<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" version="2.0">

<channel>
	<title>Lukaszeq's Site</title>
	
	<link>http://lukaszeq.pl</link>
	<description>To moja strona, wynocha!</description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jan 2011 14:43:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/LukaszeqsSite" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="lukaszeqssite" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>Blog w proszku</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 22:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[mikroblogi]]></category>
		<category><![CDATA[social networking]]></category>
		<category><![CDATA[tumblr]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=139</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie w nowym roku! W drugą dekadę XXI wieku weszliśmy z przytupem na dwie nóżki, a dźwięk, jaki się spod obcasów wydobył, brzmiał jak &#8222;F&#8221; i &#8222;B&#8221;. To nowe dziesięciolecie bardzo przyjemnego obdzierania siebie z resztek prywatności i dywersyfikacji działalności internetowych molochów. W końcu człowiek zmierza ku chmurom. Ku chmurze. Dziś jednak nie opowiem bajeczki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie w nowym roku! W drugą dekadę XXI wieku weszliśmy z przytupem na dwie nóżki, a dźwięk, jaki się spod obcasów wydobył, brzmiał jak &#8222;F&#8221; i &#8222;B&#8221;. To nowe dziesięciolecie bardzo przyjemnego obdzierania siebie z resztek prywatności i dywersyfikacji działalności internetowych molochów. W końcu człowiek zmierza ku chmurom. Ku chmurze. Dziś jednak nie opowiem bajeczki o <strong>Facebooku</strong> opisującej go w skali makro. Będzie to tragedia, póki co w jednym akcie, niedokończona; gdzie żywota dokona dramatis persona: blog Lukaszqa. Na pewno?</p>
<p><span id="more-139"></span>Podświadomie zacząłem traktować własną twórczość i aktywne uczestniczenie w sieci (nie mylić z social networkingiem) jak zupkę w proszku. Jak żarcie do mikrofalówki. Po co mam z pietyzmem oddawać się idei slow-foodu w kuchni, pichcąc pyszności według przepisów babci, skoro w ciągu kilku minut mogę rozkoszować się smacznym daniem? Nawet jeżeli są to tylko puste kalorie, a orientalny aromat &#8211; glutaminianem sodu. Zgłodnieję, to za chwilę sięgnę po coś nowego. Film, wpis na blogu, wykop, komentarz, tweet &#8211; ciach!, prach!, dawać następne!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2011/01/facebook_franco_bouly.jpg" rel="lightbox[139]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-153" title="Facebook" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2011/01/facebook_franco_bouly-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><br />
<small>Autor: Franco Bouly, CC-BY-ND 2.0</small></p>
<p>Social networking daje nam w tej chwili wszystko to, co pozwala wyrażać swoje myśli, ekscytacje i podniety. Wraz z rozwojem <strong>Facebooka</strong> i <strong>Twittera</strong>, gdzie mam przynajmniej kilkudziesięciu stałych &#8222;odbiorców&#8221;, po co miałbym pisać własnego bloga, nie mającego żadnej konkretnej tematyki? Pierdoły i chwilowe sensacje mogę sobie wyćwierkać. Czy ktoś w ogóle oprócz mnie to czyta? <em>Tak, ruskie botnety &#8211; dop. русский ботнет</em>. Złotym środkiem może być serwis typu <strong>Tumblr</strong>, który jest takim <strong>WordPressem </strong>instant. Nie przekonuje mnie to jednak do większej aktywności e-piśmiennej. Może to i dobrze. Ilość, nie jakość? No way! Z drugiej strony skąd energię czerpią ludzie, którzy nie prowadzą bloga tematycznego, a wpisy z różnych dziedzin zamieszczają z zaskakującą regularnością? Nie są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja">prokrastynatorami</a>. Ha! Trafiłem w sedno.</p>
<p>Taniochę zawsze łatwiej sprzedać i łatwiej spożyć. Do wpisu blogowego muszę się przyłożyć &#8211; nie napiszę notki w 2 minuty. Social streaming i automatyczne odświeżanie rozwala mnie od środka, nie popędzając synaps do galopu. Nie wierzę, że nie mam nic do powiedzenia &#8211; czasem trudno zamknąć mi jadaczkę. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Nie zamierzam jednak rezygnować z uzależnienia od &#8222;fejsa&#8221; &#8211; póki nie trzeba dzielić się informacjami medycznymi, pofolguję sobie trochę. Zaś co do blogów i tworzenia contentu powrócę następnym razem w iście ekomersowym stylu. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna z dupalaczami</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Oct 2010 19:55:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[dopalacze]]></category>
		<category><![CDATA[narkotyki]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=132</guid>
		<description><![CDATA[Miało być bez polityki, ale niestety nie mogę się powstrzymać. Kolejny głos w sprawie, który nic nie zmieni. Tak&#8230; Chociaż&#8230; Dlaczego tak myślę? Przecież mogę pomóc rządowi z szybszym uporaniem się ze sprawą &#8211; tworząc dodatkową listę środków, które wpływają destrukcyjne na ludzki organizm! Zakażmy ich wszystkich, a ludziom będzie się żyło lepiej i dostatniej. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miało być bez polityki, ale niestety nie mogę się powstrzymać. Kolejny głos w sprawie, który nic nie zmieni. Tak&#8230; Chociaż&#8230; Dlaczego tak myślę? Przecież mogę pomóc rządowi z szybszym uporaniem się ze sprawą &#8211; tworząc dodatkową listę środków, które wpływają destrukcyjne na ludzki organizm! Zakażmy ich wszystkich, a ludziom będzie się żyło lepiej i dostatniej. Wszystkie co prawda mają ostrzeżenia, że nie wolno ich zażywać (doustnie, dożylnie, doodbytniczo, czy też wcierając w skórę) &#8211; ale co z tego! Każdy przecież może w domowym zaciszu  olać zalecenia producenta! Lepiej zadbać o zdrowie obywatela, skoro sam nie potrafi. Do odstrzału, oprócz dopalaczy, niech idą:</p>
<p><span id="more-132"></span></p>
<ul>
<li>rozpuszczalnik Mors (ponoć nieźle wali w beret &#8211; sprzedaż napędzają młodociani);</li>
<li>rozpałka do grilla;</li>
<li>denaturat;</li>
<li>Borygo.</li>
</ul>
<p>Na wszelki wypadek dorzućmy:</p>
<ul>
<li>papierosy (zwłaszcza w formie czopków);</li>
<li>alkohol (zwłaszcza wykonywany starodawną, punkową metodą <abbr title="Do It Yourself">D.I.Y.</abbr>).</li>
</ul>
<p>Owoc zakazany lepiej smakuje. Słyszałem, że jagodzianka na kościach z sokiem jabłkowym jest całkiem znośna. Niech będzie jeszcze lepsza! Wytrawni znawcy substancji psychoaktywnych wiedzieli od początku, że zamiast tzw. dopalacza lepiej załatwić sobie kilka dropsów lub porcję koksu &#8211; konsumpcja o wiele bardziej wyrafinowana. Szkoda, że rząd zajmuje się tematami zastępczymi (zwłaszcza, że problemu narkomanii nie zwalczy) i sam sobie wytrąca z rąk kontrolę nad rynkiem syntetycznych mózgojebów.</p>
<p>Pecunia non olet, to wiemy, a zazdrość to ludzka rzecz. Niestety.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobra piątka dla Linuksa #1</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/09/28/dobra-piatka-dla-linuksa-1/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/09/28/dobra-piatka-dla-linuksa-1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Sep 2010 20:36:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[darmowe programy]]></category>
		<category><![CDATA[launchpad]]></category>
		<category><![CDATA[linux]]></category>
		<category><![CDATA[open source]]></category>
		<category><![CDATA[sourceforge]]></category>
		<category><![CDATA[ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=112</guid>
		<description><![CDATA[Tych programów dla Linuksa nie znasz, a jeśli znasz, to przynajmniej nie znajdziesz ich w standardowych repozytoriach Ubuntu. Małe programy nierzadko są niezwykle użyteczne &#8211; ich twórcy z reguły skupiają się na funkcjach, o których nie pomyśleli projektanci systemu operacyjnego czy wielofunkcyjnych kombajnów. Jeżeli nie jesteś czytelnikiem popularnych blogów poświęconych Linuksowi, zapraszam cię na krótki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tych programów dla Linuksa nie znasz, a jeśli znasz, to przynajmniej nie znajdziesz ich w standardowych repozytoriach Ubuntu. Małe programy nierzadko są niezwykle użyteczne &#8211; ich twórcy z reguły  skupiają się na funkcjach, o których nie pomyśleli projektanci systemu operacyjnego czy wielofunkcyjnych kombajnów. Jeżeli nie jesteś czytelnikiem popularnych blogów poświęconych Linuksowi, zapraszam cię na krótki, subiektywny przegląd aplikacji, które poszerzą twój system o całkiem nowe, ciekawe możliwości. Jeśli natomiast, drogi Czytelniku, jesteś linuksowym geekiem (ktoś pytał o <a href="http://qkiz.pl">QkiZa</a>?), rzuć okiem na moje typy i ewentualnie zasugeruj inne oprogramowanie godne instalacji. Oto złota piątka!</p>
<p><span id="more-112"></span></p>
<ol>
<li><a href="https://launchpad.net/steadyflow">Steadyflow</a> &#8211; program obecnie w dość wczesnej fazie rozwoju, choć już teraz niezwykle użyteczny. To po prostu zwykły menadżer pobierania plików przez <abbr title="Hypertext Transfer Protocol">HTTP</abbr>/<abbr title="File Transfer Protocol">FTP</abbr>. Narzędzie jest o wiele wygodniejsze niż funkcje ściągania wbudowane w przeglądarki internetowe. Umożliwia wstrzymywanie i wznawianie pobierania, wyszukiwarkę pobieranych plików i integrację z (na tę chwilę) z <a href="http://projects.gnome.org/epiphany/">Epiphany</a> i <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Flashgot">FlashGot</a>. Steadyflow nie jest super-wypasioną aplikacją tak jak FlashGet, ale znakomicie spełnia swoją funkcję &#8211; no i jest po polsku.</li>
<li><a href="http://imageshack.us/content.php?page=uploader">ImageShack Uploader</a> &#8211; często zdarzają się sytuacje, że chcemy podzielić się  większą ilością zdjęć, czy to ze znajomymi, czy z potencjalnymi kontrahentami z aukcji internetowej. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Bez sensu jest wtedy wysyłać je do każdego z osobna przez e-mail czy wgrywać na swój serwer &#8211; z pomocą przychodzi ImageShack i podobne mu serwisy. Dedykowany mu uploader znakomicie radzi sobie z masowym wysyłaniem plików graficznych &#8211; na koniec podaje bezpośrednie linki do grafik, lub gotowe miniaturki. ImageShack Uploader przenosi wszystkie funkcje macierzystej strony na pulpit &#8211; z tym, że bez uciążliwych reklam.</li>
<li><a href="https://launchpad.net/photostory">Photostory</a> &#8211; na początek proponuję obejrzeć poniższy film. Robi wrażenie? Na mnie tak. Identyczny pomysł kołatał mi się z tyłu czaszki już od dłuższego czasu, aż odkryłem Photostory i wcieliłem go w życie. Zasada działania jest prosta: dzień w dzień szczerzymy zęby do kamery internetowej i naciskamy guzik. Po prostu! Klikając w kalendarz możemy przeglądać nasze poprzednie fotografie. Gdy już zbierzemy wystarczający zbiór zdjęć, aplikacja wygeneruje nam filmik podobny do tego niżej.</li>
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/6B26asyGKDo?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/6B26asyGKDo?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<li><a href="http://gottcode.org/focuswriter/">FocusWriter</a> &#8211; ach! Siadasz natchniony przed komputerem &#8211; przed chwilą doznałeś olśnienia i już za chwilę przelejesz swój genialny pomysł do pliku tekstowego, ale nagle&#8230; powiadomienie. Nowy e-mail, wpis znajomego na <a href="http://www.facebook.com/pages/Lukaszeqs-Site/150968774916726">Facebooku</a> czy plotka na Pieseczku. Wystarczy chwila, by literacki flow przemienić w gruzy, które nawet paradoksalnie nie chcą trzymać się ziemi &#8211; i one odfruną niczym motyl wraz z następnym alertem TVN24 w sprawie afery kebabowej. FocusWriter jest prostym edytorem tekstu, którego wyróżnia praca pełnoekranowa &#8211; nic nie jest w stanie zmącić twojej uwagi. Ustalasz tylko wygląd czcionki i kolor lub tapetę tła, i możesz w pełni poświęcić się swojemu opus magnum!</li>
<li><a href="http://www.introversion.co.uk/defcon/downloads/index.html">DEFCON</a> &#8211; na deser gra. I to nie byle jaka! Fenomenalna strategia studia Introversion Software, która od jakiegoś czasu była dostępna dla Windowsów i Maków, doczekała się natywnej wersji dla Linuksa. Chwała twórcom za to, bo mamy tu do czynienia z nieprzeciętną produkcją. Zasady są proste: dysponować głowicami jądrowymi tak, by prowadzony przez nas region miał najmniejsze straty w ludności. Atomówki wystrzeliwujemy z silosów, łodzi podwodnych i bombowców, zaś przeciwnik próbuje nam przeszkodzić systemami antyrakietowymi, krążownikami i myśliwcami. Oprawa rodem z filmu <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/WarGames"><em>Gry wojenne</em></a>, przejmująca oprawa dźwiękowa i genialny multiplayer sprawiają, że nie sposób przejść obok tej gry obojętnie!</li>
</ol>
<p>To tylko pięć aplikacji z mnóstwa innych, które umilają codzienną pracę z komputerem. W zestawieniu nie znalazł się absolutny hit linuksowy ostatnich tygodni &#8211; <a href="https://launchpad.net/nautilus-terminal">Nautilus Terminal</a>. Czemu? Tak bardzo spodobał się społeczności Ubuntu, że w następnej edycji zagości on jako integralny element systemu (z moim tłumaczeniem <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  )! Oto potęga Open Source!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/09/28/dobra-piatka-dla-linuksa-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odkładam wojnę na jutro</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Sep 2010 19:50:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[umysł]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[Ona tu jest. Ciągle. Dopiero niedawno dowiedziałem się, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Ogarnęło mnie przerażenie: ona towarzyszy mi od lat i bez mojej wiedzy wypija ze mnie wszystkie soki, jak jemioła żerująca na zdrowym organizmie drzewa. Teraz zdałem sobie sprawę z kim mam do czynienia. Co gorsze, nie mam zielonego pojęcia, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ona tu jest. Ciągle. Dopiero niedawno dowiedziałem się, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Ogarnęło mnie przerażenie: ona towarzyszy mi od lat i bez mojej wiedzy wypija ze mnie wszystkie soki, jak jemioła żerująca na zdrowym organizmie drzewa. Teraz zdałem sobie sprawę z kim mam do czynienia. Co gorsze, nie mam zielonego pojęcia, jak z nią walczyć. Próbowałem wielu metod, ale ona wydaje się niepokonana. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba nie ma sensu z nią walczyć. Zabiorę się za nią jutro. Wróg psychiczny numer jeden: prokrastynacja.<br />
<span id="more-108"></span><br />
Otwierając rano oczy nie zdaję sobie jeszcze sprawy z faktu, że ona też budzi się razem ze mną. Gdy wychodzę spod prysznica i szczotkuję zęby, jeszcze nie daje o sobie znać. Świetnie! Wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę&#8230; Zaraz! Czy przypadkiem o czymś nie zapomniałem? Tak. Poprawna kolejność: wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, naciskam POWER ON, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę, loguję się.</p>
<p>W tym momencie od upadku w przepaść dzieli mnie tylko cieniutka linia. Czas zwalnia, a ja jestem o nukleon od krawędzi jamy bez dna. Dzisiaj w końcu dokończę swoją powieść, rozpocznę naukę nowego języka obcego, sprzątnę piwnicę, złożę ogórki do słoików, pójdę zapisać się na kurs grania na perkusji, etc., etc., ALE NAJPIERW SPRAWDZĘ TYLKO SWOJĄ POCZTĘ.</p>
<p>Lecę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/09/prokrastynacja.jpg" rel="lightbox[108]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-109" title="Prokrastynacja" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/09/prokrastynacja-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: Rennet Stowe, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Gdy wieczorem wyłączam komputer i kładę się do łóżka (w międzyczasie, gdy ładował mi się film na YouTube, zdążyłem wziąć prysznic) zadaję sobie pytanie &#8211; to samo, co zawsze: dlaczego to sobie zrobiłem? Jutro znów stanę nad krawędzią. Czy spadnę? A może nieświadomie uratuje mnie mój dostawca Internetu, odcinając mi dopływ do życiodajnego narkotyku? OK, dam radę &#8211; jest przecież tyle nieprzeczytanych książek. Na pewno skuszę się na kilka stron i wsiąknę, i przez resztę dnia nic nie zrobię. Boję się i jestem spokojny, tak jak oskarżony podczas sesji permanentnych tortur.</p>
<p>Skąd się wzięłaś, prokrastynacjo? Jak to się stało, że do mnie przylgnęłaś? Czy Google da mi na to odpowiedź? Tak. Spędzę też (bezużytecznie) oczywiście kolejne godziny na czytaniu porad, które pomogą mi skutecznie z nią walczyć. Do napisania tego krótkiego elaboratu zmusił mnie <a href="http://ytorf.com/2009/06/internet-addiction-is-serious-business/">pewien komiks</a>. Musiałem. Nie rób mi tego więcej, prokrastynacjo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blog Day 2010 [aktualizacja]</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/08/31/blog-day-2010/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/08/31/blog-day-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 19:00:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[blogday2010]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=99</guid>
		<description><![CDATA[Wpis lekko fake&#8217;owany, bo antydatowany, lecz nie timing, a chęć szczera zrobi z ciebie pr0 blogera. Oto pięć blogów, na które często zaglądam. Co interesujące, niektórych autorów wymienionych poniżej serwisów miałem okazję poznać osobiście i dzięki temu mogłem się przekonać, że ich osobowości i pasje w znakomity sposób przekładają się na jakość ich tekstów. Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wpis lekko fake&#8217;owany, bo antydatowany, lecz nie timing, a chęć szczera zrobi z ciebie pr0 blogera. Oto <a href="http://www.blogday.org">pięć blogów</a>, na które często zaglądam. Co interesujące, niektórych autorów wymienionych poniżej serwisów miałem okazję poznać osobiście i dzięki temu mogłem się przekonać, że ich osobowości i pasje w znakomity sposób przekładają się na jakość ich tekstów. Nie będzie tu Kotaku czy Antyweb, bo te zna każdy &#8211; stawiam na moim zdaniem świetne, autorskie dzieła dziennikarstwa niezależnego (choć Czytelnik może wskazać na ewidentne faworyzowanie blogów z Suwalszczyzny, poprzez kierowanie się patriotyzmem lokalnym przez autora &#8211; i będzie miał rację!) . Zapraszam do sprawdzenia pozycji z listy (kolejność alfabetyczna)!</p>
<p><span id="more-99"></span></p>
<ol>
<li><a href="http://www.blef.suwalki.pl/">Blef &#8211; blog lekki, elegancki, fajny</a>. Znakomite fotografie dość enigmatycznego (i jak wnioskuję &#8211; młodego) fotografa z Suwałk. Uchwycone w kadr cząstki otaczającej nas codzienności &#8211; tej takiej swojskiej, lokalnej, której prawdopodobnie nigdy nie ujrzymy w encyklopediach w przyszłości. Jedyne czego mogę sobie życzyć, to częstsze aktualizacje i fotografie w wyższej rozdzielczości.</li>
<li><a href="http://qkiz.pl">100% geek blog &#8211; amiga ubuntu digital hardcore</a>. QkiZ olewa cieniasów korzystających z WordPressa (hi!) i korzysta z rozwiązań dla geeków. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Za to wielki szacunek, ale nie to jest przeca najważniejsze! Porusza on tematy bliskie sercu każdego komputerowca, któremu komputer nie kojarzy się tylko i wyłącznie z Windowsem i grami. Amiga, Linux i muzyka elektroniczna, mająca swoje korzenie w demoscenie.</li>
<li><a href="http://tucholski.eu">Tucholski.eu &#8211; Kultura, która Cię otacza</a>. Jeden z moich ulubionych typów blogów &#8211; pierdu-pierdu o wszystkim, ale z klasą. Sephirath przypomina mi&#8230; siebie&#8230; gdy byłem młodszy (<em>I created a monster!!!</em>). <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  Gry, muzyka i nora królika, polane dużą ilością prywaty. Przyjemnie się to czyta, zwłaszcza, że Andrzej jest pełen zapału i chce mu się pisać. Seph, więcej osobistych notek prosimy!</li>
<li><a href="http://tajnakrytykliteracki.blogspot.com/">Tajna Polska</a>. Adam Bolewski, najcichszy chłop-orkiestra w dziejach polskiego literaturoznawstwa. Co więcej: suwalczanin. Z wyglądu wredny, osobiście nie znam człowieka. Posiada wielu krytykantów, zarzucających mu nudę i brak kwiecistej ekwilibrystyki słowem &#8211; i chwała mu za to! Ma na swoim koncie współpracę z wydawnictwami Ha!Art i Znak &#8211; chyba najbardziej interesującymi (obok słowo/obraz terytoria) obecnie oficynami wydawniczymi w Polsce.</li>
<li><a href="http://warszawa78.blox.pl">Warszawa &#8211; i wszystko jasne</a>! Kolekcja fotografii miasta stołecznego. Szalenie podoba mi się podejście autora do robienia zdjęć &#8211; nie są one arcydziełami jeśli chodzi o warsztat, lecz oddają w doskonały sposób codzienność w mieście. I kiedy trzeba, są odświętne. Nie rozumiem tylko jednego &#8211; dlaczego autor porzucił aktualizowanie bloga? Tego nie przebaczę i czekam z niecierpliwościąna nowe fotki!</li>
</ol>
<p>Oto moje typy. Gdyby <a href="http://ctrl84.digart.pl/">Grzesiek</a> prowadził bloga, pewnie też by tu był. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Czytajcie, oglądajcie!</p>
<p><strong>Aktualizacja</strong></p>
<p>W liście nie uwzględniłem bloga pt. <a href="http://jakzyc.wordpress.com/">&#8222;Jak żyć&#8221;</a>, autorstwa znanego mi osobiście warszawskiego jurysty i lansera pragnącego zachować anonimowość<a href="http://jakzyc.wordpress.com/"></a>. Dlaczego? Powody są proste: pisze ciekawiej i śmieszniej niż ja, i ma więcej piszczących fanek. Niech więc spierdala! Mi się też należy coś od życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/08/31/blog-day-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wikimania 2010</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/07/21/wikimania-2010/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/07/21/wikimania-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 20:20:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[encyklopedia]]></category>
		<category><![CDATA[gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[wikimania 2010]]></category>
		<category><![CDATA[wikimedia]]></category>
		<category><![CDATA[wikipedia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[Minął już ponad tydzień od zakończenia Wikimanii 2010 – międzynarodowej konferencji Wikimedia. Zapewne dla większości z Was nieobce jest słowo Wikipedia, a i pewnie zdarzyło się Wam z niej nie raz skorzystać (chyba, że wasz chomik nie napędza prądnicy tak, by zasilić komputer). Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się dzieje, że w sieci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minął już ponad tydzień od zakończenia Wikimanii 2010 – międzynarodowej konferencji  Wikimedia. Zapewne dla większości z Was nieobce jest słowo Wikipedia, a i pewnie zdarzyło się Wam z niej nie raz skorzystać (chyba, że wasz chomik nie napędza prądnicy tak, by zasilić komputer). Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się dzieje, że w sieci dostępna jest tak wielka skarbnica wiedzy – i to całkowicie za darmo? Kryje się za tym sztab ludzi: wolontariusze z całego świata, niosący kaganek oświaty ku bezkształtowi cyberprzestrzeni. I ci właśnie pasjonaci zjechali do Gdańska w dniach 9-11 lipca bieżącego roku, by porozmawiać o problemach, narzędziach i ideach pozwalających tworzyć najważniejszy wynalazek ludzkości oparty o Internet.</p>
<p><span id="more-84"></span></p>
<p>Na imprezę dotarłem dopiero trzeciego i ostatniego zarazem dnia jej trwania, gdyż uznałem go za najciekawszy pod względem prezentowanych wykładów. W Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance, gdzie odbywała się konferencja, byłem po raz pierwszy. Sam budynek robi spore wrażenie i jest znakomitym dowodem na to, że współczesna architektura może znakomicie współgrać z historycznym otoczeniem i nie musi przerywać kreowanej od wieków urbanistycznej tkanki fanaberiami &#8222;wizjonera-futurysty&#8221;. Po odebraniu identyfikatora i koszulki przyszedł czas na posiedzenie plenarne z udziałem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jimmy_Wales">Jimmy&#8217;ego Walesa</a> – faceta, od którego to wszystko się zaczęło. Jimmy podczas swojej prezentacji naświetlił problem z rozwojem Wikipedii w językach lokalnych, które nie są językami oficjalnymi – ich pisownia sprawia problemy natury technicznej (byłem tym faktem zaskoczony – myślałem, że Unikod wszystko załatwi). Z opinii liderów &#8222;małych&#8221; Wikipedii można wysnuć wniosek, iż wierzą w moc sprawczą Walesa, który &#8222;powinien ich odwiedzić&#8221; i reprezentować ich interesy przed software&#8217;owymi potentatami. Światełko nadziei jak najbardziej się pojawiło, więc można spodziewać się wkrótce systematycznej eliminacji tych niedogodnosci i Wikipedie będą znakomitym nośnikiem wiedzy w mało popularnych językach.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/raboe.jpg" rel="lightbox[84]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-89" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/raboe-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: RaBoe, CC-BY-SA 3.0</small></p>
<p>Po tym wstępie wybrałem się posłuchać panelu o sytuacji <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_wolnej_kultury">ruchu wolnej kultury</a> na całym świecie. Wikipedia i projekty pochodne całkiem nieźle wywiązują się z dystrybucji wolnej wiedzy, choć brakuje czasem dostępu do elementów składowych tego przedsięwzięcia. Wolny dostęp do dzieł sztuki czy kultury niestety ciągle kojarzy się artystom z &#8222;oddaniem własnej pracy za darmo&#8221;. Coś, co znakomicie przyjęło się na gruncie współczesnej informatyki (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Free_Software_Foundation">Free Software Foundation</a>, GNU), nie jest łatwo przenieść na pozostałe pola kultury niematerialnej. Najprostsze w tym wszystkim jest wysunięcie tezy: jeżeli artyści zaczną udostępniać swoje prace np. jako Creative Commons, podmioty odpowiedzialne za sprzedaż treści i dostępu do niej będą miały mniej kasy. Jak zwykle o błędzie decyduje czynnik ludzki i podejście do kwestii prawnych – to już jednak praca na kolejne lata.</p>
<p>Kierując swe kroki ku sali, gdzie miały odbyć się warsztaty dotyczące kultywowania dziedzictwa kulturowego za pomocą <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiki">narzędzi typu Wiki</a>, nie oczekiwałem takich rewelacji, o jakich przyszło mi tam usłyszeć. Liam Wyatt opowiadał o współpracy British Museum z Wikipedią, celem rozwoju artykułów o eksponatach gromadzonych przez instytucję, a także sprzężenia <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/WikiReader">WikiReadera</a> z trasami wycieczek po gmachu muzeum. Potem przyszła kolej na imponującą inicjatywę przeniesienia porzuconej przed laty <em>Enciclopedia Chilena</em> do darmowych repozytoriów Wikiźródeł. Zaledwie kilku pasjonatów dokonuje tytanicznej cyfryzacji maszynopisów, a nawet rękopisów! Dowiedziałem się też, że argentyńska telewizja państwowa współpracuje z lokalną fundacją wolnej kultury, zezwalając na archiwizację historycznych audycji radiowych i programów telewizyjnych. W ten sposób każdy za darmo może posłuchać przemówienia Evity Perón w oryginale, bądź zobaczyć relację z wojny o Malwiny („lub Falklandy, dla osób anglojęzycznych” <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/hala_koncertowa.jpg" rel="lightbox[84]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-93" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/hala_koncertowa-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: RaBoe, CC-BY-SA 3.0</small></p>
<p>Przed zamknięciem imprezy posłuchałem sobie o zaangażowaniu społeczności w tworzenie projektów Wiki. I tu natrafiłem na nasz lokalny akcent, bo Kocio, Polimerek i Przykuta (grupa trzymająca władzę w polskiej Wikipedii) opowiadali internacjonalistycznej gawiedzi o Wikiekspedycji, czyli łączeniu przyjemnego (wycieczki krajoznawczej) z pożytecznym (zbieranie materiałów, robienie fotografii). Miłym ozdobnikiem było zdjęcie z finału zeszłorocznej wyprawy – z moją gębą na czele. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Spośród wszystkich prezentacji w tym bloku nasza, polska, cieszyła się zdecydowanie największym zainteresowaniem. W międzyczasie naświetlony został problem adaptacji nowych użytkowników i generalnie problem japońskiej Wikipedii. Jak na niewielką ilość aktywnych edytorów liczba artykułów „skośnookiej” encyklopedii i tak robi wrażenie. Zresztą nie dziwię się – przecież to naród nerdów. Wśród maniaków mangi i ramen na pewno znajdują się <em>otaku</em> literatury naukowej. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Nadszedł czas na uroczystość zamknięcia Wikimanii 2010 w Gdańsku. Po krótkim filmie zachwalającym gospodarza następnej edycji (Hajfa) przyszła kolej na typowo polskie, niekończące się podziękowania. Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, chlapnął niezły spicz w języku Szekspira, odmiana „greenpoincka”. Były uściski, pozdrowienia od Lecha Wałęsy (który pewnie siedział na Gadu-Gadu, więc nie mógł przyjść) i miłe słowa Jimmy&#8217;ego Walesa. Nadszedł czas na grupowe zdjęcie przed budynkiem filharmonii i&#8230; każdy rozszedł się (lub „rozleciał”) w swoją stronę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/jimmy.jpg" rel="lightbox[84]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-85" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/jimmy-300x238.jpg" alt="" width="300" height="238" /></a><br />
<small>Jimmy Wales i ja, autor: Yishai G., CC-BY-SA 3.0</small></p>
<p>I choć nie jestem zbyt zaangażowany w sprawy związane z istnieniem Wikipedii jako instytucji (wpływam tylko na jej treść), to uważam, że każdy entuzjasta tego nośnika wiedzy powinien był przyjść i posłuchać, jak to wszystko wygląda od kuchni i co jeszcze można poprawić, czego możemy oczekiwać. Encyklopedyści z całego świata z wielką pasją wkładają swoją pracę w coś, co nie przyniesie im żadnych korzyści materialnych – już choćby dla obserwowania tego zjawiska warto było pojawić się w Gdańsku. „Free knowledge in the City of Freedom” &#8211; głosił napis na konferencyjnym t-shircie. To jedno z najlepszych haseł, jakie widziałem na koszulkach.</p>
<p><em>Pragnę podziękować Paulinie i Dawidowi za bardzo przyjemnie spędzony weekend, świetne rozmowy, wikt i opierunek.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/07/21/wikimania-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ćwir! Ćwir! Flak!</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/07/01/cwir-cwir-flak/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/07/01/cwir-cwir-flak/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 20:10:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[blip]]></category>
		<category><![CDATA[flaker]]></category>
		<category><![CDATA[mikroblogi]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=77</guid>
		<description><![CDATA[Miałem pisać o zakończonych dwa tygodnie temu targach E3, lecz wrażenia z imprezy (na której &#8222;byłem&#8221; dzięki GameTrailers) pozostawię sobię na następną notatkę. Już teraz z ręką na sercu powiem, że nie uniknąłem konferencyjnej podniety i dziarsko tweetowałem co 2 minuty z rewelacją ujawnioną podczas streamowanych na żywo konferencji. Właśnie: tweetowałem &#8211; a nie strzeliłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miałem pisać o zakończonych dwa tygodnie temu targach E3, lecz wrażenia z imprezy (na której &#8222;byłem&#8221; dzięki GameTrailers) pozostawię sobię na następną notatkę. Już teraz z ręką na sercu powiem, że nie uniknąłem konferencyjnej podniety i dziarsko tweetowałem co 2 minuty z rewelacją ujawnioną podczas streamowanych na żywo konferencji. Właśnie: tweetowałem &#8211; a nie strzeliłem podsumuwojącego, nic nie wnoszącego materiału na cztery tysiące znaków. Niestety, nie sposób czytać regularnie Twojego Ulubionego Bloga, bo jego durny autor woli dzień w dzień &#8222;ćwierkać&#8221; i &#8222;flaczyć&#8221; esemesopodobne twory. ¿Qué pasa?<span id="more-77"></span></p>
<p>Jeżeli miałbym teraz rozpisywać się na temat fenomenu mikroblogów, to musiałbym być chyba medialnym samobójcą &#8211; nawet widzom Faktów TVN czy czytelnikom &#8222;Faktu&#8221; nie są obce nazwy takie jak Twitter czy Blip. Krótka forma treści zamieszczanych w tego typu serwisach sprzyja szybkiej wymianie informacji &#8211; fundamencie dzisiejszego świata. Nie natknąłem się za to na jakąkolwiek analizę zjawiska w skali mikro &#8211; tylko w makro. O tym, że Justin Bieber może obwieszczać światu informację o przejażdżce segway&#8217;em czy trymowaniu włosków, można praktycznie codziennie przeczytać na Pudlu czy innym Kundlu. Public relations, reklama i tym podobne &#8211; to logiczne wytłumaczenie użytkowania mikroblogów przez celebrytów czy firmy. Ja jednak nie mam nic do zaoferowania &#8211; nie jestem artystą, nie prowadzę działalności gospodarczej, nie pracuję jako PR-owiec w korporacji.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/mikroblogi.jpg" rel="lightbox[77]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-79" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/07/mikroblogi-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><br />
<small>Autor: sammich, CC-BY-NC-SA 2.0</small></p>
<p>A jednak nie mogę się powstrzymać przed tą nutką ekshibicjonizmu. To nic, że ludzkość gówno obchodzi, że moja dzisiejsza kawa była za słaba, czy że podobała mi się reakcja znanego przedsiębiorcy na stawiane mu zarzuty sprzedawania ciągle tego samego produktu w nowych opakowaniach. Zawsze jednak znajdą się ci, co napiszą: &#8222;a moja w sam raz&#8221; lub &#8222;no faktycznie, odpyskował im &#8211; choć mają rację&#8221;. Interakcja &#8211; to mnie kręci. Czuję się słuchany, choć wrażenie to jest iluzoryczne: oparte na rachunku prawdopodobieństwa. Czy znajdzie się ktoś, kto lubi dużo mówić i podejmie mój temat?</p>
<p>Czuję się jak prawdziwa gwiazda socjometryczna &#8211; i tak jak prawdziwa gwiazda muszę uważać na to, co mówię i co robię. Głupio by było nagle chlapnąć, że nie mam studiów czy że nie popieram jednego z wiodących kandytatów w wyborach na prezydenta. Jeżeli nie zajmujesz się e-commerce czy public relations &#8211; czyli tym, czym na oko połowa userów serwisów społecznościowych &#8211; lepiej byś znalazł &#8222;chodliwe&#8221; tematy. Oczywiście, jeżeli chcesz być czytany &#8222;na serio&#8221;. Czytanie tweetów mleczarza czy parkingowego będzie &#8211; z całym szacunkiem &#8211; raczej &#8222;nie elo&#8221;.</p>
<p>Czy komentarze/retweety odsiewają ziarno od plew? Czy to pożywka dla osób, które nie tylko nadają, ale i odbierają? Ciężko ze słuchaniem u przeciętnego zjadacza chleba &#8211; to fakt, ale nie ma sensu się temu dziwić. Dzięki mikroblogom jestem najważniejszy na świecie. Normalnie po dwudziestej informacji w ciągu tygodnia, że croissanty w &#8222;bulążeri&#8221; na rogu są najlepsze w dzielnicy prawdopodobnie straciłbym szacunek kolegów, a w skrajnym wypadku dostałbym w ryja (po obwieszczaniu światu co dzień rano, że &#8222;ŻYJĘ PO TO BY NIENAWIDZIĆ KU*WY JAGIELONI&#8221;).</p>
<p>Odpowiedziałem sam sobie na zadane wcześniej pytanie (brawo!). Nie muszę wysilać szarych komórek &#8211; publikuję codzienny bełkot online, więc jestem. Ach! Jakiż mój blog poczytny! Wrzucę <a href="http://flaker.pl/lukaszeq/">flaka</a> z linkiem do tej notki &#8211; warto ją przecież pochłonąć. Jest taka opiniotwórcza!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/07/01/cwir-cwir-flak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rutynoskorbin</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 19:13:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=67</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo łatwo jest wpaść w rutynę. Błogosławieni ci, którzy nie poddają się po drugim kroku w ciągu logicznym &#8222;koncepcja &#8211; realizacja &#8211; kontynuacja&#8221;. Twardzi są, nie mientcy. A może jednak są prawdziwymi wizjonerami lub mają ciekawy żywot obfitujący w anegdotki niczym cylinder magika w króliki? Zazdroszczę fuksa. Brawo! Pytanie retoryczne zadane, wstęp jako-tako odwalony. Zacząłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo łatwo jest wpaść w rutynę. Błogosławieni ci, którzy nie poddają się po drugim kroku w ciągu logicznym &#8222;koncepcja &#8211; realizacja &#8211; kontynuacja&#8221;. Twardzi są, nie mientcy. A może jednak są prawdziwymi wizjonerami lub mają ciekawy żywot obfitujący w anegdotki niczym cylinder magika w króliki? Zazdroszczę fuksa. Brawo! Pytanie retoryczne zadane, wstęp jako-tako odwalony.<br />
<span id="more-67"></span><br />
Zacząłem ostatnio trochę pisać ręcznie i powiem szczerze, że to takie romantyczne. W moim mózgu. Gdy ktoś po mojej śmierci zabierze się za redagowanie tych pamiętników, jestem przekonany, że po ich lekturze pierdolnie sobie blachę w czoło i zada pytanie, w jakich bólach rodziły się te perełki literatury &#8211; użytkowej czy też może impresjonistycznej? Fajnie jest notować ręcznie. O ile tego nienawidziłem przez wszystkie lata edukacji, tak teraz doceniam tę formę archiwizacji myśli &#8211; przede wszystkim na jej osobisty charakter: w MySQL nie pozostawię komórek naskórka.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/06/acdc_warszawa.jpg" rel="lightbox[67]"><img class="size-medium wp-image-68      aligncenter" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/06/acdc_warszawa-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
<small>Autor: Thom R., CC-BY-NC-SA 2.0</small></p>
<p>Jednak jestem ograniczony &#8211; do tej pory całkiem nieźle przekonywałem się, że jestem jednym z mądrzejszych ludzi na świecie. Na koncercie AC/DC spełniło się moje marzenie, by zobaczyć grupę na żywo. Miodowy Ciechan był już za stary. Mam porządek w torbie, a rachunki z dowodami wpłat powpinane do segregatora. Kupiłem trzy numery PSX Extreme pod rząd, choć dalej laser w PS2 czeka na wymianę i przejście Metal Gear Solid 3. Widziałem w Suwałkach żula w ramonesce, sączącego wieczornego mózgojeba na murku przy głównej ulicy miasta, na dodatek przy ładnej pogodzie. Nie trawię jednak słuchawek dousznych i obejrzałem &#8222;Kompanię braci&#8221;. I, kurwa, kompletnie nieużywany mózg mi zanika. Sprawa dla neurochirurga.</p>
<p>Będzie wkrótce trochę o komputerach, trochę o książkach (a może też i muzyce?), no i trochę fikcji (ale nie tutaj). Warto stawiać sobie nowe cele i od dzisiaj nie zastanawiam się, czy mam nowe pomysły, tylko kiedy je wszystkie zrealizuję. Na pocieszenie powiem, że zacząłem dobrze. Zachęcam do subskrybowania <a href="http://feeds.feedburner.com/LukaszeqsSite">kanału RSS</a>. I tak ciągle siedzisz przed komputerem. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyszłość czytania</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 15:08:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[ebooki]]></category>
		<category><![CDATA[eclicto]]></category>
		<category><![CDATA[ipad]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Taki właśnie tytuł nosi artykuł z okładki marcowego Fortune. Zaskoczy on osoby czerpiące wiedzę o świecie wyłącznie z malutkiego lufciku na świat, otwieranego codziennie o 19:30. Dlaczego? Bo nie będzie tu lamentu nad kondycją czytelnictwa Polaków (choć faktycznie: jest nędza), ani elaboratów psychologów do wynajęcia, bezdyskusyjnie obarczających internet i &#8222;pokrewne szatany&#8221; za źródło ww. stanu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taki właśnie tytuł nosi artykuł z okładki marcowego <em>Fortune</em>. Zaskoczy on osoby czerpiące wiedzę o świecie wyłącznie z malutkiego lufciku na świat, otwieranego codziennie o 19:30. Dlaczego? Bo nie będzie tu lamentu nad kondycją czytelnictwa Polaków (choć faktycznie: jest nędza), ani elaboratów psychologów do wynajęcia, bezdyskusyjnie obarczających internet i &#8222;pokrewne szatany&#8221; za źródło ww. stanu. Pomówmy raczej o nośnikach słowa pisanego (wyświetlanego?) i ich przyszłości.<br />
<span id="more-53"></span></p>
<p>Rzecz jasna, bodźcem setek dyskusji i rozważań takich jak cover story Josha Quittnera czy chociażby ten tekst była styczniowa premiera iPada &#8211; nowego wynalazku Apple. Ten przerośnięty iPod Touch &#8211; oprócz tradycyjnego zalewu pieśni pochwalnych ku czci firmy owocowej z Cupertino &#8211; wywołał w Sieci również sporo niezbyt przychylnych reakcji: &#8222;że to nieby czytnik e-booków ma być?&#8221; Według mnie iPad wraz z innymi czytnikami takimi jak Kindle czy rodzimy eClicto idą w dobrym kierunku, ale rynsztokiem &#8211; zamiast wybrukowanym środkiem gościńca.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipad.jpg" rel="lightbox[53]"><img class="size-medium wp-image-55   aligncenter" title="iPad" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipad-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: Glenn Fleishman, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Zdaje sobię sprawę, że obecna generacja e-readerów, jest generacją pierwszą, ciągle zapuszczającą się na <em>terra incognita</em> dystrybucji contentu dla urządzeń mobilnych. Uważam, że jako koncept iPad przegrywa w jednej zasadniczej kwestii &#8211; jest nijaki. Ani to &#8222;MacTablet&#8221; z krwi i kości, ani czytnik e-booków. Pozostałe urządzenia starające się o trofeum w tych dziewiczych regatach również nie ustrzegły się fundamentalnych błędów, ale cóż: to w końcu początki, a pierwszy raz zawsze jest trudny. I zazwyczaj bardzo szybko się kończy.</p>
<p>Czego oczekuję od czytnika cyfrowych książek, który ostatecznie przekonałby mnie do zaprzestania finansowania krwiopijców wycinających lasy równikowe?</p>
<ul>
<li><strong>Żywotnej baterii.</strong> Przepraszam, ale czy dziesięć godzin to długo? Nie. Zwłaszcza przy obecnej jakości połączeń kolejowych. Nie mam ochoty na ustawiczne podładowywanie urządzenia.</li>
<li><strong>Błyskawicznego bootowania.</strong> Włączam i czytam. eClicto uruchamia się 25 sekund! WTF? Procesor tego czytnika taktuje z częstotliwością 200 MHz. Commodore 64 miał 1 MHz i uruchamiał się od razu.</li>
<li><strong>Wyraźnego wyświetlacza.</strong> Chcę czytać w słońcu, chcę czytać przy słabym świetle. Idę na ustępstwo i nie muszę zanurzać się w lekturze w lesie podczas nowiu &#8211; po paru chwilach wzrok byłby zmęczony od wpatrywania się w źródło światła.</li>
<li><strong>Prostoty użytkowania.</strong> Nie potrzebuję gadżetów typu odtwarzacz muzyki, gry czy przeglądarka zdjęć &#8211; takie cuda mam w telefonie komórkowym. Intuicyjny interfejs i czcionki zawsze szeryfowe (ułatwiają czytanie!) to jest to.</li>
<li><strong>Wypożyczalnia e-booków?</strong> Tutaj już troszkę popuszczam wodze fantazji. Są takie książki, które ma ochotę przeczytać się tylko raz&#8230; albo wcale. Dajmy na to: za 3 € wypożyczam <em>Kryształowego anioła</em>. Po upływie 12 godzin mam wybór: albo dopłacam do równowartości książki i zachowuję ją na swojej wirtualnej półce, albo w przypadku kompletnego literackiego syfu bez żalu pozwalam plikowi automatycznie się skasować. Pozwalam więc mu się skasować.</li>
</ul>
<p>Zbyt duże wymagania? Nie sądzę. W drugiej części <em>Powrotu do przyszłości</em> w scenie z automatem do gier dzieciarnia stwierdziła, że gra z użyciem rąk to dziecinada. A co mamy dzisiaj? Proszę bardzo: Natal już wkrótce!</p>
<p>Niczym futurolog z Faktu przepowiadam, iż ta dekada będzie należeć do cyfrowych książek i czytników. Liczę na progres w tej materii, a nie na poprzetykaną plastikowymi kwiatami stagnację. Warto wymagać. Zwłaszcza dla dobra literatury, czytelnictwa i szkółek leśnych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/03/10/przyszlosc-czytania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawód: kryminalista</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 21:36:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski? W dniu dzisiejszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski?</p>
<p><span id="more-41"></span>W dniu dzisiejszym dokonałem rzeczy niebywałej, bo oto po raz pierwszy od roku obejrzałem w całości serwis informacyjny w telewizji. Ba! Nawet dwa! I w rozpiskach obu programów pojawiła się informacja o napadzie na warszawski antykwariat.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment.jpg" rel="lightbox[41]"><img class="size-medium wp-image-45  aligncenter" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
<small>Autor: publik15, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Dwoje młodych dżentelmenów w trakcie popołudniowych zakupów postanowiło odwiedzić wyżej wymieniony sklep z książkami. Panowie wcześniej najprawdopodobniej dokonali zakupu w salonie z narzędziami kuchennymi, gdyż jeden z nich trzymał w dłoni długi nóż. Niewykluczone, że panowie ci po prostu szukali jakiejś interesującej książki kucharskiej, zawierającej przepisy z wykorzystaniem świeżych ziół, które to można by było posiekać właśnie za pomocą wcześniej zakupionego noża. Dżentelmeni ci również postanowili skorzystać z okazji i zdecydowali, że podyskutują z właścicielem antykwariatu na temat przejęcia znajdujących się tam wszelakich kosztowności. Niestety, antykwariusz okazał się być dość nerwowym człowiekiem i kategorycznie uciął dyskusję w szczytowym momencie, powodując jednocześnie wymsknięcie się noża klienta, który niechcący ugodził w jego szyję. Klient zszokowany zaistniałą sytuacją zechciał odzyskać swój nóż, lecz w trakcie przypadkowego zwarcia z antykwariuszem ten wsadził mu ostrze w brzuch, powodując zgon biednego przestępcy. Sklepikarz-morderca.</p>
<p>Drugiemu bandycie na szczęście nic się nie stało, ale antykwariusza kara i tak nie ominie. Mam nadzieję, że zajmie się tym także jakaś szybko powołana fundacja chroniąca praw kryminalistów (jeszcze takiej nie ma!?). Nie dość, że przestępcy narażają swoje życie w pracy, to jeszcze otrzymują wynagrodzenie w formie prowizji od wykonanej roboty, bez jakiejkolwiek podstawy netto. Na szczęście wybitni juryści (ci aktualni i ci przyszli &#8211; studenci prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego) mają się wkrótce tą sprawą zająć.</p>
<p>Nareszcie, bo żałosne jest to, że ludzie w biały dzień wpychają drugim noże w brzuchy bez wyraźnego powodu. Bo przecież pieniądze przestępcom należą się bezwarunkowo &#8211; oni też muszą żyć.</p>
<p>Zasmucają mnie dywagacje prawników i policji na temat przekroczenia granic obrony własnej. Śmierć człowieka to tragedia, ale nie można zapomnieć, że tutaj pożegnał się z padołem degenerat czyhający na cudze życie. Samo apelowanie o uszanowanie praw bandyty powinno wywołać impuls w mózgownicy ustawodawcy, aby ludzie przestali bać się bronić. Za parę lat może już być za późno, kiedy związki zawodowe kryminalistów będą blokowały zmiany w kodeksie karnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

