<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" standalone="no"?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938</atom:id><lastBuildDate>Wed, 28 Aug 2024 08:47:00 +0000</lastBuildDate><category>etologia</category><category>kultura zwierząt</category><category>nauka</category><category>filozofia</category><category>umysł</category><category>antropologia</category><category>fizyka</category><category>granice nauki</category><category>pozanaukowe</category><category>kognitywistyka</category><category>SETI</category><category>kultura</category><category>newsy</category><category>psychologia</category><category>etnologia</category><category>kanibalizm</category><category>matematyka</category><category>rozmowy</category><category>zabawne</category><title>gra percepcji...</title><description>Kultura i społeczne relacje w świetle badań interdyscyplinarnych</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Unknown)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>34</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><language>en-us</language><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-8922076771679176591</guid><pubDate>Mon, 20 Jan 2014 19:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-10-02T01:31:53.348-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Czy małpy rozpoznają swoich wujków i ciotki?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh9diqQ1bhIDtRdHpPVUcHtLayC7pG2HpWJ82VhxsAaFIl625JPz4TA-wfGhpVTJi6O_7Ev-awI51ONZ-W7xRZgHne1PfNcGYCSp-IIJBeIIbardyqbWPIYwB_8Ifi17dQzcGC4fpVbYwdB/s1600/p003_0_01_01.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh9diqQ1bhIDtRdHpPVUcHtLayC7pG2HpWJ82VhxsAaFIl625JPz4TA-wfGhpVTJi6O_7Ev-awI51ONZ-W7xRZgHne1PfNcGYCSp-IIJBeIIbardyqbWPIYwB_8Ifi17dQzcGC4fpVbYwdB/s320/p003_0_01_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kolejna granica oddzielająca ludzi od pozostałych naczelnych okazuje się być grą pozorów. W 1986 roku opublikowano w prestiżowym &lt;i&gt;&lt;b&gt;Science&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; (w tym samym roku również w &lt;a href="http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0003347286802597"&gt;Animal Behaviour&lt;/a&gt;) informacje na temat badań w czasie których zespół badaczy (antropologów i  psychologów) zaobserwował, że małpy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Koczkodan_tumbili"&gt;werwety&lt;/a&gt; zachowują się tak jakby rozpoznawały stopień pokrewieństwa  między sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chodzi tutaj tylko o rozpoznanie, że osobnik z tym czy innym osobnikiem ma wspólną matkę. Chodzi przede wszystkim o rozpoznanie stopnia pokrewieństwa dalszego rzędu, np. kuzynostwa. Dotychczas sądzono, że rozpoznawanie struktur pokrewieństwa jest tak złożoną (abstrakcyjną) operacją myślową, że dostępna jest ona tylko ludziom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem, autorzy &lt;a href="http://www.sciencemag.org/content/234/4782/1361"&gt;publikacji&lt;/a&gt; (niestety dostęp płatny) wskazują na kilka eksperymentów świadczących o rozpoznawaniu stopnia pokrewieństwa pośród werwet. Na przykład samice małpy werwety odpowiadają na okrzyki tylko własnego potomstwa, a gdy krzyczą inne młode, małpy spoglądają na ich matkę. Zaobserwowano również, że podczas walk dwóch werwet, bliski krewny jednej z nich atakuje bliskiego krewnego drugiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli teza, że niektóre naczelne rozpoznają stopień pokrewieństwa dalszego rzędu (ciotki, wujkowie, kuzynostwo), zostanie obroniona będzie to ogromny krok na drodze do zrozumienia ewolucji zachowań społecznych, moralności i ewolucji procesów poznawczych. Będzie to również kolejny krok do zerwania z wizją radykalnej jakościowej różnicy między człowiekiem a pozostałymi ssakami z rzędu &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Naczelne"&gt;naczelnych&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródła:&lt;br /&gt;
http://psycnet.apa.org/psycinfo/1988-06619-001&lt;br /&gt;
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0003347286802597&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2014/01/czy-mapy-rozpoznaja-swoich-wujkow-i.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh9diqQ1bhIDtRdHpPVUcHtLayC7pG2HpWJ82VhxsAaFIl625JPz4TA-wfGhpVTJi6O_7Ev-awI51ONZ-W7xRZgHne1PfNcGYCSp-IIJBeIIbardyqbWPIYwB_8Ifi17dQzcGC4fpVbYwdB/s72-c/p003_0_01_01.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-4623172710411870007</guid><pubDate>Sun, 06 Oct 2013 14:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-10-06T07:26:47.137-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Psy odczuwają jak ludzie</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://graphics8.nytimes.com/images/2013/10/06/sunday-review/06DOGS/06DOGS-articleLarge.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://graphics8.nytimes.com/images/2013/10/06/sunday-review/06DOGS/06DOGS-articleLarge.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie minął rok od słynnej "&lt;a href="http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf"&gt;deklaracji z Cambridge&lt;/a&gt;", a wciąż przybywa zewsząd badań wspierających tezę o tym, że zwierzęta to też ludzie ;-).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
"&lt;a href="http://www.nytimes.com/2013/10/06/opinion/sunday/dogs-are-people-too.html?pagewanted=2&amp;_r=1"&gt;Dogs Are People, Too&lt;/a&gt;" to interesujący artykuł na temat badań MRI przeprowadzonych na psach (sic!) - nie poddanych znieczuleniu anestezjologicznemu. Gregory Berns, autor tych badań stawia tezę, że psy odczuwają stany emocjonalne podobnie do ludzi. Berns skupił się na funkcjonowaniu układu limbicznego. Jego aktywacje (w serii eksperymentów) u psów podczas MRI interpretuje jako zdolność do doświadczania pozytywnych stanów emocjonalnych. Sugeruje również, że psy mogą mieć poziom wrażliwości emocjonalnej porównywalny do ludzkiego dziecka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz powiedzenie "pieskie życie" nabiera zupełnie innego sensu ;-)</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2013/10/psy-odczuwaja-jak-ludzie.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total><enclosure length="27268" type="application/pdf" url="http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf"/></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-3315602709279144707</guid><pubDate>Fri, 28 Dec 2012 11:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-12-28T03:06:12.048-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">newsy</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Naukowcy przyznali to oficjalnie.</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://43daeccf7cdf2dcbc363-c6a7188b9b9e0e225d3a26bef6d9deab.r19.cf1.rackcdn.com/120903-dressedchimp.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="300" src="http://43daeccf7cdf2dcbc363-c6a7188b9b9e0e225d3a26bef6d9deab.r19.cf1.rackcdn.com/120903-dressedchimp.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Co prawda każdy właściciel psa i kota wiedział to od zawsze jednak oficjalnie nie było jednoznacznego stanowiska nauki w tej sprawie. Wreszcie całkiem niedawno specjaliści od badania umysłu zgodnie przyznali - &lt;b&gt;wszystkie ssaki i ptaki&lt;/b&gt; mają świadomość. Lista ta najprawdopodobniej może w przyszłości się rozszerzać. Już dziś dopisać do niej można również - ośmiornice!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7 sierpnia 2012 roku podczas konferencji neuroscience pamięci Francisa Cricka ogłoszono “&lt;a href="http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf"&gt;deklarację z Cambridge&lt;/a&gt;”- w której wielu czołowych specjalistów z obszarów neuro + cognitive science ogłosiło jednoznacznie, że bez wyjątku wszystkie ssaki i ptaki posiadają neuroanatomiczne, neurochemiczne i neurofizjologiczne substraty stanów świadomych co w praktyce oznacza, że są świadome. Prócz tego, uznano, że brak &lt;a href="http://aneksy.pwn.pl/biologia/1472059_1.html"&gt;kory nowej&lt;/a&gt; - nie wyklucza przeżywania przez organizm stanów afektywnych (emocjonalnych). Co oznacza, że pewne stany świadomości mogą być udziałem również innych zwierząt takich jak np. mięczaki. Z całą pewnością za posiadającego świadomość mięczaka uznana została ośmiornica. Reasumując deklaracja z Cambridge stwierdza jednoznacznie: “dane wskazują, że ludzie nie są unikalni pod względem posiadania neurologicznych podłoży generujących świadomość.”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobrze, ustalmy jednak o jaką świadomość chodzi. Otóż nie chodzi jedynie o proste procesy poznawcze. Chodzi o skomplikowane procesy poznawcze z których przynajmniej część możemy uznać za procesy samoświadome. Otóż uznano, że wszystkie ssaki przeżywają stany emocjonalne, łącznie z subiektywnym odczuciem przyjemności lub dyskomfortu (posiadają &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_nagrody kontrolujący zachowanie"&gt;układ nagrody&lt;/a&gt;). Mają indywidualną osobowość, potrafią planować, rozpoznawać inne osobniki, mają marzenia senne. Również wiele gatunków ptaków prawdopodobnie podczas snu doświadcza fazy REM. Ogólnie całą neurofizjologia i neuroanatomia ptaków sugeruje, że posiadają one neurologiczne substraty świadomości dlatego na równi z ssaki uznane zostały za zwierzęta świadome.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co istotne powyższe ustalenia nie opierają się na badaniach tzw. “testu lustra” (który jako metoda badawcza budził szereg zastrzeżeń). Głowna argumentacja opiera się na badaniach stwierdzających występowanie neurofizjologicznych, neurochemicznych i neuroanatomicznych podobieństw pomiędzy mózgiem ludzkim a mózgami innych ssaków. Jeśli obszary odpowiadające za wytwarzanie stanów świadomych u człowieka znajdują się również u innych zwierząt to nie ma podstaw by sądzić, że działają one w odmienny sposób. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym optymistycznym akcentem, szczęśliwego Nowego Roku ;-)</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2012/12/naukowcy-przyznali-to-oficjalnie.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total><enclosure length="27268" type="application/pdf" url="http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf"/></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-3778078736142377676</guid><pubDate>Wed, 15 Aug 2012 14:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-08-15T07:44:56.646-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">newsy</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pozanaukowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">SETI</category><title>35 lat kontaktów pozaziemskich</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj_J-E0_oramEs5LY8vJtEb-ZvuOX7c5weqtYUV6qFc2c8z2KgL7X3drX7jzBGl4ukFz-QUByOiuIzJQSA2hKwoDWhG1D6zDb8f3ZEFHuE_BhqEEmpeu4N_TuDc6VvPwNySwXVYhTgsZCKN/s1600/wowsignal.gif" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="152" width="260" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj_J-E0_oramEs5LY8vJtEb-ZvuOX7c5weqtYUV6qFc2c8z2KgL7X3drX7jzBGl4ukFz-QUByOiuIzJQSA2hKwoDWhG1D6zDb8f3ZEFHuE_BhqEEmpeu4N_TuDc6VvPwNySwXVYhTgsZCKN/s320/wowsignal.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Autor: Jerzy Michał Pawlak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
35 lat temu, dokład­nie 15 sierp­nia 1977 roku radio­te­le­skop nale­żący do Uni­wer­sy­tetu Ohio ode­brał dziwny sygnał nad­bie­ga­jący od strony gwiaz­do­zbioru Strzelca. Sygnał był tak nie­ty­powy, że prze­glą­da­jący zebrane dane astro­nom Jerry R. Ehman wyra­ził swe zdu­mie­nie pisząc czer­wo­nym dłu­go­pi­sem na mar­gi­ne­sie wydruku „Wow!”. I w ten spo­sób nie­chcący nadał swej obser­wa­cji nazwę – od tej pory w lite­ra­tu­rze nazy­wana jest ona Sygna­łem Wow!. Od tam­tego czasu, ani ten radio­te­le­skop, ani żaden inny nie zaob­ser­wo­wały nigdy podob­nego sygnału, a astro­no­mom nie udało się zna­leźć żad­nego natu­ral­nego wyja­śnie­nia tej emisji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Obser­wa­to­rium&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
W 1963 roku Uni­wer­sy­tet Stanu Ohio uru­cho­mił w Dela­ware radio­te­le­skop – urzą­dze­nie do odbioru sygna­łów radio­wych pły­ną­cych z kosmosu. Urzą­dze­nie, nazwane „Wiel­kim Uchem” (The Big Ear) uży­wane on było począt­kowo do obser­wa­cji astro­no­micz­nych, a od roku 1971 pro­wa­dziło nasłuch w ramach pro­gramu SETI, czyli poszu­ki­wa­nia poza­ziem­skich cywi­li­za­cji. Obser­wa­cje te pro­wa­dzone były aż do roku 1995, co czyni je naj­dłuż­szym dotąd nie­prze­rwa­nym pro­gra­mem obser­wa­cyj­nym SETI.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Radio­te­le­skop zło­żony był z dwóch „zwier­cia­deł”, pła­skiego i para­bo­licz­nego, które sku­piały fale radiowe na dwóch mikro­fa­lo­wych ante­nach odbior­czych. W 1977 roku anteny te były nie­ru­chome i „prze­mia­tały” niebo wraz z obro­tem Ziemi (potem dodano moż­li­wość ich prze­su­wa­nia w celu śle­dze­nia źró­dła). Odbior­nik nastro­jony był na czę­sto­tli­wość 1420 MHz (odpo­wia­da­jącą dłu­go­ści fali 21 cm). Czę­sto­tli­wość ta wybrana była nie­przy­pad­kowo: w roku 1959 astro­no­mo­wie: Giu­seppe Coc­coni i Phi­lip Mor­ri­son argu­men­to­wali, że wła­śnie na tej czę­sto­tli­wo­ści naj­bar­dziej praw­do­po­dobne są próby komu­ni­ka­cji ze strony poza­ziem­skich cywi­li­za­cji. Odpo­wiada ona tzw. przej­ściu nad­sub­tel­nemu w ato­mie wodoru, naj­bar­dziej roz­po­wszech­nio­nego pier­wiastka we wszech­świe­cie, jest więc w pewien spo­sób wyróż­niona przez naturę. Jed­no­cze­śnie jest to czę­sto­tli­wość dla któ­rej atmos­fery pla­net podob­nych do Ziemi są prze­zro­czy­ste i na któ­rej można sto­sun­kowo nie­wiel­kim nakła­dem ener­gii wytwo­rzyć sygnał sil­niej­szy, niż wysy­łany przez natu­ralne źró­dła fal radio­wych w galak­tyce. Ponadto pasmo radiowe wokół 1420 MHz jest, wła­śnie na życze­nie astro­no­mów, chro­nione mię­dzy­na­ro­do­wymi trak­ta­tami, na czę­sto­tli­wo­ści tej nie powinny więc funk­cjo­no­wać żadne ziem­skie ani orbi­talne nadaj­niki radiowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbior­nik radio­te­le­skopu moni­to­ro­wał siłę sygnału jed­no­cze­śnie w 50 wąskich kana­łach (każdy kanał miał sze­ro­kość 10 kHz) wokół tej czę­sto­tli­wo­ści. Miało to na celu dodat­kową reduk­cję ewen­tu­al­nych sygna­łów z natu­ral­nych źró­deł, więk­szość z nich emi­tuje bowiem w sze­ro­kim paśmie czę­sto­tli­wo­ści. W odstę­pach co 12 sekund zapi­sy­wane było natę­że­nie sygnału w każ­dym z kana­łów. Odbior­nik był wspólny dla oby­dwu anten,  a dokład­niej: sygnały z oby­dwu anten były w odbior­niku odej­mo­wane od sie­bie, co miało na celu usu­nię­cie emi­sji pocho­dzą­cej od atmos­fery ziemskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Sygnał&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Kilka dni po 15 sierp­nia 1977 pra­cow­nik tech­niczny obser­wa­to­rium przy­je­chał do pokoju kon­tro­l­nego tele­skopu, by odczy­tać dane i przy­go­to­wać miej­sce na kolejne. Tu uwaga dla młod­szych czy­tel­ni­ków: w roku 1977 koszty cyfro­wego prze­cho­wy­wa­nia danych były znacz­nie wyż­sze, niż koszty ich archi­wi­za­cji w for­mie papie­ro­wej. Dysk twardy kom­pu­tera, który zbie­rał dane z tele­skopu, miał pojem­ność 1 MB (tak, jeden mega­bajt). Co kilka dni zebrane na nim dane były dru­ko­wane, a następ­nie kaso­wane, by zro­bić miej­sce na kolejne. Wydruki wyko­nane tego dnia tra­fiły do astro­noma Jer­rego Ehmana. I to on zauwa­żył na wydruku sekwen­cję zna­ków „6EQUJ5”, ozna­cza­jącą, że przez sześć kolej­nych pomia­rów (a więc 72 sekundy) w kanale dru­gim odbie­rany był sygnał znacz­nie prze­kra­cza­jący zwy­kły poziom szumu. W szczy­cie emi­sja prze­kra­czała poziom szumu ponad 30-krotnie. Ory­gi­nalny wydruk, z zazna­czo­nym na czer­wono sygna­łem i entu­zja­stycz­nym dopi­skiem „Wow!” prze­cho­wy­wany jest w archi­wach Uni­wer­sy­tetu Ohio. Dokładny czas ode­bra­nia sygnału to godzina 22:16 let­niego czasu wschod­niego, według czasu uni­wer­sal­nego była to godzina 2:16 dnia 16 sierp­nia 1977.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas trwa­nia i kształt ode­bra­nego sygnału odpo­wiada dokład­nie ocze­ki­wa­niom dla punk­to­wego kosmicz­nego źró­dła. Antena ma bowiem pole widze­nia o pew­nej skoń­czo­nej sze­ro­ko­ści. Obrót Ziemi powo­duje, że źró­dło sygnału stop­niowo wcho­dzi w to pole widze­nia, przez co sygnał naj­pierw przez 36 sekund nara­sta. Naj­wyż­szą inten­syw­ność osiąga, gdy obser­wo­wany obiekt jest w środku pola widze­nia, potem sygnał z powro­tem maleje, by po kolej­nych 36 sekun­dach zanik­nąć. Sygnał zare­je­stro­wany został tylko w jed­nym kanale, co ozna­cza, że był nada­wany w wąskim paśmie, o sze­ro­ko­ści mniej­szej niż 10 kHz. Źró­dło znaj­do­wało się w gwiaz­do­zbio­rze Strzelca, w oko­licy grupy gwiazd zna­nej jako χ (chi) Sagi­ta­rii. Ponie­waż sygnał zare­je­stro­wany został tylko przez jedną antenę, poło­że­nie źró­dła nie może być jed­no­znacz­nie okre­ślone. Cokol­wiek było źró­dłem trans­mi­sji, nada­wało zbyt krótko, by zostać zare­je­stro­wa­nym przez obie anteny. Dosko­nała zgod­ność zmie­rzo­nych zmian natę­że­nia sygnału z teo­re­tyczną roz­dziel­czo­ścią anteny wska­zuje, że przez cały czas obser­wa­cji jasność radiowa źró­dła pozo­sta­wała z dobrą dokład­no­ścią stała. Nie jest moż­liwe usta­le­nie, czy inten­syw­ność sygnału zmie­niała się w krót­kiej skali cza­so­wej (poni­żej 10 sekund), sys­tem zbie­ra­nia danych nie był dosto­so­wany do reje­stra­cji szyb­kich zmian.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co wła­ści­wie odebraliśmy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Odpo­wiedź na to pyta­nie jest bar­dzo trudna, ponie­waż nie możemy zro­bić tego, co nor­mal­nie nauka w takich sytu­acjach robi: powtó­rzyć eks­pe­ry­mentu. Ani „Wiel­kie Ucho” w cza­sie kolej­nych 18 lat obser­wa­cji, ani żaden inny z kilku radio­te­le­sko­pów kie­ro­wa­nych w póź­niej­szych latach w tę samą stronę, nigdy nie ode­brały podob­nego sygnału. Ani z gwiaz­do­zbioru Strzelca, ani z żad­nego innego kie­runku. Ana­liza jest w sta­nie prak­tycz­nie wyklu­czyć ziem­skie pocho­dze­nie trans­mi­sji. Poło­że­nie źró­dła było bowiem z dobrą dokład­no­ścią stałe na sfe­rze nie­bie­skiej – źró­dła poło­żone na Ziemi musia­łyby obra­cać się wraz z nią, zaś samo­loty i sztuczne sate­lity prze­su­wa­łyby się szyb­ciej w polu widze­nia tele­skopu (pomi­ja­jąc fakt, że żaden nich nie powi­nien nada­wać w chro­nio­nym paśmie 1420 MHz). Żadne znane pla­nety ani aste­ro­idy nie znaj­do­wały się w chwili obser­wa­cji w polu widze­nia, co ozna­cza, że sygnał pocho­dził praw­do­po­dob­nie spoza układu sło­necz­nego. Wąskie pasmo emi­sji eli­mi­nuje więk­szość natu­ral­nych kosmicz­nych radio­źró­deł. Nie można oczy­wi­ście cał­ko­wi­cie wyklu­czyć błędu apa­ra­tury, jed­nak mało praw­do­po­dobne jest, by błąd taki nie powtó­rzył się nigdy przez pra­wie 20 lat obser­wa­cji i by tak dokład­nie odtwo­rzył ocze­ki­wany sygnał od punk­to­wego źródła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozo­staje jesz­cze hipo­teza, że rze­czy­wi­ście ode­bra­li­śmy sygnał wysłany przez poza­ziem­ską cywi­li­za­cję. Naukowcy ostroż­nie mówią, że nie można jej wyklu­czyć. Tylko kolejne obser­wa­cje podob­nych zja­wisk mia­łyby szansę wyja­śnić zagadkę sygnału Wow!. Nie­stety, we wcze­snych latach ‘90 ubie­głego wieku Kon­gres USA zaka­zał finan­so­wa­nia badań SETI ze środ­ków publicz­nych, od tego czasu są one finan­so­wane tylko przez pry­wat­nych sponsorów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rocz­nicę odkry­cia, 15 sierp­nia 2012, kanał TV Natio­nal Geo­gra­phic pla­nuje wysła­nie sygnału w kie­runku kon­ste­la­cji Strzelca, w stronę z któ­rej nade­szła do nas dziwna transmisja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wię­cej infor­ma­cji o tajem­ni­czym sygnale Wow! i o radio­te­le­sko­pie Wiel­kie Ucho zna­leźć można na poświę­co­nej mu stro­nie http://www.bigear.org.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
źródło:  www.studioopinii.pl&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2012/08/35-lat-kontaktow-pozaziemskich.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj_J-E0_oramEs5LY8vJtEb-ZvuOX7c5weqtYUV6qFc2c8z2KgL7X3drX7jzBGl4ukFz-QUByOiuIzJQSA2hKwoDWhG1D6zDb8f3ZEFHuE_BhqEEmpeu4N_TuDc6VvPwNySwXVYhTgsZCKN/s72-c/wowsignal.gif" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-3292177232152513933</guid><pubDate>Fri, 10 Feb 2012 17:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-02-12T13:58:43.022-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kognitywistyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">psychologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Manifest Kandela a choroby psychiczne</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.columbia.edu/cu/alumni/Magazine/Fall2006/images/Kandel-1.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="281" width="204" src="http://www.columbia.edu/cu/alumni/Magazine/Fall2006/images/Kandel-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Manifest Kandela to opublikowany w 1998 roku w American Journal of Psychiatry artykuł &lt;a href="http://ajp.psychiatryonline.org/article.aspx?Volume=155&amp;page=457&amp;journalID=13"&gt;A New Intellectual Framework for Psychiatry&lt;/a&gt; zawierający propozycje założeń, na których opierać się ma współczesna psychiatria:&lt;br /&gt;
1. Wszystkie czynności umysłu stanowią odzwierciedlenie czynności mózgu&lt;br /&gt;
2. Czynniki genetyczne mają znaczenie w determinacji czynności umysłu i zaburzeniach psychicznych&lt;br /&gt;
3. Czynniki zewnętrzne poprzez wpływ na procesy uczenia się mogą modyfikować ekspresję genów&lt;br /&gt;
4. Zmiany w ekspresji genów pod wpływem uczenia się powodują modyfikację połączeń synaptycznych; ma to związek z kształtowaniem się osobowości oraz powstawaniem zaburzeń psychicznych&lt;br /&gt;
5. Psychoterapia powoduje zmiany przez wpływ na procesy uczenia się&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej chwili manifest ten wydał mi się dość kontrowersyjny. Wynika z niego, że wiele chorób psychicznych może mieć podłoże genetyczne. Po szerszym przegrzebaniu tematu dowiedziałem się jednak, że we współczesnej psychiatrii w ogóle nie używa się pojęcia choroba psychiczna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po raz pierwszy zrezygnowano z terminu choroby psychicznej w trzeciej wersji amerykańskiej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (DSM) w 1980. Impulsem do tych zmian był eksperyment &lt;a href="http://grapercepcji.blogspot.com/2011/09/eksperyment-rosenhana.html"&gt;Davida Rosenhana&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko zaczęło się od wprowadzenia do szóstej wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób rozdziału nt. zaburzeń psychicznych (1949). Dokonano wówczas podziału na dwie grupy kategorii diagnostycznych: odpowiadających chorobom psychicznym oraz innym zaburzeniom psychicznym. W Polsce od 1997 roku całkowicie zrezygnowano z tego podziału. Zatem również u nas termin "choroby psychiczne" nie funkcjonuje w fachowej nomenklaturze. Niestety pojęcie "choroby psychicznej" występuje nadal w polskim prawie karnym i cywilnym. Nastręcza to szereg problemów wobec zasadniczego braku zgody współczesnej psychiatrii na rozpoznawanie tzw. "chorób psychicznych".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi zaś o przyczyny zaburzeń psychicznych. Psychiatria biologiczna wiąże zaburzenia psychiczne z przyczynami neurochemicznymi (w tym paradygmacie przyjmuje się największy wpływ genów). Psychologia najczęściej łączy większość zaburzeń z czynnikami intrapsychicznymi, doświadczeniami społecznymi i poziomem nasilenia stresu. Skrajne podejście, jak &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Antypsychiatria"&gt;antypsychiatria&lt;/a&gt;, czy psychologia systemowa przerzucają ciężar patologii z procesów intrapsychicznych na interakcje społeczne, zwłaszcza związane z rodziną pochodzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: wikipedia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2012/02/manifest-kandela-choroby-psychiczne.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-483700544605066470</guid><pubDate>Sat, 14 Jan 2012 22:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-14T14:43:59.772-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kognitywistyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">rozmowy</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Mózg, mój właściciel. Wolna wola do wynajęcia.</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9z_kKpo0N_ljyAyEKkIEjFA1xDwZDF4eiWUN4UE5e_I2Hyw2N6L8bAQZcQkLTwMfrmh5objP4piAVuIDFC210hZJxSb8q5P_X9GFsbH0xal8OH6W1eNsm0rZjlDkqpESOTwcZWl2mTKD0/s1600/wolnosc.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="400" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9z_kKpo0N_ljyAyEKkIEjFA1xDwZDF4eiWUN4UE5e_I2Hyw2N6L8bAQZcQkLTwMfrmh5objP4piAVuIDFC210hZJxSb8q5P_X9GFsbH0xal8OH6W1eNsm0rZjlDkqpESOTwcZWl2mTKD0/s400/wolnosc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
"Mózg, mój właściciel" &lt;br /&gt;
Przypominam świetny wywiad z prof. Włodzisławem Duchem z 2009 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Stworzenie sztucznych umysłów jest nieuniknione. Biorąc pod uwagę możliwości superinteligencji, nasz świat wyda jej się po prostu nudny&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Maciej Czarnecki: &lt;b&gt;W jednej z pańskich prac przeczytałem o ciekawym eksperymencie. Naukowcy, podglądając mózg, mogli dowiedzieć się, jaką decyzję podejmie badany, zanim jeszcze on sam sobie to uświadomił.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Prof. Włodzisław Duch:&lt;/b&gt; Przeprowadzono wiele tego typu doświadczeń. Np. w 2007 roku uczeni z Berlina prosili ludzi, by dodawali lub odejmowali od siebie dwie liczby. Obserwując aktywność ich mózgów, mogli przewidzieć, jakie decyzje podejmą nawet o sekundę wcześniej niż sami badani. Widzieli to coś, czego mózg nie zinterpretował jeszcze na tyle dobrze, by pojawiło się w świadomości - wstępne sygnały w obszarach przyśrodkowych i przedczołowych, które są związane z planowaniem pewnych działań. Mózgi zabierają się do takiego planowania dużo wcześniej, niż się nam wydaje. Na ogół pojawia się w nich kilka możliwych scenariuszy, które ze sobą konkurują. Któryś z nich w końcu zwycięża i pojawia się intencja działania, a więc wola.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W kwietniu ta sama grupa pokazała, że decyzja może zapaść nawet 10 sekund wcześniej, niż uświadomi to sobie, jakby to określić &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;...właściciel mózgu? Skrzywił się pan, kiedy to powiedziałem.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Powiedzmy, że ten, komu wydaje się, że tak jest. Tak naprawdę to raczej my należymy do mózgów niż one do nas. Moje "ja" jest jedną z wielu rzeczy, którą kreuje mózg. Większości z nich nie jestem świadomy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czy na podejmowanie decyzji można wpływać w sposób mechaniczny, np. za pomocą pola elektromagnetycznego?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W jednym z eksperymentów kazano ludziom przyciskać wedle uznania prawy lub lewy guzik. Okazało się, że w zależności od tego, jak silnie hamowało się pewne procesy w lewej lub prawej półkuli stymulacją magnetyczną, można było sprawić, by badani wybierali prawie zawsze ten sam przycisk. Mimo to biorący udział w badaniu byli przez cały czas przekonani, że podejmują niezależne decyzje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W naszych mózgach bezustannie zachodzą różne procesy i tylko z niewielu z nich zdajemy sobie sprawę. Odczuwamy różne impulsy do działania, czasem chcemy zrobić coś głupiego, ale powstrzymuje nas przed tym np. poczucie obowiązku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;A czasem nie. Przychodzą mi na myśl bohaterowie Dostojewskiego - rozhukany Dymitr Karamazow albo zagadkowy Rogożyn, pozbawieni hamulców romantyczni szaleńcy. Dziś okazuje się, że to nie dusze się w nich miotały, tylko szwankowały neurony. Neuronauka zabija sztukę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Myślę, że nieco ją urealnia. Literatura powiedziała nam dużo o możliwych formach przeżywania świata, stanach umysłu, świadomości. Wydaje mi się jednak, że lepsze zrozumienie natury ludzkiej prowadzi do tego, że patrzymy na pewne problemy bardziej realnie - weźmy np. miłość matczyną. Do jej powstania konieczne jest wydzielanie oksytocyny w czasie porodu. Jeśli matka jej nie wydziela, nie czuje się związana z dzieckiem. Inny przykład - czytałem, że w Polsce tylko 20 proc. osób uważa bezpłodne kobiety za pełnowartościowe. Mamy tendencję do obciążania takich kobiet winą, jakby popełniły grzech i zostały ukarane przez okrutne bóstwo, stały się w jakiś sposób trędowate. Tymczasem brak wydzielania oksytocyny i bezpłodność to problemy związane z naszą naturą biologiczną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Neurony, płaty mózgu, pola magnetyczne Czuję się przygnębiony. I chcę się sprzeciwić - co z naszymi ideami, kulturą? Mówił pan, że miłość matczyną warunkuje wydzielanie oksytocyny. Ale kategoria dzieciństwa zaczęła pojawiać się w Europie dopiero w XVI wieku. Wcześniej patrzono na dzieci jak na małych dorosłych, ubierano je w takie same ubrania, tylko w mniejszym rozmiarze. Samą miłość również postrzegano w historii różnie, zależnie od tego, czy pisał o niej Villon czy Houellebecq.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie należy sądzić, że istnieje pełen determinizm genetyczny czy neuronalny. Struktura mózgu determinuje pewne możliwości. Podobnie jest ze strukturą ciała - nie możemy skakać 10 m nad ziemię. Mózg jest tylko substratem, w którym kultura, wychowanie, cała nasza przeszłość niejako rzeźbi. W tym samym kamieniu można wyryć różne rzeczy, ale materia determinuje, co się z nią da zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jeśli umysł jest nieodłącznie związany z mózgiem, to dusza nie istnieje?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W XIX wieku próbowano udowodnić, że jest inaczej. Ktoś ważył osoby, które umierały na gruźlicę. Okazało się, że w czasie procesu umierania tracą na wadze. To miała być dusza. Dr Duncan MacDougall napisał na ten temat obszerną pracę. Ustalono w niej, że pies nie ma duszy, bo w chwili śmierci nie robił się lżejszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkrótce wyjaśniono tę zagadkę. Otóż człowiek, gdy umiera, traci dużo wody, bo po ustaniu oddychania niechłodzona krew chwilowo podwyższa temperaturę. Psy mają natomiast inny mechanizm chłodzenia - głównie dyszą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co z opowieściami tych, którzy opuszczali własne ciało i widzieli je z góry np. nad stołem operacyjnym?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mózg musi w skrajnych warunkach jakoś sobie radzić. Zauważmy, że te przeżycia mogą być związane z kulturą danego regionu. Hindusi widzieli np. w wizjach bliskich śmierci Ganeszę, boga z głową słonia. Pięć lat temu znaleziono metodę badania tego typu wrażeń. Można je wywołać, sztucznie drażniąc pewne obszary mózgu polem magnetycznym. Wcześniej udało się osiągnąć podobne efekty przy użyciu substancji takich jak ketamina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Mówiąc krótko - wyjście poza własne ciało to złudzenie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Poczucie, że jesteśmy w ciele, zależy od wielu rzeczy. Np. od tego, jak działa nasz układ równowagi i jakie impulsy otrzymuje od niego mózg. Od informacji o stanie napięcia i nacisku, jakie otrzymujemy od mięśni, od tego, jak nasz układ wzrokowy określa odległość od otaczających nas przedmiotów. Ten cały system, który pozwala umiejscowić nasze "ja" w ciele, potrafi się załamać - np. podczas operacji serca, gdy nasz mózg może być niedotleniony. Henrik Ehrsson z University College London pokazał w 2007 r., jak w prosty sposób wywołać taką iluzję: wystarczy oglądać swoje plecy z odległości kilku metrów przez kamerę i okulary. Głaskanie pleców i jednoczesne oglądanie ich kilka metrów przed sobą w ciągu minuty lub dwóch stwarza wrażenie, że jesteśmy tam, gdzie widziane plecy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większość opowieści o wyjściu poza własne ciało mówi o doświadczeniach sprzed lat, a ludzka pamięć jest niezwykle zawodna. Spytajmy sędziów, ile pomyłek robią świadkowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wystarczy obejrzeć "12 gniewnych ludzi" Sidneya Lumeta.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znajomy profesor opowiadał mi niedawno, że jego syn był świadkiem wypadku. Samochód osobowy zderzył się z ciężarówką. Winna była bezsprzecznie kobieta, która prowadziła osobówkę. Młody mężczyzna, który widział wszystko z bliska, czuł dla niej taką sympatię, że już następnego dnia wydawało mu się, że było odwrotnie. Gdy zobaczył film z kamery przy drodze, nie mógł uwierzyć własnym oczom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Syndrom fałszywych wspomnień doprowadził w latach 70. i 80. do ogromnych nieszczęść. W USA psychoterapeuci wmawiali pacjentom, że byli seksualnie wykorzystywani przez sekty satanistów. Pewnego szeryfa posadzono w 1988 r. za kratki na 20 lat, bo jego dwie córki oskarżyły go o diabelskie obrzędy. Później okazało się, że ów biedny człowiek był tak podatny na sugestię, że wszystko, co usłyszał, uznawał za swoje wspomnienia. To kolejny przykład na to, że nieznajomość naszej biologicznej natury prowadzi do wiary w przesądy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Religia to też przesąd?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To zależy, czym jest wiara w Boga. Jeśli, tak jak Einstein, mamy na myśli przekonanie o pewnej tajemnicy świata, to nie ma problemu. Sprawa komplikuje się, gdy mówimy o wierze w bogów, jakich wymyśliła ludzkość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwykle mamy pewien obraz świata, poza który bardzo trudno wykroczyć, bo wymagałoby to zmiany ścieżek "wydeptanych" w mózgach. Trudno się z tego wyłamać. Na tym polega tragedia młodych ludzi kształconych w radykalnych medresach, którzy stają się terrorystami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony, w zachodnich Chinach, gdzie obecny jest islam, do 18. roku życia zabrania się uczęszczania do meczetów. Mieszkańcom tych regionów bardzo trudno przychodzi potem przyjęcie wiary, bo nie chowają się w jej tradycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jeśli nasza umysłowość zależy jedynie od fizycznego substratu, to być może naukowcom uda się w końcu wcielić w życie wizje reżyserów filmów SF i stworzyć sztuczną inteligencję, robota obdarzonego świadomością?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wydaje się to nieuniknione. W ostatniej dekadzie zanotowaliśmy niesamowity postęp. W najbliższych 10 latach pojawi się sporo systemów, którym będzie można przypisać świadome doznania. To ryzykowne stwierdzenie, ale jeżdżę na konferencje naukowe z tym związane i widzę, że coraz lepiej rozumiemy, jakie procesy muszą zachodzić w mózgu, by był on w stanie zinterpretować to, co się w nim dzieje, jako świadome wrażenie, a następnie na tej podstawie działać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co będzie, jeśli stworzymy niedługo zupełnie nową rasę, o wiele potężniejszą od naszej? Czy scenariusze filmów, w których obdarzone świadomością mechaniczne istoty buntują się przeciw swym twórcom, mogą się ziścić?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jedyne realne niebezpieczeństwo wiąże się z tym, że roboty mogą być nadużywane przez ludzi, np. do prowadzenia wojen bez strat własnych. Pewne zagrożenie wiąże się również z tym, że w systemie dostatecznie skomplikowanym nie wszystko da się przewidzieć. Popatrzmy choćby na Windows - ile razy zachowuje się nie tak, jak powinien? Stoją za nim miliony linii kodu, więc nikt nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bunt robotów raczej mnie nie martwi. Ludzie walczyli ze sobą, bo potrzebowali przestrzeni fizycznej, niszy ekologicznej, zasobów. Tu nie ma takiej potrzeby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Być może nowe istoty biłyby się o własną niezależność, wyzwolenie spod ludzkiego panowania?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wątpię. Ludzie posługują się głównie wzrokiem, zależą od struktury swych mózgów, orientują się w przestrzeni trójwymiarowej. Nie ma powodu, by ograniczały się do niej sztuczne umysły. Można sobie wyobrazić, że zaczynają one tworzyć sobie pewne obiekty, tak jak w tej chwili my tworzymy wirtualne światy w rodzaju Second Life. Te obiekty byłyby dla nas zupełnie niezrozumiałe, bo np. cztero- czy pięciowymiarowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Naszpikowane podzespołami maszyny będą więc chodzić ze sobą do kina i wcinać pizzę w wirtualnych galeriach?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- (śmiech) Biorąc pod uwagę możliwości takich superinteligencji, nasza kultura wyda im się po prostu nudna. Świat jest dla nas ciekawy, bo jest światem ludzi. Mamy taką a nie inną strukturę mózgu i to decyduje o naszych emocjach. Superinteligencja może dostarczyć nam informacji na różne tematy, poudowadniać mnóstwo ciekawych twierdzeń, ale nie będzie do naszego świata przystawać. Trudno powiedzieć, w jakim kierunku będą dążyć świadome roboty i jakie wyznaczą sobie cele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Rozmawiał&lt;/b&gt; Maciej Czarnecki, Toruń &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&lt;b&gt;Prof. Włodzisław Duch&lt;/b&gt; - szef Katedry Informatyki Stosowanej UMK, wieloletni visiting professor na Uniwersytecie Technologicznym Nanyang w Singapurze, w Instytucie Maksa Plancka w Monachium oraz na uczelniach we Francji, w Japonii, Kanadzie, Szwecji i USA. Autor ponad 400 publikacji naukowych, specjalista z zakresu badań nad inteligencją obliczeniową (m.in. sztuczną inteligencją), kognitywistyką, sieciami neuronowymi i fizyką komputerową. Prezydent European Neural Network Society, współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Kognitywistycznego, Polskiego Towarzystwa Sieci Neuronowych, członek kilkunastu innych towarzystw naukowych i redakcji pism specjalistycznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło: &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,6302216,Mozg__moj_wlasciciel.html#ixzz1jTREdDJB"&gt;Gazeta Wyborcza&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2012/01/mozg-moj-wasciciel-wolna-wola-do.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9z_kKpo0N_ljyAyEKkIEjFA1xDwZDF4eiWUN4UE5e_I2Hyw2N6L8bAQZcQkLTwMfrmh5objP4piAVuIDFC210hZJxSb8q5P_X9GFsbH0xal8OH6W1eNsm0rZjlDkqpESOTwcZWl2mTKD0/s72-c/wolnosc.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-30830079475763765</guid><pubDate>Tue, 03 Jan 2012 23:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-03T15:39:16.483-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">granice nauki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><title>Całkowita energia Wszechświata</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lsst.org/files/img/transient.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="130" width="260" src="http://www.lsst.org/files/img/transient.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Dlaczego istnieje raczej coś niż nic? To wbrew pozorom bardzo niegłupie pytanie które zresztą zadają sobie filozofowie od bardzo dawna. Oczywiście nie znam odpowiedzi na nie ale oglądając pewien ciekawy wywiad w programie Grzegorza Miecugow &lt;a href="http://www.tvn24.pl/0,1,inny_punkt_widzenia.html"&gt;"Inny punkt widzenia"&lt;/a&gt; zaintrygowała mnie jedna rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rozmowy z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_R%C3%B3%C5%BCyczka"&gt;Prof. Michałem Różyczka&lt;/a&gt; dowiedziałem się, że istnieje hipoteza która sugeruje, że "całkowita energia Wszechświata" wynosi &lt;b&gt;zero&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
Poszperałem w necie i okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. &lt;a href="http://th-www.if.uj.edu.pl/zfs/gora/"&gt;Dr hab. PAWEŁ F. GÓRA&lt;/a&gt; odpowiada w ten sposób:&lt;br /&gt;
Jaka jest całkowita energia Wszechświata?&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, nie wiadomo bowiem co to jest "całkowita energia Wszechświata". Żeby uniknąć długich dywagacji, powiem tylko, że według Ogólnej Teorii Względności energia to zerowa składowa pewnego czterowektora. Żeby więc określić ową składową, trzebaby wskazać układ odniesienia (niekoniecznie inercjalny!), w którym defininijemy nasz wektor. Niestety, w zakrzywionej czasoprzestrzeni nie ma układu odniesienia, który byłby wspólny dla całej tej czasoprzestrzeni. Innymi słowy, do opisania zakrzywionej czasoprzestrzeni trzeba mieć więcej niż jeden układ odniesienia i procedurę przejścia z jednego układu do innego. W dodatku czterowektory na ogół zmieniają się przy przejściu z układu do układu, więc, w zasadzie, odpowiedź brzmi: pojęcie całkowitej energii Wszechświata jest źle zdefiniowane. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak się jednak (na szczęście?) składa, że Wszechświat, oglądany w wielkiej, Wielkiej, BARDZO WIELKIEJ skali jest prawie płaski, a skoro tak, to można mówić o pewnym układzie odniesienia wspólnym dla całego Wszechświata i w tym układzie można spróbować "całkowitą energię" określić. W BARDZO WIELKIEJ skali nie liczą się oddziaływania kwantowe, liczą się tylko trzy rzeczy: (i) masa spoczynkowa cząstek - dodatnia, (ii) energia przyciągania grawitacyjnego - ujemna oraz (iii) energia związana z ekspansją Wszechświata - dodatnia. Podkreślam, że to jest wielkie uproszczenie. Dalej już można tylko przyjmować różne dodatkowe założenia, których wcale nie jesteśmy pewni, w każdym razie są pewne teorie, które głoszą, że całkowita energia Wszechświata równa się zero. Zero. Taki wynik nie jest sprzeczny z żadnymi danymi obserwacyjnymi (!), a poza tym ładnie tłumaczy inne fakty, choćby globalną płaskość Wszechświata, ale podkreślam, że jest on oparty na założeniach, które mają silnie spekulacyjny charakter. Nie można go zatem uważać za "prawdę naukową", "stanowisko fizyki współczesnej", a tylko za hipotezę, zgrabną i niesprzeczną z dostępnymi danymi obserwacyjnymi.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;
Zważywszy, że jest to hipotezą &lt;b&gt;"zgrabną i niesprzeczną z dostępnymi danymi obserwacyjnymi"&lt;/b&gt;. Interesuje mnie jakie są filozoficzne implikacje takich założeń. Czy to oznacza, że w pewnej skali (baaaardzo dużej) nic nie istnieje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O to trzeba by pewnie zapytać jakiegoś filozofa :-)</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2012/01/cakowita-energia-wszechswiata.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-3107256317126014912</guid><pubDate>Wed, 21 Dec 2011 21:55:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-21T14:27:13.217-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kognitywistyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Na czym polega proces widzenia?</title><description>Dzisiejszy post porusza kwestie fundamentalne dla naszego zrozumienia tego jak postrzegamy świat. Pomijając rozważania filozoficzne na temat tego co istnieje na zewnątrz podmiotu postrzegającego chciałbym żebyśmy uświadomili sobie czym w ogóle jest proces widzenia. Filmik który wrzucam poniżej w łatwy i pouczający sposób przedstawia to zagadnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieje, że nikt z Was nie sądzi, że widzi oczyma. Widzimy mózgiem...a dokładnie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kora_wzrokowa"&gt;korą wzrokową&lt;/a&gt;."Mózg nie ewoluował aby widzieć świat jakim on jest. Mózg ewoluował aby widzieć świat jakim było przydatne go widzieć w przeszłości. I sposób w jaki widzimy [w ogóle] polega na ciągłym redefiniowaniu normalności"&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w filmie pojawia się wiele interesujących wniosków dla mnie najciekawsze są te które zwracają uwagę na fakt, że &lt;b&gt;widzieć znaczy interpretować&lt;/b&gt;. "Światło które pada na Twoją siatkówkę (bodziec zewnętrzny) jest bez znaczenia. Bo może oznaczać dosłownie cokolwiek (...) Informacja (bodziec zewnętrzny) nie posiada gotowego znaczenia. Ważne jest co robimy z tą informacją. Widzimy ponieważ uczymy się widzieć. Mózg wyspecjalizował mechanizmy odnajdywania wzorów, odnajdywania relacji w bodźcach zewnętrznych (informacjach) i przypisywania tym relacjom znaczenia...znaczenia które powstaje w wyniku interakcji ze światem" &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powyższe uwagi są zgodne z aktualnym stanem wiedzy naukowej na temat procesu percepcji wzrokowej. Ich filozoficzne implikacje są jeszcze bardziej piorunujące kiedy sobie uświadomić, że w wyniku dwóch fizycznie identycznych bodźców możemy "widzieć" różne rzeczy. Lub jeśli ktoś woli..."ten sam obraz może mieć nieskończoną ilość źródeł w świecie zewnętrznym". To daje do myślenia...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;object width="526" height="374"&gt; &lt;param name="movie" value="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"/&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="bgColor" value="#ffffff"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="flashvars" value="vu=http://video.ted.com/talk/stream/2009G/Blank/BeauLotto_2009G-320k.mp4&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/BeauLotto-2009G.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=512&amp;vh=288&amp;ap=0&amp;ti=653&amp;lang=pl&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=beau_lotto_optical_illusions_show_how_we_see;year=2009;theme=evolution_s_genius;theme=how_the_mind_works;theme=art_unusual;event=TEDGlobal+2009;tag=Science;tag=art;tag=brain;tag=consciousness;tag=mind;tag=psychology;tag=visualizations;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;" /&gt;&lt;embed src="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf" pluginspace="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" bgColor="#ffffff" width="526" height="374" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always" flashvars="vu=http://video.ted.com/talk/stream/2009G/Blank/BeauLotto_2009G-320k.mp4&amp;su=http://images.ted.com/images/ted/tedindex/embed-posters/BeauLotto-2009G.embed_thumbnail.jpg&amp;vw=512&amp;vh=288&amp;ap=0&amp;ti=653&amp;lang=pl&amp;introDuration=15330&amp;adDuration=4000&amp;postAdDuration=830&amp;adKeys=talk=beau_lotto_optical_illusions_show_how_we_see;year=2009;theme=evolution_s_genius;theme=how_the_mind_works;theme=art_unusual;event=TEDGlobal+2009;tag=Science;tag=art;tag=brain;tag=consciousness;tag=mind;tag=psychology;tag=visualizations;&amp;preAdTag=tconf.ted/embed;tile=1;sz=512x288;"&gt;&lt;/embed&gt; &lt;/object&gt;&lt;br /&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/12/na-czym-polega-proces-widzenia.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total><enclosure length="507770" type="binary/octet-stream" url="http://video.ted.com/assets/player/swf/EmbedPlayer.swf"/></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-7373190777505288459</guid><pubDate>Mon, 05 Dec 2011 10:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-05T02:50:37.226-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Co zdolność mówienia ma wspólnego z rzucaniem?</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kopalniawiedzy.pl/media/lib/86/szympans-c062960fd6079dd8512e0529be3fb37e.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="215" width="320" src="http://kopalniawiedzy.pl/media/lib/86/szympans-c062960fd6079dd8512e0529be3fb37e.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Philosophical Transactions of the Royal Society B ukazał się artykuł opisujący badania nad... procesem rzucania przedmiotami przez szympansy. Bill Hopkins i jego koledzy z Emory University skupili się na szympansach z dwóch powodów. Po pierwsze, są one naszymi najbliższymi krewnymi. Po drugie, są, obok człowieka, jedynym gatunkiem, u którego zauważono rzucanie przedmiotami w wybrany wcześniej cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowcy przez wiele lat obserwowali małpy oraz skanowali ich mózgi, by sprawdzić, czy istnieje jakaś różnica pomiędzy zwierzętami, które dużo rzucają oraz tymi, które robią to rzadko. Chcieli też przekonać się, czy częstotliwość trafnych rzutów ma jakieś głębsze konsekwencje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uczeni ze zdumieniem stwierdzili, że u szympansów, które więcej rzucały i częściej trafiały kora motoryczna jest lepiej rozwinięta oraz ma ona więcej połączeń z ośrodkiem Broki. Ośrodek Broki to ten obszar mózgu, który u ludzi odpowiedzialny jest za generowanie mowy. Umiejętność rzucania i trafiania jest więc powiązana z rozwojem obszaru odpowiedzialnego za mowę, co może sugerować, iż jej pojawienie się zapowiada możliwość rozwinięcia się mowy w przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowcy, chcąc zweryfikować to spostrzeżenie, przyjrzeli się kontaktom społecznym szympansów. Odkryli, że te małpy, które lepiej rzucały wydawały się też lepiej komunikować z innymi. Co ciekawe, nie zauważono, by zwierzęta te charakteryzowały się innymi bardziej rozwiniętymi zdolnościami fizycznymi (zręczność, wytrzymałość itp.), co pozwala przypuszczać, iż rzucanie rozwija się rzeczywiście jako sposób komunikacji, a nie jako umiejętność przydatna podczas polowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdaniem uczonych, wyniki ich badań wskazują, że po rozdzieleniu się linii ewolucyjnych, które doprowadziły do powstania szympansów i ludzi, w „ludzkiej" linii doszło do bardzo intensywnej selekcji naturalnej pod kątem umiejętności rzucania, dzięki czemu lewa półkula mózgu wyspecjalizowała się w przetwarzaniu mowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Mariusz Błoński&lt;br /&gt;
Źródło: kopalniawiedzy.pl</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/12/co-zdolnosc-mowienia-ma-wspolnego-z.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-3076977639111794590</guid><pubDate>Sun, 20 Nov 2011 14:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-20T06:23:46.938-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>instynkt czy nauka u ptaków?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/83/samiec-plecie-gniazdo-bde6456e516d50e9a28db8afc52d9d4d.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="159" width="200" src="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/83/samiec-plecie-gniazdo-bde6456e516d50e9a28db8afc52d9d4d.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Budowanie gniazd nie jest instynktowne. Ptaki muszą się go nauczyć. Do takiego wniosku doszli ornitolodzy z Uniwersytetów w Edynburgu i Glasgow oraz University of St Andrews, analizując zachowanie samców wikłacza maskowego (Ploceus velatus) z Botswany podczas budowania w sezonie lęgowym gniazd z trawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazało się, że przy kolejnych gniazdach poszczególne ptaki zmieniają technikę budowania, poza tym niektóre osobniki wyplatają swoje gniazda w kierunku od lewej do prawej, a inne od prawej do lewej. Akademicy zauważyli także, że w miarę jak samce nabierały wprawy, coraz rzadziej upuszczały źdźbła traw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brytyjczycy, którym pomagali koledzy po fachu z Botswany, wybrali właśnie wikłacze, ponieważ, po pierwsze, konstruują one skomplikowane gniazda, co może świadczyć o inteligencji, a po drugie, wyplatają ich w ciągu sezonu lęgowego nawet kilkadziesiąt, dzięki czemu można monitorować zmiany w technice budowania tego samego osobnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ptak buduje gniazdo według genetycznego szablonu, powinniśmy oczekiwać, że wszystkie ptaki będą za każdym razem budować gniazda dokładnie w ten sam sposób. Tymczasem wcale tak nie jest. Wikłacze maskowe wykazywały sporą zmienność w tym zakresie, ujawniając oczywistą rolę doświadczenia. Nawet w przypadku ptaków praktyka czyni mistrza – podsumowuje dr Patrick Walsh ze Szkoły Nauk Biologicznych Uniwersytetu w Edynburgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Anna Błońska&lt;br /&gt;
Źródło: kopalniawiedzy.pl</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/10/instynkt-czy-nauka-u-ptakow.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-8487714667505622465</guid><pubDate>Wed, 09 Nov 2011 22:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-09T14:00:54.198-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Ryba też człowiek...</title><description>&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/P_MYQy_eeTQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
W miarę jak coraz lepiej poznajemy świat zwierząt, okazuje się, że spora ich część wykorzystuje narzędzia. Dotąd opisywano tego typu przypadki wśród małp, słoni, delfinów czy ptaków (vide kruki), teraz jednak po raz pierwszy sfilmowano rybę, która posłużyła się skałą, by dostać się do smacznego małża.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Giacomo Bernardi, profesor ekologii i biologii ewolucyjnej z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz, sfilmował w 2009 r. zachowanie ryby z gatunku Choerodon anchoago u wybrzeży Palau.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwierzę przekopuje piasek, aby wydobyć małża, potem płynie przez dłuższy czas w poszukiwaniu odpowiedniego terenu, gdzie można by roztrzaskać muszlę. To wymaga wytężonego myślenia o przyszłości, ponieważ mamy do czynienia z wieloetapowym działaniem. Dla ryby to poważna sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nagraniem Bernardiego pojawiały się doniesienia o wykorzystaniu narzędzi przez ryby. Za każdym razem dotyczyły one gatunku z rodziny wargaczowatych (należy do niego również Ch. anchoago), który rozbijał muszlę o skałę. Bernardi podkreśla, że po raz pierwszy słyszał o posługiwaniu się przez ryby narzędziami w 1994 roku, gdy jego kolega zaobserwował na Florydzie rzucające małżami o skałę wargacze Halichoeres garnoti. W warunkach laboratoryjnych podobne zachowanie widywano u talasomy Hardwicka (Thalassoma hardwicke).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wargaczowate to jedna z najliczniejszych gatunkowo rodzin wśród ryb okoniokształtnych. Wykorzystanie narzędzi zaobserwowano u daleko spokrewnionych gatunków. Znajdują się one na przeciwległych końcach drzewa filogenetycznego, może to więc być głęboko zakorzeniona [powstała u wspólnego przodka] cecha behawioralna wszystkich wargaczowatych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Anna Błońska&lt;br /&gt;
Źródło: kopalniawiedzy.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/11/ryba-tez-czowiek.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://img.youtube.com/vi/P_MYQy_eeTQ/default.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-1004820406749259752</guid><pubDate>Thu, 27 Oct 2011 10:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-27T03:29:09.291-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">granice nauki</category><title>Co z tą prędkością światła?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/69/particles-52138e91fc13e244b6e173913d00315f.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="212" width="350" src="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/69/particles-52138e91fc13e244b6e173913d00315f.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Gdy przed trzema tygodniami świat obiegła sensacyjna &lt;a href="http://grapercepcji.blogspot.com/2011_09_01_archive.html"&gt;wiadomość&lt;/a&gt; o przekroczeniu prędkości światła przez neutrino, setki naukowców ruszyły do pracy, zastanawiając się nad wyjaśnieniem tego fenomenu. Do zbiorów arXiv trafiło już ponad 80 prac, których autorzy próbują opisać nowo odkryte zjawisko. Niektóre z nich sugerują powstanie nowej fizyki, w której np. neutrino podróżują przez dodatkowe wymiary, inni twierdzą, że odkrycie naukowców pracujących przy eksperymencie OPERA da się wyjaśnić na gruncie istniejących teorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jednym z artykułów zwrócono uwagę, że gdy w 1987 roku zaobserwowano potężną supernową (SN 1987A), pochodzące z niej neutrino dotarły na Ziemię trzy godziny wcześniej niż zauważono emitowane przez eksplozję światło. Wówczas wyjaśniono to zjawisko faktem, że dla neutrino cała materia jest praktycznie przezroczysta, mogą one podróżować bez przeszkód. Tymczasem fotony są wielokrotnie pochłaniane, odbijane i ponownie emitowane. Naukowcy doszli wówczas do wniosku, że z tego też powodu fotony wydostały się z eksplodującej gwiazdy później niż neutrino. Autorzy współczesnego opracowania wyliczają, że gdyby neutrino podróżowały szybciej od światła, a różnica w prędkości byłaby taka, jaką uzyskano w eksperymencie OPERA, to neutrino ze wspomnianej supernowej powinny dotrzeć do nas ponad cztery lata przed fotonami. Tymczasem różnica wynosiła trzy godziny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z kolei laureat Nagrody Nobla Sheldon Glashow i jego koledzy zwracają uwagę, że zgodnie z Modelem Standardowym neutrino o wystarczająco dużej energii powinno doprowadzić do powstania par elektron-pozytron. W procesie tym, zwanym emisją Cohena-Glashowa, dochodzi jednak do zmniejszenia energii neutrino, co z kolei prowadzi do spowolnienia jego ruchu. Tym samym neutrino nie mogłoby przekroczyć prędkości światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ronald A.J. van Elburg zauważa natomiast, że pomiary odległości i czasu podróży neutrino były wykonywane za pomocą systemu GPS. System ten korzysta z satelitów, które bez przerwy krążą wokół Ziemi. Sama Ziemia również się obraca, a zatem źródło neutrino (CERN) i wykrywacz neutrino w Gran Sasso zmieniały w czasie eksperymentów położenie względem siebie. Elburg wylicza, że zmiany położenia powinny doprowadzić do niedokładności pomiaru wynoszącej 64 nanosekundy. Tymczasem uczeni z Włoch informowali, że neutrino przybyły o 60 nanosekund szybciej od światła, co potwierdzałoby obliczenia Elburga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środowisko naukowe ciągle toczy gorące spory mające na celu wyjaśnienie wyników eksperymentu OPERA. Nam pozostaje czekać, aż uczeni wypracują wspólny pogląd na ten temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Mariusz Błoński&lt;br /&gt;
Źródło: koplaniawiedzy.pl</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/10/co-z-ta-predkoscia-swiata.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-1684522945035034217</guid><pubDate>Sun, 09 Oct 2011 14:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-27T03:25:27.080-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pozanaukowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Rzeczywistość poza materią [film]</title><description>Film który zdecydowałem się zaprezentować na blogu wymaga wstępnego komentarza. &lt;br /&gt;
Nie da się ukryć, że obraz ten jest silnie ideologiczny (ale które z naszych działań nie jest ideologiczne?). Wnioski jakie na końcowym etapie filmu przedstawia narrator są moim zdaniem zbyt odważnie sformułowane. Nie mniej film porusza istotną kwestię percepcji w kontekście rozważań filozoficznych które zazwyczaj są przemilczane.&lt;br /&gt;
Bardzo cenne są komentarze (w nawiasach) tłumaczy polskiej wersji Mariusza i Łukasza (w zasadzie bez nich chyba nie zdecydowałbym się na publikacje tego filmiku na blogu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszam do obejrzenia:&lt;br /&gt;
&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/I1oT1o1lwv8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Fi1WRPkOQ3k" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/_2XThPmcKok" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/10/rzeczywistosc-poza-materia-film.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://img.youtube.com/vi/I1oT1o1lwv8/default.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-8961857948581793688</guid><pubDate>Sun, 09 Oct 2011 13:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-09T06:22:54.996-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">zabawne</category><title>świadomość psa</title><description>Trochę w ramach rozrywki...widać psy też używają narzędzi ;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/_FgONyS_qvI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/10/swiadomosc-psa.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://img.youtube.com/vi/_FgONyS_qvI/default.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-2669300130704359497</guid><pubDate>Mon, 03 Oct 2011 21:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-03T14:17:03.231-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">granice nauki</category><title>O niewidzialnej materii</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4b/DarkMatterPie.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="144" width="309" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4b/DarkMatterPie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Tylko 3–5 proc. tego, z czego zbudowany jest Wszechświat, składa się z tzw. materii barionowej, czyli atomów – o których uczymy się w szkole – tworzących gwiazdy, mgławice, planety, krzesła, butelki szampana, a także nas samych. Ta materia świeci (jak gwiazdy lub gorący gaz) lub pochłania światło wyemitowane przez gwiazdy (jak obłoki zimnego gazu). Dzięki temu daje się zaobserwować. Pozostałe ok. 95 proc. zawartości kosmosu to materia, której obecność możemy stwierdzić tylko pośrednio – poprzez jej wpływ na ruchy gwiazd i galaktyk. To tzw. ciemna strona Wszechświata, czyli ciemna materia niebarionowa (tej jest ok. 23 proc.) i ciemna energia (aż 72 proc.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciemną materię tworzą nieznane nam cząstki elementarne, które nie są ani protonami, ani neutronami – inaczej mówiąc, nie są znajomymi nam barionami. Natomiast ciemna energia związana jest z tajemniczą siłą odpychania (wszystkie podane tutaj liczby obarczone są kilkuprocentowym błędem).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podejrzenie, że w kosmosie, poza widocznymi galaktykami i międzygwiazdowym gazem, musi się znajdować coś jeszcze i że jest tego bardzo dużo, po raz pierwszy zaświtało w głowie szwajcarskiego astronoma Fritza Zwicky’ego. W latach 30. XX w. obserwował on wielkie skupiska galaktyk, zwane gromadami. Masę gromady można zmierzyć, sumując masy wszystkich gwiazd we wszystkich galaktykach zawartych w gromadzie. Dostaniemy w ten sposób masę świecącą gromady. Można też odwołać się do dynamiki. Znając rozmiary Ziemi i przyspieszenie grawitacyjne, z jakim spadało słynne jabłko na głowę Izaaka Newtona, można obliczyć masę naszej planety. W podobny sposób można oszacować masę gromady, mierząc jej rozmiary oraz prędkości galaktyk tworzących gromadę i krążących w niej wokół wspólnego środka masy. W ten sposób wyznaczymy jej masę grawitacyjną. Zwicky ze zdumieniem stwierdził, że masa świecąca gromady jest wielokrotnie mniejsza od masy grawitacyjnej. Aby tę rozbieżność wyjaśnić, wysunął hipotezę, że brakującą masę należy przypisać materii, która nie świeci, ale oddziałuje z materią świecącą grawitacyjnie (...)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rosyjski fizyk Gieorgij Gamow zauważył, że w ciągu trzech pierwszych minut swojego istnienia Wszechświat był wystarczająco gęsty i gorący, aby w wyniku reakcji termojądrowych ze stanu pierwotnego, zawierającego jedynie protony i neutrony, mogły powstać jądra atomowe kilku lekkich pierwiastków, w tym helu-4 oraz deuteru. Ten ostatni to izotop wodoru, zbudowany z jednego protonu i jednego neutronu. Obfitości wyprodukowanego helu i deuteru zależą od liczby barionów. W ten sposób, wiedząc z obserwacji, ile jest helu i deuteru, można obliczyć, ile powinno dziś być barionów na centymetr sześcienny. Tak ustalono, że ok. 90 proc. ciemnej materii to materia niebarionowa (...).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W maju 2007 r., za pomocą Teleskopu Kosmicznego Hubble’a krążącego na orbicie wokół Ziemi, zaobserwowano zderzenie dwóch gromad galaktyk. W jego wyniku ciemna materia zawarta w galaktykach została odrzucona na zewnątrz, jak fale po wrzuceniu kamienia do wody, tworząc gigantyczny pierścień. Choć nie jest zbudowany z materii barionowej, można określić jego wielkość i kształt po tym, w jaki sposób obie gromady zakrzywiają światło obiektów znajdujących się za nimi. Ma on średnicę ok. 2,6 mln lat świetlnych. Uczonym udaje się więc coraz częściej identyfikować dynamiczne skutki obecności ciemnej materii, wciąż jednak nie udaje im się odpowiedzieć na pytanie, czym ona naprawdę jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najprawdopodobniej – kontynuuje prof. Juszkiewicz – w grę wchodzi zupełnie nowa, nieznana nam jeszcze cząstka, która oddziałuje z materią barionową niemal wyłącznie grawitacyjnie, tak że wszystkie inne rodzaje oddziaływań (jak siły elektromagnetyczne czy jądrowe), które pozwalają schwytać znane nam cząstki w laboratorium, w tym wypadku są zaniedbywalnie małe. Być może nowe, bardziej czułe detektory w Wielkim Zderzaczu Hadronów (Large Hadron Collider, LHC), który rusza w tym roku w Europejskim Laboratorium Energii Jądrowej (CERN) w Genewie, pozwolą nam schwytać podejrzanego. Jeżeli to się nie powiedzie, trzeba będzie sięgnąć jeszcze głębiej i przebudować teorię grawitacji Einsteina (...).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 1998 r. astronomowie badający odległe supernowe odkryli, że tempo rozszerzania się Wszechświata ulega przyspieszeniu, co było ogromnym zaskoczeniem. Tempo ekspansji powinno maleć z czasem, tak jak prędkość kamienia rzuconego pionowo w górę. Okazuje się jednak, że tempo rozszerzania malało jedynie na początku naszej kosmicznej historii. Po upływie ok. 1/7 jego dzisiejszego wieku Wszechświat zaczął się rozszerzać coraz szybciej. Taka historia tempa ekspansji sugeruje, iż powinniśmy do przyciągania grawitacyjnego dodać nową siłę – odpychającą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taką modyfikację rozważał sam Einstein, wprowadzając do swoich równań tak zwaną stałą kosmologiczną, którą następnie przyrównał do zera, powodując się ówczesnym stanem obserwacji oraz względami estetycznymi. Teraz wygląda na to, że mistrz niepotrzebnie się pospieszył. Model ze stałą kosmologiczną pasuje do obecnych danych jak ulał, co nie zmienia faktu, że nie mamy pojęcia, jaka jest jego natura fizyczna. Na pierwszy rzut oka stała kosmologiczna wygląda tak, jak gdyby do zupy kosmicznej, zawierającej materię barionową i niebarionową oraz promieniowanie elektromagnetyczne, został dodany nowy egzotyczny składnik – próżnia. W fizyce próżnia ma swoją strukturę i bierze aktywny udział w oddziaływaniach pomiędzy cząstkami elementarnymi. Cały problem polega jednak na tym, że wartość gęstości energii próżni, przewidywana przez obowiązującą teorię oddziaływań elementarnych, wynosi zero. Zamiast tego, z obserwacji gwiazd supernowych wynika, że gęstość energii próżni stanowi dokładnie owe 72 proc. wszystkiego, o czym wspomniano na początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stąd też całkiem usprawiedliwione wydaje się nasze zdumienie, gdy uzmysłowimy sobie, że do 95 proc. otaczającej nas egzotycznej materii mamy dostęp jedynie pośredni, co zaostrza apetyt badawczy. Ale zaledwie sto lat temu, w 1908 r., wiedzieliśmy jeszcze mniej o strukturze owej zwyczajnej materii, niż dzisiaj wiemy o materii egzotycznej. Jedyną znaną (wtedy ledwie od 9 lat) cząstką elementarną był elektron, jądro atomowe zostało odkryte dopiero w 1911 r., neutron w 1932 r. O materii barionowej nikt nie słyszał, mimo że wszyscy mieli z nią cały czas bezpośredni kontakt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Przemysław Berg&lt;br /&gt;
Źródło: polityka.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/10/o-niewidzialnej-materii.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-4034735939770162827</guid><pubDate>Sat, 24 Sep 2011 10:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-24T08:21:11.024-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">granice nauki</category><title>Prędkość światła przekroczona?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://scienceblogs.com/startswithabang/upload/2011/09/how_we_found_the_speed_of_ligh/Light_speed_Wallpaper_og91z.jpeg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="168" width="274" src="http://scienceblogs.com/startswithabang/upload/2011/09/how_we_found_the_speed_of_ligh/Light_speed_Wallpaper_og91z.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Międzynarodowy zespół uczonych poinformował, że neutrino podróżują szybciej od światła. Jeśli doniesienia te się potwierdzą, jesteśmy być może świadkami olbrzymiego przełomu w fizyce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Antonio Ereditato, rzecznik prasowy grupy, stwierdził, że prowadzone wielokrotnie w ciągu ostatnich trzech lat eksperymenty wykazały, że neutrino wysyłane z CERN-u do włoskiego wykrywacza neutrin Borexino przybywały tam o 60 nanosekund szybciej, niż mogłoby przybyć światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesteśmy pewni naszych wyników. Sprawdzaliśmy je wielokrotnie, braliśmy pod uwagę wszystko, co mogło je zakłócić. Teraz chcemy, by sprawdziły je niezależne zespoły naukowe - mówił Ereditato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Założenie, że nic nie może podróżować szybciej niż światło wynika ze szczególnej teorii względności Einsteina. Prędkość światła i przekonanie o jej nieprzekraczalności to jeden z kluczowych elementów Modelu Standardowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas eksperymentów prowadzonych w ramach projektu OPERA z CERN-u do Gran Sasso wysłano 15 000 wiązek neutrino. CERN od Gran Sasso dzieli 730 kilometrów. Światło przebyłoby taką odległość w 2,4/1000 części sekundy. Neutrino były o 60 nanosekund szybsze. To maleńka różnica, jednak niezwykle ważna. Odkrycie jest tak niesamowite, że każdy powinien bardzo ostrożnie do niego podchodzić - dodał Ereditato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Mariusz Błoński&lt;br /&gt;
Żródło: kopalniawiedzy.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więcej na ten temat w polskich mediach:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/bedziemy-podrozowac-w-czasie-to-odkrycie-zasluguje-na-sto-nagrod-nobla,13432,1,0.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Relacja z konferencji prasowej + informacje techniczne&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.quantumdiaries.org/2011/09/23/live-blog-neutrinos/"&gt;tutaj&lt;/a&gt; (j.angielski).</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/09/predkosc-swiata-przekroczona.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-7897381981344726102</guid><pubDate>Wed, 21 Sep 2011 19:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-21T12:40:00.763-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Relacje społeczne słoni</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://globetrotter.berkeley.edu/people/Myers/wildlife/images/elephant2.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="230" width="300" src="http://globetrotter.berkeley.edu/people/Myers/wildlife/images/elephant2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Nie tylko samice słoni afrykańskich tworzą stada. W latach, kiedy mało pada i brakuje wody, również niektóre samce tworzą grupy ze ściśle wyznaczoną hierarchią. Kiedy wody jest pod dostatkiem, męskie "paczki" także powstają, ale liczą mniej osobników, a i hierarchia nie jest już tak jasno ustalona. Do takich wniosków doszła Caitlin O'Connell-Rodwell z Uniwersytetu Stanforda, obserwując w Namibii służące za wodopój wysychające bajorko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podobne zjawisko opisano wśród samców po raz pierwszy. Uderzające jest to, że w latach mokrych, kiedy zasobów nie brakuje, cała struktura się rozpada i już nie widać tej linearnej hierarchii. Kiedy znowu nadchodzi susza, grupa się reaktywuje, a poszczególne osobniki zajmują w niej dokładnie tę samą pozycję, co w poprzednim suchym okresie. O'Connell-Rodwell opisała swoje odkrycia w periodyku Ethology Ecology &amp; Evolution.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Amerykanie prowadzili badania w półpustynnym środowisku Parku Narodowego Etoszy. Od 2005 r. przez cztery kolejne pory suche obserwowali dzienne i nocne ruchy wokół wodopoju na terenie zamkniętym dla turystów. Każdej nocy przychodziły stada samic, w dzień przybywały samce. Ponieważ samice zjawiały się w porze aktywności lwów, były nerwowe i nie zabawiały długo przy bajorku. Dla odmiany samce tkwiły przy nim godzinami, dlatego można było dokładnie poznać strukturę grupy. Ponieważ co roku przybywały te same osobniki, nabierało się pojęcia o stabilności tych hierarchii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie badań naukowcy obserwowali przy wodopoju 150 różnych samców. W pierwszym roku, który były bardziej suchy niż zwykle, zauważono 12 samców w różnym wieku, które stale przychodziły jako grupa. Zwierzęta ustawiały się do wody w pojedynczej kolejce. Kolegów zawsze przyprowadzał i odprowadzał dominujący samiec Greg. Jeśli pojawiając się na przecince wokół wodopoju, samce nie były uszeregowane według szczebli w hierarchii, przyjmowały odpowiedni szyk po drodze nad lustro wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugim roku badań w Parku Narodowym Etoszy odnotowano największe opady deszczu od 30 lat, przez co w porze suchej utworzyło się więcej oczek z wodą niż zwykle. Nie obserwowano już struktur społecznych jak w 2005 r. Razem przybywały nad wodę góra 2-3 samce, a nie jak wcześniej procesja 8-12 osobników. Kolejność picia była taka jak przed rokiem, ale zdarzało się więcej potyczek. Rok 2007 był suchy i biolodzy ponownie zauważali hierarchię z 2005 r. W 2008 r. silne deszcze doprowadziły do powodzi półwiecza i grupy znowu zniknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze studium przypadło na bardzo szczególne 4 lata, gdzie dwa szczególnie mokre przeplatały się z dwoma dość suchymi. Ten wzorzec warunków pogodowych pokazał nam zachowania, które mają związek z ekstremami. W latach mokrych obserwowaliśmy o wiele więcej agresji, a w latach suchych więcej zachowań afiliacyjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O'Connell-Rodwell uważa, że studia wskazujące, że samce słoni są samotnikami, prowadzono po prostu w bardziej mokrych lokalizacjach, gdzie konkurencja o wodę nigdy nie jest tak intensywna jak w Etosha. W bardzo suchym klimacie, takim jak mamy w Namibii, struktura społeczna jest różna niż, dajmy na to, w Parku Narodowym Amboseli. Tam każdy samiec ma jednego bliskiego kolegę, a nie 3 do 5, a nawet 7, jak to widzieliśmy w Parku Narodowym Etoszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet w półpustynnym Etosha nie wszystkie samce przyłączają się jednak do męskich grup. Naukowcy widywali czasem osobniki, które znały samce ze stada, ale zawsze przychodziły i odchodziły same. Amerykanie podkreślają, że stawianie się w roli takiego satelity było wyjątkiem, nie normą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od czasu do czasu dochodziło do testowania porządku grupy. Działo się tak zwłaszcza wśród młodych słoni zajmujących średnie i niskie szczeble w hierarchii. Ogólne "ustawienia" pozostawały jednak niezmienne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Anna Błońska&lt;br /&gt;
Źródło: kopalniawiedzy.pl&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/09/relacje-spoeczne-soni.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-8232176393101887981</guid><pubDate>Mon, 12 Sep 2011 18:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T10:12:13.784-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">psychologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Eksperyment Rosenhana</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4fArlJkvRqEzsddl03k5tsKH4nHbTuCQ6bPGmhjA8POJCUYLVyxZrTugoSjMsSuqN0r_CLBR_KeQh1YFBzhGEFhHtvt7RCHPl6d6TJrBdKkF-cfvSUoa8rfEobK1qy2fQgQg54dXYDuY/s1600/rosenhan.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="225" width="163" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4fArlJkvRqEzsddl03k5tsKH4nHbTuCQ6bPGmhjA8POJCUYLVyxZrTugoSjMsSuqN0r_CLBR_KeQh1YFBzhGEFhHtvt7RCHPl6d6TJrBdKkF-cfvSUoa8rfEobK1qy2fQgQg54dXYDuY/s400/rosenhan.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;„Zdrowy w chorym otoczeniu” – tak brzmiał tytuł pracy prof. Rosenhana, opublikowanej w magazynie naukowym „Science”*. Mowa w niej o ośmiu uczestnikach eksperymentu, który po opublikowaniu nieźle wstrząsnął psychiatrią. Prof. David Rosenhan był amerykańskim profesorem psychologii na Uniwersytecie Stanford i już w 1968 roku jako 40-latek zadał sobie pytanie, czy rzeczywiście istnieje różnica pomiędzy byciem „normalnym” i kimś potocznie nazywanym „wariatem”. Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie zorganizował on 4-letnie badania, które przeszły do historii psychologii, jako „Eksperyment Rosenhana”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej iście szerlokomskiej pracy towarzyszyło mu 7 osób (czterech mężczyzn i trzy kobiety): trzech psychologów, jeden lekarz pediatra, student psychologii, malarz i gospodyni domowa. Francuski filozof Michel Foucault po zakończeniu badań życzył Rosenhanowi „Nagrody Nobla za humor naukowy”…  Plan Rosenhana wydawał się w miarę prosty i miał odpowiedzieć na pytanie, jak długo psychiatria będzie potrzebowała, aby orzec, że w przypadku tej ósemki ma do czynienia z „normalnymi” ludźmi, którzy faktycznie nigdy wcześniej nie mieli żadnych form tzw. zaburzeń psychicznych. „To pytanie nie jest ani niepotrzebne, ani zwariowane” napisze on później we wspomnianej publikacji. „Nawet jeżeli jesteśmy osobiście przekonani, że potrafimy rozgraniczyć, co jest normalne, a co nienormalne, to nie ma na to przekonywających dowodów”.  Co prawda Księga Diagnostyczna (DSM) Zjednoczenia Psychiatrów Amerykańskich dzieli pacjentów na kategorie według symptomów, co ma umożliwić odróżnienie osoby zdrowej od „chorej psychicznie”, ale w Rosenhanie pojawiło i umocniło się zwątpienie w sens tak stawianych diagnoz. Stwierdził on, że „choroba psychiczna” nie jest diagnozowana na bazie obiektywnych symptomów, a na subiektywnym postrzeganiu „pacjenta” przez obserwującego lekarza. Wierzył, że do rozjaśnienia problemu przyczyni się właśnie jego eksperyment, w którym sprawdzone będzie, czy ludzie nigdy nie cierpiący na żadne „choroby psychiczne” zostaną w szpitalu rozpoznane, jako zdrowe i jeśli tak, to na jakiej zasadzie to się odbędzie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania do eksperymentu wyglądały zawsze tak samo: pan profesor oraz współuczestnicy projektu przez kilka dni nie myli zębów, panowie się nie golili, następnie pseudopacjenci ubierali się w nieco przybrudzone ciuchy, pod fałszywym nazwiskiem umawiali telefonicznie z wybraną kliniką psychiatryczną i krótko po tym pojawiali się tam twierdząc podczas przyjęcia, że… słyszą głosy. Było to oczywiście nieprawdą, tak jak nieprawdziwe były podane przez nich nazwiska i zawody. Mało tego, nawet opisywane przez pseudopacjentów „głosy” nie miały odniesienia do znanych w psychiatrii opisów, gdyż nie ma głosów „pustych”, „próżnych” i „głuchych”, jak to z premedytacją przedstawili uczestnicy eksperymentu w pierwszej rozmowie z lekarzem…  Po diagnozie, która w siedmiu przypadkach brzmiała „schizofrenia”, a w jednym „zespół depresyjno-maniakalny”, nasi „pacjenci” zaczynali zachowywać się już tak, jak na co dzień w normalnym życiu, o głosach więcej nie wspominali, przestrzegali regulaminu, byli kooperatywni wobec lekarzy i personelu oraz mili i rzeczowi w swoich wypowiedziach. Ich zadaniem było przecież jak najszybsze przekonanie lekarzy i personelu szpitalnego o swoim zdrowiu psychicznym i wyjście z kliniki bez pomocy z zewnątrz.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się szybko okazało ich wzorowe zachowanie nie zmieniło niestety postaci rzeczy, a raz wypowiedziana diagnoza okazała się już nieodłączną i stygmatyzującą etykietą pacjenta. Naukowcy z niepokojem obserwowali nagminnie pojawiającą się psychiczną i fizyczną brutalność personelu wobec hospitalizowanych. Eksperyment okazał się, więc już w początkowej fazie bardzo niebezpieczny, przez co część jego uczestników poczuła wyraźny strach „przed pobiciem lub gwałtem”. W efekcie tych pierwszych doświadczeń do projektu dokooptowano prawnika, z którym ustalono plan ewentualnego działania na wypadek okaleczenia lub śmierci któregoś z uczestników eksperymentu i dopiero wtedy grupa „ruszyła” na kolejne kliniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie eksperyment przeprowadzono w 12 szpitalach, po części tych starszych, o ściśle konwencjonalnym podejściu do „pacjenta”, a po części w nowoczesnych, nastawionych badawczo.  Wszyscy byli chorzy  Nikogo nie rozpoznano, jako zdrowego a pobyt w szpitalach psychiatrycznych trwał średnio blisko 3 tygodnie (od 7 do 52 dni). W czasie eksperymentu pseudopacjenci otrzymali 2100 różnych leków antypsychotycznych, które po kryjomu wypluwali; były to różne preparaty na za każdym razem te same objawy. Grupie badaczy aż niewiarygodny wydawał się fakt braku zainteresowania ze strony lekarzy i personelu, którzy „przechodzą koło człowieka, jakby go nie było”. Okazało się, że po raz wypowiedzianej diagnozie nikt już nie traktuje pacjenta, jak człowieka, a jego zachowania, jakie by nie były, będą już zawsze odbierane, jako symptom „choroby psychicznej”. Notatki na przykład, które początkowo nasi pseudopacjenci robili w tajemnicy i szmuglowali poza szpital, już po krótkim czasie mogły być czynione bez kamuflażu, gdyż ani lekarze, ani obsługa szpitala się tym nie interesowali. Z raportów szpitalnych wynikało później, że ciągłe prowadzenie notatek było jednym z symptomów choroby psychicznej.  Nie wyjdziesz, aż się nie przyznasz!   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;David Rosenhan Rosenhan w swoim eksperymencie podkreśla szczególny problem władzy psychiatrii nad „pacjentem”. Zdiagnozowanie u pseudopacjentów (w jednej rozmowie!) „schizofrenii” oznaczało nieuchronne zaszufladkowanie ich, utratę podstawowych praw i od tego momentu nie tylko każde ich (bądź co bądź normalne) zachowanie było interpretowane już, jako choroba, ale do diagnozy dopasowywany był cały ich życiorys! Jeden z uczestników eksperymentu odnotował pół żartem pół serio, że w klinice miał poczucie „bycia niewidzialnym”, gdyż statystycznie 71% psychiatrów i 88% sióstr i sanitariuszy w ogóle nie reagowało na proste pytania, które zadawał im w ciągu dnia, jako „pacjent”, a jeśli była jakakolwiek reakcja to wyglądało to tak, jak w poniższym przykładzie:  Pacjent: Przepraszam, panie doktorze… Mógłby mi pan powiedzieć, kiedy będę mógł skorzystać z możliwości spaceru w ogrodzie?  Lekarz: Dzień dobry Dave. Jak się pan dzisiaj czuje? (Lekarz odchodzi nie czekając na odpowiedź…).  Samo wyjście ze szpitala psychiatrycznego okazało się w każdym przypadku niemożliwe bez przyznania się „pacjenta” do tego, że… jest chory. Dopiero po takim określeniu się nasi pseudopacjenci opuszczali szpitale. Dodajmy tylko, iż nie, jako „zdrowi”, ale ze zdiagnozowaną „schizofrenią w remisji” (czyli zaleczoną na pewien czas)…  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skandal  Wielkie oburzenie psychiatrii konwencjonalnej, jakie wybuchło po upublicznieniu badań Rosenhana przyniosło za sobą niespodziewanie drugą fazę eksperymentu, przy czym pierwsza jego część została odrzucona przez rozzłoszczonych psychiatrów, jako „wybrakowana metodycznie”. Dyrekcja jednego ze szpitali psychiatrycznych stwierdziła wtedy w debacie publicznej, że „w naszej klinice coś takiego nie mogłoby mieć miejsca”, na co Rosenhan odpowiedział eleganckim wyzwaniem na pojedynek obiecując, że na przestrzeni następnych 3 miesięcy wyśle tam swoich pseudopacjentów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy miesiące później, kiedy doszło do weryfikacji drugiej fazy „Eksperymentu Rosenhana” okazało się, że wyzwany na pojedynek szpital ze 193 ogólnie przyjętych w tym czasie pacjentów określił 41, jako podejrzanych o bycie pseudopacjentami Rosenhana i kolejnych 42, jako zdemaskowanych pseudopacjentów. Tylko, że druga faza projektu prof. Rosenhana polegała na tym, jak się okazało, że… nikogo tam nie wysłał…  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako materiał uzupełniający, który bardziej „po polsku” traktuje sprawę, polecam obejrzeć poruszającą sztukę Teatru Telewizji pt.: „Kuracja”, według książki Jacka Głębskiego (reż.: Wojtek Smarzowski, w roli głównej: Bartek Topa). Sztuka opowiada o psychiatrze naukowcu, który chcąc poznać tajniki swoich podopiecznych postanawia symulować schizofrenię, stając się „zwykłym pacjentem psychiatryka”. O eksperymencie mało kto wie, a sytuacja szybko wymyka się spod kontroli…  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Publikacja: On Being Sane in Insane Places w: Science, 179, 250-8. &lt;br /&gt;Źródło: Interia360.pl</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/09/eksperyment-rosenhana.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4fArlJkvRqEzsddl03k5tsKH4nHbTuCQ6bPGmhjA8POJCUYLVyxZrTugoSjMsSuqN0r_CLBR_KeQh1YFBzhGEFhHtvt7RCHPl6d6TJrBdKkF-cfvSUoa8rfEobK1qy2fQgQg54dXYDuY/s72-c/rosenhan.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-5176651180764653433</guid><pubDate>Sun, 04 Sep 2011 12:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-24T07:16:36.986-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fizyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">granice nauki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><title>Luki w teorii powstawania gwiazd?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/82/eso1132a-3916de9514a69fcbe13a4c768abcb78e.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="200" src="http://kopalniawiedzy.pl/reptile/m/82/eso1132a-3916de9514a69fcbe13a4c768abcb78e.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Naukowcy korzystający z europejskiego &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Very_Large_Telescope"&gt;Very Large Telescope&lt;/a&gt; odkryli niezwykłą gwiazdę, której istnienie może wymusić zmianę obecnie obowiązujących teorii nt. powstawania gwiazd. ﻿SDS J102915+172927 nie powinna istnieć, gdyż nie posiada cięższych pierwiastków, które według współczesnych teorii są konieczne do uformowania gwiazd o niskiej masie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skład chemiczny ﻿SDS J102915+172927 wskazuje, że liczy sobie ona około 13 miliardów lat i uformowała się krótko po eksplozji gwiazdy pierwszej generacji. Jest zatem jedną z najstarszych znanych nam gwiazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po Wielkim Wybuchu we wszechświecie znajdowały się wodór, hel oraz śladowe ilości litu. Inne pierwiastki powstały we wnętrzach gwiazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gwiazdy formują się, gdy dochodzi do schłodzenia gazu. W pierwszej generacji gwiazd chłodziwem był wodór, który jednak pozwala na spadek temperatury tylko do pewnego stopnia. To umożliwia formowanie olbrzymich gwiazd pierwotnych. W ich wnętrzach tworzyły się inne pierwiastki i gdy gwiazda wybuchała, wzbogacała ona przestrzeń kosmiczną o kolejne elementy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Współczesne teorie mówią, że gwiazda o małej masie, taka jak ﻿SDS J102915+172927, która jest nieco lżejsza od Słońca, nie może się uformować bez obecności określonej ilości innych pierwiastków, przede wszystkim tlenu i węgla, które schłodzą gaz. Problem jednak w tym, że nowo odkryta gwiazda zawiera bardzo mało pierwiastków cięższych od helu i wodoru czyli, jak nazywają te pierwiastki astronomowie, metali. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gwiazda o niskiej masie tak uboga w metale jak ﻿SDS J102915+172927, bez obecności węgla i tlenu, nie powinna istnieć - mówi Elisabetta Caffau, z Zentrum fur Astronomie. Śladowe ilości metali sugerują, że jest to bardzo stara gwiazda, jednak wielką niewiadomą jest niska zawartość litu. W prymitywnych gwiazdach jest go około pięćdziesięciokrotnie więcej. Naukowcy zastanawiają się, w jaki sposób lit w gwieździe został zniszczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Caffau mówi, że jej zespół zidentyfikował kilka innych gwiazd, które mogą być równie ubogie lub nawet uboższe w metale.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autor: Mariusz Błoński&lt;br /&gt;
Źródło: http://kopalniawiedzy.pl&lt;br /&gt;
</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/09/luki-w-teorii-powstawania-gwiazd.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-2907410854066659647</guid><pubDate>Tue, 30 Aug 2011 20:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:35:51.406-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kognitywistyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">matematyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><title>Odkrywamy czy wymyślamy matematykę?</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix-frm6FFdQjo49NtgzaRDWdeDAONgVAmuni68nNDuQ3hu0zhIo-ePhsGDvCk3M-OGiD-LvPC43W7h5OJv9zdNHnStk7zmgAjdBWDXkAKlAIRsKP4mYbXExjwpoaSQ8nPbgm5jByxQRUM/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="167" width="190" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix-frm6FFdQjo49NtgzaRDWdeDAONgVAmuni68nNDuQ3hu0zhIo-ePhsGDvCk3M-OGiD-LvPC43W7h5OJv9zdNHnStk7zmgAjdBWDXkAKlAIRsKP4mYbXExjwpoaSQ8nPbgm5jByxQRUM/s320/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W najnowszym numerze "Świat Nauki"  (wrzesień 2011) doczekałem się wreszcie publikacji, która porusza od dawna już interesującą mnie kwestię. Jak to jest z tą matematyką? Cóż to za twór co tak skutecznie wydaje się opisywać świat? Czym są reguły matematyczne? Odkrywamy je czy wymyślamy?Autor &lt;a href="http://www.mariolivio.com/"&gt;Mario Livio&lt;/a&gt;  przedstawia nam odpowiedź, która wielu zapewne zbulwersuje, wielu rozczaruje ale dla mnie jest zgodna z oczekiwaniami. Otóż zdaniem wybitnego astrofizyka matematyka jest po części odkrywana a po części wymyślana przez człowieka. Jak to możliwe? O co tu chodzi?Otóż większość twierdzeń i równań matematycznych jest wymyślana. Wymyślają je uczeni w konkretnych momentach historycznych na potrzeby rozwiązania konkretnych zagadnień. Dlatego też wyjaśnia autor publikacji ich skuteczność jest bardzo wysoka ponieważ są narzędziami przygotowanymi do określonego zadania. Nie mniej pewne elementy matematyki jak liczby naturalne, symbole geometryczne, zostały przez nas odkryte a raczej dostrzeżone ponieważ nasze uwarunkowanie biologiczne sprawia, że mamy coś w rodzaju wrodzonej zdolności do dostrzegania krawędzi łatwo odróżniamy linie proste od krzywych, a także różne kształty. Innymi słowy matematyka powstała ponieważ nasza percepcja świata pozwala nam wyodrębniać pewne prawidłowości które nie koniecznie są obiektywnie stałe - po prostu my je dostrzegamy. Jako sugestywny przykład autor podaje historię z meduzą. W świecie w którym inteligencja była by domena nie ludzi a osobliwej meduzy żyjącej w oceanie - matematyka jaką znamy nigdy by nie powstała ponieważ percepcja meduzy nie rejestruje wyraźnych kształtów które można by policzyć i określić. Wszystko czego meduza doświadcza ma charakter ciągły, począwszy od przepływu wody po zmiany jej temperatury i ciśnienia...to daje do myślenia ;-)</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/08/odkrywamy-czy-wymyslamy-matematyke.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix-frm6FFdQjo49NtgzaRDWdeDAONgVAmuni68nNDuQ3hu0zhIo-ePhsGDvCk3M-OGiD-LvPC43W7h5OJv9zdNHnStk7zmgAjdBWDXkAKlAIRsKP4mYbXExjwpoaSQ8nPbgm5jByxQRUM/s72-c/images.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-6032814877899916951</guid><pubDate>Sun, 06 Feb 2011 18:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:35:21.110-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pozanaukowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Projekt Globalnej Świadomości</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEilMJUMqHzcXY4O0vDewpIButynqqfblWBwfJh3pSfMpV5PywI6pXxUDo_e372H5HO5GZtmrQLSWoANlsreSq5D61XknhCBypMZOV5la9AmLLEg0Xdwqi0DO2Qvm_w9FuulYLf7XaphzZQ/s1600/ciencia_psyco02_05.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEilMJUMqHzcXY4O0vDewpIButynqqfblWBwfJh3pSfMpV5PywI6pXxUDo_e372H5HO5GZtmrQLSWoANlsreSq5D61XknhCBypMZOV5la9AmLLEg0Xdwqi0DO2Qvm_w9FuulYLf7XaphzZQ/s320/ciencia_psyco02_05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570644761736339714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jeśli połączyć do pracy generatory liczb losowych, wyższą matematykę, filozofię i metafizykę to otrzymamy coś w rodzaju Archiwum X. Tylko dlaczego tak niepoważny eksperyment przynosi tak poważne rezultaty?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na świecie działa obecnie ponad 60 takich urządzeń - niewielkie białe skrzynki, rozsianych w różnych częściach świata. Są w Europie, Rosji, Indiach, obu Amerykach a nawet Oceanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każde z tych urządzeń to sprzętowy generator liczb losowych, dobrze znany specjalistom od bezpieczeństwa danych i kryptografii. Każdy z nich wytwarza strumień losowych danych o natężeniu około 7600 bitów na sekundę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z teorią kryptografii, taki strumień powinien być całkowicie niezależny od zewnętrznych źródeł i nieprzewidywalny. I faktycznie, każde z pojedynczych źródeł spełnia te warunki. Dziwne anomalie pojawiają się dopiero gdy zbierze się je wszystkie razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projekt globalnej świadomości (&lt;a href="http://noosphere.princeton.edu/"&gt;GCP - Global Consciousness Project&lt;/a&gt;) zbiera dane z kilkudziesięciu takich generatorów i poddaje je centralnemu przetwarzaniu za pomocą algorytmów statystycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawałoby się że z kilkudziesięciu szumów nie powinno wyjść nic poza jednym, wielkim szumem - a tymczasem wychodzą całkiem nieoczekiwane rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Badacze z Uniwersytetu Princeton, gdzie działa centrala GCP, zauważyli je po raz pierwszy w 1997 kiedy światem wstrząsnęła tragiczna śmierć księżnej Diany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następne takie zaskakujące piki pojawiły się w pozornie losowym szumie pamiętnego dnia we wrześniu 2001 - cztery godziny później samoloty uderzyły w wieże World Trade Center, powodując śmierć ponad 5 tys. ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również z wyprzedzeniem system zareagował na katastroficzne tsunami na Dalekim Wschodzie z końcem 2004 roku, w wyniku którego zginęło ćwierć miliona osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku anomalia pojawia się także w dniu, kiedy większość ludzi obchodzi Sylwestra - co ciekawsze, momenty pików są zgodne z różnicami w dokładnym momencie przejścia do nowego roku, wynikającego z różnic w strefach czasowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;System od 1998 roku zarejestrował ponad 200 anomalii, które można było jednoznacznie powiązać z wydarzeniami obecnymi w świadomości większości ludzi na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki te trudno racjonalnie wyjaśnić - są jednak faktem. Można je znaleźć na stronie projektu pod adresem &lt;a href="http://noosphere.princeton.edu/"&gt;http://noosphere.princeton.edu&lt;/a&gt; wraz wieloma mniej lub bardziej naukowymi próbami ich interpretacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żródło: http://www.idg.pl/news/75503/Globalna.swiadomosc.w.liczbach.losowych.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;+ Komentarz sceptyczki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/03/Princeton-zdarza-sie-najlepszym.html"&gt;Princeton zdarza się najlepszym&lt;/a&gt;</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2011/02/projekt-globalnej-swiadomosci.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEilMJUMqHzcXY4O0vDewpIButynqqfblWBwfJh3pSfMpV5PywI6pXxUDo_e372H5HO5GZtmrQLSWoANlsreSq5D61XknhCBypMZOV5la9AmLLEg0Xdwqi0DO2Qvm_w9FuulYLf7XaphzZQ/s72-c/ciencia_psyco02_05.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-898162866995581523</guid><pubDate>Mon, 29 Nov 2010 22:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:35:02.005-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pozanaukowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">umysł</category><title>Elektryczność ciała ludzkiego a choroby...</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj3VsQnOeD6KkXph1SFrsbw3X0mODSn7150zEy6CyZU1k-HWckhuCwmsdY-6En1TJ1L_8TC6fU-AacrxWx2M8-k0u3sycVMLXFR36SI9V5iWd4scty2IWEKZkR6DwRJZbmZRVEHSsNprEM/s1600/200px-Franklin_lightning_engraving.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 320px;" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj3VsQnOeD6KkXph1SFrsbw3X0mODSn7150zEy6CyZU1k-HWckhuCwmsdY-6En1TJ1L_8TC6fU-AacrxWx2M8-k0u3sycVMLXFR36SI9V5iWd4scty2IWEKZkR6DwRJZbmZRVEHSsNprEM/s320/200px-Franklin_lightning_engraving.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545109243154599650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początek podstawowe definicje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Elektryczno%C5%9B%C4%87"&gt;Elektryczność&lt;/a&gt; (z gr.) to zdolność określonych cząstek subatomowych (na przykład elektronów i protonów) do wiązania się z polem elektromagnetycznym i istnieniem między nimi sił przyciągających i odpychających. Elektryczność daje energię jednej z czterech podstawowych sił natury i jest własnością magazynowania energii przez materię. W tym znaczeniu "ładunek elektryczny", "wartość ładunku" i "ilość elektryczności" mogą być używane zamiennie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_%28fizyka%29"&gt;Energia&lt;/a&gt; gr. ενεργεια (energeia) – skalarna wielkość fizyczna charakteryzująca stan układu fizycznego (materii)[1][2] jako jego zdolność do wykonania pracy[3].&lt;br /&gt;Energia występuje w różnych postaciach np: energia kinetyczna, energia sprężystości, energia cieplna, energia jądrowa.&lt;br /&gt;Z punktu widzenia termodynamiki niektóre formy energii są funkcjami stanu i potencjałami termodynamicznymi[4]. Energia i jej zmiany opisują stan i wzajemne oddziaływania obiektów fizycznych (ciał, pól, cząstek, układów fizycznych)[1][2], przemiany fizyczne i chemiczne oraz wszelkiego rodzaju procesy występujące w przyrodzie[4].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Każdy obiekt na tej planecie, żywy czy martwy , ma elektryczną częstotliwość, którą można dokładnie zmierzyć. Elektryczna częstotliwość jest mierzona za pomocą liczenia występujących, powtarzających się przepływów prądu na sekundę.&lt;br /&gt;Jednostka ta nazywana jest Hertz (Hz) i dla wygody stosowania jest podawany w: kHz, MHz, GHz i TMz. Kiedy odnosimy się do organizmów żywych właściwą jednostką do pomiarów jest MHz, który równa się 106 Hz.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nasze ciała są promieniującymi maszynami. Wszystko w naszym ciele promieniuje. W rzeczywistości, mózg działa na prąd elektryczny, do naszych uszu dochodzą wibracje, produkujemy dźwięki i ciepło.&lt;br /&gt;Wszyscy mamy wymierne częstotliwości z całego ciała tworzące się na poziomie komórkowym. Naukowcy byli w stanie stworzyć mapę ludzkiej częstotliwości. Badania wykazały, że istnieją różnice w częstościach występujących u zdrowych ludzi, w porównaniu do chorych. Naukowcy nauczyli się, że każda choroba ma inną częstotliwość, która jest zawsze w określonym zakresie. Badania pokazują również, że komórki ludzkie reaguje na bezpośrednie zewnętrzne światło i różne częstotliwości. Najbardziej niesamowite było odkrycie, że chore komórki zareagowały na określone poziomy częstotliwości i zostały wyleczone lub usunięte, podczas gdy w pobliżu zdrowe komórki pozostały nienaruszone.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Odkryto również, że ogólna ludzka częstotliwość zdrowego człowieka jest w zakresie 62-72 MHz i kiedy spadnie do niższego poziomu umożliwia pojawienie się różnych chorób&lt;br /&gt;Kiedy częstotliwość spada, system immunologiczny jest zagrożony. Na przykład, na poziomie 58 MHz, chorobami takimi jak grypa. Na znacznie niższym poziomie (42 mHz) pojawiają się choroby nowotworowe.&lt;br /&gt;Naukowcy prowadzili badania nad częstotliwością różnych stanów chorobowych i doszli do wniosku, iż komórki zainfekowane, chorobowe mają niższą częstotliwość od komórek zdrowych.&lt;br /&gt;Częstotliwość można zmienić w organizmie człowieka przez czynniki zewnętrzne, takie jak pole elektromagnetyczne i inne czynniki środowiskowe.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Źródło:http://percentapolska.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=138&amp;Itemid=125&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz tylko trzeba doszukać bibliografie prac naukowych poruszających te problematykę...</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2010/11/elektrycznosc-ciaa-ludzkiego-choroby.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj3VsQnOeD6KkXph1SFrsbw3X0mODSn7150zEy6CyZU1k-HWckhuCwmsdY-6En1TJ1L_8TC6fU-AacrxWx2M8-k0u3sycVMLXFR36SI9V5iWd4scty2IWEKZkR6DwRJZbmZRVEHSsNprEM/s72-c/200px-Franklin_lightning_engraving.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-8424780881130139345</guid><pubDate>Sun, 07 Nov 2010 13:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:34:14.378-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">filozofia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">pozanaukowe</category><title>Układ nerwowy roślin!?</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjBwt0EGmUtsSjNv1AFPltAUwxlzZSDZRNSDlsQm4bSUpPdNPLvssuOd6SIdZLPaDbIttDOqdT6I2PDHT_N0EJxzhb5l_d5Fkn4FpZOtXFaI9j-cf6gkq9TFLq-GDxVeL_3jo3UCiBvxoU/s1600/plant.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 304px; height: 171px;" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjBwt0EGmUtsSjNv1AFPltAUwxlzZSDZRNSDlsQm4bSUpPdNPLvssuOd6SIdZLPaDbIttDOqdT6I2PDHT_N0EJxzhb5l_d5Fkn4FpZOtXFaI9j-cf6gkq9TFLq-GDxVeL_3jo3UCiBvxoU/s320/plant.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536796161447586434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie przez przypadek natrafiłem w sieci na postać &lt;a href="http://lfmbr.sggw.pl/?q=node/4"&gt;Prof. Stanisława Karpińskiego&lt;/a&gt;. Naukowiec ten prowadzi od lat badania nad czymś co moglibyśmy określić układem nerwowym roślin. Dokładnie bada przekazywanie informacji z jednej części rośliny do drugiej. Z jego badań wynika, iż np. w przypadku drzewa liście bardziej wystawione na światło (bodziec zewnętrzny) potrafią przekazać informacje do liści znacznie mniej wystawionych na działanie promieni słonecznych...&lt;br /&gt;"&lt;i&gt;Pod koniec lat 90. udało się nam dokonać ważnego odkrycia, którego szczegóły opublikowaliśmy w "Science". Dowiedliśmy, że rośliny reagują na natężenie światła w sposób systemowy. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie rosnące drzewo, którego część liści jest wystawiona na słońce, a część w cieniu. Wykazaliśmy, że wszystkie liście kontaktują się ze sobą i te słabiej oświetlone świetnie "wiedzą", że te od słonecznej strony otrzymały porządną dawkę światła. Wiedzą nie tylko, jakie było jego natężenie, ale także, czy jest to poranek, czy zmierzc&lt;/i&gt;h.&lt;br /&gt;W jaki sposób przenosi się ta informacja?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Początkowo wydawało się nam, że za pośrednictwem tzw. rodników tlenowych i hormonów. Dziś wiemy, że są to również szybkie sygnały elektryczne.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;To brzmi tak, jakby rośliny miały system nerwowy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bo mają. Inny niż u zwierząt i człowieka, ale jest. A komórki tzw. wiązki okołopochwowej mają pokaźny potencjał elektryczny, prawie jak neurony. Rośliny mają także inny układ znany ze świata zwierząt - odpornościowy. Zajmuję się dziś i jednym, i drugim.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Źródło: http://wyborcza.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak nietrudno się domyślić badania w tym kierunku będą miały poważne konsekwencje filozoficzno-światopoglądowe dla człowieka....&lt;br /&gt;Poniżej również artykuł w bbc:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bbc.co.uk/news/10598926"&gt;Plants 'can think and remember&lt;/a&gt;'</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2010/11/ukad-nerwowy-roslin.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjBwt0EGmUtsSjNv1AFPltAUwxlzZSDZRNSDlsQm4bSUpPdNPLvssuOd6SIdZLPaDbIttDOqdT6I2PDHT_N0EJxzhb5l_d5Fkn4FpZOtXFaI9j-cf6gkq9TFLq-GDxVeL_3jo3UCiBvxoU/s72-c/plant.jpg" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-6713133646985733314</guid><pubDate>Sat, 24 Jul 2010 10:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:31:37.271-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">etologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kultura zwierząt</category><title>Co jeszcze nas różni od zwierząt?</title><description>&lt;a href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTQOdLAiCia5iFa34T8wZLRu8zN81oXD9_4ndeHEtTOZXx28EaTEzY3LHY0JRlwIhyVOHi09y-6uyyIuCz0WZ7zo0_S6P0cMsB14DQ9-nsdlzp7k9AStUgxdPOaNE0ijUn9t78UAvU4fg/s1600/great+ape_cats.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 154px;" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTQOdLAiCia5iFa34T8wZLRu8zN81oXD9_4ndeHEtTOZXx28EaTEzY3LHY0JRlwIhyVOHi09y-6uyyIuCz0WZ7zo0_S6P0cMsB14DQ9-nsdlzp7k9AStUgxdPOaNE0ijUn9t78UAvU4fg/s320/great+ape_cats.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497422958893992210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początek dziękuje Marcinowi za podesłanie linka do interesującego &lt;a href="http://www.pnas.org/content/99/21/13633.full"&gt;materiału&lt;/a&gt; na temat większego zróżnicowania genetycznego pomiędzy człowiekiem a szympansem niż dotąd sądziliśmy. Nie zmienia to chyba jednak faktu, że szympansy wciąż są naszymi najbliższymi (biologicznie) krewnymi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś chciałem wrzucic krótką notkę na temat interesującego tekstu Hala Herzoga &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.psychologytoday.com/blog/animals-and-us/201006/are-humans-the-only-animals-keep-pets"&gt;Are Humans The Only Animals That Keep Pets?&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;. Herzog broni w nim tezy, że tylko ludzie podejmują się tak specyficznej czynności jak posiadanie pets (czyli zwierzęcych domowych pupilków). Przyznaje co prawda, że znane są przypadki utrzymywania relacji zażyłości pomiędzy przedstawicielami różnych gatunków, ale praktyczniw w każdym wypadku zjawisko to dotyczyło zwierząt  żyjących w środowisku zamkniętym lub na wpół kontrolowanym przez człowieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zauważa Raymond Ho, głównym argumentem Herzoga za tym, że tylko ludzie są rzeczywistymi posiadaczami zwierzęcych pupilków jest teza, że tylko ludzie praktykują to posiadanie w swoim naturalnym środowisku. Znane nam przypadki zwierząt posiadających zwięrzecych pupilków (innego gatunku) są zdaniem Herzoga fałszywe ponieważ nie "dzieją sie" w naturalnym środowisku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie ta argumentacja jest wątpliwej siły. Przede wszystkim trzeba by się zastanowić nad zdefiniowaniem paru kwestii jak chociażby co rozumiemy pod słowem zwierzęcy pupilek (pets). Jak również nad tym czy środowisko w którym trwa całe życie dany osobnik jest środowiskiem sztucznym czy też właśnie dla niego naturalnym.&lt;br /&gt;Zachęcam do zapoznania się z Źródłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://theprancingpapio.blogspot.com/2010/07/do-animals-keep-pets.html</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2010/07/co-jeszcze-nas-rozni-od-zwierzat.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTQOdLAiCia5iFa34T8wZLRu8zN81oXD9_4ndeHEtTOZXx28EaTEzY3LHY0JRlwIhyVOHi09y-6uyyIuCz0WZ7zo0_S6P0cMsB14DQ9-nsdlzp7k9AStUgxdPOaNE0ijUn9t78UAvU4fg/s72-c/great+ape_cats.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8223350878608486938.post-7413605506257986366</guid><pubDate>Thu, 29 Apr 2010 15:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-18T11:31:12.370-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">antropologia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">kognitywistyka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">nauka</category><title>Antropologia kognitywna - darmowe teksty dla początkujących...</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpPhyphenhyphenPyn-ngwbglz9Mgnoyrie2C66x1FpnwEjzkjsY8L54YLLqTO2aUmCMIVrN78cZEQwqN4AtNxxxitPI6RVdc2MJAMACNkgQ9a-LlSbb3wzSTI30bftY4LCzg1kDfBrWmcO61NZ9VYs/s1600/intl-culture-cognition-institute.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 38px;" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpPhyphenhyphenPyn-ngwbglz9Mgnoyrie2C66x1FpnwEjzkjsY8L54YLLqTO2aUmCMIVrN78cZEQwqN4AtNxxxitPI6RVdc2MJAMACNkgQ9a-LlSbb3wzSTI30bftY4LCzg1kDfBrWmcO61NZ9VYs/s200/intl-culture-cognition-institute.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465575147379252498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W ramach rozgrzewki przed kolejną falą powrotu do blogowania śpieszę powiadomić, że istnieje sobie w Internecie taka zacna strona jak &lt;a href="http://www.cognitionandculture.net"&gt;http://www.cognitionandculture.net&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udzielają się na niej takie antropologiczne sławy (dla kogo sławy dla tego sławy :-) jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dan Sperber&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maurice Bloch&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pascal Boyer&lt;/span&gt;...i mało tego, że istnieje to jeszcze co rusz zaskakuje czytelnika nowym pomysłem na to, że o antropologii można rozmawiać i dzielić się wzajemnie wiedzą...jak się chce.&lt;br /&gt;Uszczypliwy rozmówca doda, nie jak się chce, tylko jak się mieszka we Francji lub Londynie. Cały pomysł strony sfinansowany jest przez grant...ale jak to mówią "chcieć to móc".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawych rzeczy, które znajdziemy na stronie jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cykl seminariów video&lt;/span&gt; (ostatnie wystąpienie miał Pascal Boyer w planach również &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tim Ingold&lt;/span&gt;). &lt;br /&gt;Blogi wielu badaczy z kręgu antropologi kognitywnej czy też kognitywistyki antropologizującej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla początkujących zaś jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czytelnia tekstów dostępnych za darmo w formacie pdf&lt;/span&gt; podzielona na dwa profile:&lt;br /&gt;1. antropologów początkujących w kognitywistyce.&lt;br /&gt;2.kognitywistów początkujących w antropologii kulturowej &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na prawdę ciekawy wybór tekstów :-)&lt;br /&gt;Wszystko (jak można się domyśleć) w paradygmacie naturalistycznym, ale da się przełknąć :-)&lt;br /&gt;Polecam.</description><link>http://grapercepcji.blogspot.com/2010/04/antropologia-kognitywna-darmowe-teksty.html</link><author>noreply@blogger.com (Unknown)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" height="72" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpPhyphenhyphenPyn-ngwbglz9Mgnoyrie2C66x1FpnwEjzkjsY8L54YLLqTO2aUmCMIVrN78cZEQwqN4AtNxxxitPI6RVdc2MJAMACNkgQ9a-LlSbb3wzSTI30bftY4LCzg1kDfBrWmcO61NZ9VYs/s72-c/intl-culture-cognition-institute.jpg" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>