<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075</atom:id><lastBuildDate>Fri, 08 Nov 2024 15:27:53 +0000</lastBuildDate><title>Fame destroies me...</title><description></description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>35</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-1443533745569851288</guid><pubDate>Sun, 04 Jun 2017 12:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-04T14:41:45.315+02:00</atom:updated><title>CZĘŚĆ 2</title><description>Część 2 tego opowiadania dostępna pod tym linkiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://fame-is-not-important-fanfiction.blogspot.com/&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;http://fame-is-not-important-fanfiction.blogspot.com/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serdecznie zapraszam :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjzKlgn6b4ogHc5Mk53-wsivxHQk0hpwUUgPLAe1c56pJOzNw888dR9LtDA3NyTFk1J4mr9APwgobkyHlLdfFcEka54aVeOU9CKylRLpsmXoeow4h63jfTT5BBPRxKWxKTL9casroyLqA4/s1600/14719115_1204693776276278_3136914027028938752_n%25281%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1080&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjzKlgn6b4ogHc5Mk53-wsivxHQk0hpwUUgPLAe1c56pJOzNw888dR9LtDA3NyTFk1J4mr9APwgobkyHlLdfFcEka54aVeOU9CKylRLpsmXoeow4h63jfTT5BBPRxKWxKTL9casroyLqA4/s400/14719115_1204693776276278_3136914027028938752_n%25281%2529.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/06/czesc-2.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjzKlgn6b4ogHc5Mk53-wsivxHQk0hpwUUgPLAe1c56pJOzNw888dR9LtDA3NyTFk1J4mr9APwgobkyHlLdfFcEka54aVeOU9CKylRLpsmXoeow4h63jfTT5BBPRxKWxKTL9casroyLqA4/s72-c/14719115_1204693776276278_3136914027028938752_n%25281%2529.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-3961707792568951619</guid><pubDate>Sat, 06 May 2017 09:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-05-06T11:36:34.821+02:00</atom:updated><title>EPILOG </title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Nie ważne ilu chłopaków spojrzy na mnie, nieważne ilu się podobam, nieważne jak przystojni oni będą, dla mnie najprzystojniejszy jesteś TY i chcę się podobać właśnie TOBIE.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=TmT2p3QyWY4&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;KLIK --&amp;gt; MUSIC INSPIRED&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Obudził mnie piękny zapach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Louis&#39;a, uśmiechającego się do mnie szeroko. W ręku trzymał tacę.&lt;br /&gt;
- Sto lat kochanie - pochylił się nade mną, całując czule w usta.&lt;br /&gt;
- Pamiętałeś - powiedziałam po oderwaniu.&lt;br /&gt;
- Nie mógłbym zapomnieć o urodzinach tak ważnej dla mnie osoby - uśmiechnął się szeroko, pokazując rządek białych zębów i usiadł na łóżku obok mnie. - Wszystkiego najlepszego skarbie.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - usiadłam i ponownie go pocałowałam.&lt;br /&gt;
- A to dla ciebie na miły początek dnia - postawił mi ostrożnie tacę na kolana. Spojrzałam na nią, gdzie było kilka gofrów w kształcie serduszek, polanych czekoladą, truskawki, sok pomarańczowy i czerwona róża.&lt;br /&gt;
- Śniadanie do łóżka. Jak romantycznie.&lt;br /&gt;
- Bo dla ciebie warto robić takie rzeczy - puknął palcem w mój nos, a wtedy oboje się zaśmialiśmy. - Kocham cię.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie.&lt;br /&gt;
- A teraz jedz, bo musimy pojechać w jedno miejsce - powiedział po chwili. Wzięłam do ręki jednego z gofrów, nadgryzając go.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkJrZD3NeN_L5kBQo2FGHdHTq7W57almC7J2xvz7ToHxPL4tSiszgXzzHXg5gvMHHbucK41FgzMxE-ncsyJ8LGj5qcOAkeNCdrLPEqd6g8f0gWZMLv8STvchEao8IFYJgivElQf8zZIuE/s1600/louis-tomlinson-mad-biting-lip-gif.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkJrZD3NeN_L5kBQo2FGHdHTq7W57almC7J2xvz7ToHxPL4tSiszgXzzHXg5gvMHHbucK41FgzMxE-ncsyJ8LGj5qcOAkeNCdrLPEqd6g8f0gWZMLv8STvchEao8IFYJgivElQf8zZIuE/s1600/louis-tomlinson-mad-biting-lip-gif.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Jakie miejsce ? - spytałam jedząc.&lt;br /&gt;
- A tego się dowiesz jak już tam będziemy.&lt;br /&gt;
- Mam rozumieć, że to niespodzianka ?&lt;br /&gt;
- Możesz to tak potraktować - powiedział tajemniczo, patrząc na tacę.&lt;br /&gt;
- Tym sposobem niczego mi nie ułatwisz - odpowiedziałam, biorąc do ręki truskawkę. - Robię się coraz bardziej ciekawska.&lt;br /&gt;
- Wiem - uśmiechnął się patrząc mi prosto w oczy.&lt;br /&gt;
- A jak jestem ciekawska to zaczynam być czasem wredna - odstawiłam tacę na stolik stojący obok.&lt;br /&gt;
- To też wiem.&lt;br /&gt;
- Bezczelna...&lt;br /&gt;
- Nic nowego.&lt;br /&gt;
- Podniecona - szepnęłam.&lt;br /&gt;
- Coś jeszcze ? - powiedział przysuwając się bliżej.&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Pomyśl za mnie.&lt;br /&gt;
- Może roztargniona ?&lt;br /&gt;
- Ja jestem roztargniona ?&lt;br /&gt;
- No, a nie ? - spytał dotykając czołem do mojego.&lt;br /&gt;
- Ani trochę...&lt;br /&gt;
- A zaproponujesz coś innego ? - zamruczał.&lt;br /&gt;
- Cholernie cię pragnę - wpiłam się w jego usta. Położył dłoń na mojej głowie, przewracając nas oboje na łóżko i nie przestając całować. Zdjął zwinnym ruchem moją bluzkę i zaczął całować mnie po szyi.&lt;br /&gt;
- Nie chciałeś... gdzieś jechać ? - wysapałam.&lt;br /&gt;
- To... akurat może trochę... poczekać... - mówił, próbując zapanować nad oddechem.&lt;br /&gt;
- W takim razie... nie przestawaj... - przejeżdżałam dłonią po jego torsie szybko oddychając.&lt;br /&gt;
- Nie mam zamiaru...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Nie wierzę, że to tak szybko minęło. 16 maja, moje już 22 urodziny. A jeszcze nie dawno świętowałam 16 lat. Kiedy to było... Prawie rok temu przyleciałam do Londynu. Prawie rok temu zaczęła się moja historia z Louis&#39;em. I prawie rok temu poznałam na nowo Niall&#39;a, dziś już mojego brata.&lt;br /&gt;
- Gdzie jedziemy ? - spytałam odrywając się od widoku za oknem.&lt;br /&gt;
- Ile razy jeszcze o to spytasz ? - powiedział uważnie obserwując ulicę.&lt;br /&gt;
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.&lt;br /&gt;
- Ty tak robisz - powiedział niewinnie.&lt;br /&gt;
- Ale...&lt;br /&gt;
- Ale co ? - zaśmiał się. - Przecież doskonale wiesz, że ci nie powiem.&lt;br /&gt;
- No dobra - mruknęłam. Nie to nie. Ale spróbować zawsze można. Nie mam żadnego pomysłu gdzie on mnie teraz wiezie. Na imprezę urodzinową raczej nie, bo jest środek dnia. Nawet nie wiem czy na pewno chcę tą imprezę. Wolałabym te urodziny po prostu spędzić z Louis&#39;em, Niall&#39;em i przyjaciółmi. Nim się spostrzegłam zatrzymaliśmy się pod dużym, białym domem.&lt;br /&gt;
- A kto tu mieszka ? - spytałam marszcząc brwi.&lt;br /&gt;
- Zaraz się przekonasz - uśmiechnął się szeroko i wysiadł z samochodu. Obszedł go dookoła, otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść.&lt;br /&gt;
- Pięknie tu - powiedziałam, gdy szliśmy w kierunku drzwi wejściowych.&lt;br /&gt;
- Też tak uważam - objął mnie w pasie. Doszliśmy do domu. Ku mojemu zdziwieniu, Louis wyjął z kieszeni pęk kluczy i jeden z nich wsadził do zamka.&lt;br /&gt;
- To ty masz klucze ? - spytałam szeroko otwierając oczy i patrząc na to co robi.&lt;br /&gt;
- To nie jest takie dziwne - wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;
- Jak nie ? Masz klucze do obcego domu. To nie tylko dziwne, ale też i podejrzane - panikowałam.&lt;br /&gt;
- Zaufaj mi ten jeden raz i tyle już nie gadaj - szepnął mi przy uchu.&lt;br /&gt;
- Emm... nie wiem co kombinujesz, ale niech ci będzie - popatrzyłam na niego z pod oka, a on się zaśmiał. Otworzył drzwi i weszliśmy do domu. Idąc z głąb budynku spostrzegłam, że wszędzie jest pusto, nawet ściany nie są pokryte żadnym kolorem. - Robisz ze mnie wariatkę Louis ?&lt;br /&gt;
- Ale o co ci chodzi ? - zmarszczył czoło.&lt;br /&gt;
- Przywiozłeś mnie tu, a w tym miejscu nikt nie mieszka. Jest pusto jak na jakiejś pustyni, nie ma mebli i wszędzie jest biało - wyliczałam. - Tu nic nie ma Louis. Po co mnie tu przywiozłeś ?&lt;br /&gt;
- Bo to ty go masz zapełnić - westchnął.&lt;br /&gt;
- Co ? - powiedziałam całkowicie zdezorientowana.&lt;br /&gt;
- Urządzisz go tak jak będziesz tylko chciała.&lt;br /&gt;
- Czy ty...&lt;br /&gt;
- Tak, kupiłem nam dom - powiedział z uśmiechem.&lt;br /&gt;
- Aaaaa !!! - wskoczyłam mu z piskiem w ramiona. - Nie wierzę, &amp;nbsp;że to dla mnie zrobiłeś - mocniej go przytuliłam.&lt;br /&gt;
- Mam rozumieć, że zgadasz się, żebyśmy razem zamieszkali ? - śmiał się.&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że się zgadzam ! - pisnęłam. - To najlepszy prezent jaki dostałam.&lt;br /&gt;
- Tak uważasz ?&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
- Ale ja mam dla ciebie jeszcze przynajmniej trzy.&lt;br /&gt;
- Jak to ? - spojrzałam mu w oczy.&lt;br /&gt;
- No właśnie tak się złożyło.&lt;br /&gt;
- Aaa... powiesz mi ? - przekręciłam głowę.&lt;br /&gt;
- Jesteś zbyt sprytna - zaśmiał się. - Pierwszy jest taki, że twoje kochane auto - przerwał i wyjął telefon, spoglądając na wyświetlacz - właśnie ładowane jest na pokład samolotu i już jutro będzie w Londynie.&lt;br /&gt;
- Żartujesz ?! - spytałam podekscytowana. - Myślałam, że już nigdy go nie zobaczę.&lt;br /&gt;
- Nie bądź taka pesymistyczna - pacnął mnie w nos, powodując, że jeszcze raz się zaśmiałam.&lt;br /&gt;
- A ten drugi prezent ? - spytałam ponownie.&lt;br /&gt;
- Wczoraj... dostałem oficjalne potwierdzenie, że w czerwcu wraz z tobą, wyruszamy w prawie 10-miesięczną, światową trasę.&lt;br /&gt;
- M-mówisz poważnie ?&lt;br /&gt;
- Jak najbardziej.&lt;br /&gt;
- Nie mogę w to uwierzyć. Tak się cieszę - przytuliłam go jeszcze mocniej. - Dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam ?&lt;br /&gt;
- Bo to miała być, jak sama widzisz, niespodzianka - powiedział, stawiając mnie z powrotem na podłogę.&lt;br /&gt;
- Czemu mnie puszczasz ? - spytałam smutno.&lt;br /&gt;
- Bo... jako trzeci prezent... zapraszam cię na dziś wieczór, na romantyczną kolację, tylko we dwoje. Co ty na to ?&lt;br /&gt;
- Ja jestem jak najbardziej na tak - powiedziałam z uśmiechem. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam czule w usta. - Dziękuję ci za wszystkie prezenty. Nie spodziewałam się, że dostanę aż tak wiele. Przecież nie musiałeś robić dla mnie tego wszystkiego.&lt;br /&gt;
- Ale chciałem. Chcesz być szczęśliwa i ja chcę sprawić, żeby tak było.&lt;br /&gt;
- Jesteś najlepszym co spotkało mnie w życiu - wzruszyłam się. - Nie zasługuję na tak wiele - rozpłakałam się.&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że zasługujesz - położył obie dłonie na moje policzki. - Musisz tylko uwierzyć, że jesteś tego wszystkiego warta, a na pewno w twoim życiu zapanuje całkowite szczęście - uśmiechnął się i ponownie mnie pocałował. Oplotłam rękami jego szyję, przysuwając go bliżej siebie.&lt;br /&gt;
- Kocham cię - szepnęłam, głaszcząc go po policzku.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie skarbie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhRbq8aOPG_a1P21EjFqdIxN7B346lu2hGwszUB_xOXvYOgxGifyEGfpKDU-F87LxY4HhM2m7ruM9KA0sKDJFpU4y3eOdalNfqin2QGB3_w6GO5akoPs9h39sb7MCv5dsEKM5PaJhyphenhyphen5FEM/s1600/tumblr_nu237xLJeY1tm3jmyo5_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;261&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhRbq8aOPG_a1P21EjFqdIxN7B346lu2hGwszUB_xOXvYOgxGifyEGfpKDU-F87LxY4HhM2m7ruM9KA0sKDJFpU4y3eOdalNfqin2QGB3_w6GO5akoPs9h39sb7MCv5dsEKM5PaJhyphenhyphen5FEM/s400/tumblr_nu237xLJeY1tm3jmyo5_250.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Godzinę temu wróciliśmy do domu. Louis musiał gdzieś pilnie pojechać. Vanessa nie wiem gdzie jest. Liam pojechał też gdzieś z Louis&#39;em. Nie wiem co się dziś dzieje. Zostałam z blondynem i loczkiem. Przynajmniej oni umilają mi na razie czas. Bo tak to bym się nudziła, a w urodziny podobno nie można się nudzić.&lt;br /&gt;
- Czekaj, teraz trafię - powiedział Harry, biorąc do ręki kolejne winogrono. Podrzucił je do góry, próbując złapać je w usta, ale tak jak poprzednie, spadło na ziemię, wcześniej trafiając go w oko.&lt;br /&gt;
- Tak, trafiłeś jak zwykle - zaśmiałam się.&lt;br /&gt;
- Oj no... po prostu dziś mi nie wychodzi.&lt;br /&gt;
- Właśnie widzę - śmiałam się. - O, wróciłeś blondynku.&lt;br /&gt;
Gdzie byłeś ? - spytałam, gdy zobaczyłam, że schodzi ze schodów, do salonu.&lt;br /&gt;
- Mam dla ciebie coś - odpowiedział siadając obok mnie na kanapie.&lt;br /&gt;
- Znów prezent ? Za bardzo mnie rozpieszczacie.&lt;br /&gt;
- Po prostu to weź - uśmiechnął się podając malutkie pudełeczko. Przyjrzałam mu się, a następnie je otworzyłam. W środku zobaczyłam złoty medalik. Wzięłam go ostrożnie do ręki, patrząc na niego zszokowana.&lt;br /&gt;
- Boże, Niall... on jest przepiękny...&lt;br /&gt;
- Naszej mamy...&lt;br /&gt;
- M-mamy ? - spytałam, a on przytaknął.&lt;br /&gt;
- Teraz jest twój - uśmiechnął się. - Otwórz go - poprosił, więc tak zrobiłam. W środku ujrzałam malutkie zdjęcie dwójki dzieci, chłopca i młodszej dziewczynki.&lt;br /&gt;
- To my ?&lt;br /&gt;
- Tak. To my. Znalazłem ten medalik, kiedy ostatnio byliśmy w Irlandii. Chciałem ci go dać wcześniej, ale nie było jakoś okazji, a teraz jest. Gdy będziesz go nosić... niech przypomina ci o nas... o mamie, o tacie... i o mnie...&lt;br /&gt;
- Dziękuję - przytuliłam go bardzo mocno. - Dziękuję ci za wszystko co dla mnie robisz. Dziękuję ci, że teraz jesteś przy mnie cały czas...&lt;br /&gt;
- Będę zawsze i zawsze ci pomogę, bez względu na to co będzie się dziać.&lt;br /&gt;
- Kocham cię braciszku.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie mała - przytulił mnie mocniej.&lt;br /&gt;
- Hej solenizantko ! - usłyszałam znajomy głos i w momencie odwróciłam głowę.&lt;br /&gt;
- Lottie ! - podbiegłam do niej od razu ją przytulając. - Co ty tu robisz ?&lt;br /&gt;
- Jak to co ? Masz urodziny.&lt;br /&gt;
- To ty ja przywiozłaś ? - popatrzyłam z uśmiechem na Vanessę, wchodzącą do salonu.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhQHzsgpxq-IUJad1hQAcaAbCJkDhIji3bRiSnFZeA_3f7lTZVgldr_0-ekHWZ60zcLXVY0XXbd3ue7IUbcYXIBqXf5JzyT0rZvlyk2e5xGsxwjLZu7FML3Q8qQdEYpKWxMA6PMI9CyRmw/s1600/tumblr_oj80suDfMe1w1ml1vo1_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;285&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhQHzsgpxq-IUJad1hQAcaAbCJkDhIji3bRiSnFZeA_3f7lTZVgldr_0-ekHWZ60zcLXVY0XXbd3ue7IUbcYXIBqXf5JzyT0rZvlyk2e5xGsxwjLZu7FML3Q8qQdEYpKWxMA6PMI9CyRmw/s400/tumblr_oj80suDfMe1w1ml1vo1_250.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Pewnie, że ja.&lt;br /&gt;
- Tak, to była ona - wtrąciła się Lottie. - A teraz, skoro masz urodziny, życzę ci dużo, dużo szczęścia, zdrówka, pogodnych dni, dalszych sukcesów, bezgranicznej miłości mojego brata i żebym w końcu została ciocią - zaśmiała się pod koniec. - Życzę ci tego o czym marzysz. Wszystkiego najlepszego Summer - przytuliła mnie.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - objęłam ją ramionami.&lt;br /&gt;
- A to dla ciebie, drobny upominek.&lt;br /&gt;
- Nie musiałaś...&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że musiałam. Zobacz co jest w środku - powiedziała tajemniczo. Otworzyłam torebkę i chciałam wybuchnąć śmiechem, widząc czerwony zestaw koronkowej bielizny, ale się pohamowałam, ze względu na to, że chłopaki cały czas tu byli.&lt;br /&gt;
- Wariatka - zaśmiałam się cicho.&lt;br /&gt;
- No co ? Przyda ci się dziś wieczorem - wzruszyła ramionami. - A tak a propo. To ja przyjechałam też, żeby zrobić cię na bóstwo.&lt;br /&gt;
- A to ja nie umiem pomalować się na randkę ? - parsknęłam śmiechem.&lt;br /&gt;
- Ej, ej. To nie taka zwykła randka. Masz urodziny, dlatego musisz wyglądać perfekcyjnie.&lt;br /&gt;
- Wygrałaś - pokręciłam rozbawiona głową. - Zaniosę to na górę - wskazałam na torebkę i skierowałam się do schodów. Po kilku sekundach znalazłam się w swojej sypialni. Przeszłam do garderoby i zostawiłam na podłodze prezent od Lottie. Wychodząc zobaczyłam na pufie duże pudełko z podpisem: &quot;SUMMER&quot;. Podeszłam bliżej i zdjęłam pokrywę. Moim oczom ukazała się piękna, krótka, czerwona sukienka z odkrytymi plecami, i dodatkowo czarne, połyskujące szpilki. Na dnie leżała mała biała karteczka. Wzięła, ją do ręki, czytając:&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&quot;Mam nadzieję, że dziś wieczorem będę mógł cię w tym podziwiać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Louis&quot;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Uśmiechnęłam się sama do siebie, spoglądając na rzeczy przede mną. Facet mojego życia. Bez porównania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Po dzisiejszym doświadczeniu stwierdzam, że Lottie będzie świetną kosmetyczką. Spojrzałam ostatni raz w lustro i wstałam z siedzenia.&lt;br /&gt;
- Wyglądasz bosko, jesteś w dobrym humorze, a teraz biegnij do swojego księcia z bajki - powiedziała Lottie, odkładając lakier do włosów na półkę.&lt;br /&gt;
- Dzięki, jesteś wielka - przytuliłam ją.&lt;br /&gt;
- Baw się dobrze - zaśmiała się.&lt;br /&gt;
- Z twoim bratem zawsze - uśmiechnęłam się. - Dobra, idę. Jak nie wrócimy do północy to się nie martw.&lt;br /&gt;
- A co ja mam się martwić ? Jestem najmłodsza w tym towarzystwie. To wy powinniście się martwić o mnie.&lt;br /&gt;
- Racja. Pa - pożegnałam się z nią buziakiem w policzek i wyszłam z pokoju, zabierając wcześniej torebkę. Zeszłam ostrożnie po schodach i za chwilę byłam już na dole. Przeszłam do salonu, gdzie Louis rozmawiał z Liam&#39;em.&lt;br /&gt;
- Zobaczysz, uda się - usłyszałam Liam&#39;a.&lt;br /&gt;
- Obyś miał rację stary - tym razem był to głos Louis&#39;a. Obydwoje chyba nie zdawali sobie sprawy z tego, że już jestem w pomieszczeniu.&lt;br /&gt;
- Louis &amp;nbsp;?&lt;br /&gt;
- Tak ? - odwrócił się słysząc mnie. - Wooooooow... - otworzył usta ze zdumienia, dokładnie lustrując mnie od góry do dołu. - Wiedziałem, że ta sukienka jest piękna, ale... ty wyglądasz w niej olśniewająco...&lt;br /&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęłam się. - I dziękuję za sukienkę, buty.&lt;br /&gt;
- To był drobiazg - cmoknął mnie w usta.&lt;br /&gt;
- Ty też wyglądasz świetnie - spojrzałam na niego. Ubrany był w czarne rurki, białą koszulę i czarną marynarkę.&lt;br /&gt;
- Czekałem aż to powiesz.&lt;br /&gt;
- Hej ! - zaśmiałam się.&lt;br /&gt;
- Żartuję. To ty jesteś gwiazdą wieczoru. To twój dzień i dziś jedyna osoba, która jest dla mnie piękna to tylko i wyłącznie ty - spojrzał mi w oczy.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - poczułam jak zaczynam się rumienić i zwiesiłam głowę w dół.&lt;br /&gt;
- Nie ukrywaj tych rumieńców, bo tak jak mówiłem, wyglądasz przepięknie - pogłaskał mnie po policzkach.&lt;br /&gt;
- Zawsze mi to mówisz - podniosłam głowę, by spojrzeć mu w oczy.&lt;br /&gt;
- Bo to prawda. Chodźmy, inaczej ktoś inny zajmie nam stolik - zaśmiał się, powodując także mój śmiech.&lt;br /&gt;
- Więc na co czekamy ? - spytałam.&lt;br /&gt;
- Na gwiazdkę z nieba dla ciebie.&lt;br /&gt;
- Ej, nie żartuj tak ze mnie.&lt;br /&gt;
- Nie żartuję - wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu. - Ty jesteś moją gwiazdką - pocałował mnie w czoło. Nic nie mówiłam, tylko się uśmiechnęłam. Otworzył mi drzwi od samochodu, abym wsiadła. Gdy już to zrobiłam, sam obszedł auto dookoła i usiadł na miejscu kierowcy. Odpalił silnik i wyjechaliśmy z posesji. Obserwowałam nocny krajobraz, myśląc o wielu rzeczach na raz. O tym, że mam zamieszkać z Louis&#39;em, o trasie, o całym dzisiejszym dniu, o tym co się dzieje w moim życiu, o tym co czuję do Louis&#39;a i o tym co myśleliby moi rodzice, gdyby żyli...&lt;br /&gt;
Nie minęło 15 minut, kiedy zatrzymaliśmy się pod pięknie oświetloną restauracją. Wysiadłam tak jak wsiadałam, czyli z pomocą mojego chłopaka. Wziął mnie za rękę i z uśmiechem prowadził do wejścia. Weszliśmy do ogromnego budynku. Wnętrze było bogato urządzone, głównymi kolorami był srebrny, czerwony i czarny. Podeszliśmy do mężczyzny za kontuarem, który pisał coś na kartce.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry - odezwał się Louis.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry- odpowiedział pracownik restauracji.&lt;br /&gt;
- Stolik na nazwisko Tomlinson.&lt;br /&gt;
- Chwileczkę - powiedział spoglądając do wielkiego zeszytu. - A tak, stolik numer 32, proszę za mną - powiedział, kierując nas do wyznaczonego miejsca. Zaprowadził nas do oddzielnej salki, gdzie był nakryty tylko jeden stolik, a oprócz nas nie było nikogo.&lt;br /&gt;
- To tutaj. Życzę udanego wieczoru - mężczyzna uśmiechnął się i odszedł. Podeszliśmy do stolika. Louis jak dżentelmen odsunął mi krzesło, które zajęłam, a potem usiadł naprzeciwko, nie spuszczając ze mnie wzroku.&lt;br /&gt;
- Zarezerwowałeś całą salkę dla nas ? - spytałam całkowicie zaskoczona.&lt;br /&gt;
- Tak, tylko dla naszej dwójki. Mam nadzieję, że zapamiętasz ten wieczór do końca życia, bo chcę, żeby był naprawdę udany - wziął mnie za rękę, lekko ściskając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Zjedliśmy wyśmienitą kolację, popijając ją czerwonym, wytrawnym winem. Rozmawialiśmy o życiu, planach, marzeniach. Mam nawet wrażenie, że o wszystkim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chciałabym kiedyś polecieć na Teneryfę - powiedziałam upijając łyk trunku z kieliszka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie byłaś nigdy ? - spytał zaskoczony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Inaczej chyba bym o tym nie mówiła, prawda ? - zaśmiałam się. - No może to dziwne, ale naprawdę nie było okazji, żebym się tam znalazła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- W takim razie, muszę cię tam kiedyś zabrać - uśmiechnął się szeroko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Z miłą chęcią polecę tam z tobą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cieszę się - wziął mnie za rękę. - Mam do ciebie pewne pytanie, ale... zanim na nie odpowiesz... proszę, zastanów się dwa razy - popatrzył na mnie zestresowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobrze. Więc co to za pytanie ? - spytałam ciekawa i jednocześnie przestraszona. Puścił moją rękę, wstał z krzesła i podszedł do mnie. Powoli uklęknął na jedno kolano. Wyjął z marynarki małe pudełeczko, a ja poczułam jak bladnę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer Smith... zgodzisz się za mnie wyjść ? - przełknął ślinę, otwierając pudełeczko. Popatrzyłam na nie i ujrzałam srebrny pierścionek, wysadzany małymi diamencikami. Nie wiedziałam czy się rozpłakać, skakać z radości czy po prostu nic nie mówić. Ale to ostatnie było całkowitą głupotą, bo on czekał na odpowiedź, klęcząc przede mną i nie wiedząc jak postąpię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- S-Summer ? - usłyszałam. Spojrzałam mu w oczy. Były pełne smutku i przerażenia. Natomiast w moich powoli zaczęły zbierać się łzy. Pokiwałam pionowo głową, sprawiając, że w oczach zaświeciły mu się iskierki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak... Wyjdę za ciebie Louis - uśmiechnęłam się przez łzy. W momencie na jego ustach zagościł szeroki uśmiech. Wstałam w tej samej chwili co on i bardzo mocno go przytuliłam. Po kilku sekundach oderwał się ode mnie, wziął moją rękę w swoją i założył na mój palec pierścionek, który pasował idealnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie wiesz jak mi ulżyło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kocham cię - oparłam swoje czoło o jego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A ja ciebie - pocałował mnie delikatnie w usta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie spodziewałam się, że to zrobisz. To najlepszy prezent, jaki mogłam kiedykolwiek dostać. Jesteś facetem moich snów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nasza historia... dopiero się zaczyna...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg1-be0fn3sQeTpdPD-KcFa1X4jZMIpQUrX2dUhXZSG4CNVHEY2eRutH_4wTIWPsJr8GuG9AwLRbhZu_8qJM0fi5AwXZfUE69rrtklUcRtMVGSa39fH81OsKJ3s1tNO8Yw_N1Fh01JfPC8/s1600/2017-03-12-23-01-42.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg1-be0fn3sQeTpdPD-KcFa1X4jZMIpQUrX2dUhXZSG4CNVHEY2eRutH_4wTIWPsJr8GuG9AwLRbhZu_8qJM0fi5AwXZfUE69rrtklUcRtMVGSa39fH81OsKJ3s1tNO8Yw_N1Fh01JfPC8/s1600/2017-03-12-23-01-42.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Każdy ma do przebycia swoją podróż życia.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Mijamy stacje życiowe, jedne szare, inne zaś kolorowe.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Poznajemy ludzi, którzy wsiadają i wysiadają lub też do końca podróży przy nas pozostają.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;Każdy z nas wybiera swój przedział życiowy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jednym wystarcza zwykły, innym zaś luksusowy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;Lecz nie ważny jest luksus w życiu człowieka.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;Bo sensem tej podróży jest miłość do drugiego człowieka.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;h2 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;u&gt;&lt;i&gt;KONIEC CZĘŚCI I&lt;/i&gt;&lt;/u&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
__________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Zakończenie części PIERWSZEJ. Dobrze przeczytaliście, części pierwszej. Otóż tą niespodzianką, o której mówiłam od dłuższego czasu jest to, że będzie, powstaje część druga. Nie umiałam jakoś rozstać się jeszcze z tą historią i postanowiłam, że jeszcze trochę ją popiszę, przede wszystkim dlatego, że miałam i nadal mam wiele pomysłów na ich dalsze losy. Dlatego zapraszam wszystkim na drugą część &quot;Fame isn&#39;t important... &quot;, gdzie czeka już na Was prolog i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej. Link poniżej, a także w moim profilu oraz w prawej kolumnie po kliknięciu okładki bloga. A teraz mogę &amp;nbsp;powiedzieć, napisać, że ten blog zostaje oficjalnie zakończony :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://fame-is-not-important-fanfiction.blogspot.com/?zx=7bb50b29592260ae&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&quot;Fame isn&#39;t important...&quot;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Tak szybko się mnie nie pozbędziecie ;)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/05/epilog.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkJrZD3NeN_L5kBQo2FGHdHTq7W57almC7J2xvz7ToHxPL4tSiszgXzzHXg5gvMHHbucK41FgzMxE-ncsyJ8LGj5qcOAkeNCdrLPEqd6g8f0gWZMLv8STvchEao8IFYJgivElQf8zZIuE/s72-c/louis-tomlinson-mad-biting-lip-gif.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-7071747878954621451</guid><pubDate>Sat, 29 Apr 2017 07:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-04-29T09:30:03.649+02:00</atom:updated><title>Rozdział 29</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&quot;Możesz spotkać lepszych ode mnie. Dużo ładniejszych niż ja, ale jest jedna rzecz, którą chcę ci powiedzieć. Zawsze będę dla ciebie, kiedy oni cię zostawią.&quot;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Horanators są jak ciche anioły, które pomagają ci latać, gdy twe skrzydła zapomniały do czego są stworzone...&quot; - komentarz z jednego z blogów BLOGSPOT&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=beO61twgvp4&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;KLIK ---&amp;gt; MUSIC INSPIRED&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Siedzę i czekam na cud. Sam już od tego wszystkiego ogłupiałem. Nie żyje.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHQksDv7pbyKDr9par0gRFuhjI3g5w84iAnXOZJz5781FCL8Nh83uq3tsTrGgowGWk5nH1dspoiBjUxpZdlFLOUPX4KGGX3VNK5dxqeI3P7McqeiqQHzWwn8vwYvPiyd_M3hRJ2X-ef6Q/s1600/tumblr_n4d3lo1QZ31rmgg6so6_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHQksDv7pbyKDr9par0gRFuhjI3g5w84iAnXOZJz5781FCL8Nh83uq3tsTrGgowGWk5nH1dspoiBjUxpZdlFLOUPX4KGGX3VNK5dxqeI3P7McqeiqQHzWwn8vwYvPiyd_M3hRJ2X-ef6Q/s320/tumblr_n4d3lo1QZ31rmgg6so6_250.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Te słowa pojawiały się w mojej głowie jak odbity bumerang odkąd te maszyny zaczęły pikać. Nie wiem, dlaczego nie mogą opuścić moich myśli. Może to przez strach ? Strach przed tym, że Niall&#39;a może naprawdę już tu nie być. Z trudem go odratowali. Jak na razie tylko aparatury trzymają go przy życiu. A Summer ? Zrobili jej tony badań, a ja i tak nic nie wiem. Odkąd zemdlała cały czas jest nieprzytomna. Przenieśli ją na izbę przyjęć i właśnie tu siedzę. Trzeci raz w szpitalu, a drugi dlatego, że zawiniła maszyna. Poczułem jak palce dziewczyny delikatnie się poruszają i zobaczyłem, że otwiera oczy.&lt;br /&gt;
- Co... się stało ? - spytała, dotykając ręką swojego czoła i mrużąc oczy.&lt;br /&gt;
- Zemdlałaś. Pamiętasz coś ? - spytałem wciąż trzymając ją za rękę.&lt;br /&gt;
- Zadzwonił do ciebie telefon... ze szpitala... O Boże ! Co z Niall&#39;em ?! - poderwała się.&lt;br /&gt;
- Spokojnie - położyłem ją z powrotem.&lt;br /&gt;
- Żyje ? - spytała ze łzami w oczach.&lt;br /&gt;
- Teoretycznie tak... - przełknąłem ślinę.&lt;br /&gt;
- J-jak to ? Louis ?!&lt;br /&gt;
- Odratowali go... ale na razie oddycha tylko dzięki maszynom...&lt;br /&gt;
- Co ? - rozpłakała się. Przytuliłem ją do siebie, dodając otuchy. - Nie mogę znowu go stracić... - płakała.&lt;br /&gt;
- Powiedział ci, że...&lt;br /&gt;
- Jest moim bratem ? - odsunęła się trochę ode mnie. - Tak. Nie rozumiem tylko, dlaczego tyle mnie okłamywaliście. Ile to było miesięcy ? 10 ? Prawie rok Louis - szepnęła.&lt;br /&gt;
- Niall... nie chciał, żebyś od niego uciekła, kiedy się dowiesz. Bał się, że kolejny raz cię straci... że kiedy się dowiesz kim jest, to nie będziesz umiała się z nim dogadać, że go znienawidzisz... Bezpieczniej było trzymać to w tajemnicy, niż powiedzieć ci na samym początku. Mieliśmy ukrywać to tylko kilka, kilkanaście dni, ewentualnie jakiś miesiąc... Ale... zakochałem się w tobie - poczułem spływające po policzkach łzy. - Niall nie chciał ryzykować. Nie chciał, żebym cierpiał gdybyś wyjechała po dowiedzeniu się prawdy. Dlatego wszystko się przedłużyło. Nie mieliśmy zamiaru tak długo tego przed tobą ukrywać. Kiedy do nas przyjechałaś był szczęśliwy jak nigdy, płakał, że w końcu cię odnalazł. A gdy zostawiłaś nas i wyprowadziłaś się na 2 miesiące do hotelu, płakał każdej nocy. Próbowaliśmy coś zrobić, ale nic nie pomagało... Nie mógł znieść myśli, że może cię już więcej nie zobaczyć - zaciągnąłem się powietrzem, chcąc ten sposób się uspokoić.&lt;br /&gt;
- Nie uciekłabym... - powiedziała cicho.&lt;br /&gt;
- Nie mieliśmy pewności jak się stanie - podniosłem wzrok i spojrzałem na nią. Siedziała skulona, ze smutkiem wymalowanym na twarzy. - Twój wyjazd równałby się z naszym zerwaniem...&lt;br /&gt;
- Nigdzie nie wyjeżdżam - poczułem jej dłonie na moich policzkach. - Nigdy nikogo nie kochałam tak bardzo, jak ciebie - pocałowała mnie delikatnie w usta. - Jestem z tobą szczęśliwa i nie zamierzam tego stracić - powiedziała po oderwaniu.&lt;br /&gt;
- Kocham cię - uśmiechnąłem się lekko.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam - usłyszeliśmy głos. Odwróciłem się i zobaczyłem panią doktor.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry. Nic się nie stało - odpowiedziała Summer.&lt;br /&gt;
- Jestem lekarzem prowadzącym Pana Niall&#39;a Horan&#39;a i mam Pani wyniki. Jestem Victoria Sartorius - przedstawiła się.&lt;br /&gt;
- Przepraszam, że pytam, ale... jest Pani kimś z rodziny doktora Sartorius&#39;a ? - spytała szatynka.&lt;br /&gt;
- Tak - zaśmiała się. - To mój mąż. Zna go Pani ? - spytała patrząc na dokumenty.&lt;br /&gt;
- Kiedyś trafiłam na chwilę pod jego opiekę.&lt;br /&gt;
- Rozumiem. No dobrze, co do tych badań...&lt;br /&gt;
- Co mi jest ? - spytała zaniepokojona Summer.&lt;br /&gt;
- Może przejdźmy na &quot;ty&quot;. Będzie mi łatwiej.&lt;br /&gt;
- Dobrze. Wszystko jedno.&lt;br /&gt;
- Ile czasu poświęcasz na sen ? - spytała podejrzliwie kobieta, a Summer tylko westchnęła.&lt;br /&gt;
- Staram się jak najwięcej, ale przy mojej pracy to jest trudne. Śpię po... 4 godziny... ostatnio w ogóle nie mogę zasnąć.&lt;br /&gt;
- Masz jakieś inne dolegliwości ? - spytała ponownie.&lt;br /&gt;
- Jestem osłabiona, mam mdłości.&lt;br /&gt;
- Tak myślałam - westchnęła. - Powiedz mi jeszcze jak często jesz w ciągu dnia.&lt;br /&gt;
- Trzy razy, jak jestem w trasie lub bardzo zapracowana to 2, czasem tylko śniadanie... Tylko, że ja nadal nie rozumiem co się ze mną dzieje - pokręciła głową.&lt;br /&gt;
- Gdybyś zgłosiła się do nas za jakiś czas, miałabyś anemię.&lt;br /&gt;
- A-anemię ?&lt;br /&gt;
- Tak. Twój organizm potrzebuje więcej witamin i przede wszystkim odpoczynku. Musisz zacząć o siebie dbać, bo naprawdę możesz popaść w anemię.&lt;br /&gt;
- Zmienię to. Obiecuję.&lt;br /&gt;
- Ja tego dopilnuję - wtrąciłem się.&lt;br /&gt;
- W takim razie tutaj masz leki, które powinnaś brać - podała jej karteczkę, a ona wzięła ją do ręki. - Nie będziemy dłużej trzymać cię w szpitalu, możesz już wyjść.&lt;br /&gt;
- Dziękuję. A wie może Pani... co z moim bratem ? - spytała przełykając ślinę. Wziąłem ją za rękę i ścisnąłem.&lt;br /&gt;
- Pan Niall Horan ? - spytała, a Summer przytaknęła. - Ta noc będzie decydująca - powiedziała. Za chwilę wyszła zostawiając nas samych. Przytuliłem dziewczynę do siebie i pocałowałem w czoło.&lt;br /&gt;
- Nie chcę, żeby umierał - usłyszałem.&lt;br /&gt;
- Nie umrze - szepnąłem, sam nie wierząc w to co mówię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
~ 2 dni później ~&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Żyje. Jedno słowo, a tyle znaczy. Jedno słowo, przez które czuję się szczęśliwa. Wieść o naszej dwójce, o mnie i o Niall&#39;u, a przede wszystkim o nim, rozniosła się po świecie jak torpeda. Wydaliśmy specjalne oświadczenie, w którym piszemy o naszym pokrewieństwie, o wypadku Niall&#39;a i o tym, że blondyn chce w spokoju dojść do siebie, ale dziękujemy za wszelkie modlitwy o jego zdrowie. Na razie wiem tylko tyle co powiedział mi Louis. Nie rozmawiałam o tym jeszcze z moim bratem, bo był zbyt słaby. Teraz już oddycha sam i jest z nim o wile lepiej niż było 2 dni temu. Nadal nie mogę uwierzyć, że to mój brat. Tak bardzo za nim tęskniłam, a teraz mam go przy sobie. Jestem w stanie wybaczyć mu to kłamstwo ze względu na to co się stało. Poza tym obiecałam mu, że go za to nie znienawidzę, a ja zazwyczaj dotrzymuję obietnic. Chłopaki na siłę zawieźli mnie wczoraj do domu i nakazali pójść spać. Nie miałam wyboru, nie chciałam zostawiać Niall&#39;a, ale nie chcę też zachorować na tą anemię. Na szczęście dziś przywieźli mnie z powrotem. Przywitał mnie 2-tysięczny tłum fanów. Nie wierzę, że oni wszyscy przyjechali tu dla Niall&#39;a. Nawet nie wiem jak oni się pomieścili na placu przed szpitalem. Prawdę mówiąc to ochrona już sama sobie nie radzi. Mają przysłać dodatkowych funkcjonariuszy, by zwiększyć bezpieczeństwo. Nadal nie wierzę w to wszystko, co wydarzyło się w przeciągu tylko tych 2 dni. Ale teraz już wiem i muszę nauczyć się z tym żyć. Właśnie dziś mogę spojrzeć na Niall&#39;a jak na prawdziwego brata. Pchnęłam drzwi do jego sali, zostawiając chłopaków na korytarzu i weszłam do środka. Dostrzegłam blondyna uśmiechającego się na mój widok, więc również się uśmiechnęłam.&lt;br /&gt;
- Jak się czujesz ? - spytałam siadając na krześle obok.&lt;br /&gt;
- Lepiej - powiedział przyglądając mi się.&lt;br /&gt;
- Cieszę się... braciszku - spojrzałam na niego nieśmiało.&lt;br /&gt;
- Dlaczego mnie nie znawidziłaś ? - spytał.&lt;br /&gt;
- Bo... za długo za tobą tęskniłam. Rozdzieli nas, kiedy najbardziej siebie potrzebowaliśmy. Jestem w stanie ci to wybaczyć, bo... nie chcę znów cię stracić - rozpłakałam się. - Nie spodziewałam się, że to ty... jesteś moim bratem.&lt;br /&gt;
- Nie widziałaś znaków, Summer ?&lt;br /&gt;
- Jakich znaków ? - spytałam, pociągając nosem.&lt;br /&gt;
- Chociażby nasze znamiona - wystawił w moim kierunku dłoń, dotykając mojej. - Zawsze mówiłem ci, że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką. Próbowałem cię chronić...&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhmuoZqC-7ipM-3O-IXpEH6lu8SDKkLtTMMoXS06G81MRZofU5rCl8xjzbj2QL70rNE-X2onqFvl-g95OjqWNWXco9On-hQ-8MTpT6H2Y3xg6ScClfXJ4U-Da8wfYoDWgUnTIc7c-HesyE/s1600/tumblr_inline_nakx4uElvu1s4xz0j.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhmuoZqC-7ipM-3O-IXpEH6lu8SDKkLtTMMoXS06G81MRZofU5rCl8xjzbj2QL70rNE-X2onqFvl-g95OjqWNWXco9On-hQ-8MTpT6H2Y3xg6ScClfXJ4U-Da8wfYoDWgUnTIc7c-HesyE/s400/tumblr_inline_nakx4uElvu1s4xz0j.gif&quot; width=&quot;326&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Nie brałam tego na poważnie. Przepraszam... - zwiesiłam głowę.&lt;br /&gt;
- To ja powinienem cię przepraszać... Summer ?&lt;br /&gt;
- Hmm ? - podniosłam głowę.&lt;br /&gt;
- Zacznijmy od nowa, co ? - zaproponował, a ja pokiwałam twierdząco &amp;nbsp;głową z uśmiechem. - Jestem Niall Horan, twój brat - uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
- Summer Smith, twoja młodsza siostra - zaśmiałam się cicho i pocałowałam go w policzek. - Niall ? Jak to możliwe, że mamy inne nazwiska ?&lt;br /&gt;
- Wiesz kim byli nasi rodzice ? - spytał, a ja pokręciłam przecząco głową. - Mama była znaną piosenkarką, a tata producentem muzycznym. Mama wiedziała, że od urodzenia mamy doskonały słuch muzyczny i że odziedziczyliśmy po nich talent. Chciała, żebyś przejęła jej nazwisko, aby ludzie wiedzieli, że tak wielka gwiazda to jej córka - opowiadał.&lt;br /&gt;
- Byli muzykami ? - spytałam cicho i pod wrażeniem.&lt;br /&gt;
- Tak, znał ich cały świat. A przede wszystkim Irlandia...&lt;br /&gt;
- Dlaczego akurat tam ? - spytałam ciekawa.&lt;br /&gt;
- Tam się urodziliśmy. Oboje pochodzimy z Irlandii...&lt;br /&gt;
- Więc, dlaczego przez tyle lat mieszkaliśmy w kompletnie innych miejscach ? Dlaczego w dokumentach mam zapisane inne miejsce urodzenia ?&lt;br /&gt;
- Twoja matka zastępcza była bliską przyjaciółką naszej mamy. Doskonale wiedziała, że mama od dziecka trzymała cię blisko muzyki, dlatego zabrała cię do Los Angeles. Tam była dla ciebie większa szansa.&lt;br /&gt;
- A co z tobą ? - spytałam, dokładnie &amp;nbsp;wszystkiego słuchając.&lt;br /&gt;
- Moja rodzina zastępcza przeprowadziła się do Londynu, więc ja też musiałem. Dom dziecka... nie chciał, abyśmy wychowywali się razem...&lt;br /&gt;
- Dlaczego ? - spytałam ponownie, mając łzy w oczach.&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Jakiś czas temu powiedzieli mi, że... to wpłynęłoby na to jak potoczy się nasza kariera...&lt;br /&gt;
- Skąd wiesz to wszystko ?&lt;br /&gt;
- Gdy moja kariera w miarę się rozwinęła, poprosiłem menadżera, aby podjął próby znalezienia cię. I udało się, przy okazji trochę rzeczy się dowiedziałem - uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
- Dlatego chciałeś, żeby to on był też moim menadżerem ?&lt;br /&gt;
- Tak. Wiedziałem, że nienawidzisz Nicol. Musiałem się wtrącić do tej sprawy.&lt;br /&gt;
- Bardzo dobrze, że to zrobiłeś - rozpłakałam się ponownie.&lt;br /&gt;
- Zrobiła ci coś ? - spytał z niepokojem.&lt;br /&gt;
- Powiem ci wszystko ze szczegółami, ale chciałabym, żebyś powiedział mi co jeszcze wiesz o naszych rodzicach.&lt;br /&gt;
- Tylko to, że zostali pochowani w Irlandii, w Mullingar, byłem tam kilka razy.&lt;br /&gt;
- Zabierzesz mnie tam ?&lt;br /&gt;
- Jak tylko stąd wyjdę, obiecuję - ścisnął moją dłoń.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęłam się przez łzy.&lt;br /&gt;
- Menadżerowie naszych rodziców przekazali mi pamiątki po nich. Jest też album ze zdjęciami, kiedy byliśmy mali.&lt;br /&gt;
- Nadal nie wierzę w to, że w końcu cię znalazłam. Bardzo, bardzo za tobą tęskniłam.&lt;br /&gt;
- A ja za tobą siostrzyczko.&lt;br /&gt;
- Niall ? - spytałam, przypominając sobie o czymś.&lt;br /&gt;
- Hmm ?&lt;br /&gt;
- Co ze mną i Louis&#39;em ?&lt;br /&gt;
- A co ma być ? - spytał marszcząc brwi.&lt;br /&gt;
- Twój przyjaciel poderwał twoją siostrę, nie jesteś zły ?&lt;br /&gt;
- Rozmawiałem o tym z Louis&#39;em już wiele razy. Wiem, że z nim jesteś szczęśliwa. Nie mogę zabrać ci tego szczęścia.&lt;br /&gt;
- Kocham cię braciszku - przytuliłam się do niego.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie mała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~ 3 tygodnie później ~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Właśnie siedzimy w samolocie lecącym do Irlandii. Niall wyszedł ze szpitala i w pełni wrócił już do zdrowia. Tak jak mi obiecał, zabiera mnie do naszego rodzinnego miasta. Louis leci z nami, by mnie wspierać, gdy po raz pierwszy zobaczę tam wszystko co jest związane z moimi rodzicami. W tamtym tygodniu otrzymaliśmy list od byłych menadżerów rodziców, wraz z przesyłką, w której jak się okazało były klucze. Dowiedzieliśmy się, że nasz rodzinny dom nadal istnieje i stoi na swoim miejscu. Ze względu na to, że w końcu się odnaleźliśmy i oboje jesteśmy pełnoletni, dostajemy posiadłość w spadku po rodzicach. Przez 3 tygodnie jeszcze bardziej zżyłam się z Niall&#39;em. Opowiadałam mu o swoim życiu, o złych stronach też, tak samo jak on. Zwierzaliśmy się sobie z różnych rzeczy. Nikt nam nie przeszkadzał, nie pospieszał. Nadrabialiśmy wspólnie stracony czas. Dowiedzieliśmy się o sobie wielu nowych rzeczy. Odkryłam, że ludzie, którzy przyjechali do niego na święta to właśnie jego rodzina zastępcza. W tej chwili czuję się szczęśliwa i dumna, z tego kim jest mój brat. To straszne, że gdybym nie przyjechała do Londynu w ramach współpracy to dalej bym go nie znała. Jeden kontrakt odmienił całkowicie moje życie. Zawodowe, rodzinne, ale też miłosne i towarzyskie. Czwórka ludzi, chłopaków, którzy zmienili mnie. Patrzę na świat już nieco inaczej. Jestem spokojniejsza, ale nadal nie jestem aż tak ufna ludziom. Tego ostatniego chyba już raczej nie zmienię. Moje doświadczenia z przeszłości i to jak wysoko znajduję się na szczeblu społeczeństwa, sprawiły, że boję się zaufać obcym ludziom, a przede wszystkim jest mi trudno. Ale mam cudownych przyjaciół, przyszywaną siostrę, ale jednak siostrę, brata i chłopaka. To dzięki nim​ nie czuję się sama na tym ogromnym świecie.&lt;br /&gt;
- Proszę pasażerów o zapięcie pasów. Za chwilę lądujemy w Irlandii - usłyszałam głos dochodzący z głośników, co sprawiło, że wróciłam myślami do rzeczywistości. Zapięłam pasy i z delikatnym uśmiechem na ustach spojrzałam w okno. Witaj mój domku...&lt;br /&gt;
- Gotowa zobaczyć ślady naszego dzieciństwa ? - spytał mnie Niall z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Gotowa, jak nigdy wcześniej.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiWSeu02uf44HmGzcmifMg0G8rJpi7uqnk88HMwp4HsgM6H8nKBcagBYfh2ydluDc9YCyV2pCfjeimNstEgRHjqNqb6HefuwYxl42pI7vo4fwCQf4nQrVu9rcpjemvumSp15teTTo9M4Io/s1600/a4d468a1aaa8394fa2a634974e19dab2.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiWSeu02uf44HmGzcmifMg0G8rJpi7uqnk88HMwp4HsgM6H8nKBcagBYfh2ydluDc9YCyV2pCfjeimNstEgRHjqNqb6HefuwYxl42pI7vo4fwCQf4nQrVu9rcpjemvumSp15teTTo9M4Io/s1600/a4d468a1aaa8394fa2a634974e19dab2.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Dotarliśmy do przypadłego nam domu. Na cmentarzu już byliśmy. Rodzice mają piękny pomnik. Patrząc na ich zdjęcia z nagrobku miałam ochotę się rozpłakać. Kupiliśmy im ogromny bukiet białych róż. Louis cały czas był blisko mnie i wspierał. Nie sposób powiedzieć jak się teraz czuję. Dom, domek, a bardziej mała rezydencja, tak to można nazwać. Jest przytulnie, nie za bogato, tak jak to sobie wyobrażałam. Ktoś dbał o ten dom, to widać. Kilka rzeczy doskonale pamiętam. Uzgodniliśmy razem, że przenocujemy tu kilka dni. Stanęłam przy kominku, w którym palił się ogień. Spojrzałam na niego z uśmiechem, zamykając oczy. Przypomniało mi się jedno ze wspomnień, którego prawdę mówiąc nie pamiętałam przez tyle lat. Wsłuchiwałam się dokładniej w trzask drewna w kominku, by &amp;nbsp;wrócić myślami do tamtych lat. Mimo, że minęło tyle czasu, nadal pamiętam o tych rzeczach sama o tym nie wiedząc.&lt;br /&gt;
- O czym myślisz ? - usłyszałam głos Niall&#39;a. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego.&lt;br /&gt;
- Pamiętasz ? Siadaliśmy wieczorami z mamą i tatą przy tym kominku - mówiłam z tęsknotą.&lt;br /&gt;
- To pamiętam najbardziej - zaśmiał się cicho. - Tata opowiadał nam tu bajki, a mama zawsze wtedy robiła nasze ulubione ciasto.&lt;br /&gt;
- Cytrynowe - uśmiechnęłam się szeroko. Przytulił mnie i oboje patrzyliśmy w ogień. - Jak myślisz ? Byliby z nas dumni ?&lt;br /&gt;
- Myślę, że tak - położył głowę na moje ramię. - Wyrobiliśmy sobie rangę w świecie muzycznym, będąc 15 lat z daleka od siebie. To coś znaczy.&lt;br /&gt;
- Daliśmy radę ogromnej rozłące... - powiedziałam cicho.&lt;br /&gt;
- Teraz jesteśmy silniejsi.&lt;br /&gt;
- Tęsknię za nimi... - westchnęłam.&lt;br /&gt;
- Wiem... ja tak samo... Ale odzyskałem ciebie...&lt;br /&gt;
- Dziękuję, że mnie znalazłeś... że mnie nie odtrąciłeś... że... zaakceptowałeś mnie taką jaka jestem...&lt;br /&gt;
- A ja dziękuję, że nie znawidziłaś mnie - przytulił mnie mocniej.&lt;br /&gt;
- Hej, wy moje przytulaki - usłyszałam Louis&#39;a. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak stoi przy drzwiach prowadzących do ogrodu. - Chyba macie nowych współlokatorów.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKqmHUYD3Y6pH1CLifM8afw9pnVD_eo4_ijU9euZglxNDvAMXYt1HjWuimJRlc1qhEwznUXwWt7UX8fJT8MmJpG3yThX_Jmf2SwWRIALQepWaCBWAhT3BUn2qItG9rmAnrDxsCiaZQ7J8/s1600/tumblr_static_8ujxx4i2fuo0oo888ggcs4gkc_640_v2.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKqmHUYD3Y6pH1CLifM8afw9pnVD_eo4_ijU9euZglxNDvAMXYt1HjWuimJRlc1qhEwznUXwWt7UX8fJT8MmJpG3yThX_Jmf2SwWRIALQepWaCBWAhT3BUn2qItG9rmAnrDxsCiaZQ7J8/s1600/tumblr_static_8ujxx4i2fuo0oo888ggcs4gkc_640_v2.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Co ? - zaśmiałam się, a on pokazał gestem, abyśmy poszli za nim. Wyswobodziłam się z uścisku Niall&#39;a i poszłam za szatynem na zewnątrz. Podobnie zrobił blondyn.&lt;br /&gt;
- To co miałeś na myśli ? - skrzyżowałam dłonie.&lt;br /&gt;
- Popatrz - pokazał ręką na drzewa.&lt;br /&gt;
- Wiewiórki ? - spytałam zdziwiona. - Co one tu robią ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem, ale chyba na dobre się zadomowiły - zaśmiał się.&lt;br /&gt;
- No to nie można ich stąd wyrzucić - dodał Niall, kręcąc z niedowierzaniem głową.&lt;br /&gt;
- Co zrobimy z domem ? - spytałam.&lt;br /&gt;
- Zostawimy go dla nas - rzekł Niall. - To nasza pamiątka po rodzicach i z dzieciństwa. To nasza historia.&lt;br /&gt;
- Też o tym myślałam. Moglibyśmy przyjeżdżać tu na wakacje.&lt;br /&gt;
- A później przydałby się dalszym pokoleniom...&lt;br /&gt;
- Dlatego, jeśli go sprzedasz to po tobie - pogroziłam blondynowi palcem.&lt;br /&gt;
- Nie zamierzam tego robić - zaśmiał się. Objął mnie ramieniem z jednej strony, a Louis z drugiej.&lt;br /&gt;
- Jesteście najlepszym co mogło mnie spotkać - powiedziałam z uśmiechem do rozpromienionej dwójki.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Ostatni rozdział tej... hmm... a nie powiem Wam. Dowiecie się za tydzień, wraz z epilogiem, który dodam. Czeka Was niespodzianka, tak jak mówię to już od jakiegoś czasu, nawet sama już nie wiem od kiedy, i trochę więcej do poczytania. ;) Udanej majówki !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/04/rozdzia-29.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHQksDv7pbyKDr9par0gRFuhjI3g5w84iAnXOZJz5781FCL8Nh83uq3tsTrGgowGWk5nH1dspoiBjUxpZdlFLOUPX4KGGX3VNK5dxqeI3P7McqeiqQHzWwn8vwYvPiyd_M3hRJ2X-ef6Q/s72-c/tumblr_n4d3lo1QZ31rmgg6so6_250.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-6200937377206879521</guid><pubDate>Sat, 22 Apr 2017 07:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-04-22T11:54:19.469+02:00</atom:updated><title>Rozdział 28</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Że wiesz, że chcesz, że tęsknisz, tyle możesz powiedzieć, a milczysz.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Nigdy nie ukrywaj prawdy przed ukochaną osobą, bo i tak wszystko wyjdzie na jaw, a wtedy może być już za późno na wyjaśnienia.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=hxvo4KZU5yA&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KLIK ---&amp;gt; MUSIC INSPIRED&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhyBzobkHRSKoe4UHpqzmtq8KVk4wUs3iekUyq_qWCHKEHEG6vmybBbmQxs6RhcaEhFBV8j6AgZ9xpvWT-KnIbCMVIol28DK6r0CtKvIwrJhVofNHJUaOWLkpa0nlAVnZ3T2fmUc2Ubx7g/s1600/louis-tomlinson-danielle-campbell-valentines-day.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;387&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhyBzobkHRSKoe4UHpqzmtq8KVk4wUs3iekUyq_qWCHKEHEG6vmybBbmQxs6RhcaEhFBV8j6AgZ9xpvWT-KnIbCMVIol28DK6r0CtKvIwrJhVofNHJUaOWLkpa0nlAVnZ3T2fmUc2Ubx7g/s400/louis-tomlinson-danielle-campbell-valentines-day.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Mamy już kwiecień. Przenieśliśmy się trochę czasowo. W końcu w styczniu nie było promocji naszego albumu, tylko przenieśli ją dopiero na marzec. Także wczoraj się skończyła. A wszystko zostało zmienione dlatego, że chłopaki w związku z ostatnimi wydarzeniami stwierdzili, że przyda nam się takie wydłużone wolne. Coś w stylu krótkich wakacji, tylko, że z tą różnicą, że my prawie cały czas byliśmy w domu i nigdzie nie jeździliśmy. A w czasie promocji płyty nie było zbytnio czasu wolnego. Praktycznie codziennie mieliśmy jakiś wywiad, albo też występ w jakimś programie czy radiu. Dziś zaczęła się już luźniejsza atmosfera, bo w sumie to trochę mamy wolne, ale nie całkiem. Mamy pisać i nagrywać kolejne piosenki. No i zostaje jeszcze kolejny teledysk.Tym razem reżyserem jest inny gość, a nie tamten dziwak. A teraz to ja aktualnie próbuję zasnąć. Zamiast tego wiercę się na wszystkie możliwe strony. Louis ze mną nie śpi... Chyba w nocy się wyniósł do swojej sypialni. Tak naprawdę to nie wiem, bo obudziłam się z pół godziny temu i od tamtej pory nie śpię. Jak na złość ! Jak chciałam się przespać te kilka godzin między wywiadami to oczywiście nie mogłam, bo to niby nie było czasu, a teraz jak w końcu chcę i przede wszystkim mogę to to się ani trochę nie udaje. No dobra, pomińmy to, że jednak spałam dziś te 4 czy ileś godzin. A tak a propos, to ciekawe, która godzina. Odwróciłam głowę i spojrzałam na zegarek. 3:07. Super... Nie ma to jak się obudzić w środku nocy. Coś czuję, że jednak nie zasnę. Kurde. Odrzuciłam na bok kołdrę i wygrzebałam się z łóżka. Znajdę sposób, żeby pójść spać. Nie ma bata. Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni. Mimo, że tak jak zwykle prawie się wywaliłam, bo oczywiście wszędzie ciemno. Weszłam do pomieszczenia, zapalając światło, które dość mocno mnie oślepiło. Dlatego nie lubię w nocy łazić po domu. Wyjęłam z szafki szklankę i nalałam do niej wody, następnie wypijając ją do samego dna. Po co ja ostatnio tyle kaw piłam ? Gdyby nie to, teraz na pewno bym spała. Na drugi raz tak nie robię. A teraz to naprawdę nic nie wymyślę, by pójść spać. Odstawiłam szklankę do zlewu i miałam wracać do sypialni, gdy zobaczyłam kolejne światła. Zgasiłam te od kuchni i powędrowałam w kierunku tych drugich, jak się okazało - basenowych. Plus tego, że basen jest w środku domu. Pytanie tylko, kto pływa o tej porze. Dobra, ja sama łażę po domu, ale to co innego. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam Louis&#39;a. Był w basenie, odwrócony do mnie tyłem. Nie widział mnie, więc podeszłam bliżej niego i przyklęknęłam obok. Odwrócił się zaskoczony, dostrzegając mnie.&lt;br /&gt;
- Nie śpisz ? - odezwał się patrząc na mnie.&lt;br /&gt;
- No.. właśnie nie mogę...&lt;br /&gt;
- To jest nas dwoje - uśmiechnął.&lt;br /&gt;
- To dlatego nie było cię u mnie w sypialni ? Myślałam, że po prostu uciekłeś do siebie.&lt;br /&gt;
- Od ciebie ? - podniósł jedną brew. - Nigdy. Od ciebie nie da się uciec - zaśmialiśmy się równo. - Wskakuj - kiwnął głową, pokazując na basen.&lt;br /&gt;
- Jestem w koszuli - zaśmiałam się.&lt;br /&gt;
- Tooo... Możesz ją przecież zdjąć.&lt;br /&gt;
- Ty tylko o jednym - przewróciłam oczami.&lt;br /&gt;
- Oj, po prostu chodź. Trochę smutno mi samemu - zrobił udawaną smutną minkę.&lt;br /&gt;
- No dobra - westchnęłam, a on szeroko się uśmiechnął. Wstałam z płytek i zdjęłam koszulę nocną, zostając w samej bieliźnie. Odłożyłam ubranie na siedzenie, a sama weszłam do wody. Przytuliłam się do mokrego Louis&#39;a, a on objął mnie ramieniem.&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? - odezwał się, a ja popatrzyłam mu w oczy. - Cieszę się, że cię mam - pocałował mnie w czoło, a ja szeroko się uśmiechnęłam.&lt;br /&gt;
- Louis ?&lt;br /&gt;
- Hmm ?&lt;br /&gt;
- Co byś zrobił, gdyby okazało się, że... jestem w ciąży ? Znów... - spytałam nieśmiało.&lt;br /&gt;
- Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi - pogłaskał mnie po policzku.- A jesteś ?&lt;br /&gt;
- Nie... chyba nie - przytuliłam się mocniej do jego klatki piersiowej. - Po prostu tak pytam - powiedziałam cicho.&lt;br /&gt;
- Zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, tak ?&lt;br /&gt;
- Tak - zamknęłam oczy. - Ostatnio gorzej się czuję...&lt;br /&gt;
- A dokładniej ? - spytał patrząc na mnie.&lt;br /&gt;
- Jestem zmęczona, osłabiona... momentami jest mi nie dobrze...&lt;br /&gt;
- Trzeba to sprawdzić. Może... jest inaczej niż... myślisz... - mówił z przerwami.&lt;br /&gt;
- Co masz na myśli ? - zmarszczyłam brwi.&lt;br /&gt;
- Że może jednak jesteś w ciąży - powiedział cicho, a ja powoli pokiwałam na boki głową.&lt;br /&gt;
- To nie możliwe Louis - odpowiedziałam słabo. - Tydzień temu miałam okres.&lt;br /&gt;
- Lepiej będzie jak to sprawdzimy.&lt;br /&gt;
- Dobrze - szepnęłam.&lt;br /&gt;
- Summer ? Dobrze się czujesz ? - spytał, dotykając mojego policzka. Pokiwałam przecząco głową.&lt;br /&gt;
- Muszę się położyć...&lt;br /&gt;
- Chodź - wziął mnie na ręce, wyjmując z basenu, a potem sam wyszedł. Owinął mnie ręcznikiem i z powrotem wziął na ręce niosąc do pokoju.&lt;br /&gt;
- Co się dzieje ? - spytał, gdy położył mnie na łóżku.&lt;br /&gt;
- Po prostu muszę odpocząć - szepnęłam zamykając oczy. Poczułam jak zostaję przykryta kołdrą i szybko zasnęłam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
Kolejny, wolny, aż sam się temu dziwię, dzień. Summer zasnęła od razy po tym jak przyniosłem ją z basenu. Mam nadzieję, że nic groźnego jej się nie dzieje. Sam osobiście zasnąłem koło 5 nad ranem i spałem, aż do teraz. Trochę późno już, bo jest po 12, a Summer nadal śpi. Rzeczywiście ostatnio nie wyglądała za dobrze. Trochę jest to też moja wina, bo nie zwracałem na to większej uwagi. I żałuję... Gdybym wcześniej to zauważył i jakoś zareagował to może by w końcu odpoczęła i było by lepiej. to prawda, sam ostatnio spałem po 3 godziny dziennie, a zdarzało się też tak, że prawie wcale nie rozmawiałem z Summer, bo po prostu ani ja, ani ona nie mieliśmy na to czasu. Byliśmy tak zawaleni pracą, że nie mogliśmy porozmawiać jak ludzie. Ważne tematy zeszły na bok, a praca zajęła 1 miejsce. Niestety. Mimo tego 2 miesięcznego odpoczynku, teraz wcale nie czujemy się wypoczęci. Wszystko narzuciło nam się na jeden moment i jesteśmy strasznie zmęczeni. Za cenę sławy płacimy ciągłym wyczerpaniem. Musimy przystopować, albo któreś z nas &amp;nbsp;naprawdę przypłaci zdrowiem za to wszystko. A to chyba Summer znosi to najgorzej. Do tego zmiana menadżera trochę to jednak wszystko pokomplikowała. Od marca Nicol nie jest już na tym stanowisku. To Summer tego chciała i miała do tego całkowite prawo. A ja popieram to w 100 %. Od tamtej pory jest pod opieką naszego. Czyli można powiedzieć, że... mamy wspólnego menadżera. Niall zaproponował, żeby to właśnie Johny przejął tą funkcję, a że on się na to zgodził to tak się stało. Myślę, że blondyn w jakiś sposób z tego się cieszy, bo jakby w najbliższym czasie nie wyjawił jej prawdy, a stałoby się coś, przez co byśmy mogli jej już nie zobaczyć, to poprzez menadżera miałby z nią jeszcze jakiś kontakt. Usiadłem na łóżku i pochyliłem się nad śpiącą szatynką, delikatnie całując ją w policzek. Uśmiechnąłem się, patrząc na nią i poprawiłem spadając z niej kołdrę. Wstałem z łóżka i poszedłem do swojego pokoju, aby się ubrać. Dobra, dziś sobota, więc zrobimy sobie dzień lenia. Chcę, żeby Summer trochę odpoczęła od tego całego szumu wokół nas. Nałożyłem czarne rurki i biały T-shirt i zszedłem na dół. W salonie spotkałem rozłożonego na całej kanapie Harry.&lt;br /&gt;
- Hej loczek - przywitałem się idąc do kuchni i przeczesując włosy.&lt;br /&gt;
- Siema - mruknął. Znalazłem się w kuchni i pierwsze co zrobiłem to nalałem sobie świeżej kawy z ekspresu. Zdecydowanie muszę zacząć ją ograniczać. Uzależnię się tak, że już nigdy nie będę w stanie zasnąć, albo serce mi już nie wytrzyma od nadmiaru kofeiny, a wtedy to już po mnie.&lt;br /&gt;
- A ty co robiłeś o 3 w nocy w basenie ? - spytał stojący w drzwiach Harry, gdy ja zacząłem pić kawę.&lt;br /&gt;
- A co się robi w basenie ? - zaśmiałem się. - Pływałem.&lt;br /&gt;
- W nocy ? - podniósł brwi.&lt;br /&gt;
- Nie mogłem spać, okey ? - odstawiłem kubek na blat. - Chwila - odwróciłem się z powrotem w jego stronę. - A ty skąd o tym wiesz ?&lt;br /&gt;
- Booo... ćwiczyłem w siłowni i widziałem cię, jasne ?&lt;br /&gt;
- I to, że pływałem o tej porze niby było dziwne - prychnąłem, a on przewrócił oczami.&lt;br /&gt;
- Hej - usłyszałem i zauważyłem Summer wchodzącą do kuchni.&lt;br /&gt;
- Cześć skarbie - podszedłem do niej bliżej i cmoknąłem w usta. - Myślałem, że śpisz.&lt;br /&gt;
- Ale zgłodniałam - zaśmiała się.&lt;br /&gt;
- To siadaj, a ja zrobię nam coś do jedzenia - uśmiechnąłem się i podszedłem do blatu. - Ty też chcesz ? - zwróciłem się do Harry&#39;ego. - Po co ja pytam ? Pewnie se już zrobiłeś - wyjąłem talerz z szafki.&lt;br /&gt;
- No dzięki - mruknął. - Mógłbyś się raz zainteresować głodnym przyjacielem - powiedział wychodząc z kuchni. Wzruszyłem ramionami i wyjąłem produkty z lodówki. Pokroiłem chleb na kromki i ułożyłem je na talerz. Położyłem na nie wędlinę, ser, sałatę i pomidory, które wyciąłem na kształt serc. Gotowe kanapki postawiłem na stole przed Summer.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhqgtLNfa3HQHNhEwlf3he8Yx5qUFBGnW0C_3s1jb4uOqzA9ybS-b047JsQ4XBH-5NhMT_G7Oozm6OXBA6PssWopSrhXm9PWM4vMtVXpHC4KOz6ptq3T7n-P7_0lcxcuJLQmPmKTDlxEeQ/s1600/tumblr_nudpibOday1txn4tso4_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhqgtLNfa3HQHNhEwlf3he8Yx5qUFBGnW0C_3s1jb4uOqzA9ybS-b047JsQ4XBH-5NhMT_G7Oozm6OXBA6PssWopSrhXm9PWM4vMtVXpHC4KOz6ptq3T7n-P7_0lcxcuJLQmPmKTDlxEeQ/s1600/tumblr_nudpibOday1txn4tso4_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Smacznego - cmoknąłem ją w policzek.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęła się. - Te serduszka dla mnie ?&lt;br /&gt;
- Tylko dla ciebie. Chyba, że się ze mną podzielisz - zaśmiałem się, a ona odwdzięczyła mi się tym samym. - Kawa czy herbata ?&lt;br /&gt;
- Herbata, zdecydowanie herbata. Ostatnio przesadzam jednak z kawą.&lt;br /&gt;
- Nie ty jedna - mruknąłem, napełniając kubek napojem. - Dziś robimy sobie dzień lenia - powiedziałem stawiając przed nią herbatę.&lt;br /&gt;
- Mi to w pełni odpowiada.&lt;br /&gt;
- Cieszę się - posłałem jej uśmiech i wziąłem jedną z kanapek. Mój posiłek przerwał oczywiście dzwoniący telefon. Wyjąłem go z kieszeni spodni i spojrzałem na wyświetlacz. Jakiś nieznany numer. A to oznacza, że to znów fan, który jakoś zdobył mój numer, albo ważna osoba, którą powinieniem znać, a jest na odwrót.&lt;br /&gt;
- Louis Tomlinson, słucham ? &amp;nbsp;- powiedziałem odbierając.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry, szpital św. Anny w Londynie.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry... - powiedziałem niepewnie wstając od stołu.&lt;br /&gt;
- Został Pan upoważniony do przekazywania wszystkich informacji na temat Pana Niall&#39;a Horan&#39;a - usłyszałem.&lt;br /&gt;
- P-przepraszam, ale jakich informacji ? - spytałem nic nie rozumiejąc. Co się do cholery dzieje ?!&lt;br /&gt;
- Pan Horan miał wypadek. Trafił do nas w krytycznym stanie, właśnie jest operowany.&lt;br /&gt;
- Co ?!&lt;br /&gt;
- Lepiej będzie jeżeli Pan przyjedzie. Wszystkiego dowie się Pan od lekarza prowadzącego.&lt;br /&gt;
- Dobrze, będę najszybciej jak to możliwe. Do wiedzenia - powiedziałem rozłączając się.&lt;br /&gt;
- Coś się stało ? - usłyszałem za sobą Summer i się odwróciłem. O cholera.... Przecież to jego siostra. To się nie dzieje naprawdę.&lt;br /&gt;
- Niall miał wypadek - przełknąłem ślinę, a ona zaczęła się dławić jedzeniem. - Summer ! - podbiegłem do niej i podałem szklankę z wodą, którą od razu wypiła. - Już dobrze ? - spytałem zaniepokojony.&lt;br /&gt;
- Tak - powiedziała wyrównując oddech. - Co z Niall&#39;em ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Musimy tam szybko jechać. Powiedz chłopakom, a ja idę po jego dokumenty - powiedziałem, a ona przytaknęła. Zapowiadał się piękny dzień. A jeden telefon przekreślił wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;W niewyobrażalnie szybkim czasie znaleźliśmy się w szpitalu, gdzie okazało się, że Niall został przewieziony na OIOM. Powiedziano nam, że trafił do nich w bardzo ciężkim stanie, jak to oni określili, &amp;nbsp;wręcz krytycznym. Miał krwotok wewnętrzny, połamane żebra, a niektóre z żył były podcięte. Nikt do końca nie wie jak doszło do wypadku. Policja prowadzi dochodzenie. Prawdopodobnie była to zwykła nieuwaga. Jednak przez to, życie Niall&#39;a wisi na włosku. Przeniosłem wzrok z podłogi na pielęgniarkę wychodzącą z sali.&lt;br /&gt;
- Pan Horan chciałby porozmawiać z Panią Summer Smith - powiedziała, patrząc ze współczuciem na szatynkę.&lt;br /&gt;
- Z-ze mną ? - spytała dla upewnienia.&lt;br /&gt;
- Tak, podobno to bardzo ważne.&lt;br /&gt;
- Dobrze - podeszła do sali i odwróciła się przestraszona w moim kierunku. Kiwnąłem lekko głową, pokazując, że musi tam wejść. Pchnęła drzwi i znikła w białym pomieszczeniu. Teraz nie mam wątpliwości co Niall chce zrobić. Chce zobaczyć swoją siostrę, której tak długo poszukiwał. A ja nie zamierzam się temu sprzeciwiać. Ona nie zasługuje na to, żeby dowiedzieć się prawdy tak późno. Za późno... Kiedy Niall&#39;a może już tu nie być...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgIqY8Rxzj2_Mqejv8LQzV2LrtLpKetubivXEbw_coCo_joWsv5lSef2uvTsm5hN4rdZU7IioPNHSr4_mBzl00J38eg2fU42jMVh1Qhyphenhyphen4GZD0wh8ooAmcJ1qTNQw3ywHATOWRjPMzaCxvA/s1600/tumblr_inline_mstyqhAZfo1qz4rgp.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgIqY8Rxzj2_Mqejv8LQzV2LrtLpKetubivXEbw_coCo_joWsv5lSef2uvTsm5hN4rdZU7IioPNHSr4_mBzl00J38eg2fU42jMVh1Qhyphenhyphen4GZD0wh8ooAmcJ1qTNQw3ywHATOWRjPMzaCxvA/s1600/tumblr_inline_mstyqhAZfo1qz4rgp.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Weszłam do jasnego pomieszczenia. Swój wzrok skierowałam na blondyna przypiętego do maszyn. Chciało mi się płakać, gdy zobaczyłam w jakim jest stanie. Powoli podeszłam do jego łóżka i usiadłam na krześle obok. Dotknęłam jego dłoni, sprawiając, że otworzył oczy. Spojrzał na mnie i ze słabością w rękach zdjął maskę tlenową.&lt;br /&gt;
- Muszę... coś ci powiedzieć - powiedział ciężko oddychając.&lt;br /&gt;
- Co takiego ? - spytałam cicho.&lt;br /&gt;
- Obiecaj, że nie znienawidzisz mnie za to co teraz powiem...&lt;br /&gt;
- Ale... nawet nie wiem o co chodzi...&lt;br /&gt;
- Proszę... obiecaj mi to...&lt;br /&gt;
- Obiecuję - ścisnęłam mocno jego dłoń.&lt;br /&gt;
- Za długo to ukrywałem... Musisz w końcu poznać prawdę... Ode mnie... - coraz gorzej oddychał, a ja zaczęłam się niepokoić.&lt;br /&gt;
- Niall ? C-co się dzieje ?&lt;br /&gt;
- Jesteśmy... rodzeństwem... jestem twoim bratem - mówił z przerwami.&lt;br /&gt;
- C-co ? - spytałam z szeroko otwartymi oczami, w których zaczęły zbierać się łzy. - Cały czas to wiedziałeś ? - szepnęłam.&lt;br /&gt;
- Prze-praszam... - powiedział słabo. Już miałam coś powiedzieć, ale wszystkie maszyny w &amp;nbsp;pomieszczeniu zaczęły naraz głośno pikać. Popatrzyłam na Niall&#39;a Miał zamknęite oczy, nie oddychał...&lt;br /&gt;
- Niall ! - krzyknęłam przez łzy. - Niall !! - wstałam z krzesła, próbując coś zrobić.&lt;br /&gt;
- Zatrzymanie akcji serca ! - usłyszałam głos pielęgniarki. - Rozpoczynamy reanimację !&lt;br /&gt;
- Proszę stąd wyjść ! - krzyknęła w moim kierunku druga.&lt;br /&gt;
- Co ? - odwróciłam się zapłakana. - Ale to mój brat !&lt;br /&gt;
- Proszę stąd wyjść !! - powtórzyła jeszcze raz. Poczułam jak ktoś odciąga mnie od tego wszystkiego. W momencie znalazłam się na korytarzu.&lt;br /&gt;
- Puśćcie mnie ! - krzyczałam przez łzy.&lt;br /&gt;
- Uspokój się ! - usłyszałam głos Louis&#39;a. Wyrwałam się z jego ramion i podbiegłam do szyby, przez którą mogłam obserwować co się dzieje.&lt;br /&gt;
- Nie zostawiaj mnie... - oparłam czoło o szybę, płacząc. - Nie... zostawiaj mnie... - powtórzyłam, gdy zaczęło robić mi się słabo. Pojawiły mi się przed oczami czarne mroczki. Oparłam się rękami o ścianę, ciężko oddychając. Po chwili pojawiła się całkowita ciemność.&lt;br /&gt;
- Summer ! - usłyszałam stłumiony głos, po czym moje ciało upadło bezwładnie na ziemię.&lt;br /&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Jak zwykle zakończyłam rozdział w szokującym momencie. Muszę szczerze powiedzieć, że ja to jednak lubię tak robić. Do końca został jeszcze tylko jeden rozdział i epilog. No i obiecana niespodzianka. Mam nadzieję, że nie będziecie na mnie źli, a wręcz przeciwnie. Miłego weekendu (:&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/04/rozdzia-28.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhyBzobkHRSKoe4UHpqzmtq8KVk4wUs3iekUyq_qWCHKEHEG6vmybBbmQxs6RhcaEhFBV8j6AgZ9xpvWT-KnIbCMVIol28DK6r0CtKvIwrJhVofNHJUaOWLkpa0nlAVnZ3T2fmUc2Ubx7g/s72-c/louis-tomlinson-danielle-campbell-valentines-day.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-5488580842947222938</guid><pubDate>Sat, 15 Apr 2017 08:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-04-15T10:30:12.116+02:00</atom:updated><title>Rozdział 27</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Jedna szczera rozmowa. Czasami tylko tyle trzeba, żeby każdy wiedział na czym stoi.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Próbuję wmówić swojemu sercu, że ma nie chcieć tego, czego mieć nie może.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: #eeeeee;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=QjZPUKVWZL0&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KLIK ---&amp;gt; MUSIC INSPIRED &lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbUvLLLezY6nQCBIszW-shTRXzo6g0JRfr_LpQFU5Iixtu4DaBcLFkrVnY5WG4Tr5A_zzRxQF_jtEMpHFaHu_CJOVqlvwPj_9vYDYSJL4uzogeMEdu7xTI4128HbLFqF91rWQGHfXVKnw/s1600/photocollage_20173623841913.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbUvLLLezY6nQCBIszW-shTRXzo6g0JRfr_LpQFU5Iixtu4DaBcLFkrVnY5WG4Tr5A_zzRxQF_jtEMpHFaHu_CJOVqlvwPj_9vYDYSJL4uzogeMEdu7xTI4128HbLFqF91rWQGHfXVKnw/s320/photocollage_20173623841913.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Minęło aż 3 tygodnie. Za kilka dni święta, a ja wciąż nie pogodziłam się z Louis&#39;em. To nie jest tak, że cały czas się kłócimy, po prostu... mało rozmawiamy. Boję się z nim porozmawiać o tym wszystkim. Chciałabym do niego wrócić, ale to nie jest takie łatwe. Czuję jak cały czas, po trochu się od siebie oddalamy. Brakuje mi go, jego bliskości, pocałunków, czułych słów i tego: &quot;Zawsze przy tobie będę&quot;. Miał być... a teraz nawet nie wiem jaka jest między nami relacja. A może znalazł już sobie kogoś innego... dlatego ze mną już nie rozmawia. Jeżeli tak jest... ja będę musiała to jakoś zaakceptować. Jestem silna. A może nie... Może to jest własnie ta rzecz, która zniszczy mnie od środka. Już na dobre... Summer przestań się zażalać ! Dobra, ja już zaczynam świrować. Do tego dochodzą urodziny Louis&#39;a. Świetnie. W samą wigilię. Nikt większego pecha ode mnie nie ma. Rodziny chłopaków mają się zjechać, matka tak samo. Wszyscy mamy być w jednym domu. Ciekawe jak się pomieścimy. Bo tego to chyba nikt nie przemyślał. A jak tak, to coś mu nie wyszło w obliczeniach. Siedzę w salonie i oglądam kolejny świąteczny film. Znaczy leżę, tak już od rana, czyli jakieś 4 godziny.&lt;br /&gt;
- Rusz się w końcu, co ? - powiedział Niall, wskakując na kanapę.&lt;br /&gt;
- Ciekawe gdzie - mruknęłam. - Nie mam nic do roboty - powiedziałam wpatrzona w telewizor. W sumie, to zaczyna się robić już nudne.&lt;br /&gt;
- Na zakupy - odpowiedział.&lt;br /&gt;
- Pogięło cię ? - jęknęłam. - Na razie nie potrzebuję nowych ubrań.&lt;br /&gt;
- A nie kupujesz nikomu prezentów na święta ? - spytał zdziwiony.&lt;br /&gt;
- O kurwa - walnęłam się z otwartej dłoni w czoło. - Zapomniałam...&lt;br /&gt;
- W takim razie idź się ubierać, bo za 10 minut jadę z Vanessą do centrum.&lt;br /&gt;
- W-weźcie na mnie poczekajcie - powiedziałam wstając na równe nogi.&lt;br /&gt;
- Jasne. Pośpiesz się, bo nie chcę stać w korkach tak jak w tamtym roku - mruknął.&lt;br /&gt;
- Jak to ? - zaśmiałam się. - Centrum aż tak daleko nie jest.&lt;br /&gt;
- Pojechaliśmy na zakupy dzień przed wigilią, staliśmy w korku, a jak dojechaliśmy do sklepu to okazało się, że zapomnieliśmy pieniędzy, musieliśmy wracać i znów staliśmy w korku - wytłumaczył, a ja zaczęłam się śmiać.&lt;br /&gt;
- Najdłuższe godziny twojego życia, co Niall ? - śmiałam się odchodząc do schodów.&lt;br /&gt;
- Idź się lepiej ubierać. Czekamy 10 minut, jak nie przyjdziesz to jedziemy bez ciebie.&lt;br /&gt;
- Ej ! Jesteś okropny ! - odwróciłam się.&lt;br /&gt;
- Każda mi to mówi - mrugnął do mnie. - No idź, przecież poczekamy - zaśmiał się.&lt;br /&gt;
- Mam nadzieję... - zmroziłam go wzrokiem. Weszłam na schody i powędrowałam do swojej sypialni, a potem do garderoby. Poszperałam trochę w rzeczach i w końcu stwierdziłam, że ubiorę się tak, aby było mi dość wygodnie. Przebrałam się od razu w garderobie. Założyłam czarne rurki, ciemny podkoszulek i szarą, ciepłą bluzę. Zabrałam z pokoju torebkę, wcześniej sprawdzając czy mam w niej telefon i portfel i zeszłam na dół. Głupek. Tak mnie pospieszał, a sam siedzi teraz przed telewizorem i ogląda ten film.&lt;br /&gt;
- Blondyneczko... - powiedziałam, zakładając w przedpokoju buty.&lt;br /&gt;
- No co ?&lt;br /&gt;
- No chodź ! - krzyknęłam.&lt;br /&gt;
- Ciekawy film ! - odkrzyknął. Wróciłam do salonu i zmroziłam go wzrokiem.&lt;br /&gt;
- Idziesz ? Czy naprawdę chcesz stać w tych korkach ? - mówiłam ze zmrużonymi oczami, a on tylko westchnął i wyłączył telewizor, wstając.&lt;br /&gt;
- No przecież idę - mruknął. - Vanessa !!! - krzyknął, a ja myślałam, że mi bębenki w uszach pękną. Głośniej się nie da ?&lt;br /&gt;
- Przecież cały czas tu jestem - powiedziała wychodząc z kuchni. - Niall ! - krzyknęła mu do uch, a on się skrzywił. Zaśmiałam się i nałożyłam na siebie kurtkę wraz z szalikiem i czapką. - Tak Nialler, nas pospieszałeś, a sam nie masz nawet butów.&lt;br /&gt;
- Bo ja nie stroję się godzinę jak wy - mruknął zakładając obuwie.&lt;br /&gt;
- Halo ! Czy ja się według ciebie teraz wystroiłam ?! - krzyknęłam nie dowierzając temu co mówi. Spojrzał na mnie i przejechał wzrokiem.&lt;br /&gt;
- Ty we wszystkim ładnie wyglądasz - wzruszył ramionami, idąc do drzwi. - No chodźcie - westchnął. Wyszliśmy z domu kierując się do samochodu.&lt;br /&gt;
- Aaaa !!! - krzyknęłam, kiedy poślizgnęłam się na lodzie. Od razu zostałam złapana przez blondyna. - Dzięki.&lt;br /&gt;
- Trzeba było założyć jeszcze wyższe szpilki - parsknął śmiechem.&lt;br /&gt;
- A może lubię chodzić w szpilkach - droczyłam się z nim, wstając.&lt;br /&gt;
- Po prostu uważaj, okay ? - zaśmiał się, a ja pokiwałam głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Ponad 6 godzin na zakupach. Nie no, my to jesteśmy świetni. Tylko, że zapakowaliśmy cały bagażnik i jeszcze w środku. I to właśnie ja siedzę z tyło, bo wraz z Niall&#39;em stwierdziliśmy, że Vanessa jak jest im dalej od prezentów, tym jest bezpieczniej. Ona jak zwykle się naburmuszyła, ale wszyscy wiemy, że gdyby to ona siedziała obok zakupów to każdy by już wiedział co dostanie. A propo. Nie kupowałam prezentów dla wszystkich, którzy przyjadą, tylko dla tych których znam, czyli dla chłopaków, Vanessy, no i rodziny Louis&#39;a. Mimo, że nie jesteśmy razem, stwierdziłam, że jednak miło będzie jeśli coś im dam. Dla matki nie kupowałam nic, bo zapewne i tak nic mi nie da, więc ja odwdzięczam jej się tym samym. Skoro ja jestem dla niej nikim, to ona dla mnie tak samo. A z prezentami był trudny wybór, ale się udało. Dla Vanessy mam jej ulubione perfumy i tak jak co roku zestaw bielizny. Se założy, to może w końcu kogo poderwie. A jak nie, to zeswatam ją z Niall&#39;em i po problemie. Z kolei Horan&#39;owi kupiłam sweter z motywem świątecznym, a do tego nową, już którąś gitarę, Liam&#39;owi wykupiłam wakacje do Hiszpanii, żeby mógł sobie polecieć z Sophią, Harry&#39;emu kolejny kapelusz i książkę kucharską, a Louis&#39;owi, było najtrudniej, ale się udało - skórzaną kurtkę od projektanta. Natomiast dla jego sióstr trochę kosmetyków, ubrań, dla Johannah piękną bransoletkę, dla Dana książkę, a dla maluchów zabawki. Same moje zakupy to było jakieś 15-20 toreb, a co powiedzieć o reszcie ? Wjechaliśmy na posesję ośnieżoną śniegiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Przydałoby się tu trochę odśnieżyć, nie sądzicie ? - spytałam z tylnego siedzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chcesz to odśnieżaj. Jutro i tak na nowo napada, więc nie ma sensu - powiedział Niall parkując.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobra, ja nic nie mówiłam - odpowiedziałam wysiadając z samochodu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chodźcie do domu, później to wszystko wypakuję, na razie jestem głodny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zawsze jesteś głodny - wzruszyła ramionami Vanessa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Serio ? A ty byś nie była po 8 godzinach ? - spytał wyraźnie mówiąc ostatnie słowa. &amp;nbsp;Dziewczyna przewróciła oczami i weszliśmy do domu. Zdjęłam w wejściu buty i resztę i poszłam do kuchni, skąd dochodziły głosy chłopaków.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No zostaw ! - Harry walnął Liam&#39;a po rękach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ała ! Ja chciałem tylko spróbować ! - pisnął Payno. - Co ci szkodzi ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To ciasto jest na święta, a nie po to, żebyś ty je teraz zjadł - wycedził.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A co wy już szykujecie jedzenie na wigilię ? - spytałam zaskoczona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kochana... - powiedział powoli loczek. - Do świąt jakbyś nie wiedziała, zostało już tylko kilka dni, tak ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No tak...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A my mamy do wyżywienia blisko 40 osób ! - krzyknął zdenerwowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Czego się drzesz ?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bo sam muszę wszystko robić !&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Spokojnie. Jutro ci pomogę - powiedziałam, uspokajając go. Co on się tak przejmuje ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnvuV5wNCZDfsdhplOynH3xNh1ESlIwOVffQeqwTkj0qkK8ks7OxQCPQKgyee4MPbOdY2X7G21DYBkADNb813OjHf06XvuhcEDoR8eJkBAn5x-yfjyZhB3bhMns0iEmcXi5jLVMbryJHQ/s1600/2539f1c2a78dc04106a9386503e38278.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnvuV5wNCZDfsdhplOynH3xNh1ESlIwOVffQeqwTkj0qkK8ks7OxQCPQKgyee4MPbOdY2X7G21DYBkADNb813OjHf06XvuhcEDoR8eJkBAn5x-yfjyZhB3bhMns0iEmcXi5jLVMbryJHQ/s320/2539f1c2a78dc04106a9386503e38278.gif&quot; width=&quot;285&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- No ja mam nadzieję - odwrócił się i odszedł do blatu. Nerwowy jest coś ostatnio.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A Louis to gdzie ? - spytał Niall wchodząc do kuchni. Czyli teraz temat zejdzie na niego ? No super...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Pojechał... wiesz gdzie... - powiedział Liam patrząc na blondyna znacząco.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Teraz ? - spytał, a szatyn przytaknął. - Czyli, że...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak Niall ! Doskonale wiesz o co chodzi - oburzył się Liam, a ja zmarszczyłam brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja nie wiem o co chodzi - wtrąciłam się. - Ale wiem, że zapewne mi nie powiecie, prawda ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak - odezwał się Harry, ozdabiając ciasto.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Super. Dalej przede mną wszystko ukrywajcie i udawajmy, że jest w porządku ! - podrzuciłam zdenerwowana ręce do góry i wyszłam z kuchni. Nie to nie ! Zapewne pojechał do swojej nowej dziewczyny. Tylko, że tym idiotom tak trudno jest to powiedzieć. Jakby mnie to obchodziło co on robi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Godzina. Tyle już siedzę w pokoju , a raczej w garderobie, ponieważ postanowiłam w końcu w niej posprzątać. Co nie jest takim łatwym zajęciem, bo mam okropnie dużo ciuchów. Czasem zastanawiam się, dlaczego ja je jeszcze kupuję. Może dlatego, że jestem zakupoholiczką ? Vanessa mnie tym zaraziła i nic na to nie poradzę. Z jednej strony to nawet fajne zajęcie, ale z drugiej, można wydać tyle pieniędzy, że w końcu zostaniesz z niczym. Nawet żadnymi pieniędzmi na czarną godzinę. Nie żebym ja tak robiła. Tylko stwierdzam jak postępują inni ludzie. Ja staram się oszczędzać pieniądze, mimo że czasem nie bardzo mi to wychodzi. No, ale co ? Człowiek uczy się na błędach, prawda ? No właśnie. Louis chyba wrócił. Jakiś czas temu słyszałam głosy na dole, więc pewnie tak jest. Dlaczego ja się nim przejmuję ? Jest dorosły, niech sobie robi co chce. Mimo, że nie chcę, to nie mogę przestać o nim myśleć. Nawet na tą pieprzoną chwilę ! Z perspektywy czasu zaczynam dostrzegać, że uzależniłam się od niego, tak jak od narkotyków, których swoją drogą na razie nie biorę. Potrzebuję go, żeby poczuć choć odrobinę szczęścia, ale wiem, że teraz do tego to już chyba nigdy nie dojdzie. Chcieć to ja sobie mogę. On ma teraz nowe życie, nową dziewczynę i to jej zapewne poświęca swój czas. A ja... tylko zawracam im wszystkim głowę, mieszkając u nich. Wiem, ze oni mi tego nie powiedzą, ale tak jest. Najchętniej pojechałabym na jakieś wakacje, ale oczywiście na to nie mam czasu. Tak jak na wszystko inne ! W styczniu podobno mamy promocję naszego albumu i to jeszcze aż do lutego. Potem znów ma coś być. I własnie w tym wszystkim nie ma miejsca dla mnie. Ja po prostu stosuję się do dawanych mi poleceń i tyle. I znów rok przeleci mi pewnie na koncertowaniu. Znów czeka mnie ta codzienna rutyna. Składałam ubrania aż do pomieszczenia wszedł Niall. Przeniosłam wzrok z bluzek na niego.&lt;br /&gt;
- O ! Tutaj jesteś - powiedział szybko oddychając.&lt;br /&gt;
- Co ci ? - zdziwiłam się.&lt;br /&gt;
- Nałóż jakąś ciepłą bluzę lub sweter, cokolwiek - powiedział pospieszająco.&lt;br /&gt;
- Ale po co ? - zmarszczyłam brwi.&lt;br /&gt;
- Po prostu nałóż. Musisz coś zobaczyć.&lt;br /&gt;
- Umm... okay - wstałam z podłogi i podeszłam do pufy, biorąc z niej grubą, polarową bluzę i nakładając ją na siebie.&lt;br /&gt;
- A teraz chodź ze mną - objął mnie ramieniem, gdy wyszliśmy z garderoby. Zostałam wyprowadzona na balkon. Pewnie ! W takie zimno !&lt;br /&gt;
- Niall ?! Czy ty zwariowałeś ?! Tu jest z 20 stopni na minusie ! - zaczęłam krzyczeć.&lt;br /&gt;
- Spójrz na dół - uśmiechnął się szeroko. Podeszłam do barierki i popatrzyłam w dół. Od razu wszystkie złe emocje mnie opuściły, a zastąpiły je te dobre. Na śnieżnobiałym śniegu, który idealnie komponował się z ciemną nocą, był ułożony z malutkich świeczek napis, który brzmiał: &quot;PRZEPRASZAM KOCHAM CIĘ&quot;. Dookoła porozrzucane były płatki i pojedyncze róże.&lt;br /&gt;
- Niall ? Co to... - odwróciłam się do blondyna, ale zamiast niego zobaczyłam Louis&#39;a, mającego w oczach świeczniki.&lt;br /&gt;
- Louis ? - szepnęłam, podchodząc do niego bliżej.&lt;br /&gt;
- Przepraszam - powiedział cicho, mając łzy w ochach. - &amp;nbsp;Kocham &amp;nbsp;tylko ciebie. Nie umiem żyć, kiedy nie ma cię obok. Jesteś wszystkim. Sprawiłaś, że moje życie nabrało więcej kolorów. I mimo, że były złe momenty, kłótnie... nigdy nie zamieniłbym tego na nic innego. Kocham cię Summer. Wybacz mi. Jeszcze raz cię błagam, przepraszam cię za wszystko co sprawiłem, że byłaś przeze mnie nieszczęśliwa, że cierpiałaś. Przepraszam... Jeśli chcesz, mogę nawet klęczeć przy tobie na tym mrozie, ale błagam cię... wybacz... - wyszeptał ostatnie słowa, kiedy mi po policzkach ciekły już łzy. Nie czekając na wiele, wpiłam się w jego usta. Objął mnie w tali, chcąc dodać mi odrobinę ciepła. Oderwał się ode mnie, gdy spostrzegł, że zaczyna mi już brakować powietrza.&lt;br /&gt;
- Wybaczam ci wszystko - pogłaskałam go po policzku. - Kocham cię. Tęskniłam za tobą... bardzo. Nie wiesz jak mi cię brakowało.&lt;br /&gt;
- Ja też za tobą tęskniłem - oparł swoje czoło o moje.&lt;br /&gt;
- Myślałam, że... znalazłeś już sobie nową dziewczynę - powiedziałam cicho.&lt;br /&gt;
- Zawsze byłaś tylko ty. Nikogo więcej nie kocham. Jesteś moją piosenkareczką - zaśmiał się uroczo. Spojrzał mi w oczy i znów pocałował. Obydwoje podczas tego pocałunku uśmiechaliśmy się, przekazując sobie całą miłość, jaką do siebie żywimy. Wziął mnie na ręce, wnosząc z powrotem do ciepłego domu i położył na łóżku, nie przestając całować. Zdjął swoją bluzę, tak samo jak moją i obie po chwili wylądowały daleko na podłodze. Oderwał się ode mnie, aby pozbyć się swojej bluzki. Z moją zrobił za chwilę to samo. Zaczął całować mnie po szyi i dekoldzie, robiąc malinki. Pragnęłam go jak nigdy wcześniej. Dawał mi przyjemność, której tak potrzebowałam. Tylko on umie sprawić, że poczuję się szczęśliwa, kochana i że jeszcze coś dla kogoś znaczę. Jeżeli tak ma wyglądać nasze pogodzenie, to ja jestem na tak. Nigdy jeszcze nie dostałam takiej niespodzianki, jaką on mi zrobił. Warto było czekać na swój ideał. Może trochę za długo, ale warto...&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5mTMrkcLbQMx6U3AFcNtHv3oeFYT_8Bx58J_kPf7ykSLX0nYEIs4-qw1DXCuEeYkWnW6sX85u8pw4mNLyQ71WqQTvIUGNC3AVh-B2D7sfhXxN8zjiriaoKaGBZ0xEja0jlKdH_QELuvk/s1600/144e8b665481d413.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5mTMrkcLbQMx6U3AFcNtHv3oeFYT_8Bx58J_kPf7ykSLX0nYEIs4-qw1DXCuEeYkWnW6sX85u8pw4mNLyQ71WqQTvIUGNC3AVh-B2D7sfhXxN8zjiriaoKaGBZ0xEja0jlKdH_QELuvk/s400/144e8b665481d413.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Kurcze. Muszę szczerze powiedzieć, że to jeden z moich ulubionych rozdziałów. Powoli zbliżamy się do końca. Zostały chyba jeszcze 2 lub 3 tygodnie. Ale mam dla was niespodziankę tuż po dodaniu epilogu.&lt;br /&gt;
A z okazji świąt...&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;Przesyłam najserdeczniejsze życzenia:&lt;/span&gt;&lt;br style=&quot;font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 14px;&quot; /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;obfitości łask Bożych, zdrowia, radości,&lt;/span&gt;&lt;br style=&quot;font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 14px;&quot; /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;wytrwałości w codziennym zmaganiu się&lt;/span&gt;&lt;br style=&quot;font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 14px;&quot; /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;z przeciwieństwami, poczucia siły, pokoju&lt;/span&gt;&lt;br style=&quot;font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 14px;&quot; /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;i nieustającej wiary i nadziei.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;WESOŁYCH ŚWIĄT ! (:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSE8eESOInYNMv4rxughCXfn5Ahnn9ouCRbrJ1ONIEAf0d6Mxs7oIiKxwOabUayuu6sftZfVG3usFH_E5NxRVPaHfzcM59gd5hgusQKxUO2VGGh_5NNH0T-HfgMgfUccSdnwY3VcXrUX8/s1600/tumblr_mkj5vbcwEY1ra1ly1o1_500.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSE8eESOInYNMv4rxughCXfn5Ahnn9ouCRbrJ1ONIEAf0d6Mxs7oIiKxwOabUayuu6sftZfVG3usFH_E5NxRVPaHfzcM59gd5hgusQKxUO2VGGh_5NNH0T-HfgMgfUccSdnwY3VcXrUX8/s320/tumblr_mkj5vbcwEY1ra1ly1o1_500.png&quot; width=&quot;265&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;trebuchet ms&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif; font-size: 14px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/04/rozdzia-27.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbUvLLLezY6nQCBIszW-shTRXzo6g0JRfr_LpQFU5Iixtu4DaBcLFkrVnY5WG4Tr5A_zzRxQF_jtEMpHFaHu_CJOVqlvwPj_9vYDYSJL4uzogeMEdu7xTI4128HbLFqF91rWQGHfXVKnw/s72-c/photocollage_20173623841913.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-5067316227850769673</guid><pubDate>Sat, 08 Apr 2017 06:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-04-08T08:51:36.583+02:00</atom:updated><title>Rozdział 26</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Bądź przy mnie, gdy będzie naprawdę źle. Gdy wszystko będzie się sypało. Gdy będziemy się nawzajem nienawidzić... wtedy najmocniej będę cię potrzebowała...&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=58Qh8MKz_IU&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KLIK&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=58Qh8MKz_IU&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;---&amp;gt; MUSIC INS&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=58Qh8MKz_IU&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;PIRED&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
2 cholerne miesiące bez NIEGO. Dobre ? Ani trochę. Brakuje mi go jak cholera. Jeszcze się nie pogodziliśmy, a to z mojej winy. Przychodzi bardzo często i próbuje ze mną porozmawiać, a ja tak po prostu go odpycham. Ostatnio już nawet przestał mieć nadzieję, tak samo jak ja. Przychodzi teraz tu tylko, dlatego żeby sprawdzić czy żyję. Od matki dostałam niezły opierdol, za to, że zawiesiłam kontrakt i ona jest wielce pokrzywdzona. Pewnie. Zawsze była ona, tylko ona. Ja jej nie jestem do niczego potrzebna. Kiedy wszystko jakoś wróci do normy, zmienię menadżera. Nie chcę mieć z nią już do czynienia. Zawsze przed każdym udaje. To mi pokazała swoje prawdziwe oblicze. I to zdecydowanie złe. Ja sama przez te miesiące właściwie nie robiłam praktycznie nic. Vanessa codziennie do mnie przychodzi. Czasem nocuje. Nie wiem co się dzieje u chłopaków i szczerze mówiąc nie wiem czy chcę wiedzieć. Może u Niall&#39;a. Ostatnio czuję między nami szczególną więź. Jakbym znała go od urodzenia, mimo że tak naprawdę poznałam go prawie pół roku temu. Tyle jestem w Londynie... Nie wierzę, że wytrzymałam w jednym mieście tak długo, współpracując z inną gwiazdą. Wyjątkiem jest Selena. Pracowałyśmy razem rok. A teraz... kontakt nam się jakby urwał. Niall stwierdził, że to wariatka, a ona sama zaczęła gadać jakieś głupoty. Nie wiem co mam o niej myśleć. Może to rzeczywiście prawda. Przez ten cały czas zdążyłam sobie poukładać trochę w głowie. Zauważyłam, że naprawdę tęsknię za Louis&#39;em. Jednak mimo tego, nie zamierzam się pierwsza odezwać. Może to nieśmiałość, a może strach. Przed czym ? Może przed tym, że to wszystko tak naprawdę jest kłamstwem, a ja nigdy nie powinnam być szczęśliwa. Kiedyś byłam postrzegana za zołzę, a teraz... boję się porozmawiać z chłopakiem o moich uczuciach. Wszystko się zmieniło. Ja też. Louis mnie zmienił. I... chyba na lepsze... Wczoraj zaczął padać śnieg. 20 listopada. Trochę już późno... Za miesiąc święta. Nawet nie wiem jak je spędzę. Nie mam rodziny. Tylko Vanessę. Matki nie chcę widzieć. Miałam odnaleźć brata... Nie wyszło... Wszystko się pokomplikowało... Przez tak krótki czas życie mi się trochę odmieniło. Częste imprezowanie w klubie, powrót do narkotyków, hektolitry alkoholu i tony spalonych papierosów. Nikt o tym nie wie i tak powinno pozostać. Vanessa mnie kryje, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna. Dziś nie jest inaczej. Zapowiada się ogromna impreza, a ja nie zamierzam jej opuścić. Dlatego właśnie przygotowuję się do wyjścia. Mój makijaż jest ostry i wyrazisty, a włosy pofalowane jak zwykle. Na sobie mam pudrową obcisłą sukienkę, czarną ramoneskę i wysokie, tego samego koloru, kozaki na szpilce, sięgające mi za kolana. Nawet na zwykłej imprezie trzeba jakoś wyglądać. Wzięłam do ręki torebkę i przeszłam do salonu.&lt;br /&gt;
- No jak tam siostra, gotowa ? - spytała, dokańczając swój makijaż.&lt;br /&gt;
- Jak zawsze. Chodź ślicznotko, bo zacznie się bez nas i skończy tak samo - powiedziałam nakładając na siebie ciepły płaszcz i szalik.&lt;br /&gt;
- No idę, idę. Stawiasz mi dziś whisky z colą - odpowiedziała idąc w moim kierunku.&lt;br /&gt;
- A mnie kto będzie pilnował ?&lt;br /&gt;
- Jeden drink mi nie zaszkodzi. Jeszcze będę wiedzieć co robię, a przede wszystkim ty... - rzekła, gdy wychodziłyśmy.&lt;br /&gt;
- Ja wiem co robię - oburzyłam się. - Tylko nie wiem czy paparazzi tego nie widzą.&lt;br /&gt;
- No właśnie. Czyli wychodzi na to samo - powiedziała Vanessa, gdy zamykałam apartament.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
- No właśnie, Vanessa - powtórzyłam po niej, wyraźnie mówiąc jej imię. - Dlatego ty powinnaś być w 100 % trzeźwa.&lt;br /&gt;
- Oj nie przesadzaj - jęknęła. - Nie postawisz mi jednego drinka ?&lt;br /&gt;
- Znasz moją dobroć. Idziemy.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi11pu1RcPTZmhCj9sPYlPHqt9ZjqXH9-XK4zMuZmAHUy9ROf8Hmuk-K_meIFyyPcihqCE_3mRHkHT_7ard8gV1COPCNRHZWVaV-qJPDl-rRU87WP2iDMbkdRQPLc7vfDgYPYva4GtMoNw/s1600/large+%25282%2529.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi11pu1RcPTZmhCj9sPYlPHqt9ZjqXH9-XK4zMuZmAHUy9ROf8Hmuk-K_meIFyyPcihqCE_3mRHkHT_7ard8gV1COPCNRHZWVaV-qJPDl-rRU87WP2iDMbkdRQPLc7vfDgYPYva4GtMoNw/s1600/large+%25282%2529.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;Środek imprezy. Drake&#39;a nie było i w sumie nadal nie ma. Gdzie on się podziewa ? Spóźnia się. Już dawno powinien tu być. Ja wyjątkowo nie piję, bo inaczej jak on przyjdzie to nie będę widziała co mi daje i wyląduję na ostrym dyżurze. Tak na marginesie, to dziwne, że jeszcze tam nie trafiłam. Narkomanka Summer powróciła i nikt nie musi o tym wiedzieć. A jak się dowiedzą to będzie mnie ścigać policja i tyle będzie z mojego życia. Jestem tu już od ponad 2 godzin. Tańczyłam, skakałam i robiłam wiele innych rzeczy, czekając na Lorenza, ale mi się znudziło, więc siedzę i obserwuję Vanessę. Coś czuję, że to ja będę musiała ją dziś &amp;nbsp;wyprowadzać z klubu, a nie odwrotnie. Obserwowałam tak ludzi, sącząc zwykły sok, aż w końcu zauważyłam Drake&#39;a po drugiej stronie sali. Odstawiłam szklankę i wstałam z miejsca. Jakoś przepchałam się przez wielki tłum ludzi i prawie do niego dotarłam.&lt;br /&gt;
- Drake ?! - zawołałam za jego plecami.&lt;br /&gt;
- Summer ? Co ty znowu chcesz ? - odwrócił się w moją stronę, wyraźnie zdenerwowany.&lt;br /&gt;
- To co zawsze. Niby po co tu przyszłam ? - prychnęłam krzyżując ręce.&lt;br /&gt;
- Nie ma towaru - powiedział wyraźnie.&lt;br /&gt;
- Jak nie ma ? Nie rób sobie ze mnie żartów - zmrużyłam oczy. - Miałeś dać mi dragi.&lt;br /&gt;
- Czy ty jesteś głucha ? Wszystko sprzedałem. Dostawa będzie za kilka dni.&lt;br /&gt;
- To co ja mam teraz zrobić ? - spytałam, gdy zorientowałam się, że ktoś mnie obserwuje.&lt;br /&gt;
- Przyjść w poniedziałek.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhjYXb9vQxrxh7mx8ZFuy4vC1uuDjgmADPhFEPdNMxKlcve0XA-49KMdUH1jbic7fUtDwrEuBGKOyN6excSZ1PKRgKbC62zHWqVt4b4BEylEGek0yKNlmlO0HbXwXRncU1vX9FT1fHJNjQ/s1600/giphy.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhjYXb9vQxrxh7mx8ZFuy4vC1uuDjgmADPhFEPdNMxKlcve0XA-49KMdUH1jbic7fUtDwrEuBGKOyN6excSZ1PKRgKbC62zHWqVt4b4BEylEGek0yKNlmlO0HbXwXRncU1vX9FT1fHJNjQ/s1600/giphy.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Czekałam na ciebie cholerne 2 godziny bez sensu ? - oburzyłam się.&lt;br /&gt;
- A co ? Nie masz telefonu, żeby zadzwonić ?&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? Daj spokój. Przyjdę w następnym tygodniu. Na razie - rzuciłam odchodząc od niego. Kuźwa ! Na 100% ktoś mnie obserwuje. Zaczynam się bać, to nie jest tak fajne. Przy ladzie znalazłam Vanessę, pijącą kolejnego już drinka.&lt;br /&gt;
- Chodźmy już, co ? - pociągnęłam ją za ramie.&lt;br /&gt;
- No, ale dlaczego ? Fajnie jest - jęknęła.&lt;br /&gt;
- Źle się czuję, okay ? - westchnęłam.&lt;br /&gt;
- No ddobra... Ale ty dz-dzwonisz po taksówkę - wybełkotała. - I niech mnie... odstawi do ch-chłopaków.&lt;br /&gt;
- Jasne... - powiedziałam, kierując się w stronę wyjścia. Czyli znów noc spędzę sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Taksówka odstawiła Vanessę do domu, a mnie do hotelu. Nie odprowadzałam jej, sama dała radę pójść, ale i tak cały dom widział mnie jak siedzę w taksówce. Dobrze, że nie wychodziłam, bo czekałaby mnie z nimi wszystkimi rozmowa, a tego nie robiłam od bardzo, bardzo dawna. Nie licząc tego jak Louis czasem przychodzi, sprawdzić co się ze mną dzieje. No, ale... To tak naprawdę nie jest żadna rozmowa. Wyjęłam z torebki klucze od apartamentu i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka, rzucając je na komodę. Z tym złym samopoczuciem to ja w sumie nie żartowałam. Łeb boli mnie jak cholera, mimo, że nic dziś nie piłam. Chyba lepiej będzie jak się już położę. Zdjęłam płaszcz i szalik, następnie wieszając je na wieszak. Przeszłam do salonu i podeszłam do okna. Londyn nocą... piękny widok. Chciałabym tu zostać już na zawsze, ale takie łatwe to nie jest. Po pierwsze: dużo moich rzeczy jest w Los Angeles, m.in. moje ukochane auto, a po drugie: nie wiem czy chcę żyć w jednym mieście z NIM. Wpatrzona w piękny widok, usłyszałam otwieranie drzwi. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego najgorszego wroga, podążającego w moim kierunku.&lt;br /&gt;
- Lucas ?! Co ty tu robisz ?! - krzyknęłam wystraszona, a on w momencie znalazł się obok.&lt;br /&gt;
- Miło cię widzieć ślicznotko - wziął między palce moją brodę i odwrócił tak, abym patrzyła mu prosto w oczy.&lt;br /&gt;
- P-po co tu przyszedłeś ? - spytałam trzęsącym głosem.&lt;br /&gt;
- Wyrównać rachunki. Twój chłoptaś nieźle mnie pobił - powiedział, przygwożdżając mnie do ściany.&lt;br /&gt;
- T-to ty podciąłeś nam hamulce ?&lt;br /&gt;
- Oh kotku... - wymruczał. - Szybko łączysz fakty. Nie tylko to zrobiłem. Wasi ochroniarze sami by nie spadli ze skarpy, a Vanessa by nie była zgwałcona - przyjrzał mi się.&lt;br /&gt;
- Jak mogłeś ? - spytałam, mając łzy w oczach.&lt;br /&gt;
- Tak samo jak ty ode mnie odeszłaś - warknął, a ja się zatrzęsłam.&lt;br /&gt;
- To ty mnie zostawiłeś ! - krzyknęłam pewniejszym głosem. - A wcześniej mnie zdradziłeś.&lt;br /&gt;
- Co proszę ?!&lt;br /&gt;
- To co słyszałeś.&lt;br /&gt;
- Posłuchaj - wycedził, przyciskając mnie mocniej do ściany. - To co mówię zawsze jest prawdą, tak ? Nie nauczyłaś się tego ? Pomyślmy... Gdzie to było ? Ach tak. Punkt 6 w naszej umowie. Pan zawsze ma rację - powiedział wyraźnie mówiąc słowo &quot;zawsze&quot;.&lt;br /&gt;
- Nie jestem twoją dziwką ! - wybuchłam rozpłakując się.&lt;br /&gt;
- A chcesz się przekonać ?! - potrząsł mną i rzucił o &amp;nbsp;podłogę. - Kiedy uciekłem z więzienia to jedyne czego pragnąłem to to, abyś mocniej i trwalej cierpiała - syknął, zwieszając się nade mną.&lt;br /&gt;
- Już to zrobiłeś dawno ! - krzyknęłam przez łzy.&lt;br /&gt;
- Nie kochanie, jeszcze tego nie zrobiłem.&lt;br /&gt;
- Zabiłeś moje dziecko !&lt;br /&gt;
- Byłaś w ciąży ? To gratulacje ! - zakpił.&lt;br /&gt;
- Zostaw mnie - dławiłam się łzami. - Wyjdź stąd !!&lt;br /&gt;
- Nie ! Teraz będziesz cierpieć tak bardzo, że będziesz błagać mnie o litość - syknął, a ja zaczęłam się szarpać. Kopnęłam go w klatkę piersiową, ale wcale nie udało mi się wyrwać. Wręcz przeciwnie - było gorzej. Dostałam z pięści w twarz.&lt;br /&gt;
- Widzę, że spieszy ci się do życia wiecznego - warknął, wyjmując zza paska broń. Przyłożył mi ją do czoła, a ja zaczynałam coraz bardziej się bać, w duchu modląc się, abym przeżyła. Ja nie chcę tak umrzeć. Nawet nie mam jak zawołać o pomoc, bo na ostatnim piętrze nikt mnie nie usłyszy, a nawet jak usłyszy to mnie już może nie być na tym świecie.&lt;br /&gt;
- Ostatnie życzenie ? - spytał, a ja ze strachu zamknęłam oczy.&lt;br /&gt;
- Nie związane z tobą ! - usłyszałam czyiś głos i w tej samej chwili poczułam, że nie mam przy sobie już zimnego pistoletu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Louis szarpie się z Lucas&#39;em. Wystraszona podsunęłam się pod sam koniec ściany, zwijając się w kulkę. Po chwili groźnej walki, obaj znikli za drzwiami. Bałam się wstać, ruszyć, a nawet zrobić najmniejszy gest. Byłam wystraszona jak cholera. Nie wiem co się dzieje, co Louis mu zrobił. Chcę, żeby to był po prostu kolejny chory sen. Po kilku minutach wrócił Louis. Szybko do mnie podszedł i usiadł obok, a ja najnormalniej w świecie przytuliłam go bardzo mocno, rozpłakując się jak dziecko.&lt;br /&gt;
- Cii - głaskał mnie po plecach. - On nic ci już nie zrobi, ochrona hotelu nim się zajmie, trafi do aresztu - powiedział cicho.&lt;br /&gt;
- B-boję się - dławiłam się własnymi łzami.&lt;br /&gt;
- Jestem tutaj. Obiecałem, że zawsze będę cię bronić i dotrzymam słowa.&lt;br /&gt;
- B-boję się tu być - płakałam. Odsunął mnie lekko od siebie i popatrzył w oczy.&lt;br /&gt;
- Weź najpotrzebniejsze rzeczy i pojedziemy do domu, tak ? - powiedział, a ja pokiwałam pionowo głową. - Jutro wrócę po resztę i wymelduję cię z hotelu, dobrze ? - znów pokiwałam głową, pociągając nosem. Wstałam z pomocą Louis&#39;a i poszłam do sypialni. W szybkim tempie zebrałam potrzebne rzeczy. Teraz nie liczy się to co myślę o Louis&#39;ie. Znów poczułam, że to przy nim jestem bezpieczna. I tak jest... Zawsze było... I miejmy nadzieję, że będzie już do końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Zabrałem Summer do domu. Jest cała roztrzęsiona, boi się. Całe szczęście, że tam pojechałem. To Vanessa powiedziała mi, że Summer źle się czuje, więc stwierdziłem, że muszę to sprawdzić. Nie wiem co byłoby gdybym przyjechał później. I chyba wolę nie wiedzieć. Zaniosłem ją do jej sypialni, a sam zszedłem na dół do kuchni po lód, bo zauważyłem na jej twarzy duży czerwony ślad, a z tego może się później zrobić niezły siniak. Vanessy postanowiliśmy nie budzić. Nie jest zbytnio trzeźwa, dlatego może to wszystko zrozumieć w nieco inny sposób. Wziąłem z zamrażarki lód i wyszedłem z kuchni. Minąłem w salonie chłopaków i wróciłem do Summer. Leżała skulona na łóżku cichutko płacząc. Podszedłem bliżej i usiadłem na krańcu materaca. Odgarnąłem z jej twarzy kosmyki włosów i przyłożyłem do jej policzka lód. Syknęła, gdy poczuła zimny przedmiot na skórze.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - powiedziała cicho, pociągając nosem.&lt;br /&gt;
- Nie masz za co - popatrzyłem na nią z troską. - Zawsze będę przy tobie. Jeśli ty... mi pozwolisz...&lt;br /&gt;
- Louis - jęknęła. - Nie rozmawiajmy teraz o tym - powiedziała normując swój oddech.&lt;br /&gt;
- Przepraszam... - zwiesiłem głowę. - Jak się czujesz ? Vanessa mówiła, że...&lt;br /&gt;
- To dlatego przyjechałeś ? - szepnęła.&lt;br /&gt;
- Tak, chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku - zdjąłem lód z jej policzka i położyłem na szafkę obok łóżka.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - spojrzała na mnie. - Uratowałeś mnie...&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4O1rAWUIZWPfwpgMtu2ap3nEgjmMRPzSsQqkFf9862-SWZnCb8OT2HDQi737if_KL_YmYp19Y2E7zJP2UfzUWmVglKATd-GUgd00hWgUaOIfkxY0m_8Lklpsc2GjoHuI7Sl6Av8BBA8w/s1600/tumblr_mjiosa1C9u1rvi6auo1_r2_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;330&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4O1rAWUIZWPfwpgMtu2ap3nEgjmMRPzSsQqkFf9862-SWZnCb8OT2HDQi737if_KL_YmYp19Y2E7zJP2UfzUWmVglKATd-GUgd00hWgUaOIfkxY0m_8Lklpsc2GjoHuI7Sl6Av8BBA8w/s400/tumblr_mjiosa1C9u1rvi6auo1_r2_500.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Odpocznij - pogłaskałem ją po policzku. - Jesteś zmęczona - wstałem z łóżka i już miałem iść, ale poczułem jak ktoś ciągnie mnie za rękę. Odwróciłem głowę i spojrzałem na dziewczynę.&lt;br /&gt;
- Zostań... boję się, nie chcę być sama - szepnęła, a ja delikatnie się uśmiechnąłem i położyłem obok. Wtuliła się we mnie spokojnie oddychając.&lt;br /&gt;
- Jesteś przy mnie bezpieczna... - powiedziałem, całując ją w czoło.&lt;br /&gt;
- Wiem... zawsze byłam... - powiedziała słabo ze zmęczenia. Po chwili spojrzałem na nią z powrotem. A ona już spokojnie spała.&lt;br /&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Kto spodziewał się takiego zwrotu akcji ? Nawet moja przyjaciółka, która zgaduje większość rzeczy, które będą w fanfiction, nie spodziewała się tego. Ile osób tym zaskoczyłam ?&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/04/rozdzia-26.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi11pu1RcPTZmhCj9sPYlPHqt9ZjqXH9-XK4zMuZmAHUy9ROf8Hmuk-K_meIFyyPcihqCE_3mRHkHT_7ard8gV1COPCNRHZWVaV-qJPDl-rRU87WP2iDMbkdRQPLc7vfDgYPYva4GtMoNw/s72-c/large+%25282%2529.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-5793670671986687309</guid><pubDate>Sat, 01 Apr 2017 11:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-04-01T13:00:28.474+02:00</atom:updated><title>Rozdział 25</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Nie jestem idealny, popełniam błędy, krzywdzę ludzi, ale kiedy mówię &#39;PRZEPRASZAM&#39; lub &#39;KOCHAM&#39; mówię serio... &quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=t2Ukr_ZTAuk&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;KLIK --- &amp;gt;  MUSIK INSPIRED &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Hotel. To właśnie to miejsce, gdzie przebywam już od kilku godzin. Nie mogę się pogodzić z myślą, że Louis mnie zdradził. Myślałam, że jest inny. Oszukał mnie. Nie tego po nim oczekiwałam. Nie będę mówić, że się myliłam, bo cały czas ostatnio to mówię, a i tak nie ma to pozytywnych skutków. Czerwone wytrawne wino to aktualnie mój jedyny przyjaciel. Każdy próbuje się do mnie dodzwonić, a ja i tak nie odbieram. Bo i po co ? Powiedzą tylko, żebym wróciła, a tego nie mam zamiaru robić. Louis to spieprzył, to niech teraz to naprawia. &amp;nbsp;Ja się tylko zastanawiam skąd ta ruda małpa wzięła się w Londynie. Zbywam każde połączenie, nie patrząc kto dzwoni. Nawet nie mam ochoty rozmawiać z Vanessą. Po prostu potrzebuję jej przytulenia i upicia się. To jest właśnie to czego teraz chcę. Po pewnym czasie usłyszałam przyjście wiadomości. Pierwsza jak dotąd, więc mogę sprawdzić o &amp;nbsp;co chodzi. Odblokowałam telefon i weszłam w wiadomość.&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&quot;Wiem, że pewnie jesteś zła i nie chcesz z nikim rozmawiać, ale błagam cię... odezwij się. Martwię się. Napisz gdzie jesteś lub chociaż daj znak życia.&quot;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Tak brzmiał sms od Vanessy. Postanowiłam jej odpisać. Nie chcę, by się zamartwiała.&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&quot;Hotel Malcom, Justed Road 72, apartament 154.&quot; - &lt;/i&gt;odpisałam. Kiedy już żadna więcej wiadomość nie przyszła, znów zatopiłam się w moim ukochanym winie. Co ja w ogóle wyprawiam ? Moje problemy nie znikną po wypiciu litrów wina. Wręcz przeciwnie, może być jeszcze gorzej. Ale jeden raz nie zaszkodzi. Jestem w hotelu. Co może się stać ? Chyba nic. Wzięłam kolejny łyk, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Oho, kogoś niesie. Uśmieję się, jak okaże się, że to Vanessa. Niemożliwe, żeby dotarła tu w 5 minut. Chyba, że była gdzieś obok. To już inna sprawa. Odstawiłam kieliszek na stół, wstałam i poszłam otworzyć. Gdy uchyliłam drzwi, cała złość w jednej pieprzonej sekundzie do mnie wróciła.&lt;br /&gt;
- Jak mnie tu znalazłeś ?! A może mnie śledziłeś, co ?! - wybuchłam w stronę Louis&#39;a.&lt;br /&gt;
- Przeszukałem pół miasta, żeby cię znaleźć.&lt;br /&gt;
- Też mi coś - prychnęłam. - Nie rozumiesz, że nie chcę cię widzieć ? Pojmij to w końcu !&lt;br /&gt;
- Ale może ja chcę cię widzieć ! - uniósł się. - Błagam cię ! Wybacz mi to co zrobiłem ! To ona mnie pocałowała, nie byłem w stanie jej odepchnąć !&lt;br /&gt;
- To moja wina ?! - popatrzyłam na niego.&lt;br /&gt;
- Daj mi to wytłumaczyć. Mogę wejść do środka ? Możemy porozmawiać ?&lt;br /&gt;
- Nie ! Nie możesz i my razem też nic nie możemy !- wypchnęłam go na korytarz hotelowy. - Wynoś się - syknęłam.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjGW9C8axn0PuLYWfC2YBsm03HJRCz0zeOpuGMf6XekMN-MUikqF3vkbIiH8iRhGp6T6SAKK9cy7cFyB_JARK0DbDqLo4hMO1cvUzuG9XMqBy365SZdmMbrZJXYTn2JaBpOZ1VLoTXPjfo/s1600/kuk.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;216&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjGW9C8axn0PuLYWfC2YBsm03HJRCz0zeOpuGMf6XekMN-MUikqF3vkbIiH8iRhGp6T6SAKK9cy7cFyB_JARK0DbDqLo4hMO1cvUzuG9XMqBy365SZdmMbrZJXYTn2JaBpOZ1VLoTXPjfo/s400/kuk.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Przepraszam ! Co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem ! - podrzuciłam do góry ręce. - To już nie mój problem ! - trzasnęłam drzwiami. Zsunęłam się na podłogę i podkuliłam nogi pod brodę. Zaczęłam niemiłosiernie płakać, że na pewno słyszeli mnie w połowie budynku, albo i nie. Pieprzona gwiazdka show-biznesu ! Gdyby nie ta znajomość wszystko wyglądałoby inaczej. Ja bym nadal prowadziła swoją ciężką, męczącą karierę, a on wciąż by świecił w blaskach fleszy, mając perfekcyjne życie. Dlaczego ja musiałam go poznać ? Ah tak, przez moją matkę. Wszystkie moje problemy zawsze zaczynają się od niej. Nigdy nie wybaczę jej tego, co działo się w moim dzieciństwie. Po kilku, a może kilkunastu minutach znów rozległo się pukanie. Cholerny zdrajca.&lt;br /&gt;
- Wynoś się !! - krzyknęłam.&lt;br /&gt;
- Summer ! To ja ! Vanessa ! Otwórz ! - usłyszałam znany mi głos. Podniosłam się z podłogi i szybko otworzyłam drzwi, wpadając w jej ramiona. W jej siostrzanym uścisku, na nowo rozpłakałam się jak małe dziecko, a ona po prostu gładziła mnie po głowie, chcąc mnie trochę uspokoić.&lt;br /&gt;
- Chodźmy do środka, co ? Nie będziemy tu tak stać - powiedziała, a ja pokiwałam pionowo głową i obie weszłyśmy do apartamentu.&lt;br /&gt;
- Zamówić ci coś do picia ? - spytałam, pociągając nosem. Usiadłam na kanapie, przytulając się do poduszki.&lt;br /&gt;
- Nie dzięki, widzę, że masz wino - wskazała palcem na butelkę i usiadła obok.&lt;br /&gt;
- Bierz się częstuj - mruknęłam. Wzięła butelkę w rękę i nalała cały kieliszek wina, który za chwilę duszkiem wypiła.&lt;br /&gt;
- Co tak właściwie się stało ? - spytała.&lt;br /&gt;
- Jak to co ? Zdradził mnie... - powiedziałam bez żadnych emocji i odwróciłam wzrok na poduszkę.&lt;br /&gt;
- Ale... kiedy, jak ? - spytała zaskoczona.&lt;br /&gt;
- Wczoraj jak byli w klubie... całował inną...&lt;br /&gt;
- Skąd ty w ogóle to wiesz ? - otworzyła szeroko oczy.&lt;br /&gt;
- Dostałam wiadomość ze zdjęciem... i to nie był Photoshop - przymknęłam oczy.&lt;br /&gt;
- Od kogo ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem Vanessa, numer strzeżony...&lt;br /&gt;
- Rozmawiałaś o tym z Louis&#39;em ?&lt;br /&gt;
- Nie... bo... nie dałam mu dojść do słowa - wymamrotałam, otwierając oczy.&lt;br /&gt;
- Takim sposobem to wy się nigdy nie pogodzicie - powiedziała z wyrzutem.&lt;br /&gt;
- O czym mieliśmy rozmawiać ? Wiem co widziałam i...&lt;br /&gt;
- Summer, to tylko zdjęcie i...&lt;br /&gt;
- Ale daje bardzo dużo do myślenia - odpowiedziałam, czując napływające łzy do moich oczu.&lt;br /&gt;
- Nie wiesz jak było naprawdę i nigdy się nie dowiesz, jeśli nie dasz mu tego wytłumaczyć - położyła rękę na moim ramieniu.&lt;br /&gt;
- Dlaczego go bronisz ? - spytałam, gdy po policzkach zaczynały spływać mi łzy.&lt;br /&gt;
- Bo to mój przyjaciel i wiem, że on czegoś takiego na pewno by ci nie zrobił.&lt;br /&gt;
- Ale zrobił... - płakałam.&lt;br /&gt;
- Summer - westchnęła blondynka.&lt;br /&gt;
- Przytul mnie po prostu - szepnęłam i natychmiast poczułam ściskające mnie ramiona dziewczyny. - I upij się razem ze mną, tak jak za dawnych czasów.&lt;br /&gt;
- Wiesz, że nie odmówię takiej okazji - oderwała się ode mnie i uśmiechnęła się pocieszająco. - Do wina nie musisz mnie nawet namawiać - zaśmiała się. Nalała do kieliszków alkoholu i podała mi jeden z nich. Czas się w końcu oderwać od chorej rzeczywistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Obudziłam się na niezłym kacu. Jednak 3 butelki wina to było zdecydowanie za dużo. Ale potrzebowałam tego, musiałam się komuś wyżalić. Gdybym miała to powtórzyć to chętnie bym to zrobiła. Leżałam tak dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Za jakie grzechy ? Niestety to ja muszę wstać, bo nikt inny za mnie tego nie zrobi. Oczywiście. Wywlokłam się z łóżka i wyszłam z pokoju, wcześniej narzucając na siebie szlafrok. Ku mojemu zdziwieniu Vanessa nadal tu była, tyle że spała na kanapie. Myślałam, że już dawno poszła, a jednak nie. Boże, jaki tu jest bałagan. Zdecydowanie wczoraj za bardzo przeholowałyśmy. Otworzyłam drzwi, za którymi zobaczyłam pracownika hotelu, trzymającego w rękach wielki bukiet niebieskich róż.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry, Pani Summer Smith ? - spytał mężczyzna, patrząc na małą karteczkę.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry... Tak to ja - powiedziałam zmieszana. O co chodzi ?&lt;br /&gt;
- Kwiaty dla Pani - podał mi bukiet.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - odpowiedziałam, odbierając go z rąk mężczyzny. - Ale od kogo ? Jak można spytać.&lt;br /&gt;
- Nadawca nie powiedział jak się nazywa. Mogę powiedzieć tyle, że był to chłopak z tatuażami. Miłego dnia życzę ! Do widzenia - pożegnał się, odchodząc.&lt;br /&gt;
- Do widzenia... - powiedziałam już do siebie. Chłopak z tatuażami... To dużo mi powiedział. Tutaj większość ludzi ma tatuaże. Skąd mam wiedzieć kto to ? Zamknęłam drzwi i spojrzałam na bukiet. Przecież tu jest z 50 róż, jak nie więcej. Ruszyłam do salonu i rozejrzałam się w poszukiwaniu jakiegoś wazonu. Gdy go znalazłam poszłam razem z nim do kuchni w apartamencie, a potem nalałam do niego wodę i wsadziłam bukiet.&lt;br /&gt;
- Z kim ty tak gadałaś ? - powiedziała, ziewając Vanessa, która właśnie weszła do kuchni.&lt;br /&gt;
- Ktoś przysłał mi kwiaty.&lt;br /&gt;
- O te ? - wskazała palcem na róże.&lt;br /&gt;
- No te, a co ? - zmarszczyłam brwi.&lt;br /&gt;
- Summer, ty chyba nie wiesz co znaczą te róże.&lt;br /&gt;
- Oświeć mnie. To zwykłe kwiaty - zaśmiałam się.&lt;br /&gt;
- Nie - pokiwała przecząco głową. - Niebieskie róże oznaczają całkowitą, 100 % wierność - powiedziała, a ja otworzyłam buzię.&lt;br /&gt;
- Louis ? - szepnęłam.&lt;br /&gt;
- Tak, to na pewno on. Chciał ci pokazać, że tego nie zrobił. On naprawdę cię kocha, nie widzi świata poza tobą, jest ci wierny, a ty tak po prostu go zostawiasz...&lt;br /&gt;
- Nie wybaczę mu i nie wrócę do niego, jeśli na własne oczy nie zobaczę od niego dowodu miłości.&lt;br /&gt;
- Przecież właśnie... Wiesz co ? Rób jak chcesz. To twoje życie, ja się w ogóle nie powinnam wtrącać. Wiem tylko tyle, że on bardzo cierpi - powiedziała zawiedziona.&lt;br /&gt;
- A ja to niby nie cierpię ? - oburzyłam się.&lt;br /&gt;
- Dlatego powinnaś z nim porozmawiać.&lt;br /&gt;
- Po prostu odpuść, dobra ?&lt;br /&gt;
- Jak chcesz - wzruszyła ramionami. Wyjęłam z szafki szklankę i nalałam do niej wody. Może rzeczywiście te kwiaty są od Louis&#39;a... Dlaczego wcześniej nie dało mi to do myślenia, gdy portier mówił o chłopaku z tatuażami ? Przecież tak łatwo mogłam się domyślić.&lt;br /&gt;
- Zamawiam śniadanie. Może być jajecznica ?&lt;br /&gt;
- Hmm... Co ? - odwróciłam zamyślona głowę.&lt;br /&gt;
- Jajecznica... - powtórzyła, trzymając w ręku &amp;nbsp;telefon.&lt;br /&gt;
- Tak, jasne - powiedział w jej kierunku i znów wróciłam do myślenia. Jeśli to był Louis... to ja nie wiem co mam zrobić. Wybaczyć czy nie ? Pytanie za 100 punktów...&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8qgCEvLlsIqX84_H6nif7YRCoaWVyk8XmYq1GnKAhWFD14m1LcdbyCZpjSjbRZsmrRiVRDBH2Sb89gpknqtPV-RqQ_woTWNvy56aZrbSTixwHahysPzCiyAdtOOURk5UodpTIwiFOLa4/s1600/tumblr_lnjnb2bOl41qzhbz1o1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8qgCEvLlsIqX84_H6nif7YRCoaWVyk8XmYq1GnKAhWFD14m1LcdbyCZpjSjbRZsmrRiVRDBH2Sb89gpknqtPV-RqQ_woTWNvy56aZrbSTixwHahysPzCiyAdtOOURk5UodpTIwiFOLa4/s1600/tumblr_lnjnb2bOl41qzhbz1o1_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Siedzę na tym łóżku i próbuję znaleźć tą ładowarkę od laptopa. Kiedy właśnie naszła mnie wena na nową piosenkę to oczywiście musiał się rozładować. Złom i tyle. Vanessa już poszła, więc nie ma mnie kto poratować. Głupia ładowarka... Gdzie ona jest ?! Nigdzie jej nie ma ! Pewnie jej nie zabrałam. Ugh ! Muszę po nią wrócić. Zapewne spotkam Louis&#39;a, a to wszystko dlatego, że nie wzięłam tej cholernej ładowarki. Cały czas to samo powtarzam, że mam wrażenie, że już każdy wie o co chodzi. I tak na pewno jest. Dobra, pojadę tam. Dam radę. Pogoda coś tylko nie pykła. Chyba muszę wziąć jeszcze jakieś ubrania. Bo na tych cienkich daleko nie zajadę. Tak w ogóle to od rana się jeszcze nie przebrałam. Leń... Każdy mi to powie. A szczególnie Vanessa. Ona to umie człowiekowi życie uprzykrzyć jak mało kto. Ale i tak ja kocham. Dużo dla mnie zrobiła. Zawsze broni mnie przed mediami, nawet jeśli coś ostro przeskrobię. Pierwsze co zrobię to może się właśnie ubiorę. Wyjęłam z walizki szare rurki z dziurami, biały T-shirt i nałożyłam to na siebie. Narzuciłam na siebie jeszcze czarną ramoneskę, a na nogi włożyłam koturny. Znów muszę krzątać się tymi taksówkami po całym mieście. Żałuję, że nie sprowadziłam tu mojego samochodu z Los Angeles. I tak mało kto się na to zgodzi, ale zawsze warto spróbować. Wzięłam do ręki mojego iPhona i znów wybrałam numer do taksówkarza. To sobie gość trochę na mnie zarobi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Nie zdradziłem jej. Nie zdradziłem jej. Nie zdradziłem jej ! No przecież tego nie zrobiłem ! Wysłałem jej nawet kwiaty, aby uwierzyła. Ta ruda małpa mnie w to wszystko wpieprzyła. Od zawsze były z nią problemy. Od kiedy tylko pamiętam. To ona się do mnie przystawiła w klubie i zaczęła całować. Ja nigdy bym nie zdradził Summer. Po pijaku też nie. Byłem świadomy co się wczoraj działo i pamiętam wszystko. Nawet to, że ta zdzira Alissa o mało co nie dostała ode mnie w tą swoją buźkę. Racja, kobiet nie biję, ale dla niej mogłem zrobić wyjątek. I tak też by się stało, tylko że Liam mnie zatrzymał. A szkoda, bo należy jej się. Usłyszałem dzwonek domofonu i poszedłem otworzyć. Po chwila do domu weszła osoba z moich myśli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- S-Summer ? - spytałem zdezorientowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Przyszłam tylko po ubrania i ładowarkę do laptopa - wyminęła mnie i szybkim krokiem poszła na górę, a ja stałem oszołomiony. To się nie dzieje naprawdę, prawda ?! Ona się wyprowadza ! To niemożliwe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Niall ! - krzyknąłem wpadając do kuchni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co się drzesz ? - spytał jedząc płatki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer się wyprowadza !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ?! - zaczął się dławić, plując wszędzie mlekiem. W momencie wstał i wraz ze mną wybiegł na korytarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, czekaj ! Co ty chcesz zrobić ?! - krzyknął, widząc szatynkę z walizką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wrócić do hotelu, nie widać ? - mruknęła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zostawcie mnie po prostu w spokoju, okay ? - wyminęła nas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, proszę ! Przepraszam ! Porozmawiajmy ! Błagam cię ! - wybiegłem za nią z domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie ma o czym !&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Może ty nie masz, ale ja tak !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, poczekaj ! - podbiegł do niej Niall i chwycił ją za ramię, zatrzymując. - A co z nasza współpracą ? Co z nami ? - wyszeptał pytając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zawieszam na razie kontrakt - powiedziała, wyrywając się z uścisku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg3KUZSR06ZD0j07peLvPBGyW6S58sEy2LoCjlnls-Vrk2MdK_jCG91JRZyKiDCerck_PoE1PXhFK0hft8ifyzyp-IoBghwQDhpD819t_7ZgAjHMyQCeHcBWs_cPAqwprWyL_SrsTGXBvM/s1600/tumblr_inline_nzsf7josXw1t20l4p_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg3KUZSR06ZD0j07peLvPBGyW6S58sEy2LoCjlnls-Vrk2MdK_jCG91JRZyKiDCerck_PoE1PXhFK0hft8ifyzyp-IoBghwQDhpD819t_7ZgAjHMyQCeHcBWs_cPAqwprWyL_SrsTGXBvM/s400/tumblr_inline_nzsf7josXw1t20l4p_500.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Co ? - powiedział zrozpaczony blondyn.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dajcie mi odpocząć i wszystko przemyśleć - odeszła od nas i wsiadła do taksówki. Boże, dlaczego ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- C-co zamierzasz zrobić ? - spytał mnie Niall ze łzami w oczach, gdy auto już odjechało. - Ja nie chcę znów stracić mojej siostry ! - rozpłakał się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Będę o nią walczył - powiedziałem stanowczo, sam mając łzy w oczach. Kocham ją jak nikogo innego i nie pozwolę na to, żeby myślała inaczej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
___________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Ostatni rozdział przeczytało 2,3,4, a nawet 5 razy więcej osób ! Poprzedni rozdział pobił rekord wyświetleń. Dziękuję każdemu za to i witam nowych czytelników. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej (:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/04/rozdzia-25.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjGW9C8axn0PuLYWfC2YBsm03HJRCz0zeOpuGMf6XekMN-MUikqF3vkbIiH8iRhGp6T6SAKK9cy7cFyB_JARK0DbDqLo4hMO1cvUzuG9XMqBy365SZdmMbrZJXYTn2JaBpOZ1VLoTXPjfo/s72-c/kuk.gif" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-2878748255766734080</guid><pubDate>Sat, 25 Mar 2017 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-25T09:00:08.828+01:00</atom:updated><title>Rozdział 24</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Kiedy znika zaufanie - kończy się związek.&quot; - HARRY STYLES&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Pamiętasz ? Mieliśmy przetrwać wszystko...&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęło ponad 2 tygodnie od zdarzenia z Vanessą. Od tego czasu trochę się zmieniło. Mamy tylko kilku ochroniarzy, tak jak to było na początku. Jak dotąd stalker nie dał o sobie znać. Może dlatego, że policja go złapała, więc to utwierdza nas w przekonaniu, że działa w pojedynkę. Nie wiemy kto to jest, ani na ile został zatrzymany. Tylko to, że sprawą zajmuje się policja, a my jako osoby, które zna większość świata, mamy całkowity zakaz mieszania się w to. Powiedzieli, że jesteśmy bezpieczni, więc nie mamy powodu, żeby pytać o dochodzenie. Nie to nie. Bardzo proszę. Ja chcę tylko wiedzieć, że jestem w 100 % bezpieczna. Powiedzieli tak, to ja się niczym na razie nie przejmuję. W sumie to nawet nie mam jak. Zawalili nas pracą jak jakieś roboty. Dopiero od wczoraj mamy wolne. Przez te 2 tygodnie mieliśmy około 10 koncertów, sesję, wizyty w radiu i chyba ze 20, jak nie więcej wywiadów. Znów wróciłam na chwilę do życia w świetle reflektorów. Tak naprawdę to potrzebuję odpoczynku. Nie wiecie jak to jest zostać gwiazdą w wieku 16 lat na taką skalę światową. Tym bardziej, jeśli twoi rodzice nie żyją, brat zaginął, a ze strony matki zastępczej nie ma ani odrobiny wsparcia. Ale jakoś trzeba żyć i ja próbuję. Przedwczoraj były urodziny Niall&#39;a. Była ogromna impreza. Ja sama miałam kaca przez połowę wczorajszego dnia, więc możemy uznać te urodziny za bardzo udane. Oczywiście według mnie, bo samą ocenę już zostawiam Niall&#39;owi, ale i tak chyba mu się podobało. Tym bardziej, że Harry pojechał z Louis&#39;em do sklepu po 6 skrzynek z alkoholem, więc wiadomo jak to się skończyło. Natomiast dziś postanowili, że urządzą sobie męski wieczór, z racji tego, że &quot;dawno&quot; nigdzie nie wychodzili, więc poszli do jakiegoś klubu. Wspomnijmy o tym, że to było z jakieś 5 godzin temu. Wygląda na to, że impreza im się na maksa rozkręciła. Co do mnie i Vanessy to postanowiłyśmy &amp;nbsp;też sobie zrobić podobny wieczór, tylko bez alkoholu. Pizza, cola i dobry film w zupełności nam wystarczą. W tej sprawie nie jesteśmy jakoś bardzo wybredne. Najważniejsze jest dobre towarzystwo. No i jakaś przekąska.&lt;br /&gt;
- Jak ci się układa z Louis&#39;em ? - spytała blondynka nadgryzając kawałek pizzy.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiXL1XT6QYdpfXX_b9T3pH5fv8ndKhCMES1WaTJSBnLGXx5L4M6CEIaHoBzlGaTJXFztqEj7RPfGvvkcCZe6zXPml1LEh4cg-GbNGY9MBHNDEdbiwyBXk8l-CNC2AK6yDSLU_Akxu6Y5ik/s1600/tumblr_m4mivhfSEW1rwem8so5_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;157&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiXL1XT6QYdpfXX_b9T3pH5fv8ndKhCMES1WaTJSBnLGXx5L4M6CEIaHoBzlGaTJXFztqEj7RPfGvvkcCZe6zXPml1LEh4cg-GbNGY9MBHNDEdbiwyBXk8l-CNC2AK6yDSLU_Akxu6Y5ik/s400/tumblr_m4mivhfSEW1rwem8so5_500.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- A nie widzisz ? Jest świetnie - zaśmiałam się. - To nie jest to samo co z Lucas&#39;em. On chciał być ze mną tylko dla kasy, sławy i zabawy. Właśnie teraz czuję jak to jest mieć &amp;nbsp;naprawdę przy sobie osobę, którą się kocha. I wiesz co ? Ty też powinnaś w końcu sobie kogoś znaleźć. Zobacz, Niall jest sam, może coś by z tego wyszło, hm ? - popatrzyłam na nią znacząco, a po chwili oberwałam w głowę pustą butelką.&lt;br /&gt;
- Zwariowałaś ? I skąd wiesz, że nikogo nie mam, co ?&lt;br /&gt;
- Proszę cię... Znam cię jak mało kto. Poza tym siedzisz cały czas w domu. Powinnaś w końcu gdzieś wyjść i się rozerwać.&lt;br /&gt;
- 2 tygodnie temu byłam w klubie, obie &amp;nbsp;doskonale wiemy jak to się skończyło. To w zupełności mi wystarczy - powiedziała kręcąc głową.&lt;br /&gt;
- A, przepraszam... Nie o to mi chodziło, przecież wiesz - próbowałam się bronić.&lt;br /&gt;
- Wiem - westchnęła. - Nie mówmy już o tym.&lt;br /&gt;
- Jasne - wzięłam do ręki szklankę i wypiłam ją duszkiem do dna. - O, słyszysz ? Zabawa się skończyła, wrócili - powiedziałam, kiedy usłyszałam śmiechy całej gromady. Wstałam i ruszyłam na korytarz.&lt;br /&gt;
- Widzę, że państwo wrócili - powiedziałam, gdy ich zobaczyłam.&lt;br /&gt;
- Ta, w-wróciliśmyyy - powiedział Niall plącząc się. - Sz-szkoda, że cię... nie było... H-Harry tańczyłł striptiz... - powiedział i zaraz zaczął czkać, a Louis się śmiać.&lt;br /&gt;
- Weź ode mnie zabierz chociaż Louis&#39;a. Dwójki tych pijaków nie utrzymam - powiedział Liam, który był jako jedyny dość trzeźwy. Podeszłam do nich i wzięłam Louis&#39;a pod ramię. Boże, jak wali od nich alkoholem.&lt;br /&gt;
- A gdzie Harry ? - spytałam utrzymując szatyna.&lt;br /&gt;
- Śpi w samochodzie. Muszę zaraz jakoś go tu przywlec - jęknął z niezadowolenia.&lt;br /&gt;
- A-Ale bym się napił... wina - czkał dalej Horan.&lt;br /&gt;
- Zamknij się. Ty już swoje wypiłeś. Idziemy - Liam pociągnął go do schodów. Popatrzyłam na Louis&#39;a.&lt;br /&gt;
- W-witaj piękna - powiedział huhając mi w twarz. Jezu, jak oni się upili.&lt;br /&gt;
- Ta, cześć księciu z bajki. Idziemy do łóżka - powiedziałam, poprawiając go przy sobie.&lt;br /&gt;
- Ooo !! Było tak od razu !! - krzyknął czkając.&lt;br /&gt;
- Ja pierdole... - mruknęłam pod nosem. Czy ich nie można wypuścić normalnie na imprezę ? Chyba nie. - Ty idziesz spać. Sam - powiedziałam, wyraźnie wszystko mówiąc.&lt;br /&gt;
- Dlaczego ? - spytał jak małe dziecko.&lt;br /&gt;
- A dlatego, że śmierdzisz wódką i ja nie zamierzam z tobą spać - powiedziałam prowadząc go do schodów. Trochę się kiwał, ale jakoś szliśmy. Zaprowadziłam go do samego łóżka, na które od razu się przewrócił. Nie było łatwo. Chyba najgorzej było na schodach, bo prawie wybił sobie zęby. Ale żyje ! To chyba najważniejsze. Zdjęłam mu z nóg buty i rzuciłam pod ścianę. Potem jakoś go ułożyłam i zdjęłam bluzę, którą miał na sobie. Jedna rzecz przykuła mój wzrok. A mianowicie czerwony ślad na jego szyi. Dotknęłam go palcem. To niemożliwe... Malinka. Jak on mógł ?!&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhCik0MwWVGBjliPl2cQrkDvy7bcww9an8em0wARg_Dcr-T_4vYaJvu8CSInlDb2yFl8u5P1kBEVtF7v7uj-nhHflm1VZ_Id9QCoAHsrnXixGUO2OShe42I6bg2fswoRoDmm92OB-YKjFU/s1600/tumblr_inline_mw5jnbM6CM1r4o23a.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhCik0MwWVGBjliPl2cQrkDvy7bcww9an8em0wARg_Dcr-T_4vYaJvu8CSInlDb2yFl8u5P1kBEVtF7v7uj-nhHflm1VZ_Id9QCoAHsrnXixGUO2OShe42I6bg2fswoRoDmm92OB-YKjFU/s320/tumblr_inline_mw5jnbM6CM1r4o23a.gif&quot; width=&quot;265&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Co to ma być ?! - krzyknęłam ze złością.&lt;br /&gt;
- Nie krzycz... Głowa mnie boli - powiedział z zamkniętymi oczami. Zaraz może go co innego zaboleć !&lt;br /&gt;
- Gówno mnie to obchodzi. Skąd masz malinki na szyi ?!&lt;br /&gt;
- Ja... nic nie zrobiłem - powiedział jąkając się.&lt;br /&gt;
- Pewnie, to mi to wyjaśnij. Sam ich sobie &amp;nbsp;raczej nie zrobiłeś.&lt;br /&gt;
- Nie wiem... skąd się to wzięło...&lt;br /&gt;
- O, popatrz ! Bo ja też nie.&lt;br /&gt;
- Kocham cię... zostań... - powiedział wyciągając w moją stronę rękę.&lt;br /&gt;
- Spierdalaj - mruknęłam i wyszłam z jego pokoju, trzaskając drzwiami. Jeszcze nie jestem taka głupia. Mnie nie da się omamić. Myślałam, że chociaż on jest względem mnie szczery. Trudno, myliłam się. I wcale nie usprawiedliwia go to, że jest pijany. Mógł czasem pomyśleć o mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Kolejny dzień. Albo popieprzony jak większość, albo wyjątkowo normalny. Jedno albo drugie. Nie mam ochoty w ogóle ruszać się z łóżka. Ale skoro ci idioci się upili to ja będę musiała wszystko dziś robić. Ewentualnie wraz z Vanessą. Okay, która może być godzina ? Sięgnęłam na półkę po mojego iPhona, od razu sprawdzając godzinę. 11:58. Jeżeli ja wstałam tak późno, to oni na stówę jeszcze śpią. Inaczej to by nie byli oni. Dlatego ja muszę wstać. Ktoś musi zrobić im śniadanie. A jedyny, który uwielbia to robić dopiero trzeźwieje. Normalnie zostałam stworzona do robienia śniadań. W sumie jak spojrzeć na to inaczej... Nieważne. Odkryłam kołdrę i stanęłam na równe nogi, przeciągając się. Dobra, muszę się ogarnąć. Ruszyłam do garderoby w celu wybrania ciuchów. W końcu po długich poszukiwaniach, spowodowanych tym, że nie bardzo kontaktowałam, wybrałam czarne rurki z dziurami na kolanach, do tego szarą bluzkę z rękawem 3/4 i czarne adidasy. Wzięłam wszystko ze sobą i poszłam z tym do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się, zrobiłam kucyk i delikatny makijaż. Wyszłam z łazienki, zabrałam telefon i zeszłam na dół. W kuchni spotkałam zaspanego Niall&#39;a, albo bardziej na kacu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej blondynku - przywitałam się, wchodząc do kuchni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cześć - powiedział, mając głowę na blacie. Za dobrze to on nie wygląda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kac morderca ? - spytałam, biorąc z szafki nade mną szklankę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Żebyś wiedziała - wymamrotał pod nosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No nie dziw się. Upiliście się tak, że Liam musiał was prowadzić - powiedziałam nalewając do szklanki wodę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nieee... Żartujesz ? - jęknął załamany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Sorry, ale nie - wzięłam wodę i tabletki i położyłam je na stole przed Niall&#39;em.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oooo... dzięki, jesteś wielka - ożywił się biorąc pastylki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Do usług - odwróciłam się z powrotem i podeszłam do lodówki, którą otworzyłam. - Co zrobić na śniadanie ? - spytałam rozglądając się po lodówce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wszystko jedno. Byle, żeby było.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Potrafisz utrudnić życie człowieku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No sorry... Zrób zwykłe kanapki i po sprawie - wymamrotał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Taa... Dobra, jak chcesz - westchnęłam. Wzięłam wędlinę, ser, warzywa i położyłam to wszystko na blacie, wcześniej biorąc jeszcze chleb. Szybko zrobiłam kilka kanapek dla naszej dwójki i biorąc talerz do ręki usiadłam obok blondyna. Postawiłam talerz między nami i wtedy zobaczyłam coś na jego dłoni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To znamię ? - spytałam, wskazując palcem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, a co ? - powiedział biorąc jedną z kanapek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To dziwne, ale... ja mam dokładnie takie samo i w tym samym miejscu - zmarszczyłam brwi, a Niall niespodziewanie zaczął się dławić. - Hej ! Wszystko w porządku ? - spytałam zaniepokojona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, tak - powiedział upijając wodę ze szklanki.- Możesz pokazać to znamię ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Pewnie - podałam mu dłoń, a on dobrze się jej przyjrzał. - I co ? Mówiłam ci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To pewnie zwykły zbieg okoliczności - zmieszał się, puszczając moją rękę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, to nic takiego. Zwykłe znamię, większość ludzi je ma - wstał i odłożył szklankę do zlewu. - Idę na taras, muszę zapalić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A odkąd ty palisz? - zdziwiłam się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Od kiedy przyjechałaś... - powiedział cicho, ale ja zdołałam to usłyszeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Od niedawna - powiedział wychodząc z kuchni. Okay, coś mi tu nie gra. Niall coś przede mną ukrywa. Ja to wiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Siedzę w tym pokoju i próbuję dokończyć piosenkę, ale za nic mi nie wychodzi. Tylko siedzieć i czekać na cud. To jedyna piosenka, którą piszę już chyba z miesiąc, jak nie dłużej. Wprawdzie nikt mi nie każe jej pisać, ale ja naprawdę chcę już ją skończyć, a nie męczyć się nad nią kolejny miesiąc. To, że nie mam na nią żadnych pomysłów jeszcze bardziej mnie dobija. Jak uda mi się ją dokończyć to chyba sama sobie wypiszę dyplom. O, przyszła mi wiadomość. Tylko pytanie, gdzie jest mój telefon ? Podniosłam laptopa, ale go nie znalazłam, więc wstałam i ogarnęłam wzrokiem łóżko. Poszperałam między stosem kartek i właśnie między nimi go odnalazłam. Odblokowałam telefon i weszłam w nową wiadomość. Myślałam, że zaraz wybuchnę. Zobaczyłam zdjęcie Louis&#39;a, całującego się z tą rudą wywłoką Alissą ! Nie do wiary. Zdradził mnie... Pod zdjęciem był podpis:&lt;i&gt;&quot;I jak ? Prawda boli, nie ?&quot;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;Popatrzyłam na nadawcę. Numer strzeżony. Świetnie ! Zaraz komuś przypieprzę ! Trzymajcie mnie ! Wybiegłam ze swojej sypialni i zbiegłam pędem po schodach. Salon ? Nie. Wpadłam do kuchni, gdzie był ON, w towarzystwie Harry&#39;ego.&lt;br /&gt;
- Jak mogłeś ?! Zaufałam ci ! - wybuchłam.&lt;br /&gt;
- O co ci chodzi ? - zmarszczył brwi.&lt;br /&gt;
- O to, że całowałeś się z tą rudą pokraką ! Myślałeś, że się nie dowiem ?! - krzyknęłam ze łzami w oczach.&lt;br /&gt;
- Z nikim się nie całowałem ! - teraz to on podniósł głos.&lt;br /&gt;
- Tak ?! To jak wyjaśnisz mi to ?! - pokazałam mu zdjęcie z telefonu.&lt;br /&gt;
- Przysięgam ci, że cię nie zdradziłem !&lt;br /&gt;
- Przestań chociaż raz kłamać ! Zaufałam ci, bo myślałam, że jesteś inny ! Myślałam, że naprawdę mnie kochasz ! Myślałam, że mogę ci ufać ! - zaczęłam płakać.&lt;br /&gt;
- Bo tak jest !&lt;br /&gt;
- Nie, Louis. Nie jest tak - wyszeptałam.&lt;br /&gt;
- Daj mi to wytłumaczyć...&lt;br /&gt;
- Tu nie ma nic do wyjaśniania ! Wiem co widziałam ! - dławiłam się łzami. - Nie omamisz mnie drugi raz ! Teraz widzę, że to wszystko było ustawką ! To Modest chciał, żebym z tobą była, a nie ty !&lt;br /&gt;
- Summer...&lt;br /&gt;
- Chciałam chociaż raz poczuć się szczęśliwa ! Myślałam, że naprawdę mnie kochasz. Teraz już zaczynam widzieć, że to wszystko co mówiłeś i robiłeś było kłamstwem. Po co przedstawiałeś mnie swojej rodzinie ?! Po co udawałeś, że cierpisz po &amp;nbsp;stracie dziecka ?!&lt;br /&gt;
- Nie udawałem ! Nigdy cię nie okłamałem ! Wszystko co robiłem, robiłem z miłości ! Z miłości do ciebie !&lt;br /&gt;
- Kocham cię całym sercem, ale teraz widzę, że niepotrzebnie...&lt;br /&gt;
- Co ty mówisz ? - spytał szepcząc.&lt;br /&gt;
- Nie potrafię ci już ufać. Z nami koniec - powiedziałam ze łzami. Wybiegłam z kuchni i pobiegłam do sypialni. W pośpiechu zaczęłam pakować rzeczy do walizki. Nie mogę zostać w tym domu, ani chwili dłużej.&amp;nbsp;Przykro mi, że muszę zostawić tu Vanessę, ale tak będzie lepiej. Dla mnie... Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer.&lt;br /&gt;
- Dzień dobry, chciałam zamówić taksówkę na West Street 327, jak najszybciej - powiedziałam trzęsącym się głosem.&lt;br /&gt;
- Dobrze, za 5 minut powinna być na miejscu.&lt;br /&gt;
- Dziękuję, do widzenia - rozłączyłam się i kontynuowałam pakowanie się. Wrzucałam wszelkiego rodzaju ubrania oraz najpotrzebniejsze rzeczy. Im szybciej stąd wyjadę, tym będzie lepiej. Po chwili moja walizka była cała zapakowana. Schowałam telefon, wzięłam w jedną rękę laptopa, a w drugą chwyciłam rączkę od walizki. Jak najszybciej wyszłam z pokoju na dół.&lt;br /&gt;
- Summer ! Błagam cię ! - usłyszałam rozpaczliwy głos Louis&#39;a. - Przepraszam cię !!&lt;br /&gt;
- Summer ? C-co ty robisz ? Wyprowadzasz się ? - spytała Vanessa.&lt;br /&gt;
- Nie zostanę &amp;nbsp;tu ani minuty dłużej - powiedziałam kierując się do wyjścia.&lt;br /&gt;
- Summer !! Daj mi ostatnią szansę !! Nie zdradziłem cię !! Kocham cię !! - wciąż słyszałam głos Louis&#39;a. Po moich policzkach zaczynał spływać już potok łez. Zawsze tak jest.&lt;br /&gt;
- Nie mogę ci wybaczyć ! Nie po tym co zrobiłeś ! I wiesz co ? Ja cię wciąż kocham, ale z twojej strony nie widziałam ostatnio żadnego dowodu miłości...&lt;br /&gt;
- Błagam cię... - zaczął płakać.&lt;br /&gt;
- Nie Louis - pokręciłam przecząco głową. - To koniec... - wyszłam z domu i szybko wsiadłam do taksówki. Spieprzyłam sobie życie.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaAlPuLs_O_7giDel3X_Nt7R1mdNxdOoFyP0nVsKtIReolWiyNRzNGza7WePzYbWOSVvpO9GydDYyyvkxsKhW2Me3ozKnn7ZCU69_KEtYOcSAXTu5uium03UF9uUmChDKzk_yIaeeWaS8/s1600/tumblr_mvga0aX16f1sb8limo1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaAlPuLs_O_7giDel3X_Nt7R1mdNxdOoFyP0nVsKtIReolWiyNRzNGza7WePzYbWOSVvpO9GydDYyyvkxsKhW2Me3ozKnn7ZCU69_KEtYOcSAXTu5uium03UF9uUmChDKzk_yIaeeWaS8/s1600/tumblr_mvga0aX16f1sb8limo1_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Zawalona nauką, wita i żegna wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/03/rozdzia-24.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiXL1XT6QYdpfXX_b9T3pH5fv8ndKhCMES1WaTJSBnLGXx5L4M6CEIaHoBzlGaTJXFztqEj7RPfGvvkcCZe6zXPml1LEh4cg-GbNGY9MBHNDEdbiwyBXk8l-CNC2AK6yDSLU_Akxu6Y5ik/s72-c/tumblr_m4mivhfSEW1rwem8so5_500.gif" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-6395147512020599498</guid><pubDate>Sat, 18 Mar 2017 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-18T13:08:43.929+01:00</atom:updated><title>Rozdział 23</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Mój przewodnik po życiu, moja mapa do bycia kimś, mój wzór, autorytet i moja deska ratunku. To on nauczył mnie być radosnym człowiekiem. To on daje wsparcie i to on jest kiedy nie ma nikogo&quot;.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesteśmy już tydzień u rodziny Louis&#39;a. Jutro dziewczyny zaczynają już szkołę, więc dzisiaj jedziemy. Naprawdę fajnie się bawiłam. Nie licząc tego, że ta ruda małpa, Alissa przychodziła jeszcze z 3 razy. Zazdrosna jest i tyle, że mi się powiodło w miłości, a jej nie. No innego wyjaśnienia nie ma. Poza tym kto by chciał taki plastik ? I to jeszcze rudy ? Sylikonowe cycki i nie powiem co jeszcze. Na jej widok to aż mi się rzygać chce. Na samo wspomnienie o niej w sumie też. Właściwie to dlaczego ja myślę o tej dziewczynie ? Ze mną to już jest coś nie tak. Właśnie pakuję z Louis&#39;em ostatnie rzeczy. Nieźle nam idzie. Już prawie skończyliśmy. Chociaż w sumie dziwne, że tak szybko, bo na początku tak nie było. A nie było tak, bo ja się wkurzyłam na Louis&#39;a, że tego nie pakuje tylko się leni, a ja muszę robić wszystko za niego, więc wyrzuciłam całą zawartość walizek na środek pokoju. Dlatego on nie miał wyboru i musiał mi pomóc. Cierpi wielce. Bo to takie okropne zajęcie pakować się do domu... Aż normalnie zaraz mu coś powiem. Patrzy się na mnie tym swoim wzrokiem, że już nie wiem czy mnie nim morduje czy pokazuje jak bardzo nie chce mu się sprzątać. Obstawiam, że to i to, albo w ogóle co innego.&lt;br /&gt;
- Dalej będziesz się tak na mnie patrzył ? - rzuciłam w jego stronę, podchodząc do walizek.&lt;br /&gt;
- Przeszkadza ci to ? - spytał idąc w stronę łóżka. Ale coś mu to nie wyszło, bo wywalił się na jednej z walizek. - Cholera.&lt;br /&gt;
- Ha ! To za to, że dusisz mnie wzrokiem - krzyknęłam mu nad uchem i poszłam do łazienki, aby zabrać resztę rzeczy. Wzięłam wszystko z półki i wrzuciłam do kosmetyczki. Odwróciłam się, aby wziąć jeszcze nasze szczoteczki do zębów, ale wpadłam na Pana Nic Mi Się Nie Chce Louis.&lt;br /&gt;
- Zejdź - szepnęłam, przeciągając &quot;e&quot;.&lt;br /&gt;
- To za to, że kazałaś mi sprzątać.&lt;br /&gt;
- Co... - nie dokończyłam, bo Louis wpił się zachłannie w moje usta, pozbawiając mnie tym samym wszelkiego dostępu do powietrza.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgFLY7H-3g6QaqwAamSzlA_dyVrWof8gHLQAdeayk8hUMKH3CopQLZQoscjiFJzwh5FGVZ2gmhPQMw_FpCRcgqqP8mV5VEARUjwVLdxB7CvBvfa-gBCPfjCxZxCZKYFsJsLyO-OaIZad5Y/s1600/tumblr_nncuqhtcZ51rq4lc6o1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgFLY7H-3g6QaqwAamSzlA_dyVrWof8gHLQAdeayk8hUMKH3CopQLZQoscjiFJzwh5FGVZ2gmhPQMw_FpCRcgqqP8mV5VEARUjwVLdxB7CvBvfa-gBCPfjCxZxCZKYFsJsLyO-OaIZad5Y/s1600/tumblr_nncuqhtcZ51rq4lc6o1_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Odłożyłam po omacku to co trzymałam w rękach na szafkę za mną. Oddawałam każdy jego pocałunek, pragnąc więcej. Czułam jak jego ręce błądzą pod moją bluzką. W momencie usadził mnie na umywalce, nie przestając napierać swoimi ustami na moje. Szybko pozbył się górnej części mojego stroju, pokazując, że myśli o tym samym.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Mieliśmy wracać do domu - wysapałam między pocałunkami. - Zmieniasz zdanie ?&lt;br /&gt;
- Jeszcze... zdążymy. Dzień się dopiero zaczął... tak jak nasza zabawa - wymruczał, robiąc mi malinki na szyi.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Jeszcze przed 17:00 zdążyliśmy wyjechać od rodziny Lou. Sprawa z łazienki skończyła się w łóżku. Tak jak mogłam się spodziewać. Wszystko to sprawiło, że spóźniliśmy się na obiad.&lt;br /&gt;
- Po co tu przyjechaliśmy ? - spytałam, gdy zatrzymaliśmy się pod galerią handlową w jakimś nieznanym mi mieście.&lt;br /&gt;
- Liam miał kilka dni temu urodziny, a ja nie mam dla niego prezentu - wzruszył ramionami, a ja otworzyłam szeroko oczy.&lt;br /&gt;
- Miał urodziny ? - zdziwiłam się.&lt;br /&gt;
- Nie wiedziałaś ? - popatrzył na mnie. - No dobra, czyli przyjmijmy, że nie.&lt;br /&gt;
- Ale to co, była jakaś impreza ?&lt;br /&gt;
- Nie, Liam raczej nie lubi takich rzeczy. A tak przy okazji, bo pewnie też nie wiesz. Za 2 tygodnie Niall również ma urodziny.&lt;br /&gt;
- Serio ? Oni się zmówili czy jak ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem, musisz ich zapytać - zaśmiał się. - Chodź, idziemy mu czegoś poszukać - powiedział wysiadając z auta. Zrobiłam tak samo jak on i po chwili również byłam na zewnątrz.&lt;br /&gt;
- Możemy kupić mu wspólny prezent. Będzie łatwiej - powiedział zamykając samochód.&lt;br /&gt;
- Zgadzam się z tobą - wskazałam na niego palcem.&lt;br /&gt;
- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam żadnego pomysłu co on by chciał.&lt;br /&gt;
- Mówisz do mnie, a ja go nie znam tyle lat co ty - popatrzyłam na niego znacząco.&lt;br /&gt;
- Przesadzasz. Jesteś kobietą, znasz się na takich rzeczach w porównaniu do mnie.&lt;br /&gt;
- Nie, nie znam się - trzymałam przy swoim.&lt;br /&gt;
- Tak, znasz, dlatego idziesz ze mną coś mu kupić. Chodź - objął mnie ramieniem, wchodząc do Galerii.&lt;br /&gt;
- Ale kupisz mi gorącą czekoladę.&lt;br /&gt;
- Ależ oczywiście. W lato - zaśmiał się, nabijając się ze mnie. - Co ty, bawisz się w Lux ? Ugotujesz mi się i co ja z tobą zrobię ?&lt;br /&gt;
- To lody, pasuje ?&lt;br /&gt;
- Mi tak, ale tobie nie wiem...&lt;br /&gt;
- Ugh ! Po prostu chodź - pociągnęłam go za rękę do jednego ze sklepów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Łazimy po tym cholernym sklepie już dobre 2 godziny, a i tak nic mu nie kupiliśmy. Nawet te ekspedientki nie umieją nic &amp;nbsp;człowiekowi doradzić, kiedy właśnie czegoś potrzebuje. Gadały o jakiś krawatach, muszkach i licho wie o czym jeszcze. Jakaś babcia powiedziała, żebyśmy kupili zioła, ale to chyba bardziej chodziło o nas, a dokładniej o mnie, bo kiedy zobaczyła, że mam tatuaże zaczęła mnie wyklinać. W końcu oberwałem jej torebką w łeb, a do sklepu dostałem zakaz wstępu. A ja nawet nic nie zrobiłem Nie zdążyłem się dobrze rozejrzeć, a już mnie stamtąd wyrzucono. W innym proponowali nam wyprawkę dla dziecka, kiedy my nawet go nie mamy, a Summer nie jest w ciąży.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A może kupimy mu sukienkę ? - powiedziała dziewczyna, a ja się zatrzymałem, nie wierząc w to co mówi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No co ? Ładnie by mu było. Taka różowa, z falbankami i koronkami. Co ty na to ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Że za dużo czasu spędziłaś z moimi siostrami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ej ! To nie jest prawda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, jest. Chcesz to mogę kupić ci sukienkę, ale teraz chodźmy na te lody, muszę pomyśleć - wziąłem ją za rękę i ruszyliśmy do kawiarenki, gdzie było dziwnie mało osób.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jakie chcesz ? - spytałem, gdy stanęliśmy przy ladzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Emm... sorbet z pomarańczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Okay. Poproszę raz sorbet z pomarańczy i raz sorbet z mango - zwróciłem się do kobiety za ladą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oczywiście, już podaję - odeszła, by nałożyć nam lody, a Summer znów zaczęła swoją mowę o idealnym prezencie.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzw3j0AHaqwx38JZ6vKGn2sqJmII3pE8ZreefDmYTG1XEokby_uNHfW_K4a2dTE1tgwpmwDxl9rK5xappk7sJ1LJvVkPdrbCPSA6AAQV-XoAxAEKleFyTWADz6oVgaWBa_HXxX41_CRLk/s1600/11151_original.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzw3j0AHaqwx38JZ6vKGn2sqJmII3pE8ZreefDmYTG1XEokby_uNHfW_K4a2dTE1tgwpmwDxl9rK5xappk7sJ1LJvVkPdrbCPSA6AAQV-XoAxAEKleFyTWADz6oVgaWBa_HXxX41_CRLk/s1600/11151_original.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dlaczego nie możemy kupić mu sukienki ? Dorzucilibyśmy jeszcze szpilki i pończochy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer... nie rób ludziom wstydu...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja nic ci nie robię - oburzyła się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Patrz, Pani niesie twoje lody, więc weź je łaskawie, a mi daj pomyśleć, okey ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak łatwo mnie nie przekupisz. I tak będę gadać - powiedziała biorąc swoje lody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To będzie 9.40 $ - odezwała się ekspedientka, a ja wyjąłem portfel i podałem jej należną sumę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dziękuję - powiedziałem odchodząc. Usiedliśmy przy stoliku, a ja zacząłem myśleć. Zwykły prezent, a nie wiem co mu kupić. Niby znam go te 5 lat, a... no dobra 6, albo nawet i 7... Nieważne. I tak nie wiem co mu kupić. Dobra, teraz się powtarzam. Perfum mu nie kupię, bo to raczej kobieta powinna mu dać. O tej sukience to ja nawet nie chcę myśleć, a o ziołach to tym bardziej. Kota mu kupię to będzie mieć przyjaciela na całe życie. Albo pół... Zależy ile pożyje. Może lepiej wybiorę co innego. Nim się obejrzałam, deser Summer był cały zjedzony, mój tak samo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- I co wymyśliłeś mądralo ? - popatrzyła na mnie poważnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Że... kupujemy mu zegarek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To się wysiliłeś... - zakpiła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wiem o czym myślisz i nie, nie bierzemy tej sukienki - popatrzyłem na nią.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nic o niej nie mówiłam - podniosła ręce w geście obronnym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale pomyślałaś. Idziemy do jubilera, ty wybierasz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cóż za zaszczyt - wstała z miejsca, biorąc swoją torebkę. Przeszliśmy kilkanaście metrów i znaleźliśmy się u jubilera. A potem to już tylko Summer dokonywała wyboru.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Tak jak chcieliśmy, kupiliśmy ten prezent i już prawie jesteśmy w domu. Dosłownie jeszcze kilka dzielnic. Nie powiem, trochę długo nam zeszło, bo jest już ciemno i nie bardzo coś widać.&lt;br /&gt;
- A tak w ogóle, to po co kupowałeś wino ? - spytała, przypominając sobie o tym. - Całą skrzynkę... - zmarszczyła czoło.&lt;br /&gt;
- Żeby zrobić zapas, bo wszystko wypiliśmy. No bardziej ty.&lt;br /&gt;
- Jak ja ?! Dwa czy trzy razy się napiłam.&lt;br /&gt;
- Tak, po kilka butelek i to wystarczyło. Nie ma już nic. Nawet tego białego.&lt;br /&gt;
- Dlatego, że... no bo... Trzeba było zamknąć barek, a nie mnie obwiniać !&lt;br /&gt;
- Ale ja tylko mówię. Przecież nie krzyczę na ciebie - próbowałem się bronić.&lt;br /&gt;
- Widzę - prychnęła i odwróciła ode mnie głowę. - Louis ? - powiedziała zaniepokojona. Jej coś odbiło, znów ma te humorki. Chyba, że będzie mieć okres, to inna sprawa.&lt;br /&gt;
- Co znowu ? - westchnąłem.&lt;br /&gt;
- Zwolnij ! Na poboczu ktoś jest ! - krzyknęła, a mnie wmurowało. Znów to samo ! Niech ktoś powie, że to tylko cholerny żart. Zwolniłem i zatrzymałem się, światła oświecały leżącą osobę. Wysiedliśmy czym prędzej z auta i podbiegliśmy do postaci.&lt;br /&gt;
- Boże Przenajświętszy ! Vanessa ! - krzyknęła dziewczyna, gdy oboje dostrzegliśmy kto to jest. Blondynka leżała na ziemi cała zapłakana i poobijana. Ubrania miała porozrywane i brudne.&lt;br /&gt;
- Summer ? - załkała przestraszona i roztrzęsiona, upewniając się.&lt;br /&gt;
- Tak, to ja. Wszystko już dobrze, nie bój się. To tylko ja i Louis - mówiła uspokajając ją.&lt;br /&gt;
- Dasz radę wstać? - spytałem, a ona pokiwała przecząco głową.&lt;br /&gt;
- Spokojnie, pomogę ci - wziąłem ją delikatnie na ręce i aby jej nie uszkodzić, zaniosłem do auta. Posadziłem na siedzeniu z tyłu i zapiąłem. Wstałem, by zamknąć drzwi, ale zatrzymała mnie Summer.&lt;br /&gt;
- Muszę z nią porozmawiać, dowiedzieć co się stało - szepnęła, a ja przytaknąłem.&lt;br /&gt;
- Poczekam, nie śpiesz się - powiedziałem i odszedłem kilka kroków. Cholera. Głód nikotynowy zżera mnie od środka. Muszę zapalić. Wyjąłem z kieszeni paczkę papierosów i wyjąłem jednego, zapalając &amp;nbsp;zapalniczką. Nie wiem co się stało Vanessie, ale nie uwierzę, jeśli powie, że po prostu się przewróciła. Coś jest na rzeczy i to na pewno ma związek z tym, że podcięto nam hamulce, a nasza ochrona nie żyje. Tylko, że jeszcze nie wiem kto to może być. Nikogo nawet nie podejrzewam, bo przy naszej pracy może to być dosłownie każdy. Może to być nawet osoba, którą doskonale znam. Kurde, chyba jesień naprawdę idzie. Zimno jak &amp;nbsp;w jakiejś chłodni. Nie wiem jak blondynka wytrzymała, leżąc tak ubrana na betonie. Po chwili przyszła Summer.&lt;br /&gt;
- Co się jej stało ? - spytałem zaciągając się dymem.&lt;br /&gt;
- Była w klubie na imprezie, chyba ktoś dodał jej coś do drinka i... prawdopodobnie ją zgwałcił - powiedziała nieobecna.&lt;br /&gt;
- Nie było z nią ochroniarza ?&lt;br /&gt;
- Był, ale ogłuszyli go, a ją wyprowadzili z klubu. Więcej nie pamięta.&lt;br /&gt;
- Trzeba iść z tym na policję.&lt;br /&gt;
- Louis, nie mamy pewności co się stało.&lt;br /&gt;
- Jest cała poobijana, płakała. Ty nie widziałaś tego ? Trzeba coś zrobić.&lt;br /&gt;
- Louis ! Ona nie jest świadoma co dokładnie się stało ! - zaczęła płakać.&lt;br /&gt;
- Ale policja może odkryć prawdę - powiedziałem gasząc papierosa. - Nie widzisz tego, że ktoś chce nas zniszczyć ? Krzywdzą osoby, które znamy. Najpierw ochrona, teraz Vanessa. Nie wiemy kto będzie następny. A co jeśli ty ? - popatrzyłem na nią załzawionymi oczami. - Nie chcę cię stracić - szepnąłem czując jak po mojej twarzy spływają łzy. - Jesteś wszystkim.&lt;br /&gt;
- Poczekajmy kilka dni - przytuliła mnie.&lt;br /&gt;
- Dobrze, kilka dni i pójdziemy zgłosić to na policje, tak ?&lt;br /&gt;
- Tak, wracajmy - łkała. Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do samochodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Summer całą noc siedziała z Vanessą. Na początku normalnie rozmawiały, ale kiedy przyszedłem nad ranem sprawdzić co się dzieje to już spały, więc na razie wszystko jest w porządku. Zegarek dla Liam&#39;a daliśmy. Nieźle się ucieszył, ale też nie obyło się bez tej gadaniny, że nie trzeba było i tak dalej, że liczy się, że pamiętaliśmy. Ja tam wiem swoje i lubię dawać innym prezenty, nawet te najdrobniejsze, mimo że czasem może to być trudne. Lubię patrzeć na uśmiech osoby, której coś daję. Wtedy wiem, że się podoba, a ja sam cieszę się, że mogłem zrobić coś dla &amp;nbsp;innych. A nie siedzieć na tej mojej dupie przed telewizorem. W sumie to ja już dawno telewizji nie oglądałem. Nie wiem nawet co się na świecie dzieje. Chociaż może jednak dobrze robię, bo znów usłyszałbym o sobie jakieś plotki. Niedługo powinien być obiad. Harry oczywiście gotuje, a Niall od razu zżera to co on zrobi. Czyli tak naprawdę nie wie kiedy będziemy jeść. Siedzę na tej tej altance i myślę nad sprawą ze stalkowaniem nas. Najpierw podcięli nam hamulce, zabili prawię całą naszą ochronę, a teraz prawdopodobnie Vanessa została zgwałcona. To na pewno jest ta sama osoba. Tylko, że my musimy się jeszcze dowiedzieć kto to. Po niecałych 5 minutach poczułem jak ktoś przytula mnie od tyłu jak małpka. Łatwo się przekonać, że to nie kto inny jak Summer.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej mała - odwróciłem do niej głowę i pocałowałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej - przywitała się po oderwaniu i usiadła obok, kładąc głowę na moje ramię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- W końcu wstałaś, myślałem, że będziesz spać cały dzień.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Vanessa wymiotowała - powiedziała słabo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale to nie możliwe, żeby po tym była w ciąży, nie ? - spytałem zaniepokojony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Raczej nie, objawy aż tak szybko się nie pojawiają. Myślę raczej, że to po tym co mogła wczoraj wypić, albo po prostu nerwy &amp;nbsp;- powiedziała cicho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A jak się ona czuje ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak sobie. Boi się, że jak znowu wyjdzie to to się powtórzy. Sam widziałeś jak wyglądała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiJtM9hNdCSGEhOI6Abxa4PDbvmUTLlbvg09Q3kqbyROF3R2A0qhgEJf-WYyr05N_MZjxBgB4bYDkYi326hjEgyDI48HoOTXzbZAl1x6fKKZnno8L22hcnrZzUq0MH2DBgqK10xRnKk1vQ/s1600/C0cTx2kWEAEtMUX.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiJtM9hNdCSGEhOI6Abxa4PDbvmUTLlbvg09Q3kqbyROF3R2A0qhgEJf-WYyr05N_MZjxBgB4bYDkYi326hjEgyDI48HoOTXzbZAl1x6fKKZnno8L22hcnrZzUq0MH2DBgqK10xRnKk1vQ/s400/C0cTx2kWEAEtMUX.jpg&quot; width=&quot;325&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Widziałem - westchnąłem. - Znaleźli tego ochroniarza, którego ogłuszyli. Jest w szpitalu na obserwacji. Policja go przesłuchuje. Co znaczy, że niedługo i tu przyjdą...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zdaję sobie z tego sprawę - powiedziała zdejmując głowę z mojego ramienia. - Louis ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak ? - odkręciłem się w jej stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Odkąd jesteśmy razem minie niedługo 3 miesiące, i ... Chciałam, żebyś wiedział, że te miesiące... były najlepszymi w moim życiu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cieszy mnie to - uśmiechnąłem się szeroko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Może głupio to zabrzmi... - przełknęła zdenerwowana ślinę. - Pomożesz mi odnaleźć mojego brata ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale... - nie wiedziałem co powiedzieć. Teraz to mnie zatkało.- Summer, to nie jest łatwe. Tylko profesjonaliści to potrafią...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Po prostu... chcę, żebyś pomógł mi wspierając mnie... Tęsknię za moim bratem...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zawsze będę cię wspierał. Nawet jak przy tobie nie będę. W końcu go odnajdziesz. Zobaczysz - przytuliłem ją i nie puszczałem. Musze powiedzieć o tym Niall&#39;owi. Ona naprawdę tęskni...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Za dużo wzięłam sobie na głowę. Szkoła, blog, lektura, prezentacja z informatyki, malowanie, projekt gimnazjalny, który wczoraj na szczęście zaliczyłam, ale się udało. Ledwo wiążę początek z końcem, ale nie jest tak źle i powoli wychodzę na prostą. Módlcie się, żebym w tydzień przeczytała lekturę i o nic więcej Was nie proszę. No może ewentualnie mogło by się jednak pojawić troszeczkę więcej komentarzy. Jeżeli znów będę miała tyle nauki przez cały tydzień to być może, że nie wyrobię się z dodaniem kolejnego, ale postaram się zrobić co w mojej mocy. Miłego weekendu (:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/03/rozdzia-23.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgFLY7H-3g6QaqwAamSzlA_dyVrWof8gHLQAdeayk8hUMKH3CopQLZQoscjiFJzwh5FGVZ2gmhPQMw_FpCRcgqqP8mV5VEARUjwVLdxB7CvBvfa-gBCPfjCxZxCZKYFsJsLyO-OaIZad5Y/s72-c/tumblr_nncuqhtcZ51rq4lc6o1_500.gif" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-4763759248657320021</guid><pubDate>Sat, 11 Mar 2017 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-11T12:16:23.880+01:00</atom:updated><title>Rozdział 22</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Wojna ze mną ?! Gratuluję odwagi... Współczuję głupoty.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzyłam oczy, które po chwili z powrotem zamknęłam, przez oślepiające mnie jasne światło. Podjęłam drugą próbę ich otworzenia i tym razem się udało. Zobaczyłam nad sobą mężczyznę w białym kitlu.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi3WnBc4f4P2v0w4B-PUkKQhM9bT6OOdjybfr2piWsz2pzVi9v9VNNVaPHxdZqeDA9WXgSgYFtjOes91VM_XYvLPJneKUDzk_HfgetYQnJVcKnwWm1-7rX11R_foIWCziKkeuDWlwLNKCs/s1600/CwLGyKQUMAAtlm1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi3WnBc4f4P2v0w4B-PUkKQhM9bT6OOdjybfr2piWsz2pzVi9v9VNNVaPHxdZqeDA9WXgSgYFtjOes91VM_XYvLPJneKUDzk_HfgetYQnJVcKnwWm1-7rX11R_foIWCziKkeuDWlwLNKCs/s400/CwLGyKQUMAAtlm1.jpg&quot; width=&quot;318&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Jak się Pani czuje ? - spytał patrząc na mnie.&lt;br /&gt;
- Trochę boli mnie głowa... Co się stało ? Gdzie ja w ogóle jestem ? - zadawałam kolejno pytania.&lt;br /&gt;
- Spokojnie - zareagował, kiedy próbowałam wstać i mi na to nie pozwolił. - Miała Pani lekki wstrząs mózgu i jest teraz w szpitalu.&lt;br /&gt;
- Gdzie mój chłopak ? - spytałam cicho.&lt;br /&gt;
- Zaraz do Pani podejdzie. Proszę leżeć - powiedział odchodząc. Popatrzyłam na swoją dłoń, miałam wbitą do niej igłę, podłączoną do kroplówki. Rozejrzałam się wkoło. Wszędzie było biało, jakaś pielęgniarka krzątała się po pomieszczeniu. W drugiej części sali dostrzegłam Louis&#39;a z Lottie. Dziewczyna siedziała, ale podobnie jak ja, z kroplówką. Wyglądała jakby zaraz miała zemdleć, a jej twarz była cała blada. Natomiast Louis był odwrócony do mnie tyłem i upewniał się, że z jego siostrą wszystko w porządku. Po upływie kilku chwil podszedł do mnie.&lt;br /&gt;
- Całe szczęście, że już się obudziłaś. Myślałem, że to coś gorszego - pocałował mnie czule w czoło.&lt;br /&gt;
- Co dokładnie się stało ? - spytałam słabo.&lt;br /&gt;
- Dokładnie ? - upewnił się, a ja pokiwałam pionowo głową. - Ktoś podciął nam hamulce - parsknął z nie dowierzeniem.&lt;br /&gt;
- Co ? Ale.. Kto to mógł być ?&lt;br /&gt;
- Nie wiem Summer - westchnął. - Jest jeszcze coś.&lt;br /&gt;
- Co takiego ? - spytałam z niepokojem.&lt;br /&gt;
- Nasza ochrona wcale się nie zgubiła. Ktoś celowo zmienił trasy w ich nawigacjach. Przez to... - przełknął ślinę i odwrócił ode mnie wzrok. - Spadli ze skarpy... Nikt nie przeżył... Mamy tylko kilku ochroniarzy, którzy są w Londynie. To nie był przypadek.&lt;br /&gt;
- Żartujesz, prawda ?&lt;br /&gt;
- Chciałbym, ale... tak jak to wygląda, ktoś chce nas udupić i zniszczyć.&lt;br /&gt;
- A... c-co z Lottie ? - próbowałam zmienić temat. Louis spojrzał znów na mnie.&lt;br /&gt;
- Gorzej przyjęła uderzenie. Ma niskie ciśnienie, w każdej chwili znów może zemdleć. Nie jest na siłach by wstać, cokolwiek zrobić...&lt;br /&gt;
- Przykro mi...&lt;br /&gt;
- To nie twoja wina. To ja powinienem ci podziękować. Gdybyś mnie w porę nie ostrzegła ten człowiek by nie żył, a z nami byłoby o wiele gorzej. Dziękuję - powiedział przytulając się do mojego policzka.&lt;br /&gt;
- A co z tobą ? - szepnęłam kładąc rękę na jego głowie.&lt;br /&gt;
- Wszystko w porządku, drobne stłuczenie.&lt;br /&gt;
- Na pewno ? - spytałam, a on podniósł głowę.&lt;br /&gt;
- Tak, na pewno - uśmiechnął się. Obok pojawiła się pielęgniarka i odłączyła mi kroplówkę, jednocześnie wyjmując igłę.&lt;br /&gt;
- Mieliśmy pojechać do twojej rodziny. Co teraz ?&lt;br /&gt;
- Pojedziemy. Jesteśmy tylko na izbie przyjęć, nie byłyście przyjmowane na oddział - pogłaskał mnie po policzku.&lt;br /&gt;
- Jest późno. Poza tym samochód na pewno nie nadaje się do jazdy - panikowałam.&lt;br /&gt;
- Summer, spokojnie. Wszyscy czekają i nie śpią, martwią się. Nie zasną dopóki nie przyjedziemy i nie zobaczą, że wszystko w porządku. A co do auta, zabrali je do naprawy. Pół godziny temu podstawili mi moje drugie. Wszystko jest dobrze, o nic się nie martw, tak ? - spojrzał na mnie z troską.&lt;br /&gt;
- Yhym - pokiwałam głową.&lt;br /&gt;
- Panie Tomlinson - usłyszeliśmy głos pielęgniarki. - Może Pan już zabrać siostrę i dziewczynę do domu.&lt;br /&gt;
- Dobrze, dziękuję - powiedział wstając. Usiadłam na łóżku i przetarłam twarz dłońmi. - Dasz radę sama iść ? - spytał dotykając mojego ramienia.&lt;br /&gt;
- Tak, jasne.&lt;br /&gt;
- Dobrze, bo muszę wziąć Lottie, nie jest w stanie chodzić. Jest strasznie słaba. Nie wiem dlaczego jest z nią gorzej niż z tobą...&lt;br /&gt;
- Nie obwiniaj się. Jedźmy już, co ?&lt;br /&gt;
- Jedziemy, jedziemy - westchnął. Podszedł do Lottie i wziął ją na ręce. Natomiast ja wstałam o własnych siłach. W trójkę powoli wyszliśmy ze szpitala. Drugi raz w ciągu miesiąca jestem w szpitalu. To za dużo jak na moją psychikę. Za dużo...&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Do Doncaster dojechaliśmy dopiero po północy. Tak jak Louis mówił, nie śpią, wszędzie palą się światłą. Czyli tak ma wyglądać poznanie jego rodziny ? Mówiąc szczerze, trochę inaczej to sobie wyobrażałam, bez tego wypadku. Co do tego co na razie zobaczyłam, to dom jest piękny i z zewnątrz wygląda na przytulny. Co ja mówię... Musi być. Mieszka w nim 6 dzieci, 7 jeśli licząc Louis&#39;a.&lt;br /&gt;
- Idziemy ? - spytał Louis, stojąc obok mnie z Lottie na rękach.&lt;br /&gt;
- Yhym - uśmiechnęłam się delikatnie. Skierowaliśmy się do wejścia. Stanęliśmy przed drzwiami, a ja zapukałam. Nie minęło pół minuty, kiedy w progu stanęła kobieta, prawdopodobnie mama Louis&#39;a i Lotte.&lt;br /&gt;
- Boże ! Dzieci, nareszcie jesteście ! Tak się bałam - krzyknęła z wyraźną ulgą.&lt;br /&gt;
- Cześć mamo - Louis przywitał się z kobietą buziakiem w policzek.&lt;br /&gt;
- Witaj synku. A ty pewnie jesteś Summer - uśmiechnęła się do mnie, a ja to odwdzięczyłam.&lt;br /&gt;
- Tak, to ja. Dobry wieczór - odpowiedziałam, a kobieta mnie przytuliła.&lt;br /&gt;
- Wejdźcie. Louis połóż Lottie w salonie - weszliśmy do domu. Oboje zdjęliśmy buty, Louis zaniósł Lottie, a ja byłam prowadzona przez kobietę do kuchni. - Najmłodsza dwójka już śpi, ale reszta nie. Chodź, śmiało - pokazywała gestem ręki, więc weszłam do pomieszczenia, gdzie siedziały 3 dziewczyny i jeden mężczyzna.&lt;br /&gt;
- Em... Dobry wieczór, cześć - przywitałam się zakłopotana.&lt;br /&gt;
- Witaj - podszedł do mnie mężczyzna. - Jestem Dan, ojczym Louis&#39;a - przywitał się.&lt;br /&gt;
- A ja Summer, jego dziewczyna - uśmiechnęłam się przyjaźnie. Potem poznałam jego kolejne siostry: Felicite i bliźniaczki Daisy i Phoebe. Nie jest tak źle jak sądziłam. Naprawdę wszyscy są dla mnie tacy mili. Niepotrzebnie się bałam.&lt;br /&gt;
- Przykro mi, że poznajemy się w takich okolicznościach - zaczęła mama chłopaka.&lt;br /&gt;
- Tak, ja też to sobie inaczej wyobrażałam - powiedziałam.&lt;br /&gt;
- Ale to ty ostrzegłaś w porę mojego syna. Dlatego bardzo ci dziękujemy. Cieszymy się, że nic straszniejszego się nie stało - stanęła przy mnie i się uśmiechnęła. - Pójdę do Lottie, sprawdzić co z nią.&lt;br /&gt;
- To ja też z Panią pójdę. Chcę...&lt;br /&gt;
- Jaka Pani ? Jestem Johannah - przerwała mi, a ja szeroko się uśmiechnęłam. Ruszyłyśmy do salonu. Za nami podążała reszta rodziny.&lt;br /&gt;
- Zasnęła - powiedział cicho Louis, kiedy weszliśmy do pokoju.&lt;br /&gt;
- Potrzebuje odpoczynku, wy też. Posiedzę z nią, a wy zjedźcie coś i idźcie spać. Mieliście długi dzień - rzekła kobieta, patrząc na nas z troską.&lt;br /&gt;
- Dziękuję mamo. Dobranoc. Kocham cię - chłopak pocałował ją w policzek, podszedł do mnie, wziął mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju.&lt;br /&gt;
- Jesteś głodna ? - spytał, zakładając kosmyk moich włosów za ucho.&lt;br /&gt;
- Nie. Tak naprawdę... chciałabym się już położyć.&lt;br /&gt;
- To chodźmy...&lt;br /&gt;
- A ty nie będziesz jadł ?&lt;br /&gt;
- Gdybym chciał,to bym jadł, tak ? Chodź, bo zaśniesz na stojąco - zaśmiał się. Poprowadził mnie w stronę schodów, po których weszliśmy. Za chwilę znaleźliśmy się w pokoju z granatowymi ścianami.&lt;br /&gt;
- To był mój pokój, kiedy tu mieszkałem. Wszystko zostało na swoim miejscu... Mama nic nie zmienia - powiedział gdy zaczęłam się rozglądać.&lt;br /&gt;
- Uroczo - powiedziałam cicho ze zmęczenia.&lt;br /&gt;
- Rozgość się. Pójdę po walizki i zaraz wracam.&lt;br /&gt;
- Okay - uśmiechnęłam się, gdy wychodził. Jeszcze raz rozejrzałam się po sypialni. Na środku stało łóżko dla dwóch osób, naprzeciw wielka szafa, a pod ścianą biurko, na którym były zdjęcia rodzinne i różne rzeczy. Na krześle zobaczyłam strój drużyny Doncaster Rover, czyli tej w której czasem gra Louis. W całym pokoju były przeróżne pamiątki. Mimo, że to był pokój zwykłego nastolatka, mi bardzo się spodobał. Było w nim przytulnie. Nie to co u mnie, kiedy zostałam adoptowana.&lt;br /&gt;
- Szybki jesteś - powiedziałam, gdy zobaczyłam go z powrotem w pokoju.&lt;br /&gt;
- Od dawno to już wiesz... Skądś mam tą klatę.&lt;br /&gt;
- Ale ty skromny...&lt;br /&gt;
- No ktoś musi - zaśmiał się. - Przebierasz się ?&lt;br /&gt;
- Nie - pokręciłam głową. - Ty to zrób.&lt;br /&gt;
- Leń - powiedział, otwierając jedną z walizek.&lt;br /&gt;
- Nie leń. Jestem zmęczona i jeszcze słabo się czuję.&lt;br /&gt;
- Przecież żartowałem. I tak sam bym cię przebrał - odpowiedział podchodząc do mnie z ubraniami. Zdjął moją bluzkę i zamiast niej nałożył mi koszulkę od piżamy. To samo zrobił ze spodniami i zaraz miałam na sobie krótkie szorty. Wskoczyłam pod kołdrę i patrzyłam jak Louis sam zdejmuje z siebie ubrania.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjn58YFiJjf8brtcHZvm5gOF7MUjyCu7y0ybnZjraR9YVve4TS7J_pc7iqGINgIcprpwnsZ6JQR9iY74v2h8jghe_aXXcAizR0mv8pZOyxerGFd7kRM7dl8vX55KHRPnYiV2JdIGfSvlFM/s1600/737b5b82145ec49d6f54297259fdefad.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjn58YFiJjf8brtcHZvm5gOF7MUjyCu7y0ybnZjraR9YVve4TS7J_pc7iqGINgIcprpwnsZ6JQR9iY74v2h8jghe_aXXcAizR0mv8pZOyxerGFd7kRM7dl8vX55KHRPnYiV2JdIGfSvlFM/s1600/737b5b82145ec49d6f54297259fdefad.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Nie za dobry masz widok ? - spytał ze śmiechem.&lt;br /&gt;
- Skoro tak uważasz - wzruszyłam ramionami. Za chwilę on również położył się obok mnie.&lt;br /&gt;
- Louis ? - zaczęłam odwracając się w jego stronę.&lt;br /&gt;
- Hmm ?&lt;br /&gt;
- Co się stało z twoim tatą ? - spytałam cicho.&lt;br /&gt;
- Skąd wiesz, że Dan nim nie jest ?&lt;br /&gt;
- Przedstawił się jako twój ojczym...&lt;br /&gt;
- Mogłem to przewidzieć - westchnął. - Mój ojciec... zostawił mnie i mamę, kiedy się urodziłem. Mama wyszła za Marka i to jego traktowałem jak prawdziwego tatę, ale kilka lat temu zmarł na raka. Mama ponownie wyszła za mąż za Dana...&lt;br /&gt;
- Przepraszam, nie powinnam pytać.&lt;br /&gt;
- Przestań, chciałaś wiedzieć. I powinnaś...&lt;br /&gt;
- Ale...&lt;br /&gt;
- Nic się nie stało. Śpij już. Jesteś osłabiona - pocałował mnie w czoło.&lt;br /&gt;
- Dobranoc - szepnęłam, przymykając oczy.&lt;br /&gt;
- Dobranoc skarbie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Południe. Idealny czas na relaks na dworze. Przynajmniej jak dla mnie. Bliźniaczki poszły do sklepu, a ja od kilku godzin rozmawiam ze starszymi siostrami Tomlinson. Poznajemy się nawzajem i trochę plotkujemy. Przy okazji pilnujemy też dwulatków - Doris i Ernesta. Jest tu tyle osób, że nie sposób się nudzić. Z Lottie jest już w porządku. Tylko Louis śpi. No, ale rozumiem go. Siedział przy mnie i Lottie w szpitalu,do tego kierował. Ma prawo odpocząć.&lt;br /&gt;
- Tak - śmiała się Fizzy. - Nigdy nie proś Louis&#39;a, żeby pomalował ci paznokcie, bo efekt będzie okropny - śmiała się jak wariatka. - Przekonałyśmy się już o tym na własnej skórze.&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;float: right; margin-left: 1em; text-align: right;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhv5HQMQ01XZmpt4rt7FbpOrJxG1oGfr4zVq8abJEqe9Bx3m5Y1s1T9ZTXJotrEsSkXR0qMaGj7LZaLaI2WcoPUQEVRxiy-Wm704ikN713RacT_hbqeGk9DHiyf_MTf0wTkSKoGW5DrjDg/s1600/tumblr_obm0bvNhbW1tizksio1_500.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;254&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhv5HQMQ01XZmpt4rt7FbpOrJxG1oGfr4zVq8abJEqe9Bx3m5Y1s1T9ZTXJotrEsSkXR0qMaGj7LZaLaI2WcoPUQEVRxiy-Wm704ikN713RacT_hbqeGk9DHiyf_MTf0wTkSKoGW5DrjDg/s320/tumblr_obm0bvNhbW1tizksio1_500.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Felicite &quot;Fizzy&quot; i Charlotte &quot;Lottie&quot; &amp;nbsp;Tomlinson&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
- Zapamiętam - tym razem ja się zaśmiałam. - Louis i paznokcie ? Nigdy - śmiałam się tak, dopóki na horyzoncie nie pojawiła się jakaś dziewczyna.&lt;br /&gt;
- O, hej Alissa !&lt;br /&gt;
- Hej dziewczyny ! - przywitała się. - Jest Louis ?&lt;br /&gt;
- Śpi - odpowiedziałam wtrącając się. No i kurde dobrze zrobiłam. Rude, plastikowe babsko. Skoro ona pyta o mojego chłopaka, to ja muszę zareagować. Już z daleka wygląda, że mądra nie jest.&lt;br /&gt;
- Emm... to może posiedzisz z nami ? - spytała Lottie.&lt;br /&gt;
- Właśnie. To dobry pomysł. Louis jakiś czas temu skończył trasę i wątpię, żeby szybko się obudził, jest zmęczony - dodała Fizzy.&lt;br /&gt;
- Nie wątpię - uśmiechnęła się sztucznie. Proszę was ! Nawet ja już z daleka widzę, że to plastik !&lt;br /&gt;
- To my przyniesiemy z Fizzy coś do jedzenia, a wy się poznajcie - powiedziała Lottie, wstając. Obie weszły do domu i zostawiły mnie z tą pokraką. Jak jej było ? Alissa. Dobra, poudaję. Co mi szkodzi ?&lt;br /&gt;
- Jestem Summer, dziewczyna Louis&#39;a, miło...&lt;br /&gt;
- Daruj sobie - prychnęła. - Wiem kim jesteś. Cały świat o was huczy. Radzę ci się odczepić od niego, bo możesz pożałować. To ja znam go od dziecka, a nie jakaś sierota jak ty.&lt;br /&gt;
- Jak możesz ? Myślisz, że to mnie przekona ? - prychnęłam.&lt;br /&gt;
- To jest początek.&lt;br /&gt;
- &amp;nbsp;Tak ? To twój koniec będzie marny.&lt;br /&gt;
- Ja bym powiedziała to o tobie - syknęła w moją stronę. Nie ! Tego już za wiele.&lt;br /&gt;
- Posłuchaj ruda pokrako - wycedziłam przez zęby. - Jeżeli Louis zakochał się we mnie, to miał wyraźnie powód. A widać, że o tobie zapomniał, bo kiedy wymieniał ważne dla niego osoby, to ciebie nie było na liście rudzielcu - zrobiłam sztuczną minę smutnego psa. Teraz ja się zabawię.&lt;br /&gt;
- Jeszcze zobaczysz kto wygra.&lt;br /&gt;
- Nawet. Nie. Próbuj. Trenuję boks od 5 lat. Chcąc, nie chcąc mogę zrobić ci niezłą krzywdę. Zapamiętaj... Alissa - mówiłam groźnie w jej stronę. Z Summer Smith się nie zadziera.&lt;br /&gt;
- Jesteś zwykłą...&lt;br /&gt;
- Już jesteśmy - usłyszałam głos Fizzy. - Mamy...&lt;br /&gt;
- Wiecie dziewczyny... Ja już chyba pójdę, o czymś sobie przypomniałam - wstała z siedzenia, a ja zrobiłam zwycięską minę. 1:0 dla Summer.&lt;br /&gt;
- Ale na pewno ? Ma...&lt;br /&gt;
- Tak, naprawdę muszę już iść. Przepraszam, wpadnę innym razem. Pa - pomachała na pożegnanie i wkurzona szybko poszła. Się przestraszyła... Jak przykro...&lt;br /&gt;
- Coś się stało ? - spytała Lottie.&lt;br /&gt;
- Nie. Co miało się stać ? Wszystko jest w porządku - uśmiechnęłam się, biorąc ciastko do ręki. Dla nas jest dobrze. Dla rudej zołzy zdecydowanie nie. O nie. Ani trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Korzystając z okazji, postanowiłem pokazać Summer trochę miasto. Dlatego jednak się obudziłem i zszedłem na dół. No jest 16:00, ale się obudziłem, a to jest najważniejsze. Przegapiłem obiad, takim jestem śpiochem, a nazywam tak Summer... Role się odwróciły... No trudno. Ale chyba cieszy się z tego wyjazdu. Dobrze dogaduje się z całą moją rodziną, a młodsze dzieci ją uwielbiają. O to mi chodziło. Gdybym przeczuwał, że będzie się inaczej zachowywać to bym jej nie przywoził, a zrobiłem to. Zmieniła się. I to na o wiele lepsze. Usiedliśmy oboje na ławce. Park w Doncaster jest przepiękny. Według mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jak ci się to wszystko podoba ? - spytałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jest świetnie. Cieszę się, że mnie tu zabrałeś - zaśmiała się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To będzie trzeba to kiedyś powtórzyć. Możemy...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Louis ! - usłyszałem w oddali znany głos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Znów ta ruda - zajęczała Summer, a ja się odwróciłem do źródła dźwięku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ty ją znasz ? - spytałem zaskoczony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Później ci to wyjaśnię - jęknęła załamana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej Louis ! - przywitała się Alissa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej... - powiedziałem zniesmaczony. Jak ta ruda małpa mnie znalazła ? Myślałem, że już dawno o mnie zapomniała, tak jak ja to zrobiłem. Ale jak widać... myliłem się. I to bardzo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To już wróciłeś do Doncaster ? - spytała, a ja strzeliłem sobie w myślach w łeb. Ona na stówę była kiedyś blondynką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, chciałem przedstawić moją dziewczynę rodzinie - dałem wyraźny nacisk na słowa &quot;moją dziewczynę&quot; i objąłem Summer ramieniem. Niech ta wywłoka się ode mnie odczepi. Podwala się do mnie od podstawówki i myśli, że jest fajna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oh... tak, a myślałam, że...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To coś ważnego Alissa ? Spieszymy się gdzieś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chciałam cię spytać czy nie wpadłbyś do mnie, bo... zepsuła mi się pralka i nie ma mi jej kto naprawić... - powiedziała niewinnie. Ile mam bawić się w tą szopkę ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Sorry, ale ja się na tym nie znam. Musimy iść. Było miło, ale pa - powiedziałem odchodząc. Dlaczego musiała mnie rozpoznać i zaczepić ? Mogła dalej żyć w tym swoim powalonym świecie, a mnie zostawić w spokoju.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To skąd ty ją znasz ? - spytałem, gdy byliśmy wystarczająco daleko, żeby nas nie usłyszała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jak spałeś to przylazła. Wredna jest i tyle ci powiem - odpowiedziała.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer... co zrobiłaś ? Znam cię i wiem do czego jesteś zdolna - zatrzymałem się i na nią popatrzyłem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oj no... trochę jej pogroziłam, ale nic jeszcze jej nie zrobiłam - powiedziała robiąc niewinną minę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jeszcze. Ciebie to trzeba na każdym kroku pilnować,&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oj nie przesadzaj. Nic się nie stało. Gdzie teraz idziemy ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Przed siebie - westchnąłem i ruszyliśmy dalej. Teraz wiem, że zakochałem się w odpowiedniej dziewczynie. Ona tak łatwo nie da sobą pomiatać.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEin08Z6qrpj-lyGQOF_0kD_Z1bY_lpe3ilvoBW9wBd79Ey871zkURlsxSJBbtkAiVXaD_YLGBocBdZjDrCSJp7tIinCgJVOYQgrCqbx4V2qKvQUOU7XSCC7xU98HIGNGYDa98UQFkFnBLE/s1600/1454503357-tumblr-o1xqa4cb2x1v2z9qto1-500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEin08Z6qrpj-lyGQOF_0kD_Z1bY_lpe3ilvoBW9wBd79Ey871zkURlsxSJBbtkAiVXaD_YLGBocBdZjDrCSJp7tIinCgJVOYQgrCqbx4V2qKvQUOU7XSCC7xU98HIGNGYDa98UQFkFnBLE/s1600/1454503357-tumblr-o1xqa4cb2x1v2z9qto1-500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
Zakładka: Bohaterowie została zaktualizowana&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/03/rozdzia-22.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi3WnBc4f4P2v0w4B-PUkKQhM9bT6OOdjybfr2piWsz2pzVi9v9VNNVaPHxdZqeDA9WXgSgYFtjOes91VM_XYvLPJneKUDzk_HfgetYQnJVcKnwWm1-7rX11R_foIWCziKkeuDWlwLNKCs/s72-c/CwLGyKQUMAAtlm1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-4486414144922138596</guid><pubDate>Sat, 04 Mar 2017 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-15T22:52:45.494+01:00</atom:updated><title>Rozdział 21</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Kieruj się w życiu tym co uważasz za słuszne. To ty masz być szczęśliwa, więc jeśli Twoje szczęście jest w Nim, to trwaj w tej miłości...&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Byłam pogrążona w głębokim śnie i spałabym tak dalej, ale ktoś zaczął mnie &amp;nbsp;budzić.&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaoUl6mQV0dkonxE74aUVvH8InWahyODxUjeCbkOA_WGtidPtK6Z1Q2BiQzUaJUFxCENsuE2VQInAF18gX7XrAWI4OTnyjBgUZAyZEM9SQzms_x_nDOL8V8Y6wxXcT9x3TYPc1WHLUL78/s1600/tumblr_njh1jpgoj61u7fuibo3_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;312&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaoUl6mQV0dkonxE74aUVvH8InWahyODxUjeCbkOA_WGtidPtK6Z1Q2BiQzUaJUFxCENsuE2VQInAF18gX7XrAWI4OTnyjBgUZAyZEM9SQzms_x_nDOL8V8Y6wxXcT9x3TYPc1WHLUL78/s320/tumblr_njh1jpgoj61u7fuibo3_250.gif&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/a&gt;- Summer... wstawaj - usłyszałam głos Louis&#39;a, na co powoli otworzyłam oczy.&lt;br&gt;
- Co jest ? - wymruczałam zaspana.&lt;br&gt;
- Jedziemy kręcić teledysk, reżyser zarezerwował sobie dziś dzień dla nas.&lt;br&gt;
- A która godzina ? - ziewnęłam przeciągając się.&lt;br&gt;
- 4:48, no wstawaj - po jego słowach spojrzałam w okno. Faktycznie ciemno.&lt;br&gt;
- Czego tak rano ? - jęknęłam.&lt;br&gt;
- Bo możliwe, że uda nam się nakręcić dziś cały teledysk.&lt;br&gt;
- A nie mieliśmy jechać do twojej rodziny ? - zmarszczyłam brwi.&lt;br&gt;
- Pojedziemy na wieczór. Idę zrobić nam coś do jedzenia. Chcesz to możesz zejść na dół, a ubierzesz się później - cmoknął mnie w policzek i odszedł do drzwi. Z tego co zobaczyłam to miał już na sobie jakieś dresy i bluzkę z długim rękawem, a na głowie beanie. Szybki jest. Sam się najpierw ubrał i ogarnął, aby później mnie obudzić.&lt;br&gt;
- Dobra - powiedziałam od niechcenia.&lt;br&gt;
- Jestem na dole - mrugnął do mnie i wyszedł z pokoju. Dobra, jakoś wstanę. Może... Przecież to prawie noc. Ja zazwyczaj o tej godzinie nie wstaję, ale dziś muszę zrobić wyjątek. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Wstałam i nałożyłam na siebie mój szlafrok, a jako, że jest cienki, narzuciłam na niego jeszcze koc. Nie przebierając się, zeszłam na dół. Skoro Louis powiedział, że później mogę się ubrać to tak zrobię. Zeszłam po schodach, na których mało co się nie wywaliłam, bo wszędzie było ciemno. W salonie na podłodze spał Harry, a na kanapie siedział Liam, który robił coś na laptopie.&lt;br&gt;
- Cześć - powiedziałam ziewając.&lt;br&gt;
- Hej - odpowiedział odrywając się od ekranu i przenosząc swój wzrok na mnie. Uśmiechnął się na mój widok. - Kurde, Louis serio mówił, gdy twierdził, że chcesz zostać w łóżku - zaśmiał się.&lt;br&gt;
- Dlaczego mi nie powiedzieliście wczoraj, że dziś kręcimy ?&lt;br&gt;
- Bo sami dowiedzieliśmy się z godzinę temu.&lt;br&gt;
- Se kuźwa wybrał czas. Idę na dwór, może się rozbudzę - szczelniej opatuliłam się kocem i skierowałam na taras. Odziwo drzwi były na oścież rozsunięte. Boże jak ciemno.&lt;br&gt;
- O kurwa - przeklęłam, kiedy potknęłam się o próg, którego nie zobaczyłam. Poleciałam wprost na drewniane deski. W mgnieniu oka znalazł się obok mnie Niall.&lt;br&gt;
- Hej ! Uważaj. Wszystko w porządku ? - spytał, pomagając mi wstać.&lt;br&gt;
- Tak, chyba tak - zmrużyłam oczy i usiadłam na krześle przy stoliku. Natomiast Niall siadł na krześle przy barierce, kładąc nogi na drugie siedzenie. W ręku trzymał kubek, chyba z kawą. Przejechałam po nim wzrokiem. Podobnie jak Louis, ubrany był w dresy, bluzę i beanie na głowie.&lt;br&gt;
- Co ? - spytał, gdy zauważył, że mu się przyglądam.&lt;br&gt;
- Nic... zimno - powiedziałam powoli.&lt;br&gt;
- To, to i ja wiem - powiedział upijając łyk napoju. - Ile ty w ogóle spałaś, co ?&lt;br&gt;
- Z 6 godzin, nie wiem. A Vanessa to z nami jedzie ?&lt;br&gt;
- Powiedziała, że zostaje, bo chce spać - zaśmiał się.&lt;br&gt;
- Cała ona. Niall ?&lt;br&gt;
- Hmm ? - spojrzał na mnie z zaciekawieniem.&lt;br&gt;
- Jesteś świetnym przyjacielem - uśmiechnęłam się do niego, a on to odwdzięczył.&lt;br&gt;
- Dzięki, miło to słyszeć od ciebie - odpowiedział ucieszony. Po chwili przyszedł Louis ze śniadaniem dla nas obojgu. Przy okazji zaświecił jakieś światło na zewnątrz.&lt;br&gt;
- Proszę, kanapki i kawa - usiadł obok mnie. - Chcesz Niall ?&lt;br&gt;
- Nie, dzięki. Jadłem już.&lt;br&gt;
- To okey. Jedz bo za pół godziny musimy jechać - powiedział Louis biorąc jedną z kanapek.&lt;br&gt;
- Gdzie w ogóle jedziemy ? - spytałam, wyciągając rękę w kierunku talerza.&lt;br&gt;
- Nie wiem, 2 godziny drogi od Londynu.&lt;br&gt;
- Co ?! Ja nawet się nie spakowałam, żeby jechać do Doncaster.&lt;br&gt;
- I tu się mylisz. Kiedy ty spałaś, ja spakowałem nas oboje.&lt;br&gt;
- Nie chcę wiedzieć co ty mi spakowałeś...&lt;br&gt;
- Jak to co ? Same najpotrzebniejsze rzeczy - powiedział niewinnie.&lt;br&gt;
- Założę się, że kuse bluzki, sukienki i twój ulubiony komplet bielizny.&lt;br&gt;
- Nie przesadzaj - odpowiedział nadgryzając kanapkę, a Niall wybuchł niepohamowanym śmiechem, przez co sama miałam ochotę się zaśmiać.&lt;br&gt;
- Sorry stary, ale ja znam cię tak dobrze, że mogę to potwierdzić - śmiał się jak idiota.&lt;br&gt;
- Widzisz ? - powiedziałam w jego stronę.&lt;br&gt;
- Jedz i nie gadaj, albo zostaniesz.&lt;br&gt;
- Ej ! Jak zostanę to nie pojadę do twojej rodziny.&lt;br&gt;
- Dlatego mówię ci, żebyś jadła - uśmiechnął się zwycięsko, a ja wystawiłam do niego język. Jak dla mnie to on jest za sprytny. Po kilku minutach zjedliśmy wszystkie kanapki.&lt;br&gt;
- Idę się ogarnąć - powiedziałam dopijając kawę.&lt;br&gt;
- Dobra, to idź, a ja pójdę wziąć nam coś na drogę i zapakuję walizki do samochodu - powiedział wstając.&lt;br&gt;
- Jak walizki ? Czekaj, bo nie rozumiem. My nie mamy jechać z ochroną ?&lt;br&gt;
- Nie do końca... Wszyscy jedziemy moim autem, za nami będzie jechać ochrona. Jak skończymy nagrania to po chłopaków przyjedzie ktoś z naszych ludzi, a my obydwoje pojedziemy prosto z planu do Doncaster - wyjaśnił, biorąc puste naczynia.&lt;br&gt;
- Okey... trochę to poplątane, ale już czaję. Idę na górę, za 15 minut wracam - powiedziałam wstając z siedzenia.&lt;br&gt;
- Okey - odpowiedział uśmiechając się do mnie.&lt;br&gt;
- Tylko znów się nie przewróć - ostrzegł mnie Niall.&lt;br&gt;
- Już ty się o to nie martw blondyneczko - powiedziałam w jego stronę. Weszłam do domu. Tym razem Liam gadał z kimś przez telefon, a Harry i tak nadal spał na podłodze. Ja się zastanawiam czy mu tak wygodnie. No, ale nic. Kto co woli. Wdrapałam się na schody, a potem weszłam do swojej sypialni. Zostawiłam koc i szlafrok na krześle i przeszłam do garderoby, żeby wziąć ubrania. Wzięłam jakąś bieliznę, czarne leginsy, tego samego koloru bluzkę i ciepłą bluzę. Z wszystkim przeniosłam się do łazienki. Nie mam czasu już na prysznic, więc muszę to ominąć. Dobrze, że się przed spaniem myłam, to nie śmierdzę. Szybko przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż i rozczesałam włosy. Po wykonaniu tych czynności, wróciłam do sypialni, gdzie nałożyłam moje conversy za kostkę i podobnie jak chłopaki, na głowę beanie. Wrzuciłam telefon do torebki i biorąc ją w rękę zeszłam na dół. Jedno co mnie zdziwiło to to, że Harry już nie spał. Natomiast Louis krzątał się w kuchni, robiąc nam coś na drogę.&lt;br&gt;
- Brałeś laptop ? - spytałam przyglądając mu się.&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhRu8mgL1K5HNep7LOL0R8ReHJbA5WD-SfWp9uR-EC2W5sNEZhq2QcpWvCfQoKOVuvIo_BIBy6U-ePzcO5sFyhC3Rhn2K3RxTm1T3ZTU-U1DO5EUEiqPt_IkxgFKx_E_VUiOXpT9XeCLFg/s1600/15538140_203655156708757_3087934533517967360_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhRu8mgL1K5HNep7LOL0R8ReHJbA5WD-SfWp9uR-EC2W5sNEZhq2QcpWvCfQoKOVuvIo_BIBy6U-ePzcO5sFyhC3Rhn2K3RxTm1T3ZTU-U1DO5EUEiqPt_IkxgFKx_E_VUiOXpT9XeCLFg/s320/15538140_203655156708757_3087934533517967360_n.jpg&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/a&gt;- Brałem, to podstawowa rzecz - mrugnął do mnie. - Chodź, jedziemy - objął mnie ramieniem, w ręku trzymał torbę, prawdopodobnie z jedzeniem. - Chłopaki, gotowi ? - spytał wchodząc do salonu.&lt;br&gt;
- No, możemy jechać - powiedział Liam. - Vanessa !! - po chwili dziewczyna zbiegła na dół zaspana.&lt;br&gt;
- Co ?! Chcę spać - powiedziała zdenerwowana.&lt;br&gt;
- Ochrona z tobą zostaje. Zamknij drzwi.&lt;br&gt;
- Dobra, jedźcie, bo się nie wyrobicie. Pa, dobranoc - wypchnęła nas za drzwi.&lt;br&gt;
- Pa ? - powiedziałam raczej do siebie.&lt;br&gt;
- Widać, że blondynka. Chodźcie, jedziemy - powiedział Harry, kierując się do auta, które stało już na podjeździe. Louis miał kierować, więc siadłam obok niego, a pozostała trójka usadowiła się z tyłu.&lt;br&gt;
- No to jedziemy - powiedział Louis, odpalając samochód. Wyjechaliśmy z posesji, kierując się na autostradę.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Została już połowa drogi, jeszcze tylko godzina. Dziwnym trafem nie śpię. Za to chłopaki z tyłu owszem. Ulice są całe zakorkowane. I co tu się dziwić, skoro końcówka wakacji. Przez drogę zjadłam se nawet gruszkę, więc nie jest tak źle.&lt;br&gt;
- O, nasza piosenka - zaciekawił się Louis, kiedy usłyszeliśmy w głośnikach utwór chłopaków. Traf chciał, że to jedna z moich ulubionych i znam ją na pamięć. - Dawaj, śpiewamy - zrobił zachęcającą minę, a ja uśmiechnęłam się szeroko. - Trzy, czte-ery !&lt;br&gt;
- &lt;i&gt;&quot;Hey angel, do you look at us and laugh&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;When we hold on to the past ?&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Hey angel !&quot; * &lt;/i&gt;- wyśpiewaliśmy razem. Nadszedł czas na solówkę Louis&#39;a, więc zaczął ją z zachwytem śpiewać.&lt;br&gt;
- &lt;i&gt;&quot;Oh I wish I could be more like you&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Oh I wish you could be more like me !&quot; *&lt;/i&gt;- zaśpiewał, a ja do niego dołączyłam. Potem była znów jego solówka i później znów razem śpiewaliśmy.&lt;br&gt;
- &lt;i&gt;&quot;Hey Angel&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Hey Angel !&quot;*&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
- O kurwa ! Jaki aniele ? Już jestem w niebie ? - ocknął się Horan, a ja zaczęłam się śmiać jak wariatka.&lt;br&gt;
- Ale rymy Niall ! - krzyknęłam ze śmiechem. - Jakbyś normalnie się upił - śmiałam się.&lt;br&gt;
- Skąd wiesz, czy twój chłopak nie dolał czegoś mi do tej kawy ? Na tarasie było ciemno, wszystko możliwe.&lt;br&gt;
- Pewnie, wszystko co złe to ja - mruknął Louis pod nosem. - Co jest ?&lt;br&gt;
- Hmm ? - odwróciłam głowę w jego stronę i zobaczyłam policjanta przy oknie.&lt;br&gt;
- Przepraszamy, ale droga jest niedostępna, był wypadek. Za jakieś 30 minut powinno być wszystko w porządku. Proszę poczekać - powiedział umundurowany.&lt;br&gt;
- Co ? Proszę Pana, ale nam się spieszy. Za godzinę kręcimy teledysk - powiedział Louis.&lt;br&gt;
- Przykro mi, nikt na razie nie wyjedzie z tej autostrady. Przepraszam Państwa... - odszedł od auta, a Louis uderzył czołem o kierownicę.&lt;br&gt;
- To pojechaliśmy... - wymamrotał Louis. - Niall, zadzwoń do reżysera, że się spóźnimy.&lt;br&gt;
- Dobra - westchnął blondyn. Czyli zapowiada się znów stanie w korkach. Świetnie.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Na miejsce kręcenia teledysku dojechaliśmy dopiero o 8:20. Przynajmniej dojechaliśmy, a nie to co ochrona, która za nami jechała. Zgubili się i nikt nie wie gdzie są. Szczęście, że nas nawigacja w pole nie wywiozła.&lt;br&gt;
- Kręcimy w lesie ? - Summer otworzyła szeroko oczy.&lt;br&gt;
- No i po części w tamtym domku - wskazałem palcem na drewniany budynek.&lt;br&gt;
- To wymyślił sobie teledysk...&lt;br&gt;
- Jesteście &amp;nbsp;! Całe szczęście ! - usłyszałem kierujący się w naszą stronę krzyk, jak się okazało, tego naszego reżysera.&lt;br&gt;
- No przecież Niall dzwonił, że się spóźnimy - zmarszczyłem brwi.&lt;br&gt;
- Wiem, wiem - machnął ręką. - Zaczynajcie się już przyszykowywać ! - krzyknął i najnormalniej w świecie sobie poszedł. Okay. Ten facet ma nierówno pod sufitem.&lt;br&gt;
- Louis ! - usłyszałem znów znajomy głos. Odwróciłem głowę i zobaczyłem biegnącą do mnie moją siostrę.&lt;br&gt;
- Lottie ! - wpadłem jej w ramiona, bardzo mocno ściskając. - Co ty tu robisz ? - spytałem z uśmiechem, nie odrywając się od niej.&lt;br&gt;
- Pomagam Lou, uczę się do zawodu - zaśmiała się.&lt;br&gt;
- Muszę ci kogoś przedstawić - puściłem ją i oboje podeszliśmy do samochodu, obok którego stała Summer, gadająca z chłopakami. - Summer ?&lt;br&gt;
- Tak ? - odwróciła się po moich słowach. - O, hej - uśmiechnęła się przyjaźnie.&lt;br&gt;
- Summer, to moja młodsza siostra, Lottie. Lottie, to właśnie Summer, moja dziewczyna - przedstawiłem je sobie.&lt;br&gt;
- Cześć, Louis dużo mi o tobie opowiadał - Lottie przytuliła brunetkę.&lt;br&gt;
- Mam nadzieję, że nic złego.&lt;br&gt;
- Same dobre rzeczy - zaśmiała się dziewczyna. - To wy dzisiaj przyjeżdżacie do nas ?&lt;br&gt;
- No jak widać - uśmiechnąłem się szeroko, obejmując ramieniem siostrę.&lt;br&gt;
- O, to się zabiorę z wami. Chodźcie, trzeba was przygotować. Chłopaki ? - krzyknęła do reszty, a oni gdy ją zobaczyli, rzucili jej się na powitanie. - Dobra, spokojnie, bo mnie udusicie. Chodź Summer, umaluję cię, uczeszę i... poplotkujemy o mim bracie - pociągnęła Summer w stronę domku.&lt;br&gt;
- Ej ! Ja wam poplotkuję ! - krzyknąłem do nich, a one obydwie wystawiły mi języki i sobie poszły. Już widzę, że będą ze sobą się dobrze dogadywać. To mnie właśnie cieszy.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWcPKz8R9aU4khDoYTtAEbqTxQcQ7MMJFf2gmRU1hesLmF51KzsyDJZ7VZ5fezTlHqa1ZPA8PBjat6NOcUS7ulJ3vu5hAEMJ2eQNPTy5Uz62W5OApAbGEiTVzrBPoWKAZR2mEEn29YEqY/s1600/773ef878ac44788d1a1fe93e5d4793d2.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;340&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWcPKz8R9aU4khDoYTtAEbqTxQcQ7MMJFf2gmRU1hesLmF51KzsyDJZ7VZ5fezTlHqa1ZPA8PBjat6NOcUS7ulJ3vu5hAEMJ2eQNPTy5Uz62W5OApAbGEiTVzrBPoWKAZR2mEEn29YEqY/s400/773ef878ac44788d1a1fe93e5d4793d2.gif&quot; width=&quot;400&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Jestem czesany przez Lou. Wkurzyła się, że mam już za długie włosy, więc zostawiła mnie na koniec. Taka to przyjaciółka. Natomiast Lux próbowała mi obciąć grzywkę, kiedy nie patrzyłem. Mały potwór.&lt;br&gt;
- Aaa !! Lux, nie !! - usłyszałem głos mojej dziewczyny.&lt;br&gt;
- Lux ! Zostaw ! Summer jest już uczesana ! - teraz usłyszałem moją siostrę. Nim się obejrzałem już byłem uczesany i mogłem zobaczyć co się dzieje. Lux goniła Summer ze szczotką i lakierem do włosów, a ona próbowała jej uciec. Natomiast Lottie próbowała złapać małą, ale za bardzo jej to nie wychodziło. Postanowiłem im pomóc i kiedy Lux była wystarczająco blisko mnie złapałem ją. Dzięki czemu dziewczyny mogły już się spokojnie zatrzymać.&lt;br&gt;
- Nie !!! Marchewko, puść !! - wyrywała się.&lt;br&gt;
- Ej ! Puszczę cię jak obiecujesz, że nie zniszczysz fryzury Summer. Lottie długo ją szykowała i nie chce by ktoś to zniszczył. To jak ? - popatrzyłem na nią.&lt;br&gt;
- No dobra - obraziła się. - Ale jak kupisz mi żelki.&lt;br&gt;
- Okay - westchnąłem. - Biegnij teraz do mamy - puściłem ją, a ona pobiegła do Lou. - Ładnie wyglądasz - powiedziałem w kierunku Summer. Miała na sobie czarny skórzany kostium i buty na platformie.&lt;br&gt;
- Dzięki - zaśmiała się. - Chodź, nagrywamy - złapała mnie za rękę i poszliśmy w kierunku tego nieogarniętego reżysera.&lt;br&gt;
- O, w końcu jesteś ! Stań między tancerkami i będziesz tańczyć wcześniej ustaloną choreografię - powiedział w kierunku dziewczyny, więc ona puściła moją rękę i udała się we wspomniane miejsce. - A ty z chłopakami na razie czekacie - zwrócił się do mnie. To po co ja się już przebrałem ? Podszedłem do reszty i obserwowałem co się dzieje.&lt;br&gt;
- Cisza na planie ! Akcja ! - krzyknął reżyser. Włączono naszą piosenkę, a Summer wraz z tancerkami zaczęły tańczyć. Mam nadzieję, że dziś nagramy całość. Jest po 9:00, więc do wieczora jeszcze dużo czasu. Chcę, żebyśmy dziś już to nagrali, bo później ten reżyser znów nie będzie miał czasu. Więcej nie bierzemy go do współpracy. To już wcześniej ustaliliśmy z chłopakami.&lt;br&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAxEQaAnWPzMC5vcqBKiaviVsRe0HJBGCTsT3QokviRoT1YPVYPYbtwR18B_uRjV0E1d8mevn1LCNh-nXMBaECHdXPSrrNdDyoVdfyZ77pniNcFDhhxihnLN9q1G1GpLcSh9nS4S8x7F8/s1600/tumblr_lrwboaCUZC1qbu376o2_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;277&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAxEQaAnWPzMC5vcqBKiaviVsRe0HJBGCTsT3QokviRoT1YPVYPYbtwR18B_uRjV0E1d8mevn1LCNh-nXMBaECHdXPSrrNdDyoVdfyZ77pniNcFDhhxihnLN9q1G1GpLcSh9nS4S8x7F8/s400/tumblr_lrwboaCUZC1qbu376o2_250.gif&quot; width=&quot;400&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Tak jak mogliśmy się spodziewać, nagrywaliśmy do samego późna. Jest po 20:00. Właśnie zbieramy nasze rzeczy. Przebrałam już się w swoje poprzednie ciuchy. Zaczyna się robić zimno tak jak rano. To wcale nie jest fajne. Louis pali gdzieś dalej papierosa i rozmawia przez telefon ze swoją mamą. Lottie pomaga Lou sprzątać kosmetyki, Lux już śpi, a chłopaki czekają aż ktoś po nich przyjedzie. Tak się kończy ten męczący dzień. Na szczęście, ku mojemu zdziwieniu, udało nam się nagrać wszystko. To się nazywa wyczyn. Jak widać wszystko jest możliwe. Spakowałam swoje rzeczy do torebki i poszłam do Louis&#39;a, który kończył już chyba rozmowę. Wnioskuję to oczywiście po jego słowach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, będziemy koło 22:00 - popatrzył na mnie z uśmiechem. - &amp;nbsp;Tak mamo. Tak, Lottie wróci z nami. Tak, muszę już kończyć. Zaraz wyjeżdżamy. Kocham cię. Pa - powiedział rozłączając się. Schował telefon do kieszeni i popatrzył na mnie. - Jedziemy ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Yhym, tylko jeszcze Lottie - ziewnęłam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To chodźmy po nią - objął mnie ramieniem i poszliśmy po 18- latkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Jedziemy od półtorej godziny. Prawie jesteśmy na miejscu. Lottie opowiada śmieszne historie z życia Louis&#39;a. Bardzo ją polubiłam. Ma fantastyczne poczucie humoru, podobnie jak jej brat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- I wtedy mama wszystko zrzuciła na Louis&#39;a - śmiała się z tylnego siedzenia dziewczyna, co powodowało, że ja też się śmiałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja nawet nie widziałem, że jest jakieś ciasto - bronił się chłopak. - Takimi właśnie potworkami byłyście. Wszystko co zrobiłyście to zawsze była moja wina - popatrzył w tylne lusterko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Byłeś jedynym chłopakiem, nie dziw się - śmiała się dalej. Nagle zobaczyłam coś w oddali. A z tego co widzę to Louis jedzie 150 km/h !&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Louis, zwolnij ! - krzyknęłam przestraszona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? - popatrzył na mnie, przestając się śmiać. - O matko !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tam jest człowiek !! Hamuj !!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Próbuję !! - wszystko działo się zbyt szybko. Ostre hamowanie, mocne uderzenie, a potem tylko ciemność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
* Piosenka One Direction, pełna wersja pod tym linkiem:&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=csEncUCLPLA&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&quot;Hey Angel&quot; - One Direction&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Kolejny rozdział. Znów szokująca końcówka, ale na to co się stało będziecie musieli poczekać do kolejnej soboty. Dziś nie mam pomysły, ani też ochoty na notkę, dlatego dziś to tyle. Do następnego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/03/rozdzia-21.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaoUl6mQV0dkonxE74aUVvH8InWahyODxUjeCbkOA_WGtidPtK6Z1Q2BiQzUaJUFxCENsuE2VQInAF18gX7XrAWI4OTnyjBgUZAyZEM9SQzms_x_nDOL8V8Y6wxXcT9x3TYPc1WHLUL78/s72-c/tumblr_njh1jpgoj61u7fuibo3_250.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-8268111475116373434</guid><pubDate>Sat, 25 Feb 2017 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-25T09:00:09.280+01:00</atom:updated><title>Rozdział 20</title><description>&lt;h2&gt;
Proszę, przeczytaj notkę pod rozdziałem...&lt;/h2&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Zawsze jest trochę prawdy w każdym &#39;ŻARTOWAŁEM&#39;, trochę wiedzy w każdym &#39;NIE WIEM&#39;, trochę emocji w każdym &#39;NIC MNIE TO NIE OBCHODZI&#39;... i trochę bólu w każdym &#39;U MNIE W PORZĄDKU&#39; .&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
Boże, łeb mi pęka. Za dużo wina wczoraj wypiłam. W sumie to na samym winie się nie skończyło. Tak &amp;nbsp;to jest, kiedy za wiele się wyżalam. Mimo to było warto, bo spędziłam miło czas z przyjaciółmi i chłopakiem. Jezu, gdzie ja w ogóle jestem ? Szare ściany... &amp;nbsp;A no tak... Jestem w pokoju Louis&#39;a. Przekręciłam się na drugi bok i zobaczyłam śpiącego chłopaka. Wszystko z poprzedniej nocy mi się przypomniało i sprawiło to, że na moje usta wkradł się uśmiech. Wyciągnęłam rękę i pogładziłam go po włosach sterczących we wszystkie strony, a on cicho zamruczał. Nieszczęsny ból głowy nasilał się, co oznaczało, że muszę wziąć tabletkę inaczej będę cierpieć i cierpieć. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wszędzie leżały porozrzucane nasze ubrania. Schyliłam się po ciuchy, a następnie nałożyłam swoje majtki i bluzkę Louis&#39;a, która jakimś cudem nadal była przesiąknięta jego cudownymi perfumami. Wstałam i skierowałam się do wyjścia z pokoju, kiedy nagle zakręciło mi się w głowie i zaczęło robić nie dobrze. Nie czekając dłużej na skutki tego, pobiegłam do łazienki Louis&#39;a, zamiast do kuchni. Pochyliłam się nad toaletą i zwymiotowałam wszystko co zjadłam wczorajszego wieczora, włącznie z tym wytrawnym winem. Nie minęło pół minuty, gdy poczułam jak ktoś odgarnia mi włosy do tyłu, przytrzymując je. Kiedy zakończyłam już swoje męczarnie, podniosłam się i spuściłam wodę, a potem odwróciłam się do kogoś, kto okazał się być Louis&#39;em. Podeszłam do umywalki, odkręciłam wodę i przepłukałam nią zęby, a potem zakręciłam kurki i odwróciłam się do chłopaka.&lt;br /&gt;
- Dobrze się czujesz ? - spytał Louis zachrypniętym głosem.&lt;br /&gt;
- Ani... trochę - przeszłam kilka kroków, kiedy znów zakręciło mi się w głowie i straciłam równowagę, ale na szczęście w porę zostałam złapana.&lt;br /&gt;
- Hej, nie mdlej - powiedział zaniepokojony.&lt;br /&gt;
- Wszystko mnie boli - jęknęłam.&lt;br /&gt;
- Powinnaś się położyć, chodź - objął mnie i wyszliśmy z łazienki, jednocześnie wchodząc do pokoju Louis&#39;a, gdzie znów położyłam się na jego łóżko. - Przyniosę ci lepiej tabletki, bo inaczej cały dzień na kacu będziesz - powiedział wychodząc z pokoju. Po co ja te wino piłam ? No po co ? Tylko przez nie rzygam. Nie wspominając o mojej głowie. Ja się tylko zastanawiam skąd media dowiedziały się o tym, że była tu policja i że Louis bił się z Lucas&#39;em. Nie możliwe, żeby aż tak nas śledzili. Złożę pozew i odizoluję się od nich. Jak tylko uporam się z tą głową. Pieprzone wino. Niby wytrawne, a kuźwa łeb boli po nich jak cholera. Po chwili wrócił Louis z tabletkami dla mnie i czymś różowym w szklance.&lt;br /&gt;
- Masz, weź dwie i tym popij to zaraz zadziała - powiedział podając mi obie rzeczy.&lt;br /&gt;
- Co to jest ? - spytałam, patrząc podejrzanie na płyn.&lt;br /&gt;
- Nie bój się, przecież cię nie otruję - zaśmiał się kręcąc głową.&lt;br /&gt;
- Tak ? To co to jest ?&lt;br /&gt;
- Witaminy na wzmocnienie po kacu, pasuje ? - spytał podnosząc brew.&lt;br /&gt;
- Powiedzmy, że ci wierzę - zrobiłam zniesmaczoną minę, włożyłam dwie tabletki do buzi i popiłam napojem. Nawet smak nie &amp;nbsp;jest taki zły.&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? Rozwaliłaś mi w nocy pół pokoju - zaśmiał się, zbierając nasze ubrania.&lt;br /&gt;
- Byłam pijana bardziej od ciebie, prawda ? - jęknęłam.&lt;br /&gt;
- O tak. Ale i tak to była najlepsza noc w moim życiu i nigdy jej nie zapomnę - podszedł do mnie i pocałował mnie przelotnie w usta. - A tak przy okazji, Vanessa wraca za jakieś 3 godziny.&lt;br /&gt;
- To zdążę się wyspać - wtuliłam się w poduszkę, zamykając oczy.&lt;br /&gt;
- Nie ma mowy. Idziesz ze mną pod prysznic - powiedział stanowczo.&lt;br /&gt;
- Yhym... Chciałbyś... - wymruczałam.&lt;br /&gt;
- Jesteś okropnym leniem - zaśmiał się.&lt;br /&gt;
- Za to ty jesteś bardzo irytujący.&lt;br /&gt;
- Osz ty ! Wstawaj ! - pociągnął mnie za nogi.&lt;br /&gt;
- Bo co ?&lt;br /&gt;
- Chyba, że chcesz, żeby Harry zobaczył twoją wieeeeelką kolekcję bielizny, w tym te koronkowe stringi - podpuszczał mnie.&lt;br /&gt;
- Ej ! A tylko spróbuj ! - syknęłam. - To jest szantaż, wiesz ?&lt;br /&gt;
- Możliwe. Po prostu wstawaj ! Chcę się umyć.&lt;br /&gt;
- To idź sam - powiedziałam krótko.&lt;br /&gt;
- Zaczynam myśleć, że ty wcale już mnie nie chcesz - zmrużył oczy, a ja momentalnie usiadłam na łóżku i pociągnęłam go za rękę, aby był bliżej mnie i wpiłam się w jego usta. Oddawał pocałunek za pocałunkiem, powodując, że oboje już leżeliśmy, błądząc rękami po naszych ciałach.&lt;br /&gt;
- Nigdy więcej tak nie myśl - powiedziałam, próbując opanować oddech. - Jak chcesz, żebym poszła z tobą po prysznic to musisz zrobić mi pyszne śniadanie - wymruczałam.&lt;br /&gt;
- Podpuszczasz mnie mała. Za to cię kocham - cmoknął mnie w usta. Wziął na ręce i wniósł do łazienki. - Teraz mi nie uciekniesz - powiedział trzymając mnie na rękach, a ja się zaśmiałam.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg0Ms0teMKsuNrVI1swiIfa0QOwEi5xQTV5YLrntmWpx0Iu_q7eMCHrdWai8e4dd2fObcZH8a2kb-NzHsrsDx_5ktINKkrMiprM1guCqAAQHjMGE1TPD0Ufsb8d8PS-f-cvtHY84Q3sJOc/s1600/tumblr_static_5eu0wv0hhew4o4gk8gccggs8c.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg0Ms0teMKsuNrVI1swiIfa0QOwEi5xQTV5YLrntmWpx0Iu_q7eMCHrdWai8e4dd2fObcZH8a2kb-NzHsrsDx_5ktINKkrMiprM1guCqAAQHjMGE1TPD0Ufsb8d8PS-f-cvtHY84Q3sJOc/s400/tumblr_static_5eu0wv0hhew4o4gk8gccggs8c.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Co ja robię ze swoim życiem, to kompletnie nie wiem. Jeszcze kilka miesięcy temu zachowywałam się... no tak jak się zachowywałam. Nigdy nie podejrzewałabym, że znów będę tą &quot;grzeczną dziewczynką&quot;, a już na pewno nie myślałam o tym, że ktoś może mną manipulować. A teraz co ? Louis stwierdził, że za mało czasu spędzam na dworze, więc wygonił mnie do ogrodu. Taki z niego chłopak. Dodatkową wymówką było, że jak się przewietrzę to bardziej pozbędę się kaca. No i z tym to się jednak zgodzę, bo naprawdę pomogło. Leżę na trawie i gapię się w niebo. Wakacje się kończą, a ja nawet z nich nie skorzystałam. Chciałam tylko odpocząć, ale jak zwykle zostałam zawalona robotą. Pewnie ! Bo ja &amp;nbsp;to nie mam życia prywatnego. Każdy tak myśli, skoro jestem adoptowana. Leżałam tak dopóki nie przyszedł Louis. Położył się obok mnie, kładąc głowę na mój brzuch. Od razu zaczęłam bawić się jego włosami.&lt;br /&gt;
- To pojedziesz ze mną jutro do Doncaster ? - odezwał się, przekręcając w moją stronę głowę.&lt;br /&gt;
- No przecież mówiłam, że pojadę - zaśmiałam się. - Tylko... - posmutniałam.&lt;br /&gt;
- Hmm ? Co jest słońce ? - usiadł, a ja zrobiłam to samo. - Hej, co z tobą ?&lt;br /&gt;
- Przykro mi, że ty... nie będziesz mógł poznać mojej rodziny - powiedziałam cicho, spuszczając wzrok.&lt;br /&gt;
- Summer, przecież to nie twoja wina - przytulił mnie do siebie. - Spójrz na to z innej strony. Na pewno są cały czas obok ciebie i jestem pewny, że o mnie wiedzą. Nie muszę ich poznawać, żeby wiedzieć, że byli cudownymi ludźmi.&lt;br /&gt;
- Mam tylko ciebie i Vanessę - szepnęłam po chwili.&lt;br /&gt;
- Będę z tobą, bez względu na to co się wydarzy. Kocham cię - pocałował mnie czule w usta.&lt;br /&gt;
- A ja kocham ciebie - powiedziałam po oderwaniu.&lt;br /&gt;
- A mnie kto kocha ?! - usłyszałam czyiś śmiech. Odwróciłam się do źródła dźwięku i ujrzałam blondynkę.&lt;br /&gt;
- Vanessa ! - podniosłam się na równe nogi &amp;nbsp;i pobiegłam do niej, wpadając w ramiona.&lt;br /&gt;
- Hej siostrzyczko - powiedziała nie przerywając uścisku. Kątem oka zobaczyłam, że Louis przechodzi koło nas. Szybko przywitał się z Vanessą i wszedł do domu.&lt;br /&gt;
- Miałaś być za godzinę - podniosłam głowę.&lt;br /&gt;
- Ale jestem wcześniej. A co ? Chcesz się mnie pozbyć ? - zażartowała.&lt;br /&gt;
- Czekałam na ciebie mądralo - wystawiłam jej język. - Opowiadaj co tam w LA - pociągnęłam ją za rękę w stronę siedzeń.&lt;br /&gt;
- Oj bardzo dużo - śmiała się.&lt;br /&gt;
- Zdałaś, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej.&lt;br /&gt;
- Pewnie, że zdałam ! Napisałam najlepiej !&lt;br /&gt;
- Gratulacje ! Wiedziałam, że ci się uda - ściskałam ją.&lt;br /&gt;
- Summer ? - oderwała się ode mnie, a ja popatrzyłam na nią z pytaniem w oczach. - Słyszałam co się stało. Przykro mi - szepnęła, a ja posmutniałam. - O sprawie z policją i narkotykami też słyszałam w telewizji.&lt;br /&gt;
- Wszyscy słyszeli. Wszystko się po prostu spieprzyło - powiedziałam łamiącym głosem.&lt;br /&gt;
- Nie myśl o tym w ten sposób. Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego - przytuliła mnie i nie puszczała przez kolejne kilka minut. Wciąż rozmawiałyśmy, jak to mamy w zwyczaju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Dziewczyny rozmawiają od pół godziny. Postanowiłem im nie przeszkadzać, więc teraz siedzę z chłopakami w salonie i gramy w karty. Interesujące zajęcie, normalnie. Idealne dla gwiazd pop. Ale na nic innego nie bardzo mamy ochotę. Siedziałem se tak i spokojnie grałem, dopóki nie usłyszałem krzyków dobiegających z tarasu.&lt;br /&gt;
- Nie obchodzi mnie to ! Ona nigdy nie zastąpi mi mojej mamy ! - dotarł do mnie krzyk Summer.&lt;br /&gt;
- Ona próbuje się z tobą dogadać ! Chce cię chronić ! Dlaczego nie możesz jej wybaczyć ?!&lt;br /&gt;
- Nie wiesz co się działo, kiedy nie było cię w domu ! Nie wiesz przez co przechodziłam !&lt;br /&gt;
- To mi powiedz !&lt;br /&gt;
- Nie ma sensu ci tego mówić, bo i tak mi nie uwierzysz ! Zostaw mnie ! - krzyczały obie, a ja coraz bardziej zacząłem się niepokoić. Do domu wpadła Summer i niewiele na nas patrząc pobiegła na górę.&lt;br /&gt;
- Summer ! - krzyknąłem za nią, podrywając się z kanapy. Pobiegłem za nią do jej pokoju. Wszedłem do środka i zobaczyłem dziewczynę siedzącą przy oknie, której po policzkach ciekły łzy. Cicho podszedłem do niej i usiadłem obok.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjs-nJUPymAEeZ6M5RZgsiFkqhMhG2UlBJnOKuDtLdgW1RMu98zxB_yE0cNCedYB117TMo_vNj-u4yE0P0gk_IUcz5eR6O3L6Jxv4l0Die01J7oCZCgNyyIQpd3_OrnL6gQmypze8WWDXE/s1600/tumblr_inline_mnsatksOAJ1qz4rgp.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjs-nJUPymAEeZ6M5RZgsiFkqhMhG2UlBJnOKuDtLdgW1RMu98zxB_yE0cNCedYB117TMo_vNj-u4yE0P0gk_IUcz5eR6O3L6Jxv4l0Die01J7oCZCgNyyIQpd3_OrnL6gQmypze8WWDXE/s400/tumblr_inline_mnsatksOAJ1qz4rgp.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Mówiłam,że... kiedyś powiem ci całą prawdę... o tym dlaczego traktuję tak matkę zastępczą - powiedziała pociągając nosem.&lt;br /&gt;
- Nie musisz mówić, jeśli nie jesteś gotowa, zrozumiem - położyłem rękę na jej dłoni dodając jej otuchy, a ona przymknęła oczy.&lt;br /&gt;
- Muszę powiedzieć to teraz. Później nie będę miała odwagi - szepnęła.&lt;br /&gt;
- Dobrze, skoro uważasz, że teraz jest na to najlepszy czas... Możesz mówić, a ja będę cie słuchał - powiedziałem cicho, a ona otworzyła oczy. Zaciągnęła się powietrzem, lekko uspokajając i po chwili zaczęła mówić, ale przychodziło jej to z trudnością.&lt;br /&gt;
- Kiedy zostałam adoptowana i wyszłam z domu dziecka... wcale nie miałam łatwego życia, jak mogło się wydawać. Byłam tylko dzieckiem, ale i tak było... trudno. Vanessa jako, że &amp;nbsp;była starsza, była o klasę wyżej i zawsze wracała do domu później niż ja. Pod jej nieobecność... działy się rzeczy, o których ona nie wie do dziś. Za każdym razem, kiedy coś mi się nie udawało lub szło nie po myśli Nicol, ona mnie biła... albo... nakładała duże kary. Kazała sprzątać dom, albo gotować... mówiąc, że to przygotuje mnie do życia. Szantażowała mnie, że jeśli nie będę jej słuchać to moje marzenia o karierze muzycznej się nie spełnią. Z czasem było coraz gorzej. Nie mogłam spotykać się z przyjaciółmi... w szkole musiałam mieć jak najlepsze oceny. Kiedy dostałam gorszy stopień, a zdarzało się tak przez resztę moich problemów, matka nie wytrzymywała i wtedy byłam odizolowywana od Vanessy na kilka dni. Dochodziło do tego, że... kładłam się spać i wstawałam głodna. Moim jedynym posiłkiem był tylko obiad w szkole. Kiedy miałam jakieś 14 lat... matka zmieniła się w alkoholiczkę. Przyprowadzała do domu obcych facetów, razem się upijali... i... - głos zaczął jej się niemiłosiernie trząść, więc ścisnąłem mocniej jej dloń. - Matka pozwalała na to, żeby... się do mnie dobierali. Doszło do tego, czego obawiałam się najbardziej... Zgwałcili mnie na jej oczach - rozpłakała się.&lt;br /&gt;
- Boże... Summer... - przytuliłem ją do siebie.&lt;br /&gt;
- To wszystko. Teraz wiesz dlaczego ją tak traktuję - płakała. - Ja się po prostu boję. Boję się, że jeśli będę jej na wszystko pozwalać to powtórzy się całe moje dzieciństwo.&lt;br /&gt;
- Nie powtórzy. Zobaczysz, nie pozwolę na to - pocałowałem ją w czoło. - Trzeba iść z tym na policję.&lt;br /&gt;
- Nie, Louis. Nie rozumiesz ? To nic nie pomoże... ona i tak wygra. Jeśli dowie się, że na nią doniosłam to nie będę mieć życia. Nie mogę tego zrobić.&lt;br /&gt;
- A jeśli znów taka będzie ?&lt;br /&gt;
- To wtedy... pójdę na policję, ale teraz nawet jakbym chciała to nie mam dowodów.&lt;br /&gt;
- Nie zrobi ci już krzywdy, już ja tego dopilnuję.&lt;br /&gt;
- Przy tobie czuję się pierwszy raz bezpieczna od wypadku rodziców - szepnęła.&lt;br /&gt;
- Pamiętaj, że zawsze będę i cokolwiek by się działo, ja ci pomogę.&lt;br /&gt;
- Dziękuję. Proszę, nie mów o tym nikomu - powiedziała ze smutkiem o oczach.&lt;br /&gt;
- Obiecuję - musnąłem ją delikatnie w usta. Oderwałem się od niej i starłem łzy z jej policzków. - Nie płacz już - uśmiechnąłem się do nie pocieszająco.&lt;br /&gt;
- Nie będę - powiedziała cicho, przygryzając wargę.&lt;br /&gt;
- Pójdziemy na dół pograć z chłopakami w karty ? Dam ci fory - powiedziałem zachęcająco.&lt;br /&gt;
- Dobrze - zaśmiała się. Wstałem i podałem jej rękę, którą chwyciła również wstając i wyszliśmy z jej pokoju, kierując się na dół. Nie mogę uwierzyć, że powierzyła mi swoją tajemnicę. Zaufała mi. Mogła nie mówić, a jednak powiedziała. Podziwiam ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Wolny dzień i o to mi chodziło. Wspaniale mija mi czas, nie licząc tej sytuacji z Summer i Vanessą. Nie wiem co dokładnie się stało, ale wiem, że chodziło o matkę zastępczą mojej siostry. Oprócz tego nic nie wiem, tylko to, że płakała. Ale wygląda na to, że Louis ją pocieszył, cokolwiek to było i do tej pory grała z nami w karty. Świetnie się bawiła, było to po niej widać. Wygrała już ze 3 razy, przez co loczek cały czas przegrywa. W tym momencie nie wiem czy powinienem powiedzieć Summer prawdę o mnie. Sam się już w tym wszystkim pogubiłem. Nie chcę, żeby znienawidziła mnie za to, że tak długo ją okłamuję. Bo prawdę mówiąc robię to już od ponad dwóch miesięcy. Czasem chciałbym, żeby już wiedziała to co musi wiedzieć. Tylko, że to wcale nie jest takie łatwe. Co ja jej powiem ? Jestem twoim bratem ? Tak po prostu ? Muszę zacząć ją do tego przygotowywać. Może sama odkryłaby prawdę i byłoby łatwiej ? Kogo ja oszukuję ? To nie będzie ani trochę łatwe. Wracając do tego wcześniejszego tematu to: nadal gramy, ale uznaliśmy, że przydałaby nam się jakaś przekąska, więc Summer zaproponowała, że pójdzie po chipsy. Szczerze mówiąc to nie wiem co ona tak długo robi w tej kuchni, bo nie wraca już od jakiś 5 minut. Postanowiłem sprawdzić co się dzieje. Odkładając karty, usłyszałem krzyki dochodzące z wcześniej wymienionego pomieszczenia, więc czym prędzej wstałem i ruszyłem do kuchni.&lt;br /&gt;
- Co ?! Selena, jaki brat ?! O czym ty gadasz ?! - zamurowało mnie to co wykrzyknęła. Ta wariatka właśnie mówi jej prawdę ! A ja jej zaufałem. Podszedłem jak najszybciej do Summer i wyrwałem jej telefon z ręki.&lt;br /&gt;
- Po co dzwonisz do Summer, Selena ? - wycedziłem przez zęby do słuchawki.&lt;br /&gt;
- To już nie można pogadać z przyjaciółką ? - prychnęła. Stara gierka Gomez. Ale ze mną nie wygrasz.&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? Założę się, że dzwonisz tylko po to, żeby Summer nakłoniła mnie, żebym do ciebie wrócił, mam rację ?&lt;br /&gt;
- A jak tak to co ? Nie rozumiesz, że chcę z tobą być ?&lt;br /&gt;
- Nie, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Nie dzwoń więcej do mnie, nie przyjeżdżaj do mojego domu i nie rozmawiaj z moimi przyjaciółmi o nas ! Rozumiesz ?! Nie masz prawa wplątywać w nasze sprawy innych osób i zrozum, że to co między nami było już się skończyło i więcej nie wróci.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHWeZCeuWVy2-m9tRuBse4VFNf3UGNpv8eU-7O80wZlfkmbW0j4KiaBlaG_SvY97FtMtKRl5QSqEeECAf02pokv9F2l_qQN0I0pby2zwVFT_fD2dNyHO7HolGE2Za2JtEKuKmRMUGb7D8/s1600/tumblr_inline_mqrwoo6azN1qz4rgp.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHWeZCeuWVy2-m9tRuBse4VFNf3UGNpv8eU-7O80wZlfkmbW0j4KiaBlaG_SvY97FtMtKRl5QSqEeECAf02pokv9F2l_qQN0I0pby2zwVFT_fD2dNyHO7HolGE2Za2JtEKuKmRMUGb7D8/s320/tumblr_inline_mqrwoo6azN1qz4rgp.gif&quot; width=&quot;293&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Ale Niall...&lt;br /&gt;
- Powiedziałem co miałem powiedzieć. Do widzenia - rozłączyłem się i podałem telefon oszołomionej szatynce.&lt;br /&gt;
- Co ona ci nagadała ? - spytałem.&lt;br /&gt;
- Że... - przełknęła ślinę. - Chce do ciebie wrócić, a ty, że... jesteś moim... bratem&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? Nie... nie wierz w żadne jej słowa, okey ? To wariatka. Ona po prostu zrobi wszystko, żebym jej wybaczył. Nie słuchaj tego &amp;nbsp;co mówi na mój temat, bo to same głupoty - objąłem ją ramieniem.&lt;br /&gt;
- Umm... no dobra... ale... ty nic przede mną nie ukrywasz, prawda ? - popatrzyła na mnie. Taa... chciałbym...&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że nie - powiedziałem już na głos. Tak, tak wiem. Będę się za to wszystko smażył w piekle. Przytuliłem ją, rozmyślając nad całą sprawą. Jednym słowem: jest coraz gorzej.&lt;br /&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Żadne prośby nie pomagają co do komentarzy, więc na razie z tym kończę. Nie ma co prosić, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Zawiodłam się i tyle mogę powiedzieć. Myślałam, że chociaż raz mogło się pojawić te kilka komentarzy więcej, ale na myśleniu się zakończyło. Rozdział skomentowało tylko kilka osób, a przeczytało bardzo, bardzo dużo. Doskonale wiem jak wyglądają statystyki na blogu i... chciałam tylko, aby liczba komentarzy choć odrobinę się podniosła. To prawda, jest tu kilka osób, które komentują co rozdział i bardzo im za to dziękuję. Potrzebuję krytyki, chcę wiedzieć co robię źle, co dobrze, a co powinnam jeszcze poprawić w swoich umiejętnościach. Nie wiem po co ja tyle razy o to prosiłam. Nikogo nie przymuszam, ale chyba każdy potrafi napisać kilka słów, skoro ja poświęciłam swój czas,a naukę odsunęłam na bok, aby napisać ten rozdział. Jest mi po prostu trochę przykro. Więc dziś... niech skomentuje ten kto chce...&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/02/rozdzia-20.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg0Ms0teMKsuNrVI1swiIfa0QOwEi5xQTV5YLrntmWpx0Iu_q7eMCHrdWai8e4dd2fObcZH8a2kb-NzHsrsDx_5ktINKkrMiprM1guCqAAQHjMGE1TPD0Ufsb8d8PS-f-cvtHY84Q3sJOc/s72-c/tumblr_static_5eu0wv0hhew4o4gk8gccggs8c.gif" height="72" width="72"/><thr:total>7</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-650274892734823934</guid><pubDate>Sat, 18 Feb 2017 10:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-18T11:00:01.130+01:00</atom:updated><title>Rozdział 19</title><description>&lt;h3&gt;
Z dedykacją dla Agi, za to, że tak regularnie komentuje wszystkie rozdziały, co sprawia, że na mojej twarzy za każdym razem pojawia się uśmiech. Mam nadzieję, że spodoba ci się rozdział (:&lt;/h3&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot; We wszystkim mam bałagan, zaczęło się od pokoju, przeniosło na życie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;i&gt;. &quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem w co ona się wkopała, ale nie jest dobrze. Do domu weszło 3 funkcjonariuszy i jeszcze zabrali ze sobą psa. Niech tylko ten kudłacz coś nam zniszczy to nie ręczę za siebie ! Podszedłem do jednego z policjantów w celu dowiedzenia się czegoś.&lt;br /&gt;
- Panie komisarzu, czy może mi Pan powiedzieć o co tak właściwie chodzi ? - spytałem. Kątem oka zobaczyłem obok siebie Summer.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
- Dostaliśmy donos, że Panna Smith - popatrzył na dziewczynę. - To Pani, tak ? - spytał, a ona przytaknęła. - Że Panna Smith ma w tym domu schowane narkotyki i nielegalnie przewiozła je za granicę stanu Kalifornia - powiedział poważnie funkcjonariusz.&lt;br /&gt;
- Co ?! - wszyscy krzyknęliśmy z niedowierzeniem.&lt;br /&gt;
- Ale to jakaś pomyłka ! Ja nie mam żadnych narkotyków ! - krzyknęła z oburzeniem Summer.&lt;br /&gt;
-To czy nie ma, sprawdzimy osobiście - odpowiedział odchodząc od nas. Popatrzyłem na dziewczynę z pytaniem w oczach.&lt;br /&gt;
- Masz coś do czynienia z tą sprawą ? - spytałem cicho, aby nas nie usłyszano.&lt;br /&gt;
- Zwariowałeś ?! - krzyknęła podrzucając ręce do góry. - Powiedź mi, kiedy bym miała na to czas, co ? Ja praktycznie nie wychodzę na zewnątrz. A jeżeli już to z ochroną - zaczęła się tłumaczyć.&lt;br /&gt;
- Tylko pytam. A właśnie. Niall ?!&lt;br /&gt;
- Co jest ? - spytał przestraszony wchodząc do salonu. - Nie gadaj, że coś znaleźli.&lt;br /&gt;
- Co ?! Ocipiałeś ?! Chyba, że ty...&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimZ4FJweCNlRb6uOfTt1QHu1Xcas64tL_6WUH0ZIL8L_hh94-FNJ92xKXthplTh97w_1d8VQdys5AMPdcQOQDUrAfmkoeVV-5mcNBI6hTx9z2zOx98n9g1nDsLdyW_Wdwe42iqJGD_lXE/s1600/-Apple-Music-Festival-2015-niall-horan-38785360-250-250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimZ4FJweCNlRb6uOfTt1QHu1Xcas64tL_6WUH0ZIL8L_hh94-FNJ92xKXthplTh97w_1d8VQdys5AMPdcQOQDUrAfmkoeVV-5mcNBI6hTx9z2zOx98n9g1nDsLdyW_Wdwe42iqJGD_lXE/s400/-Apple-Music-Festival-2015-niall-horan-38785360-250-250.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Nie ! Mów o co chodzi - załamał ręce.&lt;br /&gt;
- Gdzie jest ochroniarz Summer ? Nie miał zacząć od dzisiaj ?&lt;br /&gt;
- C-co ? Ożesz w mordę ! Nie no !&lt;br /&gt;
- Niall ? Wszystko okey ? - spytała Summer.&lt;br /&gt;
- Nic nie jest okey ! Najwyraźniej agencja zapomniała o tym ochroniarzu.&lt;br /&gt;
- To weź może do nich zadzwoń.&lt;br /&gt;
- No nigdy bym na to nie wpadł ! - krzyknął wchodząc do kuchni. Westchnąłem tylko podłamany. Po chwili usłyszałem donośny głos.&lt;br /&gt;
- Szefie ! Znaleźliśmy coś ! - krzyknął, któryś z nich, a mi serce zaczęło szybciej bić.&lt;br /&gt;
- Gdzie jesteś ?! - krzyknął drugi.&lt;br /&gt;
- Na tarasie ! - jak na zawołanie każdy skierował się na dwór, gdzie był funkcjonariusz z psem. - Na deskach jest jakiś proszek - powiedział młody mężczyzna i wskazał dokładne miejsce. Starszy chcąc się dowiedzieć co to, podszedł bliżej.&lt;br /&gt;
- Ty matole ! To jest zgaszony papieros ! - stwierdził, a mi ulżyło. Boże, jak ja się cieszę ! A tak się bałem. - Przepraszamy państwa. Kolega dopiero się uczy. Tak czy inaczej, po przeszukaniu całego domu, nie znaleźliśmy nic co mogło by budzić nasze wątpliwości. Stwierdzamy, że donos na panią, Panno Smith, został złożony niepotrzebnie i nie mamy podstaw do tego by toczyć dalsze dochodzenie. Dlatego my już pójdziemy. Życzymy miłego dnia i do wiedzenia ! - powiedział komisarz i po chwili wyszli z terenu naszej posiadłości. Popatrzyłem na Summer, która była jakaś przestraszona. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło.&lt;br /&gt;
- Robię wam tylko problemy - powiedziała cicho.&lt;br /&gt;
- Przestań. Tak jak jest, jest dobrze i nie mów, że nie, bo i tak będę utwierdzał się przy swoim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Co ja najlepszego zrobiłam ? Po co ja dzwoniłam do tego dilera ? Muszę to wszystko jak najszybciej odwołać. Nie chcę trafić do więzienia. Wszystko tylko nie to. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chyba wiem kto złożył na mnie donos. Pieprzony Lucas. Oprócz Vanessy, Niall&#39;a i Louis&#39;a on też wiedział o tej sprawie. I zakładam, że to właśnie on stoi za tym wszystkim. Najpierw go zwyzywałam, a potem dostał od Louis&#39;a, więc teraz chciał mnie zniszczyć. Muszę to odkręcić. Dobrze, że jestem w ogrodzie. Nikt nie może mnie usłyszeć. Inaczej mogę pożegnać się z karierą i dobrymi stosunkami z chłopakami. Odeszłam od budynku jak najdalej się dało i zadzwoniłam do Drake&#39;a. No weź w końcu odbierz !&lt;br /&gt;
- Co jest mała ? - usłyszałam jego złośliwy głos.&lt;br /&gt;
- Nie mów tak do mnie nigdy więcej - wycedziłam przez zęby. - A teraz słuchaj. Aktualnie tak u mnie jest, że nie mogę zabrać od ciebie tego towaru - powiedziałam cicho.&lt;br /&gt;
- Bo ? Podobno chciałaś się rozluźnić. Już nie chcesz ?&lt;br /&gt;
- Wyobraź sobie, że chcę. Tyle, że rano była &amp;nbsp;u mnie policja. Przeszukiwali dom, bo ktoś złożył na mnie donos, że przechowuję narkotyki i tu się bardzo zdziwisz: że przewiozłam je za granicę Kalifornii, a to zajęcie to akurat należy do ciebie.&lt;br /&gt;
- Ja na pewno cię nie podkablowałem - zakpił.&lt;br /&gt;
- Przecież wiem. Chodzi o to, że nawet jak nie mam odebrać tego towaru, bo łażą za mną cały czas ochroniarze.&lt;br /&gt;
- Aż tak ? To masz przechlapane mała.&lt;br /&gt;
- Miałeś. Tak. Do. Mnie. Nie. Mówić.&lt;br /&gt;
- Nieważne. Ale jakbyś się kiedyś namyśliła to zadzwoń, albo przyjdź. Przeniosłem się do Londynu, sprzedaję dragi w najlepszym klubie w tym mieście, tam mnie znajdziesz.&lt;br /&gt;
- Może kiedyś skorzystam. Teraz muszę kończyć, bo mnie nakryją - powiedziałam, gdy zobaczyłam, że na taras wychodzi Liam.&lt;br /&gt;
- Do zobaczenia Summer - powiedział tajemniczo.&lt;br /&gt;
- Ta, ta. Na razie - rozłączyłam się szybko i schowałam telefon do kieszeni bluzy. No to chociaż to załatwiłam i policja nie będzie miała żadnych dowodów, gdyby znowu przyszli. Boże, jak tu zimno. Środek sierpnia, a czuję jakby był październik. Dziwne, że jeszcze nie zaczęło padać. Skierowałam się na taras i usiadłam na schodach obok Liam&#39;a palącego w zamyśleniu papierosa.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEinPzGfRamMTRHkifMS0cK_vUov70g6nGs765W2bCksyzdNxEWb7REUr8nvcDXjRKEMbrZ75BaFwk0zjiwHit0xRhly1WF1Pbkux5-Ps-cT0o4lIV5TTXYRnP6Bg9MMlySrPUFYHv9PuAE/s1600/0c4973526af02d8c02867babb1fa0d30.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEinPzGfRamMTRHkifMS0cK_vUov70g6nGs765W2bCksyzdNxEWb7REUr8nvcDXjRKEMbrZ75BaFwk0zjiwHit0xRhly1WF1Pbkux5-Ps-cT0o4lIV5TTXYRnP6Bg9MMlySrPUFYHv9PuAE/s400/0c4973526af02d8c02867babb1fa0d30.jpg&quot; width=&quot;261&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Daj jednego - popatrzyłam na niego.&lt;br /&gt;
- Louis mnie zabije, ale masz - powiedział podając mi opakowanie. Wyjęłam jednego papierosa i zapaliłam zapalniczką chłopaka. Momentalnie poczułam lekkie ukojenie.&lt;br /&gt;
- Całe życie mi się pieprzy - powiedziałam wypuszczając dym.&lt;br /&gt;
- To to prawda z tymi narkotykami ? - spytał, a ja westchnęłam. Trudno, raz się żyje.&lt;br /&gt;
- Już nie - powiedziałam stanowczo.&lt;br /&gt;
- Czyli brałaś ?&lt;br /&gt;
- Miałam dużo problemów. Zresztą, teraz nie jest lepiej.&lt;br /&gt;
- Ktoś oprócz mnie wie ?&lt;br /&gt;
- Vanessa i mój były... - wypuściłam dym papierosowy. - Niall się dowiedział, ale mi pomógł, a Louis, kiedy już było po fakcie - wzruszyłam ramionami.&lt;br /&gt;
- Jest coś w czym mógłbym ci pomóc ? - spytał, a &amp;nbsp;ja pokiwałam przecząco głową.&lt;br /&gt;
- Nie zwrócisz najbliższym mi osób - powiedziałam cicho. Zgasiłam papierosa i podniosłam się na równe nogi. - Chodź, zaraz obiad, a jak nie przyjdziemy, Harry zacznie się drzeć.&lt;br /&gt;
- Zaraz przyjdę - odpowiedział zwieszając głowę. Poczochrał swoje włosy i znów popatrzył przed siebie. Weszłam cicho do domu i skierowałam się do kuchni, gdzie był tylko Harry, odcedzający makaron. Takie to moje życie. Nędzne i nic niewarte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Dawno po obiedzie. Niall pływa z Liam&#39;em w basenie, Harry sprząta dom. Nie wierzę, że mu się chce, chyba naprawdę się nudzi. W sumie to tak jak ja. Z kolei Louis siedzi u siebie w pokoju. Chciałam odpocząć mówiłam, no ale samej to mi nie bardzo chce się siedzieć. Pójdę do Louis&#39;a, tak zrobię najlepiej. Wstałam z łóżka, przeszłam kilka kroków i znalazłam się w sypialni chłopaka. Leżał z zamkniętymi oczami na łóżku, prawdopodobnie spał. Zamknęłam za sobą drzwi, podeszłam po cichu do łóżka i usiadłam na jego krańcu. Kiedy materac ugiął się pode mną, Lou otworzył oczy.&lt;br /&gt;
- Myślałam, że śpisz - uśmiechnęłam się do niego.&lt;br /&gt;
- Rozmyślałem tylko nad kilkoma rzeczami - powiedział kładąc dłonie na moje biodra. - No chodź tu do mnie - zaśmiałam się i pochyliłam nad nim, całując go w usta, a za chwilę leżałam obok niego.&lt;br /&gt;
- Myślałem nad tym czy... - popatrzył na mnie. - Nie pojechałabyś ze mną odwiedzić mamę i rodzeństwo ? - podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.&lt;br /&gt;
- Ja ? - spytałam zdziwiona.&lt;br /&gt;
- Tak - zaśmiał się. - Chłopaków raczej nie zabiorę jako osobę, nazwijmy to, towarzyszącą.&lt;br /&gt;
- Jesteś pewny ? Nie chcę wam przeszkadzać. W końcu rzadko ich odwiedzasz przez pracę. Nie chcę ci tego psuć.&lt;br /&gt;
- Daj spokój. Zepsujesz to jak ze mną nie pojedziesz. Moja mama cały czas się o ciebie pyta i chce cię poznać. Reszta mojego rodzeństwa też.&lt;br /&gt;
- Naprawdę ? - spytałam mile zaskoczona.&lt;br /&gt;
- Naprawdę, więc jeśli nie chcesz mi tego zniszczyć to musisz się zgodzić na ten wyjazd - uśmiechnął się szeroko.&lt;br /&gt;
- No dobrze, zgadzam się - zaśmiałam się, kładąc na jego brzuchu.&lt;br /&gt;
- Właśnie na taką odpowiedź liczyłem - pocałował mnie w usta, a potem przekręcił nas, że to teraz on był na górze. Błądził rękami po mojej tali, nie przestając całować i już wiedziałam czego on chce. Oddawałam każdy pocałunek, lecz po chwili wszystko zostało przerwane, bo ktoś wparował do &lt;br /&gt;
pokoju.&lt;br /&gt;
- Marchewko ! - usłyszałam znajomy głos. Tym kimś okazała się być Lux. Szybko oderwałam się od chłopaka, gdy zobaczyłam dziewczynkę.&lt;br /&gt;
- Cześć ! - pomachała nam.&lt;br /&gt;
- Cześć mała - momentalnie Louis stanął na podłodze, a ja usiadłam na łóżku.&lt;br /&gt;
- Hej smyku - uśmiechnęłam się do niej. - A co ty tu robisz ?&lt;br /&gt;
- Przyjechałam z mamą i tatą. A wiesz po co ? - spytała z szeroko otwartymi oczkami.&lt;br /&gt;
- No nie wiemy - odpowiedział za mnie Louis.&lt;br /&gt;
- Na imprezkę ! - krzyknęła wskakując na łóżko. Ona skakała po łóżku, a ja się śmiałam z miny Louis&#39;a.&lt;br /&gt;
- Na jaką imprezkę ? - spytał Louis. - Ej ! Lux ! Bo spadniesz - powiedział zatrzymując ją. - Na jaką imprezkę, co ?&lt;br /&gt;
- No nudziliśmy się... więc mama zadzwoniła do loczka, a on powiedział, żebyśmy przyjechali na piwo ! - krzyknęła uradowana.&lt;br /&gt;
- Harry tak powiedział, tak ? - spytał marszcząc brwi, a ona pokiwała główką. - To pędź do Harry&#39;ego i powiedź mu, że dostanie ode mnie karę, a my zaraz przyjdziemy, okey ?&lt;br /&gt;
- Okey ! - krzyknęła i zeszła z łóżka, a potem wybiegła z pokoju.&lt;br /&gt;
- Jesteś niemożliwy - powiedziałam ze śmiechem. - A tak w ogóle to kiedy mielibyśmy jechać do twojej rodziny ? Bo mi nie powiedziałeś - wstałam z łóżka.&lt;br /&gt;
- Może pojutrze - powiedział tajemniczo. Podszedł do mnie i mnie pocałował. - Chodź, Harry musi dostać w łeb - zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami. Wyszliśmy na korytarz skąd dobiegały piski Lux. Mimowolnie się zaśmiałam. Zeszliśmy na dół, w salonie siedział Niall i Liam razem z Lou i Tom&#39;em.&lt;br /&gt;
- Hej - przywitałam się z dwóją gości i oboje przytuliłam, a następnie usiadłam obok Lou.&lt;br /&gt;
- Słyszałem, że podobno przyjechaliście na imprezkę - powiedział Louis po wcześniejszym przywitaniu się z nimi.&lt;br /&gt;
- Co ? - zaśmiał się Tom. - Przyjechaliśmy po prostu was odwiedzić. Nikt tu nie mówił o żadnej imprezie.&lt;br /&gt;
- Wasza córka mówi inaczej... - podniósł ręce w geście obronnym i udał się do kuchni, gdzie prawdopodobnie był Harry. Lou i Tom popatrzyli na siebie znacząco.&lt;br /&gt;
- Lux !! - krzyknęli oboje, a ona przybiegła do nas w natychmiastowym tempie.&lt;br /&gt;
- Co ty mówisz o jakiejś imprezce ? - spytała ją Lou, a ona szeroko się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
- A nie miało być ? - powiedziała zdziwiona.&lt;br /&gt;
- Nie Lux. Przyjechaliśmy tylko w odwiedziny - westchnął Tom.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjGpZa-nTu2uxorc5kxZhyIZQsFgshRPYdDvevHrfc3XSZztQbJjZzXe4D7KZn9EeA9u1zOb3qh8PIE0Zx3v0tUxySUoC44Jiq5AR-yR0UTCrEN-Ki5mGN64QtVWkktIQWJPOSpLKWxWW4/s1600/5996d4d417c81dc48e2fe6be2d8f5871.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjGpZa-nTu2uxorc5kxZhyIZQsFgshRPYdDvevHrfc3XSZztQbJjZzXe4D7KZn9EeA9u1zOb3qh8PIE0Zx3v0tUxySUoC44Jiq5AR-yR0UTCrEN-Ki5mGN64QtVWkktIQWJPOSpLKWxWW4/s320/5996d4d417c81dc48e2fe6be2d8f5871.jpg&quot; width=&quot;235&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- No trudno ! - podrzuciła rączki do góry. - Muszę iść do kuchni, bo muszę zobaczyć jak Louis bije loczka po głowie ! - krzyknęła uciekając do kuchni.&lt;br /&gt;
- Ona jest zbyt mądra jak na swój wiek - powiedziała Lou. - Teraz to gada już nawet więcej niż Niall.&lt;br /&gt;
- Ej ! Ja tyle nie gadam co ona ! - krzyknął oburzony blondynek, a ja popatrzyłam na niego z przymrużonych oczu. Do salonu wróciła Lux, prowadząc Louis&#39;a za rękę, a za nimi&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
szedł naburmuszony Harry. Loui usiadł obok mnie, a Hazz naprzeciwko, patrząc groźnie na tego pierwszego. Nie no, to jakiś kabaret.&lt;br /&gt;
- A ja siadam na marchewce - powiedziała Lux.&lt;br /&gt;
- Jak na mnie ?! - przestraszył się szatyn.&lt;br /&gt;
- Normalnie - wzruszyła ramionami. Wdrapała się na jego kolana, a potem usiadła mu na ramieniu, a Louis mocno ją przytrzymał.&lt;br /&gt;
- Jak spadniesz, to twoi rodzice mnie zabiją - powiedział do dziewczynki, a ona zaczęła się śmiać.&lt;br /&gt;
- Ej ! Podgłośnijcie ! Szybko ! - krzyknęła Lou, a ja tak jak i reszta popatrzyłam na telewizor.&lt;br /&gt;
- &lt;i&gt;&quot;Dziś rano do domu boy bandu One Direction, w którym na czas współpracy i obowiązującego kontraktu mieszkają z wokalistką Summer Smith, zawitała policja. Z dostępnych nam źródeł wiadomo, że ktoś złożył donos na piosenkarkę, a dom gwiazd był przeszukiwany przez funkcjonariuszy w celu znalezienia narkotyków. Policja nic nie znalazła, a sama gwiazda nie skomentowała na razie sprawy. Niestety nie wiemy czy to kolejne kłamstwo, czy celebrytka naprawdę zażywa narkotyki. Być może ma to związek z pobiciem, do którego doszło wczoraj między wokalistą zespołu i partnerem wokalistki - Louis&#39;em Tomlinson&#39;em, a jej byłym chłopakiem. O obu sprawach będziemy Państwa na bieżąco informować, a teraz coś o sporcie&quot; &lt;/i&gt;- wygłosił informację prezenter.&lt;br /&gt;
- O cholera... - mogłam wykrztusić tylko to.&lt;br /&gt;
- Czyli to prawda ? - Lou otworzyła szeroko oczy.&lt;br /&gt;
- Jak sama widzisz - powiedziałam tępo. - Teraz to tak jak proponowała Lux, trzeba się napić.&lt;br /&gt;
- Nie przeżywaj tego tak od razu. Na razie to tylko plotki - powiedział Liam.&lt;br /&gt;
- Ja wcale tego nie przeżywam... Kto chce wina ? - spytałam rozglądając się po pomieszczeniu. Rękę podnieśli: Lou, Niall, Louis i Harry. - No, im nas więcej, tym lepiej. Niall zamów pizze - powiedziałam wstając z kanapy.&lt;br /&gt;
- A ty gdzie ? - spytał Tom.&lt;br /&gt;
- No po wino - wzruszyłam ramionami.&lt;br /&gt;
- Robimy imprezkę ?! - krzyknęła uradowana Lux, a ja pokiwałam głową.&lt;br /&gt;
- Robimy imprezkę mała - przyznałam jej z uśmiechem rację i poszłam do barku po wino.&lt;br /&gt;
____________________&lt;br /&gt;
&lt;h2 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;u&gt;Proszę, by każdy kto przeczytał rozdział napisał coś w komentarzu, nawet zwykłą kropkę. Ja po prostu chcę wiedzieć ile was tutaj jest.&amp;nbsp;&lt;/u&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/02/rozdzia-19.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimZ4FJweCNlRb6uOfTt1QHu1Xcas64tL_6WUH0ZIL8L_hh94-FNJ92xKXthplTh97w_1d8VQdys5AMPdcQOQDUrAfmkoeVV-5mcNBI6hTx9z2zOx98n9g1nDsLdyW_Wdwe42iqJGD_lXE/s72-c/-Apple-Music-Festival-2015-niall-horan-38785360-250-250.gif" height="72" width="72"/><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-7230273279344095995</guid><pubDate>Sat, 11 Feb 2017 07:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-11T08:30:36.718+01:00</atom:updated><title>Rozdział 18</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #c27ba0;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot; Przestaliśmy szukać potworów pod naszym łóżkiem, gdy zrozumieliśmy, że one są w nas.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od ponad godziny leżę w tym cholernym pokoju. Leżę i nie robię nic innego jak płaczę. Jakim oni prawem zdecydowali za mnie ? Nie do wiary. Jeszcze próbują mi wmówić, że to dla mojego bezpieczeństwa. Ja już mam ochroniarzy, a teraz co ? Mam siedzieć z obcym facetem 24 godziny na dobę ?! To jak dla mnie za dużo. Nie chcę tego. Nie chcę takiego życia. Czasem zastanawiam się czy nie rzucić całej kariery w cholerę i odpocząć. Tak, wiem co mówiłam wcześniej. To moje marzenia, to właśnie tego chciałam. Ale aktualnie jestem w takim stanie, że nie wytrzymuję psychicznie. Wszystko mnie przerasta, a sama czuję się jak w jakiejś zamkniętej klatce. Do tego w głowie cały czas siedzi mi Niall. Jego słowa ciągle wracają do mnie jak jakiś bumerang. &quot;Nie jestem przyjacielem, jestem kimś o wiele więcej&quot;. O co mogło mu chodzić ? Co on miał na myśli kiedy to mówił ? Nie wiem co ja mam o tym sądzić. I jeszcze wygląda na to, że pokłóciłam się z Louis&#39;em. Tego to normalnie mi kurde teraz brakowało. Nikt nie umie sobie schrzanić życia tak jak ja. Czasem wydaje mi się, że umiem tylko to i nic więcej. Bo gdyby nie te problemy to byłabym nadal w ciąży, a za 9 miesięcy zostałabym mamą. Ale nie, ja głupia musiałam gadać z tym zdrajcą. Mogłam przewidzieć, że oberwę, ale jestem tak popieprzona, że nie myślę logicznie. Wzięłam do ręki najbliższą poduszkę i z całej siły cisnęłam nią w ścianę obok drzwi. I jak zawsze nie pomyślałam, bo o mały włos, a Harry, który właśnie wszedł, dostałby nią w łeb. No kuźwa zdarza się ! Nic nie poradzę.&lt;br /&gt;
- Hej ! Ja nic ci nie zrobiłem ! - powiedział zaskoczony.&lt;br /&gt;
- Wiem. Przepraszam - westchnęłam. Włożyłam ręce we włosy i lekko za nie pociągnęłam, aby odrobinę się uspokoić. - Wejdź.&lt;br /&gt;
- Przyniosłem ci kanapki - powiedział zamykając za sobą drzwi. - Pomyślałem, że jesteś głodna, bo tego szpitalnego jedzenia to nie bardzo zjadłaś, więc Harry przychodzi na ratunek - uśmiechnął się, powodując, że na moje usta również wkradł się mały uśmiech.&lt;br /&gt;
- Dzięki - powiedziałam kiedy podał mi talerz.&lt;br /&gt;
- Do usług - ukłonił się i usiadł obok mnie.&lt;br /&gt;
- Kurcze, tobie to nawet zwykłe kanapki wychodzą jak dzieło sztuki - zaśmiałam się, kiedy spróbowałam jedną z nich.&lt;br /&gt;
- Ma się ten dar - mrugnął do mnie. - Jak się czujesz ?&lt;br /&gt;
- A jak mam się czuć ? Straciłam dziecko, o którym... nawet nie wiedziałam. I to jeszcze z mojej własnej głupoty. Jeszcze pokłóciłam się z Niall&#39;em i Louis&#39;em.&lt;br /&gt;
- Ej, nie wiń o to siebie. Po prostu... pewnie tak miało być. Bóg zabrał je do siebie i... dołączyło do reszty... małych aniołków - próbował mnie pocieszyć.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi_lBysjp6FeZcjQkNfD2bYlnyvRaXh1L_wrMbOv2G6Mz-7oQmKnVH7m6GWS6shU4Y8dedN6YQp6MjeCmu_E1yQMkOf-Xz65TKdUjY03mZyPfEru5746xj4L6vwxQ9IECWsi3HbL8Mhv3M/s1600/tumblr_static_8xkjvsn97go4cw0w80kw4k88g.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;306&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi_lBysjp6FeZcjQkNfD2bYlnyvRaXh1L_wrMbOv2G6Mz-7oQmKnVH7m6GWS6shU4Y8dedN6YQp6MjeCmu_E1yQMkOf-Xz65TKdUjY03mZyPfEru5746xj4L6vwxQ9IECWsi3HbL8Mhv3M/s400/tumblr_static_8xkjvsn97go4cw0w80kw4k88g.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Ale dlaczego akurat je ? - spytałam łamliwym głosem.&lt;br /&gt;
- Ktoś kiedyś mi powiedział, że Bóg zabiera do siebie przedwcześnie osoby, które kocha, których potrzebuje tam na Górze. I ja... zawsze tak to sobie tłumaczę. Tak miało być... - zwiesił głowę.&lt;br /&gt;
- Tak myślisz ? - powiedziałam cicho.&lt;br /&gt;
- Tak - podniósł znów głowę i uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Pogłaskał mnie po kolanie, dodając otuchy. - Mam dla ciebie propozycję.&lt;br /&gt;
- Jaką ?&lt;br /&gt;
- Może jak zjesz to zejdziesz do nas na dół ? Będziemy oglądać film, a ty zapomniałabyś na trochę o tych wszystkich problemach, co ?&lt;br /&gt;
- Chętnie, ale...&lt;br /&gt;
- Louis&#39;a nie ma. Dostał jakąś wiadomość i szybko wyszedł. Nie martw się o to.&lt;br /&gt;
- Ciekawe do kogo tak mu się spieszyło.&lt;br /&gt;
- Summer, Louis taki nie jest. Nie mógłby cię zdradzić. Kocha cię. Wszyscy to widzimy. Naprawdę zależy mu na tobie.&lt;br /&gt;
- Czasem mam jednak wrażenie, że nie - odłożyłam talerz na stoliczek stojący obok i popatrzyłąm ze smutkiem na Hazzę.&lt;br /&gt;
- Nawet tak nie myśl. Nie jestem ślepy i jeszcze widzę jak na ciebie patrzy- uśmiechnął się lekko do mnie. - Chodź tu do mnie - rozłożył ramiona, a ja przytuliłam się do niego. To właśnie jest przyjaciel. On to umie każdemu poprawić humor.&lt;br /&gt;
- Dziękuję Harry. Jesteś naprawdę wspaniałym kumplem - oderwałam się od niego po kilku sekundach.&lt;br /&gt;
- Cieszy mnie to. To przyjdziesz do nas ? Nie daj się prosić - przekrzywił w śmieszny sposób głowę.&lt;br /&gt;
- Jasne. Zaraz przyjdę.&lt;br /&gt;
- To czekamy - wstał z łóżka i wyszedł z pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Cholerna baba. Jedyne co umie to zdradzać na prawo i lewo. Takie to było jej &quot;zakochanie&quot;. W dupę niech je sobie wsadzi. I nawet nie myślę o tym, żeby jej wybaczyć. Po moim trupie. Sama jeszcze przyjdzie do mnie z podkulonym ogonem. Ja jej nawet nie chcę widzieć. A co dopiero w tym domu. Po co ja wlazłem do tej kuchni ? A no tak. Mam nam zrobić popcorn. A wracając do tematu: ja nawet nie mam zamiaru do niej wracać. Byłem jej wierny jak jakiś pies. Ale nie to nie ! Woli każdego okłamywać. Niech tylko jakiś dziennikarz mnie o to spyta to osobiście przywalę mu w łeb. Albo nie. Wyjawię całą prawdę i tym sposobem zniszczę Selenę. Ze znanej i lubianej stoczy się na znienawidzoną i niechcianą. A już tego osobiście dopilnuję. I taki to będzie jej koniec.&lt;br /&gt;
- Niall ? - usłyszałem za sobą cichy głos. Odwróciłem się i ujrzałem Summer, bawiącą się swoimi paznokciami.&lt;br /&gt;
- Co jest ? - spytałem opierając się o blat.&lt;br /&gt;
- Jesteś na mnie zły ? - podniosła nieśmiało głowę. Moja mała siostrzyczka. Jak ja mógłbym się na nią gniewać ? No jak ?&lt;br /&gt;
- No co ty - uśmiechnąłem się do niej szeroko i schowałem ją w ciasnym uścisku. - Po prostu... mam trochę swoich problemów. Na ciebie nie jestem zły.&lt;br /&gt;
- Na pewno ? - spytała odrywając się ode mnie.&lt;br /&gt;
- Na pewno - zaśmiałem się cicho.&lt;br /&gt;
- A te twoje problemy... to coś poważnego ?&lt;br /&gt;
- Summer - westchnąłem. - &amp;nbsp;Nie chcę teraz o tym mówić.&lt;br /&gt;
- Rozumiem, przepraszam - spuściła głowę.&lt;br /&gt;
- Nie szkodzi. Będziesz z nami oglądać ? -&lt;br /&gt;
- Tak. Pójdę już usiąść, bo Harry zajmie najlepsze miejsce.&lt;br /&gt;
- Okey - zaśmiałem się. Dziewczyna skierowała się do wyjścia, a ja wyjąłem z szafki nade mną opakowanie z popcornem.&lt;br /&gt;
- A, Niall ? - zawróciła do mnie.&lt;br /&gt;
- Hmm ? - spytałem otwierając paczuszkę, aby później włożyć ją do mikrofalówki.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-ErclMtMpWrA3gqD8gcaR9tWwWqmx7jBTEYwjxvhNuGKP-2mg6JqaAUV71YzXitfoRylH39YSJmEBNjxt7nQDJr17UCbSkiz6W1KgfY4gOYpoD0Ug4mLRcZ7nrMKa3TEt5MmShWOZgk0/s1600/tumblr_mmi6hntPvu1r3liqro1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;223&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-ErclMtMpWrA3gqD8gcaR9tWwWqmx7jBTEYwjxvhNuGKP-2mg6JqaAUV71YzXitfoRylH39YSJmEBNjxt7nQDJr17UCbSkiz6W1KgfY4gOYpoD0Ug4mLRcZ7nrMKa3TEt5MmShWOZgk0/s400/tumblr_mmi6hntPvu1r3liqro1_500.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Emm... O co ci chodziło, kiedy mówiłeś, że jesteś dla mnie kimś o wiele więcej niż przyjacielem ? - spytała przygryzając wargę. Nosz kurcze. Wiedziałem, że o to spyta.&lt;br /&gt;
- A, to... nieważne. Po prostu zapomnij. Gadam różne rzeczy pod wpływem emocji.&lt;br /&gt;
- Umm... okey... - poszła do salonu, a ja głęboko odetchnąłem. No, uwierzyła. I o to mi chodziło. A teraz ten popcorn. Im szybciej go zrobię, tym szybciej zaczniemy oglądać.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Usiadłam na kanapie w salonie i przyglądałam się temu co robi Liam.&lt;br /&gt;
- Komedia czy horror ? - spytał pokazując dwie płyty, abym dokonała wyboru.&lt;br /&gt;
- Hmm... komedia - wskazałam palcem na jedną z płyt.&lt;br /&gt;
- To będzie komedia - powiedział włączając DVD.&lt;br /&gt;
- Liam ? A co z naszym teledyskiem ?&lt;br /&gt;
- Został przełożony - odpowiedział siadając obok mnie.&lt;br /&gt;
- Na kiedy ? - podniosłam jedną brew.&lt;br /&gt;
- W sumie to nikt nie wie. Może za tydzień, a może za dwa. Reżyser ma napięty grafik.&lt;br /&gt;
- Taa, a później okaże się, że jest w jakimś gangu, dlatego ma &quot;napięty grafik&quot; - zrobiłam cudzysłów palcami przy ostatnich dwóch słowach.&lt;br /&gt;
- Co ? - zaśmiał się Liam.&lt;br /&gt;
- Nie słuchaj mnie - śmiałam się jak wariatka. - Oglądam za dużo filmów.&lt;br /&gt;
- Właśnie widzę. A tak w ogóle, gdzie loczek ? - zapytał rozglądając się dookoła. - Curly ??!!&lt;br /&gt;
- Czego drzesz mordę ? - spytał Harry wchodzący z tarasu do domu.&lt;br /&gt;
- Widzisz ? I jest loczek. Teraz załatw Niall&#39;a - rzuciłam w jego stronę.&lt;br /&gt;
- Czekaj - nabrał powietrza w płuca i już miał krzyczeć, ale wszedł Niall.&lt;br /&gt;
- Nawet nie próbuj się drugi raz drzeć Payno - ostrzegł go.&lt;br /&gt;
- Wszystko zniszczyłeś - naburmuszył się brunet, a ja zaczęłam się śmiać.&lt;br /&gt;
- Oglądamy ? - spytał Niall stawiając przed nami miskę z popcornem.&lt;br /&gt;
- Yhym - powiedział Liam włączając film.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Właśnie skończył się film, który tak poza tym nawet był fajny. Trochę oderwał mnie od tych problemów i nie myślałam o tym. A jak Louis&#39;a nie było, tak nie ma. Zaczynam myśleć, że on naprawdę znalazł już sobie inną, a mną się znudził. Za chwile jak na zawołanie rozległo się trzaśnięcie drzwiami, a w progu stanął Louis. Na jego widok otworzyłam szeroko oczy i zerwałam się z kanapy. Cały był poobijany. Miał rozciętą wargę i policzek, a jego wcześniej biała bluzka była w jednym miejscu przesiąknięta krwią. Jego wzrok skierowany był tylko i wyłącznie na mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ci się stało ?! - podeszłam bliżej niego, a on nie spuszczał ze mnie wzroku. - Biłeś się z kimś ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ktoś musiał dostać za to, że cierpiałaś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Biłeś się z Lucas&#39;em ?! Oszalałeś ?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zabił nasze dziecko. Nie mogłem mu tego darować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A pomyślałeś o tym jak ja się czuję ?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Skrzywdził cię, nie mogłem stać z założonymi rękami i na to patrzeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wiesz jak ja się cholernie bałam przez te 2 godziny ? Bałam się, że znalazłeś sobie już inną, albo gorzej, że coś ci się stało - powiedziałam łamliwym głosem, a po chwili już płakałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, przecież ja kocham tylko ciebie. Co się z tobą dzieje ? Wcześniej tak nie myślałaś - powiedział ścierając moje łzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Sama nie wiem co się dzieje. Wszystko mnie przerasta - płakałam. Popatrzyłam na jego rany i zrobiło mi się przykro. Boże, przecież on stanął w mojej obronie. W tym wszystkim nie pomyślałam jak on może się czuć w tej sytuacji. - Przepraszam - zwiesiłam głowę i starłam łzy. - Chodź, opatrzę ci to - wzięłam go za rękę i ruszyliśmy na górę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi5gJq5urUjgFw4njlo0HkCLCNvtOCsXTLOnpgTqbJ51E8c-7YKL736PVBuhP4QRV0OKF9NAW8pQVxThHQXFgB0hi-DQFTvX6-svIJEL75HobLTGaEDe37AUC4f_8m-yBd5LnI_EIQHk5g/s1600/large.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi5gJq5urUjgFw4njlo0HkCLCNvtOCsXTLOnpgTqbJ51E8c-7YKL736PVBuhP4QRV0OKF9NAW8pQVxThHQXFgB0hi-DQFTvX6-svIJEL75HobLTGaEDe37AUC4f_8m-yBd5LnI_EIQHk5g/s400/large.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Przez całą naszą rozmowę żaden z chłopaków się nie odezwał ani słowem, dlatego kompletnie zapomniałam, że oni tam byli. Weszliśmy do mojej łazienki. Puściłam jego rękę, aby wziąć z szafki apteczkę. Mając już ją w ręku, podeszłam do Louis&#39;a, który siedział na krawędzi wanny. Cały czas patrzył na moje ruchy. Wyjęłam wodę utlenioną i gaziki. Zaczęłam przemywać jego rany. On pod wpływem bólu syczał, mimo że starałam się to robić delikatnie. Przykleiłam na jego policzek plaster i przyjrzałam mu się, aby sprawdzić gdzie ma rany. Mój wzrok przykuły jego zakrwawione ramiona.&lt;br /&gt;
- Co on ci zrobił ? - spytałam patrząc mu w oczy.&lt;br /&gt;
- Uderzyłem o beton, gdzie było rozbite szkło.&lt;br /&gt;
- Boże, Louis... - usiadłam obok niego. - Nie rób mi tego nigdy więcej, dobrze ? - załkałam.&lt;br /&gt;
- Obiecuję - powiedział, po czym zdjął zakrwawioną bluzkę. Zrobiłam z jego ranami na ramionach to samo co z wcześniejszymi i przykleiłam na nie duży opatrunek. Po wszystkim, wyrzuciłam zużyte już rzeczy do śmietnika, a apteczkę schowałam.&lt;br /&gt;
- Nie bądź na mnie zła, proszę - chwycił moją dłoń, powodując, że się odwróciłam. Podeszłam do niego bliżej i delikatnie przytuliłam.&lt;br /&gt;
- Nie jestem - szepnęłam. - Może pójdziesz odpocząć, hmm ? - podniosłam głowę, by na niego spojrzeć.&lt;br /&gt;
- Tak miałem zrobić - uśmiechnął się do mnie lekko, a następnie wstał i pocałował mnie na pożegnanie . - Dobranoc.&lt;br /&gt;
- Dobranoc Loui - powiedziałam cicho, a on wyszedł i poszedł do swojego pokoju. Czyli zostałam sama. Plus jest taki, że znów nie jestem jeszcze z nikim pokłócona. Znając mnie, to zapewne szybko się zmieni. Muszę odpocząć i się zrelaksować. I to tak, aby były tego skutki. Nawet chyba już wiem jak. W &amp;nbsp;ciągu kilku sekund podjęłam decyzję. Wyjęłam z kieszeni telefon, wybrałam numer i czekałam na połączenie.&lt;br /&gt;
- Drake ? Zmieniam zdanie. Dostarcz mi jak najszybciej nowy towar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiGWHjFNqiawWJBjDZEIKWpACTyFyURIvaUgPuavkq3knzR4ECVCpN4wy5y7kFrOjmdm3cy9CtYznZRPAt2Dadt7mbb_vpl2jCY5QWiGSTVgvWzYg0zL0SwNqkwA1uTEiKRfiD8otL9P0g/s1600/12934889_782320465237605_2046073454_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiGWHjFNqiawWJBjDZEIKWpACTyFyURIvaUgPuavkq3knzR4ECVCpN4wy5y7kFrOjmdm3cy9CtYznZRPAt2Dadt7mbb_vpl2jCY5QWiGSTVgvWzYg0zL0SwNqkwA1uTEiKRfiD8otL9P0g/s320/12934889_782320465237605_2046073454_n.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Siedzę na tej werandzie dobre pół godziny. Palę już drugiego papierosa i zastanawiam się nad swoim losem. Przede wszystkim nad tym co się wczoraj stało. Przez tego idiotę bolą mnie ramiona, ale poszedłem tam, aby bronić swojego honoru. No i co ? No i wygrałem. A teraz siedzę sam jak ten kołek, bo nie mam nic do roboty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Harry robi śniadanie jak zwykle, Liam gada coś cały czas, więc ja postanowiłem wyjść. Niall nie jest lepszy, bo podobnie jak ja ma dość już tej jego paplaniny, ale stwierdził, że nie chce mu się się wstać, to teraz przysypia na blacie. Z kolei Summer jak wychodziłem to jeszcze spała. I właśnie taki to mój los. Trzeba by było rodzinę odwiedzić. A może zabrałbym ze sobą jeszcze Summer ? Mama cały czas się o nią dopytuje i chce ją poznać, więc to chyba dobry pomysł. Odpocznie chociaż trochę. Zgasiłem papierosa i wstałem na równe nogi. Wróciłem do środka, skąd było już czuć śniadanie. Wszedłem do kuchni i nic ciekawego nie zastałem. Liam wciąż gadał, Hazz udawał, że go słucha, cały czas potakując, a Niall to już chrapał. Po chwili przyszła też Summer.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej wszystkim - powiedziała zaspana. Również się z nią przywitaliśmy, co spowodowało, że Niall się rozbudził. Podeszła do mnie, aby mnie pocałować, a potem się we mnie wtuliła. Kiedy już mieliśmy zacząć jeść, ktoś zadzwonił do drzwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kogo o tej porze niesie ? - zdziwił się Liam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Pójdę otworzyć - westchnąłem, wstając od stołu. Poszedłem do drzwi i je otworzyłem. To co zobaczyłem wstrząsnęło mną tak, że przestało mi się chcieć jeść, spać i wszystko inne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dzień dobry, policja okręgowa w Londynie - powiedział jeden z funkcjonariuszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dzień dobry - powiedziałem niepewnie. To niemożliwe, żeby dowiedzieli się o mojej bójce z tym matołem. No kuźwa, niemożliwe !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Czy mieszka tu Panna Summer Smith ? - spytał drugi, a ja przytaknąłem. - Mamy nakaz przeszukania domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Chciałam wszystkich poinformować, że jeżeli komuś nie podoba się to co piszę, w jaki sposób to robię, styl pisania lub w ogóle coś innego to ja nie zmuszam do czytania. Naprawdę nie zależy mi na tym, aby ktoś siedział przed kompem czy też telefonem i mnie hejtował za moje wady. Jeżeli ci się nie podoba to trudno, nie czytaj. A blog może zostać zawieszony nie przez ilość komentarzy, tylko przez problemy techniczne. Mam nadzieję, że przynajmniej połowa czytelników weźmie sobie to do serca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/02/rozdzia-18.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi_lBysjp6FeZcjQkNfD2bYlnyvRaXh1L_wrMbOv2G6Mz-7oQmKnVH7m6GWS6shU4Y8dedN6YQp6MjeCmu_E1yQMkOf-Xz65TKdUjY03mZyPfEru5746xj4L6vwxQ9IECWsi3HbL8Mhv3M/s72-c/tumblr_static_8xkjvsn97go4cw0w80kw4k88g.gif" height="72" width="72"/><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-2832505727301499735</guid><pubDate>Sat, 04 Feb 2017 12:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-04T17:59:58.750+01:00</atom:updated><title>Rozdział 17</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Słowa są tylko słowami. Najważniejsze kryje się w sercu człowieka.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego to ja się nie spodziewałem. Ktoś włamał się nam do systemu i pozmieniał kody.&lt;br /&gt;
- Dzwonię do Josh&#39;a. Jeszcze brakowało nam uciekać przed jakimś psychopatą - wyjąłem telefon ze spodni i już miałem dzwonić do Josh&#39;a, ale przerwał mi zaniepokojony głos Harry&#39;ego.&lt;br /&gt;
- Louis ? Czy... czy ty kogoś dziś zamykałeś w sypialni Summer ? - spytał przestraszony, a ja nie mogłem zrozumieć o co mu chodzi.&lt;br /&gt;
- Przecież ja jeszcze nie byłem dzisiaj w domu. Co ty w ogóle chrzanisz ?&lt;br /&gt;
- S-s-spójrz na okno... od pokoju Summer - powiedział wystraszony. Zrobiłem tak jak mówił i stwierdzam, że zrobiłem źle.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkUm3ce020HaHtm6x4gsUu1ppr4NNzN7VsAtZ2kRDkkMohF4pVUAlyyLSl3Y10BsUSRKizUoktGV0IAnlaf-X9BbnG-CH21i9WmyLZbjlCs2DcIfCrphZmUHS2H1jzlRIoPKW2hNIc_ms/s1600/tumblr_my11z33g4J1r4dd36o1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkUm3ce020HaHtm6x4gsUu1ppr4NNzN7VsAtZ2kRDkkMohF4pVUAlyyLSl3Y10BsUSRKizUoktGV0IAnlaf-X9BbnG-CH21i9WmyLZbjlCs2DcIfCrphZmUHS2H1jzlRIoPKW2hNIc_ms/s320/tumblr_my11z33g4J1r4dd36o1_500.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Schyl łeb Harry ! - krzyknąłem w jego stronę, kiedy zauważyłem jak ktoś celuje w nas bronią z pokoju Summer. Jak poparzony schował się za siedzeniem, a ja zrobiłem dokładnie to samo. To teraz się wkopaliśmy.&lt;br /&gt;
- Debilu, zamknij okna ! - krzyknąłem do niego, kiedy uświadomiłem sobie, że wcale nie jesteśmy tacy bezpieczni.&lt;br /&gt;
- Narażasz mnie mnie na śmierć ?! - zapiszczał.&lt;br /&gt;
- Jesteś młodszy. Pożyjesz więcej niż ja. No błagam cię - próbowałem się wymigać. Kurde, ja chcę jeszcze żyć.&lt;br /&gt;
- Dobra, ale w tej chwili dzwonisz do Josh&#39;a - zbulwersował się.&lt;br /&gt;
- Stoi - powiedziałem, a on podniósł głowę i powoli podniósł się do pozycji klęczącej. Zamknął okna, a następnie włączył ochronę auta. Co jak co, ale na takie coś to jednak nas stać. Wybrałem numer naszego głównego ochroniarza i przyłożyłem telefon do ucha, czekając aż w końcu odbierze.&lt;br /&gt;
- Tak szefie ? - usłyszałem w słuchawce jego głos. No na szczęście odebrał !&lt;br /&gt;
- Kurde, Josh. Gdzie ty do cholery jesteś ?&lt;br /&gt;
- No jak gdzie ? W firmie - zdziwił się.&lt;br /&gt;
- Tak ? &amp;nbsp;A nas zostawiliście bez ochrony, kiedy właśnie uknuli na nas atak !&lt;br /&gt;
- Jaki atak ? - przejął się. Ja już ci tu dam.&lt;br /&gt;
- Ktoś włamał się do systemu, zmienił zabezpieczenia, a teraz celuje do nas bronią z jednego z pokoi - wytłumaczyłem mu.&lt;br /&gt;
- Gdzie jesteście ? - co za idiota !&lt;br /&gt;
- No pod domem !&lt;br /&gt;
- Poczekajcie, zaraz do was oddzwonię.&lt;br /&gt;
- Co ?! Josh ! - nie zdążyłem nic powiedzieć bo się rozłączył. - Harry ? - odwróciłem do niego głowę i przełknąłem ślinę. - Módl się o nasze życie - powiedziałem w jego stronę, a on się zatrząsł. Dlaczego ja ? Co ja ci Boże zrobiłem ? Ja w życiu nic złego nie zrobiłem. To znaczy... prawie nic... No, ale ja tu właśnie żegnam się z życiem, a nie wspominam. Po chwili usłyszeliśmy otwieranie bramy. Co jest ? To już nasz koniec ? Tak szybko ?! W szybę zaczął pukać jakiś gostek, a my popatrzyliśmy na siebie.&lt;br /&gt;
- Wychodzimy ? - szepnął Harry, na co ja pokiwałem pionowo głową.&lt;br /&gt;
- Najwyżej umrzemy razem - podnieśliśmy się z podłogi auta i powoli wyszliśmy z samochodu.&lt;br /&gt;
- Przepraszamy szefów za to zamieszanie - powiedział umundurowany mężczyzna.&lt;br /&gt;
- Jaki szefie ? Kim Pan jest ? Ja nic nie wiem - zadawałem mu pytania.&lt;br /&gt;
- Spokojnie. Jesteśmy z waszej agencji ochrony. Josh nas przysłał. Mieliśmy właśnie ćwiczenia. Nie chcieliśmy nikogo wystraszyć, ale nie wiedzieliśmy, że jesteście w tym aucie.&lt;br /&gt;
- No &amp;nbsp;dobrze, ale po co tu jesteście ? My już mamy ochronę - odezwał się Harry.&lt;br /&gt;
- Dostaliśmy takie zadanie. Nic więcej nie możemy powiedzieć, przykro mi - wyjaśnił. Przetarłem twarz dłońmi, próbując się uspokoić.&lt;br /&gt;
- Dobrze, niech Pan wraca do pracy - westchnąłem. - A ! Możemy wjechać ? - dodałem.&lt;br /&gt;
- Oczywiście - uśmiechnął się odchodząc.&lt;br /&gt;
- Słyszałeś Pana ? Wjeżdżaj - powiedziałem do Hazzy. Szybko wykonał moje polecenie i po chwili z powrotem stał obok mnie na podjeździe.&lt;br /&gt;
- Jak &amp;nbsp;myślisz, ilu ich jest ? - spytał żując gumę.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhefnR12LUF8BSttMmAW7Haq_CUgeI7t71Id9ayRXsFWtOhgHTVGtN_Fpvg7IJXDQzGsk8zTE9D98PGzW98Y2lgHBC6inCpLSfosqeoBiADZCU_LHQyHK_jwP9Ayb9LYNzkBmTTZudvQDI/s1600/tumblr_n28rais7e11sq4kyro4_r2_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhefnR12LUF8BSttMmAW7Haq_CUgeI7t71Id9ayRXsFWtOhgHTVGtN_Fpvg7IJXDQzGsk8zTE9D98PGzW98Y2lgHBC6inCpLSfosqeoBiADZCU_LHQyHK_jwP9Ayb9LYNzkBmTTZudvQDI/s1600/tumblr_n28rais7e11sq4kyro4_r2_250.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- 20 ? Nieważne. Dzwoni Josh.&lt;br /&gt;
- Daj na głośnik - powiedział patrząc na dom. Włączyłem głośnomówiący i położyłem telefon na masce samochodu.&lt;br /&gt;
- Chłopaki ? Jesteście ?&lt;br /&gt;
- Gadaj po co nam ta dodatkowa ochrona - wycedziłem.&lt;br /&gt;
- Dzwonił do mnie Niall i prosił o wzmocnienie ochrony dla Summer.&lt;br /&gt;
- Niall ? - spytał zdziwiony Harry.&lt;br /&gt;
- Tak, tak. Zmieniliśmy zabezpieczenia. Zaraz ci je wyślę Louis.&lt;br /&gt;
- Dobra. Mamy coś do załatwienia. Na razie - rozłączyłem się szybko i włożyłem telefon do kieszeni, kierując się do wejścia domu. - Idziesz ? - spytałem Hazzę.&lt;br /&gt;
- Wiesz co ? Chyba poczekam na dworze.&lt;br /&gt;
- Jak tam chcesz - wzruszyłem ramionami i wszedłem do środka. Na dole nikogo nie było, wszystko było na swoim miejscu. Wdrapałem się na schody i drugie piętro. Na korytarzu był jeden z ochroniarzy, a tak poza tym to nikogo więcej nie widziałem. Chyba wszyscy są na dworze. Skierowałem się do pokoju Summer, ale cofnąłem się do sypialni Harry&#39;ego, bo coś przykuło mój wzrok. Wszedłem do środka i nie myliłem się. W pokoju panowała totalna demolka. Nawet ja nie potrafię aż tak bardzo na rozwalać. Z półek pozrzucane były książki, z szafek powyrzucane dokumenty i teksty, a obok okna leżały rozbite perfumy. Szybkim krokiem przeniosłem się do pokoju Summer. Podeszłem do okna i wychyliłem się przez nie, szukając wzrokiem loczka.&lt;br /&gt;
- Harry !! Zdemolowali ci pokój !! - krzyknąłem, kiedy już go znalazłem. Gdy dotarło do niego co powiedziałem, rzucił się w kierunku wejścia do domu. Coś czuję, że będzie źle. Udałem się do garderoby mojej dziewczyny i zacząłem szukać jakiejś torby, do której mógłbym włożyć jej rzeczy. Kiedy już odnalazłem czarną torbę pumy, wziąłem się za ubrania. Wybrałem jakąś bieliznę, wygodne leginsy, do tego bluzkę i ciepłą bluzę. Wziąłem jakieś trampki i jej kosmetyczkę, którą cudem znalazłem. Z zapakowanymi rzeczami dziewczyny ruszyłem na korytarz, skąd dobiegały krzyki, nikogo innego jak Harry&#39;ego.&lt;br /&gt;
- Panie ! To były moje ulubione perfumy ! Nowa buteleczka ! - krzyczał wymachując rękami, jednak ten facet nie bardzo reagował na to wszystko.&lt;br /&gt;
- Idziemy Styles - pociągnąłem go za ramię.&lt;br /&gt;
- Ja jeszcze nie skończyłem ! - szarpał się.&lt;br /&gt;
- Idziemy do cholery ! - wydarłem się na niego i jakimś sposobem to pomogło.&lt;br /&gt;
- Policzymy się w sądzie ! - popatrzył groźnie na mężczyznę. Popchnąłem go do schodów. Prawie z nich spadła, ale ja nic na to nie poradzę. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta.&lt;br /&gt;
- Idioci zbili mi perfumy i jeszcze zgubili mi paszport - powiedział odpalając samochód.&lt;br /&gt;
- Jedź, później się wyżalisz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Wjechaliśmy z Harry&#39;m na szpitalny parking. Od razu zostaliśmy otoczeni przez paparazzi. Kurde. Musieli nas znaleźć ? Wysiadłem z samochodu, wcześniej biorąc ze sobą torbę Summer. Przeszedłem jakoś przez dość sporą grupę ludzi z aparatami i stanąłem w szpitalnym korytarzu. Przez szklane drzwi rozglądałem się za Harry&#39;m. Coś mi się zawieruszył. W końcu zobaczyłem jak wychodzi z tłumu, wchodzi do budynku i staje przede mną. Moje oczy momentalnie się powiększyły, kiedy zobaczyłem, że ma porwaną bluzkę, a on sam szybko oddycha.&lt;br /&gt;
- Co ci... się stało ?&lt;br /&gt;
- Jakaś dziewczyna... chciała zobaczyć moją klatę - powiedział oszołomiony, a mnie zatkało.&lt;br /&gt;
- Chodź może lepiej... - skierował się do sali Summer, a ja podążyłem za nim. Weszliśmy do jej sali, gdzie byli też Niall i Liam. Dziewczyna siedziała na łóżku jedząc szpitalne śniadanie. Przychodziło jej to z trudem, ale jednak jadła. Przeniosła swój słaby wzrok na nas, a mnie aż serce bolało. Podszedłem do jej łóżka i usiadłem na nim, a torbę położyłem na podłodze.&lt;br /&gt;
- Smacznego - powiedziałem cicho w jej kierunku.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - powiedziała ledwo słyszalne i podłubała jeszcze chwilę w jedzeniu. - Nie chcę już - odłożyła widelec na talerz.&lt;br /&gt;
- Skarbie, musisz jeść - odwróciła w moją stronę głowę.&lt;br /&gt;
- Nie chcę - powtórzyła łamiącym głosem.&lt;br /&gt;
- I tak już dużo zjadła Louis - odezwał się Liam.&lt;br /&gt;
- No dobrze - westchnąłem. - Przywiozłem ci ubrania. Może pójdziesz się przebrać i zaraz byśmy pojechali, hmm ? - zaproponowałem jej.&lt;br /&gt;
- Dzięki - uśmiechnęła się smutno. Odstawiła talerz na szafkę stojącą obok i powoli wstała z łóżka. Również wstałem, podając jej torbę z rzeczami.&lt;br /&gt;
- Może pójdę z tobą i pomogę ci się przebrać ?&lt;br /&gt;
- Dzięki, nie trzeba. Dam radę.&lt;br /&gt;
- Na pewno ? - spytałem zatroskany.&lt;br /&gt;
- Tak, na pewno - delikatnie się uśmiechnęła i skierowała do łazienki. Usiadłem znów, patrząc na Niall&#39;a.&lt;br /&gt;
- Czego nie powiedziałeś nam o dodatkowej ochronie ? - spytałem ze zmarszczonymi brwiami.&lt;br /&gt;
- Miałem wam właśnie teraz to powiedzieć.&lt;br /&gt;
- To trochę za późno, bo z Hazzą już żegnaliśmy się z życiem.&lt;br /&gt;
- Co wy gadacie ? - zmarszczył czoło.&lt;br /&gt;
- Przyjechali do nas do domu - zacząłem. - Urządzili już sobie ćwiczenia, pozmieniali hasła i... celowali w nas bronią.&lt;br /&gt;
- Żartujecie, prawda ? - otworzył szeroko oczy.&lt;br /&gt;
- Chciałbym - skrzyżowałem ręce na piersi.&lt;br /&gt;
- No, a ja mam bonus ! - krzyknął Hazz.&lt;br /&gt;
- Co ty chrzanisz Styles ? - spytał tym razem Liam.&lt;br /&gt;
- Rozwalili mi pokój, zbili perfumy, a na dodatek zgubili mój paszport ! - zaczął wymachiwać rękami we wszystkie strony. Zaraz mi idiota oczy wydłubie.&lt;br /&gt;
- Zabieraj te łapy - wysyczał Horan. - Mieli zacząć od jutro - popatrzył w moją stronę.&lt;br /&gt;
- To chyba im się coś pomyliło.&lt;br /&gt;
- O Boże - westchnął Niall i przetarł twarz dłońmi. - Żeby później nie było, mówię wam teraz. Summer dostaje prywatnego ochroniarza.&lt;br /&gt;
- Kiedy ty to zdążyłeś załatwić ?! - zapiszczał Harry. Słowo daję, ja zaraz przywalę mu w ten łeb ! Jeszcze raz się odezwie to będzie zbierał te swoje zęby z podłogi. Gada, gada i gada. Zgłupieć można.&lt;br /&gt;
- Wyobraź sobie, że jak ty sobie spałeś na korytarzu to inni załatwiali ważne sprawy - zakpił z niego. Natomiast loczek się naburmuszył i się nie odzywał. No i dobra, kuźwa. Do szczęścia wcale nie jest mi potrzebny. Gdybym chciał, żeby ktoś mi gadał nad uchem 24/7 to bym powiedział.&lt;br /&gt;
Za chwilę z łazienki wyszła przebrana już Summer. Podszedłem do niej i zabrałem od niej torbę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Idziemy ? - spytałem lekko się uśmiechając.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- O tym marzę - zaśmiała się cicho. Nie wiem jak ona po takim czymś nie zamknęła się w sobie. Podziwiam ją. Ale w głębi serca wiem, że bardzo cierpi, tak jak ja. Strata dziecka to coś czego nie życzę nikomu. Nawet najgorszemu wrogowi.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Niall ? Pójdziesz po wypis ? - spytałem odwracając się w jego stronę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Pewnie - ruszył z Liam&#39;em i Harry&#39;m w naszą stronę i w piątkę wyszliśmy z sali.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiek9TCkcRXwdf35rDE8QNr7ELfrKyZ5fCIp-C0_QVGdxXKhxH4yN834W9BXlOYbbMZmOksxcp82dggYkuQTHdMuGib5mklqAmeBM_BdKNfOhdsn0VmnjBvCDoQAm2F23320rHiAb4kQcg/s1600/3093288437_1_11_r6fnFVpA.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiek9TCkcRXwdf35rDE8QNr7ELfrKyZ5fCIp-C0_QVGdxXKhxH4yN834W9BXlOYbbMZmOksxcp82dggYkuQTHdMuGib5mklqAmeBM_BdKNfOhdsn0VmnjBvCDoQAm2F23320rHiAb4kQcg/s320/3093288437_1_11_r6fnFVpA.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Dlaczego ja znów jadę w jednym aucie z tym idiotą ?! Takie ja mam właśnie życie. Zawsze gdy czegoś nie chcę to to mam. Tak jest zawsze. Cokolwiek by to było. Szczęście, że jadę z Summer. Tylko ze względu na nią jeszcze go nie zatłukłem. Stanęliśmy przed bramą od naszego domu. No i dlaczego on nie wjeżdża ?!&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- No wjeżdżaj cioto ! - huknąłem w jego stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- To podaj kod ! Taki niby mądry jesteś ! - walnął w kierownicę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Powiedzieć nie łaska o co ci chodzi - wymamrotałem pod nosem, wyjmując ze spodni telefon. Wszedłem szybko w odpowiednią wiadomość i podałem temu idiocie hasła. Po wpisaniu przez niego cyfr, wjechaliśmy na posesję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- C-co się tu dzieje ? - spytała Summer patrząc przez okno. Nie no, naprawdę oni tu jeszcze są ? A myślałem, że przyjechali tylko na ćwiczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Zapomnieliśmy ci powiedzieć - chwyciłem jej rękę, by na mnie spojrzała.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- O czym ? Nie nie rozumiem - zmarszczyła w śmieszny sposób swój nos.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Wzmocniliśmy ochronę, a ty... - westchnąłem.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co ja ? - spytała zaniepokojona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Będziesz miała prywatnego ochroniarza.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co ?! Dlaczego nie przedyskutowaliście tego ze mną ?! - wybuchła. Nie wiedziałem, że tak na to zareaguje. Może trzeba było jej to wcześniej powiedzieć ?&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Uspokój się.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Nie uspokoję się ! Nie zgadzam się na żadnego ochroniarza ! - wysiadła szybko z auta.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- To dla twojego bezpieczeństwa ! - podniosłem głos, kiedy również byłem na zewnątrz.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- W dupie to mam ! Moi ochroniarze mi wystarczają ! Musieliście to robić ?! Mogliście mnie chociaż spytać o zdanie ! Wszyscy wiedzieli tylko nie ja ! Dowiaduję się na końcu !&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Nie wiedziałem o tym ! To nie ja to ustalałem ! - krzyczałem coraz bardziej wściekły.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Nie ?! To kto ?! - chwyciłem ją mocno za ramię, aby się uspokoiła.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Ja - obok nas pojawił się Niall. W duchu dziękowałem, że przyszedł, bo sam jej bym nie uspokoił, a z jego pomocą było to w miarę możliwe.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Po co to robiłeś ?! Jakim prawem, pytam się ?! Nie jesteś nikim dla mnie bliskim ! Jesteś po prostu przyjacielem - spuściła trochę z tonu, normując swój oddech.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- I tu się grubo mylisz - wycedził ze złości. - Nie jestem przyjacielem, jestem kimś o wiele więcej.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Niby kim ? - kuźwa Niall ! Ty idioto ! Dlaczego ty &amp;nbsp;to jej mówisz ? Jeszcze słowo i ona może się dowiedzieć, że są rodzeństwem. Horan zawsze umie spieprzyć sprawę. Po co tu się o cokolwiek starać ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Kiedyś się dowiesz - wysyczał w jej stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Masz mi powiedzieć teraz !&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Nie ! Powiedziałem, nie !! - krzyczał ze złością, powodując, że sam się go zaczynałem bać. Cholera, to ona miała się bać, a nie ja.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- W takim razie nie mamy o czym gadać - wyrwała się z mojego uścisku i wbiegła do domu, zostawiając nas na zewnątrz, w tym wkurzonego Horana, oszołomionego mnie i zdezorientowanych chłopaków. Zrobiliśmy taką scenę, że każdy z ochrony się na nas patrzył, przerywając swoje obowiązki.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Brawo Horan ! Jesteś z siebie dumny ? - skierowałem się w jego stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Zamknij mordę - popatrzył na mnie z jadem w oczach i także wszedł do środka. To się właśnie nazywa kuźwa, przyjaciel. I dziewczyna od siedmiu boleści. Wsadziłem ręce do kieszeni i splunąłem na trawnik. Mam dość tego mojego porąbanego życia. Z wielką chęcią poszedłbym się zabić. W sumie to nie bardzo mam dla kogo żyć. Moje dziecko umarło, dziewczyna ma gdzieś moje zdanie, a przyjaciel i tak nie słucha co mam do powiedzenia. Wszystko się spieprzyło. Jedyne dla kogo jestem jeszcze na tym świecie to mama i moje rodzeństwo, no i babcia. To oni trzymają mnie jeszcze przy życiu. Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. Niechętnie wyjąłem z kieszeni telefon i spojrzałem na wyświetlacz. Vanessa. Se kurwa moment wybrała.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? - odebrałem niezbyt grzecznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co ty taki zły ? - spytała zdziwiona.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co chcesz ? - spytałem ponaglając jĄ i kopiąc mały kamień.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Co z Summer ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Właśnie przywieźliśmy ją ze szpitala.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Jak to ze szpitala ?! - wydarła się do słuchawki. Od razu odsunąłem telefon od ucha, czując, że moje bębenki zaraz pękną. Przyłożyłem go z powrotem, kiedy nie słyszałem już jej pisku. Opowiedziałem jej wszystko w skrócie. Oczywiście nie obyło się bez pocieszającej gadki i tego, że współczuje. Bla, bla, bla. Po co ja z nią jeszcze gadam to nie wiem.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Kiedy wrócę to oberwę mu jaja - powiedziała z jadem w głosie, a mnie momentalnie olśniło. Teraz wiem co mogę zrobić, żeby się wyżyć. O tak.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Wiesz gdzie on teraz jest ? - spytałem.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Skąd mam wiedzieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- To się dowiedź i wyślij mi adres.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Ale Louis...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
- Masz czas do 17:00 - powiedziałem szybko i się rozłączyłem. Teraz to się zabawię. Plus, że trenuję boks. Raz się do czegoś przyda. Oj przyda, przyda. I to nie wiem jak bardzo.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;h2 style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;UWAGA !!!&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;h2 style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&amp;nbsp;PRZYNAJMNIEJ 6 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;h2 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;u&gt;BLOG MOŻE ZOSTAĆ ZAWIESZONY NA CZAS NIEOKREŚLONY AŻ DO ODWOŁANIA !&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/02/rozdzia-17.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkUm3ce020HaHtm6x4gsUu1ppr4NNzN7VsAtZ2kRDkkMohF4pVUAlyyLSl3Y10BsUSRKizUoktGV0IAnlaf-X9BbnG-CH21i9WmyLZbjlCs2DcIfCrphZmUHS2H1jzlRIoPKW2hNIc_ms/s72-c/tumblr_my11z33g4J1r4dd36o1_500.gif" height="72" width="72"/><thr:total>7</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-1689978471356648976</guid><pubDate>Wed, 01 Feb 2017 05:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-01T22:16:37.982+01:00</atom:updated><title>Rozdział 16 </title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;color: #c27ba0;&quot;&gt;&quot;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;Nie wiem czy życie jest silniejsze od śmierci, ale miłość była silniejsza od obu&quot;.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę mówić - powiedziałem słabo.&lt;br /&gt;
- Dobra wiadomość jest taka, że udało nam się zaszyć wszystkie wewnętrzne rany - powiedział lekarz, spoglądając na stos jakiś papierów.&lt;br /&gt;
- A ta zła ? - spytałem mając łzy w oczach.&lt;br /&gt;
- Panna Smith w wyniku poniesionych obrażeń... &amp;nbsp;straciła dziecko. Przykro mi - powiedział lekarz, a ja myślałem, że zaraz zemdleję.&lt;br /&gt;
- O-o czym Pan mówi ? - powiedziałem cicho.&lt;br /&gt;
- To Pan nic nie wie ? - spytał zdziwiony, a ja pokręciłem przecząco głową. - Panna Smith była w 2. tygodniu ciąży, ale pod wpływem upadku poroniła - powiedział lekarz, a mi runął cały mój świat. Summer poroniła... Ona była w ciąży... ze mną... Moje dziecko nie żyje... Mogłem zostać ojcem, ale pozwoliłem na to, by jakiś idiota je zabił.&lt;br /&gt;
- Mm-mogę do niej wejść ? - spytałem przełykając ślinę. Głos mi się trząsł, a ciało zrobiło się jak z waty.&lt;br /&gt;
- Tak, oczywiście. Za kilka minut powinna się obudzić - lekarz posłał mi pocieszający uśmiech.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - przetarłem oczy, wstałem z siedzenia i na oślep wyszedłem z gabinetu, wcześniej żegnając się z doktorem. Przystanąłem na korytarzu, czując jak robi mi się słabo. W momencie obok mnie znaleźli się chłopaki.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhZ2TW17wU36A2pmvhqL85A2yQo9p3dgCQhUURjKzni7wTGwfiD-gBuv3ac86lyH9PlB7sNkzMD4MNxQ2-V5lN74fa1AM8P-sXWsn-dm_JRwMXMriNisaEbo9tYvaghS7wEsCZ0IFQVXvs/s1600/tumblr_m7un46BKp41rz6i9zo1_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhZ2TW17wU36A2pmvhqL85A2yQo9p3dgCQhUURjKzni7wTGwfiD-gBuv3ac86lyH9PlB7sNkzMD4MNxQ2-V5lN74fa1AM8P-sXWsn-dm_JRwMXMriNisaEbo9tYvaghS7wEsCZ0IFQVXvs/s320/tumblr_m7un46BKp41rz6i9zo1_250.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Louis ! Stary, weź nam nie mdlej ! - krzyknął któryś z nich. Pod wpływem emocji nie mogłem rozpoznać który. Usiadłem na najbliższym krześle, by trochę się uspokoić.&lt;br /&gt;
- Ten skurwiel zabił moje dziecko - powiedziałem tępo patrząc w &amp;nbsp;ścianę. Wciąż to do mnie nie dochodziło. Nie byłem gotowy usłyszeć coś takiego. To było jak cios poniżej pasa.&lt;br /&gt;
- Dobrze się czujesz ? Coś ci się chyba pomyliło, bo to Summer leży w szpitalu i żyje - powiedział Harry, dając nacisk na ostatnie słowo.&lt;br /&gt;
- Ty nic nie rozumiesz ? - spytałem odwracając wzrok od ściany i przenosząc go na szatyna.&lt;br /&gt;
- Nie, oświeć mnie, bo...&lt;br /&gt;
- Czekaj, on... chyba chce powiedzieć, że... - zaczął Liam. - Summer była w ciąży, prawda ? - spytał delikatnie, a ja pokiwałem twierdząco głową. W oczach miałem łzy i przez to coraz bardziej miałem ochotę się rozpłakać.&lt;br /&gt;
- Co ? - wykrztusił Niall.&lt;br /&gt;
- Była w 2. tygodniu ciąży... dowiedziałem się, że... poroniła - rozpłakałem się. - Mogłem być ojcem... - płakałem nie mogąc się uspokoić. Niall przysiadł się do mnie i przytulił pocieszając. Przeze mnie, przez moją nieuwagę moje dziecko nie żyje. Gdybyśmy nie pojechali do tego cholernego sklepu, nic takiego nie miałoby miejsca.&lt;br /&gt;
- Idź do niej. Kiedy się obudzi będzie cię potrzebować - Liam poklepał mnie po plecach. Bez słowa wstałem i skierowałem się do sali szatynki. Przed wejściem przetarłem oczy dłońmi, by nie dać po sobie poznać, że płakałem. Zdaję sobie sprawę, że to może inaczej wyglądać, ale teraz to się nie liczyło. Wszedłem do pomieszczenia, gdzie była dziewczyna. Leżała wciąż nieprzytomna na białym łóżku. Przysunąłem sobie krzesło i usiadłem obok niej, biorąc jej rękę w swoją. Tak jak mówił lekarz, &amp;nbsp;minęło kilka minut, a ona otworzyła oczy.&lt;br /&gt;
- Co się stało ? - wychrypiała cicho. Co ja mam jej powiedzieć ? Przecież ona się załamie. Już jak na nią patrzę to serce łamie mi się na miliony kawałków. - Louis ?&lt;br /&gt;
- Skarbie... - zacząłem, wdychając głęboko powietrze. - B-b-byłaś w 2. tygodniu ciąży - powiedziałem cicho.&lt;br /&gt;
- Jak to... byłam ? - zobaczyłem w jej oczach świeczniki.&lt;br /&gt;
- Poroniłaś... - odpowiedziałem, a po policzkach zaczęły spływać mi łzy. - Przykro mi... - dziewczyna zachłysnęła się powietrzem, a po chwili się rozpłakała. Nie myśląc dłużej, przytuliłem ją do swojego torsu, całując w czubek głowy.&lt;br /&gt;
- Ja... nie... wiedziałam - dławiła się własnymi łzami.&lt;br /&gt;
- Już cichutko - szepnąłem sam płacząc. - To moja wina - dziewczyna podniosła głowę, by na mnie spojrzeć.&lt;br /&gt;
- Co ty... gadasz ?&lt;br /&gt;
- Zostawiłem cię samą z tym dupkiem. Gdybym postąpił inaczej... nasze dziecko by żyło. Bo nasze... prawda ?&lt;br /&gt;
- Nasze - szepnęła. - To było twoje dziecko Louis - wtuliła się znów we mnie. - Nie obwiniaj się o to, dobrze ? - powiedziała bardzo cicho.&lt;br /&gt;
- Ale...&lt;br /&gt;
- Proszę. Czy ja tak wiele chcę ? - znów popatrzyła na mnie załzawionymi oczami. - Daj mi choć odrobinę szczęścia, po prostu będąc przy mnie - szepnęła.&lt;br /&gt;
- Dobrze, przepraszam. Wszystko co robię, robię abyś była szczęśliwa.&lt;br /&gt;
- Kocham się - rozpłakała się jak małe dziecko.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie - również płakałem. W tej chwili nic nie jest w stanie nas uspokoić. Potrzebujemy czasu, żeby przyjąć do świadomości, że nasze dziecko umarło...&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjLEk2utTJS2Xnn503n2lMmbIQ0cgrdtN0Oi-23GSC0qRrP7w2FGijsDCmDlPE8lwYaR7t9WS06-UFSXB3hXwitwKP1HCiv5NOvRzvEDFGc-cy9Qn0XCcnRYlK9a4IIvm69di-N0a-lWQQ/s1600/tumblr_mv51nsmIvQ1sk31aoo2_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjLEk2utTJS2Xnn503n2lMmbIQ0cgrdtN0Oi-23GSC0qRrP7w2FGijsDCmDlPE8lwYaR7t9WS06-UFSXB3hXwitwKP1HCiv5NOvRzvEDFGc-cy9Qn0XCcnRYlK9a4IIvm69di-N0a-lWQQ/s1600/tumblr_mv51nsmIvQ1sk31aoo2_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Summer jakiś czas temu zasnęła. Przepłakała razem ze mną kilka godzin. Oboje jesteśmy zmęczeni, mimo to, nie zostawię jej. Nie ten kolejny raz. Obiecałem jej, ale też sobie samemu, że będę siedzieć tu ile będzie trzeba. Był u niej lekarz. Powiedział, że jeżeli nie będzie żadnych komplikacji to może jutro wyjść do domu. W głębi serca mam nadzieję, że tak będzie. Mówił też, że nic nie jest jeszcze przekreślone i Summer będzie mogła mieć jeszcze dzieci. Myślę, że ta wiadomość ją ucieszyła, bo kto by się nie ucieszył. Jestem z nią prawie 2 miesiące, a i tak wiem, że to miłość na całe moje życie. Tak jest i skłamię, jeśli powiem coś innego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Louis ? - obok mnie pojawił się Niall. Podniosłem zmęczony głowę. - Dzwoni Vanessa. Co jej powiedzieć ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Skłam. Wymyśl coś - powiedziałem słabo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie możemy jej okłamywać - szeptał, by nie obudzić dziewczyny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zadzwonię do niej jutro i powiem jej wszystko, ale na razie... nie chcę, żeby niepotrzebnie się martwiła. Ma egzaminy...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No dobra - westchnął, odchodząc do drzwi. - Louis ? Chcesz kawę ? - spytał stojąc przy wyjściu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chcę, dzięki - uśmiechnąłem się blado i spuściłem wzrok. Jest noc, a mimo to wszyscy tu z nami siedzą i nas wspierają. To właśnie nazywają się przyjaciele, a nawet więcej... &lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Rodzina.&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Od wczorajszego wieczoru wypiłem około 12 kaw, może więcej. Najwyżej mi zaszkodzi, a w najwyższym stopniu trafię na płukanie żołądka. Teraz to nieistotne. Ważniejsza w tej chwili jest Summer, a nie ja. I tak rozwaliłem wszystko po całej linii. Nigdy nie pogodzę się z tym, że to moja wina. Nikt mi nie wmówi, że było inaczej. Mam swoje przekonania. Chłopaki śpią chyba na korytarzu. Wyłamali się po północy. To znaczy Harry i Liam, bo Niall polazł gdzieś do sklepu. Summer śpi. Na szczęście noc dobrze minęła i nic się nie działo. Siedzę przy niej cały czas. Nie opuszczam jej na krok. Nie chcę, nie mogę, nie potrafię. Nie chcę, żeby jak się obudzi nie zobaczyła mnie obok. Niall też ze mną tu siedział, ale jak już wspomniałem zachciało mu się iść do sklepu. Przy okazji kupi mi papierosy. Ooo, ale ja mam wyczucie czasu. Gratulacje Louis, gratulacje. Boże, gadam sam do siebie. Masakra. Potrzebny mi psycholog. Chyba muszę się przespać. Do sali wlazł &amp;nbsp;Niall tak jak mówiłem, jakoś nie za ciekawie wyglądał. A może po prostu widział krasnoludki ? Wszystko możliwe. Przeszedłem na drugi koniec sali, by z nim pogadać.&lt;br /&gt;
- Widzieli was wczoraj... - wykrztusił po upływie kilku sekund.&lt;br /&gt;
- Hmm ? - spytałem całkowicie zdezorientowany.&lt;br /&gt;
- Jak przywiozłeś Summer do szpitala. Są zdjęcia, artykuły... Jednym słowem... wszystko. Wygląda na to, że odkryli, że jesteście razem.&lt;br /&gt;
- Nie obchodzi mnie to. Nie mamy czego ukrywać. Jesteśmy razem szczęśliwi i nikt tego nie zmieni, nawet paparazzi - powiedziałem bawiąc się kubkiem po kawie.&lt;br /&gt;
- Spektakulują co się stało Summer. Prędzej czy później zaczną nas o to pytać.&lt;br /&gt;
- Oficjalnie powiemy, że... spadła ze szczytów schodów.&lt;br /&gt;
- Przereklamowane.&lt;br /&gt;
- Wymyślisz coś lepszego to powodzenia - podniosłem swój zmęczony wzrok na niego.&lt;br /&gt;
- No dobra, ufam ci Tommo - westchnął. Po chwili usłyszałem, że Summer zaczyna się budzić, więc do niej podszedłem.&lt;br /&gt;
- Jesteś - powiedziała kiedy mnie zobaczyła.&lt;br /&gt;
- Jestem i byłem tu cały czas - pocałowałem ją w czoło i usiadłem na krześle obok. Dziewczyna leżała nieruchomo, tępo się na mnie patrząc. Jej wzrok był nieobecny. Jakby ktoś go całkowicie wymazał.&lt;br /&gt;
- Chcę wrócić do domu - powiedziała cicho, gdy po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.&lt;br /&gt;
- Wrócisz - pogłaskałem delikatnie ją po boku twarzy. - Może pojadę teraz po twoje rzeczy, hmm ? - spytałem, a ona pokiwała pionowo głową. - Za pół godziny wracam. Okey ? - znów pokiwała głową. Skierowałem się do drzwi, ale ktoś mnie zatrzymał.&lt;br /&gt;
- A ty gdzie ? - spytał poważnie Niall.&lt;br /&gt;
- Głuchy jesteś ?&lt;br /&gt;
- Nie spałeś całą dobę, nie pojedziesz w tym stanie.&lt;br /&gt;
- W takim razie załatw mi kierowcę - zakpiłem.&lt;br /&gt;
- Dobra - powiedział stanowczo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Co za idiota. Po co ja się w ogóle odzywałem ? Nie myślałem, że na serio załatwi mi tego kierowcę. Jednak się myliłem. Stwierdził, że on też nie pojedzie, bo również nie spał, więc polazł obudzić Harry&#39;ego. No i znalazł mi tego kierowcę. Siedzę w tym aucie i czekam aż w końcu dojedziemy do domu. Środek tygodnia, rano, co wiąże się z ogromnymi korkami. Na dodatek są wakacje.&lt;br /&gt;
- Weź przełącz na coś innego. Rocka ci się kuźwa zachciało - odezwałem się do Hazzy.&lt;br /&gt;
- No dobra, już dobra. Nie znasz się i tyle - powiedział zmieniając stację. Akurat leciało coś znajomego i to bardzo znajomego. - O proszę, chciałeś to masz, naszą piosenkę - powiedział wjeżdżając na autostradę.&lt;br /&gt;
- Jedź i nie gadaj - przewróciłem oczami. - Ej, Hazz - nagle coś mi się przypomniało.&lt;br /&gt;
- Hmm ? - powiedział opierając brodę na dłoni.&lt;br /&gt;
- Wiesz, że dużo zapłaciliśmy za tą twoją saunę, co zrobiłeś nad basenem ? - spytałem krzyżując ręce na piersi. Uśmiechnąłem się zwycięsko, patrząc na jego minę.&lt;br /&gt;
- Skąd ty wiesz o tym ? - spytał zaskoczony.&lt;br /&gt;
- Mam swoje sposoby.&lt;br /&gt;
- Od Summer ? Ona też w tym maczała palce - mówił zakłopotany. I ja mam ją niby wydać ? Ani mi się to śni.&lt;br /&gt;
- Ej, ej. Ty już w to mojej dziewczyny nie mieszaj - powiedziałem ostrzegawczo.&lt;br /&gt;
- Ale ja nic nie...&lt;br /&gt;
- Wszystko wiem Styles, więc z łaski swojej możesz zamknąć tą swoją buzię - gdy to powiedziałem, loczek się naburmuszył i się do mnie nie odzywał. No trudno. Nie to nie. Podjechaliśmy pod bramę domu. Chyba Harry się na serio zdenerwował, bo nie wjeżdżał tylko dłubał coś przy domofonie.&lt;br /&gt;
- Cholera - zaklął uderzając w kierownicę.&lt;br /&gt;
- Może otworzyłbyś w końcu tą bramę, co ?&lt;br /&gt;
- Ciekawe niby jak ?! - wydarł się wkurzony.&lt;br /&gt;
- Ja wiedziałem, że ty mądry nie jesteś, ale myślałem, że bramę to umiesz otworzyć.&lt;br /&gt;
- Kuźwa, Louis ! Ktoś pozmieniał nam hasła w zabezpieczeniach domu !&lt;br /&gt;
- Co ?!&lt;br /&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Dziś miało nie być rozdziału, ale że względu na to, że są urodziny Harry&#39;ego dodałam, tak okazjalnie. Ostatnio dużo jest tych urodzin. Najpierw był Louis, potem Zayn, niedawno Freddie, przedwczoraj oddwórczyni roli Summer - Daniele Campbell, a dziś Harry. Nasz loczek kończy 23 lata ! Jak to szybko minęło. Co do rozdziału, to zgadliście. Summer poroniła. Myślałam, że wymyślicie jeszcze coś innego, no ale trudno. Nie udało się. Kolejny rozdział już normalnie w sobotę. Okres na urodziny jak narazie się skończył. Do następnego ! (:&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhi72NxPxcEHhuHy_iaWNl6L7puow7i99W4xGLSA9uHsipdrMx7A18huFATPVJTZMpIkrDVceUmW0fUtlIIwCeYNJqEi7PjUd1Cb_RXYkRZaFCxFbHE1D7pWWsAL1WlHqAQNJQzZz4yoV8/s1600/large.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhi72NxPxcEHhuHy_iaWNl6L7puow7i99W4xGLSA9uHsipdrMx7A18huFATPVJTZMpIkrDVceUmW0fUtlIIwCeYNJqEi7PjUd1Cb_RXYkRZaFCxFbHE1D7pWWsAL1WlHqAQNJQzZz4yoV8/s400/large.jpg&quot; width=&quot;388&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/02/rozdzia-16.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhZ2TW17wU36A2pmvhqL85A2yQo9p3dgCQhUURjKzni7wTGwfiD-gBuv3ac86lyH9PlB7sNkzMD4MNxQ2-V5lN74fa1AM8P-sXWsn-dm_JRwMXMriNisaEbo9tYvaghS7wEsCZ0IFQVXvs/s72-c/tumblr_m7un46BKp41rz6i9zo1_250.gif" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-7241948144020614066</guid><pubDate>Sat, 28 Jan 2017 11:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-30T14:52:48.227+01:00</atom:updated><title>Rozdział 15</title><description>&lt;h3 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;h3 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;u&gt;EDIT: UWAGA !! W środę kolejny rozdział !&amp;nbsp;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;h3 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;h3 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Z dedykacją dla Wikkyyy :D za cudowną przyjaźń&lt;/h3&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #c27ba0;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Ci którzy cierpią, mówią najmniej.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #c27ba0;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Ból łączy dwoje ludzi o wiele silniej niż miłość czy namiętność.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
- Summer ? - usłyszałam ponownie. Czy ten głupek próbuje zwrócić na siebie uwagę ?!&lt;br /&gt;
- Czego chcesz Lucas ? - wysyczałam w jego stronę.&lt;br /&gt;
- To już się nawet ze mną nie przywitasz ? - zrobił udawaną smutną minę. Debil.&lt;br /&gt;
- Daruj sobie - skrzyżowałam ręce.&lt;br /&gt;
- Co robisz w Londynie ?&lt;br /&gt;
- Co cię to obchodzi ?&lt;br /&gt;
- Nie powiesz mi ?! - warknął.&lt;br /&gt;
- Słuchaj koleś - wycedził Louis przez zęby. - Powiedziała, że nie twój interes, nie rozumiesz ?! - podniósł głos.&lt;br /&gt;
- Nie wtrącaj się dzieciaku - powiedział w jego stronę Lucas. Jak on śmie tak do niego mówić ?! Oberwie za to.&lt;br /&gt;
- Nie mów tak do niego ! - krzyknęłam ze złością.&lt;br /&gt;
- A co, to twój chłopak ? Widzę, że szybko się po mnie pocieszyłaś - zakpił.&lt;br /&gt;
- To było 2 lata temu.&lt;br /&gt;
- Właśnie, powinnaś cierpieć dłużej - podszedł do mnie bliżej, ale mnie to ani trochę nie ruszyło.&lt;br /&gt;
- Louis ? Możesz poczekać w samochodzie ? Zaraz wrócę - powiedziałam tym samym tonem.&lt;br /&gt;
- Nie zostawię cię samej z tym popaprańcem - powiedział stanowczo, a Lucas zmroził go wzrokiem.&lt;br /&gt;
- Zaraz wrócę - powtórzyłam. - 2 minuty i wracam. Louis, proszę - odwróciłam się w jego stronę. Miał zaciśniętą szczękę i oczy pełne furii.&lt;br /&gt;
- Dobrze, ale robię to tylko ze względu na ciebie. Jak coś to wołaj - podszedł do samochodu, by po chwili wejść do środka. Odwróciłam znów wzrok na Lucas&#39;a.&lt;br /&gt;
- Zaczynał mnie już wkurzać ten twój chłopaczek - powiedział zabijając wzrokiem.&lt;br /&gt;
- Przymknij się !&lt;br /&gt;
- A może wrócisz do mnie, co ?&lt;br /&gt;
- Oszalałeś ?!&lt;br /&gt;
- Pomyśl tylko jak byłoby nam dobrze - podpuszczał mnie. - Ty, ja i...&lt;br /&gt;
- Zasady ? Nie, dzięki - zakpiłam. - Wykorzystałeś mnie, a potem rzuciłeś jak śmiecia.&lt;br /&gt;
- Dostałem nową ofertę - zamruczał.&lt;br /&gt;
- Od jakiejś dziwki ?&lt;br /&gt;
- Mówisz o sobie ? - spytał, a ja nie wytrzymałam i wybuchłam. Podeszłam do niego i przywaliłam w tą jego buźkę. Od razu tego pożałowałam, bo chwycił mocno moje nadgarstki i nie puszczał.&lt;br /&gt;
- Puść mnie ! - krzyknęłam czując jak moje kostki zaczynają piec i krwawić.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
- To ty zaczęłaś suko ! - warknął mi prosto w twarz. Próbowałam się wydostać z jego uścisku, ale to nic nie pomagało. Szarpałam się jak mogłam. - To nie koniec. Znajdę cię i zniszczę razem z tym twoim gwiazdorkiem - wysyczał, a potem mocno mną szarpnął i odepchnął tak, że poleciałam z hukiem na twardy beton. Lucas uciekł, a ja jęczałam z bólu. &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiDUEnz_TXVy3cQtc0GwqMWJAF-CXVIhOnM7QEz1BKm5OhllaUcDDYWoBmGuRuejjzD-jUbZYXsPxZ8M58WYh-NS37kOvdpgbp-aoV-HdK-9qyTGo51RbbA69BF9-29MG_KNhG1iKj_Kck/s1600/7ba1ebad0018480052dc1104.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiDUEnz_TXVy3cQtc0GwqMWJAF-CXVIhOnM7QEz1BKm5OhllaUcDDYWoBmGuRuejjzD-jUbZYXsPxZ8M58WYh-NS37kOvdpgbp-aoV-HdK-9qyTGo51RbbA69BF9-29MG_KNhG1iKj_Kck/s1600/7ba1ebad0018480052dc1104.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Obraz mi się rozmazał, a głowa zaczęła niemiłosiernie boleć. Po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię. Otworzyłam powoli oczy.&lt;br /&gt;
- Summer, Boże... - szepnął. - Dlaczego ja cię posłuchałem i zostawiłem ? Więcej tego nie zrobię - winił się. Źle mi było z tym, że uważał, że to wszystko przez niego się stało.&lt;br /&gt;
- Pomóż mi - powiedziałam cicho, czując jak po moim policzku zaczyna spływać łza.&lt;br /&gt;
- Powiedz mi najpierw co cię boli.&lt;br /&gt;
- Głowa... i plecy... - powiedziałam, kiedy odzyskałam ostrość widzenia. Powoli mnie wziął na ręce i podniósł. Jęknęłam z bólu, przymykając oczy.&lt;br /&gt;
- Przepraszam, nie chciałem - powiedział niosąc mnie do samochodu. Otworzył jakoś drzwi i usadowił mnie na fotelu pasażera. Zamknął delikatnie auto, obszedł samochód dookoła i po chwili znalazł się obok mnie. Zapiął mój pas i spojrzał na mnie.&lt;br /&gt;
- Może powinniśmy pojechać do szpitala ? - spytał z troską.&lt;br /&gt;
- Nie, proszę - szepnęłam. - Jedźmy do domu.&lt;br /&gt;
- Na pewno ? A jeśli coś ci się stało ?&lt;br /&gt;
- Proszę... Louis... - powiedziałam patrząc na niego.&lt;br /&gt;
- Dobrze. Ale jeżeli będzie cię gorzej boleć, to jedziemy do szpitala - powiedział stanowczo.&lt;br /&gt;
- Dobrze - odpowiedziałam przymykając oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Zatrzymaliśmy się pod naszą posiadłością. Wysiadłem z auta i okrążyłem je. Otworzyłem drzwi od strony Summer, odpiąłem jej pas i delikatnie wziąłem ją na ręce. Dziewczyna zaczęła ciężej oddychać co mnie zaniepokoiło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer ? Co się dzieje ? -spytałem przestraszony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nnn-nic, po prostu... boli - powiedziała zamykając oczy. - Zanieś mnie... do domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, ale...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zanieś mnie do domu ! - krzyknęła, a ja mimo swoich przekonań, pokierowałem się w jego stronę. Otworzyłem drzwi i wszedłem do domu. Z salonu dobiegały krzyki, a gdy do niego wszedłem, okazało się, że chłopaki jak zwykle wariują. Widząc nas, momentalnie się odwrócili, a jak zobaczyli brunetkę, uśmiechy zeszły im z twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co się stało ? - podszedł szybko do nas Niall.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Później - szepnąłem i wszedłem na schody, a następnie na drugie piętro i do pokoju dziewczyny. Położyłem ją na łóżku, zdjąłem buty, które miała na sobie i usiadłem obok niej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie patrz tak na mnie - powiedziała błagając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Martwię się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Obiecuję, że... jeśli będę się gorzej czuć to ci powiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chcesz coś zjeść ? Nie jadłaś śniadania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie, nic nie przełknę. Niedobrze mi. Przyniósłbyś mi tylko wody ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oczywiście, zaraz wrócę - wstałem i pocałowałem ją w czoło. Wyszedłem z jej sypialni i po chwili znalazłem się w kuchni, gdzie siedzieli chłopaki i Vanessa. Skąd ona się tu wzięła ? Cała czwórka patrzyła na mnie pytającym wzrokiem, a ja tylko podeszłem do blatu. Wziąłem szklankę i nalałem do niej wody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Louis, co się z nią stało ? - spytał Niall.&lt;br /&gt;
- Byliśmy w sklepie - westchnąłem zaczynając, a oni popatrzyli na mnie dziwnie. - Spotkaliśmy jej byłego. Summer chciała, żebym zaczekał w samochodzie. Nie chciałem, ale tak zrobiłem. W lusterku zobaczyłem, że ten popapraniec nią szarpie. Doszło do tego, że z całej siły rzucił nią o beton, a sam uciekł - powiedziałem przecierając twarz.&lt;br /&gt;
- Boże... - szepnęła Vanessa. Wszyscy siedzieli cicho. Nic nie mówiąc wziąłem szklankę i cicho &amp;nbsp;wyszedłem z kuchni, aby potem znaleźć się w pokoju Summer. Podeszłem do jej łóżka i postawiłem szklankę na stojącym obok niego stoliku nocnym.&lt;br /&gt;
- Spokojnie - powiedziałem, gdy dziewczyna próbowała usiąść. Pomogłem jej, a potem podałem wodę.&lt;/div&gt;
- Dziękuję - odezwała się, powoli kładąc się z&amp;nbsp;powrotem. Odstawiłem szklankę i przykucnąłem obok niej, biorąc ją za rękę.&lt;br /&gt;
- Przepraszam, że nie zdołałem cię obronić - zacząłem, czując jak w moich oczach zbierają się łzy.&lt;br /&gt;
- Nie przepraszaj. To ja ci kazałam poczekać w samochodzie. Nie płacz, nie jest ze mną tak źle - puściła moją rękę i starła moje łzy.&lt;br /&gt;
- Możemy ? - usłyszałem głos Harry&#39;ego. Odwróciłem głowę. Wszyscy, cała czwórka stała w pokoju.&lt;br /&gt;
- Tak - odpowiedziała Summer.&lt;br /&gt;
- Jak się czujesz ? - spytał brunet.&lt;br /&gt;
- Bywało lepiej, ale żyję - uśmiechnęła się blado.&lt;br /&gt;
- Summer, bo ja... - Vanessa podeszła do nas bliżej. - Muszę lecieć na kilka dni do Los Angeles. Mam egzaminy - powiedziała cicho.&lt;br /&gt;
- Leć, musisz je zdać - odpowiedziała szatynka.&lt;br /&gt;
- Ale ja nie chcę cię teraz zostawiać.&lt;br /&gt;
- Chłopaki się mną zajmą. Kiedy wylatujesz ?&lt;br /&gt;
- Właściwie to... to zaraz jadę na lotnisko...&lt;br /&gt;
- To jedź, bo się spóźnisz. I nie martw się o mnie, jestem pod dobrą opieką.&lt;br /&gt;
- Dobrze, ale jeżeli coś będzie się dziać to niech ktoś do mnie zadzwoni - rozejrzała się wkoło, a następnie podeszła do Summer i delikatnie ją przytuliła. - Kocham cię siostrzyczko.&lt;br /&gt;
- A ja ciebie - odpowiedziała. Popatrzyłem na Niall&#39;a. Był smutny. Pewnie dlatego, że Vanessa nazwała Summer siostrą. W jego oczach można było zobaczyć ból. Rozumiem go. Gdy dziewczyny się od siebie oderwały, zwiesił głowę.&lt;br /&gt;
- Jadę. Pa mała - powiedziała blondynka i pocałowała ją w policzek. - Dzwońcie do mnie - popatrzyła na nas i odeszła do drzwi. - Liam ? Zawieziesz mnie ?&lt;br /&gt;
- Tak, jasne - przytaknął. Vanessa pomachała jeszcze Summer na pożegnanie, a potem obydwoje wyszli z pokoju. Popatrzyłem na brunetkę. Lekko się uśmiechała, co spowodowało, że na moje usta też wkradł się mały uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Minęła godzina. Stan Summer się nie polepszył. Wręcz przeciwne - pogorszył. I to dość bardzo. Jeszcze nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Jest bardzo, bardzo źle. Pod wpływem bólu wygina się we wszystkie strony. Cały czas krzyczy, a ja nie potrafię jej pomóc.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jedziemy do szpitala - powiedziałem stanowczo, a ona się rozpłakała. - Tam ci pomogą. Summer, nie mogę patrzeć jak cierpisz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Boli... - powiedziała ledwo słyszalnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wiem - wstałem na równe nogi i pocałowałem ją w czoło. - Pójdę po klucze do samochodu. Zaraz wrócę - wytarłem łzy z jej policzków i wyszedłem z pokoju. Poszedłem do swojej sypialni, która była kilka kroków dalej i zabrałem kluczyki z komody, która tam stała. Wróciłem szybko do dziewczyny, kiedy usłyszałem, że krzyczy coraz głośniej. Wszedłem do pokoju i myślałem, że sam zaraz zemdleję. Na białym prześcieradle była wielka czerwona plama.&lt;br /&gt;
- Summer... - otworzyła oczy, spoglądając na mnie. - Ty krwawisz... - te słowa ledwo co przeszły przez moje gardło. Dziewczyna spojrzała na pościel i mocniej się rozpłakała. Podszedłem do niej bliżej.&lt;br /&gt;
- Boję... się... - dławiła się własnymi łzami.&lt;br /&gt;
- Nie zostawię cię. Będę przy tobie cokolwiek się stanie, słyszysz ? - mówiłem z powagą, ale w głębi serca sam miałem ochotę się rozpłakać. - Chodź, jedziemy. Nie ma na co czekać, bo może ci się pogorszyć - wziąłem ją delikatnie na ręce, ale mimo to dziewczyna i tak zgięła się w pół z bólu.&lt;br /&gt;
- Przepraszam - szepnąłem. Skierowałem się do wyjścia z pokoju, a następnie trzymając ją na rękach zeszłem po schodach. W salonie minąłem Liam&#39;a.&lt;br /&gt;
- Co się dzieje ? - spytał przestraszony.&lt;br /&gt;
- Zaczęła krwawić - wytłumaczyłem mu, przechodząc przez drzwi. Natomiast on szedł cały czas za mną.&lt;br /&gt;
- Jadę z wami - powiedział od razu.&lt;br /&gt;
- Gdzie Harry i Niall ? - spytałem usadzając szatynkę w samochodzie.&lt;br /&gt;
- Musieli pojechać pilnie do wytwórni - wyjaśnił.&lt;br /&gt;
- Wsiadaj - powiedziałem obchodząc samochód dookoła.&lt;br /&gt;
- Chwila, pójdę zamknąć dom - powiedział pospiesznie. Zrobił tak jak powiedział i już po chwili siedział w aucie za Summer. Odpaliłem samochód i skierowałem go na główną drogę prowadzącą do szpitala. Jechałem łamiąc wszystkie możliwe przepisy. Jeśli jej się coś stanie i to z mojej głupoty to nie mam po co żyć.&lt;br /&gt;
Po kilku minutach dojechaliśmy pod szpital. Nie patrząc na to czy ktoś nas widzi czy nie, wysiadłem z auta i wziąłem Summer na ręce. Kiedy Liam wysiadł, zamknąłem auto i pobiegliśmy do budynku. Nikogo nie było na korytarzach. Jak to jest możliwe ?! Udaliśmy się do recepcji. Mam nadzieję, że chociaż tam ktoś jest. Na szczęście były jakieś dwie pielęgniarki porządkujące dokumenty.&lt;br /&gt;
- Proszę mi pomóc ! - krzyknąłem załamany. Widząc nas rzuciły wszystko co trzymały w rękach i do nas podeszły.&lt;br /&gt;
- Greecy, weź wózek ! - krzyknęła jedna z nich biegnąc w drugą stronę, a ja stałem oszołomiony, nie wiedząc co robić.&lt;br /&gt;
- Doktorze Sartorius !! - krzyknęła biegnąc korytarzem. Po chwili ta druga pojawiła się obok nas z wózkiem. Ułożyłem na nim Summer i razem z Liam&#39;em ruszyliśmy za nią i pielęgniarką. Po chwili dołączył też do nas lekarz i zaczął wypytywać co się stało. Bez ogródek odpowiadałem na wszystkie jego pytania.&lt;br /&gt;
- Zabieramy panią Smith na salę operacyjną - powiedział mężczyzna, kiedy doszliśmy do wymienionego wcześniej miejsca. Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo cała czwórka znikła za drzwiami sali operacyjnej. Opadłem bezsilnie na krzesła za mną.&lt;br /&gt;
- Zadzwoń po chłopaków - powiedziałem załamany. - Lub przynajmniej tylko po Niall&#39;a. To jego siostra - przetarłem oczy rękami, próbując się nie rozpłakać.&lt;br /&gt;
- Jasne, już dzwonię - odszedł kawałek, wyjął telefon i ja wygląda dzwonił, a ja siedziałem jak jakiś nieogarnięty i modliłem się o moją Summer. Jeżeli ona umrze... To ze mną też będzie koniec. Obiecuję to tu i teraz przed samym Panem Bogiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Od ponad godziny Summer jest operowana, a ja nie wiem co się dzieje, bo nikt w tym cholernym szpitalu nie raczy mi nic powiedzieć. Chłopaki zdążyli w tym czasie przyjechać. Niall podobnie jak ja się załamał. Ja siedzę po jednej stronie korytarza, a on po drugiej. Nikt się nie odzywa od 30 minut. Nic. Cisza. Jedyne co do tej pory słyszałem to cichy szloch Niall&#39;a. Podejrzewa jak on może się czuć. Jego własna siostra jest w tej chwili operowana i walczy o życie. Tak to wszystko jest popieprzone.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Po chwili z sali wyjechała nieprzytomna Summer w otoczeniu pielęgniarek i lekarza. Serce krajało mi się na jej widok.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Doktorze. Doktorze ! - podbiegłem do niego chcąc się czegoś dowiedzieć. Mężczyzna odwrócił się w moją stronę. - Co z Summer ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jest Pan kimś z rodziny ? - spytał lekarz, a ja strzeliłem sobie w myślach w łeb. Mogłem spodziewać się, że o to spyta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Narzeczonym - skłamałem szybko. Trudno, najwyżej poniosę jakąś karę, ale ja muszę wiedzieć co się dzieje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobrze, w takim razie zapraszam do gabinetu - powiedział mężczyzna. Był jakoś w moim wieku, może trochę starszy. Szedłem za lekarzem, aż dotarliśmy do jego gabinetu z numerem 4. Weszliśmy do pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Proszę usiąść - powiedział wskazując na krzesła, a sam stanął za biurkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co z nią doktorze ? - spytałem, gdy już usiadłem. Mężczyzna tylko westchnął i spojrzał na mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą - powiedział, a ja poczułem jak bladnę. Przełknąłem ślinę i czekałem na najgorsze, być może najgorsze co mogło mi się zdarzyć w życiu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXF0TJLYf8CFXPDeQm70fR3COP9Kfjgo8V2LFEM6NFHm5ZKxV2nOh754HbwZH4yr2gX8MdOsLQW3ltnZH9nUoRmO9rUcQLWKibogQUs06tBhRP4XY7xO4pc8Dc-sYtSiTEjoo03k7a23g/s1600/tumblr_mrl0f7VtYS1sebpexo1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXF0TJLYf8CFXPDeQm70fR3COP9Kfjgo8V2LFEM6NFHm5ZKxV2nOh754HbwZH4yr2gX8MdOsLQW3ltnZH9nUoRmO9rUcQLWKibogQUs06tBhRP4XY7xO4pc8Dc-sYtSiTEjoo03k7a23g/s1600/tumblr_mrl0f7VtYS1sebpexo1_500.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
___________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
15, udało mi się ją wstawić przed moim wyjazdem do siostry. Jak znam życie to będzie miała wielki uciech, że wspomniałam o niej na moim blogu. Czego się nie robi dla rodziny ?&lt;br /&gt;
A teraz o rozdziale. Jak widzicie sami, przerwałam (według was, pewnie jak zwykle) w takim momencie. Ale o to mi właśnie chodziło. Lubię zaskakiwać ludzi. Zastanawiam się, czy może ktoś z was domyśla się co jej się stało. Czekam na odpowiedzi w komentarzach. A tego czy Summer przeżyje, czy może nie i o tym co jej się stało dowiedziecie się w następnym rozdziale. Czyli w sobotę. Chyba, że będzie tu tyle komentarzy, że sama liczba mnie zaskoczy, to może uda mi się wstawić coś na tygodniu. Ale nic nie obiecuję, bo kończę ferie i wracam (niestety) do szkoły. Dziś to tyle, jeśli wytrwaliście do końca notki to ogromne gratulacje. A i &lt;u&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;SPAM POD ROZDZIAŁEM BĘDZIE USUWANY&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;. Jeśli chcecie mogę zrobić do tego specjalną zakładkę. Miłego weekendu ! (:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PS.Zakładka Bohaterowie została zaktualizowana&lt;br /&gt;
PS2. Jeśli ktoś chcę mieć zadedykowany rozdział, wystarzczy poprosić, ale muszę wiedzieć dla kogo dedykuję, więc trzeba napisać z jakiegoś konta&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-15.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiDUEnz_TXVy3cQtc0GwqMWJAF-CXVIhOnM7QEz1BKm5OhllaUcDDYWoBmGuRuejjzD-jUbZYXsPxZ8M58WYh-NS37kOvdpgbp-aoV-HdK-9qyTGo51RbbA69BF9-29MG_KNhG1iKj_Kck/s72-c/7ba1ebad0018480052dc1104.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-5545175256136527067</guid><pubDate>Sat, 21 Jan 2017 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-28T23:42:41.973+01:00</atom:updated><title>Rozdział 14</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Popełniłem w życiu wiele błędów, ale nigdy nie powiedziałem komuś, że go kocham, nie wierząc w to.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
- Odpowiedz Summer - powiedział Louis, wyraźnie zdenerwowany takim obrotem sprawy.&lt;br&gt;
- Louis, proszę - wyjęczałam. - Wyjaśnię ci to później.&lt;br&gt;
- Nie ładnie tak odrzucać swojego chłoptasia - znów wtrącił się dupek Drake.&lt;br&gt;
- Zamknij się cholerny idioto !&lt;br&gt;
- Teraz to idioto. Ale przyznaj, że chciałabyś się przespać jeszcze raz ze mną, co ? - co za człowiek ! Kłamie mi w żywe oczy.&lt;br&gt;
- O czym on gada ? - Spytał Louis zabijając mnie wzrokiem. Ja chyba wykituję...&lt;br&gt;
- Nie przespałam się z tobą !&lt;br&gt;
- Tak, a ...&lt;br&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgEVcmR_xfIrntE7-JVXFSf-d-oEJd6g35rK1RQ5CugTziDwv9tbBLsytfOoohDDHpEsW87SkpXXcneayMVcY87YmQ60_hxvPOwEu689QvNHh82x_9H5NDdzNyABmVUXvE8Jm6Rc2s3O8w/s1600/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f736962356f663373676d476666413d3d2d3135392e31343337376132616363353265653.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgEVcmR_xfIrntE7-JVXFSf-d-oEJd6g35rK1RQ5CugTziDwv9tbBLsytfOoohDDHpEsW87SkpXXcneayMVcY87YmQ60_hxvPOwEu689QvNHh82x_9H5NDdzNyABmVUXvE8Jm6Rc2s3O8w/s400/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f736962356f663373676d476666413d3d2d3135392e31343337376132616363353265653.gif&quot; width=&quot;400&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Zamknij się !!! - nie wytrzymałam i kopnęłam go z całej siły w krocze. - Ochrona !!! - facet zwijał się z bólu, a ja kipiałam ze złości. Cholerny gnojek. Nie będzie mnie oczerniał. Po chwili dwóch ochroniarzy przyszło po tego psychopatę. - Zabierzcie go i o nic nie pytajcie, chyba, że chcecie stracić tą robotę - wycedziłam przez zęby. Momentalnie skierowali się w stronę wyjścia z drącym się cały czas Drake&#39;m, a Louis nic się nie odzywając wiercił mi dziurę w głowie.&lt;br&gt;
- Zamierzasz powiedzieć mi o co chodzi z tymi narkotykami ? - spytał zdenerwowany szatyn.&lt;br&gt;
- Nie biorę już ich ! Kiedyś brałam, ale już tego nie robię ! Nie wiem dlaczego ten idiota tu przyleciał ! - pchnęłam drzwi do garderoby i weszłam do środka. Za mną wszedł Louis.&lt;br&gt;
- Skoro przyleciał to miał wyraźnie powód !&lt;br&gt;
- Nie wierzysz mi ? - stanęłam w pół kroku. Chłopak nic się nie odzywał. - Nie wierzysz - stwierdziłam. - Skoro nie, to idź do Niall&#39;a. Dowiesz się całej prawdy i może przejrzysz na oczy - wyszeptałam czując zbierające się łzy.&lt;br&gt;
- Co Niall ma z tym wspólnego ?&lt;br&gt;
- Jako jedyny mi pomógł - powiedziałam cicho, czując jak po moich policzkach spływają już łzy. Świetnie.&lt;br&gt;
- Trzeba było przyjść z tym do mnie, pomógłbym ci.&lt;br&gt;
- Tak ? I jakbyś zareagował ? Bo wątpię, że pozytywnie - powiedziałam odchodząc do stolika.&lt;br&gt;
- Summer... - westchnął.&lt;br&gt;
- Co ?! Mówiłam żebyś poszedł do Niall&#39;a !&lt;br&gt;
- A może nie poszedłem, bo ci wierzę ?! - teraz to on podniósł głos. Podszedł do mnie próbując mnie przytulić, kiedy ja wciąż płakałam.&lt;br&gt;
- Zostaw mnie - odsunęłam się od niego. -Muszę się przebrać - powiedziałam i odeszłam od szatyna. Wzięłam ciuchy na przebranie i poszłam do łazienki wziąć prysznic, zostawiając chłopaka samego. Lepiej będzie jeżeli teraz przemyśli to co powiedział i to co powiedziałam ja.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Wyjechaliśmy z terenu stadionu. Do domu mamy godzinę drogi, może trochę więcej. Siedzę w aucie z Louis&#39;em i Niall&#39;em. W drugim jedzie Vanessa, Harry i Liam. Przynajmniej ma z kim pogadać, bo co do nas to nie za ciekawie. Niall śpi, a ja i Louis... szkoda gadać. Ani ja, ani on nie odezwaliśmy się do siebie słowem. I ja nie mam zamiaru pierwsza zacząć rozmowy. Nie kryję, jest mi z tym źle, że nie gadamy, ale ja nic nie mogę zrobić. W końcu usłyszałam odchrząknięcie.&lt;br&gt;
- Summer ? - do moich uszu dobiegł głos Louis&#39;a.&lt;br&gt;
- Ooo... W końcu się odezwałeś - skomentowałam.&lt;br&gt;
- Przestań - powiedział kręcąc głową. - Chciałem cię przeprosić za to, że ci na początku nie wierzyłem...&lt;br&gt;
- A teraz już wierzysz ? - spytałam odwracając głowę w jego stronę.&lt;br&gt;
- Tak. Muszę ci powiedzieć, że jednak spytałem o to Niall&#39;a. Ale to nie znaczy, że przedtem ci nie wierzyłem. Po prostu... chciałem się upewnić... - zaczął się tłumaczyć.&lt;br&gt;
- I &amp;nbsp;co ja mam zrobić ? Rzucić ci się w ramiona i powiedzieć, że czekałam aż mnie przeprosisz ? To nie jest bajka Louis - patrzyłam na niego nie dowierzając.&lt;br&gt;
- Wiem, że jesteś teraz zła, ale... - spuścił głowę zrezygnowany. - Daj mi jeszcze jedną szansę - powiedział cicho.&lt;br&gt;
- Najpierw ustalmy kilka rzeczy - powiedziałam, a on podniósł głowę. - Wierzysz w to co powiedziałam, tak ?&lt;br&gt;
- Tak, już wierzę. Mówiłem przecież.&lt;br&gt;
- A ufasz mi ? - powiedziałam łamliwym głosem.&lt;br&gt;
- Oczywiście, że tak.&lt;br&gt;
- Aa-a... kochasz mnie ? - patrzyłam mu głęboko w oczy.&lt;br&gt;
- Co za pytanie - powiedział kręcąc głową na boki. - Pytasz o to faceta, który jest w tobie zakochany po uszy - wyszeptał muskając moje usta.&lt;br&gt;
- Kocham cię - powiedział po oderwaniu.&lt;br&gt;
- A ja ciebie. I na razie wybaczam ci wszystko - uśmiechnęłam się głaszcząc go po policzku. Resztę drogi spędziłam przytulając się do Louis&#39;a. Głowę miałam ułożoną na jego torsie, a on cały czas bawił się moimi włosami. Nie rozmawialiśmy dużo. Trwaliśmy w ciszy, ale każde z nas było szczęśliwe.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Około 1:00 w nocy byliśmy już w domu. Wszędzie ciemno jak nie powiem gdzie. Do tego chyba zgubiły się nam klucze.&lt;br&gt;
- No nie mam ich. Co się przyczepiłeś ? - piszczał Harry. Teraz ten będzie chory. Co za ludzie. Mógł jakoś uważać, a nie łazić przed koncertem i chwalić się tą swoją klatą. I tak to ja mam lepszą. - Weź pytaj, może dziewczyny mają.&lt;br&gt;
- Pogięło cię już do &amp;nbsp;końca Styles ? - wychrypiała Vanessa. - To nie nasz dom. My nigdy tych kluczy na oczy nie widziałyśmy - Vanessa ledwo co mogła mówić. Obie dziewczyny trzęsły się z zimna. Jest środek lipca, więc jakim kuźwa cudem jest 14 stopni ?! - Może Niall je wam zjadł.&lt;br&gt;
- Ja ?! Czy was coś popierdoliło ?! - krzyknął Niall.&lt;br&gt;
- Zamknij się. &amp;nbsp;Sąsiedzi śpią - uciszył go Liam.&lt;br&gt;
- Nie ! Koniec. Nie mam zamiaru stać pół nocy na zimnie - zdenerwowałem się. Odszedłem kilka kroków i krzyknąłem w stronę naszego ochroniarza.&lt;br&gt;
- Josh ! Josh !!&lt;br&gt;
- Co jest szefie ? - spytał napakowany mężczyzna.&lt;br&gt;
- Zbierz ekipę i macie zaraz znaleźć klucze, bo któryś z was je zgubił - odkaszlnąłem. Nie ma to jak zrzucić całą winę, na w ogóle innego gościa.&lt;br&gt;
- A gdzie są zapasowe ?&lt;br&gt;
- A skąd nam to wiedzieć ? To wy się zajmujecie naszą ochroną - mówiłem pocierając ręce z zimna.&lt;br&gt;
- Zaraz je znajdziemy - powiedział odchodząc.&lt;br&gt;
- Mam nadzieję - powiedziałem już chyba raczej do siebie. Wróciłem do reszty. Vanessa była przytulona do Liam&#39;a, a Summer stała w mojej bluzie zgrzytając zębami. Podeszłem do niej i mocno ją przytuliłem, próbując sprawić by chociaż trochę zrobiło jej się cieplej. Postaliśmy jeszcze tak chwilę aż w końcu wrócił Josh z kluczami.&lt;br&gt;
- Nareszcie ! Dawaj je - podbiegł do niego Niall i wyrwał mu klucze z rąk. W sekundzie przybiegł do nas i otworzył drzwi. Wszyscy wepchnęliśmy się do środka jak banda jakiś nierozgarniętych dzieci. Głęboko odetchnęłem będąc w środku.&lt;br&gt;
- Idę napalić w kominku - poinformował wszystkich Liam. Widzę, że Daddy na posterunku. Należy mu się normalnie dyplom.&lt;br&gt;
- A ja idę wziąć prysznic - powiedziała Summer odchodząc w kierunku schodów.&lt;br&gt;
- Mogę z tobą ? - wyszczerzyłem się, a ona popukała się w czoło.&lt;br&gt;
- Zapomnij. Ale możesz ze mną spać.&lt;br&gt;
- Przynajmniej to - zaśmiałem się. Chwilę posiedziałem jeszcze na dole, a potem poszedłem na górę. Summer była jeszcze w łazience, więc zdjąłem ciuchy i wskoczyłem pod kołdrę. Jak cieplutko. Po kilku minutach wyszła z pomieszczenia, dziwnie na mnie patrząc.&lt;br&gt;
- Nie za wygodnie ci ? - spytała podchodząc do łóżka, a ja patrzyłem na jej ruchy.&lt;br&gt;
- Nie. Ale jak położysz się obok to będzie wspaniale - powiedziałem uśmiechnięty, a dziewczyna w błyskawicznym tempie znalazła się koło mnie.&lt;br&gt;
- Dobranoc słodziaku - pocałowała mnie szybko w usta i wtuliła się we mnie.&lt;br&gt;
- Dobranoc myszko - odpowiedziałem. Po chwili zasnąłem.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Obudziłam się bardzo, bardzo wypoczęta. Co do mnie jest niepodobne, zważając na moją pracę, no ale... Podniosłam głowę i przekręciłam się na drugi bok. Louis nadal śpi... Hah. Te jego włosy sterczą mu na wszystkie strony. Ale muszę przyznać, że pięknie w nich wygląda. Westchnęłam i jedną rękę próbowałam gdzieś z tyłu wymacać mojego iPhone. W końcu mi się udało. Mimo. że prawie spadł mi na podłogę, ale to nie ważne. Odblokowałam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. 11:48. To ja tyle spałam ? Nie dziwne, że wypoczęłam Odłożyłam telefon &amp;nbsp;z powrotem na szafkę i popatrzyłam na Louis&#39;a. Mimowolnie poczochrałam go po włosach, chcąc go zbudzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wstawaj śpiochu - zaśmiałam się, a on tylko zamruczał. - Loui... śpiochu... - zaczęłam go głaskać po policzku, a on powoli otworzył oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co jest ? - spytał zachrypniętym głosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Już 12, wstawaj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oj no weź - zajęczał w poduszkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie dość się wyspałeś ? - spytałam siadając na łóżku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie - odpowiedział krótko i zwięźle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie przesadzaj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie spałem pół nocy, śpiochu - powiedział wyraźnie mówiąc słowo &quot;śpioch&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ty robiłeś ? - zmarszczyłam brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Niall wariował - zajęczał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bo ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nieważne. Idiota obudził cały dom. Tylko ty spałaś - powiedział ziewając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Serio ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Serio, serio. A skoro panna śpioch mnie obudziła, to już nie zasnę - powiedział siadając na łóżku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ej ! Nie jestem śpiochem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie ? To jak wyjaśnisz to, że nic nie było cię w stanie obudzić ? - podniósł jedną brew. - Czekaj, czekaj, a może ty jesteś w ciąży ? - zaśmiał się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Głupek - pacnęłam go po głowie. - Idę się ubrać. Chcesz to śpij, nie to...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oj już nie denerwuj się - uśmiechnął się. - Ale nie ukrywam, że chciałbym takiego maluszka - wyszczerzył się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie wyobrażasz sobie za dużo Tomlinson, co ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie - powiedział stanowczo. - Dobra wstaję. Widzimy się na dole - poszedł do swojego pokoju się ubrać, a ja ruszyłam do garderoby. Wzięłam przetarte jeansy, białą bokserkę i ramoneskę. Poszłam do łazienki, zrobiłam to co trzeba, a potem zeszłam na dół. Na dole oprócz Louis&#39;a nie było nikogo. Cicho, pusto, jak nie u nas. Szatyn siedział w salonie z laptopem. Podeszłam do niego bliżej, zarzucając ręce na jego szyję.&lt;br&gt;
- Co robisz ?&lt;br&gt;
- Płacę rachunki. Coś za dużo wyszło za ogrzewanie basenu.&lt;br&gt;
- No... a może...&lt;br&gt;
- Ty coś wiesz - odwrócił głowę w moją stronę. - Gadaj. No już.&lt;br&gt;
- Noooo... Harry stwierdził, że jeżeli podgrzeje basen do maksymalnej temperatury i nie będzie wyłączał ogrzewania przez jakiś czas to zrobi sobie domową saunę.&lt;br&gt;
- Ja go normalnie zabiję - wycedził przez zęby.&lt;br&gt;
- No to... zrobisz to później. Ja idę do kuchni - powiedziałam szybko i ruszyłam do wcześniej wymienionego pomieszczenia. Stanęłam przy wejściu, odwracając się do niego. - A i pamiętaj, że ja nie miałam nic z tym wspólnego. Nic. Okey ? - szatyn zmroził mnie wzrokiem, a ja uciekłam do kuchni. Ja to jednak umiem kłamać, nie ? Stanęłam przed lodówką, a następnie ją otworzyłam. Co jest ? Tu nic nie ma. Jak to jest w ogóle możliwe ? Jeszcze wczoraj była przynajmniej połowa. Zamknęłam lodówkę i wróciłam do salonu.&lt;br&gt;
- Louis ?&lt;br&gt;
- No ? - spytał siedząc przy papierach i laptopie.&lt;br&gt;
- Co się stało z jedzeniem w lodówce ?&lt;br&gt;
- Słyszałaś o czymś takim, że jak Niall się wkurzy to potrafi zjeść większość lodówki ? - mówił, nie przerywając swojego zajęcia. A ja otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. - No to teraz wiesz.&lt;br&gt;
- Co się stało ?&lt;br&gt;
- Pokłócił się z Seleną - powiedział wpisując cyferki na laptopie.&lt;br&gt;
- To o to ci chodziło, kiedy mówiłeś, że wariował w nocy ?&lt;br&gt;
- Dokładnie - odpowiedział, a ja przez chwilę nic nie mówiłam, zastanawiając się.&lt;br&gt;
- Jedziemy do sklepu - postanowiłam.&lt;br&gt;
- Co ? - zajęczał Louis.&lt;br&gt;
- No to. &amp;nbsp;Nie ma nic w lodówce. Jedziemy.&lt;br&gt;
- Ale ja jestem zmęczony. Nie dam rady prowadzić - stuknął się ręką w czoło, opadając na oparcie &lt;br&gt;
kanapy.&lt;br&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVSo1GW6bxO9AgIU6jxziQZ5N7PMWEjPYwWqIJAl-GCqHNtwog_X0FREY9PetHUJCuhUp-Uhz1aY2zs2iO6zGULIOTn8RfMqeX1s5lYJ2NJa1KDsfMQN9BZWNlA_6E3Alj8xyI33qT2sw/s1600/1415640154-hangout3.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVSo1GW6bxO9AgIU6jxziQZ5N7PMWEjPYwWqIJAl-GCqHNtwog_X0FREY9PetHUJCuhUp-Uhz1aY2zs2iO6zGULIOTn8RfMqeX1s5lYJ2NJa1KDsfMQN9BZWNlA_6E3Alj8xyI33qT2sw/s1600/1415640154-hangout3.gif&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- To ja poprowadzę - wyszczerzyłam się.&lt;br&gt;
- Ty masz prawo jazdy ? - zdziwił się.&lt;br&gt;
- Wiesz co ? Nie doceniasz mnie - stwierdziłam zakładając ręce na biodra.&lt;br&gt;
- Tak ? To pokaż - powiedział po zamyśleniu. Chwilę się zastanowiłam i mu odpowiedziałam.&lt;br&gt;
- Dobra. Zaraz wracam. Stój tu - rozkazałam mu.&lt;br&gt;
- Nigdzie się nie ruszam - podniósł ręce ze śmiechem. Pobiegłam szybko na górę do swojej sypialni. Wpadłam do pomieszczenia, rozglądając się poszukiwaniu mojej torebki. Po kilku sekundach dostrzegłam ją na komodzie. Wzięłam ją i pędem zbiegłam na dół. Zatrzymałam się kilka centymetrów przed Louis&#39;em, wyjmując portfel, a z niego prawo jazdy.&lt;br&gt;
- Proszę ! I co ? - pokazałam mu dokument, a on przejechał po nim wzrokiem i po chwili zaczął się śmiać. Zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co mu chodzi.&lt;br&gt;
- Piękne drugie imię - zaśmiał się. - Louisa. Przeznaczenie czy przypadek ? - wyszczerzył usta w uśmiechu.&lt;br&gt;
- Potraktuj to jak chcesz - wzruszyłam ramionami. - Ważne, że wygrałam ! Jedziemy do sklepu. Ubieraj się - pospieszałam go.&lt;br&gt;
- No dobra, dobra... Louisa - uśmiechnął się szeroko przez co się zaśmiałam.&lt;br&gt;
- Wariat - stwierdziłam.&lt;br&gt;
- Ale twój wariat ! - krzyknął, pocałował mnie w policzek i pobiegł na górę.&lt;br&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Wyszliśmy ze sklepu obładowani torbami z zakupami. Trochę zaszaleliśmy. Ale skoro nic nie było w lodówce... Powiedzmy, że trzeba było zrobić zapasy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jak po tych wszystkich słodyczach się porzygamy, to będzie twoja wina - stwierdził Louis idąc do samochodu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dlaczego ? - spytałam smutno podążając za nim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bo naciągnęłaś mnie na to wszystko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No, ale to wszystko tak pięknie wyglądało - tłumaczyłam mu jakbym była małym dzieckiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobra, nieważne, bo i tak to już kupiliśmy. Ale jak się porzygasz po tym, to nie będzie za dobrze - odparł wkładając torby do bagażnika.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie porzygam. Bądź spokojny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Skąd ta pewność ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja to wiem - uśmiechnęłam się szeroko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak ? A co, jesteś medium ? - zaśmiał się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Żebyś wiedział - puściłam mu oczko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To co mi wywróżysz ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hmm... w niedalekiej przyszłości będziesz wraz ze mną obżerał się tymi słodkościami - zaśmialiśmy się równo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer ? - usłyszałam za plecami znany głos. Odwróciłam się. Lucas. O Boże... Tylko nie to.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
No i udało mi się &amp;nbsp;wstawić ten rozdział, mimo małych problemów technicznych, tego że jestem chora i wielu innych rzeczy, no ale dałam radę. Smuci mnie &amp;nbsp;trochę, że mam tylko 2 obserwujących, a bloga odwiedza naprawdę dużo, dużo osób. Ale dziś nie o tym, dziś świętujemy 1. urodziny synka Louis&#39;a - Freddie&#39;go Reign&#39;a Tomlinnson&#39;a ! Sto lat ! Ten maluszek naprawdę na to zasługuję, ma cudownych rodziców, a oni mają cudownego synka. Louis naprawdę kocha tego malca, więc my powinniśmy go zaakceptować. Nie mówię o mnie, bo ja zrobiłam to już na początku, mówię ogólnie. Tak czy inaczej:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;STO LAT FREDDIE !!!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiyoHOEfwO5fj2ymnys0FHOM-8Bmtmug67mnLcvZDYE7Pcm3DRcga-X-DzIvwfB-R6mAYqZYy9lYrii41IzP0RCUFAxGshwJoRT7_QwwiL49eWbnWaEqCp4hTdc_AsFMusapzbzzdPlR6U/s1600/johannah-deakin-instagram-louis-tomlinson-and-son-freddie-460x460.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiyoHOEfwO5fj2ymnys0FHOM-8Bmtmug67mnLcvZDYE7Pcm3DRcga-X-DzIvwfB-R6mAYqZYy9lYrii41IzP0RCUFAxGshwJoRT7_QwwiL49eWbnWaEqCp4hTdc_AsFMusapzbzzdPlR6U/s320/johannah-deakin-instagram-louis-tomlinson-and-son-freddie-460x460.jpg&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHhtXV2DgXX8GMisz_T-ckmf6vFfgdR9YKWmFkhKlc3oCjghVi0A_y1xhyphenhyphenfFajKqv199-hhA7wI913rQdE4k-Q6kbL9dxITVlHhmmKQW_L9ZEyokopCKr4xzT8G4UGTzEedmri7mRfSmM/s1600/briana-jungwirth-new-photos-freddie-tomlinson.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHhtXV2DgXX8GMisz_T-ckmf6vFfgdR9YKWmFkhKlc3oCjghVi0A_y1xhyphenhyphenfFajKqv199-hhA7wI913rQdE4k-Q6kbL9dxITVlHhmmKQW_L9ZEyokopCKr4xzT8G4UGTzEedmri7mRfSmM/s1600/briana-jungwirth-new-photos-freddie-tomlinson.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-14.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgEVcmR_xfIrntE7-JVXFSf-d-oEJd6g35rK1RQ5CugTziDwv9tbBLsytfOoohDDHpEsW87SkpXXcneayMVcY87YmQ60_hxvPOwEu689QvNHh82x_9H5NDdzNyABmVUXvE8Jm6Rc2s3O8w/s72-c/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f736962356f663373676d476666413d3d2d3135392e31343337376132616363353265653.gif" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-6456679390031426881</guid><pubDate>Sat, 14 Jan 2017 10:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-14T12:02:02.245+01:00</atom:updated><title>Rozdział 13</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d0e0e3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot; Chyba nigdy sobie nie wybaczę, że przez jeden głupi błąd mogłam stracić go, chodzący ideał, spełnienie marzeń każdej dziewczyny.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minął ponad miesiąc odkąd jestem z Louis&#39;em. Dobrze nam się układa i chyba pierwszy raz czuję, że jestem szczęśliwa. Może głupio to brzmi, ale naprawdę tak się czuję. Nawet doszło do czegoś więcej niż tylko pocałunek. O wiele, wiele więcej. Tak na marginesie, to dobry jest w łóżku. A co do tych piosenek to udało nam się napisać i nagrać aż 14 utworów. Nie wierzę, że zajęło nam to tylko miesiąc. Mimo, że inaczej myślałam, to stwierdzam, że takie coś jest jednak wykonalne. Jestem dumna z tej płyty, z tej współpracy i z tego co udało nam się razem zrobić. Dziś gramy pierwszy wspólny koncert. Mam nadzieję, że dobrze wypadniemy. Nigdy wcześniej nie byłam z żadnym zespołem na scenie, więc to dla mnie nowe doświadczenie. Za kilka dni zaczynamy kręcić nasz pierwszy wspólny teledysk. Nie mogę się doczekać tego dnia. Nawet nie wiem kiedy dokładnie z tym startujemy. Mówili mi tyle razy o tym, a ja i tak zapominam. Jestem za bardzo zabiegana, za bardzo zapracowana, za bardzo przemęczona. Jedyne czego w tej chwili chcę to odpoczynek, mimo wszystko. Chcę choć na chwilę uciec od problemów, których na razie mam i tak jakoś mało. Siedzę w garderobie już jakąś godzinę. Powiedzmy, że siedzę. Tak na serio to leżę Louis&#39;owi na brzuchu. Jest całkiem wygodnie. Gadamy o wszystkim, w ten sposób się relaksując. Zbytnio nie przeszkadza mu to, że przygniatam całe jego ciało, no ale... kto co woli. Po jakimś czasie do garderoby przyszedł facio z ekipy.&lt;br /&gt;
- Przypominam wam, że za 1,5 godziny koncert - popatrzył na nas.&lt;br /&gt;
- Ta, ta - powiedziałam od niechcenia z zamkniętymi oczami.&lt;br /&gt;
- Gdzie reszta chłopaków ? - spytał. Czy on naprawdę nic nie wie ? Czy ja wyglądam na jakąś szmacianą sekretarkę, że się tak wyrażę ?&lt;br /&gt;
- Tu ich nie ma ! Wynocha ! - krzyknęłam coraz bardziej się denerwując. Facet bez słowa wyszedł, zostawiając na samych.&lt;br /&gt;
- Mogłaś być milsza dla niego - powiedział Louis, bawiąc się moimi włosami. Lubię jak tak robi.&lt;br /&gt;
- Mogłam, ale nie chciałam. Nienawidzę go.&lt;br /&gt;
- Prawie go nie znasz.&lt;br /&gt;
- Znam go na tyle dobrze, by stwierdzić, że go nienawidzę.&lt;br /&gt;
- Zawsze traktujesz tak osoby, z którymi pracujesz ? - spytał, nie przerywając czynności. Momentalnie podniosłam głowę z jego torsu i popatrzyłam mu w oczy.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi96stJtkMmVgWizA_a4UpzsqdJRg58CgFcjBYx2gywnCtQ96Ov3CyFMWNG9ELtwLCWULAhOM79ryRRaV5ODF5ZuXLLhyTWj_2zyZEXZMFaAUq8bpSf2Cy8F8FUi95HDrSZS17AfVcPtB4/s1600/tumblr_nwor6uXgec1ui5cuno2_250_zps1al0inyq.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi96stJtkMmVgWizA_a4UpzsqdJRg58CgFcjBYx2gywnCtQ96Ov3CyFMWNG9ELtwLCWULAhOM79ryRRaV5ODF5ZuXLLhyTWj_2zyZEXZMFaAUq8bpSf2Cy8F8FUi95HDrSZS17AfVcPtB4/s320/tumblr_nwor6uXgec1ui5cuno2_250_zps1al0inyq.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Tylko tych, których nie lubię i w jakiś sposób mi się narażą - powiedziałam poważnie.&lt;br /&gt;
- A twoja matka ?&lt;br /&gt;
- To co innego - wstałam z jego brzucha i usiadłam na kanapie obok jego nóg.&lt;br /&gt;
- Co ? Co takiego, że traktujesz ją źle ?&lt;br /&gt;
- Nieważnie. To nie twoja sprawa.&lt;br /&gt;
- Jesteśmy razem i powinienem wiedzieć o tobie takie rzeczy - również usiadł.&lt;br /&gt;
- Nie powiem ci - odwróciłam w jego stronę głowę. - To jest moje życie i to ja decyduję jak ma ono wyglądać, a nie ty - wycedziłam.&lt;br /&gt;
- Tak ? A pomyślałaś, że możesz mnie stracić ?&lt;br /&gt;
- O czym ty gadasz ? - wyszeptałam.&lt;br /&gt;
- O tym, że jeżeli będziesz przede mną ukrywać takie rzeczy, to z nami koniec - popatrzył mi głęboko w oczy. On mówi prawdę...&lt;br /&gt;
- Powiem ci, ale daj mi czas - przełknęłam ślinę, czując jak wspomnienia powracają.&lt;br /&gt;
- Dobrze, poczekam.&lt;br /&gt;
- Przepraszam - zwiesiłam głowę. Po chwili poczułam jak po moich policzkach spływają łzy, którymi zaczęłam się dławić. Louis widząc to przytulił mnie do siebie, głaszcząc po głowie. Przy nim pierwszy raz czuję się bezpieczna i kochana. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić do pomieszczenia weszła Lou. Na szczęście w ramionach Louis&#39;a w miarę się uspokoiłam.&lt;br /&gt;
- Summer ? - momentalnie podniosłam głowę, aby spojrzeć na kobietę. - Mogę zacząć cię już przygotowywać ?&lt;br /&gt;
- Tak, jasne - starłam z policzków łzy i podniosłam się z kanapy. Ruszyłam w kierunku Lou, a potem usiadłam na fotelu przed lustrem.&lt;br /&gt;
- Coś się stało ? - spojrzała na mnie, a potem na Louis&#39;a, który przecierał twarz dłońmi.&lt;br /&gt;
- Nie, wszystko w porządku - uśmiechnęłam się lekko, może nieco sztucznie, ale trudno.&lt;br /&gt;
- Na pewno ? - upewniła się patrząc wciąż na mnie.&lt;br /&gt;
- Tak, na pewno.&lt;br /&gt;
- No dobra - westchnęła i zaczęła mnie przygotowywać. Wyjęła z torby swoje rzeczy, a potem spięła mi włosy, aby nie przeszkadzały i robiła mi makijaż. Myślałam nad tym co powiedział Louis. Może naprawdę powinnam powiedzieć mu prawdę ? Nie chcę tego robić, bo to boli, ale nie chcę go stracić. Nie chcę, żeby zostawił mnie samą. Muszę spróbować powiedzieć mu prawdę. Nie wiem kiedy to zrobię, ale spróbuję.&lt;br /&gt;
- Gotowe - powiedziała Lou. Wow, szybka jest. W tak krótkim czasie pomalowała mnie i jeszcze zrobiła mi coś z włosami. Podziwiam ją.&lt;br /&gt;
- Dzięki - uśmiechnęłam się wstając z fotela, lecz po chwili zostałam zatrzymana przez kobietę.&lt;br /&gt;
- Tylko już nie płacz, okey ? - powiedziała cicho, posyłając mi pocieszający uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8Z9WqQbRfeaCEMMc1R-eKtkArToOGEqO631y1PYltolBRvnT9cQK4SUj3K53epjVVS9oXJdxRR-a218ZB2R4l9FaCJDnOuMSlJW5neTt1ZEFSusOQliARseIj3jebFeRq9Exv1qo94IA/s1600/tumblr_myjbssJTe31s0bqe4o2_250.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;260&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8Z9WqQbRfeaCEMMc1R-eKtkArToOGEqO631y1PYltolBRvnT9cQK4SUj3K53epjVVS9oXJdxRR-a218ZB2R4l9FaCJDnOuMSlJW5neTt1ZEFSusOQliARseIj3jebFeRq9Exv1qo94IA/s320/tumblr_myjbssJTe31s0bqe4o2_250.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Postaram się - odeszłam od niej i poszłam się przebrać. Wzięłam z wieszaka czarny strój z różowymi neonowymi dodatkami, który już po chwili miałam na sobie. Postanowiłam wrócić do głównej garderoby. Kiedy już tam dotarłam zobaczyłam, że jest też reszta chłopaków razem z Lux. Natomiast Louis był już czesany przez Lou. Widząc mnie uśmiechnął się. Chciał coś powiedzieć, ale szybko z tego zrezygnował. &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Usiadłam na kanapie obok chłopaków i wzięłam do ręki butelkę z wodą.&lt;br /&gt;
- Ile czasu do show ? - spytałam po upiciu łyka wody.&lt;br /&gt;
- Godzina - odpowiedział Harry, a ja przytaknęłam.&lt;br /&gt;
- Kto następny ? - spytała Lou, która jak widać skończyła już czesać Louis&#39;a, bo w tej chwili szedł w moją stronę.&lt;br /&gt;
- Ja - powiedział wstając Liam. Obok mnie usiadł Louis, chwytając moją dłoń.&lt;br /&gt;
- Jesteś zła o to co powiedziałem ? - spytał.&lt;br /&gt;
- Nie. Po prostu... Kiedy spytałeś o to, dlaczego traktuję tak moją matkę... Wróciły do mnie złe wspomnienia, najgorsze chwile mojego życia. nie jestem w stanie o tym mówić - Louis mocno mnie przytulił dodając otuchy.&lt;br /&gt;
- Przepraszam, nie powinienem o to pytać.&lt;br /&gt;
- To nie twoja wina, nie wiedziałeś - szepnęłam i mocniej go przytuliłam.&lt;br /&gt;
- Przepraszam - powtórzył i pocałował mnie w czubek głowy.&lt;br /&gt;
- Summer ? - podniosłam głowę, odrywając się od Lou, aby sprawdzić kto mnie woła. Po chwili na moje kolana wdrapała się Lux. - A będę mogła do was przyjechać za kilka dni ? - spytała dziewczynka patrząc to na mnie, to na Louis&#39;a.&lt;br /&gt;
- Pewnie - uśmiechnęłam się szeroki, podobnie jak chłopak.&lt;br /&gt;
- Dziękuję ! - podskoczyła na moich kolanach i również mnie przytuliła, a potem rzuciła się na szatyna.&lt;br /&gt;
- Hej, mała, udusisz mnie - śmiał się.&lt;br /&gt;
- Przepraszam marchewko - powiedziała z szerokim uśmiechem i pobiegła do Lou.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
*//*//*&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- 10 minut do show ! - krzyknął, któryś &amp;nbsp;techników, a ja momentalnie zesztywniałam. Co się ze mną do cholery dzieje ?! To nie jest pierwszy raz kiedy mam koncert. Zamknęłam oczy i głęboko odetchnęłam, próbując się uspokoić. Jednak to nic nie pomagało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer ? - poczułam jak ktoś kładzie dłonie na moje biodra. Te perfumy... Louis. - Kochanie, co się dzieje ? - spytał troskliwie, a ja powoli otworzyłam oczy i na niego spojrzałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja... nie wiem - mimowolnie się zatrzęsłam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Stresujesz się przed koncertem ? - w odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową. - Przecież to nie pierwszy raz kiedy występujesz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wiem. Nie wiem dlaczego się denerwuję - powiedziałam, ale on... nic nie mówił. - Louis... nie mogę się uspokoić. Pomóż mi, błagam - szeptałam. On niewiele czekając, wpił się zachłannie w moje usta, jakby chcąc przekazać mi w ten sposób całe swoje wsparcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jetem przy tobie, jestem z tobą - wyszeptał opierając swoje czoło o moje. - Wierzę w ciebie. Występowałaś setki, tysiące razy. Wtedy nie było mnie obok i dawałaś radę. Dziś też dasz radę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęłam się delikatnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Po prostu zamknij oczy i zaśpiewaj dla swoich rodziców, dla brata. Jestem pewien, że cię usłyszą. A twój brat na pewno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Skąd wiesz, że on mnie usłyszy ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- W tej chwili każdy na świecie ogląda w telewizji ten koncert. Dasz radę. Zrób to dla nich - mówił, a ja nie odrywałam swoich oczu od jego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zrobię to dla nich - powtórzyłam szepcząc. - I dla ciebie. Kocham cię - dodałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A ja kocham ciebie - po chwili po raz kolejny mnie pocałował, lecz ktoś nam to wszystko przerwał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- 2 minuty ! - krzyknął znów technik i jak na zawołanie obok nas pojawiła się pozostała trójka. Objęliśmy się wszyscy ramionami, tworząc okrąg.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- &lt;i style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;&quot;Zróbmy to dziś razem&quot;* &lt;/i&gt;- powiedział Louis. Po jego słowach każdy się uśmiechnął. Złączyliśmy nasze dłonie i podrzuciliśmy je do góry.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wembley tu i teraz !! - krzyknęliśmy równocześnie. Chwyciłam rękę Louis&#39;a i w piątkę wbiegliśmy na scenę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;*//*//*&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Udało się. Dałam radę i zaśpiewałam. Tak jak mówił Louis, zrobiłam to dla najbliższych. W tej chwili schodzimy ze sceny. Koncert się skończył. Wszystko się udało i po pewnym czasie nie stresowałam się już tak bardzo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Aaaa !!! - krzyknęłam kiedy Louis do mnie podbiegł i znienacka wziął na ręce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mówiłem ci, że się uda ! - krzyknął śmiejąc się. Momentalnie sama zaczęłam się śmiać. Takiego Louis&#39;a kocham.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Głupek - pacnęłam go ze śmiechem po głowie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale twój głupek - wyszczerzył się i mnie pocałował. Oderwałam się od niego czując, że brakuje mi już powietrza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Puść mnie już. Jestem cała spocona - śmiałam się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- I co ? Ja też. No dobra... już cię puszczam - postawił mnie na ziemi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Weź zdejmij mi odsłuch - powiedziałam wyjmując jedną ze słuchawek z ucha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chodź tu piosenkareczko - uśmiechnął się kręcąc głową. Nachylił się i zdjął mi urządzenie przypięte do stroju, pociągając za sobą resztę kabelków.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dzięki. Biegnę do garderoby - pocałowałam go w policzek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zaraz przyjdę do ciebie - powiedział zwijając urządzenie. Skierowałam się do garderoby. Już otwierałam drzwi, gdy ktoś mnie zatrzymał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Proszę, proszę. Summer Smith we własnej osobie - zakpił znany mi mężczyzna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Drake - wysyczałam. - Co ty tu robisz ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jak to co ? Zapomniałaś o mnie. Przywiozłem towar - uśmiechnął się jak jakiś pedofil. Głupi, ohydny, zakichany diler.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie chcę twojego zasranego towaru - wycedziłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8qxAnVm4zAH4vI46yCm-R_LweMw-k8tkdkDjhkCDaTAZCBy068lBk7DXn7Iu32DNLl-IwKVWIexoe1SiPevXI7YtuVT9U9t2LpEi0sm7CG8wzyaFM9UVn7TRc7xVPWR7tl8kl6Yq_f3I/s1600/tumblr_inline_mn668f2Ylv1qz4rgp.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;222&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8qxAnVm4zAH4vI46yCm-R_LweMw-k8tkdkDjhkCDaTAZCBy068lBk7DXn7Iu32DNLl-IwKVWIexoe1SiPevXI7YtuVT9U9t2LpEi0sm7CG8wzyaFM9UVn7TRc7xVPWR7tl8kl6Yq_f3I/s400/tumblr_inline_mn668f2Ylv1qz4rgp.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Jak to ? Ty ? Najwierniejsza klientka ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie rozumiesz ?! Zrywam umowę. Lepiej gadaj jak mnie znalazłeś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jaka ty naiwna. Nie było trudno dowiedzieć się gdzie taka gwiazda ma koncert. To był pikuś - zaśmiał się szyderczo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wiesz co ? Najlepiej zrobisz jak stąd wyjdziesz. Nie chcę twoich dragów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Na pewno nie ? Szkoda, żeby się zmarnowały - złapał moją szczękę, a ja zagryzłam mocno zęby, &lt;br /&gt;
żeby zaraz nie wybuchnąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wyjeżdżaj stąd ! Albo zaraz zawołam ochronę ! - krzyknęłam ze złością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak ? I co im powiesz ? Żeby zabrali mnie bo już nie jestem twoim dilerem ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zamknij się !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer ? - w momencie odwróciłam głowę. Louis... Boże... Tylko nie to.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bierzesz narkotyki ? - wyszeptał podchodząc do mnie. - Odpowiedz !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No Summer. Odpowiedz swojemu chłoptasiowi - powiedział Drake. Niech go szlag jasny trafi ! Cholerny diler.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
*cytując tweet Louis&#39;a Tomlinson&#39;a z 10. 12. 2016 r., dotyczący jego występu w hołdzie dla zmarłej mamy - &quot;Let&#39;s Do This Together Tonight&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;br /&gt;
A więc rozpoczęłam ferie, trzeba mi się cieszyć ! Mam nadzięję, że podczas zasłużonego odpoczynku powróci mi wena. Tak, tak, ostatnio mam z nią małe problemy... &amp;nbsp;Co do rozdziału to jest to jeden z moich ulubionych. Tak, skromna ja. Haha. Mam dla was małą ankietę, więc proszę, żebyście zagłosowali. Jest ona umieszczona w kolumnie obok, pod moim profilem. Podpowiedź dla tych którzy czytają na telefonie: musicie przełączyć na wersję na komputer. Ode mnie to tyle. Miłego weekendu ! (:&lt;br /&gt;
&lt;h3&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;u&gt;PRZYNAJMNIEJ 6 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-13.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi96stJtkMmVgWizA_a4UpzsqdJRg58CgFcjBYx2gywnCtQ96Ov3CyFMWNG9ELtwLCWULAhOM79ryRRaV5ODF5ZuXLLhyTWj_2zyZEXZMFaAUq8bpSf2Cy8F8FUi95HDrSZS17AfVcPtB4/s72-c/tumblr_nwor6uXgec1ui5cuno2_250_zps1al0inyq.gif" height="72" width="72"/><thr:total>7</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-9042841805537646345</guid><pubDate>Thu, 12 Jan 2017 05:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-12T19:19:43.764+01:00</atom:updated><title>Rozdział 12 </title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Warto było cię spotkać, aby dowiedzieć się, że istnieją takie oczy jak twoje.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obudziłam się wypoczęta, a przede wszystkim szczęśliwa. Powodem mojej radości jest główny bohater wczorajszego dnia, czyli Louis. Tego, co do niego czuję nie potrafię ubrać w słowa. Jestem zakochana w nim na zabój. Być może ktoś pomyśli, że twierdzi tak każda nastolatka, ale z tym się nie zgodzę. Ja już nie jestem nastolatką, a to jakie uczucia żywię do Louis&#39;a jest najszczerszą prawdą. Tylko i wyłącznie prawdą, a nie jakimś moim wyobrażeniem. Podniosłam się z łóżka i przeczesałam dłonią włosy. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Popatrzyłam na stojący obok łóżka budzik, sprawdzając, która jest godzina. 8:36. Dość wcześnie. A może to i lepiej ? Więcej dnia przede mną. Ruszyłam do garderoby i wzięłam wybrane ubrania, a potem poszłam do łazienki, aby wykonać rutynowe czynności. Po zrobieniu tych rzeczy standardowo zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu w kuchni był już Louis i przygotowywał coś na śniadanie. Podeszłam do niego od tyłu i mocno się w niego wtuliłam.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgsO3KfQ5xLaZHpq62Iri3rPQAML9y_F85IXwYByhABxXqSn8YXKOiyeYsr-z5iyJjdJ8H8S99nb3cUqxvkYItp520NFgDgNffbjSjnAQaQdTRfMUuZRSy-kYxHgiitvtKsypFW7mSIz2U/s1600/a739dabc0007de16504cd065.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;221&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgsO3KfQ5xLaZHpq62Iri3rPQAML9y_F85IXwYByhABxXqSn8YXKOiyeYsr-z5iyJjdJ8H8S99nb3cUqxvkYItp520NFgDgNffbjSjnAQaQdTRfMUuZRSy-kYxHgiitvtKsypFW7mSIz2U/s400/a739dabc0007de16504cd065.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Hej - przywitałam się z moim chłopakiem. Jak to cudownie brzmi. Mój chłopak.&lt;br /&gt;
- Dzień Dobry kochanie - przywitał mnie odwracając się w moją stronę. Korzystając z okazji pocałowałam go w usta, a po chwili poczułam jak chłopak odwzajemnia pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie &amp;nbsp;i lekko się zaśmiałam. - Jak ci się spało księżniczko ? - spytał uśmiechnięty.&lt;br /&gt;
- Bardzo dobrze. Co tam robisz ?&lt;br /&gt;
- A gofry - odwrócił się do blatu i powrócił do gotowania.&lt;br /&gt;
- To będziesz miał utrudnione zadanie, bo ja nie zamierzam cię puszczać. Będę cię przytulać cały czas - wtuliłam się mocniej w jego plecy.&lt;br /&gt;
- Cóż, może sobie poradzę - zaśmiał się.&lt;br /&gt;
- Poradzisz, poradzisz - ziewnęłam wpatrując się w to co robi chłopak. Po chwili usłyszałam kierujące się w naszą stronę kroki. Zaraz do pomieszczenia wszedł Harry razem z Niall&#39;em i Liam&#39;em. Przywitali się z nami dziwnie patrząc.&lt;br /&gt;
- O czymś nie wiemy ? - spytał Harry pokazując na nas palcem. Cała trójka miała ten sam wyraz twarzy.&lt;br /&gt;
- Możliwe - zaśmiał się Louis. - Jesteśmy razem - dodał odwracając się w moją stronę. Objął mnie ramieniem i patrzył na reakcję chłopaków.&lt;br /&gt;
- Gratulacje !!! - wykrzyknęli w tym samym czasie.&lt;br /&gt;
- Umm... dzięki - powiedziałam uśmiechając się. Kolejno do nas podchodzili i nas przytulali jak w jakimś filmie... Potem siedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść śniadanie. Mniam. Kocham gofry. Louis dobrze gotuje.&lt;br /&gt;
- A gdzie Vanessa ? - spytałam nadgryzając gofra.&lt;br /&gt;
- Chyba się myje. Nie wyglądała za dobrze. Była blada - odpowiedział Liam.&lt;br /&gt;
- Mam nadzieję, że nic jej nie jest - westchnęłam. Po jakimś czasie chłopaki poszli na dwór grać w piłkę, a ja z Louis&#39;em zostałam w kuchni.&lt;br /&gt;
- Co powiesz na spacer ? - spytał szatyn.&lt;br /&gt;
- Nie boisz się, że nas przyłapią ?&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Znam takie miejsca, gdzie nas nie znajdą - powiedział splatając nasze dłonie&lt;br /&gt;
razem. - To co ?&lt;br /&gt;
- Zgoda. Pójdę tylko po torebkę - uśmiechnęłam się.&lt;br /&gt;
- Okey - puściłam jego rękę i pobiegłam na górę. Wzięłam &amp;nbsp;moją czarną torebkę na pasku i zeszłam z powrotem na dół.&lt;br /&gt;
- Gotowa ?&lt;br /&gt;
- Tak. Możemy iść - uśmiechnęłam się, a Louis pociągnął mnie w stronę wyjścia.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Chodzimy po parku już jakiś czas. Jest cudownie. Spędzamy ze sobą miło chwile. Louis cały czas opowiada o swojej rodzinie. Nie mam mu tego za złe, bo sama nalegałam, aby mi o tym trochę powiedział. Dziwię się tylko, że jeszcze nikt nas tu nie zobaczył. Natomiast Louis chyba nie bardzo się tym przejął. Sam mówił, że paparazzi nie zaszywają się w takie miejsca jak to. Spacerujemy teraz po alejkach takiego jednego pięknego parku. Jest tu mnóstwo kwiatów i to czyni go takim pięknym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Poczekaj - nagle Lou puścił moją dłoń i podbiegł do kolorowych roślin. Po chwili wrócił do mnie trzymając w ręku czerwoną różę.&lt;br /&gt;
- Proszę. Piękna róża dla pięknej kobiety - powiedział podając mi kwiat. Uśmiechnęłam się biorąc go do ręki.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - powąchałam różę, a potem poczułam usta Louis&#39;a na swoich. Wlałam w ten pocałunek całą swoją miłość. Odsunęłam się powoli od niego, aby zaczerpnąć powietrza.&lt;br /&gt;
- Zimno ci ? - spytał gdy zobaczył, że się zatrzęsłam.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglvC6MGFaZHUdoR2VvV-wa6OyV224gTzS0OzeQB-KRgP7G3FlqtcC8zg_r9GghynFG9U4fxzQrCxknYmcrXGFi101mkXEpoCUq0EIUzWvU3jLIGyDBTSvTNpG6izq2VLIux9FkkboC0M8/s1600/giphy+%25286%2529.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;179&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglvC6MGFaZHUdoR2VvV-wa6OyV224gTzS0OzeQB-KRgP7G3FlqtcC8zg_r9GghynFG9U4fxzQrCxknYmcrXGFi101mkXEpoCUq0EIUzWvU3jLIGyDBTSvTNpG6izq2VLIux9FkkboC0M8/s320/giphy+%25286%2529.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Trochę - odpowiedziałam lekko rumieniąc się. Chłopak zdjął bluzę, którą miał na sobie, a potem położył mi ją na ramionach.&lt;br /&gt;
- Dziękuję. Ale... tobie będzie teraz zimno.&lt;br /&gt;
- Nie będzie. Najważniejsze, żeby tobie nie było. Nie chcę żebyś później była znów chora - uśmiechnęłam się na jego słowa i przytuliłam go. - Wracamy ? - spytał kiwając głową.&lt;br /&gt;
- Tak, wracamy - zaśmiałam się. Wyszliśmy z parku i skierowaliśmy się do domu, cały czas &lt;br /&gt;
trzymając się za ręce.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Weszliśmy do domu, śmiejąc się z opowieści Louis&#39;a. Lecz nie trwało to zbyt długo, bo usłyszeliśmy czyiś krzyk.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Harry, do cholery ! Szybciej ! - zaniepokojona tym co się stało. podałam Louis&#39;owi różę, którą od niego dostałam i pobiegłam do salonu, sprawdzić co się dzieje. Na kanapie leżała nieprzytomna Vanessa. Cała była blada. Obok niej nachylał się Niall. Podeszłam do nich ostrożnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co... Co się stało ? - spytałam ledwo co mówiąc.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zemdlała jak szła do kuchni - wyjaśnił mi blondyn. Po chwili do pomieszczenia wszedł Harry, niosąc w jednej ręce miskę z wodą, a w drugiej ręcznik. Postawił to wszystko na stoliku obok kanapy. Niall zanurzył kawałek ręcznika w wodzie, a następnie przemył delikatnie twarz blondynki. Kucnęłam przy niej i odgarnęłam jej włosy z twarzy. Po jakimś czasie dziewczyna otworzyła oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co się dzieje ? - wychrypiała dotykając ręką swojego czoła i zamykając z powrotem oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zemdlałaś. Pamiętasz coś ? - spytałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Szłam do kuchni coś zjeść i...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Powinniśmy pojechać do szpitala - przerwał jej Liam. To dziwne, ale jak wchodziłam do salonu to w ogóle go nie zauważyłam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nic mi nie jest.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyfNn5uFF8ZqNoKirGsvXU0PXbUWnew7k97gZTc00TSaCFp4NBKtzzE4OKLNfKvPaKFdSenLqmfmgSZPCWVtivsC5PozNXa0k74NeO5lqyGlY64P8puNNp1mcsKoTGvDevS0vpyWalgBI/s1600/tumblr_inline_mzik3nb0I21r25xgk.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;215&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyfNn5uFF8ZqNoKirGsvXU0PXbUWnew7k97gZTc00TSaCFp4NBKtzzE4OKLNfKvPaKFdSenLqmfmgSZPCWVtivsC5PozNXa0k74NeO5lqyGlY64P8puNNp1mcsKoTGvDevS0vpyWalgBI/s400/tumblr_inline_mzik3nb0I21r25xgk.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Vanessa, coś się dzieje. Straciłaś przytomność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Po prostu jestem zmęczona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A jeśli to coś poważnego ? - cały czas mówiłam. Nie dam tak łatwo za wygraną.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie spałam od dwóch dni - powiedziała cicho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? - szepnęłam nie dowierzając. - Zwariowałaś ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Uczyłam się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mogłaś zrobić sobie przerwę, a nie narażać swoje zdrowie na...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chwila, chwila - przerwał nam Liam. - Jak to się uczyłaś ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Vanessa studiuje przez internet - wyjaśniłam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Naprawdę ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, historię sztuki - powiedziała blondynka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A wracając do tematu, to dlaczego nie odpoczęłaś ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mam niedługo pierwsze egzaminy. Muszę się uczyć. Błagam cię. Nie drąż już tego tematu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobrze, ale masz odpocząć - zakazałam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobrze, obiecuję, ale najpierw muszę coś zjeść - zaśmiała się patrząc na mnie, a ja pokręciłam ze śmiechem głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Widzę, że już ci lepiej. Okey, co chcesz zjeść ? - spytałam stawając na równe nogi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie wiem. Cokolwiek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobra, zaraz wracam. Leż - ruszyłam do kuchni i wyjęłam z lodówki wędlinę, ser i pomidora, a następnie biorąc jeszcze chleb zrobiłam kanapki. Potem zaniosłam je Vanessie. Widząc mnie z talerzem, usiadła na kanapie i zabrała ode mnie kanapki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dzięki - zabrała się za jedzenie, a ja usiadłam na kolanach Louis&#39;a i pocałowałam go w policzek blisko ust. - Emm... czy ja czegoś nie wiem ? - spytała marszcząc brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No... Jestem z Louis&#39;em - popatrzyłam na blondynkę, a ona szeroko się uśmiechnęła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Gratuluję. W końcu kogoś sobie znalazłaś. Musisz zapomnieć o Lucas&#39;ie - powiedziała poważnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Vanessa...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O jakim Lucas&#39;ie ?- spytał Louis. No zabiję ją kiedyś. Po prostu zabiję. Głupia małpa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mój były, nieważne. Idziemy na górę ? - spytałam szatyna zmieniając temat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jasne, chodź - wstałam z jego kolan i wzięłam go za rękę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A ty masz odpocząć. Dopilnujcie jej chłopaki. okey ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Masz to jak w banku - odpowiedział Harry odkaszlując. Pociągnęłam Louis&#39;a w stronę schodów, a potem do mojej sypialni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Weszliśmy do pokoju Summer. Dziewczyna wciąż trzymając mnie za rękę, rzuciła się na wielkie łóżko, tym samym pociągając mnie za sobą. Przez co wylądowałem obok niej, a ona tylko zwinęła się w kłębek, cały czas trzymając moją dłoń w swojej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie za wygodnie ci ? - spytałem bawiąc się jej włosami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie - wymamrotała. - Mogę tak z tobą leżeć nawet wieczność - powiedziała z zamkniętymi oczami, na co cicho się zaśmiałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, możemy leżeć tak całą wieczność. Jeżeli ci się nie znudzę - westchnąłem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie znudzisz. To nigdy się nie stanie - otworzyła oczy, aby na mnie popatrzeć. - Kocham cię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A ja ciebie - przeniosłem wzrok na jej usta. Po chwili dziewczyna jakby czytając w moich myślach, przysunęła się bliżej i mnie pocałowała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dlaczego zakochałeś się akurat we mnie ? - spytała odrywając się ode mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bo jesteś inna - szepnąłem patrząc w jej oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To znaczy ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jesteś sobą, nikogo nie udajesz. Masz poczucie humoru. Jesteś piękna, mądra, czasem bezczelna - zaśmiałem się, a ona się uśmiechnęła nie odrywając ode mnie oczu. - Jesteś wyjątkowa, moja i tylko moja. I nie ukrywam, że strasznie mnie pociągasz. Nie tylko wyglądem, ale też głosem. Jest jeszcze wiele rzeczy, za które cię kocham, ale za długo by było, żeby je wszystkie wymienić - skończyłem, kiedy poczułem, że Summer znów przylgnęła swoimi ustami do moich. Oddawałem każdy jej pocałunek. Pragnąłem więcej, ale wiedziałem, że na to jest jeszcze za wcześnie. O wiele za wcześnie. Nie mogę stracić jej zaufania. Nie mogłem jej zranić. Nie jestem typem faceta, który jest w związku tylko z jednego, dobrze znanego wszystkim powodu. Nie chcę, aby tak o mnie myślano, a na pewno nie pragnę tego, żeby Summer też tak myślała. Niestety w show-biznesie to jest nieuniknione. Jedyne czego pragnę to to, żeby Summer kochała mnie za to jaki jestem, a nie za to kim jestem. Ale to się chyba sprawdza, bo zanim do nas przyjechała to nie była jakąś moją wielką fanką. Oderwałem się od dziewczyny łapczywie łapiąc powietrze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kocham cię i obiecuję, że nigdy cię nie skrzywdzę i nikomu na to nie pozwolę - wyszeptałem, przymykając oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kocham cię i ufam ci - odpowiedziała, &amp;nbsp;po czym położyła głowę na moim torsie, szczelniej oplatając mnie ramionami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;br /&gt;
Szczerze ? To zwaliłam ten rozdział. Nie podoba mi się tak jak inne. Dodaję go ze względu, że dziś urodziny Zayn&#39;a. Mimo, że nie jest już w zespole, w moim opowiadaniu też nie występuje to jest w jakimś stopniu powiązany z chłopakami, dlatego, chociaż tego nie zobaczy, życzę mu wszystkiego najlepszego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJHrwrp11qWRlYMTSRlHB0HV5bY9bnC8wU5HU8oUokPXuLwxiI4IhDQ9yLuxa80XGg4oLUjMphxFIFPSadyvt_kNzhKZvScU28oxNRq60uRFTWnFfKZrx1pPlJZZjXfnJjr3PbQwvT2HY/s1600/rs_634x852-160213114433-634-zayn-malik-pink-hair-021316.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJHrwrp11qWRlYMTSRlHB0HV5bY9bnC8wU5HU8oUokPXuLwxiI4IhDQ9yLuxa80XGg4oLUjMphxFIFPSadyvt_kNzhKZvScU28oxNRq60uRFTWnFfKZrx1pPlJZZjXfnJjr3PbQwvT2HY/s320/rs_634x852-160213114433-634-zayn-malik-pink-hair-021316.jpg&quot; width=&quot;238&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFb8EJuvQTcveVkpJnabfiCyVpE00V8WYaXLW_f4VLWd2NC6gu-3s9c6M46Xl-utfPe43wv4El1JTHx0m4MmNMu7FJbrjPeTi5KTY9ZCzEIGeM3EV4_Z3rmHGU6XeSU0qVRwsea2kbp3U/s1600/streamimage.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFb8EJuvQTcveVkpJnabfiCyVpE00V8WYaXLW_f4VLWd2NC6gu-3s9c6M46Xl-utfPe43wv4El1JTHx0m4MmNMu7FJbrjPeTi5KTY9ZCzEIGeM3EV4_Z3rmHGU6XeSU0qVRwsea2kbp3U/s320/streamimage.jpg&quot; width=&quot;225&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-12.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgsO3KfQ5xLaZHpq62Iri3rPQAML9y_F85IXwYByhABxXqSn8YXKOiyeYsr-z5iyJjdJ8H8S99nb3cUqxvkYItp520NFgDgNffbjSjnAQaQdTRfMUuZRSy-kYxHgiitvtKsypFW7mSIz2U/s72-c/a739dabc0007de16504cd065.gif" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-4050112781349224890</guid><pubDate>Sat, 07 Jan 2017 11:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-07T17:29:43.184+01:00</atom:updated><title>Rozdział 11</title><description>&lt;h3&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;u&gt;EDIT: &amp;nbsp;UWAGA ! 12.01.2017 NOWY ROZDZIAŁ !&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Jedno mówię. Drugie myślę. Trzecie czuję. Czwarte robię.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obudziłam się w znanym mi pokoju. Chwila ! Przecież ja jestem u siebie... Jak ? Z tego co pamiętam to zasypiałam w salonie na kanapie. To niemożliwe, żebym lunatykowała. Nie pamiętam nic z ostatnich kilku lub nawet kilkunastu godzin. Do cholery ! Przecież ja nic nie piłam ! Ktoś przeniósł mnie do mojej sypialni, przykrył i jak widzę... przebrał... To jest sen to jest sen... Pewnie ! Wmawiaj to sobie dalej Summer. Kurde. Gadam sama ze sobą. Na pewno to któryś z chłopaków mnie przeniósł, bo dziewczyny nie dałyby rady. Co oznaczałoby też, że któryś z nich mnie przebrał. A to świnie... No trudno. Nad tym kto mnie przetransportował będę myśleć potem. Teraz muszę coś ze sobą zrobić. Powoli podniosłam się z łóżka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gdzie jest mój telefon ? Jeszcze tego mi brakowało. Stanęłam na podłodze pokrytej cieplutkim dywanem i ponownie zaczęłam się rozglądać. Po kilku sekundach dostrzegłam mojego białego iPhone na komodzie. Skoro już go znalazłam, to która jest godzina ? Hmm... 9:42. No nieźle. Ciekawe o której poszłam spać. Dobra, nieważne. Ruszyłam w kierunku garderoby. Wzięłam z niej jakąś bieliznę, szare rurki i czarną bluzkę z dłuższym tyłem. Z wybranymi ubraniami udałam się do łazienki, aby potem wykonać wszystkie poranne czynności. Po zrobieniu potrzebnych rzeczy zeszłam na dół. Tam jak mogłam się spodziewać, nie zastałam nikogo. Za to był mały bałagan. W salonie walały się puste pudełka po pizzie i butelki po napojach. Natomiast w kuchni poprzewracane szklanki i talerze. Boże... Trzeba to posprzątać. A skoro ja pierwsza zeszłam na dół, oznacza to, że muszę zrobić to ja. Nie mam innego wyboru, niestety. Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Szybko wszystko ogarnęłam, a potem przeniosłam się do kuchni. Włączyłam radio i zaczęłam przygotowywać jakieś śniadanie. Właśnie, jakieś... Bo za dużo w tej lodówce to nie ma. A skoro nic już prawie nie ma, to zrobię omlety, z tego co jest. Wyjęłam mąkę, jajka, przyprawy, ser, paprykę, znalazł się też jakiś kurczak. Wrzuciłam wszystko do jednej miski i wymieszałam, a potem smażyłam na patelni. Po 10 minutach do kuchni wszedł Louis. O Jezu... jak on w tej fryzurze nieziemsko wygląda. Stop ! Znowu to robię ! Ugh ! Muszę się uspokoić, ale jego wygląd ani trochę w tym nie pomaga.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhXQfXGyn3urpe9tb8fEhQyD0thkzINxj8FsyhSdTexF6jQ_ro0x8J0jMgdO7yJm5WrzPCz7dm-JBVwHCqh9-DfBkcaAP4mqf6DWaxsLfqkqGNbTD42ONDH9BW_3J-7Y4ZY7pT0HePf2Ls/s1600/tumblr_m4dg23Jixf1rpv0bb.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;221&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhXQfXGyn3urpe9tb8fEhQyD0thkzINxj8FsyhSdTexF6jQ_ro0x8J0jMgdO7yJm5WrzPCz7dm-JBVwHCqh9-DfBkcaAP4mqf6DWaxsLfqkqGNbTD42ONDH9BW_3J-7Y4ZY7pT0HePf2Ls/s400/tumblr_m4dg23Jixf1rpv0bb.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Hej - przywitał się zachrypniętym głosem. Z tego co zdążyłam zauważyć przez te kilka tygodni to zawsze ma rano lekką chrypkę. Dlatego już mnie to nie dziwi.&lt;br /&gt;
- Hej - odpowiedziałam &amp;nbsp;odrywając się od jego oczu i powracając do gotowania. Natomiast on podszedł do stołu.&lt;br /&gt;
- Mogę ? - spytał, a ja momentalnie się odwróciłam i zobaczyłam jak wskazuje na talerz omletów.&lt;br /&gt;
- Tak, jasne. Przecież sama ich nie zjem - zaśmiałam się, a Louis tylko się uśmiechnął i zasiadł do stołu. Po 5 minutach skończyłam gotować i również do niego dołączyłam.&lt;br /&gt;
- Możemy pogadać ? - spytał szatyn.&lt;br /&gt;
- Umm... okey. O czym chcesz rozmawiać ? - przyjrzałam mu się z zaciekawieniem.&lt;br /&gt;
- Podjęłaś już decyzję ?&lt;br /&gt;
- Ale o czym ty mó... - przerwałam zdanie, kiedy doszło do mnie o co mu chodzi. - Tak, podjęłam - westchnęłam, a on wpatrywał się we mnie z zapytaniem w oczach, czekając an odpowiedź. - Nie chcę z tobą być. A przynajmniej nie teraz.&lt;br /&gt;
- Aaa-le dlaczego ? - spytał z bólem w oczach.&lt;br /&gt;
- Nie jestem jeszcze gotowa na kolejny związek, przepraszam - zwiesiłam głowę w dół. Boże, co ja powiedziałam ? Przecież czuję coś do niego. Dlaczego to powiedziałam ? Dlaczego zaprzeczyłam ? Dlaczego go okłamałam ?! Nie wiem co się ze mną dzieje. To nie tak miało to wszystko wyglądać ! Zaprzepaściłam swoją, jak dotąd jedyną szansę na związek. Jestem głupia, a nawet gorzej. Co ja zrobiłam ?&lt;br /&gt;
- Dobrze... rozumiem. Nie przepraszaj - uśmiechnął się smutno, a w jego oczach pojawiły się świeczniki. - Masz jakieś plany na dzisiaj ? - spytał zwinnie zmieniając temat. Podziwiam go, że stać go na takie coś, po tym jak dałam mu kosza. To znaczy tak jakby to zrobiłam, bo w głębi serca naprawdę chcę z nim być.&lt;br /&gt;
- Nie, chyba nie.&lt;br /&gt;
- To teraz masz - zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc o co mu chodzi. - Idziemy znów do studia pisać piosenki - wyjaśnił mi, a ja tylko westchnęłam.&lt;br /&gt;
- Musimy ? - jęknęłam zrezygnowana.&lt;br /&gt;
- Niestety. Jeżeli chcemy mieć wolny weekend... - nabrałam do płuc dużo powietrza i wypuściłam je ze świstem.&lt;br /&gt;
- Dobra. Dam radę - w końcu się odezwałam. - Ile w ogóle mamy już tych piosenek ?&lt;br /&gt;
- 5, jak do końca czerwca uda nam się napisać przynajmniej 7, to zaczynamy nagrania.&lt;br /&gt;
- Czekaj. Mamy na to tylko miesiąc ?! - wydarłam się zaskoczona. Nie, to się nie uda. Po co ja się na to wszystko zgadzałam ?&lt;br /&gt;
- Też byłem zdziwiony. Nie wiem jak wyrobimy się czasowo. Matt przyciska mnie i Liam&#39;a do muru - potarł twarz dłońmi.&lt;br /&gt;
- Dlaczego was ?&lt;br /&gt;
- Bo mamy największy udział w tworzeniu piosenek, więc uważa, że napiszemy je.&lt;br /&gt;
- Czy on już do reszty zwariował ?! Wy nie jesteście maszynami ! Musicie coś z tym zrobić. Nie wiem... zagrozić mu zwolnieniem albo coś - upuściłam załamana ręce.&lt;br /&gt;
- To nic nie da - westchnął. - Możemy już o tym nie mówić ?&lt;br /&gt;
- A, tak. Przepraszam. Chcesz kawę ? - spytałam.&lt;br /&gt;
- Nie, dzięki. Dziś chyba sobie już odpuszczę. Idę zapalić - wstał z krzesła barowego i wyszedł z kuchni. To zostałam sama. Przez chwilę myślałam nad całą sytuacją. Kiedy jednak już zaczynało mnie to dobijać, postanowiłam dołączyć do Louis&#39;a. Wyszłam na tyły domu, gdzie na tarasie znalazłam szatyna. Opierał się bokiem o drewnianą konstrukcję, wypuszczając dym nikotynowy.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEil0KgqSEDHLJdfaLijt1ZdeVqaCUc8AoqKkJ1h6P1agWNguEwTpN1xyJgSvUyisqulPxa4d6g13rZFpJJdlfWZXeg2jYCXr6_EWy48ywAAa7h0o7pgIuguRo0s9qRKHmVgLdrn3gach7U/s1600/5b091e6e99704143fa263fcc315c73bc.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;313&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEil0KgqSEDHLJdfaLijt1ZdeVqaCUc8AoqKkJ1h6P1agWNguEwTpN1xyJgSvUyisqulPxa4d6g13rZFpJJdlfWZXeg2jYCXr6_EWy48ywAAa7h0o7pgIuguRo0s9qRKHmVgLdrn3gach7U/s320/5b091e6e99704143fa263fcc315c73bc.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pożycz jednego - podeszłam do niego ze zmrużonymi oczami.&lt;br /&gt;
- Ty palisz ? - spytał wyjmując paczkę z kieszeni spodni.&lt;br /&gt;
- Jak widać - wzięłam do ręki jednego z papierosów, który po chwili został zapalony zapalniczką przez chłopaka. Zaciągnęłam się nim, czując głębokie ukojenie.&lt;br /&gt;
- Długo to trwa ?&lt;br /&gt;
- Z rok, może więcej - wzruszyłam ramionami.&lt;br /&gt;
- Musisz z tym skończyć - stwierdził. Halo ! Czy ja śnię ? Mówi to chłopak, który sam pali. Gdzie tu jest logika ?&lt;br /&gt;
- Tak ? A ty ? - kiwnęłam na niego głową.&lt;br /&gt;
- Ja to ja, a ty... możesz jeszcze uratować sobie zdrowie.&lt;br /&gt;
- Umówmy się tak - odwrócił się w moją stronę z zaciekawieniem. - Ja przestanę palić, jeśli ty też przestaniesz.&lt;br /&gt;
- Nie ma mowy - pokręcił głową.&lt;br /&gt;
- Czyli nie mamy o czym gadać - skończyłam mówić i zgasiłam papierosa, przygniatając go butem do desek tarasu.&lt;br /&gt;
- Jesteś taka nieznośna, skomplikowana, a czasem doprowadzasz mnie do szału - powiedział ostro, chuchając we mnie dymem. - I to mnie właśnie w tobie pociąga - zaśmiał nie patrząc mi w oczy. Wzięłam głęboki oddech, aby nie wybuchnąć.&lt;br /&gt;
- Chwila ! To ty mnie przeniosłeś do sypialni i przebrałeś ?!&lt;br /&gt;
- To mnie masz - powiedział wypuszczając dym. - Idziemy obejrzeć jakiś film ? - spytał, a ja przytaknęłam. Zgasił papierosa i ruszył razem ze mną do salonu. Nie mogę uwierzyć w to, że to był on.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Chwilę temu skończyła się komedia, którą oglądałam z Louis&#39;em. Jak na zawołanie przyłączyła się też reszta domu. No oprócz Seleny, bo musiała już jechać. Film był taki sobie, ale zważając na to, że nie miałam nic innego do roboty, siedziałam tutaj i oglądałam. Wstałam z kanapy i z pustą już szklanką ruszyłam do kuchni. Postawiłam ją na blat i wzięłam do ręki dzbanek z wodą, aby nalać jej do niej. Niestety nie poszło tak jak chciałam i zamiast nalać sobie wodę, zahaczyłam naczyniem o drugie szkło, bijąc je przy okazji. Co doprowadziło do tego, że kawałki powbijały mi się w rękę, a krew spływała po mojej skórze. Zaczęłam piszczeć z bólu. Po sekundzie do pomieszczenia wpadł Niall. Naprawdę narobiłam takiego hałasu ? Kiedy zauważył co się stało, szybko do mnie podszedł i wsadził moją rękę pod kran, wcześniej go odkręcając. Syczałam i piszczałam równocześnie.&lt;br /&gt;
- Poczekaj. Trochę poboli, ale zaraz przestanie - odszedł ode mnie na kilka kroków i wyjął z szafki apteczkę, z którą potem do mnie podszedł i otworzył.&lt;br /&gt;
- Usiądź, opatrzę to - zrobiłam to o co prosił i usiadłam na blacie. Blondyn przemył moje rany wodą utlenioną, co wcale nie było przyjemne, a następnie przyłożył gazik i zabandażował.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - powiedziałam schodząc z blatu.&lt;br /&gt;
- Nie ma za co - odpowiedział chowając rzeczy, a ja przystanęłam przy nim.&lt;br /&gt;
- Dlaczego mi pomagasz ?&lt;br /&gt;
- Bo ludziom powinno się pomagać.&lt;br /&gt;
- Ale nie mi. Nie zasługuję na pomoc.&lt;br /&gt;
- Przestań - powiedział przymykając oczy.&lt;br /&gt;
- Wiem co o mnie mówią i myślą. Jestem zołzą, jestem bezczelna i wredna.&lt;br /&gt;
- Przestań ! - powtórzył tym razem krzycząc.&lt;br /&gt;
- Dlaczego ?! - również podniosłam głos.&lt;br /&gt;
- Bo taka nie jesteś ! Jesteś najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem - w tym momencie mnie zatkało.&lt;br /&gt;
- Co ? - spytałam szepcząc.&lt;br /&gt;
- To co słyszysz - podszedł do mnie i przytulił, a ja położyłam głowę na jego torsie, zamykając oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Jest już chyba po 20:00. Zresztą nie wiem. Nie chce mi się sprawdzać godziny. Wiem jedynie to, że jakimś cudem napisaliśmy kolejną piosenkę. Dla mnie to nie było łatwe, zważając na sytuację z rana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No, udało się wam. Jestem pod wrażeniem. Tylko zróbcie coś z tą swoja przyjaciółeczką - mówiąc to popatrzył na Summer, a ona bawiła się tylko swoimi paznokciami. To prawda. Od kilku godzin dziwnie się zachowuje. Jest jakaś nieobecna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer - podszedłem do niej, a ona podniosła głowę, by na mnie spojrzeć. - Możemy porozmawiać ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak - powiedziała cicho i wstała, a ja pokierowałem nas do wyjścia z budynku. Przystanęliśmy przy schodach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co się dzieje ? - spytałem, a ona wzruszyła ramionami. - Jesteś dziś nieobecna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja... nieważne Louis - przymknęła oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ważne. Co jest ? - nalegałem, by powiedziała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Daj spokój - pokręciła głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie, nie tym razem. Martwimy się o ciebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Niepotrzebnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summer, do cholery ! Masz powiedzieć o co chodzi ! - podniosłem nieświadomie głos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O ciebie ! - krzyknęła, by potem spojrzeć mi w oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? - spytałem zszokowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To co słyszysz - wyszeptała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ja ci zrobiłem ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Sprawiłeś, że coś do ciebie czuję. Cholernie cię kocham i nie mogę przestać ! - zrobiła krótką pauzę, patrząc mi w oczy, podczas gdy ja stałem oszołomiony. Po chwili przeniosła wzrok na moje usta i zachłannie się w nie wpiła. Zacząłem oddawać pocałunek, aż zabrakło nam powietrza.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2I5CKnoG6NfFPDOFD95NHyl712sp11urbAGWsZBO_5TjU3kDHl7DJzVlKVVeivN1cBlTrVMj5CbVQ7GH1dc_njjg7NAg1SSmI7OBvym1MWLRRqRYDCiaZFtu62bc2uljEQu6ESCtEn0M/s1600/tumblr_inline_n6i8wxB73D1r9qw16.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;223&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2I5CKnoG6NfFPDOFD95NHyl712sp11urbAGWsZBO_5TjU3kDHl7DJzVlKVVeivN1cBlTrVMj5CbVQ7GH1dc_njjg7NAg1SSmI7OBvym1MWLRRqRYDCiaZFtu62bc2uljEQu6ESCtEn0M/s400/tumblr_inline_n6i8wxB73D1r9qw16.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Chcę z tobą być - powiedziała odrywając się ode mnie i opierając swoje czoło o moje, próbując unormować oddech. - Nie wiem dlaczego wcześniej powiedziałam to co powiedziałam, ale chcę z tobą być - uśmiechnąłem się na słowa dziewczyny, a ona zrobiła to samo i ponownie mnie pocałowała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
____________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Czyli wracamy do punktu wyjścia:&lt;br /&gt;
&lt;h3&gt;
&lt;u&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;PRZYNAJMNIEJ 5 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-11.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhXQfXGyn3urpe9tb8fEhQyD0thkzINxj8FsyhSdTexF6jQ_ro0x8J0jMgdO7yJm5WrzPCz7dm-JBVwHCqh9-DfBkcaAP4mqf6DWaxsLfqkqGNbTD42ONDH9BW_3J-7Y4ZY7pT0HePf2Ls/s72-c/tumblr_m4dg23Jixf1rpv0bb.gif" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-33270052398245862</guid><pubDate>Sun, 01 Jan 2017 09:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-01-01T12:41:30.213+01:00</atom:updated><title>Rozdział 10</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot; [...] Nigdy nie bój się spytać, bo odpowiedź może cię zaskoczyć.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minął tydzień odkąd przyłapałem Summer z narkotykami. Od tego czasu rozmawialiśmy o wszystkim tylko nie o tym. Ale mi się wydaję, że muszę z nią w końcu porozmawiać. Nic nie mówiłem chłopakom, żeby ich nie zamartwiać. Sam muszę jej pomóc. Co do naszej piosenki, to Matt&#39;owi nawet się spodobała, choć przyjął ją obojętnie. Usłyszałem, że ktoś do mnie dzwoni, więc odebrałem, widząc kto to.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2EdypXI4WXzkOmmtw10_1UvAMQ5LPaCWzN6ddiJF1cR0yCQ38b9GmRYWpnt2AQNtJmLv0dsgogggQJddB4VxY0PnBFDUUbiv6rSxnOkUmZlBoo3GxSZGeMc77mWaH_U21A8DOV2_lWSk/s1600/151dfffd6092da4e74778139f205a1ee.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;295&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2EdypXI4WXzkOmmtw10_1UvAMQ5LPaCWzN6ddiJF1cR0yCQ38b9GmRYWpnt2AQNtJmLv0dsgogggQJddB4VxY0PnBFDUUbiv6rSxnOkUmZlBoo3GxSZGeMc77mWaH_U21A8DOV2_lWSk/s320/151dfffd6092da4e74778139f205a1ee.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Hej Niall - usłyszałem głos Seleny. Boże, jak mi jej brakowało przez te ostatnie tygodnie.&lt;br /&gt;
- Hej kochanie - przywitałem się z nią.&lt;br /&gt;
- Wróciłam już do Londynu. Mogę do ciebie wpaść ?&lt;br /&gt;
- Jasne, tylko, że... - ściszyłem głos. - Moja siostra już przyjechała.&lt;br /&gt;
- Chętnie ją poznam.&lt;br /&gt;
- Tylko się nie wygadaj, okey ?&lt;br /&gt;
- &amp;nbsp;Okey. To będę po południu, zgoda ?&lt;br /&gt;
- Pewnie, czekam. Wiesz co ? Muszę już kończyć - powiedziałem słysząc kroki na schodach.&lt;br /&gt;
- Kocham cię, pa - pożegnała się.&lt;br /&gt;
- Ja ciebie też. Do zobaczenia - odpowiedziałem, rozłączając się. Po chwili, tak jak mogłem się spodziewać weszła Summer.&lt;br /&gt;
- Kto to ? - spytała otwierając lodówkę.&lt;br /&gt;
- Moja dziewczyna. Przyjedzie dzisiaj do nas to ją poznasz - odpowiedziałem chowając telefon do kieszeni.&lt;br /&gt;
- Okey, a mogę wiedzieć jak się nazywa lub chociaż czy ją znam ? - spytała wyjmując sok pomarańczowy.&lt;br /&gt;
- Na pewno znasz - zaśmiałem się. -Selena Gomez - po moich słowach, niemal natychmiast otworzyła szeroko buzię.&lt;br /&gt;
- Ta Selena Gomez ? - pokiwałem głową. - Żartujesz ?&lt;br /&gt;
- Nie, nie żartuję. A co jesteś jej fanką ? - spytałem podrzucając jabłko.&lt;br /&gt;
- Niezłe masz branie. Kiedyś razem nagrywałyśmy album.&lt;br /&gt;
- Naprawdę ? - zrobiłem wielkie oczy.&lt;br /&gt;
- No... Potrójna platyna na całym świecie - mrugnęła do mnie.&lt;br /&gt;
- Wow. Dobra jesteś.&lt;br /&gt;
- Dzięki.&lt;br /&gt;
- Summer, możemy pogadać ? - spytałem.&lt;br /&gt;
- Przecież gadamy - powiedziała pijąc sok.&lt;br /&gt;
- Wiesz o co mi chodzi, o narkotyki - po wypowiedzeniu tych słów przeze mnie, dziewczynie znikł uśmiech z twarzy.&lt;br /&gt;
- Dobrze - powiedziała siadając przy wyspie kuchennej, a ja zrobiłem to samo.&lt;br /&gt;
- Od kiedy bierzesz to świństwo ? - spytałem łagodnie, aby jej nie przestraszyć.&lt;br /&gt;
- Od prawie roku... - powiedziała zwieszając głowę w dół.&lt;br /&gt;
- Dlaczego ? Dlaczego to robisz ?&lt;br /&gt;
- Nie wytrzymuję już. Na każdym kroku jestem krytykowana. Ale... kiedy zaczęłam kolejną trasę... to wszystko zaszło za daleko. Antyfani nazywali mnie sierotą z domu dziecka, która stała się sławna przez matkę zastępczą, mającą wtyki wszędzie. Zaczęli przychodzić na koncerty, obrzucali mnie ostrymi przedmiotami, przez to trafiłam w ciężkim stanie do szpitala. Obrażali mnie wszędzie, dostawałam groźby... W końcu nie wytrzymałam. Znalazłam w Los Angeles dilera i od tamtej pory dostarcza mi nowy towar. Zapomniałam o tym, ale kiedy znalazłam w walizce dawkę kokainy...&lt;br /&gt;
- Nie pozwoliłem jej skończyć i szybko ją przytuliłem. A ona cicho rozpłakała się w moje ramię.&lt;br /&gt;
- Obiecałem, że ci pomogę i dotrzymam słowa.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - łkała. Nie wiem jak ludzie mogą mówić o niej takie rzeczy. Ona nie zasługuje na to. Za dużo przeszła. Postanowiłem, że nie wyjedzie stąd jeśli nie dowie się, że jest moją biologiczną siostrą. Musi się dowiedzieć.&lt;br /&gt;
- Pójdę do siebie się ogarnąć - oderwała się ode mnie. Wstała i powoli ruszyła w kierunku wyjścia.&lt;br /&gt;
- Summer ? - dziewczyna odwróciła w moją stronę głowę. - Zawsze będę przy tobie i zawsze ci pomogę - uśmiechnęła się lekko i wyszła.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Weszłam do mojego pokoju i postanowiłam się jakoś ogarnąć. Ruszyłam do garderoby i wzięłam białe rurki i czarną koszulę ze złotymi detalami. To dziwne, ale jednak jakoś to wszystko &amp;nbsp;rozpakowałam z walizek i poukładałam . Dzięki temu zapełniłam większą część garderoby i teraz to wszystko pięknie wygląda. Udałam się do łazienki i wzięłam dłuuugi prysznic, a potem nałożyłam wybrane ciuchy. Kiedy wyszłam jedna rzecz przykuła mój wzrok. Louis leżał na moim łóżku i gapił się w sufit, aż mnie nie zauważył, wtedy przeniósł swój wzrok na mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co tu robisz ? - zmarszczyłam brwi.&lt;br /&gt;
- Nudziłem się, więc przyszedłem do ciebie, ale brałaś prysznic.&lt;br /&gt;
- Aha... Masz do dyspozycji cały dom, a przyszedłeś akurat do mnie ?&lt;br /&gt;
- Jakoś tak wyszło... - wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;
- A tak serio ? - zmrużyłam oczy, a on westchnął.&lt;br /&gt;
- Chciałem pogadać - powiedział siadając na łóżku, więc usadowiłam się obok niego.&lt;br /&gt;
- O co chodzi ?&lt;br /&gt;
- Ja... nie wiem od czego mam zacząć.&lt;br /&gt;
- Najlepiej od początku - zaśmiałam się. - Mów Louis.&lt;br /&gt;
- Mam mówić ? - upewnił się, a ja pokiwałam głową. - Zakochałem się w tobie. Od dawna coś do ciebie czuję - otworzyłam buzię z wrażenia. - Wiedziałem, że tak będzie, nie chcesz mnie - powiedział wstając z łóżka, lecz po chwili pociągnęłam go za nadgarstek.&lt;br /&gt;
- Poczekaj - szepnęłam, a on się cofnął. - Nie jesteś dla mnie obojętny. Po prostu jestem zszokowana, że ktoś po tak długim czasie w końcu mnie chce. Od dawna nie miałam chłopaka. I... rzadko się trafiał taki, który nie chciał mnie wykorzystać.&lt;br /&gt;
- Nie chcę ciebie, dlatego że jesteś znana. Chcę ciebie, bo szczerze coś do ciebie czuję. Coś czego nie czułem od dawna.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVxCBtfNFUgmCJR7iuKeur2uCFvKpGkG0MiDJErFV2DLZBeIwaoHxyKzvWhbdbK5MC2OTnyOE_NXvcJIuk4zg0rmnSAhAEQnSdR8sBHI-0WQJnlK5LOqlKws336aljG6cKr4UW1DnuZH8/s1600/tumblr_nzd99vs6NP1s7ub7eo1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;223&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVxCBtfNFUgmCJR7iuKeur2uCFvKpGkG0MiDJErFV2DLZBeIwaoHxyKzvWhbdbK5MC2OTnyOE_NXvcJIuk4zg0rmnSAhAEQnSdR8sBHI-0WQJnlK5LOqlKws336aljG6cKr4UW1DnuZH8/s400/tumblr_nzd99vs6NP1s7ub7eo1_500.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Naprawdę ? - podniosłam głowę, aby na niego spojrzeć.&lt;br /&gt;
- Tak. Czy... chciałabyś być moją dziewczyną ?&lt;br /&gt;
- Muszę to przemyśleć. Przepraszam, ale przyrzekam ci, że... też coś do ciebie czuję.&lt;br /&gt;
- Dobrze, poczekam - odpowiedział łagodnie.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęłam się.&lt;br /&gt;
- Pójdę już na dół - puścił moją dłoń i wyszedł.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Leżę i gapię się w sufit już od jakiejś godziny. Bardzo interesujące zajęcie, nieprawdaż ? Myślę nad tym co powiedział Louis. Nie wiem czy się zgodzić. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony naprawdę coś do niego czuję i pewna cząstka mnie chce z nim być. Ale z drugiej strony boję się. Boję się, że mnie zrani i zostawi, a to dla mojej psychiki może być już za dużo. Może tak naprawdę to co mówił nie było prawdą ? Może on po prostu chce mnie zmanipulować, wykorzystać, a potem rzucić jak nic niewartą sukę. Dość ! Muszę przestać o tym myśleć, bo to zbyt dobrze na mnie nie działa. Jestem, jak o mnie mówią, zołzą, a rozmyślam nad moimi uczuciami względem chłopaka. Ze mną już jest coś nie tak. Jaki z tego wszystkiego wniosek ? Taki, że nic nie wymyśliłam. Świetnie. Stoję miedzy młotem, a kowadłem. A może powinnam spróbować ? Sama już nie wiem. Muszę zdecydować tak, abym w końcu była szczęśliwa. Moje rozmyślenia coś przerwało, a raczej ktoś. Mianowicie był to Niall wołający mnie z dołu. Westchnęłam i zeszłam z niechęcią z łóżka. Czego on znowu chce ? Jak on coś chce to muszę złazić. Jak ja coś chcę to też muszę złazić. I gdzie tu jest równouprawnienie ? Ja się pytam, gdzie ? Wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół schodząc schodami. To niesprawiedliwe, że ja muszę schodzić kiedy to on coś chce ! Po chwili znalazłam się w kuchni. Będąc tam, od razu zobaczyłam dziewczynę Niall&#39;a, a moją przyjaciółkę. Bądź co bądź, ale jednak się zaprzyjaźniłyśmy.&lt;br /&gt;
- Selena !!! - krzyknęłam rzucając jej się w ramiona.&lt;br /&gt;
- Summer ?! - odwróciła się zaskoczona. - Summer ! - przytuliła mnie uradowana. - Co tu robisz ? - spytała odrywając się ode mnie.&lt;br /&gt;
- Pracuję z chłopakami, a ty jak widać chodzisz z blondynkiem - popatrzyłam znacząco na Niall&#39;a.&lt;br /&gt;
- Jak widać, tak. Boże... nie myślałam, że znów się spotkamy. Jak ja za tobą tęskniłam, uwierz.&lt;br /&gt;
- Wierzę ci bez tego - zaśmiałam się.&lt;br /&gt;
- Vanessa też z tobą przyjechała ?&lt;br /&gt;
- Tak, chyba jest u siebie, ale powinna niedługo zejść.&lt;br /&gt;
- Jasne. A teraz opowiadaj co tam u ciebie - pociągnęła mnie za ramię w stronę salonu, a Niall tylko się zaśmiał i ruszył za nami.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFOcwVUTNaZXUrq8H7CQsc76i3FyiuFof-T0GrLvEAlB9Dhpen7hiozhbFQfYZTiziOhUrCNeFp09RNIkTnNN9DwbG1DlTjIHK03RgD5VsxF6Bux8QCip60_ANbGpBqphfA-uPt-EsaXQ/s1600/01128ced379f0f3582e1d30a60fd017f.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;223&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFOcwVUTNaZXUrq8H7CQsc76i3FyiuFof-T0GrLvEAlB9Dhpen7hiozhbFQfYZTiziOhUrCNeFp09RNIkTnNN9DwbG1DlTjIHK03RgD5VsxF6Bux8QCip60_ANbGpBqphfA-uPt-EsaXQ/s400/01128ced379f0f3582e1d30a60fd017f.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Skarbie, chcesz coś do picia ? - spytał swoją dziewczynę, na co ta się szerzej uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
- Tak - wyszczerzyła się. - Zrobisz mi latte ?&lt;br /&gt;
- Pewnie. A ty co chcesz ? - spytał tym razem mnie.&lt;br /&gt;
- To samo - uśmiechnęłam się jak wariatka. No co ja poradzę. Dawno jej nie widziałam. Mam prawo się tak zachowywać.&lt;br /&gt;
- Opowiadaj, opowiadaj - zwróciła się do mnie, a ja tylko zwiesiłam głowę i się zaśmiałam.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Patrząc na to co się dzieje od jakiś 2 godzin, stwierdzam, że &lt;u&gt;MOJA&lt;/u&gt;&amp;nbsp;dziewczyna wcale nie przyjechała do &lt;u&gt;MNIE&lt;/u&gt;, tylko do mojej siostry. Nie jestem zły, no ale kurde. Trochę mi jej brakowało. Teraz leżę na podłodze w pokoju Liam&#39;a i sobie gadamy. Wymknąłem się pod pretekstem, że mamy video rozmowę z... z kimś tam. Uwierzyły, więc dalej tego nie drążyły. Po chwili oberwałem poduszką w głowę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Słuchasz mnie w ogóle ? - spytał Liam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? - zmarszczyłem brwi. - Nie. Sorry, ale nie. Zgłodniałem. Chyba zamówię pizzę dla nas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dobrze myślisz - przyznał mi racje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Idę się skonsultować z resztą - powiedziałem wstając z podłogi. Ała. Moja dupa. Wyszedłem z królestwa Liam&#39;a i kierowałem się kolejno do reszty. W końcu okazało się, że mam zamówić 5 pudełek pizz. A to niby tylko ja byłem głodny. Jak na zawołanie każdy chce. Trzeba było się nie odzywać. Miałem wychodzić właśnie z kuchni, kiedy usłyszałem rozmowę dziewczyn. Schowałem się za ścianą i nasłuchiwałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja naprawdę nie wiem co mam zrobić - usłyszałem głos Summer. - Louis... powiedział, że mnie kocha..., a ja nie wiem...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A ty ? Czujesz coś do niego ? - spytała Selena.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, chyba tak.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To na co czekasz ? - po tej rozmowie mnie oświeciło. To znaczy to nie była nawet moja rozmowa, ale mniejsza o to. Dowiedziałem się, że moja siostra również się zakochała. A Louis, głupi myślał, że go nie zechce. On ma jednak pesymistyczne nastawienie. Muszę zrobić coś, aby oboje byli szczęśliwi, ale co ? A może nie będę musiał nic robić ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
___________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Witaj nowy rok !! Dziś z tej okazji rozdział. Ale to już wcześniej wam pisałam. Życzę wam by rok 2017 był dla wszystkich udany, żeby każdy z was doświadczył czegoś nowego w nowym roku, żebyście spełnili swoje marzenia, zrealizowali cele i wiele, wiele więcej, czego w tej chwili nie jestem w stanie wymienić, ale życzę wam tego czego wy pragniecie.&lt;br /&gt;
Następny rozdział już normalnie w sobotę (: Szczęśliwego Nowego Roku !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2017/01/rozdzia-10.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2EdypXI4WXzkOmmtw10_1UvAMQ5LPaCWzN6ddiJF1cR0yCQ38b9GmRYWpnt2AQNtJmLv0dsgogggQJddB4VxY0PnBFDUUbiv6rSxnOkUmZlBoo3GxSZGeMc77mWaH_U21A8DOV2_lWSk/s72-c/151dfffd6092da4e74778139f205a1ee.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-8189502945348985873</guid><pubDate>Sat, 31 Dec 2016 06:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2016-12-31T12:04:57.764+01:00</atom:updated><title>Rozdział 9</title><description>&lt;h2&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;UWAGA !&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;h2&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;Jutro pojawi się kolejny rozdział !&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;h4&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&quot;Wszystko przyjdzie z czasem. Trzeba tylko umieć cierpliwie czekać.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h4&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
- O tym, że Lou przyjeżdża dziś po Lux - westchnął Niall. On to jednak potrafi kłamać, a w temacie jedzenia to najbardziej. Jeżeli ona usłyszała to, że nazwaliśmy ją siostrą Niall&#39;a... to nie jest dobrze.&lt;br /&gt;
- Nie rozumiem... - zmarszczyła brwi. Jak ona słodko teraz wygląda. Louis, ogarnij się idioto !&lt;br /&gt;
- Lux planowała niedługo przyjechać, żeby zrobić ci niespodziankę i ty miałaś się o tym nie dowiedzieć - wymigał się jakoś. Jeżeli ona w to uwierzy to będzie cud. A jeśli nie, to znaczy, że Ten na Górze, bardzo chce nam pokrzyżować wszystkie plany.&lt;br /&gt;
- A, o to chodzi. To miło. Polubiłam ją, jest urocza - uśmiechnęła się. Ona naprawdę w to uwierzyła. - A tak przy okazji, to dlaczego nie ma u mnie wody ? - kolejna osoba, która o to pyta. Pierwszą byłem oczywiście ja.&lt;br /&gt;
- Jakaś awaria... długa historia. Jeśli chcesz to możesz skorzystać z mojej - Niall wskazał na jedne z drzwi.&lt;br /&gt;
- Dzięki. To zaraz wracam.&lt;br /&gt;
- Okey - uśmiechnął się blondyn, a kiedy wyszła odwrócił się w moją stronę szczerząc się jak głupi.&lt;br /&gt;
- Co ? - spytałem kompletnie nic nie rozumiejąc. Uśmiecha się jak jakiś pedofil i weź tu człowieku się nie przestrasz. Jeszcze jak ci nic nie powie to na pewno dużo się dowiesz.&lt;br /&gt;
- Widziałeś jak się na ciebie patrzyła ?- powiedział, a ja tylko westchnąłem.&lt;br /&gt;
- Teraz będziesz robił wszystko, abym uwierzył, że mam szanse ? - popatrzyłem na niego spode łba.&lt;br /&gt;
- Nieee... Po prostu stwierdzam fakty. Patrzyła tylko na ciebie. I nie próbuj mi wmówić, że tak nie było - utwierdzał się przy swoim.&lt;br /&gt;
- Dobra, mów sobie co chcesz, ja i tak nie mam zamiaru tego słuchać - powiedziałem z uniesionymi rękami, a następnie skierowałem się do drzwi. Już miałem je otworzyć, kiedy poczułem mocne uderzenie w twarz. Nieźle się zapowiada. Dostałem drzwiami w moją buźkę. Syknąłem z bólu, odchodząc do tyłu.&lt;br /&gt;
- O mój Boże ! Przepraszam ! Nic ci nie jest ?! - krzyczała Summer. W sumie to miło, że się tak przejmuje.&lt;br /&gt;
- T-t-tak, jest okey - powiedziałem przymrużając oczy i zasłaniając ręką czoło, żeby choć trochę uśmierzyć ból.&lt;br /&gt;
- Naprawdę, ja nie chciałam - zaczęła się tłumaczyć.&lt;br /&gt;
- Nic się nie stało. Jest dobrze - uśmiechnąłem się i wyszedłem z pomieszczenia. Następnie skierowałem się do kuchni. Wyjąłem z zamrażarki lód i przyłożyłem do bolącego miejsca.&lt;br /&gt;
- Co ci się stało Louis ? - usłyszałem głos Lux.&lt;br /&gt;
- Stary, a ty się z kimś biłeś czy jak - zaśmiał się Liam.&lt;br /&gt;
- Bardzo śmieszne. Oberwałem drzwiami.&lt;br /&gt;
- Uuu... no to współczuję. Chodź Lux, zrobimy śniadanie, okey ? - zwrócił się do dziewczynki.&lt;br /&gt;
- Tak !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Kiedy Summer weszła do pokoju to aż mi serce stanęło. W tamtym momencie modliłem się tylko o to, żeby nie usłyszała tego czego wiedzieć nie powinna. Na szczęście moje prośby zostały wysłuchane. Nie mogę tego przed nią dłużej ukrywać, ale nie mogę też powiedzieć tak od razu. Ugh ! Tak źle i tak niedobrze. Muszę się na spokojnie zastanowić nad tym. Ale najpierw zejdę na dół na śniadanie. Tak jak postanowiłem, zszedłem do kuchni, gdzie oprócz chłopaków była też Lou.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej Lou ! - przywitałem się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cześć Niall&#39;er - przytuliła mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Widzę, że już wróciłaś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjEGa8ksbEjJ0RRExpkwceHFAfDI1JO8AQ34yjZvdaSuhfL-uWnlpIQjJkhpP6M0Jl6drG_BOhyPN_-V6MnSzFaZ2Kc708nScNEySYdIWwjzb3Eu0jRlOAuXG5jcMp_G0R1keF9S3th9Jg/s1600/52a.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjEGa8ksbEjJ0RRExpkwceHFAfDI1JO8AQ34yjZvdaSuhfL-uWnlpIQjJkhpP6M0Jl6drG_BOhyPN_-V6MnSzFaZ2Kc708nScNEySYdIWwjzb3Eu0jRlOAuXG5jcMp_G0R1keF9S3th9Jg/s320/52a.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- Tak, było nawet ciekawie z tymi tancerkami. Gdzie moja córka ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Gdzieś z Harry&#39;m. Przecież wiesz, że to jej &quot;opiekunka&quot; od czasu kiedy się urodziła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Haha. Tak - zaśmiała się. - Traktuje ją jak córkę, a ona ma już tatę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Taki jest już Harry. Jego nie ogarniesz - śmiałem się dotąd, aż nie przyszli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mama ! - dziewczynka wpadła w jej ramiona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Cześć szkrabie. Tęskniłam, a ty ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Bardzo ! - kobieta znów się zaśmiała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Zostaniecie na śniadanie ? - spytałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jasne, prawda Lux ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ja już jadłam - przypomniała malutka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O, no to ja zjem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- A my z Harry&#39;m pójdziemy bawić się w księżniczki - pociągnęła Loczka za rękę, wychodząc z pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ? Nie, błagam... mała - jęczał wychodząc z kuchni. Ona go kiedyś zamęczy. Lou usiadła do stołu, a Liam wrócił do robienia naleśników.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chcesz kawy ? - spytał Louis, podchodząc do expressu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Chcę - powiedziała ziewając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Taka jak zawsze, mała czarna ? - spytał odwracając się do niej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Trafiłeś - powiedziała wystawiając do niego wskazujący palec, aby przyznać mu rację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Słuchaj Lou... - odezwałem się, opierając się o blat za mną.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No ? - spytała upijając łyk kawy, którą przed chwilą dostała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Pamiętasz jak mówiłem ci o mojej siostrze ? - ściszyłem głos, a ona pokiwała głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Już jest ? - powiedziała cicho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, ale pamiętaj, że ona nie może się o tym dowiedzieć - szeptałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, wiem. Lux też nic lepiej nie mówmy, bo znając ją to zaraz wygada.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dzięki, jesteś wielka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Lou do usług - przyznała sama sobie rację. Ona jednak ma wysoką samoocenę. Po 5 minutach zeszła Summer w towarzystwie Vanessy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O hej ! Ty pewnie jesteś mamą Lux ? - spytała brunetka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, to ja. Lou Teasdale, miło cię poznać - wyciągnęła w kierunku Summer dłoń, którą po chwili brunetka uścisnęła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mi również. Summer Smith - uśmiechnęła się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Byłoby fajnie - speszyła się dziewczyna. - Em... a to moja przyszywana siostra, Vanessa - wskazała na blondynkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej - przywitały się równo, a potem wybuchły śmiechem. Zjedliśmy śniadanie, po którym Lou i Lux już pojechały. Wróciłem do swojego pokoju. Wziąłem gitarę i trzymając ją w ręku usiadłem na łóżku, zaczynając grać jakąś melodię. Po jakimś czasie przyszła do mnie Summer.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Hej, moglibyśmy dokończyć tą piosenkę, którą pisaliśmy dwa dni temu ? - spytała nieśmiało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jasne - uśmiechnąłem się szeroko i poklepałem miejsce obok siebie, wskazując aby usiadła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mam kilka pomysłów, więc pomyślałam, że mi pomożesz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- W takim razie słucham.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgT1G0RPl9_iW3w4G8H8aKbp5S2111a1xDSSLjlOTPy6rEOCNui_K7bk3CRSTN_zQWRaIvygdxuT6X-llLuOlRhqSm4FZHzNrw1YUCbd7OJ2NlkBsm_MTgjT-rQZrsEHMJ_9nOAqWOw5vU/s1600/148ce69d87d84984087127a7713eb88b2c6c48ba.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;216&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgT1G0RPl9_iW3w4G8H8aKbp5S2111a1xDSSLjlOTPy6rEOCNui_K7bk3CRSTN_zQWRaIvygdxuT6X-llLuOlRhqSm4FZHzNrw1YUCbd7OJ2NlkBsm_MTgjT-rQZrsEHMJ_9nOAqWOw5vU/s320/148ce69d87d84984087127a7713eb88b2c6c48ba.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Właśnie skończyliśmy z Niall&#39;em pisać tą piosenkę. W końcu się udało i ten powalony Matt nie będzie się czepiał. Muszę przyznać, że fajnie nam się razem pisało. Nie dziwię się, że każdy chce z nim pracować. Jednak ja mam to szczęście i mi się udało. Z czego jestem naprawdę dumna, bo uważam, że ta piosenka jest świetna. Ale jestem skromna. Wróciłam do swojego pokoju. Ponieważ jest po 13:30, postanowiłam, że w końcu rozpakuję walizki. Jestem tu już ponad tydzień, a jeszcze tego nie zrobiłam. Leń ze mnie i wątpię, żeby udało mi się to zmienić. Podeszłam do walizek, które przeniosłam do garderoby, aby łatwiej było mi to wszystko uporządkować. Jejkuuu... 6 walizek... Trochę tego jest. Otworzyłam pierwszą z nich, w której były bluzki, koszulki i inne takie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Zaczęłam je wszystkie wieszać na wieszakach. Kończyłam właśnie pierwszą walizkę, kiedy natrafiłam na woreczek z białym proszkiem. Kokaina. Wszystko powróciło. Tak długo jej nie brałam. Nie powstrzymam się. Jestem na głodzie. Muszę wziąć. Walczyłam ze swoimi myślami, jaką decyzję mam podjąć. W końcu ulegając, otworzyłam powoli woreczek, wpatrując się w jego zawartość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Summ... Co to jest ?! - słysząc krzyk Niall&#39;a, schowałam to za plecami. Kiedy on tu wszedł ?! Jasna cholera ! Nie odezwałam się do niego ani słowem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Oddaj to - pokiwałam przecząco głową. - Oddaj to ! - znów pokręciłam głową. - Summer, do cholery ! Masz to oddać, albo cały świat się o tym dowie ! - chwilę się zastanowiłam i oddałam mu woreczek. Bądź co bądź, ale świat nie może wiedzieć. Nie chcę zniszczyć sobie kariery. Za długo na to pracowałam, by to wszystko stracić. Blondyn wziął do ręki narkotyk i chwilę go obserwował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co to jest ?! - warknął. - Amfetamina ?! Kokaina ?! A może chciałaś się zabić i to heroina ?! Odpowiedz co to jest !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Kokaina !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dlaczego chciałaś to wziąć ? - powiedział jakoś tak łagodnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jestem na głodzie - rozpłakałam się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie oddam ci tego cholerstwa - wycedził przez zęby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Potrzebuję tego ! - dławiłam się własnymi łzami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie potrzebujesz !&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Potrzebuję ! Jestem narkomanką - powiedziałam osuwając się na podłogę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ile już nie brałaś ? - spytał przykucając obok mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- 3 tygodnie - powiedziałam po zastanowieniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jeżeli wytrzymałaś tyle, to nie jesteś narkomanką - powiedział łagodnie. - Wiem, że masz tego więcej. Oddaj mi to - pokiwałam głową przecząc. - Oddaj, a pomogę ci to przerwać - może on ma rację ? Muszę dać sobie pomóc tak. aby w końcu się udało. Podeszłam do reszty walizek, wyjmując z nich resztę kokainy, którą potem przekazałam Niall&#39;owi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- To wszystko ? - pokiwałam twierdząco głową, a on odwrócił się do mnie tyłem i wyszedł z garderoby. Poszłam za nim, chcąc zobaczyć co zamierza z tym zrobić. Blondyn poszedł do łazienki. Otworzył wszystkie woreczki, a potem całą ich zawartość spuścił w toalecie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ty zrobiłeś ?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Od tego zaczynamy. Nie będziesz brać już tego świństwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
___________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Witajcie ! Zmieniłam wygląd bloga, więc proszę o wasze opinie w komentarzach. Tak na &amp;nbsp;marginesie to blogger mi się zbuntował, więc większość poprzednich &amp;nbsp;rozdziałów ma kolorowe tło &amp;nbsp;tekstu i w żaden sposób nie udaje mi się tego zmienić, próbuję wszystkiego, ale jak widać blogger jest przeciwko mnie. Mimo to mam nadzieję, że to nie przeszkadza w czytaniu. Tak jak pisałam już wcześniej, gdzieś tam na górze, jutro wyjątkowo pojawi się kolejny rozdział. To tak na początek nowego roku - 2017. Mam nadzieję, że się cieszycie. A dziś z okazji sylwestra życzę dobrej zabawy (:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2016/12/rozdzia-9.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjEGa8ksbEjJ0RRExpkwceHFAfDI1JO8AQ34yjZvdaSuhfL-uWnlpIQjJkhpP6M0Jl6drG_BOhyPN_-V6MnSzFaZ2Kc708nScNEySYdIWwjzb3Eu0jRlOAuXG5jcMp_G0R1keF9S3th9Jg/s72-c/52a.gif" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-6755328075638555790</guid><pubDate>Sat, 24 Dec 2016 06:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2016-12-28T18:53:48.533+01:00</atom:updated><title>Rozdział 8</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&quot;Najsilniej kochają te osoby, które najmniej o tym mówią.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;i&gt;~Summer~&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
Obudziłam się z bolącym gardłem. Niech to ! Nie mogę chorować ! Przecież pracuję w branży muzycznej. Świat się na mnie uwziął. Nie ma innego wytłumaczenia. Wczoraj ta sytuacja w studiu, dziś... szkoda słów. Nienawidzę tego tekściarza, za to co powiedział i zresztą nie tylko za to. Nie wiem co zrobię, ale muszę jak najszybciej wyzdrowieć. Wstałam z łóżka, aby potem udać się do łazienki. Szybko się umyłam, wysuszyłam i ubrałam jakieś leginsy, bluzkę i bluzę. Nawet się już nie malowałam. Nałożyłam skarpety i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli Liam i Louis. Ten pierwszy podrzucał w powietrzu pomarańczę.&lt;br /&gt;
- Hej - pomachali mi z uśmiechem.&lt;br /&gt;
- Hej - wychrypiałam, a oni popatrzyli na mnie z przymrużonych oczu. - Chłopaki ?&lt;br /&gt;
- Co ty tak chrypisz ? - spytał podejrzliwie Liam.&lt;br /&gt;
- Gardło - powiedziałam cicho, wskazując palcem na szyję.&lt;br /&gt;
- Idziesz do łóżka - powiedział Louis wskazując na mnie palcem i podchodząc do mnie.&lt;br /&gt;
- Co ? - zapiszczałam. Boże, moje gardło naprawdę musi odpocząć.&lt;br /&gt;
- Bez gadania, idziemy - popchnął mnie w stronę schodów.&lt;br /&gt;
- Ale ja nie chcę tam sama siedzieć - jęczałam. Nie dam się. Nie mam zamiaru siedzieć w pustym pokoju.&lt;br /&gt;
- To posiedzę z tobą - uśmiechnął się szeroko, a ja tylko westchnęłam. Czyli się nie wymigam. No trudno. Jakoś wytrzymam. Przynajmniej będę miała towarzystwo. W dalszym ciągu byłam prowadzona do pokoju. Czuję się jak dziecko. No dobra, może czasem się tak zachowuję. Weszliśmy do mojej sypialni.&lt;br /&gt;
- Kładź się, chyba, że chcesz chorować - przewróciłam oczami i zrobiłam to co mi kazał. Niechętnie, ale zrobiłam. Ułożyłam się wygodnie, a za chwilę zostałam przykryta dodatkowym kocem.&lt;br /&gt;
- Chcesz herbaty ? - spytał wciąż nade mną stojąc, a ja w odpowiedzi pokiwałam pionowo głową. - To zaraz wracam - wyszedł zostawiając mnie samą. Jednak nie trwało to długo, bo wrócił po upływie kilku minut, tak jak obiecał. W ręku trzymał dwa parujące kubki.&lt;br /&gt;
- Proszę - powiedział podając mi jeden z nich, a drugi zostawił sobie.&lt;br /&gt;
- Dziękuję - uśmiechnęłam się. To jest nie możliwe. Coraz częściej się uśmiecham. Co ja robię ze swoim życiem ? Raz płaczę, a raz się śmieję. To chore.&lt;br /&gt;
- Opowiedz mi coś o sobie - poprosił upijając łyk herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjMnbEvvYhMzRPw1v7nZfa8HM8GpC40XFhPf0OIcsHXOEX34CpjLmXlyz2o5kgG-vmRFbcMFcCoTjMLdENYShiwRWZW6wy61gbruFRv55ss_YEycJ3ZdnmsZtEinE_7yDrpw4cjh2zmH_E/s1600/anigif_enhanced-buzz-14731-1413240747-17.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;176&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjMnbEvvYhMzRPw1v7nZfa8HM8GpC40XFhPf0OIcsHXOEX34CpjLmXlyz2o5kgG-vmRFbcMFcCoTjMLdENYShiwRWZW6wy61gbruFRv55ss_YEycJ3ZdnmsZtEinE_7yDrpw4cjh2zmH_E/s320/anigif_enhanced-buzz-14731-1413240747-17.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Ja ? - spytałam nie dowierzając.&lt;br /&gt;
- Tak, nie widzę tu nikogo innego - zaśmiał się.&lt;br /&gt;
- Um... Okey... Co chcesz wiedzieć ?&lt;br /&gt;
- No nie wiem, co lubisz, czym się interesujesz, jaka jesteś - powiedział łagodnie.&lt;br /&gt;
- Jaka jestem ? O to powinieneś zapytać Vanessę - zaśmiałam się cicho.&lt;br /&gt;
- Gdybym chciał wiedzieć to od Vanessy, to poszedłbym do niej. A jak widać przyszedłem do ciebie. Mów - zachęcił mnie.&lt;br /&gt;
- Dobra, ale ty też mi coś o sobie opowiesz, zgoda ? - spytałam podpuszczając go.&lt;br /&gt;
- Okey - spuścił głowę i się zaśmiał.&lt;br /&gt;
- Więc... mam 21 lat. Mówię to tylko, dlatego, bo kobiet nie wypada pytać o wiek - zaśmiałam się, a on odwdzięczył mi się tym samym.&lt;br /&gt;
- Jesteś okropna - śmiał się, nie dowierzając temu co powiedziałam.&lt;br /&gt;
- Wiem. No dobra, lubię... czarny i różowy kolor...&lt;br /&gt;
- Różowy ? Słodko - przerwał mi, więc się tylko uśmiechnęłam.&lt;br /&gt;
- Lubię pizze, spaghetti, owoce... mogłabym je jeść non stop. Jak mam czas to czytam książki, oglądam filmy, czasem maluję...&lt;br /&gt;
- Malujesz ? - spytał na co przytaknęłam. - Dziewczyna z talentami. Śpiewasz, piszesz, grasz na instrumentach, jeszcze malujesz. Ciekawe, czego jeszcze się o tobie dowiem.&lt;br /&gt;
- A chcesz wiedzieć coś jeszcze ?&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że chcę.&lt;br /&gt;
- Trochę gram w siatkówkę, tenisa, nogę... Jeszcze kilka miesięcy temu jeździłam konno, ale... zrezygnowałam.&lt;br /&gt;
- Dlaczego ?&lt;br /&gt;
- Nie mam już na to czasu - westchnęłam. - Okey, to byłoby chyba na tyle. O mojej rodzinie wiesz, więc...&lt;br /&gt;
- Ej, nie ma żadnych smutków. Teraz ja opowiem coś o sobie - Louis zaczął mówić, a ja go z zaciekawieniem słuchałam. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy. Jak na przykład to, że ma 5 sióstr. Zazdroszczę. Gadaliśmy tak, nie zważając ile czasu minęło. W czasie naszej rozmowy, kilka razy zajrzeli do nas chłopaki, spytać jak się czuję. To miłe z ich strony. Jestem tu ponad tydzień, a czuję się jak u siebie. Nie spodziewałam się, że tak szybko się do nich przekonam. Ale jak widać, niemożliwe stało się możliwe. Nim się spostrzegliśmy była już 19:00.&lt;br /&gt;
- Nie jesteś zmęczona ? - spytał z troską.&lt;br /&gt;
- Nie, wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;
- &amp;nbsp;To może obejrzymy jakiś film ? - zaproponował.&lt;br /&gt;
- Jasne - wzięłam do rąk laptop leżący na półce obok i przesunęłam się w drugi bok łóżka. - Chodź, położysz się koło mnie. Lepiej będzie ci oglądać - chłopak bez zbędnych pytań zajął miejsce obok mnie.&lt;br /&gt;
- Co oglądamy ? - spytałam.&lt;br /&gt;
- Nie wiem, może... jakiś horror ?&lt;br /&gt;
- Chcesz, żebym potem nie spała całą noc ?&lt;br /&gt;
- Ja ? Nie. Po prostu lubię oglądać horrory. To jak ? - spytał szczerząc zęby.&lt;br /&gt;
- No dobra - zgodziłam się podając Louis&#39;owi laptop, a on włączył jakiś film. Minęło już jakieś 40 minut oglądania. Przytuliłam się do Louis&#39;a jak jakaś wariatka. Na szczęście on się nie śmiał i po prostu trzymał mnie w ramionach. Nie powiem, ten horror naprawdę jest straszny. Kiedy film się skończył i pojawiły się napisy końcowe, odwróciłam głowę w stronę Louis&#39;a. Uśmiechał się patrząc mi w oczy. Po chwili zaczął zbliżać do mnie swoją twarz. Byłam tak oszołomiona, że nie zdołałam się ruszyć. Nie minęło kilka sekund, a poczułam jego usta na swoich. Mimowolnie oddałam &lt;br /&gt;
pocałunek. Lecz po chwili się od niego oderwałam, aby zaczerpnąć powietrza.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjjswMe_d1nDS5XJLtPhIcpHWPeihx1H0El0SfHGIhyphenhyphentBFIDgQ28VYPoU_pi-swErWjZnklpa6rcgjXpnG_AYTxKJRqE4w1xjMBxETKNM6lOZ-5cOdHhTH4fCbYNi0DCfTWqvTGiqvv-s8/s1600/tumblr_nkabk5Gvlb1rg09p7o1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjjswMe_d1nDS5XJLtPhIcpHWPeihx1H0El0SfHGIhyphenhyphentBFIDgQ28VYPoU_pi-swErWjZnklpa6rcgjXpnG_AYTxKJRqE4w1xjMBxETKNM6lOZ-5cOdHhTH4fCbYNi0DCfTWqvTGiqvv-s8/s400/tumblr_nkabk5Gvlb1rg09p7o1_500.gif&quot; width=&quot;362&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
- Przepraszam - powiedział zmieszany.&lt;br /&gt;
- Za co ?&lt;br /&gt;
- To nie powinno się zdarzyć. Znamy się zaledwie tydzień, a ja cię całuję. Przepraszam. Po prostu... Po prostu zapomnij, że coś takiego miało miejsce. Pójdę już. Dobranoc - wyszedł z mojej sypialni, a ja myślałam nad tym co przed chwilą się stało. My się pocałowaliśmy... Mój Boże... Wbrew pozorom, nigdy o tym nie zapomnę. Podobało mi się. I właśnie w tym momencie zorientowałam się, że coś do niego czuję. Ja to jednak umiem sobie poplątać życie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
*//*//*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Obudziłem się koło 8:00 nie mogąc spać. Wczoraj Louis cały dzień siedział z Summer. Ciągle gadali, nawet nie było ich widać na dole. Coś mi tu nie gra. Rozmyślałem tak nad wieloma rzeczami, aż w końcu ktoś wlazł i mi to wszystko przerwał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ty nie śpisz ? - spytał zaspany Louis. A jego to co tu przywiało ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie. Coś się stało, że tak z samego rana mnie nawiedzasz ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No... Po mojej stronie domu wodę odłączyli... - patrzył tępo za okno. Okej, jemu coś jest.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jak... Połowie domu ?! - krzyknąłem nie dowierzając. No przecież to jest nie możliwe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No tak, nie wiem co się dzieje, ale... u mnie nie ma wody... u Summer też... i u Liam&#39;a...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Boże, co za przygłupy. Zadzwonię, żeby coś z tym zrobili - westchnąłem - weź mi wytłumacz, jak można wyłączyć wodę połowie domu ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie wiem Niall - przetarł twarz dłońmi. - Mogę skorzystać z twojej łazienki ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Jasne - powiedziałem wstając z łóżka. Louis znikł w łazience, a ja postanowiłem zadzwonić do pogotowia wodociągowego. Muszą mi to jakoś wytłumaczyć. Nie po to płacę za wodę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Po 10 minutach wiedziałem wszystko. Była jakaś awaria po wschodniej części miasta, a że dom stoi na jakiejś tam granicy, to wyłączyli wodę we wschodniej części domu. Nie wiem jak to zrobili, ale niech im już tam będzie. Po chwili z łazienki wyszedł Louis.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- I co ? Dowiedziałeś się czegoś ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Była jakaś awaria we wschodniej części miasta i... szkoda słów - machnąłem ręką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No dobra, ale kiedy podłączą znów nam wodę ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Wieczorem. Tyle się dowiedziałem, bo połączyło mnie z infolinią - narzekałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Dużo ci powiedzieli...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ale przynajmniej coś wiem - westchnąłem.- Ty, Louis ? A tobie to coś jest czy jak ?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O co ci chodzi ? - spytał nie rozumiejąc.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- No o to, że jesteś jakiś nieobecny. Coś się stało ? - zapytałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Pocałowałem Summer...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Co ?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Przepraszam ! To twoja siostra. Nie powinno w ogóle dojść do czegoś takiego. To moja wina.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Czujesz coś do niej ? - spytałem szczerze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Utwierdziłem się w przekonaniu, że chyba tak - powiedział spokojnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- W takim razie nie mogę stawać ci na drodze do szczęścia - uśmiechnąłem się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ty... Poważnie to mówisz ? - spytał nie dowierzając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Tak, tylko jak ją skrzywdzisz to po tobie - ostrzegłem go.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Taa - zaśmiał się smutno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ej, no przecież ci pozwoliłem...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Ona i tak mnie nie zechce, poza tym znamy się tylko tydzień...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Nie bądź pesymistą. Wszystko się ułoży i jeszcze kiedyś będziesz się śmiał z tego co powiedziałeś - zapewniłem go.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- Mam nadzieję. Ale Summer nie może się dowiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
- O czym mam się nie dowiedzieć ? - razem z Louis&#39;em zamarliśmy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
___________________&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikBqVruf8CM6yPu7-qzOYJA08bLZ7-ucPSuNf87sMBFU96GuzwD_my-lPsKbLpRB3eLRh662RM2bWy4JzZ2DDs7GwvCAMXmJjXRZZ0Ypt2qCjmszDYg1lFcMJYr2dki_z4bvfj7t5RyIc/s1600/tumblr_mxsp2cmDOB1rb5t59o1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;216&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikBqVruf8CM6yPu7-qzOYJA08bLZ7-ucPSuNf87sMBFU96GuzwD_my-lPsKbLpRB3eLRh662RM2bWy4JzZ2DDs7GwvCAMXmJjXRZZ0Ypt2qCjmszDYg1lFcMJYr2dki_z4bvfj7t5RyIc/s640/tumblr_mxsp2cmDOB1rb5t59o1_500.gif&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Święta, święta... Z tej okazji dodaję nowy rozdział, przyczyniło się też to tego to, że pod ostatnim rozdziałem pojawiło się te 5 komentarzy, jak was tak troszkę poszantażować to są te komentarze. Ale nie o tym dzisiaj. Są święta, cieszmy się. Mamy też drugi powód do świętowania - urodziny Louis&#39;a. Dziś kończy 25 lat ! Staruszek haha. Żartuję. Mimo, że on tego napewno nie zauważy, życzę mu wszystkiego co najlepsze, a &amp;nbsp;okazji świąt chciałam złożyć wszystkim czytelnikom życzenia. Nie jestem w tym jakoś specjalnie dobra, więc:&lt;br /&gt;
Życzę wszystkim wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia, zdrowia, szczęścia, miłości, poznania swoich idoli, spełnienia marzeń, żeby każdy z was był dumny i cieszył się z tego co osiągnął, cudownych prezentów tego wieczoru, no i co by tu jeszcze dodać... Oczywiście tego czego wy chcecie i o czym marzycie. Jeszcze raz Wesołych Świąt i taka świąteczna piosenka poniżej (:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7Hk6KASNUvwhyJCBvS_rVLfIxGxwWdpNKda4pCPeW_2mDhNRJqT9AyZPKkKj3Tpbid9AdREkki5_HHelYtsnOk7Q6kY-xbb8Feh-n_FOb_JUzuHUGArfQt_1kZc07vvSFK2SWZdPUbhU/s1600/CW8_6NKWAAAhgzN.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7Hk6KASNUvwhyJCBvS_rVLfIxGxwWdpNKda4pCPeW_2mDhNRJqT9AyZPKkKj3Tpbid9AdREkki5_HHelYtsnOk7Q6kY-xbb8Feh-n_FOb_JUzuHUGArfQt_1kZc07vvSFK2SWZdPUbhU/s320/CW8_6NKWAAAhgzN.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/-w7jyVHocTk/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/-w7jyVHocTk?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
/Perriele rebel&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2016/12/rozdzia-8.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjMnbEvvYhMzRPw1v7nZfa8HM8GpC40XFhPf0OIcsHXOEX34CpjLmXlyz2o5kgG-vmRFbcMFcCoTjMLdENYShiwRWZW6wy61gbruFRv55ss_YEycJ3ZdnmsZtEinE_7yDrpw4cjh2zmH_E/s72-c/anigif_enhanced-buzz-14731-1413240747-17.gif" height="72" width="72"/><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3923161378605939075.post-3254229383277719926</guid><pubDate>Sat, 17 Dec 2016 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2016-12-28T18:53:28.192+01:00</atom:updated><title>Rozdział 7</title><description>&lt;h2&gt;
&lt;u&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/u&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cfe2f3;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i style=&quot;background-color: black;&quot;&gt;&quot; Zrozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;~Louis~&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
Jest poniedziałek. Summer przebywa u nas już od kilku dni. Zachowuje się jako tako. Nawet dobrze. Nie licząc tego, że prawie powyrywała Harry&#39;emu loki, no ale... to już nie mój problem. Loczek powinien uważać na to co mówi. Względem mnie jest jakaś nieśmiała. Nie wiem co się dzieje. Pierwszego ranka naprawdę dobrze nam się rozmawiało, więc nic nie rozumiem. Dziś zaczynamy razem pracować. Mam nadzieję, że się dogadamy, inaczej z kontraktu nici, a co za tym idzie: Summer się od nas wyprowadzi i Niall nie zobaczy już swojej siostry. Dlatego musimy się dogadać. Jakoś... Vanessa nam w tym pomoże, bo też jedzie z nami. Ale to dla towarzystwa. Po co ma sama siedzieć w domu ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;Nie śpię od godziny. Pomińmy fakt, że jest już po 9:00. Harry robi śniadanie i cały czas gada o swojej dziewczynie Kendall, co zaczyna się już powoli robić nudne. Niall gada przez telefon też ze swoją love - Seleną, a Liam siedzi w salonie z Sophią... Czyli mam rozumieć, że tylko ja zostałem bez dziewczyny ? Muszę sobie kogoś znaleźć, bo jakoś tak dziwnie czuję się jako singiel. Jeśli mowa o dziewczynach to Vanessa i Summer wygląda na to, że już wstały, bo krzątają się coś na górze. Dlatego nie mam towarzystwa i jestem skazany na paplaninę Harry&#39;ego. Szczerze mówiąc to nie wiem dlaczego jeszcze stąd nie wyszedłem i go nie zostawiłem. Po chwili usłyszałem dzwonek, co oznacza, że ktoś przyjechał. Jestem uratowany ! Bogu dzięki. Wyszedłem na przedpokój i otworzyłem bramę temu komuś kto przyjechał. Potem ruszyłem w kierunku drzwi i wyszedłem przed dom. Pod willę podjechało czarne auto.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgy0HrLOco2ynHCjEDo5laWYx2AfE1uxJ7G5Gg-YTAhZfR_AHZHMbiuv5MKGu9g69RzZuw98K0Fiw6uaCmLvc_WHLYeti3H6zXs-1w2gqTvw-M1AEuELPwlVz86szFID55WX8mwdjSOk4A/s1600/img-thing.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #741b47; color: black;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgy0HrLOco2ynHCjEDo5laWYx2AfE1uxJ7G5Gg-YTAhZfR_AHZHMbiuv5MKGu9g69RzZuw98K0Fiw6uaCmLvc_WHLYeti3H6zXs-1w2gqTvw-M1AEuELPwlVz86szFID55WX8mwdjSOk4A/s320/img-thing.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;Lou ? Przecież nie mamy dziś żadnych wystąpień. Po kilku sekundach zauważyłem naszą stylistkę razem z 4-letnią Lux.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Hej Louis - przywitała się nasza stylistka. Chyba jej się spieszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Cześć ! - powiedziała dziewczynka. Uwielbiam to dziecko. Słodszego nie widziałem, no może poza moim rodzeństwem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Hej dziewczyny. Co was do mnie sprowadza ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Zajmiecie się Lux przez 2 dni ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Jak &amp;nbsp;to 2 ? - spytałem nic nie rozumiejąc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Muszę zaraz lecieć do Stanów, bo mam malować tancerki do teledysku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Chwila, to kiedy ty wracasz ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Prawdopodobnie w środę rano. To jak ? Zajmiesz się nią ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Jasne, ale co z twoim mężem ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Przecież wiesz, że pracuje. A ja nie mogę tym razem lecieć z Lux.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Dobra, zajmę się nią, ale stawiasz mi kawę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Załatwione. Tu masz kilka rzeczy Lux - powiedziała mi podając torbę, którą po chwili&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;wziąłem. - Lux ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tak mamusiu ? - popatrzyła się na kobietę, więc Lou uklęknęła przed nią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Muszę już lecieć. Zostaniesz z chłopakami. Zgoda ? - dziewczynka pokiwała pionowo głową. - Bądź grzeczna, okey ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Dobrze. Kocham cię - powiedziała przytulając się do niej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ja ciebie też. Muszę już jechać. Pa malutka. Cześć Louis. I dzięki ! - mówiąc to odeszła do samochodu machając nam. Po chwili odjechała, a my weszliśmy do domu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Chodź, Harry robi naleśniki - wziąłem ją za rączkę i poprowadziłem do kuchni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Uwielbiam naleśniki ! Cześć Harry !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Hej mała ! Co tu robisz ?-spytał odrywając się od gotowania. Jak on spali nam kuchnię to go zabiję.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Mamusia musiała polecieć do pracy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ale przyjechałaś do nas. Cieszysz się ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Bardzo ! Harry ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Słucham księżniczko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- A namalujesz mi coś na naleśniku ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Jasne - loczek uśmiechnął się szeroko. - Siadaj, a ja zaraz ci dam naleśniki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;Po chwili podał jej dwa naleśniki z namalowanymi czekoladą buźkami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Chodź, nakarmię cię - powiedziała dziewczynka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Mnie ? - spytałem, a ona pokiwała głową, więc usiadłem obok niej. - Lux, ale to ty masz jeść, a nie ja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ale ty nic nie jadłeś - wzruszyła ramionami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Skąd wiesz ? Jadłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nie jadłeś, bo burczy ci w brzuchu - kłóciła się ze mną. Sprytna jest. Taka mała, a już mnie poucza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Dobra, wygrałaś, ale to są naleśniki dla ciebie, dlatego ty masz je zjeść, a ja sobie zaraz wezmę, okey ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Dobra - powiedziała zrezygnowana. I za to ją uwielbiam. Tak łatwo odpuszcza. To znaczy... Czasem... Wziąłem swoją porcję naleśników i zacząłem jeść. Po chwili poczułem jak na mojej twarzy ląduje czekolada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Lux, mówiłem coś. Sam się nakarmię - popatrzyłem na nią załamany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Na pewno ? - spytała podnosząc wysoko brwi. Nie, dlaczego to dziecko tak bardzo mnie męczy ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tak, na pewno. Jedz - powiedziałem wstając od stołu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- A ty gdzie idziesz ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Umyć się, bo wybrudziłaś mnie - westchnąłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Sorki marchewko - na słowa dziewczynki mimowolnie się zaśmiałem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Wybaczam ci... marcheweczko - poczochrałem ją po włoskach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ej, to ty nią jesteś - wskazała na mnie palcem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nie, nie ja. Jedz już - powiedziałem wychodząc z kuchni. To dziecko jest taki urocze, że trudno jest się nie roześmiać. Ma to po mamie. Wszedłem po schodach na górę i skierowałem się do swojej sypialni. W korytarzu minąłem się z Summer.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- A ty co ? Biłeś się z Niall&#39;em o czekoladę ? - rozśmiała się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Powiedzmy. Mamy na dole małego gościa - powiedziałem uchylając drzwi do swojego pokoju.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Co ? Kogo ? - spytała ze zmarszczonymi brwiami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tego to już się dowiesz jak zejdziesz na dół - powiedziałem tajemniczo i wszedłem szybko do sypialni, zostawiając oszołomioną brunetkę na korytarzu. Poszedłem do łazienki, aby zrobić coś z tą czekoladą. Hah. Znów ona. Pierwszego ranka Summer też wybrudziła się czekoladą. Uśmiechnąłem się na wspomnienie tamtego dnia. Zdjąłem wybrudzoną koszulkę i wrzuciłem go do kosza na pranie. Potem umyłem twarz, pozbywając się czekolady. Kiedy się już w miarę ogarnąłem, wyszedłem z łazienki i skierowałem się do garderoby. Chciałem wziąć pierwszą lepszą bluzkę, która była biała, ale jeżeli Lux nadal je, to nie jest to dobry pomysł. Dlatego wziąłem jedną z czarnych. Zacząłem ją nakładać dopiero, kiedy byłem na korytarzu. Zszedłem cicho po schodach. Lux razem z Summer siedziały w salonie i cicho rozmawiały. Chcąc dowiedzieć się o czym tak gadają, podszedłem bliżej, tak aby mnie nie usłyszały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- A wiesz, że tylko Louis nie ma dziewczyny ? - powiedziała ze zdziwieniem 4-latka. No nie, dziecko zdradza moje tajemnice. Tego jeszcze nie było.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tak ? To ma trochę pecha - powiedziała jej Summer.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- No trochę. Pewnie dlatego, że pali papierosy. Fuu ! - powiedziała z obrzydzeniem. Jak ta mała istotka może mówić o mnie te rzeczy ? Nic na to nie poradzę, że palę, ale ona nie musi o tym głośno mówić. Weź tu miej tajemnice, jak to dziecko i tak wszystko wygada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Fuu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- A co tu się o mnie gada ?! - krzyknąłem ze śmiechem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Aaa ! Podsłuchiwałeś ! - stwierdziła Lux.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Może - zaśmiałem się.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;*//*//*&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;~Niall~&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;i style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;Siedzimy w studiu i piszemy piosenki. Nie wychodzi nam nic co dzisiaj tworzymy. Zresztą jesteśmy tu już piątą godzinę, jest wieczór, każdy jest zmęczony. Tekściarz powoli zaczyna nas dobijać. Nie wspominając już o tym jak psychicznie czuje się Summer. Do tego Lux zasypia już na kolanach Vanessy. Wszystko dziś idzie nie tak. Nie mamy ani jednej gotowej piosenki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ludzie, skupcie się ! - zarządził Matt. Taki mądry to niech sam pisze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Zrozum, że jest już 20:00, jesteśmy zmęczeni - wychrypiała Summer. Oho, chyba będzie chora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nie obchodzi mnie to. Musimy dzisiaj napisać piosenkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Już i tak dzisiaj nic nie wymyślimy. Pozwól nam już wrócić do domu - wyjęczała brunetka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nie będziesz mnie pouczać, co mam robić - powiedział zdenerwowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Ja cie nie pouczam, po prostu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tak ?! Bo odnoszę wrażenie, że jednak to robisz !&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nie robię tego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Nikt cię nie nauczył wychowania dziewczyno ?! Bo jak nie, to mogę ja to zrobić ! - wykrzyczał mężczyzna, a ja zauważyłem, że w oczach dziewczyny zbierają się łzy. O nie. Nie jest dobrze. Summer zerwała się z miejsca i wybiegła z pomieszczenia. Za nią pobiegł Harry. Jestem mu za to wdzięczny, bo nie wiem do czego jest zdolna. Wstałem &amp;nbsp;i wkurzony podszedłem do winowajcy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Posłuchaj Matt - wycedziłem przez zęby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Co ? Teraz będziesz mówił mi, że źle ją potraktowałem ? Daruj sobie - prychnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Pamiętasz jak mówiłem ci o mojej rodzinie ? Że rodzice zginęli w wypadku, a z siostrą mnie rozdzielono ? - mężczyzna przytaknął. - To była ona - powiedziałem poważnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Stary ja nie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black;&quot;&gt;- Przestań ! Po prostu masz traktować ją lepiej. Ona nie wie kim jestem i tak ma na&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black;&quot;&gt; razie zostać. Rozumiesz ?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;- Tak, przepraszam - nie czekając na to co ma więcej do powiedzenia, wyszedłem z pomieszczenia, a &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;za mną ruszyła reszta. Wyszliśmy ze studia. Summer siedziała zapłakana na schodach, a Harry ją pocieszał. Jeśli jeszcze ktoś ją skrzywdzi to po prostu zabiję. Nie będzie już dla niego ratunku. Przyrzekłem sobie, że będę chronić swoją siostrę i słowa dotrzymam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEghwWBnTfbuJHG0SKHjaDnqXQT1kTykjyxuq-x6iEkJhdBpE4Oq_xVtliNt9ePp65PXZUyFZ3UKk-aIN4uTp4YiH6XHDFPdzOM2roHAK2oO_93BNN8GlfgVVP8Hlg_XtYNsg-A0GmH3JWI/s1600/76f1ceeeb0334472bc1d773f9509f9e4.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: #741b47; margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;221&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEghwWBnTfbuJHG0SKHjaDnqXQT1kTykjyxuq-x6iEkJhdBpE4Oq_xVtliNt9ePp65PXZUyFZ3UKk-aIN4uTp4YiH6XHDFPdzOM2roHAK2oO_93BNN8GlfgVVP8Hlg_XtYNsg-A0GmH3JWI/s400/76f1ceeeb0334472bc1d773f9509f9e4.gif&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;____________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;Hej wszystkim w rozdziale 7. Dziś nie mam ochoty na notkę, ale muszę poruszyć jeden temat. A mianowicie komentarze. Ile razy można mówić, że rozdziały będą pojawiać się częściej, szybciej i będą lepsze jeżeli będzie więcej komentarzy ? Bo mnie to osobiście zaczyna już nudzić i denerwować. &amp;nbsp;LICZĘ, ŻE POJAWI SIĘ WIECEJ KOMENTARZY.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;MAŁY SZANTAŻYK:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ, nie będzie komentarzy nie będzie rozdziału. Z przykrością muszę wprowadzić coś takiego. Kocham pisać, ale kiedy zakładałam bloga liczyłam na wasze opinie w komentarzach, a jak widać jest inaczej. Zakładka: Bohaterowie została zaktualizowana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #741b47;&quot;&gt;/Perriele rebel&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/2016/12/rozdzia-7.html</link><author>noreply@blogger.com (Perriele rebel)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgy0HrLOco2ynHCjEDo5laWYx2AfE1uxJ7G5Gg-YTAhZfR_AHZHMbiuv5MKGu9g69RzZuw98K0Fiw6uaCmLvc_WHLYeti3H6zXs-1w2gqTvw-M1AEuELPwlVz86szFID55WX8mwdjSOk4A/s72-c/img-thing.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></item></channel></rss>