<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;A0IBSHw-fSp7ImA9WhRaE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478</id><updated>2012-02-16T13:39:19.255Z</updated><category term="ic" /><title>Guy Gay's Irish Life</title><subtitle type="html">Because we all have only one chance to live...</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>54</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/GuyGaysIrishLife" /><feedburner:info uri="guygaysirishlife" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;DEABQng8cSp7ImA9WhdWGEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4456191321456425897</id><published>2011-09-13T07:39:00.002+01:00</published><updated>2011-09-13T07:52:33.679+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-13T07:52:33.679+01:00</app:edited><title>Świecie</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obudziłem się wcześniej, niż zwykle. 7 rano, a ja już na nogach. Tak, powietrze w Świeciu chyba ma na mnie naprawdę dobre oddziaływanie. Przyleciałem wczoraj - oczywiście znowu podczas lądowania miałem ochotę umrzeć z bólu - chyba źle znoszę różnicę ciśnień (ja wiem, że każdy ją odczuwa po swojemu, ale czy to normalne, że moja głowa chce eksplodować?). Lotnisko w Bydgoszczy śmiesznie małe. Jak dworzec autobusowy. Albo nawet i mniejszy. Czekając na dziewczyny zamówiłem sobie kawę latte i jakieś ciastko z wiśniami. Oniemiałem, gdy usłyszałem cenę - 22zł. Ja rozumiem, że to jest punkt na lotnisku - ale żeby aż tak ceny świdrować? Hummm...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny przyjechały. I psy też. Długo nie widziałem się z tymi przytulasami. A one chyba raczej mnie poznały - kochane :) Mieszkanko M. i A. przypadło mi do gustu - szczególnie łazienka. Domek jest jeszcze w remoncie, ale to już końcówka. Przyjedziemy razem z Samuelem, gdy już wszystko będzie gotowe :) Wracając do tematu - po moim przyjeździe pojechaliśmy od razu na zakupy. Wieczorem rozkoszowaliśmy się smakiem Johnie Walker Red Label i rozmawialiśmy dość długo. A potem - "trójkącik". Czyli spanie razem na materacu. Byłem świadomy, że obudzę się dzisiaj z lekkim kacem. A tu? Niespodzianka... nic a nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj trzeba odwiedzić kilku lekarzy. Spokojnie - nic złego mi nie dolega. Po prostu czasami dobrze jest odwiedzić znachora :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to kubek, który kupiłem dla Samuela. W to miejsce pojedziemy już niedługo. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Razem&lt;/span&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;img src="http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTb3GHgbk1ZF4axyiJbqxaN59wqr8kyGXc-pVDZPl4ew70LzF1kxp8laxCo" /&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4456191321456425897?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CbQy1D9_7wJYyzEHWla_s5Ywdto/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CbQy1D9_7wJYyzEHWla_s5Ywdto/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CbQy1D9_7wJYyzEHWla_s5Ywdto/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CbQy1D9_7wJYyzEHWla_s5Ywdto/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/0qxhd8zlsU8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4456191321456425897/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2011/09/swiecie.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4456191321456425897?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4456191321456425897?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/0qxhd8zlsU8/swiecie.html" title="Świecie" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2011/09/swiecie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkYGSXo5fip7ImA9WhdSFU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-1330223767716509662</id><published>2011-07-24T15:45:00.002+01:00</published><updated>2011-07-24T16:08:48.426+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-24T16:08:48.426+01:00</app:edited><title>Moje paranoje :)</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnimi czasy znowu nachodzi mnie ta jedna, nieznośna, egzystencjalna myśl: KIM CHCĘ BYĆ (gdy dorosnę) ? Robiłem w życiu już tak wiele rzeczy, próbowałem jeszcze więcej - byłem ministrantem, chórzystą w szkole, tancerzem, grałem na fortepianie, na wiolonczeli, bawiłem się w teatr, pisałem - do szuflady, po czym stwierdziłem, że to jedna wielka grafomania, więc trzeba to jak najszybciej skończyć... Wydawało mi się, że pasjonuję się web-designingiem. Miałem rację - wydawało mi się. To, że wiem na czym to polega i jak to robić, nie znaczy, że mam do tego "żyłkę" i mógłbym to wykonywać godzinami. Uprawiałem szermierkę - i to było chyba jedno z moich najdłuższych "hobby" i dalej jest plan do tego wrócić. Ale przecież nie płacą za bycie szermierzem... No, chyba, że mistrzowskiej klasy, a do tego mi w ch... daleko. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodatkowo nie pomaga mi otaczanie się ludźmi tzw. sukcesu. Wielu moich znajomych z liceum ma już skończone przynajmniej jedne studia, są inżynierami, licencjatami, magistrami i bozia jedna wie kim jeszcze. Jeden z moich dobrych kolegów w liceum wyjechał właśnie na praktyki zawodowe do Kaliforni. Samuel rozkręca swój mały biznes, tworzy studio fotograficzne, pracuje teraz nad reklamą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja przerwałem studia, wyjechałem do Irlandii, siedzę tutaj prawie trzy lata i oprócz dość bogatego doświadczenia zawodowego nie osiągnąłem nic, czym można by się pochwalić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smutne, nie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-1330223767716509662?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lmf7CwI1WkSHod2IZXpkbGe8mZ8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lmf7CwI1WkSHod2IZXpkbGe8mZ8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lmf7CwI1WkSHod2IZXpkbGe8mZ8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lmf7CwI1WkSHod2IZXpkbGe8mZ8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/DMo_EiTqdn8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/1330223767716509662/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2011/07/moje-paranoje.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1330223767716509662?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1330223767716509662?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/DMo_EiTqdn8/moje-paranoje.html" title="Moje paranoje :)" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2011/07/moje-paranoje.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0AHRXkyfCp7ImA9WhZaGEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-2575949415516274398</id><published>2011-07-05T10:47:00.002+01:00</published><updated>2011-07-05T10:55:34.794+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-05T10:55:34.794+01:00</app:edited><title>Dziwne sny...</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od dwóch dni miewam dziwne sny. Jako, że samo pamiętanie snu jest czymś dla mnie niezwykłym - zazwyczaj nie pamiętam swoich snów - to jeszcze ich treść... Wczoraj śnił mi się wujek, który zginął z ręki swojego brata jakieś dwa lata temu. Walczyłem z nim w śnie. Dość poważnie. Pamiętam, że był ode mnie dużo silniejszy. Ale w śnie nikt nie został jakoś śmiertelnie raniony czy coś... nie pamiętam reszty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj śniła mi się jakaś wycieczka do lasu. Na początku do oka wleciała mi wielka pszczoła albo bąk, nie mogłem się tego pozbyć, bo było zbyt duże, w zasadzie przygniotłem to coś powiekami i bałem się otworzyć oko, żeby mi czegoś złego nie zrobiło. Potem pamiętam, że szedłem drogą - z rodziną albo przyjaciółmi - i był z nami mały szczeniak. Szliśmy skarpą, na dole pod nami była dość wezbrana, mętna rzeka. Piesek nagle do tej rzeki wskoczył i zaczął się topić. Wskoczyłem za nim do tej rzeki, żeby go uratować. Wyjąłem z wody jakąś kapsułę (coś a'la kinder jajko), otworzyłem, a psa tam nie było. Płakałem. Potem z ziemi wyszedł mały wąż... więcej nie pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wg senników te symbole nie wróżą niczego dobrego. A może Wy wiecie, jak zinterpretować ten sen?&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space:pre"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-2575949415516274398?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BUIGsx9tnuzIGwROXmWKtAqBXDc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BUIGsx9tnuzIGwROXmWKtAqBXDc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BUIGsx9tnuzIGwROXmWKtAqBXDc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BUIGsx9tnuzIGwROXmWKtAqBXDc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/_SRIVFSb7_o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/2575949415516274398/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2011/07/dziwne-sny.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2575949415516274398?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2575949415516274398?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/_SRIVFSb7_o/dziwne-sny.html" title="Dziwne sny..." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2011/07/dziwne-sny.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkQFQn0_eyp7ImA9WhZXFEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-8130001027271778765</id><published>2011-05-04T08:05:00.002+01:00</published><updated>2011-05-04T08:31:53.343+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-04T08:31:53.343+01:00</app:edited><title>Wracam do domu...</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba nareszcie, po dwóch i pół roku spędzonych za granicą, odkryłem gdzie jest moje miejsce. I nie jest nim Kraków. Już nigdy więcej. Wystarczył trzydniowy pobyt w 'Ojczyźnie', bym miał definitywnie dość ludzi, miejsc, zdarzeń na długo. Może nawet na dłużej niż całe moje życie. Siostra w końcu, po 3 latach odkąd dowiedziała się ode mnie osobiście, że jestem gejem, powiedziała, co o tym myśli. Że to chore, że w Polsce to nienormalne i że sie bardzo wstydzi faktu mojej orientacji seksualnej przed znajomymi i jej przyjaciółmi. Szwagier chciał mi ukraść laptopa, pod pozorem wielkiej troski o niego, by "nikt mi go nie wyniósł z domu". Ciekawe - mieszkanie ma antywłamaniowe, stalowe drzwi z zamkiem wewnętrznym. Żeby te drzwi otworzyć, trzeba by je wyjąć razem z futryną. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę w południe pojechałem sobie na krakowski rynek. Nie było mnie tam ponad rok, trochę zatęskniłem za tym widokiem. Moja siostra - jak się okazało - pomyślała, że ja pojechałem "dać dupy na rynek, ale nikt mnie nie wyruchał". Kiedy to usłyszałem, stanąłem jak wryty... Zupełnie nie wiedziałem, co odpowiedzieć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ciągu 24 godzin od przylotu, zostałem zalany tak wielką ilością agresji, złości, nienawiści, zazdrości i innych negatywnych emocji, że postanowiłem skrócić swój - w zamiarze 11-dniowy pobyt w Polsce i wrócić do Dublina, bez względu na koszty bądź cokolwiek innego. Fakt, bilet był drogi. Ale nic to. To tylko pieniądze i póki jestem zdrowy i mam dwie ręce, można je odpracować. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej dochodzę do siebie po tych wszystkich wydarzeniach. Dociera do mnie, że już nie mam miejsca w Polsce. Czuję się trochę jak na wygnaniu. Choć, jak mówią, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może to Naczelny chciał mi pokazać, że moje miejsce jest w Dublinie, że od dzisiaj tutaj mam szukać swojego szczęścia. I może kiedyś je znajdę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedynym miłym akcentem była rozmowa z Mamą. Nie widziałem się z nią ponad rok. Nie mieliśmy żadnego kontaktu przez ponad rok. Głównie z powodu jej alkoholizmu. Nie przestała pić, pewnie nie przestanie do końca. Usłyszałem jednak od niej, że bez względu na to, jaki jestem i kim jestem, ona nigdy nie przestanie mnie KOCHAĆ, że ZAWSZE będę jej synem bez względu na wszystko, że zawsze będzie mnie bronić i stawać po mojej stronie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za te słowa, chyba - jeżeli nie potrafię jej kochać - powinienem oddać jej chociaż pełen szacunek. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-8130001027271778765?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PkPLHmwV_2QD8z3GVqLv3vsiOtQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PkPLHmwV_2QD8z3GVqLv3vsiOtQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PkPLHmwV_2QD8z3GVqLv3vsiOtQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PkPLHmwV_2QD8z3GVqLv3vsiOtQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/Iurx5u1CYaU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/8130001027271778765/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2011/05/wracam-do-domu.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8130001027271778765?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8130001027271778765?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/Iurx5u1CYaU/wracam-do-domu.html" title="Wracam do domu..." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2011/05/wracam-do-domu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkMCRH09fyp7ImA9Wx9VEEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4657618710358705372</id><published>2011-01-26T12:14:00.002Z</published><updated>2011-01-26T12:21:05.367Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-01-26T12:21:05.367Z</app:edited><title>Nowy Rok - Nowe Plany</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu jestem w momencie, kiedy chcę zmienić swój mały świat, przewrócić go do góry nogami i uczynić moje życie czymś niesamowitym. Tak, kolejny początek roku to naprawdę dobry moment na to. O ile w poprzednim roku strona "plany" w moim kalendarzu została zapełniona niemal 40 pozycjami, z których zrealizowałem może 5 - o tyle w tym roku tych pozycji jest o wiele mniej. Czyżbym w tym roku chciał mniej od życia? A może skupiam się na priorytetach - co jest konieczne, co mniej, co poczeka kolejny rok a co mogę pominąć. Jaki chcę być w tym roku? Myślę, że ten rok będzie czymś wyjątkowym, czegoś mnie nauczy. Mam takie przeczucie, że rok 2011 będzie w mojej pamięci bardzo długo. Nie wiem jeszcze z jakiego powodu. Jest wiele rzeczy, które strasznie ciągną mnie w dół. Te całe kredyty, zobowiązania, opłaty. Praca, praca, praca... No i jeszcze w tym roku dziewczyny wracają do Polski, co oznacza że zostanę naprawdę sam w Irlandii. Jest jeszcze Marcysia, Dżanko i cała reszta, ale nie oszukujmy się - Magda i Ala to jak rodzina. Cokolwiek by się nie wydarzyło - wiem, że będzie dobrze...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4657618710358705372?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G27damGa3Lcj0navvupSbpk_Es0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G27damGa3Lcj0navvupSbpk_Es0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G27damGa3Lcj0navvupSbpk_Es0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G27damGa3Lcj0navvupSbpk_Es0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/CI1A0eYdwm4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4657618710358705372/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2011/01/nowy-rok-nowe-plany.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4657618710358705372?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4657618710358705372?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/CI1A0eYdwm4/nowy-rok-nowe-plany.html" title="Nowy Rok - Nowe Plany" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2011/01/nowy-rok-nowe-plany.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkENQXc_fyp7ImA9Wx9SGEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-8326692776144846644</id><published>2010-12-08T21:44:00.002Z</published><updated>2010-12-08T21:44:50.947Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-08T21:44:50.947Z</app:edited><title>Smutnawo</title><content type="html">Jakoś smutno. Nie wiem czemu, taki sobie spadek nastroju... Może potrzebne są jakieś zmiany?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-8326692776144846644?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f9Z3ovQ4a01eIKTX6yUCRVkNUHs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f9Z3ovQ4a01eIKTX6yUCRVkNUHs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f9Z3ovQ4a01eIKTX6yUCRVkNUHs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f9Z3ovQ4a01eIKTX6yUCRVkNUHs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/CBmPYx2WuWw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/8326692776144846644/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/12/smutnawo.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8326692776144846644?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8326692776144846644?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/CBmPYx2WuWw/smutnawo.html" title="Smutnawo" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/12/smutnawo.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0EESXk5cCp7ImA9Wx5bFkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4265669210668884710</id><published>2010-11-01T22:05:00.002Z</published><updated>2010-11-01T22:13:28.728Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-11-01T22:13:28.728Z</app:edited><title>Nie ogarniam.</title><content type="html">Już naprawdę nie ogarniam... nie znoszę, kiedy mój umysł bije się z uczuciami. Bardzo chcę nie wierzyć w to, co podpowiada mi umysł. Mówi "spieprzaj, odpuść sobie, dajesz sobą manipulować, oszukiwać się". Jednak coś w środku mnie mówi, że to nieprawda, że wszystko przecież da się jakoś wyjaśnić. Czy on może aż tak dobrze udawać? Czy człowiek może aż tak dobrze i wytwornie kłamać? Może to jednak mi się wydaje, że mam rację. Ja tak bardzo chcę się mylić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4265669210668884710?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rF9GFNfl9X6mkRzxp_CHzHVZNcU/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rF9GFNfl9X6mkRzxp_CHzHVZNcU/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rF9GFNfl9X6mkRzxp_CHzHVZNcU/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rF9GFNfl9X6mkRzxp_CHzHVZNcU/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/t2MQewFjg6Y" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4265669210668884710/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/11/nie-ogarniam.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4265669210668884710?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4265669210668884710?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/t2MQewFjg6Y/nie-ogarniam.html" title="Nie ogarniam." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/11/nie-ogarniam.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A08HQnY8fSp7ImA9Wx5UGEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-7111315227809942698</id><published>2010-10-23T22:29:00.002+01:00</published><updated>2010-10-23T22:37:13.875+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-10-23T22:37:13.875+01:00</app:edited><title>Niesamowitość silnej woli.</title><content type="html">Hej! Udało mi się właśnie osiągnąć jeden z celów na ten rok. Co roku, na początku stycznia tworzę sobie listę celów do osiągnięcia w danym roku. Nie zawsze są to cele do zrealizowania, bądź łatwe do zrealizowania. Niektóre z nich są niemal nieosiągalne. Lista zamyka się na ok. 30 takich postanowieniach. Jedno z nich na ten rok dotyczyło zaprzestania brzydkiego procederu obgryzania paznokci. Tak, przyznaję. Przez wiele lat, niemal 20, obgryzałem paznokcie. Namiętnie. Śmiałem się, że oszczędzam na nożyczkach i obcinaczce do paznokci. Ale jednak, w wieku 22 lat to chyba już nie przystoi. Wiele razy obiecywałem sobie, że przestanę. I przestawałem, na tydzień. Potem od nowa. To trochę jak z nałogiem. Próbowałem przestać na czyjąś prośbę, groźbę, ale jednak nic nie skutkowało. Aż ostatnio, postanowiłem, że już nie obgryzam. Sam dla siebie. Żeby moje dłonie w końcu się jakoś prezentowały. A może była to uwaga Beaty na ostatnim weselu: "Matko jedyna, ale masz brzydkie paznokcie!" Nie powiem, uwaga była wypowiedziana publicznie, ale jednak miała dużo racji. Nie prezentowały się one wcale. Mówię wam, niesamowite uczucie siedzieć w łazience, obcinać paznokcie, a potem je jeszcze wypiłować. Patrzeć tylko, jak będę biegał do kosmetyczki na manicure. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-7111315227809942698?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bK_9YFcKYJ5WxkXLe2QHNYMWgeA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bK_9YFcKYJ5WxkXLe2QHNYMWgeA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bK_9YFcKYJ5WxkXLe2QHNYMWgeA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bK_9YFcKYJ5WxkXLe2QHNYMWgeA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/TnLLPUvnfrg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/7111315227809942698/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/10/niesamowitosc-silnej-woli.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7111315227809942698?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7111315227809942698?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/TnLLPUvnfrg/niesamowitosc-silnej-woli.html" title="Niesamowitość silnej woli." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/10/niesamowitosc-silnej-woli.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkcFRXk7cSp7ImA9Wx5UFUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4751938069227036041</id><published>2010-10-19T20:42:00.002+01:00</published><updated>2010-10-19T20:53:34.709+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-10-19T20:53:34.709+01:00</app:edited><title>Przerażająca "prawda"</title><content type="html">Dzisiejsza notka będzie trochę bardziej poważna, niż zazwyczaj. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niedawno zacząłem nową pracę. Jak wiadomo, nowa praca to i nowi ludzie i nowe środowisko, które musi jakoś poradzić sobie z obecnością geja w swoim otoczeniu. Nie byłem z początku jakoś pozytywnie nastawiony do coming out'u z tymi ludźmi. Mimo to zaryzykowałem i powiedziałem któregoś wieczoru o sobie jednej z współpracownic, o imieniu Maja. Zadziwia mnie, że ta dziewczyna młoda wiekiem, wie totalnie nic o gejach oprócz tego, że gdzieś takowi są. Jestem pierwszym gejem, którego ona świadomie widzi. Od początku wykazywała sporą ciekawość w temacie, czemu specjalnie sie nie dziwię. Wyhodowała w swoich pytaniach pewne kwiatki, już z samego początku. W stylu: "A jak długo jesteś gejem?", "A to przechodzi, prawda?", "A czy geje są zawsze szczupli?". Dzisiaj jednak przeszła samą siebie. Zapytała mnie z rana, co ja sądzę o adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Nie miałem czasu na odpowiedź wyczerpującą, więc powiedziałem że to skomplikowany temat i odłożyłem go na później. Wieczorem, gdy był czas i sposobność do rozmowy, zacząłem :&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Słuchaj, w sprawie tej adopcji...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ah, no właśnie! Odpowiedz....&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ja generalnie uważam, że czemu nie. Jeżeli tylko takie pary są na to gotowe, by wychowywać dziecko, to jak najbardziej jestem za.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A Ty byś chciał mieć dziecko? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Na chwilę obecną nie, ale może w przyszłości - kto wie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- I chciałbyś, żeby Twoje dziecko wychowywało się w patologii?!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaniemówiłem. Naprawdę, nie wiedziałem co odpowiedzieć... W końcu odrzekłem:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W jakiej znowu patologii?!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No bo przecież to patologia! To nie są normalne rodziny i normalne związki. Przecież chyba związki są nielegalne same w sobie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No wiesz, Maju. Związki homoseksualne i sam homoseksualizm jest legalny w całej bodajże Europie, Stanach i generalnie bardziej cywilizowanej części świata. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No ale w Irlandii też?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Też. A od stycznia 2011 prawdopodobnie będzie można zawierać związki partnerskie... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Maja powoli zaczęła wycofywać się z tematu. Mnie jednak przeraziło to, że są ludzie, którzy uważają jeszcze homoseksualizm za nielegalny... A takich ludzi jest chyba naprawdę sporo.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4751938069227036041?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/So5IGdB6sgl_tgFrJDpKELAzwyk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/So5IGdB6sgl_tgFrJDpKELAzwyk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/So5IGdB6sgl_tgFrJDpKELAzwyk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/So5IGdB6sgl_tgFrJDpKELAzwyk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/yBze8jiSaqU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4751938069227036041/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/10/przerazajaca-prawda.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4751938069227036041?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4751938069227036041?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/yBze8jiSaqU/przerazajaca-prawda.html" title="Przerażająca &quot;prawda&quot;" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/10/przerazajaca-prawda.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0YBQ34zeSp7ImA9Wx5WEk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-3695742602095728239</id><published>2010-09-23T10:33:00.002+01:00</published><updated>2010-09-23T10:45:52.081+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-09-23T10:45:52.081+01:00</app:edited><title>Trzy</title><content type="html">Trzy - tylko i aż tyle "rzeczy" wymaganych jest ode mnie. Tylko trzy "sprawy", z którymi muszę się sam osobiście uporać, aby zacząć nową relację. Respect, trustfulness, feelings. Proste, prawda? Nie do końca...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-3695742602095728239?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/pahqOt-USfK7UMHx52hXjNql7iA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/pahqOt-USfK7UMHx52hXjNql7iA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/pahqOt-USfK7UMHx52hXjNql7iA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/pahqOt-USfK7UMHx52hXjNql7iA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/RR4A9QR1xwI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/3695742602095728239/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/09/trzy.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/3695742602095728239?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/3695742602095728239?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/RR4A9QR1xwI/trzy.html" title="Trzy" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/09/trzy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkYDQXw8eCp7ImA9Wx5XEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-7921480361745803371</id><published>2010-09-10T10:02:00.003+01:00</published><updated>2010-09-10T10:16:10.270+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-09-10T10:16:10.270+01:00</app:edited><title>Kentucky Fucked Chicken</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nareszcie mogę odetchnąć pełną piersią! Wczoraj wieczorem przekazałem mojej manager wypowiedzenie umowy o pracę. Trochę obawiałem się tej chwili i nie do końca byłem przekonany o słuszności tej decyzji - w końcu bezterminowy kontrakt daje pewne poczucie bezpieczeństwa i stabilności finansowej, gdzie nawet i 30 godzin jest dobrym zastrzykiem gotówki. Jednak polityka firmy, w której pracowałem skutecznie odpychała mnie od tego miejsca i jeszcze bardziej motywowała do tego, aby sobie wreszcie dać z nimi spokój. Rozmawiałem trochę ze znajomymi z pracy. I jak się zdążyłem zorientować, przez te 2 tygodnie nieobecności niewiele się zmieniło. Ludzie chodzą poddenerwowani, zestresowani i bardzo przejęci. Trochę mi ich szkoda. Ale jednak życie to ogromny worek z decyzjami i wyborami. Ja wybrałem. Ryzykownie, bo przecież straciłem dość ciepłą posadkę. Mogę jednak stanąć dzisiaj przed lustrem i spojrzeć sobie prosto w oczy z dumą. &lt;b&gt;Nie jestem osobą, która gnie kark przed byle kim&lt;/b&gt;. Sposób, w jaki ukształtowało mnie życie i moje otoczenie niejako determinuje moje zachowanie. Nigdy nie było mi lekko, problemy towarzyszyły mi przez całe moje życie, z każdym z osobna musiałem dać sobie radę - zazwyczaj sam, ale też nie brakowało osób, które wspierały mnie ot choćby dobrą radą bądź dobrym słowem. Nauczyłem się, że z każdego problemu można wyjść z podniesioną głową, że z każdej sytuacji należy wynieść pewną naukę bądź wnioski. Wszak to wszystko wpływa na nas i buduje nasz światopogląd. Potrzeba też nieco trochę szczęścia. Mnie udaje się póki co wychodzić z każdej opresji obronną ręką i spadać jak kot na cztery łapy. Może to szczęście, może Anioł Stróż jakiś, Dobry Duszek, Leprechaun czy cokolwiek innego. A może to po prostu "Naczelny" daje mi jeszcze o sobie znać, że jednak nie jestem mu nadal do końca obojętny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/i_yBa9DH7xQ?fs=1&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/i_yBa9DH7xQ?fs=1&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;color1=0x234900&amp;amp;color2=0x4e9e00&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-7921480361745803371?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/J9BYMC-eVOkFPP0GK99VCZGQVOc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/J9BYMC-eVOkFPP0GK99VCZGQVOc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/J9BYMC-eVOkFPP0GK99VCZGQVOc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/J9BYMC-eVOkFPP0GK99VCZGQVOc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/LIvu8DZKHy0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/7921480361745803371/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/09/kentucky-fucked-chicken.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7921480361745803371?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7921480361745803371?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/LIvu8DZKHy0/kentucky-fucked-chicken.html" title="Kentucky Fucked Chicken" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/09/kentucky-fucked-chicken.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A08ASH8-fip7ImA9Wx5REU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-8109254636802984337</id><published>2010-08-18T11:59:00.002+01:00</published><updated>2010-08-18T12:10:49.156+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-18T12:10:49.156+01:00</app:edited><title>Burzliwy okres i przyjemna niespodzianka</title><content type="html">Ostatnimi czasy w moje życie wplątała się niezła burza. Jak to moje życie ma w zwyczaju, nie może ono być sielskie, anielskie bądź po prostu - spokojne. Kilka tygodni temu w KFC zawrzało, gdyż dość mocno "wymieniałem poglądy" z moją manager. No, ale to ona podniosła głos. Powód? Wybuchowa osobowość, której zmienić nie ma zamiaru. Pani manager gratulujemy profesjonalizmu. Odbyłem spotkanie z area managerem w sprawie dość błachej, ale jednak skoncentrowanej przeciwko mnie. No, to ja odbiłem piłeczkę. Po dość gwałtownej wymianie zdań, które jednak zachowały poziom profesjonalizmu, wręczyłem rezygnację ze stanowiska supervisora restauracji z uzasadnieniem, iż nie zgadzam sie z wewnętrznymi metodami zarządzania personelem oraz nieprofesjonalizmem mojej manager tak, iż ona nie powinna piastować tego stanowiska. Jednak to nie koniec. Sprawa trafiła wyżej. W poniedziałek odwiedziłem Belfast i siedzibę główną mojego KFC. Cóż - nie byłem specjalnie zaskoczony tym, iż bardziej wzięli stronę mojej manager niż moją. Oni wszyscy są po jednych pieniądzach. Moje jednak wyszło na wierzch. Kończę z karierą supervisora, zostaje zwykłym członkiem załogi w swojej restauracji. Chcieli mnie przenieść, ale się nie dałem. Oczywiśćie z tego miejsca chciałem bardzo, bardzo podziękować mojemu Tomaszkowi za wsparcie jakiego mi udzielał całym sobą. Buziaczki dla Ciebie :* &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A co do przyjemnej niespodzianki - to jest to blog Dr Mouse - osoby dla mnie niesamowitej. Najlepiej, jak poczytacie bloga. Zamieszczam go w linkach. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Postaram się pisać notki bardziej regularnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wasz Bartek.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-8109254636802984337?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/47gO-hjjgjuNUsbv9T6m-3hzz6o/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/47gO-hjjgjuNUsbv9T6m-3hzz6o/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/47gO-hjjgjuNUsbv9T6m-3hzz6o/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/47gO-hjjgjuNUsbv9T6m-3hzz6o/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/kJgOq98l0_8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/8109254636802984337/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/08/burzliwy-okres-i-przyjemna.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8109254636802984337?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8109254636802984337?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/kJgOq98l0_8/burzliwy-okres-i-przyjemna.html" title="Burzliwy okres i przyjemna niespodzianka" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/08/burzliwy-okres-i-przyjemna.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEANQHs7fSp7ImA9WxFbEUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4980537869912859431</id><published>2010-07-03T11:16:00.004+01:00</published><updated>2010-07-03T11:26:31.505+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-07-03T11:26:31.505+01:00</app:edited><title>Notka o niczym specjalnym</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie nie do końca wiem, o czym miałaby być ta dzisiejsza notka na moim blogu. Nie pisałem nic od prawie dwóch miesięcy. Jest więc o czym pisać :) Zatem - napiszę o zmianach. Zmieniłem szablon na blogu :) Blogspot oferuje teraz naprawdę całkiem fajne funkcje i można sobie dobierać wygląd bloga, jak się tylko chce. No więc z racji, że jestem w Irlandii, tło będzie z koniczynkami. Co jeszcze ? Do mojego życia zawitał "kandydat na męża". Tak, poznaliśmy się w zasadzie kiedy ja byłem ostatnio w Krakowie, w marcu. Napisał do mnie na fellow. I o ile nie brałem nigdy na poważnie jakichkolwiek znajomości rozpoczętych przez ten portal - o tyle miło się rozczarowałem, gdy okazało się, że Tomasz jest osobą, która naprawdę ma coś ciekawego do powiedzenia i zaprezentowania. W efekcie jesteśmy w tym momencie razem i próbujemy zbudować jakąś trwałą relację między nami. Ma u mnie wielkiego plusa za kilka spraw - ale to pozostanie tajemnicą. A ja dalej pracuję w KFC i dalej narzekam trochę na swoją pracę. No, ale wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Może kiedyś uda mi się pokierować moim życiem tak, by to wszystko miało jakoś ręce i nogi. Z mamą odkąd przyjechałem nie miałem żadnego kontaktu. Nie chcę mieć. Ona oczywiście dobijała się do mnie, chciała wejść drzwiami i oknami - ale mnie dla niej już nie ma. Wyczerpała swój limit szans. I chyba ostatnio to zrozumiała. I bardzo dobrze, oboje będziemy mieli święty spokój od siebie. To trochę smutne, no ale cóż - takie scenariusze również są pisane przez życie. A mnie w Irlandii jest póki co bardzo dobrze, nie zamierzam wracać wcale a wcale do Polski. Może kiedyś to się zmieni. Na razie, jak mówi Michael, idę za zasadą "use your time wisely". To dobra zasada.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4980537869912859431?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0n9DrBbRkJh2sChWDDa1OfpSxko/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0n9DrBbRkJh2sChWDDa1OfpSxko/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0n9DrBbRkJh2sChWDDa1OfpSxko/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0n9DrBbRkJh2sChWDDa1OfpSxko/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/gI2xgdJXrJc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4980537869912859431/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/07/w-zasadzie-nie-do-konca-wiem-o-czym.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4980537869912859431?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4980537869912859431?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/gI2xgdJXrJc/w-zasadzie-nie-do-konca-wiem-o-czym.html" title="Notka o niczym specjalnym" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/07/w-zasadzie-nie-do-konca-wiem-o-czym.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUMEQX8-eSp7ImA9WxFREUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-1908331719832248540</id><published>2010-04-24T13:41:00.002+01:00</published><updated>2010-04-24T13:50:00.151+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-24T13:50:00.151+01:00</app:edited><title>Koszule.</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nacechował mnie ubraniowy sentymentalizm. Tak, przekładałem, ubierałem, prałem i brudziłem wszystkie koszule, jakie tylko wiszą w mojej szafie. Jednak z biegiem czasu jedne tracą kolor, inne fason, a inne już w ogóle się nie podobają. Nie lubię jednak wyrzucać tych koszul, mimo iż tylko zajmują miejsce w szafie. Dzisiaj przyszedł do mnie dzień sprzątania, więc wyjmowałem każdą koszulę z szafy, starannie ją zapinałem na wieszaku i umieszczałem w szafie. Każda z nich ma swoją wyjątkową historię, przypomina mi o mojej przeszłości, o chwilach, które przeżyłem i ludziach, którzy stanęli na mojej drodze. Zielona, lniana - od Gosi. Kupiła ją dla mnie bez konsultacji, bo ta zieleń aż tak bardzo ją zauroczyła. Kolorowe paski, szara kratka, dziwne kółka - to koszule od kiedyś poznanego za młodu Tomka, które mi podarował jako "second hand". Sprane i znoszone są już bardzo, aczkolwiek w Irlandii chyba ich już nie zakładałem. Biała, opinająca - Judyta kupiła mi ją na urodziny. Już się w nią nie mieszczę :) Pierwsza, czarna koszula zakupiona w Irlandii do pracy w Lime - gdzie spędziłem bardzo fajne chwile. Jest też kilka innych koszul, kupionych bez okazji. A obok nich wisi również Twoja koszula, która wywołuje uśmiech na mojej twarzy :). I wiesz, że mówię teraz o Tobie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-1908331719832248540?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bX9fJCG1q2qrve7N7mkCkCXn7qs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bX9fJCG1q2qrve7N7mkCkCXn7qs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bX9fJCG1q2qrve7N7mkCkCXn7qs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bX9fJCG1q2qrve7N7mkCkCXn7qs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/CgPimdNRfiU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/1908331719832248540/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/04/koszule.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1908331719832248540?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1908331719832248540?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/CgPimdNRfiU/koszule.html" title="Koszule." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/04/koszule.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUARXY4fyp7ImA9WxFTFEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4855115880954273756</id><published>2010-04-05T11:04:00.002+01:00</published><updated>2010-04-05T11:10:44.837+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-05T11:10:44.837+01:00</app:edited><title>Atom.</title><content type="html">Trzeba mi rozbić się na atomy. A potem na kwarki, hardony, bozony i inne części najbardziej pierwsze. A potem dokonać selekcji, jak na sądzie ostatecznym, oddzielić te złe od tych dobrych. Z tych dobrych trzeba mi ulepić się samemu od nowa. Te złe będą naIdal krążyć wokół mnie po swoich bardziej lub mniej odległych orbitach, jednak nie posiądą już mojego ciała i umysłu. I tak oto, sam się zniszczyć i stworzyć od nowa muszę. To będzie pierwszy raz, najpierwszy. Będzie bolało. Bo jak ma nie boleć. Ale perspektywa osiągnięcia spokoju jest dużo bardziej łaskawa i zachęcająca, niż ból. O ile szybko się rozpaść mogę, o tyle niełatwo będzie poskładać się równie szybko. A co, gdy zgubię jedną ważną część siebie samego? Wtedy kolejny raz będę musiał się rozsypać, bo nic nie będzie pasować do układanki. I poskładać na nowo. Więc lepiej nic nie zgubić. Trochę ostrożności nie zawadzi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4855115880954273756?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ngfcrUy9bqyVRpJ8EOAqdcXzO8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ngfcrUy9bqyVRpJ8EOAqdcXzO8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ngfcrUy9bqyVRpJ8EOAqdcXzO8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ngfcrUy9bqyVRpJ8EOAqdcXzO8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/vr8fAKYwGiI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4855115880954273756/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/04/atom.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4855115880954273756?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4855115880954273756?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/vr8fAKYwGiI/atom.html" title="Atom." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/04/atom.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0UFQnYzfSp7ImA9WxFTEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-4938690748366963078</id><published>2010-04-01T11:47:00.005+01:00</published><updated>2010-04-01T11:53:33.885+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-01T11:53:33.885+01:00</app:edited><title>Już niemama.</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To już perfidia w białych rękawiczkach! Ja nie mam pojęcia, gdzie ta kobieta uczyła się takiej techniki grania na emocjach - ale u mnie dostałaby za to Nobla. Tylko ciekawe, czy zdaje sobie sprawę, ile bólu i cierpienia mi tym wszystkim przysparza. Dlaczego ona nie może tak po prostu sobie zniknąć? Albo dlaczego ja nie mogę? Bardzo się cieszę jednak, że jestem gejem. Nie będę mieć dzieci - trudno. Ale przynajmniej nie będę mieć wyrzutów sumienia, że moje dziecko przeze mnie cierpi, że to ja zabijam go powoli swoją perfidią, wyuczoną nieświadomie grą na emocjach. Trzeba mi założyć ciężki pancerz i znieść wszystko cierpliwie. Może kiedyś się łaskawie odczepi...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-4938690748366963078?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wEJtBEVr3xSd1AYlPL3KUH6AqQE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wEJtBEVr3xSd1AYlPL3KUH6AqQE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wEJtBEVr3xSd1AYlPL3KUH6AqQE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wEJtBEVr3xSd1AYlPL3KUH6AqQE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/kIeuBvOZ6Oo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/4938690748366963078/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/04/juz-niemama.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4938690748366963078?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/4938690748366963078?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/kIeuBvOZ6Oo/juz-niemama.html" title="Już niemama." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/04/juz-niemama.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkUDR3o9eCp7ImA9WxBaFk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-3764486625089727384</id><published>2010-03-26T11:37:00.002Z</published><updated>2010-03-26T11:51:16.460Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-03-26T11:51:16.460Z</app:edited><title>Nowe życie - czas start!</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę zacząć nowe życie. Nie - nie nawracam się. Nie - nie zmieniam orientacji. Nie - nie wstąpiłem do żadnej innej sekty. Zaczynam swoje nowe życie w Irlandii. Tak totalnie na maxa. Zrzucam z siebie wszelkie problemy, które spajały mnie z Polską. Tym problemem jest moja matka. Tak, wiem. Alkoholizm to ciężka i nieuleczalna, śmiertelna choroba. Człowiek z problemem alkoholowym inaczej się zachowuje, inaczej myśli, inaczej spostrzega pewne sprawy niż człowiek bez tego problemu. I w zasadzie powinno to być dla mnie doskonałym i wystarczającym wytłumaczeniem jej bezczelnego zachowania. Ale nie jest. Nie zwykłem sam wobec siebie niczego tłumaczyć alkoholem, więc nie zamierzam też tłumaczyć jej przez pryzmat jej choroby. Ale - na Zeusa - jak można kupować alkohol wiedząc, że nie ma się pieniędzy na chleb? Nie jestem w stanie tego pojąć, nie zamierzam zrozumieć swojej matki. Jej zachowanie działa i na mnie również bardzo destrukcyjnie, więc chyba jedynym zdrowym, rozsądnym rozwiązaniem - dla mnie - jest totalnie odcięcie się od jej osoby. Po powrocie do Irlandii zmieniam numer telefonu. Będę dla niej "persona non grata". Rozpłynę się w powietrzu. Jakby mnie nigdy nie było. Będę dla tych, którzy są dla mnie życzliwi. A ona - może kiedyś poczuje, że za mną tęskni. Może w końcu przebiegnie przez jej głowę myśl, że chciałaby wiedzieć, co u mnie słychać.  Tylko - o ironio losu - najprawdopodobniej będzie już za późno. I oboje będziemy dla siebie zbyt obcy, by o czymkolwiek móc porozmawiać. Zwłaszcza o pogodzie. Niewykorzystane szanse się mszczą - a ona miała ich już o wiele za dużo. Zaczynamy nowe, lepsze życie w Irlandii.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-3764486625089727384?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9v4jQjhdKgOISB_a2Xu0KyhzLo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9v4jQjhdKgOISB_a2Xu0KyhzLo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9v4jQjhdKgOISB_a2Xu0KyhzLo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9v4jQjhdKgOISB_a2Xu0KyhzLo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/3U8nfo40lb0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/3764486625089727384/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/03/nowe-zycie-czas-start.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/3764486625089727384?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/3764486625089727384?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/3U8nfo40lb0/nowe-zycie-czas-start.html" title="Nowe życie - czas start!" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/03/nowe-zycie-czas-start.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIMRn46cCp7ImA9WxBbEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-2697144919308265827</id><published>2010-03-10T23:07:00.003Z</published><updated>2010-03-10T23:09:47.018Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-03-10T23:09:47.018Z</app:edited><title>To takie skomplikowane...</title><content type="html">To naprawdę skomplikowane. Być w relacji, gdzie zasady są proste - żadnych zobowiązań. Ale jednak nie wyobrażasz sobie tej osoby w czyimś łóżku. Gdzie niby bez emocji, ale jednak z zazdrością. Gdzie bez miłości, ale ze złością o kontakt z innymi. Czy to w ogóle może być naprawdę? Bo to staje się coraz większą fikcją. I raczej bez happy endu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-2697144919308265827?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/mBzsJpSGdP23lEHSR8GMym5beKQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/mBzsJpSGdP23lEHSR8GMym5beKQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/mBzsJpSGdP23lEHSR8GMym5beKQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/mBzsJpSGdP23lEHSR8GMym5beKQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/URoyx0Z-zHo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/2697144919308265827/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/03/to-takie-skomplikowane.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2697144919308265827?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2697144919308265827?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/URoyx0Z-zHo/to-takie-skomplikowane.html" title="To takie skomplikowane..." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/03/to-takie-skomplikowane.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0IHRHw6fip7ImA9WxBUGEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-2699818417729903062</id><published>2010-03-06T12:41:00.002Z</published><updated>2010-03-06T12:45:35.216Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-03-06T12:45:35.216Z</app:edited><title>Strach</title><content type="html">Paranoja jakaś. Boję się kontaktu z osobą, która powinna mi być najbliższa, z którą powinienem być bardzo związany - boję się własnej matki. To jest tak paranoidalne. Paradoksalne. Wystarczy jeden sms od niej, by zadzwonić, a ja już cały się w środku trzęsę. Emocjonalnie to wszystko mnie zaczyna powoli przerastać. To cholernie ciężkie, kiedy chcesz jednocześnie od niej uciec, ale i tak wiesz że mimo wszystko lepiej, abyś został. W XXI wieku nie ma już miejsca, by uciec od demonów przeszłości i rozpocząć życie w spokoju i na nowo...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-2699818417729903062?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aZQNZJbphcWyF23154qMh-WcWGg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aZQNZJbphcWyF23154qMh-WcWGg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aZQNZJbphcWyF23154qMh-WcWGg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aZQNZJbphcWyF23154qMh-WcWGg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/eSKiPhagFM4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/2699818417729903062/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/03/strach.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2699818417729903062?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2699818417729903062?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/eSKiPhagFM4/strach.html" title="Strach" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/03/strach.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEUFRHY6fyp7ImA9WxBUFEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-8158976318262099901</id><published>2010-03-01T12:09:00.006Z</published><updated>2010-03-01T12:23:35.817Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-03-01T12:23:35.817Z</app:edited><title>Radziszewska WON</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie przeczytałem artykuł na portalu innastrona.pl dotyczący wywiadu przeprowadzonego z minister Radziszewską przez dziennikarza "Rzeczypospolitej". I aż nóż sam otworzył mi się w kieszeni. Pani minister ds. równego traktowania uważa, że homoseksualiści w Polsce nie są dyskryminowani. Poza tym, na domiar złego, jest przekonana że przedmiot legalizacji związków partnerskich w Polsce nie leży w jej kompetencjach. Ba, więcej - z opublikowanego tekstu wynika, że w jej kompetencjach nie leży dosłownie nic - ani problemy homoseksualistów, ani problem aborcji, ani jakikolwiek inny problem zgłaszany przez środowiska feministek, które - jak twierdzi Radziszewska - muszą mieć zawsze jakiegoś wroga, z którym mogłyby walczyć - i dlatego one jej nie lubią. O, zgrozo! Na Manifę nie pójdzie, na Paradzie Równości się nie pokaże - bo woli jechać na rekolekcje, bądź gdziekolwiek indziej. Bardzo intryguje mnie postawa tej kobiety, gdyż cała jej wypowiedź dotycząca homoseksualizmu w Polsce, możliwości adopcji przez pary jednopłciowe - zaiste kupy się nie trzyma. Akcja odwołania minister Radziszewskiej trwa już jakiś czas, jest podnoszona regularnie przez środowiska słusznie jej wrogie, ale jednak rząd nic sobie z tego nie robi. Środowisko LGBTQ w Polsce bardzo cieszyło się na wieść, iż mają w rządzie urzędnika, który będzie walczyć o ich prawa i stać po ich stronie - jednak przedwcześnie. Moje pytanie brzmi: jak, do cholery ciężkiej, ktoś może być posłańcem idei równego traktowania, mając na myśli również środowiska mniejszości seksualnych, jeżeli wcześniej osoba ta zajmowała miejsce przewodniczącej Sejmowej Komisji Rodziny i Spraw Kobiet? Rodziny - uściślijmy - pojętej przez prawicowe środowiska jako komórka społeczna tworzona przez kobietę, mężczyznę i jakieś jedno przynajmniej dziecko. Nie od dzisiaj wiadomo, że przeszłość ma wpływ na przyszłość. I również, poglądy w jakiejkolwiek sferze życia, wyznawane przez nas w przeszłości, mają wpływ na to, co myślimy w przyszłości, w nowych dla nas sytuacjach. Zwłasza, jeżeli są jeszcze przez lata utrwalane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek jest jeden: tym razem nie Balcerowicz, a Radziszewska musi odejść!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-8158976318262099901?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/t8Q-7UkmShG4cHkpZcv7oQr3LPY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/t8Q-7UkmShG4cHkpZcv7oQr3LPY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/t8Q-7UkmShG4cHkpZcv7oQr3LPY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/t8Q-7UkmShG4cHkpZcv7oQr3LPY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/LLA_YEhtn7w" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/8158976318262099901/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/03/radziszewska-won.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8158976318262099901?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/8158976318262099901?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/LLA_YEhtn7w/radziszewska-won.html" title="Radziszewska WON" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/03/radziszewska-won.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkYNQ3o6eCp7ImA9WxBUEE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-2340843195675218618</id><published>2010-02-24T08:23:00.002Z</published><updated>2010-02-24T08:29:52.410Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-02-24T08:29:52.410Z</app:edited><title>Dobry dzien na dzien dobry</title><content type="html">Pisze ta notke siedzac w pobliskiej internet cafe w Dublinie. Dzisiejszy dzien zaczalem duzo wczesniej, niz kiedykolwiek - bo wstalem o 5:30. Moja pobudka niczym z kurami spowodowana byla tym, iz powzialem postanowienie zbadania krwi w kierunku obecnosci wirusa HIV. Jak postanowilem, tak zrobilem. W ciagu zaledwie jednej minuty z kieszeni poplynelo 25 euro, a z zyly troche krwi. Usmiechnalem sie, gdy na torebce zobaczylem napis 'biohazard'. No tak, biologiczny ze mnie hazardzista, przeciez no risk - no fun. Po badaniu, z czego jestem dumny, poszedlem na syte sniadanie, zwane full irish breakfast. Tluste to i ciezkostrawne, ale za to jakie wartosciowe i niedrogie przy tym. Zmierzajac do cafe by pobyc chwile w wirtualnym swiecie, pewna starsza pani zaczepila mnie i wdalem sie w mala pogawedke na temat tego, jak to cicho dzisiejszego ranka w Dublinie. Potem wzajemne zyczenia milego dnia i szczery, zyczliwy usmiech. Wyobrazacie sobie cos podobnego w Polsce? Ja raczej nie... Zrobilo mi sie bardzo milo i cos sadze, ze dzisiaj bedzie dobry dzien. Zwlaszcza, ze mam egzaminy na supervisora w KFC. Jeden raz juz oblalem, dzisiaj moze bedzie lepiej - chociaz jezeli i tez dzisiaj mi sie nie uda, to wiem, ze nikt mi glowy nie urwie z tego powodu. A wyniki testu HIV bede znac w okolicach poniedzialku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bede juz konczyc. Przepraszam za brak polskich liter, ale tutejsza dublinska klawiatura nie obsluguje polskiej czcionki. Do przeczytania zatem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-2340843195675218618?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Opzu5GM4zzoZNdJBbIY2jvoiEAM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Opzu5GM4zzoZNdJBbIY2jvoiEAM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Opzu5GM4zzoZNdJBbIY2jvoiEAM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Opzu5GM4zzoZNdJBbIY2jvoiEAM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/P3YQdzhjc60" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/2340843195675218618/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/02/dobry-dzien-na-dzien-dobry.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2340843195675218618?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/2340843195675218618?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/P3YQdzhjc60/dobry-dzien-na-dzien-dobry.html" title="Dobry dzien na dzien dobry" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/02/dobry-dzien-na-dzien-dobry.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0EGRH8-eCp7ImA9WxBVGEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-1896653440920329723</id><published>2010-02-22T14:42:00.002Z</published><updated>2010-02-22T15:13:45.150Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-02-22T15:13:45.150Z</app:edited><title>Bliskość - tak mało i tak wiele...</title><content type="html">Bliskość drugiego człowieka obok podczas snu - to istna rozkosz. Ta świadomość, że możesz się przytulić, poczuć ciepło, ogrzać się wykonując jakże prozaiczną czynność - jest naprawdę nieziemska. Bliskość drugiego człowieka obok mnie daje mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie jest dla mnie dowodem, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Ja bynajmniej na pewno nie jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię patrzeć na Niego. Tak po prostu. Być może to tylko pozory, bądź zwykła ludzka życzliwość, uczynność i polska gościnność - ale te pytania co 15 min czy jestem głodny, czy chcę coś się napić, czy mi dolać wina do kieliszka - stwarzają atmosferę troski o dobro drugiego człowieka. Kiedy kręci się po kuchni, rozładowuje zmywarkę, by załadować ją od nowa, kiedy zabawia małego bobaska, kiedy dzieli się tym co ma z tymi, co mają trochę mniej - to wszystko sprawia, że lubię go obserwować, patrzeć. Buziak na powitanie i na do zobaczenia. I te bardziej intymne chwile, skryte w alkowie jego sypialni. Zapach ciała. Rozczochrane włosy. Dość twardy zarost na policzkach i brodzie. I te ciągle uśmiechające się, szafirowe oczy, ukryte za powłoką cienkiego szkła...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-1896653440920329723?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UA3vY2a8SCUCtwscSl2GptT4n7c/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UA3vY2a8SCUCtwscSl2GptT4n7c/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UA3vY2a8SCUCtwscSl2GptT4n7c/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UA3vY2a8SCUCtwscSl2GptT4n7c/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/svF6Zh7UEvc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/1896653440920329723/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/02/bliskosc-tak-mao-i-tak-wiele.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1896653440920329723?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/1896653440920329723?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/svF6Zh7UEvc/bliskosc-tak-mao-i-tak-wiele.html" title="Bliskość - tak mało i tak wiele..." /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/02/bliskosc-tak-mao-i-tak-wiele.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C08CRXk_cSp7ImA9WxBVEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-7681662008723276153</id><published>2010-02-15T19:03:00.002Z</published><updated>2010-02-15T19:24:24.749Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-02-15T19:24:24.749Z</app:edited><title>East of Ireland i nocne eskapady</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No więc, wczoraj byłem na zawodach szermierczych w Dublinie. Zawody jak na Irlandię bardzo liczne. Liczba zawodników w ilości 28 była dość wystarczająca, by zawody te uzyskały pewną rangę i poziom. W eliminacjach grupowych poszło mi nie do końca tak, jak tego po sobie oczekiwałem. Tylko 2 wygrane walki z 6. No cóż, gdy robi się głupie błędy, to człowiek sam się nadziewa na szpadę przeciwnika. W efekcie po walkach grupowych miałem miejsce 19. Pierwsza walka w eliminacjach bezpośrednich "o 16." była dla mnie jedną z najcięższych w mojej karierze sportowej. Walczyłem z pewnym jegomościem, leciwym już nieco, niższym ode mnie sporo - jednak w swoim fechtunku bardzo sprawnym. Walczyłem z tym przeciwnikiem już w fazie grupowej, więc miałem pewne rozeznanie i taktykę walki. Otóż, osoba ta jest chyba z racji swojego wzrostu bardzo defensywna. Ale za to obrona, zasłony, przeciwzasłony, a przede wszystkim odpowiedzi na nie - są mało powiedzieć trafne. Są niemal perfekcyjne. Dlatego też wiedziałem, że nie mogę atakować bo sam głupio stracę punkty. Walkę trzeba było rozegrać nie siłowo, ale taktycznie. Efekt? Po pierwszych trzech minutach wynik 1:1. Bardzo niecodzienny. Zazwyczaj po pierwszej tercji po każdej ze stron widnieje już kilka punktów. Po kolejnej tercji wynik 3:2 - z przewagą dla mnie. Została tylko już ostatnia runda, w której najlepiej było nie robić nic, jak tylko przeczekać jakoś 3 minuty. Problem w tym, że w takiej sytuacji 3 minuty to bardzo dużo czasu. Mój przeciwnik - z racji desperacji - musiał atakować. I jak się okazało, robił to dość skutecznie, o dziwo. Przestraszyłem się nie na żarty, kiedy to doganiał mnie na wynik 7:6. Pozostała tylko jedna minuta, a ja miałem tylko jeden punkt przewagi. Natarcia mojego przeciwnika były na tyle nieskuteczne i desperackie, iż wynik zakończył się 10:7 - z moją wygraną. Natomiast tyle siły, ile zużyłem podczas tej jednej walki, było za wiele i już na resztę nie starczyło. Zmęczenie psychiczne i opadająca adrenalina były niemal nie do zniesienia. O ile podczas walki poziom adrenaliny miałem naprawdę bardzo wysoki i z każdym zadanym trafieniem musiałem mocno krzyknąć, by to rozładować, o tyle gdy już było po wszystkim, czułem, że prawie mdlęję. Do tego szpady zaczęły odmawiać posłuszeństwa, jedna po drugiej, co było dodatkowym stresem. W efekcie walkę o "8" przegrałem 15:11, za to z naprawdę bardzo dobrym przeciwnikiem. Mimo wszystko jestem zawodolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w nocy urządziłem sobie eskapadę do Malahide. Ale o tym, to może nie teraz :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-7681662008723276153?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CtYPAEL-HaGQ5yQyWawwo2X_2sM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CtYPAEL-HaGQ5yQyWawwo2X_2sM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CtYPAEL-HaGQ5yQyWawwo2X_2sM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CtYPAEL-HaGQ5yQyWawwo2X_2sM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/I6PTaWFLH_0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/7681662008723276153/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/02/east-of-ireland-i-nocne-eskapady.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7681662008723276153?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/7681662008723276153?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/I6PTaWFLH_0/east-of-ireland-i-nocne-eskapady.html" title="East of Ireland i nocne eskapady" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/02/east-of-ireland-i-nocne-eskapady.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUcFRnc_eSp7ImA9WxBQFUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-6816341727423177227</id><published>2010-01-15T22:55:00.004Z</published><updated>2010-01-15T23:10:17.941Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-01-15T23:10:17.941Z</app:edited><title>Post noworoczny</title><content type="html">No i wybiła pierwsza notka w Nowym Roku AD 2010. W zasadzie nie wiem za bardzo, o czym ją pisać. Wiele w ostatnim czasie się wydarzyło. Dla mnie okres noworoczny jest bardzo specyficzny. Wraz z 1 stycznia w życie wchodzą plany, które wykreowałem w okresie Świąt. Tym razem lista zamknęła się numerem 18. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie sprostać wszystkim własnym  wymaganiom i zachciankom, ale jeżeli chociaż połowa z nich zostanie zrealizowana, będzie to dla mnie wielki osobisty sukces, jako że z natury jestem dość leniwe stworzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj zaintrygował mnie D. Pracuje razem ze mną w firmie. Jak się okazało, chciał już dawno zapytać mnie o rozmowę nt. homoseksualizmu, czym to się je i co to tak naprawdę jest. Wywiązała się dość ciekawa światopoglądowa rozmowa przy frytkownicy. Ponieważ temat należy do tych, które nie kończą się po 15 minutach, musieliśmy zaniechać dalszej konwersacji. Co mnie zadziwiło - D. bał się zapytać. Bał zadać się pytanie z obawy, żeby mnie nie urazić. Zapewne jest wiele osób, które są tematem zaintrygowane, ale jednak boją się pytać. Dlaczego? Bo nie wiedzą jak ten torcik ugryźć. Boją się, że dany gej czy lesbijka poczują się dotknięci rozmową o ich orientacji seksualnej. Dla mnie moja orientacja jest czymś tak naturalnym, że nawet nie postrzegam jej jako problemu, wady bądź zalety. Jest bo jest. I jest jaka jest. Ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać. Stąd chyba też rodzą się między ludźmi konflikty. Paradoksalnie, ludzie nie muszą stwarzać konfliktów, wystarczy, by znaleźć wspólny język i chęć rozwiązania problemu. A przede wszystkich postawić pytanie, jeżeli chce się uzyskać odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas kończyć notkę. W zasadzie nie wiem jaki miał być motyw przewodni. Wyszło jak wyszło. Trzeba wracać do swoich obowiązków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-6816341727423177227?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zj1bNMDxkPIpU9vdQ0LPYkfoG2o/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zj1bNMDxkPIpU9vdQ0LPYkfoG2o/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zj1bNMDxkPIpU9vdQ0LPYkfoG2o/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zj1bNMDxkPIpU9vdQ0LPYkfoG2o/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/WSHZx_Qio70" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/6816341727423177227/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2010/01/post-noworoczny.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/6816341727423177227?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/6816341727423177227?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/WSHZx_Qio70/post-noworoczny.html" title="Post noworoczny" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2010/01/post-noworoczny.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQESXozeSp7ImA9WxBSFkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-8244780288456324478.post-207168657188769178</id><published>2009-12-24T10:57:00.002Z</published><updated>2009-12-24T11:15:08.481Z</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-12-24T11:15:08.481Z</app:edited><title>Drugie Święta w Irlandii</title><content type="html">To już dla mnie drugie Boże Narodzenie w Irlandii. Za oknem jest szaro. Zimno. Śniegu nie ma. Jakoś specjalnie ciężko mi odczuć póki co, że to dzisiaj jest jakiś bardziej szczególny dzień&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;w roku. Jak zwykle nastawiłem budzik na 8 rano, z zamiarem wstania. Jak zwykle zwlekłem się z łóżka dwie godziny później. Jak zwykle muszę posprzątać dom po wczoraj. Jak zwykle rozwiesić pranie. Jedynym szczegółem są może prezenty, spakowane już, leżące na stole. Wieczorem znajdą swoich właścicieli. Choinkę kupiłem dopiero wczoraj. Plastikową i czerwoną, na oko jakieś 30 cm. Typu "modern art". Ubrałem ją wczoraj w nocy we wstążki i gwiazdki do ozdabiania prezentów. Teraz jest jeszcze bardziej modern.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ale za to ludzie są jakby trochę bardziej życzliwi. Dostałem kilka życzeń. Nie odpisałem na żadne. W zasadzie nie mam w zwyczaju odpisywać. No ale na kilka będę chyba musiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominam Wigilię, kiedy jeszcze żyła babcia. Przynajmniej od tygodnia przed Świętami miała ręce pełne roboty. Bo to trzeba zrobić sałatki, śledzie, karpia, ciasto upiec, wysprzątać cały dom aż do lśnienia, wymyć wszelkie kryształy, półki i miejsca, które były odwiedzane przez ścierkę tylko raz do roku. Mogło być tylko kilka osób na Wigilii, a jedzenia było jak dla Pułku Wojska. No, ale nic się nie zmarnowało. Przecież ukochane wnuczęta babusi zawsze wmłóciły całe jedzenie jeszcze przed Sylwestrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia Wigilia przygotowana przez babcię, to rok 2003.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje mi wielu ludzi tutaj, w Irlandii. Większość z nich nadal żyje. Część już odeszła. Do - podobno - lepszego świata. Ciekawy jestem, co dzisiaj moja babcia zaserwuje aniołkom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec posta. Zaczynam rozpamiętywać. Wesołych Świąt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/6/n/Wigilia_Bozego_Narodzenia_3040486.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 440px; height: 308px;" src="http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/6/n/Wigilia_Bozego_Narodzenia_3040486.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8244780288456324478-207168657188769178?l=eiregay.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d8QMpq_AaR4gJyqkvIDpi3KVvFc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d8QMpq_AaR4gJyqkvIDpi3KVvFc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d8QMpq_AaR4gJyqkvIDpi3KVvFc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/d8QMpq_AaR4gJyqkvIDpi3KVvFc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/GuyGaysIrishLife/~4/g-0Syh9KRgw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://eiregay.blogspot.com/feeds/207168657188769178/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://eiregay.blogspot.com/2009/12/drugie-swieta-w-irlandii.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/207168657188769178?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/8244780288456324478/posts/default/207168657188769178?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/GuyGaysIrishLife/~3/g-0Syh9KRgw/drugie-swieta-w-irlandii.html" title="Drugie Święta w Irlandii" /><author><name>Eire Gay</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10369530201092435144</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://eiregay.blogspot.com/2009/12/drugie-swieta-w-irlandii.html</feedburner:origLink></entry></feed>

