<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2enclosuresfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639</atom:id><lastBuildDate>Sun, 04 Mar 2012 09:04:24 +0000</lastBuildDate><category>katyń 2o1o</category><category>Duda</category><category>25 milionów</category><category>bezpieka</category><category>SPECI</category><category>Jaruzelski</category><category>murawiow</category><category>Krupski</category><category>Orban</category><category>wielka brytania</category><category>lekarze</category><category>krasnokuijsk</category><category>UAM</category><category>tu-154 10 minut wczesniej</category><category>deresz</category><category>Kowal</category><category>Lech Kaczyński</category><category>Miller</category><category>Srebrny Medal</category><category>Kurtyka</category><category>katyń</category><category>krzyż</category><category>szczątki</category><category>Augustynowicz</category><category>katastrofa</category><category>pisowski</category><category>apel</category><category>ił-76</category><category>TAF</category><category>ił-62</category><category>praca</category><category>TVN</category><category>prezydent rp</category><category>Duma</category><category>wyszyński</category><category>Maciej Kujawski.Grzegorz Michnikiewicz</category><category>dziel i rządź</category><category>identyfikacja zwłok</category><category>gen.Błasik</category><category>Andrzej Błasik</category><category>UJ</category><category>PiS</category><category>Służba Kontrwywiadu</category><category>nic</category><category>Klich</category><category>Macierewicz</category><category>zeznania</category><category>tragedia smoleńska</category><category>Rywin</category><category>strona rosyjska</category><category>nowego</category><category>radiokompa</category><category>wizyta</category><category>ekshumacje</category><category>Tunia</category><category>rosjanie</category><category>prokuratura</category><category>Bartosz</category><category>nasz dziennik</category><category>Samara</category><category>OMON</category><category>rosja</category><category>salon24</category><category>piotr czartoryski-sziler</category><category>Jacek Dytkowski</category><category>jak-40</category><category>RPO</category><category>niebezpieczny samolot</category><category>rejestratory tu154</category><category>Grabarczyk</category><category>losz</category><category>pomoc prawna</category><category>wrak</category><category>smoleńskich</category><category>CIA</category><category>gene poteat</category><category>Elżbieta Putra</category><category>zuzanna kurtyka</category><category>GNSS</category><category>Anna Ambroziak</category><category>uszkodzenia</category><category>SSmoleńsk2010</category><category>EABL</category><category>film amatorski</category><category>janusz</category><category>stenogramy</category><category>ofiary tragedii</category><category>gw</category><category>stanisław zając</category><category>gotowce</category><category>IPN</category><category>wyciek akt</category><category>zamach</category><category>hołd katyński</category><category>tupolew</category><category>World Net Daily</category><category>SKW</category><category>eksplozja</category><category>PE</category><category>Arkadiusz Protasiuk</category><category>informacja</category><category>sieradzka</category><category>AFTN</category><category>PO.SLD</category><category>gosiewski</category><category>MAK</category><category>Gross</category><category>NATO</category><category>MSZ</category><category>kłamstwo katyńskie</category><category>buzek</category><category>smoleńskie lotnisko</category><category>KRRiT</category><category>ściema</category><category>smolenska</category><category>aleksander karomczyk</category><category>Siewiernym</category><category>Przewoźnik</category><category>Katyn</category><category>Kownacki</category><category>symulacja katastrofy</category><category>FDR</category><category>Logika</category><category>ryżenko</category><category>WSW</category><category>PO i SLD</category><category>pjn</category><category>Paszkowski</category><category>Seremetiev</category><category>AWACS</category><category>motłoch</category><category>ZSRR</category><category>premier</category><category>super expressTu-154</category><category>rodziny ofiar</category><category>katyń2010</category><category>rogalski</category><category>radio Esca</category><category>naszdzienni</category><category>minister Kopacz</category><category>fetlińska</category><category>ECRczłonek PiS</category><category>stowarzyszenie katyń 2010</category><category>III</category><category>szmajdziński</category><category>propaganda</category><category>Kaczynski</category><category>rzeczypospolita</category><category>fiasko</category><category>szeląg</category><category>Hołdanowicz</category><category>Dmitrija Miedwiediewa</category><category>10 kwietnia</category><category>meaconing</category><category>nadanie</category><category>natalli-świat</category><category>pł</category><category>kresy24</category><category>Wall Street</category><category>TVP</category><category>Mularczyk</category><category>minister Arabski</category><category>tattiana</category><category>Komorowski</category><category>lech i maria kaczyńscy</category><category>Święczkowski</category><category>Putin</category><category>WSI</category><category>320</category><category>zenon baranowski</category><category>Order Orła Białego</category><category>Jurij Czajka</category><category>biały kruk</category><category>Wiśniewski</category><category>pleśń</category><category>Mikołajczyk</category><category>ewa kopacz</category><category>Gabarczyk</category><category>palikot</category><category>76 ofiar</category><category>gwarancja</category><category>rp</category><category>poland</category><category>Rue Wiertz</category><category>labolatoria</category><category>Stowarzyszenie Rodzin</category><category>kuriozalna</category><category>Jarosińska</category><category>malitka</category><category>PO</category><category>Harvey</category><category>Wprost</category><category>wassermann</category><category>wraj tupolewa</category><category>Witos</category><category>melak</category><category>putra</category><category>plusnin</category><category>Stany Zjednoczone</category><category>2000</category><category>Lewitin</category><category>Beata Gosiewska</category><category>MBZ</category><category>śledczy</category><category>siewiernyj</category><category>Marta Ziarnik</category><category>planowani wizyty</category><category>kłamcy</category><category>WSJ</category><category>11 grudnia</category><category>Miedwiediew</category><category>Tusk</category><category>parlement europejski</category><category>Marek Chodkiewi</category><category>smoleńsk 2010</category><category>rząd polski</category><category>sojusz z NATO</category><category>CRM</category><category>akta tupolewa</category><category>generał</category><category>austyn</category><category>101</category><category>Maciej Łopiński</category><category>patomorfologia</category><category>650m</category><category>Tomasz Krawczyk</category><category>Radosław Sikorski</category><category>Lecha Kaczyńskiego</category><category>goliński</category><category>lotnisko sewiernyj</category><category>moskwa</category><category>Błaszczak</category><category>BOR</category><category>smoleńsk</category><category>Federacja Rosyjska</category><category>piotr falkowski</category><category>Adam Białous</category><category>amerykanie</category><category>nasza polska</category><category>fotyga</category><category>UE</category><category>strzały</category><category>Trybunał</category><category>śledzctwo</category><category>Kongres USA</category><category>Barack Obama</category><category>RBN</category><category>David Icke</category><category>newsweek</category><category>SYNOP</category><category>Katyń 2010</category><category>DSP</category><category>badania</category><category>trymer</category><category>jakubiak</category><category>Sandorski</category><category>METAR</category><category>ACAS</category><category>MACIEREWICZ smoleńsk</category><category>USA</category><category>Przemysław Gosiewski</category><category>Czaban</category><category>Bruksela</category><category>EASA</category><category>rząd rosji</category><category>mistyfikacja</category><category>katyń 2010smoleńsk 2010</category><category>akta śledcze</category><category>Ewa Błasik</category><category>dowódca</category><category>korsarz</category><category>Jarosława Kaczyńskiego</category><category>ambroziak</category><category>wpo</category><category>siły powietrzne</category><category>tragedia</category><category>10kwietnia</category><category>ryszard kaczorowski</category><category>katyń 2010 zdjęcia</category><category>Łazy</category><category>kandydat</category><category>sekcja zwłok</category><category>WND</category><category>tu-154</category><category>kaczorowski</category><category>gnił</category><category>Andrzej Mazurkiewicz</category><category>śmierć</category><category>pył wulkaniczny</category><category>Platforma</category><category>10.04</category><category>Ryszard Legutko</category><category>22 listopada</category><category>agencja wywiadu</category><category>ABW</category><category>przyczyny</category><category>2010</category><category>Antoni Dudek</category><category>nd</category><category>lotka</category><category>Anodin</category><category>jerzy</category><category>CHSZ</category><category>tu-154m</category><category>prognoza</category><category>samolot prezydencjki</category><category>Iłłarionow</category><category>kataryna</category><category>fr</category><category>naszdziennik</category><category>warszawa</category><category>muzeum lotnictwa</category><category>Marcin Austyn</category><category>rosarchiw</category><category>Grinin</category><category>Lechowi Kaczyńskiemu</category><category>Aleksandrowicz</category><category>Kushner</category><category>Mariusz Kamieniecki</category><category>gazeta wyborcza</category><category>TAWS</category><category>Kuba Wojewódzki</category><category>oszustwa PO</category><category>wpo warszawa</category><category>36SPLT</category><category>Komitet</category><category>Jasna Góra</category><category>żarski</category><category>służby specjalne</category><category>członek PiS</category><title>Katyń 2010 czy Smoleńsk 2010 ?</title><description>Katastrofa Smoleńsk 2010 Śledztwo Smoleńskie  Artykuły  Materiały Zdjęcia Wideo Raporty Informacje Dyskusje Wszystko o katastrofie pod Smoleńskiem
Stowarzyszenie Katyń 2010 , Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich</description><link>http://katyn2010.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (A W)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>470</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/Katyn2010" /><feedburner:info uri="katyn2010" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><media:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</media:keywords><media:category scheme="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd">News &amp; Politics</media:category><itunes:owner><itunes:email>studentkadaga@centrum.cz</itunes:email></itunes:owner><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><itunes:subtitle>katyn</itunes:subtitle><itunes:summary>Witam na moim blogu poświęconym tragedii i ofiarom Katynia 2010 roku.Staram się ukazać prawdę a także obiektywne i wolne od wpływów opinie i konkretne dowody...</itunes:summary><itunes:category text="News &amp; Politics" /><feedburner:emailServiceId>Katyn2010</feedburner:emailServiceId><feedburner:feedburnerHostname>http://feedburner.google.com</feedburner:feedburnerHostname><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-8836593819630573942</guid><pubDate>Sun, 07 Aug 2011 18:12:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-08-07T20:12:46.526+02:00</atom:updated><title>Nie ma pewności czy w grobach pochowano ciała Polaków</title><description>Nie mamy pewności, czy w grobie spoczywa ciało mojego męża. O tym, co rodzi nasze wątpliwości w tej sprawie, napisaliśmy do prokuratury. Do tej pory nie otrzymaliśmy na nurtujące nas pytania odpowiedzi&lt;br /&gt;
Robak sumienia toczy Tuska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z Elżbietą Putrą, żoną Krzysztofa Putry, wicemarszałka Sejmu, który służąc Polsce, zginął w katastrofie smoleńskiej, rozmawia Adam Białous&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śledztwo prowadzone przez prokuraturę wojskową może, Pani zdaniem, dać lepsze rezultaty niż prace komisji ministra Jerzego Millera?&lt;br /&gt;
- Czekam na wyniki śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wojskową, bo ona postawi konkretne zarzuty konkretnym osobom. Proszę nie myśleć, że jestem żądna zemsty, absolutnie nie o to mi chodzi. Pragnę, aby stało się zadość podstawowym zasadom sprawiedliwości, żeby ci, którzy zawinili w tej ważnej dla całego społeczeństwa sprawie, zostali ukarani, ponieważ bezkarność rodzi następne złe owoce. Gdyby osoby dziś rządzące, których błędne decyzje przyczyniły się do zaistnienia tej tragedii, były prawdziwymi mężami stanu - publicznie przyznałyby się do tych błędów i za nie przeprosiły. Miałyby też odwagę poddać się w ten sposób ponownej weryfikacji przeprowadzonej przez społeczeństwo polskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wyglądały kolejne etapy Pani kontaktów z prokuraturą prowadzącą śledztwo smoleńskie?&lt;br /&gt;
- Na początku bardzo często otrzymywaliśmy informacje z prokuratury w formie przesyłek poleconych. Te listy z prokuratury zaczęły do nas docierać coraz rzadziej od czasu, kiedy była głośna sprawa z rzekomymi przeciekami z prokuratury do mediów. Obecnie o działaniach prokuratury jesteśmy więc najczęściej informowani przez naszego prawnika. Wcześniej byliśmy również zapraszani na przesłuchania. Wszyscy mamy na bieżąco dostęp bezpośredni do prokuratorów, możemy do nich zgłaszać pytania i uwagi. W bezpośrednim kontakcie z prokuraturą jest również moja córka, która mieszka w Warszawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystąpi Pani o ekshumację ciała męża?&lt;br /&gt;
- Na razie nie podjęłam takiej decyzji. Tak naprawdę jednak nie mamy pewności, czy w grobie spoczywa ciało męża. O tym, co rodzi nasze wątpliwości w tej sprawie, napisaliśmy do prokuratury. Do tej pory nie otrzymaliśmy na nurtujące nas pytania odpowiedzi. A właśnie od tych odpowiedzi może zależeć nasza decyzja dotycząca ekshumacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddano Pani wszystkie rzeczy męża?&lt;br /&gt;
- Nie oddano nam do tej pory jego telefonu komórkowego. Ostatnio dostaliśmy zaproszenie z prokuratury na oględziny rzeczy należących do niego. Z tego, co wiem, mąż nie miał ze sobą wiele - ubrania, komórka, jakieś drobiazgi, które nam już przekazano. Ubrania zostały odkażone, doprowadzone do porządku i można je odebrać. Zastanawiamy się właśnie z dziećmi, czy je odbierzemy czy też nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak ocenia Pani raport ministra Millera?&lt;br /&gt;
- Właściwie nie wiem, po co komisję ministra Millera, która sporządziła raport, powołano. Przecież nawet jeżeli wykryła ona jakieś nieprawidłowości, to i tak nie jest w stanie pociągnąć nikogo do odpowiedzialności. Oprócz ministra Bogdana Klicha po publikacji raportu żaden inny minister nie został zdymisjonowany. A przecież sam ten raport pokazuje, że lot został źle przygotowany i powinny być wyciągnięte konsekwencje w stosunku do osób, które zawiodły. Zaczynając od premiera, poprzez ministrów, na urzędnikach państwowych niższego rzędu skończywszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pani zdaniem, w tym dokumencie opisano wszystkie czynniki, które miały wpływ na tragedię pod Smoleńskiem?&lt;br /&gt;
- Nie o wszystkich przyczynach mówi raport ministra Millera. Moim zdaniem, przyczyną, która pośrednio doprowadziła do katastrofy, była również decyzja premiera, że nie będzie wspólnych z prezydentem obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej w Rosji. Tworzenie atmosfery wrogości wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego urzędników również nazwałabym pośrednią przyczyną katastrofy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co powiedziałaby Pani premierowi Tuskowi, gdyby do Pani zadzwonił?&lt;br /&gt;
- Na pewno zadałabym mu pytanie, które dotyczy pewnej konferencji prasowej z jego udziałem. Tematem tej konferencji były kontrowersyjne działania Janusza Palikota, ówczesnego posła PO. Na zadane wtedy przez jednego z dziennikarzy pytanie: czy premier nie uważa, że Palikot go lekceważy, Donald Tusk odpowiedział w tym sensie, że był już taki, co go lekceważył, i drogo za to zapłacił. Spytałabym więc, kogo premier miał na myśli, mówiąc te słowa. Następnym pytaniem byłoby: czy myśląc o katastrofie smoleńskiej, uważa, że należycie dopełnił wszystkich swoich powinności dotyczących tej sprawy, tak iż może stanąć przed lustrem i powiedzieć: mam czyste sumienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wiadomo, Rosjanie są przekonani, że sumienie mają czyste, mimo że polski raport wskazuje na karygodne błędy na wieży Siewiernego.&lt;br /&gt;
- Nieudolne przygotowanie lotu rządowej maszyny do Smoleńska, oddanie wszystkich dowodów w ręce Rosjan, brak pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich urzędników państwowych, którzy zawinili - to wszystko ośmiesza nasze państwo w oczach świata. Pokazuje, że Polakom można bezkarnie dołożyć, a oni będą jeszcze udawać, że nic się nie stało. Jeżeli nie zaczniemy od rządzących wymagać prawdziwej odpowiedzialności za to, jak rządzą, będzie coraz gorzej. Myślę tu m.in. o sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej i pociągnięciu do odpowiedzialność osób, które nie wywiązały się ze swoich obowiązków. Uważam, że zarówno premier, jak i prezydent robią za mało, aby sprawiedliwości stało się zadość. Naszym obywatelskim obowiązkiem jest im to powiedzieć. Od tego, czy dbamy o dobrą jakość rządów sprawowanych w Polsce, zależy jej przyszłość, jak również wizerunek, jaki nam kreślą inne narody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego nie uczestniczyła Pani w spotkaniu rodzin z członkami komisji ministra Millera w dniu prezentacji raportu?&lt;br /&gt;
- Zaproszenie dosłownie w ostatniej chwili na konferencję rodzin ofiar katastrofy uważam za niestosowne. Gdybym nawet chciała uczestniczyć w tym spotkaniu, to i tak dano mi za mało czasu, abym zdążyła się na nie wybrać. Nie podoba mi się również to, że musieliśmy czekać na publikację raportu do czasu, aż został on przetłumaczony na języki obce. Jako Naród, który stracił w katastrofie dużą część elity, powinniśmy zostać powiadomieni o wynikach prac komisji ministra Millera od razu, kiedy tylko prace nad przygotowaniem raportu zostały zakończone. Natomiast w odniesieniu do rodzin ofiar katastrofy wcześniejsze ujawnienie wniosków zawartych w raporcie pozwoliłoby uspokoić emocje nim wywołane, zanim zajęli się tym dokumentem dziennikarze, z których wielu tylko te emocje podsyca i nie pozwala zabliźnić się naszym ranom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Często śledzi Pani w mediach informacje na temat katastrofy?&lt;br /&gt;
- Mam świadomość, że od tego tematu nie można i nie należy uciekać. Po publikacji raportu ministra Millera byłam wprawdzie bardzo roztrzęsiona, on przywrócił trudne wspomnienia. Na szczęście znalazłam niezawodny sposób dający uspokojenie - jest nim ciężka fizyczna praca. Mam liczne obowiązki związane z wychowaniem dzieci i to również nie pozwala mi popaść w jakieś przygnębienie. Ale przecież nie wszystkie osoby z rodzin ofiar katastrofy znoszą ciągłe nawroty do tej sprawy w miarę dobrze. To przypominanie co kilka miesięcy - a to raportem rosyjskim, a to polskim - nie jest dla rodzin sytuacją łatwą. Szczególnie kiedy komentarze po publikacji raportu są złośliwe wobec ofiar katastrofy lub ich rodzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podziela Pani opinię niektórych komentatorów, że podczas kampanii wyborczej sprawy katastrofy politycy nie powinni poruszać?&lt;br /&gt;
- Moje zdanie na ten temat jest zupełnie inne. Gdyby politycy nie poruszali sprawy katastrofy smoleńskiej podczas kampanii, byłoby to kompletne nieporozumienie. Ten temat jest obecnie najistotniejszy, bo katastrofa odsłoniła fatalny stan naszego państwa, jego słabość. Pokazała, kto we władzach w wysokich instytucjach państwowych lekceważy swoje obowiązki. Kampania wyborcza jest najlepszym okresem, aby wytknąć im te błędy publicznie, aby społeczeństwo podczas wyborów mogło ich z tego rozliczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrona załogi Tu-154M, gen. Andrzeja Błasika, w ogóle informowanie o Smoleńsku jest często piętnowane uwagą: "Znowu o Smoleńsku"...&lt;br /&gt;
- Tak zachowują się tylko ci, którzy pozbawieni są odwagi. Ich zdaniem lepiej pewne niewygodne tematy przemilczeć, żeby kogoś nie rozdrażnić. Wolą mówić o sprawach błahych, niemających znaczenia, ażeby się przypodobać publice. A przecież jeśli ktoś naprawdę dba o dobro swoje i wspólne, nie zawsze będzie mówił to, co ludzie chcą usłyszeć. Będzie też mówił o tym, co trudne i bolesne, aby zło się nie rozprzestrzeniło i nie niszczyło tego, co dobre. Niestety w duszach obecnie sprawujących rządy i ich piewców wygrywa strach przed prawdą. Być może również ci, którzy każą milczeć o katastrofie, po prostu boją się osób, które mają na ten temat dużą i coraz większą wiedzę. Często też agresję w stosunku do tych, którzy są dociekliwi w badaniu przyczyn katastrofy, wywołuje ludzkie lenistwo, bo po co się wysilać, szukać, szperać, iść pod prąd - lepiej położyć się wygodnie na tapczanie, włączyć telewizor, a tam "eksperci" wszystko wyjaśnią. Tak samo łatwiej kogoś, kto posiada pasję szukania prawdy, nazwać oszołomem, niż samemu zmusić się do tych trudnych poszukiwań, z którymi wiąże się wysiłek i poświęcenie. Lecz jeśli nasze państwo ma być lepsze, mocniejsze, sprawniejsze i sprawiedliwsze - może to nastąpić jedynie dzięki postawie tych Polaków, którzy ofiarnie szukają prawdy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-8836593819630573942?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/r386VLxFA8c" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/r386VLxFA8c/nie-ma-pewnosci-czy-w-grobach-pochowano.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/08/nie-ma-pewnosci-czy-w-grobach-pochowano.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-1550403576571442105</guid><pubDate>Sun, 07 Aug 2011 18:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-08-07T20:00:16.143+02:00</atom:updated><title>Siedem tajemniczych śmierci</title><description>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: #fafcff; color: #2a2a2a; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 11px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków którzy byli lub stali się osobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi, bardzo zdolnymi. Byli patriotami.&lt;span id="more-12309"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;h2 style="color: #606060; font-size: 1.6em;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/h2&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;&lt;em&gt;Sprawiedliwy ginie,&lt;br /&gt;
A nikt się tym nie przejmuje.&lt;br /&gt;
Bogobojni ludzie znikają,&lt;br /&gt;
A na to nikt nie zwraca uwagi.&lt;br /&gt;
Tak się to gubi sprawiedliwego,&lt;br /&gt;
A on odchodzi by zażywać pokoju&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Księga Izajasza 57, 1-2&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Proszę Państwa! Tragedia Smoleńska to nie tylko 96 ofiar delegacji do Katynia, to także tajemnicze śmierci osób z tragedią związanych. Zdarzenia mające miejsce już w Polsce. Wszyscy znamy łódzki mord. Media mówiły o tym bo musiały, pomijając jednak lub nie rozwijając niewygodnych dla mainstreamu wątków.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Powszechne milczenie zapadło jednak wobec pozostałych ofiar, gdzie sprawcy już nie ujawniają się jak w Łodzi, tylko wszystko dzieje się tak jakby to były wypadki.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Jednak proszę Państwa w wypadek można uwierzyć gdy jest jeden i gdy śledztwo jest prowadzone rzetelnie, zaś nawet zwolennicy tezy iż w Smoleńsku nie było nic więcej niż błąd polskich pilotów plus naciskający prezydent lub gen. Błasik, podczas rozmowy nie odważą się twierdzić że seria tajemniczych śmierci po 10 kwietnia i łącząca się z nimi wcześniejsza śmierć Grzegorza Michniewicza, szefa kancelarii prezydenta, to były przypadki.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Grzegorz Michniewicz. Pierwsza ofiara. Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach 23 grudnia tego samego dnia kiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień , wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci w mediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara. Ginie18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następca głównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara. Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu ,dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec, który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Mimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami – stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Krzysztof Knyż operator „Faktów” TVN. Czwarta ofiara. Pracował z W. Baterem. Wedle informacji podanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piąta ofiara. Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów, która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd.&lt;br /&gt;
W tym miejscu wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, które dopiero gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyły zawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Doktor Ratajczak. Szósta ofiara. Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo mimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Doktor Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską „Gazetę wyborczą”. Wiąże się tę śmierć z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimych służb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci – cisza.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara. Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspert od spraw lotniczych. Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998- 2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina min. Wróbla jest jednak rodzina wzorcową – żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej jak to ma miejsce w wypadku morderstwa, tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdza jego całkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla które taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel.” Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miała odwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.5em; margin-bottom: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;Proszę Państwa. Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków którzy byli lub stali się osobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi, bardzo zdolnymi. Byli patriotami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-1550403576571442105?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/-vT3KvL4RBI" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/-vT3KvL4RBI/siedem-tajemniczych-smierci.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/08/siedem-tajemniczych-smierci.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-1652454133205735608</guid><pubDate>Fri, 17 Jun 2011 18:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-06-17T20:15:25.496+02:00</atom:updated><title>Oficerowie odpowiedzialni za nadzór nad moskiewskim Instytutem Naukowo-Badawczym, który po katastrofie smoleńskiej wykonał kontrowersyjne ekspertyzy ciał załogi polskiego samolotu i gen. Andrzeja Błasika, zostali aresztowani pod zarzutem korupcji i planowania zabójstwa.</title><description>&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333; font-family: Georgia; font-size: 16px; line-height: 27px; margin-bottom: 15px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; z-index: 100;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333; font-family: Georgia; font-size: 16px; line-height: 27px; margin-bottom: 15px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; z-index: 100;"&gt;Stojący na czele służb medycznych rosyjskiego resortu obrony gen.&amp;nbsp;&lt;a href="http://smolensk-2010.pl/tag/aleksandr-bielewitin" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: #ececec; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(221, 221, 221); border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-left-color: rgb(221, 221, 221); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(221, 221, 221); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(221, 221, 221); border-top-style: solid; border-top-width: 1px; color: black; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 4px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 4px; text-decoration: none;" title="Aleksandr Bielewitin"&gt;Aleksandr Bielewitin&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i jego zastępca płk Aleksiej Nikitin zostali dwa tygodnie temu aresztowani i oskarżeni o korupcję.&lt;br style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;" /&gt;Rozmiary zapaści i skalę zaniedbań w wojskowej służbie zdrowia przedstawił wczoraj gen.&amp;nbsp;&lt;a href="http://smolensk-2010.pl/tag/aleksandr-nikitin" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: #ececec; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(221, 221, 221); border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-left-color: rgb(221, 221, 221); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(221, 221, 221); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(221, 221, 221); border-top-style: solid; border-top-width: 1px; color: black; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 4px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 4px; text-decoration: none;" title="Aleksandr Nikitin"&gt;Aleksandr Nikitin&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(zbieżność nazwisk przypadkowa) z Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej.&lt;br style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;" /&gt;W wywiadzie dla agencji Interfax stojący na czele wydziału odpowiedzialnego za nadzór nad przestrzeganiem prawa przez dowództwa i jednostki wojskowe gen. Nikitin podaje przykłady zaniedbań: szpitale Floty Północnej i Floty Bałtyckiej otrzymały odpowiednio 25 i 34 proc. planowanego przydziału leków. – W licznych wojskowych szpitalach w centralnym obwodzie wojskowym poważne braki leków spowodowały ograniczenie dostępu do opieki medycznej dla wojskowych i ich rodzin, szczególnie ze względu na niemożność wykonania znieczulenia i operacji chirurgicznych – podaje kolejny fakt prokurator wojskowy.&lt;br style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;" /&gt;Według niego, źródłem problemów z aprowizacją były nieprawidłowości w procesie zakupu bądź składania ofert. Wszczęto już kilka dochodzeń z zarzutem zawyżania cen na zakup sprzętu medycznego, które przyniosły wojskowemu budżetowi straty w wysokości 70 mln rubli (7 mln zł). Sprawy te dotyczą zakupu skanerów, aparatury radiologicznej i fiberoskopów (umożliwiających wziernikowanie). Sami Bielewitin i Nikitin są podejrzewani o przyjęcie łapówki w związku z kontraktem na zakup tomografów, jak również o planowanie zabójstwa niewygodnego świadka, byłego wiceministra zdrowia Aleksieja Wilkena, który miał pośredniczyć w przekazywaniu im dużej łapówki.&lt;br style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;" /&gt;- Zidentyfikowano pewną liczbę przypadków, w których osoby odpowiedzialne za realizację zamówień dowództwa wojskowego, szukając własnych korzyści, dokonywały zakupu sprzętu po cenach dwukrotnie wyższych od rynkowych – przyznał gen. Nikitin, który wprost nie używa słowa “korupcja”, chociaż jest ono kluczem do zrozumienia sposobu funkcjonowania współczesnej rosyjskiej sfery publicznej i resortów siłowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333; font-family: Georgia; font-size: 16px; line-height: 27px; margin-bottom: 15px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; z-index: 100;"&gt;&lt;strong style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://smolensk-2010.pl/tag/piotr-falkowski" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: #ececec; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(221, 221, 221); border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-left-color: rgb(221, 221, 221); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(221, 221, 221); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(221, 221, 221); border-top-style: solid; border-top-width: 1px; color: black; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 4px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 4px; text-decoration: none;" title="Piotr Falkowski"&gt;Piotr Falkowski&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333; font-family: Georgia; font-size: 16px; line-height: 27px; margin-bottom: 15px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; z-index: 100;"&gt;http://www.&lt;a href="http://smolensk-2010.pl/tag/naszdziennik-pl" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: #ececec; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(221, 221, 221); border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-left-color: rgb(221, 221, 221); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(221, 221, 221); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(221, 221, 221); border-top-style: solid; border-top-width: 1px; color: black; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 4px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 4px; text-decoration: none;" title="naszdziennik.pl"&gt;naszdziennik.pl&lt;/a&gt;/index.php?dat=20110617&amp;amp;typ=sw&amp;amp;id=sw03.txt&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-1652454133205735608?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/jlpQLkra4Uk" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/jlpQLkra4Uk/oficerowie-odpowiedzialni-za-nadzor-nad.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/06/oficerowie-odpowiedzialni-za-nadzor-nad.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-4871203406739715481</guid><pubDate>Wed, 01 Jun 2011 12:05:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-06-01T14:05:57.806+02:00</atom:updated><title>W Moskwie z własnym sprzętem</title><description>Biegli z zakresu fonoskopii, którzy w poniedziałek przylecieli do Moskwy, wczoraj rozpoczęli pracę. Mają zbadać oryginalne rejestratory dźwięku i parametrów lotu samolotu Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku 10 kwietnia ubiegłego roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójce specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie towarzyszy prokurator płk Tomasz Mackiewicz z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie - ten sam, który opiekował się grupą archeologów i innych ekspertów pracujących w październiku na miejscu katastrofy w Smoleńsku. Wczorajszy dzień poświęcili na uzgodnienia proceduralne w Komitecie Śledczym Federacji Rosyjskiej, a od dziś do końca tygodnia będą pracować przy czarnych skrzynkach rozbitego tupolewa. W tym celu do Moskwy przylecieli z własnym sprzętem.&lt;br /&gt;
Możliwość zbadania urządzeń i znajdujących się w nich oryginalnych nośników danych to jeden z efektów wizyty w Moskwie w ubiegłym tygodniu prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Strona polska wnioskowała o to kilkakrotnie, po raz pierwszy prawie rok temu, w czerwcu. Niepowodzeniem zakończyły się także starania o wypożyczenie urządzeń do Polski. Obecnie nasi eksperci będą uczestniczyć w czynnościach funkcjonariuszy Komitetu Śledczego. Badania umożliwią zakończenie prac prowadzonych na potrzeby polskiego śledztwa przez krakowski Instytut. Bez nich biegli nie mogli wydać ostatecznej opinii na temat nagrań.&lt;br /&gt;
Piotr Falkowski, Moskwa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-4871203406739715481?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/RK_sPATj88Q" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/RK_sPATj88Q/w-moskwie-z-wasnym-sprzetem.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/06/w-moskwie-z-wasnym-sprzetem.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-7835785419073510333</guid><pubDate>Wed, 01 Jun 2011 12:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-06-01T14:02:52.902+02:00</atom:updated><title>Rozumiemy wątpliwości polskich specjalistów co do zasadności ćwiczeń, związane z wyposażeniem symulatora Tu-154M Nabici w kapsułę</title><description>Dr inż. Wsiewołod Szyszkin, kierownik Centrum Symulatorów linii lotniczych Aerofłot na lotnisku Szeremietiewo: Rozumiemy wątpliwości polskich specjalistów co do zasadności ćwiczeń, związane z wyposażeniem symulatora Tu-154M&lt;br /&gt;
Nabici w kapsułę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reporterzy "Naszego Dziennika" oglądali w Moskwie symulator, na którym być może - bo kontraktu do tej pory nie ma - będą ćwiczyli piloci z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Czy w ogóle warto, by polskie załogi na nim trenowały? Wątpliwości mają nawet sami Rosjanie, gospodarze ośrodka. Systemy kabiny na Szeremietiewie, tzw. FFS, czyli pełnego symulatora lotu kategorii "C", są skonfigurowane z samolotami rosyjskiego lotnictwa cywilnego. Polski Tu-154M o numerze burtowym 102 jest wyposażony w o wiele bardziej rozwinięte układy. Dotyczy to m.in. komputera pokładowego FMS, którego na trenażerze w Moskwie w ogóle nie ma. W przypadku pilotów 36. SPLT byłyby więc konieczne dodatkowe szkolenia różnicowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ośrodek szkolenia na symulatorach rosyjskiego flagowego przewoźnika Aerofłotu robi wrażenie rozmachem i nowoczesnością. Być może oficerowie polskiego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego znowu będą się tu szkolić. Po katastrofie smoleńskiej podnoszono, że zaniechanie treningów na symulatorach było błędem, bo piloci nie mają możliwości przećwiczenia sytuacji nietypowych, awaryjnych, których nie można wygenerować w maszynie. Symulator Tu-154M, który jako jedyny na świecie znajduje się na podmoskiewskim lotnisku Szeremietiewo, znacznie różni się od polskiej maszyny. Nawet laikowi od razu rzuca się w oczy, że część przyrządów w kabinie pilotów wygląda inaczej. Pracownicy centrum zdają sobie z tego sprawę, ale mimo wszystko zachęcają do korzystania z urządzenia. &lt;br /&gt;
Eksperci nie są zgodni, czy warto, aby nasze załogi ćwiczyły w Moskwie. Różnice w wyposażeniu powodują bowiem, że konieczne są specjalne szkolenia różnicowe przed nauką na symulatorze i po niej, poza tym odmienny rozkład i działanie przyrządów dotyczy również tych, które potrzebne są w sytuacjach awaryjnych, trudno więc mówić o wdrażaniu do instynktownego działania w razie niebezpieczeństwa. Ale, jak zwracają uwagę Rosjanie, którzy oprowadzali reporterów "Naszego Dziennika" po centrum, symulator otwiera możliwość przećwiczenia sytuacji, których nie da się odtworzyć w prawdziwym samolocie ze względu na ryzyko (np. pożar albo awaria układów sterowania). - Zresztą lepszego symulatora i tak nie ma i nie będzie, bo czasy Tu-154M już się kończą - mówi zastępca kierownika, pokazując potężną kapsułę.&lt;br /&gt;
Sam Aerofłot już tupolewów nie ma, latają na nich głównie małe linie rosyjskie (najwięcej ma ich UTair - 17), a także linie z Iranu, Tadżykistanu, Korei Północnej i innych. Nieliczne są w posiadaniu sił powietrznych kilku krajów. Do tej grupy zalicza się nasz "102" oraz jedna maszyna słowacka, po kilka na Ukrainie, w Chinach, krajach Azji Środkowej. Zatem tylko dwa egzemplarze należą do krajów NATO i to one znacznie się wyróżniają wyposażeniem, w którym część urządzeń nawigacyjnych wymieniono na podzespoły produkcji zachodniej.&lt;br /&gt;
Centrum posiada specjalny oddział przeznaczony do ćwiczenia sytuacji awaryjnych. W ogromnej hali widać, jak pilot wykonuje skomplikowane manewry w zawieszonej na potężnych ruchomych wysięgnikach przedniej części Iła-96. Na takich latają rosyjskie najwyższe władze państwowe. Właśnie instruktor zasymulował awarię i załoga próbuje wyjść z opresji. W innej części budynku ogromny basen służy do treningu awaryjnego wodowania. Wśród ćwiczących przeważają tu stewardesy, do których zadań w razie wypadku należy pomoc pasażerom w ewakuacji z samolotu.&lt;br /&gt;
W innym budynku piloci uczą się na symulatorach maszyn, które latają w Aerofłocie. Najpopularniejszy Airbus A-320 jest zajęty całą dobę. Wnętrze kapsuły ma w najdrobniejszych detalach przypominać prawdziwą kabinę, a warunki mają odzwierciedlać wszystkie aspekty lotu. Rzeczywiście, gdy siedzi się w fotelu pilota, przez "okna" widać dokładnie lotnisko, ruch pojazdów, inne samoloty, potem pas startowy i krajobraz podczas lotu. Instruktor może ustawiać różne pory roku i doby, w jednej chwili pejzaż nad Moskwą może stać się zimowy albo cały obraz zasnuć mgła, równie łatwo wywołać deszcz i burzę z piorunami. Kapsuła podczas "lotu" cały czas porusza się, łudząco odwzorowując wrażenia towarzyszące kolejnym manewrom.&lt;br /&gt;
Dla postronnych obserwatorów wygląda to jak bardziej skomplikowana gra komputerowa, w której przecież nie może stać się nic złego. Ale załogi, które tu przyjeżdżają, traktują treningi jak najbardziej poważnie. Wszystko, co robią za sterami, jest obserwowane i oceniane. Instruktorzy mają swoje programy, zlecają uczniom zadania związane z różnymi fazami lotu i sytuacjami problemowymi, manewry powtarza się dziesiątki razy, aby pilot wykonywał je nawykowo, automatycznie.&lt;br /&gt;
Dla typowych klientów centrum to w zupełności wystarczy, kapsuła nie stoi pusta, ale też nie jest tak przeładowana jak symulatory innych modeli. Bez problemu umówiliśmy się z obsługą, żeby ją dokładnie obejrzeć, i tego dnia przez całe przedpołudnie nie była użytkowana. Do polskich władz wojskowych należy decyzja o skorzystaniu lub nie z oferty Aerofłotu.&lt;br /&gt;
Piotr Falkowski, &lt;br /&gt;
Moskwa-Szeremietiewo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Międzynarodowe standardy wyróżniają wiele rodzajów symulatorów. Niektóre służą jedynie do zapoznania się z kabiną i ćwiczenia podstawowych procedur (CPT, ATD i BITD), bardziej zaawansowane - do opanowania techniki pilotażu i nawigacji (FNPT i FTD). Najbardziej skomplikowane pozwalają na pełne odtworzenie wszystkich warunków lotu i używa się ich do szkolenia zaawansowanego. FFS (ang. full flight simulator - pełny symulator lotu) to standard w lotnictwie cywilnym, a FMS (ang. full mission simulator - pełny symulator zadania) w wojsku. Urządzenia FFS dzielą się na cztery poziomy od "A" do "D" według kryteriów organizacji lotniczych: najbardziej wyśrubowane normy to poziom "D". Według przepisów trening na takim urządzeniu zastępuje lot na prawdziwym samolocie i zalicza się do nalotu pilota, w przypadku pozostałych - jedynie w części. W Moskwie jest jednak gorszy sprzęt poziomu "C".&lt;br /&gt;
PF&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-7835785419073510333?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/CXJUFQb7y1A" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/CXJUFQb7y1A/rozumiemy-watpliwosci-polskich.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/06/rozumiemy-watpliwosci-polskich.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-7229906283502043747</guid><pubDate>Tue, 24 May 2011 14:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-05-24T16:36:30.505+02:00</atom:updated><title>Wypominki smoleńskie</title><description>&lt;em&gt;19 października 1986 w RPA rozbił się TU-134 z komunistycznym  prezydentem Mozambiku na pokładzie. Wcześniej odchylił się o 37 stopni  od kierunku lotu a piloci obniżali maszynę jakby nie zdawali sobie  sprawy, na jakiej wysokości się znajdują. Oficjalny raport  południowoafrykański wykluczył awarię czy akt terroru, a  odpowiedzialnością za katastrofę obciążał pilotów. Wówczas Sowieci  oprotestowali wyniki śledztwa oskarżając władze RPA o spowodowanie  śmierci ich wiernego sojusznika poprzez zastosowanie tzw. meaconingu  (nagrywanie sygnału satelitarnego, zakłócanie oryginalnego sygnału i  nadawanie go z opóźnieniem). W styczniu 2003 roku były agent służb  specjalnych RPA przyznał, że właśnie tak służby południowoafrykańskie  spowodowały tę katastrofę.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;Jak doszło do lotu 10 kwietnia?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
27 stycznia 2010 prezydent Kaczyński powiadomił o zamiarze udziału w  uroczystościach obchodów 70 rocznicy ludobójstwa w Katyniu. Oficjalne  pismo (bez podania daty 10 kwietnia!) prezydencki minister Hanzlik  wysłał do MSZ, Ambasady RP w Moskwie i Adama Rotwelda. Oprócz tego w  liście do Ambasadora Rosji wyraził chęć pochylenia się nad grobami w  Katyniu razem z prezydentem Miedwiediewem. Na żadne z pism Kancelaria  nie doczekała się odpowiedzi, ale już 3 lutego rosyjska agencja Interfax  poinformowała o zaproszeniu premiera Tuska na uroczystości do Katynia  przez premiera Putina. &lt;strong&gt;Nie podając dokładnej daty!&lt;/strong&gt;  Ambasador Grinin jeszcze 20 lutego udawał, że nic nie wie o planach  prezydenta Kaczyńskiego. Dopiero kiedy Kancelaria Prezydenta podała, że  dysponuje potwierdzeniem otrzymania pisma, Rosjanie przyznali się! 14  lutego w trybie pilnym, z poruczenia marszałka Komorowskiego,  przywrócono do pracy w MSZ byłego ppłk. SB Tomasza Turowskiego. W PRL  pracował w on w najbardziej elitarnym departamencie – zagranicznych  „nielegałów”. TT będąc już oficerem wstąpił do zakonu jezuitów w Rzymie  gdzie wtopił się w bliskie otoczenie JP II (przebywał w Rzymie także w  dniu zamachu na JP II). W latach 90-tych odszedł z MSZ po tym jak UOP  zaczął rozpracowywać jego kontakty z oficerem rosyjskiego wywiadu  Jakimiszynem. Zaraz nazajutrz po przywróceniu do MSW Turowski znalazł  się w Moskwie na stanowisku kierownika Wydziału Politycznego Ambasady.  To on, jako ”ambasador tytularny”, miał zajmować się przygotowaniem  wizyty L.Kaczyńskiego w Rosji. &amp;nbsp;Prezydent wstrzymywał się z  potwierdzeniem daty uczestnictwa w obchodach aż do 3 marca, kiedy  urzędnik prezydencki zwrócił się do szefa Kancelarii Premiera – Tomasza  Arabskiego z prośbą o samolot specjalny do przelotu na uroczystości i  powrotu z nich. W tym samym dniu (sic!) ogłoszono, że Premier Tusk  spotka się z Putinem 7 kwietnia. Co ciekawe, Arabski prowadził z  Rosjanami półoficjalne albo nieoficjalne rozmowyi. Np. 17 marca  rozmawiał (&lt;strong&gt;bez&lt;/strong&gt; obecności przedstawiciela MSW czy  ambasady!) dwie godziny z Rosjanami w restauracji moskiewskiej (na  podstawie zeznań ochraniającego go BORowika). Spotkał się też w cztery  oczy z zastępcą szefa kancelarii Putina. Właśnie ten wyjazd Arabskiego  uniemożliwił sprawdzenie w Moskwie stanu przygotowań przez  zaniepokojonego prezydenckiego ministra Hanzlika (taki powód odmowy  zorganizowania wizyty podał ambasador Bahr). 17 marca kancelaria  prezydencka poprosiła na piśmie min. Klicha o udział w uroczystościach  dowództwa WP. Lista była imienna a na piśmie tym szef MON 19 marca  własnoręcznie napisał – „Zgoda,&amp;nbsp; ja też się wybieram”. Zupełnie nie  przeszkadzało mu to po katastrofie tłumaczyć się niewiedzą o zaproszeniu  całego szefostwa Armii na uroczystości! W środę 7 kwietnia rządowym T&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;U&lt;/span&gt;-154M  do Smoleńska udał się na spotkanie z Putinem premier Tusk. Drugim  pilotem samolotu był wtedy Arkadiusz Protasiuk. Tuż przed tym lotem,  rosyjscy inżynierowie z Samary reperowali w tym samolocie autopilota – w  tym system odpowiedzialny za regulację przechyłu skrzydeł, a lotnisko w  Smoleńsku zostało wówczas zaopatrzone w najnowszą aparaturę kontroli  lotów i specjalne oświetlenie pasa. Najwyraźniej do soboty zdążono to  wyposażenie rozmontować – i nikogo z polityków ani dziennikarzy to nie  zdziwiło ani nie zainteresowało (podobnie zresztą jak naprawa  autopilota). Urzędnicy prezydenccy twierdzą, że Prezydent na prośbę  Rodzin Katyńskich, postanowił udać się do Smoleńska razem z nimi  specjalnym pociągiem, ale po rozlicznych naciskach z różnych stron,  jednak ostatecznie zdecydował się na samolot. Natomiast w ostatniej  chwili z podróży samolotem zrezygnował ze względu na ciężki stan zdrowia  matki Jarosław Kaczyński. 10 kwietnia ten sam TU-154M (tym razem z  A.Protasiukiem jako kapitanem) o godz. 7:27 znów wystartował do  Smoleńska. I wbrew wielokrotnym kłamstwom prasowym, nie było mowy o  żadnym spóźnieniu – start zmieścił się w &lt;strong&gt;regulaminowym&lt;/strong&gt; reżimie 30 minut ważności planów lotów! W planowanym czasie startu &lt;strong&gt;rządowego&lt;/strong&gt; samolotu z Prezydentem na pokładzie, w Smoleńsku na Siewiernym widzialność sięgała 4 km, temperatura 1,8 stopnia, &lt;strong&gt;obserwowano dymy na łąkach!&lt;/strong&gt;  Na Siewiernym lądował nieco później samolot z polskimi dziennikarzami  na pokładzie a tuż przed samym rządowym Tupolewem, dwukrotnie do  lądowania podchodził tajemniczy rosyjski Ił-76. Tajemniczy, bo podobno  wiózł „samochody do obsługi wizyty prezydenckiej”(sic!). Rosyjski Ił  dwukrotnie podchodził do lądowania wykonując w ostatniej chwili  niebezpieczny skręt korygujący w prawo – niemal zaczepiając skrzydłem o  ziemię! Obydwa samoloty podchodziły do lądowania z &lt;strong&gt;odchyleniem w lewo&lt;/strong&gt; od osi pasa, przy czym IŁ wykonał &lt;strong&gt;dwukrotne&lt;/strong&gt; podejście &lt;strong&gt;poniżej minimów&lt;/strong&gt;  lotniska Siewiernyj – bez nawiązania we właściwym czasie kontaktu  wzrokowego z lotniskiem! Ostatecznie Ił niemal cudem unikając  katastrofy, zawrócił do Moskwy. Taki przebieg lądowania powinien  zakończyć się natychmiastowym wstrzymaniem startów i lądowań, a jednak  pułkownik Krasnokutski kontaktował się z jakimś tajemniczym generałem z  dowództwa rosyjskich sił lotniczych w Moskwie, który &lt;strong&gt;nakazał &lt;/strong&gt;sprowadzenie rządowego Tupolewa do wysokości decyzji – 100 metrów. &lt;strong&gt;Wbrew wszelkim przepisom&lt;/strong&gt;,  bo decyzję o dopuszczeniu lub zabronieniu lądowania podejmuje  samodzielnie kierownik obsługi lotów danego lotniska (a funkcję tę  sprawował na Siewiernym ppłk Pliusnin). Wojskowa załoga polskiego  Tu-154M podjęła, zgodne z wszelkimi procedurami, &lt;strong&gt;rozpoznanie podejścia &lt;/strong&gt;do regulaminowych 100 metrów wysokości. Wcale nie &lt;strong&gt;była to procedura lądowania!&lt;/strong&gt; Cały czas załoga samolotu była &lt;strong&gt;okłamywana&lt;/strong&gt;  przez rosyjską obsługę, że znajduje się „w kursie i na scieżce”! W  końcu samolot rozbija się na lewo od osi i przed progiem pasa lotniska  Smoleńsk Północny.&lt;br /&gt;
(nie)Przygotowanie tej wizyty to pasmo skandalicznych zaniedbań  Kancelarii Premiera(koordynuje organizowanie takich wizyt),MSZ, MSW, MON  – wyglądało wręcz na zaproszenie do aktu terrorystycznego. Do jednego  samolotu zapakowano całe dowództwo Armii z certyfikatami natowskimi i  tajnym sprzętem łączności, Prezydenta, szefa NBP, ministrów,  wicemarszałków(po katastrofie CASy i mimo oficjalnego ostrzeżenia z NATO  o zagrożeniu aktem terrorystycznym!). Nie wyznaczono lotniska  zapasowego,&amp;nbsp; nie było rosyjskiego „przewodnika lotniska” na pokładzie  samolotu, nie było żadnego polskiego przedstawiciela na „wieży”  lotniska, na samym lotnisku &lt;strong&gt;nie było żadnych BORowców&lt;/strong&gt;.  Nikt z tego powodu nie podał się do dymisji ani nie został odwołany –  nawet szef BOR ani szef Kontrwywiadu Woskowego! Czy aby przez przypadek  na szefa prokuratorów dochodzenia wybrano płk Parulskiego, któremu  L.Kaczyński dwukrotnie nie podpisał awansu na generała?&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;O której godzinie nastąpiła katastrofa?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Nikt tego nie wie! &lt;/strong&gt;Licząc od czasu wylotu, Tupolew  powinien się znaleźć nad lotniskiem o 8:25, zegarek generała Błasika  zatrzymał się o 8:38, Rosjanie podali początkowo godzinę 8:56,  zniszczenie linii energetycznej w okolicy wypadku odnotowano o 8:39, a w  końcu w raporcie MAK podano 8:41! Zgodnie z raportem MAK komputer  pokładowy przestał działać o 8:41:05 – &lt;strong&gt;15 metrów nad poziomem lotniska&lt;/strong&gt;!  Mniej więcej w takiej odległości znaleziono fragment lewej konsoli  statecznika z sterem wysokości – tak wynika ze zdjęcia z 11 kwietnia.  Ale już na zdjęciach z 12 kwietnia ten sam element znajduje się już 50  metrów bliżej – w miejscu zetknięcia samolotu z ziemią. Został więc „w  międzyczasie” &lt;strong&gt;przeniesiony przez Rosjan&lt;/strong&gt;! Wg tegoż raportu w tym samem dokładnie czasie 8:41:05 samolot rozbił się &lt;strong&gt;na wysokości lotniska &lt;/strong&gt;(maeconing?)&lt;strong&gt;!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;Kłamstwa i fałszerstwa rosyjskie&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
Natychmiast po katastrofie Rosjanie podają fałszywy czas katastrofy 8:56, że polscy piloci podchodzili do lądowania &lt;strong&gt;czterokrotnie&lt;/strong&gt;,  że nie znali dobrze rosyjskiego. Potem pojawia się informacja (do dziś  niewyjaśniona!), że 3 osoby przeżyły i zostały odwiezione do szpitala.  Ze stenogramów wynika, że o godz. 8:39:37 (wg raportu MAK) dyspozytor  podaje załodze samolotu, że „&lt;strong&gt;PAS &lt;/strong&gt;jest&lt;strong&gt; WOLNY”&lt;/strong&gt;. To co z tą mgłą, jeśli taką informację mógł podać wyłącznie wtedy, kiedy na własne oczy &lt;strong&gt;widział CAŁY pas&lt;/strong&gt;?!  Z aparatów i kamer ofiar, przed zwróceniem, profesjonalnie usunięto  dane(po co?)! &amp;nbsp;&amp;nbsp;Kolejne kłamstwa to brak doświadczenia i zgrania załogi:  załoga w tym składzie mała za sobą 21 wspólnych lotów, pierwszy pilot  lądował (i startował) &amp;nbsp;w Rosji i na Ukrainie 30 razy (w tym ostatnio – 7  kwietnia w Smoleńsku), drugi pilot 13 razy! Na kłamstwie oparta jest  też teza presji prezydenckiej na pilotów na przykładzie gruzińskim. Tam  nie chodziło o lądowanie, tylko &lt;strong&gt;start &lt;/strong&gt;– &lt;strong&gt;do&lt;/strong&gt; Gruzji. Dla prezydenta Sarkozy lądowanie w Gruzji było bezpieczne, dla kapitana rządowego samolotu – nie było! I za odmowę &lt;strong&gt;startu&lt;/strong&gt;  nie był szykanowany, tylko nagrodzony. Dodać należy, że funkcję  kapitana zaproponowano wówczas drugiemu pilotowi – właśnie Arkadiuszowi  Protasiukowi, a ten &lt;strong&gt;odmówił&lt;/strong&gt;! I włos mu z głowy nie spadł! W związku z wypadkiem MAK &lt;strong&gt;wynajął &lt;/strong&gt;renomowaną firmę PR. To pewnie jej wymysłem były „naciski” i te wszystkie łgarstwa zwane kontrolowanymi przeciekami ze śledztwa.&lt;br /&gt;
Nie odnotowano nigdzie w stenogramie – w jaki sposób załoga  dowiedziała się i przeszła do rozpoznania podejścia od strony wschodniej  (przylecieli od zachodu!). Brak &lt;strong&gt;najmniejszych&lt;/strong&gt; dowodów  na pobyt gen.Błasika w kokpicie – nie ma żadnego powitania ze strony  załogi, żadnego odnotowania słownego, żadnego zwrotu – do, żadnego  polecenia dla załogi ani żadnego pytania. Nie znaleziono też ciała  generała w kokpicie. Jedynym „dowodem” jest jego głos&amp;nbsp; w tle rozmowy  załogi. Na &lt;strong&gt;przepisowej wysokości 100 metrów&lt;/strong&gt; Polska Komisja już 30 kwietnia 2010 usłyszała (z kopii nagrania czarnej skrzynki) polecenie kapitana &amp;nbsp;„&lt;strong&gt;Odchodzimy&lt;/strong&gt;” powtórzone później przez II pilota. W rosyjskiej wersji stenogramów w tym miejscu &lt;strong&gt;nie odnotowano żadnego dźwięku&lt;/strong&gt; (jeśli dźwięk jest nieczytelny, w stenogramie odnotowuje się NN – niezidentyfikowany)!&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;W  raporcie MAK odnotowano odbiór sygnału bliższej radiolatarni . Jest to  fałszerstwo – sygnał radiolatarni rozchodzi się w górę w kształcie  wąskiego odwróconego stożka, tymczasem samolot przelatywał znacznie na  lewo od osi pasa – i nie miał szansy znaleźć się w strumieniu sygnału  prawdziwej radiolatarni! Przy okazji -pilot polskiego JAK-40 twierdzi,  że radiolatarnia wysyłała mylący sygnał (pewnie dlatego zarówno JAK, IŁ  jak i TU podchodzili do lądowania z lewej strony pasa)! Polacy otrzymali  od Rosjan karty podejścia z &lt;strong&gt;błędnymi danymi –&lt;/strong&gt; błędnie  podano położenia radiolatarni, źle podano współrzędne pasa startowego.  Próbowano w raporcie MAK ukryć, że Polacy od początku schodzili wg złej  ścieżki podejścia ( a otrzymywali od kontrolerów potwierdzenie „w kursie  i na ścieżce”!). Rosjanie&amp;nbsp; umieścili w stenogramie „wkurzy się, jeśli …  1 mila od pasa”(„naciski”), Polacy (z kopii) „powiedz że jeszcze 1 mila  od osi została”. MAK podaje, że samolot zaczął się wznosić po zejściu o  8 m od momentu pchnięcia wolanta przez pilota, co jest fizycznie  niemożliwe. Sama instrukcja&amp;nbsp; eksploatacyjna Tupolewa mówi, że TU zaczyna  się wznosić dopiero po obniżeniu o 50 m. &amp;nbsp;W lipcu 2010 odwołano  zeznania rosyjskich kontrolerów, wycofano je z protokołów i wprowadzono  nowe! Stenogramy zawierają rozliczne „dziury” – piloci zgodnie twierdzą,  że taka cisza w eterze nie zdarza się nigdy w czasie lądowania. Nie  wynika ze stenogramów skąd załoga wiedziała, że ma lądować ze  wschodniego kierunku. A przecież stamtąd podchodzili (mimo, że na  Siewiernym lądowanie we mgle z tego kierunku jest zabronione od ponad 10  lat- od katastrofy rosyjskiego IŁa). Rosyjski lekarz widział, jak  samolot zaczepił skrzydłem o 15 metrową(!) brzozę, ale żadna część z  samolotu nie dopadła (nie zauważył 6-metrowego fragmentu skrzydła?!).  Nawet gdyby skrzydło odpadło, samolot mógł się, co najwyżej, pochylić i  przyziemić, ale nie byłby w stanie odwrócić się „na plecy” o 180 stopni!  Zresztą chyba wszyscy widzieli zdjęcie ze sterczącymi w górę kołami  podwozia – dlaczego były ubłocone, jeśli samolot upadł „na plecy”?  Raport Mak twierdzi że na pasażerów działało przyspieszenie 100G. Aby  było takie, samolot przy szybkości 300 km/h musiałby się zatrzymać na  dystansie 3,5-4 m (czyli praktycznie uderzyć w betonową ścianę!).  Profesor zwyczajny fizyki Mirosław Dakowski wyliczył, że przy zetknięciu  z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu przeciążenie wynosiło od 0,4 –  4G, gdzie śmierć wszystkich pasażerów jest zupełnie nieprawdopodobna!  Przy przeciążeniu 100G upadek powinien utworzyć gigantyczny krater, a  żaden krater nie powstał. Zdaniem Dakowskiego kadłub przy ślizganiu się w  zagajniku mógł rozpaść się na dwie, najwyżej 3 części a nie na  dziesiątki tysięcy. Rozsadzony bombą Boening spadł na szkockie Lockerbie  &lt;strong&gt;z wysokości 9 km&lt;/strong&gt; a jednak kadłub rozpadł się tylko na 3  części. Przy lądowaniu na miękkim gruncie Tupolew został rozerwany na  drobne strzępy a ze zwłok zostały zdarte ubrania, nie zachował się  praktycznie żaden większy fragment kadłuba! Profesor Dakowski złożył do  prokuratury doniesienie o podejrzeniu przestępczego zniszczenia samolotu  rządowego RP. &amp;nbsp;Raport MAK zawiera rozliczne braki, sprzeczności i  niedorzeczności. Na lotnisku dziwnym trafem nie działała aparatura video  rejestrująca działania w wieży, Białoruski dziennikarz uwiecznił na  zdjęciach, jak Rosjanie po katastrofie rozciągają nowe oświetlenie pasa.  Śledztwa w sprawie przyczyn znacznie mniej ważnych katastrof lotniczych  trwają latami. Po wypadku nad Lockerbie 11 tys. policjantów i żołnierzy  długo przeszukiwało teren 2000 km kwadratowych odnajdując i katalogując  tysiące najdrobniejszych nawet części (do dziś Boenig stoi tam złożony  niemal w całości). Rosjanie nawet &lt;strong&gt;nie ogłosili alarmu ratunkowego&lt;/strong&gt;  na lotnisku – nie próbowali nikogo ratować? Już nazajutrz orzekli, że  samolot był sprawny (jeden z najbardziej awaryjnych samolotów świata,  gdzie niemal w każdym locie pojawiały się usterki!). Już 11-go kwietnia  wykluczyli akt terrorystyczny rozpoczynając cięcie i dewastację resztek  wraku, potem wycięli zarośla w okolicach wypadku i ściągnęli spychami  metrową warstwę ziemi. W jakim innym celu niż zatarcie śladów? &amp;nbsp;Czy tak  zachowuje się ktoś, kto dąży do obiektywnego wyjaśnienia przyczyn?&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;Co z tymi mediami?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Żadne&lt;/strong&gt; z istotnych badań wraku nie odbyło się w  obecności polskich przedstawicieli, Rosjanie nie odpowiedzieli  praktycznie na żadne z rozlicznych pytań zadanych przez komisję polską.  Od samego momentu katastrofy rosyjskie media podawały rozmaite kłamstwa  typowo propagandowe. Były one powtarzane (i rozszerzane) przez polskie  media i członków polskiego rządu. Cała działalność (dez)informacyjna  mediów i przedstawicieli polskich władz sprowadzała się do dowodzenia  rosyjskiej tezy o nieodpowiedzialnych pilotach, którzy pod wpływem  nacisków postanowili zabić się lądując w warunkach urągających  bezpieczeństwu. Pojawiały się rozliczne fałszywki: o czterokrotnym  lądowaniu (a tylko robili przepisowe &lt;strong&gt;rozpoznanie&lt;/strong&gt;  podejścia do przepisowej wysokości 100 m!), że gen. Błasik siedział za  sterami, że Protasiuk miał powiedzieć „pokażemy im jak lądują  debeściaki”. Przywołano wątek gruziński wspomniany przeze mnie wyżej,  wymyślono rzekomą kłótnię Błasika z Protasiukiem na lotnisku. Wymyślono  też rzekomą tajną instrukcję o podporządkowaniu załogi Pierwszemu  Pasażerowi. I żadnego z tych łgarstw nie odszczekano! Teza o rzekomych  naciskach miała odwrócić uwagę od pytań – choćby dlaczego po fatalnych  lądowaniach JAKa i IŁa nie zamknięto lotniska czy dlaczego Tupolew nie  leciał w kierunku pasa. Czy tak powinni zachowywać się dziennikarze  niezależnych mediów w wolnym, demokratycznie rządzonym kraju? Czy tak  powinny zachowywać się suwerenne władze wolnego kraju?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-7229906283502043747?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/agRcxQbAVGw" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/agRcxQbAVGw/wypominki-smolenskie.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/05/wypominki-smolenskie.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-4982581893734621843</guid><pubDate>Thu, 05 May 2011 09:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-05-05T11:56:17.237+02:00</atom:updated><title>Mogą oskarżyć kontrolerów</title><description>&lt;b&gt;Polska prokuratura może formalnie postawić w stan oskarżenia  rosyjskich kontrolerów lotów, jeżeli będą ku temu podstawy - stwierdzają  prawnicy. Komentują w ten sposób doniesienia rosyjskich portali, jakoby  było to niemożliwe.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zarówno prokuratura, jak i prawnicy  zgodnie twierdzą, że obowiązujące w Polsce przepisy pozwalają ścigać w  sprawach karnych obywateli obcych państw. - Mówią o tym odpowiednie  artykułu kodeksu karnego - stwierdza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik  Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na te zapisy wskazuje także karnista  prof. Piotr Kruszyński (UW).&lt;br /&gt;
Chodzi tu m.in. o art. 110 kodeksu  karnego mówiący, że przepisy karne "stosuje się do cudzoziemca, który  popełnił za granicą" przestępstwo skierowane m.in. przeciwko interesom  państwa lub obywatela RP. Warunkiem jest ściganie za taki czyn przez  przepisy karne obowiązujące w kraju popełnienia przestępstwa. Jeśli  chodzi o śledztwo smoleńskie, to zarówno w Polsce, jak i w Rosji jest  ono prowadzone z niemal identycznego paragrafu. Chodzi o sprowadzenie  niebezpieczeństwa w ruchu lotniczym, co zaowocowało katastrofą. Ale  nawet gdyby nie zachodził ten warunek, to można ścigać cudzoziemców za  przestępstwa popełnione przeciwko polskim "funkcjonariuszom publicznym".  Wiele osób, które zginęły w katastrofie, kwalifikowało się do tej  grupy. &lt;br /&gt;
Rosyjski portal Regnum.ru donosił ostatnio, że oskarżenie rosyjskich obywateli w kontekście katastrofy nie jest możliwe. &lt;br /&gt;
-  Oczywiście tak nie jest, te twierdzenia to jest po prostu jakaś bzdura -  podkreśla pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich mecenas Bartosz  Kownacki. - Formalne postawienie zarzutów kontrolerom jest możliwe -  wtóruje mu mecenas Piotr Pszczółkowski, reprezentujący Jarosława  Kaczyńskiego. &lt;br /&gt;
Jednak prawnicy podkreślają, że mimo braku formalnych  przeszkód są trudności faktyczne w ewentualnym ściganiu rosyjskich  obywateli w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Mamy tu dwie kwestie,  pierwsza jest teoretyczna, druga praktyczna, teoretycznie można,  praktycznie bez pomocy strony rosyjskiej nie da się tego zrealizować -  podkreśla Pszczółkowski. - Zarzuty można im postawić, ponieważ to się  przeprowadza na odległość, natomiast nie będzie można wykonać dalszych  czynności z uwagi na to, że tych kontrolerów fizycznie nie ma w Polsce, a  o wniosku ekstradycyjnym możemy zapomnieć - dodaje. &lt;br /&gt;
- Wszelkie te  czynności, które są podejmowane na terytorium Rosji, muszą być  podejmowane przez Rosjan, a poza tym ogólna zasada jest taka, że państwa  nie wydają swoich obywateli co do zasady, faktyczne postawienie  oskarżenia danej osobie będzie trudne, nie niemożliwe, ale trudne,  jeżeli tylko materiał dowodowy będzie, to wtedy można stawiać zarzuty  takiej osobie - ocenia Kownacki. &lt;br /&gt;
Oprócz kodeksu karnego wzajemne  relacje reguluje także m.in. umowa z 1993 roku. Jak wskazuje mecenas  Rafał Rogalski, inny pełnomocnik rodzin smoleńskich, także ona nie  stanowiłaby ułatwienia w ewentualnym ściganiu kontrolerów, wręcz  przeciwnie - utrudniałaby przeprowadzenie pewnych czynności prawnych. &lt;br /&gt;
-  Ten portal podszedł do tego od strony zdroworozsądkowej - kwituje  Pszczółkowski. - Strona rosyjska deklaruje pomoc, ale wiadomo, że taka  pomoc nie nastąpi - dodaje.&lt;br /&gt;
Jak poinformowała NPW, polscy i rosyjscy  prokuratorzy przesłuchali na potrzeby rosyjskiego śledztwa 20 świadków, w  tym przedstawiciela kancelarii premiera i żołnierzy z 36. Specjalnego  Pułku Lotnictwa Transportowego. Rzepa dodał, że dwie osoby "z przyczyn  niezależnych od prokuratury" nie złożyły zeznań.&lt;br /&gt;
Podczas zakończonej  wizyty rosyjskich prokuratorów rozmawiano także o kwestiach dotyczących  wzajemnej pomocy prawnej. - Odnośnie do zamierzeń dotyczących tzw.  czarnych skrzynek omówiono kwestię udziału polskich biegłych i  prokuratorów w badaniu rejestratorów przez rosyjskich biegłych -  powiedział Rzepa, nie rozwijając tematu. - Po zakończeniu zaplanowanych  wspólnych czynności śledczych rosyjscy śledczy przed odjazdem do Moskwy  omówili z polskimi prokuratorami wyniki wspólnej pracy w Warszawie,  zaplanowali przyjazd do Moskwy polskich prokuratorów z ekspertami w celu  ich udziału w ekspertyzie fonoskopijnej pokładowych rejestratorów  danych - powiedział przedstawiciel Komitetu Śledczego Federacji  Rosyjskiej Władimir Markin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zenon Baranowski&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Bardzo ważne linki : Radio Bolesławieckie Radio &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt; . Świetne forum i portal o urządzeniach firmy   &lt;a href="http://unitra-fun.pl/"&gt;unitra&lt;/a&gt; . Aktualne  &lt;a href="http://radiobolec.pl/"&gt;wiadomości bolesławiec&lt;/a&gt; z miasta Bolesławiec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-4982581893734621843?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/u6oMR8FMFvs" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/u6oMR8FMFvs/moga-oskarzyc-kontrolerow.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/05/moga-oskarzyc-kontrolerow.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-1296859550454554432</guid><pubDate>Thu, 05 May 2011 09:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-05-05T11:26:53.499+02:00</atom:updated><title>"Przerwany Lot" vs. MAK</title><description>&lt;h4&gt;Wiedzą dużo o funkcjonowaniu MAK, przebiegu badania katastrofy  lotniczej, o procedurach, ekspertyzach. Kiedy w końcu dopuszczono ich do  pełnej dokumentacji sprawy linii Pulkovo Airlines, przez dwa dni  fotografowali akta&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/h3&gt;&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bsw01.jpg&amp;amp;dat=20110505&amp;amp;id=sw01.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. M. Borawski
Witalij Juśko oferuje pomoc polskim instytucjom prowadzącym dochodzenie w sprawie katastrofy smoleńskiej" height="289" src="http://m.naszdziennik.pl/data/20110505/photo/sw01.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bsw011.jpg&amp;amp;dat=20110505&amp;amp;id=sw01.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. M. Borawski" height="163" src="http://m.naszdziennik.pl/data/20110505/photo/sw011.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Walczyli  z MAK, rosyjską prokuraturą, komitetem śledczym. Ich sprawa trafiła do  Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Teraz jako  stowarzyszenie swoją pomoc oferują polskim instytucjom prowadzącym  dochodzenie w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Stowarzyszenie  "Przerwany Lot" ma wszystkie informacje o naszej sprawie. Możemy z  polską komisją porównać materiały, zobaczyć, co przekazali nam, co wam,  czego ewentualnie brakuje. To byłaby poważna pomoc dla obu stron - mówi  Witalij Juśko, który w wypadku lotniczym stracił najbliższych. W sprawie  katastrofy rosyjskiego tupolewa linii Pulkovo doskonale widać ten sam  styl, który każe przejść do porządku dziennego nad fałszywym "na kursie,  na ścieżce" i nie wgłębiać się w pracę służb kierujących lotami.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy  sposób potraktowania sprawy katastrofy smoleńskiej przez  Międzypaństwowy Komitet Lotniczy jest wyjątkowy? Stronniczość i  nierzetelność to raczej norma działania tej bardzo wpływowej  organizacji. Dotyczy to również szeregu innych instytucji, takich jak  instytucje śledcze, naukowe, eksperci i inni. Przeciw dociekającym  prawdy i pokrzywdzonym działa cały system niejasno powiązanych ośrodków  władzy w Rosji.&lt;br /&gt;
22 sierpnia 2006 roku lot Tu-154M linii Pulkovo  Airlines z Soczi do Sankt Petersburga zakończył się w burzowej chmurze w  okolicach Doniecka na Ukrainie. Na pokładzie było 160 pasażerów i 10  członków załogi. Wracali z wczasów nad morzem. Całe rodziny, 45 dzieci  poniżej 12 lat. Nikt nie przeżył.&lt;br /&gt;
Przyczyną wypadku były jakoby złe  warunki atmosferyczne, ale rodziny ofiar zwracają uwagę na szereg innych  zaniedbań. Przede wszystkim ze strony służb kontroli lotów, które  nieprawidłowo podały wysokość burzowej chmury. Miało być 11 kilometrów.  Dowódca załogi postanowił lecieć wyżej, żeby ją "przeskoczyć". Nie udało  się: czubek chmury był na wysokości ponad 12 kilometrów, a Tu-154M ma  pułap 11,6 km, powstały turbulencje, a następnie doszło do  przeciągnięcia i samolot rozbił się.&lt;br /&gt;
Spośród bliskich ofiar około 15  osób działa aktywnie na rzecz pełnego wyjaśnienia okoliczności  katastrofy i wskazania winnych. - W zasadzie my zawsze mówiliśmy, że  winni nie są konkretni ludzie: ktoś, kto w pewnym momencie poruszył tak  czy inaczej wolantem, ale cały system - mówi Witalij Juśko,  przedstawiciel tej grupy. Jest przedsiębiorcą budowlanym, z zawodu  informatykiem. W 2006 roku stracił córkę, zginęła też jego siostra i jej  dwóch synów. Sam przypadkiem uniknął śmierci, bo z powodu obowiązków  poleciał wcześniejszym samolotem.&lt;br /&gt;
Od początku starają się niezależnie  badać katastrofę, w której stracili najbliższych. Walczyli z MAK,  prokuraturą, komitetem śledczym, teraz ich sprawa jest w Europejskim  Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Założyli Stowarzyszenie  "Przerwany Lot". Sami uczyli się z podręczników wiedzy o lotnictwie,  część z nich ma odpowiednie wykształcenie techniczne, prawnicze itp.  Choć niedługo minie pięć lat od dnia, który zmienił ich życie, to na  twarzy Witalija Siemionowicza wciąż widać głęboki żal. Ale nie zamknęli  się w żałobie, tylko podjęli nieoczekiwaną i niezrozumiałą dla władz  walkę. O prawdę.&lt;br /&gt;
Sprawy lotów z sierpnia 2006 roku i kwietnia 2010  łączy nie tylko typ samolotu i rozmiary katastrofy, ale także  manipulacyjny sposób ich potraktowania przez rosyjskie czynniki  odpowiedzialne za ich wyjaśnienie i wyciągnięcie wniosków. A także  bierność władz.&lt;br /&gt;
Oprócz badania sprawy katastrofy samolotu, w której  stracili bliskich, członkowie Stowarzyszenia "Przerwany Lot" oferują  swoją pomoc i wsparcie ludziom w podobnej sytuacji. Na przykład rodzinom  ofiar zamachu terrorystycznego na pociąg "Newski Ekspres" w listopadzie  2009 roku. Z propozycją współpracy zgłaszali się także do polskich  władz za pośrednictwem konsulatu w Sankt Petersburgu i ambasady w  Moskwie. Wiedzą sporo o funkcjonowaniu rosyjskiego Międzypaństwowego  Komitetu Lotniczego i przebiegu badania katastrofy lotniczej, o  procedurach, różnych ekspertyzach itp. Kiedy w końcu ich dopuszczono do  pełnej dokumentacji, przez dwa dni fotografowali wszystkie dostępne  akta. - Nasze stowarzyszenie ma wszystkie informacje o naszej sprawie.  Możemy z ludźmi, którzy mają do czynienia z podobnymi sprawami (tak jak  polska komisja), porównać te materiały. Zobaczyć, co przekazali nam, a  co wam i czego ewentualnie brakuje. To byłaby poważna pomoc dla obu  stron - deklaruje Witalij Juśko.&lt;br /&gt;
Zasadność takiej współpracy  dostrzega mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik grupy rodzin ofiar  katastrofy smoleńskiej. - Możemy dzięki ich doświadczeniu nauczyć się  pewnych relacji, sposobów reagowania na zaniechania śledczych rosyjskich  albo MAK. Gdyby kiedyś miało dojść do powołania komisji  międzynarodowej, to pokazanie szeregu zaniedbań nie tylko w naszej  sprawie, ale i w innych, czyli braku obiektywizmu MAK, byłoby argumentem  za jej utworzeniem - wyjaśnia. Polski prawnik zwraca przy tym uwagę, że  w kontaktach MAK właściwym partnerem jest komisja pod przewodnictwem  ministra Jerzego Millera, a nie bliscy ofiar. Znacznie więcej możliwości  widzi w relacjach z Komitetem Śledczym. - Bliscy ofiar, mając status  poszkodowanych, mogą w jakimś zakresie w czynnościach śledztwa  rosyjskiego uczestniczyć. Tak jak my się uczymy relacji z prokuraturą w  tak trudnej sprawie tu, w Polsce, to doświadczenia Rosjan, ofiar i  bliskich ofiar katastrof rosyjskich mogą i powinny być wykorzystywane.  Możliwości są tu znacznie większe niż w przypadku MAK - wyjaśnia  adwokat.&lt;br /&gt;
Jednak władze polskie nie zareagowały. - Myślę, że stało się  tak dlatego, że kiedy my proponowaliśmy naszą pomoc, w Polsce jeszcze  nie było określonego stosunku do śledztwa w sprawie Smoleńska ani nie  wytworzył się wystarczająco silny protest przeciw ustaleniom MAK -  ocenia Witalij Juśko. To spostrzeżenie nieznającego naszych realiów  Rosjanina wydaje się niezwykle trafne. Niestety, nie tylko w sierpniu  polskie oficjalne czynniki nie miały "określonego stosunku do śledztwa w  sprawie Smoleńska", ale trwa to dzisiaj. - Jak rozumiem, władze podjęły  decyzję, żeby zgodzić się z dowodami strony rosyjskiej i głębiej w  badanie nie wchodzić - domyśla się nasz rozmówca. Co do tego  stwierdzenia, to jest jeszcze szansa, żeby rząd udowodnił, iż jest  inaczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wspólny mianownik&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Co łączy sprawy lotów z  sierpnia 2006 r. i kwietnia 2010 roku? Nie tylko typ samolotu i rozmiary  katastrofy, ale także manipulacyjny sposób ich potraktowania przez  rosyjskie czynniki odpowiedzialne za ich wyjaśnienie.&lt;br /&gt;
Okazuje się, że  tak jak w przypadku Smoleńska zaskakująco wiele miejsca Międzypaństwowy  Komitet Lotniczy poświęcił analizom psychologicznym. W raporcie z  katastrofy donieckiej kwestie te zajmują ponad 20 stron. Przy czym, o  ile ze stanu emocjonalnego oficerów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa  Transportowego MAK uczynił podstawowy czynnik dla wyjaśnienia przyczyn  katastrofy, nie mając do tego w zasadzie żadnych podstaw, o tyle z kolei  poważne zaniedbania w wyborze załogi na lot z Soczi do Sankt  Petersburga zostały zupełnie zlekceważone we wnioskach. Tymczasem w  tamtym locie dowódca załogi nie przeszedł testów psychologicznych,  cierpiał na zaburzenia psychiczne, stwierdzono przy tym, że nie potrafił  prawidłowo reagować w sytuacjach ekstremalnych i był człowiekiem  przesadnie pewnym siebie. Drugi pilot natomiast był de facto stażystą,  który ukończył akademię lotniczą w kierunku zawodu nawigatora, a potem  przeszedł jedynie krótki kurs pilotażu, przeznaczony raczej dla pilotów z  dużym doświadczeniem, którzy mieli przerwę w lataniu i muszą tylko  odnowić uprawnienia. Te fakty zostały podsumowane przez MAK jako  "niemające bezpośredniego wpływu na katastrofę".&lt;br /&gt;
Sprawą, którą MAK w  ogóle się nie zajął, była praca kontrolerów lotu. - Wszystkie inne  samoloty leciały w tym czasie po kursie w kształcie zygzaka, żeby ominąć  burzę, a oni polecieli prosto, gdyż podano im taką wysokość poziomu  chmur, że spodziewali się przelecieć nad nimi. Inne maszyny otrzymały  prawidłową informację od dyspozytorów, że ta wysokość wynosi już 13  kilometrów, a nie 11. Nas o tym nie poinformowano. Potem mówiono, że  należało słuchać w eterze korespondencji radiowej z innymi statkami  powietrznymi - tłumaczy tę kwestię Witalij Juśko, a my z łatwością  rozpoznajemy ten sam styl, który każe przejść do porządku dziennego nad  fałszywym "na kursie, na ścieżce" i nie wgłębiać się w pracę służb  kierujących lotami. Dodajmy, że MAK nie zauważył też braku uprawnień do  samodzielnego zarządzania lotami ukraińskiej dyspozytor, niemającej  nawet roku doświadczenia w pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nie ten ekspert&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Kolejny  etap, przez który przechodzą sprawy katastrof lotniczych w Rosji, to  śledztwo. W przeciwieństwie do MAK, który ma jedynie wydać opinię o  przyczynach zdarzenia, śledczy powinni wskazać winnych, którzy zostaną  ewentualnie ukarani, oraz zbadać wszelkie inne okoliczności prawne.  Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej (wcześniej działający przy  Prokuraturze Generalnej, obecnie samodzielny) nie jest instytucją, na  której obiektywizm i niezależność możemy liczyć w przypadku sprawy  polskiego samolotu. - Śledczy nic nie robił, tylko przekładał dokumenty z  miejsca na miejsce - opowiada Juśko. Wprawdzie raport MAK nie ma mocy  prawnej, to znaczy nie wskazuje winnych, ale zawiera we wnioskach  wszystko, co jest potrzebne, aby ich oskarżyć. - W tej sytuacji śledczy  zamówił niezależną ekspertyzę u specjalisty, który miał określić na  podstawie raportu MAK i ewentualnie innych danych, kto jest winny. Ale  zaraz do niego zadzwoniono i powiedziano: "Chłopcze, nie tam zamówiłeś  ekspertyzę. Tu są trzy nazwiska. Zamów u nich". A to byli dziwni  eksperci, bo żaden nie był pilotem, jeden tylko wykłada w instytucie,  inny zajmuje się ochroną. Ale mają odpowiednie pieczątki, że są  ekspertami. I oni przepisali wszystko z raportu MAK i podpisali. Teraz  śledczy ma fachową ekspertyzę. Wina pilotów - relacjonuje znający sprawę  uczestnik procedur.&lt;br /&gt;
Rodziny ofiar próbowały zamówić niezależną  ekspertyzę w którymś z państwowych ośrodków. Zainteresowanie wyraziło  Centrum Bezpieczeństwa Lotów w Moskwie. Bliscy ustalili nawet cenę, ale  konieczne było, żeby zamówienie złożyła prokuratura, a nie grupa osób  fizycznych. Związane to było z faktem, że centrum nie posiadało żadnych  materiałów dotyczących tego konkretnego wypadku (czarne skrzynki itp.),  które były w dyspozycji prokuratury. Jednak śledczy, najpierw nastawieni  pozytywnie, szybko zmienili zdanie. - U nas badaniem katastrof zajmuje  się MAK - usłyszeli bliscy ofiar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Śmierć nie kosztuje&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Niepowodzeniem  skończyły się także próby znalezienia prawnika, który zechciałby  prowadzić tę sprawę. Ci także nie chcą narazić się władzom. Z tym samym  problemem borykają się teraz rodziny smoleńskie. Ich polscy pełnomocnicy  nie mają odpowiednich uprawnień na terenie Federacji Rosyjskiej, a o  odpowiednią osobę w moskiewskiej palestrze trudno. - Nie mamy na razie  nikogo, do kogo moglibyśmy mieć minimum zaufania, że będzie nas  należycie reprezentował, a jednocześnie podjąłby się prowadzenia tak  ryzykownej sprawy - wyjaśnia mec. Kownacki.&lt;br /&gt;
Wiele pretensji mają  członkowie "Przerwanego Lotu" do linii lotniczych Pulkovo Airlines,  obecnie Rossija Airlines. Wbrew zwyczajom po katastrofie nie wstrzymali  lotów swoich samolotów. - Najpierw dążyli do wybielenia swoich pilotów,  że nie są winni. W końcu jednak zgodzili się uznać ich winę, gdy  stwierdzili, że to im w niczym nie grozi - opowiada Witalij  Siemionowicz. O sąd otarła się kwestia ubezpieczenia. Towarzystwo  lotnicze odebrało 2,8 miliona dolarów z tego tytułu, jednak nie chciano  wypłacić żadnych pieniędzy rodzinom ofiar. Rejs był ubezpieczony i każdy  pasażer także. Do wysokości 250 tys. jednostek rozrachunkowych SDR  (około miliona złotych). Gdyby ktoś przeżył katastrofę, ale odniósł  jakieś obrażenia, to koszty jego leczenia, rehabilitacji itd. byłyby  pokrywane z tego ubezpieczenia do sumy 250 tys. SDR. Ale w przypadku  śmierci, bliskim według polisy nic się nie należy. Jedynie sąd przyznał  jako "zadośćuczynienie za straty moralne" po 150 tys. rubli (15 tys.  zł). - A więc dla linii lotniczych i ubezpieczyciela bardziej opłaca  się, żeby w katastrofach wszyscy zginęli - podsumowuje nasz informator.&lt;br /&gt;
Interesujące  jest uzasadnienie tak niskiej sumy zasądzonej w związku ze śmiercią  najbliższych. Napisano, że "bliskich ofiar jest tak dużo, że mogłoby to  zaszkodzić sytuacji finansowej towarzystwa lotniczego, które wykonuje  ważne zadania państwowe". Rzeczywiście, Rossija wykonuje obecnie zadania  analogiczne do polskiego specpułku, czyli przewozi rosyjskich VIP-ów.&lt;br /&gt;
We  wrześniu 2006 r. minister transportu Igor Lewitin powiedział, że  samoloty Tu-154M są przestarzałe i w ciągu pięciu lat powinny zostać  wycofane z eksploatacji. - Bardzo czekam na 20 września tego roku, kiedy  minie zapowiedziane 5 lat. Jeśli do tego dnia nie zostaną wycofane te  maszyny, to wezwę ministra na naszej stronie internetowej, żeby się  zastrzelił, bo sam powiedział, że te samoloty nie powinny latać, a więc  będzie ponosić odpowiedzialność za każdą kolejną śmierć w wypadku  tupolewa - mówi pod koniec naszej rozmowy wyraźnie zdesperowany Witalij  Juśko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Piotr Falkowski, Sankt Petersburg&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :&amp;nbsp;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.asx"&gt;Bolesławiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-1296859550454554432?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/oMj-Bx0yt00" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/oMj-Bx0yt00/przerwany-lot-vs-mak.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.asx" length="99" type="video/x-ms-asf" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.asx" fileSize="99" type="video/x-ms-asf" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle>Wiedzą dużo o funkcjonowaniu MAK, przebiegu badania katastrofy lotniczej, o procedurach, ekspertyzach. Kiedy w końcu dopuszczono ich do pełnej dokumentacji sprawy linii Pulkovo Airlines, przez dwa dni fotografowali akta Walczyli z MAK, rosyjską prokuratur</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary>Wiedzą dużo o funkcjonowaniu MAK, przebiegu badania katastrofy lotniczej, o procedurach, ekspertyzach. Kiedy w końcu dopuszczono ich do pełnej dokumentacji sprawy linii Pulkovo Airlines, przez dwa dni fotografowali akta Walczyli z MAK, rosyjską prokuraturą, komitetem śledczym. Ich sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Teraz jako stowarzyszenie swoją pomoc oferują polskim instytucjom prowadzącym dochodzenie w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Stowarzyszenie "Przerwany Lot" ma wszystkie informacje o naszej sprawie. Możemy z polską komisją porównać materiały, zobaczyć, co przekazali nam, co wam, czego ewentualnie brakuje. To byłaby poważna pomoc dla obu stron - mówi Witalij Juśko, który w wypadku lotniczym stracił najbliższych. W sprawie katastrofy rosyjskiego tupolewa linii Pulkovo doskonale widać ten sam styl, który każe przejść do porządku dziennego nad fałszywym "na kursie, na ścieżce" i nie wgłębiać się w pracę służb kierujących lotami. Czy sposób potraktowania sprawy katastrofy smoleńskiej przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy jest wyjątkowy? Stronniczość i nierzetelność to raczej norma działania tej bardzo wpływowej organizacji. Dotyczy to również szeregu innych instytucji, takich jak instytucje śledcze, naukowe, eksperci i inni. Przeciw dociekającym prawdy i pokrzywdzonym działa cały system niejasno powiązanych ośrodków władzy w Rosji. 22 sierpnia 2006 roku lot Tu-154M linii Pulkovo Airlines z Soczi do Sankt Petersburga zakończył się w burzowej chmurze w okolicach Doniecka na Ukrainie. Na pokładzie było 160 pasażerów i 10 członków załogi. Wracali z wczasów nad morzem. Całe rodziny, 45 dzieci poniżej 12 lat. Nikt nie przeżył. Przyczyną wypadku były jakoby złe warunki atmosferyczne, ale rodziny ofiar zwracają uwagę na szereg innych zaniedbań. Przede wszystkim ze strony służb kontroli lotów, które nieprawidłowo podały wysokość burzowej chmury. Miało być 11 kilometrów. Dowódca załogi postanowił lecieć wyżej, żeby ją "przeskoczyć". Nie udało się: czubek chmury był na wysokości ponad 12 kilometrów, a Tu-154M ma pułap 11,6 km, powstały turbulencje, a następnie doszło do przeciągnięcia i samolot rozbił się. Spośród bliskich ofiar około 15 osób działa aktywnie na rzecz pełnego wyjaśnienia okoliczności katastrofy i wskazania winnych. - W zasadzie my zawsze mówiliśmy, że winni nie są konkretni ludzie: ktoś, kto w pewnym momencie poruszył tak czy inaczej wolantem, ale cały system - mówi Witalij Juśko, przedstawiciel tej grupy. Jest przedsiębiorcą budowlanym, z zawodu informatykiem. W 2006 roku stracił córkę, zginęła też jego siostra i jej dwóch synów. Sam przypadkiem uniknął śmierci, bo z powodu obowiązków poleciał wcześniejszym samolotem. Od początku starają się niezależnie badać katastrofę, w której stracili najbliższych. Walczyli z MAK, prokuraturą, komitetem śledczym, teraz ich sprawa jest w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Założyli Stowarzyszenie "Przerwany Lot". Sami uczyli się z podręczników wiedzy o lotnictwie, część z nich ma odpowiednie wykształcenie techniczne, prawnicze itp. Choć niedługo minie pięć lat od dnia, który zmienił ich życie, to na twarzy Witalija Siemionowicza wciąż widać głęboki żal. Ale nie zamknęli się w żałobie, tylko podjęli nieoczekiwaną i niezrozumiałą dla władz walkę. O prawdę. Sprawy lotów z sierpnia 2006 roku i kwietnia 2010 łączy nie tylko typ samolotu i rozmiary katastrofy, ale także manipulacyjny sposób ich potraktowania przez rosyjskie czynniki odpowiedzialne za ich wyjaśnienie i wyciągnięcie wniosków. A także bierność władz. Oprócz badania sprawy katastrofy samolotu, w której stracili bliskich, członkowie Stowarzyszenia "Przerwany Lot" oferują swoją pomoc i wsparcie ludziom w podobnej sytuacji. Na przykład rodzinom ofiar zamachu terrorystycznego na pociąg "Newski Ekspres" w listopadzie 2009 roku. Z propozycją współpracy zgłaszali się także do polskich władz za pośrednictwem konsulatu w Sankt Petersburgu i ambasady w Moskwie. Wiedzą sporo o funk</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/05/przerwany-lot-vs-mak.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-8097397962063324383</guid><pubDate>Thu, 28 Apr 2011 16:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-04-28T18:57:22.237+02:00</atom:updated><title>Co widać na zdjęciach znad Siewiernego</title><description>&lt;h4&gt;Na zdjęciach satelitarnych znad Siewiernego widać wszystkie  przedmioty o powierzchni większej niż 2,5 m kw. Eksperci koncentrowali  się głównie na tym, czy można rozróżnić poszczególne elementy samolotu  na zobrazowaniu&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/h3&gt;&lt;b&gt;Prokuratura  ma już ekspertyzę zdjęć satelitarnych rejonu smoleńskiego z 5 i 12  kwietnia ubiegłego roku. Wykonała ją firma SmallGIS z Krakowa oraz  Służba Wywiadu Wojskowego. Analiza jest niezbędnym warunkiem  przeprowadzenia dodatkowych badań kart podejścia lotniska Smoleńsk  Siewiernyj. Chodzi o ustalenie rzeczywistego położenia radiolatarni oraz  współrzędnych progu i środka pasa startowego.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karta  podejścia określa - mówiąc najprościej - to, jak powinna wyglądać droga  lądowania statku powietrznego. Karta taka musi być aktualizowana. Jej  aktualność jest o tyle ważna, że lotniska zmieniają częstotliwość  łączności radiowej, dochodzą nowe urządzenia nawigacyjne bądź po prostu  zmienia się nazwa lotniska. Karty podejścia zawierają także współrzędne  GPS najważniejszych punktów nawigacyjnych. Załoga wprowadza te dane do  urządzeń pokładowych przed rozpoczęciem podejścia do lądowania. Dane te  są zawsze przypisane do konkretnego lotniska i zależą między innymi od  jego wyposażenia. - Karty podejścia są dokumentami niezbędnymi do  przygotowania się pilotów do lądowania. Zawierają graficznie  przedstawione procedury podejścia do lądowania opisane wartościami  liczbowymi, takimi jak: prędkość, wysokość podejścia, minimalne  wysokości zniżania i decyzji itp. - tłumaczy gen. Anatol Czaban, były  szef szkolenia Sił Powietrznych, obecnie asystent szefa Sztabu  Generalnego WP ds. Sił Powietrznych. Karta podejścia to dokument jawny. W  przypadku lądowania na lotniskach takich jak smoleńskie lotnisko  Sierwiernyj strona zainteresowana lądowaniem zawsze prosi o jego  aktualną dokumentację zawierającą m.in. dane na temat drogi startowej  czy też dane o częstotliwości i rozmieszczeniu radiolatarni. Ma to  związek z tym, że lotnisko to nie zostało ujęte w wykazie AIP Russia  (lista lotnisk znajdujących się na terenie Federacji Rosyjskich i  udostępnionych do użytkowania lotnictwu cywilnemu. Znajdują się tam dane  na ich temat).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Karty sobie, rzeczywistość sobie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Karty  podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj były analizowane przez biegłych z  katedry nawigacji dęblińskiej Szkoły Orląt we wrześniu ubiegłego roku. Z  dotychczasowych ustaleń ekspertów wynikało, że załogi miały do  dyspozycji takie same dokumenty. Jak przyznaje prokuratura, biegli  wydali opinię w oparciu o materiały toczącego się śledztwa w sprawie  katastrofy samolotu Tu-154M nr 101. Jednak podważył ją jeden z pilotów  36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zeznał, że karty  różniły się od siebie. Z informacji przekazanych prokuraturze przez  pilotów wynika, że karty podejścia lotniska Siewiernyj, jakimi  dysponowała załoga tupolewa w kwietniu ubiegłego roku, różniły się od  stanu rzeczywistego. Wskazywali m.in. na inne niż w karcie  rozmieszczenie radiolatarni - jedna z wersji mówiła o przesunięciu  dalszej radiolatarni z szóstego na czwarty kilometr, druga o większej o  ok. 650 m odległości między radiolatarniami, niż wynikałoby to z karty  podejścia, jaką miała załoga. Piloci wskazywali także na złe współrzędne  zarówno progu pasa startowego, jak i środka pasa. 10 kwietnia piloci  Jaka-40, którzy lądowali przed Tu-154M, zaobserwowali, że wskazania GPS  różniły się od wskazań radiokompasu nad dalszą radiolatarnią - chodziło o  to, że wpisane współrzędne lotniska nie wskazywały środka drogi  startowej, nowe karty podejścia miały różnić się od starszych wersji  także w zakresie rozmieszczenia radiolatarni. Jak przyznają osoby  związane z dowództwem Sił Powietrznych, strona polska wielokrotnie miała  problem z uzyskaniem aktualnych danych rosyjskich lotnisk. - Z  Rosjanami zawsze były problemy, taka była współpraca, taka była, jest i  będzie - mówi krótko jeden z naszych rozmówców. Jak informuje Dowództwo  Sił Powietrznych, w wysłanym do strony rosyjskiej w marcu ubiegłego roku  clarisie była zawarta prośba o aktualne karty podejścia na lotnisko w  Smoleńsku na dwa loty: 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Do momentu tych dwóch  wylotów nie otrzymało żadnej odpowiedzi. Zdaniem gen. Czabana, lot z 10  kwietnia był realizowany na karcie podejścia z 2009 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co wynika z analizy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
W  związku z tymi rozbieżnościami prokuratura postanowiła uściślić  stanowisko biegłych i zleciła dodatkowe badania. Chodziło o analizę  zdjęć lotniska z kwietnia 2010 roku. Czy analiza zobrazowań  satelitarnych miała na celu ustalenie rzeczywistego położenia  radiolatarni lotniska w Smoleńsku przed katastrofą i po niej? Na to  pytanie prokuratura odpowiedziała jedynie, że analiza zdjęć  satelitarnych lotniska Siewiernyj w Smoleńsku z dnia 5 kwietnia oraz z  dnia 12 kwietnia 2010 r. została już wykonana - przeprowadziła ją firma  SmallGIS z Krakowa oraz Służba Wywiadu Wojskowego. Prokuratura deklaruje  przy tym, że instytucje te miały za zadanie wykrycie wszelkich zmian,  jakie zostały zarejestrowane przez sensor satelity na zobrazowaniach  pochodzących z dwóch momentów czasowych (tj. 5 i 12 kwietnia 2010 r.).  Jednak co do szczegółów prokuratura się nie wypowiada. Stwierdza  jedynie, że analiza zdjęć pozostaje na razie w rękach polskich  śledczych. Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz  Szeląg deklarował wcześniej, że prokuratura uzyskała zdjęcia  satelitarne z 5 i 12 kwietnia obszaru 40 km kw. dotyczącego ściśle  lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem, jak również jego przyległości.  Szeląg tłumaczył też, że zlecona przez prokuraturę analiza miała  zawierać ocenę prawidłowości danych zawartych w kartach, jak i wpływu  ich ewentualnej niezgodności ze stanem rzeczywistym na bezpieczeństwo  lotu. Szczegółów co do ekspertyzy zdjęć nie chciał też ujawnić jej  wykonawca Bartosz Kulawik, ekspert firmy SmallGIS. Potwierdził jedynie,  że prokuratura zleciła wykonanie analizy teledetekcyjnej. Podczas  analizy wykonano tzw. detekcję zmian, jakie zaszły między obrazami  zarejestrowanymi w dwóch różnych ujęciach czasowych (porównano zdjęcia z  5 i 12 kwietnia). Kulawik wyjaśnił, iż satelita, który rejestrował  obszar katastrofy (WorldView firmy DigitalGlobe) w tych dniach, miał  rozdzielczość terenową 50 x 50 centymetrów. Oznacza to, że zostały  zarejestrowane i są widoczne na zdjęciach satelitarnych wszystkie  elementy, które mają powierzchnię większą niż 2,5 metra kwadratowego.  Kulawik przyznał, że w przypadku analizy zdjęć z 5 i 12 kwietnia  eksperci koncentrowali się głównie na tym, czy jest możliwość  rozróżnienia poszczególnych elementów samolotu na zobrazowaniu. Czy  przedmiotem analizy było też określenie rozmieszczenia radiolatarni i  współrzędnych pasa startowego? - Właściwością każdego zdjęcia  satelitarnego jest to, że posiada ono współrzędne geograficzne; tak więc  widoczne na zdjęciu elementy mają swoje określone współrzędne. Każde  zdjęcie posiada swoją lokalizację na powierzchni ziemi - wyjaśnia  Kulawik. Każda analiza, w tym teledetekcyjna, która w założeniu jest  analizą obiektywną, obarczona może być pewnego rodzaju błędami, tj.  błędem położenia określanym na poziomie 5 metrów czy też błędem  interpretacyjnym, kiedy dany obiekt jest na tyle mały, iż trudno  jednoznacznie go zidentyfikować. W celu uniknięcia błędów można wspomóc  się informacjami zewnętrznymi. - Wtedy nawet taki obiekt jak  radiolatarnie będzie właściwie rozpoznany. Jak zaznaczył Kulawik,  możliwe jest dokonanie reanalizy zdjęć satelitarnych z 5 i 12 kwietnia -  firma, która jest w ich posiadaniu, może dokonać ponownej analizy zdjęć  na zlecenie konkretnego klienta. - Warto byłoby zastanowić się,  dlaczego analizuje się zdjęcia sprzed katastrofy i po niej (chociaż i te  są ważne), a nie te z dnia katastrofy - zauważa mecenas Piotr  Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin smoleńskich. - To niebywałe -  konkluduje krótko Rafał Rogalski. - Nie chce się wierzyć, że nie było  satelity, która nie zarejestrowała zdjęć z 10 kwietnia. Wystarczyłoby  tylko zwrócić się do NATO, ale rząd dotąd tego nie zrobił. Zbyt słabo  wykorzystujemy swoją pozycję jako członka strategicznych organizacji -  oceniają prawnicy. Kulawik jest przekonany, że tego dnia nad obszarem  katastrofy nie było żadnego satelity komercyjnego. Warto jednak przy tym  dodać, że są też satelity wojskowe - dysponuje nimi m.in. NATO.  Gwarantują one nie tylko większą rozdzielczość obrazu (rozpoznają nawet  tablice rejestracyjne samochodów), ale też rejestrują wszystkie dźwięki  nad badanym obszarem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Anna Ambroziak&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;hr /&gt;Zobrazowania  satelitarne powstają w wyniku rejestrowania przez sensor satelity fali  elektromagnetycznej o określonej długości, a ponieważ każdy obiekt w  przyrodzie posiada inne właściwości absorpcyjne, to pewne zakresy fali  elektromagnetycznej są przez dany obiekt pochłaniane, a niektóre  odbijane. Zdjęcia satelitarne można analizować w dwojaki sposób: za  pomocą fotointerpretacji - jest to metoda wykrywania i rozpoznawania  obiektów i zjawisk, a także relacji między nimi na podstawie analizy  cech fotointeretacyjnych. Etap ten umożliwia rozpoznanie obiektów na  podstawie charakterystycznych cech obiektów zarejestrowanych za pomocą  obrazów satelitarnych, takich jak kształt, wielkość, struktura, barwa,  tekstura lub ton. Inną metodą jest tzw. analiza spektralna, która polega  na analizie widma spektralnego, które jest widoczne po zastosowaniu  pewnych "obróbek" zdjęcia. W przypadku analizy zdjęć z 5 i 12 kwietnia  zastosowano obie te metody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Amb&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.asx"&gt;Radio Bolesławiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-8097397962063324383?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/JQ5vQ44pkAQ" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/JQ5vQ44pkAQ/co-widac-na-zdjeciach-znad-siewiernego.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.asx" length="99" type="video/x-ms-asf" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.asx" fileSize="99" type="video/x-ms-asf" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle>Na zdjęciach satelitarnych znad Siewiernego widać wszystkie przedmioty o powierzchni większej niż 2,5 m kw. Eksperci koncentrowali się głównie na tym, czy można rozróżnić poszczególne elementy samolotu na zobrazowaniu Prokuratura ma już ekspertyzę zdjęć s</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary>Na zdjęciach satelitarnych znad Siewiernego widać wszystkie przedmioty o powierzchni większej niż 2,5 m kw. Eksperci koncentrowali się głównie na tym, czy można rozróżnić poszczególne elementy samolotu na zobrazowaniu Prokuratura ma już ekspertyzę zdjęć satelitarnych rejonu smoleńskiego z 5 i 12 kwietnia ubiegłego roku. Wykonała ją firma SmallGIS z Krakowa oraz Służba Wywiadu Wojskowego. Analiza jest niezbędnym warunkiem przeprowadzenia dodatkowych badań kart podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj. Chodzi o ustalenie rzeczywistego położenia radiolatarni oraz współrzędnych progu i środka pasa startowego. Karta podejścia określa - mówiąc najprościej - to, jak powinna wyglądać droga lądowania statku powietrznego. Karta taka musi być aktualizowana. Jej aktualność jest o tyle ważna, że lotniska zmieniają częstotliwość łączności radiowej, dochodzą nowe urządzenia nawigacyjne bądź po prostu zmienia się nazwa lotniska. Karty podejścia zawierają także współrzędne GPS najważniejszych punktów nawigacyjnych. Załoga wprowadza te dane do urządzeń pokładowych przed rozpoczęciem podejścia do lądowania. Dane te są zawsze przypisane do konkretnego lotniska i zależą między innymi od jego wyposażenia. - Karty podejścia są dokumentami niezbędnymi do przygotowania się pilotów do lądowania. Zawierają graficznie przedstawione procedury podejścia do lądowania opisane wartościami liczbowymi, takimi jak: prędkość, wysokość podejścia, minimalne wysokości zniżania i decyzji itp. - tłumaczy gen. Anatol Czaban, były szef szkolenia Sił Powietrznych, obecnie asystent szefa Sztabu Generalnego WP ds. Sił Powietrznych. Karta podejścia to dokument jawny. W przypadku lądowania na lotniskach takich jak smoleńskie lotnisko Sierwiernyj strona zainteresowana lądowaniem zawsze prosi o jego aktualną dokumentację zawierającą m.in. dane na temat drogi startowej czy też dane o częstotliwości i rozmieszczeniu radiolatarni. Ma to związek z tym, że lotnisko to nie zostało ujęte w wykazie AIP Russia (lista lotnisk znajdujących się na terenie Federacji Rosyjskich i udostępnionych do użytkowania lotnictwu cywilnemu. Znajdują się tam dane na ich temat). Karty sobie, rzeczywistość sobie Karty podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj były analizowane przez biegłych z katedry nawigacji dęblińskiej Szkoły Orląt we wrześniu ubiegłego roku. Z dotychczasowych ustaleń ekspertów wynikało, że załogi miały do dyspozycji takie same dokumenty. Jak przyznaje prokuratura, biegli wydali opinię w oparciu o materiały toczącego się śledztwa w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M nr 101. Jednak podważył ją jeden z pilotów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zeznał, że karty różniły się od siebie. Z informacji przekazanych prokuraturze przez pilotów wynika, że karty podejścia lotniska Siewiernyj, jakimi dysponowała załoga tupolewa w kwietniu ubiegłego roku, różniły się od stanu rzeczywistego. Wskazywali m.in. na inne niż w karcie rozmieszczenie radiolatarni - jedna z wersji mówiła o przesunięciu dalszej radiolatarni z szóstego na czwarty kilometr, druga o większej o ok. 650 m odległości między radiolatarniami, niż wynikałoby to z karty podejścia, jaką miała załoga. Piloci wskazywali także na złe współrzędne zarówno progu pasa startowego, jak i środka pasa. 10 kwietnia piloci Jaka-40, którzy lądowali przed Tu-154M, zaobserwowali, że wskazania GPS różniły się od wskazań radiokompasu nad dalszą radiolatarnią - chodziło o to, że wpisane współrzędne lotniska nie wskazywały środka drogi startowej, nowe karty podejścia miały różnić się od starszych wersji także w zakresie rozmieszczenia radiolatarni. Jak przyznają osoby związane z dowództwem Sił Powietrznych, strona polska wielokrotnie miała problem z uzyskaniem aktualnych danych rosyjskich lotnisk. - Z Rosjanami zawsze były problemy, taka była współpraca, taka była, jest i będzie - mówi krótko jeden z naszych rozmówców. Jak informuje Dowództwo Sił Powietrznych, w wysłanym do strony rosyjskiej w marcu ubiegłego roku clarisie była zawarta proś</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/04/co-widac-na-zdjeciach-znad-siewiernego.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-3171234712659379141</guid><pubDate>Sun, 17 Apr 2011 09:08:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-04-17T11:08:47.912+02:00</atom:updated><title>Seremet prosi o "polityczne wsparcie"</title><description>&lt;h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/h3&gt;&lt;img src="http://www.naszdziennik.pl/gfx/txt_middle.png" /&gt;&lt;b&gt;Sprawę  zbadania przez polskich biegłych oryginałów czarnych skrzynek ma  poruszyć podczas pobytu w maju w Moskwie prokurator generalny Andrzej  Seremet. Ma to być ostatni element badań przed wydaniem ostatecznej  ekspertyzy fonoskopijnej.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Seremet, który w dniach 17-19 maja  ma przebywać w Moskwie, chce poruszyć sprawę dostępu polskich biegłych  do oryginałów rejestratorów tupolewa, który uległ katastrofie pod  Smoleńskiem. Eksperci z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych  podkreślają, że porównanie kopii zapisów, na których pracują z  oryginałem, jest niezbędne do wydania ostatecznej ekspertyzy. Niestety,  jak dotychczas Rosjanie nie umożliwili takich badań mimo złożenia  stosownego wniosku.&lt;br /&gt;
Tymczasem do Polski przyjeżdża dzisiaj trzech  prokuratorów rosyjskiego Komitetu Śledczego, którzy wezmą udział w  przesłuchaniach świadków w sprawie wątku organizacji lotu do Smoleńska.  Jak informował rzecznik Komitetu Śledczego Władimir Markin, śledczy  "przy udziale polskich prokuratorów planują przesłuchać urzędników  odpowiedzialnych za organizację i przygotowanie lotu o szczególnym  znaczeniu - celem przewiezienia 10 kwietnia 2010 roku do Smoleńska  delegacji pod przewodnictwem Lecha Kaczyńskiego - a także wojskowych,  którzy odpowiadali za przygotowanie samolotu i załogi, jak również za  start statku powietrznego z lotniska w Warszawie". - Świadkowie nie  zostali wskazani z imienia i nazwiska, a jedynie określono stanowiska  lub obowiązki, jakie pełnili 10 kwietnia 2010 r. - mówił Marcin Maksjan z  Naczelnej Prokuratury Wojskowej.&lt;br /&gt;
Polscy prokuratorzy na potrzeby  rosyjskiego śledztwa przesłuchali już w ramach pomocy prawnej ok. 300  świadków. Seremet poinformował także, że nadesłane ostatnio z Rosji 14  tomów akt ich śledztwa zawiera m.in. materiały z oględzin miejsca  tragedii, przesłuchania kontrolerów lotów ze Smoleńska oraz materiały z  sekcji zwłok ofiar. - Nie jest to realizacja wszystkich wniosków  kierowanych do strony rosyjskiej - przyznał prokurator generalny. Dodał,  że niezbędne jest "polityczne wsparcie", bez którego "polskie śledztwo  nie nabierze dynamiki".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;ZB&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.asx"&gt;Radio Bolesławiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-3171234712659379141?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/pDzgGRmQ69s" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/pDzgGRmQ69s/seremet-prosi-o-polityczne-wsparcie.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.asx" length="93" type="video/x-ms-asf" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.asx" fileSize="93" type="video/x-ms-asf" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> Sprawę zbadania przez polskich biegłych oryginałów czarnych skrzynek ma poruszyć podczas pobytu w maju w Moskwie prokurator generalny Andrzej Seremet. Ma to być ostatni element badań przed wydaniem ostatecznej ekspertyzy fonoskopijnej. Seremet, który w d</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> Sprawę zbadania przez polskich biegłych oryginałów czarnych skrzynek ma poruszyć podczas pobytu w maju w Moskwie prokurator generalny Andrzej Seremet. Ma to być ostatni element badań przed wydaniem ostatecznej ekspertyzy fonoskopijnej. Seremet, który w dniach 17-19 maja ma przebywać w Moskwie, chce poruszyć sprawę dostępu polskich biegłych do oryginałów rejestratorów tupolewa, który uległ katastrofie pod Smoleńskiem. Eksperci z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych podkreślają, że porównanie kopii zapisów, na których pracują z oryginałem, jest niezbędne do wydania ostatecznej ekspertyzy. Niestety, jak dotychczas Rosjanie nie umożliwili takich badań mimo złożenia stosownego wniosku. Tymczasem do Polski przyjeżdża dzisiaj trzech prokuratorów rosyjskiego Komitetu Śledczego, którzy wezmą udział w przesłuchaniach świadków w sprawie wątku organizacji lotu do Smoleńska. Jak informował rzecznik Komitetu Śledczego Władimir Markin, śledczy "przy udziale polskich prokuratorów planują przesłuchać urzędników odpowiedzialnych za organizację i przygotowanie lotu o szczególnym znaczeniu - celem przewiezienia 10 kwietnia 2010 roku do Smoleńska delegacji pod przewodnictwem Lecha Kaczyńskiego - a także wojskowych, którzy odpowiadali za przygotowanie samolotu i załogi, jak również za start statku powietrznego z lotniska w Warszawie". - Świadkowie nie zostali wskazani z imienia i nazwiska, a jedynie określono stanowiska lub obowiązki, jakie pełnili 10 kwietnia 2010 r. - mówił Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Polscy prokuratorzy na potrzeby rosyjskiego śledztwa przesłuchali już w ramach pomocy prawnej ok. 300 świadków. Seremet poinformował także, że nadesłane ostatnio z Rosji 14 tomów akt ich śledztwa zawiera m.in. materiały z oględzin miejsca tragedii, przesłuchania kontrolerów lotów ze Smoleńska oraz materiały z sekcji zwłok ofiar. - Nie jest to realizacja wszystkich wniosków kierowanych do strony rosyjskiej - przyznał prokurator generalny. Dodał, że niezbędne jest "polityczne wsparcie", bez którego "polskie śledztwo nie nabierze dynamiki". ZB Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: Nasz Dziennik Nasza Polska Polecam : Smoleńsk Radio Bolesławiec Bolec Team</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/04/seremet-prosi-o-polityczne-wsparcie.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-2694071853812269186</guid><pubDate>Sun, 17 Apr 2011 08:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-04-17T10:46:55.845+02:00</atom:updated><title>Te zdjęcia. Rozmowa z oficerem ABW</title><description>&lt;h1 class="cqi_s_no cqi_t_post cqi_oid_292348"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/h1&gt;&lt;div class="ad-gallery-disabled"&gt;&lt;img alt="" src="http://mm.salon24.pl.s3.amazonaws.com/4c/48/4c4892cfce5635be5a2f27549c4f23d0,2,0.jpg" /&gt;         &lt;/div&gt;&lt;i&gt;W jakich okolicznościach &lt;b&gt;te zdjęcia&lt;/b&gt; trafiły do Polski ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze  spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb…. Do spotkania  doszło poza Polską… Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA nagrały cały  lot Tupolewa i zarejestrowały też moment tzw. „katastrofy”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co satelity nagrały 10 kwietnia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nagrały lot Tupolewa i moment jego lądowania. Z tych nagrań wynika, ze  samolot wylądował w błocie w tym lesie w pobliżu lotniska, trochę  poobijany i pokiereszowany, ale wylądował. Zdjęcie zrobione chwile  później przedstawia już wrak Tupolewa, którego fragmenty są  porozrzucane. To już efekt wybuchu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co się działo z tymi zdjęciami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wzięliśmy kilka z nich od Amerykanów, potem napisaliśmy notatke do  szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, w której przedstawiliśmy przebieg  spotkania z Amerykanami i ich ofertę dotycząca zdjęć i załączyliśmy  zdjęcia, które dali nam Amerykanie. Myśleliśmy, że natychmiast spotka  się to z reakcja i przełożeni każą nam oficjalnie wystąpić do strony  amerykańskiej, aby te zdjęcia trafiły w nasze ręce. Ku naszemu zdumieniu  tak się nie stało. Z tego, co słyszałem, Bondaryk napisał na ten temat  notatkę do premiera Tuska, ale Tusk nie zdecydował się skorzystać z  oferty Amerykanów. W każdym razie oficjalnie już do kolejnego spotkania  nie doszło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A nieoficjalnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nieoficjalnie tak. I wtedy Amerykanie mówili, że jeśli polski rząd w  taki sposób postąpił, to to jest zdrada interesów narodowych i zdrada  sojuszników z NATO, bo to oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z  Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta  państwa NATO.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A co się dalej działo z tymi zdjęciami ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Zapytaj o to Tuska, albo Bondaryka. Ale Amerykanie dali nam kopie tych zdjęć i nagrań. „&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następny fragment, dotyczący bytności płk.Krasnokuckiego na wieży w Smoleńsku :&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„ Major Agencji Wywiadu :&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście, nieprawdziwa jest informacja strony rosyjskiej o tym, że  te rejestratory rozmów na wieży nie działały. My zdobyliśmy nagrania  rozmów kontrolerów oraz rozmów Krasnokuckiego z „Logiką” – właściwie  tylko jednej rozmowy. Nie mogę powiedzieć, w jaki sposób to zrobiliśmy,  bo to jest tajemnica państwowa. Powiem tylko tyle, że treści, które my  zdobyliśmy sa diametralnie różne od tych treści, które zaprezentował  MAK. Zapisy zostały skierowane do przetłumaczenia. Nasza Tłumaczka,  która się tym zajęła, po przetłumaczeniu całej rozmowy prawie zemdlała z  przerażenia. Na tym nagraniu zarejestrowano polecenie wydane  Krasnokuckiemu przez „Logikę”. To było polecenie uwiarygodniające tezę o  zamachu. Było to chwilę po 8:20. Sygnał z Moskwy doprowadził do  zerwania połączenia z telefonu satelitarnego prezydenta Kaczyńskiego i  przerwania jego rozmowy z bratem.„&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak na lotnisku włączone zostały syreny alarmowe, na miejscu  zjawiły się ekipy ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy  ratunkowe z FSB. Wśród nich był pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko –  zastępca szefa. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko  zeznał, że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został  wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko  Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z drugiego końca miasta pułkownik  Pawlenko przyjechał samochodem w ciągu kilku minut. Polski wywiad  postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera.  Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o  godzinie 8.31, a więc wtedy, gdy (zdaniem MAK) samolot z Lechem  Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu.&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt; oraz niezależne media informacyjne&amp;nbsp;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.asx"&gt;Radio Bolesławiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-2694071853812269186?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/epIVKU_wQTU" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/epIVKU_wQTU/te-zdjecia-rozmowa-z-oficerem-abw.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.asx" length="93" type="video/x-ms-asf" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.asx" fileSize="93" type="video/x-ms-asf" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ? - Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb…. Do spotkania doszło poza Polską… Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA </itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> W jakich okolicznościach te zdjęcia trafiły do Polski ? - Amerykańskie służby same, z własnej inicjatywy zorganizowały robocze spotkanie z kilkoma przedstawicielami naszych służb…. Do spotkania doszło poza Polską… Amerykanie powiedzieli, że satelity NSA nagrały cały lot Tupolewa i zarejestrowały też moment tzw. „katastrofy”. Co satelity nagrały 10 kwietnia? - Nagrały lot Tupolewa i moment jego lądowania. Z tych nagrań wynika, ze samolot wylądował w błocie w tym lesie w pobliżu lotniska, trochę poobijany i pokiereszowany, ale wylądował. Zdjęcie zrobione chwile później przedstawia już wrak Tupolewa, którego fragmenty są porozrzucane. To już efekt wybuchu… Co się działo z tymi zdjęciami? - Wzięliśmy kilka z nich od Amerykanów, potem napisaliśmy notatke do szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, w której przedstawiliśmy przebieg spotkania z Amerykanami i ich ofertę dotycząca zdjęć i załączyliśmy zdjęcia, które dali nam Amerykanie. Myśleliśmy, że natychmiast spotka się to z reakcja i przełożeni każą nam oficjalnie wystąpić do strony amerykańskiej, aby te zdjęcia trafiły w nasze ręce. Ku naszemu zdumieniu tak się nie stało. Z tego, co słyszałem, Bondaryk napisał na ten temat notatkę do premiera Tuska, ale Tusk nie zdecydował się skorzystać z oferty Amerykanów. W każdym razie oficjalnie już do kolejnego spotkania nie doszło. A nieoficjalnie? - Nieoficjalnie tak. I wtedy Amerykanie mówili, że jeśli polski rząd w taki sposób postąpił, to to jest zdrada interesów narodowych i zdrada sojuszników z NATO, bo to oznacza, że rząd Donalda Tuska wspólnie z Rosją uczestniczy w matactwie. I tuszuje ślady zabójstwa prezydenta państwa NATO. A co się dalej działo z tymi zdjęciami ? - Nie wiem. Zapytaj o to Tuska, albo Bondaryka. Ale Amerykanie dali nam kopie tych zdjęć i nagrań. „ Następny fragment, dotyczący bytności płk.Krasnokuckiego na wieży w Smoleńsku : „ Major Agencji Wywiadu : - Oczywiście, nieprawdziwa jest informacja strony rosyjskiej o tym, że te rejestratory rozmów na wieży nie działały. My zdobyliśmy nagrania rozmów kontrolerów oraz rozmów Krasnokuckiego z „Logiką” – właściwie tylko jednej rozmowy. Nie mogę powiedzieć, w jaki sposób to zrobiliśmy, bo to jest tajemnica państwowa. Powiem tylko tyle, że treści, które my zdobyliśmy sa diametralnie różne od tych treści, które zaprezentował MAK. Zapisy zostały skierowane do przetłumaczenia. Nasza Tłumaczka, która się tym zajęła, po przetłumaczeniu całej rozmowy prawie zemdlała z przerażenia. Na tym nagraniu zarejestrowano polecenie wydane Krasnokuckiemu przez „Logikę”. To było polecenie uwiarygodniające tezę o zamachu. Było to chwilę po 8:20. Sygnał z Moskwy doprowadził do zerwania połączenia z telefonu satelitarnego prezydenta Kaczyńskiego i przerwania jego rozmowy z bratem.„ Po tym, jak na lotnisku włączone zostały syreny alarmowe, na miejscu zjawiły się ekipy ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. Wśród nich był pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko – zastępca szefa. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zeznał, że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem. Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z drugiego końca miasta pułkownik Pawlenko przyjechał samochodem w ciągu kilku minut. Polski wywiad postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31, a więc wtedy, gdy (zdaniem MAK) samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu. Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: Nasz Dziennik Nasza Polska Polecam : Smoleńsk oraz niezależne media informacyjne&amp;nbsp; Radio Bolesławiec Bolec Team</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/04/te-zdjecia-rozmowa-z-oficerem-abw.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-2783148158806559772</guid><pubDate>Sun, 17 Apr 2011 08:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-04-17T10:41:20.775+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">tu-154</category><title>Instrukcja to nie wszystko . Marcin Austyn</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;O możliwości wykorzystania funkcji "uchod" na lotnisku niewyposażonym w system ILS informowali polskich pilotów sami Rosjanie&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Instrukcja to nie wszystko&lt;/h3&gt;&lt;img src="http://www.naszdziennik.pl/gfx/txt_middle.png" /&gt;&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo13.jpg&amp;amp;dat=20110416&amp;amp;id=po13.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. M. Borawski" height="120" src="http://m.naszdziennik.pl/data/20110416/photo/po13.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Niemal  od pierwszych chwil po katastrofie wielu "ekspertów" wskazywało, że 10  kwietnia 2010 r. załoga popełniła błąd przez sam fakt korzystania z  autopilota na lotnisku bez systemu ILS. - Wszyscy mówili, że pilot nie  powinien użyć przycisku "uchod", że nie powinni iść w automacie, bo ta  funkcja nie działa, kiedy nie ma ILS. Chciano udowodnić, że oni źle  pilotowali, że użyli niewłaściwego przycisku w niewłaściwej konfiguracji  lotniska. Jak wiemy, eksperyment Komisji potwierdził, że jednak na  Siewiernym "uchod" powinien zadziałać i załoga miała prawo go użyć.  Zresztą takie były sugestie Rosjan. Bywaliśmy u Rosjan na wielu  rozmowach, to nie wzięło się z powietrza, dostawaliśmy takie wskazówki -  ocenia pilot. Jego zdaniem, załoga pilotująca w trudnych warunkach  atmosferycznych wykorzystywała automat, ponieważ umożliwia on utrzymanie  mniejszego odchylenia samolotu od kierunku drogi startowej i nie  powoduje zbędnych przechyleń maszyny. Jest to ważne, szczególnie przy  tak trudnym podejściu, jakie było w Smoleńsku. Jak zaznaczył nasz  rozmówca, nie wszystkie procedury zapisane są w instrukcjach, które  powstały w latach 80. i nie były modyfikowane. Przez ten czas praktyka,  szczególnie Rosjan, wykazywała, iż na samolotach Tu-154M można  bezpiecznie wykonywać szereg manewrów przemilczanych w instrukcji. -  Dostawaliśmy od Rosjan różne informacje, nawet podczas sesji  treningowych na symulatorach, które później stosowaliśmy. Bo co innego  instrukcje, które są z lat 80., a co innego ich doświadczenie -  podkreśla nasz rozmówca.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jednym z niestandardowych elementów  wskazanym przez Rosjan było np. wykorzystanie przystawki nawigacyjnej  przy podejściu nieprecyzyjnym. Umożliwiała ona "spięcie" systemów  samolotu (modów ścieżki i kursu). - Tego modu się nie włącza, kiedy jest  podejście nieprecyzyjne, natomiast można go wykorzystać przy  zaprogramowaniu wszystkich detali do podejścia do lądowania, typu  nakazana linia drogi - wyjaśnia pilot. Takie rozwiązanie mogłoby być z  powodzeniem zastosowane na Siewiernym. W tym celu załoga musiała  zaprogramować wszystkie parametry lotniska, wówczas autopilot w modzie  nawigacji przechwytuje kierunek i próg pasa i prowadzi samolot,  dodatkowo stabilizując go po przechyleniach. Tak skonfigurowany samolot  wymaga jednak ręcznego sterowania modem wertykalnym, odpowiedzialnym za  pochylenie samolotu (reguluje prędkość schodzenia). - Piloci  wykorzystywali ten mod wertykalny ręcznie, czyli manualnie sterowali  zniżaniem, a dokładnie pokrętłem, które znajduje się na autopilocie.  Stosowali to rozwiązanie z powodu braku systemu ILS na lotnisku. Gdyby  ILS był, załoga użyłaby modu glisady [ścieżki - red.] i kursu, bo to  jest mod typowo ILS-owski - dodaje pilot. Jak zaznaczał, by tak  sterowany samolot zareagował na "uchod", powinien być włączony automat  ciągu. - Sam robiłem podejścia, wykorzystując ten sam sposób lądowania,  nigdy jednak nie skorzystałem z "uchodu", bo zawsze lądowałem po  podejściu. Natomiast nie zawsze był automat ciągu spięty razem z  autopilotem. Wychodziliśmy na kurs pasa i do pewnej wysokości, a gdy już  widzieliśmy pas, odpinaliśmy, lądowaliśmy. Było to standardowe  zachowanie. To Rosjanie mówili nam, jak to się robi, bo mieli większe  doświadczenie - zaznacza pilot. Jak zauważa, jeżeli załoga pilotowała w  ten sposób samolot, to istotne jest, by zweryfikować, kiedy odpięła  automat ciągu, czy automat zadziałał i czy załoga miała szansę odejść,  czy też nie. - To jest kwestia sprawdzenia na rejestratorze, który  przycisk działał w jakim momencie. Nie jest to możliwe bez oryginałów  czarnych skrzynek, bo tam są wszystkie te sygnały zarejestrowane -  dodaje pilot. W jego ocenie, przy tak ważnej katastrofie powinno się  zadbać o to, by uniknąć niepotrzebnych spekulacji. - Powinno się  społeczeństwu pokazać wszystkie parametry lotu, niczego nie ukrywać. To,  co się dzieje, jest żenujące - dodaje. &lt;br /&gt;
Relację pilota potwierdza w  rozmowie z "Naszym Dziennikiem" gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, były  zastępca Dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej. Jak przyznaje, po  to realizowane są szkolenia załóg, by zdobywać dodatkowe umiejętności i  pozyskiwać informacje dotyczące np. możliwości niestandardowego  wykorzystania jakiegoś urządzenia podczas lotu, które nie zostało  przewidziane w instrukcjach. - To normalna praktyka. W Polsce mieliśmy  do niedawna dwie maszyny Tu-154M, więc nie mieliśmy wielkich doświadczeń  na tym samolocie. Z tego powodu trzeba było korzystać z podpowiedzi  Rosjan. Sądzę jednak, że jeżeli padały pewne sugestie ze strony Rosjan,  to nasi piloci za każdym razem weryfikowali, na ile takie rozwiązania  godzą w bezpieczeństwo lotu - zaznacza. &lt;br /&gt;
W ocenie gen. Baranieckiego,  jeśli po szkoleniach czy konsultacjach wprowadzano nowe rozwiązania, to  dokumenty dotyczące możliwości takiego użytkowania samolotu Tu-154M  zapewne można odnaleźć w specpułku. - Pamiętam, że w takich sytuacjach  pisaliśmy protokół ze spotkania czy szkolenia i zawieraliśmy w nim  dokładny opis rosyjskich rekomendacji, które później były wdrażane -  dodaje. &lt;br /&gt;
Czy takie protokoły są w specpułku? Jeśli tak, to nie  zwrócił na nie uwagi Międzypaństwowy Komitet Lotniczy, który w swoim  raporcie końcowym przy analizie wykorzystania autopilota przez załogę 10  kwietnia 2010 r. powołał się jedynie na instrukcję samolotu, wskazując,  że ta nie przewiduje użycia autopilota przy podejściu na lotnisko z  wyposażaniem jak na Siewiernym. Także strona polska w swoich uwagach nie  wspominała o rosyjskich "podpowiedziach", a zaznaczyła jedynie, że  instrukcja nie zakazuje tego rodzaju praktyk.&lt;br /&gt;
Zdaniem gen.  Baranieckiego, w pułku powinna także znajdować się dokumentacja  dotycząca obsługi technicznej samolotu Tu-154M. - W lotnictwie wszystkie  prawa pisane są krwią, zatem również i obsługa samolotów podlega  specjalnemu nadzorowi. Jeżeli jest jakieś zalecenie producenta, to  wydawane są specjalne biuletyny. Kiedy wprowadzana jest jakaś  profilaktyka, np. związana z wnioskami po wypadku czy katastrofie, to  redaguje się specjalny biuletyn i nadawany jest on do wszystkich krajów,  które posiadają samoloty danego typu - dodaje. Jak przyznaje, Rosjanie  tego rodzaju opracowania przestali wysyłać do Polski na przełomie lat  80. i 90. Wówczas wojskowi zdobywali informacje techniczne, korzystając z  dawnych kontaktów, ale ich wdrożenie wymagało wtedy dodatkowych  konsultacji w kraju. Takie ustalenia także powinny znajdować się w  dokumentacji pułku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Marcin Austyn, &lt;br /&gt;
Piotr Czartoryski-Sziler&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-2783148158806559772?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/ArBhz2XsQ4Q" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/ArBhz2XsQ4Q/instrukcja-to-nie-wszystko-marcin.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="73" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="73" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ O możliwości wykorzystania funkcji "uchod" na lotnisku niewyposażonym w system ILS informowali polskich pilotów sami RosjanieInstrukcja to nie wszystkoNiemal od pierwszych chwil po katastrofie wie</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ O możliwości wykorzystania funkcji "uchod" na lotnisku niewyposażonym w system ILS informowali polskich pilotów sami RosjanieInstrukcja to nie wszystkoNiemal od pierwszych chwil po katastrofie wielu "ekspertów" wskazywało, że 10 kwietnia 2010 r. załoga popełniła błąd przez sam fakt korzystania z autopilota na lotnisku bez systemu ILS. - Wszyscy mówili, że pilot nie powinien użyć przycisku "uchod", że nie powinni iść w automacie, bo ta funkcja nie działa, kiedy nie ma ILS. Chciano udowodnić, że oni źle pilotowali, że użyli niewłaściwego przycisku w niewłaściwej konfiguracji lotniska. Jak wiemy, eksperyment Komisji potwierdził, że jednak na Siewiernym "uchod" powinien zadziałać i załoga miała prawo go użyć. Zresztą takie były sugestie Rosjan. Bywaliśmy u Rosjan na wielu rozmowach, to nie wzięło się z powietrza, dostawaliśmy takie wskazówki - ocenia pilot. Jego zdaniem, załoga pilotująca w trudnych warunkach atmosferycznych wykorzystywała automat, ponieważ umożliwia on utrzymanie mniejszego odchylenia samolotu od kierunku drogi startowej i nie powoduje zbędnych przechyleń maszyny. Jest to ważne, szczególnie przy tak trudnym podejściu, jakie było w Smoleńsku. Jak zaznaczył nasz rozmówca, nie wszystkie procedury zapisane są w instrukcjach, które powstały w latach 80. i nie były modyfikowane. Przez ten czas praktyka, szczególnie Rosjan, wykazywała, iż na samolotach Tu-154M można bezpiecznie wykonywać szereg manewrów przemilczanych w instrukcji. - Dostawaliśmy od Rosjan różne informacje, nawet podczas sesji treningowych na symulatorach, które później stosowaliśmy. Bo co innego instrukcje, które są z lat 80., a co innego ich doświadczenie - podkreśla nasz rozmówca. Jednym z niestandardowych elementów wskazanym przez Rosjan było np. wykorzystanie przystawki nawigacyjnej przy podejściu nieprecyzyjnym. Umożliwiała ona "spięcie" systemów samolotu (modów ścieżki i kursu). - Tego modu się nie włącza, kiedy jest podejście nieprecyzyjne, natomiast można go wykorzystać przy zaprogramowaniu wszystkich detali do podejścia do lądowania, typu nakazana linia drogi - wyjaśnia pilot. Takie rozwiązanie mogłoby być z powodzeniem zastosowane na Siewiernym. W tym celu załoga musiała zaprogramować wszystkie parametry lotniska, wówczas autopilot w modzie nawigacji przechwytuje kierunek i próg pasa i prowadzi samolot, dodatkowo stabilizując go po przechyleniach. Tak skonfigurowany samolot wymaga jednak ręcznego sterowania modem wertykalnym, odpowiedzialnym za pochylenie samolotu (reguluje prędkość schodzenia). - Piloci wykorzystywali ten mod wertykalny ręcznie, czyli manualnie sterowali zniżaniem, a dokładnie pokrętłem, które znajduje się na autopilocie. Stosowali to rozwiązanie z powodu braku systemu ILS na lotnisku. Gdyby ILS był, załoga użyłaby modu glisady [ścieżki - red.] i kursu, bo to jest mod typowo ILS-owski - dodaje pilot. Jak zaznaczał, by tak sterowany samolot zareagował na "uchod", powinien być włączony automat ciągu. - Sam robiłem podejścia, wykorzystując ten sam sposób lądowania, nigdy jednak nie skorzystałem z "uchodu", bo zawsze lądowałem po podejściu. Natomiast nie zawsze był automat ciągu spięty razem z autopilotem. Wychodziliśmy na kurs pasa i do pewnej wysokości, a gdy już widzieliśmy pas, odpinaliśmy, lądowaliśmy. Było to standardowe zachowanie. To Rosjanie mówili nam, jak to się robi, bo mieli większe doświadczenie - zaznacza pilot. Jak zauważa, jeżeli załoga pilotowała w ten sposób samolot, to istotne jest, by zweryfikować, kiedy odpięła automat ciągu, czy automat zadziałał i czy załoga miała szansę odejść, czy też nie. - To jest kwestia sprawdzenia na rejestratorze, który przycisk działał w jakim momencie. Nie jest to możliwe bez oryginałów czarnych skrzynek, bo tam są wszystkie te sygnały zarejestrowane - dodaje pilot. W jego ocenie, przy tak ważnej katastrofie powinno się zadbać o to, by uniknąć niepotrzebnych spekulacji. - Powinno się społeczeństwu pokazać wszystkie param</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/04/instrukcja-to-nie-wszystko-marcin.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-3382796619200360446</guid><pubDate>Tue, 05 Apr 2011 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-04-05T10:00:34.694+02:00</atom:updated><title>W celu pozyskania tajnych dokumentów od Rosji związanych z katastrofą smoleńską polska prokuratura może wykorzystać umowę z 2008 roku między oboma krajami.</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;b&gt;W celu pozyskania tajnych dokumentów od Rosji związanych z katastrofą  smoleńską polska prokuratura może wykorzystać umowę z 2008 roku między  oboma krajami. Dotyczy ona wzajemnej ochrony przekazywanych między  stronami informacji niejawnych. Wojskowi śledczy wiedzą, że istnieją  takie możliwości prawne. Jednak dotychczas z nich nie korzystali.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-  Jest umowa z 8 lutego 2008 roku zawarta między rządem Rzeczypospolitej  Polskiej a rządem Federacji Rosyjskiej o wzajemnej ochronie informacji  niejawnych. Umowa ta umożliwia wymianę dokumentów o charakterze  niejawnym między stronami - wskazuje Bogdan Święczkowski, były  prokurator Prokuratury Krajowej i szef ABW.&lt;br /&gt;
Rekomenduje on  skorzystanie z tego rozwiązania w sytuacji, kiedy Rosjanie wysuwają  obiekcje dotyczące przekazania tajnych dokumentów. Na ostatniej  konferencji polskiej prokuratury śledczy podali całą listę dokumentów,  których mimo wniosków nie otrzymali od strony rosyjskiej. Nieoficjalnie  Rosjanie tłumaczą, że są to materiały opatrzone specjalnymi klauzulami, i  wyrażają niechęć do ich udostępnienia. &lt;br /&gt;
Jak wskazują prawnicy, umowa  z 2008 roku gwarantuje bezpieczeństwo i ochronę tajnych dokumentów  uzyskanych między instytucjami obu krajów w drodze różnego rodzaju  współpracy. Teoretycznie powinno to uspokoić stronę rosyjską, że takie  akta nie trafią w ręce osób nieuprawnionych. &lt;br /&gt;
- Chodzi o  zagwarantowanie, żeby informacje, które są objęte klauzulą tajności, nie  zostały upublicznione. Ta umowa ma ochronić te informacje - wskazuje  mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich. &lt;br /&gt;
Prokuratura  informuje, że jest świadoma tych uwarunkowań prawnych, ale na razie z  nich nie korzystała. - Jest szereg porozumień międzynarodowych, które  określają i dopuszczają przekazanie dokumentów oznaczonych klauzulą  niejawności - mówił płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury  Okręgowej w Warszawie prowadzącej śledztwo smoleńskie. - Nie  korzystaliśmy z tej drogi - przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"  kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. - Nie jest  wykluczone, że będziemy z niej korzystać, jeżeli te dokumenty nie trafią  do nas w oparciu o konwencję o pomocy prawnej z 1959 roku - dodaje.&lt;br /&gt;
Specjalizujący  się w prawie międzynarodowym dr Ireneusz Kamiński wskazuje, że umowa z  2008 roku ma specyficzny charakter, ponieważ dotyczy materii  przekazywania dokumentów o charakterze niejawnym, natomiast umowa z 1959  roku ma szerszy zakres. - Umowa o pomocy prawnej ma charakter  podstawowy, a umowa z 2008 roku może mieć charakter szczegółowy -  stwierdza. &lt;br /&gt;
- Należałoby w trybie tej umowy z 2008 roku zwrócić się  do Rosji. Jeżeli ktoś się zwrócił w innym trybie, to postąpił w sposób  nieprofesjonalny - ocenia dr hab. Karol Karski, specjalista prawa  międzynarodowego, poseł PiS. &lt;br /&gt;
Prawnicy zwracają zarazem uwagę, że  również umowa z 2008 roku nie daje nam gwarancji pozyskania wszystkich  akt ze śledztwa smoleńskiego.&lt;br /&gt;
- Zgadzam się z prokuratorem Szelągiem,  że podstawy prawne ku temu istnieją. Natomiast to, czy prokuratorzy  uzyskają dostęp do dokumentacji niejawnej, zależy od sprawności ich  pracy i od dobrej woli strony rosyjskiej. W moim najgłębszym  przekonaniu, nie ma po stronie rosyjskiej dobrej woli co do współpracy z  polską prokuraturą - podkreśla Bogdan Święczkowski.&lt;br /&gt;
- Umowa z 2008  roku o wzajemnej ochronie informacji niejawnych jest stosowana tylko w  przypadku, kiedy strony wzajemnie postanowią wymienić się dokumentami  niejawnymi. Umowa ta reguluje tylko kwestie formalne. Nie precyzuje  natomiast, jakie dokumenty niejawne która ze stron przekaże stronie  drugiej. Bo to nie zależy od tej umowy, tylko od woli stron - dodaje  Święczkowski. &lt;br /&gt;
- To, co jest niezbędne do wyjaśnienia sprawy, musi  być udostępnione. To nie jest kwestia tajemnicy np. technicznej - mówi  prof. Genowefa Grabowska, wykładowca prawa międzynarodowego. - Rozumiem,  że strona polska prosi o informacje, które są nam niezbędne, i takie  informacje nie powinny być utajniane. Jeżeli natomiast druga strona ma  wewnętrzne procedury, o których nie chce informować, to można przecież  podać fakty, jakie miały miejsce - podkreśla. &lt;br /&gt;
- My mówimy o pewnych  uregulowaniach szczególnych, ale ogólnie rzecz biorąc, poruszamy się  obecnie na płaszczyźnie umowy z 1996 roku i konwencji strasburskiej z  1959 roku, a tutaj nie ma gwarancji swobodnego dostępu do obcych akt -  mówi z kolei mecenas Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława  Kaczyńskiego. &lt;br /&gt;
- Obie te umowy, które nas wiążą, mówią, że każde  państwo, które jest wezwane do wykonania wniosku o pomoc prawną, może  uzależnić jej wykonanie od tego, czy to nie zagraża jego interesom.  Jeżeli mamy do czynienia z informacją niejawną, to samo w sobie stanowi  to tajemnicę tego państwa. Jeśli Rosja będzie chciała, to nam je  udostępni, a jak nie, to stwierdzi, że tego wniosku nie wykona w tym  zakresie z uwagi na to, że interes Federacji Rosyjskiej stoi z tym w  sprzeczności - wskazuje mecenas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zenon Baranowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolesławiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-3382796619200360446?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/8MZzxqPQQt0" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/8MZzxqPQQt0/w-celu-pozyskania-tajnych-dokumentow-od.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="68" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="68" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ &amp;nbsp;W celu pozyskania tajnych dokumentów od Rosji związanych z katastrofą smoleńską polska prokuratura może wykorzystać umowę z 2008 roku między oboma krajami. Dotyczy ona wzajemnej ochrony prze</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ &amp;nbsp;W celu pozyskania tajnych dokumentów od Rosji związanych z katastrofą smoleńską polska prokuratura może wykorzystać umowę z 2008 roku między oboma krajami. Dotyczy ona wzajemnej ochrony przekazywanych między stronami informacji niejawnych. Wojskowi śledczy wiedzą, że istnieją takie możliwości prawne. Jednak dotychczas z nich nie korzystali. - Jest umowa z 8 lutego 2008 roku zawarta między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Federacji Rosyjskiej o wzajemnej ochronie informacji niejawnych. Umowa ta umożliwia wymianę dokumentów o charakterze niejawnym między stronami - wskazuje Bogdan Święczkowski, były prokurator Prokuratury Krajowej i szef ABW. Rekomenduje on skorzystanie z tego rozwiązania w sytuacji, kiedy Rosjanie wysuwają obiekcje dotyczące przekazania tajnych dokumentów. Na ostatniej konferencji polskiej prokuratury śledczy podali całą listę dokumentów, których mimo wniosków nie otrzymali od strony rosyjskiej. Nieoficjalnie Rosjanie tłumaczą, że są to materiały opatrzone specjalnymi klauzulami, i wyrażają niechęć do ich udostępnienia. Jak wskazują prawnicy, umowa z 2008 roku gwarantuje bezpieczeństwo i ochronę tajnych dokumentów uzyskanych między instytucjami obu krajów w drodze różnego rodzaju współpracy. Teoretycznie powinno to uspokoić stronę rosyjską, że takie akta nie trafią w ręce osób nieuprawnionych. - Chodzi o zagwarantowanie, żeby informacje, które są objęte klauzulą tajności, nie zostały upublicznione. Ta umowa ma ochronić te informacje - wskazuje mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich. Prokuratura informuje, że jest świadoma tych uwarunkowań prawnych, ale na razie z nich nie korzystała. - Jest szereg porozumień międzynarodowych, które określają i dopuszczają przekazanie dokumentów oznaczonych klauzulą niejawności - mówił płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzącej śledztwo smoleńskie. - Nie korzystaliśmy z tej drogi - przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. - Nie jest wykluczone, że będziemy z niej korzystać, jeżeli te dokumenty nie trafią do nas w oparciu o konwencję o pomocy prawnej z 1959 roku - dodaje. Specjalizujący się w prawie międzynarodowym dr Ireneusz Kamiński wskazuje, że umowa z 2008 roku ma specyficzny charakter, ponieważ dotyczy materii przekazywania dokumentów o charakterze niejawnym, natomiast umowa z 1959 roku ma szerszy zakres. - Umowa o pomocy prawnej ma charakter podstawowy, a umowa z 2008 roku może mieć charakter szczegółowy - stwierdza. - Należałoby w trybie tej umowy z 2008 roku zwrócić się do Rosji. Jeżeli ktoś się zwrócił w innym trybie, to postąpił w sposób nieprofesjonalny - ocenia dr hab. Karol Karski, specjalista prawa międzynarodowego, poseł PiS. Prawnicy zwracają zarazem uwagę, że również umowa z 2008 roku nie daje nam gwarancji pozyskania wszystkich akt ze śledztwa smoleńskiego. - Zgadzam się z prokuratorem Szelągiem, że podstawy prawne ku temu istnieją. Natomiast to, czy prokuratorzy uzyskają dostęp do dokumentacji niejawnej, zależy od sprawności ich pracy i od dobrej woli strony rosyjskiej. W moim najgłębszym przekonaniu, nie ma po stronie rosyjskiej dobrej woli co do współpracy z polską prokuraturą - podkreśla Bogdan Święczkowski. - Umowa z 2008 roku o wzajemnej ochronie informacji niejawnych jest stosowana tylko w przypadku, kiedy strony wzajemnie postanowią wymienić się dokumentami niejawnymi. Umowa ta reguluje tylko kwestie formalne. Nie precyzuje natomiast, jakie dokumenty niejawne która ze stron przekaże stronie drugiej. Bo to nie zależy od tej umowy, tylko od woli stron - dodaje Święczkowski. - To, co jest niezbędne do wyjaśnienia sprawy, musi być udostępnione. To nie jest kwestia tajemnicy np. technicznej - mówi prof. Genowefa Grabowska, wykładowca prawa międzynarodowego. - Rozumiem, że strona polska prosi o informacje, które są nam niezbędne, i takie informacje nie powinny być uta</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/04/w-celu-pozyskania-tajnych-dokumentow-od.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-1977511317723442456</guid><pubDate>Wed, 02 Mar 2011 08:07:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-03-02T09:07:22.809+01:00</atom:updated><title>Kto nie chce poznać "tajemnicy Smoleńska"?</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;h3&gt;Kto nie chce poznać "tajemnicy Smoleńska"?&lt;/h3&gt;&lt;b&gt;Ryszard Czarnecki&lt;br /&gt;
&lt;hr /&gt;&lt;br /&gt;
Dla  większości Polaków poznanie prawdy o tragedii z 10 kwietnia 2010 r. ma  wymiar moralny i patriotyczny. Ale na scenie międzynarodowej patrzy się  na nią przez pryzmat polityczny, interesów państwowych, partyjnych i  biznesowych. Koalicja faktycznych przeciwników wyjaśnienia katastrofy  Tu-154 jest wielobarwna i ponadnarodowa. I nie jest tak, że wszyscy jej  uczestnicy nie lubią Polaków - często po prostu chcą za wszelką cenę  przyjaźnić się z Rosją. Prymat interesów ekonomicznych nad prawdą i  etyką jest w tym przypadku spektakularny.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto znać tę  "międzynarodową geografię polityczną" w sprawie Smoleńska. Choćby po to,  by wiedzieć, do jakich drzwi w Europie i poza nią kołatać, aby zyskać  sprzymierzeńców, a do jakich nie warto, bo i tak gospodarze zatrzasnęli  je "na głucho". Szczególnie ważne jest to w kontekście walki o  umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego na gruncie amerykańskim, ale  przede wszystkim europejskim, a ściślej mówiąc: unijnym. Tu celem jest  m.in. przeforsowanie na forum Parlamentu Europejskiego debaty na ten  temat. Udało się nam, europosłom PiS, wywalczyć, aby kwestia ta stała  się przedmiotem rozmowy między szefem PE a przewodniczącym Komisji  Europejskiej, Portugalczykiem José Manuelem Duräo Barroso, a także  między szefem PE a "unijnym prezydentem", czyli przewodniczącym Rady UE,  Belgiem (Flamandem) Hermanem van Rompuyem. Ale te rozmowy na "unijnym  szczycie" nie mogą w żadnym razie, co mocno podkreślam, być jakąkolwiek  alternatywą dla debaty w europarlamencie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Mapa sojuszników&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jak  więc wygląda mapa sojuszników Rosji w kwestii tragedii smoleńskiej, a  jaka jest możliwa koalicja propolska w tej sprawie? Czas na konkrety.&lt;br /&gt;
Niemcy  - ten bodaj największy sojusznik Moskwy w Europie, tak konsekwentny, że  wręcz wskrzeszający swoim zachowaniem ducha Locarno, nie będzie naszym  sprzymierzeńcem w domaganiu się uczciwego śledztwa smoleńskiego. Nie  uczyni tego w najmniejszym stopniu ani koalicja rządowa CDU - FDP, czyli  duet chadecko-liberalny szefa MSZ - lidera liberalnej FDP Guida  Westerwellego z faktycznie trzymającą lejce niemieckiego zaprzęgu w  rydwanie polityki zagranicznej kanclerz Angelą Merkel. Nie mamy także co  szukać poparcia w szeregach głównej partii opozycyjnej, czyli SPD,  niezmiennie od czasów Związku Sowieckiego uważającej, że bliskie relacje  z Moskwą muszą być podstawą polityki zewnętrznej Berlina - nawet gdyby  to się miało odbywać kosztem praw człowieka, suwerenności i praw innych  krajów. Personalnym uosobieniem tej polityki stał się  socjaldemokratyczny kanclerz Gerhard Schroeder, biorący olbrzymie  pieniądze z tytułu zasiadania w Radzie Nadzorczej rosyjskiego Gazpromu.  Poparcia nie otrzymamy również ze strony niemieckich postkomunistów,  którzy przefarbowali się w RFN, ale nie na tyle, aby w jakikolwiek  sposób sprzeciwić się Moskwie. Paradoksalnie, jedyną partią niemiecką,  której politycy są krytyczni wobec Federacji Rosyjskiej, są Zieloni. W  Parlamencie Europejskim wiele razy publicznie potępiali łamanie praw  człowieka w Rosji, zabierali głos w sprawie Michaiła Chodorkowskiego,  słowem, w perspektywie Niemiec byli politycznie "mało poprawni". &lt;br /&gt;
Francja  jest kolejnym państwem, które tradycyjnie, w zasadzie od epoki  napoleońskiej, widzi swój żywotny interes w dobrych relacjach z Rosją.  Początkowo prezydent Nicolas Sarkozy był w tej kwestii bardziej  sceptyczny niż jego poprzednik Jacques Chirac, ale od jego pierwszej  wizyty w Moskwie i słynnej uczty z Władimirem Putinem (po której, jak  odnotowały media, Francuz był w szampańskim nastroju i zachowywał się  dość niekonwencjonalnie, całkowicie niezgodnie z protokołem  dyplomatycznym) i on podążył tradycyjnym tropem francuskiej polityki.  Dziś Paryż robi wszystko, aby nie denerwować Moskwy. Skądinąd Sarkozy  jest w tym przypadku bardziej konsekwentny niż w relacjach z Pekinem -  kiedyś wzywał do bojkotu olimpiady w stolicy Chin, a teraz utonął w  miłosnym uścisku z ChRL. Zresztą akurat w podejściu do relacji  francusko-rosyjskich nie ma różnicy na francuskiej scenie politycznej  między rządzącą centroprawicą a socjalistyczną opozycją. Słowem: nad  Sekwaną nie mamy specjalnych szans na wsparcie w międzynarodowym  dobijaniu się o prawdę smoleńską. &lt;br /&gt;
Wielka Brytania jest bodaj jedynym  spośród największych krajów Unii Europejskiej, który ma bardziej  racjonalny niż emocjonalny stosunek do Moskwy i zauważa, że rosyjski car  jest nagi. Wynika to prawdopodobnie z co najmniej dwóch powodów.  Pierwszy to niezadowolenie Londynu ze stałej, sporej infiltracji  rosyjskiego wywiadu w Zjednoczonym Królestwie - bądź co bądź największym  sojuszniku USA w Europie. Drugim zaś jest wyrzucenie brytyjskiej firmy  British Petrolium (BP) z terenu Rosji, co spowodowało jej olbrzymie  straty finansowe. Do tego dochodzi "sprawa Litwinienki", czyli zabójstwa  w Londynie byłego wysokiego oficera wywiadu sowieckiego i rosyjskiego,  któremu Brytyjczycy udzielili azylu politycznego. To właśnie Londyn może  być potencjalnym sojusznikiem tych polskich polityków, którym zależy na  wyjaśnieniu tragedii smoleńskiej. Nie mówię tu o działaniu rządu Jej  Królewskiej Mości, bo na 10 Downing Street od wielu dekad drogowskazem  jest dewiza lorda Palmerstona (skądinąd niesłusznie przypisywana  Churchillowi), iż Wielka Brytania nie ma ani stałych wrogów, ani stałych  przyjaciół - ma za to stałe interesy...&lt;br /&gt;
Jednak brytyjscy politycy,  media i opinia publiczna są dużo bardziej uwrażliwione na rosyjską  politykę quasi-imperialną i próby ponownego zdominowania przez Moskwę  naszego regionu Europy niż społeczeństwo RFN czy Francji.  Charakterystyczne zresztą, że to właśnie Brytyjczycy byli najliczniejszą  nacją spośród posłów do Parlamentu Europejskiego, uczestniczącą w tzw.  publicznym wysłuchaniu na temat katastrofy smoleńskiej zorganizowanym  przez europosłów PiS w PE w grudniu 2010 r., a także w towarzyszącemu mu  spotkaniu posła Antoniego Macierewicza z eurodeputowanymi. Z tej strony  możemy ewentualnie liczyć na korzystny wiatr w polskie żagle. Myślę tu  zwłaszcza o torysach - czyli Partii Konserwatywnej, od zeszłego roku  rządzącej Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii  Północnej. Tym bardziej że Prawo i Sprawiedliwość jest w europarlamencie  w jednej grupie politycznej właśnie z brytyjską prawicą (ECR -  Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy).&lt;br /&gt;
Włochy to względem Rosji  kraj swoistych pariasów. Premiera Silvio Berlusconiego stać na takie  gesty polityczne, jak rozesłanie do wszystkich członków Camera dei  Deputati, czyli izby niższej włoskiego parlamentu, jak również do  członków Senatu, kasety z filmem "Katyń" Andrzeja Wajdy. Jednak ten  ciekawy sygnał był w gruncie rzeczy elementem wewnątrzkrajowej rozgrywki  szefa włoskiego rządu z opozycją, której część stanowią postkomuniści i  lewicowi intelektualiści, wybielający Związek Sowiecki. Jednak "boski  Silvio" w relacjach z Moskwą jest do bólu pragmatyczny. Za dopuszczenie  do znaczących kontraktów dla włoskich firm przy budowie Nord Streamu i  South Streamu (Gazociągu Północnego i Gazociągu Południowego) Włochy  nabierały wody w usta we wszystkich drażniących Rosję na forum  międzynarodowym kwestiach. To Berlusconi ścigał się z Sarkozym w  załatwieniu konfliktu rosyjsko-gruzińskiego po myśli Kremla,  jednocześnie mało skromnie przedstawiając się światowej opinii  publicznej jako polityk, który uratował Kaukaz od dramatycznej wojny. &lt;br /&gt;
Również  w czasie różnych, także mniej formalnych i zakulisowych, debat w  Parlamencie Europejskim przedstawiciele włoskiej koalicji rządowej,  również z partii Sojusz Narodowy Gianfranco Finiego i Liga Północna  Umberto Bossiego, pozornie zaskakująco wypowiadali się przeciwko  "ingerencji" europarlamentu w Brukseli w sprawie Gazociągu Północnego.  Skądinąd używali wówczas "eurosceptycznych" argumentów, że UE nie  powinna odgórnie interweniować w politykę prowadzoną przez jednego z jej  członków (w tym przypadku Niemcy). Na tym zresztą polega kunszt  rosyjskiej polityki i rosyjskiego wywiadu, że w Strasburgu czy Brukseli w  prorosyjskim chórze obok tych, których spodziewamy się tam usłyszeć -  polityków niemieckich czy francuskich - słychać także solistów w postaci  brytyjskich liberałów, litewskich nacjonalistów czy właśnie włoskich  prawicowców, narodowców czy separatystów (regionalistów). Trudno więc  liczyć nam w kwestii smoleńskiej na odsiecz z Italii. &lt;br /&gt;
Holandia - ten  kraj, tradycyjnie broniący praw człowieka w różnych częściach świata i  występujący w obronie demokracji i swobód obywatelskich, jest rozdarty  między wolnościową tradycją a swoistą ekonomiczną racją stanu. W  Parlamencie Europejskim holenderscy eurodeputowani nieraz stawali "po  jasnej stronie mocy", by użyć znanego określenia wybitnego angielskiego  pisarza Johna Ronalda Reula Tolkiena (skądinąd katolika) z jego "Władcy  pierścieni". A jednak kolejne holenderskie rządy od pewnego czasu mają  szczególne powody, aby nie drażnić Moskwy. Otóż - o czym mało kto wie -  udziałowcem Nord Streamu na poziomie ponad 8 proc. jest holenderska,  powiązana z władzami tego kraju, firma Gasunie. Ogranicza to Hadze pole  politycznego manewru, ale też pokazuje, jak Rosja potrafi neutralizować  duże kraje europejskie, używając nie tyle kija, ile ekonomicznej  marchewki. Odnosi się to nie tylko do rządów (Włoch, Holandii, Niemiec,  Francji etc.), lecz także poszczególnych polityków (byli szefowie rządów  Finlandii i RFN).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Amerykańska szansa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Czas przejść na  grunt pozaeuropejski. Naturalna rywalizacja chińsko-rosyjska czy po  części japońsko-rosyjska, choć ważna w tych światowych szachach  politycznych, nie będzie w naszych rozważaniach przywoływana, ponieważ  trudno byłoby ją przełożyć na praktyczne skutki w wyjaśnianiu katastrofy  smoleńskiej. Tak naprawdę jedynym państwem poza Europą, które może mieć  wpływ - i to wpływ istotny - na sprawę smoleńską są... USA. Oczywiście,  nie jest to czarno-biały film. Obecna administracja amerykańska mocno  inwestuje w dobre relacje z Rosją, traktując to jako klucz do  rozwiązania dwóch największych - zdaniem Baracka Husseina Obamy i  Hillary Clinton - wyzwań stojących przed polityką zewnętrzną Stanów  Zjednoczonych - konfliktu bliskowschodniego i sprawy Iranu. W obu  przypadkach Amerykanom może bardzo pomóc Moskwa. To przecież władze  Rosji do niedawna przyjmowały na oficjalnych audiencjach przedstawicieli  palestyńskiego i jednoznacznie antyizraelskiego Hamasu. A jednocześnie w  Radzie Bezpieczeństwa ONZ to Rosja broniła przez długi czas Iranu przed  sankcjami za "pokojowe" próby wykorzystania energii nuklearnej.&lt;br /&gt;
Dla  Białego Domu obecne relacje z Moskwą to rodzaj politycznego "barteru",  coś za coś. My wam dajemy wolną rękę na Kaukazie, w Czeczenii i Europie  Środkowo-Wschodniej, a wy nam pomagacie, przestając wspierać  Palestyńczyków czy Iran. Jednak takie myślenie "geopolityczne" jest  ostro krytykowane przez opozycyjnych republikanów, a i w samej Partii  Demokratycznej bywa podważane. Ostatnie wybory do Kongresu USA pokazały  lawinowo wzrastające poparcie dla Republikanów, którzy mają realne  szanse powrócić do władzy w wyborach prezydenckich w 2012 roku. To  właśnie lider amerykańskiej prawicy, kontrkandydat Obamy w ostatnich  wyborach John MacCain, ostatnio w miażdżący dla Demokratów sposób  zaatakował politykę uległości Białego Domu wobec Kremla. Głosy  domagające się powrotu amerykańskiej polityki zagranicznej na tory  ograniczania wpływów Moskwy w świecie są w obozie Republikanów  przeważające, choć i w tym środowisku znajdą się politycy skłonni  preferować dewizę "splendid isolation", którą można porównać do  polskiego powiedzenia: "Niech na całym świecie wojna, byle nasza wieś  spokojna". Stąd też wysiłki Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza, aby  "zamerykanizować" smoleńską tragedię, natrafić mogą na podatny grunt.  Dobrze, że PiS podjęło takie działania, zgodne skądinąd z łacińską  maksymą "Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym padaniem". Zresztą  Demokraci też będą chcieli walczyć o liczne głosy amerykańskiej Polonii,  istotne zwłaszcza w kilku Stanach. &lt;br /&gt;
Reasumując: w USA możemy liczyć  na republikańską opozycję, ale również na niektórych polityków  demokratycznych, zwłaszcza z okręgów wyborczych posiadających sporą  populację "amerykańsko-polską".&lt;br /&gt;
Umiędzynarodowienie śledztwa  smoleńskiego nie jest łatwe. Ale jeszcze w lipcu 2010 r. byliśmy  praktycznie w punkcie zerowym. Żmudna praca w Parlamencie Europejskim,  interpelacje do Komisji Europejskiej, wystąpienia na forum plenarnym PE,  "publiczne wysłuchanie" zorganizowane przez europosłów PiS, pierwszy  wyjazd minister Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza do USA, wreszcie, w  ostatnich dniach, przeforsowanie na prezydium ("Conference of  Presidents") europarlamentu decyzji o poruszeniu tego tematu w tzw.  dialogu międzyinstytucjonalnym, czyli Parlamentu Europejskiego z Komisją  Europejską i Radą UE, pokazuje, że to, co początkowo wydawało się  niemal niemożliwe, stało się faktem. Tak samo cierpliwie i  systematycznie trzeba budować propolskie "lobby", grupę nacisku  działającą na rzecz wyjaśnienia dramatu 10 kwietnia AD 2010 w  poszczególnych krajach europejskich i, po części, poza Starym  Kontynentem. Nie będzie to proste i nie będzie trwało krótko. Jednak  jestem przekonany, że działamy i tak w o wiele bardziej sprzyjających  warunkach niż te, które były udziałem naszych rodaków, którzy poświęcili  całe lata na - w końcu skuteczne - wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. My  walkę o prawdę wygramy wcześniej.&lt;br /&gt;
Autor jest deputowanym do Parlamentu Europejskiego (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-1977511317723442456?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/k568SwagYt0" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/k568SwagYt0/kto-nie-chce-poznac-tajemnicy-smolenska.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>1</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Kto nie chce poznać "tajemnicy Smoleńska"?Ryszard Czarnecki Dla większości Polaków poznanie prawdy o tragedii z 10 kwietnia 2010 r. ma wymiar moralny i patriotyczny. Ale na scenie międzynarodowej </itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Kto nie chce poznać "tajemnicy Smoleńska"?Ryszard Czarnecki Dla większości Polaków poznanie prawdy o tragedii z 10 kwietnia 2010 r. ma wymiar moralny i patriotyczny. Ale na scenie międzynarodowej patrzy się na nią przez pryzmat polityczny, interesów państwowych, partyjnych i biznesowych. Koalicja faktycznych przeciwników wyjaśnienia katastrofy Tu-154 jest wielobarwna i ponadnarodowa. I nie jest tak, że wszyscy jej uczestnicy nie lubią Polaków - często po prostu chcą za wszelką cenę przyjaźnić się z Rosją. Prymat interesów ekonomicznych nad prawdą i etyką jest w tym przypadku spektakularny. Warto znać tę "międzynarodową geografię polityczną" w sprawie Smoleńska. Choćby po to, by wiedzieć, do jakich drzwi w Europie i poza nią kołatać, aby zyskać sprzymierzeńców, a do jakich nie warto, bo i tak gospodarze zatrzasnęli je "na głucho". Szczególnie ważne jest to w kontekście walki o umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego na gruncie amerykańskim, ale przede wszystkim europejskim, a ściślej mówiąc: unijnym. Tu celem jest m.in. przeforsowanie na forum Parlamentu Europejskiego debaty na ten temat. Udało się nam, europosłom PiS, wywalczyć, aby kwestia ta stała się przedmiotem rozmowy między szefem PE a przewodniczącym Komisji Europejskiej, Portugalczykiem José Manuelem Duräo Barroso, a także między szefem PE a "unijnym prezydentem", czyli przewodniczącym Rady UE, Belgiem (Flamandem) Hermanem van Rompuyem. Ale te rozmowy na "unijnym szczycie" nie mogą w żadnym razie, co mocno podkreślam, być jakąkolwiek alternatywą dla debaty w europarlamencie. Mapa sojuszników Jak więc wygląda mapa sojuszników Rosji w kwestii tragedii smoleńskiej, a jaka jest możliwa koalicja propolska w tej sprawie? Czas na konkrety. Niemcy - ten bodaj największy sojusznik Moskwy w Europie, tak konsekwentny, że wręcz wskrzeszający swoim zachowaniem ducha Locarno, nie będzie naszym sprzymierzeńcem w domaganiu się uczciwego śledztwa smoleńskiego. Nie uczyni tego w najmniejszym stopniu ani koalicja rządowa CDU - FDP, czyli duet chadecko-liberalny szefa MSZ - lidera liberalnej FDP Guida Westerwellego z faktycznie trzymającą lejce niemieckiego zaprzęgu w rydwanie polityki zagranicznej kanclerz Angelą Merkel. Nie mamy także co szukać poparcia w szeregach głównej partii opozycyjnej, czyli SPD, niezmiennie od czasów Związku Sowieckiego uważającej, że bliskie relacje z Moskwą muszą być podstawą polityki zewnętrznej Berlina - nawet gdyby to się miało odbywać kosztem praw człowieka, suwerenności i praw innych krajów. Personalnym uosobieniem tej polityki stał się socjaldemokratyczny kanclerz Gerhard Schroeder, biorący olbrzymie pieniądze z tytułu zasiadania w Radzie Nadzorczej rosyjskiego Gazpromu. Poparcia nie otrzymamy również ze strony niemieckich postkomunistów, którzy przefarbowali się w RFN, ale nie na tyle, aby w jakikolwiek sposób sprzeciwić się Moskwie. Paradoksalnie, jedyną partią niemiecką, której politycy są krytyczni wobec Federacji Rosyjskiej, są Zieloni. W Parlamencie Europejskim wiele razy publicznie potępiali łamanie praw człowieka w Rosji, zabierali głos w sprawie Michaiła Chodorkowskiego, słowem, w perspektywie Niemiec byli politycznie "mało poprawni". Francja jest kolejnym państwem, które tradycyjnie, w zasadzie od epoki napoleońskiej, widzi swój żywotny interes w dobrych relacjach z Rosją. Początkowo prezydent Nicolas Sarkozy był w tej kwestii bardziej sceptyczny niż jego poprzednik Jacques Chirac, ale od jego pierwszej wizyty w Moskwie i słynnej uczty z Władimirem Putinem (po której, jak odnotowały media, Francuz był w szampańskim nastroju i zachowywał się dość niekonwencjonalnie, całkowicie niezgodnie z protokołem dyplomatycznym) i on podążył tradycyjnym tropem francuskiej polityki. Dziś Paryż robi wszystko, aby nie denerwować Moskwy. Skądinąd Sarkozy jest w tym przypadku bardziej konsekwentny niż w relacjach z Pekinem - kiedyś wzywał do bojkotu olimpiady w stolicy Chin, a teraz utonął w miłosnym uś</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/03/kto-nie-chce-poznac-tajemnicy-smolenska.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-3984578521157657422</guid><pubDate>Wed, 02 Mar 2011 08:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-03-02T09:06:45.272+01:00</atom:updated><title>Kiedy działa "uchod"</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;Użycie przycisku "odejście" w Tu-154M nad lotniskiem niewyposażonym w system ILS powinno spowodować reakcję samolotu&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Kiedy działa "uchod"&lt;/h3&gt;&lt;b&gt;Bez  względu na to, jakie są zainstalowane środki naziemne na lotnisku, po  użyciu przycisku "uchod" samolot przechodzi na wznoszenie albo  przynajmniej wyrównuje lot. Jak zauważają piloci, z którymi rozmawiał  "Nasz Dziennik", gdyby działo się inaczej, to biorąc pod uwagę stan  wyposażenia większości rosyjskich wojskowych lotnisk, implementowanie  takiej funkcji w maszynie, z uwagi na małe możliwości jej wykorzystania,  nie miałoby sensu. Także w instrukcji tupolewa trudno odnaleźć  informację o tym, że działający system ILS jest elementem koniecznym do  zadziałania tej funkcji.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dotychczasowych relacji płk.  Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy Międzypaństwowym Komitecie  Lotniczym (MAK), dotyczących działań załogi samolotu Tu-154M w dniu 10  kwietnia 2010 roku, wynikało, że piloci nacisnęli przycisk "odejście"  ("uchod"), następnie czekali kilka sekund na reakcję maszyny - tej  jednak nie było, gdyż funkcja nie działa bez aktywnego systemu ILS - i  dopiero potem próbowali odejść ręcznie. Takie działanie załogi uznano za  poważny błąd wynikający z nieznajomości samolotu. Z kolei MAK w swoim  raporcie za nieprawidłowe działanie polskiej załogi uznał już  korzystanie z autopilota przy podejściu nieprecyzyjnym. Rosjanie  zaliczyli je do jednej z przyczyn, która złożyła się na tragedię z 10  kwietnia 2010 roku. Ta ocena została podważona przez polskich ekspertów,  którzy wskazali, że już sama instrukcja stosowania autopilota nie  zabrania tego typu działań. Jeśli rzeczywiście byłby to tryb pracy zbyt  trudny dla załogi lub zagrażający bezpiecznemu wykonaniu lądowania,  powinien być wyraźnie zabroniony przez producenta samolotu - czytamy w  polskich "Uwagach" do raportu MAK. Co istotne, Rosjanie nie stwierdzili,  by przycisk "uchod" miał być użyty przez załogę. Uznano, że  rejestratory nie zapisały włączania zakresów "podejście" i "ścieżka" -  używanych do odejścia na drugi krąg przyciskiem "odejścia" w oparciu o  system ILS - i na tej podstawie stwierdzono, że zarówno obydwa zakresy,  jak i funkcja "odejście" nie były używane. Ponadto - na podstawie  eksperymentu na symulatorze lotu - stwierdzono, że przy podejściu do  lądowania przy niedziałającym ILS, bez włączenia ww. zakresów wykonanie  odejścia na drugi krąg przez naciśnięcie przycisku "odejście" jest  niemożliwe.&lt;br /&gt;
Nieco inaczej tę kwestię opisuje Instrukcja Użytkowania w  Locie samolotu Tu-154M, która nie zawiera informacji wskazujących na  to, że przycisk "odejście" nie zadziała bez systemu ILS. Ze wskazówek  tam zawartych wnioskować raczej można, by funkcji tej używać, gdy  samolot jest w locie opadającym po linii prostej i nie niżej niż 30  metrów nad ziemią. &lt;br /&gt;
Praktyka lotów na samolotach transportowych  nakazuje sądzić, że naciśnięcie przycisku "uchod", nawet w przypadku  braku na lotnisku systemu ILS, spowoduje reakcję maszyny. - Tak  przynajmniej dzieje się na innych samolotach produkcji radzieckiej, ale  nie tylko. Samolot, bez względu na to, jakie zainstalowane są środki  naziemne, po wciśnięciu tego przycisku przechodzi na wznoszenie albo  przynajmniej wyrównuje lot, ale z pewnością reaguje - ocenia w rozmowie z  "Naszym Dziennikiem" doświadczony pilot wojskowy. Jego zdaniem, nie ma  logicznego wyjaśnienia, dlaczego w Tu-154M system autopilota miałby  działać inaczej. Za taką oceną przemawia też fakt, że do tej pory w  Federacji Rosyjskiej jest sporo lotnisk wojskowych, które nie posiadają  systemu ILS (lub jego rosyjskiego odpowiednika), a przecież Tu-154M nie  jest nową konstrukcją. - Tu-154M nie jest nowym samolotem, a zatem jaki  cel miałoby implementowanie w tych samolotach funkcji "uchod", która w  praktyce, z uwagi na słabe wyposażenie lotnisk, nie mogłaby być  wykorzystywana przez załogi? - pyta nasz rozmówca. &lt;br /&gt;
Podobnie w  rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wypowiadał się pilot cywilny latający  m.in. na tupolewach. Jak przyznał, nie ma doświadczenia na Tu-154M i nie  chciałby o niczym przesądzać, ale na mniejszych samolotach tego  producenta działanie przycisku "odejście" nie było powiązane z systemami  zainstalowanymi na lotnisku. - Działanie tego przycisku nie zależy od  systemu funkcjonującego na lotnisku, tylko od systemu, w jaki jest  wyposażony samolot, od tego, jaki jest zamontowany autopilot. Tak to  działa na mniejszych samolotach pasażerskich tego producenta i nie  sądzę, by w przypadku Tu-154M producent decydował się na inne  rozwiązanie - ocenił pilot. Jak zauważył, istotne jest także to, że  przycisk "odejście" został umieszczony na wolancie, tak by w razie  potrzeby łatwo z niego można było skorzystać, ale równocześnie tak, by  pilot nie mógł go użyć przypadkowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Marcin Austyn&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-3984578521157657422?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/MtPN9GAiYgY" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/MtPN9GAiYgY/kiedy-dziaa-uchod.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Użycie przycisku "odejście" w Tu-154M nad lotniskiem niewyposażonym w system ILS powinno spowodować reakcję samolotuKiedy działa "uchod"Bez względu na to, jakie są zainstalowane środki naziemne na</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Użycie przycisku "odejście" w Tu-154M nad lotniskiem niewyposażonym w system ILS powinno spowodować reakcję samolotuKiedy działa "uchod"Bez względu na to, jakie są zainstalowane środki naziemne na lotnisku, po użyciu przycisku "uchod" samolot przechodzi na wznoszenie albo przynajmniej wyrównuje lot. Jak zauważają piloci, z którymi rozmawiał "Nasz Dziennik", gdyby działo się inaczej, to biorąc pod uwagę stan wyposażenia większości rosyjskich wojskowych lotnisk, implementowanie takiej funkcji w maszynie, z uwagi na małe możliwości jej wykorzystania, nie miałoby sensu. Także w instrukcji tupolewa trudno odnaleźć informację o tym, że działający system ILS jest elementem koniecznym do zadziałania tej funkcji. Z dotychczasowych relacji płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK), dotyczących działań załogi samolotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 roku, wynikało, że piloci nacisnęli przycisk "odejście" ("uchod"), następnie czekali kilka sekund na reakcję maszyny - tej jednak nie było, gdyż funkcja nie działa bez aktywnego systemu ILS - i dopiero potem próbowali odejść ręcznie. Takie działanie załogi uznano za poważny błąd wynikający z nieznajomości samolotu. Z kolei MAK w swoim raporcie za nieprawidłowe działanie polskiej załogi uznał już korzystanie z autopilota przy podejściu nieprecyzyjnym. Rosjanie zaliczyli je do jednej z przyczyn, która złożyła się na tragedię z 10 kwietnia 2010 roku. Ta ocena została podważona przez polskich ekspertów, którzy wskazali, że już sama instrukcja stosowania autopilota nie zabrania tego typu działań. Jeśli rzeczywiście byłby to tryb pracy zbyt trudny dla załogi lub zagrażający bezpiecznemu wykonaniu lądowania, powinien być wyraźnie zabroniony przez producenta samolotu - czytamy w polskich "Uwagach" do raportu MAK. Co istotne, Rosjanie nie stwierdzili, by przycisk "uchod" miał być użyty przez załogę. Uznano, że rejestratory nie zapisały włączania zakresów "podejście" i "ścieżka" - używanych do odejścia na drugi krąg przyciskiem "odejścia" w oparciu o system ILS - i na tej podstawie stwierdzono, że zarówno obydwa zakresy, jak i funkcja "odejście" nie były używane. Ponadto - na podstawie eksperymentu na symulatorze lotu - stwierdzono, że przy podejściu do lądowania przy niedziałającym ILS, bez włączenia ww. zakresów wykonanie odejścia na drugi krąg przez naciśnięcie przycisku "odejście" jest niemożliwe. Nieco inaczej tę kwestię opisuje Instrukcja Użytkowania w Locie samolotu Tu-154M, która nie zawiera informacji wskazujących na to, że przycisk "odejście" nie zadziała bez systemu ILS. Ze wskazówek tam zawartych wnioskować raczej można, by funkcji tej używać, gdy samolot jest w locie opadającym po linii prostej i nie niżej niż 30 metrów nad ziemią. Praktyka lotów na samolotach transportowych nakazuje sądzić, że naciśnięcie przycisku "uchod", nawet w przypadku braku na lotnisku systemu ILS, spowoduje reakcję maszyny. - Tak przynajmniej dzieje się na innych samolotach produkcji radzieckiej, ale nie tylko. Samolot, bez względu na to, jakie zainstalowane są środki naziemne, po wciśnięciu tego przycisku przechodzi na wznoszenie albo przynajmniej wyrównuje lot, ale z pewnością reaguje - ocenia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" doświadczony pilot wojskowy. Jego zdaniem, nie ma logicznego wyjaśnienia, dlaczego w Tu-154M system autopilota miałby działać inaczej. Za taką oceną przemawia też fakt, że do tej pory w Federacji Rosyjskiej jest sporo lotnisk wojskowych, które nie posiadają systemu ILS (lub jego rosyjskiego odpowiednika), a przecież Tu-154M nie jest nową konstrukcją. - Tu-154M nie jest nowym samolotem, a zatem jaki cel miałoby implementowanie w tych samolotach funkcji "uchod", która w praktyce, z uwagi na słabe wyposażenie lotnisk, nie mogłaby być wykorzystywana przez załogi? - pyta nasz rozmówca. Podobnie w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wypowiadał się pilot cywilny latający m.in. na tupolewach.</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/03/kiedy-dziaa-uchod.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-3812656330677138877</guid><pubDate>Wed, 02 Mar 2011 08:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-03-02T09:03:37.923+01:00</atom:updated><title>Ił nie wykonał polecenia kontrolerów</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;Do odczytania z CVR tylko jednego zdania, przypisanego dyrektorowi  Protokołu Dyplomatycznego MSZ Mariuszowi Kazanie, MAK zaangażował  komercyjną firmę "Forenex" z Sankt Petersburga&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Ił nie wykonał polecenia kontrolerów&lt;/h3&gt;&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo01.jpg&amp;amp;dat=20110302&amp;amp;id=po01.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. M. Borawski" height="145" src="http://www.naszdziennik.pl/data/20110302/photo/po01.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Błędem  jest powszechne nazywanie ppłk. Pawła Plusnina kontrolerem. Jego  odpowiedzialność jest w rzeczywistości znacznie większa. Powierzono mu  bowiem kierowanie przestrzenią powietrzną, a nie jedynie jej obserwację.  Sęk w tym, że pojęcie "kontrola lotów" ma znaczenie i techniczne, i  prawne. W języku rosyjskim, aby wyrazić, że oficer na wieży nie tylko  "kontroluje", ale "kieruje" ruchem statków powietrznych, nazywa się go  "kierownikiem lotów" (ros. rukowoditiel poliotow). Niewłaściwie  odczytywany jest też fragment korespondencji wieży z Iłem-76. Po  komendzie do odejścia na drugi krąg jeden z członków załogi wypowiada  słowo "szcziass". Większość tłumaczy zinterpretowała je jako przyjęcie  wykonania rozkazu. Tyle że w wojskowym lotnictwie jest to zwrot  żargonowy i ma znaczenie przeciwstawne - ironicznie wyrażonej odmowy  wykonania polecenia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczegółowej analizie przebiegu  ostatniej fazy lotu polskiego Tu-154M do Smoleńska z perspektywy  sytuacji w kokpicie nie towarzyszy analogiczna praca ekspertów nad  zapisami rozmów na wieży smoleńskiego "Korsarza". Tymczasem bez  wnikliwej analizy tej korespondencji nie dowiemy się, co naprawdę działo  się w ostatniej i decydującej fazie lotu polskiego tupolewa. W ocenie  pracy zespołu kierującego lotami na lotnisku wojskowym w Smoleńsku  podstawowym źródłem informacji są nagrania rozmów osób znajdujących się  na wieży. Pod presją ujawnienia przez polskich specjalistów fragmentów  zapisu, MAK, już po opublikowaniu swojego raportu końcowego, zdecydował  się na ujawnienie pełnej transkrypcji zawartości taśm. Strona polska  dysponuje zapisem rozmów z mikrofonu otwartego w pomieszczeniu, z  którego prowadzono kontrolę ruchu powietrznego w rejonie lotniska  Siewiernyj oraz sprowadzano samoloty (40 stron) oraz nagrań  korespondencji radiowej (25 stron) i telefonicznej (18 stron). Wszystkie  one rozpoczynają się około 6.30 czasu warszawskiego i kończą się tuż po  katastrofie o 8.43.&lt;br /&gt;
Eksperci Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego  poświęcają około dwóch stron swojego raportu omówieniu zainstalowanych w  punkcie kierowania ruchem lotniczym urządzeń rejestrujących, wymieniają  rodzaj i liczbę zainstalowanych magnetofonów i opisują ich działanie 10  kwietnia. Stwierdzono, że zapis jest poprawny i z pominięciem jednego  fragmentu kompletny, zaś nagranie wideo pracy radiolokatora nie zostało  wykonane z powodu usterki technicznej (zwarcia zasilania jednego z  elementów magnetowidu). &lt;br /&gt;
W odniesieniu do treści zapisów MAK nie  przeprowadził jednak żadnej analizy. W całym, liczącym 210 stron  raporcie nie pada ani jeden cytat ze słów oficerów kierujących lotami.  Poza tabelami z przepisanymi z nagrań wypowiedziami nie wykonano żadnej  pracy nad tym materiałem. Świadczą o tym między innymi drobne  rozbieżności w zapisach tych samych zdań z kilku źródeł (na przykład z  mikrofonu otwartego i telefonu), a także zupełny brak odniesień do  rozmów grupy kierującej lotami w całej opublikowanej przez MAK  dokumentacji. Zupełnie inaczej ma się sprawa z zapisem zarejestrowanym w  kabinie polskiego samolotu. Tu nie tylko znacznie wcześniej powstały  transkrypcje i przekazano je zaraz stronie polskiej, ale poddano je  dogłębnej analizie. Wykonano tłumaczenie całego materiału i  przedstawiono go w postaci kilkukolumnowej w celu ułatwienia czytania  tekstów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagranie analizował zespół złożony z psychologów  zajmujących się badaniem pilotów oraz innych ekspertów lotniczych,  również sprowadzonych z Polski. Aby uprawdopodobnić hipotezy MAK  odnośnie do znajdowania się różnych osób w kokpicie samolotu,  zaangażowano firmę "Forenex" z Sankt Petersburga, zajmującą się  audioskopią i odzyskiwaniem uszkodzonych zapisów dźwiękowych. Efektem  pracy tych ekspertów było zresztą odczytanie tylko jednego zdania, które  przypisano dyrektorowi Protokołu Dyplomatycznego MSZ Mariuszowi  Kazanie.&lt;br /&gt;
Tymczasem dla właściwego zrozumienia tego, co naprawdę  działo się w baraku, szumnie nazywanym wieżą, służącym do kierowania  ruchem powietrznym na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj, nie wystarczy  opublikowanie zapisów rosyjskich zdań. Konieczna jest także analiza  uwzględniająca cały kontekst sytuacyjny i używany żargon profesjonalny.  Do poprawnej analizy musimy uwzględnić, że mówią to ludzie na niskim  szczeblu hierarchii wojskowej, niespodziewający się, że ktokolwiek  będzie odsłuchiwał ich wypowiedzi. Posługują się skrótami myślowymi,  pojęcia lotnicze wyrażają w sposób niekiedy odbiegający od podręczników i  oficjalnej dokumentacji technicznej. Nakładają się na to cechy  rosyjskiego żargonu wojskowego, we współczesnej Polsce mało znane.&lt;br /&gt;
Stąd  narzuca się konieczność przeprowadzenia analizy całego zapisu,  najlepiej w oparciu o posiadane przez MAK nagrania, a nie tylko ich  transkrypcje, ze względu na niezwykle istotną w języku rosyjskim  intonację. Aby taka analiza była efektywna, należałoby zaangażować nie  tylko ekspertów w dziedzinie filologii rosyjskiej i lingwistyki, ale  również doświadczonych lotników wojskowych z Rosji i Polski. Współpraca  znawców zagadnień językowych z praktykami mogłaby zaowocować  wyjaśnieniem szeregu elementów, o które do dziś pytają polscy  specjaliści.&lt;br /&gt;
Polska może przecież także zaangażować psychologów,  również rosyjskich, którzy wzbogacą interpretację dramatycznych wydarzeń  z 10 kwietnia o ich tło, wynikające z osobowości i stanu emocjonalnego  uczestników zdarzeń.&lt;br /&gt;
Zrozumienie używanych w lotnictwie wyrażeń w  języku rosyjskim bywa często tylko pozornie łatwe. Samo słowo "lotnik"  może w języku polskim oznaczać nie tylko pilota samolotu, ale szerzej  również ludzi związanych z lotnictwem, szczególnie wojskowym. W języku  rosyjskim "liotczik" to jedynie ten, kto lata, a ludzi lotnictwa w  szerszym rozumieniu określa słowo "awiator". Na lecący samolot Rosjanie  mówią nie tylko "samoliot", ale w kontekście profesjonalnym często pada  słowo "bort" (dosłownie "pokład"), które może oznaczać też cały lot  maszyny, szczególnie gdy towarzyszy temu numer rejsu.&lt;br /&gt;
Znaczenie nie  tylko techniczne, ale i prawne może mieć sens pojęcia "kontrola lotów".  "Kontrola" to słowo rozpowszechnione za pośrednictwem języka  angielskiego, w którym może oznaczać nie tylko nadzór i sprawdzanie  czyjejś pracy, ale również władzę w szerokim sensie. Jednak w lotnictwie  używa się oddzielnych terminów "air traffic control" (kontrola ruchu  lotniczego, ATC) i "air traffic management" (zarządzanie ruchem  lotniczym, ATM). W języku rosyjskim także, aby wyrazić, że oficer na  wieży nie tylko "kontroluje", ale "kieruje" ruchem statków powietrznych,  nazywa się go "kierownikiem lotów" (ros. rukowoditiel poliotow). Błędem  jest więc rozpowszechnione w mediach nazywanie ppłk. Plusnina  kontrolerem. Jego odpowiedzialność jest znacznie większa. Powierzono mu  bowiem kierowanie przestrzenią powietrzną, a nie jedynie obserwację,  ocenianie i odnotowywanie przebiegu sytuacji, jak można byłoby zrozumieć  słowo "kontrola".&lt;br /&gt;
Gdy po raz pierwszy próbował lądować w Smoleńsku  rosyjski Ił-76, po komendzie do odejścia na drugi krąg pada słowo  "szcziass", wypowiedziane prawdopodobnie przez załogę iła. W języku  rosyjskim oznaczane jest ono skrótem od "siejczas" ("zaraz, już"), które  większość tłumaczy zinterpretuje w tym kontekście jako przyjęcie  rozkazu do wykonania. - Ale to w wojskowym lotnictwie stwierdzenie  żargonowe i ma znaczenie przeciwstawne - ironicznie wyrażonej odmowy  wykonania polecenia! - wyjaśnia nam Siergiej Wieriewkin, rosyjski  publicysta, który przez 13 lat pracował na rosyjskich lotniskach,  również wojskowych.&lt;br /&gt;
Rozszyfrowanie podobnych pułapek, jakie zawierają  zapisy rozmów Plusnina, Ryżenki i Krasnokutskiego ze sobą, z załogami  samolotów oraz z innymi służbami, jest zadaniem, które nie ominie  chcących rzetelnie i obiektywnie zbadać sposób kierowania ruchem na  lotnisku w Smoleńsku. Rosyjski organ, powołany specjalnie w celu badania  okoliczności katastrof, uchylił się od wykonania tego zadania. Być może  pracę tę wykonają dysponujący uboższym materiałem źródłowym eksperci  polskiej komisji. Tak czy inaczej jest ona niezbędna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Piotr Falkowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-3812656330677138877?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/vyYhNMJfSIE" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/vyYhNMJfSIE/i-nie-wykona-polecenia-kontrolerow.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Do odczytania z CVR tylko jednego zdania, przypisanego dyrektorowi Protokołu Dyplomatycznego MSZ Mariuszowi Kazanie, MAK zaangażował komercyjną firmę "Forenex" z Sankt PetersburgaIł nie wykonał po</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Do odczytania z CVR tylko jednego zdania, przypisanego dyrektorowi Protokołu Dyplomatycznego MSZ Mariuszowi Kazanie, MAK zaangażował komercyjną firmę "Forenex" z Sankt PetersburgaIł nie wykonał polecenia kontrolerówBłędem jest powszechne nazywanie ppłk. Pawła Plusnina kontrolerem. Jego odpowiedzialność jest w rzeczywistości znacznie większa. Powierzono mu bowiem kierowanie przestrzenią powietrzną, a nie jedynie jej obserwację. Sęk w tym, że pojęcie "kontrola lotów" ma znaczenie i techniczne, i prawne. W języku rosyjskim, aby wyrazić, że oficer na wieży nie tylko "kontroluje", ale "kieruje" ruchem statków powietrznych, nazywa się go "kierownikiem lotów" (ros. rukowoditiel poliotow). Niewłaściwie odczytywany jest też fragment korespondencji wieży z Iłem-76. Po komendzie do odejścia na drugi krąg jeden z członków załogi wypowiada słowo "szcziass". Większość tłumaczy zinterpretowała je jako przyjęcie wykonania rozkazu. Tyle że w wojskowym lotnictwie jest to zwrot żargonowy i ma znaczenie przeciwstawne - ironicznie wyrażonej odmowy wykonania polecenia. Szczegółowej analizie przebiegu ostatniej fazy lotu polskiego Tu-154M do Smoleńska z perspektywy sytuacji w kokpicie nie towarzyszy analogiczna praca ekspertów nad zapisami rozmów na wieży smoleńskiego "Korsarza". Tymczasem bez wnikliwej analizy tej korespondencji nie dowiemy się, co naprawdę działo się w ostatniej i decydującej fazie lotu polskiego tupolewa. W ocenie pracy zespołu kierującego lotami na lotnisku wojskowym w Smoleńsku podstawowym źródłem informacji są nagrania rozmów osób znajdujących się na wieży. Pod presją ujawnienia przez polskich specjalistów fragmentów zapisu, MAK, już po opublikowaniu swojego raportu końcowego, zdecydował się na ujawnienie pełnej transkrypcji zawartości taśm. Strona polska dysponuje zapisem rozmów z mikrofonu otwartego w pomieszczeniu, z którego prowadzono kontrolę ruchu powietrznego w rejonie lotniska Siewiernyj oraz sprowadzano samoloty (40 stron) oraz nagrań korespondencji radiowej (25 stron) i telefonicznej (18 stron). Wszystkie one rozpoczynają się około 6.30 czasu warszawskiego i kończą się tuż po katastrofie o 8.43. Eksperci Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego poświęcają około dwóch stron swojego raportu omówieniu zainstalowanych w punkcie kierowania ruchem lotniczym urządzeń rejestrujących, wymieniają rodzaj i liczbę zainstalowanych magnetofonów i opisują ich działanie 10 kwietnia. Stwierdzono, że zapis jest poprawny i z pominięciem jednego fragmentu kompletny, zaś nagranie wideo pracy radiolokatora nie zostało wykonane z powodu usterki technicznej (zwarcia zasilania jednego z elementów magnetowidu). W odniesieniu do treści zapisów MAK nie przeprowadził jednak żadnej analizy. W całym, liczącym 210 stron raporcie nie pada ani jeden cytat ze słów oficerów kierujących lotami. Poza tabelami z przepisanymi z nagrań wypowiedziami nie wykonano żadnej pracy nad tym materiałem. Świadczą o tym między innymi drobne rozbieżności w zapisach tych samych zdań z kilku źródeł (na przykład z mikrofonu otwartego i telefonu), a także zupełny brak odniesień do rozmów grupy kierującej lotami w całej opublikowanej przez MAK dokumentacji. Zupełnie inaczej ma się sprawa z zapisem zarejestrowanym w kabinie polskiego samolotu. Tu nie tylko znacznie wcześniej powstały transkrypcje i przekazano je zaraz stronie polskiej, ale poddano je dogłębnej analizie. Wykonano tłumaczenie całego materiału i przedstawiono go w postaci kilkukolumnowej w celu ułatwienia czytania tekstów. Nagranie analizował zespół złożony z psychologów zajmujących się badaniem pilotów oraz innych ekspertów lotniczych, również sprowadzonych z Polski. Aby uprawdopodobnić hipotezy MAK odnośnie do znajdowania się różnych osób w kokpicie samolotu, zaangażowano firmę "Forenex" z Sankt Petersburga, zajmującą się audioskopią i odzyskiwaniem uszkodzonych zapisów dźwiękowych. Efektem pracy tych ekspertów było zresztą odczytanie tylko jednego zdani</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/03/i-nie-wykona-polecenia-kontrolerow.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-8331973954130304747</guid><pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:38:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-03-01T07:38:25.537+01:00</atom:updated><title>Nie było powodów, by nie lecieć</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;HONOR 2011  Solidarni z generałem Andrzejem Błasikiem, Dowódcą Sił Powietrznych RP&lt;hr /&gt;&lt;br /&gt;
Na  każdym kroku można zauważyć niedopuszczalne działania i niedociągnięcia  po stronie rosyjskiej, poczynając od pośpiesznego pocięcia i zabrania  wraku z miejsca katastrofy. Mam też wątpliwości, czy Tu-154M był w  ostatnich sekundach sprawny&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Nie było powodów, by nie lecieć&lt;/h3&gt;&lt;b&gt;Z kpt. Stanisławem Błasiakiem, pilotem PLL LOT (loty na Tu-154M oraz Boeingu 767), rozmawia Marta Ziarnik&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;W jakich okolicznościach poznał Pan Dowódcę Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Andrzeja Błasika poznałem kilka lat temu, gdyż regularnie bywam na  wszystkich zlotach pilotów i kombatantów w Polsce. Pierwszy taki wielki  zlot w odrodzonej, wolnej Polsce odbył się w 1992 roku i wzięło w nim  udział ponad 760 uczestników. W tej chwili to już niemal na palcach  można zliczyć tych spośród nich, którzy jeszcze żyją. Właśnie na jednym z  takich zlotów poznałem Generała. Doszło do tego również dzięki pewnemu  zbiegowi okoliczności, mieliśmy bowiem bardzo podobne nazwiska i często  dochodziło w związku z tym nawet do komicznych sytuacji, kiedy nas  mylono. Poznałem wówczas także żonę Pana Generała - Panią Ewę, która  jest cudowną, ciepłą i uczynną kobietą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Media wygenerowały jednak obraz generała furiata, osoby wybuchowej, apodyktycznej i konfliktowej.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Ten kreowany przez media obraz jest całkowitym przeciwieństwem  rzeczywistego. Andrzej był człowiekiem wielkiej szlachetności, który  niejednokrotnie dawał temu wyraz. Zawsze przedkładał dobro państwa i Sił  Powietrznych nawet nad swoje sprawy. Bardzo zżyty był też z pilotami.  Pamiętam, że podczas jednego z tych ostatnich zlotów odbywało się  spotkanie z kombatantami w jednym z hoteli pod Warszawą, a Andrzej  musiał gdzieś wcześniej bardzo pilnie wylecieć. Poleciał jako pilot i  pospiesznie wrócił, żeby tylko spotkać się z nami, z kombatantami,  których darzył ogromnym szacunkiem. Nawet nie przebierał się z  kombinezonu, aby nie tracić czasu. Wbiegł do nas zmęczony, ale  szczęśliwy, że zdążył. Byliśmy tym tak wzruszeni, że cała sala zaczęła  bić mu brawa w podziękowaniu.&lt;br /&gt;
Generał Błasik był bardzo zaangażowany i  w Siły Powietrzne, i w sprawy kombatantów. Zresztą wszyscy oni mają o  nim bardzo dobre zdanie. Również ja. Z tego, na ile było mi dane go  poznać, nie mogę powiedzieć o Andrzeju żadnego złego słowa. Proszę mi  wierzyć, że cieszył się ogromną estymą w środowisku lotniczym, wśród  swoich podkomendnych i przyjaciół. Andrzej o każdym miał dobre zdanie i  dla każdego miał dobre słowo. Był naprawdę szlachetnym człowiekiem.  Dlatego nie mogę słuchać tych wszystkich kłamstw na jego temat, ciągle  powielanych w niektórych mediach.&lt;br /&gt;
Nawet gdyby gen. Błasik był 10  kwietnia w kabinie, to nie uważam, żeby to miało jakiekolwiek negatywne  skutki. Wręcz przeciwnie. Skłaniałbym się bardziej ku temu, że taka  obecność - o ile była, a przecież nie ma dowodów na jego obecność -  mogła korzystnie wpływać na załogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;A jak Pan ocenia kwestię domniemanych nacisków na załogę Tu-154M?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- To bierze się z zupełnie innego źródła niż lotnicze. Teza ta ma wyraźnie polityczne podłoże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co Pan ma na myśli?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Kwestie nacisków wyszły z pewnych wątpliwych źródeł politycznych.  Ponadto w tej końcowej fazie lotu nie ma żadnych pobocznych rozmów.  Wtedy człowiek, który jest obserwatorem, może co najwyżej patrzeć się na  to, co wykonuje pilot. Tylko on ma prawo decydowania o locie i  lądowaniu. Na ogół jednak do kabiny rzadko kto wchodził. Są to więc  próby zrzucenia winy na niewinnych, głównie polityczne próby, które z  lataniem nie mają nic wspólnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Po wersji "naciskowej",  próbach posadzenia generała w fotelu drugiego pilota, mamy domniemaną  awanturę na lotnisku z udziałem gen. Błasika i mjr. Protasiuka.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  To są kolejne bzdurne tezy. Po pierwsze, gen. Błasik - jak już mówiłem -  nie był tego typu osobą, a po drugie, kapitan jest na pokładzie  dowódcą, nikt nie może mu nic narzucić. Jeśli nie chciałby polecieć, to  nikt i nic nie mogło go do tego zmusić. Ani premier, ani prezydent, ani  ktokolwiek. Tym bardziej że nie było powodów, aby nie lecieć. Pogodę  wówczas mieli taką, że dawała szansę lądowania. Przez 30 lat latałem  jako pilot w PLL LOT, z tego ponad 5 lat na Tu-154M, jako II pilot i  jako kapitan, i nigdy mi się nie zdarzyło, by ktoś chciał wpływać na  moje decyzje i wywierać na mnie jakiekolwiek naciski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;W  opublikowanym na łamach "Naszego Dziennika" oświadczeniu Zarządu  Skrzydła Warszawa 430 Stowarzyszenia Lotników Polsko-Kanadyjskich jego  prezes Jan Gasztold kontruje niektóre kłamliwe teorie wysuwane przez  rosyjski MAK pod adresem załogi i gen. Błasika.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- Jestem bardzo  podbudowany tym oświadczeniem. Bo to ciągłe powielanie kłamstw na temat  załogi jest olbrzymim skandalem. Pan Gasztold, który jest wybitnym  specjalistą w swojej dziedzinie, potwierdza to, co stara się pokazywać  także "Nasz Dziennik", a mianowicie, że te teorie nie mają żadnego  potwierdzenia w rzeczywistości. To zresztą nie jest szczególnie trudne  do udowodnienia. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wypuszczane przez  Rosjan kłamstwa na temat rzekomych przyczyn katastrofy powielają sami  Polacy, w tym politycy i osoby, które określają się mianem  "specjalistów". Jak można opowiadać takie bzdury, wypowiadać je na  łamach wiadomych gazet i telewizji?! Jak ci "eksperci" mogli ustalić  przyczynę katastrofy - czyli w tym wypadku rzekome nieracjonalne  działanie pilotów - skoro nie było jeszcze żadnych badań dotyczących  stanu samolotu? Ja wcale nie jestem pewien, czy ten samolot był w  ostatnich sekundach sprawny. W mojej ocenie, jako wieloletniego pilota,  katastrofa z 10 kwietnia 2010 r. nie została do tej pory definitywnie  wyjaśniona. Nie można mówić o winie, jeśli nie rozpracowało się  wszystkich symptomów. Żałosne w tym wszystkim jest to, że o rzekomej  winie pilotów deliberują ci, którzy nie mają absolutnie rozeznania co do  szczegółów przebiegu lotu. Poza tym w ostatnim czasie wyszło na jaw  wiele spraw dotąd skrywanych, jak choćby potwierdzenie faktu, że na  wysokości 100 metrów mjr Arkadiusz Protasiuk wydał komendę "odchodzimy".  A Rosjanie nie zawarli tego w stenogramie, nadbudowując dzięki temu  kłamliwe teorie o dążeniu załogi do lądowania za wszelką cenę. To jest  tylko jeden przykład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;MAK twierdzi, że piloci nie powinni w ogóle zajmować wysokości decyzji.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  W mojej opinii, piloci mieli prawo wystartować i podejść do tej tzw.  wysokości nieudanego podejścia, bo tak właśnie fachowo nazywa się ten  manewr w sytuacji realizacji podejścia bez ILS, kiedy ta wysokość  odejścia nazywa się "wysokością decyzji". W takich podejściach  nieprecyzyjnych, jak właśnie w tym przypadku, to się nazywa "wysokość  nieudanego podejścia". Do tej wysokości piloci mieli prawo podejść. A co  się później działo, to jest sprawa w dalszym ciągu do szczegółowego  rozpatrywania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kapitan Michał Wiland uważa, że przyczyną  katastrofy mogło być zamienienie przez kontrolerów - podczas podawania  tej informacji załodze - wartości ciśnienia QFE (ciśnienie na poziomie  lotniska) z QNH (ciśnienie zredukowane do poziomu morza).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- Tego  nie można wykluczyć, ale nie mogę się w tej sprawie wypowiadać, ponieważ  osobiście się w nią nie wgłębiałem. Pamiętam jednak, że kiedy jeszcze  byłem pilotem czynnym, zarówno w Polsce, jak i w Rosji na lotniska  wojskowe latało się na wysokość QFE, natomiast wszędzie na świecie  latało się na wysokość QNH. Nie wiem, jak w tej chwili jest w Rosji, ale  mjr Protasiuk wielokrotnie latał na to i inne rosyjskie lotniska i na  pewno wiedział, jak ta procedura wygląda. Dla mnie nie ulega  wątpliwości, że z jego strony tej pomyłki nie mogło być. Natomiast w tym  przypadku bardzo istotne jest to, co podawała wieża.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Rosjanie orzekli, że nawet gdyby na wieży siedział szympans, to i tak nie miałoby to znaczenia dla wystąpienia katastrofy...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Widziałem tę wideokonferencję i to było dla mnie szokiem. Jedno jest  jednak pewne, a mianowicie, że gdyby ci kontrolerzy nic nie mówili, to  załoga polskiego samolotu rządowego nie miałaby przynajmniej  nieprawdziwych, wprowadzających w błąd informacji. Natomiast w momencie,  gdy kontrolerzy podawali załodze jakieś dane, to piloci przyjmowali te  dane i mogli je wykorzystywać przy podejściu. Tak powinno być. Kiedy  wieża mówi załodze, że jest na ścieżce i kursie, to jest to informacja,  która sugeruje załodze, że wszystko jest dobrze. A tymczasem tak nie  było. To z kolei, co podawała wieża, przy takich warunkach  atmosferycznych, jakie tego dnia panowały na lotnisku w Smoleńsku,  odbiło się fatalnie na tym locie. Była to duża dezinformacja, skoro  kontrolerzy nie widzieli samolotu na radarze, a mówili, że jest na  kursie i ścieżce. Bo z tego, co się okazuje, kontrolerzy nie widzieli  wszystkiego na tym radarze. Gdzie się nie ruszyć, na każdym kroku  zauważyć można niedopuszczalne działania i niedociągnięcia po stronie  rosyjskiej, poczynając od pośpiesznego pocięcia i zabrania wraku z  miejsca katastrofy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
"Nasz  Dziennik" apeluje do wszystkich pilotów, którzy znali gen. Andrzeja  Błasika, cenili jego profesjonalizm i oddanie sprawom Polski, aby za  naszym pośrednictwem dali świadectwo prawdzie o Dowódcy Sił  Powietrznych, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-8331973954130304747?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/Ypo-dAeaRFI" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/Ypo-dAeaRFI/nie-byo-powodow-by-nie-leciec.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ HONOR 2011 Solidarni z generałem Andrzejem Błasikiem, Dowódcą Sił Powietrznych RP Na każdym kroku można zauważyć niedopuszczalne działania i niedociągnięcia po stronie rosyjskiej, poczynając od po</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ HONOR 2011 Solidarni z generałem Andrzejem Błasikiem, Dowódcą Sił Powietrznych RP Na każdym kroku można zauważyć niedopuszczalne działania i niedociągnięcia po stronie rosyjskiej, poczynając od pośpiesznego pocięcia i zabrania wraku z miejsca katastrofy. Mam też wątpliwości, czy Tu-154M był w ostatnich sekundach sprawnyNie było powodów, by nie leciećZ kpt. Stanisławem Błasiakiem, pilotem PLL LOT (loty na Tu-154M oraz Boeingu 767), rozmawia Marta Ziarnik W jakich okolicznościach poznał Pan Dowódcę Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika? - Andrzeja Błasika poznałem kilka lat temu, gdyż regularnie bywam na wszystkich zlotach pilotów i kombatantów w Polsce. Pierwszy taki wielki zlot w odrodzonej, wolnej Polsce odbył się w 1992 roku i wzięło w nim udział ponad 760 uczestników. W tej chwili to już niemal na palcach można zliczyć tych spośród nich, którzy jeszcze żyją. Właśnie na jednym z takich zlotów poznałem Generała. Doszło do tego również dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, mieliśmy bowiem bardzo podobne nazwiska i często dochodziło w związku z tym nawet do komicznych sytuacji, kiedy nas mylono. Poznałem wówczas także żonę Pana Generała - Panią Ewę, która jest cudowną, ciepłą i uczynną kobietą. Media wygenerowały jednak obraz generała furiata, osoby wybuchowej, apodyktycznej i konfliktowej. - Ten kreowany przez media obraz jest całkowitym przeciwieństwem rzeczywistego. Andrzej był człowiekiem wielkiej szlachetności, który niejednokrotnie dawał temu wyraz. Zawsze przedkładał dobro państwa i Sił Powietrznych nawet nad swoje sprawy. Bardzo zżyty był też z pilotami. Pamiętam, że podczas jednego z tych ostatnich zlotów odbywało się spotkanie z kombatantami w jednym z hoteli pod Warszawą, a Andrzej musiał gdzieś wcześniej bardzo pilnie wylecieć. Poleciał jako pilot i pospiesznie wrócił, żeby tylko spotkać się z nami, z kombatantami, których darzył ogromnym szacunkiem. Nawet nie przebierał się z kombinezonu, aby nie tracić czasu. Wbiegł do nas zmęczony, ale szczęśliwy, że zdążył. Byliśmy tym tak wzruszeni, że cała sala zaczęła bić mu brawa w podziękowaniu. Generał Błasik był bardzo zaangażowany i w Siły Powietrzne, i w sprawy kombatantów. Zresztą wszyscy oni mają o nim bardzo dobre zdanie. Również ja. Z tego, na ile było mi dane go poznać, nie mogę powiedzieć o Andrzeju żadnego złego słowa. Proszę mi wierzyć, że cieszył się ogromną estymą w środowisku lotniczym, wśród swoich podkomendnych i przyjaciół. Andrzej o każdym miał dobre zdanie i dla każdego miał dobre słowo. Był naprawdę szlachetnym człowiekiem. Dlatego nie mogę słuchać tych wszystkich kłamstw na jego temat, ciągle powielanych w niektórych mediach. Nawet gdyby gen. Błasik był 10 kwietnia w kabinie, to nie uważam, żeby to miało jakiekolwiek negatywne skutki. Wręcz przeciwnie. Skłaniałbym się bardziej ku temu, że taka obecność - o ile była, a przecież nie ma dowodów na jego obecność - mogła korzystnie wpływać na załogę. A jak Pan ocenia kwestię domniemanych nacisków na załogę Tu-154M? - To bierze się z zupełnie innego źródła niż lotnicze. Teza ta ma wyraźnie polityczne podłoże. Co Pan ma na myśli? - Kwestie nacisków wyszły z pewnych wątpliwych źródeł politycznych. Ponadto w tej końcowej fazie lotu nie ma żadnych pobocznych rozmów. Wtedy człowiek, który jest obserwatorem, może co najwyżej patrzeć się na to, co wykonuje pilot. Tylko on ma prawo decydowania o locie i lądowaniu. Na ogół jednak do kabiny rzadko kto wchodził. Są to więc próby zrzucenia winy na niewinnych, głównie polityczne próby, które z lataniem nie mają nic wspólnego. Po wersji "naciskowej", próbach posadzenia generała w fotelu drugiego pilota, mamy domniemaną awanturę na lotnisku z udziałem gen. Błasika i mjr. Protasiuka. - To są kolejne bzdurne tezy. Po pierwsze, gen. Błasik - jak już mówiłem - nie był tego typu osobą, a po drugie, kapitan jest na pokładzie dowódcą, nikt nie może mu nic narzucić. Jeśli nie chciałby polecieć, to nikt i nic nie mogło go </itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/03/nie-byo-powodow-by-nie-leciec.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-235525337030596418</guid><pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-03-01T07:36:33.320+01:00</atom:updated><title>Miller nie potwierdza kłótni</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;Dementi doniesień "Gazety Wyborczej" i TVN 24. Kłótnia na Okęciu  wątpliwa. Pełnomocnik rodziny gen. Andrzeja Błasika nie wyklucza pozwów&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Miller nie potwierdza kłótni&lt;/h3&gt;&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo07.jpg&amp;amp;dat=20110301&amp;amp;id=po07.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. R. Sobkowicz" height="137" src="http://www.naszdziennik.pl/data/20110301/photo/po07.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Minister  Jerzy Miller, szef polskiej komisji badającej katastrofę smoleńską,  potwierdza informacje "Naszego Dziennika". Nie chciał wczoraj  uwierzytelnić tezy, jakoby doszło do kłótni na lotnisku między gen.  Andrzejem Błasikiem a mjr. Arkadiuszem Protasiukiem. Biuro Ochrony Rządu  nie dysponuje również żadnym wewnętrznym raportem na ten temat.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jerzy  Miller, pytany przez dziennikarzy o doniesienia "Gazety Wyborczej" i  TVN 24 w kwestii rzekomej kłótni między gen. Błasikiem i mjr.  Protasiukiem tuż przed wylotem do Smoleńska, powiedział, że nic mu o tym  nie wiadomo i że nie czerpie wiedzy o ważnych okolicznościach  dotyczących sprawy smoleńskiej z mediów. - Pan użył sformułowania, jakby  był pan pewny, że doszło do kłótni, ja takiej pewności nie mam -  odpowiedział dziennikarzowi na pytanie, czy informacje te wnoszą coś do  końcowego raportu prac komisji. Miller dodał, że sprawa ta jest badana.  Prokurator generalny Andrzej Seremet także nie ma informacji, żeby  doszło do kłótni między obu wojskowymi. - Prokuratorzy nie dysponują  żadnym dowodem, który by potwierdzał istniejące w opinii publicznej  przekonanie, że istnieje nagranie, na którym te dwie wymienione osoby  dyskutują czy w ogóle rozmawiają - powiedział PAP Seremet.&lt;br /&gt;
Jak  ustalił "Nasz Dziennik", również Biuro Ochrony Rządu nie posiada w  swoich wewnętrznych raportach żadnych informacji na temat ewentualnej  kłótni, do której miałoby dojść przed wylotem rządowego samolotu 10  kwietnia 2010 roku. - Nie mamy takich informacji - stwierdza rzecznik  BOR mjr Dariusz Aleksandrowicz. &lt;br /&gt;
Z wypowiedzi szefa MSWiA zadowolony  jest mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik wdowy po gen. Andrzeju  Błasiku, pani Ewy Błasik. - Materiału dowodowego na potwierdzenie tych  informacji medialnych nie ma, ktoś dokonał takich ocen bez  zweryfikowania tego materiału - zaznacza Kownacki. Jak podkreśla, to  właśnie komisja Millera posiada przekazane przez wojskową prokuraturę  nagranie, w oparciu o które pojawiają się niepotwierdzone doniesienia o  kłótni.&lt;br /&gt;
Istnienie nagrania z przemysłowej kamery rejestrującej obraz  przed terminalem, zawierającego tylko obraz, potwierdził rzecznik  Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa. - W tej kwestii  przeprowadzone były dowody w postaci przesłuchań świadków, jak również  zabezpieczono film z kamery przemysłowej - przyznaje. Jednak  zdecydowanie uchyla się od odpowiedzi, czy do kłótni rzeczywiście  doszło, czy też nie. - W tej chwili nie możemy dokonać oceny materiału  dowodowego - wskazuje. &lt;br /&gt;
W oparciu o bardzo słabej jakości nagranie z  kamery przemysłowej telewizja TVN 24 wytworzyła informację, jakoby przed  wylotem do Smoleńska doszło do emocjonalnej rozmowy między gen.  Błasikiem i mjr. Protasiukiem. Z kolei "Gazeta Wyborcza" napisała o  świadku, który miał słyszeć, jakoby na lotnisku szef Sił Powietrznych  zwymyślał pilota. Mecenas Kownacki po raz kolejny podkreśla, że te tezy  są przykładem kaczki dziennikarskiej. &lt;br /&gt;
- Z tego, co wiadomo, jest to  nagranie z kamery przemysłowej z odległości 100-150 metrów, bardzo  niewyraźne, a co najważniejsze - pozbawione zapisu dźwiękowego.  Wysuwanie na jego podstawie wniosków, że doszło na płycie lotniska do  rzekomej kłótni, jest zupełnie nieuprawnione - stwierdza adwokat. -  Rozmawiałem z wieloma osobami, które były na miejscu, i również  zaprzeczają takiej wersji - dodaje.&lt;br /&gt;
Bartosz Kownacki podkreśla, że w  oparciu o przepisy prawa prasowego twierdzenia "bez jakichkolwiek  dowodów winy jednej z ofiar katastrofy mogą się ocierać o naruszenie  dóbr osobistych na podstawie kodeksu cywilnego". Pytany, czy w związku z  tym można się spodziewać jakichś działań prawnych, mecenas stwierdził,  że podjęcie takiej ewentualnej decyzji należy do jego klientki, pani Ewy  Błasik. &lt;br /&gt;
Minister Miller poinformował wczoraj, że nie można podać  konkretnej daty przygotowania raportu polskiej komisji, ponieważ zależy  on od terminu naprawy usterki tupolewa, który ma zostać użyty do  eksperymentu odtwarzającego ostatnie minuty lotu. - Chodzi o lot, który  ma powtórzyć działanie w kabinie pilotów 10 kwietnia, w warunkach  przelotu samolotem bliźniaczo podobnym, czyli Tu-154M o numerze bocznym  102. W zależności od tempa naprawy usterki raport ten będzie wcześniej  lub później oddany. Trudno jest dziś podać konkretną datę, bo to nie  komisja zajmuje się naprawą usterki - powiedział szef MSWiA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zenon Baranowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-235525337030596418?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/A9ecSIRjw1g" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/A9ecSIRjw1g/miller-nie-potwierdza-kotni.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Dementi doniesień "Gazety Wyborczej" i TVN 24. Kłótnia na Okęciu wątpliwa. Pełnomocnik rodziny gen. Andrzeja Błasika nie wyklucza pozwówMiller nie potwierdza kłótniMinister Jerzy Miller, szef pols</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Dementi doniesień "Gazety Wyborczej" i TVN 24. Kłótnia na Okęciu wątpliwa. Pełnomocnik rodziny gen. Andrzeja Błasika nie wyklucza pozwówMiller nie potwierdza kłótniMinister Jerzy Miller, szef polskiej komisji badającej katastrofę smoleńską, potwierdza informacje "Naszego Dziennika". Nie chciał wczoraj uwierzytelnić tezy, jakoby doszło do kłótni na lotnisku między gen. Andrzejem Błasikiem a mjr. Arkadiuszem Protasiukiem. Biuro Ochrony Rządu nie dysponuje również żadnym wewnętrznym raportem na ten temat. Jerzy Miller, pytany przez dziennikarzy o doniesienia "Gazety Wyborczej" i TVN 24 w kwestii rzekomej kłótni między gen. Błasikiem i mjr. Protasiukiem tuż przed wylotem do Smoleńska, powiedział, że nic mu o tym nie wiadomo i że nie czerpie wiedzy o ważnych okolicznościach dotyczących sprawy smoleńskiej z mediów. - Pan użył sformułowania, jakby był pan pewny, że doszło do kłótni, ja takiej pewności nie mam - odpowiedział dziennikarzowi na pytanie, czy informacje te wnoszą coś do końcowego raportu prac komisji. Miller dodał, że sprawa ta jest badana. Prokurator generalny Andrzej Seremet także nie ma informacji, żeby doszło do kłótni między obu wojskowymi. - Prokuratorzy nie dysponują żadnym dowodem, który by potwierdzał istniejące w opinii publicznej przekonanie, że istnieje nagranie, na którym te dwie wymienione osoby dyskutują czy w ogóle rozmawiają - powiedział PAP Seremet. Jak ustalił "Nasz Dziennik", również Biuro Ochrony Rządu nie posiada w swoich wewnętrznych raportach żadnych informacji na temat ewentualnej kłótni, do której miałoby dojść przed wylotem rządowego samolotu 10 kwietnia 2010 roku. - Nie mamy takich informacji - stwierdza rzecznik BOR mjr Dariusz Aleksandrowicz. Z wypowiedzi szefa MSWiA zadowolony jest mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik wdowy po gen. Andrzeju Błasiku, pani Ewy Błasik. - Materiału dowodowego na potwierdzenie tych informacji medialnych nie ma, ktoś dokonał takich ocen bez zweryfikowania tego materiału - zaznacza Kownacki. Jak podkreśla, to właśnie komisja Millera posiada przekazane przez wojskową prokuraturę nagranie, w oparciu o które pojawiają się niepotwierdzone doniesienia o kłótni. Istnienie nagrania z przemysłowej kamery rejestrującej obraz przed terminalem, zawierającego tylko obraz, potwierdził rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa. - W tej kwestii przeprowadzone były dowody w postaci przesłuchań świadków, jak również zabezpieczono film z kamery przemysłowej - przyznaje. Jednak zdecydowanie uchyla się od odpowiedzi, czy do kłótni rzeczywiście doszło, czy też nie. - W tej chwili nie możemy dokonać oceny materiału dowodowego - wskazuje. W oparciu o bardzo słabej jakości nagranie z kamery przemysłowej telewizja TVN 24 wytworzyła informację, jakoby przed wylotem do Smoleńska doszło do emocjonalnej rozmowy między gen. Błasikiem i mjr. Protasiukiem. Z kolei "Gazeta Wyborcza" napisała o świadku, który miał słyszeć, jakoby na lotnisku szef Sił Powietrznych zwymyślał pilota. Mecenas Kownacki po raz kolejny podkreśla, że te tezy są przykładem kaczki dziennikarskiej. - Z tego, co wiadomo, jest to nagranie z kamery przemysłowej z odległości 100-150 metrów, bardzo niewyraźne, a co najważniejsze - pozbawione zapisu dźwiękowego. Wysuwanie na jego podstawie wniosków, że doszło na płycie lotniska do rzekomej kłótni, jest zupełnie nieuprawnione - stwierdza adwokat. - Rozmawiałem z wieloma osobami, które były na miejscu, i również zaprzeczają takiej wersji - dodaje. Bartosz Kownacki podkreśla, że w oparciu o przepisy prawa prasowego twierdzenia "bez jakichkolwiek dowodów winy jednej z ofiar katastrofy mogą się ocierać o naruszenie dóbr osobistych na podstawie kodeksu cywilnego". Pytany, czy w związku z tym można się spodziewać jakichś działań prawnych, mecenas stwierdził, że podjęcie takiej ewentualnej decyzji należy do jego klientki, pani Ewy Błasik. Minister Miller poinformował wczoraj, że nie można podać konkretnej daty pr</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/03/miller-nie-potwierdza-kotni.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-2918418303210525917</guid><pubDate>Fri, 25 Feb 2011 06:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-25T07:24:51.127+01:00</atom:updated><title>Kto chciał zniszczyć dowody</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;- Tak, to zdaje się ten człowiek, nawet krój płaszcza się zgadza -  mówił Sławomir Wiśniewski, reporter TVP, kiedy pokazaliśmy mu zdjęcie  ze Smoleńska z dnia katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym. Według  relacji Wiśniewskiego, to właśnie ta osoba miała powiedzieć rosyjskim  funkcjonariuszom, żeby zabrali mu kamerę i zniszczyli ją wraz z  nagraniem. Jak ustalił "Nasz Dziennik", mężczyzna na fotografii to  Grzegorz Cyganowski, II sekretarz Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w  Moskwie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiśniewski był na miejscu katastrofy rządowego  tupolewa kilka minut po zdarzeniu. Gdy filmował dopalający się wrak  amatorską kamerą, w pewnym momencie podeszło do niego kilku  funkcjonariuszy z Federalnej Służby Ochrony i Federalnej Służby  Bezpieczeństwa, którym towarzyszył polski dyplomata. - Rozmowa była dość  krótka. Przedstawiłem się, kim jestem, powiedziałem, że jestem  dziennikarzem, mam akredytację. Zapytali polskiego dyplomatę, czy wie,  kim jestem. Powiedział: "Nie znam tego człowieka, proszę go aresztować,  zabrać mu i zniszczyć sprzęt" - relacjonował Wiśniewski na wczorajszym  posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej.&lt;br /&gt;
Wiśniewski  taką reakcją był całkowicie zaskoczony. Liczył, że obecność polskiego  dyplomaty pomoże w tej sytuacji. - Wydawało mi się, że jest dobrze, jak  jest Polak - powiedział. - Zrobiło mi się nieprzyjemnie, że polski  dyplomata nie stanął w mojej obronie, poczułem się bardzo źle,  niekomfortowo - tłumaczył. &lt;br /&gt;
Reporter TVP powiedział, że dyplomata nie  przedstawił się. Opisując jego wygląd, powiedział, że był to krótko  ostrzyżony szatyn w wieku ok. 40 lat, średniej budowy ciała, w beżowym  płaszczu. Gdy po zakończeniu posiedzenia pokazaliśmy mu zdjęcia z dnia  katastrofy ze Smoleńska z osobą odpowiadającą opisowi, z dużym  prawdopodobieństwem stwierdził, że był to właśnie ten mężczyzna.  Wcześniej pojawiały się spekulacje, że być może chodzi o byłego  ambasadora tytularnego w Moskwie Tomasza Turowskiego odpowiedzialnego za  organizację wizyty w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Jednak  Wiśniewski, któremu pokazywano zdjęcia ambasadora, stwierdził wczoraj w  Sejmie, że raczej go wyklucza. Ale jak zaznaczył, najlepiej, gdyby  zobaczył Turowskiego w rzeczywistości. Reporter powiedział, że mówił o  tym zdarzeniu w prokuraturze. - Było pytanie, prokurator przyjął i  zanotowali. Nie było żadnego dopytywania, nie było okazania zdjęć -  powiedział Wiśniewski w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". &lt;br /&gt;
Podczas  posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy  smoleńskiej reporter TVP przedstawił nagrany przez siebie film, znany  dobrze wcześniej m.in. z internetu, z miejsca tragedii. Podczas  projekcji szczegółowo opisywał okoliczności jego powstania i to, co  widział w danym momencie. - Pan Sławomir Wiśniewski widział jedną z  czarnych skrzynek kilka minut po katastrofie, a strona rosyjska dopiero o  godz. 16.00 wydała oficjalny komunikat o ich odnalezieniu - zwrócił  uwagę szef zespołu poseł Antoni Macierewicz (PiS). - Te informacje mają  olbrzymie znaczenie przy weryfikacji nagrań czarnych skrzynek Tu-154 -  podkreślił. &lt;br /&gt;
Wiśniewski powiedział, że na miejscu katastrofy zjawił  się około godz. 8.49. Zobaczył wówczas kilka osób, m.in. z  interweniującej straży pożarnej. Dodał, że wówczas pojawiły się pierwsze  karetki. - Widać, że Rosjanom za bardzo się nie spieszyło - stwierdził  pytany o sprawność działania straży pożarnej i pogotowia na miejscu  katastrofy.&lt;br /&gt;
Macierewicz zwrócił uwagę, że według raportu MAK pierwsi  funkcjonariusze pojawili się na miejscu wypadku dopiero o godz. 8.55. -  Skąd pochodziły służby, które pan tam widział? - zastanawia się  Macierewicz. - Strażacy, nie strażacy, ale służby były - dodał. &lt;br /&gt;
-  Pana relacja pozwala ocenić, w jakim kształcie jest ten wrak, przy jego  braku w Polsce - podkreślił szef zespołu. - Filmuje pan pogiętą  płaszczyznę blachy, to blisko 10-metrowej długości kadłub, między ogonem  a skrzydłami, otóż on leży w bardzo charakterystycznym kształcie -  podkreślił Antoni Macierewicz. &lt;br /&gt;
Reporter opisywał też wydarzenia tuż  po katastrofie. - Stałem w hotelowym oknie i zdejmowałem tę nieszczęsną  kamerę, która wtedy rejestrowała mgłę. Robotnicy akurat obok coś  naprawiali i obawiałem się, że mogą strącić mi kamerę z parapetu albo ją  uszkodzić, więc ją zdjąłem. I to był moment decydujący. Akurat  trzymałem kamerę w rękach, już niestety wyłączoną, i najpierw usłyszałem  ten dziwny dźwięk silników, a potem zobaczyłem już bardzo nisko lecący,  spadający samolot, który lewym skrzydłem był skierowany pod kątem ok.  90 stopni w dół. Potem były łomot, eksplozja, wybuch, słup ognia -  powiedział. &lt;br /&gt;
- Ja widziałem, że skrzydło było skierowane do ziemi.  Czy samolot się potem obrócił, czy koziołkował, czy jakoś się  przetaczał, to nie wiem - wskazał. Dodał, że widział jedynie zarys  samolotu, z uwagi na to, że panowała gęsta mgła. &lt;br /&gt;
Reporter, filmując miejsce katastrofy, początkowo nie miał świadomości, że wypadkowi uległ samolot z prezydentem na pokładzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zenon Baranowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-2918418303210525917?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/RigIY37OOvE" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/RigIY37OOvE/kto-chcia-zniszczyc-dowody.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ - Tak, to zdaje się ten człowiek, nawet krój płaszcza się zgadza - mówił Sławomir Wiśniewski, reporter TVP, kiedy pokazaliśmy mu zdjęcie ze Smoleńska z dnia katastrofy rządowego tupolewa na Siewie</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ - Tak, to zdaje się ten człowiek, nawet krój płaszcza się zgadza - mówił Sławomir Wiśniewski, reporter TVP, kiedy pokazaliśmy mu zdjęcie ze Smoleńska z dnia katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym. Według relacji Wiśniewskiego, to właśnie ta osoba miała powiedzieć rosyjskim funkcjonariuszom, żeby zabrali mu kamerę i zniszczyli ją wraz z nagraniem. Jak ustalił "Nasz Dziennik", mężczyzna na fotografii to Grzegorz Cyganowski, II sekretarz Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie. Wiśniewski był na miejscu katastrofy rządowego tupolewa kilka minut po zdarzeniu. Gdy filmował dopalający się wrak amatorską kamerą, w pewnym momencie podeszło do niego kilku funkcjonariuszy z Federalnej Służby Ochrony i Federalnej Służby Bezpieczeństwa, którym towarzyszył polski dyplomata. - Rozmowa była dość krótka. Przedstawiłem się, kim jestem, powiedziałem, że jestem dziennikarzem, mam akredytację. Zapytali polskiego dyplomatę, czy wie, kim jestem. Powiedział: "Nie znam tego człowieka, proszę go aresztować, zabrać mu i zniszczyć sprzęt" - relacjonował Wiśniewski na wczorajszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. Wiśniewski taką reakcją był całkowicie zaskoczony. Liczył, że obecność polskiego dyplomaty pomoże w tej sytuacji. - Wydawało mi się, że jest dobrze, jak jest Polak - powiedział. - Zrobiło mi się nieprzyjemnie, że polski dyplomata nie stanął w mojej obronie, poczułem się bardzo źle, niekomfortowo - tłumaczył. Reporter TVP powiedział, że dyplomata nie przedstawił się. Opisując jego wygląd, powiedział, że był to krótko ostrzyżony szatyn w wieku ok. 40 lat, średniej budowy ciała, w beżowym płaszczu. Gdy po zakończeniu posiedzenia pokazaliśmy mu zdjęcia z dnia katastrofy ze Smoleńska z osobą odpowiadającą opisowi, z dużym prawdopodobieństwem stwierdził, że był to właśnie ten mężczyzna. Wcześniej pojawiały się spekulacje, że być może chodzi o byłego ambasadora tytularnego w Moskwie Tomasza Turowskiego odpowiedzialnego za organizację wizyty w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Jednak Wiśniewski, któremu pokazywano zdjęcia ambasadora, stwierdził wczoraj w Sejmie, że raczej go wyklucza. Ale jak zaznaczył, najlepiej, gdyby zobaczył Turowskiego w rzeczywistości. Reporter powiedział, że mówił o tym zdarzeniu w prokuraturze. - Było pytanie, prokurator przyjął i zanotowali. Nie było żadnego dopytywania, nie było okazania zdjęć - powiedział Wiśniewski w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej reporter TVP przedstawił nagrany przez siebie film, znany dobrze wcześniej m.in. z internetu, z miejsca tragedii. Podczas projekcji szczegółowo opisywał okoliczności jego powstania i to, co widział w danym momencie. - Pan Sławomir Wiśniewski widział jedną z czarnych skrzynek kilka minut po katastrofie, a strona rosyjska dopiero o godz. 16.00 wydała oficjalny komunikat o ich odnalezieniu - zwrócił uwagę szef zespołu poseł Antoni Macierewicz (PiS). - Te informacje mają olbrzymie znaczenie przy weryfikacji nagrań czarnych skrzynek Tu-154 - podkreślił. Wiśniewski powiedział, że na miejscu katastrofy zjawił się około godz. 8.49. Zobaczył wówczas kilka osób, m.in. z interweniującej straży pożarnej. Dodał, że wówczas pojawiły się pierwsze karetki. - Widać, że Rosjanom za bardzo się nie spieszyło - stwierdził pytany o sprawność działania straży pożarnej i pogotowia na miejscu katastrofy. Macierewicz zwrócił uwagę, że według raportu MAK pierwsi funkcjonariusze pojawili się na miejscu wypadku dopiero o godz. 8.55. - Skąd pochodziły służby, które pan tam widział? - zastanawia się Macierewicz. - Strażacy, nie strażacy, ale służby były - dodał. - Pana relacja pozwala ocenić, w jakim kształcie jest ten wrak, przy jego braku w Polsce - podkreślił szef zespołu. - Filmuje pan pogiętą płaszczyznę blachy, to blisko 10-metrowej długości kadłub, między ogonem a skrzydłami, otóż on leży w bardzo charakterystycznym k</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/kto-chcia-zniszczyc-dowody.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-884195528596138835</guid><pubDate>Thu, 24 Feb 2011 18:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-24T19:43:56.752+01:00</atom:updated><title>Konieczne informacje o procedurach</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nagrania z "Logiki", z którą kontaktowali się kontrolerzy z  lotniska w Smoleńsku, dokumenty mówiące o procedurach obowiązujących na  tym lotnisku, przesłuchania kolejnych świadków - tego, według  pełnomocników rodzin bliskich katastrofy smoleńskiej, prokuratura  powinna domagać się w kolejnych wnioskach o pomoc prawną od Rosji.  Dotychczas wystosowała ona do Rosji siedem takich wniosków. Ostatni pod  koniec stycznia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Strona polska dysponuje niewielką częścią  materiałów śledztwa rosyjskiego, więc każdy wniosek o pomoc prawną jest  uzasadniony - uważa mec. Bartosz Kownacki, reprezentujący kilka rodzin  ofiar katastrofy smoleńskiej. Adwokat zwraca uwagę, że według założeń  dwaj polscy prokuratorzy, którzy byli w Moskwie, mieli zapoznać się z  aktami rosyjskiego śledztwa smoleńskiego. - Przejrzeli te akta, więc  powinni wiedzieć, co w nich jest, a czego nie ma - wskazuje. I w oparciu  o tę wiedzę powinny być formułowane kolejne wnioski o pomoc prawną.&lt;br /&gt;
Kownacki  zwraca uwagę, że prokuratorzy powinni się domagać nagrań z tych  organów, z którymi kontaktowali się smoleńscy kontrolerzy, jak ten  oznaczony kryptonimem "Logika". Prokuratura miała także wystąpić o  szczegółowe wyniki badań medycznych przeprowadzanych przez rosyjskich  lekarzy. &lt;br /&gt;
Reprezentujący Jarosława Kaczyńskiego adwokat Piotr  Pszczółkowski podkreśla, że jeżeli strona rosyjska odmawia na razie  wydania wraku i oryginałów czarnych skrzynek, to prokuratura powinna  domagać się kopii wszystkich dokumentów. - Chodzi o protokoły oględzin  wraku, miejsca zdarzenia, także procedury obowiązujące na lotnisku  smoleńskim, do przesłuchania jest także szereg osób - wskazuje. -  Wszystko to, co będzie umożliwiało prowadzenie polskiego śledztwa  równolegle z rosyjskim - wskazuje adwokat. Pszczółkowski dodaje, że na  realizację wniosków czekamy od wielu miesięcy. - Jest siedem wniosków, a  strona rosyjska zrealizowała jakieś półtora - zaznacza. &lt;br /&gt;
Sama  prokuratura jest wstrzemięźliwa, uchylając się od odpowiedzi na to,  jakie i kiedy będą sformułowane nowe wnioski o pomoc prawną. - Gdy będą  takie wnioski, poinformujemy o tym. Nie wiem, co postanowią prokuratorzy  prowadzący śledztwo - zaznacza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej  Prokuratury Wojskowej. Na konferencji podsumowującej pobyt prokuratorów w  Rosji również nie padły w sprawie wniosków o pomoc prawną żadne  konkrety. Przypomniano jedynie, że prokuratura nadal czeka na realizację  poprzednich tego typu wniosków. &lt;br /&gt;
Pszczółkowski uważa, że prokuratura  nie wykorzystuje należycie możliwości stworzonych przez dotychczas  wystosowane wnioski. Jako przykład podaje tłumaczenie prokuratury, że  nie mogli przesłuchać podczas ostatniego pobytu więcej niż czterech  świadków. - Słyszeliśmy, że nie można więcej niż cztery osoby  przesłuchać, ponieważ to by wymagało nowego wniosku o pomoc prawną, ale  przecież w poprzednich wnioskach jest szereg świadków zgłoszonych do  przesłuchania - podkreśla mecenas. - To nie wiem, czego jeszcze  potrzeba, skoro wcześniej było kilka wniosków, w których wnioskowano o  szereg świadków - dodaje Pszczółkowski. &lt;br /&gt;
Inny przykład to ostatni  wniosek o pomoc prawną, w którym "strona polska wniosła o umożliwienie  przeprowadzenia badań zewnętrznych magnetycznych nośników danych, jak  również wykonanie kopii zawartych na nich zapisów, w obecności polskich  biegłych i specjalistów, na terenie Federacji Rosyjskiej". Tymczasem  żadnych polskich biegłych przy zgrywaniu rejestratorów nie było, a  jedynie dwóch polskich prokuratorów. &lt;br /&gt;
Na ostatniej konferencji  prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet powiedział, że polska  prokuratura oczekuje obecnie na 32 tomy akt rosyjskiego śledztwa. -  Obecnie te akta podlegają gruntownemu sprawdzeniu w prokuraturze  generalnej Rosji - zaznaczył, dodając że ma nadzieję, że akta te dotrą  do Polski "w bliskim czasie". Jest to o tyle istotne, że do końca nie  wiadomo, jaki zakres akt z rosyjskiego śledztwa smoleńskiego przejrzeli  polscy prokuratorzy. &lt;br /&gt;
Inny pełnomocnik rodzin smoleńskich mec. Rafał  Rogalski uważa, że w praktyce dostęp do akt rosyjskiego śledztwa był  ograniczony i prokuratorzy nie mają wystarczającej wiedzy do  przygotowania pism o pomoc prawną. - Zasadniczo należy przyjąć, że nie  mieli dostępu do akt sprawy rosyjskiego śledztwa smoleńskiego - uważa  adwokat. &lt;br /&gt;
Prokuratura podkreśla, że niewykluczone są kolejne wizyty  polskich prokuratorów wyjaśniających okoliczności katastrofy smoleńskiej  w Rosji. - Sukcesywnie otrzymywane z Rosji dokumenty i zbierane przez  nas dowody w śledztwie wskazują, że z całą pewnością kolejne wizyty w  Federacji Rosyjskiej nie są wykluczone - mówił wiceszef Wojskowej  Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ryszard Filipowicz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zenon Baranowski&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-884195528596138835?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/BAkzkqO5bYo" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/BAkzkqO5bYo/konieczne-informacje-o-procedurach.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Nagrania z "Logiki", z którą kontaktowali się kontrolerzy z lotniska w Smoleńsku, dokumenty mówiące o procedurach obowiązujących na tym lotnisku, przesłuchania kolejnych świadków - tego, według pe</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Nagrania z "Logiki", z którą kontaktowali się kontrolerzy z lotniska w Smoleńsku, dokumenty mówiące o procedurach obowiązujących na tym lotnisku, przesłuchania kolejnych świadków - tego, według pełnomocników rodzin bliskich katastrofy smoleńskiej, prokuratura powinna domagać się w kolejnych wnioskach o pomoc prawną od Rosji. Dotychczas wystosowała ona do Rosji siedem takich wniosków. Ostatni pod koniec stycznia. - Strona polska dysponuje niewielką częścią materiałów śledztwa rosyjskiego, więc każdy wniosek o pomoc prawną jest uzasadniony - uważa mec. Bartosz Kownacki, reprezentujący kilka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Adwokat zwraca uwagę, że według założeń dwaj polscy prokuratorzy, którzy byli w Moskwie, mieli zapoznać się z aktami rosyjskiego śledztwa smoleńskiego. - Przejrzeli te akta, więc powinni wiedzieć, co w nich jest, a czego nie ma - wskazuje. I w oparciu o tę wiedzę powinny być formułowane kolejne wnioski o pomoc prawną. Kownacki zwraca uwagę, że prokuratorzy powinni się domagać nagrań z tych organów, z którymi kontaktowali się smoleńscy kontrolerzy, jak ten oznaczony kryptonimem "Logika". Prokuratura miała także wystąpić o szczegółowe wyniki badań medycznych przeprowadzanych przez rosyjskich lekarzy. Reprezentujący Jarosława Kaczyńskiego adwokat Piotr Pszczółkowski podkreśla, że jeżeli strona rosyjska odmawia na razie wydania wraku i oryginałów czarnych skrzynek, to prokuratura powinna domagać się kopii wszystkich dokumentów. - Chodzi o protokoły oględzin wraku, miejsca zdarzenia, także procedury obowiązujące na lotnisku smoleńskim, do przesłuchania jest także szereg osób - wskazuje. - Wszystko to, co będzie umożliwiało prowadzenie polskiego śledztwa równolegle z rosyjskim - wskazuje adwokat. Pszczółkowski dodaje, że na realizację wniosków czekamy od wielu miesięcy. - Jest siedem wniosków, a strona rosyjska zrealizowała jakieś półtora - zaznacza. Sama prokuratura jest wstrzemięźliwa, uchylając się od odpowiedzi na to, jakie i kiedy będą sformułowane nowe wnioski o pomoc prawną. - Gdy będą takie wnioski, poinformujemy o tym. Nie wiem, co postanowią prokuratorzy prowadzący śledztwo - zaznacza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na konferencji podsumowującej pobyt prokuratorów w Rosji również nie padły w sprawie wniosków o pomoc prawną żadne konkrety. Przypomniano jedynie, że prokuratura nadal czeka na realizację poprzednich tego typu wniosków. Pszczółkowski uważa, że prokuratura nie wykorzystuje należycie możliwości stworzonych przez dotychczas wystosowane wnioski. Jako przykład podaje tłumaczenie prokuratury, że nie mogli przesłuchać podczas ostatniego pobytu więcej niż czterech świadków. - Słyszeliśmy, że nie można więcej niż cztery osoby przesłuchać, ponieważ to by wymagało nowego wniosku o pomoc prawną, ale przecież w poprzednich wnioskach jest szereg świadków zgłoszonych do przesłuchania - podkreśla mecenas. - To nie wiem, czego jeszcze potrzeba, skoro wcześniej było kilka wniosków, w których wnioskowano o szereg świadków - dodaje Pszczółkowski. Inny przykład to ostatni wniosek o pomoc prawną, w którym "strona polska wniosła o umożliwienie przeprowadzenia badań zewnętrznych magnetycznych nośników danych, jak również wykonanie kopii zawartych na nich zapisów, w obecności polskich biegłych i specjalistów, na terenie Federacji Rosyjskiej". Tymczasem żadnych polskich biegłych przy zgrywaniu rejestratorów nie było, a jedynie dwóch polskich prokuratorów. Na ostatniej konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet powiedział, że polska prokuratura oczekuje obecnie na 32 tomy akt rosyjskiego śledztwa. - Obecnie te akta podlegają gruntownemu sprawdzeniu w prokuraturze generalnej Rosji - zaznaczył, dodając że ma nadzieję, że akta te dotrą do Polski "w bliskim czasie". Jest to o tyle istotne, że do końca nie wiadomo, jaki zakres akt z rosyjskiego śledztwa smoleńskiego przejrzeli polscy prokuratorzy. Inny pełnomocnik rodzi</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/konieczne-informacje-o-procedurach.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-1156251472575511318</guid><pubDate>Thu, 24 Feb 2011 18:42:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-24T19:42:00.443+01:00</atom:updated><title>Zawsze w pełni gotowości</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href="http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=7474620328702844639"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href="http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=7474620328702844639"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href="http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=7474620328702844639"&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo04.jpg&amp;amp;dat=20110224&amp;amp;id=po04.txt" target="_blank"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;36.  Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy" obchodzi  66. rocznicę powstania. Piątkowe uroczystości rozpocznie Msza św. w  katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie, sprawowana również w  intencji załogi samolotu Tu-154M, która zginęła 10 kwietnia 2010 roku  niedaleko Katynia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
36. Specjalny Pułk Lotnictwa  Transportowego "Obrońców Warszawy" pielęgnuje tradycje rodowodu  bohaterskich eskadr okresu II Rzeczypospolitej oraz 301. dywizjonu  bombowego ziemi pomorskiej, odrodzonego w 1944 roku, który wykazał się  nadzwyczajnym męstwem i heroiczną wolą walki w Powstaniu Warszawskim. W  2006 roku pułk, kontynuując proces kultywowania chlubnych tradycji  lotniczych, otrzymał nazwę "Obrońców Warszawy". Zabezpiecza on transport  powietrzny najważniejszych osób w państwie. Utrzymuje również stałą  gotowość bojową w czasie pokoju, kryzysu i wojny, jak również gotowość  do ewakuacji w sytuacjach zagrożenia klęskami żywiołowymi.&lt;br /&gt;
Jutro w  Warszawie odbędą się uroczystości związane z obchodami 66. rocznicy  utworzenia 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego "Obrońców  Warszawy". Rozpocznie je o godz. 9.00 Msza św. w katedrze polowej w  intencji pułku oraz załogi samolotu Tu-154M, która zginęła w katastrofie  pod Smoleńskiem. Po nabożeństwie w kruchcie kaplicy Katyńskiej, pod  tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy oraz przed katedrą polową WP -  pod tablicą ku czci Lotników Polskich poległych w II wojnie światowej -  delegacja żołnierzy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego złoży  kwiaty.&lt;br /&gt;
Dowództwo Sił Powietrznych zaprasza wszystkich, którzy chcą  uczestniczyć w uroczystościach w katedrze, na Mszę Świętą. Jest to  okazja do obrony honoru załogi i dowódcy Sił Powietrznych, gen. Andrzeja  Błasika. W uroczystościach, jak poinformował płk Mirosław Jemielniak,  dowódca 36. SPLT, wezmą udział zaproszone rodziny tragicznie zmarłej  załogi Tu-154M. Po Mszy Świętej w jednostce wojskowej przy ul. Żwirki i  Wigury odbędzie się druga (zamknięta) część uroczystości, w której będą  uczestniczyć zaproszeni goście. Zaplanowana jest tam uroczysta zbiórka z  okazji święta pułku oraz koncert w wykonaniu kwintetu Reprezentacyjnego  Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Piotr Czartoryski-Sziler&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-1156251472575511318?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/MXsNLv49szU" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/MXsNLv49szU/zawsze-w-peni-gotowosci.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy" obchodzi 66. rocznicę powstania. Piątkowe uroczystości rozpocznie Msza św. w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie, sprawowa</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy" obchodzi 66. rocznicę powstania. Piątkowe uroczystości rozpocznie Msza św. w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie, sprawowana również w intencji załogi samolotu Tu-154M, która zginęła 10 kwietnia 2010 roku niedaleko Katynia. 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy" pielęgnuje tradycje rodowodu bohaterskich eskadr okresu II Rzeczypospolitej oraz 301. dywizjonu bombowego ziemi pomorskiej, odrodzonego w 1944 roku, który wykazał się nadzwyczajnym męstwem i heroiczną wolą walki w Powstaniu Warszawskim. W 2006 roku pułk, kontynuując proces kultywowania chlubnych tradycji lotniczych, otrzymał nazwę "Obrońców Warszawy". Zabezpiecza on transport powietrzny najważniejszych osób w państwie. Utrzymuje również stałą gotowość bojową w czasie pokoju, kryzysu i wojny, jak również gotowość do ewakuacji w sytuacjach zagrożenia klęskami żywiołowymi. Jutro w Warszawie odbędą się uroczystości związane z obchodami 66. rocznicy utworzenia 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy". Rozpocznie je o godz. 9.00 Msza św. w katedrze polowej w intencji pułku oraz załogi samolotu Tu-154M, która zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem. Po nabożeństwie w kruchcie kaplicy Katyńskiej, pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy oraz przed katedrą polową WP - pod tablicą ku czci Lotników Polskich poległych w II wojnie światowej - delegacja żołnierzy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego złoży kwiaty. Dowództwo Sił Powietrznych zaprasza wszystkich, którzy chcą uczestniczyć w uroczystościach w katedrze, na Mszę Świętą. Jest to okazja do obrony honoru załogi i dowódcy Sił Powietrznych, gen. Andrzeja Błasika. W uroczystościach, jak poinformował płk Mirosław Jemielniak, dowódca 36. SPLT, wezmą udział zaproszone rodziny tragicznie zmarłej załogi Tu-154M. Po Mszy Świętej w jednostce wojskowej przy ul. Żwirki i Wigury odbędzie się druga (zamknięta) część uroczystości, w której będą uczestniczyć zaproszeni goście. Zaplanowana jest tam uroczysta zbiórka z okazji święta pułku oraz koncert w wykonaniu kwintetu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Piotr Czartoryski-Sziler Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: Nasz Dziennik Nasza Polska Polecam : Smoleńsk Nevareth Radio Bolec Bolec Team</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/zawsze-w-peni-gotowosci.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-2660233512285989396</guid><pubDate>Thu, 24 Feb 2011 18:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-24T19:40:44.580+01:00</atom:updated><title>W przypadku naruszania dobrego imienia, czci i godności ofiar katastrofy smoleńskiej rodziny mogą występować o ochronę kultu pamięci o osobie zmarłej</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zwolenników teorii o zamachu w Smoleńsku należałoby zagazować - apele  w tej konwencji to nierzadkie zjawisko na portalu Agory, wydawcy  "Gazety Wyborczej". Tego typu wpisy obrazują, do jakiego stopnia  rozpowszechnia się w internecie - wydawałoby się - bezkarne obrażanie,  szydzenie czy w skrajnych przypadkach nawet nawoływanie do pozbawienia  życia osób podważających bezrefleksyjną tezę o winie pilotów albo po  prostu tych, którzy głośno zadają trudne pytania dotyczące katastrofy  smoleńskiej. Wydawałoby się, ponieważ regulacje prawne - jak podkreślają  eksperci z zakresu prawa prasowego - pozwalają na określenie tożsamości  autora słów, które godzą w dobre imię osoby bądź instytucji. Agresja  werbalna uderza również - a może przede wszystkim - w pamięć o zmarłych.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nienawiść  wobec osób podważających winę pilotów oraz zaniepokojonych sposobem  prowadzenia śledztwa rozszerza się wraz z powiększaniem się grona tychże  osób. Internet właściwie od początku informowania społeczeństwa o  katastrofie smoleńskiej był przestrzenią, w której anonimowi forumowicze  mogli folgować swojemu niepohamowanemu chamstwu i najgorszym emocjom.  Gdyby chodziło tylko o krytykę zmarłych, to nie byłoby żadnego problemu -  w końcu były osoby publiczne, które podejmowały konkretne decyzje.  Szydzenie jednak z ofiar tragedii, w tym przede wszystkim z prezydenta  Lecha Kaczyńskiego, członków załogi oraz rodzin ofiar, każe zastanowić  się, w jaki sposób walczyć z rozpowszechnianiem takich treści oraz jak  wzbudzić poczucie odpowiedzialności za słowa publikowane w internecie,  które zawsze zostawiają po sobie ślad. "Zdziczenie" debaty publicznej, o  którym alarmowali ostatnio pracownicy naukowi Uniwersytetu  Warszawskiego, wsparci głosem grona poznańskich naukowców, największe  żniwo zbiera właśnie w internecie. - Niewątpliwie szydzenie ze zmarłych,  ich bliskich oraz wszystkich, którzy nie wierzą w winę pilotów i  naciski ze strony prezydenta, jest obrazem zdziczenia obyczajów. Stanowi  to bardzo niebezpieczne zjawisko i świadczy o niskim poziomie  wrażliwości i wyczucia tego, czego nie wypada - zaznacza poseł Jarosław  Zieliński (PiS), wiceprzewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania  przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Zezwalanie na to, aby na stronach  portali poszczególnych gazet czy stacji telewizyjnych znajdowały się  wpisy anonimowych internautów, którzy szydzą z ofiar, w tym zwłaszcza z  członków załogi, jak również ich rodzin, świadczy o tym, że jest to  działanie świadome, a moderatorom, właścicielom portali zależy na tym,  aby takie wpisy widniały na ich stronach - podkreśla poseł Artur Górski.  Jaki jest tego cel? - Moim zdaniem, jest to część antypolskiej  kampanii, która ma na celu podważanie tego, co jest polską racją stanu,  ponieważ takim działaniem próbuje się zdeprecjonować wartości  najważniejsze dla naszej tożsamości i wykluczyć sens walki o prawdę i  godność osób - zauważa poseł PiS.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;"Nekrofilia", "pijak generał", "nie umieli latać, to spadli"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Skalę  zjawiska najlepiej widać na portalach słynących z "poprawności"  (tvn24.pl, onet.pl, gazeta.pl), i - co najważniejsze - można odnieść  wrażenie, że nawet najbardziej krzywdzące i wulgarne wpisy nie są przez  nikogo usuwane - panuje swoista "samowolka". Najczęściej uderza się w  znane z medialnej propagandy tony - wina i niedoszkolenie pilotów,  naciski ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rzekome "pijaństwo"  gen. Andrzeja Błasika. Jednak poziom schodzi jeszcze niżej i sięga  bezwzględnego dna - sugestie choroby psychicznej Jarosława Kaczyńskiego,  wypominanie odszkodowań rodzinom, bulwersujące obrażanie, nazywanie  walki o dobre imię ofiar "nekrofilią", nawoływanie do nienawiści czy  wręcz pozbawienia życia. Egzemplifikacją tego ostatniego jest sprawa,  którą w poniedziałek nagłośnił jeden z serwisów informacyjnych:  pracownik Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze napisał na forum "Gazety  Wyborczej", że "zwolenników teorii o zamachu w Smoleńsku należałoby  zagazować". Jego tożsamość można było bardzo szybko określić, ponieważ  skorzystał on z konta mającego rządowe rozszerzenie. Namierzenie autorów  najbardziej obraźliwych wpisów, które można by uznać za złamanie prawa  poprzez uderzenie w dobre imię konkretnej osoby czy instytucji, nie jest  tak trudne, jak się to może wydawać.&lt;br /&gt;
W pierwszej kolejności  musiałoby zostać zgłoszone naruszenie prawa. - Jeśli konkretny wpis  zostałby zgłoszony do prokuratury jako potencjalne złamanie prawa, to są  określone metody i techniki, którymi posługuje się policja, aby  określić tożsamość takiego anonimowego internauty - wskazuje Górski. I  dodaje, że policja powinna podejmować czynności operacyjno-rozpoznawcze  przez stały monitoring internetu pod kątem łamania prawa. Każdy komputer  ma swoje IP, czyli swoją "tożsamość", i w razie, gdyby zaistniała taka  konieczność, zostałoby to w odpowiedni sposób wykorzystane. - Każdy wpis  pozostawia po sobie ślad. W mojej ocenie, wyjściem byłby monitoring  wpisów i komentarzy przez administratorów portali. Na każdym szanującym  się portalu powinna być taka funkcja - podkreśla poseł Górski. Taki  mechanizm istnieje, ale w drugą stronę. Są takie portale, które  błyskawicznie usuwają wpisy krytyczne wobec rządu lub ich w ogóle nie  umieszczają, nawet jeśli są zwyczajnym wyrażeniem opinii. - Taki  mechanizm stosuje portal tvn24.pl - zauważa Górski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Łamiący prawo nie mogą być bezkarni&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Wydaje się, że dość złożony proces mający na celu pociągnięcie do  odpowiedzialności karnej użytkowników internetu, którzy złamali prawo,  naruszając dobra osobiste jakiejś osoby, powoduje poczucie bezkarności -  sugeruje z kolei poseł Jarosław Zieliński (PiS). Jego zdaniem, nie  można pozwolić na to, aby w społeczeństwie zanikła odpowiedzialność za  słowa. - Uważam, że poza edukacją obywatelską, zmianą języka debaty  publicznej i promocją kultury słowa należałoby również zmienić  obowiązujące zapisy prawne, aby poczucie odpowiedzialności za słowa było  większe. Nie chodzi bynajmniej o cenzurę, ale o egzekwowanie  elementarnych zasad etosu obywatelskiego - konkluduje poseł Zieliński.&lt;br /&gt;
Obecne  regulacje pozwalają jednak na to, aby pociągać do odpowiedzialności  osoby, które łamią prawo w internecie. - Sprawa, o której mówimy, nie  dotyczy komentarzy pojawiających się pod materiałami prasowymi, ale  swobodnych wypowiedzi użytkowników internetu, nieposiadających statusu  dziennikarza na forach internetowych. W takich sytuacjach prawo prasowe  nie znajduje zastosowania - tłumaczy dr Joanna Taczkowska, specjalista z  zakresu prawa prasowego. Jak mówi, wówczas możemy sięgnąć do regulacji  zawartych w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wielu  użytkowników internetu zapewne nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że  wobec postanowień tej ustawy nie są wcale bezkarni. Zgodnie bowiem z  normami w niej zawartymi osobą, która odpowiada za treść komentarza,  jest jego autor, a nie moderator forum czy administrator strony. To  właśnie na osobie ukrywającej się za konkretnym pseudonimem, która  często uważa się za anonimową, spoczywa odpowiedzialność prawna za  wypowiedziane słowa. Taczkowska zaznacza, że w przypadku naruszania  dobrego imienia, czci i godności ofiar katastrofy smoleńskiej rodziny  tragicznie zmarłych mogą występować o ochronę kultu pamięci po osobie  zmarłej absolutnie należnego wszystkim bliskim. - Usługodawca  internetowy, jakim jest administrator portalu czy forum, ma obowiązek  udostępnić dane, które identyfikują tożsamość autora obraźliwych treści,  czyli np. IP komputera. Korzystanie z forów internetowych wymaga  uprzedniej rejestracji użytkowników, a zatem także podania wymaganych  przez administratora danych. Umożliwiają one identyfikację osoby  zamieszczającej komentarze na forum internetowym. To nie jest sytuacja  nowa, pewne szlaki zostały już przetarte - tłumaczy Taczkowska. Nie jest  więc tak, że forumowicze są bezkarni. Jeżeli właściciel portalu odmawia  udzielenia informacji na temat konkretnego użytkownika, wówczas  występuje się do głównego inspektora ochrony danych osobowych i ta  instytucja wydaje decyzję administracyjną nakazującą moderatorowi  przekazanie danych. - Wiąże się to z problemami, nie jest to krótki  proces - zaznacza nasza rozmówczyni. Sprawa obrażania dotyczy jednak  również samych bliskich ofiar. - Taka sytuacja jest dużo prostsza,  ponieważ osoby bezpośrednio obrażane mogą indywidualnie występować w  obronie swoich dóbr osobistych - podkreśla dr Joanna Taczkowska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Ktoś korzysta&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Znamiennym  mechanizmem jest konsekwentne kolportowanie tezy o tym, że to  "zwolennicy teorii spiskowych", czyli po prostu osoby, które nie  przyjmują bezrefleksyjnie tez o winie załogi Tu-154M oraz ludzie  broniący - również w internecie - pamięci o zmarłych, sieją nienawiść.  Bo przecież w imię pluralizmu "słuszna jest tylko jedna racja".  Paradoksalne, ale niezwykle skuteczne. Mamy do czynienia z utrwalaniem  dwóch schematów, nieprawdziwych i bardzo szkodliwych dla dyskursu  publicznego. Wszystko, co reprezentuje i niesie za sobą światopogląd  liberalny, i to, czego ten światopogląd broni, i to niezależnie od  używanego języka, to w lewicowo-liberalnych mediach nie jest sianiem  nienawiści, ale walką o obronę praw człowieka, wolność słowa itd.  Natomiast obrona wartości tradycyjnych i patriotycznych, szczególnie gdy  wiążą się z tym pewne emocje, jest prawie zawsze łączona z agresją i  sianiem nienawiści. Taki schemat jest bardzo niebezpieczny, ponieważ  relatywizuje odbiór rzeczywistości, wprowadza zamęt pojęciowy i utrwala  relatywizm zachowań.&lt;br /&gt;
Niezwykle istotnym problemem jest poziom języka  internautów, którzy w coraz mniej wybredny sposób szkalują pamięć ofiar,  ich bliskich oraz "furiatów" pragnących poznać prawdę. Mało powiedzieć,  że jest to poziom "rynsztoku". Wraz z kumulacją zjawiska internetowej  nienawiści mamy więc do czynienia z ogromnym natężeniem wulgaryzmów i  propagowania ich w pewnym sensie przez administratorów, którzy nie  reagują najczęściej w obliczu takich sytuacji, ponieważ "poglądy  użytkowników nie są tożsame z poglądami administratorów". Tu rodzi się  pytanie o odpowiedzialność za słowa. - Moim zdaniem, wszelkie wypowiedzi  dostępne szerokiej opinii publicznej, czyli również w internecie, które  są wprost przejawami nienawiści, powinny być ścigane z mocy prawa.  Ponadto świadczą one o tym, że internet i swoboda korzystania z niego  przez anonimowe osoby umniejsza ich odpowiedzialność za słowo - zaznacza  poseł Górski. Jego zdaniem jednak, odpowiedzialność za słowa  umieszczane na poszczególnych portalach spoczywa na administratorach,  czyli tych, którzy akceptują takie treści na swoich stronach. - Powinna  być prowadzona swoista wewnętrzna autocenzura, która nie może być  utożsamiana, jakby chcieli tego niektórzy, z ograniczaniem wolności  słowa, bynajmniej. Chodzi raczej o ograniczanie chamstwa i obrażania  uczuć innych osób, w tym kontekście ofiar katastrofy smoleńskiej i ich  bliskich - zaznacza nasz rozmówca. Według regulacji prawnych, to  administratorzy portali internetowych są zobowiązani do tego, aby w  sytuacji, gdy zostanie naruszone dobro jakiejś osoby, takie naruszenie  zgłosili. Nasuwa się wobec tego wniosek, że w interesie moderatorów  powinno być zgłaszanie takich naruszeń. Paradoksalnie jednak głównym  interesem portali internetowych jest przybywanie ilości kliknięć, przez  co nabijają sobie "czytelników" i zwiększa się liczba logujących. Wydaje  się, że im więcej skandalicznych wypowiedzi, komentarzy szkalujących  pamięć o tragicznie zmarłych, a także niewybrednych, pełnych nienawiści i  nawoływania do agresji słów, tym więcej "fanów" ma taka strona i tym  więcej wokół niej szumu. W związku z tym zjawisko eskaluje, i choć  pewnie liczba agresywnych forumowiczów nie rośnie, to coraz hałaśliwsze  jest ich zacietrzewienie i nienawiść. - Trudno mi oceniać, jakie są  źródła takich zachowań. Mówimy tutaj konkretnie o wypowiedziach  uderzających w osoby zmarłe, które już same nie mogą się bronić. Tego  typu zachowania na taką skalę nie zdarzały się przed tragedią smoleńską,  choć agresywny język akurat nowością nie jest - uważa Jarosław  Zieliński. W jego opinii, dodatkowo bolesne jest to, że te ataki  dotykają ludzi, którzy zginęli w służbie naszej Ojczyźnie. &lt;br /&gt;
Alternatywa:  albo cenzura, albo wolność słowa, w imię której nie istnieje coś  takiego jak odpowiedzialność moralna, jest z gruntu fałszywa. W debacie  publicznej obserwujemy mechanizm stygmatyzowania wszystkich, którzy  myślą inaczej, niż wymaga tego poprawność polityczna, a w konsekwencji  mamy do czynienia z ograniczaniem swobody wypowiedzi. Z drugiej strony  największą swobodę artykułowania swoich sądów mają osoby, które obrażają  zmarłych i godzą w ich dobre imię. Cenzura (słusznie) kojarzy się z  ustrojem totalitarnym, do którego nikt o zdrowych zmysłach nie powinien  tęsknić. Brak odpowiedzialności za słowa staje się jednak coraz częstszą  praktyką w demokracji. Jeśli posłowie, politycy mogą głośno obrażać  zmarłych, szydzić z ich bliskich i nie brać pod uwagę elementarnych  zasad kultury, to dlaczego społeczeństwo, które powierzyło im władzę, ma  nie sięgać do takich "wzorów"? W końcu nadal panuje przeświadczenie, że  "i tak nic mi nie zrobią"...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Paulina Jarosińska&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-2660233512285989396?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/x7UhOUKKCog" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/x7UhOUKKCog/w-przypadku-naruszania-dobrego-imienia.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Zwolenników teorii o zamachu w Smoleńsku należałoby zagazować - apele w tej konwencji to nierzadkie zjawisko na portalu Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej". Tego typu wpisy obrazują, do jakiego stop</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Zwolenników teorii o zamachu w Smoleńsku należałoby zagazować - apele w tej konwencji to nierzadkie zjawisko na portalu Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej". Tego typu wpisy obrazują, do jakiego stopnia rozpowszechnia się w internecie - wydawałoby się - bezkarne obrażanie, szydzenie czy w skrajnych przypadkach nawet nawoływanie do pozbawienia życia osób podważających bezrefleksyjną tezę o winie pilotów albo po prostu tych, którzy głośno zadają trudne pytania dotyczące katastrofy smoleńskiej. Wydawałoby się, ponieważ regulacje prawne - jak podkreślają eksperci z zakresu prawa prasowego - pozwalają na określenie tożsamości autora słów, które godzą w dobre imię osoby bądź instytucji. Agresja werbalna uderza również - a może przede wszystkim - w pamięć o zmarłych. Nienawiść wobec osób podważających winę pilotów oraz zaniepokojonych sposobem prowadzenia śledztwa rozszerza się wraz z powiększaniem się grona tychże osób. Internet właściwie od początku informowania społeczeństwa o katastrofie smoleńskiej był przestrzenią, w której anonimowi forumowicze mogli folgować swojemu niepohamowanemu chamstwu i najgorszym emocjom. Gdyby chodziło tylko o krytykę zmarłych, to nie byłoby żadnego problemu - w końcu były osoby publiczne, które podejmowały konkretne decyzje. Szydzenie jednak z ofiar tragedii, w tym przede wszystkim z prezydenta Lecha Kaczyńskiego, członków załogi oraz rodzin ofiar, każe zastanowić się, w jaki sposób walczyć z rozpowszechnianiem takich treści oraz jak wzbudzić poczucie odpowiedzialności za słowa publikowane w internecie, które zawsze zostawiają po sobie ślad. "Zdziczenie" debaty publicznej, o którym alarmowali ostatnio pracownicy naukowi Uniwersytetu Warszawskiego, wsparci głosem grona poznańskich naukowców, największe żniwo zbiera właśnie w internecie. - Niewątpliwie szydzenie ze zmarłych, ich bliskich oraz wszystkich, którzy nie wierzą w winę pilotów i naciski ze strony prezydenta, jest obrazem zdziczenia obyczajów. Stanowi to bardzo niebezpieczne zjawisko i świadczy o niskim poziomie wrażliwości i wyczucia tego, czego nie wypada - zaznacza poseł Jarosław Zieliński (PiS), wiceprzewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Zezwalanie na to, aby na stronach portali poszczególnych gazet czy stacji telewizyjnych znajdowały się wpisy anonimowych internautów, którzy szydzą z ofiar, w tym zwłaszcza z członków załogi, jak również ich rodzin, świadczy o tym, że jest to działanie świadome, a moderatorom, właścicielom portali zależy na tym, aby takie wpisy widniały na ich stronach - podkreśla poseł Artur Górski. Jaki jest tego cel? - Moim zdaniem, jest to część antypolskiej kampanii, która ma na celu podważanie tego, co jest polską racją stanu, ponieważ takim działaniem próbuje się zdeprecjonować wartości najważniejsze dla naszej tożsamości i wykluczyć sens walki o prawdę i godność osób - zauważa poseł PiS. "Nekrofilia", "pijak generał", "nie umieli latać, to spadli" Skalę zjawiska najlepiej widać na portalach słynących z "poprawności" (tvn24.pl, onet.pl, gazeta.pl), i - co najważniejsze - można odnieść wrażenie, że nawet najbardziej krzywdzące i wulgarne wpisy nie są przez nikogo usuwane - panuje swoista "samowolka". Najczęściej uderza się w znane z medialnej propagandy tony - wina i niedoszkolenie pilotów, naciski ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rzekome "pijaństwo" gen. Andrzeja Błasika. Jednak poziom schodzi jeszcze niżej i sięga bezwzględnego dna - sugestie choroby psychicznej Jarosława Kaczyńskiego, wypominanie odszkodowań rodzinom, bulwersujące obrażanie, nazywanie walki o dobre imię ofiar "nekrofilią", nawoływanie do nienawiści czy wręcz pozbawienia życia. Egzemplifikacją tego ostatniego jest sprawa, którą w poniedziałek nagłośnił jeden z serwisów informacyjnych: pracownik Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze napisał na forum "Gazety Wyborczej", że "zwolenników teorii o zamachu w Smoleńsku należałoby zagazować". Jego t</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/w-przypadku-naruszania-dobrego-imienia.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-7150379041046530706</guid><pubDate>Sat, 12 Feb 2011 09:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-12T10:06:49.449+01:00</atom:updated><title>Pogoda załamała się już po lądowaniu</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;W sensacjach pana Zawady nic poza faktem, że samolot lądował na  lotnisku w Krzesinach i padał śnieg już po jego wylądowaniu, nie jest  zgodne z prawdą&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/h3&gt;&lt;h3&gt;&lt;b&gt;Z  mecenasem Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem Ewy Błasik, żony śp.  dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, który zginął w  katastrofie rządowego Tu-154M niedaleko Katynia, rozmawia Piotr  Czartoryski-Sziler&lt;/b&gt;&lt;/h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;W telewizji Polsat News ppłk Zbigniew  Zawada, były starszy inspektor ds. bezpieczeństwa lotów na lotnisku w  Poznaniu Krzesinach, oskarżył gen. Andrzeja Błasika o zmuszenie pilota  Jaka-40 do lądowania w warunkach poniżej minimum.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- To nieprawda.  Zarzuty ppłk. Zawady dotyczą prawdopodobnie dwóch rzeczy, bo jest  bardzo nieprecyzyjny, miesza fakty, te udało nam się jednak odtworzyć.  Po pierwsze, zarzucił on, że w Siłach Powietrznych dochodziło do  wszelkiego rodzaju nieprawidłowości, naruszania regulaminu lotów,  chociażby w roku 2009. Jak poinformował mnie ppłk Robert Kupracz,  rzecznik prasowy Dowództwa Sił Powietrznych, pan Zawada faktycznie takie  zgłoszenia poczynił. Jednak gdy powołano odpowiednią komisję, złożoną  nie tylko z pracowników MON, Dowództwa Sił Powietrznych, lecz również z  osób niezależnych od nich, by nie było wątpliwości co do jej  bezstronności, ustaliła ona w sposób wiążący, że do takich naruszeń  regulaminu nie dochodziło. Z tych zgłoszeń wynikało, że ppłk Zawada  nigdy nie miał racji i wyraźnie wprowadzał w błąd swoich przełożonych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Czy wyciągnięto względem niego konsekwencje?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Za wprowadzanie w błąd przełożonych były podjęte wobec niego działania  dyscyplinarne, których szczegółów nie znam, sprawę dokładnie może  wyjaśnić ppłk Kupracz z Dowództwa Sił Powietrznych. Podpułkownik Zawada  zarzucił również, jakoby w lutym 2010 r. gen. Andrzej Błasik zmusił  pilota Jaka-40 do złamania procedur. Według Zawady, pan gen. Błasik,  lądując na lotnisku w Poznaniu Krzesinach, miał zmusić pilota do  lądowania mimo fatalnych warunków atmosferycznych. Już po wylądowaniu  samolot ten, na skutek złamania procedur, miał wytoczyć się z pasa.  Oczywiście nie było takiej sytuacji, zarzuty ppłk. Zawady - co  potwierdził wyraźnie ppłk Kupracz - są nieprawdziwe. Od razu też trzeba  wyjaśnić, że lot odbył się nie w lutym 2010 r., tylko na początku marca.  Był to wcześniej zaplanowany, zwykły lot szkoleniowy, z  międzylądowaniem w Poznaniu. Nie było jakiejkolwiek sytuacji, aby  samolot ten podchodził do lądowania wbrew regulaminowi, poniżej  wymaganego minimum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jakie były wówczas warunki na lotnisku w Krzesinach?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Warunki atmosferyczne, kiedy maszyna podchodziła do lądowania, były na  tyle dobre, że pozwalały na bezpieczne lądowanie. Znacznie powyżej  minimum, widoczność była odpowiednia. Rozmawiałem z dowódcą statku  powietrznego, który wówczas leciał z generałem. Powiedział, że dla niego  zarzuty ppłk. Zawady są absurdalne, bo pan gen. Błasik do niczego go  nie zmuszał. Rozmawiałem także z gen. bryg. Włodzimierzem Usarkiem i  zastępcą dowódcy bazy w Krzesinach, którzy byli wówczas na płycie  lotniska. Powiedzieli, że widzieli ten samolot, jak podchodził do  lądowania, i że nie działo się wówczas nic, co naruszałoby regulamin  lotów. Podkreślili, iż w momencie jego przyziemienia panowały dobre  warunki atmosferyczne, a samolot nie wytoczył się z pasa. Dopiero kiedy  już kołował, faktycznie pojawiła się anomalia pogodowa. Samolot lądował o  godz. 19.28, a o godz. 19.33 doszło do nagłych i bardzo silnych opadów  śniegu. Śnieżyca trwała kilkanaście minut, w jej trakcie samolot został  oblodzony. Dla gen. Błasika sytuacja była oczywista, że tym samolotem  nie można lecieć z powrotem do Warszawy, ponieważ w Krzesinach nie było  urządzeń do odladzania. Zdecydowano się więc zostawić ten samolot na  lotniku w hangarze, aż śnieg z niego stopnieje, a gen. Błasik wraz z  gen. Usarkiem pojechali na Ławicę, na drugie lotnisko, skąd innym  samolotem wrócili do Warszawy. Zatem w informacjach przekazywanych przez  pana Zawadę nic poza faktem, że samolot lądował i padał śnieg już po  jego wylądowaniu, nie jest zgodne z prawdą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Na czym ppłk Zawada oparł swoją teorię?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Chciałbym to wiedzieć. Nam się zarzuca, że mówimy słowo przeciwko  słowu. Otóż w moim przypadku nie jest to słowo moje czy nawet wdowy po  panu gen. Błasiku, ale naocznych świadków i uczestników tego zdarzenia.  Podpułkownik Zawada - jak sam pan słyszał w jego wywiadzie dla Polsatu -  mówi mniej więcej coś takiego: "jak mi wiadomo, jak słyszałem". Nie  mówi wprost, skąd ma takie informacje, gdzie był w momencie zdarzenia.  On nie ma dowodów na poparcie swych tez, my natomiast dotarliśmy do  świadków, którzy zdecydowanie zaprzeczają temu, co on mówi. Z tego  powodu pan Zawada jest kompletnie niewiarygodny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dlaczego więc rzuca kalumnie na gen. Błasika, który sam już bronić się nie może?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Trudno mi to oceniać. Nie wiem, czy wynika to z jakichś urazów,  nieporozumień, urażonych ambicji. Wiem jedno, pan ppłk Zawada jest  żołnierzem. Dla mnie honor żołnierski to szczególne zobowiązanie.  Podawanie publicznie jakichś plotek i stawianie zarzutu osobie, która  nie żyje i bronić się nie może, jest szczególnym sposobem rozumienia  tego honoru. Ponadto warto wspomnieć, że skontaktowaliśmy się z  Ministerstwem Obrony Narodowej, by sprawdzić, czy są jakieś dokumenty,  które przemawiałyby za racjami Zawady. Nie ma, bo żadnego takiego  incydentu w 2010 r. nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Rozważa Pan podjęcie kroków prawnych w stosunku do ppłk. Zbigniewa Zawady?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Tak. Rozmawiałem już w tej sprawie z panią generałową, jest oczywiście  wzburzona tym, co się dzieje, i nie godzi się na takie pomawianie jej  męża. Rozważamy możliwość skierowania sprawy na drogę postępowania  sądowego. Mamy wystarczającą liczbę świadków i dowodów, aby bronić  dobrego imienia pana gen. Andrzeja Błasika. Nie możemy pozwolić sobie na  to, żeby w sposób bezkarny pomawiano pana generała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kiedy  wyśle Pan pismo do gen. Tatiany Anodiny, szefowej rosyjskiego  Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, z żądaniem usunięcia z  internetowych stron MAK ekspertyzy sądowo-lekarskiej dotyczącej stanu  zwłok dowódcy Sił Powietrznych RP po katastrofie smoleńskiej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Mamy już przetłumaczone to pismo na język rosyjski i przygotowane do  wysłania. Chciałbym w tym miejscu serdecznie podziękować osobie, która  pomogła nam w jego tłumaczeniu. Czekamy jeszcze na ruch ze strony  premiera Donalda Tuska. Jeżeli nie zareaguje na naszą prośbę o jego  interwencję w tej sprawie i nie powie, że podjął jakieś kroki, wyślemy  to pismo z panią Ewą Błasik w przyszłym tygodniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-7150379041046530706?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/PKAIvX_Cs1s" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/PKAIvX_Cs1s/pogoda-zaamaa-sie-juz-po-ladowaniu.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ W sensacjach pana Zawady nic poza faktem, że samolot lądował na lotnisku w Krzesinach i padał śnieg już po jego wylądowaniu, nie jest zgodne z prawdą Z mecenasem Bartoszem Kownackim, pełnomocnikie</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ W sensacjach pana Zawady nic poza faktem, że samolot lądował na lotnisku w Krzesinach i padał śnieg już po jego wylądowaniu, nie jest zgodne z prawdą Z mecenasem Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem Ewy Błasik, żony śp. dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, który zginął w katastrofie rządowego Tu-154M niedaleko Katynia, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler W telewizji Polsat News ppłk Zbigniew Zawada, były starszy inspektor ds. bezpieczeństwa lotów na lotnisku w Poznaniu Krzesinach, oskarżył gen. Andrzeja Błasika o zmuszenie pilota Jaka-40 do lądowania w warunkach poniżej minimum. - To nieprawda. Zarzuty ppłk. Zawady dotyczą prawdopodobnie dwóch rzeczy, bo jest bardzo nieprecyzyjny, miesza fakty, te udało nam się jednak odtworzyć. Po pierwsze, zarzucił on, że w Siłach Powietrznych dochodziło do wszelkiego rodzaju nieprawidłowości, naruszania regulaminu lotów, chociażby w roku 2009. Jak poinformował mnie ppłk Robert Kupracz, rzecznik prasowy Dowództwa Sił Powietrznych, pan Zawada faktycznie takie zgłoszenia poczynił. Jednak gdy powołano odpowiednią komisję, złożoną nie tylko z pracowników MON, Dowództwa Sił Powietrznych, lecz również z osób niezależnych od nich, by nie było wątpliwości co do jej bezstronności, ustaliła ona w sposób wiążący, że do takich naruszeń regulaminu nie dochodziło. Z tych zgłoszeń wynikało, że ppłk Zawada nigdy nie miał racji i wyraźnie wprowadzał w błąd swoich przełożonych. Czy wyciągnięto względem niego konsekwencje? - Za wprowadzanie w błąd przełożonych były podjęte wobec niego działania dyscyplinarne, których szczegółów nie znam, sprawę dokładnie może wyjaśnić ppłk Kupracz z Dowództwa Sił Powietrznych. Podpułkownik Zawada zarzucił również, jakoby w lutym 2010 r. gen. Andrzej Błasik zmusił pilota Jaka-40 do złamania procedur. Według Zawady, pan gen. Błasik, lądując na lotnisku w Poznaniu Krzesinach, miał zmusić pilota do lądowania mimo fatalnych warunków atmosferycznych. Już po wylądowaniu samolot ten, na skutek złamania procedur, miał wytoczyć się z pasa. Oczywiście nie było takiej sytuacji, zarzuty ppłk. Zawady - co potwierdził wyraźnie ppłk Kupracz - są nieprawdziwe. Od razu też trzeba wyjaśnić, że lot odbył się nie w lutym 2010 r., tylko na początku marca. Był to wcześniej zaplanowany, zwykły lot szkoleniowy, z międzylądowaniem w Poznaniu. Nie było jakiejkolwiek sytuacji, aby samolot ten podchodził do lądowania wbrew regulaminowi, poniżej wymaganego minimum. Jakie były wówczas warunki na lotnisku w Krzesinach? - Warunki atmosferyczne, kiedy maszyna podchodziła do lądowania, były na tyle dobre, że pozwalały na bezpieczne lądowanie. Znacznie powyżej minimum, widoczność była odpowiednia. Rozmawiałem z dowódcą statku powietrznego, który wówczas leciał z generałem. Powiedział, że dla niego zarzuty ppłk. Zawady są absurdalne, bo pan gen. Błasik do niczego go nie zmuszał. Rozmawiałem także z gen. bryg. Włodzimierzem Usarkiem i zastępcą dowódcy bazy w Krzesinach, którzy byli wówczas na płycie lotniska. Powiedzieli, że widzieli ten samolot, jak podchodził do lądowania, i że nie działo się wówczas nic, co naruszałoby regulamin lotów. Podkreślili, iż w momencie jego przyziemienia panowały dobre warunki atmosferyczne, a samolot nie wytoczył się z pasa. Dopiero kiedy już kołował, faktycznie pojawiła się anomalia pogodowa. Samolot lądował o godz. 19.28, a o godz. 19.33 doszło do nagłych i bardzo silnych opadów śniegu. Śnieżyca trwała kilkanaście minut, w jej trakcie samolot został oblodzony. Dla gen. Błasika sytuacja była oczywista, że tym samolotem nie można lecieć z powrotem do Warszawy, ponieważ w Krzesinach nie było urządzeń do odladzania. Zdecydowano się więc zostawić ten samolot na lotniku w hangarze, aż śnieg z niego stopnieje, a gen. Błasik wraz z gen. Usarkiem pojechali na Ławicę, na drugie lotnisko, skąd innym samolotem wrócili do Warszawy. Zatem w informacjach przekazywanych przez pana Zawadę nic poza faktem, że samolot lądował i padał </itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/pogoda-zaamaa-sie-juz-po-ladowaniu.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-3734558912283632120</guid><pubDate>Sat, 12 Feb 2011 09:05:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-12T10:05:48.217+01:00</atom:updated><title>Major Protasiuk nigdy nie ulegał panice</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;Arek był bardzo dobrym dowódcą. Jego decyzje były trafne i klarowne. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych czynność&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Major Protasiuk nigdy nie ulegał panice&lt;/h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Z  kpt. pilotem Tomaszem Nowosielskim, przyjacielem mjr. Arkadiusza  Protasiuka, dowódcy rządowego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem  niedaleko Katynia, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Panie Kapitanie, jaka była Pana pierwsza myśl po otrzymaniu informacji o katastrofie Tu-154M?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Niedowierzanie. Cały czas przewijała się myśl, że może tylko samolot  jest uszkodzony, że nikt nie zginął... Nadzieja, że wiadomości ze  Smoleńska są przesadzone i niewiarygodne...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Wylatał Pan razem z  mjr. Arkadiuszem Protasiukiem jako drugi pilot tysiące wspólnych  godzin. Jak zachowywał się on w trakcie lotów? Zdarzało się, że  popełniał jakieś błędy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- Moim zdaniem, Arek był bardzo dobrym  dowódcą, jego decyzje były trafne i klarowne. Równocześnie był bardzo  otwarty, a współpraca w załodze układała się bardzo dobrze. Osobiście  miałem odczucie, że Arek dba o nas, o nasze bezpieczeństwo, że czuje się  za nas odpowiedzialny. Darzyliśmy się zaufaniem i wydaje mi się, że  tworzyliśmy zgrany zespół. Arek nigdy nie ulegał panice ani nadmiernej  ekscytacji. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych czynność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Od jak dawna znał Pan mjr. Protasiuka?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Poznaliśmy się jeszcze w trakcie studiów w Wyższej Szkole Oficerskiej  Sił Powietrznych, około 14 lat temu. Pamiętam, jak kiedyś zaczepił mnie  na schodach w budynku uczelni, okazało się, że nasi rodzice mają  wspólnych znajomych - to przez nich dowiedzieliśmy się o sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co Pan w nim szczególnie cenił?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Bezinteresowną chęć pomocy - to zawsze mi imponowało, nie pamiętam  sytuacji, kiedy poproszony o pomoc Arek nie pomagałby mi lub innym  kolegom. Miał też wiele innych cech, które mi osobiście bardzo  odpowiadały - podobne poczucie humoru, poczucie odpowiedzialności,  wszechstronną wiedzę, otwartość na innych... Sporo ich jeszcze można by  wyliczać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jakie miał plany na przyszłość? Czym było dla niego latanie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Chyba jak każdy z nas wiązał przyszłość z lataniem, posiadał do tego  wszelkie kwalifikacje i cechy charakteru. Zdobywał kolejne uprawnienia,  świadectwa, poszerzał wiedzę teoretyczną i praktyczną. Co do drugiej  części pytania - lotnictwo po kilku latach pracy staje się stylem życia.  Jeśli ktoś robi to, co naprawdę kocha, nie jest w stanie się znudzić  lub porzucić myśli o swojej pracy. Arek był tego przykładem, latanie  dawało mu bardzo dużo radości i satysfakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Mówi się, że mjr Protasiuk posiadał w specpułku największe doświadczenie w lataniu na tupolewie. Zgadza się Pan z tą oceną?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Arek latał na tupolewie od około dziesięciu lat, wylatał na tym typie  samolotu tysiące godzin. Przez te lata wykonywał loty w różnych  warunkach, w różnych rejonach świata, w różnych okolicznościach.  Pozwoliło mu to zdobyć ogromne doświadczenie oraz praktykę w lataniu na  Tu-154M.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jak mjr Protasiuk podchodził do swojej pracy, stawianych przed nim celów?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Stawiane przed nim zadania traktował bardzo poważnie i rozważnie.  Zawsze dążył do tego, by realizować je w jak najlepszy sposób.  Kreatywnie rozwiązywał problemy, wychodził z własną inicjatywą. Praca  sprawiała mu satysfakcję i często widać było po rozpromienionym Arku, że  jest zadowolony z dobrze wykonanej pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Co sądzili o nim koledzy ze specpułku?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Arek łączył w sobie wiele bardzo pozytywnych cech. Wzbudzał nie tylko  sympatię, ale też szacunek. Zawsze służył pomocą, był otwarty na innych,  nigdy nie widziałem u niego żadnych przejawów agresji, a za to ogromne  poczucie humoru. Jego takt, szacunek dla innych i przyjazny sposób bycia  zjednywały mu ludzi wokół. Posiadał też dużą wiedzę, którą dzielił się  bez żadnych oznak wyższości. Postrzegany był również jako osoba, na  której zawsze można polegać i o której przyjaźń można, a nawet  należałoby zabiegać. I za te wszystkie cechy Arek był bardzo lubiany i  ceniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Znał Pan pozostałych członkach załogi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- W  trakcie tego lotu załogę tworzyli ludzie rozważni, inteligentni i  powszechnie lubiani. Wszyscy mieli marzenia, problemy i radości. O  każdym z nich można opowiedzieć wiele i mimo że byli w różnym wieku, z  różnym doświadczeniem - wszyscy dzielili tę samą pasję latania i  chciwość życia. Odeszli zbyt szybko, by móc się tym nasycić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Kpt. Tomasz Nowosielski &lt;br /&gt;
rok promocji 1998,&lt;br /&gt;
w 36. SPLT - od 2001 roku.&lt;br /&gt;
Obecnie lata na samolotach Tu-154M i Jak-40.&lt;br /&gt;
Realizowane zadania - przewóz VIP, &lt;br /&gt;
akcje humanitarne, transport wojska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-3734558912283632120?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/mkqqqwV-quM" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/mkqqqwV-quM/major-protasiuk-nigdy-nie-ulega-panice.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Arek był bardzo dobrym dowódcą. Jego decyzje były trafne i klarowne. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych czynnośćMajor Protasiuk nigdy nie ulegał panice Z kpt. pilotem Tomaszem Nowo</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Arek był bardzo dobrym dowódcą. Jego decyzje były trafne i klarowne. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych czynnośćMajor Protasiuk nigdy nie ulegał panice Z kpt. pilotem Tomaszem Nowosielskim, przyjacielem mjr. Arkadiusza Protasiuka, dowódcy rządowego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem niedaleko Katynia, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler Panie Kapitanie, jaka była Pana pierwsza myśl po otrzymaniu informacji o katastrofie Tu-154M? - Niedowierzanie. Cały czas przewijała się myśl, że może tylko samolot jest uszkodzony, że nikt nie zginął... Nadzieja, że wiadomości ze Smoleńska są przesadzone i niewiarygodne... Wylatał Pan razem z mjr. Arkadiuszem Protasiukiem jako drugi pilot tysiące wspólnych godzin. Jak zachowywał się on w trakcie lotów? Zdarzało się, że popełniał jakieś błędy? - Moim zdaniem, Arek był bardzo dobrym dowódcą, jego decyzje były trafne i klarowne. Równocześnie był bardzo otwarty, a współpraca w załodze układała się bardzo dobrze. Osobiście miałem odczucie, że Arek dba o nas, o nasze bezpieczeństwo, że czuje się za nas odpowiedzialny. Darzyliśmy się zaufaniem i wydaje mi się, że tworzyliśmy zgrany zespół. Arek nigdy nie ulegał panice ani nadmiernej ekscytacji. Kontrolował każdą wykonywaną przez siebie i innych czynność. Od jak dawna znał Pan mjr. Protasiuka? - Poznaliśmy się jeszcze w trakcie studiów w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych, około 14 lat temu. Pamiętam, jak kiedyś zaczepił mnie na schodach w budynku uczelni, okazało się, że nasi rodzice mają wspólnych znajomych - to przez nich dowiedzieliśmy się o sobie. Co Pan w nim szczególnie cenił? - Bezinteresowną chęć pomocy - to zawsze mi imponowało, nie pamiętam sytuacji, kiedy poproszony o pomoc Arek nie pomagałby mi lub innym kolegom. Miał też wiele innych cech, które mi osobiście bardzo odpowiadały - podobne poczucie humoru, poczucie odpowiedzialności, wszechstronną wiedzę, otwartość na innych... Sporo ich jeszcze można by wyliczać. Jakie miał plany na przyszłość? Czym było dla niego latanie? - Chyba jak każdy z nas wiązał przyszłość z lataniem, posiadał do tego wszelkie kwalifikacje i cechy charakteru. Zdobywał kolejne uprawnienia, świadectwa, poszerzał wiedzę teoretyczną i praktyczną. Co do drugiej części pytania - lotnictwo po kilku latach pracy staje się stylem życia. Jeśli ktoś robi to, co naprawdę kocha, nie jest w stanie się znudzić lub porzucić myśli o swojej pracy. Arek był tego przykładem, latanie dawało mu bardzo dużo radości i satysfakcji. Mówi się, że mjr Protasiuk posiadał w specpułku największe doświadczenie w lataniu na tupolewie. Zgadza się Pan z tą oceną? - Arek latał na tupolewie od około dziesięciu lat, wylatał na tym typie samolotu tysiące godzin. Przez te lata wykonywał loty w różnych warunkach, w różnych rejonach świata, w różnych okolicznościach. Pozwoliło mu to zdobyć ogromne doświadczenie oraz praktykę w lataniu na Tu-154M. Jak mjr Protasiuk podchodził do swojej pracy, stawianych przed nim celów? - Stawiane przed nim zadania traktował bardzo poważnie i rozważnie. Zawsze dążył do tego, by realizować je w jak najlepszy sposób. Kreatywnie rozwiązywał problemy, wychodził z własną inicjatywą. Praca sprawiała mu satysfakcję i często widać było po rozpromienionym Arku, że jest zadowolony z dobrze wykonanej pracy. Co sądzili o nim koledzy ze specpułku? - Arek łączył w sobie wiele bardzo pozytywnych cech. Wzbudzał nie tylko sympatię, ale też szacunek. Zawsze służył pomocą, był otwarty na innych, nigdy nie widziałem u niego żadnych przejawów agresji, a za to ogromne poczucie humoru. Jego takt, szacunek dla innych i przyjazny sposób bycia zjednywały mu ludzi wokół. Posiadał też dużą wiedzę, którą dzielił się bez żadnych oznak wyższości. Postrzegany był również jako osoba, na której zawsze można polegać i o której przyjaźń można, a nawet należałoby zabiegać. I za te wszystkie cechy Arek był bardzo lubiany i ceniony. Znał Pan pozostałych członkach załogi? - W</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/major-protasiuk-nigdy-nie-ulega-panice.html</feedburner:origLink></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7474620328702844639.post-2249928948104267053</guid><pubDate>Fri, 11 Feb 2011 01:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-02-11T02:20:14.682+01:00</atom:updated><title>Klich idzie na zakupy</title><description>&lt;div class="addthis_toolbox addthis_default_style"&gt;&lt;a class="addthis_button_facebook_like" fb:like:layout="button_count" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_button_tweet" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;a class="addthis_counter addthis_pill_style" href=""&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;
var addthis_config = {"data_track_clickback":true};
&lt;/script&gt; &lt;script src="http://s7.addthis.com/js/250/addthis_widget.js#username=aipha" type="text/javascript"&gt;
&lt;/script&gt; _____&lt;br /&gt;
&lt;h4&gt;Sądziłem, że chociaż jeden czynny generał jest gotów w rejtanowskim odruchu obnażyć bezbronną pierś Ojczyzny&lt;/h4&gt;&lt;h3&gt;Klich idzie na zakupy&lt;/h3&gt;&lt;div class="img"&gt;&lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo08.jpg&amp;amp;dat=20110211&amp;amp;id=po08.txt" target="_blank"&gt;&lt;img alt="fot. M. Borawski" height="201" src="http://www.naszdziennik.pl/data/20110211/photo/po08.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Z gen. bryg. rez. Janem Baranieckim, byłym zastępcą dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, rozmawia Marcin Austyn&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Niebawem  zapadną decyzje dotyczące przetargu na "Zintegrowany System Szkolenia  Personelu Lotniczego SZ RP (poziom LIFT)" wartego blisko 1,5 mld  złotych.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
- Odpowiem w ten sposób: minister obrony narodowej  najpierw zlikwidował armię, potem ją rozbroił, a po trzech latach, w  iście "platformerskim" stylu zapowiada nowe zbrojenia. Mam tu na myśli  ogłoszony w ubiegłym roku - w mojej ocenie dość nagle - duży przetarg na  16 samolotów szkolno-bojowych, typu LIFT. Ale to nie koniec. Trzeba  wiedzieć, że w zanadrzu jest jeszcze kilka przetargów dla lotnictwa,  takich jak: śmigłowce bojowe, samoloty pasażerskie dla VIP-ów, samoloty  bezpilotowe, a kto wie, jakie inne niespodzianki szykuje jeszcze resort  obrony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Sugeruje Pan, że przetarg na te samoloty nie jest wynikiem poważnych analiz potrzeb polskiego lotnictwa wojskowego?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć, kiedy bliżej przyjrzymy się  temu, co w tej sprawie do tej pory wypłynęło z MON. Najbardziej zdziwiła  mnie liczba samolotów, określona w warunkach przetargu, niezbędnych do  szkolenia pilotów na 48 jastrzębi (F-16), które są obecnie na stanie Sił  Powietrznych RP. Otóż, zgodnie z planami, do 2013 roku na jeden samolot  ma przypadać 1,5 wyszkolonego pilota. Obecnie już mamy ich 48 i uważam,  że nie ma obaw, że ten plan nie będzie wykonany. Trzeba pamiętać, że  mamy 12 dwumiejscowych jastrzębi i one wystarczą na szkolenie  "wykruszeń". Dlatego też nie widzę sensu kupowania 16 samolotów do  szkolenia zaawansowanego, faktycznie ani nie bojowych, ani nie  szkolno-treningowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Ale samoloty szkoleniowe są nam potrzebne.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych w Dęblinie ma aspiracje do  stania się ośrodkiem szkolącym wojskowych pilotów z różnych krajów.  Takie znaczące, międzynarodowe doświadczenia szkoleniowe ma niewiele  państw w świecie. W tej grupie jest i liczy się Polska. Wprawdzie  państwa z układu NATO szkolą swoich instruktorów lotniczych w Stanach  Zjednoczonych, nie tylko ze względów na bazę samolotową, ale i na  specyficzny język lotniczy, potrzebny we współdziałaniach bojowych, ale  ten problem musi rozwiązać baza szkolenia lotniczego w każdym kraju w  Europie. Patrząc na aspiracje WSOSP, samoloty szkolne są nam potrzebne,  ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Każdy doświadczony lotnik wie,  że samolot szkolny w bazie szkoleniowej, takiej jak Dęblin, spełnia  swoje zadania, jeśli jest produkowany w Polsce. Wówczas wszystkie  doświadczenia z procesu szkolenia można wdrażać i modyfikować w  zależności od potrzeb i jednocześnie przygotowywać bazę produkcyjną  własnego samolotu bojowego. Oczywiście samoloty biorące udział w  przetargu nadają się do szkolenia trzeciego stopnia, ale żaden z  oferentów nie pozwoli ich modernizować we własnym zakresie, a tym  bardziej produkować w Polsce. Takie zapotrzebowanie musiałoby być w  wymaganiach przetargowych, a nie jest tajemnicą, że na taki przetarg nas  nie stać. Z drugiej strony na badania wdrożeniowe na polski samolot  typu LIFT MON nie chce dać nawet złotówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Może nie warto?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Oczywiście. Są w Polsce inżynierowie "szalenie romantyczni" (w  Wojskowej Akademii Technicznej, na Politechnice Warszawskiej, w  Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych i innych zakładach lotniczych  komercyjnych) i taki samolot już zaprojektowali. Nazywa się GROT-2.  Zrobili nawet podstawowe analizy w ramach "patriotycznych postaw"  obywatelskich. Na zaawansowane badania tego projektu w 2009 r. ITWL  potrzebował 50 milionów złotych. Nie dostał ani grosza. Niestety, od 12  lat żaden polski dowódca Sił Powietrznych nie wymógł na ministrze  obrony, aby znalazły się jakieś pieniądze na polski samolot szkolny do  szkolenia zaawansowanego. Do dziś nie zapłacono też symbolicznej sumy i  nie zadbano, aby znaleźć się w gronie dziewięciu państw w Europie, które  w ramach European Defence Agency (EDA) chcą mieć wspólny projekt  samolotu szkolno-treningowego i wspólną politykę tworzenia  międzynarodowych ośrodków szkolenia pilotów. W tej sytuacji marzenia o  międzynarodowej bazie szkolenia zaawansowanego w Dęblinie należałoby  zacząć od zgłoszenia członkostwa w EDA. Tymczasem co się dzieje w  Polsce? Nagle MON chce kupować 16 samolotów szkolno-bojowych, i to z  najwyższej półki, za kwotę ponad 1,5 mld złotych! Przecież tylu takich  samolotów nie ma żadna baza szkoleniowa w UE. Jeżeli je kupimy, a nie  będzie zgody UE na powstanie międzynarodowej lotniczej bazy szkoleniowej  w Polsce, to 16 LIFT-ów będzie zbędnym balastem lotniczym, najdroższym w  dziejach lotnictwa światowego, a Polska stanie się pośmiewiskiem w  europejskim świecie lotniczym. Gdyby przeznaczyć pieniądze z przetargu  na rozwój polskiego przemysłu lotniczego (Wojskowe Zakłady Lotnicze i  Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych) i konkretne programy rozwoju  polskiego samolotu od szkolno-treningowego do bojowego, problem LIFT-ów  rozwiązałby się za 10 lat. Jeżeli zakończymy przetarg na  dotychczasowych, ogłoszonych warunkach, będziemy się borykać z  finansowymi i prawnymi problemami wdrażania zakupionych LIFT-ów pełną  dekadę, a nasz polski samolot pozostanie tylko w sferze marzeń.  Jednocześnie nasze jastrzębie będą stanowić apogeum naszych obronnych  możliwości lotniczych. Następny samolot to F-35, a taki typ maszyny  kosztuje ponad 100 milionów dolarów za sztukę. Według rozważań ekspertów  wojskowych Polsce potrzeba 120-180 samolotów bojowych. Kiedy realnie  możemy pozwolić sobie na zakup uzupełniający dla lotnictwa bojowego?&lt;br /&gt;
Niestety,  to nie byłby pierwszy błąd w polityce resortu obrony. Już za ostatnie  zakupy samolotów bezpilotowych do zadań w Afganistanie oraz za ich  wykorzystanie można zgłaszać wotum nieufności dla ministra obrony.  Należy też przypomnieć, że wcześniej brak wyobraźni obozu rządzącego  wywołał poważny kryzys obronny RP w dobie kłopotów gospodarczych i  finansowych na świecie. Podjęcie decyzji o profesjonalnej armii z dnia  na dzień, bez poważnych analiz, to skok do basenu na główkę bez  sprawdzenia poziomu wody. Polska ma specyficzne położenie geograficzne i  nietuzinkową sytuację polityczno-historyczną w Europie. Wielkość i  jakość armii Rzeczypospolitej powinna być ustalona na podstawie analiz  empirycznych wynikających z bliższego i dalszego otoczenia, wizji  przyszłości państwa i warunków brzegowych sojuszów militarnych. Przed  podjęciem takiej decyzji powinny być znane doktryna obronna państwa i  ustawy dotyczące wojska (przebieg służby, powoływanie rezerw, szkolenie  rezerw itp.). Sądziłem, że w Sejmie podczas uchwalania ustawy o  zawodowej służbie wojskowej odbędzie się poważna debata na temat  kształtu armii RP i wielkości budżetu dla wojska. Moje oczekiwania  wynikały z ogólnej dyskusji w Polsce na te tematy, jak również z  rozpoczętej dyskusji w mediach. Znamienne, że znów to człowiek PiS (pan  marszałek Ludwik Dorn) pierwszy rozpoczął alarm w prasie o zapaści Sił  Zbrojnych Rzeczypospolitej. Myślałem, że chociaż jeden czynny generał  wystąpi po tym artykule i w rejtanowskim odruchu obnaży bezbronną pierś  Ojczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nie przypominam sobie tego typu reakcji ze strony wojskowych...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Dokładnie. I to właśnie jest wynik walki polityków wszystkich opcji,  aby wojsko było "posłusznym niemową". Na tym polega w Polsce nadzór  cywilny nad wojskiem. Jeszcze w latach 90. nie do pomyślenia było, by  żaden generał nie zabrał publicznie głosu o stanie i kondycji armii przy  takiej dysproporcji (na naszą niekorzyść) siły wojsk i armii sąsiadów.  Jednocześnie nie widać w programach rozwoju armii myśli przewodniej.  Zbieramy "złom" od przyjaciół (od Niemiec, Czech), wydajemy na jego  reanimację i sprzęt logistyczny do tej techniki miliony, a brak nam  środków na eksploatację najnowszej techniki w świecie, którą posiadamy  (F-16). Jak to wytłumaczyć? Przecież wiemy, że w przyszłości będzie nas  obowiązywać nowoczesna, zachodnia technika. Czas działa na naszą  niekorzyść, choćby dlatego, że technika nieużywana też się starzeje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Jakie kroki, oprócz projektu polskiego samolotu szkoleniowego, należałoby podjąć, aby poprawić sytuację w Siłach Powietrznych?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
-  Minister obrony narodowej, szukając oszczędności w armii, mógł  zaproponować wstrzymanie eksploatacji i zakonserwowanie starej,  sowieckiej techniki na potrzeby "rezerwy obronnej". Taka powinna powstać  na wzór USA, gdzie jest Gwardia Narodowa. Jeżeli stać nas na  symboliczną armię czynną, to zanim zbudujemy potrzebną, adekwatną do  potrzeb profesjonalną armię, uruchommy rezerwy. Żołnierzy do techniki  "wschodniej" mamy nawet w nadmiarze. Takie celowe oszczędności w wojsku  mógłbym akceptować. Widziałbym w tym jakąś myśl przewodnią. Następna  oszczędność w MON powinna polegać na lepszym wykorzystaniu środków z  NATO na budowę infrastruktury wojskowej w Polsce. Uważam, że nasza  biurokracja i brak decyzji w infrastrukturze MON już spowodowały  miliardowe opóźnienia na tym polu. Tymczasem obronność państwa to  podstawa naszego istnienia. Dlatego prezydent i premier polskiego rządu  nie tylko powinni, ale muszą umieć zapewnić ją dla Polski w tych  przyjaznych, ale trudnych czasach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z materiałów zamieszczanych przez: &lt;a href="http://www.naszdziennik.pl/"&gt;Nasz Dziennik&lt;/a&gt; &lt;a href="http://naszapolska.pl/"&gt;Nasza Polska&lt;/a&gt;  Polecam :  &lt;a href="http://www.katyn2010.blogspot.com/"&gt;Smoleńsk&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://nevareth.pl/"&gt;Nevareth&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://radiobolec.pl/listen.pls"&gt;Radio Bolec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-5498382485706605";
/* 468x60, utworzono 10-04-23 */
google_ad_slot = "9909977559";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;a href="http://bolecteam.pl"&gt;Bolec Team&lt;/a&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7474620328702844639-2249928948104267053?l=katyn2010.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Katyn2010/~4/qTprnCZI1BQ" height="1" width="1"/&gt;</description><link>http://feedproxy.google.com/~r/Katyn2010/~3/qTprnCZI1BQ/klich-idzie-na-zakupy.html</link><author>studentkadaga@centrum.cz</author><thr:total>0</thr:total><enclosure url="http://radiobolec.pl/listen.pls" length="63" type="audio/x-scpls" /><media:content url="http://radiobolec.pl/listen.pls" fileSize="63" type="audio/x-scpls" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Sądziłem, że chociaż jeden czynny generał jest gotów w rejtanowskim odruchu obnażyć bezbronną pierś OjczyznyKlich idzie na zakupyZ gen. bryg. rez. Janem Baranieckim, byłym zastępcą dowódcy Wojsk L</itunes:subtitle><itunes:author>studentkadaga@centrum.cz</itunes:author><itunes:summary> var addthis_config = {"data_track_clickback":true}; _____ Sądziłem, że chociaż jeden czynny generał jest gotów w rejtanowskim odruchu obnażyć bezbronną pierś OjczyznyKlich idzie na zakupyZ gen. bryg. rez. Janem Baranieckim, byłym zastępcą dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, rozmawia Marcin Austyn Niebawem zapadną decyzje dotyczące przetargu na "Zintegrowany System Szkolenia Personelu Lotniczego SZ RP (poziom LIFT)" wartego blisko 1,5 mld złotych. - Odpowiem w ten sposób: minister obrony narodowej najpierw zlikwidował armię, potem ją rozbroił, a po trzech latach, w iście "platformerskim" stylu zapowiada nowe zbrojenia. Mam tu na myśli ogłoszony w ubiegłym roku - w mojej ocenie dość nagle - duży przetarg na 16 samolotów szkolno-bojowych, typu LIFT. Ale to nie koniec. Trzeba wiedzieć, że w zanadrzu jest jeszcze kilka przetargów dla lotnictwa, takich jak: śmigłowce bojowe, samoloty pasażerskie dla VIP-ów, samoloty bezpilotowe, a kto wie, jakie inne niespodzianki szykuje jeszcze resort obrony. Sugeruje Pan, że przetarg na te samoloty nie jest wynikiem poważnych analiz potrzeb polskiego lotnictwa wojskowego? - Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć, kiedy bliżej przyjrzymy się temu, co w tej sprawie do tej pory wypłynęło z MON. Najbardziej zdziwiła mnie liczba samolotów, określona w warunkach przetargu, niezbędnych do szkolenia pilotów na 48 jastrzębi (F-16), które są obecnie na stanie Sił Powietrznych RP. Otóż, zgodnie z planami, do 2013 roku na jeden samolot ma przypadać 1,5 wyszkolonego pilota. Obecnie już mamy ich 48 i uważam, że nie ma obaw, że ten plan nie będzie wykonany. Trzeba pamiętać, że mamy 12 dwumiejscowych jastrzębi i one wystarczą na szkolenie "wykruszeń". Dlatego też nie widzę sensu kupowania 16 samolotów do szkolenia zaawansowanego, faktycznie ani nie bojowych, ani nie szkolno-treningowych. Ale samoloty szkoleniowe są nam potrzebne. - Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych w Dęblinie ma aspiracje do stania się ośrodkiem szkolącym wojskowych pilotów z różnych krajów. Takie znaczące, międzynarodowe doświadczenia szkoleniowe ma niewiele państw w świecie. W tej grupie jest i liczy się Polska. Wprawdzie państwa z układu NATO szkolą swoich instruktorów lotniczych w Stanach Zjednoczonych, nie tylko ze względów na bazę samolotową, ale i na specyficzny język lotniczy, potrzebny we współdziałaniach bojowych, ale ten problem musi rozwiązać baza szkolenia lotniczego w każdym kraju w Europie. Patrząc na aspiracje WSOSP, samoloty szkolne są nam potrzebne, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Każdy doświadczony lotnik wie, że samolot szkolny w bazie szkoleniowej, takiej jak Dęblin, spełnia swoje zadania, jeśli jest produkowany w Polsce. Wówczas wszystkie doświadczenia z procesu szkolenia można wdrażać i modyfikować w zależności od potrzeb i jednocześnie przygotowywać bazę produkcyjną własnego samolotu bojowego. Oczywiście samoloty biorące udział w przetargu nadają się do szkolenia trzeciego stopnia, ale żaden z oferentów nie pozwoli ich modernizować we własnym zakresie, a tym bardziej produkować w Polsce. Takie zapotrzebowanie musiałoby być w wymaganiach przetargowych, a nie jest tajemnicą, że na taki przetarg nas nie stać. Z drugiej strony na badania wdrożeniowe na polski samolot typu LIFT MON nie chce dać nawet złotówki. Może nie warto? - Oczywiście. Są w Polsce inżynierowie "szalenie romantyczni" (w Wojskowej Akademii Technicznej, na Politechnice Warszawskiej, w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych i innych zakładach lotniczych komercyjnych) i taki samolot już zaprojektowali. Nazywa się GROT-2. Zrobili nawet podstawowe analizy w ramach "patriotycznych postaw" obywatelskich. Na zaawansowane badania tego projektu w 2009 r. ITWL potrzebował 50 milionów złotych. Nie dostał ani grosza. Niestety, od 12 lat żaden polski dowódca Sił Powietrznych nie wymógł na ministrze obrony, aby znalazły się jakieś pieniądze na polski samolot szkolny do szkolenia zaawansowanego. Do dziś nie zapłacono też symbolicznej sumy i nie zad</itunes:summary><itunes:keywords>katyn2010,katyń,2010,tragedia,śmierć,prezydenta,śledztwo,w,sprawie,tragedii</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://katyn2010.blogspot.com/2011/02/klich-idzie-na-zakupy.html</feedburner:origLink></item><language>en-us</language><media:rating>nonadult</media:rating><media:description type="plain">katyn</media:description></channel></rss>

