<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3268676347908835281</id><updated>2024-09-05T15:41:40.191-07:00</updated><title type='text'>Fragmenty książek</title><subtitle type='html'>Najciekawsze fragmenty czytanych przezemnie książek.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3268676347908835281/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Michał Gawroński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10097906041206708512</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>2</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3268676347908835281.post-5861438789689253091</id><published>2010-09-11T05:28:00.001-07:00</published><updated>2010-09-11T05:28:57.558-07:00</updated><title type='text'>Maria Lidia Kossakowska: Zbieracz Dusz tom I - fragment 1</title><content type='html'>Gdy wylądował w ogrodzie własnego pałacu, poczuł się, jakby nagle znalazł się&lt;br /&gt;wewnątrz pięknej, lecz banalnej pocztówki. Nie był w domu od bardzo dawna, a i tak na&lt;br /&gt;widok znajomych murów i zakątków nie poczuł teraz żadnej radości.&lt;br /&gt;Domostwo wydawało mu się puste i obce. Kwiaty, ścieżki, krużganki, mozaiki.&lt;br /&gt;Naprawdę kiedyś kazał to wszystko zbudować? Doglądał starannie każdego detalu, baseniku&lt;br /&gt;z fontanną, klombów, tarasów. Czy to możliwe, że kiedykolwiek zajmowały go klomby?&lt;br /&gt;Teraz było mu wszystko jedno, co zakwitnie w ogrodzie, byle nie były to wetknięte na tyki&lt;br /&gt;głowy ściętych skazańców.&lt;br /&gt;Wszedł do środka budynku, kroczył po puchatych jak mech dywanach, mijał obite skórą&lt;br /&gt;kanapy i fotele, eleganckie komody i biurka. Ze ścian spoglądały na niego ulubione obrazy.&lt;br /&gt;Na cholerę mi to wszystko? - myślał zdumiony. Naprawdę kiedyś mi na tym zależało?&lt;br /&gt;Brudny, skrwawiony, osłabiony walką i eksplozją mocy Jasności, czuł się tutaj&lt;br /&gt;wyjątkowo nie na miejscu. Jak obleziony przez muchy ochłap mięsa na wykwintnie&lt;br /&gt;zastawionym stole.&lt;br /&gt;To przecież mój dom. Mój własny dom, nie mógł zrozumieć. Czy aż tak bardzo się&lt;br /&gt;zmieniłem? I kiedy, na litość pańską?&lt;br /&gt;Ale teraz nie to było najważniejsze. Potrzebował odpoczynku. Miękkiego łóżka, czystej&lt;br /&gt;pościeli. I wanny. Przede wszystkim wanny.&lt;br /&gt;- Plesitea! - krzyknął ochrypłym, dobrze znanym całej służbie głosem.&lt;br /&gt;Wystraszona skrzydlata wbiegła do komnaty i krzyknęła, zasłaniając usta dłonią. Jej oczy&lt;br /&gt;zrobiły się okrągłe z niedowierzania i zgrozy.&lt;br /&gt;Pięknie muszę wyglądać, nie ma co, pomyślał cierpko.&lt;br /&gt;- Przygotuj mi kąpiel. I przynieś wina. Nie, raczej piwa. Zimnego. Nie mam ochoty truć&lt;br /&gt;sobie żołądka kwasem z winogron Gabriela. Aha, i jakieś ubranie. A te szmaty wywal. Już się&lt;br /&gt;nie dopiorą.&lt;br /&gt;- Witaj, panie. Tak, panie. Już przynoszę.&lt;br /&gt;Plesitea ukłoniła się i uciekła, jakby zastała w pokoju nie chlebodawcę, lecz Kruka z&lt;br /&gt;Harap Serapel.&lt;br /&gt;Daimon podszedł do okna i zapatrzył się na dachy i kopuły Hajot Hakados, najbardziej&lt;br /&gt;luksusowej dzielnicy Szóstego Nieba. W słońcu południa lśniły złotem, purpurą, szkarłatem i&lt;br /&gt;kobaltem, aż bolały oczy.&lt;br /&gt;Czy ten przepych, zastanowił się ze smutkiem, to szaleństwo architektury, portyki z&lt;br /&gt;marmurów białych jak chmury, złote dachówki, ulice brukowane półszlachetnymi&lt;br /&gt;kamieniami, fontanny tryskające słodkim winem, te cholerne putta, chimery, skrzydlate lwy i&lt;br /&gt;smoki, stiuki, pilastry, gzymsy i attyki są nam naprawdę potrzebne? Czy wille, ogrody, parki,&lt;br /&gt;pałace budują potęgę i prestiż Królestwa, czy tylko odzwierciedlają rozdętą jak pęcherz&lt;br /&gt;Lewiatana pychę i próżność Świetlistych? Rany, jak możemy spokojnie kroczyć po bruku z&lt;br /&gt;agatów, onyksów, jaspisów i jadeitu? Przecież to chore. Chore jak cholera.&lt;br /&gt;Uśmiechnął się gorzko, przypomniawszy sobie, że niegdyś uważał swój pałac za nieduży&lt;br /&gt;i skromny. Pałac i skromny. Dobre sobie.&lt;br /&gt;- Taki sam z ciebie skurwysyn jak cała reszta - szepnął. - Rycerz Miecza. Abaddon.&lt;br /&gt;Akurat. Dworak przywiązany do zbytku i luksusów.&lt;br /&gt;Weszła Plesitea ze szklanką piwa na srebrnej tacy. Frey sięgnął po naczynie, krople krwi&lt;br /&gt;pociekły na puchatą biel dywanu. Daimon podążył za wystraszonym wzrokiem służącej i&lt;br /&gt;spostrzegł, że cała podłoga jest przeszyta czerwonym ściegiem posoki.&lt;br /&gt;- Natychmiast każę posprzątać, panie. Nie zostanie nawet plamka - zapewniła anielica.&lt;br /&gt;Abaddon machnął ze zmęczeniem ręką.&lt;br /&gt;- Nie trzeba. Wyrzuć ten dywan i kup inny. Jakikolwiek. Wszystko jedno. Wybierz sama.&lt;br /&gt;Jak tam kąpiel?&lt;br /&gt;- Gotowa, panie.&lt;br /&gt;Podniósł wzrok i napotkał spojrzenie Plesitei. Tym razem było pełne jawnego&lt;br /&gt;przerażenia.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/feeds/5861438789689253091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/2010/09/maria-lidia-kossakowska-zbieracz-dusz_11.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3268676347908835281/posts/default/5861438789689253091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3268676347908835281/posts/default/5861438789689253091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/2010/09/maria-lidia-kossakowska-zbieracz-dusz_11.html' title='Maria Lidia Kossakowska: Zbieracz Dusz tom I - fragment 1'/><author><name>Michał Gawroński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10097906041206708512</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3268676347908835281.post-4221344346593534374</id><published>2010-09-11T05:26:00.000-07:00</published><updated>2010-09-11T05:28:00.148-07:00</updated><title type='text'>Maria Lidia Kossakowska: Zbieracz Dusz tom I - fragment 1</title><content type='html'>Askalis sięgnął za pazuchę, pogrzebał chwilę, a potem wyciągnął zmiętą, brudnawą&lt;br /&gt;szmatkę wielkości pudełka zapałek.&lt;br /&gt;- Masz - wyciągnął ją w stronę anioła.&lt;br /&gt;- A to niby co? - sarknął Frey. - Fragment całunu potartego o tyłek Zgniłego Chłopca, tak&lt;br /&gt;na szczęście w hazardzie?&lt;br /&gt;Lanista wyszczerzył w uśmiechu zęby.&lt;br /&gt;- Taaaa, żarty się ciebie trzymają, Abaddonie, znaczy Aker, przepraszam! To dywan.&lt;br /&gt;Latający, tak dla ścisłości. Nosiłem go przez lata przy sobie, na wszelki wypadek, gdyby&lt;br /&gt;trzeba było szybko wiać. Skoro nie przydał się do tej pory, nie przyda się i potem. No bierz.&lt;br /&gt;Przecież nie mogę cię w tym stanie puścić w drogę do Królestwa. Skrwawisz się jak zbiegłe z&lt;br /&gt;jatki prosię, zanim dotrzesz do najbliższego szlaku. Albo znów złapie cię ten dziwaczny&lt;br /&gt;paralusz, czy co to za cholerstwo było. Nie daj się prosić. Bierz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daimon uniósł ze zdumienia brwi, ale przyjął strzępek dywanu.&lt;br /&gt;Askalis był lanistą, w dodatku geniuszem. Nigdy nikomu nic nie dał. Widocznie zarobił&lt;br /&gt;na walkach Freya więcej, niż przyznawał. A może naprawdę polubił mrocznego skrzydlatego&lt;br /&gt;z wilczą gębą i talentem do bójek?&lt;br /&gt;Jasność tylko wie.&lt;br /&gt;Burzyciel Światów wstał, obrócił w palcach brudny skrawek materiału.&lt;br /&gt;- Dzięki, Askalis. Porządny z ciebie chłop, jak na lanistę.&lt;br /&gt;Geniusz uśmiechnął się smutno.&lt;br /&gt;- To co? Znaczy mam szukać sobie innego zawodnika, tak?&lt;br /&gt;Wąskie usta Daimona wykrzywił gorzki grymas.&lt;br /&gt;- Ano, na to wygląda, stary. Trzymaj się. Dobrze się z tobą pracowało.&lt;br /&gt;- Ja też nie narzekam. Do zobaczenia, Aker.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/feeds/4221344346593534374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/2010/09/maria-lidia-kossakowska-zbieracz-dusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3268676347908835281/posts/default/4221344346593534374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3268676347908835281/posts/default/4221344346593534374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://fragmenty-ksiazek.blogspot.com/2010/09/maria-lidia-kossakowska-zbieracz-dusz.html' title='Maria Lidia Kossakowska: Zbieracz Dusz tom I - fragment 1'/><author><name>Michał Gawroński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10097906041206708512</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>