<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156</atom:id><lastBuildDate>Fri, 28 Feb 2020 02:05:51 +0000</lastBuildDate><title>Klasyczna opowieść o duchach i demonach</title><description></description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Anonymous)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>7</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-8017590043018593298</guid><pubDate>Wed, 27 Sep 2017 15:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-06-07T13:04:09.792-07:00</atom:updated><title>Rozdział 6</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: medium;&quot;&gt;Rozdział 6&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Niezapowiedziany gość&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt; Krótko mówiąc, piątek miałem zmarnowany. Nie chodzi o naukę ani obowiązki, ależ skąd. Tego dnia starałem się nie rzucać w oczy, w końcu to nie talent trafić do dyrektora po kilku dniach, matka by się zawiodła i jeszcze pewnie dostałbym jakiś „szlaban”. Stała się taka odpowiedzialna, zaradna i inteligentna, a ciekawe kto mi podrzucił tasak do plecaka, pewnie krasnoludki. Cóż, w kwestii samoobrony zawsze była stuknięta ale jakoś ją rozumiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W każdym razie nie wyszedł mi mój plan przeżycia dnia na spokojnie, bo jak się okazało drugoklasista, którego można by rzecz „uratowałem” przed nagonką przyczepił się do mnie jak rzep psiego ogona i łaził za mną na każdej przerwie. Założę się, że nawet poszedłby za mną do toalety, gdybym się tam czasem zamierzał. Nie znoszę toalet publicznych. Chłopiec jak się okazuje na imię ma Blaise. Wydaje mi się, że nie grzeszy inteligencją. Próbowaliśmy go z chłopakami zgubić, ale był szybszy niż wózek Dona. Dlatego też na jednej z nudnych lekcji zacząłem opracowywać plan zamontowania silnika, ale Don zabrał mi kartkę i już jej nie odzyskałem, a nie chciałem zaczynać pracy od nowa. Jeszcze jest szansa, że to odzyskam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Raz tylko zdołałem pozbyć się Blaise&#39;a, jednak to wcale nie poprawiło sytuacji, oj nie. Już wolałem dziwaka uwieszonego na mnie, niż pogadankę z panią psycholog.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Proszę, napij się herbatki. - Zaproponowała mi kobieta ze sztywną, czarną trwałą i dziwnie zielonymi zębami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie jest zatruta? - Zapytałem z uprzedzeniem. Kobieta zaśmiała się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie miałam okazji z tobą wcześniej porozmawiać, ale już jestem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ok, teraz bez kitu. Kim pani jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oczywiście psychologiem szkolnym. Pragnę pomóc ci wprowadzić się w nasze progi nieco śmielej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No nie wiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale nawet jeśli nie jest to konieczne, to zawsze warto mieć wsparcie. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Pewnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Więc powiedz mi, Nikita. Jak ci się tu powodzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Hm...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Spokojnie, masz dużo czasu. Zawsze mogę zwolnić cię z ostatniej lekcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...HM...Czuję się tutaj niekomfortowo. I nie mówię o pani gabinecie, tu jest całkiem przyjemnie. Zmierzam do ogółu sytuacji, w której miałem przyjemność się znaleźć. Przyznam szczerze, że nigdy przedtem nie uczęszczałem do szkoły prywatnej, a co dopiero katolickiej. - Pani Urbańska spojrzała na mnie jakby nigdy wcześniej nie słyszała od dziecka zgrabnie skonstruowanych zdań. - Obawiam się, że jeszcze do końca miesiąca narobię sobie kłopotów, ale to nieuniknione. Wszystko przez to, że ludzie którzy tutaj są mnie odrzucają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Odrzucają? Są dla ciebie niemili?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? Nie o to chodzi. Po prostu pałam do nich lekką odrazą. Z całym szacunkiem, ale prestiż tej szkoły nie świadczy o poziomie uczniów. Wydaje mi się, że to banda ograniczonych kretynów i mam mieszane uczucia wobec tego czy chciałbym się z nimi zgrać, czy nie. - Normalnie już bym dawno ją spławił i wyszedł, ale zwolnienie z lekcji dla picia herbaty i gadania bzdur do jakiejś baby to prawie obiecująca opcja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale znalazłeś już sobie przyjaciół, prawda? To mi przekazał twój wychowawca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Bez przesady, to tylko schematyczna sytuacja w której obowiązkiem jest przynależenie do grupy, inaczej byłoby ciężko. Jestem zagubionym idiotą, potrzebuję zaplecza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A...aha. Rozumiem. - Kłamie. - Gdy tak cię słucham, wydaje mi się, że coś cię gryzie. Może jednak chcesz mi się z tego zwierzyć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No więc kiedyś miałem królika, który miał na imię Szatan. Był słodką czarną kulką i miał jedną białą łapkę. Byliśmy podobni z charakteru i w sumie wyglądał trochę jak królicza wersja mnie. Ciężko nam było żyć ze sobą w którymś momencie, bo Szatan stał się do mnie tak podobny, że w nocy wskakiwał do mnie na łóżko i zaczynał atakować moją rękę. Czasem nogę. Czasem próbował skonsumować moje włosy. Przynajmniej miał szacunek do mojej twarzy, w końcu dawałem mu całuski to chyba musiał. Kiedy ja byłem wściekły na niego, pryskałem go intensywnie wodą ale ciężko było się przebić przez jego futro. I tak byliśmy na siebie czasem obrażeni i rozważałem czasem zabicie go i nawet raz się na niego zamachnąłem. Wie pani jak mi wtedy było źle na duszy? Wie pani?! Aż w końcu pewnego razu oboje uspokoiliśmy się i było tak jak na początku. Szatan spał w nocy obok mojej głowy, pozwalałem mu mieszkać pod łóżkiem i bawiliśmy się, oglądaliśmy razem telewizję i jedliśmy warzywa. W sumie to to była wersalka rozkładana, wie pani, no i on czasem był pod tą dostępną mi częścią, a czasem wchodził do pudła przez szpary. Pewnego dnia bardzo długo nie wychodził i jakoś tak z moich poprzednich doświadczeń przeszło mi przez myśl, że może nie żyje. Zażartowałem sobie zmartwiony i wróciłem do pracy domowej. W końcu zmartwiłem się tak, że zajrzałem pod łóżko i poświeciłem latarką. Niewiele widziałem, więc nawet zdjęcie zrobiłem ze światłem i wie pani co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie było go tam. Zacząłem panikować i szukać go po całym pokoju a także poza nim. W końcu skłoniłem się, żeby zajrzeć za łóżko no i on tam był. Pomyślałem, że ulga i w ogóle, ale zauważyłem, że nie zwrócił na mnie uwagi. Kiedy go szturchnąłem z nadzieją, że może mocno śpi, okazało się, że był sztywny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie chcesz może wrócić na lekcje?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na jej nieszczęście nie chciałem wrócić, a tematy mi się jeszcze nie skończyły. Zupełnie zniszczyłem ją w momencie, gdy histerycznie zacząłem jej tłumaczyć moje odczucia wobec sytuacji w domu. Żywo gestykulując, skrytykowałem moją matkę i jej wybory, przekląłem Maurycego i całą jego rodzinę, wspomniałem o przyjęciu rodzinnym na dzień następny i zakończyłem obrażając wszystkich pozostałych domowników i prawie-domowników z wyjątkiem Klemensa i Lucjana, po czym zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem. Zabrałem tylko kurtkę z klasy i tyle mnie widzieli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie zmęczyłem się nawet, po prostu się rozkręciłem i ożywiłem. Wróciłem do domu samotnie autobusem, tak jak kiedyś samemu pojechałem do centrum miasta i chyba był nawet ten sam kierowca. Przedarłem się przez śnieg i wbiłem do domu z impetem spragniony pożywienia jak lew na polowaniu. Zacząłem odczuwać efekty zbyt wczesnego wstawania. Za młody jestem na takie szaleństwa i nie żartuję, a w marynarce nie da się nawet spać na ławce bo jest niewygodna. Te efekty to w połowie wycieńczenie i w połowie nadmiar chęci do zrobienia czegoś, co nie jest związane ze szkołą. Przebrałem się co nawet mnie wprawiło w podziw i usiadłem przy biurku z kredkami i kartkami. Nie przy swoim biurku, tylko przy biurku Lucjana. Nie było go w domu a jego pokój był jakiś bardziej przyjazny w przeciwieństwie do mojego, w którym jakoś dziwnie waliło rdzą i trocinami. Jakby dobrze poszpiegować, to w tym domu by się różne dziwne rzeczy znalazły. Chociaż czasem podejrzewam, że to nie mój pokój dziwnie pachnie, tylko ja. Ale miejmy nadzieję, że może jednak pierwsza wersja jest trafiona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W końcu skupiłem się na rysunkach. Szło mi perfekcyjnie i po tym, jak pełen dumy skończyłem bohomazy podjąłem się narysowania instrukcji zniszczenia poszczególnych ludzi, których poznałem w szkole. Po zmroku zjawił się Lucjan. Stanął w drzwiach, w jednej ręce trzymając pasek od torby, która ciorała się za nim po podłodze. Nawet nic się nie odezwał, gdy mnie zobaczył. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-O, świetnie, że jesteś. Zobacz, pokażę ci, co zrobiłem. To jest wiewiórka. Ma krzywe zęby, bo nikt nie jest perfekcyjny. Pomyślałem, że chciałbym mieć wiewiórkę, ale musiałbym jej złapać przyjaciela, a już złapanie jednej to wyczyn.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A to...to jest pupa. Nie wiem, jak wyglądałaby z resztą ciała, ale robiłem prowizorycznie. Swoją drogą nie jest to marnowanie papieru, tylko wyższy poziom sztuki. A to jest jeż Sonic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie dokończyłem mu przedstawiania wszystkich prac, bo jak padł na łóżko, tak już się nie ruszył. Jeśli umarł, to lepiej dla niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A, bo ty tutaj jesteś. - Do pokoju weszła Adelajda. - Weźcie może coś zjedzcie. Zupa jest, ogórkowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mogę, teraz jestem zajęty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To już nie mój problem. Powiedz Lucjanowi jak wstanie, żeby obiad zjadł, bo go twoja matka zabije.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Narysowałem ładną pupę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...A co ja mam do tego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chwal mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Piękna pupa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dziękuję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I poszła do siebie zostawiając drzwi uchylone.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wkrótce skończyłem mój plan zagłady i postanowiłem przedstawić go martwemu Luckowi. Usiadłem na nim i poszturchałem, dopóki nie otworzył oczu, a przynajmniej częściowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobra, słuchaj mnie teraz uważnie. Widzisz to tutaj? Ten koleś nazywa się Kamil. Ma głupi ryj i upośledzonego irokeza. Jest opryskliwy w stosunku do mnie i niektórych innych piczek, więc dla niego wymyślę serię tortur, ponieważ powinien cierpieć. - Lucjan wziął ode mnie kartkę, aby lepiej się przyjrzeć. - To jest Salomon. On jest dla mnie bardzo miły i opiekuńczy, ale prędzej czy później się zaciuka bo ma ambicje prawie jak ty. W dodatku jego życie nie ma sensu bo nie poradzi sobie z chorobą, więc lepiej go zabić szybko i bezboleśnie zanim to sobie uświadomi. - Nastolatek zerknął na mnie spod byka. - I ogólnie jest jeszcze taki Don na wózku i on na pewno chce umrzeć, więc chciałbym mu w tym pomóc. No więc przejdę teraz do nauczycieli, a konkretnie to do wychowawcy, księdza od WDŻ, księdza od religii i babki od francuskiego bo jest nadęta jak nie wiem. Pani psycholog dałbym jeszcze szansę, bo zwolniła mnie ostatnio z lekcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dopowiedziałem mu jeszcze kawałek, ale nie wytrzymał i zrzucił mnie z pleców, po czym odwrócił się do ściany i nie odezwał się ani słowem. I tak miałem wychodzić. Zostawiłem mu wszystkie rysunki poza planem zagłady, zgarnąłem resztę ekwipunku i rzuciłem to wszystko na podłogę przed drzwiami w moim pokoju. W drodze do kuchni spotkałem się z Maurycym, który zaczął mi o czymś biadolić, a ja nie skumałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...i wtedy bierzesz taką rurę i wciskasz ją w ramę drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chciałbym ci coś odpowiedzieć, ale nie wolno mi używać brzydkich słów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Poklepał mnie po głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiesz dlaczego jesteś grzecznym dzieckiem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jestem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchasz się swojej mamy. To dobrze, bo jest mądra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skoro innych się nie słucham, to przynajmniej jej się czasem posłucham.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I tego się trzymaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle się zapowietrzyłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Właśnie zdałem sobie z czegoś sprawę! Jest piątek! Jest weekend! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Napaliłem się jak łysy na perukę i wpadłem do kuchni ze ślizgiem ledwo wydostając się z koralików wiszących w drzwiach. Spotkałem tam moją mamę czytającą „Makbeta”. Ja osobiście wolę „Hamleta”, ale nie będę się z nią kłócił. Zupę musiałem odgrzać, więc czekając usiadłem przy stole z Beatrisą. Ta doczytała do końca strony, zdjęła okulary i ozwała się w te słowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiesz, że nie masz się co cieszyć z weekendu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Gdyż?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdyż jutro jedziemy na rodzinną imprezę. - Powiedziała pełna niechęci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mogę ją zasabotować? Może nie zrobimy takiej kariery, jakbyś chciała, ale na pewno zapiszemy się w pamięci tej rodziny. To lepsze niż dołączenie do nich oficjalnie. To jak bycie tam przez wieki ale duchowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Powaliło cię, dziecko. Ale plan jest błyskotliwy. Jak tam nie wytrzymam to zrobimy im taki numer, że nas wyklną i wyrzucą. Pasuje ci?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Żebyś wiedziała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Maurycy przyszedł tu już chwilę temu i przysłuchiwał się z niewyraźną miną. W końcu uśmiechnął się raźnie, pokiwał się wesoło i spytał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-O czym rozmawiacie? Wiecie, że ja trochę mało światowy jestem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A trzeba było sobie znaleźć Polkę. - Zasugerowałem chamsko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? Nie, nigdy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Maurycy przylepił się do Beatrisy i zaczęli się miziać jak stare małżeństwo. Bardzo nieskomplikowani ludzie. Zdegustowany udałem się po zupę i zniknąłem z kuchni obrażony nie wiem na co. Chyba na swoją wewnętrzna wojnę. Zacząłem rozważać zamieszkanie w przyczepie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po tym jak już zjadłem Fahad pokazał mi intrygujące znalezisko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikt mi nie mówił, że tutaj jest strych, a tobie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mówisz, że ten prostokąt to wejście na strych?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A niby na co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, mówię, że ogólnie wejście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? Nie wiem...Wydaje mi się, że to może być po prostu prostokąt na suficie. Tutaj nawet nie ma śladu, że kiedykolwiek było tu jakieś zaczepione coś, żeby to można było otworzyć. Zresztą, czy to takie ważne?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tam mogą być ukryte tajemnice. Pamiętniki, mapy, skrzynki, walizki, kartony...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Na co czekasz? Przynieś jakiś łom, czy cokolwiek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak poza tym to może nie zauważyłeś, ale jak spojrzysz na dom z pewnej odległości zobaczysz, że jest jeszcze wieżyczka. Na górze. O tam nad nami jest jeszcze pomieszczenie. Musi być, w końcu jest tam nawet okno albo kilka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No dobra, dobra. Chodźmy coś poszukać, żeby się tu dostać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A nie lepiej spytać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Niby co spytać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy możemy to otworzyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchaj, ja nie żyję po to żeby pytać o takie głupie rzeczy. Proponuję przejść się do garażu, zajumać jakiegoś śrubokręta i wyrwać klapę. I nie sądzę, żeby można było tam wejść bez drabiny, więc i drabina się przyda. A jak nie w garażu, to w piwnicy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Piwnica.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jasna dupa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Przynajmniej teraz nam się przypomniało, to zawsze jakieś coś na plusie. Mogliśmy pozbyć się trupa z piwnicy i przy okazji przynieść coś za pomocą czego można się włamać. Przygotowaliśmy się na najgorsze i z całym sprzętem typu wór na śmieci, piła i gumowe rękawiczki zeszliśmy do piwnicy, gdzie jak zwykle było zimno jak w psiarni i panował półmrok. Światło tak liche i żółte, że można było dostać halucynacji po dłuższym pobycie tam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ku naszemu zdziwieniu ktoś wykonał robotę za nas. Przeszukaliśmy całą piwnicę, nawet szukaliśmy na drewnianych regałach i w zardzewiałej taczce, która zjawiła się tutaj nie wiadomo skąd bo z tego co mi wiadomo przedtem jej tutaj nie było. Zero, nic. Ani śladu poza plamami, które mogliśmy zidentyfikować i jako krew, i jako wino bo i jak się okazuje, znajdują się tutaj też dyskretnie schowane butelki trunku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Patrz jaki zajedwabisty misio. Pewnie mieszkają w nim pająki, ale dostrzeż efekt. Bo wiesz co? Lubię niedźwiedzie. Ej, co mu robisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jest wystarczająco duży, żeby zmieściło się tam ciało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Serio myślisz, że ktoś byłby tak kreatywny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja bym tak zrobił gdyby to było konieczne. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale nie, nie dorosły człowiek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty byś się zmieścił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ode mnie to się proszę odwalić na razie. Jak zezgonuję, to możesz mnie nawet tak pochować, teraz to ja nawet tego misia nie dotknę. Sorry misiu, emerytura forever. Ciekawe dlaczego nikt go jeszcze nie wyrzucił. Nie sądziłem, że ktoś w tym domu może być tak sentymentalny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak się zaczyna zbieractwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A wy co tu robicie? - Usłyszeliśmy spokojny męski głos. To Józef stał w drzwiach piwnicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mówiłem ci „zamknij drzwi”...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Szukamy! - Rzuciłem bezmyślnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czego szukacie? Jedyne co tu możecie znaleźć to...O mój Boże jaki wielki pająk!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zarechotałem złośliwie z rudego i zdjąłem gumowe rękawiczki z dłoni, po czym wsadziłem je do kieszeni bluzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tu są fajne rzeczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Lepiej nic stąd nie bierz, jeszcze naniesiesz pająków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czemu się ich boisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Są paskudne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteś pomocnikiem dentysty człowieku, ludzka paszcza jest gorsza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Fahad podszedł do Józefa i otworzył dłoń pokazując mu jakiegoś dziwnego białego pająka z wypukłymi zgięciami odnóży. Okularnik wydał z siebie cichy nienaturalny dźwięk i prawie sparaliżowany wycofał się zgrabnie za drzwi zamykając je za sobą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Porozumiewawczo pokazaliśmy sobie kciuk w górę. Omówiliśmy tę sytuację i uznaliśmy, że najlepiej będzie już zamknąć sprawę. Może po prostu sam sobie wyszedł? A może ktoś go sobie zabrał w celach osobistych? Co to kogo obchodzi, ważne, że nie śmierdzi i nie psuje nam dalej zdrowia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tym czasem na górze rozgrywała się sodoma i gomora w wykonaniu bliźniaków bo im się coś poprzestawiało pod kopułą i postanowili się zemścić na całej rodzinie, bo nie dostali tego, czego chcieli. Już nawet nie wnikałem czego nie dostali, ale Klemens opowiadał mi, że te dwa to ciężki przypadek jeśli chodzi o zawiść i akty terroryzmu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Gdy przyszliśmy z Fahadem na miejsce akcji, tamte dwa groziły, że sobie zrobią krzywdę. Lucjan, Beatrisa i Adelajda próbowali uspokoić sytuację. Cała reszta pozamykała się u siebie, albo zwyczajnie starała się zachować jak największy dystans. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Opętane, czy co? - Spytał Fahad przekrzykując darcie ryja Jaśka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mam pojęcia. Gdzie jest Maurycy jak jest potrzebny?! - Zirytowany Lucjan próbował zbliżyć się do jednego z bliźniaków żeby zabrać mu nożyk, ale dzieciak wykonał dość gwałtowny gest w stronę swojej ręki, bo naoglądał się za dużo filmów, a Lucek na wszelki wypadek jednak się wycofał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jestem już wami wszystkimi zmęczona. Od kiedy was tu przywieźli zawsze jest to samo!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Adelajda kłóciła się z jednym z dziewięciolatków następne pięć minut. Moja matka siedziała na łóżku podpierając głowę ręką. Widać było, że ona też jest zmęczona tym gównem i rozważa radykalne rozwiązania. Jako ta dobra opiekunka o blond lokach i miłym uśmiechu nie mogła zrobić nic, co nadwyrężyłoby jej matczyny i rozsądny wizerunek. Właśnie też dlatego, gdy nikt nie zwracał uwagi skinęła mi głową porozumiewawczo, że mam prawo coś zrobić, a nawet powinienem. Pełen satysfakcji, że Beatrisa daje w końcu po sobie poznać, że to wszystko ją przerasta, bez żadnych oporów podszedłem do tego gówniaka ze scyzorykiem, wyrwałem mu tępy sprzęt i zamachnąłem się bez ostrzeżenia. Dziecko zakryło się w panice rękoma, a drugie krzyknęło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nic sobie nie zrobią. - Powiedziałem chwilę po tym, jak zatrzymałem rękę centralnie w ostatniej chwili. Zabrałem jeszcze nożyk i skonfiskowałem wszystko do kieszeni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Beatrisa wyszła bez słowa, Lucjan położył się na wyrku już zrelaksowany, jako że sytuacja uspokoiła się, bo dzieci były w szoku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy ty jesteś jakiś pojebany?! - Nagle palnęła Adelajda. - A jakbyś mu zrobił krzywdę?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie zrobiłbym. Mam jeszcze jakieś wyczucie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jasne, kurwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zresztą, jakbym go dźgnął, to by się nauczył. Albo nauczyła. A jakby dobrze poszło, to byłoby o jeden problem mniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dziewczyna pizgła mi przez łeb, a później szarpnięciem za włosy przesunęła mnie z drogi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Właśnie dlatego nie chciałem robić nic...nie wiem...specjalnego. - Odezwał się Lucjan z kąta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No przecież chyba nie powiesz mi, że się jej boisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie chcę pogarszać sytuacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aha, czyli pogorszyłem sytuację ratując sytuację?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie uratowałeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Spojrzał na dzieciaki a ja za nim. Gapiły się na mnie z taką nienawiścią, że nie wiem, czy ja bym w ogóle potrafił. Ale co mnie obchodzą jakieś śmieszne, awanturne gnole? Dalej parając się tryumfem, zastanowiłem się krótko i w głowie zaświtała mi kolejna głupia myśl. Szybko zamknąłem drzwi i zgasiłem lampę stanowiącą jedyne źródło światła. Nie widząc nic, ale pamiętając gdzie co było przyhasałem do bliźniąt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Znacie historię piętrowego łóżka? - Zacząłem ponurym głosem. Nagle coś tyrpło mnie w ramię. Zaskoczony poderwałem się i krzyknąłem, strasząc tamte dwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Masz latarkę, będzie efektowniej. - Lucjan oświecił mini światełko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dziękuję. - Zaakcentowałem zadowolony. Siedemnastolatek był wyprany z reszty energii i dobrej woli, bo inaczej pewnie dostałbym drugi raz przez łeb za straszenie. Zresztą, chyba niedawno się obudził.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ekhem... - Zacząłem chrząkając teatralnie. - Kontynuując, moi drodzy przyjaciele. Opowiem wam historię piętrowego łóżka. - Poświeciłem sobie latarką na twarz. - Dzieci śpiące na piętrowych łóżkach zawsze miały fajnie, no nie? Mogły się wymieniać i bawić się pod sufitem, zrobić sobie fort, a już na pewno miały więcej miejsca w pokoju. - Pokiwałem zadowolony głową oczekując poparcia. Bliźniaki jednak wciąż się nie odzywały. Rozejrzałem się szybciutko jakbym miał za chwilę sprzedać im narkotyki. - Ale zastanawialiście się kiedyś, czy tam na dole kiedy już śpicie, albo na górze w zależności kto gdzie woli, na pewno jest wasze rodzeństwo? Czy może coś czai się tylko na wasze kończyny, które we śnie opadają poza obręb materaca?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Straszysz ich potworami spod łóżka? Nie ma tu gorszych potworów niż oni sami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyprostowałem się i rzekłem wyniośle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ależ skąd! To prawdziwa, miejska legenda! U mnie w kraju zdarzały się takie sytuacje już od bardzo dawna, ale od kiedy połowa naszych ziem należy do was, tutaj także urzęduje nie kto inny jak...Człowiek Pijawka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Jesteś idiotą. - Skwitowało mnie jedno z dzieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Już miałem coś odpowiedzieć, no już się zapowietrzyłem, aż tu nagle drzwi otworzyły się znienacka. Wszyscy, łącznie z Lucjanem wydarliśmy się, aż mi wypadła latarka. W obronie wyciągnąłem nożyk z kieszeni i z nastawieniem bojowym wycelowałem w stronę wyjścia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zakładacie kult? - Spytał zdezorientowany Klemens. Zignorowaliśmy go.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Psst. To wam się może jednak przydać. - Oddałem bliźniakom straszną, ostrą broń. - No wiecie, na Człowieka Pijawkę. Jest was mało, więc niedługo zajmie mu wysysanie waszej krwi. Radziłbym być szybkim w działaniu, bo wiecie jak to się może skończyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita, Maurycy cię woła. - Wtrącił się łagodnie Klem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-NO IDĘ! Nie widzisz, że dzieci straszę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteś niewiele starszy od nich, już im tu nie dzieciakuj. - Lucjan wstał i zapalił światło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zarzuciłem agresywnie grzywą i poszedłem w stronę drzwi, aż tu nagle któreś z bliźniąt rzuciło we mnie nożem, który uderzył mnie rączką w tył głowy. Chciałem się wrócić, ale chłopaki wynieśli mnie z terenu wroga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Co się okazało, potrzebny byłem żeby ogarnąć outfit na dzień następny. Mogłem zostać w piwnicy ale brakuje mi szóstego...siódmego...no, któregoś tam zmysłu żeby się domyślać takich rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W salonie rozłożyłem się na kanapie. Beatrisa robiła kilka rzeczy naraz, to znaczy piła miętę, oglądała wiadomości i próbowała rozwiązywać krzyżówkę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak ci idzie? - Spytałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie do końca rozumiem co tu jest napisane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiem co czujesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Do pokoju wbił Maurycy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No więc ogólnie rzecz ujmując, przemyślałem sytuację i stwierdziłem, że zamiast ubierać cię w łachy po Klemensie z czasów jego świetności, kupię ci jakieś normalne ubrania na jutro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Ty do mnie mówisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak, do ciebie. W końcu to z tobą muszę się jutro pokazać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie musisz, ja mogę zostać. - Usiadłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Teoretycznie nikt nic nie musi, ale gdyby wszyscy mieli takie poglądy w ogóle byśmy nie wyewoluowali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Beatrisa pokiwała głową potwierdzając, ciągle nie odrywając wzroku od krzyżówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Przyszła jeszcze Petra owinięta w kocyk na kebaba, wbiła się obok mnie w kanapę wyglądając jak po elektrowstrząsach, a minę miała niezadowoloną jakby jej się gra nie zapisała. Nawet na nikogo nie spojrzała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? - Spytałem odważnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Cicho. - Burknęła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ok, no i co w związku z tym co mówiłeś? - Wróciłem do Maurycego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No i kupiłem ci sweter. Nie wiedziałem jaki kolor lubisz, więc wziąłem granatowy. - Rzucił mi go na głowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Podkreśli ci oczy. - Beatrisa rzuciła krzyżówkę obok siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Podejrzewam, że będzie pasować. Jak założysz na koszulę od mundurka to będzie klasa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mogłoby się zdawać, że to wszystko takie sarkastyczne, ale prawda jest taka, że Maurycy mówił jak zawsze milusim tonem, a dumny z siebie był jakby odkrył prawa fizyki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ale chyba nie oczekujesz, że teraz to założę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Może. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Przymierz to, bo inaczej urazisz jego dumę. - Zwróciła się do mnie Beatrisa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Prędzej czy później przyjdzie pora kiedy nie będę mógł już dyskretnie omijać Maurycego i jakiegokolwiek kontaktu z nim, w końcu podejrzewam, że kilka lat sobie tu jeszcze posiedzę a rodzinne idiotyczne rytuały przyjaźni obowiązują przeważnie wszędzie i nie zawsze możemy ich uniknąć. W szczególności kiedy nowym ojczymem jest hebrajski dentysta-hipis przyjaciel wszystkich stworzeń. Nie dziwne, że ma najlepszy kontakt z Klemensem. Oboje są po jednych pieniądzach. Podstawowa różnica jest taka, że Klemens jest fajny i nie mam z nim aktualnie żadnych mocniejszych więzów niż koleżeństwo tudzież współlokatorstwo, jako że mamy pokoje obok siebie i nawet śpiąc przy ścianie przeciwnej czasem słyszę jak nastolatek rechocze przez sen i czasem spada z łóżka. Nie wiedziałem, że to jest prawdziwy problem dopóki go nie poznałem. A to ja się niby wiercę przez sen.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;No dobra, ale co miało miejsce w Labiryncie Snów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Poprzednio obudziłem się jak zwykle w swoim domu. Uświadomiłem sobie, że będąc tutaj bardzo nie myślę, w każdym razie nie wystarczająco intensywnie. Nic nowego. Można to wyjaśnić tym, że to w końcu sen, a we śnie rzadko wybiera się rozsądne wyjścia z trudnych sytuacji, choćby się miało broń pod ręką albo nieco większą moc niż większość mieszkańców tej rzeczywistości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Problem zgubienia się w lesie miałem na całe szczęście już za sobą, więc mogłem skupić się na innych sprawach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zacznę tak jak zwykle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Najpierw mieszają mi się kolory, później jakaś powalona laska rozwala chatę Gregowi, żebym następnie znalazł w dziczy czyjeś mieszkanie w jaskini i wpadł na podejrzanego lewitującego typa z jednym okiem. Z tego wszystkiego kompletnie straciłem kontrolę a godność dopiero zacząłem tracić. Ah, tak. Jeszcze grunt pod nogami straciłem. Dosłownie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W miejscu w którym przebywałem, a siedziałem sobie w fotelu, zapadła się podłoga. Ja, a wraz ze mną fotel, leciałem niedługo przez ciemny tunel drąc się i wymachując rękami. Pewnie byłbym bardziej opanowany, gdybym się tego spodziewał. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wpadłem do drewnianego wagoniku umieszczonego na długich torach pozwijanych jak roller coaster, a jedyne źródło światła stanowiły pochodnie umieszczone na ziemistych ścianach. Fotel spadł w przepaść i zniknął w wypełnionej gęstą czernią otchłani. Sny są zbyt zagmatwane. Najpierw siedzisz sobie zrelaksowany rozważając masową destrukcję, a w następnej chwili jesteś w kopalni i jedziesz dzikim pędem ledwo trzymając się wagonu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na koniec trasy spodziewałem się, że wagonik przechyli się gwałtownie i wyrzuci mnie na ziemię, ale on podejrzanie łagodnie wyhamował. Ostrożnie wygramoliłem się i otrzepałem z kurzu mundur. Dopiero teraz zauważyłem, że miałem czapkę na głowie i zaskoczony zdjąłem ją, aby przyjrzeć się jej z niedowierzaniem zadając sobie pytanie, jak ona się utrzymała przy takim porywistym kursie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle przede mną oświetlił się niedługi korytarz prowadzący na kamienne schody. Założyłem czapkę i przybrałem dumną postawę zmierzając na przód.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Okazało się, że schody prowadziły na salę tronową Szatana. Zostały zakryte płytkami zaraz po tym, gdy stanąłem kawałek dalej. Było ciemno i jedyne światło stanowiły światełka w oczodołach szkieletów i oczy kobiety wygodnie usadowionej na tronie skonstruowanym ze skóry wszelkiego rodzaju. Wyglądało na to, że większość materiału stanowili ludzie lub istoty humanoidalne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Sam Szatan wyglądał nieco lepiej niż przy ostatnim spotkaniu, co znaczyło, że przybrał dzisiaj poważny tryb i jestem zmuszony się do tego przystosować. Odwrócił łysą głowę przyozdobioną wielkimi rogami skierowanymi w dół w moją stronę. Poprawił pokaźny kołnierz sukni i wyprostował się eksponując niegdyś czerwony rubin na piersiach. Założył nogę na nogę eksponując bose stopy i poruszając wiatrem wraz z ruchem ciężkiej sukni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Na myśl mi przyszło, że zechciałbyś zamienić ze mną słów parę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdzie żeś był panie, jak cię potrzebowali?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Któż mnie potrzebował?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Waszmość sobie sprawy nie zdaje, jakie tu zawiłości miały miejsce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale mówże, młodzieńcze. Cóż to?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Świat się w kobyłę obraca. Nawet przypadek zgonu rzeczywistego mieliśmy w parku, przestrzeń się rozerwała, także pannę napotkałem na swojej drodze nieznajomą, która mi dziwne rzeczy opowiadała ingerując w poglądy i przyjęte zasady. Nieznajoma mi, choć wierzę, że to ona przyczyną jest tych kłopotów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Przysięgnij żeś szczery.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Szczery i prawdziwszy niż ten sen.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szatan westchnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobra kurwa, skup się teraz. Nie było mnie chwilę i tu się już coś odpierdala...Czy ja jestem jakimś nadzorcą?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, ale czasem mówisz mądre rzeczy i dlatego na tobie polegam. Zresztą, jesteś ode mnie wyżej postawiony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tylko w teorii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co masz przez to na myśli? Jakie „w teorii”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To ty jesteś tu za wszystko odpowiedzialny! Nie mam tu głosu a przynajmniej już nie mam. Poza tym są rzeczy o których nie powinienem ci mówić, a ty mnie naciskasz i ja teraz nie wiem czy powinienem się odzywać, czy lepiej nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nawet jeśli jesteś wyimaginowany to i tak jesteś Szatanem!&lt;br /&gt;-Nie jedynym!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że co do cholery?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wstał z tronu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mogę ci powiedzieć, bo inaczej wszystko by się zawaliło. Boże, jaki jestem beznadziejny. -Gdy przechodził obok mnie zakłopotany, chwyciłem go za kieckę. Świece zapaliły się rozjaśniając salę. -Nie przyszedłem tutaj, żeby cię znowu głaskać po główce i pomagać. Przyszedłem sprawdzić jak się sprawy układają i jak sobie radzisz. Ok, trochę się martwiłem. - Już sam nie wie czego chce, co za zawiły patus. -Nie chciałem nic mówić gdy byłem tutaj przedtem, ale już nie wytrzymuję presji którą wywiera na mnie wyższy poziom i jeszcze kazali mi się wynosić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kto ci się kazał wynosić?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Teraz to już nie ważne. - Wyrwał mi sukienkę i poszedł w stronę jednej z komnat. Z potężnej szafy wyjął walizkę pozostawiając mebel pusty, po czym otworzył niewielki kufer w którym wciśnięty był nadmiar ubrań. Zaczął się pakować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No to są jakieś jaja. Tyle lat się przyjaźnimy i jakoś nigdy nie wspominałeś o takich rzeczach!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mam tylko parę rogów, co ja mogę? Nic nie mogę! Już nie mogę być twoją niańką nawet, już ci nic nie mogę powiedzieć. Wierz mi, że chciałbym zostać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dostałeś załamania nerwowego szybciej niż moja matka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po prostu już mi się skończyły siły i chęci. Im szybciej się stąd wyniosę, tym lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zostań! Nie możesz tak po prostu mnie zostawić!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zgarnął do walizki jeszcze młynek do kawy i wazon z kwiatami wypełniony wodą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Rządź swoim piekłem, nie mną. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Pocałował mnie w czoło i wyszedł zostawiając za sobą wrota otwarte. Przeciąg zgasił większość świec a do środka wpadł blask księżyca. Widziałem tylko jak Szatan zamienił się w jasną kulę światła i bardzo szybko wzniósł się do nieba znikając mi z oczu. Gdy wyszedłem przed budynek i rozejrzałem się, nie dostrzegłem po nim żadnego śladu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Byłem w totalnym szoku. To było szybkie i niespodziewane jak śnieżyca w maju. Skołowany wróciłem się do świątyni, gdzie wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Nagle szkielety uklękły przede mną w ukłonach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Do tego co działo się później wrócę w swoim czasie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dojeżdżaliśmy już na miejsce. Hermegilda siedziała obok mnie w samochodzie, na szczęście nie próbowała mnie tym razem zabić. Nachalnie jednak pokazywała mi krzyż przez ostatni kwadrans.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty nawet nie wierzysz w Jezusa!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mamo, postaraj się być dzisiaj przyzwoita. - Zwrócił się do niej Maurycy zza kierownicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jestem seniorką tej zgrai i będę taka jak mi się zachce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No w sumie nawet jakbyś ją tam zostawył to i tak by ją odwiezli, więc nie masz na nio argumentów. - Beatrisa sprawdziła makijaż w lusterku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na wielkim, odśnieżonym w miarę podwórzu stało już kilka samochodów. Wszystkie wyglądały drogo bądź nawet luksusowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyjście z samochodu dostarczyło mi nieco ulgi. Rozciągnąłem się i zaciągnąłem powietrzem pachnącym Żydami i pieniędzmi. Nie mówię tutaj o stereotypach, to akurat zbieg okoliczności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W sumie jak sobie teraz o tym pomyślę, to z dwojga złego mogłem jechać z Edgarem. On i Monika przynajmniej nie mają mnie za wampira.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mamo, zostaw krzyż w samochodzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Staruszka udawała posłuszeństwo, ale gdy tylko jej syn się odwrócił wrzuciła krzyż z powrotem do kopertówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Za nami przyjechał błękitny rzęch. Monika i Edgar już zdążyli się posprzeczać gdy tylko do nas wyszli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mówiłam ci, że to nie był skrót. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co zrobyliście?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ten idiota wjechał komuś w uliczkę na podwórko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Edgar nie zwracał uwagi na przytyki narzeczonej, ponieważ zainteresował się ludźmi, którzy do nas wyszli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Później wszyscy dorośli zostali nam przedstawieni. No dobra, mojej matce. Mnie na początku mieli gdzieś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mariettę tośmy już niestety poznali. Brak męża, za to syn którego dopadły silniejsze, rude geny nieboszczyka. Była tak sztucznie zachwycona wizytą że przyszło mi na myśl, aby jej wysunąć z kopa ale mam przecież już jedenaście lat i muszę takie sprawy rozwiązywać dojrzale. Następnie młodszy już od Maurycego Marian, wysoki bankier z gęstymi, czarnymi brwiami podkreślonymi przez brzydkie okulary. Nie potrafię stwierdzić, czy jest urodziwy, za to jego żona na pewno była. Wysoka brunetka o złotych oczach odziana była w beżową sukienkę, zaś jej twarz wyglądała łagodnie i blado. Być może widziałem ją w jakiejś reklamie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Następna w kolejności była Maryna. Niewysoka, piękna i czarnowłosa dama w brązowym żakiecie, widać było już nawet po eleganckich oprawkach okularów, że to osoba poważna choć na pewno nie tak przerażająca jak najstarsza siostra. W dodatku jej mężem jest facet pracujący w branży muzycznej, długowłosy brunet o dziwnie sztucznej twarzy. Facet na rękach miał czteroletniego synka imieniem Karolek. Ponoć mieli też córkę, ale na początku jej nie widziałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Następnie poznaliśmy Mirandę, która pojawiła się tu ze swoim mężem będącym podobno znanym siatkarzem, o którym w życiu nie słyszałem. Miranda była ładna i pulchna, nie do końca rozumiałem jej wyczucie stylu ale nie przeszkadzało to w estetyce jej urody. Ten jej gach wyglądał jak szkapa, już nie trzeba wspominać o wzroście i był do tego głośny jak cholera.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Później poznaliśmy Manuela, najniższego z męskiej części rodziny Merków. Robiły mu się już zakola, był pucułowaty i wyglądał na takiego chytrego. W sensie, nie tak stereotypowo, ok? Po prostu dowiedzieliśmy się, że robi „interesy”, ale jakie to już nie chcę wiedzieć. Ja bym z nim nigdy na żaden układ nie poszedł. Wraz z nim była jego nowa młoda narzeczona, cycata Karla o platynowych włosach i dziwnym makijażu. Widziałem, że Marietta w ogóle nie była zachwycona, co dało szansę na porozumienie między nią i Beatrisą. Nie chcę oceniać po wyglądzie, jednak moja matka nie tylko lepiej wyglądała, ale i była dziesięciokrotnie bardziej inteligentna niż Karla, którą jak usłyszałem po raz pierwszy to się załamałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Maurycy przedstawił nas, wzbudziłem zachwyt żeńskiej części tak jak oczekiwałem i wszyscy zaczęli coś gadać. Impreza już miała się rozkręcać, mnie jednak coś ostro nie pasowało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty nie miałeś czasem czterech sióstr? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zwróciłem się z tym pytaniem do Maurycego, który przedtem rozmawiał z Manuelem coś o śniegu i podjeździe. Marian prawie się popluł, a reszta niestety zwróciła na mnie uwagę. Hermenegilda zaczęła mocno kminić i liczyć na palcach u jednej ręki zapewne jej dzieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej właśnie, co ty tu jeszcze robisz? - Maurycy zmienił temat. - Musisz poznać resztę dzieciaków. Masz tu soczek i chodź ze mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Chata była z trzy razy większa od naszej i wszędzie było jasno i pastelowo jak w jakiejś galerii sztuki. Maurycy prawie wrzucił mnie do jednego z większych pokojów po czym zwrócił się do jakiejś panny rozmawiającej przez telefon w kącie pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Veronique, nie pójdziesz do nas? Jesteś już dorosła, nie musisz tu siedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nigdy nie musiałam, ale wolę tutaj niż z wami. - Odwarknęła i wróciła do rozmowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ok, to się bawcie. - Poklepał mnie po głowie na odchodnym i zamknął drzwi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Rozejrzałem się po ludziach i chociaż wzrok mam niespecjalny, nie dało się nie zauważyć tego, co zauważyłem, a zauważyłem bo wręcz cisnęło się na oczy a następnie biegło w moją stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita! Skąd się tu wziąłeś!? - Blaise nie rzucił się na mnie pewnie tylko dlatego że trzymałem szklankę. A był tak szczęśliwy, że prawie przygłuchłem. - Jesteśmy rodziną?! Ale fajnie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pragnę śmierci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chodź, przedstawię cię wszystkim!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zbliżał się do mnie na wszystkie znane mu sposoby w międzyczasie gdy targał mnie po całym saloniku od dzieciaka do dzieciaka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ta tutaj co gada przez telefon to moja starsza siorka, Veronique. Lepiej z nią nie rozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-PRZESZKADZACIE MI!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Veronique miała długie, równo rozłożone włosy w kolorze czarnym, zresztą tak jak większość rodziny. Oczy miała szare po ojcu, była zgrabna i wysoka. Ubrania miała nie do końca stosowne do sytuacji, a przynajmniej pod tym względem, że miała dżinsy. To tylko wskazywało na to, że już ma po dziurki w nosie tych rodzinnych spotkań. Cóż, to moje pierwsze a już mogę się z nią połączyć w bólu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W radiu poszło „careless whisper”, a Blaise zaciągnął mnie dalej do jakiś dwóch ziomków starszych ode mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To jest Diego, a ten to Kasper. Z nimi też nie rozmawiaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Spojrzeli na nas jakby chcieli nam zaraz wyrwać serca i wymieszać je z sałatką na stoliku, po czym podpalić tę budę i uciec kradzionym Fiatem. Kasper był młodszy, bardziej napakowany i miał bardzo krótkie, czarne włosy. Diego zaś był wątły i miał trądzik. Nie byli brzydcy, raczej nie do końca wykształciły im się twarze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A to jest Helena. Ma jeszcze młodszego brata, Karola. Cześć Helena! To jest Nikita. Nikita jest fajny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Śliczna blondynka obejrzała mnie od góry do dołu brązowymi oczyma pełnymi pogardy. Na sobie miała elegancką, różową sukienkę i dość wysokie buty jak na dwunastolatkę. Siedziała wygodnie w jednym z białych foteli a na kolanach miała rysownik i coś tam jeździła ołówkiem ale nie patrzyłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jakoś mało mnie to interesuje. - Powiedziała i wróciła do rysowania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Możesz mi zaufać, że mnie twoja osoba również nie wzrusza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W porządku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dlaczego jesteś blondynką? - Spytałem z uśmiechem czując, że poruszam niewłaściwy temat. Celowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że co chcesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteś córką...tej, no...Maryny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak i co z tego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I twój ojciec ma brązowe włosy. Jesteś adoptowana?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W przeciwieństwie co do niektórych tutaj, ja jestem pełnokrwistą Merkówną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale żeś teraz doje...W zasadzie to nieważne, kogo obchodzi genetyka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Odwróciłem się zarzucając włosami i poszedłem usiąść na zdobionym krześle obok okna. Blaise nie odstąpił mnie na krok. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wszyscy tu tacy są? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ja nie do końca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Macie jakiś poważny problem. Szykuje się ciekawe przyszłe pokolenie Merków, nie ma co. Umiesz odpalić samochód?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? - Blaise spytał zaskoczony choć wciąż zachwycony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Do pokoju przyszła matka Heleny z Karolkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pobawcie się z nim, bo mu się nudzi i zaczyna broić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czterolatkiem chciała zająć się Helena, jednak jej brat wolał bawić się figurką z „Gwiezdnych Wojen”. Skończyło się na tym że wszyscy siedzieli cicho i spokojnie. Spodziewałem się, że raczej będą się wyzywać albo coś, ale o dziwo byli tacy...normalni? Wkrótce Karolek przyszedł do mnie i Bleisa, który opowiadał mi jakieś historie życia i próbował w międzyczasie wyciągać ode mnie jakieś informacje personalne. Ja za to dowiedziałem się, że jego tata to Marian, a jego mama Loretta jest modelką. Jak większość rodziny mieszka w Nigdzie, ale dom ma daleko więc pomieszkuje w internacie. Tym samym albo się dowiedziałem, albo sobie przypomniałem, nie wiem, że w naszej szkole jest jakiś internat. I jak go tu unikać? Prawdę mówiąc, strasznie męczący i coś zbyt ciekawski.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Karolek bawił się moimi włosami. Gdy Blaise przestał mówić o swoich psach i zatkał się mówiąc przedtem zakłopotany że pewnie za dużo mówi, my z Karolkiem jak jeden mąż stwierdziliśmy „siku”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak to jest możliwe, że masz takie długie włosy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mówił Blaise gdy szliśmy korytarzem. Wciąż jeszcze było jasno. Trzymałem się z tyłu niechętnie krocząc przed siebie z dłońmi w kieszeniach czarnych spodni. Próbowałem przyglądać się wszystkim obrazom, które po drodze zobaczę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zawsze miałem fajne włosy, więc matka uznała, że jak chcę to mogę mieć długie, bylebym się czesał. No i raz jak miałem cztery lata wbiłem fryzjerce nożyczki w nogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja mam cztery lata! - Wydarł się skrzekliwie Karolek. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiemy, że masz. - Pogłaskałem go po czuprynce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Obrazy były bardzo ładne. W sensie, takie renesansowe...czy nie wiem...jakieś tam. Nawet straciłem orientację w czyim tak w ogóle domu jesteśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Gdy już zrobiliśmy co mieliśmy zrobić, całą trójką stanęliśmy przed toaletą jakbyśmy mieli o czymś rozmawiać, ale wszystkim brakło słów. Gdy jednak już złapałem wątek i miałem zacząć narzekać, usłyszałem od góry jakby piętro wyżej coś ciężkiego spadło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ktoś jest na górze? Co jest na górze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiesz, następne piętro, ale nie wiem zbytnio. A coo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No wiesz, coś tam huknęło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie ktoś tam jest.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...No i gra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No witam! Co tam dziewczęta porabiacie? - Przyszedł wielki mąż Mirandy. - Żartowałem-  Wytarmosił nas po łbach. - Nie macie zajęcia, co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mamy, pilnujemy łazienki. - Niechętnie odpowiedział Blaise. Sądziłem, że to taki radosny typ jak Maurycy czy Klemens, ale kiedy zobaczyłem jak szybko zmieniła mu się ekspresja i nastawienie aż się lekko zdziwiłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobrze, dobrze. Pilnujcie. Lubicie jakiś sport?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A idź pan. - Odpowiedziałem mu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mów mi „wujku”! - Powiedział radośnie nieco pijanym tonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zniknął za drzwiami łazienki. Zerknąłem wymownie na Blaise&#39;a.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mów do niego „wujku”. - Ruszył przed siebie ponuro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dlaczemu? W sensie i tak bym nie mówił, ale warto wiedzieć czemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-On nawet nie należy do rodziny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak nie? To chyba twój wujek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-On się z ciocią Mirandą ożenił niedawno, w zasadzie kilka lat temu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aha...Ale w związku z tym, mnie też nie akceptujesz jako części rodziny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Stanął gwałtownie po czym odwrócił się z promiennym uśmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak mógłbym nie? Od razu kiedy cię zobaczyłem uznałem cię za przyjaciela, a teraz jeszcze jesteśmy rodziną! - Przytulił się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ja zaś zacząłem rozważać ucieczkę i wszystkie sposoby ewakuacji. Dość długo mnie ściskał ale nie chciałem go bić ani na niego wyzywać, bo nie mam w zwyczaju być niedobrym w stosunku do ludzi dobrych dla mnie, ewentualnie niedawno poznanych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Ty, zgubiliśmy dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Blaise odkleił się ode mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zaczął się rozglądać po korytarzu, szukał za mną, za sobą, a później wbił siatkarzowi do łazienki i gdy stwierdził że Karolka tam nie ma, trzasnął drzwiami i zajrzał do doniczki z pomalowanymi na złoto suchymi gałęziami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zluzuj majty, pewnie poszedł do rodziców. Możemy iść sprawdzić. Raczej nic go nie zjadło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jeszcze się dobrze nie ściemniło, a jedni już dyskutowali o polityce miasta i Francuzach, drudzy śpiewali coś N&#39; Sync nie znając angielskiego, inni palili przy oknie jak smoki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nawet nie wiemy kim jest ten człowiek! To nienormalne jest, żeby kurwa, jakiś zawszony Francuz się panoszył po nie swoim kraju i jeszcze sobie, kurwa, drugie państwo w państwie tworzył! - Mówił napalony na temat Manuel do Mariana i jego żony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchaj no, już tyle się namieszkałeś w tym mieście, że z czystym sercem możesz się wynieść kiedy chcesz. - Odpowiedziała mu modelka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-My chcemy założyć rodzinę w Warszawie. - Przyszła do nich narzeczona Manuela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tato. - Powiedział Blaise opanowany, jednak za chwilę podniosło mu się ciśnienie, ponieważ zignorowali go. - Tato! - Powiedział nieco głośniej. Wciąż bez efektu. - OJCIEC!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po tym wreszcie zwrócił na niego uwagę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co ja ci mówiłem o takim zachowaniu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ignorowałeś mnie albo nie słyszałeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To nie ma nic do rzeczy, masz być grzeczny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Był tu Karol? - Blaise dalej warczał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie takim tonem. Nie, nie było. Marynia! Był tu Karol?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie no, zaprowadziłam go do pokoju zabaw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Taki pokój zabaw, że ubawiłem się w chuj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co, zgubiłeś go? - Marian zwrócił się z powrotem do syna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie tylko ja go pilnowałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Właśnie, jakoś było nas więcej w tym „pokoju zabaw”. - Śmiałem się wtrącić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po prostu go poszukajcie. - Powiedział Maurycy, który jakby wyrósł spod ziemi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Edgar, przyjacielu! - Znudzony Manuel znalazł sobie nową ofiarę. Edgar próbował uciec szybkim krokiem. - Chcę wiedzieć co ty sądzisz na ten temat...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wycofaliśmy się. Przez chwilkę nic się nie odzywaliśmy, więc podjąłem temat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wporzo? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zbytnio nie. Myślałeś kiedyś o tym, żeby zabić całą swoją rodzinę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mam zbyt dużej, więc zawsze pozbywałem się tej myśli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Masz tylko mamę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ta. Jest dobra, ale sfiksowała ostatnio.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zazdroszczę. Ma fajną sukienkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Poważnie? Jak dla mnie satynowe sukienki wyglądają jak piżamy. Mamy prawie dwutysięczny, bez przesady.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jej to akurat pasuje. Tym bardziej, że jest blondynką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jeszcze niedawno wyglądała jak Shannen Doherty sprzed siedmiu lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie wiem zbytnio o kim mówisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No czej, wyjaśnię od początku...Beatrisa miała czarne włosy, takie zniszczone i grzywkę. W ogóle to malowała się na fioletowo i nosiła kolorowy stanik do workowatych spodni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Moja mama to się chyba nigdy nie zmieniała zbytnio. Ale może nie pamiętam. Ale czemu mówisz swojej mamie po imieniu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jakoś się tak przyjęło dawno i zostało. Dziwnie mi zwracać się do niej „mamo”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja sobie nie wyobrażam zbytnio, jakbym miał się zwrócić do ojca Marian albo do mamy Loretta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Twój stary ma dziwne imię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co nie? Ty, gdzie my idziemy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja wiem? Chodźmy na górę,  może Karol poszedł sprawdzić co to był za hałas wcześniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wątpię. Jego takie głupoty zbytnio nie interesują.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A ja śmiem stwierdzić, że i tak jedyne co mamy do roboty to iść spać i przeczekać, bo zbytnio lepszej możliwości nie mamy poza połażeniem po domu. Boisz się ciemności?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A tam jest ciemno?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No...jak widzę, to tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A to się boję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I tak za mną poszedł. Było tam ciemno, bo okna były zasłonięte. W prawdzie gdy podniosłem żaluzje to wcale dużo jaśniej nie było, ale wystarczająco, żeby znaleźć włącznik światła. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tam są pewnie sypialnie. Ej, ale czekaj, patrz. To chyba komputer.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale fajowsko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zbytnio chodź i go uruchomimy, Blaise. Może jest internet.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pooglądamy gify z chomikami?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Możemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale czekaj, może lepiej nie? Godzinę się będzie uruchamiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Za późno...Ej, nie chce się włączyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zepsułeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tylko nacisnąłem włącznik!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle spod ciężkiego biurka wyskoczył na mnie mały pigmej i krzyknął „bu!” tym samym przewracając mnie do tyłu. Zaczęliśmy głupio rechotać, bo co, miałem czteroletnie dziecko okrzyczeć? Zresztą, czy ja kiedykolwiek krzyczę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po tym jak się uspokoiliśmy i wstałem z podłogi, byliśmy przez krótki moment cicho. Ten moment przerwał tylko jeden hałas, a było to skrzypienie drewnianej podłogi. Odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na korytarz. Ujrzeliśmy tam wysoką postać w czerni i z nożem w ręku, na głowie miała kominiarkę i stała nieruchomo jakby ją zamroziło w połowie skradania się. Z postawy wywnioskowałem, że to pewnie facet. Patrzał się na nas jak my na niego, a ta niezręczna chwila wydawała się być wiecznością. Niespodziewanie Karolek zaczął się drzeć, my zaraz po nim, a mężczyzna uciekł w panice.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt; Tymczasem w domu wszyscy spędzali miło czas. No, można tak powiedzieć. Adelajda robiła kolację dla bliźniąt, Petra siedziała przed telewizorem w takiej samej okrasie jak obok mnie dzień wcześniej, jedynie miejsce zmieniła, a Lucjan i Klemens siedzieli w jednym z tajemniczych pokojów, gdzie jeszcze nie miałem okazji zajrzeć, ale na pewno zajrzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ciemno, zimno i zakurzone wszystko wokół było i śmierdziało jak tytoń i starzy ludzie, plus jakiś niezidentyfikowany zapach, którego pochodzenie mógł określić tylko doświadczony bądź dorosły człowiek. Klemens przegrzebywał jedną z szuflad starej, ciężkiej komody za szkłem której było mnóstwo poukładanych na kupki zastaw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kurwa, Klemens, nie przyszliśmy tutaj grzebać w pamiątkach. Weź ty się chłopie opamiętaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale muszę to sprawdzić, bo inaczej umrę jak się nie dowiem co tam jest! Chciałem wiedzieć odkąd tu mieszkam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Super, jak znajdziesz jakieś dokumenty zbrodni albo pieniądze to krzycz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To przez ciebie wyjebałem głową w szafę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Więc powinieneś być wdzięczny, że ci to otworzyłem i swoją drogą to jest komoda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A nie kredens?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zamknij się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ahaha! O rety, znalazłem but! Dlaczego tu był but? Kto mógłby go zostawić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak tam coś mieszka, to wypierdol.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Lucjanie. Wyobraź sobie, że idzie sobie olbrzym i nadepcza nasz dom, stwierdza, że jak tam coś mieszka to wypierdoli. Zagląda do środka i widzi ciebie. Wiesz co by zrobił?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Eee...Pewnie wypierdolił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, przygarnąłby cię bo jesteś śliczny i kochany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Masz zjebane porównania, ale doceniam pochwałę i przyjmuję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Lucjan odwrócił się dupą i zamknął oczy. Klemens już nic nie mówił, dopóki nie znalazł bardzo interesującej rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-TY LUCJAN PATRZ CO JA MAM!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Prawdopodobnie słyszeli go na górze i jeszcze po drugiej stronie miasta. Blondyn ledwo zdążył zobaczyć o co chodzi. Klemens z prędkością światła zostawiając za sobą smugę tęczy zaczął biegać po całym domu. Lucjan, przyzwyczajony do hiperaktywności przyjaciela postanowił odczekać i został na starej kanapie, podśpiewując „i want to break free”. Nawet dźwięk tłuczonego szkła i pisk Petry nie zmącił jego spokoju. Klemens w końcu wrócił, prawie w ogóle nie złapał zadyszki. Rzucił się na kanapę z impetem, na całe szczęście Lucjan zdążył zabrać nogi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Znalazłem...tadadadammmm...chwila napięcia...ALBUM ZE ZDJĘCIAMI.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oh.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Stary album ze zdjęciami! Rany rany, chodź przejrzymy to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co cię obchodzą zdjęcia z lat...Łołzi, z lat sześćdziesiątych. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Spojrzeli się na siebie zdziwieni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jakie to jest stareeee...Jak myślisz, kim jest ta pani? - Klemens wskazał palcem na ciemnowłosą kobietę z wyraźnym makijażem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Niby czarno-białe, ale odnoszę sobie takie wrażenie, że to może być babcia Hermegilda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po czym poznałeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Po uchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Więc to nie ze starości te szpiczaste uszy. A tu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jakieś dwie baby. Bym się założył, że mają tu z piętnaście lat. To wszystko to pewnie Merkowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie no, ta jest blondynką, więc odpada. No chyba że farbowana, ale wątpię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No tak. Może koleżanka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Może jej dziewczyna?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ale ta ona to niby kto?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak Maurycy wróci, to się dowiemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, ale tak w sumie, to ta druga mi coś przypomina.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie „coś” tylko „kogoś”, ty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No co? To nie ma takiego znaczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale kogo ci przypomina?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To się może wydać głupie, ale z twarzy trochę jak ta pani, która co jakiś czas spala się na popiół przed naszym domem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No nie rób se jaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie przyglądałeś jej się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Miała twarz rozdartą w krzyku cierpienia a do tego spaloną. - Lucjan szturchnął go palcem wskazującym w czoło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale nie na samym początku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja na początku nie poznałem w niej człowieka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ale przysięgam, w pierwszej sekundzie. Milisekundzie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Naoglądałeś się telewizji. Sorry, że mówię jak Maurycy, ale taka prawda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A jutro leci „Z Archiwum X”. Ale nie, bo zszedłeś z tematu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tamta pani miała na sobie sukienkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No nie żartuj sobie, że takie coś też widziałeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Myślisz, że kłamę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Źle wypowiedziałeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I co z tego? - Klemens zakrył twarz dłońmi imitując zawstydzenie, albo coś w tym stylu. Ale zaraz mu przeszło i poderwał się z miejsca. - Miała rozkloszowaną, czarno-białą sukienkę w kratę i z kołnierzem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I co jeszcze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I jeszcze cienki pasek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czemu się drzecie? - Weszła obabulona kocem Petra. Głos miała cichy i w ogóle była niemrawa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aj, to nic takiego. Zawsze się wydzieramy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To prawda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co ty taka nie teges? Smutna jesteś? Głodna? Chora? - Klemens jak zwykle anioł stróż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Uspokój się, nic mi nie jest. Albo w sumie jest. Bolą mnie nogi po ostatnich baletach, Adelajda się mnie czepia i potrzebuję uwagi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Chciałbym, żeby każda dziewczyna mówiła w ten sposób, bez zbędnych ogródek. - Lucjan znów zaczął śpiewać „I want to break free”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wkrótce wszyscy zebrali się w kuchni. Nie po to, żeby na chama omawiać tajemnicze zdarzenia, które miały tu miejsce. Postanowili zostawić to dla nadmiernie zaangażowanego w te sprawy mnie cierpiącego w tym momencie na mentalną padaczkę jakąś godzinę czy półtora stąd w nie wiadomo czyjej właściwie willi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale nie zawsze można liczyć na bohatera, szczególnie gdy jest tak daleko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Fahad wychodząc z łazienki zwrócił uwagę na wcześniej znalezione wejście na strych. Klapa była otwarta do góry, ale nigdzie nie było widać drabiny ani nic, co pomogłoby komuś tam wejść. Może ktoś podsadził drugą osobę? Kamerdyner pomyślał, aby zajrzeć na górę przy pomocy krzesła, ale wziął pod uwagę swoją posturę i wagę i stwierdził, że szkoda krzesła. One się przydają w domu z dziesięciorgiem ludzi bardziej niż w innych domach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mężczyzna stanął tuż pod wejściem na strych i zawołał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Halo! Ktoś tam jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale nie uzyskał odpowiedzi. Zdecydował się już iść na dół, aby spytać dzieciarnię o otwartą klapę. Nagle ze strychu kuknęły wielkie, szponiaste łapy i wciągnęły Fahada na strych, po czym zamknęły za sobą wejście. Na podłodze została po nim tylko maska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Heeej! Ej! - Próbowałem zwrócić uwagę zgromadzonych przy stole otumanionych alkoholem ludzi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ja ich chyba zaraz opluję. - Blaise założył ręce marszcząc brwi niezadowolony. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Karolek jedynie zdołał przykuć uwagę swojej mamy, ale albo zapomniał po co tu wróciliśmy, albo olał sprawę. Beatrisa kłóciła się z Mariettą (na szczęście matka kłóci się na spokojnie), Maurycy i Edgar obserwowali kłótnię do której dołączyła się zaraz Monika a Manuel z jego laską miziali się gdzieś pod oknem. Edgar w końcu zwrócił na nas uwagę, ale jedyne co powiedział to „Yyy, poszli zajarać” do Blaise&#39;a myśląc, że szuka swoich rodziców, po czym zajął się polewaniem co moim skromnym zdaniem nie było dobrym pomysłem, bo jeszcze się dobrze noc nie zaczęła a wszyscy już byli napruci jak zombie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Może oni nas posłuchają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyszliśmy na zewnątrz. Nie musieliśmy zbytnio szukać. Już po otwarciu drzwi uderzył nas odór tytoniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-O cześć! - Ucieszył się na nasz widok sportowiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A wy gdzie? Zmarzniecie! Już uciekać mi do domu! - Zaczęła mamuśkować mama Blaise&#39;a.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Za chwilę zaczęła mamuśkować cała reszta i trudno było nam się wtrącić, więc zebrałem się w sobie i krzyknąłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W domu jest jakiś facet w kominiarce i łazi z nożem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wszyscy zamilkli jak na rozkaz rozstrzału, Marian się zakrztusił i musiał sobie pomóc inhalatorem, a my z Blaisem spojrzeliśmy na siebie wymownie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jaki facet? Czyście pogłupieli? - Loretta próbowała zachować zdrowy rozsądek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A, rozumieeem. - Odezwał się ponownie wysoki. - Też ostatnio oglądałem ten film. - Próbował mnie przyjacielsko poklepać po łbie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie dotykaj mnie, albo odgryzę ci rękę i zakopię w twoim przyszłym grobie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A no właśnie, wypadałoby kolację podać! - Dopiero teraz zauważyłem Marynę. A więc to był jej dom. Cóż, nie wpadłbym na to biorąc pod uwagę, że jej mąż jest muzykiem a dom był staroświecko elegancki, ale różnie to bywa. Przecież nie wiem co facet grał i czy cokolwiek grał, mógł być równie dobrze menadżerem chociaż szczerze powiedziawszy bardziej przypominał gościa z Nirvany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;No więc do rzeczy. Najwyraźniej nie byliśmy godni jedzenia z ligą dorosłych i widać było, że serce Beatrisie pękło, jak się musieliśmy znowu rozdzielić i zawsze mnie to śmieszyło kiedy robiła taką minę zbitego pieska. No i generalnie nawet Veronique z nimi jadła kolację, a my dostaliśmy paluszki rybne, nuggetsy i surówkę. Do tego herbatę i kompot śliwkowy, przy czym już sam zapach wywaru wywołał u mnie obrzydzenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Usiadłem więc tam gdzie wcześniej, rozkoszując się filiżanką herbaty i tym razem nie rozmyślając o sprawach wyższego poziomu i trzeciego oka a do tego konspiracji narodowych, za to postanowiłem skupić się na aktualnym kującym mnie w oczy fakcie, a mowa o Blaisie, który wpatrywał się we mnie zafascynowany jakby pierwszy raz widział biednego Ukraińca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co z tobą? - Postanowiłem spytać z nieznacznym uśmieszkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Myślisz, że ktoś dzisiaj zginie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oby nie była to moja matka, reszta może zgnić na moich oczach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja bym moją sprzedał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ludzkie organy są dość cenne, ale Beatrisa jest bezcenna. Pamiętaj o tym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czemu mówisz swojej mamie po imieniu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Przecież ci mówiłem...Albo i nie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Helena przysłuchiwała się nam już jakiś czas, wkrótce aż oderwała się od posiłku i przyszła zadać mi ciężkie pytanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteś psychiczny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To niewłaściwe słowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A ty, Blaise? O czym wy w ogóle rozmawiacie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie o facecie z kominiarce i z nożem! - Krzyknął Diego. Nie wiem jak to wcześniej słyszał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że co niby? - Helena uśmiechnęła się ironicznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dzieci mają zwidy. - Dodał od siebie Kasper.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dlaczego nie jecie? - Helena zakończyła sprytnie temat. Być może nie chciała doprowadzić do bardziej nieprzyjemnej sytuacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mamy w zwyczaju spożywać posiłków w towarzystwie plebsu. - Odpowiedział impertynencko dziewięciolatek i aż zaśmiałem się donośnie. Widząc jednak wściekłość Heleny powróciłem do swojej herbatki unikając kontaktu wzrokowego choć wciąż bardzo zadowolony z tego, że nie jestem w tej sytuacji sam i Blaise nie jest tak cienką pizdą jak na przykład moi koledzy z klasy. Chociaż nie byłem na początku przekonany i choć Blaise ma jakieś dziwne psychotyczne zapędy w moją stronę, uważam, że to początek pięknej współpracy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Helena palnęła Blaise&#39;owi przez łeb.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie chcecie się z nami zadawać to nie, ale lepiej zejdźcie mi z oczu bo prędzej czy później zrobię wam krzywdę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mnie możesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ciężko mi bić takie dzieci, ale chyba w końcu to zrobię. Karol! Gdzie idziesz?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Helena poszła po swojego braciszka, który wytuptał z pokoju. Nie zdążyła jeszcze podejść do drzwi, a mały już wrócił biegiem i z krzykiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A temu co? - Spytał Diego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie wiem, jego się spytaj. Karol, co jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tam był pan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Helena spojrzała się na nas bardzo wymownie. Pewnie uznała, że mu coś nagadaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jaki pan?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W czapu... - Dalej już coś bełkotał i w sumie nic nie zrozumiałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oni ci tak powiedzieli? - Wskazała w naszą stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Karol nie odpowiedział. Zignorował siostrę i poszedł się położyć po czym natychmiastowo zasnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja w sumie też jestem śpiący. - Powiedział Kasper przeciągając się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co ty, dopiero będzie dwudziesta pierwsza. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Idę spać. - Kasper olał brata i wyszedł nie wiem gdzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie taki śpiący dzień, mnie też coś trafiło. - Helena położyła się na sofie obok braciszka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pojebało wszystkich, nie fajnie. - Diego pokręcił głową z niedowierzaniem po czym oparł się o blat stołu i zjadł następnego nuggetsa. Po tym padł głową w talerz w przeciągu sekundy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Blaise raz patrzył w ich stronę, później na mnie i tak na zmianę. Nie wiedziałem czy mam coś powiedzieć, więc po prostu zrobiłem łyczka herbaty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Sprawdźmy im tętno. - Zaproponował brunet.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wszyscy ogółem żyli, co do Kaspra nie byliśmy pewni ale zawsze muszą być jakieś ofiary. Dolałem sobie jeszcze herbatki  niezbyt się przejmując zaistniałą sytuacją, chociaż nie wiem czy Blaise zdawał sobie z tego sprawę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie ma się czego bać, no nie? Może zejdźmy na...Albo w sumie, wiesz co? Skoczę do łazienki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A jak cię zabijo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To nie wiem. Zaufaj mi, Nikita, ja mam taki dar, że wszystko przeżyję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak karaluch?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Jak karaluch. Czemu karaluch?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Poszedł zostawiając mnie ze śpiącymi Merkami. Chociaż w sumie nie wiem, czy nosili to nazwisko. Może tylko Blaise i Veronique? Bo oni mają tatę Merka, a reszta ma mamy Merki więc w sumie pewnie wzięły nazwisko swoich mężów. No, chyba, że przeinaczyły to wtedy zrozumiem. Nazwisko proste, ale charakterystyczne. Poza tym to jakiś ród wielki według nich, to bym się raczej temu nie dziwił. Do tej pory nie rozumiem po co Hermenegildzie było tyle dzieci. Nie dziwne, że ocipiała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Podszedłem do okna i odsunąłem firankę. Widać było w słabym świetle lampy ulicznej bardzo wysokie ogrodzenie pozwijane w różne beznadziejne, nic nie znaczące wzory z połyskującymi ostrymi zakończeniami na samej górze bramy. I wtedy dostrzegłem jego. Nożownik w kominiarce zamykał bramę łańcuchem, który scalił kłódką. To samo zrobił z niewielką furtką. Prawie się poplułem z wrażenia. Gdy mężczyzna skończył, wrócił się w stronę budynku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Pospiesznie odstawiłem filiżankę i wybiegłem za drzwi. Czym prędzej udałem się do dorosłych, którzy jakby magicznie wytrzeźwieli po żarciu i wrócili do trybu przyzwoitych obywateli. Niestety po drodze na chwilę zatrzymała mnie Karla, która bardzo mnie polubiła i dlatego otrzymała mój respekt, ale nie mogłem poświęcić jej czasu bo na głowie miałem nieco inny problem. Matka była zajęta imponowaniem nowej rodzinie, więc dyskretnie zabrałem jej torbę. Za rogiem wyciągnąłem z niej tasak i gumy do żucia, po czym grzecznie odniosłem torbę na miejsce. Wziąłem dwie gumy, resztę schowałem do kieszeni a broń pozostawiłem w dłoni aby być przygotowany na każdą ewentualność. Zostałem pod ścianą w mroku, pilnując, aby przypadkiem nic się nie stało matce. Być może jeszcze podświadomie zamierzałem chronić Maurycego, ale tylko na wypadek gdyby po jego śmierci Beatrisa chciała przejąć sierociniec. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Z bezczynności nieco się zawiesiłem. Gapiąc się w ścianę i zapominając nawet o gumie do żucia w buzi aż poczułem wyższy poziom świadomości i wszystko wokół mnie stało się jakoś bardziej intensywne. Zdałem sobie wkrótce sprawę z zagrożenia i dłuższej nieobecności Blaise&#39;a. Wydmuchałem balona, który pękł gdy usłyszałem nad sobą głos Veronique.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co ty dziecko robisz? - Opierała się o złączenie ścian i spoglądała na mnie pochylona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słowiański przykuc. - Odpowiedziałem w międzyczasie żując gumę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A to? Skąd to masz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To moja prywatna rzecz. Chcesz gumę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...W sumie to chcę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po tym już całkiem olała sprawę i poszła dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, czekaj!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tam może być morderca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie bawię się z wami. - Nic sobie nie zrobiła z moich słów. Nie miałem wizji, żeby ją ratować. Nawet Blaise&#39;owi na niej nie zależało chociaż podejrzewam, że chociaż tak mówił, to pewnie nie do końca wiedział czy na pewno ma wobec swojej rodziny tyle pretensji żeby chciał ich śmierci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W końcu zjawił się ów dzieciak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdzie ty tak długo byłeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A gdzie ty byłeś? Mogłeś zginąć. - Uklęknął obok mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja miałbym zginąć? Patrz co mam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skąd?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Z Ukrainy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Lubisz gumę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie przepadam za słodkim. - Blaise z chwili na chwilę robi się coraz bardziej niepokojący. - Lepiej chodźmy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pokićkało cię? Nic z tego, ja tu, yyy, pilnuję sytuacji. W ogóle widziałem tego gościa jak zamykał bramę  na kłódkę, a później się wrócił do domu. On tu gdzieś jest na sto procent. Do, em, twojej wiadomości, twoja starsza siostra odłączyła się o-od grupy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co mnie to obchodzi? Niech się odłączyła. O jedną ignorantkę mniej. Proszę, chodźmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Veronique wróciła, najwidoczniej bez szwanku. Spojrzała na nas podejrzliwie, ale nic się nie odezwała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ktoś zabłocił podłogę w łazience.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Trudno, to się pozmywa. - Powiedziała Marynia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale ktoś tu ma takie duże trapery? A, właśnie. Miałam gdzieś zadzwonić. Bo ogólnie chłopak po mnie przyjedzie, miałam zadzwonić przed dziesiątą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak po nią przyjedzie, to będą mieli problem, kek. - Stwierdziłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No i pewnie też nie zadzwoni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czemu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie...no...wiesz, nigdy nie oglądałeś horrorów? Na pewno kable są podcięte czy coś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W tym właśnie momencie z drugiej strony korytarza przyczołgał się nasz tajemniczy gość. Gdy Veronique wykręcała numer, on był w trakcie przecinania kabla. Wstałem i agresywnym krokiem poszedłem w jego stronę. Niestety tutejsi cywile nie pozostawili na mnie suchej nitki widząc jak przemierzam pomieszczenie jak wkurwiony rzeźnik i wielce zszokowani zaczęli mnie besztać za chodzenie po domu z niebezpiecznym narzędziem. Beatrisie brakło słów i nawet nic się nie odezwała, załamana zaczęła dłubać widelcem w ziemniaczkach. Szturchnęła Maurycego spodziewając się po nim reakcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita, proszę cię dziecko. - Zakłopotany Maurycy przyjął ojcowską postawę i jako jedyny był skłonny odebrać mi ostrze. Nie udało mi się zasygnalizować obecności mordercy, bo nikt nie dał mi znowu dojść do głosu. - Spokojnie, to mądry chłopiec. Nie zrobiłby nikomu krzywdy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale sobie mógłby. -Powiedziała przejęta moim losem Karla.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale mord... - Chciałem zwrócić ich uwagę na czołgającego się w dal zamaskowanego nożownika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Już mi cicho bądź i nie dyskutuj. - Nie brzmiał zbyt stanowczo. - Posiedzisz sobie z nami, muszę mieć cię na oku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Eee, telefon nie działa. - W końcu Veronique się zorientowała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Sprawdź może inny. - Karla wstała i podeszła do komody. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czarnowłosa oddaliła się poszukując innego telefonu. Karla wzięła się za badanie terenu i udało jej się odnaleźć przecięty kabel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No spójrzcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle światło zgasło. Podniósł się gwar, który przerwany został donośnym, damskim krzykiem. Gdy światło wróciło, wszyscy zaczęli się rozglądać zaniepokojeni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Karla zniknęła! - Rzekł Manuel zrozpaczonym tonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-God dammyt... - Powiedziałem do siebie po cichu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tu jest krew! - Marietta aż podniosła głos. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-God dammyt! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Masz z tym coś wspólnego, nie mylę się? - Zwróciła się niespodziewanie do mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mylisz się, ale spokojnie, nie ma takiego co by nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Łżesz jak pies!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To tylko dziecko, głupia babo. - Beatrisa zaczęła mnie bronić i znowu zaczęły się kłócić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle światło zgasło ponownie. Słyszałem trzaśnięcie drzwi na korytarzu od prawej gdzie wcześniej się chowaliśmy, a następnie ciężki bieg w drugą stronę. Coś się do mnie zbliżyło i to był jak mniemam Blaise. Światło znów wróciło. Większość stała w zupełnie innym miejscu, bo musieli się przecież rozbiec jak mrówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Maurycy, idź to sprawdź. - Przerwał stresującą ciszę Marian.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czemu akurat ja? Trochę się sram.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No dobra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Odkleiłem od siebie Blaise&#39;a a Maurycy poszedł się rozejrzeć. Już w pierwszym pomieszczeniu coś znalazł, a raczej to coś, nawet ktoś wypadło na niego tuż po otworzeniu drzwi. Była to Karla. Miała poderżnięte gardło i z całą pewnością już nie żyła. No, może w jakiś pięciu procentach, ale to już nie miało znaczenia. Większość spojrzała się w moją stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No gdybym chciał to nawet bym nie sięgnął. Bądźmy rozsądni. Zabraliście mi tasak zresztą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Manuel zaczął robić jakąś dramę typową dla serialu na BBC, pozostali albo nic się nie odzywali, albo próbowali go pocieszać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ponieważ żadne z młodych tu nie przyszło, wywnioskowałem, że nadal śpią.  Blaise na spokojnie usiadł sobie przy stole i zrobił sobie drinka z soku pomarańczowego i wódki. Najlepsze w tym wszystkim było to, że nawet się nie skrzywił pijąc to dziadostwo. Rozejrzałem się czy ktokolwiek zwrócił uwagę, ale chyba nikt. Beatrisa wzięła mnie na stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie musisz mówić po cichu, i tak nikt tutaj nie rozumie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale mogą się przypierdolić. Słuchaj Nikita, będziemy musieli coś zdziałać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Na przykład uciekać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, na przykład wszystkich uratować głupia gąsko. To nasza nowa rodzina.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po prostu chcesz zabłysnąć. Ale jak pokażesz im nielegalną broń to prędzej cię sprzedadzą policji niż podziękują.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skąd wiesz, że ją przy sobie mam? A, no tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No niby skąd wziąłem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobra, wiem. Nie rób tego więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To niby po co to ze sobą zabrałaś? Chyba na wszelki wypadek, a to jest właśnie wszelki wypadek i chcę ci uroczyście oświadczyć, że jesteście wszyscy idiotami bo nie słuchaliście nas od początku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie byłam pewna czy ci coś odwala czy nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mnie coś by miało odwalać? Normalna jesteś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ostatnio udawałeś sójkę na parapecie i twierdziłeś że przemówił do ciebie tajemniczy głos przewidujący śmierć matki Teresy z Kalkuty. W środku pieprzonej nocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie krzycz na mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie krzyczę, tylko mówię jak było i jak jest.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I jak będzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Możesz mieć racje ale nie o to mi teraz chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po prostu dyskretnie się wycofajmy i zadzwońmy po policję, albo w ogóle zostawmy ich wszystkich i spadajmy do Ameryki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dziecko...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchajcie! Tutaj jest list! - Monika pokazała wszystkim nieco pogniecioną kartkę, którą znalazła w pokoju, z którego wypadła martwa Karla.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Droga rodzino Merków!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;W szczególności pragnę zwrócić się do najstarszej siostry.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Będę się streszczać, obiecuję.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Sprawa jest jasna: w tej chwili wasza seniorka znajduje się najprawdopodobniej już daleko stąd, zamknięta w zimnej piwnicy, leżąc na zimnej, wilgotnej podłodze wołając o litość. Jest stara i chora, więc dla jej dobra radzę się przystosować do moich warunków.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Oddacie w moje ręce Mariettę, którą gwoli ścisłości w ramach zemsty brutalnie zamorduję, zakatuję, zaćwiczę. Ona doskonale wie, o jakiej zemście mówię, więc jeśli chcecie to jej pytajcie o szczegóły. Tym samym zapewne rozpoznacie moją tożsamość, chociaż wątpię, aby po tak wielu latach nabrała godności i potrafiła przyznać się do błędu oraz przez lata skrywanego kłamstwa.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Odwdzięczę się wam oddaniem staruszki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Macie wiele czasu. I tak nie uda wam się stąd wydostać, więc nie ma co próbować. Uwzględnijcie jednak to, że Hermenegilda Merk liczy na was, a w czasie gdy wy będziecie się zastanawiać, ja będę zabijać każdego dorosłego będącego w tym domu co jakiś czas w zależności od tego jak mi wygodnie. W końcu to ja stawiam warunki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ps.: Żałuję, że nie mogłem być na pogrzebie Ludwiga.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-itpVfcxePkI/WcvKUOYDrKI/AAAAAAAABi8/XK7WsVp-HH40DwZOWvDavRVE1oFZ2gcrQCLcBGAs/s1600/kijuhytgf.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;888&quot; data-original-width=&quot;777&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-itpVfcxePkI/WcvKUOYDrKI/AAAAAAAABi8/XK7WsVp-HH40DwZOWvDavRVE1oFZ2gcrQCLcBGAs/s640/kijuhytgf.png&quot; width=&quot;560&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/09/rozdzia-6.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://2.bp.blogspot.com/-itpVfcxePkI/WcvKUOYDrKI/AAAAAAAABi8/XK7WsVp-HH40DwZOWvDavRVE1oFZ2gcrQCLcBGAs/s72-c/kijuhytgf.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-4168755179793598653</guid><pubDate>Mon, 21 Aug 2017 20:11:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-06-01T08:17:02.459-07:00</atom:updated><title>Rozdział 5</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: medium;&quot;&gt;Rozdział 5&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Cioteczka Marietta&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zanim Beatrisa wyszła do pracy (a zaczynała ją dopiero dziś), udało mi się zasymulować mało sprytnie chorobę. Spiąłem się do dramatycznej sceny i być może nie tyle moja gra aktorska przekonała ją do mojego złego samopoczucia fizycznego, co psychicznego. W końcu to nie pierwszy raz wagaruję przez dziecięce załamanie nerwowe. Jednak tym razem, fakt faktem, nie chciałem zostać jedynie po to, aby zająć się denatem w piwnicy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ciekawe jak się ma Beatrisa. - Mówiłem do Fahada, gdy jedliśmy śniadanie. - Nigdy nie miała normalnej pracy, no więc żeby tak od razu startować na kasjerkę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Musiała kiedyś mieć do czynienia z pracą w sklepie, skoro ją przyjęli. Streszczaj się z jedzeniem, bo wiesz co musimy zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Generalnie, chodziło o to, żeby wynieść nieznajomego trupa z piwnicy tak, żeby nie było skapy. Nie chodzi o to, że nikt nie wiedział, co się tu działo. Wszyscy w tym domu znają historię z klaunem (z wyjątkiem bliźniaków, oszczędziliśmy im szczegółów) i mimo to, że raczej nikt za bardzo się tym nie przejął co jest dla mnie dziwniejsze niż sam fakt zaistniałych wydarzeń, to lepiej wynieść gościa zanim zamieni się w zombie, albo zaśmierdnie gorzej niż teraz. Tym bardziej, że wszyscy wiedzą o Skórku, ale jakoś nie mieliśmy okazji wyjaśnić im co się stało tamtego dnia w naszym pokoju. Zawsze jest opcja, że ktoś nam nie uwierzy, że umarlak zjawił się w łóżku Fahada za sprawą mordercy, bo tamta sytuacja była nieco zawiła i jeszcze ktoś mógłby oskarżyć kamerdynera o morderstwo. Tak to jest, jak się przemilcza sprawy, ale przecież co ja się będę odzywać. Ufam, że Fahad jako dorosła osoba jest ode mnie mądrzejszy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Daj kotu jeść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No przecież wiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wsadziłem ostatek kanapki do buzi i poszedłem do Buki. Kot machając krzywym ogonem łasił się do moich nóg miaucząc słodkim kotkowym głosem. Gdy podniosłem ją, miauknęła donośnie i zadowolona przymiliła mi się do twarzy. Sprzedałem jej całusa za ucho i otworzyłem lodówkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, Buniaczku. Co preferujesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W trakcie gdy kicia wybierała sobie posiłek z lodówki, Fahad z lekkim niedowierzaniem przyglądał się nam zbierając naczynia ze stołu. Gdy dałem już Buce jedzonko, poczułem na kostkach mróz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Poczułeś to?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zimno jak skurwysyn. Ktoś otworzył drzwi?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zawiało o wiele mocniej. Fahad odsunął koraliki z przejścia i zajrzał na hol.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może to jakiś morderca? - Zasugerowałem i wyszedłem z kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Idź sprawdź, czy Lucjan jest na górze. Jak jest, to spytaj, czy otwierał drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jak mnie tam ktoś zabije? Hm?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Najwyżej babcia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;No więc po tym jak Fahad wyjrzał na zewnątrz, ja pobiegłem do pokoju Lucjana. Nie pukałem nawet, pewnie i tak słyszał jak biegłem. Wpadłem jak burza i oto przy biurku siedział blondyn we własnej osobie, klikając skupiony na klawiaturze. Jego pokój był ponury, nieco biurowy, spokojny. Lucjan tutaj nie pasował. Cóż, w każdym razie jego wizerunek nie pasował. Jak do tej pory nastolatek wydawał mi się być głosem rozsądku wśród młodzieży tego domu i odpowiedzialnym człowiekiem. Nic bardziej mylnego, ale wyjaśnię to kiedy indziej.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Otwierałeś drzwi na dwór? - Spytałem. Nie uzyskałem odpowiedzi, nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem. Dalej coś pisał. - Były otwarte na oścież. To trochę dziwne, bo jest zima. Zimna zima. Bardzo zimna zima. W ogóle, to czemu nie poszedłeś do szkoły? - Wciąż brak odpowiedzi. Zaciekawiło mnie, czym jest tak zajęty. Na pewno pisał coś interesującego i nie mogłem się powstrzymać przed zerknięciem. Podszedłem do Lucjana i pochyliłem się, aby przeczytać co on tam sobie skrobie. Nagle gwałtownie odwrócił głowę w moją stronę i dmuchnął mi do ucha.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej! Fakju!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kot nie wyszedł?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Co piszesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie interesuj się. I tak byś nie ogarnął.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I tak byś nie ogarnął. - Powtórzyłem po nim irytującym tonem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie masz lepszych zajęć?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie interesuj się.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Lucjan wzruszył ramionami i zajął się dalej pisaniem. Ale ja się nie zniechęciłem i zacząłem rozglądać się po pokoju. Moją uwagę przykuła półka z książkami, ale nie o książki mi chodziło. Najważniejszą rzeczą tam była kolekcja mang. Zacząłem przeglądać tytuły. „Tsubasa Chronicle”,  jakaś „InuYasha”, ale najciekawsza była okładka „Kaze to Ki no Uta”.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ojej, on wygląda prawie jak Abel. Tylko zbyt rysunkowo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No co ty nie powiesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No i jest czysty. Na pewno nie jest cyrkowcem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Lucjan chyba nawet mnie nie słuchał. Zwrócił na mnie uwagę dopiero gdy zacząłem przeglądać dzieło. Pospiesznie oderwał się od ekranu gdy to zauważył i zabrał mi mangę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita skup się teraz. Po tej stronie są mangi i książki, które możesz pożyczać. Po tej są te, których nawet nie powinieneś dotykać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aż takie cenne?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie koniecznie. Ale nie i koniec.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, kurde...To co piszesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A idź mi stąd.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czemu nie jesteś w szkole?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Święto szkoły, mamy dzień wolny. Na całe szczęście, bo bym się w końcu zajebał.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nio nio, brzydko mówisz. A planujesz już swój pogrzeb?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jeszcze. Padłoby za wiele pytań. Jestem głodny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jak proponowaliśmy to nie chciałeś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To było wtedy, teraz jest teraz.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zamierzaliśmy iść do kuchni, ale nagle Lucjana olśniło. Spytał, czy sprawdzaliśmy, czy babcia siedzi w swoim pokoju albo czy w ogóle jest w domu. Jak na ironię, po tym przyszedł Fahad do holu i oznajmił nam, że zgubiliśmy Hermegildę. Wyglądało na to, że to ona wyszła z domu, a my nawet nie zauważyliśmy, chociaż gdy Maurycy z Józefem szli do gabinetu, staruch wyraźnie kazał nam jej pilnować. Już nie był istotny trup w piwnicy, ani śmiertelna temperatura na zewnątrz. Odzialiśmy się (opatulili mnie tak, że nie do końca miałem jak się poruszać) i wypruliśmy na dwór szukać babci. Śnieg był jeszcze świeży, bo od kiedy Beatrisa wyjechała do pracy, później padało długo i gęsto. Widać więc było wyraźne ślady babci. Najpierw prowadziły prosto od werandy wzdłuż drogi, ale niestety, poziom trudności wzrósł trzykrotnie po parunastu metrach. Ślady nagle rozdzieliły się na trzy. Od jednego miejsca wszystkie skierowane były w inną stronę. Jedne prowadziły w prawo do lasu, drugie na lewo, a trzeci szlak śladów kierował się z powrotem w stronę domu. Lucjan cmoknął, zmarszczył brwi i zaczął przyglądać się wszystkim szlaczkom po kolei.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No...No i chuj to strzelił.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ma stara talent. - Fahad podrapał się w głowę i kichnął. - To może po prostu zrobimy tak, że się rozdzielimy i każdy pójdzie w inną stronę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie no, nie puszczę go samego w las. - Lucjan wskazał na mnie, a ja spojrzałem na niego z wyrzutem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co ja, debilem jestem? - Mruknąłem spod szalika.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie trzeba być debilem, żeby ktoś cię porwał czy coś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, no chyba że tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Fahad poszedł w lewo, a my w prawo. Na szczęście nie musieliśmy przedzierać się przez chaszcze, bo ślady prowadziły rzadko zarośniętym terenem. Drobny śnieg spadał co jakiś czas z obciążonych gałęzi, czasem słychać było szmery świadczące o obecności zwierząt w pobliżu. Lucjan trzymał mnie za kaptur bluzy, którą miałem założoną na kurtkę, ponieważ po co komu przestrzeganie standardów tudzież logika sama w sobie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co z nią jest nie tak?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jest stara i chora. Po prostu. Ale gdyby Maurycy oddał ją do domu starców, nigdy by sobie tego nie wybaczył. Tak powiedział.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ee, bo widzisz...Żaden dom starców nie jest do końca wiarygodny. Nie wiedzielibyśmy, gdzie ją wysyłamy. Mogliby ją tam zamęczyć albo zabić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A. Ok.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W ogóle to chyba lepiej żeby już umarła w swoim domu, niż gdzieś w jakiejś dziurze na mieście. Całe życie spędziła w tym domu. To chyba dobre rozwiązanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W ogóle to nawet jeśli byśmy ją gdzieś tam wysłali, to prędzej czy później okazałoby się, że nikt nie ma czasu jej odwiedzać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Stop!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty, w sygnalizację świetlną się bawisz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie debilu! Ślady się tu skończyły.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...To wygląda, jakby stąd odleciała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wyparowała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zniknęła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Albo porwał ją wielki jastrząb.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, tu już przesadziłeś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale tam jest spad, może zrobiła wielki skok i spadła na dół. Czekaj, jest takie słowo jak „spad”?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Myślę, że tak, ale nie to jest teraz ważne, chodźżeż.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Stanęliśmy na krawędzi urwiska, które zasadniczo nie było zbyt wysokie, ale wystarczające aby się zabić lub połamać. Albo połamać i zabić. Albo i na odwrót, to też chyba możliwe. Na dole nie było babci, tylko śnieg, błoto i zmrożony krzak bez liści. Miałem się coś odezwać, ale nagle Lucjan pociągnął mnie za drzewo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Teraz bądź cicho. Widziałeś to?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyjrzeliśmy z ukrycia. Nastolatek wskazał w przód. Nieopodal urwiska stał czarny rzęch z obdartym lakierem. Z jego bagażnika zakapturzona postać wyciągała czarne worki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Serio tego nie zauważyłeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Jak można wyrzucać śmieci do lasu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oboje wiemy, że to nie śmieci.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Za głośno szepczesz. Zamknij się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Lucjan przewrócił oczami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie ma babci, idziemy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zamknij sięęę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie może nas usłyszeć z tej odległości ty mały Rumunie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może ma super słuch.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Na pewno. Albo w sumie, wszystko jest tutaj możliwe.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To miasto jest chore. W ogóle, to nie powinniśmy zadzwonić po policję? Czy coś w tym stylu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wydaje mi się, że lepiej nie. Poza tym, policja nigdy nic nie zdziałała. W Nigdzie roi się od morderców i psychopatów!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty myślałeś, że jak pójdziesz ze mną, to będziemy bezpieczniejsi? Siebie byś nie ocalił, a co dopiero mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Osz ty. Widzisz to? - Próbował prężyć muskuły.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szczerze powiedziawszy, to nie. Chyba nie myślisz, że gdyby ktoś ci lutnął kijem przez łeb, dźgnął sekatorem albo zastrzelił, dałbyś radę się obronić?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie musisz mi zaniżać samooceny. W ogóle zmieńmy temat. Znalezienie babci jest teraz bardziej istotne niż nasze bez sensu biadolenie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Za ten czas Fahad miał mniej ciekawie. Jedyne co udało mu się znaleźć to rozszarpany jeleń. Tak samo jak w naszym przypadku, ślady urwały się jakby ich właściciel po prostu zniknął. Mężczyźnie przyszło do głowy, że może Hermegilda wykręciła numer i po prostu wracała po śladach, które zostawiła idąc w tę stronę. W ten sposób zrobiła trzy ścieżki. Ale czy miała wystarczająco czasu, aby to zrobić? Pech chciał, że gdy Fahad wrócił na drogę, a my jeszcze wracaliśmy przepychając się po drodze, pod dom podjechało doskonale znane nam auto. To Marietta niezapowiedzianie postanowiła nas odwiedzić. Zaparkowała za domem, więc Fahad biegiem udał się do domu aby udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chwilę trudził się z zamkiem od drzwi, po czym załamany zrozumiał, że wcale domu nie zamykał. Wpadł do środka słysząc skrzypiący śnieg, co mówiło o tym, że Marietta już się zbliża. Gdy nienaturalnie szybko otworzył jej drzwi zrobiła się podejrzliwa, ale nie zadawała pytań. Po prostu przywitała się krótko i weszła do środka. Gdy Fahad po dżentelmeńsku pomagał jej zdjąć płaszcz, zaczęła od bardzo niepokojącego tematu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dzieci w szkole?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eee...Nom.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak się nie odpowiada. Ale nie ważne, czego mogłam się po tobie spodziewać? Jak ma się mamusia?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Świetnie. Jest dość spokojna ostatnimi czasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To pewnie przez „Modę na sukces”, ostatnio padły tam szorstkie słowa. Oglądasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jako kamerdyner nie mam czasu na takie rozrywki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pewnie. Taki z ciebie zajęty kamerdyner jak ze mnie wiedźma.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Fahad przemyślał te słowa i wynikało z nich, że musi być świetny w swojej pracy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co robi mój nieszczęsny brat?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Właśnie obsługuje klienta.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam nadzieję, że mój syn też tam jest bo jak Boga kocham, tylko usłyszę że się gdzieś szlaja...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Syn?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Józef to mój syn!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A...Łał. Napije się pani czegoś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Z miłą chęcią napiłabym się herbaty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Za ten czas my już byliśmy za domem. Nie zauważyliśmy samochodu Marietty, od razu weszliśmy do garażu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Miałem rację. - Powiedział Lucjan, gdy zobaczyliśmy babcię siedzącą na siodełku roweru bez koła z przodu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nic nie mówiłeś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale ja tak myślałem po cichu. - Podszedł do Hermegildy. - Babcia się przeziębi, jest mróz jak skurwysyn.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co ty tu robisz Lucusiu? Zimno jest. Uciekaj.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No...no ale co z tobą?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja mam misję do wykonania. A to kto?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Przecież to Nikita.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W takich sytuacjach przydaje się kołek. Tam leży, spójrz tylko. Weź go i zaciukaj cholerę, dżumę pierdoloną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-On nie jest wampirem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak nie? Oczywiście że jestem. Jak się babciu nie zabierzesz do domu, to w dwie sekundy zetrę cię na proch. - Próbowałem wystraszyć ją, żeby streszczała się i poszła do domu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Lucjan westchnął ciężko załamany, a moja pewność siebie ustała w momencie, gdy Hermegilda dzikim pędem podbiegła do wystruganego kołka (może kiedyś jego obecność się wyjaśni), chwyciła go i ruszyła w moją stronę. No co miałem robić jak nie uciekać z wrzaskiem?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jako, że nie wyczuliśmy innego zagrożenia poza babcią, przypadkowo zwróciliśmy na siebie uwagę Marietty, która emanując energią zrodzoną z czystego zła otworzyła okno, wychyliła się i zobaczyła, jak jej matka emerytka okłada mnie śnieżkami podczas gdy leżę w zaspie zakrywającej stertę złomu. Lucjan zdążył wpaść do domu, aby wyjaśnić sytuację, ale widząc wyraz twarzy Marietty zaniechał jakichkolwiek działań.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wszyscy skończyliśmy na dywaniku w salonie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co wy sobie w ogóle wyobrażacie?! Wagary, nieodpowiedzialność, zgubiliście babcię i jeszcze w taki mróz biegać na zewnątrz? Poszaleli!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale ja mam wolne. Jest święto szkoły. - Upomniał się Lucjan.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty? Co z tobą? - Zwróciła się do mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ja mam ciekawsze rzeczy do roboty. Tą budę powinni zamknąć dzisiaj przez warunki pogodowe, nie każdy przyjeżdża na miejsce limuzyną. Zresztą, co ja jestem, żebyś się na mnie babo darła? - Wstałem z dywanu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jesteś bezczelnym gówniarzem!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty jesteś już za stara na takie emocje. W końcu się przemęczysz i ci serce siądzie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Już chciałem wyjść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wracaj tu, jeszcze z tobą nie skończyłam! - Zatrzymałem się w drzwiach i odwróciłem w jej stronę. - Co to w ogóle za wychowanie?! - Przystopowała i łyknęła kawy, którą kazała przyrządzić Fahadowi po nagłej zmianie zdania. - Nie dziwię się, w końcu mając taką matkę nie możesz zachowywać się inaczej. W stodole was chowali. Ukraina!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kompletnie bez emocji wróciłem się, stanąłem przy stoliku i podniosłem filiżankę z kawą. Marietta nie zdążyła się nawet odezwać, bo beztrosko wylałem gorącą kawę na jej kolana. Gdy ona się darła rozjuszona jak wściekły borsuk, ja wyszedłem zadowolony z salonu i poszedłem na balkon. Piętro wyżej nie było tak duże jak parter i barierka schodów kończyła się na ścianie, gdzie na balkon były wyjścia po obu ich stronach. Wciąż było zimno, ale to stąd jak się okazuje najlepiej mogłem słyszeć co dzieje się na dole. W końcu okna są cienkie, głos Marietty wysoki, a echo niesie jak w operze. Wyklęła cały mój nieistniejący ród, a już przede wszystkim zaczęła najeżdżać na moją nieobecną w domu matkę. Dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że mogłem nie tylko narazić siebie, ale i Beatrisę. &lt;i&gt;Na szczęście mamy podobny temperament, jednak nie jestem pewien co do powagi sytuacji. &lt;/i&gt;Ciekawe czy w gabinecie również ją słyszano.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;I jeszcze tego brakowało, żeby napatoczył się tu ten rzęch z przyczepą. Próbowałem gestykulować do Edgara w samochodzie, żeby uciekał póki mu życie miłe i wiem, że mnie zauważył, ale z całą pewnością nie zrozumiał, bo niedługo po tym wszedł do domu. Myślałem, że będzie jeszcze gorzej,  okazało się jednak, że Edgar zdołał uspokoić ciotkę. To dało mi perspektywy na w miarę spokojną najbliższą przyszłość, przynajmniej do wieczora. Wróciłem do swojego pokoju i uwaliłem się na łóżku, a chwilę później przyszedł do mnie Edgar. Nic nie powiedział, tylko uśmiechnął się stojąc w drzwiach i zaczął klaskać. Na koniec pokazał kciuk w górę i wyszedł.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jeżeli moja matka zamierza zachowywać się jak żałosna kura domowa, która przejmuje się opinią rodziny swojego przyszłego i pewnie niedoszłego, to ja powinienem wdrożyć nieco zdrowego rozsądku i uświadomić Beatrisie, że stoczyła się i najwyższa pora się opamiętać. Nie taką ją znałem i nie chcę jej takiej znać, nie zostawię tak tej sytuacji.  &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wstawaj wieśniaku. Co ty tu robisz? Wiem, że jesteś przytomny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czekaj Tivi. Ja się...muszę pogapić w niebo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po co tu wlazłeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Podniosłem się do siadu i rozejrzałem wokół. Znajdowałem się przed jaskinią Reymonda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No tak. Widziałaś jak platforma Grega spadła?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba wszyscy widzieli jak to się stało. Ponadto podmuch wiatru wyniósł piasek z dworu Anubisa i teraz wszyscy próbują go zbierać. Byłeś wtedy u Grega?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tivi mówiła coś jeszcze, ale rozkojarzyłem się i wbiłem wzrok w ciemność jaskini. Nie wiele myśląc nagle wstałem, złapałem Tivi za łachy i zrzuciłem ją ze skarpy. Wciągnąłem górskie powietrze. Nagle z jaskini usłyszałem wrzask.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-POMOCY!HELP!HILFE!Допоможи мені!Au secours do cholery!Помогите!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zorientowałem się, że to mógł być Bazyl. Wszedłem do Reymonda jak do siebie i pomaszerowałem w stronę światła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita! Pierwszy raz chyba cieszę się, że cię widzę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jak trzeba było nakręcić Pierre&#39;a?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No to może drugi, albo trzeci. Czy to ważne? Uwolnij nas!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A gdzie moje pozwolenie? - Spytał ponuro Reymond, który mocniej ścisnął macką czy cokolwiek to było Bazyla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ proszę, pozwalam ci. Co kogo obchodzi teraz twoje zdanie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Powinno. W końcu jesteście w moim domu i wymagam szacunku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wszystko jest moim domem. - Przewróciłem oczami i podniosłem lampę. Zbliżyłem ją do wybrzuszenia w rozciągniętym ciele Reymonda. - Zjadłeś Pierre&#39;a? - Powiedziałem z wyraźnym obrzydzeniem. - Muszę iść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co?! Wracaj tu! Nikita!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bazyl wołał mnie, dopóki nie zszedłem mu z pola widzenia. Miałem świetny powód, żeby go zostawić, przynajmniej na te pięć minut. Wróciłem przecież z ciężkim kawałem kija.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Reymond nie odważył się mi oddać, gdy okładałem go na każdy możliwy sposób. Nawet gdy zdeformowałem mu głowę, nie śmiał wyrazić sprzeciwu. Bazyl obserwował sytuację z otwartą buzią. W końcu Reymond nie wytrzymał uderzenia w okolice żołądka jednego z wszystkich siedmiu i wyrzygał robota na ziemię. Pierre był w znośnym stanie, tylko nieco oblepiony czarną substancją.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty sobie wyobrażasz?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu Reymond się wściekł i zaczął mnie atakować. To rzucał kamieniami, to próbował mnie dopaść mackami i imitacją kończyn, nawet próbował językiem. Nie wypuszczał Bazyla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Stój! Czekaj! Mam dla ciebie...- Trafił mnie małym kamieniem w brzuch.-Osz ty frajerze. Chciałem zaproponować wymianę, lampa za Bazyla, ale chyba zmieniłem zdanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Nie oddasz mi lampy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co, myślałeś, że poświecę i odłożę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oddawaj! Zgadzam się na tę wymianę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ja nie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Rozbiłem lampę naftową tuż pod nim. Bardzo szybko zajął się ogniem. Z tego cierpienia aż odrzucił Bazyla i zaczął się drzeć, a raczej wydawać z siebie dziwny dźwięk, który wręcz szarpał w uszach i powodował mdłości. Pierre podniósł nas obu i czym prędzej pobiegł do wyjścia. Zatrzymaliśmy się jak najdalej z nadzieją, że po prostu Reymond spłonie i już tak zostanie. Niestety, ciągle płonąc, wyszedł z jaskini a ogromny był, że aż strach. Ostatkiem sił próbował nas złapać w zęby, więc musieliśmy się rzucić w dół. Dobrze, że na dole było bagno. Reymond zdążył jedynie zerknąć na nas, po czym zamienił się w proch pod wpływem promieni słonecznych. Słońce zachichotało, a my nie mogliśmy przestać gapić się w tamtą stronę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ku chwale ojczyzny! - Zawołał Greg, który właśnie wyłonił się z bajora zwracając naszą uwagę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tivi unosiła się na wodzie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To było szybkie. - Skomentowałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Później staraliśmy się odnaleźć w okolicy Laurentego, o ile w ogóle spadł tam, gdzie ja z Gregiem. Tivi pogniewała się na mnie, zaś jej ekran szronił co jakiś czas. Trochę jak czkawka. Wszystko wokół było wciąż szare, jak poprzednim razem. Ciężko mi było przywyknąć i stęskniłem się już za wieczną nocą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty, Bajgiel chyba próbuje się z nami skontaktować. - Bazyl szturchnął mnie w bok.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Odebraliśmy sygnał z łokitoki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co jest z wami? Czemu nie odbieracie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No ja byłem bez pomocy i prawie zjedzony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale żyjesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No, tak. Jak mnie słychać, to żyję.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak czułem. A Nikita czemu nie odbiera?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita, czemu nie odbierasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słyszałem. - Zabrałem Pierre&#39;owi urządzenie. - W zasadzie to... - Pomacałem mundur w pasie, ale nie znalazłem łokitoki. - No kurde.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zgubiłem swoje. Szlag by to trafił i piekło wchłonęło...Jest w domu Laurenty?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale w swoim domu czy twoim domu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Sprawdź w obu miejscach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No tutaj go nie ma. On też nie odbierał. Zadzwonię do niego, jeżeli jest w domu to na pewno odbierze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Imponujące jest to, że ciągle jesteś na służbie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie jestem na służbie, tylko się po prostu o was martwiłem. Może tak być czy nie może? To chyba się liczy, że ktokolwiek z nas...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra! Uspokój się, bardzo to doceniam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No. I tak ma zostać...Ta fujara nie odbiera. A co się stało? Albo nie mówcie, domyślam się. W zasadzie, to widziałem w wiadomościach. Spadliście z nieba i porozrzucało was po lesie. Ale jak to się stało?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd mam...A nie, wiem. Pamiętam. Ale opowiem wam wszystko jak będziemy w kupie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam wam pomóc szukać?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Nie, zostać na miejscu. Ja chyba wiem, gdzie Laurenty może być.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Miałem przypuszczenia, że Laurenty mógł zostać w ruinach domu Grega. Musiałem więc się wrócić. Z całą ekipą przeszliśmy przez las i wiadome nam było tylko jedno: że się zgubiliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Żadne z nas nie bywa w tym lesie zbyt często. To chyba błąd. - Powiedział Bazyl pod nosem kopiąc kamień.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jestem zmęczony. Możemy odpocząć?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Greg!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Przecież nic nie zrobiłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale mnie denerwujesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zamknijcie się, bo wy oboje mnie denerwujecie. - Nawarczałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie ma co się wzajemnie wyzywać, możecie się wyżywać na drzewach na przykład, Pierre też się nadaje. Ale jak będziecie się dalej tak zachowywać, to tylko pogorszycie sprawę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tivi miała rację, ale nikt wtedy na to nie zważał. Zaczynało się ściemniać, to było jeszcze bardziej wpieniające a nawet martwiące powiedziałbym, jako że w tym lesie zawsze działy się dziwne rzeczy. To dlatego nikt tam nie chodził. Przecież była wtedy wieczna noc, to zaskakujące, że za dnia jest tak spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;„O tak pięknie, o jak piękny jest ten las. Las tak wielki, las zielony, wita was. Pięciu ich było gdy weszli w las, jednak wyjść z niego już nadszedł czas. Cóż to zaskoczenie, nikczemne wykroczenie, gdy zgubili drogę krzyknęli O NIE! Nic nie ujdzie wilczym uszom, gdy bezradni podróżnicy wilków kuszą, wilcy głodni wilcy wściekli, jako danie główne dzieci jeść zwykli!”: tak śpiewał chybiony na umyśle świerszcz, który skakał za nami z myszą, która przygrywała mu na fujarce.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To nawet nie jest fajne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bazyl go skrytykował, ale świerszcz miał racje. Tutejsze wilki nie tylko mogły nas pożreć, bo z tego co się orientuję, przed zjedzeniem jeszcze odprawiają inne rytuały, które są nieprzyjemne dla ofiar. To jak trafić na Babę Jagę skrzyżowaną z wilkiem z „Kapturka” razy naście.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Proponuję wam uciekać, skakać, wyć i szybko biegać, bo gdy sprawdzi się ma pieśń, po was wnet zaginie wieść!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Świerszcz zakończył swój krótki żywot pod moim butem. Myszy z fujarką nie dorwałem, była za szybka. Uczciliśmy cześć robaka minutą niezręcznej ciszy. Usiadłem na kamieniu. I tak nie wiadomo było w którą stronę się udać. Próbowałem się zastanawiać, ale mój sen nie był na tyle mocny, abym był idealnie połączony z rzeczywistością Labiryntu. Nie mogłem się przez to skupić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale wiecie co? - Odezwała się w końcu Tivi. - Oni mogli znać drogę. Dlaczego nie zapytaliśmy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;No dziewczyna miała rację. Kiedy to przeanalizowałem, poczułem się przegrany i chciałem położyć się pełen żalu na plecach, jednak zapomniałem o tym, że za mną nic nie było. Znaczy się, generalnie to były pnącza na większym głazie, ale na pewno nie było się na czym położyć. Poturlałem się w tył i ku mojemu zaskoczeniu nie zdzieliłem się w łeb o kamień, ale wpadłem do mniejszej jaskini. Było tam zupełnie ciemno i musiałem odsunąć rośliny, aby poświata światła rozjaśniła nieco pomieszczenie. Co było w środku? Czyste zaskoczenie. Jaskinia wyglądała jak jakaś szamańska nora. Trochę roślin porozstawianych i porozrzucanych wokół, stare, koślawe meble na których stały świeczki zapachowe, jakieś papiery i metalowe drobiazgi. Podłoga była drewniana i zdawało mi się, że pod nią jest pusta przestrzeń. Na ścianach wisiały kapelusze, różnorodne cylindry. Niektóre zdobione, inne zwyczajne, kilka wzorzystych, a i nawet zegarek się znalazł. To zawsze ciekawa ozdoba, nawet jeśli nie podaje czasu tak, jak powinien.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie cię wcięło? - Do kryjówki wszedł Bazyl a wraz z nim Pierre, który musiał się schylić, aby się tu zmieścić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś tu fajnie mieszka. Myślisz, że się pogniewa, jak mu rąbnę jeden kapelusz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Na pewno. Nie wiem, czy jesteśmy tu mile widziani. To może być jakiś walnięty dzikus, albo wilk co gorsza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Najwyżej szkielet. One się niczego nie boją. Może znudził mu się cmentarz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szkielety nie noszą kapelindrów, Nikita.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wilcy również. To może być ktoś zupełnie obcy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja nie wiem, ale ruszajmy w drogę. Słyszysz to?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To tylko mysz gra na fujarce. Uspokój się, wypłoszu. Mamy jeszcze trochę czasu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gra, ale za to jak niepokojąco.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcesz, to wyjdź. Zobacz, to fajerwerki? O, a tu jest coś napisane na ścianie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj, jaki ty wścibski jeszcze...I się jeszcze tak głupio uśmiechasz. Ciekawość zabija.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie mnie. Pierre, odsuń jeszcze zielsko. Muszę zobaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Trudno jest dostrzec ciemne napisy na prawie równie ciemnej ścianie. To pewnie dlatego oryginalni „Addamsowie” mieli kolorowy dom. Gdyby wszystko tam było ciemne, nie mogliby tego normalnie nagrać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-”Władca musi zniknąć”. Tak tam jest napisane. - Powiedział Bazyl, a Pierre poświecił mi latarką na poszczególne słowa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-E...Wiesz co? Masz rację, nie ma co tu dłużej siedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wydygałeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd. Po prostu nie będę się rządził w nieswoim domu, co nie? To chyba jasne. - Rzuciłem na odchodnym.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W takich momentach też miewam wrażenie, że „władca musi zniknąć”.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usłyszałem stukanie. Poderwałem się natychmiast i niezupełnie przytomny zacząłem nasłuchiwać, skąd ten dźwięk może dochodzić.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pst, Nikita, nie śpij. Chodź na chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Okazało się, że to Klemens dobijał się do mnie przez wywietrznik z drugiego pokoju.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czemu po prostu tu nie przyjdziesz?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo...Nie wiem, tak jest bardziej tajemniczo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wszedłem na drugie łóżko i zbliżyłem się do wywietrznika.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O co chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Marietta próbuje robić jazdę twojej mamie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jak tylko to usłyszałem uruchomiło mi się bojowe nastawienie orderu najwyższego i aż przeciąg otworzył drzwi do Adelajdy, gdy wyszedłem ze swojego pokoju i pędem poszedłem na schody. Klemens zdążył mnie zatrzymać, podnieść i zanieść z powrotem na górę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, wyluzuj, złego słowa użyłem. Nie kłócą się, ok?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo jeszcze nie zaczęły. - Z pokoju Klemensa wyszedł Lucjan. - Ale możemy zdążyć, zanim to się stanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcecie podsłuchiwać? Trzeba było od razu powiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyrwałem się Klemensowi i już nieco spokojniej zszedłem na dół. Stanęliśmy za rogiem cichutko jak myszki nasłuchując rozmowy trwającej w kuchni przy stole. Marietta nie była już tak zdrzaźniona jak przedtem, co nie znaczy, że była spokojna.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja swojego syna wychowałam na ambitnego dżentelmena. Nawet, jeśli wyszedł mi rudy to przynajmniej trzyma się kupy nie tylko w swojej osobowości inteligentnego młodego człowieka, ale i wygląda na ułożonego kandydata na członka społeczności polskiej. Jeśli chcesz pomagać Maurycemu w wychowaniu młodzieży, to powinnaś się nauczyć jak w ogóle to robić. Już teraz twój syn daje bliźniakom zły przykład.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nije wem, kto dawał im przykład wcześniej, ale z tegło co się orientuję nic się nie zmienyło od kiedy się tu wprowadzyliśmy. Nikita jest znacznie mądrzejszy niż się prezentuje. Wiem o tym doskonale, w końcu żyję z nim jedenaście lat. No, ale chwila. Ja przecijeż jestem tylko głupią blondynką. To nie jest tak, że dałam radę utrzymać syna i zapewnić mu godną przyszłość zupełnie sama.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O tym jeszcze nie pora mówić. W końcu wszystko może się zmienić, więc co tu mówić o jego godnej przyszłości?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I tak jego przyszłość będzie lepsza niż twoja teraźniejszość.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie mogliśmy się powstrzymać i zawyliśmy z uznania. Po tym szybko czmychnęliśmy do salonu udawać, że oglądamy telewizję. Nikt tu nie przyszedł, ale pewnie ktoś wyjrzał z kuchni. Sprawdziliśmy, czy jest już bezpiecznie. Okazało się, że z piwnicy wyszedł Maurycy, a zaraz za nim Józef. Myśleliśmy, że rudy pójdzie zmierzyć się z matką, ale prawdopodobnie poszedł do tylnego wyjścia się wymigać. Też bym tak zrobił. &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie jest klient? Zabiliście go? - Spytał Klemens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No nie żartuj sobie nawet, głupolu. Wyszedł już dawno, my sobie siedzieliśmy po prostu. Nikita, jak bardzo twoja mama się już naraziła?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja wiem? - Wzruszyłem ramionami. - Chyba tak jakoś...osiem na dziesięć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To i tak. Pora, żebym wkroczył. - Nie brzmiało to z jego ust tak stanowczo. Wciąż przemawiał przez niego nienaturalny spokój. Wyprostował się i poprawił sweter, po czym udał się do kuchni. Nie pozostało nam nic innego, jak podsłuchiwać dalej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No proszę! Pan się zjawił! A gdzie Józef?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A on już dawno wyszedł, Marietto.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pewnie. Skoro już oboje jesteście, a przede wszystkim ty, to powiem wam o co chodzi. Myślę, że powinniśmy rodzinnie uczcić wasze zaręczyny. W końcu pamiętajmy, że nasza rodzina jest tradycjonalistami i musicie to uszanować tak, czy inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No świetnie. - Powiedziała Beatrisa z udawanym zadowoleniem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie powinnaś się nic na ten temat odzywać, jeszcze nie jesteście po ślubie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To raczej nie ma nic do rzeczy. To nie mafia. - Zwrócił jej uwagę Maurycy, ale niewiele to dało. Zignorowała go.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ponieważ nasz dom rodzinny jest oficjalnie przejęty przez twój dom dziecka, przyjęcie zorganizujemy u mnie, jako, że jestem najstarsza i najzdrowsza na rozsądku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chyba nie. - Wyrwało mi się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nauczcie ich nie podsłuchiwać. Nie mówię o niczym, co byłoby tajemnicą, więc mogliby zwyczajnie się dołączyć do rozmowy. A w szczególności twój syn.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyjrzałem zza ramy drzwi, a za mną chłopaki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Moglibyśmy się dołączyć, ale nie chcemy. - Powiedział Lucjan.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Rozmowy z panią są zawsze niekomfortowe. - Dodał Klemens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A podsłuchiwanie wcale nie jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To zdecydowanie łatwiejsze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita, nie odzywaj się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Będę mówił ile chcę i co mi się zachce. To wolny kraj.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Przyjechałeś ze zniewolonego terenu i myślisz, że już ci wszystko wolno. Już sporo sobie naskrobałeś, więc lepiej zejdź mi z oczu! Powinieneś wiedzieć, że dorosłych się słucha.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A moja mama też musi cię słuchać? Przecież jest dorosła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pf. Mogłabym być jej matką, to już wystarczający powód, żeby okazywała mi szacunek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jakość osoby nie zależy od wieku. Twoja matka jest chora na umyśle i chciała mnie dzisiaj zaciukać kołkiem. Czy to jest według ciebie mądrość?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wszcząłem kolejną awanturę w domu. Awantura to nie za wiele powiedziane, nawet jeśli tylko jedna stara baba się wydzierała. Musiałem iść do swojego pokoju. I tak nie posiedziałem tam długo. Wyszliśmy z chłopakami i Petrą lepić bałwana, bo nam wolno.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zło wcielone jak się patrzy. Od kiedy ją spotkałam życzę jej długiej i bolesnej śmierci. - Petra zaczynała formować jedną z kul śnieżnych.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja myślę, że ona jest po prostu zagubiona. - Zaczął Klemens z jego hipisowskimi filozofiami. - Po prostu ciężar obowiązku przytłoczył ją na tyle, że próbuje się stawiać wszystkiemu co jej się wydaje, że może zaszkodzić jej albo rodzinie. Nie ma na tyle siły, żeby sobie z tym doskonale radzić, dlatego puszczają jej nerwy i nie może sobie z tym poradzić. Albo coś w tym stylu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Klemens...Ty jesteś anioł, ale nie będziemy jej wybaczać wszystkiego. - Jak dla mnie? Blondyn miał rację. - Gdybyśmy wybaczali wszystkim wszystko, to pewnie już wszyscy by nie żyli.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wybiegasz trochę za bardzo w przód. Może da się jeszcze coś z nią zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zimniej się robi i ciemno też. Idziemy do domu? - Spytała Petra.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dopiero co wyszliśmy. Najwyżej się przeziębimy i będziemy mieć wolne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie marz już tak. To nie takie proste.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No, dla nas tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spojrzeli na mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czego? Walcie się...Właśnie mi się coś przypomniało. Ale to później.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ci się przypomniało?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mieliśmy dzisiaj wynieść coś z Fahadem z piwnicy, ale przyjechała ta stara rura i teraz już nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To my tym bardziej nie wiemy. - Lucjan zamilkł na chwilę. Ulepił całkiem niezły spód dla bałwana. - Ile jutro macie lekcji?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klemens miał na jego szczęście tylko sześć. Petra miała standardowe siedem, zaś Lucjan cierpiał na dziewięć jak się okazało, co wydało mi się być czysto niehumanitarne. Ja nie wiedziałem, nie znałem jeszcze planu na tyle, żeby pamiętać. Podejrzewałem, że wcale się nie ucieszę, gdy już się dowiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chociaż robiło się coraz zimniej i (wyjątkowo spokojna dzisiaj) Petra z tego wszystkiego zwinęła się do domu przed zmrokiem, było całkiem przyjemnie. Bałwan wyszedł nam średnio. Zaaplikowaliśmy mu zarost z połamanych gałązek i położyliśmy mu na głowę starą końcówkę od mopa, która leżała w stercie złomu za domem. Nazwaliśmy go „Edgar” rzecz jasna, nic by lepiej nie pasowało. Według mnie wyglądali jak bliźniacy. Cóż, zrobiło się już dość ciemno, chociaż dopiero co nastawał wieczór. Zima to nie żarty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy mieliśmy się już zbierać, zacząłem opowiadać krótkie historyjki, którymi próbowałem wystraszyć chłopaków. Opowiastki te zostały jednak przebite przez wydarzenie, które znienacka nastąpiło powielając zdarzenie z dnia poprzedniego, jako że stało się jak sądzę o tej samej porze. Szliśmy już na schody werandy, aż tu nagle usłyszeliśmy krzyk identyczny jak ten który słyszałem wczorajszego wieczoru. Po bardzo szybkiej analizie zdecydowałem się, że pobiegnę za róg, gdzie znajduje się wejście do piwnicy od zewnątrz. Lucjan i Klemens pobiegli za mną. Naszym oczom ukazała się bardzo dziwna i niepokojąca scena, gdzie w płomieniach stała nieznana ani mnie, ani pozostałym postać. Pani ta bowiem była cała w ogniu, prawie nierozpoznawalna, nic w tej chwili nie mogłoby jej pomóc jak sądzę. Po prostu w jedną zaledwie chwilę zamieniła się w proch i zniknęła niczym widmo, a po niej pozostał tylko kawałek placu niepokrytego śniegiem. Drzwi do piwnicy były zamknięte. Zgniła trawka miała na sobie czarny osad, tak samo, jak wczoraj.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Biedna. - Klemens zbliżył się do miejsca zdarzenia. - Ze wszystkich możliwych śmierci, jej przytrafiła się jedna z najgorszych.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Postanowiliśmy o tym nie wspominać nikomu i sami to rozpracować. Na wejściu do domu wpadliśmy na Mariettę. Minęła nas bez słowa z nosem dumnie zadartym i wyszła. Po co tu siedziała do tej pory i czy ktokolwiek ją tu chciał? Nie wiem i nie rozumiem. Wyjeżdżając rozjechała naszego bałwana. Umyliśmy się, co niektórzy (w sensie wszyscy, tylko nie ja) przygotowali się na jutro do szkoły i zorganizowaliśmy mini zebranie u mnie w pokoju, bo wydawało nam się, że to jednak sytuacja, którą warto omówić. Usiedliśmy więc na środku (nie to, że mam tam dwa łóżka) tworząc trójkąt który symbolicznie przeznaczony jest do przywoływania demonów, ale zamiast pentagramu na środku postawiliśmy talerz z tostami. Obiad nas wszystkich jakoś dzisiaj ominął, chociaż do wieczora nikt nie narzekał. Lampka nocna rzucała na nas ciepłe, pomarańczowe światło, a w domu od godziny panowała wysoka temperatura, która przyprawiała każdego o senność.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Petra miała dzisiaj chyba licho w szkole. - Zaczął rozmowę Lucjan. - Podaj no keczup.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już dawno jej takiej zamyślonej nie widziałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie znam jej dobrze, ale nawet na mnie dzisiaj nie krzyczała. Ale z tym, że ma ciężko w szkole, możesz mieć rację. Pamiętacie urodziny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Jakie urodziny? - Klemens głupio się uśmiechnął.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No Petry urodziny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aaa, tak. Co nikt nie przyszedł?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i aż podskoczyliśmy czując, że to może Petra we własnej osobie nas usłyszała. Ale to była tylko Beatrisa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cześć, co robicje? - Spytała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Rozmawiamy o bardzo męskich sprawach. - Klemens się wyprostował dumnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No, dokładnie. - Potwierdził Lucjan.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To streszcajcie się trochę, bo rano dupa będzie wstawać. - Rzuciła do mnie szczotkę. - Uczesz się, bo będzijesz wyglądał jak babok.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;No i wyszła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co sądzicie o włosach Adelajdy? - Podjąłem temat.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie pasują jej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu nie przeszliśmy do „bardzo męskich spraw” i zdążyliśmy obgadać wszystkich łącznie z narzeczoną Edgara i trzy pokolenia wstecz całej tej żydowskiej familii. Najwidoczniej ofiara spalenia koło domu nie była ważniejsza. A co się okazało: czekało mnie osiem godzin terroru od samego świtu. Mam tylko jedenaście lat, powinienem mieć pięć godzin góra i jeszcze zwolnienie lekarskie z uczestniczenia...w czymkolwiek zechcę? Ok, może przesadziłem. Mimo wszystko, osiem godzin w czwartej klasie to zbyt wiele.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A wiecie, że najlepszym sposobem na przegonienie wilków jest ogień?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To cudownie Greg, ale pada deszcz, a te wilki to nie z filmu! - Pstryknąłem go w czoło.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chciałem tylko zacząć temat, żeby nie było niezręcznie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już sam fakt, że się zgubiliśmy jest niezręczny. Wilcy wchodzą na drzewa?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba już o to pytałeś. Ej, wiesz co? Od kiedy zrzuciłeś mnie z urwiska, nienajlepiej widzę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mówiłem ci, że to był wypadek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ah tak?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tivi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-AH TAK?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagle usłyszeliśmy wilcze wycie powodujące pojawienie się okropnych dreszczy na całym ciele. Wtem ktoś zaczął się śmiać. Wszyscy poza robotem wydarliśmy się. Pierre wskazał nam na trawę, gdzie siedział świerszcz którego zabiłem poprzednio.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Życzę wam jak najgorzej. Ten liść was nie ochroni.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Greg podniósł głowę aby obejrzeć spory liść pod którym się ukrywaliśmy. Zrobił nadąsaną minę i przyciągnął do nas bliżej liść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj no mnie...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Nie możesz mi rozkazywać. Nie ważne ile razy mnie rozdepczesz, zawsze wrócę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, no fajnie. Ale znam takie jedno miejsce, gdzie jak cię wrzucę, to już nigdy nie wyjdziesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie jesteś na tyle sprytny, żeby mnie złapać. - Fiknął na nasz liść. Mysz zaczęła znów grać tę niepokojącą melodię na fujarce.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita, nie kłóć się z robakiem. - Bazyl próbował mnie ogarnąć. - To tylko świerszcz!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale gadający.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj, jak się tak na wszystko będziesz wkurzał, to cię w końcu ciśnienie rozdupczy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bazyl, ja się nie denerwuję, tylko agresywnie rozwiązuję sytuację.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja ci za chwilę rozwiążę sytuację, pajacu! Mógłbyś się kiedyś w końcu zamknąć!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie rozkazuj mi!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie rozkazuję ci!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gówno prawda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czemu taki jesteś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chciałem mu odpowiedzieć, ale nie zdążyłem, bo w czasie gdy my z Bazylem się wyzywaliśmy, Greg nie potrafił wykrztusić żadnego słowa z lęku. Za nim bowiem stał jeden z wilków szczerząc kły i pobłyskując jasnymi ślepiami. Nagle uniósł liść i wyprostował się jak tylko potrafił przewyższając nawet Pierre&#39;a. Greg nie zdążył uniknąć ataku. Wybiegł przed siebie, ale wilk dopadł go jednym susem i wgryzł się w jego kark. Wspominałem kiedyś, że wilcy potrafią być nadzwyczaj okrutni? Oczywiście nie atakował nas on jeden, zawsze prowadzali się grupami nawet jeśli byli jednymi z największych istot w Labiryncie. Jeden z nich, tym razem bez spodni, oderwał Tivi głowę. Żaden z czterech jednak nie zdołał dorwać Bazyla, którego Pierre zakrył swoim metalowym ciałem. Czy przejąłem się śmiercią pozostałych? Nie, skoro i tak spotkam ich następnym razem. &lt;i&gt;Nie sądzę, aby sytuacja jak z Kotellą się powtórzyła, ponieważ wilcy nie posiadają takiej mocy. No więc po co się bronić, skoro i tak się powróci? No też nie każdy lubi być brutalnie mordowany i zjadany.  &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Pierre potrafił walczyć, więc zostawiłem ich ratując siebie. Ucieczka jest zazwyczaj dobrym rozwiązaniem. Tylko, że nie wiedziałem w którą stronę mam biec. Przecież zawsze była szansa, że trafię na wilczy obóz. &lt;i&gt;Pieprzone kundle w spodniach, chyba za dużo filmów w życiu widziałem. To prawie jak te pudle w spódniczkach, ale w bardziej zdemoralizowanej wersji.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W momencie gdy poczułem, że przestanie być przyjemnie i powyrywają mi nogi z tyłka, usłyszałem po swojej prawej bicie dzwonu. Pomyślałem, że skoro słyszę dzwon, to oznacza tylko jedno: tam jest wieża, tam jest cywilizacja, tam są szkielety które mnie obronią. Ruszyłem wąską ścieżką przez las goniąc za dźwiękiem dzwonu. Tylko, że w jednej chwili uświadomiłem sobie bardzo niewygodny fakt: nie mamy dzwonnika. Od kiedy zniknął, a w zasadzie od kiedy nie zdołałem mu pomóc, nikt nie wybijał godziny na wieży. Oprzytomniałem i dotarło do mnie jeszcze coś; dźwięk był zbyt blisko, aby to było z wieży.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Już nawet nie wiedziałem jak się wrócić do Bazyla i Pierre&#39;a, w sumie mały mógł już nie żyć. Miałem do wyboru kilka różnych ścieżek, a ja jak ostatni idiota zdecydowałem się iść dalej tą samą jak naiwny Czerwony Kapturek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Niepokojącą ciszę w ciemności przerywały tylko sporadyczne pisknięcia ptaków, które już dawno ułożyły się do snu oraz lekkie podmuchy wiatru poruszające koronami drzew. Przede mną zaczęły pojawiać się światełka, które mogły być równie dobrze świetlikami, co ognikami. Poruszały się nieregularnie w powietrzu. Chwilę po nich powstała jasna mgła, z której zaczęła wyłaniać się ogromna postać. Wraz z jej pojawieniem, zaczął bić dzwon identycznym dźwiękiem jak z wieży. Zauważyłem, że dziwnie skonstruowany tułów połączony był z białym dzwonem. Postać wyprostowała się, jednak kościsty kręgosłup wciąż odznaczał się w bladym świetle. Szyja zarośnięta była czarnym, gęstym futrem, które zakończone było na głowie pod cylindrem z dwoma piórami, a owe nakrycie głowy było tak pozszywane, jakby złożone z kilku innych cylindrów. Nie miał nóg, a jedynie czarne, długie łapy złączone z tułowiem czarną i białą błoną. Obie były w poszczególnych miejscach dziurawe. Postać nagle odwróciła głowę pokazując białą twarz w której umieszczone było ogromne, hipnotyzujące oko. Następnie gwałtownie odwróciła resztę ciała. Jak na tak chude ciało, ciemny brzuch cyklopa odznaczał się rozmiarem w kontraście do odstających, krzywych żeber. Pępek miał rozpruty, z wewnątrz wystawała wata i dwie szpilki. Obok białej błony znajdowały się ohydne, nabrzmiałe bąble.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spojrzał mi w oczy i oblizał się długim jęzorem. Powoli zaczął się do mnie zbliżać. Nie mogłem oderwać wzroku od jego oka. Nie wykluczone, że jak do tej pory był najdziwniejszą kreaturą &lt;strike&gt;która potrafiła się normalnie ruszać&lt;/strike&gt; w Labiryncie Snów. Unosząc się nade mną, pochylił się i zbliżył do mojej twarzy. Czarna substancja wypływająca z jego pyska ubrudziła mi mundur.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://4.bp.blogspot.com/-ocA0iTspJLs/WZs-V8Q25LI/AAAAAAAABic/nY1Xq5c8zvcaS0-Zq9fS1rrI3KMiVWCkQCLcBGAs/s1600/nikitawcaleniessmanakunin.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1200&quot; data-original-width=&quot;1200&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://4.bp.blogspot.com/-ocA0iTspJLs/WZs-V8Q25LI/AAAAAAAABic/nY1Xq5c8zvcaS0-Zq9fS1rrI3KMiVWCkQCLcBGAs/s640/nikitawcaleniessmanakunin.png&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie wiem co by się stało, gdyby nie uratował mnie Laurenty, który wyskoczył jak z konopi i pociągnął za sobą do ucieczki. Nie wiem, czy w ogóle oderwałbym wzrok od tamtego ślepia. Wyrwany z transu, późno zacząłem kontaktować, co jak i dlaczego. Wbiegliśmy do ruin (o których istnieniu nie miałem bynajmniej pojęcia) i Laurenty prawie że aż wrzucił mnie do środka. Wyjechałem twarzą w mokry piach, czarnowłosy zaś zastawił wejście drzwiami, które przyniósł spod ściany obok po czym usiadł pod nimi. Oboje odetchnęliśmy z ulgą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co to było?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wiem! Gdzie ty byłeś?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Na drzewie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jakim drzewie?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wysokim! Gdzie reszta?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wiem! Czemu drzemy mordy?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, dobra. Cicho teraz. Spadłem na drzewo i odzyskałem przytomność późno. Dość mocno późno chyba.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To nie zostałeś w ruinach?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Też mi się zdaje teraz, że powinienem, ale nie. Wylądowałem na drzewie. Poznałem dziesięć wiewiórek, z czego każda miała ciekawsze życie romantyczne ode mnie... Ale do rzeczy: kiedy jeszcze było jasno, próbowałem się z wami skontaktować, ale nie było w ogóle odbioru. Błądziłem po lesie jakiś czas, nawet spotkałem jakiegoś walniętego świerszcza który mi zapodawał pieśni ludowe, ale ani śladu po cywilizacji. Więc wróciłem na to samo drzewo co wcześniej. Pomyślałem, że sami się napatoczycie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Hm...Po pierwsze: ten świerszcz musi być unicestwiony raz na zawsze razem z tą nornicą i jej pieprzoną fujarką.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O, ty też go spotkałeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak. Dwa razy. Za drugim razem zaatakowały nas wilki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Niech no zgadnę...Zostawiłeś wszystkich i sam uciekłeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dwójka już nie żyła a Bazyl ma robota, co ja jestem? Nie miałem podstaw do poświęcenia. Zresztą, gdyby nie to, siedziałbyś na tym drzewie nie wiadomo ile czasu jeszcze. Wolałem cię znaleźć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A gdybym ja nie siedział na tym drzewie, nie uratowałbym cię. Czuję się teraz trochę jak bohater.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja tam zawsze wolałem czarne charaktery.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Łotewer. - Wyciągnął z kieszeni flaszkę, z której się napił. - To co, siedzimy do jutra?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak ci tu miło, to siedź. Ja wejdę na górę i zobaczę czy coś widać za drzewami. Ten las wcale nie jest taki wielki. Myślisz, że to był kiedyś zamek?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Ta, na pewno. Jakieś może sto lat temu? A nie, czekaj. To nigdy nie był zamek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj no... - Nie miałem argumentów na jego sarkastyczne gadanie, więc tylko rzuciłem mu wzrok nienawiści.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Spadniesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie spadłem. Wgramoliłem się zgrabnie na szczyt wieżyczki i rozejrzałem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widzę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co widzisz? Sprecyzuj, bo ja ci nie czytam w myślach. Idę do ciebie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przyszedł.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widzę miasteczko. Tam, światła. Widzisz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, tak. Ale nie, wiesz, dzisiaj już nie pójdziemy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cholera, wiem przecież.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie krzycz na mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czy ty pijesz truciznę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Skąd wiedziałeś? Ale nie, to nie do końca tak. Albo nie, to jednak jest tak. Masz, pij.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mózg cię swędzi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak się zabijemy, to pojawimy się w innym miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...O...Ooooo! Dlaczego jestem taki głupi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd mam to wiedzieć? To może być wina twojej matki, ewentualnie otoczenia. Otoczenie w szczególności wywiera wpływ na chłopcach w twoim wieku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oddaj, to ci nie służy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Często zapominam o najprostszych rozwiązaniach w Labiryncie. Przeważnie dzieje się tak dlatego, że lubię utrzymywać realizm sytuacji. Wolę unikać leniwych uproszczeń. Od tego mam rzeczywistość. Potrafię stać się królem dramaturgii w najmniej oczekiwanym momencie i nawet chwile terroru nie potrafią mnie ocucić kiedy już się porządnie rozkręcę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Z Laurentym posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas, żeby się nie marnować. W końcu zostało mi jeszcze dużo czasu, a i tak obudziłem się przed porankiem. Nie wiem, kiedy Fahad wrócił do pokoju, jednak wszystko wskazywało na to, że już od dawna spał. Noc była dość jasna, żadnego dźwięku poza oddechem. Wciąż nieco zdrętwiały na ciele podniosłem się do siadu. Zorientowałem się, że nie mam obok królika więc zacząłem go szukać w panice. Gdy zobaczyłem, że leży tuż obok łóżka, zabrałem go najszybciej jak się dało w obawie, że coś spod tego łóżka może chwycić mnie za rękę gdy to zrobię. Pewien czas gapiłem się w przestrzeń, zupełnie bez powodu. Nie potrafiłem zmusić się do dalszego leżenia, bowiem jakoś tak nabrałem mnóstwo energii.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kim była ta kobieta, która spaliła się dzisiaj pod domem? Czy to była ta sama osoba co dzień wcześniej? Głos był bardzo podobny. Ale dlaczego się to powtórzyło? Ja bym nie chciał się spalić raz, a co dopiero podwójnie. Wcześniej też się to zdarzało? Wiedziałbym coś na ten temat. A jak nie ja to pozostali na pewno. Lubię niewyjaśnione zjawiska, ale jak tak sobie teraz o tym pomyślę, to ja wcale nie jestem taki sprytny żeby to ogarnąć. Najwyżej się dopisze do archiwum „X”, bo co innego zrobić? Chociaż nie, to nie jest tak, że ja nie mam czasu na rozwiązanie tej zagadki. Przecież ja nawet nie odrabiam pracy domowej. Warto jest spróbować, ale to niekoniecznie skończy się tak jakbym chciał, a co dopiero mówić o pozytywnych rezultatach śledztwa. Jutro...a w sumie to dzisiaj, bo teraz jest już rano. Dzisiaj jeszcze sprawdzę, czy to się powtórzy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usłyszałem budzik z pokoju naprzeciwko. To poryte bibibip sprowadziło mnie z powrotem do emocjonalnego parteru. Padłem z powrotem do pozycji leżącej i zawyłem jak łoś cierpiący przy porodzie, a z tego wszystkiego aż Fahad się podniósł żeby sprawdzić, co się dzieje. Nie miałem nawet ochoty na śniadanie. Dzisiaj miała się podnieść temperatura, tak przynajmniej mówili w telewizji, co zapowiadało się źle. Jak mnie znowu obrzucą śniegiem, to wyrwę im oczy każdemu po kolei i będę to sprzedawał w słoikach jako ozdoby zapachowe do sypialni. Mógłbym też na przykład zrobić kontrowersyjne kolczyki. Kiedy miałem siedem lat miałem przez jeden tydzień aspiracje na zostanie projektantem. Ogólnie chodziło o to, żeby pracować z ładnymi paniami. Co prawda szybko mi przeszło kiedy spotkałem córkę koleżanki mojej matki, która zaczynała modeling. Pierwszy raz widziałem kogoś, kto dostał napadu szału i agresji przyprawionego załamaniem nerwowym z płaczem w roli głównej. Miała chyba na imię Basia. Dzień po tej akcji zabiła się za pomocą otwieracza do piwa. Nie wiem do tej pory w jaki dokładnie sposób i co ją do tego skłoniło. W końcu modelki dużo zarabiają, prawda? Ostatnie słowa jakie od niej usłyszałem to „nie sprzedaj się”. Zakładam, że to było mądre i jeszcze mi się przyda, dlatego zapamiętałem jak paciorek, czyli wywaliłem gdzieś na dno pamięci i przywołam gdy zajdzie taka potrzeba.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Im bliżej budynku szkoły byłem, tym więcej chęci do życia traciłem. Głupio mi było, że młodszy ode mnie Jasiek lepiej sobie radził i nawet świadomość tego, że chodzi do tej szkoły dłużej ode mnie nie pomagała. Gdy musiałem rozstać się z Klemensem aż mi się rzygać zachciało. On miał tę energię, która w miarę tłumiła mój stres. Dobrze, że jeszcze w zanadrzu miałem drugiego dobrego człowieka, przy którym już prawie czułem się komfortowo. Salomon na pierwszy rzut oka już się wydaje łagodny. Jasne włosy spięte w kucyk, okrągłe okulary, jasne oczy, łagodne rysy. Kto by pomyślał, że takie miłe i małe mogłoby spowodować ogromny wypadek? Ludzie z narkolepsją na pewno nie mają przyjemnego życia. Nie rozumiem jak to się dzieje, że mimo to jest taki dobry i nawet ma motywację do nauki. Gdzie to rośnie? Kto to sprzedaje?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-N-nikita! Chodź, mamy na górze! - Zawołał do mnie ze schodów w holu.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czekaj na mnie! Muszę odnieść kurtkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chwilę później biegiem wróciłem do niego i spotkaliśmy się na schodach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co my teraz mamy? Nie pamiętam planu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wudeżet.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Co to jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-T-to jest coś, co weszło nam w ty-ym roku. Nie wiemy, co t-to jest.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak to nie wiecie?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ksiądz coś nam gada-a...Aaa...A my tego słuchamy i nie wiemy o co chodzi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kretyni. - Usłyszeliśmy głos Kamila, tego gościa, który zasugerował mi niedawno żebym się zawijał do budynku dla dziewczyn. Dogonił nas na schodach. - „WDŻ” to skrót od „Wychowania Do Życia”.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-N-niewiele mi to mówi. Ostatni-o mówiliśmy przecież o Jezusie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo to może być coś jak religia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie chcę nic mówić, ale mam wątpliwości. - Odważyłem się odezwać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A bo ty pewnie gówno wiesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Z gównem to ja cię mogę zmieszać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Zobaczymy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kamil wyminął nas obrażony, a Salomon tylko zakrył uśmiech dłonią.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Sala w której mieliśmy tę tajemniczą lekcję była beżowa, chłodna, a masywne ławki były złączone.  Podejrzewałem, że największa patola zajmie ostatnie miejsca bo co to nie oni, ale jak się okazało, już jakiś czas temu ksiądz wysłał ich na przód, żeby mógł ich pilnować, więc z Salomonem i Zefirkiem mogliśmy się nacieszyć brakiem presji na tyłach. No może tylko ja i Salomon, Zefir zestresował się od razu jak mnie zobaczył i jakoś nie zapowiadało się na to, żeby mu odpuściło.  Ja się też prawie zesrałem jak zobaczyłem tego księdza, więc może to wina duchownego a nie moja? Nie śmiałem zapytać. Jeszcze by mnie pobił.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobrze chłopcy, tym razem odpuścimy sobie modlitwę. - Wszyscy odetchnęli z ulgą. - Dzisiaj pomówimy o czymś ważnym i to będzie wam bardzo przydatne, ponieważ wstępujecie w trudny wiek dojrzewania. Grzesiu, pójdź po dziennik.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A czemu ja?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo siedzisz najbliżej drzwi. No już, nie mamy całego dnia. Mamy ważny temat do omówienia. - Usiadł przy biurku, przez co zniknął mi z pola widzenia. Może i dobrze, bo wyglądał jak napompowany kasjer na stacji benzynowej, któremu właśnie ktoś wyciągnął gacie z tyłu. Nie wiem ile da się pojąć z tego opisu, ale może ujmę to tak: co za jebany frajer ze zbyt małymi okularami. Gdy tylko zobaczyłem jego czerwoną twarz z brodawką wiedziałem, że będą z nim problemy. - Widzicie, kto był ostatnio na kazaniu w moim kościele ten był i wie, co się stało, a kto był gdzie indziej na mszy, ten się dowie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jak ktoś w ogóle nie był? - Szepnąłem do Salomona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No to tego...Sytuacja była taka, że kazanie było o jednej z największych zbrodni przeciw Bogu: o homoseksualizmie. Dziękuję Grzesiu, że się pofatygowałeś, teraz sprawdzę obecność.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Koleś sprawdził obecność, spytał, czy jestem imigrantem z Ukrainy, byłem imigrantem z Ukrainy, później zaczął opowiadać o tym, że jakaś laska zaczęła się z nim na mszy kłócić i że na pewno nie miała racji bo tak było w piśmie czy coś i koniec, kropka. A ja nadal nie rozumiałem, co to jest homoseksualizm i kto go wymyślił.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nadal nie ogarniam – Mówiłem do Salomona. - Dlaczego to się dzieli na kategorie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mnie się pytasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I dlaczego Bóg tego nie chce? On czasem nie kocha wszystkich?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak, ale mówi, że to zbrodnia i tak nie wolno.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Serio myślałem, że to naturalne.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak szczerze, to mnie nawet istnienie tego nie przyszło do głowy. Nikt mi nie mówił jak ma być i że tak może być.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W sumie to w bajkach zawsze był facet i kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nigdy, ale to NIGDY nie zwróciłem na to uwagi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiecie, tak szczerze... - Ku mojemu zaskoczeniu odezwał się Zefir. - To...mam de ja vu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chłopcy z tyłu, proszę o ciszę! Kontynuując, pamiętajcie, że nie powinniście nosić długich włosów, ponieważ to może być sygnał dla grzesznika. To może również świadczyć o tym, że jesteście gejami! Nie dajcie sobą manipulować modzie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W tym momencie ewidentnie dusza mi się rozczłonkowała na pięć i zatańczyła wokół ogniska. Kompletnie ksiądz mnie pocisnął lepiej niż ktokolwiek w całym moim życiu i tak zacząłem się śmiać, nie tylko z siebie ale i innych uczniów w tej klasie którzy mieli długie włosy. Tak nie mogłem się powstrzymać, że aż cała reszta zaczęła się śmiać, a ja się prawie z tego wszystkiego popłakałem. Do tej pory nie do końca rozumiałem, ale to było w szczególności dla mnie tak zabawne, że łysy musiał mnie w końcu wyprosić z sali. Nie wiem, na jakim etapie był mój stan psychiczny gdy wyszedłem na korytarz i krzyknąłem „Oto ja! Potężny mentor wszelkiego homoseksualizmu!”, ale na pewno na tym, w którym powinienem zacząć robić karierę w tej szkole.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale proszę księdza. - Salomon zwrócił się do niego po chwili niezręcznej ciszy. - Co z tymi mężczyznami którzy zapisali się w historii i mieli długie włosy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Właśnie panie, co pan? - Spytałem zza drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Długie włosy to atrybut kobiecy i nie mam już nic więcej na ten temat do powiedzenia. - Czyli brakło mu argumentów.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A słyszał pan, że kiedyś to mężczyźni nosili buty na wysokim obcasie? - Nie wiem, który to powiedział.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale to było kiedyś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak samo ktoś KIEDYŚ napisał Biblię i do dzisiaj wszyscy się jej słuchają. Podejrzane, co nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita! Masz tam siedzieć cicho, nie uczestniczysz w mojej lekcji!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A to mogę sobie iść?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nudzę się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nawet jakbyś tu wszedł, to i tak byś się nudził. - Powiedział Kamil.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchajcie mnie dzieci. Słowo Boże to nie jest coś, co przemija z czasem jak moda!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zaledwie niedawno młodzi chłopcy byli ubierani jak dziewczynki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Salomon to nie jest lekcja historii, innym razem zabłyśniesz. Zefir, czy ty płaczesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo...bo ja nie chcę się sprzeciwiać Bogu! A co jak moje włosy są zbyt długie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zefir co z tobą, upośledzony jesteś? - Z szoku aż przycisnąłem twarz do drzwi. Jakaś nauczycielka wyminęła mnie z nietęgą miną, ale dla jej własnego dobra postanowiła się nie wtrącać. - Konfident!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Akunin! Bo pójdziesz do dyrektora!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wytrzymam tego! - Jakiś koleś się wydarł na całą klasę po czym wstał prawie przewracając krzesło.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale czego? Bo się zgubiłem. - Jak gdyby nigdy nic zajrzałem do klasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie odpowiedział. Po prostu po ławkach przeszedł na tę stronę klasy gdzie był filar i okna, po czym otworzył jedno na oścież i nikt nie zdążył go powstrzymać. Dzieciak rzucił się z okna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To ja może jednak wyjdę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie wiem skąd we mnie dzisiaj te przejawy śmiałości.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czemu dzisiaj nie ma Dona?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie chciał przychodzić. Nie musiał za-zasadniczo rzecz ujmując. Wiesz jak jest.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A może i dobrze, niech sobie odpocznie. Co jak co, ale jemu się należy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ciebie czemu wczoraj nie było? - Salomon zaczął czyścić okulary.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie chciało mi się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aż takie luzy masz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie no, musiałem się trochę pogimnastykować. Ale wierz mi, że nie było warto. Przyjechała psychiczna siostra mojego ojczyma i zrobiła awanturę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O co? Mam herbatę w termosie, chcesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pewnie. Czekaj, co ja...Z tego co pamiętam opieprzyłem ją i wylałem jej gorącą kawę na nogi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Salomon spojrzał na mnie spod okularów gdy nalewał herbaty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wiem teraz czy mam się ciebie obawiać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jaja sobie robisz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No pewnie głupku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ehh... - Rozejrzałem się po ludziach. - Prestiżowa prywatna szkoła, pogotowie codziennie i kilka osób w godzinę idzie do dyrektora. Świnie też tu latają?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie gadaj, w każdej szko-ole mogło się to wydarzyć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak dla mnie to Maurycy, nawet jak ma multum kasy, mógł nas wysłać do normalnej szkoły. Nie byłoby tych mundurków, tych księży, tych wszystkich bredni...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czego?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To nie tak, że chcę ci zrobić przykrość czy coś, ale ja zawsze jestem szczery.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wal śmiało, jestem człowiek ze stali, łzy wrogów wypijam na śniadanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chodzi o to, że nawet jeśli ten pan ma dużo pieniędzy, to z takim domem i ilością wychowanków nie może być bogaty. Szybka matematyka. Nie mówię oczywiście, że to źle, ni-nie próbuję się wy-wywyższać, broń Boże.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Wiem, że nie. Ale teraz trochę mi się wizja świata złamała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widzę, bo aż zbladłeś? Co jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gwałtownie odwróciłem głowę w jego stronę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Moja matka nie poleciała na kasę!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Pij herbatkę, bo ci wystygnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Akurat schodami szedł Klemens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Klemens, czy my jesteśmy biedni?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak myszy kościelne. - Odpowiedział radośnie i poszedł dalej niosąc dziennik pod pachą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wróciłem. - Zefir który przyszedł chwilę później wyglądał jak nieszczęście i pół Ukrainy. - Pan dyrektor powiedział, że mogę mieć takie włosy. I że mam nie beczeć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Owieczka. Herbatki?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mojej herbatki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cholera mać, Salomon, to że jesteś nadziany nie znaczy, że masz się tak wywyższać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie chcę... - Usiadł smutno obok mnie na parapecie. - Jestem zmęczony. A za godzinę wf.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie musiałeś nam przypominać. Już tamto półrocze samemu było ciężko, a co dopiero teraz z klasą &#39;A&#39;.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po co przypominasz? W ogóle dlaczego ty nie masz zwolnienia? Możesz zasnąć w każdej chwili.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tak jak powiedziałem, zasnął. W tej chwili.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No to są żarty jakieś. Dobra Zefir, bierzemy jego plecak i uciekamy zanim się obudzi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po co ci jego plecak...?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jestem biedakiem, to normalne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ta sama nauczycielka z wcześniej zmierzyła mnie wzrokiem i przyspieszyła kroku.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na następnej lekcji byłem jak aniołek. Grzecznie słuchałem co tam się działo w tej pustyni, później słuchałem co się działo w puszczy i było cacy. Na wyjściu sensej powiedział, żebym się nie wstydził i że śmiało mogę się zgłaszać jakby co. Pewnie, już lecę, nastawiajcie fotoradary. Jeszcze zapowiedział nam dwie kartkówki na poniedziałek i oznajmił, że kolega który skoczył z okna żyje i tylko połamał obie nogi. Jak tak dalej pójdzie to zrobię to samo, ale specjalnie wejdę na samą górę lub na dach, jeżeli zajdzie taka potrzeba.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A t-t-tu się przebieramy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co to za melina? Śmierdzi tu trupem. - Chłopcy którzy już byli w trakcie zmieniania ubioru spojrzeli na mnie wymownie. - Salomon, tak w ogóle, to dlaczego ty nie masz zwolnienia?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh...bo to jest t-tak, że mogę ćwiczyć kiedy zechcę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty jakiś niepoczytalny jesteś. Człowieku jakbym miał najmniejszy powód, żeby wyłudzić zwolnienie, zrobiłbym to od razu, a co dopiero móc decydować czy chcę ćwiczyć, czy nie...To by było boskie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta-tak, ale to dod-datkowa ocena...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przez chwilę zapanowała wymowna cisza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Świr. - Stwierdził krótko jakiś ziomek i wyszedł.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Muszę go poprzeć. Zwątpiłem w ciebie. No, rób co chcesz, ja zaczekam przed przebieralnią.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-E-ej! Nikita, ty się nie przebierasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chyba sobie jaja robisz. &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zmęczyłem się psychicznie i stanąłem sobie pod ścianą w miejscu, gdzie było najmniej osób. To idiotyczne, że przebieralnie znajdowały się w najprawdopodobniej najchłodniejszym miejscu w szkole. Moją uwagę przykuła trójka chłopców. Jednym z nich był Jasiek, drugi był łysawą pulchną kulką z agresywnymi brwiami, a trzeci był z nich najdrobniejszy, widocznie najeżdżali go o coś. Chłopczyk miał kasztanowe, pofalowane włosy (ksiądz pewnie powiedziałby, że gej), ale za to nienaturalnie jasne oczy, powiedziałbym, że beżowe, albo jakieś piaskowe. W każdym razie ciekawie odbijały światło. W tej szkole wszystko jest możliwe, jak się okazuje. Poza tym znalazłem tu ciekawą zależność: albo chłopaki są super przystojni, albo super śliczni, albo ultra obrzydliwi a przynajmniej na moje oko. Nie wiem do jakiej kategorii się zaliczam, ale mam nadzieję, że nie znajduję się na dnie hierarchii.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jasiek i jego wkurzony kumpel wyraźnie czepiali się małego i oczekiwałem, że to będzie coś poważnego, żeby była kupaburza i miałbym co oglądać. Pojawił się jednak intrygujący zwrot akcji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chyba rozumiesz, że ja uwielbiam Witkinsona, bo świetnie gra w piłkę, a Jurek uwielbia Jessicę Mallow, bo dobrze śpiewa. Każdy z nas jest czyimś fanem. Britney Spears, Justin Timberlake, albo czemu nie Żyraf z seniorów?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale po co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jeszcze się głupio pytasz. - Odezwał się ten cały Jurek. -No bo, czaisz, jak jesteś czegoś fanem, to jesteś kimś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A to może być na przykład bohater w bajce?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dorośnij, mówimy o prawdziwych osobach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A autor książki?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie pogrążaj się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zaśmiałem się i zdecydowałem się do nich zagadać, co widocznie poirytowało Jaśka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już lepiej być fanem fikcyjnych postaci niż fałszywych ludzi, których wszyscy kochają za nic, a w większości tylko dlatego, że są sławni. Nie wiecie, czy wasze gwiazdy nie są kompletnymi śmieciami, na przykład takimi jak wy, którzy wciskają innym takie kity wtrącając się w ich poglądy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie uważaj się za mądrzejszego tylko dlatego, że jesteś starszy. - Ostatnio wydawało mi się, że z Jasiem mamy szansę się dogadać, ale wygląda na to, że jednak nie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, nie dlatego, że jestem starszy. Jestem mądrzejszy, bo jestem mądrzejszy nie ważne ile miałbym lat, a to wszystko tylko dlatego, że jestem od was dwieście razy bardziej epicki i najwyżej możecie mi całować buty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba ty mnie możesz w dupę pocałować! - Nakrzyczał na mnie Jurek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wyglądasz na takiego, co roznosi choroby, więc jestem zmuszony odmówić dla swojego dobra.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Policzymy się w domu. - Jasiek wycofał się, a wraz z nim kolega. Dopiero teraz zorientowałem się, że tamta mała ofiara gapi się na mnie wyłupiastymi ślepiami jak w obrazek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To nie byli twoi kumple? Bo jak coś namieszałem, to sory. Wierz mi ja z tym wyższym mieszkam i on wcale nie jest taki fajny, musiałem się wyrwać...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcę być twoim fanem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Szo?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jestem od dzisiaj twoim fanem! - Ucieszył się jak szczeniak na pełną michę. - Jak masz na imię? Jak na nazwisko? Gdzie mieszkasz? Ile masz lat? W której klasie jesteś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Łoa, zwolnij mały fanboyu! - Salomon przyszedł mi na ratunek. - Co tu się stało?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chore rzeczy. - Powiedziałem nieco zmartwiony. - Słuchaj mały, pogadamy na przerwie. Ja idę teraz na wf, ok?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pewnie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;I tak jakoś się uratowałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Sala gimnastyczna znajdowała się po drugiej stronie szkoły od naszej klasy. Zimno, ciemno, niepokojąco, a jak na dwie klasy nieco mało miejsca, ale z tego co wiem to jest „ta mniejsza” sala, cholera wie dlaczego akurat lekcja tutaj. Nie śmiałem spytać. Przyszła nieco wyrośnięta i zarośnięta baba w przyciasnych leginsach i szorstkim głosem kazała nam się ustawić w rządku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wspominałem o kategoriach urody w tej szkole. Zdecydowana większość klasy &#39;A&#39; zaliczała się do przystojniaków, szczególnie w porównaniu z nami. Pomimo, że byli w tym samym wieku, przerastali nas masą mięśniową  i prawdopodobnie szybciej zaczęli dojrzewać niż my. Ale to my jesteśmy ci normalni. Nie wyglądamy na hot trzynaście, tylko na kjut jedenaście, a niektórzy tylko na fuj jedenaście. Nie to, że już się z nimi łączę w bólu czy utożsamiam, opisuję tylko jak to wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Babka sprawdziła obecność, a później zaczęło się przesłuchanie kto i dlaczego nie ćwiczy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ruski! Czemu stroju nie ma?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pani wybaczy, ale to mój pierwszy raz będąc na lekcji wf&#39;u w tej szkole. Wolę popatrzeć co tu się będzie działo i ocenić, czy chcę uczęszczać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ohohooo! A to nie ma tak, że możesz decydować!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jest wiele opcji umożliwiających mi opuszczanie tych lekcji, proszę pani. Swoją drogą, nie toleruję czegoś takiego jak wf w środku lekcji. - Zmierzyła mnie wzrokiem w oczekiwaniu na kontynuację. - A nie, moment. Ja w ogóle nie toleruję lekcji wf&#39;u.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widać, gruba dupo. - Kamil się wyrwał z szeregu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Lepiej mieć grubą dupę niż gruby ryj!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cicho albo pójdziecie do dyrektora oboje!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Część klasy &#39;A&#39; zaśmiała się cicho.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dlaczego wasza klasa taka jest? Co nowy, to większa papka. Ruski ty baba jesteś, czy chłop?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zdania są podzielone. - Powiedziałem na tyle głośno, żeby cała klasa słyszała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, nie ważne. Tym razem ci opuszczę. Niećwiczący siadać!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Proszę pani!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czego znowu ruski?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kolega zasnął. Tak tylko mówię dla zwięzłości.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To po prostu go zanieś na ławkę...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, wedle życzenia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usiadłem sobie grzecznie z innymi pajacami na ławeczce. Salomon słodko spał sobie oparty o mnie i z pozostałymi przyglądaliśmy się rozgrzewce.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Cholera! Potrzebuję całorocznego zwolnienia na teraz! - Wyrwało mi się, gdy zobaczyłem jaki wycisk daje chłopakom ta chora kobieta. Nagle w biegu jeden z naszych został staranowany przez giganta z klasy &#39;A&#39;.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ja potrzebuje zwolnienia z wf&#39;u na całe życie! - Pryszczaty aż prawie spadł z ławki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh...Co się dzieje? - Salomon obudził się, podniósł i przetarł oko pod okularami jak jakaś śpiąca królewna. Chwyciłem go za koszulkę i spojrzałem mu prosto w oczy z poważną miną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śpij. Wracaj spać. Nie wstawaj Salomon. Nie rób tego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Łot?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śpij dalej. - Pryszczaty kolega był już prawie na skraju.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O-ok...?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Krótko i zwięźle rzecz ujmując, Salomon nie wyszedł na ring. Po tym jak w niecałe dwie godziny skosili naszych wyszliśmy do przebieralni ratować poszczególne ofiary gry w nożną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, a może złożymy petycję, że nie chcemy mieć lekcji z &#39;A&#39;? To by może trochę nas ocaliło... - Zaproponował Frederic.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To by było tchórzostwo. - Próbowałem ocucić jednego chudzielca wachlarzem z zeszytu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty nawet nie miałeś dzisiaj stroju! Nie masz głosu w tej sprawie! - Negatywna energia Kamila odbiła się rykoszetem od ściany i trafiła każdego po kolei.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam, bo ja też kiedyś będę musiał ćwiczyć!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Za kogo ty się w ogóle Ukraińcu masz?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A za kogo ty mnie masz, ty...no...Cholera, brakło mi na ciebie określenia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Boże, co za frajer.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Daj mi tydzień i będę mieć na ciebie takie haki, że będziesz się bał przy mnie kichnąć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zobaczymy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Dobra passa przeszła mi bardzo szybko i resztę czasu w szkole spędziłem głównie spoglądając z uczuciem nostalgii w okno. Zefira znaleźliśmy w toalecie, przy okazji dowiedziałem się, że w tym roku szkolnym ani razu nie przyszedł na wf. W ogóle mu się nie dziwię. Dostaliśmy zbiorową burę za nieodrabianie prac domowych, a poza tym nie działo się nic szczególnego. Nie skupiałem się na lekcji. Rozmyślałem o tym, co stało się w domu, o tym, że chcę aby zima dobiegła już końca, a także o fakcie, że muszę porozmawiać z Beatrisą o paru sprawach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tymczasem Petra nie radziła sobie wcale lepiej ode mnie, chociaż miejsce już od dawna ma zagrzane i reputację wykreowaną. Jak się okazuje, nie najlepszą.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagonka na Petrę trwa już od lat. Głównie chodzi o to, że nie mamy tyle pieniędzy co znaczna większość dzieci, niezależnie od budynku. Wierzcie lub nie, ale żeńska część szkoły potrafiła być znacznie gorsza niż nasze patusy. Bowiem popularnością cieszyła się tam grupa rozpuszczonych dziewcząt, które charakteryzowały się swoim kontrowersyjnym stylem bycia oraz wyglądem, z czego obie te rzeczy zmieniały cię co tydzień z modą. Najważniejsza z nich, być może ta Laura która urządziła lepszą imprezę niż Petra mogła, uwielbiała krytykować inne dziewczyny, a w szczególności naszą Petrę, która robiła co mogła, aby zabłysnąć albo chociaż stać się neutralną jednostką. Druga była nieco bardziej dzika i w tym samym czasie rozwydrzona, używała przemocy na tyle na ile mogła. Trzecia była spokojniejsza, ale cieszyła się urzekającą figurą i długimi włosami. Wciąż nie takimi perfekcyjnymi jak moje, ale nie będę się na razie wtrącał. Czwarta była drobna, kędzierzawa i była tą usportowioną. Piąta, ta ruda, nazywała się Adelajda. Dokładnie. Ta sama Adelajda, która mieszkała z nami pod jednym dachem, jadła z nami obiad i słuchała kiepskiej muzyki późno w nocy. A dlaczego bogate panny ją akceptowały, a małą Petrę już nie? Kto wie, pewnie miała asa w rękawie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jeszcze opuść tę spódnicę!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ci daje ten balet, jak się boisz pokazać nogi? Włosy się goli!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ale Petra nie potrafiła odpowiedzieć. A może potrafiła, ale starała się ignorować? Tylko, że to nie miało znaczenia czy się stawiała, czy podkładała, wciąż dostawała po głowie. Co na to inne dziewczyny, które widziały, co się działo? Nie tylko baletnica miała tutaj przez nie ciężko. Ale nikt nie zwracał na to uwagi dla własnego bezpieczeństwa. Tą szkołą mimo wszystko rządzą pieniądze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chociaż wydawałoby się, że Petra została kompletnie sama, to jednak jej klasie była pewna osoba o imieniu Sonia, która z miłą chęcią zaprzyjaźniłaby się z Petrą i umiliła jej życie. W końcu również była jedną z tych, którym nie poszczęściło się w życiu i ekipa dziewczyn alfa wybrała ją na jedną ze swoich ofiar. Jak można krzywdzić drobną blondyneczkę z kokardką we włosach? Nawet jeśli dziwnie pachnie, to nie zasłużyła na to tak samo jak na odtrącenie przez nadętą baletnicę, która wymaga więcej niż może dostać i na dodatek nie dostrzega tego, że może mieć coś o wiele lepszego niż uznanie ze strony jakiś starszych cycatych lafirynd tępych jak dzida po zmroku na Saharze.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W domu była w tak kiepskim nastroju, że byłem pewien, że zabije mnie, gdy tylko mnie zobaczy. Nie wiem, czemu akurat mnie. Może chodzi o te jej urodziny? No dobra, trochę od początku się przepychaliśmy, nie będę ukrywał. Gdy wróciłem do domu zmarznięty i zestresowany podróżą, brunetka siedziała w kuchni przeglądając magazyn modowy. Wciąż była w mundurku, piła herbatę. Wszedłem do kuchni przyglądając się jej dopóki nie zajrzałem do lodówki. Rozbrajający był fakt, że wszystko robiła nad wyraz agresywnie. Agresywnie piła herbatę, agresywnie przekładała kartki gazety, agresywnie przesunęła nogą krzesełko które jej zawadzało pod stołem. Nic mnie nie zainteresowało w lodówce, więc zamknąłem ją i w tym samym momencie Petra rzuciła magazynem w szafkę pod zlewem. Spojrzałem na nią zdziwiony, a ona wściekła jak pies podparła głowę na dłoni i zaczęła mieszać herbatę. Agresywnie rzecz jasna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiesz...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie mów do mnie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wycofałem się najszybciej jak się dało. Przebrałem się w piżamę i usiadłem przy parapecie w swoim pokoju. Zbliżała się ta pora, w której płonąca kobieta miała się pojawić więc nawet gdy Fahad zaproponował mi odgrzanie ryżu z sosem tylko pokiwałem głową i dalej nasłuchiwałem jak wilk czyhający na ofiarę. Również obiad zjadłem na parapecie. I nic. Zupełnie nic nie usłyszałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No cześć laluniu, jak tam dzisiaj w szkole? - Beatrisa weszła do pokoju.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W sumie to spoko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Spoko?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Również byłem zaskoczony moimi relacjami z owego dnia, ale taka była prawda. Nawet jeśli się zmęczyłem, to nie było tak źle i pomyślałem, że w sumie może jeszcze jakoś to zniosę. Nocą jednak powróciła do mnie myśl, że może naprawdę będziemy mieszkać tu na stałe. Byłem szczerze przekonany, że Beatrisa zdecydowała się na ten związek tymczasowo tak jak to było poprzednio. Zawsze wybierała sobie wyjątkowe osobliwości tylko po to, żeby się nie nudzić. Fakt, zataiłem to przedtem, ale miała wielu mężczyzn w ciągu ostatnich lat. Tak samo mogło być tutaj, w końcu opiekowanie się domem dziecka to też prawie jak nowa rozrywka, ale taka, która szybko się nudzi. Teraz to wszystko nabierało sensu. &lt;i&gt;W końcu nie szłaby do pracy, gdybyśmy się mieli stąd zmyć w najbliższym czasie. Jak miałem na to wpaść? Głupi jestem, nie ma przebacz. Ale moja matka i stały związek? Czym to w ogóle w istocie jest i po co to komu, a w szczególności jej? Może to jakaś pomyłka? Co  jest takiego w Maurycym Merku, że moja matka chce wziąć z nim prawdziwy, nieudawany ślub?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Myśl, która dopadła mnie jako następna to to, że będzie jakaś impreza rodzinna i że będę musiał na niej być. A gdybym się może pochorował? Albo poszedł śladem kolegi z wychowania do życia? W zasadzie dlaczego by nie, ból to znak że człowiek żyje, najwyżej trochę się podrę i pokrwawię, a w zamian poleżę sobie w świętym spokoju i będą mi przynosili jedzenie dopóki się nie wykuruję. Kusząca myśl, kusząca.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Fahad, śpisz? - Powiedziałem dość głośno.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Zastanawiam się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nad czym?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak ja mam to zrobić, żeby tamtego małego pędraka uratować. Teraz pewnie są nad morzem. Nie wiem, czy mam czekać aż wrócą do Nigdzie, czy może tam jechać. Wszystko wydaje się być takie bez sensu. Nie mogę z tym normalnie funkcjonować.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cokolwiek zdecydujesz, ja ci na pewno pomogę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cieszę się, że mam w tobie wsparcie. Ale jesteś tylko dzieckiem, musisz zająć się nauką, a nie takimi szalonymi rzeczami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już bym wolał zostać cyrkowcem, niż być tutaj i musieć robić to wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zaufaj mi, nie chciałbyś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Pewnie miał rację.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W moim wyobrażeniu zapowiadało się to na proste odbicie Abla od „Bizzarri” i szczęśliwe zakończenie. Kto by pomyślał, że w przyszłości będzie w związku z tym jeszcze tysiąc przeróżnych problemów?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jeszcze przed snem próbowałem sobie przypomnieć dokładnie wygląd Abla Baudelaire. Gdy staram się go sobie wizualizować w myślach, chwilę później przypomina mi się właściciel cyrku, który mierzy do blondyna z pistoletu, jak mówi, że następnym razem rozwali mi łeb i jak odchodzi wraz z Francuzem. Do tej pory pamiętam jego smutny wzrok, te dziwnie zielone oczy i brudną, piegowatą twarz. „Ulubieniec” właściciela cyrku, co? Pytanie, czy jeszcze żyje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W niektórych momentach czuję się tak, jakbym ukradł mu Fahada. Ale nie miałem na nic wpływu. Nadal nie mam na nic wpływu, chociaż według Gomeza „namieszałem mu w szykach”. Nie pamiętam co jadłem na obiad, a pamiętam takie sytuacje? Ogólnie śmieszna sprawa, że wielki iluzjonista, stary chłop z wąsem stwierdził, że mu moje działania zawadzają. Co ja robiłem? Ja się tylko ratowałem i ewentualnie bawiłem z jego „ulubieńcem”, a to, że ktoś umarł to też nie moja wina. W końcu to nie ja zabiłem klauna. Nigdy nikogo nie zabiłem.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wersja poprawiona&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/08/rozdzia-5.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://4.bp.blogspot.com/-ocA0iTspJLs/WZs-V8Q25LI/AAAAAAAABic/nY1Xq5c8zvcaS0-Zq9fS1rrI3KMiVWCkQCLcBGAs/s72-c/nikitawcaleniessmanakunin.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-2946987514958397030</guid><pubDate>Mon, 19 Jun 2017 16:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-19T11:29:02.584-07:00</atom:updated><title>Rozdział 4</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rozdział 4&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Początki są zawsze najgorsze, później jest już tylko źle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W sumie nie musisz się przyznawać, gdzie byłeś. - Mówiłem do Shiversa siedzącego naprzeciwko mnie w autobusie. Nie zmieścił się do naszego samochodu. - Możesz nakłamać, że się zgubiłeś, albo, że cię porwali. O! Albo, że policja cię dorwała i musiałeś odsiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale musisz się dobrze zastanowić. Nikt ci nie uwierzy, że zabiłeś Skórka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dlaczego nie? Nie takie rzeczy się zabijało...No dobra, może nigdy nie zabiłem człowieka, ale nie wiadomo czy ten kit nie przejdzie. Może akurat się uda. Dam se rękę uciąć, że będzie fajnie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W całym autobusie czuć było smród wydostający się z wora, więc nie mieliśmy problemu z tłokiem. Martwiłem się tylko, czy czasem kierowca nas nie wyrzuci, albo nie padnie na pysk za kierownicą. Jednakże trafił nam się prawdopodobnie ewenement bez węchu. Wszystko układało się po prostu cudownie od samego początku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tylko później robiło się już gorzej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gomez jakby czekał na nasze przybycie. Weszliśmy na pusty plac, gdzie nieco dalej od wejścia stał właściciel cyrku ubrany w elegancki frak. Za nim stał Abel. Nie musiał mieć konkretnego powodu, pewnie chciał zobaczyć jak się ułoży bieg zdarzeń w związku z naszymi odwiedzinami zwieńczonymi podarunkiem. Spodziewałem się, że Gomez będzie wściekły. Ku memu zdziwieniu, stał tak wyprostowany, zadziornie uśmiechnięty, kręcąc wąsa przyglądał się nam przenikliwie. Zerknąłem na Shiversa, gdy weszliśmy na posesję. Chciałem zobaczyć jego wyraz twarzy, ale jak mógłbym, skoro nie pozbywał się wcale maski?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy rzuciliśmy Gomezowi Skórka pod nogi, ten zaczął nam bić stłumione przez białe rękawiczki brawa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cudownie. Naprawdę, cudownie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Już chciałem się odezwać, jednak Shivers cofnął mnie ręką w tył. Rzeczywiście nie był to dobry moment, żeby go zwyzywać, więc pozostałem w milczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dostał to, na co zasłużył. Nie żałuję tego. - Patrzył na Gomeza z góry. Tamten jedynie uniósł brwi w sztucznym zdziwieniu. Spojrzał na worek i znów na Shiversa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Powinienem cię w tym momencie pozbawić głowy. Ale nie zrobię tego, bo jestem ci nawet trochę wdzięczny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wychyliłem się zza Shiversa i spojrzałem na Abla porozumiewawczo. On też minę miał nietęgą. Jednocześnie wzruszyliśmy ramionami. Blondyn dodał jeszcze od siebie gest sugerujący niezrównoważenie psychiczne szefa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wdzięczny? Ty wiesz, czym jest wdzięczność?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jestem ci wdzięczny za to, że zabiłeś Skórka. Był zanadto problematyczny. Już od dłuższego czasu miałem poważne plany odnośnie tego, czy by może nie odstrzelać od czasu do czasu największych szmir naszej trupy. I oto mnie natchnąłeś, że chyba powinienem to robić.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak ja cię nienawidzę. - Shivers już zamierzał się potężną łapą na łeb Gomeza tak, jakby chciał mu ten czerep osobiście zmiażdżyć, ale nagle iluzjonista postawił mu ultimatum w momencie, gdy z rękawa wyciągnął jakiegoś pif-pafa i wymierzył nim w głowę Abla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uważaj sobie, bo będziesz żałował. - Wciąż nie odpuszczał chłopakowi, który stał przy nim jak wryty i wodził po wszystkich tu zebranych wzrokiem. Nie tyle szukając pomocy, co szukając odpowiedzi na pytanie, co tu się właśnie konkretnie odbywa i dlaczego padło na niego. - Oczywiście jak już było powiedziane, jestem ci bardzo wdzięczny. Muszę jednak przedsięwziąć radykalne kroki. Otóż w tym momencie wypierdalam cię na zbity pysk. Nie obchodzi mnie to, co się z tobą stanie. Od tej chwili jesteś już tylko zwykłym Fahadem i życzę połamania nóg w okrutnym świecie. Dawaj maskę!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dawaj dzieciaka!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O nie nie, jego sobie zostawię. Przecież to mój ulubieniec, zapomniałeś? - Ostentacyjnie pocałował Abla w głowę. Pistolet nadal miał wymierzony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oddasz mi go i już mnie nigdy więcej nie zobaczysz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdybym cię jeszcze zobaczył, to byś się pożegnał z tym światem. Pójdźmy na kompromis: znikasz stąd na zawsze i albo go zostawiasz, albo bierzesz go ale w postaci zimnego trupa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty chyba masz zdrowo najebane, bo to żaden kompromis. - Dowaliłem jak łysy grzywką o kant kuli i nagle wszystkim się przypomniało, że wciąż tu jestem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak, ty. Trochę mi namieszałeś w szykach. Oby to był ostatni raz. Jak mi się pokażesz ponownie, to obiecuję, że rozwalę ci łeb. A teraz WYNOCHA!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy chciałem się dalej kłócić, Shivers...a w zasadzie jak się okazało Fahad, zatkał mi dziób i porwał ze sobą do wyjścia. Chyba się poddał. Spojrzałem przez ramię na oddalających się cyrkowców, a w sumie to głównie na tego mniejszego. Być może poczuł, że mu się przyglądam. Również się odwrócił i spojrzał, jak mi się zdawało, takim smutnym wzrokiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przeciągnąłem się w łóżku. Spojrzałem na zegarek. Jak to czasem bywa, wskazówki kręciły się nadzwyczajnie szybko. Częściej zegar po prostu stoi w miejscu. W innych przypadkach znika w nieznanych mi okolicznościach.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wygramoliłem się spod koca i podszedłem do toaletki. Przejrzałem się, założyłem kapelusz i ułożyłem włosy, aby komponowały się wybitnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Witaj Nikito! Wyglądasz dziś cudownie! - Powiedziałem do swojego odbicia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oj nie, to ty wyglądasz specjalnie, Nikito. - Odpowiedziałem ja z lustra.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zdmuchnąłem świeczkę, która przedtem stojąc przed lustrem zapalona rzucała niewyraźne światło. Podszedłem do okna i rozsunąłem zasłony. Blade światło rozjaśniło całą sypialnię. Doznałem istnego światłowstrętu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co do cholery?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Intrygujące. Po pierwsze: skąd tu słońce? Dlaczego słońce? Jak do tego doszło? Miałem tylko plany na wprowadzenie go, ale wyzbyłem się tych myśli. A po drugie: właśnie zauważyłem, że przepadły wszystkie kolory poza czarnym i białym, a na w zamian dostaliśmy barwę szarą. Wszystko wyglądało trochę jak w starym, czarno-białym filmie i trochę jak w bardzo starych kreskówkach które już dawno zostały zbanowane. A właśnie w momencie gdy przyszło mi to do głowy, przed oknem przespacerował się chodzący gramofon. To nie tak, że go wcześniej nie znałem, ma na imię Larry i jest wzorowym obywatelem. Przyczepiam się teraz to tego, że grał głośno jakiś kawałek z lat trzydziestych, bądź i nawet dwudziestych. Larry zasalutował mi i poszedł zawiłą ścieżką gdzie go nogi poniosły.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? - Spytałem sam siebie, ale nie potrafiłem sobie odpowiedzieć. Wypadłem z domu i zacząłem się rozglądać za kimś, kto mógłby wyjaśnić mi tę sprawę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Okolica wydawała mi się tak postarzała, że prawie czułem w powietrzu zapach antybiotyków po terminie i słabej herbatki. A nie, faktycznie czułem. Pamiętacie tego moherka, którego spotkałem na cmentarzu? Właśnie przeszła obok mnie. A właśnie, powinienem wyjaśnić, o co chodzi z tym cmentarzem. Mamy za sobą dopiero jedną śmierć, więc skąd ten cmentarz? A stąd, że szkielety też muszą gdzieś mieszkać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiesz może, czy Szatan już tu? - Zwróciłem się do babulinki. Nie wiem, jak ma na imię. Serio. Nie muszę wszystkiego pamiętać. Pewnie nawet nie ma imienia, wszyscy nazywają ją babcią i jakoś dalej żyje. Wygenerowałem ją albo z perspektywy odczucia braku posiadania własnej babci w świecie, gdzie większość ludzi ma przynajmniej jedną, albo to stąd, że bardzo nie lubiłem tych z naszego osiedla i moja podświadomość obdarowała mnie ich odpowiednikiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd mam to wiedzieć? Jestem zbyt zajęta, zbyt zmartwiona. - Pokręciła głową i podreptała w długą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Cudownie. Może powinienem zrobić selekcję? Chwila, co? Mam deja vu... Coś się stało? Nie mam pojęcia...Nie pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Znowu mówisz do siebie? - To Laurenty pojawił się obok jak znikąd. - Co u ciebie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Hm...Bo ja wiem? Wstaję, patrzę, a tu dzień!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śliczny, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zgromiłem go spojrzeniem. Laurenty zaczął rysować butem kółko w ziemi, udając, że poczuł się skarcony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj. Nie wiem, co się stało, ale to mi w ogóle nie pasuje. I co to za kolory? O, a tam się coś kopci.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To z komina przyjacielu. A właśnie, skoroś tu już przyszedł, a najwyższa pora, abyś zechciał zostać na trochę dłużej, to mamy trochę roboty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Roboty?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mundur zobowiązuje, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A! Tak. Właśnie. Czekaliście na mnie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wiedzieliśmy co robić. Masz bezsenność, że się tak rzadko zjawiasz? Zacząłem się martwić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To już nie twoja w tym głowa, żeby się o mnie martwić. Myślę, że dużo się na zewnątrz działo i to dlatego. Skończmy ten temat, bo jak widzisz, to już tu stoję i mam się świetnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A więc mogę śmiało przejść do rzeczy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś poprzestawiał znaki na skrzyżowaniach, puszczał w kanałach fajerwerki, włączył „białego misia” na cmentarzu, a burmistrzowi z tyłu głowy nabazgrał jakieś kotki i pieski mazakiem permanentnym. - Tu się zaśmiałem. - W Czekoladowej Rozpaczy ktoś porozbijał automaty z posypką i pozwijał dywany w każdym domu w najbliższej okolicy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Słysząc tę ostatnią wieść stanowczo zawróciłem do domu zobaczyć, w jakim stanie jest mój dywanik w kuchni. Laurenty miał racje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nawet do mnie się włamał?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zacząłem przeszukiwać wszystkie szafki na wypadek, gdyby mnie okradziono. Jak mniemam, wszystko na szczęście było na swoim miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To w sumie trochę śmieszne. - Laurenty wszedł do kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śmieszne? Ktoś w mój chaos wprowadza inny chaos. To nie jest śmieszne, to irytujące!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wyluzuj.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie mów mi co mam robić! To na pewno morderca!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wracasz teraz do tamtej sprawy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcesz to tak zostawić? Zbieraj chłopaków. Musimy powiedzieć mieszkańcom, że gdyby zauważyli coś dziwnego, to niech dzwonią. Później: całonocny patrol.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Miałem przed zmrokiem okazję pomówić z nowym osobnikiem w tutejszych stronach. Mam przez to na myśli słoneczko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Te! A ty to niby kto?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ ja jestem Słońcem. Czy to nie oczywiste?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Złaź no tu, musimy pogadać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bajkowe słoneczko pokazało czarne nogi i ręce po czym założyło muszkę. Zeszło do mnie po schodach z chmur. Gdy tak Słońce stanęło przede mną w pełnej okazałości, sięgało mi zaledwie do ramion.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Więc?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie jest Księżyc? Co to za nowa filozofia?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wszystko kiedyś potrzebuje blasku słonecznego, niedołęgo. To jasne, że bez głównej gwiazdy nie ma życia. - Stuknęło mnie w czoło.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja ci dam!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita! Nie bij się z karłem i rusz się!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zawołał mnie Bazyl na zebranie i tyle sobie mogłem pogadać. Jeśli takie zmiany to ewolucja Labiryntu Snów, to mi się zdaje, że nagle wszystko idzie w przeciwnym kierunku niżbym sobie tego zażyczył.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zorganizowaliśmy ekipę jak należy a wieści rozeszły się prędko, bo zainwestowałem w klikona (miejskiego krzykacza), którym został wielkogłowy Dave. Prawie natychmiast pojawiły się zgłoszenia. Pierwszą osobą do której się udaliśmy była Tivi, która powróciła z długiej wyprawy. Tivi to dziewczyna mająca zamiast głowy ekran telewizora. Lubi biegać i nosi workowate spodnie. Jej koszulka odsłania brzuch. Jest tu jedną z najbardziej charakterystycznych postaci.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jej domek był wielkim kartonem po telewizorze. Ogólnie, to był pomalowany na czerwono. Było, minęło. Podwórze ogrodzone jest drucianym płotem, a na terenie jest szeroka huśtawka i szklarnia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy z Laurentym dotarliśmy na miejsce, Tivi siedziała na schodkach przed wejściem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kupę lat! - Krzyknąłem do zamyślonej dziewczyny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kupę, kupę! - Odpowiedziała mi wyrwana z transu. - No, widzę, że ładnie żeście się odstrzelili.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Służba nie drużba. - Powiedział Laurenty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wyciągaj notatnik, spisuj zeznania. - Zwróciłem się do niego z rozkazem. - Dobrze, proszę pani. Musi nam pani teraz przedstawić sytuację.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...A jak się będę śmiać?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ proszę pani, to poważna sytuacja.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie dla mnie. Ale dobra, nie patrz tak, panie władzo. Wiem, że to może się teraz wydawać głupie, ale kiedy wysiadłam z pociągu i szłam do domu, wydawało mi się, że widziałam kogoś w parku. W sensie, że kiedy tu przybyłam, wszystko było czarno-białe, ale ta osoba, która śmigła mi przed oczami była jakaś taka barwna. W dodatku po tym ciągle zdawało mi się, że ktoś mnie śledzi, ale kiedy przystawałam aby się rozejrzeć, nikogo nie było. Wszystko znormalniało gdy przyszłam do naszej dzielnicy. Wiadomo, mnóstwo się tu ludzi kręci, więc to zawsze bezpieczniej. Ale to jest jeszcze nic. Kiedy wróciłam do domu okazało się, że wszystkie moje dywany są pozwijane, a gdy chciałam mieć rozpakowywanie się z głowy i otworzyłam od razu walizkę, wypłynęła z niej zupa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Rozumiem. - Rzekł Laurenty. - A jaka to była zupa?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo próbowałam? Serio, to akurat nie jest chyba takie ważne. Jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, w sumie to nie. - Zrobiłem myślącą minę. - Umiałabyś opisać jakoś tę osobę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie widziałam jej dokładnie. Była za szybka. Ale widziałam na pewno beżowy, żółty i ciemną czerwień.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może to coś z McDonaldem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wątpię. Tam nie mają przecież zupy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To ma sens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kiedy my próbowaliśmy ustalić z Tivi, co konkretnie miało miejsce, Bazyl z Pierrem poszli do jednej z najdziwniejszych osób w Labiryncie. Być może jednocześnie najbardziej obrzydliwej. I majestatycznej. Reymond zamieszkuje w ogromnej jaskini. Jedyne źródło światła jakie jest tam dostępne to lampa naftowa. Wydawałoby się, że w środku jest pusto, jednak gdy poświecisz na ściany, zobaczysz malunki przedstawiające czaszki i motywy związane z meksykańskim Świętem Zmarłych. Gdybyśmy mieli tu kolory, to prawdopodobnie byłoby to wszystko dość barwne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Najciekawszą ozdobą tego pomieszczenia jest jednak mieszkaniec. Reymond jest całkowicie czarny, nie posiada oczu, a białe są jedynie jego zęby odsłonięte z powodu braku ust. Jego głowa jest łysa, a szyja długa i chuda. Trudno jest określić jego ciało. Prawdopodobnie posiada jakieś, ale ja tam zawsze widzę go jako jedną wielką plamę rozbryzgniętą na ścianie na samym końcu jaskini. Bo w zasadzie, to on naprawdę tak wygląda. Może i nawet trochę, jakby go rozciągnięto na wszystkie strony i przyczepiono, albo jakby był grubą, czarną pajęczyną. Założę się, że w dotyku jest strasznie nieprzyjemny, skoro potrafi ze sobą zrobić coś takiego. A czy kiedykolwiek opuścił jaskinię, tego nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chłopaki weszli do jaskini niepewnie. Pierre trzymał w ręce latarkę. Niewiele światła rzucała, ale przynajmniej widać było kawałek drogi przed nimi. Drugą ręką trzymał Bazyla za rękaw, na wypadek, gdyby coś miało go porwać. Przy tym cały czas rozglądał się czujnie, w przeciwieństwie do chłopca, który gapił się w jaskrawe światełko w oddali, które rzucała lampa naftowa stojąca przed Reymondem. Wokół panował chłód i wilgoć, a ze stalaktytów kapała woda. Właściciel jaskini zauważył ich dopiero, gdy zbliżyli się do światła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dzień dobry? - Odezwał się niepewnie Bazyl.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czego tu szukacie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Otrzymaliśmy stąd zgłoszenie...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jakie znowu zgłoszenie? Przyszliście odebrać mi światło?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Skąd!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To czego tutaj szukacie?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś z tego miejsca zatelefonował do nas, że masz dla nas wieści.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jakie znowu wieści?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdybym miał ręce, to bym się chyba teraz pacnął w czoło. - Zwrócił się do Pierre&#39;a i wrócił do Reymonda. - Należymy do tutejszej policji. Właśnie sprawdzamy sytuację panującą w Labiryncie. Ostatnio miały tu miejsce podejrzane zdarzenia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Reymond chyba nie słuchał ich uważnie, bądź zwyczajnie uznał ich za oszustów i złapał ich w swoją lepką strukturę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Brawo Pierre.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kiedy oni lenili się w gościach, my z Laurentym spisaliśmy wszystkie najważniejsze zeznania Tivi, skosztowaliśmy placka jagodowego i udaliśmy się dalej na patrol. Znaczy się, na coś tam. Powinienem obejrzeć jakiś film o policjantach, czy tam „W11”, bo naprawdę mam biedę w słowniku jeśli chodzi o te sprawy...Ale do rzeczy. Staliśmy na dachu opuszczonego budynku czekając na windę mającą przybyć z nieba. Mechanizm jakby niebezpieczny, bo jeździła w górę i w dół po jednej skromnej rurze i w dodatku o określonych godzinach niczym autobus. Nie znaliśmy rozkładu, a więc musieliśmy trochę poczekać. W końcu dotarliśmy na górę o dziwo bez szwanku, chociaż nie wiem, czy zanudzenie nie zalicza się czasem jako uszczerbek na zdrowiu.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;No, w każdym razie, zmierzaliśmy powoli do kolejnego obywatela. Nie szliśmy po chmurach, to byłoby zbyt oczywiste. One akurat były dla tego miejsca przejściowym problemem. Podłoże stanowiła kamienna platforma unosząca się w powietrzu. Znajdowała się na niej rakieta, obok skromne drzewo nie posiadające liści, a w zamian połyskujące zawijasy, a centrum tego miejsca stanowiła jasna budowla w stylu greckim. I tak jak to wskazuje, mieszkańcem jest typowy grecki bóg, którego nazwałem Greg. Rozumiecie, Grek, Greg, etc. Wiem, nie śmieszne, ale za późno na zmiany, bo zaczął reagować.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Greg to umięśniony facet w białej tunice. Generalnie, to błyszczy się i razi w oczy. Kiedy jeszcze był tu trzeci kolor, Greg był czerwony. Moim zdaniem to on zbyt piękny nie jest, ale żeńska (a może i nie tylko) część Labiryntu Snu leci na niego, że szok. W dodatku Greg ma jakieś dziwne zapędy do tego, żeby być lokalnym bohaterem i lata z mieczem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy zapukaliśmy do ciężkich wrót jego hawiry, same otworzyły się powoli i z wnętrza wydostał się mocny powiew wiatru rozrzucając wokół płatki róż. Z tego wszystkiego aż się zakrztusiłem, a Laurenty aż podskoczył gdy usłyszał ceremonialny dźwięk trąb. Gdy powstrzymałem światłowstręt, w tym całym syfie pojawiła się znajoma sylwetka Grega. Stał w reprezentacyjnej pozie odziany w okazałe futro, a jego gęsty fryz powiewał na wietrze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Witam! - Krzyknął do nas gdy muzyka ustała.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Idziemy. - Powiedziałem do Laurentego i już mieliśmy zawracać, tamten jednak nas dogonił.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zaczekajcie! Tak dawno nie miałem gości. Zechciejcie u mnie zabawić jakiś czas!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tylko po to dzwoniłeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Nie! Oczywiście, że nie... - Zaciął się tu i zrobił zakłopotaną minę. Pobłądził oczami i zagryzł dolną wargę. - No dobra. Tylko dlatego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Idziemy! - Złapałem Laurentego za rękaw i pociągnąłem za sobą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spędzanie czasu z mieszkańcami nigdy nie było ani moim hobby, ani obowiązkiem. Jeśli ktoś stanowi dla mnie tylko tło, ignoruję ich istnienie, chyba, że na coś się mogą przydać. Często zdarzało się, że zapominałem o niektórych osobach i po prostu znikali, a gdy sobie o nich przypominałem, było za późno. Kiedy zaś zapominałem ich imiona, czasem myślałem o tym dopóki sobie nie przypomniałem, ale w najczęstszych przypadkach zwyczajnie zmieniałem ich nazwy. Bo w końcu skoro ja zapomniałem, to wszyscy inni tak samo, więc nikt nie czepiałby się takich nagłych zmian.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Macie lepsze zajęcie?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oczywiście, że tak. Myślisz, że my tak sobie dla jaj powysyłaliśmy informacje? Że morderstwo też było nieciekawe? Powiem ci coś, Greg. Jak jesteś takim bohaterem, to sam spróbuj sprawdzić, kto jest za to wszystko odpowiedzialny. Ciekawe komu pójdzie lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ah tak? W porządku. Udowodnię ci, że jestem tutaj bohaterem. JEDYNYM bohaterem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak sobie chcesz. A ty się już z nim nie dochodź. - Laurenty tyrpnął mnie w ramię.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Skierowaliśmy się z powrotem do windy, która jak się okazało, magicznie sobie zniknęła. Teraz to już byłem wściekły.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Greg!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zawołałem go prawie piszcząc. Przytułał się niechętnie, stanął obok i zarzucił długim futrem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No jak to co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Laurenty położył dłoń na czole w geście załamania.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Winda zniknęła. Masz z tym coś wspólnego? - Spytał spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba nie sądzisz, że po jego zachowaniu chciałbym was tutaj dalej trzymać? - Powiedział oburzony i założył ręce.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Użycz nam proszę rakiety i już nas nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Rakiety?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak. Tamtej, o tam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ah...tak. Dajcie mi chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Poszedł do pojazdu i wszedł do środka. Pokombinował coś, rakieta pierdła i to by chyba było na tyle. Laurenty złapał mnie w pasie, gdy próbowałem zeskoczyć w przepaść. Greg wrócił do nas uwalony w czarnym pyle kaszląc i kichając. Gdy uspokoił się, przemówił.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie działa...Co wy robicie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Popatrzeliśmy się z Laurentym po sobie. Nie wiem, o co chodziło, ale szybko odstawił mnie na ziemię z dala od przepaści.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyszło na to, że utkwiliśmy tutaj na czas nieokreślony. Napięcie pomiędzy mną i Gregiem zniknęło, ale wciąż nie byłem zadowolony z pobytu w jego domu. Laurenty rozmawiał z nim siedząc przy kamiennym stole i pijąc jakiś sok. Ja stałem sobie oparty o kolumnę i patrzyłem się w szare niebo. Dwa ptaki mocowały się z wiatrem, który nagle zerwał się mocniej i prawie zwiał mi czapkę z głowy. Moją uwagę przykuły krzewy róży kwitnące obok. Każdy kwiat z osobna wyglądał idealnie. Usiadłem obok, ciesząc się wyimaginowanym, różanym zapachem. Był to idealny moment, aby sobie trochę pomyśleć o życiu. Jednak problem wyglądał tak, że nic nie pamiętałem. Prawie nigdy nie pamiętam, co się działo na zewnątrz. Tylko gdy rozmawiam z Szatanem, wspomnienia wracają. Mogę się go wtedy pytać o rady. Jest mądry. Na zewnątrz, a mam na myśli przez to, że poza snem...wtedy już wcale nie pamiętam wydarzeń z Labiryntu. Kiedyś bez problemu potrafiłem opowiedzieć Beatrisie co mi się śniło, ale gdy zauważyłem po roku, że zaczęły ją martwić te historię i stan mojego umysłu, zamilkłem w tej sprawie na wieki i do teraz kłamię, że miewam jakieś normalne sny.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, co jest?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Laurenty zbliżył się do mnie i przykucnął obok.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nic. Patrzę, myślę, kontempluję. Wydaje mi się, że jestem zestresowany. I to mocno.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To „wydaje mi się” jest komiczne. Chodź do nas, mamy piciu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co mnie to.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Obraziłeś się?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co ja jestem, żeby się obrażać o nic? Luzik, po prostu jestem przybity.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widzę. Jak Jezus do krzyża.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Odchylił maskę i pokazał mi język. Zostawił mnie tu i bardzo dobrze. Wolałem wtedy posiedzieć sam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie wiem ile to trwało, jednak w końcu coś zwróciło moją uwagę. Zniknęła moja czapka. Gwałtownie wstałem i zacząłem jej szukać, bo nie chciałem aby okazało się, że spadła na dół. Nie było jej nigdzie w pobliżu. Spojrzałem nawet na Grega i Laurentego w oddali, czy aby czarnowłosy mi jej nie zabrał, ale ani wcześniej tego nie zarejestrowałem, ani teraz jej tam nie było. Byli zajęci rozmową. Klęcząc wbiłem wzrok w podłogę. Nagle usłyszałem cichy śmiech, jakby niesiony wiatrem od tyłu. Odwróciłem się i coś śmignęło przez uchylone wrota do dużej sali. Niepewnie podniosłem się i wbiłem wzrok w szparę drzwi, ale nic nie zauważyłem. Poszedłem tam więc, nawet nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Wewnątrz było trochę ciemno, tylko małe okienka wpuszczały smugi bladego światła, odbijające się od waz ze złota i ram obrazów. Wszedłem niepewnie i przeszedłem parę metrów, a za mną wrota zamknęły się same z siebie. Odwróciłem się przestraszony, aż tu nagle oberwałem czymś twardym w tył głowy. Poirytowany odwróciłem się szybko, ale nie zobaczyłem, aby cokolwiek się zmieniło w otoczeniu. Oczywiście za wyjątkiem niewielkiego kamyka leżącego nieopodal, którym przedtem oberwałem. Sądziłem, że atak nastąpił z góry, więc przyglądając się sufitowi kroczyłem powoli przed siebie. Aż tu coś mnie lekko popchnęło do przodu. Zachwiałem się zdezorientowany i ponownie się rozejrzałem. Usłyszałem skrzypienie. To klapa na suficie otworzyła się. Na górę prowadziły pokręcone, drewniane schody. Kto mógł to otworzyć? Niewiele myśląc pobiegłem tam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na piętrze okna były duże. Sala pełna była rzeźb. Był tam również balkon. Jego otwarte, szklane drzwi podpowiedziały mi, że może tam znajdę to, czego szukam. Odsunąłem sobie z drogi powiewające na wietrze, połowicznie prześwitujące zasłony i wyszedłem na zewnątrz. Na kamiennej, zdobionej ornamentami balustradzie leżała moja czapka. Podszedłem, aby ją chwycić. Nagle wiatr zrzucił ją, a ja jak ostatni idiota próbując ją złapać, wychyliłem się do przodu i prawie wypadłem. Wiem, nic by mi się nie stało, ale to jednak trochę wysoko i mogłoby zaboleć. To samo, gdybyśmy w ogóle chcieli w taki sposób wyjść od Grega. To dlatego Laurenty mnie wtedy złapał.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ale wróćmy do obecnej sytuacji. Ktoś złapał mnie za kołnierz i w ostatniej chwili wciągnął z powrotem na balkon. Oparłem się o barierkę kucając i położyłem dłoń na klatce piersiowej uspokajając zawał.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty kto?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Siedząc w wannie i bawiąc się pianą próbowałem powstrzymać się od myśli samobójczych, które wywołał we mnie stres przed dniem następnym. Edgar krążył w tę i z powrotem sprawdzając, czy aby się nie utopiłem. Wszyscy młodzi byli mocno zirytowani faktem, że muszą wcześnie wstać następnego dnia. Tylko nie Klemens. On jest dziwnym przypadkiem, mocno skomplikowanym.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Żyjesz? - Edgar stanął w progu łazienki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, umarłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zajmij się może myciem, a nie zabawą, bo ci woda wystygnie i tyle z tego będzie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, ale słuchaj! - Klemens wparował do toalety prawie przewracając Edgara. - Bo ja mam pomysł. Przecież możesz się przez pierwsze dni prowadzać ze mną i moją ekipą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. Nie jestem aż tak zdesperowany. Dlaczego ci się wydaje, że się przejmuję?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usiadł na koszu na pranie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo ja wyczuwam od ciebie negatywną energię.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Edgar zaśmiał się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A wyczułeś kiedyś od niego pozytywną energię?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dlaczego tu jesteś, swoją drogą? - Spytałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, bo wiesz...Byłem podchmielony i powiedziałem w domu parę rzeczy za dużo. Monika nie była zachwycona. Ale to się zdarza, prędzej czy później pozwoli mi wrócić. Zawsze tak jest.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spojrzeliśmy na niego trochę z politowaniem i oboje jak jeden mąż nazwaliśmy go idiotą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chwilę po tym do łazienki wparowała Beatrisa i zaczęła czegoś szukać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty co?! Czy ja mogę się w tym domu na spokojnie wykąpać? Pierwszy raz w życiu myję się w wannie i nie mogę...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobrze, już idę! Przyszłam po coś, tak? O, właśnie!  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zabrała jakieś koronkowe majtki i wyszła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Fuj. Ej, jak się myje włosy w wannie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Normalnie. - Powiedział Edgar jakby to była oczywista oczywistość. W końcu po chwili zdradził mi tę tajemnicę. - Masz tam natrysk, tak?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No i używasz tego jak pod prysznicem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O, taka magia. Ale dobra, możecie już iść, nie potrzebuję asysty i na pewno się nie utopię.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale myj się, ok? Wyspałeś się w dzień, ale to nie znaczy, że możesz siedzieć późno w noc.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, spoko, fajnie. Idźcie, teraz na serio będę się mył.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja ci mogę pomóc! - Powiedział Klemens radośnie wstając z kosza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wynocha!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Następnego dnia gdy obudziła mnie Beatrisa, prawie zacząłem płakać gdy spojrzałem na godzinę. Dawniej wstawałem o godzinie siódmej i też czasem sobie przedłużałem. W końcu nie zawsze chciało mi się rozczesywać włosy, a wszystko miewałem przygotowane chociażby częściowo na dzień przed. Teraz byłem zmuszony wstać o piątej, aby zjeść, przygotować się i o szóstej być już na przystanku, gdzie nas jako pierwszych zabierze autobus szkolny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Dobrze, że dzień wcześniej przypomniałem Beatrisie o moim nietolerancyjnym żołądku. Źle reaguję na wszystkie produkty zwierzęce, na niektóre mniej, na niektóre bardziej, ale powinienem jeść warzywka i owoce, może jeszcze jakieś korzonki. Taka smutna sytuacja. A chciałbym kiedyś zjeść normalnie przed szkołą płatki z mlekiem. Ale nie ważne, przynajmniej nie jestem uczulony na prawie wszystko tak jak Lucjan.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W ogóle w domu zrobiło się jak na stypie, nawet Klemens był zaspany i ledwo co mógł się utrzymać na krześle, przechylając się co jakiś czas na Lucka, który go poprawiał i czasem pstrykał palcami przed nosem czternastolatka, żeby go obudzić. A bliźniaki siedziały cicho i grzecznie. Petra i Adelajda rzucały sobie spojrzenia pełne zła i sądzę, że jakoś się między sobą komunikowały mówiąc sobie, jak bardzo nienawidzą obecnej sytuacji. Mnie za to w głowie dudniła muzyka z „Czarodziejki z księżyca”, a poza tym moje myśli wypełniał szum.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Po śniadaniu znowu zrobiło się tłocznie i hałaśliwie. Najwcześniej wyszedł Lucjan, który zasadniczo miał najgorzej. Jak to on ujął dzień wcześniej: „W sumie to spoko, że cokolwiek jeździ i w ogóle, ale z drugiej...no co za chuj wymyślił, żeby tylu spoconych i śmierdzących ludzi cisnęło się na tak małej przestrzeni?”. Myślę, że ma rację. &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spóźnilibyśmy się, gdyby nie Beatrisa, która dobrodusznie postanowiła nas podwieźć na przystanek. Shivers a.k.a Fahad, który został naszym kamerdynerem, rozdał nam śniadania i prawie na kopach wygonił z domu pilnując przedtem, aby wszyscy mieli czapki, szaliki i rękawiczki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Po drodze porozmawialiśmy sobie i prawie wszyscy byli jednego zdania: nienawidzimy tej szkoły tak, że to aż niewiarygodne. Ja jej nienawidziłem jeszcze zanim do niej trafiłem. I jakoś tak podejrzewam, że Klemens też w głębi duszy czuje tak samo.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;A czym ta nienawiść jest uzasadniona?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przejdę więc do tematu głównego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W autobusie było niewielu ludzi. Z tego co wiem, do tej szkoły jeżdżą trzy autobusy szkolne. Już wiadomo, że coś jest tutaj nie tak. Nawet nie rzucałem się w oczy, tylko siedziałem pod oknem obok Adelajdy, która słuchała muzyki i miała gdzieś cały świat. Klemens i bliźniaki się ożywili, więc zrobiło się trochę głośno.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na początku trzymaliśmy się z Klemensem i Jaśkiem razem. Petra i Adelajda ponuro pomaszerowały do swojego budynku za zdobionym ogrodzeniem, a im dalej były, tym bardziej czułem, że zginę z tymi debilami u boku. I miałem rację, ale wrócę do tego później.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Co do budynku szkoły, był przeogromny. Przypominał trochę typową brytyjską szkołę, ale miał z trzy piętra i był beżowy, więc skojarzył mi się bardziej z jakimś ratuszem, albo muzeum. Bardzo schludnie, elegancko, pastelowo, nie będę narzekał na wystrój. Gdzieś tam flagi Polski, gdzieś tam flagi Francji, duże okna i białe ściany. No i rzecz jasna, dużo Jezusa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W środku było mnóstwo ludzi. Nadmiar męskiego pierwiastka odrzucił mnie na wejściu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na parapetach siedzieli chłopcy w różnym wieku, większość pięknie i schludnie odziana w mundurki, a co niektórzy byli tak rozmemłani, że nawet nie mieli na sobie marynarki. Jedni coś czytali, inni śpiewali stare rockowe kawałki, byli też i tacy, którzy bawili się w berka albo inne głupawe zabawy. Przechadzali się korytarzami zakonnicy i czasem zakonnice, głównie jednak standardowi nauczyciele. Panował tu odór starości i zapachowych świec.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jaś szybko zniknął nam z pola widzenia. Klemens bardzo chciał przedstawić mnie swoim kolegom, ale stanowczo mu odmówiłem. Wydawało mi się, że wszyscy się na mnie gapią, ale nie rozglądałem się, ponieważ stres mnie zżerał i nie śmiałem nawet spojrzeć na sekretarkę, z którą rozmawiał Klemens gdy próbowaliśmy ustalić, gdzie jest moja klasa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jak się okazało, przydzielony zostałem do klasy „4F”. A sala znajdowała się na parterze, gdzieś na uboczu. Chociaż tyle, że nie musiałem się wspinać po schodach. Dostałem oficjalny i osobisty plan lekcji i Klemens zaprowadził mnie do mojej klasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam z tobą zostać? - Spytał jakby trochę troskliwie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie rób obciachu, poradzę sobie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kłamałem. Wiedziałem, że sobie nie poradzę. Gdzie nie pójdę, tam mnie nie lubią.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Generalnie, fajny był fakt, że można na przerwach siedzieć w klasie. W mojej dawnej szkole bali się, że rozkradniemy, popsujemy i podpalimy co się da. Mieli rację ogólnie, nie mówię, że nie. Mniej fajny był fakt, że moim wychowawcą był jakiś tępy i strasznie nudno prezentujący się ciul.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O właśnie! Ciebie szukałem, młodzieniaszku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Że co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita Akunin, z Ukrainy, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No...w zasadzie to już od dawna...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wchodź śmiało, przedstawimy cię kolegom!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zaprowadził mnie pod tablicę i nagle wszyscy zwrócili na mnie uwagę. Z początku milczeli. Może ode mnie zabrzmi to dziwnie, ale wszyscy wydawali się być groźni, nieobliczalni i nienawistni, wa już zupełnie źle im z oczu patrzyło. No, przynajmniej tym z przodu, na których zwróciłem uwagę. Byłem zbyt spanikowany, żeby się rozglądać po klasie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Macie od tego półrocza nowego kolegę. - Powiedział staruszek spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagle jakiś gnojek wybuchnął śmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba ci się szkoły pomyliły! Dziewczyny mają w tym drugim budynku!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Większość zaczęła śmiać się razem z nim. Typowo.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kamil, uspokój się! - No tak, czego można się spodziewać po kimś, kto ma na imię „Kamil”? - Śmiało, przedstaw się kolegom. Nie są tacy straszni, jak ci się wydaje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Mene zvut&#39;... - Autentycznie na chwilę zapomniałem języka polskiego. Zaciąłem się na chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co twoje? - Spytał już inny frajer, którego wpisałem później na czarną listę. Znowu zaczęli się śmiać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nazywam się Nikita Akunin. - Miałem chyba tak zaciętą minę, że aż widownia zamilkła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może opowiesz nam coś o sobie? - Zasugerował wychowawca.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie. - Rzuciłem stanowczo. - Gdzie mam miejsce?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gościu podniósł się z fotela i rozejrzał po klasie. Wskazał mi miejsce obok jakiegoś ziomka przy oknie w ostatniej ławce. Poszedłem w wskazanym kierunku mijając patusów z miną poważną, skupioną i roztaczając taki chłód, że ten lodowiec mógłby rozwalić Titanica. Mimo to i tak mieli czelność coś podszeptywać, to o włosach, to o skórze, a nawet o akcencie. Pomimo mojej stanowczej postawy, w rzeczywistości chciało mi się płakać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usiadłem obok chłopca, który jak się okazało, a czego wcześniej nie zauważyłem, siedział na wózku inwalidzkim. Miał łagodne rysy twarzy, krótkie, ciemne włosy i zamglone, szare oczy. Spoglądał przez okno skupiony w jednym punkcie. Nie odzywałem się do niego, nie chciałem go wyrwać z transu. Pozostali zajęli się w końcu sobą. Gdy zadzwonił dzwonek, usiedli na miejscach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Miałem szansę rozejrzeć się po pomieszczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Sala była sporych rozmiarów. Na ciemnych, zielonych ścianach porozwieszane były typowo podstawówkowe rzeczy. Wiadomo, jakiś alfabet, jakaś tabliczka mnożenia, francuskie i angielskie słówka, te sprawy. Nawet wizerunki pisarzy były. A tablic nie pożałowali. W mojej dawnej budzie na jedną salę przypadała typowo jedna tablica, z czego na jakieś dziesięć klas tylko dwie lub trzy były w dobrym stanie. Tutaj były aż dwie obok siebie i to dość spore, solidne. Podłoga była drewniana, wyglądała okazale. Nie to co w innych szkołach, gdzie jest wykładzina i to jeszcze nadtopiona papierosami. Zawsze zastanawiałem się, jakie historie miały miejsce w mojej starej klasie od przyrody.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To co, chcecie polski, czy na razie wychowawczą? - Spytał wychowawca. Nie wiem jeszcze, jak ma na nazwisko. Nawet powiedziałbym, że mnie to nie obchodzi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ktoś z chłopaków odezwał się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mamy dwie godziny, wychowawczą!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Albo zróbmy dwie wychowawcze!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, ale mamy lekturę do omówienia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już nie, skończyliśmy przed feriami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Serio? To po co ja mam tą książkę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;I sobie tak dyskutowali całą godzinę, więc w sumie wyszło, że jest wychowawcza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Cieszyłem się, że jest już tak spokojnie i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Już dawno nie odczuwałem takiej ulgi. Próbowałem wymyślić coś, zastanowić się nad przyszłością w tym przybytku, o tym, jak będzie wyglądała moja przynależność do grupy, ale wszystkie moje myśli przeplatały się z szumem i nawet żadna chwytliwa piosenka nie mogła tego zastąpić. W dodatku było duszno i żółtawe światła lamp sprawiały, że czułem się senny i zmęczony. Siedziałem podpierając głowę ręką i wgapiałem się tępo w ławkę, aby trochę się wyłączyć. Nic nie mogłem poradzić na mój stan.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na lekcji języka polskiego nie odezwałem się ani słowem. Tak samo na matematyce nie wypowiedziałem się, gdy nauczyciel wspominał coś o nowym uczniu. Jedynie spojrzałem na niego, żeby nie wyglądało to tak, że nie uważam lub zwyczajnie nie słucham co się do mnie mówi. Poza tym, nie mam pojęcia, co działo się na tej lekcji, nie było to dla mnie wtedy istotne, chodź później byłem tym załamany, bo nigdy nie byłem dobry z matematyki, a obiecałem Beatrisie poprawę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zawsze miałem lepsze umiejętności plastyczne, często chwalono mnie z polskiego, bo pisałem ponoć niezłe prace. Opowiadania nie spełniały moich własnych oczekiwań, bo nigdy nie miałem wystarczająco czasu na wymyślenie idealnej moim zdaniem historii. W innych przypadkach, takich jak na przykład opis obrazu, moje zdania były dobrze skonstruowane. W każdym razie lepiej niż innych uczniów, często nawet tych najlepszych, którzy wszystko zawsze mieli wykute na blachę. Jednak kiedy przychodziła gramatyka, moje umiejętności leżały i chociaż wiedziałem, że umiałem i przez dłuższy czas naprawdę potrafiłem, to za jakiś czas zapominałem. Dajmy na to przypadki. Co prawda dopiero co je zaczęliśmy w tym roku ogarniać, ale na ostatniej kartkówce miałem długopis obklejony karteczką ze ściągą. Ta...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kazano nam wyjść na przerwę, bo ksiądz nie pozwolił na przebywanie w klasie. Stwierdził, że „pod jego pieczą nie ma prawa nic się wydarzyć”.  Zmierzam do tego, że zbliżała się lekcja religii. Nic mnie tak nie boli. Nie chodzi o moją wiarę, bo ja nie mam żadnej wiary. Nie chodzi o to, że ta religia mi się nie podoba, bo dla mnie każda jest interesująca wraz z całą historią jej istnienia. Raczej chodziło o to, że zawsze zmuszano mnie do przyjmowania chrześcijaństwa, jakby to była moja religia. Nie powinno się niczego narzucać dzieciom. To wtedy jest pranie mózgu, nie ważne czy nauki jezusowe są mądre, czy też z dupy wyjęte.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyszedłem z klasy prawie jako ostatni. Za mną wyszli jeszcze dwaj chłopcy. Tego na wózku wyprowadzał wysoki chłopak o jasnych włosach związanych z tyłu, a na nosie miał grube okulary. Kolega z którym dzielę ławkę miał tak nieprzytomny i wyprany z emocji wyraz twarzy, że zdawać by się mogło, że był martwy. Pewnie był, ale w środku. Gdy tłum się rozproszył, zacząłem się rozglądać za znajomymi twarzami, ale wyglądało na to, że w tej części szkoły nie było ani Jaśka, ani Klemensa. Przeszło mi przez myśl, aby usiąść na parapecie na końcu korytarza, w końcu był pusty. Ale wiadomo, że zawsze tak dobre miejsce jest już „czyimś miejscem”. To tak jak psy zaznaczają terytorium. W męskiej szkole wydaje mi się to porównanie bardzo adekwatne. Nie chciałem się nikomu wkradać na „teren”, w końcu pamiętam siebie sprzed jeszcze miesiąca.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gwoli ścisłości, straszyłem z koleżankami młodsze dzieci na schodach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przechadzałem się po korytarzach i dotarłem w końcu na przestrzeń kompletnie pustą i zimną. Było tam ciemno, ponuro i nieprzyjemnie. Stwierdziłem, że to dla mnie idealne miejsce więc za rogiem obok drewnianych drzwi usiadłem pod ścianą. Skuliłem się i trwałem tak dłuższy czas, gapiąc się na zimną podłogę. Myślałem sobie o tym, że drewniana podłoga na pewno fajnie skrzypi w kompletnej ciszy i to miejsce nadawałoby się do horroru. Przypomniał mi się Skórek i ta cała historia. Zastanawiałem się, co tam u Fahada i poczułem, że strasznie chcę do domu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Pamiętam, jak w tamtej szkole pojawiali się nowi uczniowie. Cóż, głównie uczennice. Płeć piękna mocno tam dominowała. Ale nawet najdziwniejsze dziewczynki bez problemu już pierwszego dnia potrafiły zagadać do grup i nawet stać się popularne. Na przykład taka Julia. Pomimo dziwnego imienia i brzydkiej twarzy jakoś ją zaakceptowali.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ja tak nie potrafię, nie umiem i nie chcę. Coś mnie odrzuca. W zasadzie...może i nawet chodzi o to, że są tu tylko faceci? Zawsze czułem się od nich inny, odizolowany. Nie wykluczone też, że moja samoocena jest zbyt niska. Kiedyś udawałem, że takie coś mnie nie dotyczy. Mówiłem, że jestem super, że niczego się nie boję, że wymiatam i szpan po całości. Ale to wszystko były kłamstwa, które miały dodać mi śmiałości i odwrócić moją uwagę od niepowodzeń, a także zostawić przy mnie ludzi, którzy w rzeczywistości byli fałszywi...Moja duma nie pozwala mi się odezwać. Nie, to nie duma. To strach przed odrzuceniem. Żyłem w przeświadczeniu, że skoro nikt nie dzwoni do mnie, to znaczy, że wymazali mnie już z życia i nie chcą mnie. Nigdy przedtem nie czułem się tak osamotniony jak wtedy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagle na wąskich schodach obok usłyszałem tuptanie. Ktoś tu schodził. Nie miałem okazji, aby się mu przyjrzeć, bo gdy tylko blondyn mnie zauważył, uciekł z krzykiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Dobrze wiedzieć, że aż takie emocje wzbudzam! Wspaniale, po prostu genialny początek! Tylko tego mi brakowało, żeby ludzie uciekali na mój widok w panice.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy zjawiłem się po dzwonku, większość klasy była już w sali. Coś do mnie mówili, nie wydawało mi się. Ale nie było to nic, na co warto było odpowiadać, a i pozwolę sobie na niecytowanie żadnej z tych rzeczy. Gdy byłem już obok swojej ławki, zauważyłem pod ścianą drobną, bladą postać o bardzo jasnych, prostych, średniej długości włosach i brązowych oczach. Gdy tylko na niego spojrzałem, ten w panice zakrył głowę książką. Kompletnie zwątpiłem. Już nawet nie próbowałem się dochodzić, co się tu wyprawia. I tak zaraz zostało mi to...no, prawie że, uświadomione.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-On już tak ma. Reaguje tak nawet n-na odpowiedź na lekcji i-i-i gościa od wf&#39;u. - Zwrócił się do mnie okularnik, który siedział w ławce przede mną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usiadłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A leczy się?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, bo-bo się boi. Może kiedyś z tego wyjdzie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bym powiedział, że mi ulżyło.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W-w-w ogóle, to jestem Salomon.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To chyba najfajniejsze imię, jakie słyszałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy to powiedziałem, gwałtownie odwrócił się w stronę okna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No w-weź.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Mimowolnie, ale trochę się uśmiechnąłem. Salomon szybko odwrócił się z powrotem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A t-to jest Donat. Nazywaj go Don, nie l-l-ubi jak się go naz-z-zywa jak pączka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co z nim?...Ej. Salomon. Żyjesz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gościu ewidentnie nagle zasnął. Don spojrzał na niego i zmarszczył brwi. Wychodzi na to, że jednak nie jest zombie. Fajnie. Może w końcu się coś odezwie. Chwilę później Salomon do nas wrócił.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Przepraszam, narkolepsja. Ni-ie zdarza mi się t-t-o tak często, tylko...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Luzik, rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, pytałeś o Dona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Brunet spojrzał na mnie nienawistnie, a ja to odwzajemniłem, chociaż może w bardziej żartobliwy sposób.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Don w wakacje miał wy-wy-wypadek, jak widzisz, jest sparaliżowany o-od pasa w dół. - Gdy Salomon to powiedział, jego przyjaciel znów wbił wzrok w okno. - Teraz niewiele mówi...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I nie będę. - Skwitował to Don.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A czy ktoś tego wymaga? - Spytałem z nieco nikczemnym uśmiechem i podpierając ręką głowę, zacząłem przyglądać się Donowi, aby zobaczyć jego reakcję.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Widać było, że zaczyna się krzywić zirytowany. Salomon westchnął z pobłażaniem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dogadacie się jeszcze. A-a co z tobą, Nikita?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak to co? W sensie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Musi być powód, dla k-k...no jesteś tu, więc coś to musi znaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba tylko tyle, że mam pecha w życiu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chłopaki popatrzeli się po sobie porozumiewawczo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Widzisz... - O dziwo zaczął Don. - Rozejrzyj się. Ja mam depresję i jeżdżę na wózku. Salomon jąka się, cierpi na narkolepsję i jakieś dziwne rzeczy po drodze. Ten tu, Włodek, żyje we własnym świecie. - Wskazał palcem na gościa siedzącego w ławce z Salomonem, tuż przede mną. - Tamten blondyn to Zefir. Wystraszył się ciebie albo dlatego, że wróciły mu ataki paniki, albo dlatego, że sobie ubzdurał kolejne deja vu. Kilka razy dziennie świruje, że coś już się wydarzyło. W dodatku boi się brudu i nieładu. - Coś w tym było, bo Zefirek układał właśnie książki na ławce równo jak od linijki, a następnie układał sobie włosy przeglądając się w małym lusterku, które wyciągnął z piórnika. Gdy odezwał się do niego jakiś karypel z ławki naprzeciwko, krzyknął spanikowany. - Tamten tam, Frederic, ma niedowład prawej ręki i uczy się pisać lewą. W dodatku jest irytujący jak cholera. Tamten gościu, którego imienia nawet nie pamiętam, ale też Francuz...ten to się już w ogóle nic nie odzywa. Ktoś puścił plotę, że to dlatego, że zawarł jakiś pakt z Szatanem i nie może nic mówić. Pozostali mają coś na psychice i w zasadzie wysłano ich tutaj tylko dlatego, że nie mogli sobie z nimi poradzić. Nauczyciele, którzy są do nas wysyłani mają już doświadczenie z klasami „F”, chociaż nasz rocznik jest najliczniejszy jak dotychczas. W dodatku jeszcze ja się tu przepisałem na początku roku szkolnego, a teraz jesteś tu jeszcze ty. Więc coś musi być z tobą nie tak, skoro cię tu przysłano.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Moment... - Coś we mnie jakby pękło gdzieś w trakcie. Poczułem się tak, jakby się coś poważnego stało. Może raczej jakby wbito mi nóż w plecy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szczęść Boże!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Do sali wszedł ksiądz. Wszyscy poza nami przywitali się, chociaż niechętnie. Salomon odwrócił się nieznacznie i zerknął zmęczonym wzrokiem, a Don, jakby chciał faceta zabić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nauczyciele zachowują się dzisiaj tak milutko, ha... - Zakpił Don ponurym szeptem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No to co, chłopaki. Wstajemy i odwracamy się do krzyża.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;O em dżi, ale to było wredne wobec Dona. Aż zapomniałem na chwilę o tym, czym się martwiłem zaledwie chwilę temu. Nie wyglądał na wzruszonego. A zresztą, nawet nie wyglądało na to, żeby chciał chociażby złożyć dłonie do modlitwy. Ja też nie chciałem, czułem się zdegustowany. Ale zrobiłem to z grzeczności. Przynajmniej na początek nie dam po sobie poznać, że gardzę. Nawet nie muszę precyzować, czym gardzę. Fakt faktem, wszystkim. Tymi ludźmi, tym krzyżem nad drzwiami, tym Jezusem, tym księdzem, szkolnictwem i wszystkim po drodze. Jedynie westchnąłem ciężko i popłynąłem z falą tej żenady.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Cała lekcja była nudna. Było znowu coś o Abrahamie, nawet piosenki śpiewali. Ja wtedy byłem zajęty rysunkami na końcu zeszytu. Bo wiecie co? Kiedy dopiero kogoś poznaję, automatycznie staję się obrzydliwie słodki. Na tyle, żeby robić małe stateczki i wycinać do nich zwierzątka. Normalnie bym tego nie robił, ale Salomon był zainteresowany i bardzo chcieliśmy zwrócić uwagę Dona. Niestety zwracaliśmy bardziej uwagę księdza, ale siusiak mu.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Pomimo tego, że zachowywałem się uprzejmie i moim zdaniem obrzydliwie, to nawet przyjazne nastawienie Salomona, który wydał mi się w tamtym momencie aniołem, nie pozwoliło mi na wyluzowanie i śmiałe wypowiadanie się. Bowiem nie mówiłem wiele. Więcej robiłem, chociaż unikałem kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Nieśmiałość? Każdemu się zdarza. Mnie w szczególności. Ale nic nie przebije Zefira, do którego próbowałem się odezwać, a on się prawie popłakał. Co prawda Salomon się śmiał, ale ja próbowałem podejść do tego poważnie. Właśnie dlatego później śledziliśmy go po całym budynku. Dorwaliśmy go dopiero na schodach na najwyższe piętro. Dowiedziałem się, że wszyscy boją się iść na górę, bo tam lekcje mają najstarsi uczniowie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ja się zmęczyłem, Zefir się zmęczył, usiedliśmy z Salomonem na parapecie znajdującym się na klatce schodowej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcę... - Zefir zaczął, nadal mając zadyszkę po ucieczce. Cóż, my tylko szliśmy, to on biegł. - Chciałbym umrzeć...w kościele... - Powiedział komicznie zdesperowany.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Masz cudowne marzenia. Dogadamy się.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jesteście powal-leni.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wytrwałem jakoś do końca. Głupie komentarze wciąż podnosiły mi ciśnienie, nowe rzeczy stresowały mnie, a nowe miejsce dezorientowało. Mimo to, wybrnąłem i nawet nie skoczyłem z okna. Najważniejsze w takich nowych sytuacjach to mieć się do kogoś przyczepić, a reszta sama pójdzie. Poważnie. Nie ważne jak trudne wyzwania czekają, zawsze lepiej jest mieć wsparcie, nawet jeśli się dopiero kogoś poznało. Zawsze można do kogo gębę otworzyć.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Generalnie, tego dnia mi się powiodło. Wcale jednak nie byłem co do tego przekonany. Wciąż coś mi podpowiadało, że zepsułem sprawę, że powiedziałem coś nie tak, że spartoliłem i że najwyższa pora zakopać się żywcem. Na dodatek gdy wyszedłem zaczął padać śnieg. Podburzali mnie już w szatni, gdy zabrano mi szalik. Nie wszczynałem awantury, czekałem tylko, aż mi go łaskawie oddadzą. A to był szalik ze Szkocji...W każdym razie, przyjdzie pora na słodką zemstę, chociaż powiedziano mi kiedyś, że zemsta nie jest słodka. Jeszcze jest tak zwana karma. Gdy wyszedłem na zewnątrz, zaczął padać śnieg. Stresowało mnie to, że musiałem samotnie czekać na Klemensa. Po chłopaków przyjechali rodzice. Stałem tak na wietrze, gdy drobny śnieg osadzał się na moich włosach i patrzyłem smutno na chodnik. Obawiałem się, że ktoś obcy będzie chciał do mnie mówić. Z transu wyrwał mnie znajomy głos.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To co, Nikita, jak tam dzisiaj? Fajnie? - Klemens próbował mnie przytulić, ale odsunąłem go brutalnie. - Dobrze, już dobrze. Chodź, bo musimy jeszcze zajść po taką jedną książkę do techniki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Dlaczego nikt mi nie powiedział? - Chciałem to powiedzieć okazując zirytowanie, ale dało się wyraźnie wyczuć nutę rozpaczy i zmęczenia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Przepraszam no, zapomniałem. Ale spoko loko, pójdziemy tylko do księgarni i można na autobus. To tylko jakieś piętnaście minut drogi w jedną stronę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty sobie ze mnie kpisz? Nie chcę nigdzie iść. Nie mam siły.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jak ci kupię gofra?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie! Powiedziałem, że nie idę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale nie znasz drogi na...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Najwyżej tu zostanę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Ok. Jak uważasz. To ja pójdę po tę książkę. - Zaczął odchodzić powoli.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, idź. - Odwróciłem się, aby spojrzeć na ławkę, żeby móc usiąść i stanowczo założyć nogę na nogę, ale była zbyt ośnieżona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klemens chyba nie żartował i rzeczywiście szedł przed siebie, nawet się na mnie nie oglądając. Spanikowałem. Takie samo uczucie jak kiedyś, gdy bałem się, że Beatrisa zostawi mnie samego na placu zabaw. Zawsze żartowała, ale to do mnie nie trafiało. Rozejrzałem się niepewnie, po czym potuptałem do Klemensa i chwyciłem go za rękaw płaszcza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No dobra, chodźmy...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Odpuściłem. Myślałem, że naprawdę idziemy do księgarni. Jednak parę minut później dotarliśmy na przystanek autobusowy. Bez słowa usiadłem obok Klemensa pod wiatą.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, Klemens...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dlaczego jestem w klasie „F”?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nazywam się Bona. Ty pewnie Nikita, co? - Ładna dziewczynka o krótkich blond włosach podała mi rękę. Pomogła mi się podnieść, chociaż ze zdziwienia wciąż nie mogłem puścić barierki balkonu. Miała na sobie żółto-czerwoną sukienkę. Jej buty były brązowe z niebieskimi sznurówkami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ah, no tak...Już wszystko rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? O czym mówisz? - Przyglądała mi się z zainteresowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To ty to wszystko robisz, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Coooo masz na myśli?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Te żarty, te morderstwa...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Morderstwa?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Musiałem cię stworzyć chcąc znaleźć jak najprędzej winowajcę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikogo nie zamordowałam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oczywiście, że nie. Dopiero co cię wymyśliłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bona uniosła jeden kącik ust i spojrzała z niedowierzaniem. Nagle zaczęła się śmiać. „Kolejny psychol” pomyślałem. Mam tendencję do wymyślania z automatu postaci o niestabilnym umyśle i nie stałej osobowości.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wymyśliłeś mnie? - Dalej się śmiała. - Dobrze wiedzieć...Słuchaj, zrobiłam parę głupich numerów od kiedy się tu pojawiłam, ale nikogo nie mordowałam. Jak można zamordować kogoś w piekle?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Teraz to ty bredzisz od rzeczy.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zjawili się Greg z Laurentym, ale nie wychodzili na balkon. Stali w przejściu i słuchali zdezorientowani.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To ty nie wiesz gdzie jesteś?!&lt;br /&gt;-Oczywiście, że wiem! Posłuchaj mnie, panienko. - Zacząłem sarkastycznie. - Może jeszcze tego nie ogarnęłaś, ale znajdujemy się teraz w Labiryncie Snów. Jest to mój prywatny świat, który STWORZYŁEM, tak samo jak jego, jego i ciebie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie sądziłam, że jesteś aż tak naiwny, żeby wierzyć w coś takiego. - Zaczęła się piskliwie i histerycznie śmiać. - I jeszcze może mi wciśniesz, że nie istnieję? Że moja trwająca dziesięć lat przeszłość to też twój pomysł?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wątpię, abyś jakąś miała.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, dobra. Miałam nadzieję, że jesteś mądry, tak przynajmniej mnie zaświadczano, zanim się tu przeniosłam. Ale nie, najwidoczniej kłamali. - Znowu zaczęła się śmiać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Irytujesz mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O, doprawdy? W porząsiu, mogę sobie iść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Idź i nie wracaj.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Niech będzie, jak sobie życzysz, ty pierdolony książę od siedmiu boleści.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie ukrywam, byłem w szoku. Jeszcze bardziej się zdziwiłem, gdy Bona wyskoczyła z balkonu i nagle cała platforma, na której znajdował się dom Grega z wszystkimi pobocznymi elementami, zaczęła spadać z nieba. Grunt uciekł mi spod nóg. W Labiryncie musiał rozlec się niesamowity hałas, bo aż mnie przyćmiło, gdy upadłem gdzieś na drzewa. Greg i Laurenty musieli zostać w środku. Nie wiedziałem co z nimi, bo długo nie mogłem się pozbierać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;To wtedy obudzono mnie przed kąpielą. Oczywiście o wszystkim zapomniałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;O tej samej godzinie, ale dnia następnego, leniłem się przed telewizorem. Pełen mieszanych uczuć skakałem po kanałach. Głównie patrzyłem po tych pobocznych, bo na tych głównych nic ciekawego nie leciało. Na kanapie ze mną siedziała Adelajda. Była tak wkurzona, że nie warto było do niej mówić. Ale nawet ona nie przebije dzisiaj Lucjana, który koło piątej wrócił, trzasnął drzwiami i poszedł płakać do swojego pokoju.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Obiecująco się to wszystko zapowiadało.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Trafiłem na pokaz iluzji na jednym z mało popularnych kanałów. Automatycznie skojarzył mi się Gomez. W prawdzie jedynie mówił o sobie jako o magiku, ale nawet nie śmiał pokazać nic na występie w Nigdzie. W końcu od zarobku ma ludzi...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie przełączaj, zostaw mi to. Wróć. - Powiedziała Adelajda, gdy przełączyłem na TVN.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Oddałem jej pilota i skierowałem się do wyjścia. W progu stał Fahad. Poczułem się dziwnie, być może i jemu przypomniał się Gomez, Abel i cała ta sytuacja, która miała ostatnio miejsce.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chcecie coś zjeść?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Głupie pytanie. - Odpowiedziała Adelajda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ja jedynie pokręciłem głową i wyszedłem. Niechętnie wspiąłem się po schodach na górę. Miałem pecha, że po drodze wpadłem na Beatrisę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co się stało, misiu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mów do mnie po polsku, albo wcale. - Skarciłem ją chamsko i poszedłem do swojego pokoju. Nawet wtedy mi nie odpuściła.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No co się stalo?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Na razie nic.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kto ci dokuczal?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie zadawaj mi na razie pytań, ok? Idę się myć i spać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Poscielane muasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A nie widać?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wiem, że bywam śmieciem. Ewentualnie jestem nim przez cały czas, ale czasem zachowuję się, jakbym jednak nie był.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ale byłem przerażony.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zawsze boję się nieznanego, a nawet czasami obawiam się rzeczy, które są mi doskonale znane. Waham się nawet kupić coś w sklepie, bo do tego dochodzi interakcja z kasjerem. Nie muszę z nikim przecież rozmawiać, więc skąd się to we mnie bierze? Co dopiero rozmowa z nowo poznanymi ludźmi. Chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie są straszni i ja skrzywdziłbym ich bardziej niż oni mnie gdybym tylko zechciał, także zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo nimi gardzę i nie powinienem okazywać słabości, oraz z tego, że pewnie w końcu wszystko się naprawi i będę funkcjonować na moich standardowych obrotach...to nie. Uczucie obcości mnie ogranicza. Moja świadomość mnie ogranicza. Nie rozumiem nawet własnych myśli, nienawidzę tego. Nienawidzę siebie. Próbowałem być inny, ale nie potrafię. Nigdy nie udało mi się pasować, nigdy nie udało mi się rozumieć, co się wokół mnie dzieje. Nie rozumiem ludzkich intencji i nie umiem skupić się na prostych życiowych sprawach. Wybiegam myślami dalej, poza ten temat. Jakbym nie miał czasu zajmować się rzeczywistością i miał ją za jakieś utrudnienie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W tej chwili najgorszą wizją przyszłości było dla mnie pójście następnego dnia do wychowawcy i spytanie się, o co chodzi z moim przydziałem klasowym. Nie przywiązałem się na tyle, aby chcieć tam zostać, więc jeśli okazałoby się to być pomyłką i zamierzaliby mnie w związku z tym przenieść, nie byłoby to dla mnie problemem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chyba.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu udało mi się już z kimś porozmawiać. Nawet jeśli od rana do południa byłem sztuczny, wciąż mam na koncie jakąś nabytą relację. Ale czy nie jest to beznadziejne przywiązanie, które okaże się być błędem?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kiedyś masowo przywiązywałem się do ludzi. W mojej dawnej klasie było z piętnaście osób. Z jakiegoś powodu wszystkich na początku intrygowałem, każdy prędzej czy później chciał się do mnie zbliżyć. Tym sposobem za mojej kadencji tam udało mi się przejść przez „przyjaźń” z każdą osobą. Wszystko na początku wydawało się obiecujące, dopóki nie zrozumiałem, że są jak dla mnie...czy ja wiem? Może zbyt ograniczeni? Dziecinni? Głupi i aroganccy? (&lt;i&gt;Mów za siebie./notka autora&lt;/i&gt;)  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Dnia następnego ociepliło się i śnieg stał się lepki. W prawdzie rano, gdy dotarliśmy do szkoły wciąż było mroźnie. Dopiero na drugiej lekcji wyszło słońce i wszystko wokół zaczęło połyskiwać, a zwisające z dachu sople zaczęły powoli topnieć. Don przez większość czasu gapił się na kropelki kapiące z dachu i pozostawiające ślad w zaspie pod oknem. Wraz z promieniami słońca nawet ja się trochę rozpogodziłem. Zająłem się rysowaniem kwiatków w zeszycie od matematyki. Dawniej robiłem to na każdej lekcji. Zazwyczaj nawet nie miałem notatek, ponieważ lekcje były tak chaotyczne, że mało kto rozumiał, co mówiła do nas pani magister inżynierii, nie wymieniając z imienia i nazwiska, po prostu powiem K. Na przykład w połowie wyjaśniania zadania tekstowego nagle przypominało jej się, że koleżanka (o tej tu opowiem kiedy indziej) wygrała jakiś konkurs matematyczny i trzeba ją za to chwalić. Albo nie potrafiła dokładnie przekazać tego, co miała na myśli i mówiła jakieś głupoty. Nie potrafię sobie tego teraz przypomnieć, to było tak dawno...Cóż, była jednak legendarna. O, albo nie potrafiła ogarnąć wpisywania ocen, albo ogólnie nie potrafiła ogarnąć nas, aż w końcu krzyczała na ludzi bez większego powodu. Co najlepsze w tym wszystkim, ona była naszym wychowawcą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Uh, miałem do tego nie wracać...Marzę o tym, aby nigdy więcej nie spotkać na swojej drodze takiego człowieka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tego dnia, ten ziomek, który siedział przedtem z Salomonem, był już w innej ławce. Salomona nie było do trzeciej godziny. Zefir zaś dalej chował się przede mną w ławce obok śmietnika.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy lekcja matematyki trwała już dobre piętnaście minut, facet zwyczajnie zasnął. Nie był aż taki stary, a sądziłem, że tendencję do tego mają tylko dziadkowie. Nie tylko to mnie zdziwiło. Zaskoczeniem było dla mnie również to, że wszyscy grzecznie zajęli się sobą. Ciszę i spokój przerwało nagłe otwarcie drzwi, w których stanął zadyszany Salomon. Aż nauczyciel się obudził.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-P-p-przepraszam za spóźnienie! Zaspałem...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nawet mnie to trochę rozśmieszyło. Nie miałem jednak ochoty dołączyć do rozbawionego tłumu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobrze, że jesteś. Przypomniałeś mi, że miałem mówić dalej o figurach.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Generalnie wszyscy jak jeden mąż zaczęli wyzywać na Salomona, że to przez niego będzie lekcja. Mimo zaświadczeń nauczyciela (tego gościa nazwisko też mnie nie interesuje), że będzie biadolił o czymś tam, w którymś momencie nagle zszedł z tematu i skończyło się na tym, że jego była narzeczona miała wąsy bo kurczaki są modyfikowane. Sam zgubiłem wątek gdzieś w połowie, a pierwszy raz w życiu chciałem uważać na matematyce. Do tej pory uważam, że moje próby były daremne, nie ważne ile razy się tego podejmowałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Do rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zefir! Opanuj się! Miej ty godność człowieka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie masz godności człowieka?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zostaw mnie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo nie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale co nie? Wracaj na swoje miejsce.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie ważne jak ładnie i spokojnie Salomon do niego mówił, Zefir nie zamierzał się do mnie zbliżyć. Nie to nie, dla mnie to żadne zmartwienie. Akurat to przyszło do mnie chwilę później.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ej, powiedz nam coś. - Podszedł do mnie jeden z tych, którzy najmniej przypadli mi do gustu. Konfrontacje z idiotami bywają trudne, w szczególności na moim poziomie emocjonalnym. - Skąd ty jesteś? Bo zapomniałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Co cię to obchodzi? - Starałem się nie warczeć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie no, tak sobie. Nie lubisz jak się do ciebie mówi, czy jak? Nie możesz mnie nie lubić, skoro mnie nie znasz. - Usiadł na miejscu, gdzie poprzednio siedział ten nieprzytomny dziwak.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta, jasne. - Powiedziałem lekko sarkastycznie, ale na tyle wysokim głosem, aby sprawiać wrażenie obojętności.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, ale czekaj. Bo wiem, że jesteś Ukraińcem i byłeś gdzieś tam, gdzieś tam hen daleko. Ok. Ale mi chodzi o to, gdzie mieszkasz teraz. To chyba nic osobistego?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kojarzysz ten sierociniec w lesie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, no tak. To ja już wszystko wiem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Od razu wyjaśniam, że mieszkam tam z moją matką. Właściciel tego i ona niedługo biorą ślub.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O, a już myślałem, że jesteś sierotą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W sumie tak wygląda. - Dodał od siebie jakiś rudy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ten pierwszy zaczął się na mnie gapić z tępym uśmiechem satysfakcji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Możecie sobie iść?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W pizdu. Z jakiegoś niewiadomego mi powodu czuję się zdegustowany tą rozmową i wami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To ty jesteś tutaj męczący. Zobacz jak ci się ręka trzęsie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chciał mnie chwycić za nadgarstek, ale zabrałem stanowczo rękę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dotkniesz mnie i ręka, noga, mózg na ścianie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zauważyłem dopiero teraz, że w pobliżu stali Salomon z Zefirem. Zaczęli się śmiać. Najwyżej zirytowało to łośki, bo zaczęli się do Salomona rzucać jak wściekłe szopy. Jednak gdy tylko przyszedł wychowawca, odpuścili i rozeszli się po klasie. Znowu: typowo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chodź Zefirek. - Powiedział okularnik do drobnego blondyna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ten usiadł jednak przy oknie, wciąż chyba nie do końca do mnie przekonany. Mimo to wyglądał już na bardziej wyluzowanego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mogę mieć głupie pytanie? - Pewniejszy siebie zwróciłem się do niego. Nie czekałem na odpowiedź. - Czemu masz takie białe włosy? Znaczy się, wiem, że nie białe, ale bardzo jasne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Taka plat-t-tyna, co nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, bo to było tak... - Zaczął cichym głosikiem. - Kiedyś skończył mi się szampon i umyłem włosy jakimś dziwnym mydłem. Od tamtej pory jakoś tak rosną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Śmiechliśmy z Salomonem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta historia j-jest legendarna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, chłopaki. Usiądźcie. Nie chce mi się robić lekcji. Ogólnie, to muszę wam przekazać, że w tym roku macie łączony wf z klasą 4&#39;a&#39;.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wszyscy wokół zaczęli jęczeć, płakać tudzież się dławić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bez żadnego „ale”. Cieszcie się, że nie macie ze starszymi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O co biega? - Spytałem chłopaków niepewnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-B-bo wiesz... - Zaczął Salomon zestresowany. - W klasie „A” są-są..yyy, są takie typy, że aż strach z nimi w ringo zagrać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aż takie koksy?! Nie no, bez kitu. Znacie jakiegoś lekarza, który dałby mi zwolnienie na cały rok?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Spróbuj mojego sposobu. - Powiedział Don.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba podziękuję. Już w tamtej budzie mnie kosili na wf&#39;ie, nie dam się tak znowu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Sam ch-h-hciałbym tego uniknąć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zefir nawet nic się nie odezwał, tylko roztrzęsiony wybiegł z klasy z rękami w górze. Ktoś skomentował moją rozmowę z chłopakami tym, że ponoć boję się wf&#39;u, bo będę musiał pokazać cycki. Coś w tym jest, bo ja się nie rozbiorę przed byle kim.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś po niego pójdzie? - Spytał mężczyzna. - Nikt? Eh, trudno...zawsze wraca. Ale uspokójcie się. Jak się postaracie, to nic wam nie będzie. No już. Cisza!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wrzasnął tak, że wszyscy zamilkli.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Sram na to. - Powiedział jakiś rozczochraniec i wszyscy skisnęli.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu pan sensei olał sprawę i na moje nieszczęście przyszedł do mojej ławki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Właśnie, miałem z tobą porozmawiać. Będziemy musieli wyjść z klasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W sekretariacie nie było nikogo poza nami. Facet powiedział, abym usiadł. Sam zaczął szukać czegoś w szafce z dokumentami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Don powiedział mi wczoraj, że chciałeś się dowiedzieć czegoś na temat swojej klasy... - Mówił, dalej grzebiąc w papierach. - Gdybym to zignorował, zaczęto by pewnie mówić, że Sorel to jakiś patałach. - Powiedział żartobliwie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...Kto to Sorel?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co...To moje nazwisko. - Spojrzał na mnie zaskoczony. - Eugiene Sorel. Nie wiedziałeś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Poważnie? Myślałem, że ktoś ci powiedział...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, poważnie. Nawet przez chwilę byłem przekonany, że nazywa się pan „Wychowawca”. Na przykład „Damian Wychowawca”, to trochę dumnie brzmi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oh...A, chyba jeszcze nie ma tu twojej teczki. Zapomniałem. - Wysunął szufladę biurka i wyjął żółtą teczkę. Usiadł przy biurku. - Więc powiedz mi, co konkretnie cię trapi, Nikita. Śmiało, nie krępuj się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, no tak. Gdzie tu jest jakaś sekretarka?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba nie o tym mieliśmy mówić...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Da, sorczi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Sorel miał taką minę, że chciało mi się śmiać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie rozpraszaj się tak, proszę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chciałem się dowiedzieć, dlaczego trafiłem do klasy „F”, bo dowiedziałem się, że to miejsce, gdzie zbiera się uczniów...no, jakby to ująć...„problematycznych”.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, ta. Twoja matka przyniosła nam trochę papierków od twojego psychologa. - Zaczął szukać ich w mojej teczce.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Psychologa? Dobry żart. Moja matka na początku zgadzała się na wszystko, co powiedział. Nawet kiedy stwierdził, że jestem upośledzony, nie odważyła się zaprzeczyć. Sam osobiście próbował mnie leczyć i twierdził, że to dla mojego dobra. Po tym jak wystawił mi jakieś wyniki bezsensownych badań zrobił o coś awanturę i wyniósł się razem z pamiątkami rodzinnymi. Tak to już jest, jak się ma głupiego rodzica. Co tam jest napisane? Chciałbym wiedzieć, co tam są za bzdury.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czy to ważne? Nie masz prawa się kłócić bo i tak nikt cię nie przeniesie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eee...aha? Świetnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czy ci się to podoba, czy nie, masz problem. Papiery zobowiązują.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale co tam jest?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie podnoś głosu i wypad do klasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdyby nie to, że zostałem wychowany w miarę porządnie, pewnie oberwałby pan teraz krzesłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chciałbym to kiedyś zobaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Splótł palce na biurku i uśmiechnął się cynicznie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyszedłem bez słowa. Nie rozumiałem, dlaczego Sorel był dla mnie nagle taki nieprzyjemny. To nie tak, że poczułem się urażony, ale coś mi tu nie pasowało. Próbowałem trafić z powrotem do klasy, ale trochę jakby się zgubiłem. Cóż, lekcje i tak nie były prowadzone normalnie, nawet nie zauważyłem, czy ktokolwiek tego dnia sprawdzał obecność.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przechodziłem pustym i zimnym korytarzem, a promienie słoneczne wpadające przez duże okna tworzyły ciekawy klimat. Stąpałem tak zezłoszczony, aż w końcu pełen oburzenia przysiadłem na parapecie na końcu korytarza. Widać było stąd drugi budynek. Pomyślałem, że nic nie zapowiada się dobrze. Choć spodziewałem się ciszy i spokoju aż do przerwy, ku mojemu zaskoczeniu w końcu ktoś się pojawił.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty tutaj robisz? - Spytał poważnym tonem, choć jego głos był łagodny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Odwróciłem się niechętnie i mym oczom ukazał się młody chłopak o złocistych, krótkich włosach. Oczy miał piwne, skórę bladą i był wyższy ode mnie. Jego smukła sylwetka i delikatne ruchy dodawały mu majestatu. Od razu poczułem, że to nowe utrudnienie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Siedzę? Patrzę? Oddycham? Fotosyntezuję?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie żartuj sobie ze mnie...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty co tutaj robisz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To nie powinna być twoja sprawa. Jesteś nowym uczniem, mylę się?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ skąd. - Usiadłem normalnie, odwrócony w jego stronę i założyłem nogę na nogę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Powinieneś być na lekcji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A ty nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jestem przewodniczącym szkoły.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co nie znaczy, że możesz robić co ci się podoba.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty także nie możesz! W tej chwili wydaje mi się, że moim obowiązkiem jest zaprowadzenie cię na lekcje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śmiało.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Do której klasy należysz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zgadnij.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Stanął do mnie bokiem i przetarł oczy palcami jednej ręki. Następnie spojrzał na mnie zrezygnowany.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Twoje imię i nazwisko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co z nimi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Masz mi się przedstawić!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo co? Wstawisz mi uwagę? Nie masz takiego prawa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale mogę na ciebie donieść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Konfident!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie krzycz, bo nas ktoś usłyszy. - Wykonał rękami gest, aby mnie uciszyć. Jakby spanikował.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aha. Czyli nie możesz tutaj być? Ale się wkopałeś. Co się stanie, jak się wyda, że szlajasz się po szkole w trakcie lekcji?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dostałem przepustkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Więc czego się martwisz, jakbyś miał zostać ukarany?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj no...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przerwał mu dźwięk dzwonka na przerwę. Odwrócił się pospiesznie i poszedł sobie. Zostałem sam na jakiś czas, nie było tu wielu ludzi. Ponownie zamyśliłem się, aż tu nagle usłyszałem szybkie i głośne kroki.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klemens tak się rozpędził, że prawie trafił w ścianę gdy starał się przy mnie wyhamować, a za nim aż powiało. Przyznaję, spodziewałem się po nim większej ogłady w miejscu takim jak szkoła. Gdyby jednak tak było, zapewne brakowałoby tu pierwiastka nieograniczonej energii i szaleństwa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co tu robisz? - Przysiadł się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Załamuję się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie no, weź. Aż tak źle? Nie żartuj. Będzie lepiej, zobaczysz. Jak chcesz, to możesz sobie z nami posiedzieć, jak jesteś samotny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wkrótce przyszli tu jego koledzy. Jeden z nich, Pepito Żarnecki, wykazywał dziwny i nienaturalny spokój. Ciągle opanowany, beztroski i uśmiechnięty. Być może to przez hiszpańską krew. Drugi kumpel Klemensa nazywał się Henryk Babecki. W kwadratowych okularach zdawał się być inteligentem, jednakże ciągle był jakiś nieobecny. Mimo to, równy gość.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Całą przerwę Klemens skakał przy mnie jak opiekunka i obiecywał, że gdyby ktoś coś do mnie miał, to oni zaraz się zjawią. Przewracałem oczami nie chcąc okazać tego, że poprawiło mi to humor. Pepito nawet pochwalił moje włosy. Poczułem trochę, że traktują mnie protekcjonalnie, ale byli mili i doceniałem to w głębi duszy. W końcu i tak rzadko się zdarza, by ktokolwiek starszy ode mnie potraktował mnie jak równego sobie. Cóż, wśród tak młodych ludzi jak my, różnica wieku, nawet roczna, to istna przepaść.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Mógłbym rzec, że tym razem nawet sobie poradziłem. Sześć godzin lekcyjnych zdawało mi się być wiecznością. Wszystko to zwieńczyło zachowanie tych ofiar, które pytały mnie rano o to, gdzie mieszkam. Najgorsze było to, że nie robili mi na złość tak otwarcie, ani też tak, żebym miał prawo się odgryźć dajmy na to przemocą, bądź skargą (ale do tego bym się pewnie nawet nie posunął), ponieważ ich numery zdawały się być lekkie i prawie niezauważalne dla osoby pobocznej. Chociaż, zapewne kto inny na moim miejscu w ogóle by się tym nie przejmował. Ja mogłem tylko udawać. Teksty w moją stronę rzucali cicho, a były na tyle dwuznaczne, że nie można było konkretnie stwierdzić, czy są na mój temat chociaż kto mądry i zna sytuacje, byłby tego doskonale świadom. Tak samo, gdy udawali, że rzucają we mnie śnieżkami. Nie robili tego tak, aby mnie trafić, ale jedynie po to, żeby mnie zdenerwować. Niby nic. Nabijali się nawet z tego, że zamknąłem oczy, gdy jeden z nich udawał, że chce rzucić w moją stronę. Skomentowali nawet to, że udałem się w stronę żeńskiego oddziału.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Szedłem tam, aby znaleźć Adelajdę, z którą miałem udać się do domu. Tak jak wczoraj, skończyłem przecież po sześciu godzinach, a o tej porze autobus szkolny nie kursuje. Mógłbym poczekać tę godzinę, ale prędzej czy później zaciukałbym siebie, albo już prędzej kogoś. Wolałem czym prędzej zajść do domu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie próbowałem się nawet do niej odzywać. Była ciągle wkurzona, miała swoje życie i swoje problemy. Nie była także moją siostrą, aby się o mnie martwić. Po prostu dotarliśmy na przystanek i nawet nie do końca idąc obok siebie. Trzymałem się raczej z tyłu. W autobusie również nie rozmawialiśmy. Adelajda odezwała się do mnie dopiero, gdy byliśmy już przed domem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O-ou. - Powiedziała, gdy zobaczyła elegancki samochód stojący obok domu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czyje to?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Marietty.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Czym prędzej i bez wyjaśnień poszła do domu i równie szybko zdjęła płaszcz oraz buty. Ja nie spieszyłem się, raczej nie czułem tego samego co ona. W końcu nie zdawałem sobie sprawy z tego, co może mnie czekać. Gdy odstawiłem buty pod kaloryfer zauważyłem, że ktoś schodzi po schodach. Obca kobieta, kto inny, jak nie owa Marietta? Czarne włosy spięte w kok uwydatniały jej kości policzkowe zaznaczone jeszcze ciemnym pudrem. Jej rysy twarzy wyglądały groźnie. Nie miała tylu zmarszczek, jak się spodziewałem, choć z oczu patrzyła jej demencja. Poważnie, wzrok miała taki surowy, że gdy tylko spojrzała na mnie z góry, instynkt podpowiadał mi natychmiastową ucieczkę albo seppuku. Ubrana była w fioletową, obcisłą sukienkę do kostek i czarną, kobiecą marynarkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kobieta podeszła do mnie, obejrzała od góry do dołu i minęła mnie. Nie zdjęła butów. Stukała obcasami o posadzkę, a dźwięk ten odbijał się w holu echem. Głupi jestem, więc polazłem za nią do salonu. Zajrzałem niepewnie. Na kanapie siedzieli Maurycy i Beatrisa. Marietta nie siadała, tylko spacerowała po pokoju i oglądała rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nowe dziecko?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Głos miała ewidentnie idiotyczny w swojej powadze i wyniosłości.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To akłurat moj syn.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie wiem skąd ten nienawistny wzrok skierowany w stronę mojej matki. Może to przez akcent? Czyżby coś jej się nie spodobało?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No proszę, Maurycy. Wziąłeś sobie kobietę z dzieckiem. Mało ich tu masz? - Zbliżyła się w tę stronę i zaczęła się przyglądać mojej twarzy. - Mogłam zauważyć, podobieństwo jest uderzające. Powiesz mi coś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Że ja?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak. Jak masz na imię?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I jesteś chłopcem?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co to za głupie pytanie? Jasne, że jestem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Olała mnie i poszła usiąść przed Maurycym i Beatrisą.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wyglądasz na rozumny byt. - Pojechała mamie. - Już prędzej spodziewałabym się tego po Manuelu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przypomniało mi się, że Maurycy ma dwóch braci i cztery siostry. Grubo. Ta pewnie była najstarsza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra kobieto, proszę mnie nie obrażać. Przynajmniej nie przy moym przyszłym mężu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Marietta nie potrafiła ukryć irytacji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie nadajesz się na moją bratową, ale w porządku. To nie mnie decydować. Kiedy ślub?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Powiedziałbym, że wystraszyłem się słowa, które padło jako ostatnie. Moja matka i ślub...Zawsze leciała na kasę, a i tak lądowała z niczym. Zawsze bez zobowiązań. Wątpię, żeby teraz jej postanowienie było stałe, a przynajmniej mam taką nadzieję.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ci? - Spytał Fahad, gdy wpadłem do pokoju jak burza i walnąłem się na łóżko jak kłoda. - Pognieciesz sobie mundurek.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W dupie z mundurkiem. Jestem głodny. Ta baba na dole to siostra Maurycego, co nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak sądzę. Chodź do kuchni, zrobię ci coś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie chcę schodzić na dół. Chcę tu zostać i umrzeć.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W tym mundurku?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Nie! Gardzę nim.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To się przebierz. Zrobię ci kanapkę z ogórkiem i wszystkie bóle ci przejdą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy podniósł się, łóżko na którym przedtem siedział zaskrzypiało donośnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tylko na nią nie wpadnij. - Szepnąłem dramatycznie gdy opuszczał pokój.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu porządnie ktoś napalił w piecu, powiedziałbym, że zbyt porządnie. Otworzyłem okno i dopiero później przebrałem się, ale już w piżamę. Żeby było śmieszniej przyznam się, że od niedzieli śpię w koszuli nocnej. Błękitnej.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie było jeszcze nocy. Nawet nie robiło się ciemno. Chciałem sobie po prostu odpocząć. Po co się przebierać po szkole w ubrania codzienne? To tylko podwaja zmęczenie. I tak niedługo będzie zapadał zmrok. Fahad wrócił jakiś czas później, w jednej ręce niosąc talerzyk, a w drugiej kubek z herbatą. Kiedy ktoś przynosi mi jedzonko, to tak jakby ratował mi życie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie musiałeś. - Powiedziałem zadowolony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nagle przez otwarte okno usłyszałem kobiecy wrzask mrożący krew w żyłach i przyprawiający o takie dreszcze, że żaden dobry horror nie dałby rady tego przebić. Gdy ten jazgot się skończył, wskoczyłem czym prędzej na parapet i spojrzałem przez okno. Zawadzało mi, więc je otworzyłem na oścież. Wychyliłem się, a Fahad złapał mnie za nogę pilnując, żebym nie wypadł. Rozejrzałem się, ale nikogo nie było na zewnątrz. Zauważyłem, że obok zewnętrznego wyjścia z piwnicy jest stopiony śnieg. W sensie, taka pusta przestrzeń w grubej jego warstwie. Nawet było trochę trawy.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Moje zaciekawienie sięgnęło zenitu i wygramoliłem się z okna, po czym prawie zderzając się z regałem wybiegłem z pokoju. Ledwo co patrząc pod nogi zbiegłem hałaśliwie po schodach. Trójka dorosłych wyszła z salonu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś krzyczal?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Beatrisa nie otrzymała odpowiedzi, byłem zbyt zaaferowany. Wybiegłem na dwór, przeskoczyłem przez drewnianą balustradę na werandzie i boso podbiegłem do miejsca, gdzie roztopił się śnieg. Pozostali wyszli za mną, zobaczyć co się dzieje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dom szaleńców! - Krzyknęła Marietta. - A myślałam, że to tylko nasza matka jest obłąkana.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W odsłoniętym miejscu było jakoś sucho. Ociepliło się dzisiaj, więc mimo wszystko ziemia powinna być mokra. Tutaj jednak nie była, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że była ciepła. Zauważyłem, że przygnita trawa fragmentami była zwęglona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co do cholery? - Spytałem sam siebie i wyprostowałem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Maurycy próbował się powstrzymać od śmiechu, Beatrisa zaczęła masować sobie czoło, a Fahad kichnął.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No właśnie, to samo mogłabym ciebie spytać! Chodź tu! - No podszedłem. - Co ty w ogóle masz na sobie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pani się nie martwi, mam pod spodem gacie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chyba nie to jest problemem. - Powiedział Fahad.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wiem co wam tam w Rosji robili, ale to jest przypadek niemożliwy! Maurycy, tu będzie błocisko jak cholera. Wysypałbyś tu jakimś żwirem, albo nawet chodnikiem wyłożył! Szczególnie obok wejścia do piwnicy. Przecież tam się w końcu woda naleje. - Skierowała się w stronę samochodu. - Będziemy się tu topić, jak już teraz się przejść nie da! Odjeżdżam z tego domu wariatów. - Wsiadła i pojechała wykręcić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Maurycy zaczął się śmiać jakby rzeczywiście był w psychiatryku. Beatrisa jedynie westchnęła i kazała mi zejść ze śniegu. Dodała tyle tylko, że ocipiałem i weszła na podest zapalić papierosa. Fahad podniósł mnie jedną ręką.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tu się zdarzyło coś dziwnego i ja to będę musiał zbadać. - Powiedziałem pewny siebie, chociaż moja aktualna sytuacja nie pozwalała mi na prezentowanie się w jakkolwiek poważny sposób.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ciebie będzie musiał zbadać lekarz jak nie wrócisz do domu i nie założysz skarpetek. - Powiedział Maurycy i został z Beatrisą, gdy nasz nowy kamerdyner wniósł mnie do środka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Cóż, to było tak, że Fahad nie miał co zrobić ze swoim życiem i Maurycy pozwolił mu zostać pod warunkiem, że się na coś przyda. Okazało się, że jest skrupulatny i troskliwy, więc przejął funkcję kamerdynera, opiekunki i od czasu do czasu sprzątaczki. Jak do tej pory sprzątał tylko po mnie, ale rozumiecie przekaz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chciałem dzisiaj porozmawiać z Beatrisą na temat tych felernych papierów, które mi zanieśli do szkoły, ale wiedziałem, że była wkurzona, zirytowana, załamana i zmęczona. Nie wiem, o co dokładnie mogło chodzić, bo dorośli zawsze mają problemy bardziej zagmatwane, niż mógłbym sobie wyobrazić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty, czy my nie zostawiliśmy czegoś ostatnio w piwnicy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://4.bp.blogspot.com/-jvLdrzyEEhw/WUgCE7fwoYI/AAAAAAAABaU/_HqMQSzidY4KqqVs_xFeijKl38JBaR0awCLcBGAs/s1600/manga-%252C-.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;777&quot; data-original-width=&quot;666&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://4.bp.blogspot.com/-jvLdrzyEEhw/WUgCE7fwoYI/AAAAAAAABaU/_HqMQSzidY4KqqVs_xFeijKl38JBaR0awCLcBGAs/s640/manga-%252C-.png&quot; width=&quot;548&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/06/rozdzia-4.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://4.bp.blogspot.com/-jvLdrzyEEhw/WUgCE7fwoYI/AAAAAAAABaU/_HqMQSzidY4KqqVs_xFeijKl38JBaR0awCLcBGAs/s72-c/manga-%252C-.png" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-623593809570432426</guid><pubDate>Sat, 20 May 2017 21:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-04-06T04:46:50.595-07:00</atom:updated><title>Rozdział 3</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 15pt;&quot;&gt;Rozdział 3&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 15pt;&quot;&gt;Chaos i roztargnienie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt; Wierzcie mi, lub nie, ale Shivers został u nas do czasu wyjaśnienia sprawy Skórka, czyli klauna mordercy. Maurycy i Beatrisa przyjęli go nienaturalnie przyjaźnie. Przez „nienaturalnie” mam na myśli to, że kto normalny pozwoliłby nowo poznanemu cyrkowcowi zamieszkać w swoim domu na czas nieokreślony? I gdyby jeszcze on był normalny, wszystko byłoby już zrozumiałe. Ale Shivers nie zdejmuje wcale maski. Znaczy się, może czasem zdejmuje, ale akurat, gdy my tego nie widzimy. Już podczas obiadu próbowaliśmy z Petrą podejrzeć jego twarz pod odchyloną maską. Jedyne co byłem w stanie stwierdzić to to, że jest to człowiek egzotyczny, o ile w ogóle jest człowiekiem, ponieważ od samego początku wyczuwam w nim coś tajemniczego. W dodatku nigdy przedtem nie widziałem kogoś tak wielkiego. Jeszcze muszę dodać, że Shivers zamieszkał w moim pokoju, bo w końcu było u mnie wolne łóżko. A w kwestii Skórka, Maurycy nawet nie był zaskoczony opisem tej postaci w wykonaniu Shiversa. Klaun morderca znający techniki zaawansowanej iluzji, który chowa się w lesie obok naszego domu i prawdopodobnie planuje zabić całą naszą rodzinę i jeszcze zjeść kilka osób? Czemu nie. Zastanawiali się, czy nie zostawić tej sprawy policji. Ale czy na komisariacie uwierzyliby nam? W sumie, to gdziekolwiek by nam uwierzyli?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie tylko starsi byli zadowoleni z obecności gościa na chacie. Bliźniaki uznały go za równiachę i nawet grały z nim w warcaby. Petra zignorowała, raczej wolała trzymać się na uboczu, zresztą tak jak Lucjan. Ale sam fakt, że Lucjan jest zwykle nierozłączny z Klemensem, doprowadził go do kontaktu z Shiversem, ponieważ Klemens był zachwycony i w ogóle skakał wokół mężczyzny i chciał od razu wiedzieć wszystko o wszystkim. Adelajda nawet upiekła mu ciasto cytrynowe. A jeżeli o mnie chodzi, to raczej traktowałem go tak samo jak wcześniej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Do późnej nocy nie działo się nic nadzwyczajnego. Z tych całych odwiedzin cyrkowca zrobiła się impreza, taka typowa dla dorosłych, tylko że zamiast nudnego plumkania gitarowego moja matka i Maurycy wybrali „Judas Priest” i nawet ja się świetnie bawiłem, jedliśmy kanapki z kiszonym ogórkiem i nawet alkohol się znalazł. Znaczy się, ja piłem sok jabłkowy, ale zawsze mogłem udawać, że to jakiś cydr, czy szampan. Skończyło się na tym, że Lucek się nawalił jak szpak, bo w którymś momencie tej rozpusty Edgar rzucił myśl, że Lucjan to już ma siedemnaście lat i musi się z  nimi napić. No i generalnie Klemens zabrał blondi do pokoju i tyle ich widziałem. W końcu sam odpuściłem, bo zaczęły się dorosłe klimaty i kazali mi iść pooglądać coś na CN, ale widziałem już chyba wszystkie odcinki „Krowy i Kurczaka”, więc spasowałem i poszedłem do siebie. Jak się okazało, Shivers już wcześniej się ulotnił spać, czego w ogóle przedtem nie zauważyłem. Leżał na plecach, a na sporym brzuchu leżała kołdra, jakby naprawdę miała go grzać. Pewnie skończyły nam się te duże, dwuosobowe. Biedaczek. Kiedyś myślałem, że mam szansę podobnie wyrosnąć. Na całe szczęście większość cech wizualnych odziedziczyłem po matce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Aż tutaj ich wszystkich słychać z dołu. Hermegilda growluje, ma babka talent. Zaczynam mieć wrażenie, że mam schizofrenię i tak naprawdę jestem w szpitalu, a to wszystko mi się wydaje, a ci wszyscy ludzie tu zgromadzeni to pacjenci. Jedynie Józefa brakuje, aż mu teraz zazdroszczę. Przynajmniej może spać, skoro mieszka sam. Ja aktualnie nie mogę, bo rozprasza mnie nie tylko dżampreza na dole, ale jeszcze ciężki oddech Shiversa. Ciągle ma maskę.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita! - Usłyszałem głos Bajgla.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wróżek stukał w szybę. Okazało się, że pojawiłem się w moim domku, w łóżku. Nareszcie jakiś postęp. Podszedłem do okna i otworzyłem je na oścież. Wróżek wleciał do środka. Miał na sobie nasz mundur.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zamykaj, szybko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dlaczego na dworze jest tak szaro?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Być może to przez atmosferę. Nie uwierzysz, co się stało. Istna tragedia. A my nie dopilnowaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No dobra, świetnie, ale powiesz mi wreszcie o co chodzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W Labiryncie Snów miało miejsce morderstwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że co kurde? Tu nikt nie umiera. To wszystko to sen, więc jak ktokolwiek mógł tu umrzeć? Pewny jesteś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chodź ze mną. Ale musimy uważać. Nie ma na nikogo dowodów, więc każdy, dosłownie każdy może być podejrzany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie dramatyzujesz czasem? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita, ja wiem, że wydaje ci się to być abstrakcyjne i w ogóle jesteś skończonym kretynem-nihilistą, ale weź chociaż tą jedną rzecz na poważnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyszliśmy z domu. Okazało się, że ciągle miałem na sobie mundur, więc nie musiałem tracić czasu na przebieraniu się. Jedyne co musiałem zabrać, to kapelusz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aha? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak, właśnie tak. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kiedy mam na sobie tę czapkę, nie masz prawa mi wytykać błędów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To kiedy mam prawo, co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W sumie, to najlepiej nigdy, ale powiedzmy, że w soboty i święta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jaki mamy dzień?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak szczerze, to nie mam pojęcia. I mam to absolutnie gdzieś. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Bajgiel nie odpowiedział już. Jedynie westchnął ciężko i całą drogę przemilczał. Dotarliśmy na miejsce. Ofiara leżała za ławką w parku. W tym momencie wszystko wokół było szare i czarne, a jedynie krew była jaskrawo czerwona i z daleka można było zauważyć miejsce zbrodni. Chociaż przedtem nie odczuwałem tego, teraz wszystko zaczęło wydawać mi się dziwne. Z gąszczu czarnych koron drzew słychać było krakanie, wiatr szumiał i rozrzucał wokół liście. W parku nikogo nie było, poza mną, Bajglem i ciałem, które później okazało się być tutejszą malarką Kotellą. Nie muszę jej zbytnio opisywać. Była białą kotką, lubującą się w czarnych sukienkach z kokardkami. Widok był przykry. Gdy zobaczyłem jej zmiażdżony pyszczek, włączyły mi się sentymenty. Pamiętam, gdy miałem dziewiąte urodziny, Kotella namalowała dla mnie z tej okazji portret. Do tej pory go mam, ale nie powiesiłem go nigdy w domu, bo trochę głupio mieć na ścianie obraz przedstawiający samego siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Psst...Ej... - Próbowałem ją obudzić, ponieważ miałem nadzieję, że nadal żyje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Może jeszcze sprawdzisz jej puls? - Spytał Bajgiel sarkastycznie. -Hej! Mam świetny pomysł. Zainwestuj w pogotowie, bo przyda się bardziej niż nasza formacja, która nie nadaje się do niczego, a już na pewno nie do obrony mieszkańców Labiryntu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Uspokój się, łajzo durna. Swoje poczucie winy zrekompensuj sobie czym innym, ale nie wyżywaj się na mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Rządzisz tu wszystkim, więc o morderstwo mogę posądzić jedynie ciebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Czekaj, że co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No dobra, źle to ująłem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No tak, jasne. Jestem teraz mordercą. Ale w sumie wiesz co? Pewnie nie tylko ty tak myślisz. Pewnie teraz wszyscy będą się przede mną chować. Wygląda na to, że już to robią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jezus...Nikita, oni nie chowają się przed tobą, tylko przed nieznanym mordercą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jest Szatan?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jakiś czas temu był, ale podobno już nie ma czasu na siedzenie w świątyni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No świetnie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchaj, masz wokół siebie teraz tylu ludzi, że nie musisz się ciągle jego pytać o radę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja się go nie pytam o rady, po prostu czasem się zwierzam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To jeszcze źlej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No chyba „gorzej”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Sam to powiedziałeś. Co z nią zrobimy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Urządzimy...pogrzeb?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wątpię, aby ktokolwiek odważył się teraz wyjść z domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zacząłem przyglądać się denatce, aby wywnioskować chociaż, czym została zaatakowana. Cóż, lekarz ze mnie żaden, ale tematyczne seriale w telewizji nigdy nie zawierały tak drastycznych scen, abym nauczył się z nich czegoś przydatnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kiedy to się stało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Z tego co mi wiadomo, miało to miejsce w porze obiadowej, kiedy wszyscy zmyli się z parku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No tak. I oczywiście nie było żadnych świadków?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdyby byli...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No wiem, ale warto spytać. Może ktoś coś słyszał? Widział kątem oka? Skąd masz pewność, że nie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobra, już, bo się pokłócimy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To my już się nie kłócimy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Dobra, spadaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Rzuciłem mu bardzo brzydkim słowem po ukraińsku, ale już tego nie usłyszał. Zostałem sam w parku z martwą Kotellą. Nie miałem pojęcia, co powinienem zrobić. Usiadłem na ławce, podparłem głowę i zacząłem gapić się na ścieżkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Kto mógł to zrobić? I jakim sposobem ktokolwiek mógł tu umrzeć? Nie raz widziałem, jak Laurenty popełnia seppuku, po czym udaje swoją śmierć, żeby zaraz wstać jak gdyby nigdy nic. A ile razy ktoś sobie coś złamał? Ile razy komuś coś odpadło? Ile razy ktoś eksplodował? Ilość niezliczona, a przecież zawsze wszyscy byli przy następnym spotkaniu tacy sami jak przedtem. Poza tym, dlaczego ktoś w ogóle miałby zabić Kotellę? Albo inaczej. Kto miałby powód, aby zabić tu kogokolwiek? Wszyscy żyją w spokoju. Co to ma znaczyć? A może to jednak moja wina...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Myśli zaczęły mnie przytłaczać, a na dokładkę zacząłem czuć się obserwowany. Nie rozglądałem się nawet. Może gdyby nie ta atmosfera, nie stchórzyłbym, ale w głębi duszy zacząłem panikować. Poszedłem do domu, zdjąłem rękawiczkę i podwinąłem rękaw. Niezawodny tasak pomógł mi wydostać się z Labiryntu Snu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Powoli otworzyłem oczy. Nie miałem pojęcia, która mogła być godzina. Podejrzewam tylko, że już naprawdę późna, bo wszystko ucichło. Jedyne co przerywało tę ciszę, to oddech Shiversa, który w ogóle nie zmieniał pozycji. Widziałem go bardzo dokładnie, bo noc była dość jasna. W zasadzie, to widziałem prawie każdy szczegół pokoju. Nie chciałem wracać spać, więc odwróciłem się na prawo, aby móc obejrzeć sobie pokój z braku zajęcia. Miałem gwarancję, że długo nie zasnę, ponieważ prawy bok nigdy mi nie służy. Zacząłem przyglądać się klaunowi i przypomniał mi się Abel. Nawet chwilę pomyślałem, że „ciekawe co u niego” i te rzeczy, ale pozbyłem się z głowy tego bezpodstawnego zainteresowania, jakby to były zbereźne myśli, których jedenastoletni chłopiec nie powinien mieć, albo jakieś przerażające wyobrażenia wyjęte z horrorów (lub Labiryntu, to bardzo podobne). No, ale z drugiej strony, to nic mi nie zrobił poza tym, że nie spodobała mi się jego postawa. &lt;i&gt;Może nie powinienem być na niego wściekły. Zresztą, wychował się w cyrku, więc nie powinienem oczekiwać od niego normalnego toku myślenia. Sam przecież nie jestem lepszy. Gdyby Skórek wszystkich mi tu zamordował, nawet tu i teraz, pewnie zostałbym kompletnie niewzruszony. Co jest ze mną nie tak? Raz martwię się o wszystko i o wszystkich, a za drugim razem mam wszystko kompletnie gdzieś. Może to jest to, co nazywają „dojrzewaniem”. Tylko, że nawet w wieku siedmiu lat potrafiłem płakać po żabce, a później bawić się jej zwłokami. Moja Barbie na pewno nie była wtedy zachwycona, a mnie w ogóle nie było jej szkoda.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle coś przykuło moją uwagę. Przez chwilę odniosłem wrażenie, że na podłodze pojawił się cień.  Zbagatelizowałem to, przecież mógł to być ptak. Tym bardziej, że jestem na piętrze. Wkrótce dało się słyszeć stukanie w szybę. Odwróciłem się, aby zerknąć, co to może być. Na szczęście okazało się, że to tylko gałąź na wietrze obijała się o okno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dopiero rano uświadomiłem sobie, że obok okna nie ma żadnych drzew.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej! Heloł! Jest już dziesiąta, czemu jeszcze śpisz? - Nawiedzałem Beatrisę, która leżała w łóżku zapluta i rozczochrana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikitaa...Jak będziesz starszy, to zrozumiesz...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chryste panie na tapczanie...Maurycy, ej!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-O nic mnie dzisiaj nie proś... - Odwrócił się dupą i tyle mogłem sobie pogadać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No błagam!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyszedłem obrażony, aby poszukać Edgara. Na szczęście akurat wychodził z pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dlaczego tak często tu nocujecie? Gdyby nie to, może nie musiałbym dzielić teraz z nikim pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co z „dzień dobry”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dla kogo dobry, dla tego dobry. Muszę się dostać do miasta, ale nie mam transportu, bo podobno wszyscy są „skacowani”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No i tu pojawia się problem, bo ze mną wcale nie jest inaczej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Po co pić coś, po czym się czuje źle?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No bo...z alkoholem jest lepsza zabawa?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale zabawa się kiedyś kończy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie każ mi myśleć nad takimi rzeczami z samego rana, co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ok. A co na obiad?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie ma dzisiaj obiadu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Cooo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No, poważnie. Nikomu się nie chce robić. Musisz coś sobie wyczarować na własną rękę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, nic nie chcę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nic?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nic, a nic. Przeżyję. Ale nudzę się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nic ci na to nie poradzę. Nie masz jakiś swoich zabawek?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mam lalkę i królika. Ale to bez sensu, bo ze sobą nie współgrają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kurcze, Nikita, jesteś dzieckiem. Coś wymyślisz, bylebyś nie wychodził z domu. A teraz ja idę się odlać i wracam spać. Grzeczny masz być.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie rozkazuj mi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A więc zanim wyszedłem z domu, zabrałem ze sobą tasak, ponieważ Beatrisa zawsze powtarza, że najważniejsza jest samoobrona. Ma dziewczyna rację, bo na co mi znać numer na policję, skoro w przypadku napadu nie będę miał czasu zadzwonić? Nawet nie mam komórki. Tak naprawdę nic nie sprawdza się tak, jak posiadanie broni. Można wtedy iść gdzie się zechce i nie martwić się o swoje bezpieczeństwo. Swoją drogą, strasznie nie lubię słowa „tasak”. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Uzbrojony w broń, drobniaki i ciepłe ubrania wyszedłem na mróz, a mój plan zakładał dostanie się na przystanek nie zbaczając z leśnej drogi. Nic po drodze nie zwróciło mojej uwagi i nawet się nie zgubiłem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ten autobus dowiezie mnie do centrum? - Spytałem kierowcy, gdy kupowałem od niego ulgowy za złociszcza i dwadzieścia groszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No, a jak ci się wydaje?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skąd mam to wiedzieć? Dopiero się wprowadziłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No fakt faktem, nigdy cię tu nie widziałem. Końcowy przystanek mam obok ratusza, za takim murem, więc jak wyjdziesz na Mickiewicza, to będziesz na miejscu, także siadaj i nie martw się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A, to spoko. Dzięks.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Lubię ludzi, którzy idą mi na rękę. I na całe szczęście, autobus był prawie pusty, a kierowca włączył grzanie. Musiałem co prawda zdjąć czapkę i szalik, ale to nawet lepiej, bo nie lubię tych części garderoby. Już mnie grzeją włosy i tłuszczyk. W ogóle, to powinienem coś wyjaśnić. Bo zdarza mi się komentować swoją wagę, ale to mi się wzięło głównie stąd, że większość moich kolegów była ode mnie chudsza. To podobno z mojego łakomstwa, ale co poradzę? Dojrzewanie. Zresztą, to były biedaki robaki, więc nie dziwne, że byli wychudzeni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jopi się na mnie jakiś mały dzieciak, dałbym mu z pięć lat. Ma minę, jakbym mu zrobił krzywdę. Podejrzewam, że sam nie wyglądam teraz najlepiej, ale no bez przesady. Co on, wojnę widział? O, a teraz jego matka. Kurna, nie znam tych ludzi i bardzo mi to nie odpowiada. Jeśli wszyscy w Nigdzie tacy są, to ja się chyba wyprowadzam.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W końcu dojechałem na miejsce. Kierowałem się tak, jak mówił mi kierowca i kiedy skręciłem obok muru, spotkałem kogo? Nie trudno zgadnąć, że Francuza. Obok ratusza stała rzeźba przedstawiająca jakąś baletnicę. Cholera wie, czy jest to czyjś wizerunek, czy zwykła zachcianka autora, w każdym razie postać ta stoi w takiej pozie, że jej noga jest jakby nienaturalnie podniesiona tworząc pionowo szpagat. Ręce też ma jakieś takie śmieszne. Ja bym się tak nie utrzymał, ale najwidoczniej Abel owszem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co ty robisz? - Spytałem grzecznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Budler. Co ty robisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Żyję w nadziei, że jak będę cię ignorował, to sobie pójdziesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aż tak mnie nie lubisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Lubię cię, ale rozpraszasz mnie. Próbuję udawać rzeźbę, żeby ludzie dali mi pieniądz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nieee, to nie tak się robi. Powinieneś być w przebraniu, wiesz, żebyś wyglądał jak posąg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak nie mamy spectacle, to nie mam dostępu do przebrań, ani makijażu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To może powinieneś zabrać się do czego innego? Wiem. Jak zatańczysz, to dam ci pieniądz. Dwadzieścia groszy styknie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aż tak się nie sprzedam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A zaśpiewasz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nic z tych rzeczy, słyszysz tę chrypę? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To ty nie brzmisz tak zawsze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Często. Ale najgorzej to na wiosnę. - Stracił równowagę, poddał się i usiadł na brzegu gazonu z ziemią. - Czemu znowu tu jesteś? W sensie, czemu nie siedzisz w domu. Jest zimno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ta, wiem. Ale w domu nie mam zajęcia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdybym ja był na twoim miejscu, to połaziłbym po lesie, czy coś takiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mogę, bo po lesie grasuje klaun morderca. - Uśmiechnąłem się ironicznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Znowu zaczynasz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie. Nie chce mi się nawet. Opowiedz mi coś. - Usiadłem na drugim gazonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? Co ja mam ci, stary, opowiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie wiem, coś o cyrku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale ci się zebrało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Podparłem głowę i spojrzałem na niego z pokerową twarzą. Przez chwilę też gapił się na mnie bez słowa, ale jakoś telepatycznie (bo jestem medium dziesięć na dziesięć) przekonałem go i zaczął w końcu gadać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dawno dawno temu, był sobie Włoch. Pomyślał, że „Polska to taki super kraj, założę tam rodzinę” i zamieszkał tu. Później spłodził gościa, który miał predyspozycje na iluzjonistę, przy czym miał do tego sporo charyzmy i jeszcze był chytry. No to ten gościu przybrał ksywkę „Gomez” i ruszył w świat. Wrócił nawet do Włoszech i przez dłuższy czas tam mieszkał. Następnie pojeździł po świecie, pozbierał bandę dziwaków i stworzył z tego cyrk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I co dalej?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dalej? Nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak to nic?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No i trzymamy się do tej pory, proste.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wcale, że nie, bo biedą piszczy, a niby jesteście tacy sławni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteśmy sławni tylko dlatego, że ludzie to tępe pizdy. O, widzisz tamtych? To jest przykład niepoukładanego umysłu, złożonego jedynie z prostych ludzkich schematów, przyjmujący wszystko co wydaje się być wykraczające poza tak zwane „normy” będące jedynie względnym pojęciem. - Wskazał na trójkę nastolatków koczujących w zaułku między sklepem muzycznym, a knajpą. Byli jaskrawo ubrani i jarali szlugi, rzucając co chwila banalne przekleństwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-O dziwo cię rozumiem, mów dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czekaj, bo chyba to usłyszeli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie gadaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Bez kitu, gapią się na nas...Pomachamy im?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zrobiliśmy tak, jak zostało powiedziane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Lubisz tę piosenkę „gangster&#39;s paradise”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nom, a co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To ją sobie teraz zaaplikuj, bo oni do nas idą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No weeeź, nie żartuj. Mówisz tak, jakby cię było stać na radio. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Trójka na oko piętnastoletnich rebeliantów była coraz bliżej, a im bliżej oni byli, tym bardziej my byliśmy rozbawieni. Wyglądali jak drużyna z „Naruto”, w sensie pośrodku gościu z postawionymi włosami na jeża, tyle, że przesadził z żelem. Po lewej wysoki i pryszczaty, który długo nie był u fryzjera. Po prawej zaś laska z czarnymi pasemkami z bardzo kiepskim makijażem i rozpiętą kurtką, co prezentowało jej płaskość ozdobioną zielono-różową, ciasną koszulką. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aj przepraszam. - Zacząłem. - Nie chciałem do was wcale machać. Chciałem wam pokazać to. - Pokazałem im podwójnie faka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No, a tak nawiasem mówiąc, to co tam u was koledzy? Wyglądacie na bardzo spiętych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy wy się czasem nie pomyliliście? - Dziewczyna założyła ręce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Um, sori? My nie z Polska. - Rzekłem z najwyraźniejszym akcentem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W dupie mamy to, skąd jesteście! Wy się ewidentnie prosicie, szczyle, o ewidentny wpierdol! - Ryknął na mnie pryszczol. Zna ten growl.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, ale spoko, stary, chill. - Abel wstał do niego i objął go ramieniem. - Bo to jest tak, że my dobre dzieci jesteśmy i w ogóle, ale to wszystko zależy od wychowania. Wiesz o czym mówię, co nie? Tatuś mnie bije za każdym razem, kiedy spojrzę na jego laboratorium mety, a matka mnie wypierdala z domu zawsze, kiedy przyjdą do niej kochankowie, bo robią jakiś „gangbang”, a ja nawet nie wiem, co to znaczy! Jestem dzieckiem, czy ja nie zasługuję już na czystą i niewinną miłość?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A jedyne co dostaję to tą ostrą i patologiczną. Wiem, że nawet nie mam pewności, czy to mój ojciec, ale zmieniał mi pieluchy, kurwa! Zawsze miał jakieś zapędy do tego tyłeczka, mówię ci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Eee...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No bez kitu, on tak na poważnie! Wiecie co on tu wyrabiał? Wiecie, że on musi brać przykład z posągu? Nikt nie ma jak go lepiej wychować, bo pomoc społeczna ma wyjebane! Sąsiedzi mają wyjebane! - Aż wstałem z tą przemową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A on? A on mieszka w sierocińcu w lesie. Mówię wam, taka tam patola, że on widział już w życiu więcej niż wasi pradziadkowie w okresie zajmowania Czech!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ewidentnie, właśnie zajebałeś mi portfel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co zrobiłem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zajebałeś mi portfel, śmieciu! - Wyrostek aż go podniósł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co to jest portfel? - Jego wiedza się wzbogaciła, gdy tamten wyjął mu go z kieszeni. - No zobacz, co ta gangsterka ze mną robi. Nawet nie wiem, kiedy kradnę. To już choroba! Kleptomania!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ta wymówka nie przeszła i Abel musiał się wyrwać, aby nie dostać pięścią w twarz. Nie potrzebowałem żadnego sygnału, żeby wiedzieć, czy biec. Po prostu zerwaliśmy się do ucieczki. Szło nam nieźle pomimo naszych utrudnień w postaci słabej kondycji oraz znacznego braku siły. No cóż, łatwiej było nam omijać przeszkody, nie to, co tamtym. Niestety, utknęliśmy w końcu w martwym punkcie. Gdy trafiliśmy na tłum ludzi zebranych przed Tesco na promocję, myślałem, że nie mamy już szans. Jednak kiedy wspólnikiem ucieczki jest bezdomny artysta nie uznający zasad, nic nie jest przeszkodą, więc zwyczajnie pobiegliśmy wzdłuż ulicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdzie my biegniemy?! - Krzyknąłem do Abla zadyszany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Spoko, znam tę okolicę jak własną kieszeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Przebiegliśmy przez krótki tunel pod torami i zboczyliśmy, aby się schować. Przyparliśmy do muru i czekaliśmy, aż tamci przebiegną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak to?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co jak to? Weź mów szeptem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie jesteś stąd, dlaczego znasz to miasto tak dobrze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Głupio się pytasz. Ale to długa historia. Czekaj. - Wychylił się, aby sprawdzić, czy już ich widać. Ja zrobiłem to samo. - Eee...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Trzy łajzy stały w środku tunelu tuż przed nami. Wyglądali na bardzo zadowolonych i pewnych siebie. Skorzystali z naszego zaskoczenia i prędko złapali nas za chabety.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No akurat wybraliście sobie miejscówę, gdzie nie będzie żadnych świadków. - Wreszcie odezwał się koleś z jeżem na głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Te! Powoli! Za seks to się płaci! - Powiedział oburzony Abel i za chwilę został zdzielony w buźkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dopiero teraz zrozumiałem, że zaczęło być poważnie, a pewność siebie blondasa wcale nie stwarza niewidzialnej bariery i w każdej chwili możemy skończyć jako trupy. Tamten się jeszcze zamierzał na Abla, a ja próbowałem wyjąć z plecaka tasak, zanim moja twarz powita się z betonem, ponieważ miły kolega z problemami wymagającymi zaawansowanej dermatologii nie wyglądał na takiego, który by mnie oszczędził. Cizia z dekoltem też miała już zajęcie, w końcu musiała wszystko komentować stojąc obok, bo by powiedzieli, że się nie przydała i jej damska duma zostałaby urażona. Ale sory, dopóki ktoś jest bezużyteczny, nie może mieć bólu odbytu za wąty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie zdążyłbym z tą „samoobroną”, o której wspominałem jakiś czas temu, ale co się okazało. Nagle wszyscy się zatrzymali w akcji, jakby ich zmroziło, a ich wewnętrzne rapsy zamieniły się w muzę z „Lśnienia”. Odwróciłem się szybko. Blondi też, ale dopiero, jak się ogarnął i podniósł się z pozycji leżącej i kwiczącej. I oto właśnie przed nami szczerzył się klaun Skórek, wyraźnie zachwycony z wesołego spotkania. Ani nasi nowi koledzy nie wyglądali na zadowolonych, ani też ja nie skakałem z radości, za to Abel pomimo swoich wszystkich siniaków i krwi cieknącej z nosa wyglądał na pełnego nadziei i uśmiechnął się, jakby ktoś mu zaoferował ciepłą kąpiel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Spierdalamy! - Wrzasnął, a raczej zapiszczał ten najbardziej agresywny z trądzikiem i już mieli zrobić tył zwrot, kiedy okazało się, że druga strona tunelu została zamurowana. Nie żartuję, nagle nie było wyjścia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Pomogłem Ablowi się podnieść i wycofaliśmy się na ubocze. Skórkowi udało się dorwać nastolatka  z jeżem, a pozostała dwójka wybiegła z tunelu. Gdy klaun bez trudu ukręcał głowę ofierze, tamci próbowali swoich sił w dostaniu się na tory. Wysoki podsadził koleżankę i już chciała świętować, ale ni stąd, ni stąd, ni zowąd przyjechał pociąg, który rozwalił laskę i jeszcze chyba przeciągnął ją kawałek po torach. Nie wiem, czy to tylko ja, ale nie słyszałem, żeby cokolwiek nadjeżdżało. Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na ilość krwi wokół. Może zabrzmi to kiczowato, ale generalnie ze wszystkich tu zebranych tylko ja nie byłem zakrwawiony, a na betonie to już były kałuże. Normalnie pewnie bym spadał, ale Abel mnie trzymał i postanowiłem mu zaufać. Cóż, żadne zaskoczenie, ale to był zły wybór. Gdy ostatni młodzieniec skończył z głową wbitą w mur, Abel wyrwał się do Skórka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Stary! Jak ja cię dawno nie widziałem, gdzieś ty był? Uratowałeś nas. - Jego ekscytacja swój koniec miała w momencie, gdy dobroduszny kolega klaun złapał Abla za szyję i bynajmniej nie chodziło tu o przytulasa. Nie chcę się chwalić, ale gdybym nie miał przygotowanego tasaka, pewnie już byłoby po nim. Skórek nie zwracał na mnie uwagi, więc zdołałem sieknąć go w rękę. Nie tak mocno jak zaplanowałem, ale wystarczająco, aby puścił piegowatego. Abel padł na ziemię i złapał się za obolałe gardło. Szok miał wypisany na twarzy, aż dziwne, że się doczytałem pod warstwą juchy i brudu. Od razu mówię, że brud był tam już wcześniej. Złapałem go za rękaw i pociągnąłem za sobą. Prawie spadła mu czapka. Nie wykluczone, że przez cały ten czas siedział pod nią szczur. Ale do rzeczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ciężko jest uciekać przed klaunem-świrem, szczególnie, jeśli się wbiegło na jakieś osiedle. Spotkaliśmy tam tylko jakiegoś żula na ławce, a pani, która wyprowadzała psa nawet na nas nie spojrzała. Na budynkach pojawiły gałki oczne, które wodziły za nami i wierciły dziurę może nie tyle w duszy, co w umyśle. Odwróciłem się, a klaun był coraz bliżej pomimo tego, że najzwyczajniej sobie szedł, gdy my biegliśmy. Zrobiło się ciemno i chłodniej, niż przedtem. Nagle za nogi złapały mnie ręce Skórka, które wyrosły z chodnika. Przewróciłem się, a Abel ze mną, w końcu nie puszczałem jego kożucha. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Cali jesteście?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Słysząc to, automatycznie poderwaliśmy się do siadu. A był to tylko sympatyczny staruszek z łopatą. Cała iluzja nagle zniknęła wraz ze Skórkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Eee...tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Skorzystałem z okazji i dalej ciągnąc za sobą Abla poszedłem w stronę ruchliwej ulicy w oddali. Sądzę, że tylko cywilizacja mogła nas ocalić, chociaż na moment. Poszliśmy na przystanek, gdzie siedział sobie karyplowaty, zasuszony staruszek wczytany w prasę. Usiedliśmy jednak jak najdalej od niego, ale tak, żeby mieć ciągle świadków, wiadomo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-On mnie zaatakował?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale cię zdzielę za to pytanie. Nie, on chciał cię tylko pogłaskać, a jak myślisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale to niemożliwe. Przecież jesteśmy rodziną. Jak pamiętam, nigdy nie zaatakował nikogo z nas. Nawet, kiedy był w szale.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W szale? Sprecyzuj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To nie pierwszy jego wybryk, ale zawsze wracał do namiotu. - Podszedł do staruszka i zabrał mu gazetę. Pokazał mi stronę tytułową. - Widzisz to? Już nawet telewizja zaczęła o tym mówić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czarnymi, pogrubionymi literami napisany był tytuł: „Tajemnicze zaginięcia w Nigdzie”. Mało chwytliwy, ale trafia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I ty myślałeś, że nic się nie stanie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Miałem nadzieję, że kiedy zniknie, nie będzie stwarzał problemów. Nie spodziewałem się, że będzie to dalej robił. Przecież zawsze była to dla niego ucieczka od rzeczywistości, więc po co miałby to robić po ucieczce z cyrku? Teraz oberwie się nam wszystkim...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mam cię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Próbowałeś mi wciskać kit, że chcesz dla niego dobrze i że cię to już nie interesuje, ale wychodzi na to, że jednak się dygasz o swoją dupę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nawet nie wiesz jak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy ty się nie umiesz kłócić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Bywam szczery, kłamię tylko w większych sprawach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyrwał mi gazetę i oddał ją dziadkowi. Starzec chyba nawet się nie skapnął, podejrzewam, że nie zajarzył nawet naszej obecności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Motasz się w zeznaniach, ale nie będę cię dalej cisnął, bo jestem dobrym kolegą i nawet mi cię szkoda. Jak szczur?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Trzyma się. - Podniósł czapkę, pokazując zaspanego Zozo. - Ostatnio nie czuje się najlepiej. To przez mróz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Usiadł obok mnie na ławeczce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zgaduję, że jak cię znowu spotkam, to też będziemy przed czymś uciekać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Życie w ciągłym biegu mnie niszczy, stary.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Widać. Może zabrzmię teraz jak osoba dobroduszna i o zdrowym rozsądku, ale nie chcesz może wpaść do mnie i umyć się? I najlepiej coś zjeść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Za daleko i zbyt rodzinnie. Swoją drogą, w cyrku też się ludzie czasem myją, więc poradzę sobie. A w kwestii jedzenia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chodź na zapiekankę. Szastam hajsem today i oznajmiam dzień dziecka, tylko nie analizuj nadmiernie i później zapomnij.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To nie są wysokie wymagania w stosunku do zapiekanki, stoi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zapiekanka jest wszystkiego warta. Ale gdzie tu jest buda z zapiekanką?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Abel wiedział, rzecz jasna, lepiej ode mnie. W końcu musiał mi wyjaśnić, skąd u niego taka znajomość Nigdzie. Mało wiarygodne, ale jak ktoś mówi „kłamię tylko w poważnych sprawach”, to zwykle mówi prawdę, a to akurat poważna sprawa nie jest. „Bizzarri” powstało w Nigdzie i często tu przebywają, w sensie, że właśnie z tego powodu. Niby jeżdżą głównie po Polsce, ale kilka razy w roku wyjeżdżają za granicę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Niby jesteśmy nie wiadomo jak sławni i bogaci, ale tak naprawdę ogarniamy tylko prymitywną rozrywkę, a większość tego hajsu jest z rabunków. No, a co do tego bogactwa, to jak widać, nam się nic nie dostaje. Wszystko bierze dla siebie Gomez i jak się kto ładnie podliże, to ma jakiś bonus. Ja nie mam tam żadnych praw, bo jestem dzieciakiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Aż się szczur obudził i z wielką chęcią zaakceptował zapiekankę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak tak cię słucham, to aż mam ochotę cię przygarnąć. Nie myślałeś czasem, żeby się wycofać z tego interesu? Zmieściłbyś się u nas na chacie, mam w pokoju jeszcze jedno łóżko, na którym zresztą śpi teraz twój ziomek, jakbyś nie wiedział, czy coś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiem, wiem. Robi akcję-ingerencję. Nie zatrzymywałem go, bo jest rozsądny i jak go długo nie ma, to znaczy, że robi coś bardzo w porządku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie jest mordercą?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Był. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr, zakodowane?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jak ta lala. Będę ci wierzył na słowo, bo wyjścia nie mam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I słusznie. A co do tego zakwaterowania, to spoksik. Gdybym chciał się wycofać z interesu, to mam się gdzie schować. Tu i tam mam przyjaciół, także nawet się nie przejmuj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skoro masz tyle wyjść z tego bagna, to dlaczego jeszcze nic nie zrobiłeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To nie jest takie proste, na jakie wygląda. Ale koniec tematu, bo nie chcę sobie zepsuć humoru. I nawet twoje dziwne patrzenie mnie nie przekona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Skąd wiedziałeś, że chcę tak zrobić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zgadywałem, że czasem tak robisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Często tak robię, kiedy czegoś chcę...W sumie przed chwilą prawie zginęliśmy, a teraz zachowujemy się jak gdyby nigdy nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To chyba „wyparcie”, psychologia zna ten termin, z książki wiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiesz co to jest książka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nawet kiedyś dotknąłem jednej, czy nawet dwóch. Taki oczytany jestem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale niepoczytalny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Powiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Kiedy jedziecie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co, już chcesz się mnie pozbyć? - Spytał z ironicznym uśmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie? Tak po prostu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Luz. W sumie, to sam nie wiem. Pewnie niedługo. Może jutro, może pojutrze, weekend też brzmi obiecująco.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A. Czyli będziecie tu wracać, nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ta, ale na razie będziemy kursować po kraju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale tak w zimę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nom, Gomez w tym roku wymyślił, że trzeba zrobić naszej trupie imidż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Próbujecie być straszni i chłodni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-On próbuje, my tylko robimy co każe. W ogóle, to już długo jesteś poza domem, nie pogonią cię?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy ja wiem? Pewnie nawet nie załapali, że mnie nie ma.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Geez.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Siedzimy i gapimy się w chodnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Bez emocji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To takie tajemnicze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mocno. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Idziemy na plac zabaw?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W sumie, nie trzeba było mnie przekonywać. Po przegonieniu innych dzieci, mieliśmy huśtawki tylko dla siebie. Mokre bo mokre, ale własne. Nie mieliśmy zbytnio o czym rozmawiać, ale zabawa i samo przebywanie z Francuzem było całkiem satysfakcjonujące. &lt;i&gt;Nie mówię, że od razu chciałbym się z nim przyjaźnić, ale to całkiem spoko ziomek. To, co najbardziej mnie zastanawia to to, co go trzyma ciągle w tym przytułku potocznie zwanym „cyrkiem”. Cyrk na kółkach, idzie się uśmiać i popłakać, chusteczki i traumę rozdajemy za darmo.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No, czyli jakby Skórek zniknął ale słuch po nim zaginął, to nic by się nie stało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gomez i tak chciał się go pozbyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty, a właśnie. - Już obezwładnił mnie mój brak taktu. - Skoro wy nie macie stałego miejsca zamieszkania, to gdzie pochowaliście twoją mamę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pod twoim łóżkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A tak na poważnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Postaraliśmy się o kremację, a jej prochy rozsypaliśmy pod twoim łóżkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chyba się nie dogadamy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Podrapałem się w głowę i po prostu zmieniłem temat. Spędziliśmy jeszcze trochę czasu rozmawiając o szczurach, kolorach i ostatnich newsach, które mówią o dziwnych dźwiękach dochodzących z powietrza. Już od jakiegoś czasu w różnych częściach świata pojawiają się o tym zgłoszenia, ale to tak swoją drogą. W końcu zaczęły bić dzwony w wieży kościelnej, niby spory kawałek od nas, ale echo poniosło. Była już druga, czyli najwyższa pora była dać znak życia w domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, ale poważnie, skoro jest możliwe osuwanie się gruntu, czy jak to tam idzie, to to jest pewnie przyczyna. No choćbym chciał, żeby to było coś nadnaturalnego, to pewnie się tak nie stanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kto powiedział, że coś się stanie? Myślisz, że ktokolwiek zbada cokolwiek? Takich sytuacji będzie jeszcze sporo. Rząd wszystko zatai, jeśli będzie trzeba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie nawet sprawę z twoim klaunem, nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A to już na sto procent. W ogóle, kojarzysz te wszystkie zgłoszenia dotyczące ufo w Ameryce?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No jak nie, jak tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wszystkie zeznania są podobne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale wszyscy starają się to uznać za głupotę, żeby nikt się nie mieszał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No i to jest właśnie to. Nie ważne, co by się działo, świat jest tak skonstruowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Do dupy, a nie skonstruowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Weź, nie używaj brzydkich słów, bo dostaniesz jeszcze szlaban.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Szlaban to ja dostanę, jak nie wrócę do domu, chociaż...jakbym się przejmował. Zaczyna wiać i śnieg padać, to się dobrze nie skończy. - Wstałem z huśtawki i okazałem Ablowi litość w postaci podarunku. Owinąłem go moim szalikiem. - Masz, powieś się na tym, czy coś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dzięki. Skorzystam, jak będę miał okazję. Zobaczymy się jeszcze w tym tygodniu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewności nie mam, ale liczę na to, że będziecie tu jeszcze, zanim wam zgładzimy kolegę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co, zamierzasz mi przynieść jego zwłoki?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wątpisz, że bym to zrobił?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Weź mi lepiej zwróć Shiversa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A w życiu, wal się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A idź w chuj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;No więc poszedłem. Chciałem gładko wrócić do domu bez żadnych zgrzytów, ale scenariusz nigdy mi się nie układa tak, jakbym sobie tego zażyczył. Wciąż nie miałem legitymacji i gdy tylko pani policjantka mnie przyczaiła w okolicy, nie mogła mi odpuścić. Z tą różnicą, że tym razem nie zamknęła mnie niehumanitarnie za kratami. Przynajmniej nie musiałem się tłuc autobusem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt; Zadziwia mnie fakt, że zazwyczaj dorośli bagatelizują wszystkie dziwne historie, jakie opowiedzą im dzieci, albo po prostu sprowadzają je do najprostszych wersji. Tutaj porobiło się trochę inaczej i chociaż każda stara dupa w tym domu wierzy w historię, nawet tą z iluzją, to nie potrafię z nimi o tym rozmawiać. W ogóle jakoś nigdy nie biorę dorosłych na poważnie. Zażywają dziwne rzeczy, wsadzają sobie dziwne rzeczy i wypełniają dziwne rzeczy. Ale do rzeczy.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A kto mówił: „lepiej nie wychodzić teraz z domu, bo może zaatakować nas morderca”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie wiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale na pewno nie tak. Ja inaczej konstruuję zdania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No dobrze. Nie ważne, jak to mówiłeś, ale mówiłeś. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mame, nie kłóć się ze mną, ja lepiej wiem co mówię i nie pamiętam, żebym to mówił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty nic nie pamiętasz, a później próbujesz mi wmówić, że ci kłamię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Generalnie, uznaję tezę, że to czego nie pamiętam, to tak naprawdę nie istnieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie jesteś pępkiem świata. Nie uciekniesz przed rzeczywistością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie wiem, czy w naszej obecnej sytuacji wiesz, czym jest „rzeczywistość”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mieszaj mi tu i skup się. Nie możesz wychodzić z domu, kiedy ci się podoba. Skoro ty nie słuchasz innych, to jak inni mają słuchać ciebie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Na razie tego nie potrzebuję, a jak będę starszy, to będę do tego doprowadzał przemocą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Słuchaj Becia... - Wtrącił się Maurycy, który przez ten cały czas stał w progu kuchni. - Czytałaś może kiedyś jakieś poradniki wychowania?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie kwestionuj mojego wychowywania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dobrze, już.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita, chyba musisz dostać jednak jakąś karę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Niby za co? - Przyznaję, oburzyłem się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Za nieposłuszeństwo i głupotę, jak to „za co”? Znowu musiałam cię odbierać z komisariatu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale to nie moja wina, to ta baba parchata...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Twoja wina, bo to ty byłeś na mieście nie wiadomo po co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Od kiedy to ty jesteś taka stanowcza?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kiedyś muszę. Może już najwyższa pora?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-To miejsce cię zmienia, Beatrisa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A ty się w ogóle nie zmieniasz, chociaż mógłbyś zacząć się normalnie zachowywać. Udajesz najmądrzejszego na świecie, ale pora dojrzeć, Nikita.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Mam na to dużo czasu. I nawet nic już nie mów, bo wiem, że się teraz naraziłem i powinienem zejść ci z oczu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie mów mi, co mam robić. Jazda do pokoju!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Geez, ok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zawsze musisz mieć ostatnie słowo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W sumie nie trzeba dalej przedstawiać tej konwersacji. To chyba była „kłótnia” i mocno sobie przechlapałem. W pokoju siedział na łóżku Shivers, przynajmniej miałem jakiegoś towarzysza niedoli. Może też dostał szlaban? Czy ja w ogóle dostałem szlaban? Odnośnie tego też miałem wytknąć Beatrisie, szlag by to, zapomniałem. Ale może to dobrze, później powiem, że nic oficjalnie nie było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, co tak siedzisz smutny? - Spytałem, a Shivers tylko wzruszył ramionami. - Widziałem się dzisiaj z Ablem. Ma się całkiem dobrze. A, z wyjątkiem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co się stało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Natknęliśmy się na Skórka. Próbował nas zabić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Jak wam się udało uciec? Guenille ucierpiał?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wow, ale jesteś przejęty...Znaczy się, wcześniej oberwał, ale nie od Skórka, a później go trochę przydusił. Dziwna historia. Uratował nas facet z łopatą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Więc był wśród ludzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy ja wiem? Raczej na uboczu. Nawet nie wiem, skąd wyskoczył. Nie mam pomysłu, gdzie może być teraz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W zasadzie gdziekolwiek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, a ty gdzie? - Spytałem, gdy Shivers podniósł się i skierował do drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Usiądę przed domem i zaczekam na niego. - Brzmiał poważnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, no co ty. Może po prostu wystawimy Petrę przed dom? - Zero odzewu. Zapewne gdybym widział jego twarz, zobaczyłbym obraz niechęci. - No dobra. Ale ja bym chciał z tobą iść, a nie mogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I tak bym ci nie pozwolił. To sprawa między mną, a Skórkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czy on musi się tak idiotycznie nazywać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No wiesz, ma rozśmieszać. Chociaż nikt się nie śmieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Twoje imię jakoś wcale mnie nie rozśmiesza. Nie znam za bardzo angielskiego i nie wiem, co to znaczy, ale wątpię, aby coś dobrego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A wiesz co? Natchnąłeś mnie. Na pewno na zewnątrz dopadną mnie dreszcze, więc zrobię sobie ciepłą herbatę, zanim wyjdę. - No i poszedł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie zrozumiałem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wbrew pozorom poczułem jednak powagę sytuacji i zwyczajnie nie mogłem przekroczyć progu pokoju, bo prawdopodobnie zostałbym zmiażdżony i przemielony na małe, czarne, ruskie cząsteczki dzieciaka, który nie powinien pokazywać się matce na oczy. Zabawa pacynkami ze skarpetek też stanowiła niezłą perspektywę. Niestety, fabuła znowu nie ułożyła mi się tak, jak tego oczekiwałem. Hrabina Anastazja ze Skarpetolandii poroniła, a Vlad został pozbawiony praw szlacheckich i wydalili go z królestwa za picie krwi dziewic. &lt;i&gt;Nie mam pojęcia, ile w tym sensu, nie wiem też czym są „dziewice”, ale to lepsze niż seriale TVN&#39;u.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyszedłem z pokoju dość późno. Wokół było ponuro, prawie tak, jakby żywej duszy nie można było uświadczyć: cicho, a półcień wcale nie dodawał mi otuchy w połączeniu z poblakłym wystrojem wnętrz. Zresztą, co ja będę się wysilał na opisy? Od samego początku wiadomo, że ta chata to stary, skrzypiący dom pogrzebowy w którym przez większość czasu panuje chłód, chyba że o dziwo ktoś postanowi napalić w piecu. To dlatego noszę cały czas ten nowy sweter, jest gruby i nie drapie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wkroczyłem do kuchni i oto mym oczom ukazał się Józef. Stał przy blacie kuchennym i mieszał coś w szklance. W części tego pomieszczenia przeznaczonej na jadalnię odpoczywała Hermegilda wspierając głowę dłońmi. Powieki jej były zamknięte i mogłoby się wydawać w tym świetle, że jest  z niej autentyczny nieboszczyk jak nie mumia. Nie zamierzałem zwracać na siebie jej uwagi, nie wiedziałem do czego jest zdolna, a jak na razie wciąż były między nami spięcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jest szansa na dostanie się do jakiejś żywności w tym domu? - Spytałem Józefa po cichu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jasne, że tak. Głupio pytasz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ja nie wiem, dzisiaj to jakby dziwnie z funkcjonowaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiem dobrze o czym mówisz. U mnie też nie lekko, z miłą chęcią położyłbym się niedługo spać, ale mam dużo pracy tam na dole i chyba padnę na ryj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jaką możesz mieć pracę o tej porze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No wiesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No nie powiem ci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Aha?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Niektóre rzeczy wolałbym zostawić dla siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Znalazłem w lodówce Danonki, a w chlebaku została się część podeschniętej już, choć wciąż nadającej się do spożycia bagietki. Proszę sobie nie myśleć, że posmarowałem tę bagietkę Danonkiem, gdzież bym śmiał. Skądinąd myślę, że o tym wspomnę, choć nie znam znaczenia słowa „skądinąd”. Kitel Józefa nie wyglądał dentystycznie. Rudzielec przypominał bardziej szalonego naukowca, niźli dentystę, a i podejrzanie wyraziste plamy na ubiorze mogły o tym poświadczyć. Wkrótce wycofał się z powrotem do piwnicy zostawiając mnie z drzemiącą na blacie stołu babcią Hermegildą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po dokonaniu konsumpcji pomyślałem, że najwyższa pora, skoro mam jeszcze dzisiaj czas, zabrać resztę moich rzeczy z nierozpakowanych walizek. Nie mieliśmy z Beatrisą wiele rzeczy, więc i nie inwestowaliśmy w dodatkowy bagaż i połączyliśmy moje i jej rzeczy. Tak też się złożyło, że parę moich klamotów znajduje się w pokoju Beatrisy i Maurycego. Udałem się więc tam i nie zastawszy nikogo na miejscu, zgarnąłem to co moje; Barbie (wyższej jakości generacji o długich, mocnych blond włosach z zawiniętą grzywką), pluszowego królika w barwie różu (przyjaciel mojej matki był daltonistą i nie odróżniał czerwonego i różowego, taka sytuacja), jojo oraz mój fajny kubek z tygryskiem. Bo czymże jest egzystencja bez ulubionego kubka, jak nie monotonią życia codziennego wraz z beznamiętnym żłopaniem herbaty jak wody z kranu? Jakże bym mógł nie skorzystać z okazji i wspomnianej herbaty sobie nie zaparzyć. &lt;i&gt;I nic mnie tak nie cieszy jak fakt, że stać nas teraz na kupno miodu. Bo ja kocham miód ogólnie. &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale do rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Gdy zaszedłem z powrotem do pokoju snując już w głowie plany wystroju wnętrza tego pomieszczenia, na miejscu zastałem Shiversa leżącego na łóżku, przykrytego ledwo kołdrą. Jego wiercenie się i ciężkie westchnięcie wskazywało na to, że nie spał, a i przecież światło było zapalone gdy wróciłem. On nic się nie odezwał, ja też nic się nie odezwałem i trwało to tak dłuższą chwilę dopóki nie poustawiałem sobie idealnie leżących luzem przedmiotów, które tu naniosłem (a niewiele ich było) i dopóki nie udało mi się ustawić perfekcyjnie kubka na parapecie, a mnie samego ułożyć wygodnie na poduszkach. Po tym śmiało mogłem zwrócić się do mężczyzny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Odpowiedzi nie uzyskałem. Mój wzrok nie jest najlepszy, ale gdy tak już się skoncentrowałem leżąc wygodnie i spoglądając w stronę postaci na łóżku, dotarło do mnie, że to nie był Shivers. Nie śmiałem wrzasnąć ani spanikować, postanowiłem działać trzeźwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ok, nie chcesz odpowiadać, to nie. - Wstałem. - Zapomniałem wziąć sobie z kuchni...paprykę, więc zaraz wrócę. - Podszedłem do drzwi starając się nie patrzeć na osobę, która mogła być Skórkiem. Niestety drzwi były bliżej niego niż mojego łóżka, więc musiałem podejść nieco bliżej niż byłoby to wskazane dla bezpieczeństwa. Jednakże, nie stało się nic, dopóki nie otworzyłem drzwi. Cóż, z impetem chciałem wypruć na korytarz i zniknąć, najlepiej w poszukiwaniu jakiejś większej broni, w najgorszej ewentualności nawet pomocy. Ale przed drzwiami stał Skórek we własnej osobie. Wróciłem się szybko i zamknąłem drzwi. Spodziewałem się, że to jedna z jego sztuczek, ale pod kołdrą wciąż ktoś leżał. Cóż, w pewnym sensie miałem rację z tą iluzją, ale nie w takim sensie, jakbym sobie tego zażyczył.  Wolałbym, żeby już tu nikogo nie było. Sprawdziłem kim jest ta postać na łóżku, ale oto niespodzianka: osobą tą był nieznany mi mężczyzna, w dodatku martwy. Troszkę niezręcznie, bo przecież niedawno oddychał. A może jednak nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyjrzałem przez okno, ale było już ciemno. Wątpliwe, aby ktokolwiek o tej porze szlajał się przed domem, ale zawsze warto mieć nadzieję. Pomyślałem, że a może już sobie poszedł, tak więc cichaczem wróciłem do drzwi i spojrzałem przez dziurkę od klucza. Szybko tego pożałowałem, bo najwyraźniej Skórek wpadł na ten sam pomysł. Na całe szczęście jakiś impuls kazał mi się odsunąć, a wręcz odskoczyć, już pomijając fakt, że przewróciłem się na denata w łóżku. Skórek nawet nie zadał sobie trudu, by nacisnąć klamkę i otworzył drzwi mojego pokoju z kopa. Nie jestem pewien, czy nawet nie zepsuł tym samym zamka, ale pewnie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Moje umiejętności ninja pozwoliły mi zrobić piękny unik i dostać się na drugą stronę pomieszczenia. Wiedziałem, że klaun tylko się bawi, bo inaczej już by mnie zabił, więc z pewnością miałem trochę czasu na działanie. Pod prawie, że pustym regałem leżał mój czerwony plecak, z którego wyjąłem tasak. Skórek już pochylał się nade mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co tam masz? - Spytał, a ja odwróciłem do niego głowę. Wcale nie wypiękniał od poprzedniego spotkania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-W sumie, nie jesteś aż taki straszny. - Moje złudzenie zostało zniszczone i zadeptane, gdy tamten trzasnął pięścią o regał i tym samym złamał trzy półki po kolei. - Oj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co się dzieje, gówniak? - Petra przyszła do pokoju. Oboje spojrzeliśmy na nią zaskoczeni. - O...wow. Ok. To ja może będę...gdzieś tam? - Zaczęła zwiewać, a Skórek pobiegł za nią. No więc ja pobiegłem za nimi. Za mną pobiegli jeszcze Lucjan z Klemensem, a reszta dzieciaków wyjrzała zobaczyć, co się dzieje. Maurycy i  Józef zapewne byli w piwnicy, a gdzie była moja matka? Kto by zgadł. Zaś Hermegilda pewnie dalej spała. Edgara i Moniki chyba już od dawna tu nie było. A Shivers? Dobre pytanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale do rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie ważne gdzie uciekłaby Petra to i tak byłoby niekorzystnie, więc nawet nie pomyślała tak źle, jakbym się po niej spodziewał. Dobrze, że jest wysportowana, bo inaczej ręka noga mózg na ścianie i klaun by się najadł. Czy coś. Ja nie wiem, ale za szybki to on nie był, kiedy poruszał się normalnie. Z tą jego iluzją to już inaczej. Była prosta sprawa dopóki Petra nie zdecydowała się skręcić w las. Kto ucieka po ciemku w lesie przed klaunem mordercą? No ale co, pobiegliśmy tak samo. Trzeba było jednak uratować sytuację, Petrę niekoniecznie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Niespodziewanie trafiliśmy na zjazd z górki na pazurki i stoczyliśmy się w dół, gdy Lucjan potknął się o Klemensa, a ja o nich obu. Wylądowaliśmy przed wejściem do małego, cyrkowego namiotu. Zaczęła grać typowo cyrkowa muzyka z trąbkami i bębnami, ze środka namiotu przebijały się różnobarwne światła. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czuję się...rozproszony? - Stwierdził Klemens, próbując wydostać się spod Lucka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A ja się czuję zdegustowany. Myślicie, że Petra też tam pobiegła?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Może nie tyle wbiegła, co wpadła. - Strzepnąłem śnieg z włosów i podniosłem się z gleby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dopóki nie sprawdzimy, to się tego nie dowiemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie mogliśmy jej zostawić. W sensie, ja bym mógł, ale nie pozostała dwójka. Zresztą, Skórek był teraz prawie, że jak na talerzu i nie mogłem zmarnować takiej okazji. Ktoś musiał go stąd wywalić. Wbiliśmy niepewnie do środka. Ja z tasakiem, Lucjan z kijem do baseballa, a Klem z większym patykiem, który znalazł pod drzewem. Szedłem na przedzie, bo czułem się liderem akcji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W środku nic się nie działo. Świeciły lampki, niewielkie trybuny były puste, a jedynie muzyka wciąż grała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oglądaliście kiedyś „Mordercze klauny z kosmosu”? - Zagaiłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie, a jak to się skończyło? - Spytał Lucjan rozglądając się uważnie wokół.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie pamiętam. Kiedy pytałem, miałem nadzieję, że wy będziecie to wiedzieli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Petra?! - Zawołał ją blondyn, ale nie uzyskał odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Petraaa! - Wydarł się Klem, ale to też nic nie dało. Przystanął, zamrugał i podjął się znowu. - Petrze nie jest do twarzy w fioletowym! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co?! - I oto ona. Objawiła nam się na trybunach, po czym szybko zbiegła na dół po schodkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdzieś była i czemu nie odpowiadałaś? - Zdenerwowałem się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A co, przejmujesz się? Schowałam się tam i kiedy mnie wołaliście, to myślałam, że to może być podstęp.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja cię nie wołałem. Widziałaś, gdzie Skórek poszedł?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co ci poszło?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No ten klaun, geez.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nie zastałam go tu. Skoro już tak ładnie przyszliście mnie ocalić, to ja chętnie teraz wrócę do domu i wy mnie zaprowadzicie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Chyba będziemy mieć problem. - Klemens wskazał nam w tę stronę, gdzie przedtem było wyjście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Problem? Jaki znowu problem? Ja mu zaraz zrobię problem. - Podszedłem tam i spróbowałem rozciąć materiał namiotu tasakiem, ale to nic nie dało. - Wut?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No nie „wut”, tylko tak. - Lucjan westchnął. - Zginiemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Rozległ się donośny śmiech Skórka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wyłącz tą muzykę! - Zapiszczałem poirytowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Teraz na tym ci zależy?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Muzyka zwolniła i przybrała niepokojącą melodię żywcem z pozytywki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Od razu lepiej, przynajmniej jest klimat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Niespodziewanie miejsca na trybunach wypełniły się miniaturowymi postaciami, które z daleka przypominały szmaciane lalki ozdobione wieloma barwnymi kokardkami, czapeczkami i nie wiem czym jeszcze. Mimo swojej lalkowej natury wyglądały bardzo żywo. Mam na myśli to, że kiwały się z boku na bok i podśpiewywały typowe „lalala” w rytm owej melodii rozlegającej się w namiocie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gdzie Klemens? - Petra wyglądała na przestraszoną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Klemens rzeczywiście zniknął, ale nie zdążyliśmy się nawet za nim rozejrzeć, a zostaliśmy złapani przez większe wersje lalek, które postanowiły przywiązać nas łańcuchami do krzeseł, zaś lalki na widowni zamknęły się i zaczęła grać inna muzyka. Nie wiem sam, jakim cudem udało się tym szmatkom nas obezwładnić, w szczególności Lucjana. Spodziewałem się po nim trochę więcej siły. Krzesła, na których zostaliśmy posadzeni ustawione były równo w rzędzie. Ja siedziałem po lewej, po prawej Petra, a Lucek w środku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co tu się odpierdala!? - Wydarł się, a mnie aż zmroziło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Lucjan, zamknij ryj, bo jeszcze ich wkurzysz! - Skarciła go Petra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na środku pojawił się Skórek. Jedyne, co zmieniło się w jego wizerunku to cylinder, który zdjął kłaniając się nam, po czym rzucił go gdzieś za siebie. Chwilę później na scenie pojawiły się dwie duże lalki, prowadzące Klemensa. Dopiero teraz miałem okazję przyjrzeć się ich fizjognomii. Twarze miały niewesołe, a nawet rozprute w prostej kresce. Wysypywała im się wata z wnętrza głów. Oczy ich wyglądały na typowe plastiki w 3D, które fabrycznie przyprawia się misiom, z tą różnicą, że były pomarańczowe. Klemens nie wyglądał na zrażonego. Wydawać by się mogło, że był bardziej zafascynowany biegiem wydarzeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Kocia łapka, czy żelazna dziewica? - Powiedział głośno Skórek, próbując zaintonować teatralnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Popatrzeliśmy się po sobie i chyba żadne z nas nie wiedziało, o co chodzi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Żelazna dziewica to było coś w „Shaman King”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nikita, a po ludzku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No taka metalowa skrzynka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Coś mi to mówi. Może wybierzmy kocią łapkę? O wiele ładniej brzmi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A może nie wybierajmy nic?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-I myślisz, że co? - Zaczęła Petra. - Że nam to odpuści? Bo ja jakoś w to nie wierzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Gówno z wiarą. Kocia łapka! -Wybrałem za naszą trójkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szybko tego pożałowałem. Lalki przyprowadziły jakiś taki trochę wieszak i trochę wielki kawał drewnianego parapetu na podstawkach, żeby trzymał się w pionie. Podniosły Klemensa i przywiązały sznurami do tego czegoś za ręce. Nie omieszkały również przywiązać mu nóg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zaczynamy przedstawienie. - Powiedział ponurym tonem Skórek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Lalki pokazały nam metalowe, długie drapaczki do pleców z bardzo ostrymi końcówkami. Już wiedziałem do czego to zmierza i na pewno nie tylko ja do tego dotarłem, bo nagle Lucjan zaczął świrować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej! Kurwa, stop! Wstrzymać się! - Zwrócił uwagę lalek. - Jeśli to konieczne, to się z nim zamienię! Nie róbcie mu krzywdy!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale dramat. - Ośmieliłem się skomentować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Skórek wybuchnął głośnym rechotem. Miał już coś mówić, ale szatyn wiszący na narzędziu tortur postanowił storturować klauna bardziej, niż sam byłby teraz torturowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ej, wiesz co? - Odezwał się jak zwykle raźnym tonem, zwracając na siebie uwagę skołowanego Skórka. - Ja myślę, że ty po prostu potrzebujesz miłości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Petra się prawie popluła, Lucjan zwątpił w sens egzystencji, a ja zacząłem się śmiać niekontrolowanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czego? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale na poważnie. Mieszkasz w tym lesie teraz, samotny, zmarznięty, w cyrku na pewno nie miałeś lekko. Może brakuje ci rodziny? Nie myślałeś kiedyś o założeniu własnej? Jestem pewien, że twoje dzieci byłyby śliczne, a małżonka piękna i wartościowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zamilcz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Na pewno ktoś cię pokocha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty mały skurwysynu, powiedziałem: zamilcz! Zamknij się!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale musisz pamiętać, że Jezus zawsze cię kocha, nie ważne co uczynisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Chciałem powiedzieć, że Jezus każdemu tak mówi, ale nie mogłem przestać zanosić się śmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Obierać go, ale już! - Klaun wydarł się takim głosem, że aż mnie zmroziło i z wrażenia aż się opanowałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Przeszło ci już? - Zwróciła się do mnie Petra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No chyba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A zdrowy ty jesteś?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Dość tego! - A oto niespodziewanie usłyszeliśmy głos Shiversa.  Wszyscy zaczęli się rozglądać, ale ni widu, ni słychu. -Co to za sztuczki tandetne? - Chwilę nie pojawiał się, aż tu nagle dosłownie wyrósł spod ziemi. W dłoni trzymał szpadel i wyglądał jak obraz biedy i nędzy. Jego maska była nadłamana na czole, ubrania poszarpane i cały był ufafluniony ziemią i błockiem. Całą trójką wykrzyczeliśmy „Co?!”, za to Klemens...no.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Cześć Shivers!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Niebieskowłosy spojrzał na Klema z niedowierzaniem, po czym odwrócił się z powrotem do Skórka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co żeś ty chciał zrobić tym biednym dzieciom?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Szlag by cię trafił, myślałem, że umarłeś!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No to niespodzianka, bo źle myślałeś. Niech ta sprawa zostanie rozwiązana, ale jedynie między nami dwoma. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ciekawe warunki mi stawiasz, ale nie przekonuje mnie to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jesteś klaunem, czy nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Zarzucasz mi coś? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że będąc tak niehonorowym, możesz być jedynie kretynem w niegustownym wdzianku. - &lt;i&gt;Iksde?&lt;/i&gt; - Jeśli chcesz udowodnić swoją wartość, spróbuj mnie zabić, ale tym razem bez sztuczek, inaczej pokryjesz hańbą nasze rzemiosło i jeszcze po śmierci będą cię za to winić i dręczyć demony przeszłości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Okazało się, że Shivers jest niezłym mówcą. Skórek zgodził się pod wpływem argumentów, bądź też presją i dobył miecza. Nie żartuje, przyniósł sobie długi balon, który pozwijał na kształt miecza, a następnie przeistoczył go w miecz z prawdziwego zdarzenia. Szczerze powiedziawszy, marnie widziałem tę akcję, biorąc pod uwagę to, że ekwipunek Shiversa stanowił aktualnie jedynie szpadel, ale starałem się w niego nie wątpić. Potyczka rozpoczęła się od ukłonu. Zaczął Skórek, wyraźnie biorąc to na poważnie, jak klaunom nie przystało. Lalki dogrywały im na bębnach. Szkoda tylko, że nas nikt nie odwiązał. Owszem, Skórek poranił przeciwnika i Shivers zaczynał powoli niedomagać, na całe szczęście jego gróboskórność przydała się w tej sytuacji jak i jego przewaga siły. Odparł atak szpadlem, co sprawiło, że drugi wojownik zachwiał się. Shivers skorzystał z sytuacji i chwycił za ostrze, które za chwilę wyrwał z rąk przeciwnika i wyrzucił. Zaczęli się lać na gołe pięści, chociaż to może Shivers jedynie okładał Skórka, bo tamten spanikował i jedyne co potrafił zrobić, to osłaniać się. Raz udało mu się przebić przez ataki, ale uderzenie w maskę nie przyniosło żadnych efektów. W końcu nasz wielkolud zrezygnował z nieefektownych ciosów i dobył z powrotem szpadla. Oczywiście miał do wyboru miecz, ale musiało to być dla niego zbyt przereklamowane. Skórek zdążył podnieść się i zaczął nacierać na Shiversa, ale z nim najwidoczniej nie ma żartów. Numer z ciastem został przez niego apgrejdowany do numeru ze szpadlem i aż mnie głowa zabolała, gdy uderzył z rozpędu Skórka w twarz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Postrach Nigdzie wylądował bez zębów na polance leśnej. Zniknął namiot, zniknęły szmaciane lalki, także krzesła i narzędzia tortur, wraz z mieczem i muzyką. Nastała grobowa cisza i zaczął padać śnieg. Mogliśmy go tak zostawić, aby pokrył go mroźny puch i sprawa byłaby załatwiona do momentu, aż by go coś zjadło, albo by go ktoś odnalazł. Niestety nie mogliśmy mieś pewności, że nie żyje. Za cwana bestia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Idźcie do domu. Wrócę za wami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tak jak powiedział, tak zrobiliśmy. Żartuję, tak łatwo nie można mnie spławić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-No to co... - Zaskoczyłem Shiversa moją obecnością. - Pokażesz mi, jak się kroi zwłoki?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wczorajszy wieczór obdarował mnie mnóstwem interesujących doświadczeń. Będę miał co pisać na wypracowaniach z polskiego i w CV.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po owych zdarzeniach trzeba było coś zrobić ze Skórkiem. Nie wiadomo było, czy czasem nie wróci. Przedstawiłem mój plan działania Shiversowi, w sensie, aby poćwiartować tamtą łajzę i nazajutrz oddać go ekipie „Bizzarri”. Nie wiedzieliśmy jednak, jak mogliby zareagować na coś takiego. W końcu jak już wiadomo, wszyscy są tam nieobliczalni, a już w szczególności znerwicowany właściciel. Co by się stało, gdyby się dowiedzieli, że Shivers zabił swojego? I jeszcze okazał brak szacunku wobec ciała. Ale gdybyśmy zostawili go w całości, nie wiadomo, co by się stało później. Mój tasak oraz kilka dziwnych narzędzi w piwnicy wraz ze starym stołem naprawdę się przydały. Znaleźliśmy największy worek na śmieci, jaki był w mieszkaniu i schowaliśmy Skórka za skrzynią. Także i nieznajomego denata z mojego pokoju przywlekliśmy do piwnicy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Byłem po tym niezwykle zrelaksowany. Nie zamierzałem sobie psuć humoru, więc nie poszedłem spać. Zresztą, już dochodził ranek. Shivers także nie spał, tylko leżał czasem coś do mnie bełkocząc o planach, ale sam szybko je anulował. Nie brzydził go fakt, że na jego miejscu przedtem leżał trup, ale jakby się zastanowić, to on chyba spał już w gorszych miejscach. Ja zaś opierałem się o parapet i gapiłem się w niebo, od czasu do czasu rozglądając się po podwórku. Wolałbym mieć inny widok, niż pusta przestrzeń przed domem. Może gdybym miał pokój na drugim końcu budynku, gapiąc się na drzewa nic bym nie widział, ale gdy tak spoglądałem na drogę, wydawało mi się, że widziałem kozę. Ja wiem czy to była koza? Tak mi się zdawało. Czyżby znak? Też być może, ale nie wyciągajmy pochopnych wniosków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;O, a tak w ogóle, to dowiedziałem się, gdzie wczoraj była Beatrisa. Kiedy my siedzieliśmy w piwnicy, ona wróciła z...uwaga, bo to będzie dobre...kursu dziennikarstwa. Ostatnio chciała być fryzjerką. A gdy tylko wybiła dziewiąta rano, ta rześko i radośnie postanowiła przypomnieć mi o szkole. „No, szykuj się mentalnie, bo niedługo do szkoły!”, „Najwyższa pora, żebyś podpisał książki!”, „Będziesz musiał się wykąpać!”, ale to nie było najgorsze, oj nie. Najgorzej było po południu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wyglądasz przesłodziachnie. Jak taki młody arystokrata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Szanowna matko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ocho.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Za kogóż mnie masz, co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Edgar z Maurycym zaczęli się śmiać, a Lucjan aż podniósł głowę znad książki zainteresowany sytuacją. Oby im się te schody zapadły pod zadkami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ależ za mojego mądrego i uroczego syna, który zechce przystosować się do obecnej sytuacji, jaką jest pójście do szkoły o wyższym poziomie niż osiedlowa podstawówka i sprawi swojej matce przyjemność swoją dojrzałością i noszeniem do szkoły tego OBOWIĄZKOWEGO mundurku. - Odrzekła na jednym oddechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ów mundurek złożony był z granatowej marynarki z herbem szkoły przypiętym na piersi z prawej strony (herb wyglądał jak tarcza o srebrnych brzegach, środek był niebieski, zaś obrazek przedstawiał dwie srebrne szable ułożone na krzyż), długich, także granatowych (w kratę) spodni (na lato zamienianych na krótkie o tym samym wzorze), oraz śnieżnobiałej koszuli z czerwoną wstążką zawiązaną na kołnierzu. Buty były czarne i miały nieco wysoką podeszwę, na górze ich był taki...takie białe nie wiem co. Jakby ocieplacze zapinane na trzy guziczki, ale ja się nie znam. Lepiej bym to zaprojektował. Całe szczęście, że nie okazało się być to takie niewygodne, jak przewidywałem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Cóż mi czynisz, kobieto, jak nie tortury? Czuję się teraz znieważony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A cicho siedź. Jeszcze ci będziemy wiązać włosy z tyłu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty już sobie ze mnie ewidentnie żartujesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-A do tych krótkich spodenek w komplecie masz zakolanówki. Czarne. Lubisz czarny. I czerwony lubisz. Ta wstążka ci ślicznie pasuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-...Zdejmuję to. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Czekaj, zrobię ci zdjęcie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ty przynajmniej nie musisz nosić spódnicy. - Adelajda schodziła ze schodów z kubkiem w dłoni. - Nie dają dziewczynom spodni do wyboru, wyobraź sobie. Plus jest taki, że strój na wf jest dowolny. Bo chłopaki też mają, nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ta. - Burknął Lucjan w odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jeszcze czas dłuższy uciekałem przed Beatrisą, aby nie robiła mi żadnego zdjęcia i pozbyłem się tych łachów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Jeszcze coś. Zobacz tą torbę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co to jest? - Spytałem wyniośle, niechętnie oglądając czarną torbę bez osobowości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Będziesz musiał taką nosić, albo czarny plecak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Że co? Przecież mam swój, w dodatku miałem sobie wybrać do szkoły nowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Tak, ale tak narzuciła szkoła. Miałam nadzieję, że ci się spodoba, w końcu są czarne te rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ale...ale ja chciałem mieć w tym roku plecak ze Spider-manem. - Powiedziałem smutno i poczułem, jak mi pękło serce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja wiem, kochanie, ale nic ci na to nie poradzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Beatrisa chciała mnie przytulić, ale postarałem się o nie okazanie słabości i stwierdziłem, że najwyższa pora kogoś obwinić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Świetnie, po prostu perfekcyjny wybór szkoły. Kto jest za to odpowiedzialny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewnie ja. - Odezwał się Maurycy. Podszedłem do niego pełen stanowczości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo placówki edukacyjne tego rodzaju niszczą dzieciństwo i pozbawiają młodzież poczucia indywidualności. Jeszcze nawet nie widziałem tej szkoły, a już czuję, że zaczyna się najgorszy okres mojego życia. Dziękuję. - Skończyłem sarkastycznie i wyminąłem Żyda, idąc na górę. Skręciłem do mojego pokoju i zamknąłem drzwi, po czym rozmyśliłem się, otworzyłem je ponownie i tym razem trzasnąłem nimi z impetem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Spalimy go. - Odezwał się bez ogródek Shivers.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie mieliśmy dzisiaj zbytnio okazji pomówić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Co? Maurycego? Mundurek? A nie. No przecież, piwnica. Nie będzie śmieszniej, jak go zaniesiemy do cyrku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Oczywiście moglibyśmy to zrobić, ale gdybyś wziął winę na siebie. Chociaż nie sądzę, aby był to dobry pomysł. Już to rozważałem. Gdybym się przyznał, mogłoby się to dla mnie źle skończyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Ja nie jestem jednym z was, więc nie poniosę za to odpowiedzialności. Gomez powinien pilnować swoich ludzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Wiedz Nikita, że to nie musi być bezpieczne tak jak sobie to wyobrażasz. Nie wiem, czy coś się nie wydarzy w związku z tym złego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Będę miał to na względzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Pewien jesteś swojej decyzji?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-Umiesz prowadzić samochód?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wersja poprawiona&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/05/rozdzia-3.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-8118131939653494003</guid><pubDate>Tue, 18 Apr 2017 15:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-12-02T08:31:43.691-08:00</atom:updated><title>Rozdział 2</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 15pt;&quot;&gt;Rozdział 2&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: medium;&quot;&gt;Karuzela śmiechu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Następnego dnia po incydencie urodzinowym, Petra siedziała w swoim pokoju prawdopodobnie mocując się z myślami samobójczymi, jak to bywa u trzynastolatek. Klemens nie raz próbował się do niej odezwać i ją przekonać, że to nie koniec świata i jeszcze ma nas. Nawet kupiliśmy jej dzisiaj tort, ale nie chciała do nas zejść. Może i dobrze, bo od nieudanych urodzin gorsze są te, kiedy jubilat udaje, że się cieszy.&lt;i&gt; Podejrzewam, że ciągle gdzieś tam w duszy Petra sądzi, że to moja wina, ale głównie winiła tą całą Laurę, czy jak jej tam było. Wywnioskowałem z jej wcześniejszego bełkotu tyle, że po prostu popularniejsza koleżanka z którą się niezbyt tolerują urządziła imprezę tego samego dnia i właśnie dlatego została olana. Niestety, w życiu już tak bywa, że czasem trafiamy na samych nieudanych ludzi.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;A jeśli chodzi o sprawę z piwnicą, to z Adelajdą nie zastanawialiśmy się zbytnio, co tam zaszło. Uznaliśmy, że najlepiej będzie, jak zanotujemy to sobie w głowie jako przesłyszenie i damy temu spokój. Jednak jak miałem się nie zacząć głowić nad przedmiotem, który znalazłem przy schodach? Czerwony nos klauna. Jeszcze nikomu tego nie pokazałem i trzymałem to w pokoju na biurku. Chciałem uwierzyć głęboko w to, że to tylko zbieg okoliczności, a ten sztuczny nos przyniosłem jakoś ze sobą z cyrku, lub coś w tym stylu. Tylko że dzień wcześniej próbowałem wcisnąć Petrze kit, że po nieudanych urodzinach przyjdzie klaun morderca i nas wszystkich poszatkuje. Przez to zacząłem się bać jak mała dziewczynka i w nocy nie chciałem iść do łazienki. Obudziłem się przez to gdzieś późno w nocy i czekałem do rana, aż usłyszę, że Maurycy wstał. Poleciałem do łazienki jeszcze przed nim, chociaż to jemu się spieszyło. Za ten czas gdy tak wcześniej leżałem i próbowałem się nie zesikać, zacząłem się ponownie zastanawiać nad tym całym cyrkiem, dosłownie i w przenośni. Oczywiście nic mi to nie dało. I chociaż zawsze gdy jestem w Labiryncie ktoś daje mi rady, które w jakiś sposób prostują moje przemyślenia, tej nocy nikt o tym nie rozmawiał, a dopóki oni mi nie przypomną, to ja sam nie mam pojęcia co działo się za dnia. Nawet przyszło mi na myśl, że może sami się boją? Albo po prostu nikt nie uznał tego za coś poważnego. Nawet nie pytałem. Wolałem przemilczeć.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Gdy rano jadłem płatki z mlekiem próbując nie zwracać uwagi na babcię Hermegildę mierzącą mnie wzrokiem, przyjechał Edgar. Zapragnął wesoło oznajmić, że przywiózł smalec i nową gazetę, którą przypadkiem prawie wrzucił mi do miski.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Są tam komiksy? - Spytałem biorąc gazetę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To gazeta lokalna, nie spodziewaj się kolorowych obrazków.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ktoś w ogóle czyta gazety lokalne?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uwierz mi, Nikita, Nigdzie czasem potrafi zaskoczyć.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zauważyłem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chociaż chciałem sobie dzisiaj odpuścić cyrki i zająć się czymś bardziej pożytecznym niż zbędna filozofia, gazeta wręcz wcisnęła mi ten temat w twarz. Strona tytułowa jednak nie informowała jedynie o trupie cyrkowej, która zawitała do miasta, ale głównym tematem był wypadek, który nastąpił w drugim tego dnia występie „Bizzarri”. W głowie zaświeciła mi się czerwona dioda i szybko znalazłem ten artykuł. Było tak, jak przeczuwałem. Mój nowy kolega nie podołał w występie z dzikimi kotami i został na oczach widowni zmaltretowany przez wściekłego tygrysa. Podobno nie odniósł dużych obrażeń, ale krew się polała. Coś mnie tknęło, że powinienem znów spotkać się z Ablem.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Na szczęście Edgar miał dziś zawieźć Monikę do lekarza, więc chętnie skorzystałem z możliwości dostania się do miasta. Nie kłamałem i powiedziałem wprost, że muszę się z kimś spotkać. Niestety musiałem do tego przystać na opcję, że w tym wypadku będzie musiał iść ze mną Klemens, ponieważ Edgar nie puściłby mnie samego na godzinę ponad. No nie byłem zachwycony, w przeciwieństwie do Klemensa, który z radości prawie zrobił salto i wyskoczył przez okno.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Już na początku drogi Edgar pożałował, że zdecydował się na takie połączenie. Klemens zaczął mi śpiewać jakąś kolędę, a mnie coś zaczęło wyżerać od środka i zacząłem wrzeszczeć. Zagłuszyliśmy radio i dźwięki z zewnątrz. Zamilknęliśmy dopiero, gdy mijaliśmy radiowóz i dojechaliśmy za chwilę po Monikę. Nie ukrywam, że nie raz zastanawiałem się, czy nie zamordować nastolatka na miejscu, ale pewnie źle by się to dla mnie skończyło. Wkrótce Edgar wywalił nas w pobliżu stacji znajdującej się niedaleko centrum. O dziwo w drodze Klemens nie odzywał się wiele, tylko czasem powtarzał „w lewo”, „w prawo”, „na przełaj” i tym podobne. Był opiekuńczym starszym bratem, dopóki nie spotkał po drodze kumpla ze szkoły. Na szczęście byliśmy już w pobliżu namiotów, które aktualnie były składane. Sprzętu nie składali cyrkowcy, tylko wynajęta do tego ekipa. A może to byli klauni i mimowie bez przebrań? Kto ich wie. W całym tym zamieszaniu nie miałem problemu z zakradaniem się. Zresztą, dopóki nie ogranicza mnie taśma policyjna, mogę dostać się wszędzie. Tak też zrobiłem. Już pomijając fakt, że prawie wdepnąłem w czyjeś wymiociny, poszukiwania były ciężkie, a czas mi się kurczył. Chociaż wciąż otaczały mnie kolorowe namioty i pełno było śmieci porozrzucanych na ziemi, wesoły klimat cyrku zastąpił smutny, cmentarny nastrój. Ale to jest jeszcze nic. Po drodze widziałem jak bliźniaczki syjamskie, Eva i Lynn, łkają siedząc na ławce i coś cicho mówią. Nie zauważyły mnie. Skręciłem obok jednego z mniejszych namiotów. Zajrzałem tam, a w środku dostrzegłem niewielką klatkę, w której siedział młody chłopak gryzący kraty. Niesamowity i druzgocący był fakt, że Malakai trzymany był w swoich łachmanach w zasadzie na mrozie, a jego dłonie i stopy były już prawie czerwone z zimna. Gdy mnie zobaczył, zaczął się dziko rzucać, więc szybko zwiałem, aby czasem nikt mnie przez niego nie zauważył.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W końcu znalazłem i Abla. Nie był już taki kolorowy jak dzień wcześniej. Odziany był w poszarpany sweter w cienkie poziome paski. Spodnie miał już mocno starte, a buty za duże. Zauważyłem na jego szyi opatrunek. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, i tak wyglądał lepiej niż za pierwszym razem gdy go spotkałem. Bardziej intrygująca była postać, która mu towarzyszyła. Był to przeogromny klaun w scenicznym, połyskującym stroju. Jego włosy (lub i peruka) były niebieskie i pokręcone, jednak nie tak chaotycznie, jak to zwykle bywa u klaunów, ale jakby miał zrobioną trwałą, czy coś. Twarz jego skryta była pod białą maską z takim jakby makijażem. Przez niewielkie otwory na oczy dostrzegałem jedynie ciemność. Wokół nich były pomarańczowe i fioletowe malunki imitujące cienie do powiek, które dopełniały szpiczaste czarne cośki. W sensie wiecie, taki ejlajner, ale trzy razy na jedno oko i pionowo. Nad oczami miał czarne, mocno zakrzywione brwi. Nie miał typowego, czerwonego nosa. Maska robiła swoje, zaznaczając jego nos czarną plamą. Czarne były także jego usta, a właściwie te namalowane na masce i chociaż cienki, długi otwór był skrzywiony w niezadowoleniu, malunek sprawiał wrażenie uśmiechu. Spod maski wystawała niedługa, ciemna broda. Na ogromnym brzuchu klauna siedział szczur Abla. Wielkolud i chłopiec siedzieli na kocu rozłożonym na błocie i śniegu. Z daleka widziałem, że blondyn coś chyba rysuje i kładzie te dzieła obok. Zbliżyłem się do nich powoli.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Myślisz, że dobrze oddałem jego wizerunek? - Spytał piegus kolorowego kumpla. Tamten tylko skinął głową i coś burknął. - W sumie nie muszę się starać. Przecież nikt poza Gomezem nie chce go znaleźć, a dla tego frajera się starać nie zamierzam...Mam nadzieję, że Skórkowi się powiedzie i ułoży sobie normalne życie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie przyglądałem się rysunkom. Były kiepskiej jakości i rysowane na kolanie. Chyba przedstawiały jakiegoś innego śmieszka w mejkapie. Podszedłem bliżej i zostałem zauważony przez gościa w masce. Przez to również i Abel zwrócił na mnie uwagę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No witam. - Odezwałem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...A ty kto? Żartuję. Skorzystałeś z biletu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta, byłem wczoraj o czternastej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może i dobrze. Podobało się?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta, szczególnie ten moment z zabijaniem. Przysiągłbym, że widziałem to gdzieś w jakimś serialu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chciałbym mieć telewizję czasem. Swoją drogą, co cię do nas sprowadza?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Byłem w pobliżu i zauważyłem, że jeszcze nie odjechaliście. Uznałem, ze wpadnę i sprawdzę co tam u was, bo w gazecie było coś o jakimś wypadku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A, no tak... To nic, tylko tygrys mnie ugryzł i nagle wszyscy zaczęli dramatyzować.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak podczas występu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ano.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jesteś przecież akrobatą linowym, czy coś tam.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W zasadzie, to szkoliłem się całe życie do akrobatyki powietrznej. Wiesz, to z wdzięczeniem się na kawałkach materiałów przyczepionych do sufitu i czasem jakieś szpagaty i piruety. Aczkolwiek pewnego dnia nasz szef stwierdził, że to zbyt pedalskie i kazał mi iść na trapez. Ale od kiedy nie ma z nami Bony, nie mogę wykonywać tego sam, a ona była jedyną osobą, którą z łatwością mogłem utrzymać, więc wysłał mnie na linę. Nic ciekawego tak szczerze mówiąc.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To o co chodziło z tym tygrysem? - Udawałem, że nie wiem o co chodzi. Abel zastanowił się chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To miał być mój debiut, wiesz. To był pierwszy raz, kiedy ten tygrys się wkurzył. Może to przez to, że był przyzwyczajony do mojej mamy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czyli twoja mama jest treserką? Musi być fajna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Była. Wczoraj umarła. Miała wypadek. Ale to nic, to się czasem zdarza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Brzmisz, jakby cię to w ogóle nie ruszyło.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po prostu cieszę się, że się uwolniła. A właśnie, może was przedstawię. To jest Shivers. Shivers, to jest Nikita. - Klaun chyba nawet na mnie nie spojrzał. - Shivers to taki mój najlepszy przyjaciel, starszy brat i jednocześnie trochę ochroniarz, ale tylko kiedy trzeba kogoś zbić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Muszę pozazdrościć umiejętności zmiany tematu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ma się to doświadczenie. - Jego buzia była rozpromieniona. Nagle usłyszeliśmy czyjś głos z daleka. - Chowaj się!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Najbliższa kryjówka jaka była w tym momencie dostępna, to Shivers. Schowałem się za nim. Gomez nadchodził.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pokaż. - Zebrał rysunki Abla z koca. Przyjrzał się im niedługą chwilę, a potem rozdarł na pół i rzucił w błoto. - Jesteś do niczego. W takim tempie nigdy go nie znajdziemy. Nie mogę w to uwierzyć, ale chyba sam będę musiał się za to zabrać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chociaż normalnie dziecko zostałoby zranione przez taką sytuację, Abel patrzył na właściciela cyrku jak gdyby nic się nie działo. Cóż, zapewne u nich było to na porządku dziennym, ale gdyby to mi ktoś zniszczył cokolwiek co zrobiłem, zapewne skończyłby jak moja nauczycielka plastyki kiedyś. Czyli bez włosów z przodu głowy. W niektórych aspektach nie potrafię przyjąć krytyki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Shivers również nie reagował, ale gdy tak za nim siedziałem, wydawało mi się, że zaczął szybciej oddychać. Czyżby był wściekły? W każdym razie nie okazał tego w żaden sposób. Iluzjonista odszedł ciężkim krokiem i gdy zniknął mi z pola widzenia, wyjrzałem zza klowna.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-On jest jakiś nie tego? - Spytałem i usiadłem obok blondyna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Odkąd pamiętam.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W ogóle, to o co chodzi? Po co mu rysunki klauna?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po naszym ostatnim występie wieczorem okazało się, że w naszej trupie brakuje jednej osoby. Wydaje nam się, że uciekł.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może ktoś go porwał?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikt by się nie ośmielił. Jest większy od Shiversa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spojrzałem na wielkoluda i nie mogłem uwierzyć, że ktoś może być rzeczywiście większy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dla niego to dobrze, że uciekł. - W końcu odezwał się klaun. Jego głos był niski, zachrypły i cichy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Każdemu cyrk kojarzy się z radością, ale tutaj nikt nie jest szczęśliwy. - Abel pokręcił głową.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Więc po co to robicie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiesz, gdybyśmy mogli, to byśmy już dawno wszczęli bunt i zawinęli się tam, gdzie nas wszystkich nogi poniosą, ale nie możemy. To długa historia i nawet nie chcę jej opowiadać. Skórek niby nie często jest potrzebny, ale należy do naszej rodziny. Poza tym, lepiej, żeby trzymał się blisko nas.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co z nim?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdyby złapała go policja, to wydałoby się, że przetrzymujemy u nas seryjnego mordercę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiedziałem, że coś z wami jest nie tak.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikt kto mądry nie mógłby sądzić, że cyrki to sielanka. Większość naszej ekipy to złodzieje, mordercy, gwałciciele i chorzy na umyśle uciekinierzy wariatkowa. A, i pedofile również.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak wy tu żyjecie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiem, że to patola, ale wszyscy starają się tu żyć w zgodzie. Nikt nikomu jeszcze większej krzywdy nie zrobił, więc jest w porządku. Mamy swoje zasady i w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mówisz, że jest w porządku, a w środku zimy siedzisz na kocu w błocie, każą ci rysować połamanymi kredkami, a gdzieś w międzyczasie okradasz piekarnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I czasem monopolowy. I skarpetki ostatnio ukradłem. I Kinder Niespodziankę, ale nie oceniaj mnie, bardzo chciałem zabawkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie twoja godność?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już od dawna nie miałem z nią do czynienia, pewnie puszcza się gdzieś na boku i uprawia hazard.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zauważyłem, że zbliża się do nas dziwna postać przypominająca wujka Coś z „Rodziny Addamsów”.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Um, powinienem się zmyć?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, spoko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Włochaty przytruchtał do nas i odezwał się potężnym głosem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pociąg nam siadł.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I co, może mamy go jeszcze naprawić? - Spytał Shivers.&lt;br /&gt;-Popchać, hehe. - Skomentował Abel.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, skąd. Mówię tylko, że nocujemy w Nigdzie jeśli nie uda nam się tego naprawić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak mi przykro. Gdynia sobie poczeka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A tak w ogóle Guenille, masz się zaraz pokazać u Gomeza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co go swędzi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja nie wiem, ja nic nie wiem. Nie będę się nawet wtrącał. To wszystko co wam miałem do powiedzenia. - Już miał odejść, ale w ostatniej chwili wrócił. - Albo i nie. Jeszcze coś miałem. Żebyście się nie pokazywali na mieście.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiem, że jesteś dzieckiem, ale nie zadawaj tylu głupich pytań.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo to moja wina, że nie potrafisz odpowiedzieć?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, bo czasem nie chce mi się tłumaczyć. Jakbyś miał jeszcze jakieś pytania, to będę tam, gdzie mnie nie znajdziesz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To pa. - Zaczekał, aż kolega zniknie z pola widzenia. - Dobra chłopaki. Gdybym nie wrócił, zaopiekujcie się Zozo i dopilnujcie, żeby moje ciało zostało odnalezione. Pójdę do tego ciula, nie mam wyjścia. - Wstał.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam iść z tobą? - Spytał Shivers.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Lepiej nie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;I tyle go widziałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Też pójdę. - Oznajmiłem. Nie miałem tu już nic do roboty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdybyś zobaczył coś dziwnego, zwróć się do nas najszybciej, jak się da.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chodzi o waszą zgubę, nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może zrobić krzywdę. A teraz idź do domu i uważaj na siebie. - Wydawało mi się, że w ponurym głosie klauna słychać było troskę.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klemens wciąż stał przy bramie ze swoim znajomym. Najwyraźniej nawet nie zauważył, że zniknąłem. Był ciągle zagadany, więc chwyciłem go za rękę i pociągnąłem za sobą. Nie zdążył dokończyć wątku, ale przynajmniej na końcu udało mu się pożegnać.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Załatwiłeś już wszystko? - Spytał jak zwykle radosny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta. W okolicy grasuje klaun morderca.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aha...Co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To, co słyszałeś. Od dzisiaj nie wychodzimy z domu. Trzeba zrobić zapasy pożywienia i najlepiej uzbroić się w jakiś ekwipunek do samoobrony. - Miałem na myśli mój ukraiński tasak.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klemens niewiele już później mówił, a przynajmniej nie na ten temat. Najwyraźniej uznał to za majaczenie dziecka ze zbyt bujną wyobraźnią.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ty. - W końcu zwrócił się do mnie. - Kupić ci gofra?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W tym momencie na długi czas Klemens otrzymał moje uznanie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czy jesteś gotów na ryzyko, pot i łzy, oraz walkę do utraty sił? Czy wyrażasz zgodę na jakiekolwiek sponiewieranie? Czy masz ubezpieczenie, Laurenty? UBEZPIECZENIE?! - Przemawiałem do jednego z moich najlepszych przyjaciół w Labiryncie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Laurenty oczywiście nie wyróżniał się kolorystycznie, jednakże sam jego ubiór wyróżniał go spośród tych wszystkich dziwaków, których sobie tu nagromadziłem. Jego sztywne włosy były czarne, skóra biała, a na twarzy miał lisią maskę, taką typowo japońską, biało-czerwoną. Nosił cienką sztruksową kurtkę w kolorze czarnym, a pod nią koszulkę w białe i czerwone paski. Nogawki jego czarnych spodni wpuszczone były w wysokie, połyskujące, czerwone kozaki. Także jego długi szal był czerwony. Laurenty jest handlarzem w Labiryncie. Sprzedaje słodycze, trucizny, mikstury, potki, breloczki, łapacze snów, mini-aparaty, scyzoryki i tym podobne. I jego czasem okradają szczury, więc zdenerwowany tą sytuacją zgodził się wcielić w naszą nową straż miejską. Właśnie trwa jego inicjowanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No tak, zgadzam się na wszystko, ale czy musimy nosić te mundury?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O co ci chodzi? Ja wyglądam w tym zgrabnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zarządziłem, że nasza straż miejska będzie nosić czarne mundury ze skórzanymi pasami oraz czerwoną opaską na ramieniu. Pod spodem białe koszule z czarnymi krawatami, spodnie trochę szerokie, ale świetnie komponujące się z długimi do kolan zamszowymi kozakami. Ja, jako lider ich wszystkich, na głowie mam czarną rogatywkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To po prostu niewygodne. Spróbuj w tym zrobić szpagat.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Laurenty...my mamy bronić społeczności, a nie robić szpagaty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A jeżeli sytuacja będzie tego wymagała?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W którym momencie łapania złodziei będziesz musiał zrobić szpagat?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd ja mam to wiedzieć? Nigdy się czymś takim nie zajmowałem. Nawet nigdy szczególnie nie biegałem, a co dopiero łapać złodziei.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Powiedziałeś, że się zgadzasz, więc się zgadzasz i koniec. Zakładaj to, albo sam cię ubiorę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie, wara ode mnie. Mam bliznę rozciągniętą przez środek cyca, wstydzę się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Do kibla i ubieraj się!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam pytanie, sir! - Zwrócił się do mnie Bazyl.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mów, towarzyszu.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak mam walczyć ze złem nie mając rąk?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Masz Pierre&#39;a.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A mogę mieć drugie pytanie, sir?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak, oczywiście. - Szturchnąłem go kijem stanowiącym aktualnie mój symbol władzy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zorganizujemy sobie jakąś siedzibę, czy będziemy siedzieć u ciebie w salonie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ci się nie podoba?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dywan w kształcie kotka psuje powagę sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I te wszystkie przytulanki na parapetach. - Dodał Bajgiel i wziął łyka whisky.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wy to macie dużo problemów, żołnierze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Od kiedy jesteśmy żołnierzami?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Od teraz.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Za mało nas jak na wojsko. Może zgarniemy jeszcze dzwonnika?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O nie nie, zapomnij. Nie wpuszczę tego gnoja do mojego domu. Nie lubię go, poza tym jest podejrzany.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To może szkielety?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ile ich mamy? Cztery na krzyż? Lepiej odszukać Tivi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ona pojechała w podróż. Pewnie zanim wróci, miną tygodnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Możesz mieć rację, ale dopiszmy ją na listę kandydatów. A co sądzisz o wcieleniu do wojska Delicję?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ta pudelniczka jest zbyt wrażliwa na takie rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Z każdego da się zrobić żołnierza. Poza tym, czy pudle nie były czasem pierwotnie psami myśliwskimi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak sądzę. Zostały później obiektami fryzjerskimi. - Bazyl siedział na kolanach Pierre&#39;a. - Później ludzie zaczęli je mutować na miniaturki i jakoś tak do dzisiaj są psami wystawowymi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale Delicja to duży pies, więc może jeszcze ma w sobie to coś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam wątpliwości. Ostatnio popłakała się, kiedy nie mogła pozbyć się kołtuna z futra.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja też czasem płaczę, kiedy nie mogę się rozczesać. To boli.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I ty masz być naszym dowódcą?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Coś ci się nie podoba? - Powiedziałem ponuro i wycelowałem w niego kijem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ skąd.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Fakt faktem, jak na razie, niewielu nas było, ale dawaliśmy radę rozdzielać się na patrol.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Księżyc właśnie przebudził się i odgarnął z twarzy purpurowe chmury. Ziewnął i spojrzał na Labirynt z góry. Zasalutowałem do niego, ale ten gdy tylko zobaczył, co wyprawiamy, odwrócił się do nas dupą. Niech myśli co chce, ale to świetny pomysł. Każdy mój pomysł jest świetny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ale zostawiając Księżyc w spokoju, przejdę może do rzeczy. Długo czekaliśmy, aż coś zacznie się dziać. Oczywiście nie wymagałem tego, aby komuś zadziała się krzywda, jedynie chciałem być skuteczny. Bazyl i Pierre poszli na południe, kiedy ja z Laurentym skierowaliśmy się na północ. To tylko przygotowawczo, następnym razem będziemy oddzielnie patrolować teren. Bajgiel siedział u mnie w domu i miał robić za centralę. Już rozniosła się po Labiryncie Snów informacja, że kiedy ktoś będzie miał potrzebę wezwania nas, musi zadzwonić pod 666. Wtedy telefon odbierze centrala i zbierze informacje, po czym skomunikuje się z najbliższą jednostką, która jak najszybciej dotrze na miejsce zdarzenia. Nasze komunikatory (walkie-talkie) były przypięte do pasów. Znając życie, nasza centrala leżała teraz na poduszce na mojej kanapie i oglądała jakieś głupoty w telewizji. Ostatnio leciał poradnik „By strategicznie mleko”, co generalnie było ewidentnie bez sensu i zastanawiam się, kto wymyśla taką kupę w mediach. Ale cóż, lepsze to, niż wiadomości.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Błąkaliśmy się uważnie rozglądając i nasłuchując, aż w końcu odezwał się Bajgiel w moim komunikatorze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Sir, mamy wezwanie do kwiaciarni. Breniri w tarapatach. Coś się stało w jego domu. Bez odbioru i w ogóle. - Powiedział leniwie.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Szybko popędziliśmy z Laurentym na miejsce. Wpadliśmy na górę i odnaleźliśmy tam niską, białowłosą postać z kwiatkiem wyrastającym jej z głowy. Breniri wyglądał na spanikowanego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Do łazienki! - Pokierował nas do toalety. Jednak gdy weszliśmy do środka, zupełnie nic się nie odznaczało, to była tylko pospolita łazienka, może trochę czystością wychodząca poza normę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Śmiem zapytać. O co chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mój brat osikał deskę. - Wskazał na kibel oburzony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Zerkałem spod byka raz na niego, raz na klozet.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja cię kiedyś zabiję. Wpisuję cię na czarną listę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dowódca miał na myśli to, że nie powinieneś wzywać nas w tak błahych sprawach. - Laurenty wycofał mnie za drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ to jest poważne wykroczenie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Żyjemy w świecie, gdzie nie ma koloru żółtego. Skąd od razu wniosek, że to siki?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No błagam. Są tu. I tylko w tym miejscu. To chyba wystarczający dowód na to, że to nie woda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Twój argument jest nie do przebicia. To gdzie znajdę Rosario? - Laurenty wyjął notes z długopisem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pewnie w piramidzie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, zapisałem. - Wcale nie zapisał. - To póki co, nic tu po nas. Twój brat dostanie mandat za to wykroczenie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Yes! - Ucieszył się mały psychol.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Opuściliśmy jego dom i kwiaciarnie, zrezygnowani i przygnębieni. Zadzwoniłem do Bazyla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Czego?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I jak tam u was wygląda sytuacja, towarzyszu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A...eee...no do kitu. Dostaliśmy jak do tej pory trzy głupie zgłoszenia. Jedno o psią kupę na trawniku, drugą o niedziałający ekspres do kawy, a trzecie zgłoszenie było od pijanego Morbida, który generalnie pomylił numery.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No i niestety tego właśnie się spodziewałem...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Po drodze do Czekoladowej Rozpaczy natknęliśmy się na burmistrza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Witam moją policję!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To moja policja.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie twoja. Moja. Ty jesteś tylko burmistrzem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale jednak rządzę.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tylko kiedy mnie nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Rozchmurz się, Nikita, mamy taką piękną noc!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kiedy noszę ten mundur, dla was jestem „panie władzo”, Rich.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobrze, rozumiem panie władzo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mam cię na oku, Rich. Pilnuj się. - Drugie zdanie wypowiedziałem szeptem i z Laurentym ominęliśmy burmistrza.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Skierowaliśmy się do kawiarenki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Witamy Krokodyla! Jak tam się dzisiaj powodzi?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ależ wyśmienicie, Nikita. Dziękuję, że zapytałeś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Laurenty stał za mną i coś gestykulował do Krokodyla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ekhm, „panie władzo”.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No tak, faktycznie. Wybacz, panie władzo. No, a wam? Jak tam dzisiaj?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie najlepiej. - Przysiadłem się do baru. - Podwójne kakao z kawą i pianką na wierzchu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Z parasolką?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wolałbym wiórki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Posiedzieliśmy w Rozpaczy jakiś czas. Nie otrzymywaliśmy w końcu żadnych zgłoszeń, więc zrobiliśmy sobie przerwę. Spotkaliśmy na miejscu i Babelle, która również przerwała swoją pracę. Babelle to biała w czerwone serca boa, która zajmuje się sztuką w postaci kabaretu. Przeważnie śpiewa. Jej piosenki mają w sobie humor, ale zwykle są mroczne. Współpracuje z Anubisem, chłopakiem Rosario i czasem dołącza do nich karaluch Morbid, ale tylko kiedy jest mocniej wstawiony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Byliście już tam?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale gdzie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie doszły was jeszcze słuchy? Króliczki znalazły przerwę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co? Ale jak to przerwę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Babelle nie potrafiła dobrze opisać tego zjawiska, więc kiedy tylko dopiłem kakao zaprowadziła nas na miejsce. Nieopodal wieży, w której zwykł przebywać Szatan, za drzewami i krzewami, w sporym głazie, była przerwa. Ewidentne rozdarcie, w którym to było widać jedynie szum jakby z ekranu telewizora. Nie to było teraz największym problemem, bo kiedy tylko dotarliśmy na miejsce, pojawił się kolejny związany z tym problem. W dziurze tej znajdował się dzwonnik. Wyglądało na to, że wnętrze tej przerwy próbowało wciągnąć go do środka, choć pomimo tego cylinder wciąż znajdował się na głowie tego jakże irytującego mnie osobnika. Ten zaś kurczowo trzymał się brzegów otworu. Dobiegliśmy wystarczająco szybko, aby go uratować. Prawie w ostatniej chwili go złapałem, ale zawahałem się i nie pykło. Dzwonnik przepadł w otchłani czegoś nieokreślonego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Em...jak kocha to wróci?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Z początku wydawało się to być śmieszne, ale tylko z początku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nadszedł poniedziałek. Został zaledwie tydzień ferii zimowych. Śnieżny ranek i takie tam, nic bardziej poetyckiego nie wymyślę. Nie spieszyło mi się do zmiany stroju, tym bardziej, że zamierzałem spędzić ten ostatni wolny w najbliższym czasie poniedziałek na spokojnie i przed telewizorem, najlepiej z miską płatków i herbatą. &lt;i&gt;Wiem, że te dwa elementy smakują ze sobą nijak, a raczej w ogóle nie smakują, ale akurat na jedno i na drugie mam ochotę. Należy mi się odpoczynek. Mam dopiero jedenaście lat, a w moim życiu wydarzyło się więcej niż u większości emerytów. A to tylko tamten tydzień.  &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita! - Usłyszałem głos Beatrisy i wzdrygnąłem się. Ona mnie woła tylko jak coś chce. Już miałem zabrać wszystko co moje i schować się do szafy, ale było za późno. - O, tu jesteś!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eureka.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj, mam sprawę. Będziemy ci musieli załatwić mundurek do szkoły.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Chwilę musiałem to przeanalizować. Myślenie nie jest moją mocną stroną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mundurek? - Zapytałem jak idiota.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak! - Wtrącił się Klemens z entuzjazmem. - Nasza szkoła ma świetne mundurki. Nawet u chłopaków są całkiem urocze i są nawet wygodne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale no błagam, mundurki? W tych czasach? To co to jest za szkoła, jakaś prestiżowa?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie głuptasie. - Klemens zbliżył się do mnie, objął mnie ramieniem i rzekł. - To szkoła katolicka. - Oczy mu zabłyszczały, a on wykonał ręką gest jakby chciał, żebym wyobraził sobie to w przestrzeni przede mną.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-JA PRZEPRASZAM, SŁUCHAM, CO? MAMO.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zaufaj mi, Nikita, to naprawdę dobra opcja wychowawcza. - Moja stara uśmiechnęła się, ale ja w tym wyrazie twarzy zauważyłem samo zło i trochę nikczemności zmieszanej z głupotą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale KATOLICKA?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie musisz tego tak zaznaczać. - Odsunąłem Klemensa od siebie, ale to wciąż go nie zgasiło. - Wszyscy tu chodzili albo chodzą do tej szkoły. To naprawdę wspaniałe miejsce! Jak sobie zażyczysz, to opowiem ci wszystko co i jak, oki?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No już już, każdy ma na początku stresa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale katolicka...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ćśśś...spokojnie... - Pogłaskał mnie po głowie, a do mnie wciąż nie docierało w co zostałem wrobiony. - No więc wyobraź sobie. Granatowa marynarka, czerwona wstążka i symbol szkoły przypięty po lewej stronie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szkoła katolicka im. św. Łazarza, budynek dla części męskiej, a tuż obok budynek części żeńskiej społeczności.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dyrektorem jest ksiądz, a nauczycielami zakonnice, ewentualnie wikary. - Tutaj zaszlochałem. - Porządek, przyjaciele i modlitwa.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W tym momencie wrzasnąłem jak opętany i wybiegłem czym prędzej z pokoju wspólnego. Poprułem na górę, przebrałem się i spakowałem do czerwonego plecaczka: pluszaka, tasak, kredki i paczkę płatków do mleka.&lt;i&gt; Po raz kolejny w ciągu tych ferii wyprowadziłem się z domu. Zapewniam, że za dwieście trzydziestym szóstym już wyprowadzę się naprawdę, jak do tej pory były to tylko ostrzeżenia.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nikt mnie nie zatrzymywał, bo to gnoje niewdzięczne. Nie szedłem drogą, żeby nie mogli mnie pilnować z okna. Wbiłem w las i przedzierałem się przez gałęzie. Przez pierwsze, jak mniemam, dziesięć minut, było wszystko spokojnie. Poirytowałem się dopiero w momencie, gdy zaczął padać śnieg. Pomyślałem jednak, że to świetny sposób na zatarcie moich śladów. A propos śladów.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oj... - Powiedziałem do siebie, gdy zauważyłem na śniegu przeogromne ślady butów. Spojrzałem na wprost, między drzewa. Powoli, aby rosło napięcie. To co zobaczyłem, było niespodziewane...nikogo tam nie było. Ślady prowadziły nieco dalej, chociaż po ok. czterech metrach ich ciąg przerwało drzewo, które leżało tak złamane pod ciężarem śniegu. No aż tak głupi nie jestem, aby pchać się w jakieś podejrzane rejony, więc automatycznie zawróciłem. Pomyślałem, że od mojej wyprowadzki minęło już sporo czasu i pasowałoby się pokazać, także pewnym krokiem skierowałem się tam, gdzie widziałem z dala dach. Nagle poczułem, jak coś ciągnie mnie za szalik. Wydarłem mordę i gwałtownie odwróciłem się. Gdy zobaczyłem, co pociągnęło mój szalik, odczułem ulgę. Był to jedynie zaostrzony sęk na pniu. Mocniej owinąłem się szalikiem i już nieco spokojniejszy, poszedłem przed siebie, starając się nie wsłuchiwać, ani nie oglądać się za siebie. Moja wyobraźnia już zaczęła szaleć i podpowiadać mi, jaka krzywda może mi się przytrafić w najbliższym czasie, jeśli nie uruchomię wewnętrznego sprintera, chociaż wizja zabicia się poprzez upadek w lesie zimą również do mnie nie przemawiała. Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem trochę wyżej. Nie dało się nie zauważyć kolorowego skrawka materiału przewiązanego na gałęzi. Nawet nic nie pomyślałem, ale w głowie zabrzęczał mi alarm.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szatanie, jeśli mnie słyszysz... - zacząłem się modlić. - ...jeśli tylko mnie słyszysz, to podrzuć mi jakieś prochy, bo zaraz mi serce wyskoczy gardłem, albo gorzej i będę mieć zakrwawione gacie, a krew ciężko się spiera, a już szczególnie z jasnych ubrań, a tak się składa, że mam różowe majtki. I nie były od początku różowe, kiedyś były białe. - Pomyślałem, że mój szept jest zbyt głośny, więc się zamknąłem. Droga zaczęła mi się jakoś dłużyć. Westchnąłem ciężko i przystanąłem, a później dostałem zawału. W jednym z pochylonych nade mną drzew znajdowała się dziupla. A co z niej zwisało? Ręka. Dokładniej, masywne przedramię odziane w kolorowy rękaw i żółtą, brudną jak cholera rękawiczkę. Pierwsze, co przyszło mi na myśl to to, że to zwłoki. Szybko moje marzenia zostały zniszczone, ponieważ ręka nagle dostała życia i pomachała do mnie. Następnie wsunęła się do dziupli i zastąpił ją fragment pomalowanej twarzy. Przekrwione oko spoglądało na mnie, co jakiś czas kręcąc się lub oglądając na lewo i prawo. Oczywiście zacząłem uciekać czym prędzej. Wkrótce dotarłem do domu. Wbiegłem na taras i rzuciłem się do drzwi. Nacisnąłem klamkę, ale drzwi nie otwierały się. Usłyszałem za sobą cichy, ponury śmiech. Odwróciłem się, jednak za mną nikogo nie było. Zacząłem dobijać się do drzwi, atakowałem dzwonek z prędkością światła, ale nikt nie otwierał. Przeskoczyłem przez barierkę tarasu i pobiegłem na tyły domu, gdzie znajdowała się pod oknem sterta rupieci. Wspiąłem się po pudle i stanąłem na fotelu, aby zajrzeć przez okno. Zapowietrzyłem się, gdy zobaczyłem za szybą kolorową, choć trochę rozmazaną twarz szczerzącą cienkie jak igły zębiska. Klaun wybił łapą szybę i chwycił mnie za szyję, próbując wciągnąć mnie do środka. Udało mu się, kiedy wybiłem łbem okno jeszcze bardziej i przy okazji przewróciłem lampę. Świr przyduszał mnie, a ja wierzgałem jak dziki i próbowałem kopnąć go w jajca. W końcu udało mi się tego dokonać, lecz najwyraźniej mój oprawca miał krocze ze stali i wściekły rzucił mnie na podłogę. Już miałem spieprzać, gdy poczułem uderzenie w tył głowy, jak mniemam, lampą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Poczułem jak ktoś zdzielił mnie z plaskacza w ryj. Od razu poderwałem się do siadu i wydarłem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita zamknij się! - Wrzasnęła na mnie Petra.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ja tu robię? - Spytałem przejęty? - Dlaczego jeszcze nie jestem w piekle?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak właśnie prezentuje się piekło, a teraz cisza i posłuchaj mnie. - Założyła ręce. Wokół mnie zebrały się wszystkie dzieciaki. - Lucjan znalazł cię za domem, przygniecionego fotelem. Okazało się, że niestety jeszcze żyjesz, więc przyniósł cię na kanapę do salonu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Próbowałem cię normalnie ocucić, ale mi nie pozwoliła. - Odezwał się Klemens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Klem, dzieciaku, sztuczne oddychanie nie pomaga w przypadku omdlenia. - Skarcił go Lucek. - A co do ciebie... - Przybliżył się do mnie i zaczął mówić szeptem. - Nie znalazłeś tam żadnego zeszytu, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie przypominam sobie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To dobrze. Jak dla mnie sprawa zakończona. - Uznał zadowolony i usiadł przy moich nogach na kanapie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale co ty tam robiłeś? - Spytały bliźniaki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jeśli dobrze pamiętam, to uciekałem przed klaunem mordercą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Takim jak ten? - Spytał Klemens, który wyglądał przez to felerne okno obok lampy. Błyskawicznie przybiegłem do niego.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Gdzie?!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Żartowałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uduszę cię. - Zamachnąłem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aaa! Za tobą! - Odwróciłem się. - Tak bym powiedział, gdyby znalazł się za tobą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tego dnia Klemens nabył dziesięć siniaków i podbite oko.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Hej ty! Tak, ty. - Zawołałem gościa bez oczu, który właśnie spożywał zupę. - Gdzie znajdę tego kędzierzawego dzieciaka z piegami? - Spytałem. Tamten w odpowiedzi otworzył usta pokazując nieuzbrojone w zęby dziąsła. - Nie istotne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita? - Usłyszałem za sobą Abla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O, właśnie ciebie szukałem. Chodź tu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie rozkazuj mi, koleś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ćś, ćś, ćś...mam sprawę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Taką...klałniastą sprawę? - Głupi uśmiech.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...To nie było takie zabawne. I tak, taką „klałniastą” sprawę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Wyszliśmy więc poza cyrkowy teren, tak dla pewności, że nie będzie przypału. Poszliśmy się niby zwyczajnie przespacerować.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No dobra. Mów, co duszę dręczy, ja cię wysłucham. - Ciekawe czy ten koleś kiedyś nie mówi jak naćpany hipis.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Twój ziomek kazał mi do was przyjść w razie wypadku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Kazał?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No powiedział tak. Chodzi o waszą zgubę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skórka?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie każ mi wymawiać tego idiotycznego imienia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-”Guenille” znaczy „szmata”, więc generalnie nawet jego jest lepsze.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skup się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Już, już.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wasz klaun chowa się w lesie obok mojego domu i nabija się ze mnie, więc miło by było, jakbyście go sobie zabrali.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Powiem ci tak: ulżyło mi, że jest cały i zdrowy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...I co? I to wszystko?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chyba. Przecież nie będę mu znowu odbierał wolności.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Spojrzałem na niego wyraźnie wkurzony, a ponieważ nie miałem zbytnio pomysłu, co mu zrobić, bo być może zostałbym wgnieciony w ziemię przez jego wielgaśnego ochroniarza, który próbował nas śledzić i nieudolnie chował się za słupem, zdjąłem mu czapkę i agresywnie rzuciłem na chodnik. Szczur na głowie Abla wystraszył się i aż wstał nastroszony.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Słuchaj no mnie, blondi. Ostatnio, kiedy opowiadałeś mi o tym, że jest seryjnym mordercą, jakoś byłeś bardziej tym przejęty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po prostu chciałem cię zachęcić do tego, żebyś w razie wypadku nas poinformował. Chciałem tylko wiedzieć, czy sobie radzi. I tyle.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Tak, tak, oczywiście, świetnie sobie radzi, mieszkając w lesie. Poza tym, nie dało się nie zauważyć, że to dorosły facet jest! W dodatku wielki jak brzoza! I jest mordercą!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No już, nie drzyj się tak, koleś. Ludzie zaraz zaczną podsłuchiwać. - Powiedział, nadal wyluzowany jak gdyby nigdy nic.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O jak cię uderzę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie radziłbym.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pozwolisz, żeby twój ziomek wymordował mi rodzinę?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jakie życie, taki rap.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Walnąłem mu w ryj i zaczęliśmy się bić. Chwilę później już motaliśmy się na chodniku. Abel nie potrzebował wiele czasu, aby zacząć przegrywać i wyratował go z tej sytuacji Shivers, któremu już się chyba to znudziło. Podniósł nas obu za chabety i postawił z dala od siebie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jesteś pewien, że nic z tym nie chcemy robić? - Shivers spytał Abla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co, ty już własnego zdania nie masz? - Odezwałem się, ale nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chce ci się łapać Skórka? - Podniósł czapkę z chodnika i założył ją z powrotem na głowę. Zozo teraz schował się u niego pod kożuchem. - Toż ta bestia jest nieposkromiona. Zresztą, jak wróci to zbierze takie baty, że będziemy musieli go zbierać z ziemi. Chcesz tego?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-On jest szalony, Guenille. Będzie robił krzywdę.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wolę, żeby to on robił krzywdę innym, niż żeby tu wrócił i się męczył.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No dobra, to wy to sobie ustalcie, później mi powiecie co i jak, a ja spadam na kwadrat, dopóki nie wydałem kasy na coś głupiego zamiast na powrót. - Gdzie tam, nie słuchali mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie będę go szukał po jakimś zadupiu, Shivers! Po pierwsze, to nie chcę mu robić krzywdy, a po drugie to nie chcę, aby on zrobił krzywdę mnie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie podnoś na mnie głosu, dziecko, bo ja ci zrobię krzywdę!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie ośmieliłbyś się w życiu podnieść na mnie ręki!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Chłopaki, ludzie się patrzą. - Zwróciłem im łagodnie uwagę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak się będziesz czuł z tym, jak Skórek umrze w jakiejś zaspie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To się nazywa sen zimowy i on to potrafi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Umieranie to nie jest sen zimowy.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Przepraszam, mogę prosić twoją legitymację? - Usłyszałem za mną babski głos i odwróciłem się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Uh, ekskjuz mi? To oni drą mordy, pani władzo, a nie ja. Ja tu tylko stoję chyba, nie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie pyskuj mi tu, młodzieńcze. Nie masz legitymacji?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No nie wyczaruję, jeszcze nie mam legitymacji nowej szkoły, a starą spaliłem. Tak z pogardą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No wspaniale. Imię i nazwisko. Wy tak samo.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie wyciągniesz tego od nas. - Powiedział Abel.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-O czyżby? Zobaczymy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Takim oto sposobem wylądowaliśmy na komisariacie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To wszystko przez was. Siedziałem odwrócony do chłopaków plecami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dziękuję, że przypomniałeś mi to po raz trzynasty, koleś.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Do usług. Za chwilę przyjedzie moja matka i zapyta „Nikita, co ty robisz z tymi podejrzanymi ludźmi?”, a ja nie będę potrafił jej odpowiedzieć i powiem jej, że to przez seryjnego mordercę klauna, a ona zawiezie mnie później do lekarza. Albo gorzej, zabroni mi oglądania telewizji. Kto jak nie ja, będzie oglądał „Spider-mana”?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty sobie jaja robisz? Wyobrażasz sobie jakie my dostaniemy wciry? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Już mnie boli tyłek...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może cię powieszą na trapezie i będzie spokój.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Aha? Dobrze wiedzieć. Ja też cie nie lubię. Miałem zamiar rozpatrzeć jeszcze tą sprawę, ale mam nadzieję, że Skórek cie dorwie i rozszarpie na strzępy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A później wróci po was żeby się zemścić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nigdy nie zrobiłem mu nic złego!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale chcesz go zostawić w lesie i oddać w ręce policji.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Myślisz, że go złapią?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ostatnio twierdziłeś, że tak może być.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ale rozmyśliłem się w momencie, gdy tamta, o tam, postanowiła nas tu bezpodstawnie przyprowadzić. - Kobieta spojrzała na nas znad gazety. - Tak, o tobie mówię, zdziro!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Równocześnie z Shiversem wydaliśmy z siebie okrzyk podziwu dla Abla.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jak śmiesz się tak odzywać do policjanta na służbie? Jak w ogóle śmiesz się tak wyrażać o kobiecie i to dwa razy starszej od ciebie!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chyba pięć razy starszej i to w zaokrągleniu.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Klaun zatkał mu dziób potężną łapą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-On się wychował w cyrku! Nie wie co mówi! - Zaczął szeptać do blondyna. - Zamknij się, bo nie stać nas na mandat.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ha, biedaki. - Pokazałem Ablowi język.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja przynajmniej nie jestem gruby.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo jesteś biedny.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Spokój tam! - Policewoman trzasnęła pałką o kraty. Drzwi się uchyliły, ale ona je szybko przymknęła nogą.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jesteśmy tylko dziećmi, opamiętaj się!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jeszcze słowo, mały brudasie, a nie ręczę za siebie. On też jest dzieckiem?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eee...tak?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wiecie...kiedy zaczynałam swoją karierę, miałam nadzieję na życie pełne wrażeń. Chciałam łapać złoczyńców, piratów drogowych, zobaczyć wybuchy, strzelaniny i mnóstwo, ale to mnóstwo krwi! - Popatrzeliśmy się na siebie trochę ze zgrozą i trochę z zapytaniem, dlaczego ona nam opowiada historię swojego życia. - Ale jak do tej pory, spotkały mnie tylko trudności i takie podejrzane typy, jak wy! To przypomina mi historię, jak rozwiodłam się z moim trzecim mężem, ale zanim zacznę, przedstawię wam, co się stało z dwoma poprzednimi...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie wiadomo dlaczego, ale właścicielowi tych pind zajęło z pół godziny ponad, żeby się tu dostać, chociaż komisariat znajdował się w pobliżu centrum. No zachwycony nie był. Ja niestety siedziałem nieco dłużej, ponieważ były godziny szczytu. Na szczęście przyjechał po mnie Józef.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Akurat byłem w Tesco. - Powiedział, gdy już siedzieliśmy w samochodzie. - Mam nadzieję, że już ułożyłeś sobie wersję zdarzeń, bo twoja mama już świruje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wściekła?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wściekła i zmartwiona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No świetnie. Ale to ta zrąbana policjantka, ja tylko sobie stałem, a ona chciała moją legitkę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Szalona.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dokładnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Wjedziemy jeszcze po drodze do apteki. Dzwoniłem już do twojej mamy, więc mamy trochę czasu. Może za ten czas się uspokoi.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie chciałem zostać w samochodzie samemu, więc polazłem za rudym. W aptece było bardzo ciepło i jak się okazało, nawet w Nigdzie sprzedają „Marsjanki”. Józek zbierał rzeczy z recepty, a ja bardzo szybko się znudziłem i podszedłem do okna. Znów padał śnieg i zrobiło się trochę ciemniej. Już miałem ciężko westchnąć, ale zostałem wybity z rytmu gdy coś kolorowego przewinęło mi się między budynkami.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No chodź, Nikita. Idziemy. - Józef dźgnął mnie palcem w czubek głowy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eee...tak. Dobra myśl. - Wyszedłem za nim szybko i pospieszyłem się do samochodu. - No?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ci się tak spieszy?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jest zimno i chcę do domu. Otwórz.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-...O cholera, zostawiłem „Rutinoscorbin”. Zaczekaj w samochodzie, zaraz wrócę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co ty, jaja sobie robisz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie bój się, nikt cię nie ukradnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Skąd ta pewność?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie uzyskałem już odpowiedzi. Siedziałem z przodu, wciśnięty w fotel i wściekły, chociaż to żadna nowość. Ja nie wiem, czy on tam sobie kawę zamawiał, czy zarywał do aptekarki, a może zasłabł i nikt nie raczył mnie jeszcze powiadomić. Nie chodziło mi o to, że długo czekam, tylko bardziej martwił mnie ten ogromny klaun, który kierował się w stronę samochodu. I tym razem miał ze sobą łopatę. Józef rzecz jasna, nie wrócił przed wielkoludem, który już znalazł się przy oknie z mojej strony. Ja tylko głupio się zaśmiałem i zamknąłem drzwi od środka, gdy tamten pochylił się i spojrzał na mnie z szaleństwem w oczach. Nigdy nie bałem się klaunów, zawsze uważałem, że to irracjonalne i niedojrzałe. No cóż, w tej chwili zrozumiałem, co czują ludzie z taką fobią. Rzuciłem się na tylne siedzenia, a tamten zatrzepał zielonymi kudłami i radość z jego twarzy znikła, gdy dosięgłem do klaksonu i zacząłem trąbić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Skórek zniknął, gdy Józef wyszedł z apteki. Nie mam pojęcia, jak to zrobił. Okularnik nie spieszył się tak czy inaczej, ale najważniejsze, że prawdopodobnie byłem już bezpieczny. W końcu przyszedł, usiadł na miejscu kierowcy, a leki w zrywce położył obok.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Po co ta panika? - Spytał, jakoś niezbyt przejęty.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie przejmuj się, mojej matce ciągle tak robię, kiedy zostawia mnie na więcej niż dziesięć minut.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co się tak rozglądasz?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ciątał tu jakiś podejrzany majloch.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nikita, z całym szacunkiem, ale jak do mnie mówisz to ogranicz zwroty typowo częstochowskie, bo nie chce mi się domyślać o czym mówisz.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Oburzające.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zapnij pasy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Taś taś, szmato! Do nogi, brudasie! - Wbrew pozorom nie wołałem Abla, ale próbowałem zwrócić na siebie uwagę klauna mordercy. Zostałem samozwańczą przynętą, ale wciąż miałem najłatwiejszą robotę. Lucjan, Klemens i Adelajda zaoferowali mi swoją pomoc w wyleczeniu schiz, więc dałem im robotę, do której mogą się nadawać, chociaż może niekoniecznie... Poza tym, nie miałem nikogo lepszego do łapania ponad dwumetrowego psychopaty. Wątpię, aby którekolwiek z dorosłych mi uwierzyło. Już ci mi nie do końca wierzyli, a co dopiero ucywilizowani dorośli ze swoimi spaczonymi, katolickimi czy tam żydowskimi poglądami mówiącymi, że takie rzeczy jak magiczni klauni nie istnieją.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Jest ziiiimno! - Narzekała Adelajda już nie pierwszy raz od piętnastu minut. - Musisz tak walić?  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Uderzałem chochlą w rondel.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Może jest przygłuchy. Nie podważaj moich kwalifikacji łowcy.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja to bym się na jego miejscu przestraszyła takiego dźwięku.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Eh...siedzicie tu, a ja idę w las. - Zarządziłem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-I co, będziesz uciekał? - Spytał Klemens.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A żebyś wiedział, że będę. Inaczej pewnie się tu nie zbliży.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W ogóle, to jesteś pewien, że chcesz go zwabić tak blisko domu?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A co, mamy go zbić w lesie? Nie mamy tam żadnej broni.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-W ogóle nie mamy broni. - Dodała od siebie dziewczyna.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Adelajda, ja wam chyba coś powiedziałem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Co?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mówiłem wcześniej, też sobie coś weźcie. Jak wy to sobie wyobrażacie? Będziecie go łapać w ręce?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ja wziąłem skakankę! - Zameldował Klem.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobry chłopiec.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Dobra, czekajcie. - Lucjan podniósł się ze schodów. - Pójdę po jakiś pogrzebacz, albo coś, to najwyżej wsadzimy wrogowi w dupę. Oczywiście, o ile istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A czemu ty idziesz, a nie ja? - Spytała Adelajda.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Bo ja przynajmniej wrócę, a nie zostanę na kanapie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Pokręciłem głową i zacząłem powoli kierować się między drzewa. Zamyśliłem się, gdy tak uderzałem chochlą i próbowałem sobie przypomnieć, co ostatnio działo się w Labiryncie. Niestety, pamiętam to jak przez mgłę, chociaż zwykle więcej pamiętam z samego Labiryntu, niż w Labiryncie pamiętam, co się działo tutaj. Czyżby coś się tam stało ostatnio? Pamiętam, że zorganizowałem policję, ale to chyba tylko tyle.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Mamy go!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Usłyszałem wrzaski od strony domu. Szybko przybiegłem, aby dołączyć do szamotaniny, ale co się okazało...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Stop! To nie ten! - Zatrzymałem ziomków widząc, że okładają Shiversa.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To kto to jest?! - Spytali wszyscy jednocześnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To jest mój kolega z cyrku. - Podszedłem do niego aby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Tylko trochę mu zepsuli fryzurę. - To jest Shivers. Shivers, to jest Lucjan, Klemens i Adelajda.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Witam. - Ukłonił się.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Musiałem wyjaśnić im wszystko, tak mniej-więcej od początku. W końcu chyba do nich dotarło, o czym bredzę. Shivers za to wytłumaczył im, o co chodzi ze Skórkiem i dlaczego trzeba go złapać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Zostawiłem Guenille i przyjechałem tutaj autobusem. Muszę przyznać, że to była okropna droga. Ludzie byli dla mnie bardzo niemili. Ale w końcu dotarłem tu leśną ścieżką, miałem przy okazji nadzieję, że po drodze spotkam tego gnojka, wezmę go za łeb i zaprowadzę z powrotem do cyrku, ale nie znalazłem nawet śladu jego obecności. I wtedy wpadłem na was.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Ok, tak szczerze, to od początku sądziłam, że Nikita świruje. Do tej pory tak uważam, ale teraz trochę mniej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No dzięki.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Nie ma sprawy. To ja teraz spadam. Za zimno jest.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-To po co w ogóle tu przychodziłaś?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No sorry, mój błąd. Mam lepsze zajęcia.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-No niby co jest ciekawsze od łapania klauna mordercy w lesie?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Muszę zadzwonić.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A no tak, trzeba przecież powiedzieć przyjaciółkom, że tamten chłopak spojrzał na ciebie w tramwaju. Idź idź.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-Pf, serio?&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;-A nawet na poważnie.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Adelajda poszła i została nam sama męska ekipa. No, męska tylko umownie. Najważniejsze było to, że Shivers stanowił teraz naszą przewagę.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-18OJQcxa8xY/WPY04Ape2aI/AAAAAAAABYM/7m1yG0Puiuk7ARBty3K-4e8q2E_rBOsBwCLcB/s1600/ilustr2.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-18OJQcxa8xY/WPY04Ape2aI/AAAAAAAABYM/7m1yG0Puiuk7ARBty3K-4e8q2E_rBOsBwCLcB/s640/ilustr2.png&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;We śnie telefony nie muszą być podłączone do prądu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;(Wersja poprawiona)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/04/rozdzia-2.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://2.bp.blogspot.com/-18OJQcxa8xY/WPY04Ape2aI/AAAAAAAABYM/7m1yG0Puiuk7ARBty3K-4e8q2E_rBOsBwCLcB/s72-c/ilustr2.png" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-6899523244469753599</guid><pubDate>Sat, 08 Apr 2017 10:42:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-12-02T05:49:28.908-08:00</atom:updated><title>Rozdział 1</title><description>&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif; font-size: large;&quot;&gt;Rozdział 1&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Choć byłem zmuszony walczyć z samym sobą i swoimi przekonaniami, dałem jakoś radę wcielić się w tę patologię, jaką zastałem w domu Maurycego. Choć już na samym początku prawie pogryzłem się z bliźniakami, Jasiem i Małgosią, a z Petrą rozpoczęliśmy cichą wojnę, zostałem pochwalony przez Beatrisę za moje postępy. Powiedziała, że jestem dzielny i zaczęła wierzyć, że nie jestem autystyczny. Dni jednak zaczęły mijać, a ja zacząłem czuć się niechciany. Nie chodzi o Beatrisę i jej zaangażowanie w wychowanie nie swoich dzieci. Chodzi mi bardziej o to, że nie potrafiłem zgrać się z nimi. W sensie, zawsze uważałem, że próba dopasowania się to konformistyczno-pozerska gra aktorska, która pozbawia ludzi godności. &lt;i&gt;Pragnę jednak zauważyć, że będę musiał z nimi wszystkimi mieszkać przez długi czas. Mam jedenaście lat, jeszcze minie trochę czasu, zanim będę się mógł wyprowadzić, chociaż z każdym dniem modlę się o porwanie. Przez kosmitów. Na eksperymenty. Sytuacja może nie wydaje się być taka poważna, więc może powinienem ją przedstawić i zrobię to najlepiej jak umiem. Dajmy na przykład takiego Klemensa, którego imię już samo wskazuje na to, że coś z nim nie gra. Cieszy się ze wszystkiego, we wszystkim i wszystkich widzi dobro, gra na pianinie, lubi zielony i jazz. Nie ważne ile bym go wyzywał, on i tak poklepie mnie po głowie i radośnie pokica w swoją stronę, tudzież jeszcze zaparzy mi rumianku, którego zresztą nie lubię. Sądziłem, że w wieku czternastu lat już się przechodzi dojrzewanie i jest się gorszym niż ja. Teraz jednak sądzę, że to musi być prawda jedynie w przypadku dziewczyn. Zmierzam teraz do trzynastoletniej Petry. W filmach czasem pojawiają się podłe i wyniosłe blondynki. Ta akurat ma ciemne włosy, chociaż temperament ma żywcem z filmu wyjęty. A do tego jest baletnicą. Zresztą, nie ona jedna jest tu krynicą beznadziei. Może i Petra nie jest ich idolką, nawet bym powiedział, że za sobą nie przepadają, ale bliźniaki są do niej z charakteru nawet podobne, chociaż jak wiadomo, spokrewnieni z nią nie są. To prawda co mówią. Bliźnięta to zło wcielone. Może nie prześcigną mnie w tym nigdy, może i są młodsi, ale jakby nie patrzeć, podli są. Albo podłe. Trudno stwierdzić. Wspomniałem wcześniej, że to Jaś i Małgosia. Małgosia jednak jest kropka w kropkę jak młodszy brat. Nie będę pytał, skąd u niej takie upodobanie, z dziewięciolatkami się nie dyskutuje. Najgorsze jest to, że nie potrafię ich odróżnić. Nawet sam Maurycy nie potrafi. A może to wcale nie jest Małgosia? Może jest chłopcem, ale nikt o tym nie wie? Może to żart? A może Jaś jest dziewczynką? Nie wiedziałem, że dziewczynka i chłopiec mogą być bliźniętami jednojajowymi. W sumie nigdy nie wiadomo, czy nie zamieniają się rolami.  Kiedy nie są pyskaci, to siedzą cicho i komunikują się między sobą jakoś telepatycznie. Być może mają inne głosy, ale drąc mordy na tej samej fali jest to problematyczne do określenia. Oczywiście, są tu jeszcze osoby zdolne do poskromienia ich. Na przykład grająca na skrzypcach Adelajda. Ruda piętnastolatka, być może typowa jak na swój wiek, przynależy do brudów i rzuca glany koło drzwi, pewnie mają robić za pułapkę. Nie raz bym się o to zabił. Ale ta chociaż stara się pomagać w domu. Ma jakiś instynkt siostrzany i ogarnia wszystko bardziej, niż siedemnastoletni Lucjan, który przesiaduje w swoim pokoju i albo się uczy, albo rysuje mangowych chłopaków w bieliźnie. Jedyny naturalny blondyn w tej siedzibie, często zestresowany. Kiedy nie wytrzymuje presji szkolnej, wpada na chatę i nie można do niego mówić, bo idzie płakać w swoim pokoju, żeby za chwilę zejść na dół i zeżreć wszystkie zapasy zgromadzone w lodówce, łącznie z dziwnymi resztkami, których nikt nie chce. Ekologicznie, chociaż mam obawy, że to jedzenie wpływa na jego wzrost, bo gościu ma prawie dwa metry i prędzej czy później będzie problem z dachem. No dobra, przedobrzyłem, ale wysoki to on jest.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie wiem tego wszystkiego z doświadczenia, to Edgar mi wszystko opowiedział. Nie wykazywałem od samego początku chęci do interakcji z tym facetem. Nie akceptuję go jako starszego brata. Może i trochę jesteśmy podobni, ale to raczej przez włosy. W jego wypadku dredy. Brodę też ma czarną. Oczy za to ma brązowe. I rysami twarzy też wcale nie podobny, chociaż trudno określić, bo jestem gruby i nie jestem przez to podobny nawet do mojej matki. No, tak mi się wydaje, na szczęście nawet jakbym był, to jak na mamę jest całkiem ładna.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Generalnie, powinienem jeszcze trochę opowiedzieć o tych starszych członkach rodziny.  &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Edgar jest takim typowym Jakubem ze wsi, tak mi się zdaje. Ma narzeczoną Monikę, z którą planują dwójkę dzieci. Mają dom w Nigdzie, nie za daleko od nas, żeby móc często przyjeżdżać. Monika się tu zjawia nieczęsto, za to Edgar jest najczęściej jak tylko może. Pamiętajmy, że ma jeszcze pracę na budowie i trochę czasu żonie poświęcić trzeba, więc w szoku jestem, że koleś znajduje moment na spędzenie czasu z tymi gówniakami. Tak samo jak jego stary, ten sierociniec traktuje jak jakiś priorytet, a przecież wszyscy są tu już w takim wieku, że nie potrzebują nianiek i sami doskonale sobie na co dzień radzą. Nawet bliźniaki, w końcu tylko siedzą u siebie, albo coś podpalają. Ale wracając do Edgara, czasem wydaje mi się, że czuję od niego browca, a przecież przyjeżdża tu swoim błękitnym rzęchem z przyczepą. Sam w sobie ten człowiek jest niepokojący. Jak ci źli panowie z bajek Beatrisy, które opowiadała mi jak miałem siedem lat, żebym nie oddalał się za bardzo od bloku.  &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Edgar ma kuzyna. Józef, syn jednej z wielu sióstr Maurycego, to rudowłosy pomocnik dentysty. Również bywa u nas często, w końcu pracuje dla wcześniej wspomnianego pana domu. Czasem przyjeżdża z Edgarem. Zazwyczaj od rana pracuje i zdarza mu się zostać do wieczora. Nosi okrągłe okulary i szary płaszcz, który w ogóle mu nie pasuje do wizerunku. To miły człowiek, wydaje się być zawsze zmęczony. Tak samo jego podkrążone oczy zdradzają fakt, że być może niewiele sypia. Nie wiem, ile może mieć lat, ale za pierwszym razem wydawało mi się, że to jakiś kolega z klasy Lucjana.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Pora więc opowiedzieć trochę o Maurycym. Dziadyga blady, wysoki i postawny. Już gdzieniegdzie dostrzec można u niego siwe włosy. Rysy jego twarzy są poważne, jednak mimo to jego łagodny uśmiech sprawia, że przypomina miłego bibliotekarza, co nijak ma się do jego zawodu. Gabinet dentystyczny ma w domu, w piwnicy. Z tego co mi wiadomo, jest nagradzany i w ogóle profesjonalista, więc coś niecoś mu się w łapę dostaje. No ale czego można było się spodziewać po facecie z takim dobytkiem? Oczywiście, dom dostał w spadku. Masywny, ciemny budynek z wieloma pomieszczeniami i tarasem. W dodatku z dala od miejskiego chaosu i wszelakich nienaturalnych hałasów, otoczony gęstym lasem. O jego ciągłym bogactwie świadczy chociażby dbałość o rozwój sierot w tym przybytku, albo to, że moja matka na niego poleciała. Cóż, powinienem też opowiedzieć trochę o charakterze jegomościa. Gra idealnego ojca, ot co. Wolontariusz wszystkiego, za dnia dentysta i wspaniały opiekun, a po zmroku pewnie biznesmen i ikona seksu lat dwudziestych, a do tego jeszcze Matka Boska z zarostem i miłośnik wszelakich kultur. Idealnym ludziom się nie ufa, po prostu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zapomniałem o kimś? Ah, no tak. Babcia Hermegilda. Nie wiem, jak ona się jeszcze w ogóle trzyma na nogach, bo jest tak zasuszona, że jej ręce wyglądają jak kabanosy, twarz za to jak rodzynka. Nosi swoje dresiki i jest walnięta w łeb. Twierdzi, że jestem radzieckim szpiegiem i prawdopodobnie próbuje mnie zabić po kryjomu. A ja nawet nie wiem co to znaczy &quot;radziecki&quot;. Dużo krzyczy jak mnie widzi, a jak już jest cicho, to zaczyna jej coś odwalać i na przykład próbuje zjeść fikusa. Nie wtajemniczyli mnie jeszcze, o co chodzi.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nastawienie Beatrisy jest aktualnie mniej-więcej takie, jak u młodej wolontariuszki pierwszego dnia pracy w schronisku dla psów. Wszystko miodzio, dopóki jeden z podopiecznych nie dostanie morderczej sraczki, albo wścieklizny. A co jest w tym wszystkim najgorsze? Ona myśli, że czuję się teraz przez to zaniedbany. Minęło zaledwie kilka dni, a ona już szuka okazji, żeby zrobić mi pogadankę o matczynej miłości. Proszę się tym nie przejmować, ona jest sztuczna. Ja pojawiłem się przez przypadek i zniszczyłem jej karierę, jakakolwiek by ona nie była. Znalazła sobie teraz gacha, prędzej czy później już bogatego emeryta i żyć nie umierać, tyle że raczej nie takie ambicje miała lata temu. Staram się być wobec niej wyrozumiały, nikt nie jest idealny.  &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Dlaczego jeszcze łazimy po mieście jak te siermięgi? Jest zimno. Wracajmy do domu. - Warczałem do Edgara, który niewzruszony dalej sunął przed siebie. Zapowiadali śnieżycę, a my zamiast po ludzku wyjść z marketu i jechać do domu, poszliśmy jeszcze na stare miasto szukać jakiegoś podrzędnego sklepiku. Zaczynał wiać nieprzyjemny wiatr i musiałem pilnować, aby nie zwiało mi mojej jedynej czapki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Sądziłem, że dzieci mają więcej energii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ja się oszczędzam na wypadek apokalipsy zombie. Wtedy nie będzie można się obijać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Żeby uciekać przed zmarłymi, jeszcze potrzebna jest kondycja. No dobra, zaczekasz tu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Chyba cię...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wejdę tam tylko na chwilę i jedziemy do domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co ty kupujesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A już byś chciał wszystko wiedzieć. Czekasz tu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ale nie myślcie sobie, że ja z nim pojechałem dobrowolnie. To była kara za wylanie mleka na Petrę. Nie pamiętam już nawet, o co poszło, ale ja się nie pierniczę w tańcu. Podskakiwać to ona sobie może na baletach, a nie do mnie i nawet czekanie na mrozie na tego kretyna nie jest dla mnie porządnym argumentem do odpuszczenia.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wracaj tu, gówniarzu bezczelny, złodzieju! - Darła się jakaś babka, właścicielka niszowej piekarni. Chciałem przeanalizować sytuację, ale nie było na to czasu, bo ów złodziej wpadł na mnie z bagietkami. Przelotnie spojrzał mi w oczy, po czym błyskawicznie zebrał pieczywo z zabłoconego chodnika i pociągnął mnie za sobą za szalik. Nie dość, że trochę mnie przydusił, to jeszcze pachniał menelem i goniła nas straż miejska. Byłem w szoku, więc nie stawiałem oporu. Koleś zaciągnął mnie w jakąś uliczkę i schowaliśmy się za kontenerem na śmieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co ty odwalasz?! - Wydarłem się na niego, ale ten na mnie zacichał. Wyjrzał, czy aby nas nie dogonili. Ja zrobiłem za chwilę to samo. Mężczyźni ominęli uliczkę i pobiegli dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Sorry za to.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Usiedliśmy, aby trochę odsapnąć po dzikiej gonitwie. Miałem okazję przyjrzeć się nieznajomemu. Na głowie miał czarną czapkę, nawet trochę za dużą. Odziany był w obszerny, znoszony i w bardzo kiepskim stanie kożuch, spod którego jedynie widać było chude nogi. Również jego buty były zniszczone. W ogóle cały był brudny. Twarz miał za to niewiarygodnie piegowatą. Oczy jego były ciemne, zielone i jednocześnie jakieś dziwne, przyprawiające człowieka o niepokój. Spod tej poszarpanej czapki wystawały rozczochrane, bardzo jasne włosy. Koleś wzrostu chyba tego samego co ja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-”Sorry”? Jaja sobie ze mnie robisz? To ma być porwanie, czy jak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co? A, nie. Ja tylko nie chciałem sam uciekać.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Przez chwilę chciałem mu przywalić, ale jak na niego spojrzałem, to mi się go nawet szkoda zrobiło.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Stary no, ja miasta nie znam, nawet nie wiem, skąd żeśmy przybiegli.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Odprowadzę cię, jak chcesz. Tak szczerze, to ja też jestem przyjezdny, ale chill. Już trochę się tu zdążyłem obeznać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Podróżny bezdomny? Ciekawa sprawa. Ale wolałem nie pytać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Czemu ukradłeś te bagiety?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A czemu nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A czemu tak? Poza tym, są teraz brudne, i chyba trochę zamoknięte. To nie tak, że jestem jakimś ekspertem, ale sam spójrz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To się tam odkroi, nie bój żaby. Mogło być przecież gorzej. - Mówił powoli, spokojnie, całkiem wyluzowany. - Eh, życie czasem zmusza ludzi do radykalnych działań. Zresztą, głodne zwierzęta też posuwają się do czynności nikczemnych. Na przykład jak umrze właściciel psa, czy kota, to jak taki zwierzak długo nie dostanie jeść, to będzie jadł zwłoki. Albo kanibalizm. To akurat też nie tylko u zwierząt. Jadłeś kiedyś człowieka? Bo ja nie. A czasem mi się zdarza nad tym zastanawiać. Ale jak już jem mięso, to tylko szczura.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Czy ty się czymś narkotyzujesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Żartowałem przecież. Pokazać ci coś fajnego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Mam się bać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Zależy od charakteru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Nieznajomy zdjął czapkę, odkrywając odstające uszy i niedużego szczura, który widocznie cały czas grzał się na jego głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Umarł?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co? Nie. Śpi. Ma za sobą ciężki poranek. A tak w ogóle, to się nie przedstawiłem. - Wyciągnął do mnie rękę. - Abel Baudelaire.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Słysząc nazwisko na chwilę miałem reset, ale w końcu postanowiłem uścisnąć jego dłoń i również się przedstawić, bo tak by wypadało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nikita&lt;span style=&quot;color: maroon;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Akunin.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Popatrzył na mnie chwilę. Być może zdziwił się słysząc moje nazwisko, tak samo jak i ja słysząc jego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Lubię cię, Nikita. Ej, wiesz co? Jak cię już odprowadzę, to ci coś dam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;I tak o to poznałem nowego kolegę. O dziwo potrafiłem rozmawiać z nim bez mniejszych nawet oporów, pomimo że dopiero co go spotkałem. W wielkim skrócie wyjaśniłem mu trochę moją sytuację. Abel chciał mi coś powiedzieć, ale nie zdążył, ponieważ zbliżał się już do nas Edgar.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A teraz uwaga: zostanę zaszlachtowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Byleby się zagoiło do soboty. Masz, weź to. - Blondyn wcisnął mi w rękę jakiś kolorowy papierek i nawet nie zdążyłem nic powiedzieć, a ten jakoś magicznie zniknął mi z pola widzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nikita! - Podlazł do mnie brodacz. - Gdzieś ty się podziewał?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Czy ty wszystko musisz wiedzieć? Ja nie dociekałem po co byłeś w sklepie, więc ty nie dociekaj co robię w ciemnych uliczkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Jakich znowu ciemnych uliczkach?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Mówiłem NIE WSZYSTKO MUSISZ WIEDZIEĆ. Jezu, od zawsze tak masz? W sensie, wiesz, ja też lubię wszystko wiedzieć i w ogóle, ale człowiek nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego. Na przykład nie wiem jak się prowadzi pociągi, ale obchodzi mnie to jak zeszłoroczny śnieg, który zresztą podobno wywołał jakieś powodzie, o których dowiedziałem się dopiero w tym roku, bo mnie to wcale nie obchodziło. Albo na przykład czym jest cynamon...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; Okazało się, że abym nie musiał słuchać Edgara, wystarczyło go zagadać. Jeszcze w samochodzie kontynuowałem temat przypraw, których nie rozumiem i tak jakoś przez majeranek i hodowlę kurczaków, przeszedłem na temat sobotniego obiadu, co przypomniało mi Abla, który przedtem wspominał coś o sobocie. Szybko wyjąłem z kieszeni papierek, który mi dał. I co się okazało: był to bilet do cyrku. Grupa ta nazywała się „Bizzarri”, a występ miał się odbyć w sobotę o godzinie czternastej, siedemnastej, oraz dziewiętnastej w centrum Nigdzie. Na początku nie przyszło mi do głowy najważniejsze zagadnienie, ale gdy już dotarliśmy z Edgarem do domu i przedarliśmy się z zakupami przez zaspy, zastanowiłem się chwilę i zadałem sobie pytanie: jaki cyrk działa w trakcie ostrej zimy? No cóż, być może jest to właśnie jakiś chwyt reklamowy. Mam na myśli to, że cyrk pojawiający się w trudnych warunkach pogodowych najpewniej zwróci większą uwagę. Nie była to jedyna sprawa, która mnie zaciekawiła. Zacząłem się przy kolacji zastanawiać, jaka jest historia Abla Bo...Buł...jakiegoś tam. Oczywiście na początku tylko w żartach przypuszczałem, że może być bezdomny. Później uznałem, że zapewne ma dom i rodzinę, ale są po prostu biedni. &lt;i&gt;Ale bilety do cyrku pewnie są drogie, o ile nie jest to jakaś lipa. Może też to ukradł? Ale po co by mi dawał ten bilet, skoro równie dobrze mógł na nim zarobić? Dziwak. &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Nie miałem powodu, aby zaprzepaścić szansę pójścia do cyrku. Szczerze powiedziawszy, nigdy wcześniej nie miałem takich doświadczeń, choć w okolicy moich dawnych miejsc zamieszkania cyrki bywały. Poza tym, grafika tego biletu wydawała się być nieco makabryczna w swojej kolorystyce. Było to na tyle kuszące, że postanowiłem poprosić Edgara o przysługę. Nawet jeśli nie byłem pewien jego trzeźwości w trakcie prowadzenia samochodu, wolałem już jechać z nim, niż tłuc się do samego centrum Nigdzie autobusem i to jeszcze zimą. Niestety nie obyło się bez pytań, więc musiałem mu powiedzieć, co zaszło i po co chcę jechać na plac w centrum. Jak się niestety okazało, Edgar planował wyjście do cyrku ze swoją narzeczoną i stwierdził zachwycony, że będzie to dla nas świetna okazja na zintegrowanie się jak brat z bratem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Gdy przechadzałem się czerwoną ścieżką w otoczeniu drewnianych krzyży wbitych w ziemię, w tle grała słabej jakości muzyka z gramofonu. Zbliżałem się dumnym krokiem do tarasu, gdzie na bujanym krześle kiwał się Bazyl, chłopiec bez rąk. Miałem dla niego kilka wiadomości, które postawiłyby mnie w dobrym świetle i wgniotły w ziemię dumę owego dziecka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-O, Nikita, świetnie, że jesteś. Mam pewien problem. Zażyczyłem sobie filiżankę herbaty, ale Pierre&#39;a nie ma kto nakręcić, a Żaneta nie kwapi się do pomocy. - Wskazał na rozkładającą się postać w bujanym fotelu po drugiej stronie stolika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Mogę jej walnąć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To mój gość, oczywiście, że możesz. Wolałbym jednak, żebyś zwyczajnie poszedł nakręcić Pierre&#39;a.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Gdzie go znajdę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Został w toalecie przed lusterkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Poszedłem więc. Robot stał nieruchomo i sztywno. Mogłoby się wydawać, że gapił się na swoje odbicie w lustrze. Jego twarz zawsze była smutna, a oczy puste. Przeszło mi przez głowę, czy aby nie zastygnął w stanie melancholii, ale uświadomiłem sobie, że &lt;i&gt;przecież jest robotem i wątpię, aby posiadał uczucia. Gdyby nie osobowość, mógłby być świetnym clownem. Jego czerwone i sztywne włosy są zabawnie nastroszone, a twarz ma białą jak większość osobliwości tego świata, tak więc i z makijażem nie byłoby problemu.&lt;/i&gt; Nagle Pierre przekręcił oczy w moją stronę. Oczywiście się przestraszyłem, każdy na moim miejscu odskoczyłby jak poparzony. Chwilę zajęło mi uspokojenie się, bo w końcu nie musiał być kompletnie wyłączony. Nakręciłem go w pośpiechu i już był jak nowy. Wróciliśmy do Bazyla odpoczywającego w cieniu. Żaneta nie poruszyła się w ogóle, choć nie wykluczone, że gdybym się dłużej przyjrzał, mógłbym zauważyć, że jednak trochę się kiwa. Robot wlał do filiżanek herbaty. Bazyl skinął głową, abym usunął trupa z miejsca, więc przechyliłem fotel i zrzuciłem tym samym Żanetę nie tylko z niego, ale i z niewysokich schodów. Na całe szczęście, za nią pospadały larwy. Siedzenie nie było po niej zbyt piękne, więc zabrałem stary koc, który zawsze zawieszony był na barierce i ściągany w razie ulewy. Położyłem go sobie na fotelu i przysiadłem się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To czego ode mnie chcesz? - Spytał Bazyl uprzejmie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Zauważyłeś coś może?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Masz nową fryzurę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co? Nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Umyłeś się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie! Znaczy, tak. Znaczy się, nie o to mi chodzi! Masz drewniany dom, serio tego nie widzisz? Nie dość, że jesteś niezręczny, to jeszcze ślepy, czy daltonista?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie ma się czym ekscytować, bo niby czym dla ciebie jest brązowy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Sygnalizacją zmiany, Bazyl. Ile to już lat minęło?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie wiem, ale wolałbym niebieski. To mój ulubiony kolor. Mam nadzieję, że moja koszulka jest niebieska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Na razie to ona jest żadna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Napijesz się może?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie mam ochoty. Zepsułeś mi humor.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wiesz, że się z tobą drażnię. Śmiesznie warczysz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-I śmiesznie gryzę. I śmiesznie macham tasakiem. I podobno śmiesznie kicham.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Pogódź się z tym, że cały jesteś śmieszny. Nic, tylko do cyrku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Masz babcine poczucie humoru, wiesz o tym?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A ty słabe poczucie kolorystyki. Ale mimo tego, jestem dumny z twoich postępów. Chociaż jeśli mam być szczery, nie wiem, dlaczego chwalisz się akurat mnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Akurat byłeś najbliżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Akurat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To właśnie powiedziałem. A teraz wynoszę się stąd, bo mam napięty grafik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-I krzyżyk na drogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; Taksówką dojechałem do Czekoladowej Rozpaczy i zamówiłem sobie niezmierzoną ilość słodkości. Czekolada we śnie smakuje o wiele lepiej, a teraz nawet jest naprawdę brązowa i mam świadomość jej realności. Przedtem była czarna, a to mało czekoladowa barwa. Delektowałem się wspólnie z wróżkiem Bajglem, moim dobrym kolegą, który akurat zbierał pyłek kwiatów w okolicy. Proszę mnie nie oceniać, każdy lubi wróżki, choćby podświadomie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie uważasz, że z Krokodylem coś jest dzisiaj nie tak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co masz na myśli?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Jest jakiś nie w sosie. - Bajgiel wskazał na właściciela kawiarenki, który w swoim eleganckim fraku stał przy barze z zamyśloną miną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Może i masz rację. To ciekawe, bo wydawało mi się, że wszyscy się cieszą z pojawienia się nowych kolorów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Spytajmy go, o co chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Udałem się za nim, jednak za sekundę wróciłem się do stolika i zabrałem czekoladkę na patyku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Krokodylu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co? Co się stało, chłopaki?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To my przyszliśmy spytać, co się stało. Jesteś jakiś posępny dzisiaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Niektórzy klienci zebrali się, aby również dowiedzieć się, co się dzieje z Krokodylem. Tak jak się spodziewałem, zaczął musical i zaśpiewał o nieszczęściu, jakie go spotkało. Przyznaję, że już na początku straciłem wątek, na filmach też tak miewam. Kiedy już skończył i zszedł ze stołu, a reflektory zgasły zastąpione blaskiem żyrandola, wyrzuciłem przerzuty patyczek od czekoladki i zapytałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No, czyli co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Zozo okradł mnie po raz kolejny. Nie wiem, jak mam sobie z nim poradzić! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Kijem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Raczej trutką na szczury. - Stwierdził Bajgiel taplający się w gorącej czekoladzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To na nic, dzieci. Próbowałem już wszystkiego, a ten oprych i jego ekipa powracają jak bumerang. Zbankrutuję w końcu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Zerknąłem na stos czekoladowości, za które nawet nie zapłaciłem i przesunąłem się, aby jakoś zasłonić sobą ten widok. Nigdy nie płacę w tym świecie, co bóg to bóg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Może osobiście na nich zapolujemy? - Zaproponowałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To niebezpieczne. Powinniśmy mieć tu jakąś policję, chociażby samozwańczą, cokolwiek!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Postaram się o to zadbać, ale nie obiecuję, że mi się uda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; W drodze powrotnej jeszcze chciałem pochwalić się Szatanowi swoimi postępami społecznymi, ale nie zastałem go w jego wieży. Nawet strażnicze szkielety nie pilnowały wrót. Dzwonnik zaś nie próżnował i znowu zaczął wydzwaniać godzinę. Zgodnie z jego zwyczajem, zaczął później drzeć japę, więc spróbowałem rzucić w niego butem. Nie trafiłem, a obuwie w zgodzie z grawitacją wróciło i zdzieliło mnie w twarz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Obudziłem się i uświadomiłem sobie, że już sobota. Miałem wczoraj trochę męczący dzień, bo jeździłem za książkami do szkoły. Dzisiaj znowu musiałem jechać do centrum, na szczęście w celach rozrywkowych. Gapiłem się w sufit i marzyłem, aby tego dnia nikt mi nie zepsuł. Oczywiście zawsze ktoś mi go psuje. Pamiętam jak wyjęli mnie z brzucha matki i światło było za jasne, o jak się wtedy wściekłem. A pielęgniarka była taka „aguguuu”, a ja byłem taki „zamknij jamę, bo właśnie uświadomiłem sobie w jakim gównie się znalazłem i nie jestem w najlepszym humorze, a jak ci nie pasuje, to zawijaj dupę w troki i cię nie widzę”. Wtedy tego nie powiedziałem, ale pomyślałem. Ale ona i tak się chyba obraziła. Matka mówiła, że to dlatego, że w ogóle nie płakałem, tylko minę miałem nie bardzo. Ale według mnie, położna po prostu odebrała moje sygnały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Hej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A! - Poderwałem się szybko do siadu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Kojarzysz tą piosenkę? - Klemens kucał przy moim łóżku. - Ty druha we mnie masz, ty druha we mnie masz...kiedy szukasz, gdzie twój dom...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ten film mnie przeraża. Czego tu w ogóle chcesz? - Wstałem i pociągnąłem Klemensa za rękaw do wyjścia. - Usuń się łaskawie z terenu mojego nowego królestwa, jeszcze się tu porządnie nie urządziłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A jak już się urządzisz to zorganizujemy parapetówę, no nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-...Nie. - Trzasnąłem drzwiami. Postanowiłem postać obok, aby usłyszeć, czy aby tamten sobie poszedł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ale wiesz, że już jest południe?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Em, no i?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Edgar mówił, że macie gdzieś jechać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Chwilkę do mnie nie docierało, o co mu właściwie chodziło, ale zaraz oprzytomniałem i w tempie błyskawicznym byłem już gotów do wyjścia o godzinie pierwszej. Właściwie to zapomniałem od kogo i w jakich okolicznościach dostałem swój bilet, nie zastanawiałem się, czy Abel tam będzie, bardziej interesowało mnie, co tam będzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Siedzieliśmy już na widowni pod jednym ze sporych namiotów. Pełno brzydkich ludzi, popcornu, kolorowych świateł, rozwrzeszczanych dzieci i muzyka grająca cicho, trochę wesoła, ale i niepokojąca jednocześnie. Jak ktoś kiedyś oglądał „Mordercze klowny z kosmosu” to rozumie moje odczucia. O, albo „To”. Może i klauni nie są straszni, ale jeśli spojrzeć z tej perspektywy, no to cóż. Poza tym, klauni w świecie realnym to ludzie, więc w zasadzie strach przed mordercą w głupim przebraniu, a brak strachu przed zwykłym mordercą to skrajne nieporozumienie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ciao! Ciao! Moi drodzy, buongiorno! Pragnę powitać was na naszym wspaniałym, przezabawnym, jak i tajemniczym spektaklu pełnym dziwów, ryzyka, żartów i zabawy! Obiecuję, że nie będziecie chcieli po tym doświadczeniu opuścić naszego namiotu! Pilnujcie, abyście czasem nie popękali ze śmiechu, ponieważ nasi klauni rozbawią was do łez! Człowiek pająk doprowadzi do krzyku, mężczyzna jak byk sprawi, że na długo nie opuści was zdziwienie, a karłowaci ludzie zaintrygują was na długi, długi czas! Oczywiście, nie są to nasze najlepsze numery, ponieważ nasz niezwykły cyrk ma jeszcze dla was mnóstwo dziwadeł, które spędzą wam sen z oczu i zmuszą do głębszego zastanowienia. Ja, iluzjonista i właściciel cyrku: Gomez, pragnę was uprzejmie zaprosić do zabawy z cyrkiem „Bizzarri”!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Zgasły na chwilę wszystkie światła i na arenie została jedynie ledwo widoczna, zielonkawa poświata. Zaraz rozbłysły kolorowe reflektory, a człowiek w cylindrze zniknął jak sen. Rozbrzmiała radosna muzyka. Wyszli artyści wraz ze zwierzętami i rozpoczęli paradę na wielkiej arenie. Wszystko zwracało moją uwagę, nie mogłem się skupić. Wydawać by się na początku mogło, że „Bizzarri” nie ma nic specjalnego do pokazania. Okazało się jednak, że do zgrai tej należała postać cała obrośnięta długimi, ciemnymi włosami, pół dziewczynka, pół koń oraz na przykład człowiek-ryba, którego wieziono w ogromnym akwarium. Były też tygrysy, których w ogóle nikt nie trzymał na uwięzi. Również lew spacerował luzem, tak jak i kolorowe zebry lub słonie w idiotycznych czapkach. Gdy parada usunęła się ze sceny, mogliśmy obejrzeć pierwszy występ. Z początku nic ciekawego, tylko wygłupiający się klauni. Nie mój humor. Również żonglerka w wykonaniu mimów nie zrobiła na mnie wrażenia. Dopiero gdy pojawiła się kobieta w różowej peruce, gorsecie w paski i tiulowej, barwnej spódnicy, którą przedstawiono jako Georgette, wywarła na mnie jakieś wrażenie. Jej występ polegał na tańcu z rozśpiewanymi, fruwającymi wokół niej papugami. Ptaki były również na tyle posłuszne, że na jej komendę wykonywały sztuczki w powietrzu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Oto była Georgette i rozśpiewane papugi! - Krzyknął Gomez i zwiał z pola widzenia. Za chwilkę wbiegł znowu z kolejną zapowiedzią. Skakał jak jakiś kretyn. - Najwyższa pora na karłowatych ludzi! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Ci najlepiej widoczni byli na trzech dużych ekranach, zaczepionych na słupach, wysoko wokół areny. Gdy przybiegli do pana kierownika, z daleka wyglądali jak myszki, albo nawet mrówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Witam, witam! - Odezwał się drobniutki pan do mikrofonu, który trzymał mu wąsacz Gomez. - Me imię Szmela, a oto pragnę przedstawić wam moją żonę, Szmedulę! To moja córka Szmaladet, a oto jej młodszy brat! Ma na imię Bob. - Widownia zaniosła się śmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Pokaz kurdupli nie trwał długo i za chwilę mieliśmy do czynienia z czymś bardziej kontrowersyjnym. Oto ukazała się nam w połowie dziewczynka i w połowie klaczka. Wyglądała jak centaur. Na imię jej było Puledra. Na buzi miała czerwoną maskę karnawałową, a odziana była w krótką bluzkę z cekinami. Czy to zabrzmi chamsko, kiedy powiem, że umaszczenia była siwego? Jednak nie tylko to przeraziło większość widowni. Głównie chodziło o to, że dziewczynka miała w ręce bat, a na arenę wprowadzono młodego chłopaka, który miał założony jakby kaganiec i nie potrafił chodzić na dwóch nogach, a przynajmniej nie zapowiadało się na to, żeby przybrał ludzką postawę. Jego ubrania były poszarpane. Awanturował się i warczał, jakby wpadł w furię. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Myślę, że on tylko udaję. - Powiedziała do mnie Monika, narzeczona Edgara. - Inaczej już by ich zgarnęła policja za postępowanie niehumanitarne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Gomez zbliżył się i zdjął kaganiec chłopakowi, którego wciąż mocno na łańcuchu trzymał sporej postury mężczyzna w masce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Azor, siad! - Roześmiał się donośnie, a tamten próbował się na niego rzucić z zębami. - Ma na imię Malakai i bądźcie dla niego wyrozumiali. Jest po prostu nieśmiały! - Chwycił twarz Malakaia, który wciąż na niego warczał. Mogliśmy przyjrzeć się mu na ekranach. - Spójrzcie, jakie ma zęby! - Wyposażony był w rekinie zęby, prawdopodobnie bardzo ostre, ale pożółkłe i trochę krzywe. - Powiedziałbym, że to mój ulubieniec, ale reszta mogłaby być zazdrosna. - Zaśmiał się Gomez, a Puledra pokręciła głową z założonymi rękami. - Jego historia jest straszna i dołująca. Może wydawać się wam, że wychowały go wilki i po części macie rację! Ale nie martwcie się, u nas jest szczęśliwy. - I wybiegł z pola rażenia. Puledra kłusowała dookoła z batem w ręce, a Malakai za chwilę został spuszczony z łańcucha. Mężczyzna, który go tu przyprowadził uciekał ile sił w nogach, gdy dzikus próbował się nań rzucić. Później próbował dogonić Puledrę, ale na marne. Centaurzyca niebawem zaczęła przymuszać go batem do wykonywania sztuczek, na przykład takich z metalowym kółkiem, albo zwyczajnie do aportowania. Spojrzałem wymownie na Monikę, a ta na mnie. Myślę, że oboje mieliśmy miny jak ofiary traumy powypadkowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wow. - Podsumował krótko Edgar i z powrotem zajął się siorbaniem napoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Gdy Malakai zmęczył się, Puledra wygoniła go ze sceny i wyszła za nim. Nie było to ostatnie dziwaczne przedstawienie. Niedługo później dzieci zaczęły płakać widząc, jak z jednego z klaunów zwanego Jurijem zdejmowano żywcem skórę, a później na nowo przyszywano. Również strzelano do niego z kuszy, a ten stał niewzruszenie i nic nie wskazywało na to, aby chciało mu się umrzeć w najbliższym czasie, albo chociaż zwijać się z bólu po podpaleniu. Wspomnę jeszcze, że kilka osób na widowni zdążyło już zasłabnąć i trzeba było ich wyprowadzić. Być może dla złagodzenia sytuacji następnie pokazano tańce małpek na grzbietach słoni-akrobatów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Czy tylko ja uważam, że to było urocze? - Znowu wpadł Gomez w jego głupich spodniach w pionowe paski. Nie czułem wobec gościa sympatii. Coś w podświadomości podpowiadało mi, że to śmieć. - Wiecie co jest jeszcze urocze? Dzieci są urocze. A szczególnie nasz Guenille. Chcieliśmy zmusić go, żeby założył na to przedstawienie sukienkę, ale uparł się, że chce być męski. Nic jednak nie zdołało mu uświadomić, że rajtuzy wcale nie sprawią, że będzie wyglądał bardziej męsko. Eva, Lynn, zagrajcie mu pięknie, proszę. - Światło zostało skierowane na bliźniaczki syjamskie, siedzące na znajdującej się wysoko platformie. Choć jedna władała prawą ręką, a druga władała jedynie lewą ręką, zaczęły grać na akordeonie. Niebawem pojawił się wcześniej wspomniany Guenille. Z daleka nie mogłem do końca się przyjrzeć, ale gdy zobaczyłem jego oblicze na ekranie, prawie się poplułem. Blond loki, twarz pełna piegów, zielone oczy. Abel Baudelaire we własnej osobie. Umyty, umalowany i w rajstopach w czarne i zielone paski. Wykonywał akrobacje, chodząc po cienkiej linie, bez żadnego zabezpieczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Raz byliśmy w Krakowskiej restauracji na skraju drogi, gdzie Guenille natknął się na szczura. Jedzenie było tam tak paskudne, że zrobiło mu się szkoda zwierzątka, więc przygarnął je i nazwał Zozo. - Gomez nie zamykał się. Abel zaś wykonywał na linie jakieś ruchy baletowe. Za chwilę towarzyszyli mu także ludzie na szczudłach. Panienka w niebieskich spodniach podała mu szczura, a chłopak w złotych podał mu bukiet kwiatów. - Hans, proszę cię, takie rzeczy to dopiero za kulisami! - Abel bawił się na linie z Zozo. - Kiedyś wykonywał taniec na linie ze swoją towarzyszką Boną, ale tamta postanowiła zrobić karierę. Teraz pracuje na zmywaku. Tragiczna historia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Abel pojawił się jeszcze później, na zakończenie zabawnego monologu sześciorękiego mężczyzny z czterema oczami. Spider Boy cytował nawet jakiegoś poetę. Baudelaire jedynie sypał mu brokat z wysokości. Pająk chciał jeszcze śpiewać, ale występ przerwał mu koleś z rogami i ogonem, zwany Tjurem. Zaczęli się kłócić, aż w końcu przyszli klauni i podali im ciasta, żeby zaczęli się nimi rzucać. Chciałbym jeszcze wspomnieć o kurczakach bez głów, które podobno karmione są przez strzykawkę i facecie zwanym Merman, który nie może żyć poza wodą. Później pojawiła się jeszcze Puledra i Abel, wykonujący akrobacje na jej grzbiecie. Byli także tancerze i wygłupy z udziałem widzów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Miałem już dość. Podobno minęły niecałe dwie godziny, a czułem, jakbym spędził w namiocie cały dzień. Byłem szczęśliwy, gdy wyszliśmy. Padał śnieg i powróciłem umysłem do rzeczywistości. Edgar rozmawiał z Moniką, a ja korzystając z ich nieuwagi, postanowiłem się zgubić. Chciałem porozmawiać z Ablem, ale ciężko było mi go znaleźć wśród tylu namiotów i ludzi. Bezczelnie jednak zaglądałem do namiotów i rozglądałem się za nim. Po parunastu minutach, przechodząc nieopodal klatek z dzikimi kotami, usłyszałem rozmowę. Nie chciałem, aby mnie zauważono, więc schowałem się dyskretnie za skrzynią niedaleko, tak, żebym mógł wszystko słyszeć. Dzieci tak mają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Mamy tylko godzinę na wymyślenie czegoś lepszego. - Gomez kręcił wąsa przed lustrem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Nie mamy nic więcej, nie przygotowywaliśmy się. - Georgette karmiła swoje papugi, odwrócona plecami w moją stronę. Abel siedział w kącie ze szczurem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Potrzebujemy pieniędzy, Georgette, a do zarobku potrzebujemy popularności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Jesteśmy już sławni, czego ty jeszcze oczekujesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Że będziemy mieli powód, aby podnieść ceny biletów. Gdyby nie wypadek Dominique, mielibyśmy czym zabłysnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Już jesteśmy bogaci. Poza tym, ty poważnie sądzisz, że tresura tygrysów robi większe wrażenie, niż kontrowersja, jaką dzisiaj zaprezentowaliśmy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Aby cyrk był cyrkiem, powinien funkcjonować jednocześnie na cyrkowych podstawach. Chociaż czekaj, daj mi chwilę...Chyba podsunęłaś mi świetny pomysł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-O Boże...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Chcą kontrowersji, to ją dostaną. Guenille, do mnie! - Abel niechętnie wstał i przyszedł do Gomeza. Zozo skrył się pod kapelusikiem blondyna. - Będziesz się dzisiaj bawił z tygrysami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Aż jeden z kotów, prawie że wyłysiały, podniósł głowę i nie mógł uwierzyć w to, co powiedział Gomez.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Niby co będę miał robić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Dam ci bacik i zaszalejesz. W końcu powinieneś mieć coś po matce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Abel spojrzał w stronę klatek. Minę miał niewyraźną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Przecież ostatnio została prawie rozszarpana. Teraz powoli umiera w wagonie. Poważnie myślisz, że ja, w wieku jedenastu lat, będę w stanie poradzić sobie z tygrysem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Są inteligentne, więc jak się postarasz, to nic ci nie zrobią. Poza tym, nawet jeśli stracisz rękę, albo nogę, nikomu nic się nie stanie, poza tobą. Nie sądzę, żeby spotkały nas z tej racji jakieś konsekwencje, nie sądzicie? Ty tym bardziej nie możesz mi się postawić, raczej nie masz jak mnie pozwać. Dopóki cię karmię i ubieram, nie ma szans, abyś mógł mi się jakkolwiek sprzeciwić. - &lt;i&gt;Mam wątpliwości, czy to o karmieniu i ubieraniu jest do końca prawdą, ale dobra.&lt;/i&gt; - W końcu jesteśmy jedną wielką rodziną. - Gomez przytulił Abla. - A teraz idźcie się przebrać, moi mili i przekażcie reszcie, że między Puledrą i Jurijem wystąpi Guenille. A ja może poszukam mojej peleryny. - Powiedział zadowolony i wyszedł z namiotu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Georgette, papugi i Abel dłuższą chwilę nic się nie odzywali. Piegus jednak po chwili przemyśleń chwycił jeden z noży znajdujących się w skrzynce niedaleko i skierował się do wyjścia. Treserka papug jednak zatrzymała go w ostatniej chwili, choć tamten wciąż przybierał awanturniczo nogami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-On jest jakiś chory! Ja go zamorduje! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No chyba nie teraz! Opanuj się dzieciaku, bo za chwilę wszystko zniszczysz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co ja ci zniszczę? Wszystko tu jest zniszczone! Od dawna! Jak ja go nienawidzę!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Waruj, albo rzucę cię tygrysom!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Daj mi kamień, ustrzelę go. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-To nie jest dobry moment. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Każdy moment jest dobry na morderstwo. Ile mu się damy jeszcze pierdolić? Nie masz tego dosyć? Chcesz mi powiedzieć, że się świetnie bawisz? - Georgette próbowała do niego mówić, ale ten nie przerywał wywodu. - Żyjemy na kłamstwach! Nasza egzystencja to żart! Siad, leżeć, turlać się! Tego zawsze chciałaś? Przecież to jest tragiczne! Ju-już wolałbym siedzieć na ulicy i błagać o parę groszy, zamieszkać w kartonie czy...czy... i pić z kałuży! A nie, czekaj moment, nie raz już to robiłem, bo co? Bo my się tutaj nie liczymy! My się w ogóle nie liczymy! Jesteśmy tylko trybikiem w tej...maszynie zagłady! - I wydzierał się tak jeszcze dobre dwie minuty, dopóki nie stracił porządnie wątku. Georgette wyrwała mu nóż z ręki i zaniosła z powrotem do skrzynki, którą zamknęła i wyniosła ze sobą, ale zaraz zawróciła, zdzieliła dzieciaka w czerep i dopiero wyszła na dobre. Chciałem się odezwać, dać znak o swojej obecności, ale nie zdążyłem. Blondyn wybiegł na zewnątrz i zgubiłem go. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie powinieneś nam tak uciekać. Jeszcze by cię porwali, nie daj Boże, albo by ci się jakaś krzywda stała i co? - Prawił mi Edgar. Monika siedziała obok niego i pisała smsa. Ja tylko gapiłem się przez okno samochodu, oglądając jaskrawo oświetlone, miejskie ulice. W środku zimy szybko robi się ciemno, a my jeszcze byliśmy w KFC.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Na jakim kanale leci „Czarodziejka z księżyca”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ja cię próbuje czegoś nauczyć, a ty...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Chyba na Polsacie kiedyś widziałam. Albo „Digimony” widziałam na Polsacie... - Monika odezwała się w końcu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No ja bardzo dziękuję za uwagę. - Oburzył się Edgar.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wiecie co wam powiem? Już nigdy nie pójdę do cyrku. To było zbyt wiele. Oglądałam kiedyś dokument, w którym mówili, że cyrk to dzieło Szatana. - Zaśmiała się Monika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Narzeczeństwo zaczęło dyskutować na ten temat, a ja w tym czasie przymknąłem oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Znowu zespawnowałem się w randomowym miejscu w Labiryncie Snów. Tym razem na cmentarzu, a dokładnie na nagrobku poprzedniego grabarza. Wydało mi się to być śmiesznie ironiczne, aż się zaśmiałem, aczkolwiek moher z czerwoną twarzą spojrzał na mnie jak na kretyna, więc ogarnąłem się i spokojnie oddaliłem się, dając zmarłym zaznać spokoju. Wlazłem kotu do samochodu, akurat jechał do Czekoladowej Rozpaczy. Pobujałem się do Krokodyla, który wciąż był zrozpaczony ostatnimi kradzieżami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Dobra, słuchaj stary. Mam taki mało natchniony pomysł. - Łuskowaty spojrzał na mnie zmęczonym wzrokiem, nie bardzo miał ochotę mnie słuchać. - Zbiorę ekipę, i będziemy robić za tutejszą straż. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie lepiej byłoby, gdybyś zorganizował tu jakąś policję? Taką oficjalną i profesjonalną?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie, nie, nie. Będzie świetnie, mówię ci. Od razu zmniejszy się procent przestępstwa w okolicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nikt u nas nie ma kwalifikacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Każdy może być bohaterem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ty też?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A co to miało znaczyć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Świetnie. Potrzebuję kogoś, kto zorganizuje ogłoszenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Może ja bym to zrobił? - Niespodziewanie pojawił się burmistrz. Jest on wielkim, białym prostokątem na czterech ostrych odnóżach, a jego twarz wygląda jak u He-Mana, albo przystojniaka z anime z lat osiemdziesiątych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Nie wydaje mi się. Potrzebuję kogoś, kto ma odpowiednie kwalifikacje. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Potrzeba kwalifikacji do zrobienia plakatów? - Spytał zrozpaczony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Po pierwsze, to potrzeba do tego rąk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;O pomoc poprosiłem Bajgla i króliczki. Nie wspominałem o nich wcześniej. Są to postaci niewielkie, nie wiele większe od tych karłowatych, których widziałem w cyrku. Jedno z nich to Jess, chyba chłopiec. Jego włosy są czarne i równo ścięte do ramion, także jego królicze, postawione uszy są tej barwy. Nosi przeważnie białe wdzianko w kratkę. Benjamin ma włosy od miski, które zakrywają mu oczy. Ten ma białe włosy i uszy spuszczone w dół, nosi tunikę z kołnierzykiem. Ich siostra na imię ma Ku, nosi sukienkę z kieszonką z przodu, a czerwone włosy plecie w warkocze. Są to sympatyczne postaci, bardzo spokojne i ugodowe. Z chęcią zgodzili się pomóc przy plakatach. Nie opisywałem chyba jeszcze Bajgla. Wygląda jak mały, skrzydlaty książę. Jego uszy są szpiczaste i zawsze świeci się na biało. Czasem spada mu tycia korona z głowy. Ostatnio wpadła mu do kanałów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ej, wstawaj nie udawaj! - Obudził mnie irytujący, męski głos.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie widzisz, że jestem zajęty?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Jak jesteś śpiący, to idź do łóżka. Gdybym pozwolił ci spać w samochodzie, pewnie zamieniłbyś się w bałwana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Zmierzyłem Edgara wzrokiem i oburzony wyszedłem z samochodu. Czym prędzej poszedłem do domu, aby wyleczyć traumę po cyrku na przykład oglądając telewizję, albo iść do siebie i przemyśleć parę poważnych spraw, jak to jedenastolatki mają w zwyczaju. Wszedłem oczywiście po drodze do kuchni, żeby zrobić sobie herbaty i może zwinąć przy okazji jakieś jedzonko. Spotkałem na miejscu Lucjana i Adelajdę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Cześć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-I jak było? - Spytał Lucek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Em...wiesz co? Ja to sobie muszę przemyśleć. Chyba mam uszczerbek na zdrowiu psychicznym i do tego jakiś tik nerwowy mi się zrobił, że jak tak postawię nogę, to zaczyna drgać. Widzisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-To co oni tam robili?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Zabijali się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No bez kitu. W ogóle to głodny jestem. Niby jadłem niedawno, ale to było kiedyś. Zrobisz herbaty w dzbanku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A czemu ja?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Bo akurat tu stoisz. Sam bym zrobił, ale mam dużo roboty. O, i wezmę sobie kota. - Buka, bo tak nazywała się kicia, była teoretycznie kotem Adelajdy, a praktycznie to wszystkich. Jakoś tak nam się osobowości zgrały, więc się z kotkiem polubiliśmy. Nawet trochę z wyglądu jesteśmy podobni, bo ma całkiem czarne futro. Oczy tylko ma złote. Podobno kiedyś była czystym złem i nikt jej nie lubił, ale dojrzała i stała się bardzo miłym kotkiem. Wiadomo, z kotami to jest tak, że często je jakoś zawieje i będą atakowały, gryzły, drapały i pluły jadem z dupy, ale to po prostu trzeba zaakceptować i korzystać z tych momentów, kiedy kot jest w stanie okazać trochę sympatii. Tylko bez przesady, bo zwierzątko poczuje się zdegustowane i zniechęci się do przyjaźni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Tak więc zaniosłem Bukę na górę, do swojego pokoju. Włączyłem tylko lampkę, bo światło z sufitu mnie razi i wypala oczy. Nie zamykałem drzwi, bo pewnie za chwilę musiałbym wstawać, aby je otworzyć kotu. Ta jednak musiała być już zmęczona dniem, spojrzała przez okno na śnieżycę, po czym położyła się pod moja poduszką. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Też mam już dość tego mrozu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Siedziałem dłuższy czas i gapiłem się w okno. Próbowałem się zastanawiać, ale nie miałem siły, aby się skupić, więc umysłem byłem gdzieś zakopany w gęstych chmurach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Umyj się i idź spać. - Beatrisa weszła prawie bezszelestnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Żartujesz? Jest dopiero wieczór.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Przecież i tak nie masz nic do roboty. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ja kontempluje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Matka szybko mnie olała, również kot poszedł za nią oczekując chyba, że dostanie od niej jeść. Ja zacząłem zastanawiać się, czy skacząc z takiej wysokości zabiłbym się. Zbliżyłem się bardziej do okna, aby oprzeć się na parapecie i spojrzeć w dół. Trudno było mi określić wysokość. Noc była dość jasna. Rozejrzałem się po podwórku i zauważyłem coś dziwnego. Na śniegu były świeże ślady, skierowane do lasu. Później z domu wyszedł Edgar z Moniką. Chyba tego nie zauważyli. Poszli do samochodu i odjechali do swojego domu. Sądziłem, że zostaną na noc. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mówiłem już coś o moim pokoju? Chyba nie. Najbardziej bolesne są tu te pastelowe kolory. Nie wiem, kto to urządzał, ale ściany są tu blado różowe, meble z jasnego drewna, dajmy na to takie biurko, czy szafę. Łóżko zresztą też. Materac mam biały w cienkie, błękitne paski. Sprawdzałem to pod prześcieradłem, nie mogłem się powstrzymać. Pościel mam jakąś zielonkawą w kratę. Drugie łóżko jest takie samo. Nie wiem, po co to tu stoi, pewnie te meble były tu już wiele lat przede mną, chociaż wyglądają tak świeżo. Ja wybrałem sobie oczywiście łóżko przy oknie. Poza tym, nad tym drugim łóżkiem wisi obrazek żółwia. Dywan za to jest jakiś sraczkowato-żółtawo-brązowy, nie wiem, jak mam to potraktować. Chyba najlepiej czymś żrącym. Dajcie mi rok, a ściany i podłoga będą czarne, a dywan spłonie w brutalnym rytuale.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No więc?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-...Co? - Spojrzałem na Petrę, która stanęła mi na drodze do pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Moje życzenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A moje życzenia? Najpierw ty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Mam dzisiaj urodziny, lebiodo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-A ja mam nieurodziny. Zaskoczona?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-POZA TYM dzisiaj urządzam przyjęcie z tej okazji i zaprosiłam moje koleżanki ze szkoły. Mam więc prośbę, a nawet rozkaz. Ubierz się jakoś przyzwoicie i zakryj te wory pod oczami, bo wyglądasz tragicznie. Chciałabym jeszcze, abyś się uczesał i odstawił lepiej tą miskę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie schudnę w kilka godzin.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wiem, ale głodówka źle ci nie zrobi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Tak właśnie dostałem szlaban za wyszarpanie połowy włosów Petrze. Beatrisa dała mi bana na telewizję na najbliższe trzy dni i kazała siedzieć cały dzień w pokoju. Zacząłem podejrzewać, że coś ją opętało. Nigdy wcześniej nie była wobec mnie stanowcza. Maurycy za to tylko się śmiał i próbował jakoś uspokoić Petrę, która chciała się na mnie rzucić z pazurami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Pół godziny przesiedziałem na łóżku, po czym zdałem sobie sprawę, że przecież nikt mnie nie pilnuje i już miałem sto pomysłów na minutę. Poszedłem za chwilę do pokoju Petry. Ta przygotowywała sobie biżuterię do sukienki urodzinowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Czego ty tu Nikita chcesz? Nie widzisz, że jestem zajęta?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Jasne, oczywiście. Ja tylko przyszedłem powiedzieć ci coś ważnego, a nawet przydatnego - Byłem bardzo zainspirowany. - Słyszałaś kiedyś co się stanie, jeśli przyjęcie urodzinowe się nie uda, albo nikt na nie nie przyjdzie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co mnie to obchodzi? Moja impreza będzie udana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No wiem, wiem, nie ma we mnie ani krzty zwątpienia. Tylko ostrzegam na wszelki wypadek. Wiele osób to przeżyło, zaufaj mi, że to prawda. Kiedy impreza nie wyjdzie, albo nikt z gości się nie zjawi, w nocy pojawi się klaun, który będzie próbował zabić jubilata oraz całą jego rodzinę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nikita, ja też widziałam ten film.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co? Nie! Pennywise nie atakował ludzi w urodziny! Jezu, ale ty nic nie ogarniasz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Zawracasz mi tylko głowę. - Odwróciła się w moją stronę nabuzowana, ale za chwilę uśmiechnęła się szyderczo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Idziemy. - Zaskoczył mnie Lucjan. Podniósł mnie i bez żadnego trudu zaniósł do mojego pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Szlag by cię i twoje wszystkie koleżanki! - Rzuciłem tylko do dziewczyny. Ta pokazała mi język i trzasnęła drzwiami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Nie raz próbowałem się wymknąć, ale za każdą moją próbą zostałem z powrotem cofnięty do pokoju. Oczywiście mogłem wychodzić do łazienki i w ogóle, nawet Adelajda przyniosła mi obiad, ale wszyscy byli na mnie nastawieni jak na mordercę na dożywociu, a tak przynajmniej mi się zdawało. Spojrzałem na zegarek i było już popołudnie. Zauważyłem, że nie usłyszałem jak na razie żadnego hałasu. Odniosłem wrażenie, że nikogo nie ma w domu, a już na pewno nie odbywa się żadna impreza urodzinowa. Wyjrzałem więc na korytarz aby skontrolować sytuację. Zauważyłem, że do pokoju Petry drzwi były uchylone. Usłyszałem głos Beatrisy i zainteresowałem się, tak więc podkradłem się, aby zobaczyć, co się dzieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Nie przejmuj się kochanie. Lepiej, żeby nikt nie przyszedł, niż żeby przyszły same fałszywe osoby. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Petra szlochała w poduszkę. Była ubrana w swoje błyskotki i różową sukienkę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co jest? - Postanowiłem spytać i to był błąd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wynoś się! To przez ciebie! - Wrzasnęła na mnie zapłakana Petra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co?! Co zrobiłem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Laura też...zrobiła...imprezę... - Próbowała mówić przez łzy. - I nikt...nikt do mnie nie przyszedł! - I znowu twarz w poduszkę i ryk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-O mój Boże! Przepraszam! - Powiedziałem pretensjonalnie i trochę ironicznie. - Może po prostu nikt cię nie lubi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;I tak oto powróciłem do swojego pokoju w podskokach widząc wyraz twarzy matki.&lt;i&gt; Dobry żart. Od dzisiaj jestem medium. Biorę stówę za horoskop plus przepowiedzenie numerów w Lotto, a jak dorzucicie wieloowocową Hubbe Bubbe, to wam jeszcze dam zupy.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mam po prostu wspaniałe ferie. Nie dość, że siedzę w jednym domu z psychopatami, to jeszcze mam szlaban i wszyscy mną gardzą. &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;Postanowiłem już tego dnia nikomu nie podpaść, więc skradałem się wieczorem po domu, aby włamać się do piwnicy tak, żeby nikt nie widział. Nie miałem złych zamiarów, chciałem tylko znaleźć sanki. Bo kto w tych czasach nie ma sanek? Ja nawet w bloku miałem jedne. Były drewniane i miały przywiązany do przodu czerwony, mechaty sznurek. Zawsze zakładałem do nich czerwony sweter, taki jak dziś, żeby pasował. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Nie było specjalnie trudu, aby wejść do piwnicy. W końcu codziennie Maurycy tam schodził, a wejście musiało być wygodne dla pacjentów. Niby były drzwi do gabinetu, ale nie zamierzałem się tam dostać. Poza tym, pewnie o tej porze były zamknięte, no&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: times, &amp;quot;times new roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;i na pewno nikt nie trzymałby tam sanek. Zignorowałem to więc i wybrałem drzwi po prawej. Były drewniane i ciężkie. Wisiała na nich kłódka, otwarta na szczęście. Popchnąłem wrota z całych sił, a te opornie zaczęły się otwierać. Powiało chłodem i smrodem. Znalazłem włącznik światła. Był cały brudny i zakurzony. Gdy już oświetliłem pomieszczenie, okazało się, że włączając światło, prawie przycisnąłem sporego pająka piwnicznego. Wzdrygnąłem się i zrobiłem do pajęczaka dziwną minę. On chyba do mnie też, ale miał za małą twarz, abym mógł się porządnie przyjrzeć. Przypomniał mi się człowiek-pająk z cyrku. W ogóle cały sufit był zawładnięty przez pajęczy ród. Nie wiedziałem, czego mogę się jeszcze spodziewać i zacząłem żałować, że nie zabrałem ze sobą latarki. Piwnica była duża. Znajdowały się tu rozlatane meble, kartonowe pudła, jakieś klamoty i zabawki. Nawet znalazłem tam duże, ciężkie futro na wieszaku. Zaintrygowało mnie to, więc sprawdziłem, czy nie znajdę w środku czegoś przykrego i założyłem futro na siebie. Tak pięknie wystrojony przeszukiwałem pudła. Niestety, nigdzie nie znalazłem sanek. Zastanowiłem się moment i doszedłem do wniosku, że sanki są trochę za duże na takie pudełka, chyba, że to sanki mini. Wyprostowałem się i kichnąłem. Usłyszałem za sobą skrzypienie drzwi, jakby ktoś wchodził do środka. Mógł to być któryś z domowników, ale lepiej dmuchać na zimne. Najbliższą mi bronią była rakieta do babimbona, tak więc chwyciłem ją i czekałem, aż usłyszę kroki. Było tak, jak się spodziewałem. Postać zbliżała się do mnie. Gdy była już wystarczająco blisko, odwróciłem się nagle z dzikim okrzykiem. Oboje zaczęliśmy wrzeszczeć jak idioci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-WALNIESZ MNIE TYM TO ZGINIESZ MARNIE!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-DLACZEGO SIĘ SKRADASZ?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-NIE SKRADAŁAM SIĘ, ZWYCZAJNIE SZŁAM!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-DLACZEGO TAK KRZYCZYMY?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie wiem.  - To była tylko Adelajda. - Psychiczny jesteś? Kto o tej porze schodzi do piwnicy? Albo nie, inaczej. Kto w ogóle schodzi do piwnicy i to w dodatku samotnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Sanek szukam. Szkoda by było zmarnować taką śnieżycę, nie sądzisz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-No mnie tam zaspy jakoś nie cieszą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Bo ty jesteś już stara.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ty też będziesz gardził śniegiem, jak będziesz musiał o szóstej rano popierdalać na przystanek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Najwyżej będę jechał na sankach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;-Nie, to możliwe tylko z powrotem. Od domu na przystanek nie jest z górki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Najwyżej zrobię jak na hulajnodze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Szybciej byłoby iść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Nagle zaskrzypiały drzwi. Adelajda odwróciła się powoli, ja również spojrzałem, aczkolwiek mniej przejęty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Przeciąg? - Zasugerowałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Wiesz co? Może lepiej stąd idźmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Cykasz się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Z kąta piwnicy usłyszeliśmy cichy, ponury śmiech. Nawet się nie oglądaliśmy za siebie, tylko wialiśmy tak szybko, jak to było możliwe i aż mi futro spadło, a babimabon wypadł. Już nawet nie pamiętam, czy gasiliśmy światło, ale lepszy jest wysoki rachunek niż spotkanie z czymś dziwnym w piwnicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Popędziliśmy na górę i wpadliśmy do kuchni. Akurat nikogo tam nie było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Co to było?! - Zapiszczała Adelajda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Nie wiem! Chcę teraz umrzeć! - Też zapiszczałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;-Ja też chcę już umrzeć! - Usłyszeliśmy babcię Hermegildę i znów zaczęliśmy się drzeć. - Ło, nie najlepszy moment? To ja się odezwę później. - I poszła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; Następnego dnia przy schodach znalazłem czerwony nos klowna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;i&gt;Napisałam to po trzech podejściach i ponad 2 miesiącach, wielkie brawa.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;i&gt;(Wersja poprawiona)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/04/rozdzia-1.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5630111832557733156.post-3408585296032891456</guid><pubDate>Tue, 14 Feb 2017 15:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-12-02T03:22:48.921-08:00</atom:updated><title>Wstęp</title><description>&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;cambria math&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 15pt;&quot;&gt;Wstęp&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nie chcę tam jechać. Będą tam sami nieznani mi ludzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-A twoja matka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Beatrisa się nie liczy. Nie postrzegam jej jako człowieka, bardziej jako zjawisko anormalne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nie możesz być pewien, że nie będzie tam lepiej niż w twoim aktualnym miejscu zamieszkania. Poza tym, nie jeden raz zwierzałeś mi się, że czujesz się okropnie z ludźmi z twojej okolicy i najchętniej byś wszystkich pozabijał. Kto wie, czy w nowym domu nie będziesz miał nowych przyjaciół...no, kolegów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Wszędzie ludzie są tacy sami, czyli do niczego i beznadziejni. Nie mówię, że jestem lepszy, ale no...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nikita, bądź facetem, miej jaja i staw temu czoło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Jestem dzieckiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-I co z tego? Nie wierzę, że to mówię, ale jesteś bardzo mądry jak na swój wiek i nie widzę możliwości, żebyś nie dał sobie rady z nowymi problemami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Widzisz? Sam już to zaliczyłeś do kategorii „problemy”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-No bo na pewno jakieś będą. Poza tym, podejrzewam, że może być tam całkiem zabawnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-W twoim złowieszczym obliczu dostrzegam, że albo ciśniesz kity, albo coś wiesz. Bestia, czy ty coś wiesz? Wiesz coś? Przyznaj się, już cię zdemaskowałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nic ci nie powiem, dopóki nie podejmiesz dojrzałej decyzji i nie wyrazisz zgody na przeprowadzkę. Twoja matka już się niecierpliwi. Zrób dla niej chociaż raz w życiu coś dobrego i zgódź się, w końcu i tak będzie niedługo miała dziecko z tamtym facetem i nie ominie cię widywanie go. Więc co ci zależy? Poza tym, twoje życie jak do tej pory i tak było jedną wielką porażką, co jest dość zabawne, bo masz jedenaście lat. Gorzej już nie będzie więc po prostu teraz wyjdź z kościoła, obudź się i idź porozmawiać z nią na ten temat. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-WYPAD.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Obrażony skierowałem się ku wyjściu. Ciężkie wrota powoli otworzyły się przede mną. Zanim jednak do nich dotarłem za chabety wzięły mnie dwa szkielety i w brutalny sposób pomogły mi wyjść. Wylądowałem z hukiem na czerwono-czarnym chodniku. Zanim szkielety zniknęły w głębi świątyni, zdążyłem pokazać im środkowy palec. Wziąłem sobie do serca poradę mojego terapeuty i położyłem się na plecach, starając się oddychać regularnie i spokojnie, żeby nie zacząć się awanturować jak wściekły opos. Po ciemnym, bordowym niebie pędziły burzowe chmury i rozległ się nagle donośny dźwięk dzwonów. Gdy ustał, z wieży wychylił się odziany w czerń i biel dzwonnik w cylindrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-W Labiryncie Snów wybiła godzina dwudziesta! - Wydarł się tak głośno, że aż z cmentarza odleciały zlęknione miejscowe kruki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Zamknij mordę! Chyba wszyscy słyszeliśmy dzwony! - Wrzasnąłem do młodzika. Ten już mi nie odpowiedział, po prostu wycofał się z powrotem na wieżę. Chwilę później zaczął padać drobny deszcz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Wstawaj łachudro, tylko się pogrążasz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Niechętnie spojrzałem w prawo. Zbliżali się do mnie Bazyl i jego czerwonowłosy robot Pierre. Bazyl był dzieciakiem młodszym ode mnie. Karyplowaty i bez rąk. Pierre zaś był jego pomocnikiem, niestety nakręcanym i często z tego powodu wynikały problemy. W końcu jak użyć klucza nie mając rąk? To byłoby trochę trudne nawet przy użyciu zębów, bo Pierre był robotem wzrostu przeciętnego dorosłego, a zamek miał wysoko na plecach. Pragnę zaznaczyć, że kolorystyką nie różnili się od wszystkich innych postaci tutaj. Labirynt Snów był miejscem posiadającym tylko takie kolory jak biel, czerń i czerwień. Czasami szary, ale to tylko cienie. Kiedyś nawet nie było czerwieni. Do tej pory nie udało mi się rozwiązać tej zagadki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nie chcę wstać. Nie ma sensu. Nie chcę się budzić. I nie chcę żyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Ty to masz problemy. A chciałem zaproponować kakao i brownies.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Poderwałem się jak na komendę, ale szybko mi przeszedł cały entuzjazm gdy tylko przypomniałem sobie, jak daleko znajduje się kawiarenka Czekoladowa Rozpacz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Nie mogę nigdzie z wami iść. Będę musiał się obudzić i coś załatwić w rzeczywistości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Bazyl nic nie powiedział. Pierre jedynie zostawił mi parasol i oboje odeszli. Parę minut później gdy tylko przemyślałem wszystkie manewry, wstałem i wyjąłem z kieszeni czarnej bluzy tasak. Swoją drogą, on istnieje również w rzeczywistości. To moja pamiątka z Ukrainy. Tutaj służył mi jako przyrząd do pobudki. Sam do końca nie pamiętam, skąd taki kreatywny pomysł żeby budzić się odcinając sobie rękę we śnie, ale najważniejsze, że metoda ta nigdy nie zawiodła. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Obudziłem się rzecz jasna w moim pokoju. No, teoretycznie moim. Mieszkałem w małej, blokowej klitce, gdzie jedno pomieszczenie stanowiło salon (tylko pod tym względem, że zmieścił się tu telewizor i stolik) i moją sypialnię. Spałem na kanapie, chociaż nigdy mi to nie przeszkadzało, tym bardziej, że odkąd pamiętam gnieździłem się w takich norach. Również świadomość tego, że nagle kompletnie zmienią mi się warunki mieszkalne wzbudzała we mnie lęk. Mieliśmy się z matką przeprowadzić do jej narzeczonego, do Nigdzie. Ponoć ten stary żyd-dentysta ma ogromną hawirę gdzie stworzył swego rodzaju dom dziecka dla dzieciaków starszych, których nikt by już nie chciał adoptować, z miejscowego bidula.&lt;i&gt;To całe Nigdzie to niewielkie, miejskie zadupie. Dom Maurycego, bo tak ma na imię ten facet, znajduje się na obrzeżach miasta. Z opowieści dowiedziałem się tyle, że mógłby mi przypaść do gustu, bo podobnież jest trochę ponury i otoczony lasem z dala od cywilizacji. Przecież to idealne miejsce na morderstwo, nie da się ukryć. No, tylko, że to jednak zupełnie nowe dla mnie miejsce i chociaż będzie tam ze mną Beatrisa i Maurycy, którego zdążyłem już poznać, to na pewno nie będę się przez długi czas potrafił zaaklimatyzować. Tym bardziej, że mieszka tam aktualnie sześć osób od ósmego do siedemnastego roku życia, plus dorosły syn Maurycego. I nie zamierzam go bynajmniej zaakceptować jako mojego starszego brata. Nie, nie i jeszcze raz nie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Wszedłem do zagraconej kuchni, gdzie przy stole siedziała moja matka rozwiązując krzyżówkę. Beatrisa w tym czasie była ciężkim przypadkiem. Niegdyś pracowała jako króliczek Playboya, w dodatku wyglądała jak country Barbie Maryla Rodowicz po operacji ust i cycków w eleganckim, różowym szlafroku w stylu: „Panie policjancie, proszę czym prędzej odnaleźć mojego bogatego męża! Nie wiem, jak ja dam sobie bez niego radę, chlip chlip...A teraz bierz tego tysiaka i wstrzymaj sprawę”. Podejrzewam, że pieniądze na ten szlafrok pierwotnie miały być przeznaczone na jakieś moje korepetycje. No dobra, trochę przesadziłem, a już na pewno z tą Marylą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Żarówka w żyrandolu mrugała co chwilę, a za oknem widać było czarną, zimową noc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Hej. - Odezwałem się do Beatrisy, po czym usiadłem przy stole naprzeciwko niej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-No co tam, Nikita? - Zerknęła na mnie przelotnie, po czym dalej rysowała żyrafę na krzyżówce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;-Przemyślałem. I ogólnie pomyślałem, że lepiej by było, gdybyśmy się stąd wynieśli. Bo wiesz, świeże powietrze, i tak dalej... - Starałem się jak najbardziej ukryć emocje i bardziej pozytywne powody mojej nagłej zmiany zdania. Poza tym, też nie powinienem mówić, że przekonał mnie do tego odpowiednik Szatana zrodzony w moim umyśle kiedy miałem sześć lat. Zresztą, Beatrisa i bez tego była zachwycona i od razu kazała mi pakować manatki. Ona już była spakowana od tygodnia, o czym tu mówić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Jeszcze zanim wyjechaliśmy z miasta po południu, Beatrisa wcisnęła mi nowy sweter specjalnie na tę wspaniałą okazję. Był to czarny, gruby golf z czerwonym nadrukiem przypominającym niby oko. Spodobał mi się na tyle, że dołączyłem go do dwóch innych ubrań, które mi się podobały ze wszystkich dwunastu, które kiedykolwiek matka postanowiła mi kupić wbrew mojej woli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;Po pięciu godzinach podróży pociągiem, gdy tylko wjechaliśmy na domniemany teren miasteczka Nigdzie, zacząłem odczuwać intensywny niepokój i już wiedziałem, że rok 1996 będzie dla mnie najcięższym okresem w całym moim życiu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13pt;&quot;&gt;&lt;i&gt;(Wersja poprawiona)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://klasycznaopowiescoduchachidemonach.blogspot.com/2017/02/wstep-niechce-tam-jechac.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><thr:total>1</thr:total></item></channel></rss>