brudnopis http://brudnopis.posterous.com Most recent posts at brudnopis posterous.com Fri, 28 Jan 2011 15:08:00 -0800 Mac OS X to jednak lekka bestia jest http://brudnopis.posterous.com/mac-os-x-to-jednak-lekka-bestia-jest http://brudnopis.posterous.com/mac-os-x-to-jednak-lekka-bestia-jest

Mój Mac standardowo miał zainstalowane 2GB RAMu. Jako, że doświadczenia z PCtów i możliwość obsłużenia do 8GB przez mój komputer, sprawiły, że rozszerzyłem pamięć o dodatkowe 6GB. Od razu powiem, że przy 2GB wcale nie narzekałem na wydajność w codziennej pracy (przeglądarka, klient mail, komunikator, klient Twittera, iTunes, jakiś edytor tekstu), ale używam również cięższych aplikacji typu Lightroom czy Photoshop.

Przy posiadaniu 2GB pamięci mój Mac, gdy uruchomione były wszystkie z wymienionych aplikacji (poza tymi graficznymi), bez problemu radził sobie w codziennych zastosowaniach. Gorzej bywało gdy chciałem skorzystać z Lr czy Photoshopa. Lightroom z odpaloną przeglądarką, mailem i komunikatorem jeszcze jakoś funkcjonował. Gdy do tego włączyłem jeszcze PSa, mogłem już zapomnieć o komfortowej pracy. Kiedyś zdarzyło mi się nawet, że programy Adobe wraz z iTunes'em, Safari i Mailem zawiesiły Findera. Dosłownie spanikowałem, nie mogłem zrobić nic. Wyłączenie oraz usypianie laptopa nie pomogło, bo Finder nadal był zwieszony.

Mając więc te 2GB przyjąłem taktykę, że będą uruchomione albo codzienne aplikacje, albo tylko programy graficzne. Powiem szczerze, że gdy pojawiła się możliwość wymiany pamięci RAM na większą, od razu z niej skorzystałem. Nie spodziewałem się, że od razu mój Mac stanie się zauważalnie szybszy, liczyłem, że tak jak w Windowsie, te wszystkie aplikacje zaczną wykorzystywać sobie większą pamięć i zauważę chociaż drobną różnicę.

Teraz, gdy mam już od paru dni 8GB RAMu powiem szczerze, że gdyby nie fakt, że korzystam z programów graficznych, pluł bym sobie w brodę, że wydałem pieniądze na to rozszerzenie. Zestaw do pracy codziennej wcale nie podbiera sobie większej ilości pamięci, nadal jest to poniżej 2GB. Jedyne do czego wykorzystuję tą pamięć to wspomniany wcześniej Lightroom i Photoshop.

To co mnie dziwi i czemu powstał ten wpis to fakt, że interesujący jest sposób zarządzania pamięcią w Mac OS Xie. Z moich doświadczeń z Windowsami wynikało, że ile by tego RAMu nie było, system i tak sobie go wykorzysta. W Snow Leopardzie mam wrażenie, że 2GB to ilość pamięci w sam raz dla tego komputera. Nie dziw mnie więc czemu w nowych MacBookach Air nadal standardowo montowane jest tylko 2GB RAMu, po prostu dla większości ludzi byłoby to zbędne.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Mon, 06 Dec 2010 03:16:00 -0800 6 dodatków do Safari, które używam http://brudnopis.posterous.com/6-dodatkow-do-safari-ktore-uzywam http://brudnopis.posterous.com/6-dodatkow-do-safari-ktore-uzywam

Nie tak dawno temu, na różnych blogach Applowych pojawiło się kilka wątków na temat dodatków do Safari jakie używają ich autorzy. Na liście rozszerzeń były głownie takie, które wyłączają flasha, przerabiają go na html5, czy usuwają reklamy. Trochę się zdziwiłem, że nikogo nie interesuje upiększanie sobie przeglądania stron www, mnie bardzo, dlatego przedstawię tu parę dodatków, którymi warto się zainteresować.

Minimal Instapaper

Screen

Nazwa mówi sama za siebie, bardzo minimalistyczne podejście do korzystania z Instapaper - moim zdaniem jest o wiele ładniej i czytelniej. Mimo to, rozszerzenie warto traktować jako zapowiedź, ponieważ twórca zmodyfikował tylko wygląd strony głównej. Brakuje dostępu do folderów oraz funkcja "Text" nie została chyba w ogóle tknięta. Nie mniej, jeżeli te rzeczy zostaną poprawione, to na pewno Minimal Instapaper zagości na stałe na liście moich rozszerzeń.

MacRumorsMinimal

Minimalmacrumors-after

Kolejny, jak sama nazwa wskazuje, minimalistyczny dodatek do Safari. Tym razem upiększa on stronę główną serwisu MacRumors. Jak zawsze starałem się omijać szerokim łukiem ten portal w wersji przeglądarkowej, a czytałem go przez RSS, tak w tym wypadku nie potrzebuje nawet funkcji Reader, która została wbudowana w nasze Safari. Szkoda, że autor rozszerzenia nie poprawił wyglądu forum, ale raczej rzadko z niego korzystam, więc zadowolę się tym co jest.

Beautipedia

Feature-pretty

Dodatek ten stworzony został do poprawienia wyglądu portalu Wikipedia. Jak tylko go zainstalowałem, to nawet na chwilę nie pomyślałem, żeby go wyłączyć. Z "starej" Wikipedii korzystałem od dawna i żadna transformacja wyglądu nie spodobała mi się tak jak ta. Rozszerzenie Beautipedia posiada wszystkie istotne funkcje serwisu i osobiście uważam, że nie ma wad. Wchodząc na Wikipedię znowu kolejny raz mogłem zapomnieć o "Readerze".

Feather

Zrzut_ekranu_2010-12-06_godz

Nie wiem skąd się wzięła nazwa, wcale ona nie wskazuje na to, że to dodatek dla Twittera, ale to kolejne rozszerzenie bez którego nie mogę się obejść. Jak widać, wygląd serwisu stał się dużo bardziej minimalistyczny. Nie ma wielu zbędnych moim zdaniem rozpraszaczy, jest po prostu przyjemniej. Powiem szczerze, że początkowo nawet chciałem usunąć wszystkie programy, które obsługują Twittera, ale niestety ta funkcjonalna część strony, której dodatek nie obejmuje jest jeszcze na tyle niedopracowana, że jeszcze się wstrzymałem.

Pure Flickr

Preview-flickr

Może nie wszyscy, ale ja dosyć często korzystam z serwisu Flickr. Standardowo wygląd strony może wydawać się trochę ciężki. Dodatek Pure Flickr ma więc na celu poprawić te niedoskonałości w wyglądzie, przez co jak by trochę przyjemniej korzysta się ze strony. Szczerze mówiąc jest to raczej dyskretnie działający dodatek, każdy kto spojrzy na stronę flickr.com, ale będzie miał przysłonięte logo, to i tak będzie wiedział gdzie się znajduje, Mimo wszystko polecam, bo jak jest lepiej to czemu z tego nie korzystać.

Pure Reader

Preview-reader

Na koniec smaczek. W ostatnim poście omawiałem program Reeder for Mac, który służy do obsługi serwisu Google Reader. Przyznam szczerzę, że zawsze wolałem aplikacje desktopowe niż przeglądarkowe, które by się tym zajmowały, aż do dzisiaj. Pure Reader to rozszerzenie, które daje nam wszystkie funkcjonalności z jakich możemy korzystać przy używaniu narzędzia Google, a do tego wszystko ubrane jest w dużo ładniejsze szaty. Inne dodatki do Google Readera - Helvetireader czy Feedly raczej za długo nie pobyły na moim komputerze, a teraz mam zagwozdkę, Pure Reader czy Reeder - oto jest pytanie.

 

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Wed, 01 Dec 2010 08:19:00 -0800 Reeder for Mac - cała magia tkwii w szczegółach http://brudnopis.posterous.com/reeder-for-mac-cala-magia-tkwii-w-szczegolach http://brudnopis.posterous.com/reeder-for-mac-cala-magia-tkwii-w-szczegolach

Ja, jak i zapewne wielu innych użytkowników komputerów firmy Apple, bardzo mocno wyczekiwałem wczoraj premiery pierwszej oficjalnej bety Reedera na Maca. Z godnie z obietnicą ukazał się i nie mogło być inaczej gdybym go dogłębnie nie przetestował. Jako, że nie zobaczyłem w żadnym z artykułów o Reederze informacji, które pozwoliły by mi powierzchownie zapoznać się z programem, tak więc zdecydowałem samemu wyrazić swoją opinię. Dodam jeszcze, że na co dzień używam NetNewsWire i uważam go za swoiste minimum jakie oczekuje od innych aplikacji tego typu.

Wracając do meritum, pierwsze co zrobiło na mnie miłe wrażenie to ikona. Jest ładna, nie mówiąc przepiękna gdy włączymy jedną funkcję. Śledząc informacje o Reederze, natknąłem się na post w serwisie TechCrunch opisujący niepubliczną betę programu, która zamiast cyferek w czerwonym kółeczku, informujących nas o tym ile RSSów mamy do przeczytania, miała te informacje napisane na jednym z boków "pudełeczka" będącego ikoną programu. Standardowo to nie było włączone, ale wystarczy wejść w opcje i już jest. Nie świeci mi już żadna czerwona kropeczka, która irytuje, bo mam coś do przejrzenia, jest ładna cyferka, którą jak będę chciał to się zainteresuję. Poza tym, gdy mamy wszystkie przeczytane wpisy, wtedy "pudło" przedstawiające ikonkę programu jest puste, a gdy znajdują się nieprzeczytane źródła, wtedy jest zapełnione. Piękne i genialne nieprawdaż?

Reeder

Okej, przejdę jeszcze do momentu logowania. Dla osób niezorientowanych w temacie czytników RSS, pierwsza publiczna odsłona Reedera może wprawić w lekkie zakłopotanie. Widać to już na samym wstępie, gdzie wyświetla nam się prostokącik z formularzem do wpisania loginu i hasła konta google. Gdyby nie napis "password", to przyznam, że i ja bym się zastanawiał czy Reeder prosi mnie o te dane, czy może o coś zupełnie innego. Myślę, że to jednak będzie poprawione, w końcu to beta, ale gdy przejdziemy dalej, znów górny i dolny pasek to zbiór ikonek, które użytkownikom zapewne nic nie mówią.

Zrzut_ekranu_2010-12-01_godz

Na szczęście jak już odkryjemy, która ikonka za jaką funkcję odpowiada, wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda. Tak więc "na wierzchu" mamy dostępne takie możliwości jak odświeżanie, które ma na celu synchronizację i zaimportowanie nieprzeczytanych wpisów, dodawanie nowych źródeł RSS, oznaczenie źródeł jako nieprzeczytane, dodanie ich do ulubionych, czy wyeksportowanie postów do najpopularniejszych serwisów takich jak Instapaper, ReadItLater, Delicious i inne. Jak dla mnie jest już "bogato", a tu Reeder serwuje mi jeszcze trzy kolejne ikonki odpowiadające za widok subskrypcji. Mamy tu do wyboru widok, w którym znajdują się tylko dodane do ulubionych wiadomości, kolejny dotyczy tylko nieprzeczytanych, a ostatni już pokazuje wszystko w jednym, czyli ulubione, nieprzeczytane i już przeczytane RSSy. Bardzo się z tego cieszę, jest to funkcja, której zdecydowanie brakuje w używanym dotychczas NetNewsWire.

Ok, przejdźmy dalej. Teraz kolej na kolumny przedstawiające nasze źródła RSS oraz wiadomości, które z nich otrzymujemy. W tym miejscu należą się oklaski dla twórcy Reedera. Nie widziałem jeszcze tego typu aplikacji, żeby wyglądała tak ładnie. Tło pokryte jest odcieniami beżu, które działają moim zdaniem bardzo kojąco na wzrok, a nie jak w przypadku czytników RSS o standardowym wyglądzie, są białe lub jasno szare przez co przy dłuższym wpatrywaniu się w monitor męczą. Kolejna rzecz to widok pionowy, a nie horyzontalny jaki znany jest z NetNewsWire czy innych programów. Tak wiem, NNW pozwala na zmianę widoku, ale kolumna wyświetlająca tematy wpisów, strony z jakich pochodzą i początek wiadomości, to jest jakiś śmiech. W NNW wszystkie te informacje umieszczone są w jednej linijce i chyba tylko posiadacze iMaców 27" mogą przeczytać co tam się znajduje. Reeder oferuje natomiast bardziej przemyślane informacje o poście i przy każdym "nagłówku" mamy w osobnej linijce nazwę źródła, w osobnej nazwę tematu i w trzech osobnych linijkach początkowy tekst pobrany z treści RSSa. Przecież to takie oczywiste, czemu wcześniejsze czytniki tego nie miały?

Reeder2

Teraz najważniejsza część programu, wyświetlanie treści wpisów. Reeder radzi sobie z tym tak jak przewidywałem, lepiej niż konkurencja. Znowu jest wszystko na beżowym tle (ale już jaśniejszym odcieniu), litery są duże, nagłówek ładnie oddzielony, a teraz najważniejsze. Jeden smaczek, który sprawił, że od dziś używam Reedera jako domyślny program do obsługi RSSów. Przeglądam dużo blogów o tematyce fotograficznej. Postujące osoby często wrzucają zdjęcia o przeolbrzymich rozdzielczościach i żeby coś zobaczyć to albo muszę odpalić coś w przeglądarce, albo zapisać na dysk, albo co gorsze scrollować. Reeder pięknie skaluje wszystkie obrazki do wielkości okna w jakim oglądamy danym wpis, przez co znacznie poprawia się komfort przeglądania wpisów.

Zrzut_ekranu_2010-12-01_godz

Wymieniłem już chyba wszystkie najważniejsze cechy Reedera, które sprawiły, że jestem nim po prostu zauroczony. Żeby nie było, są wady. Brak mi możliwości wybierania wielkości tekstu we wpisach (czasem ten standardowy wydaje się trochę za duży), szkoda, że niektóre funkcje nie są jeszcze opisane, no i szkoda, że nie ma jeszcze oficjalnej wersji. Poza tym Reeder w moich zastosowaniach to świetny czytnik, który chodzi płynnie, szybko pobiera wpisy i jest bardzo komfortowy. NetNewsWire oczywiście też nic nie brakuje, z jego "wadami" używałem go od paru ładnych miesięcy, ale jednak Reeder daje ten specyficzny feeling, którego już nie chce niczym innym zastępować.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Thu, 18 Nov 2010 15:14:00 -0800 Powrót do korzeni z plastikowym obiektywem http://brudnopis.posterous.com/powrot-do-korzeni-z-plastikowym-obiektywem http://brudnopis.posterous.com/powrot-do-korzeni-z-plastikowym-obiektywem

1288256126711

Zdjęcia robię od ładnych paru lat, zaczynając od jakiejś tam małpki, potem ambitniej lustrzanką cyfrową, a następnie od czasu do czasu sięgałem po analogi mało i średnio formatowe. Apetyt na jakość i możliwości rósł i rośnie dalej wraz z doświadczeniem. Mimo wszystko od jakiegoś czasu łapie się na tym, że te wszystkie wypasione zabawki wymieniam na telefon komórkowy z aplikacją symulującą charakterystykę błon fotograficznych.

Z racji mojego zabiegania, nie mam czasu i ochoty targać ze sobą ciężkiej torby z aparatami i obiektywami, ale dziwi mnie fakt, że zainteresowałem się robieniem zdjęć komórką. Pisze o tym, ponieważ widzę tu jakieś specyficzne dla mnie zjawisko i zastanawiam się czym jest ono wywołane. Pamiętam jak parę lat temu, na początku przygody z robieniem zdjęć zwracałem uwagę na głębię ostrości, odwzorowanie kolorów, szumy - w mobilnej fotografii wydaje się to być temat drugorzędny.

Zerwałem z jednym myśleniem, poszła kolej na drugie. Często łapię się na tym, że komórką robię zdjęcia takie jakich bym nie zrobił lustrzanką. Może to dziwnie zabrzmi, ale sprawia to radość. Im częściej za aparat służy mi mój telefon, tym bardziej zauważam, że mimo daleko tu do doskonałości, to wcale nie czuję się tym przygnębiony. Komórkowa fotografia daje mi pewnego rodzaju poczucie wolności, pstrykania do woli i odnajdywania w tym tego specyficznego szczęścia, które zanikało gdy robiłem zdjęcia poważniejszym sprzętem. Wiecie? Czasem mam ochotę dosłownie krzyknąć "Alleluja!" i robić zdjęcia mimo tych wszystkich ograniczeń, które kiedyś mnie podłamywały, a teraz nie sprawiają problemów.

Przyznam szczerze, że jestem ciekaw czy tylko ja tak mam, czy są inni ludzie, którzy sięgają aż tak archaicznych narzędzi, żeby rozbudzić w sobie tego ducha od którego zaczęli zabawę z fotografią. Na mnie to dobrze działa. Mimo iż myślę, że chcę się znowu przesiąść na "poważniejsze" aparaty, tak w tym przypadku chodzi tu kontynuowanie idei, która się rozbudziła podczas używania telefonu.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Thu, 11 Nov 2010 10:23:00 -0800 Aperture 3.1 i Mac OS X 10.6.5 - czyżby było lepiej? http://brudnopis.posterous.com/aperture-31-i-mac-os-x-1065-wooow http://brudnopis.posterous.com/aperture-31-i-mac-os-x-1065-wooow

Jak widać wczorajszy update Snow Leoparda przyniósł dużo dobrego jeżeli chodzi o wydajność Aperture. Przyznam, że aż sam chcę spróbować. Może moja opinia na temat Aperture się zmieni i zechcę z niego korzystać jako z jedynej aplikacji do wywoływania RAWów. Oczywiście jak tak się stanie to może wtedy przygotuję jakiś porządniejszy wpis na bloga.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Wed, 10 Nov 2010 07:20:00 -0800 Fotografia Tilt-Shift http://brudnopis.posterous.com/fotografia-tilt-shift http://brudnopis.posterous.com/fotografia-tilt-shift

005-tilt-shift-miniature

Ostatnio na twitterze zaobserwowałem poruszenie na temat tilt-shiftowej fotografii i dzisiaj w rssie znalazłem zbiór całkiem ciekawych zdjęć tego typu. Jedne zdjęcia zapewne bardziej przypadną do gustu, inne mniej, ale warto sobie je zobaczyć. Obiecywany link do artykułu znajduje się tu (klik).

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Wed, 03 Nov 2010 10:35:00 -0700 INFLUENCES - kolejna dawka inspiracji http://brudnopis.posterous.com/influences-kolejna-dawka-inspiracji http://brudnopis.posterous.com/influences-kolejna-dawka-inspiracji

Jakiś czas temu widziałem trailer, teraz doczekałem się pełnej wersji tego (dla mnie) bardzo interesującego dokumentu. Nawet jeżeli kogoś nie interesuje temat, to warto spojrzeć na te momentami przepiękne ujęcia NYC. 

Przyznam, że chciał bym napisać coś więcej, ale w sumie chyba jestem nieprzyzwyczajony do większych wypowiedzi na takie tematy. Jeżeli jednak ktoś by chciał, to komentarze na blogu zapraszają do dyskusji.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Tue, 02 Nov 2010 10:41:00 -0700 Rewolucja w pisaniu? [Aktualizacja] http://brudnopis.posterous.com/rewolucja-w-pisaniu http://brudnopis.posterous.com/rewolucja-w-pisaniu

Ale tylko na telefony ;)

Przyznam, że jak zobaczyłem klawiaturę 8pen to pierwsze co mi przyszło do głowy to inspiracja starymi telefonami na korbkę. Wygląda fajnie, chyba mam ochotę wydać na nią 1,5$, ale wydaje mi się już, że może mieć wadę - brak polskich znaków. Na szczęście ja nie stosuje polskich znaków w telefonach komórkowych, więc może się skuszę, a jak się spodoba to napiszę coś więcej.

[Aktualizacja]

No i jednak się skusiłem na ową klawiaturę. Pomysł wydaje się naprawdę ciekawy, ale niedopracowany.

To co zasługuje na pochwałę to:

- całkiem ciekawa koncepcja

- bardzo fajny wygląd

- samouczek, który w łatwy sposób pozwoli nam przyswoić działanie klawiatury

To co mi się nie podoba:

- trochę nielogiczne dla mnie rozmieszczenie literek, przez co musiałem często odrywać palec od ekranu, żeby zorientować się w jakim miejscu znajduje się dana literka. Chyba ustawienie cyfr w kolejności alfabetycznej w tym przypadku byłoby najlepsze, nieprawdaż?

- fakt, iż klawiatura niejako zmusza nas do pisania jednym ciągiem całego wyrazu, ponieważ jak byśmy kręcili palcem i przerywali co literę, wtedy robi się niepotrzebnie spacja

- szybkie męczenie się palca, chyba nie dał bym rady napisać całego smsa na tej klawiaturze.

Reasumując - pomysł bardzo fajny, ale nie dla mnie. Na szczęście Android Market pozwala na zakup klawiatury i do 24 godzin o zwrot pieniędzy, więc jeżeli ktoś jest ciekawy to niech próbuje. Ja zostaje przy wymienionych przeze mnie odpowiednikach z tematu o aplikacjach na Androida.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Tue, 02 Nov 2010 10:14:00 -0700 Trochę inspiracji - Massimo Vignelli http://brudnopis.posterous.com/troche-inspiracji-massimo-vignelli http://brudnopis.posterous.com/troche-inspiracji-massimo-vignelli

Warto obejrzeć.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Sat, 30 Oct 2010 17:45:00 -0700 Aperture 3 vs. Lightroom 3 moim skromnym zdaniem http://brudnopis.posterous.com/aperture-3-vs-lightroom-3-moim-skromnym-zdani http://brudnopis.posterous.com/aperture-3-vs-lightroom-3-moim-skromnym-zdani

Aplr

Mimo, że oba programy są na rynku jakiś już czas, ja użytkuje na codzień produkt Adobe. Wczoraj jednak coś mnie tknęło i chciałem przetestować chwalone wszem i wobec rozwiązanie oferowane przez Apple. Napiszę od razu, że nie mam zamiaru opisywać tu różnic w funkcjach jakie posiadają oba programy. Nie interesuje mnie geolokalizacja, tworzenie albumów, stron internetowych, czy eksport do serwisów społecznościowych, o tym można przeczytać chociażby tu (klik i klik). O tym co interesuje mnie w tego typu programach to komfort pracy i o tym będzie ten tekst.

Na wstępie powiem jeszcze, że efekty w obróbce zdjęć i konwersji z formatów RAW do JPG poprzez oba programy są bardzo zbliżone. Lightroom czerpie siłę do tych celów z silnika umieszczonego w najnowszym (moim zdaniem świetnym) Photoshop CS5, a Aperture posiada swoje rozwiązania, które nie wydają się gorsze. 

To co zwróciło moją pierwszą uwagę, nim jeszcze zacząłem testować Aperture to interfejs. Przyznam szczerze, że chyba jestem bardzo przyzwyczajony do Lightrooma, ale lubie jak program pozwala mi na chwilowe ukrycie jakichś modułów po to aby obszar wyświetlanego zdjęcia był większy. Niestety w Aperture wyświetlane zdjęcie było wielkości (tylko) 1/3 ekranu (przy małym rozmiarze monitora), a to stanowczo za mało w przypadku np. laptopów na których nawet jeżeli nie obrabiamy zdjęć, to myślę, że w wielu przypadkach je oglądamy (oczywiście jeśli posiadamy tego typu urządzenia).

To co nie przypadło mi do gustu w Aperture, a znajduje się w Lightroomie to podział programu na nazwijmy to "strefy". W programie Adobe użytkownik w bardzo prosty sposób może przejść z trybu katalogowania/importowania/eksportowania, do trybu edycji, czy strefy odpowiedzialnej za tworzenie prezentacji, stron itp. Bardzo brakuje mi tego w Aperture, ponieważ dzięki temu na ekranie znajdują się opcje tylko z jednej kategorii zadań, a nie jak w Aperture - wszystko w jednym i weź tu sobie szukaj ;). Dla mnie to rozwiązanie jest czytelniejsze, pozwala na lepsze skupienie się na pracy i lepsze wygospodarowanie sobie miejsca pracy tak żeby na ekranie było więcej obszaru na zdjęcie, a mniej modułów odpowiedzialnych za coś z czego nie chcemy w danej chwili korzystać.

Ostatnią chyba już rzeczą, która nie podoba mi się w nowym Aperture (i jest ona najpoważniejszą z tych rzeczy) to wydajność. Czytałem już na forach internetowych, że w wersji 1 i 2 był z tym problem, czytałem, że aktualizacje Aperture do wersji 3 w pewnym stopniu ten problem rozwiązują. Niestety na moim komputerze nie jest za dobrze. Zacznijmy od faktu, że Lightroom jest gotowy do pracy jak tylko pojawi się okienko programu, importuje zdjęcia i pozwala na ich komfortowe przeglądanie w trakcie tego procesu, w Aperture jest tak, że gdy zaczyna się importowanie, komputer spowalnia, ale jeszcze nie ma tragedii. Gorzej jest gdy zdjęcia już są dodane do biblioteki, bo Aperture musi je zbuforować i to znowu trwa, a co gorsze spowalnia tak komputer, że nie da się z niego korzystać. Nawet po zbuforowaniu jak chciałem przejść do przeglądarki internetowej i otworzyć pierwszą lepszą stronę to zajmowało to 3 razy dłużej niż normalnie. Niestety nawet nie miałem już siły, żeby tknąć jakieś zdjęcie i zacząć retuszować tak jak robię to w Lightroomie.

Jak łatwo wywnioskować, dla mnie niestety Aperture przegrywa. Nie mogę umieścić tu żadnych obrazków z tego programu bo już został usunięty, ale w zapostowanych przeze mnie artykułach myślę, że zainteresowani znajdą coś dla siebie. To co napisałem tutaj to tylko i wyłącznie moja opinia, może się ona różnić od posiadanego sprzętu (a konkretnie mocy obliczeniowej jaka w nim drzemie) oraz od przyzwyczajeń. Nie uważam jednak, że Aperture należy skreślić, być może i ja do niego wrócę, ale dopiero przy aktualizacji, która zwiększy wydajność, ale nie musi przynosić zmiany interfejsu, bo może się przekonam ;).

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Tue, 26 Oct 2010 15:16:00 -0700 I z Androida można zrobić ładny system http://brudnopis.posterous.com/i-z-androida-mozna-zrobic-ladny-system http://brudnopis.posterous.com/i-z-androida-mozna-zrobic-ladny-system

Zrzut_ekranu_2010-10-27_godz

Podejście do tematu bardzo minimalistyczne. Jak to zrobić? Wszystko co nam do szczęścia potrzebne znajduje się na tym blogu - klik.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Sun, 24 Oct 2010 15:08:00 -0700 Hamburger Eyes http://brudnopis.posterous.com/hamburger-eyes http://brudnopis.posterous.com/hamburger-eyes

Warto obejrzeć, warto wejść tu. Przyznam, że coraz bardziej łapie zajawkę na takie zdjęcia.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Sun, 03 Oct 2010 15:27:00 -0700 krzysztofgorny.com - było i jest http://brudnopis.posterous.com/krzysztofgornycom-bylo-i-jest http://brudnopis.posterous.com/krzysztofgornycom-bylo-i-jest

Było:

Zrzut_ekranu_2010-09-03_godz

a teraz jest:

Zrzut_ekranu_2010-10-04_godz

Mam nadzieje, że źle nie wygląda, ale białe tło i reszta jakoś zdecydowanie bardziej przypadają mi do gustu jeżeli chodzi o portfolia fotograficzne. Myślę jeszcze czy pojawienie się tu znowu (kiedyś był) mojego numeru telefonu to dobry pomysł. Już się zdarzyło, że otrzymywałem głuche sygnały od nieznajomych numerów. Oby tym razem tak nie było, powiedzcie czy Wy macie takie niefajne wspomnienia z tym związane.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Wed, 15 Sep 2010 02:12:00 -0700 D7000 ajajaj http://brudnopis.posterous.com/d7000-ajajaj http://brudnopis.posterous.com/d7000-ajajaj

Ach Neekon Neekon to zawsze była moja milość wśród cyfrowych DXowych body ze względu na ergonomie i inne takie tam mniej czy bardziej istotne aspekty. Dziś (chyba) odbyła się premiera, a ja w necie natknąłem się na

Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem, bo funkcja filmu jak najbardziej mnie kręciła, a to co wychodziło z D90 (a przynajmniej to co ja mogłem obejrzeć) było nienajlepsze.

No to kręcenie filmów już jest, inne bajery jak 100% wizjer, uszczelniane magnezowe body też, brakuje mi jeszcze pełnej klatki, ale i tak czuje, że będzie to aparat który będę darzył największym zainteresowaniem, bo nie mam dodatkowych 5k na D700s :).

Ps. marzy mi się również nowa 35mm :).

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Tue, 07 Sep 2010 02:04:00 -0700 AndroidOS - pierwsze kroki http://brudnopis.posterous.com/androidos-pierwsze-kroki http://brudnopis.posterous.com/androidos-pierwsze-kroki
Android
System Android z racji swojej niesłabnącej popularności jest obecnie jedną z lepszych alternatyw mobilnych systemów operacyjnych. Zapewne wielu początkujących użytkowników (w tym niegdyś ja) zastanawia się nad tym co może dać wybór owego systemu. Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże niektórym z Was znaleźć rozwiązanie na powyższe pytanie.

Powiem szczerze, do Androida podchodziłem raczej sceptycznie, a wszystko dlatego, że smartfony kojarzę jako telefony, które dają możliwości w dużym stopniu zbliżone do normalnych komputerów. Obawiałem się tego w tym przypadku, ponieważ nie przypominam sobie, żeby Google reklamowało kiedykolwiek funkcje swoich produktów inaczej niż na bazowaniu na dostępie do Internetu. Ciągłe narzekania programistów związanych z Android Marketem i ograniczone pole jeżeli chodzi o aplikacje  sprawiały, że mój obraz Androida był jaki był. Spodziewałem się raczej ubogiej kopii BlackBerry aniżeli iPhoneów, których to zalety bardzo mnie przyciągają. Jeszcze słowo wyjaśnienia. To co chcę powiedzieć poprzez "ograniczone pole jeżeli chodzi aplikacje" to nic innego jak usunięcie przez Google z polskiego Marketu płatnych aplikacji. Jest to dla mnie czyn bardzo niezrozumiały, ale nic na to nie poradzę. Od razu więc uprzedzam, że wszystkie programy, które będą wymienione w tym tekście są darmowe i dostępne dla każdego posiadacza telefonu z Androidem.

Ok, jednak z racji korzystnej oferty w sieci komórkowej z której korzystam udało mi się kupić jeden z modeli Samsunga właśnie z systemem od Google. Przyznam, początki były ciężkie. Pierwszy zgrzyt nastąpił po ujrzeniu pierwszego rachunku. Nie wykupiłem pakietów danych, bo uważałem, że są mi nie potrzebne, ponieważ z dostępu do Internetu mogę korzystać tam gdzie jest sieć WiFi. Niestety standardowe opcje znajdujące się w Android OS nie pozwalają na efektywne wyłączenie sieci 3G, a ja o tym nie wiedziałem. Z pomocą dla tych, którzy nie chcą korzystać z zalet mobilnego internetu w ten sposób polecam program APNdroid, który pozwala na całkowite wyłączenie przepływu danych z sieci innych niż hotspoty.

Apndrpod
Wszystkie możliwości programu widać na zrzucie przedstawionym powyżej. Mogę jedynie dodać, że aplikacja podczas okresu jej działania nie zawiodła mnie ani razu. Problemem może być jedna rzecz. W Androidzie 1.5 tego nie było, ale przynajmniej ja na wersji 2.1 gdy wyłączę wszystkie APNy i będę chciał je włączyć ponownie, do tego celu muszę zrestartować telefon, bo inaczej nie mogę nawiązać połączenia z siecią.

Do listy aplikacji, w które muszą się wyposażyć Androidowcy wypadało by dopisać coś co zliczało by nam ilość przesłanych danych poprzez sieć 3G (oczywiście już wtedy kiedy posiadamy wykupione pakiety u naszego operatora). Z pomocą przychodzą nam tu programy takie jak 3G Watchdog, NetCounter, czy też PhoneUsage. Ja osobiście używam tego pierwszego ponieważ to był pierwszy program o którym usłyszałem oraz zapewnia mi wszystko to czego oczekuje. Warto jednak napisać, że PhoneUsage, poza zliczaniem pakietów danych zajmuje się również zliczaniem wydzwonionych przez nas minut czy wysłanych smsów.

Żeby pozostać jeszcze w temacie związanym z dostępem do Internetu, dzięki otwartości systemu Google użytkownicy mają możliwość zainstalowania na swoich telefonach różnego rodzaju przeglądarki. Przyznam szczerze, że testowałem parę rozwiązań i nic nie przypadło mi tak do gustu jak aplikacja Opery. Od razu powiem dlaczego uważam iż jest to najlepsza przeglądarka dla telefonów mobilnych. Pomimo wszystkich błędów jakie niestety posiada, jest to jedyna przeglądarka w Android Markecie, która pozwala na kompresowanie danych znajdujących się na stronach które chcemy odwiedzić. Przynosi to nam dwie podstawowe korzyści. Strony internetowe ładują się zdecydowanie szybciej nawet wtedy gdy zasięg sieci 3G jest słaby lub gdy dostęp WiFi posiada wolną przepustowość. Drugą z korzyści jest odczuwalnie mniejszy przepływ pakietów, który zauważyć można w jednym z zaprezentowanych przeze mnie programów.

Opera
Żeby nie było, że wypowiadam się wobec Opery w samych superlatywach. Nie :). Już mówię, że podczas jej użytkowania zdarzyło mi się parę razy iż przeglądarka załapała "zwiechę" i musiałem ją zamknąć i włączyć jeszcze raz.

Już kończąc temat związany bardzo z Internetem napomknę o czytnikach RSS. Niestety użytkownicy telefonów z systemem Android nie posiadają natywnych aplikacji tego typu. Trzeba przeszukać Android Market i na szczęście można znaleźć parę ciekawych rozwiązań. Nie chcę powielać czyjegoś tekstu więc od razu zachęcam do artykułu znajdującego się na stronie androinica.com . Ja osobiście miałem na celowniku 3 z 8 wymienionych czytników RSS w tym porównaniu. A Good Reader w moim odczuciu miał spore problemy z synchronizacją, gReader ponoć nie obsługuje polskich znaków i jeżeli komuś to przeszkadza to musi z niego zrezygnować, a NewsRob wydał mi się dobrym czytnikiem ale bez rewelacji.

Ok, myślę, że tematy internetowe wyczerpałem :). Takie rzeczy jak aplikacje obsługujące Facebooka, Twittera, czy inne portale społecznościowe użytkownicy muszą wybrać sobie sami :). Wybór jest, więc nie powinien nikt mieć problemu. Przejdźmy więc do kolejnej części, a mianowicie do innych możliwości oferowanych przez system Android.

Kolejną z aplikacji typu "must have" są task killery. Są to programy, które zabijają w tle inne programy i jest to potrzebne w Androidzie dlatego, że niestety duża część aplikacji, które znajdują się w markecie jest tak napisana, że mimo iż je zamkniemy (nie tylko zminimalizujemy), to one i tak zostają w pamięci.  Niestety w tym przypadku multitasking Androida kuleje, bo jeśli sami nie usuniemy aplikacji z pamięci wtedy obecne programy z których korzystamy mogą się przyciąć, czy nieoczekiwanie zamknąć. Nie są to jakieś bardzo częste sytuacje, ale mnie np. irytuje gdy podczas słuchania mp3 od czasu do czasu trzeszczy w słuchawkach, bo mój telefon nie wyrabia. Ja mimo przetestowania różnych programów wybrałem SystemPanelLite Task Manager, dlatego, że jest on najładniejszym i nawet całkiem rozbudowanym programem tego typu. Pozwala on nie tylko na podgląd włączonych aplikacji i ich usuwanie z pamięci, ale również na monitorowanie zasobów naszego telefonu.

Systempanel
Rzeczami raczej niespotykanymi w innych systemach mobilnych, a znajdującymi się w Androidzie jest możliwość zmiany launcherów i klawiatur wyświetlanych na ekranie telefonów. Dla niewtajemniczonych launcherem można nazwać środowisko graficzne (nie same skórki), które zmieniają wygląd systemu, pozwalają na obsługę i szybki dostęp do różnych aplikacji jak i zapewniają komfortowe użytkowanie telefonu. Obecnie producenci urządzeń z Androidem sami robią swoje launchery i tak w HTC znajduje się standardowo twór o nazwie HTC Sense, a w Samsungu TouchWiz. Niestety launcher w moim telefonie mimo, że wyglądowo nie jest najgorszy, ale przeraża powolnością. Przechodzenie między kartami UI systemu przy większej ilości włączonych aplikacji było bardzo powolne, a do tego launcher potrafił się niespodziewanie zamknąć (rzadko, bo rzadko, ale zawsze). Obecnie na zmianę używam programów LauncherPro oraz SlideScreen i sam polecam oba rozwiżania, ale w sieci znalazłem ciekawe porównanie 3 najpopularniejszych Launcherów na Androida, więc podaję link jeżeli ktoś by chciał się zapoznać lifehacker.com.

Jedną z ostatnich rzeczy jaką wg. mnie warto zainteresować się podczas użytkowania telefonów z Androidem to klawiatury. Nie wiem jak w innych telefonach, ale w moim standardowe rozwiązanie jest raczej ubogie, ponieważ mimo polskich znaków nie mam co liczyć na słownik w naszym języku. Szczerze mówiąc w klawiaturach zewnętrznych programistów również nie jest najlepiej jeżeli chodzi o słownik, nie mniej warto jednak mieć na uwadze te propozycje. To co testowałem i myślę, że jest warte zainteresowania to Smart Keyboard Lite oraz SlideIT Soft Keyboard. Z pierwszej niestandardowej klawiatury mimo ubogiego słownika da się korzystać bardziej komfortowo niż z systemowej, a to za sprawą tego, że przynajmniej mi się wydaje iż klawiatura ta jakoś lepiej odbiera naciśnięcia w konkretne "klawisze" przez co ciężej się jest pomylić. Poza tym jeżeli dane słowo znajduje się w słowniku programu, wtedy zazwyczaj możemy liczyć na dobrą podpowiedź. Druga klawiatura powiem krótko, jest to rewolucja. Mimo niekompletnego ale i tak w miarę rozbudowanego słownika "dodatek" ten przyspiesza w znacznym stopniu pisanie smsów i jedyne co może irytować to to, że SlideIT nie pyta użytkownika czy aby na pewno ten wyraz chciał wpisać, a poprostu sam wpisuje na ekran gotową propozycję. Jest to uciążliwe i obecnie jeśli słownik nie jest kompletny (a można go samemu uzupełniać) wtedy programowi zdarza się pomylić.

Klawiatury
Jako, że ostatnio Android ma problemy ze szkodliwym oprogramowaniem i w sieci można znaleźć informacje chociaż by o aplikacji która poza oferowaniem takiej funkcji jak galeria tapet dla naszych urządzeń, wykradała również dane które znajdowały się na telefonach z systemem od Google. Warto więc pomyśleć o aplikacji która by w jakimś stopniu zabezpieczyła nas użytkowników przed takimi sytuacjami. Ja osobiście miałem do czynienia z dwoma aplikacjami tego typu. Dwoma, a nie więcej ponieważ, wydaje się, że mają one najlepszą skuteczność ponieważ jak na razie obie pochwalić się mogą w wykryciu jako pierwsze paru z zagrożeń na mobilną platformę Google. O innych aplikacjach nie słyszałem, a te które chciał bym tu nadmienić to Lookout Antivirus Security oraz Norton Mobile Security. Obecnie używam tego pierwszego programu, ponieważ ten drugi jest jak sami producenci piszą jest jeszcze darmowy, ale ma się to zmienić. Obie oczywiście chronią przed szkodliwym oprogramowaniem i poza tym posiadają dodatkowe funkcje które je poróżniają. Lookout posiada możliwość tworzenia kopii zapasowych kontaktów, zdjęć, historii rozmów i haseł przeglądarkowych oraz co chyba istotne, zdalną lokalizację naszego telefonu dzięki czemu gdy go zgubimy lub ktoś go ukradnie, wtedy zdecydowanie łatwiej będzie nam go namierzyć. Norton w zamian tych funkcji pozwala na zdalne blokowanie telefonu gdy trafi w niepowołane ręce oraz pozwala na blokowanie połączeń z niechcianych numerów, które uprzednio dodamy do listy. Przyznam, że funkcje obu aplikacji są potrzebne i zawsze można używać obu rozwiązań na raz, więc myślę, że warto zainteresować się tymi aplikacjami.

Antyvir
Ok, myślę, że to już wszystkie programy które wg. mnie zasługują na uwagę tak na początek. Celowo nie wymieniłem tu playerów MP3, komunikatorów czy aplikacji zastępujących nam standardowy aparat, ale o tym będzie kolejny post który ukaże się w bliższej lub dalszej przyszłości (w zależności od zainteresowania tym postem). Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu pomogłem w znalezieniu aplikacji dla siebie. Dla zainteresowanych powiem, że warto jeszcze wyposażyć się w program AppBrain, by dzięki niemu łatwiej śledzić interesujące nowości.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Mon, 30 Aug 2010 09:59:00 -0700 Coś do obejrzenia na weekend http://brudnopis.posterous.com/cos-na-weekend-filmowy http://brudnopis.posterous.com/cos-na-weekend-filmowy

Może niektórzy nie wiedzą co zrobić z wolnym czasem w weekend, więc posyłam parę filmów którymi warto się zainteresować. Przyznam, że Vanishing Point oglądałem już jakis czas temu, Easy Ridera za to dziś. Oba filmy na prawde przypadły mi do gustu. Jezeli ktoś z Was widzial już te produkcje i mógł by polecić cos wiecej w tym gatunku to chętnie przeczytam o tym w komentarzu :).

A oto filmy:

6929410

Vanishing Point

Easy-rider-35th-anniversary-deluxe-large

Easy Rider

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Sat, 28 Aug 2010 05:58:00 -0700 Jolicloud OS – czy warto? http://brudnopis.posterous.com/jolicloud-os-czy-warto http://brudnopis.posterous.com/jolicloud-os-czy-warto

Jolicloud

Świat IT bardzo mocno wyczekuje systemu operacyjnego od Google - Chrome OS. Opierać się on ma na działaniu w chmurze (http://pl.wikipedia.org/wiki/Cloud_computing), oferować wszystkie usługi firmy z Mountain View, a do tego być prosty i funkcjonalny. Premiera owego systemu planowana jest na koniec 2010, lecz idee jakie niesie za sobą owy produkt przechwyciła inna firma i nie tak dawno temu wydała swój konkurencyjny system operacyjny - Jolicloud OS.

Z racji tego, że mój PC posiada raczej netbookowe parametry, a ja ostatnio nudzę się użytkowaniem Windowsów, postanowiłem nie czekać do czasu wydania Chrome OS i już wcześniej przetestować system Jolicloud. Przyznam szczerze, że trochę się obawiałem pierwszego kontaktu ponieważ nie jestem typowym użytkownikiem Linuksów, korzystam z tych systemów z doskoku, a ostatnio lekko się zraziłem dzięki Ubuntu 10.04, który na moim komputerze potrafił się mulić przy samej pracy w systemie.

Na szczęście Jolicloud pod względem zarządzania zasobami komputera z zapowiedzi wydaje się być trochę bardziej przemyślany przez twórców. Poza tym (na co nie pozwalają inne znane mi Linuksy) użytkownik do wyboru ma dwie wersje instalacyjne. Jedna to system operacyjny który jako jedyny jest zainstalowany na naszym komputerze. Druga natomiast pozwala zainstalować Jolicloud na tej samej partycji na której mamy Windowsa dzięki czemu użytkownik podczas uruchamiania komputera ma do wyboru który system operacyjny chce uruchomić. Ja wybrałem oczywiście drugi wariant ponieważ nie chciałem formatować dobrze skonfigurowanego i dobrze działającego produktu Microsoftu, a to co mi się bardzo podoba to fakt, że Jolicloud w każdej chwili można usunąć z poziomu Dodaj/Usuń programy z Panelu Sterowania Windowsa.

To co warto jeszcze nadmienić, a jest zauważalne podczas instalacji, to fakt, iż Jolicloud z góry pozwala wybrać komputer jaki posiadamy, co na pewno pozwala w rozpoznaniu i zainstalowaniu odpowiednich sterowników do podzespołów. Żeby sprawdzić czy nasz komputer jest na liście obsługiwanych przez system, można odwiedzić stronę http://www.jolicloud.com/product/compatibility, ale jeżeli go nie ma, to nie zrażajcie się i tak. Mój stary PC poza jednym mankamentem działa bez najmniejszego problemu na Jolicloud. Mankament o którym wspominam to to, że ów system nie odtwarza dźwięku, mimo iż kartę dźwiękową rozpoznaje poprawnie (być może ja nie umiem jej włączyć, ale przyzwyczajony jestem, że coś działa albo nie). Reasumując, jeżeli macie wątpliwości, ale chcecie zainstalować Jolicloud, zróbcie to tak jak ja, najpierw w wersji "do testów" żeby zobaczyć czy wszystko działa poprawnie.

Ok, wracając do systemu, po pierwszym uruchomieniu użytkownik proszony jest o podanie loginu i hasła do systemu (wymagane) oraz musi też stworzyć sobie konto w tzw. chmurze oferowanej przez Jolicloud. Wszystko przebiega bardzo intuicyjnie i muszę przyznać, że nigdy konfiguracja i instalacja Linuksa nie była dla mnie taka prosta (ba wszystkich Windowsów z którymi miałem do czynienia również).

Screenshot-1

Gdy już system został zainstalowany i "skonfigurowany" moim oczom ukazał się interfejs przypominający trochę iOS :). W centrum ekranu widać ikonki programów i "karty" znane z mobilnego systemu Apple. Na samej górze znajduje się pasek menu znany z innych Linuksów na którym umieszczane są uruchomione programy. Widok główny Jolicloud nie ma jednak tradycyjnego pulpitu/biurka, nie widać żadnej tapety (przynajmniej ja nie miałem możliwości jej zobaczyć). Mimo wszystko wygląd systemu jest dopracowany i przemyślany oraz zdecydowanie nie można o nim powiedzieć, że nieintuicyjny. Dla zainteresowanych informacja. Trochę poszukałem w sieci i udało mi się znaleźć różne strony z motywami przeznaczonymi na ten system, czy i jak one działają ciężko mi powiedzieć, ale jeżeli ktoś jest zainteresowany, to spróbować zawsze można.

To co zdecydowanie przypadnie do gustu użytkownikom Jolocloud to to, że mają oni dostęp do marketu z wieloma darmowymi aplikacjami. Niestety w dużej części owe programy to nic więcej jak skróty do stron owych aplikacji. Na przykład mimo iż w bazie Jolicloud znajduje się bardzo znany Evernote, użytkownik nie otrzyma takiego programu jakiego zna z Maca lub PCta z Windowsem, otrzyma jedynie dostęp do strony www.evernote.com. Niby nie powinno to stanowić problemu, ponieważ często webowe aplikacje niczym nie różnią się od swoich systemowych odpowiedników, ale gorzej jest wtedy kiedy użytkownik cierpi na chwilowy brak dostępu do Internetu. Wtedy traci się możliwość podglądu swoich danych przez to, że znajdują się one tylko w chmurze, a nie na komputerze.

Screenshot-6

 Mimo wszystko programy, które są typowymi aplikacjami, a nie webowymi odpowiednikami, widać, że działają sprawniej niż na Windowsie. Pobawiłem się troche Chrominium z włączonym flashem, pograłem w różne gry,  które na Windowsie potrafiły przyciąć mi komputer. Na Jolicloud jest zauważalnie lepiej. System działa sprawniej, co na pewno ucieszy posiadaczy wolniejszych komputerów.

Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, którą można zaobserwować w Jolicloud, a której nie posiadają inne systemy operacyjne. Osoba korzystająca z tego systemu posiada możliwości ściągnięte trochę jak by z portali społecznościowych. W Jolicloud znajduje się baza  użytkowników, których można dodawać do obserwowanych, dzielić się z nimi informacją o programach jakie posiada zainstalowane na komputerze. Poza tymi rzeczami Jolicloud to zwykły Linux zbudowany na bazie Gnome. Jeżeli znajdą się jacyś bardziej zainteresowani użytkownicy "silnikiem" systemu, zobaczą, że od środka nie różni się on tak wiele od innych dystrybucji Linuxa, ponieważ znajduje się w nim terminal oraz wiele innych narzędzi znanych z owych systemów.

Screenshot-12

 Chyba wspomniałem już o wszystkich plusach i minusach Jolicloud. Szczerze mówiąc system mimo wszystkich wad jest warty zainteresowania, ale na razie jako drugi, a nie jedyny (chyba, że na netbooka i mamy do dyspozycji inny komputer). Mimo wszystko uważam, że market z aplikacjami to genialna sprawa, która powinna znajdować się nie tylko w systemach mobilnych, a również tych przeznaczonych na komputery stacjonarne. Wyszukiwanie ciekawych programów, instalacja oraz aktualizacja owego oprogramowania staje się dużo bardziej komfortowa i mam nadzieję, że producenci innych systemów operacyjnych również o tym pomyślą. 

Z lekkim smutkiem muszę powiedzieć, że jednak Jolicloud zostaje przeze mnie usunięty. Zdecydowanie brakuje mi jeszcze dosyć ograniczonego wsparcia dla innych komputerów (w tym mojego obecnego) i ze względu na brak dźwięku muszę przerwać przyjaźń z owym systemem. Myślę jednak, że jak tylko dowiem się jak naprawić mój problem lub gdy ukaże się kolejna wersja Jolicloud, wtedy znów się nim zainteresuję i zobaczę czy będzie on mógł zostać moim jedynym systemem na PCie. Jeżeli któryś z czytelników ma jakieś pytania, to chętnie na nie odpowiem, a dla zainteresowanych, warto zarejestrować się na stronie www.jolicloud.com. Dostajemy wtedy możliwość obejrzenia (z grubsza) interfejsu systemu w widoku webowym, mamy dostęp do usług socjalnych, marketu z aplikacjami oraz posiadamy możliwość modyfikowanie niektórych ustawień systemu.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny
Fri, 20 Aug 2010 15:39:00 -0700 Początek http://brudnopis.posterous.com/poczatek http://brudnopis.posterous.com/poczatek

Ponieważ już od jakiegoś czasu planowałem stworzyć bloga, gdzie gromadził bym przemyślenia na tematy związane z moimi zainteresowaniami, tak w końcu zdecydowałem się i jest :). Mam nadzieję, że owy blog nie będzie wiał pustkami, a cieszył się zainteresowaniem. Mam zamiar go nie zaniedbywać.

Niektóre osoby które trafią na "brudnopis" na pewno mnie znają i wiedzą, że to nie początek moich działalności w sieci. Przy informacjach o mnie można znaleźć link do mojego profilu na facebooku, twitterze, oraz do bloga fotograficznego na tumblr. Jako, że to miejsce mam zamiar prowadzić zdecydowanie inaczej od wcześniejszych swoich tworów w sieci, będą pojawiały się tu czasem krótkie wpisy, a czasem dłuższe o tym co wydało mi się ciekawe.

Na pierwszy konkretny wpis mam nadzieję, że mogę zaprosić za kilka dni, a do tego czasu może coś się pojawi takiego drobniejszego :).

Do zobaczenia wkrótce.

Permalink | Leave a comment  »

]]>
http://files.posterous.com/user_profile_pics/701437/4293588013_4beb4f2fe3_z.jpg http://posterous.com/users/4wuiU4jBkb6N Krzysztof Górny brudnopis Krzysztof Górny