<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss version="2.0"><channel><title>Kadarka</title><link>http://www.kadarka.info</link><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/Kadarka" /><description>Cybertaniec</description><language>en</language><lastBuildDate>Thu, 11 Mar 2010 01:11:18 PST</lastBuildDate><generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator><sy:updatePeriod xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/">hourly</sy:updatePeriod><sy:updateFrequency xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/">1</sy:updateFrequency><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/Kadarka" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="kadarka" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item><title>Punkt</title><link>http://www.kadarka.info/2010/03/punkt/</link><category>Nocne rozmowy</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Thu, 11 Mar 2010 01:11:18 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1885</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<p>Wyobraźmy sobie (powiedział pewien pan, którego szacownego imienia nie wymienię), że poszukujemy wybranki/wybranka swojego życia. Hipotetycznie, nasz aktualny stan posiadania lub nie posiadania połowicy nie jest ważny. Tak się składa, czy z niepowodzenia, czy szukając rozrywki, iż zmuszeni jesteśmy skorzystać z ogłoszenia zamieszczanego w prasie. To jest, my ogłaszamy chęć zapoznania takiego a takiego kandydata, ale najlepiej jeśli byłby to artysta. Kryterium wyboru ma być nie jego zdjęcie, zachwalanie swego ego, a jedna, najlepsza praca. Trochę trudna sytuacja, bo prawdziwych artystów jak na lekarstwo albo jesteśmy nimi w większości. Nie wszyscy zainteresowani chcą jednak wysyłać swojej prace. Zakładam, że trochę odpowiedzi dostajemy. Niektórzy się oburzają, fukają, śmieją, w końcu z malutkiego stosiku zostają nam dwie prace. Takie: </p>
<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/MATKA-I-DZIECKO-PICASSO.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/MATKA-I-DZIECKO-PICASSO.jpg" alt="" title="MATKA-I-DZIECKO-PICASSO" width="194" height="300" class="aligncenter size-full wp-image-1884" /></a></p>
<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/czarny-kwadrat-Malewicz.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/czarny-kwadrat-Malewicz.jpg" alt="" title="czarny-kwadrat-Malewicz" width="252" height="258" class="aligncenter size-full wp-image-1887" /></a></p>
<p>Na podstawie tych obrazów, z którym z artystów umówilibyście się na pierwsze spotkanie i dlaczego?</p>
<p>I tak na marginesie, nie sugerujcie się faktycznymi autorami powyższych prac (pierwszym jest Picasso, drugim – Malewicz), ich życiorysy, czy fizjonomie nie mają z pytaniem wiele wspólnego.<br />
Brzmi to trochę ankietowo, ale ciekawi mnie pewien założony przeze mnie punkt widzenia <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded><description>Wyobraźmy sobie (powiedział pewien pan, którego szacownego imienia nie wymienię), że poszukujemy wybranki/wybranka swojego życia. Hipotetycznie, nasz aktualny stan posiadania lub nie posiadania połowicy nie jest ważny. Tak się składa, czy z niepowodzenia, czy szukając rozrywki, iż zmuszeni jesteśmy skorzystać z ogłoszenia zamieszczanego w prasie. To jest, my ogłaszamy chęć zapoznania takiego a takiego kandydata, [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/03/punkt/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">15</slash:comments></item><item><title>Długa odpowiedź</title><link>http://www.kadarka.info/2010/03/dluga-odpowiedz/</link><category>Cybertaniec</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Sun, 07 Mar 2010 10:46:46 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1877</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<p>Kiedyś <a href="http://wzaciszu.blox.pl/html">Pani Zen</a> (interesująca blogerka) zadała mi kilka pytań. Pytania wynikały z pewnej łańcuszkowej zabawy, której nie będę kontynuować. Nie będę wskazywać palcem na nikogo, kto odpowiedziałby na moje pytania na własnym blogu. Zen podsunęła mi natomiast pomysł do obserwacji i badań własnych, które zamierzam wykorzystać w kolejnym wpisie (Zen, mam nadzieję, że się poddasz bez oporów). Do nie tak dawna miałam ciągoty do różnego rodzaju testów, uwielbiałam czytać wymyśloną przez kogoś interpretację. Dziś zdaję sobie sprawę jak są one mało miarodajne i wiarygodne, zwłaszcza te drukowane w popularnych czasopismach i portalach społecznościowych. Tym, co traktują ogólnodostępne testy i ankiety jako zabawę, gratuluję, gorzej z tymi, którzy poważnie odnoszą się do rad i próby zmiany ich sposobu myślenia. Ale zabawy przyciągają, zwłaszcza kiedy nad drukowanymi kropkami można pofolgować swojemu niezadowoleniu albo napisać parę zdań o sobie.</p>
<p>Zen, to pytanie mi się nie podoba:</p>
<p><em>Której książki z kanonu lektur nigdy jeszcze nie przeczytałaś, choć wiesz, że powinnaś <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ? A możesz podać powód <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ?</em></p>
<p>Jakby nie rozpatrywać słowo „lektura” ogólnie oznacza czytanie, mnie kojarzy się z przymusem szkolnych książek. Dołożyć do tego „kanon”, to już wyjdzie stonoga, czyli spis książek polecanych. Co to oznacza? Że ktoś odgórnie (tudzież znajomy) stwierdził, że książka jest wartościowa i tą mądrością zarazi i mnie. Polecanie jest o tyle dobre (jeśli nie dotyczy lektur szkolnych, i przypomniał mi się „Lord Jim”, za którego dostałam pałę, bo polonistka usłyszała ode mnie, że tego w ogóle nie da się ugryźć; dumnie do tej pory go nie powąchałam), że ma się wybór, że jeżeli ktoś mi tę książkę wciśnie w dłonie, to mogę po 20 morderczych stronach cisnąć nią w kąt, bez wyrzutów &#8211; bo należy przeczytać dzieła noblistów, czy laureatów Nike. </p>
<p>Podaje przykłady, żeby nie być gołosłowną.</p>
<p>Pani O. Tokarczuk „Dom dzienny, dom nocny”. Dla przyzwoitości dobrnęłam do setnej strony (przymusowość lektury wisi nade mną od czasów szkolnych <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> ). I nic, nie znalazłam w książce nic dla siebie. Chaos i znudzenie, doszukiwanie się ukrytego (in plus), bo może autorka tak pokrętnie wodzi akcją (której nie ma), że dopiero na 102 stronie wszystko zaczyna się układać? Ogólnie miałam wrażenie, że Tokarczuk chcę mi pokazać jak zagniatać kluski leniwe metodą leniwą (właśnie, dlaczego one się nazywają „leniwe”? Bo kluski dla leniwych, na szybko, czego autorka absolutnie nie robi <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ). Chociaż świetnie operuje zdaniami i ma ciekawe słownictwo, jej skoki z kwiatka na kwiatek o dokładaniu to tu, to tam po kawałku sera i wahaniu się czy aby jedno jajko nie dwa, zamiast od razu walnąć ile czego trzeba, jakoś zachęcić do zagniecenia tego ciasta, to akcja rozwarstwia się na 20 różnych nienawiązujących podtytułów. Połączenie może i jest możliwe, ale dla bardzo cierpliwych ugniataczy. Zastanawiam się, czy z tego aby zakalec nie wyjdzie, jeśli autorka poleci wstawić ciasto do piekarnika. Ja podziękuję, mam inny przypis na leniwe <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Żeby nie okazać się buńczuczną sięgnęłam po książkę „Bieguni” tejże pani. Chciałam przekonać się, że popełniłam błąd w ocenie jej literek. Niestety, trafiła mnie tym samym obuchem. Nudą i ogólnym niezrozumieniem. Nie szukam winy w sobie, raczej szukam odpowiedzi na pytania, na które Tokarczuk nie jest w stanie mi odpowiedzieć, dodatkowo wszystko kładzie jej nowatorski (?) styl, którego nie jestem w stanie przyjąć, jako formę ciekawej lektury.</p>
<p>Bywają sytuacje odwrotne, tj., że trafiam na fantastyczną książkę i kiedy zabieram się za kolejne pozycje tego autora mina coraz bardziej mi rzednie. Ostatnio wybieram książki, o których nie mam pojęcia. Niech mnie któraś zaskoczy, bo na pewniaków nie liczę <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Nie lubię słowa „powinnam” albo muszę, bo czytanie dla mnie jest przyjemnością a nie koniecznością przedświątecznego mycia okien, bo inni tak robią albo tak wypada. Książka może mi pomóc w zarwaniu nocy, ale nie rozhisteryzowana kuzynka, która chce się wygadać, a nad ranem prosi bym pościeliła łóżka. Wiem co powinnam – delikatnie wyprosić ją, zwłaszcza, że mieszka całkiem niedaleko. Tego też powinnam się nauczyć <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Miałam odpowiedzieć na pytanie Zen i chyba roztrząsam się nad czym innym. Kanonu lektur nie posiadam, a jeśli już mam zamiar coś zdobyć, co np. ktoś polecił, to zmienia się on jak w kalejdoskopie. Jeśli sobie uświadomię ile jest ciekawych książek wartych przeczytania, dodatkowo zniechęca mnie tworzenie podobnego spisu. Nie gna mnie chęć obycia literackiego, nie pretenduje do miana krytyka-amatora. Dobra książka powinna długo siedzieć w głowie, a niektóre fragmenty długo gniecione pomagają mi formować świat, jaki do mnie przystaje. Nie do koleżanki myjącej dziś szyby, ani pani, której poglądy zrosły się z ubiegłym dziesięcioleciem. </p>
<p>Powinnam, a raczej bardzo chcę przeczytać „Trumf chirurgów” J. Thorwalda, kontynuację „ Stulecia chirurgów”. Czytałam tę ostatnią i jeśli jest rzetelną i konkretną opowieścią o historii medycyny z datami, nazwiskami i prawdziwym bólem operowanych bez znieczulenia, nie pisana językiem suchej relacji, to dziś robię sobie na nią smaka <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Jeśli jest precyzyjna jak chirurg, ostra jak jego skalpel i bolesna jak ciało w ostrej chorobie&#8230;<br />
Czego nie czytałam wcześniej? Bo wiem, że nie jest prosta, nie będę umiała wrócić do niej po paru dniach i nie czytając paru kratek wstecz wiedzieć, na czym skończyłam. Dla takich książek trzeba czasu i spokoju, a korzyści są nieocenione. Oczywiście nie dla każdego <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Zen zadała jeszcze kilka pytań. Nie chcę wydłużać wpisu, wiec może innym razem. Chyba, że mam być kompetentna <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded><description>Kiedyś Pani Zen (interesująca blogerka) zadała mi kilka pytań. Pytania wynikały z pewnej łańcuszkowej zabawy, której nie będę kontynuować. Nie będę wskazywać palcem na nikogo, kto odpowiedziałby na moje pytania na własnym blogu. Zen podsunęła mi natomiast pomysł do obserwacji i badań własnych, które zamierzam wykorzystać w kolejnym wpisie (Zen, mam nadzieję, że się poddasz [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/03/dluga-odpowiedz/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">22</slash:comments></item><item><title>Dylematy bakałarza</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/dylematy-bakalarza/</link><category>Moje podwórko</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Sun, 28 Feb 2010 02:32:07 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1871</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1872" class="wp-caption aligncenter" style="width: 343px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/rzezba.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/rzezba.jpg" alt="" title="rzezba" width="333" height="500" class="size-full wp-image-1872" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>Parę dni temu przyniosłam książkę mojego ulubionego autora. Nie czytałam jej wcześniej, ale byłam przekonana, że spodoba się Miśkowi. Nie chciał wziąć jej do domu, postanowił przeczytać ją wszystkim na głos. Przez najbliższe dni nie było czasu. Misiek malował portrety, to jeszcze było w miarę ambitne, ale robienie kwiatków i kartek świątecznych godziło w jego godność. Nigdy jednak nie skarżył się na prace ręczne, czy infantylne zabawy, żył w zamkniętym świecie człowieka samotnego i nieśmiałego. Znałam go zbyt krótko, by do niego dotrzeć, a stara nieszczęśliwa miłość zmniejszała tę szansę. Misiek nie ufał kobietom. Uciekał wzrokiem, patrzył w martwy punkt gdzieś poza mną, był grzeczny, a ja nie chciałam posuwać się do poleceń, które go zniechęcą, a z nabytej uprzejmości wykona je. Na razie nasze rozmowy nie wychodziły poza techniki plastyczne i fotografię. Sprawę otwarcia, szczerych rozmów i nieskrępowanego śmiechu pozostawiłam czasowi.</p>
<p>Wczoraj Paulina zaproponowała, że przeczyta nam książkę. Przy dłubaniu dłutem i zajętych rękach wybawiła nas od językowych jatek. Zacznijmy od żywotów świętych… Święty Aleksy niech się schowa pod schodami – przyszło mi na myśl. Na stół poszła Maria Goretti, męczennica w obronie czystości. Misiek ożywił się, zaczął dyskutować z Pauliną. Głównie o filmach i książkach, o Karolinie Kózkównie i świętej Filomenie. Niewiele miałam na temat do powiedzenia. Może w żywotach świętych tkwił haczyk na Miśka? Kierunek mnie zaskoczył, musiałam przeczytać trochę archiwów, by dokopać się do człowieka tak różnego od przeciętnego, niczym nieskrępowanego nastolatka. Misiek musiał już iść, nie zdążyłam go zapytać, ale nie byłam też pewna czy zdaje sobie sprawę, że dziś beatyfikacja kogokolwiek w obronie czystości mijałaby się z celem. Dziś delikatność nie jest w cenie, na pewno nie w tłumie. Nie ma indywidualnych gwałtów, wszystko wrzuca się do jednego wora przypadków albo prowokująco zachowujących się kobiet. Co było możliwe 50 lat temu, teraz wydaje się śmieszne. Inne czasy… w których trudno mówić o wyświeceniu kobiety za śmierć w obronie dziewictwa.<br />
Dziś zaczęłam czytać książkę zaproponowaną Miśkowi. O ile większość broszurowych książeczek tego autora traktowało o sprawach poważnych w łagodnej formie, o tyle ta opierała się na brutalizmie. Zaczęło się od dziwkowania, dawania w żyłę i napadach na nieletnich. O święci pańscy czuwali nad Miśkiem! I nade mną, bo zamknęłabym sobie drogę do dialogu z nim. </p>
<p>Kiedy przeglądałam się w oczach Miśka miałam wrażenie, że urodził się nie w tej epoce, nie w tym kraju… I wszyscy z tamtego otoczenia pasują do siebie, a ja nie znalazłam się wśród nich przez przypadek. </p>
]]></content:encoded><description>Parę dni temu przyniosłam książkę mojego ulubionego autora. Nie czytałam jej wcześniej, ale byłam przekonana, że spodoba się Miśkowi. Nie chciał wziąć jej do domu, postanowił przeczytać ją wszystkim na głos. Przez najbliższe dni nie było czasu. Misiek malował portrety, to jeszcze było w miarę ambitne, ale robienie kwiatków i kartek świątecznych godziło w jego [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/dylematy-bakalarza/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">16</slash:comments></item><item><title>Darowizna</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/darowizna/</link><category>Pętla</category><category>darowizna</category><category>serce</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Tue, 23 Feb 2010 14:25:55 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1867</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/darowizna.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/darowizna.jpg" alt="" title="darowizna" width="500" height="333" class="aligncenter size-full wp-image-1866" /></a></p>
<p>Darowane serce na sznurze wsiało<br />
Pęknięte, szczerbate<br />
Niczego nie chciało<br />
Wyrzekło się miłości, bo miłość przebrzmiała<br />
Nie chciało uścisków, objęcia go złamały<br />
Nie pragnęło ciepła, za gorące wulkany<br />
Krwi nie wolało<br />
Czarna krew z zawałem szalały</p>
<p>Darowane komuś obcemu<br />
Z niepewności drżało<br />
Kto mu przyjdzie w udziale<br />
sznura<br />
Szczęście czy zgryzota?<br />
Człowiek czy anioł&#8230;</p>
]]></content:encoded><description>Darowane serce na sznurze wsiało
Pęknięte, szczerbate
Niczego nie chciało
Wyrzekło się miłości, bo miłość przebrzmiała
Nie chciało uścisków, objęcia go złamały
Nie pragnęło ciepła, za gorące wulkany
Krwi nie wolało
Czarna krew z zawałem szalały
Darowane komuś obcemu
Z niepewności drżało
Kto mu przyjdzie w udziale
sznura
Szczęście czy zgryzota?
Człowiek czy anioł&amp;#8230;</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/darowizna/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">10</slash:comments></item><item><title>Szósty bieg</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/szosty-bieg/</link><category>Moje podwórko</category><category>droga</category><category>nauczyciel</category><category>samochód</category><category>uczeń</category><category>znaki</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Tue, 16 Feb 2010 07:50:38 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1861</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1862" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/znak.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/znak.jpg" alt="znak" title="znak" width="500" height="333" class="size-full wp-image-1862" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>Zaczęła się ostra jazda. Zasypało wszystkie drogi, nawet te najbardziej uczęszczane. Niedzielni kierowcy mieli dylemat – jechać, czy pozostawić auto w śniegowym tunelu? Wyjechałam w poniedziałek. Pierwszy raz byłam na drodze ze znakami, światłami i trenerem, na którego barkach, tudzież nogach, spoczywał ciężar prowadzenia. </p>
<p>Znaki i sygnalizacja nigdzie nie są tak widoczne jak na tej drodze. Pomimo, że samochód gaśnie na rondzie, inni grzecznie czekają, aż silnik zaskoczy i ja z prawem pierwszeństwa, za minutę albo dwie, pojadę dalej. To nic, że pod nosem klną i złorzeczą, a niekiedy wymuszają, mnie to nie interesuje. Nawet się nie boję, że ktoś mi wjedzie…</p>
<p>Przychodzi czas, kiedy z ucznia staję się nauczycielem. Czas różny dla każdego, w dosłownej lub mniej wersji. Wtedy ja stawiam znaki na nieoświetlonej i śnieżnej drodze, pokazuję ścieżki, ale uczeń sam musi je wydeptać. Nie wszędzie jest sygnalizacja i znaki, na polnych drogach, w lesie nie obowiązuje nawet zasada prawej ręki. W tej części życia łatwo się zgubić. </p>
<p>Gdyby na każdej z dróg poustawiać odpowiednie znaki wiedziałabym, co jest nieodpowiednie. Gdyby każdy uczeń stosował się tylko do rad nauczyciela, zredukowałoby to wypadki. Gdyby dla bezpieczeństwa pewien procent ludzi pozostawić dziećmi, zahamowałoby to rozwój dróg i wypadków, które prowadzą do poznania nowych znaków.<br />
Od czasu do czasu oddycham w ławce ucznia, chociaż, na co dzień jestem nauczycielem. </p>
]]></content:encoded><description>Zaczęła się ostra jazda. Zasypało wszystkie drogi, nawet te najbardziej uczęszczane. Niedzielni kierowcy mieli dylemat – jechać, czy pozostawić auto w śniegowym tunelu? Wyjechałam w poniedziałek. Pierwszy raz byłam na drodze ze znakami, światłami i trenerem, na którego barkach, tudzież nogach, spoczywał ciężar prowadzenia. 
Znaki i sygnalizacja nigdzie nie są tak widoczne jak na tej [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/szosty-bieg/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">23</slash:comments></item><item><title>Zdążyłam</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/zdazylam/</link><category>Nocne rozmowy</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Thu, 11 Feb 2010 14:55:53 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1857</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/faworki.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/faworki.jpg" alt="" title="faworki" width="500" height="259" class="aligncenter size-full wp-image-1858" /></a></p>
<p>Zdążyłam jeszcze wyprodukować zanim zastał mnie piątek. Tłusty czwartek jest chyba jedynym dniem, kiedy chce mi się smażyć faworki. Nie przepadam za pączkami, a faworki ze sklepu są uzdatniane dziwnymi zapachami. Skorzystałam z pretekstu i udało mi się po cześć zmieścić w czwartku, reszta ciasta leży na stolicy. Jutro ciąg dalszy tłustego tygodnia <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded><description>Zdążyłam jeszcze wyprodukować zanim zastał mnie piątek. Tłusty czwartek jest chyba jedynym dniem, kiedy chce mi się smażyć faworki. Nie przepadam za pączkami, a faworki ze sklepu są uzdatniane dziwnymi zapachami. Skorzystałam z pretekstu i udało mi się po cześć zmieścić w czwartku, reszta ciasta leży na stolicy. Jutro ciąg dalszy tłustego tygodnia  .</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/zdazylam/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">16</slash:comments></item><item><title>Co tydzień</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/co-tydzien/</link><category>Moje podwórko</category><category>autobus</category><category>ludzie</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Mon, 08 Feb 2010 12:14:06 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1854</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1853" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/lawka.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/lawka.jpg" alt="ławka" title="lawka" width="500" height="375" class="size-full wp-image-1853" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>Znów autobus. Dobrze, że nie pociąg, bo mogłabym ugrząźć na parę godzin w szczerym polu. A tak, jest okazja złapać „okazję”. Nie jestem w staranie podliczyć wszystkich moich podróży autobusowych, było ich więcej niż prywatnych, wygodnych na tylnym siedzeniu pasażera. Jestem miłośniczką pieszych wycieczek i transportu komunikacji tłumnej, wiec nie odstrasza mnie wizja pięciogodzinnego siedzenia koło nieznajomego, w niezbyt wygodnym fotelu. Tak na oko, przez rok, mniej więcej co tydzień. Najczęściej wyłączam się ze słuchawkami w uszach, szarość świtu albo zmierzchu nie pozawala na czytanie.  Dosiadają się ludzie – nieletni z butelkami piwa kurczowo trzymają torbę przed niebezpieczeństwem brzęknięcia, znudzony-porzucony z obsmarkaną komórką<br />
albo pani z epilepsją, próbująca odnaleźć spokój w autobusie pełnym ludzi. Sami mnie zagadują, jakby moje przytakiwanie niosło ulgę. Nie umiem wbić się w ich potok zdań.  Podejrzewam, że wcale nie chcą ani moich rad, ani doświadczeń. Dla nich jestem z innego świata i tak też się czuję. Nie sądzę by zainteresowała ich historia sztuki (skądinąd strasznie nudno przekazywana), czy zastosowanie gazu rozweselającego do uśmierzania bólu. Nie umiem, a nawet nie chcę równać.<br />
To coś na kształt uczepionego do ramienia narzeczonej wiernego przyszłego małżonka. Niech facet posmakuje ile sklepów będzie musiał z nią przemierzyć, na ile wystaw popatrzeć, jak się znudzić, zanim stanie przed ołtarzem i zapadnie się w prawdziwe życie. Jako narzeczony ma możliwość wycofania się z interesu, może stanie przed wystawą z klockami Lego i tam zostanie? </p>
<p>Gdyby tak można było bezboleśnie zmienić siedzenie, autobus. Najczęściej jednak otacza mnie tłum i już samo siedzące miejsce jest komfortem. Wysiadam obolała. Kiedy przychodzi czas na zakupy, sklepy zwiedzam sama i nie z powodu obcego miasta. A raczej z oszczędzenia temu ktosiowi mojego długiego zastanawiania się i zaglądania w dziwne miejsca.</p>
]]></content:encoded><description>Znów autobus. Dobrze, że nie pociąg, bo mogłabym ugrząźć na parę godzin w szczerym polu. A tak, jest okazja złapać „okazję”. Nie jestem w staranie podliczyć wszystkich moich podróży autobusowych, było ich więcej niż prywatnych, wygodnych na tylnym siedzeniu pasażera. Jestem miłośniczką pieszych wycieczek i transportu komunikacji tłumnej, wiec nie odstrasza mnie wizja pięciogodzinnego siedzenia [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/co-tydzien/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">17</slash:comments></item><item><title>Przy herbacie</title><link>http://www.kadarka.info/2010/02/przy-herbacie/</link><category>Moje podwórko</category><category>byli księża</category><category>herbata</category><category>pociąg</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Thu, 04 Feb 2010 01:49:04 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1845</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1846" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/imbryk.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/imbryk.jpg" alt="hebrata" title="imbryk" width="500" height="375" class="size-full wp-image-1846" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>W przydworcowym barze można znaleźć wszystko. Najczęściej podwyższony standard usług gastronomicznych, ale i kolorowe fotele, wysokie okna i ludzi, niekoniecznie przyjezdnych albo oczekujących. Wpadają na herbatę, szarlotkę i czkają nie wiadomo na co. </p>
<p>Sobotnie styczniowe popołudnie niedługo każe zapalić lampy. W imbryczku herbata zaparzona z jednej torebki, cukier trzcinowy zapakowany do jednorazowej torebki i widok na sypiące zimowe niebo. Nudno, ale coś im każe siedzieć, przeglądać nerwowo komórki, gazety, siorbać z fusów resztki kawy. Nie mają dziś swojego miejsca, obce kąty są przyjaźniejsze niż znane, a obcy bezpieczniejsi. Tu nikt do nikogo nie podchodzi, nie zaczepia, nie wygania. Każdy kontempluje czas, jakby czekał na pociąg, który zabierze go w krainę wewnętrznego ciepła. </p>
<p>Niekiedy rozlega się dzwonek i szczęśliwiec wychodzi umówiony do kina. Albo bierze się za lekturę, niewymagającą, szybką, dającą zamknąć się, by wiecej do niej nie wracać.<br />
Przez czyjeś ramię zaczynam czytać fragmenty „Porzuconych sutann”. Temat eksów zawsze wzbudza kontrowersje i zaciekawienie, a opuszczenie stanu duchownego kojarzone jest z niemożnością wytrwania w celibacie. A książka odbiegała od standardowych opinii. Jest prawdziwa i brutalna, jeszcze dziwniejsza niż złamanie ślubów czystości. Niekiedy seminarium opisywane, jako jawny terror a niepodporządkowanie karane wyrzuceniem z braku powołania, przypomina falę w wojsku. Przyszli księża wykruszają się nie ze względna na brak chęci do nauki, ale z powodu ciągłej krytyki i braku oparcia wśród przełożonych. Co pojętniejsi już w seminarium zachłystują się materializmem, którego kult będą uprawiać w przyszłości, w swoich parafiach. Ale są wśród nich idealiści, próbujący zmienić świat kościelnych kart. Żadne z opisanych w książce działań nie powiodły się. Głośne krzyki  garstki młodych księży zamieniały się w późniejszy alkoholizm, wypady na panienki, urlopy w zakładach psychiatrycznych. System od wieków trzyma paru wysoko postawionych urzędników, których każda zmiana oznacza spadniecie ze stołka. Z systemem nie wygra się fair, nastawiony jest na łamanie samotnością młodych księży i stopniowym, praktycznym wdrażaniem w niepisane prawo. Niewiele przypominającego założenia wiary. </p>
<p>Nie dziwi, że w niewielu księżach możnych dopatrzeć się człowieka z początków nauki w seminarium. Nie dziwi mnie łamanie celibatu, bo niejednokrotnie jedynie od kobiety słyszą dobre słowo, objaw ludzkich uczuć, chęć wysłuchania i wsparcia. To księży wciąga, porywa i nim się obejrzą tworzą już własny, bezpieczny mały rodzinny system, którym można kierować. Idą na łatwiznę? Są tylko ludźmi szukającymi wewnętrznego ciepła i spokoju. </p>
<p>W przydworcowym barze wszystko jest fragmentaryczne i szybko zapominane. Tu tylko na moment krzyżują się pociągi, z których niewiele się pamięta. Ciekawe, co zagrają za tydzień. </p>
]]></content:encoded><description>W przydworcowym barze można znaleźć wszystko. Najczęściej podwyższony standard usług gastronomicznych, ale i kolorowe fotele, wysokie okna i ludzi, niekoniecznie przyjezdnych albo oczekujących. Wpadają na herbatę, szarlotkę i czkają nie wiadomo na co. 
Sobotnie styczniowe popołudnie niedługo każe zapalić lampy. W imbryczku herbata zaparzona z jednej torebki, cukier trzcinowy zapakowany do jednorazowej torebki i widok [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/02/przy-herbacie/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">18</slash:comments></item><item><title>Psychiatryk</title><link>http://www.kadarka.info/2010/01/psychiatryk/</link><category>Moje podwórko</category><category>wariaci</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Fri, 29 Jan 2010 12:13:51 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1828</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1838" class="wp-caption aligncenter" style="width: 343px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/01/flamenco.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/01/flamenco.jpg" alt="flamenco" title="flamenco" width="333" height="500" class="size-full wp-image-1838" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>Otaczam się nimi od zawsze, już niedługo będę miała ich, na co dzień. Potocznie nazywamy ich, my normalni – wariatami.  Trochę niedomagają fizycznie, ale najczęściej siada im psycha. Normalni śmieją się z nich, ale pod pozornym ignorowaniem i ośmieszeniem kryje się strach. Strach przed nietypowym zachowaniem, nadmiernymi ruchami rąk albo piskliwym tonem głosu. Kiedy uda im się wejść na chwilę do naszego, znormalizowanego świata, do sklepu czy parku, obrzucani spojrzeniem i obawą w głosie krzyczącego (tu są małe dzieci!), wariaci wycofują się do swojego wewnętrznego, bezpiecznego świata. My, normalni, wolimy karmić swoje dzieci przekleństwami z TV i mieć święty spokój albo wymuskanymi postaciami z bilbordów, wierząc, że ich idealizm nauczy następne pokolenie piękniej i zdrowiej żyć. </p>
<p>Taką przykładową, prozaiczną scenkę z naszego podwórka pokazuje film „Enen”. Pewien mężczyzna podpatrzywszy lokatora swojego sąsiada, który to lokator ciut odbiega od przyjętych norm zachowania, wkracza z psem na posesje sąsiada, domagając się w imieniu „okolicy” usunięcia tego „wypierdka ludzkiego”. Sąsiad wie, że lokator nie jest niebezpieczny, co gorsza, to „normalni” zrobili z niego warzywo dla Domów Opieki Społecznej. Ale też wie, że jeśli wda się w dyskusje i tłumaczenia, w tej chwili zostanie poszczuty psem, a jutro w parku skopany do nieprzytomności. Może uszkodzą mu czaszkę i podziali los lokatora? Niebezpiecznych wariatów zamyka się w psychiatryku, a tych dających sobie radę, próbuje przywrócić się społeczeństwu. Nam. Po co? Pierwsze, co nasuwa się to pieniądze, które łożone z naszych normalnych kieszeni trafią w łapy opieki nad nimi. I tu roi się od precedensów, nie chcemy płacić ani mieć ich koło siebie, na podwórku, w sklepie. Wiec może do gazu?</p>
<p>Jak niewielka linia dzieli wariatów od normalności. Chciałoby się zapytać czym jest normalność. Czy jest taka płaszczyzna i czy dla każdego spełnia te same normy? Im dłużej się zastanawiam, tym dochodzę do jaśniejszego wniosku, że nasza codzienne pogoń niewiele odbiega od domu wariatów. Umiemy  usprawiedliwić chamskiego szefa, który traktuje nas jak insekta i rzuca marny ochłap poniżej kwalifikacji. Ale jest praca, dzieci mają co jeść! Tolerować codzienne burdy za ścianą, bo co powiedzą sąsiedzi, tak nie wypada. Traktujemy się jak insekty w walce o lepsze, polityczne stołki. Czy nie lepiej byłoby bez pospiechu patrzeć na bezpieczny świat, w którym ktoś poda obiad, włączy telewizor&#8230; Niestety, nie ma tak dobrze, tylko niewielu może liczyć na ten komfort. Oprócz wariatów, zdarza się to pracoholikom, mało odpornym psychicznie albo szukającym azylu kanciarzom. W naszym normalnym świecie nie mówi się o szaleństwie. W większości przypadków jest ono przyjętą normą i ma słały porządek dnia. Gdybyśmy chcieli przesunąć nieznacznie ową normę, okazałoby się, że jest za mało psychatryków, za dużo” normalnych” nie spełniających norm normalności. Nie trudno stać się z tych „ich” nimi samymi.  A zresztą… kto by nas pielęgnował i pilnował? </p>
]]></content:encoded><description>Otaczam się nimi od zawsze, już niedługo będę miała ich, na co dzień. Potocznie nazywamy ich, my normalni – wariatami.  Trochę niedomagają fizycznie, ale najczęściej siada im psycha. Normalni śmieją się z nich, ale pod pozornym ignorowaniem i ośmieszeniem kryje się strach. Strach przed nietypowym zachowaniem, nadmiernymi ruchami rąk albo piskliwym tonem głosu. Kiedy [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/01/psychiatryk/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">14</slash:comments></item><item><title>Tacy sami</title><link>http://www.kadarka.info/2010/01/tacy-sami/</link><category>Niepamiętnik</category><category>miłość</category><category>przeszłość</category><category>szczęście</category><dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kadarka</dc:creator><pubDate>Sat, 23 Jan 2010 13:40:01 PST</pubDate><guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1821</guid><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><![CDATA[<div id="attachment_1820" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/01/pocalunek.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/01/pocalunek.jpg" alt="" title="pocalunek" width="500" height="333" class="size-full wp-image-1820" /></a><p class="wp-caption-text">fot. własna</p></div>
<p>Telefon. Podekscytowany głos mamy pyta o telefon do pizzerii.<br />
Wyrzuciłam wszystkie ulotki po remoncie, ale jest internet. Wklepuję w wyszukiwarkę odpowiednie słowa. Oddzwaniam. W słuchawce radosny śmiech mamy, pośpiech w głosie – „szybko, jesteśmy głodni”. Kto jest u ciebie, co się stało? – pytam. Mama nie odpowiada mówi o jakiejś imprezie i o tajemniczym Nim. Co tam się dzieje – nie odpowiada, ale obiecuje jutro oddzwonić. Jestem szczęśliwa – rzuca zamiast „cześć”. Mama ledwo chodzi, problemy przycisnęły ją do ziemi, a tu …</p>
<p>Cichy zgrzyt pamięci. W święta miałam być z jego synem świadkiem na ich ślubie.  Ale plany rozsypały się jeszcze przed listopadem. Jak u nastolatków – pomyślałam. Mama nikła – zamilkła, skuliła się z samotności. Jedna z chorób, jakie nawiedziły ją po śmierci taty, zabierała jej siły fizyczne. Kto wie, może zostanie jej tylko widok z pierwszego piętra na ruchliwą ulicę? </p>
<p>To wariat, mówiła babka, ciotka, wuj. Nie powiedziałam tego głośno, kiedy prędkość starej niemieckiej taksówki kładła mnie na siedzenia pasażera. Kiedy weszliśmy głęboko w las po konwalie, mama została na głównej ścieżce, i zostawił mnie. Kiedy dzwonił do niej, umawiał się i nie przychodził. I kiedy potrafił z minuty na minutę zmieniać plany, zapakować mamę i pojechać do Polańczyka, na lody do Kazimierza, na spacer do Kozłówki.  Kiedy ohydnie żartował z jej pijanych gości. Kiedy nie liczył się z jej zdaniem, nie szanował i okłamywał. Kiedy wreszcie odszedł do pobłażliwej, ale i zaborczej kobiety. </p>
<p>Na początku chciała zapomnieć, potem żałowała. Tak to jest, niektóre kobiety unoszą się honorem, wykasowują numer telefonu z jego komórki i cierpią, licząc na zapomnienie albo… cud? A inne dzwonią w nocy z ogniem szyderstw albo biorą cegłówkę i wybijają szybę.</p>
<p>Co ty w nim widzisz, on żadnej książki w życiu nie przeczytał, nie rozwiązał żadnej krzyżówki. Nic nie ogląda. Dzieli was przepaść kulturowa. O czym będziesz z nim rozmawiała? A jednak istnieje miedzy nimi niewidzialna nić porozumienia. Trudno ocenić, na jakim poziomie. Rwanie do przodu? Przekonanie, że pomimo zawikłanej przeszłości umieją stworzyć wspólnie coś dobrego. A może odepchniecie samotności, wyłuskanie jeszcze młodzieńczych uczuć?</p>
<p>Jutro zadzwonię.</p>
<p>Czasem myślę, że niewiele zmieniamy się od czasu odebrania dowodu osobistego. Przybywają doświadczenia, budzi się rozum, ale kim on jest w porównaniu z sercem i samotnością?</p>
]]></content:encoded><description>Telefon. Podekscytowany głos mamy pyta o telefon do pizzerii.
Wyrzuciłam wszystkie ulotki po remoncie, ale jest internet. Wklepuję w wyszukiwarkę odpowiednie słowa. Oddzwaniam. W słuchawce radosny śmiech mamy, pośpiech w głosie – „szybko, jesteśmy głodni”. Kto jest u ciebie, co się stało? – pytam. Mama nie odpowiada mówi o jakiejś imprezie i o tajemniczym Nim. Co [...]</description><wfw:commentRss xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/">http://www.kadarka.info/2010/01/tacy-sami/feed/</wfw:commentRss><slash:comments xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">24</slash:comments></item></channel></rss>
