<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>CoSTa's Family Page</title>
	
	<link>http://costa.kofeina.net</link>
	<description>Ja jeden, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 11 Jul 2009 14:02:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/CostasFamilyPage" type="application/rss+xml" /><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Zapisz w NewsGator Online</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://client.pluck.com/pluckit/prompt.aspx?GCID=C12286x053&amp;a=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://www.pluck.com/images/rss-pluck.gif">Zapisz w czytniku Pluck RSS</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://feeds.my.aol.com/add.jsp?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://o.aolcdn.com/myfeeds/html/vis/myaol_cta1.gif">Zapisz w My AOL</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bloglines.com/sub/http://feeds.feedburner.com/CostasFamilyPage" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Zapisz w Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Dodaj do netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FCostasFamilyPage" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item>
		<title>Zenbe shareflow – ot ciekawostka</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/jztcVvBrEnQ/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/zenbe-shareflow-ot-ciekawostka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2009 14:02:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Ciekawostka]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3549</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno temu czytałem zachwyty nad googlowym Wave i jaką to przyniesie rewolucję w Internecie. Czy przyniesie -- to się okaże. Póki co można sobie samemu sprawdzić, co taki koncept mniej więcej może dać. Zenbe shareflow, o którym teraz piszę, to taki twór, który w założeniu ma ułatwić pracę grupową przez usprawnienie komunikacji. Rzecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie tak dawno temu czytałem zachwyty nad <a href="http://wave.google.com/" title="Zobacz, co to takiego">googlowym Wave</a> i jaką to przyniesie rewolucję w Internecie. Czy przyniesie -- to się okaże. Póki co można sobie samemu sprawdzić, co taki koncept mniej więcej może dać. <a href="http://www.zenbe.com/shareflow" title="Zobacz, co to takiego">Zenbe shareflow</a>, o którym teraz piszę, to taki twór, który w założeniu ma ułatwić pracę grupową przez usprawnienie komunikacji. Rzecz ciekawa i od razu nasunęła mi skojarzenia właśnie z googlowskim Wave a bo jakoś tak znajomo mi to wygląda.</p>
<p>Całej prezentacji Google o ichnim Wave nie zmęczyłem -- troszkę nudą wiało i można było ją stanowczo skrócić choć jak mniemam fachowcy byli w siódmym niebie :). Ja nie jestem fachowiec, ja jestem facet, który chciałby znaleźć jakiś prosty sposób na zgromadzenie swojej rodziny do kupy i bez zbytnich kombinacji dzielenie się z ową rodziną różnymi dobrami. Jeśli przy okazji dałoby się pogadać w czasie rzeczywistym i bez potrzeby instalowania tony softu -- tym lepiej. Z tego co widzę Zenbe shareflow adresowany jest głównie do biznesu (patrzaj Brzoza, może w firmie Ci się przydać!) ale kto powiedział, że moje ciotki to nie są biznesowe typy?</p>
<p>Z tego co widzę działa to na mniej więcej takiej zasadzie: Się tworzy wątek, sprasza się do niego coworkerów i można sobie już działać. Coworkerzy mogą sobie w ramach wątku dyskutować, można wysyłać do wątku maila (nie do poszczególnych coworkerów ale do całego wątku -- to spowoduje, że mail dotrze do wszystkich), załączyć dokument, zaplanować zdarzenie (np. spotkanie), wrzucić mapę Google ze wszystkimi jej zaletami. Brzmi skomplikowanie ale dalibóg, jeśli ja to rozgryzłem w ciągu pięciu minut to spece pewnie zazgrzytają zębami, że za mało toto skomplikowane. Aktualnie testuję sobie różne rzeczy ale nie mam z kim. Jeśli komuś się nudzi i zechce posprawdzać ze mną, co to za stwór, prosit o zgłoszenie. Rzecz jest publicznie dostępna, mnie się rozchodzi tylko o to, że nie mam komu wysłać inwitki do tych moich testowych zabaw. A sprawdziłbym z chęcią, jak działają powiadomienia o zdarzeniach w wątku itd. Posłałem inwajta to mojego brata i Bajta ale jak znam życie to pierwszy ma wszystko w dupie a drugi jest zdrowym samcem, który na widok kolejnego spamu rzuci bluzgiem i wywali mnie z książki adresowej :).</p>
<p>A jak to wygląda w praniu pokazuje propagandowy filmik. Warto obejrzeć, ciekawa sprawa&#8230;</p>
<p><!-- Smart Youtube --><span class="youtube"><object width="420" height="315"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/EGigKZwmk1g&amp;rel=1&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0&amp;ap=%2526fmt%3D18" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/EGigKZwmk1g&amp;rel=1&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0&amp;ap=%2526fmt%3D18" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="420" height="315" ></embed><param name="wmode" value="transparent" /></object></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=EGigKZwmk1g&fmt=18"><img src="http://img.youtube.com/vi/EGigKZwmk1g/default.jpg" width="130" height="97" border=0></a></p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=jztcVvBrEnQ:HOM6zUkYx4w:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/zenbe-shareflow-ot-ciekawostka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/zenbe-shareflow-ot-ciekawostka/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Nieco rodzinnych fotek</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/t4MlhFlaPP0/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/nieco-rodzinnych-fotek/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2009 12:40:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[Urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3545</guid>
		<description><![CDATA[Zebrało się trochę rodzinnych fotek do wysłania więc korzystam z nieobecności moich kobiet (które już jutro wracają, eeech jak ten czas zleciał :)) i nadrabiam zdjęciowe zaległości. Trochę mi to czasu zajmuje a bo uparłem się, że będę o fotki dbał. Taguję je więc, opisuję, obrabiam, importuję, backupuję i ogólnie wykonuję wokół nich całkiem sporo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zebrało się trochę rodzinnych fotek do wysłania więc korzystam z nieobecności moich kobiet (które już jutro wracają, eeech jak ten czas zleciał :)) i nadrabiam zdjęciowe zaległości. Trochę mi to czasu zajmuje a bo uparłem się, że będę o fotki dbał. Taguję je więc, opisuję, obrabiam, importuję, backupuję i ogólnie wykonuję wokół nich całkiem sporo czynności. Jednak warto zadbać o swoje zbiory &#8211; tak skacząc po tagach odnalazłem kilka zapomnianych fotek z małą Majusią i mnie dziś wzruszenie aż za gardło chwyciło. Trzeba będzie je zrównoważyć jakąś zdrową siekaniną online :)</p>
<p>Pierwszy zestaw fotek wziął się z wyjazdu. A wziąłem i wyjechałem w cholerę do Warszawy. Chciałem się z Alinką, Anią i Brzozą zobaczyć zanim nastaną Bardzo Ważne Zmiany w ich życiu, czyli zanim na świat przyjdzie im drugi dzieciak (to już lada dzień! Trzymajcie kciuki!). Krótki wpad zaowocował wyniesieniem przekonania, że Alinka rządzi, Ania ma bęben w cholerę wielki a Brzoza to jednak prezes pełną gębą i to coraz bardziej zaokrąglony :). Oczywiście swojego mistrza, czyli mua, jeszcze długo będzie musiał gonić ale widzę, że nabiera mi brat rozmachu. I dobrze! Co to za prezes, którego byle kark obwodem szyi prześciga?</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;noautoplay=1&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm%2Falbumid%2F5357166213396611377%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm/20090614WyjazdDoWarszawy?feat=directlink" title="Obejrzyj zdjęcia na stronie">Obejrzyj zdjęcia</a></p>
<p>Drugi zestaw fotek pochodzi z urodzinowej imprezy Majusi. Jak co roku obeszliśmy pod koniec czerwca jej urodziny. Specjalnie w tym celu nawiedzili nas dziadkowie z Jeleniej Góry (dzięki!) oraz kilku znajomych z dzieciakami. Niestety, skład dzieciakowy w tym roku nieco nam się posypał &#8211; jak nie choroby, to wyjazdy się nadarzyły i stąd między innymi kompletny brak facetów na urodzinach. No ale co się odwlecze&#8230; Już niebawem pierwsze urodziny naszego Aliena! :)</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;noautoplay=1&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm%2Falbumid%2F5357169745436834257%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm/20090627UrodzinyMajusi?feat=directlink" title="Obejrzyj zdjęcia na stronie">Obejrzyj zdjęcia</a></p>
<p>Filmiku z gaszenia świeczki (jednej ale za to słusznej postury) Wam oszczędzę. Gdy słyszę siebie wyjącego &#8220;stooo laaaat&#8221; zaczynam wpadać w solidny kompleks. Być może wyję i bardzo szczerze ale też i bardzo fałszywie :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=t4MlhFlaPP0:TwVT8OtU5HM:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/nieco-rodzinnych-fotek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/11/nieco-rodzinnych-fotek/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Bo czasem dla zdrowia trzeba wydać pieniądze</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/gxu7Z6k-_sk/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/10/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 19:11:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Zakupy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3541</guid>
		<description><![CDATA[Znają to uczucie kobiety doskonale &#8211; wewnętrzny przymus wydania kasy. Ot tak by poczuć, że się jeszcze żyje a codzienność nie składa się tylko z łażenia do pracy bez odczucia tego jakichś plusów. Faceci mają dokładnie tak samo, z tym że nieco inaczej akcenty rozkładają. Lubimy zabawki, lubimy rzeczy &#8220;przydatne&#8221;, &#8220;namacalne&#8221;, &#8220;potrzebne&#8221;&#8230; A czy istnieje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znają to uczucie kobiety doskonale &#8211; wewnętrzny przymus wydania kasy. Ot tak by poczuć, że się jeszcze żyje a codzienność nie składa się tylko z łażenia do pracy bez odczucia tego jakichś plusów. Faceci mają dokładnie tak samo, z tym że nieco inaczej akcenty rozkładają. Lubimy zabawki, lubimy rzeczy &#8220;przydatne&#8221;, &#8220;namacalne&#8221;, &#8220;potrzebne&#8221;&#8230; A czy istnieje coś bardziej &#8220;przydatnego&#8221;, &#8220;namacalnego&#8221; i &#8220;potrzebnego&#8221; niż najnowsza, dopiero co wydana gierka na PS3? Oczywiście NIE. Ale jest coś, co się do tego ideału zbliża.</p>
<p>Filmy.</p>
<p>Faceci w swojej większości to stworzenia filmolubne. Różnica między facetami a kobietami polega zasadniczo na tym, że faceci lubią filmy inne od tych, które wielbią kobiety. Na komediach romantycznych owszem bawimy się ale na filmach z półnagimi panienkami rozwalającymi potwornych obcych &#8211; ooo, takie filmy wprost wielbimy! W związku ze związkiem miałem dziś iść na Transformers 2, który nie grzeszy fabułą ale za to pozwala na przyjrzenie się Megan Fox a przy okazji fajnym furkom, zanim jeszcze spece od efektów je zepsują i zrobią jakieś roboty.</p>
<p>Miałem iść ale nie doczłapałem. Zatrzymałem się bowiem w Empiku. A w Empiku wpadłem między półki z filmami i tam zobaczyłem rzeczy, które chciałem mieć od dawna.</p>
<p><a href="http://www.imdb.com/title/tt0096754/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">The Abyss</a> &#8211; kultowy już film, który na początku był totalną klapą. Jednak z czasem zyskiwał na popularności a dziś nie ma miłośnika kina SF, który by go nie oglądał. Film jest prostą ale uroczą opowieścią o spotkaniu z obcymi, w dodatku niemiłośiernie poprawną politycznie i do bólu wprost napakowaną patosem oraz pacyfizmem. Jednak to, co zobaczyłem na odwrocie opakowania mnie zupełnie rozwaliło. Oto jak można opisać poprawną politycznie bajkę, w której przemocy jest tyle, co kot napłakał:</p>
<blockquote><p>Jako pierwszy siał postrach na Ziemi &#8220;Terminator&#8221;, później nieopisane przerażenie budził w kosmosie &#8220;Obcy&#8221;. Tym razem James Cameron Gale Anne Hurd zabierają Cię na mrożącą krew w żyłach podróż w morskie głębiny. Amerykańska atomowa łódź podwodna zostaje zaatakowana przez tajemniczy, niezidentyfikowany okręt. Załoga podmorskiej platformy wydobywczej godzi się przeprowadzić oględziny szczątków rozbitego statku. Siła, z którą przychodzi im się zmierzyć na głębokości 6500 metrów, okazuje się być tak potężna, że może zniszczyć nie tylko nieszczęsnych śmiałków, ale cały rodzaj ludzki. Czy zdołają uratować świat przed przerażającą mocą czającą się w &#8220;Głębi&#8221;?</p></blockquote>
<p>O kurczę, plus 100 do kreatywności, plus 200 do naciągania i minimum z plus trzysta do głupoty&#8230; Anyway, za trzy dychy grzech nie brać.</p>
<p>Drugi film chciałem mieć już od bardzo dawna. <a href="http://www.imdb.com/title/tt0299977/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Hero</a> z Jetem Li to imo jeden z najpiękniejszych wizualnie filmów, jakie kiedykolwiek stworzono. Sceny walk w tym filmie ocierają się o poezję, choreografia połączona z fenomenalną scenerią, kolorystyką i doskonałymi zdjęciami &#8211; to wszystko tworzy widowisko prawie że doskonałe. Tu jeden z tych filmów, które wchłania się zmysłami, w których fabuła jest tylko pretekstem dla ukazania plastycznych obrazów. Świetna rzecz. Za dwie dychy po prostu grzech nie wrzucić do koszyka.</p>
<p>Dwa ostatnie filmy zrobią nam grunt, zanim wybierzemy się na <a href="http://www.imdb.com/title/tt1080016/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epokę lodowcową 3</a>. Ano, <a href="http://www.imdb.com/title/tt0268380/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epoka lodowcowa</a> i <a href="http://www.imdb.com/title/tt0438097/" title="Strona filmu w serwisie imdb.com">Epoka lodowcowa 2</a> dobrze nas przygotują na spotkanie z dinozaurami. Da Majek już się rozgrzewa i gdy tylko przyjedzie z wakacji, lecimy do kina. Trzy dyszki za każdy film, dobrze wydane pieniądze.</p>
<p>Szastanie pieniędzmi zakończyłem wołowiną w pięciu smakach i sajgonkami. Kurczę, mógłbym tak codziennie dbać o swoje zdrowie :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=gxu7Z6k-_sk:hypRQL1QM9g:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/10/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/10/bo-czasem-dla-zdrowia-trzeba-wydac-pieniadze/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Cyrk się odbył, było fajnie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/9ttBZXwKEL8/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/09/cyrk-sie-odbyl-bylo-fajnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jul 2009 06:15:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Głupota]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3527</guid>
		<description><![CDATA[Miała tu powstać dłuuuga, solidna notka piętnująca to, co wokół śmierci niejakiego pana Michaela Jacksona się na świecie wyprawiało. Miałem tu rzucać gromy na żądne sensacji media próbujące sprzedać już dokładnie wszystko i które aż jęczały (wyraźnie to było słychać), że jednak zewłoka pana Michała na widok publiczny nie da się wyciągnąć. Oj ile by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miała tu powstać dłuuuga, solidna notka piętnująca to, co wokół śmierci niejakiego pana Michaela Jacksona się na świecie wyprawiało. Miałem tu rzucać gromy na żądne sensacji media próbujące sprzedać już dokładnie wszystko i które aż jęczały (wyraźnie to było słychać), że jednak zewłoka pana Michała na widok publiczny nie da się wyciągnąć. Oj ile by było dywagacji nad ilością szwów pooperacyjnych, ile ekspertów pomieściłoby studio, ile telefonów od widzów można by odebrać, ile konkursów SMSowych rozpisać&#8230; O tym miałem długo pisać a klawiatura moja miała być biczem chłostającym dzisiejszą przyziemność. Tak miało być. Ale tak nie będzie. A bo zadałem sobie dwa podstawowe pytania:</p>
<p><strong>Dlaczego?</strong> i <strong>Po co?</strong></p>
<p>Dlaczego mam krzyczeć nad czymś, co najwidoczniej jest bardzo wielu ludziom potrzebne? W czym niby jest gorsze zrobienie sobie z pogrzebu solidnego koncertu z kupą rozrywki, cekinów, płaczem i tym wszystkim, co gosposiom domowym wyciska łzy w ilościach hurtowych od pogrzebu takiego na ten przykład papieża? Ba! Uroczystości po papieżu zdecydowanie przebiły makabreską to, co odstawiano przy Michale &#8211; wszak kto chciał, mógł się na nawoskowanego papę napatrzeć do woli, a to, że zielony nalot nie pojawił mu się na policzkach zdaje się jest jednym z wielu dowodów na cudowne zejście Jana Pawła. Tylko niech nikt mi nie wyjeżdża z tekstami, że zejście JP2 jest w czymś inne od zejścia MJ. Obydwoje byli ludźmi i idolami, widać fani jednego wolą celebrować zejście swojego idola zupełnie inaczej od fanów drugiego. Ale w sumie bo ja wiem, czy inaczej? Bo to mało było koncertów, imprez i szopek po zejściu JP2, z wyłączeniem ulubionych seriali włącznie? Widać taki już jest folklor śmierci współczesnych idoli. Tylko czekać na ronda imienia Michała Dżeksona.</p>
<p>Skąd bierze się takie a nie inne przeświadczenie, że coś jest godne lub niegodne? Ot kwestia wychowania, wpojonych wartości i nabytych przekonań. U nas nad trumną trza obowiązkowo klepać &#8220;wieczne odpoczywanie&#8221;, gdzie indziej nad taką samą trumną stepują i grają na banjo a jeszcze gdzie indziej w dupie mają taki przeżytek, jak trumny i zabierają sobie proszek do domu w zgrabnym opakowaniu. Ot widać kwestia &#8220;co czynić po zejściu&#8221; jest sprawą tylko i wyłącznie pewnej umowy.</p>
<p>Umówmy się więc: cyrk cyrkiem, jak najbardziej można to oceniać w duchu swoich przekonań i wartości ale nie byłbym zbyt pochopny z ferowaniem wyroków, czy coś jest dobre, czy też złe. Szczególnie gdy jeszcze nie tak dawno na tym samym ekranie oglądało się z nabożną czcią zwłoki zasuszonego staruszka i modliło się o możliwość własnoręcznego ich pomacania, bo to &#8211; prawda &#8211; jakieś błogosławieństwo zawsze by wpadło. Zbiorowa histeria na punkcie zejścia MJ w moich oczach dokładnie niczym (prócz rozmachu &#8211; zdecydowanie mniejszego) nie różniła się od histerii po zejściu JP2. Jedyne, co mnie tak naprawdę zdziwiło to zbiorowa antyhisteria i prześciganie się na forach wszelakich w byciu &#8220;anty&#8221;. Ot widać każda akcja budzi i reakcję i także w naukach społecznych ma ta zasada zastosowanie.</p>
<p>Tak, piję do wszystkich tych przepełnionych oburzeniem redaktorów, że jak to tak można szaleć po zejściu MJ, jak po zejściu JP2. Panowie redaktorzy, dla ludzi gapiących się z boku, to jednakowy cyrk, uwierzcie mi.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9ttBZXwKEL8:UJO4LKdbrds:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/09/cyrk-sie-odbyl-bylo-fajnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/09/cyrk-sie-odbyl-bylo-fajnie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Posiadanie iPhone boli</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/z3LKLrAnQVs/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/07/posiadanie-iphone-boli/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 04:10:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3523</guid>
		<description><![CDATA[Mimo wyłączenia wszystkiego, co dało się wyłączyć ten telefon coś tam w tle sobie nabija. Nie mam pojęcia jakim cudem i dlaczego ale jeśli tak to ma wyglądać, to ja mogę albo internetowi w komórce powiedzieć &#8220;dziękuję&#8221;, albo jakoś tę pigułę przełknąć. Posiadanie smartfona bez dostępu do netu gdy nie ma się pod ręką Wi-Fi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mimo wyłączenia wszystkiego, co dało się wyłączyć ten telefon coś tam w tle sobie nabija. Nie mam pojęcia jakim cudem i dlaczego ale jeśli tak to ma wyglądać, to ja mogę albo internetowi w komórce powiedzieć &#8220;dziękuję&#8221;, albo jakoś tę pigułę przełknąć. Posiadanie smartfona bez dostępu do netu gdy nie ma się pod ręką Wi-Fi jeszcze jest w tym kraju problemem &#8211; Wi-Fi nie mamy na każdym rogu. Poza tym po jaki członek komuś smartfon bez swobodnego dostępu do netu? Przełknąłem więc pigułę (gorzką bardzo) i wziąłem w Orange ichni pakiet 39 i pół. Za cztery dychy miesięcznie mam pół gigabajta sumarycznego transferu do wykorzystania. Cztery dychy za pół gigabajta&#8230; Jezu, w tym kraju net jest dobrem bardzo, bardzo, bardzo ekskluzywnym.</p>
<p>No ale przynajmniej nie będę tyłkiem trząsł. Poniżej macie zestawienie kosztów za ostatni miesiączek &#8211; wzięcie pakietu jest w obliczu tego bardzo sensownym rozwiązaniem. Brawo Orange! Nie ma to jak kosić jak za zboże za przesył kilku megabajtów&#8230;</p>
<div id="attachment_3524" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/07/20090707-Orange_net_koszty.png" rel="shadowbox[post-3523];player=img;" title="Orange i koszty netu"><img src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/07/20090707-Orange_net_koszty-300x122.png" alt="Orange i koszty netu" title="Orange i koszty netu" width="300" height="122" class="size-medium wp-image-3524" /></a><p class="wp-caption-text">Orange i koszty netu</p></div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=z3LKLrAnQVs:3oG6Hao8qF4:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/07/posiadanie-iphone-boli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/07/posiadanie-iphone-boli/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Artysto, zadbaj o siebie sam!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/5h7q4LfN_kY/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/04/artysto-zadbaj-o-siebie-sam/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Jul 2009 07:58:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3518</guid>
		<description><![CDATA[Stara prawda głosi: gdy artysta dupa, to z zarobków na swojej muzyce i tak wyjdzie mu kupa. OK, prawdę dopiero co wymyśliłem ale ma ona solidne podstawy w świecie mierzalnym, szczególnie wielkością przelewów z mojej Visy na artystyczne konto. Z takim przypadkiem mam właśnie styczność i może niechaj posłuży on za case study i podpowiedź [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stara prawda głosi: <em>gdy artysta dupa, to z zarobków na swojej muzyce i tak wyjdzie mu kupa</em>. OK, prawdę dopiero co wymyśliłem ale ma ona solidne podstawy w świecie mierzalnym, szczególnie wielkością przelewów z mojej Visy na artystyczne konto. Z takim przypadkiem mam właśnie styczność i może niechaj posłuży on za case study i podpowiedź naszym o-mój-boże-wszyscy-piracą-gdzie-moja-kasa artystom, gdzie tak właściwie ginie ich możliwość zarobku.</p>
<p>Zacznijmy od prawdy podstawowej: mamy rok 2009 a to oznacza, że od jakichś dziewięciu lat możemy dumnie mówić, żeśma w dwudziestym pierwszym wieku panie (niektórzy mówią, że od ośmiu ale nie bądźmy drobiazgowi). Oznacza to też mniej więcej tyle, że w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiła cicha ale gwałtowna rewolucja, z której chyba niezbyt zdają sobie sprawę sami artyści, o wydawcach czy innych producentach już nie wspominając. Otóż <strong>spowszedniał nam internet</strong>. Net stał się faktem znanym ogólnie i szeroko i chyba właśnie dlatego zabrakło niektórym motywacji do lekkiej nad nim refleksji. Tak jak nie zastanawiamy się na codzień nad naturą przyciągania ziemskiego, tak niezbyt chce nam się zastanawiać nad tak aksjomatyczną już dziś sprawą, jak stałe łącze czy Wi-Fi dostępne już praktycznie wszędzie, gdzie jest choć kawałek cywilizacji. Dla przykładu: ostatnio w poznańkiej Plazie siedząc i na Endera z Karen czekając odbyłem twitterową dyskusję z jakimś znajomkiem siedząc sobie w kafejce korzystając z jej HotSpota &#8211; ot naturalna i zwykła sprawa w dzisiejszych czasach. Rzecz naturalna ale chyba brakuje refleksji panom producentom i wydawcom nad tym, co ona implikuje.</p>
<p>Implikacja jest jedna i prosta: jesteśmy praktycznie ciągle online a internet stał się frameworkiem, który udostępnia kupę narzędzi, z których można korzystać próbując nam coś sprzedać.</p>
<p>I teraz czas na wspomniane case study, w którym jak na dłoni pokażę naszym o-mamo-on-kradnie-muzykę-bo-słucha-jej-w-necie pożal się boże artystom i ich jeszcze bardziej boże się żal menedżerom, gdzie giną im pieniądze.</p>
<p>Ni z gruchy, ni z pietruchy dostałem via Twitter informację, że obserwuje mnie jakiś dziwny osobnik. Ma sporo aktualizacji statusu, sporo followersów więc pewnie nie spamer. Miano dziwne jakieś i anglojęzyczne &#8211; a sprawdzę o co loto. Jeden klik później znalazłem się na <a title="Twitterowy profil grupy" href="https://twitter.com/theauroraprjct">twitterowym profilu</a> grupy <strong>The Aurora Project</strong>. Historia pewnie jakich wiele. Ale tu zrobię stop i podrzucę pierwszego hinta naszym ojej-ja-nie-wiem-co-to-twitter artystom a szczególnie ludziom odpowiedzialnym za wpychanie ich produkcji innym.</p>
<p>Hint: w życiu nie słyszałem o kapeli The Aurora Project. W życiu nie słyszałem ni jednego kawałka tej formacji. Ale to nie znaczy, że The Aurora Project nie słyszało o mnie :). Ano, najprawdopodobniej manago grupy czy kto tam odpowiada za sensowne podejście do potencjalnego klienta i najpewniej ma w okolicach trzydziestki i coś kuma w temacie klikania myszką, wziął i przeorał coś, co nazywa się serwis społecznościowy. Tym serwisem mógł być dla przykładu serwis <a title="Strona serwisu" href="http://www.lastfm.pl/">Last.fm</a>, w którym bardzo wielu ludzi zupełnie bezpłatnie zostawia bardzo bogatą bazę swoich ulubionych wykonawców i stylów muzycznych. W dodatku robi to aktywnie więc pewnie wie, o co w tym całym internecie chodzi i nie będą mieli owi ludzie większych problemów ze zrozumieniem, co to jest płatność online. Teraz styka już poszperać w tagach odpowiednich i wziąć na celownik ludzi, którzy na ten przykład lubią rock progresywny. A mój profil aż krzyczy o tym, że prócz elektroniki wręcz wielbię progrocka! Teraz musi tylko zaiskrzyć&#8230;</p>
<p>W dzisiejszych czasach swobodnego dostępu do informacji trudno już komukolwiek wmówić, że wrzucenie kilku plików na serwer to ten sam czy wręcz większy koszt, niż zakup tłoczonej, opakowanej, wożonej i potrójnie omarżowanej płyty CD. Ludzie nie łykają tego i słusznie skrobią się po głowie paluchami kiedy widzą, że ściągnięcie kilku plików kosztowałoby ich tyle, co zakup płyty. Uwierz mi na słowo muzyka-w-sieci-to-przestępstwo! artysto &#8211; ludzie nie są głupkami (przynajmniej nie wszyscy) by nie rozumieć różnicy w kosztach dystrybucji cyfrowej i tradycyjnej. I ludzie nie widzą żadnego innego powodu, prócz chęci wydojenia ich na maksa, w podobnych cenach plików i fizycznej płyty. W efekcie nie kupią pewnie ani plików, ani płyty. Ot z czystej i zdrowej zasady: jak Kuba bogu, tak bóg Kubie. Chcesz mnie brać od tyłu? Odbędzie się to z wzajemnością&#8230;</p>
<p>W dzisiejszych czasach swobodnego dostępu do informacji trudno już komukolwiek wmówić, że dystrybuowane pliki muszą być czymś zabezpieczane i maksymalnie utrudniać mu życie. Trudno też komukolwiek wmówić, że to dla jego dobra (gdzieś czytałem i takie wytłumaczenia dla DRM a moja szczęka zaliczała mocne odbicie od blatu stołu). Jeszcze trudniej komukolwiek wmówić, że te pliki muszą być gównianej jakości. Bo co? Bo moje MP4 tego nie wytrzyma? Telefon nie da rady obsłużyć mp3 320 kbps? iPhone nie poradzi sobie z losslessowym formatem? Chcesz mi artysto wciskać pliki w tej samej cenie, co płyta CD i w jakości nawet nie dotykającej tego, co daje krążek? I dalej sądzisz, że nie będziesz traktowany jak skończony idiota próbujący najzwyczajniej w świecie oszukać potencjalnego klienta? No to po raz kolejny ma zastosowanie zasada odtylniej wzajemności.</p>
<p>Wszędobylstwo internetu implikuje też co innego &#8211; chęć natychmiastowego zaznajomienia się z proponowanym do zakupu towarem. A tej chęci odpowiada możliwość jej prezentacji. Różnie to sklepy internetowe robią &#8211; niektóre dają kilkudziesięciosekundową próbkę, inne nic nie dają, jeszcze inne pozwalają przesłuchać cały album online. Słusznie bowiem wychodzą z założenia, że jeśli coś wpadnie w ucho, to albo posłucha się tego w radio, albo &#8211; co bardziej prawdopodobne &#8211; po prostu ściągnie się z warezów. Mądre sklepy/artyści zwiążą słuchacza ze swoją stroną, nie pozwolą mu zrobić ten klik więcej, by poszperać w zasobach trackera za daną produkcją. Jak to robią? Po prostu pozwalają zapoznać się z albumem wprost na stronie sklepu/artysty. Tu sugeruję możliwość odpalania jakiegoś osobnego okienka z playerem, tak by można było sobie po stronie sklepu/artysty surfować w spokoju.</p>
<p>OK, wróćmy do case study i kapeli The Aurora Project. Oto modelowy przykład tego, jak dziś można sprzedawać muzykę i warto zwrócić uwagę, że to tylko jeden z kanałów sprzedaży. Jak już wspomniałem, The Aurora Project znalazło mnie a nie ja wpadłem na tę grupę ssając jej album z torrentów (radia od dawna już nie słucham, nie lubię bloków reklamowych przerywanych muzyką). Pierwszy duży plus. Jestem zaciekawiony.</p>
<p>Hint #2: Informacja, którą dostałem od grupy była daleka od natarczywości. Zostałem poproszony o przesłuchanie albumu i &#8211; jeśli mi się zechce &#8211; wyrażenia o nim swojej opinii. A jeśli mi się spodoba i będę miał taką ochotę, kupić album mogę na takiej i takiej stronie. Tyle.</p>
<p>Hint #3: Album można przesłuchać sobie w całości wprost ze strony kapeli. Podczas gdy piszę te słowa leci mi właśnie drugie przesłuchanie albumu i zaczyna mi się on podobać. Trochę surowy ale zdecydowanie to ten rodzaj muzyki, który lubię. Mogłem się o tym przekonać ssając album na torrentach ale w zamian marnuję sobotni poranek i robię wokół kapeli buzz. Trzy do zera dla The Aurora Project.</p>
<p>Hint #4: Album mogę natychmiast kupić. Wystarczy klik i mam dostępny cały wachlarz opcji i formatów. Mogę sobie zamówić płytę CD (17 dolców, z shippingiem pewnie i tak wyszłoby taniej, niż w większości naszych sklepów) lub mogę sobie pobrać album od razu na komputer. Mogę pobrać sobie pliki w kilku formatach, w tym w moim ulubionym &#8211; Apple Lossless (FLAC też jest, spoko). Cena? A sam sobie ustalam, minimum to 5 euro ale jeśli chciałbym dać kapeli więcej, chociażby za to, że gra fair (a wierzcie mi, ludzie to doceniają), to nie ma przeciwwskazań. Hell, jest to tak zrobione, że jeśli posiadasz jakiś sensowny telefon (czyli nie iPhone), możesz sobie kupić i ściągnąć album choćby i przez telefon &#8211; później już tylko rozkompresować i wrzucić muzykę w playlisty i voila, nic tylko się cieszyć muzyką. Cztery do zera! (o braku DRM nie wspominam, to oczywistość)</p>
<p>Hint #5: Na stronie jest cały zestaw narzędzi wykorzystujących wszystkie te modne dziś Twittery i inne Fejsbuki, dzięki którym można informację o albumie słać znajomym czy też w prosty sposób można wrzucić info o płycie na bloga. Ot kolejne z wielu ułatwień i stawanie frontem do klienta. Pięć do zera. I starczy, bo to już pogrom tradycyjnego modelu sprzedawania muzyki.</p>
<p>Cały powyższy wywód może uproszczę na rzecz naszych domorosłych menago i jak-to-się-dzieje-że-mi-płyty-nie-idą artystów. Moi drodzy, czas zacząć się uczyć i wyciągać wnioski. Oto jak wygląda dziś modelowy wręcz sposób na sprzedaż muzyki:</p>
<ol>
<li>Oferta skierowana wprost do klienta, który może być nią zainteresowany. Wysłanie mi info o ostatniej płycie zacnej skądinąd kapeli Boys potraktuję jak spam. Progrock traktuję zupełnie inaczej i wieści z tego zakątka muzycznego świata po prostu mnie interesują. Tym samym wraca podstawowa funkcja reklamy: informacyjna. A ludzie lubią być informowani o tym, co ich interesuje, serio. Trzeba tylko zachować zdrowy umiar i proporcje między informacja a hype &#8211; jak wszędzie.</li>
<li>Oferta stonowana, napisana w tonie informacji a nie nachalnego darcia się wprost do ucha. Nie tędy droga.</li>
<li>Możliwość zapoznania się z albumem, który chce się komuś sprzedać. To pozwala ominąć etap przekliknięcia na torrentowy tracker li tylko po to, by sprawdzić, czy aby się nie wyda kasy na marne. Poza tym zawsze coś w uchu zostanie i jak nie teraz, to może w niedalekiej przyszłości może jednak przynieść to owoce.</li>
<li>Sensowna cena i mnogość opcji podana w przystępnej formie, tak by potencjalny klient nie pogubił się w tym wszystkim. Istotna sprawa: mnogość możliwości płatniczych. Visa, PayPal, te sprawy&#8230; Nic nie pobije możliwości natychmiastowego ściągnięcia sobie albumu w bezstratnej jakości. Tu konieczna sprawa: dbać o prawidłowe tagowanie!</li>
<li>Kolejna bardzo istotna sprawa &#8211; bezpośredni kontakt z klientem. Mam Twittera i nie zawaham się go użyć! Skoro mnie zaczepiono via Twitter, czyli serwis do komunikacji, to ja chcę się z kapelą komunikować i kiedy o coś pytam, to chce otrzymywać odpowiedzi. W przeciwnym wypadku uznaję, że wykorzystano kanał komunikacji do wysłania spamu. Prosta i klarowna zasada a jakże nieoczywista dla tuzów naszego biznesu rozrywkowego&#8230;</li>
</ol>
<p>I to wszystko. To wystarczyło, bym popełnił sążnisty wpis na blogu, który nawiedza dziennie kole 600-700 osób (chyba nieźle jak na bloga o pierdołach i o niczym :)) i bym całym sobą aż wykrzyczał: bierzcie i nawiedźcie stronę kapeli! Kliknijcie po prostu poniższy obrazek i fruńcie na stronę albumu <strong>Shadow Border</strong>, przesłuchajcie go a jeśli Wam się spodoba &#8211; nie wahajcie się go kupić. Cena jest uczciwa, jakość jest uczciwa a uczciwe podejście do słuchacza warto premiować zakupem. Ot chociażby po to, by przytrzeć nosa niereformowalnym wytwórniom. A i sama muzyka całkiem ciekawa&#8230;</p>
<div id="attachment_3519" class="wp-caption aligncenter" style="width: 360px"><a href="http://theauroraproject1.bandcamp.com/album/shadow-border"><img class="size-full wp-image-3519" title="The Aurora Project - Shadow Border" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/07/20090704-tap-shadow_borders.png" alt="The Aurora Project - Shadow Border" width="350" height="350" /></a><p class="wp-caption-text">The Aurora Project - Shadow Border</p></div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5h7q4LfN_kY:Nc39o-NBz2k:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/04/artysto-zadbaj-o-siebie-sam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/04/artysto-zadbaj-o-siebie-sam/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Wolność i Swoboda!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/5ywDWUta_eA/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/wolnosc-i-swoboda/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 06:18:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Disco]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3515</guid>
		<description><![CDATA[Dziś, w godzinach mocno przedpołudniowych, obydwie moje kobiety plus nienarodzony jeszcze najprawdopodobniej syn, wezmą i w towarzystwie opiekunki udadzą się na dworzec PKP, gdzie zostaną wsadzone do pociągu relacji Poznań &#8211; Lublin, w wagon osobowy klasy pierwszej. Niżej podpisany ma zamiar spędzić tych kilka wolnych dni na robieniu jednego: graniu na konsoli aż mu się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś, w godzinach mocno przedpołudniowych, obydwie moje kobiety plus nienarodzony jeszcze najprawdopodobniej syn, wezmą i w towarzystwie opiekunki udadzą się na dworzec PKP, gdzie zostaną wsadzone do pociągu relacji Poznań &#8211; Lublin, w wagon osobowy klasy pierwszej. Niżej podpisany ma zamiar spędzić tych kilka wolnych dni na robieniu jednego: graniu na konsoli aż mu się pad roztopi. Ewentualnie przy weekendzie odpali się stereo, zerwie jakieś lachony i zrobi się potupaję w nieodżałowanym stylu jak w załączonym flaszyku :).</p>
<p><object height="70" width="420"><param name="movie" value="http://www.humyo.com/E/6997707-769634877" /><embed src="http://www.humyo.com/E/6997707-769634877" type="application/x-shockwave-flash" width="420" height="70"></embed></object></p>
<p>O man, czymś takim z samego rana&#8230; Ciężko pracuję nad zmniejszeniem ilości odwiedzin na blogu :).</p>
<p>Dla pryszczatych szczyli nie wiedzących co to takiego: to, drodzy moi, legenda Polsatu, ojcowie wszelkiego polskiego remizowego disco, kolesie z dyskografią dłuższą, niż Franka Zappy i z nakładami pewnie większymi, niż wszystkich Dod, Frytek, Lodów czy innych naszych aktualnych gwiazdek razem wziętych. Ladies and Gentleman &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Boys_(grupa_muzyczna)" title="Kilka słów o grupie">Boys</a>!</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5ywDWUta_eA:5Lqbpya1ms8:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/wolnosc-i-swoboda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/wolnosc-i-swoboda/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Apple, we have a problem…</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/82_vCSUZgDQ/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/apple-we-have-a-problem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 05:52:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3513</guid>
		<description><![CDATA[Ajfon czy ajpod to całkiem fajne urządzenia. Potrafią grać muzyczkę, jedno nawet telefonować czy robić zdjęcia. Obydwa urządzenia mają swoje wady i swoje zalety a jedną z głównych zalet jest możliwość kupienia sobie w AppStore którejś z kilkudziesięciu tysięcy aplikacji. Czynię to regularnie i mogę pochwalić się całkiem pokaźną biblioteką aplikacji, w śród których prym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ajfon czy ajpod to całkiem fajne urządzenia. Potrafią grać muzyczkę, jedno nawet telefonować czy robić zdjęcia. Obydwa urządzenia mają swoje wady i swoje zalety a jedną z głównych zalet jest możliwość kupienia sobie w AppStore którejś z kilkudziesięciu tysięcy aplikacji. Czynię to regularnie i mogę pochwalić się całkiem pokaźną biblioteką aplikacji, w śród których prym wiodą oczywiście gry. Gry są różne &#8211; jedne gorsze, inne lepsze ale na większość wydałem jakieś pieniądze, niechby i 0,79€ &#8211; zawsze to coś. Dlatego zasadniczo zainstalowanych na iPhone gier nie usuwam bo i po co? Miejsca sporo to i człowiek nie ma nawyku wywalania.</p>
<p>Problem w tym, że to miejsce się kończy. Już teraz mam zdrowo ponad 2 gigabajty zainstalowanego softu na iPhone. Odliczając miejsce, jakie zabiera dla siebie system, okazuje się, że z moich ośmiu gigabajtów zostaje już naprawdę niewiele na różnego rodzaju media. Siadłem wczoraj i zabrałem się za czyszczenie iPhone &#8211; za miesiąc spadam do Grecji i chcę zawczasu przygotować sobie odpowiednie playlisty by było czego przez dwa tygodnie słuchać oraz by było w co przez te dwa tygodnie grać. A to oznacza, że będę musiał swoją bibliotekę zainstalowanych aplikacji mocno przetrzebić. No i tu trafiłem na poważny problem.</p>
<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sandbox_(computer_security)" title="A co to takiego?">Sandboxing</a>.</p>
<p>Apple w geniuszu swoim wzięło i postanowiło, że każda aplikacja będzie sobie siedziała we własnej przestrzeni na dysku i wara jej od dobierania się do zasobów flasha poza tymi przewidzianymi w API (jeśli dzieje się to w jakis inny sposób &#8211; sorry, tak tę całą ideę rozumiem a za ewentualne szczegóły techniczne z góry dziękuję). Jest to podejście z punktu widzenia bezpieczeństwa jak najbardziej słuszne ale niestety oznacza też problemy. Usunięcie takiej aplikacji równa się bowiem usunięciu wszystkich jej plików z danymi. No właśnie &#8211; szlag trafia też sejwy z gier.</p>
<p>Apple nie przewidziało (a jeśli przewidziało ale problemu nie rozwiązało to faki ta firma powinna zebrać totalne), że ludzie będą te wszystkie programy i gry kupowali i że być może zechcą mieć jakąś kontrolę nad tym, co z danymi produkowanymi przez te programy (sejwy gier ale też np. dane programu finansowego, którego używam) się będzie działo. Nie istnieje aktualnie &#8211; prócz archiwizacji danych całego urządzenia &#8211; jakikolwiek niewymagający łamania urządzenia sposób, na dobranie się do takich danych przez użytkownika. Programiści różnie rozwiązują ten problem &#8211; najczęściej przez jakąś formę synchronizacji z aplikacją desktopową lub online ale przecież to nie ma żadnego sensu w grach. Usuwanie gry z urządzenia nie oznacza przecież zaraz chęci wywalenia jej z biblioteki, może to oznaczać, że &#8211; tak jak to jest w moim przypadku &#8211; nie mam chęci aktualnie w nią grać i wywalam z urządzenia by zrobić sobie miejsce na coś innego. Ale przecież nie znaczy to, że chcę także usunąć moje sejwy! Oprogramowanie Apple niestety nie pozwala na archiwizowanie danych dla poszczególnych programów &#8211; jedzie po całości a jest to średnio przydatne przy po prostu chęci zawiadywania swoimi aplikacjami.</p>
<p>Apple, mamy problem, który z czasem będzie tylko narastał. Ludzie kupują programy i gry i trzeba znaleźć jakiś sposób na umożliwienie im zgrywania danych przez te gry i programy tworzonych. Jako że telefonu/ajfona jabłko za Chiny nie otworzy, pozostaje umożliwienie tworzenia kopii archiwalnych danych dla poszczególnych programów lub &#8211; lepiej &#8211; masowo archiwizować dane poszczególnych aplikacji przy synchronizacji urządzenia. Przy usunięciu aplikacji z urządzenia powinna być możliwość zachowania jej danych przy najbliższej synchronizacji a przy instalacji &#8211; wgranie tych danych wraz z aplikacją. Dzięki temu nie zastanawiałbym się, sejwy których gier mam poświęcić, by zrobić sobie nieco miejsca na media.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=82_vCSUZgDQ:S9RbMhtEiCE:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/apple-we-have-a-problem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/07/02/apple-we-have-a-problem/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>iPhone aplikacja – ModBox</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/9CgKhFumBdU/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/iphone-aplikacja-modbox/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 19:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Demoscena]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3502</guid>
		<description><![CDATA[No i w końcu coś demoscenowego wzięło i się na iPhone pokazało. W sumie nie mam bladego pojęcia, dlaczego jeszcze żadne demka na iPhone nie śmigają. Czy to tylko kwestia kasy za SDK? Kaman, jeśli w tym kraju (lub gdziekolwiek indziej) znajdzie się grupa gotowa kodować na iPhone fajne demka, to ja z chęcią te [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i w końcu coś demoscenowego wzięło i się na iPhone pokazało. W sumie nie mam bladego pojęcia, dlaczego jeszcze żadne demka na iPhone nie śmigają. Czy to tylko kwestia kasy za SDK? Kaman, jeśli w tym kraju (lub gdziekolwiek indziej) znajdzie się grupa gotowa kodować na iPhone fajne demka, to ja z chęcią te 99 dolców rocznie za SDK wywalę. A w imię wspierania dobrych idei, a co :)</p>
<p>A póki co proszę Państwa pierwszy związany mocniej ze sceną programik. Oczywiście player <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Moduł_muzyczny" title="A co to jest ten moduł muzyczny?">modków</a> ale za to zrobiony nieźle. Zwie się ów programik <strong>ModBox</strong> [<a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewSoftware?id=314931534&#038;mt=8" title="Program w AppStore">AppStore</a>], gra wszystkie podstawowe standardy modków a z bajerów -- może łączyć się z serwerem i ściągać modki z owego wprost do programu oraz potrafi zestawić własny serwer FTP, na który można wrzucać już posiadane modki, tak by zawsze były pod ręką. Nie pytajcie, dlaczego Jobs w mądrości swojej nie pozwala na normalne wrzucanie plików do iPhone -- jabłko jest po prostu głupie i tyle. W związku ze związkiem trzeba się pieprzyć z jakimiś serwerami FTP i innymi dziwactwami. Ale to działa, program gra całkiem sympatycznie a do grania wykorzystuje bibliotekę MikMod. Nic tylko brać i modki na uszy wrzucać :)</p>

<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox01.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='ModBox - gramy moda!'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox01-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="ModBox - gramy moda!" title="ModBox - gramy moda!" /></a>
<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox02.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='Przeglądanie zasobów'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox02-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Przeglądanie zasobów" title="Przeglądanie zasobów" /></a>
<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox03.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='Autorzy dostępni online'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox03-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Autorzy dostępni online" title="Autorzy dostępni online" /></a>
<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox04.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='Czego by se tu posłuchać...'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox04-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Czego by se tu posłuchać..." title="Czego by se tu posłuchać..." /></a>
<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox05.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='Pryszczersi mają tu orgazm :)'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox05-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Pryszczersi mają tu orgazm :)" title="Pryszczersi mają tu orgazm :)" /></a>
<a href='http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox06.png' rel='shadowbox[post-3502];player=img;' title='MadBox - About'><img width="150" height="150" src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090629-ModBox06-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="MadBox - About" title="MadBox - About" /></a>

<p>Poniżej filmik, na którym pokazano nieco programik i stawianie serwera FTP.</p>
<p><!-- Smart Youtube --><span class="youtube"><object width="420" height="315"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ondDYdAf0uM&amp;rel=1&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0&amp;ap=%2526fmt%3D18" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed wmode="transparent" src="http://www.youtube.com/v/ondDYdAf0uM&amp;rel=1&amp;color1=d6d6d6&amp;color2=f0f0f0&amp;border=0&amp;fs=1&amp;hl=en&amp;autoplay=0&amp;showinfo=0&amp;iv_load_policy=3&amp;showsearch=0&amp;ap=%2526fmt%3D18" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="420" height="315" ></embed><param name="wmode" value="transparent" /></object></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=ondDYdAf0uM&fmt=18"><img src="http://img.youtube.com/vi/ondDYdAf0uM/default.jpg" width="130" height="97" border=0></a></p>
<p><a href="http://modbox.rsinsch.de/" title="Strona programu">Strona programu</a></p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=9CgKhFumBdU:X-S85-nxIdA:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/iphone-aplikacja-modbox/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/iphone-aplikacja-modbox/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Tropico</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/UOLYR0UksUw/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/tropico/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 06:45:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3500</guid>
		<description><![CDATA[Swego czasu na PC pojawiła się gierka o takim właśnie tytule. Nie będzie o tej gierce. Będzie za to o Poznaniu, który coraz bardziej zaczyna przypominać miasto strefy subtropikalnej.
Wczoraj wieczorem, korzystając z uroków posiadania tarasu, poczułem się przez moment jak turysta w bananowej republice, którą zwać by można było właśnie Tropico. Sceneria być może nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Swego czasu na PC pojawiła się gierka o takim właśnie tytule. Nie będzie o tej gierce. Będzie za to o Poznaniu, który coraz bardziej zaczyna przypominać miasto strefy subtropikalnej.</p>
<p>Wczoraj wieczorem, <a href="https://twitter.com/costa_mm/status/2374413653" title="Twitterowo i leniwie :)">korzystając z uroków posiadania tarasu</a>, poczułem się przez moment jak turysta w bananowej republice, którą zwać by można było właśnie Tropico. Sceneria być może nie była zbyt tropikalna &#8211; roślinność porastająca nasz taras jest co prawda na wskroś dzika i charakterystyczna dla regionów Wielkopolski (czytaj: chwastów mamy od pyty i nikomu nic się z tym nie chce robić :)) ale nie są to (jeszcze) niestety palmy i bananowce. Takoż i zabudowa nijak nie sugeruje tropikalnej strefy klimatycznej a i niewiasty nie zrzucają ochoczo cyckonoszy tudzież w trzcinowe mini się nie odziewają.</p>
<p>ALE</p>
<p>Wilgotność mieliśmy wczoraj na poziomie już jak najbardziej tropikalnym. Siedziałem sobie spokojnie na tarasie, na świeżym powietrzu i czułem, jak osiada na mnie drobna mgiełka wilgoci. Póki co jeszcze temperatur tropikalnych nie mamy ale sądzę, że to kwestia czasu i jakiegoś frontu znad Sahary. Wymiesza się toto z wilgocią znad Atlantyku i &#8211; to stuprocentowo pewne &#8211; zafunduje Poznaniowi taką łaźnię, że długo jeszcze będziemy ją wspominać. Siedziałem i gapiłem się jak matoł na to, jak bardzo zmieniło nam się lato w porównaniu do chociażby zeszłorocznego. Od kilku dni nad Poznaniem nie ma praktycznie Słońca (ok, czasem coś błyśnie ale to wyjątek), ba, nawet chmur zbytnio nie widać bo tkwimy w jakiejś jednorodnej, mglistej masie wilgoci, która obłapia wszystko i wciska się wszędzie.</p>
<p>Ludzie sobie z tym nie radzą. Niby nie jest gorąco ale wystarczy wejść gdziekolwiek, gdzie stoi powietrze i natychmiast z człowieka kapie. Nie ma Słońca, są chmury więc ludzie ubierają płaszcze przeciwdeszczowe, wciągają na siebie jakieś wiatrówki i tym podobne wynalazki. Problem w tym, że nawet nie powieje a wszystko dosłownie stoi w miejscu. Efekt? Oglądałem dziś rano spektakl ludzi spoconych, zawilgoconych i śmierdzących, opatulonych czym tylko się da i nie potrafiących sobie ulżyć przez proste otwarcie okien chociażby. To jednak jest w naszych autobusach i tramwajach norma i nie pisałbym o tym po raz kolejny, gdyby nie coś, co mnie dziś po prostu zniszczyło. W tramwaju było włączone ogrzewanie. I to tak solidnie, z nadmuchem. Ludzie stali jak ciołki i dawali się smażyć wstydząc się najwidoczniej podejść do motorniczego i spytać o co loto. Polazłem i zapytałem. Motorniczy (bardzo miły facet) rzekł, że przyszło do niego kilka osób skarżąc się, że jest mokro i żeby włączył grzanie, by mogły wyschnąć. Włączył, bo uprzejmy z niego koleś. Jestem dziwnie przekonany, że te same osoby może i schły z zewnątrz ale pod płaszczami pewnie działo się małe piekiełko a pot lał się strumieniami.</p>
<p>Ludzie nie radzą sobie z taką pogodą. Nie wiedzą jak się ubrać, jak poradzić sobie z wszędobylską wilgocią i co zrobić, by się jej wreszcie z siebie pozbyć. Doskonale to rozumiem bo siedząc wczoraj na tarasie i widząc, jak na włoskach na ręce osiada mi niesiona nieistniejącym powiewem woda, sam nie wiedziałem, co mam z tym zrobić.</p>
<p>A odpowiedź jest prosta: trza się cieszyć, że wraz z tropikalną wilgocią nie dobija nas (jeszcze) tropikalny gorąc. No i trzeba się lenić. Jak to w tropikach :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=UOLYR0UksUw:hwPyOOd7kjw:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/tropico/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/29/tropico/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Sto lat da Majku!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/bPUMkl7WTPw/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/26/sto-lat-da-majku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 07:14:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Majka]]></category>
		<category><![CDATA[Urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3493</guid>
		<description><![CDATA[
No, to już jest poważna sprawa. Dziś najróżowsza z różowych wyznawczyń Barbie kończy 6 lat swej egzystencji na tym padole łez. Z tej okazji zdarła sobie wczoraj na podwórku kolana zaliczając wywrotkę a dziś nasyci kaloriami dzieci w przedszkolu wpychając w nie cukierki. W prezencie dostała oczywiście kolejną lalkę Barbie. Uroczyście oświadczam, że każda kolejna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090626-urodziny_majki.jpg" alt="Urodziny da Majka" title="Urodziny da Majka" width="420" height="720" class="size-full wp-image-3494" /></p>
<p>No, to już jest poważna sprawa. Dziś najróżowsza z różowych wyznawczyń Barbie kończy <strong>6 lat</strong> swej egzystencji na tym padole łez. Z tej okazji zdarła sobie wczoraj na podwórku kolana zaliczając wywrotkę a dziś nasyci kaloriami dzieci w przedszkolu wpychając w nie cukierki. W prezencie dostała oczywiście kolejną lalkę Barbie. Uroczyście oświadczam, że każda kolejna lala zostanie przeze mnie osobiście wypieprzona do kosza. Wszelkich ewentualnych prezentodawców prosimy o KSIĄŻKI! Dziecko ma już dostatecznie zlasowany mózg i reaguje jedynie na kolor różowy, czas więc zrobić z tym porządek. Ja niestety nie mogę &#8211; wzorem wychowania spartańskiego Majka trafi pod moje skrzydła wraz z ukończeniem siódmego roku życia. I ja jej zafunduję takie agoge, że G.I. Jean przy niej będzie fakin Kopciuszkiem :).</p>
<p>Ale póki co, chciałbym w imieniu także Dorotki i pewnie całej reszty rodzinnej ferajny, życzyć Ci Majusiu przede wszystkim zdrowia. A zaraz po tym całej góry najlepszych pod Słońcem przyjaciół i morza &#8211; co ja pitolę &#8211; oceanu! przelewającego się miłością. No i zacznij w końcu liczyć i czytać jak trzeba, leniu jeden! I sprzątaj cholero swój pokój bo moja stopa wyląduje na Twoich czterech literach!</p>
<p>Taaak, zdecydowanie Cię wielbimy szkrabie jeden :)</p>
<p>A, kazali jeszcze coś takiego dopisać z racji wykorzystania cliparcika: Images courtesy of <a href="http://www.DailyClipArt.net">DailyClipArt.net</a>. No i spełniłem wymogi licencyjne.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=bPUMkl7WTPw:3PaxckMZJJE:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/26/sto-lat-da-majku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/26/sto-lat-da-majku/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>A co tam u nas?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/5s5IxXm5HBc/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/25/a-co-tam-u-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 20:58:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Alien]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3490</guid>
		<description><![CDATA[Zniknąłem ostatnio z blogaska a to za sprawą potężnych ilości zleceń, które się na mnie zwalają ze wszystkich obsługiwanych przeze mnie firm. To po prostu masakra, co się ostatnio dzieje. Z przerażeniem patrzę na listę ToDo, która wydłuża się i wydłuża i mimo usuwania co i rusz wykonanych zadań, ni diabła nie chce być toto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zniknąłem ostatnio z blogaska a to za sprawą potężnych ilości zleceń, które się na mnie zwalają ze wszystkich obsługiwanych przeze mnie firm. To po prostu masakra, co się ostatnio dzieje. Z przerażeniem patrzę na listę ToDo, która wydłuża się i wydłuża i mimo usuwania co i rusz wykonanych zadań, ni diabła nie chce być toto krótsze. Muszę coś wymyślić bo tak się na dłuższą metę nie da. Wracam do domu zmęczony, nie chce mi się już nic więcej niż tylko paść na twarz i w takiej pozycji pozostać.</p>
<p>Podobnie w swojej robocie ma moja mamuśka, która zwyczajowy codzienny telefon zawsze rozpoczyna od pełnego emfazy &#8220;Yo, jak ja tu haruję!&#8221;. Fakt faktem, że babcia Wula źle rozegrała kwestie urlopów i zwolnień swoich ludzi i została na posterunku kompletnie sama, próbując robić za każdego z osobna i wszystkich razem. Tak się droga babciu nie da. Tym bardziej babcią będąc &#8211; się oszczędzaj, wnuczęta czekają&#8230;</p>
<p>Brzozik (czyli mój brat) też ma nielekko z tym swoim biznesem. Narobić się przy tym trzeba od cholery, gonić nierobów do roboty trza ciągle, biczem smagnąć, marchewką pokusić, kogoś wyrzucić, kogoś przyjąć&#8230; Ot zwyczajowe biznesmeńskie sprawy. Dziś wszakoż zadzwonił do mnie pełen dumy i poczucia wewnętrznej chwały, że oto idąc za przykładem córki wziął i zrobił przewrót w przód. Pacjent przeżył. Gratuluję panie prezesie!</p>
<p>Ania &#8211; żona Brzozika &#8211; je, myje się, ubiera, chodzi po zakupy, robi żarełko i usypia Alinkę (córkę swoją) praktycznie siedząc na walizce. Nie, nie dlatego, że tak gwałtownie chce od brata mojego odejść. Ot po prostu lada dzień na świecie pojawi się jeden Brzoza więcej. To będzie chłop na schwał a Ania przeżywa strasznego stresa związanego z porodem. Trzeba by ją jakoś odstresować ale moje metody czyli partyjka w Killzone online chyba niezbyt przypadną jej do gustu&#8230; Ktoś ma jakieś propozycje jak odstresować rodzącą panienkę? Z chęcią posłucham, bo&#8230;</p>
<p>&#8230;Doropha może nie już ale po wakacjach to na pewno urodzi. Brzuch ma Dorcia wspaniały &#8211; taki zadziorny, spiczasty i pięknie zaokrąglony. A w środku siedzi sobie najprawdopodobniej <strong>SYN</strong>! A tak, papa CoSTa chyba jednak będzie miał męskiego potomka i teraz zamiast <a href="http://costa.kofeina.net/index.php/tag/alien/" title="Wpisy o naszym Alienie">Alien</a>, zaczynam wdrażać się w wołaniu do niego per <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Son_Gokū" title="Nieco historii związanej z imieniem">Songo</a>. Oczywiście cała moja rodzina wyje z przerażenia na samą myśl, że mój syn może nazywać się Songo ale na boga, skoro można dzieci nazywać imieniem Kostas, to czemu nie Songo do cholery? No nic, bez rozwiązań siłowych się nie obejdzie jak widzę i będę musiał rodzinę do pionu doprowadzić.</p>
<p>A póki co szykujemy się na urodziny. Urodziny oczywiście Majusi, która jutro kończy sześć wiosenek, co obejdziemy w sobotę paląc coś na grillu, odpalając EyeTotoya i spraszając połowę okolicznej dzieciarni. Ba! Zwalą się nawet dziadkowie z Jeleniej Góry, co wiadomością jest świetną, bo to będzie skutkowało wyrwaniem dziadka na coś do kina. Grają coś katastroficznego w kinach? Się zobaczy&#8230;</p>
<p>Majusia tak swoją drogą ostatnimi czasy mocno nam wydoroślała. Miała ku temu poważne okazje &#8211; koniec roku przedszkolnego tym razem oznacza definitywne pożegnanie z ulubionym przedszkolem. Po wakacjach Majka idzie do szkoły! Jasne, najpierw do zerówki ale nie zmienia to faktu, że wszystko będzie nowe, co już teraz nieco małą stresuje, choć tak naprawdę chyba dotarło do Majki, że skończył się pewien etap w jej krótkim życiu. Pobeczała nam się mała w przedszkolu z tej okazji ale dzielnie brała udział w imprezie pożegnalnej i bardzo ładnie wierszyk wyrecytowała.</p>
<p>Kurczę, za chwilę małą będę do szkoły odprowadzał&#8230; Kiedy ten czas tak zleciał?</p>
<p>Odpowiedź jest zawsze taka sama &#8211; w międzyczasie. W takim razie ja może w międzyczasie już skończę i przygotuję się mentalnie na kolejny pracowity weekend. Ale taka &#8220;praca&#8221; to tylko przyjemność :).</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=5s5IxXm5HBc:rpQSmaHKAkA:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/25/a-co-tam-u-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/25/a-co-tam-u-nas/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>iPhone 3G – opinia</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/4sgZfCoAncc/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/22/iphone-3g-opinia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 07:39:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3486</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu mój brat zwany Brzozą, kupił był sobie telefon zwany iPhone. Model konkretniej &#8211; iPhone 3G 8GB. Poużywał, pomęczył się i rzecz do szafki wrzucił, na blogu wystawiając iPhone dosyć konkretną opinię telefonu do potrzeb biznesu niedorastającego. Działo się to za czasów wersji oprogramowania 2 (z aktualizacjami) a opinia pisana była przez użytkownika [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu mój brat zwany Brzozą, kupił był sobie telefon zwany iPhone. Model konkretniej &#8211; <strong>iPhone 3G 8GB</strong>. Poużywał, pomęczył się i rzecz do szafki wrzucił, na blogu wystawiając iPhone <a href="http://costa.kofeina.net/index.php/2008/10/07/iPhone-absolutnie-subiektywna-ocena/" title="iPhone - absolutnie subiektywna ocena">dosyć konkretną opinię telefonu do potrzeb biznesu niedorastającego</a>. Działo się to za czasów wersji oprogramowania 2 (z aktualizacjami) a opinia pisana była przez użytkownika Windows próbującego jakoś zapędzić iPhone do pomocy przy swoim biznesie. Bardzo zalecam zapoznanie się z tą opinią gdyż w swojej będę często się do owej odwoływał.</p>
<p>Telefon w szafce brata przeleżał kilka miesięcy a mnie jakoś nie po drodze było do Warszawy, by słuchawkę od niego odebrać. Dosłownie tydzień temu Warszawę nawiedziłem (choć to akurat ze względów głównie rodzinnych) i od owego tygodnia telefonem mogę cieszyć się i ja. I jak wrażenia?</p>
<p>Zacznę może od tego, że tak jak jesteśmy z bratem kompletnie odmienni pod względem choćby wyglądu (hmmm.. :)), tak i nasze potrzeby względem aparatu są zupełnie inne. Brzoza potrzebuje narzędzia pracy i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Telefon ma głównie dzwonić ale ma też być pełnowymiarową platformą komunikacji, szybkiej obróbki danych i ich transferu. Zakłada to otwartość aparatu, możliwość swobodnego wgrywania różnych danych, pobierania ich z internetu i składowania w pamięci telefonu, oraz całą masę rzeczy przydatnych w pracy mniej lub bardziej (sensowna klawiatura, możliwość głosowego wybierania numeru itd.). To także (i chyba przede wszystkim) łatwa synchronizacja kontaktów, notatek, plików i czego tam jeszcze. Tego wszystkiego w iPhone w wersji firmware 2 (z aktualizacjami) po prostu nie było a sam chociażby proces aktywacji aparatu (rzecz niemożliwa bez iTunes) doprowadzić może do szału &#8211; konieczność instalowania niechcianego oprogramowania li tylko po to, by w ogóle móc zadzwonić z aparatu&#8230; Frustrację mojego brata doskonale rozumiem i w pełni się z jego oceną zgadzam.</p>
<p>Moje potrzeby są kompletnie odmienne a i działam w całkowicie odmiennym środowisku. Mam Maka, media trzymam jak Apple przykazało w odpowiednich bibliotekach, kontakty i kalendarze mam w jabłkowych programach i ten system działa jak na razie doskonale. Nie powinno więc chyba dziwić, że dorzucenie doń kolejnego elementu, jakim jest iPhone, to tak naprawdę rozszerzenie moich mobilnych możliwości. Tym bardziej, że miałem wcześniej iPoda touch pierwszej generacji, który dobrze mnie do mobilnej wizji produktów jabłka przygotował. Będę porównywał iPhone właśnie do iPoda touch bo tak będzie mi chyba najłatwiej go opisać oraz wrażenia płynące z obcowania z tym produktem. Do tablicy wywołam też mój dotychczasowy telefon czyli leciwe już nieco K750i, które jednak doskonale sobie radzi i które porobi pewnie za telefon tzw. “domowy”. OK, do rzeczy.</p>
<p><strong>Wielkość i wygląd</strong><br />
Jak iPhone wygląda pewnie każdy wie ale mnie nieco oszołomiły rozmiary tego drania. Telefon jest duży. Nawet rzekłbym bardzo duży. W porównaniu do K750i to po prostu wielka tafla szkła, co złe nie jest bo przecież trzeba ładnie wszystko wyświetlić ale też z drugiej strony powoduje to spory dyskomfort w pracy z telefonem. Serio, są zadania, do których użyć muszę dwóch rąk by pewnie chwycić telefon i by mi słuchawka z łap nie wypadła &#8211; w iPodzie touch większość zadań mogłem załatwić jedną ręką. Dłonie jak na stukilowego grubasa mam drobne i mówiąc szczerze telefon niezbyt mi do nich pasuje. Po prostu jest odrobinę za duży i za gruby. Pod tym względem doskonały jest iPod touch &#8211; leży mi w dłoni wprost fenomenalnie, ma świetne proporcje i po prostu pasuje jak ulał. iPhone do większych dłoni się nada ale do drobniejszych &#8211; już nie ma tego komfortu. Estetycznie to wciąż chyba jeden z najładniejszych aparatów na rynku ale to kwestia gustu, więc tu nie ma co dyskutować &#8211; mnie się w każdym bądź razie podoba.</p>
<p><strong>Jakość wykonania</strong><br />
Tak jak iPod, tak i iPhone sprawia solidne wrażenie. Jest to telefon ciężki, masywny, dający poczucie trzymania czegoś wypełnionego po brzegi i nie marnującego miejsca. Przy czym i same materiały są w dotyku przyjemne. Tyle dobrego. Gorzej niestety przedstawia się to na tle iPoda touch. O ile mój iPod już nie raz lądował na podłodze (a raz miał okazję z dużym impetem poskakać po chodniku) a Majce daję go z przekonaniem, że co by nie zrobiła i tak dostanę urządzenie całe, co najwyżej z kilkoma rysami  na metalowym tyle obudowy więcej, o tyle nie pozwalam jej zbytnio tykać iPhone. To urządzenie mimo całego wrażenia solidności po prostu nie dorasta iPodowi do pięt pod tym względem. Wątpię, by iPhone 3G przeżył lądowanie na podłodze, o podskakiwaniu na chodniku już nie wspominając.</p>
<p>Ekran iPhone w porównaniu do iPodowego jest zdecydowanie cieplejszy, barwy wpadają w żółte odcienie i mając przed oczami obydwa ekrany widzę, że ten z iPhone po prostu jest słabszy. Nie ma to jakiegoś większego może dla niektórych znaczenia ale kolorystyka wyświetlacza iPhone jest po prostu skopana. Skręt w żółcie widać wyraźnie i mimo, że idzie się do tego przyzwyczaić, ciężko jakoś mi przychodzi przełknięcie faktu, że do o wiele droższego urządzenia wsadzono coś kolorystycznie gorszego od ekranu z iPoda 1G.</p>
<p>Jakość szkiełka chroniącego ekran iPhone 3G  porównuję z iPodowym. Po dwóch latach używania iPoda nie mam ŻADNEJ rysy na wyświetlaczu. ZERO! I to mimo upadania na kamienie i damajkowych zamachów na iPodzika. iPhone 3G był używany przez mojego brata może z tydzień, ja używam toto drugi. Na szkle już pojawiło się kilka rysek i pewnie z czasem będzie ich przybywać. Tyle komentarza. Jestem po prostu rozczarowany jakością osłony i rozumiem już, dlaczego ludzie sobie te wszystkie ochronki na szkło przyklejają. Wierzcie mi, w iPodzie touch 1G takiej potrzeby nie ma, i to mimo dosyć intensywnego używania.</p>
<p>Plastikowy tył wyciera się i rysuje tak samo, jak metalowy tył iPoda. Tyle dobrego, że z tego wycierania iPhone robi się jakby mniej “śliski” i lepiej leży w dłoni.</p>
<p>Przyciski do zmiany głośności itd. działają jak trzeba, można śmiało aparat wrzucać do kieszeni, nic nie zacznie nagle przełączać głośności czy inne cuda odstawiać. Przy okazji &#8211; są dobrze wykończone i mają idealny poziom czułości na nacisk. Po prostu dobrze się ich używa a że do tego są metalowe, nie ma się wrażenia obcowania z tandetą, co niestety dosyć często mi się zdarza w różnych telefonach.</p>
<p>Na osobny akapit zasługuje pomysł, na jaki wpadło Apple w temacie umieszczania karty SIM w aparacie. To trzeba zobaczyć samemu bo człowiek normalny nie jest w stanie stwierdzić, jak można wpaść na taką głupotę. Do tego niewymienialna bateria (to JEST wada, wbrew wszelkim usprawiedliwieniom) i mamy komplet dziwactw konstrukcyjnych od Apple.</p>
<p><strong>Codzienność</strong><br />
OK, jak się tego używa na codzień w makowym ekostystemie? W skrócie: doskonale. O ile nie potrzebujesz od telefonu tego wszystkiego, co współczesne telefony oferują, a bardziej interesuje cię posiadanie multimedialnego kombajnu &#8211; to jest telefon dla ciebie. Ajfon technologicznie nie jest jakoś bardzo zapóźniony ale problemem są potężne restrykcje, jakie na telefon nałożyło Apple.</p>
<p>Najbardziej boli chyba niemożliwość uruchamiania kilku aplikacji na raz. Mimo iż multitasking istnieje w iPhone OS i ma się świetnie (spróbujcie odpalić ze strony www jakiś plik muzyczny i wyjść playera &#8211; gra wszystko sobie dalej w najlepsze, muzyka się streamuje jak trzeba), Apple nie pozwala na odpalenie więcej niż jedna aplikacji. Jest to bzdura do kwadratu, którą mam nadzieję wykasuje Palm Pre swoim podejściem do multitaskingu. Sorry Apple ale naprawdę wiem lepiej, czym i jak chcę swoje baterie wysuszać i jeśli mam taką ochotę, chce robić to kilkoma aplikacjami odpalonymi jednocześnie.</p>
<p>Jabłko skutecznie zepsuło sobie reputację swoimi zapóźnieniami w oprogramowaniu telefonu. Dwa lata po zaprezentowaniu pierwszego modelu telefonu w końcu (sic!) trafiła tu możliwość kopiowania i wklejania, wysyłania tych cholernych MMSów (nie mam pojęcia po co to komu ale fakt faktem, że taką możliwość dają choćby operatorzy i trzeba to wspierać, szczególnie na rynku, na którym MMSy są ponoć w powszechnym użyciu). Apple nadrabia zapóźnienia ale nie można oprzeć się wrażeniu, że nie odrobiło lekcji i po prostu nie przejrzało możliwości, jakie oferowało oprogramowanie innych telefonów. Brak filtru antyspamowego w kliencie email to przykład tego, jak błędna jest polityka Apple. Jednym z warunków tworzenia softu na ten telefon jest między innymi nie powielanie funkcji, jakie implementuje jabłko. Efekt? Prostacki program pocztowy i jak na razie żadnych widoków na to, że ktoś mógłby napisać coś lepszego bo po prostu nie trafi to do sprzedaży. Fail na całej linii a to dopiero wierzchołek góry lodowej jabłczanych głupot, zaniedbań i zwyczajnego psucia krwi.</p>
<p>Jest jednak jedno &#8220;ale&#8221;, które powoduje, że mimo wszystko ten telefon zagości u mnie na dłużej (chyba że dostanę od Brzozy Palma Pre :)). To dbałość jabłka o odczucia płynące z używania produktu. Tego telefonu po prostu używa się świetnie. Nie oferuje może tych wszystkich GPSów, robienia filmów i czego tam jeszcze (a są to imo braki skandaliczne i słuszna jest jak najbardziej krytyka jabłka za utrudnianie życia użytkownikom) ale gdy już używa się podstawowych funkcji telefonu, robi się to w sposób prosty, intuicyjny i diablo responsywny. Telefon nie ma chwil zwolnienia, reakcje na gesty są natychmiastowe a różnica płynąca z używania telefonu przez dotyk a nie nacisk jest od razu zauważalna. I nie trzeba do tego dorabiać żadnej ideologii, by zauważyć różnicę. Ten telefon jest w użyciu przede wszystkim wygodny. I to widać oraz czuć, czy to się komuś podoba, czy nie. Aktualnie to chyba najwygodniejszy i najlepiej przemyślany interfejs, jaki w telefonach można spotkać.</p>
<p><strong>Synchronizacja</strong><br />
Pisałem przed chwilą o wygodzie użytkowania i to jest prawda. Niestety, Apple nie potrafiło zrobić urządzenia idealnego i bardzo iPhone do ideału daleko, zwłaszcza pod względem transferu danych z/na telefon. Tak, jak wygodnie się telefonu używa, tak koszmarnie się ten telefon zapełnia plikami. Pierwszy i główny grzech: bez iTunes wiele się tu nie zdziała. To można by jeszcze jakoś przeżyć gdyby nie to, że do telefonu literalnie nie ma żadnego innego dojścia!</p>
<p>Kolejny mankament to niemożliwość synchronizacji bez kabla. Żeby zaktualizować kilka wpisów w książce adresowej muszę podłączyć telefon do komputera i to mimo posiadania przez ów telefon Wi-Fi i Bluetooth. Jezu, jak bardzo chore jest to rozwiązanie??? Ja rozumiem, że pan Jobs tak to sobie wymyślił, że za marne sto dolców rocznie telefon sam będzie się uaktualniał i sam będzie wszelkie zmiany z pozostałymi moimi maszynami propagował ale na boga, panie Jobs, ja NIE CHCĘ bulić tych pieniędzy, mam w odwłoku MobileMe i z zazdrością zerkam na K750i, które mimo kilku lat technologicznej różnicy bezproblemowo z moim Makiem się synchronizuje. Halo! Apple! Co to przepraszam niby ma być?!?!? Można być pazernym na kasę ale wszystko ma swoje granice&#8230;</p>
<p>Ja wiem, że można przez Google bawić się w synchronizację kontaktów i kalendarzy. Ja wiem. Wiem też, że po testowej synchronizacji porozpieprzały mi się pola adresowe w kontaktach (musiałem odzyskiwać) a próba ustawienia większej ilości kalendarzy do synchronizacji wymaga ustawienia języka angielskiego na stronach Google. Brzmi jak przez okno? Dokładnie takie właśnie to jest &#8211; nieintuicyjne obejście problemu. Da się ale zrobione to jest co najwyżej tak sobie.</p>
<p>Najlepszym elementem w telefonie są&#8230; Multimedia. Aplikacja iPod jest bardzo dobra, przejrzysta i działa jak trzeba. Filmy wyświetlane są bardzo dobrze a obsługa kontenera MP4 pozwala na bardzo wiele (więcej niż jedna ścieżka językowa, kilka ścieżek napisów itd.). iPhone oczywiście nie obsługuje DivXa, tak więc torrentowe zbiory (tudzież legalne pliki) można sobie co najwyżej przerobić do formatu obsługiwanego przez ajfona. Nie jest to wielki problem, programów to robiących są pewnie dziesiątki, w tym i darmowe ale to kolejna upierdliwa sprawa z wielu. Tym niemniej widać i czuć, że to telefon stawiający na media właśnie. Codziennie podczas dojazdów do/z pracy wciągam odcinki podcastów, wideocastów i dragonballowe bijatyki. Obraz &#8211; mimo skręcenia w żółcie &#8211; jest bardzo dobry, szybkość wyświetlania filmów rewelacyjna (żadnych zwolnień przy przewijaniu wideo itp.) a gdy to się jeszcze do telewizora podłączy (bo można, jak najbardziej), ma się wręcz przenośne media center. Świetna sprawa.</p>
<p><strong>Oprogramowanie</strong><br />
Tu docieramy do największego chyba plusa jabłkowego telefonu &#8211; AppStore. AppStore to sklep z aplikacjami na ten telefon, w którym już teraz znajduje się ponad 40 tysięcy aplikacji. Jasne, 95% z tego to pewnie zupełnie nieprzydatne rzeczy ale te 5 pozostałych procent z 40 tysięcy to bardzo wiele sensownych, wartych uwagi i zazwyczaj niedrogich programów. Ogromną zaletą sklepu jest jego scentralizowanie i możliwość kupna dowolnej aplikacji wprost z telefonu i w każdej chwili. A gdy do tego dorzuci się coraz lepsze gry, jakie zaczynają się na ten telefon pojawiać, dostaje się doskonałą maszynkę do wydawania pieniędzy (też :)), z tą różnicą, że zazwyczaj jestem z zakupów zadowolony. Dorzucając do tego modne w AppStore przeceny, dostaje się w efekcie możliwość zapełnienia sobie telefonu aplikacjami za naprawdę niewielkie pieniądze. Jedynym problemem jak na razie jest sama konstrukcja sklepu, która imo powinna ulec przebudowie. Zbyt bowiem trudno znajduje się wartościowe rzeczy, nie ma rozbudowanych możliwości przeszukiwania sklepu (np. według ocen użytkowników &#8211; co najwyżej według popularności), brakuje sekcji “Premium”, w której mogłyby być sprzedawane drogie aplikacje czy gry ale za to te z najwyższej półki. Niskie ceny to potencjalny straszak dla studiów deweloperskich, które mogą nie chcieć inwestować wielkich pieniędzy w rozwój zbyt taniej platformy. Z drugiej strony to w końcu wolny rynek i jeśli chce się na nim zaistnieć, powinno się zaoferować dobrą jakość w przystępniej (co nie znaczy niskiej) cenie.</p>
<p>Tak czy inaczej &#8211; sklep AppStore to naprawdę rewelacyjna sprawa i rewolucja w dystrybucji. Przekonuję się o tym codziennie w bardzo wygodnej formie i wprost ze swojego urządzenia. Bomba!</p>
<p>Jeśli o oprogramowaniu mowa to nie można pominąć systemu operacyjnego i oprogramowania oferowanego wraz z systemem “na starcie”. Jest tu kilka sympatycznych aplikacji, jak choćby:</p>
<p><strong>Mail</strong> &#8211; klient e-maila. Bardzo niestety podstawowy ale pierońsko szybki (jak na telefon komórkowy) i ładnie synchronizujący się z makowym Mail.app (w sensie importu kont).</p>
<p><strong>Safari</strong> &#8211; przeglądarka w iPhone to klasa sama dla siebie. Jest szybka, stabilna, renderuje świetnie strony a wykorzystanie gestów (podwójny tap to po prostu rewelacja) znakomicie ułatwia nawigację po stronach. Internet w iPhone jest rzeczą naturalną i intuicyjną oraz działającą szybko.</p>
<p><strong>Notatki i Notatki głosowe</strong> &#8211; pierwsze pozwalają sobie popisać, drugie pozwalają sobie pogadać. Składam serdecznie gratulacje firmie Apple, że po dwóch latach rozwoju swojego oprogramowania wreszcie udało się jej umożliwić synchronizację notatek pisanych i w ogóle tworzenie notatek głosowych. To była ironia dla średnio kumatych. Anyway, działają wreszcie obydwie aplikacje jak trzeba choć Notatki głosowe mogłyby ofiarować jakieś ustawienia odnośnie formatu i jakości nagrywania.</p>
<p><strong>YouTube</strong> &#8211; jeśli oglądać YouTube, to właśnie w iPhone/iPodzie touch. Wielkość wyświetlacza i jakość filmików przygotowanych przez YouTube po prostu umożliwiają wygodne oglądanie bez krzywienia się na pikselozę zazwyczaj obecną przy oglądaniu via strona internetowa. YouTube nareszcie dorobiło się możliwości zalogowania do serwisu, wyświetlania swoich subskrypcji i oceniania oglądanych filmów. Again Apple &#8211; cóż za niesamowity progres&#8230;</p>
<p><strong>Telefon</strong> &#8211; tym się dzwoni i to dzwoni się całkiem sympatycznie. Jedyne, czego mi brakuje, to nagrywanie rozmów &#8211; to bardzo przydatna sprawa w kontaktach z bokami czy innymi takimi miejscami.</p>
<p><strong>Wiadomości</strong> &#8211; czyli SMSy. Bez szału, MMSy są, zorganizowane jest to na kształt czatu ale brakuje opcji sortowania wedle różnych kluczy. Boleśnie brakuje. Dla często piszących to pewnie masakra a że na klawiaturze iPhone niektórzy (np. ja) potrafią pisać z szybkością klepaniny na normalnej klawiaturze komputerowej &#8211; ta forma komunikacji staje się nagle mniej atrakcyjna. SMSy są źle zorganizowane a aplikacja nie oferuje podstawowych opcji sortowania. Apple, start your copymachines!</p>
<p><strong>Kontakty</strong> &#8211; a z tej aplikacji jestem bardzo zadowolony. Kontakt możemy opisać bardzo szczegółowymi danymi, pięknie się to z desktopową Książką adresową synchronizuje, wszystko ma się pod ręką a takie rzeczy jak odnalezienie adresu na mapie (osobna aplikacja) to oczywistość taka sama, jak w innych telefonach.</p>
<p><strong>Kalendarz</strong> &#8211; solidna aplikacja, dobrze przemyślana i sensownie rozplanowana. Doskonała synchronizacja z systemowym iCalem plus dobra współpraca (choć do dupy konfiguracja w przypadku chęci synchronizowania większej ilości kalendarzy &#8211; co to ma być Google?) z kalendarzami Google. Czego chcieć więcej?</p>
<p><strong>Aparat</strong> &#8211; rozczarowanie &#8211; zdjęcia słabe, aplikacja sprowadza się tylko do pyknięcia fotki, żadnej obróbki&#8230; Brak możliwości nagrywania wideo to jakieś nieporozumienie. Apple, mamy 2009 rok, mój K750i pozwala mi robić beznadziejne ale zawsze filmiki!</p>
<p>Reszta aplikacji sobie jest, nie wadzi i pewnie niektórym się przyda.</p>
<p><strong>Jak długo to żyje</strong><br />
Sprawa podstawowa: żywotność baterii. Przeprowadziłem kilka testów (co mnie nieco będzie kosztowało &#8211; przesył danych w tym kraju to żyła złota dla operatorów :/) i&#8230; Źle nie jest! Włączony push, 3G, usługi lokalizacji, przeprowadzonych kilkanaście rozmów plus jakieś półtorej godziny wideo i bateria zjechała do 60-70% pojemności po dniu użytkowania. Nie imponuje ale w codziennych, niezbyt intensywnych zastosowaniach nie jest źle. Osoby intensywnie korzystające z telefonu mogą jednak mieć spory problem z żywotnością baterii, tym bardziej, że w niezmierzonej swej mądrości Apple wciąż lutuje swoje akumulatory na stałe i nie idzie draństwa w drodze wymienić. Żałosne&#8230;</p>
<p>To, co najbardziej ssie baterie, to aplikacje. Gry potrafią wyssać całą energię w bez mała trzy godziny ale widzę tu progres w stosunku do iPoda touch 1G &#8211; tam energia potrafiła zejść nawet po dwóch godzinach intensywnego grania. iPhone radzi sobie lepiej ale na bateryjną wydajność na poziomie Nintendo DS nie ma co liczyć.</p>
<p><strong>Warto czy nie warto?</strong><br />
Trudne pytanie bo wszystko zależy od bardzo wielu czynników. Dla mojego brata ta komórka nie istnieje i nie ma nic do zaoferowania. Jednak ja używam jej namiętnie do biegania po necie, grania, wygodnie mi się z tego telefonu dzwoni, wygodnie SMSuje (choć brak sortowania sensownego boli), dobrze się toto synchronizuje (o ile przeboleje się fakt, że do wszystkiego potrzeba kabla a multimedia można synchronizować tylko z jedną biblioteką iTunes) a w ręce sprawia o wiele solidniejsze wrażenie, niż każdy inny telefon, który ostatnio do łap brałem (choć tu wzorem niedoścignionym jest imo iPod touch 1G).</p>
<p>Mnogość oprogramowania, przystępne ceny owego, ultrałatwy sposób pobierania i instalowania (oraz płacenia), jakość głównie gier ale nie tylko &#8211; mam kilka programów użytkowych, bez których po prostu jak bez ręki a jakość wykonania i supportu jest doskonała&#8230; Do tego fenomenalny i nie mający sobie równych, bardzo responsywny interfejs&#8230; To są wielkie plusy, które trudno przecenić. Czy w ich obliczu bledną wszelkie wady iPhona, których jest niemało?</p>
<p>Moim zdaniem &#8211; <strong>nie</strong>. Telefon jest zbyt zamknięty, infrastruktura zbyt hermetyczna, dostępność do zasobów żadna. Prócz telefonowania i grania od smartfonu wymagam nieco więcej a przede wszystkim maksymalnego ułatwienia opcji komunikacyjnych, w epoce Twitterów i Facebooków maksymalnie zintegrowanych z siecią już na poziomie systemu operacyjnego. Brak możliwości uruchamiania kilku aplikacji jednocześnie zupełnie uniemożliwia korzystanie z np. komunikatorów czy klientów serwisów społecznościowych. iPhone jest dosłownie retro pod tym względem &#8211; stylowe retro ale zawsze to coś z tyłu, nie nadążające za trendem. Jest nadzieja, że tę lukę doskonale wypełni Palm Pre, który wziął z iPhone większość plusów (nie wiem jeszcze jak z ich realizacją ale jak na razie oceny są dobre) a sporą ilość minusów zniwelował.</p>
<p>Kupować więc czy nie kupować? Jeśli lubisz pograć i nie jest ci straszne zamknięcie w hermetycznym ekosystemie Apple &#8211; bierz w ciemno. Jeśli jednak wolisz rozwiązania nieco bardziej życiowe i przyszłościowe &#8211; odradzam. Szkoda nerwów, szkoda czasu, szkoda pieniędzy.</p>
<p>Podsumowując: <em>mam i lubię produkty Apple ale iPhone 3G bym nie kupił</em>.</p>
<p>I to tyle oceny. Jeśli ktoś ma jakieś pytania &#8211; zapraszam do ich zadawania w komentarzach.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=4sgZfCoAncc:QzeRVowNMc8:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/22/iphone-3g-opinia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/22/iphone-3g-opinia/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/rG4bFPd8Tlo/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 14:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3483</guid>
		<description><![CDATA[Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą kupę. Ale może po kolei&#8230;</p>
<div id="attachment_3253" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" rel="shadowbox[post-3483];player=img;" title="DELL Inspiron Mini 1210"><img src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" title="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" class="size-full wp-image-3253" /></a><p class="wp-caption-text">DELL Inspiron Mini 1210</p></div>
<p><a href="http://costa.kofeina.net/index.php/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Kupiłem sobie tego Della</a> z przeznaczeniem bycia lightową i przenośną maszynką do wygodnego odbierania maili, przeglądania stronek i może wciągnięcia jakiegoś filmiku na tarasie, a wszystko to ma być i tak ciastkiem dla żony, podczas gdy ja zapoluję na solidnego MacBookowego torta. Założenie nawet się spełnia, komputerek działa i to całkiem nieźle choć wymaga to praktycznie ciągłego grzebania w Windows bo bez mała każdy zainstalowany program coś wrzuca do autostartu, coś chce przy logowaniu uruchamiać a to netbooka zabija po dłuższym czasie. Tym sposobem od nabycia sprzętu zdążyłem w miarę sensownie skonfigurować tylko swoje konto a konto Dorophy to pokaz wolnego i mozolnego ładowania wszelkiego śmiecia, jakie programiści piszący pod Windows lubią fundować użytkownikom.</p>
<p>Po mozolnej (serio, bardzo to mozolny proces) konfiguracji Windows XP w końcu zaczął mi chodzić jak trzeba ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował postawić na netbooku Linuksa. A zacząłem od &#8211; jakże by inaczej &#8211; ostatniej wersji Ubuntu.</p>
<p>Po pobraniu Live CD wziąłem i draństwo przerzuciłem na pendrajwa i z pena uruchomiłem komputer. Live CD wstało, Ubuntu się pokazało i zwyczajowo miło chciało się zainstalować. Nieco skrzywiłem się na nierozpoznany przy starcie z Live CD model karty graficznej (co skutkowało m.in. standardową rozdzielczością 1024&#215;768 co przy panoramicznej matrycy daje efekt średni) ale pomyślałem sobie, że być może rzecz się rozwiąże po instalacji systemu i ewentualnym doinstalowaniu czegoś. System postawiłem na drugim pendrajwie coby za bardzo z dyskiem nie mieszać i po odczekaniu swojego (peny są jednak wolne i operacje dyskowe zajmują sporo czasu), w końcu uruchomiłem system.</p>
<p>Niestety, Ubuntu nie poradziło sobie z intelowskim układem graficznym GMA 500. Efekt? Potwornie mozolne funkcjonowanie systemu &#8211; zamykanie i otwieranie okien trwało, wyświetlenie czegokolwiek zajmowało sporo czasu, filmów nie dało się oglądać. Także za jasną cholerę nie można było wybrać standardowej dla tej matrycy rozdzielczości 1280 x 800 &#8211; dla systemu układ Intel GMA 500 nie istnieje i nie jest obsługiwany. Poszperałem nieco w serwisach pomocowych ale gdy na trzecim z rzędu serwisie trafiłem na rozwiązania polegające na kompilowaniu własnoręcznym jakichś rzeczy po wcześniejszym ich patchowaniu &#8211; dałem sobie spokój.</p>
<p>Coby skrócić: próbowałem później ostatnich wersji Mandrivy, Fedory i wcześniejszych wersji Ubuntu. Za każdym razem ten sam problem z tą różnicą, że w Fedorze nawet Xserver nie startował. Po prosu porażka na całej linii&#8230; Netbook niestety nie jest demonem szybkości i używanie go bez obsługi akceleracji nie wchodzi w grę.</p>
<p>W Stanach można ten model notebooka kupić z preinstalowanym Ubuntu. Znaczy się więc, że Dell jakoś problem braku linuksowych sterowników do GMA 500 rozwiązał. Niestety nie wiem czy to prawda &#8211; na stronach Della jest gotowy do pobrania obrazek z ichnią wersją Ubuntu dla tego modelu netbooka ale dla odmiany nawrzucane tam jest chyba sporo narzędzi bo obrazek spory i na czterogigowym pendrajwie się niestety nie chciał zainstalować. Musze kupić coś większego &#8211; póki co bez pewności poprawnego działania Linuksa na Inspironie nawet nie zamierzam grzebać w partycjach na dysku.</p>
<p>Tak więc na dzień dzisiejszy Ubuntu ładnie się uruchamia (dźwięk, sieć i to wszystko chodzi bez problemów) ale niestety pracować się sensownie nie da. A szkoda bo myślałem, że Windowsa jakoś uda mi się zamienić na Linuksa. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak zmusić Ubuntu (innych dystrybucji jakoś nie chcę, do Ubuntu przywykłem) do obsługi układu Intela i tym sposobem moje linuksowe skrzywienie nie może się zrealizować :/.</p>
<p>Może ktoś z Was wie, czy &#8211; i jeśli tak, to jak &#8211; da się GMA 500 pod Ubuntu uruchomić? Poskakałem nieco po forach i pomocach, i niestety nie znalazłem jakiegoś przystępnego dla mnie rozwiązania. Szkoda bo ponoć nawet Mac OS X na tym śmiga całkiem ładnie że o Windows nie wspomnę, które po dłuuugim dopieszczaniu okazuje się być bardzo fajnym i żwawym systemem na netbooku.</p>
<p>Kurczę, plisam o helpa :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rG4bFPd8Tlo:o9HYuTbTja4:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>WordPress, ty zwierzaku!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/ggGCpBeuKok/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/wordpress-ty-zwierzaku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 06:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[WordPress]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3479</guid>
		<description><![CDATA[To będzie jeden z tych heroicznych wpisów, w których opisuję swoje niekłamane bohaterstwo, zazwyczaj z bohaterstwem związaną głupotę, którą jednak zniwelowała siła moich mięśni, co w połączeniu ze słowami &#8220;WordPress&#8221; i &#8220;strona internetowa&#8221; powinno budzić zdrowe zainteresowanie :).
Ano, dorobiłem się swojego pierwszego w życiu sporego update wersji WordPressa, który &#8211; jak niektórzy pewnie doskonale wiedzą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To będzie jeden z tych heroicznych wpisów, w których opisuję swoje niekłamane bohaterstwo, zazwyczaj z bohaterstwem związaną głupotę, którą jednak zniwelowała siła moich mięśni, co w połączeniu ze słowami &#8220;WordPress&#8221; i &#8220;strona internetowa&#8221; powinno budzić zdrowe zainteresowanie :).</p>
<p>Ano, dorobiłem się swojego pierwszego w życiu sporego update wersji WordPressa, który &#8211; jak niektórzy pewnie doskonale wiedzą i widzą po wyrwanych włosach &#8211; potrafi skończyć się wielkim znakiem zapytania i niemym &#8220;o co kurwa chodzi???&#8221;. Może opiszę kolejno, co robiłem:</p>
<ul>
<li>Od kilku dni męczy mnie hasełko &#8220;weź no zaktualizuj sobie bloga&#8221;. Dziś rano, w okolicy godziny piątej minut dwadzieścia, pada postanowienie: why the hell not?</li>
<li>Wbijam się via ssh na serwer, zasysam lokalnie paczuszkę z polskim WP i rozkompresowuję. Czytam readme a tam piszą, że trzeba bóg raczy wiedzieć co robić. Prawdziwy facet nie słucha ciotowatych porad w stylu &#8220;zrób backup bazy danych&#8221;, tym bardziej że nie wie, jak w ogóle miałby coś takiego zrobić. Prawdziwy facet wprowadza w terminalu komendę <code>cp -r * /home/costa/wordpress/</code> i patrzy, co z tego wynikło.</li>
<li>Wynikło tyle, że po próbie zalogowania się do panelu administracyjnego WP wyświetlił komunikat, że bazę chce zaktualizować. A niech se aktualizuje &#8211; klikam.</li>
<li>Wszystko działa, śmiga i jest pięknie.</li>
<li>A nie, zostały jeszcze wtyczki. wyświetla mi się na czerwono, że mam 13 wtyczek do zaktualizowania. OK, zasysam na serwer pliki, rozkompresowuję i &#8211; jak każdy prawdziwy facet &#8211; wydaję pańskim gestem komendę <code>cp -r * /home/costa/wordpress/wp-content/plugins</code>. Copy się zrobiło, ja stronę odświeżam.</li>
<li>Biało. Nic nie ma. Nawet żadnego sygnału błędu.</li>
<li>Odświeżam raz jeszcze w złudnej nadziei, że jednak coś się samo zrobi.</li>
<li>Nie zrobiło się. Kurwa!</li>
<li>Holmesowska dedukcja zaprowadziła mnie na odpowiedni trop: &#8220;CoSTa, skoro po aktualizacji silnika wszystko działało a posypało się po wrzuceniu wtyczek znak to pewnie, że winne są wtyczki!&#8221;. Pamiętajcie, to była godzina piąta minut pewnie ze czterdzieści nad ranem. Jak na tę porę muszę przyznać, że mój umysł zadziałał genialnie.</li>
<li>Wypieprzyłem wszystko z katalogu /wp-content/plugins &#8211; od razu zrobiło się przewiewniej a blog wyświetlił topa. Znaczy się, trop był dobry a rosyjska metoda zabicia problemu zamiast się z nim uporania okazała się być znakomitym lekarstwem na blogowe bolączki.</li>
<li>W panelu administracyjnym pokazało mnie się fafnaście ostrzeżeń, że oto wtyczka jakaśtam została wyłączona bo jej po prostu nie ma. Przez moment miałem ochotę uściskać najpierw monitor, później samego siebie. O to właśnie przecież chodziło.</li>
<li>Mimo tak wczesnej pory wykazałem się wręcz pierońską przebiegłością i zamiast wypieprzyć zawartość katalogu /wp-content/plugins, wziąłem i toto gdzieś na boczek zgrałem. O mamo, to było genialne bo stykało tylko to wszystko wgrać na powrót do odpowiedniego katalogu i oto pokazały mnie się wszystkie wtyczki, z tym że wyłączone.</li>
<li>Pozostało mi już tylko włączyć co trzeba, co też uczyniłem. Wtyczki w wersji zupgrejdowanej ruszyły. Generalnie wszystko ruszyło chyba jak trzeba.</li>
</ul>
<p><strong>Wniosek</strong></p>
<p>Zdechł Ci WordPress po aktualizacji? Czego beczysz? Zrób tak, jak robili to już najstarsi Rosjanie &#8211; wyjdź i wejdź jeszcze raz. Na pewno ruszy. Czasem tylko trzeba kolbą załomotać.</p>
<p>Ufff, przez moment miałem jednak chwilę zwątpienia :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=ggGCpBeuKok:iAWSvJay6dI:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/wordpress-ty-zwierzaku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/19/wordpress-ty-zwierzaku/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Mini Ninjas – czekam…</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/rOk2dXysaHs/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/18/mini-ninjas-czekam/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 21:00:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Gra]]></category>
		<category><![CDATA[PlayStation]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3474</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem co mi się ostatnio stało ale chyba lekko odjeżdżam od hardkorowego grania na rzecz form lżejszych, luźniejszych, łatwiejszych w nagłym rzuceniu pada bo na ten przykład córa jęczy lub żona jęczy jeszcze głośniej, bo by sobie coś obejrzała. Powody są zasadniczo dwa: pierwszy, to permanentny brak czasu. Mamy godzinę 22:30 a ja wciąż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem co mi się ostatnio stało ale chyba lekko odjeżdżam od hardkorowego grania na rzecz form lżejszych, luźniejszych, łatwiejszych w nagłym rzuceniu pada bo na ten przykład córa jęczy lub żona jęczy jeszcze głośniej, bo by sobie coś obejrzała. Powody są zasadniczo dwa: pierwszy, to permanentny brak czasu. Mamy godzinę 22:30 a ja wciąż nie zrobiłem tego wszystkiego, co na dzisiejszy wieczór sobie zaplanowałem. Drugi powód to chyba iPhone, dzięki któremu wsiąkłem w handheldowe granie i zacząłem je doceniać. Obawiam się bardzo, że gdy zanabędę PSP czy inne Nintendo DS duża konsola pójdzie w odstawkę na bliżej nieokreślony czas. iPhone ma jednak to coś, czego zasadniczo nie ma chyba aż tak wiele na konsolkach Sony czy Nintendo &#8211; ma masę krótkostrzałówek, gierek do wzięcia do kibla i popykania w ramach rozluźnienia atmosfery oddawania stolca. Są to rzeczy proste, banalne, trywialne wręcz ale potrafiące wciągnąć na kilka minut. A że ostatnio mniej więcej tyle przeznaczam dziennie na pogranie&#8230;</p>
<p>Anyway, poniżej filmik przedstawiający jednego z bohaterów nadciągającego <strong>Mini Ninjas</strong> (<a href="http://www.minininjas.com/" title="Strona gry">strona gry</a>). Zapowiada się fajne i z klasą zrobione buttonmashowanie, tym smaczniejsze, że podlane sosem o smaku japońskim i w klimatach kreskówkowych. Ostatnio coś tego typu gierki mnie pociągają a jedną z najczęściej u mnie odpalanych produkcji jest&#8230; <a href="http://www.gamespot.com/ps3/action/superstardusthd/" title="Conieco o grze">Super Stardust HD</a> &#8211; prosta naparzanka, w której koordynacja oko-kciuki to pierwszy i ostatni wymóg dobrej zabawy. Proste granie ale wciągające jak jasna cholera. Button mashing będący butterem dla zmęczonej duszy. Liczę, że Mini Ninjas zaoferują coś właśnie takiego &#8211; rozrywkę na ultraklikalnym poziomie, co dla wracającego z pracy, zmęczonego ponadtrzydziestolatka będzie powrotem do automatów w budach jedzących w zastraszającym tempie podpieprzone rodzicom drobne.</p>
<p>Czekam&#8230;</p>
<p><object height="261" width="420"><param name="movie" value="http://www.humyo.com/E/6997707-708816937" /><param name="flashvars" value="usefullscreen=true&#038;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed src="http://www.humyo.com/E/6997707-708816937" type="application/x-shockwave-flash" flashvars="usefullscreen=true&#038;" allowfullscreen="true" width="420" height="261"></embed></object></p>
<p><a href="http://files.getdropbox.com/u/543979/Filmy/2009.06.18-Mini_Ninjas.mp4" title="Pobierz film / obejrzyj">Pobierz film / obejrzyj</a> (mp4; 12mb)</p>
<p><strong>EDIT</strong>: Sorry, za niedziałający filmik &#8211; ot w humyo najwidoczniej zdechło coś przerabiającego mp4 na flasha. Teraz powinno być OK.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=rOk2dXysaHs:vNFuTS7-tlA:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/18/mini-ninjas-czekam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/18/mini-ninjas-czekam/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Mój patriotyzm</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/lVDy2eDL5JM/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/moj-patriotyzm/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Jun 2009 21:15:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3472</guid>
		<description><![CDATA[To dziwne ale w kraju, w którym zwykło się uważać, że to właśnie ów kraj zapoczątkował wolnościowe przemiany w krajach byłego Związku Radzieckiego, w którym wierzy się, że to właśnie ów kraj był prowodyrem i inicjatorem zmian ustrojowych w sporej części dzisiejszej Europy, w kraju, który w raptem dwadzieścia lat rozwinął się na niebywałą skalę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To dziwne ale w kraju, w którym zwykło się uważać, że to właśnie ów kraj zapoczątkował wolnościowe przemiany w krajach byłego Związku Radzieckiego, w którym wierzy się, że to właśnie ów kraj był prowodyrem i inicjatorem zmian ustrojowych w sporej części dzisiejszej Europy, w kraju, który w raptem dwadzieścia lat rozwinął się na niebywałą skalę &#8211; w tym właśnie kraju jednym z największych jego problemów jest stosunek do patriotyzmu. Wbrew bowiem wszelkiej logice, wbrew wszelkiemu sensowi i wbrew interesom tegoż kraju odbiera się pojęciu &#8220;patriotyzm&#8221; jego szerokie, potoczne znaczenie i rozbija się je na szereg znaczątek, akurat takich, jakie są wygodne takiej czy innej politycznej grupie. Inaczej patriotyzm pojmują zwolennicy PiS, inaczej patriotyzm pojmują zwolennicy PO, inne podejście do patriotyzmu mają też tzw. postkomuniści a zupełnie oderwane od tych kontekstów jest rozumienie patriotyzmu przez ludzi młodych, wychowanych już w wolnym kraju.</p>
<p>Zanim zacząłem się zastanawiać, co takiego oznacza dla mnie patriotyzm, rozejrzałem się dookoła, popatrzyłem  na mapę i zastanowiłem się, co właściwie wiem o patriotyzmie w krajach, które mnie otaczają. O ile w historii tych krajów mniej więcej się orientuję, o tyle ciężko mi powiedzieć, jak wygląda sprawa patriotyzmu ludzi mieszkających w tych krajach. Zazwyczaj docierają do nas chętnie serwowane przez media doniesienia o wypaczonym poczuciu patriotyzmu lub wycieraniu sobie mordy patriotyzmem przez różne ekstremistyczne ugrupowania. Ale o takim codziennym patriotyzmie wiemy niewiele, zgoła nic. Szczerze mówiąc nie mam bladego pojęcia, z czego taki na ten przykład Czech mógłby być dumny i za co może kochać swoją ojczyznę. Bo na pewno za coś więcej, niż stereotypowe knedle i piwo.</p>
<p>Z patriotyzmem jest ten problem, że wyraża on uczucie do tworu najzupełniej abstrakcyjnego, jakim jest kraj, naród i państwo. To SĄ abstrakcyjne pojęcia bo przecież i kraj, i naród, i państwo to coś więcej, niż po prostu zbiór ludzi mówiących jednym językiem. Każdy z nas inaczej może rozumieć te pojęcia a samego uczucia nie da się tak po prostu nauczyć czy wmusić w szkole. Jak z każdym uczuciem, także z patriotyzmem związane jest przeżywanie, związane są emocje, nadzieje&#8230; Z patriotyzmem jest ten jeszcze problem, że bardzo daleko mu do intymności zakochania się w drugim człowieku &#8211; pierwiastek intymny jak najbardziej także występuje ale patriotyzm zakłada przejawianie uczucia wobec grupy, zbioru, mnogości zdarzeń, ludzi i historii&#8230;</p>
<p>Patriotyzm to skomplikowana sprawa. Niektórzy sobie z tym radzą, innych to przerasta i szukają łatwych rozwiązań podanych przez jeszcze innych, zazwyczaj najgłośniej o patriotyzmie krzyczących.</p>
<p>Kiedy rozglądam się po znajomych i sobie samym widzę, że kompletnie przegrała między nami pewna wizja patriotyzmu. Bogoojczyźniana sztandarologia bawi, śmieszy a czasem i przeraża w swym zapiekłym przywiązaniu do symboliki. Bóg, honor i ojczyzna &#8211; oto trzy składniki równania, jakie wtłacza się małemu Kowalskiemu do głowy już od najmłodszych lat i którego wynikiem ma być patriotyzm. To bardzo piękne symbole ale niestety już kompletnie zużyte, przeżute i wyplute przez politykę i kościół. Boga, honor i ojczyznę tak często i w tak różnych celach pędzono do roboty, że kojarzą się już kompletnie ze wszystkim, a najczęściej z jakimś radiomaryjnym zacietrzewieniem. Te piękne w gruncie rzeczy hasła zostały w moich oczach zbrukane stojącą za najgłośniej o patriotyzmie krzyczącymi brudną zazwyczaj ideologią. I w oczach bardzo wielu innych &#8211; szczególnie w miarę młodych ludzi &#8211; także. Bogoojczyźniane rozumienie patriotyzmu zostało nam skutecznie z głowy wybite przez próbę siłowego do owej głowy włożenia.</p>
<p>Czy w takim razie nie jestem patriotą? Czy tysiące a być może i miliony mnie podobnych nie kochają tego kraju li tylko dlatego, że skutecznie obrzydzano im kanoniczną symbolikę związaną z patriotyzmem? Trzeba mieć wielki tupet, by tak twierdzić. Trzeba mieć wielki tupet lub być po prostu idiotą, by nie widzieć, że niekoniecznie zaraz trzeba padać przed flagą na kolana oraz spędzać w kościołach wszystkie niedzielne przedpołudnia, by jednak uczuciem do swojego kraju pałać, czasem bardzo gorącym. To jeden z moim zdaniem najważniejszych powodów upadku Kaczyńskich i ich formacji wśród ludzi młodych: ideologia wykluczenia ze zbiorowości i odmówienia prawa do patriotyzmu oraz negowanie szczerych w bardzo wielu przypadkach uczuć do kraju. Kaczyńscy są mistrzami gaf i umiejętności zrażania do siebie ludzi (jak większość zresztą tej formacji) ale ich umiejętność krzywdzenia poczucia patriotyzmu zwykłego obywatela przechodzi wszelkie granice. Bardzo wielu ludzi poczuło sie zbrukanych i zwyczajnie oplutych postawieniem ich w jednym szeregu z ZOMO li tylko dlatego, że myślą inaczej niż Kaczyńscy.</p>
<p>Jak więc jednak wygląda dzisiejszy patriotyzm w większości młodych ludzi? Czy faktycznie jedyne, co młodzież (ta starsza również) dziś potrafi to oglądanie pornoli w internecie z piwem w ręku? Czy do tego sprowadza się dziś życie w kraju, przynależność do narodu? Niektórzy chcieliby w ten sposób widzieć moje i młodsze pokolenia. Ale samo chcenie nie oznacza, że tak się dzieje. Patriotyzm &#8211; jak wszystko &#8211; ewoluuje i się zmienia a sam proces podlega kształtowaniu, dziś głownie za pomocą przekazu medialnego. Coraz mniej w dzisiejszym patriotyzmie historii, boga i honoru, czemu się specjalnie nie dziwię. Historię najnowszą próbują niektórzy zohydzić jak to tylko możliwe, skutkiem czego najczęściej młodzi po prostu się nią nie interesują. Odleglejsze dzieje tego narodu z drugiej strony próbuje się gloryfikować, co w dobie powszechnego dostępu do informacji z różnych źródeł może młodego człowieka wprowadzić w niemałą konsternację. Efekt jest chyba dobry &#8211; ostrożniej podchodzi się do źródeł, nie wierzy się ślepo, że Polska to samo dobro i przedmurze, natomiast coraz bardziej chyba powszednieje pogląd, że ten kraj nigdy nie był i nie będzie wizją raju na ziemi targanego zewsząd złymi knowaniami. Zaczyna chyba docierać do naszego poczucia patriotyzmu, że nie jesteśmy wyspą na morzu lecz jednym z wielu narodów, które w wielu skomplikowanych procesach na siebie oddziaływały. Dzisiejszy patriotyzm coraz mniej odwołuje się do boga o co zadbał bardzo sam kościół ciężko pracując na dzisiejszy status instytucji archaicznej, ociężałej, głodnej pieniędzy i władzy. Sorry panowie kościelni, na tym cierpi głównie obraz boga, którego ponoć tak czcicie. Coraz mniej też w naszym patriotyzmie honoru bo o dewaluację tego pięknego pojęcia zadbali rządzący nami, fundując nam coraz to nowe wojny na górze i za nic mając honor. Dzisiejszy patriotyzm zdaje się skupiać bardziej na bohaterstwie. Wymiana pojęć ale jakże znamienna.</p>
<p>Dzisiejszy patriotyzm ma moim zdaniem inny wymiar niż ten, który wyznają nasi rodzice. Dziś chyba bardziej skupiamy się na szacunku dla dokonań tego kraju czyli dla dokonań naszych rodziców i nas samych. Jesteśmy w większości dumni z tego, jak bardzo udało nam się zbliżyć do niegdysiejszego &#8220;Zachodu&#8221; a dziś po prostu do Europy, której jesteśmy częścią. Czujemy całkowicie naturalną dumę z osiągnięć i chyba ta właśnie duma jest osnową dzisiejszego patriotyzmu. Nie bóg, nie honor i nie ojczyzna ale duma. I przede wszystkim o dumę z własnych osiągnięć chodzi, także tych codziennych, trywialnych a przecież w istocie najważniejszych.</p>
<p>Dzisiejszy patriotyzm oddalił sie od pojęcia miłości do ojczyzny na rzecz miłości do samego siebie. Z &#8220;narodu&#8221;, &#8220;społeczeństwa&#8221; czy innej zbiorowości stajemy się zatomizowaną grupą trzymaną dosyć luźnymi wzajemnymi relacjami. Nie spajają już nas tak bardzo kwestie obyczajowe a zaczynają dominować kwestie bardziej osobiste &#8211; rodzina, bliscy, najbliższe otoczenie. Najwyraźniej widać to chyba wśród wyjeżdżających, którzy niezbyt tęsknią za krajem a bardziej właśnie za rodziną, smakiem swojskich pierogów, mnóstwem drobiazgów kojarzonych z domem. W świecie, w którym wystarczy kupić bilet lotniczy by bez potrzeby posiadania nawet paszportu móc się udać na drugi koniec kontynentu i rozpocząć tam życie &#8211; w takim świecie pojęcie patriotyzmu coraz bardziej sprowadza się do pojęcia DOMU.</p>
<p>Dziś o swym kraju myślę jak o swym domu i takiż mam do tego kraju stosunek. Bez zbędnego nadęctwa, symboliki acz ze świadomością trudnych tego kraju dziejów i wielkich dokonań, do których wszakże nie podchodzę bezkrytycznie. Swój kraj kocham ale jeśli stanie się zbyt ciasny ewentualnie gdy dorosnę na tyle, nie będę czuł problemu z wyprowadzeniem się z niego. Nie oznacza to przecież, że zapomnę o swoich korzeniach. Mimo lat mieszkania w Poznaniu wciąż jestem jeleniogórzaninem i to właśnie tam &#8211; u podnóża swoich gór &#8211; czuję się najlepiej. Nie widzę najmniejszego powodu, by nie miało to działać na identycznej zasadzie w skali krajów.</p>
<p>Mój patriotyzm nie odwołuje sie do boga, honoru i ojczyzny. Raczej do domu, pracy i miejsca, skąd pochodzę. Bo mimo całej tej wolności przemieszczania się i poruszania w szerokim świecie, każdy chyba ma miejsce, w którym zapuścił korzenie. I to chyba jest esencją dzisiejszego patriotyzmu.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=lVDy2eDL5JM:NCNC3fWFADo:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/moj-patriotyzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/moj-patriotyzm/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Wybyłem ale przybyłem</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/AvCjhOVn0TI/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/wybylem-ale-przybylem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Jun 2009 21:05:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3466</guid>
		<description><![CDATA[Wywiało mnie przed weekendem wprost z pracy do nie tak dalekiej Warszawy a to by złożyć rodzinie brackiego gospodarczą wizytę. W sumie to był chyba ostatni moment bo zaraz Ania (żona Brzozy) rodzić będzie a na przełomie września i października rodzimy my. I na najbliższe pół roku obydwie rodziny będą miały bana na jakiekolwiek ruszanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wywiało mnie przed weekendem wprost z pracy do nie tak dalekiej Warszawy a to by złożyć rodzinie brackiego gospodarczą wizytę. W sumie to był chyba ostatni moment bo zaraz Ania (żona Brzozy) rodzić będzie a na przełomie września i października rodzimy my. I na najbliższe pół roku obydwie rodziny będą miały bana na jakiekolwiek ruszanie tyłka gdziekolwiek :). Wsiadłem więc w pociąg (pozdrowienia dla dyrektora z korpo, który wcześniejsze wyjście zauważył i zaraz do mojego przełożonego dzwonił, czy aby ewidencjonowane jest to wszystko &#8211; jak tam mistrzu, moje nadgodziny też ewidencjonujecie? Tak myślałem&#8230;), zanurzyłem się w wyświetlacz iPoda i kilka odcinków Dragonballa później byłem już w Wawie.</p>
<p>Cel gospodarczej wizyty był dwojaki: zmusić Alinkę (brzozowo-alinową córkę znaczy się) do zachwycenia się wujkiem i sprawdzić organoleptycznie, jak się nowe włości mają, nawet jeśli tylko wynajmowane.</p>
<p>Muszę przyznać, że wypad się poniekąd udał. Niestety tylko poniekąd bo Alinka raczej na zachwyconą wujkiem nie wyglądała ale zainteresowana była na pewno, a to już jakiś sukces. Za to oglądanie włości wypadło powyżej moich oczekiwań. Otóż okazuje się, że Brzozy zmieniają się w niezłych włościan, takich z hektarem nieużytku robiącego za plac pod przyszłą budowę a póki co zamieszkują wynajmowane lokum. I to kurczę jakie fajne lokum! Przeprowadzka z ciasnych dwóch pokoi do solidnych trzech wyszła im stanowczo na dobre a dwa kible przy dwóch kolesiach wielbiących w owych czytać (o mnie i o Brzozę chodzi), to pomysł fantastyczny po prostu. Owszem, budowanie kibla vis a vis drugiego to jakiś poroniony pomysł ale i tak twierdzę, że fantastyczny mimo swojego poronienia.</p>
<p>Chałupkę Brzozy wzięły z dobrodziejstwem inwentarza. Ów inwentarz to przechadzający się regularnie strażnicy i wałęsające się po podwórku studentki (w tym Azjatki). Mógłbym tam godzinami gapić się w okno &#8211; zawsze coś interesującego by się znalazło. Anyway &#8211; zobaczyłem, jak budują deweloperzy, którym się chce (a nie <a href="http://www.trust.pl/" title="Strona dewelopera">Trust</a>, od którego mieszkanie kupiliśmy my) i że jest to całkiem satysfakcjonujący poziom. Brzozy są zadowolone a Alinka szczęśliwa, bo może sobie teraz przez balkon miotać wszystko, co jej się pod rękę nawinie.</p>
<p>Zwiedziłem też biura brzozowej firmy, w której mój brat traci zdrowie i resztki nerwów. Firma zwie się <strong>EuroEkoLas</strong>, ma <a href="http://euroekolas.pl/" title="Strona firmy">okropną stronę</a> robioną przeze mnie dawno temu i wyczadzone, wynajęte za świetne pieniądze biura. Biura to nic innego jak cały cholerny segment w szeregowcu &#8211; trzy pięterka z małym ogródeczkiem. Kurczę, tam mają wszystko, włącznie z prysznicami. A biurowa lodówka wygląda o mniej więcej tak:</p>
<div id="attachment_3467" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090613-eurekolas-lodowka.jpg" rel="shadowbox[post-3466];player=img;" title="Biurowa lodówka :)"><img src="http://costa.kofeina.net/wp-content/uploads/2009/06/20090613-eurekolas-lodowka-300x225.jpg" alt="Biurowa lodówka :)" title="Biurowa lodówka :)" width="300" height="225" class="size-medium wp-image-3467" /></a><p class="wp-caption-text">Biurowa lodówka :)</p></div>
<p>Po zwiedzeniu biur rodzinnej firmy (ładna mi rodzinna &#8211; Brzoza mówi, że zatrudniają coś koło 80 ludzi, nieźle kurczę) udaliśmy się na brzozową działeczkę budowlaną. Gdzieś pod Warszawą znalazły sobie Brzóski spłachetek ziemi, zaraz koło parku, w okolicy miłej, w której w ramach bonusu ma powstać ponoć cmentarz. Dewiacyjne fascynacje mojego brata zostaną więc w pełni zaspokojone, tym bardziej, że koleś bez żenady chce zrobić coś, za co go zabiję &#8211; zbudować sobie basen. Kiedy tylko zbuduje ten basenik, przeprowadzam się do Wawy i robię to, na co zawsze miałem ochotę: leżeć w basenie z drinkiem w łapie jednej i pilotem w drugiej :).</p>
<p>W sobotę wieczorem skoczyliśmy sobie na nowego Star Treka, który pokrótce streścić można tak: gówniane Stare Wary z idiotą Jar Jar Binksem mogą Star Trekowi końcówki fazerów lizać. I mówię to ja, koleś, który nazwał swego czasu swojego żółwia Mal&#8217;ary&#8217;ush &#8211; po głosowaniu na liście dyskusyjnej Star Wars. Nowy Star Trek to kino widowiskowe ale będące pełną gębą space operą a nie jakąś platformówką w stylu nowych GW. Po więcej odsyłam do <a href="http://waltharius.pl/2009/05/26/star-trek-hard-reset/" title="Recenzja Walthariusa">recki Waltha</a>.</p>
<p>Niedziela minęła nam na leniwym zbieraniu się do wyjścia na warszawską starówkę. Wyszliśmy i muszę przyznać, że Warszawiaki odpicowali sobie stare miasto. Kupa turystów (yeah, nie padało, wylazło słonce i ludzie zaatakowali ulice jak stonka :)), wielobarwny i wielojęzykowy tłum, sporo knajpek i ogólnie świetne miejsce. Będę musiał skoczyć do Wawy na dłużej i zaopatrzyć się w dobry przewodnik oraz jeszcze lepszy aparat. Detali do fotografowania jest w tym mieście od pyty!</p>
<p>Droga powrotna to był czysty relaks. Jako że &#8211; jak to na naszej kolei &#8211; nikt nie przewidział, że ludzie będą wracali z długiego weekendu, zapłaciłem marne 107 złociszy za przywilej stania w Inter City. Nawiedziłem więc Warsa i muszę przyznać, że wiele się u kolejowego restauratora pozmieniało. Ceny sensowne całkiem, obsługa przyjemna, atmosfera miła, doskonała klimatyzacja (a ja nie lubię klimy!) i sałatka grecka, która fety nie widziała, oliwki zawierała najtańsze z możliwych (co nie znaczy, że najgorsze &#8211; polecam wielkie słoje od Pudliszek, naprawdę niezłe są te oliweczki i w dobrych cenach) a skropiona była octem winnym. Who cares? Wchodziło nieźle a podlane kremem z pieczarek (na oko knorrowskim :)) z grzankami (te chyba wyrobu samodzielnego bo jakieś takie dziwacznie opalone) z piwem Karmi do tego &#8211; pozwoliło w spokoju i wygodzie spędzić trzy godziny drogi z Warszawy do Poznania.</p>
<p>No to teraz tylko czekam na wyskoczenie na świat synka Ani i Brzozy, a jako że młodzi wciąż walczą o imię dla potomka, proszę Was o wskazanie im prawidłowej ścieżki :)</p>
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=AvCjhOVn0TI:a7lfvHjVUUY:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/wybylem-ale-przybylem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/16/wybylem-ale-przybylem/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Urlopu! Urlopu!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/FwMjckVGo8E/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/11/urlopu-urlopu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 20:58:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazd]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3462</guid>
		<description><![CDATA[O, tak krzyczę już prawie wniebogłosy. Cielsko coraz bardziej domaga się swoich praw, umysł coraz głośniej drze się o przerwę w codzienności a dusza skamle o kilka chwil wytchnienia.
Codzienność niszczy!
Praca, dom, obowiązki, udzielanie się tu, udzielanie się tam, ciągły brak czasu, ciągłe nadganianie straconych chwil, ciągłe bycie za życiową czołówką, która mnie wyprzedziła i gna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O, tak krzyczę już prawie wniebogłosy. Cielsko coraz bardziej domaga się swoich praw, umysł coraz głośniej drze się o przerwę w codzienności a dusza skamle o kilka chwil wytchnienia.</p>
<p>Codzienność niszczy!</p>
<p>Praca, dom, obowiązki, udzielanie się tu, udzielanie się tam, ciągły brak czasu, ciągłe nadganianie straconych chwil, ciągłe bycie za życiową czołówką, która mnie wyprzedziła i gna gdzieś przed siebie, zostawiając daleko za sobą peleton mojego &#8220;ja&#8221; i wszystko, co się na to składa. Czuję się zmęczony, wypompowany, brakuje mi sił i ochoty na cokolwiek. Nie, nie mam doła &#8211; po prostu czuję się diablo zmęczony.</p>
<p>Dziś przespałem praktycznie cały dzień. Po prostu poległem, nakryłem się kocem i tyle pamiętam. Najgorsze jest to, że po obudzeniu nadal myślę tylko o dalszym śnie.</p>
<p>Zmęczenie&#8230;</p>
<p>Zmęczenie&#8230;</p>
<p>Zmęcz&#8230;</p>
<p>Zzzz&#8230;</p>
<p>Jutro urywam się z roboty i jadę w pierony do Warszawy do Brzozy (brata znaczy się). Żona jego liczy dni i godziny do porodu i jeśli nie teraz, to w najbliżej dającej się przewidzieć przyszłości byśmy się nie spotkali. Chciałem zabrać Majkę ale ta przez chujnię, która dzieje się na dworze dostała kataru jak stąd do Mozambiku i raczej nigdzie tyłka nie ruszy. Tym sposobem pojadę sam. Pomogę im nieco w nowym obejściu (przeprowadzili się sukinkoty do jakiejś hacjendy :)), wskoczę z babcią Wulą do samochodu i pewnie porobię za siłę przenośną dla zakupów, które owa poczyni. Wbrew pozorom całkiem lubię takie wleczenie się za matką po sklepach i miecie tych kilku godzin bez potrzeby myślenia, kombinowania, przejmowania się czymkolwiek a tylko dogadzania sobie kawką czy innym podgryzaczem w jakiejś galerii handlowej. To odmóżdża doskonale a czasem trzeba się odmóżdżyć.</p>
<p>Może uda się Brzozę na coś do kina wyciągnąć. Sukinkot kręci swój biznes ale koszt jest okrutny: zero czasu na cokolwiek innego. Może uda się mi &#8211; etaciarzowi, któremu brakuje do pierwszego &#8211; wyciągnąć pana biznesmena na coś głupiego, co sprawi nam mnóstwo radochy a po podlaniu odrobiną piwa czy innej wódki, pozwoli na chwilę odskoczenia od spraw codziennych.</p>
<p>Wracam w niedzielę bogatszy o iPhona, którego dostanę od Brzozy, który swego czasu <a href="http://costa.kofeina.net/index.php/2008/10/07/iPhone-absolutnie-subiektywna-ocena/" title="iPhone - absolutnie subiektywna ocena">kompletnie zjechał ten gadżet</a>. I miał bardzo, bardzo wiele racji. Dlatego telefon leżał przez te miesiące w szafce a ja w końcu drania uruchomię. Mnie się przyda zdecydowanie bardziej &#8211; mam zupełnie inne potrzeby. Za to dla Brzozika trza by jakieś ustrojstwo wynaleźć, które wprowadzi go w XXI wiek. Warunek podstawowy: baterie ma mieć to coś solidne.</p>
<p>Anyway, odliczam dni do sierpnia, kiedy to dokonamy zajazdu na wyspę <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Andros_(Cyklady)" title="Conieco o wyspie">Andros</a> i gdzie mam zamiar robić jedno: nic. No dobra, będę leżał odwłokiem w wodzie i dawał się unosić falom. A jako że wygląd mam adekwatny, być może przeczytacie w środku sezonu ogórkowego o odkryciu na wyspie Andros zupełnie nowego gatunku słonia morskiego :).</p>
<p>Urlopu! Urlopu!</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=FwMjckVGo8E:RwrFTWS0fBw:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/11/urlopu-urlopu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/11/urlopu-urlopu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Po WWDC’09</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/CostasFamilyPage/~3/Q5VwGKgHy84/</link>
		<comments>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/10/po-wwdc09/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2009 07:16:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3459</guid>
		<description><![CDATA[Się kolejne WWDC odbyło, przez net przeszła już fala narzekań, że Apple nie wymyśliło czegoś nowego, że nie spowodowało opadu szczęki, że, że, że&#8230; Ja troszeczkę inaczej chyba do Apple podchodzę bo zamiast życzeniowo, patrzę na wszystkie te keynoty raczej od strony użytkowej. Oglądam, gapię się, przeliczam w myślach, lekko kombinuję, przetrawiam to i wypluwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Się kolejne WWDC odbyło, przez net przeszła już fala narzekań, że Apple nie wymyśliło czegoś nowego, że nie spowodowało opadu szczęki, że, że, że&#8230; Ja troszeczkę inaczej chyba do Apple podchodzę bo zamiast życzeniowo, patrzę na wszystkie te keynoty raczej od strony użytkowej. Oglądam, gapię się, przeliczam w myślach, lekko kombinuję, przetrawiam to i wypluwa mi się efekt w postaci krótkiego &#8220;czy warto by było wydać kasę na to i czy w ogóle będzie mi to potrzebne&#8221;. Nie ma co nudzić i po przetrawieniu czas na wnioski.</p>
<p>Odświeżono linię notebooków i dostosowano do dzisiejszych standardów. OK, to fajnie. Zupełnie mnie to jednak nie jara bo i tak ceny tych wyższych modeli są dla mnie po prostu obłędne. Za to bardzo spodobało mi się posunięcie wykonane przed WWDC czyli upgrade białego MacBooka. Dlaczego? A dlatego, że wprowadzono bardzo interesującą opcję &#8220;zamiast&#8221; MacBooka unibody (znaczy aluminiowego). Nie oszukujmy się &#8211; naklejenie na trzynastocalowym unibody znaczka &#8220;Pro&#8221; i dorzucenie FireWire (o porcie kart nie wspominam), które wcześniej wyrzucono to po prostu jawne i głośne &#8220;sorry&#8221; powiedziane masie zawiedzionych ludzi i sposób na wyciągnięcie pieniędzy za design alu, zamiast plastiku. Teraz ma się do wyboru dwie bardzo zbliżone wydajnością oferty różniące się w sumie &#8220;tylko&#8221; detalami i &#8220;aż&#8221; designem. Różnica w cenie jest stosunkowo niewielka i daje to naturalny impuls do wywalenia nieco większej ilości gotówki na ładniutki design alu zamiast plastiku. Impuls zadziałał i mój planowany MacBook unibody będzie MacBookiem Pro unibody :). Komputerek ma ładne bebechy, porty też ciekawe, deklarowana praca na baterii po prostu pozostawia w głębokim cieniu mojego (sic!) netbooka od Della i ogólnie całość sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. Po dłuższej zabawie alumacbookami w iSpotach widzę, że wydajnościowo jest wręcz doskonale i śmiało mogę toto nabywać mając w perspektywie lata spokoju w temacie wydajności. No chyba że coś się spitoli :).</p>
<p>Czytam narzekania, że kwestie sprzętowe zajęły raptem dwanaście bodajże minut wystąpienia (Jezu, że się ludziom w ogóle chce takie rzeczy sprawdzać) i w związku z tym niektórzy czują ogromny zawód. Pewnie gdyby przez godzinę tłukli o upgradach sprzętu gawiedź byłaby zachwycona ale szczerze mówiąc dziękuję za przeprowadzoną w miarę treściwie prezentację. Się udała, MacBooka nowego kupię. Gratuluję.</p>
<p>Bardzo bawiły mnie przedkeynotowe zgadywanki, że niby japcok wprowadzi tablet czy wypluje z siebie odpowiedź na netbooki. Zawsze brakowało mi w tych zgadywankach podania odpowiedzi na proste pytanie: a po co miałby to robić? Po co japcokowi tablet? Do czego? Chcesz se porysować? Kup sobie Wacoma i podepnij do kompa. Chcesz sobie pomazać paluchami po szkiełku? Masz do wyboru iPody i iPhony wszelkiej maści. Chcesz mieć lekki i cienki komputer? Kup se Air i dziękuj, że nie musisz targać stosu chusteczek do ciągłego wycierania zapaćkanej paluchami szyby. Nie bez kozery tablety (z OSX, WIn czy Lin) nie zalewają rynku &#8211; są po prostu niepraktyczne (syfiące się szkło to akurat najmniejszy problem) a krócej: są 90% populacji po prostu zbędne.</p>
<p>Bardzo też mnie bawiło to nastawienie na pokazanie netbooka przez japcoka. Nie mówię, że to nigdy nie nastąpi ale jestem przekonany, że raczej nieprędko coś takiego zobaczymy. Japcok ma swojego netbooka i jest nim Air. Co, że drogi? A kto powiedział, że cokolwiek z jabłkiem na obudowie będzie kiedykolwiek tanie? Można wiele mówić o jabłku ale przynajmniej starają się zapewnić dosyć komfortowe korzystanie ze swoich komputerów co oznacza niestety drożyznę. Wsadzają tam odpowiednią ilość ramu, sensowną grafikę, solidne baterie&#8230; Mój Dell jest bardzo drogi jak na standardy netbookowe ale wnętrzności ma zaprawdę co najwyżej takie sobie. Nijak mu stawać w szranki ze starszyzną notebookową od Apple a o nowościach nawet nie mam co wspominać. A gdy do tego doliczy się koszt logosa na obudowie wyjdzie nam ładna suma, za którą pewnie mało kto chciałby kupować cokolwiek słabszego od Air. No i dorzućmy jeszcze imo najważniejszy argument: Apple nie robi taniochy. Nie może sobie na to pozwolić. Nie przy marży, którą sobie pobiera. Nie tak ta firma działa (co niestety czujemy w portfelach).</p>
<p>Tak więc nowości sprzętowych nie było jakichś wielkich za to było to, na co czekałem: Snow Leopard. Bardzo zdawkowo nam ten system pokazano ale jeśli szumne zapowiedzi spełnią się choć w połowie, będzie nieźle. Ponoć chłopcy siedli i przepisali sporo kodu, pooptymalizowali, pokombinowali, zaszyli w bebechach sporo nowych technologii a ja nie mogę się doczekać, by położyć na tym swoje łapy. Oczywiście już słychać jęczenie, że to przecież tylko Service Pack czy coś w ten deseń, że nic nie zmieniono bo raptem pokazano tylko nowy bajer z Dockiem, że to wyciąganie pieniędzy od ludzi&#8230; Serio, zastanawiam się czasem, co trzeba skończyć, by zrozumieć pojęcie &#8220;przepisanie kodu&#8221;. Miłośników zaś graficznych fajerwerków odsyłam zawsze i niezmiennie do Linuksa i ichnich Compizów, Beryli czy jak się teraz te projekty nazywają. Znajdą tam przejść graficznych, bajerów, szmerów, płonących okienek, pływających okienek, okienek tańczących rumbę i czego tylko jeszcze będą chcieli. Problem w tym, że po jakichś piętnastu minutach to wyłączą i zostawią te autentycznie przydatne ficzery. Jedyne, czego tak po prawdzie nie mogę japcokowi wybaczyć to całkowita odporność na umożliwienie zmian w swoim UI. Ja rozumiem dbałość o jednolitość interfejsu ale na boga, choćby zmiana kolorów panowie!</p>
<p>Martwi mnie, że nic nie zostało powiedziane w temacie obsługi ZFS. Miało być w Leopardzie, później miało się pojawić toto w Snow a ostatnio w ogóle nic nie słyszę w temacie ZFS. A szkoda ogromna bo z chęcią bym to udogodnienie przywitał.</p>
<p>Obsługa Exchange mnie nie rusza bo mi do szczęścia nie jest potrzebna. Za to nie rozumiem pokpiwania z Windows. Ma inną architekturę, ma swoje DLL ale OSX to co, niby jakiś inny? Jak tu się framework jakiś wypierdzieli to nie za bardzo nawet wiadomo, jak się zabrać za ratowanie sprawy. W Win często starczy wrzucić jakiś DLL i po krzyku. To pokpiwanie na siłę z Win mocno mnie zniesmaczyło. Microsoft przysiadło do Windows 7 i efekty ponoć widać &#8211; jest szybciej, sprawniej, lepiej, wydajniej. Oby podobnie było ze Snow Leopardem bo się Apple jeszcze może mocno zdziwić.</p>
<p>Za to ujęła mnie cena przesiadki na nowy system. 30 dolców to naprawdę niewiele ale pozostaje jeszcze pytanie, na jakich warunkach będzie się to odbywało. Czy trzeba przytargać ze sobą pudełko po Leopardzie? Czy faktura zakupu np. pracowego iMaca z Leo na pokładzie starczy, by mi firma mogła za 30 dolców system uaktualnić do najnowszego? Diabeł tkwi w szczegółach a tych oczywiście nie podano.</p>
<p>Po Leo przyszedł czas na nowego iPhona, który ponoć jest szybszy i w ogóle. Wszystko fajnie ale jedna rzecz mnie martwi: jak w tej sytuacji będzie z grami? Po ostatnich zakupach widzę, że iPhone staje się powoli całkiem dobrym handheldem (ludzie! <a href="http://www.firemint.com/realracing/" title="Strona gry">Real Racing</a> RZĄDZI! Do AppStore [<a href="http://itunes.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewSoftware?id=318366258&#038;mt=8" title="Kup grę">link iTunes</a>] marsz!) a tytuły na nim się pokazujące coraz wyżej zawieszają graficzną poprzeczkę. Jak więc teraz będzie, gdy nowe iPhone obsługuje OpenGL/ES w wersji 2? Czy nagle nie zaczną powstawać tytuły przeznaczone tylko na ten model iPhone? Co z iPodem touch? Zakładam, że zostanie odświeżony przed Świętami i dostanie podobne hardware growe, co iPhone ale problem wciąż pozostaje przecież. Czytałem już uspokajające wypowiedzi deweloperów, że będą skalowali swoje produkty tak, by działały na wszystkich maszynkach ale zastanawiam się, czy Apple rozumie rynek konsol przenośnych. Tam czas życia produktu jest stosunkowo długi i tak sobie kombinuję, czy japcok aby wie, że nie należy graczom fundować niepewności co do zakupu konsolki. A za taką przecież chce uważać iPoda touch (a że iPhone może to, co iPod plus wiele więcej&#8230;). No nic, cała nadzieja w niegłupich deweloperach, którzy być może jakoś sobie poradzą z platformą co rusz &#8211; z ich punktu widzenia &#8211; zmienianą i aktualizowaną.</p>
<p>Co w nowym iPhone mnie cieszy? Nareszcie kręcenie filmów, być może sensowny aparat &#8211; wbrew pozorom to się przydaje (ot wczoraj nie dało rady nakręcić sensownego filmiku z prawie zejścia trąby powietrznej :)) no i ponoć dłuższy czas pracy na bateriach. Teraz jest bardzo źle. Rozumiem, że nowy iPhone polepszy sprawę i będzie już &#8220;tylko&#8221; źle. Czy kupiłbym nowego iPhone? Nie. Za to wersja 3G zrobiła się w Stanach atrakcyjna cenowo i kto wie, być może przeniesie się to i na grunt europejski. Reszta nowości to i tak software więc zamiast kląć na Apple za wsadzenie do softu dwa lata po premierze czegoś tak podstawowego, jak copy-paste, dam se lepiej spokój. Chłopaki przy sofcie dłubią i może wreszcie coś z tego wydłubią. Nie jest źle ale miejsca na ulepszanie sporo by się znalazło. Anyway, mnie to przysłowiowe loto &#8211; po kilku miesiącach leżenia w szafce mojego brata iPhone pewnie w końcu trafi w moje ręce i o ile nie zdechnie, posłuży mi pewnie najbliższe dwa lata jak nic. Z takim czy innym softem.</p>
<p>Podsumowując: bogu niech będą dzięki, że nie było żadnych przełomów, nowości i rzeczy, przed którymi należałoby się położyć w wyrazie hołdu. Być może to pozwoli jabłku zadbać o jakość produktów i dać im ten finishing touch, tę polerkę nadającą czy to sprzętowi, czy to oprogramowaniu wrażenie doskonałości. Nie chcę co roku rewolucji. Chcę za to dążenia do doskonałości. Proszę, na tym się skup Apple a moje pieniądze popłyną do twoich kas.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?a=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:V_sGLiPBpWU"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/CostasFamilyPage?i=Q5VwGKgHy84:UiPzHtL1JaM:V_sGLiPBpWU" border="0"></img></a>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/10/po-wwdc09/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://costa.kofeina.net/index.php/2009/06/10/po-wwdc09/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
