<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917</id><updated>2024-08-29T05:24:50.526+01:00</updated><category term="szczwane podejście"/><category term="google"/><category term="wakacje"/><category term="adwords"/><category term="marketing"/><category term="reklama"/><category term="recenzja"/><category term="seo"/><category term="fanstasyka"/><category term="film"/><category term="książki"/><category term="paid search"/><category term="sem"/><category term="sztuka prezentacji"/><category term="google analytics"/><category term="mobile"/><category term="warszawa"/><category term="youtube"/><category term="analytics"/><category term="czytam"/><category term="czytanie"/><category term="ewolucja"/><category term="garr reynolds"/><category term="gazeta.pl"/><category term="gmail"/><category term="harry potter i zakon feniksa"/><category term="internet"/><category term="landing page"/><category term="microsoft"/><category term="msn"/><category term="muzyka"/><category term="nba"/><category term="ocean"/><category term="onet"/><category term="oprogramowanie"/><category term="polityka"/><category term="przemyślenia"/><category term="ses"/><category term="sport"/><category term="wyprawa"/><category term="zdjęcia"/><category term="zmiana"/><category term="2009"/><category term="2010"/><category term="BTFI"/><category term="adom"/><category term="adwords editor"/><category term="aol"/><category term="apple"/><category term="ascii"/><category term="banki"/><category term="banner"/><category term="barcelona"/><category term="belgia"/><category term="berlin"/><category term="binduga"/><category term="blog"/><category term="blogowanie"/><category term="book of basketball"/><category term="bring the love back"/><category term="bug"/><category term="błąd"/><category term="chrome"/><category term="clarkson"/><category term="cu"/><category term="deferred binding"/><category term="diarystyka"/><category term="display"/><category term="dominik kaznowski"/><category term="don&#39;t be evil"/><category term="doradca"/><category term="dukaj"/><category term="dupa"/><category term="dziennikarze"/><category term="dziwne"/><category term="edith piaf"/><category term="euro"/><category term="eurobank"/><category term="excel"/><category term="fabryka słów"/><category term="facebook"/><category term="flex"/><category term="folk"/><category term="gadu-gadu"/><category term="galeria mokotów"/><category term="gap"/><category term="gazeta"/><category term="geje"/><category term="google chrome"/><category term="google trends"/><category term="gra"/><category term="groove"/><category term="handouty"/><category term="hot fuzz"/><category term="human computation"/><category term="humor"/><category term="huragan myśli"/><category term="informacje"/><category term="jan rokita"/><category term="jedynka"/><category term="jimmy kimmel"/><category term="kajak"/><category term="kampania"/><category term="kinoteka"/><category term="komedia"/><category term="komunikacja"/><category term="kraków"/><category term="kraków-wiedeń"/><category term="lido di jesolo"/><category term="liptovski mikulasz"/><category term="londyn"/><category term="lubisz to"/><category term="lublin"/><category term="lód"/><category term="matt damon"/><category term="mecz"/><category term="mgła w tarasach"/><category term="michael jordan"/><category term="mikaszewo"/><category term="misie patysie"/><category term="misja"/><category term="montepulciano"/><category term="morze"/><category term="mój excel"/><category term="neo plus"/><category term="nokia"/><category term="norman davies"/><category term="nowe formy reklamy"/><category term="obsługa klienta"/><category term="odpoczynek"/><category term="office"/><category term="old blind dogs"/><category term="online"/><category term="p2p"/><category term="paryż"/><category term="paul irish"/><category term="pienza"/><category term="piwo trapistów"/><category term="piłka nożna"/><category term="plaża"/><category term="początek"/><category term="polactwo"/><category term="polskie wyszukiwarki"/><category term="porady"/><category term="ppc"/><category term="prawa autorskie"/><category term="presentation zen"/><category term="prezenty"/><category term="prywata"/><category term="ps3"/><category term="quote me happy"/><category term="rafał ziemkiewicz"/><category term="rbk"/><category term="rewa"/><category term="rochefort"/><category term="rodos"/><category term="rower"/><category term="run easy"/><category term="rzeczpospolita"/><category term="sakwy"/><category term="screensnap"/><category term="seteczka"/><category term="signum temporis"/><category term="simmons"/><category term="snowboard"/><category term="sopcast"/><category term="spam"/><category term="sponsoring"/><category term="spryciarze"/><category term="st. malo"/><category term="steve jobs"/><category term="sylwester"/><category term="szkolenie"/><category term="słowacja"/><category term="targetowanie"/><category term="top gear"/><category term="toskalnia"/><category term="tvn24"/><category term="uniwersytet"/><category term="vod"/><category term="wakacjje"/><category term="web 2.0"/><category term="webanalytics"/><category term="wiedeń"/><category term="wp"/><category term="www"/><category term="wymarcie"/><category term="włochy"/><category term="xbox"/><category term="yahoo"/><category term="zarządzanie linkami"/><category term="zczuba.tv"/><category term="zwiedzanie"/><category term="złote tarasy"/><category term="łódź"/><category term="życie"/><title type='text'>Huragan myśli</title><subtitle type='html'>O zmaganiach z rzeczywistością i marketingiem.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>109</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7811335158651212264</id><published>2012-01-02T23:08:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T15:37:19.944+01:00</updated><title type='text'>Mój Excel 2011</title><content type='html'>Nie udało mi się. Miałem cel. Przeczytać tyle książek ile jest tygodni. I od razu mówię, nie udało mi się dokonanie tej sztuki. Miałem krótką dyskusję na temat tego czy czytam dla statystyk. Odpowiadając na to pytanie, muszę stwierdzić, że... tak? Nie? Nie wiem? Po prostu robię statystyki tego co udało mi się przeczytać, a to że jestem próżny i się tym chełpię to już jest inna sprawa. W odróżnieniu od sytuacji takiej jak koszykówka, gdzie parametry fizyczne mają znaczenie, w przypadku czytania każdy może stać się zesnobowany. Tak jak ja. Przejdźmy jednak do mojego excela za 2011.&amp;nbsp;Twarde statystyki są takie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&amp;nbsp;przeczytałem 44 książki&amp;nbsp;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;stron: 16 762&amp;nbsp;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;średnia: 45,92&amp;nbsp;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Porównując dane z rokiem 2010, gdzie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&amp;nbsp;książki: 33&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;stron: 15 466&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;średnia: 42,32&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;div&gt;
mamy następujące wnioski. Czytałem więcej o około 8% (liczba stron). Liczba tytułów wzrosła o 33%. Ta zależność przełożyła się w efekcie na krótsze książki. W &lt;a href=&quot;http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/01/moj-excel-2010-podsumowanie.html&quot;&gt;2010 &lt;/a&gt;każda przeczytana przez mnie książka miała około 468 stron, podczas gdy w roku 11 było to już tylko 380. Zaznaczam tutaj, że nie dobierałem repertuaru pod kątem liczby stron, poza jednym wyjątkiem - odpuściłem świadomie &lt;a href=&quot;http://merlin.pl/Ksiega-wszystkich-dokonan-Sherlocka-Holmesa_Arthur-Conan-Doyle/browse/product/1,876691.html&quot;&gt;Księgę wszystkich dokonań Szerlocka Holmes&#39;a&lt;/a&gt;, ze względu na astronomiczny rozmiar - 1100 stron w bardzo dużym formacie. &amp;nbsp;Acha. No i przy każdej z książek wpisałem subiektywną ocenę w skali od 1 (najsłabiej) do 10 (najfajniej). Wystawiałem ją w odniesieniu do innych tytułów z tego roku. W prostym przykładzie: biografia pt. &quot;Steve Jobs&quot; W. Isaacsona podobała mi się 9,5 bardziej od biografii Ksiądz Paradoks M. Grzebałkowskiej, której przyznałem ocenę 9. I podkreślam podobała. Oznacza to wszystko co wpływało na przyjęcie książki. Historię opowiedzianą w środku. To jest&amp;nbsp;najważniejsze. Historia, bohaterowie, relacje. &amp;nbsp;Mniej, ale jednak istotny był też styl pisania. Brałem także pod uwagę jakość wydania (twarde książki! uwielbiam!). Zdjęcia. Zapach. Grubość papieru. To czy chciało mi się klikać po internecie i szukać innych wiadomości. Czy dana pozycja zmieniła moje postrzeganie świata? Czy dana pozycja zmieniła mnie jako człowieka? Innymi słowy, czy fajnie się czytało (I tak mała uwaga na marginesie. Czuję, choć nie liczyłem, że im wyższa ocena tym wyższa średnia z książki, jeżeli chodzi o liczbę stron.).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo_qncaSGIQB904uPPnE9LN631whfhtMUsPNS2sflSpsWrCgjc3dfQ5g85GbcVvyE-7lRMVTT7U3s5PJ9cmjwgruKUTNSa8DXQMFNRpRdrpKOfZCsrF7T7KdFKePMMnS5CZ9onHpnP4H4/s1600/m%25C3%25B3j+excel.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;338&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo_qncaSGIQB904uPPnE9LN631whfhtMUsPNS2sflSpsWrCgjc3dfQ5g85GbcVvyE-7lRMVTT7U3s5PJ9cmjwgruKUTNSa8DXQMFNRpRdrpKOfZCsrF7T7KdFKePMMnS5CZ9onHpnP4H4/s400/m%25C3%25B3j+excel.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Plik w lepszej rozdzielczości jest &lt;a href=&quot;https://picasaweb.google.com/111651726273036457148/2011?authkey=Gv1sRgCK296JrthO_EjwE#5693107017937773682&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;. (Blogger mnie ograł, starzeję się :-).&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEij0wpfKZyIICJJFeBMZrnIbphjLQCqk5w_Nhwsej-O9qNvEW_z5Qg2orzLY3uGy7kf1IAyGDxD5DLSIhzHl6lGHQTkF-qQoTxkP364kWt1uK5S4e59SsampUYwE-PaRmn7O0ATnBHiknE/s1600/najlepsze.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;73&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEij0wpfKZyIICJJFeBMZrnIbphjLQCqk5w_Nhwsej-O9qNvEW_z5Qg2orzLY3uGy7kf1IAyGDxD5DLSIhzHl6lGHQTkF-qQoTxkP364kWt1uK5S4e59SsampUYwE-PaRmn7O0ATnBHiknE/s400/najlepsze.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Bez zbędnych ceregieli i retardacji, tak uwielbianej przez bohaterów Krajewskiego, widać że w tym roku najprzyjemniejszy czas spędziłem przy Hotelu New Hampshire oraz w trakcie czytania książki o zakładaniu nowych biznesów technologicznych - The Four Steps to the Epiphany (genialny, skromny tytuł).&lt;br /&gt;
Fakt, że hotel New Hamspshire był dla mnie objawieniem trochę mnie zasmucił. Z jednej strony dlatego, że dotychczas udawało mi się myśleć i żyć w gettcie fantasy i science fiction stworzonym przez Fabrykę słów. Porządna powieść dla mnie musiała mieć smoka. Albo dwa. W tym towarzystwie proza Dukaja wydawała się niejako odrealniona i będąca na wyższym poziomie. I to zniszczył Irving. Do kwietnia 2011 roku nie byłem sobie w stanie wyobrazić, że powieść o rodzinie i jej losach może być ciekawa. Toż to musi być jakaś dynastia. Ale po przeczytaniu pierwszej (dla mnie) książki byłego zapaśnika, fantastyka zbladła. I dostała po dupie. Wracając do Hotelu.&amp;nbsp;Rozmach kolosalny. Bohaterowie.... brak mi słów. Żywi? I otrzeźwienie, zimne spływające po plecach, że takich zdań nie stworzę nigdy.&amp;nbsp;Więc pisarzem nie będę.&lt;br /&gt;
Patrząc dalej na listę widzę, że dobra fantastyka jest w stanie się obronić. D. Simmons z całą sagą Hyperiona to po prostu kawał dobrej prozy. Świetnie przygotowanej, z rozmachem. I jak się okazuje nie trzeba niszczyć gwiazdy śmierci by stworzyć wiarygodny kosmos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
W 2011 (czytelniczym) roku dwa fakty zasługują na podkreślenie. Po pierwsze dopadła mnie literatura faktu. Co jest pokutą przeczytania niewinnej książki Gottland, rok temu. Za mną twórczość Badera. Biografia Jobsa. Przede mną Kapuściński. Druga rzecz to fenomen Krajewskiego, któremu się opierałem. I powiem tak. Było warto. Z prostego powodu. Mogłem przeczytać w jednym roku kilka jego powieści a nie czekać na kapiące raz do roku ochłapy. Rozprawiłem się z prozą Krajewskiego po Mockowsku. Czyli do syta i popiłem setką. Polecam każdemu. Klimat was wciągnie, złapie &amp;nbsp;w imadło i nie puści. Na koniec nagroda specjalna. Ksiądz Paradoks. Przeczytałem tylko dlatego, że wgniótł mnie w fotel kawałek audiobooka przygotowany dla tej powieści, zasłyszany w radiu Tok FM. Warszawa była tak plastycznie opisana. Musiałem kupić tą książkę. Natomiast sam ksiądz Twardowski. Hmmmmm. Nie słyszałem o nim dotąd zbyt wiele. Ale to nadrobiłem i było warto. Co za życie. Co za człowiek. I wreszcie. Co za czasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj18Qz3LS5ibshyphenhyphenvTI3vi5g9XSDofKv1ZOHZDOahp4AJkPO57QPbcfVCBQP7x0qIZyom3s0v0-3K3ESLGmGelUHfIkcfF1_nZD4apVvaHnGpl4wiTODxMIz3bQXglDsyX-MjG0WWgT4eiI/s1600/najslabsze.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;50&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj18Qz3LS5ibshyphenhyphenvTI3vi5g9XSDofKv1ZOHZDOahp4AJkPO57QPbcfVCBQP7x0qIZyom3s0v0-3K3ESLGmGelUHfIkcfF1_nZD4apVvaHnGpl4wiTODxMIz3bQXglDsyX-MjG0WWgT4eiI/s400/najslabsze.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Last but not least, książki najsłabsze. Kilka słów przestrogi. Wampir z M-3. Słabe. Nie wciągnęło. Główna bohaterka .... bleeee. Coś tam ratuje Warszawa w PRLu. Fabuła tylko po to wymyślona aby opisać Warszawę. No i Wampiry. No kur****. Meh. Najsłabsza książka Mistrza Andrzeja. Ale nie martwcie się. Forma wróciła.&lt;br /&gt;
Biografia Cejrowskiego nie dorasta jego prozie do bosych pięt.&lt;br /&gt;
I na koniec. Porchazka psuje Zambocha. Przeczytajcie to. Bo musicie. Każdy musi czytać Zambocha ale trzeba to zrobić jak JFK. Szybko i skutecznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7811335158651212264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/7811335158651212264' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7811335158651212264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7811335158651212264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2012/01/moj-excel-2011.html' title='Mój Excel 2011'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo_qncaSGIQB904uPPnE9LN631whfhtMUsPNS2sflSpsWrCgjc3dfQ5g85GbcVvyE-7lRMVTT7U3s5PJ9cmjwgruKUTNSa8DXQMFNRpRdrpKOfZCsrF7T7KdFKePMMnS5CZ9onHpnP4H4/s72-c/m%25C3%25B3j+excel.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5709311955209249340</id><published>2011-02-13T19:21:00.004+01:00</published><updated>2011-02-13T20:01:27.097+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia"/><title type='text'>True grit.</title><content type='html'>Byłem w kinie. Rzadko mnie tam można spotkać. Jakoś kino nie ekscytuje tak jak kiedyś. Albo dają mniej filmów produkcji mongolskiej o samotności geja śpiewającego na pustyni, do kwiatów. Aga lubi takie filmy. Jakoś mniej ich jest. Więc chodzimy na blockbustery lub jak kto woli na hity. I na hicie byliśmy. True Gritt jest dobre. Bardzo dobre nawet. Plastyczne, piękne i choć okrutne to cały czas porusza się w archetypie bajki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVvxj4D3OGdvEF1TuVHbZGglMLt2fba6DucCLz8oTVlwB3RPOV62RD71LrO-dvna_27mjzNrwzw4XQLoS246r-M86Fm8xQ8Yz5jp1DFht7hF1ggjEuVbquv5k8d3aCh3TiGEjHTgBpo1g/s1600/True_Grit_Matt_Damon.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVvxj4D3OGdvEF1TuVHbZGglMLt2fba6DucCLz8oTVlwB3RPOV62RD71LrO-dvna_27mjzNrwzw4XQLoS246r-M86Fm8xQ8Yz5jp1DFht7hF1ggjEuVbquv5k8d3aCh3TiGEjHTgBpo1g/s400/True_Grit_Matt_Damon.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5573244239675203266&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony ten film (chyba?) pokazuje jakie kiedyś były Stany Zjednoczone. Dawno temu... Ponad 100 lat. I rozbiło mnie to mocno. Przybiło. I szura do tej chwili tak mocno, że piszę ten wpis. Ostatnio mam mało chęci i czasu na uprawianie pisarstwa jednak obraz USA spowodował tą erekcję twórczą.&lt;br /&gt;Nie jestem pewien czy tak było naprawdę. Jeśli ktoś chce mnie poprawić to proszę bardzo. Poprawicie mi humor. Chodzi mi o zawieranie umów. O zaufanie, które jest spoiwem tego filmu. Nie chcę zdradzać fabuły... wiadomo zwykle bohaterowie motywowani są szlachetnymi pobudkami (ocalić królestwo, zabić smoka, przerznąć księżniczkę etc.) lub ich motywem są pieniądze. Wtedy wiadomo że zdradzą... albo nie. I tak dzieje się tutaj. Tymi motywami powodzeni są główni bohaterowie. Jednak to co uderzyło mnie najbardziej, to kwestia UMOWY jaką zawierają między sobą AMERYKANIE. Wszystko jest słowne. I wszystko jest skuteczne (no nie zawsze). Czytałem ostatnio książkę &lt;a href=&quot;http://cejrowski.com&quot;&gt;WC&lt;/a&gt; a raczej jego biografię. I co ? Amerykanie potrafią zawrzeć ustną umowę i się jej trzymać jakby była na papierze. No pewnie, że nie wszyscy i nie zawsze ale tam coś takiego funkcjonuje. Czytałem też Fukuyamę (nie pomnę co) o rozwoju społeczeństw i pisał on, że społeczeństwa rozwijają się szybciej w momencie gdy sobie ufają. I to zaufanie nie jest jakimś boskim darem ale koniecznością. Na drugim krańcu są struktury oparte na rodzinie, gdzie świat dzielony jest na swoich i obcych. Tam się nie ufa. Tam się walczy. I tak jest u nas w Polsce. &lt;br /&gt;Pracuję w biznesie i podpisuję umowy z Polskimi firmami. Pracowałem też z zagranicznymi i nie mówię, że oni NIE bronią swoich interesów. Bronią i to skutecznie ale jak już podpiszą umowę to możesz im ufać. A u nas ? W Polsce? Często traktują cię jak złodzieja, który jeśli nie Cię wyrucha to pewnie coś tam podpierdoli... Nie jest tak? To powiedzcie na głos pierwsze słowo, które kojarzy się wam z ekipami budowlanymi. No właśnie... nie było to zbyt pozytywne. Piwo? Złodzieje? Uważać? Negatywne oceny miała zapewne większość. Co ciekawe ci sami Polacy na zachodzie traktowani są jako uczciwi, robotni fachowcy. Zatem jeżeli mamy się rozwijać to musimy wyrobić w sobie odruch zaufania. A do tego potrzeba prawdziwej odwagi, tym większej że w naszym kraju rucha nas nawet rząd.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5709311955209249340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/5709311955209249340' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709311955209249340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709311955209249340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/02/true-grit.html' title='True grit.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVvxj4D3OGdvEF1TuVHbZGglMLt2fba6DucCLz8oTVlwB3RPOV62RD71LrO-dvna_27mjzNrwzw4XQLoS246r-M86Fm8xQ8Yz5jp1DFht7hF1ggjEuVbquv5k8d3aCh3TiGEjHTgBpo1g/s72-c/True_Grit_Matt_Damon.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5137477759642016318</id><published>2011-01-07T11:12:00.005+01:00</published><updated>2011-01-07T13:20:13.256+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="2010"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czytam"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mój excel"/><title type='text'>Mój excel 2010. Podsumowanie.</title><content type='html'>Witam tych kilku pozostałych przy moim blogu czytelników. Nie żebym miał jakieś noworoczne postanowienie. Jesteśmy wszyscy zbyt duzi i nie będę was oszukiwał. Że będę pisał każdego dnia. Albo, że stanę się nowym, lepszym antywebem. Nie będzie tak.&lt;br /&gt;Z drugiej strony nie porzucam tego bloga. I w momencie gdy ciśnienie twórcze będzie już nie do wytrzymania, znajdziecie tutaj jakiś wpis. Po prostu lubię pisać. Jeszcze bardziej lubię czytać, zatem zaczniemy ten rok dość nieoryginalnie. Od podsumowania mojej działalności czytelniczej za rok zeszły. Zakończymy natomiast opisem katorżniczego marzenia.&lt;br /&gt;Patrząc na suche statystyki nie było źle. Przeczytałem trzydzieści trzy pozycje. Liczba piękna i mająca swój wydźwięk magiczny. Stron było prawie piętnaście i pół tysiąca. Dni, jak to w roku 365. Daje to średnio 42 strony dziennie. Not bad. Not bad at all. Jestem osobiście z siebie dumny. Ściskam swą prawicę. Wracając jednak do naszych baranów, nie ilość a jakość się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvjdEsWgZYWJ8hO4xHjfg04WYHsx_Pi_6Ayt8U9-ocio5pxU_rEzfMxFbAf3KgySuIsmKwhb5znAShkTjAJTI0RsFLWBNJHwOZeGIJMqfG5tfxt0Ft-MTBP_FM1M8DGOVvY7Cc7iWrN4M/s1600/excel+2010.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 284px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvjdEsWgZYWJ8hO4xHjfg04WYHsx_Pi_6Ayt8U9-ocio5pxU_rEzfMxFbAf3KgySuIsmKwhb5znAShkTjAJTI0RsFLWBNJHwOZeGIJMqfG5tfxt0Ft-MTBP_FM1M8DGOVvY7Cc7iWrN4M/s400/excel+2010.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5559393144615412690&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Ulegając modzie na wszystkie rankingi, turnieje i konkursy, poniżej macie najlepszą trzy tytuły,   które przeczytałem w roku 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Pozycja 3 - Trylogia Millenium&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tą pozycję można w skrócie przedstawić tak: &quot;jedzcie gówno, 400 miliardów much nie może się mylić&quot;. Wyłapując pewną ironię w powyższym zdaniu, można posądzić mnie iż sympatyzuję z oryginalnością. Często tak jest, że warto iść pod prąd. Jednak w przypadku dzieła Larssona, szum medialny nie oznaczał dzieła marnej jakości. Trylogia Millenium została przeze mnie wchłonięta. Głównie przez bohaterów. Oraz precyzję pisania. Bardzo konkretny styl i wyrobione pióro miał Larsson. Acha i będąc pisarzem warto umrzeć młodo. Artystom ogólnie służy takie rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Pozycja 2 - The Book Of Basketball. NBA According to the Sports Guy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce drugie raczej nie przypadnie każdemu do gustu. Należy grać w koszykówkę i interesować się NBA. Jeżeli natomiast pamiętasz batalie Barkley&#39;a z Jordanem, ta książka cię powali. Zmiecie. I zostaną po tobie jedynie okruchy. Tak dobry jest Simmons. W sensie gastrycznym, warto też zadbać o ochronę brzucha, bo ten może pęknąć ze śmiechu. Tak śmieszny jest Simmons. Nauczysz się też sporo o życiu. Tak mądry bywa Simmons. Po prostu przeczytaj. No brainer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Pozycja 1 - Zrób sobie raj&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwycięzca może być tylko jeden. Szczygieł. Mariusz Szczygieł. Za dziecka znany mi jako blond prezenter z Polsatu. Później w procesie mego dorastania okazało się, że p. Mariusz pisze. Reportaże. Może mam skrzywione spojrzenie na jego twórczość, bo z Gottlandem zapoznawałem się jadąc rowerem przez Czechy. Na okładce powinno być napisane, że czytać tylko w Czechach. Najlepiej jadąc rowerem. Czytać nieśpiesznie. Popijając piwem. Perfekt.&lt;br /&gt;Zrób sobie raj jest kontynuacją. Czy lepszą? Szczerze, nie wiem. Inną. Bardziej osobistą. Jest jak spotkanie z dobrym kolegą. Zawsze zajmujące. Zawsze ciekawe. Bo w końcu tak jest między kolegami. Mus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony wśród znajomych postrzegany jestem jako czytelnik fantastyki. Pytanie - dlaczego w moim Top3 nie znalazł się Pan Lodowego Ogrodu, Koniasz czy inny Pilipiuk. Chyba dorastam i fantastyka staje się literaturą &quot;in between&quot;. Pomiędzy rozdziałami Daviesa czy Dukaja (którego za fantastykę już nie uważam). A Martina czytałem ponownie więc nie brał udziału w rankingu. Ot co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zamknąć obiecanym na początku katorżniczym marzeniem, stwierdzam, że chciałbym przeczytać tyle książek ile jest tygodni. 2011 brzmi jak dobry rok na to.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5137477759642016318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/5137477759642016318' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5137477759642016318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5137477759642016318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/01/moj-excel-2010-podsumowanie.html' title='Mój excel 2010. Podsumowanie.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvjdEsWgZYWJ8hO4xHjfg04WYHsx_Pi_6Ayt8U9-ocio5pxU_rEzfMxFbAf3KgySuIsmKwhb5znAShkTjAJTI0RsFLWBNJHwOZeGIJMqfG5tfxt0Ft-MTBP_FM1M8DGOVvY7Cc7iWrN4M/s72-c/excel+2010.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2697003704364568767</id><published>2010-11-14T18:49:00.008+01:00</published><updated>2010-11-14T21:47:15.771+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="prawa autorskie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="youtube"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zczuba.tv"/><title type='text'>Prawa autorskie. Heh.</title><content type='html'>Tak sobie siedziałem w piątek w pracy. Z Marcinem niejakim B.  I zapytałem się go z głupia frant, czy jeżeli zrobię zdjęcie okładki książki to czy będę mógł ją wykorzystać. Przy okazji pokazując  jakieś dziełko fantasy z supersoczyście zaprojektowaną okładką. Marcin B. nie miał pojęcia, ale jak to on autorytarnym tonem stwierdził, że prawa nie mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był przyczynek do moich rozważań. Czy kupując książkę zawieram umowę odnośnie, robienia zdjęć tejże książce. I czy nie mogę tego później wykorzystać. Stwierdziłem, że żadnej umowy nie zawieram, bo nic nie podpisuję. No chyba, że paragon do karty :-). Ale jednak wydawcy nie są tacy głupi. Mają coś co się nazywa Copyright (jest w książce) i to chyba mi tego rzeczywiście zabrania. Poza tym piszą explicite, że nie mogę rzeczonej książki skopiować. Ok. A teraz spójrzmy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy Agorę, która jest wydawcą Gazety Wyborczej. Oraz Gazeta.pl. Pracują tam dziennikarze, którzy tworzą treść. Agora jest przeciwna kradzieży treści. Bliżej nieoznaczeni piraci (wiecie, studenci z akademików), są generalnie be.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ta sama Agora ma w swoich szeregach serwis zczuba.tv. Który opiera się na wrzucaniu filmików z YT. Sic!!!!! Zakładam (nie czytałem ale prawnicy z Agory na pewno tak) , że zczuba.tv ma napisane w swoim regulaminie, że nie ponosi odpowiedzialności za treści, które udostępnia za pomocą serwisów trzecich. Bo tak naprawdę, to na swoim serwerze uruchamia kawałek kodu z innego serwera (Czym to się różni od zdjęcia okładki to ja nie wiem :D). W tym wypadku z Youtube. Więc rzeczony Youtube, ma zadbać o to aby prawa do tego czegoś były &quot;koszerne&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj mała dygresja, zczuba.tv nie wrzuca filmików z ekstraklasy (polskiej piłki kopanej). A dlaczego? Czy to nie przypadkiem wynika z faktu, że Ekstraklasa.tv, khm khm jest własnością Agory :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem zrekapitulujmy - zczuba.tv jest zabezpieczone prawnie (zapewne). Nie wrzuca materiałów, które ta sama firma publikuje na zasadzie licencji i aby było śmieszniej artykuły od Agory (w tym te ze zczuba.tv) można kupić w &lt;a href=&quot;http://serwisy.gazeta.pl/onas/1,30467,6307792,Licencja_na_artykuly_publikowane_w_portalu_Gazeta_pl.html&quot;&gt;cenie 250 zł netto za miesiąc &lt;/a&gt;:-)&lt;br /&gt;Mało tego, zczuba prezentuje reklamy. Więc zarabiają podwójnie na treści video, której nie kupują. Mało tego, zakładam, że treść może być kradzona  bo czasem bramki wrzucane są z egozotycznych rosyjskich (lub z innych krajów serwisów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivBmKWXQCin6p8wJw-DNZ8qNKVCQ94S7dXRSInKJCOMo22nyehwUeG-71PvKosFfzCFGO4a6yn47aGZCt2AoV2DE4jHX9PXSKdx8sNh4zUiNVYIuJ3ByBT3IpsO6eBwCTT2xBOVwdyUoI/s1600/zczuba.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 93px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivBmKWXQCin6p8wJw-DNZ8qNKVCQ94S7dXRSInKJCOMo22nyehwUeG-71PvKosFfzCFGO4a6yn47aGZCt2AoV2DE4jHX9PXSKdx8sNh4zUiNVYIuJ3ByBT3IpsO6eBwCTT2xBOVwdyUoI/s400/zczuba.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5539506982936543106&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to zatem jest, że z jednej strony sprzedaje swoje artykuły, a z drugiej strony głównym modelem biznesowym jest zarabianie tam na treściach do których nie ma praw ? Lekka schizofrenia. A jakbym zaembedował cały artykuł ze zczuba u siebie na blogu, to jak sądzicie, czy by mnie ścigali ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gazeta uczy się od najlepszych ;-). Od Google. Youtube ma dokładnie taki sam model. Żyje z video, które ktoś do nich wrzuca. Jak sądzicie mają ci użytkownicy copyrigths czy nie? Z drugiej strony Youtube chwali się systemem, w który mogą przejrzeć wszystkie filmy na swoim serwisie i zablokować te, które łamią prawa :-). Ale to właściciel praw musi się do nich zgłosić. Ja rozumiem, że YT działa, w założeniu dobrej woli, że ludzie będą wrzucali na ich serwis film w którym ich roczny maluch robi swoją pierwszą kupę do nocnika. Więc wszystko jest koszerne. Przynajmniej oficjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgTurpAzrdtpoqNqL-d1pjHzloOp1RrA0XWVswVfOPSbb7ZXZZLCD0m6JyNGL_DUBlnbUKmQQadsC0gXNEVm-sr58NFKjuRj0VMaxyOjtmOql1wzI_fBvbZV0XX2OIYrVhv4cFlofRvgeA/s1600/yt.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 140px; height: 52px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgTurpAzrdtpoqNqL-d1pjHzloOp1RrA0XWVswVfOPSbb7ZXZZLCD0m6JyNGL_DUBlnbUKmQQadsC0gXNEVm-sr58NFKjuRj0VMaxyOjtmOql1wzI_fBvbZV0XX2OIYrVhv4cFlofRvgeA/s400/yt.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5539507775887849410&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Z drugiej strony (chyba Verizon) inny korpo-gigant, przechwycił prezentacje, które w sposób dorozumiany świadczyły, że właściciele YT jednak domyślają się z czego będą mieli pieniądze. Nie są przecież idiotami nie ? Są super-smart :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki z tego morał ? Prosty. I dosadny. Gdybym ja zrobił zdjęcie książki to bym miał problemy na głowie. A duży ma prawników :-) Prawa autorskie. Heh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na serio ? Sam oglądam masę rzeczy na YT, na zczuba też. I nie uważam, że te serwisy trzeba zamknąć. Należy natomiast zmienić system aby prawdziwi właściciele dostawali pieniądze za swoją treść. To nie serwisy są złe, tylko świat nie nadąża.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2697003704364568767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/2697003704364568767' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2697003704364568767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2697003704364568767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/11/prawa-autorskie-heh.html' title='Prawa autorskie. Heh.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivBmKWXQCin6p8wJw-DNZ8qNKVCQ94S7dXRSInKJCOMo22nyehwUeG-71PvKosFfzCFGO4a6yn47aGZCt2AoV2DE4jHX9PXSKdx8sNh4zUiNVYIuJ3ByBT3IpsO6eBwCTT2xBOVwdyUoI/s72-c/zczuba.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4890532326673327448</id><published>2010-10-19T20:39:00.006+01:00</published><updated>2010-10-19T20:59:35.995+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="book of basketball"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="nba"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="simmons"/><title type='text'>The Book Of Basketball</title><content type='html'>A więc jesteś fanem piłki nożnej ? Ja też jestem. Piszę te słowa w przerwie meczu Real - Milan.  Jednak to nie piłka nożna jest sportem, który kocham najbardziej. Jest to być może związane z prostym faktem, że nie biegam najszybciej. Prędkość i sprint to dwa największe atuty futbolu. Zatem znalazłem inny obiekt swojej adoracji. Jest to koszykówka. Gram w nią nieprzerwanie od 6 klasy szkoły podstawowej, mimo iż nie jestem gigantem. Ale dopiero teraz ją zrozumiałem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgBROZl-9m8URxbrXCc1Y8Kv4iW1JxaUYkHmQmxYswYY9p26wcl-bfSM-amGR64lLo0Tqc79sDNZeVufOOBTxRQe6zPr77AAkN4EjV1iBK3s_MzCdo5OE4ZCPLdjUladP3U0SgcYtmbKCM/s1600/book+of+basketball.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgBROZl-9m8URxbrXCc1Y8Kv4iW1JxaUYkHmQmxYswYY9p26wcl-bfSM-amGR64lLo0Tqc79sDNZeVufOOBTxRQe6zPr77AAkN4EjV1iBK3s_MzCdo5OE4ZCPLdjUladP3U0SgcYtmbKCM/s400/book+of+basketball.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5529845205025000818&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Koszykówka jest sportem wielokrotnie wdzięczniejszym do uprawiania od piłki nożnej. Graczy jest mniej, gra się rękoma i inteligencją oraz doświadczeniem można wyrównywać braki fizyczne. Ta gra premiuje myślenie jak, żadna inna... (poza być może szachami). W żadnym innym sporcie nie ma zagrywek, w których bierze udział cała drużyna. Zatem widać, że nie jest to sport prosty.&lt;br /&gt;Z drugiej strony, w odróżnieniu od futbolu, koszt jest wiele lepiej opisany za pomocą statystyk. Mamy punkty, zbiórki, przechwyty, bloki, skuteczność rzutów, rzuty za dwa, za trzy, wolne. Wskaźniki efektywności (+/-), asysty, triple-double, double-double.... oraz masę innych wskaźników.&lt;br /&gt;Na podstawie tak ogromnej ilości danych, można by sądzić że da się obiektywnie stwierdzić, który gracz jest / był najlepszy. Która drużyna wygrałaby z każdym. O tym właśnie swoją książkę napisał Bill Simmons. Jeżeli ktoś myśli, że ma przed sobą traktat pełen statysyk... to prawie ma rację. I każdy zakochany w liczbach winien  tą książkę przeczytać. Jednak to nie po to piszę ten wpis. Moje wewnętrzne swędzenie, po przeczytaniu 700 stron o graczach z NBA to poza niesamowitą dawką humoru, jest konstatacja że jest to po prostu książka o życiu. O rywalizacji. O osiąganiu celów i marzeniach, które czasem nas niszczą a czasem windują nas na wysokości wręcz niebotyczne. Bo zadajmy sobie pytanie... dlaczego jest tak, że grupa 12 graczy (zespół NBA), zbierający się w określonym celu wygrywa. Z każdym. Zostaje mistrzem. Następnie to powtarza i tak 7 razy... Jak to się dzieje, że inni naszpikowani wręcz gwiazdami tymi mistrzami nie zostają ? Co jest Sekretem, który pozwala zwyciężać. Czy każdy może go pojąć (odpowiem: tak), czy każdy może go wdrożyć .... hmmm. Na to i inne pytania (np. co to jest Klub 42 albo dlaczego Simmonsowi skończyły się żarty o kokainie) znajdziecie odpowiedź w Biblii Koszykówki.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4890532326673327448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/4890532326673327448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4890532326673327448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4890532326673327448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/10/book-of-basketball.html' title='The Book Of Basketball'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgBROZl-9m8URxbrXCc1Y8Kv4iW1JxaUYkHmQmxYswYY9p26wcl-bfSM-amGR64lLo0Tqc79sDNZeVufOOBTxRQe6zPr77AAkN4EjV1iBK3s_MzCdo5OE4ZCPLdjUladP3U0SgcYtmbKCM/s72-c/book+of+basketball.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2654982492343372120</id><published>2010-08-04T21:55:00.003+01:00</published><updated>2010-08-04T22:17:27.318+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="nba"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="signum temporis"/><title type='text'>Signum temporis</title><content type='html'>Wszyscy wiemy, że jest era mediów społecznościowych. Oddychamy facebookiem, lansujemy się na twitterze, pokazujemy dupę na naszej klasie. Znak czasów. Innym wskaźnikiem dynamicznej zmiany są zawody, które powstają jak grzyby po deszczu. Ostatnio byłem rekrutowany (nieskutecznie;-), na człowieka, który miałby stworzyć strategię społecznościową w szacownej, dużej instytucji.  Jeżeli zatem mamy czasy, gdy obarczone niezmierzoną inercją szanowane korporacje zauważają social media to czasy się zmieniły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I czuję się staro. Nawet ostatnio o tym pisałem. I dochodzę do wniosku, że czas zacząć pisać memuary... przecież tyle już widziałem, tyle już doświadczyłem co powiedzmy 200 lat temu przeciętna osoba w ciągu całego swojego życia. Tak mi się przynajmniej zdaje. Ha ! Później je wydam... na jakimś blogu i stanę się sławny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjeWSfkm5B6QqXgYI34pssX3tAi8f39pz8UKlv3tIiO3aahhmvG4NVXppwTdxtdh-FNcmIAN-goEt6NQt1lLC0KUez9RcClbhFVsMXzQ6AfL7FxZaRBuMcyaw62aXMtxAwUfyVLuehvfXw/s1600/twitter-logo.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 148px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjeWSfkm5B6QqXgYI34pssX3tAi8f39pz8UKlv3tIiO3aahhmvG4NVXppwTdxtdh-FNcmIAN-goEt6NQt1lLC0KUez9RcClbhFVsMXzQ6AfL7FxZaRBuMcyaw62aXMtxAwUfyVLuehvfXw/s400/twitter-logo.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5501664778174343282&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do naszych baranów. Social. Twitter. I pewien dość zdumiewający fakt - dramatyczne skrócenie komunikacji. Kiedy byłem mały, marzyłem, że napiszę list do Chicago. Oni oczywiście odbiorą go. Jedna z sekretarek będzie tak wzruszona, wyznaniem małego koszykarza z dalekiej Polski, że wyślą samolot (albo helikopter!) po mnie i zwiozą mnie do Michaela Jordana abym ograł go 1na1 :-).&lt;br /&gt;Listu oczywiście nie napisałem. Znaczki i tak były drogie no i wiedziałem, że raczej nie będzie to męska wersja bajki o kopciuszku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i mamy twittera. I Internet. I nie mówię, że teraz łatwiej zagrać z Michaelem Jordanem w kosza. Ale możesz napisać do &lt;a href=&quot;http://twitter.com/the_real_shaq&quot;&gt;Shaquille&#39;a O&#39;neal&#39;a&lt;/a&gt;. I on ci odpisze... :-). Czy świat się nie zmienił ?</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2654982492343372120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/2654982492343372120' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2654982492343372120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2654982492343372120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/08/signum-temporis.html' title='Signum temporis'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjeWSfkm5B6QqXgYI34pssX3tAi8f39pz8UKlv3tIiO3aahhmvG4NVXppwTdxtdh-FNcmIAN-goEt6NQt1lLC0KUez9RcClbhFVsMXzQ6AfL7FxZaRBuMcyaw62aXMtxAwUfyVLuehvfXw/s72-c/twitter-logo.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3444162818238302737</id><published>2010-07-05T22:23:00.007+01:00</published><updated>2010-07-05T22:57:35.241+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="książki"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="marketing"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="norman davies"/><title type='text'>Mordujmy się z pieśnią na ustach. Czyli Boga nie ma, rozprawa o największym gigancie marketingu wszechczasów.</title><content type='html'>Drodzy. Zanim zacznę, mała uwaga. Kolejne dni wyprawy Warszawa - Wiedeń już niedługo. Następnie chciałbym się skupić na małej dygresji zanim zacznę. Po pierwsze niektórzy mogą czuć się obrażeni tym wpisem. Zatem chciałbym podkreślić, że jest to li moje prywatne zdanie. NIE mam zamiaru obrażać nikogo. Dalej, chciałbym równie mocno podnieść fakt, że moją intencją nie jest agitowanie nikogo, zmiana poglądów ani nic podobnego. Piszę, z czystego chciejstwa podzielenia się swoją opinią. Ach, no i byłbym zapomniał. Ameryki nie odkrywam. Wszystkie te moje przemyślenia można znaleźć u mądrzejszych. Lepiej zapewne podane, w ciekawszym sosie faktów. Natomiast ja staram się być felietonowym impresjonistą. Przelewam swoje uczucia na papier, tak jak je widzę w tej chwili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smok dygresji był dziś dość pazerny. Musimy przywołać go jednak do porządku. Wracamy do tematu. Jest nim mianowicie dziś Europa. W sensie półtora miliona słów napisanych przez Normana Daviesa. Przekłada się to na 1212 stron. Razem z mapami, które się studiuje uważnie mamy tych stron 1343. O czym jest ta książka ? Jeżeli spojrzymy na tytuł. Wydaje się to proste. O kontynencie na którym żyjemy. Z lektury wyniosłem wrażenie, że autor z całą dostępną mu swadą stara się obronić tezę, że Europa nie ciągnie się na zachód od Berlina (czasami w Europie innych historyków, zdaniem autora, pojawia się twór zwany Moskwą).  Wrażenie musi być piorunujące, w momencie gdy jesteśmy mieszkańcami rzeczonej Zachodniej Europy ale będąc Polakami, pochodzącymi z Łodzi wydaje się nam oczywiste, że my też Europejczykami jesteśmy. Nie jest to podobno postawa zbyt rozpowszechniona wśród mieszkańców cywilizowanego zachodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglJ9jdOpYIj5x1JSXHzMeWysEgvuaYxh77BAItpbnP9b61Vqy-RbmlATeqWde4d8ulH_r86N8iCjcBdHgYAUvdCtNs5FBxrHOKPtOc5ncT_CS57_zrq3gCgipdEyWWDzEiaofjHchxSm4/s1600/davies+europa.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 211px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglJ9jdOpYIj5x1JSXHzMeWysEgvuaYxh77BAItpbnP9b61Vqy-RbmlATeqWde4d8ulH_r86N8iCjcBdHgYAUvdCtNs5FBxrHOKPtOc5ncT_CS57_zrq3gCgipdEyWWDzEiaofjHchxSm4/s400/davies+europa.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5490544533118402530&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor zatem toczy swoją bitwę, perorując o Europie wschodniej starając się pokazać HISTORIĘ całego mini-kontynentu. Warte to zauważenia. Godne i chwalebne. Natomiast każdy wynosi z książki to co chce. Niektórzy skupiają się na morderstwach, inni na subtelnym realizowaniu chuci a jeszcze inni wolą mordowane smoki, niektórzy wolą natomiast proste rżnięcie i biuściaste dziewczyny roznoszące browar. Co kto lubi. Ja też tak mam i nie mówię tu o przywołanych przed chwilą dziewczynach. Przynajmniej nie w tej chwili. Do mnie Europa uderzyła z innej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na historię [zamkniętą w pigułce jednego tomu, co nie zdarza się w szkole] widzimy Kościół Katolicki i jego ewolucję. Abstrahując od faktu, czy wierzymy w Boga. Tak na sucho, możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z największym marketerem w historii świata. Budżet praktycznie nieskończony. Patrząc na produkt - Wiara daje możliwość życia z największym obiektywnie bólem każdego człowieka - ze Śmiercią, widzimy gołym okiem że jest co sprzedawać. Jest to nawet lepsze od Coca Coli. Patrząc dalej, widzimy, że Google dużo nauczył się od Kościoła. Google też daje swoje produkty za darmo. Zarabiając jakby przy okazji. Kościół wprowadził jako pierwszy komunikację zintegrowaną (nie nie jest to wymysł agencji typu 360 ;-) - spójrzcie na medium jakim są Katedry. Kościół działał na zasadach Pay Per Performance - vide większość Wojen czy Krucjat. Przykłady można by mnożyć, jednak chciałem po prostu stwierdzić, że każdy adept marketingu winien z tą pozycją zapoznać się sam. Jak już pisałem, każdy znajdzie to co lubi !</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3444162818238302737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/3444162818238302737' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3444162818238302737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3444162818238302737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/07/mordujmy-sie-z-piesnia-na-ustach-czyli.html' title='Mordujmy się z pieśnią na ustach. Czyli Boga nie ma, rozprawa o największym gigancie marketingu wszechczasów.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglJ9jdOpYIj5x1JSXHzMeWysEgvuaYxh77BAItpbnP9b61Vqy-RbmlATeqWde4d8ulH_r86N8iCjcBdHgYAUvdCtNs5FBxrHOKPtOc5ncT_CS57_zrq3gCgipdEyWWDzEiaofjHchxSm4/s72-c/davies+europa.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5193902491418549104</id><published>2010-06-05T08:55:00.026+01:00</published><updated>2010-06-06T11:39:22.000+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kraków"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kraków-wiedeń"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wakacje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wiedeń"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wyprawa"/><title type='text'>Kraków - Wiedeń, rowerem, dzień 1</title><content type='html'>Wysiedliśmy w deszczu. Słońca nie było. Były za to chmury i szarawo-smutny Kraków. Dawna stolica Polski, i jak niektórzy twierdzą jedyna prawdziwa, nie chciała nas u siebie.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSAX4e4ijT61xJlzNiy5_z66Wwfs68CHxpRmi4-C263ozKgo-dtO0Xod2eER2jGW01B2Dm5FKPMM9QZh2yystpznfAH-GtqIVSWgTsBRR5hjnBd5vXrbdYuWmQGNG22zBuaHeyvV8HFEA/s1600/krakow.png&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSAX4e4ijT61xJlzNiy5_z66Wwfs68CHxpRmi4-C263ozKgo-dtO0Xod2eER2jGW01B2Dm5FKPMM9QZh2yystpznfAH-GtqIVSWgTsBRR5hjnBd5vXrbdYuWmQGNG22zBuaHeyvV8HFEA/s400/krakow.png&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5479196264920229666&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Tego zdjęcia nikt nie chciał zrobić - niemrawi ci Krakusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak dojechaliśmy pociągiem do Krakowa, zanim wyładowaliśmy nasze rowery na zawilgotniały peron musieliśmy przeżyć Dzień Przed.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień Przed - wszyscy znają to uczucie. Tysiące spraw do załatwienia, wydaje ci się, że zdążysz ale czas, nabiera dziwnych właściwości. W Dniu Przed czas przyśpiesza, poruszając się z prędkością nadświetlną jak statek &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Enterprise_NCC-1701&quot;&gt;Enterprise&lt;/a&gt;. Innymi słowy można powiedzieć, że Dzień Przed zastał nas z w połowie opuszczonymi spodniami, na torach, w chwili gdy z na przeciwka pędzi ekspres. Totalny brak szans na spokojne wycofanie się na z góry upatrzone pozycje. Trzeba spierdalać. Warto też zauważyć, że w takiej sytuacji spada organizacja logistyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas było analogicznie, musieliśmy spakować się w sakwy, zamontować bagażniki, sprawdzić czy wszystko mamy. Obudzić się dnia następnego o 5 rano i wyruszyć. Zanim jednak udaliśmy się na zasłużony wypoczynek znaleźliśmy się z Damianem w ogniu walki. Albowiem musieliśmy przykręcić bagażniki, do rowerów. Rowery były dwa a imbusa pasującego do śrub naliczyliśmy u nas (Agnieszka i Marcin) w mieszkaniu zero sztuk. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko załadować rowery na dach i udać się do Damianowego lokum przy ulicy Smolnej. Dla tych trochę mniej obeznanych z Warszawą, ulica Smolna znajduje się w odległości stu kilkudziesięciu kroków od Palmy. Ścisłe centrum było nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight=&quot;0&quot; marginwidth=&quot;0&quot; src=&quot;http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;ll=52.232616,21.022307&amp;amp;spn=0.0023,0.00456&amp;amp;z=17&amp;amp;output=embed&quot; scrolling=&quot;no&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;350&quot; width=&quot;425&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href=&quot;http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;ll=52.232616,21.022307&amp;amp;spn=0.0023,0.00456&amp;amp;z=17&amp;amp;source=embed&quot; style=&quot;color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;&quot;&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojeżdżamy na miejsce, zdejmujemy rowery. Damian organizuje imbusy.  Jednak jak na złość okazuje się, że na klatce (Damianowe lokum jest  wielkości pudełka na zapałki), gdzie mieliśmy dokonać  precyzyjnej operacji montażu bagażników, brakuje żarówki. W związku z  faktem, że człekokształtni dawno temu odłączyli się od kotów, oraz w  wyniku tego (co przyznajemy z nieukrywanym żalem), że żaden z nas nie  jest Wiedźminem musieliśmy poszukać źródła światła. Przywiodło to nas do  przykręcania bagażników przed kamienicą, w świetle latarni. Godzina była wybitnie imprezowa, wokół nas przetaczały się co chwila grupki zadowolonych z życia gimnazjalisto-licealistów. Gatunek ładnie ubrany, szczupły, zupełnie nieagresywny. Jednak na naszej drodze do wyprawy stanęła pierwsza góra. O ile góra może stawać.  W tym wypadku przydreptała zamroczona  prytą pośledniej jakości i zaczęła się dobierać do naszych rowerów. Dodatkiem do 120 kilogramowej wytatuowanej, pijanej góry tłuszczu, było dwóch pomocników. Zatem ich trzech. Nas dwóch, w tym Damian, który, przypominam, mieszka w czymś nie większym od pudełka na zapałki. Dołóżmy do tego dwa rowery z rozgrzebanymi bagażnikami, narzędzia. Taktycznie byliśmy w dupie. Nie mogliśmy uciekać, nie tracąc bagażników (wymaganych do wyprawy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek był jeden, opóźniać starcie. Przeczekać jego zainteresowanie, albowiem wiadomo jest, że zwierzęta tracą z czasem chęć i ochotę do zabawy. Zatem ja grałem w grę pt. &quot;Jak nie uderzyć pijanego gościa, który cię prowokuje&quot;, natomiast Damian przykręcał bagażniki (co okaże się ważne dla naszej historii).Sytuacja była supersurrealistyczna. Centrum miasta. Ba, stolicy centrum ! Ludzie przechodzą, ludzie parkują auta, ochroniarz z pobliskiego szpitala przygląda się sytuacji i nikt nie chce pomóc. Mało tego, nikt nie wzywa policji czy straży miejskiej. Wytrzymałem, chodź adrenalina prawie pozbawiła mnie twardości nóg. Przyjemniaczek na wpół odciągnięty przez kolegów, na wpół zmartwiony, że jego elokwentne &quot;przypierdol mi, prrroooszę... cię&quot; nie odniosło skutku. W momencie gdy nas zostawił stwierdził, że sterroryzuję grupę kilkunastu osób, które właśnie wychodziły z liceum. I mu się udało. My z Damianem nie zgrywaliśmy bohaterów, zakończyliśmy przykręcenie i udaliśmy się do domów. Zostało nam jedynie spakować się. Agnieszka, jako prymus oraz osoba, która nie musiała stawiać czoła krwiożerczym grubasom, była praktycznie spakowana. Zatem wydaje się, że wystarczy powiedzieć... i następnego dnia udaliśmy się na pociąg. Ojjjj nie. Ekscytacja była tak duża, że spać poszedłem o 2 w nocy, ustalając ostatnie szczegóły ofensywy z Damianem na GG. Wstać, przypominam, mieliśmy przed 5 rano. Więc snu nie było zbyt dużo. Ot zmrużenie oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze śliwki robaczywki. Później, z małymi wyjątkami miało być już tylko lepiej. Tak trzeba podsumować incydent na Smolnej. Pierwszy wyjątek zdarzył się o godzinie 5.30. Byliśmy na dole, po śniadaniu. Rowery wyciągnięte, sakwy zniesione. Bagażnik nieskręcony ! Zostało nam ok. 45 minut, z dojazdem rowerem do centrum, a śrubki wewnątrz bagażnika (sic!) okazały się nieskręcone. Nigdy w życiu nie miałem takiej czystości umysłu. Na szczęście miałem narzędzia (akurat to ja miałem je wieźć przez całą podroż, w prawej sakwie). I po 10 minutach mocowania ze śrubami... udało się. Każdemu, kto teraz z politowaniem kiwa głową, z chęcią pokażę, które śruby miałem dokręcać :-). I podpowiem, że nie były to te na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny problem rozwiązany, wsiadamy na rowery. Okazuje się, że jest jakoś tak ciężej ale da się jechać. To chyba ekscytacja. Jadąc centralnie ulicami, przelatujemy górkę na Książęcej i 5 minut przed odjazdem spotykamy Damiana na peronie. Ufffffff. A to dopiero początek dnia. Humory dopisują, rozpoczynają się żarty i żarciki, które nie opuszczały nas przez następne 14 dni. Nie chcę pisać, że było idyllicznie. Bynajmniej nie, ale pokłóciliśmy się (tak lekko w sumie) może z 3 razy na 10 minut. Jak na 2 tygodnie we wspólnym sosie, to wynik uważam za rewelacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż pociągiem można podsumować krótko. Specjalne miejsca na rowery, śniadanie w WARSie. Ekscytacja i niepewność lekka, taka jakaś niespecjalna. 3 godziny minęły zanim zdążyliśmy powiedzieć słowo &quot;dętka&quot; :-). I dotarliśmy do Krakowa. Jak nas przyjął to wiecie. Później było gorzej. Największy deszcz, w przeciągu całej wyprawy złapał nas na 5 kilometrze, na Błoniach. To była moja pierwsza wizyta na tej miejskiej łące i nie zapamiętam jej z radością. Trochę się nam odechciało. Po odpoczynku, pod wiatą niemarkowej stacji benzynowej, wyjechaliśmy z Krakowa i rozpoczęliśmy pedałowanie w kierunku zamku Tęczyn. Co pewien czas meldując się u Cioci Oli, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg. Ciocia Ola mieszka na &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Straconka_%28dzielnica_Bielska-Bia%C5%82ej%29&quot;&gt;Straconce&lt;/a&gt; (Bielsko Biała) a dystans 130 km wydawał się nam do pokonania... :-|.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze mieliśmy kilka ciekawych przypadków. Trasa była leśna, momentami ładna, generalnie jechaliśmy nieuczęszczanymi drogami. Po 20 kilometrach Agnieszka zaczęła odstawać. To było dość dziwne bo nie jechaliśmy zabójczym tempem. Okazało się, że Aga w swoim plecaku ma naładowane kilka (albo więcej) kilo prowiantu, podczas gdy ja z Damianem mieliśmy luz. Po przepakowaniu części jedzenia oraz wchłonięciu kilku kanapek szybkości się wyrównały :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamku Tęczyn nie udało się nam zobaczyć, bo wiedzieliśmy że będzie krucho z czasem. Generalny wniosek dla chcących zwiedzać na rowerze. Albo wybierzcie krótką trasę (tak z 50 km) albo liczcie się z tym, że głównie będziecie jechać. I zwiedzać &quot;z siodełka&quot;. Widoki muszą wystarczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhfyqNGZS7dRtEJoQx_p4Tevx20S29pF2wxM5QXBGotbA2Qg4RWMcVKecUeL9QsHhKZvW1IpogB5HyA5VOp8KSzZ2jMiuiqidzx8dep5sa5QyeLS3DU3J9t_fmbNcdQPNWc2J_LK6tL7WA/s1600/przed+alwernia.png&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhfyqNGZS7dRtEJoQx_p4Tevx20S29pF2wxM5QXBGotbA2Qg4RWMcVKecUeL9QsHhKZvW1IpogB5HyA5VOp8KSzZ2jMiuiqidzx8dep5sa5QyeLS3DU3J9t_fmbNcdQPNWc2J_LK6tL7WA/s400/przed+alwernia.png&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5479580372506353410&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Przed Alwernią (albo za).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następny malutki postój zaliczyliśmy w &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Alwernia&quot;&gt;Alwerni&lt;/a&gt;. Po wspaniałym zjeździe, krętym asfaltem pomęczyliśmy się przez chwilę i już siedzieliśmy na ryku / w parku. Wyjęliśmy termos i kanapki. Nadszedł czas na podsumowanie. Przejechaliśmy około 45 kilometrów. Damian stwierdził, że chyba nie pojedzie dalej bo pada mu kolano (&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;prawe&lt;/span&gt;). Damian, który zwykle krzyczy TWARDOŚĆ, walczy z tirami na drodze i generalnie nie wymięka powiedział, że to może być koniec. Dla mnie było to z jednej strony nie do uwierzenia, z drugiej strony była to propozycja kusząca bo nie musiałbym się tłuc na rowerze przez kolejne kilkaset kilometrów, w deszczu. Taką przynajmniej miałem wtedy percepcję sytuacji. Ustaliliśmy we wspólnej rozmowie, że postaramy się dojechać do Bielska i zobaczymy co dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem bez dalszej zwłoki zaczęliśmy się przebijać w kierunku Oświęcimia. Zanim jednak tam dotarliśmy, po jakichś kilkuset metrach, na stromym zjeździe, zaraz za Alwernią Damian się wywrócił. Poważnie. To już koniec - pomyślałem. Agnieszka, jadąca jako ostatnia, była przy Krawczyku (Damianie) po chwili. Okazało się, że z rowerem wszystko ok. Damian obity ale z wyrazem &quot;twardość&quot; na ustach, stwierdził, że jedzie dalej. Bo co innego miał zrobić. Pełen szacunek. Ty była wywrotka numer 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotąd wyprawa naszego życia, to deszcz, zimno, błoto, bolące kolano, wywrotka. Super. A to dopiero był pierwszy dzień. Trzeba tutaj też przyznać, że tego jedynego dnia towarzyszyło nam uczucie braku czasu. Przez resztę jazdy nie było problemu - zatrzymywaliśmy się tam gdzie nam było wygodnie. Tutaj byliśmy umówieni a dystans przypominam to 130 km. W lekkich górkach. Teren nieznany. We wrześniu, gdzie słońce zachodzi dość wcześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Oświęcimia nie wydarzyło się nic ciekawego. Słońce lekko przygrzewając, chowało się za horyzont. Trasa wiodła wzdłuż Wisły, gdzie było soczyście zielono. Na samym wjeździe do miasta, jest dość ciekawie. Trzeba zrobić dodatkowe 5-8 kilometrów. Widać to na załączonym obrazku. Jechaliśmy zielonym szklakiem, od północnego-wschodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiEvwo0D73N5HxXIEv2gQPGxg_FYET7WLUWAOa6YNNkfDCDlstIZMtWHm44rr5jnPZBVO1YuWB-j9RL_PCEu1RW0pxu1OWhzyISSweyn2-xxYii0UjdGojzqlsi_qW4FOjD91uSSXFJ4cI/s1600/oswiecim.png&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 188px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiEvwo0D73N5HxXIEv2gQPGxg_FYET7WLUWAOa6YNNkfDCDlstIZMtWHm44rr5jnPZBVO1YuWB-j9RL_PCEu1RW0pxu1OWhzyISSweyn2-xxYii0UjdGojzqlsi_qW4FOjD91uSSXFJ4cI/s400/oswiecim.png&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5479586474399986546&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Było około godziny osiemnastej, zachodziło słońce. Ale było pięknie. Do zdjęcia pozowała nam nawet mewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJOAbaVziYjtJlUar60k-NYllZIEJmSNK0goAnjPgstengL3AqGFA4Bn1Aa_6J1HG2U_UFNxstqxlpn8TAYQAtSOo5QQeMaWlgoIs3_dsLbRWjxKkqSOM2IJzWyWtozm7In3qDUNGYQic/s1600/oswiecim+wisla.png&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJOAbaVziYjtJlUar60k-NYllZIEJmSNK0goAnjPgstengL3AqGFA4Bn1Aa_6J1HG2U_UFNxstqxlpn8TAYQAtSOo5QQeMaWlgoIs3_dsLbRWjxKkqSOM2IJzWyWtozm7In3qDUNGYQic/s400/oswiecim+wisla.png&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5479587516489621218&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowe kilometry, zmęczyły nas ale przynajmniej mogliśmy zobaczyć &quot;tamę?&quot; na Wiśle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj597gDykJHKz4YwdgCLKRfOtflJcNAvyNYekzfHlx3kXaq2cNY-1737QX5qqVPLVieAjmMaZDBWltMCDltYa876aZRQLXp0-6V8C6jlJc14vYAdHFxMOoZ449Eqh_CypTEoGVunzci8Jw/s1600/wisla+tama.png&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj597gDykJHKz4YwdgCLKRfOtflJcNAvyNYekzfHlx3kXaq2cNY-1737QX5qqVPLVieAjmMaZDBWltMCDltYa876aZRQLXp0-6V8C6jlJc14vYAdHFxMOoZ449Eqh_CypTEoGVunzci8Jw/s400/wisla+tama.png&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5479588273798457538&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o sam Oświęcim, to na wjeździe wrażenie było przygnębiające. Brudno, ludzie jacyś tacy niemrawi. W głowie Historia. Może to było tylko moje wrażenie ale chciałem jak najszybciej się stamtąd wynieść. Teraz mała dygresja odnośnie czasu. Był 5 września 2009. Piękna data. Polska reprezentacja piłki nożnej, miała grać na &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_%C5%9Awiata_w_Pi%C5%82ce_No%C5%BCnej_2010_%28eliminacje_strefy_UEFA%29/Grupa_3&quot;&gt;wyjeździe ze Słowenią&lt;/a&gt;. Ten mecz Polacy musieli wygrać, my z Damianem musieliśmy ten mecz obejrzeć. Początek o 20.30, my w Oświęcimiu jakieś 40-60 kilometrów od celu. Liczyliśmy, że zobaczymy drugą połowę chociaż. Drugim istotnym aspektem było to, że mapa się nam skończyła (myślę, że zrobię osobny wpis o przygotowaniach i samym kupowaniu map). Mogliśmy jechać na telefonie... w kierunku Kęt i później przebijać się na Straconkę / Lipnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight=&quot;0&quot; marginwidth=&quot;0&quot; src=&quot;http://mapy.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=o%C5%9Bwi%C4%99cim&amp;amp;daddr=k%C4%99ty+to:straconka&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=Fd52-wIdMh4lASkxTDhP4JQWRzG9bpcxIWscHg%3BFZoe-QIdEFElASmhkbl7iZkWRzERkTmsxaFutA%3BFYfX9wId7WEjASnl1XsSVZ4WRzE1JoMBDfq09w&amp;amp;mra=ls&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=49.914977,19.143677&amp;amp;sspn=0.281206,1.137085&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=49.914977,19.14505&amp;amp;spn=0.23754,0.12737&amp;amp;output=embed&quot; scrolling=&quot;no&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;350&quot; width=&quot;425&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href=&quot;http://mapy.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=o%C5%9Bwi%C4%99cim&amp;amp;daddr=k%C4%99ty+to:straconka&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=Fd52-wIdMh4lASkxTDhP4JQWRzG9bpcxIWscHg%3BFZoe-QIdEFElASmhkbl7iZkWRzERkTmsxaFutA%3BFYfX9wId7WEjASnl1XsSVZ4WRzE1JoMBDfq09w&amp;amp;mra=ls&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=49.914977,19.143677&amp;amp;sspn=0.281206,1.137085&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=49.914977,19.14505&amp;amp;spn=0.23754,0.12737&quot; style=&quot;color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;&quot;&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapa wskazywała ok 35 kilometrów, zatem trzeba było do tego dorzucić 30%, jak to zwykle na rowerach bywa. Z bolącym kolanem Damiana, bez mapy, z meczem w zanadrzu zdecydowaliśmy się, że podjedziemy do Bielska pociągiem. Jak się okazało, pociąg odjechał a następny będzie po 20 i będzie jechał do tylko Czechowic. Pociąg bezpośredni był jeszcze później. Spędziliśmy dwie godziny na komunistycznym, obskurnym dworcu w Oświęcimu, siedząc w baro-budce, pałaszując dania z mikrofali. Wersal to to nie był ale lepszy rydz niż nic.  Wsiedliśmy do pociągu, gdzie byliśmy chyba jedynymi pasażerami i po krótkiej drzemce, w okolicy g. 21 znaleźliśmy się w Czechowicach-Dziedzicach. Wysiadając zauważyliśmy, że Agnieszce popsuł się hamulec - nie było warunków do naprawy... i przez 30km Aga jechała na jednym sprawnym. Było Ciemno, włożyliśmy odblaskowe kamizelki i używając Google Maps w Nokia E65 rozpoczęliśmy walkę z trasą. Nie było ścieżek, nie było szlaku, były natomiast krawężniki. W pewnym momencie musieliśmy przebijać się przez budowę nowej wielkiej jezdni, wśród martwych koparek przyglądających się nam bacznie. Prowadząc rowery w piasku wszyscy padaliśmy ze zmęczenia a mecz był jedynie odległym marzeniem. Chcieliśmy po prostu dotrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo Bielsko nocą było ciekawe jedynie w centrum. Później, musieliśmy lekko lawirować aby omijać rozochocone bandy pijanych młodych ludzi, będących wspomnieniem Przyjemniaczka ze Smolnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;http://scv.bu.edu/%7Eaarondf/Rivimages/riv-dwl.gif&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 326px;&quot; src=&quot;http://scv.bu.edu/%7Eaarondf/Rivimages/riv-dwl.gif&quot; alt=&quot;&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po 102 dwóch kilometrach, pokonując na ostatnim dość stromy podjazd - dotarliśmy. Dom cioci Oli był dla nas jak Rivendell dla Froda i jego towarzyszy. Po pierwsze zostaliśmy nakarmieni, po drugie wykąpaliśmy się. Po 102 km na rowerze, z sakwami, po stresie tego dnia i poprzedniego, spędziłem 10 minut siedząc po prostu pod prysznicem... Aby idylla była pełna, okazało się, że Damian dostał pokój z kominkiem :-). Nie było zatem innego rozwiązania - trzeba było iść spać a zepsute hamulce w agnieszkowym rowerze trzeba było zostawić na dzień następny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Dzień 1: 102 km, 5.09.2009&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5193902491418549104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/5193902491418549104' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5193902491418549104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5193902491418549104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/06/krakow-wieden-rowerem-dzien-1.html' title='Kraków - Wiedeń, rowerem, dzień 1'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSAX4e4ijT61xJlzNiy5_z66Wwfs68CHxpRmi4-C263ozKgo-dtO0Xod2eER2jGW01B2Dm5FKPMM9QZh2yystpznfAH-GtqIVSWgTsBRR5hjnBd5vXrbdYuWmQGNG22zBuaHeyvV8HFEA/s72-c/krakow.png" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7737071835378785628</id><published>2010-05-26T18:15:00.003+01:00</published><updated>2010-06-01T23:29:33.818+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="spryciarze"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie"/><title type='text'>Sprzciarze PE EL</title><content type='html'>Zanim zacznę, do wszystkich: nie będę pisał o serwisie spryciarze.pl. Nazwa serwisu jest słowem ogólnym i o ile mi wiadomo firma stojąca za spryciarze.pl nie wykupiła go jeszcze na swoją własność :-). Póki tak się nie stało, zamierzam wykorzystywać to słowo. Stąd temat. Skąd wzięło się PL ? Cytując klasyków naszego rapu... &quot;Bo to Polska, nie elegancja Francja&quot;. Zatem o czym będę pisał ? Już tłumaczę. W związku z ostatnimi wydarzeniami zdałem sobie sprawę, że żyję w kraju spryciarzy. Stąd tytuł spryciarze PL. O co ci chodzi człowieku ? puk puk puk. Słyszę tą ironię, brzmi mi ona pod skórą. Wiem, że niektórzy z was tak myślą. Przykłady (wiem, że jestem populistą), które teraz będę wymieniał, nie są zbadane, kwantyfikowalne i w ogóle nie mam do tego badań. To tylko obserwacje, zebrane z radia, z życia, z gazet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim są Polacy ? Polacy to ludzie, którzy mieszkają nad rzekami. Rzeki mają to czasem do siebie, że wylewają... więc jak rzeka wyleje, to należy się zapomoga od państwa. Chciałem przypomnieć ... jeśli mieszkasz nad rzeką to może cię zalać. Jeżeli mieszkasz na pustyni, to może ci zabraknąć wody. Jeżeli mieszkasz za kołem podbiegunowym to może cię zjeść niediedź albo napaść fajna Szwedka. Ale spryciarze, zawsze znajdą powód by swoją kasę dostać. A najlepiej to mieć pola, które są zalane. Wtedy kasa jest murowana. A problem niewielki. KAŻDY chciałby mieć biznes bez ryzyka. Spryciarze to potrafią (sic!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz będzie wrzuta w toku prezentacji.&lt;br /&gt;Siedzę w kawiarnii i mogę powiedzieć, że Polacy to ludzie którzy besztają obsługę... Kiedy obsługa prosi by ta osoba nie krzyczała, wtedy klienta KRZYCZĄC JESZCZE GŁOŚNIEJ, MÓWI JA NIE KRZYCZĘ!!!! Dodając na odchodnym, że proszę mi nie zwracać uwagi... bo ja (Klientka) jestem starsza od pani (Obsługującej). Jakby kultura była funkcją wieku (im starszy tym kulturalniejszy). Jakby racja była funkcją wieku (jestem starszy to JA MAM RACJĘ). Przyjrzyjmy się jednak Klientce, bo jest to niezwykle istotne dla sytuacji opisania. Albowiem, cała rzeczona kłótnia miała miejsce kiedy &quot;kulturalna&quot; Klientka stała przy ladzie i &quot;wpierdalała&quot; aż uszy się jej trzęsły ciastko. Przypominam ciastko nie było wystarczająco podgrzane. Było też podobno niesmaczne. Zatem zastanawiało mnie to jak to się działo, że to okropne ciastko wypadało niezadowolonej klientce z ust, podczas łapczywego wsuwania go w usta w pozycji stojącej, nie przy stoliku. Dodajmy na końcu, że Klientka dobrze ubrana była, co zapewne potwierdza jej ogromną kulturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy to ludzie, którzy pracując w firmie, jeżeli ta ich zwalnia - walczą o to aby ich nie zwolnić ale nie z konkurencją... tylko z PAŃSTWEM. Przykład: Górnicy i Walka o Kopalnie. Wiem coś o tym, bo na studiach pisałem pracę o Górnictwie węgla kamiennego w Polsce w 1992 roku. I przejrzałem cały rocznik Rzeczpospolitej :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhWNT5QKux1Zooi1UVgL17T9DDNaL43L3zn7Cden1ev_v-uSFMpSPDIF4FvJmBnEuEyR540YO5X-p3xZ2BnZo8RuiD8otGHMuAMIccsk3bUDJz4zuWBNVBNI2omT8Sag_xdcZOaUrmvLo/s1600/spryciarze.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhWNT5QKux1Zooi1UVgL17T9DDNaL43L3zn7Cden1ev_v-uSFMpSPDIF4FvJmBnEuEyR540YO5X-p3xZ2BnZo8RuiD8otGHMuAMIccsk3bUDJz4zuWBNVBNI2omT8Sag_xdcZOaUrmvLo/s400/spryciarze.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5477935818834084882&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy do ludzie, którzy działają w domenie prawa, ale sami chcą omijać to prawo. Przykład: prawnicy i kasy fiskalne. Polacy to ludzie, którzy mając prywatną firmę, wykorzystują państwowy sprzęt do swoich celów. Przykład: lekarze. Wiem bo byłem badany w państwowym szpitalu, na państwowym sprzęcie, za moje pieniądze. I mogłem się tam tylko dostać bo poszedłem prywatnie na wizytę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy, to jedyni z nielicznych ludzi na świecie, którzy jeżdżą ciężarówkami marki Porsche, Audi, Mercedes. Vide kratka i rozliczenie VAT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy to naród, który wynajmuje kamienice od miasta jedynie po to by je podnająć za 4 razy tyle. Nawet gdy nie mogą.... Vide Warszawski Radny PO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę mi się dalej brnąć... Jak to mawiają anglicy/amerykanie - Pick Your Poison. Gdziekolwiek, ktokolwiek - żyję wśród spryciarzy. Sam muszę być spryciarzem choć, staram się to robić w minimalnym stopniu... ale tak w głębi duszy, wiem że kto nie kombinuje ten nie je.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wiem: brzmię jak populista. I wiem jeszcze jedno: rozejrzyjcie się.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7737071835378785628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/7737071835378785628' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7737071835378785628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7737071835378785628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/05/sprzciarze-pe-el.html' title='Sprzciarze PE EL'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhWNT5QKux1Zooi1UVgL17T9DDNaL43L3zn7Cden1ev_v-uSFMpSPDIF4FvJmBnEuEyR540YO5X-p3xZ2BnZo8RuiD8otGHMuAMIccsk3bUDJz4zuWBNVBNI2omT8Sag_xdcZOaUrmvLo/s72-c/spryciarze.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-995143180988056597</id><published>2010-05-05T12:52:00.004+01:00</published><updated>2010-05-18T23:42:40.396+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="clarkson"/><title type='text'>Mistrz.</title><content type='html'>Każdy ma swojego mistrza. Niektórzy ślinią się na widok Kapuścińskiego, inni zachowują się jak dzieci w momencie gdy widzą Wajdę. Istnieją też osoby, którym robi się ciepło na samą myśl o spotkaniu z Michaelem Jordanem (w tym ja). Każdy winien mieć swojego osobistego Boga. I nie chodzi mi tutaj o wiarę a jedynie o hobby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim osobistym Zeusem / Jezusem / Buddą jest Jeremy Clarkson. Właśnie skończyłem (w ramach przerwy między rozdziałami Europy Davies&#39;a) trzecią część Świata Według Clarksona. I w tym momencie wiem, że gdyby Jeremy sobie tego życzył, zaatakował bym jakiś kraj. W pojedynkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbr4_YhEIOV9eSw_yzHGTU32ZhCcrvjFnAZBrCLNMuNAzJyTTfI-639H7PGbhulHpGFW_9EHp5C9kxh9OgK0m6TsQWYqqHeA3b8IdY9QPa3Kua_OVPPO7HaSokOWv94_orEU3Rx06M-R4/s1600/clarkson.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 180px; height: 280px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbr4_YhEIOV9eSw_yzHGTU32ZhCcrvjFnAZBrCLNMuNAzJyTTfI-639H7PGbhulHpGFW_9EHp5C9kxh9OgK0m6TsQWYqqHeA3b8IdY9QPa3Kua_OVPPO7HaSokOWv94_orEU3Rx06M-R4/s400/clarkson.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5472741467380708402&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do rzeczywistości, zanim senne marzenia nie przywrócą mnie do mokrej jawy, warto stwierdzić fakt, że osobisty bohater wymaga identyfikacji z jego wartościami. Cóż mogę powiedzieć - akceptuję Clarksona a niektóre momenty z jego życia pokrywają się z moimi. No prawie. On twierdzi, że ma co najmniej trzy razy w tygodniu Ebolę ... ja natomiast średnio raz na kwartał przechodzą jakąś ze śmiertelnych chorób. Ostatnio wydawało mi się że mam guza mózgu. Teraz wydaje mi się, że rozpoznaję u siebie początki cukrzycy. Jednak i tak nie przebiję Clarksona, który stwierdził, że odnajdując zgrubienie na swoim łokciu, stanie się pierwszą osobą, która umarła na raka łokcia ... Proste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by go wychwalać pod niebiosa, ale wystarczy obejrzeć choć jeden odcinek Top Gear. Wystarczy przeczytać choć jeden felieton. You have to love him... or hate him. A na podsumowanie pozwolę sobie na cytat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Prędkość jeszcze nikogo nie zabiła. Nagłe stanięcie w miejscu – to  dopiero jest niebezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta dostępna jest &lt;a href=&quot;http://pl.wikiquote.org/wiki/Jeremy_Clarkson&quot;&gt;tutaj &lt;/a&gt;i w &lt;a href=&quot;http://merlin.pl/Swiat-wedlug-Clarksona-czesc-3-Na-litosc-boska_Jeremy-Clarkson/browse/product/1,703122.html&quot;&gt;książkach&lt;/a&gt;...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/995143180988056597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/995143180988056597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/995143180988056597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/995143180988056597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/05/mistrz.html' title='Mistrz.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbr4_YhEIOV9eSw_yzHGTU32ZhCcrvjFnAZBrCLNMuNAzJyTTfI-639H7PGbhulHpGFW_9EHp5C9kxh9OgK0m6TsQWYqqHeA3b8IdY9QPa3Kua_OVPPO7HaSokOWv94_orEU3Rx06M-R4/s72-c/clarkson.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1255927344390394748</id><published>2010-04-18T11:08:00.007+01:00</published><updated>2010-05-03T22:37:54.641+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dziennikarze"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="facebook"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gazeta.pl"/><title type='text'>Lubię to !</title><content type='html'>Ok. Muszę napisać to na spokojnie. Gdybym pisał to na gorąco, czystość przekazu byłaby zapewne zaburzona - pogrzeby, żałoba, media w stuporze, ludzie w osłupieniu. Minęło parę tygodni. Nadal jednak temat mnie frapuję więc chciałem wyrazić swoje na temat ostatnich facebookowych burz. Kiedyś ludzie, którzy chcieli eksponować swoje zdanie, poprzeć pewną sprawę, musieli się ubrać i wyjść na ulicę. Tam czekała na nich policja / tajniacy / adwersarze. I to było coś. Można było dostać w ryj. Komunizm wywalczył swoje istnienie pięściami i zaciętością (kilka zamachów też tam było). Teraz jest inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjRkgD-nWnZ2Lw7dYaOC5gcfAVuwp-Hw2QNwxRS9uWpEYzNqnjjJ1UXvRwiwSlEw_OWxl8hK8n1n9H_bBaBXLWiAkPdv04GQoLZE0RVdMxzHAT_6rZAvZRRbojoKeaFM-fu3lvmT2SY5iE/s1600/lubie+to.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 237px; height: 22px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjRkgD-nWnZ2Lw7dYaOC5gcfAVuwp-Hw2QNwxRS9uWpEYzNqnjjJ1UXvRwiwSlEw_OWxl8hK8n1n9H_bBaBXLWiAkPdv04GQoLZE0RVdMxzHAT_6rZAvZRRbojoKeaFM-fu3lvmT2SY5iE/s400/lubie+to.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5467160883875999666&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sam wiem jakim dramatycznie wielkim wyrzeczeniem jest wyjście z domu. Przecież mamy canal+, nba, kompa, PS3 czy choćby książki. Zatem realizacja obywatelska manifestuje się jedynie w sprawach wielkiej wagi. Tak było do niedawna, obywatele żyli po cichu, napychani konsupcyjnym stylem życia. Jedyną ruchliwą częścią społeczeństwa byli ci, którzy konsumpcję mogli oglądać przez szybę. Stąd sukcesy Andrzeja Leppera i późniejsze JK. Z jednej strony Polska najedzona, statyczna. Z drugiej głodna, pozbawiona możliwości, wkurwiona i ruchliwa. Syty brytan i głodny wilk przed walką. Coś jednak pękło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Obecnie świat się zmienił. Mamy Facebooka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczony Facebook ma przycisk &quot;Lubię to&quot;. Wyrażenie swojej opinii wyraża się poprzez kliknięcie myszą. Na szczęście, możemy jedynie wyrażać opinie pozytywne. Tak przynajmniej założyli twórcy, z USA.  Wyobrażacie sobie co by było gdyby na FB był też przycisk &quot;Nie lubię tego&quot; albo co gorsza &quot;Spalę ci dom&quot;?&lt;br /&gt;Pozytywne amerykańskie podejście zostało oczywiście szybko zamienione na negatywne (potrafimy !), wystarczy przecież napisać &quot;NIE dla .... i tu dowolne co nas boli&quot; i mamy czystą nienawiść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Nieznośna lekkość bytu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem zrekapitulujmy - mamy możliwość łatwej agregacji NEGATYWNYCH / POZYTYWNYCH opinii. Facebook stał się synonimem Vox Populi. Już nie trzeba ruszać dupska sprzed telewizora by stać się aktywnym członkiem społeczeństwa. Zatem Polska spasiona mogła ruszyć się. I ruszyła. Jednak to samo w sobie jest dobre, każda aktywność obywatelska jest pozytywem. Zatem gdzie mamy &quot;niesmak&quot;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjW_tswr-RGaeCreuLT_HUx0WeSXdn8uBggYdCCSl5pyGPNU5QZoDSRNYp19Y-WBGdP0fdklXsAfenh0dlk6_CE4EpyenakKf06adQB95wn2rTpE58iJNWQmjsj5dhCamjHAUbYWrDqyMY/s1600/vox.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 232px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjW_tswr-RGaeCreuLT_HUx0WeSXdn8uBggYdCCSl5pyGPNU5QZoDSRNYp19Y-WBGdP0fdklXsAfenh0dlk6_CE4EpyenakKf06adQB95wn2rTpE58iJNWQmjsj5dhCamjHAUbYWrDqyMY/s400/vox.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5467161063934926546&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Artykuły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczę. W stupor, zdziwienie, zdenerowanie i niejakie osłupienie wprowadziły mnie artykuły (Gazeta.pl, jeśli dobrze pamiętam) gdzie, w poważnym źródle (nie na jakimś tam blogu) napisane było, że akcja cieszy się dużym odzewem wśród społeczeństwa bo na portalach społecznościowych poparły ją tysiące. Ech. Wystarczy 50 tysięcy kliknięć myszką i mamy DUŻE poparcie wśrod obywateli. Jeżeli tak to ja chyba jestem OLD SCHOOL, DIE HARD. I uważam, że nazywanie poparciem fali kliknięć typu Digg Effect to spora przesada. Dlaczego ? Ponieważ ja wiem, ponieważ byłem tam i to widziałem. Widzialem Efekt Digg od środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Digg effect.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak od tyłu wygląda &quot;Digg effect&quot; ? W jednym zdaniu - ogromne tsunami, które NIE wraca. Zakładam, że analogicznie jest w przypadku Facebookowego skrzykiwania się. Wielkie BUMMM a później nic. Zatem mam apel do rzeczonych dziennikarzy, którzy mówią o odzewie społecznym..., wyjdźcie zza kompa i zobaczcie prawdziwe życie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1255927344390394748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/1255927344390394748' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1255927344390394748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1255927344390394748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/04/lubie-to.html' title='Lubię to !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjRkgD-nWnZ2Lw7dYaOC5gcfAVuwp-Hw2QNwxRS9uWpEYzNqnjjJ1UXvRwiwSlEw_OWxl8hK8n1n9H_bBaBXLWiAkPdv04GQoLZE0RVdMxzHAT_6rZAvZRRbojoKeaFM-fu3lvmT2SY5iE/s72-c/lubie+to.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3497506583479402118</id><published>2010-04-11T18:42:00.008+01:00</published><updated>2010-04-11T19:47:21.667+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blog"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="blogowanie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lubisz to"/><title type='text'>Blogi umierają.</title><content type='html'>Często bardzo szybko. Często po cichu. Przychodzą i odchodzą, tylko nielicznym udaje się zaistnieć na scenie. Na początek dygresja. Nie piszę tego wpisu ze względu na czas i to się dzieje w Polsce. Ten wpis chodził mi po głowie od dawna. Zatem przejdźmy do meritum... dlaczego jednym udaje się a innym nie. I nie piszę tych słów, ex cathedra, z pozycji dominującego hegemona w Polskim świecie blogowym. Nie jestem Kurasińskim ani Marczakiem. Daleko też mi do Kominka. Jednak dość intensywnie zastanawiałem się nad przyczynami spektakularnych porażek. Tak właśnie -  porażki były pożywką dla mojego zastanawiania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że ostatnio byłem z blogiem na bakier, nie pisałem zbyt często. Jeżeli obejrzycie ostatni post to jest on napędzony demonicznym ogniem złości na łódzkich urzędników. Nie było też tak, że nie mam tematów. Ostatnie podróże, w tym Wyprawa Wiedeńska, czekają na uwiecznienie w formie internetowego diariusza. Nie brakowało mi też weny... po prostu, prozaicznie nie miałem czasu. Czas został pożarty przez nowego laptopa i demony w stylu &lt;a href=&quot;http://callofduty.wikia.com/wiki/Call_of_Duty:_Modern_Warfare_2&quot;&gt;Modern Warfare 2&lt;/a&gt; czy Wiedźmina. Prościej zanurzyć się w odmęty wirtualnego świata, strzelając z obrzyna do 12 letnich adwersarzy... niż pisać. By tworzyć posty, nieważne jakiej jakości, potrzebne jest skupienie. Wciskanie spustu w grze, choćby imitowanego przez prawy przycisk myszy jest prostsze bo nie wymaga refleksji a jedynie refleksu. Ta drobna różnica (zaledwie parę liter) dramatycznie odciąga autorów od blogów. Tak było w moim przypadku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiiCECPBkPjf01oWJl9GNY7civnSFzDjUDyk-B6cU34U68Aip2_t3D2jZiAOMJv4T4rfDTz_VyerVd2_SRQl-x9iYZ9QHLErF1aXTBfp55TuXz7MnjF4524UlkmLYDGJsnckGavVzGnkRs/s1600/czas.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiiCECPBkPjf01oWJl9GNY7civnSFzDjUDyk-B6cU34U68Aip2_t3D2jZiAOMJv4T4rfDTz_VyerVd2_SRQl-x9iYZ9QHLErF1aXTBfp55TuXz7MnjF4524UlkmLYDGJsnckGavVzGnkRs/s400/czas.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5458951089690361122&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, kiedy Modern Warfare 2 skryło się w czeluściach przepastnego wirtualnego kosza na śmieci, mogę skupić się na pisaniu. Zatem o czym to my ? O blogach? Acha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia każdego bloga zaczyna się od pierwszego &lt;a href=&quot;http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/05/to-jest-mj-pierwszy-post.html&quot;&gt;postu&lt;/a&gt;. Zazwyczaj autor pisze, że właśnie jesteśmy świadkami historii... że ten blog odmienia jego życie, że będzie sumienny i ogólnie nie wie co napisać ale warto go czytać :-).  Jeżeli ktoś kliknął w poprzedni link, to widać, że inwencja nie jest moją mocną stroną ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle tego typu wpis zwiastuje rychłą śmierć bloga. Autorowi starcza sił na dwa, góra trzy miesiące. Dlaczego ? Myślę, że jestem w stanie to wytłumaczyć. Percepcja światka internetowego, według zaczynającego pisać, jest prosta jak konstrukcja kija bejsbolowego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a. zaczynam pisać...&lt;br /&gt;b. wszyscy czekali aż zacznę pisać... więc będą mnie uwielbiać, ergo stanę się gwiazdą Internetu&lt;br /&gt;c. w punkcie &quot;C&quot; mamy (często niewyartykułowanie ale istniejące w podświadomości) autografy, wielbicielki, sportowe samochody i sponsorów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość jest jednak szara jak większość bloków. Zatem, po dwóch miesiącach, nie jesteśmy gwiazdą (ZAZWYCZAJ) i zaczyna dopadać nas zniecierpliwienie. Rozpoczynają się pytania. Dlaczego Marczakowi / Kominkowi / Gadzinowskiemu / Gąsiewskiemu  (niepotrzebne skreślić) się udało... a mnie nie ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już spieszę z wyjaśnieniem. Kluczem jest cierpliwość. Inaczej przegracie. Oczywiście można spróbować metody &quot;One Hit Wonder Looser Band&quot;. Jednak jak sama nazwa wskazuje ta strategia jest krótkotrwała i ryzykowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhLiGPsasTg527NPATRm-PPZ74lMu985iAEoXzUjrPem2nLw0OIBCbxKBDbPCD1Tjxd8RN5mOInx-hhu8UU7GsruZlVSFH3FqB3PT-yKxZ6gBk_jcRw8BTRIAkdEx72HwdpGEn7YLgl8hM/s1600/waterloo.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhLiGPsasTg527NPATRm-PPZ74lMu985iAEoXzUjrPem2nLw0OIBCbxKBDbPCD1Tjxd8RN5mOInx-hhu8UU7GsruZlVSFH3FqB3PT-yKxZ6gBk_jcRw8BTRIAkdEx72HwdpGEn7YLgl8hM/s400/waterloo.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5458952510608969090&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem po co jest ten post, zapyta się ktoś ? Ha! Miałem rzeczone podejście a-b-c. I nie zostałem gwiazdą. Jednak piszę dalej.... zatem wydaje mi się, że osiągnąłem blogowe Zen. Nie pisze dla sławy ale dla samego pisania. Bo to lubię. Fakt ten uświadomiłem sobie czytając jeden z felietonów Clarksona, który napisał, że w jego samochodowym świecie najfajniejsze jest pisanie. Nie te samochody, nie przyspieszenie, nie POOOOOWEEEEEEEERRRRRRR, lecz właśnie czysta kartka. On po prostu uwielbia pisać. Ten felieton uświadomił mi, że można lubić coś takiego jak pisanie. Celem zatem winna być sama przyjemność tworzenia a nie to co MOŻE przyjść później. Bo zazwyczaj nie przychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy... &quot;&lt;a href=&quot;http://www.youtube.com/watch?v=ORUfs7aVGpk&quot;&gt;LUUUBISZ TO!&lt;/a&gt;&quot;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3497506583479402118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/3497506583479402118' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3497506583479402118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3497506583479402118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/04/blogi-umieraja.html' title='Blogi umierają.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiiCECPBkPjf01oWJl9GNY7civnSFzDjUDyk-B6cU34U68Aip2_t3D2jZiAOMJv4T4rfDTz_VyerVd2_SRQl-x9iYZ9QHLErF1aXTBfp55TuXz7MnjF4524UlkmLYDGJsnckGavVzGnkRs/s72-c/czas.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4352533171723678090</id><published>2010-01-29T17:48:00.005+01:00</published><updated>2010-01-29T19:00:08.260+01:00</updated><title type='text'>Dwanaście prac Asteriksa</title><content type='html'>Ten wpis jest robiony na świeżo, by nie zatracić smaku krwi z zagryzanych warg. Dlaczego było tak źle ? I skąd tutaj wziął się Asteriks ? Już tłumaczę. Byliśmy dzisiaj w &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwana%C5%9Bcie_prac_Asteriksa&quot;&gt;&lt;b&gt;Domu, Który Czyni Szalonym&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie się znajduje to mityczne miejsce ? Czy sprzedają tam bilety ? Czy można stamtąd uciec i kto na miłość boską szedłby w takie miejsce z własnej nieprzymuszonej woli ? Odpowiadając ogólnie można stwierdzić, że każdy urząd w Polsce jest właśnie takim Domem. I każdy z WAS będzie miał swoje zaświadczenie A38 do zdobycia - będzie się ono po prostu inaczej nazywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do naszych baranów - byliśmy dziś w Urzędzie Pracy nr. 2 w Łodzi. Nie opiszę z kim rozmawiałem, nie opiszę pokoi w których byłem bo i po co ? Przyjrzyjmy się procesom wewnątrz urzędu. Dlaczego tam poszliśmy? Agnieszka chce złożyć wniosek o dofinansowanie działalności gospodarczej. Na start dostaje się do 18,6 k zł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak złoży się wniosek trzeba iść na szkolenie. Agnieszka się zapisała na takowe w czerwcu 2009 i październiku 2009 zadzwonili do niej, że ma się stawić. Tylko, że wybrali zły numer telefonu. Jednak to nie byłby problem jako, że do każdej osoby wysyłają list powiadamiający o starcie szkolenia. Jednak list nie doszedł :-) (dziwne nie?) i Agnieszka wypadła z listy. Dowiedziała się o tym w listopadzie, gdzie jakimś cudem na miejscu sprawdziła swój numer telefonu który okazał się błędny (sic!).  Acha. Następny termin szkolenia jest nieznany, gdzieś w 2010, bo teraz będą szkolić ludzi z października 2009. Więc czerwiec jak nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie5lycuMsZX7bIVJnNTwzBSxp2WWL5SCH_GsYe8D-2ynVdW0pRas5J8pNU1-FhUAU-BCwfPcbrMf-GDabfjDm0yO_CDwFbvEAYgVDkMcDq_oBTKSyGU4qdVLe9cpiUlWTYUBHPDSJoOaU/s1600-h/pup2.JPG&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie5lycuMsZX7bIVJnNTwzBSxp2WWL5SCH_GsYe8D-2ynVdW0pRas5J8pNU1-FhUAU-BCwfPcbrMf-GDabfjDm0yO_CDwFbvEAYgVDkMcDq_oBTKSyGU4qdVLe9cpiUlWTYUBHPDSJoOaU/s400/pup2.JPG&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5432222976709562658&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem stwierdziliśmy, że pojedziemy tam razem (do urzędu) - ja jako asysta by się wykłócać, walczyć i być ogólnie wsparciem. Zanim jednak udaliśmy się na naszą wyprawę, zebraliśmy dokumenty, na których opiera się przyznawanie wniosku. Są dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozporządzenie (ministra) i regulamin (urzędu). Problemem, o którym mówimy jest to czy Agnieszka &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;może złożyć wniosek bez przechodzenia szkolenia i czy to ma wpływ na rozpatrzenie wniosku. &lt;/span&gt;Pytanie jak widać bardzo proste. Przyjrzyjmy się dokumentom - w rozporządzeniu nie ma nic odnośnie szkolenia. Nic a nic. W regulaminie, który oparty jest rozporządzeniu napisane jest, że &quot;Urząd może wysłać bezrobotnego na szkolenie&quot;. Napisane jest &quot;może&quot;. I nie ma &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;żadnego połączenia pomiędzy faktem uczestniczenia w szkoleniu a rozpatrzeniem wniosku.&lt;/span&gt; Czyli można składać wnioski, a szkolenie jest jakby obok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plus regulamin hmmm, opiera się na rozporządzeniu (nie jestem prawnikiem) ale moim mniemaniu to rozporządzenie jest aktem nadrzędnym. Zatem chyba nie trzeba mieć szkolenia i to chcieliśmy potwierdzić w urzędzie. Li tylko to, nic więcej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idźmy dalej w samym urzędzie nikt nie chciał nam powiedzieć, czy rzeczone szkolenie trzeba robić. Mało tego &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;INNE URZĘDY ( W TYM W URZĄD NR.1 w ŁODZI)&lt;/span&gt; szkolenia nie wymagają (sic!). Rozmowy o podstawie prawnej kończyły się tym, że Pani Dyrektor (wymawiane z nabożną czcią) stwierdziła, że szkolenia muszą być i już... a Agnieszkę zgubili i ma czekać. Sytuacja bez wyjścia i NIKT NIE CHCIAŁ POMÓC. Ich zdaniem trzeba czekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjrzyjmy się procesom wewnątrz urzędu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-&gt; byliśmy odsyłani między pokojami, nikt nie mógł odpowiedzieć na nasze pytanie o &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;podstawę prawną, która nakładała wymóg szkolenia.&lt;/span&gt; Po prostu jest to w regulaminie a myślenie zostawiamy za progiem,&lt;br /&gt;-&gt; nikt nie chciał pomóc rozwiązać problemu, który sami stworzyli,&lt;br /&gt;-&gt; urząd jest zawsze niewinny,&lt;br /&gt;-&gt; permanentna odpowiedź - proszę iść, do.... innego działu&lt;br /&gt;-&gt; rozwiązaniem była tylko ścieżka formalna - czyli ponowne zapisanie się na szkolenie. To nic, że skrewili. To nic, że ktoś czeka. To nic, że de facto nie trzeba szkolenia (moim zdaniem, na podstawie dokumentów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co można zrobić by cokolwiek przyśpieszyć to &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;NAPISAĆ PISMO DO PANI DEREKTOR &lt;/span&gt;(błąd umyślny). Ona może wszystko. Jak w Carskiej Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ich celem (urzędu w sensie) jest aktywizacja zawodowa ludzi. Kurwa. Mać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zamieszczam link do rzeczonej strony - &lt;a href=&quot;http://www.pup2.lodz.pl/&quot;&gt;Dom Który Czyni Szalonym&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Postanowiliśmy nie kopać się z koniem - Agnieszka po prostu się przemelduje i zmieni urząd pracy na inny, gdzie nie trzeba mieć szkolenia (na które nie można się dostać).</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4352533171723678090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/4352533171723678090' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4352533171723678090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4352533171723678090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/01/dwanascie-prac-asteriksa.html' title='Dwanaście prac Asteriksa'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie5lycuMsZX7bIVJnNTwzBSxp2WWL5SCH_GsYe8D-2ynVdW0pRas5J8pNU1-FhUAU-BCwfPcbrMf-GDabfjDm0yO_CDwFbvEAYgVDkMcDq_oBTKSyGU4qdVLe9cpiUlWTYUBHPDSJoOaU/s72-c/pup2.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5639279826540313644</id><published>2009-12-30T15:52:00.003+01:00</published><updated>2009-12-30T17:23:14.022+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czytam"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czytanie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="excel"/><title type='text'>Mój Excel</title><content type='html'>Co tam Panie w polityce ? Nic nowego. Walczą ze sobą, komisje, wybory, kandydaci. Niekończący się korowód nic-nie-robienia. Zaraz, zaraz. Odpowiadam na pytanie retoryczne, które miało być jedynie przyczynkiem do napisania o Moim Excelu :-). Bieda, Panie, bieda. Nawet skupić się nie umiem. Z panowaniem nad Dygresyjnym Potworem, który siedzi wewnątrz mnie permanentnie przyczajony do skoku, też sobie nie radzę. Zatem chamsko, z buta wróćmy do tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tam u mnie ? (hi hi hi - Demon Dygresji, zarechotał z satysfakcją). Już odpowiadam - Writer&#39;s (Blogger&#39;s ???) Block na całego. Mam nie oddane sprawozdanie z Wyprawy do Wiednia. Byłem w Livigno na snowboardzie. Są zdjęcia, są przemyślenia... a wpis leży zalakowany na Berdyczowskiej poczcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do tematu. O co chodzi z tym Excelem ? Odpowiedź jest prosta.... (nie nie jestem księgowym). Mężczyźni lubią mierzyć rzeczy, liczyć i tłumaczyć innym. Chyba jestem mężczyzną. Liczę książki, które przeczytałem w tym roku. By nie podbijać bębenka - było ich 19. W 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj dygresja, tym razem świadoma. Kiedyś na Onecie zauważyłem ankietę. Myślę, wezmę w niej udział. Pytanie było diabelnie proste - ile książek przeczytałeś w zeszłym roku  (było to na koniec 2008).  Wiedziałem (taka ogólna wiedza to była), że większość społeczeństwa polskiego nie czyta zbyt dużo książek. Myślałem, że jestem w czubie, jeżeli chodzi o czytanie - jakże się pomyliłem. Z rzeczonej ankiety wynikało, że ponad 30% użytkowników onetu, czyta jedną książkę na tydzień (sic!), natomiast prawie połowa czyta jedną książkę na miesiąc (tę odpowiedź zaznaczyłem ja). Jak się okazuję, nie wyrastałem nawet o pędź powyżej przeciętną - wtedy przeczytałem 22 pozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Wniosek:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W roku 2010, życzę mniej megalomanii :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ankieta zniknęła, ale zwyczaj pozostał.  Oto mój excel 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEieiyeVZh7KpNJ5nhx10Mkl6P3ho4pNxAcj-nJMXLaaSRsLnzhuDQ8VoPSTWSJTzevl5D6PyRIhba8jwSePqqWAFGrc3jTkuoB_2rcDcq1aN5IuGtFe9Q48JtNvX3J69HQIrTDdXTL1kfE/s1600-h/lista.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 255px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEieiyeVZh7KpNJ5nhx10Mkl6P3ho4pNxAcj-nJMXLaaSRsLnzhuDQ8VoPSTWSJTzevl5D6PyRIhba8jwSePqqWAFGrc3jTkuoB_2rcDcq1aN5IuGtFe9Q48JtNvX3J69HQIrTDdXTL1kfE/s400/lista.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5421056021641411602&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co my tu mamy. Głównie fantastyka :-) (i nie wstydzę się tego !).  Gdybym miał coś polecić, to oczywiście zacząłbym od G. R. R. Martina. Sagę Lodu i Ognia czytam po raz drugi. Dlaczego ? Proste - przerwy pomiędzy tomami dłuższe niż rok-półtora i człowiek wszystko zapomina. Nie mam z tym problemu przy pośledniejszych powieściach jednak Martin i jego dzieło zasługuje na czytanie ze zrozumieniem. Stąd powtórka z rozrywki.  Z fantastyki zawiódł mnie Pilipiuk, Homo Bimbrownikus. Nie mówię, że było źle ale nie wczułem się w klimat powieści - za dużo miasta, za mało Wojsławic :-). Zamboch z Wylęgarnią i Zbawicielem - słabszy niż przygody &lt;a href=&quot;http://merlin.pl/Na-ostrzu-noza-tom-1_Miroslav-Zamboch/browse/product/1,497108.html&quot;&gt;Koniasza. &lt;/a&gt;Ćwiek jak zwykle trzymał poziom. I to by było na tyle. Przejdźmy do nie-fantastyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie było jej zbyt dużo, jednak wyróżniała się niesamowicie. Sczygieł z Gottlandem (czytałem to w trakcie wyprawy rowerowej po Czechach), miał smak niesamowitego realizmu. Książka ta dodała co najmniej dwa poziomy (jak nie więcej!) głębi na każde spojrzenie rzucane na Czechy. Inny kraj normalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mój faworyt. Rzadko się zdarza mi się ostatnio, by książka była najważniejsza. Tak było w liceum, zdarzało się na studiach. Nie było tak prawie nigdy w &quot;dorosłym życiu&quot;. Cejrowski tego dokonał. Nie jestem oryginalny (jego książki są bestsellerem). Jednak w tym wypadku stanę się owieczką i zgodny chórem wybeczę....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupcie i Przeczytajcie. Generalnie Kupujcie i Czytajcie. Tego wam życzę w 2010 !</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5639279826540313644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/5639279826540313644' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5639279826540313644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5639279826540313644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/12/moj-excel.html' title='Mój Excel'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEieiyeVZh7KpNJ5nhx10Mkl6P3ho4pNxAcj-nJMXLaaSRsLnzhuDQ8VoPSTWSJTzevl5D6PyRIhba8jwSePqqWAFGrc3jTkuoB_2rcDcq1aN5IuGtFe9Q48JtNvX3J69HQIrTDdXTL1kfE/s72-c/lista.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1847020209576566898</id><published>2009-11-20T20:55:00.006+01:00</published><updated>2009-11-20T21:28:54.437+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banki"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eurobank"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tvn24"/><title type='text'>Daisy Chain</title><content type='html'>Wiem ! Wszyscy fani czekają na opis wyprawy Kraków - Wiedeń. Spokojnie... czuję presję, rozumiem, wszystkie złe spojrzenia. Opis wyprawy powstaje w bólach. Mam nadzieję, że bóle będą przyczyną szczęśliwego zakończenia... a nie jedynie preludium do stwierdzenia faktu, iż jestem chory na niemożność napisania notki. Dziś wieczorem, przed koszykówką (kto wymyślił granie o 22.15... to nie wiem, ale pomimo tego dzielnie tam chodzę), chciałem się podzielić kilkoma ciekawymi impresjami. Słowo &quot;ciekawy&quot; w poprzednim zdaniu,  zostało oczywiście podane na zapas. Wierzę, że impresje są ciekawe... ale czytelnicy są okrutni. Dlaczego? Bo to Polska właśnie. Polska to taki kraj gdzie, jak się dowiedziałem na spotkaniu autorskim od pana Jacka Piekary, ludzie mają największy współczynnik &quot;hate&#39;u&quot; w Europie. W tym kontekście, jeżeli nie napiszę niczego naprawdę ciekawego, mogę się pakować, zamykać bloga i wyjeżdżać z kraju na emigrację.&lt;br /&gt;Zatem pomimo tego faktu, że mogę zostać zdekapitowany za ten wpis, zaczynamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza konstatacja - &quot;jestem staruszkiem&quot;. Dlaczego ? Byłem dziś na spotkaniu autorskim z Jackiem Komudą i Jackiem Piekarą i wśród 50 zgromadzonych tam uczestników, byłem prawdopodobnie najstarszy... Podpowiem też, że żaden z Panów nie pisze książek dla dzieci. Starzenie się się doprowadza mnie do wniosku drugiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;świat podoba mi się coraz mniej&lt;/span&gt;. Wiem, że nie wolno tak pisać, ale na usta ciśnie się - &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Panie, kiedyś to było lepiej ... &lt;/span&gt;! Dlaczego to piszę ? Prosta przyczyna zbulwersowała mnie głośna sprawa &lt;a href=&quot;http://www.tvn24.pl/12690,1629300,0,1,wstyd-i-hanba-banku-czy-dluznika,wiadomosc.html&quot;&gt;potraktowania klienta Eurobanku&lt;/a&gt;. Z kilku prostych przyczyn. Pierwsza była taka, że potraktowali człowieka jak śmiecia. Ale idźmy głębiej w tej piramidzie. Tych ludzi ktoś szkolił, ktoś na to przyzwalał. Oczywiście teraz wszyscy się tłumaczą, przepraszają, jednak wierzę w to, że to tylko czysty marketing. Muszą się wybielić. Piramida ma jednak kolejne poziomy ? Jakie, ano proste - rzeczony link w Tvn24.pl miał w sobie materiał filmowy (reportaż), który był dla mnie przerażający, porażający i dołujący. Teraz go nie ma ! Sic! Nie chcę tworzyć teorii spiskowej... ale TVN ten materiał zdjął, i teraz jest czysty tekst, który atakuje dużo mniej. Zrekapitulujmy zatem motywacje... bo nikt nie jest tutaj bez winy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Klient nie był w stanie płacić - Panie weź kurwa płać - myśl przewodnia za tym - &quot;Bank dyma Klienta&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Z drugiej strony klient nie dał sobie rady z telefonami - biorę do pomocy dziennikarzy Panie - myśl stojąca za tym &quot;Klient Dyma Bank za pomocą TV&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Tvn24 znalazł newsa - Panie będziemy jedyni w Polsce. Taki news ! - myśl stojąca za tym - Telewizja Dyma Bank w Imię Klienta (a dlaczego piszę, że dyma ?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Tvn24 - ściąga film, zostawia artykuł - myśl przewodnia, &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;której się domyślam - Ha ! Telewizja w imię dobrej współpracy zdejmuje najmocniejszą część czyli reportaż w formie filmu  (przecież Eurobank kupuje telewizję, reklamy na Onecie etc.) &lt;/span&gt;- zatem dymamy konsumentów, był news teraz trzeba zadbać o relację... i tworzy się nam coś, co megaslownik.pl określa mianem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;daisy chain&lt;/span&gt;... czyli &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&quot;seks grupowy, w którym każda osoba uprawia seks z jedną osobą i jednocześnie jest biernym partnerem dla drugiej osoby, tworząc w ten sposób &quot;łańcuch&quot;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Każdy dyma każdego w imię swoich interesów. Q.E.D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Na Goldenline Eurobank reklamuje się tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAYiSrKKOg5LEHwW1ZYNUX3G413RdeGvNLNKu6l43TyMA37gdXm0JQRUQKeYWER8TEdlLxF7YfZHc3l9vHX3Zesh0FSyj4GjjcicObEoUoFxnb2xTRPUdsu73xlubzx2mL_ZzDYs0iZxE/s1600/eurobank.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 148px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAYiSrKKOg5LEHwW1ZYNUX3G413RdeGvNLNKu6l43TyMA37gdXm0JQRUQKeYWER8TEdlLxF7YfZHc3l9vHX3Zesh0FSyj4GjjcicObEoUoFxnb2xTRPUdsu73xlubzx2mL_ZzDYs0iZxE/s400/eurobank.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5406284329612387298&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1847020209576566898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/1847020209576566898' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1847020209576566898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1847020209576566898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/11/daisy-chain.html' title='Daisy Chain'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAYiSrKKOg5LEHwW1ZYNUX3G413RdeGvNLNKu6l43TyMA37gdXm0JQRUQKeYWER8TEdlLxF7YfZHc3l9vHX3Zesh0FSyj4GjjcicObEoUoFxnb2xTRPUdsu73xlubzx2mL_ZzDYs0iZxE/s72-c/eurobank.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2343006841678936241</id><published>2009-10-12T23:46:00.002+01:00</published><updated>2009-10-12T23:48:33.970+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mgła w tarasach"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="warszawa"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złote tarasy"/><title type='text'>Anna została porwana...</title><content type='html'>Chcesz jej pomóc ? Masz czas ? Sprawdź się w &lt;a href=&quot;http://mglawtarasach.pl/&quot;&gt;Złotych Tarasach&lt;/a&gt;. Przygoda czeka na ciebie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8lY6VpgN3B7JvdxVUBwJaDSjnSOx_-qiucD56Qj4g3qhQmwznpM4TJwBio2AMkfnfa1lFnWizgLx4LaST36rYyp5KDnBYTX2oIgljA0o7vZRBr5wEBI__ctRIXz2M8lBc1Dhxu4v9tyE/s1600-h/girl.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 100px; height: 199px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8lY6VpgN3B7JvdxVUBwJaDSjnSOx_-qiucD56Qj4g3qhQmwznpM4TJwBio2AMkfnfa1lFnWizgLx4LaST36rYyp5KDnBYTX2oIgljA0o7vZRBr5wEBI__ctRIXz2M8lBc1Dhxu4v9tyE/s400/girl.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5391849121621055266&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Wpis sponsorowany przez Dharma Initiative.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2343006841678936241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/2343006841678936241' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2343006841678936241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2343006841678936241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/10/anna-zostaa-porwana.html' title='Anna została porwana...'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8lY6VpgN3B7JvdxVUBwJaDSjnSOx_-qiucD56Qj4g3qhQmwznpM4TJwBio2AMkfnfa1lFnWizgLx4LaST36rYyp5KDnBYTX2oIgljA0o7vZRBr5wEBI__ctRIXz2M8lBc1Dhxu4v9tyE/s72-c/girl.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6618198285442711187</id><published>2009-08-28T16:05:00.056+01:00</published><updated>2009-10-01T23:10:30.095+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lublin"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sakwy"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seteczka"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="warszawa"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wyprawa"/><title type='text'>Lublin</title><content type='html'>Tytuł dość lakoniczny. Nieprawdaż ? &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_0&quot;&gt;Wprowadzając&lt;/span&gt; w temat, to powiem że jechaliśmy do Kazimierza... i chodzi tutaj o miasto, nad Wisłą, a nie o osobę. Skończyliśmy w Lublinie. Jak to się stało, czy dojechaliśmy do Kazimierza tak jak planowaliśmy? Piszę ten wstęp po raz drugi. Wymaga to wiele &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_1&quot;&gt;samozaparcia&lt;/span&gt;, jako że uważam, że poprzednia wersja wstępu (ta utracona) gdzie w lekki ale zabawny sposób rozprawiałem się Warką, jako miejscem gdzie ludzie sikają w centrum miasta, wydaje mi się teraz &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_2&quot;&gt;niedoścignionym&lt;/span&gt; ideałem. Jednak trzeba brać się z życiem za rogi... więc tym razem będę częściej zapisywał stan wpisu, dbając o to by nie uronić choćby literki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem... wyjeżdżamy. Kierunek Kazimierz. Poranek, jest godzina ósma. Punkt ósma, jeszcze zaspani wyciągamy rowery i zaczyna się... przykręcanie bagażnika. Idzie nam to dość sprawnie. Pracujemy z Damianem jak zgrany zespół Formuły 1. Im zmiana opon zajmuje około sześciu sekund, my montujemy bagażnik w ciągu niespełna godziny. Co przy braku hełmów, specjalnych rękawiczek oraz milionów motywujących nas (poza lekko &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_3&quot;&gt;zniecierpliwioną&lt;/span&gt; Agnieszką) kibiców uznaję za czas &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;co najmniej &lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_4&quot;&gt;porównywalny&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełni nadziei zakładamy sakwy, ledwo wynosimy ciężkie rowery na 10 centymetrowe schody na  klatkę i jedziemy. Pogoda wyśmienita - jest dość ciepło. Lekkie zachmurzenie, my pełni nadziei. Woda na miejscu - czyli w plecaku lub w bidonie. Trasa idzie nam dość standardowo, docieramy do ulubionego miejsca krótkich wycieczek rowerowych wszystkich warszawiaków - czyli do Powsina, gdzie jako jedni z pierwszych konsumentów posilamy się naleśnikami i nieodłącznym &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_5&quot;&gt;poweradem&lt;/span&gt; :-).&lt;br /&gt;Po drodze do Warki (czyli miasta, do którego drogę mamy, było nie było w małym palcu) napotykamy na pierwsze kłopoty. Po pierwsze moja sakwa (pożal się boże za 70 &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_6&quot;&gt;pln&lt;/span&gt;... ), pęka w miejscu gdzie zamek &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_7&quot;&gt;błyskawiczny&lt;/span&gt; łączy dwie komory  (temat sakw, jak się okaże zostanie mocno przerobiony przed wyprawą wiedeńską, ale o tym kiedy indziej). Po drugie wykręca mi się śruba z bagażnika, zaledwie po piętnastu kilometrach jazdy (sic!). Jako, że znamy sklep rowerowy w Konstancinie (zaraz za Powsinem) niezrażeni wyruszamy w miejsce nabycia rzeczonej śruby rozmiaru 5. Jak się okazuje na miejscu, pracownicy warsztatu rowerowego udali się na zasłużone wakacje, natomiast my zostaliśmy zmuszeni do sprawdzenia naszych zdolności &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_8&quot;&gt;interpersonalnych&lt;/span&gt; w komunikacji z miejscowymi. Udaje się - najbliższy sklep jest tuż tuż. Mają też śruby, w jakże przystępnej cenie &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;dwóch &lt;/span&gt;złotych za sztukę !!! Monopol jednak rządzi się swoimi prawami, zatem płacimy bez szemrania, jednak jak się okazuje dokręcenie dostajemy w pakiecie razem ze śrubą. Po przejechaniu 100 metrów reflektujemy się, że warto abyśmy weszli w posiadanie drugiej śruby rozmiaru pięć (tak na wszelki wypadek). Damian wraca się zatem do sklepu gdzie dostaje drugą śrubę już... za darmo. Do końca wyprawy nie mogę wyjść z podziwu dla jego zdolności &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_9&quot;&gt;negocjacyjnych&lt;/span&gt;. Suma summarum dostajemy &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;dwie śrubki  wraz z usługą fachowego jednego &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_10&quot;&gt;dokręcenia&lt;/span&gt; śruby &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;za dwa złote&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class=&quot;blsp-spelling-corrected&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_11&quot;&gt;Opuszczamy&lt;/span&gt; Konstancin bez żalu (i problemów) i kierujemy się do Warki... omijając Czersk oraz jadąc z rozjazdu w &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_12&quot;&gt;Potyczu&lt;/span&gt; drogą 731... pomimo faktu, że mamy obeznaną trasę bokiem, bliżej Wisły i Pilicy przez piękne &lt;span class=&quot;blsp-spelling-corrected&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_13&quot;&gt;ścieżki&lt;/span&gt; i &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_14&quot;&gt;nieuczęszczane&lt;/span&gt; drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight=&quot;0&quot; marginwidth=&quot;0&quot; src=&quot;http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=51.889736,21.225758&amp;amp;spn=0.037081,0.072956&amp;amp;z=13&amp;amp;output=embed&quot; scrolling=&quot;no&quot; width=&quot;425&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href=&quot;http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=51.889736,21.225758&amp;amp;spn=0.037081,0.072956&amp;amp;z=13&amp;amp;source=embed&quot; style=&quot;color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;&quot;&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem dla wszystkich, którzy będą na rondzie przy stacji Petrochemii... nie jedźcie drogą 731. Nie wygracie z tirami. Nie ma co jednak marudzić na tiry, gdyż wreszcie dojeżdżamy do Warki. Miasto to, w naszej świadomości, &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;było pozbawione rynku... &lt;/span&gt;!!!!. To znaczy miało coś, co jedna z autochtonek nazwała rynkiem, ale wyglądało to na plac z drzewami, na którym miejscowi zbierają się by pić piwo i załatwiać potrzeby &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_15&quot;&gt;fizjologiczne&lt;/span&gt; przed chwyceniem za koleją puchę mocnego. Jak się okazało, co możemy potwierdzić na poniższych zdjęciach, Warka ma śliczny rynek. Stupor w naszych oczach trwał dobrą chwilę... jednak stwierdziliśmy, było nie było, że nie będziemy walczyć z &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_16&quot;&gt;rzeczywistością&lt;/span&gt;. Skoro Warka ma rynek to niech tak będzie, nie ma się co z koniem kopać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2v8nb-pDikH7Mdw53-GjDabWmUmdU99S_jcTCO-oWB4sOLTOdMbGgQYTvI8o4Niv9kXdDm-cO4YYvQB31Eg4YpeE8mjoPasdWlppjJRfpsAsNtjNp-NcDvWlR3w1JsvpRO1eZKtRTscw/s1600-h/p1020512.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2v8nb-pDikH7Mdw53-GjDabWmUmdU99S_jcTCO-oWB4sOLTOdMbGgQYTvI8o4Niv9kXdDm-cO4YYvQB31Eg4YpeE8mjoPasdWlppjJRfpsAsNtjNp-NcDvWlR3w1JsvpRO1eZKtRTscw/s400/p1020512.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375072252595008418&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na rzeczonym rynku zaopatrzyliśmy się w dwie rzeczy. Po pierwsze kupiliśmy jogurt i bułki, po drugie pytaliśmy miejscowych jak jechać dalej. Była 16.30 a do Kazimierza daleko. Mało tego, nie mieliśmy mapy &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_17&quot;&gt;wystarczająco&lt;/span&gt; dokładnej, by dojechać do celu. Na szczęście, w trakcie przedzierania się przez Warkę (były wykopy) znaleźliśmy mapę poglądową z zaznaczonymi szlakami, które dość sprytnie nanieśliśmy na naszą mapę długopisem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjcshghLb7uUepLoVKi1QYm4I8_1YG9r02bTsUYWR4D1CglMqMM3QgCEJ8QnTRO4ZueAzuga2Bfj-C6gepT1wlxB0LNdd9o5dKtF5vdiPkLYdoOsS7C7fSNF14rNh4TC2VZnsSAAdJtIqM/s1600-h/p1020514.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjcshghLb7uUepLoVKi1QYm4I8_1YG9r02bTsUYWR4D1CglMqMM3QgCEJ8QnTRO4ZueAzuga2Bfj-C6gepT1wlxB0LNdd9o5dKtF5vdiPkLYdoOsS7C7fSNF14rNh4TC2VZnsSAAdJtIqM/s400/p1020514.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375072100472473826&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomiędzy powyższym zdjęciem rynku, wykonanym o 16 45, a poniższym w Studziankach Pancernych (g. 19.00), przeżyliśmy walkę z pięknymi mazowieckim lasami. Walka była jednak spowodowana faktem, że bez mapy nasza jazda wyglądała jak prostopadła litera V. To znaczy odjeżdżaliśmy od głównej (zatłoczonej drogi) w kierunku Pilicy, gdzie spotykały nas piachy, brak szklaków ... i piękne widoki. Następnie wracaliśmy do drogi głównej, pięć kilometrów dalej. Takich &quot;trójkątów&quot; wykonaliśmy dwa. Później przecięliśmy drogę główną (wiedząc, że nie dojedziemy do Kazimierza) i po ... sprincie przez las znaleźliśmy się w miejscowości, która jest słynna z powodu bitwy pancernej. Jest tam pomnik i to właściwie tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKWqROuO9PrKKWj_Nn1LxyYAsbNf2iOk0ph5eRDc4sYLHYGGcF6-cLhcqpWTPu6-QINkW0bTX9UXm2W_sMio-8_Mmy0kVrO_0oiu4CT8KcEHWpUmTOnnXVr56EnbrZZAhtxs-lGxMQbRw/s1600-h/p1000231.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKWqROuO9PrKKWj_Nn1LxyYAsbNf2iOk0ph5eRDc4sYLHYGGcF6-cLhcqpWTPu6-QINkW0bTX9UXm2W_sMio-8_Mmy0kVrO_0oiu4CT8KcEHWpUmTOnnXVr56EnbrZZAhtxs-lGxMQbRw/s400/p1000231.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375076187052231682&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Studziankach, musieliśmy podjąć decyzję, dokąd zamierzamy tego dnia dojechać. Była godzina 19 i wiedzieliśmy, że mamy maksymalnie godzinę, półtorej. Na liczniku mieliśmy 100km od domu. Mogliśmy też szukać miejsca na rozbicie namiotu (na dziko, bo w rzeczonej wiosce &lt;span class=&quot;blsp-spelling-corrected&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_18&quot;&gt;kempingu&lt;/span&gt; nie ma) ale stwierdziliśmy, że &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;i tu cytat &quot;napierdalamy dalej&quot;&lt;/span&gt;.  Na mapie wyglądało, że w miarę niedaleko od nas są Kozienice. Były tam zaznaczone hotele/pensjonaty/kempingi/ etc. Dzięki tej decyzji rozpoczął się &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_19&quot;&gt;najtrudniejszy&lt;/span&gt; odcinek w naszej wyprawie. Nadszedł czas na oddzielenie chłopców od mężczyzn a ziaren od plew (Agnieszka po prostu jest twarda, nie trzeba było jej od niczego oddzielać). Zatem, musieliśmy zmierzyć się z drogą numer 79, na odcinku 12 kilometrów, w zapadającym zmroku, w momencie gdy większość ludzi udawała się na przedłużony weekend. Mała dygresja - mieliśmy jedynie dwie kamizelki odblaskowe, jako, że Damian stwierdził, iż 18 złotych za kamizelkę to ździerstwo. No i oczywiście był w 100 % pewien, że nie będziemy jeździć po nocy. Było jednak dokładnie odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem ustawiliśmy Damiana w środku szyku i ruszyliśmy w kierunku Kozienic, mijani w odległości do 15cm przez pędzące samochody. To nie była walka ze sobą, swoimi słabościami... to była walka o przetrwanie. W pewnym momencie było tak ciemno, że zdecydowałem się na oddanie swojej kamizelki Damianowi, natomiast sam wyciągnąłem odblaskowe pokrycie mojego plecaka, dzięki któremu byłem widoczny tak jak w kamizelce... brawo firma HI  &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_20&quot;&gt;MOUNTAIN&lt;/span&gt; !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się dalej rozwodził nad gównianą, dla rowerów, drogą numer 79. Efektem jazdy było to, że dojechaliśmy do Kozienic, gdzie bez problemu znaleźliśmy nocleg w pilśniowym domku, w super cenie 50 PLN za pokój. Po drodze, zapytaliśmy jednego z mieszkańca Kozienic gdzie można znaleźć spanie. W efekcie powiedział nam właśnie o &quot;pilśniowych domkach&quot; oraz po krótkiej rozmowie wytłumaczył jak &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_21&quot;&gt;najsensowniej&lt;/span&gt; dojechać do Kazimierza, rowerem :D. Mieliśmy szczęście, że pierwszy człowiek, którego zagadnęliśmy w Kozienicach też lubi sobie pojeździć rowerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem wyglądaliśmy jak na zdjęciu poniżej. Jednak wieczorem byliśmy nieziemsko zmęczeni... pozwoliło mi to dojść do wniosku, że w przypadku zmęczenia, ciepła woda jest magiczna. Nieważne jak słabo wygląda łazienka, nieważne że prysznic się rozpada, ważne że &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;woda jest ciepła &lt;/span&gt;i to wystarcza. Po prostu magia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhxuI56isURcXgNQvnRGfQ7apQCciCudTuKyFkLfnLlv9k4yNajQ7l1YhpE-z7Pxx55ez3jt2mDKHKMzktfmGR2ynnVcmymQutzst_bD3n6TYJXhf7f3WplDC3Ew0YM3LmyOO5RlN68Bvw/s1600-h/p1020516.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhxuI56isURcXgNQvnRGfQ7apQCciCudTuKyFkLfnLlv9k4yNajQ7l1YhpE-z7Pxx55ez3jt2mDKHKMzktfmGR2ynnVcmymQutzst_bD3n6TYJXhf7f3WplDC3Ew0YM3LmyOO5RlN68Bvw/s400/p1020516.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375071816911529026&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co by nie być gołosłownym, zrobiliśmy kilka zdjęć naszych słynnych, rozpadających się sakw oraz pilśniowego domku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8O5-wSv8Vghn-y-cApvZK5UaKK3PcK567hMdlJjsQH7eGs9t8i0kRmIYjYRixYMXhQoOF17OrZnGScY-P7utLpcNCwfscXQLNbVRh8V00SAMEBV3OqOLVhZrKEzVWm4WXvks61UBllp0/s1600-h/p1020519.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8O5-wSv8Vghn-y-cApvZK5UaKK3PcK567hMdlJjsQH7eGs9t8i0kRmIYjYRixYMXhQoOF17OrZnGScY-P7utLpcNCwfscXQLNbVRh8V00SAMEBV3OqOLVhZrKEzVWm4WXvks61UBllp0/s400/p1020519.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375071605788827458&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warto tutaj zauważyć, że za 50 PLN mieliśmy udostępnioną jedynie połowę rzeczonego pałacyku... rowery zmieściły się na tzw. słowo honoru. Mieliśmy do dyspozycji dwa łóżka i ... Damian, wybrał szersze. Gdy &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_22&quot;&gt;zreflektowałem&lt;/span&gt; się, że to na czym Damian leży jest dwuosobową wersalką, podczas gdy mnie i Agnieszce przypadła jedynie studencka jedynka, podzieliłem z nim moim odkryciem. Po krótkich pomiarach szerokości, za pomocą karimaty (karimata jako miarka, myślę, że jesteśmy jedynymi na świecie osobnikami &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_23&quot;&gt;wykorzystującymi&lt;/span&gt; ten przedmiot do takich celów), dostaliśmy większe łóżko. Damian, dzięki !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpBp0MCmeL975fPxuemHBa9vUY78io-EE_71yaPXOvl_vxV9qQFKpNOST6SD_Asio6LkGv1fXSIT-CaDiK44CnwenQ4lTa8V0RZx52OjRx9t-_enCY0iygFdiQJjN8YeQRskbtLYGB7Bk/s1600-h/p1020525.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpBp0MCmeL975fPxuemHBa9vUY78io-EE_71yaPXOvl_vxV9qQFKpNOST6SD_Asio6LkGv1fXSIT-CaDiK44CnwenQ4lTa8V0RZx52OjRx9t-_enCY0iygFdiQJjN8YeQRskbtLYGB7Bk/s400/p1020525.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375071452850673026&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Na koniec, poprosiliśmy jednego z letników, by uwiecznił nas na zdjęciu... i ruszyliśmy w drogę. W kierunku (jak polecił nam poprzedniego dnia, przygodnie spotkany rowerzysta) w kierunku Czarnolasu (tak, &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;tego Czarnolasu&lt;/span&gt;). Bez większych historii udało się nam w miarę sprawnie tam dojechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhP9ZqLp21NaGm-LgMC2bYBX_gBJbMbS4y3gC-1O2sQ1fscgO-AT7sXeglE4EguxfftSZlp_P1JMww4t-oDQnQFcLGxXXcRLP8HX31fkG24z6_nOagL81_lE1zLqw5jDHvtA5vt0U_C0XU/s1600-h/p1000247.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhP9ZqLp21NaGm-LgMC2bYBX_gBJbMbS4y3gC-1O2sQ1fscgO-AT7sXeglE4EguxfftSZlp_P1JMww4t-oDQnQFcLGxXXcRLP8HX31fkG24z6_nOagL81_lE1zLqw5jDHvtA5vt0U_C0XU/s400/p1000247.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375075832073760914&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwiedziliśmy mało ciekawe muzeum poświęcone twórczości poety (w soboty wejście darmowe, chyba w soboty). &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_24&quot;&gt;Najciekawszym&lt;/span&gt; eksponatem było krzesło, na którym poeta pisał swoje wiersze. Generalnie nic ciekawego (moim zdaniem &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_25&quot;&gt;przynajmniej&lt;/span&gt;), ale może to być pochodną faktu, że zwidziałem muzeum bez okularów - więc nie mogłem się zbytnio wczytać w prezentowane manuskrypty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony sam park i wygląd dworku wynagradza nudy wywołane zwiedzaniem kiczowatego muzeum. Szczególnie słaba jest kaplica (?), znajdująca się za dworkiem - figury Kochanowskiego, Króla, Biskupów powalają brzydotą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_26&quot;&gt;Acha&lt;/span&gt;, no i byłbym zapomniał, przez drogę z Kozienic do Czarnolasu próbowaliśmy sobie przypomnieć treść trenu, jak się później okazało VIII. Niecnie sprawdziliśmy panią z muzeum, która (niestety) była obryta na pamięć, zatem przytaczam treść trenu, o który nam chodziło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center; font-style: italic;&quot;&gt;&lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_27&quot;&gt;Wielkieś&lt;/span&gt; mi uczyniła pustki w domu moim,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja droga &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_28&quot;&gt;Orszulo&lt;/span&gt;, tym &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_29&quot;&gt;zniknieniem&lt;/span&gt; swoim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEid3e7RzC272Bzf_rQeA8Ad60maSeWny71KdbowbmnePJPS6HboNFFm-zo2nvQhZmyG0BpatYfOJJAWX5fvLF23f_JoYKG0l7H7hjX4xhZLvSWBY0tK6tows3CvIeaMW1kHu9fRZsOYCNg/s1600-h/p1000259.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEid3e7RzC272Bzf_rQeA8Ad60maSeWny71KdbowbmnePJPS6HboNFFm-zo2nvQhZmyG0BpatYfOJJAWX5fvLF23f_JoYKG0l7H7hjX4xhZLvSWBY0tK6tows3CvIeaMW1kHu9fRZsOYCNg/s400/p1000259.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375075346030888178&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następna atrakcja była doprawdy szokująca. Co prawda byliśmy na nią przygotowani, gdyż miły kozienicki rowerzysta nas o niej uprzedził. Powiedział, że warto się tam zatrzymać. Mówię tutaj o wojennym cmentarzu niemieckim, koło Puław. Cmentarze wojenne są normalną praktyką... w kraju przez, który dwukrotnie przetoczyły się front. Jednak &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;prawie dwadzieścia tysięcy &lt;/span&gt;Niemców, leżących na polskiej ziemi robi wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpf6bIwRNxXybOGu5xhpiGQhyphenhyphenkAIwbolGQN-rJarHvWu_NJx4CS1yg01ETKfxQt3S7ePuB5mbPTePt8TewuJdSZFcebAP30zVLY1aYsteV9bLF0DbT0xidrci4a9hVg7YAeNSx3tetKGs/s1600-h/p1000261.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpf6bIwRNxXybOGu5xhpiGQhyphenhyphenkAIwbolGQN-rJarHvWu_NJx4CS1yg01ETKfxQt3S7ePuB5mbPTePt8TewuJdSZFcebAP30zVLY1aYsteV9bLF0DbT0xidrci4a9hVg7YAeNSx3tetKGs/s400/p1000261.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375075146511630210&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sam cmentarz ma typowo niemiecki sznyt. Jest bardzo czysty i zadbany, więc sądzę, że Niemcy łożą na niego dość ciężkie pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpm7lECb1GgeHbWK0KtIR8TpHOT8wHxPLeHTisFZBAOval2ty72UnDUHACSkWwT6ylCEtSLrC0w89sLMUo28dVgRrcvvyIKpkWwag7_lzW8jkdR1aJpIaKPFjvXKcNYU2qM3yoDcV6-mk/s1600-h/p1000262.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpm7lECb1GgeHbWK0KtIR8TpHOT8wHxPLeHTisFZBAOval2ty72UnDUHACSkWwT6ylCEtSLrC0w89sLMUo28dVgRrcvvyIKpkWwag7_lzW8jkdR1aJpIaKPFjvXKcNYU2qM3yoDcV6-mk/s400/p1000262.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375074892703660802&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szokujący jest też kształt ścieżki, który widać na powyższym zdjęciu - jest to znak zapytania.  Ciekawe. Bardzo ciekawe - czyżby Niemcy zastanawiali się nad bezsensem śmierci ich żołnierzy w drugiej wojnie światowej. &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_30&quot;&gt;Parafrazując&lt;/span&gt; Roberta Górskiego, jak ktoś się pcha na ring to dostaje w ryj i znak zapytania wydaje mi się tutaj bardzo nie na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7aG5eacvWjy__HUlCB32k61JBXu6DkNQNdmqzpuOko_RKgU24W_kIl2oNhwgqxVXswZgv2lDWmn-NDhICFCcZ6YCASTT1K4813yo3v0DIb-QoEAtGxxFb3u2_CEgOxhIJXebns-1684A/s1600-h/p1000269.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7aG5eacvWjy__HUlCB32k61JBXu6DkNQNdmqzpuOko_RKgU24W_kIl2oNhwgqxVXswZgv2lDWmn-NDhICFCcZ6YCASTT1K4813yo3v0DIb-QoEAtGxxFb3u2_CEgOxhIJXebns-1684A/s400/p1000269.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375074411685749858&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Odchodząc od polityki i wracając do ludzi, szokujące są tablice z setkami nazwisk ludzi, którzy oddali życie i nie wrócili do domu - leżą na obcej ziemi... Smutne, naprawdę smutne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj38kWTZEVKVwrNrr0rX4xvPm8yyViz17GUTEcrHWzi6exhxqwpR-eUwkEarBNGkQA6atijf4xIQ7YfGq042D4DDq_C2bQTdqEXL3SoTYvT_mMhyphenhyphenI0OSEFXbKGGCasVLtKmR1qnvuL3xO0/s1600-h/p1020527.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj38kWTZEVKVwrNrr0rX4xvPm8yyViz17GUTEcrHWzi6exhxqwpR-eUwkEarBNGkQA6atijf4xIQ7YfGq042D4DDq_C2bQTdqEXL3SoTYvT_mMhyphenhyphenI0OSEFXbKGGCasVLtKmR1qnvuL3xO0/s400/p1020527.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375071255302398978&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zostawiliśmy za sobą cmentarz i wzięliśmy na cel Kazimierz. Było blisko, a my zaczynaliśmy się cieszyć, że w takiej pięknej aurze dotrzemy do celu. Po drodze był jeszcze Janowiec - zachował się w naszej pamięci na tyle, że odbyliśmy z Damianem morderczy sprint na górkę. Na ostatnich metrach wygrał Damian.  Zamku nie zwiedzaliśmy, bo tłum, bo my na rowerach i nie było ich gdzie zostawić. Zatem zostało nam jedno - Kazimierz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg3gO_qkRqYAWf4OPqa5cRxb44zBwh_swmETc0Q0hDEGiJVXZnyHz3DFLt3SvEPAHnDuXAzyLxqJfWEZctvPuEK6zDwH2cU4tJjR5Q0ldZk0xEHlVkC8lVWeEIEKyMGfZkHDb8O_SAGm2U/s1600-h/p1020539.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg3gO_qkRqYAWf4OPqa5cRxb44zBwh_swmETc0Q0hDEGiJVXZnyHz3DFLt3SvEPAHnDuXAzyLxqJfWEZctvPuEK6zDwH2cU4tJjR5Q0ldZk0xEHlVkC8lVWeEIEKyMGfZkHDb8O_SAGm2U/s400/p1020539.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070811915871682&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Była to chyba &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_31&quot;&gt;najsmutniejsza&lt;/span&gt; &lt;span class=&quot;blsp-spelling-error&quot; id=&quot;SPELLING_ERROR_32&quot;&gt;niespodzianka&lt;/span&gt;. Kazimierz nad Wisłą okazał się zatłoczony bardziej niż centrum Pekinu w momencie sprzedaży ryżu.  Masa, masa przelewających się ludzi przez rynek. Turyści (karki, dresy i inni) ubrani w paradne stroje, pachnący, szukający szaszłyków i piwa. A w samym środku my - spoceni, z sakwami. Wyróżnialiśmy się dość mocno. Samo miasto było tak zatłoczone, że znalezienie noclegu było praktycznie niemożliwe. Mało tego - kobieta z Informacji Turystycznej była tak zmanierowana, że nie chciała pomóc w znalezieniu noclegu. Powiedziała po prostu, że się nie da... a my możemy sobie szukać. Wniosek był prosty - Kazimierz nie był dla nas.  Jedynym plusem była restauracja &lt;a href=&quot;http://www.ufryzjera.pl/&quot;&gt;U Fryzjera&lt;/a&gt;, która została nam polecona. W trakcie pysznego obiadu (był nawet kawior :), Aga znalazła nam nocleg pod Nałęczowem, w Łąkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaVyDOb3dIAFFSraeashjiOD9x-umlZhHN5bbGhbsxgjCytXRKiJutVNdrMXiqhnaeIDQgZuEvkO75L8IdLPY6oi8jnHaJaQGwz75c1KpWI5sWOVlEnW0Fue0xWZClAlOnj0Q3sTnOHhw/s1600-h/p1000277.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaVyDOb3dIAFFSraeashjiOD9x-umlZhHN5bbGhbsxgjCytXRKiJutVNdrMXiqhnaeIDQgZuEvkO75L8IdLPY6oi8jnHaJaQGwz75c1KpWI5sWOVlEnW0Fue0xWZClAlOnj0Q3sTnOHhw/s400/p1000277.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375074280639833570&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miasto, tłumy, rynek - czyli cały Kazimierz zostawiliśmy za sobą bez żalu i udaliśmy się w kierunku Łąk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHAvU1U-YSu36-Sw_lDoLuEmp17f7cGOf2fTBQjgmSIEjJhAoSDB5Jdgd37xbWTDqR5n5ylAFrE9c_gXmpqsV5Z25N49_1YtDEmqBaZ770HOv1jSkHsXPRVauJuFQCOMDn9L0hyjh2eRM/s1600-h/p1000279.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHAvU1U-YSu36-Sw_lDoLuEmp17f7cGOf2fTBQjgmSIEjJhAoSDB5Jdgd37xbWTDqR5n5ylAFrE9c_gXmpqsV5Z25N49_1YtDEmqBaZ770HOv1jSkHsXPRVauJuFQCOMDn9L0hyjh2eRM/s400/p1000279.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375073457131283090&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze dostaliśmy po dupie od najdłuższego podjazdu na naszej trasie. Zostało to nam wynagrodzone przez najszybszy zjazd - pędziliśmy w dół z szybkością 55 km/h. Było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjM692bRe7v9sVmsJZl2QU52_978FDxhXfxm9IOEi5T_L067UZmaTi6_NhWWk1URnbx2F2YMWjNId0v9AqqwY_7R5i5vb2PTOIfttIEmWLDMYQ3mAD86K2ff4YglruzGrZfTeDq8lv9NPE/s1600-h/p1000280.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjM692bRe7v9sVmsJZl2QU52_978FDxhXfxm9IOEi5T_L067UZmaTi6_NhWWk1URnbx2F2YMWjNId0v9AqqwY_7R5i5vb2PTOIfttIEmWLDMYQ3mAD86K2ff4YglruzGrZfTeDq8lv9NPE/s400/p1000280.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375073287763370162&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak widać na zdjęciu - Agnieszka też walczyła dzielnie. Spanie (załatwione przez telefon, bez fochów jak w Kazimierzu) mieliśmy w stadninie koni będącej zarazem gospodarstwem agroturystycznym. Wieczorem obejrzeliśmy konkurs mistrzostw świata w pchnięciu kulą i poszliśmy spać. Tzn. ja i Agnieszka poszliśmy spać - Damian był tego wieczoru nad wyraz pobudzony. Chciał zamawiać pizzę (do Łąk) - najbliższa pizzeria była w Wąwolnicy - jednak nie wymyślono w niej funkcji dowozu na telefon... więc musiał obejść się smakiem. Później do później nocy rozwiązywał Jolki, ze średnim oczywiście skutkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiAgDjW5Gy2yLDuTA4MktCzfC23zlxYp1bchs66okEdIfY-RQqWNLYVeceTXs0Ai_LtOUy_i9qzmE-J2S259O4vfJymkT0loCGOX2dZn0xPiqp7ia0Gfliweqh4huPDylveFhUn9LXMHeQ/s1600-h/p1020542.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiAgDjW5Gy2yLDuTA4MktCzfC23zlxYp1bchs66okEdIfY-RQqWNLYVeceTXs0Ai_LtOUy_i9qzmE-J2S259O4vfJymkT0loCGOX2dZn0xPiqp7ia0Gfliweqh4huPDylveFhUn9LXMHeQ/s400/p1020542.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070710043422690&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udało się nam tę noc jakoś przeżyć. Rześcy i pełni werwy ruszyliśmy do nowego celu naszej wyprawy - do Lublina. Na pociąg. Jednak nie ujechaliśmy 3 kilometrów i byliśmy w Nałęczowie. Jakże różne to miasto od Kazimierza pomyślałem, jadąc rowerem przez park zdrojowy. I rzeczywiście - turystów jakby mniej, ich ubrania mniej wulgarne, a paznokcie u turystek nie ociekają żelem :-). Mając porównanie do Kazimierza, Nałęczów wydał się nam niemalże idyllicznym miejscem na wypicie porannej kawy. Tak też zrobiliśmy... i napotkał nas jedyny (dość śmieszny) zgrzyt. A raczej zgrzycik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpTafjVHbgiR8VgBc9lQFobn4_Tt_G59s5K_z8cpZdC3aXl2msdzdoKWfzRhB0t277zLsQaEN-AoIJy6v95oLGo9JoFbfCvM30gffSmbwbfLqnwnGXlf8Lc12b8JQfKT72soOLZdjMUVk/s1600-h/p1000285.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpTafjVHbgiR8VgBc9lQFobn4_Tt_G59s5K_z8cpZdC3aXl2msdzdoKWfzRhB0t277zLsQaEN-AoIJy6v95oLGo9JoFbfCvM30gffSmbwbfLqnwnGXlf8Lc12b8JQfKT72soOLZdjMUVk/s400/p1000285.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375072887854062818&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po zapłaceniu za kawę, otrzymałem resztę, z której chciałem odliczyć napiwek. Moje zdziwienie osiągnęło stratosferyczne poziomy, w momencie gdy zobaczyłem, że stałem się szczęśliwym posiadaczem talara nałęczowskiego o nominale 4. Krótka, acz treściwa, rozmowa z kelnerką wyjaśniła mi, iż szanowna pani myślała, że wydam sobie gdzieś te talary. Zupełnie nie trafił do niej fakt, że zaparkowaliśmy w jej ogródku trzy rowery z sakwami a obok nas leżały nasze kaski... po prostu NIE MOGŁA SIĘ domyśleć, że jesteśmy przejazdem i być może nie przydadzą się nam talary nałęczowskie. Tak tak... nałęczowskie oznacza, że nie moglibyśmy nimi zapłacić za pizzę w np. w Wąwolnicy... I tu chciałem podkreślić, że nie przejąłem się faktem potencjalnej straty czterech złotych a bez/lekko-myślnością Pani Kelnerki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiF2r10dFZHFzfV2GgQolFWsUrUA0lI64zYuSDiPqzX1EDLxqzzWvv7Pnect6zPYo0GMmKnjOZWsWVA_gEQWTAaCpdQDWjT8N4ZCMXvcIbL7NC9Z5-HppfwrsMyP0nyRJ86vGBjCqYlYlE/s1600-h/p1000287.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiF2r10dFZHFzfV2GgQolFWsUrUA0lI64zYuSDiPqzX1EDLxqzzWvv7Pnect6zPYo0GMmKnjOZWsWVA_gEQWTAaCpdQDWjT8N4ZCMXvcIbL7NC9Z5-HppfwrsMyP0nyRJ86vGBjCqYlYlE/s400/p1000287.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375072754239570530&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O ostatniej części wyprawy nie ma co pisać, poza tym że była żmudna. Wjechanie do centrum Lublina zajęło nam dobrą godzinę (od osiedla na obrzeżach miasta), i było chyba najmniej ciekawą częścią jazdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiglxfrGC55Uy8_pq3tHlRynWukYB0yiRNoahmEcj5q-K7p68VcB801PZ_-zdsCJotxw6wAH1Zkw6K6hZGIz-_NeQHBBt4tiKQ7lSG7bWDkdgejUHBdx1VQoi6w-6x__ZkM63xKAZF9SDc/s1600-h/p1020548.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiglxfrGC55Uy8_pq3tHlRynWukYB0yiRNoahmEcj5q-K7p68VcB801PZ_-zdsCJotxw6wAH1Zkw6K6hZGIz-_NeQHBBt4tiKQ7lSG7bWDkdgejUHBdx1VQoi6w-6x__ZkM63xKAZF9SDc/s400/p1020548.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070543273725730&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie jeszcze czekało nas obowiązkowe jedzenie na rynku - (a co!) można przecież zostać turystą na chwilę. Dość ciekawy natomiast był fakt, że jedna z restauracji, w której chcieliśmy usiąść miała zamkniętą kuchnię... w niedzielę, w porze obiadu. Wow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhZjHngqp3EuidFQi7ejkKd_8DbAeiEGa5RGVq1h_LbexRH0rpo2_83o5fhuYz-ZAKB8sstrSSgRT3o591PP9EJ1zzJt5BcYpluXENCHoNZjNWRD27M0p_tPJu8pzz1qYAbhH2B5m1Q12c/s1600-h/p1020553.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhZjHngqp3EuidFQi7ejkKd_8DbAeiEGa5RGVq1h_LbexRH0rpo2_83o5fhuYz-ZAKB8sstrSSgRT3o591PP9EJ1zzJt5BcYpluXENCHoNZjNWRD27M0p_tPJu8pzz1qYAbhH2B5m1Q12c/s400/p1020553.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070431135572450&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Z pełnymi brzuchami, trochę rozleniwieni wybraliśmy się z rowerami na spacer po zatłoczonym centrum. Samo centrum super, jednak chodzenie po nim wraz z miliardem mieszkańców Lublina było drogą przez mękę. Czułem się tak jak Jeremy Clarkson, czuł się jadąc Polonzeem. Poza tym, zrobiliśmy jednak kilka zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhHK4CtkvZQ6YwgdjWaI0K4HlW8Sw8U5RdZRbT93Bbz7W350U33s8jd2jD_jGzQXFBUo2I2ipo4YnBgdZSJpx7NczFK1loz-spJS5A3Z_AjaFJGbmOj6K8FVXbfwVmdN3RuD8J7Zu0ftA8/s1600-h/p1020555.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhHK4CtkvZQ6YwgdjWaI0K4HlW8Sw8U5RdZRbT93Bbz7W350U33s8jd2jD_jGzQXFBUo2I2ipo4YnBgdZSJpx7NczFK1loz-spJS5A3Z_AjaFJGbmOj6K8FVXbfwVmdN3RuD8J7Zu0ftA8/s400/p1020555.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070192005105522&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;mamy zatem nas...&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhU-t7ZDXCYeAIRVfWJiqL0ldiEAyr99qfJEkmuDl5V0aDK8f32dI3JgHEmg0kLLIucdOxwPwVSx_Jlf1AJk6aPbmaIOMOROKRouo3S8c_HEyQIjfHpDPW1NL0TNAqqovC7A6trO4g9ZmA/s1600-h/p1020557.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhU-t7ZDXCYeAIRVfWJiqL0ldiEAyr99qfJEkmuDl5V0aDK8f32dI3JgHEmg0kLLIucdOxwPwVSx_Jlf1AJk6aPbmaIOMOROKRouo3S8c_HEyQIjfHpDPW1NL0TNAqqovC7A6trO4g9ZmA/s400/p1020557.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070089314868578&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Damiana z rowerem (taka nowsza wersja Damy z Łasiczką)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjSbr603QlJRe-PObkjaJrjLU_ajQ-atIYXFKrvnlJTiyptbCl2c0p8_22y5MVjNTfKS6djmqgnJXgTdNeLKLR8LykWppO_wp6fPuLQ8jCWOVBJ0o8EXCU4HqkyeNQ2FkU2Cxji3JyVsOg/s1600-h/p1020560.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjSbr603QlJRe-PObkjaJrjLU_ajQ-atIYXFKrvnlJTiyptbCl2c0p8_22y5MVjNTfKS6djmqgnJXgTdNeLKLR8LykWppO_wp6fPuLQ8jCWOVBJ0o8EXCU4HqkyeNQ2FkU2Cxji3JyVsOg/s400/p1020560.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375070017684936194&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zniszczoną kamienicę w centrum...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgE89CsCrn45sA4tIMGBDzVsAePEX8l7CG6u-kXZ7hLneTNfjtTOcWMHDVkb7Poma5sQA1nofBoAKO_H78MVhzyf69AxqVchyphenhyphenUYGQ75zRrVfcYsZhB38K8GvPyPZrqphVCDJabYtClIgd4/s1600-h/p1020561.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgE89CsCrn45sA4tIMGBDzVsAePEX8l7CG6u-kXZ7hLneTNfjtTOcWMHDVkb7Poma5sQA1nofBoAKO_H78MVhzyf69AxqVchyphenhyphenUYGQ75zRrVfcYsZhB38K8GvPyPZrqphVCDJabYtClIgd4/s400/p1020561.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375069877923865426&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;oraz Panią przed restauracją Magia (czy nie wygląda trochę jak czarownica :D)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższe zdjęcie natomiast można nazwać poetyckim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEizdGpnZL_DVSOodQmpDhvHywr-2-QXBscaHp93uM7cpOJe54QAD4H0k-syqfoFa-h2NjJkDWwn1z9bt6xzKSknVwsHpu6aC812D1-AJwd8hs8mIwC7nQs3RsZYO4cDNhj7BUmVAldQOdE/s1600-h/p1020572.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEizdGpnZL_DVSOodQmpDhvHywr-2-QXBscaHp93uM7cpOJe54QAD4H0k-syqfoFa-h2NjJkDWwn1z9bt6xzKSknVwsHpu6aC812D1-AJwd8hs8mIwC7nQs3RsZYO4cDNhj7BUmVAldQOdE/s400/p1020572.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375069701226229282&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;jeszcze tylko kilka fotek Lubelskich podwórek w centrum (sic!!!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj37zZjyMHqRvoOSOSw9AF6DOvzJDbdDfoGsV7VnPSQ7jRAqJkNC5l87XLsRjL7Eqv-dgsG6A9sj4HhPFom3nyygpT-37lUmBN8iHdfgzLKiVKU_hkaS5h9OeEtoEEIclISgcfIPfui0Ck/s1600-h/p1020577.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj37zZjyMHqRvoOSOSw9AF6DOvzJDbdDfoGsV7VnPSQ7jRAqJkNC5l87XLsRjL7Eqv-dgsG6A9sj4HhPFom3nyygpT-37lUmBN8iHdfgzLKiVKU_hkaS5h9OeEtoEEIclISgcfIPfui0Ck/s400/p1020577.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375069579524642050&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i koniec tego zwiedzania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgQHHY3QxeOjMKcZ6lVjurfgUaxz7rLyGcC6q4wlo2-2sAKVbi90QmkDMaoqn-yG0yPgDjV2hzbO6CACbbouA7Eh15BOwYak42erNUjica9w4ImOE3LVwze4fjoe_NjAAWDemCkHd8n6XI/s1600-h/p1020581.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgQHHY3QxeOjMKcZ6lVjurfgUaxz7rLyGcC6q4wlo2-2sAKVbi90QmkDMaoqn-yG0yPgDjV2hzbO6CACbbouA7Eh15BOwYak42erNUjica9w4ImOE3LVwze4fjoe_NjAAWDemCkHd8n6XI/s400/p1020581.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375069305763699778&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czas było się zbierać, zatem udaliśmy się na dworzec, gdzie śmiechu było co niemiara, bo okazało się, że ... nie ma prywatnego pociągu dedykowanego jedynie dla nas (na co w skrytości ducha liczyliśmy) i musieliśmy jechać z wszystkimi w korytarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfrFiZBe6D_vaI4U13lYTYfZUqIlnurt-woIXIvzHUMre6jO_iurkebBk6LWsRu8b1Np4qZGtRo_auzdRY3BiyTwYhm9mPrlMx8C8bgyrKOB-Lboia2ryNSjxpDDsLCTAfiaFHN1E5Hvg/s1600-h/p1000289.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfrFiZBe6D_vaI4U13lYTYfZUqIlnurt-woIXIvzHUMre6jO_iurkebBk6LWsRu8b1Np4qZGtRo_auzdRY3BiyTwYhm9mPrlMx8C8bgyrKOB-Lboia2ryNSjxpDDsLCTAfiaFHN1E5Hvg/s400/p1000289.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5375072563612673218&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ale i tak było warto, a wszystko co przeżyliśmy procentowało na wyprawie z Krakowa do Wiednia, o której napiszę niebawem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Wszystkie zdjęcia &lt;a href=&quot;http://boat-people.pl/foto/WarszawaLublin/&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6618198285442711187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/6618198285442711187' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6618198285442711187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6618198285442711187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/08/lublin.html' title='Lublin'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2v8nb-pDikH7Mdw53-GjDabWmUmdU99S_jcTCO-oWB4sOLTOdMbGgQYTvI8o4Niv9kXdDm-cO4YYvQB31Eg4YpeE8mjoPasdWlppjJRfpsAsNtjNp-NcDvWlR3w1JsvpRO1eZKtRTscw/s72-c/p1020512.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6290310108098807633</id><published>2009-08-02T20:17:00.007+01:00</published><updated>2009-08-02T22:35:08.420+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="binduga"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kajak"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mikaszewo"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rower"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wakacje"/><title type='text'>Binduga</title><content type='html'>Nie udało się. Nie pojechaliśmy na Ukrainę. Jak do tego doszło? Proste. Marcin K. który miał zastępować mnie i Damiana, dwa dni przed wyjazdem (na pożegnalnej piłce, gdzie sromotnie zostały złojone nasze dupy, w stosunku 3:9), zerwał ścięgno Achillesa. Zerwał, nie naderwał, nie obił, nie naciągnął. Totalnie zerwał - wiem, bo widziałem jego USG (w sensie ścięgna).&lt;br /&gt;Po perypetiach związanych z umieszczaniem go w szpitalu, oraz odwołaniu wyjazdu na Ukrainę, udaliśmy się na &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Binduga_%28le%C5%9Bnictwo%29&quot;&gt;bindugę&lt;/a&gt;, w okolicach jeziora &lt;a href=&quot;http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;layer=x&amp;amp;g=Mikasz%C3%B3wka,+Polska&amp;amp;ll=53.916674,23.395729&amp;amp;spn=0.077444,0.308647&amp;amp;z=12&quot;&gt;Mikaszewo&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Dwie sprawy. Po pierwsze, chciałem podziękować Wszystkim Życzliwym :-). Po tym jak okazało się, że nie jedziemy za wschodnią granicę, WSZYSCY (literalnie wszyscy),  którymi rozmawiałem mówili... &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;może to i lepiej... Bóg tak chciał... itd. itp. &lt;/span&gt;Sic ! Nie będę tego komentował, ale przyznam się, że na Ukrainę pojadę, bo ten balon trzeba przebić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, na bindugę planowaliśmy udać się PO wyprawie... mieliśmy tam odpoczywać. Skoro odpadł wyjazd, pozostało wypoczywanie. Zatem, bez chwili zwłoki (śpiąc nienerwowo do godziny 12) udaliśmy się w augustowskie rejony, nucąc po drodze niezapomniany hit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/RRfiddT5-aM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;&quot;&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/RRfiddT5-aM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dotarciu na miejsce, powitały nas komary. W ilości niewyobrażalnej. Teraz, z perspektywy miasta, wydaje mi się to już nie tak straszne i męczące. Jednak, przyznam się, że drugiego dnia chciałem po prostu wracać. Tyle było tych małych, wrednych, upartych stworzonek. I nie pomagał Off, Autan, Bros, Off dla Rodziny, spirale, ognisko. Nic. Było ich tak dużo, że siadały na tobie po prostu, jako wynik rachunku prawdopodobieństwa - musiały gdzieś wylądować. Jedynym skutecznym rozwiązaniem było siedzenie w długich spodniach i bluzie z kapturem (pozdro dla hip-hopowej braci). I jakoś dawało radę. Po drugie stworzonka atakowały falami, jakby gdzieś tam siedział komarzy Mao lub Hitler i wysyłał swoje ciężkozbrojne skrzydlate zastępy w celu wypicia krwi (dosłownie) wrogów. Udało mi się nawet wysnuć empiryczny wniosek - komary słabo widzą i nie atakują w nocy. A u nas było Ciemno (nie było prądu), jedyne co nas ogrzewało to ognisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1trB4D_PyxaDS8AZuGbSuO2qyCsoSoRqflaiWfMy2vOXKC7J11j0BJXcp6ILo0xJ1dvWtoTuEffBllfENymJ0Lj9Ve2ACSTNXRqqxzk73HtSKZEZ_9Zbu8Rv8Wf5twu4tyhCMv_rL-go/s1600-h/ognisko.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1trB4D_PyxaDS8AZuGbSuO2qyCsoSoRqflaiWfMy2vOXKC7J11j0BJXcp6ILo0xJ1dvWtoTuEffBllfENymJ0Lj9Ve2ACSTNXRqqxzk73HtSKZEZ_9Zbu8Rv8Wf5twu4tyhCMv_rL-go/s400/ognisko.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5365463458236901698&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;HMMM. I jak tu przeżyć. I jak tu odpocząć ? Na szczęście (pod osłoną bluzy z kapturem, siedząc w oparach odstraszaczy na komary) rozpocząłem książkę W. Cejrowskiego, Rio Anaconda. Dzieło najwyższej klasy. Wyczytałem tam świętą zasadę krów - &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;ogon jest tylko jeden. &lt;/span&gt;Znaczy to mniej więcej tyle, że wszystkich problemów (komarów) nie da się rozwiązać. Wierzcie mi, próbowałem. Mordowałem je hurtowo. Ale mi z tego, żaden endlosung dla kwestii komarów nie wyszedł. A kolejne problemy były na horyzoncie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem drugi: WC. Hmmmm do kwadratu. Nie jestem brzydliwy i do lasu pójść mogę, z saperką. Ale ale, spróbujcie pójść do lasu, gdzie czekają na was miliony (i to nie jest przesada) małych stworzonek, które chcą wypić waszą krew.... bleeee. Zatem do lasu nie było co chodzić, aż tak odważny nie byłem. Na (nie?)szczęście na polu była kucana sławojka... i ona ratowała nas w &quot;biedzie&quot;. Natomiast, wyjazd zmienił się w Tour De WC. Uwierzcie mi, znam większość toalet (wraz z cenami) w odległości 10 km od Mikaszewa :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz przyjemne rzeczy. Po raz pierwszy (i już wiem, że nieostatni) pływałem kajakiem. Było przecudnie. Oczywiście na początku były małe problemy w stylu - pływamy w kółko, kajak przeciekał i zaczął tonąć ... ale daliśmy sobie radę. Po pierwsze wymieniliśmy kajak. Po drugie zaczęliśmy współpracę przy wiosłowaniu. I dało radę ! Nawet, pod koniec dnia, ścigaliśmy się z bandą młodzieży ... i wygraliśmy. Okupując to strasznym bólem (tego samego dnia - ja, lub następnego - Agnieszka) mięśni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie z łódki wygląda tak. Coś czuję, że na kajakach się nie skończy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiwgyNcsSKmuGU7mUVx156L9SioPRySlERvdnp2hRbnPEqUOcAL72b3qUKIC6MDmhQ4c2zLVb2XYdvKwhTHhSZv1M1DZaDPmPKhVpWMCRh59tRuUX-bouVVUXZhLuAN5B7L9HtqVFPrMSk/s1600-h/kajak.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiwgyNcsSKmuGU7mUVx156L9SioPRySlERvdnp2hRbnPEqUOcAL72b3qUKIC6MDmhQ4c2zLVb2XYdvKwhTHhSZv1M1DZaDPmPKhVpWMCRh59tRuUX-bouVVUXZhLuAN5B7L9HtqVFPrMSk/s400/kajak.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5365466731887267522&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przefantastycznie. No i ta możliwość kierowania całym statkiem :-) he he.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, dalej było już standardowo. 3 x rowery. W tym raz 70km (jak widać nie wysilaliśmy się ale to przecież odpoczynek był). Znaleźliśmy natomiast pole tytoniu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjMUU_umv6BgW9WVKD_HUVZ9Xts299hGySKxwtS20Fymd_PBuDLWKkvpr0-hHEEoekuf6pud7FEtmXWeZdygXle2dejY52TW9-B0JXotuibMR4c96uGZcqBLHEJQ3aFw-wuGzZZKGKqPyo/s1600-h/tytnon.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjMUU_umv6BgW9WVKD_HUVZ9Xts299hGySKxwtS20Fymd_PBuDLWKkvpr0-hHEEoekuf6pud7FEtmXWeZdygXle2dejY52TW9-B0JXotuibMR4c96uGZcqBLHEJQ3aFw-wuGzZZKGKqPyo/s400/tytnon.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5365469895237752594&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;A w drodze powrotnej kapliczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhhrzz5lF98CrHWqP7xD8dtWiR7VNH_7j-aTA5Mn1_8kDOYeqx4GCS8DjBxjGdrAhe3vE0I75ppjnV2jr1i6Zw_gLtUjEf3cn5aukzu4kLKtgDIU_kRpcFDwiNOiBxulre22jreaiaSYcw/s1600-h/jezus.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhhrzz5lF98CrHWqP7xD8dtWiR7VNH_7j-aTA5Mn1_8kDOYeqx4GCS8DjBxjGdrAhe3vE0I75ppjnV2jr1i6Zw_gLtUjEf3cn5aukzu4kLKtgDIU_kRpcFDwiNOiBxulre22jreaiaSYcw/s400/jezus.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5365471473477381570&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Reasumując. Krótko, bo jeżeli ktoś woli dłużej to proszę o maila, wrócimy tam. Zjedziemy suwalszczyznę na rowerach (byliśmy w przerośli, czarnej hańczy i stańczykach - kilka lat temu). Teraz zaliczyliśmy część wigierskiego parku narodowego, Muły, kilka śluz... ale wiele przed nami. A numer R11, który odkryliśmy w trakcie jazdy, znajdzie się jeszcze nieraz na tym blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Więcej zdjęć &lt;a href=&quot;http://boat-people.pl/foto/binduga/&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6290310108098807633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/6290310108098807633' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6290310108098807633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6290310108098807633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/08/binduga.html' title='Binduga'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1trB4D_PyxaDS8AZuGbSuO2qyCsoSoRqflaiWfMy2vOXKC7J11j0BJXcp6ILo0xJ1dvWtoTuEffBllfENymJ0Lj9Ve2ACSTNXRqqxzk73HtSKZEZ_9Zbu8Rv8Wf5twu4tyhCMv_rL-go/s72-c/ognisko.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7302971311882412165</id><published>2009-06-30T22:29:00.003+01:00</published><updated>2009-07-01T21:22:56.143+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="adom"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ascii"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gra"/><title type='text'>Te lata, kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher A typy nakładały nawet na jądra żel</title><content type='html'>a... gry wymagały więcej wyobraźni. Nie było grafiki 3d, wiiiiiilota, Kratosa i jego megabrutalnych akcji z patroszeniem bogu ducha winnych minotaurów jak krewetki w przydrożnym chińczyku. Starzeję się. Dlaczego ? Bo mówię &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&quot;Panie, drzewiej to było dobrze ....&quot;.&lt;/span&gt; Uważam, że kiedyś było fajniej czego przykładem jest proszę Państwa ADOM. Rozwijając skrót mamy Ancient Domains of Mystery. Wygląda to, to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhFHmCAe0nbcrEYGGmz01UQH0Ha6KTnGbMShYy19WBl_Su0oksDZBTD-OpbLofamotxo-nDrQSi8-pGG2MbRwhU7-w_jTuibnIs3M-49TcBwX2ZsP49iUEmPbeI9V12e6vNSk02sN3CrBs/s1600-h/adom.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 248px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhFHmCAe0nbcrEYGGmz01UQH0Ha6KTnGbMShYy19WBl_Su0oksDZBTD-OpbLofamotxo-nDrQSi8-pGG2MbRwhU7-w_jTuibnIs3M-49TcBwX2ZsP49iUEmPbeI9V12e6vNSk02sN3CrBs/s400/adom.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5353525670907013570&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A więc tekstówka, dziejąca się w świecie epic fantasy. Co jak mniemam widać na załączonym obrazku - dla wszystkich niezaznajomionych, nasz bohater (literka @) znajduje się w wiosce krasnoludzkiej wykutej w skale.... (krasnoludy to &quot;h&quot;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać wyobraźnia jest nieodzowna. Jednak gdy już się wkręcimy to możliwości są niemal nieograniczone. Można rozwijać postać, czarować, uczyć się, trzeba jeść (sic!), można wspinać się w górach, można mieć psa, można zabić dowolną postać (ale wtedy lepiej unikać całej wioski ;), można kopać przedmioty i ciała (to już dla bardziej frekowatych), można zjeść ciało każdego wroga... i tak dalej i tym podobne. Jedyne czego nie można to saveo&#39;ać ... śmierć jest definitywna. Oczywiście można skopiować plik postaci i go dograć po śmierci... Decyzja należy do Ciebie. Ja szczerze powiem, że jestem &lt;a href=&quot;http://www.adom.de/forums/showthread.php?s=661739582571d8c62e56f607547d80d3&amp;amp;t=17&amp;amp;page=2&quot;&gt;save-scumem &lt;/a&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acha. Gra jest darmowa i do pobrania &lt;a href=&quot;http://adom.de&quot;&gt;stąd&lt;/a&gt;.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7302971311882412165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/7302971311882412165' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7302971311882412165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7302971311882412165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/06/te-lata-kiedy-kazda-dupa-chciaa.html' title='Te lata, kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher A typy nakładały nawet na jądra żel'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhFHmCAe0nbcrEYGGmz01UQH0Ha6KTnGbMShYy19WBl_Su0oksDZBTD-OpbLofamotxo-nDrQSi8-pGG2MbRwhU7-w_jTuibnIs3M-49TcBwX2ZsP49iUEmPbeI9V12e6vNSk02sN3CrBs/s72-c/adom.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8386078724613055068</id><published>2009-06-02T11:57:00.002+01:00</published><updated>2009-06-02T12:02:03.289+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banner"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="display"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="jedynka"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="onet"/><title type='text'>Jak feniks z popiołów</title><content type='html'>Jak feniks popiołów, ten blog powstanie ku żywym, Kilka notek czeka na publikację, z wyjazdu rowerowego, flame-war z Mirkiem Połyniakiem itd. A na razie super szybka, prezentacja niefartownego wyświetlenia się bannera... na onecie. Zwracam uwagę na korelację, pomiędzy jedynką w wiadomościach a głównym motywem na bannerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgmDpPF8B7MIZ1LjPtxX56Gcvbl018AEKvMnzB11yKnOlEio-pfbQg2vljtcpYtvxqeJ9NeyT0WV11OvA4q8yeYvGLmFKd1zpG0wYTbxIEwnC0Q8R_KmAYNaKp2G7jUEiJ566L2Kh-hTtE/s1600-h/reklama.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 161px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgmDpPF8B7MIZ1LjPtxX56Gcvbl018AEKvMnzB11yKnOlEio-pfbQg2vljtcpYtvxqeJ9NeyT0WV11OvA4q8yeYvGLmFKd1zpG0wYTbxIEwnC0Q8R_KmAYNaKp2G7jUEiJ566L2Kh-hTtE/s400/reklama.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5342683789108132482&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8386078724613055068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/8386078724613055068' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8386078724613055068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8386078724613055068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/06/jak-feniks-z-popioow.html' title='Jak feniks z popiołów'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgmDpPF8B7MIZ1LjPtxX56Gcvbl018AEKvMnzB11yKnOlEio-pfbQg2vljtcpYtvxqeJ9NeyT0WV11OvA4q8yeYvGLmFKd1zpG0wYTbxIEwnC0Q8R_KmAYNaKp2G7jUEiJ566L2Kh-hTtE/s72-c/reklama.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2265165300154404604</id><published>2009-04-20T15:24:00.009+01:00</published><updated>2009-04-25T00:37:20.619+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dukaj"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fanstasyka"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lód"/><title type='text'>Lód. Mission Accomplished.</title><content type='html'>Odgrażałem się. Zaklinałem, że przeczytam i z dumą chciałem ogłosić, że udało mi się. &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Przeczytałem Lód&lt;/span&gt;. Zanim wgłębimy się w meandry fabuły, warto przypomnieć sobie historię (na razie przez małe H) powstania Lodu. Jacek Dukaj planował napisanie krótkiego opowiadania. Powtarzam, krótkiego opowiadania... ale, zmieniał... przeprawiał i wyszło mu 1700 (sic!) znormalizowanych stron maszynopisu. Po wydrukowaniu, w twardej oprawie, mamy do przeczytania prawie 1100 stron. Niezłe wyzwanie, szczególnie dla czytaczy tramwajowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiLsXjDSU7ugDGa_mK8oAxC7nmHkFy80kpikYGUar3moY6wgVLbx-dDnO0LxJjRkM6PHTkVGiMFlwqfZ-N4lPjA4k_PtGctazWxBSBzYYai1fkW4f2NoOwIqYcBkZ5ZWOZM4X8VnrjQ6h4/s1600-h/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 299px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiLsXjDSU7ugDGa_mK8oAxC7nmHkFy80kpikYGUar3moY6wgVLbx-dDnO0LxJjRkM6PHTkVGiMFlwqfZ-N4lPjA4k_PtGctazWxBSBzYYai1fkW4f2NoOwIqYcBkZ5ZWOZM4X8VnrjQ6h4/s400/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5326780208870010482&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do rozważań, czy warto ? Czytając opinie w głównych sklepach, wychodzi raczej, &lt;a href=&quot;http://merlin.pl/Lod_Jacek-Dukaj/browse/product/1,563042.html&quot;&gt;że nie&lt;/a&gt;. Moje pierwsze wrażenie odnośnie tego dzieła było podobne. Czytałem Lód (z przerwami na ok. 10-12 książek) około pół roku. Pierwsze 183 strony... czytałem 4 miesiące. Następnie powiedziałem sobie, że albo teraz albo nigdy i męczyłem Lód. Dla niecierpliwych powiem tak... było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda pierwsze 400 stron (podróż głównego bohatera pociągiem oraz Warszawa) dłużą się niemiłosiernie, to klimat lodowego Irkucka odpłaca czekanie z nawiązką. Nie będę streszczał fabuły (za długa i pogmatwana) jednak mogę zdradzić, że dzieje się ona głównie w dwóch miejscach. Po pierwsze bohater dojeżdża na miejsce akcji (400 stron). Następnie jest w miejscu akcji (reszta). Pierwsza część dłuży się Dukajowi, z jednego względu - musi zbudować świat. Frakcje, postacie, wrogów, przyjaciół. INTRYGĘ. Następnie, już w zimnym Irkucku autor skrzętnie korzysta z wszystkich wprowadzonych postaci. Niby proste. Niby dzieje się tak zawsze, że strzelba powieszona na ścianie w pierwszym akcie, w trzecim musi wystrzelić. Jednak biorąc pod uwagę rozmach dzieła Dukaja,  można powiedzieć, że wystawia czytelników na nielichą próbę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem wracając z przydługiej dygresji, Lód jest wart przeczytania - po pierwsze dla oniryczno-lodowej atmosfery syberyjskiego miasta. Po drugie dla postaci (Tesla! Pocięgło ! Jelena ! Filipov ! sam Benedykt oraz mój idol Ziejcow), które jak zwykle są poniewierane przez autora. Rewelacyjne są również postacie drugoplanowe - głownie czynownicy, którzy kojarzą mi się z polskim ZUS/US :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla początkującyh dukajowców - nie jest to książka dla was. Zacznijcie od Innych Pieśni / Czarnych Oceanów / Xavrasa Wyżryna. Jeżeli nie czytaliście nic Dukaja, to będzie wam ciężko. Mogą nie pomóc nawet salonowe stwierdzenia, że Lód trzeba przeczytać :-). Dla zaawansowanych dukajowców - i tak pewnie przeczytaliście - jeżeli nie to mistrz po raz pierwszy może wystawić was na próbę. Jednak na koniec odzyskuję formę i już sobię ostrzę zęby na Córkę Łupieżcy (ostrzenie zębów polega na przeczytaniu Żambocha, Piekary, Pillipuka oraz Clarksona)</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2265165300154404604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/2265165300154404604' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2265165300154404604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2265165300154404604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/04/lod-mission-accomplished.html' title='Lód. Mission Accomplished.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiLsXjDSU7ugDGa_mK8oAxC7nmHkFy80kpikYGUar3moY6wgVLbx-dDnO0LxJjRkM6PHTkVGiMFlwqfZ-N4lPjA4k_PtGctazWxBSBzYYai1fkW4f2NoOwIqYcBkZ5ZWOZM4X8VnrjQ6h4/s72-c/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6396823349304441596</id><published>2009-03-31T15:07:00.005+01:00</published><updated>2009-03-31T15:29:46.750+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gmail"/><title type='text'>Is:unread</title><content type='html'>Długa przerwa. Ufffff. Tęskniliście ? No pewnie, że tak... Sądzę, że jeszcze dwa czy trzy dni bez posta i otrzymałbym masę maili (dwa albo trzy), o treści wyrażającej zaniepokojenie... co się ze mną dzieje ?!. Przecież tłumy czekają. Zatem jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhI_wYHeyechnUWIhEy0W9qZKszYXF6Y1KP-MNZ8ozaCbtOGx14B6oZCjUvtz_-ZRhMK65bRal3NhoIOxI0y9RhFQWEI_86jCIytXojBQ_ShfIne845WMxJ8iNln87ohoZy9KD5gtC2-x4/s1600-h/miss+you.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 366px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhI_wYHeyechnUWIhEy0W9qZKszYXF6Y1KP-MNZ8ozaCbtOGx14B6oZCjUvtz_-ZRhMK65bRal3NhoIOxI0y9RhFQWEI_86jCIytXojBQ_ShfIne845WMxJ8iNln87ohoZy9KD5gtC2-x4/s400/miss+you.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5319355713088435138&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co było przyczyną tak długiej nieobecności? Czyżbym zwątpił w sens pisania tego bloga ? Oczywiście, że nie... napotkałem na swojej drodze dwie rzeczy: pracę + przeprowadzkę. No i wreszcie przeczytałem Lód !!! (sic ! jes! rządzę!). Recenzja niedługo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszą  notkę po przerwie, szybka informacja. Dla użytkowników Gmaila (od razu przyznaję, że wygooglowana... ale nie pomnę po jakim query). Używając webmaila (&lt;a href=&quot;http://kaznowski.blox.pl/2009/02/502-server-error-czyli-kryzys-wedlug-Google.html&quot;&gt;który czasem pada&lt;/a&gt;) zacząłem napotykać problem nieprzeczytanej poczty. Szukałem możliwości wyfiltrowania ... i oznaczeniu &quot;spamowych&quot; maili jako przeczytanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jest taka możliwość: wpisujemy w wyszukiwarkę gmailową &quot;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;is:undread&lt;/span&gt;&quot;.  Voila. Z resztą sobie musicie poradzić sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiaH2jz349kuCWmZMrHkDFJ1JdZIdGoxUiw_lCl-51V1V_nzyCTg17HtLB_uBHPrJa07kzp1Lv38PjCraOGjwvcPOyd80O87aWY46Rx3cVnVwScYuu2RAgO74k12X57Oq_HfVBCjrwFsNk/s1600-h/isunread.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 128px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiaH2jz349kuCWmZMrHkDFJ1JdZIdGoxUiw_lCl-51V1V_nzyCTg17HtLB_uBHPrJa07kzp1Lv38PjCraOGjwvcPOyd80O87aWY46Rx3cVnVwScYuu2RAgO74k12X57Oq_HfVBCjrwFsNk/s400/isunread.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5319355633014417794&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6396823349304441596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/6396823349304441596' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6396823349304441596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6396823349304441596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/03/isunread.html' title='Is:unread'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhI_wYHeyechnUWIhEy0W9qZKszYXF6Y1KP-MNZ8ozaCbtOGx14B6oZCjUvtz_-ZRhMK65bRal3NhoIOxI0y9RhFQWEI_86jCIytXojBQ_ShfIne845WMxJ8iNln87ohoZy9KD5gtC2-x4/s72-c/miss+you.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4239295378846612581</id><published>2009-02-27T20:26:00.006+01:00</published><updated>2009-02-27T23:24:23.431+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="don&#39;t be evil"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="google"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="google trends"/><title type='text'>Google.com i Youtube niedostępne na Google Trends</title><content type='html'>Dokładnie tak jak w tytule... nie mogłem uwierzyć (&lt;a href=&quot;http://www.techcrunch.com/2008/06/21/google-trends-for-websites-rocks-unless-you-want-data-on-google/&quot;&gt;chociaż inni już o tym pisali&lt;/a&gt;), że próbując sprawdzić wielkość ruchu na youtube oraz innych serwisach google, za pomocą Google Trends. Oto co zobaczyłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBcCYfhqLmBfJdGO_Q4lXbCwHE2DizcEuwyBW8Ore3gZ9iqBwvHlFm4XOYAx4owYsWtKEiNgqox9tMC1B8ewYApbgBHRPBh2t-GcNg2HxHprNYmbR5ri5Tc6ucMoJYfE5tfGEN7Hn-xoA/s1600-h/trends.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 252px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBcCYfhqLmBfJdGO_Q4lXbCwHE2DizcEuwyBW8Ore3gZ9iqBwvHlFm4XOYAx4owYsWtKEiNgqox9tMC1B8ewYApbgBHRPBh2t-GcNg2HxHprNYmbR5ri5Tc6ucMoJYfE5tfGEN7Hn-xoA/s400/trends.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5307606039050300450&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size:180%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Żadnych danych ?!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to ma się do &lt;a href=&quot;http://www.google.com/corporate/&quot;&gt;misji Google&lt;/a&gt;, która stanowi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się one powszechnie dostępne i użyteczne&lt;/blockquote&gt;to naprawdę, nie wiem. Nie chcę robić flameów... ale don&#39;t be evil ? Dzielą się moim danymi i porządkują informacje ale rzeczy o sobie nie ujawniają? (może nie doczytałem oficjalnego wyjaśnienia... ale na pierwszy rzut oka wygląda to słabo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego część serwisów nie jest dodana do Google Trends:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;10. Are all websites included?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. Not all websites are included in Trends for Websites. The following types of websites may not appear in the tool:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; * Websites with low traffic volume below our threshold&lt;br /&gt; * Websites that don&#39;t wish to be indexed by Google and have indicated their preference through a robots.txt exclusion file&lt;br /&gt; * Websites that don&#39;t adhere to our Quality Guidelines&lt;br /&gt; * Other websites for miscellaneous reasons&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ten ostatni punkt :-). Tzw. furtka...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4239295378846612581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/4239295378846612581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4239295378846612581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4239295378846612581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/googlecom-i-youtube-niedostepne-na.html' title='Google.com i Youtube niedostępne na Google Trends'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBcCYfhqLmBfJdGO_Q4lXbCwHE2DizcEuwyBW8Ore3gZ9iqBwvHlFm4XOYAx4owYsWtKEiNgqox9tMC1B8ewYApbgBHRPBh2t-GcNg2HxHprNYmbR5ri5Tc6ucMoJYfE5tfGEN7Hn-xoA/s72-c/trends.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5706433481306376096</id><published>2009-02-22T10:13:00.012+01:00</published><updated>2009-02-22T16:34:40.604+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="londyn"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sem"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seo"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ses"/><title type='text'>Back from SES</title><content type='html'>Kolejna notka. Bo jak mawia Dominik Kaznowski - bloga trzeba karmić. Zaznaczam, że notka nie będzie merytoryczna, o najnowszych trendach w SEM&#39;ie. Jeżeli chodzi o relację na &quot;gorąco&quot; to polecam &lt;a href=&quot;http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/search-engine-strategies-w-londynie-dzien-3/&quot;&gt;wpisy Bartka Berlińskiego&lt;/a&gt;,  dostępne na Sprawnymarketing.pl. Mertytorycznie postaramy się odnieść do SES na blogu firmowym (mam nadzieję, że nie tylko ja bo do Londynu wybraliśmy się silną ekipą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjNPFYUJ_Knzt-xRYyVO7F_qt3ZwnCRD4-RiGeEdhY9CpbO9qZZbOO19fYYqKDX0Rc1-RcjXUGAX-Ru3iM0luX8sHmlK0yinYCb8ZJy4j0ZuV4lVROX9OpfKk-VKW35BGfX-9YCxvmvaPw/s1600-h/centrum.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjNPFYUJ_Knzt-xRYyVO7F_qt3ZwnCRD4-RiGeEdhY9CpbO9qZZbOO19fYYqKDX0Rc1-RcjXUGAX-Ru3iM0luX8sHmlK0yinYCb8ZJy4j0ZuV4lVROX9OpfKk-VKW35BGfX-9YCxvmvaPw/s400/centrum.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305584653102285298&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miny nie zawsze były najszczęśliwsze, ale nie dajmy się zmylić pozorom. Wszyscy byli w miarę zadowoleni i uśmiechnięci :-). Szczególnie w trakcie przerw. Zanim jednak dotarliśmy do Londynu, udało się nam przeżyć przygodę... w samolocie jechali z nami ludzie, którzy wyglądali na terrorystów. To znaczy bawili się komórką, którą dość mocno chowali przed innymi ludźmi. Zdenerwowani pasażerowie, przeszli się to stewardessy ... i było przez chwilę dość nerwowo. Później panowie, jak mniemam, skonstatowali, że porwanie samolotu z Polakami nie byłoby zbyt rozsądne. Bo może, jako państwo nie mamy gigantycznej armii ale jako naród potrafimy być pamiętliwi (dowodów proszę poszukać w Historii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego pobytu to, byliśmy na tyle naładowani, że udało się nam wyjść wieczorem na nocne zwiedzanie Londynu. Poniżej widoczne są dowody w postaci zdjęć. Poniżej Big Ben.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiLX6hVJUMSHaDslGiOV_8OmfEeDqMNOteonGFUvBGv_qL_VCMy-dchTPN7UB9Ju5lGPTtIw3mZ_RWtv5OMvZmOFbVr12K_L-Qx1DkpSKGsCfaWXKVVPYQTHCCapZ_s_T8GHByc5IQArQk/s1600-h/london.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiLX6hVJUMSHaDslGiOV_8OmfEeDqMNOteonGFUvBGv_qL_VCMy-dchTPN7UB9Ju5lGPTtIw3mZ_RWtv5OMvZmOFbVr12K_L-Qx1DkpSKGsCfaWXKVVPYQTHCCapZ_s_T8GHByc5IQArQk/s400/london.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305552128876690530&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I drugie zdjęcie, pokazujące bok Opactwa Westminsterskiego. Niestety nie można było już wejść za barierkę. A szkoda :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjrTrpSixA8SykEeNsZ-HrPfoYT5qS5DTa1rfYPKxjK8kFOwv_QXFdwroeJoalZVUjUaBtCu8VF0B8_9PGB8Hn9qN8dt7Y94wEKxcLmoSRgLcz563QA0PVEq3eFxIx22CNTJqJ5aTJVDUw/s1600-h/westminsterabbey.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 371px; height: 278px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjrTrpSixA8SykEeNsZ-HrPfoYT5qS5DTa1rfYPKxjK8kFOwv_QXFdwroeJoalZVUjUaBtCu8VF0B8_9PGB8Hn9qN8dt7Y94wEKxcLmoSRgLcz563QA0PVEq3eFxIx22CNTJqJ5aTJVDUw/s400/westminsterabbey.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305590502740655026&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy technicznych to doszedłem jak robi się rozmazane zdjęcia (małe ISO + długi czas naświetlania + maksymalna przesłona + statyw). Oto efekt (może brak ciekawej kompozycji, ale to jak mniemam przyjdzie z czasem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4fepu1r-wN-vhaEiGsVk1wpCNB8v2EbyNI7SgYSAVw7Q5ug5JLmwqS2l64rvtEzY-zmHEKJ4PBwFMt9dNcfOqE-DrH9z31twdFGY0cF-nQNZxv7Tz2bdvQmZYTGcVQnPaSDmYyG_bYbc/s1600-h/swiatlamiasta.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4fepu1r-wN-vhaEiGsVk1wpCNB8v2EbyNI7SgYSAVw7Q5ug5JLmwqS2l64rvtEzY-zmHEKJ4PBwFMt9dNcfOqE-DrH9z31twdFGY0cF-nQNZxv7Tz2bdvQmZYTGcVQnPaSDmYyG_bYbc/s400/swiatlamiasta.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305591047132315522&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o samą konferencję, to największym szokiem były osoby prezentujące. I nie chodzi tutaj o wiedzę.  Chodzi tutaj o kwestię wieku :-) i płci. Generalnie na polskim rynku SEM mamy do czynienia (mówię tutaj o ekspertach etc.) z mocno zmaskulinizowanym światem. A tutaj, patrzę i widzę panią.... niemłodą, która mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiO5wQWf_X8LXNgBwRI90-WbUW9qB2xvpWF0ViIVJX2idt1GoqjAewrmVz81tWKEvjzrCi9owWWf80kXi9ipgsBFlJad0_sgNm7Wz29cAxUEghK_Iiw1QE9eauy-dL_hqizLqF3949scC4/s1600-h/panel.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiO5wQWf_X8LXNgBwRI90-WbUW9qB2xvpWF0ViIVJX2idt1GoqjAewrmVz81tWKEvjzrCi9owWWf80kXi9ipgsBFlJad0_sgNm7Wz29cAxUEghK_Iiw1QE9eauy-dL_hqizLqF3949scC4/s400/panel.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305644492763992306&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;W 1995 roku, gdy optymalizowałam stronę... &lt;/blockquote&gt;Hmmmm. Ja w 1995 roku byłem w szkole podstawowej ! Podobnie mieli inni uczestnicy wykładów - też byli momentami zdziwieni, jeżeli chodzi o prowadzących. Co nie znaczy, że prezentujący mówili słabe rzeczy. O nieeee.... po prostu odbiegali od wyobrażenia o ekspercie SEM :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam czas pobytu w Londynie, był dla nas bardzo intensywny... Wszyscy byli zmęczeni, ale mam nadzieję, że zadowoleni. Miejmy nadzieję, że uda się nam tam dojechać w przyszłym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhUj8jul1xw3FE6JfNsL2a_jKS1jWro8eWFQ8eeQD50sWnVntMD9p1oeoq6OfT5ca1AqHlVrIsqTHUYbUOVkrHTxwVOyCBJV3j3BH2OIC_1r7C5e5DLA0gHvmi5a6M4IJ0hcMgmlncv-Wo/s1600-h/zmeczenie.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhUj8jul1xw3FE6JfNsL2a_jKS1jWro8eWFQ8eeQD50sWnVntMD9p1oeoq6OfT5ca1AqHlVrIsqTHUYbUOVkrHTxwVOyCBJV3j3BH2OIC_1r7C5e5DLA0gHvmi5a6M4IJ0hcMgmlncv-Wo/s400/zmeczenie.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5305645291123577602&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5706433481306376096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/5706433481306376096' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5706433481306376096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5706433481306376096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/back-from-ses.html' title='Back from SES'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjNPFYUJ_Knzt-xRYyVO7F_qt3ZwnCRD4-RiGeEdhY9CpbO9qZZbOO19fYYqKDX0Rc1-RcjXUGAX-Ru3iM0luX8sHmlK0yinYCb8ZJy4j0ZuV4lVROX9OpfKk-VKW35BGfX-9YCxvmvaPw/s72-c/centrum.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2834862647357999393</id><published>2009-02-15T23:25:00.005+01:00</published><updated>2009-02-15T23:50:59.639+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="paid search"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sem"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seo"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ses"/><title type='text'>W drodze na SES :-)</title><content type='html'>Notka szybka. Jako, ze czasu mało, a dziś przed meczem gwiazd warto abym zrobił. Zatem tylko informacyjnie, dla wszystkich fanów domagających się informacji, piszę: jadę na SES :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur=&quot;try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkhU-6JzpfvqSmOW0SyJWHVcd7KaeYi0ndntrkpvEmnNlTwVfHwsdf9oKpRoQPb_-t-GSoBoI3Bu0cYIc4JKSFxbnhZEU3m9GYBmTmT2ODFa89iqZGj2X-MPlNbVe1KamzDmfinWJmFDg/s1600-h/ses.jpg&quot;&gt;&lt;img style=&quot;margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 280px; height: 95px;&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkhU-6JzpfvqSmOW0SyJWHVcd7KaeYi0ndntrkpvEmnNlTwVfHwsdf9oKpRoQPb_-t-GSoBoI3Bu0cYIc4JKSFxbnhZEU3m9GYBmTmT2ODFa89iqZGj2X-MPlNbVe1KamzDmfinWJmFDg/s400/ses.jpg&quot; alt=&quot;&quot; id=&quot;BLOGGER_PHOTO_ID_5303160345290675186&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się boję. Brytyjczycy nie radzą sobie z zimą. Wystarczy 20 centymetrów śniegu i już nic nie działa. Poza tym, podobno jest tam kryzys a nasza ekipa będzie z Polski... jak wiadomo, wszyscy przybysze ze wschodniej europy zabierają rdzennym mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa miejsca pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic. Mam nadzieję, że jakoś niezauważeni przemkniemy w tłumie i damy radę. Oficjalne relacje zamieszczę na blogu firmowym. Nieoficjalne relacje postaram się dodać na niniejszymy. I bez puenty kończę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Może po powrocie, uda mi się skrobnąć felieton wzorowany na niedoścignionym J. Clarksonie. Będę pilnie obserwował !</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2834862647357999393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/2529779614715125917/2834862647357999393' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2834862647357999393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2834862647357999393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/w-drodze-na-ses.html' title='W drodze na SES :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgeBPCySkg2ZpHbaOG8-DzPwH1KBJKYBJl3eizURh77ItOmqRYpdLB3iq8gNO2VKR0qCZULf9VloiZJxRu_7aq8okkyn32u7h9KDRaFV27aIkIPcg_xMS1rBCuUXhkTTIE/s220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkhU-6JzpfvqSmOW0SyJWHVcd7KaeYi0ndntrkpvEmnNlTwVfHwsdf9oKpRoQPb_-t-GSoBoI3Bu0cYIc4JKSFxbnhZEU3m9GYBmTmT2ODFa89iqZGj2X-MPlNbVe1KamzDmfinWJmFDg/s72-c/ses.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>