<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101</id><updated>2026-08-13T06:51:04.557-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego fizyka? - doświadczenia, zadania, teoria</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>28</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-844282935136851620</id><published>2012-10-28T02:07:00.003-07:00</published><updated>2012-10-28T02:07:59.879-07:00</updated><title type='text'>Tajemnice huśtawki</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Całą naukę fizyki można by właściwie określić w ten sposób, że zajmuje się ona różnymi postaciami energii oraz tym, jak te rozmaite postacie przechodzą jedna w drugą. Wiemy, że energia jest to zdolność do wykonania pracy. Tę zdolność może posiadać pojedyncze ciało bądź układ, tzn. zespół ciał. &lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Energia mechaniczna jest najpospolitszą postacią energii. Występuje ona w dwóch odmianach: potencjalnej i kinetycznej. Przemiana jednej w drugą zachodzi bardzo często m. in. wówczas, gdy oglądamy huśtające się dzieci. Aby huśtawkę wraz z siedzącym dzieckiem wprawić w ruch należy rozpocząć od silnego pchnięcia. Pchnięcie to nadaje odpowiednią prędkość huśtawce, czyli udziela jej energii kinetycznej. W miarę jak huśtawka wychyla się z dolnego położenia, jej prędkość maleje aż wreszcie w swoim najwyższym położeniu (zależnie od siły pchnięcia) huśtawka zatrzymuje się na mgnienie oka, aby zaraz opaść z powrotem i minąwszy dolne (najniższe) położenie wznieść się w górę po przeciwnej stronie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W krótkim czasie, gdy huśtawka wznosi się do najwyższego położenia, można poczynić dwa spostrzeżenia: jej prędkość stopniowo maleje aż do zera (w chwili osiągnięcia górnego położenia), jej wysokość nad poziomem ziemi wzrasta od najmniejszej (u dołu) do największej (u góry). Jak wiemy, prędkość wyznacza energię kinetyczną ciała, a wysokość nad powierzchnią ziemi, jaką zajmuje to ciało – wyznacza jego energia potencjalna. Zatem malejąca prędkość to malejąca energia kinetyczna, a wzrastająca wysokość to rosnąca energia potencjalna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W swoim ruchu ku górze huśtawka traci więc energię kinetyczną, a zyskuje energię potencjalną. Za chwilę, gdy zacznie opadać, wszystko powtórzy się, ale w odwrotnym porządku. Będzie ona teraz zmniejszać wysokość, czyli tracić energię potencjalną, a zwiększać prędkość (zyskiwać energię kinetyczną). Nastąpi więc odwrotna zamiana. Można powiedzieć, że huśtawka jest przykładem nieustannej zamiany energii potencjalnej w kinetyczną i odwrotnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można przypuszczać, że suma energii potencjalnej i kinetycznej, w dowolnej chwili ruchu, pozostaje stała. Podobnie jak stała jest ilość cieczy, którą przelewamy z naczynia do naczynia. Rozumowanie to prowadzi do zasady zachowania energii, która głosi, że w przemianach energii jej ilość nie ulega zmianie, a zmieniają się tylko jej formy (postacie). &lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/844282935136851620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/10/tajemnice-hustawki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/844282935136851620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/844282935136851620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/10/tajemnice-hustawki.html' title='Tajemnice huśtawki'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-3823616460367366549</id><published>2012-10-28T02:06:00.003-07:00</published><updated>2012-10-28T02:06:47.371-07:00</updated><title type='text'>Światło rysuje obrazy</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Aparat fotograficzny, dzięki któremu możemy „rysować” za pomocą światła, powstał stosunkowo nie tak dawno temu. Za pierwowzór tego aparatu uznaje się oko ludzkie, które istnieje tak długo, jak długo istnieje człowiek. &lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcąc zrozumieć, w jaki sposób działa aparat fotograficzny, należy przypomnieć sobie coś niecoś o świetle, jego naturze i właściwościach. W dzień korzystamy ze światła słonecznego, nawet jeśli na niebie są ciemne chmury, słońce przebija się przez nie i choć nie jest tak jasno, to przecież oświetla wszystko dookoła. Zupełnie nie dociera do nas w nocy. Wówczas radzimy sobie stosując sztuczne źródła światła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Światło, podobnie jak dźwięk, przenosi się za pomocą fal, ale są to zupełnie inne fale i inne są ich właściwości niż fal dźwiękowych. Fale świetlne rozchodzą się w powietrzu w postaci prostoliniowych promieni inaczej niż fale dźwiękowe. Inną ważną różnicą jest to, że głos rozchodzi się dzięki istnieniu materialnego ośrodka, na przykład powietrza. W próżni natomiast fale głosowe rozchodzić się nie mogą. Światło zaś może przechodzić przez całkowitą próżnię, czyli przestrzeń, w której nic nie ma. Właśnie dlatego Słońce może dostarczać nam światło, które przechodzi przez przestrzeń kosmiczną pozbawioną prawie całkowicie materii. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oko ludzkie spostrzega otaczające przedmioty tylko wtedy, gdy są one oświetlone. Siedząc w dokładnie zaciemnionym pokoju nie będziemy widzieli nic, dopiero gdy zapalimy światło ukaże się nam to wszystko, co się tam znajduje. Światło palącej się lampy wysyła we wszystkie strony fale świetlne, fale te odbijają się od wszystkiego co nas otacza i trafiają do oka. Gdyby dookoła źródła światła nie było nic, fale świetlne nie miałyby się od czego odbić i widzielibyśmy tylko źródło światła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fale świetlne odbijając się od wszystkich przedmiotów i trafiając do oka, wywołują wrażenie, które nazywamy „widzeniem”. Widzenie powstaje wskutek wspólnej pracy oka i mózgu ludzkiego. Wiemy, że fale świetlne o dużej częstotliwości mają barwę filetową, a o mniejszej – barwę czerwoną. Między nimi zawarte są pozostałe barwy tęczy, która przedstawia pełną paletę barw. Natomiast światło białe jest mieszaniną wszystkich barw, tzn. mieszaniną fal świetlnych o częstotliwościach zawartych między fioletem a czerwienią. Istnieją niewidzialne fale świetlne o częstotliwościach większych (nadfioletowych) lub mniejszych (podczerwonych) od częstotliwości fal widzialnych. Oko ludzkie ich nie dostrzega, ale reaguje na ich obecność klisza fotograficzna. &lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/3823616460367366549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/10/swiato-rysuje-obrazy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/3823616460367366549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/3823616460367366549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/10/swiato-rysuje-obrazy.html' title='Światło rysuje obrazy'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-8261132570822762278</id><published>2012-06-09T12:28:00.003-07:00</published><updated>2012-06-09T12:28:38.699-07:00</updated><title type='text'>„Elektryczni wędrowcy”</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Co to za „elektryczni wędrowcy”? Ich prawdziwa nazwa to jony. Nazwa ta jest zapożyczona z greckiego, gdzie jon znaczy właśnie wędrowiec. Wędrowców, o których mowa, można nazwać elektrycznymi, gdyż każdy z nich obowiązkowo niesie pewien bagaż – jest nim ładunek elektryczny. Gdy tylko w ten czy inny sposób jon utraci swój bagaż (ładunek elektryczny), natychmiast przestaje być jonem. &lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jon jest atomem, który spełnia tylko jedną funkcję: przenosi ładunki elektryczne. Jony występują w środowiskach ciekłych, spotkać je można w wodnych roztworach kwasów zasad i soli. Te roztwory, zwane elektrolitami, to kraina ich wędrówek. Tam bardzo łatwo powstają. Można je bez trudu powołać do życia. Wystarczy wsypać do wody szczyptę soli kuchennej i zamieszać, aby powstał roztwór i już mamy wielkie zbiorowisko jonów. Będą to jony sodu i chloru – pierwiastków wchodzących w skład soli kuchennej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wiemy, cząsteczka takiej soli składa się z jednego atomu chloru (NaCl). Woda, do której wsypaliśmy sól kuchenną, ma zdolność rozbijania cząsteczek soli na składowe, czyli na atomy sodu i chloru. Rozbija je jednak w pewien szczególny sposób, a mianowicie tak, że atom sodu zostaje przy tym naelektryzowany dodatnio, a atom chloru ujemnie. W ten sposób atom staje się jonem. Zjawisko to nazywamy dysocjacją elektrolityczną. Z każdej cząstki soli otrzymujemy dwa jony: dodatni jon sodu i ujemny jon chloru. Oczywiście woda rozbija na jony pewną liczbę cząsteczek rozpuszczonej w niej soli, reszta pozostaje niezdysocjowana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jony, mając ładunek elektryczny, podlegają działaniu elektrycznych sił przyciągania lub odpychania i dlatego poruszają się w określonym kierunku, gdy siły te zaczną na nie działać. Gdy sił tych nie ma, wówczas poruszają się bezwładnie, zobojętniają wzajemnie i tworzą się na nowo. Niekiedy przejawy wędrówek jonów są bardzo pożyteczne i mają wielkie znaczenie praktyczne. Wszystkie ważne zastosowania elektrolizy opierają się na tym, że „elektryczni wędrowcy” – czyli jony pod wpływem sił elektrycznych pozwalają kierować swoimi wędrówkami i dotarłszy do bieguna źródła prądu oddają mu swój ładunek, stając się atomami. &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/8261132570822762278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/06/elektryczni-wedrowcy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8261132570822762278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8261132570822762278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/06/elektryczni-wedrowcy.html' title='„Elektryczni wędrowcy”'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-434225735055462337</id><published>2012-05-27T12:32:00.002-07:00</published><updated>2012-05-27T12:32:14.442-07:00</updated><title type='text'>Uwaga! Wysokie napięcie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Na liniach wysokiego napięcia i innych tego rodzaju urządzeniach spotykamy napis: „Uwaga! Wysokie napięcie”, niekiedy z trupią głową. Takie linie przebiegają w wielu miejscach naszego kraju. Znają je praktycznie wszyscy, gdyż weszły w skład naszego krajobrazu. Wielkie maszty stalowe ze wspornikami, do których podwieszone są izolatory dźwigające przewody, po których płynie prąd elektryczny wysokiego napięcia – tak wyglądają te linie. &lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się zastanowić dlaczego przesyłamy energię elektryczną pod wysokim napięciem? Aby to zrozumieć weźmy np. pod uwagę lokomotywę elektryczną. Musi ona pociągnąć ciężki wagon i to z określoną prędkością. Praca jaka jest potrzebna, aby ten pociąg „przeciągnąć” np. z Krakowa do Wrocławia, lokomotywa musi wykonać w ściśle określonym czasie, a do tego jest potrzebna ściśle określona moc jej silników. Gdyby silniki te nie miały odpowiedniej mocy, to pociąg wprawdzie dojechałby do miejsca przeznaczenia, ale z opóźnieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podobnie do oświetlenia miasta potrzebna jest moc równa mocy wszystkich zainstalowanych źródeł światła (oświetlenie mieszkań, ulic, biur itd.). Każde elektryczne urządzenie charakteryzuje się więc miedzy innymi parametrami również mocą, której dostarcza (np. prądnica) lub którą 1odbiera (np. silnik elektryczny). W pierwszym przypadku mamy do czynienia ze źródłem prądy, a w drugim z odbiornikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Linie wysokiego napięcia rozprowadzają energię elektryczną po całym kraju. Linie elektryczne dostarczają odbiornikom niezbędnej im mocy, czyli umożliwiają im wykonanie określonej pracy w określonym czasie. Jak wiemy moc elektryczna jest iloczynem napięcia i natężenia prądu. Prąd elektryczny płynąc w przewodach nagrzewa je i na to zużywa część energii. Energia, którą przesyłamy przewodami, nie dociera więc w całości do odbiorników, część traci się po drodze. Traci się zaś dlatego, że ciepło „ulatnia się” z przewodów bez żadnego pożytku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysokie napięcie to najtańszy i najskuteczniejszy sposób zmniejszenia strat przemysłowych. Wymaga on jednak wielu zabiegów. Linia wysokiego napięcia musi być odpowiednio izolowana. Pozostaje jeszcze jedna kwestia: w jaki sposób wytwarza się wysokie napięcie? Jest to możliwe dzięki temu, że elektrotechnika dysponuje pewnym doskonałym sposobem zamiany napięć niskich na wysokie i odwrotnie. &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/434225735055462337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/05/uwaga-wysokie-napiecie.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/434225735055462337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/434225735055462337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/05/uwaga-wysokie-napiecie.html' title='Uwaga! Wysokie napięcie'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-6866767806665398065</id><published>2012-05-23T11:45:00.003-07:00</published><updated>2012-05-23T11:47:44.950-07:00</updated><title type='text'>Za co płacimy elektrowni?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Gdyby zadać to pytanie przeciętnemu człowiekowi, zapewne usłyszelibyśmy odpowiedzi typu: za prąd elektryczny, za światło, za elektryczność itd. Jednak wszystkie te odpowiedzi są, jeśli nie całkiem błędne, to na pewno niedokładne. Jedno jest pewne. Elektrownia coś nam sprzedaje, a my za to „coś” płacimy.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rachunkiem z elektrowni jest tak, że płacimy za kilowatogodziny, bo to właśnie kilowatogodzina jest jednostką miary, w której oblicza się zużytą przez nas energię elektryczną. Postarajmy się zrozumieć czy tak naprawdę jest owa tajemnicza kilowatogodzina. Gdy w mieszkaniu zapalamy żarówkę elektryczną, to przez nią zaczyna płynąć prąd elektryczny. Zupełnie tak samo, jak wówczas, gdy odkręcimy kurek wodociągu i płynie z niego woda. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyobraźmy sobie strumień wody płynący kanałem, w którym woda spływa z pewnej wysokości i trafia u dołu na łopatki koła wodnego. Nietrudno się domyśleć, że praca tego koła będzie zależeć od ilości spadającej wody na łopatki koła w ciągu sekundy. Gdy strumień będzie dwa razy obfitszy, to otrzymana praca będzie dwa razy większa lub gdy wysokość, z której spada woda wzrośnie dwukrotnie otrzymamy dwa razy większą pracę. Praca takiego koła wodnego zależeć będzie również od czasu  pracy tego koła. Zatem ostateczna formuła na wykonaną pracę głosi, że praca ta jest wprost proporcjonalna do wysokości spadku wody, ilości wody wpływającej na łopatki w ciągu sekundy i czasu trwania pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy teraz zastosować  analogie pomiędzy przepływem wody, a przepływem prądu elektrycznego. Wysokość spadku wody jest miarą ciśnienia, a ciśnienie odpowiada napięciu elektrycznemu (wyrażonemu w woltach). Wielkość przepływu wody to, w naszym porównaniu, natężenie prądu (wyrażone w amperach). Czas trwania pracy pozostaje w obu przypadkach taki sam. podsumowując praca prądu elektrycznego jest wprost proporcjonalna do iloczynu napięcia, natężenia i czasu trwania pracy. Jednostką tej pracy jest watosekunda, która jest blisko spokrewniona z kilowatogodziną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli weźmiemy 1000 watów, to otrzymamy kilowat, jeżeli weźmiemy 3600 sekund, otrzymamy godzinę. Wynika stąd, że 3 600 000 watosekund równa się kilowatogodzinie (3 600 000 Ws = 1 kWh). I to jest ostateczna odpowiedź, co to jest kilowatogodzina, za którą płacimy elektrowni.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/6866767806665398065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/05/24-za-co-pacimy-elektrowni.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/6866767806665398065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/6866767806665398065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/05/24-za-co-pacimy-elektrowni.html' title='Za co płacimy elektrowni?'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-2176037981908978446</id><published>2012-04-29T15:30:00.002-07:00</published><updated>2012-04-29T15:30:44.268-07:00</updated><title type='text'>Skoczek spadochronowy</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;W starożytnej Grecji uczenie nie doceniali doświadczenia tylko hołdowali zasadzie twórczych rozmyślań. Doprowadziło to do wielu błędnych wniosków. Przykładem jednego z takich błędów może być pogląd Arystotelesa, że ciała cięższe spadają szybciej niż ciała  lekkie. Pogląd ten przetrwał przez wiele wieków, a obalił go dopiero Galileusz, przeprowadzając swoje słynne doświadczenie ze spadaniem ciał z pochyłej wieży w Pizie.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby Arystoteles przeprowadził obserwacje spadania ciał wyłączając zjawiska, które mu towarzyszą i zaciemniają przebieg, to wniosek byłby odmienny. W przypadku spadania ciał wystarczy na przykład przeprowadzić je w próżni. W rurze, z której wypompowano powietrze, lekkie piórko spada tak samo jak kawałek metalu, co oznacza, że ciała spadają jednakowo. Jeśli na co dzień obserwujemy coś innego, to tylko dlatego, że dochodzi wówczas do głosu opór powietrza, który może całkowicie zniekształcić naturalny, niezakłócony przebieg tego zjawiska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwując ruch skoczka spadochronowego, widzimy jak z szybującego wysoko samolotu odrywa się maleńki punkcik i z rosnącą w oczach prędkością leci jak kamień w dół. Po chwili rozwija się czasza spadochronu i w ciągu kilku sekund prędkość ulega gwałtownemu zmniejszeniu. Teraz skoczek łagodnie spływa ku ziemi z prędkością, która nie ulega zmianie, aby po pewnym czasie bezpiecznie wylądować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ruchu skoczka można wyraźnie zaobserwować trzy fazy, które odpowiadają trzem rodzajom ruchu. W pierwszej fazie spadania ruch skoczka jest jednostajnie przyspieszony. Jest to w przybliżeniu swobodne spadanie, podczas którego prędkość rośnie równomiernie. Jeśli skoczek nie otworzy spadochronu, to po upływie pierwszej sekundy osiągnie on prędkość 10 m/s, po upływie drugiej – 20 m/s, zaś po upływie trzeciej – 30 m/s itd. W ciągu każdej sekundy prędkość jego wzrasta więc o 10 m/s. Przyrost prędkości, jaki występuje w jednostce czasu (tutaj to sekunda), nazywane jest przyspieszeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugiej fazie ruchu skoczka, gdy otworzy on spadochron, zastępuje zjawisko odwrotne do opisanego powyżej. Dotąd prędkość rosła równomiernie, teraz zaczyna równomiernie zmniejszać się. Następuje więc ruch jednostajnie opóźniony (z wyłączeniem krótkiej chwili otwierania się spadochronu). Opóźnienie ruchu mierzy się takimi samymi jednostkami jak przyspieszenie. O ile to ostatnie było przyrostem prędkości w ciągu sekundy, o tyle opóźnienie będzie zmniejszeniem prędkości w ciągu sekundy. Teraz skoczek przechodzi w ostatnią fazę ruchu – łagodnie spada ku ziemi, a jego prędkość opadania w zasadzie nie zmienia się. Taki ruch nazywa się ruchem jednostajnym. Charakteryzuje się on tym, że odcinki przebywanej drogi są jednakowe w każdej sekundzie.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/2176037981908978446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/04/skoczek-spadochronowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/2176037981908978446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/2176037981908978446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/04/skoczek-spadochronowy.html' title='Skoczek spadochronowy'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-1993153202129254678</id><published>2012-04-29T15:17:00.002-07:00</published><updated>2012-04-29T15:26:04.639-07:00</updated><title type='text'>Pompka rowerowa</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Pompując dętkę rowerową, po krótkim czasie zauważamy, że pompka rozgrzewa się i to dość silnie.  Niektórzy myślą, że to wskutek tarcia tłoka o ścianki pompki. To prawda, że pokonywanie tarcia wywołuje ogrzewanie się ciał wzajemnie trących się o siebie. W ten sposób rozgrzewamy np. zziębnięte dłonie. Jednak w danym przypadku tarcie jest niewielkie, tłoczek jest przecież nasycony smarem, aby zapewnić szczelność, bez której pompka jest bezużyteczna.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciepło wydzielające się podczas tej pracy i ogrzewające pompkę, powstaje głównie z innego powodu: jest nim sprężone powietrze. Dlaczego jednak sprężone powietrze wywołuje wzrost jego temperatury? Otóż wszystkie ciała (również gazy) składają się z bardzo małych cząsteczek zwanych molekułami. Możemy je sobie wyobrazić w postaci bardzo małych kuleczek. Kuleczki te są tak niewyobrażalnie małe, że nie można ich zobaczyć, nawet pod najsilniejszym mikroskopem. Ich liczba jest ogromna, np. w jednym centymetrze sześciennym powietrza znajduje się 27 trylionów cząsteczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świecie molekuł, pomimo, że cząsteczki są tak niezmiernie małe, odległości pomiędzy poszczególnymi molekułami (w skali ich wymiarów) są duże. Zapewnia to molekułom znaczną swobodę ruchów, z której też korzystają, poruszając się bez przerwy. Największą swobodę ruchów mają w gazach; w cieczach wędrówki ich są do pewnego stopnia ograniczone, w ciałach stałych, nie mogąc zmienić miejsca pobyty – oscylują (tzn. wahają się we wszystkie strony od pewnego średniego położenia). W chaotycznym ruchu molekuł, jaki występuje w środowisku gazowym, następują oczywiście co chwila zderzenia, zmiany kierunku, zmiany prędkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do naszej pompki, w której znajdują się tryliony molekuł, zauważamy, że gdy popchniemy tłok, ich ruchy staną się gwałtowniejsze, wzroście średnia prędkość, a zatem i temperatura. Wskutek tego pompka rozgrzeje się, co wyraźnie odczujemy. Sprężanie gazu podnosi więc jego temperaturę. W podobny sposób można wywnioskować, że rozprężanie obniży jego temperaturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te właściwości gazów znajdują liczna zastosowania w technice. Na przykład w silnikach wysokoprężnych (zwanych od nazwiska wynalazcy silnikami Diesla) nie stosuje się świec zapłonowych, zapalając mieszankę iskrą elektryczną. Zamiast tego spręża się w nich czyste powietrze, i to tak silnie, że jego temperatura wzrasta do kilkuset stopni. Tera wtryskuje się pod dużym ciśnieniem olej napędowy, który w zetknięciu z gorącym powietrzem zapala się w cylindrze, wykonując pracę.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/1993153202129254678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/04/pompka-rowerowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1993153202129254678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1993153202129254678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/04/pompka-rowerowa.html' title='Pompka rowerowa'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-7266534913854591208</id><published>2012-03-31T10:41:00.002-07:00</published><updated>2012-03-31T10:41:24.218-07:00</updated><title type='text'>Akcja równa się reakcji</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Siła, która powoduje tyle rozmaitych działań, jako pojedyncze zjawisko nie istnieje. Każda siła, gdziekolwiek działa, zawsze napotyka taka samą i przeciwnie skierowaną drugą siłę. Jeśli jedną z nich nazwiemy akcją (działaniem), to druga będzie reakcją (przeciwdziałanie).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każda akcja napotyka więc zawsze równą i przeciwnie skierowaną reakcję. Jeśli np. koń ciągnie ciężar przywiązany do linki, to ciężar ten ciągnie konia wstecz. Można tu zadać pytanie: jak to właściwie jest? Jeśli akcja równa się reakcji, to przecież koń w zaprzęgu nie może się poruszać, bo taka sama siła ciągnie go wstecz, z jaką on ciągnie do przodu. Otóż rzecz w tym, że siły akcji i reakcji są zawsze przyłożone do różnych ciał i dlatego wcale się nie równoważą. Jedna z tych sił przyłożona jest do bloku, który ciągnie koń, a druga do konia. Siły te, choć równe sobie i przeciwnie skierowane, nie mogą się równoważyć, bo są przyłożone do różnych ciał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sił wzajemnie równoważących się nie należy mylić z siłami akcji i reakcji, które zawsze przyłożone są do różnych ciał. Zasada akcji i reakcji nie jest wcale taka łatwa do zrozumienia w przypadku ruchu jednostajnego i ciał znajdujących się w spoczynku.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/7266534913854591208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/03/akcja-rowna-sie-reakcji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7266534913854591208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7266534913854591208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/03/akcja-rowna-sie-reakcji.html' title='Akcja równa się reakcji'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-7951863102321614684</id><published>2012-03-31T10:38:00.002-07:00</published><updated>2012-03-31T10:38:50.986-07:00</updated><title type='text'>Stała cecha natury</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Wyobraźmy sobie, że jedziemy w zatłoczonym autobusie. W pewnej chwili kierowca , wskutek jakiejś nagle zauważonej przeszkody, zaczyna gwałtownie hamować. Łatwo się domyśleć co się stanie w zatłoczonym autobusie: pasażerowie bezwładnie polecą naprzód. I tak będzie zawsze w podobnych przypadkach w samochodzie, wagonie kolejowym czy tramwaju. Ciało będące w ruchu „usiłuje” pozostać w tym stanie i dlatego, gdy autobus pod wpływem hamowania zmniejsza swą prędkość, wszystkie przedmioty i osoby z nim związane „usiłują” kontynuować swój ruch z nie zmniejszoną prędkością – „lecą do przodu”. Przy gwałtownym ruszaniu z miejsca sytuacja jest odwrotna, wszyscy „lecą do tyłu”. Jednak zasada pozostaje taka sama.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natura przeciwstawia się więc zmianie ruchu, jest to jej stała, niezmienna cecha, przy tym dotyczy to wszystkich zmian ruchu. Nie tylko zmiana samej wartości prędkości powoduje te skutki. Zmiana kierunku prędkości także wywołuje tendencję do przeciwstawiania się jej. Wszelka jazda na zakrętach powoduje ruchy dodatkowe, dążące do zachowania dotychczasowego, prostoliniowego kierunku poruszania się.&lt;br /&gt;
Takie zachowanie się ciał materialnych jest przejawem pewnej ich własności, która w fizyce nazywa się bezwładnością. Bezwładność to ociężałość, nieruchliwość, nienadążanie. Bezwładność ciał sprzeciwia się więc wszystkiemu, co stanowi o zmianie ich ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fizycy mierzą wszelkie własności ciał, gdyż fizyka jest nauką ścisłą i pomiar odgrywa w niej rolę decydującą. Mierzą więc także bezwładność ciał, a miarą tej bezwładności jest ich masa. Im większa masa, tym większa bezwładność i na odwrót.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/7951863102321614684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/03/staa-cecha-natury.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7951863102321614684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7951863102321614684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/03/staa-cecha-natury.html' title='Stała cecha natury'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-1517436316582844850</id><published>2012-02-26T09:13:00.000-08:00</published><updated>2012-02-26T09:13:16.401-08:00</updated><title type='text'>Jak powstaje tęcza?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Widok tęczy rozpościerającej się na niebie jest zachwycający swym pięknem. Nie będzie dużą przesadą stwierdzenie, że każdy kto widział tęczę zachwycał się jej wyglądem. „Cud” powstawania tęczy odbywa się w kropelce wody. Dzięki temu, że kropelek tych są miliardy powstaje to wspaniałe zjawisko natury.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tęcza powstaje dzięki temu, że światło może odbijać się i załamywać, załamywanie zaś światła pociąga za sobą jego rozszczepienie na barwy. Zjawisko odbicia światła jest stosunkowo proste. Gdy powierzchnia, na którą pada światło, jest dostatecznie gładka, światło odbite podąża w określonym kierunku, tak właśnie, jak to ma miejsce przy zabawie w „zajączka”. Gdy powierzchnia nie jest dość gładka (chropowata), światło odbija się w różnych kierunkach. Doskonale odbijają światło: wypolerowana blacha, szyba szklana, powierzchnia wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Załamanie światła jest zjawiskiem bardziej skomplikowanym. Chodzi w nim o to, że promień światła przechodząc przez różne przezroczyste ośrodki, takie jak np. woda, szkło, powietrze, zmienia swój kierunek na granicy tych ośrodków, czyli odchyla się od linii prostej, po której zawsze się porusza. Odchyla się i dalej znowu biegnie po linii prostej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jeszcze nie wszystko. Światło słoneczne jest tzw. światłem białym, czyli składa się z mieszaniny różnych barw. Jest to światło złożone w odróżnieniu od światła jednorodnego, o jednej barwie. Każda barwa załamuje się inaczej, jedna więcej, inna mniej. Najbardziej załamuje się światło fioletowe, trochę mniej niebieskie i kolejno coraz mniej – zielone, żółte, pomarańczowe i czerwone. Za pomocą pryzmatu można zademonstrować to zjawisko zwane rozszczepieniem światła. Daje ono barwne pasmo zwane widmem światła białego (lub słonecznego).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie takie samo widmo światła słonecznego stanowi tęcza. Powstaje ona podczas deszczu, albo bezpośrednio po nim, gdy niebo oczyści się z chmur. Obserwator widzi tęczę przed sobą, gdy stoi plecami do Słońca. Sama tęcza przedstawia półkolisty krąg złożony z poszczególnych barw widmowych, przechodzących stopniowo jedna w drugą; u góry jest pasmo czerwieni, u dołu pasmo fioletu, a między nimi kolejno pasma pozostałych barw widmowych.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/1517436316582844850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/jak-powstaje-tecza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1517436316582844850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1517436316582844850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/jak-powstaje-tecza.html' title='Jak powstaje tęcza?'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-4596802503018062628</id><published>2012-02-25T10:56:00.000-08:00</published><updated>2012-02-25T10:56:21.067-08:00</updated><title type='text'>Świat dźwięków</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Żyjemy w świecie wypełnionym dźwiękami, ale czy wiemy skąd biorą się te wszystkie odgłosy, których jest tak wiele? Czy to śpiew ptaków, szum drzew, szmer fal czy też odgłos pracy maszyn, rozmowa, huk strzału, hałas, zgrzyt lub setki innych dźwięków i głosów. Wywołane są one mianowicie przez ciała materialne pobudzone do szybkich ruchów drgających.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ruch drgający możemy zilustrować posługując się linijką. Jeden jej konie przyłożymy silnie do stołu, podczas gdy drugi koniec gwałtownie szarpniemy. Linijka zaczyna drgać, a my usłyszymy charakterystyczny szum. Organem słuchu jest ucho, jedno z najdoskonalszych urządzeń jakie zna natura. Ucho reaguje na drgania ciał materialnych dzięki temu, że drgania te wywołują z kolei drgania powietrza, a te ostatnie przenoszą się bardzo szybko we wszystkich kierunkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drgania linijki łatwo sobie wyobrazić, a nawet zobaczyć obserwując jej koniec wprawiony w ruch. Ale jak wyobrazić sobie drgania powietrza? Zobaczyć ich nie można, bo powietrze jest niewidzialne, ale można je porównać z drgającą wodą. Jeśli wrzucimy kamień, to fale rozchodzą się kręgami po powierzchni, natomiast fale głosowe w powietrzu rozchodzą się we wszystkich kierunkach. Fala na wodzie tworzy kręgi współśrodkowe, fala w powietrzu, tworzy współśrodkowe kule wypełniające przestrzeń. Pierwsza wprawia w ruch wodę, druga – powietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby nie było powietrza, nie moglibyśmy nic usłyszeć, ponieważ drgania wykonywane przez jakiekolwiek ciało materialne nie miałoby żadnego przenoszącego je pośrednika. Znajdując się na Księżycu kosmonauci nie usłyszeliby nawet najsilniejszego wybuchu, bo na Księżycu nie ma powietrza. Fale dźwiękowe rozchodzą się nie tylko w powietrzu. Biegną również przez wiele innych ciał: przez wodę, ziemię, drewno, metale, szkło itd. Co ciekawsze, ich prędkość w tych ciałach jest jeszcze większa niż w powietrzu.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/4596802503018062628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/swiat-dzwiekow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4596802503018062628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4596802503018062628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/swiat-dzwiekow.html' title='Świat dźwięków'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-4749701387709763966</id><published>2012-02-25T10:54:00.002-08:00</published><updated>2012-02-25T10:54:46.390-08:00</updated><title type='text'>Praca i energia</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;W fizyce często zdarza się, że na określenie rozmaitych pojęć używa się słów potocznych. Stąd pochodzą różne rozbieżności. Najlepszym przykładem takiej rozbieżności jest np. słowo „praca”. Słowo to inaczej rozumie fizyk, a inaczej człowiek używający go na co dzień.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdybyśmy stali przez pewien czas z ciężką walizką w ręku, na pewno uważalibyśmy za słuszne nazwać wysiłek naszych mięśni pracą. Tymczasem fizyk powie, że żadna praca nie została tu wykonana. O pracy w sensie fizycznym może być mowa tylko wówczas, gdy wysiłkowi towarzyszy ruch przedmiotu, na który ten wysiłek został skierowany, gdy przedmiot ten przebędzie jakąś drogę pod wpływem działania siły i gdy kąt pomiędzy kierunkiem działania siły, a kierunkiem przemieszczenie tego przedmiotu nie będzie katem prostym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowo „energia” jest drugim przykładem rozbieżności. W mowie potocznej mówimy, że ktoś jest energiczny, że wykazał wielką energię w załatwieniu jakiejś sprawy. Tymczasem fizyk określa energię jako zdolność ciała do wykonania pracy, czyli zdolność, którą można ściśle zmierzyć. Przykładem może być silnie napięta sprężyna, która jest zdolna do wykonania pracy. Podobnie ciężarki zegara wahadłowego, gdy znajdą się u góry, kryją w sobie energię do poruszania jego mechanizmu. Wymienione tu przykłady dotyczą pewnego rodzaju energii. Jest nią energia potencjalna, czyli energia związana z położeniem ciała, zwana też energią spoczynkową. Ciała będące w ruchu też są „magazynem” energii, zwanej kinetyczną. Przykładem może być kula, która przebijając deską wykonuje pracę kosztem energii swego ruchu, koszem energii kinetycznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przyrodzie obserwujemy wielkie bogactwo form energii. Najczęściej spotykane to energia mechaniczna (potencjalna i kinetyczna), cieplna, chemiczna i elektryczna. Wszystkie te i inne postacie energii mogą wzajemnie przechodzić jedne w drugie w niezliczonych zjawiskach przyrody, która nas otacza. Oprócz olbrzymiej liczby przemian spowodowanej przez człowieka istnieją oczywiście także przemiany naturalne np. energia promieni słonecznych padając na liście drzew zamienia się w energię chemiczną.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/4749701387709763966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/praca-i-energia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4749701387709763966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4749701387709763966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/02/praca-i-energia.html' title='Praca i energia'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-4255343654679416542</id><published>2012-01-31T11:14:00.000-08:00</published><updated>2012-01-31T11:14:32.281-08:00</updated><title type='text'>Palenie w piecu</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Jak wiadomo, spalanie jest procesem chemicznym, w którym tlen łączy się z ciałem palącym się. Warunkiem palenia jest więc dostateczny dopływ tlenu, który znajduje się w powietrzu w ilości około 20%.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Paliwo spalając się dostarcza ciepła. Powstaje ono z energii chemicznej, która tkwi w paliwie. Znamy rozmaite rodzaje paliw. Według stanu skupienia, w jakim występują, można je podzielić na: stałe, ciekłe i gazowe. Paliwa można również sklasyfikować ze względu na inno właściwość, a mianowicie ze względu na tzw. ciepło spalania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do tematu pieca domowego, w którym spalamy węgiel, możemy zauważyć, że kiedy w piecu rozpalamy kawałkami suchego drewna, słyszymy jak huczy. Ten odgłos powstaje wskutek tego, że przez piec przepływa dość silny strumień powietrza, niosący tlen niezbędny w procesie palenia. Jest to tzw. ciąg, który powstaje w piecu podczas palenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W naszych domowych piecach ciąg jest naturalny, a powstaje on dzięki temu, że gorące powietrze, wypełniające przewód kominowy, jest „lżejsze” (czyli gęstość powietrza, zmieszanego z gorącymi spalinami, w przewodzie kominowym jest mniejsza niż gęstość powietrza zewnętrznego) od zimnego powietrza. Lżejsze, a więc rzadsze powietrze wypełniające przewód kominowy wywołuje w nim tzw. podciśnienie, czyli ciśnienie mniejsze niż to jakie panuje na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyobraźmy sobie piec domowy z przewodem kominowym. U wylotu komina panuje oczywiście ciśnienie atmosferyczne, odpowiadające wysokości komina. W dole komina ciśnienie atmosferyczne jest wyższe niż u góry, ponieważ jest tam wyższy słup powietrza. Jeżeli teraz rozpalimy w piecu, to w przewodzie kominowym znajdować się będzie powietrze ogrzane (a więc lżejsze) i słup ogrzanego powietrza będzie wywierał mniejsze ciśnienie wewnątrz komina niż ciśnienie powietrza na zewnątrz. W rezultacie wnętrze pieca, połączone z przewodem kominowym, znajdzie się w stanie tzw. podciśnienia, czyli ciśnienia niższego od atmosferycznego. Wskutek tego ciśnienie atmosferyczne będzie wtłaczać od dołu powietrze do pieca tworząc naturalny ciąg. Ciąg ten jest tym większy, im wyższy komin zbudujemy. Dlatego właśnie kominy fabryczne są bardzo wysokie, a ulatujący z nich dym jest mniej kłopotliwy dla otoczenia. Łatwiej jest rozpalić w piecu w mieszkaniu znajdującym się na niższym piętrze niż w piecu, który znajduje się w mieszkaniu na wyższym piętrze.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/4255343654679416542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/palenie-w-piecu.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4255343654679416542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4255343654679416542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/palenie-w-piecu.html' title='Palenie w piecu'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-1113113807183510327</id><published>2012-01-27T02:57:00.000-08:00</published><updated>2012-01-27T02:58:56.438-08:00</updated><title type='text'>Praca i ciepło</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Jednym z najbardziej podstawowych pojęć, z którym spotykamy się w nauce fizyki, jest pojęcie energii, czyli zdolności ciała do wykonania pracy. Energia występuje pod różnymi postaciami, np. jako energia mechaniczna, elektryczna, chemiczna, cieplna.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciepło jest pewną formą energii. Najczęściej można spotkać się z energię cieplną, ponieważ ma ją każde ciało. Temperatura ciała jest świadectwem ruchu molekuł (cząsteczek), zaś ruch molekuł określa energię. Gdy temperatura ciał jest niska , ruchy molekuł są powolniejsze, gdy jest wysoka stają się szybsze. Energia cieplna ciała chłodnego jest więc mniejsza niż energia tego ciała po ogrzaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Temperatura, w której poruszające się molekuły znalazłyby się w zupełnym bezruchu, nazywa się temperaturą zera bezwzględnego i sama jej nazwa wskazuje, że jest to graniczna, najniższa temperatura jaka można sobie wyobrazić. Odpowiada jej zerowa prędkość ruchu molekularnego (cząsteczkowego). Stąd wniosek, że nie może istnieć temperatura niższa niż zero bezwzględne. Ponieważ temperatura wszystkich ciał na Ziemi, przewyższa i to znacznie temperaturę zera bezwzględnego, dlatego też można twierdzić, że energia cieplna jest najczęściej spotykaną formą energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Energia ma zdolność do zmiany swej postaci, np. przeistoczy się z energii cieplnej w mechaniczną, pozostając wciąż energią, czyli zdolnością ciał do wykonania pracy. Jedną z najważniejszych przemian energii jest zamiana ciepła w pracę i odwrotnie. Zamiana pracy mechaniczne w ciepło ma wielkie znaczenie w praktyce. Na tej zasadzie opiera się np. hamowanie wszelkich pojazdów. Jadący szybko samochód ma znaczną energię kinetyczną. Chcąc zwolnić jego ruch należy zastosować hamulce. Nagrzewają się one podczas hamowania i nagromadzona w nich energia zostaje wypromieniowana.&lt;br /&gt;
Jeszcze większe znaczenie ma przemiana odwrotna: ciepła w pracę mechaniczną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezliczone ilości silników cieplnych: parowych i spalinowych, wykorzystują energię zawartą w paliwie i zamieniają ją w pracę mechaniczną. Proces ten zachodzi jednak z pewnymi ograniczeniami. Pracę można zawsze zamienić w ciepło, ale ciepło w pracę tylko przy spełnieniu pewnych warunków. Ciepło może przepływać samorzutnie tylko od ciał o temperaturze wyższej do ciał o temperaturze niższej. Aby zmusić ciepło do wędrówki, podczas której może ono wykonać pracę, musimy mieć dwa ciała jedno o temperaturze wyższej, które ciepło oddaje, drugie o temperaturze niższej, które ciepło pobiera. Ciepłem nazywamy właśnie energię, jaka przepływa od jednego ciała do drugiego z powodu różnicy temperatur między nimi. To prawo rządzi pracą wszystkich silników cieplnych.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/1113113807183510327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/praca-i-ciepo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1113113807183510327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1113113807183510327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/praca-i-ciepo.html' title='Praca i ciepło'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-6263970551745988495</id><published>2012-01-22T21:27:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T21:29:32.129-08:00</updated><title type='text'>Jak wyznaczono prędkość światła?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Duński uczony Olaf Römer około 300 lat temu obserwował księżyce , które krążą dookoła planety Jowisz. Römer oparł się na ruchu jednego z nich. Ten właśnie księżyc dokonywał pełnego okrążenia Jowisza w ciągu 42 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Krążąc w ten sposób dookoła Jowisza ten co 42 godziny chował się za swoją macierzystą planetę (Jowisza) i ulegał zaćmieniu. Ruch księżyca, jak ruch wszelkich ciał niebieskich, odbywał się z wielką regularnością (to było całkiem pewne), a więc i zaćmienia powinny następować dokładnie co 42 godziny. Tymczasem okazało się, że tak nie jest. Zaćmienia nie powtarzały się regularnie. W ciągu jednego półrocza stwierdzono, że zaćmienia opóźniły się, w ciągu drugiego, że zachodziły z pewnym przyspieszeniem. Zatem zjawisko, co do którego nie było żadnych wątpliwości, że odbywa się z wielką regularnością, wydawało się obserwatorom z Ziemi nieregularne. Można to było wytłumaczyć tym, że Ziemia porusza się po swojej orbicie dookoła Słońca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwacje astronomiczne opierają się na sygnałach dochodzących w postaci fal świetlnych. Fale te biegną  z niezmiernie wielką prędkością – 300 000 km/s. Jest to największa prędkość w przyrodzie i przez długie lata myślano, że prędkość światła jest nieograniczona. Myślano tak dlatego, że przy ówczesnych środkach nie można było zmierzyć tak wielkiej prędkości. Prób takiego pomiaru było niemało, jednak wszystkie kończyły się niepowodzeniem. Dopiero Römer dokonał tego naprawdę wielkiego dzieła, jakim było określenie prędkości światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumowanie Römera można opisać następująco: jeśli Ziemia znajduje się na swojej orbicie w najkrótszej odległości od Jowisza to światło będzie miało do przebycia najkrótszą drogę, podczas gdy w najdalszym położeniu droga będzie najdłuższa. Różnica tych dróg jest równa średnicy orbity Ziemi, czyli w przybliżeniu 300 000 000 km. Mając do pokonania dłuższą drogę nawet światło musi zużyć na nią więcej czasu. I rzeczywiście w najbliższej odległości Ziemi od Jowisza zaćmienia, obserwowanego przez Römera, księżyca następowały w najkrótszych odstępach czasu, a w najdalszej odległości – w najdłuższych. Różnica tych czasów wynosi około 1000 sekund i tyle właśnie czasu potrzebuje światło na pokonanie tej drogi. Dzieląc teraz różnicę czasu przez różnicę drogi otrzymano prędkość światła – 300 000 km/s. Był to zdumiewająco dokładny wynik, jak na tak odległe czasy.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/6263970551745988495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/jak-wyznaczono-predkosc-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/6263970551745988495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/6263970551745988495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2012/01/jak-wyznaczono-predkosc-swiata.html' title='Jak wyznaczono prędkość światła?'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-8789884233316081492</id><published>2011-12-31T11:47:00.000-08:00</published><updated>2011-12-31T11:48:22.607-08:00</updated><title type='text'>Dlaczego samolot może latać?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Jak wiadomo samolot lata w powietrzu. Powietrze to całkiem realny materiał. Trudno to czasem zrozumieć, ale nawet pusta szklanka leżąca na stole wypełniona jest powietrzem. Można się o tym przekonać odwracając szklankę dnem do góry i zanurzając w wodzie. Widać wówczas, że woda prawie wcale nie wchodzi do niej, a jak przechylimy szklankę pod wodą to do góry polecą bąbelki powietrza.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Powietrze jest mieszaniną gazów, zatem daje się ściskać (sprężać) lub rozrzedzać (rozprężać). Sprężone powietrze ma duże ciśnienie, rozrzedzone małe, mniejsze od ciśnienia atmosferycznego. Samolot wznosi się w powietrzu i utrzymuje w nim dzięki temu, że się porusza. Samolotom ruch zapewnia silnik. Może on obracać śmigło lub też obyć się bez niego. Skrzydło samolotu ma specjalny profil. Od dołu profil ten jest dość gładki, ale od góry jest wybrzuszony. Powietrze, które opływa skrzydło podczas ruchu samolotu dzieli się na dwie strugi: górną i dolną. Struga górna ma wskutek wspomnianego wybrzuszenia dłuższą drogę do przebycia niż struga dolna, zatem prędkość opływu strugi górnej musi być większa niż dolnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam gdzie większa prędkość, tam mniejsze ciśnienie. Mniejsze ciśnienie wystąpi więc u góry profilu skrzydła, a większe u dołu. Mówiąc inaczej: skrzydło będzie wypychane ku górze, a siła z jaką odbywa się to wypychanie, nazywa się siłą nośną skrzydła. Ta siła będzie działać przez cały czas, gdy tylko skrzydło będzie w powietrzu i to właśnie ona dźwiga cały samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start samolotu odbywa się w ten sposób, że w miarę nabywania prędkości przy toczeniu się po ziemi, skrzydła samolotu wytwarzają coraz większą siłę nośną. Gdy prędkość samolotu stanie się dostatecznie duża, siła nośna stanie się większa od ciężaru, samolot odrywa się od ziemi i wznosi w powietrze. Po osiągnięciu odpowiedniej wysokości samolot porusza się dalej w ten sposób, że siła nośna równoważy ciężar, a silnik dostarczając siły ciągu zapewnia ruch naprzód, pokonując opór powietrza, jaki przy tym powstaje.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/8789884233316081492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/dlaczego-samolot-moze-latac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8789884233316081492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8789884233316081492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/dlaczego-samolot-moze-latac.html' title='Dlaczego samolot może latać?'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-7179481862145619375</id><published>2011-12-27T00:37:00.001-08:00</published><updated>2011-12-27T00:39:48.126-08:00</updated><title type='text'>Ciążenie powszechne – grawitacja</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Spadające jabłko, czy też w ogóle jakiekolwiek spadające z wysokości ciało, jest jednym z najpowszechniejszych objawów grawitacji, czyli wzajemnego ciążenia ciał ku sobie. Gdy jabłko spada  z drzewa, to dzieje się tak dlatego, że jest ono przyciągane przez Ziemię. Jednakże, według praw mechaniki, jeśli Ziemia przyciąga jabłko, to również i jabłko musi przyciągać Ziemię i to z taką samą siłą. Wydaje się to zabawne, że znikome w porównaniu z Ziemią jabłko stara się pociągnąć kolasa, którym jest Ziemia, ku sobie. Jednak tak jest w rzeczywistości, tylko, że skutek jest znikomy i praktycznie równy zeru. Dlatego bez najmniejszego zastanawiania się możemy w dalszym ciągu uważać, że to tylko jabłko spada na Ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jeśli chodziłoby nie o jabłko, ale o równorzędnego partnera Ziemi, a więc o zbliżone masą ciało niebieskie, skutki wzajemnego przyciągania się tych ciał byłyby już bardziej odczuwalne. Gdyby np. spadło na Ziemię ciało niebieskie wielkości Księżyca, to ruch Ziemi, spadającej równocześnie na taki Księżyc, byłby całkiem wyraźny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawo powszechnego ciążenia (powszechnej grawitacji) dotyczy wszystkich bez wyjątku ciał. I dlatego fakt, że to wszechobecne prawo, które rządzi całym wszechświatem, jest w codziennym życiu prawie niedostrzegalne, wydaje się tak dziwny. Wprawdzie jabłko i inne przedmioty spadają na Ziemię, ale czy widział ktoś kiedykolwiek, aby przyciągały się wzajemnie miedzy sobą dwa jabłka lub dwie osoby, albo dwa statki na morzu. Dlaczego nie odczuwamy w tych i wielu innych przypadkach sił grawitacji? Czy możliwe jest, aby nie działały one wcale?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działają z całą pewnością. Obliczono, że każdy gram przyciąga każdy inny gram, obojętne jakiego rodzaju materiału, z odległości jednego centymetra siłą, która w przybliżeniu równa się jednej piętnastomiliardowej części tej siły, jaką każdy z tych gramów przyciągane jest przez Ziemię. Jeśli zmienimy odległość lub wielkość działających na siebie mas, to zmieni się również wielkość siły ich wzajemnego oddziaływania. Jest ona proporcjonalna do iloczynu mas i odwrotne proporcjonalna do kwadratu odległości tych mas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawostka – wzajemne ciążenie grawitacyjne dwóch osób wynosi, z odległości jednego metra, zaledwie trzy dziesięciomilionowe części niutona. Dwa jabłka z odległości 10 cm przyciągają się z siłą równą zaledwie jednej piętnastomiliardowej części niutona. Dwa krążowniki każdy o masie 100 000 ton, z odległości 100 m przyciągają się z siłą około 64 N. Oczywiście w tych i innych przypadkach, to wciąż za mało, aby poruszyć te ciała ku sobie, przezwyciężyć opór wody, powietrza i/lub podłoża oraz nadać im pewną prędkość pod działaniem sił grawitacyjnych. Nic więc dziwnego, że nie dostrzegamy zupełnie grawitacji wzajemnej między przedmiotami ziemskimi lub własnymi ciałami.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/7179481862145619375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/ciazenie-powszechne-grawitacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7179481862145619375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7179481862145619375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/ciazenie-powszechne-grawitacja.html' title='Ciążenie powszechne – grawitacja'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-661622433451284190</id><published>2011-12-06T05:08:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T05:23:23.152-08:00</updated><title type='text'>Jazda na rowerze</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Każdy kolarz, wchodząc w zakręt, pochyla się do wewnątrz w jego stronę i to tym bardziej , im szybciej jedzie. Dobrze jeździć na rowerze tzn. stosować prawa fizyki, chociaż właściwie znajomość tych praw w tym przypadku nie jest konieczna. Kolarz wyczuwa na zakręcie taki sposób jazdy, który zapewnia mu bezpieczeństwo. Pomaga mu w tym zmysł równowagi, ćwiczony od dziecka już przy nauce chodzenia.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Cała sztuka przejechania zakrętu polega na wytworzeniu siły dośrodkowej, która zmieni tor z linii prostej na łuk. Ponieważ w czasie jazdy kolarz nie może niczego przytrzymać się, tak jak np. sznur na karuzeli, dlatego też nie pozostaje mu nic innego jak pochylić się wraz z rowerem do wewnętrznej strony zakrętu. Siła ciężkości na zakręcie rozłoży się na dwie składowe: jedną z nich będzie nacisk koła na jezdnię, drugą pozioma siła dośrodkowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siła dośrodkowa jest tym większa, im szybciej przejeżdżamy przez dany zakręt. Jeśli tak, to chcąc przejechać bezpiecznie, musimy wraz ze wzrostem prędkości bardziej pochylić się do wewnętrznej strony zakrętu. Tajemnicę bezpiecznej jazdy należy jeszcze wyjaśnić rozpatrując siłę z jaką koło roweru naciska na jezdnię. Ponieważ rower nachylony jest ukośnie do jezdni, siła z jaką koło roweru naciska nie działa pionowo, ale skierowane jest ukośnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma obawy o ześlizgnięcie się koła w bok, jeżeli jest ono dociśnięte prostopadle do jezdni. Gdy dociśnięte jest ukośnie koło może się ześlizgnąć. Ponieważ jazda na zakrętach wymaga pochylenia roweru zatem musimy się liczyć z poślizgiem koła. Aby temu przeciwdziałać, tory wyścigowe, na których odbywają się jazdy z dużymi prędkościami, budowane są z pewnym nachyleniem, właśnie dlatego, aby kolarz mógł bez obawy i bezpiecznie brać zakręt.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/661622433451284190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/jazda-na-rowerze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/661622433451284190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/661622433451284190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/12/jazda-na-rowerze.html' title='Jazda na rowerze'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-7095102670803944850</id><published>2011-11-28T03:18:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T05:22:56.495-08:00</updated><title type='text'>Tarcie w przyrodzie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Czasami zdarza się konieczność przesunięcia jakiegoś ciężkiego mebla, np. szafy. Przy dostatecznej pomocy kilku domowników szafa daje się ruszyć i przesunąć na nowe miejsce. Trudności tego zbiorowego przedsięwzięcia z natury rzeczy wywołują ożywioną dyskusję połączoną z wzajemnie udzielanymi radami na temat skuteczności zbiorowego wysiłku. Nie zdarzyło się chyba jednak nigdy, aby ktoś podsunął myśl przeniesienia ciężkiej szafy zamiast jej przesuwania. Przedmiot nawet najcięższy zawsze jest łatwiej przesunąć niż podnieść i o tym wie każdy, choćby się nigdy nie uczył fizyki. Każdy wyczuwa również, że siła której należy użyć do przesunięcia przedmiotu, zależy od jego ciężaru oraz od gładkości stykających się powierzchni, w naszym przypadku od powierzchni podłogi i nóg szafy.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie przedmioty, które poruszają się po jakimkolwiek podłożu, a więc szafa po podłodze, łódź po wodzie, opona samochodu po drodze itd., napotykają pewien opór hamujący ruch. Przedmioty poruszające się w powietrzu również napotykają podobny opór, który przy dużych prędkościach może być bardzo znaczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opór ten, czyli siłę przeciwstawiającą się ruchowi, nazywa się w fizyce siłą tarcia. Wartość tej siły zależy od ciężaru ciała wprost proporcjonalnie (tzn. im większy ciężar ciała tym większy opór jaki to ciało stawia podczas np. przesuwania). Ciągnąc lub pchając ciało po określonej powierzchni okazuje się, że aby tego dokonać należy użyć w każdym przypadku tej samej siły, niezależnie od tego którą powierzchnią ciało styka się z podłożem. Wobec tego nasuwa się wniosek, że siła tarcia nie zależy od wielkości powierzchni, którą ciało styka się z podłożem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można się przekonać, dzieląc wartość siły tarcia przez ciężar ciała, że iloraz ten jest stały dla ustalonych powierzchni (ciała i podłoża). Ten ułamek nazywamy współczynnikiem tarcia. Jest to bardzo wygodny współczynnik. Chcąc obliczyć wartość siły tarcia, należy ciężar przesuwanego ciała pomnożyć przez współczynnik tarcia, jaki występuje między trącymi się powierzchniami. Współczynnik tarcia zależy od rodzaju powierzchni i materiałów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tarcie występuje powszechnie w przyrodzie. Często jest przeszkodą i utrudnieniem, często jednak niezbędną pomocą. Z jednej strony gdyby nie tarcie nie zużywałyby się nasze ubrania, buty, opony samochodowe, części maszyn itd. Z drugiej jednak strony, gdyby nie tarcie, nie moglibyśmy ani chodzić, ani jeździć, ani nic trzymać w ręku. Tarcie jest niezbędne w naszym życiu, ale zbyt duże wcale nie jest nam potrzebne, ponieważ np. zmniejsza rezultaty pracy maszyn i wywołuje zbędne nagrzewanie się, z którym trzeba prowadzić walkę.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/7095102670803944850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/tarcie-w-przyrodzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7095102670803944850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/7095102670803944850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/tarcie-w-przyrodzie.html' title='Tarcie w przyrodzie'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-1111345556296627356</id><published>2011-11-22T21:32:00.001-08:00</published><updated>2011-12-06T05:22:32.175-08:00</updated><title type='text'>Maszyny proste</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Maszyny używane są przez człowieka po to, aby ułatwić mu wykonanie pracy. Spotykamy wiele różnych maszyn. Na szczęście dla nas wszystkie, nawet najbardziej skomplikowane urządzenia mechaniczne, opierają się na dwóch odmianach. Odmiany te nazywamy maszynami prostymi. Istnieje więc maszyna prosta zwana dźwignią i maszyna prosta zwana równią pochyłą. W skomplikowanych mechanizmach pokrewieństwo do maszyn prostych jest często ukryte, ale jeśli się dobrze zastanowimy, to zawsze dojdziemy do zasady albo dźwigni, albo równi pochyłej lub do obydwu.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
O dźwigni była mowa w artykule „Dajcie mi punkt podparcia a podniosę Ziemię”, teraz czas na równię pochyła. Przypuśćmy, że trzeba betonowy blok o ciężarze 1000 N podnieść na platformę znajdującą się o metr nad powierzchnią Ziemi. Wyobraźmy sobie, że nie mamy nikogo do pomocy, aby wykonać to zadanie. Jeśli jednak postaramy się o długą deskę, to sami będziemy mogli wykonać tę pracę, przesuwając betonowy blok od dołu ku górze po desce przystawionej pochyło do platformy. Tak ustawiona deska jest przykładem równi pochyłej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Betonowy blok, spoczywając na równi pochyłej, usiłuje ześliznąć się w dół (czemu przeciwdziałamy) oraz na deskę (czemu przeciwstawia się sama deska). W ten sposób równia pochyła w postaci naszej deski, powoduje, że ciężar betonowego bloku rozkłada się na dwie części (dwie składowe). Jedna z nich jest równoległa do równi, a druga prostopadła do niej. Zyskując na sile tracimy na drodze. Zamiast działać na krótkim odcinku, co miałoby miejsce, gdybyśmy podnieśli ciężar z ziemi wprost na platformę, musielibyśmy popychać go na znacznie dłuższym odcinku przesuwając betonowy blok wzdłuż deski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Równia pochyła stosowana jest bardzo często. Każda droga wspinająca się w górę to równia pochyła. Schody w domu to także równia pochyła. Równia pochyła stosowana jest również w postaci zamaskowanej. Mało kto wie, że w każdej śrubie zastosowana jest zasada równi pochyłej, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie mają one ze sobą nic wspólnego.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/1111345556296627356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/maszyny-proste.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1111345556296627356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1111345556296627356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/maszyny-proste.html' title='Maszyny proste'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-4117848170704534756</id><published>2011-11-18T01:56:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T05:21:59.152-08:00</updated><title type='text'>Lecimy w kosmos</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ziemia przyciąga wszystkie ciała znajdujące się na jej powierzchni. Gdy wyrzucimy w górę kamień, spada on z powrotem. Gdy wyrzucimy go z procy – poleci wyżej, ale też spadnie. Gdy wystrzelimy pocisk z działa, poleci on wysoko i znowu spadnie na Ziemię.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się zastanawiać czy istnieje taka prędkość, przy której ciało wyrzucone z Ziemi nie spadłoby z powrotem, czyli prędkość przy której ciało mogłoby „uciec” z Ziemi. Otóż okazuje się, że taka prędkość istnieje i została nazwana prędkością ucieczki (lub drugą prędkością kosmiczną). Prędkość ta wynosi około 11,2 km/s.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powietrze stawia ciałom opór zależny od ich prędkości. Im większa prędkość, tym większy opór, przy czym wzrost oporu jest znacznie większy niż wzrost prędkości. Dla bardzo dużych prędkości, które spotyka się w astronautyce, opór ten staje się ogromny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prędkość ucieczki jest istotna tylko wówczas, gdy chcemy, aby sztuczne ciało niebieskie stało się planetą Słońca, czyli aby oderwało się od Ziemi. Natomiast satelitom Ziemi, jak i statkom kosmicznym, mającym krążyć dookoła naszej planety, wystarczy nadać prędkość mniejszą niż prędkość ucieczki, bo tylko około 7,9 km/s (jest to tzw. pierwsza prędkość kosmiczna).&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/4117848170704534756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/lecimy-w-kosmos.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4117848170704534756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/4117848170704534756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/lecimy-w-kosmos.html' title='Lecimy w kosmos'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-321811463696049107</id><published>2011-11-15T21:35:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T05:21:15.520-08:00</updated><title type='text'>Uderz w stół, a nożyce się odezwą</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Powyższe znane przysłowie oprócz pewnego morału zawiera w sobie również i treść fizyczną. Morał ma znaczenie metaforyczne i nie będziemy się nim zajmowali, natomiast jego treść fizyczna dotyczy faktu, który łatwo stwierdzić uchem. Leżące na stole nożyczki mogą wydać cichy dźwięk, gdy mocno uderzymy w stół.&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Uderzając w stół wprawiamy go w krótkotrwałe drganie, które przenosi się na leżące nożyczki i pobudza je również do drgania. Dowodem na wystąpienie drgania jest dźwięk dochodzący do naszych uszu. Możemy zatem stwierdzić, że drganie jednego ciała, w pewnych przypadkach, wywołuje drganie innego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzecz polega na tym, że każde ciało zdolne do drgań najchętniej drga w pewnym określonym rytmie. Rytm ten nazywamy częstotliwością drgań swobodnych. Nazwa ta oznacza drgania, które wykonywać będzie ciało poddane jakiemuś pchnięciu, czy szarpnięciu i pozostawione sobie. Wówczas drga ono swobodnie, chociaż zazwyczaj bardzo krótko, ponieważ zawsze występuje tłumienie takiego ruchu, który szybko zanika. Odchylając na przykład z pewną siłą sprężysty pręt zamocowany w imadle i puszczając go nagle wywołujemy właśnie takie drgania swobodne z określoną dla danego pręta częstotliwością.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/321811463696049107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/uderz-w-sto-nozyce-sie-odezwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/321811463696049107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/321811463696049107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/11/uderz-w-sto-nozyce-sie-odezwa.html' title='Uderz w stół, a nożyce się odezwą'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-3864477260262523732</id><published>2011-10-10T03:36:00.000-07:00</published><updated>2011-12-06T05:20:47.180-08:00</updated><title type='text'>Siła odśrodkowa czy siła dośrodkowa</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Omawiając ruch obrotowy czasem używa się terminu siła dośrodkowa, a czasem odśrodkowa. Stosunkowo łatwo jest odróżnić te siły. Trzeba tylko pamiętać, kto opisuje omawiany ruch.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na karuzeli w kształcie poziomego koła (platformy). Nietrudno się domyśleć co się stanie gdy karuzela zacznie się obracać. W pewnym momencie obserwator poruszający się wraz z karuzela upuścił piłeczkę, która przestała się obracać razem z platformą. Obserwator stojący poza karuzelą stwierdzi, że piłeczka zaczęła się poruszać po linii prostej i stoczyła się na zewnątrz. Gdyby pasażer chciał zatrzymać piłeczkę na kole (platformie), musiałby ją przytrzymać ręką. Siła pochodząca od ręki byłaby właśnie siłą dośrodkową, która zmieniłaby ruch prostoliniowy na ruch po okręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inaczej ruch piłeczki opisze obserwator poruszający się na karuzeli. Względem niego piłeczka, bez żadnego widocznego powodu zaczęła się oddalać od środka. Widoczne działała na nią jakaś nieznana siła, która wprawiła ją w ruch. Siłę tę nazywamy siłą odśrodkową lub siłą bezwładności. Chcąc zrównoważyć siłę odśrodkową tak, aby piłeczka leżała nieruchomo względem podłogi karuzeli, pasażer musiałby ją przytrzymać ręką. W podobny sposób łatwiej jest omówić działanie wirówki.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/3864477260262523732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/sia-odsrodkowa-czy-sia-dosrodkowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/3864477260262523732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/3864477260262523732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/sia-odsrodkowa-czy-sia-dosrodkowa.html' title='Siła odśrodkowa czy siła dośrodkowa'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-1742545797666043108</id><published>2011-10-07T07:18:00.000-07:00</published><updated>2011-12-06T05:19:31.296-08:00</updated><title type='text'>„Dajcie mi punkt podparcia a podniosę Ziemię”</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Powyższą myśl wypowiedział już w starożytności Archimedes – wielki grecki uczony, który zajmował się fizyką, matematyką i sztuką inżynierską. Mieszkał wówczas w Syrakuzach na Sycylii, mieście, które wówczas było ośrodkiem kultury i rywalizowało z takimi stolicami jak Ateny czy Aleksandria.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzecz zawarta w powyższym tytule sprowadza się do zasady dźwigni, czyli sztywnego pręta podpartego w pewnym punkcie zwanym punktem podparcia. Punkt ten ma tę własność, że można dzięki niemu równoważyć i pokonywać wielkie siły przy użyciu stosunkowo małych sił. Rozumując w ten sposób można , oczywiście w teorii, podnieść Ziemię, jeśli dysponuje się punktem podparcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako przykład dźwigni może posłużyć mocna i długa deska odpowiednio podparta. Jeżeli z jednej strony, na jej krótszym końcu ustawimy ciężki przedmiot np. lodówkę, a na drugim końcu małe kilkuletnie dziecko, to zauważymy, że pomimo dużej różnicy w ciężarach tych ciał nawet małe dziecko może podnieść dowolnej wielkości ciężar. Warunek właściwie jest tylko jeden: punkt podparcia musi być odpowiedni, aby mały ciężar mógł zrównoważyć lub pokonać większy. Stosując pojęcia fizyczne powiemy, że ramię działania siły lodówki jest krótkie, a ramię działania siły małego dziecka jest długie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zasada działanie dźwigni znajdującej się w równowadze brzmi prosto: iloczyn siły przez jej ramię z jednej strony dźwigni jest równy takiemu samemu iloczynowi siły przez jej ramię z drugiej strony dźwigni. Zatem powiększając ramię działania, możemy niemal dowolnie zmniejszyć siłę potrzebną do pokonania innej, nawet ogromnej siły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zasada dźwigni znalazła zastosowanie w wielu maszynach i urządzeniach. Jednym z jej praktycznych zastosowań jest powszechnie znany blok lub wielokrążek. Blok można często zaobserwować na rozmaitych budowach. Dzięki niemu robotnicy podają na górę drobne ilości materiałów, ciągnąc za linę u dołu. Urządzenie to jest bardzo wygodne gdyż oszczędza wysiłku wspinania się z ciężarem na wysokość.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/1742545797666043108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/dajcie-mi-punkt-podparcia-podniose.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1742545797666043108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/1742545797666043108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/dajcie-mi-punkt-podparcia-podniose.html' title='„Dajcie mi punkt podparcia a podniosę Ziemię”'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3740642490823098101.post-8669213872919299031</id><published>2011-10-05T01:52:00.000-07:00</published><updated>2011-10-10T03:38:59.774-07:00</updated><title type='text'>Co waży więcej: kilo żelaza czy kilo pierza?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Odpowiedź na to pytanie wydaje się banalna. Sądzę, że dużo nie pomylę się, jeśli stwierdzę, że większość z nas odpowiedziałoby na nie: kilo to jest kilo i wszystko jedno czego dotyczy byle waga na, której ważymy była „sprawiedliwa”. Wobec takiego przekonania odpowiedzielibyśmy, że żelazo i pierze będą ważyć jednakowo. Jednak wielu z nas zapomina o najważniejszym. Zwykle pomiaru masy dokonujemy w określonym środowisku – dla nas tym środowiskiem jest powietrze, które choć go nie widać ma ogromny wpływ na wyniki pomiaru. Postaram się to wyjaśnić.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Znane nam prawo Archimedesa odnosi się nie tylko do cieczy, ale i do gazów. W myśl tego prawa, ciało traci pozornie na ciężarze nie tylko, jeśli je zanurzymy w cieczy, ale również wtedy, gdy znajdzie się w środowisku gazowym (w naszym przypadku w powietrzu). Traci pozornie tyle, ile wynosi ciężar wypartej cieczy lub gazu przez to ciało. Skoro tak się dzieje to znaczy, że jakaś siła musi od dołu „podpierać” to ciało – siłę tę nazywamy wyporem.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Siła wyporu jest tym większa, tzn. ciało wypiera więcej powietrza, im większa jest jego objętość. Dokonując pomiaru masy na Ziemi musimy wziąć małą poprawkę. Waga wskazuje siłę przyciągania Ziemi, zmniejszoną o siłę wyporu. Powietrze jest bardzo lekkie: ciężar litra powietrza jest tylko nieco większy od 0,01 N dlatego też w sklepie nie zawracamy sobie głowy tak mała różnicą.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Gdybyśmy umieścili wagę szalkową z żelazem i pierzem pod ogromnym kloszem i wypompowali z niego powietrze, to waga natychmiast utraciłaby swoją równowagę i przechyliłaby się na stronę szalki z pierzem. Dzieje się tak dlatego, że powietrze „fałszuje” wskazania wagi, bo popycha ciało ku górze. Popycha tym mocniej, im więcej to ciało wypiera powietrza. Możemy stwierdzić, że ciężary żelaza i pierza, które porównujemy za pomocą wagi, równe sobie w powietrzu przestają być równe w próżni. Zatem, potocznie mówiąc, „kilo” pierza zwarzonego w powietrzu ma większą masę niż „kilo” żelaza.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fizykaija.blogspot.com/feeds/8669213872919299031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/co-wazy-wiecej-kilo-zelaza-czy-kilo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8669213872919299031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3740642490823098101/posts/default/8669213872919299031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fizykaija.blogspot.com/2011/10/co-wazy-wiecej-kilo-zelaza-czy-kilo.html' title='Co waży więcej: kilo żelaza czy kilo pierza?'/><author><name>giesyl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14131227167290179199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>