<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-21256074</atom:id><lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 16:28:39 +0000</lastBuildDate><category>Pieczywo - chleby</category><category>Portugalia</category><category>Ciasta</category><category>Wina</category><category>Ciasta - czekoladowe</category><category>Makarony i kluski</category><category>Dodatki do glownych dan</category><category>Ameryka Środkowa</category><category>Sosy Dipy Pasty</category><category>Restauracje</category><category>Azja</category><category>Dania bezmięsne</category><category>Francja</category><category>Brazylia</category><category>Pieczywo - słodkie</category><category>Ciasta - serniki</category><category>Polska</category><category>Ciasteczka</category><category>Przetwory</category><category>Śniadania</category><category>Produkty regionalne</category><category>Arabskie i Bliskowschodnie</category><category>Ciasteczka - mufiny i babeczki</category><category>USA</category><category>Ciasta - tarty</category><category>Podróże</category><category>Desery</category><category>Pieczywo</category><category>Hiszpania</category><category>Ciasteczka - kruche</category><category>Ciasta - owocowe</category><category>Boże Narodzenie</category><category>Zupy</category><category>Napoje</category><category>Ciasta - babki</category><category>Mięsa - wołowina</category><category>Mięsa - drób</category><category>Ciasta - torty</category><category>Sałatki</category><category>Morskie stwory</category><category>Zapiekanki</category><category>Przystawki</category><category>Wielkanoc</category><category>Dynie Cukinie Bakłażany</category><category>Miesa</category><category>Ciasta - drożdżowe</category><category>Włochy</category><category>Mięsa - wieprzowina</category><title>Kuchnia nad Atlantykiem</title><description /><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Agnieszka)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>375</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/MojaKuchniaNadAtlantykiem" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="mojakuchnianadatlantykiem" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-5507587739891668180</guid><pubDate>Thu, 02 Feb 2012 19:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-02-02T19:30:44.120Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - owocowe</category><title>Cytrynowe ciasto na maślance</title><description>&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/62307828@N00/6303675020" title="View '1' on Flickr.com"&gt;&lt;img alt="1" border="0" height="750" src="http://farm7.staticflickr.com/6057/6303675020_be23f601c8_o.jpg" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="1" width="523" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja tu czasem pokazuję fikuśne torty, a tak naprawdę, z ręką na sercu, to najbardziej lubimy w domu ciasta bardzo proste. Takie codzienne, ocierające się o cukierniczy banał. Serniki, babki drożdżowe i zwykłe ucierane ciasta bez nadmiaru dodatków. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród tych ostatnich od lat poszukuję idealnego ciasta kokosowego i cytrynowego. Ideał kokosowego ciągle jeszcze jest do znalezienia. Mam ideę z dzieciństwa - prostą kokosową babkę, którą robiła moja Mama i jakoś nigdy nie potrafiła podać na nią przepisu. Znacie to prawda? Takie mamine i babcine smakołyki, które one robiły dwoma machnięciami ręki, tak mimochodem i nigdy nie troszczyły się o spisanie receptury. Takie ciasta "na oko", których smaku po latach nie umiemy za nic w świecie odtworzyć.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jesteśmy teraz w szczycie pory na cytrusy, będzie więc dzisiaj całkiem sezonowo. Wśród ciast cytrynowych mamy już bowiem kilku faworytów. Dzisiaj jedno z moich ulubionych. Puszyste i wilgotne. Z dodatkiem skórki cytrynowej i nasączone syropem ze świeżo wyciśniętego soku z cytryny. W sam raz na domowy weekend w gronie rodzinnym, bez jakichś szczególnie oficjalnych gości. Na zupełnie inny poziom doznań smakowych wspinamy się, gdy podamy to banalne ciasto z &lt;i&gt;crème fraîche&lt;/i&gt; lub kleksem dobrej, gęstej, kwaśnej śmietany i ze świeżymi owocami. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6807717305/" title="Lemon cake by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Lemon cake" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7142/6807717305_e9a9215809_o.jpg" width="555" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Ciasto cytrynowe z maślanką&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;keksówka 24 x 11 cm&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;225 g mąki&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;skórka starta z 1 cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;125 g miękkiego masła&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;200 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/2 łyżeczki aromatu cytrynowego&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;3 jajka&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;125 ml maślanki&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Syrop do nasączenia:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;sok z 1 cytryny&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki cukru pudru&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki rumu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki wody&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Nagrzewamy piekarnik do 170 C. Keksówkę smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Mąkę mieszamy trzepaczką do piany z proszkiem, solą i skórką z cytryny.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Masło ucieramy z cukrem do białości, dolewamy aromat cytrynowy. Dodajemy pojedynczo jajka, po każdym dodaniu dobrze miksując, żeby połączyły się z masą. Porcjami dosypujemy na zmianę mąkę i wlewamy maślankę. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Wykładamy ciasto do keksówki i pieczemy aż wbity w środek ciasta patyczek będzie suchy po wyjęciu, przez ok. 60-70 min. Zostawiamy ciasto do przestygnięcia w blaszce na 10 min. W tym czasie mieszamy ze sobą składniki syropu. Robimy w powierzchni ciasta sporo dziurek wykałaczką i &lt;/i&gt;&lt;i&gt;jeszcze ciepłe &lt;/i&gt;&lt;i&gt;smarujemy syropem&amp;nbsp; za pomocą pędzla. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-5507587739891668180?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/01/cytrynowe-ciasto-na-maslance.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>22</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-2486532719792139383</guid><pubDate>Sun, 22 Jan 2012 16:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-27T22:43:49.534Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - czekoladowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - torty</category><title>Tort makaronikowy z czekoladą i kremem waniliowym</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6741624811/" title="1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="1" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7154/6741624811_5bc909970b_o.jpg" width="566" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja i mój blog mieliśmy wczoraj święto. On szóste urodziny, ja imieniny. Z tej podwójnej okazji zapraszam Was z małym poślizgiem na nasz urodzinowo-imieninowy tort. Przyznam, że jest dość czasochłonny. Każdą z makaronikowych warstw 
ciasta trzeba upiec osobno i powlec czekoladową pomadą. To zajmuje 
trochę czasu, choć w żadnym razie nie jest to astrofizyka cukiernictwa. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6741625011/" title="3 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="3" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7152/6741625011_8235b3b22c_o.jpg" width="524" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Później jedynie przekładamy warstwy ciasta waniliowym kremem z bitej śmietany i &lt;i&gt;voilà&lt;/i&gt; - mamy gotowy pyszny i całkiem widowiskowy tort. Krem jest mało słodki i tak powinno być, gdyż makaronikowe ciasto polane czekoladą zapewnia wystarczającą dawkę słodyczy. Intensywnie za to aromatyzujemy bitą śmietanę wanilią - dodałam do niej cukier waniliowy, likier waniliowy i dodatkowo ekstrakt z wanilii. Używam zazwyczaj likieru &lt;b style="font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://www.mariebrizard.com/fr/gamme,3,4,24,liqueurs-classiques,liqueur-de-vanille-de-madagascar.html" target="_blank"&gt;Vanille de Madagascar Marie Brizard&lt;/a&gt;, można jednak użyć innych trunków z waniliowymi nutami lub nawet rumu. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6741625089/" title="4 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="4" height="402" src="http://farm8.staticflickr.com/7153/6741625089_e8f349ff55_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;b style="font-weight: normal;"&gt;Orzechowe warstwy i mało słodka waniliowa bita śmietana świetnie się w tym torcie uzupełniają. &lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chciałam jeszcze skorzystać z tej rocznicowej okazji i podziękować wszystkim moim Czytelnikom za czas spędzony na tym blogu. Miło mi niezwykle, że zdarza się Wam czytać te moje bazgroły i macie je ochotę czasem skomentować. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6741624913/" title="2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="2" height="643" src="http://farm8.staticflickr.com/7157/6741624913_dcc32877fa_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Tort makaronikowy z czekoladą i kremem waniliowym&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;tortownica o średnicy 24-25 cm&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Ciasto makaronikowe:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g orzechów laskowych &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;8 białek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;szczypta soli &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;350 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;75 g mąki ziemniaczanej&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pomada czekoladowa:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;400 g gorzkiej czekolady&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki masła&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Krem waniliowy:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;600 ml śmietany kremówki 35%&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 op. cukru waniliowego &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 listki żelatyny (lub 1 i 1/2 łyżeczki żelatyny w proszku)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki wody&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki likieru waniliowego lub brązowego rumu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Ciasto makaronikowe:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Nagrzewamy piekarnik do 170ºC. Orzechy laskowe prażymy przez kilka minut na suchej patelni, aż zaczną ładnie pachnieć. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia i mielimy w malakserze na pył. Ubijamy białka mikserem ze szczyptą soli. Gdy się spienią dodajemy powoli i stopniowo cukier, ubijając na sztywną i błyszczącą bezę. Dodajemy sok z cytryny i jeszcze chwilę ubijamy. Wyłączamy mikser. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z orzechami i ostrożnie łączymy z ubitą pianą. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i rozsmarowujemy na niej 1/5 masy (blaty są niskie, nie nakładajcie zbyt dużo masy, tylko tyle, żeby dobrze pokryła dno). Pieczemy przez 13-15 min. W ten sam sposób przygotowujemy jeszcze 4 warstwy (ma ich być w sumie 5). Jeden z blatów kroimy jeszcze na ciepło na 12 kawałków.&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pomada czekoladowa:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Gdy blaty ciasta zupełnie wystygną roztapiamy czekoladę z 2 łyżkami masła w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce na niskiej mocy. Najlepiej wyjąć czekoladę, gdy ma jeszcze nie do końca roztopione kawałki i wymieszać łyżką aż do rozpuszczenia. Pędzelkiem powlekamy czekoladą górną powierzchnię 4 całych blatów makaronikowych, a trójkąty smarujemy ze wszystkich stron (po posmarowaniu dolnej powierzchni zostawiamy je posmarowaną stroną do góry na siatce cukierniczej, a gdy czekolada całkowicie stwardnieje obracamy i pędzlujemy boki i górę).&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Krem waniliowy:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Listki żelatyny moczymy w zimnej wodzie aż zmiękną. Kremówkę ubijamy z cukrem waniliowym. Żelatynę odsączamy z wody, wkładamy ją do rondelka razem z 2 łyżkami wody i rozpuszczamy na minimalnym ogniu ciągle mieszając. Gdy tylko się rozpuści zdejmujemy z kuchenki i łączymy z ekstraktem waniliowym i likierem. Jeszcze lekko ciepłą i płynną wlewamy cienkim strumieniem do ubitej śmietany ciągle miksując. Wstawiamy krem do lodówki na 10 min. Zużywamy po 1/4 kremu do nasmarowania 3 warstw makaronikowych. Na 4-ty blat wyciskamy z pozostałego kremu szprycą 12 śmietanowych róż i układamy pomiędzy nimi trójkąty ciasta.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-2486532719792139383?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/01/tort-makaronikowy-z-czekolada-i-kremem.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>40</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-5210216717840721343</guid><pubDate>Sun, 15 Jan 2012 13:31:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-15T14:36:03.973Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Mięsa - drób</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sałatki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sosy Dipy Pasty</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Miesa</category><title>Wiosenna sałatka w styczniu</title><description>&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6700409841/" title="My garden spring Salad by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="My garden spring Salad" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7168/6700409841_9bcbe07be5_o.jpg" width="549" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chciałam się wam dzisiaj pochwalić moimi zimowymi uprawami. W tutejszym klimacie niektóre warzywa radzą sobie lepiej w zimie niż latem. Tak jest z koperkiem, szpinakiem, pietruszką i rzodkiewkami. W lecie muszę je stawiać w zupełnym cieniu i podlewać do upojenia, żeby przetrwały gorące miesiące. Za to w zimie rosną sobie bez żadnych specjalnych zabiegów z mojej strony.&amp;nbsp; Poniżej moje styczniowe plony. Hoduję teraz mnóstwo przedziwnych odmian zieleniny typu &lt;i&gt;claytonia&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;minutina&lt;/i&gt;, różne odmiany chińskiego zielska, grecką rzeżuchę itd.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6700507481/" title="SKLAD1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="SKLAD1" height="813" src="http://farm8.staticflickr.com/7152/6700507481_3efdcc484e_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przy tej obfitości warzyw musiałam zrobić sałatkę. Sos do niej jest odrobinę podobny do używanego w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Caesar_salad" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;cesar salad&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Ma w sobie kapary, anchovies i czosnek. Znakomicie się komponuje z pieczonym kurczakiem,&amp;nbsp; &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Romanesco_broccoli" target="_blank"&gt;kalafiorami &lt;i&gt;romanesco&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; (tymi jasnozielonymi, o cudownie pięknej strukturze, kojarzącej mi się z futurystyczną rzeźbą ;)) i jajkami.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6700507587/" title="SKLAD2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="SKLAD2" height="340" src="http://farm8.staticflickr.com/7150/6700507587_4bfaea828c_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Jedliśmy do tego serowe tosty, a popijaliśmy idealnie się komponującym nowozelandzkim &lt;a href="http://www.winepros.org/wine101/grape_profiles/sauv_blanc.htm" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;Sauvignon blanc&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; z regionu Marlborough. Trzeba przyznać, że wina tej odmiany pochodzące z Nowej Zelandii nie mają sobie równych. Są cudownie aromatyczne (ja czuję w nich najczęściej maracuję, agrest, gruszkę i zielone jabłko). Inne &lt;i&gt;Sauvignon blanc&lt;/i&gt;,&amp;nbsp; czy to najbardziej tradycyjne z Francji, czy z Półwyspu Iberyjskiego nie sięgają nowozelandzkim do pięt. Jak to nowy winiarski świat potrafi w przedbiegach pokonać ten stary z tradycjami. Jak widać &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Terroir" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;terroir&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; jest ważniejsze niż historyczny bagaż. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6701093097/" title="salatka copy by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="salatka copy" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7168/6701093097_959f727130_o.jpg" width="589" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wiosenna sałatka z kurczakiem i romanesco&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;mieszane liście sałat i innej zieleniny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;rzeżucha&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;liście rukoli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;pęczek rzodkiewek pokrojonych w plasterki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 jajka pokrojone w ósemki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 upieczone piersi kurczaka, pokrojone w kostkę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 ugotowany kalafior romanesco, podzielony na różyczki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Sos:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżeczki kaparów&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 filety anchovies odsączone z oleju&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka musztardy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 ml majonezu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki oliwy extra virgin&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;sól i świeżo zmielony pieprz do smaku &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;utarty parmezan do posypania sałatki&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Składniki sałatki układamy w naczyniu, w którym zamierzamy ją podać na stół.&amp;nbsp; Wszystkie składniki sosu miksujemy w malakserze. Sałatkę polewamy sosem i posypujemy startym parmezanem. Podajemy z bagietką lub grzankami i białym winem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-5210216717840721343?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/01/wiosenna-saatka-w-styczniu.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>26</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-4339538574895266874</guid><pubDate>Sun, 08 Jan 2012 22:18:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-08T22:18:50.095Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Produkty regionalne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Portugalia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Podróże</category><title>Ananas z limonką i wanilią</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6661894953/" title="Pineapple Plantation near Ponta Delgada by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pineapple Plantation near Ponta Delgada" height="605" src="http://farm8.staticflickr.com/7003/6661894953_914966dec9_o.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Ananas to jeden z moich ulubionych owoców. W Portugalii nie ma trudności ze zdobyciem tych odpowiednio dojrzałych i wysokiej jakości. Wspominałam już kiedyś o &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2009/06/ananas-z-atlantydy.html" target="_blank"&gt;ananasach hodowanych w samej Portugalii &lt;/a&gt;( a konkretnie na Azorach). W Fajã de Baixo na przedmieściach Ponte Delgada, stolicy wyspy São Miguel, są gigantyczne szklarnie z polami ananasów. Mój mąż bywa na Azorach raz w miesiącu i ostatnio dostał zadanie obfotografowania jednej z plantacji. Zawsze wydawało mi się to fenomenalne, że na niepozornym krzaczku wyrasta taki imponujący owoc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Rozkwit plantacje ananasów na Azorach zaczęły przeżywać jednocześnie z upadkiem hodowli cytrusów, które dotknęła w XIX wieku jakaś plaga. W 1876 r. było na wyspie São Miguel już 40.000 tych roślin. Szklarnie budowane są do dzisiaj z drewna i szkła. Wiosną maluje się je na biało, gdyż ananasy lubią ciepełko, ale nie przepadają za bezpośrednim światłem słonecznym (w tropikach sadzi się je pomiędzy rzędami drzew kauczukowych lub palm kokosowych). Ananasy lubią też "zadymę". Wieczorem wstawia się do szklarni pojemniki z palącymi się liśćmi bananowców, wytwarzającymi mnóstwo dymu i zostawia się je wewnątrz przez całą noc. Ten zabieg powoduje, że rośliny kwitną w jednakowym czasie. Ananasy to leniuchy, owocują tylko co dwa lata. ;)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6661795369/" title="Pineapple Plantation near Ponta Delgada by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pineapple Plantation near Ponta Delgada" height="813" src="http://farm8.staticflickr.com/7147/6661795369_4c40285fc2_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ananasy z wyspy São Miguel to odmiana &lt;i&gt;Smooth-Cayenne&lt;/i&gt;, są mniejsze, ale bardziej aromatyczne niż te rosnące w Ameryce Południowej. Język portugalski ma zresztą 2 słowa na określenie tego owocu. &lt;i&gt;Ananás&lt;/i&gt; - jest bardziej kwaskowaty, niezbyt duży, ale za to bardzo aromatyczny. &lt;i&gt;Abacaxi&lt;/i&gt; - to duży, mocno wydłużony owoc, jest słodszy, ale ma nieco słabszy zapach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja dzisiaj użyłam właśnie &lt;i&gt;abacaxi&lt;/i&gt; do mojego deseru. Często podaję ananasy polane tylko odrobiną wina porto albo z &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2009/06/ananas-z-atlantydy.html" target="_blank"&gt;sosem z zielonych listków&lt;/a&gt;. Dzisiaj zrobiłam coś innego, choć równie prostego - skropiłam ananasa syropem z brązowego cukru, soku z limonki i wanilii i starłam na niego limonkową skórkę. Efekt był całkiem ciekawy. Na drugi raz użyję jednak bardziej kwaskowatego &lt;i&gt;ananás&lt;/i&gt;, myślę że w zestawieniu ze słodkim syropem powinien być jeszcze lepszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jeszcze tylko podpowiedź jak wybrać dojrzałego ananasa. Gdy Maciej kupuje nam ananasy na lotnisku na Azorach (jest tam sklep tylko z tymi owocami, pięknie pakowanymi w eleganckie pudełka) nie ma z tym problemu. Pani go pyta kiedy zamierzamy ananasa jeść i sprzedaje takiego, który osiągnie idealną dojrzałość w wyznaczonym terminie. Co jednak zrobić, gdy nie mamy pod bokiem super kompetentnego sprzedawcy ananasów? Są teorie, że należy kierować się tym, żeby zewnętrzne liście korony łatwo się oddzielały. Ja jednak podpatrzyłam Portugalczyków, którzy zawsze wąchają owoce. I rzeczywiście, gdy ananas intensywnie pachnie zawsze jest gotowy do konsumpcji.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6662134673/" title="Pineapple in vanilla lime syrup by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pineapple in vanilla lime syrup" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7018/6662134673_3c577a8f5e_o.jpg" width="557" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Ananas z limonką i wanilią&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 duży ananas, obrany i pokrojony na ćwiartki, a później na cienkie plasterki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;skórka i sok z 1 limonki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki jasnego brązowego cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;ziarenka wyskrobane z 1 przeciętej na pół laski wanilii&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Cukier podgrzewamy z sokiem z limonki i wanilią, aż wszystko dobrze się rozpuści (nie ma potrzeby go zagotowywać). Polewamy syropem plasterki ananasa i posypujemy skórką z limonki. Wstawiamy do lodówki na 30 min, żeby smaki się przemacerowały. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-4339538574895266874?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/01/ananas-z-limonka-i-wanilia.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>9</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-5520390959081239877</guid><pubDate>Wed, 04 Jan 2012 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2012-01-04T07:00:06.565Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Mięsa - wieprzowina</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Morskie stwory</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Podróże</category><title>Gumbo z krewetkami i okrą z Luizjany</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6619334371/" title="Gumbo by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Gumbo" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7169/6619334371_99fa35b06e_o.jpg" width="543" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jestem wielbicielką &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt;, sztandarowego dania kuchni Luizjany. Od czasu spróbowania go po raz pierwszy w Nowym Orleanie staliśmy się w domu jego fanami i często je przygotowujemy.&amp;nbsp; Ulubionym Maćka i Łukasza jest &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/01/samochodem-przez-usa-gumbo-z-nola-w.html" target="_blank"&gt;wieprzowe &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt; z ciemną zasmażką &lt;i&gt;roux&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, które już na blogu pokazywałam. Trudno je nazwać dietetycznym, powiedziałabym, że to danie dla męskich mięsożerców.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dzisiaj chciałam zaprezentować nieco lżejszą odmianę z krewetkami i &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Okra" target="_blank"&gt;okrą&lt;/a&gt; (nazywana też botanicznie piżmianem jadalnym). Ta ostatnia to afrykańskie warzywo, należące do tej samej rodziny do malwa i hibiskus, które jeszcze niewolnicy sprowadzili do Luizjany. Moja wersja &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt; wpisana jest w tradycję tego, co w Nowym Orleanie uznaje się za kuchnię &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Louisiana_Creole_people" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;creole&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Obowiązkowo zawiera owoce morza (u mnie to jedynie krewetki) i pomidory. Robi się to &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt; szybko, nie wymaga długiego wystawania przy garnku i mieszania &lt;i&gt;roux&lt;/i&gt;, a w dodatku efekt jest świeższy i delikatniejszy. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6619334381/" title="Gumbo by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Gumbo" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7014/6619334381_67546e3253_o.jpg" width="502" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Istnieją 3 metody zagęszczania &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt;. Pierwszy to wspomniana już zasmażka &lt;i&gt;roux&lt;/i&gt;. Drugi to autochtoniczna dla Luizjany roślina &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sassafras_albidum" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;sassafras&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; z której robi się proszek &lt;i&gt;filé&lt;/i&gt;, dodawany później do dania. Ostatni sposób to użycie okry, nazywanej też żartobliwie, ze względu na kształt, &lt;i&gt;lady's fingers&lt;/i&gt;, czyli damskie paluszki. Okra delikatnie zagęszcza &lt;i&gt;gumbo&lt;/i&gt;, w czasie gotowania wydzielając śluzowatą substancję, która w miarę podgrzewania znika. W Portugalii można ją dostać w każdym niemal sklepie. Ta powszechna obecność okry to chyba wpływ kuchni afrykańskich, skąd pierwotnie roślina ta się wywodzi i gdzie jest intensywnie wykorzystywana.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wrzucam jeszcze kilka migawek z Nowego Orleanu, z naszej podróży w 2009 roku. To jedno z miast, do którego chciałabym jeszcze wrócić. Jazzowo-bluesowe rytmy, afrykańskie &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Louisiana_Voodoo" target="_blank"&gt;voodoo&lt;/a&gt;, ażurowa architektura domów i francuskie wpływy w języku i w kuchni to mieszanka wybuchowa, którą można znaleźć tylko i wyłącznie tam. Zapraszam Was na nowoorleańskie smaki, znakomite zresztą do podania, gdy mamy chmarę gości w ten karnawałowy czas.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6619334395/" title="New Orleans gumbo by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="New Orleans gumbo" height="907" src="http://farm8.staticflickr.com/7162/6619334395_0c5c9c4d33_o.jpg" width="712" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Gumbo z krewetkami i okrą&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;750 g świeżej okry &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki oliwy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;500 g kiełbasy &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Andouille" target="_blank"&gt;andouille&lt;/a&gt; (lub wędzonej, wieprzowej kiełbasy), pokrojonej w półplasterki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 cebule, pokrojone w kostkę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 czerwona i 1 zielona papryka, pokrojona w kostkę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 gałęzie selera naciowego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;8 świeżych pomidorów, bez skóry i pokrojonych w kostkę (lub 2 puszki pomidorów po 390 g każda) &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;4 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/4 łyżeczki pieprzu cayenne&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka tymianku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 l bulionu z owoców morza&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;700 g średniej wielkości obranych krewetek &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 i 1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka oregano&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;biały ugotowany na sypko ryż do podania&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Z okry odkrawamy czubki i szypułki. Kroimy ją na plasterki. W dużym żeliwnym garnku lub na dużej głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy na niej kiełbasę. po kilku minutach dodajemy okrę i ciągle mieszając smażymy przez ok. 10-15 min. Dodajemy cebulę, papryki oraz seler i smażymy jeszcze ok. 10-15 min, aż nitki śluzu z okry znikną, a warzywa zmiękną. Teraz dodajemy pomidory, czosnek, cayenne, liście laurowe, tymianek i dusimy przez kilka minut. Dodajemy bulion, przykrywamy i dusimy na maleńkim ogniu przez 15-20 min.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Krewetki przyprawiamy papryką, pieprzem, solą i oregano. Zostawiamy na kwadrans. Dodajemy krewetki do warzyw i na minimalnym ogniu dusimy jeszcze przez 3-5 min. Podajemy z natką pietruszki i ryżem na sypko. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-5520390959081239877?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/01/gumbo-z-krewetkami-i-okra-z-luizjany.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>12</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-7228687343205359076</guid><pubDate>Fri, 30 Dec 2011 20:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-30T21:57:56.432Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><title>Bavarois z granatami i noworoczne życzenia</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6601782927/" title="Bavarois by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Bavarois" height="545" src="http://farm8.staticflickr.com/7174/6601782927_0e13e281fc_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Bavarois,&lt;/i&gt; nazywane też kremem bawarskim, mimo nazwy jest francuskie z pochodzenia.&amp;nbsp; Deser jest banalnie prosty i ma zwykle efektowny kształt. Miał go już w swoim repertuarze na początku XIX wieku Carême, zwany królem kucharzy i kucharzem królów. Portugalczycy również bardzo &lt;i&gt;crème bavaroise&lt;/i&gt; lubią i często przygotowują. Ja też się z nim zaprzyjaźniłam mieszkając na Półwyspie Iberyjskim&amp;nbsp; i często robię na deser. Bardzo popularna w sezonie jest wersja truskawkowa.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6602372659/" title="Grenade fruit by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Grenade fruit" height="610" src="http://farm8.staticflickr.com/7009/6602372659_db6a2a3d54_o.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To co pokazuję dzisiaj to wariacja zimowa, z granatami na które sezon zaczyna się tu późną jesienią i trwa przez ładny kawałek zimy. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze mam problemy z wyjmowaniem takich deserów z formy. Mimo, że w dzisiejszych czasach powinno być łatwiej, bo formy są zazwyczaj silikonowe, ja zawsze trzymam je w ciepłej wodzie za długo lub za krótko i kończę z roztopionym kremem lub jeszcze gorzej z kawałkami nieoderwanymi wewnątrz formy. Kto tych ceregieli z wyjmowaniem z formy nie lubi, może przygotować deser zwyczajnie (choć nie tradycyjnie, bo klasyczne &lt;i&gt;bavarois&lt;/i&gt; jest zazwyczaj robione w fikuśnej formie do galaretki) w szklanych pucharkach. Granaty pięknie kontrastują ze śnieżnobiałym kremem. Tym deserem, zamiast tradycyjnym u nas w domu tortem, będziemy witać Nowy Rok. Owocowo-kremowym zestawem chcemy trochę odreagować makowo-bakaliowe słodycze świąteczne. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czas na noworoczne życzenia. Jak to dość pokrętnie, ale całkiem logicznie sformułowała wczoraj Felicidade, moja koleżanka z pracy (notabene ma piękne imię - Felicidade to po portugalsku szczęście) - oby to co najlepsze w Starym Roku było tym co najgorsze w nadchodzącym Nowym Roku. &lt;i&gt;Feliz Ano Novo!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6601948743/" title="Bavarois by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Bavarois" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7173/6601948743_06b0b87491_o.jpg" width="502" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Bavarois z granatami&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;forma o pojemności ok. 1,3 l &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 puszka (395 g) słodzonego mleka skondensowanego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;sok i skórka otarta z 1 cytryny &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;500 ml śmietany kremówki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;4 płatki żelatyny (ok. 2 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 granaty&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Sok i skórkę z cytryny mieszamy z mlekiem skondensowanym. Żelatynę moczymy w zimnej wodzie odsączamy zostawiając w rondelku ok. 3 łyżki wody i na minimalnym ogniu rozpuszczamy. Wlewamy ją do mleka z cytryną i dobrze mieszamy. Kremówkę ubijamy i łączymy z mlekiem. Przelaną zimną wodą formę lub pucharki wypełniamy kremem i zostawiamy do stężenia, najlepiej na całą noc.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Przed podaniem kroimy wzdłuż na pół granaty i uderzając w skórę drewnianą łyżką wytrzepujemy z nich nasiona. Wyjmujemy formę z lodówki, wstawiamy do gorącej wody i wykładamy zastygnięty krem odwracając formę na duży talerz. Wokół bavarois rozsypujemy nasionka granatu. Jeśli przygotowaliśmy bavarois w indywidualnych porcjach posypujemy je po wierzchu ziarenkami granatu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-7228687343205359076?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/12/bavarois-z-granatami-i-noworoczne.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>22</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-2112313878610032620</guid><pubDate>Sat, 24 Dec 2011 14:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-24T19:12:00.584Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Boże Narodzenie</category><title>Boże Narodzenie 2011</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6563862035/" title="Xmas in Portugal by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas in Portugal" height="779" src="http://farm8.staticflickr.com/7034/6563862035_f5d4dd4849_o.jpg" width="700" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wszystkim moim czytelnikom składam najserdeczniejsze świąteczne życzenia. Spędźcie to Boże Narodzenie tak jak sobie wymarzyliście. U nas w Porto aura tradycyjnie niezbyt zimowa. Zapraszam na migawki z naszego dzisiejszego przedpołudniowego spaceru. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6564006801/" title="Xmas in Portugal by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas in Portugal" height="1192" src="http://farm8.staticflickr.com/7161/6564006801_c8681808bc_o.jpg" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kwitną kamelie, bratki, pojawiają się pąki na azaliach. Znaleźliśmy 
nawet zagubioną hortensję. Jesteśmy też jak widać w sezonie cytrusowym. Spotkaliśmy również Mikołaja na rowerze nad 
rzeką. Bardzo życzliwie zgodził się na krótką sesję fotograficzną. Zaniepokoiło nas tylko, że gdzieś zgubił worek z prezentami. ;) Wesołych Świąt dla Was wszystkich!!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6564006665/" title="Xmas in Portugal by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas in Portugal" height="1194" src="http://farm8.staticflickr.com/7024/6564006665_16940b3620_o.jpg" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-2112313878610032620?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/12/boze-narodzenie-2011.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>17</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-654162208609374241</guid><pubDate>Wed, 14 Dec 2011 19:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-14T19:19:56.185Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Mięsa - drób</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Boże Narodzenie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Miesa</category><title>Śródziemnomorska rolada z piersi indyka</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6430269141/" title="Mediterranean Roast Turkey Breast by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Mediterranean Roast Turkey Breast" height="555" src="http://farm8.staticflickr.com/7015/6430269141_2082eaa1b4_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Na święta mam swój żelazny repertuar, ale zawsze dumam co by tu nowego dodać w kwestii mięsnej. Prawie zawsze robię &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/03/bardzo-czosnkowy-schab-w-zioach.html" target="_blank"&gt;mój czosnkowy schab&lt;/a&gt;, ale w zeszłym roku tradycyjną u nas &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2008/12/witeczna-pier-z-indyka.html" target="_blank"&gt;pierś indyka po jamajsku&lt;/a&gt; zastąpił dzisiejszy przepis.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zawsze po kilku dniach Świąt dochodzę do wniosku, że bożonarodzeniowym problem jest brak świeżych i lekkich smaków. Bo trudno przecież do tej kategorii zaliczyć dania na bazie kapusty, grzybów czy maku. Ten przepis jest lekkim ukłonem w stronę śródziemnomorskiej kuchni. Pesto i pasta z suszonych pomidorów mają na celu dodać piersi z indyka trochę świeżości.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja użyłam domowego pesto z &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/07/pesto-bazyliowe-z-orzeszkami-piniowymi.html" target="_blank"&gt;mojego przepisu&lt;/a&gt; zmiksowanego ze świeżą szałwią. Miałam w lecie oprócz papryk i pomidorów sporą hodowlę różnych gatunków bazylii. Również szałwia rośnie tutaj jak szalona. Mam jej na balkonie 2 wielkie donice, o które o zgrozo wcale się nie troszczę, a to miłe ziółko mimo to pięknie sobie radzi przez okrągły rok. W doniczkach był w tym roku w lecie taki gąszcz, że część szałwii wmiksowałam do bazyliowego pesto z całkiem przyjemnym efektem. Jeśli nie macie na podorędziu świeżej szałwii dajcie do nadzienia po prostu więcej zwykłego pesto.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6430269237/" title="Mediterranean Roast Turkey Breast by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Mediterranean Roast Turkey Breast" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7143/6430269237_ff83a91e56_o.jpg" width="677" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Rolada z piersi indyka z czerwono-zielonym nadzieniem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pierś indyka o wadze ok. 2,2 kg&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Zielone nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;5 łyżek pesto&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 łyżki listków szałwii &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 łyżki orzeszków piniowych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 łyżki startego parmezanu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oliwa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;sól i pieprz do smaku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;b&gt;Czerwone nadzienie:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;8 suszonych pomidorów w oliwie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 łyżki orzeszków piniowych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 łyżki startego parmezanu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oliwa &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;sól i pieprz do smaku&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Pasta do natarcia z zewnątrz:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4 łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 łyżeczki suszonej cebuli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1/2 łyżeczki suszonego rozmarynu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 łyżeczka tymianku cytrynowego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 i 1/2 łyżeczki skórki startej z cytryny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 łyżka kaparów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 łyżeczka soli morskiej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 łyżki oliwy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;plasterki boczku i liście laurowe do obłożenia rolady&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bawełniana nitka do związania&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pierś indyka rozkroić ostrym nożem na prostokąt, który da się zwinąć w roladę&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przygotować 2 rodzaje nadzienia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pesto zmiksować w malakserze z szałwią, 2 ząbkami czosnku, 2 łyżkami orzeszków piniowych i 3 łyżkami parmezanu. Jeśli pasta jest za gęsta (musi dać się rozsmarować na mięsie) dodać trochę oliwy. Doprawić do smaku solą i pieprzem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Suszone pomidory zmiksować z 2 ząbkami czosnku, parmezanem i orzeszkami piniowymi. Jeśli pasta jest za gęsta również rozcieńczyć ją oliwą. Doprawić do smaku solą i pieprzem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przygotować pastę do natarcia wierzchu miksując ze sobą w malakserze wszystkie składniki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na 1/3 powierzchni rozkrojonej piersi indyka (wzdłuż krótszego brzegu) nałożyć pastę pomidorową, na resztę powierzchni pastę z pesto. Natrzeć indyka z wierzchu ziołową pastą. Obłożyć plastrami bekonu. Związać bawełnianą nitką. Pod nitkę wsunąć kilka listków laurowych. Pierś włożyć do rękawa foliowego do pieczenia (lub zawinąć szczelnie w folię aluminiową) i zostawić na 3 godz lub na całą noc w lodówce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Piec w nagrzanym do 200ºC piekarniku, najlepiej w foliowym rękawie do pieczenia (lub w folii  aluminiowej). Czas pieczenia w moim wypadku wynosił ok. 1 i 1/2 godz (zwykle jest to ok. 45 - 50 min na 1 kg mięsa).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-654162208609374241?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/12/srodziemnomorska-rolada-z-piersi-indyka.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>17</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-8591617177761178071</guid><pubDate>Fri, 02 Dec 2011 14:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-12-03T12:23:27.320Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Boże Narodzenie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - drożdżowe</category><title>Bożonarodzeniowy stollen z Drezna</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6440988839/" title="Xmas Stollen by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas Stollen" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7011/6440988839_b1551bcb1f_o.jpg" width="674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nadszedł grudzień i jakoś niespodziewanie zrobiło się całkiem niedaleko do Świąt. Dla mnie to czas dumania, m.in. nad tym, co tym razem znajdzie się na naszym stole. :) Na pewno nie zabraknie starych tradycyjnych polskich potraw (np. &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2006/12/uszka-znad-wilji.html" target="_blank"&gt;uszek&lt;/a&gt;, które robiła moja wileńska prababcia, &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2009/12/paszteciki-krucho-drozdzowe-z-kapusta-i.html" target="_blank"&gt;pasztecików z kapustą i grzybami&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/03/bardzo-czosnkowy-schab-w-zioach.html" target="_blank"&gt;czosnkowego schabu&lt;/a&gt; mojej Mamy czy &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2006/12/witeczne-strucle-makowe.html" target="_blank"&gt;makowych strucli&lt;/a&gt;). Pojawią się też takie dania, bez których moja rodzina nie wyobraża sobie Świąt w naszym domu i stały się taką naszą młodszą nieco tradycją (jak &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/12/sledzie-po-jurszczynsku.html" target="_blank"&gt;śledzie po jurszczyńsku&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2008/12/bn-mj-witeczny-miodownik.html" target="_blank"&gt;miodownik&lt;/a&gt;).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6440989055/" title="Xmas Stollen by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas Stollen" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7169/6440989055_b7124d276e_o.jpg" width="593" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Będą też na pewno, jak co roku, jakieś nowości w świątecznym repertuarze. To też już stało się u nas zwyczajem, że zawsze wypróbujemy coś mniej typowego. Jeśli nowy przepis wszystkim zasmakuje ma nawet szansę wejścia do stałego świątecznego menu. Tak się stało z &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2006/12/witeczne-grzane-wino.html" target="_blank"&gt;grzanym winem&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2008/12/witeczna-pier-z-indyka.html" target="_blank"&gt;piersią indyka z Jamajki&lt;/a&gt;, które od kilku lat goszczą obowiązkowo na naszym stole. Wychodzi na to, że mamy dość eklektyczne Boże Narodzenie. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6441600225/" title="Xmas stollen by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas stollen" height="750" src="http://farm8.staticflickr.com/7167/6441600225_33f223ab07_o.jpg" width="532" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zapraszam Was dzisiaj do wypróbowania mojego ulubionego bożonarodzeniowego ciasta. Trochę mało patriotycznie jest nim, mający korzenie u naszych zachodnich sąsiadów, drezdeński stollen.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pełen bakalii, często jeszcze z marcepanowym wsadem, szczodrze pędzlowany masłem i obsypany grubą warstwą cukru pudru ma jeszcze tę dodatkową zaletę, że dobrze się przechowuje. To w przedświątecznym zamieszaniu jest cecha nie do pogardzenia, bo można przygotować go zanim jeszcze nadejdzie szczyt bożonarodzeniowej gorączki. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6440989181/" title="Xmas Stollen by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas Stollen" height="455" src="http://farm8.staticflickr.com/7149/6440989181_0c97c49ba0_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na krótką historię drożdżowego stollena i obrazkową instrukcję formowania ciasta zapraszam do nowego &lt;a href="http://issuu.com/lawendowy-dom/docs/lawendowydom-zima2011" target="_blank"&gt;zimowego numeru Lawendowego Domu&lt;/a&gt;, gdzie w dziale "Prywatna Piekarnia" ukazał się mój przepis.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie lubiącym zabaw z formowaniem podpowiem, że można tę niemiecką struclę wrzucić do keksówki i tak upiec. Nie uzyskamy ściśle tradycyjnego kształtu (różnicę możecie zobaczyć na moich zdjęciach), ale gwarantuję, że smak się nie zmieni.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6440988927/" title="Xmas Stollen by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Xmas Stollen" height="577" src="http://farm8.staticflickr.com/7027/6440988927_c9c9eaf091_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Bożonarodzeniowy stollen&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;ilość: 2 sztuki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zaczyn:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;100g mąki&lt;br /&gt;175 ml mleka&lt;br /&gt;3 i 1/2 łyżeczki (11,5 g) drożdży instant lub ok. 45 g świeżych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ciasto właściwe:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;400 g mąki&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;90 g cukru &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;150 g roztopionego masła&lt;br /&gt;75 ml mleka&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki mielonego kwiatu muszkatołowca (lub gałki muszkatołowej)&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki mielonego kardamonu&lt;br /&gt;1/8 łyżeczki mielonych goździków&lt;br /&gt;skórka starta z 1/2 cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dodatki do ciasta: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;200 g suszonych owoców (w tym:  100 g drobnych jasnych i ciemnych rodzynek i reszta żurawin, wiśni i czarnej porzeczki) 75 ml ciemnego rumu do namoczenia owoców &lt;br /&gt;40 g drobno posiekanych migdałów&lt;br /&gt;25 g smażonej skórki pomarańczowej, posiekanej w drobną kostkę 25 g smażonej skórki cytrynowej, posiekanej w drobną kostkę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;b&gt;Nadzienie (opcjonalne):&lt;/b&gt;&lt;br /&gt; 200 g masy marcepanowej&lt;br /&gt;140 g cukru pudru &lt;br /&gt;1 łyżka ciemnego rumu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wierzch: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;75 g roztopionego masła&lt;br /&gt;75 g cukru pudru do posypania&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;WYKONANIE:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zaczyn:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przygotować zaczyn ze 150g mąki wymieszanej z drożdżami i mlekiem. Zostawić w cieple przykryty do wyrośnięcia na 30 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ciasto właściwe:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Do aktywnego zaczynu dodać resztę mąki (400 g), wymieszanej z przyprawami, solą, cukrem i skórką otartą z cytryny. Wlać lekko roztrzepane jajko. Na koniec dodać roztopione masło i mleko. Wyrabiać w maszynie do chleba (na programie do wyrabiania ciasta), ręcznie lub w mikserze z hakiem do ciasta drożdżowego, aż ciasto będzie elastyczne i gładkie. Zostawić do wyrośnięcia aż podwoi objętość na ok. 1godz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dodatki do ciasta:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na wysypanej mąką stolnicy spłaszczyć ciasto dłońmi na okrągły placek. Dodać owoce z rumem, migdały i smażone skórki z cytrusów. Zagnieść ciasto tak, aby równomiernie rozprowadzić bakalie w cieście. Podzielić na 2 części i uformować z nich kule. Każdą rozwałkować tak, aby ciasto było cieńsze w środku, a grubsze na dwóch przeciwległych końcach (z jednego końca nieco wyższe i grubsze niż z drugiego). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nadzienie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zagnieść marcepan z cukrem pudrem oraz rumem i uformować w 2 wałki. Powinny być one nieco krótsze niż długość rozwałkowanego ciasta. Na środkowej cieńszej części ciasta wzdłuż grubszego i wyższego brzegu ułożyć wałek marcepanu. Zawinąć na niego przeciwległą część ciasta, wcześniej lekko podwijając boki ciasta na końcówki wałka, żeby marcepan nie wypłynął w czasie pieczenia.&amp;nbsp; Kantem dłoni ucisnąć ciasto z wierzchu wzdłuż, z obu stron wałka marcepanu. Jeśli nie używamy marcepanu formowanie ciasta jest w zasadzie identyczne, nie trzeba się jedynie martwić podwijaniem boków.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Owinąć stolleny wielokrotnie złożonymi pasmami folii aluminiowej (lub włożyć w metalowe obręcze albo nawet do zwyłej keksówki). Całą foliową konstrukcję umocować spinaczami biurowymi. Zostawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości, mniej więcej na 45 min. &lt;br /&gt;Piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC przez ok. 30-40 min.&amp;nbsp;Nie powinno się stollenów przepiec.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po upieczeniu:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze ciepłe stolleny szczodrze pędzlować&amp;nbsp; ze wszystkich stron roztopionym masłem i posypać grubo cukrem pudrem. Gdy wystygną zawinąć w folię przezroczystą i zostawić w szczelnym pojemniku. Tuż przed podaniem odświeżyć wierzch posypując dodatkową warstwą cukru pudru. Można je przechowywać do kilku tygodni, nadają się również do zamrożenia.  &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-8591617177761178071?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/12/bozonarodzeniowy-stollen-z-drezna.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>16</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-6689881976461688020</guid><pubDate>Sun, 27 Nov 2011 16:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-27T17:01:06.729Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - tarty</category><title>Kasztanowa tarta z gruszkami i malinami</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6412093303/" title="uderzeniowe by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="uderzeniowe" height="750" src="http://farm7.staticflickr.com/6230/6412093303_60a43e1eb1_o.jpg" width="625" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kombinowałam jak tu zużyć nadmiar kupionych kasztanów. Listopad upływa w Portugalii pod znakiem tych jadalnych orzechów. Drzewo&lt;i&gt; Castanea sativa&lt;/i&gt; występowało kiedyś jedynie na Półwyspie Apenińskim, wraz z podbojami rzymskich legionów rozpowszechniło się jednak na całym północnym wybrzeżu Morza Śródziemnego. Gdy na ulicach pojawiają się sprzedawcy pieczonych w węglowych piecykach kasztanów to znak, że na dobre zaczęła się jesień. Takie kupione w czasie weekendowego listopadowego spaceru są bezkonkurencyjne.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6412093513/" title="1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="1" height="700" src="http://farm7.staticflickr.com/6233/6412093513_f1aa42aa3e_o.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Można je jednak przygotować i w domu. Ja, jak zwykle w przypadku delikatnych mdławo-słodkich smaków, wolę kasztany podawać na słono. Najlepiej pieczone z grubą morską solą, gotowane z liśćmi laurowymi lub jako dodatek do indyka czy kurczaka.&amp;nbsp; Że wszystko co powyżej już w tym sezonie ćwiczyłam, zaryzykowałam dziś kasztany na słodko. Są składnikiem nadzienia tarty, które wzbogaciłam jeszcze wanilią. Dla przełamania kasztanowego smaku dodałam gruszki i maliny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Spód do tarty ma dodatek kakao i drugiego bardzo portugalskiego składnika - mąki z chleba świętojańskiego. To zmielone strąki z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Chleb_%C5%9Bwi%C4%99toja%C5%84ski" target="_blank"&gt;drzewa karobowego&lt;/a&gt;, nazywanego tutaj &lt;a href="http://www.cgalgarve.com/produtos/alfarroba.htm" target="_blank"&gt;alfarrobeira&lt;/a&gt;. Uprawia się go w znanym turystom regionie Algarve na południowym, zwróconym w stronę Afryki wybrzeżu Portugalii. Kraj jest trzecim największym na świecie producentem chleba świętojańskiego. Mąka ta ma charakterystyczny smak i ciemnoczekoladowy kolor. W wypiekach zastępuje się nią kakao. nie przejmujcie się jednak, jeśli nie macie jej pod ręką - spód do ciasta mozna upiec jedynie z dodatkiem kakao. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6412093831/" title="2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="2" height="750" src="http://farm7.staticflickr.com/6211/6412093831_9f7a6241a0_o.jpg" width="554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Tarta z kasztanowym nadzieniem, gruszkami i malinami&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&amp;nbsp;forma do tarty z wyjmowanym dnem o średnicy 27 cm&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kruche ciasto:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;175 g mąki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;15 g mąki z chleba świętojańskiego*&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;20 g (1/4 szkl) kakao&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;50 g (1/4 szkl) cukru pudru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g zimnego masła&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 żółtko &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1-2 łyżki lodowatej wody, jeśli potrzeba&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka bułki tartej&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;450g obranych i ugotowanych kasztanów**&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;375 ml (1 i 1/2 szkl) mleka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;100 ml śmietanki kremówki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;100 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 laska wanilii, przecięta wzdłuż&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 jajka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;4 gruszki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g malin&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki mleka &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Do podania:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;gęsta kwaśna śmietana ubita z cukrem waniliowym&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kruche ciasto: &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Mieszamy w dużej misce obie mąki, sól, kakao i cukier. Dodajemy pokrojone w kostkę masło i szybko zagniatamy, aż zacznie przypominać kruszonkę. Dodajemy żółtko i jeśli trzeba wodę i wyrabiamy aż utworzy kulę. Owijamy w folię przezroczystą i schładzamy w lodówce przez 30 min. Nagrzewamy piekarnik do 180ºC.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Wałkujemy i wykładamy ciastem przygotowaną uprzednio formę do tarty. Posypujemy ciasto z wierzchu bułką tartą i kładziemy na nie papier do pieczenia, na który wysypujemy suchą fasolę, ryż lub ceramiczne paciorki do pieczenia. Podpiekamy przez 10 min, po tym czasie wyjmujemy papier z obciążeniem i pieczemy jeszcze przez 5 min. Wyjmujemy i studzimy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie: &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Do rondelka wlewamy mleko, śmietankę i wsypujemy kasztany. Dodajemy szczyptę soli i ziarenka wyskrobane z laski wanilii razem z samą laską. Gotujemy aż kasztany zaczną się niemal rozpadać przez ok. 20-30 min na malutkim ogniu. Studzimy i wyjmujemy laskę wanilii. Miksujemy kasztanową mieszankę na gładką masę ("nogą" malaksera lub w blenderze) i dodajemy 3 jajka dobrze ubijając trzepaczką.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Obieramy gruszki, kroimy je w ósemki i spryskujemy sokiem z cytryny, żeby nie sczerniały. Masę kasztanową wlewamy na wystudzony spód tarty, na wierzchu rozkładamy gruszki i maliny. Smarujemy mlekiem wystające kawałki gruszek. Zapiekamy przez ok. 30-35 min aż masa się zetnie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Podajemy z kwaśną śmietaną ubitą z cukrem waniliowym. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;*jeśli nie mamy mąki to dajemy zamiast niej więcej kakao&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;** zamiast świeżych kasztanów można użyć niesłodzonego purée kasztanowego, trzeba wtedy dodać nieco mniej mleka&lt;/i&gt;&lt;i&gt; ok. 350 ml i nie ma potrzeby długiego gotowania, wystarczy ok. 10 min.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-6689881976461688020?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/11/kasztanowa-tarta-z-gruszkami-i-malinami.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>11</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-9214896611129415541</guid><pubDate>Mon, 21 Nov 2011 21:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-21T21:23:51.466Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><title>Mus z mlecznej czekolady z Baileys</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6372765599/" title="Baileys Chocolate Mousse by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Baileys Chocolate Mousse" height="750" src="http://farm7.staticflickr.com/6231/6372765599_0e1913a30e_o.jpg" width="548" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baileys .... Mój ukochany likier. W kategorii słodkich alkoholi absolutny numer jeden. Jego istnienie jest powodem poważnego zagrożenia alkoholizmem w moim przypadku. Smak boski, nie podejmuję się go opisywać, bo moje marne pióro nie da sobie z tym rady. Najlepsze co kulinarnie ma do zaoferowania Irlandia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6372766043/" title="Baileys Chocolate Mousse by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Baileys Chocolate Mousse" height="607" src="http://farm7.staticflickr.com/6108/6372766043_f24d53cef7_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Proponuję dzisiaj mus czekoladowy dla dorosłych na bazie Baileys. Boski irlandzki likier jest w nim wyraźnie wyczuwalny. Nie zamieniajcie czekolady na gorzką, mleczna wydobywa z Baileys niewiarygodnie łagodne i subtelne nuty smakowe.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6372766353/" title="Baileys Chocolate Mousse by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Baileys Chocolate Mousse" height="607" src="http://farm7.staticflickr.com/6052/6372766353_57f8849522_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tak sobie myślę, że można by podać ten mus z owocami. Wydaje mi się, że dobrze komponowałyby się tutaj cytrusy czy ananasy. Niezłe byłyby też chyba maliny lub wiśnie w syropie. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6372765187/" title="Baileys Chocolate Mousse by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Baileys Chocolate Mousse" height="623" src="http://farm7.staticflickr.com/6227/6372765187_3155fb37cb_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
U nas w domu nie udało się tych zestawów smakowych przetestować. Mus zniknął jak sen złoty, w postaci czystej, bez żadnych dodatków. Po prostu w mgnieniu oka. ;)&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6372765399/" title="Baileys Chocolate Mousse by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Baileys Chocolate Mousse" height="750" src="http://farm7.staticflickr.com/6056/6372765399_70bfb17369_o.jpg" width="548" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Mus z mlecznej czekolady z Baileys&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;200 g mlecznej czekolady&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;40 g masła&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 jajka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki likieru Bailey's &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;200 ml śmietanki kremówki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Czekoladę razem z masłem roztapiamy na parze lub w mikrofalówce. Żółtka lekko roztrzepujemy. Ostudzoną czekoladę dodajemy łyżkami do żółtek, ciągle ubijając trzepaczką. Na koniec dodajemy po łyżce likier Bailey's za każdym razem dobrze ubijając. Gdyby masa się warzyła nie przejmujemy się tylko nadal ubijając podgrzewamy ją na parze, aż ponownie stanie się gładka i lśniąca. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Ubijamy kremówkę i dodajemy do niej łyżkami masę czekoladową ciągle ubijając. Białka ubijamy na sztywno z solą i cukrem i łączymy delikatnie z musem. Rozkładamy do kompotierek i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na minimum kilka godzin. Przed podaniem można ozdobić migdałami i wiórkami czekolady.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-9214896611129415541?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/11/mus-z-mlecznej-czekolady-z-baileys.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>22</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-641591448080864473</guid><pubDate>Sun, 13 Nov 2011 14:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-13T14:40:44.123Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - tarty</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - owocowe</category><title>Żurawinowy paj z owocami jesieni</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6339476415/" title="Apple cramberry Pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple cramberry Pie" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6217/6339476415_6ceb07d2dd_o.jpg" width="553" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wczoraj wracałam późnym wieczorem z pracy i doszłam do wniosku, że zepsuł mi się termometr w samochodzie. Tuż przed godziną 23.00, w połowie listopada wskazywał 24ºC. Tak to bywa, gdy wieje wiatr z południowego-wschodu, czyli jakby nie było z Sahary. Dzisiaj Atlantyk dał odpust afrykańskim powiewom i przyniósł nam ciepły deszcz. Mamy więc trochę dziwaczną, ale jednak jesień. Będzie więc znowu jesienne ciasto.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niedawno pisałam peany o szarlotce i nie zostawiłam suchej nitki na anglosaskich ciastkach. A dzisiaj proszę - przyszła koza do woza. ;) Znowu coś amerykańskiego. Paj - jak na zbliżające się Święta Dziękczynienia hucznie obchodzone na Zachodniej Półkuli przystało.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6340313674/" title="Apple cramberry Pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple cramberry Pie" height="585" src="http://farm7.static.flickr.com/6221/6340313674_5c45231da1_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie taki to znowu całkiem zwykły paj. Z królującymi jesienią jabłkami, pigwą i gruszkami. Plus czymś w rodzaju żurawinowo-pomarańczowej galaretki. Ja miałam żurawiny mrożone (tylko takie tu mogę dostać w pobliskim ruskim sklepie), ale jak najbardziej można użyć świeżych. Sezon na nie chyba też mniej więcej teraz się zaczyna. Owocowego nadzienia wydaje się strasznie dużo (to aż 2 kg świeżych owoców) - ale to jest właśnie cały urok tej tarty. Proporcje niemalże dietetyczne - mnóstwo owoców i cieniuteńka warstwa ciasta.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6340313756/" title="Apple cramberry Pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple cramberry Pie" height="577" src="http://farm7.static.flickr.com/6045/6340313756_e48a5c4f12_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zrobiłam dwa paje wizualnie nieco się od siebie różniące. Jeden ma na wierzchu ozdobną kratkę, a drugi klasyczny pajowy dekielek, tylko z małą dziurka na środku, żeby wypuścić parę w czasie pieczenia. Pobawiłam się również odrobinę z nadzieniem. W jednym cieście ułożyłam na dnie warstwę żurawinowej galaretki, a na niej poszatkowane owoce. W drugim - wymieszałam czerwoną galaretkę z resztą owoców. Ciekawa jestem, która wersja Wam bardziej&amp;nbsp; przypadnie do gustu. Podajemy nasze listopadowe desery z &lt;i&gt;crème fraîche&lt;/i&gt; (lub jeszcze lepiej z pyszną, polską, gęstą kwaśną śmietaną), bitą śmietana lub gałką lodów waniliowych.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Żegnam Was jesiennym smacznego! &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6340313602/" title="Apple cramberry Pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple cramberry Pie" height="562" src="http://farm7.static.flickr.com/6044/6340313602_29350e6148_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Żurawinowy paj z owocami jesieni&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 dość głębokie foremki do pie o wewnętrznej średnicy 17 cm&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Żurawinowa galaretka:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g cukru &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;skórka otarta z 1/2 pomarańczy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;sok z 2 pomarańczy (ok. 125 ml)&lt;br /&gt;250 g żurawin &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 i 1/2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (można zastąpić mąką ziemniaczaną)&lt;br /&gt;1 łyżka wody&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kruche ciasto:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;400 g mąki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/4 łyżeczki soli &lt;br /&gt;
&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g masła&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;6 łyżek lodowatej wody&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie z jesiennych owoców:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 kg kwaśnych jabłek (np. szarej renety)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/2 kg gruszek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/2 kg pigwy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;sok z 1 cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;i&gt;2 łyżki skrobi kukurydzianej&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;i&gt;(można zastąpić mąką ziemniaczaną)&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;100 g (1/2 szkl) cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wierzch:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&amp;nbsp;kilka łyżek mleka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki cukru wymieszane z 1/4 łyżeczki cynamonu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Żurawinowa galaretka:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;Żurawiny
 zagotowujemy z sokiem, skórką pomarańczową oraz cukrem w rondelku. 
Gotujemy bez przykrycia przez ok. 20-30 min aż sos zgęstnieje. Skrobię 
kukurydzianą rozrabiamy w łyżce wody i dodajemy do żurawin, gotujemy 
jeszcze przez 1-2 min. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcia.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kruche ciasto:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;Mąkę mieszamy z solą i cukrem. Dodajemy zimne, pokrojone w kosteczkę masło i zagniatamy aż będzie przypominać kruszonkę (można to zrobić ręcznie lub w malakserze). Dodajemy stopniowo po łyżce lodowatej wody i zagniatamy. Nie musimy koniecznie zużyć całej wody - wystarczy tyle, żeby ciasto utworzyło plastyczną kulę. Owijamy w folię przezroczystą i wstawiamy na 30 min do lodówki.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Po tym czasie wyjmujemy i cienko rozwałkowujemy. Wykładamy ciastem dwie wysmarowane masłem i wysypane bułką tartą foremki, pozostawiając fartuszek ciasta wystający poza brzeg foremek na ok. 2-3 cm. Okrawamy nożyczkami nadmiar ciasta. Dno wyłożone ciastem posypujemy odrobiną bułki tartej. Foremki i resztę niezużytego ciasta wstawiamy do lodówki.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie z jesiennych owoców:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Nagrzewamy piekarnik do 200ºC. &lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Obieramy wszystkie owoce ze skórki. Pigwy ścieramy na tarce o dużych oczkach. Jabłka i gruszki szatkujemy na cienkie plasterki. &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Dodajemy sok z cytryny, cukier, cynamon i skrobię kukurydzianą. Wszystkie składniki nadzienia dobrze mieszamy.&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Przygotowanie pajów:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Rozwałkowujemy resztę ciasta. Nakładamy na dno jednego paja połowę galaretki z &lt;/i&gt;&lt;i&gt;żurawin. Na nią wykładamy połowę nadzienia. Przykrywamy ciastem, docinamy brzegi ciasta do wielkości tych pod spodem i dobrze je sklejamy. Podwijamy brzeg ciasta pod spód do wielkości formy i robimy ozdobny brzeg. &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Pędzlujemy mlekiem i posypujemy cukrem z cynamonem. Na środku nacinamy ciasto na krzyż, żeby para miała gdzie uchodzić.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Drugą tartę możemy przygotować inaczej. Pozostałą galaretkę żurawinową mieszamy z reszta nadzienia. Wykładamy całość do wyłożonej ciastem foremki. Z rozwałkowanego ciasta wycinamy podłużne paski i układamy z nich na cieście ozdobną kratkę. &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Pędzlujemy ciasto mlekiem i posypujemy cukrem z cynamonem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Pieczemy przez 15 min w 200ºC, a następnie przez 40-45 w 180ºC.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-641591448080864473?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/11/zurawinowy-paj-z-owocami-jesieni.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>19</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-1745505230405441907</guid><pubDate>Wed, 09 Nov 2011 09:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-09T09:26:53.332Z</atom:updated><title>Cud miód</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Spotkała mnie ostatnio przemiła rzecz. Moje zdjęcie posłużyło jako model do obrazu. Chciałam Wam więc dzisiaj pokazać słoiczek miodu, którego oryginał znajdziecie w poście &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/02/wielowarstwowy-miodownik-na-walentynki.html" target="_blank"&gt;"Wielowarstwowy miodownik na Walentynki"&lt;/a&gt; namalowany przez Hanię Sitek. Pani Hania prowadzi blog &lt;a href="http://haniasitek.blogspot.com/" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;Hania Sitek - colours of my life&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, gdzie pokazuje również inne swoje świetne prace (nie tylko kulinarne). &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6328628862/" title="miod by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="miod" height="667" src="http://farm7.static.flickr.com/6093/6328628862_e0a56a6afa_o.jpg" width="672" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-1745505230405441907?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/11/cud-miod.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-6618171334962182022</guid><pubDate>Sat, 05 Nov 2011 17:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-05T17:17:39.719Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Hiszpania</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Produkty regionalne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Podróże</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Wina</category><title>Toro - nie samym winem żyje człowiek (choć kropelka nigdy nie zaszkodzi)</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6303163422/" title="Toro, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Toro, Spain" height="500" src="http://farm7.static.flickr.com/6240/6303163422_e0d7177c75_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="color: #444444; font-size: x-small;"&gt;Kolegiata w Toro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Trafiamy tu przypadkiem w drodze powrotnej z Segowii do Portugalii. To mała miejscowość pomiędzy Zamorrą a Valladolid. Ma piękną kolegiatę, z malowanym w żywe i ponoć autentyczne kolory &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3rtico_de_la_Majestad" target="_blank"&gt;portalem&lt;/a&gt;. Podobno zbliżoną kolorystykę miały oryginalnie wszystkie takie płaskorzeźby w średniowieczu. Niestety mamy pecha - &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Colegiata_de_Santa_Mar%C3%ADa_la_Mayor_%28Toro%29" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;Colegiata de Santa María la Mayor&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; jest w remoncie, a nasz portal całkowicie zasłonięty. Trzeba to jednak zrozumieć, nie można być przecież egoistą - konserwatorzy zabytków chcą zachować te kolory dla przyszłych pokoleń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
U podnóża miasta miała miejsce ważna bitwa z Portugalczykami o sukcesję tronu kastylijskiego. W tym przypadku to o dziwo - zwykle pacyfistycznie usposobieni - Portugalczycy wszczęli awanturę wtrącając się w hiszpańskie niesnaski o dziedziczenie. Popierali zasadniczo legalną następczynię tronu i nawet wygrali drugi etap bitwy, jednak Hiszpanie i tak dopięli celu i wybrali kogo chcieli. Coś musieli Portugalczycy przeczuwać, że się mieszali do kastylijskiej sukcesji, bo gdy z ich interwencji wyszły nici, na tronie za miedzą zasiedli &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Reyes_Cat%C3%B3licos" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;Reyes Católicos&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; (królowie katoliccy) Izabela i Ferdynand, a Hiszpania się zjednoczyła i niebotycznie urosła w siłę. Przy okazji jeszcze za ich panowania odkryto Amerykę i ostatecznie pozbyto się z Półwyspu Iberyjskiego Maurów. Niewielu władców w historii może się poszczycić takimi osiągnięciami (żeby nie było zbyt różowo trzeba dodać, że za ich czasów zaczęła też działać Święta Inkwizycja).&amp;nbsp; Pole bitwy można podziwiać z położonego wysoko nad nim placu wokół kolegiaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Rynek Toro cały jest upstrzony kafejkami, barami z tapas i winem oraz - co się bardzo dobrze składa - sklepikami z produktami regionalnymi. Maciej znika natychmiast między regałami z winem. Okazuje się, że Toro ma swoją własną apelację i aż 51 producentów wina na 12.000 mieszkańców. Jakoś w powodzi iberyjskich win maleńki region &lt;a href="http://www.dotoro.com/es/index.php" target="_blank"&gt;Denominación de origen Toro&lt;/a&gt; nam dotąd umykał. Okazuje się, że było to wielkie niedopatrzenie. Hiszpanie bardzo sobie wina z Toro cenią, co widać również po dość wysokich cenach. A może to wpływ sąsiedztwa&amp;nbsp; pobliskiej Ribera del Duero.... Najważniejszą odmianą winorośli jest tu autochtoniczna &lt;i&gt;Tinta de Toro&lt;/i&gt;. Znaleziono dowody na to, że uprawiana jest w regionie od 210 r p.n.e. Okazało się jednak po analizie DNA, że genetycznie jest to w zasadzie &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Uva_tempranillo" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;tempranillo&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; i teraz często funkcjonuje jako synonim tego ostatniego. Tak czy siak, jest to bardzo szlachetna winorośl, dająca wina o potężnym potencjale i możliwości długiego przechowywania. Praktycznie większość roczników od lat 90-tych ubiegłego wieku uznawana jest za znakomite.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6302642807/" title="Toro, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Toro, Spain" height="1536" src="http://farm7.static.flickr.com/6231/6302642807_e5921579f9_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;div style="color: #444444;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571" style="font-size: x-small;"&gt;Główna ulica Toro. Sklepy z regionalnymi specjałami, w jednym z nich, wśród worków z fasolą, matka właścicielki, która była naszym przewodnikiem po winach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571" style="font-size: small;"&gt;Ja przyglądam się jak dwie Hiszpanki kupują wielkie koło sera. Jest on owczy, przypomina na oko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;manchego&lt;/span&gt;&amp;nbsp;
 i waży - bagatela - jedynie 3 kg. Podejrzewam, że klientki albo mają 
ogromną rodzinę albo ten ser można długo przechowywać. Gdy później wdaję się
 w dyskusję ze sprzedawczynią okazuje się, że to jednak to drugie. Nie 
pierwszy raz zresztą widzę w Hiszpanii zakup ulubionego gatunku sera w 
ilościach hurtowych. Nabywam oczywiście i ja kawałek 
plus jeszcze mniejsze kółko innego koziego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585178" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585179" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;Maćka
 w międzyczasie osacza dwójka eleganckich starszych państwa, którzy 
okazują się być rodzicami właścicielki. Opowiadają mu całą historię 
rodziny i sklepu i z lubością doradzają jakie wybrać wina z regionu. 
Maciej całkowicie zdaje się na ich wybór. Nie 
pierwszy już raz się to zdarza, że tubylcy pomagają &lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;nam &lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;w zakupie win i muszę przyznać, że jeszcze nigdy się nie zawiedliśmy.&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585182" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585221" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;Na ladzie piętrzą się płaty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bacalao&lt;/span&gt;
 (suszonego dorsza, kochanego przez Hiszpanów prawie równie mocno jak 
przez Portugalczyków). Na podłodze stoją jutowe worki z przeróżnymi 
rodzajami fasoli, ciecierzycy i soczewicy. Hiszpanie wielką wagę 
przywiązują do swoich roślin strączkowych. Nie kupują byle czego. Jakość
 jest priorytetem - w skupieniu przesypują w dłoniach i oceniają 
ziarenka, ich gładką skórkę, równą wielkość itp. Centrum Hiszpanii 
słynie zresztą z dań na bazie &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Legumbre" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;legumbres&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585240" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585241"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;W małej cukierni kupujemy regionalne słodycze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Repelada&lt;/span&gt;
 to płaskie, dość spore owalne ciasto, posypane obficie cukrem i całymi 
migdałami. &lt;i&gt;Panecillos de anís&lt;/i&gt; (zwane też &lt;i&gt;panicicos&lt;/i&gt;) to zaś ozdobnie plecione lub nacinane 
słodkie chlebki aromatyzowane anyżem. Ja nie jestem wielbicielką tej 
przyprawy, ale z hiszpańskimi słodyczami o dziwo całkiem dobrze się 
komponuje. Wszystkie te wypieki są typowe dla miejscowości Toro, jak od 
razu nie omieszkuje nam napomknąć sprzedawczyni.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6302970147/" title="2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="2" height="620" src="http://farm7.static.flickr.com/6239/6302970147_76ac57bf53_o.jpg" width="483" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585241"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;span style="color: #444444; font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Panecillos de anís - &lt;/i&gt;słodkie drożdżowe chlebki z anyżem z Toro.&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585241" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;Próbuję później w domu 
znaleźć przepis na &lt;i&gt;repeladas&lt;/i&gt;, które mi bardzo zasmakowały. Zwłaszcza wierzch z chrupiącego cukru i zrumienionych migdałów jest warty grzechu. Mimo tego, że
 jestem posiadaczką stosów książek o kuchni hiszpańskiej (wstyd mi się 
przyznać, że o wiele mam ich więcej niż tych dotyczących kulinariów 
portugalskich) zadanie okazuje się skomplikowane. Uciekam się też do 
netu, koresponduję nawet z hiszpańskim blogerem, który pasjonuje się 
regionalnymi słodyczami. Podsyła mi kilka przepisów, ale od razu widzę, 
że z żadnego z nich nie wyjdą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;repeladas&lt;/span&gt; jakie jadłam. Te z Toro były na pewno z mąką, być może nawet z hołubionym w kastylijskim 
cukiernictwie smalcem, przepisy, które dostaję to zaś coś w rodzaju 
migdałowych makaroników na białkach, niewątpliwie smacznych, ale to jednak niezupełnie to czego szukam. Jak na razie musiałam się poddać, wygląda na to, że to ciasto - przynajmniej chwilowo - pozostanie sekretem małego miasteczka w sercu Kastylii. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585252"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6303494850/" title="1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="1" height="620" src="http://farm7.static.flickr.com/6100/6303494850_d9d0886d7e_o.jpg" width="568" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #444444; text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Repelada&lt;/i&gt; - enigmatyczne ciasto z Toro, posypane cukrem i całymi migdałami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585425"&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;10
 km na północ od Toro czeka na nas jeszcze jedna nieznana turystycznym 
przewodnikom perełka - zamek Villalonso, położony w szczerym polu. Takie widoki są dosyć pospolite w sercu Kastylii, ale mi nieodmiennie przywodzą na myśl perypetie &lt;i&gt;Don Quijote&lt;/i&gt;. To nazwisko zawsze mnie doprowadza do frustracji jeśli chodzi o możliwości pisowni. &lt;i&gt;Don Quijote&lt;/i&gt; to niby po kastylijsku, choć na oryginale Cervantesa jest jeszcze inaczej - &lt;i&gt;Don Quixote&lt;/i&gt;. A po polsku będzie jak ? Słownik PWN twierdzi, że Don Kichot albo nawet Donkiszot. ;) Wracając do malowniczych zamków i błędnych rycerzy -&amp;nbsp; my byliśmy &lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;co prawda &lt;/span&gt;&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;w niewłaściwej Kastylii. Włóczyliśmy się bowiem po Castilla y León, a nie donkiszotowskiej Castilla-La Mancha, ale to już w sumie czepianie się szczegółów, bo krajobrazy są zasadniczo podobne. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6302642985/" title="Toro, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Toro, Spain" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6048/6302642985_fb008d4ab7_o.jpg" width="597" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585426"&gt;
&lt;div style="color: #444444; text-align: center;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571" style="font-size: x-small;"&gt;Zamek Villalonso w pobliżu miasteczka Toro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;&lt;br /&gt;
  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div id="yui_3_2_0_13_1320098445585460" style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span id="yui_3_2_0_13_132009844558571"&gt;W sumie Toro i okolice były dla nas niezwykle miłą niespodzianką. To małe miasteczko i jego obrzeża okazały się pełne nie tylko architektonicznych i historycznych, 
ale także smakowitych atrakcji. Na pewno tu jeszcze kiedyś zajrzymy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-6618171334962182022?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/11/toro-nie-samym-winem-zyje-czowiek-choc.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>14</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-2083778515098247409</guid><pubDate>Mon, 31 Oct 2011 13:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-11-05T11:12:08.399Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dynie Cukinie Bakłażany</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dania bezmięsne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Włochy</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Makarony i kluski</category><title>Festiwal Dyni: Dyniowe gnocchi z szałwiowym masłem</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6296623914/" title="Pumpkin and sage gniocchi by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pumpkin and sage gniocchi" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6108/6296623914_da88da15d1_o.jpg" width="590" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ziemniaczane potrawy wyjątkowo dobrze się spisują w roli &lt;i&gt;comfort food&lt;/i&gt;. Tego, jak to ktoś świetnie nazwał, "jedzenia na pocieczenie" jakoś szczególnie potrzebujemy w zimniejszej porze roku. U nas wszelkie odmiany ziemniaczanych klusek bardzo są lubiane, zwłaszcza przez mojego syna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dzisiaj wersja jesienna, w lekko pomarańczowym kolorze. W dodatku nadająca się na &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2011/10/festiwal-dyni-2011.html"&gt;Festiwal Dyni&lt;/a&gt;, którego gospodynią jest jak zwykle &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/?bloggerURL=/"&gt;Bea ze Szwajcarii&lt;/a&gt;. Bowiem oprócz ziemniaków w moich &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt; jest dynia. Użyłam odmiany dyni piżmowej, z angielska zwanej &lt;i&gt;butternut&lt;/i&gt;, którą jest moja ulubioną. Te &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt; są troszkę bardziej pracochłonne od zwykłych ziemniaczanych, bo dynię trzeba upiec, a następnie jeszcze zmiksować i dobrze odparować. Zyskujemy jednak ciekawszy smak i delikatniejszą konsystencję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6299826196/" title="5 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="5" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6235/6299826196_f063c512c5_o.jpg" width="639" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W samej produkcji klusek należy przestrzegać wszystkich zasad obowiązujących przy kopytkach - wybrać mączyste ziemniaki, dobrze odparować po ugotowaniu, przepuszczać je przez praskę jeszcze ciepłe. Co do ilości mąki, to oczywiście naszym celem jest użyć jej możliwie jak najmniej. Polecam tu jako drogowskaz mój &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2006/01/kopytka-bliskie-idealu.html" target="_blank"&gt;stary post o kopytkach&lt;/a&gt; - nigdy nie ważę mąki, jej ilość oceniam objętościowo. Dzielę ciasto w misce na 4 części, 1/4 wyjmuję i powstałe zagłębienie wypełniam mąką. Potem wrzucam odłożone ciasto i wszystko szybko wyrabiam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Osobna historia to formowanie &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt;. Można to robić z użyciem widelca. Bardzo ładnie pokazano to na tym &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=eOAe0ILN_1g"&gt;filmiku&lt;/a&gt;. Mi to zawsze marnie wychodzi . Zakupiłam nawet kiedyś we Włoszech specjalny przyrząd do formowania tych klusek - coś w rodzaju drewnianej deseczki z rowkami i patyczkiem. Przyznam jednak uczciwie, że tak czy siak moje &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt; to zawsze brzydale. W dodatku najdalej w połowie formowania tracę cierpliwość i pozostałe &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt; kończą w garnku z wrzącą wodą w kształcie starych, dobrych kopytek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6296624074/" title="Pumpkin and sage gniocchi by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pumpkin and sage gniocchi" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6041/6296624074_2800296388_o.jpg" width="763" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
Polecam gotowanie &lt;i&gt;gnocchi&lt;/i&gt; na wolnym ogniu, od wypłynięcia na wierzch jeszcze najwyżej ze 2 min, tak żeby się nie porozpadały. Nie omińcie ostatniego, kluczowego dla smaku dania, etapu - lekkiego przesmażenia na maśle z listkami świeżej szałwii.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Potrawa świetnie smakowała w towarzystwie czerwonego wina z regionu Douro &lt;a href="http://wina.no.sapo.pt/douro.htm/index.html#castellodalbareserva2009" target="_blank"&gt;Castello d'Alba Reserva Tinto 2009&lt;/a&gt; . Producenta znaliśmy dotąd raczej z białych win, ale to młode czerwone okazało się miłą niespodzianką. Sporo nut owoców jagodowych i wiśni, no i mnóstwo łagodnych przypraw (dominował cynamon i goździki). Przyjemne zrównoważone taniny, jak na całkiem młode wino. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6296624280/" title="Pumpkin and sage gniocchi by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pumpkin and sage gniocchi" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6225/6296624280_120b137370_o.jpg" width="646" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Dyniowe gnocchi z masłem i szałwią&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;porcja na 3-4 osoby&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ciasto na gnocchi:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; dynia typu butternut ok. 800g &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 2 łyżki oliwy&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;800 g mączystych ziemniaków&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;ok. 3/4 szkl utartego parmezanu&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 2 jajka&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 1 i 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka świeżo zmielonego białego pieprzu&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 3 łyżeczki soli&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; mąka, ok. 1 i 1/2 - 2 szkl &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Do odsmażenia:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;75 g masła&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 3 łyżki świeżych listków szałwii&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;starty parmezan do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nagrzewamy piekarnik do 200ºC. Przekrawamy dynię wzdłuż na pół. Wyjmujemy nasiona i włóknisty środek. Układamy na blaszce i smarujemy oliwą. Pieczemy aż będzie całkowicie miękka ok. 1 godz. Obieramy ze skóry, a miąższ miksujemy. W rondelku na małym ogniu staramy się maksymalnie jak się da bez przypalenia odparować dyniowy przecier. Często mieszamy. Gdy uda nam się go pozbawiać wody i zgęstnieje zdejmujemy go z ognia i zostawiamy do wystudzenia. Mi zajęło to ok. 30 min na minimalnym ogniu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Gotujemy ziemniaki w osolonej wodzie w mundurkach aż będą bardzo miękkie. Odcedzamy i dobrze odparowujemy z resztek wody na niewielkim ogniu. Gorące kroimy w ćwiartki (nie obieramy) i przepuszczamy przez praskę do ziemniaków do dużej miski. Dodajemy przecier z dyni, parmezan, przyprawy i&amp;nbsp; jajka. Mieszamy widelcem, żeby składniki się połączyły, ale masa pozostała dość puszysta. Na wierzchu nożem zaznaczamy krzyż, który podziel masę na 4 części. 1/4 masy odkładamy, a powstałe wgłębienie wypełniamy mąką w potrzebnej objętości (ma być równa z poziomem reszty masy ziemniaczanej). Dodajemy resztę ziemniaków i szybko wyrabiamy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Na dobrze wysypanej mąką stolnicy z kolejnych partii ciasta (resztę trzymamy w lodówce) formujemy z masy wałki o średnicy 3-4 cm i kroimy je na 2-3 cm odcinki. Każdą kluseczkę przyciskamy palcem o zęby odwróconego widelca, żeby uzyskać charakterystyczny kształt gnocchi. Rozkładamy na wysypanej mąką stolnicy i partiami gotujemy w bardzo lekko perkoczącej wodzie. Czekamy aż wypłyną i gotujemy jeszcze chwilę (maksymalnie ze 2 minuty, nie dłużej bo zaczną się rozpadać). Wyjmujemy łyżką cedzakową na talerze, dobrze odsączając z wody i układając w jednej warstwie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Gdy wszystkie będą ugotowane rozgrzewamy na patelni połowę masła, wrzucamy połowę listków szałwii i smażymy przez 1-2 min, następnie dodajemy połowę gnocchi i lekko podsmażamy. Powtarzamy smażenie z pozostałym masłem, szałwią i kluseczkami.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Podajemy posypane startym parmezanem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-2083778515098247409?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/festiwal-dyni-dyniowe-gnocchi-z.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>14</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-1115008937240824240</guid><pubDate>Fri, 28 Oct 2011 11:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-28T12:41:09.776+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Polska</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - owocowe</category><title>Szarlotka z masą migdałową</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6288558408/" title="Apple pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple pie" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6213/6288558408_b12d94ae99_o.jpg" width="567" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnio czuję awersję do anglosaskich przepisów. Z książek, gazet i netu wyzierają na mnie ciągle mufinki, brownies i cupcakes. Zwłaszcza na te ostatnie nie mogę już patrzeć. Szczególnie, gdy udekorowane są kremem w jakichś nienaturalnych dla żywności kolorach, typu neonowy błękit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6286479309/" title="4 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="4" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6116/6286479309_f92806c8fa_o.jpg" width="546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Już Mikołaj Rej apelował, że Polacy nie gęsi... Można to odnieść i do pieczenia ciast. ;) Nie musimy robić tego, co nam podsuwa globalna wioska. Przecież mamy takie wspaniałe własne, klasycznie polskie ciasta. Jednak czasami robią się z nas gęsi i ja też należę do stada, bo ciągle coś mało patriotycznego popełniam - vide &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/search/label/Ciasteczka%20-%20mufiny%20i%20babeczki"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2008/01/czekoladowi-indywidualici-czyli.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i jeszcze &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2007/02/brownies-z-baileys.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Ale dzisiaj powiedziałam sobie - dosyć! I postanowiłam zrobić wreszcie coś porządnie polskiego, przynajmniej w rodowodzie. Nie będzie jednak całkowitej ortodoksji. Będą wariacje na temat. Moja siostra donosi mi, że w Polsce sezon jabłkowy w pełni, będzie więc coś z tym rajskim owocem w roli głównej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6288037305/" title="Apple pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple pie" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6059/6288037305_25121c88da_o.jpg" width="556" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Upiekłam już setki chyba szarlotek, więc ciągle szukam czegoś nowego. Popularne są w polskich domach szarlotki z warstwą piany z białek albo przekładane masą budyniową. Nie raz mnie nimi częstowano w tzw. "gościach". U mnie w domu panowie nie lubią szarlotek z bezą, ja za to jakoś nie gustuję w gęstej budyniowej masie. Pomyślałam więc, co by było gdyby połączyć je ze sobą? Bezę i masę. Wyobraźcie sobie, że budyniowa masa wzbogacona mielonymi migdałami i pianą zachowuje się w upieczonej szarlotce bardzo ciekawie. Jak puszysty krem, ale bez watowatej lepkości pieczonej na cieście bezy. Przypomina trochę francuskie &lt;a href="http://www.bbc.co.uk/food/frangipane"&gt;&lt;i&gt;frangipane&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, ale jest o wiele lżejsza. Zapraszam do wypróbowania mojego przepisu. ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6288558500/" title="Apple pie by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Apple pie" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6224/6288558500_241efbac6c_o.jpg" width="559" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Szarlotka z masą migdałową &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;blaszka 28 x 35 cm &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kruche ciasto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;500 g mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;200 g jasnobrązowego cukru&lt;br /&gt;1 op. cukru waniliowego&lt;br /&gt;20 dag zimnego masła&lt;br /&gt;5 żółtek&lt;br /&gt;3-5 łyżek gęstej kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Masa:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 op. budyniu śmietankowego (każde na 1/2 l mleka)&lt;br /&gt;375 ml tłustego mleka&lt;br /&gt;125 ml skondensowanego niesłodzonego mleka&lt;br /&gt;50 g masła&lt;br /&gt;125 g zmielonych migdałów&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego lub kilka kropli olejku migdałowego &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;5 białek&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;175 g cukru&lt;br /&gt;1 i 1/2 kg kwaśnych jabłek (np. szarej renety)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;150-200 g dżemu morelowego lub galaretki z jabłek (ja miałam dżem z jabłek, winogron i kiwi)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kruche ciasto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem waniliowym i brązowym. Dodać masło pokrojone w kostkę. Zagnieść. Dodać żółtka i ponownie szybko zagnieść. Teraz stopniowo dodawać śmietanę, aż ciasto utworzy kulę (nie trzeba dodawać całej ilości, wystarczy tylko tyle śmietany, żeby się dobrze zagniotło). Ciasto podzielić na pół. Jedna połowę włożyć do lodówki, a drugą do zamrażalnika na ok. 30 min.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Nagrzać piekarnik do 180ºC. Ciastem z lodówki wyłożyć blaszkę, wcześniej wysmarowaną masłem i wysypaną tartą bułką. Podpiec ok. 10 min w piekarniku. Wystudzić.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Masa:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ugotować budynie bez cukru na mleku i mleku skondensowanym. Do ciepłego budyniu dodać 50 g masła, wmieszać migdały i ekstrakt migdałowy. Białka ubić z cukrem i szczyptą soli. Połączyć z wystudzonym budyniem, dodając najpierw kilka łyżek piany i dobrze mieszając, a potem już ostrożnie resztę piany, tylko do połączenia się w jednolitą masę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jabłka poszatkować w cienkie plasterki i wymieszać z dżemem. Ilość użytego dżemu zależy od kwaśności jabłek, im słodsze owoce tym mniej go będzie potrzeba. Wyłożyć jabłka na podpieczony, wystudzony spód, na nie rozsmarować migdałową masę, a na wierzch zetrzeć na tarce o dużych oczkach resztę ciasta z zamrażarki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piec przez ok. 60 min w &lt;/i&gt;&lt;i&gt;180ºC&lt;/i&gt;&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-1115008937240824240?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/szarlotka-z-masa-migdaowa.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>15</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-4638741169272581176</guid><pubDate>Fri, 21 Oct 2011 23:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-30T22:57:51.067Z</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dodatki do glownych dan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dania bezmięsne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sosy Dipy Pasty</category><title>Pieczone słodkie ziemniaki z azjatyckim sosem</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6260354212/" title="Sweet potatos by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Sweet potatos" height="537" src="http://farm7.static.flickr.com/6163/6260354212_31f6fa2247_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dzisiaj bardziej jesienne danie niż w poprzednim wpisie, bo i pogoda&amp;nbsp; się trochę ustatkowała i temperatury spadły z 30ºC na tutejsze typowe 24ºC. Czyli wreszcie mamy jesień. Pomidory i papryki jeszcze w ogródku na krzakach sobie spokojnie czerwienieją, bo tu nigdy nie ma przymrozków, tak że krzywda im się nie stanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wznowiliśmy z Łukaszem - po przerwie w czasie upałów, gdy ja odmawiałam współpracy - nasze wieczorne przebieżki z domu na plażę. Wreszcie, dzięki temperaturom bardziej przyjaznym człowiekowi, nie wracam mokra jak szczur, ale i tak ledwie żyję goniąc za moją latoroślą. Ale taki to już los, gdy się ktoś podjął biegać z 17-latkiem. Portugalczycy "joggingują" już w kurtkach - w końcu jesień to nie żarty. My - forpoczta ludów dalekiej północy - w koszulkach bez rękawów i krótkich spodenkach. ;) Gdy tylko na naszej trasie pojawiają się jakieś ładniejsze dziewczyny moje dziecko natychmiast oddala się ode mnie z prędkością naddźwiękową i udaje, że mnie nie zna. :)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wróćmy jednak do spraw kuchennych. W końcu po tych biegach trzeba coś przekąsić. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pataty"&gt;Słodkie ziemniaki&lt;/a&gt;, zwane też patatami lub batatami, odkryłam dopiero po wyjeździe do Portugalii. W sklepach bywają tu 2 gatunki, z wierzchu wyglądające niemal identycznie - fioletowo-brązowa skórka i wydłużony kształt, jak wypisz wymaluj torpeda. Za to wnętrze może być kremowo-białe lub pięknie pomarańczowe. Ta druga odmiana jest powszechna w Ameryce Północnej. Latynosi za to cenią chyba bardziej tę pierwszą. Ja przychylam się do gustów północy, te pomarańczowe wewnątrz pataty mają moim zdaniem wyrazistszy smak, no i bez dwóch zdań są ciekawsze wizualnie. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Użyłam więc dzisiaj atrakcyjnych kolorystycznie ziemniaków o intensywnie pomarańczowym wnętrzu. Uwielbiam je z kontrastującymi słonymi i pikantnymi dodatkami. Nie jadłam ich chyba nigdy na słodko, jak to lubią Amerykanie na Święto Dziękczynienia (robią z nich nawet nadzienie do paja).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W dzisiejszym moim przepisie dodatki w postaci intensywnego w smaku maczadełka są dalekowschodnie w charakterze. U nas w domu te dziwaczne patatowe pieczone frytki zniknęły w mgnieniu oka. Mam nadzieję, że i Wam zasmakują. Zainspirował mnie &lt;a href="http://www.marthastewart.com/336131/sweet-potato-wedges-with-sesame-soy-dipp"&gt;ten przepis&lt;/a&gt; Marthy Stewart.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6267077155/" title="dddddddddddddddd by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="dddddddddddddddd" height="650" src="http://farm7.static.flickr.com/6106/6267077155_60c97d7443_o.jpg" width="509" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Pieczone słodkie ziemniaki z azjatyckim sosem&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1kg słodkich ziemniaków&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki oliwy extra virgin&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka grubej morskiej soli&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Sos:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki grzybowego sosu sojowego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki czarnego octu ryżowego (black rice vinegar)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka oleju z prażonego sezamu (toasted sesame oil)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2-3 łyżki lekko uprażonego sezamu do podania&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Piekarnik nagrzewamy do 240ºC. Ziemniaki obieramy i&amp;nbsp;kroimy w ósemki. W dużej misce mieszamy ziemniaki z solą, pieprzem i oliwą. Rozkładamy na wyłożonej folią aluminiową dużej blaszce do pieczenia, w jednej warstwie. Pieczemy do miękkości, raz ostrożnie przewracając kawałki na drugą stronę, przez ok. 20-30 min.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Mieszamy ze sobą składniki sosu. Sezam podajemy w osobnej miseczce. Każdy kawałek ziemniaka moczymy w sosie, a następnie w sezamie. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-4638741169272581176?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/pieczone-sodkie-ziemniaki-z-azjatyckim.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>13</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-7299517960261796074</guid><pubDate>Sun, 16 Oct 2011 17:31:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-16T18:31:17.479+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><title>Pomarańczowy mrożony jogurt na patyku</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6249442201/" title="Popsicles by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Popsicles" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6043/6249442201_1bdfec4e60_o.jpg" width="646" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To już druga połowa października, a u nas w Porto przez dwa ostatnie tygodnie temperatury przekraczały 30ºC. To i tak nic szczególnego, bo w Alentejo, w portugalskim interiorze, słupek rtęci zbliżał się aż do 40ºC. Październik nie jest tu zimnym miesiącem, ale takiej jesiennej aury jak obecnie nie przypominam sobie odkąd tu mieszkam, czyli od 12 lat (jak ten czas leci....).&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6250016414/" title="Popsicles by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Popsicles" height="606" src="http://farm7.static.flickr.com/6233/6250016414_ab200d8ccb_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Cóż mi pozostało innego niż zrobić lody. Na patykach, bo maszyna do lodów w takich temperaturach radzi sobie średnio. Nie mam tej z elektrycznym agregatem chłodzącym tylko taką prostą z wkładem, który należy wcześniej zamrozić. Kiedyś nawet w czasie upałów wstawiałam ją do wnętrza lodówki i tam zostawiałam, żeby jakoś w chłodniejszym otoczeniu te moje lody ukręciła.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6250541184/" title="Popsicles by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Popsicles" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6117/6250541184_1dc1ef9b1b_o.jpg" width="553" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Moją dzisiejszą jogurtowo-pomarańczową masę można oczywiście zamrozić w maszynie do lodów - będzie wówczas idealnie gładka. Prościej jest jednak wlać ją do specjalnych lodowych foremek albo do plastikowych kubeczków lub nawet szklaneczek czy kieliszków (takie wyższe do wódki świetnie się sprawdzają). Ogromnie ważne jest na czas mrożenia szczelne przykrycie naszych foremek, bo lody z wielką łatwością chłoną w zamrażarce wszelkie zapachy. Owijamy je więc folią przeźroczystą i jeszcze dla pewności wkładamy do plastikowego worka.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6249442255/" title="Popsicles by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Popsicles" height="500" src="http://farm7.static.flickr.com/6221/6249442255_31a8fa9260_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To niezwykle prosty przepis i jak to w takich wypadkach zazwyczaj bywa wymaga doskonałych, najlepszej jakości produktów. Nigdy przenigdy nie używajcie do tych lodów soku pomarańczowego ze sklepu. Koniecznie trzeba mieć świeżo wyciśnięty z dojrzałych i aromatycznych pomarańczy. Jeszcze tylko gruba, pachnąca laska wanilii i gęsty, kremowy, delikatnie kwaskowy grecki jogurt i już możemy - no dobrze, jeszcze tylko kilka godzin w zamrażalniku - delektować się orzeźwiającym intensywnym w smaku zimnym deserem. &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6250016538/" title="Popsicles by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Popsicles" height="564" src="http://farm7.static.flickr.com/6104/6250016538_6ded0e28ce_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Pomarańczowy mrożony jogurt z wanilią &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;110g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 laska wanilii przekrojona wzdłuż&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125ml wody&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 ml naturalnego jogurtu greckiego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Cukier, wanilię i wodę zagotowujemy w rondelku i podgrzewamy na maleńkim ogniu, tak żeby tylko perkotało przez 1-2 min. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia. Wyskrobujemy ziarenka z laski wanilii do syropu, a samą laskę wyjmujemy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;W zależności od tego&amp;nbsp;jaką wolimy strukturę lodów sok pomarańczowy przecedzamy lub zostawiamy z drobinkami miąższu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Tak czy siak ma być go finalnie 250 ml. Mieszamy z syropem. Dodajemy jogurt i mieszamy lekko trzepaczką do piany aż znikną grudki i masa będzie całkowicie gładka. Staramy się nie roztrzepywać ani nie miksować, żeby lody nie zrobiły się zbyt rzadkie. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Wlewamy masę do foremek do lodów lub małych plastikowych kubeczków, zostawiając nieco miejsca u góry, bo po zamrożeniu zwiększy się objętość. Mrozimy przez 1- 2 godz i wbijamy patyczki (jeśli mamy foremkę, jest ona zwykle tak skonstruowana, że &amp;nbsp;patyczki można włożyć od razu). Zostawiamy w zamrażarce do całkowitego zamrożenia na kolejne 6-8 godz.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-7299517960261796074?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/pomaranczowy-mrozony-jogurt-na-patyku.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>12</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-1034895256910025986</guid><pubDate>Mon, 10 Oct 2011 20:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-10T21:01:51.190+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - serniki</category><title>Waniliowy sernik z owocami jagodowymi</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6224617042/" title="1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="1" height="800" src="http://farm7.static.flickr.com/6033/6224617042_338d28c4b3_o.jpg" width="645" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Od czasu czasu musi być sernik u mnie na blogu. Stali czytelnicy wiedzą dlaczego. Ciągle mieszka ze mną taki jeden sernikożerca i to dla niego się muszę okresowo trochę wykazać w kwestii serowych ciast. Zwłaszcza jak ma dużo nauki w szkole zwiększa się na nie zapotrzebowanie. A że jest w ostatniej klasie szkoły średniej i czekają go egzaminy A-levels, czyli odpowiednik naszej matury, w tym roku będzie się u nas piekło baaaardzo dużo serników.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6224096911/" title="2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="2" height="636" src="http://farm7.static.flickr.com/6019/6224096911_ee49c7c5d7_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dziś zrobiłam klasyczny sernik z naturalną wanilią. Urozmaicony jest zatopionymi w masie i piętrzącymi się na wierzchu na śmietanowej pierzynce malinami, jagodami i jeżynami. Spód prościutki - z maślanych kruchych ciasteczek &lt;a href="http://www.shipfrance.com/12+galettes+sablees+d+autrefois-alimentation-sucre-dv+france-61025.html"&gt;sablés&lt;/a&gt;, aromatyzowany skórką cytrynową. Zapraszam serdecznie do wypróbowania.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6224096991/" title="3 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="3" height="729" src="http://farm7.static.flickr.com/6154/6224096991_1ccabfd49b_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Waniliowy sernik z owocami&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;tortownica o średnicy 24-25 cm&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Spód:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g kruchych ciasteczek maślanych typu sablés&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;50 g &lt;/i&gt;&lt;i&gt;roztopionego &lt;/i&gt;&lt;i&gt;masła &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;skórka otarta z 1/2 cytryny&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 laska wanilii przekrojona wzdłuż na pół&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;100 ml śmietanki kremówki 30%&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;750 g gęstego serka homogenizowanego o 20% zawartości tłuszczu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;150 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;100 g kwaśnej śmietany 10%&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;4 jajka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g malin&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g jagód&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wierzch:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;200 ml gęstej kwaśnej śmietany&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 op. cukru waniliowego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 jagód&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;125 g malin&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;kilka jeżyn&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Spód:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Nagrzać piekarnik do 180ºC. Formę wyłożyć wewnątrz i z zewnątrz folią aluminiową. W malakserze zmiksować herbatniki z roztopionym masłem i skórką cytrynową. Pomagając sobie szklanką o płaskim dnie wyłożyć kruszynkami spód i boki tortownicy. Podpiec przez ok. 10-12 min. Wystudzić. Obniżyć temperaturę piekarnika do 160ºC. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nadzienie:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Do małego rondelka włożyć laskę wanilii i wyskrobane z niej nasionka, dolać słodką śmietankę. Doprowadzić do wrzenia i całkowicie ostudzić. Wyjąć laskę wanilii.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Krótko zmiksować ser z cukrem, śmietaną waniliową i kwaśną śmietaną. Dodawać pojedynczo jajka i za każdym razem krótko ubijać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Wylać masę serową na wystudzony spód. Wierzch posypać malinami i jagodami (niektóre owoce wciskamy w masę nieco głębiej). Piec w 160ºC przez ok. 60 min, aż brzegi będą sztywne a środek lekko chybotliwy. Zostawić w piekarniku do całkowitego wystudzenia, a następnie wstawić do lodówki na noc. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Wierzch:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Przed podaniem śmietanę wymieszać z cukrem waniliowym i rozsmarować na cieście. Posypać owocami.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-1034895256910025986?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/waniliowy-sernik-z-owocami-jagodowymi.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>19</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-7605889392058501590</guid><pubDate>Thu, 06 Oct 2011 22:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-10-10T22:46:36.153+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Hiszpania</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dodatki do glownych dan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Dania bezmięsne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Francja</category><title>Piperade czyli co Baskowie robią z papryką</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6214162312/" title="Piperrada is a typical Basque dish by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Piperrada is a typical Basque dish" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6238/6214162312_0f260132f6_o.jpg" width="546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
W lecie zawsze nas przytłacza ilość papryk zbieranych w przydomowym ogródku. Zawsze więc szukam niezawodnych przepisów na ich zagospodarowanie. Oprócz &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/08/urodzaj-na-zote-papryki-czyli-mole.html"&gt;pikantnych sosów&lt;/a&gt; i past, do których idą najostrzejsze chili pozostaje mi jeszcze zrobić coś z tymi mniej diabelskimi odmianami. &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/11/chluba-hiszpanskiej-galicji-czyli.html"&gt;Papryczki padrón&lt;/a&gt; i inne średniej wielkości zwykle nadziewam, zapiekam z różnymi nadzieniami i podaje na przekąskę. Odmiany z Nowego Meksyku lądują w &lt;a href="http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2010/11/skarb-nowego-meksyku-i-enchiladas.html"&gt;&lt;i&gt;enchiladas&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6214162384/" title="Piperrada is a typical Basque dish by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Piperrada is a typical Basque dish" height="600" src="http://farm7.static.flickr.com/6164/6214162384_de7c63c5b7_o.jpg" width="810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Potrawa za którą przepadamy - i która szczęśliwie aż prosi się o kilogramy papryk - jest &lt;i&gt;piperade&lt;/i&gt; (a właściwie poprawie w języku pochodzenia &lt;i&gt;biperrada&lt;/i&gt;). Danie ma swoje korzenie w kraju Basków. Nazwa wywodzi się od słowa &lt;i&gt;biper&lt;/i&gt; czyli papryka w języku &lt;i&gt;euskara&lt;/i&gt;. Można używać papryk w różnych kolorach (najczęściej baskijskie panie domu wybierają te czerwone i zielone), zazwyczaj stosuje się odmiany średnio ostre i łagodne. Niektórzy francuscy Baskowie utrzymują, że nie powinno się dodawać w ogóle słodkich papryk, a jedynie te bardziej ogniste. Oprócz papryk w daniu niezbędne są cebule, pomidory i mnóstwo czosnku. Dusimy wszystko powoli, na niewielkim ogniu, żeby papryki ładnie zmiękły, ale zachowały swój kształt.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6213649587/" title="Piperrada is a typical Basque dish by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Piperrada is a typical Basque dish" height="1031" src="http://farm7.static.flickr.com/6219/6213649587_3f98bf1ec9_o.jpg" width="810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="color: #666666; font-size: x-small;"&gt;Ría de Bilbao w noworoczny poranek 2011. Gotowa piperade. Papryki Beaver Dam z naszego ogrodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Podaje się &lt;i&gt;piperade&lt;/i&gt; jako dodatek do mięs i ryb albo jako danie główne. W tym ostatnim przypadku, do gotowego sosu umieszczonego w &lt;i&gt;la cazuelita&lt;/i&gt; (małe gliniane naczynie do zapiekania) wrzuca się jajka, które maja się w nim ściąć. Tu są dwie możliwości - można jajka rozmieszać z sosem wtedy uzyskamy coś w rodzaju jajecznicy lub zostawić całe wtedy będziemy mieli jajka w koszulkach otoczone warzywami. Dodatkowo jeszcze smaży się na osobnej patelni plastry słynnej &lt;a href="http://www.jambon-de-bayonne.com/"&gt;szynki z Bayonne&lt;/a&gt; i z nimi &lt;i&gt;piperade&lt;/i&gt; podaje. Dobrym akompaniamentem są też kawałki owczego sera. Przyprawia się danie jedynie odrobiną suszonej &lt;a href="http://chocolateandzucchini.com/archives/2005/11/espelette_chili_pepper.php"&gt;piment d'Espelette&lt;/a&gt;. Kolory są symboliczne - tak jak w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ikurri%C3%B1a"&gt;&lt;i&gt;ikurrina&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; fladze Basków - czerwony, zielony i biały.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6213649495/" title="Piperrada is a typical Basque dish by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Piperrada is a typical Basque dish" height="539" src="http://farm7.static.flickr.com/6215/6213649495_748e03a69d_o.jpg" width="810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;Tegoroczne zbiory łagodnych w smaku papryk doux très long des Landes.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Niezłym pomysłem jest też wykorzystanie &lt;i&gt;piperade&lt;/i&gt; jako nadzienia do wytrawnej tarty. Ja mieszam warzywa z ubitymi jajkami i śmietanką i już wszystko ląduje w podpieczonym wcześniej spodzie. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie zapomnijcie o czerwonym winie do &lt;i&gt;piperade&lt;/i&gt;. Ideałem byłoby jakieś z regionu jak np. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Buzet_AOC"&gt;Buzet&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Madiran_wine"&gt;Madiran&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Iroul%C3%A9guy_AOC"&gt;Iroulégu&lt;/a&gt;. Ale inne też się sprawdzą. My już wypróbowaliśmy, że pasuje tu argentyński malbec i portugalskie czerwone wina z regionu Alentejo.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6214162464/" title="Piperrada is a typical Basque dish by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Piperrada is a typical Basque dish" height="584" src="http://farm7.static.flickr.com/6049/6214162464_1d952e761e_o.jpg" width="810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Piperade&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;12-16 różnokolorowych papryk, słodkich i średnio-pikantnych&lt;br /&gt;10 pomidorów&lt;br /&gt;4 średnie cebule&lt;br /&gt;12 ząbków czosnku&lt;br /&gt;5 łyżek oliwy &lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki papryki piment d'Espellet w proszku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Papryki oczyszczamy i kroimy w dość grube pasma. Cebule kroimy w ćwiartki, a następnie w plasterki. Pomidory sparzamy, obieramy ze skórek i kroimy w kostkę. Czosnki obieramy, część ząbków kroimy w plasterki, resztę przeciskamy przez praskę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Rozgrzewamy oliwę, smażymy na niej cebule i papryki przez 20 min aż zmiękną. Dodajemy czosnek, chwilę smażymy i wrzucamy pomidory, dusimy jeszcze przez 10-20 min, aż sos zgęstnieje. Doprawiamy solą, pieprzem i papryką w proszku.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-7605889392058501590?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/10/piperade-czyli-co-baskowie-robia-z.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>14</thr:total><georss:featurename>Porto, Portugalia</georss:featurename><georss:point>41.149968 -8.6102426</georss:point><georss:box>41.0543165 -8.7681711 41.245619500000004 -8.452314099999999</georss:box></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-2340563875430026158</guid><pubDate>Tue, 27 Sep 2011 23:12:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-28T01:01:38.870+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Arabskie i Bliskowschodnie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sosy Dipy Pasty</category><title>Dukkah - z Egiptu nad Atlantyk</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6189932397/" title="Dukkah by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Dukkah" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6177/6189932397_d6aa96ff60_o.jpg" width="649" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mam w kuchni 4 spore szuflady wypchane po brzegi przyprawami. Powoli coraz mniej spotykam ziół czy korzeni, o których bym nie słyszała. Ciągle jednak wypróbowuję nowe mieszanki przypraw, których ilość w kuchniach etnicznych wydaje się być&amp;nbsp; nieskończona.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ostatnio nałogowo robię w domu egipskie&lt;i&gt; &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Duqqa"&gt;dukkah&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;. To wspaniała arabska mieszanka przypraw, nasion i orzechów, a właściwie coś w rodzaju aromatycznego grubo mielonego proszku. Wersji jest mnóstwo. Niektórzy używają do jej wyrobu orzechów laskowych, pistacji, inni tylko sezamu i orzeszków piniowych. Dobór przypraw też jest rzeczą gustu i lokalnych obyczajów, nieodzowne są tu jednak czarny pieprz, nasiona kolendry i kminu rzymskiego.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;i&gt;Dukkah&lt;/i&gt; stosuje się przede wszystkim jako dip do chleba. Ten ostatni moczy się najpierw w oliwie, a potem w naszej przyprawie. Najlepsze będą do tego płaskie arabskie chlebki, jak np. pita, ale może być i ciabatta, bagietka czy jakikolwiek inny chlebem. Ja często ciepłe pity kroje w trójkąty i potem podaję jako przekąskę właśnie z oliwą i &lt;i&gt;dukkah&lt;/i&gt;. Można też wymieszać z przyprawą gęsty grecki jogurt i nakładać go na chleb.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W Egipcie sprzedają tę pyszną mieszankę w papierowych tutkach, a&amp;nbsp; w Syrii można na ulicznych straganach kupic &lt;i&gt;dakkah&lt;/i&gt; (to syryjska wersja nazwy) w małych woreczkach i zajadać jako snack za pomocą będącej w zestawie małej łyżeczki. To jakby odpowiednik naszych solonych orzeszków. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na tym nie kończą się zastosowania naszej mieszanki orzechów i przypraw. Można ją spokojnie stosować jako panierkę do mięsa i ryb, posypywać nią sałatki (zwłaszcza te z utartej marchewki lub z dodatkiem buraków czują się znakomicie w jej towarzystwie), pieczone warzywa lub plastry sera feta. Nam szczególnie przypadła do gustu jako egzotyczny dodatek do jajek na twardo pokrojonych w ósemki i do chrupiacych rzodkiewek.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dobrym pomysłem na stół pełny orientalnych &lt;i&gt;mezze&lt;/i&gt; (przekąsek) jest tez dip z ugotowanych i zmiksowanych marchewek, doprawionych oliwą, sokiem z cytryny, imbirem i pieprzem, który szczodrze posypujemy &lt;i&gt;dukkah&lt;/i&gt;. Pozostając w kręgu arabskich przysmaków możemy obtaczać w naszej mieszance kulki jogurtowego serka &lt;i&gt;labneh&lt;/i&gt; (warto wtedy dla koloru dodać jeszcze do &lt;i&gt;dukkah&lt;/i&gt; drobno posiekaną natkę pietruszki). &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wobec tylu zastosowań pozostaje już tylko rach ciach zrobić własną domową bliskowschodnią przyprawę. Tradycyjnie orzechy do &lt;i&gt;dukkah&lt;/i&gt; siekało się, a przyprawy ucierało w moździerzu. Dzisiaj mamy młynki i malaksery, które służą nam pomocą. Musicie tylko zdecydować jaki stopień rozdrobnienia wam odpowiada - czy wolicie wyczuwalne kawałki orzechów, czy też preferujecie wszystko zmielone prawie na proszek. Gdyby zdarzyło wam się nie zużyć szybko całego zapasu przygotowanej w domu mieszanki polecam&amp;nbsp; przechowywać ją w lodówce lub zamrażarce, żeby orzechy nie zjełczały.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6189932479/" title="Dukkah by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Dukkah" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6164/6189932479_05222a3b74_o.jpg" width="570" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span itemprop="recipeInstructions"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;Dukkah&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;3 łyżki całych orzechów laskowych&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki orzeszków piniowych&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki sezamu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka całych ziaren czarnego pieprzu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka nasion kminu rzymskiego&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka nasion kolendry&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 i 1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżeczki morskiej soli&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Orzechy laskowe i piniowe siekamy nożem na drobne kawałki (można to zrobić w malakserze trzeba tylko uważać, żeby przesadnie nie rozdrobnić orzechów). Razem z sezamem wysypujemy na suchą patelnię i prażymy przez kilka minut, aż się lekko zrumienią i zaczną pachnieć. Przesypujemy do pojemnika, dodajemy sól i paprykę słodką i ostrą. Na tej samej patelni prażymy teraz nasiona kolendry, kminu i pieprzu. Przesypujemy do moździerza i ucieramy na proszek (można to zrobić w młynku do przypraw lub do kawy). Mieszamy ze sobą orzechy i przyprawy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-2340563875430026158?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/09/dukkah-z-egiptu-nad-atlantyk.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>13</thr:total><georss:featurename>Porto, Portugalia</georss:featurename><georss:point>41.149968 -8.6102426</georss:point><georss:box>41.0543165 -8.7681711 41.245619500000004 -8.452314099999999</georss:box></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-3727101373071227667</guid><pubDate>Sat, 10 Sep 2011 22:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-10T23:48:25.296+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasteczka - kruche</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Hiszpania</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasteczka</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Produkty regionalne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Podróże</category><title>Tordesillas - traktaty, uwięzione królewny i ..... ciasteczka</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6134121234/" title="Spanish cookies - Polvorones by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Spanish cookies - Polvorones" height="700" src="http://farm7.static.flickr.com/6067/6134121234_fa03d34dfc_o.jpg" width="607" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Gdy mój syn uczył się w szkole historii Portugalii, a ja z ciekawością przeglądałam jego książki, utkwiła mi w głowie data &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Tratado_de_Tordesillas"&gt;traktatu z Tordesillas&lt;/a&gt;. Mamy koniec XV wieku oraz rosnące w siłę i opływające w zamorskie bogactwa, odkrywające Nowy Świat dwa mocarstwa Półwyspu Iberyjskiego. Aby uniknąć konfliktu interesów Hiszpanie do spółki z Portugalczykami pod czujnym okiem papieża dzielą między siebie jeszcze nie odkryty świat. Podział biegnie 370 lig morskich na zachód od Wysp Zielonego Przylądka. Tym samym Portugalia zagarnia Brazylię, a Hiszpanie resztę Ameryki Południowej i Meksyk.&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wielokrotnie w drodze na narty w Pireneje omijaliśmy miasteczko Tordesillas, gdzie dokonał się&amp;nbsp; ten XV-wieczny podział świata. Tym razem wracając z Segowii decydujemy się tam zawitać. Oprócz traktatu miasto zasłynęło jako ..... miejsce odosobnienia hiszpańskiej królowej zwanej &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Juana_la_loca"&gt;Juana La Loca &lt;/a&gt;(Joanna Szalona). Wcześnie owdowiała żona Filipa Pięknego (proszę nie mylić z potężnym francuskim władcą o identycznym przydomku) owładnięta szaloną miłością do zmarłego męża jeździła z jego zwłokami po klasztorach całej Hiszpanii przez okrągły rok. Podobno nawet periodycznie otwierała trumnę, żeby przyjrzeć się ukochanemu, tak przynajmniej niesie plotkarska wieść sprzed pięciu wieków. Nie wiadomo czy nie maczali palców w rozpowszechnianiu tej historii początkowo ojciec, a potem syn Joanny. Udało się tym panom sprytnie przejąć rządy w imieniu pomylonej królowej, a ją samą zamknąć na ponad 50 lat w klasztorze Santa Clara właśnie w naszym Tordesillas. Jak twierdzi jedno ze źródeł - nie było to najgorsze więzienie, jakie można było sobie wyobrazić. &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Real_monasterio_de_Santa_Clara_%28Tordesillas%29"&gt;Real Monasterio de Santa Clara&lt;/a&gt; jest miejscem o wielkim uroku. Położony nad rzeką Duero, z przepięknym obrośniętym bluszczem dziedzińcem na planie kwadratu, klasztor robi naprawdę duże wrażenie. Wątpię tylko czy mimo swojego niewątpliwego czaru to miejsce po 50 latach w nim przebywania budziło w Joannie wciąż tak ciepłe uczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6133313800/" title="Tordesillas, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Tordesillas, Spain" height="458" src="http://farm7.static.flickr.com/6062/6133313800_ab8555dd09_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tordesillas - stare miasto, pomnik Joanny Szalonej, z prawowicie należącą się jej koroną, której prawie nigdy nie miała okazji nosić, krużganki klasztoru Sw. Klary.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Na mnie czeka jednak u klarysek wielka atrakcja, z której katolicka Hiszpania słynie, o której wiele razy słyszałam, ale dotąd nigdy nie miałam okazji osobiście zaznać. W klasztorze można mianowicie kupić pieczone przez same siostry zakonne ciasteczka. Półwysep Iberyjski słynie z tzw. &lt;i&gt;reposteria conventual&lt;/i&gt;, co można opisowo przetłumaczyć na zakonną tradycję wyrobu i wypieku słodkich pyszności. Jak pewnie już wiecie - ja nie jestem wielką zwolenniczką tutejszych słodyczy, ale w klasztorze magnetycznie mnie przyciągał sam proces kupowania. &lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak wiadomo w niektórych zakonach klauzurowych siostry nie mogą mieć kontaktu ze światem zewnętrznym. Tak jest i tutaj, wobec czego opracowano sprytny i oryginalny sposób sprzedaży ciasteczek. Amator zakonnych słodyczy dzwoni dzwonkiem i podchodzi do zamkniętego okienka ze śmiesznym drewnianym urządzeniem przypominającym skrzyżowanie konfesjonału z obrotowymi drzwiami. Gdy usłyszy głos siostry, pozdrawia ją i składa swoje ciasteczkowe zamówienie. Kładzie pieniądze w drewnianym pojemniku i zakręca urządzeniem. Po kilku minutach następuje kolejny obrót i już leży przed nim ładnie opakowana paczka pełna łakoci.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6133313720/" title="Santa Clara Royal Monastery in Tordesillas. Buying cookies from the nuns by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Santa Clara Royal Monastery in Tordesillas. Buying cookies from the nuns" height="1106" src="http://farm7.static.flickr.com/6189/6133313720_30eb5d5793_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Brama do klasztoru Santa Klara i zakonna "cukiernia" ze zdjęciami ciastek w sprzedaży i dziwnym urządzeniem służącym do zawierania tajemniczych transakcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Jak dla mnie już sam sposób zawierania z klauzurowymi siostrami transakcji jest uroczy. Ciasteczka też okazują się wcale nie najgorsze. Moimi faworytami są świeżutkie &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt;. To bardzo popularne w Hiszpanii ciasteczka, chętnie jedzone zwłaszcza w okolicy Bożego Narodzenia, ale sprzedawane przez cały rok.&amp;nbsp; Tak kruche, jak sama nazwa wskazuje (&lt;i&gt;polvo&lt;/i&gt; - to pył, piasek), że aż rozsypują się w ustach. Ta sypkość i kruchość jest wręcz niespotykana, znacznie większa niż w przypadku np. szkockiego &lt;i&gt;shortbread&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jaka jest tajemnica &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt;? Tu przypomina mi się scena z mojego ulubionego serialu “The Big Bang Theory”. Otóż w jednym z odcinków wszyscy zajadają się jakąś potrawą przygotowaną przez matkę głównego bohatera (fizyka teoretycznego Sheldona). Pada pytanie&amp;nbsp; jaki jest &lt;i&gt;secret ingredient&lt;/i&gt; tego dania. Ktoś odpowiada, że pewnie &lt;i&gt;love&lt;/i&gt;, a ona na to, że nie &lt;i&gt;love&lt;/i&gt; tylko &lt;i&gt;lard&lt;/i&gt; (smalec). ;) Tak jest i w przypadku &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt;. Klasycznie używanym w nich tłuszczem jest właśnie smalec i, jak się po wielu próbach przekonałam, z masłem czy nawet, jak mi kiedyś proponowano, tłuszczem kakaowym nie wychodzą takie jak trzeba. Wiem, że z pewnością wiele osób ten składnik odstraszy, ale naprawdę te ciastka są wyjątkowe, nie trzeba ich jeść 5 kg tylko np. jedno i wtedy nam ten smalec raczej nie wywoła ze skutkiem natychmiastowym ostrego incydentu wieńcowego. ;) Warto natomiast kupić bardzo świeży smalec i wybrać taki o najłagodniejszym smaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6133575965/" title="Spanish cookies - Polvorones by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Spanish cookies - Polvorones" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6078/6133575965_83e571efee_o.jpg" width="597" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Dla odważnych więc dzisiaj &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt; na smalcu. Kilka uwag: tłuszcz musi być w temperaturze pokojowej, a nie jak w kruchym cieście zimny z lodówki. Mąka, aby &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt; nabrały charakterystycznego smaku i sypkości, powinna zostać wyprażona w piekarniku. Kolejnym nieodzownym składnikiem są tu zmielone migdały. Zagniatać ciasto polecają Hiszpanie dość długo, inaczej ponoć &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt; będą twarde. Wałkuje się grubo, na 1,5-2 cm. Wycina owalne kształty. Jeśli wytniecie kółka to podobno nie będą to już &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt; tylko &lt;i&gt;mantecados&lt;/i&gt; (&lt;i&gt;manteca de cerdo&lt;/i&gt; to właśnie po hiszpańsku smalec wieprzowy, a &lt;i&gt;mantecados &lt;/i&gt;to cała rodzina ciastek z jego dodatkiem).&amp;nbsp; Moje maja fikuśnie zębate brzegi, bo tylko taką miałam foremkę, klasycznie to powinny być gładkie owale. Najbardziej spodobał mi się przepis na 3 rodzaje &lt;i&gt;polvorones&lt;/i&gt; robione za jednym zamachem. Do 1/3 ciasta dodaje się cynamonu, do kolejnej 1/3 skórki cytrynowej, a do reszty kakao.&amp;nbsp; Są też tacy co robią polvorones o smaku anyżowym, ale te mi jakoś mniej smakują. Pamiętajcie o trzymaniu się niskiej temperatury pieczenia, wtedy ciasteczka nie popękają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6134121444/" title="Spanish cookies - Polvorones by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Spanish cookies - Polvorones" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6073/6134121444_3f7201471f_o.jpg" width="554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Polvorones w trzech smakach&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;ok. 60 sztuk&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;525 g mąki &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g drobno mielonych migdałów&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g cukru pudru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;250 g smalcu w temperaturze pokojowej&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;skórka starta z 1 cytryny &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;1 i 1/2 łyżeczki cynamonu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki kakao&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;cukier puder do posypania ciasteczek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Mąkę i migdały rozsypujemy na papierze do pieczenia na dużej blaszce i prażymy w piekarniku nagrzanym do 160&lt;/i&gt;&lt;i&gt;ºC&lt;/i&gt;&lt;i&gt; przez 25-30 min, od czasu do czasu mieszając. Celem jest głównie wysuszenie mąki, nie musi nam ona jakoś szczególnie zbrązowieć.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Do zupełnie wystudzonej mieszanki mąki i migdałów dodajemy cukier puder, a następnie smalec i wyrabiamy na gładkie ciasto - można to zrobić ręcznie, w mikserze lub malakserze. Ciasto powinno utworzyć miękką kulę, jeśli to się nie dzieje dodajemy nieco więcej mąki.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Dzielimy ciasto na 3 części do jednej dodajemy skórkę startą z cytryny, do drugiej 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu, do trzeciej kakao. Wkładamy ciasta zawinięte w przezroczystą folię do lodówki na minimum 30 min.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Rozwałkowujemy na grubość 1,5-2 cm i wycinamy kółka lub owale. Pieczemy w 150ºC na termoobiegu lub 165ºC z grzaniem góra/dół&amp;nbsp; przez ok. 30-40 min. Ciasteczka po upieczeniu będą bardzo miękkie (jakby niedopieczone). Zostawiamy je na blaszce do wystygnięcia (wówczas nieco stwardnieją, ale nadal będą niezwykle kruche).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;Gdy &lt;/i&gt;&lt;i&gt;polvorones &lt;/i&gt;&lt;i&gt;zupełnie wystygną posypujemy je szczodrze cukrem pudrem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-3727101373071227667?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/09/tordesillas-traktaty-uwiezione-krolewny.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>13</thr:total><georss:featurename>47100 Tordesillas, Hiszpania</georss:featurename><georss:point>41.5016522 -4.9991272</georss:point><georss:box>41.4065157 -5.1570557 41.596788700000005 -4.8411987000000005</georss:box></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-2514438751528269310</guid><pubDate>Mon, 05 Sep 2011 19:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-09T11:04:10.616+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pieczywo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pieczywo - słodkie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - drożdżowe</category><title>Cynamonowe poduszeczki drożdżowe</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6116835476/" title="NAblog4 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="NAblog4" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6190/6116835476_302d9ec5b9_o.jpg" width="630" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zapraszam dziś serdecznie do lektury jesiennego numeru &lt;a href="http://lawendowydom.com.pl/"&gt;"Lawendowego Domu"&lt;/a&gt;, w którym miałam zaszczyt zaprezentować mój wypróbowany już od lat przepis na cynamonowe poduszeczki drożdżowe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6116002931/" title="nablog3 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="nablog3" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6195/6116002931_10ef24d0a5_o.jpg" width="595" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To małe odrywane słodkie bułeczki, przypominające trochę buchty, ale otoczone pachnącą przyprawami cukrową skorupką. Doskonałe ze szklanką mleka. W sam raz na jesienną porę, gdy mamy ochotę na jakieś jeszcze ciepłe domowe co nieco prosto z pieca. Zapraszam wszystkich do wypróbowania tego i innych przepisów z "Lawendowego Domu".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6116546764/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;" title="nablog1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="nablog1" height="796" src="http://farm7.static.flickr.com/6061/6116546764_5669388900_o.jpg" width="750" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://issuu.com/lawendowy-dom/docs/lawendowydom-jesien2011"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Cynamonowe poduszeczki drożdżowe&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;
tortownica o średnicy 25 cm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
175 ml mleka&lt;br /&gt;
1 duże jajko&lt;br /&gt;
30 g (2 łyżki) masła&lt;br /&gt;
40 g (3 łyżki) cukru&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
325 g (2 i 1/3 szkl) mąki&lt;br /&gt;
1 g (1/8 łyżeczki) soli &lt;br /&gt;
4 g (1 i 1/4 łyżeczki) suszonych drożdży instant&lt;/div&gt;
&lt;div style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;
Do obtoczenia bułeczek:&lt;/div&gt;
&lt;div style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
100 g (2/3 szkl) białego lub jasnego brązowego  cukru&lt;br /&gt;
1,5 g (1/2 łyżeczki) mielonego cynamonu&lt;br /&gt;
30 g (2 łyżki) masła&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
METODA MANUALNA:&lt;br /&gt;
Mleko wlać do rondelka, wsypać cukier i wrzucić do niego masło. Lekko podgrzać aż masło się  rozpuści, a mleko będzie letnie. Dodać jajko i lekko roztrzepać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mąkę  w dużej misce wymieszać z solą i drożdżami. Zrobić zagłębienie w mące i  dodać płynne składniki. Wyrabiać, aż ciasto będzie miękkie i sprężyste.  Zostawić przykryte do wyrośnięcia aż podwoi objętość na ok.1 godz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MASZYNA DO CHLEBA:&lt;br /&gt;
Nastawić  na cykl wyrabiania ciasta, dodając wszystkie składniki w/g instrukcji. Ciasto ma  utworzyć w maszynie mięciusieńką sprężystą kulę. Pozostawić ciasto w  maszynie do zakończenia cyklu (ok. 1 godz rośnięcia ciasta).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NASTĘPNIE:&lt;br /&gt;
Tortownicę  wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Wymieszać cukier z cynamonem i  wsypać do małej miseczki. Masło roztopić i wlać do innej miseczki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjąć  ciasto na wysypany mąką blat. Lekko spłaszczyć dłońmi i uformować kulę.  Podzielić na ok. 16 równych części (po ok. 35-40g), z których uformować  małe kulki. Zanurzać  każdą w rozpuszczonym maśle, a następnie obtaczać ze wszystkich stron w  cukrze z cynamonem. Układać w jednej warstwie w tortownicy, tak aby  było między bułeczkami odrobinę przestrzeni (powinny się jednak nieco  stykać, jak urosną - połączą się, a po upieczeniu będzie je można fajnie  odrywać). Zostawić do ponownego rośnięcia do podwojenia objętości, na  mniej więcej 30 min. W tym czasie nagrzać piekarnik do 190ºC. Piec przez  ok. 25-30 min. Jeśli pieczemy z brązowym cukrem może być konieczne  przykrycie tortownicy pod koniec folią aluminiową, aby poduszeczki się  zbytnio nie zrumieniły.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6116546884/" title="nablog2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="nablog2" height="607" src="http://farm7.static.flickr.com/6088/6116546884_9b49e3be1f_o.jpg" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-2514438751528269310?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/09/cynamonowe-poduszeczki-drozdzowe.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>19</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-5345659612210243530</guid><pubDate>Sat, 27 Aug 2011 18:05:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-08-27T19:07:08.378+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Brazylia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ciasta - owocowe</category><title>Jogurtowy tort na zimno z owocami marakui</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6086210336/" title="Maracuja Cheescake by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Maracuja Cheescake" height="792" src="http://farm7.static.flickr.com/6087/6086210336_753885aafa_o.jpg" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ostatnia wyprawa na lokalny ekologiczny ryneczek w Parque da Cidade zakończyła się między innymi przytarganiem do domu sporej torby owoców marakui. Piętrzyły się ich stosy u wszystkich sprzedawców tak zachęcająco, że nie mogłam sobie odmówić ich nabycia. Warto kupować marakuje fioletowe, są zwykle bardziej aromatyczne niż ich większe zielono-żółte kuzynki. Nauczyłam się też tutaj, że o dojrzałości i tym samym słodkości owocu świadczy lekko pomarszczona skórka (ale bez przesady - takie całkiem zmarszczone staruszki mogą być już za suche). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Owoc pasji (ta inna nazwa marakui jest podobno umotywowana budową jej pięknych  kwiatów - ci z większą fantazją widzą tam narzędzia chrystusowej męki - mi.in. koronę cierniową i gwoździe) przywędrował do Portugalii z Brazylii i jest tu całkiem lubiany. Pnącze męczennicy jadalnej (tak brzmi poprawna nazwa botaniczna rośliny) też sobie nieźle radzi na Półwyspie Iberyjskim. Mi już obrosło całą skarpę w ogródku, ale okazuje się, że mam mniej atrakcyjną odmianę żółtą. Zdziwiłam się, że moja męczennica daje owoce, gdyż cały brazylijski net zgodnie twierdzi, że jej kwiaty zapylane są jedynie przez szczególny gatunek pszczoły o wdzięcznej nazwie &lt;a href="http://pt.wikipedia.org/wiki/Mamangaba"&gt;mamangaba&lt;/a&gt;. Po wnikliwszych poszukiwaniach wykryłam jednak, że ten owad występuje oprócz Brazylii również w Portugalii. Widać tutejsi odkrywcy nowych lądów razem z roślinami przywlekli zza Atlantyku i pszczoły.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6085848221/" title="Passion Fruit flower by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Passion Fruit flower" height="1027" src="http://farm7.static.flickr.com/6210/6085848221_08ac2a4949_o.jpg" width="750" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Kwiaty męczennicy z naszego ogrodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadomowiły się też w Portugalii brazylijskie desery z marakują, co jest o tyle dziwne, że owoc jest dość kwaskowaty, a kwaśny smak to nie jest to co portugalskie misie lubią najbardziej. No, ale tutejsze misie kompensują to jak zwykle tonami ... no może nie miodu, ale cukru. ;) Sami Brazylijczycy oprócz deserów, ze sztandarowym &lt;i&gt;mousse de maracujá&lt;/i&gt; na czele, uwielbiają sok z marakui, a nawet robią z nią swojego narodowego drinka &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Caipirinha"&gt;&lt;i&gt;caipirinhę&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, zastępując tym owocem bardziej klasyczną limonkę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6086210428/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;" title="Maracuja Cheescake by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Maracuja Cheescake" height="478" src="http://farm7.static.flickr.com/6066/6086210428_c13a7b2e72_o.jpg" width="810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja dzisiaj wymyśliłam sobie orzeźwiający, kwaskowaty tort na zimno, doskonały na upalne lato. Piekarnik nam do niego niepotrzebny. Spód jest z herbatników, a masa  usztywniana żelatyną. Została mi ponad połowa kilogramowego  wiadra jogurtu greckiego, więc zutylizowałam go do tortu, dla nadania lżejszej struktury łącząc z bitą śmietaną. Przetarty miąższ marakui poszedł do jogurtowo-śmietankowej masy, wzbogacając ją o egzotyczne nuty. A cała zawartość owocu, z ziarenkami włącznie, dodatkowo zatopiona została w galaretce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tutaj jest do kupienia gotowy przecier z owoców pasji, który na pewno przyspiesza przygotowanie tego typu deserów, ja jednak użyłam owoców świeżych&amp;nbsp; - bez wątpienia górują smakiem nad tymi z puszki. Mój deser nie jest zbyt słodki, a sama masa jest przyjemnie puszysta. Zapraszam na letni torcik inspirowany brazylijskimi tropikalnymi smakami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6086210228/" title="Maracuja Cheescake by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Maracuja Cheescake" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6075/6086210228_7573e3b443_o.jpg" width="530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Tort na zimno z owocami marakui&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;tortownica o średnicy 23-24cm&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Spód:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;135 g (ok. 20 sztuk) herbatników typu &lt;a href="http://pt.wikipedia.org/wiki/Maria_%28bolacha%29"&gt;bolacha Maria&lt;/a&gt; lub &lt;a href="http://fr.wikipedia.org/wiki/Petit_beurre"&gt;petit beurre&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;30g (2 łyżki) miękkiego masla&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Masa:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;650 g jogurtu greckiego&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;5 fioletowych owoców marakui&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1/2 laski wanilii, przeciętej wzdłuż na pół&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;4 płatki żelatyny&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;2 łyżki wody&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;150g cukru i 40 g cukru&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;500ml śmietanki kremówki&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 op. śmietanfixu (opcjonalnie)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Wierzch:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 op. galaretki o smaku marakui na 500 ml wody&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;1 fioletowa marakuja&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Spód: &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Herbatniki miksujemy z masłem. Wykładamy nimi spód tortownicy (ja używam tylko obręczy, którą stawiam od razu na paterze, na której będę podawać tort), wyrównując okruszki najlepiej dnem szklanki.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Masa:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Wybieramy miąższ z 5 owoców marakui i przecieramy go przez sitko. Powstały mus dodajemy do jogurtu razem ze 150g cukru i nasionkami wyskrobanymi z laski wanilii. Dobrze mieszamy masę trzepaczką, tak żeby nie było grudek. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Żelatynę namaczamy w wodzie, żeby zmiękła, odsączamy i na minimalnym ogniu rozpuszczamy w 2 łyżkach wody i w soku cytrynowym. Letnią dodajemy do masy jogurtowej cienkim strumieniem, intensywnie ubijając.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Kremówkę ubijamy z 40 g cukru. Jeśli śmietana nie jest zbyt sztywna można dla bezpieczeństwa dodać 1op. śmietanfixu. Dodajemy ubitą kremówkę do masy jogurtowej i dobrze mieszamy, aż masa będzie jednolita. Wykładamy masę na herbatnikowy spód i wstawiamy do lodówki.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Wierzch:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Galaretkę rozpuszczamy w 375ml wrzącej wody i gdy przestygnie dodajemy do niej miąższ (wraz z pestkami) wyjęty z owocu marakui. Gdy będzie zimna wylewamy ją na nieco już stężałą śmietanowo-jogurtową masę. Zostawiamy tort w lodówce do całkowitego stężenia, najlepiej na całą noc.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-5345659612210243530?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/08/jogurtowy-tort-na-zimno-z-owocami.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>14</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-21256074.post-5255096595059917451</guid><pubDate>Fri, 19 Aug 2011 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-08-19T08:00:10.425+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Hiszpania</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Desery</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Podróże</category><title>Wokół Segowii - czyli co Hiszpanie ukrywają przed turystami</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6047287168/" title="A castle of Pedraza, Spain. by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="A castle of Pedraza, Spain." height="572" src="http://farm7.static.flickr.com/6189/6047287168_12b5e4de55_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zamek strzegący średniowiecznego miasteczka Pedraza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pobliżu Segowii pełno jest turystycznych perełek, znanych jednak głównie Hiszpanom. Obcokrajowcy koncentrują się zwykle na popularnych atrakcjach, nie zbaczając z utartych turystycznych szlaków, często tracąc okazje na poznanie autentycznej Hiszpanii. Zupełnie przypadkiem trafiamy do &lt;a href="http://www.pedraza.info/"&gt;Pedraza&lt;/a&gt;. Tego średniowiecznego miasteczka położonego na górze o stromych zboczach nie polecają żadne przewodniki. Strzeże go całkiem zgrabny zamek i mury obronne. W obrębie murów czas jakby się zatrzymał. Drgające od upału powietrze, brukowane uliczki, rynek otoczony podcieniami i wieżą ratusza. Co krok małe kościółki i wszystkie okna zastawione doniczkami pelargonii. Uliczki są senne, bo my jak zwykle trafiamy tu w porze siesty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6006400149/" title="Pedroza, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Pedroza, Spain" height="800" src="http://farm7.static.flickr.com/6030/6006400149_3576411aa6_o.jpg" width="807" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Pedraza: wszystkie okna w pelargoniach, herby na każdym rogu i regionalne specjały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy zbliżamy się do rynku zaczyna narastać gwar. To niezawodny znak na obecność tubylców. Hiszpanie to hałaśliwy naród. Okazuje się, że wszyscy chyba mieszkańcy i przybysze (głównie madrytczycy spędzający tu upalną sobotę) usadowili się w licznych knajpkach, otaczających Plaza Mayor (jak wiadomo każdy główny plac w Hiszpanii nosi nazwę Plaza Mayor lub gdy ich ewentualnie poniesie fantazja Plaza d’España).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6046689495/" title="Town of Pedraza, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Town of Pedraza, Spain" height="815" src="http://farm7.static.flickr.com/6209/6046689495_47e6d4a7bc_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Jeszcze kilka migawek z Pedraza, m.in. moje ulubione hiszpańskie kołatki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Gdzieniegdzie podjadają tapas, ale jest też wielu amatorów &lt;a href="http://www.cochinillodesegovia.com/"&gt;&lt;i&gt;cochinillo&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; na sobotni obiad, czyli pieczonego małego, mlecznego prosięcia. Dania hołubionego w całej Kastylli, będącego też specjalnością regionu Bairrada w Portugalii. Drugi tutejszy rarytas to równie młoda jagnięcina zwana &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Lechazo"&gt;&lt;i&gt;lechazo&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. My za przykładem miejscowych również siadamy w podcieniach rynku, zamiast całego prosiaka zadowalamy się jednak nieco delikatniejszym &lt;i&gt;solomillo de &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1467548874"&gt;cerdo&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://www.uco.es/dptos/prod-animal/economia/dehesa/nuesani.htm"&gt; &lt;i&gt;ibérico&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; (czyli schabem z iberyjskich czarnych świnek) i sympatycznym deserem, o którym jeszcze za chwilę parę słów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6006831998/" title="Town of Pedroza, Spain. by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Town of Pedroza, Spain." height="396" src="http://farm7.static.flickr.com/6024/6006831998_5d9ce12187_o.jpg" width="830" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Kościół San Juan w Pedraza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kastylia, jak ciasto rodzynkami, poutykana jest bajkowymi wprost pałacami i zamkami. Od ogromnego barokowego kompleksu pałacowego w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Royal_Palace_of_La_Granja_de_San_Ildefonso"&gt;La Granja de San Ildefonso&lt;/a&gt;, zbudowanego przez pierwszych hiszpańskich Burbonów, do obronnych, ale niezwykle fotogenicznych średniowiecznych zamków w &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Cu%C3%A9llar"&gt;Cuéllar&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Coca_%28Segovia%29"&gt;Coca&lt;/a&gt;. To ostatnie jest rodzinnym miastem cesarza &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Teodozjusz_I_Wielki"&gt;Teodozjusza Wielkiego&lt;/a&gt;, ma tu tablicę pamiątkową i niewielkie popiersie w środku kwietnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6006856136/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;" title="Cuellar Castle, Spain. by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Cuellar Castle, Spain." height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6134/6006856136_89f4a71faa_o.jpg" width="654" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zamek książąt Alburquerque w Cuellar.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Z Iberii zresztą pochodziło kilku rzymskich imperatorów (m.in. Hadrian i Trajan), więc mieszkańcy się tym swoim ziomkiem, władającym jako ostatni cesarz całym (wschodnim i zachodnim) &lt;i&gt;Imperium Romanum&lt;/i&gt;,&amp;nbsp; specjalnie nie emocjonują. Może to jednak bardziej kwestia upływu czasu niż indyferencji dla tego, który zrobił z chrześcijaństwa religię państwową całej ówczesnej cywilizowanej Europy (i przy okazji kawałka Afryki i Azji).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6046738275/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;" title="A town and castle of Coca, Spain. by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="A town and castle of Coca, Spain." height="920" src="http://farm7.static.flickr.com/6195/6046738275_3159694bfe_o.jpg" width="820" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Pałac Burbonów w La Granja de San Ildefonso. Zamek w Coca i jego detale. Popiersie Teodozjusza również w Coca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;U podnóża zamku w Coca jest też arena, na której odbywają się corridy. Nie wyobrażacie sobie jak wysoki status społeczny mają tu matadorzy, nie wiem czy nie wyższy niż sławni piłkarze. Hiszpanie są niezwykle, jak na obecne czasy, przywiązani do swoich tradycji. Chyba żaden kryzys nie zmieni obyczajów w południowej Europie. W niedzielny poranek w każdej mieścinie kawiarnie szumią gwarem popijających &lt;i&gt;café con leche&lt;/i&gt; lub moczących w gęstej aromatycznej czekoladzie swoje &lt;i&gt;churros &lt;/i&gt;Hiszpanów. &lt;i&gt;“Aprovecha el día&lt;/i&gt;&lt;i&gt;”&lt;/i&gt; - słyszymy na każdym kroku. To takie iberyjskie &lt;i&gt;carpe diem&lt;/i&gt;. I oby ta filozofia życia przetrwała następne tysiąclecia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6006218759/" title="Castle of Coca, Spain by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="Castle of Coca, Spain" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6140/6006218759_2bcfe8bdf8_o.jpg" width="609" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;XV-wieczny&amp;nbsp; Castillo de Coca w chrześcijańsko-muzułmańskim stylu &lt;a href="http://es.wikipedia.org/wiki/Arte_mud%C3%A9jar"&gt;mudéjar&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
A na zakończenie parę słów o naszym deserze. Był to bardzo popularny w całej Hiszpanii &lt;i&gt;flan&lt;/i&gt; - co oznacza tutaj odmianę francuskiego&amp;nbsp;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Cr%C3%A8me_caramel"&gt;&lt;i&gt;crème caramel&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; Deser na bazie mleka i jajek, zapiekany w piekarniku, ociekający karmelem. W Pedraza odstąpiono nieco od od klasyki i podano nam &lt;i&gt;flan&lt;/i&gt; pomarańczowy, co bardzo fajnie i delikatnie przełamało jajeczno-mleczne smaki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6042024209/" title="2 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="2" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6140/6042024209_10b5f9c1f7_o.jpg" width="573" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Ten deser trzeba lubić. Są tacy- jak mój mąż - co go nie tykają (on tłumaczy, że słodkiej jajecznicy nie jada), są inni - jak mój syn - co gotowi wchłonąć 3 porcje za jednym posiedzeniem. Wszystko to rzecz gustu. Robi się go szybko i bez zbędnych komplikacji. Można go upiec w jednej dużej foremce i kroić na porcje lub tak ja tym razem postąpiłam - przygotować w indywidualnych foremkach. Spróbujcie mojej domowej wersji &lt;i&gt;flan de naranja&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kuchnianadatlantykiem/6042024107/" title="1 by AgusiaH, on Flickr"&gt;&lt;img alt="1" height="750" src="http://farm7.static.flickr.com/6140/6042024107_22ab7f2068_o.jpg" width="663" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;Flan de naranja&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;8-10 foremek do flan lub crème&lt;/i&gt;&lt;i&gt; caramel&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Karmel:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;1/2 szkl cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;3 łyżki wody&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Masa:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
5 jajek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;
250 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego*&lt;br /&gt;
100g cukru&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;3 łyżki śmietanki kremówki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;1 łyżka likieru pomarańczowego Cointreau&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Karmel:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Gotujemy w rondelku cukier z wodą aż nabierze miodowo-złotego koloru. Wlewamy gorący karmel do foremek pokrywając nim dno i boki. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Masa:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Ubijamy trzepaczką do piany sok pomarańczowy z jajkami, żółtkami, cukrem, śmietanką i likierem. Wlewamy masę do pokrytych karmelem foremek.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Foremki wstawiamy do dużej formy. Wlewamy do niej wodę, w takiej ilości by sięgała do połowy wysokości foremek. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez ok. 25-30 min, aż wierzch przestanie być płynny.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy na blacie aż osiągną temperaturę pokojową. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem wyjmujemy z foremek. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;*Możecie przecedzić sok, żeby nie miał drobinek miąższu, wtedy flan będzie miał gładszą strukturę, ale nie jest to konieczne, to raczej kwestia gustu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/21256074-5255096595059917451?l=www.kuchnianadatlantykiem.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2011/08/woko-segowii-czyli-co-hiszpanie.html</link><author>noreply@blogger.com (Agnieszka)</author><thr:total>7</thr:total></item></channel></rss>

