<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290</atom:id><lastBuildDate>Fri, 17 Mar 2017 19:57:37 +0000</lastBuildDate><title>Mam cię w snach</title><description></description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>12</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-6922680944567761869</guid><pubDate>Thu, 16 Mar 2017 14:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-16T07:57:07.156-07:00</atom:updated><title>Rozdział 11</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie sądziłam, że zobaczę tak krwawą i okrutną scenę. Nie byłam na to gotowa i być może nigdy nie będę, ponieważ jestem bliska omdlenia, jednak zanim się budzę, Mike wyprowadza mnie ze wspomnienia i zaczyna uspokajać. Ja, nie mogąc złapać oddechu, znikam ze Sfery i budzę się w swoim łóżku, cała oblana potem. Przez chwilę myślałam, że to jest naprawdę. Coś takiego widzi się tylko w filmach. Nie ostrzegano mnie o takich widokach, które mogą wręcz wystraszyć. To jest praca dla silnych psychicznie ludzi, a nie dla nie radzącej sobie nawet z zakochaniem i mało doświadczonej dziewczyny. Co ja w ogóle tu robię?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Oddycham głęboko, by uspokoić bijące jak oszalałe serce. Głowa boli mnie od tego wszystkiego, więc ściągam klucz z szyi i kładę na stół. Wystarczy mi wrażeń jak na jedną noc. Co to w ogóle było? Myślałam, że dłużej nam zajmie znalezienie tego przestępcy, a tu nagle okazuje się, że trafiliśmy na niego od razu. Wyglądający na zwykłego człowieka facet okazuje się być okrutnym zabójcą, choć mogę się założyć, że nie miał tego w planach. Ale co ja mogę wiedzieć? Pewnie jego pełne akta zna tylko Rada. My mieliśmy znaleźć tylko dowody. Przeczuwałam jednak, że będzie mi ciężko, gdy tylko weszłam do środka. Te niesamowicie silnie ogarniające mnie uczucia mężczyzny zwiastowały ten widok. Mogłam zostać na zewnątrz i poprosić, by Mike wszedł beze mnie. Może oszczędziłabym sobie nerwów i spokojnie dokończyła pracę. Uczucia nauczyłam się kontrolować, ale nie widok czegoś takiego...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Moje myśli zostają przerwane dźwiękiem wibracji mojego telefonu. Przyszedł sms od Mike&#39;a! Zaskoczona odczytuję wiadomość.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&quot;&lt;i&gt;Wszystko gra? Zniknęłaś, nim zdążyłem cokolwiek ci wytłumaczyć&lt;/i&gt;&quot;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No tak, mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego ja... Nie nadaję się do tej roboty.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&quot;&lt;i&gt;Pogadamy następnej nocy. Chyba, że masz czas się spotkać jutro&lt;/i&gt;&quot;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Czekam trochę długo na odpowiedź i chyba domyślam się, jak będzie brzmieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&quot;&lt;i&gt;Praca :/ Sama rozumiesz chyba...&lt;/i&gt;&quot;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No mówiłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Za każdym razem jest ten sam powód. Nadzieję na spotkanie z nim straciłam już kilka miesięcy temu, więc to pytanie było tylko takim &quot;jakby co&quot;. Wiedziałam, że praca dalej jest ważniejsza od przyjaciół. Nie zdziwiła mnie więc jego odpowiedź.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&quot;&lt;i&gt;Chciałabym zrozumieć&lt;/i&gt;&quot;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Odkładam telefon na stół i nie reaguję na kolejnego sms-a od niego, tylko idę spać. Zasypiam w minutę i jak na złość znowu śni mi się on. Stoi przede mną i mnie przeprasza za swoje zachowanie. Nie słyszę wszystkiego. Czasami głos mu się cisza, jakby zniekształcone. Słyszałam pojedyncze słowa lub zdania, takie jak &quot;kocham&quot; czy też &quot;Nie chciałem tego&quot;. Moja podświadomość pokazuje mi, co chciałabym od niego tak naprawdę usłyszeć. Jednak to tylko wyobraźnia. Nie powie mi tego raczej nigdy. Wystarczy mi już przeprosin. Teraz musi pokazać, że były szczere.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Rano wstałam z wielkim bólem głowy, przez co zastanawiałam się, czy iść do szkoły. Stwierdziłam, że nie warto zostawać samej dzisiaj, więc ubrałam się i pomknęłam na lekcje tylko po to, by mieć dzisiaj kogoś obok. Nie ma dziś ani Pati ani Anny, więc siedzę sama w ławce, czytając książkę wypożyczoną ze szkolnej biblioteki. Przynajmniej zajęłam czymś myśli na trochę. Myślenie o dzisiejszej nocy mi nie służy. Dlaczego mnie nie ostrzegł, że możemy zobaczyć coś takiego? Wie dobrze, że mam słabe nerwy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z zamysłu wyrywa mnie dotyk dłoni na moich ramionach. Ze strachu podskoczyłam na krześle.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Hej, spokojnie. To tylko ja - uświadamianie Kuba i siada obok.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wybacz - ocieram oczy i zamykam książkę. - Miałam ciężką noc.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś się stało? - pyta, a ja przez chwilę zdaje sobie sprawę, że nie powinnam była przecież mu mówić, że coś się działo w nocy. Muszę wymyślić wymówkę.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Głowa - tyle tylko z siebie wydobywam. Geniusz...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ach rozumiem - grzebie w plecaku i wyciąga z nich tabletki na ból głowy. - Masz, powinno ci pomóc - podaje jedną.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Biorę bez zastanowienia i popijam czystą wodą. Mam nadzieję, że pomoże mi też przestać myśleć o wszystkim.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Rozmawiam z Kubą, kiedy przypominam sobie, że Mike coś jeszcze do mnie pisał w nocy, a ja to zignorowałam. Otwieram wiadomość na telefonie, a jego treść mnie zaskakuje.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&quot;A ja chciałbym zrozumieć ciebie. Czy wciąż coś do mnie czujesz?&quot;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzę z wielkimi oczami na litery, analizuje sens słów i nie dowierzam. Pierwszy raz wprost mnie spytał o to, czy coś do niego czuję. Ogólnie nigdy mu nie powiedziałam, że mi się podoba i chciałabym z nim być. On to raczej wiedział po moim zachowaniu. A skoro pyta, to chyba nie jest tego już taki pewien. Przykro mi, że tak myśli. Przecież widział, jak często o nim myślę i jak za nim tęsknię. Może źle robię, że tak go trzymam na dystans w Sferze. Jednak zasłużył sobie po tak długiej nieobecności. Jest to trochę okrutne, ale konieczne, żeby pokazać, jak się poczułam.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No no, kto to się odezwał? - słyszę obok siebie Kubę, który najwidoczniej patrzy na ekran mojego telefonu. - Stęsknił się? - mówi.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nawet nie wiesz jak - szepczę prawie niesłyszalnie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Może trzeba mu odpisać?, myślę w głowie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mógłby przyjechać, skoro tak tęskni - mówi to z nienawiścią, aż mnie zdziwiło.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie może - wciąż mam ściszony głos. - Praca.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Praca - zaśmiał się sarkastycznie. - Aurelia, przejrzyj na oczy, że nie jesteś taka ważna dla niego. Gdyby chciał, to by przyjechał mimo wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzę na Kubę i zastanawiam się, czemu się tak o mnie martwi. Znaczy rozumiem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale ogólnie ostatnio bardziej interesuje się moim życiem i częściej pisze do mnie. Przez to czasem nie mam spokoju i czasu dla siebie, bo z nim rozmawiam przez facebook&#39;a. A że nie potrafię zostawiać kogoś bez odpowiedzi, odbijam &quot;piłeczkę&quot;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie chcę nic sobie wyobrażać, dlatego wolę zignorować jego dziwne nastawienie do Mike&#39;a. Mimo wszystko ma rację, że gdyby mu tak bardzo zależało, przyjechałby i tak. Chociaż już dawno tego nie oczekuję, co może być błędem. Przyzwyczaił się do tego, że zawsze odpuszczam i nie walczę o spotkanie. Ciężko mi powiedzieć &quot;zostaw pracę, przyjedź do mnie&quot;, ponieważ on najwyraźniej lubi tą pracę, jakakolwiek by ona nie była. Jestem nad wyraz cierpliwa, więc czekam. I czekam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Postanawiam odpisać Michałowi. Muszę mu uświadomić pewną rzecz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&quot;Wiesz, że wciąż czuję. Jednak nie jestem pewna, czy mogę ci zaufać, jak dawniej&quot;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Następnej nocy muszę z nim pogadać. Przy okazji wytłumaczy mi wydarzenia z poprzedniej akcji. Nie dałam mu tego zrobić i to był błąd.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kuba przez pół dnia truł mi, jaka głupia jestem wierząc, że Michałowi na mnie zależy. Śmieszyła mnie trochę jego zawziętość w przekonywaniu mnie do swoich racji. Kiedyś normalnie rozmawiał z Michałem, kiedy jeszcze był z nami w klasie. Chyba odkąd się dowiedział o moich uczuciach do niego, podszedł do jego osoby w inny sposób. Zachowywał się jak starszy brat, który próbuje obronić swoją małą siostrzyczkę. To nawet słodkie i doceniam jego świetną opiekę, ale tylko ja wiem, że nie ma racji w tej kwestii. Oczywiście nie mogę go uświadomić, dlatego zostaje cierpliwe słuchanie jego bardzo trafnych argumentów, w które pewnie bym uwierzyła, gdyby Mike nie wyjaśnił mi paru rzeczy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W domu nikogo nie zastaję, więc wnioskuję, że mama siedzi w szpitalu, gdzie nadal leży ojciec. Napisała mi na kartce w kuchni, że mam gotowy obiad. Placki ziemniaczane ze śmietaną. Czemu nie? Dawno nie jadłam. Podgrzewam w mikrofalówce cztery placki na talerzu, po czym z zawrotną prędkością pochłaniam wszystkie bez zastanowienia. Byłam bardzo głodna, choć nie odczuwałam tego dzisiaj. Wczesnym wieczorem dostałam kolejnego sms-a od Mike&#39;a z prośbą o spotkanie w Sferze za godzinę. Przecież i tak byśmy się widzieli, ponieważ pracujemy razem, więc prośba jest bezsensu, ale odpisuję, że się zgadzam. Zjadam kolację, zmywam z siebie dzisiejszy dzień i kładę się do łóżka. Trochę ciężko zasnąć mi tak wcześnie, czyli o dwudziestej, gdy na dworze jest jeszcze trochę jasno. Spóźnię się na spotkanie, ale to nie moja wina. Mógł dać późniejszą godzinę, bo i tak zaczynamy pracę o dwunastej w nocy. Może ma zamiar porozmawiać ze mną o czymś, co wymaga więcej czasu. Tylko co mógłby mi jeszcze powiedzieć, oprócz tego, co już wiem? Mam nadzieję, że to coś ważnego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W końcu zasypiam i wchodzę do swojej głowy tradycyjnie przez drzwi mojego pokoju, a raczej jego wizualizacji. Tam już czeka Mike z nieodgadnioną dla mnie miną. Podchodzę do niego bez zawahania i staję przed nim. Nie wiem co powiedzieć, więc milczę, tak jak on. Wygląda na zmartwionego albo nawet i złego. Chociaż naprawdę ciężko stwierdzić. Patrzę mu w oczy i próbuję coś znaleźć w nich, jakąś wskazówkę. Są takie niebieskie. Uwielbiam ich kolor.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike w końcu postanawia przerwać ciszę między nami.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Spóźniłaś się - mówi spokojnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Serio?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie mogłam zasnąć - tłumaczę, a on tylko przytaknął.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chodź.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idziemy przez halę w Centrum, która, o dziwo. dzisiaj jest mało zaludniona. Nie odzywamy się do siebie ani słowem, co szokuje samą mnie, bo nie wiem, co się w tym momencie dzieje. Czy coś powiedziałam nie tak? Wyraziłam w wiadomości tylko swoje obawy, o których już doskonale wiedział, więc czemu jest taki milczący tego wieczoru? Może zaraz się wyjaśni, ponieważ wchodzimy do jego pamięci i mkniemy na górę do marzeń sennych. Od razu zaczynają pojawiać się jakieś przedmioty. Pojawia się parę ławek na środku niewielkiej sali lekcyjnej, w której znajdują się też drukarki i inne sprzęty do cięcia. Ściany są białe, a na nich widnieją czarne rysunki przedstawiające uczniów. Na podłodze leżą czarne farby. Z dwóch okien widać plac, na którym parkują nauczyciele. Znam to miejsce. To jedna z sal w mojej szkole, która potocznie jest salą informatyczną. Rzadko miewamy tu lekcje. Dlaczego akurat to pomieszczenie pojawiło się w jego myślach? Nie przypominam sobie, żeby było tu coś wyjątkowego. To najzwyklejsza sala.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike uważnie przygląda się otoczeniu, po czym opiera się o ławkę, na której leży parę kartek. Wzdycha cicho, patrząc w moją stronę.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jak wrażenia? - pyta.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nic specjalnego - stwierdzam od razu.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No właśnie - uśmiecha się lekko. - Z pozoru niewinne miejsce, jednak dla mnie to punkt, w którym zmieniło się moje życie - powoli przechadza się po sali. - Nie wiem czy pamiętasz, jak raz zostaliśmy tu przypadkowo zamknięci przez naszego kolegę?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Potakuję, bo faktycznie była taka sytuacja. Raz Artur, ten kolega właśnie, nie zauważył, że ja i Mike jesteśmy w środku i zamknął nas na zamek, który nie był otwierany od wewnątrz. Co więcej nie mieliśmy ze sobą telefonów, by móc zadzwonić awaryjnie. Trochę panikowałam, ale mając obok mojego przyjaciela, byłam dobrej myśli. Dla zabicia czasu graliśmy w prawdę lub wyzwanie. Gówniarska gra dla gimnazjum, ale co innego mogliśmy zrobić? Gra weszła na tak wysoki poziom, że w pewnym momencie dość mocno się zbliżyliśmy i miałam ochotę dosłownie przelecieć go w tej klasie, ale wiedziałam, że to byłoby nie na miejscu. Wtedy już byłam po zerwaniu z Krisem i wciąż byłam lekko zraniona po tym. Musiałam się w tym czasie powstrzymać od chęci bycia w związku, więc nie dałam Michałowi zrobić nic więcej niż tylko czułe przytulanie przy oknie, co za pewne wyglądało dość dwuznacznie z perspektywy osoby trzeciej. Mike już wcześniej mnie kręcił, ale nigdy nic więcej nie było między nami, aż do tego pamiętnego czerwca. Tak więc ta sala była świadkiem zabaw dwóch gówniarzy. Uroczo.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ten dzień był niezwykły nie tylko ze względu na zaistniałą wtedy sytuację zamknięcia nas w sali - tłumaczy. - W chwili, gdy wyznawaliśmy sobie różne rzeczy zrozumiałem, że mam przed sobą najcudowniejszą dziewczynę na świecie, a tak łatwo ją oddaję innym facetom - podchodzi do mnie. - Czułem zazdrość, gdy byłaś z Krisem. Chciałem być na jego miejscu, choć zdałem sobie o tym sprawę dopiero tego dnia, gdy siedzieliśmy tu sami. Pragnąłem cię wtedy pierwszy raz. Jednak ty cierpiałaś po zerwaniu, nie mogłem tego wykorzystać - patrzy mi w oczy i łapie moje dłonie. Są takie ciepłe. - Czuję do ciebie więcej, niż ci się wydaje. Moje ostatnie pytanie brzmiało, czy coś do mnie czujesz. Oczywiście znałem odpowiedź. Potrzebowałem po prostu znowu to zobaczyć. Świadomość, że cię skrzywdziłem jest przerażająca i pokazuje mi, że nie jestem lepszy od Krisa i reszty twoich byłych. Tak więc jakim cudem ja? - pyta już bezpośrednio mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No to wyjaśnił przyczynę pojawienia się tego miejsca w Marzeniach sennych. Teraz mam mętlik w głowie, ponieważ Mike nie potrafi uwierzyć, że to jego wybrało moje serce. To raczej ja powinnam spytać, dlaczego on wybrał mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A dlaczego ja? - odpowiadam pytaniem.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Uśmiecha się słodko, przez co miękną mi kolana.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila miała rację, że nie zdajesz sobie sprawy ze swojej wyjątkowości - gładzi mój policzek kciukiem. Proszę, rób tak dalej. - Jesteś inna niż wszystkie dziewczyny. Gdy one martwią się, co na siebie włożyć, by nie było &quot;obciachu&quot;, ty przejmowałaś się problemami swoich najbliższych przyjaciół. Ich stawiałaś ponad siebie, co jest zaletą, jak i wadą. Miło mi było, gdy starałaś się mi pomóc, ale nie mogłem czasem znieść, że w ten sposób odstawiasz swoje problemy na bok, a one przecież cię wyniszczały.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dlatego się odwzajemniałeś - stwierdzam cicho.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To nie było odwzajemnianie się, tylko... - myśli chwilę - bezinteresowna troska o drugą osobę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Troska. Tak dobrze jest wiedzieć, że się o mnie troszczył i nie miał w tym żadnego interesu. Kuba się bardzo myli. Michałowi naprawdę zależy na mnie, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka. A w Sferze dopiero widać to wyraźnie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jakim cudem w Sferze jesteś taki szczery? - zastanawiam się.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tylko przy Tobie taki jestem.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No świetnie, znowu utrudnia mi całą sprawę. Mówiąc mi takie rzeczy, szybko mnie do siebie przekona na nowo. Trochę to nie fair, bo wykorzystuje wiedzę o tym, że ciężko mi się mu oprzeć. Wystarczy, że spojrzy mi głęboko w oczy i już jestem jego. Tak długo pragnęłam jego dotyku, że powoli wątpię w swoje możliwości powstrzymania się przed rzuceniem się na niego. Dlaczego on tak na mnie działa? To jest tak silne przyciąganie, którego nie rozumiem za nic.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nagle, nawet nie wiem kiedy, powoli opieram się o ścianę, do której Mike mnie prowadził. Nie mam jak uciec, obejmowana przez niego w pasie. Opiera czoło o moje, lecz ja nie patrzę na niego i próbuję spokojnie oddychać, porażona jego zachowaniem. Czuję, jak jemu też przyspieszył oddech. Atmosfera zrobiła się inna, jak tego ostatniego dnia, kiedy doszło między nami pierwszy raz do całowania. Obawiam się, że znowu się to powtórzy.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Otwórz oczy - szepcze. - Proszę - mówi błagalnym tonem, przez co zakuło mnie serce.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Otwieram oczy i to był błąd. Utonęłam w błękicie jego tęczówek, nie mogąc odwrócić się i uciec. Były pełne pożądania. Mike delikatnie przejeżdża kciukiem po mojej dolnej wardze, co rozpala mnie od wewnątrz. Nie odrywa ode mnie oczu, a jego druga ręka gładzi moje plecy. To jest o wiele lepsze niż ostatnim razem. Teraz uczucie jest silniejsze, jakby bardziej pewne swojego bytu. Najgorsze jest to, że nie chcę, by zniknęło. Pobudza mnie niczym poranna kawa po nieprzespanej nocy. Taką kawę chętnie bym piła codziennie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Masz takie piękne oczy - mówi do mnie seksownie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nim zdążyłam zareagować, jego usta były już na moich, namiętnie je atakując.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/03/rozdzia-11.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-2177816125715469007</guid><pubDate>Tue, 14 Mar 2017 10:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-14T03:22:31.020-07:00</atom:updated><title>Rozdział 10</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Niejednokrotnie nazwano mnie dziwką, tylko najczęściej te słowa wypowiadały osoby, które kompletnie mnie nie znają. Nie wiedząc, że jestem nimfomanką, można mnie mocno skrzywdzić. Okay, lubię seks, ale nie prześpię się z byle kim. Mam swoje zasady, które przestrzegam i nie mam zamiaru ich olać. Facet musi być naprawdę zaangażowany w związek i musi pokazać, że mu na mnie zależy. Wtedy jestem jego.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Byłam w trzech związkach. Pierwszym chłopakiem był Nikodem, który chodzi ze mną do klasy. Pierwsza miłość, w której uczyłam się życia. Tak, z nim uprawiałam seks po raz pierwszy. Nie, nie żałuję pierwszego razu. Kiedyś i tak by nastąpił.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W trzecim związku także był seks. Bardziej uczuciowy, namiętny. Ale nie był wyjątkowy. Dlatego nie wyszło mi z tych chłopakiem mimo jego świetnego charakteru. Niestety nie dogadaliśmy się. Poza tym myślałam już w tym czasie o kimś innym, a ten eks był próbą pójścia naprzód. Jak widać, nie mogłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kris był drugi, zaraz po Nikodemie. Z nim poznałam, czym jest miłość po przyjaźni, którą zbudowaliśmy w ciągu niecałego roku. Było mi z nim naprawdę dobrze, bo się starał i to bardzo. Ja też się starałam. Nasze bliższe kontakty kończyły się na pieszczotach, które tylko raz prawie doprowadziły do seksu. Nie chciał jeszcze tego robić, a ja to uszanowałam. Do zerwania nie doszło między nami do współżycia, co najwyżej do rozebrania się do bielizny. Do dziś nie żałuję, że nie było seksu w tym związku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jakie więc były powody padnięcia z jego ust słowa &quot;dziwka&quot;, skierowanego do mojej osoby? Moja pamięć przetrzymuje pewną scenę, kiedy to na domówce u Ani poznałam jego kolegę ze szkoły i tak się sobie spodobaliśmy, że spaliśmy razem na materacu. Doszło do niewielkich naruszeń mojej strefy intymnej, ale nic większego. Jednak nie sądzę, by to tak rozjuszyło Krisa. Jedna mała letnia przygoda nie jest powodem wyzywania mnie od pań lekkich obyczajów. Kris na tyle głupi nie jest i wyszedłby na totalnego hipokrytę. Coś innego musiał zobaczyć. Coś co wzbudziło, ku mojemu zdziwieniu, wielką zazdrość, która nie miała racji bytu. To on ze mną zerwał, więc czego ode mnie chce? Chyba doskonale wiedział, że nie będę ciągle za nim tęskniła i jak pstryknie palcami, to magicznie do niego wrócę. Tak sobie myślałam przez cały dzień, że to jego najpierw miłe zachowanie wobec mnie, a potem ta scena zazdrości, to dowód na to, że chciał mnie z powrotem odzyskać. Co innego miał na celu, grzebiąc w mojej pamięci, niż rozpoznanie się w moim temacie i szukanie sposobów na odzyskanie mnie?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Co lepsze, scena, nazwijmy ją &quot;miłosna&quot;, z udziałem mnie i Mike&#39;a musiała go niesamowicie zaboleć, ponieważ doskonale wiedział, że jeszcze dwa miesiące przed nią, miałam stany depresyjne i tęskniłam za Krisem. Zobaczył, że dobrze mi się żyje bez niego i zrezygnował. Poddał się. Przynajmniej tak mi się zdaje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Moje rozmyślanie przerywa dzwonek telefonu, który rozbrzmiał w całym pokoju. Mama dzwoni, za pewne z wieściami o ojcu. Odbieram, naciskając zieloną słuchawkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No co jest? - odzywam się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Znowu pił - potwierdziła moje obawy o jego powrocie do piwa. - Dostał taki ochrzan od lekarzy i ode mnie, że może w końcu się opamięta.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Powodzenia, że tak będzie - mówię ironicznie. - Jego by trzeba w łeb tym piwem przywalić.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Och, Aurelia, wiesz jak jest... - upomina mnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wiem, jak jest. Tata już głupieje na starość.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Na ile zostanie? - pytam zrezygnowana.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tym razem na dłużej niż dziesięć dni.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Poprzednio wylądował w szpitalu na święta Bożego Narodzenia. Mieliśmy zepsute ostatnie dni roku z powodu jego choroby. Myślałam, że zdał sobie sprawę z głupoty jego czynów, ale cóż, najwyraźniej musi popełnić ten błąd drugi raz, żeby się nauczyć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jeszcze chwilę pogadałyśmy, a po oznajmieniu mi, że za godzinę będzie w domu, rozłączyła się. Ja natomiast poszłam wziąć prysznic, po czym wyłożyłam się wygodnie w łóżku, uprzednio zakładając klucz na szyję, by dostać się do Sfery. Muszę się dowiedzieć, co z moją dalszą współpracą z Krisem, choć domyślam się, że została już definitywnie zakończona. To może oznaczać, że teraz muszę pracować sama. Nie wiem czy to dobry pomysł.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kolejną sprawą jest, czy Rada pozwoli Michałowi normalnie widywać się ze mną, jak o tym zawsze marzył. Decyzję mają podjąć dzisiaj, więc jak już jestem w Sferze, zmierzam w stronę Centrum i Biura Sfery Sennej, jednak zatrzymuje mnie widok biegnącej w moim kierunki Mili. Była uśmiechnięta jak zawsze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kochanie, nareszcie cię znalazłam - stanęła obok mnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś się znowu stało? - przez chwilę jestem przerażona.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie, skądże - uspokaja mnie. - Chciałam się upewnić, że czujesz się dziś dobrze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jak widać, chyba nie ma najgorzej.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idziemy na krótką przechadzkę po hali. Opowiadam Opiekunce o moim ojcu w szpitalu oraz o dzisiejszym spotkaniu Krisa rano na ulicy. Powiedziała, żebym się nie przejmowała, ponieważ już rozmawiała z nim przed jego zakazem, żeby się do mnie nie zbliżał przez najbliższy czas, by dać mi trochę przestrzeni do przemyśleń. Zwłaszcza, że odnalazłam Mike&#39;a w Sferze, czego się nie spodziewałam i jakby odnowiliśmy przyjaźń, której nawiasem mówiąc nigdy nie zakończyliśmy. Trochę wątpię w to, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać patrząc na to, że pisał do mnie na facebook&#39;u, lecz zablokowałam go, ponieważ ja nie mam na to ochoty. Najlepiej będzie, jak dostanie zakaz zbliżania się do mnie w Sferze. Byłabym dozgonnie wdzięczna Radzie za taką decyzję.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dlaczego mnie okłamałaś w sprawie Mike&#39;a? - pytam w końcu, bo już od dawna trapi mnie ten temat.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Staje w miejscu i obraca się do mnie. Ma spokojny wyraz twarzy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Pewnie już ci mówił, że miał zakaz rozmawiania z tobą - mówi, a ja kiwam głową. - Też musiałam dotrzymać zasad. Spotykałam się z nim co tydzień, żeby informować go o twoim stanie. Z dnia na dzień był coraz bardziej zmartwiony, że nie może ci pomóc. Już nawet chciał pójść w tej sprawie do Rady, a to wydarzenie z Krisem było doskonałą okazją. W środku, gdy ciebie nie było, opowiadał, że wcale nie pomaga ci jego nieobecność, a wręcz szkodzi. Argument o tym, że Kris jest teraz dla ciebie zagrożeniem, Rada przyjęła jako bardzo ważny, by określić, jak w końcu ci pomóc.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No to powoli wszystko staje się jasne. Tak sądzę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A skąd znasz Mike&#39;a? - idziemy znowu przed siebie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Był moim podopiecznym - uśmiechnęła się. - Uczył się pod moim okiem. Do tej pory był moim najlepszym uczniem. Szybko awansowali go na Aurora i nim chce pozostać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Najlepszy?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dopóki nie zjawiłaś się ty - kontynuuje. - Jesteś naprawdę wspaniała, a nie zdajesz sobie z tego sprawy - mrużę oczy. - Och, w końcu się przekonasz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wciąż nie wiem, co we mnie takiego wyjątkowego, oprócz talentu czucia, że nie chcą mnie wywalać z tego świata. Nie chodzi o to, że bym chciała stąd odejść, bo nie chcę, tylko nie rozumiem, dlaczego mi się upiekło po tylu złych zachowaniach. Ja jestem zwykłą, przeciętną dziewczyną, nic w sobie nie mam. Udzie codziennie przechodzą obok mnie i mijają bez uwagi, bo nie wyróżniam się specjalnie i tak pozostanie. Nie ma co przesadzać w komplementach na mój temat.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przypominając sobie o spotkaniu z Michałem, przeprosiłam Milę i pobiegłam do Biura, gdzie być może właśnie przebywał i rozmawiał z Radą. Akurat, gdy docieram przed siedzibę Rady, Mike wychodził od nich z wielkim uśmiechem. Widząc mnie, podchodzi i przytula, podnosząc mnie do góry. Jest najwyraźniej bardzo zadowolony. Zawsze, gdy bardzo się z czegoś cieszył, przytulał mnie mocno do siebie, a w oczach tańczyły mu takie iskierki radości. Wciąż tak jest i cieszy mnie, że to zostało w nim do dziś.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Odstawia mnie na ziemię i przymierzał się do pocałowania mnie, lecz powstrzymał się szybko wiedząc, że miałby przechlapane u mnie,&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co cię tak cieszy? - pytam w końcu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No cóż, jako że twój partner jest tymczasowo niekompatybilny z tobą - zaśmiał się - postanowiono, że to ja będę cię teraz &quot;pilnował&quot; - uśmiechnął się szeroko. - Czyli będziesz miała szybki kurs na Aurora.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Serio? - aż nie mogłam w to uwierzyć. - To świetnie - uśmiecham się.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Rok czekania jednak się opłacił w jakiś sposób. Mogę się widywać z Michałem i wiem, że on tego chce. To fajne uczucie wiedzieć, że ktoś cię chce bez względu na wszystko.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idziemy do Suzanne, która przydziela zadania wszystkim. Podała nam listę osób, które trzeba sprawdzić dogłębniej. Auror ma już pozwolenie wchodzenia do wspomnień i analizowania ich sensu. Szkolą się w zakresie psychologii, więc potrafią rozpoznawać problem, znaleźć jakąś tajemnicę, czy też udowodnić komuś winę. Współpracujemy w sekrecie z tajnymi organizacjami anty-przestępczymi. Dzięki społeczności Sfery, udało się znaleźć wielu przestępców. Czasami szukamy też problemów psychicznych u osób, które z przestępczością nie mają nic wspólnego. Działamy na dwóch frontach, co nam odpowiada. Ratujemy ludzi, choć nawet o tym nie wiedzą. Jesteśmy cichymi aniołami stróżami.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idąc przez halę, poczułam rękę Mike&#39;a, którą delikatnie dotknął mojego ramienia. Przeszły mnie przez całe ciało przyjemne dreszcze i mimowolnie uśmiecham się pod nosem modląc się, by tego nie zauważył. W mojej głowie jakiś głos krzyczy &quot;Chcę go!&quot;, ale wiem, że wtedy za szybko bym mu odpuściła. Musi wiedzieć, że to nie takie proste dla mnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Widzę jego lekki, cwaniacki uśmiech. Domyślił się, że mnie to ruszyło. Cholera, zrobił to celowo. Zna mnie zbyt dobrze. Wie, co lubię i jak na coś reaguję. A jeśli naprawdę pilnował mojej pamięci i chodził po niej bez mojej wiedzy jestem pewna, że zna moje słabe punkty. Czasami sama mu je zdradzałam. Oby nie wykorzystał tej wiedzy do niecnych celów.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wchodzimy do pamięci niejakiego Nicolasa, który jest świadkiem w sprawie zabójstwa. Musimy dokładniej zobaczyć, co widział ten właśnie mężczyzna. Może mieć to kluczowe znaczenie w sprawie, więc Rada liczy na niego, co też znaczy, że i na mnie. Jednak ja na razie tylko się uczę, więc Mike bierze na siebie całą odpowiedzialność za zadanie. Dziwnie będzie mi z nim pracować, zwłaszcza po takiej przerwie w kontaktach między nami, ale może to dobry sposób na ponowne poznanie siebie. Tak szczerze to Mike jest zupełnie inny niż ostatnim razem. Wydaje się być bardziej... dojrzały? A może zawsze taki był, tylko w towarzystwie próbował udawać, by się przypodobać choć trochę. Jak dla mnie nie musiał, bo i tak go uwielbiam. Znaczy... muszę jeszcze zobaczyć, jaki jest naprawdę, bo okazuje się, że praktycznie nie znałam go tak dobrze, jak sądziłam. Ta jego szczerość wobec mnie i to, że jest Aurorem to był dość spory szok dla mnie. Jest bardziej wyjątkowy, niż mogłam myśleć. Ciekawe, co myślał o mnie. Po jego dzisiejszej radości stwierdzam, iż bardzo chce mnie odzyskać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;O dziwo nic nie mówi, będąc już w środku pamięci, więc ja też milczę. Ogarniają mnie różnorodne uczucia, od wielkiej miłości po wielki smutek. Musi to być już dość dorosły człowiek, który niejedno przeżył przez tyle lat. Idziemy wzdłuż korytarza w poszukiwaniu czegoś niepokojącego, co zostało zgłoszone wcześniej przez Prospectorów. Nagle stajemy w miejscu. Przez chwilę czułam się czemuś winna, co oczywiście nie jest moim uczuciem, lecz Nicolasa. Spojrzeliśmy na siebie i wiedzieliśmy, że coś mamy. Ciągnęło nas to do wspomnień z dziewczyną, która właśnie została zamordowana. Wchodzimy tam i wtedy zaczyna walić mi serce jak oszalałe. Czuję się gorzej, więc zatrzymuję się na chwilę, by złapać oddech. Nie wiedziałam, że złe emocje mogą aż tak na mnie działać. Przypomina mi się pierwsza akcja z Krisem, kiedy wybiegłam z pamięci, bo nie dałam rady. Teraz jest sto razy gorzej, ale chcę to wytrzymać, ponieważ muszę sobie udowodnić, że mogę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike, widząc moje zmęczenie, podszedł do mnie szybko.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wszystko w porządku? - pyta zmartwiony.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To jest mocne - stwierdzam, mając na myśli uczucie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiem, też czuję - przejeżdża dłonią po mojej ręce, lecz ignoruję to.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Oboje patrzymy na jedne drzwi. To tam. Tam mamy rozwiązanie zagadki. Po stwierdzeniu, że już jest lepiej, ruszamy do środka. Jak zwykle oślepia nas biały blask, po czym widzimy coraz więcej szczegółów. Jakiś zaułek, słabo oświetlony. Na ziemi jest mokro, wokół leży pełno śmieci, porozrzucanych ze śmietnika. Widzimy starszego mężczyznę, na oko ma czterdzieści parę lat. Ubrany w granatowy garnitur, ciągnie za włosy jakąś kobietę w eleganckiej satynowej sukience. Zaciąga ją na zaułek i krzyczy po niej, wyzywa od dziwek i szmat, co mnie szokuje. Ona go przeprasza, lecz płacz powoduje, że facet jeszcze bardziej się wścieka i głośniej krzyczy. Jesteśmy świadkami okrutnej sceny, przedstawiającej kłótnię kochanków. Nagle mężczyzna, który okazuje się być właśnie Nicolasem, bierze jej głowę w ręce i patrzy jej w oczy. Sądziłam, że ją pocałuje lub zacznie przepraszać za tak niewłaściwe zachowanie. Nic bardziej mylnego. Z całej siły uderzył jej głową o kant metalowego śmietnika. Dziewczyna pada nieprzytomna na ziemię, a z jej czoła wylewa się strumień krwi. Żeby tego było mało, dobił ją jednym kopnięciem stopą w jej twarz, po czym odszedł z tego miejsca, mamrocząc coś pod nosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/03/rozdzia-10.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-8777814610954377778</guid><pubDate>Thu, 09 Mar 2017 20:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-09T12:21:09.006-08:00</atom:updated><title>Rozdział 9</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jestem gotowa na rozmowę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wchodzę już do swojej pamięci i czekam na Mike&#39;a. Nie wiem dokładnie gdzie mamy się spotkać, więc poczekam na niego u siebie. Jeśli mu zależy, to przyjdzie. A jeśli nie... &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Żeby nie dać się ponieść czarnym myślom, wchodzę schodkami na górę do Marzeń Sennych. Miejsce to jest wyjątkowe, ponieważ mogę stworzyć tu wszystko, czego zapragnę. Mogę być bogata, sławna lub też znaleźć się dosłownie w każdym miejscu. Zależy czego akurat dusza pragnie. Stawiając pierwszy krok w pomieszczeniu, pojawiają się po kolei różne elementy otoczenia. Nie myślę o niczym konkretnym, daję temu miejscu możliwość improwizacji. Widzę rosnące nagle znikąd drzewa, obok pod stopami zaczyna płynąć strumyk czystej wody, który napełnia niewielki staw. Wokół pojawia się wielka ściana z gliny, wysoka na jakieś pięćdziesiąt metrów. Widzę także jakieś ścieżki i przede wszystkim pełno drzew. To Dolomity. Dziki las na dnie dawnej kopalni. Niezwykły i mały park krajobrazowy, o którym mało kto wie. Dawno mnie tam nie było, więc może czas się wybrać w to miejsce, skoro to właśnie widzę w Marzeniach Sennych? Idę wzdłuż strumyka aż do stawu. Woda jest niezwykle przejrzysta, ale nie wiadomo czy czysta i zdatna do picia. Dotykam jej palcami dłoni, ale nic nie czuję. A chciałabym, ponieważ pamiętam, jaka ta woda była zimna z powodu ciągłego jej ruchu. Nie wiem już jak mam poczuć cokolwiek.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mam wrażenie, że nie jestem sama. I miałam słuszność. Odwróciłam się i zobaczyłam Mike&#39;a, wpatrującego się we mnie z zaciekawieniem. Ja też mam okazję przyjrzeć się jemu. Zmieniła mu się budowa ciała. Jest bardziej umięśniony na klacie i widocznie przybrał, przez co wygląda znacznie lepiej niż poprzednio. Znaczy mnie się podobał mimo to, ale teraz naprawdę widać, że dba o siebie. Myślę nawet, że ma o wiele więcej siły, nie tylko fizycznej. Zmienił się z wyglądu, ale oczy i uśmiech wciąż ma te same. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A charakter? Jeszcze nie mam pojęcia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stoi z założonymi rękami i rozgląda się wokół. Bada miejsce, które tu stworzyłam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Co to za miejsce? - pyta, podchodząc bliżej mnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dolomity - tłumaczę. - To jest za miastem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zrozumiał i zatrzymał się pół metra przede mną. Uśmiecha się tajemniczo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego akurat to się pojawiło? - pyta dalej zaciekawiony.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Szczerze nie wiem - także się rozglądam. - Byłam tu raptem parę razy. Może to dlatego, że lubię takie ukryte miejsca - wzruszam ramionami. - Ciche, bez tłumu ludzi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kiwa głową ze zrozumieniem. Od zawsze wiedział, że jestem trochę samotnikiem, poszukującym swojego miejsca na ziemi, w którym może żyć w spokoju. Jednak uwielbiam także towarzystwo ludzi, a zwłaszcza jego. Gdybym miała wziąć jedną osobę na bezludną wyspę, byłby to właśnie Mike. Już od dawna wiem, że nie mogę żyć bez niego. Może zdaje sobie z tego sprawę?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może zieleń bardzo dobrze na ciebie wpływa - dotyka mojego przedramienia, a ja odskakuję do tyłu. Zapomniałam, że potrafię czuć jego dotyk. - Co się dzieje? Czemu tak reagujesz? - mówi zmartwiony. - Boisz się?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kręcę głową.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Niczego nigdy nie czułam w Sferze. A ciebie... - zacinam się na moment. - Czuję cię. Twoje ciało. Jak to możliwe?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nigdy nie czułaś? - dziwi się, a ja potwierdzam skinieniem głowy. - Niespotykane tutaj. Zazwyczaj po miesiącu każdy już potrafi poczuć dotyk - myśli na głos, a ja nie wiem co to znaczy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jestem jakaś felerna? - aż zachciało mi się śmiać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie, skąd - łapie moją dłoń, nie odsuwam się. - To może mieć coś wspólnego właśnie ze mną - stwierdza i uśmiecha się. - Czuję się zaszczycony.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie rozumiem - marszczę brwi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czucie w śnie jest powiązane z pamięcią i wyobraźnią. Jeśli uwierzysz w prawdziwość rzeczy, które tu się znajdują, możesz je normalnie poczuć - idziemy jedną ze ścieżek, nie puszcza mojej dłoni. - Twój przypadek może świadczyć o tym, że nie dopuszczasz do siebie tego, że to wszystko jest prawdą, tylko jest to w świecie, rozgrywanym w twojej głowie. Ale powiedz, czy to co dzieje się w twojej głowie musi oznaczać, że nie jest naprawdę? - staje przede mną i patrzy mi prostu w oczy. - Wierzysz, że tu jestem. Dlatego mnie czujesz - uśmiecha się szeroko. - Czuję się wyróżniony.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Powoli zaczynam łapać cały sens tej teorii. Czyżbym tak bardzo tęskniła za nim, że jak tylko widzę go w Sferze, to wierzę w to i mogę w ten sposób poczuć jego skórę? Ma rację, że uważam ten świat za coś, co rozgrywa się w mojej głowie i jest prawdziwą fikcją. Wierzę w ten wymiar, ale nie do końca. Może dzięki tym informacjom uda mi się w końcu opanować zdolności dotyku. Byłoby miło czuć pod sobą to, na czym siedzę lub to po czym chodzę. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stoimy tak dłuższą chwilę, zatopieni w swoich oczach. Ciepło jego dłoni owija się wokół mojej i sprawia, że szybciej bije mi serce. Ach, ile jeszcze zdołam wytrzymać bez rzucenia się na niego?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wybaczysz mi ten rok? - pyta z nadzieją w głosie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak - odpowiadam, a on już się cieszy. - Ale wiedz, że łatwo nie zapomnę. Straciłam zaufanie do ciebie, chyba rozumiesz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak, nie dziwię ci się w sumie - drapie się nerwowy po głowie. - Ale spokojnie, to już się nie powtórzy. Chcę to wszystko naprawić. - zapewnia mnie.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No dobrze, wierzę mu, ale i tak musi się teraz postarać. Ja już długo czekałam, teraz jego kolej, by się postarać. Nie zmuszam, ale chyba nie muszę, bo widzę, że mówi szczerze. Wiem, kiedy kłamie, a w tej chwili to były prawdziwe zapewnienia. Gdy nie mówi prawdy, nie potrafi patrzeć w oczy i nerwowo rozgląda się wokół. Niczego nie ukryje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wierzę ci - mówię. - Tylko nie chcę się rozczarować później.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Okay - uśmiecha się.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przybliża się do mnie i wiem, co ma w zamiarze, lecz nie mogę się ruszyć, zahipnotyzowana jego spojrzeniem, pełnym pragnienia i tęsknoty. Tak dawno nie widziałam tego błękitu, który tak mnie uspokaja. Chcę... Nie! Bardzo chcę wtopić się w jego usta, ale nie mogę, nie teraz, nie po tym wszystkim. Muszę mu porządnie dać do zrozumienia, że nie będzie łatwo. Przecież to oczywiste.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Odsuwam się, gdy próbuje mnie objąć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie - szepczę, spuszczając wzrok. - Nie mogę. Nie dam rady póki co.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Westchnął, ale wyboru nie ma i musiał przystać na to. Zaczął iść powoli w nieokreślonym kierunku, omijając przeszkody typu wielkich kamieni. Podążam tuż za nim, obserwując go uważnie. Przygląda się otoczeniu z zaciekawieniem. Nigdy nie był w tym miejscu i w sumie wciąż nie jest, bo to moja wyobraźnia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Zabierzesz mnie tu kiedyś? - pyta, gdy idę z nim u boku.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No pewnie. Tylko nie zjedziemy tutaj autem. Trzeba zejść pieszo - tłumaczę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Staje w miejscu i wzdycha. Coś go trapi, widzę to.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co jest? - pytam, podchodząc trochę bliżej niego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mogę cię chociaż przytulić? - głos ma lekko złamany.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chyba tęskni za tym tak samo, jak ja. Od naszego poznania okazywaliśmy sobie mnóstwo czułości. Przytulanie było czymś normalnym dla nas i robiliśmy to często. Nie raz łapał mnie za piersi, ale nie przeszkadzało mi to, a raczej śmiałam się z tego. Dziecinne zachowanie? Może. Przynajmniej byliśmy sobą i jakoś nie bałam się z nim wygłupiać przy mojej klasie. To się ceni. Nie będę na siłę udawać kogoś, kim nie jestem, by przypodobać się ludziom z otoczenia. Łaski mi nie robią, gadając ze mną, więc... Poza tym zawsze trzymałam z osobami, które się wyróżniały, ponieważ nie lubię monotonii w życiu. Ci przyjaciele, których aktualnie mam to moje wyróżniające się gwiazdki i są dla mnie ważni. Nie zmienię ich na nic innego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kiwnęłam głową na znak zgody. Uśmiechnął się słodko i od razu objął mnie, mocno przyciskając do ciała. To uczucie było takie wspaniałe, bo wyczekiwane z niecierpliwością. To jak dawno niezażywany narkotyk - pochłania mnie całkowicie jego silne działanie. Wciągam zapach jego perfum, który pamiętam z tamtego ostatniego dnia. Przypomniałam sobie, jak koszula, którą wtedy miałam na sobie i którą tak zażarcie zdejmował ze mnie Mike, przez kilka dni trzymała ten zapach w sobie. Mimowolnie się uśmiechałam, gdy poczułam jak pachnie. Nigdy nie zapomnę tych chwil.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike musiał lecieć, by załatwić parę spraw, a ja postanowiłam pójść spać bez klucza. Po odprowadzeniu mnie do wyjścia, życzył mi słodkich snów i zniknął mi z pola widzenia. Wróciłam do mojego starego świata i zasnęłam szybko pod cieplutką kołdrą. Śni mi się spacer z Michałem po parku. Chyba teraz moja głowa nie da mi od niego odpocząć. Obudziłam się po godzinie siódmej, ponieważ czekała mnie szkoła. W końcu poniedziałek, więc czas znowu na naukę, lecz już zaczyna być luźniej na lekcjach, co mnie cieszyło. Już mam dość nauki jak na ten rok. Wstaję i ubieram się w krótkie spodenki z jeansu oraz białą luźną bokserkę, na szyję zakładam mój wisiorek z serduszkiem i pakuję do plecaka szkolnego zeszyty. Wychodzę z pokoju i chcę wejść do łazienki, lecz zauważam, że moich rodziców nie ma w domu. Za wcześnie jest na zakupy, więc gdzie mogą być? Biorę telefon i wybieram numer do mamy. Po dwóch sygnałach odbiera.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mamo, gdzie jesteście? - pytam spokojnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Słuchaj, ojca trochę bolało w żołądku. Prawdopodobnie pogorszyło mu się z tymi wrzodami - tłumaczy trochę nerwowo. - Jesteśmy w szpitalu, niczym się nie martw. Idź spokojnie do szkoły, będę cię informować.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No pięknie. A miało być tylko lepiej z jego zdrowiem. Jeśli się dowiem, że znowu pił za naszymi plecami, to chyba mu te butelki piwa roztrzaskam na głowie, żeby się opamiętał. Już mu mówiłam, że ja do szpitala nie mam zamiaru jeździć. Mógłby w końcu zacząć też myśleć o nas. Może i nie mam z nim dobrych kontaktów, ale jednak kocham go. Co będzie, jak zostaniemy z mamą same? Nie wiem jak mama zniosłaby kolejną stratę w rodzinie. Ledwo otrząsnęła się po śmierci Izabeli. Ja jeszcze byłam mała i szybko pogodziłam się z brakiem siostry.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mama się rozłączyła, a ja lekko zdenerwowana przygotowuję śniadanie do szkoły, po czym wchodzę do łazienki, by ogarnąć moje rozczochrane włosy. Spinam je w koka, po czym poprawiam trochę wygląd twarzy. Całkowicie gotowa wychodzę z mieszkania i udaję się w stronę szkoły. Jest przyjemnie ciepło i bezchmurnie. Uwielbiam taką pogodę. Gdyby nie wieść o ojcu, może miałabym dobry humor. Ale może jeszcze mi się poprawi, myślę. I niestety mogę nie mieć racji. Na ulicy, którą podążają wszyscy uczniowie idący do mojej szkoły i tej na przeciwko nas, widzę Krisa. Na mój widok chyba przyspieszył, przez co zrobiłam to samo. Nie chciałam z nim gadać po tym weekendzie. Na szczęście zauważam niedaleko przed sobą Kubę, więc przybiegam do niego i lekko szturcham. Uśmiecha się i przytula mocno. Ukradkiem widzę, że Kris zwolnił, więc się uspokajam. Przyjaciel pyta mnie, jak się czuję po tym weekendzie. Pisał do mnie poprzedniego wieczoru i pytał, dlaczego tak się wobec mnie zachował mój były. Tyle, że nie mogłam mu powiedzieć, iż coś zobaczył w mojej pamięci i tak się wściekł, że aż mnie zwyzywał. Nie możemy zdradzać istnienia Sfery. Tak więc zostaje wersja taka, że nic nie wiem i niech tak zostanie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Widząc moje nerwowe zachowanie i ukradkowe spojrzenia do tyłu zorientował się, że coś nie gra. Ujrzawszy Krisa zrozumiał, że się go obawiam. Bo tak jest. Nie wiem do jakich czynów jest zdolny, a tamtej soboty wyglądał trochę groźnie. Przy Kubie czuję się znacznie bezpieczniej, więc nie odstępuję go, dopóki nie dotarliśmy do naszej szkoły. Odetchnęłam, będąc już w środku. Przyjaciel stwierdza, że mam lekką paranoję, ale jeśli będzie trzeba, to mnie obroni. Może i ma rację. Paranoja to moje drugie imię.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ale jestem też nerwowa z powodu ojca.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Znowu jest w szpitalu? - pyta Ania, z którą już siedzę w ławce w klasie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak - wzdycham. - Na własne życzenie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie mów tak - poucza mnie Kuba, siedzący za mną. - Wiesz, jacy są starsi faceci. Im nie wytłumaczysz, że nie mogą. Jak z dziećmi trochę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak, jak z dziećmi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/03/rozdzia-9.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-9213883195640311590</guid><pubDate>Tue, 07 Mar 2017 17:18:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-07T09:18:29.263-08:00</atom:updated><title>Rozdział 8</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idziemy przez tłum ludzi, który zawsze kotłuje się w hali. Wchodzimy na piąte piętro i kierujemy się do wejścia do pamięci Mike&#39;a. Zatrzymujemy się przed nim na chwilę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chcę ci coś najpierw pokazać - mówi do mnie, otwierając wejście.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzę na niego pytająco, a on kiwa głową na drzwi, więc już bez pytań wchodzę do środka, a on za mną. Atakuje mnie intensywność koloru pomarańczowego i żółtego na ścianach, w niektórych miejscach są też akcenty czarne. To świadczy o tym, że Mike to miła, ciepła i pewna siebie osoba, jednak ze swoimi tajemnicami. Wiedziałam to już od dawna, więc nie było to dla mnie zaskoczeniem. Idziemy dalej, przez co zastanawiam się, co takiego chce mi pokazać i co to ma wspólnego z naszą sprawą. Gdy stanęliśmy przy drzwiach z moim nazwiskiem, powoli orientowałam się, o co mu chodzi. Otwiera i zaprasza mnie do środka. Niezwykle żywy kolor czerwony i różowy zdobi korytarz ze wspomnieniami ze mną. Przyglądam się wokół i zaskakują mnie drzwi do wspomnień. Podchodzę do jednych z nich i dotykam. Nie czuję ich faktury, ale widzę, jak bardzo są piękne.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- One są takie... - mówię cicho.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- ...żywe? - dokańcza za mnie, a ja spoglądam na niego. - To chyba oczywiste. Sądziłaś, że o tobie nie myślałem?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zaskoczył mnie tym. Wydawało mi się, że zapomniał o tych wszystkich chwilach ze mną, dlatego mało się odzywał i mnie olewał. Jednak te drzwi są dowodem na to, że niezwykle często wspomina nasze wspólne dni. Jak ja mogłam w to wątpić? Chociaż miałam prawo po tym wszystkim.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Myślę o tobie cały czas - mówi dalej. - Tęsknię za tobą jak cholera. Z tobą wszystko było łatwiejsze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To o co chodzi? - podchodzę do niego. - Dlaczego nigdy nie doszło do naszego spotkania? Opowiedz mi szczerze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Bierze głęboki oddech i wiem, że szykuje się do wytłumaczenia wszystkiego. Liczę na to, że będzie ze mną już całkowicie szczery. Cokolwiek usłyszę, zaakceptuję to i wybaczę mu. Tylko musi mi powiedzieć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Pewnie pamiętasz moje walki z Marcelem - kiwam głową, bo chodzi mu o tego idiotę, który napadł na niego bez wyraźnego powodu. - Może ci nie powiedziałem, co do dziś żałuję, ale tamta chwila uświadomiła mi pewne rzeczy i zamknąłem się w sobie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiedziałam to - stwierdzam. - Nie musiałeś mówić.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Niczego przed tobą nie ukryję, co? - zaśmiał się z wrażenia, a ja wzruszyłam ramionami.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jesteś moim przyjacielem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Uśmiechnął się szeroko. - Uświadomiłem sobie w tamtej chwili, że jestem słaby i nie potrafię sam siebie obronić. A skoro nie potrafię, to jak miałbym ochraniać ciebie? - zastanawia się. - Dlatego zapisałem się na naukę sztuk walki i poświęcałem każdą wolną chwilę, żeby się uczyć obrony. Plus do tego siłownia, praca, szkoła... - westchnął. - Przyznaję, zawaliłem, bo tak skupiłem się na tym wszystkim, że zapomniałem o tobie. Ale to wszystko dlatego, żeby w przyszłości móc jakoś cię obronić przed niebezpieczeństwem. - tłumaczył się.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No dobrze, jest to tak zaskakujące, że aż mnie zatkało. Myślałam, że robił to dla siebie, a nie dla mnie. Zależy mu bardziej, niż się spodziewałam. Jednak ciężko czasem zrozumieć człowieka jego typu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Siadam na podłodze i opieram się plecami i ścianę, dalej go słuchając.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie mając czasu w tamtym świecie myślałem, że chociaż tu będę mógł cię widywać...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Od kiedy tu jesteś? - pytam zaciekawiona.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dostałem klucze w wieku szesnastu lat. Bardzo szybko awansowałem na Aurora - siada obok mnie i mówi dalej. - Gdy ciebie poznałem, spodobałaś mi się od razu. Załatwiłem z Radą, żebym &lt;u&gt;był&lt;/u&gt; odpowiedzialny za twoją pamięć. Chciałem się tobą opiekować, ponieważ jesteś wyjątkową osobą - marszczę brwi na te słowa. - Jednak nie musiałem zbytnio odwiedzać twojego umysłu, ponieważ wystarczyło spojrzeć ci w oczy, żeby wiedzieć, co czujesz. To jest takie niesamowite, nawet teraz tak jest. Widzę, jak bardzo tęsknisz za mną, ponieważ rozszerzyły ci się źrenice - uśmiecha się do mnie. - To mnie cieszy, bo to znaczyło, że nie na daremno tyle czekałem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No świetnie. Czyli jakkolwiek bym się starała, nie ukryję swoich uczuć, ponieważ oczy mnie zdradzają. No jak tu im ufać?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co było dalej?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Gdy dowiedziałem się, że trafiłaś do Sfery za pośrednictwem klucza Marleny, mojej koleżanki, która już nie żyje, choć pewnie już to wiesz, chciałem jak najszybciej się z tobą spotkać, lecz były komplikacje. - patrzy w ścianę na przeciwko. - Zabronili mi do ciebie przychodzić i z tobą rozmawiać tłumacząc, że tak będzie lepiej dla ciebie. Powiedzieli, że skoro tak mi na tobie zależy, zrobię dla ciebie wszystko, nawet jeśli oznaczało to, że o mnie zapomnisz - mówił to z takim żalem, że ukuło mnie w serce. - Nie protestowałem, bo wierzyłem, że robię to dla ciebie. Jednak ty nie zapomniałaś, o czym dzisiaj się przekonałem - popatrzył na mnie. - Zrozumiałem, że Rada nie miała racji. Odsuwanie mnie od ciebie było niesłuszną decyzją. Zwłaszcza teraz, gdy zobaczyłem, że czyha na ciebie jakiś świr - widać było, że jego to boli. - Dlatego tak spieszno mi było do Rady.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co powiedzieli?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Decyzję podejmą w poniedziałek - westchnął. - Powiedziałem im wszystko. Mila mnie poparła. Oboje twierdzimy, że to było bezsensu i Rada powinna zrozumieć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nareszcie zaczęłam wszystko rozumieć. Cała złość minęła i w końcu zdałam sobie sprawę, że warto było czekać na niego. Chociaż jeszcze nie wiem wszystkiego, więc wybaczyć mu nie mogę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Powiedz mi, czy kiedykolwiek się spotkamy na żywo? - pytam z nadzieją w głosie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mam taką nadzieję. Chcę w końcu ogarnąć swoją pracę, żeby mieć czas dla ciebie. Schrzaniłem to tak bardzo...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chowa twarz w dłonie, a ja nie mogę wciąż ogarnąć tej sytuacji. Nigdy nie był wobec mnie aż tak szczery. Czyżby dalej na tyle mi ufa, że mówi o swoich uczuciach? Ja nie wiem czy mu ufam. Po tym wszystkim, po całej tej nocy nie wiem, co myśleć, co czuć. Informacji było za dużo jak na jedną noc. Zastanawiałam się, o co jeszcze mogłabym zapytać Michała. Wydaje się, że wszystko już wiem. Dowiedziałam się nawet rzeczy, o które nie pytałam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;I wtedy przyszło mi do głowy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Masz tu te same wspomnienie, co ja mam?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Popatrzył na mnie radośnie, po czym wstał, podniósł mnie z podłogi i zaprowadził do wspomnienia, z którego było czuć intensywnie czystą miłość. Zaparło mi dech w piersiach, ponieważ nigdy nie poczułam aż takiej energii z jakiegokolwiek wspomnienia. Mimo, że przez korytarz przepływało mnóstwo radości i ekscytacji, to najbardziej wyczuwalna była właśnie miłość. Otworzył mi drzwi i wskazał, żebym weszła. W środku zobaczyłam to samo wspomnienie, do którego przychodziłam namiętnie przez pół roku w swojej pamięci. Może jest nieco inaczej zapamiętane, ale fabuła jest ta sama. Mimowolnie się uśmiecham, ponieważ udowodnił mi, jak bardzo mu zależy. Łezka popłynęła mi po policzku i już wiedziałam, że potrzebuję odpoczynku. Tak wiele się dzisiaj dowiedziałam, że zaczęło mnie to przerastać. Nim zdążyłam zareagować, byłam w objęciach Mike&#39;a. Schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi i napawałam się tą chwilą, póki jeszcze miałam na to siłę. Czułam go tak wyraźnie na sobie, przez mój płacz był silniejszy. Tak długo czekać na spotkanie już nigdy nie dam rady.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Spokojnie, jestem tu - mówił tak jak za dawnych czasów, przez co znowu poczułam bezpieczeństwo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie rób mi tego więcej - bełkoczę przez płacz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Obiecuję - czuję, jak składa mi całusa na głowie. - Już nigdy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wylały się ze mnie wszystkie emocje, które trzymałam od momentu zobaczenia go w swojej pamięci. Ulżyło mi. Po takim czasie mogę sobie pozwolić na minutę wyzwolenia. Intensywność mojego płaczu zaskakuje nawet samą mnie, ponieważ już dawno nie wylewałam z siebie takiej ilości łez. Mike na pewno zdaje sobie w tym momencie sprawę z tego, jaką krzywdę nieświadomie mi wyrządził. Czy mu wybaczę? Muszę to sobie przemyśleć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Uwalniam się z jego objęć, żeby choć trochę się uspokoić. Patrzy na mnie z taką troską... Muszę wyglądać przeokropnie w tym momencie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Szybko mi nie wybaczysz, prawda? - mówi ze smutkiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Muszę się zastanowić - mówię łamiącym się głosem. - Jestem już zmęczona.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To zmykaj stąd - uśmiecha się łagodnie. - Masz wolne, nie musisz tu być. Prześpij się bez kluczy i pogadamy następnej nocy, pasuje?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kiwam głową. Ma rację, muszę przespać się na spokojnie. Jest niedziela, będę miała cały dzień na przemyślenia. Po co zaprzątać sobie głowę w nocy?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zaprowadza mnie do mojej pamięci. Nie pozwalam mu w drodze chwycić mnie za rękę, co próbuje zrobić kilkakrotnie. Muszę sobie to przemyśleć bez żadnej pomocy, a jego dotyk bardzo mnie rozprasza. Nadal zastanawia mnie ten fenomen, że czuję tylko Mike&#39;a. Może ma to coś wspólnego z pamięcią.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żegnam go, patrzę na niego ostatni i uśmiecham się, gdy robi to samo. Kocham jego słodki uśmiech. Przypomina mi wtedy małego chłopczyka, który cieszy się, bo zobaczył kogoś, za kim tęsknił. Wygląda po prostu beztrosko. Takiego go zapamiętam do końca.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wracam do swojego ciała i budzę się o godzinie czwartej trzydzieści. Poczułam się jakbym tak naprawdę nie spała. Ból pulsował pod moją czaszką z wielką siłą, więc wstałam w celu udania się do kuchni po tabletkę przeciwbólową. Popiłam ją wodą, po czym wracam do pokoju. Jeszcze przed pójściem spać odpięłam naszyjnik z kluczem do Sfery i schowałam go do pudełeczka, w którym dostałam wisiorek od Marleny. Mike mówił, że to było jego znajoma. Może coś było między nimi? Chociaż nie wiem. Skoro mówił mi, że przez ten cały czas myślał o mnie, to nie byłby w stanie być z inną. Tak jak ja... Teraz zdaję sobie sprawę, że byłam lekko okrutna wobec niego i siebie. Mimo tego, co do niego czułam, próbowałam być z innymi. Co jeśli o tym wie? Czy będzie chciał być ze mną, czy zostaniemy przy przyjaźni? Chwila, ale przecież najpierw ja muszę mu wybaczyć jego prawie roczne milczenie. Rozumiem, że miał problemy w obydwu tych światach, ale jednak o mnie nie pomyślał tak, jak powinien. Mogę mu wybaczyć, ale będziemy musieli popracować znowu nad zaufaniem. Muszę być teraz ostrożniejsza. Obiecał, że nigdy mi już tego nie zrobi, ale lepiej dmuchać na zimne póki nie zobaczę, że warto mu znowu zaufać. Niech nie myśli, że ze mną pójdzie łatwo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kładę się do łóżka i zasypiam w kilka sekund. Budzę się po trzech godzinach, tym razem już w pełni wyspana. Miałam sen, w którym po prostu leżałam obok wgapionego we mnie Mike&#39;a. Moje marzenia senne wiedzą doskonale, co lubię, więc wygenerowały dla mnie spokojną scenkę podczas snu. Dobrze, że nie był to koszmar. Wstaję z łóżka i podchodzę do okna, żeby spojrzeć na piękną pogodę, która otaczała dzisiaj moje miasto. Myślę, że mogłabym dzisiaj wyciągnąć rower z piwnicy i ruszyć na trasę za miasto. Idealny sposób, żeby odpocząć od wczorajszego wieczoru. Pojadę w jakieś spokojne miejsce, żeby na spokojnie przemyśleć wszystko.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Po wysprzątaniu całego domu i pomocy mamie w obiedzie, ubrałam się w granatową sportową bokserkę i czarne leginsy do kolan, a na dłonie założyłam rękawice bez palców, by kierownica nie raziła mnie tak bardzo podczas kierowania. Po zawiązaniu jeszcze butów do jeżdżenia, spakowałam do małego czerwonego plecaka wodę, klucze, podręczną apteczkę i telefon, po czym pożegnałam mamę i poszłam po rower. Po wyciągnięciu mojego sprzętu na dwór, sprawdziłam jego sprawność i ruszyłam przed siebie. Zazwyczaj jeżdżę za miasto, ponieważ w centrum nie ma ścieżek rowerowych, które pozwoliłyby na swobodne poruszanie się pojazdami jednośladowymi. Wyjeżdżam obok swojej szkoły, którą mijam i już jestem na pustej drodze, prowadzącą prosto za granice miasta. Przejeżdżam przez obwodnicę, jadę szybko w dół i nim się orientuję droga zamienia się z asfaltowej na polną z piasku i pełnej kamieni. Wokół mnie rozciąga się pole, po prawej widzę małe osiedle domków, a po lewej lekko zalesiony obszar. Mijam zabytkową kopalnię srebra, pod którą byłam raptem raz, chociaż na jej terenie byłam wielokrotnie. Jadę dalej, w stronę niezamieszkanego obszaru. Widzę parę koni, spokojnie stojących na małej polanie obok niewielkiego stawu. Wokół jest tyle zieleni, przez co czuje się lepsze powietrze. W takim miejscu człowiek od razu się budzi. W brudnym sercu miasta często chce się spać przez zanieczyszczone spalinami aut i kominami powietrze. Chociaż Tarnowskie Góry są wyjątkowo czystym miastem, to i tak gdy jestem w lesie, czuję się o wiele lepiej. Chciałabym zamieszkać w takim niezamieszkałym obszarze, najlepiej w górach, gdzie jest spokój, cisza i nie ma pośpiechu. Kiedyś to osiągnę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Docieram do wielkiej Hałdy Popłuczkowej, pozostałości po kopalni odkrywkowej, która mieści się tuż obok, potocznie nazywana Dolomitami. Na górę nie można wjeżdżać autami czy też motorami, ale rowerem już bez problemu. Wspinam się na hałdę, co zajmuje mi około pięciu minut. Dochodzę do głównego miejsca, w którym jest parę stołów i ławek z betonu. Przede mną rozciąga się widok na miasto. Siadam na jednej z ławek i wpatruję się w dal. Nawet nie jestem zmęczona. Efekt spędzania czasu wolnego na siłowni, by utrzymać formę. Co jakiś czas zauważam innych rowerzystów, jadących w tą stronę. Gdzieś w oddali słyszę motory lub quady, za pewne wykonujący jakieś akrobacje. Na dole kopalni są wydrążone tory, po których lubią jeździć. Czuję lekki powiem wiatru na swojej skórze, chłodząc moje rozgrzane ciało. Jest tu tak spokojnie... Zawsze jeżdżę tu sama, ponieważ uważam to miejsce za osobiste. Gdy chcę uciec, jestem tu. Nikt mnie nie znajdzie, bo nikogo nigdy tu nie przyprowadziłam. Nawet nie wiedzą, że tu bywam. Nie sądzę, że kiedykolwiek się dowiedzą. Obiecałam sobie, że przyjadę tu tylko z osobą, która będzie tego warta. Jak na razie nie znalazła się taka osoba.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Łapię się na tym, że nie mogę się doczekać dzisiejszej nocy. Mam spotkać się z Michałem, żeby znów porozmawiać, tym razem na spokojnie i bez nerwów. Na pewno liczy na to, że mu wybaczę. Tak, wybaczę mu, ale szybko nie zapomnę. Czeka nas mnóstwo pracy, ale jeśli będziemy cierpliwi, wrócimy do dawnych relacji. Chociaż kto wie... Mike wydawał się inny tamtej nocy. Był niesamowicie otwarty i nie obracał wszystkiego w żart, jak to miał w zwyczaju. To mogło świadczyć, że w Sferze jest całkowicie sobą. Chyba jednak nie do końca go znam. Ale teraz, gdy już wiem, że będziemy się tam widywać, będziemy na nowo się poznawać. Przynajmniej tak sądzę. Tęsknię za nim i tego już nie ukrywam.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/03/rozdzia-8.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-3398620416219478314</guid><pubDate>Thu, 02 Mar 2017 14:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-02T06:41:40.048-08:00</atom:updated><title>Rozdział 7</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Do dziś pamiętam ten pierwszy moment, gdy go poznałam. Usiadł obok mnie w ławce i przywitał się szczerym słodkim uśmiechem. Wyglądał na skromnego i skrytego chłopaka, który niewiele mówi. Miałam co do niego mieszane uczucia, ale postanowiłam się z nim zaprzyjaźnić. Z każdym dniem podobał mi się coraz bardziej. Miał dość specyficzny rodzaj humoru, lecz to był u niego jakiś dar, ponieważ zawsze udawało mu się mnie rozśmieszyć. &lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dla mnie stał się najlepszym oparciem, kiedy zerwałam z pierwszym chłopakiem. Gdy płakałam, po prostu siadał obok mnie, obejmował ramieniem i włączał mi jakieś śmieszne filmiki w internecie, żebym w końcu się uśmiechnęła. Mówił mi, że jestem piękniejsza, gdy się uśmiecham. Kiedy inni mieli mnie gdzieś w czasie mojego cierpienia, on był obok i wspierał mnie. Potrafił całą uwagę skupić na moim problemie i pomagać mi w rozwiązaniu. Pamiętam sytuację, gdy nasza klasa urządziła sobie noc filmową w szkole. Byłam wtedy dzień po zerwaniu z chłopakiem, który także był z nami w szkole. Chciałam być jak najdalej od niego, więc poszłam się skryć do damskiej szatni obok sali wf-u, która została nam udostępniona na tą noc. Przechodząc przez salę gimnastyczną zobaczyłam, jak na środku grupka dziewczyn i Mike siedzą w okręgu i grają w mafię. Przemknęłam jak najszybciej, żeby nikt nie zobaczył mojego wyrazu twarzy, który mówił &quot;mam dość&quot;. Będąc w szatni usiadłam na szerokim parapecie okna i patrzyłam na zewnątrz na jadące auta. Bolało mnie rozstanie z byłym, dlatego gdy poleciała pierwsza łezka już się nie powstrzymywałam. Zanim się zorientowałam, Mike był obok i ocierał moje łzy chusteczką. Postał przy mnie chwilę, po czym wziął w ramiona i zaniósł do sali, gdzie oglądano filmy. Położył mnie na wyłożonej materacami podłodze, ułożył się obok i przykrył nas kocem. Po chwili sama wtuliłam się w niego i razem oglądaliśmy film, a chwilę później zasnęłam. Poczułam, że mogę mu zaufać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Do wszystkiego podchodził ze śmiechem, ale wiedziałam też dlaczego tak robił. Mike jest osobą dość skrytą, więc nigdy na głos nie powie, jak się czuje. Gdy jest mu ciężko, po prostu milczy albo udaje, że ma dobry humor. Wszyscy się nabierali, z wyjątkiem mnie. Ale z czasem sam mi mówił o swoich problemach i o tym, jak się czuje. Zaczął mi ufać, co zauważyłam momentalnie. Najbardziej widoczne to było w momentach, gdy idioci z mojej klasy nabijali się z niego, że tworzy muzykę na komputerze. Zastanawiało mnie, co w tym śmiesznego. Widząc wtedy minę Mike&#39;a, nie raz miałam ochotę odszczekam im za to. Zamiast tego siadałam obok niego, chwytałam jego rękę i uśmiechałam się pocieszająco, przy okazji puszczając oczko. Wtedy przyciągał mnie do siebie i szeptał &quot;Dzięki&quot;. Wiedziałam już, że zżyliśmy się ze sobą na dobre.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dopóki nie nastał gorszy dzień dla niego. Jeden z największych, według mnie, idiotów postanowił chyba zwrócić znowu na siebie uwagę. Nietypowo mieliśmy lekcje zastępczą w innej sali, w której nasza klasa niezbyt się mieściła. Michał i ja, wraz z Anią i Pati, usiedliśmy z tyłu, no bo było wolne miejsce. Mike był obok mnie. Dalej były cztery puste miejsca, które zajęli koledzy idioty, więc nie starczyło dla największego. I w ten o to sposób zaczął naskakiwać na Mike&#39;a, że zajął mu miejsce, aż w końcu doszło do rękoczynu. Chłopaki musieli ich rozdzielać. Dziw, że nauczyciela jeszcze nie było, więc wszystkim uszło na sucho. Przesiadłam się z Michałem na drugi koniec, żeby był jak najdalej od idioty. Gdy doszło do takiej sytuacji drugi raz w szatni, zobaczyłam w Michale małą zmianę. Zaczął uczęszczać na zajęcia ze sztuk walki, chodził na siłownie, bardziej zajmował się pracą i co gorsze, rzadziej pojawiał się w szkole. Mimo, że nigdy mi się nie przyznał, to jednak wiedziałam, że ta sytuacja go zraniła. Powiedział mi, iż już nie radzi sobie w tej szkole, dlatego popełniłam największy błąd w swoim życiu. Namówiłam go na zmianę szkoły. W kwietniu już chodził do innego liceum. Oczywiście rozmawialiśmy i to dużo. Tyle, że rozmowy między nami weszły na zupełnie inny grunt. Od kiedy się znamy, rzucaliśmy sobie zboczone teksty i żarty. Jednak odkąd już nie ma go w tej szkole, żarty były już na innym poziomie. Coraz bardziej były prawdziwe, rzucaliśmy w siebie sugestiami. Częściej mówił mi, że wyglądam pięknie, że chciałby się ze mną położyć podczas wieczornych rozmów. Doszło między nami do wymiany niegrzecznych zdjęć. Tamtego ostatniego dnia, podczas powrotu zobaczyłam harleya na ulicy i przyznałam, że chciałabym chłopaka z takim motorem, na co Mike mi odpowiedział &quot;To kupię takiego i będę cię woził&quot;.To było dziecinne, ale każdy okazuje pewne rzeczy na swój sposób. Z perspektywy czasu było to nawet urocze zachowanie między nami. Czułam, że będziemy razem, jednak... Coraz mniej się widywaliśmy, coraz mniej rozmawialiśmy. I dalej już wiadomo, co się działo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Teraz, kiedy stoi tu przede mną, widzę tego samego człowieka, lecz nie jestem do końca pewna na ile pozostał sobą. Wciąż ma te same niebieskie oczy, które wpatrywały się w moje z nieukrywaną tęsknotą. Moje serce bije mocniej, krew szybciej pompuje się w żyłach, nie wiem czy za chwilę nie zemdleję. Prawie rok nie widziałam jego osoby. Mam wrażenie, że to sen. No bo w sumie to jest sen, ale... realny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żadne z nas nic nie mówi, tylko patrzymy sobie w oczy i próbujemy odczytać nasze myśli. Mam ochotę rzucić się na niego, skopać mocno, a potem wycałować i już nigdy nie wypuścić z ramion. Ale wciąż stoję. Nie umiem wykonać żadnego ruchu, jakbym się zacięła, jakbym straciła panowanie nad ciałem. Sądzę, że on ma to samo. Z perspektywy osoby trzeciej mogło to wyglądać dziwnie, a może nawet komicznie. Dwójka dorosłych osób patrzy na siebie i milczy. Może niemowy?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kącik ust Michała lekko drgnął do góry.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Aurelia - rzekł cicho. Ma wciąż przyjemny męski głos. Jest balsamem dla moich uszu. - Jesteś tu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak... - wykrztusiłam ledwo słyszalnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;To było krępujące, ale w końcu musiało dojść do naszego spotkania. Powoli narastała we mnie złość za te dni milczenia, kiedy to wciąż tłumaczył się, że nie ma czasu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dawno cię nie widziałem - mówi dalej. - Zmieniłaś się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To twoja zasługa - odrzekłam, przez co zmarszczył czoło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chcę mu wykrzyczeć, jak bardzo go nienawidzę, ale nie potrafię, bo powstrzymuje mnie błękit jego oczu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Aurelia, ja cię tak bardzo przepr...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie, Mike - przerywam mu. - To nic nie da. Przeprosiny nie wystarczą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Puścił wzrok i schował twarz w dłoniach. Wyraźnie było widać, że nie wie, co robić, co powiedzieć. Jednak wie, że nie będzie ze mną już tak łatwo. Jeśli się postara i udowodni mi, że mu przykro, wtedy pomyślę. Ten rok bólu mnie zniszczył z lekka i teraz, kiedy zaczynałam żyć, on się pojawił i znowu się zaczyna. Nie wiem co zamierza.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiem, schrzaniłem, ale pozwól sobie wytłumaczyć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wziął moje dłonie, a ja to... poczułam. Naprawdę, czuję jego dotyk. Ma takie ciepłe dłonie, przyjemne. Pierwszy raz odkąd tu jestem poczułam dotyk. Co to znaczy? Dlaczego akurat czuję jego skórę? Nie rozumiem tego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś się stało? - pyta, widząc moje zakłopotanie..&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czuję Cię - szepczę. - Czuję - zaczynam dotykać po ramionach, brzuchu, szyi i zatrzymuję się na jego policzkach, patrząc mu w oczy. - Dlaczego cię czuję?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ja też cię czuję - chwyta mnie w pasie i przyciąga do siebie. - To dziwne?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nigdy nie czułam tu dotyku... - tłumaczę, a chwile później otrząsam się i puszczam jego twarz, odsuwając go od siebie. - O nie, nie dotykaj mnie. Nie teraz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dobrze, rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie wiedziałam jak się zachować. Czy krzyczeć na niego, czy płakać i paść na ziemię, czy też przytulić go jednak, bo tak tęskniłam za ciepłem jego ciała. Pragnęłam go teraz jeszcze bardziej, niż ostatnim razem, ale nie mogłam mu tego pokazać. Muszę być silna, muszę się zezłościć na niego. Chcę, by wiedział, jak bardzo mnie skrzywdził.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Gdy chcę zacząć swoją przemowę, przerywa mi jedna z Prospectorów, Natalie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Pani Aurelio - odwracam się do niej. - Jest Pani wzywana do Rady.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No tak. Znowu tu jestem, więc Rada mnie wzywa, a miałam wyraźny zakaz wchodzenia do swoich wspomnień bez wyraźnej potrzeby. To teraz mi się oberwie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dzięki, przyjęłam - powiedziałam, a ona kiwnęła i wyszła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike popatrzył na mnie pytająco.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mam zakaz wspominania o tym dniu - wskazuje wokół. - Pewnie Rada mnie teraz wywali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mówisz? - spytał, jakby kpiąco.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zastanawiał się przez chwilę nad czymś, po czymś wziął moją rękę i wyprowadził ze wspomnienia. Kierował nas do Centrum. W drodze puściłam jego rękę, bo nie potrafiłam wytrzymać tego uczucia tęsknoty, kiedy mnie dotyka. Po prostu szybko za nim szłam, a on nie protestował, za co mu dziękuję. Wchodzimy do Głównego Biura, gdzie było dzisiaj pusto, ale to nie znaczy, że Rada dziś nie pracuje. Kierujemy się właśnie do nich. Przed wejściem do środka Mike mnie zatrzymuje i każe mi zaczekać, po czym sam wchodzi do Rady. Ja nie mając wyjścia i siadam na ławce. Nie czuję jej, co teraz mnie jeszcze bardziej zastanawia. Czyżbym czuła Mike&#39;a, ponieważ wciąż go kocham?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Drugą rzeczą, jaka mnie zastanawia, to dlaczego tak pospiesznie mnie tu przyprowadził i czemu nie mogłam wejść z nim. Ostatnio Mila zrobiła to samo. Z Radą widziałam się już dwa razy. Może nie chcą na mnie patrzeć po takiej niesubordynacji. W Radzie zasiada trójka najstarszych i najbardziej zasłużonych ludzi w Sferze. Najczęściej są to byli Aurorzy - dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Przy pierwszym spotkaniu wydawali mi się nazbyt poważni. A może to tylko ich pozory.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nagle pojawia się Mila, wyglądająca na zmartwioną. Wstaję, gdy ją widzę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila, ja nie chciałam... - zaczynam, ale kobieta mi przerywa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tym razem nie chodzi o ciebie - mówi szybko. - Tylko o Krisa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To znaczy, że...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- ... jesteś niewinna, ale dobrze, że tu jesteś. Poczekaj na mnie - idzie do drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ale Mila, też chcę wejść - mówię.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Zostań, przyjdzie twoja kolej - znika w środku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To po co tu jestem? - myślę na głos i siadam zrezygnowana.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;O co chodzi z Krisem? Czy to ma coś wspólnego z jego upiciem się w sobotę i nazwaniem mnie dziwką? Nie, to nie ma sensu. Może coś przeskrobał tu w Sferze i ma spore kłopoty. Tylko, że wnioskując po wypowiedzi Mili, ma to coś ze mną wspólnego. Czyli już nie wiem, co tu się dzieje ostatnio.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Czekam już dość długo i zaczynam się niecierpliwić. Nie cierpię, gdy każą mi tyle czekać, bo też chciałabym uczestniczyć w tej rozmowie. Zastanawia mnie też, dlaczego Mike tam tyle siedzi. Przykładam ucho do drzwi i próbuje wyłapać jakieś słowa. O dziwo coś słyszę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- ...będziemy musieli wysłać tu obecnego Aurora do twojej pamięci, skoro nie chcesz się przyznać - mówi ktoś z bardzo głębokim głosem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Może to nie będzie koniecznie. Myślę, że mamy świadków, którzy wszystko nam wytłumaczą - słyszę spokojny głos Mili. - Nie trzeba od razu wysyłać kogoś do przeszukiwań, bo może to zająć wieki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie dosłyszę paru wypowiedzi, ponieważ mówią bardzo cicho.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Proszę go wyprowadzić, już wszystko od niego wiemy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Szybko siadam na ławce i udaję, że nic nie słyszałam. Widzę, jak jeden z Ochrony Pamięci wyprowadza Krisa, trzymając jego ręce za plecami. Aż otwarłam usta ze zdziwienia. Pierwszy raz widzę taką sytuację. Kris spogląda na mnie pełny odrazy i nienawiści. Już zaczynam kipieć złością z tej niewiedzy. Dlaczego jest na mnie tak zły? Przecież nic mu nie zrobiłam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zaraz potem wychodzi Mila i uśmiecha się do mnie kojąco. Podchodzi, wzdychając cicho pod nosem. Wciąż jest zmartwiona.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co ja z wami mam, co? - śmieje się lekko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co się stało? Proszę, powiedz - błagam ją.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kris grzebał w twojej pamięci - tłumaczy. - Nie miał do tego prawa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Co takiego? Co on tam chciał znaleźć? Chyba jest niepoważny. Jeśli myśli, że może sobie tak bezkarnie wchodzić do mojego umysłu i węszyć nie wiadomo za czym, to się grubo myli. Zaczynam rozumieć, dlaczego zwyzywał mnie od dziwek. Aż się boję, co jeszcze zdążył zobaczyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mike zjawia się obok nas. Patrzę na niego i na Milę i myślę, że mnie oszukali. Mila mówiła, że go nie zna osobiście. Dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kochanie, Mike ci wszystko wytłumaczy - mówi do mnie, po czym kiwa na chłopaka. - Dzięki ci bardzo za obecność&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Drobiazg - uśmiecha się miło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila, ja nie chcę...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Daj sobie to wytłumaczyć - gładzi mój policzek. - Nie wszystko jest tak, jak ci się wydaje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wzdycham i się poddaję. Zgadzam się, żeby mi wszystko wytłumaczył, bo w sumie tylko tego w tym momencie chcę. Mila się żegna i zostaję sama z Michałem. Uśmiecha się do mnie przyjemnie, po czym zaprasza do środka. No tak, przyszła moja kolej. Ciekawe, czego najpierw się dowiem. W środku jest niezwykle biało. Na środku stoi długi stół, a przy nim siedzi Rada. Kobieta po lewej z siwymi włosami do ramion, pełna zmarszczek na twarzy, oraz dwóch mężczyzn, bliźniaków o czarnych włosach i ciemnej cerze. Wszyscy zwróceni byli w moim kierunku. Stajemy przed nimi bez słowa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dobry wieczór, Aurelio - mówi mężczyzna po środku. Nigdy nie dowiedziałam się, jak mają na imię.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dobry - przełykam ślinę. Nie wiem o czym będzie rozmowa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mamy do ciebie parę pytań - mówi. - Pozwolisz, że ci je zadam - kiwam głową. Zaczynam się bać - Czy zauważyłaś ostatnio dziwne zachowanie u Krzysztofa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żeby tylko dziwne...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Był najpierw podejrzanie miły dla mnie - odpowiadam. - A dzisiaj wieczorem przyszedł pijany do baru, w którym przebywałam i powiedział mi parę niemiłych słów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Coś piszą długopisami po kartkach. Chyba naprawdę to coś poważnego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Podejrzewasz, dlaczego? - pyta kobieta. Ma trochę ochrypnięty głos.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Niestety nie - odpowiadam cicho.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Sama chciałabym wiedzieć, co go tak rozjuszyło w mojej pamięci, że aż się upił. Myślałam, że przecież ma mnie gdzieś, skoro ze mną zerwał. Wyglądał tego wieczoru, jakby był zazdrosny, że jestem szczęśliwa bez niego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Skąd wiecie, że u mnie był? - pytam z ciekawości, póki zapisują moje wypowiedzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ja go zobaczyłem, jak wychodzi - mówi do mnie Mike. - Dlatego byłem u ciebie, bo chciałem sprawdzić, o co chodzi. Mam pozwolenie, także...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nic więcej nie wiesz? - odzywa się drugi z bliźniaków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kręcę głową na znak, że nic mi nie wiadomo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- W takim razie dziękujemy ci. Możesz iść.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żegnam się i wraz z Michałem wychodzimy z biura. Próbuję poukładać to sobie w głowie. Kris wszedł do mojej pamięci. Grzebał w moich wspomnieniach. Wkurzył się. Upił. Zwyzywał mnie. Ma kłopoty. Tyle wiem. Zrobił to z zazdrości lub z nienawiści do mnie. Tyle się domyślam. Wygląda na to, że dobrze było nie godzić się z nim.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Siadam na ławce i chowam twarz w dłonie. Jestem tym wszystkim zmęczona, a wiem, że to jeszcze nie koniec. Mike kuca przede mną i kładzie dłonie na moich kolanach. Znowu czuję ciepło jego rąk. Zachciało mi się płakać. Tak za nim tęsknię. Pragnę wtulić się w jego ciało i zatracić się w jego cieple, zapachu. Wciąż jestem na niego zła, ale powoli mi mija. Jednak póki nie wyjaśni mi powodów, dla których nie miał dla mnie czasu, nie wybaczę mu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- W ramach kary tymczasowo odebrali mu klucz - mówi do mnie. - W międzyczasie zdecydują o jego dalszych losach tutaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Podnoszę wzrok na niego. Był zmartwiony, ale czym? Mną? Poradzę sobie. Chociaż sama w to nie wierzę. Ostrożnie dotyka mój policzek i czule gładzi go kciukiem. Pozwalam mu, bo podoba mi się ten gest. Zamykam oczy i zatracam się w cieple jego dłoni. Biorę głęboki wdech, by uspokoić nerwy i bijące jak oszalałe serce. Chcę pójść spać i odpocząć. To miał być świetny weekend spędzony na zabawie z przyjaciółmi, a skończył się dramatem w Sferze. A było tak pięknie. Dlaczego Kris wszystko zawsze musi zepsuć? Jest jak wrzut na tyłku, którego chcesz jak najszybciej się pozbyć. Ja myślałam, że już mi się to udało. Widać takie pasożyty lubią się nawracać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Otwieram oczy i widzę, jak utkwiony wzrokiem jest we mnie Mike. Chwytam jego dłoń. Czuję jego gładką skórę. Odsuwam jego rękę od siebie i daję znak, że jestem gotowa na ciąg dalszy. Wstajemy i kierujemy się do wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/03/rozdzia-7.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-7434177947963144138</guid><pubDate>Tue, 28 Feb 2017 08:55:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-28T00:55:13.154-08:00</atom:updated><title>Rozdział 6</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pięć dni pracy z Krisem minęło dość szybko i, o dziwo, bardzo spokojnie. Chłopak był niezwykle uprzejmy dla mnie i czasami nawet pochwalał moje działania. Pierwszy raz widzę, by wytrzymał tyle bez rzucania obraz w moją stronę. Nawet nie wyczuwałam jakiejś odrazy do mnie. To tak jakbym nie pracowała z Krisem, tylko z naprawdę przesympatycznym chłopakiem. Jednak ja sama nie potrafiąc uwierzyć w jego nagłą przemianę, rzuciłam parę niemiłych obelg. Był na tyle twardy, że nie odpowiedział. Szok? Lekki na pewno. Mam tylko nadzieję, że utrzyma się tak już zawsze, bo gdy mnie nie obraża, od razu mam lepszy humor. No i dzień. W szkole zaczęłam być żywsza, częściej się uśmiechałam, dołączałam do rozmów z przyjaciółmi. Powoli wracałam do życia, czego się nie spodziewałam. Mimo że szkoła niedługo się kończy, byłam bardzo aktywna na lekcjach, co dziwiło nauczycieli, jak i mnie. Może to też z powodu, iż przestałam tyle myśleć o Michale. Przez te dni byłam zajęta, ciągle coś robiłam. Nikt nie pozwalał mi na choć odrobinkę spokoju, bo wiadomo jak to się u mnie kończy. Nawet czułam się lepiej. Nareszcie zobaczyłam, że mogę coś zrobić. Postanowiłam, że od dnia dzisiejszego nie obchodzi mnie przeszłość i skupiam się na teraźniejszości, która była tak naprawdę świetna. Mam przyjaciół, którym na mnie zależy, mam swoje pasje, które rozwijam, no i jest jeszcze Sfera, w której czuję się przydatna. Dlaczego ja tego nie doceniałam do tej pory? Powinnam jak najszybciej zapomnieć o Michale, bo to on jest powodem mojego upadku.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na koniec tygodnia wybrałam się z Kubą, Anią i jej nowym chłopakiem, Kamilem do baru o nazwie Wieża. Budynek faktycznie jest w kształcie trzypiętrowej wieży, która w środku ma swój unikatowy klimat. Przeróżne plakaty artystyczne, twarze znanych osób z dawnych lat na ścianach. Kremowe i czerwone kanapy, drewniane krzesła i nietypowa jak na te czasy muzyka. Tutaj można w spokoju napić się i porozmawiać. Weszliśmy na ostatnie piętro baru, gdzie mieścił się stół do bilarda. Nikogo więcej nie było, więc mogliśmy usiąść gdzie chcieliśmy. Ja z Anią zasiadłyśmy przy stole na kremowej kanapie, a chłopaki poszli po zamówienia dla nas. Pytałam Ani jak tam sprawy z Kamilem się mają, a ona na to, że w życiu nie spodziewała się tak świetnego chłopaka. Już ją zaprosił na wspólny wyjazd w góry w pierwszym tygodniu wakacji. Aż jej zazdrościłam, bo sama chciałabym pojechać w tamte rejony. Uwielbiam spokój gór. Ania już chciała namawiać Kamila, żeby zabrali też mnie ze sobą, ale nie chciałam im przeszkadzać we wspólnym poznawaniu siebie. To wyjazd dla nich, nie dla mnie. Ja muszę jeszcze parę rzeczy przemyśleć przez te wakacje. Postanowiłam także znaleźć pracę dorywczą, by nie przesiadywać w domu całe dnie. Przy okazji zarobię na lepszy aparat, może też na nowy rower. Dobrze by było jeździć na odpowiednim sprzęcie, a nie na tanim kupionym za okazyjną cenę przez moich rodziców. Wiem, że ich nie stać, nie jestem zła nawet za to. Zarobię, to kupię lepszy. I tyle. Koniec tematu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chłopaki przyszli z piwami dla nas i zaczęliśmy świętować ostatni miesiąc do wakacji. Dzisiaj mijał dwudziesty szósty maja. Zbliżamy się wielkimi krokami do końca trzeciej klasy technikum, z czego się cieszyłam, ponieważ nie było łatwo, ale jednak mi się udało i jestem spokojna o promocję do ostatniej już klasy. Ostatnim wyzwaniem będą egzaminy zawodowe, lecz nie martwię się o to, ponieważ potrafię wszystko. Jestem pewna siebie i nic tego nie zmieni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Postanowiliśmy pograć w bilarda, do którego nie posiadam zdolności. Jednak po namowach Kuby zgodziłam się na jedną rundę. Podzieliliśmy się na pary, tak więc ja byłam z przyjacielem, a Ania ze swoim chłopakiem. Oni zaczęli i już wbili cztery kule, póki Kamil nie chybił następnej. Wtedy ja zostałam poinstruowana przez Kubę, jak mam trzymać kij, po czym pomógł mi wymierzyć w kulę. Wyglądało to za pewnie dwuznacznie, kiedy był nachylony tuż nade mną i trzymając dłoń na mojej przekierował końcówkę kija na białą bilę pod odpowiednim kątem. Drugą dłoń położył na mojej talii, na co zbytnio nie zwróciłam uwagi, ale czułam się z tym dziwnie. Gdy wbiłam pierwszą kulę do dziury, byłam z siebie dumna. Następne bile wręcz wpadały jedna za drugą, aż w końcu wygraliśmy, nie dając rywalom żadnych szans. Zadowolona usiadłam przy stole, żeby się napić. Obok pojawił się Kuba i przysiadł do mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jak ci się podoba wieczór? - pyta, biorąc łyk piwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Całkiem spoko - stwierdzam, uśmiechając się lekko. - Lepszy niż poprzednie spędzone w domu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No widzisz. Mówiłem, że wystarczy cię wyciągnąć z domu i od razu odżyjesz - objął mnie ramieniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak - kiwam głową. - Poczułam się jak nastolatka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czas najwyższy - puszcza do mnie oczko, a ja się śmieję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dwójka zakochanych świetnie się bawi, grając w bilard, więc nie chcąc im przerywać, postanowiliśmy z Kubą wyjść na chwilę na świeże powietrze. Pub znajdował się przy dworcu, więc obserwować można przyjeżdżające i odjeżdżające autobusy. O tej porze przybywało do miasta wielu młodych ludzi, żeby jakoś spędzić piątkowy wieczór. Dworzec przypomniał mi o Michale, ale szybko odsuwam od siebie tę myśl. Skupiam uwagę na Kubie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jak tam plany zdobycia dziewczyny? - pytam, bo przypomniałam sobie jak mówił o jakiejś dziewczynie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Szczerze nie wiem - wzrusza ramionami. - Nie daje żadnych znaków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Może nie chce widzieć, wiesz jak to bywa czasem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Może - westchnął.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przybity Kuba. Rzadki, ale przygnębiający widok. Dziewczyna, która go nie zauważa musi być niesamowicie ślepa. Chociaż z drugiej strony nie zdziwiłabym się, gdyby już się zorientowała, że on przecież wyzyskuje dziewczyny. Musiałby zmienić tok myślenia, żeby mu się udało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wracamy na górę, gdzie widzimy przyklejonych do siebie Anię i Kamila. Gdy chrząkam, by zwrócić uwagę, że jesteśmy, przerywają ze śmiechem. Wracamy więc do picia. Kolejne dawki alkoholu powodują, że wszyscy zaczynamy zachowywać się głupkowato, ale to normalne. Odwaga niektórych też wzrasta. Kuba słysząc jakąś spokojną melodię, lecącą w tle, wziął mnie za rękę i wyciągnął na środek sali, po czym zaczął ze mną tańczyć. Procenty tak namieszały mi w głowie, że nawet nie chciałam tego przerywać, a wręcz dołączyłam do jego zabawy. Przyciągnął mnie blisko siebie, po czym schował twarz w moich włosach. Wyglądało to tak, jakby tego potrzebował, więc pozwoliłam mu na to. A może nie powinnam?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Usłyszałam klaskanie za sobą. Naiwnie myślałam, że to może Ania, ale jednak nie. Odwróciłam się w stronę schodów, z których usłyszałam dźwięk i stanęłam zamurowana. Wszyscy spojrzeli w jego stronę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- O tak, jednak się nie myliłem - mówi ze śmiechem lekko już wstawiony Kris. - Dalej się bawisz w łowy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kris, co ty tu robisz? - puszczam Kubę i podchodzę do mojego byłego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Świętuję - stwierdza, przyglądając się sali. - Swoją porażkę, tak konkretnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Co się stało? - pytam, bo nie ogarniam zaistniałej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chciałem nie mieć racji i miło się rozczarować - spojrzał w moje oczy z nieukrywaną zawiścią. - Ale jednak miałem - przykuł wzrok na Kubie. - Dalej się bawisz uczuciami. Szmata z ciebie, wiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zrobiła wielkie oczy na te słowa. Chyba wypił o jeden kieliszek wódki za dużo. Było od niego czuć niesamowicie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Gościu, czego ty chcesz? - podchodzi Kuba i odsuwa mnie lekko, jakby chciał mnie obronić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chciałem sprawdzić, czy się nie mylę. Miałem rację. Leci na pierwszego lepszego, który się nią zainteresuje, a jak jej coś nie spasuje, to ich olewa - pluje do mnie takim jadem, że aż zaczynam się bać. - O seks tu chodzi. Póki dobry, to z nim jest - śmieje mi się w twarz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Odpierdol się od Aurelii, dobrze ci radzę - mówi już wściekły Kuba.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A ja Tobie radzę uważać na nią - pokazuje na mnie. - Chyba, że już cię owinęła wokół palca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ty lepszy nie jestem - podnosi się Ania. - Ile już dziewczyn miałeś, bo były ładne, a jak się nimi znudziłeś, to leciałeś do następnych? - podchodzi szybko. - Ty lepiej uważaj, bo przyczepiłeś się do nieodpowiedniej osoby.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ale ja nie jestem dziwką - wykrzyczał do niej, a ja aż się zatrzęsłam. - Tak, Aurelia - zwraca się do mnie. - Jesteś dziwką.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Widząc Kubę, który szykował się do porządnego przylania Krisowi, powstrzymałam go jednym ruchem ręki. Podeszłam do byłego ze stoickim spokojem, spojrzałam mu w oczy i postanowiłam powiedzieć:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Twoja szczerość mnie urzekła - uśmiechnęłam się nieszczerze. - Skoro już mamy godzinę prawdy pozwól, że ja też coś powiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wyczułam wzrok wszystkich na mnie. Na pewno oczekują jakichś głębokich słów, które zabolą Krisa w serce. Jednak ja bez dłuższego zastanawiania się i wbrew wszystkim oczekiwaniom, podarowałam Krisowi soczystego i takiego od serca liścia w policzek. Dźwięk przylegającej z impetem dłoni na jego skórze twarzy rozniósł się po sali echem. Krisa odrzuciło nawet trochę do tyłu i prawie spadł ze schodów. Zobaczywszy ślad mojej dłoni na jego policzku, uśmiechnęłam się zadowolona. Czasem nie warto się mścić, ale już od dawna mnie to korciło i myślę, że był to słuszny pokaz tego, co do niego czuję. Chłopak nie dowierzając trochę, co się właśnie stało, spuścił wzrok i zszedł na dół, prawdopodobnie w celu udania się do domu. Przyjaciele mi gratulowali odwagi, a mnie opuściła odwaga i zaczęłam płakać. Wszystkie emocje, które towarzyszyły mi przy tym spotkaniu zeszły ze mnie w sekundę. Potrzebowałam usiąść, więc Kuba pociągnął mnie do stolika, żebym przysiadła i mogła w spokoju popłakać. Przytulił mnie i szeptał, żebym się nie przejmowała. Ale jak tu się nie przejąć? Kris pomylił się i to bardzo. Moje ostatnie romanse były po prostu próbą pójścia na przód, a nie zabawą uczuciami. Poza tym tych romansów miałam ledwo trzy. Za to on nie jest święty, ponieważ skrzywdził w ciągu roku około dziesięciu dziewczyn. Zrobił z siebie pieprzonego hipokrytę i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Jego nie obchodzą uczucia innych. Zapatrzony w czubek własnego nosa, próbuje kozaczyć w tym świecie. Daleko nie zajdzie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mając już dość poprosiłam Kubę, żeby mnie zaprowadził do domu. Bez wahania się zgodził, więc pożegnałam się z Anią i Kamilem i poszliśmy w stronę mojego mieszkania. Nie odezwałam się ani słowem przez całą drogę, bo nie potrafiłam otworzyć ust. W życiu nikt nie nazwał mnie dziwką. Zrozumiałabym, gdyby były ku temu powody, jak przykładowo bym z nimi wszystkimi spała. Ale nie uprawiałam seksu z żadnym z nich, więc o co mu chodzi? Oszczerstwa bez dowodów. Cały on.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Będąc pod moim domem, pożegnałam się z Kubą, który życzył mi spokojnego snu i weszłam do domu kompletnie bez siły. Rodzice już dawno spali, więc po cichu weszłam do swojego pokoju, przebrałam się z ciuchów na pidżamę, zmyłam z siebie makijaż, po czym położyłam się do łóżka. Zasnęłam w moment, ponieważ nim się zorientowałam, byłam już w swojej pamięci. Błąkałam się po korytarzach, przyglądając się każdemu nazwisku, aż nie przykuwa mojej uwagi imię Krisa. Przepływa z tych drzwi wiele pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Mimo wszystko mam z nim miłe wspomnienia, ale one chowają się całkowicie po dzisiejszym wieczorze i po jego szczerych słowach na mój temat. Wchodzę do środka i widzę biały korytarz. Idę wzdłuż i zauważam, że drzwi wspomnień, z których czuję pozytywne emocje, są totalnie wyblakłe. Nie wspominam ich prawie wcale, więc się nie dziwię. Widzę dzisiejsze wspomnienie, świeżutkie. Jednak nie wchodzę do niego, ponieważ nie chcę znowu tego słyszeć. Już mam dość jego samego. Mila myliła się co do niego. Z niektórymi po prostu nie dam rady się dogadać, a tym bardziej z nim. Będę musiała z nią porozmawiać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z tych wszystkich dzisiejszych emocji pobiegłam do wspomnień z Michałem, czego nie przemyślałam. Szłam do wiadomego wspomnienia, ale nagle coś zauważam. Drzwi do wspomnienia są lekko otwarte, co mnie dziwi. Wyglądało na to, że ktoś tu był. Albo wciąż jest. Ostrożnie podchodzę do tego miejsca i wchodzę do środka. Jak zwykle oślepia mnie biała poświata, a potem widzę szczegóły, czyli drzewa, trawę wyrastającą ze stawu i miejsce na ognisko. Widzę już scenę pocałunku bohaterów wspomnienia, przez co zaczynam znowu o nim myśleć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;A wtedy nie tylko myślę, ale i widzę. Jeszcze jedną postać, która stoi i patrzy na dwójkę całujących się. Stoi plecami do mnie, więc nie zauważa mnie. Ale ja go widzę. W całości, przede mną i wiem, że to nie jest element tego wspomnienia. Stoję jak wryta i nie dowierzam. To te blond włosy, ten wzrost ciała. Ja wiem, że to on.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mike?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzięki za przeczytanie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-6.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-7437128256239354455</guid><pubDate>Thu, 23 Feb 2017 18:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-23T10:44:49.559-08:00</atom:updated><title>Rozdział 5</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Z tych wrażeń wybudziłam się bez zapowiedzi. Podniosłam się z łóżka i ciężko oddychałam, jakby śnił mi się straszny koszmar, w którym uciekałam. Tym czasem jestem w szoku. Czy to był naprawdę on? Ten chłopak był niesamowicie podobny do niego, wręcz taki sam. Mogłabym z łatwością się pomylić, lecz coś mi mówi, że widziałam prawdziwego Mike&#39;a. Trudno jest mi myśleć w nocy. Jest godzina trzecia, normalnie wtedy śpię, a raczej błąkam się po swoim umyśle. Nigdy nie zdołałam się obudzić w taki sposób. Zazwyczaj wraca się tak, jak się tam wchodzi. Może silne emocje mogą działać pobudzająco. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Skoro mógłby być to on, to trzeba zadać ważniejsze pytanie. Co on by tu robił? Czy byłby tu od dawna, czy dopiero się dostał do Sfery? Nie mieściło mi się to w głowie. Mila by mi powiedziała, bo przecież wie, jak wygląda. Widziała. Nie ukrywałaby, że ktoś, kto jest dla mnie tak znaczący w życiu, przebywa w tym samym miejscu co ja. A jeśli tak, to co miałaby na celu? Nie skrzywdziłaby mnie w taki sposób. Nie ona. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mike nie od dziś był lekko tajemniczy i mało co by mnie w nim zdziwiło. Jednak gdyby faktycznie był jednym z nas, ucieszyłabym się. A jeśli się ukrywa przede mną, na pewno byłabym rozczarowana. Głęboko wierzę, że nie byłby w stanie mnie tak olewać. Chyba, że się mylę, bo jestem zaślepiona uczuciem do niego i nie potrafię zobaczyć, że jemu wcale nie zależy. Możliwe, że nigdy nie poczuje do mnie nic więcej niż najzwyklejszą sympatię. Szczerze ułatwiłoby mi to sprawę. Czasami takie rozczarowania popychają mnie do przodu bardziej, niż przekonania. Chciałabym, żeby w końcu mi to powiedział. Byłaby radość albo płacz, ale wszystko mi jedno. Chcę mieć tylko pewność tego, co do mnie czuje. Nic więcej. Potem dam mu spokój. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tak, to dobry pomysł. Pojadę do niego, zapukam do jego drzwi, a gdy otworzy spytam wprost, czy mu na mnie zależy. Jakakolwiek odpowiedź padnie, podziękuję mu i pójdę. I od tej pory niech robi co chce. A ja będę zadowolona, że w końcu mnie uświadomił. O wiele lepiej wtedy bym funkcjonowała, niż na chwilę obecną. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Co zakochanie może zrobić z człowiekiem...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przespałam się jeszcze te cztery godzinki, po czym wstałam trochę zmęczona. To była kiepska noc. Czułam jej efekt w ciele. Chętnie jeszcze bym pospała, lecz niestety czekają mnie zakupy, ponieważ moja mama poszła do pracy na ósmą rano. Obowiązki dzisiaj spadły na mnie. Specjalnie nie narzekam, gdyż lubię mieć coś do robienia, gdy jest weekend. Na pomoc ojca i tak nie mogę liczyć. Pewnie wyjdzie gdzieś, jak się obudzi i będę sama w domu do powrotu mamy. Nawet lepiej. Nie chce mi się z nim użerać. Z tatą rzadko się dogaduje. Jest człowiekiem prostym, zatrzymanym umysłem w czasach PRL-u. Niesamowita upartość, którą posiadam i ja, doprowadza często do kłótni między nami. Ma chyba żal do mnie, że nie jestem chłopakiem. Tyle razy mówił, że chciałby syna...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ubrałam się w lekkie ciuchy, ponieważ dzisiaj za oknem była przecudna słoneczna pogoda. Aż chce się wyjść z domu. W kuchni robię sobie śniadanie, które konsumuję szybko, po czym biorę listę z zakupami, którą chowam do portfela mamy i wychodzę z domu. Po pustych ulicach stwierdzam, że miasto jeszcze śpi. W końcu jest sobota. Niektórzy mogą pospać dłużej, inni leczą porannego kaca. A ja idę kupić najpotrzebniejsze jedzenie na dzisiaj. Wchodząc do sklepu doznaje szoku. Jak na ulicach jest pusto, tak w markecie ludzi było pełno. Zabrali mi wszystkie koszyki, więc musiałam wziąć duży wózek. Kiedy już miałam wszystko z listy, zapłaciłam, uprzednio stojąc dziesięć minut w kolejce, spakowałam artykuły do torby i wyszłam ze sklepu. Te wszystkie rzeczy trochę ważyły, więc ramię było mocno obciążone. Gdyby tylko znalazł się jakiś silny mężczyzna...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I jak na życzenie się pojawia. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kuba z wielkim uśmiechem na twarzy podchodzi do mnie i wita, przytulając mnie. Widząc moją torbę, zaoferował pomoc, więc nie odmówiłam i podałam mu ją. Szliśmy razem do mojego domu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czemu miałaś taki zły humor wczoraj? - spytał zaciekawiony.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Przecież ci mówiłam - przypominam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak, ale co konkretnie się stało? Normalnie nie bywasz taka naburmuszona na mnie - żali się. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Westchnęłam ciężko. Jak mam mu to wytłumaczyć?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wiesz już jaka jestem - jęczę. - Za często myślę o przeszłości.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Oj, Aurelia, Aurelia - uśmiecha się słodko. - Ty po prostu potrzebujesz chwil zapomnienia. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ile bym dała, żeby takie były...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A jakie chwile zapomnienia masz na myśli? Bo w twoim mniemaniu zabrzmiało to dwuznacznie i jestem pewna, że gdybym miała zastosować twoje metody, prawdopodobnie byłabym matką - stwierdzam bez owijania w bawełnę. - A że nie mam z kim praktykować, to odpada - śmieję się.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ty byś się zdziwiła, dziewczyno - mówi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tak, już widzę kolejkę chętnych do pomocy mi facetów. Poza tym nie byłabym do tego zdolna. Dla mnie seks jest poważną rzeczą, więc nie rozkraczam się na widok jakiegoś chłopaka, bo jest przystojny czy dlatego, że potrzebuję zapomnieć. Takim dzieckiem to nie jestem. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To co ty na to, by pójść się napić w przyszłym tygodniu? - pyta, gdy docieramy do mojego domu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie wiem, zobaczę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zapraszam go do środka, gdzie rozbieramy buty i idziemy do kuchni. Rozpakowuję rzeczy, w czym pomaga mi Kuba. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - No chodź ze mną do baru - prosi. - Wyluzujesz się trochę, może poznasz kogoś lepszego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie mam ochoty poznawać kogoś nowego - otwieram lodówkę i chowam mleko oraz jajka. - Poza tym po alkoholu robię się nie fajna. Staram się ograniczać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A ja staram się ograniczać papierosy, ale z tego stresu przy rzucaniu, zaczynam palić - patrzy na mnie. - No weź, nie siedź przez niego w domu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W sumie mogłabym wyjść w końcu w weekend. Już dawno nigdzie nie byłam, czas wyjść ze swojej ciemnej nory. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Niech ci będzie - zgadzam się, a on się cieszy jak dziecko.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przygotowuję wodę na kawę dla niego i herbatę dla mnie. Siadamy przy stoliku pośrodku kuchni i rozmawiamy dalej.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A propo Michała, dzwonił do mnie wczoraj - oświadcza, a ja patrzę na niego zamurowana.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Że co?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Do niego dzwoni, a do mnie nie raczy napisać. No pięknie, chyba naprawdę się pomyliłam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - No tak. Pytał o parę nieistotnych rzeczy - tłumaczył. - Ale o ciebie też pytał.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A co chciał wiedzieć? - jestem zaintrygowana.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czy w Piekarach Śląskich są sklepy motoryzacyjne i...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie o to mi chodzi - przerywam mu, a on się zorientował, o co pytam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pytał co u ciebie - opowiada. - Mówił, że się nie odzywasz, a jak już, to jesteś smutna. Martwi się.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Okay...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Że też wciąż nie rozumie, dlaczego... - mówię na głos do siebie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Piszesz do niego?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ostatnio starałam się nie pisać, by nie bolało tak bardzo. Sam rozumiesz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zalewam wodą nasze napoje, po czym znowu siadam obok Kuby. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czy to znaczy, że on też czeka na wieści ode mnie? Chociaż... Mógł tak po prostu spytać, bez większych intencji. Przecież ja też tak mam, że pytam czasem, jak się ktoś czuje, chociaż mnie to nie obchodzi. Pewnie to samo zrobił Mike.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ale Kuba stwierdził, że się martwi. Po raz kolejny dano mi odrobinkę nadziei, która tak samo jak poprzednio będzie mnie niszczyć. Nie mogę się ekscytować.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I co ja mam myśleć, Kuba? - załamuję się nad sensem tego wszystkiego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Sądzę, że i tak powinnaś zapomnieć - bierze łyk kawy. - Za długo już stoisz w miejscu. On wyrządził ci tak dużą krzywdę, a ty dalej za nim lecisz. Potrzebujesz pójść na przód.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zapomnieć mimo wszystko... Jest to interesujące rozwiązanie całego problemu, lecz czy podołam? To uczucie do Mike&#39;a zakorzeniło się głęboko w sercu, jak i w umyśle. Zapomnienie o nim mimo, iż czuje coś do mnie, to trochę zgroza dla mnie. Łatwiej będzie, jeśli prosto w twarz mi powie, że nie czuje nic. Wtedy zrobię wszystko, by wrócić do życia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego zadzwonił do ciebie, a przykładowo nie do Ani? - zastanawiam się.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie miał jej numeru - wyjaśnia. - Wtedy spytałby ją o ciebie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ciekawe.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Aurelia, wiesz, że my zawsze ci pomożemy. Nie odcinaj się tak od nas już - prosi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie zdawałam sobie sprawy, jak zaniedbałam przyjaciół przez moje depresyjne zachowanie od kilku miesięcy. Muszę to jak najszybciej zmienić, inaczej faktycznie zostanę samotną panną z psami. Przyjaciele są teraz ważniejsi, niż niespełniona miłość do kogoś, kto nie raczy nawet napisać i spytać chociażby zwykłym &quot;co tam?&quot;. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jestem jeszcze taka niedojrzała.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W poniedziałkowy poranek mam zawsze zero procent chęci siedzenia w szkole, zwłaszcza na trzech lekcjach z panem Lisowskim, który męczy nas ciągle tymi samymi ćwiczeniami. Postanowiłam sobie trochę powagarować. Tych samych chęci nie miała także Patrycja, więc poszła ze mną na lody z najlepszej cukierni w Tarnowskich Górach. Dziewczyna ponownie w tym roku przefarbowała sobie włosy, tym razem na różowy kolor. Mnie osobiście nie podoba się ten kolor, ale do jej bladej cery i szarych oczu nawet pasuje. Jest drobną osobą, więc chce się trochę wyróżnić. Ja za to mam odwrotne podejście. Wolę się ukryć, by nie zostać skrzywdzoną. Na razie słabo mi to wychodzi. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jedząc już lody o smaku śmietankowym z polewą truskawkową, zmierzałyśmy w stronę parku miejskiego. Było tak ciepło, że najlepszym pomysłem było schronienie się w cieniu drzew. Dotarłyśmy na tutejsze betonowe boisko, które jest w trochę tragicznym stanie, ale da się jeszcze pograć w co nieco. Przy boisku znajdowała się muszla koncertowa, a pod nią restauracja o tej samej nazwie. Weszłyśmy na scenę i przyglądałyśmy się wielu zapiskom na ścianach muszli. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zero szacunku do mienia publicznego - stwierdzam, czytając napisy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I tak to zamalowują co miesiąc - jej głos rozniósł się w muszli, która zwiększyła jego moc. - Uuu brzmię jak na koncercie - śmieje się i zaczyna śpiewać głupie teksty. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odkąd ją poznałam, to była zwariowana. Nie przejmuje się, gdy ktoś ją nazwie dzieckiem. Dla mnie jest dojrzała na swój własny sposób. Chyba o to chodzi, prawda? By dojrzeć, ale wciąż pozostać sobą. Inni zapominają, że czasem trzeba zatrzymać w sobie trochę dziecka, żeby przypadkiem nie zwariować w tym smutnym świecie. Nie ma określonych zasad dorastania. Każdy jest inny, to inaczej rośnie. Zresztą to dość subiektywna opinia. Ilu ludzi, tyle zdań. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pati siada na brzegu sceny i kołysze nogami, zawieszonymi poza scenę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Aurelia, o co chodzi z Krisem? -pyta, a ja nie rozumiem o co chodzi. - Bo raz mnie złapał na dworcu i zagadał.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może się zakochał - zaśmiałam się. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby szukał następnej ofiary jego manipulacji uczuciami kobiet.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie, bo pytał o dziwne rzeczy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - W sensie?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pytał, dlaczego dziewczyny bywają skomplikowane albo jak przekonać jedną taką, że wcale nie jest taki zły - tłumaczyła. - Wiesz, spoko. Niech pyta, ale czemu akurat mnie? Ledwo się znamy, a on do mnie z takimi problemami...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może lepiej nie wnikać - przerywam jej, bo zaczynam się niepokoić.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Albo Kris którąś z byłych dziewczyn chce odzyskać, co znaczyłoby, że w końcu się nie znudził byciem z jedną albo szuka sposobu na dogadanie się ze mną. Jeżeli chodzi o drugie, to nie ma szans, ponieważ jak już kiedyś mówiłam, za dobrze się znamy i mam uraz do niego tak duży, że nie potrafię nie być na niego zła. Poza tym odpłaca się tym samym, tak więc sami widzicie, że pokój między nami nie ma sensu. Na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - On w sumie jest fajny - myśli na głos.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Z zewnątrz owszem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No weź, mówisz tak, bo go nie cierpisz po waszym zerwaniu - macha ręką. - Może ja bym się za niego wzięła?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Droga wolna - stwierdzam, po czym siadam obok niej.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Już jej współczuję użerania się z Krisem. Pobawi się nią, a potem zostawi, jak było ze mną i z następnymi po mnie. Ostrzegałam je, ale skoro wolały cierpieć, to proszę bardzo. A Pati znam dobrze i wiem, że sama zobaczy, iż nie warto się z nim zadawać. Jest mądrzejsza niż wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Cały dzień minął bez większych rewelacji i szybko nadeszła godzina mojego snu. Weszłam do Sfery, gdzie nic się nie zmieniło i postanowiłam poszukać Mili. Specjalnie jestem godzinę wcześniej, by móc się jej popytać o parę spraw. Od tamtego dnia, kiedy zobaczyłam Mike&#39;a albo kogoś podobnego do niego, czuję się oszukiwana. Tylko ona może mi teraz wszystko wyjaśnić i zapewnić, że nic się nie dzieje. Proszę, niech tak będzie.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Znajduję Milę na drugim piętrze hali, zagadaną z jednym podopiecznym. O ile dobrze pamiętam ma na imię Lukas i jest z Argentyny. Ma raczej urodę Latynosa, ale jak na mój gust to nie powala na kolana. Jest na ten moment najstarszym z Prospectorów i lada moment go awansują. Tak samo jak ja czuje emocje i podobno zapowiada się z niego świetny Auror. To dobrze, trzeba takich na to stanowisko. Posiadanie cechy czucia emocji to najrzadszy talent i praktycznie każdy, kto go posiada, zostaje Aurorem już na zawsze. Jesteśmy w tym najlepsi, że tak powiem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mila jak zwykle wita mnie szerokim, pełnym ciepła uśmiechem. Żegna się z Lukasem i skupia uwagę na mnie. Idziemy powoli przed siebie.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila, mam do ciebie takie dość nietypowe pytanie - zaczynam nieśmiało.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Pytaj, o co chcesz.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czy ty znasz Michała?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Stanęła w miejscu i popatrzyła na mnie zaniepokojona. To źle.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Skąd to pytanie?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chyba go wczoraj widziałam. Tu. W Sferze.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zmarszczyła czoło i zaczęła lekko tupać nogą. Czym się tak denerwuje?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To pewnie jeden z Ochrony Pamięci, Steve. - machnęła ręką. - Faktycznie jest do niego podobny.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie znam nikogo z ochrony, ale skoro ona tak mówi, to chyba nie ma co panikować, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To czym się denerwujesz? - pytam przy okazji.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A niczym, słońce - uśmiechnęła się, choć nie wyglądało to szczerze. - Mam stresujący dzień, po prostu wszystko mnie dziś zamartwia.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Och - zrozumiałam. - Przepraszam.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nic nie szkodzi. Zmykaj już do Krisa, pewnie się niecierpliwi - gania mnie, po czym odchodzi szybko, zanim udaje mi się cokolwiek powiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;To była najdziwniejsza rozmowa, jaką z nią przeprowadziłam. nigdy nie widziałam jej tak zdenerwowanej jednym pytaniem. To wyglądało, jakby chciała coś ukryć, co mnie niepokoi. A może to tylko ja mam paranoje i zaczynam wariować przez Michała. Powinnam się uspokoić i przestać myśleć. Najlepszym sposobem będzie pójść popracować i ewentualnie wyżyć się na Krisie. Ciekawe, czy tym razem z nim wytrzymam. Albo on ze mną.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-5.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-7514755953997519042</guid><pubDate>Tue, 21 Feb 2017 14:16:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-22T10:24:26.102-08:00</atom:updated><title>Rozdział 4</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Za chwilę zaczynam pracę z Krisem, więc już przeszłam do Sfery i spaceruję po swojej pamięci. Dotarłam do schodków, które prowadziły w górę i w dół. Na dole znajdował się obszar Koszmarów Sennych, do którego nigdy nie miałam odwagi zejść. Przepływa stamtąd bardzo nieprzyjemna energia, która wywołuje u mnie wielki strach. Nic dziwnego. Tam przechowywane są najgorsze lęki i fobie, przez które mogą nam się śnić straszne rzeczy. Odkąd jednak mam Klucz do tego świata, koszmary nie nawiedzają mnie, ponieważ w pełni kontroluję swoje poczynania w Sferze. Przebywanie tutaj nie nazwę snem. Raczej to inny wymiar, silnie powiązany z tym, z którego pochodzę. Obydwa światy to dziwne miejsca, więc różnicy nie ma, w którym właśnie jestem. Chociaż nie. W Sferze możliwe jest wszystko.&lt;br&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na górze znajdowały Marzenia Senne. To wyjątkowe miejsce, w którym możesz stworzyć dosłownie wszystko. Można latać niczym ptak, spacerować po kosmosie, czy też być na koncercie. Swoim własnym. Osobiście byłam tam parę razy, ale zamiast robić coś niemożliwego, wyobrażałam sobie spotkania z Michałem. Zwykłe spacery po plaży, wygłupy w klasie lub też czułe momenty w jego domu. Jednak zwykłe marzenia mi nie wystarczają. Potrzebuję Mike&#39;a tu przy sobie, naprawdę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nigdy nie sądziłam, że zakocham się na tyle, że zacznie mnie to boleć. Przed Michałem przecież byli inni, tyle że... Nie cierpiałam tak po nich. No może z wyjątkiem Krisa. Miałam parę miesięcy płaczu i rozstroju żołądka (głównie przez zapalenie). Ale to nic w porównaniu do tego, co teraz czuję, choć powinno być inaczej. Powinnam być temu obojętna, mieć to gdzieś, bo skoro jemu nie zależy, to czemu mi ma zależeć?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W czasie moich rozmyślań zauważyłam, że znowu stoję przy jego drzwiach. Widzę jego imię i czuję wiele silnych emocji. Mam ochotę tam wejść, znowu zatracić się we wspomnieniach, ale nie mogę. Przecież mi zabronili. Gdy tylko przekroczę ten próg, zostanę wyrzucona na dobre. Nawet jeśli Mila mnie zapewniała, że nie chcą stracić takiej osoby jak ja sądzę, że jak znowu zrobię coś wbrew im, stracą do mnie cierpliwość. Stwierdzą, że nie jest im potrzebna zbuntowana nastolatka i to będzie koniec.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś nie tak, słońce? - słyszę obok siebie i lekko drżę, bo nawet nie zauważyłam, że ktoś podchodzi. To była Mila, której ręka spoczywała na mym ramieniu, ale jej nie czuję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Uśmiecham się lekko na jej widok. - Dlaczego to tak boli?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzy na drzwi ze wspomnieniami Mike&#39;a i wzdycha cicho.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Widzisz, kochanie - zaczyna. - Natura ludzkiego serca jest niejasna. Chce wielu rzeczy, a gdy nie dostaje tego, cierpi. Im dłużej trwa ta zachcianka, tym bardziej boli - spogląda na mnie uważnie. - Porównam to na przykładzie małej butelki z wodą. Gdyby ją tak trzymać jedną dłonią przez pół minuty, to jest lekka. Ale próbując trzymać ją kilka minut, zaczyna nam być ciężko. To samo jest z problemami. Im dłużej próbujemy o nich rozmyślać, tym ciężej jest nam je znosić. Dlatego czasem warto odłożyć pewne sprawy na bok i nie próbować o nich myśleć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To znaczy, że za długo już rozprawiam nad tym &quot;a co by było, gdyby...&quot; - oznajmiam smutno.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Niekoniecznie za długo - poprawia mnie. - Może po prostu tyle czasu potrzebuje twoje serce, żeby zapomnieć. Nie ma określonego czasu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie ma określonego czasu. To może oznaczać, że w takim stanie mogę być nawet kilka lat. Nie wiem czy da radę psychicznie tyle wytrzymać moje krwawiące serce. Jednak nie chciałabym skończyć jak nieszczęśliwie zakochani - zawieszeni na linie pod sufitem. Nigdy nie miałam skłonności samobójczych i nie mam zamiaru mieć. Mam nadzieję, że moja głupota nie doprowadzi mnie do ruiny na zdrowiu psychicznym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chodź już. Kris czeka na Ciebie - mówi i idziemy w stronę centrum.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na środku wielkiej hali czeka już Kris i jest w pełni gotowości do działania. Chyba lubi tą robotę mimo, że nie dostajemy z tego pieniędzy, ale samym wynagrodzeniem tej pracy jest możliwość przebywania w tym świecie. Jakoś nikt nigdy się nie skarżył na brak płacy. Ja też niespecjalnie narzekam. W końcu to miejsce jest niesamowite.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kris po raz pierwszy wita mnie ciepłym uśmiechem, co zbija mnie z tropu. Na bank Mila coś mu obiecała. Tyle, że żadne z nich mi nie powie, żebym się nie złościła, więc zostawiam to już w spokoju.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mila nas zostawia, a chłopak zaczyna omawiać nasz plan działania. Mamy do sprawdzenia dziesięć podświadomości osób podejrzanych o myśli samobójcze. Trzeba sprawdzić, czy ze wspomnień nie emanują złe emocje. Gdy jest coś niepokojącego, zapisujemy tą osobę. Tak więc wchodzimy do pierwszej podświadomości pewnej kobiety o imieniu Elizabeth McCoyle. W środku jest niezwykle jasno, Ściany pokrywa niezwykle obfity żółty. Na pewno dziewczyna jest bardzo radosną osobą i energiczną. Zdziwiło mnie, że ktoś taki może być podejrzewany o depresję. Ale może to rutynowa kontrola tych najradośniejszych. Bo jednak można się świetnie zamaskować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wiele drzwi jest bardzo wyblakłych, jakby nie dbała o przeszłość i wspomnienia. Lecz uczucia były wyraźne. Praktycznie nie odczuwam niczego złego. Za to Kris jak opętany latał z drzwi do drzwi, jakby gdzieś się spieszył. Wszedł do środka jednymi z nich, więc poszłam za nim. Wewnątrz było różowo jak w domku dla lalek. To wspomnienia z osobą, którą musi kochać nad życie. Przepływa tutaj niesamowita miłość i spokój. Odprężam się i uśmiecham, a Kris zachowywał się, jakby chciał wykryć tu morderstwo. Patrzę na niego i chce mi się śmiać. Jest tak skupiony, że aż mi go szkoda, ponieważ nic tutaj nie znajdzie. Chodzę obok wspomnień i ogarnia mnie tylko radość. Nie wiem co mu w tym nie pasuje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tutaj - wskazuje na jedno ze wspomnień. - Słyszę płacz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Podchodzę i zaczynam się śmiać. Stąd akurat emanuje wielka radość. To bardzo szczęśliwy moment kobiety, a on prawdopodobnie umie interpretować słyszanych dźwięków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To pewnie płacz ze szczęścia - oznajmiam mu, a on nie dowierza. - Przysłuchaj się uważnie, bo chyba źle słyszysz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzy załamany na mnie i przyznaje mi rację, po czym powoli kierujemy się ku wyjściu. Nie mamy przywileju wchodzenia do cudzych wspomnień, tak więc już musimy iść. Podejrzewam, że dziewczyna ma zaburzenia pamięci, dlatego tak wiele wspomnień ma zaniedbanych. Zapisałam to w notatkach, by poinformować biuro, że wszystko jest w porządku, lecz pamięć jest dość osłabiona. Może już nie będą jej podejrzewać o takie rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Następne podświadomości przeszukujemy bez większych problemów. Większość osób podejrzewanych o problemy psychiczne, były w pełni zdrowe. Dopiero przedostatnia pamięć skrywała w sobie coś niepokojącego. Osoba o imieniu George jest niesamowicie smutna. Wchodząc do jego podświadomości poczułam przygnębienie aż w żołądku. Kris oznajmił, że słyszy mnóstwo krzyku i błagania. To miejsce to istny koszmar, z którego chciałam jak najszybciej uciec, lecz Kris mi nie pozwalał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Musimy wyszukać konkretne myśli - mówi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie wystarcza ci moje zapewnienie, że jest tu naprawdę smutno? - załamywałam się. - Uwierz mi. Tutaj nie trzeba szukać. Tu się widzi od razu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chcę mieć pewność - stwierdza, a mnie szlag trafia już w tym miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kris, proszę cię - czuję się coraz gorzej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jeszcze minutkę - podchodzi do każdych drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie mogąc już znieść tego miejsca, odwróciłam się na spięcie i pomknęłam do wyjścia. Jasne światło w Centrum od razu mnie uspokaja. Nie jestem przyzwyczajona do znoszenia cudzych emocji. Zwłaszcza tych złych. To efekt mojego lenistwa i niewdzięczności. Gdybym od początku wykonywała wszystkie zadania, nie byłoby teraz żadnego problemu. Po raz kolejny przez moją głupotę coś idzie nie tak. Jestem już bardzo zmęczona tej nocy. Ja już zakończyłam na dziś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dlaczego wychodzisz bez pozwolenia? - mówi zdenerwowany na mnie Kris, gdy już zakończył zadanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To było za dużo dla mnie jak ma ten moment - tłumaczę już lekko osłabiona. - Zrozum, że nie jestem wprawiona w to.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Gdybyś się od początku słuchała Rady, zamiast użalać się nad sobą, to by tak nie było. Nie spowalniałabyś mnie tak - znowu zaczyna na mnie skakać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wybacz, królewiczu - odszczekuję oschle i idę od niego jak najdalej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak jak mówiłam - nigdy nie nastąpi między nami zawieszenie broni. On zawsze znajdzie pretekst, by na mnie naskoczyć. Jest tak bezczelnym człowiekiem, że przestaję wierzyć w facetów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Muszę znaleźć Milę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idę przez tłumy pracujących tu dusz, szukając wzrokiem Opiekunki z nadzieją, że może właśnie gdzieś się tu kręci. Niestety, nigdzie jej nie widzę, za to spotykam jedną z jej podopiecznych, Tamarę. Uśmiecha się na mój widok. Dziewczyna jest niesamowicie wesoła, ale to maska, pod którą kryje się bardzo zraniona osoba. Straciła rodziców, a po dwóch latach także i trzy siostry. Jednak stara się żyć mimo to. Podziwiam za odwagę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie widziałaś może naszej Opiekunki? - pytam pośpiesznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak, przed chwilą z nią rozmawiałam. Chyba szła do siebie - wskazuje wejście do jej pamięci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Podziękowałam jej i jak najszybciej pobiegłam do Mili. Nie musiałam długo jej szukać. Wolnym krokiem przemierzała korytarze. Gdy do niej podeszłam, przywitała mnie ciepłym głosem. Przytuliłam się do niej nagle. Bardzo tego potrzebowałam, choć i tak niczego nie poczułam. Jednak jestem już na tyle zmęczona, że nie myślę racjonalnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś się stało, skarbie? - pyta zmartwiona.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Odsuwam się od niej i patrzę na nią smutno. Jest taka kochającą osobą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dlaczego zadecydowałaś o Krisie? -pytam zła. - Co miałaś na celu?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kąciki jej ust lekko powędrowały ku górze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chciałam, żebyś nauczyła się dogadywać z przeszłością - oznajmia ze spokojem. - A może nawet pogodzić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Śmiechu warte, naprawdę. Dogadać się z Krisem jest trudno. Jesteśmy tak niekompatybilni, że jeszcze jedna jego niesamowicie trafna uwaga może spowodować wojnę między nami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jak ja z nim pięciu minut już nie wytrzymuję - załamuję się. - A co dopiero do odwołania...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To był pierwszy dzień, słońce - uspokaja mnie. - Będzie lepiej. Zobaczysz. Musisz do tego podejść w inny sposób.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- W jaki na przykład?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Potraktuj to jako zabawę. Może nabierzesz dzięki temu dystans do tej współpracy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Może ma rację. Za bardzo podchodzenia do tego emocjonalnie. Może powinnam wyluzować troszkę i zabawić się. Chciałabym uczyć się fachu bez niepotrzebnych kłótni. Ciężko z nim nie mieć zaczepek, lecz dla mojego dobra muszę trochę odpuścić mu. Przecież dobrze go znam. Wiem, kiedy i z jakich okazji lubi atakować. Ta wiedza może mi bardzo pomóc.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dzięki, Mila - oddycham z ulgą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Proszę, skarbie - głaszcze mnie po policzku. - Zmykaj już, masz wolne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dziękuję jej jeszcze raz, po czym wychodzę do Centrum. Od razu mi lepiej po rozmowie z nią. Jest jak kojący balsam na zranione serce. Złota kobieta. Jej mogę powiedzieć wszystko, bo wiem, że zostanę wysłuchana i zrozumiana. Nie to co moja mama, która od razu by mnie skrzyczała za niektóre sprawy. No ale co poradzić? Taki charakter. Dobrze, że w ogóle mam mamę. Kocham ją i tak.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Stojąc i rozglądając się po tłumie zastanawiam się, co każdy z nich przeżywa w tej chwili. Jest tu każda narodowość, każdy kolor skóry, każde wyznanie. Łączy nas wszystkich wspólny cel - pomoc innym. To niesamowite, że jest wciąż tyle osób, które nie myślą wyłącznie o sobie. Myślałam, że powoli gesty bezinteresowności wymierają na moich oczach. A tymczasem dobre dusze ukrywają się tu i są dla wielu ludzi aniołami stróżami. Ciekawe kto czuwał nade mną, zanim tu trafiłam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z rozmyślań oderwała mnie dość znajoma twarz. Przemyka między ludźmi w stronę jakiejś pamięci. Te rozczochrane blond włosy mogłabym poznać z kilometra. W końcu tak lubiłam się nimi bawić. Nim się zorientowałam, pomknęłam w jego stronę, lecz straciłam go z oczu. Patrzę wokół i nie mogę go znaleźć. Wyparował, jakby w ogóle go tu nie było. Jak to możliwe?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zaczynam wariować. Serce bije mi jak oszalałe i nie ogarniam całej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Szepczę. - Mike?&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;br&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br&gt;Krótsze tym razem. Nie bez powodu :)&lt;br&gt;Dzięki za odwiedziny :)&lt;br&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-4.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-2749392751123072856</guid><pubDate>Sun, 19 Feb 2017 18:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-20T06:57:01.653-08:00</atom:updated><title>Rozdział 3</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Budzik włączył się dokładnie o siódmej, rozbrzmiewając w pokoju spokojną melodią graną na gitarze. Nadszedł czas szkoły. Został miesiąc do zakończenia roku szkolnego i teraz jest totalny chaos z ocenami, sprawdzianami. Mam do zaliczenia dwa testy, żeby skończyć klasę bez problemu. Historia i matematyka nigdy nie były moimi ulubionymi przedmiotami, dlatego mam duży problem i bardzo stresuję się przed sprawdzianami. Od nich zależy, czy mogę dalej się edukować. A zależy mi na tym, inaczej nie dostanę kwalifikacji w kierunku fotografii cyfrowej. Nie widzi mi się praca w czymś innym. Tylko to robię najlepiej.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wygrzebuję się z łóżka, które ścielę, po czym szukam w swojej szafie jakichś ubrań na dziś. Raczej nie mam żadnych modnych i na czasie ciuchów, ale mam za to wygodne czarne leginsy i szary, gruby sweterek, lekko za duży na mnie, lecz wyglądam w nim nawet uroczo. Włosy spięłam w małego koka, z którego wystawały za krótkie na tą fryzurę kosmyki. Mam tak gęste włosy, że muszę je zawiązywać, bym miała choć trochę przewiewu na szyi, gdy jest bardzo ciepło, jak tego dnia. Podcinam je co pół roku do ramion, ale nic to nie daje. Nie mówię, że ich nie cierpię, bo tak naprawdę uwielbiam swoje naturalne blond włosy. Nigdy nie zmieniałam ich koloru. Nie widzę w tym potrzeby.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Maluję swoje usta czerwoną szminką, ciemną jak wino, podkreślam delikatnie oczy kredką i tuszuję rzęsy. W tym momencie stwierdzam, że wolę rozpuścić włosy, więc zdejmuję grubą gumkę i fryzura opada delikatnymi falami. Zarzucam na bok grzywę, po czym zapieram się za pakowanie plecaka. Chowając do niego konkretne książki i zeszyty, dostałam wiadomość od Anny, mojej przyjaciółki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&quot;To dzisiaj jest wielki dzień! W końcu się odważę!&quot;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Oczywiście nic więcej nie musiała mi pisać. Doskonale wiedziałam, co ma na myśli. Ania to dość kontrastowa osoba. Z jednej strony jest strasznie nieśmiała do chłopaków, ale jak zaczyna z nimi gadać, wtedy ujawnia swoje prawdziwie &quot;ja&quot;. Bywa chaotyczna i głośna, ale mnie to nie przeszkadza. Wręcz uwielbiam ją za bycie sobą. Dogadujemy się, bo jesteśmy tak samo walniętymi dziewczynami i mamy podobne problemy. Poznałyśmy się dopiero w technikum, ale od pierwszego dnia zachowywałyśmy się jak najlepsze przyjaciółki od lat. Mimo, że czasem mnie denerwuje, to nigdy mnie do siebie nie zraziła. Nie wiem, co ja bym bez niej zrobiła.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Odpisuję jej, że kibicuję z całego serca, po czym chowam telefon do plecaka. Przechodzę do kuchni, żeby zrobić sobie drugie śniadanie. Tam spotykam mamę, popijającą kawę na rozbudzenie. Tata pewnie jeszcze śpi, jak to on. Wita mnie pełnym miłości uśmiechem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dzień dobry, Aurelko - zawsze mówi do mnie tak zdrobniale. Tylko ona może to robić.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dobry, mamo - odpowiadam zaspanym głosem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Moje relacje z mamą są nadzwyczaj dobre. Mam w niej oparcie, ale jednak nie mówię jej wszystkiego, ponieważ jest dość władcza. Bardzo lubi mnie kontrolować, co może świadczyć o tym, że nie dorosła jeszcze, by zaakceptować moją dorosłość. Gdybym powiedziała jej, że moje dziewictwo już dawno zostało oddane, chyba by mnie z domu wywaliła. Próbuję sobie wmawiać, że po prostu się o mnie martwi, ale czasem naprawdę przegina. No bo żeby zabronić mi pojechania na osiemnaste urodziny kolegi, kiedy ja już miałam ten wiek ukończony, a jej argumentem było to, że go nie zna, choć ja go znałam już dwa lata, to dla mnie już próba odebrania mi pełnej wolności. Kocham moją mamę, naprawdę, ale dla mojego i jej dobra, wole zachować większość szczegółów z mojego życia w tajemnicy. Dzięki temu mam choć odrobinę prywatności.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Po zrobieniu sobie kanapek z sałatą, polędwicą i majonezem, ubrałam moje zapinane z boku i wiązane buty na grubym obcasie, założyłam skórzaną kurtkę i po zarzuceniu plecaka na plecy, wyszłam z domu, żegnając mamę całusem w policzek. Drogę do szkoły mam krótką. Pieszo dojście zajmuje mi dziesięć minut. Po drodze mijam knajpę, do której chodzę co jakiś czas z Anną, przechodzę obok eleganckiej pizzerii, w której nigdy nie byłam, gdyż nie przepadam za tego rodzaju jedzeniem. Mijam także szkołę, do której uczęszcza Kris. Zawsze o tej porze spotykam go w drodze, tyle że na żywo nawet nie przyznaje się do mnie i nie podchodzi tak jak w Sferze. Nie żeby mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - jestem mu wdzięczna, że przynajmniej w tym świecie daje mi spokój od swoich dziecinnych zaczepek. Choć trochę dojrzałości w nim jest.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak jak zwykle mijamy się bez żadnego słowa, lecz on tym razem na mnie spojrzał, a raczej przeleciał na szybko wzrokiem. Nie wiem z jakiego powodu. Szczerze obchodziło mnie to tak bardzo, że aż wcale. A niech patrzy, jak musi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przechodzę przez ulicę, parę kroków i jestem w swojej szkole. Budynek nietypowy dla szkoły, bo jest osiemnastowiecznym dworkiem. Zabytek już dość stary, ale piękny i wciąż przydatny. Artystyczne dusze błąkają się po korytarzach, pragnąc zdobyć świat sztuki. A ja... Po prostu robię zdjęcia. Ładne, prawidłowo wykonane, lecz czasami wydaje mi się, że nie jestem do tego stworzona. Albo nauczyciele tak mi obrzydzają ten kierunek swoim podejściem. Czasem tak bywa, że od nauczyciela wiele zależy, czy uczniowie polubią jakiś przedmiot. To chyba oczywiste. Niektórzy się dziwią, dlaczego tak kiepsko komuś idzie z konkretnego przedmiotu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W szatni pod ziemią spotykam Ankę, która właśnie ubierała zmienne buty. Miała szeroki uśmiech. Pomalowała usta na ciemny róż, pięknie podkreśliła oczy i utworzyła warkocz francuski z włosów. Tak wygląda tylko, gdy ma naprawdę dobry humor, a dziś to emanowała radością wokół. Chyba serio chce dziś zaprosić tego chłopaka na randkę. Mówiła o nim od miesiąca, że jest taki cudowny, że mają wspólne tematy, zainteresowania. Nawet ja tyle nie zachwycałam się moją miłością. Ale ją rozumiem, jest zakochana. Tak samo jak ja.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Spotykam się z Kamilem po szkole - chwali się radośnie jak dziecko. - Akurat kończy o tej samej porze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To fajnie - odpowiadam. - Wracacie razem autobusem?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak - uśmiecha się. - Zobaczysz, dzisiaj mi się uda.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie wątpię. Wyglądasz jak milion dolarów - chwalę ją.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Miała na sobie białą koszulę z kołnierzykiem bez rękawów, na biodrach zwisała jej czarna rozkloszowana spódnica do kolan, na szyi widniał wisiorek z krzyżem, a jej uszy zdobiły złote kolczyki w kształcie nutek. Ja przy niej wyglądam jak siedem nieszczęść, ale cóż, ktoś musi być brzydki, by inni byli piękni.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Udałyśmy się już do klasy, gdzie część naszych kolegów już siedziała. W tym nasze kumpele, Pati i Kasia, które usadowiły się w ławce przed nami. Stanęłam obok nich i omawiałyśmy typowe na nas tematy o serialach animowanych, których jesteśmy wielbicielkami. Inni mają nas za dzieciaki w tej kwestii, ale my po prostu mamy inne gusta. Zwykłe seriale są dla nas za nudne. Uwielbiam bajki za to, że w nich wszystko jest możliwe. Co w tym takiego złego?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W czasie rozmowy ktoś nagle obejmuje mnie w pasie, podnosi i okręca wokół siebie. Po chwili orientuję się, że to Kuba. Kumpel, który często mnie wkurza, ale i tak go lubię. Jest strasznie wysoki i ma burzę włosów. Taka trochę wysoka palma, tyle że nieco gruba. I z niebiesko-szarymi oczami. Ogółem to dziwny człowiek. Denerwuje mnie tym, że nigdy nie odwdzięczył mi się za pomoc przy projektach, a jego samego o pomoc nie można prosić. Jest dość samolubny, ale nawet dobrze się z nim rozmawia, ponieważ ma dobre rady. Czasami. Kiedyś mi się podobał, lecz zauważyłam, że jest wyzyskiwaczem nawet dla swoich dziewczyn. Odechciało mi się za nim biegać. I tak prawdopodobnie nic by z tego nie wyszło.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Kuba, weź mnie odstaw - proszę, a on posłusznie mnie puszcza.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Zły humor? - pyta.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Może - rzeczywiście nie miałam jakoś ochoty skakać dzisiaj z radości.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Znowu Mike? - odzywa się Ania.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak. Znowu Michał. Znowu to on siedzi w mojej głowie i niszczy mi kolejny dzień. Wciąż myślę o tym, jak mi go brakuje w tej klasie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- W życiu jest taki moment, że trzeba iść dalej - radzi Kuba, lecz ja popatrzyłam na niego tak zabójczym wzrokiem, że się wycofał. - Dobra, nic nie mówię. - i idzie do swojej ławki, a ja wzdycham.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiesz, że ma rację? - broni go Ania.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak, wiem - stwierdzam oschle. - Ale nie umiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Siadam obok niej i rezygnuje z dalszych rozmów z dziewczynami. Kuba ma stuprocentową rację. Już dawno powinnam była o tym zapomnieć. Jednak, gdy Mike do mnie pisze, zaczyna się wszystko od nowa. Wystarczy głupie &quot;cześć&quot;, bym zaczęła znowu wariować na jego punkcie. A jak już rozmawiamy, to zazwyczaj zajmuje nam to pół nocy. Oczywiście ostatni raz tak ze mną gadał w styczniu, a jest w tym momencie maj. Boję się pisać pierwsza, gdyż nie lubię mu się narzucać. Czasem myślę, że go wkurzam, pisząc do niego. Ja już nic nie wiem tak naprawdę. Chciałabym móc o tym wszystkim zapomnieć. Zakopać to pod ziemią i mieć spokój. Zamiast tego, moje serce wciąż wraca do tamtych chwil uniesienia z Michałem. Moje ciało reaguje na ten dzień w sposób karygodny. Pragnie dotyku, lecz nie może tego dostać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Oczywiście próbowałam o nim zapomnieć. Umawiałam się z innymi chłopakami, żeby ruszyć do przodu, lecz z żadnym nie byłam dłużej niż miesiąc. Nie czułam tej chemii, co z nim. Chyba wpadłam w te zakochanie na dobre. Może znalazłam tą swoją jedyną połówkę, lecz nie mam na tyle odwagi, by wziąć sprawy w swoje ręce. Załamuję się tylko i czekam, aż on w końcu zorientuje się w czym rzecz. Marzę, by nareszcie sobie przypomniał, że on mnie także pragnie. Ale dla niego ważniejsza jest jakaś praca. Do tej pory nie wiem, w czym pracuje, ale czy istnieją takie zawody, które zajmują całe dnie i noce? Nie mieści mi się to w głowie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Łapię w dłoń moje serduszko na wisiorku. Mam ochotę uciec do Sfery i znowu przesiedzieć w tym wspomnieniu całą noc. Jednak przypominam sobie, że od następnej nocy będę ściśle kontrolowana przez Krisa, bo tak zadecydowała Rada i Mila. Prawdopodobnie już nie dadzą mi tam wejść. Troszkę zepsułam sprawę. Niestety uczucia wygrały nade mną.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wszystkie lekcje przeleciały w mgnieniu oka i już wychodziłam z Anią ze szkoły szczęśliwe, że mamy w końcu weekend. Sprawdziany, które musiałam napisać, nie wydawały się takie trudne jak mnie ostrzegano, więc mam nadzieję, że udało mi się je zaliczyć. Przed wejściem na teren szkoły czekał chłopak w szatynowych włosach, ubrany schludnie i modnie. W ręku trzymał bukiet białych róż. Zobaczyłam minę Ani i od razu zorientowałam się, że to ten Kamil, którym się tak zachwycała od wielu dni. Nie powiem, ma dobry gust.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Uszczypnij mnie! - piszczy cicho z zachwytu. - Chyba coś wyczuł.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- To leć do niego - mówię, a ona się ze mną żegna i biegnie do chłopaka. Przytula go słodko, a on daruje jej róże. Mijając ich usłyszałam, jak Kamil ją komplementuje, więc to dobry znak. Najwidoczniej Ania nie będzie musiała go zapraszać, bo to on weźmie ją na randkę. Cieszę się, że w końcu znalazła coś poważnego. Wcześniej miała tylko internetowe romanse, ale myślę, że ten okres ma już za sobą. Czas na coś realnego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Właśnie, realnego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kieruję się ku domowi jak najszybciej, by zjeść obiad i położyć się do łóżka. Niestety zatrzymuje mnie wołanie za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Krisa, idącego w moją stronę. Przewróciłam oczami i kontynuowałam mój szybki chód. Jakoś nie chce mi się z nim użerać o zwykłe błahostki.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Aurelia, zaczekaj - mówi, będąc już obok mnie. Poprawiło mu się tępo chodu. Chyba zaczął w końcu trenować czy coś.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czego chcesz, Kris? - wzdycham zmęczona.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila przeznaczyła mi ciebie do pilnowania - informuje mnie o czymś, co już wiem. - Od dzisiaj pracujemy razem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak, też mnie to nie zachwyca - odpowiadam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie mówię, że się nie cieszę - stwierdza, czym mnie zaskakuje. - Po prostu miło będzie, co nie? W końcu może się dogadamy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Staję zamurowana i patrzę na niego z niedowierzaniem. Od tylu miesięcy co minutę potrafił obrazić mnie osobiście, przez co zastanawiałam się, czy nie zajmuje się tym zawodowo, a teraz mi mówi, że podoba mu się wizja współpracy ze mną? Coś mi tu mocno śmierdzi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No co? - pyta skołowany.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tobie to odpowiada? - dziwię się. - Powiedz szczerze, masz z tego jakiś interes?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Otwiera usta, ale zaraz je zamyka, ociera oczy palcami i znowu na mnie patrzy. Zaczynam się go bać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiem, że dużo potrafiłem ci powiedzieć, ale sądzę, że dla dobra tej sprawy, powinniśmy zawiesić wojenną broń.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No czy ja wiem? Wiele rzeczy bardzo mnie trafiły i przez to nie mam ochoty się z nim godzić. Od zerwania jest dla mnie podły i nie sądzę, by mogło się to zmienić. Nie teraz, kiedy mam chyba najgorszy okres w swoim życiu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mogę się zgodzić na to, żeby nie ingerować w pracę naszych osobistych relacji - wyznaje spokojnie. - Nie sądzę, że kiedykolwiek nastąpi u nas zawieszenie broni.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Westchnął cicho, nie wiedząc co powiedzieć. Uznałam, że temat zakończony, więc poszłam w swoją stronę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nigdy nie byłaś łatwa - powiedział, gdy odchodziłam.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak, nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-3.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-6061322104077884142</guid><pubDate>Fri, 17 Feb 2017 18:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-17T10:01:46.008-08:00</atom:updated><title>Rozdział 2</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nazywa się Mila Yaoki, lat czterdzieści cztery, zamieszkała w mieście Nowy Jork, obywatelka amerykańska. Jest pochodzenia amerykańskiego, jak i japońskiego. Klucz odziedziczyła w wieku osiemnastu lat po zmarłej matce, byłej Opiekunce w Sferze. Chcieli odebrać Mili dostęp do tego świata, lecz zobaczyli w niej jej matkę, dlatego teraz tu przebywa i jest jednym z najlepszych Opiekunów. To pierwszy przypadek dziedziczenia po kimś klucza. Mila niewiele o sobie mówi, ale pewne jest, że to przesympatyczna kobieta.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mila była pierwszą osobą, którą spotkałam w tej krainie. Znalazła mnie rozpłakaną na korytarzu i przygarnęła. Opowiedziała mi wszystko, co powinnam wiedzieć - jak się tu znalazłam, dlaczego tu jestem i na czym polega życie w Sferze. Wytłumaczyła mi, że dziewczyna, która podarowała mi ten wisiorek, nazywała się Marlena. Była bardzo wrażliwą osobą, która nie radziła sobie z rzeczywistością Sfery, a także i z prawdziwym światem. Przez to, że miała dostęp do bazy danych jako Auror, sprawdziła listę osób, a raczej kandydatów do wejścia w Sferę. Widząc moje nazwisko i predyspozycje, zadecydowała, że odda mi klucz. Ukrywała bardzo dobrze ten zamiar, przez co inni Aurorzy nie mogli w jej głowie znaleźć żadnych niepokojących informacji. Godzinę po oddaniu mi klucza, dziewczyna popełniła samobójstwo gdzieś na obrzeżach lasu. To wyjaśniło mi moment, kiedy chciałam dzień później podziękować jej za wisiorek, lecz nie było jej w sklepie. Wyjaśnili mi, że ma urlop. Głupio w to uwierzyłam. Po jej śmierci chcieli jak najszybciej odnaleźć klucz, ale gdy zobaczyli do kogo trafił, poczekali aż się tu dostanę. Dziesięć dni to, według statystyk, bardzo długo, więc przekroczyłam granicę normy, która wynosi trzy dni. Jednak większego znaczenia to nie miało. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pierwszą rozmowę z Milą pamiętam do dziś. Przyklękła przy mnie, przeczesała dłonią kruczoczarne włosy i patrzyła na mnie czarnymi oczami. Wyglądała na bardzo miłą osobę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Boli, prawda? - pyta łagodnie, czym zwraca moją uwagę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Skąd pani wie?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Każdy musi na samym wstępie zobaczyć i drugi raz przeżyć coś, przez co ostatnio cierpi - wyjaśniła spokojnie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zastanawiałam się, dlaczego najpierw mamy przeżyć na nowo jakąś traumę czy wydarzenie, które spowoduje u nas płacz. To trochę nielogiczne. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego? - pytam łamiącym się głosem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Po to, by zobaczyli, że tu nie ma tak łatwo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie zrażacie tym nikogo? - byłam lekko oburzona jej stwierdzeniem. - Skoro nie ma łatwo, to po co mieliby tu siedzieć?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Bo w prawdziwym świecie nie radzą sobie tak, jakby chcieli.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Za pierwszym razem nie zrozumiałam żadnego słowa, ale teraz już wiem, że są tu ludzie, którzy wolą uciekać do świata snu, ponieważ tu nikt ich nie skrzywdzi. Tu mogą być sobą. Ludzie zwykli, a jednak z wielkimi problemami. Mogłoby się wydawać, że to absurd, że takie osoby nie powinny wykonywać tak poważnych zadań, jakie tutaj dostają, jednak kto lepiej nadawałby się do tego niż osoby, które te problemy rozumieją, bo miały z tym doświadczenie na własnej skórze? Tutaj nie ma psychologów po studiach, którzy myślą, że wszystko rozumieją. To są ludzie z przeżyciami, tragediami wręcz. I tutaj pada pytanie - co ja tu robię? Ja jestem tylko nieszczęśliwie zakochana. Sens mojego pobytu w tym świecie jest niejasny. Mila tłumaczyła mi, że coś jest we mnie i powinnam o tym wiedzieć, ale ja... Nic nie widzę. Jestem zwyczajną dziewczyną, bez rewelacyjnej przyszłości. Nic nieznacząca Aurelia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wciąż czułam te silne emocje zza drzwi, przez co nie mogłam się skupić na rozmowie z Milą. Ciężko oddychałam, co starsza kobieta zauważyła.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Słyszysz coś? - pyta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czuję.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wciągnęła cicho powietrze, jakby z zaskoczenia. To ona nic nie czuje? Tylko ja mam takie odczucia tutaj?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ja za to słyszę - mówi, a ja na nią patrzę zaciekawiona. - Słyszę rechot żab, śmiech i szelest trawy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nic nie czujesz? - nie rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Każdy inaczej odbiera wspomnienia - wyjaśnia. - Inni pamiętają szczególnie głosy, inni bardziej obraz, a jeszcze inni, tacy jak ty właśnie, dobrze pamiętają co czuli w danym momencie. Te czynniki mają wpływ na to, jak tutaj odnajdujemy własne wspomnienia, a także jak postrzegamy wspomnienia innych. Dlatego ciebie ogarniają uczucia wspomnień, a ja słyszę, co się w nich dzieje.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A da się wszystko naraz posiadać? - myślę na głos.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chwila zastanowienia przeniknęła przez jej uśmiech.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Była tylko jedna osoba, która to potrafiła. Już dawno nie żyje.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chwilę, to skoro ja tylko czuję - zastanawiam się. - to jakim cudem widziałam to wspomnienie?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wchodząc do środka zawsze się widzi, co się działo we wspomnieniu - mówi. - Chodzi o to, co cię do niego przyciąga. Mnie przyciągają głosy, a ciebie uczucia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Teraz wszystko jasne... Chyba.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Umysł to piękne miejsce. Kiedyś wszystko zrozumiesz - uśmiecha się przemiło. - A teraz chodź, muszę ci wszystko pokazać i wprowadzić cię w ten świat. - biorę ją za rękę, wstaję i idziemy tam, gdzie nas prowadzi.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Uwielbiam ją. Potrafi wszystko wyjaśnić w tak świetny sposób. Gdyby chciała, mogłaby zostać Aurorem, lecz ona wolała być Opiekunem, jak jej matka. Opiekunowie muszą być jak rodzice dla swoich podopiecznych stopnia pierwszego i drugiego. Gdy mamy jakiś problem, możemy śmiało iść do nich. Opiekunem staje się osoba powyżej trzydziestego roku życia, więc Mila musiała trochę czekać, aż będzie nim jak mama. Do tego czasu musiała być Aurorem, choć nie przeszkadzało jej to. Jak to kiedyś stwierdziła &quot;to było poważne doświadczenie, które dało jej więcej wiedzy o człowieku&quot;. Takiego podejścia w życiu nie widziałam u ludzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Siedząc w poczekalni, kręciłam się na krześle z niecierpliwości. Zaczęłam się martwić, że naprawdę tym razem przegięłam. Już dwa razy wzywali mnie tutaj, ponieważ &quot;nie spełniam określonych przez Radę zadań&quot;. Powinnam przeprowadzać kontrolę w umysłach przypisanych mi osób i szukać niepokojących rzeczy, zapisywać miejsca do sprawdzenia i zdawać raporty codziennie. Takie jest zadanie Prospectorów. Aurorzy za to sprawdzają te miejsca, w których są dziwnie podejrzane znaki, rozwiązują sprawy, wykonują ciężką pracę, jaką jest pomoc psychiczna. Ogółem druga, zaraz po Radzie Snu, najważniejsza posada w Sferze. Muszą mieć naprawdę mocną psychikę, przynajmniej tak słyszałam. Chciałabym sprawdzić na własnej skórze, ale sądząc po długości pobytu Mili w gabinecie, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem, jak to jest być Aurorem. Naprawdę nie chcę stąd odchodzić. Tutaj czuję się bezpieczniej.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Schowałam twarz w dłonie, wzdychając głośno i mamrocząc niewyraźnie do samej siebie. A mogłam w końcu wziąć się za siebie i robić to, co do mnie należy. Przecież weekendy mam wolne, więc wtedy powinnam siedzieć w tym wspomnieniu, a nie praktycznie codziennie. Zawaliłam sprawę, wywalą mnie. Po co im ktoś tak bezużyteczny?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Znowu tutaj? - wyrywa mnie z rozmyślań męski głos.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Podnoszę wzrok i od razu tego żałuję. Czemu akurat dzisiaj musiał się tu przypałętać?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Czego chcesz, Kris? - pytam oschle.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kris, a raczej Krzysiek, to mój były chłopak, z którym nie chciałam już mieć nic wspólnego od dnia, w którym ze mną zerwał. Zbyt pewny siebie kobieciarz, na moją niekorzyść bardzo przystojny i czarujący, ale szybko nudzi się dziewczynami. Nic się nie zmienił. Wciąż te same ciemnoblond kudły na głowie, brązowe oczy, szeroki uśmiech i... chyba trochę schudł. Ma trochę większe ciało, ale u niego było to na swój sposób urocze. Zawsze był miękki. Jak poduszka pod głowę.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Od ciebie niczego - wyjaśnia. - Muszę poprosić o coś Radę. Ktoś tam jest w środku?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Mila - ona również jest jego opiekunką.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ojej - zaśmiał się złośliwie. - Czyli grubsza sprawa? No ja tak czułem, że zaraz stąd wylecisz.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Moja cierpliwość do jego złośliwości osiągnęła granice już od słów &quot;Znowu tutaj?&quot;, przez co ciężko było mi powstrzymać moją delikatną dłoń od wymierzenia na jego puszystej twarzy mocnego i siarczystego liścia. Było ciężko, ale się powstrzymałam. Za to uśmiechnęłam się szeroko.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A ty wciąż jesteś tak świetnym, zajebistym dupkiem. Jak tam twoja dziewczyna? Wytrzymuje z Tobą? - zaśmiałam się słodko, żeby ukryć poirytowanie.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Aktualnie jestem singlem - mówi bez skruchy. - Nie dogadaliśmy się.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ciekawe dlaczego...&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Drzwi w końcu się otwierają i wychodzi z nich Mila, spokojna jak baranek. Jednak wiem, ze czeka mnie dość trudna rozmowa. Patrzy na mnie, a potem na Krisa. Uśmiecha się delikatnie do nas obojgu. Wie, jaka jest między nami sytuacja, więc nawet nie pyta ani nie komentuje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Chodź ze mną, Aurelia - mówi. - Musimy porozmawiać.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wstając i idąc za Milą, zobaczyłam złośliwy uśmieszek Krisa, za co oberwał ode mnie w brzuch. Zgiął się w pół, ale raczej z szoku, a nie z bólu. Zadowolona kroczę za Opiekunem. Wyprowadza mnie ona z budynku, a potem kieruje ku jej Pamięci. Wchodzimy do szerokiego korytarza, którego ściany pokryte są kolorem jasnoniebieskim, czerwonym oraz różowymi akcentami. Podobno te kolory odzwierciedlają nasze cechy charakteru, mówią o nas jacy jesteśmy. Moje czarno-białe ściany świadczą o kontraście mojego charakteru. Biały oznacza uwielbienie samotności, a czarny za to pokazuje, że uwielbiam, gdy coś się dzieje w moim życiu. Kolory w korytarzach poszczególnych wspomnień z konkretną osobą pokazują za to, jak się czuję w danym miejscu. Tam, gdzie przesiaduję najczęściej, ściany są niebieskie, co oznacza, że czuję się tam bezpiecznie. Ciężko się nie zgodzić. Po kolorach, jakie widnieją w umyśle Mili można stwierdzić, że różowym pokazuje swoją uczuciowość i otwarte serce, a czerwony to kolor dominacji. Wszystko się zgadza. Każda rzecz ma swoje znaczenie mniej lub bardziej wiarygodne.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mila w milczeniu wchodzi do pomieszczenia z nazwiskiem Hana Yaoki. Jest tu bardzo różowo, co może oznaczać, że to wspomnienia z kimś, kogo bardzo kocha. Wyczuwam mnóstwo miłości z każdych drzwi, ale jedne były najsilniejsze. Czułam miłość, smutek i cierpienie. Widniała na nich data &quot;20 sierpnia 1991r.&quot;. Dwadzieścia sześć lat temu. Nie wiedziałam, dlaczego tu jesteśmy i dlaczego Mila waha się przed wejściem do środka. Po chwili jednak wchodzi i zaprasza mnie. Widzę pomieszczenie, chyba pokój, bardzo piękny. Na środku stało łóżko, wielkie, z czerwonym prześcieradłem i kołdrą, pod którą leżała starsza kobieta, japonka, o twarzy bladej, prawie białej. Ubrana była w niebieskie kimono. Wyglądała na umierającą. Po dłuższym przyglądaniu się zrozumiałam, że to matka Mili. Chwila, gdy umarła w ciszy. Dlatego wyczułam tak potężnie silny smutek. Ja też kogoś straciłam. Siostrę, Izabelę. Miałam może osiem lat, jak zginęła w pożarze, spowodowanym przez nią samą. Niezbyt dobrze ją pamiętam, dlatego aż tak nie cierpiałam po jej stracie. Jednak rozumiem Milę w tej chwili. Tylko dlaczego mnie tu przyprowadziła.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Westchnęła cicho, jakby zobaczenie tego było męczące. Spuściłam głowę nie wiedząc, jak się zachować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ja cię naprawdę rozumiem - zaczyna. - Poradzić sobie z dość dorosłymi problemami w tak młodym wieku jest cholernie trudne - pierwszy raz usłyszałam od niej przekleństwo. Nie ważne, że jest bardzo łagodne. Zazwyczaj unika takich słów. - Ja musiałam pogodzić się ze śmiercią matki, ty przeżywasz niespełnioną miłość, która nawiasem mówiąc mogłaby zniszczyć każdego człowieka. To nie jest tak, że twój przypadek jest niczym w porównaniu do śmierci kogoś bliskiego - patrzy na mnie. - Miłość to też poważna sprawa. Nigdy nie myśl, że inni mają gorzej. Każdy przeżywa własny koniec świata.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Milczałam. Nic nie mogłam powiedzieć, bo to była prawda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jednak z każdą rzeczą można się pogodzić. Cierpienie jest w głowie, pamiętaj o tym. To twój wybór, czy mu się poddasz - wraca wzrokiem na umierającą matkę, po czym oświadcza: - Za dwa tygodnie Rada zadecyduje, jak pomóc Tobie w rozwiązaniu problemów.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie muszę odchodzić? - pytam z zaskoczeniem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie chcemy stracić tak wyjątkowej osoby - patrzy mi w oczy, a widząc moje zdziwienie, kontynuuje. - Tak, Aurelio. Jesteś kimś wyjątkowym. Takich osób nie wyrzucamy, bo ma problemy uczuciowe i lubi się buntować - rumienię się ze wstydu, ale uśmiecham. - Myślisz, że dlaczego po miesiącu awansowałam ze stopnia pierwszego na drugi?&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;No tak, na pierwszym stopniu jest się zazwyczaj przez pół roku, ucząc się podstaw wiedzy o Sferze Sennej. Mnie przenieśli wyżej po miesiącu. Wtedy też usłyszałam, że to przez moją wyjątkową duszę. Do tej pory nie wiem o co im konkretnie chodzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ten chłopak naprawdę aż tyle dla ciebie znaczy? - pyta zaciekawiona.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Na żadnym tak bardzo mi nie zależało - stwierdzam z przygnębieniem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ile bym dała, żeby mieć go przy sobie, myślę.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wychodząc ze wspomnienia, Mila jeszcze na chwilę mnie zatrzymała. Przyjrzała mi się dokładnie, po czym założyła kosmyk moich włosów za ucho. Poczułam się jak małe dziecko, które stoi ze swoją mamą i uważnie słucha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa - mówi łagodnym głosem. - Nawet jeśli musiałabym przyłożyć w twarz Krisowi, bo tak szczerzę między nami, też go czasem nie trawię, no ale muszę go pilnować - zaśmiałam się wesoło. No tak, mało kto go tu lubił, ale nie jest tu bez powodu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Dzięki, Mila - odpowiadam. - Za wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie ma sprawy, skarbie. - uśmiecha się kojąco.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wychodząc znowu do Centrum, przekazywała mi nowe wieści z poszukiwań sprawców zeszłotygodniowej tragedii w Malezji, w której zginęło stu sześćdziesięciu &amp;nbsp;pasażerów samolotu, lecącego do Anglii. Wszyscy podejrzewają, że to kolejny zamach terrorystyczny, lecz Mila ma inne przekonania. Podejrzewa o to innego członka Sfery, ale ona nic nie może zrobić, ponieważ jest tylko Opiekunem, który nie może zajmować się takimi sprawami. Mogłaby rozkazać któremuś z Prospectorów o przeszukanie pamięci tegoż pracownika, gdyby nie fakt, że żaden z jej podopiecznych nie ma możliwości zajrzenia tam. Strasznie ją to irytuje. Zawsze tak się angażuje uczuciowo we wszystkie sprawy, że czasem to przeraża.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Och, prawie bym zapomniała! - zatrzymała się na środku hali, odwracając się do mnie. - Rada zadecydowała o przydzieleniu Tobie pary, żebyś w końcu zaangażowała się w swoje zadania.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- No okay, a kto taki będzie mnie pilnował? - westchnęłam zrezygnowana.&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Zdecydowałam, że Kris cię przypilnuje - mówi i idzie dalej, krzycząc jeszcze na odchodne: - Nie ma możliwości o zmianie! To ja tu decyduje, skarbie!&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mila, kochająca kobieta, która lubi mi czasem dokuczyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;Dziękuję za przeczytanie :)&lt;/div&gt;&lt;div dir=&quot;ltr&quot;&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-2.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-2072265926848841125</guid><pubDate>Thu, 16 Feb 2017 19:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-02-16T11:13:34.006-08:00</atom:updated><title>Rozdział 1</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;&quot;Mogłabyś być świetnym psychologiem. Masz ten dar rozumienia i pomagania ludziom, choć sama nie zdajesz sobie z tego sprawy&quot;. Zamiast tego wędruję bezcelowo po zakamarkach mojej podświadomości i pamięci, coraz bardziej dołując się widokiem najszczęśliwszych wspomnień minionego lata. Szczególnie najczęściej odwiedzam to jedno, jedyne wspomnienie, które miało na mnie bardzo silny wpływ i przez to nie potrafię popchnąć siebie do przodu. Wciąż wydaje mi się, jakby to wszystko miało miejsce wczoraj, a tymczasem mija już jedenasty miesiąc, odkąd pierwszy raz mnie pocałował. Od tego dnia nie widzieliśmy się ani razu. Przez pieprzone trzysta trzydzieści dni nie miał ani jednego dnia, by mógł mi go poświęcić. Nie rozumiałam tego za nic. Zastanawiałam się godzinami, zdarzało mi się nie spać w nocy, ale nie potrafię pojąć tej sytuacji. Więc jak miałabym pomagać ludziom, skoro nie umiem pomóc samej sobie?&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kiedy znalazłam to wspomnienie, w którym właśnie siedzę, które obserwuję uważnie za każdym razem, którego akcja toczy się tuż przede mną... Jest takie wyraziste, takie szczegółowe. To tak jakbym oglądała teatr, a aktorami jesteśmy my. Ja i on. Jednak jestem też obserwatorem. Tak to tutaj działa, w tej Sferze Sennej, do której należę od niedawna. Zostałam wybrana, bo coś we mnie zobaczyli. Do tej pory zastanawiam się, co takiego. Przecież tutaj trzeba być skupionym, inteligentnym, umieć rozwiązywać pewne zagadki. A ja, no cóż... Na razie tkwię w czymś, co mnie powolutku niszczy. Chyba nie tego się spodziewali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Gdy scena pocałunku powoli dobiega końca, ja spoglądam na swój srebrny wisiorek w kształcie serca z diamencikiem po środku, który spoczywał na łańcuszku tego samego koloru i zdobił moją szyję. Pamiętam dobrze, jak trafił w moje ręce, a był to przedziwny dzień. Była końcówka lata. Szukałam jakiegoś drobnego prezentu dla kumpeli na urodziny. Uwielbia różnego rodzaju bibelotki, więc udałam się do sklepu, gdzie takowe rzeczy można znaleźć. W środku było bardzo kolorowo i pełno od przeróżnych artykułów użytkowych i ozdobnych. Wybór był nawet łatwy, bo wiedziałam co konkretnie lubi. Wzięłam dla niej glinianą doniczkę ze wzorem sowy. Jest urodzoną kwiaciarką, więc powinno jej się spodobać, pomyślałam. Ostatni rzut okiem dookoła dla pewności, że wybieram najlepsze, po czym podeszłam do kasy, żeby móc zapłacić. Za kasą stała młodo wyglądająca dziewczyna, z rudymi lokami i niesamowicie zielonymi oczami, które podkreślone były piegowatą cerą. Gdy mnie zobaczyła, źrenice wyraźnie się jej rozszerzyły. Przyglądała mi się bacznie, gdy mnie kasowała i przyjmowała ode mnie pieniądze. Lekko przestraszona odezwałam się do niej:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Coś nie tak? - spytałam grzecznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie, wszystko w porządku - uśmiechnęła się delikatnie. - Nawet lepiej... - odwróciła się, więc stwierdziłam, że to wszystko, lecz zatrzymała mnie jeszcze na chwilę. - Poczekaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wyciągnęła z pod lady małe, drewniane pudełeczko na metalowych zawiasach i z zamknięciem. Było przeurocze. Wyglądało na niesamowicie stary antyk, ale niezwykle dobrze zachowany. Chyba było stworzone specjalnie dla mnie, bo zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Ekspedientka wyraźniej się uśmiechnęła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Tak czułam, że może się Tobie spodobać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ale skąd...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Nie pytaj, tylko bierz - przerwała mi zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. - Uwierz mi, warto. - uśmiechnęła się i zniknęła na tyłach sklepu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ja dość oszołomiona przez chwilę waham się, by go wziąć, po czym pakuję go do mojego czerwonego plecaka i wychodzę ze sklepu. Nie mogłam zrozumieć sytuacji i zachowania tej dziewczyny. Dlaczego kazała mi wziąć tą rzecz? Czyżby ją ukradła i chciała pozbyć się dowodów? Nie, to nie możliwe. Za dużo kamer w takim sklepie. To o co mogło chodzić? Może w środku jest coś, czego chciała się za wszelką cenę pozbyć? Tylko skąd wiedziała, że spodoba mi się ten antyk? Widziała mnie pierwszy raz na oczy, a tak celnie wyczuła to, co lubię? Było to bardzo podejrzane. Bałam się, że to może jakaś stalkerka, zakochana we mnie albo i odwrotnie. To było zbyt dużo jak na mój mózg, więc postanowiłam to zignorować i nie przejmować się jakimiś moimi obawami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Będąc już w domu, w którym nikogo nie było, gdyż wszyscy wyszli do pracy, zabrałam się za pakowanie prezentu dla kumpeli. Zawinęłam doniczkę w niebieski papier i zawiązałam różową wstążką, po czym włożyłam do torby w kwiatki. No i pięknie, pochwaliłam siebie w głowie. Sprzątając miejsce pakowania, przypomniałam sobie o pudełku w plecaku. Wyciągnęłam go szybko i położyłam na stoliku przed sobą. Otworzyć go?, pytam. Nadal bałam się tego, co może być w środku. Jednak dziewczyna zachowywała się dziwnie. No ale może... Może lubi dawać prezenty przypadkowo napotkanym osobom? Brzmi niedorzecznie, ale zdarzają się takie przypadki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Biorę się w garść i otwieram powoli wieko pudełka. Przez chwilę myślałam, że jest pusty, lecz patrząc głębiej zauważyłam ten piękny naszyjnik. Pod nim widniała mała karteczka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jest wyjątkowy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Załóż go, a się przekonasz.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;M.Y.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- A co w nim takiego niezwykłego? - myślę na głos.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przyjrzałam się mu uważnie, po czym założyłam na szyję. Wisior jak wisior - nic szczególnego, choć diamencik po środku ślicznie błyszczał w świetle słońca, padającego przez okno. Może to faktycznie zwykły prezent, myślę.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jednak dziesięć dni później zrozumiałam treść liściku.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Będąc na urodzinach mojej kumpeli, Ani, która mieszkała trochę kilometrów ode mnie, bawiłam się przednio i dużo wypiłam. Po imprezie nie miałam innej opcji niż nocować u niej i wrócić do domu nad ranem. Jako, że byłam bardzo zmęczona, zasnęłam na jej łóżku w ciuchach i w tym właśnie łańcuszku. Sądziłam, że jak zwykle będę spała i coś głupiego mi się przyśni, a potem się obudzę bez problemu. Jednak stało się inaczej. Gdzieś w środku nocy wstaję z łóżka, nie mogąc spać, a przynajmniej tak mi się zdawało. Spoglądam dookoła - wszyscy śpią, Ania, jej siostra i... ja. Myślałam, że się przewidziałam, że to tylko omamy, ale szybko przekonałam się, że widzę samą siebie, śpiącą na łóżku. Przerażenie we mnie wzrosło gwałtownie. Czyżbym umarła?! Czy właśnie przeżywam tą legendarną śmierć kliniczną, kiedy to widzi się siebie umierającą?! Zaczęłam krążyć po pokoju, nie wiedząc o co chodzi, co właśnie przeżywam. To sen? Czy sny mogą być aż tak realistyczne? Pytania kłębiły się w mojej głowie z niewyobrażalną siłą, wypalając dziury w szarych komórkach. Jak mam się obudzić? Jak wrócić do ciała?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wtedy zauważyłam, że mam na sobie ten wisiorek. Ja, duch. Zaczął świecić własnym blaskiem, który rozświetlił się na połowę pokoju. Następnie podobny blask przedarł się przez szczeliny drzwi pokoju, wprawiając mnie w osłupienie. Miałam ochotę skulić się w kącie i przeczekać to, lecz poczułam nieukrywaną ciekawość. Jakaś tajemna siła sprawiła, że podeszłam do tych drzwi i po chwili wahania otworzyłam ostrożnie, by przypadkiem nie wpuścić czegoś strasznego do środka. Moim oczom jednak ukazał się długi korytarz o biało-czarnych ścianach, pełny najróżniejszych drzwi, każde koloru czerwonego. Powoli przekroczyłam próg i stanęłam w korytarzu, zamykając drzwi pokoju. Z drugiej strony są śnieżnobiałe, tak jak inne obok, na których pisze czarnym tuszem na drewnianej tabliczce &quot;Centrum Sfery Sennej&quot;. Każde następne drzwi wzdłuż korytarza miały inny napis, tym razem z nazwiskami osób, które znam. Idę w głąb i czytam każde imię. Widzę Anię, moją siostrę, Lenę, kumpli z klasy, są nawet nazwy &quot;nie wiadomo&quot;, co może oznaczać, że to mogą być osoby, których imienia nie znam. Niektóre z drzwi są bledsze od innych, a niewiele jest całkowicie wyblakłych. Co mogło to oznaczać? Miałam się dopiero dowiedzieć. Najdziwniejsze było w tym wszystkim to, że przy każdym następnym nazwisku czułam się zupełnie inaczej niż przy poprzednich. Niektóre dawały mi poczucie radości, inne żalu, przygnębienia, a inne mnóstwo miłości (w szczególności przy rodzinie). Szłam tak wciąż, póki nie zatrzymało mnie naprawdę silne uczucie. A raczej zbieranina uczuć i jedno szczególnie mocne - szczęście. Przełknęłam ślinę i spojrzałam na napis. Nogi miałam jak z waty, gdy ujrzałam jego imię. Kolor był niesamowicie czerwony, jakby świeżo malowany. Patrzę i nie mogę uwierzyć. Ale co to oznacza wszystko? Mogę tam wejść? Powoli podchodzę do nich, a gdy dotykam klamki w kształcie gałki, przechodzą przeze mnie te wszystkie silne uczucia. Bez zastanowienia wchodzę tam. I znowu korytarz, ale tym razem cały niebieski, tak samo drzwi. I sytuacja jak w tamtym korytarzu - mniej wyblakłe, bardziej wyraziste i tak dalej. Tym razem zamiast imion były daty dokładne albo mniej. Czułam w tym miejscu tyle emocji naraz, że powoli robiło mi się słabo. Jednak kroczyłam dalej w głąb, bez celowo szukając odpowiedzi na moje kolejne pytania. Nagle poczułam silne pożądanie, szok, po czym dostałam zawrotów głowy. Podchodząc do drzwi z datą &quot;2 czerwiec 2016r.&quot;, odczucie było coraz mocniejsze, coraz głębiej się we mnie osiadało. Dotykając gałki i otwierając drzwi, wszystko ustało w sekundę. Oślepił mnie poblask ze środka, który stopniowo ściemniał się z każdym następnym krokiem w pomieszczeniu. Dostrzegłam drzewa, wysoką trawę wyrastającą z małego stawu, miejsce po ognisku i... mnie. Razem z nim. Przede mną rozgrywał się ten ostatni raz, kiedy się spotkaliśmy...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tak realistyczne, tak prawdziwe, a jednak to tylko projekcja mojego wspomnienia. &quot;Oni&quot; mnie nie widzą, jestem jakby duchem, który tylko patrzy na to, co miało miejsce i nie ma wpływu na przebieg. To moje myśli, moja pamięć. Im częściej się myśli o danej sytuacji, tym wyraźniejsza się ona staje i dlatego to akurat wspomnienie ma w sobie tyle szczegółów. Wygląda to tak jakbym naprawdę była obok tego stawu i siedziała na jednej z gałęzi, obserwując bacznie tych dwoje, czyli mnie i jego. Po tych dziewięciu miesiącach, odkąd tu jestem, to wspomnienie odwiedzam praktycznie co noc. Za pierwszym razem uciekłam stamtąd i rozpłakałam się na korytarzu, załamując się kompletnie. Jednak teraz przyzwyczaiłam się do bólu, który rozrywa mi serce na kawałki, lecz nie potrafię przestać tu przychodzić. To jak nałóg, z którego ciężko się wydostać. Ja nawet nie chcę się wyleczyć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zegarek na mojej ręce wskazuje godzinę drugą pięćdziesiąt w nocy. O trzeciej jestem proszona do Rady Snu. Prawdopodobnie ponownie będą wyjaśniać przyczyny wezwania, czyli moja niesubordynacja i lenistwo, co raczej nazwałabym niedyspozycją do wykonywania moich określonych zadań. Sfera to nie miejsce spoczynku po ciężkim dniu czy miejsce zabaw. Ten świat zajmuje się rozwiązywaniem spraw, których nie potrafią rozwikłać największe rządu, ale też pomagamy zwyczajnym ludziom w przeróżnych problemach. Wchodzimy do umysłów innych i szukamy rozwiązania, bo często tylko tam się je znajdzie. Jednak nie każdy wykonuje to samo. Na samym początku przyznawany jest osobie stopień pierwszy, tu powszechnie nazywany był Berria*, lecz wyszedł z obiegu. Mnie przyznano stopień drugi, inaczej Prospector**, po miesiącu. Podobno jestem przypadkiem wyjątkowym, dlatego tak szybko wskoczyłam wyżej. Ostatnim stopniem jest Auror. To chyba najważniejsza rola w całej krainie. Nie znam się jeszcze tak bardzo na tym, ponieważ ledwo interesuję się tym, co powinnam wiedzieć i robić. Ale jak mnie wzywają, to przychodzę. Może będzie ciekawie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wychodzę z korytarza mojej pamięci drzwiami, które prowadzą do Centrum Sfery. Wkraczam do bardzo wszechstronnej, białej hali, wielkiej jak największe lotnisko na świecie, lecz ma wiele wiele pięter. Nie potrafię dostrzec sufitu, który lśni białym światłem. Wygląda jakby nie miało końca. Po hali poruszało się pełno osób, pochodzących z różnych zakątków świata. Mogłoby się wydawać, że nie będę mogła się z żadną osobą porozumieć, lecz jest coś magicznego w tym miejscu, że słyszę jak mówią w moim języku. Oni mają podobnie. Słyszą swój język. Dzięki temu wszyscy się rozumiemy. Wiekowo też się różnimy, lecz nie ma tu osób młodszych niż szesnaście lat. Ja mam dziewiętnaście, więc już dawno mieszczę się w przedziale.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ogółem są to ludzie zwyczajni, nie rzucający się zbytnio w oczy, którzy łatwo mogą się zamaskować. Jesteśmy jakby nieszkolonymi tajnymi agentami, lecz działamy w sferze duchowej. Trochę niewiarygodne, ale w tych czasach wszystko staje się możliwe.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kieruję się do głównego biura zarządzania, gdzie mieści się Rada. W środku wygląda trochę jak w banku. Pełno białych krzeseł, gdzie ludzie mogą czekać, pani o kasztanowych włosach za srebrną ladą, której obowiązkiem jest informowanie, gdzie co jest. Typowy świat biurokracji, tyle że w innym wymiarze.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Doskonale wiem, gdzie iść. Rada znajduje się w lewym skrzydle biura, zaraz za biurem ochrony pamięci. Już chciałam wejść, gdy nagle usłyszałam głosy, dochodzące z wewnątrz. Uznałam, że ktoś tam jest, więc postanowiłam usiąść na eleganckiej ławce. Nie czuję jej pod sobą. W ogóle nie czuję dotyku. Podobno to normalne u nowicjuszy, lecz ja już tu trochę siedzę i myślałam, że w końcu coś zaskoczy, lecz nadal zero czucia podczas przebywania w Sferze. Niepokojące.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Usłyszałam kroki idącej nerwowo osoby. Spojrzałam w kierunku odgłosu i zobaczyłam swoją Opiekunkę, kroczącą szybko w moją stronę. Była poirytowana, ale ukrywała to pod łagodną twarzą ze zmarszczkami. Stanęła przede mną.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Powiedz mi tylko jedno - mówi. - Zależy ci, żeby tu być?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ale o co...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Po prostu odpowiedz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Patrzę na nią i czuję wstyd. Zawiodłam ją, choć tak za mnie ręczyła. Łzy pojawiły się w moich oczach, a ona bez słowa weszła do Rady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;*Berria - (z języka baskijskiego), nowy.&lt;br /&gt;** Prospector - (z języka angielskiego), poszukiwacz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że jest wszystko okay :)&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/rozdzia-1.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4406692047672993290.post-3457355526711704660</guid><pubDate>Tue, 14 Feb 2017 19:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-17T08:36:37.924-07:00</atom:updated><title>Prolog</title><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pisaliśmy ze sobą na Snapchacie. Łatwiej nam było kontaktować się właśnie przez tą aplikację, ponieważ każda wiadomość i każde zdjęcie, jakie sobie wysyłaliśmy, znikało na zawsze po kilku sekundach. To tak jakbyśmy rozmawiali na żywo i nie było po tym śladu. Mi to odpowiadało, bo niektóre zdjęcia nie do końca nadawały się do zapisania.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tego dnia rozmawialiśmy o tym, jak dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłam za nim i za jego obecnością w klasie. Odkąd odszedł z mojej szkoły, trochę poczułam się osamotniona wśród reszty. Byłam przyzwyczajona do tego, że był obok i mnie rozweselał, gdy czułam się źle. A teraz czuję po prostu pustkę, siedząc sama w ławce na lekcjach i nie mając komu dokuczyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Niestety był szykanowany w klasie za to, że najzwyczajniej w świecie jest sobą i nie udaje. Ludzie z mojej klasy są bardzo nietolerancyjni, więc nie zdziwiła mnie jego decyzja o zakończeniu nauki w tej szkole. Sama go do tego namawiałam, nie chciałam patrzeć, jak się męczy. Pogodziłam się z tym w jakimś stopniu, ale gdybym mogła, cofnęłabym czas i zatrzymała go jeszcze na trochę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dzisiaj miał w końcu czas, by przyjechać do mojego miasta i się ze mną spotkać. Podekscytowana zbierałam się jak najszybciej, umalowałam się jak potrafię, ubrałam w moje normalne jak na mnie ciuchy, uczesałam długie do ramion blond włosy i pędziłam na spotkanie z nim. Umówiliśmy się na oblanie naszej osiągniętej w końcu pełnoletności. Niestety, ze względu na to, że był poniedziałek, a następnego dnia czekała mnie poprawa kartkówki z angielskiego, mój czas ograniczał się do godziny dwudziestej pierwszej. Na dworcu, gdzie umówiliśmy się wstępnie, dotarłam na godzinę dwudziestą. Zobaczyłam go... Ten sam uśmiech, te same niebieskie oczka, które wypatrywały mnie w oddali, te same potargane blond włosy. Siedział na motorze i czekał na mnie. Nie sądziłam, że przyjedzie motorem, kiedy ma zamiar pić ze mną alkohol. Ale to nie było ważne. Ważniejsze było dla mnie w końcu go zobaczyć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Serce mocniej mi zabiło, gdy na mnie spojrzał. Wstał z motoru, by się ze mną przywitać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ale tęskniłam - wyznałam mu radośnie, uwalniając się z jego silnych objęć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Ja też - uśmiechnął się. - To co, gdzie jedziemy?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Po niedługim rozmyślaniu zaproponowałam pewne urocze miejsce w pobliżu lasu, gdzie nikt nas nie zobaczy, nielegalnie pijących wódkę. Chcieliśmy podjechać tam motorem, bo jest to troszkę kawałek drogi, więc otrzymałam kask i z niecierpliwością czekałam, aż odpali to czerwone cudo. Jednak po kilku nieudanych próbach postanowiliśmy pójść tam pieszo. Nie mieliśmy innego wyjścia, ale byliśmy dobrej myśli. Zajęło nam to piętnaście minut, idąc piaszczystą i kamienistą drogą, którą zazwyczaj podąża się ku zalewowi, ale dotarliśmy na miejsce pełni optymizmu. Zasłonięty drzewami staw, porośnięty wysoką trawą, a obok miejsce na ognisko, to idealne lokum dla nas. Policja nigdy się tu nie pojawia, więc jesteśmy bezpieczni. Wokół paleniska były grube gałęzie drzew, na których można spokojnie usiąść. Przysiedliśmy na jednej z nich. Ściągnęłam moją skórzaną kurtkę i położyłam na gałęzi, po czym czekałam, aż mój kolega wyciągnie ze swojej torby butelkę wódki, jaką dostał na swoją osiemnastkę, oraz kieliszek z jego imieniem, który zamówił w internecie. Nalał do niego napój i podał mi, a ja, będąc nieumiejętna w piciu czystej wódki, wzięłam tak malutki łyczek tego, że zaczęliśmy się z tego śmiać oboje. Jednak smak był tak palący, że nie dawałam rady napić się więcej. Jako, że mój przyjaciel jest taki kochany i tak dobrze mnie zna, kupił ówcześnie sok dla mnie, bym mogła popijać. Jeszcze z trzy razy zrobiliśmy to samo, czyli ja - mini łyk, a on resztę. w końcu kazałam mu wlać trochę wódki do mojego soku, żebym miała drinka. I wtedy dopiero pół soku wypiłam w minutę. Zrobiłam sobie przerwę, wstając i podchodząc do stawu, wypatrując żab, których było w nich dużo. Po chwili poczułam ręce, które objęły mnie w pasie i przyciągnęły do ciała mojego przyjaciela. Tęskniłam za tym tak bardzo. Takie poczucie bezpieczeństwa przy nim towarzyszyło mi przez połowę szkoły, a teraz mam tego tak mało, że kiedy mnie w tej chwili przytulił, zrobiło mi się smutno, ale i dobrze jednocześnie. Mogę z łatwością przyznać, że nie czułam czegoś takiego z żadnym moim chłopakiem. Trochę wredne, ale zdałam sobie z czegoś sprawę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chcąc się trochę powygłupiać, jak to mamy oboje w zwyczaju, zaczęliśmy chodzić po jednej z gałęzi śmiejąc się, że to test na trzeźwość. On stał w miejscu, a ja próbowałam trzymać równowagę, idąc z jednego końca na drugi. Wracając ku niemu zauważyłam, że jego wyraz twarzy się zmienił, przyglądając się moim poczynaniom. Jednak zignorowałam to i z uśmiechem szłam do niego, aż w końcu stanęłam z nim twarzą w twarz. Złapał moje dłonie, czego się nie spodziewałam, po czym zaczął się do mnie przybliżać. Wiedziałam co chce zrobić, ale nim to nastąpiło, straciliśmy równowagę i oboje runęliśmy na ziemię, na szczęście utrzymując się na nogach. Śmiejąc się głośno, przytulił mnie mocno, a ja to odwzajemniłam. Spojrzeliśmy sobie w oczy i nim się zorientowałam, jego usta były na moich, zamykając się w cudownym pocałunku. Byłam tym tak oszołomiona, że nie potrafiłam wykonać żadnego sensownego ruchu, więc jedyne co mi zostało, to odwzajemnić jego pocałunki, które z każdą chwilą stawały się głębsze. Jego ręce wędrowały po moich plecach, powodując u mnie gęsią skórkę. Robiło się coraz goręcej między nami, kiedy zaczął całować moją szyję doskonale wiedząc, że to uwielbiam. Nie powstrzymywałam go, bo zaczynało mi się to podobać. Nie od dziś podoba mi się jako facet i jako przyjaciel, ale nigdy nie przypuszczałam, że to odwzajemnia. Zawsze myślałam, że woli naprawdę piękne dziewczyny z okładek, a tymczasem z każdą następną sekundą, każdym pocałunkiem i dotykiem udowadniał mi, że to ja jestem jego obiektem. Chce mnie, przeciętną dziewczynę, bez tony makijażu i modnych ciuchów. Byłam zdziwiona, ale zachwycona.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Rozpinając guziki mojej koszuli w kratę zorientowałam się, że naprawdę mnie pragnie. Robił wszystko, by mnie rozpalić. Ja za to, jak zamurowana, próbowałam ogarnąć, co się właściwie dzieje i dlaczego nie potrafię się ruszyć i robić to samo, co on. Gdy robił mi rzeczy, które powinny dokonywać się w łóżku, jedyne co w końcu zrobiłam, to zaatakowałam jego szyję, podgryzając delikatnie po każdym pocałunku. Po dwudziestu minutach takiej zabawy zorientowałam się, że przecież mamy mało czasu, a mnie zaczęło suszyć w gardle.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Muszę się napić - wydyszałam pomiędzy pocałunkami.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Okay, ja też - rzekł, wyciągając rękę z moich majtek.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zdyszany, daje mi jeszcze jednego całusa, po czym oboje podchodzimy do gałęzi, przy której są nasze rzeczy. Napiłam się soku, a on wziął łyk kieliszka wódki. On chciał chyba się dzisiaj zabić. Zastanawiałam się, jak on wróci, nie powodując wypadku. Mogliśmy się powstrzymać od picia albo przełożyć to na inny dzień. Wstałam i poczułam, jak świat wiruje pod wpływem zażytych przeze mnie procentów. Zapinając moją koszulę, podszedł do mnie od tyłu, objął rękami w pasie i złożył całusa na moim policzku. Oparłam głowę na jego ramieniu, rozkoszując się tym i zapominając o czasie, który nas trochę gonił. Poczułam się jak w romantycznym filmie, których, nawiasem mówiąc, nie znoszę. Chciałabym tak stać z nim co dzień.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Poczułam jego usta na szyi, a ręce pod koszulką i gdyby nie brak czasu, pozwoliłabym mu na dalsze działanie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Jeszcze trochę, proszę - wyszeptał mi do ucha, przez co przeleciał przeze mnie dreszcz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wiesz, że chcesz. Ja też chcę - obróciłam się do niego. - Ale muszę uciekać. Czeka nas szkoła jutro.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Trochę smutny zgodził się ze mną i zaczęliśmy się zbierać do powrotu. Mimo zawodu w jego głosie wiem, że było mu dobrze i chętnie zabrałby mnie ze sobą do domu. Niestety mam takich rodziców, że mimo ukończenia osiemnastu lat, nadal jestem przez nich kontrolowana, więc wizja mojego nocnego pobytu u &quot;jakiegoś chłopaka!&quot; byłaby niedopuszczalna. To znaczyło, że będziemy musieli dokończyć kiedy indziej. Sądziłam, że stanie się to bardzo szybko.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Idąc z powrotem na dworzec, musiałam trzymać się ręki przyjaciela, by nie upaść na ziemię, gdyż procenty dały mi się we znaki. Nie protestował, a wręcz zauważyłam cień zadowolenia w jego oczach. W połowie drogi to ja postanowiłam go pocałować. Nie powstrzymał mnie. Byłam z tego zadowolona. Dotarliśmy na dworzec dokładnie o dwudziestej pierwszej, więc już byłam spóźniona, ale warto było dla takiego wieczoru i dla takiego faceta. Podeszliśmy do jego pojazdu, a ja zadzwoniłam do mamy i wciskałam jej kit, że będę później, bo kumpela mnie zatrzymała. Gdy się rozłączyłam, oboje się zaśmialiśmy z tego, po czym znowu się całowaliśmy namiętnie, mając gdzieś ludzi wokół, którzy i tak nie zwracali na nas szczególnej uwagi. Nie wstydził się. Kolejne zaskoczenie. Oderwaliśmy się od siebie, ale widząc jego pełne żądzy oczy, ponownie zaatakowałam jego usta. Jego ręka usadowiła się na moim pośladku, przez co zaśmiałam się wesoło, po czym w końcu musiałam iść. Puszcza moją dłoń, choć nie chce i idę do domu. Po piętnastu metrach spoglądam za siebie i widzę jak odprowadza mnie wzrokiem, uśmiechając się radośnie. Chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. W końcu najlepsze przychodzi niespodziewanie i z zaskoczenia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W domu, pół godziny po tym wszystkim, otrzymałam od niego wiadomość.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&quot;Jak tam moje kochanie?&quot;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;On już był mój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;Nie sugerujcie się prologiem. W nim można napisać wszystko i niekoniecznie musi być tematem przewodnim.&lt;br /&gt;Może i wygląda jakby miało to być kolejne romansidełko, lecz uspokajam - tylko po części nim jest.&lt;br /&gt;Wczytajcie się uważnie, a może wam się spodoba.&lt;br /&gt;Na razie to tyle.&lt;br /&gt;Miłego czytania.&lt;br /&gt;xxxx&lt;/div&gt;</description><link>http://mamciewsnach.blogspot.com/2017/02/prolog.html</link><author>noreply@blogger.com (CharlieBrown)</author><thr:total>5</thr:total></item></channel></rss>