<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;DkICSXY6fip7ImA9WxNVGUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042</id><updated>2009-10-31T14:09:28.816+01:00</updated><title>Blog Mariusza, zwanego Matriksem</title><subtitle type="html" /><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/" /><link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>87</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><link rel="license" type="text/html" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/" /><logo>http://creativecommons.org/images/public/somerights20.gif</logo><link rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/BlogMariuszaZwanegoMatriksem" type="application/atom+xml" /><feedburner:emailServiceId>BlogMariuszaZwanegoMatriksem</feedburner:emailServiceId><feedburner:feedburnerHostname>http://feedburner.google.com</feedburner:feedburnerHostname><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Zapisz w NewsGator Online</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://client.pluck.com/pluckit/prompt.aspx?GCID=C12286x053&amp;a=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://www.pluck.com/images/rss-pluck.gif">Zapisz w czytniku Pluck RSS</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://feeds.my.aol.com/add.jsp?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://o.aolcdn.com/myfeeds/html/vis/myaol_cta1.gif">Zapisz w My AOL</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bloglines.com/sub/http://feeds.feedburner.com/BlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Zapisz w Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Dodaj do netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FBlogMariuszaZwanegoMatriksem" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><entry gd:etag="W/&quot;CEQDQn49fCp7ImA9WxNWFk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-7109932651737185775</id><published>2009-10-10T20:13:00.005+02:00</published><updated>2009-10-15T12:26:13.064+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-15T12:26:13.064+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="śmieszne" /><title>Znak Pokoju - Obama w "Kręgu Podejrzeń"</title><content type="html">&lt;blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDByYln7kI/AAAAAAAABA4/fF-BBo8E4-M/s1600-h/Whorebab.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDByYln7kI/AAAAAAAABA4/fF-BBo8E4-M/s400/Whorebab.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;«Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę, &lt;br /&gt;
która siedzi nad wielu wodami, &lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2598099607981409042&amp;amp;postID=7109932651737185775" name="W2"&gt;&lt;/a&gt;z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi, &lt;br /&gt;
a mieszkańcy ziemi się upili &lt;br /&gt;
winem jej nierządu». &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2598099607981409042&amp;amp;postID=7109932651737185775" name="W3"&gt;&lt;/a&gt;I zaniósł mnie w stanie zachwycenia na pustynię. &lt;br /&gt;
I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, &lt;br /&gt;
pełnej imion bluźnierczych, &lt;br /&gt;
mającej siedem głów i dziesięć rogów. &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2598099607981409042&amp;amp;postID=7109932651737185775" name="W4"&gt;&lt;/a&gt;A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, &lt;br /&gt;
cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, &lt;br /&gt;
miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości &lt;br /&gt;
i brudów swego nierządu. &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2598099607981409042&amp;amp;postID=7109932651737185775" name="W5"&gt;&lt;/a&gt;A na jej czole wypisane imię - tajemnica: &lt;br /&gt;
"Wielki Babilon. &lt;br /&gt;
Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi"&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;   &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jak łatwo sprawić, aby ludzie uwierzyli... Jak łatwo sprawić, aby wyobrażenia wyparły fakty, wiara wiedzę. Bazuje na tym wielu, od akwizytorów cudownej pościeli zaczynając, na politykach kończąc.Jak łatwo stworzyć w umysłach masy formę, którą ona sama wypełni treścią. Jak łatwo stosując proste techniki manipulacji wpływać na postrzeganie świata, wybory konsumenckie, przekonania polityczne. Jak łatwo, w końcu bazując na paru cytatach z Biblii, internecie i paru zdjęciach stworzyć bajkę, w którą wielu &lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;mogłoby&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; uwierzyć.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDFf9S_cII/AAAAAAAABBA/Q56p71Q5lQM/s1600-h/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDFf9S_cII/AAAAAAAABBA/Q56p71Q5lQM/s400/1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;Biały Dom&lt;/span&gt; – oficjalna rezydencja i miejsce pracy prezydentów USA, czyli obecnie &lt;a href="http://www.dziennik.pl/swiat/article454442/Nobel_dla_Obamy_Chyba_za_skonczone_studia.html"&gt;Laureata Pokojowej Nagrody Nobla&lt;/a&gt; &lt;b&gt;Baracka Obamy&lt;/b&gt;. Czyli kogo... Jak to kiedyś raczył powiedzieć poseł RP Artur Górski (PiS):&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Gdy biedne, czarne przedmieścia wielkich amerykańskich miast &lt;b&gt;zawyły&lt;/b&gt; z radości, gdy przeważnie lewicowo-liberalni studenci zatańczyli w korowodzie zwycięstwa, konserwatywna, tradycyjna Ameryka przeżyła szok i rozczarowanie. Jej prezydentem, głową największego na świecie mocarstwa został kumpel lewackiego terrorysty Williama Ayersa, polityk uważany przez republikańską prawicę za czarnoskórego kryptokomunistę (...) Teraz, głosami swoich wyborców, Obama, &lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;czarny mesjasz&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; nowej lewicy, zgniótł kandydata republikanów Johna McCaina. Już niedługo Ameryka zapłaci wysoką cenę za ten grymas demokracji. Jak powiedział mój klubowy kolega poseł Stanisław Pięta, Obama to nadchodząca katastrofa, to&lt;b&gt; koniec cywilizacji białego człowieka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDGlE_zfEI/AAAAAAAABBI/P3c28KIzyg0/s1600-h/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDGlE_zfEI/AAAAAAAABBI/P3c28KIzyg0/s400/2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;Cytat z jakiegoś &lt;a href="http://www.apokalipsy.fora.pl/wasze-poglady,4/koniec-swiata-iii-wojna-czy-sa-juz-blisko,2324.html"&gt;forum&lt;/a&gt; (autor "Malibu"):&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczba "czterdzieści i cztery" oznacza 44 prezydenta USA (G.Bush jest aktualnie 43 prezydentem USA), co by się zgadzało. Dzisiejszymi głównymi kandydatami na prezydentów są B. Obama i J. McCain. Biorąc pod uwagę wcześniejsze wyrazy wersu, czyli: "z matki obcej" - można to podłączyć do Obamy, który jest czarnoskóry..a więc przyszły wybawiciel polskiego narodu byłby innej narodowości. Ale za to "krew jego, dawne bohatery" można podłączyć jednocześnie do McCaina, który jest weteranem II wojny św., (czyli "dawnym bohaterem"), jak i do Obamy którego potomkowie (murzyni) byli pod jakimś względem bohaterami np. wywalczając sobie wolność. Do czego zmierzam. Istnieją też przepowiednie (np. Nostradamusa) i wierzenia o nadejściu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"&lt;span style="font-size: large;"&gt;czarnego papieża&lt;/span&gt;"&lt;/span&gt;. Wydaje mi się, że "czarny papież" nie oznacza dosłownie czarnoskórego papieża. Może to oznaczać emblemat na herbie Benedykta XVI, gdzie widnieje czarnoskóry mężczyzna, jak i może to oznaczać papieża w sensie przywódcę, co miałoby związek z objęciem władzy w USA przez Obamę. Zamierza on przeprowadzić zmiany w prowadzeniu polityki ze strony USA, co być może wpłynie na kontakty z krajami Europy i Azji, co z kolei może być przyczyną agresywnej polityki, lub stanowić w przyszłości jakiś punkt zapalny. Wystarczy obejrzeć kilka filmów z udziałem Obamy aby się przekonać, że to człowiek pewny siebie, ale jednocześnie zuchwały. Nie chce przedstawiać go w złym świetle jako tego, który ma zburzyć porządek na świecie. Po prostu zbieżność niektórych rzeczy jest naprawdę znacząca. być może właśnie za jego kadencji nastąpi wybuch III wojny światowej.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StG_iAqv0fI/AAAAAAAABBs/o5WG2T-_Ly0/s1600-h/3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StG_iAqv0fI/AAAAAAAABBs/o5WG2T-_Ly0/s400/3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Następny cytat (autor &lt;a href="http://www.pardon.pl/artykul/5638/nowa_interpretacja_proroctwa_obama_sprowadzi_koniec_swiata/1"&gt;Marta Wawrzyn&lt;/a&gt;):&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="intertext1"&gt;W Ameryce pojawiły się pomysły, że owym &lt;b&gt;"papieżem" może być Barack Obama&lt;/b&gt;. Za Oceanem krąży nawet kilka łańcuszków mailowych, rozpowszechniający tę rewelację. Przeklejane na kolejne fora i blogi robią swoje. Czyli wodę z mózgu tym, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie - tak jak insynuacje, że &lt;b&gt;Obama jest muzułmaninem&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
W sieci znaleźć można nawet blogi, które zajmują się zbieraniem kolejnych newsów, mających świadczyć o tym, że w czarnoskórym kandydacie Demokratów siedzi zło. W &lt;a href="http://barackobamaantichrist.blogspot.com/" target="_blank"&gt;jednym z nich&lt;/a&gt; znalazłam sondę z pytaniem, &lt;b&gt;czy Obama jest antychrystem&lt;/b&gt;. Aż &lt;b&gt;49%&lt;/b&gt; dotychczas głosujących &lt;b&gt;odpowiedziało "tak"&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDM1ZfFvVI/AAAAAAAABBY/y7NlrbaumRk/s1600-h/4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDM1ZfFvVI/AAAAAAAABBY/y7NlrbaumRk/s400/4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;tak iż nawet przemówił obraz Bestii &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;I sprawia, że wszyscy: &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;mali i wielcy, &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;bogaci i biedni, &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;wolni i niewolnicy &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;i że nikt nie może kupić ni sprzedać, &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;kto nie ma znamienia - &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;imienia Bestii &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;lub liczby jej imienia. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Tu jest potrzebna mądrość. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;liczba to bowiem człowieka. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;A liczba jego&lt;/b&gt;&lt;b&gt;: &lt;span style="font-size: large;"&gt;sześćset sześćdziesiąt sześć&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDNw1YZsjI/AAAAAAAABBg/exKKSjPzRqw/s1600-h/5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDNw1YZsjI/AAAAAAAABBg/exKKSjPzRqw/s400/5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-7109932651737185775?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/7109932651737185775/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=7109932651737185775" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7109932651737185775?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7109932651737185775?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/NWp06v9ZFzE/znak.html" title="Znak Pokoju - Obama w &quot;Kręgu Podejrzeń&quot;" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/StDByYln7kI/AAAAAAAABA4/fF-BBo8E4-M/s72-c/Whorebab.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2009/10/znak.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEMNRXk9cSp7ImA9WxNWEko.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-2414821357047400815</id><published>2009-10-10T02:38:00.004+02:00</published><updated>2009-10-11T16:48:14.769+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-11T16:48:14.769+02:00</app:edited><title>Teoria Gier</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dosłownie przed chwilą dowiedziałem się, że &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Kami%C5%84ski_%28ur._1965%29"&gt;Kamiński&lt;/a&gt; znów rozesłał po wysokich organach listy. Tym razem mamy aferę stoczniową :) Niesamowite. Ile to afer wykopuje &lt;b&gt;nagle&lt;/b&gt; &lt;a href="http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Mariusz_Kami%C5%84ski"&gt;szef CBA&lt;/a&gt; – to bardzo dziwny zbieg okoliczności. Za tydzień &lt;a href="http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=CBA"&gt;CBA&lt;/a&gt; uraczy nas następną aferą? Najśmieszniejsze jest jednak to, że według Kancelarii premiera Kamiński sam mógł popełnić przestępstwo, nie zawiadamiając prokuratury o swoich podejrzeniach. Na podstawie opinii, jaką sobie wyrobiłem o tym człowieku, będzie się zapewne tłumaczył upolitycznieniem prokuratury. Postawiła zarzuty człowiekowi bez &lt;a href="http://www.sjp.pl/co/zmaza"&gt;zmazy&lt;/a&gt; i skazy, dla którego "dobro państwa było zawsze najwyższą wartością", więc jest po stronie sił zła w mistycznym &lt;a href="http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Kr%C4%85g_Podejrze%C5%84"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;kręgu podejrzeń&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i nie można jej już ufać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale dość już o aferze stoczniowej. Temat mało ciekawy, no chyba, że znów wyskoczy &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.efakt.pl/Oto-agent-Tomek-z-CBA-FOTY-,artykuly,54093,1.html"&gt;agent Tomasz&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, tym razem uwodzący katarskich szejków. Ale o owym agencie później. Czas wziąć na tapetę hazard.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy hazard mnie nie pociągał. W kasynie byłem dziesięć lat temu. Tam też grałem, jedyny raz w swoim życiu, na jednorękich bandytach. Jak już wygrałem dosyć, przeniosłem się na Black Jacka i ruletę. Poszedłem do kasyna nie po to by wygrać, tylko żeby pograć. Miałem określoną kwotę i założenie, że skończę, gdy przegram wszystko (co nastąpiło o piątej nad ranem). Hazardziści liczą na wygraną, ja liczyłem tylko na dobrą zabawę (kręciło się tam parę fajnych lasek). Hazardem zajmę się teraz, ponieważ ciekawy jest mechanizm nakręcania "afery". Na początek podstawy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska w kwestii hazardu (a raczej, uściślijmy: "automatów o niskich wygranych") miała do wyboru dwie drogi: albo ograniczyć występowanie automatów tylko do kasyn i innych zamkniętych, licencjonowanych przybytków tego typu, albo też pozwolić na rozpowszechnienie "małego" hazardu wszędzie. Wybrano drugą opcję i zdecydowano się na obłożenie każdego automatu zryczałtowanym podatkiem, który obecnie wynosi 180euro miesięcznie. &lt;b&gt;Dla porównania w kasynach i salonach gier, kwota stanowiąca różnicę między kwotą uzyskaną z wymiany żetonów do gry lub wpłaconą do kasy salonu i zakredytowaną w pamięci automatu lub wpłaconą do automatu a sumą wygranych uzyskanych przez uczestników gier, jest obłożona podatkiem wynoszącym 45%.&lt;/b&gt; Widzicie różnicę??? Niskie wygrane – 180 euro miesięcznie, wysokie wygrane – 45% podatku od zysku. Czy dopłaty będą czy ich nie będzie to tylko temat marginalny, omijający główny problem. Problem polega na tym, że 100% automatów zabezpieczonych przez &lt;a href="http://www.policja.pl/portal/pol/75/Centralne_Biuro_Sledcze.html"&gt;CBŚ (ci profesjonalni, nie mylić z CBA&lt;/a&gt;) było nielegalnie przerobionych, zapewniając niekontrolowany i łatwy dostęp do wysokiego hazardu. I to jest właśnie prawdziwa afera hazardowa, która ciągnie się od lat. Kasyna, które muszą się pilnować, bo stracą licencję i zdechną, a także duże salony gier miały łączne przychody na poziomie 2,2 mld złotych. Automaty "o niskich wygranych" prawie 5 mld. W 2007 roku podatek wpłacony przez same kasyna wyniósł około 122 mln złotych a przez salony automatów "o niskich wygranych" 174 mln. I kto tu kogo robi w ch…ja. Automat po przerobieniu automatem "o niskich wygranych" jest już tylko z nazwy… i interes się kręci. Kiedy w kwietniu b.r. &lt;a href="http://www.policja.pl/portal/pol/75/Centralne_Biuro_Sledcze.html"&gt;Centralne Biuro Śledcze&lt;/a&gt;, razem z celnikami,  zabezpieczało 300automatów do gier, &lt;b&gt;Pan Paweł Wojtunik, szef CBŚ a podobno też przyszły szef CBA&lt;/b&gt;, powiedział: "Mamy wątpliwości co do legalności tego biznesu i badamy jego związki z przestępczością zorganizowaną" i potwierdziło się. Skarb Państwa mógł już stracić &lt;b&gt;2,5 mld złotych&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Pięć razy więcej niż przy nędznej aferce Kamińskiego. &lt;/b&gt;Zupełnie inną sprawą jest to, że owe 500 baniek, wg ekonomistów, jest tylko teorią i to opartą na wątłych podstawach. Równie prawdopodobne jest to, że podatki mogłyby nawet spaść, gdyby nastąpił znaczny odpływ klientów wkurzonych na to, że wrzucili stówę a grają za 90. Czego dowodzi fakt, że Kamiński wie, że będzie to 500 milionów? Zdolności prekognicji? Wątpię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;CBA ma kuriozalny talent to Afer, pisanych z dużej litery, nagłaśnianych, przez samo CBA zresztą. I ile tych afer wykryli? Pamiętam o trzech, czy czterech (nie licząc ostatnich). A ile państwowej kasy przy tym wydali? Nie wiem, nie sprawdzałem, ale można przyjąć za prawdopodobne, że wydali więcej niż wyniosłyby straty finansowe Skarbu Państwa, gdyby nie istnieli. To po co istnieją? Podobno CBA nie wzięła się za Beatę S., bo ta brała, ale wzięła się, by brać zaczęła. &lt;a href="http://www.efakt.pl/Oto-agent-Tomek-z-CBA-FOTY-,artykuly,54093,1.html"&gt;Niezawodny Agent Tomasz&lt;/a&gt; miał to uczynić. Agent Tomasz wziął się ostatnio też za Weronikę M.-P. i jak czytałem w "Dzienniku" tym samym sposobem. Szastający kasą, porsche przed luksusowym apartamentem, markowe ciuchy i dyskretny urok luksusu – w&lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ile_nas_kosztuje_cba_47620.html"&gt;szystko za nasze pieniądze&lt;/a&gt;. A w tym samym czasie Policja nie ma za co benzyny kupić. Po prostu super. &lt;a href="http://www.ifp.pl/index.php?name=PNphpBB2&amp;amp;file=viewtopic&amp;amp;t=18199"&gt;Ile zarabia doświadczony oficer&lt;/a&gt; w Policji, a ile Agent (AAAgent chciało by się rzec). A wszystko po to, aby obywatela sprowokować do popełnienia przestępstwa. Nowoczesna służba specjalna, jeszcze takiej nie było i pewno nie będzie.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-2414821357047400815?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/2414821357047400815/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=2414821357047400815" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2414821357047400815?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2414821357047400815?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/dfFTZT1trOg/teoria-gier.html" title="Teoria Gier" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2009/10/teoria-gier.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkEMRnc8fCp7ImA9WxNWEEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-3441939717897980927</id><published>2009-10-09T16:27:00.002+02:00</published><updated>2009-10-09T16:31:27.974+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-09T16:31:27.974+02:00</app:edited><title>Obel Nobamy</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając dziś z pracy usłyszałem w radio, że Barack Obama został laureatem pokojowego Nobla. Oczywiście wiekopomne zasługi Obamy dla pokoju są ogólnie znane. Ja osobiście ich nie znam, ale muszą być. Oczywista oczywistość. Nie dostał przecież Nobla za chęci, czy raczej słowa o chęciach. Nie dostał go też za to, co ma dopiero zrobić. W przeciwnym razie JA, który w planach na przyszłość mam likwidację głodu, przekonanie Kim Dzong Ila, że demokracja jest cool i wprowadzenie ery pacyfizmu, musiałbym dostać Nobla dawno temu. A nie dostałem. Obama więc otrzymał nagrodę za to co &lt;b&gt;już&lt;/b&gt; zrobił…. tylko nie wiem za co. Proszę o pomoc. Oświećcie ignoranta&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;P.S. Publikuje z poziomu Worda 2007. Ciekawe jak wyjdzie &lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
P.P.S. Wyszło normalnie tylko to "J" w P.S. było przedtem ":)"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-3441939717897980927?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/3441939717897980927/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=3441939717897980927" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3441939717897980927?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3441939717897980927?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/rReGpYehqH8/obel-nobamy.html" title="Obel Nobamy" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2009/10/obel-nobamy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0EAQ3oyeyp7ImA9WxNWEEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-5920747638539218354</id><published>2009-10-08T18:33:00.001+02:00</published><updated>2009-10-08T18:34:02.493+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-08T18:34:02.493+02:00</app:edited><title>Paruzja (moja)</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/Ss4T9piS-3I/AAAAAAAABAE/AVqQrgdal9M/s1600-h/Angel+of+Death.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/Ss4T9piS-3I/AAAAAAAABAE/AVqQrgdal9M/s320/Angel+of+Death.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Minął rok, jednak nie umarłem. Nie miałem czasu. Doba ma tylko 24 godziny. Z ich zbioru należy odjąć czas na sen, higienę, posiłki, wydalanie, i pracę. To co zostaje to wolny czas. "Czas" to życie, więc "wolny czas" to wolne życie. Życie rodzinne też zajmuje dużą część puli wolnego życia. Zostaje niewiele... A gdy zasoby są ograniczone trzeba dokonać wyboru. Przeczytać książkę czy obejrzeć film. Iść na spacer czy może napisać posta.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Moja blogowa aktywność zamarła na bardzo długo. W międzyczasie zmieniłem pracę, kupiłem mieszkanie, opiekowałem się córeczką, która dopiero we wrześniu poszła do przedszkola.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Wydarzenia te ograniczyły moją pulę czasu wolnego do totalnego minimum. Mieszkanie trzeba było dostosować do moich potrzeb, w nowej pracy zajmuje się pracą i nie blogowaniem i co najciekawsze... jak się wszystko ustabilizowało, trzeba było pomyśleć o internecie. Wymyśliłem sobie, że moim operatorem internetowym będzie Netia (chciałem UPC, ale nie wszędzie mają infrastrukturę). W niecały tydzień założyłem telefon w Tepsie (technicy powiedzieli, że połączenie będzie jak żyleta, ponieważ pod blokiem mam cyfrową centralkę) i zamówiłem neta w Netii. Bardzo szybko dostałem info, że net już jest. Kupiłem router i ... nic. Router nawiązywał połączenie, pobierał adres bramy i DNSy i nie dochodziło do jakiegokolwiek transferu danych... a po kilku minutach rozłączenie połączenia. Na technicznej infolinii bardzo usiłowano mi pomóc. Wstępna diagnoza brzmiała: zła konfiguracja. I później: "Proszę nacisnąć przycisk w lewym, dolnym rogu z napisem START, wcisnąć przycisk URUCHOM, a następnie wpisać C-M-D, później w czarnym okienku I-P-C-O-N-F-I-G-bardzo długi przycisk na dole klawiatury-przechylona w prawo kreska-A-L-L........" i tak dalej przez dni kilka. Gdy w końcu przekonałem rozmówców po drugiej stronie słuchawki, że umiem konfigurować sieć i zdażało mi się w przeszłości to robić, infolinia przekazała sprawę technikom (chyba magikom). I znów "wina leży po Pana stronie", potem codzienne telefony: "Czy internet już działa?... nie?? dobrze.. zadzwonię jutro"... a na końcu: "sprawdziliśmy logi - to Pana sprzęt inicjuje zerwanie połączenia". Gdy zacząłem być niemiły, przysłano mi w końcu ekipę do domu..., która też nie mogła się połączyć (czyżby źle skonfigurowali sieć).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Miałem dość. Borykać się od maja do lipca Ze skutkiem natychmiastowym zerwałem umowę i zacząłem myśleć, co dalej. Padło na Aster, a cztery dni później 10mega już mi śmigało. Jednak NETIA o mnie nie zapomniałą. Na początku sierpnia dostałem list z powiadomieniem, że w stosunku do mojej osoby zostało wszczęte postępowanie windykacyjne... nie opłaciłem faktury ZA INTERTNET. Coś mnie strzeliło. Zadzwoniłem i w miarę grzecznie zapytałem, jak można opłacić fakturę za niewykonaną usługę, jeśli nie otrzymało się faktury. Miła Pani odpowiedziała, że faktura była do pobranie w serwisie internetowym. Zapytałem, jak można pobrać fakturę z internetu, jeżeli internet nie został, kurwa, dostarczony i dlaczego, kurwa, mam płacić za coś, czego, kurwa, nie dostałem (ponieważ jestem człowiekiem kulturalnym, "kurwy" były w myślach). Złożyłem telefonicznie reklamację, która po kilku tygodniach została uznana. I to koniec kontaktów Netii ze mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Podsumowując, aby skorzystać z Netii, musiałem założyć linię w TP, przez kilka miesięcy płaciłem abonament 50dych miesięcznie, a gdy okazało się, że Netia internetu mnie nie zapewni, wypowiedziałem Tepsie telefon (180 złotych). To moje koszty finansowe, bo kosztów starganych nerwów i straconego czasu nie sposób oszacować. Z pewnością rozumiecie, dlaczego reklama Netii z Kotem małpującym Kaszpirowskiego, działa na mnie jak płachta na byka. Cóż, postanowiłem, że jutro zadzwonię do Netii i upomnę sie o przysługujące mi odszkodowanie. Zobaczymy, jak Netia podejdzie do tematu... Ale dość już o tym.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Tak czy inaczej, mimo braku czasu a później dodatkowo braku internetu, śledziłem w miarę możliwości wpisy na blogach moich przyjaciół. Głównie w drodze do i z pracy :), na 2,5 calowym ekraniku. Szczególnie komfortowe to nie było, próba "obejrzenia" zdjęć na&lt;b&gt; &lt;a href="http://www.cytadela.net.pl/"&gt;Cytadeli&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; to była dopiero masakra a i o pozostawieniu komentarza mogłem zapomnieć. Jednak pozwalało mi to być w pewnym stopniu na bieżąco. Odwiedzałem Was i odwiedzam. Dziękuję też &lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/"&gt;&lt;b&gt;Wesołemu Terroryście&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://taktyczny.net/"&gt;&lt;b&gt;Slawkasowi&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; za zainteresowanie. WT zapytał mnie, czy żyję. Dostałem info o komentarzu mailem... i zapomniałem odpowiedzieć. Mea maxima culpa. Ostatnio też odezwał się Slawkas i ten komentarz jako bodziec zainicjował w mojej głowie reakcję. Mam internet, w pracy chwilowo cisza, mała w przedszkolu, zaległych książek do przeczytania nie za wiele - więc teoretycznie &lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;JEST CZAS NA BLOGOWANIE&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;. Zacząłem myśleć też o wideoblogu, szybciej tworzy się posty. Jak myślicie???&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-5920747638539218354?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/5920747638539218354/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=5920747638539218354" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/5920747638539218354?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/5920747638539218354?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/m5n0GNLCMxU/paruzja-moja.html" title="Paruzja (moja)" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/Ss4T9piS-3I/AAAAAAAABAE/AVqQrgdal9M/s72-c/Angel+of+Death.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2009/10/paruzja-moja.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkYFQXc8eCp7ImA9WxRQEUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-294192046819939135</id><published>2008-10-05T10:12:00.000+02:00</published><updated>2008-10-05T11:15:10.970+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-10-05T11:15:10.970+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="śmieszne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>1612 powodów do śmiechu</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obejrzałem wczoraj epokowe dzieło radzieckiej, tfu, rosyjskiej kinematografii. Produkcja Nikity Michałkowa wywarła na mnie kolosalne wrażenie, dowiedziałem się bowiem, że "ruskij czaławiek" to heros, który może się schować w jeziorze, przebywając pod powierzchnią wody przez czas nieokreślony (stąd właśnie rosyjscy nurkowie są najlepsi na świecie - nigdy się nie wynurzają), umilając sobie przy tym czas rozmową z zmutowanymi, mówiącymi karpiami (antycypacja Czarnobyla?). A jak już taki heros wyjdzie z wody i dorośnie to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- potrafi nauczyć się kanonierstwa, szermierki, języków obcych i manier obcując z bytami nadnaturalnymi (duchem "Hiszpana"),&lt;br /&gt;- potrafi jednym strzałem z armaty (samoróbki) unicestwić całą polską armię,&lt;br /&gt;- jednym strzałem pozbawić głów cały oddział szarżującej husarii,&lt;br /&gt;- przesycony kosmiczną, rosyjską eneregią (jądrową albo spirytusową, zapewne) chłop pańszczyźniany (tak zwany "cham z chamów") w krótkiej walce potrafi pokaonać polskiego "zawodowego" szermierza.&lt;br /&gt;Nawet jak heros z wody nie wychodzi, to zawsze może &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;spod wody&lt;/span&gt; [sic!!!] strzelać z kuszy!!! Widocznie rosyjskie cięciwy nie zamakają :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponad to, z filmu możemy się dowiedzieć, że rosyjscy święci pustelnicy, aby zachować pozycję pionową, potrzebują podwieszenia na łańcuchach (czyżby już w 1612 byli narodem alkocholików...) a głównym przejawem fauny w rosyjskich lasach są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jednorożce&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejsze jednak, że ten "historyczny" film zawiera &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;0%&lt;/span&gt; prawdy historycznej. Obiektywny opis znajdziemy w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna"&gt;Wikipedii&lt;/a&gt; pod hasłem &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dymitriady"&gt;Dymitriady&lt;/a&gt;. Mnie osobiście bardzo podoba się fakt, że w 1604 roku tron dla Dymitra I i przyszłej jego żony Maryny, córki Jerzy Mniszcha zdobyła nie polska armia, ale "ekipa" zebrana przez Mniszcha i jego kolegów.&lt;br /&gt;Prawdą jest tylko, że w 1612 roku skapitulowała polska załoga Kremla, natomiast wojna zakończyła się w 1618 roku. Kto zwyciężył?...&lt;br /&gt;Cytat z Wikipedii: "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielkie Księstwo Litewskie uzyskało ziemię smoleńską, Korona ziemię czernihowską i siewierską. Car Michał I Romanow zrzekał się tytułów księcia czernihowskiego, siewierskiego, smoleńskiego oraz inflanckiego. Uzgodniono wymianę jeńców. Drażliwą kwestię zrzeczenia się pretensji do tronu carskiego przez królewicza Władysława pominięto pomimo nalegań strony rosyjskiej. Nie ujęto również w porozumieniu postulatów Rosjan dotyczących zwrotu łupów wywiezionych z Kremla...&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I macie się czym chwalić, Rosjanie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-294192046819939135?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/294192046819939135/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=294192046819939135" title="Komentarze (10)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/294192046819939135?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/294192046819939135?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/drhAKMGqbmk/1612-powodw-do-miechu.html" title="1612 powodów do śmiechu" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">10</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/10/1612-powodw-do-miechu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMDQ346fSp7ImA9WxRTEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-7138725252303196615</id><published>2008-08-15T19:20:00.002+02:00</published><updated>2008-08-31T12:27:52.015+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-08-31T12:27:52.015+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zegarki" /><title>Zegary Zamku Królewskiego</title><content type="html">&lt;object width="425" height="350"&gt; &lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/26mcrhpJer0"&gt;  &lt;embed src="http://www.youtube.com/v/26mcrhpJer0" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;  &lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-7138725252303196615?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/7138725252303196615/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=7138725252303196615" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7138725252303196615?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7138725252303196615?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/CAvNeZqrxtw/zegary-zamku-krlewskiego.html" title="Zegary Zamku Królewskiego" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/08/zegary-zamku-krlewskiego.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0AMSXk9cSp7ImA9WxdbGEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-3999301857719514399</id><published>2008-08-15T17:54:00.001+02:00</published><updated>2008-08-15T17:56:28.769+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-08-15T17:56:28.769+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zegarki" /><title>BLU Bernharda Lederer</title><content type="html">&lt;object width="425" height="350"&gt; &lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fXWxBKT8pFQ"&gt;  &lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fXWxBKT8pFQ" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;  &lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-3999301857719514399?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/3999301857719514399/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=3999301857719514399" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3999301857719514399?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3999301857719514399?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/9bQxVTQjLw0/blu-bernharda-lederer.html" title="BLU Bernharda Lederer" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/08/blu-bernharda-lederer.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CE8DQX4yeSp7ImA9WxdbF0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-2941994858970408203</id><published>2008-08-15T08:56:00.000+02:00</published><updated>2008-08-15T11:34:30.091+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-08-15T11:34:30.091+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zegarki" /><title>Parmigiani One-One-Five (na moim nadgarstku)</title><content type="html">&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-Iz56MxI/AAAAAAAAAhI/ZA5A48_Gznc/s1600-h/100_2488.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-Iz56MxI/AAAAAAAAAhI/ZA5A48_Gznc/s400/100_2488.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234658462981042962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Moja blogowa aktywność zamarła na długi czas... Lato nie sprzyja blogowaniu... Tyle innych rzeczy..., ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, czas więc powrócić do codziennych "obowiązków". Pierwszy post po "urlopie" chciałbym poświęcić wydarzeniu sprzed dwóch miesięcy (więc o odrobinę "zwietrzałej" aktualności), które sprawiło mi sporą frajdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czternastego czerwca odbyło się doroczne Spotkanie Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków. Jak zwykle było zajebiście. Prezentacje firm Glashütte i Parmigiani,  Dirka Dorblutha z firmy Dornbluth&amp;amp;Sohn i pana &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SIrSQ7tjpeI/AAAAAAAAAd8/ka6GhfDWxiI/s1600-h/100_2457.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SIrSQ7tjpeI/AAAAAAAAAd8/ka6GhfDWxiI/s400/100_2457.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5227221505865393634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Benharda Lederera z firmy BLU... no i oczywiście premiera długo oczekiwanej książki "Czas i urządzenia do jego &lt;span&gt;pomiaru" autorstwa prezesa Klubu, pana profesora Zdzisława Mrugalskiego (mam egzemplarz z dedykacją). &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Było fajnie, choć &lt;/span&gt;&lt;span&gt;oczywiście są  &lt;/span&gt;rzeczy, które można było zrobić lepiej... ale zawsze można tak mówić "po" (prawda ta dotyczy nawet seksu :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-JLPjRBI/AAAAAAAAAhY/NwWpozSuSWg/s1600-h/pershing+yachts+luxury+115%281%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-JLPjRBI/AAAAAAAAAhY/NwWpozSuSWg/s400/pershing+yachts+luxury+115%281%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234658469245830162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na spotkaniu można było blisko, naprawdę blisko obcować z zegarkami, normalnie będącymi poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. Taki bliski kontakt, nawiązałem m.in. z zegarkiem Parmigiani 1-1-5. Był raz sobie niejaki Tilli Antonelli. Lubił jachty. Nie jakieś zwykłe łódki, ale Jachty, przez duże J. Lubił je tak bardzo, że postanowił je produkować. Postanowienie zrealizował i robi to od 1981 roku. Coraz bardziej wypasione, coraz bardziej ekskluzywne. Jego najbardziej ekskluzywnym jachtem jest stu piętnastostopowy Pershing 115.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-I34acZI/AAAAAAAAAhQ/zqXlb-IQ9QM/s1600-h/basel_image.627146.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-I34acZI/AAAAAAAAAhQ/zqXlb-IQ9QM/s400/basel_image.627146.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234658464048509330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gdy Antonelli bawił się we Włoszech, w Szwajcarii swoją pasję rozwijał Michel Parmigiani. Było to zegarmistrzostwo. Po prostu, są ludzie, którzy uwielbiają dłubać w mechanizmach precyzyjnych. Zboczenie takie.  Parmigiani najbardziej lubił dłubać w mechanizmach, które nie chciały działać i dłubał dopóki nie zaczęły. Szybko zyskał sławę człowieka, który potrafi naprawić czasomierze nienaprawialne. Michel nie chciał jednak na tym poprzestać. Zaczął sam konstruować złożone mechanizmy, wymyślać nowe rozwiązania, wdrażane później do produkcji, aż w końcu w 1996 roku, przy wsparciu rodziny Sandoz, otworzył własną manufakturę Parmigiani Mesure et Art du Temps, która rozpoczęła produkcję zegarków najwyższej klasy (oczywiście w krótkich seriach). W ofercie zaprakło jednak czasomierzy o wybitnie sportowym charakterze i dlatego w tym roku, Parmigiani i Pershing zawiązały współpracę, której owocem jest zegarek Parmigiani Pershing 1-1-5 (cena wersji w różowym złocie: prawie 55 000CHF). Jaki to owoc, widać na zdjęciach i chociaż nie „kręcą” mnie zegarki sportowe (wolę surową klasykę) to jednak muszę przyznać, że ten zegarek ma w sobie „coś”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego piszę tego posta? &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKVKgFD4J6I/AAAAAAAAAhw/l6keMuMz90s/s1600-h/100_2464.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKVKgFD4J6I/AAAAAAAAAhw/l6keMuMz90s/s400/100_2464.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234672056862779298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście, żeby się pochwalić. I tak nie kupię tego zegarka, nawet gdybym pływał w oceanie gotówki. To nie mój styl. Natomiast z miłą chęcią reflektował bym, na te oto rękodzieło, wprost z Glashütte (Saksonia), Panotourbillon XL. O cenie nie będę nawet wspominał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czasie można powiedzieć jedno. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Każda sekunda zbliża nas do grobu&lt;/span&gt;, ale jak piękne są urządzenia do pomiaru tego procesu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-2941994858970408203?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/2941994858970408203/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=2941994858970408203" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2941994858970408203?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2941994858970408203?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/Ralxnd8Umok/parmigiani.html" title="Parmigiani One-One-Five (na moim nadgarstku)" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_tN45PCV0Vk4/SKU-Iz56MxI/AAAAAAAAAhI/ZA5A48_Gznc/s72-c/100_2488.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">4</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/07/parmigiani.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CE8NQn4_eyp7ImA9WxdSFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-1267726768203272376</id><published>2008-05-23T09:24:00.009+02:00</published><updated>2008-05-23T13:41:33.043+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-05-23T13:41:33.043+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><title>Trzy lwy na tarczy</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwa srają...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;... a jeden warczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Andrzej Sapkowski "Saga o Wiedźminie"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Stephen Mull [czyta się: Muł?:)], który z ramienia rządu USA negocjuje z polskim rządem warunki budowy tarczy antyrakietowej, postanowił dać &lt;a href="http://brudnawalka.com/?p=113"&gt;ostrego kopa&lt;/a&gt; naszym założeniom negocjacyjnym w wywiadzie dla &lt;span class="bbtext"&gt;Agencji Reutera. Raczył on powiedzieć: &lt;/span&gt;&lt;span class="bbtext"&gt; "Oni mają wielkie marzenia, jeśli chodzi o to, czego chcą. Ale to Polska będzie musiała zapłacić za większość działań modernizacyjnych, jakie przewiduje. Ważne jest nie tyle, by przybyć tam z wszystkimi tymi drogimi, nowoczesnymi rzeczami, ile realnie zapewnić rozsądne wykorzystanie tych środków, które mają. A mają oni &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo ograniczoną ilość dolarów&lt;/span&gt; do wydania na obronę". Swoją drogą, cóż za szczęście, że mamy ograniczoną ilość gównianej waluty, jaką jest dolar. W końcu, już nawet amerykańscy gangsta-raperzy w swoich teledyskach pokazują walizki euro, a nie swojej, ostatnio dość żałosnej waluty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wypowiedzi Mulla wynika, że Amerykanie spodziewali się pełnej uległości Polski w sprawie tarczy(i srodze się zawiedli). Nic dziwnego. Zarówno Pan Prezydent Profesor Lech Kaczyński, jak i poprzedni rząd, firmowany przez braciszka PPP zachowywali się dotąd tak jakby zrobienie dobrze USA było ich dziejową misją a na tarczę powinniśmy się zgodzić bez żadnej dyskusji, choćby i za dopłatą. Pan Prezydent zdania nie zmienił. Już zdążył wyrazić pogląd, że polskie oczekiwania powinny być &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;realistyczne (czyli żadne)&lt;/span&gt;. Dokładny cytat: "&lt;/span&gt;&lt;span class="bbtext"&gt;Dobrze by było, gdyby te rokowania zakończyły się sukcesem. Natomiast oczekiwania ze strony polskiej są dobre, dopóki są realne". Jak zwykle, Kaczyński rządowi nie pomaga, ale sprawa jest poważniejsza, bo takie teksty osłabiają polską pozycję negocjacyjną, a Amerykanie mogą nie wiedzieć, że Pan Prezydent (i jego brat też) często nie wiedzą co mówią. Inna sprawa, że twardymi zwolennikami "szczególnej" pozycji pozycji wobec USA jest też PiS. &lt;/span&gt;&lt;span class="bbtext"&gt;Pamiętacie wypowiedź jakiegoś, nie pamiętam jakiego (Putry chyba), PiSmakera, który wyjazd Sikorskiego do USA "po miliard dolków" nazwał dziadowaniem? Zgodnie z taką logiką rozmowy z USA powinny być prowadzone "na kolanach". Tylko, że trudno to nazwać negocjacjami, ale też do takich rozmów rząd USA był przyzwyczajony. Wieloletnia asymetria w stosunkach dyplomatycznych z USA objawia się w np. zakupie ciągle psujących się F-16 (mimo że były inne ciekawe oferty takie jak, Eurofighter czy Gripen), cyrku z wizami  czy, w końcu, bezwolnym udziałem w agresji (przyjemnie, że dla odmiany, byliśmy agresorami) i okupacji (i w końcu okupowaliśmy, a nie nas okupowano) Iraku. A miało być tak pięknie: nasze złoża ropy, kontrakty na odbudowę... Wyszło jak zwykle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mull w jednym ma rację. Nasze środki na modernizację armii są ograniczone. W związku z tym, jeśli nasz "najlepszy" sojusznik nam nie pomoże, może powinniśmy poszukać tańszej oferty (rosyjskie zestawy S-300 są przecież całkiem dobre. A Patrioty... Te, ulokowane w Izraelu, podczas "Pustynnej Burzy" dały ciała. Scudy miały tendencję do rozpieprzania się, w końcowej fazie lotu, w chmurę złomu a Patrioty zazwyczaj trafiały w największy cel: zbiornik paliwa, podczas, gdy głowica bojowa dalej leciała do celu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie inną sprawą jest to, że przeznaczeniem tarczy antyrakietowej jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ochrona terytorium Stanów Zjednoczonych&lt;/span&gt;. Zapis, przyjęty na szczycie NATO, mówiący, że tarcza służy bezpieczeństwu całego sojuszu jest tylko wybiegiem mającym ugłaskać, dotychczas tarczy niechętne, kraje Europy. Jaki interes z tarczy może mieć Polska? Zagrożenie atakiem rakietowym ze strony państw "osi zła" jest praktycznie żadne, więc poziom bezpieczeństwa nie wzrósłby. Przeciwnie. Polska byłaby bardziej zagrożona, choćby atakiem terrorystycznym.  Może się mylę, ale mam wrażenie, że zadaniem tarczy jest bardziej przeciwdziałanie ograniczonemu atakowi ze strony rakiet, startujących z europejskiej części Rosji (przeciwdziałanie zmasowanemu atakowi byłoby jak leczenie dżumy plastrem), takie rakiety mogłyby zostać przechwycone we wczesnej fazie lotu. Gdyby tak było, podbijałoby to stawkę, niepotrzebnie prowokując Rosję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by jeszcze snuć różne dywagacje na temat "tak czy nie" dla Tarczy. Nie wyjaśniono bowiem społeczeństwu wielu aspektów ewentualnego funkcjonowania bazy, np. jaki będzie status bazy antyrakietowej (eksterytorialność?) i status personelu bazy wobec polskiego wymiaru sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pa&lt;/span&gt;nu Mułowi mogę powiedzieć na koniec tylko jedno. Milton Friedman powiedział: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NIE MA DARMOWYCH OBIADÓW&lt;/span&gt;, więc jeśli Stany chcą w Polsce bazy, będą musiały za nią zapłacić. W przeciwnym razie...&lt;br /&gt;&lt;h1 class="firstHeading"&gt;&lt;/h1&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-1267726768203272376?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/1267726768203272376/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=1267726768203272376" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1267726768203272376?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1267726768203272376?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/LNTQBoHFess/trzy-lwy-na-tarczy.html" title="Trzy lwy na tarczy" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">12</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/05/trzy-lwy-na-tarczy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEIHRHs-eyp7ImA9WxdSE0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-1890031747050938886</id><published>2008-05-16T21:42:00.007+02:00</published><updated>2008-05-21T12:42:15.553+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-05-21T12:42:15.553+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><title>Magog cz. 2</title><content type="html">&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;On zaś odrzekł: Wyjdę i stanę się duchem kłamstwa w ustach wszystkich jego proroków. Wówczas rzekł: Możesz zwieść, to ci się uda. Idź i tak uczyń!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 Krl 22:22, Biblia Tysiąclecia&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dłubię tego posta chyba już od tygodnia. Co za tym idzie jego poziom merytoryczny (o aktualności nie chcę nawet wspominać) sięgnął dna. Zdecydowałem jednak "puścić go w eter", żeby przypominał mi, że brak czasu nie usprawiedliwia niechlujstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziennikarze z „Misji Specjalnej” (antyukładowy program z góry założoną tezą w „publicznej”) postanowili looknąć, co tam się wyrabia u Bączka. Cynk dał Macierewicz. Weszli sobie przez garaż i gdy już nadziali się na funkcjonariuszy ABW… jakież zdziwienie ich spotkało. „Spece” nie padli przed nimi na twarz, urzeczeni potęgą redaktorów (pamiętacie scenę z "Alternatywy 4", kiedy Cichocki przyprowadza do prezesa spółdzielni "ekipę telewizyjną"?), tylko potraktowali jak intruzów, strzelili osobistą, dotykając nawet w „miejscach intymnych”. Cóż, za upokorzenie (a raczej byłoby to upokorzenie, gdyby w miejscach intymnych wykryto bieliznę "drugiej świerzości).  Widocznie takie mniemanie o swojej potędze O aspektach &lt;a href="http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/ignorantia-iuris-nocet.html"&gt;kontroli osobistej zdarzyło mi się już pisać&lt;/a&gt;, więc mniemam, że funkcjonariusze chcieli sprawdzić, czy „panowie z TV” nie przytulili do siebie czegoś, co funkcjonariusze podczas tej rewizji szukali. Nieważne… Nawet jeśli przeszukano ich, bo chciano im dać nauczkę za wpieprzanie się w „czynności”, to i tak funkcjonariusze są czyści. Policjant ma prawo dokonać kontroli osobistej, „&lt;span style=""&gt;w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez osobę poddawaną kontroli czynu zabronionego pod groźbą kary&lt;/span&gt;, &lt;b style=""&gt;gdy kontrola ma na celu zabezpieczenie lub ujawnienie dowodów albo rzeczy mających związek z realizacją czynu zabronionego&lt;/b&gt;”. Zakładam, że uprawnienia ABW są podobne, więc wszystko jest w tym temacie jasne. Gdyby ekipa telewizyjna czekała grzecznie przed posesją, aż będą kogoś skutego wyprowadzać, nikt by się do nich nie przeczepił. Ponieważ szwendali się po &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przeszukiwanym domu&lt;/span&gt;, skończyło się tak a nie inaczej. Nic nadzwyczajnego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Troszeczkę później, miałem okazję oglądać Urbańskiego z gospodarską wizytą u Lisa. "Ponton" brzęczał, brzęczał... tak jakby był apolitycznym fachowcem a nie pisowskim spadochroniarzem, który na Woronicza wylądował prosto z Pałacu. Najciekawszy był jednak tekst, że gdyby "Dwójka" stała się programem "misyjnym", zniknie z niego "M jak miłość" a on wtedy przed emisją puszczałby komunikat informujący, że z winy premiera Tuska i PO "pozostało 20, 19, 18... dni do końca emisji serialu". "I co na to 9 milionów widzów?" - zapytał z jowialnym uśmiechem. Jako widz, odpowiem: "Gówno".  Jeśli serial finansują reklamodawcy, wara od mojego "abonamentu". Dla milionów ten serial może być wydarzeniem kulturalnym, godnym finansowania z ich abonamentu, ale dla mnie... Nie interesuje mnie jakoś życie jakiś fikcyjnych plastusiów, mam swoje własne. Ciekawsze...&lt;br /&gt;Na koniec... posełek PiS Joachim Brudziński nazwał Tuska "Słońcem Peru". Brudziński powinien, wobec tego, jak najczęściej przebywać na słońcu. Słońce jest potrzebne do wytwarzania witaminy D, której skutki niedoboru są poważne. Niedobór może spowodować wypadanie zębów i rozmiękczenie kości.  Poseł Brudziński dużo szczeka a mało gryzie, więc pierwszy skutek już nastąpił. Drugie jest rozmiękczenie kości. Pośle Brudziński, proszę jak najszybciej skontaktować się z premierem i umówić na naświetlania. Dodam tylko na koniec... jeśli wyliczacie, ile kosztowała podróż Tuska, może też pochwalicie się , ile kosztowała ochrona BOR mamy Kaczyńskiego i jego loty do Juraty...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-1890031747050938886?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/1890031747050938886/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=1890031747050938886" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1890031747050938886?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1890031747050938886?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/miiaY0xKpzM/magog-cz-ii.html" title="Magog cz. 2" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">2</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/05/magog-cz-ii.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEQGRnY_fyp7ImA9WxdTF0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-8840819602503298473</id><published>2008-05-14T20:40:00.002+02:00</published><updated>2008-05-14T21:12:07.847+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-05-14T21:12:07.847+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>Zmiana</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napisałem kiedyś posta "&lt;a href="http://blogmatriksa.blogspot.com/2007/11/nihil-est-tam-angusti-animi-quam-amare.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nihil est tam angusti animi quam amare divitias&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;" o bezduszności Narodowego Funduszu Zdrowia, przejawiającej się w "oszczędzaniu" na leczeniu dzieci. Dużą część tekstu poświęciłem olewaniu chorych na wrodzone pęcherzowe oddzielanie się naskórka (EB - Epidermolysis Bullosa). Ministerstwo Zdrowia&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; odmawiało wpisania tej przewlekłej choroby na listę chorób przewlekłych&lt;/span&gt;, co spowodowałoby refundację niezbędnych chorym leków i środków opatrunkowych. Pomoc obiecywała Kaczyńska, obiecywał Piecha (ten od spotkań z lobbystami w kawiarni), przed wyborami obiecywał PiS. Jak zwykle sprawę załatwiła osoba, która nie obiecywała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w "Wydarzeniach" usłyszałem, że Pani Minister Zdrowia Ewa Kopacz zadecydowała o refundacji chorym na EB niezbędnych środków. Chwała jej za to. Ponad to zadeklarowała, że państwo będzie finansować choroby rzadkie. I w tym, moim zdaniem, najpełniej objawia się rola władzy państwowej (takiej przyjaznej obywatelowi). Nie w pościgu za imperium zła WSI, mitycznym układem czy złowrogimi oligarchami. Nie w pokazowych aresztowaniach o szóstej rano, nie w szczoteczce do zębów jakiegoś Bączka. Jestem przekonany, że mój pościk sprzed pół roku nie miał nic wspólnego z dzisiejszą decyzją Pani Minister (gdybym sądził inaczej, byłbym megalomanem). Zadziałał zapewne upór rodziców, walczących o leczenie dla swoich dzieci.. Ale i tak miło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Platforma Obywatelska unika ryzykownych zagrań, mogących spowodować spadek społecznego zaufania. Nic dziwnego... Gra na prezydenturę Tuska.  Z tego powodu, przed wyborami (dopóki nie zmieni się lokator Pałacu Prezydenckiego) nie spodziewam się raczej radykalnych, liberalnych przemian, ale zmianę na lepsze widać już teraz... Zmianę cichą, nierzucającą się w oczy. Zmianę stylu...&lt;br /&gt;... zmianę widać też w tym, że własnie w tej chwili (21:00) Polsat puścił &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komedię romantyczną o miłości licealisty i gwiazdki porno ("Dziewczyna z sąsiedztwa" - polecam!)&lt;/span&gt;. W epoce Kruk w KRRiT, kara byłaby nieuchronna. A teraz... jakoś normalniej...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-8840819602503298473?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/8840819602503298473/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=8840819602503298473" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/8840819602503298473?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/8840819602503298473?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/C0RpoHlaM0k/zmiana.html" title="Zmiana" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/05/zmiana.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0MFR3ozeip7ImA9WxdTFk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-3044119364436094257</id><published>2008-05-12T23:54:00.001+02:00</published><updated>2008-05-12T23:56:56.482+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-05-12T23:56:56.482+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>Magog cz.1</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Blogu Taktycznym obiecałem, że napiszę coś w piątek. Niestety… wysypał mi się system. Przeinstalowanie, ponowna instalacja mnóstwa „niezbędnych” programów, wtyczek do Firefoxa i Thunderbirda, wiele innych pobocznych działań zajęła mi całe weekendowe wieczory. Dodam, że bez Gogle Sync. Tool byłoby dużo gorzej. Hasła, zakładki, historia… ominęła mnie wątpliwa przyjemność odzyskiwania. Dziękuje Ci Google :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już mam czas i możliwości pisania, chciałbym skomentować toczącą się cały tydzień dyskusję na temat zniesienia abonamentu telewizyjnego. Gardłowali w Sejmie, gardłowali w mediach, w swojej sprawie zabrała też głos publiczna emitując spotkanie jakiś tam twórców z prezydentem. Twórcy, jak jeden mąż, sprzeciwiali się oczywiście likwidacji abonamentu, ponieważ gwarantuje on realizację misji telewizji publicznej. Pytam: Jakiej misji? Czy realizacją misji telewizji publicznej jest uszczęśliwianie widzów „gwiazdami” tańczącymi na lodzie? W najlepszym czasie antenowym, w piątek przez trzy (!) godziny. Przełączam na „Dwójkę”: Doda… kiedy indziej: znów Doda…Doda, Doda, ciągle Doda. Może i ten program ma dużą oglądalność, ale czy na takie cele powinien być przeznaczany abonament? Czy widzowie płacąc abonament, powinni w zamian otrzymywać próbkę wysokiej lotów kultury w stylu „umyj tyłek, zanim usiądziesz”. Natomiast programy kulturalne puszczane są w czasie, gdy na chodzie są już tylko imprezowe niedobitki. Moim zdaniem telewizja publiczna powinna być albo finansowana z abonamentu i budżetu państwa, albo tylko z reklam.&lt;br /&gt;W pierwszym przypadku powinna zająć się przekazem informacji, emisją programów prawdziwie misyjnych i filmów ze swoich przepastnych archiwów. Taka telewizja nie mogłaby być nastawiona na komercję i nie oglądalność powinna być jej celem. To, że mało kto by ją oglądał jest rzeczą bez znaczenia.&lt;br /&gt;W drugim przypadku, telewizja publiczna byłaby po prostu telewizją komercyjną, stanowiącą własność Skarbu Państwa i mającą na celu generowanie zysków. W takiej telewizji na kulturę zabrakłoby miejsca, ale widzowie bez przeszkód mogliby obcować z „gwiazdami”, patrzeć jak dla kasy ktoś pożera żywe robaki czy krowie odbyty, czy być świadkiem, jak robi się „gwiazdkę” z kogoś, kogo jedyną pretensją do „wielkości” jest nazwisko (,ale o tym później).&lt;br /&gt;Zamiast tego mamy jakieś przedziwne połączenie. Komercja? Jak najbardziej, ale abonament i tak Ci wyszarpniemy. Dla publicznej TV to sytuacja bardzo wygodna. Przerośnięty personalnie moloch, w znacznej mierze, poza obiektywną kontrolą. Ekipa telewizji prywatnej to zazwyczaj reporter i kamerzysta. A w „publicznej”… cały squad, łącznie z panem do trzymania ekranu (takie białe na kiju)… Ktoś musi przecież  tę kasę łykać... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-3044119364436094257?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/3044119364436094257/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=3044119364436094257" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3044119364436094257?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3044119364436094257?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/Nubre7fy1CQ/magog-cz1.html" title="Magog cz.1" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">3</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/05/magog-cz1.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D04BQHc6eCp7ImA9WxZaFko.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-5758396221676501805</id><published>2008-04-30T23:11:00.008+02:00</published><updated>2008-05-01T23:05:51.910+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-05-01T23:05:51.910+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><title>Requiem</title><content type="html">&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBjpNk9ulMI/AAAAAAAAAb4/1zQ107oqGQE/s1600-h/Gruen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBjpNk9ulMI/AAAAAAAAAb4/1zQ107oqGQE/s320/Gruen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5195158589642020034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Dies irae, dies illa&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;solvet saeclum in favilla,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;teste David cum Sibylla.&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;dl style="text-align: right; font-weight: bold;"&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;Quantus tremor est futurus,&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;quando iudex est venturus&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;cuncta stricte discussurus.&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;/dl&gt;&lt;dl style="text-align: right; font-weight: bold;"&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;Dzień ów gniewu się nachyla,&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;gdy w proch wieki zmiecie chwila,&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;świadkiem Dawid i Sybilla.&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;/dl&gt;&lt;div style="text-align: right; font-weight: bold;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;dl style="text-align: right; font-weight: bold;"&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;Będzie strach tam, będzie drżenie,&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;przyjdzie sędzia sądzić ziemię&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;dd&gt;&lt;i&gt;a roztrząsać wszystko wiernie.&lt;/i&gt;&lt;/dd&gt;&lt;/dl&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka kobiet dziennie, tysiące rocznie jest mordowanych za splamienie "honoru" rodziny. Wczoraj na Onecie przeczytałem, że jordański sąd skazał na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sześć miesięcy&lt;/span&gt; więzienia ojca, który w obronie "honoru rodziny zabił swoją 16-letnią córkę. Zresztą, "zabił" to w tym przypadku stanowczo zbyt łagodne określenie. Zakatował, zakatował z nieludzkim okrucieństwem, wydaje się określeniem bardziej adekwatnym na zmasakrowanie własnej córki pałką a następnie śmiertelne porażenie jej prądem. W Jordanii to już czwarta w tym roku ofiara tego typu "honorowych" zachowań. Na świecie są ich tysiące... coraz więcej w imigranckich środowiskach europejskich. W Europie, cywilizowanej i statecznej Europie, tak ceniącej indywidualną wolność jednostki, zdarzają się morderstwa z powodów tak błahych, jak zdjęcie hidżabu czy pójście na randkę. Morderstwa, których powodem nie są zasady religii (czytaj: islamu), ale prymitywne, plemienne zwyczaje, które przybysze przywieźli z sobą i jak widać, pieczołowicie kultywują. Jak to mówią: "Możesz wyciągnąć prymitywa z dżungli, ale nigdy nie wyciągniesz dżungli z prymitywa", czy jakoś tak... :) A ponieważ dzikusów w Europie przybywa... mówiąc "dzikusów", nie mam oczywiście na myśli rasy (bo rasistą nie jestem), ale poziom rozwoju kulturowo-cywilizacyjnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj przeczytałem również ksiązkę Pawła Kempczyńskiego "Requiem dla Europy". Świetna lektura. Mocnymi atutami są sugestywny świat i wartka akcja. Na portalu &lt;a href="http://paradoks.net.pl/"&gt;Paradoks&lt;/a&gt;l znalazłem &lt;a href="http://paradoks.net.pl/read/6932"&gt;bardzo dobrą recenzję tej powieści, autorstwa Krzysztofa Księskiego&lt;/a&gt;. Pozwolę sobie zacytowac fragment:&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;"Powieść bowiem jest prawicową dystopią. Przedstawieniem ponurej wizji przyszłości Europy, zmienionej pod wpływem prądów myślowych wyraźnie dostrzegalnych we współczesnym świecie. Dominują z jednej strony feminizm i skrajny relatywizm kulturowy wpadający w permisywizm, a z drugiej islamizm oraz społeczny (bo w zasadzie nie prawny) rasizm wobec białej rasy, chrześcijaństwa i płci męskiej. Homoseksualizm jest nie tylko akceptowany, ale nawet uprzywilejowany w porównaniu z heteroseksualizmem. Biali mężczyźni zostają powszechnie umieszczeni w obozach resocjalizacyjnych, gdzie mają odpokutować za wieki prześladowań, jakie z ich strony spotkały kobiety i inne kultury oraz nauczyć się życia w urządzonym na nowo społeczeństwie miłości i tolerancji. Zjednoczoną Europą - kieruje Wielka Matka - pani prezydent. Władzę sprawują wyłącznie kobiety. To państwo totalitarne, pełne dysproporcji majątkowych, niesprawiedliwości społecznej i braku konsekwencji na każdym kroku. Zaś władza sądownicza sprawowana jest nie w oparciu o zasadę terytorialności prawa, ale osobowości prawa. Skutkiem tego ludność napływowa z Afryki i Azji - stanowiąca większość społeczeństwa futurystycznej Europy, jest sądzona według swoich praw, często zwyczajowych, nie zmieniających się przez wieki, które moglibyśmy z naszej perpektywy określić prymitywnymi."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi znajomo....?&lt;br /&gt;Zachęcam do przeczytania "Requiem dla Europy".&lt;br /&gt;&lt;a href="http://paradoks.net.pl/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-5758396221676501805?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/5758396221676501805/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=5758396221676501805" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/5758396221676501805?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/5758396221676501805?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/e_nY5MivKbc/requiem.html" title="Requiem" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBjpNk9ulMI/AAAAAAAAAb4/1zQ107oqGQE/s72-c/Gruen.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">6</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/requiem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcESXo_fyp7ImA9WxZaE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4707892597146567195</id><published>2008-04-27T22:56:00.003+02:00</published><updated>2008-04-27T23:50:08.447+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-27T23:50:08.447+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>Zdążyć...</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBTqCk9ulKI/AAAAAAAAAbM/8u1nXmWnvCc/s1600-h/1procent.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBTqCk9ulKI/AAAAAAAAAbM/8u1nXmWnvCc/s400/1procent.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5194033600268244130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W środę, 30 kwietnia mija termin składania PIT-ów. Jak zwykle, większość z nas odkłada tą czynność na ostatnią chwilę. Nic dziwnego. Niechętnie rozstajemy się z naszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi, szczególnie jeśli mamy świadomość, że lwia część owego przymusowej daniny zostanie roztrwoniona. Jednak mamy pewien wpływ na to, co się stanie z z malutką częścią tej kwoty. Skorzystajmy z niej.&lt;br /&gt;Ustawodawca dał podatnikom możliwość przekazania 1% należnego podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego. Pełną ich listę możemy znaleźć &lt;a href="http://www.pozytek.gov.pl/files/pozytek/Pliki_aktualnosci/ogloszenia/monitor.pdf"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TU&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Można też skorzystać z e specjalnej &lt;a href="http://opp.ms.gov.pl/"&gt;wyszukiwarki&lt;/a&gt;. Do PITa wpisujemy nazwę organizacji, numer KRS i kwotę... kilka pociągnięć pióra może naprawdę pomóc...&lt;br /&gt;W zeszłym roku podatnicy przekazali na rzecz OPP 105.438.000 złotych. Suma wydawałoby się poważna, ale pochodząca zaledwie od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6,49%&lt;/span&gt; podatników. Oznacza to, że ponad &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;93%&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podatników nie chciało się poświęcić kilku chwil, aby pomóc innym&lt;/span&gt;. Cóż, może byli zdania, że urzędnicy lepiej spożytkują ich pieniądze. Może zniechęciła ich konieczność osobistego przelewu na rzecz wybranej organizacji... Teraz ta przeszkoda została zniesiona. Skarbówka sama dokona przelewu (ciekawe w jakim terminie...). Do nas należy tylko wypełnienie trzech małych rubryk. Warto to zrobić. Sam zastanawiałem się, jaką organizację wybrać. Najpierw zdecydowałem, że musi ona pomagać w leczeniu chorych dzieci. Było ich wiele. W końcu zdecydowałem się na wsparcie organizacji działającej na dużą skalę, mającą ogólnopolski zasięg i bardzo konkretne osiągnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma prawo wybrać organizację, która realizuje bliskie mu cele. Oświatowe, bezpieczeństwa publicznego czy charytatywne. Ja chciałbym zasugerować Wam wybranie &lt;a href="http://www.dzieciom.pl/"&gt;Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"&lt;/a&gt;. Obecnie Fundacja otacza opieką ponad 5 tysięcy chorych dzieci. Finansuje kosztowne leczenia, prowadzi też na terenie całego kraju placówki lecznicze, opiekuńcze,  hospicja... Misją Fundacji jest ratowanie zagrożonego życia dzieci, przywracanie im zdrowia, wspieranie ich edukacji, niesienie pomocy w trudnych warunkach materialnych. Uważam, że jest to idea warta wsparcia, warta naszej pomocy... dlatego wypełniając zeznanie podatkowe, wpiszmy w odpowiednią rubrykę:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 255);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 255);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 255);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;KRS 0000037904&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Chore dzieci są najbardziej bezbronnymi istotami na świecie. Instytucja pomagająca chorym dzieciom zasługuje na nasze wsparcie. Jedną z najłatwiejszych form takiego wsparcia jest przekazanie 1% podatku. Tylko kilka pociągnięć pióra... Dlaczego więc tego nie zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ nie jestem w żaden sposób związany z Fundacją, a ten post wynika tylko z chęci wsparcia jej działań, ważne jest, aby osoby, które zdecydują się na wsparcie Fundacji "Zdążyć z Pomocą" zweryfikowały podane przeze mnie informacje, &lt;a href="http://www.dzieciom.pl/1procentopp.html"&gt;na stronie Fundacji&lt;/a&gt;. Dzięki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4707892597146567195?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4707892597146567195/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4707892597146567195" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4707892597146567195?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4707892597146567195?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/OZbQCsG-9Y8/zdy.html" title="Zdążyć..." /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/SBTqCk9ulKI/AAAAAAAAAbM/8u1nXmWnvCc/s72-c/1procent.gif" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">11</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/zdy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkUARXY9eip7ImA9WxZbGU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-1498105493704839195</id><published>2008-04-23T02:20:00.004+02:00</published><updated>2008-04-23T05:10:44.862+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-23T05:10:44.862+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>Wesołek</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bardzo się raduje ojciec sprawiedliwego, a kto spłodził mądrego, weseli się z niego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niech się tedy weseli ojciec twój, i matka twoja; i niech się rozraduje rodzicielka twoja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;Synu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mój! daj mi serce twoje, a oczy twoje niechaj strzegą dróg moich&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bo nierządnica jest &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dół głęboki, a cudza żona jest studnia ciasna&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ona też jako zbójca zasadzki czyni, a zuchwalców między ludźmi rozmnaża&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Komu biada? Komu niestety? Komu zwady? Komu krzyk? Komu rany daremne? Komu zapalenie oczów?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;" class="nrWersetu"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tym, którzy siadają na winie; tym, którzy chodzą, szukając przyprawnego wina&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="adresCytatu"&gt;(Ks. Przysłów 23:24-30, Biblia Gdańska)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="adresCytatu"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="adresCytatu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Thessaloniki; A.D. 390&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magister militum Amonianusz zjeżdżał ze wzgórz, od wschodu kierując się do płonącego miasta. Słupy dymu biły w bezchmurne niebo. Towarzyszyła mu jedynie niewielka grupa ochrony, pod dowództwem zaufanego dekuriona. Reszta sił interwencyjnych była już w mieście, wypełniając rozkaz Basileusa Flawiusza Teodozjusza, autokratora Cesarstwa Rzymskiego. Rozkaz dania nauczki miastu, które tak srodze obraziło Cesarza, w żywe oczy kpiąc z prawa, które w swej mądrości ustanowił. W pamięci Amonianusza wciąż jeszcze żywe były słowa Cesarza sprzed dziesięciu lat: "Winni oni spodziewać się przede wszystkim pomsty Bożej, a następnie naszej kary stosownie do decyzji, którą powzięliśmy z natchnienia niebieskiego". Niestety, Thessaloniczanie zatwardziali w swym grzechu, za nic je mieli, kontynuując praktyki tak bardzo Bogu niemiłe. Wcześniej Teodozjusz wydał prawo pod groźbą śmierci sodomii zakazujące, a oni śmiali się tylko i dalej łamali prawo boskie i cesarskie. Teraz już na pewno dwa razy pomyślą zanim ich zaswędzi - pomyślał Amonianusz wypatrując jakiś ognisk oporu. Nie widział nic. Wszystko wskazywało, że jego wojsko objęło już pełną kontrolę nad miastem, oddając się teraz typowo żołnierskim rozrywkom, obejmującym grabieże, mordy i gwałty. Niekoniecznie w tej kolejności. Magistra zirytowało tylko podpalanie domów, tak jakby zachodzące słońce dawało zbyt mało światła dla tych rozrywek. A może smakują one lepiej przy świetle pożarów... Nieważne..., miasto nie miało być zniszczone, było zbyt ważne strategicznie, aby przestało istnieć. No i oczywiście było też ważnym źródłem podatków, by zakończyć sprawę definitywnie: ludność obrócić w niewolników, miasto spalić. To nie zachwyciłoby cesarza. Amonianusz podejrzewał, że biskup Ambroży też nie byłby zadowolony. Miasto miało tylko otrzymać nauczkę za swe podłe czyny i tak właśnie się stanie.&lt;br /&gt;Magister militum zastanawiał się, czy musiało do tego dojść. Widocznie musiało, skoro doszło. Sodomia i inne zboczenia kwitły, herezja szczerzyła kły. I tylko sprawiedliwe prawa Teodozjusza strzegły Jego umiłowany lud przed stoczeniem się w otchłań. Zbrodnicze lekceważenie owych praw wykazał cyrkowy woźnica Patroklos, jawnie kopulując z mężczyznami i młodymi chłopcami. W swym bezwstydzie zwykł publicznie pokazywać swą ohydę. Gdy zgrzeszył publicznie przy samej agorze, poprzedni dowódca wojsk prowincji, Buteryk, kazał go aresztować i przykładnie ukarać. I wtedy, ku zaskoczeniu wszystkich, skażeni grzechem mieszkańcy wszczęli tumult w obronie sodomity. W walkach Buteryk zginął, a zadaniem Amonianusza&lt;i&gt;&lt;/i&gt; stało się pomszczenie tej  śmierci, pomszczenie zniewagi, jakiej doznał cezar i sprawienie, aby wszyscy potencjalni wichrzyciele dwa razy zastanowili się zanim zaczną łamać prawo. I tak się stanie.&lt;br /&gt;Zamyślony Amonianusz zauważył, że skraj miasta jest już o rzut oszczepem a on ciągle jeszcze nie wysłał posłańców, aby zakazali podpaleń i zorganizowali gaszenie już istniejących pożarów. Naprawił szybko ten błąd i znów powrócił do rozmyślań nad marnością natury ludzkiej. Wtem jego rozmyślania przerwał tętent galopującego konia. Obejrzał się przez ramię i dojrzał zbliżającego się posłańca. Ten wyhamował gwałtownie i krzyknął: Quo vadis, domine?&lt;br /&gt;Do miasta - odpowiedział rzeczowo Amonianusz - Czego?&lt;br /&gt;Panie, przywożę rozkaz. Na prośbę Ambrożego cesarz kazał oszczędzić miasto... - krzyknął przejęty posłaniec.&lt;br /&gt;Nieprzejęty Amonianusz odpowiedział: Na to już trochę za późno.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nicea, A.D. 2030&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek, którego tożsamość znało tylko kilka osób na świecie, znany w nielicznych kręgach jako "Wesołek", a opinii publicznej znany, głównie za sprawą swoich dzieł, jako "Wesoły Terrorysta", siedział w niewielkiej kafejce, sącząc poranne latte i leniwie spoglądając przez szybę. Po drugiej stronie ulicy widział front centrum hotelowo-konferencyjnego, złożonego z trzech skrzydeł budynku i baner umieszczony nad wejściem. Napis głosił: "Światowy Zlot Feministek. Precz z szowinistycznymi świniami. Stop fanatykom". -Dość jasna deklaracja idei - pomyślał Wesołek - Jak, kurwa, w "Seksmisji"&lt;br /&gt;Lubił ten film. Bardziej niż komedię, postrzegał go jako trafne studium feminizmu. - Chłopa wam potrzeba, takiego, który przeheblowałby was porządnie - uśmiechnął się do swoich myśli - Ciekawe, dlaczego feministkami zostają tylko same brzydkie, i nie chodzi tylko o wygląd. Ale chyba już czas... -&lt;br /&gt;Spojrzał na ulubiony czasomierz marki Vacheron Constantin. Oceniał, że uczestniczki zjazdu były już po panelu o wiele mówiącej nazwie "Alternatywny model rodziny 8+3 jako źródło społecznej siły" i udawały się teraz do restauracji na obiad. Czas zaczynać. Z kieszeni marynarki wyjął fiolkę i z uwagą przeczytał mikroskopijnych rozmiarów napis. "Stężone feromony. Przestrzegać maksymalnej dawki". Skrzywił się z niesmakiem (wolał ufać naturalnemu czarowi) i odłożył fiolkę do popielniczki. Znajdzie ją młody, pryszczaty kelner i jak podejrzewał, wykorzysta odpowiednio, do likwidacji trądziku.&lt;br /&gt;Wesołek poprawił mankiety koszuli, machinalnie sprawdził złote spinki Montblanc, otrzepał niewidzialny pyłek z rękawa garniaka za 2000 euro i wyszedł na słoneczną ulicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wesołek opuścił hotelowy pokój. Zanim zamknął drzwi zatrzymał go czuły głos - Spotkamy się jeszcze, misiu? -&lt;br /&gt;- Lepszy miś od świni, ale... wątpię - z przekąsem opowiedział - Kup sobie masażera&lt;br /&gt;Spojrzał na numer pokoju - 105 - z toaletą praktycznie zlokalizowaną na złączu dwóch skrzydeł budynku. - 205, 305, 405, 505, 605, potem 215 i tak dalej...- zwizualizował w pamięci plan - jeszcze dwa zrobię bez problemu, potem pozostanie zdać się na "niebieskie wspomaganie". Na końcu piwnica i piętro techniczne. Garaże zrobiłem dwa dni temu -&lt;br /&gt;Wesołek dziarskim krokiem ruszył w kierunku schodów. - Przyda się mała rozgrzewka przed maratonem - mruknął do siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyjściu z 315 oparł się o ścianę, długo usiłując złapać oddech. W pokoju były dwie feministki, co oznaczało niezaplanowany wydatek energii. - Jeszcze, kurwa, trzy... Nie dam rady - zajęczał, usiłując nie poddać się panice - Muszę wytrzymać -&lt;br /&gt;Wyjął z kieszeni małą tubkę, wycisnął na rękę zawartość i z westchnieniem ulgi włożył ją w spodnie. Po rozprowadzeniu lubryfikatora (z łagodzącym ekstraktem aloesu), wyjął małą fiolkę, wytrząsnął z niej dwie kapsułki. Po namyśle dodał jeszcze dwie.  - Stymulanty to niebezpieczna zabawa - pomyślał spoglądając na zegarek - ale już piąta piętnaście i zostały trzy pokoje. Muszę wytrzymać. -&lt;br /&gt;Apatycznym krokiem skierował się do windy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O dziesiątej rano elegancko ubrany mężczyzna, jak zwykle od tygodnia, pił latte w tej samej co wczoraj kafejce. Widać było po nim krańcowe wyczerpanie. Po drugiej stronie ulicy miłe panie rozpoczynały właśnie  dyskusję na temat "Samiec jako ewolucyjny ślepy zaułek". Słoneczko grzało, ptaszki śpiewały. Wesołek sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Wyjął pudełeczko z jednym, zabezpieczonym pleksiglasową osłoną, guziczkiem. Ręka ważyła chyba tonę, tracił też czucie na końcach palców. Niezgrabnie zdjął osłonę i cały czas patrząc na hotel, nacisnął guzik.&lt;br /&gt;Ptaki zamilkły. Powierzchnia kawy w filiżance zafalowała. Dopiero po chwili do uszu Wesoła dobiegł pomruk. W budynku naprzeciwko z kilku okien, położonych na styku skrzydeł, posypała się kaskada szkła. Wydawało się przez moment, że to już koniec a potem... potem budynek zaczął się składać. Osiadające elementy, pociągały za sobą całą strukturę. Trwało to sekundy, ale Wesołkowi wydawały się całą wiecznością. - Dla nich w środku do cała wieczność - pomyślał filozoficznie.&lt;br /&gt;Proces nabrał tempa, kiedy coraz więcej pięter znikało w podziemnym garażu. Wreszcie, w miejscu, gdzie przed chwilą stał kompleks widać było nieprzypominającą niczego hałdę. Wesołek włożył w rachunek kilka euro i wyszedł prosto w tłum gromadzący się tłum. Na wietrze tańczył pobrudzony pyłem baner. "Stop fanatykom" było w tym momencie ironicznym requiem dla feministek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Katakumby opactwa, kilka dni później&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biskup szedł mrocznymi korytarzami, w których od wieków znajdowały swój wieczny spoczynek kości zamieszkujących opactwo braci. Tu zawsze czuł wszechogarniającą atmosferę mistyki, pogłębianą jeszcze przez zawiłą konstrukcję z kości i czaszek, jakimi były wyłożone ściany. - Postronnej osobie wydawałoby się to sceną jak z taniego horroru - pomyślał biskup - ale to ostateczne poddanie, bracia na wieki jednoczą się z klasztorem, gdzie spędzili swe życie -&lt;br /&gt;Jak zwykle nie usłyszał go, poczuł tylko obecność u swego boku. - Synu. Czytałem gazety. Dobra robota - cichym głosem, aby nie zakłócać spokoju zmarłych, powiedział biskup.&lt;br /&gt;- Dziękuję, Ojcze. Nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało - równie cicho odpowiedział Wesołek. Biskup był jednym z tych nielicznych, którzy wiedzieli kim jest. Ponadto, pochodził z Polski jak on.&lt;br /&gt;- Twoje koszty materialne zostaną z naddatkiem wyrównane. Inne zostaną Ci wynagrodzone w życiu przyszłym. Ważne, że z pomocą Świętego Jana Pawła Wielkiego, zdeptałeś węża. - Biskup wyjął z kieszeni cedrowe pudełeczko. - Synu... to Equester Ordo Sancti Silvestri Papae, Order Świętego Sylwestra... i Jego Świętobliwość przyznał go tobie za zasługi na rzecz pontyfikatu.  Od tej pory jesteś szlachcicem i rycerzem - w pudełeczku lśnił niesamowitym blaskiem złoty maltański krzyż.&lt;br /&gt;- No, no, to się znajomi zdziwią - powiedział z uśmiechem Terrorysta, biorąc pudełko i podnosząc je do oczu - niezłe cacko. Mogę go nosić na szyi, eminencjo?&lt;br /&gt;Nie. Trafi do szuflady. Mojej, chcę podkreślić - biskup, odebrał Wesołkowi pudełko - niech ci wystarczy świadomość zaszczytu. I honoru jaki stał się twoim udziałem. Od dziś jesteś członkiem Zakonu. Odpust za akcję też oczywiście dostałeś -&lt;br /&gt;Przez chwilę szli w milczeniu. Biskup odezwał się pierwszy: - Swoją drogą, szkoda, że zginęły w stanie grzechu . Nie miały szansy oczyścić swoich dusz... Spowiedź, spowiedź by je oczyściła...&lt;br /&gt;Wesołek z sardonicznym uśmiechem spojrzał na biskupa: - Na to już trochę za późno. &lt;/div&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Amonianusz" title="Amonianusz"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-1498105493704839195?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/1498105493704839195/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=1498105493704839195" title="Komentarze (16)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1498105493704839195?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1498105493704839195?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/MDrRBa3vnp4/wesoek.html" title="Wesołek" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">16</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/wesoek.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEHSHs6eip7ImA9WxZbEEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-8803929175577357252</id><published>2008-04-13T06:52:00.002+02:00</published><updated>2008-04-13T06:57:19.512+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-13T06:57:19.512+02:00</app:edited><title>Urlop</title><content type="html">Postanowiłem sprawić sobie tydzień urlopu. Odwiedzić rodziców, poświęcić max czasu córeczce... Wyjeżdżam dziś, wracam w niedzielę... a ponieważ w międzyczasie blogowanie nie będzie raczej moim priorytetem, proszę... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czytelnicy, nie opuszczajcie mnie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Do zobaczenia :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-8803929175577357252?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/8803929175577357252/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=8803929175577357252" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/8803929175577357252?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/8803929175577357252?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/NDbdbLJqF-Y/urlop.html" title="Urlop" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">4</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/urlop.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEACQngycCp7ImA9WxZUF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4240996371858727115</id><published>2008-04-09T20:15:00.000+02:00</published><updated>2008-04-09T20:46:03.698+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-09T20:46:03.698+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kontrowersje" /><title>Porada Ojca Tadeusza</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jechałem sobie do pracy i, w ramach relaksu, słuchałem "Radio Maryja". Akurat leciała retransmisja mszy w Chicago, podczas której Ojciec Dyrektor wygłaszał kazanie. Ojciec Dyrektor dawał ostro czadu, najdziwniejsze, że mniej więcej poprawnie sklecał zdania (pewnie czytał z kartki). Cytował Martina Bormanna... :) Najciekawsze jest to, że w pewnym momencie nawiązał do sprawy molestowania wychowanków przez "ojca Andrzeja" w Szczecinie. Zaskoczył mnie tak, że prawie nie zdążyłem włączyć nagrywania w empetrójce. Ojciec Tadeusz, między innymi, był strasznie wk...wiony, że o sprawie mówiono też w Wielki Czwartek, w dzień ustanowienia kapłaństwa...  "Czy katolik może kamienować katolika, czy katolik może kogokolwiek kamienować, może kamienować kapłana, może kamienować biskupa?". O sprawie "kamienowania" czyli nagłaśnianiu przypadków molestowania wypowiedział się zresztą szerzej:&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie chodźmy do pogan w naszych sprawach i nigdy nie mówmy na siebie. Jeżeli mamy coś do siebie, powiedzmy sobie w cztery oczy, tak jak Kościół robił przez wieki. Mogą być poranienia przeróżne, mogą być różne sytuacje, ale musi być prawda i miłość, prawda w miłości&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko jasne, nieważne czy molestowanie miało miejsce, czy nie - "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie mówmy na siebie&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;Ciekawe jak miałoby to wyglądać. Może tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do gabinetu Ojca X. wchodzi młody mężczyzna&lt;br /&gt;- Czego? Na zapowiedzi...? - uprzejmie zapytał ksiądz X.&lt;br /&gt;- Nie poznaje mnie ksiądz?...  To ksiądz mnie molestował szesnaście lat temu.&lt;br /&gt;- Oczywiście, że nie poznaję. Tylu was było...&lt;br /&gt;- To ja, Przemek. Naprawdę ksiądz nie pamięta, jak przychodził do mojego pokoju w nocy, dotykał....&lt;br /&gt;- Aaaa, no tak... Przemuś... przyszedłeś po jeszcze? Za stary jesteś chłopie - wesoło zaśmiał się ksiądz Andrzej - ... poza tym, już się tym nie param. Za późno przyszedłeś...&lt;br /&gt;- Ojcze, jestem u księdza, bo ksiądz bardzo mnie skrzywdził. Ale nie chcę chodzić z tym do mediów czy prokuratury. Chcę usłyszeć tylko zwykłe, ludzkie przepraszam...&lt;br /&gt;-Synu, do proroka to se możesz iść, przedawniło się dawno, ale media... dobrze zrobiłeś, nie wolno chodzić do polskojęzycznych pogańskich mediów. Lepiej to załatwić jak Kościół czynił od wieków... Zapomnieć...&lt;br /&gt;- Jak to zapomnieć, nie ciąży księdzu ten grzech. Krzyw...&lt;br /&gt;- Nie ciąży! Spowiedź od tego mamy...&lt;br /&gt;- Jak to spowiedź? A żal za grzechy...&lt;br /&gt;- Żałowałem, synu, żałowałem... No dobra, skoro wszystko sobie wyjaśniliśmy, możesz już iść. Chyba, że chcesz kupić zestaw satelitarny. Jakbyś słuchał polskich mediów a nie laickich, liberalnych czy libertyńskich, niepolskich i niekatolickich, to byś wiedział, że mogą być poranienia przeróżne, mogą być różne sytuacje... Jak mówią w Chicago shit happens....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4240996371858727115?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4240996371858727115/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4240996371858727115" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4240996371858727115?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4240996371858727115?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/2wOEjactj1k/porada-ojca-tadeusza_09.html" title="Porada Ojca Tadeusza" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">5</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/porada-ojca-tadeusza_09.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEENRns7eyp7ImA9WxZUF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-1504812851843908432</id><published>2008-04-09T20:01:00.006+02:00</published><updated>2008-04-09T20:44:57.503+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-09T20:44:57.503+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><title>Wykop... w kosmos</title><content type="html">Posta "&lt;a href="http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/sympatia-nakazana-prawem-cz-iii.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sympatia nakazana prawem cz. III&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;" przeczytał &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/12455418692882797866"&gt;blogger Cichy&lt;/a&gt;, spodobał Mu się... i w komentarzu poinformował, że "wykopał" tego posta. "Wykopał"... to fajnie. Byłem wprawdzie świadom istnienia serwisu &lt;a href="http://www.wykop.pl/"&gt;Wykop&lt;/a&gt;, ale, szczerze mówiąc, nie zdawałem sobie sprawy z jego siły. Niech przemówią fakty (dane z Google Analytics, obrazki można powięszyć):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0MtkiAsAI/AAAAAAAAAa0/K6Jo_emvOHQ/s1600-h/d.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0MtkiAsAI/AAAAAAAAAa0/K6Jo_emvOHQ/s400/d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187316322840653826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0NrUiAsCI/AAAAAAAAAbE/ODOmcDo7khc/s1600-h/c.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0NrUiAsCI/AAAAAAAAAbE/ODOmcDo7khc/s400/c.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187317383697575970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0NS0iAsBI/AAAAAAAAAa8/WlRmcnGooWY/s1600-h/b.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0NS0iAsBI/AAAAAAAAAa8/WlRmcnGooWY/s400/b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187316962790780946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0MJUiAr_I/AAAAAAAAAas/uMhFMjknhGo/s1600-h/a.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0MJUiAr_I/AAAAAAAAAas/uMhFMjknhGo/s400/a.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187315700070395890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niezła zmiana, nieprawdaż??? Cichemu bardzo dziękuję... i "wykopujcie" mnie cześciej :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-1504812851843908432?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/1504812851843908432/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=1504812851843908432" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1504812851843908432?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/1504812851843908432?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/mvj2w8l5grk/wykop-w-kosmos.html" title="Wykop... w kosmos" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://bp1.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R_0MtkiAsAI/AAAAAAAAAa0/K6Jo_emvOHQ/s72-c/d.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/wykop-w-kosmos.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEMCSHs7eyp7ImA9WxZUFk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-3461508767785286688</id><published>2008-04-08T04:52:00.006+02:00</published><updated>2008-04-08T05:47:49.503+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-08T05:47:49.503+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kontrowersje" /><title>Sympatia nakazana prawem cz. III</title><content type="html">&lt;p style="margin-left: 0.02cm; margin-bottom: 0cm; color: rgb(0, 0, 153);" align="justify"&gt;Jesus mógłby tak stać do sjesty, jednak brutalna rzeczywistość wdarła się do świadomości przybierając postać ręki chwytającej go za ramię.  &lt;/p&gt;                &lt;p style="margin-bottom: 0cm; color: rgb(0, 0, 153);" align="justify"&gt;- Jazz, wszędzie Cię szukałem. Nie było Cię na prelekcji dr. Muller... no i zaraz mamy przyjęcie nowej grupy. Coś się tak, kurwa, zamyślił, goju nieobrzezany? - Jak się okazało brutalna rzeczywistość miała twarz Ezechiela Modeny, dyrektora administracyjnego Ośrodka, prywatnie jednego z nielicznych przyjaciół Jesusa.&lt;br /&gt;- Problemem dr. Muller jest absolutny brak mózgu i nie będę tracił czasu na jej pseudonaukowe wywody - irytacja nieładnie wykrzywiła twarz Jesusa. Helga Muller była kierowniczką działu Modyfikacji Behawioralnej, z którym dział Salazara toczył bezustanne boje kompetencyjne. Przyczyną konfliktu było przekonanie obojga, że to ich poletko ma kluczowe znaczenie w realizacji celów Ośrodka, a dział przeciwnika może stanowić tylko użyteczne uzupełnienie kuracji. Na tym tle toczyła się bezustanna wojna podjazdowa. - A co do zamyślenia to zebrało mi się na wspominki. Wielka Armada... -&lt;br /&gt;- Taaa, miły to był widok, trzeba było wszystkich ich wyrzucić, a nie jakieś głupie komisje tworzyć. Luźniej by było – zaśmiał się Modena.&lt;br /&gt;- A przez Ciebie przemawia nienawiść na tle rasowym, Żydu – Salazar, zirytowany wcześniej wizją nalanej mordy Muller, teraz naprawdę się zdenerwował – My tylko usunelismy śmieci, nie z powodu, kim byli, ale z powodu zagrożenia, które stanowili Nie bombardowaliśmy ich, nie burzyliśmy ich domów... - Salazar był zawsze dumny z prac Komisji Weryfikacyjnych, szczególnie, że sam w jednej z nich zasiadał. Cywilizowana Europa nie splamiła się czystką etniczną. Deportacje miały charakter wybiórczy, a proces wyłaniania „kandydatów” był niezwykle dokładnie przemyślany. Wysiedlenie miało objąć wyłącznie elementy niepożądane: imigrantów, którzy występowali czynnie przeciw spokojowi publicznemu; imamów wzywających do dżihadu i ich radykalnych zwolenników; imigrantów unikających pracy, za to czerpiących pełnymi garściami z systemu pomocy społecznej i wszystkich innych, którzy przybywając do Europy szybko stali się dla niej zagrożeniem i przekleństwem. Selekcja była procesem starannie przemyślanym, bo jak inaczej skutecznie oddzielić ziarno od plew. Komisje nie tylko analizowały życiorys i poglądy kandydata, materiały na jego temat, zgromadzone przez policje i specsłużby, ale też w przypadku wątpliwości kierowały delikwenta na badanie wariografem, podczas którego był pytany o rzeczy niezwykle ciekawe. Bezcenne okazało się też podpisanie umowy z firmą internetową, która udostępniła swoją historię wyszukiwania, historię przeglądanych stron i zawartość skrzynek mailowych należących do weryfikowanych. Nawet, gdy brakowało innych dowodów, to fakt, że pan Muhamad X. 24 września wpisał do wyszukiwarki frazę „bomba domowy sposób proszek do prania”, był dla komisji ciekawą poszlaką. Pomimo tego, że nieliczne głosy nazywały komisje „sądami kapturowymi” czy „trybunałami inkwizycyjnymi”, to jednak ich praca była rzetelna a niewinni nie mieli się czego bać. A w Izraelu co...???&lt;br /&gt;- My się tylko broniliśmy. Przez dziesięciolecia żyliśmy w strachu przed jakimś nawiedzonym pojebem, któremu zachce się wybrać do Raju, wysadzając się w autobusie albo w tłumie na targu. Broniliśmy naszego życia, naszego domu... - Modena przybrał zbolały wyraz twarzy.&lt;br /&gt;- No właśnie, wy mieliście rakiety, oni mieli nogi. Różnica tylko w środkach przenoszenia. Różnica polega na tym, że u nas bombami odpłacali nam za miejsce do życia, za miliardy euro zasiłków, które pobierali, za tolerancję dla ich religii, kultury, odmienności. A Izrael odpowiadał rakietami na bomby, oni bombami na rakiety. Wet za wet. Poza tym bardzo mnie dziwi te twoje „my”, „naszymi”... z tego co wiem nigdy nie byłeś w Izraelu, nawet wtedy, gdy można tam było pojechać nie ryzykując, że Ci druga ręka wyrośnie, albo drugi kutas...he, he, he -&lt;br /&gt;- Nie złożyło się jakoś, piasku za dużo...ale my tu gadu, gadu a praca czeka. Trzeba coś pomyśleć w temacie tej grupy - Eza speszył się wyraźnie, widać był to temat, którego nie miał ochoty kontynuować.&lt;br /&gt;- No tak, fajnie jest być semitą, ale niekoniecznie na radioaktywnej pustyni. Dobra, kończmy flaszkę i do domu, jak mawiają Polacy. Grupę rozdzielamy jak zwykle, według parytetu 50/50, choć ciężko na duszy, gdy pomyślę, że ta krowa dostanie choć jednego - teatralnie westchnął Salazar.&lt;br /&gt;- Jeśli mogę spytać... - zapytał Eza, tłumiąc śmiech – Skąd ta niechęć. Oboje jesteście lekarzami, oboje robicie to samo. Dwie linie, ale produkt zjeżdża z nich taki sam.&lt;br /&gt;- Chcesz wiedzieć, przygotuj się na dłuuugi wykład... Kiedy poradziliśmy sobie z ekstremizmem, sympatie polityczne pozostały przy partiach, które uratowały Europę. Poparcie nawet wzrosło, a co za tym idzie wzrosło przyzwolenie dla dalszych zmian... Bankructwo moralne tak zwanej „lewicy obyczajowej” zostało obnażone i nie mogła się ona przyczaić nawet w swoich tradycyjnych leżach... ośrodkach akademickich. Wielu z „myślicieli” postanowiło pokazać swoją solidarność z Abdulami i wyjechało razem z nimi. Szybko dojrzeli do powrotu. Cóż z tego, jeśli wcześniej zrzekli się obywatelstwa. Ich strata. Inni dostali w dupę, gdy wprowadzono zasadę neutralności światopoglądowej w systemie edukacji. Wszyscy ci neomarksiści, neotrockiści, maoiści i całą reszta hołoty nie miała zamiaru przestać mącić i straciła pracę, na uniwersytetach, w mediach... Chwilę później wypłynął temat, że jeśli jedne z tworów lewactwa okazały się być zatrutym owocem, to trzeba się przyjrzeć innym. Konkretnie chodziło o „akcję afirmacyjną” zapewniającą w życiu publicznym parytety dla uprzywilejowanych grup. Spytano, czy demokratyczny jest system, w którym w wyborach kobieta, zdobywszy 3000 głosów, wygrywa z mężczyzną, który zdobył ich 30000, tylko dlatego, bo miejsce jest zarezerwowane dla kobiety.  Zastanowiono się też, czy istnieje jakikolwiek racjonalny powód, uzasadniający postulat rezerwacji 15% miejsc na wszystkich szczeblach administracji, dla aktywistów gejowskich, którzy i tak twierdzili, że to za mało, bo co piąty człowiek ma ich skłonności. Wyszło na to, że lewica obyczajowa zdechła, a jej dzieci żyją i mają się dobrze. Nie wiadomo dlaczego, bo ośmieleni brakiem lewicowej presji lekarze, zaczęli wracać do poglądu, że homoseksualizm nie jest jednak taki naturalny, jak im się wcześnie wydawało... że stanowi zaburzenie, które można i trzeba leczyć.&lt;br /&gt;Właśnie wtedy na forum Parlamentu Europejskiego pewien polski delegat, Zbigniew Zero (znany dotychczas głównie z posiadania czterech dyktafonów na których wszystko, cały czas, nagrywał) zgłosił projekt ustawy, która obejmowałaby „dewiantów” przymusowym leczeniem. Wprawdzie Zero uzasadniając swój projekt, mówił odrobinkę bezsensu, co chwila podpierając się autorytetem jakiegoś na wpół zapomnianego papieża czy świętego, to jednak dyskusja, która nastąpiła później była już rzeczowa i merytoryczna. Ku zdziwieniu samego pana Zbigniewa ustawa, w kształcie trochę zmienionym (między innymi wyrzucono z tekstu powtarzające się kilkadziesiąt razy imię dawnego papieża) przeszła. I zapewniła polskiemu delegatowi swego rodzaju nieśmiertelność. Stał się bohaterem komiksów, a nawet pierwowzorem popularnej postaci w grze komputerowej: ZbigZero, który wykańcza swoich wrogów, rzucając w nich dyktafonami.&lt;br /&gt;Ośrodki zorganizowano bardzo szybko. Początkowo tylko jako placówki badawcze, mające ustalić sposób leczenia. Były dwie opcje.&lt;br /&gt;Pierwsza zakładała zmianę orientacji seksualnej za pomocą negatywnych bodźców. Wczepiano klientowi elektrody w pewne ośrodki mózgu, dokładano interfejs wirtuala i do dzieła. Pacjenta warunkuje się przy pomocy połączenia homoseksualnych scenek z negatywnymi bodźcami. Gdy w rzeczywistości wirtualnej dochodziło do zachowania intymnego, zaczynał on odczuwać ohydne smaki i zapachy, później przeraźliwy ból. Po wielu cyklach zabiegów ciało zaczynało reagować automatycznie. To tak, jak u psa Pawłowa: włączasz dzwonek i zaczynasz okładać psa kijem. Po pewnym czasie wystarczy, że tylko włączysz dzwonek, a pies sam moczy się ze strachu. I w żaden sposób nie może zapanować nad tą reakcją. To odruch. Tak jest i w przypadku Modyfikacji Behawioralnej krowy Muller. Po jej terapii homoseksualista znajdując się w sytuacji, która kiedyś wywołałaby podniecenie, odczuwa tylko przeraźliwy paraliżujący strach, nad którym nie panuje. Moczy się, traci przytomność, czasem doznaje udaru mózgu. Najśmieszniejsze jest to, że zmiana orientacji faktycznie nie następuje. Tworzy się poranionych psychicznie, nieszczęśliwych ludzi, którzy pomimo tego, że w grzechu już nie żyją, ale normalnych reakcji z płcią przeciwną też nie nawiązują.&lt;br /&gt;Druga opcja: Imprinting Farmakologiczny miała prowadzić do wyleczenia homoseksualizmu środkami farmakologicznymi. Na początku XXI wieku naukowcy prowadzili badania w tym kierunku, nauczyli się nawet sterować orientacją seksualną u szczurów i królików, jednak środki na dalsze badania zostały cofnięte, pod presją gejowskich aktywistów, którzy przyrównali badaczy, nie wiedzieć czemu, do dr. Mengele. Gdy nastał czas bardziej sprzyjający dla niezbyt, wcześniej, poprawnych politycznie badań (to jest czterdzieści lat później), prace znów zostały podjęte. Tworzono coraz doskonalsze leki złożone z neuroprzekaźników i innych tworów wyrafinowanej biochemii, które w łatwy sposób, w połączeniu z pomocą psychologiczną, pozwalają na skierowanie każdego homosia na drogę normalności.... i wszystko to bez metod rodem ze średniowiecza, dziwnie kojarzących się z torturami, bez tworzenia psychicznych wraków... Sam oceń, która metoda jest lepsza. Niestety znaleźli się zwolennicy obu metod, więc obie funkcjonują obok siebie -&lt;br /&gt;Eza popatrzył w zamyśleniu na Jesusa - Ale ty czasem wysyłasz niektórych swoich pacjentów do Muller, więc chyba jej metoda nie jest taka najgorsza... -&lt;br /&gt;- Tylko tych, którzy po leczeniu, dalej prowadziliby taki tryb życia. Nie z powodu popędu, bo go już nie byłoby, ale traktując to jako manifest ideologiczny. W wybijaniu takich głupot z głowy Muller jest świetna, szkoda, że do niczego innego...&lt;/p&gt;   &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Salazarowi przerwał jakiś nagły tumult od strony wejścia do Ośrodka. Odwrócił się gwałtownie i zobaczył postać w szpitalnym wdzianku biegnącą w stronę wzgórz. Z ogolonej głowy obsenicznie sterczały mu końcówki świeżo wszczepionych elektrod. Za nim z budynku wypadli strażnicy. Salazar zobaczył, jak jeden z nich w biegu wyciąga służbową „dziewiątkę” i mierzy. Wysoko, za wysoko. - Strzelaj w nogi, cieciu jebany – wrzasnął Salazar – To ośrodek terapeutyczny a nie jakiś, kurwa, obóz koncentracyjny -&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Strażnik posłusznie obniżył lufę, padły dwa strzały. Pod mężczyzną załamały się nogi, upadł ciężko w pył dróżki. Strażnicy podbiegłszy, zaczęli go wlec w stronę budynku. Strzelec, ze skruszonym uśmiechem, podszedł do Jesusa i Ezy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- Przepraszam, panie doktorze, mój błąd. - wydawał się autentycznie zawstydzony - Lata temu, służyłem w Marsylii, a tam trzeba było plisnoła trafić w łeb, zanim nie rzucił granatem, albo się nie zdetonował. Jeszcze raz przepraszam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- Dobrze, nic się ostatecznie stało. Proszę wracać do obowiązków – Salazar był dziś skory do wybaczania. W końcu dzień był taki piękny – Eza, powiedz mi więcej o tej grupie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- Dostawa z Polski... wielu ukrywało się na obszarach słabo zaludnionych. Ciekawostką jest to, że mają dwóch, długo poszukiwanych aktywistów. Zaraz... mam tu ich nazwiska - Eza wyjął z kieszeni palma - Taaa. Szymon Prussak i Robert Stonka. Stare cioty... a mówiąc stare, mam na myśli naprawdę stare cioty. W okolicach siedemdziesiątki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;-Siedemdziesiąt... i jeszcze mogą? Powinni zakazać wspomagania dla gerontów - zaśmiał się Salazar - dobra... biorę ich, kuracji Muller i tak by nie przeżyli, choć dla nich byłaby najlepsza. Ale my ich wyleczymy. I wiesz co, Eza, tak sobie pomyślałem, z innej beczki. Mogli nie poddawać eutanazji tych wszystkich pedofili. Też byśmy ich wyleczyli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;-Za późno, Jazz, za późno&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify"&gt;I to już koniec mojej małej wprawki literackiej. Zastanawiam się jakie jest prawdopodobieństwo, że nastąpi podobny rozwój wydarzeń. Przecież prawdą jest, że obecnie dominującą ideologią w Europie jest ideologia lansowana przez "lewicę obyczajową", i to niezależnie od tego jaka opcja polityczna rządzi w danej chwili. Spójrzcie na Polskę. Ledwo Kaczyński coś tam w swoim orędziu powiedział o zagrożeniu dla ładu moralnego, wyznawanego przez większość społeczeństwa i zagrożeniu instytucji tradycyjnego małżeństwa, a zaraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sześćset&lt;/span&gt; autorytetów napisało list otwarty do Prezydenta, protestując przeciw jego homofobii. Naprawdę, trzeba mocno ważyć słowa, aby nie narazić się na zarzut homofobii, ksenofobii, szowinizmu czy seksizmu.&lt;br /&gt;Nie należę do żadnej z tych kategorii, ja to wiem, wiedzą to ci, którzy mnie znają. Ale czy to wystarczy...? Wystarczy, że "Salon" wypowie się, z moca wyroczni, że ktoś jednak jest homofobem, szowinistą czy seksistą, aby nim się stał. "Salon" o śladowym poparciu politycznym, ale jakże wielkich wpływach. Czy to jest porządane?&lt;br /&gt;Czy to normalne, że decyzja co jest dobrem albo złem, leży w kompetencji gremium nieobieralnego, przekonanego o swojej nieomylności i wyższości moralnej i intelektualnej? Tak przekonanego o swojej nieomylności, że nie dopuszczającego żadnej dyskusji w tematach dla niego świętych (bo z "oszołomami" i "ciemniakami" się nie dyskutuje - można ich jedynie wyśmiać). Kto dał im to prawo? I, ile potrwa, zanim to prawo im odbierzemy?&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-3461508767785286688?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/3461508767785286688/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=3461508767785286688" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3461508767785286688?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/3461508767785286688?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/t_5dSoDam8s/sympatia-nakazana-prawem-cz-iii.html" title="Sympatia nakazana prawem cz. III" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">9</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/sympatia-nakazana-prawem-cz-iii.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkQMQH85fCp7ImA9WxZUFUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4143555117888564922</id><published>2008-04-03T03:37:00.002+02:00</published><updated>2008-04-07T15:19:41.124+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-04-07T15:19:41.124+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kontrowersje" /><title>Sympatia nakazana prawem cz. II</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153); font-weight: bold;"&gt;Gdzieś nieopodal  Torrevieja, rok 2048.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesus de Salazar stał na wzgórzu przed Ośrodkiem. Patrzył na morze i białe plaże, tak charakterystyczne dla tego regionu, że nadawały mu nazwę: Białe Wybrzeże, Costa Blanca. Właśnie tu, nieopodal Torrevieja, w najładniejszym regionie hiszpańskiej Walencji, zbudowano Ośrodek. Jeden z największych kompleksów tego typu w Unii Europejskiej. A de Salazar, pomimo młodego wieku miał szczęście kierować tu jednym z ważniejszych działów – Farmako-Imprintingiem. Jednak to nie problemy zawodowe zaprzątały myśli Jesusa tego pięknego poranka. Myślami powrócił do chwili sprzed dziecięciu lat, gdy stał tak jak teraz na hiszpańskim wybrzeżu i patrzył na flotę, jakiej jeszcze nikt nigdy nie widział. Tysiące barek, statków towarowych, liniowców pasażerskich realizowało największą operację przemieszczenia ludności w historii ludzkości. Operację „Maghreb”, zwaną popularnie „Rekonkwistą”.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Europa długo nie zauważała, nie chciała zauważyć zmiany, która odmieniała oblicze ziemi, tej ziemi. Coraz większy odsetek ludności, która nie czuła żadnej więzi z Europą, jej kulturą czy historią (a nawet odczuwała do tej właśnie Europy, która dała im schronienie, żywiołową nienawiść), nie budził u lewicowych, przeświadczonych o swojej intelektualnej i moralnej wyższości elit żadnego zaniepokojenia. Z łamów opiniotwórczych mediów cierpliwie, niczym tępemu dziecku, tłumaczyli oni swoim poddanym, ops, swoim współobywatelom, że wszystko jest w najlepszym porządku, że czas odrzucić uprzedzenia, że zapowiedziane przez Samuela Huntingtona starcie cywilizacji to wierutna bzdura. Co więcej, twierdzili oni, stworzenie nowego, pozbawionego nienawiści, wielokulturowego społeczeństwa jest możliwe bez potrzeby integracji przybyszów z europejską cywilizacją, bez potrzeby zaakceptowania przez nich właściwego Europie pluralizmu kulturowego i religijnego. "Jedność w różnorodności" - krzyczeli a zachowywali się jak człowiek, który usiłując obłaskawić otaczające go wilki, otwiera sobie żyły i karmi je własną krwią...&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Głupcy, nie widzieli, że hodują potwora, który najbardziej na świecie pragnie upadku cywilizacji, która go przyjęła i ugościła. Już na początku XXI wieku, bodaj w 2008 roku, londyński imam Abdul jakiśtam obiecywał muzułmanom, że Allach nie ukarze ich za zbrodnie popełnione na niewiernych, nawet morderstwo czy gwałt, bo "sami sobie zasłużyli". To był początek.&lt;br /&gt;Sytuacja pogarszała się z roku na rok. Niekontrolowana imigracja, ogromny przyrost naturalny wśród społeczności muzułmańskiej i przede wszystkim bierność "elyt" przyczyniała się do sytuacji w której coraz większe znaczenie zyskiwali fundamentaliści a  opłacane przez państwa zachodu ośrodki kultury i szkoły religijne produkowały tabuny neotalibów, gotowych ponieść płomień dżihadu ospałej Europie. A Europa była usypiana ogłupiającą kołysanką nuconą przez tych, którzy wszystko wiedzą najlepiej... Do czasu...&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Ludzie mieli dość fałszywej, jednostronnej tolerancji. Dość brutalnych aktów przemocy, które "lewusy" tłumaczyły poczuciem wyobcowania i wzywały do zrozumienia i wyciągnięcia ręki do "zagubionych". Nie rozumieli, dlaczego w publicznych szkołach ich dzieci musiały brać udział w zajęciach "Nauka o Islamie". Ze zdziwieniem patrzyli, jak ich dzieci, po zajęciach z tolerancji, mówiły jakby padły ofiarą prania mózgu w jakiejś sekcie. Ze zgrozą zauważali, że bohaterem kreskówek oglądanych przez ich pociechy jest dzielny Snajper Juba, walczący z Wielkim Szatanem. Społeczne niezadowolenie narastało. Wzrastała popularność radykalnych partii, jak choćby Duńskiej Partii Ludowej czy Austriackiej Partii Wolnościowej. Przełom przyniosły trzy wydarzenia, które miały miejsce latem 2035 roku. Pierwszym było spalenie kościoła, w którym ślub ze swoim katolickim wybrankiem brała młoda Pakistanka. Sprawcami byli jej męscy krewni, którzy w ten sposób postanowili zmyć plamę na honorze. To, czy wraz kościołem spłonie około 200 gości, biorących udział w ceremonii, nie było im całkiem obojętne, bo zadbali o to blokując drzwi łańcuchem. Detonacja bomb ukrytych na trasie marszu milczenia, spowodowanym zakatowaniem na śmierć młodej muzułmanki, którą tata przyłapał na czytaniu Biblii, również podgrzała atmosferę. Ukoronowaniem serii była masakra dokonana podczas Światowego Dnia Młodzieży, podczas której miał przemówić Innocenty XIV. Papież nie dojechał, więc nie miał okazji zetknąć się, inaczej niż tysiące jego owieczek, z dużą ilością sarinu, dostarczoną na miejsce przez Tajną Grupę Dżihadu.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Ludziom puściły nerwy... Przez Europę przelała się ślepa fala przemocy skierowana przeciwko obcym. Dochodziło do zamieszek, z którymi siły policyjne ledwie sobie radziły. Muzułmanie sięgnęli po broń... Padły pierwsze strzały, pierwsze trupy i na nic nie zdały się tłumaczenia intelektualistów, że to przecież była samoobrona, że winni są prawicowe "oszołomy", którzy nakręcają spiralę nienawiści. Nastąpiła eskalacja, w europejskich miastach krew pieniła się w rynsztokach. Policja albo biernie przyglądała się masakrom, albo brała w nich czynny udział. Względny spokój zaprowadziła dopiero interwencja sił zbrojnych... a patrzący na pobojowisko Europejczycy zrozumieli, że już nic nie będzie takie samo.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego miażdżącą przewagę uzyskali delegaci radykalnych partii narodowych... a po upływie niespełna trzech lat pierwsze statki zaczęły odpływać... w stronę Maghrebu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;... to jeszcze nie koniec tej historii&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4143555117888564922?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4143555117888564922/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4143555117888564922" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4143555117888564922?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4143555117888564922?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/z_QMFTBtQjQ/sympatia-nakazana-prawem-cz-ii.html" title="Sympatia nakazana prawem cz. II" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">12</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/04/sympatia-nakazana-prawem-cz-ii.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQBRnY5fCp7ImA9WxZVGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4527057826985088203</id><published>2008-03-30T00:53:00.003+01:00</published><updated>2008-03-30T01:19:17.824+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-03-30T01:19:17.824+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="śmieszne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><title>SPOTKANIE W JURACIE - EXCLUSIVE! (reprint)</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeczytałem dziś niezwykle udanego satyrycznego &lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/2008/03/SPOTKANIE-W-JURACIE-EXCLUSIVE.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;posta&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; w blogu "&lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PAMIĘTNIK WYWROTOWCA&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;". Powtórzę, (aby nikt nie wpadł na pomysł, żeby powiadamiać CBA, SKW, CBŚ i harcerzy posła Macierewicza), że jest to tekst satyryczny. Jestem pewny, że autor nie miał na celu poniżanie, czy obrażanie kogokolwiek, a w szczególności Prezydenta Lecha Kaczyńskiego lub jego wielce czcigodnego brata Jarosława (ani tym bardziej, nie miał na celu sugerowanie problemów "zdrowotnych" naszych Najwyższych Władz) :) Na pewno autor miał na celu tylko niewinne rozbawienie czytających. W moim przypadku udało Mu się wyśmienicie. Kiedy już wstałem z podłogi i otarłem łzy, postanowiłem, że taka perełka jest warta jak najszerszej publiczności. Oto ona:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/2008/03/SPOTKANIE-W-JURACIE-EXCLUSIVE.html"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;SPOTKANIE W JURACIE - EXCLUSIVE!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: bold; text-align: center; color: rgb(0, 102, 0);" class="TytulKomentowanegoWpisu"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/2008/03/SPOTKANIE-W-JURACIE-EXCLUSIVE.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;     &lt;div style="color: rgb(0, 102, 0);" class="WstepKomentowanegoWpisu"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Specjalnie dla czytelników mojego bloga relacja z prezydenckiej rezydencji.   Krótki zapis tego, co się działo dziś w rezydencji na Helu (nie pytajcie, skąd mam te informacje, ale to tylko fragmenty...). UWAGA - ostre słownictwo, zapis niecenzurowany! &lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu"&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 16:30&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Lech Kaczyński: Długo kazał pan na siebie czekać!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Donald Tusk: A bo powiedział pan, żebym przy końcu korytarza skręcił w lewo i tam będzie toaleta...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Powiedziałem "w prawo".&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Nie, powiedział pan "w lewo".&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Ja nie mogłem powiedzieć "w lewo", ten kierunek dla mnie nie istnieje!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Ależ zapewniam pana! Mój oficer BOR może to potwierdzić...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: A moi dwaj oficerowie BOR potwierdzą co innego - i co? No, ale znalazł pan?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Oj tak - co za ulga... na wodzie tak bujało! I szumiało, szumiało...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: To może winka, zanim pogadamy o konkretach? &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 17:00&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Panie prezydencie, może zaczniemy już rozmawiać o ratyfikacji...?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Zaraz, zaraz, panie premierze,jeszcze chwilkę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Ale siedzimy tu już tyle czasu i nic!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Oj, i co z tego? To co - jeszcze po lampce wina?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 17:27&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: A właściwie na co czekamy?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Co? A nie, tak sobie... wie pan, ja to nie jestem upoważniony do rozmów z panem w tej sprawie... to może jeszcze po kielonku?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 17:53&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: I... i... i... widzisz, Leszek, jak mi ten twój burte... bultel... ten Kurski cały tego dziadka wyciągnął, to myślałem, że go zabiję... mam jeszcze taki pistolet po dziadku, na strychu...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Tajesss... wiesz, Donek, sorry, ja nie wiedziałem, że on tak chlapnie... o, kurde, skończyło się. Podaj kolejną flaszkę...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Ale osssochozzi, na co czekasz? Leszek, na co czekasz?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Ciii... chffffffileczkę, tak?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 18:07&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: I proszę ja cię, ta cała Julia, to ona mi mówi, że rozumiesz, mówi mi, że...ale kurde babeczka pierwsza kalsa... no więc nachyla się i mówi, wyobraź sobie...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Ciii, czekaj!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: ...mówi mi - a ja już widzę ten warkocz, te oczy... Hej, sokoły!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Oj zamknij się, Donek!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Co jesss?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Motor słyszę. Z quada. Popraw krawat - bedzie gadka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 18:13&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Jarosław Kaczyński: A co tu się do jasnej kurwy nędzy dzieje!? Co to za popijawa? Co jest?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Oj ciiicho, tak tylko... bo telefonu nie wziąłeś to czekałem...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Ale osochozi, panowie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Ty się zamknij, dla mnie zabić cię to jak splunąć! A ty Leszek masz przechlapane. Powiem Marysi. I mamie - zobaczysz!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: O nie... Jarek, proszę...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Nie ma no mercy. Coście ustalili opoje?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: No właśnie nic, bo z panem prezydentem...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Pozwoliłem ci gadać? Gdzie jest mój mały pistolecik? Brata pytam, tak? Ty, ty... ty internauto ty!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: OK, sorry...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: No nic nie ustaliliśmy, bo... teges, no... no nie było się jak do ciebie dodzwonić...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: A po co? Wiesz przecież, że mówię "nie" i już.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: No, ale Donek... znaczy pan premier to chciał tak oficjalnie, porozmawiać...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Toteż mu rozmawiam, że nie i już!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Ale weź choć chwilkę mu poświęć... specjalnie ty przypłynął?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Wpław?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Nie, no łódką... hihi, łódką - kumasz Donek. Łódka - wódka, hihi...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Cisza! Ty, premier - jaką łódką?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: No, taką małą... a bujało...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Eee, to szacunek... wiesz - ja to na skuterze wolę - wiesz, czuję wtedy taką wolność! A którędy płynęliście?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: To może po lampce do rozmowy?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 18:49&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: I widzisz Jarek - mi to tak kazali cię o tę cebulę pytać. Ja sam kurde nie wiedziałem!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: A teraz mnie to wali, że Ty mnie sorry.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 18:52&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: No i, no i...?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: A fujara mu się majtała do kolan..&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Hahahaha!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Hahahaha!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Hahahaha!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;Godzina 18:58&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: O kurde, panowie - a co z Lizboną?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;JK: Mnie tu kurwa wcale nie było, ok? Się zgadzam na wszystko, ale mnie tu nie było! Przecież jak to wypłynie to mnie ta cholerna inteligencja zje z butami...&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: A to zajebiście! Leszek, a konferencja dla prasy? Powiesz im to?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;LK: Chrrrr... &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 102, 0);" align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;DT: Leszek? Leszek! Nosz kurde... Ja im tego nie powiem - napruty jestem jak stodoła...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;JK: Spoko - przekimasz się i rano będzie git. Ale pamiętaj - mnie tu nie było!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Spotkanie Prezydenta z Premierem trwało dłużej, niż zaplanowali to obaj. Obaj także odwołali zapowiadane konferencja prasowe. Spotkanie podobno przebiegało w przyjaznej atmosferze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli tekst Wam się podobał, możecie go skomentować na &lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/2008/03/SPOTKANIE-W-JURACIE-EXCLUSIVE.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;blogu autora&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. &lt;span style=";font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4527057826985088203?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4527057826985088203/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4527057826985088203" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4527057826985088203?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4527057826985088203?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/rSQ7v19bxyA/spotkanie-w-juracie-exclusive-reprint.html" title="SPOTKANIE W JURACIE - EXCLUSIVE! (reprint)" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">0</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/spotkanie-w-juracie-exclusive-reprint.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0cCSH46fip7ImA9WxZVE0g.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4577029247102732420</id><published>2008-03-21T23:26:00.003+01:00</published><updated>2008-03-24T11:37:49.016+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-03-24T11:37:49.016+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kontrowersje" /><title>Sympatia nakazana prawem cz. I</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Latet anguis in herba&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Wergiliusz, Eklogi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;Wielki Piątek jest dniem żałoby, zadumy i skupienia (przynajmniej dla chrześcijan), na pamiątkę Męki Pańskiej. W tym dniu postanowiłem zadumać się nad pewnym kontrowersyjnym tematem, w którym widzę znak powolnego upadku naszej cywilizacji. Pocieszające jest tylko to, że po upadku można mieć nadzieję na Odrodzenie. Kwintesencja wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dajcie się zwieść pierwszemu wrażeniu, będzie o homoseksualistach, a konkretnie o zmianach w postrzeganiu tego zjawiska w społeczeństwach europejskich i o możliwych zagrożeniach jakie może to przynieść w przyszłości. Zastrzegam, że nie ma we mnie płochej nietolerancji dla homosiów, nie czuję do nich nienawiści. W sumie nie czuję do nich nic, ich istnienie jest mi zupełnie obojętne. Ponieważ granicą wolności osobistej człowieka są granice wolności innych osób, czuję się w obowiązku napisać o zjawisku, które mojej osobistej wolności zagraża. Zagrożeniem tym nie są homoseksualiści, ale negatywne zmiany narzucane społeczeństwu przez lobby pro-homoseksualne i lewicowe "elyty".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W latach 70tych borykająca się z efektami niżu demograficznego i skutkami dynamicznego wzrostu gospodarczego ("klęska urodzaju"?) Europa otworzyła się na napływ imigrantów, mający dać gospodarce tak potrzebne "ręce do pracy". Zresztą nie był to jedyny kanał przez który do Europy napływała ludność o odmiennej od europejskiej kulturze... azylanci, repatrianci, ludność z dawnych kolonii..., kto tylko mógł walił do nas "drzwiami i oknami", przynosząc jako bagaż swoją kulturę, etykę i moralność. A Europa... Europa praktycznie "od zawsze" jako swój fundament uznawała zasady humanizmu, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liberté, Égalité, Fraternité&lt;/span&gt; i wyprowadzała z nich podstawy zachowań wobec kultur wnoszonych na europejski "rynek" przez imigrantów. Podjęto wprawdzie dość niemrawe działania mające na celu integrację imigrantów z resztą społeczeństwa, ale efekty tych działań były mniej niż zadowalające. W tym czasie lewica, której liderzy ukształtowani wydarzeniami '68, tudzież wykształceni w będących bastionami lewicy ośrodkach uniwersyteckich, rozpoczęli zdecydowaną politykę wobec imigrantów, polegającą na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bezkrytycznej tolerancji&lt;/span&gt; dla ich odmienności kulturowej (co nawet dziś objawia się w haśle "Jedność w różnorodności"). Pobudowano im mieszkania, które szybko zmieniły się w hermetyczne getta. Zapewniono niesamowicie bogaty pakiet pomocy socjalnej, w postaci dodatków mieszkaniowych, zasiłków, bonów na żywność przez, co dano możliwość względnego dobrobytu bez konieczności podjęcia jakiejkolwiek pracy, co więcej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zerwano związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy pracą a dochodem&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://skryba.blox.pl/2008/03/Bezrobotni-z-wyboru.html"&gt;ciekawego posta&lt;/a&gt; w tym temacie napisał w swoim blogu &lt;a href="http://skryba.blox.pl/"&gt;Chociaj&lt;/a&gt;), wdrażając chyba marksistowskie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"każdemu według jego potrzeb"&lt;/span&gt;. Jednocześnie imigrantom w sukurs przyszły lansowanie "poprawności politycznej" i tolerancji (w jej najszerszym zakresie) mającej wprowadzić wielokulturową i wieloetniczną jedność. Tymczasem stworzono potworka nad którym stracono panowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W superlaickiej Francji, gdzie księża nie spowiadają wiernych, ponieważ tajemnica spowiedzi nie podlega ochronie prawnej, zaczęto wprowadzać ustępstwa wobec społeczności muzułmańskiej poprzez akceptację nieobecności uczniów lub nieodrobionych zadań domowych podczas Ramadanu, dostosowanie menu w stołówkach szkolnych do wymogów religijnych czy choćby uznanie przez państwo świąt religijnych, czy wreszcie akceptacja chust noszonych przez muzułmanki (choć z tego zrezygnowano).&lt;br /&gt;W niezwykle tolerancyjnej Holandii, gdzie wcale nie prowadzono żadnych działań mających na celu asymilację imigrantów, prawo gwarantuje możliwość tworzenia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;finansowanych przez państwo &lt;/span&gt;własnych instytucji: oddzielnej opieki medycznej, oddzielnej edukacji czy oddzielnych mediów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czego doprowadziła tak "wspaniała" polityka mogliśmy zobaczyć na wielu przykładach:&lt;br /&gt;- obywatelskiej postawy młodych imigrantów z podparyskich dzielnic w 2005 i 2007 roku,&lt;br /&gt;- można też wspomnieć o pełnej tolerancji postawie jaką zaprezentowała społeczność muzułmańska po publikacji karykatur Mahometa przez "Jyllands-Posten" we wrześniu 2005 roku (autor do tej pory jest chroniony), gdy imam kopenhaskiego meczetu podżegał do zamieszek wołając (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;za Wikipedią&lt;/span&gt;): "Nie będziemy tego tolerować! Jeśli to jest demokracja, nie zgadzamy się na demokrację!".  W 250-tysięcznym Aarhus bandy młodocianych pojawiły się w dzielnicy Rosenhoj, gdzie podpalały samochody, sklepy, rzucały cegłami w okna domów. To za proroka Mahometa! Nie będziemy tolerować tego, co zrobiła mu "Jyllands-Posten"!&lt;br /&gt;- w Londynie, w lutym 2006 roku z tego samego powodu pokojowo protestowała grupa islamistów (część obwieszona imitacjami ładunków wybuchowych), niosąc hasła: "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Europo, twój 11 września nadejdzie, Masakra dla tych, którzy znieważają islam&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;... a to tylko bardziej spektakularne, medialne przykłady. Już się nawet nie mówi o np. dokonywaniu przez afrykańskich przybyszy we Francji, wynikającego właśnie z odmienności kulturowej okrutnego, nieludzkiego okaleczania młodych kobiet (często dzieci) zwanego nie wiedzieć czemu "obrzezaniem". Nie mówi się też o "honorowych" zabójstwach i ogólnym złym traktowaniu kobiet w społecznościach muzułmańskich. Stracił nośność temat islamskich duchownych nawołujących do świętej wojny i indoktrynujących przyszłych zamachowców w ośrodkach religijnych i "kulturalnych" finansowanych z publicznej kasy. Kim byli zamachowcy w Londynie? Czyż nie "zasymilowanymi" potomkami imigrantów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chore drzewo zatruty wydaje owoc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że w społeczeństwach europejskich zaczyna wzbierać fala niechęci wobec "obcych" kulturowo, niechcących się zasymilować przybyszy. Coraz więcej ludzi postrzega imigrantów za zagrożenie dla ich własnej tożsamości. Ciekawe, co czuł przeciętny Niemiec słysząc premiera Turcji grzmiącego o potrzebie stworzenia tureckich szkół dla wielomilionowej rzeszy Turków mieszkających w Niemczech (nie będą przecież chodzić do Niemieckich), ciekawe, co pomyślał słysząc o planach wprowadzenia do szkół "lekcji o islamie". Ciekawe, czy ucieszył się słysząc, że w jego sąsiedztwie stanie największy w Europie meczet a jego samego, co rano, będzie budziło wycie muezina. Ciekawe...&lt;br /&gt;... a miało być tak pięknie różne kolory skóry, różne religie, różne kultury wymieszane w europejskim tyglu miały stworzyć poprawne politycznie i tolerancyjne społeczeństwo jutra. Plan z góry skazany na niepowodzenie, jak wiele innych projektów lewicy. Eksperymenty społeczne których prekursorem był Lenin i Stalin (wielkim grzechem zachodniej lewicy była irracjonalna sympatia do ZSRR) i ich następcy, Kim Ir Sen czy Pol Pot, niczego lewicy nie nauczyły. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Święcie przekonana o słuszności swoich racji wykazuje zdumiewającą tendencję do usunięcia z przestrzeni debaty publicznej "nieprawomyślnych" poglądów&lt;/span&gt;. I to się udaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziesięcioleci na społeczeństwa jest wywierany subtelny, delikatny ale stały nacisk mających trwale zmienić postawy społeczne (taki mały &lt;b style="font-style: italic;"&gt;Novus O&lt;/b&gt;&lt;b style="font-style: italic;"&gt;rdo Seclorum&lt;/b&gt;). Nacisk jest wywierany przez użycie narzędzi psychologii społecznej, takich jak używanie autorytetów do lansowania nowych idei, a później, gdy już zakiełkują proces sam się nakręca, za przyczyną społecznego dowodu słuszności ("skoro tak wielu "mądrych" ludzi to popiera, to coś jest na rzeczy"). Pod hasłami walki o sekularyzację, budowy nowego społeczeństwa przebudowuje się sposób postrzegania przez Europejczyków zjawisk społecznych, zmienia się ich postawy moralne i etyczne, szczególnie te niesione przez religie chrześcijańskie. Na przestrzeni kilku dziesięcioleci runęła w pył instytucja małżeństwa, prawo rodziców do kształtowania postaw dzieci, rozluźnieniu uległy więzy międzypokoleniowe (jak często przeciętny dorosły Anglik widuje swoich rodziców... albo dziadków?), aborcja stała się zabiegiem wymagającym mniej wysiłku (i tańszym) niż wizyta u dentysty. Oczywiście nie wszystko jest dziełem lewicy. Gdybym to zasugerował wpisałbym się w poczet zwolenników spiskowej teorii dziejów i szatańskiego spisku masonów, iluminatów i cyklistów. Sytuacja, jak wszystko w życiu, jest bardziej skomplikowana. Część zmian jest oczywiście wynikiem globalizacji, czy bogacenia się społeczeństw, albo przedkładania kariery nad życie rodzinne, jednak wpływ idei lewicowych, zwłaszcza wyrażanych przez środowiska opiniotwórcze jest niezaprzeczalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;font-size:130%;" &gt;Podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biblia Warszawska, List do Rzymian 1:27&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W pejzaż tych zjawisk wpisuje się oczywiście zmiana stosunku do homoseksualistów. Homoseksualizm, kiedyś autentycznie przyczyna dyskryminacji, przez medycynę uważany za dewiację, stopniowo przestawał być uważany za chorobę a stawał się równorzędną z heteroseksualizmem opcją. W 1993 WHO stwierdził, że ""orientacja seksualna nie może być rozpatrywana jako zaburzenie". Wzrastał poziom tolerancji dla osób o odmiennej orientacji, chodzi oczywiście o tolerancję społeczną, bowiem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeśli chodzi o prawo, w nowoczesnej Europie, nigdy nie było dyskryminacji w tym względzie. W końcu "wszyscy są równi wobec prawa" a regulacje prawne w takim samym stopniu chronią homoseksualistów (zakaz dyskryminacji), jak pond 90% heteroseksualistów&lt;/span&gt;. Czy równy status wystarczył? Nie. Czy wystarczyło prawo do zawierania związków partnerskich, potem małżeństw, w niektórych krajach nawet prawo do adopcji dzieci.  Nie. Powstał homoseksualizm ideologiczny, tak ściśle związany ze środowiskami lewicowymi, że nie wiadomo, kto kim kręci. Przejawia on zadziwiająco duże wpływy (może z racji swojej "hałaśliwości"), ciągle tokując jak to ciężko jest być homosiem w nietolerancyjnym społeczeństwie i potrzeba zmian, zmian, więcej zmian, aby taki pożałowania godny stan rzeczy zmienić. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Homosiowym aktywistom nie chodzi już o równość praw, teraz celem ich walki jest powszechna afirmacja ich stylu życia&lt;/span&gt;. Chcą zmienić tolerancję w akceptację, czy nawet poparcie dla ich upodobań. Chcą zabezpieczyć swoje pozycje tworząc nowego człowieka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;homo novus&lt;/span&gt; (wybacz starożytny Rzymie), poprzez pro-homoseksualną indoktrynację od najwcześniejszych lat życia dziecka.  Mają temu służyć wdrażana w holenderskich, szwedzkich czy amerykańskich podstawówkach programy wychowawcze.  W Holandii trwa również promocja "rodzin" homoseksualnych w telewizyjnych programach młodzieżowych. Jedna z autorek takiego programu wyłuszczyła jego cele: "Chcieliśmy się przyczynić do szerzenia tolerancji między najmłodszymi dziećmi. Pokazać im w atrakcyjnej, przemawiającej do nich formie, że homoseksualne małżeństwa to coś pozytywnego, z czym coraz częściej będą się stykać". Brawa za szczerość. Jak rozumiem poglądy rodziców na ten temat nie mają najmniejszego zdarzenia. Wyobraźcie sobie, gdyby w szkole czy w programach dla najmłodszych zaczęto sączyć dzieciom rydzyjkową propagandę. Ja bym się wk......wił, nie żyjemy przecież w teokracji (i to w wersji Tadea), dlaczego więc w tak cywilizowanych krajach dopuszcza się innego rodzaju, ale jednak indoktrynację...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale nowe pokolenie dorośnie dopiero za kilkanaście lat, więc gejokraci mają już sposób na dzień dzisiejszy. Jest nim prawo dotyczące "&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;hate speech&lt;/span&gt;" (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;języka nienawiści&lt;/span&gt;), które to prawo zakłada odpowiedzialność karną za głoszenie poglądów odmiennych od obowiązującej, poprawnej politycznie linii. Dyktatura idei, duktatura jedynie słusznych poglądów. Przekład? Proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2004 roku szwedzki pastor Ake Green, podczas homilii na wyspie Oland stwierdził, że homoseksualizm jest dewiacją i "rakowatą naroślą na ciele społeczeństwa", po czym przypomniał historię Sodomy i Gomory. Green został oskarżony o "nawoływanie do nienawiści    przeciwko grupie społecznej" i skazany na miesiąc więzienia. W tym wypadku prawo do wolności religijnej i do wolności słowa musiało ustąpić nowemu prawu, immunitetowi homosiów, chroniącym ich przed jakąkolwiek krytyką. Pastor stwierdził, że w Szwecji bardzo mało duchownych wypowiada się na te tematy, ze strachu przed posądzeniem o nietolerancję: "Od lat nie podejmuje się w ogóle tematu    grzechu, a szczególnie grzechu czynów homoseksualnych. Chrześcijaństwo w Szwecji dostosowało się do ustawodawstwa państwowego". Szwecja jest w czołówce nie tylko pod względem chronienia homoseksualistów przed krytyką z pomocą prawa karnego. Przoduje również w innych ciekawych (i trochę przerażających) zmianach w normach społecznych, np dotyczących instytucji rodziny. Pozwolę sobie dodać później (w poście trzecim z trzech) kilka słów na temat tego miłego kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym znakiem nowych czasów jest wyrok Trybunału Praw Człowieka z 22 stycznia 2008 r., uznającym za niedopuszczalną dyskryminację ze względu na orientację, w procedurze adopcyjnej... czyli, że dyskryminacją lesbijki jest fakt, że nie zgodzono się na adopcję przez nią dziecka, bo jest lesbijką. Cóż, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dotychczas myślałem, że wyłącznym celem adopcji jest dobro dziecka, a możliwość adopcji jest dla rodziców adopcyjnych nie przyrodzonym prawem, ale wymagającym odpowiedzialności przywilejem&lt;/span&gt;. Widocznie jednak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Trybunał myśli inaczej. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Co więcej wydając taki wyrok Trybunał uzurpuje sobie rolę prawodawczą czyli stara się kreować rzeczywistość prawną. Oto beneficjentem procedury adopcyjnej nie jest dziecko, ale osoba starająca się o adopcję. Francuski organ adopcyjny odmówił lesbijce adopcji z uwagi na brak &lt;/span&gt;możliwości stworzenia dziecku rodziny, z  obojgiem rodziców, zapewniającej jego stabilny i harmonijny rozwój (nie ujmując niczego osobom samotnie wychowującym dziecko).  Francja przed Trybunałem twierdziła, że odmowa adopcji nie była powodowana orientacją seksualną lesbijki, ale dobrem dziecka (dodam, że partnerka lesby miała do adopcji stosunek raczej niechętny). Trybunał wydając wyrok uznał więc prawo samotnej homoseksualistki do adopcji dziecka, wbrew tego dziecka najlepiej pojętemu interesowi, uwzględniając tylko interes homoseksualnej kobiety, tak jakby chodziło o pieska ze schroniska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyrok Trybunału to szczyt bezsensu&lt;/span&gt;, gdyby nie to, że kilka tygodni później media doniosły, że w Wielkiej Brytanii &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;urząd adopcyjny odmówił doświadczonym rodzicom (wychowali czworo własnych dzieci i 18 sierot (!)) prawa do adopcji, ponieważ wykazują oni brak sympatii do homoseksualizmu (!!!).&lt;/span&gt; Jak powiedzieli: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Nie jesteśmy homofobami, ale nie będziemy uczyć dziecka, że to coś dobrego"&lt;/span&gt;. Państwo Johnson, bo o nich mowa, są członkami Kościoła zielonoświątkowego i homoseksualizm kłóci się z ich wiarą. Czy to homofobia. Święty Augustyn mówił: "Nienawidź grzechu a nie grzeszników" i jeśli Państwo Johnson nie akceptują homoseksualizmu jako zjawiska, nie oznacza to przecież, że w jakikolwiek sposób darzą niechęcią homoseksualistów. Ale to nie przekonało urzędników, powołujących się na ustawodawstwo antydyskryminacyjne, tzw. Equality Act z kwietnia 2007 roku., który zakazuje dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Tylko, czy brak sympatii do homoseksualizmu, niechęć do uczenia dzieci że gej jest ok, to dyskryminacja? Nie, dyskryminacją jest w tym momencie postępowanie wobec heteroseksualistów, czyli normalnej i przytłaczającej części społeczeństwa.&lt;/span&gt; Według Stephena Greena, redaktora naczelny pisma "The Christian Voice” "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;homoseksualizm jest poza wszelką krytyką. Ma być nie tylko akceptowany, ale promowany i afirmowany&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy do czynienia z sytuacją, gdy 2-6% społeczeństwa (bo taki procent wg badań wykazuje skłonności do tej dewiacji) usiłuje narzucić większości nie tylko akceptację swojej odmienności (co jest do przyjęcia), ale żąda (i dzięki poparciu "elyt" realizuje ten cel) czegoś więcej niż akceptacja i równy status. Żąda akceptacji "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bezkrytycznej&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;Jaki ma to związek z problemem imigrantów, o których wcześniej pisałem? Otóż, według mnie, taki, że narzucane nowe idee i nowe prawa, które głęboko ingerują w tożsamość europejskich społeczeństw, wywołują wzrastające napięcie. Napięcie to widać obecnie we wzroście niechęci do imigrantów (np. masowe protesty przeciwko budowie kolejnych meczetów w Niemczech), wzroście poparcia dla głoszących anty-imigranckie hasła partii i ruchów społecznych. Czy może się zdarzyć, że partie te kiedyś przejmą władzę? Co zrobią z problemem? Czy jest możliwe, że "obcy" zostaną zapakowani na łódki i odesłani z powrotem przez Morze Śródziemne?&lt;br /&gt;Czy taki wzrost niechęci może być też skierowany przeciwko homoseksualistom? Na razie ludzie siedzą cicho nie chcąc narażać się na etykietkę osoby nietolerancyjnej, nienowoczesnej, oszołoma czy po prostu ciemnego głupka, ale czy stan ten może ulec zmianie....&lt;br /&gt;Sam jestem ciekaw...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. (24.04.2008): &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R-eBBgCRhtI/AAAAAAAAAX8/rgiIS2tOm5U/s1600-h/Golovanov.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R-eBBgCRhtI/AAAAAAAAAX8/rgiIS2tOm5U/s400/Golovanov.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181251759092369106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przeczytałem właśnie na &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/1715845,12,item.html"&gt;Onecie&lt;/a&gt;, że właściciel serwera zawiesił funkcjonowanie strony, którą prowadził Geert Wilders, lider antyimigracyjnej Partii na rzecz Wolności (PVV). Wilders reklamował tam swój film o islamie, którego emisji odmówiła, pod naciskiem społeczności i państw islamskich, holenderska telewizja.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R-eCowCRhuI/AAAAAAAAAYE/dTjHBCJaDXs/s1600-h/Felix_Dzerzhinsky.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R-eCowCRhuI/AAAAAAAAAYE/dTjHBCJaDXs/s400/Felix_Dzerzhinsky.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181253532913862370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy, gdyby film dotyczył np. "odwiecznej chciwości hierarchii katolickiej", albo demaskowałby Biblię jako źródło nietolerancji i antysemityzmu, i protestowaliby katolicy, holenderska tv również wstrzymałaby emisję? Bardzo wątpię, wtedy na pewno pokazaliby jak cenią wolność słowa.&lt;br /&gt;W swoim komentarzu &lt;a href="http://wywrotowiec.blox.pl/"&gt;Terrorysta&lt;/a&gt; wspomniał o rozmowie na ten temat z feministkami. Wszedłem na ten blog o podniosłej nazwie &lt;a href="http://stopfanatykom.blox.pl/html"&gt;Bez Jaj&lt;/a&gt; (w tytule strony "stopfanatykom") i ujrzałem grupę bardzo tolerancyjnych kobiet, których ideowi antenaci też walczyli z fanatykami: strzelali im w potylicę. Dzielne feministki walczą z zaprzaństwem, seksizmem, antysemityzmem, nie mają niestety ani TT-ek, Parabelek, ani nawet Nagantów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4577029247102732420?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4577029247102732420/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4577029247102732420" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4577029247102732420?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4577029247102732420?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/5uLtObqFJLc/sympatia-nakazana-prawem-cz-i.html" title="Sympatia nakazana prawem cz. I" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://bp0.blogger.com/_tN45PCV0Vk4/R-eBBgCRhtI/AAAAAAAAAX8/rgiIS2tOm5U/s72-c/Golovanov.jpg" height="72" width="72" /><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">7</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/sympatia-nakazana-prawem-cz-i.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0QFRnY-eSp7ImA9WxZWFEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-2081104873815716074</id><published>2008-03-12T22:32:00.003+01:00</published><updated>2008-03-14T01:41:57.851+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-03-14T01:41:57.851+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><title>Dirty Jarek</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prezes PiS Jarosław Kaczyński, w opinii swoich zwolenników wprawdzie postury nikczemnej, ale intelektu wielkiego, postanowił podzielić się światłem swojego rozumu  z tłumami spragnionymi jego mądrości. Wypowiedział się na temat głosowania w wyporach za pośrednictwem internetu. Cytat z wywiadu, który wódz udzielił dla organu swojej partii: "Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota", to definicja młodego człowieka wg Jara vel Gajowy Narucha: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;browar, porno, filmiki i zaangażowanie polityczne&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;I to jakie zaangażowanie...: "Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować, na kogo ma zagłosować". Najciekawsze , że jest to kontynuacja wiekopomnej powyborczej myśli Kaczyńskiego, kiedy raczył stwierdzić, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;że przyczyną porażki PiS jest to, że za dużo ludzi zagłosowało, szczególnie młodych, którzy mają za małe doświadczenie, aby zagłosować "dobrze"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie Kaczyńskiego jest tak oderwane od obiektywnej rzeczywistości, że musi on ją postrzegać jak my np. "Opowieści z Narni" albo "Złoty Kompas". Wychował się w otoczeniu składającym się z mamy, kota i brata. Teraz została mu tylko mama i kot. Może właśnie dlatego pragnie obecności oficerów BOR u swojego boku, walczy z samotnością, a przy tym to tacy przystojni młodzieńcy :) Jego urojenia przybrały tak niebotyczne rozmiary, w ramach pragmatyzmu politycznego wciska ludziom dyrdymały, w które sam nie wierzy, jego wypowiedzi dziwnie przypominają mi teksty o "wężach i mrówkach" z jakiegoś filmu (scenka w "psychuszce") i tylko żal tych, dla których Kaczyński to geniusz Tatr i ojciec narodu (choć nazywać ojcem człowieka, dla którego reprodukcja jest chyba zbyt obrzydliwa, aby się nią parał).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Pan Jarosław na zwołanej konferencji prasowej raczył stwierdzić: "Przeszedłem się nocą po bibliotece uniwersyteckiej. Patrzyłem, co młodzi ludzie mają na ekranach komputerów. Domyślcie się, co tam widziałem". Nasuwają się pewne pytania:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- Po co Kaczyński przechadza się nocą po bibliotece?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- Po co obserwuje młodzież?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- Czy obserwuje kobiety czy mężczyzn?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- W jakim celu to robi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Apeluję do młodzieży, korzystającej z BUW: gdy opuszczacie bibliotekę, róbcie to w większych grupach. Nigdy nie wychodźcie sami, tam w mroku może się czaić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dirty Jaro&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Strach się bać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Następny post będzie o świcie tyranii homosiów w UE.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-2081104873815716074?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/2081104873815716074/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=2081104873815716074" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2081104873815716074?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/2081104873815716074?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/zZtiRBzYKO0/dirty-jarek.html" title="Dirty Jarek" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">6</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/dirty-jarek.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEcNSHY8eip7ImA9WxZWEU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-7300025120525607693</id><published>2008-03-07T18:52:00.008+01:00</published><updated>2008-03-10T00:41:39.872+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-03-10T00:41:39.872+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kontrowersje" /><title>Przypadek Jasia</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś usłyszałem w TV, że matka chorego na mukowiscydozę Pawełka (w mediach nazywanego Jasiem) odczuła nagle przypływ gorących uczuć rodzicielskich i z chęcią podjęłaby się wychowywania nieuleczalnie chorego dziecka, które od kilku dni jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej&lt;/span&gt;. Pod jednym wszakże warunkiem: chce &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;"dziengi"&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;"kwartiru"&lt;/span&gt;. O prawie pobytu lub obywatelstwie polskim dla siebie, ta przebywająca w Polsce od 12 lat nielegalna emigrantka nie wspomniała, widocznie przez zapomnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka słów o historii Pawełka... Białorusinka, matka trójki dzieci rodzi bliźniaki. Już przed porodem decyduje, że nie będzie potrafiła zapewnić im odpowiednich warunków, chce je pozostawić w szpitalu. Chłopcy rodzą się dwa miesiące przed terminem. Jedno, Piotruś umiera po 30. dniach, drugie przeżywa mimo zachłystowego zapalenia płuc. Lekarze diagnozują mukowiscydozę, nieuleczalną chorobę objawiającą produkcją ogromnych ilości nadmiernie lepkiego śluzu (który trzeba mechanicznie usuwać nawet kilka razy dziennie) i co za tym idzie skłonnością do zapalenia oskrzeli i płuc, niedodmą płucną, niewydolnością części zewnątrzwydzielniczej trzustki i innymi groźnymi objawami. Mukowiscydozę, której leczenie jest bardzo kosztowne, a NFZ jak to ma w zwyczaju, zamiast zwiększyć poziom finansowania leczenia szpitalnego, zamiast refundować leki, zamiast refundować potrzebne odżywki , zamiast robić to do czego go stworzono... cóż, NFZ robi to co zwykle. G.... &lt;span&gt;Zresztą o "miłosierdziu" NFZ pisałem już w poście&lt;/span&gt; "&lt;a href="http://blogmatriksa.blogspot.com/2007/11/nihil-est-tam-angusti-animi-quam-amare.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nihil est tam angusti animi quam amare divitias&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;". Mogłoby się wydawać, że ludzie odpowiedzialni za finansowanie służby zdrowia kompletnie pozbawieni są uczuć wyższych.&lt;br /&gt;&lt;h3 class="post-title entry-title"&gt;&lt;/h3&gt;&lt;br /&gt;Matka zrzeka się praw rodzicielskich (niestety z powodu błędów formalnych, zrzeczenie jest bezskuteczne). Pawełek trafił do rodziny zastępczej, w osobie pewnej 24-latki, która jednak po upływie miesiąca zrezygnowała z tego obowiązku. W między czasie o Pawełka upomniał się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konsul Białorusi, który chciał przekazania dziecka na ojczyzny łono celem umieszczenia go w "psychuszce"&lt;/span&gt;. Sąd dziecko przekazał. Kto wie, jaki byłby dalszy los chłopca (założę się, że nieciekawy), gdyby nie to, że zgłosił się mężczyzna, który oświadczył, że to jego dziecko. Dzięki temu Pawełek mógł otrzymać polskie obywatelstwo, co oddaliło od niego niebezpieczeństwo deportacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że Pawełek znajdzie w końcu bezpieczną przystań w rodzinie adopcyjnej, która da mu odpowiednią opiekę i bezpieczeństwo, wyzwalając go z oków niepewnego losu, w których przebywa od urodzenia. Wydawało się, że chłopiec znajdzie w końcu szczęście na które zasługuje... na które zasługuje każde dziecko...&lt;br /&gt;... i nagle w tą majaczącą na horyzoncie idyllę, wcina się z impetem biologiczna matko dziecka. Nie neguję jej przeszłych uczynków w interesie chłopca. Pozostawienie go w szpitalu, by miał szansę na lepsze życie niż ona mogła zapewnić; zeznanie przed prokuratorem, że ojciec dziecka jest Polakiem, aby zablokować deportację; w końcu zgoda na umieszczenie Polaka, jako ojca dziecka w akcie urodzenia (matka musi się zgodzić, tylko w małżeństwie istnieje domniemanie) - wszystko to można uznać za działanie na korzyść Pawełka. Niestety, obecne (trochę za późne) przebudzenie uczuć macierzyńskich, za działanie na korzyść dziecka żadną miarą uznać nie można. Co więcej, można to uznać za przejaw interesowności. Można pomyśleć, że kobieta ujrzała szansę ustawienia sobie życia w Polsce, dzięki opiece nad chorym synem, o którym usłyszała cała Polska. Bardzo, bardzo, baaardzo chętnie zajęłaby się opieką nad synem, ale potrzebne są pieniądze, potrzebne jest mieszkanie... Takie zainteresowanie jest niebezpieczne, bo matka wciąż posiada prawa rodzicielskie). Dalszy los Pawełka jest w rękach sądu rodzinnego. Mam nadzieję, że weźmie pod uwagę tylko dobro dziecka, a nie zapewnienia matki, że coś jej w duszy zadrgało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sąd może (a raczej powinien) wydać tylko jedną decyzję. Pozbawienie matki praw rodzicielskich (domniemany ojciec biologiczny zrzekł się sam) i umożliwienie zakończenia w jak najszybszym tempie procedury adopcyjnej. Sąd powinien definitywnie zakończyć okres niepewności w życiu Pawełka i dać mu żyć... Po prostu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Swoją drogą, jak to możliwe, że przebywająca w Polsce nielegalna emigrantka, nawet pomimo ogromnego nagłośnienia jej osoby, uszła uwadze służb imigracyjnych? Drogie służby, czyż "nielegalów" nie deportuje się do kraju pochodzenia? A może tak czekalibyście na tą Panią pod sądem. Była w Polsce 12 lat i chyba wystarczy, czas, aby pomieszkała troszeczkę w swojej ojczyźnie...&lt;br /&gt;Pani Iwanowa, czas wracać ! Niech się pani nie martwi o dziecko - w nowej ojczyźnie znajdzie dom.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-7300025120525607693?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/7300025120525607693/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=7300025120525607693" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7300025120525607693?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/7300025120525607693?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/onkCqVQ5qhA/przypadek-jasia.html" title="Przypadek Jasia" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">9</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/przypadek-jasia.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkYDQHs7eip7ImA9WxZXGU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2598099607981409042.post-4816203745974631381</id><published>2008-03-04T23:57:00.007+01:00</published><updated>2008-03-07T22:09:31.502+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2008-03-07T22:09:31.502+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="prawo" /><title>IGNORANTIA IURIS NOCET</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    Napisałem kiedyś notkę na temat przeprowadzenia kontroli osobistej prymasa Glempa na lotnisku. Ponieważ nieoceniony robot indeksujący Google zindeksował treść, na moją stronę trafia sporo osób, które szukały w wyszukiwarce informacji na ten temat. Ponieważ jestem miłym, uczynnym człowiekiem, postanowiłem popełnić notkę w tym temacie. Mam nadzieję, że będzie pomocna (za ewentualne błędy przepraszam), bo niewiedza szkodzi bardziej, niż wiedzy nadmiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:lucida grande;" &gt;KONTROLA OSOBISTA WYKONYWANA PRZEZ FUNKCJONARIUSZY POLICJI&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;    Z oczywistych względów Policja ma prawo wykonać czynność kontroli osobistej, ale nie jest to prawo nieograniczone. Uprawnienia policjanta w tym zakresie reguluje Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 17 września 1990 r. w sprawie trybu legitymowania, zatrzymywania osób, dokonywania kontroli osobistej oraz przeglądania bagaży i sprawdzania ładunku przez policjantów, które mówi, że "Policjanci w toku wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych, dochodzeniowo-śledczych i administracyjno-porządkowych, podejmowanych w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń oraz wypełniania poleceń sądu, prokuratora, organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, zwanych dalej "czynnościami służbowymi", mają prawo... dokonywania kontroli osobistej, a także przeglądania zawartości bagaży i sprawdzania ładunku w portach i na dworcach oraz w środkach transportu lądowego, powietrznego i wodnego, w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary".  Szczegółowe ustalenia zawiera rozdział 4 niniejszego Rozporządzenia, więc pozwolę sobie przytoczyć fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;b&gt;§ 15. &lt;/b&gt;1. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Policjant ma prawo dokonać kontroli osobistej w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez osobę poddawaną kontroli czynu zabronionego pod groźbą kary&lt;/span&gt;, gdy kontrola ma na celu zabezpieczenie lub ujawnienie dowodów albo rzeczy mających związek z realizacją czynu zabronionego.&lt;br /&gt;2. Osoba, która ma być poddana kontroli osobistej, może żądać obecności przy tej czynności osoby wskazanej przez siebie oraz osoby przybranej przez prowadzącego czynności, jeżeli obecność tych osób nie utrudni lub nie uniemożliwi dokonania kontroli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;§ 16. Kontroli osobistej powinno się dokonywać w miarę możliwości za pośrednictwem osób tej samej płci, w pomieszczeniu niedostępnym na czas kontroli dla osób postronnych&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§ 17. &lt;/b&gt;1. Przeglądanie zawartości bagażu lub sprawdzanie ładunku znajdującego się w portach, na dworcach oraz w środkach transportu lądowego, wodnego i powietrznego przeprowadza się w obecności właściciela bagażu lub ładunku albo przedstawiciela przewoźnika lub spedytora, a gdy jest to niemożliwe - w obecności osoby przybranej przez policjanta.&lt;br /&gt;2. Przeglądanie zawartości bagażu lub sprawdzania ładunku przyjętego do przewozu dokonuje się wyłącznie w obecności przedstawiciela przewoźnika lub spedytora, z zastrzeżeniem ust. 3.&lt;br /&gt;3. W razie nieobecności właściciela, przewoźnika lub spedytora, przeglądania zawartości bagażu lub sprawdzania ładunku dokonuje się, gdy z ustaleń Policji wynika, że zwłoka może spowodować zagrożenie dla życia, zdrowia ludzkiego lub mienia."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przytoczonych przepisów jasno wynika, że przeprowadzenie kontroli osobistej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie może &lt;/span&gt;być wynikiem widzimisię kontrolującego funkcjonariusza, powodem nie może być też podejrzany wyraz twarzy osoby kontrolowanej. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jedynym powodem, który dopuszcza rozporządzenie jest istnienie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez osobę poddawaną kontroli czynu zabronionego&lt;/span&gt;. Nic dodać, nic ując.  Ponadto, policjant przystępując do czynności musi podać osobie kontrolowanej stopień, imię i nazwisko (w przypadku policjantów nieumundurowanych, okazać też legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować nazwisko policjanta i nazwę organu, który wydał legitymację), a także podać podstawę prawną oraz przyczynę podjęcia czynności służbowej. Jeśli wyda wam się, że przyczyna była naciągana, macie gotowy powód do złożenia skargi, a nawet powiadomienia prokuratora o podejrzeniu przekroczenia uprawnień. Nie żyjemy, przecież w państwie policyjnym - wizyty o świcie (pod złym adresem), uszkodzenie zatrzymywanego (nie tego, co trzeba) i pobicie jego żony, są na szczęście ewenementem a nie normą. Choć to oczywiście żadne pocieszenie dla tych, którym Policja zrobiła przez pomyłkę "jesień średniowiecza".&lt;br /&gt;Wracając do kontroli osobistej... bardzo ważnym jest zapis o tym, że kontrola ma być przeprowadzana przez osobę tej samej płci w pomieszczeniu niedostępnym dla osób postronnych. Nie będzie miał więc uzasadnienia fakt kontroli osobistej kobiety przez miłego Pana Policjanta na oczach uradowanej gawiedzi... chyba, że musi być przeprowadzona niezwłocznie, w szczególności ze względu na zagrożenie dla życia, zdrowia ludzkiego lub mienia. Cóż... wyższa konieczność.&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o kontrolę osobistą dokonywaną przez funkcjonariuszy innych służb np. ABW, Straży Granicznej, AW - podobne uprawnienia, zmieniają się tylko podstawy prawne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:lucida grande;" &gt;KONTROLA OSOBISTA WYKONYWANA PRZEZ PRACOWNIKÓW OCHRONY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;  NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Prawne aspekty ochrony reguluje Ustawa z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (Dz. U. Nr 114, poz. 740). Artykuł 36. tej Ustawy jasno precyzuje jakie uprawnienia ma pracownik ochrony (mówiąc "pracownik ochrony" mam oczywiście na myśli pracownika licencjonowanego). Artykuł ten ma brzmienie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Art. 36.&lt;/span&gt; Pracownik ochrony przy wykonywaniu zadań     ochrony osób i mienia w granicach chronionych obiektów i obszarów ma prawo     do:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1)&lt;/span&gt; ustalania uprawnień do przebywania na obszarach lub       w obiektach chronionych oraz legitymowania osób, w celu ustalenia ich       tożsamości,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2)&lt;/span&gt; wezwania osób do opuszczenia obszaru lub obiektu w       przypadku stwierdzenia braku uprawnień do przebywania na terenie       chronionego obszaru lub obiektu albo stwierdzenia zakłócania porządku,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3) &lt;/span&gt;ujęcia osób stwarzających w sposób oczywisty       bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla       chronionego mienia, w celu niezwłocznego oddania tych osób Policji,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4)&lt;/span&gt; stosowania środków przymusu bezpośredniego, o       których mowa w art. 38 ust. 2, w przypadku zagrożenia dóbr powierzonych       ochronie lub odparcia ataku na pracownika ochrony,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5) &lt;/span&gt;użycia broni palnej w następujących przypadkach:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;a)&lt;/span&gt; w celu odparcia bezpośredniego i bezprawnego         zamachu na życie lub zdrowie pracownika ochrony albo innej osoby,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;b) &lt;/span&gt;przeciwko osobie, która nie zastosowała się do         wezwania natychmiastowego porzucenia broni lub innego niebezpiecznego         narzędzia, którego użycie zagrozić może życiu lub zdrowiu pracownika         ochrony albo innej osoby,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;c)&lt;/span&gt; przeciwko osobie, która usiłuje bezprawnie,         przemocą odebrać broń palną pracownikowi ochrony,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;d)&lt;/span&gt; w celu odparcia gwałtownego bezpośredniego i         bezprawnego zamachu na ochraniane osoby, wartości pieniężne oraz inne         przedmioty wartościowe lub niebezpieczne.&lt;p  align="justify" style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;Finito, ani słowa o kontroli osobistej. Może więc znajdziemy coś w aktach wykonawczych. Zajrzyjmy do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 listopada 1998 r. w sprawie szczegółowego trybu działań pracowników ochrony, podejmowanych wobec osób znajdujących się w granicach chronionych obiektów i obszarów&lt;/span&gt;. Zaraz w &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;§1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; możemy przeczytać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Rozporządzenie reguluje szczegółowy tryb   działań pracowników ochrony, polegających na:  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1)&lt;/span&gt; ustalaniu uprawnień osób   do przebywania na obszarach lub w obiektach   chronionych,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2)&lt;/span&gt; legitymowaniu osób w celu   ustalenia ich tożsamości,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3)&lt;/span&gt; wzywaniu osób do   opuszczenia obszaru lub obiektu, w przypadku stwierdzenia   braku uprawnień do przebywania na terenie chronionego obszaru   lub obiektu albo stwierdzenia zakłócania porządku,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4)&lt;/span&gt; ujęciu osób   stwarzających, w sposób oczywisty, bezpośrednie zagrożenie dla   życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla chronionego mienia, w   celu niezwłocznego oddania tych osób   Policji."&lt;dir&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/dir&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak widać ochroniarz może ustalać, legitymować, wzywać, ujmować... ale o kontroli osobistej ani słowa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A co z kontrolą bagażu? Czy ochrona może dokonywać kontroli bagażu? Cóż, w pewnych wypadkach - tak np. jeśli chodzi o kontrolę bagażu pracowników opuszczających zakład pracy. Ważne jest przy tym, aby pracownicy byli wcześnie uprzedzeni o możliwości kontroli. Sąd Najwyższy w wyroku z 13 kwietnia 1972 r. (I PR 153/72, OSNC 1972/10/184), stwierdza, że „stosowane szeroko w ramach przepisów regulaminów pracy lub ustalonych zwyczajów przeszukiwanie członków załogi w celu zapobiegania wynoszeniu mienia zakładów pracy jest zgodne z prawem i nie narusza dóbr osobistych pracowników wówczas, gdy pracownicy zostali uprzedzeni o możności stosowania tego rodzaju kontroli”. Wynika z tego, że pracodawca może upoważnić służbę ochrony do kontroli bagażu i tylko bagażu pracowników. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żadna kontrola osobista nie może nigdy wchodzić w grę&lt;/span&gt;. Jeśli istnieje podejrzenie ukrycia czegoś "przy ciele" ochroniarz zobowiązany jest wezwać Policją, a dalej - patrz początek tego posta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Jeśli natomiast chodzi o kontrolę w sklepie, markecie - sytuacja jest jasna. Pracownik ochrony może poprosić o pokazanie zawartości toreb, klient może pokazać (jeśli ma ochotę) lub nie (jeśli ochoty nie ma). Jeśli nie, ochroniarz powinien wezwać Policję. Mówimy tu oczywiście o uzasadnionym podejrzeniu, np. interwencja ochroniarza jest spowodowana "piszczeniem" bramki albo zaobserwowaniem kradzieży w kamerze przemysłowej (lub innych zdarzeń np. ochroniarz widzi, że klient posiada narkotyki). W tym wypadku pracownik ochrony ma prawo "przetrzymać" delikwenta do przyjazdu policji (oczywiście wcześniej musi ją &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;natychmiast&lt;/span&gt; powiadomić). Na tym jego rola się kończy. Teoretycznie ochroniarz mógłby uprzejmie poprosić o możliwość wkroczenia w sferę prywatności, jaką jest kontrola osobista, uprzedzając oczywiście osobę ujętą o pełnej dobrowolności poddania się tej czynności (w końcu nie każdy ma czas i ochotę na kontakty z Policją). Takie działanie byłoby jednak, jeśli nie niezgodne z prawem, to na pewno pozaprawne i tylko zupełnie pozbawiony instynktu samozachowawczego osobnik chciałby ryzykować nie tylko zarzut naruszenia dóbr osobistych osoby kontrolowanej, ale i przekroczenia uprawnień (kara do 5 lat pozbawienia wolności).&lt;br /&gt;Konkluzja jest oczywista: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NIGDY NIE POZWÓLCIE PRACOWNIKOWI OCHRONY NA KONTROLĘ OSOBISTĄ&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NIE MA DO TEGO PRAWA.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  W dniu dzisiejszym TV doniosła o okropnym :) incydencie. Otóż w Słupsku, w supermarkecie została ujęta kobieta, co do której Pan Ochroniarz miał podejrzenie, że coś zajumała. Przechwycił więc ją, wezwał Policję, a przybyła na miejsce policjantka dokonała kontroli osobistej. Problem polega na tym, że kontrola miała miejsce w  pomieszczeniu (wskazanym przez ochroniarza) nie tylko dostępnym osobom postronnym, ale również monitorowanym przez kamerę telewizji przemysłowej (całe zajście zostało zarejestrowane). Nagranie przekazał prasie były ochroniarz supermarketu, co samo w sobie jest skandalem (za delikwenta powinien się wziąć prokurator). Oczywiście po publikacji prasowej śledztwo wszczęła słupska prokuratura, która będzie je prowadzić prasową. Prowadzi je jeden z prokuratorów. Śledztwo będzie się toczyć dwutorowo: jeden wątek dotyczy przekroczenia przez policjantkę uprawnień, drugi naruszenia przez ochronę sklepu ustawy o ochronie osób i mienia. Moim zdaniem, winę ponosi niestety policjantka, ponieważ zaniedbała wymogi dotyczące kontroli, wynikające z obowiązujących ją przepisów. Nie ma tu znaczenia, że nieodpowiednie pomieszczenie wskazała jej ochrona, bo ochrona&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; nie musi wiedzieć,&lt;/span&gt; jakie są w tej sytuacji wymogi dotyczące pomieszczenia. Natomiast Policjantka wiedzieć to, niestety, musi. Czego więc ma dotyczyć wątek ochroniarski? Ujęli złodziejkę, wezwali policję - koniec sprawa załatwiona. Jedyną sprawą jest wątek wycieku nagrania. Tak, to powinno zostać wyjaśnione...&lt;br /&gt;Jeśli chodzi zaś o postępowanie policjantki... Mogła nie zauważyć, że w pomieszczeniu jest kamera, mogła sądzić, że półprzezroczysta szyba w wystarczającym stopniu zapewnia prywatność, zafrapowana czynnościami służbowymi mogła nie zauważyć, że do pokoju ktoś co chwilę zagląda. Popełniła błąd, ale czy to powód wystarczający, aby rozkręcać machinę prokuratorską, zamiast po prostu wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne. Nie wiem. Na pewno wiadomy jest jeden fakt. Kobieta dokonała kradzieży. Co do reszty zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Mam nadzieję, że to co wysmażyłem pomoże komuś. Posiadane prawa to coś, co trzeba chronić i trzeba znać. Wszak już starożytni wiedzieli, że:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);font-size:180%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:georgia;" &gt;Ignorantia iuris nocet&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2598099607981409042-4816203745974631381?l=blogmatriksa.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://blogmatriksa.blogspot.com/feeds/4816203745974631381/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=2598099607981409042&amp;postID=4816203745974631381" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4816203745974631381?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2598099607981409042/posts/default/4816203745974631381?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/BlogMariuszaZwanegoMatriksem/~3/TULHssm8rZc/ignorantia-iuris-nocet.html" title="IGNORANTIA IURIS NOCET" /><author><name>Mariusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03180004850552985720</uri><email>xsunna@gmail.com</email><gd:extendedProperty name="OpenSocialUserId" value="09472289710449255263" /></author><thr:total xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0">3</thr:total><feedburner:origLink>http://blogmatriksa.blogspot.com/2008/03/ignorantia-iuris-nocet.html</feedburner:origLink></entry></feed>
