienie):</p>
<blockquote><p>urodziła się 9&nbsp;dni po&nbsp;terminie i&nbsp;miała większośc objawów wnt: poród po&nbsp;terminie, leniwy poród, była duża (prawie 4&nbsp;kg), miała obrzęki na&nbsp;ciele i&nbsp;na&nbsp;twarzy, bardzo suchą skórę, duży język&#8230;.. do endokrynologa trafiliśmy jak&nbsp;miała 2,5&nbsp;tygodnia (&#8230;)</p></blockquote>
<p>Ani słowa o&nbsp;zatruciu Euvaksem. Ola odzywa się, bo chce wymienić się doświadczeniami z&nbsp;innymi rodzicami dzieci z&nbsp;wrodzoną niedoczynnością tarczycy. Od&nbsp;razu jakaś forumowiczka diagnozuje u&nbsp;dziecka autyzm i&nbsp;uczynnie podsuwa Oli linka do&nbsp;forum dzieci.org.pl, prowadzonego przez&nbsp;antyszczepionkowych oszołomów. Po&nbsp;trzech godzinach Ola wraca z&nbsp;forum i&nbsp;już&nbsp;wie: jej&nbsp;córeczka ma faktycznie autyzm, i&nbsp;to&nbsp;wszystko wina szczepień. Trzeba natychmiast wykonać analizę pierwiastkową włosa &mdash;&nbsp;za&nbsp;marne dwieście parędziesiąt złotych przeprowadzi ją doktor Sobieraj <a href="http://www.biomol.pl/index.php/pol/artykuly/dieta_metaboliczna_na_podstawie_porownawczej_analizy_pierwiastkowej_wlosow_diagnostyki_stanu_odzywienia" rel="nofollow">w&nbsp;Biomolu</a> (a&nbsp;potem za&nbsp;następne kilkaset złotych chętnie sprzeda odpowiednie suplementy, by&nbsp;&bdquo;ustabilizować dynamiczną optymalną homeostazę&rdquo;).</p>
<p>Rok później, wiosną 2009 r., Olę można spotkać na&nbsp;forum Homeopatia. Jej&nbsp;dziecko ma już zdiagnozowaną nową listę chorób: candidę, zarobaczenie, ostre powikłania poszczepienne, zatrucie metalami ciężkimi. Zdiagnozowano jej to m.in.&nbsp;<a href="http://www.danmed.pl/?id=51" rel="nofollow">aparatem Salvia w&nbsp;DanMedzie,</a> a&nbsp;leczy owe choroby kupowanymi za ciężkie pieniądze suplementami, homeopatią i&nbsp;preparatami przeciwpasożytniczymi.</p>
<p>W grudniu 2009 r. Ola twierdzi już, że jej dziecko urodziło się całkowicie zdrowe. Teraz szykuje córkę do chelatacji <a href="http://drkrasicki.pl/" rel="nofollow">u Doktora Krasickiego Spółka z o.o.</a>, który &bdquo;uważa zatrucie rtęcią za wielce prawdopodobne&rdquo;. Na forum &bdquo;Nie szczepimy&rdquo; Ola ogłasza, że wytacza proces władzom o zatrucie dziecka. Jej córka jest leczona z autyzmu, którego żaden lekarz nigdy nie zdiagnozował.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/BlogDeBart/~4/mdGujxECGTc" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2476</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blogdebart.pl/2009/12/22/mamy-chorych-dzieci/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss><!-- Dynamic page generated in 1.083 seconds. --><!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2012-05-17 01:06:03 -->

