<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;D0EESXY9eyp7ImA9WhVSEUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939</id><updated>2012-03-07T22:26:48.863+01:00</updated><category term="Recenzja" /><category term="Hate" /><category term="Kindle" /><category term="Dziwności" /><category term="przemyślenia" /><category term="Ogólne" /><category term="Relacja" /><title>Martin Zalewski</title><subtitle type="html">Byle by coś pisać. Byle by nie byle co.</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/MartinZalewski" /><feedburner:info uri="martinzalewski" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;CEMARHw5cCp7ImA9WhVTGE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-3821135924656753615</id><published>2012-03-04T01:54:00.000+01:00</published><updated>2012-03-04T01:54:05.228+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-03-04T01:54:05.228+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kindle" /><title>Amazon Kindle 4 'Classic'</title><content type="html">&lt;div style="text-align: left;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8mrcueY0YOg/T1IkJbi6tBI/AAAAAAAAIWQ/2ha8AK_pi1k/s1600/kindle.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="246" src="http://2.bp.blogspot.com/-8mrcueY0YOg/T1IkJbi6tBI/AAAAAAAAIWQ/2ha8AK_pi1k/s320/kindle.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Czy czytanie książek (i wszelkich innych tekstów) na sprzęcie elektronicznym może być tak samo wygodne, jak lektura pachnącej świeżym drukiem książki? Czy książki i czasopisma, których nie można fizycznie wziąć do ręki, to dobra alternatywa dla przyjemnie szeleszczącego papieru?&amp;nbsp;Po ponad dwóch tygodniach użytkowania czytnika Kindle, będąc w pełni świadomym wypisywanych wyrazów, mogę z całą stanowczością stwierdzić, że &amp;nbsp;dla mnie przyszłość jest e-bookowa. Ale po kolei...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niestety, nie dane mi było zbyt długo cieszyć się swoistym podekscytowaniem, wynikającym z oczekiwania na dostarczenie zamówionego produktu. Mój Kindle trafił bowiem w me ręce niecałe 36 godzin od zamówienia sprzętu na &lt;a href="http://www.amazon.de/dp/B0051QVF7A" target="_blank"&gt;amazon.de&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(dla preferujących domenę &lt;a href="http://www.amazon.com/dp/B0051QVESA/" target="_blank"&gt;.com&lt;/a&gt;). Ale tak to już jest w kraju, w którym działa internetowy kolos. Plotka głosi, że niebawem również link 'amazon.pl' będzie aktywny.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czytnik został dostarczony w niewielkim kartoniku, który przed otwarciem wzbudził moją obawę, że nie zapakowano do niego mojego Kindle'a. Na szczęście okazało się, że to wrażenie spowodowane było wagą sprzętu: 170 gram, co przy wymiarach 166 mm x 114 mm x 8,7 mm, daje efekt kompaktowości i lekkości. Dla porównania - Kindle jest nieco mniejszy od typowego egzemplarza mangi, nie grubszy zaś od ołówka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wDZq9feizvQ/T1Ijow5guqI/AAAAAAAAIWI/LuP1b9h88Os/s1600/kindle+rozmiar.jpg" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-wDZq9feizvQ/T1Ijow5guqI/AAAAAAAAIWI/LuP1b9h88Os/s320/kindle+rozmiar.jpg" width="274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Większość powierzchni zajmuje 6 calowy ekran w technologii e-papieru. I to on właśnie jest tym co sprawia, że e-czytanie jest równie przyjemne, jak w przypadku tradycyjnej lektury tekstów pisanych. Tu ważna uwaga - nie każdy sprzęt, który nazywany jest przez producentów i sprzedawców czytnikami e-booków, wyposażony jest w tego rodzaju ekran. W efekcie czytanie na takowym (nie e-papierowym) sprzęcie nie różni się od czytania na laptopie, smartphonie czy innym tablecie. I nie ma kompletnie nic wspólnego z doświadczeniem e-papieru. A różnica jest ogromna! E-papier nie świeci, jak wszystkie inne wyświetlacze, gdyż po prostu nim nie jest. Jest ekranem zawierającym atrament. Czyli de facto do utworzenia literek, które tworzą tekst, stosuje się taki sam materiał co w tradycyjnej drukarni. Śmiało więc można stwierdzić, że książka jest na ekranie drukowana.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IFOd-GcZ6Zs/T1JxvP3A-TI/AAAAAAAAIW8/gSwwaaRxd50/s1600/kindle+papier.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="201" src="http://4.bp.blogspot.com/-IFOd-GcZ6Zs/T1JxvP3A-TI/AAAAAAAAIW8/gSwwaaRxd50/s320/kindle+papier.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Korzyści są z tego wielorakie. Oczy mniej się męczą niż podczas czytania z wyświetlaczy. Tekst na ekranie &amp;nbsp;jest tak samo widoczny pod dowolnym kontem patrzenia. Oczywiście w zakresie nie przekraczającym 180 stopni. Długi czas działania po jednym naładowaniu baterii, co wynika z faktu, że e-papier potrzebuje prąd tylko do zmiany wydrukowanej zawartości (będę się trzymał tej terminologii). Dość powiedzieć, że po prawie trzech tygodniach użytkowania Kindle'a i przeczytaniu w tym czasie niespełna 2000 stron, bateria jest nadal w 1/3 naładowana. A trzeba wam wiedzieć, że jedna strona książki nie jest równa jednej stronie na ekranie czytnika. Już dawno więc przekroczyłem obiecane przez producenta 2000 odświeżeń ekranu, a mimo to nadal nie muszę podłączać sprzętu do prądu.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jest jeszcze jedna, równie cenna właściwość e-papieru. Zdarzyło się wam kiedyś nie móc przeczytać jakiegoś tekstu lub w ogóle zobaczyć co jest na ekranie komputera (tabletu, telefonu), gdyż padające na niego światło tworzyło z jego powierzchni lustro? E-papieru ten problem nie dotyczy!&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ckSaGMHG3kw/T1J4zMZm13I/AAAAAAAAIXE/i7U7ak8xwBY/s1600/kindle+lustro.jpg" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ckSaGMHG3kw/T1J4zMZm13I/AAAAAAAAIXE/i7U7ak8xwBY/s320/kindle+lustro.jpg" width="291" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czyli ekran bez wad? Cóż, niekoniecznie. Specyfikacja działania tego rodzaju ekranów sprawia, że po każdym odświeżeniu zawartości mogą (aczkolwiek nie muszą) pozostać pewne ślady wydrukowanych wcześniej treści. Najlepiej będzie, jeśli wyjaśnię to za pomocą doświadczenia. Weź do ręki dowolną, najbliższą ciebie książkę. Otwórz ją na dowolnej (zadrukowanej) stronie. Czy widzisz prześwitujące z kolejnych (poprzednich) stron ślady tekstu? Tak właśnie, tylko znacznie delikatniej, wygląda to na e-papierze. Przy czym efekt ten znika po kilku zmianach strony, gdyż ekran jest wtedy całościowo odświeżany i czyszczony z niepotrzebnych pozostałości po przeczytanej już treści. Dla lubiących się czepiać będzie to zapewne wada. Dla mnie osobiście te 'prześwitujące strony' jeszcze bardziej symulują czytanie książki w wydaniu tradycyjnym.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pewną niedogodnością może być brak koloru. Ale jeśli czytnika chcemy używać zgodnie z jego przeznaczeniem czyli do czytania, to nie powinno stanowić to żadnego problemu. Tym bardziej, że Kindle wyposażony jest &amp;nbsp;w ekran Pearl o rozdzielczości 800x600&amp;nbsp;(167dpi)&amp;nbsp;z 16 poziomami szarości, co składa się na najlepszy e-papier dostępny w czytnikach.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ponieważ Kindle Classic (przez Amazon zwany po prostu Kindle) to nie Kindle Toutch, sam ekran nie wystarczy, by moc w pełni wykorzystać możliwości sprzętu. Wyposażono go więc w zestaw przycisków:&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5EppqFxcnAo/T1KCCwzSrvI/AAAAAAAAIXM/u0Clt7rhShs/s1600/kindle+przyciski.png" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="251" src="http://2.bp.blogspot.com/-5EppqFxcnAo/T1KCCwzSrvI/AAAAAAAAIXM/u0Clt7rhShs/s400/kindle+przyciski.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mamy zatem bardzo wygodne przyciski zmiany stron po obu bokach urządzenia. Klawisz [NEXT PAGE] jest dwa razy większy od [PREVIOUS PAGE]. (W Kindle Touch zrezygnowano nawet z nich, co w moim odczuciu całkowicie dyskwalifikuje ten sprzęt.) Pozostałe przyciski służą do powrotu do poprzedniego ekranu [BACK], wywołaniu klawiatury ekranowej [KEYBOARD], nawigacji kursorem i wyboru opcji [5-WAY CONTROLLER] oraz do wywołania [MENU] kontekstowego. Przy wejściu na kabel USB na dole Kindle'a znajduje się przycisk włączenia i wyłączenia czytnika [ON/OFF].&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Padło przed chwilą pojęcie 'klawiatury ekranowej', które jest ważne, gdyż dość znacząco zmniejsza ona atrakcyjność możliwości wprowadzania notatek. O ile bowiem w przypadku krótkich tekstów nie jest to jakoś wielce uciążliwe, o tyle próba napisania czegoś dłuższego mogłaby zakończyć się rzuceniem sprzętem o ścianę. A skoro już o pisaniu mowa, wyświetlana klawiatura nie zawiera polskich znaków. Jeśli więc chcemy np. stworzyć kolekcję (które służą do organizacji książek na czytniku) o nazwie 'Wiedźmin', będziemy musieli zadowolić się 'Wiedzminem'. Jeśli tylko nie będzie nam się chciało zarządzać kolekcjami przy pomocy programu "Kindle Collection Manager", który likwiduje ograniczenie ogonkowe.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kindle 4 wyposażono w 2 GB pamięci, z których około 1,25 GB to przestrzeń udostępniona użytkownikowi dla jego danych. Mało? No to dostajesz gratis jeszcze 5 GB na koncie Amazona. Jeszcze mało? A wiesz, że dla ogromnej większości e-booków 1 MB to dużo za dużo? Taki na przykład "Kapuściński non-fiction" - 600 stronicowa kobyła, zajmuje 962 KB. Łącznie więc można pomieścić ponad 6500 takich e-booków (prawie 4 miliony stron!). Zanim więc stwierdzisz, że to nadal mało, odpowiedz sobie na pytanie - ile książek, tych papierowych, zawiera twoja biblioteczka?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wspomniane 5 GB na koncie Amazona to przestrzeń specjalnej skrzynki pocztowej, przypisanej do każdego urządzenia Kindle. Tam też trafiają wszystkie zakupione w Amazonie pozycje e-książkowe&amp;nbsp;(przy czym one nie zabierają nam przestrzeni dyskowej). Do tych zasobów mamy cały czas bezpośredni dostęp z poziomu czytnika, dzięki bezprzewodowemu połączeniu z internetem (WiFi). Efekt - w przeciągu kilkudziesięciu sekund możemy czytać dowolną pozycję z naszych zasobów.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Połączenie internetowe nie służy oczywiście tylko do zarządzania książkami i synchronizacji zakładek. Link do Kindle Store to jedna z opcji w menu czytnika.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9jjksHXolEM/T1KWHaBHhiI/AAAAAAAAIXg/ZcEJIJyfrNc/s1600/kindle+shop.jpg" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-9jjksHXolEM/T1KWHaBHhiI/AAAAAAAAIXg/ZcEJIJyfrNc/s320/kindle+shop.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jest również przeglądarka internetowa, choć słusznie uznana za część eksperymentalną oprogramowania. W tym akurat przypadku określenie 'przeglądarka' nabiera dosłownego znaczenia. Ciężko mi bowiem wyobrazić sobie, że ktoś zechciałby pisać maile czy posty na forach, korzystając z klawiatury ekranowej. Tym niemniej dobrze, że taka opcja istnieje.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Otrzymujemy jeszcze jedną, bardzo przydatną możliwość wykorzystania połączenia z siecią. Jeśli podczas czytania natrafimy na coś, co wzbudziło z jakichś powodów nasze zainteresowanie, np. nieznany termin lub podejrzenie o lanie wody autora, bardzo szybko, bezpośrednio z czytanej przez nas strony książki, możemy przeszukać Google czy Wikipedię.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie zapominajmy jednak, że najważniejszą funkcją czytnika jest umożliwienie nam czytania. [Swoją drogą nazwa 'czytnik' jest chyba dość myląca. Wszak to my czytamy, a nie on...] Czytać zaś za jego pomocą możemy pliki w następujących formatach:&amp;nbsp;Kindle (AZW), TXT, PDF, niezabezpieczone MOBI, PRC. &amp;nbsp;Natomiast po konwersji, której dokonać można na wiele nieskomplikowanych sposobów, Kindle obsłuży również pliki z rozszerzeniami: HTML, DOC, DOCX, JPEG, GIF, PNG, BMP. Raczej więc nie powinno być problemów z odczytaniem jakiejkolwiek e-książki.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale na książkach czytanie się nie kończy. Również lektura czasopism sprawdza się znakomicie. Specjalne wersje na Kindle wydaje już 'Polityka', 'Tygodnik Powszechny' oraz 'Gazeta Wyborcza'. Co więcej, istnieją programy i rozszerzenia do przeglądarek internetowych, które umożliwiają stworzenie własnej gazetki z artykułów dostępnych w sieci. Znalazłeś na jakiejś stronie ciekawy artykuł, którego jednak z braku czasu nie możesz przeczytać lub też chciałbyś go zachować na później? Klik i tekst leci do Kindle'a. Możesz je wysyłać pojedynczo, albo gromadzić by później przesłać wszystkie razem w formie gazetki. Subskrypcje z Czytnika Google? Klik, jednorazowa konfiguracja i zawartość obserwowanych kanałów RSS wysyłana jest w ustalonych przez ciebie odstępach czasu o zdefiniowanej porze. Proste i genialne zarazem. To samo można zrobić z Kalendarzem Google.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przy wszystkich zaletach e-papieru i funkcji wykorzystującego go Kindle'a, przy dodatkowej funkcjonalności o jaką wzbogacają czytnik jego fani, przy wygodzie jaką zapewniają wymiary i waga urządzenia, brak oprogramowania w języku polskim jest niczym. Zwłaszcza, że mamy do dyspozycji język niemiecki (oraz angielski, francuski, hiszpański, włoski i portugalski). Oczywiście brak naszych narodowych ogonków dotyczy tylko firmware. W publikacjach nie ma już najmniejszego problemu z wyświetlaniem &amp;nbsp;polskich znaków diakrytycznych.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Najlepszą charakterystyką sprzętu są jednak nie jego parametry i inne właściwości, tylko to czy jego właściciel jest z niego zadowolony. Ja natomiast nie pamiętam, kiedy ostatnim razem byłem tak usatysfakcjonowany zakupem. Ani razu podczas użytkowania Kindle'a nie pomyślałem, że coś jest źle zrobione albo czegoś brakuje. Za to wielokrotnie zdarzało mi się pomyśleć: "Ooo!", gdy odkrywałem kolejną z jego możliwości.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przeprowadziłem niedawno &lt;a href="https://www.facebook.com/questions/369200149771528/" target="_blank"&gt;mini badanie&lt;/a&gt; wśród znajomych, które wykazało, że generalnie można ludzi podzielić na czytających książki i tych, którzy trzymają się od nich z daleka. Co ciekawe, nie istnieją żadne podkategorie w rodzaju 'czytający mało' lub 'czytający dużo'. Po prostu jeśli już ktoś czyta, to czyta dużo. Tym niemniej, zaopatrzenie się w czytnik e-booków Kindle polecam wszystkim, nawet tym, którzy do tej pory książki (w jakiejkolwiek formie) trzymali na dystans.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czynię to mając świadomość, że tak jak zakup gitary nie uczyni z nikogo od razu Santany, tak też Kindle nie musi sprawić, że wszyscy nagle pokochają czytanie książek. Ale przecież swój pierwszy rower też dostaje się zwykle w momencie, kiedy o jego użytkowaniu nie ma się bladego pojęcia. Za to gdy już się pojmie o co chodzi i złapie bakcyla, nie traci się go już nigdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wszystkie ilustracje zamieszczone w tym tekście pochodzą ze strony amzazon.com&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span style="background-color: white; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;"&gt;&lt;span id="goog_382054780"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_382054781"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-3821135924656753615?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xhA5dlPcjt0qfbpJ6Ja_67VsgzM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xhA5dlPcjt0qfbpJ6Ja_67VsgzM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xhA5dlPcjt0qfbpJ6Ja_67VsgzM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xhA5dlPcjt0qfbpJ6Ja_67VsgzM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/hLOj3_sKTo4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/3821135924656753615/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/03/amazon-kindle-4-classic.html#comment-form" title="Komentarze (24)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/3821135924656753615?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/3821135924656753615?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/hLOj3_sKTo4/amazon-kindle-4-classic.html" title="Amazon Kindle 4 'Classic'" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-8mrcueY0YOg/T1IkJbi6tBI/AAAAAAAAIWQ/2ha8AK_pi1k/s72-c/kindle.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>24</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/03/amazon-kindle-4-classic.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQBQX09fip7ImA9WhRaEEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-2300263179524410881</id><published>2012-02-12T15:54:00.000+01:00</published><updated>2012-02-12T18:05:50.366+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-12T18:05:50.366+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Relacja" /><title>Gegen ACTA in München</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Największa niemiecka demonstracja przeciw ACTA odbyła się w Monachium, gromadząc ponad 16000 przeciwników kontrowersyjnego prawa.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
W Polsce "ten, który się nie ugnie" na dzień przed drugą falą protestów przeciw ACTA oświadczył, że "zawiesza ratyfikację tego porozumienia". W Niemczech ci, który mieli "problemy formalne", stanowiące przeszkodę w podpisaniu dokumentu 26 stycznia, oświadczyli, że ACTA póki co nie mają zamiaru podpisywać w ogóle. Również na dzień przed planowanymi protestami. W obu przypadkach jednak demonstracje się odbyły.&amp;nbsp;&lt;span style="text-align: justify;"&gt;W obu też przypadkach demonstrującym chodziło o to samo - działanie rządu w ukryciu, chęć przyznania korporacjom prawa równego prawom sądowym i policyjnym, umożliwienie cenzury i ograniczenia w Internecie wolności pod pretekstem walki z piractwem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
Wszyscy to znamy, wszyscy też wiemy o co chodzi, jak również każdy z nas, nawet jeśli bardzo się przed tym bronił, wyrobił sobie opinię na temat ACTA. Ograniczę się więc do relacji w postaci materiału filmowego i zdjęć.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/0Q5GYtrKDe0?rel=0" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uYmbDA2v3P8/TzfjEEU3CRI/AAAAAAAAIKU/k4qAZyEEQUA/s1600/SN853124.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-uYmbDA2v3P8/TzfjEEU3CRI/AAAAAAAAIKU/k4qAZyEEQUA/s400/SN853124.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dLVVdMyRnzo/TzfjK7nke4I/AAAAAAAAIKc/c4Wqmf7o3fU/s1600/SN853125.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-dLVVdMyRnzo/TzfjK7nke4I/AAAAAAAAIKc/c4Wqmf7o3fU/s400/SN853125.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kxFgGV2GyF4/TzfjSmXSmpI/AAAAAAAAIKk/T-SUnbNBFag/s1600/SN853126.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-kxFgGV2GyF4/TzfjSmXSmpI/AAAAAAAAIKk/T-SUnbNBFag/s400/SN853126.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MozuFPqiHMQ/TzfjYLU51JI/AAAAAAAAIKs/hGGMjThITnE/s1600/SN853127.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-MozuFPqiHMQ/TzfjYLU51JI/AAAAAAAAIKs/hGGMjThITnE/s400/SN853127.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9ORGW_rgKZc/TzfjfjKocUI/AAAAAAAAIK0/A2QUrwZFaiw/s1600/SN853131.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-9ORGW_rgKZc/TzfjfjKocUI/AAAAAAAAIK0/A2QUrwZFaiw/s400/SN853131.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7AeqNtU7UQo/TzfjlXyKk-I/AAAAAAAAIK8/O8uoDfAx1zk/s1600/SN853132.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-7AeqNtU7UQo/TzfjlXyKk-I/AAAAAAAAIK8/O8uoDfAx1zk/s400/SN853132.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LUUe9Ic5Er0/TzfjvMRgcUI/AAAAAAAAILE/mIvtTxBxXBY/s1600/SN853133.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-LUUe9Ic5Er0/TzfjvMRgcUI/AAAAAAAAILE/mIvtTxBxXBY/s400/SN853133.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Je32xwpoP04/Tzfj3t384vI/AAAAAAAAILM/jjMxlTonJss/s1600/SN853134.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Je32xwpoP04/Tzfj3t384vI/AAAAAAAAILM/jjMxlTonJss/s400/SN853134.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1TNOi6SesM4/Tzfj-pGWWZI/AAAAAAAAILU/DJ1NA00XZlk/s1600/SN853135.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-1TNOi6SesM4/Tzfj-pGWWZI/AAAAAAAAILU/DJ1NA00XZlk/s400/SN853135.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hqmkW1q0sIs/TzfkFDPYU8I/AAAAAAAAILc/32h4nh4Zg6g/s1600/SN853136.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-hqmkW1q0sIs/TzfkFDPYU8I/AAAAAAAAILc/32h4nh4Zg6g/s400/SN853136.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-n6PwARcB01o/TzfkL5GOtBI/AAAAAAAAILk/Q78ZPEectTw/s1600/SN853138.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-n6PwARcB01o/TzfkL5GOtBI/AAAAAAAAILk/Q78ZPEectTw/s400/SN853138.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wdLdYZc6yz4/TzfkR8C7gcI/AAAAAAAAILs/4zPaisR0pYE/s1600/SN853139.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-wdLdYZc6yz4/TzfkR8C7gcI/AAAAAAAAILs/4zPaisR0pYE/s400/SN853139.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W9FDrFfNhjU/TzfkcdINf8I/AAAAAAAAIL0/CX1NH-Cbsf8/s1600/SN853140.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-W9FDrFfNhjU/TzfkcdINf8I/AAAAAAAAIL0/CX1NH-Cbsf8/s400/SN853140.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-D5SAaVnsCmw/Tzfki8kKUSI/AAAAAAAAIL8/KfkuSmwPDaM/s1600/SN853141.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-D5SAaVnsCmw/Tzfki8kKUSI/AAAAAAAAIL8/KfkuSmwPDaM/s400/SN853141.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8Hf3NUiGgLM/TzfkqcwCfrI/AAAAAAAAIME/aO7oaVJdpHU/s1600/SN853143.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-8Hf3NUiGgLM/TzfkqcwCfrI/AAAAAAAAIME/aO7oaVJdpHU/s400/SN853143.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Tyt1bAklr7A/TzfkzBBh1xI/AAAAAAAAIMM/PRTTUs5ZPfM/s1600/SN853145.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Tyt1bAklr7A/TzfkzBBh1xI/AAAAAAAAIMM/PRTTUs5ZPfM/s400/SN853145.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uG6n8IVkUnY/Tzfk625papI/AAAAAAAAIMU/733ckpBKUqk/s1600/SN853146.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-uG6n8IVkUnY/Tzfk625papI/AAAAAAAAIMU/733ckpBKUqk/s400/SN853146.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Q6KUmfIrCGA/TzflByEIh1I/AAAAAAAAIMc/M7u50M8VFFI/s1600/SN853147.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Q6KUmfIrCGA/TzflByEIh1I/AAAAAAAAIMc/M7u50M8VFFI/s400/SN853147.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Kaz35GVZgaE/TzflH-o8KcI/AAAAAAAAIMk/h5QKy4ZXHPs/s1600/SN853149.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-Kaz35GVZgaE/TzflH-o8KcI/AAAAAAAAIMk/h5QKy4ZXHPs/s400/SN853149.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7797sTEpj2w/TzflOPXVm5I/AAAAAAAAIMs/AM_k_uWRMQE/s1600/SN853150.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-7797sTEpj2w/TzflOPXVm5I/AAAAAAAAIMs/AM_k_uWRMQE/s400/SN853150.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-khcjWH-5JPo/TzflS68j20I/AAAAAAAAIM0/gErJU2nIyLM/s1600/SN853151.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-khcjWH-5JPo/TzflS68j20I/AAAAAAAAIM0/gErJU2nIyLM/s400/SN853151.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VCNlT3MabWA/TzflXPaoCPI/AAAAAAAAIM8/9N5c6riGaGM/s1600/SN853155.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-VCNlT3MabWA/TzflXPaoCPI/AAAAAAAAIM8/9N5c6riGaGM/s400/SN853155.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_wwmRsqZRMY/Tzflc4jw_JI/AAAAAAAAINE/GJ9kXcLEtPM/s1600/SN853156.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-_wwmRsqZRMY/Tzflc4jw_JI/AAAAAAAAINE/GJ9kXcLEtPM/s400/SN853156.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-2300263179524410881?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NU6g0xlwMFe-35YiGe-f1VKqcoQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NU6g0xlwMFe-35YiGe-f1VKqcoQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NU6g0xlwMFe-35YiGe-f1VKqcoQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NU6g0xlwMFe-35YiGe-f1VKqcoQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/QiEZCU4Z3K8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/2300263179524410881/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/02/gegen-acta-in-munchen.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/2300263179524410881?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/2300263179524410881?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/QiEZCU4Z3K8/gegen-acta-in-munchen.html" title="Gegen ACTA in München" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/0Q5GYtrKDe0/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/02/gegen-acta-in-munchen.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0UAQno6cSp7ImA9WhRbE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-1813743070796616822</id><published>2012-02-03T22:13:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T17:00:43.419+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-04T17:00:43.419+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hate" /><title>Newsweek! Ty piracie!</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JMz1T1H2_ak/TyxTTeTAT7I/AAAAAAAAIKE/KMwqvJZr0NQ/s1600/newsweek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-JMz1T1H2_ak/TyxTTeTAT7I/AAAAAAAAIKE/KMwqvJZr0NQ/s1600/newsweek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Wystarczyła chwila potrzebna na przewertowanie zawartości całego numeru Newsweeka, by z całą stanowczością stwierdzić, że już nigdy w życiu go nie kupię. Wam polecam to samo!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;I to wcale nie ze względu na fakt, że Wojciech Maziarski, redaktor naczelny, we wstępniaku jasno daje do zrozumienia, że nie protestuje i nie będzie protestował przeciwko umowie handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi.* Okazało się po prostu, że na ponad 100 stronach nie ma co czytać.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Newsweek przez długi okres był stałym elementem mojego życia. Był tym, co sprawiało, że wbrew powszechnej opinii o poniedziałku, nie tylko go nie nienawidziłem, ale na niego czekałem. Nigdy też nie żałowałem wydanych na niego pieniędzy. Tygodnik ten był dla mnie synonimem dobrego dziennikarstwa. Ba, nadal jest. Dlaczego więc podjąłem decyzję o zaprzestaniu kupowania? Bo inna decyzja byłaby po prostu kompletnie nielogiczna.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zanim jednak przejdę do sedna, pozwolę sobie podjąć polemikę z poglądami naczelnego we wspomnianym już wstępniaku. Otóż pan Maziarski pisze tam między innymi tak:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;W minionych latach na różnych serwerach wielokrotnie trafiałem na pliki zawierające całe numery "Newsweeka" (często były tam też dostępne tytuły naszych konkurentów). Każdy chętny mógł je sobie ściągnąć. A mnie krew zalewała - my tu się wysilamy, poświęcamy czas, pracę, inwestujemy w utrzymanie i rozwój pisma, dokładamy starań, by budżet się zbilansował i przychody ze sprzedaży wystarczały na utrzymanie redakcji, a jakiś cwaniaczek przychodzi na gotowe i bez zahamowań na nas pasożytuje, czerpiąc z tego różne korzyści, głównie finansowe.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Osobiście nie znam żadnego serwisu, który pozwala na czerpanie korzyści finansowych przez użytkownika, z tytułu udostępniania kradzionych materiałów. Raczej to twórcy serwisu zarabiają na tym procederze. Nie twierdzę jednak, że takie strony nie istnieję. Najwidoczniej z panem Wojciechem zapuszczamy się w inne rejony Internetu.&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Za każdym razem interweniowaliśmy u właściciela serwera (...). Interwencje często kończyły się połowicznym sukcesem: cwaniaczek ukrywał pliki z "Newsweekiem" tak, że stawały się niewidoczne dla postronnego internauty, natomiast zarejestrowani "bywalcy" po zalogowaniu się nadal mogą je ściągać.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
Mała dygresja - dlaczego &lt;i&gt;bywalcy&lt;/i&gt; znaleźli się w cudzysłowie?&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Właśnie w takim cwaniackim obiegu internetowym należy szukać paradoksu: sprzedaż papierowych tygodników stopniowo maleje, lecz czytelnictwo praktycznie nie zmienia się albo wręcz rośnie. Kupujących ubywa, a czytających przybywa - dziwne, nieprawdaż?&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A właśnie, że nie! Powód dla którego nie wydam na Newsweek ani złotówki (euro też nie), zdaje się znakomicie tłumaczyć ten rzekomy paradoks. Ale o tym za chwilę.&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;To jest powód, dla którego nie przyłączam się do protestów przeciw (...). Nie mam nic przeciwko temu, by utrudniać życie ludziom, którzy pasożytują na mojej pracy, a zarazem podkopują fundamenty rynku mediów. Gazeta to kosztowne przedsięwzięcie i poniżej pewnego poziomu sprzedaży jest skazana na bankructwo.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
I tu się zgodzę. Połowicznie... Oczywiście rozumiem, że z piractwem można (i należy) walczyć. Należy jednak przy tym pamiętać, że cel nie uświęca środków. Ważna jest przecież forma tej walki, a nie tylko jej idea. Popieranie lub nie protestowanie (czyli przyzwolenie) na coś tylko dlatego, że jest zgodne z moimi poglądami, nie zwracając uwagi na szczegóły, wydaje się co najmniej nierozsądne. Ale to temat na osobne rozważania. Wróćmy więc do nielogiczności płacenia za Newsweek w wersji PL.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Utrzymanie się obecnych trendów grozi tym, że pewnego dnia obudzimy się w świecie bez profesjonalnych redakcji.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
Jeśli za profesjonalne przyjmiemy tylko to, co robi się dla pieniędzy, to wizja ta staje się bardziej realna, choć wg mnie i tak nieprawdopodobna.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;i&gt;Bez gazet i czasopism, wszystko jedno jak dystrybuowanych - na papierze czy w wersji elektronicznej. Jeśli uznajemy prasę za jeden z filarów demokracji i społeczeństwa obywatelskiego i chcemy ją utrzymać przy życiu, to walka z piractwem jawi się jako środek obrony wartości demokratycznych.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I tu w końcu pojawiło się słowo klucz, które pozwala nam przejść do sedna - wydawnictwa elektroniczne. I nie mam tu na myśli e-wydań gazet i czasopism, lecz strony internetowe. Żeby było śmieszniej - własne strony internetowe wydawnictw.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Najważniejsze są fakty, a o faktach mówią liczby. Przyjrzyjmy się zatem faktom liczbowym &lt;a href="http://www.newsweek.pl/wydania/1334" target="_blank"&gt;Newsweeka nr 5/2012&lt;/a&gt;. Numer ten pojawił się w kioskach w poniedziałek, 30 stycznia br. Do piątku (3 lutego) na oficjalnej stronie tygodnika znalazły się 22 teksty będące zawartością omawianego numeru. To ponad 50% wszystkich tekstów wydrukowanych w tygodniku. Dokładnie 52,5%. W objętości wygląda to jeszcze ciekawiej! Otóż treści, które pojawiały się sukcesywnie w ciągu pięciu dni, stanowią 60,5% zawartości wszystkich stron redakcyjnych (nie będących reklamami) - 55 z 91.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ponieważ przez cały czas mojego pobytu za granicą nie zdecydowałem się na zakup e-wydania, ani też nie wiedziałem, gdzie mogę nabyć wydanie tradycyjne, śledziłem na bieżąco stronę &lt;a href="http://www.newsweek.pl/"&gt;www.newsweek.pl&lt;/a&gt;. Efekt jest taki, że gdy dzisiaj w końcu znalazłem miejsce w którym mogłem kupić papierowego Newsweeka, co też uczyniłem, okazało się, że wszystkie interesujące mnie materiały miałem przeczytane, zanim jeszcze przeznaczyłem € na zakup. Stąd mój wniosek w lidzie, że w Newsweeku nie ma co czytać. ;)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Gdzie tu więc logiczny powód wydawania pieniędzy na coś, co mogę mieć za darmo? I to w pełni legalnie. A tymczasem pan Maziarski zastanawia się jak to jest, że czytelnictwo rośnie, a sprzedaż spada...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W tym momencie mógłbym spróbować usprawiedliwić dość kontrowersyjny tytuł notki, stwierdzając, że tygodnik piraci sam siebie, bo udostępnia w sieci bezpłatnie treści, za które inni muszą płacić! Podejdę jednak do tematu z drugiej strony.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czy aby na pewno byłbym piratem gdybym umieścił w Internecie pełne wydanie Newsweeka?&amp;nbsp;Nie podrabiam - nie zmieniam praktycznie niczego w zawartości.&amp;nbsp;Nie pobieram opłat - nie czerpię żadnych korzyści.&amp;nbsp;Nie łamię zakazu - w magazynie nie ma informacji o zakazie kopiowania i rozpowszechniania, co w sumie jest dla mnie niespodzianką, gdyż takie właśnie info zawsze było drukowane przy zakazie sprzedaży po cenie niższej niż cena ustalona przez producenta.&amp;nbsp;I teraz najciekawsze - skoro twórca (wydawca) sam udostępnia ponad 60% treści, to czy tych niecałych 40%, czyli zdecydowanej mniejszości, nie można uznać za cytat?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pozostawiam Wam tę kwestię do przemyślenia, a ja tymczasem zerknę na stronę Newsweeka. Może znowu spiracił jakieś ciekawe teksty? ;)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;* Postanowiłem, że na tym blogu nie padnie słowo ACTA.**&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;** Ups...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-1813743070796616822?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cQY4CMWvpfmDdnb47_mxAf68XCc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cQY4CMWvpfmDdnb47_mxAf68XCc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cQY4CMWvpfmDdnb47_mxAf68XCc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cQY4CMWvpfmDdnb47_mxAf68XCc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/AXburwXXakY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/1813743070796616822/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/02/newsweek-ty-piracie.html#comment-form" title="Komentarze (27)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/1813743070796616822?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/1813743070796616822?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/AXburwXXakY/newsweek-ty-piracie.html" title="Newsweek! Ty piracie!" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-JMz1T1H2_ak/TyxTTeTAT7I/AAAAAAAAIKE/KMwqvJZr0NQ/s72-c/newsweek.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>27</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/02/newsweek-ty-piracie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0QHRHkzcCp7ImA9WhRUGEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-904704167533099661</id><published>2012-01-29T16:02:00.000+01:00</published><updated>2012-01-29T16:02:15.788+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-29T16:02:15.788+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dziwności" /><title>Bzzzzzz...</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tMtdc92rrSo/TyR0FdUoZYI/AAAAAAAAIJs/Sl5_FoK0WZ4/s1600/bzzz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-tMtdc92rrSo/TyR0FdUoZYI/AAAAAAAAIJs/Sl5_FoK0WZ4/s640/bzzz.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Mucha to jest zwierzę głupie, co siada na kupie. Zapewne z powodu tej jej właściwości mówi się, że jeśli coś jest dobre, to mucha nie siada. Okazuje się jednak, że niektórzy bardzo chcą, by na wytwarzanych przez nich produktach spożywczych (sic!) mucha posadziła swój zad.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem to, co Wy możecie zaobserwować na załączonej wyżej fotografii, to pomyślałem, że ten latający osobnik stwierdził, iż tegoroczna zima to nie zima (A czy ktoś uważa inaczej?), więc może sobie bezkarnie polatać. Próbowałem więc machinalnie odgonić intruza, coby mi napoju nie zanieczyścił. Jakież było moje zdziwienie, gdy ten odlecieć nie chciał i jasno dał do zrozumienia, że tego nie zrobi. Bo po prostu nie może, gdyż jest malunkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;
Co kierowało specami od marketingu, i to pracującymi w nie byle jakiej korporacji (&lt;i&gt;The Coca-Cola Company&lt;/i&gt;), że postanowili umieścić na opakowaniu swego produktu wizerunek muchy - owada, który raczej pozytywnych skojarzeń nie nasuwa? I to jeszcze w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca do którego ludzie przykładają usta, by się napić. Mniam...&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-904704167533099661?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R7RkkYfQRSzQ5mfIptlrTtko_bY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R7RkkYfQRSzQ5mfIptlrTtko_bY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R7RkkYfQRSzQ5mfIptlrTtko_bY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/R7RkkYfQRSzQ5mfIptlrTtko_bY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/KZXnNPyWwg4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/904704167533099661/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/bzzzzzz.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/904704167533099661?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/904704167533099661?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/KZXnNPyWwg4/bzzzzzz.html" title="Bzzzzzz..." /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-tMtdc92rrSo/TyR0FdUoZYI/AAAAAAAAIJs/Sl5_FoK0WZ4/s72-c/bzzz.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/bzzzzzz.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkYBQXk9eip7ImA9WhRUEUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-5644293087309352581</id><published>2012-01-21T22:46:00.001+01:00</published><updated>2012-01-21T23:15:50.762+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-21T23:15:50.762+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Relacja" /><title>Nazis in München [video]</title><content type="html">&lt;b style="text-align: justify;"&gt;Naziści wyszli na ulice Monachium!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="goog_1944568855"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1944568856"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="304" src="http://www.youtube.com/embed/F8d91nDz8Xg?rel=0" width="540"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Kto 21 stycznia 2012 roku w godzinach popołudniowych znalazł się w centrum stolicy Bawarii, ten mógł być świadkiem czegoś, co możliwe jest tylko w demokratycznym kraju. Oto bowiem garstka nazistów postanawia przeprowadzić demonstrację pod szyldem anty antyfaszystowskim. Ponieważ głoszenie i propagowanie ideologii nazistowskiej byłoby raczej niemożliwe, wykazują się sprytem, manifestując swą niechęć do antyfaszystów.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9EdaBWnwyyo/TxsQcHVXbRI/AAAAAAAAII4/IqSjniLt0B4/s1600/SN853082.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-9EdaBWnwyyo/TxsQcHVXbRI/AAAAAAAAII4/IqSjniLt0B4/s400/SN853082.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I w ten oto sposób, kilkadziesiąt osób może całkowicie legalnie i przy obstawie legionów policji, skutecznie sparaliżować centrum miasta, blokując główne ulice jak i linie tramwajowe. Co chcieli w ten sposób osiągnąć? Jest to nie lada zagadka. Nie była to na pewno demonstracja siły, gdyż kilkadziesiąt osób w gronie ponad 1,3 miliona mieszkańców Monachium, nie ma raczej nic do powiedzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ciężko nawet nazwać tę akcję propagandowo-werbunkową, ponieważ jakakolwiek próba przekazania przez demonstrantów czegokolwiek za pomocą megafonów, była natychmiast i skutecznie zagłuszana przez tych, przeciwko którym protestowali, czyli przez antynazistów. Buczenie, gwizdy i okrzyki niefaszystów, całkowicie zagłuszały jakiekolwiek próby przekazu swych poglądów ze strony demonstrantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Manifestacja miała na szczęście charakter raczej pokojowy, co jest z pewnością zasługą obecności ogromnej ilości służb mundurowych. Gdyby nie oni, to na kilku rzuconych w stronę nazistów śnieżkach, wzajemnych wyzwiskach i pozdrawianiem się międzynarodowym znakiem pokoju z pewnością by się nie skończyło. Zamiast wymiany słów, mielibyśmy raczej wymianę ciosów pięściami, kolanami, glanami i łysymi głowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obyło się jednak bez pewnego incydentu. Otóż jakiś jegomość postanowił zablokować przemarsz nazistów, siadając na środku drogi, którą tamci mieli przejść: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mxTbXcR8bVM/TxsaOgGa39I/AAAAAAAAIJA/ooT5NRzaCwk/s1600/SN853103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-mxTbXcR8bVM/TxsaOgGa39I/AAAAAAAAIJA/ooT5NRzaCwk/s400/SN853103.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Ten młody człowiek zrobił to chyba tylko po to, by móc później opowiadać swoim wnukom, że całym sobą starał się zatrzymać kroczących po ulicach Monachium faszystów. O jakiejkolwiek szansie powodzenia tej akcji nie było bowiem mowy. Za to jaka symbolika...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak to, czego nie mógł zdziałać samotny osobnik, dokonała spora (znacznie liczniejsza od demonstrantów) grupa antynazistowska. Po kilku nieudanych próbach, przerywanych przez policję, udało im się w końcu zebrać w takiej liczbie i w takim miejscu, że skutecznie uniemożliwili dalszy przemarsz. Otrzymaliśmy zatem następujący układ sił na przestrzeni 150-200 metrów ulicy:&lt;br /&gt;
antynaziści - policja - pusta przestrzeń (i policja) - policja - naziści - policja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstała więc sytuacja patowa w której jedynym sensownym rozwiązaniem było trwać w tej konfiguracji. Antyfaszystów było zbyt dużo i byli zbyt spokojny, by policja mogła bez przepychanek i bez narażania się na oskarżenia o nadużycie władzy, po prostu ich przesunąć, by marsz mógł być kontynuowany. Naziści z kolei otoczeni byli z każdej strony policją, która nie zamierzała się cofnąć, gdyż to by się wiązało z ponowną blokadą głównej ulicy, którą udało się już 'uwolnić'. Nie mogli też iść dalej, bo zagrodzono im drogę. Wszyscy więc grzecznie stali na swych miejscach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taka akcja nie mogłaby się oczywiście odbyć bez akcentów politycznych. Nazi nie mieli żadnych partyjnych identyfikatorów, ale w ich przypadku to zbyteczne, gdyż powszechnie wiadomo, że to NSDAP. Z kolei po drugiej stronie barykady powiewały flagi dwóch ugrupowań: Partii Piratów (jedna sztuka) oraz SDP (dwa egzemplarze). Największą siłą byli jednak i tak zwykli obywatele, którzy w sposób spontaniczny wyrażali swą dezaprobatę dla poczynań i poglądów nazistów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie chciałbym ponownie zadać niezwykle istotne pytanie: po co to wszystko? Faszyści przekonali się co prawda, że nie stanowią żadnej siły i nie mają nic do powiedzenia, co powinno dać im do myślenia. Szkoda tylko, że musiało się to odbyć poprzez blokadę ulic, czyli uprzykrzenie życia zwykłym mieszkańcom. To w sumie da się jeszcze bezboleśnie znieść. W końcu taka cecha demokracji, że każdy może demonstrować na ulicach. Niestety przy okazji obrzucano się też niewybrednymi wyzwiskami, niejednokrotnie zapewne pomiędzy sąsiadami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy obserwowałem całe zajście i nagrywałem materiał wideo, stojący obok młody mężczyzna zapytał mnie, co to za demonstracja. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że "anty antyfaszystowska" czyli pro nazistowska. Na co stwierdził, że to już wie, ale nie wie po co i z jakiego powodu. Zgodziliśmy się, że nie ma żadnego sensownego powodu. (Przy okazji - mój rozmówca, tak jak i ja, okazał się być obcokrajowcem.)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielu ludzi wymachiwało planszami z napisem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;München ist &lt;span style="color: red;"&gt;b&lt;/span&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;u&lt;/span&gt;&lt;span style="color: cyan;"&gt;n&lt;/span&gt;&lt;span style="color: magenta;"&gt;t&lt;/span&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5znrfxFzQ6I/TxswKhqRB_I/AAAAAAAAIJQ/5TkTUKaN5cs/s1600/SN853094.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-5znrfxFzQ6I/TxswKhqRB_I/AAAAAAAAIJQ/5TkTUKaN5cs/s400/SN853094.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I niech tak pozostanie!&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-5644293087309352581?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nDu_XyF3_0Jkon0H-Mfzt9Ft-W8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nDu_XyF3_0Jkon0H-Mfzt9Ft-W8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nDu_XyF3_0Jkon0H-Mfzt9Ft-W8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/nDu_XyF3_0Jkon0H-Mfzt9Ft-W8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/Cx5Ap9Dy1lM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/5644293087309352581/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/nazis-in-munchen-video.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5644293087309352581?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5644293087309352581?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/Cx5Ap9Dy1lM/nazis-in-munchen-video.html" title="Nazis in München [video]" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/F8d91nDz8Xg/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/nazis-in-munchen-video.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIGSH04eCp7ImA9WhRUEUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-3814994962994590207</id><published>2012-01-21T11:42:00.000+01:00</published><updated>2012-01-21T11:42:09.330+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-21T11:42:09.330+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><title>Niech nie paczo!</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Niech nie zwiedzie Cię fakt, że tekst ten jest ogólnodostępny i znajduje się w najbardziej otwartym i demokratycznym(*) medium na świecie. Bez znaczenia jest też brak jakichkolwiek zabezpieczeń przed dostępem do bloga osób niepowołanych. To wcale bowiem nie oznacza, że chcę aby ktokolwiek zapoznał się z treścią tej notki! Nie wspominając już o komentowaniu...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zaprezentowane wyżej podejście jest oczywiście całkowicie paradoksalne, a nawet po prostu niemądre. Okazuje się jednak, że taka 'logika' nie tylko znajduje swoich zwolenników, ale i praktyków. Zdaję sobie sprawę, że niełatwo uwierzyć na słowo w taki absurd. Sam bym się zapewne znacząco popukał w czoło, gdyby ktoś mi o tym opowiedział. Dlatego też mam zaszczyt przedstawić 'NP', czyli przedstawicielkę gatunku 'Nie Pacz'.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Oto treść maila, który otrzymałem od NP (forma oryginalna):&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Witaj nieznajomy! Dziekuje bardzo za sensowny i wylewny komentarz do mojego wpisu, ale przyznam ze bylam troche w szoku bo myslalam ze nikt nie czyta mojego ,,pamietnika w sieci'' i uswiadomiles mi, ze jednak jest taka mozliwosc :D Wiec nie gniewaj sie drogi uzytkowniku Google, ale musze zablokowac Cie i reszte swiata : )) Pozdrawiam&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I rzeczywiście, blog był tym, czym w opinii niezorientowanych są właśnie blogi: "pamiętnikiem w sieci". Oczywiście nie bez przesady. Nie uświadczyło się tam jadłospisu czy innych, równie wielce istotnych rzeczy, jak chociażby informacji o tym, że autorka w końcu postanowiła wyrzucić śmieci. Było za to wiele przemyśleń dotyczących jej prywatnego życia, w tym odnoszących się do spraw uczuciowych.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W pełni więc rozumiem i respektuję prawo NP do prywatności. Jest to przecież jedno z podstawowych i niezbywalnych praw przysługujących każdemu człowiekowi. Nie pojętym jest za to dla mnie powód dla którego do celów 100% osobistych, wykorzystywany jest Internet, a tym bardziej blog. I to w konfiguracji najbardziej otwartej ze wszystkich - z powszechnym dostępem i z możliwością komentowania (bez moderacji).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Internet to przecież niemłody wynalazek. Nawet w Polsce. Wygląda jednak na to, że jeszcze nie wszyscy wiedzą o podstawowej właściwości sieci, iż wszystko co zostanie w niej opublikowane jest nie tylko w pełni dostępne, ale też już tam pozostanie na zawsze. Zatem opcja udostępniania w Internecie czegokolwiek, co ma zachować charakter prywatny, jest chyba najgorszą z możliwych. Przy czym znaczące jest tu zastosowanie słów "publikowanie" i "udostępnianie", nie zaś "umieszczanie". W sieci jest bowiem wiele narzędzi umożliwiających przechowanie wszelakich treści w sposób całkowicie prywatny. Nawet zwykły blog można zabezpieczyć hasłem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jeśli więc ktoś ma ochotę prowadzić osobiste zapiski z możliwością dostępu do nich z teoretycznie każdego miejsca i komputera na świecie, bo tylko ta właściwość wydaje mi się w miarę sensownym powodem wyboru Internetu zamiast zwykłego notatnika, to technicznie rzecz ujmując, nie ma najmniejszego z tym problemu. Wystarczy tylko pamiętać o odpowiednich ustawieniach, gwarantujących zachowanie prywatnego statusu umieszczonych materiałów.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Inna sprawa, że fakt iż coś jest możliwe, nie oznacza jeszcze, że jest również sensowne. Osobiście bowiem nie pojmuję, po co pisać swe przemyślenia i jednocześnie bronić do nich dostępu. Dla mnie to właśnie możliwość podzielenia się z innymi swoją twórczością (wybaczcie nadużycie tego słowa) jest wartością samą w sobie. Komentarze zaś są wg mnie kwintesencją blogowania. I chyba nie jestem w tej kwestii osamotniony. Wszak nawet u szanownego &lt;a href="http://hokopoko.net/" target="_blank"&gt;Hoko&lt;/a&gt;, gdy po dość długim czasie od publikacji przez Niego nowej notki nikt jej nie skomentował, &lt;a href="http://pytania.wordpress.com/" target="_blank"&gt;Telemach&lt;/a&gt; w końcu napisał:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Jest dla mnie zagadką, dlaczego pod tym - skądinąd zawierającym tyle możliwości bezsensownego przyczepienia się - tekstem nie pojawił się żaden komentarz. Blogosfera chyba umiera cichutko na suchoty.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dla mnie to właśnie ta wspomniana blogosfera jest miejscem umożliwiającym prowadzenie w miarę (a czasem nawet bardzo) inteligentnych i wartościowych dyskusji. Tym bardziej, że na żywo mam obecnie niewiele ku temu sposobności. Inna sprawa, że znalezienie w sieci bloga, którego autor ma naprawdę coś ciekawego do przekazania, to naprawdę nie lada wyzwanie. No i chęć dyskusji musi być obustronna, z czym również niełatwo.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jedni piszą i nie chcą komentarzy.&lt;br /&gt;Inni chcą komentarzy, ale nikt nie chce ich im pisać.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kolejni piszą mimo, że nie mają o czym.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A jeszcze inni nie piszą, choć powinni...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czyżby więc rzeczywiście blogosfera miała cichutko umierać na suchoty?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;(*) Przynajmniej do czasu wejścia w życie stworów zwanych SOPA, PIPA (sic!) i ACTA.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-3814994962994590207?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0jhaDUy_48APgtV980owwvgWM-k/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0jhaDUy_48APgtV980owwvgWM-k/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0jhaDUy_48APgtV980owwvgWM-k/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0jhaDUy_48APgtV980owwvgWM-k/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/BRqXJrabMHw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/3814994962994590207/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/niech-nie-paczo.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/3814994962994590207?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/3814994962994590207?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/BRqXJrabMHw/niech-nie-paczo.html" title="Niech nie paczo!" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/niech-nie-paczo.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkYHSHs4fyp7ImA9WhRVFUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-365130298262912059</id><published>2012-01-15T02:11:00.000+01:00</published><updated>2012-01-15T02:15:39.537+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-15T02:15:39.537+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><title>Ty hieno!</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8reLelphtcc/TxIUjUFgt7I/AAAAAAAAIHs/PkwwQfdWEJU/s1600/HIENY.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-8reLelphtcc/TxIUjUFgt7I/AAAAAAAAIHs/PkwwQfdWEJU/s400/HIENY.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Do samodzielnego przemyślenia...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poziom trudności zadania: HARDCORE&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-365130298262912059?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_2IZeCNJHHicEPtH9b9YllDUHDw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_2IZeCNJHHicEPtH9b9YllDUHDw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_2IZeCNJHHicEPtH9b9YllDUHDw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_2IZeCNJHHicEPtH9b9YllDUHDw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/fkOyi2HthHY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/365130298262912059/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/ty-hieno.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/365130298262912059?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/365130298262912059?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/fkOyi2HthHY/ty-hieno.html" title="Ty hieno!" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-8reLelphtcc/TxIUjUFgt7I/AAAAAAAAIHs/PkwwQfdWEJU/s72-c/HIENY.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2012/01/ty-hieno.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUUMR3g6cSp7ImA9WhRUEU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-1346499553799087025</id><published>2011-12-26T04:10:00.001+01:00</published><updated>2012-01-21T07:28:06.619+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-21T07:28:06.619+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><title>F5 - Refresh yourself</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oVs5c5-JW_0/Tvhu18Nk_hI/AAAAAAAAH2c/0--NEduXG_o/s1600/refresh-button.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-oVs5c5-JW_0/Tvhu18Nk_hI/AAAAAAAAH2c/0--NEduXG_o/s200/refresh-button.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b&gt;Wartość tego co mamy, doceniamy dopiero wtedy, gry to stracimy. Oczywiste? Owszem. Banalne? Też. Niby wszyscy mamy tego świadomość, lecz o rzeczywistej sile tej prawdy i tak przekonujemy się dopiero w momencie, gdy dotyka nas ona bezpośrednio.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - to kolejne wyświechtane, znane każdemu stwierdzenie, które przypomina nam o nieodłącznym elemencie życia, czyli śmierci. Jest to zdanie odnoszące się do utraty ostatecznej. Raz poniesionej nie da się już niczym zrekompensować.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja jednak chciałbym zachęcić do rozważań nad zagadnieniem utraty czasowej, terminowej.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czyżbym więc zamierzał rozprawiać nad związkami na odległość? Niekoniecznie, choć ten przykład może nam się okazać przydatny. Myślę, że osoby, które miały w swoim życiu do czynienia z tego typu relacją, mogą zaświadczyć, że nie ma nic cudowniejszego, niż spotkanie z ukochaną osobą po długim okresie rozłąki. A im dłuższa owa rozłąka, tym większa radość z jej zakończenia. Do pewnej, indywidualnej dla każdego granicy czasu, zależność jest prosta: im dłużej ludzie się nie widzieli, tym bardziej później cieszą się na swój widok.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Relacja partnerska, oparta na miłości jest specyficzna. Wspólna jest jednak pewna ludzka właściwość, zarówno w przypadku kochających się ludzi oraz ludzi 'tylko' się lubiących, lub po prostu połączonych innym rodzajem miłości. Jest bowiem tak, że wraz z upływającym czasem idealizujemy wytęsknioną osobę. Im bardziej lubiliśmy ją gdy byliśmy razem, tym szybciej zapominamy o jej wadach, wyolbrzymiając jej zalety. W pewnym momencie wytwarzamy w swojej głowie człowieka legendę - nieskazitelnego, pełnego cnót i wolnego od wad.&amp;nbsp;O ile ten mechanizm idealizacji sprawdza się znakomicie w przypadku osób, które zmarły (od tematu śmierci jednak nie da się uciec), o tyle w odniesieniu do czasowej nieobecności może być on zgubny.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wielu z Was może teraz zakrzyknąć: Jak to!? Cóż zgubnego może być w tym, że myślę o kimś bardzo dobrze, zapominając o jego przywarach? A tym bardziej - co w tym złego, że ktoś pomyśli dobrze o mnie?&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wszystko wydaje się różowe. Tak się jednak składa, że to co do pewnego momentu napawa dumą i daje +100 do samooceny, w końcu może zacząć przerażać i przytłaczać!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W jaki sposób? A ileż to razy doświadczyłeś zawodu z powodu zbyt wygórowanych oczekiwań? Czyż nie jest to aż nazbyt powszechne? Teraz wyobraź sobie, że to względem Ciebie ludzie mają wielkie oczekiwania, wielkie nadzieje. Co się stanie gdy temu nie podołasz?&lt;i&gt; Co się stanie gdy polegniesz w konfrontacji z własną legendą? &lt;/i&gt;A walka to iście nierówna. Bo i obraz Ciebie w oczach innych jest inny, lepszy niż w rzeczywistości, i Ty sam jesteś inny. Nawet więc, gdyby ludzie zapamiętali Cię dokładnie takiego, jakim byłeś przed rozstaniem, to i tak nie będzie to rzeczywisty obraz Ciebie. Wszak człowiek też się ciągle zmienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czyżbyśmy więc z góry skazani byli na porażkę w tej konfrontacji? Niekoniecznie. Wystarczy nie podejmować walki. Walkower? Też nie. Zamiast próbować sprostać własnej legendzie, lepiej tworzyć nową. Własną. Lepszą. Bo prawdziwą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-1346499553799087025?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Oc_NkzULGV4JfpL8amCLZLx9xEg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Oc_NkzULGV4JfpL8amCLZLx9xEg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Oc_NkzULGV4JfpL8amCLZLx9xEg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Oc_NkzULGV4JfpL8amCLZLx9xEg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/6bS1rvykjU0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/1346499553799087025/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2011/12/f5-refresh-yourself.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/1346499553799087025?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/1346499553799087025?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/6bS1rvykjU0/f5-refresh-yourself.html" title="F5 - Refresh yourself" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-oVs5c5-JW_0/Tvhu18Nk_hI/AAAAAAAAH2c/0--NEduXG_o/s72-c/refresh-button.png" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2011/12/f5-refresh-yourself.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcHSHg8eSp7ImA9WhRQEkQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-5225823989839746553</id><published>2011-12-07T01:36:00.003+01:00</published><updated>2011-12-07T22:23:59.671+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-07T22:23:59.671+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><title>Róbmy sobie dobrze</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/FxUlmryhn48" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Może i zabrzmi to jak wstęp do tekstu motywacyjnego, ale czy masz świadomość, że jesteś najlepszy? Albo inaczej - czy masz świadomość, że uważasz się za najlepszego? A jeśli nawet twoja podświadomość nie jest tego świadoma to wiedz, że coś się dzieje.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok, od razu uderzę się w pierś i przyznam, aczkolwiek bez skruchy, że z tą najlepszością to trochę przesadziłem. Gdybyśmy naprawdę uważali się za najlepszych, to nie mielibyśmy żadnych idoli, oczekując by to inni nas za takich uważali. Musiałem jednak jakoś lid uatrakcyjnić. No i nie oszukujmy się. Nawet jeśli nie uważamy się za najlepszych, to przynajmniej za lepszych od większości osób, które znamy (myślę tu oczywiście o znajomych, nie zaś o znanych).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;ZRÓB MI DOBRZE&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ileż to razy w życiu pomyślałeś: Jak ON mógł MI to zrobić? Jak ON śmie tak się do MNIE odzywać? Dlaczego ON MNIE nie posłuchał? Itede itepe. Wszystkie sformułowane w ten sposób zdania, choćby w myślach, niewypowiedziane, świadczą o stawianiu się wyżej, niż osoba, która jest powodem tych stwierdzeń. Bo przecież przez wzgląd na to kim ON jest i kim TY jesteś, ON miał moralny obowiązek zachować się inaczej! Właściwiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, tak. Zgadzam się, że takie podejście do sprawy jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że ludzie to samoluby. Niekoniecznie widzą tylko czubek własnego nosa. Ich wzrok sięga trochę dalej i równy jest rozpiętości ich ramion. Muszą przecież wiedzieć gdzie wyciągnąć ręce, wypowiadając równocześnie magiczne słowo: DAJ!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/h0zJvEhQytU" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;ZROBIĘ SOBIE DOBRZE&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę to paradoksalne, ale czasem potrzebujemy innych, by sprawić sobie przyjemność. I to zarówno przez to, co inni robią lub przynajmniej powinni robić dla nas, jak i przez to, co my robimy dla innych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Aha! Mam cię! - zakrzyknie nagle niejeden, logicznie myślący czytelnik, dodając - Przed chwilą stwierdziłeś, że to inni powinni wszystko robić dla nas. Po cóż więc mamy robić coś dla innych?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po co? Dla siebie, oczywiście. Jak zwykle wszystko dla własnej korzyści. Jeśli nie jest ona materialna, to przynajmniej moralna, mentalna, duchowa, czy jakkolwiek by jej nie nazwać, nie używając słowa niematerialna. Nawet niewinne wydawałoby się dobre uczynki w stylu "pomogę starszej pani w niesieniu zakupów". &amp;nbsp;To taki pospolity (czy na pewno?) mały dobry uczynek, ale i wielcy filantropi się na to załapują. Kluczowe jest tu słowo 'pomoc'.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro ja udzielam komuś pomocy, to znaczy, że ten ktoś jej potrzebuje (przyjmijmy, że tak jest). Skoro więc KTOŚ potrzebuje MOJEJ pomocy, to znaczy, że w czymś jestem od niego lepszy. To po pierwsze. Po drugie, jeśli moja pomoc zostanie zauważona, najprawdopodobniej zostanie ona też doceniona. A to już naprawdę konkretna korzyść własna. Gdyby było inaczej, to po co filantropom byłyby gale, nagrody i wyróżnienia? Po co firmy chwalą się, ile funduszy lub dóbr innego rodzaju przeznaczyli na pomoc (znowu to słowo...) innym?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy pracowałem w hotelu, na blacie recepcji stała statuetka informująca o tym, że właściciel tegoż miejsca został wybrany filantropem roku. Czy to nie cudowny przykład bezinteresowności? A tak poważnie, to gdyby istotą pomocy była pomoc, to szef z grzeczności odebrałby wyróżnienie, ale zaraz potem schowałby statuetkę w miejscu o którym sam by zaraz zapomniał. Ta jednak prężyła się tak, że żaden gość hotelowy nie mógł nie dowiedzieć się jak dobry (lepszy? najlepszy?) jest właściciel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nie łudźmy się, że zastępy świętych są chlubnym dowodem nieprawdziwości prezentowanych tu twierdzeń. Powodem dla którego robili to, co robili i żyli tak jak żyli był fakt, iż wiedzieli (choć właściwsze byłoby tu słowo wierzyli), że dzięki temu trafią do nieba. A to już jest przesamolubne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;UDOWODNIĘ CI&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektórym niejawne uważanie się za lepszych nie wystarcza. Muszą to jeszcze udowodnić tym, którzy myślą inaczej niż oni. I to całkiem inaczej, bo (i tu was pewnie zaskoczę) to siebie uważają za najlepszych. Bo czymże innym, jak nie udowodnieniem swej wyższości (niekoniecznie w kwestii wzrostu), były i nadal niestety są - konflikty zbrojne? To nic, że macie swój własny, niezależny kraj. Co z tego, skoro żyjecie nie tak, jak MY uważamy to za stosowne? My wiemy lepiej, bo jesteśmy lepsi. I wszystkiego was nauczymy. To nic, że nie chcecie. Jesteście gorsi, więc nie macie nic do gadania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście tego typu scenariusze są już coraz rzadsze. Teraz jest troszkę bardziej cywilizowanie. No i nie zawsze dokleja się do tego ideologię. Gra się w otwarte karty i powszechnie wiadomym jest, że nadrzędnym celem jest po prostu udowodnienie swej wyższości nad innymi. A odbywa się to na wszelkiej maści boiskach, stadionach czy innych halach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwróciliście kiedyś uwagę, jakiego rodzaju programów poza telenowelami jest w tv najwięcej? Przyznam, że żadnych wielkich badań nie prowadziłem, ale moje subiektywne obserwacje wskazują na nader częstą obecność w telewizji wszelkiej maści teleturniejów. Konkursy, rankingi, porównania, statystyka - to wszystko nieocenione narzędzia pozwalające w prosty i nie budzący wątpliwości (teoretycznie) sposób udowodnić, kto jest najlepszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zauważyliście kiedyś, jak zachowują się osoby, które w zawodach, konkursach, czy innych teleturniejach, zajmują drugie miejsce? Zwykle zamiast się cieszyć z osiągnięcia wysokiej pozycji i z faktu, że lepsza jest tylko jedna osoba (zespół), rozpaczają, że to nie oni są numerem jeden. Oczywiście później najczęściej przychodzi opamiętanie i nierzadko to drugie miejsce jest powodem do dumy. Tym niemniej na początku jest zawód, że ktoś inny okazał się lepszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZY, BARDZIEJ NAJLEPSZY, NAJBARDZIEJ NAJLEPSZY&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W świecie w którym każdy uważa się za lepszego od innych, należy zadać sobie pytanie, czy mam moralne prawo się za takowego uważać? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Powiem więcej - mamy obowiązek być najlepszymi! Ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy uznamy i uszanujemy oczywisty fakt, że każdy człowiek jest tak samo najlepszy, jak my.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Współzawodnictwo to konkurencja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent;"&gt;Konkurencja to postęp.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A postęp to przyszłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Tak więc róbmy sobie dobrze, a wszystkim będzie dobrze! ;)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/kxVTW3F02Po" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-5225823989839746553?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/B6qEHa8sSR5yqyVNZaU5MSBlsik/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/B6qEHa8sSR5yqyVNZaU5MSBlsik/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/B6qEHa8sSR5yqyVNZaU5MSBlsik/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/B6qEHa8sSR5yqyVNZaU5MSBlsik/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/s6pTe-gAWaA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/5225823989839746553/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2011/12/robmy-sobie-dobrze.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5225823989839746553?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5225823989839746553?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/s6pTe-gAWaA/robmy-sobie-dobrze.html" title="Róbmy sobie dobrze" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/FxUlmryhn48/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2011/12/robmy-sobie-dobrze.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A04BSH0_fyp7ImA9WhRSFk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-5439997133197204868</id><published>2011-11-11T20:15:00.000+01:00</published><updated>2011-11-18T19:12:39.347+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-18T19:12:39.347+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przemyślenia" /><title>11 listopada, czyli co nieco o niepodległości i patriotyzmie</title><content type="html">&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;"Są dwie absolutnie podstawowe wartości, bez których godne i sensowne życie, życie do życia, jest niemożliwe. Jedną jest wolność, a drugą bezpieczeństwo.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Bezpieczeństwo bez wolności jest niewolą, a wolność bez bezpieczeństwa to ciągła wędrówka w nieznane, nieustający niepokój i strach. Jedna wartość bez drugiej jest koszmarem i dopiero razem tworzą godziwe życie."&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
[Zygmunt Bauman]&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Narodowe Święto Niepodległości to całkiem dobry pretekst do zastanowienia się, czym jest dla nas to święto i sama niepodległość. Jaką ma dla nas wartość, skoro w moich rodzinnych Chojnicach całe świętowanie polegało na przemarszu pocztów sztandarowych pod trzy pomniki i mszą na koniec? Przy czym od kilku lat dźwigający sztandary mają ułatwione zadanie, gdyż burmistrz postanowił usunąć jeden z pomników, bo brakowało miejsca na parking. Należy też nadmienić, że uczestników niezależnych (poza pocztami i delegacjami) można policzyć na palcach maksymalnie dwóch rąk. A jeśli chodzi o młodych ludzi, to i jedna ręka emerytowanego stolarza by wystarczyła.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale zostawmy już Chojnice, wszak to niewielkie miasto i przesadnego rozmachu nie ma co się spodziewać, ani nawet wymagać. Bydgoszcz - to już miasto wojewódzkie, w którym na pierwszy plan, wysiłkiem władz miasta, 11 listopada jest gęsina. A w Poznaniu tradycyjnie - rogaliki. Jak widać, patriotyzmu i świętowania niepodległości w tym raczej niewiele. Może więc Warszawa zaoferuje nam coś godnego? Hmmm... W tym roku chyba nie bardzo się to udało... W poprzednich latach też nie było lepiej. Bo pokaz siły militarnej (wybaczcie nadużycie słowa "siły"), to raczej nie to, czego można oczekiwać od państwa w czasach paktów, sojuszów i wspólnot. Wojsko już nie stanowi o wartości kraju.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Za wiele w kwestii świętowania niepodległości nam się nie oferuje. Ale z drugiej strony, po co organizować państwowe imprezy, skoro i tak więcej patriotyzmu można obecnie zaobserwować podczas międzynarodowych rozgrywek sportowych? I to i tak tylko w przypadku, kiedy jesteśmy pewni, że nasi przedstawiciele są na wygranej pozycji. (Choć oczywiście są wyjątki od tej reguły: mecz piłki nożnej przeciwko reprezentacji Niemiec oraz mecz siatkówki przeciwko Rosji.)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Co więc powinno oferować państwo swoim obywatelom? Pytam już w kontekście ogólnym, nie tylko w odniesieniu do świętowania(?) niepodległości. Myślę, że właściwej odpowiedzi udzielił profesor Bauman, zacytowany na początku tego tekstu - wolność i bezpieczeństwo. I nie sztuką jest samo zapewnienie tych dwóch wartości, wszak oferuje je każdy cywilizowany kraj. Sztuką jest odpowiedni balans pomiędzy nimi. Ich suma jest bowiem zawsze taka sama. Zatem im więcej wolności, tym mniej bezpieczeństwa, a im więcej bezpieczeństwa, tym mniej wolności.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jeśli zgodzić się z opinię profesora, że złoty środek pomiędzy bezpieczeństwem a wolnością nie tylko nie został odkryty, ale też po prostu nie istnieje (nierozsądnym byłoby poddać to w wątpliwość), choć nie przestaniemy go szukać, nie ma co psioczyć na rządy, że tego właściwego balansu nie zastosowały. Nigdzie nie jest więc idealnie, ale za to różne państwa różnie sobie z tym zagadnieniem radzą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A jak jest w Polsce? Ile jest w niej wolności, a ile bezpieczeństwa? I jakie to ma przełożenie na warunki życiowe w tym kraju? Odpowiedzi na te pytania pozostawiam Czytelnikom. Ja już sobie na nie odpowiedziałem kilka miesięcy temu. Efekt - mieszkam i pracuję w Monachium...&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Bardzo byłbym rad, Drogi Czytelniku, gdybyś rzeczywiście odpowiedział sobie na zadane wyżej pytania, traktując temat jak najbardziej poważnie. Jest to bowiem niezbędne, przed odpowiedzią na kolejne pytanie, które za moment przeczytasz, a które jest tym najważniejszym. Tym, które było dla mnie pretekstem do patriotycznych rozważań i do napisania tego tekstu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;ZY&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;W IMIĘ GODNEGO ŻYCIA, W WARUNKACH ODPOWIEDNIEGO ZBALANSOWANIA WOLNOŚCI I BEZPIECZEŃSTWA, Z GWARANCJĄ RÓWNOŚCI WZGLĘDEM INNYCH, CZY W IMIĘ TEGO WSZYSTKIEGO BYŁBYŚ W STANIE ZRZEC SIĘ SWEGO OBYWATELSTWA?&lt;/span&gt;
&lt;!--EndFragme--&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Oczywiście jest to tylko prowokacyjne pytanie teoretyczne, gdyż w rzeczywistości wcale nie trzeba niczego się zrzekać, by wszystkie wymienione wartości otrzymać. Tym niemniej jest to pytanie, które jeśli tylko szczerze sobie na nie odpowiemy, uświadomi nam, czym tak naprawdę jest dla nas patriotyzm. A odpowiedź może nas zaskoczyć...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-5439997133197204868?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2u5enWoKFmNkmXa7GG4oqnKMfUg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2u5enWoKFmNkmXa7GG4oqnKMfUg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2u5enWoKFmNkmXa7GG4oqnKMfUg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2u5enWoKFmNkmXa7GG4oqnKMfUg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/IVIlCWscWzE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/5439997133197204868/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2011/11/11-listopada-czyli-co-nieco-o.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5439997133197204868?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/5439997133197204868?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/IVIlCWscWzE/11-listopada-czyli-co-nieco-o.html" title="11 listopada, czyli co nieco o niepodległości i patriotyzmie" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>12</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2011/11/11-listopada-czyli-co-nieco-o.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0YDQXsyfCp7ImA9WhRSEEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-5706519900898514939.post-8722508895655318277</id><published>2011-11-09T00:33:00.001+01:00</published><updated>2011-11-11T21:59:30.594+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-11T21:59:30.594+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ogólne" /><title>Nosi, wodzi i kusi</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wiem, że błogosławionym jest człowiek, który nie mając nic ciekawego do powiedzenia, powstrzymuje się od dania słownego dowodu na to. Wiem, że lepiej nic nie mówić i sprawiać wrażenie głupiego, niż się odezwać i rozwiać wszystkie wątpliwości. Wiem też, że z pisaniem jest inaczej niż ze śpiewaniem, bo tu jednak o to chodzi, jak to komu wychodzi.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Skoro to wszystko wiem, to dlaczego w takim razie podejmuję się tego karkołomnego przedsięwzięcia, jakim jest wystawienie na widok publiczny swej twórczości? Otóż powód jest prosty - zdecydowały względy zdrowotne.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Od jakiegoś czasu chodziła za mną pewna myśl. Chodziła i wodziła. Chodziła i kusiła. Ta myśl szła za mną dosłownie wszędzie. Bez przerwy słyszałem tupot jej małych nóżek. Aż w końcu mnie poniosło i powiedziałem - Dość! Tak dalej być nie może, bo w jeszcze nabawię się manii prześladowczej. A ponieważ ta myśl była dobrze wychowana i nie przychodziła do mnie z pustymi rękami, lecz niosła w nich wór pełen pomysłów, postanowiliśmy zawrzeć pakt.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Plan jest prosty - realizacja pomysłów dostarczanych przez myśl.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Efekt, przynajmniej w założeniu, powinien przynieść korzyści każdemu: myśl się zmaterializuje --&amp;gt; ta materia zadowoli Odbiorcę, dając mu rozrywkę i/lub tematy do rozmyślań --&amp;gt; natomiast zadowolenie Odbiorcy ucieszy i usatysfakcjonuje nadawcę, a przy okazji uchroni go od straszliwej choroby psychicznej.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mamy więc do czynienia z wzorową sytuacją win-win-win.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pragnę też zwrócić uwagę, że użyte zostało określenie 'Odbiorca', nie zaś 'Czytelnik', co jest zabiegiem celowym, gdyż myśl ma w planach projekty nie tylko tekstowe.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I na koniec trochę kultury wysokiej w wykonaniu Adama Ziemianina, który najwyraźniej doświadczył swego czasu tego samego, co ja teraz. Tylko potrafił to lepiej w słowa ubrać.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;Nosi mnie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
Nosi mnie, wodzi mnie&lt;br /&gt;
Na pokuszenie mnie nosi&lt;br /&gt;
Po ogródku wodzi mnie, po lesie i po asfalcie&lt;br /&gt;
W środę, piątek i niedzielę&lt;br /&gt;
Nawet wcale nie wiem, pa jaką cholerę&lt;br /&gt;
Nosi mnie i wodzi mnie na pokuszenie&lt;br /&gt;
A może to tylko pospolite ruszenie?&lt;br /&gt;
Zbieram kaczeńce i półszlachetne kamienie&lt;br /&gt;
Ale dalej mnie nosi&lt;br /&gt;
Rzucam się, miotam się&lt;br /&gt;
I tak mnie wodzi że idę przed siebie&lt;br /&gt;
A tu puste kieszenie&lt;br /&gt;
Więc jeszcze bardziej wodzi mnie - nic tutaj nie zmienię&lt;br /&gt;
Kiedyś zbierałem znaczki i etykiety zapałczane&lt;br /&gt;
Nawet w sobie się zbierałem&lt;br /&gt;
A teraz wodzi mnie, nosi mnie na pokuszenie&lt;br /&gt;
Nawet po wodzie mineralnej&lt;br /&gt;
Wodzi mnie i kusi mnie&lt;br /&gt;
Zwłaszcza nad ranem&lt;br /&gt;
I amen w pacierzu.&lt;br /&gt;
Choć mówię do siebie - i nie wódź mnie na pokuszenie&lt;br /&gt;
Nosi mnie, wodzi mnie.&lt;br /&gt;
Słońce po bożemu wstaje a ziemia dziwna mi jest&lt;br /&gt;
Bo mnie nosi i wodzi koło kiosku "Ruchu"&lt;br /&gt;
Przy telewizorze, o Boże,&lt;br /&gt;
A nawet przy stole też mnie nosi&lt;br /&gt;
I wodzi&lt;br /&gt;
W radiu coś mówią, że mnie nosi i wodzi&lt;br /&gt;
W telewizji nawet mówią i pokazują więc tęskno mi&lt;br /&gt;
Bo mnie nosi i wodzi&lt;br /&gt;
Na zatracenie i na pokuszenie&lt;br /&gt;
Po całym domu i po strychu też mnie nosi...&lt;br /&gt;
Tylko czekać jak mnie rozniesie.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5706519900898514939-8722508895655318277?l=martinzalewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9iw83olWjwqzs3GEwSz9QSCHD0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9iw83olWjwqzs3GEwSz9QSCHD0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9iw83olWjwqzs3GEwSz9QSCHD0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a9iw83olWjwqzs3GEwSz9QSCHD0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/MartinZalewski/~4/nWKjuzhVAZI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://martinzalewski.blogspot.com/feeds/8722508895655318277/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://martinzalewski.blogspot.com/2011/11/nosi-wodzi-i-kusi.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/8722508895655318277?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/5706519900898514939/posts/default/8722508895655318277?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/MartinZalewski/~3/nWKjuzhVAZI/nosi-wodzi-i-kusi.html" title="Nosi, wodzi i kusi" /><author><name>Martin Zalewski</name><uri>https://profiles.google.com/116231295562362144176</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh3.googleusercontent.com/-51jmjDB2uDM/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAIKM/PuOVt13wyA0/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://martinzalewski.blogspot.com/2011/11/nosi-wodzi-i-kusi.html</feedburner:origLink></entry></feed>

