<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995</id><updated>2024-09-01T18:15:50.089+02:00</updated><category term="recenzja muzyka"/><category term="recenzja film"/><category term="recenzja literatura"/><category term="film"/><category term="Bestia"/><category term="Brad Pitt"/><category term="Flinn"/><category term="Sean Penn"/><category term="Terrence Malick"/><title type='text'>Informator Kulturalny</title><subtitle type='html'>muzyka - film - literatura &lt;br&gt;&#xa;nowości - wywiady - recenzje - ciekawostki</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-223245046169719553</id><published>2011-12-05T20:54:00.009+01:00</published><updated>2011-12-05T21:27:42.523+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Brad Pitt"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja film"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sean Penn"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Terrence Malick"/><title type='text'>Drzewo poznania dobra i zła. Terrence Malick, Drzewo życia</title><content type='html'>Brad Pitt, Sean Penn - wielkie nazwiska krzyczą z afiszy. Rola życia Pitta, Oskar dla niego! - woła cały świat filmowy. &quot;Wysublimowany film artystyczny&quot; - głoszą krytycy lub na pokazie prasowym... wygwizdują obraz. Jedno jest pewne - to jedna z najgorętszych premier filmowych 2011 roku. &quot;Drzewo życia&quot; teraz na DVD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na pewno nie jest film dla każdego. Jeśli lubicie te wszystkie lekkie komedie, kryminały czy akcje z Bradem Pittem, jeśli oglądaliście go na dużym ekranie dla jego prężących się mięśni w Troi czy zniewalającego uśmiechu Joe Blacka, &quot;Drzewo życia&quot; na pewno Was rozczaruje.&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o odtwórcę głównej roli to śmiało można powiedzieć, że wraz ze zmarszczkami tego największego ciacha Hollywood, przyszła też dojrzałość artystyczna i aktorska. &lt;br /&gt;Jeśli zaś chodzi o reżysera, scenarzystę - Terrence&#39;a Malicka, dla którego Drzewo życia było Dziełem życia (plotki mówią, że pracował nad nim ponad 30 lat) - tutaj zaskoczeń nie było.&lt;br /&gt;Również Sean Penn nie zaskoczył - jak zwykle, świetny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&quot;Drzewo życia&quot; to nietuzinkowy, przywołujący na myśl trochę &quot;Źródło&quot; Aranofsky&#39;ego, traktat o życiu, śmierci, miłości i nienawiści. Poprzez przenikające się dwie płaszczyzny, mikro- i makrokosmos Malick zdaje się szukać odpowiedzi na egzystencjalne pytania o naturę człowieka i Boga. Sporo usłyszał zarzutów o mistyscym i moralizatorstwo i prawdę mówiąc trudno się z tymi zarzutami nie zgodzić. Co więcej, często trudno nadążyć za tym, ku jakim ścieżkom metafizycznym biegną myśli Malicka. Wszystko to jednak zdecydowanie wynagradzają fantastyczne zdjęcia. Film jest po prostu porywający wizualnie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/223245046169719553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2011/12/drzewo-poznania-dobra-i-za-terrence.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/223245046169719553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/223245046169719553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2011/12/drzewo-poznania-dobra-i-za-terrence.html' title='Drzewo poznania dobra i zła. Terrence Malick, Drzewo życia'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-4081844538979261812</id><published>2011-12-02T14:18:00.009+01:00</published><updated>2011-12-02T14:46:01.787+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bestia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Flinn"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja literatura"/><title type='text'>Piękna i Bestia w Nowym Jorku</title><content type='html'>Laptopy, myspace i czaty internetowe. Metro, limuzyny, XXI-wieczna pogoń za sławą i sukcesem zawodowym. To realia w których rozgrywa się współczesna wersja znanej baśni &quot;Piękna i Bestia&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dobie mody na Harrego Pottera, wampiry, od biedy na wilkołaki, Alex Flinn postanowiła pójść pod prąd i zająć się tematem co najmniej niemodnym. Czy jakieś dziecko sięga jeszcze po bajki, którymi zachwycali się ich rodzice? Czy dla młodych osób z klas licealnych zajrzenie do książki o... Bestii nie będzie towarzyskim foux pas? Okazuje się, że można, czerpiąc z &quot;źródła&quot; - bajek sprzed lat, stworzyć opowieść, która zachwyci niejednego nastolatka, a nie będzie przy tym przysłowiowym &quot;mózgojadem&quot;.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Bez zbędnego moralizatorstwa, Flinn pokazuje, co w życiu uważa za najważniejsze, w myśl zasady Saint Exupery, &quot;najważniejsze jest niewidoczne dla oczu&quot;. Temat z jednej strony dość banalny i ograny, z drugiej - takich tematów nigdy za wiele. Zwłaszcza, że bajka napisana jest językiem łatwym, lekkim i przyjemnym, bez nadęcia i zbędnych aspiracji do dzieła sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz dzieje się we współczesnym, Nowym Jorku, gdzie bogaty, przystojny i bardzo rozpuszczony nastolatek zostaje przemieniony w tytułową &quot;Bestię&quot;. Ma dwa lata na odnalezienie siebie, na odnalezienie miłości, na odnalezienie tego, co najważniejsze.&lt;br /&gt;Czy mu się uda? Dodam, że w książce nie wszystko kończy się happy endem, ale to już temat na inną bajkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie powieści Flinn powstał w 2011 roku film, którego zdecydowanie nie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o książce znajdziecie &lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://selkar.pl/aff/aniampm/bestia_flinn_alex_p_197389.html&quot;&gt; TUTAJ &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/4081844538979261812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2011/12/piekna-i-bestia-w-nowym-jorku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/4081844538979261812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/4081844538979261812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2011/12/piekna-i-bestia-w-nowym-jorku.html' title='Piękna i Bestia w Nowym Jorku'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-5113357948553575427</id><published>2010-08-04T08:39:00.004+02:00</published><updated>2010-08-04T08:51:40.278+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja muzyka"/><title type='text'>Tylko dla bezwzględnych fanów - Sting, Symphonicities</title><content type='html'>Powody, dla których Sting zdecydował się wydać tę płytę są dla mnie niezrozumiałe. Chociaż... coraz częściej głośno mówi się o tym, że angielski wokalista myśli o emeryturze, o jak najbogatszej emeryturze. Stąd m.in. reaktywacja Police i trasa koncertowa, na której panowie zarobili niemało (jakieś 360 mln dol.). Być może stąd też właśnie kolejny krążek wypuszczony przez Gordona Sumnera. Innych powodów (np. artystycznych) trudno się doszukiwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł na płytę był, i to całkiem niezły. Sting zaprosił do współpracy jedną z najlepszych grup koncertowych świata - Royal Philharmonic Concert Orchestra i... kompletnie nie wykorzystał ich potencjału. &quot;Symphonicities&quot; to swoista składanka &quot;The Best of Sting i The Police&quot; w nowych wersjach. Kłopot w tym, że nowe aranżacje zbyt mocno przypominają te klasyczne. Tak naprawdę jedynym celem zaproszonych muzyków było jak najwierniejsze odtworzenie oryginalnych utworów. Od czasu do czasu saksofon zostaje zamieniony klarnetem a gitary odłożone zostają na rzecz wiolonczel. I to by było na tyle. Sting coveruje sam siebie i nie jest to twórcze ani trochę. A po tym muzyku spodziewamy się trochę więcej niż odtwórczego nagrania swoich przebojów raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też, na szczęście, i dobre wiadomości. Prawdziwych fanów wokalisty na pewno zachwyci fakt, że na &quot;składance&quot; znalazły się też nie publikowane wcześniej utwory, &quot;The Pirate&#39;s Bride&quot; i &quot;The End of the Game&quot;. Ale to za mało, by uznać ten album za coś więcej, niż tylko kolejną maszynkę do robienia dużych pieniędzy na sentymentalnym powrocie w przeszłość fanów pana Gordona.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/5113357948553575427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/08/tylko-dla-bezwzglednych-fanow-sting.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/5113357948553575427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/5113357948553575427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/08/tylko-dla-bezwzglednych-fanow-sting.html' title='Tylko dla bezwzględnych fanów - Sting, Symphonicities'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-7430632311407377455</id><published>2010-08-02T06:40:00.000+02:00</published><updated>2010-08-02T07:09:01.417+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja film"/><title type='text'>Zaśniesz z wrażenia - &quot;Incepcja&quot;</title><content type='html'>Christopher Nolan słynie z tego, że jak kręci, to kręci z rozmachem. Nie inaczej jest w najnowszym dziele brytyjskiego reżysera - efektowna, zapierająca dech w piersiach scena goni inną, akcja, dziejąca się na kilku poziomach na raz pozwala - tak jak sen - wyjść daleko poza granice wyobraźni, a sen właśnie, dziejący się na ekranie kina, oglądany jest zdecydowanie szeroko otwartymi oczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od samej koncepcji filmu. Główny bohater Cobb (Leonardo di Caprio), wraz ze swoją ekipą specjalizuje się w nietypowej formie kradzieży. Konkretnie - w wykradaniu tajnych informacji z ludzkich snów. By wrócić do ojczyzny, do dzieci (jest ścigany listem gończym) musi podjąć się zadania dużo trudniejszego - zamiast coś zabrać, musi zostawić pewną informację w jaźni ofiary, tak, by ta myślała, że to jej własna myśl (tytułowa incepcja). Tą ofiarą jest młody dziedzic fortuny, zagrażający zleceniodawcy Cobba. Zadanie jest utrudnione nie tylko dlatego, że aby wszczepić komuś jakąś myśl, trzeba wejść dużo głębiej w jego jaźń niż w wypadku wykradania informacji, ale też dlatego, że Cobb, by wykonać misję, musi rozprawić się ze swoją przeszłością, a konkretnie - ze zmarłą żoną (Marion Cotillard), demonicznym, natrętnym wspomnieniem czy też wyobrażeniem z przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nolan, trochę bezpodstawnie, nadaje filmowi wymiar intertekstualny, nawiązuje do mitologii (labirynt tworzy bohaterka o imieniu... Ariadne), do literatury czy nawet do popkultury (Matrix, Bond, gry komputerowe) jednak cała ta seria nawiązań do niczego nie prowadzi.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja jest maksymalnie spiętrzona i nie zatrzymuje się nawet na moment. Reżyser doskonale gra czasem i przestrzenią. Jednak za dużo w tym filmie jest &quot;zabawek&quot;, efektów specjalnych a nie idzie za tym wszystkim, niestety, żadna głębsza myśl. Z drugiej strony na poziomie wizualnym to film zrobiony perfekcyjnie, któremu absolutnie niczego nie brakuje. Jeżeli macie ochotę na doskonałe widowisko, z ciekawą grą czasem, przestrzenią, na pewno nie będziecie się nudzili.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/7430632311407377455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/08/zasniesz-z-wrazenia-incepcja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/7430632311407377455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/7430632311407377455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/08/zasniesz-z-wrazenia-incepcja.html' title='Zaśniesz z wrażenia - &quot;Incepcja&quot;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-3692137358721447596</id><published>2010-07-19T21:04:00.000+02:00</published><updated>2010-07-19T21:06:00.828+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja muzyka"/><title type='text'>Bez zaskoczeń. Cocorosie - &quot;Grey Oceans&quot;</title><content type='html'>Siostry Cassidy dojrzały. Wyrosły z młodzieńczych czasów eksperymentowania. Czwarty album Cocorosie to jednocześnie pierwsze wydawnictwo które zaskakuje... brakiem zaskoczeń. Wszystko tutaj jest bardzo, oczywiście jak na siostry Cassady, ułożone i zwyczajne. Co nie znaczy, że gorsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wokalistki znane są przede wszystkim z ogromnej dawki energii, którą doskonale widać przede wszystkim na koncertach, z tego, że potrafiły zaskoczyć używaniem niecodziennych instrumentów czy ciekawym wizerunkiem, ale przede wszystkim z odwagi, z jaką interpretowały wokalnie utwory. Tego wszystkiego na płycie &quot;Grey Oceans&quot; raczej nie znajdziecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarty krążek CocoRosie to jednocześnie pierwsza płyta zespołu wydana pod nowymi barwami. Po plajcie ich dotychczasowej wytwórni, Touch and Go, dziewczyny zostały przygarnięte przez giganta Sub Pop. Co jeszcze warto dodać o krążku przy okazji jego genezy, to fakt, że powstawał on w kilkunastu miejscach na globie, m.in. w Buenos Aires, Berlinie, Nowym Jorku, Melbourne, Paryżu... Jednak różnorodność miejsc nie idzie w parze, z różnorodnością muzyczną. Co tu akurat nie jest absolutnie żadnym minusem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co pierwsze przychodzi na myśl, po wysłuchaniu tych trzech kwadransów muzyki, to porządne brzmienie i swoista... dorosłość wokalistek. Najlepiej brzmią fortepianowe ballady z wokalną narracją na pierwszym planie i operowym &quot;zawodzeniem&quot; w tle. Choć trochę to przypomina Bjork lub Joannę Newsom i wcale, co już zostało wspomniane, nie zaskakuje.&lt;br /&gt;Prócz królującego fortepianu, zdarzają się też motywy etniczne, czy elektroniczne, w postaci ciekawych, klubowych mantr. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale największe wrażenie na krążku robi, pochodzący z lat 70. głos matki sióstr Cassidy, śpiewającej córkom kołysanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&quot;Grey Oceans&quot; to nie jest płyta w żaden sposób przełomowa w dorobku sióst Cassidy. Ale jest na tyle porządna, że warta zakupu.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/3692137358721447596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/bez-zaskoczen-cocorosie-grey-oceans.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/3692137358721447596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/3692137358721447596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/bez-zaskoczen-cocorosie-grey-oceans.html' title='Bez zaskoczeń. Cocorosie - &quot;Grey Oceans&quot;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-2227995584032847582</id><published>2010-07-15T20:17:00.000+02:00</published><updated>2010-07-15T20:37:11.516+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja muzyka"/><title type='text'>Morcheeba wróciła! (&quot;Blood like Lemonade&quot;)</title><content type='html'>Osiem lat musiało minąć, by muzycy z zespołu Morcheeba znów razem spotkali się w studiu nagraniowym. Ale trzeba przyznać od razu, że warto było na to ich ponowne spotkanie czekać. Owocem współpracy jest bowiem płyta &quot;Blood like Lemonade&quot;, która pokazuje, że tylko w tym składzie ten zespół może cokolwiek znaczyć. A nawet więcej. W tym składzie mogą znaczyć naprawdę wiele.&lt;br /&gt;Ostatnie lata były słabe twórczo dla braci Godfrey&#39;ów. Nowa wokalistka okazała się dla projektu - co tu dużo mówić - niewypałem, tak samo jak współpraca z nieznanymi wokalistami z całej Europy. Ale to nie był też dobry czas dla Sky Edwards.&lt;br /&gt;Ale teraz wreszcie są razem. I ze wspólną płytą pokazują, że jako trio mogą naprawdę stworzyć coś fajnego. Wróciła, wraz z nimi, ta zagubiona gdzieś po drodze lekkość czy wręcz tajemnica. Trójkąt potrafił też nieźle zaskoczyć, chociażby nawiązaniami do swojej debiutanckiej płyty i nurtu triphopowego, co przecież wychodzi im najlepiej.&lt;br /&gt;Dobrze, że wrócili, także dlatego, że wraz z tym powrotem, wróciły koncerty. A ten ostatni w Gdyni udowodnił, że naprawdę jest się z czego cieszyć</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/2227995584032847582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/morcheeba-wrocia-blood-like-lemonade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2227995584032847582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2227995584032847582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/morcheeba-wrocia-blood-like-lemonade.html' title='Morcheeba wróciła! (&quot;Blood like Lemonade&quot;)'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-2367029321582516550</id><published>2010-07-13T14:00:00.000+02:00</published><updated>2010-07-13T18:49:58.045+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja literatura"/><title type='text'>&quot;Ciało lotne&quot; Pawła Mossakowskiego</title><content type='html'>Nakładem wydawnictwa &quot;Prószyński i S-ka&quot; ukazała się książka znanego krytyka Pawła Mossakowskiego. Dziennikarz, na co dzień piszący chociażby dla Gazety Wyborczej (głównie recenzje filmowe) tym razem chwycił za pióro nie po to, by się wyżyć na czyimś dziele, ale by się wyżyć literacko. I trzeba przyznać, że to także wychodzi mu nieźle.&lt;br /&gt;&quot;Ciało lotne&quot;, bo taki tytuł nosi debiut powieściowy Mossakowskiego, traktuje o... chemii. Tej, między ludźmi. &lt;br /&gt;Główny bohater, 25-letni asystent na wydziale farmacji wynajduje przez przypadek gaz, który ma bardzo ciekawą właściwość. Otóż, rozpylony na osobie, sprawia, że ta natychmiast zakochuje się w rozpylającym. Bohater postanawia wykorzystać wynalazek by odzyskać byłą narzeczoną. Od pogoni za nią rozpoczyna się szereg perypetii, które pozwalają zaliczyć powieść do m.in. romansidła, powieści awanturniczej, fantastyki naukowej czy sensacji. Całość jednak czyta się wyśmienicie, ale też, bardzo lekko. &lt;br /&gt;To wszystko sprawia, że &quot;Ciało lotne&quot; jest nie tylko książką ciekawą, ale też idealną lekturą na wakacje.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/2367029321582516550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/ciao-lotne-pawa-mossakowskiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2367029321582516550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2367029321582516550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/ciao-lotne-pawa-mossakowskiego.html' title='&quot;Ciało lotne&quot; Pawła Mossakowskiego'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-8882573021380741556</id><published>2010-07-13T03:00:00.000+02:00</published><updated>2010-07-12T18:21:42.461+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja muzyka"/><title type='text'>Crystal Castles</title><content type='html'>Wystylizowani, z nieznośną manierą a jednocześnie... muzycznie doskonali. Tak jak ich drugi album, ponownie nazywający się... Crystal Castles.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutowali dwa lata temu, prostą, taneczną, 8-bitową muzyką. Raczej to proste, popowe, a jednocześnie niszowe i ze zdolnością do docierania do mas. Czyli przepis na sukces. Jednak takich debiutanckich płyt historia muzyki alternatywnej zna mnóstwo. Zazwyczaj drugi krążek bywa początkiem końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Crystal Castles wspomina się jednak właśnie dlatego, że są wyjątkiem od tej reguły. Włączając drugie dzieło Kanadyjczyków, przygotujcie się przede wszystkim na to, że będzie głośno. Bardzo głośno. Tę muzykę można by bowiem podsumować słowami: olbrzymi ładunek wściekłości i... energii. Ta cecha zbliżałaby muzykę CC do punk rocka, gdyby nie to, że jest bardzo elektroniczna, oni wprost bawią się współczesną techniką. Chociażby rozpoczynający płytę &quot;Fainting Spells&quot; wita nas maksymalnie przetworzonym głosem wokalistki, Alice Glass. Z drugiej strony ani na moment nie zapominają o tym, by było surowo i bardzo... hiciarsko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycy w wywiadach opowiadają, że nie do końca panują nad &quot;bałaganem&quot;, który tworzą wokół siebie. I taka jest też ta płyta - z jednej strony bałaganiarska, chaotyczna i &quot;brudna&quot;, a jednak pełna hitów.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/8882573021380741556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/crystal-castles.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/8882573021380741556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/8882573021380741556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/crystal-castles.html' title='Crystal Castles'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-2162852225210837156</id><published>2010-07-11T22:00:00.000+02:00</published><updated>2010-07-12T18:22:18.927+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film"/><title type='text'>Festiwale Filmowe - lato 2010, krótki przegląd</title><content type='html'>Za nami, po raz pierwszy odbywający się wiosną, FPFF w Gdyni, właśnie zakończył się 5. Festiwal Filmowy &quot;Wakacyjne Kadry&quot;. Ale to nie koniec, przed nami jeszcze sporo wydarzeń, które mogą okazać się niezłą frajdą dla każdego kinomana. Poniżej krótki przegląd wakacyjnych festiwali &quot;Lato 2010&quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;I. 10. Sopot Film Festiwal 2010 (10-17 lipca, Sopot)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przegląd skupia się przede wszystkim na kinie science-fiction. Do zobaczenia będą m.in. &quot;Mary and Max&quot;, &quot;Moon&quot; czy &quot;Gdzie mieszkają dzikie stwory&quot;.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.sopotfilmfestiwal.pl&quot;&gt;http://www.sopotfilmfestiwal.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;II. 3. Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych &quot;Animator&quot; (12-17 lipca, Poznań)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To chyba najważniejszy festiwal filmów animowanych w Polsce. Dużo znanych gości, ciekawe obrazy, muzyka grana na żywo do projekcji filmów&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.animator-festiwal.com&quot;&gt;http://www.animator-festiwal.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;III. 16. Festiwal Filmowy i Artystyczny &quot;Lato Filmów&quot; (12-18 lipca, Warszawa)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Prócz pokazów filmów, branżowa konferencja scenopisarska, przyznanie nagród w Międzynarodowym Konkursie na Film z Najlepszym Scenariuszem.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://latofilmow.pl&quot;&gt;http://latofilmow.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;IV. Międzynarodowy Festiwal Filmowy &quot;Era Nowe Horyzonty&quot; (22 lipca-1 sierpnia, Wrocław)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bardzo bogaty program imprezy (480 filmów, w tym 230 pełnometrażowych) i jak zawsze kino wyszukane i trudne&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://enh.pl&quot;&gt;http://enh.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;V. 4. Festiwal Filmu i Sztuki &quot;Dwa Brzegi&quot; (31 lipca-8 sierpnia, Kazimierz Dolny i Janowiec)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Min. przegląd twórczości Lecha Majewskiego, premiery nowych filmów, nie tylko polskich&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://festiwal2010.dwabrzegi.pl&quot;&gt;http://festiwal2010.dwabrzegi.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;&lt;br /&gt;VI. Letnia Akademia Filmowa (6-15 sierpnia, Zwierzyniec)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe cykle filmowe (np. &quot;Od apartheidu do mundialu&quot;), specjalny program poświęcony 6-leciu łódzkiej Filmówki, i wiele innych&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.laf.net.pl&quot;&gt;http://www.laf.net.pl&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/2162852225210837156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/festiwale-filmowe-lato-2010-krotki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2162852225210837156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/2162852225210837156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/festiwale-filmowe-lato-2010-krotki.html' title='Festiwale Filmowe - lato 2010, krótki przegląd'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-1099842251315606202</id><published>2010-07-10T13:35:00.000+02:00</published><updated>2010-07-10T14:00:46.950+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja film"/><title type='text'>&quot;Boso ale na rowerze&quot;</title><content type='html'>&quot;Boso ale na rowerze&quot; to belgijsko-holenderska tragikomedia, rozegrana w ciekawej konwencji pamiętnika dojrzewania. Scenariusz filmu powstał na podstawie kultowej w Belgii i Holandii książki Dimitria Verhulsta, &quot;La Merditude des Choses&quot;.&lt;br /&gt;Już sam tytuł filmu ma ciekawą historię. W tłumaczeniu na angielski, znaczy tyle co... &quot;Gówniane rzeczy&quot;. Jeśli jednak będziecie szukali tego filmu w anglojęzycznych państwach, znajdziecie go pod tytułem &quot;Pechowcy&quot;. Polski tytuł natomiast, nawiązuje do &quot;Boso, ale w ostrogach&quot; Grzesiuka. Zresztą w obu pozycjach mamy do czynienia z bohaterami pochodzącymi z rodzin nie należących - eufemistycznie mówiąc - do tzw. elit.&lt;br /&gt;W filmie pochodzenie bohatera jest też powodem jego traumy, wpędzającej w kompleksy.&lt;br /&gt;Swojego miejsca w życiu szuka tutaj nastoletni Gunther Strobbe. Mieszka w małym, prowincjonalnym miasteczku, razem z ojcem, babcią i trzema wujkami. Rodzinka jest na wskroś patologiczna, by wymienić choćby pijackie libacje, komornika, pobyty w więzieniu któregoś z członków familii. Całość jednak, okraszona jest sporą ilością elementów... baśniowych. Ostatecznie nasz młody, dojrzewający bohater wybiera inną drogę niż jego ojciec czy wujkowie, dzięki babci trafia do szkoły z internatem i zaczyna &quot;nowe życie&quot;, choć jednocześnie piętno rodzinne wciąż mu o sobie przypomina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W obrazie odnaleźć można wiele scen naznaczonych absurdem, pełnych rubasznego humoru czy wręcz drastycznych. Przeplatają się one z miejscami autentycznie smutnymi czy wręcz przejmującymi. &lt;br /&gt;&quot;Boso na rowerze&quot; to zatem film z jednej strony pozytywnie nakręcony, z drugiej - smutny, a chwilami nostalgiczny. To jednak nie jest pozycja z cyklu &quot;dla każdego coś dobrego&quot;. Ale na pewno godna polecenia.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/1099842251315606202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/boso-ale-na-rowerze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/1099842251315606202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/1099842251315606202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/boso-ale-na-rowerze.html' title='&quot;Boso ale na rowerze&quot;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7397912922053189995.post-8949747471233538635</id><published>2010-07-10T11:57:00.000+02:00</published><updated>2010-07-10T12:11:32.612+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="recenzja literatura"/><title type='text'>&quot;Jeruzalem&quot; Goncalo M. Tavares</title><content type='html'>Goncalo M. Tavares to portugalski pisarz w Polsce znany głównie dzięki filozoficznej powieści &quot;Panowie z dzielnicy&quot;. Książka ta opiera się na dość ciekawym pomyśle, by w jednym dziele zebrać kilku wybitnych artystów i filozofów i stworzyć w ten sposób ciekawą opowiastkę o absurdzie istnienia. &lt;br /&gt;Wydane właśnie nakładem Świata Książki &quot;Jeruzalem&quot; ma zupełnie inny klimat - mroczny, niepokojący, pełen napięcia. Ponadto Tavares okazuje się świetnym narratorem w takim właśnie, thrillerowym klimacie.&lt;br /&gt;Akcja powieści rozpoczyna się w nocy 29 maja w wielkim mieście. Mamy tutaj szereg dziwnych, czy wręcz niepokojących postaci: chorą na schizofrenię, psychiatrę owładniętego obsesją poznania zła świata, prostytutkę i parę innych mrocznych osób. Wszystkich ich łączy wspólny los... To powieść o bolączkach ludzkości, współczesnej cywilizacji: o źle czy też okrucieństwie tego świata, objawiającym się zarówno w relacjach międzyludzkich jak i kataklizmach cywilizacyjnych, a napisana... w sposób lekki (sic!), tak, że trudno się od niej oderwać przed skończeniem.&lt;br /&gt;W książce jest też sporo nawiązań do filmu, to zresztą bardzo &quot;filmowa&quot; powieść.&lt;br /&gt;I na koniec warto tylko dodać, że nie bez powodu za tę pozycję Tavares otrzymał w 2005 roku nagrodę Premio Saramago.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/feeds/8949747471233538635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/jeruzalem-goncalo-m-tavares.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/8949747471233538635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7397912922053189995/posts/default/8949747471233538635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://informatorkulturalny.blogspot.com/2010/07/jeruzalem-goncalo-m-tavares.html' title='&quot;Jeruzalem&quot; Goncalo M. Tavares'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>