<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925</atom:id><lastBuildDate>Sat, 05 Oct 2024 02:02:04 +0000</lastBuildDate><category>fanfiction</category><category>gifted girl</category><category>Harry Styles</category><category>Niall Horan</category><category>one direction</category><category>informacja</category><category>story</category><category>update</category><category>ankieta</category><category>pytanie</category><title>GIFTED GIRL </title><description></description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Maja K)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2520578727405410185</guid><pubDate>Sat, 18 Sep 2021 22:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T15:40:31.911-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">story</category><title>Rozdział dwunasty </title><description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;Droga do centrum strasznie mi się dłużyła. Zapewne miała na to wpływ grobowa cisza, jaka panowała w aucie. Niall nie włączył nawet radia, co do tej pory praktycznie nigdy się nie zdarzyło. Może nie miałam przyjemności podróżować z nim wiele razy, ale te kilka wypraw wspominam bardzo pozytywnie. Tym bardziej ciężej było mi znieść gęstą atmosferę między nami. Od samego początku wiedziałam, że nie będzie to łatwa rozmowa, ale gdzieś po cichu liczyłam, że chłopak będzie chociaż starał się mnie rozluźnić. Oczywiście doskonale rozumiem jego zachowanie i skoro on potrzebuje teraz ciszy i spokoju, to nie mam zamiaru mu przeszkadzać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kawiarnia od momentu kiedy byliśmy w niej po raz ostatni prawie wcale się nie zmieniła.&amp;nbsp; Kremowe ściany i liczne brązowe akcenty w dalszym ciągu wprowadzały tu ciepły, przyjemny klimat. Jedyną mała zmianą, jaką udało mi się zaobserwować, były małe, zielone sukulenty postawione na każdym stoliku w idealnie dopasowanych doniczkach, zamiast świeżo ściętych kwiatów w przezroczystych wazonach. Moim zdaniem lepiej prezentowały się cięte kwiaty, ale to tylko moja opinia. Mimo popołudniowej godziny w lokalu nie było zbyt wielu gości. Przeciwnym rogu od tego, który zajęliśmy razem z Niall&#39;em, siedziały dwie starsze pani, a niedaleko drzwi wejściowych elegancki pan, który nie odrywał wzroku od gazety. Nie do końca jestem w stanie zrozumieć dlaczego, ale to miejsce ma w sobie coś niesamowitego. Nie jestem pewna, czy to jego wygląd, czy może utrzymujący się w powietrzu aromat kawy i ciast, ale coś powoduje, że gdy przekraczam próg tego miejsca, lekko się uspokajam. A może to po prostu dobre wspomnienia związane z tym miejscem. W końcu to tutaj pierwszy raz od kilku lat miałam okazję porozmawiać z kimś, kto chciał mnie wysłuchać i kto zainteresował się w jakimś stopniu moim losem. Nie jestem pewna, czy po dzisiejszym wyznaniu Niall&#39;a nadal będę reagować na tę kawiarnię w taki sam sposób, ale ta rozmowa musi się koniecznie odbyć. Jeśli się okaże, że po tej rozmowie nasze drogi będą musiały się rozejść, to będzie to bardzo symboliczne miejsce. Tu wiele się zaczęło, ale i wiele może się zaraz skończyć. Nie nastawiam się źle, ale zaczynam się lekko bać, że po wyznaniu prawdy, ja jeszcze bardziej nie będę pasować do świata chłopaków.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po chwili podeszła do nas niewysoka kelnerka z przepięknym uśmiechem na twarzy. Złożyliśmy dokładanie takie samo zamówienie, jak wtedy i w zupełnym milczeniu czekaliśmy na herbatę i ciasto. Czekałam aż Niall zacznie, ale on chyba chciał to odwlekać to w nieskończoność. Widziałam po jego twarzy, że strasznie się boi. Co chwila mocno zaciskał oczy i usta, a czasami zakrywał całą twarz dłońmi. Nogi trzęsły mu się jak galaretka, nad czym kompletnie przestał panować. Starał się unikać mojego wzorku, jakbym miała mu wyrządzić jakąś krzywdę. Zachowywał się zupełnie jak nie on. Mały skulony i zupełnie bezbronny Niall siedział przede mną, jak przed najważniejszym egzaminatorem w jego życiu. Sama nie wiem, czy w tym momencie chłopak bardziej bał się wyznać kim jest, czy mojej reakcji na wszystkie wiadomości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Niall - chłopak powoli i z niepewnością spojrzał na mnie. Wyciągnęłam rękę i złapałam delikatnie dłoń chłopaka - Obiecuję Ci, że niezależnie od tego, co teraz usłyszę, nie wyjdę, ani nie ucieknę. Nie wiem jak zareaguje i tu nie mogę Ci obiecać, że będę spokojna czy opanowana, ale nie ucieknę. Dam Ci szansę, bo mi też bardzo na Tobie i Harrym zależy. Nie chce was stracić, więc będę się starać cię zrozumieć i zachować racjonalnie na tyle, na ile będę tylko w stanie. Wiem, że się boisz. Ja też w środku jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów, ale nie możemy tego już za sobą dłużej ciągnąć. - Niall jakby delikatnie się uspokoił i wymusił nawet słaby uśmiech - Dasz radę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Wiem Lily. Wiem, że muszę ci to wszystko wreszcie powiedzieć. - teraz to on wykonał ruch w moją stronę i złączył obie nasze dłonie. Spuścił na chwile wzrok, wziął głęboki oddech, poprawił się na krześle i wreszcie zaczął wyrzucać z siebie wszystko, co siedziało mu w głowie już od wielu tygodni - Ja chcę ci to wszystko wreszcie powiedzieć, ale po prostu boję się. Boję się twojej reakcji. Boję się, że uznasz, że ktoś taki, jak ja czy Harry powinien otaczać się ludźmi, tylko z &quot;naszego otoczenia&quot; - chłopak na chwilę puścił moje ręce, aby wymownie narysować w powietrzu cudzysłów - Co nie jest prawdą! - na chwilę się zatrzymał i spojrzał mi głęboko w oczy, jakby szukał w nich potwierdzenia swoich słów. Na ten moment nie mogłam mu tego dać, bo nadal nie wiedziałam, kim są &quot;tacy ludzie jak on i Harry&quot;. -&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak, przez ostatnich kilka lat głównie otaczałem się ludźmi z branży lub poznanych dzięki mojej pracy. Na początku bardzo podobało mi się moje nowe życie, ale z czasem zacząłem zauważać, ile w tym wszystkim jest fałszu i obłudy. Wiele ludzi kręciło się wokół mnie tylko po to, aby się wybić, zabawić moim kosztem lub po prostu wykorzystać moją pozycję. Mało miałem kontaktu z prawdziwym światem i zdecydowanie odleciałem. Zmieniłem się i zmieniłem swój pogląd na świat i to niekoniecznie na lepsze. Ogromne pieniądze, które nagle pojawiły się w moim życiu zaczęły mnie psuć. I nie tylko mnie. Harry miał podobnie. Gdyby nie nasze rodziny, które w odpowiednim momencie sprowadziły nas na ziemie, to nie wiem, gdzie teraz byśmy byli. - chłopak zrobił chwilę przerwy. Nie chcę jeszcze pytać, co się wtedy dokładnie działo, ale mogę wywnioskować, że Niall chciałby o tym zapomnieć&amp;nbsp; - I nagle na mojej drodze stanęłaś ty. Jeszcze kilka tygodni wcześniej zanim do ciebie podszedłem kilka razy podziwiałem twój głos z oddali. Parę razy jak był przy tobie większy tłum wrzuciłem ci coś do torby. Nie chciałem zostać zauważony. Uwielbiałem ciebie słuchać, bo widziałam w tobie dawnego siebie. Ja też przed tym wszystkim, co tak zmieniło moje życie, lubiłem grać na ulicy. Ba! Ja to kochałem. Kochałam tak po prostu dawać nieznanym ludziom jakąś cząstkę mnie. - tym razem widać, że Niall poruszył temat, który był niezwykle bliski jego sercu. Uśmiechał się pod nosem, a oczy lekko mu się zaszkliły. Tęsknił. Widać było, że tęsknił za dawnym sobą.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Gdy wreszcie się odważyłem i poznałem cię bliżej, wtedy na naszym wspólnym śpiewaniu, znów poczułem się sobą sprzed kilku lat. Potwierdziłem tylko moje przypuszczenia, że jesteśmy zagubionymi bratnimi duszami. Znów byłem zwykłym chłopakiem, który kocha swoją gitarę i nic więcej się dla niego nie liczy. Nawet nie wiesz ile to spotkanie dało mi szczęścia.&amp;nbsp; Dlatego też potem w tej kawiarni cię okłamałem. Opowiedziałam ci swój wymyślony życiorys, bo przy tobie, a raczej dzięki tobie chciałem być takim normalnym, zwykłym Niall&#39;em, albo raczej wtedy Matt&#39;em. I w tym byłem kompletnie szczery. Naprawdę - podniósł znów na mnie pytający wzrok. Chciał sprawdzić, czy mu ufam. Czy wierzę w jego słowa. Czy tak było? TAK. Wierzyłam mu, choć nadal czekałam na najważniejszą część tej zawiłej historii. - A właśnie co do imienia to tak jakoś wyszło. Byłem przekonany, że jak podam ci moje prawdziwe imię, to mnie poznasz. Nie wiedziałem w jakiej jesteś sytuacji i że nawet jak przedstawię ci się z nazwiskiem, to nic to dla ciebie nie zmieni. Myślałem, że po prostu dorabiasz sobie do czynszu, czy coś takiego i wolisz grać niż iść do innej pracy. Sama mi w sumie potem do potwierdziłaś, więc tym bardziej chciałem być ostrożny. Podobało mi się, że przy tobie jestem anonimowy, że mogę być sobą sprzed kilku lat i że nie patrzysz na mnie przez pryzmat sławnego Nialla Horana.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&quot;Sławnego Nialla Horana&quot; powtórzyłam w głowie te słowa chyba 15 razy. &quot;SŁAWNY&quot; Jeśli mówimy o kimś, że jest sławny, to raczej z jakieś dobrego powodu prawda? Inaczej mówilibyśmy, że ktoś jest osławiony. Tak zawsze powtarzał mi mój tata. &quot;Sławy - czyli pozytywny, osławiony - negatywny, zapamiętaj to córeczko na zawsze. Jak już osiągniesz sukces, pilnuj żebyś zawsze była sławna, a nigdy osławiona&quot;. Czyli Harry i Niall nie robią niczego nielegalnego? Nie mają kasy z przemytów czy innych czarnych rynków? Czy trochę się bałam, że taka będzie prawda, że Harry i Niall zajmują się jakąś brudną robotą? Zdecydowanie. Szczególnie, że tak mocno ukrywali &quot;swój zawód&quot;. Jak robisz coś legalnego, to chyba nie masz żadnych powodów, by to ukrywać.&amp;nbsp; Ale z drugiej strony czy Niall wybrałby publiczną kawiarnię, na takie wyznanie, jeśli miałby coś za uszami? Nie, na pewno nie. To musi być coś dobrego. Może po prostu mają jakąś duża firmę, która bardzo szybko się rozrosła i zaczęła przynosić ogromne pieniądze. Tylko czy wtedy byliby sławni? Tysiące myśli przeleciało przez głowę w kilka sekund, ale nie byłam w stanie żadnej z nich wypowiedzieć na głos. Jedyne co byłam w stanie zrobić, to rzucić pytający wzrok na blondyna.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Tak Lily, Harry i ja oraz nasi przyjaciele, z którymi kiedyś mieszkaliśmy jesteśmy sławni. Jesteśmy sławni nie tylko w tym mieście, ale na niemal całym świecie.&amp;nbsp; - lekko zamarłam. Sławni na całym świecie ludzie, nie przyjmują pod swój dach bezdomnych. Nie przejmują się losem zgwałconym, pobitym marginesem społecznym, jakim jestem. Sławni na całym świecie. Miał słuszne obawy. Już jestem pewna, że do nich nie pasuje. - Nie wiem czy kojarzysz taki muzyczny program telewizyjnym, w którym po przejściu castingów przez kilka tygodni występuje się na żywo przed ogromną publicznością i czeka na odpadnięcie lub przejście do kolejnego i kolejnego odcinka. Harry, Zayn, Louis, Liam i ja właśnie w takim programie wzięliśmy udział i to właśnie dzięki niemu jesteśmy, gdzie jesteśmy.&amp;nbsp; - czy wiedziałam co to za program? Oczywiście. Kiedyś moim marzeniem było wzięcie w nim udziału. Nałogowo oglądałam z tatą wszystkie odcinki, komentowaliśmy poczynania uczestników i wspieraliśmy naszych faworytów. I w tym momencie należałoby się zastanowić, dlaczego więc nie miałam zielonego pojęcia kim są chłopaki? Skoro jak wynika z wypowiedzi Nialla, kiedy oni byli w programie, moi rodzice jeszcze żyli i zapewne widziałam ich na ekranie. Nie wiem, ale niestety nie pamiętam wielu chwil z ostatnich miesięcy życia rodziców. Jakbym wybrała sobie kilka najważniejszych i wszystkie poboczne wątki wymazała z życia. Pani Powell mówi, że tak czasami się dzieje, że chcąc umocnić pamięć o kimś lub o czymś wymazujemy to, co naszym zdaniem jest kompletnie nieistotne. A wtedy muzyczne historie pięciu facetów zdecydowanie należało do grupy najmniej ważnych wspomnień. Próbowałam oczywiście przypomnieć sobie cokolwiek, ale bezskutecznie. Może gdybym obejrzała teraz chociaż jeden odcinek, coś zaczęłabym kojarzyć. Ale to teraz bez znaczenia. Nie mogę uwierzyć, że światowa gwiazda muzyki, siedzi przede mną, że ten ktoś odmienił moje życie. Byłam totalnie sparaliżowana tą wiadomością. Przecież gdy informacja o mnie wypłynie do mediów chłopaki będą skończeni. Nikt przecież nie chce kojarzyć swoich idoli z bezdomną. Czy ich manager, czy kto tam zajmuje się ich karierą, wie o mnie? Wie, że mogę być ogromną skazą na ich wizerunku? &quot;Bezdomna szwędająca się po domu gwiazd&quot; już widzę takie tytuły artykułów. Tysiące, a może nawet miliony ludzi na całym świecie, będzie komentować ich decyzję, a nie wierzę, że ktokolwiek wypowie się pozytywnie. Nie ważne, co będą mówić o mnie, bo na pewno będą, ale nie chce zniszczyć kariery i życia chłopaków - Byliśmy w finale. - kontynuował -&amp;nbsp; Co prawda nie udało nam się wygrać, ale nasza kariera po tym programie nie stanęła nawet na moment. Z dnia na dzień stawaliśmy się coraz sławniejsi i bogatsi. Byliśmy za młodzi, żeby udźwignąć to wszystko - sława, kasa, oczy całego świata skierowane na nas, trasy, wyjazdy, koncerty, nagrywki, wywiady, spotkania z fanami. Z dnia na dzień nie mogłem wyjść z domu bez ochroniarza, bo tłum ludzi momentalnie się przy mnie zbierał. Nie ukrywam, że początkowo bardzo mi się to podobało. Zachłysnąłem się tym i nie brałem pod uwagę żadnych negatywnych skutków. Żyłem chwilą. Fakt przeżyłem niesamowite momenty i wiele zyskałem, ale strasznie dużo też straciłem. Naprawdę gdyby nie moja mama, która po prostu pewnego dnia przyjechała bez zapowiedzi i nie powiedziała, jak to wszystko z boku, mógłbym być kimś zupełnie innym. Czy żałują pójścia do programu? Nie, ale żałuję, wielu błędów, które popełniłem. - Niall delikatnie mocniej zacisnął swoje ręce na moich - Także taka jest prawda o nas. Harry i ja jesteśmy muzykami. Jesteśmy jednym z najbardziej rozpoznawalnych boysbandów na świecie. Mamy setki tysięcy fanów na całym świecie, ale chcielibyśmy, a przynajmniej ja chciałbym znów być sobą sprzed programu. Nie chcę porzucać kariery, ale chcę trochę przemyśleć parę spraw i przewartościować swoje życie. Chce znów móc żyć tak jak chce, a nie tak jak chce wytwórnia, manager czy jakiś sponsor. Znaczy już to w dużej mierze zrobiłem. Tworzymy zespół, a raczej tworzyliśmy, bo teraz ta nasza kilkutygodniowa nieobecność to była właśnie nasza ostatnia trasa przed dłuższą przerwą. Czy wrócimy jako zespół? Nie wiem, ale szczerze w to wątpię. Każdy z nas ma już teraz trochę odrębny pomysł na siebie i ciężko jest się nam dogadać na płaszczyźnie zawodowej, a nikt z nas nie chce się pokłócić. Jesteśmy jak bracia. - zrobił chwilę przerwy na napicie się herbaty - I nie chcę, żeby to zabrzmiało jakoś źle, ale nasze spotkanie moim zdaniem nie było przypadkiem. Miałem cię spotkać na mojej drodze i naprawdę się cieszę, że tak się stało. Cieszę się, że cię pozałem i to w takim momencie mojego życia. Wniosłaś do niego taką normalność, chociaż jesteś niezwykłą dziewczyną. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy docierało do mnie to wszystko, o czym mówił Niall? Nie do końca. Czy w to wszystko wierzyłam? Także nie do końca. To wydawało się zbyt absurdalne, żeby było prawdziwe. Bardziej przypominało fabułę jakiegoś amerykańskiego filmu o&amp;nbsp; nastolatkach, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Przecież takie historie się nie dzieją. Czy gdybym komuś opowiedziała taką bajkę, to by mi uwierzył? NIE, bo właśnie to brzmi jak bajka. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych bożyszczy nastolatek zaprzyjaźnia się z bezdomną, a drugi ratuje ją przed pewną śmiercią i potem razem chcą odmienić jej życie. Brzmi absurdalnie prawda? Nie wiedziałam jak mam się zachować, co powiedzieć, co zrobić. Byłam pewna tylko jednego. Muszę zniknąć z ich życia. Nie mogę pozwolić, żeby ktokolwiek się o mnie dowiedział i zniszczył im życie. Nie chcę, żeby ich kariery miały się skończyć przeze mnie, żeby to na co tak ciężko pracowali, zostało zaprzepaszczone ze względu na mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Lily, proszę powiedz coś. - cisza po ostatnich słowach Niall&#39;a trwała dość długo, co znowu mocno zaniepokoiło chłopaka - Cokolwiek. Proszę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Niall, ja..ja - nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Naprawdę byłam sparaliżowana, ale kto by nie był? Niech odezwie się ktoś, kto w takiej sytuacji umiałby się jakoś zachować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Spokojnie, cokolwiek nie powiesz będzie dobrze. Wiem, że ta informacja może być dla ciebie trochę szokująca.&amp;nbsp; - próbował dodać mi otuchy, ale niewiele to pomagało. W całej tej układance brakowało mi jeszcze jednego elementu. Kim była Nancy? Skoro zespół tworzyło pięciu chłopaków, to Nancy nie mogła być bezpośrednio związana z ich zawodem, a jednak podobnie jak oni miała wejście we wszystkie strefy VIP w tym mieście i też było ją stać na trzypokojowe mieszanie w centrum Londynu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-A Nancy? Skąd ją znacie? - wydusiłam z siebie tak cicho, że w pierwszym momencie nie byłam pewna, czy w ogóle wydałam z siebie jakikolwiek dźwięk&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nancy jest tak jak ci mówiliśmy fizjoterapeutką i trenerem personalnym, ale zajmuje się głównie znanymi osobami. Jeździła kiedyś z nami w trasy, jako nasz trener i ratowała nas masażami, kiedy coś sobie zrobiliśmy na scenie. Potem przestała, bo nie dawała rady żyć wiecznie na walizkach, ale i tak został nam naprawdę dobry kontakt. Chwilę przed tym jak Harry cię znalazł Nancy powiedziała nam, że szuka nowej współlokatorki i czy kogoś nie znamy. Wtedy jeszcze nie znaliśmy, ale dosłownie kilka dni później w naszym życiu pojawiłaś się ty. Ale tak. Nancy też należy do &quot;tego świata co my&quot;. Nie mówiła ci nic, bo ja ją o to poprosiłem, chociaż nie mówiłem dlaczego. Była na mnie za to zła i przez moment myślałem, że się nie zgodzi, ale obiecałem jej, że wyjaśnię wszystko najszybciej, jak się tylko będzie dało. Wczoraj w klubie Harry jej o wszystkim powiedział i uwierz mi nie chce wiedzieć, jak bardzo jest teraz na mnie wściekła. Dlatego tak bardzo nie chciała do nas jechać, bo nie mogła znieść mojej obecności. I oczywiście ma do tego powody. Tylko proszę nie bądź na nią zła, ani na Harry&#39;ego. Oni od początku chcieli ci to wszystko powiedzieć. To ja to blokowałem i to tylko i wyłącznie moja wina.&amp;nbsp; - czyli potwierdziło się to, co mówił mi Harry. On chciał być ze mną szczery od samego początku. Z jednej strony rozumiem Niall&#39;a, że odwlekał bardzo naszą rozmowę, bo zdecydowanie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale z drugiej było to trochę egoistyczne podejście. Chociaż czy wypada nazywać egoistą kogoś, kto już tyle dla mnie zrobił i to zupełnie bezinteresownie? Bo była to bezinteresowna pomoc prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ja nie mogę. Przepraszam - zabrałam moje ręce i schowałam je pod blatem stołu. Spuściłam wzrok i powtórzyłam - Niall, ja naprawdę nie mogę. Wybacz&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie rozumiem, czego nie możesz?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-To nie ma sensu Niall. Nie mogę już dłużej się z wami spotykać, nie mogę wam siedzieć na głowie, nie mogę mieszać z Nancy. Muszę was zostawić w spokoju. Przepraszam&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-O czym ty mówisz? Czemu? Przecież... - sam nie wiedział co ma teraz powiedzieć. Właśnie przecież co? Nie ma żadnego racjonalnego argumentu za tym, abym z nimi została&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ja do was nie pasuje. Nie pasuje do waszego świata. Jestem inna. Nie chcę wam zniszczyć życia - powtórzyłam na głos w wielkim skrócie moje myśli - To może źle wpłynąć na wasz wizerunek. Ja i tak już dużo namieszałam, a nie chcę dokładać wam problemów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Jakich problemów? Czy ty mnie słuchałaś? Ty mi pomogłaś. Nam pomogłaś mi i Harry&#39;emu. Niby jak miałabyś nam zepsuć życie? Nie rozumiem&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Przecież jak wasi fani się o mnie dowiedzą będzie duży szum i z pewnością nie wpłynie dobrze na wasz wizerunek. Czy chciałbyś być kojarzony z bezdomną?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ale ty nie jesteś bezdomna. Przecież masz dach na głową, masz pracę. - nie wiem czy celowo, czy zupełnie przypadkiem chłopak nie odpowiedział na moje ostatnie pytanie. Nie byłabym na niego zła, gdyby nawet wprost mi powiedział, że nie chciałby być kojarzony z kimś z mojego otoczenia. Tak niestety wygląda świat, że ludzie nie chcą zauważać pewnym problemów społecznych i w pewnym sensie udają, że ich nie ma. Czy mam o to do kogoś wyrzuty? Nie, bo sama taka kiedyś byłam. Sama byłam taka jak większość i nie mam prawa teraz oceniać innych. Mogę ocenić siebie, ale nie drugą osobę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Już nie jestem, ale byłam i na pewno gazetom czy portalom internetowym nie będzie trudno doszukać się takiej informacji. To was zniszczy, a tego bym nie chciała. Wystarczy, że jedno życie jest już zmarnowane. Trzy kolejne nie muszą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Dziewczyno o czym ty mówisz. Wszyscy nasi najbliżsi wiedzą o sytuacji, wie o wszystkim nasz manager. Nie ukrywam, że ucieszył się, kiedy wybrałaś mieszanie z Nancy, a nie z nami, bo uznał, że tak będzie łatwiej pomóc ci stanąć na nogi. Czy się z nim zgadzam? Nie, ale to nie ma znaczenia. Lily nikomu życia nie psujesz. Wręcz przeciwnie.&amp;nbsp; - za wiele już w życiu widziałam, za wiele już w życiu doświadczyłam, żeby wierzyć, że to się nie odbije na chłopakach. Ludzie są jacy są i tego choćbyśmy bardzo chcieli to nie zmienimy. Będą gadać, komentować i zwyczajnie niszczyć kogoś. Tak już jest. Nie od dziś wiadomo, że na siebie są ludzie &quot;lepsi&quot; i &quot;gorsi&quot;, choć sama nie wiem, gdzie dokładnie są tego granice.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Dobrze wiesz, że tak będzie dla was lepiej. Manager z pewnością nie chciał, żebym z wami mieszkała, bo bał się skandalu, który z pewnością wybuchłby, gdyby ktoś się o mnie dowiedział.&amp;nbsp; Do końca życia wam nie zapomnę, co dla mnie zrobiliście i jak wiele wam zawdzięczam. Znajdę inną pracę, żeby nikt nie kojarzył mnie z wami, żeby nikt nie zrobił wam kłopotu, żeby nikt was nie łączył z takim nieudacznikiem jak ja.&amp;nbsp; Poszukam też jakiegoś innego pokoju do wynajęcia, żeby i Nancy się nie oberwało. Wiem, że wy tacy nie jesteście, ale części gwiazd może przeszkadzać fakt, że dziewczyna przygarnęła pod swój dach kogoś z ulicy. Ludzie brzydzą się takich jak ja i Nancy mogłaby przeze mnie stracić pracę. Zła opinia zawsze szybko się roznosi. Teraz dzięki wam mam w co się ubrać i może nikt nie skreśli mnie od razu po ocenie mojego wyglądu. Może ktoś da mi szansę, a jak nie to wrócę na ulicę, ale wiem, że nie mogę dłużej nadużywać waszej pomocy. Nie chcę, żebyście przeze mnie mieli kłopoty. Tego bym sobie nie wybaczyła - przez cały mój monolog nie byłam w stanie spojrzeć na chłopaka. Naprawdę było mi cholernie wstyd za to kim jestem. Chciałam z nimi zostać, bo są jednymi bliskimi mi osobami, które mam na tym świecie, ale właśnie dlatego nie mogę ich skrzywdzić. - Tak będzie lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-O czym ty mówisz? Dla kogo będzie lepiej? Lily to nie tak. To wszystko nie tak. - pojedyncze łzy spłynęły po policzku chłopaka. Moje oczy też się zaszkliły, bo bardzo się z nimi zżyłam i świadomość, że zaraz ich stracę cholernie bolała. - Przecież obiecałaś, że nie uciekniesz&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie uciekam. Gdybym chciała uciec, to już by mnie tu nie było. Wiem, że to może nie jest łatwa decyzja i podjęłam ją dość szybko, ale popatrz na to wszystko z praktycznej strony. Widzisz mnie w waszym świecie? Nie będziesz się mnie wstydził, kiedy ktoś ze trochę dalszych znajomych zapyta skąd się znamy?&amp;nbsp; - na to pytanie nie usłyszałam już odpowiedzi - Niall, ja naprawdę jestem wam ogromnie wdzięczna, nie obrażam się. Wy chcieliście dla mnie jak najlepiej to teraz moja kolej. Teraz ja wam zrobię przysługę, a moje zniknięcie z waszego życia z pewnością będzie dla was dobre.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie. Nie będzie. Chcę żebyś została. Chcę żebyś dalej mieszkała z Nancy lub z nami. To jest twój nowy dom, na który zasługujesz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-To jest wasz dom, nie mój. Ja nic nie zrobiłam, żeby zasłużyć sobie na takie życie jak wasze. Jedyne co &quot;zrobiłam&quot;, to zostałam zgwałcona. Gdyby nie gwałt, to nie siedziałabym tutaj i nie mielibyśmy tej rozmowy. Nadal wierzyłabym, że poznałam super gościa o imieniu Matt, z którym od czasu do czasu fajnie jest pośpiewać na ulicy i wypić ciepłą herbatę. Ot moja zasługa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie mów tak. To nie jest prawda. - był świadomy, że to jest prawda, ale nie chciał jej przyznać. Niestety prawda jest zazwyczaj dużo boleśniejsza niż kłamstwo, ale trzeba pamiętać, że kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później za nie oberwiemy dwa razy mocniej. Nie warto okłamywać ani innych, ani tym bardziej samego siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Jak to nie? Wiem, że może ciężko jest się z tym pogodzić, ale właśnie tak było. To przez to, że zostałam zgwałcona, jestem tu gdzie jestem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ja to widzę inaczej. Nie wiem jak mam cię przekonać do mojej wersji, ale chcę cię tylko prosić o jedno. Zanim zdecydujesz ostatecznie porozmawiaj jeszcze z Nancy i Harrym. Oni też powinni być przy tej rozmowie. Szczególnie Nancy.&amp;nbsp; - chłopak chyba się poddał. Z jego twarzy zniknął jakikolwiek cień nadziei, a zaczął malować się na nim ból i smutek. Nie był zły na mnie. Był zły na siebie. Przynajmniej tak mi się wydawało - I proszę przemyśl to wszystko jeszcze raz. Teraz podjęłaś decyzję w emocjach. Prześpij się proszę z tym wszystkim, przegadaj to z Nancy i dopiero potem podejmij decyzję. Proszę. Obiecaj mi to.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Tyle mogę ci obiecać. Przemyślę, ale nie obiecuję, że moje zdanie się zmieni - swojego zdania byłam pewna, jak niczego innego na świecie. Rodzicie nauczyli mnie, że nie wolno żerować na innych i na wszystko w życiu trzeba sobie zapracować. Warto przyjąć czasami pomoc, ale ja i tak przyjęłam jej już zdecydowanie za dużo. A jeśli jeszcze w grę wchodzi czyjaś krzywda, to tym bardziej wiem, że trzeba się wycofać. Chociaż nie będzie łatwo&amp;nbsp; - Przemyślę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Dziękuję&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Siedzieliśmy w kawiarni jeszcze jakieś dwadzieścia minut w zupełnej ciszy. Co chwila tylko było słychać pociąganie nosem przez Nialla. Był kompletnie załamany. Wydaje mi się, że nie tego się spodziewał. Miał obawy, że mogę myśleć, że do nich nie pasuję, ale chyba nie brał pod uwagę tak drastycznych kroków. Ja w pewnym sensie byłam przygotowana na każdy scenariusz, albo chociaż tak mi się wydawało. W końcu nasze milczenie przerwał dźwięk dzwonka. Niby nie widziałam, kto zadzwonił do blondyna, ale po tych kilku krótkich słowach mogłam się domyśleć, że był to Harry &quot;Tak, już po&quot;, &quot;Gorzej&quot;, &quot;Tak&quot;, &quot;Niestety nie&quot;, &quot;Próbowałem&quot;, &quot;Serio próbowałem. Zresztą sam zobaczysz&quot;, &quot;Nie&quot;, &quot;Zaraz będziemy&quot;. Dalej bez żadnych słów skinieniem głowy Niall poprosił do stolika kelnerkę, zapłacił i gestem ręki pokazał mi, że czas wychodzić. Pierwszy raz poczułam od niego bijący chłód. Jakby całe ciepło i miłość, która zawsze był przepełniony nagle się ulotniły. Mogę pierwszy raz powiedzieć, że się go przestraszyłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy tylko otworzyliśmy drzwi, w progu już czekał na nas Harry. Był całkowicie zalany łzami. Zaczął coś do mnie bełkotać, przytulać mnie, ale jedyne, co zrozumiałam, to co chwila powtarzane słowo &quot;błagam&quot;. Po chwili chłopak zwrócił się do Niall&#39;a i równie niezrozumiale zaczął na niego krzyczeć. Blondyn szybko złapał go za ramię i zaciągnął do kuchni. Nie mam zielonego pojęcia, o czym tam rozmawiali, ale wydaje mi się, że Niall chciał jedynie trochę uspokoić przyjaciela, by ten nie robił takich scen w mojej obecności. W czasie ich nieobecności zdążyłam jedynie zdjąć kurtkę i buty. Nie weszłam nawet do salonu, tylko po cichu czekałam te kilka minut, aż chłopaki skończą. Zaczęłam powoli układać sobie w głowie różne scenariusze. Może powinnam wyjechać z Londynu? Przecież jak tu zostanę to znając moje szczęście, prędzej czy później i tak na nich trafię. A ciężko mi będzie wtedy udawać, że totalnie się nie znamy. Chociaż z drugiej strony każdy pomyśli pewnie, że jestem jedynie jedną z ich miliona fanek, która miały to szczęście i przypadkowo spotkała swojego idola. Ale może wyjazd z miasta dobrze mi zrobi. Zacznę z totalnie nową kartą. Nie będę miała z nowym miejscem żadnych wspomnień, niczego co ciągnęłoby mnie w dół. Może właśnie tego potrzebuję - całkowicie nowego startu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Mała.&amp;nbsp; - z moich przemyśleń wyrwał mnie zachrypnięty głos - Co to ma znaczyć? Jak to chcesz od nas uciec? Nie możesz. Po prostu nie możesz - mówił już wolniej i ciszej. Przyciągnął mnie do siebie, tak że zatopiłam swoją głowę w jego klatce piersiowej - Nie pozwalam ci. Rozumiesz? Ja ci zabraniam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie możesz mi nic zabronić. Jestem dorosła. - powiedziałam, choć w głębi duszy pragnęłam, żeby on miał taką władzę i mógł zakazać mi wyjazdu. Męczy mnie to, że teraz w mojej głowie żyją dwie Lily. Jedna, która chce zostać i druga, która wie, że zostać nie może.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-A właśnie, że mogę. I jeśli będę musiał to, to zrobię. Ale najpierw powiedz mi proszę, dlaczego? Dlaczego takie głupie myśli przeszły ci przez głowę?&amp;nbsp; - Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu. Usiedliśmy naprzeciwko siebie na kanapie w taki sposób, że stykaliśmy się kolanami. Powoli, z wielką gulą w gardle powtórzyłam wszystko to, co wcześniej mówiłam Niall&#39;owi. Mówiłam trochę dokładniej i dodawałam więcej szczegółów, które same zaczęły wpadać mi do głowy. Im dłużej opowiadałam, tym wszystko nabierało większego sensu. Harry słuchał uważnie i nie przerywał. Kręcił jedynie głową w geście zaprzeczenia i z niedowierzania uderzał się ręką w czoło, kiedy coś jego zdaniem było głupie lub zbyt wyolbrzymione. Na jego twarzy malowało się mnóstwo emocji, ale twardo trzymał każdy komentarz dla siebie. Odezwał się dopiero na koniec. - I te wszystkie głupoty same zrodziły się w twojej głowie, czy ktoś ci pomagał? Nie mogę uwierzyć, że naprawdę masz takie złe myślenie o sobie. Nikomu życia nie niszczysz. Mała, jesteś promykiem światła w naszym życiu, a nie piaskiem rzucanym w oczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Próbowałem jej to wyjaśnić. - nad kanapą nagle pojawił się Niall - Jak dla mnie to zmieniasz moje życie na lepsze i nie chcę cię stracić. Ogromnie się cieszę, że cię poznałem i mogłem ci pomóc. Jesteś wspaniałą osobą i cholernie się cieszę, że wzbogaciłaś moje życie. Jednak trochę przemyślałem twoje słowa i zaczynam chyba rozumieć twoje obawy. Ta cała historia, która razem tworzymy jest przedziwna i dość niewiarygodna, ale przecież my wiemy, że jest prawdziwa. Pokręcona, ale nasza. A co do naszych fanów, to nie sądzę, żeby odeszliby od nas, gdyby dowiedzieli się o tym wszystkim, a jeśli by ktoś odszedł to i dobrze. Jeśli ktoś jest obojętny na potrzeby innych nie jest mile widziany w moim życiu. O nas się kompletnie nie boję. - wskazał ręką na zielonookiego - Jedyna osoba, która w tym wszystkim mogłaby ucierpieć, to jesteś ty Lily. - chłopak usiadł na oparciu kanapy między mną a Harrym. - Sami przekonaliśmy jak bolesne mogą być niektóre słowa i jak zmasowana krytyka potrafi zniszczyć psychikę człowieka. Nie raz jej doświadczaliśmy i zdecydowanie nie byliśmy na to gotowi. Wszyscy wiecznie opowiadali nam o sławie, o jej zaletach, o fanach, o samych korzyściach płynących z takiego życia, ale nikt nie wspomniał o ciemnych stronach bycia na świeczniku. Nie odbyło się bez sesji z psychologiem, ale najważniejsza była moc rodziny i naszych wiernych fanów, którzy zawsze nas wspierali i byli po naszej stronie. To dzięki nim wstawaliśmy z łóżek i mieliśmy siłę do działania po ataku hejterów. Boje się, że krytyka, która mogłaby na ciebie spaść, a nie mogę ci obiecać, że jej nie będzie, zniszczy wszystko, co udało ci się do tej pory odbudować. Z mojej strony mogę ci zapewnić, że zawsze będę stał po twojej stronie i będę dla ciebie wsparciem, ale wiem, że nie mogę cię zmusić, żebyś wzięła to na siebie.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; teraz spojrzał na Harry&#39;ego i kolejne słowa skierował prosto do niego&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Nie chcę, żeby ten świat ją zniszczył. Nie chcę jej stracić, ale bardziej nie chcę zrobić jej krzywdy. Już i tak za dużo w swoim życiu się nacierpiała.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ale przecież będziemy z nią. Przejdziemy przez to razem. Nie zostawimy jej nawet na chwilę. - Harry próbował jakoś odeprzeć słowa Niall&#39;a, choć chyba w głębi duszy się z nim zgadzał. - Nie pozwolimy jej skrzywdzić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ale nie będziemy mogli z nią być 24 na dobę. Lily zacznie żyć swoim życiem i nie będziemy przecież jej niańczyć, czy ograniczać. Oczywiście jeśli postanowi z nami zostać, co mam nadzieje zrobi, dołożę wszelkich starań, żeby była bezpieczna. Będę dla niej zawsze, kiedy będzie mnie potrzebowała, ale nie zniosę, jeśli ktoś będzie próbował ją niszczyć, a zrobi to, bo my się uparliśmy i kazaliśmy jej zostać. Rozumiesz, o co mi chodzi?&amp;nbsp; -&amp;nbsp; jakby ktoś teraz na nas spojrzał z boku, to pomyślałby, że jesteśmy niestabilni emocjonalnie. Dwóch dorosłych facetów i dziewczyna siedzący przytuleni na kanapie i zalewający się łzami. Ja jak już mówiłam nie przejmuję się sobą. W życiu zniosłam już tyle krytyki, obelg i pogardy, że na to jestem już chyba dość odporna. Ja podtrzymuje swoje stanowisko, że szkoda mi chłopaków, szkoda mi ich fanów, których moim zdaniem ich decyzja mogłaby rozczarować. Poza tym nie chciałabym, aby nagle inni bezdomni zaczęli się domagać od chłopaków, że muszą im pomóc, skoro pomogli mi. A uwierzcie mi, że jak w każdym środowisku wśród nas bezdomnych, także zdarzają się nieprzyjemne jednostki, z którymi lepiej nie zaczynać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Chłopaki, nie patrzcie na mnie. Ja sobie jakoś poradzę. Lepiej lub gorzej, ale jakoś przeżyję. Nawet jeśli wrócę na ulicę, to dziękuję wam, że mogłam przeżyć chociaż te kilka tygodni w &quot;normalności&quot;. Patrzcie na siebie i swoje dobro. Prawda nie znam waszych fanów, ale z pewnością wy też zostalibyście obrzuceni jadem, a sami mówicie, że ciężko było wam to znieść. Nie chcę kolejny raz narażać was na takie coś. Wiem, że jeszcze czeka mnie rozmowa z Nancy, ale chyba nie zmienię już zdania. Tak jak ci Niall obiecałam, jeszcze to przemyślę, ale jestem już prawie pewna, że tak będzie lepiej. Jest mi cholernie ciężko i smutno, że to koniec, ale no nie oszukujmy się. Wszystko było zbyt piękne i zbyt proste, żeby tak mogło być. Życie w bajce na pewno nie jest mi pisane. Dziękuję, że pokazaliście mi jak można żyć, jak spełnia się swoje marzenia i obiecuję, że nie zaprzepaszczę żadnej z danych mi lekcji. Teraz może wszystko się skończy, ale kto wie, czy jeszcze kiedyś na siebie nie wpadniemy. Dziękuje wam. Jesteście prawdziwymi aniołami. - wtuliłam się w nich najmocniej jak tylko mogłam. Zatopiłam głowę w ich ramionach i chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Żeby te silne, męskie ramiona zawsze były ze mną i chroniły mnie przed złem tego świata. Wiedziałam, że tak nie będzie, ale w głębi duszy cholernie tego pragnęłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Mam nadzieję, że jeszcze zmienisz zdanie, ale Niall niestety ma &amp;nbsp;rację. Nie możemy cię do niczego zmusić. Kocham cię mała i pamiętaj, że nawet jak postanowisz odejść, zawsze będziesz mogła do nas wrócić. Twój pokój już zawsze będzie twoim pokojem i nikomu nie pozwolę w nim spać.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Harry przyciągnął mnie do siebie, schował swoją głowę w moim ramieniu i delikatnie zaczął głaskać mnie po plecach.&amp;nbsp; Czułam szybkie bicie jego serca i wciągałam cudowny zapach jego perfum. Czułam się bezpiecznie. Czułam się tak bezpiecznie jak w ramionach taty. - Będę tak strasznie za tobą tęsknił.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ja … - zawahałam się lekko. Dawno nie słyszałam tych słów, ani nie miałam okazji ich powiedzieć. Jednak pewnych rzeczy się nie zapomina i kiedy poczułam przyspieszone bicie serca wiedziałam, że mogę to wreszcie szczerze z siebie wydusić - Ja też cię kocham Harry i ciebie Niall. Kocham was jak moją rodzinę, bo jesteście dla mnie jak rodzina. Będę myśleć o was codziennie i tęsknić każdego dnia, ale tak musi być. Nasza bajka musi się tutaj skończyć. Wasza bajka będzie trwać dalej, a ja o swoją będę musiała sama zawalczyć. - Niall ponownie się do nas przytulił i tylko szepnął w moje ucho, że już tęskni i kocha. Rozstania są bolesne. Cholernie bolesne. Szczególnie jeśli niespodziewanie żegnasz się z kimś kogo kochasz. W takim przytuleniu trwaliśmy chyba kilkadziesiąt minut i gdyby nie głośne burczenie w brzuchu Nialla, pewnie nadal tkwilibyśmy w uścisku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Ty to naprawdę potrafisz wyczuć moment - blondyn zaśmiał się, kierując słowa do swojego brzucha - Zawsze musisz dodać coś od siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chłopaki namówili&amp;nbsp; mnie, abym tej nocy została u nich. Nie ukrywam, że byłam mocno zmęczona chociaż wcale nie było jeszcze późno, ale dzisiejszy dzień był tak emocjonujący, a do tego w nocy nawet na chwilę nie zmrużyłam oka. Najpierw burza, potem rozmowa i na koniec śpiewanie na balkonie. Początkowo chciałam wracać do Nancy i z nią porozmawiać, bo jako jedyna jeszcze o niczym nie wiedziała, ale jak się okazało miała w planach dzisiaj zostać u rodziców. Nie miałam więc już argumentu przeciw i musiałam nocować tutaj. Chłopaki postanowili zrobić coś, co nazwali &quot;pierwszym pożegnaniem/pierwszą celebracją zmiany decyzji&quot;, bo nadal głęboko wierzyli, że jednak zostanę. Zamówili pizzę, Harry przygotował każdemu z nas po drinku i nakazał iść przebrać się w piżamy. Na mnie oczywiście standardowo, czekały kolejne niespodzianki w mojej garderobie. Nie wiem, który z nich tym razem był na zakupach, ale jeden i drugi ma naprawdę uroczy gust. Wybrałam piżamę z wielkim, brązowym misiem na koszulce i spodnie w małe baryłki miodu. Typowa piżama dla 21-latki nie ma co, choć podjerzem, że Harry i Niall będą mieli piżamki w podobnym stylu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy zeszłam na dół pizza już na nas czekała. Harry w międzyczasie zdążył jeszcze zrobić popcorn, rozłożyć kanapę i naznosić koce i dodatkowe poduszki. Niall i ja zasiedliśmy wygodnie na wyznaczonych nam wcześniej miejscach i odebraliśmy od zielonookiego wszystkie przyskami. Kiedy Harry poszedł się przebierać, my zdążyliśmy wybraliśmy trzy filmy na wieczór&amp;nbsp; i wysypać połowę popcornu. Potem oczywiście Harry miał do nas o to pretensje, ale obiecaliśmy mu, że sami to posprzątamy i wcale nie będzie miał dodatkowej roboty. Chwilę jeszcze się podąsał, ale jak zobaczył, że jako pierwszy film wybraliśmy &quot;Króla Lwa&quot;, chyba nam ostatecznie wybaczył. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór, bo wspólne śpiewanie piosnek z Disney z nimi to sama przyjemność, choć za tą nocą kryła się smutna, nowa rzeczywistość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Zasnęła?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Tak, śpi już z dobrą godzinę. Ten dzień był dla niej męczący.&amp;nbsp; - popatrzyłem na dziewczynę i delikatnie, tak aby jej nie obudzić, odgarnąłem kosmyk włosów z jej czoła - Będzie mi jej brakować, wiesz?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie tylko tobie. Jak nagle się pojawiła, tak nagle chce zniknąć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Nie spodziewałam się, że uda mi się jeszcze kiedyś tak szybko do kogoś przywiązać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Dla mnie to też niespodziewane, ale cieszę się, że postąpiliśmy tak, jak postąpiliśmy. Nie wyobrażam sobie tego, że moglibyśmy ją wtedy zostawić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Gdybyśmy ją zostawili, to nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia. Jest taka drobna i krucha. Taka mała osoba, a zajmuje tyle miejsca w moim sercu. A przecież sam wiesz, jaki jestem i wcale nie tak łatwo jest zdobyć moje bezgraniczne zaufanie. Nie chcę, żeby zniknęła. Będę za nią cholernie tęsknić. To dziwne, ale naprawdę ją kocham, ty chyba zresztą też prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-Tak, ale ja kocham ją inaczej. Znamy się nie od dziś i mnie nie oszukasz. - spojrzałem na przyjaciela pytająco, a moje serce zabiło tysiąc razy mocniej&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Obserwuje cię już od jakiegoś czasu i widzę jak na nią patrzysz. Nie bój się. Ja ją kocham tylko jako siostrę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;_____________________________&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem czemu, ale postanowiłam wrócić. Wiem, że minęło zdecydowanie za dużo czasu, żeby ktoś to czytał, ale sprawia mi to ogromną przyjemność. Staram się pisać tę historię tak dokładnie i powoli rozwijać wątki, co mam nadzieję, jest w porządku. Wiem mniej więcej jakie będzie zakończenie całości, ale środek póki, co nawet dla mnie samej jest nadal tajemnicą. Mam jedynie plan na najbliższe 2/3 rozdziały.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/rozdzi-dwunasty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-6363438304162446270</guid><pubDate>Sat, 15 Sep 2018 11:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:54:06.658-07:00</atom:updated><title>Polecane blogi </title><description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Jak może zauważyliście (a jeśli nie to właśnie was informuję) powstała zakładka POLECANE BLOGI. Jeśli ktoś z was prowadzi bloga i chciałby, żeby znalazł się on w tej zakładce, to proszę o podanie linku do bloga w komentarzu w zakładce (LINK) oraz o krótką informację o blogu. Nie obiecuję, że dodam każdego bloga (zastrzegam sobie prawo do subiektywnej oceny). &lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/kochani.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-3692475489969900384</guid><pubDate>Sat, 15 Sep 2018 11:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:02:13.658-07:00</atom:updated><title>Krótkie  wyjaśnienie</title><description>Wiem, że bardzo irytujące jest, kiedy rozdziały nie pojawiają się regularnie. Zdaję sobie z tego sprawę, ponieważ sama czytam wiele blogów i denerwuję się, kiedy muszę zbyt długo czekać na nowy post.&lt;br /&gt;
W moim życiu ten blog i to opowiadanie są jedynie hobby. Lubię to robić, ale wiem, że są rzeczy ważniejsze. Czasami muszę po prostu zostawić pisanie na rzecz np. nauki. Od razu mówię, że rozdziały nie będą pojawiać się regularnie, ale nie chce usuwać ani zawieszać bloga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pisanie moich rozdziałów jest zazwyczaj lekko skomplikowane. Nie jestem w stanie napisać rozdziału w jeden dzień, ponieważ zazwyczaj po pierwszych godzinach pracy powstaje jedynie szkic rozdziału. Potem zostawiam go na jakiś czas (czasami jest to kilka godzin, czasami nawet dni), żeby następnie przeczytać go fragment po fragmencie i dodać do tego szkicu więcej realizmu i emocji. W ten sposób z tekstu długiego na ok. 2 strony A4 robi się ok. 4 stron A4. Ale to nie koniec pracy. Po tej wstępnej obróbce znowu robię sobie przerwę, żeby później &quot;na świeżo&quot; spojrzeć jeszcze raz na rozdział. Wtedy też ZAWSZE mam mnóstwo zmian. Zazwyczaj staram się też rozwinąć myśli bohaterki, ponieważ nie chce, żeby ta historia była płytka i przewidywalna. I wtedy po raz kolejny wydłuża się wpis. Zanim opublikuje rozdział czytam go kilka lub nawet kilkanaście razy i naciskam przycisk &quot;OPUBLIKUJ&quot; dopiero wtedy, kiedy nie widzę nic, co mogłabym jeszcze ulepszyć. (chociaż zdaję sobie sprawę, że wy możecie znaleźć jeszcze dużo takich rzeczy - o tym też mi piszcie.) Na czas pisania rozdziału wpływa również wena i czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ten moment mam już plan na kolejnych kilka rozdziałów (oczywiście plan na ogólny zarys bloga był już zanim opublikowałam prolog). Chodzi mi o to, że dokładnie wiem, co wydarzy się w najbliższych rozdziałach. Musicie też wiedzieć, że w trakcie prac nad blogiem zmienia się wiele rzeczy i często sama zmieniam moje plany odnośnie losów bohaterów (wydaje mi się, że plan pierwotny był np. zbyt oczywisty).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że jakoś ze mną wytrzymacie i od czasu do czasu będziecie wpadać na mojego bloga.&lt;br /&gt;
Miłego czytania!</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/krotkie-wyjasnienie.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-3986919269103046897</guid><pubDate>Fri, 14 Sep 2018 16:28:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-14T09:28:59.902-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ankieta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">informacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pytanie</category><title>ANKIETA</title><description>Jeżeli wpadnie tu ktoś, kto chciałby zostać częścią bloga, czyli jego czytelnikiem, to byłoby mi niezmiernie miło, gdyby odpowiedział mi w komentarzu na ważne pytanie. &lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000; font-size: x-large;&quot;&gt;WOLISZ CZĘSTSZE, ALE KRÓTSZE ROZDZIAŁY, CZY RZADSZE, ALE DŁUŻSZE ROZDZIAŁY???&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000; font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000; font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; display: inline !important; float: none; font-family: Times New Roman; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;Piszcie w komentarzach jak wolcie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000; font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/span&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/ankieta_14.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-1296194871938305948</guid><pubDate>Fri, 14 Sep 2018 14:12:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T01:43:53.571-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">informacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">update</category><title>Informacja!</title><description>Mam teraz (wreszcie) trochę czasu. Nie dużo, bo już za parę tygodni niestety będę znowu wrzucona w wir pracy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby w tym czasie opublikować dla was jeszcze jakieś rozdziały.&lt;br /&gt;
Prace nad rozdziałem dwunastym już rozstały rozpoczęte.&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że nie będę z nim miała tyle kłopotów, co z rozdziałem 11, który usunął mi się trzy razy (dwa razy w momencie, kiedy był już cały skończony i nanosiłam tyle ostatnie poprawki).&lt;br /&gt;
Życzcie mi powodzenia!&lt;br /&gt;
Miłego dnia</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/informacja.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-3412099780372914658</guid><pubDate>Tue, 14 Aug 2018 13:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-11T09:25:23.278-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział jedynasty</title><description>&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;PRZECZYTAJ INFORMACJĘ POD ROZDZIAŁEM&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;_____________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zostałam znowu sama, zaczynało dopiero świtać, ale nie poszłam już spać. Przez chwilę siedziałam jeszcze otulona kołdrą i wpatrzona w uginające się lekko od wiatru drzewa. Pewnie gdybym przytuliła głowę do miękkiej poduszki i przykryła się szczelnie, udałoby mi się zasnąć, szczególnie, że tej nocy nie zmrużyłam okna nawet na chwilę. O dziwo w tym momencie nie czułam zmęczenia, choć zapewne za parę godzin będę na siebie zła, że jednak nie wykorzystałam tych paru godzin na sen.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Czasami lubię wstać z łóżka, kiedy jeszcze nawet przyroda dobrze się obudziła. Tak naprawdę to mieszkając na ulicy rzadko miałam możliwość budzić się w łóżku, a wstawanie wczesnym świtem, było zazwyczaj nieodłącznym elementem życia bezdomnego. Przyznam jednak, że obserwacja, rozpoczynającego się dnia i zarazem całego budującego go życia, jest niesamowicie piękna i budującą. Nie do końca jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, ale jest to dla mnie swego rodzaju zastrzyk pozytywnej energii. Żyjąc bez dachu nad głową, warto jest znaleźć w tym podłym świecie jakieś pozytywne aspekty. Dzięki nim jest się w stanie jakoś przetrwać najbliższy dzień. Zawsze mówiłam sobie, że to jest mój przywilej. Przecież mało kto, mieszkający w szczelnie zamkniętym na noc domu, jest świadomy jakie piękne mogą być poranki. Nie znają tak dobrze śpiewu ptaków, nie wiedzą,&amp;nbsp; o której godzinie zaczynają poranny koncert świerszcze, kiedy kwiaty otwierają swoje kielichy,&amp;nbsp; albo o której przejeżdża podmiejskimi uliczkami samochód z piekarni, za którym ciągnie się niesamowity zapach świeżego pieczywa. To wszystko składało się na prawie każdy poranek, który ja mogłam podziwiać. Czasami naprawdę wszystko zależy od tego, jak spojrzymy na świat. Wiem, że nie zawsze jestem optymistką, ale czasami sama próbuję się mobilizować do pozytywnego myślenia, bo kto inny ma to zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie da się też ukryć, że dodatkowo na moją &quot;bezsenność&quot; wpłynęło jeszcze to, co miało wydarzyć się za parę godzin. Tak , chodzi o spotkanie i rozmowę z Niall&#39;em. To już, a może jednak dopiero dzisiaj dowiem się, o co tak naprawdę w tym wszystkich chodzi. Jaka jest przyczyna tej całej sytuacji i jaka jest cała prawda. Boję się trochę jej poznać, bo sama nie wiem jak na to wszystko zareaguję, ale jestem świadoma, że odkładanie tego w nieskończoność, wcale nie jest dobrym pomysłem. To musi zostać wyjaśnione dzisiaj i nie możemy już tego odwołać. Już i tak odwlekamy to zdecydowanie za długo. Mam wrażenie, że z każdym dniem coraz ciężej jest się mu przyznać do prawdziwego ja, a mi poznać prawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli wygrzebałam się z łóżka, wsunęłam bose stopy w cieplutkie kapcie, które zostały mi przypisane razem z pokojem, zarzuciłam na ramiona puszysty koc i wyszłam na taras. Stanęłma na środku balkonu, opierając się jednocześnie o przepięknie wyrzeźbioną, czarną balustradę i zaczęłam z zachwytem podziwiać budzącą&amp;nbsp;się do życia przyrodę.&amp;nbsp;Ogród chłopaków prezentował się znakomicie. Cała posesja była otoczona średniej wysokości tujami, co świadczyło, że Niall i Harry nie mieszkali tu zbyt długo. W prawym rogu znajdowała się nowoczesna, białą altanka, przygotowana na dość spore spotkania. To co najbardziej mnie w niej urzekło to małe, kuliste lampki, które otaczały całą konstrukcję. Teraz może ciężko jest je nawet dokładnie zobaczyć, ale wieczorem tworzą w tym miejscu niesamowity klimat. Do altanki prowadziła wąska, delikatnie kręta ścieżka, wyłożona jasnymi kamieniami, która łączyła się z niewielkim tarasem, ozdobionym licznymi roślinami, drewnianą ławeczką oraz identycznymi lampkami jak te na altance. Większą część ogrodu zajmowała natomiast idealnie przystrzyżona i nienaturalnie zielona, jak na tą porę roku, trawa. Gdzieniegdzie można było tylko zauważyć płaty gołej ziemi, oddzielonej od trawnika małymi, biało-szarymi kamieniami, przygotowanej zapewne na wszelkiego rodzaju kolorowe kwiaty. Ze zdjęć, które miałam przyjemność zobaczyć na dole, wywnioskowałam, że wiosną i latem jest tu jeszcze piękniej, dlatego już nie mogę się doczekać, aż zobaczę to arcydzieło w pełnej okazałości. Podobno za kilka miesięcy ciężko będzie mi zauważyć z tego miejsca altankę, która obecnie jest najbardziej rzucającym się w oczy punktem ogrodu, ponieważ zostanie ona zasłonięta przez pnące się wysoko czerwone i różowe róże. Gdyby ktoś pokazał mi ten dom, zanim poznałam jego właścicieli, uznałabym, że należy on do małżeństwa w średnim wieku - pracujący mąż, zarabiający na tyle dużo, że jego żona może całymi dniami zajmować się wystrojem i pielęgnacją domu oraz ogrodu. Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że mieszka tu dwóch młodych chłopaków. A zresztą, kto by tak w ogóle mógł pomyśleć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojąc tak w zupełnej ciszy, wpatrując się w uśpione jeszcze podwórko, słowa starych piosenek same zaczęły wydobywać się z moich ust. Nadawały one całej sytuacji jeszcze bardziej spokojny, melancholijny, a może nawet tajemniczy klimat. Śpiewałam z głębi serca, cichutko, aby nie obudzić reszty domowników, ale jednocześnie niezwykle emocjonalnie. Chciałam dać upust temu wszystkiemu, co się we mnie kłębiło już od dłuższego czasu. Oczywiście do pełni szczęścia brakowało mi jedynie gitary, możliwości szarpnięcia strun i tego pięknego dźwięku, choć wiedziałam, że w obecnej sytuacji i tak nie mogłabym jej użyć. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo tęskniłam za śpiewaniem, za muzyką, za dzieleniem się pasją z innymi. Jeszcze kilka miesięcy temu nie uwierzyłabym, że moje życiowe priorytety ulegną tak diametralnej zmianie, że odstawię muzykę na dalszy plan. Może brzmi to tak, jakbym całkowicie z niej zrezygnowała lub jakby przestała być ona dla mnie ważna, ale wcale tak nie jest i nigdy nie będzie.&amp;nbsp; Jeszcze nie tak dawno temu była ona dla mnie źródłem dochodów, czymś dzięki czemu byłam w stanie żyć z dnia na dzień. Zawdzięczałam jej to, że żyję, że lepiej lub gorzej utrzymuję się ciągle na powierzchni, że nie tonę. Po wylądowaniu w szpitalu wszystko uległo całkowitej zmianie, na którą czekałam, ale której się w tamtym momencie kompletniej nie spodziewałam. Teraz z jednej strony chciałabym wrócić do mojej starej &quot;pracy&quot;, bo była ona ogromną i nieodłączną częścią mnie, ale z drugiej wiem, że teraz mam znacznie większe szanse na odbicie się od dna. Jestem też świadoma, że gdybym odrzuciła pomoc Nialla i Harry&#39;ego, już nigdy mogłabym nie mieć okazji, by&amp;nbsp; chociaż spróbować, samodzielnie stanąć na nogi. Z tego właśnie powodu muszę się teraz skupić na nowej pracy i w dużym stopniu przyhamować z muzyką. To jest właśnie ten &quot;drugi plan&quot;, na który została ona zrzucona. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś wrócę do niej wrócę, do wyrażania kłębiących się we mnie emocji poprzez śpiew i grę. Nie wiem jeszcze sama, czy znów zacznę grać na ulicy, czy może ograniczę się do występów dla samej siebie, ale póki co muszę ustabilizować porządnie moje życie.&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt; Jeśli mam taką szansę, to chce mieć pewność, że już nic nigdy nie spowoduje, że ponownie wyląduje na dnie. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;Mam nadzieję, że tym razem mi się uda, przecież początek mam&amp;nbsp;bardzo dobry. Oczywiście n&lt;/span&gt;ie ukrywam, że marzy mi się wrócić do muzyki na &quot;pełny etat&quot;. Chociaż to raczej zgubne i mało realne marzenia.&lt;br /&gt;
Wszystkie te myśli, marzenia, tęsknoty wylewałam z siebie potokiem rytmicznych, spokojnych i przepełnionych emocjami słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; -Cześć mała. &amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;wzdrygnęłam, gdy usłyszałam&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt; dźwięk&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&amp;nbsp; przesuwanej zasłonki i lekko zaspany, zachrypnięty głos.&lt;/span&gt; &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Widzę, że nasz skowroneczek już nie śpi, a mieliśmy się spotkać dopiero na śniadaniu &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odwróciłam głowę, nie odrywając podpartych łokci od barierki i ujrzałam trzęsącego się z zimna, rozczochranego chłopaka &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp; &amp;nbsp; Nie bój się, to tylko ja. Obudziłem się przed chwilą i otworzyłem okno u siebie w pokoju. Zobaczyłem, że stoisz na balkonie, w sumie to bardziej usłyszałem, ale no nie ma zbytnio różnicy. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; obdarzył mnie uśmiechem, chyba w ramach przeprosin, za to, że mnie wystraszył &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; Mam nadzieję, że nie jesteś zła, że pozwoliłem sobie wejść bez pytania, ale drzwi były otwarte, a ja nie chciałem ci przerywać.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; chłopak podszedł bliżej,&amp;nbsp;choć niska temperatura i brak ciepłego odzienia&amp;nbsp;ewidentnie nie przypadły mu do gustu. Mocno się skrzywił i zaczął pocierać dłońmi swoje ciało, w celu ogrzania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Cześć Harry, no pewnie, że nie. Przecież to twój dom. Masz prawo wchodzić kiedy chcesz i gdzie chcesz. Nie mogę ci tego zabronić.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; stanęłam na przeciwko bruneta&amp;nbsp;i automatycznie rozbiło mi się go żal. Chłopak zdecydowanie wcześniej nie przemyślał sowjej decyzji o wyjściu na dwór. Biedaczek zamarzał na moich oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak , zgadzam się, to jest mój dom, ale TWÓJ pokój. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp; specjalnie zaakcentował jedno słowo, aby dać mi do zrozumienia, że to ja mam prawo decydowania o tym pomieszczeniu. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; To też jest teraz twój dom. Pamiętaj o tym. - spuściłam lekko głowę w dół i mimowolnie się uśmiechnęłam. W dalszym ciągu nie byłam w stanie uwierzyć, kiedy ktoś zwracał się do mnie słowami &quot;to jest TWÓJ dom, to jest TWÓJ pokój, to TWOJE nowe życie&quot;. To wszystko brzmi tak absurdalnie. Jak to ja mam swój pokój? Jak to ja mogę nazywać czyjś dom MOIM domem? &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Jesteś domownikiem, który ma takie same prawa w tym domu jak każdy inny domownik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;- Choć tu do mnie&amp;nbsp; -&amp;nbsp; wyciągnęłam do niego rękę, ustępując mu jednocześnie trochę miejsca pod kocem. Nie wiedziałam zbytnio jak mam odpowiedzieć na słowa bruneta, więc uznałam, że podziękowania w formie podzielenia się kocem, będą dobrym pomysłem.&amp;nbsp; - &amp;nbsp; Bo mi się jeszcze przeziębisz &amp;nbsp; - &amp;nbsp; chłopak wcale się nie wahał, tylko szybko szczelnie się okrył, dbając też o to, aby nie zabierać mi ani grama ciepła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-No już zacząłem się bać, że mi tego nie zaproponujesz &amp;nbsp; - &amp;nbsp; szturchnęłam go lekko w bok, na co on zareagował śmiechem &amp;nbsp; - &amp;nbsp; No co, przynajmniej jestem szczery &amp;nbsp; - &amp;nbsp; no nie da się ukryć: szczery i bezpośredni. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; A jak jesteśmy już przy szczerości, to masz niesamowity głos. Masz jeszcze coś w repertuarze? Chętnie bym posłuchał. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; spojrzał na mnie z zaciekawieniem w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję. Chociaż nie uważam go za nic specjalnego. Zwykły, pospolity jakich pewnie pełno w Londynie.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; machnęłam teatralnie rękoma, ale lekkie rumieńce zaczęły pojawiać się na moich policzkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tu się z tobą nie zgodzę. Słyszałem naprawdę wiele londyńskich i też&amp;nbsp; nielondyńskich głosów&amp;nbsp; i zdecydowanie nie powiedziałbym, że twój należy do pospolitych. Moim zdaniem ma w sobie coś innego, coś co zwraca na siebie uwagę i sprawia, że słucha się ciebie naprawdę&amp;nbsp; z ogromną przyjemnością &amp;nbsp; - &amp;nbsp; moja twarz z lekko różowej zrobiła się momentalnie czerwona. Ludzie często komplementowali mnie, gdy grałam na ulicy, ale takie słowa z ust bliskiej mi osoby wywołują znacznie więcej emocji. Szczególnie jeśli brzmią one właśnie tak. Nigdy nie byłam osobą o wysokim poziomie własnej wartość. Przyjmowałam komplementy, ale nigdy w nie nie wierzyłam. Uważałam, że ludzie mówią tak tylko z grzeczności, bo takie są przyjęte normy. Każdy z nas nie raz mówił drugiej osobie coś miłego, co niekoniecznie było zgodne z prawdą. Robimy tak, tylko dlatego że nie chcemy nikogo urazić. I właśnie w ten sposób odbieram większość pochlebnych słów, kierowanych do mojej osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-&amp;nbsp; Bez przesady. Naprawdę nie ma się czym zachwycać. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; odpowiedziałam krótko &amp;nbsp; - &amp;nbsp; A co do repertuaru to tak, mam, ale może przedstawię go&amp;nbsp;innym razem?&amp;nbsp; -&amp;nbsp; jestem pewna, że gdybym tylko wiedziała, że jestem obserwowana, natychmiast bym przerwała. Mimo, że słyszały mnie już setki, a może nawet tysiące osób, nadal mam blokadę &quot;wystąpić&quot;przed Nancy, Harrym, czy nawet Niall&#39;em, z którym miałm już przyjemność mieć mały koncercik. &amp;nbsp; &amp;nbsp; - &amp;nbsp; I mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale trochę zniszczyłeś mi atmosferę na śpiew. Jak już jesteśmy dla siebie tacy szczerzy. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; ponownie lekko szturchnęłam Harry&#39;ego łokciem i szeroko uśmiechnęłam &amp;nbsp; - &amp;nbsp; Kiedy śpiewam często lubię być sama. Muzyka to dla mnie wyrażanie emocji, a to co siedzi we mnie wolę zostawić tylko dla siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie przesadzam. W ogóle jeśli chcesz, mogą sobie pójść? &amp;nbsp; -&amp;nbsp; czyżbym go jednak lekko uraziła i skrzywdziła jego wielkie, męskie ego? Komuś mogłaby przeszkadzać jego obecność? Niemożliwe, a jednak.&amp;nbsp; Nie chce przy nim teraz śpiewać, ani śpiewać ze świadomością, że on może stać za drzwiami i mnie podsłuchiwać. Jeśli chce być sama i tego mi potrzeba, to mam prawo o tym mówić i w jakimś stopniu tego oczekiwać. Chociaż teraz niekoniecznie chce, żeby Harry już sobie poszedł. Tak naprawdę to nawet się cieszę, że w tym momencie ktoś tu ze mną jest. Może nie raduje mnie fakt, że słyszał mnie, ale chyba przyszedł w dobrym momencie. Samotność - szczególnie w moim przypadku - należy dawkować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, nie. Zostań, proszę. Po prostu są takie chwile kiedy chce śpiewać tylko dla siebie &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;lub dla osób, których nie znasz i już nie poznasz&quot; dodałam w myślach. Mimo, że ostatnimi czasy coraz rzadziej wspominam rodziców, w takim momencie jak ten zawsze będę do nich wracać. Nie ważne, czy będzie rok czy dwadzieścia lat od naszego ostatniego spotkania. Muzyka była czymś, co nas łączyło, co sprawiało, że byliśmy tak cudowną rodziną. Nawet jeśli mama, nigdy nie udzielała się bezpośrednio w tworzenie utworów, zawsze nam we wszystkim towarzyszyła. Można powiedzieć, że byłą naszą największa i najwierniejszą fanką. Stojąc na balkonie i obserwując pusty ogród, gdzieś w głębi serca buduje się we mnie nadzieja, że zaraz ich zobaczę, że jeśli usłyszą mój głos, przyjdą posłuchać. Jak zwykli to robić. Może to głupie, ale próba wyobrażenia sobie takiej sytuacji, jest dla nie swego rodzaju lekarstwem. Dla kogoś mogą to być jedynie idiotyczne wymysły, ale ja w ten sposób staram się przedłużyć pamięć o nich, wplatając ich w najświeższe wspomnienia. Jest to pewnego rodzaju oszustwo samego siebie, ale jeśli pomaga, to czy muszę z tego rezygnować?&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Rozumiesz, co mam na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-Tak, zdecydowanie. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; chłopak popatrzył mi w oczy, jakby próbując w ten sposób wczytać z nich, co skłoniło mnie do tak refleksyjnego poranka. Nic z tego kolego. Zmusiłam się do delikatnie sztucznego uśmiechu i szybko odwróciłam wzrok. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; Ja też czasami wolę być sam ze sobą. Wtedy zdecydowanie łatwiej jest zebrać myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-A jeśli mogę spytać, dużo słyszałeś? &amp;nbsp; - &amp;nbsp; nie ukrywam, że trochę się obawiałam, ile udało mu się zaobserwować. Bałam się, że widział, spływające po moich policzkach pojedyncze łzy, kiedy śpiewałam wyjątkowo ważną dla mnie i dla moich rodziców piosenkę. Wolałabym, żeby to zostało jednak głęboko schowaną i wyłącznie moją tajemnicą. Może kiedyś się przed kimś otworzę i ktoś pozna moje wnętrze, ale na ten moment nie darzę jeszcze nikogo takim zaufaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-Niezbyt, nawet nie słyszałem całego ostatniego utworu, ale to mi wystarczyło, aby poznać, że masz bardzo mocny głos o niesamowitej i rzadko spotykanej barwie.&amp;nbsp; Mam nadzieję, że wybaczysz mi, że ci przerwałem?&amp;nbsp; Wyglądałaś na zadumaną i smutną. Mam nadzieję, że dałaś sobie już spokój z tym, o czym rozmawialiśmy wieczorem? &amp;nbsp; -&amp;nbsp; A no tak, kasa. Jeszcze nie wpadałam na żaden genialny pomysł, ale wiem, że uda mi się jeszcze przekonać chłopaków do moich racji. W odpowiedzi na pytanie pokiwałam jedynie przecząco głową. Jeśli mamy jeszcze o tym rozmawiać to tylko w obecności Nialla &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; To dobrze, ale pamiętaj, że jeśli coś się dzieje, to zawsze możesz na mnie liczyć. Podobnie z resztą jak na Nialla czy Nancy. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; Wiem, że mogę im powiedzieć o wszystkim i jeśli tylko o to poproszę, nie zdradzą żadnej mojej tajemnicy, ale nie chce. Nie chce żeby w tym momencie dowiedzieli się kim jestem. Chociaż zdaję sobie sprawę, że są świadomi, że moje życie przez ostatnie lata nie było usłane różami, ale sama nie umiem się jeszcze przed nimi do tego tak po prostu przyznać. Chce to trzymać dla siebie, bo boję się ich reakcji. Nie wiem, co zrobią, kiedy poznają całą moją historię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-Wybaczę, w sumie to i tak chciałam już kończyć. Nie jest zbyt ciepło, a jakoś nie uśmiecha mi się znowu wracać do statusu &quot;chorej&quot;. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; na samo wspomnienie o szpitalu&amp;nbsp;i o wszystkim, co przeszłam przez ostatnie miesiące zrobiło mi się słabo. To były bardzo traumatyczne przeżycia i za żadne skarby świata nie chciałabym do tego wracać. Zawsze jednak próbuję sobie wytłumaczyć, że tak właśnie miało być, że gdyby nie to, nie poznałabym chłopaków, nie dostałabym takiej szansy. Gdyby nie to nie stałabym teraz na pięknym tarasie, w pięknym domu, gdzie mogę w każdej chwili ukryć się przed przeszywającym mnie zimnem.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;
-No pogoda to raczej nam nie sprzyja, ale z drugiej strony gdybyś mi się teraz przeziębiła, nie wypuściłbym cię od nas z domu, dopóki byś się nie wykurowała. A to oznacza, że wreszcie miałbym z kim porozmawiać, bo ostatnio na mojego współlokatora liczyć nie mogę.&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #f3f3f3;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;background-color: transparent; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cccccc;&quot;&gt;-Czy ja dobrze zrozumiałam? Czy chesz mnie rozchorować dla własnych korzyści? I ja miałam z wami zamieszać? Po moim trupie - choć to powiedzenie było może w tej sytuacji mało trafione, tupnęłam mocno nogą i odwróciłam się od chłopaka na tyle, na ile pozwalał nam na to nasz wspólny koc&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;background-color: transparent; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cccccc;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot; /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;background-color: transparent; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cccccc;&quot;&gt;-Uważaj, bo sobie jeszcze nóżkę złamiesz. - Harry&amp;nbsp;ewidentnie wyśmiał mój bardzo&amp;nbsp;poważny i wcale nie przerysowany foch&amp;nbsp;&amp;nbsp;- &amp;nbsp;No nie ukrywaj, że marzysz, aby być leczoną przez takiego lekarza jak ja &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; gwiazdorsko zarzucił swoje włosy do tyłu. Zawsze się zastanawiałam skąd w nim&amp;nbsp;tyle pewności siebie. Może jest jedynakiem, oczkiem w głowie całej rodziny? Pewnie tak, ale ze mną nie będzie miał tak łatwo. Chłopak uśmiechnął się zawadiacko i szybkim ruchem zerwał mi koc z ramion. Podbiegł na drugi koniec balkonu i zaczął się głośno śmiać,&amp;nbsp; otulając się jednocześnie bardzo szczelnie kocem. Lodowate powietrze w mgnieniu oka otoczyło mnie z każdej strony, co chyba pozwoliło mi na trzeźwe myślenie i stworzenie szybkiego planu zemsty.&amp;nbsp; Spojrzałam na niego z udawanym przerażeniem w oczach i zaczęłam się trząść z zimna. Chłopak natychmiast spoważniał i zaczął przepraszać nakładając na mnie z powrotem koc. Postanowiłam wykorzystać sytuację - szybkim ruchem wyrwałam mu nakrycie z rąk i wbiegłam do domu zamykając za sobą drzwi tarasowe. I kto się będzie teraz śmiał? Patrząc na mocno zdezorientowanego chłopaka, z ogromnym bananem na twarzy&amp;nbsp; uchyliłam tylko okno, żeby mógł mnie usłyszeć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #f3f3f3;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #cccccc;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-No jakby ci to powiedzieć, NIE. I nie sądzę, żeby znaleźli się jacyś chętni&amp;nbsp; -&amp;nbsp; próbowałam go jakoś utemperować, ale w jego przypadku to dawało jedynie odwrotne skutki &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Lekarz, który wyziębia swoich pacjentów, żeby móc z nimi spędzać czas, kiedy mu się nudzi. Nie sądzisz, że brzmi to trochę yyy… dziwnie i mało profesjonalne? - pokiwał przecząco głową i uśmiechnął się lekko tajemniczo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oj, byś się zdziwiła, jak długie miałbym kolejki. - zaraz ktoś tu mi utopi się w oceanie samozachytu, tylko nie wiem, czy będzie miał go kto ratować. Z pewnością nie ja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Chyba w snach kolego.&amp;nbsp; - chłopak znowu zaczął się trząść z zimna, ale jeszcze nie zmierzałam go wpuścić do domu. Niech trochę pocierpi, to może zobaczy, że nie jest jakąś gwiazdą, za którą latają miliony lasek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Raczej nie, koleżanko. Jeszcze dużo o mnie nie wiesz.&amp;nbsp; Jeszcze wiele nie wiesz.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Zadufany w sobie i cholernie tajemniczy, czy jest gorsze połącznie faceta? I kiedy on wreszcie przestanie w kółko powtarzać mi to samo zdanie? Przecież to samo mówił mi wczoraj wieczorem. Naprawdę nie musi a każdym kroku przypominać mi, że nie wiem o nim zbyt wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-To mnie oświeć.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; skoro nadal nie poznałam go na tyle dobrze, by móc wysuwać jakiekolwiek wnioski odnośnie jego osoby, chyba najlepszą rzeczą byłoby mnie trochę głębiej wprowadzić w ich życie? Nie chcę być jednak niegrzeczna i zbytnio się narzucać, ale czasami takie zdania, jak to wypowiedziane przed chwila przez Harry&#39;ego, dają mi do zrozumienia, że ja naprawdę nie mam zielonego pojęcia z kim spędzam tyle czasu&amp;nbsp;i komu postanowiłam zaufać. Jaką mam pewność, że nie chcą mnie tylko wykorzystać? A może jestem im potrzebna w jakimś czarnym interesie, bo niby skąd mają tyle kasy na wszystko? Może chcą mnie w jakiś sposób wykorzystać? Wiedzą, że nie mam dokąd iść,&amp;nbsp; a co za tym idzie, nie mam tu żadnej rodziny. Oznacza to, że nawet gdyby coś mi się stało, nikt nie będzie mnie nawet szukać. Może trochę zaczynam dramatyzować i panikuje, ale w mojej sytuacji to jest raczej zrozumiałe prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Teraz nie. &amp;nbsp; -&amp;nbsp; nie, to nie. Wiem, że nie mogę się im narzucać. Nie mam prawa ich wypytywać. Tylko proszę, niech nie katują mnie dodatkowo słowami, utwierdzającymi mnie w przekonaniu, że zbyt lekkomyślnie im zaufałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Rozumiem, ale mam nadzieję, że kiedyś się dowiem.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; a nawet ogromną nadzieję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, sądzę nawet, że szybciej niż się tego w ogóle spodziewasz. Nie martw się nie zostawimy cię bez żadnej informacji. Musisz być cierpliwa i tyle. &amp;nbsp; &amp;nbsp; - &amp;nbsp; Mała wskazówka jak rozbudzić wyobraźnię u dziewczyny. Powiedzieć jedno zdanie, które jednocześnie odpowiada na jej pytanie i otwiera kilka nowych drzwi, za którymi czają się same niewiadome. Już chyba wiem, nad czym będę myślała cały Boży dzień. Jak mnie to już wszystko męczy. Cierpliwość zdecydowanie nie jest moją mocną stroną. I chyba nigdy nie będzie. &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;&amp;nbsp; A teraz skoro odpowiedziałem ci na pytanie, możesz mnie już wpuścić do domu? &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; zrobił maślane oczka i przykleił się do szyby, ale ja udawałam niewzruszoną &amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp; A no tak. Zapomniałem dodać, że jeśli ja się rozchoruję, to ty i tak nie będziesz mogła wyjść z naszego domu, bo ktoś przecież będzie się musiał, mną opiekować. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; po tych słowach natychmiast otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaka do środka. Zarzuciłam na niego koc, a sama ubrałam się w wiszący na drzwiach szlafrok. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; No widzisz, już zaczynasz o mnie dbać. Kilka słów i jesteś moja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oj nie bądź siebie taki pewny. Zrobiłam to jedynie dla WŁASNYCH korzyści. Nie mam ochoty cię niańczyć. Już jako zdrowy jesteś mega irytujący, a co będzie jeśli będziesz przeziębiony. Chyba raczej wolę tego nie wiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oj już nie bądź taka wredna. I tak wiem, że mnie lubisz&amp;nbsp; -&amp;nbsp; złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie tak, że wylądowałam w jego ramionach. Przytulił mnie mocno do siebie i pocałował w czubek głowy.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Mała, złośliwa Lily. Kto by pomyślał, że taka wredotka z ciebie? &amp;nbsp;- &amp;nbsp; pokazał rząd swoich śnieżnobiałych zębów i zrobił unik przed moim kolejnym szturchnięciem go w bok &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Chodź złośnico. Zapraszam cię na lekcje gotowania z Harrym Styles&#39;em. Chciałaś mały kurs, więc to chyba najlepsza pora, żeby go zacząć. Zrobimy reszcie śniadanie.&amp;nbsp; - &amp;nbsp; Po tych słowach stanęłam jak wryta. Miałam nadzieję, że się przesłyszałam, albo że to tylko sen. Dobrze pamiętam mój pierwszy dzień w pracy, kiedy to Natalie próbowała mi wmówić, że ustaliłam sobie warunki jedynie dzięki znajomością. Wypierałam się tego, że znam jakiegokolwiek Stylesa. Nie mogę powiedzieć, że kłamałam, bo naprawdę byłam głęboko przekonana, że nigdy nie spotkałam nikogo o takim nazwisku. Łącząc ze sobą te dwie historie, coraz bardziej zaczynam się zastanawiać kim do cholery są Niall i Harry? &quot;Tacy ludzie jak Styles zawsze mają w życiu łatwiej&quot; - próbowałam sobie odtworzyć w głowie sytuację sprzed kilku tygodni i jakoś wpasować te słowa w życie chłopaka. Czym oni się zajmują? Kim są? U kogo ja do cholery&lt;br /&gt;
mieszkam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;***RETROSPEKCJA***&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;amp;quot; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;- Musisz mnie z kimś mylić. Nie znam nikogo, kto nazywałby się Styles. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;amp;quot; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;amp;quot; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;i&gt;-No nie udawaj,&amp;nbsp;że nie wiesz o&amp;nbsp;kim&amp;nbsp;mówię. Naprawdę nie jestem aż tak głupia za&amp;nbsp;jaką mnie&amp;nbsp;uważasz. Takie jak ty zawsze wywyższają się i myślą,&amp;nbsp;że przez swoje kontakty stały się jakimś cholernym bóstwem. No cóż, chciałabym cię uświadomić, że się mylisz. Nadal jesteś nikim.&amp;nbsp;- blondyna, która za pierwszym razem przywitała mnie chyba najbardziej czule i mile, teraz jakby całkowicie zmieniła nastawienie do mnie. Tylko czemu? Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, o co dokładnie jej chodzi, mówiąc &quot;takie jak ty&lt;/i&gt;&quot;? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;- Na sto procent wykorzystałaś to kim jest&amp;nbsp;i tylko dlatego tu jesteś. Inaczej nasza szefowa nie poszłaby na twoje&amp;nbsp;chore warunki.&amp;nbsp;Tacy ludzie jak Styles zawsze mają w życiu łatwiej, ale&amp;nbsp;i otaczają się fałszywymi ludźmi, żerującymi na ich sukcesie. - jak mogłam wykorzystać kogoś, kogo nigdy nie miałam okazji nawet poznać? Nigdy nie rozmawiałam z żadną osobą, którą możnaby zakwalifikować do grupy ludzi, opisywanej przez dziewczynę, więc tym bardziej czuję się zdezorientowana&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: #cc0000; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&amp;nbsp;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #e06666;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; background-color: transparent; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; margin: 0px; orphans: 2; text-align: center; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: transparent; color: black; display: inline; float: none; font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot;; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-east-asian: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-position: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
Zeszliśmy do kuchni, gdzie Harry nakazał mi usiąść na stołu i bacznie obserwować jego poczynania kuchenne. Powiedział, że na pierwszej lekcji jeszcze nie mogę niczego dotykać. Mam prawo jedynie patrzeć i ewentualnie próbować szykowanych dań, o ile mi na to pozwoli. Przypatrując się krzątającemu się Harry&#39;emu, który bezskutecznie szukał jakiegoś przepisu, postanowiłam skorzystać z okazji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Harry &amp;nbsp; -&amp;nbsp; nadal wstrząśnięta tym, co usłyszałam, zwróciłam się do chłopaka&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Wiem, że to będzie dziwne, co teraz powiem. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Nigdy nie mówiłeś mi wcześniej swojego nazwiska. Przedstawiłeś mi się po prostu Harry. &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; chłopak popatrzył na mnie badawczo i gestem ręki dał mi do zrozumienia, że powinnam kontynuować moją wypowiedź&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Ale dzisiaj zdałam sobie sprawę, że już nie pierwszy usłyszałam twoje&amp;nbsp; nazwisko.&amp;nbsp; Nie widziałam, że chodzi o ciebie, choć osoba, z którą wtedy rozmawiałam, próbowała mnie do tego przekonać. Myślałam, że chce ona mi wmówić coś, co nie jest prawdą, zwyczajnie z powodu, że nie przypadłam jej do gustu. W skrócie- używając twojego nazwiska chciała mi zaszkodzić i mnie upokorzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Kto to był? &amp;nbsp; -&amp;nbsp; chłopak najwyraźniej lekko się zaniepokoił, jakbym wstąpiła na cienki lód, który pęknie w momencie, gdy zrobię choćby jeden krok. Czułam, że nie jest on zbyt zadowolony z poruszonego tematu. Nie wiem jednak, czy był zły bardziej na siebie za to, że przez swoją nieuwagę i samozachwyt doprowadził do tej rozmowy. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; I co ci mówił? Jak to ktoś chciał ci zaszkodzić? Czemu nic mi o tym wcześniej nie mówiłaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie myślałam, że to coś poważnego. W ogóle nie miałam pojęcia, że to wszytsko jest prawdą. Skąd miałam wiedzieć? Przecież prawie nic o was nie wiem. &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; byłam roztrzęsiona, a cała przyjazna aura, którą udało mi się zbudować chwile temu na balkonie, stała się jedynie wspomnieniem. W ciągu paru minut moje nastawienie do zielonookiego uległo zmianie. Zaczęłam się bać. Nie tyle jego samego, co prawdy o nim. Mimo, że wtedy też poruszyliśmy przecież ten sam temat, teraz zrobiło się jakby poważniej. Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się o nim czegoś, co połączyło ze sobą kilka faktów i niekoniecznie mnie uspokoiło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dobrze Lily. Przepraszam. &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Harry wyczuł mój lęk i ponownie przycisnął mocniej do siebie &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Masz racje. Nie miałaś o niczym nawet pojęcia. To nie twoja wina. Powiesz mi tylko kto to zrobił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Natalie ode mnie z pracy. &amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Harry przygryzł nerwowo wargę&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Mówiła, że tacy jak ty macie w życiu łatwiej. Mówiła, że tylko dzięki wam mam tę pracę, że tak naprawdę jestem nikim. Harry proszę, powiedz mi kim jesteś. Kim jest Niall? O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego wasze życie jest niby inne niż reszty ludzie? Naprawdę myślałam, że Natalie mnie okłamała, że wyssała z palca całą tę historię. Proszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas dalszego przygotowywania śniadania oraz przy samym śniadaniu atmosfera była lekko napięta. Harry nie odzywał się zbytnio do mnie, jakby w nadziei, że w ten sposób ominie te wszystkie niewygodne dla nas tematy. Ja nadal byłam w głębokim szoku, że słowa mojej współpracownicy okazały się prawdziwe. Byłam święcie przekonana, że chciała mi jedynie zaszkodzić, a całą historyjkę ze Styles&#39;em zmyśliła. Nadal nie rozumiałam, co tak naprawdę powoduje, że ich życie jest niby takie łatwe. Praca? Kasa? Rodzina? W sumie może strefa VIP podczas naszego ostatniego wypadu do klubu wcale nie była przypadkiem? Zastanawiam się ciągle, jak mogłam byś aż taka głupia i nie starać się wcześniej wyjaśnić słów Natalie lub chociaż połączyć kilka faktów. Zachowałam się jak naiwna idiotka i nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Harry&amp;nbsp; nadal nie chciał zbytnio tłumaczyć się z tego kim jest. Każda moja nawet najmniejsza próba dowiedzenia się czegoś kończyła się na niczym. Starał się zmieniać temat, oddalić się od niego, a jeżeli nie było to możliwe, to zwyczajnie milczał.&amp;nbsp; Powiedział mi tylko, że razem z Niallem podjęli decyzje, że to właśnie blondyn powinien się ze wszystkiego wytłumaczyć. Sam się tego podobno bardzo boi, bo wie, że źle zrobił w momencie, kiedy postanowił zataić swoje &quot;prawdziwe ja&quot;. Wywnioskowałam też, że cokolwiek nie robią, chłopaki siedzą w tym razem już od kilku lat&amp;nbsp; i to właśnie to przynosi im tak ogromne pieniądze. Dał mi też do zrozumienia, że od niedawna wie o całej przygodzie z Matt&#39;em i naszym dzisiejszym spotkaniu. W jego głosie można było wyczuć złość na Niall&#39;a, ale też na samego siebie, że niczego nawet nie podejrzewał. Było mu strasznie głupio, że znamy się już tyle czasu, a on nadal nie może przyznać mi się kim tak naprawdę jest. Przyznał, że nie do końca rozumiał Niall&#39;a, który to po naszym pierwszym spotkaniu we trójkę poprosił Harry&#39;ego o dalsze ukrywanie ich tożsamości. Myślał, że nie jest on po prostu pewny, czy może mi zaufać, co w ich przypadku jest podobno niezwykle ważne, ale w życiu nie powiedziałby, że spotkaliśmy się już wcześniej. Harry zaczął zadawać coraz więcej pytań, dlatego Niall, chcąc czy nie musiał się wreszcie do wszystkiego przyznać.&amp;nbsp; Podobno sam Harry chciał powiedzieć o sobie wszystko już po pierwszej wizycie w szpitalu, ponieważ jak to określił &quot; nie jestem taka sama jak wszystkie i nie wykorzystałabym tej znajomości&quot;, co jedynie rozbudziło moją wyobraźnię. Sama nie wiem, czy mogę mu wierzyć, czy jego skrucha jest prawdziwa, czy to co mówi, ma jakikolwiek senes? Dlaczego nie jestem taka jak inne? Kim w ogóle są te inne? Jak mogłabym wykorzystać ich znajomość? W mojej głowie kłębiły się teraz tysiące różnych pytań, na które odpowiedź miał mi dać dzisiaj Niall. Tylko jaką mam pewność, że tym razem to będzie prawda? Na ten moment najchętniej bym uciekła z tego domu i na spokojnie wszystko przemyślała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście do mojej&amp;nbsp; ucieczki nie doszło. Kiedy my z Harrym kończyliśmy jeść nasze porcje śniadania, do jadalni wparowali Niall i Nancy. Byli w tak dobrych nastrojach, że aż powstały wokół nas kontrast zaczął mnie natychmiast irytować.&amp;nbsp; Skinęłam jedynie do Harry&#39;ego&amp;nbsp; głową, że to nie jest chyba dobry moment na kontynuację naszej &quot;rozmowy&quot;, o ile w ogóle można to nazwać rozmową. Chłopak dobrze zrozumiał, o co mi chodzi i podobnie jak ja przybrał maskę, jakby do niczego przed chwilą nie doszło. Mimo, że juz po kilku minutach bawiłam się z resztą&amp;nbsp; naprawdę dobrze i ktoś obserwujący mnie z zewnątrz z pewnością powiedziałby, że jestem zwykłą, szczęśliwą, młodą dziewczyną, wewnątrz mnie toczyła się właśnie wielka bitwa. Nie chciałam psuć tego sielankowego poranka w gronie najbliższych przyjaciół. Przez ostatni miesiąc bardzo za nimi tęskniłam i możliwość spędzenia z całą czwórką takiego czasu, było dla mnie jak spełnienie marzeń. Szczególnie, że nie przywykłam jeszcze do takiej codzienności i z każdej takiej chwili chciałam czerpać jak najwięcej.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Jednak cały czas&amp;nbsp; część mnie chciała, żeby cała ta zabawa przy stole ustała i żebym już teraz mogła dowiedzieć się od Nialla wszystkich ważnych dla mnie szczegółów ich życia. Przez moją głowę przelatywały miliony pytań za każdym razem, kiedy tylko mój wzrok spotkał się ze wzrokiem jednego z chłopaków. Chciałam im w tym momencie wyrzucić j wszystkie. Chciałam znać prawdę - tu i teraz. Nie miało dla mnie znaczenia, że z nami jest też Nancy. Ona i tak pewnie wie o nich wszystko.&lt;br /&gt;
I jak ja mam się teraz zachować? Kiedy w mojej głowie żyją jednocześnie dwie skrajne osoby? CO MAM ZROBIĆ? To wszystko zaczyna mnie przerastać. Nie wiem, co zostanie mi dzisiaj przedstawione. Jaka będzie moja reakcja, a może inaczej - jaka powinna być moja reakcja. Mam poczucie, że bez względu na wszystko, będę musiała, zaakceptować ich życie. Nie mogę się od nich odwrócić, niezależnie w jaki sposób zarabiają swoje pieniądze. Nie po tym wszystkim, co dla mnie zrobili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie nadeszła ta wiekopomna chwila. Przed chwilą Niall powiedział mi, że jeśli nadal chcę, to za godzinę możemy jechać do kawiarni. Teraz musi jeszcze załatwić coś z Harrym i wykonać kilka ważnych telefonów, ale za godzinę powinien już być wolny. Po jego wyjściu, usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach. Boję się. Tak cholernie się boję. Chciałabym porozmawiać teraz z Nancy, poradzić się jej, ale wiem, że ona nie jest niczego świadoma. Nie chce jej też wprowadzać w całą sytuację bez wiedzy Niall&#39;a. Naprawdę chcę być wobec niego uczciwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na spotkanie nie miałam zamiaru szykować się jakoś specjalnie. Nałożyłam na twarz lekki makijaż, którego nauczyła mnie Nancy i, który miał jedynie podkreślić moje dosyć długie rzęsy. Do ubrania wybrałam klasyczne, czarne, mocno przyległe jeansy, biały golf oraz jasnobrązowy, wełniany sweter sięgający mi do połowy ud. Dzisiaj rano znalazłam w mojej garderobie kilka nowych ciuchów. Harry poinformował mnie, że są to drobne prezenty od niego i Niall&#39;a. Oczywiście nie chciałam ich przyjąć, ale chłopak powiedział, że nie może już ich zwrócić i jeśli ich nie wezmę, to będą leżeć i się marnować w mojej szafie. Chyba po raz setny zadam sobie to pytanie - jak ja im się za to wszystko mam odwdzięczyć? A może to powinno być moje motto życiowe? W sumie czemu nie. Przecież pasuje wręcz idealnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Gotowa? &amp;nbsp; -&amp;nbsp; Niall uchylił lekko drzwi i wszedł do środka.&amp;nbsp; Na jego twarzy było wymalowane jeszcze większe przerażenie niż wtedy, kiedy spotkaliśmy się razem z Harrym w restauracji. Widać było po nim, że strasznie się stresuje i nadal nie jest przygotowany na tę rozmowę.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Wiem Lily, że wszystko spieprzyłem, że wszystko poszło nie tak, jak miało.&amp;nbsp; Zdaję sobie sprawę, że powinienem był ci sprostować całą sytuację zaraz po tym jak pierwszy raz przekroczyłaś próg tego domu. Może wtedy nad jeziorem? Nie wiem czemu nie zdobyłem się na odwagę. Jestem na siebie cholernie wkurzony, szczególnie za to, że kazałem ci tyle czekać. Czekać na prawdę, która należała ci się od samego początku. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogę już cofnąć czasu, chociaż naprawdę bardzo bym chciał. &amp;nbsp; - &amp;nbsp; spojrzał na mnie i wyciągnął w moim kierunku trzęsącą się dłoń&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Jedyne co mogę teraz zrobić to prosić cię o wysłuchanie całej prawdy. Tym razem obiecuję ci, że powiem wszystko tak, jak jest. Nie zataję przed tobą żadnej informacji, ani nie okłamię. Nie chce już ukrywać kim jestem. To co zrobiłem było naprawdę głupie i mega nieodpowiedzialne i wiem, że muszę za to zapłacić. Mam jednak nadzieję, że mimo tego, co usłyszysz, nasz kontakty nie ulegną zmianie, że nadal będziesz chciała, żebyśmy byli częścią twojego życia. Lily, wiem, że okropnie cię skrzywdziłem i naprawdę bardzo cię za wszystko przepraszam. Jestem skończonym idiotą. &amp;nbsp; -&amp;nbsp; może jestem głupia i postępuje nieracjonalnie, ale mu ufam. Jego wyraz twarzy, mowa ciała i wzrok sugerują mi, że nie kłamie. Jest bardzo przejęty całą sytuacja i naprawdę żałuje tego, co zrobił. Wierzę mu. Chce mu wierzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gotowa &amp;nbsp; - podeszłam do niego bliżej i dałam się objąć delikatnie w pasie&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Nie jesteś idiotą Niall. Każdy z nas popełnia błędy. I uwierz mi, naprawdę chcę cię wysłuchać. Chociaż nie ukrywam, że strasznie się boję, tego co chcesz mi o sobie powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję Lily. W takim razie chodź. Zanim znowu coś stanie nam na przeszkodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie jest rozdział 11!!!&lt;br /&gt;
On chyba bardzo nie chciał być dodany, bo usunął mi się aż&amp;nbsp; razy!!!&lt;br /&gt;
Kilka razy musiałam przez to zmieniać jego koncepcję, bo nie byłam w stanie odtworzyć wszystkiego idealnie.&lt;br /&gt;
Zobaczymy czy ktoś w ogóle zajrzy tu i przeczyta moje najświeższe wypociny.&lt;br /&gt;
Miłego czytania i zapraszam do komentowania.&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;Nie wiem, czy to ma jakiś sens w moim przypadku, bo nie wiem, czy ktoś to jeszcze wgl czyta, ale rozdział dwunasty pojawi się dopiero, jeśli pod tym rozdziałem znajdzie się chociaż jeden komentarz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/09/rozdzia-jedynasty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-8604152642362208434</guid><pubDate>Sat, 11 Aug 2018 10:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:22:32.560-07:00</atom:updated><title>PRZEPRASZAM</title><description>Sądzę, że nikogo już tu nie ma po takiej długiej przerwie, ale tak jak obiecałam, nie porzucam bloga! Byłam zmuszona zrobić taką przerwę w pisaniu ze względu na naukę i sama nie wiem nawet kiedy zleciały te wszystkie miesiące. Teraz powili będę już miała coraz więcej czasu, co oznacza, że nie ponownie zacznę pisać dla Was rozdziały.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
Przepraszam Was bardzo, że zostawiłam bloga bez żadnej informacji, co dalej. Mam nadzieję, że ktoś z Was postanowi do mnie wrócić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jeszcze raz przepraszam i zabieram się do pisania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak wiem, miałam napisać, ale znowu nic nie opublikowałam. Rozdział 11 pojawi się na blogu dzisiaj lub jutro. Przepraszam wszystkich bardzo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2018/06/przepraszam.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2729414703416079719</guid><pubDate>Tue, 25 Jul 2017 18:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:20:21.505-07:00</atom:updated><title>UWAGA! WAŻNA INFORMACJA!</title><description>Tak jak wcześniej pisałam rozdział 11 był już zaczęty dosyć dawno. Wczoraj go kończyłam i dzisiaj chciałam poprawić wszystkie błędy itp. i uwaga! Zamiast skopiować usunęłam cały rozdział!!!!! Zachowała mi się tylko sama końcówka rozdziału, bo nie wiem&amp;nbsp;namwet kiedy, ale w amoku próby odzyskania rozdziału zrobiłam zrzut ekranu.&amp;nbsp;(a nie ukrywam, że ze względu na to, że zaczęłam pracę nad rozdziałęm dosyć dawno, ciężko będzie mi teraz to wszytsko odtworzyć). W momencie kiedy usunęłam doszło to &quot;samozapisu&quot; i wszystko dosłownie przepadło! A miałam tylko sprawdzić długość rozdziału i go opublikować!!! Postaram się teraz napisać od nowa tak dużo jak się da&amp;nbsp;i ewentualnie opublikować rozdział w częściach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okropnie was przepraszam, ale to był nieprzyjemny przypadek. &lt;br /&gt;
Najgorsze jest to, że to był mój chyba ulubiony rozdział, jaki do tej pory&amp;nbsp; napisałam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Update!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, nie udało mi się nic więcej odzyskać, ale na szczęście dzisiaj mam dość spory przypływ weny i już udało mi się napisać dość spory kawałek jedenastego rozdziału. Postanowiłam, że będę dzisiaj pisać tak długo, aż nie zasnę na klawiaturze, więc trzymajcie za mnie kciuki. Mam ogromną nadzieję, że jutro uda mi się wszystko skończyć i, że nic się nie usunie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepraszam jeszcze raz! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracam do pracy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/08/uwaga-wazna-informacja.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-4406660586061229380</guid><pubDate>Fri, 30 Jun 2017 21:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:20:56.262-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział dziesiąty </title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;NIE ZAPOMNIJ ZAPOZNAĆ SIĘ Z INFORMCJĄ POD ROZDZIAŁEM!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zdecydowanie nie była pomyłka. Nancy kompletnie nie zachowywała się jak osoba, która byłaby&amp;nbsp;zaskoczona tym&amp;nbsp;spotkaniem. Wręcz przeciwnie wszystko wyglądało na zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Przecież nawet wybranie właśnie tego - ostatniego- stolika miało&amp;nbsp;w tej sytuacji głębszy sens. Wydaje mi się, że nie chodziło jedynie o moje poczucie bezpieczeństwa, ale o możliwość ukrycia przede mną&amp;nbsp;zaistniałego faktu, jak długo to tylko możliwe. Tylko dlaczego? Czy tylko ja uważam, że to bardzo dziwne podejście? Po co robić z tego taką tajemnice, bo niespodzianką bym tego nie nazwała. Chyba teraz rozumiem, co Nancy miała na myśli, przypominając mi, że przecież&amp;nbsp;chciałam znowu wyjść do ludzi. Nie ma to jak dobry początek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna&amp;nbsp;była&amp;nbsp;tak podekscytowana całą sytuacją, że nawet nie zwróciła uwagi, że nie ruszyłam się nawet o krok w kierunku wspomnianego stolika. Próbowałam dojrzeć coś więcej, ale&amp;nbsp;niestety&amp;nbsp;przez panujący wszędzie półmrok nie byłam w stanie do końca określić, czy&amp;nbsp;choć raz&amp;nbsp; w życiu widziałam &amp;nbsp;owe, nieznane mi &amp;nbsp;postacie rozmawiające z Nancy, choć jestem prawie pewne, że nie miałam takiej &quot;przyjemności&quot;.&amp;nbsp;Jedyne o czym jestem przekonana na tysiąc procent jest fakt, że obok Nancy stoi dwóch mężczyzn. Uwaga mam konkurs. Dlaczego nadal stoję w miejscu, zamiast iść w kierunku przyjaciółki? Chyba nigdy nie uwierzę, że to właśnie ona wywinęła mi taki numer.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojąc dość daleko obserwowałam, jak się witają, przytulają i zdecydowanie cieszą na swój widok. Nawet w tym słabym świetle mogłam&amp;nbsp;wywnioskować, że znali się dosyć dobrze, a ja miałam robić chyba dzisiaj za przysłowiowe piąte koło u wozu. Przecież nie ma co się zastanawiać, czy znam te osoby, czy też nie, skoro odpowiedź jest bardzo jasna i czytelna. Nie znam praktycznie nikogo oprócz Harry&#39;ego, Nialla, którzy są obecnie setki, jak nie tysiące kilometrów od domu. Ktoś mi może tylko wytłumaczyć po jaką cholerę ona mnie tu przyprowadziła? Rozumiem, że ma innych znajomych poza mną&amp;nbsp;i chłopakami, ale jeśli naprawdę chciała mnie poznać ze swoimi kolegami, to mogła zaprosić ich do naszego mieszkania. Byłoby mi zdecydowanie łatwiej przezwyciężyć strach i kontrolować sytuację, a teraz nie sądzę, bym potrafiła&amp;nbsp;się chociaż przedstawić.&amp;nbsp;Pani Powell zawsze mi powtarza, że miejsce spotkania ma bardzo istotne znaczenie i sądzę, że ciemny klub nie zalicza się do grupy &quot;bezpieczne miejsca, na pierwsze spotkanie z facetem&quot;. Stałam jak kołek w miejscu, gdzie zostawił nas barman, nie mogąc zrobić ani kroku wprzód ani w tył, jakby mnie całkowicie sparaliżowało lub jakby ktoś przykleił mi stopy do ziemi. A już wydawało mi się, że naprawdę zaczynam radzić sobie z tym wszystkim. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój stan otępienia, wywołany przez szok i lęk trwał stosunkowo krótko, dlatego kiedy wreszcie udało mi się ocknąć i pomyśleć &quot;rozsądnie&quot;, postanowiłam powoli się wycofać i&amp;nbsp;spróbować wrócić sama do domu.&amp;nbsp;Chciałam jedynie zostawić&amp;nbsp; Nancy wiadomość w postaci SMS, że źle się poczułam, a nie chciałam psuć jej spotkania z przyjaciółmi. Sądzę, że może to jeszcze chwilę potrwać zanim się zorientuje, że mnie nie ma i nie będzie zmuszać mnie, żebym wracała. Wiem, że mało to odpowiedzialne, ale ma ktoś inny pomysł? A może trochę samodzielności dobrze mi zrobi? Kto wie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Powoli, drobnymi kroczkami zaczęłam wprowadzać mój plan w życie i kiedy już chciałam złapać za klamkę, aby otworzyć drzwi, którymi się tutaj dostałam, zdałam sobie sprawę, że nie mam za co złapać. Nie wiem jak opisać, co czułam w momencie, kiedy zorientowałam się, że znalazłam się w pułapce, ale na pewno nie&amp;nbsp;było&amp;nbsp;mi do śmiechu. Przecież stąd musi być jakieś wyjście?&amp;nbsp;Choćby dla personelu, ale jednak.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Chyba w akcie desperacji&amp;nbsp;zaczęłam pukać w wielkie, drewniane drzwi, choć sama wiedziałam, że nikt mnie tam nie usłyszy. Krzyczenie &quot;pomocy&quot; też raczej nie miałoby najmniejszego sensu, bo głośna muzyka idealnie maskowałaby mój głos. &amp;nbsp;Dopiero teraz zauważyłam mały napis, umieszony nad niewielką metalową powierzchnią, ułatwiającą prawdopodobnie odepchnięcie drzwi, &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&quot; TU PRZYŁÓŻ KARTĘ&quot;.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Kartę?&amp;nbsp;To w strefie VIP płaci się także za wyjście? Z bogatych to potrafią zdzierać pieniądze na każdym kroku, a ci i tak nic nie zauważą. Przyjrzałam się dokładniej informacji i cała sprawa jakby się troszeczkę rozjaśniła. &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&quot;TU PRZYŁÓŻ KARTĘ&amp;nbsp; - umożliwiającą wejście na parkiet poza strefą VIP&quot;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;No tak. Barman wspominał coś o jakiś kartach. Brawo ja. Karty są przy naszym stoliku. Przy stoliku, od którego próbuję właśnie uciec. Czy może być dzisiaj jeszcze gorzej? Mówiłam coś o jakiejś fali szczęścia? Chyba się znowu skończyła. Długo to ona nie trwała. Z bezsilności oparłam się o ścianę i cicho zaklęłam pod nosem, przymykając jednocześnie powieki. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
-Yhm, przepraszam. Może ci jakoś pomóc... Lily. -&amp;nbsp; czy ja&amp;nbsp;się przypadkiem nie przesłyszałam?&amp;nbsp;Jeśli jednak mój słuch mnie nie zawiódł, to&amp;nbsp;&amp;nbsp;ktoś zwrócił się&amp;nbsp;do mnie po imieniu.&amp;nbsp;Jestem pewna, że to nie jest głos przyjaciółki, choć mam dziwne wrażenie, że gdzieś już go słyszałam. Męski, dosyć niski, lekka chrypka...&amp;nbsp;Zaraz, zaraz, czy to nie jest....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Harry? - odwróciłam się w kierunku, z którego dochodził głos&amp;nbsp;i momentalnie zapomniałam&amp;nbsp;o sytuacji, w której się znajdowałam.&amp;nbsp;Zobaczyłam ładnie przystrzyżone loczki, uśmiech od ucha do ucha i parę przepięknych oczu, wpatrzonych we mnie. Nie myśląc wiele lub raczej wcale, zatopiłam się w jego ramionach, jakby miał mi zaraz uciec, a ja moim uściskiem&amp;nbsp;miałabym go zatrzymać.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Szybko jednak się opamiętałam i&amp;nbsp;równie gwałtownie odrywając się od&amp;nbsp;niego, cała oblałam się czerwonym rumieńcem, który mimo słabego światła, chyba nie umknął jego uwadze. &amp;nbsp;-&amp;nbsp; Yyy, przepraszam.&amp;nbsp;- wydukałam lekko zakłopotana &amp;nbsp;-&amp;nbsp; Harry?&amp;nbsp;Skąd się tu wziąłeś? Przecież mieliście wracać dopiero w przyszłym tygodniu. Nancy mi mówiła, że jeszcze nie zaplanowaliście lotu. - zadawałam mnóstwo pytań, nie dając chłopakowi nawet małej przerwy, by mógł odpowiedzieć mi na chociaż jedno z nich&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Gdzie wy w ogóle byliście? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Hej mała. Też miło cię widzieć. - rząd śnieżnobiałych ząbków ponownie ukazał się moim oczom.- Po pierwsze nie masz za co przepraszać i choć tu do mnie, się porządnie przywitaj.&amp;nbsp;Myślisz, że ten króciutki uścisk po tak długim czasie mi wystarczył? &amp;nbsp;- Harry objął mnie swoimi umięśnionymi ramionami i mocno przytulił. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi tego brakowało. Ufałam Nancy i dobrze&amp;nbsp;się z nią czułam, ale męskie ramiona, którym zawdzięczam życie, jakoś mocniej oddziaływały na moje poczucie bezpieczeństwa. Przecież nie mogę zapomnieć, że gdyby nie on, nie mocowałabym się przed chwilą z tymi cholernymi drzwiami - &amp;nbsp;A co nie cieszysz się na mój widok, że mówisz, że miałem być dopiero za tydzień? No wiesz jeśli chcesz, to możemy się spotkać za kilka dni, choć nie ukrywam, że wolałbym już&amp;nbsp;tyle nie czekać.&amp;nbsp;- ciągle trzymając mnie w szczelnym uścisku szepnął mi do ucha, co spowodowało, że ciarki przebiegły po moich plecach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, nie, nie - jakby lekko przestraszona wizją, że mogłam urazić go moimi słowami, zaczęłam szybko wszystko tłumaczyć - To nie tak. Po prostu się nie spodziewałam.&amp;nbsp;Chwilę temu rozmawiałam z Nancy o waszym przyjeździe i mówiła, że nawet ona nie jest do końca pewna, kiedy wracacie, ale na pewno nie w tym tygodniu.&amp;nbsp;- uśmiechnęłam się szeroko i o ile to w ogólnie jeszcze możliwe mocniej wtuliłam się w chłopaka, wdychając jego niesamowite perfumy. Tęskniłam.&amp;nbsp;Tak teraz&amp;nbsp;mogę ostatecznie powiedzieć, że cholernie&amp;nbsp;tęskniłam.&amp;nbsp;- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że wreszcie cię widzę i też wolę już nie czekać kolejnych dni na powitalne spotkanie. Co jednak &amp;nbsp;nie zmienia faktu, że nadal nie wiem skąd się tu wziąłeś. - podniosłam delikatnie głowę i popatrzyłam mu w oczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-W zaistniałej sytuacji, nie jestem pewien, czy nam się udało, ale chcieliśmy zrobić ci z Niall&#39;em&amp;nbsp;niespodziankę. Chcieliśmy wyrwać cię z domu i zaskoczyć naszą obecnością, której z pewnością bardzo ci brakowało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, zdecydowanie tak. Nawet bardzo. A co do niespodzianki, to jest bardzo udana.&amp;nbsp;Nie miałam zielonego pojęcia, że tutaj będziecie. Zresztą Nancy chyba też. Przyszłyśmy tutaj przed chwilą, ale ona spotkała jakiś swoich znajomych.- chłopak zaczął się delikatnie śmiać i pokręcił przecząco głową, co zbytnio nie pasowało mi do całej sytuacji &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba masz racje, że jednak wszystko nam się&amp;nbsp; udało. Nancy od początku wiedziała o całej sprawie. Miała przyprowadzić cię dzisiaj do klubu nie mówiąc ci nic, że tutaj będziemy. W sumie to kazaliśmy jej nawet trochę nakłamać o naszych planach powrotnych, bylebyś się tylko niczego nie domyśliła.&amp;nbsp;Bilety kupiliśmy już dwa tygodnie temu i Nancy dobrze&amp;nbsp;o tym wiedziała.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; no i jak tu ufać ludziom? No jak?&amp;nbsp; - &amp;nbsp;Czekaliśmy na was przy stoliku, który zarezerwowaliśmy wczoraj wieczorem. Wszystko było idealnie zaplanowane, ale ktoś tu postanowił nam zwiać. Coś się stało, że chciałaś wyjść nawet przez przywitania, nie mówiąc już o pożegnaniu? - Harry uniósł zabawnie brwi i obdarzył mnie świdrującym wzrokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Czekaj, to wy siedzieliście przy naszym stoliku? To z wami Nancy się witała? - byłam lekko zdezorientowana całą sytuacją i zdziwiona, że nie udało mi się rozpoznać ani Harry&#39;ego ani Nialla. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, a kto niby? - chłopak popatrzył na mnie ze zdziwieniem i ponownie pokazał białe ząbki &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-A,&amp;nbsp;to wiele wyjaśnia. Nie miej mi tego za złe, ale postanowiłam, jak to powiedziałeś &quot;zwiać&quot;, bo was&amp;nbsp;nie poznałam i najzwyczajniej w świecie się przestraszyłam. Wzięłam was za znajomych Nancy, których nie miałam jeszcze przyjemności spotkać. Stwierdziłam, że klub to nienajlepsze miejsce na poznanie i postanowiłam wrócić sama do domu. Pewnie byłabym już dawno w drodze, gdyby nie to, że znajdujemy się w tej dziwnej&amp;nbsp;strefie VIP i nie mogę stąd wyjść bez jakiejś karty. A tak poza tym jak to się stało, że udało wam się zarezerwować tu stolik? Myślałam, że to nie jest dostępne dla wszystkich gości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oj, jeszcze wiele się musisz o nas dowiedzieć. Mamy, że tak to nazwę, pewne kontakty. - o to bardzo pocieszająca informacja, choć odrobinę przewidywalna - Ale to może nie dzisiaj i nie tutaj. - o kolejna, jak fajnie, że wszystko jest takie przejrzyste i łatwe do ogarnięcia.- A co do twojej małej ucieczki, to nie masz się czym martwić, choć teraz jest mi naprawdę przykro, że mnie nie rozpoznałaś. - udał obrażoną minę i czekał&amp;nbsp;aż go przeproszę - Przecież jestem jedyny w swoim rodzaju, nie można mnie pomylić z nikim innym.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; zapomniał chyba dodać, że jest bardzo skromny -&amp;nbsp; A tak&amp;nbsp;szczerze mówiąc to&amp;nbsp;przestraszyliśmy&amp;nbsp; się, że coś ci się stało. Nie rób nam więcej takich rzeczy. Dzisiaj naprawdę się cieszę, że ktoś zamontował tu ten&amp;nbsp;&amp;nbsp;czytnik kart. Genialny pomysł.&amp;nbsp;- delikatnie potrząsnęłam głową, choć z zaistniałej sytuacji, chyba powinnam się z nim zgodzić -&amp;nbsp;Wiem, że myślisz, co innego, ale powiedzmy, że szanuje twój upór. &amp;nbsp;Lily, jeśli chcesz to możemy im powiedzieć, że po prostu szukałaś toalety, powinni uwierzyć,&amp;nbsp;bo przecież&amp;nbsp;&amp;nbsp;nie wiedziałaś, że będziemy i, że na ciebie czekamy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jeśli to nie będzie dla ciebie problemem. Nie chce, żeby Nancy miała wyrzuty sumienia. Wiem, że bardzo się mną przejmuje i trochę mi głupio, że oskarżyłam ją, o zaproszenie ludzi, których nie znam. - jak teraz sobie o tym pomyślę, to nie najlepiej czuję się z myślą, że prawie obraziłam się na przyjaciółkę, za coś czego nie zrobiła. Chyba jestem zbyt przewrażliwiona i wszędzie widzę zagrożenie. Coś mi się wydaję, że muszę trochę mniej uwagi poświęcać sobie, a zacząć bardziej myśleć o innych, a szczególnie o tych, którzy robią dla mnie tak wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dla ciebie wszystko mała. - oj chyba nie wiesz, co mówisz Harry, bo jeszcze kiedyś wykorzystam twoje słowa, dodałam w myślach, uśmiechając się z wdzięcznością w oczach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Harry, a kiedy dowiem się o was czegoś więcej? Sam wspomniałeś,&amp;nbsp;że nie wszystko jeszcze &amp;nbsp;wiem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;- to, że zżerała mnie ciekawość, to naprawdę bardzo delikatne stwierdzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Już niedługo. Już niedługo.&amp;nbsp; A teraz choć, bo będzie ciężko nam się wytłumaczyć. - Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził do stolika, przy którym siedziała Nancy z Niallem. - Swoją drogą ślicznie wyglądasz. Miałem rację, że ta sukienka będzie na tobie leżeć idealnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję. - wydusiłam zaskoczona i znowu oblałam się rumieńcem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podobnie czule jak&amp;nbsp;z Harrym przywitałam się też z Niall&#39;em, który moim zdaniem podczas tego wyjazdu musiał spędzać trochę czasu na siłowni. Razem z zielonookim wcisnęliśmy im bajeczkę o toalecie, która łyknęli bez najmniejszego problemu. Chłopaki zamówili nam wszystkim po jeszcze jednym drinku i w znacznie mniej napiętej atmosferze zaczęliśmy opowiadać, co zmieniło się podczas nieobecności chłopaków. Oczywiście przez większość czasu byłam w centrum rozmowy, ale&amp;nbsp;i tak nasze spotkanie zapowiadało się naprawdę dobrze. Strasznie się cieszę z niespodzianki jaką mi zrobili. To miłe z ich strony, że chcieli mnie czymś zaskoczyć i sprawdzić mi przyjemność. Może jeszcze nie wykorzystałam całej puli szczęścia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Czy mógłbym prosić panią do tańca? - Niall wyciągnął dłoń w moim kierunku i uśmiechnął się zalotnie unosząc brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ale, że jak? Pan MNIE? - udałam zaskoczoną i jednocześnie oburzoną. Początkowo chłopak nie załapał, o co mi chodzi i patrzył na mnie lekko zdziwiony, ale dość szybko się zreflektował. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, ja panią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-No cóż, zatem chyba nie mam wyboru. Pozwalam panu poprosić mnie do tańca. Mam tylko nadzieję, że umie pan tańczyć. - chłopak, nie czekał długo tylko ponownie wyciągnął do mnie rękę, którą tym razem bez zastanowienia złapałam, schował nasze karty do kieszeni i zaprowadził na dość zatłoczony parkiet. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nawet pani nie wie jak dobrze. - chwycił mnie za rękę i szybkim ruchem obrócił tak, że wylądowałam w jego ramionach. - Widzę, że z pani też całkiem niezła tancerka. - Chwila &quot;sam na sam&quot; z Niallem była mi bardzo na rękę. Chciałam się dowiedzieć, czegoś więcej lub chociaż umówić, się na kawę, żeby wreszcie wyjaśnił mi chorą sytuację z Matt&#39;em. Mimo, że znamy się już jakiś czas, nadal nie mam pojęcia, dlaczego udawał przede mną kogoś innego. Jedyne czego jestem pewna to tego, że to ja byłam tą oszukaną osobą. Nie Harry. Zresztą, czy ktoś w ogóle się łudził, że mogło być inaczej? No raczej nie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tańczyliśmy już dłuższą chwilę, ale żadne z nas nie potrafiło zacząć rozmowy, choć czułam, że i on bardzo jej potrzebuje. Co jakiś czas wymienialiśmy się przelotnymi spojrzeniami, które z jednej strony nasilały moją ciekawość, a z drugiej hamowały moje pytania. Na parkiet wchodziło coraz więcej osób, a my coraz bardziej zbliżaliśmy się do ściany. Nie wiem czemu, ale chłopak ewidentnie bał się znaleźć w centrum sali. W sumie może to i dobrze? Może w ten sposób próbuje przygotować się jakoś do tego, co mam nadzieje nas nie uniknie. Niestety mam przykre wrażenie, że z każdym spotkaniem Niall&#39;owi jest jakoś ciężej wyznać mi prawdę, jakby to niby małe kłamstewko, rosło wraz z&amp;nbsp;długością naszej znajomości. &amp;nbsp;Robi się coraz bardziej tajemniczo, co nie do końca przypada mi do gustu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Lily - chłopak niespodziewanie &quot;wyszeptał&quot; mi do ucha - Ja dobrze wiem, o czym tak ciągle myślisz. Ja też nie mogę wyrzucić Mata z głowy, ale klub to naprawdę nienajlepsze miejsce na tą rozmowę. Chcę, żebyś wszystko dobrze zrozumiała i, żeby nie było żadnych niedomówień. Jeśli chcesz to zabiorę cię jutro do tej kawiarni, w której mieliśmy przyjemność się poznać. Choć miałaś mnie wtedy za kogoś innego, to mam nadzieje, że mimo wszystko dobrze wspominasz tamten czas i miejsce. Co ty na to? - wydaję mi się, że chłopak myślał o tym, co mi powiedzieć znacznie dłużej niż tylko podczas dzisiejszego tańca. Widzę, że jest bardzo zestresowany, ale jednocześnie bardzo pewny tego, co mówi. W sumie chyba ma racje, że głośna&amp;nbsp; muzyka i tabuny ludzi nie sprzyjają tak poważnej rozmowie, a skoro tyle czekałam na tą chwilę, to kilka godzin nie zrobi mi żadnej różnicy. Jak to mówią lepiej późno niż wcale. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dobrze, możemy iść do tej kawiarni. - popatrzyłam mu w oczy i mam wrażenie, że odnalazłam w nich odrobinę spokoju&amp;nbsp; i ulgi. Nie wiem sama, czy tak właśnie czuł, czy może to moje uczucia odbijały się w jego niebieskich tęczówkach jak&amp;nbsp;w lustrze - To prawda, też nie mogę o tym choć na chwilę zapomnieć. Cieszę się, że jutro zaczniemy wszystko od początku, z czystą kartą. A przynajmniej taką właśnie mam nadzieję i tego oczekuję po jutrzejszej rozmowie. &amp;nbsp;-&amp;nbsp;W odpowiedzi otrzymałam tylko (&amp;nbsp;lub aż )&amp;nbsp;szczery uśmiech. Zaczęliśmy znowu kołysać się w rytm muzyki, ja mocno w niego wtulona, a on z głową opartą o moją. Chwilo trwaj wiecznie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kilku kolejnych utworach, podczas których bawiliśmy się z blondynem znacznie lepiej, dołączyła no nas pozostała dwójka. Może to tylko moje podejrzenia, ale mam wrażenie, że coś się dzieje, między Harrym a Nancy. Nie wiem czy, wypada mi ją tak o to po prostu zapytać, ale zacznę się im bardziej przyglądać.&amp;nbsp;Moim pierwszym argumentem jest zdecydowanie to, że dzisiaj spędzili samotnie znaczną część spotkania, co można też powiedzieć o mnie i o Niall&#39;u, ale chyba każdy widzi różnicę miedzy tymi dwoma przypadkami. Sądzę, że Harry i Niall jako najlepsi przyjaciele mówią sobie o wszystkim, więc kwestie miłosne są również jednymi z wielu, poruszanych przez nich, tematów. Zapewne Niall umówił się wcześniej z Harrym, że weźmie mnie na parkiet, aby oni mogli spędzić ten czas razem, nie wzbudzając większych podejrzeń. No prawie im się udało. Oczywiście nie mam im tego za złe. Przecież my z Niall&#39;em też potrzebowaliśmy tej rozmowy, a raczej w dalszym ciągu potrzebujemy. Sama nie wiem, czy powinnam się bać tego, co jutro usłyszę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiejszej nocy w klubie&amp;nbsp;bawiliśmy się naprawdę wspaniale.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Tańczyliśmy, żartowaliśmy i nie przejmując się niczym, nie patrząc nerwowo na upływający szybko czas. Można powiedzieć, że żyliśmy chwilą, a tego mi zdecydowanie brakowało, z czego nawet nie zdawałam sobie sprawy. Chyba po prostu zapomniałam, jak to jest żyć tu i teraz. Wreszcie poczułam się wolna od wszystkich zmartwień, nieobciążona żadnymi problemami, jak zwyczajna młoda dziewczyna, czerpiąca z życia tyle, ile się da.&amp;nbsp;Byłam sobą. Byłam tą Lily, która kilka lat temu bawiła się na osiemnastych urodzinach &quot;przyjaciółki&quot;, która nie chciała się słuchać rodziców, przestrzegających ją przed alkoholem, każącym jej wrócić do domu przed północą. Byłam ta Lily, która więcej czasu spędzała poza domem,&amp;nbsp;śpiąc u znajomych, imprezując całą noc lub dając prywatne koncerty koleżankom z klasy. Może to wydać się dziwne, ale taka właśnie kiedyś byłam. Kochałam rodziców i liczyłam się z każdym ich&amp;nbsp;słowem, ale gdzieś w głębi duszy pragnęłam odrobiny buntu i&amp;nbsp;spontaniczności. Nigdy też nie nadużywałam ich zaufania i pomimo&amp;nbsp;licznych mniejszych lub większych występków,&amp;nbsp;nic przed nimi nie ukrywałam. Pozwalali nacieszyć mi się młodością, pilnując jednocześnie, bym&amp;nbsp;nie popełniła&amp;nbsp;poważnego błędu. Dzisiaj z&amp;nbsp;ogromną satysfakcją mogę powiedzieć, że nie&amp;nbsp;udawałam. &amp;nbsp;Pierwszy raz od dłuższego czasu miałam wrażenie, że wiem kim jestem, że poznaję samą siebie. Jakbym zgubiła się we własnym ciele i niespodziewanie&amp;nbsp;się w nim odnalazła. &amp;nbsp;Czy ktoś zna to uczucie? Moim zdaniem to jedno z najpiękniejszych uczuć na ziemi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Choć Lily, zaprowadzę cię do twojego pokoju. - Harry złapał mnie&amp;nbsp;za rękę i delikatnie przyciągnął&amp;nbsp;w swoją stronę.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Mam nadzieję, że&amp;nbsp;pamiętasz, że nasza propozycja jest cały czas aktualna i jeśli tylko coś się będzie działo, możesz u nas zamieszkać. Ten pokój będzie na ciebie czekał. - spojrzał na mnie, próbując zrobić bardzo poważną minę -&amp;nbsp; Chcę, żebyś o tym zawsze&amp;nbsp;wiedziała -&amp;nbsp; objął mnie ramieniem i zaprowadził schodami na górę. Po wyjściu z imprezy chłopaki nie chcieli słyszeć o naszym samotnym powrocie do domu. Nie wchodziło też w grę, żebyśmy zamówiły sobie własną taksówkę lub nawet pojechały z nimi jedną, wysiadając po drodze. Mówiąc szczerze to zostało zadecydowane za nas, gdzie spędzimy noc, a raczej te kilka godzin, które z niej pozostało. W sumie to nie przeszkadzało mi to tak bardzo jak Nancy. Byłam okropnie zmęczona i jedyne czego pragnęłam to ciepłego, wygodnego łóżeczka. Wtedy nie miało dla mnie najmniejszego znaczenie, gdzie dokładnie będę spać. Alkohol bardzo zmienia człowieka, niekoniecznie na lepsze. Przyjaciółka nie było zbytnio zachwycona, że stanęłam po stronie chłopaków i postulowałam za spędzeniem nocy&amp;nbsp; nich domu, choć robiłam to tylko dlatego, że nie mogłam już ustać na nogach. Gdybym jednak wspierała Nancy i tak byśmy pojechały do chłopaków, ale nasza &quot;kłótnia&quot; nie trwałaby pięciu minut tylko pół godziny. Chyba nie zrobiłam nic złego? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Harry, jak na prawdziwego dżentelmena przystało, przepuścił mnie w drzwiach, prowadzących do mojej tymczasowej sypialni. Pokój, przygotowany dla mnie przez chłopaków, był zdecydowanie większy od tego, który udostępniła mi Nancy, czego oczywiście nie biorę za wadę mojego obecnego mieszkania. Pomieszczenie jak cały dom chłopaków&amp;nbsp;jest&amp;nbsp; urządzony bardzo praktycznie i zarazem ze smakiem. Wszystkie dodatki - łącznie z ramkami wiszącymi na ścianie, czy obiciem krzesła stojącego przy biurku - pasowały do siebie idealnie. Jestem pewna, że i ten pokój jest zaprojektowany i wykończony przez wysokiej klasy projektanta wnętrz. Na przeciwko wejścia znajdowały się dwie pary drzwi, jedne prowadzące do jeszcze pustej garderoby, a drugie to niewielkiej, ale niezwykle pięknej łazieneczki. Przy lewej jasnoszarej&amp;nbsp;ścianie znajdowało się sporych rozmiarów łóżko, przyozdobione licznymi poduszkami w kolorze fuksji , oczywiście idealnie dopasowanymi do reszty detali. Po jego obu stronach zostały umieszczone dwie białe szafki nocne, na których stały małe, nowoczesne lampki i świeże kwiaty, co ponownie bardzo mnie zaskoczyło. Zastanawiałam się, czy chłopaki rozstawiają pełne wazony na co dzień, czy może tylko kiedy spodziewają się gości. Kolejnym rzucającym się w oczy elementem pomieszczenia jest duże lustro w przepięknej, szarej ramie, wiszącej nad łóżkiem. Lewy róg pokoju zajmowało biurko, zrobione z szarego blatu, przymocowanego na stałe do ściany. Po przeciwnej stronie została postawiona podobnego koloru kanapa, przykryta białym, puszystym kocem. Natomiast naprzeciwko łóżka znajdowało się wyjście, na duży taras, idealnie wyposażony na kawowe spotkania z przyjaciółmi.&amp;nbsp; W skrócie jest to po prostu pokój o jakim marzy prawie każdy, a w szczególności kobiety. Czy byłabym w stanie uwierzyć komukolwiek, &amp;nbsp;jeśli pól roku temu powiedziałby mi, że będę nocować w takich luksusach? Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Sądzę, że nikt na moim miejscu, uznałaby to za nierealne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję Harry. - ponownie rozejrzałam się po pokoju, choć spędziłam już w nim kilka nocy, zanim wprowadziłam się do Nancy, nadal nie mogłam się&amp;nbsp;nacieszyć tym widokiem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;- Pamiętam o waszej propozycji, ale póki co nie planuję zmieniać mieszkania. Naprawdę dobrze mieszka mi się z Nancy. Dogadujemy się i raczej nie&amp;nbsp;przeszkadzamy sobie. Przynajmniej&amp;nbsp;nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek problemach.&amp;nbsp;A tak poza tym&amp;nbsp;i tak już jestem dla was sporym finansowym kłopotem.&amp;nbsp; - teatralnie machnęłam ręką - Właśnie Harry. Dostałam już pierwszą wypłatę i chciałabym, spłacić wam chociaż część długu. Może poproszę Nancy, żeby zrobiła wam przelewy, a ja jej dam gotówkę. Może tak być?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, nie może - popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Byłam prawie pewna, że nie będzie to im zbytnio przeszkadzać, ale jestem też w stanie zaakceptować fakt, że coś im nie odpowiada. W końcu jestem dla nich tylko pasożytem, a to są ich własne pieniądze, które chcą odzyskać.&amp;nbsp;- Nie zgadzam się na taki układ, a nawet nie ZGADZAMY. Postanowiliśmy z Niall&#39;em i nie masz innej opcji, jak tylko się z nami zgodzić, że pierwsza wypłata wędruje cała do ciebie. Chcemy, żebyś poczuła się niezależna od nikogo, bo tak właściwie już jest. Wybierz się na zakupy, do kina, do restauracji, gdziekolwiek tylko chcesz. I proszę, nie wliczaj żadnych opłat z tego miesiąca do twojego wyimaginowanego długu. Nazwijmy to prezentem na nową drogę życia. - byłam kompletnie zszokowana, jak wtedy, gdy ujrzałam niby obcych mężczyzn w klubie. Z tą jednak różnicą, że teraz byłam stu procentowo pewna tego, co doszło do moich uszu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Harry, ja...Ja nie mogę się z wami zgodzić. Już i tak ofiarowaliście mi za wiele i po prostu nie mogę już przyjąć od was niczego więcej. Nie, wybacz, ale nie będzie tak, jak chcecie.&amp;nbsp; - naprawdę doceniam ich propozycję, ale to&amp;nbsp; jest za dużo. Już w tej chwili czuję się dla nich ogromnym ciężarem,&amp;nbsp;a&amp;nbsp;co dopiero jeśli mam uznać, że cały ten miesiąc żyłam na ich koszt. Nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja i chyba każdy jest w stanie zrozumieć, dlaczego jestem wręcz zmuszona tym razem kategorycznie odmówić chłopakom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Uwierz mi, że będzie. Nie weźmiemy od ciebie teraz ani grosza, choćbyś błagała Nancy o kolejne przelewy lub będziesz próbowała wcisnąć nam kopertę - wszystko będzie&amp;nbsp;do ciebie wracać. &amp;nbsp;Lily, my nie pomagamy ci dla pieniędzy. Mogę cię zapewnić, że bez tego, co przeznaczyliśmy dla ciebie, nasz poziom życia nie uległ żadnej zmianie na gorsze. Wręcz przeciwnie - jesteśmy bardzo szczęśliwi, że te pieniądze nie leżą bezsensu na koncie, tylko są u kogoś, kto w tej chwili potrzebuje ich bardziej niż my. Dlatego proszę, zrób nam tą ogromną przyjemność i daj sobie pomóc jeszcze raz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, Harry. Nie mogę, ja się wam nigdy nie spłacę. - w takiej sytuacji, kiedy jestem prawie postawiona pod ścianą, nie przychodzą mi do głowy żadne sensowne argumenty. Wymówkę, że nie będę miała jak się im odpłacić, znają już na pamięć i coś mi się wydaje, że ona na nich nie działa. Ktoś pomoże?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Mała, nikt tu nie mówi o żadnym spłacaniu.&amp;nbsp; - Harry gestem ręki pokazał, żebym&amp;nbsp;usidła na, stojącej obok nas, kanapie, co również sam uczynił.&amp;nbsp; - &amp;nbsp;Będziesz miała z czego nam oddać super, nie będziesz miała nic nie szkodzi. Uwierz mi, gdyby nam brakowało kasy, nie oferowalibyśmy czegoś takiego. Wiemy na co, możemy sobie pozwolić i na tej liście jest nasz ulubiony punkt &quot;pomoc kochanej, małej Lily&quot;. Nie wezmę teraz od ciebie żadnych pieniędzy.&amp;nbsp; - już miałam coś powiedzieć, ale chłopak nie dał mi dojść do słowa - Wiem, że zaraz powiesz, że umawialiśmy się na coś innego, ale to nie oznacza, że nie można wprowadzić małych poprawek, które są moim zdaniem bardzo korzystne dla obu stron. Ty masz większą niezależność i swobodę, a my jeszcze większą satysfakcję z pomocy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ja rozumiem Harry, ale...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie ma żadnego &quot;ale&quot;. Ja się nie pytałem, czy podoba ci się nasz pomysł, tylko grzecznie cię poinformowałem, że tak zadecydowaliśmy. Nie ma już odwrotu. Lily, nie po prostu nie możesz nam odmówić. Zresztą rozmawialiśmy już o tym z Nancy i sama powiedziała, że też się zastanawiała, czy w ogóle powinna od ciebie brać jakiekolwiek pieniądze za ten miesiąc. Przypominam ci też, że już raz dałaś nam swoje wszystkie oszczędności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ale... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Żadnego &quot;ale&quot;. Nie każ mi się ciągle powtarzać. Może prześpij się z tą informacją i rano&amp;nbsp;przybiegnij do kuchni na pyszne śniadanko &amp;nbsp;z zupełnie innym nastawieniem do całej sytuacji. - przytulił mnie mocno i ucałował w&amp;nbsp;czubek głowy&amp;nbsp;- Dobranoc mała. Śpij dobrze, a gdyby coś się działo to wiesz, gdzie mnie szukać. - puścił mnie i powolnym krokiem udał się w kierunku drzwi - Słodkich snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dobrze, jutro jeszcze o tym poważnie wspólnie z Niall&#39;em porozmawiamy. Dobranoc Harry. Jeszcze raz dziękuję za wszystko - chyba całą noc będę szukać takich argumentów, których nie uda im się podważyć. Wiem, że nie będzie łatwo, ale muszę chociaż spróbować. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym poddała się bez choćby cienia walki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo, że było już kilkadziesiąt minut po&amp;nbsp;trzeciej w nocy i czułam się okropnie zmęczona, nie byłam w stanie zmrużyć oka. Po moim wcześniejszym znakomitym humorze nie było nawet&amp;nbsp;śladu. Teraz naszła mnie ogromna fala wyrzutów sumienia. Biłam się z myślą, że pozwoliłam sobie na zabawę, kompletnie zapominając o rodzicach. Po raz kolejny w przeciągu ostatnich dni złapała się na tym, że kompletnie nie brałam pod uwagę ich możliwej decyzji czy rady. Choć jestem pewna, że chcieliby, żebym była szczęśliwa i korzystała z życia,&amp;nbsp;to czuję&amp;nbsp;się&amp;nbsp;podle z myślą, że mogłam ich w ten sposób zawieść. &amp;nbsp;Wiem, że o to właśnie chodzi pani Powell, żebym usamodzielniła się również w sferze psychicznej, żebym przestała negocjować każdą decyzję z osobami, których obok mnie już nie ma. Nie chodzi jej o zapomnienie, ale o pogodzenie się ze stratą. Momentami mam wrażenie, że jestem już na dobrej drodze, a może nawet na jej końcu, ale zawsze przyjdzie taka chwila, jak ta, w której się obecnie znajduję, że wszystko trzeba zacząć od nowa. Ktoś kto próbowałby w tej chwili czytać mi w myślach i&amp;nbsp;chciał coś z nich wyczytać,&amp;nbsp; nic by nie zrozumiał. Zresztą ja chyba sama się już dawno&amp;nbsp; w nich pogubiłam. Bo jak wytłumaczyć fakt, że tego samego dnia jestem przeszczęśliwa, że odnalazłam dawną siebie i zrozpaczona, że do tego dopuściłam? Coś mi się wydaję, że kolejna wizyta u pani Powell będzie znacznie szybciej, niż to wstępnie zaplanowałyśmy. A kolejne może znacznie częściej? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bijąc się ze sprzecznymi myślami w mojej głowie, siedziałam na skraju łóżka,otulona kołdrą po&amp;nbsp;sam&amp;nbsp;czubek nosa . Wpatrywałam się w uginające się korony drzew i coraz częstsze błyskawice. Burza - kolejny powód, dla którego tej nocy, nie uda mi się zasnąć choćby na chwilę. Nie mam żadnych złych wspomnień związanych bezpośrednio z tym zjawiskiem. Pamiętam tylko, że moja mama panicznie bała się grzmotów&amp;nbsp;i błysków, co odziedziczyłam chyba&amp;nbsp;po niej w genach.&amp;nbsp; No cóż, przecież nie dziedziczymy tylko dobrych i pozytywnych cech czy przyzwyczajeń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Śpisz?&amp;nbsp;- gwałtownie podskoczyłam, kompletnie nie spodziewając się niczyjich&amp;nbsp;odwiedzin - Nie bój się, to tylko ja. Mogę wejść? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Hej, tak. Wchodź. Coś się stało? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-W sumie to nic takiego, sprawdzam tylko, czy jest może w tym domu ktoś, kto też nie może tej nocy zmrużyć oka i z kim mogę porozmawiać,&amp;nbsp; w tą burzową noc.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Spałaś? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, podobnie jak ty nie miałam jeszcze przyjemność zasnąć. Siadaj - delikatnie się przesunęłam i poklepałam miejsce obok siebie - Zmieścimy się razem. O czym pogadamy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-O wszystkim - chyba jednak zapowiada się bardzo ciekawa noc &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
___________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest 10 już rozdział! Zdecydowanie dłuższy od pozostałych i chyba jeden z bardziej pracochłonnych, jakie do tej pory pojawiły się na moim blogu. Mam nadzieję, że wam się podoba i będziecie czekać na kolejne części historii Lily. &lt;br /&gt;
Rozdział 11 pojawi się (podobnie jak ten rozdział) dopiero wtedy, kiedy pod tym postem znajdzie się choć jeden komentarz :) Czekając na publikację 10 rozdziału, zaczęłam już pisać kolejną część historii (mam nadzieję, że to zmotywuje was do aktywniejszego udziału na blog).&amp;nbsp; Mam też do was małą prośbę - jeśli podoba wam się blog, polecajcie go innym! Im więcej czytelników tym więcej chęci do pisania! &lt;br /&gt;
Także zapraszam serdecznie do czytania, komentowania i oczekiwania na kolejne rozdziały! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/06/rozdzia-dziesiaty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2793906918363270429</guid><pubDate>Thu, 15 Jun 2017 22:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:21:59.629-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">informacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">update</category><title>Update!</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Rozdział dziesiąty jest już praktycznie napisany. Kończę sprawdzać/dopełniać/poprawiać/zmieniać ostatnią część. Jestem prawie pewna, że jutro uda mi się go definitywnie skończyć, a uwierzcie mi trochę się nad nim napracowałam. (Chyba zapowiada się najdłuższy post na blogu). Ale podtrzymuję moją poprzednią decyzję i&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt; rozdział nie pojawi się na blogu, dopóki nie zobaczę komentarza pod dziewiątym rozdziałem&lt;/span&gt;. (Powód podałam w poprzednim poście informacyjnym).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że podoba wam się delikatnie zmieniony wygląd bloga (dla mniej spostrzegawczych dodałam menu na górze strony oraz zlikwidowałam część elementów, znajdujących się na bocznym menu). Wydaję mi się, że tak będzie dla was zdecydowanie wygodniej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania i komentowania rozdziału dziewiątego! &lt;br /&gt;
Rozdział dziesiąty już prawie gotowy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;UPDATE 2!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;ROZDZIAŁ 10 JUŻ CZEKA GOTOWY NA PUBLIKACJĘ! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;Zapraszam do czytania poprzednich rozdziałów i komentowania!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/06/update.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2654432443303461816</guid><pubDate>Thu, 01 Jun 2017 16:09:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:17:24.753-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">informacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Kochani!!!</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Nowy rozdział 10 pojawi się dopiero jeśli pod ostatnim postem zostanie dodany przynajmniej jeden komentarz. Chce wiedzieć, czy ktoś w ogóle wytrzymał moje bardzo niesystematyczne publikowanie rozdziałów i czy mam dla kogo pisać. Rozdział 10 jest już w znacznej części skończony, choć coś mi się wydaje, że wyjdzie mi on trochę dłuższy niż zazwyczaj, bo jakoś rozpisałam się z pierwszym wątkiem.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ale to jeszcze nic pewnego. Także zachęcam do komentowania i czytania opowiadania. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Mam nadzieję, że uda mi się dość szybko skończyć&amp;nbsp;10 rozdział i, że będę mogła go opublikować już niedługo. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/06/kochani.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-8936639328290232914</guid><pubDate>Sun, 28 May 2017 17:05:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T15:14:12.453-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział dziewiąty </title><description>-Przepraszam z kim? - Kto&amp;nbsp;to jest do cholery ten Styles?&amp;nbsp;&amp;nbsp;Jestem pewna, że nigdy w życiu nie słyszałam takiego nazwiska, co oznacza, że jest to mało prawdopodobne, a raczej niemożliwe, bym spacerowała z kimś takim po ulicach Londynu. Poza tym byłam w tej restauracji&amp;nbsp;tylko jeden raz razem z Nancy i Harrym. To musi być jakaś pomyłka. Pewnie jestem do kogoś bardzo&amp;nbsp;podobna&amp;nbsp;i najzwyczajniej w świecie się pomylili. Przecież do takich sytuacji dochodzi codziennie i jest to zupełnie naturalne.&amp;nbsp;Chociaż, tak wszystko po kolei analizując, czy Harry kiedykolwiek wspominał mi&amp;nbsp;jak dokładnie się nazywa? W tej chwili nie mogę sobie tego przypomnieć, ale na pewno, znając mnie to, wypadło mi to z głowy. Szczególnie w tak stresującym&amp;nbsp;momencie, jak pierwszy dzień w nowej pracy.&amp;nbsp;- Musisz mnie z kimś mylić. Nie znam nikogo, kto nazywałby się Styles. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-No nie udawaj,&amp;nbsp;że nie wiesz o&amp;nbsp;kim&amp;nbsp;mówię. Naprawdę nie jestem aż tak głupia za&amp;nbsp;jaką mnie&amp;nbsp;uważasz. Takie jak ty zawsze wywyższają się i myślą,&amp;nbsp;że przez swoje kontakty stały się jakimś cholernym bóstwem. No cóż, chciałabym cię uświadomić, że się mylisz. Nadal jesteś nikim.&amp;nbsp;- blondyna, która za pierwszym razem przywitała mnie chyba najbardziej czule i mile, teraz jakby całkowicie zmieniła nastawienie do mnie. Tylko czemu? Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, o co dokładnie jej chodzi, mówiąc &quot;takie jak ty&quot;? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Przepraszam, ale nie to miałam na myśli. Nie uważam&amp;nbsp;cię za głupia.&amp;nbsp;Mówię,&amp;nbsp;że ja byłam tu tylko raz z moimi&amp;nbsp;znajomymi. Pomogli załatwić mi tą pracę i przyprowadzili mnie na rozmowę z właścicielką. Jestem pewna, że&amp;nbsp;mamy na myśli dwie zupełnie różne osoby. A zresztą kim jest Styles, że miałoby to&amp;nbsp;aż&amp;nbsp;takie znaczenie? - nawet jeśli miałbym znać&amp;nbsp;pana Styles,&amp;nbsp;jakie to miałby znaczenie? Pewnie jest tylko jednym ze&amp;nbsp;zwykłych&amp;nbsp;dwudziestoparoletnich chłopaków, którego rodzice, jak mieniem mają spore zasoby finansowe. Przecież&amp;nbsp;na świecie&amp;nbsp;jest dużo takich &quot;wyjątkowych&quot; dzieciaków. No chyba, że&amp;nbsp;to właśnie jego ojciec ma jakeś znaczenie w tej sprawie.&amp;nbsp;Chociaż szczerze mówiąc, wydaje mi się, że już bym się tego dowidziała. - Nie wiem, o co to całe zamieszanie. - próbowałam się uśmiechnąć, ale najwyraźniej to&amp;nbsp;tylko pogorszyło całą sprawę i jeszcze bardziej rozzłościło&amp;nbsp;współpracownicę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Możesz już skończyć ten naprawdę nędzny teatrzyk?&amp;nbsp;Dobrze wiem z&amp;nbsp;kim cię widziałam i nie wmówisz mi, że było inaczej.&amp;nbsp;Wszyscy wiemy, że przyszłaś z nim, bo dzięki temu mogłaś załatwić sobie lepsze warunki. Chociaż tyle zachodu o prace w tym miejscu? Musisz być mocno zdesperowana. &amp;nbsp;Szefowa nam już przekazała, że mamy być na początku bardzo&amp;nbsp;ostrożni wobec ciebie i dawać&amp;nbsp;ci fory. Bo co? Bo jesteś tak delikatna, że boisz pobrudzić sobie rączek? Na sto procent wykorzystałaś to kim jest&amp;nbsp;i tylko dlatego tu jesteś. Inaczej nasza szefowa nie poszłaby na twoje&amp;nbsp;chore warunki.&amp;nbsp;Tacy ludzie jak Styles zawsze mają w życiu łatwiej, ale&amp;nbsp;i otaczają się fałszywymi ludźmi, żerującymi na ich sukcesie. - jak mogłam wykorzystać kogoś, kogo nigdy nie miałam okazji nawet poznać? Nigdy nie rozmawiałam z żadną osobą, którą możnaby zakwalifikować do grupy ludzi, opisywanej przez dziewczynę, więc tym bardziej czuję się zdezorientowana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie wiem z kim mnie mylisz, ale ja naprawdę nie wiem,&amp;nbsp;o co ci chodzi. Moje warunki ustalałam osobiście podczas ostatniej wizyty&amp;nbsp; w restauracji. Nie znam żadnego Stylesa, który mógłby wkupić mnie w łaski naszej szefowej. Jestem w trakcie rehabilitacji i moje dodatkowe przerwy wynikają tylko i wyłącznie z tego powodu. Uwierz mi, że nie boję się żadnej pracy i od początku planowałam dawać z siebie jak najwięcej, nie wykorzystując moich przywilejów. Jeśli nadal jesteś przekonana, co do swojej wersji, proszę idź do szefowej&amp;nbsp;i sama jej się zapytaj, jaka jest prawda. Nie sądzę, żeby powiedziała ci cokolwiek innego niż ja. - powoli zaczynam się irytować. Nie zna mnie i próbuje wmówić, coś co nigdy nie miało miejsca. Nie chciałam zostać zaszufladkowana ze względu na gwałt, to znalazł się inny powód. Jeśli tak ma wyglądać każdy dzień, to po miesiącu wracam na ulicę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Słaba z ciebie aktoreczka. Przecież to jasne, że każdy pracodawca ceni sobie odwiedziny ich lokalu przez jedną z takich osób jakimi jest Styles. To najtańsza i najlepsza promocja, jaką można sobie wyobrazić i jeśli taką wersje wydarzeń ustaliliście wspólnie, to taka zostanie mi też przedstawiona. Także daruj sobie te zagrania z szefową i przestań udawać. Nikt z nas i tak ci nie uwierzy w żadne twoje kłamliwe słowo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Natalie, wracaj proszę do pracy.&amp;nbsp;Rano pytałaś mnie, czy możesz wyjść dzisiaj godzinę szybciej, niż masz to w grafiku, ale zaraz zmienię moją decyzję. Sala nadal nie jest gotowa na przyjęcie gości, a z tego, co mi się wydaje, to ty jesteś za to w tej chwili odpowiedzialna. - Menger przerwała naszą rozmowę chyba w krytycznym momencie. Nie jestem pewna, jak&amp;nbsp;to wszystko potoczyłoby się dalej &amp;nbsp;i zdecydowanie wolę sobie tego nie wyobrażać. Skinieniem głowy podziękowałam kobiecie i poszłam zostawić swoje rzeczy w wyznaczonej wcześniej szafce. Podobno ktoś ma mnie dzisiaj wprowadzać w moje obowiązki, więc pozostało mi się jedynie modlić, by nie była to moja &quot;ulubiona Natalie&quot;. Na początku myślałam, że może się z nią zaprzyjaźnię, ale po dzisiejszej sytuacji, jakoś zmieniłam zdanie. I tym razem jestem pewna, że się nie mylę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do końca mojej zmiany było już tylko lepiej. Funkcjonowanie lokalu wyjaśniała mi cały dzień drobna dwudziestolatka, która nie miała do mnie żadnych pretensji, a wręcz przeciwnie, co chwila dopytywała się, czy nie potrzebuję przerwy. Podczas jednej z nich udało nam się chwilę porozmawiać i zjeść wspólnie ciepły posiłek, przygotowany przez naszego szefa kuchni. Dowiedziałam się, że Lexi pracuje już tutaj ponad rok i podobnie jak ja, nie przepada za Natalie. I chyba nie tylko ona. Max - szef kuchni- też z wymalowaną niechęcią na twarzy podawał jej sałatkę, która oczywiście&amp;nbsp;nie sprostała jej oczekiwaniom. Podobno Natalie&amp;nbsp;jest tutaj jedynie powodem wielu kłótni i nieporozumień, nie tylko między pracownikami, ale także między nią a klientami. Szefowa już kilka razy miała ją zwolnić, ale jest tu z polecenia kuzynki i nie jest to takie proste. Czy ktoś wyczuł nutkę hipokryzji? Bo mi zalatują nią na kilometr. Lexi natomiast należy do tej części załogi, która stara się nie mieszkać w sprawy innych i zazwyczaj całkowicie skupia się na pracy i zadaniach, jakie ma wykonać. Coś mi się wydaje, że to jest ta osoba, której powinnam się tu kurczowo trzymać. Max też wydaje się być całkiem spoko. Ma duże poczucie humoru i ogromny dystans do siebie, przez co obelgi kierowane w jego stronę przez Natalie, raczej nie wypływają na jego samopoczucie. Wręcz przeciwnie ma kolejny powód do żartów. Choć póki co trzymam się raczej na uboczu i raczej tylko przysłuchuję się rozmowie Lexi z Maxem, czuję, że nie mam się czego obawiać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj, oprócz bacznej obserwacji Lexi, dostałam kilka naprawdę prostych obowiązków&amp;nbsp;-&amp;nbsp;sprzątanie stolików po gościach&amp;nbsp;oraz praca na zmywaku. Mycie garów może nie należy do najprzyjemniejszych, ale jak&amp;nbsp;mówiłam żadnej pracy się nie boje. A podobno każdy tak zaczynał, prawda? Oczywiście Natalie cały dzień bacznie mi się przyglądała, jakby czekając na moje potknięcie. No cóż tym razem miała pecha. Na sam koniec zostałam poproszona o samodzielne obsłużenie&amp;nbsp; trzech stolików, zgarniając w ten sposób kilka funtów z napiwków. Mała rzecz, a cieszy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co do reszty &amp;nbsp;męskiej części załogi, to podchodziłam do nich bardzo sceptycznie, praktycznie omijając ich na każdym możliwym kroku. Nie budzili mojego zaufania, a ich szerokie, umięśnione ramiona jedynie potęgowały strach. Nikt z nich nie wie, co mi się tak naprawdę przytrafiło, ale jeśli dalej będę unikać ich jak ognia, zaczną się domyślać. Wyglądają&amp;nbsp;na inteligentnych mężczyzn, a połączenie tych kilku faktów i obserwacji, nie wymaga zbyt dużej błyskotliwości. Muszę się w jakiś sposób zmobilizować i przełamać najgorsze lęki. Problem w tym, że cholernie się boję. Boję się, że sobie nie poradzę, że znowu się załamię, że zaprzepaszczę szansę jaką dali mi chłopaki. Chyba czas najwyższy przestać działać na własną rękę i po prostu poprosić kogoś o pomoc. Mam nadzieje, że Nancy zna dobrego psychologa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od mojego pierwszego dnia w pracy minęły już dokładnie cztery tygodnie.&amp;nbsp;Mogę teraz spokojnie powiedzieć, że jestem&amp;nbsp;cholerną szczęściara. Może nie całe życie tak było, a raczej przez&amp;nbsp;znaczną jego część byłam ofiarą&amp;nbsp;okrutnego losu, ale teraz wszystko wygląda inaczej.&amp;nbsp;Spotkałam na swojej drodze niesamowitych ludzi, którym&amp;nbsp;do końca życia, będę dziękować za&amp;nbsp;okazane mi serce. Dbają&amp;nbsp;o mnie i robią&amp;nbsp;wszystko, by tylko pomóc mi zapomnieć o okrutnej przeszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Co do pracy to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że&amp;nbsp;jest coraz lepiej i powoli z pomocą terapeutki i Nancy, zaczynam odbudowywać swoją pewność siebie i przełamywać wciąż świeże lody w relacjach z mężczyznami. Ostatnio odważyłam się nawet spędzić przerwę z jednym z kolegów, podczas której zrozumiałam, że on nie ma wobec mnie żadnych złych zamiarów. Byłam skrępowana, ale czułam się bezpiecznie, a to chyba ogromny krok w stronę normalności. Do wspomnianej terapeutki trafiłam oczywiście dzięki współlokatorce. Tego samego dnia, kiedy wspomniałam Nancy o moich obawach odnośnie mojej&amp;nbsp;wytrzymałości psychicznej, zostałam umówiona na wizytę. Pierwsze spotkanie trwało ładnych kilka godzin, ale podobno psycholożka właśnie tego się spodziewała. W sumie to nie zdawałam sobie sprawy&amp;nbsp;ile zmartwień, słabości i lęków, kryje się w mojej osobie. Każda sytuacja, która miła miejsce w moim życiu, odcisnęła się znacząco na mojej psychice. Jednym słowem- to dziwne, że jeszcze nie miałam skutecznej próby samobójczej. Na samym początku terapii musiałam stawiać się w gabinecie codziennie, choćby na kilkanaście minut rozmowy, a teraz umawiamy się co trzy dni. Za każdym razem Pani Powell&amp;nbsp;daje mi&amp;nbsp;drobne zadania do wykonania następnego dnia, które mają&amp;nbsp;zbliżyć&amp;nbsp; mnie małymi kroczkami do normlanego życia.&amp;nbsp;Terapeutka nie skupia się tylko&amp;nbsp;na jednym z moich problemów, ale stara się pomóc mi&amp;nbsp;z każdą słabością. Uwielbiam odwiedzać ten niewielki, urządzony w ciepłych kolorach gabinet, siadać&amp;nbsp;w wygodnym fotelu i wyrzucać z siebie wszystko, co tylko leży mi na sercu. Po każdej rozmowie, czuję się lżejsza i&amp;nbsp;pełna chęci do&amp;nbsp;życia.&amp;nbsp;Wiem, że mogę jej bezgranicznie zaufać i to pomaga mi przezwyciężyć każdy głęboko skrywany&amp;nbsp;lęk. &amp;nbsp;Mogę śmiało powiedzieć, że przyjście do Pani Powell, było jedną z lepszych decyzji w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;Dzisiaj mija ponad miesiąc odkąd ostatni raz widziałam się z chłopakami. Niedługo &amp;nbsp;po mojej parapetówce musieli gdzieś wyjechać na trzy tygodnie, które niestety przedłużyły się o kolejne trzy. &amp;nbsp;Próbowałam podpytać się też&amp;nbsp;blondynki, co zatrzymało Harry&#39;ego i Niall&#39;a, ale&amp;nbsp;sama nie była pewna i zazwyczaj zbyt wiele o tym nie mówiła.&amp;nbsp;Przynajmniej tak mi się wydaje,&amp;nbsp;że wie tyle co&amp;nbsp;ja.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Z tego, co udało mi się wywnioskować z bardzo lakonicznych odpowiedzi, zrozumiałam jedynie, że są w pracy, co dało mi trochę do myślenia. Wcześniej byłam prawie pewna, że nie zajmują się niczym poza rozwijaniem własnych pasji, a&amp;nbsp;ta informacja całkowicie zmienia postać rzeczy. Z tego wynika, że prawdopodobnie sami dorobili się takiego majątku w tak młodym wieku.&amp;nbsp;Jeśli tak, to szczerze ich podziwiam i szanuję ich wysiłek.&amp;nbsp;Zastanawia mnie tylko, czym się zajmują, bo z ich zachowania, czy z wypowiedzi, nie dało się praktycznie nic wywnioskować. Nie ukrywam, że czuję się momentami trochę&amp;nbsp;niedoinformowana, ale przecież ja sama&amp;nbsp;im wszystkiego nie&amp;nbsp;mówię, wiec chyba nie wypada mi nawet dopytywać. Ciekawe kto z nas skrywa w sobie największą tajemnicę? Mam tylko nadzieję, że wkrótce dowiem się kilku chociaż najbardziej podstawowych informacji o chłopakach, a w zamian ja też powiem im coś o sobie. Chyba sama nie wierzę, że będę w stanie to zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sama się też&amp;nbsp;trochę dziwie, ale mam wrażenie, że za nimi tęsknie. Chociaż&amp;nbsp;w ostatnim czasie należą do grupy najbliższych mi osób i powinnam raczej przewidzieć taką sytuację.&amp;nbsp;Szczerze powiedziawszy to od dłuższego czasu tęskniłam tylko za osobami, których już nigdy miałam nie zobaczyć, dlatego świadomość, że chłopaki prędzej czy później wrócą do domu, wlewała w moje serce wcześniej nieznane ciepło. Naprawdę&amp;nbsp; nie mogę się już doczekać, kiedy wreszcie ich zobaczę&amp;nbsp;i&amp;nbsp; porozmawiam. Chciałabym&amp;nbsp;znowu spędzić z nimi trochę czasu, pośmiać się i powygłupiać, jak podczas śniadania, po naszym ostatnim spotkaniu.&amp;nbsp;To były naprawdę niesamowite chwile, które chciałabym powtarzać znacznie częściej. Wspólne posiłki z osobami, które interesują twoim losem, są niesamowicie przyjemne i mają zdecydowanie większą wartość.&amp;nbsp;Mam nadzieje, że jeszcze nie raz&amp;nbsp;będę miała okazję&amp;nbsp;usiąść z nimi przy jednym stole. Mam zbyt wygórowane marzenia? Nie, tym razem chyba nie. Chyba nareszcie znalazłam swoje miejsce na ziemi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Lily, kupiłam nam na dzisiejszy wieczór bilety do kina. Pamiętasz ostatnio mówiłam ci o tym nowym filmie,&amp;nbsp;z naszym ulubionym aktorem - Nancy już jak zawsze od progu zasypywała mnie góra przeróżnych informacji. Przez miesiąc wspólnego mieszkania naprawdę udało nam się zbliżyć i nawet zaczęłyśmy dzielić różne małe pasje. Nie mówię tu o muzyce, bo to raczej nie najlepsza strona dziewczyny, ale o podobnych zainteresowaniach filmowo/serialowych. Przypomniałam sobie, jak razem z rodzicami robiliśmy sobie wieczory filmowe. Poprosiłam nawet Nancy, byśmy razem obejrzały, coś, co wiele razy oglądałam zatopiona w ramiona mojego taty. To właśnie było jedno z zadań od mojej terapeutki. To wyzwanie nie tylko pomaga mi w&amp;nbsp;pogodzeniu się ze stratą rodziców, ale także zacieśnia więzi przyjaźni między mną a Nancy.&amp;nbsp;Dziewczyna przez&amp;nbsp;ponad godzinę pozwalała, bym płakała oparta o jej&amp;nbsp;ramię, nie prawiąc mi zbędnych morałów. Nie prosiła, bym przestała, tylko podawała kolejne paczki chusteczek. Jej obecność dała mi siłę i poczucie zrozumienia. Wierzę, że jeśli ona będzie miała kiedykolwiek jakikolwiek problem, przyjdzie z nim do mnie i będę mogła jej pomóc. Póki co zostanę po raz kolejny jej ogromnym dłużnikiem. - &amp;nbsp;Mam nadzieje, że nie masz żadnych planów? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Hej - ucałowałam ją na przywitanie&amp;nbsp;w policzek- Super pomysł. Dawno nie byłam w kinie. Na którą mam być gotowa? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-O 18;30 będzie po nas taksówka. Nie jedziemy autem, bo mam w planach wyskoczyć, gdzieś później na drinka. Co ty na to? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jesteś pewna, że to dobry pomysł? No wiesz, tam będzie ich naprawdę sporo. Na każdym kroku. - ja rozumiem, że są postępy&amp;nbsp;w moim leczeniu, ale chyba to nie najlepszy pomysł. To dla mnie zdecydowanie za szybko. - Ja chyba nie jestem jeszcze gotowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Kochanie, spokojnie. Pójdziemy do takiego sprawdzonego klubu, zarezerwowałam nam już stolik. Poza tym będę cały czas przy tobie. Jeśli uznasz, że czujesz się tam źle, wyjdziemy. Ale teraz spróbuj. Sama mówiłaś, że chcesz zacząć wychodzić do ludzi, bo tego brakuje ci już od kilku ładnych lat. Proszę cię Lily, chociaż spróbuj. - dziewczyna przytuliła mnie najmocniej jak się dało i delikatnie ucałowała&amp;nbsp;w czoło. Stałyśmy tak dłuższą chwilę i postanowiłam zrobić coś nie myśląc tylko o sobie, ale o Nancy, która przecież zrobiłaby dla mnie wszystko. - Proszę, spróbuj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dobrze. Ale jeśli tylko...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jeśli tylko coś będzie nie tak, wrócimy do domu pierwszą taksówką, jaką zobaczymy! Ubierz tą małą czarną. Wyglądasz w niej naprawdę dobrze. - po co mam wyglądać &quot;dobrze&quot;, skoro mam zamiar przesiedzieć cały wieczór na sali kinowej i przy klejącym się od&amp;nbsp;różnorakich napoi stoliku w klubie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Będę gotowa na 18:20. Jakby coś będę u siebie. A obiad masz w lodówce, mam nadzieję, że będzie ci smakować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dzięki Lily. - jeszcze raz ucałowała mnie w czoło i ruszyła w stronę lodówki. Nadal nie rozumiem po co mała czarna, ale nie niech jej będzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak mówiłam tak się stało. Punktualnie o 18;20 stanęłam gotowa&amp;nbsp;przed drzwiami do pokoju Nancy.&amp;nbsp; Zanim jeszcze zdążyłyśmy wyjść dziewczyna delikatnie podkreśliła moje oczy czarną maskarą i usta klasyczną czerwoną szminką. Przyznam, że nie malowałam się ładnych paru lat, dlatego nawet te dwa drobne detale, bardzo rzucały się w oczy. Mała czarna, czerwone szpilki, które pożyczyłam od Nancy i makijaż współgrały ze sobą znakomicie. Tylko po co ja mam być taka wystrojona? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nancy też wyglądała bardzo dobrze. Zdecydowała się na lejącą, białą bluzeczkę na ramiączkach i obcisła, klasyczną&amp;nbsp; miniówkę do połowy uda. Czarne szpilki i trochę mocniejszy od mojego makijaż idealnie podkreślały jej piękną figurę i rysy twarzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film nie okazał się być tak dobry, jak tego oczekiwałyśmy. Prawdę mówiąc to kompletnie nam się nie podobał. Może wynika to&amp;nbsp;z naszych wygórowanych oczekiwań, a może po prostu nie należał do najlepszych. Warto też dodać, że nie był najkrótszy, dlatego poziom naszego wynudzenia, znacząco wpłynął na chęć podniesienia poziomu rozrywki w naszym życiu. Nasz kolejny cel wieczoru, czyli wybrany przez Nancy klub, mieścił się niedaleko naszego obecnego miejsca pobytu, dlatego postanowiłyśmy zrobić sobie mały spacerek&amp;nbsp;i orzeźwić się po ponad dwugodzinnym bezsensownym siedzeniu w ciemnej sali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-A jak ci idzie terapia? Czujesz się trochę lepiej niż przed jej rozpoczęciem? - idąc ciemnymi uliczkami Londynu, Nancy wiedziała, że nie uda mi się uciec od tematu. Zazwyczaj nie miałam&amp;nbsp;problemów, aby otwarcie rozmawiać z Nancy, ale&amp;nbsp;&amp;nbsp;postępy mojego leczenia&amp;nbsp;lubiłam zostawiałam dla siebie. Może było to spowodowane tym, że opowiadając o moich postępach, musiałam zahaczyć o moją przeszłość, która była kolejnym tematem tabu. Chociaż pani Powell próbuje przekonać mnie, abym wreszcie otwarcie powiedziała współlokatorce, dlaczego jestem sama, to jakoś wolę ograniczyć się do krótkiego wyjaśnienia, że moi rodzice zmarli już prawie 4 lata temu. Póki co chyba boją się zapytać mnie o szczegóły, a ja nie mam zamiaru wybiegać przed szereg. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dobrze, znaczy tak mi się wydaje. Czuję się lepiej niż miesiąc temu. Taka bardziej pewna tego, co robię i może trochę mniej przestraszona? Mam jeszcze ogromne obawy i w dalszym ciągu nie pogodziłam się ze wszystkim, co mnie spotkało, ale chyba jestem na dobrej drodze. Przynajmniej tak mi powtarza pani Powell. - wyrzuciłam z siebie prawie na jednym wydechu. Nie wiem do końca, czemu, ale naprawdę ciężko przychodzą mi&amp;nbsp;te rozmowy, nawet jeśli nie wspominam o konkretnych rzeczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-A jak się czujesz, kiedy zbliża się do ciebie mężczyzna? Oczywiście jeśli nie chcesz, to nie musisz odpowiadać. Chce tylko wiedzieć, gdyby coś się działo. No wiesz, jak rozpoznać, że potrzebujesz mojej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nadal się boję, choć nie wydaję mi się, że mogłabym wpaść jeszcze raz w taką panikę, w jaką wpadałam będąc jeszcze w szpitalu. Czuję, że jest już znacznie lepiej, ale mam świadomość, że już nigdy nie podejdę do obcego mężczyzny, nie mając choć małych obaw. Niestety to, co się stało, już zawsze będzie częścią mnie, choć nie wiem jak bardzo, bym tego nie chciała. Mam tylko nadzieję, że nauczę się z tym żyć i kontrolować moje lęki.&amp;nbsp;Gdyby jednak coś się działo niespodziewanego, postaram dać ci jasny sygnał.&amp;nbsp;- bardziej wyczerpująca odpowiedź prawda? Coś czuje, że pani Powell byłby ze mnie bardzo dumna. Może i sama trochę jestem. Małe kroczki - byle w dobrą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Trzymam za ciebie mocno kciuki. Wierze, że ci się uda. Jesteś naprawdę bardzo wartościową osobą, która ma szanse wiele osiągnąć, dlatego nie poddawaj się i sama uwierz, że uda ci się to wszystko przezwyciężyć. Bardzo się cieszę, że cię poznałam i mogłam jakoś pomóc. - dziewczyna położyła rękę na moim ramieniu i przyciągnęła do siebie -&amp;nbsp;Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile ja ci zawdzięczam. Tylko proszę jeszcze&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;pytaj o więcej. - czyli to naprawdę nic złego,&amp;nbsp;że nie jestem zbytnio wylewna&amp;nbsp;i zatrzymuję sobie spory kawałek prywatności.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przecież każdy&amp;nbsp;ma coś,&amp;nbsp;czy mnie chce się dzielić&amp;nbsp;ze światem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ja też się cieszę, że spotkałam ciebie i chłopaków. Bez&amp;nbsp;was nadal byłabym&amp;nbsp;nic nie znaczącym marginesem społeczeństwa, błąkającym się po ruchliwych ulicach. Dziękuje. - teraz to ja&amp;nbsp;zainicjowałam nasze połowiczne przytulenie i szeroko się uśmiechnęłam&amp;nbsp;-&amp;nbsp;A wiesz może kiedy oni wracają? Z chęcią&amp;nbsp;bym się z nimi spotkała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Właśnie nic nie wiem. Mówili coś o przyszłym tygodniu, ale&amp;nbsp;od wczoraj nie mogę się&amp;nbsp;do nich dodzwonić, a dzisiaj mieli podać&amp;nbsp;mi ostateczną datę przylotu. - dziewczyna trochę jakby się spięła&amp;nbsp;tym pytaniem, jednocześnie czerwieniąc się i uśmiechając. Dziwne, ale może jest między&amp;nbsp;jednym&amp;nbsp;z nich a nią, coś o czym nie wiem. - Spróbuję się z nimi skontaktować jutro rano, może mi się wreszcie uda. - złapała mnie za rękę i delikatnie pociągnęła w prawą&amp;nbsp;stronę&amp;nbsp;-&amp;nbsp;No to jesteśmy na miejscu. Weź głęboki oddech i jeśli tylko coś&amp;nbsp;będzie nie tak daj mi znak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weszłyśmy &amp;nbsp;do dość&amp;nbsp; sporego klubu, znajdującego się w piwnicy jednej z londyńskich kamieniczek. Wszędzie było ciemno, tylko gdzieniegdzie można było zobaczyć przebłyski różnokolorowego światła, docierającego z parkietu. Nancy zaciągnęła mnie do baru, zamówiła coś na &quot;rozluźnienie atmosfery&quot; i zapytała o zamówiony wcześniej stolik. Barman podał nam po kieliszku i gestem ręki pokazał, że mamy iść za nim. Przeszłyśmy przez drzwi, których zapewne większość bawiących nawet nie zauważa. W tej ogrodzonej części klubu było delikatnie jaśniej, co pozwoliło mężczyźnie również na sprawdzenie naszych tożsamości i bezpieczniejsze doprowadzenie do stolika. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Życzymy miłego wieczoru. Bar w strefie VIP znajduje się pod tamtą ścianą - mężczyzna wskazał ręką na zdecydowanie bogaciej wyposażony bar, niż ten, który miałyśmy okazję już zobaczyć. Czy ja się przesłyszałam,&amp;nbsp;czy my znajdujemy się w właśnie w strefie VIP? Nancy chyba przesadziła z opiekuńczością.&amp;nbsp;A poza tym jakie z nas VIP-y,&amp;nbsp;że możemy tu w ogóle&amp;nbsp;zarezerwować miejsce. Trochę to dziwne, ale o wszystko dopytam się jej jutro rano. Nie będę psuć nam i&amp;nbsp;tak trochę nieudanego już wyjścia.&amp;nbsp;- Karty do drzwi na parkiet znajdują się już przy waszym stoliku. - Tym razem jego dłoń wskazała nam oddalony najbardziej od innych stolik, przy którym ewidentnie ktoś już siedział. Sądzę, że to jakaś pomyłka, albo ktoś po prostu potrzebował dodatkowej prywatności. No cóż, najwyżej usiądziemy, gdzie indziej. - Jeszcze raz udanej zabawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękujemy bardzo. Sądzę, że jak zawsze będzie cudownie. - Nancy uśmiechnęła się&amp;nbsp;i ruszyła we wskazanym wcześniej kierunku. Czyli już tu była? Domyślam się, że nie chodziło jej wyłącznie o klub, ale także o strefę, w której mamy przyjemność teraz być. Nim zdążyłam zarejestrować wszystkie informacje i jeszcze raz dla pewności rozejrzeć się po klubie,&amp;nbsp;&amp;nbsp;Nancy już podbiegła do naszego stolika&amp;nbsp;- Kochani miło was widzieć. - To chyba jednak nie była żadna pomyłka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszam na 9 rozdział. Jak zwykle zdecydowanie za późno, ale to już chyba taka moja mała tradycja. Wybaczcie mi to opóźnienie i czekajcie na kolejne części historii. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/06/rozdzia-dziewiaty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-9132718563770180891</guid><pubDate>Tue, 11 Apr 2017 10:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:13:53.938-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">informacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>INFORMACJA!</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Chciałam jeszcze raz przeprosić wszystkich moich czytelników, że wpisy są dodawane bardzo nieregularnie i w dużych odstępach czasowych. Jestem świadoma, że to może zmniejszać przyjemność śledzenia opowiadanie, ale niestety dość często jestem w sytuacji, w której blog musi zjeść na dalszy plan. Nie planuje zakończyć opowiadania lub przerwać go w samym środku (a raczej na samym początku historii), dlatego proszę wszystkich o cierpliwość i wytrwanie :). Mam nadzieje, że mnie zrozumiecie i nie przestaniecie czytać moich wypocin. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Na zachętę dodam, że nowy rozdział (dziewiąty) już jest zaczęty i mam już napisane ponad 25% tekstu. Dzisiaj, jeśli tylko pozwoli mi na to czas, postaram się skończyć go chociaż w połowie i jeśli wszystko pójdzie&amp;nbsp;zgodnie z planem, to zostanie on opublikowany w środę/piątek. Trzymajcie kciuki za moja wenę i dostępny czas. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Jeszcze raz bardzo przepraszam i zachęcam do dalszego śledzenia losów Lily. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/04/informacja.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-6990432057563151416</guid><pubDate>Sat, 08 Apr 2017 21:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T14:42:57.212-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział ósmy</title><description>Nigdy bym nie przypuszczała, że będę musiała przeżyć aż tyle złego, by wreszcie odnaleźć na swojej drodze kogoś, kto poda mi pomocną dłoń. Spędziłam wiele godzin, zawaliłam mnóstwo nocy zastanawiając się w kółku, kiedy nadjedzie ta chwila, w której będę mogła powiedzieć, że moja zła passa się skończyła i wkraczam w nowy rozdział życia. Często słyszałam, że nie uda mi się już nic zrobić z moim życiem, ale ja może początkowo zbyt naiwnie wierzyłam, że mi się uda. Wyobrażałam sobie jak będzie wyglądać moje życie, gdyby wszystko wróciło do normy, gdybym odzyskała choć cząstkę poprzedniego życia. Nigdy jednak nie sądziłam, że na mojej drodze spotkam takich ludzi&amp;nbsp;jak Harry i Niall. W sumie to kto z was by się czegoś takiego spodziewał? Takie rzeczy zdarzają się jedynie w filmach lub serialach. Przecież nikt nie jest na tyle otwarty żeby przyjąć pod swój własny dach zupełnie nieznaną osobę, a do tego bezdomną. Poza tym chłopaki ewidentnie należą do wyższych sfer, co w tej sytuacji jest jeszcze bardziej zaskakujące. Ludzie nie są tak ufni, jak byśmy tego chcieli, ale trudno się im dziwić. Pewnie sama miałabym&amp;nbsp;ogromny dylemat, podejmując taka decyzję i nie&amp;nbsp;wiem, czy postąpiłabym tak samo jak chłopaki.&amp;nbsp;Nie jestem pewna, czy wszystko, co złe kończy się właśnie w tym momencie, ale czuje, że będzie zdecydowanie lepiej. Tata zawsze powtarzał mi, że po burzy zawsze wychodzi słońce, ale trzeba być gotowym na kolejny sztorm. Z tego, co pamiętam, on nigdy się nie mylił, choć nawet nie wiesz jak bardzo chcę, aby to był ten wyjątek potwierdzający regułę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedząc pewnego wieczora na tarasie w domu nad jeziorem, do którego zabrał nas Harry, uświadomiłam sobie, jak bardzo zmieniło się nie tylko moje życie, ale ja sama. Jestem inna osobą, niż tą, która spacerowała po londyńskich ulicach w objęciach rodziców. Byłam zdecydowanie odważniejsza i pewniejsza siebie. Można powiedzieć, że znałam swoje zdolności i wartość&amp;nbsp;i naprawdę wierzyłam, że jestem w czymś dobra.&amp;nbsp;Jedyne, co&amp;nbsp;nieustanie&amp;nbsp;mnie irytowało, była nieumiejętność podejmowania szybkich, samodzielnych decyzji. Ktoś by powiedział, że moje wcześniej wspomniane cechy charakteru wskazywałby raczej na inne zachowanie, ale&amp;nbsp;ja zawsze musiałam mieć moich ukochanych konsultantów.&amp;nbsp;Nie wiem, czy to dlatego, że po prostu liczyłam się z ich zdaniem, czy może jednak bałam się brać całej odpowiedzialności na&amp;nbsp; siebie? Coś mi się wydaje, że mogę się już nigdy nie dowiedzieć. Niestety z tym problemem borykałam się również na&amp;nbsp; początku&amp;nbsp;mojej kilkuletniej tułaczki.&amp;nbsp;Codziennie pytałam rodziców, co mam zrobić, jak się zachować, jak sobie radzić, a jako odpowiedź uzyskiwałam głuchą ciszę. Nawet nie zdajcie sobie sprawy, jak bardzo dobijał mnie brak odpowiedzi, dlatego&amp;nbsp;uważam, że kilka pierwszych dni przeżyłam cudem.&amp;nbsp;Uwierzcie mi, że bałam się zrobić jakikolwiek krok w przód lub w tył.&amp;nbsp;Dopiero po pewnym czasie&amp;nbsp;zrozumiałam lub chciałam rozumieć i najzwyczajniej w świcie tak to wszystko zaczynałam sobie tłumaczyć, że moje decyzje będą zgodne,&amp;nbsp;&amp;nbsp;z&amp;nbsp;tym, co&amp;nbsp;wybraliby moi rodzice. Może to kogoś zaskoczyć, ale wtedy tak właśnie wierzyłam i zdecydowanie nadal&amp;nbsp;wierzę.&amp;nbsp;Czułam&amp;nbsp;obecność moich rodziców i wiedziałam, że opiekują się mną każdego dnia. Dziękowałam im za wszystko i w dalszym ciągu zwierzałam się&amp;nbsp;z problemów, które z dnia na dzień stawały się coraz poważniejsze i trudniejsze do rozwiązania. Mimo, że nie dostawałam bezpośredniej odpowiedzi doszukiwałam się jej w małych gestach, rzeczach, czy nawet wydarzeniach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnio jednak złapałam się nad tym, że coraz&amp;nbsp;rzadziej zwracam się do nich o pomoc&amp;nbsp;i powoli zaczynam samodzielnie decydować o własnym życiu.&amp;nbsp;Czy to znaczy, że o nich zapominam? Nie.&amp;nbsp;Pamiętam i kocham mamę, i tatę tak samo mocno, jak przed trzema laty, ale chyba znalazłam moich ziemskich opiekunów.&amp;nbsp;Jak już&amp;nbsp; wspominałam, czuję, że to właśnie rodzice splątali&amp;nbsp; ścieżki moje i chłopaków lub chociaż w jakimś stopniu się do tego przyczynili, dlatego mogę&amp;nbsp;czuć się bezpiecznie.&amp;nbsp;Sądzę, że szukali odpowiednich osób na to miejsce, dlatego to wszystko zajęło&amp;nbsp;im aż tyle czasu. Czy jestem&amp;nbsp;na nich za to zła?&amp;nbsp;Zdecydowanie nie!!! Oni doskonale wiedzieli, co i jak trzeba&amp;nbsp;zrobić. Ufam im bezgranicznie i zawsze będę. Mam też przeczucie, że są ze mnie niezmierne dumni. W końcu ich mała córeczka wreszcie zaczyna wkraczać&amp;nbsp;w prawdziwe dorosłe i dojrzałe życie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;KOCHAŁAM, KOCHAM&amp;nbsp; BĘDĘ KOCHAĆ&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak zapewniał mnie Harry i Niall, Nancy okazała się być naprawdę wspaniałą, wrażliwą dziewczyną, która stara się mi pomóc na każdy kroku. Mam wrażenie, że troszczy się o mnie jeszcze bardziej niż chłopcy, co wydawało mi się już naprawdę niemożliwe. Przez pierwszych kilka dni wręcz nie odstępowała mnie na krok, by móc stale monitorować mój stan zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dzień mojej wyprowadzki (jeżeli to w ogóle można tak nazwać, skoro byłam u nich zaledwie kilka dni)&amp;nbsp; Nancy przyjechała po mnie do domu chłopaków i już w progu zaczęła pytać się o mój stan, by móc dbać o mnie jak najlepiej. Przeżyłam też serię pytań o moje ulubione dania, alergie, choroby, lęki i wszystko, co było potrzebne nowej współlokatorce do przygotowania mi idealnego lokum, dopasowanego do mnie najlepiej jak się da.&amp;nbsp;Potem szczegółowo wytłumaczyła mi, gdzie będę mieszkać i&amp;nbsp;przy prawie&amp;nbsp;każdym punkcie dopytywała się, czy wszystko mi odpowiada. W miedzy czasie zdążyła napisać chłopakom dosyć długą listę zakupów i wysłała ich do sklepu. Nie wyglądali na szczęśliwych, ale bez zbędnego marudzenia pośpiesznie&amp;nbsp;pobiegli do garażu. Po, jak to uznała &quot;wstępnym wywiadzie&quot;, stwierdziła, że jest gotowa, by pokazać mi MOJE nowe mieszkanie. Jak bardzo byłam wtedy podekscytowana? Mogę jedynie powiedzieć, że nie ma takich słów, które oddałby tą euforię choćby w małym stopniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nancy jest dość&amp;nbsp;wysoką&amp;nbsp;blondynką, której figury mogłaby pozazdrościć niejedna dziewczyna. Kiedy mija ją jakiś chłopak na ulicy, to z pewnością się za nią odwróci. Jej długie nogi i duże czarne oczy przyciągną uwagę nawet najmniej zainteresowanego mężczyzny. Do tego&amp;nbsp;z jej twarzy nigdy nie schodzi promienny uśmiech, który dodaje jej uroku i wdzięku. Nie mogę też zapomnieć, że Nancy jest bardzo inteligenta i można z nią porozmawiać na praktycznie wszystkie możliwe tematy. Oczywiście to nie koniec atutów mojej cudownej współlokatorki. Mam wrażenie, że Harry i Niall dokładnie przemyśleli swoją decyzję, odnoście mojego mieszkania, ponieważ okazało się, że Nancy jest jednym z najlepszych trenerów personalnych w Londynie i jednocześnie wziętym fizjoterapeutą.&amp;nbsp; Czy mogłam trafić&amp;nbsp;pod lesze skrzydła?&amp;nbsp;Nie, nie, nie i jeszcze raz&amp;nbsp;NIE. &amp;nbsp;Blondynka podobno już po pierwszym telefonie od chłopaków miała ułożony dla&amp;nbsp;mnie&amp;nbsp;specjalny zestaw ćwiczeń, który ma postawić mnie na nogi&amp;nbsp;w zawrotnym tempie, na co czekam bardzo niecierpliwie. &lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: cyan;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #666666; color: cyan;&quot;&gt;-Więc to jest teraz nasze wspólne mieszkanie. Może nie jest zbyt duże, ale we dwie zmieścimy się tu bez najmniejszego problemu. - dziewczyna otworzyła ciemnobrązowe drzwi i gestem ręki zaprosiła mnie do środka. - Tu są twoje klucze, no i pozostało mi &amp;nbsp;tylko powiedzieć &quot;czuj się jak u siebie w domu, bo jesteś w domu Lily&quot; - dziewczyna jakby na zachętę mocno mnie przytuliła i delikatnie poklepała po plechach - mam nadzieję, że od teraz zaczniesz zdecydowanie lepsze życie i, że wszystko się ułoży. - Kto wie, może oprócz męskich kontaktów zyskam również damską przyjaciółkę? Postaram się utrzymywać&amp;nbsp;z Nancy jak najlepsze kontakty, które może z biegiem czasu przerodzą się w bardziej zażyłą relację. Kiedyś, gdy byłam mała miałam jedną koleżankę, ale niestety jej rodzice musieli się wyprowadzić na drugi koniec kraju i od tamtej pory nie miałyśmy ze sobą żadnego kontaktu. Założę się, że mnie już nie pamięta. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: cyan;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: cyan;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #666666;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #666666; color: cyan;&quot;&gt;-Dziękuję Nancy. Tak strasznie ci dziękuję. Nie wiem ,czy kiedykolwiek uda mi się jakoś odwdzięczyć za wszystko, co dla mnie robisz.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #666666; color: #666666;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój nowy dom składał się w trzech pokoi, z których jeden był tylko i wyłącznie dla mnie, kuchni, łazienki i balkonu. Wszystko, podobnie jak u chłopaków, utrzymane jest w jednym stylu, co powoduje, że mieszkanie jest naprawdę przytulne.&amp;nbsp;Mam wrażenie, że i tutaj maczał palce jakiś dobry projektant wnętrz, chyba że jest jeszcze coś, czym zawodowo zajmuje się współlokatorka.&amp;nbsp;Perfekcyjnie dobrane kolory podłóg&amp;nbsp;i ścian, bardzo&amp;nbsp;funkcjonalnie poustawiane meble i oczywiście perfekcyjnie dopasowane dodatki, nadające całemu wnętrzu &quot;to&amp;nbsp;magiczne coś&quot;. Jest jednak pewien element, który&amp;nbsp;najbardziej przykuwają moją uwagę, a mianowicie&amp;nbsp;ogromne ilości zdjęć, porozstawianych&amp;nbsp;i powieszonych w salonie, korytarzu i pokoju Nancy. Już nie mogę się doczekać, aż usłyszę historie każdego z nich. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A co do mojego pokoju to,&amp;nbsp;jest jednym słowem IDEALNY. Trochę przypomną mi ten, który urządzili dla mnie rodzice,&amp;nbsp;przez co&amp;nbsp;wydaje mi się, że&amp;nbsp;łatwiej będzie wszystko sobie jakoś poukładać&amp;nbsp;i przyzwyczaić się do nowej sytuacji. &amp;nbsp;Na wprost wejścia stoi piękne, białe biurko, oświetlone wpadającymi przez okno promieniami słonecznymi. Na parapecie ustawione są małe,również białe doniczki, z kwitnącymi akurat storczykami. Delikatna firanka, przyozdobiona na górze&amp;nbsp; drobnymi lampkami, faluje nawet przy najmniejszym moim ruchu.Po lewej stronie znajduje się ciemnoszara kanapa, która swoim wyglądem zachęca,&amp;nbsp;by usiąść i nigdy nie wstawać,&amp;nbsp;a obok niej przygotowany specjalnie dla mnie stojak na gitarę. Nie ukrywam, że moja przyjaciółka prezentuje się w nim niezwykle zjawiskowo. Wspomniałam jak wspaniałą osobą jest Nancy? &amp;nbsp;Po prawej stronie od wejścia stoi rząd mebli, które jak sądzę, pochodzą z tej samej kolekcji co biurko. Na drzwiczkach najwyższej szafy ostało przyklejone lustro, pozwalające zobaczyć całą sylwetkę, co mam nadzieje czasami mi się przyda. Nieduży, ale niezwykle funkcjonalny i co najważniejsze MÓJ. Nadal nie mogę uwierzyć, że te wszystko się dzieje naprawdę i chyba musi minąć jeszcze sporo czasu, aby mi się to wreszcie udało. Nawet nie zdajcie sobie sprawy, jak bardzo szczęśliwa teraz jestem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień po mojej przeprowadzce Nancy i&amp;nbsp;Harry&amp;nbsp;&amp;nbsp;zabrali mnie na zakupy, abym mogła wybrać sobie kilka najpotrzebniejszych części garderoby. Prawda jest taka, że szafa, którą&amp;nbsp;udostępniła mi współlokatorka, jest praktycznie&amp;nbsp;pusta, nie licząc tych kilku rzeczy,&amp;nbsp;które dostałam od chłopków już wcześniej. &amp;nbsp;Oczywiście miałam pewne opory, co do ilości i ceny zakupionych dla mnie rzeczy, ale jak zwykle nikt mnie nie słuchał. Czułam się trochę jak intruz, chodząc&amp;nbsp;między wieszakami, mając przeczucie, że&amp;nbsp;nawet mieszkając razem z rodzicami, nie byłoby mnie&amp;nbsp;stać na choćby parę skarpetek z tych sklepów. A warto zaznaczyć, że w tamtych czasach naprawdę niczego mi nie brakowało.&lt;br /&gt;
Sama wybrałam zaledwie dwie najzwyklejsze bluzki na krótki rękaw, jedną parę długich ciemnych jeansów, ciepłą bluzę wciąganą przez głowę oraz kilka par bielizny, czyli tylko to, co było mi naprawdę potrzebne. Jednak ani Nancy, ani Harry&amp;nbsp;nie myśleli tak jak ja i postanowili kontynuować podboje zakupowe, odwiedzając coraz to bardziej ekskluzywne sklepy i butiki.&amp;nbsp; Choć opierałam im się najlepiej jak potrafiłam, a uwierzcie potrafię być czasami bardzo przekonująca i używać trafnych argumentów, i tak wcisnęli we mnie kolejnych kilka bluzek, T-shirtów, koszuli i topów, spodnie dresowe, leginsy, eleganckie czarne spodnie, trampki, szpilki, w których najpierw ktoś powinien nauczyć mnie chodzić, najzwyklejszą małą czarną,&amp;nbsp;cudowny płaszcz, marynarkę&amp;nbsp;oraz dwie rozpinane, sportowe bluzy.&amp;nbsp;Na koniec Harry wręczył mi mały pakunek i dodał, że to, co najważniejsze, pozwolił już sobie dodać. Nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, ale prosił, żebym nie otwierała teraz, więc grzecznie czekałam do powrotu do domu. &amp;nbsp;&amp;nbsp;Kiedy wreszcie uznali, że mam kilka ciuchów na najbliższe dni, zabrali mnie na szybki obiad&amp;nbsp; z obowiązkowym deserem. &amp;nbsp;Już się boję, co będzie za TYCH KILKA DNI, kiedy uznają, że moja garderoba znowu świeci pustkami. Czy ja o czymś nie wiem i te ubrania są jednorazowe? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego dnia pojechaliśmy jeszcze pod restaurację, w której już niedługo zacznę pracę jako kelnerka. Uznaliśmy, że warto byłoby, żebym chociaż wiedziała, gdzie będę spędzać prawie całe dnie. Moja szefowa&amp;nbsp;i jednocześnie menager całego lokalu, okazała się być naprawdę przemiłym człowiekiem i tylko dodatkowo zachęciła mnie do działania. Ustaliłyśmy, że na samym początku będę traktowana troszeczkę inaczej niż inni ze względu na ostatnie przeżycia i będę mogła korzystać z dodatkowych przerw, jeśli tylko będę tego potrzebowała. Nie, nie mam najmniejszego zamiaru korzystać z tego przywileju. Chce być traktowana&amp;nbsp;na równi z&amp;nbsp;innymi, inaczej nigdy nie wrócę do&amp;nbsp;całkowitej normalności.&amp;nbsp;Zostały mi również wytłumaczone&amp;nbsp;podstawowe zasady panujące w restauracji, które swoja drogą są naprawdę słuszne i potrzebne. Zastanawiam się tylko, czy ktokolwiek ich przestrzega, bo jeśli tak to&amp;nbsp;ponownie trafiłam w idealne miejsce.&amp;nbsp;Na koniec menager przedstawiła mnie całemu personelowi i miłym gestem dała do&amp;nbsp;zrozumienia, że nie może&amp;nbsp;się doczekać,&amp;nbsp;aż zacznę u niej pracę.&amp;nbsp;Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że nie pracują tu sami mężczyźni, ale przeważającą częścią załogi są kobiety w moim wieku. Póki co wszystko zapowiada się naprawdę cudownie. Wychodząc z lokalu zauważyłam, że ludzie siedzący przy stolikach, dziwnie reagowali na obecność Harry&#39;ego. Miałam wrażenie jakby każdy go tu znał, a może tylko tak mi się wydawało? W sumie podczas naszych zakupów tez kilka razy, ktoś do niego podchodził się przywitać, a czasami nawet przytulić. Czy to nie jest trochę dziwne? No cóż może kiedyś to się jakoś wyjaśni.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dnia na dzień dogadujemy się z Nancy coraz lepiej. Każdego wieczora spędzamy razem czas na wspólnych ćwiczeniach rehabilitacyjnych i wzmacniających, przygotowanych specjalnie dla mnie. Już rozumiem dlaczego dziewczyna jest uznawana za jedną z najlepszych&amp;nbsp;w Londynie w swoim fachu. Potrafi człowieka tak zmotywować, że sam nie chce przerywać czasami nawet morderczego treningu. Jest niesamowicie pozytywną osobą, co udziela ci się już po kilku minutach wspólnego treningu. Do tego jej zestawy ćwiczeń przynoszą efekty naprawdę szybko, co dodatkowo pobudza chęć działania. Jeszcze raz podkreślę, że chłopaki wybrali dla mnie najlepszą współlokatorkę pod słońcem! Oczywiście oprócz wspólnych ćwiczeń udało nam się wybrać również do kina oraz spędzić bardzo miły wieczór w towarzystwie jej mamy, która przyjechała ponad 100km, by móc mnie poznać. Teraz już wiem po kim Nancy jest tak pełna optymizmu i dobrej energii. Pewne rzeczy przechodzą w genach. Staram się na ile tylko to możliwe pomagać w codziennych obowiązkach i nie sprawiać żadnych kłopotów. Mam&amp;nbsp;sporą nadzieję, że póki co moje starania nie idą na marne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj przy śniadaniu zdałam sobie sprawę, że został mi już niecały tydzień do rozpoczęcia pracy, czyli generalnej próby samodzielnego życia. Czuję się strasznie z myślą, że żyję na czyimś garnuszku i, że jestem całkowicie od kogoś zależna. Szczególnie jeśli to są praktycznie obcy mi ludzie.&amp;nbsp;Przyznam się, że w &amp;nbsp;tajemnicy przed chłopakami i Nancy już&amp;nbsp;trzy razy wyszłam na ulicę, by zarobić chociaż małą sumę i nie musieć prosić o pieniądze przy każdej okazji. &amp;nbsp;Na moje szczęście nowe lokum mieści się w dość ruchliwej części Londynu, co działa zdecydowanie na korzyć, jeśli chodzi o zarobki. Prawda jest taka, że gdybym miała&amp;nbsp;sama wybierać mieszkanie, w życiu nie chciałabym, aby znajdowało się w&amp;nbsp;centrum, ale w zaistniałych okolicznościach jestem przeszczęśliwa.&amp;nbsp;Przez te kilka godzin gry, z małymi przerwami na odpoczynek, ze względu na dające się we znaki żebra, udało mi odłożyć już prawie sto funtów, a muszę podkreślić, że i tak wszystkie pieniądze&amp;nbsp;z pierwszego dnia przeznaczyłam na obfite zakupy spożywcze dla mnie i mojej współlokatorki. To takie dziwne uczucie, kiedy po raz pierwszy od kilku lat ,spacerując między regałami, nie zatrzymujesz się przy półce z najtańszą i często niezdrową żywnością. Oczywiście nie chciałam budzić żadnych podejrzeń, dlatego musiałam delikatnie podkoloryzować&amp;nbsp;rzeczywistość.&amp;nbsp;Powiedziałam, że&amp;nbsp;znalazłam jeszcze trochę zaskórniaków w bocznej kieszeni pokrowca,&amp;nbsp;co poniekąd&amp;nbsp;było zgodne z prawdą,&amp;nbsp;bo właśnie tak schowałam zarobioną tego dnia kwotę.&amp;nbsp;Wspominałam już, że potrafię być bardzo przekonująca? Wiem, że nie jest&amp;nbsp; w porządku tak kłamać, ale to naprawdę dla tak zwanego wyższego dobra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem mają przyjść&amp;nbsp;chłopaki na a&#39;la&amp;nbsp;parapetówkę, co oczywiście nie było moją inicjatywą, ale nawet cieszę się na myśl, że znowu spotkam się z moimi wybawcami. Nie ukrywam też, że mam nadzieje na chwilę prywatności z Niallem,&amp;nbsp;podczas której może&amp;nbsp;wreszcie uda&amp;nbsp;nam się szczerze porozmawiać i wszystko wyjaśnić. Wczoraj przygotowałyśmy z Nancy plan działania na dzisiejszy dzień, bo niestety praca trenera wiąże się z często zajętymi weekendami.&amp;nbsp;Obiecałam, że zajmę się porządkami w całym domu i postaram się przygotować, coś ciepłego do jedzenia, a ona po pracy kupi zimne przekąski i coś, czym będzie można opić mój mały życiowy sukces. Co do mojeo gotowania to mam pewne przeczucia, że skończymy na zamówionej pizzy, ale nie tracę nadziei. Skoro ostatnio tyle mi się udaje, to może i kuchnia nie okaże się taka zła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około południa współlokatorka zabierała się do pracy i jak co dzień poinstruowała mnie, że gdyby tylko coś się działo, mam do niej dzwonić, a jeśli nie odbierze to próbować jeszcze raz i w ostateczności zadzwonić do któregoś z chłopaków. Dam sobie radę! A może jednak przeceniam swoje możliwości? Tak, to zdecydowanie ta druga opcja. Po kilku godzinach udawania, że jestem znakomitą kucharką, dałam za wygraną i wykręciłam mój &quot;alarmowy numer&quot;. To właśnie znajdowało się w małym pudełeczku od Harry&#39;ego. Nowy, opłacony telefon. A to, co chłopak pozwolił już sobie dodać, był jego numer z małym dopiskiem &lt;span style=&quot;color: cyan;&quot;&gt;&quot;Jestem także Twoim numerem alarmowym, jeśli tylko potrzebujesz pomocy, wciśnij tą magiczną zieloną słuchawkę&quot;&lt;/span&gt; (Podkreślę jeszcze raz, może trochę przynudzając, ale JAK JA IM ZA TO WSZYSTKO SIĘ ODWDZIĘCZĘ I JAK SPŁACE TEN CIĄGLE NARASTAJĄCY DŁUG?&amp;nbsp;)To jest zdecydowanie ta chwila,&amp;nbsp;w której czuję się całkowicie bezsilna i&amp;nbsp;potrzebuję jakiegoś dobrego kucharza, a przecież za takiego właśnie uważa się Harry. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Halo, Harry?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, cześć Lily, co tam u ciebie? - chłopak przywitał mnie swoim cudownym delikatnie ochrypłym głosem &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Czy dodzwoniłam się do prywatnego numeru alarmowego Lily? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, jezu Lily coś się stało? Gdzie jesteś? Nic ci nie jest? Ktoś coś ci zrobił? - aż taką niezdarą i ofiarą jestem w jego oczach, że na każdym kroku muszę wpakować się w kłopoty? Kilka razy próbowałam mu przerwać, niekończącą się fale pytań, ale po pewnym czasie uznałam, że z tej sytuacji jest tylko jedne wyjście i najzwyczajniej w świcie zakończyłam połącznie. Kilka sekund póxniej&amp;nbsp;jego uśmiechnięta buzia pojawiła się ponownie na moim ekranie, co oznaczało, że teraz on próbował dodzwonić się do mnie. - Lily, czemu się rozłączyłaś? Ktoś ci kazał? Jesteś bezpieczna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-HARRY!!! - wydarłam się tak głośno, że ludzie idący chodnikiem, biegnącym pod moimi oknami z pewnością mnie słyszeli i uznali za wariatkę, a to przecież nie ja zachowuje się nienormalnie. - Już? Mogę coś powiedzieć, czy nadal masz zamiar zadawać te bezsensowne serie pytań? - ostrzegam, jeszcze jedno pytanie i wybuchnę, a wtedy potrafię pobić nawet przez słuchawkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Przepraszam? - zdecydowanie nie spodziewał się takiej reakcji. W sumie to w ich towarzystwie póki co nie zdążyłam jeszcze pokazać moich słabszych stron, więc miał prawo sądzić, że jestem niegroźną, szarą myszką. Tak, to prawda jestem niegroźna. Chyba, że ktoś bardzo mnie zirytuje. Wtedy zakładam moją twarz numer dwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-No, to zacznijmy od początku. Witaj Harry. Potrzebuję pomocy. W KUCHNI. - odpowiedzi usłyszałam jedynie śmiech. Nie jestem pewna, czy śmiał się ze mnie, czy raczej z siebie, ale wolałam nie zaczynać innego tematu. - Mam na dzisiaj przygotować coś na kolację, ale kucharz ze mnie gorszy niż krawiec, a dodam, że nie umiem nawet przyszyć guzika. Z tego, co pamiętam, ty za to radzisz sobie znacznie lepiej ode mnie, więc postanowiłam skorzystać z mojego numeru alarmowego. Czy mogę liczyć na twoją pomoc?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Trzeba było tak od razu mała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jakby ci to powiedzieć, hmmm. Ktoś nie dał mi dojść do głosu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oj już tam, nie wiem o czym mówisz. A co do prośby, to już wsiadam do auta. Będę za około 30min. Masz coś w lodówce, czy mam coś kupić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję. Wydaje mi się, że najpotrzebniejsze rzeczy mamy, ale jeśli potrzebujesz coś wymyślnego, to lepiej zahacz o jakiś spożywczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Już się robi mała.&amp;nbsp; To do zobaczenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gotowanie z Harrym to sama przyjemność. Nie musiałam, a raczej nie zostałam dopuszczana do robienia niczego. Moim zadaniem było jedynie zakładanie za ucho niesfornych loków chłopaka i degustowanie. I to był zdecydowanie najlepszy punkt całego dnia. Nie dziwię się, że Niall w ramach wynagrodzenia prosi Harry&#39;ego o coś do jedzenia. Na jego miejscu robiłabym dokładnie to samo. Zapisałam się już na mały kurs gotowania, który mam nadzieje przyda mi się w nowym życiu. Przecież kiedyś skończą się codzienne obiadki z restauracji, przynoszone każdego dnia przez Nancy. Nie ukrywam, że już nie mogę się doczekać naszej pierwszej lekcji, bo mam nadzieję, że skończy się ona jakąś przepyszną kolacją. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nawet nie wiem jak mam ci dziękować. - Harry przykrył swoje dzieła folią i zabrał się za czyszczenie blatów. Mężczyzna cud - gotuje na zawołanie i jeszcze po sobie sprząta! Gdzie tacy się rodzą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Mam pomysł.&amp;nbsp;Podjedź&amp;nbsp;tutaj&amp;nbsp;- wskazał palcem na swój pliczek&amp;nbsp;i delikatnie się uśmiechnął, uwidaczniając w ten sposób dołeczki. Zrozumiałam aluzję i &quot;zapłaciłam&quot; za pomoc. - No to jesteśmy kwita. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczór przebiegł naprawdę przyjemnie, ale znowu nie udało mi się porozmawiać z Niall&#39;em. Coś mi się wydaje, że to będzie trudniejsze niż myślałam. Po kolacji wnieśliśmy kilka miłych toastów, głownie kierowanych w moją osobę i &quot;rodzącą się przyjaźń&quot;. Potem wspólnie obejrzeliśmy dwa ulubione filmy Niall&#39;a i koniec końców całą czwórką zasnęliśmy na kanapie w salonie. Nadal nie wiem jakim cudem rano obudziłam się w moim łóżku, ale sądzę, że śpiący na podłodze blondyn, będzie w stanie mi to wytłumaczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No&amp;nbsp;i nadszedł kolejny przełomowy dzień w moim całkowicie zmienionym życiu. Dzisiaj zaczynam prace. Czy się stresuje? I to jeszcze jak. Mimo, że poznałam już wszystkich współpracowników, nie mam pojęcia, jaki będzie ich stosunek do mnie. Szefowa wie, o całej sytuacji i nie jestem pewna, czy nie poinformowała wcześniej całej załogi. Nie ukrywam, że wolałabym, gdyby tego nie zrobiła, by móc zacząć wszystko z tak zwaną &quot;czystą kartą&quot;. Boję się, że zostanę na starcie zaszufladkowana i ciężko będzie mi zmienić opinię innych o mnie. Ale nie ma co, się martwić na zapas. Co ma być, to będzie i chcę czy nie, muszę, to zaakceptować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Cześć wszystkim. - przywitałam się tak niepewnie, że nawet sama nie poznałam swojego głosu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-O to ty byłaś tu ostatnio ze Styles&#39;em. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Przepraszam z kim? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strike&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
______________________________________&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
No i jest wreszcie rozdział ósmy. Mam nadzieję, że się podoba. Jak myślicie jak dalej potoczą się losy Lily? Czy dowie się kim jest Styles? I czy wreszcie uda jej się porozmawiać z Niall&#39;em? &lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Zapraszam do komentowania :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach wynagrodzenia za nieobecność postarałam się, aby rozdział był troszeczkę dłuższy od poprzednich. :) &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/04/rozdzia-osmy_6.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-577157551326328778</guid><pubDate>Sun, 05 Mar 2017 12:52:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T08:22:36.860-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział siódmy </title><description>&lt;div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;RETROSPEKCJA&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Mieszkasz sam? - zapytałam chłopaka, który właśnie skończył odpowiadać mi o swoim kunszcie kulinarnym i zapewniać, że kiedyś coś ugotuje specjalnie dla mnie, co nie ukrywam bardzo mi się spodobało. Już na samą myśl o wszystkich pysznościach wspomnianych przez Harry&#39;ego ciekła mi przysłowiowa ślinka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Nie, od&amp;nbsp;roku mieszkam z moim najlepszym przyjacielem Irlandczykiem. Kiedyś mieszkaliśmy w piątkę, ale rozumiesz miłość i te sprawy. - zaczął teatralnie wymachiwać rękoma - Nasza dwójka póki co jest samotna, więc zdecydowaliśmy się na zakup wspólnego domku na obrzeżach Londynu.&amp;nbsp;Mieszka nam się naprawdę bardzo dobrze, bo nie mamy przed sobą żadnych tajemnic i możemy na sobie polegać.&amp;nbsp;W sumie to traktuję go jak brata, bo spędzamy razem praktycznie całe dnie i co najważniejsze rozwijamy wspólnie naszą pasję, czyli muzykę. Uwielbiamy razem śpiewać i tworzyć nowe kawałki. - historia Harry&#39;ego wydała mi się dziwnie znajoma, ale nie miałam odwagi zapytać, czy moje podejrzenia są&amp;nbsp;słuszne.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Zresztą to na pewno nie chodzi o niego, takie przypadki zdarzają się tylko w filmach, a moje życie w żadnym calu nie przypomina filmowej opowieści.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Lily, wybacz, ale muszę się już zbierać. Mój współlokator dzisiaj wraca&amp;nbsp;od rodziców i muszę zrobić jeszcze jakieś zakupy, bo to okropny żarłok i jak zobaczy, że zjadłem jego zapasy, chyba mnie zabije i potem zje, bo będzie baaaaardzo głodny.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - mówił śmiesznie&amp;nbsp;wymacując&amp;nbsp;rękoma&amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp;Postaram się odwiedzić cię jutro, a jeśli nie uda mi się, będę w piątek przed twoim wypisem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Jasne, nic nie szkodzi. Pozdrów ode mnie przyjaciela i spokojnie załatw jutro wszystko, co musisz mną się kompletnie nie przejmuj. Jeszcze raz nie wiem jak mam ci dziękować. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Nie musisz, każdy by tak zrobił. Trzymaj się mała. Mogę?- zapytał wyciągając w moim kierunku wciągnięte ręce. Chciał mnie przytulić. Czy ktoś zna uczucie ciepła wylewającego się na serce?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Oczywiście.- już wiem ile potrzeba do pełni szczęścia. Silnych ramion, w których możesz poczuć się bezpiecznie. Znowu zaleciało hipokryzją, ale trudno. Przecież to nie moja wina, że tak się dzieje. Dla mnie to też jest anomalią, ale za to bardzo przyjemna anomalią. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Harry poczekaj. Czy mogę cię jeszcze o coś zapytać? -nie wiem czy powinnam, ale&amp;nbsp;muszę to zrobić, bo inaczej nie zasnę bijąc się z myślą, że to może być on. Chłopak odwrócił się i zgodził się kiwając głową - Jak ma na imię twój przyjaciel?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Niall, a co? - Harry był wyraźnie zaskoczony moim pytaniem, choć zgrabnie próbował to ukryć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #d5a6bd;&quot;&gt;-Nie, nic coś mi się tylko wydawało. - ulga, czy może jednak zawiedzenie? Sama nie wiem, co teraz czułam, ale jestem pewna, że w życiu nie spotkałam dwóch ludzi o tak podobnych życiorysach jak Niall i Matt. Mam dziwne przeczucia i nie jestem pewna, czy chce by się one kiedykolwiek potwierdziły. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Witajcie. Strasznie przepraszam was za spóźnienie, ale&amp;nbsp;w&amp;nbsp;samym centrum był wypadek&amp;nbsp;i miasto zostało całkowicie sparaliżowane. Do tego ta pogoda. &amp;nbsp;Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ty na pewno jesteś Li....ly.&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp;zacisnęłam mocniej dłonie, by sprawdzić, czy&amp;nbsp;przypadkiem nie jestem w bardzo realistycznym śnie. Coś mi się wydaje, że to zdecydowanie&amp;nbsp;za dużo&amp;nbsp;wrażeń&amp;nbsp;jak na jeden dzień. Przecież zaledwie kilka godzin temu odzyskałam przyjaciółkę, z której stratą pogodziłam się jakiś czas temu, a&amp;nbsp;teraz moje serce po raz kolejny bije z zawrotną prędkością, a oczy o mało nie wypadają z orbit. Tym razem jednak przyczyna moje stanu była jeszcze bardziej niespodziewana niż poprzednia.&amp;nbsp;Stoję właśnie przed tajemniczym chłopakiem, którego poznałam podczas jednego z moich ulicznych koncertów i, z którym spędziłam wspaniałe chwile, dzieląc się z ludźmi naszą wspólną pasją.&amp;nbsp;Jestem pewna, że to są te same oczy, te same usta, z których tamtego pamiętnego dnia aż biło szczęście i miłość do muzyki.Tylko z tego, co mi mówił Harry on&amp;nbsp;nie ma na imię Matt, co znacznie komplikuje całą sprawę, bo to był powód, dla którego przestałam brać Matta i Niall&#39;a za jedną osobę. Nie za bardzo wiem, jak powinnam to wszystko rozumieć i jak się zachować. Udawać, że się nie znamy, czy wręcz przeciwnie paść mu w ramiona?&amp;nbsp;Zastanawianie się kogo z nas okłamywał jest raczej bezsensowne, bo odpowiedz jest wręcz klarowna.&amp;nbsp;Po co miałby ukrywać tożsamość przed najlepszym przyjacielem? Czy nie mówiłam już, że chyba zbyt szybko oceniam ludzi? Już na samym początku uznałam Matta za moją bratnią duszę, a teraz stoję przed nim i nie wiem, czy osoba, którą miałam przyjemność poznać w ogóle istnieje! Patrzyliśmy tak na siebie dłuższą chwilę,&amp;nbsp;odrywając&amp;nbsp;od siebie wzrok dopiero,&amp;nbsp;gdy&amp;nbsp;usłyszeliśmy&amp;nbsp;ciche chrząknięcie Harry&#39;ego - Yyy...&amp;nbsp; Przepraszam, zamyśliłem się. Tak ty musisz być Lily. Piękne imię, zresztą, jak wspominał mi Harry, idealnie cię opisuje. Jeszcze raz przepraszam.- uśmiechnął się nadzwyczaj sztucznie i podał mi dłoń. Czyli udajemy, że się nigdy nie poznaliśmy? Niech tak będzie, ale niech wie, że tak tego nie zostawię. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Miło cię poznać NIALL -&amp;nbsp;&amp;nbsp;podkreśliłam ostatnie może zbyt mocno, bo nawet zaciekawiony Harry przyjrzał mi się badawczo. - Harry trochę mi o tobie opowiedział. Jesteś z Irlandii prawda? Mam, a raczej miałam kiedyś znajomego, który również był Irlandczykiem. Nazywa się Matt, może znasz? -&amp;nbsp; Chłopak spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Może nie powinnam tego robić, bo nie znam całej sytuacji, ale chęć zemsty była zdecydowanie silniejsza. Nie lubię być zawistna,&amp;nbsp;ale nienawidzę, gdy ktoś mnie okłamuje. Szczególnie kiedy&amp;nbsp;dana osoba się dla mnie liczy lub jak w tym przypadku liczyła.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Słowo &quot;wściekła&quot; kompletnie nie oddaje, co właśnie czuje, bo poczucie bycia oszukaną,&amp;nbsp; wręcz malowało się na moim czole, co moim zdaniem Matt zdążył już zauważyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie przykro mi. -&amp;nbsp;wyswobodził swoją dłoń, którą zupełnie nieświadomie kurczowo trzymałam&amp;nbsp; i &amp;nbsp;pośpiesznie&amp;nbsp;przywitał się ze&amp;nbsp; kolegą.&amp;nbsp;Gdy odwieszał płaszcz na chwilę nasze&amp;nbsp;spojrzenia znowu się spotkały, a&amp;nbsp;z &amp;nbsp;niebieskich tęczówek mogłam wyczytać&amp;nbsp;tylko strach i błaganie o dyskrecję. &amp;nbsp;Prawda jest taka, że nie wiem, dlaczego Niall lub Matt podał mi prawdopodobnie fałszywą tożsamość, więc postanowiłam spełnić jego prośbę i nie mścić się na nim przy stole. W sumie to&amp;nbsp; wolałabym to najpierw przedyskutować z nim, a nie robić mu awanturę przy najlepszym przyjacielu, który nie jest niczemu winien. Przecież&amp;nbsp;&amp;nbsp; nie jestem też&amp;nbsp;nikim ważnym, więc&amp;nbsp;nie byłby to na miejscu.&amp;nbsp;Może&amp;nbsp;miał swoje powody, dla których tak&amp;nbsp;się zachował, a&amp;nbsp;ja powinnam je uszanować.&amp;nbsp;Jednak to, że&amp;nbsp;nie mam&amp;nbsp;zamiaru go wydać, nie zmienia mojego nastawienia do całej zaistniałej sytuacji i w dalszym ciągu&amp;nbsp;jestem mocno poirytowana. -&amp;nbsp; A jak się czujesz? Mam nadzieję, że miałaś zapewnioną najlepszą opiekę.&amp;nbsp;Harry powiedział mi,&amp;nbsp;dlaczego trafiłaś do szpitala i...yyy.&amp;nbsp;Naprawdę&amp;nbsp;strasznie mi przykro Lily.&amp;nbsp; - blondyn chciał jak najszybciej odciągnąć temat od jego osoby, chociaż przerzucenie go na mnie chyba nie było najlepszym pomysłem. Harry miał podobne zdanie, dlatego rzucił na Niall&#39;a karcące spojrzenie, jednocześnie wskazując mu ręką jego miejsce. Mam pewne obawy, co do przebiegu dzisiejszego spotkania. Obym się myliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Bywało lepiej, ale staram się nie narzekać, dziękuję.&amp;nbsp;- nie wypada udać, że nie słyszałam, o co zapytał, ale nie chciałam też zbytnio się rozpowiadać na temat moje obecnego stanu, dlatego udzieliłam mu jedynie lakonicznej wypowiedzi. Chyba rozumiał aluzję i do końca wieczoru nie wrócił do tematu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Kolacja była naprawdę wyśmienita. &amp;nbsp;Jeszcze nigdy w życiu nie było mi dane skosztować, tak &amp;nbsp;znakomitych potraw i deserów. Szczerze powiedziawszy to chłopaki wybrali moje menu, ponieważ ja nie byłam w stanie nawet rozszyfrować nazw. Mogę spokojnie powiedzieć, że spisali się na medal. Na&amp;nbsp;dodatek wszystko nie tylko smakowało wspaniale, ale&amp;nbsp;także wyglądało bardzo apetycznie i&amp;nbsp;wydaje mi się, że mogę użyć tego słowa: Luksusowo. Chłopaki&amp;nbsp;są tu moim zdaniem dosyć częstymi gośćmi, bo nawet kelnerzy znali ich imiona i pamiętali, co zazwyczaj zamawiają. Ciekawe jak to jest, gdy nawet w restauracji nie jesteś dla innych obojętny? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Niestety moje obawy się spełniły i całe spotkanie zdecydowanie nie przebiegało tak, jakby sobie tego życzył Harry. Prawie cały wieczór spędziliśmy&amp;nbsp;w milczeniu, a&amp;nbsp;jedyna konwersacja, w której czynnie brała udział &amp;nbsp;nasza trójka, dotyczyła wyboru dań i skończyła się wraz z odejściem&amp;nbsp;młodego kelnera. Harry wiele razy próbował zainicjować kolejną rozmowę, ale zawsze wszystko kończyło się na wymianie kilku zdań, będących najczęściej odpowiedziami na pytania chłopaka. Po kilkunastu próbach się poddał i skupił całą uwagę na własnym talerzu. Czułam się z tym cholernie źle, ale obecność Matta całkowicie mnie paraliżowała. Nie&amp;nbsp;przerażała mnie&amp;nbsp; jego osoba,&amp;nbsp;ale raczej przypadkowe wygadanie się, co w zaistniałej sytuacji, mogło wydarzyć się całkowicie przypadkiem, wiec zdecydowałam ograniczyć swoje wypowiedzi do minimum.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Blondyn też nie kwapił się do rozmowy, co podkreślał ciągłym zerkaniem na telefon i wiszący naprzeciwko, &amp;nbsp;stary zegar. Co najwyżej wymienialiśmy pojedyczne, pytające spojrzenia, jakby w celu upomnienia się, czy to, co się tutaj dzieje, jest prawdą. I niestety było. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Najbardziej z całej tej sytuacji jest mi szkoda Harry&#39;ego, który niczego nieświadomy prawdopodobnie obwinia siebie samego o niepowodzenie spotkania i sądzi,&amp;nbsp;że wszystko dzieje się dla mnie za szybko. Pewnie myśli, że mógł poczekać z tą kolacją, przygotować mnie na spotkanie z Niall&#39;em, chociaż nie zdaje sobie sprawy, że to kompletnie nie miałoby znaczenia. Zastanawiam się jak mam mu dać do zrozumienia, że to nie jego wina. Czy ktoś mi pomoże? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Proszę Lily. Postawię ci herbatę na stoliku. -&amp;nbsp; Harry usiadł koło mnie i gestem ręki wskazał na otaczające nas wnętrze.&amp;nbsp; - I jak ci się podoba nasz domek? Trochę nam zajęło dogadanie&amp;nbsp;się w sprawie wystroju, bo&amp;nbsp;każdy&amp;nbsp;z nas miał zupełnie inną wizję,&amp;nbsp;ale po kilku dniach kłótni ustaliliśmy to, co teraz&amp;nbsp;możemy wspólnie podziwiać. - po wyjściu z restauracji chłopaki zaproponowali żebym zabrała się z nimi na chwilę do ich domu i choć próbowałam się jakoś wykręcić, zostałam praktycznie zmuszona, by z nimi jechać. Zielonooki uznał, że tłum ludzi, który narastał z każda chwilą nie sprzyjał spokojnej rozmowie, która nas czekała. I może miał racje. Po drodze praktycznie wcale się do siebie nie odzywaliśmy, jakby atmosfera przy stoliku przeniosła się do samochodu, choć byliśmy w nim tylko we dwoje. Harry przeprosił mnie&amp;nbsp;jedynie za zepsuty wieczór&amp;nbsp;i powiedział, że nie tak to sobie wyobrażał. Chciałam go w jakiś sposób pocieszyć i mam nadzieje, że udanie zrzuciłam całą winę na bolące żebra i delikatny stres, wywołany nie Niall&#39;em lecz wszechobecnymi mężczyznami. Wydawało mi się, że chłopak uwierzył w moje słowa, bo w dalszej części podróży wyglądał na znacznie bardziej rozluźnionego, a ciężka atmosfera stopniowo zanikała, choć milczenie towarzyszyło nam już do samych drzwi, jak się okazało, sporej willi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Szczerze powiedziawszy nie tego się spodziewałam. - chłopak spojrzał na mnie pytająco, jakby zastanawiał się czy już ma się obrazić, czy dać mi dokończyć. Uśmiechnęłam się tylko delikatnie i położyłam rękę na jego ramieniu. - Spokojnie. Jestem pozytywnie zaskoczona. W domach dwóch samotnych facetów zazwyczaj nic do siebie nie pasuje i raczej nikt nie przywiązuje zbyt dużej wagi do porządków. Nic nie ma swojego miejsca,&amp;nbsp;brakuje świeżego powietrza, nie mówiąc już o jakichkolwiek dodatkach innych niż puste butelki lub paczki po chipsach,&amp;nbsp;a tutaj. Wszystko jest poukładane, dopasowane i czyste. Jestem pod wrażeniem. -&amp;nbsp; chłopak w odpowiedzi pokazał swój najpiękniejszy uśmiech i z wymalowaną satysfakcją na twarzy, rozłożył się na kanapie, jak król. Na ten widok kąciki moich ust delikatnie uniosły się ku górze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Salon chłopaków był naprawdę przestronny i znakomicie urządzony. Każdy nawet najmniejszy szczegół idealnie komponował się całym wnętrzem, co moim zdaniem było zasługą dobrego dekoratora wnętrz.&amp;nbsp;Kanapa, na której właśnie siedziałam, przyozdobiona była beżowymi poduszkami, idealnie dopasowanymi do koloru ścian.&amp;nbsp;Po lewej stronie pod oknem stała jeszcze jedna podobna sofa, a po drugiej, wyglądający na bardzo wygodny, fotel. Stolik wykonany z tego samego koloru drewna, co podłoga, znajdował się na niezwykle puszystym, jasnym dywanie, od którego nie mogłam oderwać moich stóp.&amp;nbsp; Blat stołu ozdabiał przezroczysty wazon z przepięknym bukietem ze świeżych kwiatów, co jak na dom dwóch facetów było dla mnie dużym zaskoczeniem.&amp;nbsp; Naprzeciwko mnie wisiał ogromy telewizor z dziwnie wygiętymi bokami, co pewnie świadczyło o jego najnowszej technologii, oraz zestaw kina odmowego perfekcyjnie wkomponowanego w kolorystykę pomieszczenia. Pod telewizorem znajdowała się niewielka szafka, zastawiona&amp;nbsp;kolejnym, tym razem niewielkim bukiecikiem&amp;nbsp;i&amp;nbsp;jak mi się wydaje konsolą.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Po mojej lewej stronie w rogu&amp;nbsp;stała dość wysoka doniczka, a po przeciwnej stronie nowoczesny barek,&amp;nbsp;przepełniony różnorakimi trunkami. Jednak coś, co najbardziej rzucało się w oczy i praktycznie od samego początku przyciągnęło moją uwagę, był sposób w jakim została oddzielona jadalnia od salonu. Ściana została w tym miejscu zastąpiona pokaźnych rozmiarów regałem, który po brzegi był zapełniony książkami. Całość robiła naprawdę&amp;nbsp; ogromne wrażenie i jestem pewna, że słowami nie uda&amp;nbsp; mi się przekazać, jak bardzo podoba mi się, to co właśnie widzę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Naprawdę cieszę się, że ci się podoba. W sumie to nawet przez chwilę nie pomyślałem, że mogłoby być inaczej. - ach jaki on jest skromny - A wracając do poważnych tematów to&amp;nbsp;mam nadzieję, że namyśliłaś się już i masz odpowiedź na naszą propozycję. Pamiętaj, to może być także twój salon. - uniósł zabawnie brwi i ponownie rozejrzał się po pomieszczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Właśnie Harry. Chciałam o tym z tobą, a raczej&amp;nbsp;z tobą i Niall&#39;em porozmawiać&amp;nbsp;- spojrzałam na siadającego na fotelu blondyna, który mimo, że przed chwilą wróciliśmy z restauracji zajadał się kanapkami.- Ta propozycja wiele dla&amp;nbsp; mnie znaczy, ale ja nie mogę z wami zamieszkać, ani przyjąć od was&amp;nbsp;pomocy w&amp;nbsp;innej postaci.&amp;nbsp;Naprawdę jestem wam wdzięczą za to, co dla mnie zrobiliście chłopaki, ale to wszystko jest zbyt idealne. Przecież to nie może być takie łatwe. Jednego dnia&amp;nbsp;włóczę się po ulicach&amp;nbsp;Londynu, a następnego&amp;nbsp;mam opcję zamieszkać w takim domu.&amp;nbsp;Ja się nie nadaję do życia w takim luksusie - aby pokreślić swoje słowa powtórzyłam gest zielonookiego i wymownie spojrzałam na siedzącą dwójkę - Co powiedzą o was wasi znajomi, że przygarnęliście pod dach bezdomną niezdarę życiową? Ludzie nie reagują najlepiej na takich jak ja. Wy macie własne, poukładane życia, a ja nie jestem w nich potrzebna. W sumie to byłabym tylko zbędnym ciężarem, którego prędzej czy później chwielibyście się pozbyć.&amp;nbsp; Uwierzcie mi, doceniam to, co dla mnie&amp;nbsp;robicie, za pomoc i serce, ale ja&amp;nbsp;już naprawdę nie mogę przyjąć&amp;nbsp;od was nic więcej.&amp;nbsp;Przecież ja nawet nie mam się wam za to wszystko odwdzięczyć. - pojedyncze łzy spłynęły po moich policzkach, choć walczyłam, by nie pokazać teraz mojej słabość, nie byłam w stanie jej ukryć.&amp;nbsp;Chciałam być na tyle silna, aby móc samotnie wyruszyć w dalszą drogę mojego nędznego życia, co chyba okazuje się jedynie kolejnym niespełnionym marzeniem. - Dziękuję wam, ale wy zrobiliście już i tak za dużo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-O czym ty mówisz Lily? - do naszej rozmowy włączył się Niall, który momentalnie znalazł się obok kanapy, kucając przede mną, co jednocześnie mnie zakłopotało i ucieszyło.(Nawet nie pytajcie czemu, ale to chyba ta moja dziwaczna kobieca natura zaczyna dawać swoje&amp;nbsp;znaki.&amp;nbsp;)&amp;nbsp;Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem i powoli &amp;nbsp;złapał moje&amp;nbsp;dłonie, jakby bojąc się&amp;nbsp;odrzucenia.&amp;nbsp; Może blondyn &amp;nbsp;myślał, że odmówiłam im&amp;nbsp;ze względu na niego?&amp;nbsp;Początkowo też tak myślałam, ale&amp;nbsp;analizując&amp;nbsp;jednak całą sytuacje w&amp;nbsp;drodze&amp;nbsp;do&amp;nbsp;domu chłopaków, uznałam, że dobrze się stało. Dzięki temu, że już wcześniej poznałam Matta,&amp;nbsp;byłam chociaż pewna, że nie muszę&amp;nbsp;się&amp;nbsp;go bać i&amp;nbsp;gdzieś z tyłu głowy&amp;nbsp;czułam, że jest dobrym,&amp;nbsp;czułym człowiekiem, który nie spodziewał się, że możemy znaleźć się w podobnej sytuacji. W sumie tak samo jak ja. &amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nasi przyjaciele wiedzą jaka jest sytuacja i popierają naszą decyzje w stu procentach.&amp;nbsp;Stwierdzili, że postąpiliby tak samo jak my. Tak, masz&amp;nbsp;racje,&amp;nbsp;mamy poukładane życia, ale twoja obecność&amp;nbsp;będzie je tylko dopełniała. Myślisz, że jeśli pozwolilibyśmy ci wrócić teraz na ulicę, zapomnielibyśmy, o całej sytuacji?&amp;nbsp;Nie. Prawdopodobnie całymi daniami&amp;nbsp;zastanawiałbym się gdzie jesteś, co&amp;nbsp;robisz i jak mogłem cię przekonać, abyś przyjęła naszą pomoc. Zadręczałbym się, że mogłem zrobić coś więcej, że nie postarałem się wystraczająco.Wtedy nasze życie uległoby&amp;nbsp;zmianie i to zdecydowanie niekorzystnej. - kciukiem wytarł spływające po moich policzkach łzy i przyciągnął mnie do siebie.&amp;nbsp;To dziwne wiem, ale potrzebowałam tego.&amp;nbsp;&amp;nbsp;-&amp;nbsp; &amp;nbsp;A i jeszcze jedno. &amp;nbsp;Przestań nazywać się niezdarą życiową, bo to, co cię spotkało nie było z twojej winy. Uwierz mi, że gdybym spotkał tych dwóch idiotów, którzy ci&amp;nbsp;to zrobili, już nigdy nie mieliby&amp;nbsp;nawet&amp;nbsp;szans skrzywdzić kogoś innego. - chciałam&amp;nbsp;coś powiedzieć, aby podtrzymać swoje zdanie, ale chłopak położył mi palce na ustach. - Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała z nami zamieszkać, ale nie możesz odmówić pomocy. Już&amp;nbsp;dzwoniłem do naszej&amp;nbsp;przyjaciółki, która szuka współlokatorki. Jeśli wolisz&amp;nbsp;zamieszkać z kobietą, możesz. Masz powody, żeby nie mieszkać z nami&amp;nbsp; - &amp;nbsp;przytulił mnie jeszcze raz i szepnął do ucha - A&amp;nbsp; w szczególności ze mną. Jeśli&amp;nbsp;tylko chcesz wszystko ci wytłumaczę, a nawet jeśli nie chcesz i tak to zrobię, bo sam nie wytrzymam. &amp;nbsp;- &amp;nbsp;zauważyłam, że jego oczy również mocno się zaszkliły i zrobił się cały czerwony. Mam inne wyjście? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Niall ma racje. Nie możesz nam teraz odmówić. Jeśli wolisz&amp;nbsp;zamieszkać z Nancy to zaraz do&amp;nbsp;niej zadzwonię i omówimy szczegóły, ale dzisiaj nie masz wyjścia. Jest już za późno i&amp;nbsp;przenocujesz&amp;nbsp;u nas.&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Harry również objął mnie swoim ramieniem i oparł głowę o moją&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Wiem, że jeszcze nam nie ufasz, co jest zupełnie naturalne,&amp;nbsp;ale spokojnie z nami jesteś całkowicie bezpieczna. Ani ja ani Niall nie pozwolimy cię już więcej skrzywdzić. Mam&amp;nbsp;nadzieje, że się dogadaliśmy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-A mam inne wyjście? - spojrzałam na chłopaków, którzy jak na zawołanie pomachali przecząco głowami. - W takim razie chyba zgoda. Dzisiaj będę nocować u was, ale jutro wszystko zostanie ustalone i nie będę wam dłużej sprawiać kłopotu i tak nadużyłam waszej gościnności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jak sobie życzysz, ale nie jesteś dla nas kłopotem. A teraz choć do pokoju, który był dla ciebie przygotowany i który będzie na ciebie czekał, gdybyś tylko&amp;nbsp;zmieniła zdanie.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Harry pomógł mi wstać i zaprowadził mnie na piętro. Czy to nie jest chore, że bezdomna dziewczyna, która została brutalnie zgwałcona, odnajduje schronienie właśnie u płci przeciwnej? Przecież logika wskazywałaby na to, że mam przed nimi uciekać i bać się nawet ich spojrzenia. I o ile paraliżowała mnie obecność zupełnie obcych mężczyzn, to w towarzystwie Harry&#39;ego i Niall&#39;a czułam się naprawdę bezpiecznie. Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego tak się dzieje? A może tak właśnie ma być? Może tego chcieliby moi rodzice? Żebym miała przy sobie silne męskie ramiona, które obronią mnie w każdej sytuacji? Żebym nie musiała się już bać? Żebym zawsze miała przy sobie kogoś na kogo mogę liczyć i komu mogę bezgranicznie zaufać? Czas pokaże, ale mam nadzieję, że dobrze robię i nie będę żałować moich decyzji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spędziłam z chłopakami kilka dni, bo Nancy, z którą miałam zamieszkać, wyjechała do rodziców, a oni nie pozwolili mi opuszczać ich na krok. Harry uznał, że nie ma co siedzieć w Londynie, dlatego zabrał nas do niewielkiego domku nad jeziorem. Zastanawiam się skąd oni mają tyle pieniędzy, skoro z tego, co zaobserwowałam, wcale nie pracują. Może mama i tatuś sponsorują takie luksusowe życie? Jeszcze tego nie wiem, ale mam ogromną nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni. Nie da się ukryć, że najbardziej czekam na rozmowę z Niall&#39;em, ale jak na złość&amp;nbsp;Harry nie zostawia nas samych nawet na chwilę. Może wciąż myśli, że obawiam się blondyna, co po jego szczerym wyznaniu pierwszego dnia, powinno już&amp;nbsp;ulec zmianie. Nie mam&amp;nbsp; tego&amp;nbsp;Harry&#39;emu&amp;nbsp;za złe, bo jestem pewna, że chce dla mnie jak najlepiej, ale czekam aż wreszcie mi uwierzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopaki są naprawdę niesamowitymi ludźmi i dzięki nim choć na chwile zapominam o moich dotychczasowych problemach. Dbają o mnie i obchodzą się ze mną jak z jajkiem, ciągle pytając, czy wszystko jest ok i czy przypadkiem coś mi nie dolega. Troszczą się o mnie tak, jakbym była ich młodszą siostrą, a za każdą choćby najmniejszą rysę na moim ciele, dostaną od rodziców lanie. Z dnia na dzień coraz bardziej się do nich przekonuje i chyba nawet zaprzyjaźniam, choć nadal jeszcze wiele&amp;nbsp;brakuje, bym czuła się przy nich całkowicie swobodnie.&amp;nbsp;Coś mi się wydaje, że kobieca intuicja jednak działa i moje oceny, co do pokrewieństw naszych dusz, były całkowicie&amp;nbsp;słuszne. Ciekawe ile razy jeszcze zmienię zdanie, chociaż mam nadzieję, że nie będę musiała. Nie ukrywam, że&amp;nbsp;jest mi tu&amp;nbsp;z nimi naprawdę&amp;nbsp;dobrze i nie chce wracać do&amp;nbsp;Londynu, ale niestety dzień powrotu nadszedł szybciej, niż się tego spodziewałam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy śniadaniu &amp;nbsp;uzgodniliśmy z chłopakami kwestie finansowe mojego wynajmu. Oczywiście próbowali mnie jeszcze nie raz przekonać do wspólnego mieszkania, ale nie mogłam im ulec i w dalszym ciągu trzymam się podjętej wcześniej decyzji. W moim pokrowcu miałam schowane na czarną godzinę trochę ponad&amp;nbsp;cztery tysiące funtów, co jak na bezdomną, jest bardzo dużo, choć o wiele za mało na samodzielne życie. Tą sumę zbierałam przez chyba ponad dwa lata i byłam naprawdę z siebie dumna, że potrafiłam czasami odmówić sobie ciepłej herbaty,&amp;nbsp; by dołożyć te dwa funty do &quot;skarbonki&quot;. Wszystkie pieniądze postanowiłam przeznaczyć na czynsz, który będę musiała płacić co miesiąc. Oczywiście jestem świadoma, że to nie pokryje nawet czterech składek, nie mówiąc już o osobistych wydatkach, ale chciałam mieć jakiś wkład własny. Harry uznał, że dopóki nie stanę na nogi będzie opłacał mi mieszanie, a Niall pomagał finansowo w codziennych sprawach. Nie byłam z tego powodu zbytnio szczęśliwa, ale dali mi do zrozumienia, że nie mam innego wyjścia. Udało nam się również znaleźć dla mnie pracę, ale będę mogła zacząć dopiero, gdy mój stan zdrowia, czytaj połamane żebra, wróci do normy. Nie wiem jak oni to zrobili, ale pracodawca zgodził się poczekać na mnie te trzy lub jak wolą chłopaki nawet cztery tygodnie. Prawda jest taka, że nie jest to praca marzeń, ale nawet nie wiedzcie jak się cieszyłam, gdy zostałam przyjęta. Będę kelnerką w jednej z londyńskich restauracji, podobno ulubionej blondyna. Dzięki temu powinnam w jakimś stopniu odciążyć chłopaków i może zacząć spłacać dług, o którym oni nawet nie chcą słyszeć. Jeśli ktoś się mnie spyta, czy wierzę w istnienie anioła stróża odpowiem, że tak, bo przecież dwóch siedzi właśnie koło mnie!!! &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
__________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest kolejny rozdział. Trochę to znowu trwało, ale tym razem miałam problem z samą fabułą. Kilka razy zmieniałam losy głównej bohaterki, bo cały czas wszystko wydawało mi się zbyt płytkie i powierzchowne. Mam nadzieję, że ostateczna wersja wam się podoba i będziecie&amp;nbsp;z niecierpliwością czekali na kolejny epizod z życia Lily. &lt;br /&gt;
Zapraszam do komentowania :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/02/rozdzia-siodmy.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2404851681580627943</guid><pubDate>Sun, 22 Jan 2017 21:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T07:36:51.498-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział szósty </title><description>-NIESPODZIANKA!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Co...? - zbyt gwałtownie zerwałam się do pozycji siedzącej, co poskutkowało ostrym bólem w klatce. Syknęłam, a przerażony gość momentalnie znalazł się przy moim łóżku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Mam wołać lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, spokojnie. Wszystko w porządku. Tylko muszę być trochę ostrożniejsza -&amp;nbsp;Chłopak ewidentnie odetchnął z ulgą, choć nie jestem do końca&amp;nbsp;pewna, czy uwierzył moim zapewnieniom. Przyjrzał mi się badawczo i po chwili pomachał mi przed nosem najwspanialszym na świecie prezentem. Gdybym teraz spojrzała w lustro to z pewnością &amp;nbsp;ujrzałabym ogromne jak pięciozłotówki, świecące się oczy i&amp;nbsp;opadającą do ziemi szczękę.&amp;nbsp;Jeśli kiedykolwiek otrzymaliście z powrotem coś, z czego stratą zdążyliście pogodzić się już jakiś czas temu, na pewno rozumiecie, co właśnie się ze mną działo.Wszystko, co było związane z &lt;span style=&quot;color: magenta;&quot;&gt;MOJĄ GITARĄ&lt;/span&gt;, jakby wręcz wychodziło z czarnego pokrowca.&amp;nbsp;Cudowne wspomnienia przeleciały mi przed oczami,&amp;nbsp;niczym przyspieszony film.&amp;nbsp; - Skąd ty to masz? Przecież wszyscy jej szukali. Nikt jej nie znalazł. Harry? -czułam&amp;nbsp; się jakby w moim ciele latało nie kilka, a kilkadziesiąt motyli. Od palców po czubek głowy zalała mnie fala radości, a łzy szczęścia zamazywały mi powoli pole widzenia. Przetarłam szybko rękawem twarz i po raz kolejny skupiłam uwagę na trzymanym przez Harr&#39;ego przedmiocie.&amp;nbsp;Musiałam wyglądać komicznie, bo&amp;nbsp;jednocześnie walczyłam z przeszywającym bólem żeber, który jak na złość stawał się coraz silniejszy i cieszyłam się jak małe dziecko. &amp;nbsp;Naprawdę nie wierzyłam w to, co zobaczyłam. Przez&amp;nbsp;moment nawet myślałam, że to sen, ale kiedy zmarznięta dłoń chłopaka dotknęła mojego ramienia,&amp;nbsp;po moich plecach przeszedł&amp;nbsp;już mniej przyjemny dreszcz. - To się dzieje naprawdę mam rację? -chłopak w odpowiedzi wydusił nieme tak- Byłam pewna, że ją straciłam. Jak? Jak&amp;nbsp;udało cię ją znaleźć? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ja też się cieszę, że cię widzę Lily. - popatrzył na mnie wyczekująco i&amp;nbsp;zrobił lekko obrażoną minę .Chwilę mi zajęło zrozumienie całej tej sytuacji, ale w końcu&amp;nbsp;wtuliłam się w niego tak mocno, jak tylko pozwoliły mi na to&amp;nbsp;moje pięknie połamane&amp;nbsp;żebra. W przypływie ludzie myślą mniej rozsądnie prawda?- Już dobra mała, bo naprawdę jeszcze coś sobie zrobisz i nie poznasz dalszej części mojego idealnego planu.-ujrzałam z niezwykle uroczy i zarazem tajemniczy uśmiech, ukazujący rząd śnieżnobiałych zębów. Sama nie wiem kto z nas bardziej ucieszył się na te słowa.&amp;nbsp;Już miałam otworzyć usta, kiedy on gestem&amp;nbsp;ręki pokazał, że mam być cicho- Nawet nie próbuj, i tak ci nic teraz nie powiem. Mogę jednak&amp;nbsp;po części zaspokoić twoją ciekawość i udzielić ci odpowiedzi na twoje wcześniejsze pytania.-skierował wzrok na&amp;nbsp;czarny pokrowiec leżący na końcu mojego łóżka. Przyciągnęłam go&amp;nbsp;do siebie i powoli&amp;nbsp;rozsunęłam zamek. Była tam.&amp;nbsp;Moja kochana,&amp;nbsp;najwierniejsza przyjaciółka znów była przy mnie! Delikatnie wyjęłam&amp;nbsp; i&amp;nbsp;wzięłam ją &amp;nbsp;w ramiona. Obejrzałam&amp;nbsp; dokładnie z każdej strony i uznałam, że nic jej się nie stało. Nadal miła na sobie niewielkie rysy, o których historiach &amp;nbsp;mogłabym opowiadać latami, na tylnej części znajdowała się naklejka z logiem mojego i taty ulubionego zespołu oraz nasze inicjały. Wyglądała jakby w ogóle nie brała udziału w całym zajściu, co niezmiernie mnie&amp;nbsp;ucieszyło.&amp;nbsp;No niech&amp;nbsp;mi ktoś teraz powie, że rodzice nade mną nie czuwają. Możecie nazywać mnie wariatką, ale to był zdecydowanie&amp;nbsp;najszczęśliwszy moment, jaki przeżyłam od dłuższego czasu. Odzyskałam mój brakujący fragment, którego tak strasznie mi brakowało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniłam. -odwróciłam głowę w stronę chłopaka - Dziękuje Harry. Jest tyle rzeczy, za&amp;nbsp;które chce ci się odwdzięczyć, ale nie wiem jak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Za nic nie musisz się odwdzięczać Lily. Cieszę się, że mogłem&amp;nbsp;ci pomóc.&amp;nbsp;- czy tylko mi się tak wydaje, czy ten mężczyzna ma ogromne serce przepełnione miłością? Załzawionymi oczami spojrzałam na gitarę i złożyłam na niej pocałunek. Harry przysunął szpitalne &amp;nbsp;krzesło do mojego łóżka i oparł ręce na miękkim materacu, czekając aż dam mu znak, by zaczął wszystko&amp;nbsp;tłumaczyć.&amp;nbsp;Czułam jego wzrok&amp;nbsp;na sobie, próbujący rozgryźć, dlaczego tak czule witam się&amp;nbsp;z moją&amp;nbsp;cudem ocalałą&amp;nbsp;przyjaciółką&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;- Śmiesznie&amp;nbsp;wyglądasz jak jesteś taki skupiny.-moje kąciki ust delikatnie uniosły się do góry- Wiesz, jakoś to do ciebie nie pasuje.-widząc, że zaczyna przyjmować obrażony wyraz twarzy szybko dodałam-&amp;nbsp; Możesz zaczynać.&amp;nbsp;Nawet nie&amp;nbsp;wiesz jak bardzo chce wiedzieć, gdzie ją znalazłeś. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Chyba się domyślam. Znam&amp;nbsp;już jedną osobę, które reaguje podobnie jak ty, kiedy idzie o jego cudowną, kochaną, wspaniała, jedyną w swoim rodzaju&amp;nbsp;gitarę.-Gestykulował dłońmi karykaturalnie podkreślając zalety instrumentu.- Uwierz mi, że mieszkam z człowiekiem, który najbardziej na świecie kocha jedzenie, a na drugim miejscu w jego pokręconej&amp;nbsp;hierarchii jest właśnie gitara. Można powiedzieć, że obchodzi się z nią jak z niemowlakiem, co nie raz doprowadziło mnie już do szału. Zdarza się, że dotknę ją ze zbyt małą czułością i w ramach przeprosin muszę mu coś ugotować. Czasami zastanawiam się, czy czegoś mu tam nie dosypać. Może wtedy przestałby się mną tak wyręczać? -&amp;nbsp; wywinął&amp;nbsp;demonstracyjnie oczami i udał,&amp;nbsp;że rozmyśla nad idealną zemstą-&amp;nbsp;A wracając do twojego pytania, to pozwolisz, że ominę pierwszą część opowieści? Nie chciałbym psuć tego dnia.- zapytał z wyczuwalną nadzieją&amp;nbsp;w głosie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jasne, tak będzie nawet lepiej-&amp;nbsp; odpowiedź zdecydowanie przypadła mu do gustu., co podkreślił szczerym uśmiechem. &amp;nbsp;On chyba też nie był jeszcze gotowy na&amp;nbsp;TĄ&amp;nbsp;rozmowę. Mam nadzieję, że kiedyś do niej wrócimy, bo&amp;nbsp; oboje tego potrzebujemy. Tak przynajmniej mi się wydaje.&amp;nbsp;Chciałabym się w jakimś sensie odciąć od tego wydarzenia, a&amp;nbsp;jego wyjaśnienia są w bardzo potrzebne, by złożyć wszystko do kupy. Można uznać to za brakujący element cholernie trudnej układanki, która niedokończona będzie zajmować całe moje&amp;nbsp;myśli, a to mało optymistyczna wersja przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Mimo naszego pierwszego&amp;nbsp;naprawdę udanego spotkania, nie darzyliśmy siebie jeszcze&amp;nbsp;takim zaufaniem, które pozwoliłoby nam na&amp;nbsp;trudne rozmowy. Wracając pamięcią do poprzedniej konwersacji, zdałam sobie sprawę, że&amp;nbsp;poruszaliśmy raczej delikatne tematy , które w żaden sposób nie zahaczały o&amp;nbsp; intymne sprawy. Nie, nie czuje &amp;nbsp;się z tym źle. Wręcz przeciwnie&amp;nbsp;jestem wdzięczna Harry&#39;emu, że nie narzuca mi nic i&amp;nbsp;nie robi&amp;nbsp;zbyt gwałtownych kroków.&amp;nbsp;Dzięki temu jestem świadoma, że w każdej chwili mogę się wycofać, albo pójść dalej.&amp;nbsp;Mam wybór, co jest dla mnie niesamowicie ważne, szczególnie po ostatnich doświadczeniach. Wydaje mi się, że to buduje&amp;nbsp; między nami zupełnie naturalną relację, nie&amp;nbsp;opartą na współczuciu z jego strony i strachu z mojej.&amp;nbsp;Byliśmy bardzo ostrożni, aby nie natrafić na słaby punkt rozmówcy, co nie da się ukryć,&amp;nbsp;wychodziło nam znakomicie. Jakbyśmy dokładnie wiedzieli, o&amp;nbsp;czym dana osoba nie lubi mówić. &amp;nbsp;Może dlatego uznałam nas za bratnie dusze?&amp;nbsp;Teraz sama nie jestem już pewna. Wiem, jednak, że koniecznie chcę sprawdzić, czy moja kobieca intuicja mnie nie zawiodła. Tylko czy uda się utrzymać kontakt z&amp;nbsp;Harrym, by móc go lepiej poznać?&amp;nbsp;O&amp;nbsp;Mattcie myślałam podobnie, a jednak nic nie wyszło z naszego wspólnego koncertowania lub nawet zwykłego spędzania czasu.&amp;nbsp;Na szpitalnym łóżku&amp;nbsp;zdążyłam powtórzyć moje życie kilka razy, skupiając największą uwagę na najświeższych wspomnieniach. Zastanawiałam się co zrobiłam&amp;nbsp;źle, że tak&amp;nbsp;wszystko się skończyło. Pewnych myśli sama się bałam,&amp;nbsp;ale kilka było uderzająco prawdopodobnych. &amp;nbsp;Może ja po prostu&amp;nbsp;błędnie oceniam ludzi, którzy nawiązują ze mną kontakt, przez&amp;nbsp;brak kogokolwiek, kto by mnie wysłuchał i kogo problemy ja mogłabym rozwiązywać? Może to są tylko moje chore urojenia, wywołane przez wieczną&amp;nbsp;samotność? Może tak się dzieje z każdym,&amp;nbsp;kogo życie&amp;nbsp;jest jedną wielką ruiną, a może tylko ja tak reaguje? Mam już dość. Jestem zmęczona swoją&amp;nbsp;słabością i zbyt&amp;nbsp;nagłymi wahaniami nastroju.&amp;nbsp;Chyba po wyjściu ze szpitala poszukam darmowych porad psychiatrycznych. Wie ktoś gdzie&amp;nbsp;takowe znajdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Hallo, ziemia do&amp;nbsp;Lily. Czy ty mnie w ogólne słuchasz?&amp;nbsp;- Harry machał ręką przed moim nosem - Czy Lily może powtórzyć choć jedno moje słowo?- &amp;nbsp;no tak, znowu odleciałam. Czasami nie umiem zahamować przelatujących przez moją głowę tysięcy myśli i łapie się na tym, że po prostu się wyłączam. Tutaj w szpitalu&amp;nbsp;spędzałam w taki sposób&amp;nbsp;całe dnie. Wyłączałam się na cały świat i przystępowałam do analizy przeszłości i tworzenia często nierealnej przyszłości.&amp;nbsp;Nie ukrywam, że&amp;nbsp;jedna z wizji na kilka najbliższych lat, od&amp;nbsp;paru dni&amp;nbsp;jest moim&amp;nbsp;największym, a zarazem najskrytszym marzeniem.&amp;nbsp;- Wiem, że nie, ale czy powiesz mi chociaż, co jest ważniejsze od historii, na którą tak czekałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Wybacz Harry - byłam lekko&amp;nbsp;zmieszana i zawstydzona- Może kiedyś ci powiem, a teraz masz rację długo czekałam na ten moment. Możesz zacząć jeszcze raz?- zrobiłam najsłodszą minkę, na jaką było mnie stać i zniecierpliwiona czekałam na reakcje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Masz szczęście, że jestem taki dobroduszny mała. I pamiętaj twoja mina nie miała ŻADNEGO znaczenia. Ja po prostu jestem taki wyrozumiały i oczywiście skromny. -w ramach podziękowania udałam się składam mu pokłon, po czym &amp;nbsp;oparłam się wygodnie na poduszce. TERAZ NIE ODLECĘ. Obiecuję!-&amp;nbsp;Jak już mówiłem tej nocy padał śnieg,- chciałam zapytać kiedy&amp;nbsp;to zrobił, ale&amp;nbsp;nie byłam pewna, czy wyczuje mój sarkazm, czy będzie&amp;nbsp;to już lekka przesada, więc ostatecznie zmusiłam się do milczenia i spokojnego&amp;nbsp;spijania słów z jego ust-&amp;nbsp;w sumie to była śnieżyca, co działało zdecydowanie na niekorzyść twojego stanu&amp;nbsp;i szukania jakichkolwiek śladów, ale o tym kiedy indziej. Kiedy już cię zabrali, pojechałem z policją na komisariat złożyć zeznania, co zajęło mi kilka dobrych godzin. Prawda jest taka, że nie byłem w stanie powiedzieć im zbyt wiele, ale musiałem powtórzyć całą historię kilka razy. Około godziny 6;00 rano zadzwoniłem po przyjaciela żeby po mnie przyjechał. Ten musiał mnie chyba źle zrozumieć i uznał, że skoro coś przeskrobałem, to muszę sam sobie radzić i nie ma zamiaru specjalnie dla mnie wychodzić z ciepłego łóżeczka wprost w ramiona okrutnego mrozu.&amp;nbsp;W tamtej chwili zacząłem poważnie rozważać mój plan związany z gotowaniem dla jaśnie pana. &amp;nbsp;Próbowałem do niego zadzwonić jeszcze raz, ale byłem prawie &amp;nbsp;pewny,&amp;nbsp;że&amp;nbsp;wyciszył telefon. Napisałem kilka wyjaśniających SMS-ów, których jak się potem okazało,&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;chciało mu się czytać. Normalnie zawsze mogę na niego liczyć, ale tego dnia jak na złość miał okropny humor i był obrażony na cały świat.&amp;nbsp;Stwierdziłem, że nie mam na co czekać i zrobiłem sobie mały spacerek. -zrobił krótką przerwę, by napić się stojącej na mojej szafce wody. Był to raczej odruch związany ze stresem, a nie ludzka potrzebą.&amp;nbsp;&amp;nbsp;-&amp;nbsp; Postanowiłem pójść&amp;nbsp;jeszcze raz do parku, choć ominąłem alejkę, na której leżałaś. Przy jednej z ławek zauważyłem coś&amp;nbsp;sporego, czarnego leżącego na ziemi. Pokrowiec&amp;nbsp;był przykryty warstwą śniegu i leżał kilkadziesiąt metrów dalej od miejsca, w którym leżałaś, dlatego nie skojarzyłem go z całą sytuacją. W sumie to dziwię&amp;nbsp;się, że policja go nie znalazła, bo nie da się ukryć, że ciężko było go przegapić. -&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czy mam powtórzyć ile razy prosiłam policję&amp;nbsp;o ponowne sprawdzenie miejsca zdarzenia i przesłuchanie świadków, by odnaleźć gitarę? Właśnie widzę jak bardzo przejmowali się moimi prośbami, skoro Harry nie został poinformowany o zgubie. Gdyby zrobili to, o co ich prosiłam, prawdopodobnie znacznie szybciej udałoby mi wrócić do jakiegoś stopnia normalności.&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tego dnia kiedy od ciebie wychodziłem pielęgniarka była lekko zaskoczona, że&amp;nbsp;nie zasypałaś mnie&amp;nbsp;pytaniami o gitarę. &amp;nbsp;Podobno to było twoje największe zmartwienie po odzyskaniu świadomości. Wtedy jak to mówią dodałem dwa do dwóch. -wydaje mi się, że chciał w jakiś sposób rozładować atmosferę, która delikatnie zgęstniała- Stwierdziłem, że zrobię ci niespodziankę i przyniosę ją, gdy będą cię wypisywać. Chciałem, żeby ten dzień był szczęśliwy z kilku powodów.&amp;nbsp;&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp; puścił do mnie oczko i obdarzył przepięknym uśmiechem, wypinając jednocześnie klatę do przodu, by podkreślić swój genialny pomysł&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp;Czy w pokrowcu było coś oprócz gitary? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Kilka zapisanych kartek, marker i pieniądze. - odpowiedziałam,&amp;nbsp;a chłopak nerwowo zaczął szukać czegoś w kieszeniach swojej kurtki&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Nawet nie muszę sprawdzać czy to ostatnie nadal tam jest, bo ONI na pewno wszystko zabrali. Nie łudzę się, by zostawili mi chociaż funta na życie.&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Harry spojrzał na mnie podejrzliwie, ciągle trzymając dłoń w wewnętrznej kieszeni. Czyżbym powiedziała za dużo?&amp;nbsp;Czy to jest możliwe, żeby nikt go o niczym nie poinformował? Chociaż nie. Z nimi WSZYSTKO jest możliwe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Masz trochę szczęścia w tym całym nieszczęściu. Twoi oprawcy nie pofatygowali się, aby przeszukać ci torbę. Prawdopodobnie uznali, że nic ciekawego w niej nie ma, a przynajmniej ciekawego dla nich.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; wyciągnął kopertę, w której jak się okazało były wszystkie moje pieniądze. Nawet nie wiedziałam, że jedna osoba w ciągu tak krótkiego czasu może&amp;nbsp;zaskoczyć mnie&amp;nbsp; tyle razy&amp;nbsp;- A teraz mam bardzo ważne i zarazem trudne pytanie. Proszę odpowiedź mi szczerze, bo od tego, co mi powiesz naprawdę wiele zależy.&amp;nbsp;Lily, czy masz coś poza tą sumą i gitarą? Czy jest ktoś kto będzie mógł się tobą zająć, gdy wyjedziesz ze szpitala? I najważniejsze. Czy masz gdzie iść?- spojrzał mi prosto w oczy, tak, że jego zielone, niezwykle uspokajające tęczówki przeszywały mnie na wskroś. Nie wiem, czy to ich barwa tak działała, ale te pytania w ogóle nie wywołało u mnie negatywnej reakcji. Wręcz przeciwnie. Od razu wiedziałam, co powinnam powiedzieć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie. Nie mam nic i nikogo.- czułam, że robię dobrze. W pewnym sensie byłam nawet z siebie dumna, że wreszcie odważyłam się komuś o tym otwarcie powiedzieć. Przecież teraz naprawdę potrzebowałam czyjeś pomocy. Jeśli wyjdę ze szpitala to trafie znowu&amp;nbsp; na ulicę, a pieniądze nie wystarczą mi na przetrwanie zimy bez możliwości zarobku.&amp;nbsp;Ja nie&amp;nbsp;dam sobie rady.&amp;nbsp;- Jestem zupełnie sama i nie ma dokąd iść.&amp;nbsp;- Harry usiadł na brzegu mojego szpitalnego łóżka i powoli objął mnie ramieniem. Poczułam bijące od&amp;nbsp;niego ciepło i co dziwne zrozumienie. Jednak najważniejsze było to, że się ode mnie nie odwrócił, choć właśnie dowiedział się, że jestem nic nieznaczącym marginesem społeczeństwa. Został.&amp;nbsp; Czy ja kiedyś zdołam mu się odwdzięczyć za to wszystko, co dla mnie zrobił? Pojedyncza łza spłynęła po moim rozgrzanym policzku, a za nią kolejna i kolejna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Już nie Lily. Od teraz masz mnie&amp;nbsp;i jeśli zechcesz także Niall&#39;a. - &amp;nbsp;podniósł ręką moją głowę bym znów zatopiła się w jego oczach&amp;nbsp;&amp;nbsp; - &amp;nbsp;I to jest ten moment, w którym chciałbym ci zdradzić kawałek mojego planu.&amp;nbsp;Prawdę mówiąc&amp;nbsp;to wiedziałem o twojej sytuacji prawie od początku, ale chciałem usłyszeć wszystko od ciebie, by mieć pewność, że chcesz mojej pomocy. Rozmawiałem już z Niall&#39;em i&amp;nbsp;uznaliśmy, że jeśli tylko zechcesz możesz zamieszkać razem z nami.&amp;nbsp; -&amp;nbsp; ja się przesłyszałam prawda?&amp;nbsp; -&amp;nbsp; Nasz dom jest dość spory, więc będziesz miała tak dużo prywatności, jak tylko będziesz tego potrzebować. Nie chcemy&amp;nbsp;za to od ciebie żadnych pieniędzy. Pokoje i tak stoją puste, a my naprawdę czujemy potrzebę&amp;nbsp;ci pomóc. &amp;nbsp;Decyzja należy tylko od ciebie. Wiem, że&amp;nbsp;wszystko dzieje się&amp;nbsp;bardzo szybko,&amp;nbsp;ale&amp;nbsp; wydaję mi się, że nie ma na co czekać.&amp;nbsp;Jeśli będziesz bała się mieszkać z dwoma facetami, po prostu mi to powiedz. Wtedy&amp;nbsp;postaram się pomóc ci w inny sposób, bylebyś tylko nie musiała wracać na ulicę.&amp;nbsp;Teraz proszę zastanów się nad tym, co ci powiedziałem, a ja pójdę do lekarza, zapytać o wypis. - &amp;nbsp;Czy się tego spodziewałam? Zdecydowanie nie. W sumie to sama nie wiem, jakiej pomocy oczekiwałam, ale z pewnością nie oferty wspólnego mieszkania.&amp;nbsp;Przecież my się praktycznie nie znamy, a jednak on chce zaryzykować.&amp;nbsp;Czy się bałam? Cholernie. Przerażała mnie zarówno świadomość, że codziennie miałbym spędzać czas w dwoma mężczyznami, jak i samej ludzkiej obecności w moim codziennym życiu.&amp;nbsp;Niby czułam się&amp;nbsp;dość swobodnie w jego towarzystwie, ale przecież nie wiem, jak zareaguje na tego drugiego. Niall tak?&amp;nbsp;Z drugiej strony wizja domu&amp;nbsp;była niesamowicie kuszącą i przyjemną opcją. Mogłabym spróbować żyć normalnie i nie martwić się o podstawowe rzeczy.&amp;nbsp;Sama nie&amp;nbsp;jestem pewna, która&amp;nbsp; ze stron jest&amp;nbsp;silniejsza. Obie mają&amp;nbsp;swoje wady i zalety. A może powinnam wziąć przykład z Harry&#39;ego i najzwyczajniej w świecie zaryzykować? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Wypis dostaniesz za dwie godziny. Ja muszę pojechać coś załatwić, ale wrócę cię odebrać, więc gdybym się spóźnił, proszę poczekaj. Tutaj masz mały prezent ode mnie i Niall&#39;a. Mamy nadzieję, że ci spodoba, bo trochę się pogłowiliśmy, co wybrać. Gdyby coś nie pasowało daj mi znać. No to się przygotuj się i widzimy się za dwie godziny.&amp;nbsp; -&amp;nbsp;&amp;nbsp; Harry wyrzucił z siebie tak szybko potok słów, że zanim zrozumiałam, co do mnie powiedział już go nie było. Został tylko dość sporych rozmiarów zapakowany w piękny papier prezent. (Mam wrażenie, że inaczej pojmujemy pojęcie wielkości.) Tak, jestem niesamowicie ciekawska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zdążyłam zabrać się za rozrywanie papieru drzwi ponownie się otworzyła, ale tym razem stanęła w nich Meg. Kończyła właśnie dyżur i przyszła się ze mną pożegnać. Coś mi się wydaje, że będzie mi bardzo brakowało tej ślicznej uśmiechniętej kobiety, dzięki której jakoś się pozbierałam. Prawda jest taka, że gdyby nie ona leżałabym teraz pod stertą koców, wciąż nie mogąc pogodzić się ze swoim nędznym losem. Chwilę porozmawiałyśmy o nadchodzącej przyszłości i niecodziennej propozycji Harry&#39;ego. Meg była równie zdziwiona, co sprawiło, że jej zdanie liczyło się dla mnie jeszcze bardziej. Jak się okazało podzielałyśmy również&amp;nbsp;opinię odnośnie mojej decyzji, którą podjęłam z mam&amp;nbsp;nadzieję rozważnie. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, ale&amp;nbsp;nasze myśli krążyły ciągle&amp;nbsp;wokół tajemniczego prezentu.&amp;nbsp;Jeśli kiedykolwiek wspominałam już jak bardzo jestem wdzięczna,&amp;nbsp;to teraz nie wiem jak mam nazwać to, co czuję&amp;nbsp;w stosunku do Harry&#39;ego i jego współlokatora.&amp;nbsp;Choćbym&amp;nbsp;nie wiem jak się starała, w życiu nie&amp;nbsp;uda mi się im za to wszystko podziękować.W pudełku znalazłam dwie pary przepięknych skórzanych butów na zimę, których zdecydowanie mi brakowało, &amp;nbsp;dwie zwykłe bluzki, koszulę, wełniany sweter z cudownym świątecznym motywem, czarne jeansy, przepięknie skrojoną spódnicę&amp;nbsp;oraz idealnie dopasowaną, ciepła zimową kurtkę. Na samym dole leżała mała karteczka z małym napisem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #c27ba0;&quot;&gt;&quot;Wybierz to, co twoim zdaniem najlepiej będzie pasowało do dalszej części dnia&quot;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;left&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Czyli jak zmieszać kobietę w dwie sekundy. Czyż oni nie są aniołami? Przecież oni są niesamowici.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Który normalny człowiek chce odebrać zwykłą bezdomną ze szpitala, kompletuje jej garderobę i jeszcze oferuje jej mieszkanie we własnym domu? Czyżby w moim życiu wreszcie miał nastąpić jakiś przełom? Czy moja zła passa nareszcie się skończyła? Nikt naprawdę nie wie, jak bardzo chciałabym w to wierzyć. Mam przeczucie, że to będzie jeden z najszczęśliwszych dni w moim dotychczasowym życiu. Ciekawe czy moje przeczucia będą słuszne. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i nadeszła ta chyba jednak upragniona godzina. Od teraz całe moje życie ma się odwrócić do góry nogami, choć nie jestem pewna czy ta zmiana wyjdzie mi na dobre. Jestem jednak przekonana, że już niedługo się&amp;nbsp;dowiem. Dostałam długi&amp;nbsp;wykaz leków na receptę, które muszę przyjmować oraz kalendarz z zaznaczonymi datami wszystkich wizyt kontrolnych. Moja lekarka poinstruowała mnie po raz setny czego nie mogę jeszcze robić i, że &amp;nbsp;jeżeli poczuję choć najmniejszy ból mam do niej natychmiast przyjechać. Dała mi również namiary na fizjoterapeutę, do którego miałam zacząć chodzić po pierwszym badaniu w przyszłym tygodniu. Jeszcze nie myślałam nad tym jak uda mi się to&amp;nbsp;sfinansować, ale przecież mam jeszcze tydzień, prawda? Pani doktor&amp;nbsp;zapytała się po raz ostatni czy mam jeszcze jakieś wątpliwości i wręczyła mi mój wypis.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Trzymaj się Lily. Życzę ci żebyś wyszła na prostą i czerpała szczęście ze swojego życia. Byłaś naprawdę niesamowitą pacjentką i bardzo ci dziękuję, że dałaś sobie pomóc. Jestem z ciebie bardzo dumna, bo uwierz mi nie zawsze kobiety, tak szybko potrafią się pozbierać. Czasami trwa to nawet kilka lat, dlatego będziesz dla mnie swego rodzaju wzorem do naśladowania. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś&amp;nbsp;o tobie usłyszę, ale mam nadzieję, że już nie jako twój lekarz. Powodzenia Lily. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ja też pani bardzo dziękuję i przepraszam, że nasz początek nie był tak przyjemny jak zakończenie-kobieta czule mnie przytuliła i pomogła wynieść karton ze wszystkimi rzeczy poza salę. Odwróciłam się po raz ostatni na moje dotychczasowe miejsce schronienia i opuściłam pomieszczenie. Oby na zawsze. Teraz już tylko zostało mi czekanie na Harry&#39;ego, który mam nadzieję zaraz się zjawi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Harry zatrzymał samochód przed niewielką, ale jak mi się wydaje dość ekskluzywną restauracją. Nie da się ukryć, że pasowało ona wręcz idealnie do samochodu, którym właśnie przyjechaliśmy. Może i nie znam się zbytnio&amp;nbsp;na markach samochodów, ale chyba każdy głupi potrafi rozpoznać, że ten pojazd nie należał do najtańszych. Siedzenia były pokryte jasną skórą, obszytą ciemnobrązową nitką, idealnie pasującą do drewnianych, lakierowanych elementów.&amp;nbsp;Różnorakość dodatków i gadżetów bardzo rzucała się w oczy, a idealnie wyprofilowane fotele sprawiały, że miało się ochotę na dalszą wyprawę.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ciężko mi nawet porównać wnętrze do czegoś innego, ponieważ nigdy nie miałam przyjemności przebywać w takiej klasy samochodach. Zanim zdążyłam nacisnąć na klamkę, Harry, jak przystało na prawdziwego dżentelmena, już gestem ręki zapraszał mnie do wyjścia. Czułam się trochę skrępowana całą tą sytuacją, bo chyba jeszcze nikt nigdy nie okazywał mi tyle szacunku i nie zachowywał się w moim towarzystwie w taki wręcz wyjątkowy sposób.&amp;nbsp;No może oprócz moich kochanych rodziców, chociaż i tak to było troszeczkę inne.&amp;nbsp;Chłopak wziął mnie pod rękę, bo stwierdził, że nie ma zamiaru wracać ze mną do szpitala, jak się przewrócę i złamię nogi lub kolejne żebra. Chyba ktoś tu miał mnie na ofiarę losu. No cóż trochę w tym prawdy było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Po wejściu kelnerka z przyklejonym do twarzy, wyćwiczonym uśmiechem wskazała nam stolik. Stał w drugiej, zdecydowanie mniejszej i bardziej prywatnej sali.&amp;nbsp;Wszystko było już przygotowane na nasze przybycie.&amp;nbsp;Świece stojące na środku okrągłego stołu były zapalone, a&amp;nbsp;piękny bukiet świeżo ściętych kwiatów ustawiony tak, by nie przeszkadzać&amp;nbsp;rozmówcom.&amp;nbsp;Obrus&amp;nbsp;zakończony delikatnym&amp;nbsp;różanym motywem, perfekcyjnie&amp;nbsp;łączył się z klimatem tego miejsca.&amp;nbsp;Jednak najbardziej&amp;nbsp;rzuciła mi się w oczy liczba osób, dla której&amp;nbsp;nasze&amp;nbsp;miejsce zostało przygotowane. Zastawa dla trzech gości wyglądała na starannie wypolerowaną i niezwykle wartościową.&amp;nbsp;Czyżbym miała poznać Niall&#39;a? A co jeśli będę się go bać? Przecież po tym wszystkim, co dla mnie zrobili, nie wypada uciekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Harry pomógł zdjąć mi kurtkę, choć wydaję mi się, że do takich restauracji powinno się nosić piękne, długie płaszcze, a następnie odsunął krzesło, na którym miałam usiąść. Ja kompletnie nie pasuję do takich miejsc i nie czuję się w nich zbytnio komfortowo. Sądzę, że gdyby obsługa dowiedziała się, że jestem bezdomną, na pewno zostałabym pośpiesznie wyrzucona, by nie przeszkadzać innym, lepszym klientom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-I co Lily, zdecydowałaś już coś? Chcesz z nami zamieszać?- właśnie sobie uświadomiłam, że podejmując decyzję nie wzięłam pod uwagę jedno, bardzo ważnego aspektu, który może wszystko zmienić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Powiem ci za chwilę. Muszę się jeszcze nad czymś zastanowić, ale nie martw się raczej&amp;nbsp; nie potrwa to długo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Rozumiem, ale gdybyś chciała o coś zapytać to śmiało. Nie krępuj się. - przez chwilę siedzieliśmy z Harrym w zupełnej ciszy. Zupełnie tak jakbyśmy przegadali już wszystkie możliwe tematy i nie mieli pomysłu na kolejne. Czułam, że znowu mi się bacznie przygląda, ale nie potrafiłam zrozumieć w jakim celu. W ramach rewanżu ja też skupiłam na nim całą moją uwagę, co wywołało mały uśmiech na jego twarzy. - Wydaję mi się, że się polubicie. Jesteście do siebie bardzo podobni. Czasami mam wrażenie, że jesteście rozdzielonymi w dzieciństwie bliźniakami. Obym się nie mylił. - nawet nie wiesz jak bardzo tego pragnę Harry dodałam w myślach i spuściłam wzrok na talerz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Witajcie. Strasznie przepraszam was za spóźnienie, ale po drodze był wypadek i&amp;nbsp; musiałem stać w korku. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ty na pewno jesteś Li....ly.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kolejnej dłuuuuuugiej przerwie wreszcie udało mi się napisać rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba i będzie was coraz więcej. Życzcie mi weny i czasu na pisanie kolejnych rozdziałów. Dobra wiadomość dla was jest taka, że już mam napisany początek rozdziału siódmego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaka waszym zdaniem będzie decyzja Lily? </description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2017/01/rozdzia-szosty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-3300160290812637320</guid><pubDate>Wed, 30 Nov 2016 21:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T06:19:39.604-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział piąty </title><description>&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Wstrząśnienie mózgu, pęknięta śledziona, krwotok wewnętrzny, zapadnięte płuco, podbite oko, rozcięty łuk
brwiowy i dolna warga,&amp;nbsp;wybity bark, złamane dwa żebra, skręcona noga oraz oczywiście
ogromna &quot;łatka&quot; na czole z podpisem &lt;span style=&quot;color: #ea9999;&quot;&gt;&quot;ZGWAŁCONA&quot;&lt;/span&gt;. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro trafiłam do szpitala w &quot;stanie krytycznym&quot;, to i tak powinnam się cieszyć, że skończyło się tylko&amp;nbsp;tak.&amp;nbsp;To prawda,&amp;nbsp;żyję,&amp;nbsp;ale kiedy
zadałam sobie sprawę z tego, co naprawdę się stało tamtej nocy,&amp;nbsp;cały
mój świat&amp;nbsp;dosłownie legł w gruzach.&amp;nbsp;Byłam kompletnie załamana, bo wiedziałam,&amp;nbsp;że to,&amp;nbsp;na co tak ciężko&amp;nbsp;pracowałam przez ostatnie lata,&amp;nbsp;wtedy w parku zostało zwyczajnie zniszczone.&amp;nbsp; Nie chce, żeby to była bezpowrotna utrata, ale nie wiem czy jestem na tyle silna, by znowu się z tym wszystkim zmierzyć. Mam bardzo duże wątpliwości. Po prostu zmieszali mnie z błotem&amp;nbsp;i porządnie podeptali, bym nie miała jak się odbić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Przestały mnie obchodzić wszystkie rany fizyczne,&amp;nbsp;a jedyne na czym mogłam się skupić, były moje urojenia. Gdy tylko zamykałam oczy pojawiali się ONI, ubrani w te obrzydliwe dresy.Nie byłam w stanie nawet patrzeć na moje ciało, bo&amp;nbsp; ciągłe wrażenie, że ICH dłonie błądzą po moim brzuchu, nasilało się, gdy&amp;nbsp;widziałam choć skrawek skóry.&amp;nbsp;Czułam&amp;nbsp;ICH oddechy na szyi&amp;nbsp; i silne ramiona trzymające mnie w szczelnym uścisku.&amp;nbsp;Czułam jak milimetr po milimetrze naznaczają moje ciało, swoimi odciskami.&amp;nbsp;Czułam się brudna,&amp;nbsp;a na świecie&amp;nbsp; nie ma niczego lub nikogo kto mógłby pomóc mi zmyć to przerażające&amp;nbsp;uczucie. Strach i wstręt do samej siebie, który przepełnia moje serce zostanie już ze mną na zawsze. Od teraz jestem już nikim. Choć czy ja kiedykolwiek byłam kimś? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Przez pierwszych kilka dni po wybudzeniu nie pozwalałam nikomu do siebie podchodzić.
Krzyczałam i&amp;nbsp;rzucałam, tym co miałam pod ręką, we&amp;nbsp;wszystkich, którzy
próbowali się do mnie zbliżyć. Lekarze, jeśli tylko było to możliwe, badali
mnie, gdy spałam. Naprawdę obchodzili się ze mną jak z jajkiem, które pęka,
przy nawet najdelikatniejszym dotyku. Byłam świadoma, że chcą dla nie jak najlepiej, ale nie mogłam wygrać z samą sobą i udawać, że się nie boję. Tylko raz udało się&amp;nbsp;mnie namówić na
rozmowę z psychologiem, tylko chyba nikt nie przemyślał tej decyzji,
przyprowadzając do mnie potężnego mężczyznę. Był do nich tak strasznie podobny. Takiej&amp;nbsp;histerii,&amp;nbsp;w jaką
wtedy wpadłam, jeszcze nikt ze zgromadzonych raczej&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;widział. Lekarze podali mi wtedy jakieś środki nasenne, dzięki którym przeżyłam również jeden z najgorszych koszmarów w moim życiu. Gdyby
nie moje fizyczne obrażenia, uciekłabym stamtąd, zaraz po odzyskaniu
przytomności. Uwierzcie mi ze złamanymi&amp;nbsp;żebrami, zachwianym poczuciem równowagi i nogą w gipsie, nie ma szans daleko uciec. Mi udało się jedynie spaść z łóżka, czego wynikiem było kilka nowych siniaków. &amp;nbsp;Całymi dniami leżałam z poduszką narzuconą na głowę i płakałam. Chciałam się udusić, ale gdy tylko zaczynało brakować mi tlenu, odpuszczałam. Nawet na to&amp;nbsp;jestem za słaba.
Czemu mnie spotykają wszystkie tragedie? Czemu ja nie mogę zasmakować normalnego życia?&amp;nbsp;Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?
Czemu właśnie ja? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Lily, wiem, że nadal nie chcesz&amp;nbsp; o tym z nami
rozmawiać, ale właśnie przyszła policja. Chcą spisać twoje zeznania. - młoda
pielęgniarka,&amp;nbsp;z którą jako jedyną potrafiłam czasami porozmawiać i przy
której czułam się najbezpieczniej,&amp;nbsp;podeszła do mnie i z ogromną troską na
twarzy delikatnie położyła rękę na moim ramieniu- Mam przy tobie zostać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Czy to musi być już teraz?- ona miała świętą rację, bardzo nie chciałam tego wspominać, a już tym bardziej mówić o tym na głos. Chyba każdy wie, że nie ma nic gorszego niż publiczne opowiadanie o własnych problemach, szczególnie tych intymnych. Zadając te pytanie i tak znałam&amp;nbsp;odpowiedź,&amp;nbsp;ale uważam, że zawsze warto spróbować.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Niestety, i tak odsyłamy ich&amp;nbsp;z kwitkiem od kilku
dni, a wiesz, że policja nie lubi czekać. Szczególnie jeśli są szanse na złapanie przestępców. -to jest chyba najgorsze w tym wszystkim. Ludzie, którzy i to zrobili, ciągle żyją jak normlani, porządni obywatele, bez żadnych konsekwencji. Świadomość, że w każdej chwili mogę ponownie na nich wpaść, dosłownie mnie paraliżuje -&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Twoje zeznania są kluczowe w tej sprawie. - usiadła na małym krzesełku, przeznaczonym dla odwiedzających i powili
drugą ręką złapała mnie za dłoń. Tak ona jedyna mogła to robić, choć za każdym
razem w jej oczach widziałam strach, przede moją niekontrolowaną reakcją. Nie wiem czemu, ale mnie rozumie i jako jedyna zachowuje się w stosunku do mnie tak, jak bym tego chciała. Nie oznacza to,&amp;nbsp; że jej rozkazuję, ale ona po prostu czuje, co należy&amp;nbsp; w danym momencie zrobić. To jest zdecydowanie odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Sądzę, że gdyby nie Meg cały czas trwałabym w fazie &quot;NIE DOTYKAJ, NIE PATRZ, ZOSTAW MNIE SAMĄ&quot;, a z jej pomocą staram się tolerować obecność innych- póki co tylko kobiet.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Jeśli tak, to zostań. Zostań tu gdzie jesteś. - ścisnęłam
mocno jej rękę i pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.- Gdybym nie była już
w stanie, proszę wyproś ich.- byłam pewna, że rozpozna ten moment i nie będę musiała dawać jej żadnych dodatkowych znaków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Jasne.-kobieta delikatnie mnie przytuliła i machnęła ręką w stronę drzwi, by mundurowi weszli &amp;nbsp;do środka. Zaczynamy najgorszą zabawę życia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
Przesłuchanie nie trwało zbyt długo, bo policjantki (tak! ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i nie przyprowadził do mnie jakiś mięśniaków, którym na sto procent nic bym nie powiedziała) miały już przygotowany zestaw pytań. Zaczęło się od tego, co robiłam w parku i czy wiem, która była godzina. Potem kilka pytań o wyglądzie oprawców i ich sposobie działania. Miałam mówić dosłownie wszystko, włącznie z zapachem (a raczej smrodem, który się wokół nich unosił) czy kolorem sznurówek w ich butach. Kolejna seria pytań dotyczyła tego, czy widziałam kogokolwiek przechodzącego w tamtym miejscu chwilę przed zdarzeniem oraz czy mam podejrzenia kim byli owi dwaj&amp;nbsp;mężczyźni. Początkowo planowałam odpowiadać jednym słowem lub zdaniem, a w przypadku opisów nie rozwodzić się nad szczegółami,&amp;nbsp; ale policjantka surowo mi tego zakazała. Doskonale ją rozumiem, bo będąc na jej miejscu też wolałabym wiedzieć o wszystkim. Na całe szczęście kobiety okazały się mimo wszystko bardzo wyrozumiałe i same zorientowały się, kiedy nie miałam już siły na kolejne bolesne wspomnienia. Zadały ostatnie dwa pytania(według nich kluczowe, które moim zdaniem nie miały najmniejszego znaczenia). Na sam koniec poinformowały mnie, że sprawa została już oddana do prokuratury i dostanę prawnika z urzędu.&amp;nbsp;Wspomniały coś o świadkach i wtedy przypomniałam sobie moją pierwszą rozmowę z lekarką po wybudzeniu. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #ea9999; font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Została pani znaleziona w parku.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #ea9999; font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Ale jak w parku? Kto mnie znalazł?- chyba nie muszę
dodawać, że byłam strasznie zdziwiona tym, co mówiła pani doktor i jednocześnie
strasznie przerażona. Co ja do cholery robiłam w parku? &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #ea9999; font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Niestety nie mogę pani udzielić tej informacji. Chłopak,
który nas powiadomił, prosił jednak, abym przekazała, że jeśli będzie pani
potrzebowała jego pomocy, jako świadka, proszę powiadomić policję. Oni spisali
już jego wstępne zeznania.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #ea9999; font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Przepraszam, czy ja mogłabym się spotkać z tym chłopakiem,
który mnie znalazł. Chcę mu podziękować. Pani doktor mówiła, że jeśli będę
potrzebować&amp;nbsp;jego zeznań&amp;nbsp;mam wam o tym powiedzieć. Wolałabym się
jednak spotkać także osobiście. Czy to jest możliwe?- bałam się perspektywy
tego spotkania, ale w&amp;nbsp; głębi duszy wiedziałam, że to jest słuszna decyzja.
Jak nie on to kto ma mi pomóc uwierzyć znowu w ludzi? Przecież to on mnie
uratował, dzięki niemu żyje, choć jestem jedynie wrakiem, tego kim byłam. Może to właśnie jego potrzebuję - człowieka, któremu zawdzięczam tak wiele?&amp;nbsp;Muszę spróbować inaczej będę się cały czas gnębić, że znowu zbytnio użalałam się nad sobą i zaprzepaściłam szansę na normalne życie. - Proszę mi powiedzieć prawdę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Spróbujemy, ale nic nie możemy teraz obiecać. -odezwała się mniejsza policjantka, która mimo złej pogody miała ubraną elegancką, czarną spódnicę i dość wysokie szpilki -Dużo zależy
od niego samego, ale z pewnością poinformujemy go o twojej prośbie. Dziękujemy, byłaś dzisiaj naprawdę dzielna. Gdybyśmy czegoś się dowidziały na pewno cię poinformujemy. - oby już ode mnie więcej nie chciały BŁAGAM -Do widzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;-Dziękuję. Do widzenia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Przeżyłam!!! &amp;nbsp;Naprawdę udało mi się stawić czoła temu wyzwaniu. Byłam pewna, że jeśli ktoś zada mi pytanie bezpośrednio związane z tamtą nocą, wybuchnę płaczem i znowu wpadnę w ogromną histerię, w której będę trwać przez następnych kilka dni. Jestem z siebie taka dumna i&amp;nbsp; z tego co widzę, to pielęgniarka również. Poklepała mnie pokrzepiająco po ramieniu i obdarzyła najszczerszym uśmiechem. &quot;Jesteś wielka mała&quot; powiedziała bezgłośnie i zwróciła się do pani doktor, która właśnie pojawiła się w szklanych drzwiach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Jestem pewna, że teraz każdą moją wolną chwilę, czyli całe dnie z małymi przerwami na badania, będę poświęcać kolejnemu już tajemniczemu chłopakowi. Będę układać sobie w głowie różne historie, jak to będzie, gdy&amp;nbsp;tutaj przyjdzie. Co mu powiem, o&amp;nbsp;co zapytam&amp;nbsp; i oczywiście jak się&amp;nbsp;zachowam.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Teraz będę żyła w&amp;nbsp;oczekiwaniu na jakąkolwiek informację &amp;nbsp;od policji w sprawie chłopaka. Jestem strasznie ciekawa czy będzie chciał się ze mną spotkać.&amp;nbsp; Możecie nazwać mnie cholerną hipokrytką, bo z jednej strony nie mogę znieść nawet widoku większości mężczyzn, a&amp;nbsp;z drugiej jedyne czego pragnę jest spotkanie&amp;nbsp;tym, który jest bezpośrednio związany z całym wydarzeniem. Sama nie wiem czemu, ale jestem prawie pewna, że robię dobrze. Może to moje gwiazdy patrzą na to, co się dzieje i wskazują mi słuszną drogę? Nie wiem, ale chce się przekonać. Ciekawe skąd u mnie ta siła? Czasami sama siebie&amp;nbsp;zadziwiam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;Meg została ze mną jeszcze przez chwilę, wykonując zlecone przez&amp;nbsp;panią doktor&amp;nbsp;nieliczne badania. Można powiedzieć, że z każdym dniem jest ich coraz mniej, albo już stało się to dla mnie już rutyną i nie przywiązuje do nich wagi. &amp;nbsp;Kiedyś strasznie się bałam pobierania krwi, a&amp;nbsp; przez codzienne powtarzanie tej czynności,&amp;nbsp;po prostu przywykłam.&amp;nbsp;Podsunęłam rękaw mojej szpitalnej, szarej piżamy i czekałam, aż kolejne krople czerwonej cieczy zapełnią mały flakonik, trzymany przez pielęgniarkę. To wszystko trwa zaledwie kilkadziesiąt sekund, a pamiętam, że za pierwszym razem był to dla mnie okropną wiecznością. Meg zadała mi kilka pytań odnośnie samopoczucia&amp;nbsp;i zmieniła opatrunki. Jutro rano mam mieć ściąganą szynę z nogi. Tak się cieszę, że noga okazała się jedynie skręcona, bo inaczej nie miałabym jak nawet jak się poruszać, choć ze złamanymi żebrami, to chyba i tak jest niezbyt możliwe. Z tego co mi powiedzieli dojdę do siebie dopiero po pięciu lub nawet sześciu tygodniach, co oznacza, że do końca stycznia nie ma mowy o graniu na ulicy.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Niestety jest jeszcze jeden powód,&amp;nbsp;dlaczego nie mogę wrócić do mojej &quot;pracy&quot;. Kiedy zapytałam Meg o moją gitarę nie miała pojęcia o czym mówię.&amp;nbsp;Ratownicy medyczni, którzy tamtego dnia udzielali mi pomocy w parku, też nie widzieli żadnego czarnego pokrowca. &amp;nbsp;Moi oprawcy po wszystkim, co mi zrobili, pewnie dokładnie go przeszukali i nie opłaciło&amp;nbsp;się im go zostawiać. W końcu trzymałam tam wszystkie pieniądze na czarną godzinę, których jak na bezdomną nie było wcale tak mało.&amp;nbsp;To co im było potrzebne sobie wzięli, a gitara leży zapewne teraz na jakimś pobliskim wysypisku śmieci. Ta informacja również bardzo wpłynęła na moje zachowanie. Jeśli ktoś kiedykolwiek stracił bezpowrotnie jedynego przyjaciela, doskonale wie, co wtedy czułam. Kazałam jechać im w to miejsce i przeszukać wszystkie pobliskie śmietniki. To było jak utrata kawałka mnie, bez którego moje życie straciło jakikolwiek sens. Ten kawałek był mi potrzebny do prawidłowego funkcjonowania. Już nie wspomnę, że to jedyna pamiątka po kochanych rodzicach. Teraz nie mam nic oprócz wspomnień. Jak już coś człowiekowi zabierać, to najlepiej wszystko za jednym razem. Za jednym cierpieniem- przecież to bardziej humanitarne,&amp;nbsp;prawda?&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ciekawe, co ze mną będzie? Na nową gitarę mnie nie stać, a sam śpiew zazwyczaj nie przyciąga takiej &quot;publiczności&quot;. Teraz jedynie mogę zacząć żebrać, &amp;nbsp;bo do pracy nikt&amp;nbsp;bezdomnych przyjmować&amp;nbsp; przecież nie chce. I weź się tu człowieku odbij od dna, skoro nikt nie ma zamiaru ci dać&amp;nbsp; przysłowiowego palca, nie mówiąc już&amp;nbsp; o całej dłoni. &amp;nbsp;Może lepiej by było gdyby tamtej nocy mnie zakatowali, nie byłoby teraz żadnych problemów. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj z samego rana pani doktor poinformowała mnie, że już za dwa dni dostanę wypis, co oznacza, że trzynasty &amp;nbsp;stycznia ma być dla mnie kolejną przełomową datą w życiu. Dlaczego przełomową? To chyba jasne.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Będę musiała zmierzyć z zupełnie inną rzeczywistością niż tą, w której się obecnie znajduje, szukać miejsca do spania, starać się przezwyciężać strach i nauczyć się od nowa żyć w mieszanym społeczeństwie. Tutaj praktycznie nie widuję żadnych mężczyzn, bo przez kilka incydentów, który miały miejsce na samym początku mojego pobytu, chyba boją się, że zdemoluje im szpital. Nie ukrywam, że strasznie przeraża mnie wizja zatłoczonej ulicy, pełnej potencjalnych przestępców. Wrócą samotne, ziemne wieczory, spędzane na chodniku lub w murach noclegowni, nie będę miała się do kogo odezwać, a co najgorsze nie będę miała za co żyć.&amp;nbsp;Wyjadanie ze śmietników to&amp;nbsp;nie jest perspektywa, która brzmi zachęcająco, ale nie mam innego wyjścia. Mam tylko nadzieję, że tym razem &quot;trzynastka&quot;&amp;nbsp;okaże się dla mnie wreszcie szczęśliwą liczbą, bo chyba wykorzystałam już cały pakiet&amp;nbsp;problemów i niepowodzeń. Szczerze - jestem pewna, że sama sobie nie poradzę. To chore, że to wszystko, co od kilka lat nazywałam &quot;domem&quot;, jest teraz moim największym koszmarem, nękającym mnie nie tylko&amp;nbsp;w nocy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z moich, jak zwykle niezbyt przyjemnych rozmyślań, wyrwał mnie dźwięk otwieranych&amp;nbsp;drzwi, w których pojawiła się uśmiechnięta od ucha do ucha Meg. Byłam trochę zdzwiona, bo zazwyczaj o tej godzinie, jest najwięcej osób odwiedzających, przez co pielęgniarki mają dwa razy więcej roboty (a i tej nie jest mało)&amp;nbsp;niż zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Lily kochanie, mam nadzieję, że nie przeszkadzam, ale &amp;nbsp;ktoś do ciebie przyszedł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Co? Do mnie? Chyba się komuś coś pomyliło. Przecież nie ma mnie kto odwiedzić i ty dobrze&amp;nbsp; tym wiesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nic się nie nikomu nie pomyliło. Proszę wejdź.-zobaczyłam męską sylwetkę,&amp;nbsp;powoli wyłaniającą się zza szklanych drzwi.&amp;nbsp;Moje serce najpierw się zatrzymało, a potem zaczęło&amp;nbsp;bić jak szalone.&amp;nbsp; Tak no on. Jestem pewna, że to są te oczy, które tamtej nocy patrzyły na mnie z ogromnym przerażeniem. Mimo, że nie widziałam ich wtedy zbyt wyraźnie, wszędzie je poznam. To te zielone tęczówki,&amp;nbsp;które udało mi się zapamiętać, jako jedyne pozytywne wspomnienie tamtej nocy. Stał z wymalowanym współczuciem na twarzy. W ręku trzymał piękny bukiet kwiatów oraz małe pudełko czekoladek. Szepnął coś do pielęgniarki i powoli zaczął się zbliżać.Zapewne Meg przed wejściem&amp;nbsp;poinformowała go o moich wcześniejszych przygodach, dlatego szedł bardzo niepewnie, wręcz asekuracyjnie, żeby&amp;nbsp;w każdym momencie mieć drogę ucieczki. Zatrzymał się przy moim łóżku i choć ja z tyłu głowy ciągle myślałam, że jest facetem, nie bałam się. To dziwne, ale jego widok wręcz mnie uspokoił. - Pewnie go nie poznajesz, ale...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Poznaję, to ty mnie wtedy znalazłeś. To dzięki tobie żyje.&amp;nbsp;- oboje byli dość zdziwieni moim wyznaniem, bo w sumie kto by się spodziewał, że moje kilku sekundowe przebudzenie, zostanie w mojej pamięci. Podobno (tak mówiły policjantki) chłopak zauważył, że się ocknęłam, ale zanim zdążył zareagować, straciłam przytomność- Dziękuję. Tak bardzo ci dziękuję&amp;nbsp;- spojrzałam ponownie w zielone oczy, w których zapaliła się mała iskierka radości. Cieszył się, że go&amp;nbsp;zapamiętałam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-To dla ciebie- podał mi bukiet i położył czekoladki na nocną szafkę.- Jestem Harry.-&amp;nbsp; widziałam jak strasznie się stresował i ciągle pocierał dłonie o spodnie. Ubrany był w czarne, bardzo obcisłe&amp;nbsp;rurki, brązowe buty za kostkę oraz ciemną, zimową kurtkę.-Ty jesteś Lily, prawda? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tak, miło mi cię &amp;nbsp;poznać Harry, szkoda, że w takich okolicznościach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Szkoda.-chłopak spuścił głowę i przez kilka&amp;nbsp;dobrych sekund trwaliśmy w zupełnej ciszy-&amp;nbsp;A jak się czujesz?&amp;nbsp;Pani pielęgniarka&amp;nbsp;mi powiedziała, że za dwa dni wychodzisz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Teraz jest już dużo lepiej. Coraz mniej odczuwam ból i staję się już bardzo samodzielna. Na pewno wszystko idzie w dobrą stronę, choć ciągle nie czuję się zbyt pewnie w męskim towarzystwie. - zważywszy na obecność chłopaka raczej nie&amp;nbsp;przemyślałam tego, co powiedziałam, ale niestety taka była prawda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Mam wyjść?- podskoczył jak poparzony i skierował wzrok na pielęgniarkę poprawiającą mi kroplówkę, a potem znów spojrzał na mnie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, przepraszam, &amp;nbsp;usiądź proszę. - ręką wskazałam mu mały obrotowy taborecik.- Dla mnie samej to jest dziwne i nie do końca zrozumiałe, ale przed tobą nie odczuwam takiego lęku, jak przed każdym innym mężczyzną, który przekroczył próg tego pomieszczenia. Miałam lekki stres jak tylko wszedłeś, ale szybko cię poznałam i o dziwo automatycznie uspokoiłam. Może ma na to wpływ fakt, że po prostu mam sekundowe wspomnienie tego, jak mnie ratujesz i moja podświadomość nie pozwala mi się ciebie bać. Sama nie wiem.&amp;nbsp; - nie wiem czy do końca udało mi się przekazać, co chciałam powiedzieć, ale naprawdę nie miałam pojęcia jak inaczej ubrać to wszystko w słowa - Także jeśli chcesz to zostań. Jeśli nagle coś zacznie się dziać, po prostu ci powiem. Dobrze?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;-Dobrze, ale nie krępuj się proszę. Jak tylko poczujesz się niekomfortowo w mojej obecności, zaczniesz się bać, mów śmiało. - mówił bardzo powili i było widać, że szczerze. Nie wiem, kto z nas w tym momencie był bardziej zestresowany całą sytuacją. - Nie obrażę się, ani nie wezmę sobie tego do siebie. Rozumiem, że jest to dla Ciebie trudny czas, ale jeśli pozwolisz, to chciałbym ci jakoś pomóc. - odpowiedziałam lekkim uśmiechem i jeszcze raz wskazałam ręką na stojący obok łóżka taboret. Chłopak zdjął kurtkę i położył ją sobie na kolanach -&amp;nbsp; Czyli jak się czujesz już wiem, ale w sumie to wszystko. Chciałabyś opowiedzieć mi coś więcej o sobie?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;Pomimo niezbyt udanego początku rozmowy powili zaczynaliśmy się rozluźniać i poruszać inne tematy kompletnie niezwiązane z przyczyną naszego spotkania. Rozmawialiśmy o naszych pasjach, które co ciekawe dzieliliśmy, o naszych planach, a nawet drobnych marzeniach. Kilka razy nawet śmialiśmy się z jakiś niezbyt udanych żartów Harrego lub anegdotek z życia chłopaka. Momentami&amp;nbsp;zapominałam gdzie i dlaczego obecnie się znajdujemy.&amp;nbsp;Wspominaliśmy nasze dzieciństwo i porównywaliśmy zabawy z najmłodszych lat, co było&amp;nbsp;najdziwniejszym z naszych tematów.&amp;nbsp;Dowiedziałam się o nim sporo interesujących rzeczy, a i&amp;nbsp;ja podzieliłam się kawałkiem mojego&amp;nbsp;życia. Oczywiście nie poruszałam tematu moich rodziców, choć i tak&amp;nbsp;mam pewne przeczucie, że&amp;nbsp;Harry&amp;nbsp;zna całą prawdę, bo idealnie wychodzi mu omijanie trudnych spraw. Jakby się do tego przygotował. Prawdopodobnie dowiedział się wszystkiego od policji, której byłam wręcz&amp;nbsp;zmuszona wyznać prawdę.&lt;br /&gt;
Naprawdę znaleźliśmy wspólny język, jakbyśmy znali się kilka ładnych lat. Wydaje mi się, że w końcu oboje czuliśmy się w swoim towarzystwie zupełnie swobodnie i mogliśmy zachowywać się całkowicie naturalnie. Czy to nie dziwne, że w tak przykrym momencie mojego życia, w jakim zdecydowanie jestem, udało mi się spotkać kolejną bratnią duszę? Ostatnio zastanawiałam się też dużo nad Mattem. Ciekawe czy zauważył, że mnie nie ma i&amp;nbsp; przejął się moją osobą? W sumie nie widzieliśmy się już sporo czasu, bo aż od pamiętnego popołudnia w kawiarni. Trochę się pozmieniało, ale mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy i uda nam się nawiązać taki kontakt, jak złapałam dzisiaj&amp;nbsp;z Harrym. Kolejna rzecz, ukazująca moja cholerną hipokryzję: Boje się facetów, a jednocześnie najlepiej dogaduje się z jednym z nich i cały czas myślę o spotkaniu z innym.&amp;nbsp;Gdzie tu jakakolwiek&amp;nbsp;logika? Ja jej nie widzę, a to przecież moje własne życie. No cóż jak być dziwną to w całości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Lily, wybacz, ale muszę się już zbierać. Mój współlokator dzisiaj wraca&amp;nbsp;od rodziców i muszę zrobić jeszcze jakieś zakupy, bo to okropny żarłok i jak zobaczy, że zjadłem jego zapasy, chyba mnie zabije i potem zje, bo będzie baaaaardzo głodny.- mówił śmiesznie&amp;nbsp;wymacując&amp;nbsp;rękoma-&amp;nbsp;Postaram się odwiedzić cię jutro, a jeśli nie uda mi się, będę w piątek przed twoim wypisem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jasne, nic nie szkodzi. Pozdrów ode mnie przyjaciela i spokojnie załatw jutro wszystko, co musisz mną się kompletnie nie przejmuj. Jeszcze raz nie wiem jak mam ci dziękować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie musisz, każdy by tak zrobił. Trzymaj się mała. Mogę?- zapytał wyciągając w moim kierunku wciągnięte ręce. W pierwszej chwili wzdrygnęłam się i lekko cofnęłam na łóżku. Pewne ruchy są dla mnie jeszcze nadal zbyt śmiałe chociaż wiem, że on nie chce zrobić mi nic złego. Chciał mnie przytulić jak kolega koleżankę. Nic więcej. Pewnie przed całą tą sytuacją ucieszyłabym się, gdyby ktoś chciał mnie przytulić, ale w tym wypadku czułam paraliż niemal całego ciała. Mimo to zgodziłam się. Jeśli się nie przełamię teraz to mogę już przecież nigdy nie mieć okazji w życiu kogoś przytulić. Tak naprawdę nie wiem, czy zobaczę jeszcze kiedykolwiek Harry&#39;ego, a jestem niemal pewna, że nie zaufam za szybko innemu, poznanemu przypadkiem mężczyźnie.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Oczywiście.- na początku byłam bardzo spięta, ale już po chwili znowu się rozluźniłam. Poczułam, że trzymają mnie teraz silne ramiona, które jednak nie wykorzystają tej siły przeciwko mnie, tylko które zapewniły mi życie i bezpieczeństwo. Tak, w tym momencie poczułam się bezpiczna. Znowu zaleciało hipokryzją, ale trudno. Przecież to nie moja wina, że tak się dzieje. Dla mnie to też jest anomalią, ale za to bardzo przyjemna anomalią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak się potem okazało Harry i ja przegadaliśmy prawie trzy godziny. Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, kiedy ten czas minął. Meg była bardzo pozytywnie zaskoczona, że tak dobrze sobie poradziłam. Po jakimś czasie przyszła do mnie pani psycholog, która była raczej nastawiona na uspokajanie mnie po panice lub histerii, ale i ona otwierała szeroko oczy ze zdziwienia. Wyjaśniła mi i potwierdziła moje przypuszczenia, skąd wzięła się u mnie taka reakcja i szczerze pogratulowała. Podkreśliła, że jest to niezwykle ogromny krok w przód, które daje dużą nadzieje, na lepszy powrót do normalności. Oczywiście mam się nie zrażać pierwszymi potknięciami, jakie napotkam na swojej drodze po wyjściu ze szpitala, ale zdecydowanie powinnam trzymać się tych dobrych i pozytywnych reakcji.&amp;nbsp;&lt;span&gt;&amp;nbsp; Dowiedziałam się też, że z pewnością pomogłoby mi dalsze utrzymywanie kontaktu z Harrym, bo jego obecność w moim życiu może przynieść wiele dobrego. To jednak ta jedna rzecz, która kompletnie nie zależy ode mnie. Ja bym chciała, ale wiem kim jestem i zdaje sobie sprawę, że nie każdy chciałby mieć wśród znajomych kogoś takiego jak ja. Ale się nie poddaje i nie załamuje.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
Po wieczornym obchodzie nadal byłam pełna szczęścia i nadziei na lepsze jutro. Układałam sobie w głowie różne wariacje mojego nowego życia. Chciałam wierzyć, że choć jedna&amp;nbsp;z nich się spełni i że uda mi się znów stanąć na nogi. Chociaż nadal nie mam zielonego pojęcia, gdzie teraz się podzieję i jak będę żyć, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Nie wiem kompletnie od czego zacząć, skoro nie mam nawet ukochanej gitary i ani grosza przy duszy. Jestem trochę w kropce, ale i tak czuje bardzo dużo pozytywnej energii. Czy już tak kiedyś nie miałam? Oczywiście, że tak i zawsze kończyło się jeszcze większym załamaniem nerwowym niż wcześniej. Ale cholernie chcę wierzyć, że&amp;nbsp; tym razem wreszcie&amp;nbsp; mi się coś uda i jakoś odmieni się moje nędzne życie. Zostały mi już tylko dwie noce, gdzie ma zapewnione jedzenie i dach nad głową. Dwie noce bezpieczeństwa, ciepła i troski. Muszę coś koniecznie wykombinować, żeby nie zmarnować tej pozytywnej energii, którą ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wyciągnęłam z tej paskudnej i tragicznej sytuacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To dziś. Za chwilę opuszczę to miejsce, w którym tak wiele się stało zarówno dobrego jak i tego gorszego. Nie wiem jak będę wspominać to miejsce, bo pamiętam zarówno te negatywne jak i pozytywne chwile. Poznałam Meg, która jest wspaniałą osobą, i która niesamowici mi pomogła. Tutaj też poznałam Harry&#39;ego i to tutaj znalazłam kolejny worek z motywacją. Nie mniej jednak to też w tym miejscu dochodziłam do siebie po gwałcie, przypominałam dotyk, zapach i widok oprawców, przeżywałam najgorsze koszmary oraz ataki paniki. Mam nadzieję, że w przyszłości będę w stanie spojrzeć na to miejsce tylko przez pryzmat tych dobrych momentów, ale na ten moment tego od siebie nie wymagam. Udało mi się wymyśleć, jak teraz będę zarabiać&amp;nbsp;na jedzenie i mam ogromną nadzieje na powodzenie. Oby moi rodzice nade mną czuwali i podpowiadali w podejmowaniu decyzji.&amp;nbsp; Kurczę, jestem tak strasznie ciekawa, co się w moim życiu jeszcze wydarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
-NIESPODZIANKA!!! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Co...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
______________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udało mi się napisać kolejny rozdział. Jestem mega szczęśliwa, że&amp;nbsp;znajduje czas, żeby małymi kroczkami&amp;nbsp;pisać dalsze części tej historii. &amp;nbsp;Mam nadzieje, że wam &amp;nbsp;się podoba :) Proszę zostawcie komentarze (tak, to bardzo motywuje :) ) Dziękuję wszystkim, którzy to czytają. Są tacy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin: 0cm 0cm 8pt;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;u&gt;&lt;/u&gt;&lt;sub&gt;&lt;/sub&gt;&lt;sup&gt;&lt;/sup&gt;&lt;strike&gt;&lt;/strike&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/11/rozdzia-piaty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-4650400469289370554</guid><pubDate>Sun, 24 Jul 2016 16:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2021-09-18T06:03:36.212-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział czwarty </title><description>Od kilu dni na ulicach widać zdecydowanie większy ruch. Wszędzie pełno młodych, zabieganych ludzi, którzy na ostatnia chwile próbują znaleźć najlepsze prezenty. W każdej witrynie sklepowej widać uśmiechnięte Mikołaje, aniołki oraz pięknie przyozdobione choinki. Panie ekspedientki maja na twarzach wymalowane&amp;nbsp;sztuczne uśmiechy, które&amp;nbsp;zachęcają kolejnych klientów do wydania, jak największej ilości pieniędzy. Tak zwana &quot;świąteczna gorączka&quot; na szczęście już za dwa dni powinna się uspokoić. Tak, już tylko dwie noce dzielą nas od wigilii, dnia, który tak bardzo mnie przygnębia.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
To już będą moje&amp;nbsp;czwarte święta spędzone na ulicy.&amp;nbsp;Boje się, że skoro już po raz czwarty zaczynam tą samą historię, to nigdy nie uda mi się z niej wyrwać. Też chciałbym teraz móc kupować prezenty dla moich rodziców, chociaż nie ukrywam, że zawsze wyznawałam zasadę &quot;im szybciej tym lepiej&quot; i pewnie o tej porze moje podarunki leżałby już&amp;nbsp;zapakowane w mojej tajemniczej skrytce. Rodzice myśleli, że są na tyle sprytni, że uda im się ukryć przede mną, to co sami kupili, ale już od wielu lat, wiedziałam, gdzie chowają prezenty. Mimo tego byłam dobra córką i tylko raz pozwoliłam sobie na podglądanie. Zazwyczaj wolałam mieć niespodziankę. Dziwne prawda? &lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Muszę przyznać, że kiedyś moja ulubioną porą roku była zima, a teraz wręcz nienawidzę tego okresu. Jak to mówią &quot;punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia&quot;.&amp;nbsp;Te kilka miesięcy zawsze kojarzyło mi się ze wspólnym przesiadywaniem przy komiku i śpiewaniem, wtedy nawet mama często do nas się przyłączyła (z reguły była biernym widzem naszych występów) lub nagrywała nasze poczynania. To właśnie podczas jednego z tamtych wieczorów zadecydowaliśmy o nagraniu własnej płyty i pisaliśmy własne utwory. Byliśmy tacy szczęśliwi i pełni chęci do poznawania świata, a perspektywa&amp;nbsp;szerszym dzieleniem się muzyką, jeszcze bardziej motywowała nas do&amp;nbsp;działania.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;W każde ferie zimowe jeździliśmy na narty. Święta też często spędzaliśmy na górskich stokach. Uwielbiałam śnieg i wolność, którą czułam podczas każdego zjazdu. Narty to była nasza największa wspólna pasja (bo muzyka dotyczyła mnie i taty), która co roku zbliżała nas do siebie jeszcze bardziej. Byłam tak strasznie zżyta z moimi rodzicami, jak chyba żadne dziecko na kuli ziemskiej. Byli dla mnie ogromnym&amp;nbsp;autorytetem, ale rownież najlepszymi przyjaciółmi, jakich mogłam sobie wymarzyć. Nie miałam przed nimi żadnych tajemnic, a i oni ufali mi bezgranicznie. Może czasami się sprzeczaliśmy, ale nasze kłótnie szybko kończyła wspólna, czasami&amp;nbsp;nawet poważna&amp;nbsp;rozmowa. &amp;nbsp;Przez to, co&amp;nbsp;dla mnie robili&amp;nbsp;i przez nasze niesamowite relacje, chyba nigdy nie uda mi sie pogodzić z ich strata. To cały czas boli i nie chce przestać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Na myśl o tych wszystkich rodzinnych wspomnieniach pojedyncze zły spłynęły po moich policzkach. Oddałabym wszystko, by móc ich przytulić i podziękować im za najlepsze 18 lat mojego życia. Bez nich nic nie ma sensu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo niezbyt dobre nastroju, nie chciałam, aby inni podzielali mój los i zamiast grać smętne utwory, wybrałam kolędy. Dzięki temu, że wszyscy je znają łatwiej w te dni zebrać przed sobą&amp;nbsp;chociażby &amp;nbsp;maleńką publiczność. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Dzień dobry kochanie- uniosłam głowę do góry i ujrzałam znajomą mi twarz kobiety- Mam tu coś dla ciebie. Planowałam przynieść ci to rano w Dzień&amp;nbsp;&amp;nbsp;Bożegonarodzenia, ale wyjeżdżamy już dzisiaj z mężem do naszych dzieci. Mam nadzieje, że ci się spodoba.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się najszczerzej jak tylko potrafiłam- Naprawdę nie trzeba było.- kobieta dała mi do ręki niewielki pakunek, owinięty w piękny swiąteczny papier- Bardzo dziękuję. Proszę mi wybaczyć, ale nie mam czym się z panią podzielić. - wskazałam ręką na zupełnie pustą torbę&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Ależ kochana to nieprawda,&amp;nbsp;cały czas dzielisz się z nami swoją pasją.&amp;nbsp;To ja chciałam się jakoś odwdzięczyć za przepiękna muzykę, jaką mnie obdarzasz prawie każdego dnia. Masz niezwykły talent i życzę ci, abyś już niedługo spotkała na swojej drodze kogoś, kto pomoże ci pokazać to, co potrafisz całemu światu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Nawet nie wiem jak mam pani dziękować. - znów sie uśmiechnęłam u przytuliłam kobietę- To wiele dla mnie znaczy. Dziękuje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Nie ma za co kochana. To ja dziękuje za te piękne dni z twoja muzyką. Wszystkiego najlepszego z okazji świat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Dziękuje i nawzajem.- spojrzałam na czerwono-zielony papier, kiedy pojedyncza zła kłapnęła na prezent. To były pierwsze łzy szczęścia od wielu długich i ciężkich miesięcy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
W pudełku znalazłam parę pięknych, ciemnozielonych, wełnianych rękawiczek, tego samego koloru gruby szalik i biała czapkę z pasującymi kolorystycznie do reszty zimowymi wzorami. Na samą myśl o ubraniu tych nowych części garderoby zrobiło mi się dużo cieplej. Taki mały gest, a jak bardzo cieszy.&amp;nbsp;Uśmiech do końca dnia murowany. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Następnego dnia było tylko gorzej. Zrobiło się zdecydowanie zimniej, a ludzie jeszcze chętniej powychodzili z domów. Co chwila ktoś potykał się o moja torbę od gitary, przez co zmuszona byłam grać na mokrym od śniegu trawniku. Pewnie powinnam się cieszyć, że mijają mnie dzikie tłumy, bo mogę więcej zarobić, ale to wcale tak nie działa. &amp;nbsp;Okres swiąteczny pod względem zarobkowym jest dla mnie najgorszym ze wszystkich. Prawda jest bardzo dużo ludzi, ale wszyscy są tak zabiegani, że nawet nie zwracają na mnie uwagi. &amp;nbsp;Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić, dlatego &amp;nbsp;nie jestem zdziwiona, kiedy od godziny w mojej torbie nie przybyło ani gorsza. &amp;nbsp;Tylko nie myślcie, że tylko ciągle narzekam (choć to chyba niestety trochę prawda). &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Dzisiaj wigilia. W Anglii prawie nikt jej nie obchodzi. U nas ze względu na polskie korzenie taty,&amp;nbsp;potrzymaliśmy jej tradycje, dlatego tez ten dzień jest dla mnie&amp;nbsp;ciągle bardzo ważny. Na ulicach dzieje się to, co od kilku poprzednich dni, &amp;nbsp;tylko, że ze&amp;nbsp;zdwojoną siłą.&amp;nbsp;Praktycznie nie widać skrawka wolnej&amp;nbsp;drogi lub chodnika. Na szczęście już&amp;nbsp;jutro&amp;nbsp;wszystko wraca do normy. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Otworzyłam pokrowiec od gitary i ułożyłam go w tym samym miejscu co wczoraj, odgarniając wcześniej śnieg. &amp;nbsp;Opalałam o torbę kartkę z napisem &quot;Wesołych Świat&quot; i oddałam się muzyce. Dzisiaj w moim repertuarze górowały kolędy oraz rożne zimowe piosenki. Dzięki temu mogłam jakos poczuć magię świat. Zawsze to coś.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Co do tajemniczego Matta, to nie mieliśmy kontaktu od naszego wspólnego wypadu do kawiarni. Trochę czasu już minęło, ale pewnie jest tak zabiegany jak ci wszyscy ludzie. Kupuje prezent rodzicom, swojemu współlokatorowi i pewnie jeszcze wielu innym przyjaciołom. Czy mu zazdroszczę? Oczywiście, ale to chyba taka zdrowa zazdrość. &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Mam tylko nadzieje, że jeszcze o mnie nie zapomniał i jak tylko znajdzie chwile, to przyjdzie i zagramy obiecany &quot;koncert&quot;. Nie ukrywam, że czekam na ten moment ze zniecierpliwieniem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Zrobiło się już dość ciemno. Pozapalały się uliczne lampy, a sklepiki powoli zaczęły się zamykać. &amp;nbsp;Obserwowałam jak spóźnialscy biegli do domu z ostatnimi prezentami w rękach. Byli tacy zabiegani, ale rownocześnie szczęśliwi. To jest jeden z piękniejszych obrazów, jaki mogłam dzisiaj zaobserwować. &amp;nbsp;Sama też się uśmiechnęłam, bo chyba jedyne, co mi pozostało to cieszysz się z czyjegoś szczęścia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Kiedy ruch na ulicach zamarł już prawie całkowicie, postanowiłam udać się do mojego ulubionego miejsca, koło wspomnianego kiedyś placu zabaw. Znowu wpatrywałam się w to piękne gwieździste niebo i w myślach rozmawiałam z rodzicami. Wspominałam nasze wcześniejsze wigilie, rozkoszując się magiczną chwilą &quot;z nimi&quot;. Czy wspominałam już jak strasznie za &amp;nbsp;nimi tęsknie?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Obudziłam się całkowicie przemarznięta. Cholera znowu zasnęłam na dworze. To mnie może kiedyś zabić. Muszę przestać dawać sobie czas na melancholię w zimowe wieczory, bo to się dla mnie źle skończy. Wstałam i otrzepałam się ze śniegu. Nie miałam pojęcia, która jest godzina, wiec zarzuciłem torbę na plecy i ruszyłam w kierunku noclegowni. Może tym razem mi się uda i będę miała gdzie spać, bo na dworzec za nic w świecie nie pójdę.&amp;nbsp;Już chyba wolę zamarznąć. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Szłam właśnie przez mały osiedlowy park, kiedy zauważyłam nadchodzące w moja stronę dwie ubrane na czarno postacie.&amp;nbsp;Z daleka udało mi się wywnioskować, że&amp;nbsp;są to mężczyźni.&amp;nbsp;Ich potężne sylwetki&amp;nbsp;poruszały się chwiejnym krokiem w moim kierunku. W moich oczach można było odnaleźć tylko przerażenie, związane ze świadomością, że w oddali kilkuset metrów nie ma żadnych domów, sklepów lub innych miejsc, w pobliżu których mogliby znajdować się jacykolwiek ludzie. Strach dosłownie mnie sparaliżował. Nie wiedziałam jak mam postąpić, czy krzyczeć,&amp;nbsp;uciekać, czy udawać, że nic się nie dzieje.&amp;nbsp;Z drugiej story nie mogłam się podać bez jakiejkolwiek walki. &amp;nbsp;Zaczęłam się cofać, choć gdzieś z tyłu głowy miałam świadomość, że to nic nie da. Nawet gdybym zaczęła biec, oni i tak mnie dogonią po kilku sekundach. Nadzieja matką głupich prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podniosłam wzrok w ich kierunku, kiedy moje serce praktycznie się zatrzymało. To koniec. Byli najwyżej 10 kroków ode mnie. Jeden z nich był zdecydowanie wyższy od drugiego i lepiej zbudowany. Obaj wyglądali jak typowe dresy ogolone na łyso, z którymi nie warto się zadawać. Rzucili na ziemię puste butelki po piwie i zaśmiali się szyderczo.&amp;nbsp;Jedno czego byłam pewna, to tego, że to spotkanie nie mogło się dobrze skończyć. Kiedy zbliżyli się na tyle, że nie musieli do mnie krzyczeć, bym mogła zrozumieć ich słowa, zaczęli rzucać w moja stronę nieprzyjemne epitety. Mówią, że słowa ranią bardziej niż nóż, ale chyba wolę nie doświadczyć tego porównania na własnej skórze. Na ludzkie słowa przez te trzy lata stałam się już odporna. Poczułam jak któryś z nich łapie mnie za rękę, przez co moje serce na chwilę przestało bić. Chciałam zabrać dłoń, ale oni byli zdecydowanie silniejsi. Zaczęli się do mnie dobierać, a ja cały czas próbowałam się wyswobodzić ze stalowego &amp;nbsp;uścisku śmierdzącego piwem i papierosami faceta..&amp;nbsp;&amp;nbsp;Czułam jego&amp;nbsp;nieprzyjemny oddech&amp;nbsp;na mojej twarzy.&amp;nbsp;Ten niższy zdjął mi z pleców gitarę i rzucił ją na ziemię (oby śnieg zamortyzował jej upadek, nie wiem co zrobię jeśli coś jej się stało). Drugi zaś zaczął rozpinać moją kurtkę. Krzyczałam. Jeszcze nigdy w życiu nie słyszałam tak przeraźliwego krzyku. Bałam sie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Po co krzyczysz ślicznotko, mama cię nie nauczyła, żeby nie sprzeciwiać się starszym?- jego głos był tak przerażający, ale zarazem obleśny. - Bądź grzeczna, bo inaczej źle się to dla ciebie skończy. Jeden niewłaściwy ruch i nawet twoja matka cię nie pozna.- Spojrzałam w jego oczy, które były zimne i pełne nienawiści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
Tak strasznie się bałam. &amp;nbsp;Poczułam szorstkie, lodowate&amp;nbsp;dłonie na moich plecach i już wiedziałam, co się&amp;nbsp;zaraz stanie. W walce z dwoma umięśnionymi mężczyznami, nie miałam najmniejszych szans. Powoli pozbywali mnie każdej części garderoby.&amp;nbsp;Znowu byłam bezradna. Czemu akurat ja? Czemu dzisiaj? Łzy zaczęły kapać na rękaw mężczyzny.&amp;nbsp;Zaczęłam szarpać się jeszcze bardziej, co poskutkowało ostrym bólem na twarzy. Uderzył mnie. Poczułam tylko ciepłą ciecz kapicą mi z nosa i kolejny cioć zadany mi tym razem w brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Mówiłem. Bądź grzeczna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Znowu poczułam czyjeś dłonie na moim ciele. &amp;nbsp;Te jednak były gładkie i ciepłe, lecz drżące. Zupełne przeciwieństwo poprzedniego doświadczenie, choć mimo tego moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Ludzki dotyk sprawiał mi ból. Niekoniecznie fizyczny, lecz psychiczny, który moim zdaniem był zdecydowanie gorszy. Do mojej i tak już długiej już&amp;nbsp;listy powodów do strachu, dopisałam&amp;nbsp; tej nocy ludzi dotyk.&lt;br /&gt;
Słyszałam jego głos, coś do mnie mówił, ale nie byłam w stanie odróżnić nawet pojedynczych słów. Poczułam jak coś kładzie miękkiego&amp;nbsp;na moim nagim, wyziębionym ciele. Zebrałam w sobie wszystkie siły i delikatnie otworzyłam oczy. Widziałam go jak przez mgłę, był strasznie przerażony, chyba jeszcze bardziej niż ja. Już miałam dać mu znak, że się ocknęłam, gdy znowu zapadła ciemność.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Usłyszałam&amp;nbsp;wycie karetki i głos młodej kobiety. Coś mówiła o jakimś ciśnieniu, stabilności, krwotokach. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Gdzie ja do cholery jestem? Przecież szłam do noclegowni. Byłam w parku. Czyżby kolejna nieudana próba odzyskania świadomości?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
Nawet przez zamknięte oczy &quot;widziałam&quot;, że w pomieszczeniu jest bardzo jasno. Miałam wrażenie, że lampa świeci mi prosto w oczy. Czułam, że leżę&amp;nbsp;w naprawdę wygodnym łóżku. Przejechałam ręką po otulającej mnie pościeli, aby sprawdzić, czy to co mnie otacza jest prawdziwe. Byłam pewna, że miejsce, w którym się znajduje, to nie noclegownia. W takim razie gdzie jestem? Jak się tu znalazłam? Leżałam tak z zamkniętymi oczami dobrych kilka minut, próbując przyzwyczaić się do panującej jasności.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Nagle usłyszałam jak coś zaczyna wokół mnie piszczeć. Już gdzieś słyszałam ten dźwięk, tylko za żadne skarby nie mogłam skojarzyć gdzie i kiedy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spróbowałam się podnieść, ale gdy tylko zrobiłam maleńki ruch, skrzywiłam się. Bolało mnie dosłownie wszystko - od stóp aż po samą głowę. Czułam coś mocno zaciśniętego na moim prawym nadgarstku oraz coś&amp;nbsp;ciężkiego na mojej lewej nodze. Do tego ból przeszywający moją głowę był bardzo dokuczliwy. Czemu ja jestem prawie naga? Gdzie moje ubrania? Co się dzieje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Czy pani mnie słyszy? Czy może pani otworzyć oczy?- kobiecy głos dudnił mi w głowie dłuższą chwilę, zanim zrozumiałam, o co mnie pytano- Proszę dać jakiś znak, że pani mnie słyszy.- powoli uniosłam kilka palców, jedyną cześć ciała, która nie byłą owładnięta bólem.-Bardzo dobrze- w jej głosie wyczułam nutę&amp;nbsp;radości-&amp;nbsp;a teraz czy jest pani w stanie otworzyć oczy? - spróbowałam i o dziwno tym razem nie zapadła wszechobecna &amp;nbsp;ciemność. Wręcz przeciwnie najpierw zostałam całkowicie oślepiona (tak jak myślałam lampą widzącą centralnie nad moim łóżkiem),szybko mrugnęłam&amp;nbsp;kilka razy, spojrzałam w bok i ujrzałam stojącą obok mnie ruda kobietę w białym kitlu. -Witam z powrotem, czy pamięta pani jak się nazywa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Yyy...-miałam tak sucho w gardle, że nie byłam&amp;nbsp;w stanie nawet mówić- W...Wod...Wody-wydusiłam siebie, a kobieta&amp;nbsp;szybko spełniła moją prośbę. -Dziękuję, ja jestem...-to było dziwne, ale przez chwilę naprawdę nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć. W mojej głowie była jedna wielka, czarna dziura,&amp;nbsp;która okazała się chyba jedynie wynikiem ogromnego stresu. - Lily?- zapytałam na głos samą siebie- tak jestem Lily. Lily Clark. -&amp;nbsp; byłam taka dumna, jakbym co najmniej wygrała jakiś prestiżowy konkurs.&amp;nbsp; Rozejrzałam się dokoła, ale nie mogłam z niczym skojarzyć tego miejsca.&amp;nbsp;W pomieszczeniu było tylko jedno łóżko, na którym obecnie leżałam, wokół mnie stały dziwne aparatury, wydające różne, bliżej&amp;nbsp;nieokreślone&amp;nbsp;dźwięki. Ściany były sterylnie białe, a unoszący się zapach był trochę irytujący. Naprzeciwko mojego łóżka wyły szklane drzwi, a na nich wielki czerwony napis &quot;OIOM&quot;. Miałam wrażeniem że już tu kiedyś byłam, a nawet byłam tego w 100% pewna,&amp;nbsp;ale nie miałam pojęcia, kiedy&amp;nbsp;i po co. Kobieta zadała mi jeszcze kilka dziwnych pytań odnośnie odczuwanego bólu&amp;nbsp;oraz zaświeciła małą latarką w oczy. Tylko po co?- Gdzie ja jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jest pani w szpitalu, ja jestem pani lekarzem prowadzącym i nazywam się Helene Morris. Trafiła pani do nas kilka dni temu w bardzo ciężkim stanie.- przecież dzisiaj jest wigilia, w jakim ciężkim stanie? O czym ona mówi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jak to kilka dni temu? Czemu? Może mi pani podać dzisiejszą datę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-28 grudnia. Czy jest ktoś kogo mogłaby poinformować o twoim stanie zdrowia?- kobieta uśmiechnęła się lekko i zapytała podnosząc wzrok znad jakiegoś pliku papierów, w których coś zawzięcie notowała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, nie mam nikogo. Czy może mi pani powiedzieć jak&amp;nbsp;ja się tu właściwie znalazłam?&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-podeszła bliżej i położyła mi dłoń na ramieniu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-&amp;nbsp;Czyli nic pani nie pamięta?- znów zapisała coś na papierze, tym razem z bardziej poważną miną&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-A powinnam? Proszę mi natychmiast powiedzieć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
-Została pani znaleziona w parku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ale jak w parku? Kto mnie znalazł?- chyba nie muszę dodawać, że byłam strasznie zdziwiona tym, co mówiła pani doktor i jednocześnie strasznie przerażona. Co ja do cholery robiłam w parku? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Niestety nie mogę pani udzielić tej informacji. Chłopak, który nas powiadomił, prosił jednak, abym przekazała, że jeśli będzie pani potrzebowała jego pomocy, jako świadka, proszę powiadomić policję. Oni spisali już jego wstępne zeznania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jakie zeznania? Po co mam go potrzebować na świadka? Czy jest coś czego nie wiem?- to pytanie było raczej retoryczne, bo nawet z rozmowy wynika, że coś przede mną ukrywa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Bardzo mi przykro Pani Clark. Została pani brutalnie pobita i zgwałcona. Trafiła pani do nas w nocy z dwudziestego&amp;nbsp; czwartego na dwudziestego piątego grudnia.&amp;nbsp;- pani doktor powiedziała to z taką lekkością, jakby to nie były nic ważnego, choć w jej głosie słychać było żal i smutek.&amp;nbsp;Przeanalizowałam jej słowa, które jak po wciśnięciu guzikiem włączyły lawinę wspomnień. Jego brudne, szorstkie ręce na moich plecach,&amp;nbsp; dotyk, smród papierosów i piwa, który unosił się&amp;nbsp;przy każdym wydechu oprawcy, spadająca gitara, przerażone oczy jakiegoś chłopaka, głos młodej kobiety i... ciemność. Znowu ta cholernie przytłaczająca ciemność. Czy to się kiedyś skończy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Czy ja mogę do niej wejść? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Niestety nie, nie jest pan jej rodziną, a poza tym jest jeszcze za słaba na spotkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Proszę mi tylko powiedzieć, czy ona z tego wyjedzie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie możemy nic obiecać, ale gdyby znalazł ją pan nawet pół godziny później prawdopodobnie już by jej z nami nie było. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dziękuję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_____________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cieszę się, że udało mi się napisać ten rozdział stosunkowo szybko. Nie jestem z niego zbytnio zadowolona, ale po czwartej poprawce, stwierdziłam, że lepiej już nie będzie. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jeśli czytacie to&amp;nbsp;proszę zostawcie po sobie komentarz. To bardzo motywuje i jest &quot;fenotwórcze&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/11/rozdzia-czwarty.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-2394462519730539220</guid><pubDate>Mon, 04 Apr 2016 17:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:07:21.828-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział trzeci </title><description>&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Czyli zaczął się kolejny dzień. Przez moją wczorajszą drzemkę nie udało mi się dostać do noclegowni. Tą chyba najgorszą noc w moim życiu spędziłam na dworcu. Jeśli kiedykolwiek mówiłam, że najbardziej nienawidzę noclegowni, to zdecydowanie się myliłam. Teraz już wiem gdzie nie chce spędzić ani jednej nocy więcej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Na ulicy stałam już od prawie trzech godzin, próbując umilić czas przechodniom. Wykonywałam właśnie jeden z moich ulubionych utworów, który poznałam dawno temu. Pierwszy raz miałam przyjemność usłyszeć go z ust taty, kiedy śpiewał dla mnie i mamy przy ognisku. Pamiętam, że pytałam się rodziców o jego znaczenie, ale w odpowiedzi zawsze słyszałam &quot;Jak dorośniesz to sama odnajdziesz &amp;nbsp;swoje przesłanie&quot;. I mieli rację. Jak byłam mała ta piosenka była dla mnie tylko pustymi słowami, które często powtarzałam w melodyjny sposób, ale teraz tekst &amp;nbsp;idealnie dopasowuje sie do mojego stanu i sytuacji, która mnie otacza. Oczywiście każdy interpretuje utwór w inny, zupełnie indywidualny sposób, ale ja odnalazłam w nim swoje nędzne życie. Moją aranżacją chciałam przekazać innym wszystkie towarzyszące mi w tym momencie emocje, aby byli świadomi tego, co czuję. &amp;nbsp;Dla mnie jest to pewnego rodzaju ballada o nieudanej próbie osiągnięcia szczęścia, spokoju i stabilności, od której oddziela nas gruby mur niepowodzeń, strachu, przeciwności i samotności. To ciągle zaprząta mi głowę. Mam wrażenie, że to czego pragnę, wcale nie jest aż tak daleko, ale bariera, rosnąca przez lata, skutecznie nie pozwala mi tego dosięgnąć. Tak naprawdę za każdym razem kiedy zaczynam wszystko analizować, uświadamiam sobie, że jestem za słaba, czym zdecydowanie powiększam i tak duży już mur. Gdyby ktoś chciał poczuć na własnej skórze, to z czym ja zmagam się codziennie niech zamknie się w szklanej skrzyni i tuż za szybą postawi np. szklankę wody. Po kilku godzinach zaczniesz robić wszystko, by dostać sie do napoju. &amp;nbsp;Oczywiście bezskutecznie. Jestem pewna , że każdy nie raz czuł sie bezradny, ale ja jestem juz bezradna na moja bezradność. A to chyba nie najlepiej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Ostatnie słowa piosenki zaśpiewałam z zamkniętymi oczami i tak czekałam aż ucichną delikatne brawa. Spojrzałam w kierunku skromnej publiczności, aby podziękować im za przybycie, wysłuchanie, a czasami za zostawienie po sobie śladu w postaci kilku monet.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&amp;nbsp;Nagle na mojej twarzy zaczął malować się delikatny, szczery uśmiech, a całe moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło. Wśród gromadki gapiów zauważyłam uśmiechnięta od ucha do ucha twarz Matta. Znów miał na sobie czapę, spod której wystawał blond kosmyk, co dodawało mu pewnego rodzaju uroku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Witaj Lily.- uniósł dłoń w geście przywitania i zrobił kilka kroków do przodu- Jak zwykle można by cie słuchać latami, ale moi mili państwo-tu zwrócił się do kilku osób stojących koło niego- chciałbym trochę zepsuć ten występ i zabrać nasza artystkę na cos ciepłego do picia. Sadzac po jej przemarzniętych dłoniach i czerwonym nosku, dawno nie miała nic ciepłego w ustach. Obiecuje, że za godzinę odprowadzę ją w to samo miejsce, gdzie będziecie mogli państwo kontynuować podziwianie jej niesamowitego talentu. A teraz Lily- znów spojrzał w moja stronę-pomogę ci poskładać twoje rzeczy. -Stałam jak wryta. Jedyne czego sie spodziewałam, gdy go zobaczyłam, to chwila rozmowy lub wspólne śpiewanie. Miał racje, że juz od dawna nie miałam niczego ciepłego w ustach, ale zdążyłam juz do tego przywyknąć. Choć nie ukrywam, że wizja ciepłej herbatki i to w towarzystwie kogoś spoza noclegowni, była bardzo kusząca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Hej Matt, to bardzo miłe z twojej strony, ale nie mogę sobie pozwolić na przerwę- byłam trochę zmieszana. &amp;nbsp;Z jednej strony wręcz pragnęłam zamoczyć usta w gorącym napoju, ale z drugi strony nie było mnie stać na odpoczynek w &quot;pracy&quot;. -Ja naprawdę nie mogę, a poza tym nie mam przy sobie zbyt wiele pieniędzy.- Nie da sie ukryć, że dzisiaj niewiele udało mi sie &quot;zarobić&quot;. &amp;nbsp;Co prawda mialam przy sobie trochę odłożonych pieniędzy na tzw. Czarna godzinę, a to zdecydowanie nie zalicza sie do tej kategorii.- Jeszcze raz dziękuje i przepraszam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Ale ja się nie pytałem czy chcesz lub możesz, tylko cię poinformowałem, że idziemy. &amp;nbsp;Nie chce słyszeć o żadnej odmowie. &amp;nbsp;Będzie mi bardzo przykro jeśli ze mną nie pójdziesz. &amp;nbsp;-Wywinął usta w podkówkę i spojrzał na mnie smutnymi oczami- Poza tym ja zapraszam to ja płace. I nie próbuj się wymigać. - dodał kiedy już miałam powiedzieć, że bede się z tym źle czuć.- Zrób mi tą przyjemność i w ten zimny dzień pójdź ze mną na pyszną owocową herbatkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie wiem czy to taka przyjemność iść ze mną, ale widzę, że już zdecydowałeś i nie mam innej opcji.- no cóż chyba nie umiem postawić na swoim.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;- Nareszcie zrozumiałaś. I tak to jest dla mnie wielka przyjemność. Masz coś jeszcze oprócz tego pokrowca?- Zapytał pomagając mi schować drobne do niedużej kieszeni wewnątrz torby.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie, to wszystko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;- W takim razie idziemy. Proszę się nie martwić, nic jej złego nie zrobię. Proszę mi zaufać.- zwrócił się do jednej z kobiet, które bardzo często przychodzą na moje &quot;koncerty&quot;. Już chciał zarzucić pokrowiec z gitarą na plecy, kiedy poprosiłam żebym zrobiła to sama. To brudne, czarne pudło to wszystko, co mam i nie chce sie z tym rozstawać nawet na chwilkę. Z niechęcią zrobił to, o co poprosiłam i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Nasz spacer nie trwał zbyt długo, ale był bardzo przyjemny. Chłopak upewniał się, że wczorajszy incydent w parku nie świadczył o żadnych problemach. Miałam przyjemne wrażenie, że przejął się moim losem, co od 3 lat jest dla mnie czymś niespotykanym.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&amp;nbsp;Kawiarenka, do której zaprowadził mnie Matt, była bardzo elegancka i z pewnością sama bym do niej nie weszła. Ściany były delikatnie kremowe, a wszystkie dodatki utrzymane w ciemnych brązach. Na każdym stoliku stał niewielki bukiecik świeżych kwiatów i mała świeczka. Na końcu sali był duży kominek, od którego biło przyjemne ciepło. Pani kelnerka, której strój idealnie pasował do klimatu tego miejsca z wielkim uśmiechem na twarzy podała nam karty menu. Wybrałam najtańszą herbatę jaką tu serwowali, która swoja droga wcale nie była tania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Ja poproszę zwykła, czarną herbatę. -dość niepewnie podałam swoje zamowienie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Czy coś jeszcze będzie dla pani?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie, dziękuje. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Dobrze, a co dla Pana?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-W takim razie ja poproszę to samo i dwie szarlotki na ciepło.- uśmiechnął sie do kelnerki i spojrzał na mnie-Chyba, że wolisz inne ciasto.- W odpowiedzi kiwnęłam przecząco głową.-Narazie to tyle. Dziękujemy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie trzeba było.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie przesadzaj. Nawet gdybyś nie chciała jej zamówić, to i tak bym to zrobił, bo ją uwielbiam, a samemu nie wypada jeść. - teraz mnie obdarzył cudownym uśmiechem- Jestem pewny, że będzie ci smakować. Tu serwują najlepszą szarlotkę w całym mieście. -opowiadał o cieście jak o jakimś cudzie-Jeśli chcesz możesz mi o sobie coś opowiedzieć. Nie ukrywam, że bardzo mnie intryguje dlaczego codziennie grasz na londyńskich ulicach.- Czyli nie wyglądam kompletnie jak bezdomny? Staram się w jakimś stopniu to ukryć, ale nie jest to łatwe. Chociaż coś mi się udało. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Moja historia nie jest zbyt ciekawa, ale chyba wypada coś o sobie powiedzieć.- wzięłam głęboki oddech &amp;nbsp;i zastanowiłam sie, co powiedzieć, aby nie skłamać, ale jednocześnie nie wyznać prawdy.- Jestem Lily, ale to już wiesz. Urodziłam się w Londynie, ale mój tata pochodzi z Polski. &amp;nbsp;Dawno już tam nie byłam, ale to moje kolejne marzenie, żeby znowu odwiedzić moja rodzine. -A raczej miasto rodzinne, bo dziadkowie zmarli kilka lat temu. Tata był jedynakiem, podobnie jak dziadek, przez co nie mam tam praktycznie żadnej rodziny. Przynajmniej takiej, którą bym kiedykolwiek spotkała. Jedyna siostra mojej babci podobno zerwała kontakt z moim tatą, kiedy dowiedziała się, że oświadczył sie mojej mamie. Wiec obecnie nie znam nikogo, kto należy do mojej rodziny w Polsce. Ale ten &quot;drobny szczegół&quot; mojej autobiografii zostawię tylko dla siebie. - &amp;nbsp; Mama pochodzi z niewielkiej miejscowości pod Menchesterem. Gram na ulicy, bo muszę zarobić trochę pieniędzy, a to jest dla mnie jednocześnie przyjemne z pożytecznym. Śpiew i gitara to moja największa pasja, a jeżeli mogą być z tego jakieś pieniądze, to trzeba to wykorzystać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie myślałaś nigdy o wydaniu własnej płyty?-przerwał mój wywód, który mówiłam w pełnym skupieniu -Masz naprawdę oryginalny i bardzo czysty głos, wiec &amp;nbsp;z pewnością zostałabyś zauważona i doceniona. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Kiedyś się nad tym zastanawiałam. Tylko, że to nie takie proste jak mogłoby się wydawać. Nie znam nikogo do kogo mogłabym się &amp;nbsp;zwrócić, a poza tym nagranie płyty wiąże się z dużymi kosztami, na które póki co mnie nie stać. Może kiedyś uda mi się zrealizować to marzenie, ale muszę jeszcze trochę poczekać. - Sama nie wierzyłam w swoje słowa, ale jestem prawie pełna, że Matt wziął wszystko na poważnie. Moje myśli o płycie były całkowicie prawdziwe. Kiedyś razem z tatą chcieliśmy &amp;nbsp;nagrać kilka naszych wspólnych kawałków. Juz nawet mieliśmy napisane &amp;nbsp;dwa utwory, ale nigdy nie było nam dane skończenie naszego dzieła.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;- Masz racje. Z płyta wiąże się pewnie dużo wydatków. Mam nadzieje, że uda ci sie ją kiedyś nagrać, bo chciałbym mieć jedną w swojej kolekcji. - uśmiechnął się do mnie i zabawnie ruszył brwiami, co wywołało uśmiech na mojej twarzy - Masz rodzeństwo?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie, ale zawsze marzyłam o starszym bracie. Kiedys nawet poprosiłam rodziców, żeby adoptowali jakiegoś starszego ode mnie chłopaka z domu dziecka, ale nie zgodzili się. Wiec to jest moje trzecie marzenie, które już znasz, choć tego nie da się już zrealizować.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nigdy nie mów nigdy mała. Właściwie ile masz lat, jeśli mogę wiedzieć, bo przecież &quot;kobiet o wiek się nie pyta.&quot;- ostatnie słowa wypowiedział wymachując zabawnie rękoma i wywijając oczami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Powiedzmy, że nie jestem stereotypowa i odpowiem ci na pytanie. Mam 21 lat. Ale teraz ty musisz mi powiedzieć coś o sobie. - chciałam jak najszybciej odwrocić uwagę od mojej osoby. Póki co nie musiałam przekłamywać zbytnio prawdy. Jedyne, co się nie zgadzało to moja polska, kochana rodzinka i mówienie o rodzicach w czasie teraźniejszym. Czyli idzie mi całkiem nieźle. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Zacznę od tego, że mam 23 lata i nie jestem stąd. Urodziłem i wychowałem się w Irlandii i tam jest mój prawdziwy dom. Mimo, że mam tu wielu przyjaciół, to zawsze moje serce będzie oddane ojczyźnie. Podobnie jak u ciebie moją najwieksza pasją jest śpiew i gra na gitarze. Albo nie. Najwieksza jest jednak jedzenie.- dokończył i wziął duży kęs gorącej szarlotki, jakby chciał podkreślić swoje słowa.- Tylko ja nie związałem swojego życia z muzyką. Często tego żałuje, ale z drugiej strony mam naprawdę poukładane życie. Studiuje prawo i mam nadzieje, że kiedyś uda mi się otworzyć własną kancelarie prawną. Przez kilka lat mieszkałem ze swoimi przyjaciółmi na obrzeżach Londynu, ale teraz trzech z nich ma dziewczyny i zamieszkali we własnych domach. Razem z innym kolegą postanowiliśmy kupić domek. Jestem szczęśliwy, bo on jest znakomitym kucharzem, a ja jak widzisz degustatorem. Wiec z naszej piątki, którą trzymamy sie juz od kilku lat, tylko nasza dwójka wciąż szuka drugiej połówki. A ty masz kogoś?-chciałabym miec kogokolwiek&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;- Nie, jeszcze chyba nie poznałam tego jedynego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;- Nie ma się czym martwić. Zobacz, takie jedzenie jest idealnym partnerem dla każdego. - może to dziwne, ale bardzo szybko polubiłam Matta. Wydaje się być takim normalnym, zwykłym chłopakiem, który ma dobrze poukładane w głowie. Szkoda, że nie znaliśmy się zanim znałam się na ulicy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Rozmawiało nam się z Mattem bardzo dobrze, ale mimo tego byłam &amp;nbsp;spięta. Nie chciałam powiedzieć czegoś, co mogłoby sugerować o mojej sytuacji. Póki co Matt uwierzył, że zbierane pieniądze chce przeznaczyć na zakup własnego mieszkania. Myślał, że ciagle mieszkam z rodzicami i że jestem juz tym trochę zmęczona. Byłam naprawdę miłe zaskoczona jak szybko udało nam się nawiązać kontakt. Momentami miałam wrażenie jakbyśmy znali się ładnych pare lat. Matt opowiedział mi jeszcze kilka ciekawych rzeczy o sobie, ale mnie cały czas intrygowała jedna rzecz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Matt,-zaczęłam-właściwie to czemu zabrałeś mnie tutaj? Przecież widzieliśmy się tylko dwa razy, z czego raz w dziwnych okolicznościach. Nie znamy sie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Poprawka. Nie ZNALIŚMY. I właśnie dlatego cię zaprosiłem. &amp;nbsp;Może i śpiewaliśmy ze sobą tylko raz, a nasze drugie spotkanie ciagle jest dla mnie zagadka, to ja i tak widywałem cię znacznie cześciej. Bardzo często przechodziłem koło miejsca, w którym grałaś. Zawsze sobie obiecywałem, że jak tylko będę miał czas, to zaśpiewam razem z tobą. A dzisiaj kiedy cię znowu usłyszałam poczułem, że nie tylko chce zaśpiewać, ale także poznać bliżej osobę, która tak pięknie i emocjonalnie wykonuje mój ulubiony kawałek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Twój ulubiony kawałek?- co jeszcze będzie nas łączyło?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Tak, czy to coś złego?-zapytał podnosząc na mnie wzrok znad kubka herbaty. Szkła okularów momentalnie zaparkowały, więc Matt nie był w stanie zobaczyć mojego delikatnego uśmiechu. Dopiero teraz dobrze przyjrzałam się cieniutkim oprawkom, które opierały się na zgrabnym nosie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie, to nawet bardzo dobrze. To jest też mój ulubiony utwór. Wiele dla mnie znaczy, ale uprzedzając twoje kolejne pytanie, nie chce o tym mowić.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;-Nie ma problemu. Jeśli pozwolisz ja też przemilczę moje przeżycia z nią związane.-Czyli jesteśmy kwita. On rownież ma swoje tajemnice. Choć nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa tego, co kryje się w tej chwili w jego głowie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Matt odprowadził mnie, tak jak obiecał, w to samo miejsce. Niestety zadzwonił do jego współlokator i poprosił, aby ten wrócił do domu najszybciej jak to możliwe, więc nie mogliśmy juz razem zaśpiewać. &amp;nbsp;Podziękowałam mu za bardzo miło spędzone popołudnie i zaproponowałam, że następnym razem to ja go zapraszam. Było to bardziej z grzeczności, bo przecież muszę już dziś zacząć zbierać na to wydarzenie. Chociaż możliwość zabrania kogoś na mój koszt do kawiarni, daje mi chwilowe wrażenie, że niczym się od nich nie różnię. Do końca dzisiejszego dnia starałam się wykonywać radosne i pełne nadziei utwory. Szczęściem, którym zostałam wypełniona po brzegi, pragnęłam obdarzyć każdego napotkanego człowieka. Byłam świadoma, że ten stan potrwa jedynie do późnego wieczora, do czasu przekroczenia znienawidzonych drzwi. Ale to i tak lepiej dworzec. &amp;nbsp;Trzymajcie kciuki, żebym znowu nie zasnęła na ławce!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;___________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Moj blog to jakaś porażka pod względem dodawania rozdziałów. &amp;nbsp;Juz na 3 zabrakło mi czasu i chęci na kilka miesięcy!!! Prawda jest taka, że rozdział miałam juz (chociaż tutaj bardziej pasuje &amp;nbsp;dopiero) napisany w wakacje, ale udało mi się niestety zniszczyć &amp;nbsp;telefon, na którym owy rozdział napislam. Potem zaczęła sie szkoła, wiec nie miałam czasu na pisanie nowego rozdziału. Dzisiaj miałam takie natchnienie, zeby dokończyć, to co zaczęłam (czyli to co pamiętałam z tamtego zniszczonego rozdziału) i udało mi sie napisać 3 rozdział. Nie bede udawać, ze kolejny pojawi sie już&amp;nbsp;za tydzien, bo to nie jest prawda. &amp;nbsp;W sumie to nawet nie wiem, po co pisze taki długi wywód skoro i tak pewnie nikt już tutaj nie zagląda.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;color: #454545; font-family: UICTFontTextStyleBody; font-size: 17px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: rgba(255, 255, 255, 0);&quot;&gt;Miłego czytania (jeśli tu jestes zostaw po sobie znak (komentarz))&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/11/czyli-zacza-sie-kolejny-dzien.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-7472014978499162486</guid><pubDate>Sun, 28 Feb 2016 21:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:06:38.300-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział drugi</title><description>Właśnie skończyłam grać ostatnią piosenkę. Byłam już &amp;nbsp;zmęczona i prawie nie czułam dłoni. Zima w tym roku wcale nas nie oszczędza i mróz jest dość dokuczliwy. Prawdopodobnie z tego też powodu &amp;nbsp;ulice świeciły dzisiaj pustkami. Z nieprzyjemną pogoda zmierzyli się tylko Ci, którzy byli do tego zmuszeni, a w tą grupę osób zaliczam się również ja. &amp;nbsp;Mam szczęście, że w tym sezonie udało mi się zgłosić po zimową odzież jako jedna z pierwszych, dzięki czemu nie zamarzam podczas całego dnia spędzonego na zewnątrz. Pamiętam, że podczas pierwszej zimy, kiedy jeszcze nie wiedziałam, co się gdzie znajduje, dostałam mocno wysłużoną i przymała kurtkę. Mocno się wtedy rozchorowałam, przez co przez dwa tygodnie nie byłam w stanie śpiewać, a co za tym idzie - nie miałam za co żyć. Dzięki tej mało przyjemnej sytuacji nauczyłam się, że nie warto wydawać wszystkiego, co uda mi się zebrać, jednego dnia. Zakładając, że &amp;nbsp;dzisiaj znalazłabym się w podobnej sytuacji, miałabym za co kupić jedzenie przez najbliższe kilka dni. Tamtej zimy nie miałam tak dobrze. Gdyby nie inni, bezdomni, którzy dzielili się ze mną tym, co mieli (a jak wiadomo sami nie posiadają zbyt wiele), pewnie by mnie tu dzisiaj nie było. Kiedy uratowali mi życie, zrozumiałam, że odkąd trafiłam na ulicę, to oni są dla mnie taką jakby rodziną. Choć nie ukrywam, że nigdy nie nauczę się ich tak traktować. Wiem, że powinnam chociaż się o to postarać, ale szczerzę tego nie chcę. Po prostu nie widzę sensu w przywiązywaniu się do miejsca i osób, od których tak bardzo pragnę uciec. Już raz przeżyłam rozstanie i za wszelką chcę uniknąć teraz tej tragedii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Droga do noclegowni prowadziła przez kilka wąskich, osiedlowych &amp;nbsp;uliczek i niewielki park, który w o tej porze roku wygląda bardzo urokliwie. Wysokie, pokryte białym puchem drzewa sprawiają wrażenie jakby kłaniały się wszystkim spacerującym. Na kilku z nich wiszą małe, drewniane &amp;nbsp;karmiki, dzięki którym nawet zimą można usłyszeć piękny, ptasi koncert. Ich popisy zazwyczaj są inspiracją do mojej własnej twórczości, którą jak na razie trzymam tylko dla siebie. Zaśnieżone ścieżki, spotykające się na samym środku parku, wieczorami są delikatnie oświetlane. Przy co drugiej latarni stoją samotne ławeczki, na których często można spotkać przytulające się pary. Sama też lubię na nich przesiadywać. To miejsce jest niesamowite. Ma w sobie coś niezwykłego, co sprawia, że mogłabym tu spędzać całe dnie. Nie wiem czemu, ale w tym parku nigdy nie czuję się samotnie. Mam wrażenie, jakby ktoś zawsze był tu ze mną. Dzisiaj pomimo niskiej temperatury też postanowiłam na chwilkę zatrzymać się i nacieszyć oczy tym widokiem. Sama nie jestem w stanie &amp;nbsp;do końca zrozumieć, co takiego ciągnie mnie tutaj? Dlaczego nie potrafię przejść przez te dróżki obojętnie? Ale to chyba najbardziej podoba mi się w tym parku- niezwykłość z nutką tajemniczości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wolno mi jednak zapomnieć również o tych mniej przyjemnych rzeczach. Noclegownia, przed którą teraz stoję, nie jest już taka cudowna. Nie da się ukryć, że &amp;nbsp;widząc ten budynek chcę raczej uciekać, a nie spędzać w nim noc, ale nie mam innego wyjścia. Szara, brudna i odrapana elewacja była wizytówką tego miejsca. To może wydawać się dziwne, lecz to jest chyba najładniejsza cześć tego budynku. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że w środku nie jest czysto, jednak wszystko było bardzo zniszczone i przygnębiające. Ściany prawdopodobnie już ładnych parę lat temu zostały pomalowane na biało, co oznacza, że obecnie przypominają odcieniem elewacje. Połamane łóżka stoją przy drzwiach do piwnicy, czekając na naprawę lub wyniesienie na śmietnik. Po wejściu przez metalowe, pomazane drzwi zawsze kieruję się na lewo, gdzie znajduje się coś w rodzaju recepcji. &quot;Przemiłej&quot; kobiecie, która jest tu chyba za karę, za każdym razem należy podać swoje nazwisko. Jako odpowiedź otrzymujesz &amp;nbsp;numer pokoju i łóżka, w którym spędzisz najbliższą noc. W budynku są cztery identyczne pomieszczenia, a w każdym z nich mieści się zazwyczaj około dziesięć osób. Dzisiaj trafiłam do pokoju numer 4, w którym miałam zajmować pierwsze łóżko, co oznacza, że jeszcze nikogo w nim nie ma. Parę razy zdarzyło się, że nikt nie pojawił się przez całą noc. Z jednej strony cieszyłam się, że nie muszę z nikim rozmawiać, choć wizja spędzenia w ciemnym pomieszczeniu samotnie kilku godzin, jakoś nigdy nie przypadła mi do gustu. No tak zapomniałam dodać, że światło było luksusem, na który nie mogłam sobie pozwolić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tej nocy długo nie mogłam zasnąć. Leżałam w niewygodnym łóżku i wpatrywałam się w niewielkie dziury w ścianach, które zapewne mają swoją własną historię. Jednak to nie one nie pozwalały mi odpocząć, tylko tajemniczy Matt. Zastanawiałam się, co może w tej chwili robić. &amp;nbsp;Tworzyłam różne scenariusze jego życia. Nie ukrywa, że byłam bardzo ciekawa jak wygląda jego codzienność. Na początku widziałam go w roli zwykłego faceta, który spędza właśnie noc z przyjaciółmi w jednym z londyńskich klubów. Innym razem myślałam o nim jako o spokojnym, kochającym chłopaku, który ogląda film z wtuloną w niego prześliczną dziewczyną. Chciałabym widzieć, czy któraś z moich wizji jest choć minimalnie zbliżona do jego rzeczywistości. Od naszego pierwszego &amp;nbsp;i jak na razie ostatniego spotkania minął już prawie miesiąc. Rozmyślam, czy jeszcze kiedyś nasze drogi się spotkają. Szczerze mówiąc, nie byłabym wcale zdziwiona, gdyby tak się nie stało. To nawet nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Przecież powiedziałam mu, gdzie może mnie znaleźć, więc po prostu unika tych miejsc. Lepiej tak, niż jakby miał codziennie mijać mnie bez słowa wyjaśnienia. Tak naprawdę teraz mam już tylko jeden powód, dla którego chciałabym ponownie zobaczyć się z Mattem. Jestem mu winna podziękowań, za nadzieję i dobre nastawienie, które obudziły się we mnie po wspólnym występie. Co prawda szybko je straciłam, ale to przecież już nie jego wina. Chociaż nigdy nie myślałam o tym, że może tak właśnie ma być? Może nie mamy się już nigdy spotkać? Może &amp;nbsp;Matt miał być tylko iskierką, początkiem zmian i zniknąć z mojego życia tak szybko jak się pojawił? Może miał tylko pokazać mi, że jeszcze nie wszystko jest stracone? &amp;nbsp;Jest tylko jeden problem, który całkowicie zmienia sytuację. Razem z nim zgasła iskierka. Już mówiłam, że sama nie dam rady zacząć wszystkiego od nowa. Jestem za słaba. Zbyt łatwo można mnie złamać, co zdążyłam już chyba udowodnić. Skoro to jest ta lepsza strona medalu, to gdzieś musi kryć się również jego gorsza odsłona. &amp;nbsp;A co, jeśli to właśnie mieszkanie na ulicy jest mi pisane, a odejście Matta, miało mi dać do zrozumienia, że powinnam porzucić marzenia o normalności? To zdecydowanie ta zła &amp;nbsp;wizja, która niestety w obecnej sytuacji wydaje się być bardziej prawdopodobna. I chyba właśnie dlatego nie chce się poddać. Chce udowodnić sama sobie, że będę silna, że mi się uda. Jeśli ja w to nie uwierzę, to kto to zrobi? Czy nie wspominałam już przypadkiem, jak zmienną istotą jest kobieta? Ciekawe kiedy ponownie zniknie wola działania? &amp;nbsp;Jednak najbardziej intrygujące w całej tej pokręconej sytuacji jest to, że przyczyną mojej nagłej zmiany nastroju, znów był on.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczoraj wieczorem zdecydowanie wybrałam pierwszą stronę medalu i o dziwo dzisiaj mam na ten temat takie samo zdanie.Pogodziłam się z odejściem tajemniczego artysty i postanowiłam zacząć od minimalnych zmian. Podobno małymi kroczkami też się da dojść do celu. Zatem pierwszą modyfikacją mojego życia, było nowe miejsce pracy. Tym razem nie wybrałam tej drogi, którą pokonywałam praktycznie codziennie. Wybrałam miejsce, w którym jeszcze nigdy nie miałam okazji zagrać. Może tutaj też uda mi się kogoś zachwycić i sprawić, że kąciki jego ust, uniosą się delikatnie ku górze? Już dawno nie byłam tak podekscytowana nowymi wyzwaniami. Czułam gdzieś w środku, że ten dzień również, będę mogła zaliczyć do tych lepszych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu zdecydowałam się zatrzymać na dość zatłoczonej ulicy , naprzeciwko wysokiego biurowca. Moim zadaniem na dziś było wniesienie czegoś nowego nie tylko w swoje życie, ale również w życie zapracowanych i rzadko uśmiechniętych pracowników firmy, przed której siedzibą się znajdowałam. Nie wiem, czy mi się to uda, ale jestem przekonana, że muszę spróbować. Sama się dziwię, skąd u mnie tyle entuzjazmu, ale nie mam ochoty się w to zagłębiać, bo jeszcze mi przejdzie. A zdecydowanie tego nie chce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęłam grać tak jak zwykle.Co jakiś czas zwracałam uwagę, na wpatrujące się we mnie przez okna twarze. Starałam się obdarowywać ich uśmiechem, ale nie sądzę, by byli w stanie to zauważyć. Miałam nadzieję, że choć minimalnie umilałam im ich codzienność. Kilka standardowych piosenek, które zajmują pierwsze miejsca na mojej długiej liście ulubionych utworów, przyciągnęły większą liczbę słuchaczy. Kiedyś razem z tatą mieliśmy &quot;Zeszyt piosenek&quot;. Za każdym razem, gdy spodobała nam się, jakaś nowa melodia, zapisywaliśmy jej słowa i uczyliśmy się ich na pamieć. Potem siadaliśmy wieczorami &amp;nbsp;na kanapie i odgrywaliśmy tak dużo utworów, na ile pozwoliła nam mama. Oddałabym wszystko, by móc choć raz znów z nim pośpiewać. Tak strasznie za tym tęsknie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Przepraszam- poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Pierwsza reakcja i skojarzenia kto to może być były oczywiste, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to był zdecydowanie damski głos. Odwróciłam się i zobaczyłam młoda kobietę, trzymającą za ręką śliczną blondyneczkę. - Moja córka chciała się pani coś zapytać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Cześć. Jestem Lily- kucnęłam przed dziewczynką i wysunęłam do niej dłoń.- A ty jak masz na imię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jestem Vicky.- odpowiedziała i schowała się za nogę swojej mamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Ślicznie. Podobno chciałaś się mnie o coś spytać? Nie wstydź się kochanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Słyszałam jak śpiewasz i czy znasz może piosenkę z mojej ulubionej bajki?- zadała pytanie całkowicie serio, jakbym doskonale wiedziała, co najbardziej lubi oglądać. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na jej mamę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Słonko, a mogłabyś mi powiedzieć, którą bajkę lubisz najbardziej? Wtedy z pewnością odpowiem ci na twoje pytanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-&quot;Frozen&quot;.- teraz musiałam sobie przypomnieć, czy w ogóle kojarzę ta bajkę. Nigdy jej nie oglądałam, bo nie miałam takiej możliwości, ale chyba prawie każdy zna akurat ten utwór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-&quot;Let it go&quot;?-zapytałam się, by mieć pewność, czy dobrze trafiłam. W odpowiedzi kiwnęła mi tylko potwierdzająco głową- Oczywiście, że znam i z wielką chęcią ją teraz dla ciebie zaśpiewam, mała księżniczko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie dla takich chwil warto było spróbować zmodyfikować moje życie. Mała dziewczynka tańcząca do piosenki, którą dla niej śpiewasz. Uśmiech na twarzy jej mamy i zadowolone miny przechodniów. Czyli mój plan spełnił się w jakimś stopniu. Co prawda zakładałam, że uda mi się rozweselić pracowników biura, ale śmiech tej małej istotki znaczył dla mnie jeszcze więcej. Dzięki Vicky miałam tyle pozytywnej energii, że dzieliłam się muzyką z innymi &amp;nbsp;znacznie dłużej niż zwykle. A może to po prostu skutek nowych zmian? Kto wie. W drodze powrotnej zahaczyłam o jedyny otwarty o tej porze sklep spożywczy i postanowiłam uczcić ten udany dzień w moim ulubionym, magicznym parku. Można pomyśleć, że czego więcej potrzeba do szczęścia, ale mi do pełnej radości brakowało jeszcze wiele. Choć i tak dobrze, że mam już cokolwiek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle o tej godzinie wszystkie ławeczki były już puste, dlatego mogłam zając moją ulubioną, z której widziałam prawie cały park. Popatrzyłam na moją najwierniejszą przyjaciółkę i podziękowałam jej za cudowny dzień. Zawsze tak robiłam, bo zdawałam sobie dobrze sprawę, że bez niej nie udałoby mi się przeżyć na ulicy nieco ponad trzy lata. Kocham ją i to właśnie ona jest dla mnie w tej chwili rodziną. Może ktoś uznać mnie za wariatkę, że wolę gitarę od innych ludzi, ale przynajmniej mam pewność, że ona mnie nigdy nie zostawi. Znając życie, gdybym zbliżyła się do reszty bezdomnych, też by nie odeszli, ale ja już owszem. Przyciągnęłam zniszczony pokrowiec do siebie i oparłam o niego głowę. Wspominałam już jak bardzo jestem zmęczona?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Lily, to ty? Lily. - poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Zaraz ten ktoś zna moje imię. Z tego, co pamiętam niewielu osobom się przedstawiałam.- Lily obudź się. Lily słyszysz mnie?- Wiem, że gdzieś już słyszałam ten głos, ale nie byłam jeszcze do końca przytomna i nie potrafiłam dopasować, go do osoby.- Halo Lily? Proszę obudź się.- w końcu doszło do mnie, o co prosi mnie stojąca nade mną osoba i powoli otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie. Uśmiechnęłam się mimowolne. &amp;nbsp;Jak mogłam nie poznać tego głosu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Matt, co ty tu.... co się stało? Dlaczego ja...? - zaczęłam zastanawiać się, gdzie ja w ogóle jestem i co tutaj robi Matt. Ostatnie, co pamiętam, to podziękowania przyjaciółce i..., Już wszystko jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;-Spokojnie, nic się nie stało. Przechodziłem tędy i zobaczyłem kogoś leżącego na ławce. Byłem trochę zdziwiony, bo jest dość zimno, a godzina też nie sprzyja samotnemu spędzaniu czasu, więc postanowiłem sprawdzić, czy nic się nie stało. Rozpoznałem cię i postanowiłem cię obudzić. &amp;nbsp;Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?Przestraszyłaś mnie mała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Nie, dziękuję. - dzisiaj nie był już tak szczelnie ubrany jak ostatnio, ale przez słabe oświetlenie znów nie byłam w stanie wiele zobaczyć. Czy to nie dziwne, że w moim ulubionym lekko tajemniczym miejscu spotykam równie tajemniczego chłopaka? -Mógłbyś mi powiedzieć, która jest &amp;nbsp;godzina? &amp;nbsp;Nawet nie wiem ile czasu spędziłam na tej ławeczce. - tak naprawdę to nie wiem też, o której dokładnie tutaj przyszłam. Bardziej interesowało mnie, czy będę jeszcze mogła wejść do noclegowni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Jest wpół do pierwszej. - czyli szykuje się magiczna noc w blasku księżyca.-Coś się stało, że tu zasnęłaś? - widać było, że trochę się przejął, ale pewnie sama też bym tak zareagowała, gdybym znalazła kogoś znajomego w środku nocy na ulicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Nie, wszystko jest w porządku. Po prostu byłam bardzo zmęczona i kiedy na chwilę zrobiłam sobie przerwę musiałam zasnąć. Dziękuję, że mnie tu znalazłeś, gdyby nie ty chyba bym tutaj zamarzłabym .&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie ma za co. Mam nadzieję, że nic się złego nie dzieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Nie, nie ma się czym przejmować. -nic nie było w porządku, ale on nie musi o tym wiedzieć. -Będę się już zbierać. &amp;nbsp;Jeszcze raz dziękuję i może do zobaczenia kiedyś w trochę lepszych okolicznościach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Poczekaj, odprowadzę cię. - trochę się zestresowałam. Nie miałam ochoty, aby zobaczył, gdzie śpię. Nic nie mówiłam, że jestem bezdomna, a w tej sytuacji to nienajlepszy moment na takie wyznania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; -Nie trzeba, poradzę cobie. Ty też się pewnie gdzieś spieszysz. Dziękuję. -złapałam szybko gitarę i ruszyłam w kierunku zamkniętej noclegowni. Jak to mówią: nadzieja umiera ostatnia. - Cześć Matt. Miło było cię znów spotkać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;-No dobrze, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Chciałem dzisiaj z tobą zagrać, ale cię nie było. - czyli jednak nie zapomniał, tylko czemu akurat dzisiaj, kiedy wszystko zaczęłam zmieniać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jeśli chcesz możesz przyjść jutro. Będę tam gdzie wtedy.- zatrzymałam się, by jeszcze raz na niego spojrzeć. Machnęłam mu ręką i zostawiałam samego koło mojej ulubionej ławki. - Do zobaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_____________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest drugi rozdział!!! Mam nadzieje, że wam się podoba. Postaram się dodawać kolejne rodziły co ok. 2 tygodnie. Mam nadzieję, że mi się uda.&lt;br /&gt;
Proszę, jeśli czytacie, to komentujcie (to bardzo motywuje do pracy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/02/rozdzia-drugi.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-7936910211320442682</guid><pubDate>Wed, 17 Feb 2016 20:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:06:08.653-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Harry Styles</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Niall Horan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">one direction</category><title>Rozdział pierwszy </title><description>Kolejne tygodnie upłynęły mi dość szybko. Dni są coraz krótsze i chłodniejsze, więc mogę grać zdecydowanie krócej niż w ciągu lata. Niestety im mniej czasu mogę spędzić na zimnym chodniku, tym mniej mam pieniędzy. Dzisiaj i tak nie było najgorzej. Bywają takie dni, że nie dostaję prawie nic, ale nie mam tego nikomu za złe. Nikt nie ma przecież obowiązku utrzymywać jakiegoś małego wyrzutka. I tak jestem bardzo wdzięczna ludziom, że wrzucają mi chociaż po kilka groszy. Dla większości z nich to nic wielkiego, a dla mnie szansa na przetrwanie. Mam nadzieję, że muzyką udaje mi się wyrazić, jak bardzo pragnę im za wszystko podziękować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj chyba jest ostatni dzień kiedy będę spała na dworze. Wczorajsza noc była strasznie zimna i prawie nie zmrużyłam oka. Jednak póki mam jeszcze trochę siły, chcę unikać noclegowni. Rozejrzałam się wokół siebie i zobaczyłam kilka znajomych twarzy. Nie myślcie, że mam jakiś przyjaciół. Nic z tych rzeczy. Po prostu gram tu już kilka tygodni i wiele z tych ludzi mija mnie tu codziennie. Zazdroszczę im, że mają dokąd iść, że ktoś na nich czeka. Nawet jeśli to jest srogi szef, wymagająca nauczycielka czy mało lubiana koleżanka z pracy. Tak tęsknię za byciem potrzebną i kochaną. No, ale już dość rozczulania się nad sobą. Trzeba zacząć pracować, bo jeść też muszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyciągnęłam moją przyjaciółkę ze zniszczonej torby i przełożyłam pasek przez szyję. Otworzony pokrowiec ułożyłam koło moich stóp, tak aby przyklejona do kalpy kartka z napisem &quot;Miłego dnia&quot; była dobrze widoczna. Nastroiłam szybko gitarę i już po chwili zabrzmiały dźwięki pierwszego utworu. Zazwyczaj grałam stare piosenki, których nauczył mnie tata. Codziennie wieczorem siadaliśmy w salonie i tata pokazywał mi jak się gra. Był w tym naprawdę dobry. Uwielbiałam słuchać jego głosu, kochałam patrzeć jak jego palce trącają o struny. Muzyka zawsze była dla mnie czymś bardzo ważnym, czymś co łączyło mnie i mojego ojca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk upadających monet. Popatrzyłam przed siebie i ujrzałam dobrze mi już znaną twarz starszej kobiety. To była jedna z tych osób, które przechodzą tędy codziennie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;-Miłego dnia.-powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy- Uwielbiam jak śpiewasz. Dzięki tobie dzień zaczyna się dużo przyjemniej.-Skinęłam głową na znak, że dziękuję i obdarzyłam kobietę szczerym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;A może jednak jestem komuś potrzebna? Może jednak ktoś codziennie wstaje z myślą, że rano usłyszy mój głos? Chciałabym, żeby tak było, ale zdaję sobie sprawę, że nie zastąpi mi to ciepła i miłości, których tak bardzo mi brak już od kilku lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo dość wczesnej pory ludzi na ulicach było nadzwyczaj dużo. Z reguły ruch wzmagał się około godzinę później. Coś musiało się dzisiaj dziać skoro tak wiele młodych osób wyszło tak szybko z domu. Mnie jednak nigdy nie interesują żadne z tych wydarzeń lub raczej jestem zmuszona się nimi nie interesować. Po pierwsze ze względu na brak pieniędzy, a po drugie ze względu na brak domu. Ludzie zawsze dziwnie na mnie patrzą. Mimo tego, że się staram to ukryć, widać, że mieszkam na ulicy. Mam wyniszczone i zbyt chude ciało, zniszczone włosy,ciągle wyglądam na zmęczoną i do tego zazwyczaj ubieram się w to, co dostanę w ramach pomocy bezdomnym. Ludzie od zawsze reagowali na takich jak ja z obrzydzeniem i wyższością. Wcale bym się nie zdziwiła, gdybym kiedyś sama tak robiła, choć rodzice od zawsze uczyli mnie szacunku do wszystkich ludzi, niezależnie od tego kim są.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skinieniem głowy podziękowałam młodej parze, która właśnie wrzuciła mi kilka drobnych do torby. Sądzę, że byli niewiele starsi ode mnie, albo nawet w tym samym wieku. Często zastawiałam się jakby wyglądało moje życie gdyby nie to wszystko. Czy mimo skończonych 21 nadal mieszkałabym z rodzicami? Może miałabym już tego jedynego? Kto wie. Czasu nie cofnę, mogę jedynie zadbać o to, co będzie, choć póki co wszystko się tylko sypie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po całym dniu gry kupiłam sobie coś do jedzenia i picia. Zawsze starałam się nie wydawać wszystkiego, co udało mi się zebrać danego dnia, bo miałam nadzieję, że dzięki temu kiedyś uda mi się zebrać wystarczającą sumę pieniędzy, by zacząć wszystko od nowa. &amp;nbsp;Oczywiście to są tylko marzenia, których realizacja jest wręcz niemożliwa. Jednak to właśnie one dają mi siłę, bu codziennie rano wyjść do ludzi i zarażać ich pasją do muzyki. &amp;nbsp;Mam w tym swoim nędznym życiu jakiś cel, do którego chcę dożyć, mimo że to wszystko jest skazane na kompletną porażkę. Zawsze też mogło zdarzyć się coś, przez co nie mogłabym grać, dlatego chce mieć coś na czarną godzinę. Ktoś mógłby pomyśleć, że potrafię tylko narzekać, że nic mnie nie cieszy i widzę tylko czarne strony tego świata. Teraz może tak jest, ale kiedyś byłam zupełnie inną osobą, której uśmiech nie schodził z twarzy nawet na minutę. Ale człowiek się zmienia prawda? Choć nie ukrywam, że bardzo brakuje mi dawnej mnie. Może to dziwne, ale tęsknie sama za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróciłam do tego samego miejsca, w którym wczoraj nocowałam. Ostatnia noc pod gołym niebem. Muszę się nią mocno nacieszyć i napatrzeć na migoczące gwiazdy. Kiedy w nie patrzę, chcę żeby oni byli jedną z nich, żeby patrzyli na mnie i opiekowali się mną. Wierzę, że są tam u góry i czuwają nad moim życiem. Moi rodzice byli naprawdę bardzo dobrymi ludźmi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rano obudziłam się &amp;nbsp;całkowicie przemarznięta. Trzęsłam się z zimna i jedyne czego pragnęłam to schować się w czyimś domu i napić czegoś gorącego. Na samym początku, kiedy jeszcze nie potrafiłam sobie radzić sama, czasami tak robiłam, ale to nie zawsze kończyło się pomyślnie. Teraz nie odważyłabym się zapukać do nikogo. Jestem za bardzo zamknięta w sobie i chyba &amp;nbsp;nie potrafiłabym tak łatwo zaufać. Wydaje mi się, że powoli oduczam się nawiązywać kontaktów z ludźmi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj znów postanowiłam zagrać tam gdzie wczoraj. Planowałam zmienić miejsce pracy, ale chcę żeby także dzisiejszy poranek starszej kobiety zaczął się miłym akcentem. Jeśli mam możliwość czuć się doceniana i potrzebna i do tego wywołać czyjś uśmiech, mogę grać ciągle w tym samym miejscu. &amp;nbsp;Rozłożyłam wszystko tak jak poprzedniego dnia i odpłynęłam wraz z muzyką. Dzień zapowiadał się jak zwykle. Gra-chwila przerwy-gra-sprzątanie-zakupy-noclegownia, czyli codzienna rutyna bezdomnego muzyka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Przepraszam- usłyszałam męski głos, który wybił mnie z mojego codziennego transu- Nie chciałbym ci przeszkadzać i oczywiście nie musisz się zgadzać, ale byłoby mi bardzo miło gdybym mógł zagrać z tobą kilka piosenek. To jak pozwolisz mi?- Spojrzałam na niego i ujrzałam gitarę, którą trzymał w lewej dłoni. Nie ukrywam, że byłam bardzo zaskoczona tym pytaniem i w pierwszej chwili nie widziałam, co mam odpowiedzieć. Odkąd zaczęłam grać na ulicy ludzie tylko mi się przyglądali. Mało kto w ogóle się do mnie odzywał. A już na pewno nikt nigdy nie chciał zagrać ze mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Yyyy...tak, oczywiście- wizja podzielenia się z kimś muzyką w zupełnie inny sposób niż dotąd była bardzo interesująca i nie mogłam mu odmówić- Zapraszam.-może jednak nie zapomniałam do końca jak się rozmawia z ludźmi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Bardzo się cieszę.- uśmiechnął się i podał mi rękę- Jestem...Ni...yyy Matt, a ty?- to było trochę dziwne, że zawahał się wypowiadając swoje imię, ale nie chciałam się nad tym zbytnio zastanawiać. Może po prostu był lekko zestresowany?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jestem Lily.- uścisnęłam mu dłoń i odwzajemniłam uśmiech- To może jest coś co chciałbyś zaśpiewać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jest mi to obojętne. Zdaję się na ciebie. Z tego co słyszałem masz dobry gust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanął po mojej prawej stronie i delikatnie skinął głową kiedy był już gotowy zacząć. Wcześniej poinformowałam go, co wybrałam, więc teraz nie zostało nam nic jak tylko delikatnie szarpnąć struny. &quot;Nie ma, na co czekać&quot; pomyślałam i usłyszałam pierwsze dźwięki. &amp;nbsp;Katem oka zerknęłam na mojego towarzysza. Podobno to nie pierwszy raz kiedy spotyka mnie grającą na ulicy, ale ja nie mogłam przypomnieć sobie, bym kiedykolwiek go widziała. Matt był średniego wzrostu i nie wiem czemu ubrany był tak, że praktycznie nie mogłam zobaczyć jak wygląda. Jedyne co udało mi się dojrzeć to kilka blond włosów, wystających z kaptura. Jednak już na pierwszy rzut oka widać było, że muzyka jest czymś, co kocha i co przynosi mu wiele radości. Bawił się nią i sprawiał tym przyjemność wszystkim, którzy mieli okazję go słuchać. To nie było zwykle odklepanie tekstu. On śpiewał wkładając w to całe swoje serce, jakby to miało zaważyć na jego dalszym życiu. Trochę przypominał mi w tym &amp;nbsp;mojego tatę, którego muzyka była największą pasją na świcie. Obydwaj angażowali w muzykę całe swoje ciało, co sprawiało, że mogłeś ich słuchać bez przerwy dniami i nocami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zagraliśmy razem około 15 utworów. Nie chciałam, żeby to się kończyło, ale jak wiadomo wszystko co dobre szybko się kończy. Pierwszy raz od ponad trzech lat naprawdę dobrze się bawiłam. Wreszcie mogłam uśmiechnąć się do kogoś, nie dlatego, że wrzucił mi coś do torby, tylko dlatego, że dobrze czułam się w jego towarzystwie. Byłam mu za to bardzo wdzięczna.To był zdecydowanie jeden z najlepszych dni w moim życiu. Jeszcze nigdy nie udało mi się zebrać tak dużej publiczności. Zdziwiło mnie, że ludzie robili nam mnóstwo zdjęć. Nie ukrywam, że trochę mi to przeszkadzało,bo nie byłam do tego przyzwyczajona, ale nie chciałam nic psuć. W sumie wokół nas gromadziły się głównie młode dziewczyny, które ciągle szeptały coś między sobą i wskazywały palcem na Matta. On tylko delikatnie uśmiechał się do nich, poprawiał okulary na nosie i naciągał mocnej kaptur na głowę. Było to dziwne, ale może też był bardzo skryty lub po prostu nie chciał bym rozpoznany przez znajomych z kimś takim jak ja. Tego nie wiem, ale jednego jestem pewna, że nigdy nie zapomnę dzisiejszego dnia. Oczywiście dzięki Mattowi udało mi się uzbierać znacznie większa kwotę niż zwykle, co pozwoliło mi szybciej zakończyć &quot;dzień pracy&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-To Twoje- podłam mu połowę uzbieranej kwoty, kiedy zapinał swoją torbę-Bardzo ci dziękuję za pomoc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, nie chce ich. Są twoje. Ja tylko zagrałem raptem kilka piosenek.- odsunął powoli moją dłoń i zarzucił na plecy gitarę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Dzięki twoim raptem kilku piosenkom miałam kilka razy większą publiczność, a co za tym idzie również i płacę. Musisz to wziąć. Należy ci się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Bardzo się cieszę, że mogłem ci pomóc, ale pieniędzy nie chcę. Nie grałem z tobą dla nich tylko dla czystej przyjemności. Miło było cię poznać i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Ciebie też było miło poznać. Mnie łatwo znaleźć, bo jestem tu lub na pobliskim placu praktycznie codziennie. - wskazałam palcem w stronę niewielkiego placyku, na którym również pogrywałam. -Jeśli będziesz chciał to będzie mi miło znów z tobą pośpiewać. No to dziękuję ci jeszcze raz za pomoc. Jesteś pewien, że nie chcesz swojej części?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Jestem.- uśmiechnął się do mnie i &amp;nbsp;podał rękę- Do zobaczenia Lily. Masz naprawdę niesamowity głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Cześć Matt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę jeszcze go obserwowałam,a &amp;nbsp;kiedy zniknął za kamienicą oparłam się niewielki murek i spojrzałam w niebo. Uśmiechnęłam się i w myślach podziękowałam za to spotkanie. Dało mi ono nową siłę. Siłę by walczyć o nowe lepsze życie. Jak chciałam je zmienić? Nie mam pojęcia, ale dzisiaj poczułam, że nie mogę do końca życia grać na ulicy. A nawet jeśli tak ma być to muszę chociaż spróbować, coś zmienić. Aż się sama zdziwiłam, że tak niewiele potrzebowałam, żeby wziąć się w garść. Sądzę, że Matt nawet nie zdaje sobie sprawy ile dzisiaj zmienił w moim życiu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się go spotkać i podziękować mu za pozytywną dawkę energii potrzebną do życia. Z wielkim &amp;nbsp;uśmiechem na twarzy posprzątałam swoje rzeczy, schowałam zarobione pieniądze i szybkim krokiem ruszyłam w stronę sklepu. Spacerując &amp;nbsp;patrzyłam na różne kolorowe witryny. Od pewnego czasu chciałabym być jak te wszystkie dziewczyny- móc chodzić na zakupy, mieć przyjaciół, bawić się i cieszyć z każdego dnia. Dzisiaj naprawdę poczułam, że kiedyś może mi się to udać. Wiem tylko, że muszę mieć kogoś przy sobie, bo sama nie dam &amp;nbsp;rady. Problem w tym gdzie znaleźć tego kogoś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedzenie, że &quot;kobieta zmienną jest&quot; idealnie pasuje do mnie. Szybko udało się mnie zmotywować, ale jeszcze szybciej udało się przywrócić wszystko do stanu z przed. Przykro to mówić, ale mój zapał do życia zgasł, gdy tylko przekroczyłam próg jednej z londyńskich noclegowni dla bezdomnych, w której &amp;nbsp;byłam zmuszona spędzić najbliższe noce. Patrząc na te wszystkie nieszczęścia momentalnie odechciało mi się żyć. Rozejrzałam się po niewielkim pomieszczeniu. Same smutne, czerwone od zimna twarze. Nie widziałam nigdzie nawet drobnego cienia nadziei. Im wszystkim się nie udało. Już dawno się poddali. Nigdy nie wrócili do normalnego życia. Dlaczego miałoby się udać właśnie mnie? Przecież jestem jak oni. Niczym się nie wyróżniam. Skoro oni tu są od wielu lat, ja też pewnie już zawsze będę skazana na to miejsce. Pojedyncze łzy cisnęły mi się do oczu, ale nie pozwoliłam sobie na chwilę słabości akurat tutaj. Czyli tyle było z mojego szczęścia, chociaż i tak cieszę, że choć na chwilę zobaczyłam jakieś kolory w moim życiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mijały kolejne nudne dni, a po tajemniczym chłopaku nie było śladu. Mogłam się spodziewać, że tak właśnie będzie, ale ja zawsze muszę narobić sobie głupiej nadziei. Mówił, że chciałby ze mną jeszcze kiedyś się spotkać, ale co innego mógł powiedzieć? To normalne wszyscy mówią do zobaczenia, choć wcale nie mają ochoty nas nigdy więcej widzieć. Poza tym on ma swoje życie, którym też musi się zająć. Nie może codziennie przychodzić i pomagać zarabiać mi pieniądze. Chociaż bardzo bym tego chciała. Zapewne ma wiele lepszych rzeczy niż spotkanie z bezdomną. I żeby wszystko było jasne. Nie jestem na niego zła. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, bo dzięki temu wiem, że ma normalne życie i związane z nim obowiązki. Strasznie mu tego zazdroszczę. Zazdroszczę mu Normalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
___________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto jest pierwszy rozdział. Nie ukrywam, że kolejne rozdziały nie będą pojawiały się z taką częstotliwością, ale w miarę możliwości będę starała się publikować je regularnie.&lt;br /&gt;
Życzę miłego czytania i bardzo proszę o komentarze, które bardzo motywują do dalszego pisania.&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że wam się spodoba. :)</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/02/rozdzia-pierwszy_17.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3379357549383077925.post-3658875503924297060</guid><pubDate>Sun, 14 Feb 2016 15:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-15T04:05:19.854-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fanfiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">gifted girl</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">story</category><title>Prolog</title><description>Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek jak to jest stracić wszystko w ciągu zaledwie jednej nocy? Nie mam na myśli straty ukochanego, który oczywiście może stać się dla kogoś całym światem, chodzi mi raczej o bliskich, dom, środki do życia i chęci do czegokolwiek? Mogę się założyć, że nigdy w życiu nawet nie chciałeś myśleć o takiej sytuacji. I wiesz co? Bardzo dobrze zrobiłeś. Nie ma nad czym myśleć. Tego się po prostu &amp;nbsp;nie da wyobrazić. Nie dopuszczamy do siebie tak smutnych i przerażających możliwości. Przecież nikt z nas nie chce nic stracić, a co dopiero jeśli rozmawiamy o stracie dosłownie wszystkiego. Uwierz mi, ja też nie chciałam.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Żyłam jak każda inna dziewczyna. Miałam normalny, ciepły dom, otoczona byłam miłością. Miałam naprawdę wspaniałe życie i kochających rodziców. Właśnie to jedno słowo &quot;MIAŁAM&quot; wszystko zmienia. Kiedy wspominam tamtą noc, mimo upływu paru lat, dreszcz przechodzi po moich plecach, do oczu napływają łzy, zaciskam dłonie i powtarzam jedno pytanie: &quot;DLACZEGO? DLACZEGO NIE BYŁO MNIE WTEDY Z NIMI?&quot;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Zapomniałbym dodać. Coś jednak mi zostało. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, że odegra to tak ważną rolę w moim zupełnie nowym życiu. Nie spodziewałam się, że stara gitara po tacie może być czymś więcej niż jedyną pamiątką rodzinną.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Pewnie już domyślasz się, co mogło stać się z moimi rodzicami, choć nie masz zielonego pojęcia jak do tego doszło. Zapewniam Cię, że kiedyś to opowiem, ale jeszcze nie teraz. Póki co jest jeszcze za szybko, by móc o tym tak otwarcie mówić. Jedyne co mogę Ci powiedzieć to to, że po największej tragedii w moim życiu &amp;nbsp;nikt się mną nie zaopiekował, nie przygarnął do siebie. Zostałam zupełnie sama bez niczego, dachu nad głowa, pieniędzy. Byłam tylko ja, początkowo nic nie znacząca gitara i obcy, przerażający mnie świat.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Mimo tego, że nie czuję się na siłach, by tak szybko zdradzić, co się dokładnie stało, uważam, że należy jakoś zacząć. Przecież każda historia powinna mieć jakiś początek i koniec. Zatem zanim zacznę się dzielić moim życiem, opiszę choć troszkę jak ono wygląda. Pozwolę Ci wyobrazić sobie wszystko tak jak chcesz. Ciekawe czy przed Twoimi oczami będzie malował się choć minimalnie podobny obraz, do tego który widuję prawie codziennie.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Opisze wszystko, co w tej chwili widzę. Sadze, że będzie to idealny początek mojej historii. &amp;nbsp;Mam nadzieję, że nic się nie stanie jeśli ominę kilka mało ważnych szczegółów?&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Siedzę sobie właśnie na dużym kamieniu na przedmieściach Londynu. &amp;nbsp;Przede mną rozciąga się piękna, kolorowa polana. Nie widać trawy, bo wszystko pokryte jest tysiącami liści. Oglądam właśnie jeden z cudowniejszych zachodów słońca, jaki dotąd widziałam. Co prawda każdego dnia jest on zupełnie inny i wyjątkowy, ale ten szczególnie przypadł mi do gustu. Za mną znajdują się klasyczne, angielskie osiedle. Wszyscy są już chyba w ciepłych domach, bo od kilku minut nie widziałam ani jednej żywej duszy. Nie dziwię się im. Gdybym miała gdzie, sama od razu pobiegłabym się zachować przed zimnym, rozwiewającym włosy wiatrem. Najgorsze jest to, że każda kolejna noc jest coraz zimniejsza, co nie sprzyja noclegom pod gołym niebem. Chyba już niedługo będę musiała spędzać noce w znienawidzonej noclegowni dla bezdomnych. Dlaczego tak nie lubię tego miejsca? Pewnie wiele osób stwierdziliby, że powinnam się cieszyć tym, że ktoś stara się nam w jakimś stopniu pomóc, ale to nie jest tak przyjemne jak mogłoby się wydawać. Kiedy spotykasz te wszystkie osamotnione, wyniszczone osoby sam tracisz energię do życia. &amp;nbsp;Boisz się, że i ty do końca swoich dni będziesz tułać się po ulicach i żebrać o pieniądze. Ale nie ukrywajmy. Dzięki tym miejscom udało mi się już przeżyć trzy zimy. Wracając do tego, co jeszcze znajduje się wokół mnie, niedaleko widać mały plac zabaw. Często, kiedy nie ma tam już nikogo, siadam na starej, metalowej huśtawce i wspominam czasy, gdy przychodziłam tu z rodzicami. Dzisiaj jednak jestem już zbyt zmęczona i zmarznięta, by podejść te kilka metrów. Pewnie dziwicie się, czym mogę być taka zmęczona? Odpowiedź jest jedna: muszę przecież zarobić jakoś na jedzenie. I to właśnie w tym momencie jest czas na ostatni element mojego krajobrazu. Gitara. Stoi oparta o moje nogi, pewnie tak samo zmęczona jak ja. Zawdzięczam jej tak wiele, nawet nie zdawałam sobie spawy, że kiedyś będę dziękować za życie staremu instrumentowi. Jest ona dla mnie nie tylko jedyną pamiątką oprócz wspomnień po rodzicach, dzięki niej mam za co żyć. Codziennie od rana do wieczora pomaga mi zebrać kilka funtów na najpotrzebniejsze rzeczy. Może uznacie mnie za wariatkę, ale dla mnie ona jest jak przyjaciółka. Często do niej mówię, zwierzam się. Wiem, to nie jest do końca normalne, ale co wy byście zrobili w mojej sytuacji? Nigdy nie robię tego przy innych. Nie chcę, żeby ktoś myślał, że mam jakieś problemy z głową. &amp;nbsp;Jestem świadoma, że ludzie, którzy mają spokojne, normalne życie nie są wstanie zrozumieć mojego zachowania. Moja codzienność jest dla nich czymś dziwnym i bardzo odległym. Zastanawiałeś się kiedyś co byś robił, gdybyś nie miał z kim rozmawiać od ponad 3 lat? Spokojnie, przed tym wszystkim też nie myślałam o takich sprawach.&lt;br /&gt;
No cóż. Muszę teraz znaleźć jakieś miejsce do spania i jutro znowu wyjdę na ulicę. Znów będę prosić ludzi o pomoc, w zamian dając im trochę mojego świata - muzyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_______________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej :) &amp;nbsp;Mam nadzieję, że moje opowiadanie wam się spodoba.&lt;br /&gt;
Proszę was o komentowanie postów i podawanie dalej adresu do mojego opowiadania. Z góry dziękuję.</description><link>https://gifted-lonely-girl.blogspot.com/2016/02/prolog.html</link><author>noreply@blogger.com (Maja K)</author><thr:total>2</thr:total></item></channel></rss>