<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" version="2.0">

<channel>
	<title>Lukaszeq's Site</title>
	
	<link>http://lukaszeq.pl</link>
	<description>Słowo pisane z musgó wykrzesane.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 10 Mar 2010 15:29:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/LukaszeqsSite" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="lukaszeqssite" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>Przyszłość czytania</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 15:08:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>
		<category><![CDATA[ebooki]]></category>
		<category><![CDATA[eclicto]]></category>
		<category><![CDATA[ipad]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Taki właśnie tytuł nosi artykuł z okładki marcowego Fortune. Zaskoczy on osoby czerpiące wiedzę o świecie wyłącznie z malutkiego lufciku na świat, otwieranego codziennie o 19:30. Dlaczego? Bo nie będzie tu lamentu nad kondycją czytelnictwa Polaków (choć faktycznie: jest nędza), ani elaboratów psychologów do wynajęcia, bezdyskusyjnie obarczających internet i &#8220;pokrewne szatany&#8221; za źródło ww. stanu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taki właśnie tytuł nosi artykuł z okładki marcowego <em>Fortune</em>. Zaskoczy on osoby czerpiące wiedzę o świecie wyłącznie z malutkiego lufciku na świat, otwieranego codziennie o 19:30. Dlaczego? Bo nie będzie tu lamentu nad kondycją czytelnictwa Polaków (choć faktycznie: jest nędza), ani elaboratów psychologów do wynajęcia, bezdyskusyjnie obarczających internet i &#8220;pokrewne szatany&#8221; za źródło ww. stanu. Pomówmy raczej o nośnikach słowa pisanego (wyświetlanego?) i ich przyszłości.<br />
<span id="more-53"></span></p>
<p>Rzecz jasna, bodźcem setek dyskusji i rozważań takich jak cover story Josha Quittnera czy chociażby ten tekst była styczniowa premiera iPada &#8211; nowego wynalazku Apple. Ten przerośnięty iPod Touch &#8211; oprócz tradycyjnego zalewu pieśni pochwalnych ku czci firmy owocowej z Cupertino &#8211; wywołał w Sieci również sporo niezbyt przychylnych reakcji: &#8220;że to nieby czytnik e-booków ma być?&#8221; Według mnie iPad wraz z innymi czytnikami takimi jak Kindle czy rodzimy eClicto idą w dobrym kierunku, ale rynsztokiem &#8211; zamiast wybrukowanym środkiem gościńca.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipad.jpg"><img class="size-medium wp-image-55   aligncenter" title="iPad" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipad-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: Glenn Fleishman, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Zdaje sobię sprawę, że obecna generacja e-readerów, jest generacją pierwszą, ciągle zapuszczającą się na <em>terra incognita</em> dystrybucji contentu dla urządzeń mobilnych. Uważam, że jako koncept iPad przegrywa w jednej zasadniczej kwestii &#8211; jest nijaki. Ani to &#8220;MacTablet&#8221; z krwi i kości, ani czytnik e-booków. Pozostałe urządzenia starające się o trofeum w tych dziewiczych regatach również nie ustrzegły się fundamentalnych błędów, ale cóż: to w końcu początki, a pierwszy raz zawsze jest trudny. I zazwyczaj bardzo szybko się kończy.</p>
<p>Czego oczekuję od czytnika cyfrowych książek, który ostatecznie przekonałby mnie do zaprzestania finansowania krwiopijców wycinających lasy równikowe?</p>
<ul>
<li><strong>Żywotnej baterii.</strong> Przepraszam, ale czy dziesięć godzin to długo? Nie. Zwłaszcza przy obecnej jakości połączeń kolejowych. Nie mam ochoty na ustawiczne podładowywanie urządzenia.</li>
<li><strong>Błyskawicznego bootowania.</strong> Włączam i czytam. eClicto uruchamia się 25 sekund! WTF? Procesor tego czytnika taktuje z częstotliwością 200 MHz. Commodore 64 miał 1 MHz i uruchamiał się od razu.</li>
<li><strong>Wyraźnego wyświetlacza.</strong> Chcę czytać w słońcu, chcę czytać przy słabym świetle. Idę na ustępstwo i nie muszę zanurzać się w lekturze w lesie podczas nowiu &#8211; po paru chwilach wzrok byłby zmęczony od wpatrywania się w źródło światła.</li>
<li><strong>Prostoty użytkowania.</strong> Nie potrzebuję gadżetów typu odtwarzacz muzyki, gry czy przeglądarka zdjęć &#8211; takie cuda mam w telefonie komórkowym. Intuicyjny interfejs i czcionki zawsze szeryfowe (ułatwiają czytanie!) to jest to.</li>
<li><strong>Wypożyczalnia e-booków?</strong> Tutaj już troszkę popuszczam wodze fantazji. Są takie książki, które ma ochotę przeczytać się tylko raz&#8230; albo wcale. Dajmy na to: za 3 € wypożyczam <em>Kryształowego anioła</em>. Po upływie 12 godzin mam wybór: albo dopłacam do równowartości książki i zachowuję ją na swojej wirtualnej półce, albo w przypadku kompletnego literackiego syfu bez żalu pozwalam plikowi automatycznie się skasować. Pozwalam więc mu się skasować.</li>
</ul>
<p>Zbyt duże wymagania? Nie sądzę. W drugiej części <em>Powrotu do przyszłości</em> w scenie z automatem do gier dzieciarnia stwierdziła, że gra z użyciem rąk to dziecinada. A co mamy dzisiaj? Proszę bardzo: Natal już wkrótce!</p>
<p>Niczym futurolog z Faktu przepowiadam, iż ta dekada będzie należeć do cyfrowych książek i czytników. Liczę na progres w tej materii, a nie na poprzetykaną plastikowymi kwiatami stagnację. Warto wymagać. Zwłaszcza dla dobra literatury, czytelnictwa i szkółek leśnych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawód: kryminalista</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 21:36:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski?
W dniu dzisiejszym dokonałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski?</p>
<p><span id="more-41"></span>W dniu dzisiejszym dokonałem rzeczy niebywałej, bo oto po raz pierwszy od roku obejrzałem w całości serwis informacyjny w telewizji. Ba! Nawet dwa! I w rozpiskach obu programów pojawiła się informacja o napadzie na warszawski antykwariat.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment.jpg"><img class="size-medium wp-image-45  aligncenter" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
<small>Autor: publik15, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Dwoje młodych dżentelmenów w trakcie popołudniowych zakupów postanowiło odwiedzić wyżej wymieniony sklep z książkami. Panowie wcześniej najprawdopodobniej dokonali zakupu w salonie z narzędziami kuchennymi, gdyż jeden z nich trzymał w dłoni długi nóż. Niewykluczone, że panowie ci po prostu szukali jakiejś interesującej książki kucharskiej, zawierającej przepisy z wykorzystaniem świeżych ziół, które to można by było posiekać właśnie za pomocą wcześniej zakupionego noża. Dżentelmeni ci również postanowili skorzystać z okazji i zdecydowali, że podyskutują z właścicielem antykwariatu na temat przejęcia znajdujących się tam wszelakich kosztowności. Niestety, antykwariusz okazał się być dość nerwowym człowiekiem i kategorycznie uciął dyskusję w szczytowym momencie, powodując jednocześnie wymsknięcie się noża klienta, który niechcący ugodził w jego szyję. Klient zszokowany zaistniałą sytuacją zechciał odzyskać swój nóż, lecz w trakcie przypadkowego zwarcia z antykwariuszem ten wsadził mu ostrze w brzuch, powodując zgon biednego przestępcy. Sklepikarz-morderca.</p>
<p>Drugiemu bandycie na szczęście nic się nie stało, ale antykwariusza kara i tak nie ominie. Mam nadzieję, że zajmie się tym także jakaś szybko powołana fundacja chroniąca praw kryminalistów (jeszcze takiej nie ma!?). Nie dość, że przestępcy narażają swoje życie w pracy, to jeszcze otrzymują wynagrodzenie w formie prowizji od wykonanej roboty, bez jakiejkolwiek podstawy netto. Na szczęście wybitni juryści (ci aktualni i ci przyszli &#8211; studenci prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego) mają się wkrótce tą sprawą zająć.</p>
<p>Nareszcie, bo żałosne jest to, że ludzie w biały dzień wpychają drugim noże w brzuchy bez wyraźnego powodu. Bo przecież pieniądze przestępcom należą się bezwarunkowo &#8211; oni też muszą żyć.</p>
<p>Zasmucają mnie dywagacje prawników i policji na temat przekroczenia granic obrony własnej. Śmierć człowieka to tragedia, ale nie można zapomnieć, że tutaj pożegnał się z padołem degenerat czyhający na cudze życie. Samo apelowanie o uszanowanie praw bandyty powinno wywołać impuls w mózgownicy ustawodawcy, aby ludzie przestali bać się bronić. Za parę lat może już być za późno, kiedy związki zawodowe kryminalistów będą blokowały zmiany w kodeksie karnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak radzić sobie ze stresem?</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 22:35:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=37</guid>
		<description><![CDATA[Ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni utwierdziły mnie w przekonaniu, że niekonserwowane mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wyglądaja na sprawne, potrafią zawieść w krytycznym momencie. Panika, płytki oddech, drżenie rąk i bezsenność są naturalnymi konsekwencjami odkładania wszystkiego na potem i braku konsekwencji. Jednak dzięki tym kilku dniom bezustannych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni utwierdziły mnie w przekonaniu, że niekonserwowane mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wyglądaja na sprawne, potrafią zawieść w krytycznym momencie. Panika, płytki oddech, drżenie rąk i bezsenność są naturalnymi konsekwencjami odkładania wszystkiego na potem i braku konsekwencji. Jednak dzięki tym kilku dniom bezustannych nerwowych tików dokonało się swoiste katharsis, poprzedzone zrewidowaniem swojego postępowania w stosunku do otaczającego świata. Hej! Czyżbym przypadkiem nie odkrył remedium na stres?<br />
<span id="more-37"></span><br />
Jeden lek u różnych osób wywołuje różne reakcje. Nawiązując do pewnego hasła reklamowego cudownego specyfiku na gorączkę &#8211; gorzała i waleriana likwidują tylko objawy, nie przyczyny. Już przerobione: faktycznie &#8211; nie działa. Cóż, wypróbujemy ten mój nowy sposób &#8211; ponoć medycyna ludowa jest skuteczna.</p>
<p>Polskie Koleje Przewspaniałe wiozą mnie w tej chwili do Suwałk. Z dwugodzinnym opóźnieniem. W ramach troski o bezbolesną aklimatyzację w nowym-starym miejscu zamieszkania, okno w przedziale po ostatnim przeglądzie technicznym wagonu pozostało nieszczelne. Dzięki temu drobnemu zabiegowi, mogę umilać sobie czas podróży dowolnie modyfikując palcem bukiety kwiatów, które mróz namalował na szybie od wewnątrz.</p>
<p>Wróćmy jednak do niezbyt intensywnych &#8211; bo co za dużo, to niezdrowo &#8211; oparów alkoholu. Ustaliliśmy już, że spirytus ratyfikowany stosowany jako rozcienczalnik napojów owocowych nie pomaga rozwiązać problemów bieżących. Znakomicie jednak nadaje się jako spoiwo spotkań towarzyskich &#8211; zwłaszcza tych z dużą frekwencją, zwłaszcza tych pożegnalnych.</p>
<p>Bo o to jestem oddalony o jakieś 20 kilometrów od chwili, gdzie mówiąc &#8220;idę do domu&#8221; będę miał na myśli swój pokój na osiedlu Kamena, a nie na wynajęte mieszkanie na warszawskich Bielanach. I ta chwila właśnie stała się punktem wyjściowym tak zwanych &#8220;piwek&#8221; w ilości dwóch. Jedno z nich było niezwykle emocjonalne i jestem zachwycony, że miało moc co najmniej 10 emocjonalnych megaton. Co za ładunek! Dziękuję Wam. Nie wyjeżdżam na wojnę, nie umieram. Nie ukrywam jednak, że specjalnie dramatyzowałem. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Taaaa&#8230; Jeden aktor na scenae mundi. Nie mogłem się powstrzymać. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Jestem usatysfakcjonowany, dzięki.</p>
<p>Zbliżam się do stacji końcowej. Zimno jak cholera. Wyłączam Fat Belly Family i ich interpretację poezji Gajcego, zamykam system. Jutro zaczynam stary dzień na nowych śmieciach. Ciekawe, czy trudniej będzie odzwyczaić się od starego, czy dostosować się do nowego. Czas pokaże.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coś się kończy, coś się zaczyna</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jan 2010 18:24:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Myśl ta, zaczerpnięta z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, tak bardzo wryła mi się w pamięć, że prawdopodobnie pozostanie ze mną do końca mych dni i bezczelnie przywoływać ją będę przy każdej nadarzającej się okazji. Z pozoru tylko to zdanie wydaje się być określeniem naturalności zmian zachodzących w przyrodzie, tudzież ideą towarzyszącą procesowi recyklingu. Dla mnie jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Myśl ta, zaczerpnięta z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, tak bardzo wryła mi się w pamięć, że prawdopodobnie pozostanie ze mną do końca mych dni i bezczelnie przywoływać ją będę przy każdej nadarzającej się okazji. Z pozoru tylko to zdanie wydaje się być określeniem naturalności zmian zachodzących w przyrodzie, tudzież ideą towarzyszącą procesowi recyklingu. Dla mnie jednak te sześć słów ma wyjątkową wartość. Ot, tak sobie ubzdurałem, że będę używał ich przy specjalnych okazjach, tak samo jak na chrzciny czy pogrzeb wkłada się tą jedyną, odświętną koszulę.</p>
<p><span id="more-6"></span></p>
<p>Okazja chyba jest wyjątkowa. Ja wiem jedno: dla Ciebie to zwykłe pieprzenie, dla mnie powrót do pewnego rodzaju celebracji codziennego życia. Powrót do podejmowania rękawicy każdego ranka i zejście z widowni, na której &#8211; sam nie wiem jak &#8211; się znalazłem. Czy wytrwam? &#8220;Tyle było za nimi. A przed nimi było wszystko.&#8221;</p>
<p>Od mojego ostatniego wpisu na tym blogasku minęły ponad dwa lata. Przez ten czas domena spokojnie wisiała w bezmiarze internetu, czekając na swoje lepsze czasy (dla wielu czytelników kolejne lata klęsk i nieurodzaju &#8211; mam Was w dupie!). Co było tego przyczyną? Cholera wie. W ciągu tych miesięcy trochę ciekawych rzeczy się wydarzyło, a wszystkie miały wspólny mianownik: Warszawa. Wyjechałem z rodzinnych stron, odetchnąłem wielkomiejskim smogiem. Dotykałem ścian kamienic, na których osadziły się wczorajsze tragedie, jutrzejsze marzenia i dzisiejsze tłuste spaliny. Nie wspomnę nawet o całodobowych kebabowniach i pijalniach trunków wszelakich &#8211; byle by tylko pościnać białko mózgownicy&#8230;</p>
<p>Są jednak w życiu takie okazje, gdzie trzeba podjąć krytyczne decyzje. Jak w grze komputerowej. Pewne okoliczności spowodowały, że po ponad dwu latach wracam do Suwałk. Wracam w miejsce, gdzie się urodziłem, by tu przedefiniować moją ścieżkę życia. Czy to źle, czy to dobrze &#8211; nie wiem. Na pewno będzie <em>inaczej</em>.</p>
<p>Stolica naszego pięknego kraju nauczyła mnie sporo pokory, a także zapoznała z wieloma przesympatycznymi menelami, dzięki którym ostatnią kasę łatwiej było wydawać na alkohol, niźli na zaległy rachunek. To na Ursynowie i na Bielanach w moim czerepie narodziły się inspiracje, z których być może uda mi się kiedyś coś wykuć. Czy to będzie perła w mojej twórczości, czy kompletny syf &#8211; czas pokaże. No i widok Starego Miasta z wieczornego Mostu Gdańskiego jest niesamowity.</p>
<p>Otwórzmy szampana. Trzy lata temu tak samo otwierałem swojego poprzedniego blogaska &#8211; szampańskim JPG-iem. Nie ma co się rozwodzić nad istotą rzeczy, która tak naprawdę nie istnieje (?). Wyłówmy lepiej truskaweczkę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/01/szampan.jpg"><img class="size-medium wp-image-21  " title="Szampan" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/01/szampan-240x300.jpg" alt="" width="240" height="300" /></a><br />
<small>Autor: Steve Ryan, CC-BY-SA 2.0</small></p>
<p>Smakowita. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo tak jak treść, która w tym miejscu zagości. Nie mam ochoty na bloga tematycznego, wypasionego, łeb-dwa-zerowego. Ten blogasek po prostu będzie prywatny, pomimo małej reklamy, którą na dole wkleiłem (jestem łasy na kasę, więc zachęcam do codziennego oglądania banerka <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). To chyba dobrze, przyda mi się terapia.</p>
<p>Uśmiechnij się! I odstaw pigułki&#8230; Głód grafomana jest silniejszy od snikersa i toffifee razem wziętych. Miłej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
