<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Grim Pancakes</title>
	<atom:link href="http://grimpancak.es/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://grimpancak.es</link>
	<description>Culture &#124; People &#124; Media &#124; Tech &#124; Fantasy</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Jul 2015 16:19:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>en-GB</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.1</generator>
	<item>
		<title>Skąd wziął się Bóg</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/skad-wzial-sie-bog/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/skad-wzial-sie-bog/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Jul 2015 16:19:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=970</guid>
		<description><![CDATA[Dociekamy genezy człowieka, skąd, dlaczego, a może przez kogo. Tutaj często pojawia się dyskusja o istnieniu Boga. Ale… Skąd wziął się Bóg? Ktoś jakiś czas temu zadał mi to pytanie. Kto stworzył świat? Która stworzył Boga? Kto stworzył tego, który stworzył Boga? Niekończąca się pętla pytań, choć może tylko pozornie, bo jest kilka łamiących ją [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dociekamy genezy człowieka, skąd, dlaczego, a może przez kogo. Tutaj często pojawia się dyskusja o istnieniu Boga. Ale… Skąd wziął się Bóg?</p>
<p>Ktoś jakiś czas temu zadał mi to pytanie. Kto stworzył świat? Która stworzył Boga? Kto stworzył tego, który stworzył Boga? Niekończąca się pętla pytań, choć może tylko pozornie, bo jest kilka łamiących ją odpowiedzi.</p>
<p>Pierwsza odpowiedź to: nikt. Nikt nie stworzył Boga, bo Boga nie ma. Albo nikt nie stworzył Boga, bo był od zawsze. Wieczny, niestworzony. Nie zagłębiajmy się tutaj w kwestię jego wkładu w powstanie rodzaju ludzkiego.</p>
<p>Druga, nie do końca łamiąca tę pętlę zagadek jest taka, że Bóg to przedstawiciel cywilizacji, która osiągnęła taki poziom rozwoju technicznego i mentalnego, że stała się społecznością bogów, istot dla nas nadprzyrodzonych. Jednak skąd wzięli się owi bogowie? Ewolucja. </p>
<p>Ostatnia i moim zdaniem najprawdziwsza odpowiedź jest taka, że Boga stworzył człowiek. Jego wiara. Że Bóg pojawia się zawsze tam gdzie jest człowiek. Bóg zatem powstał wraz z człowiekiem i jest punktem, gdzie łączą się jaźnie wszystkich istnień ludzkich. Tych żyjących i kwantowe pogłosy tych, którzy odeszli. Jest istotą z materii ludzkich myśli i wiary.</p>
<p>Ostatecznie jednak to skąd i czy w ogóle się wziął ma małe znaczenie, to tylko łamigłówka pozwalająca się wznieść na wyższe poziomy abstrakcji albo uciąć ją jakimś banałem. Na przykład takim: tak naprawdę liczy się tylko to w co sami wierzymy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/skad-wzial-sie-bog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwotna technologia</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/pierwotna-technologia/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/pierwotna-technologia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Jun 2015 16:04:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Tech]]></category>
		<category><![CDATA[współczesność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=966</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęło się od czarnego ekranu i szarych linijek tekstu. Komend wpisywanych z klawiatury. Tajemnych zaklęć znanych nielicznym. Użycie komputera wymagało przeszkolenia, zrobienie czegokolwiek wymagało znajomości kilku(nastu) komend i zwykle języka angielskiego. Bariera wejścia była gruba a technologia mało rozwinięta. Później pojawiły się okna, kursory, myszki. Umiejętność czytania i pewne obeznanie z technologią załatwiało sprawę, przynajmniej [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęło się od czarnego ekranu i szarych linijek tekstu. Komend wpisywanych z klawiatury. Tajemnych zaklęć znanych nielicznym. Użycie komputera wymagało przeszkolenia, zrobienie czegokolwiek wymagało znajomości kilku(nastu) komend i zwykle języka angielskiego. Bariera wejścia była gruba a technologia mało rozwinięta.</p>
<p>Później pojawiły się okna, kursory, myszki. Umiejętność czytania i pewne obeznanie z technologią załatwiało sprawę, przynajmniej w kwestii podstawowych czynności. Nadal jednak wymagana była pewna wiedza, znajomość paru pojęć, język angielski zawsze i wszędzie pomagał. Z czasem bariera wejścia się pomniejszała, komputer coraz więcej mógł robić za użytkownika nie znającego tematu. Wciąż jednak komunikowaliśmy się z nim za pomocą klawiatury i myszy, aż w końcu…</p>
<p>Ekrany dotykowe. Najpierw wymyślny bajer, bardziej utrudniający pracę niż pomagający, ale ‘fajny’. Komputery jako takie może i nadal są czym są, teraz jednak istnieją urządzenia silniejsze sprzętowo od komputerów sprzed paru lat. A barierą wejścia jest umiejętność mazania paluchem po ekranie. Oczywiście umiejętność czytania i pisania nadal się przydaje, ale nie jest konieczna. Niezabezpieczony wzorem ani pinem tablet jest w stanie odblokować niespełna dwuletnie dziecko. Jest w stanie grać w proste gry. Nie ma przycisków, nie trzeba rozróżniać guzików na kontrolerze, bo nie ma żadnego kontrolera. Wystarczy dotknąć ekranu. Technologia stała się prymitywna w obsłudze, pierwotną, choć bardzo zaawansowana w działaniu. Po części właśnie po to by mogła być obsłużona przez większą ilość osób.</p>
<p>Ta myśl nawiedziła mnie ostatnio. Ludzie nie znają się na technologii bardziej niż za czasów komputerów z interfejsem tekstowym. Po prostu technologia teraz bardziej ‘zna się’ na ludziach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/pierwotna-technologia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coraz mniej</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/coraz-mniej/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/coraz-mniej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2015 12:07:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Antykultura]]></category>
		<category><![CDATA[Coraz mniej]]></category>
		<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Umysł]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=961</guid>
		<description><![CDATA[Jest nas coraz mniej. Coraz mniej ciała, mniej człowieka. Być jak manekin z wystawy, pachnieć jak przedmiot, mniej, mniej. Najhigieniczniej zniknąć zupełnie, powstać na nowo, wydrukować się w druku 3D. Albo i w drugą stronę. Mniej umysłu, konsumować, konsumować, aż ciało zarośnie wszelką myśl. Żyć wymyślonymi (przez kogoś innego) światami, żyć czyimś życiem, nie mysleć, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jest nas coraz mniej. Coraz mniej ciała, mniej człowieka. Być jak manekin z wystawy, pachnieć jak przedmiot, mniej, mniej. Najhigieniczniej zniknąć zupełnie, powstać na nowo, wydrukować się w druku 3D. Albo i w drugą stronę. Mniej umysłu, konsumować, konsumować, aż ciało zarośnie wszelką myśl. Żyć wymyślonymi (przez kogoś innego) światami, żyć czyimś życiem, nie mysleć, nie być. Nie musieć nic. Zadowalać się fikcją, nie żyć, zalegać tylko w rzeczywistości, nie istnieć wniej. </p>
<p></p>
<p>Mniej uczuć, więcej emocji. Konsumować siebie nawzajem. Nie mieć uczuć, brać, dawać, wymieniać się sobą. Pachnieć jak przedmiot i być przedmiotem. Coraz mniej człowieka. Albo widzieć się z daleka. Widzieć, zbliżać się. Widziadło do widziadła, nie człowiek do człowieka. Obraz do obrazu. Być zdjęciem, być linijką tekstu, czasem głosem w słuchawce (zbyt ryzykownie, zbyt prawdziwie, zbyt trudno nie istnieć mając głos).</p>
<p></p>
<p>Coraz mniej człowieka. Nie jesteś tym jaki jesteś. Jesteś katolikiem, Żydem, gejem, lesbijką, narodowcem, lewakiem, anarchistą, faszystą, pedałem. Wierzysz w to, jesteś tym i tym, nienawidzisz tych i tych, głosujesz na tych i na tych, czytasz to i to, wierzysz temu i temu. Nie masz wyboru. Tagujesz się na prawo, lewo, centro, homo, hetero, bi, czarno, biało, żółto. Jesteś katolikiem, Żydem, muzułmaninem, rasistą, oszustem, terrorystą. Wszystko zostało już dla Ciebie wybrane, pomyślane. Już wiadomo kim jesteś, Ty nie musisz nic wiedzieć. Wybierz albo wybrano za Ciebie. Nie jesteś człowiekiem. Jesteś chmurą tagów. Wybierz swoje, dołącz do reszty. Do wolności w wielojedności, gdzie jest się tym gdzie się należy, a nie tym kim się jest. Nie istnieje się. Powtarza się słowa, wykonuje zaprogramowane czynności. Jest się nośnikiem sub(pod/nie/anty)kultury. Nie tworzonej przez jej przynależnych, ale tworzącej ich. Antykultury bez człowieka.</p>
<p></p>
<p>Nie chcieć być przedmiotem. Nie chcieć być maską. Łamać się, pękać pod naporem wielojednej antykultury, tej która chce nas stworzyć. Uciekać, odcinać się: od świata, od siebie, od ciała. Nie być ciałem, nie być nieczłowiekiem-produktem. Być linijką kodu. Zero jeden zero jeden prawda fałsz prawda fałsz. Żadne może, żadne domysły, żadne (niedo)określenia, żadne tagi. Samemu być tagiem na chmurę swoich “ja”.</p>
<p></p>
<p>Nie uciekać, nie odcinać się od siebie. Nie być produktem nikogo innego niż siebie. Samemu siebie tworzyć. Istnieć, istnieć najmocniej jak się da. Być pomimo. Zapomnieć chęć bycia częścią masy. Wielojednych, pozornie odmiennych organizmów-tagów, innych ale tak samo pobawionych woli, pozbawionych swojego własnego istnienia. Patrzeć. Widzieć. Czasem poudawać, że ludzkość jest lepsza niż jest. Iść tam gdzie się nie było. Myśleć to czego się jeszcze nie pomyślało. Być swoim własnym domem.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>I myśl, że to wewnętrzne “ja” też nie jest do końca prawdziwe. Nie zawsze powie prawdę, przemilczy. Przemilczy to co zachwiałoby postrzeganie jego własne postrzeganie siebie. Nie zniesie niektórych myśli i wycofa się, dając drogę emocjom, których nie umie zdusić. To nie świadczy o jego słabości. To świadczy, że istnieje coś co musimy w sobie zwalczyć. Zawsze jest coś co trzeba w sobie zwalczać, a droga do doskonałości nigdy się nie kończy. Dlatego gry bywają tak rozczarowujące… Poświęcasz czas, dążysz do rozwoju swojego awatara i nagle… masz wszystko co możesz mieć. Nie pozostaje nic więcej. Co wtedy zwykle robimy? Zaczynamy od zera, w tej czy innej grze, by znowu móc doskonalić swoje wirtualne “ja”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/coraz-mniej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kilka spostrzeżeń nt. Snapchat’a</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/kilka-spostrzezen-nt-snapchata/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/kilka-spostrzezen-nt-snapchata/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 May 2015 17:56:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[Snapchat]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=957</guid>
		<description><![CDATA[Żyjąc w erze social mediów nauczyliśmy się, że nic nie znika. Że maszyna pamięta za nas. Co robiliśmy wtedy i wtedy, jak wyglądaliśmy, z kim byliśmy, gdzie byliśmy. Okazało się, że jedno konto tak naprawdę starczy nam do wszystkiego. Klikamy ‘połącz’ i voila. Żadnych nowych haseł, loginów do pamiętania. Byleby dane do fejsbuka były bezpieczne. [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjąc w erze social mediów nauczyliśmy się, że nic nie znika. Że maszyna pamięta za nas. Co robiliśmy wtedy i wtedy, jak wyglądaliśmy, z kim byliśmy, gdzie byliśmy. Okazało się, że jedno konto tak naprawdę starczy nam do wszystkiego. Klikamy ‘połącz’ i voila. Żadnych nowych haseł, loginów do pamiętania. Byleby dane do fejsbuka były bezpieczne. Widzimy coś ciekawego, zapisujemy na później, wracamy do starych zdjęć, treści, z nudów przeglądamy internetowy życiorys kogoś znajomego. Wszystko jest stałe, na dobrą sprawę nieusuwalne, wykute w zerojedynkowej skale. W międzyczasie też przyzwyczajamy się, że wszystko mamy gdzieś zapisane, maszyna, chmura, powoli zastępuje nam pamięć. W głowie mamy już tylko wskaźniki do swojej zewnętrznej pamięci. Tablicę wskaźników. Wskaźnik do tablicy wskaźników. Czasem przeraża nas wizja segfaulta.</p>
<p></p>
<p>Nie dziwi zatem fakt jaką furorę i niezrozumienie wywołuje Snapchat. Tam nic nie jest stałe, przemija. Może to budzić jakąś niechęć, niepokój, ale z drugiej strony daje pewne poczucie wolności. Możemy wrzucić coś głupiego a to najpóźniej po 24 godzinach pójdzie w niepamięć. Nie połączymy konta z fejsbukiem, twitterem, nie udostępnimy nawet swojego profilu w w.w. serwisach. Musimy podać nick, numer telefonu albo fizycznie (lub skrinszotowo) pokazać swojego ‘ducha’. Wszystko do czego przyzwyczaiły nas media społecznościowe, zwłaszcza Fb, w Snapchacie jest wywrócone do góry nogami. Nic dziwnego, że tyle osób go nie rozumie. Nic dziwnego, że jest taki popularny. Jest inny. Bardziej angażuje, wydaje się bardziej osobisty, a jednocześnie mniej zobowiązujący, a z drugiej strony hołdujący kulturze wizualnej, ale też dający zupełnie inną formę wyrazu niż pozostałe serwisy. I wymagający zmiany podejścia do treści, którą tworzymy oraz którą przyjmujemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/kilka-spostrzezen-nt-snapchata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatka #6: Skrawki świadomości</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-6-skrawki-swiadomosci/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-6-skrawki-swiadomosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2015 20:21:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Brąz]]></category>
		<category><![CDATA[Burza]]></category>
		<category><![CDATA[Maski]]></category>
		<category><![CDATA[Słoń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=950</guid>
		<description><![CDATA[Myśli próbują się zebrać, chodzą w tę i wewtę, chciałoby się, ale nie chce się ich zapisywać. Rzeczywistość kłębi się wokół, razem z ludźmi i ich zbudzonymi latem myślami, żądzami. Samemu czuje się zmianę, dostrzega ją w innych, jak opowiadają swoje równie dziwne sny pod prawie zaćmionym księżycem. Lato zaczyna się w ludziach zanim jeszcze [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Myśli próbują się zebrać, chodzą w tę i wewtę, chciałoby się, ale nie chce się ich zapisywać. Rzeczywistość kłębi się wokół, razem z ludźmi i ich zbudzonymi latem myślami, żądzami. Samemu czuje się zmianę, dostrzega ją w innych, jak opowiadają swoje równie dziwne sny pod prawie zaćmionym księżycem. Lato zaczyna się w ludziach zanim jeszcze wyjdzie słońce i uderzy pierwsza burza.</p>
<p></p>
<p>Szkoda, że nie było wiosny. Lato przeszło w jesień, ta w prawie bezśnieżną zimę i znowu przyszła jesień, powoli coraz cieplejsza, prażona już mimo chłodu letnim słońcem. A teraz lato, z dnia na dzień. Może stąd ta nuta szaleństwa w ludziach. Choć zdaje się to uspokajać i przechodzi w letnią żywotność. Kiedy czuje się ten zapach w powietrzu i bez szczególnego powodu idzie się sprężyściej jakby i gęba się uśmiecha. Nawet jeśli na początku pomyślało się, pod ostrym słońcem, jeszcze w chłodzie prawie zimowym, że szkoda, że przychodzi ten nieznośny gorąc.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Jeden słoń. Drugi słoń. Trzeci słoń. Grzmot. Najpierw czerwone błyski za chmurami, później już błyskawice przecinające niebo. Zaczęliśmy przeliczać słonie na odległość burzy. Im więcej słoni, tym bezpieczniej. Jeden słoń. Wypowiedzenie lub pomyślenie tych słów zajmuje około dwóch sekund, prędkość dźwięku to około 320 metrów na sekundę. Biorąc pod uwagę niedokładność obliczeń, przyjęliśmy, że jeden słoń to nie mniej niż pięćset metrów, pół kilometra. A dziesięć słoni to jeden mamut. Później zaczęliśmy się zastanawiać ilusłoniowe pioruny widzieliśmy.</p>
<p></p>
<p>Wczesne liceum, rynek, siecze deszcz, wokół burza. Stoi się pod filarami, dzwoni się do domu. Nagle trzask, iskry. Piorun uderza w wieżę ratusza. Zero słoni.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Zimno. Szczęka się zębami, chłód wieczora wkrada się pod ubranie. Na początku jest to nieprzyjemne, ale drżenie po chwili mija, kiedy całym jest się juz w tym chłodzie.<br />
Złość tak głęboka, że już bez wybuchów, bez żadnej gwałtowności, wręcz metodycznie i przemyślanie cedzi się jadowite słowa. Głos cichy, siekący chłodem. To nie ja.<br />
Czuje się jak odpływają emocje, odchodzi gniew, gaszony zimnem wieczora, wydychany chmurami tytoniowego dymu.<br />
Zagubienie tak wielkie, że nie można zapytać o drogę. Zawahać się, pokazać zmieszania. Patrzą, patrzą, trzeba się schować. Wstyd. To nie ja.<br />
Już nawet nie wyczuwa się chłodu. Czuje się ukojenie, można by się w niego wtulić i już zawsze go mieć w sobie. Rozpina się koszulę, by poczuć zimniejszy powiew.<br />
Nie ja. Nie ja. Kto zatem? To wszystko maski, których chciałoby się pozbyć, zerwać czasem choćby i razem z twarzą. Maski. Wszystkie nieprawdziwe i prawdziwe. Jakby zdjąć je wszystkie, może okazałoby się, że w ogóle nas nie ma.<br />
Odsłania się srebrną obrączkę na rzemyku. Zamieniliśmy je na brązowe, znaczące na brudnozielono skórę. Ponoć brąz tak działa na nielicznych. Reaguje. Oboje jesteśmy nieliczni. Wchodzi się znów w ciepło, chłód zostaje za drzwiami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-6-skrawki-swiadomosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatka z podróży do wewnątrz #5: Pamięć i istnienie</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-5-pamiec-i-istnienie/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-5-pamiec-i-istnienie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 May 2015 10:49:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[Istnienie]]></category>
		<category><![CDATA[Pamięć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=946</guid>
		<description><![CDATA[Wspomnienia. Potrafią zawładnąć nami bez reszty. Czasem wystarczy jeden obraz, zapach, jakieś nieokreślone wrażenie, odczucie, złożenie kilku czynników i zalewa nas przeszłość. Miesza się, czasem nawet zastępuje to co jest teraz. Dawne emocje, uczucia zastępują, te które miało się w sobie jeszcze dzisiaj, jeszcze wczoraj. Jeszcze nim zamknęło się oczy przed snem. A sen przyniósł [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Wspomnienia. Potrafią zawładnąć nami bez reszty. Czasem wystarczy jeden obraz, zapach, jakieś nieokreślone wrażenie, odczucie, złożenie kilku czynników i zalewa nas przeszłość. Miesza się, czasem nawet zastępuje to co jest teraz. Dawne emocje, uczucia zastępują, te które miało się w sobie jeszcze dzisiaj, jeszcze wczoraj. Jeszcze nim zamknęło się oczy przed snem. A sen przyniósł obrazy, nieułożone, pozbawione sensu. Ale widzieliśmy twarz osoby, która kiedyś wszystko zmieniła. Przypomina się, trwa, przepływa, a później na wierzch znowu wypływa teraz. Jak zawsze. Zostaje jednak ta nowa, ożywiona pamięć. Mówi nam znów kim się jest.</p>
<p></p>
<p>Później idzie się ulicą, stoi na przystanku, patrzy się na obraz miasta za oknem tramwaju i myśli się, że to wszystko co przeżyło się jest tylko po to właśnie. Dla tej chwili kiedy przeszłość i teraźniejszość staje się jednym, kiedy na moment wydajemy się kompletni. Nie żałujemy, że coś minęło, nie cieszymy się, odczuwamy. Smakujemy własnej duszy, nasiąkniętej wszystkimi przeszłymi emocjami. To nie trwa długo, nie może. Inaczej można by zatrzymać się w miejscu i przestać istnieć.</p>
<p></p>
<p>A jednak czasem nie chce się wyrywać z takich emocji. Rozdrapuje się zabliźnione rany, aby poczuć, że się żyje. Niektórzy nie potrafią istnieć inaczej. Cierpią, ale szukają jeszcze więcej cierpienia. Nie umieją przyjąć niczego innego. Boją się go, ale dążą tylko do niego. Ranią tych co myślą, że nie mogą im dać szczęścia, ale nie… Oni tego szczęścia nie umieją przyjmować. Nie wiedzieliby co z nim zrobić. Kim być. Bo zbudowali siebie wyłącznie z bólu.</p>
<p></p>
<p>Te momenty hartują nas najmocniej w tym czym jesteśmy. Chwile gwałtownego cierpienia, gwałtownego szczęścia, radości, smutku. Okresy kiedy wszystko się wali i kiedy budujemy wszystko od nowa. To ta tępa obojętność, tępy ból, do którego się przyzwyczajamy, beznadzieja, to one sprawiają, że zapominamy kim jesteśmy. Znosimy cierpienie, by móc egzystować, egzystujemy, by cierpieć. Powoli jednak zanikamy, przestajemy istnieć. Zapadamy się. Wtedy najbardziej potrzeba nam przypominać sobie kim jesteśmy. Że jesteśmy w ogóle.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Nie żałuje się już niczego co było. Opowiada się sobie czasem historię samego siebie, opowiada się siebie. Rozumie się nagle, że nie można, że nie ma co żałować przeszłości. Ona jest już niezmienna. Można żałować tylko tego co jest teraz, bo ten żal możemy przekuć na lepsze jutro. Lepsze teraz.</p>
<p>
<em>Napisane 20. kwietnia 2015, czekające długo za długo aż się autorowi zachce publikować.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-5-pamiec-i-istnienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatka z podróży do wewnątrz #4: Słowa i lenistwo</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-4-slowa-i-lenistwo/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-4-slowa-i-lenistwo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Apr 2015 14:17:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[lenistwo]]></category>
		<category><![CDATA[Prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=940</guid>
		<description><![CDATA[W samotności jest się zawsze innym człowiekiem, tym “ja”, które nie baczy na nikogo, myśli inaczej, swobodniej. Zauważa się coś, jakiś szczegół, słyszy rozmowę, coś się przypomina i zaczynają płynąć myśli. W tę, w tamtą, kłębią się dookoła, opowiada się samemu sobie historię, a kiedy siada się żeby ją spisać nie wie się od czego [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W samotności jest się zawsze innym człowiekiem, tym “ja”, które nie baczy na nikogo, myśli inaczej, swobodniej. Zauważa się coś, jakiś szczegół, słyszy rozmowę, coś się przypomina i zaczynają płynąć myśli. W tę, w tamtą, kłębią się dookoła, opowiada się samemu sobie historię, a kiedy siada się żeby ją spisać nie wie się od czego zacząć. Bo ani tu początku, ani końca. Jakby fragment umysłu wytrącony ze świeżo minionego teraz.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Prokrastynacja to mądre słowo na zwykłe leniwstwo, bo niczym innym ona nie jest. Nie chce się, po prostu. Trzeba jednak się jakoś usprawiedliwić. Zrobię to jutro, zrobię to później… W końcu stwierdza się, że już za późno, albo się zapomni. Drobiazgi urastają do romiaru przeszkód nie do przeskoczenia. Nie wychodzi się z tego, walczy się w każdej chwili, częściej przegrywa niż wygrywa. Brak rutyny nie zawsze jest dobry, nie ma się przyzwyczajenia do powtarzania tych samych czynności, pomimo niechęci.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Pogarda. Jedyne uczucie, poza gniewem, na jakie stać najnieszczęśliwszego człowieka. Wszystko nie takie, wszystko go zawodzi, nie może sobie z tym poradzić: gardzi. Boi się czegoś, kogoś: gardzi. Ucieka. Najboleśniej jest być wzgardzonym albo wzgardzić kimś kto był najbliższy, ale też i najłatwiej. A może najbezpieczniej? A to nie dlatego, że widzieliśmy tego kogoś jako ideał, a on-ona okazał się człowiekiem? Naszym wyznacznikiem tego co dobre i prawdziwe, sumieniem, Bogiem prawie, a tu się ukazuje człowiek. Mniej lub bardziej człowiek, mniej lub bardziej jak każdy inny. Kto nam jednak skłamał, że ta osoba nie jest tylko człowiekiem? Nie my sami? Pogarda! Łatwiej gardzić niż żałować. Łatwiej gardzić niż rozumieć. Łatwiej niszczyć niż tworzyć i podważać niż upewniać. Cynizm to ucieczka, do której uciekamy się wszyscy, częściej bądź rzadziej. Lepiej coś sobie obrzydzić niż przyznać, że żyliśmy nadzieją i zawiedliśmy się, że jest prawdziwe, bo ideał nie istnieje.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Kiedy słowa, które w nas wsiąkają, wrastają w nas, stają się naszymi? Czy wtedy kiedy zaczynamy splatać z nich własne myśli? Nowe, inne słowa tak jak i język powodują inny bieg myśli. Budujemy siebie z tego co chłoniemy, co wlewamy sobie do żył, do głowy, z tego kogo słuchamy i do kogo mówimy. Czerpie z tego umysł, czerpie “ja”, to najtajniejsze, najbliższe, ukryte dla wszystkich poza nami samymi. Czerpią też inne nasze twarze-maski, nabierają nowych nawyków myślowych. Jednak rdzeń tego wszystkiego czym jesteśmy, mimo że wyraża się inaczej, funkcjonuje inaczej, sam w sobie pozostaje niezmieniony w swojej niedookreśloności.</p>
<p></p>
<p>Zaobserwowało się dwie zasadnicze grupy odbiorców myśli. Mówionych, pisanych, wyrażanych w jakikolwiek inny sposób. Są ci co stwierdzają, że mówimy ich własne myśli, dla nich do tej pory nienazwane, są ci co myślą inaczej, ci co milczą albo ci co w ogóle nie są odbiorcami. Są jeszcze ci uszkodzeni, może niereparowalni, pogrążeni w goryczy samoniezadowolenia. Oni widzą tylko oskarżenia, obelgi, urągania skierowane do nich. Tylko tego szukają, widząc wszędzie to czego się boją. Patrzą poprzez siebie na siebie jednocześnie siebie nie dostrzegając. Tego czym są, co nimi rządzi. A może tym boleśniejszym jest jeśli to widzą, lecz nie potrafią siebie naprawić. Miotają się w gniewie, rozpaczy, strachu, kąsając wszystkich jak wątłe zwierzę, chcące odstraszyć zagrożenie. Później cierpią samotność, lecz to oni sami wcześniej wszystkich od siebie odpędzili.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-4-slowa-i-lenistwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatka z podróży do wewnątrz #3: Mądrość i przykrość</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-3-madrosc-i-przykrosc/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-3-madrosc-i-przykrosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2015 14:14:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[Gniew]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=929</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy słyszy się lub czyta osobę opętaną gniewem, nie ma się przed sobą człowieka, nie ma nawet żadnej maski, jest tylko nieopanowana emocja. Płyną słowa, które mogłyby ranić do głębi, wżerać się pod skórę aż do kości, gdyby tylko uznało się je za słowa. Pewna wyrozumiałość albo jakaś wyuczona mądrość każe je puszczać mimo uszu, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy słyszy się lub czyta osobę opętaną gniewem, nie ma się przed sobą człowieka, nie ma nawet żadnej maski, jest tylko nieopanowana emocja. Płyną słowa, które mogłyby ranić do głębi, wżerać się pod skórę aż do kości, gdyby tylko uznało się je za słowa. Pewna wyrozumiałość albo jakaś wyuczona mądrość każe je puszczać mimo uszu, nie oczekiwać przeprosin, czekać jedynie na powrót człowieka poprzez którego one popłynęły. Można odczuwać irytację tym stanem rzeczy, można próbować karać milczeniem, ale trudno nauczyć emocję nie wracać. Każda reakcja na nią, ją rozjątrza, pozwala żyć dalej… Tylko emocja tego typu pozbawiona celu, niedostrzeżona, zignorowana, umiera. Po niej przychodzi, zwykle przejściowy, spokój. Można i trzeba spodziewać się jej powrotu. Mimo woli nie można być na równi z osobą, która czasem przestaje być osobą.</p>
<p></p>
<p>To zabija przyjaźnie, nadwątla zaufanie. Ufa się bowiem człowiekowi, nie jego rojeniom o świecie uniwersalnej prawdy, której źródłem jest gniewne ego nie-ego. Zapomina się obelgi, zapomina się czuć ból od bolesnych słów rzuconych w twarz. One spływają jak po kaczce, już się ich nie słucha. Niecierpliwi się na ich odejście i powrót, choć by i szczątków, myśli.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Wiele mądrości, tych elementarnych i nie, wyłania się z prostoty, która leży u podstaw wszystkiego co nami kieruje, co nas motywuje, prowokuje do myśli. Jakkolwiek to nazwiemy, obudujemy w wrażenie, rozdmuchamy, u podstaw będzie to co niepojęte dla człowieka wrażenia, którego mądrością jest poza. Zgrabna figura do maski, która chciałaby być twarzą. Która innych usilnie przekonuje o swojej prawdziwości. Tymczasem tylko człowiek prosty, tylko żyjąc prosto, dostrzega się, co zdaje się leżeć zbyt blisko naszych oczu, by mogło być dostrzeżonym. Zbyt oczywiste by zostać zrozumianym.</p>
<p></p>
<p>Perspektywa odwraca się, wizja się wyostrza, gdy oko odsuwa się od obrazu. Umysł po latach dostraja się znów do tego co było, ale zostaje tym czym się stał. Przypomina się kim się jest i było. Równoległe egzystencje łączą się i widzi się wartość tam, gdzie widziało się tylko wszelkie zaprzeczenie swoich nadziei, swoich wizji człowieka i samego siebie. Od czego ucieczka zdawała się być marzeniem, kiedy przecież ucieczka nigdy nie jest drogą do spełnienia.</p>
<p>
<strong>~*~</strong><br />
</p>
<p>Pisze się, że ludzie są tacy i tacy. Że są kłębowiska wielu “ja”, wielu twarzy i masek, ale trzeba pamiętać, że gdzieś w tym, pomiędzy, u źródła każdej tej swoistej emanacji człowieka jest człowiek sam w sobie. Są emocje jakimi darzymy tych ludzi lub ich nie ma. Jednak kiedy jest osoba, która jest naszym sumieniem, której nie wstydzimy się zwierzyć z czegokolwiek, nawet najgorszej, najwstydliwszej słabości, ale wzbraniamy się powiedzieć o czynie, który uważamy za niegodziwy: to jest prawdziwie wyjątkowa osoba. Przyjaciel czy jakkolwiek zechcemy go nazwać. I nie ma znaczenia jakie twarze czy maski tego człowieka widzimy tu i teraz, bo wyczuwamy coś co jest poza. Jakąś więź, nić, połączenie, które po prostu jest, niewytłumaczalnie, czasem nawet nim mamy szansę go poznać, bo zdajemy się go znać po prostu, od pierwszego słowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/teksty/notatka-z-podrozy-do-wewnatrz-3-madrosc-i-przykrosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ładunek (emocjonalny) w prezydenckim Tupolewie</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/ladunek-emocjonalny-w-prezydenckim-tupolewie/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/ladunek-emocjonalny-w-prezydenckim-tupolewie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2015 10:28:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Stenogramy]]></category>
		<category><![CDATA[Tupolew]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=934</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy pisałem o zbliżającej się szopce dotyczącej katastrofy smoleńskiej nie wiedziałem jeszcze o stenogramach ujawnionych przez RMF. Co one zmieniają? Teraz już chyba nic. W obecnej sytuacji prawda już nie ma większego znaczenia. Dla jednych to już zawsze będzie zamach (niezależnie jakich dowodów by dostarczono), dla drugich zaś wina nacisków na załogę. I nikt nikomu [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy pisałem o zbliżającej się szopce dotyczącej katastrofy smoleńskiej nie wiedziałem jeszcze o stenogramach ujawnionych przez RMF. Co one zmieniają? Teraz już chyba nic.</p>
<p></p>
<p>W obecnej sytuacji prawda już nie ma większego znaczenia. Dla jednych to już zawsze będzie zamach (niezależnie jakich dowodów by dostarczono), dla drugich zaś wina nacisków na załogę. I nikt nikomu nie uwierzy, chyba że przyszedłby ktoś i się przyznał, że to jego robota, że to oni i oni mi kazali. Ot, zwolennicy teorii zamachu zadowoleni, tym drugim wszystko jedno. Prawda? Może i prawda, ale nikogo w mediach ani polityce prawda nie obchodzi. Rozwiązanie tej sprawy raczej też nie. Bo po co pozbywać się tak silnego ładunku emocji wokół tej sprawy, którym można ‘razić’ to jednych, to drugich potencjalnych wyborców. Nie można byłoby już z nikogo robić oszołoma wierzącego w ‘spiseg’, a z drugiej strony zdrajcy, spiskowca, mordercy. Sprawy nie rozwiązano, bo rozwiązanie jej nikomu się nie opłaca. Może poza rodziną i bliskimi ofiar, ale realny interes człowieka czy zwykła ludzka empatia jak zawsze leży poza sferą polityki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/ladunek-emocjonalny-w-prezydenckim-tupolewie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność i Prawda</title>
		<link>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/wolnosc-i-prawda/</link>
		<comments>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/wolnosc-i-prawda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Apr 2015 11:56:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dmakabr]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Katyń]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[przemówienie]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność i Prawda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grimpancak.es/?p=927</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem jak, jakąś godzinę temu wpadła mi na Twitterze w oczy dość stara publikacja niewygłoszonego przemówienia Lecha Kaczyńskiego i jego lektura nasunęła mi myśl, że był to chyba jedyny, naprawdę mądry prezydent RP. Dobry czy nie, zniszczony przez media. Poza tym, co mieliśmy? Elektryka, który chwalił się, że nie przeczytał nigdy żadnej książki (to [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem jak, jakąś godzinę temu wpadła mi na Twitterze w oczy dość stara publikacja <a href="http://www.prezydent.pl/archiwum/archiwum-strony-lecha-kaczynskiego/wypowiedzi-prezydenta/wystapienia/art,713,wolnosc-i-prawda-przemowienie-prezydenta-rp-z-10-kwietnia.html">niewygłoszonego przemówienia Lecha Kaczyńskiego</a> i jego lektura nasunęła mi myśl, że był to chyba jedyny, naprawdę mądry prezydent RP. Dobry czy nie, zniszczony przez media. Poza tym, co mieliśmy? Elektryka, który chwalił się, że nie przeczytał nigdy żadnej książki (to chyba już nieaktualne) i który pogrzebał (umyślnie czy nie) szansę na jakiekolwiek sensowne rozliczenie PRL’owskich zbrodniarzy, później mieliśmy komunistę, a teraz? Hrabiego, który ani nie umie się zachować, ani powiedzieć niczego mądrego, nie spełniając należycie nawet funkcji reprezentacyjnej. A tego, który mądrze mówił trzeba było ośmieszyć w wyjątkowo żałosny sposób, by później opluwać tych, którzy tak niszczyli medialną reputację tego człowieka, nie doceniając tego co robił i do czego wzywał, zwracając uwagę tylko na gafy jakie popełniał. Nikt jednak, żadna z ‘dziennikarskich’ hien nie uderzyła się w pierś. Mówiło się tylko, że źle się oceniało i źle pokazywało. Samo się robiło. Teraz już nie trzeba, bo już nie ma kogo deptać i odsuwać od merytorycznej debaty.</p>
<p></p>
<p>W każdym razie, polecam przeczytać sobie te słowa i zastanowić się chwilę, zwłaszcza że zbliża się rocznica, wokół której być może znowu rozpęta się medialna szopka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grimpancak.es/blog/pl/wpisy/wolnosc-i-prawda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
