<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-8396922150188479785</atom:id><lastBuildDate>Mon, 08 May 2017 18:49:11 +0000</lastBuildDate><title>Moje wersja historii Konohy.</title><description></description><link>http://different-konoha.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Esami Sanuga)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>3</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8396922150188479785.post-3275857658345894510</guid><pubDate>Mon, 23 Jan 2017 16:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-11T23:31:38.069+01:00</atom:updated><title>ROZDZIAŁ DRUGI  -  WEJŚCIE DO ZABAWY</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W bezruchu wpatrywała się w sufit swojej wielkiej sypialni. Słońce zaszło za horyzont, jednak nie odczuwała jakichkolwiek oznak zmęczenia. Śpiący już od kilku godzin Neji chrapał lekko, ostatnia doba wydarła z niego resztki sił. Właśnie sobie uświadomiła, że nie spali razem w jednym łóżku od kiedy zakończyła ich związek. Oczywiście jeśli w ogóle można było nazwać to związkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Poznali się w dniu kiedy Esami i jej brat przenieśli się do Konohy. Dom, w którym mieli zamieszkać już stabilnie stał w centrum miasteczka. Ich dwójka wyglądała śmiesznie stojąc przed posiadłością mogącą pomieścić wielopokoleniową rodzinę. Jednak przeznaczeniem większości pomieszczeń domu nie było pomieszczenie ludzi, a tego co po tych ludziach pozostało. Setki zdjęć, dziesiątki starych bezwartościowych mebli. Nie byli w stanie się tego wszystkiego pozbyć. Wykupieni tragarze odmówili wniesienia ich dobytku do budynku, tłumacząc się tym, że specjalizują się w przenoszeniu pod dom, a nie wnoszeniu do jego środka. Nawet dodatkowa zapłata nie była w stanie ich przekonać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Wtedy pojawił się Neji, który po zapoznaniu się z sytuacją niespodziewanie obudził w sobie ogromną chęć do niesienia pomocy. Spotkało się to z niezadowoleniem członków jego klanu, którzy również dopiero co zaczynali się urządzać i przyzwyczajać do nowego miejsca zamieszkania. Twierdził jednak, że oni w przeciwieństwie do jego nowej urodziwej sąsiadki spokojnie dadzą sobie radę bez niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;I tak się zaczęło. Przez pierwszy miesiąc po przeprowadzce spotykali się prawie codziennie. U niej, u niego, nie ważne. Dla Esami ważne było to, że spotkania te miały charakter głównie fizyczny i traktowała je jak dobrą zabawę. Z kolei dla Nejiego najważniejsza była ona i czerpał jak najwięcej z każdej minuty, którą łaskawie pozwalała mu ze sobą spędzić. Wtedy postanowił się przed nią otworzyć, niestety przyniosło to efekt odwrotny do zamierzonego. Dostrzegła w nim wspaniałego, kochającego i przyjacielskiego młodego mężczyznę. Dotarło do niej, że ktoś taki dłużej nie może być jej zabawką, więc z niego zrezygnowała. Zaakceptował to ze spokojem, jak na Hyugę przystało. Ostatecznie uprzejmie poprosił ją o to by mógł zostać jej przyjacielem i dziewczyna ze zdziwieniem zauważyła, że spełnia się on w tej roli świetnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Która godzina? - obudził się, jego jasne oczy było ledwo otwarte.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Chwile przed dziesiątą - miała zachrypnięty głos, od kilku godzin milczała. - Nie chciałam cie budzić. Lepiej już idź, w domu na pewno zastanawiają się gdzie jesteś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To żaden problem, mogę zostać - wstając z łóżka przecierał zaspane oczy.&amp;nbsp;&lt;i&gt;Jest dobry, za dobry,&amp;nbsp;&lt;/i&gt;pomyślała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Na prawdę powinieneś już iść. Odezwę się za jakiś czas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Zaczął się nowy dzień. Otoczony stertą papierów Tobirama Senju siedział na niskiej drewnianej ławce w holu głównym Budynku Administracyjnego. Na kolanach trzymał plik kartek, które z trudem starał się uzupełnić. Niestety przeszkadzał mu w tym panujący harmider i brak czegokolwiek na czym mógłby wygodnie pisać. Kilka metrów dalej znajdowało się główne wejście do budynku, kręciło się tam wiele osób, większość z nich prowadziła głośne rozmowy ze swoimi towarzyszami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;i style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;Przecież nie usiądę na podłodze, nie jestem idiotą, &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;pomyślał, kiedy do głowy wpadł mu pomysł, aby to ławka posłużyła mu za biurko. Nagle w tym całym hałasie usłyszał dobrze mu znajomy śmiech. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To nie jest śmieszne Madara - czarnowłosy stanął przed nim z założonymi rękami, na jego twarzy widniał szyderczy uśmiech. - Ten idiota zlikwidował moje biuro. Nie ma nic.. mebli, książek, nawet firanek. Kiedy go zapytałam co z moim biurem odpowiedział, że nie wiem o co mi chodzi, przecież żaden jonin nie ma biura. Wyobrażasz to sobie? Zachowuje się jak pieprzony dzieciak - w tej chwili Uchiha zaśmiał się jeszcze głośniej niż wcześniej. - Nie powinno być ci do śmiechu, bo.. - na twarzy Tobiramy zagościł lekki uśmiech - ..twojego biura też już nie ma.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To chyba jakiś żart! - wyraz twarzy Madary uległ zmianie, zdecydowanie spoważniał. - Mam masę zaległej roboty papierkowej.. Co ten Hashirama sobie wyobraża? - nerwowo kopnął w ławkę, tym samym strącając z niej stos papierów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;- Wszystkie dokumenty zostały przeniesione do archiwum. Na szczęście jako jonini nadal mamy do nich dostęp, ale nie możemy wynosić ich z budynku - Tobirama oparł się się o ścianę za nim. - Wiesz co jeszcze mi powiedział? Że nie mamy się tym wszystkim zajmować, że to nie należy do naszych obowiązków. Ale kto to kurwa zrobi jak nie my?! Jego kolny? Śmiechu warte..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Faktycznie.. W nocy wspominał, że nas degraduje. Ale myślałem, że to zwykłe groźby - Uchiha złapał się za głowę, myśląc nad rozwiązaniem całej tej idiotycznej sytuacji. Nagle zaczął zbierać dokumenty, gniotąc przy tym większość z nich. - Idziemy to zanieść, a potem na spokojnie usiądziemy i obmyślimy jakiś plan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Przenieśli się do jednej z dwóch restauracji, które jak na razie zostały otwarte w wiosce. W przeciwieństwie do tej drugiej, ta była dobra i mimo dość wczesnej godziny było w niej już kilka osób. Postanowili odpuścić sobie jedzenie, za to zamówili po szklaneczce Awamori z lodem. Pierwszy raz byli gdzieś sami. Zanosiło się na to, że będzie NIEzręcznie, NIEmiło i ogólnie NIE.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Masz jakiś pomysł? - zapytał Tobirama, przerywając ciszę trwającą już za długo nawet jak dla niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Niestety.. - czarnowłosy spojrzał na zgrabną kelnerkę, która od kilku minut starała się zwrócić na siebie jego uwagę. &lt;i&gt;Nie za chuda, ładna buzia, długie nogi. Dodatkowo wygląda na dość głupią. Nadaje się.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Uśmiechnął się do niej szarmancko, a ona z rumieńcem odwzajemniła uśmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Kurwa mać, Madara! O czym ty teraz myślisz? Wydaje mi się, że masz ważniejsze sprawy na głowie, niż szukanie kolejnej dziewczyny na jedną noc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Dobra, już przestań, chyba coś wymyśliłem - posłał ostatni uśmiech kelnerce, po czym spojrzał na Tobirame. - Musimy w to wejść - jego towarzysz zrobił pytającą minę. - Hashirama się z nami bawi. Nie bądźmy mu dłużni, zabawmy się z nim. Będziemy udawać, że zaczynamy się dogadywać.. A kiedy zauważy &quot;przyjaźń, jaką udało mu się między nami stworzyć&quot; pewnie odpuści i wszystko wróci do normy. Jesteśmy mu przecież potrzebni, może uda mu się chwilowo kimś nas zastąpić, ale to nie będzie działało na dłuższą metę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie jest na tyle głupi, żeby uwierzyć, że z dnia na dzień staliśmy się przyjaciółmi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Takie udawanie może zająć miesiące&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- młodemu Senju nie do końca podobał się pomysł czarnowłosego. Jak zawsze był sceptycznie nastawiony. - Jeśli w ogóle kiedyś w to uwierzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-On już wierzy, że to jest możliwe. W innym wypadku nie wymyśliłby tego wszystkiego. Hashirama jest naiwny. Jeśli będziemy współpracować na pewno się uda - Tobirama dalej nie wyglądał na w pełni przekonanego. - I tak nie mamy innej opcji.. Przecież nie zmusimy go siłą do zmiany decyzji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Może i masz racje - siwowłosy przewrócił oczami. - No dobra, wchodzę w to - jednym haustem opróżnił połowę szklanki. &lt;i&gt;Zadziwiająco dobrze poszło. - &lt;/i&gt;Wychodzę.. a ty? - spojrzał w stronę pracownicy restauracji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Ja też- zostawił na stole należność za drinki.&amp;nbsp;Przy drzwiach czekała na nich kelnerka, która z nieśmiałością odezwała się do Madary. Oczy miała niebieskie jak letnie niebo, a usta cudnie różowe. &lt;i&gt;Zdecydowanie warta grzechu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Kończę pracę o ósmej, może miałbyś ochotę odprowadzić mnie do domu? - głos, który zabrzmiał w ich uszach zdecydowanie bardziej pasował do dziecka, niż do kobiety o tak bujnych kształtach. Jednak Uchihy to nie odstraszyło, wręcz przeciwnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Zrobię to z wielką przyjemnością - odpowiedział uprzejmym tonem głosu, kompletnie odbiegającym od tego, którego używał na co dzień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jak ty to robisz? - zapytał Tobirama, kiedy już wyszli z lokalu. - Takie panienki zawsze do ciebie lgną. Jakim cudem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Sam nie wiem, może zwyczajnie wystarczy być mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;i&gt;Jebany skromniś, &lt;/i&gt;pomyślał siwowłosy. Rzucił tylko w stronę Uchihy zniesmaczone &quot;Taa, to cześć&quot;, a potem rozeszli się w swoje strony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Shikaku Nara wszedł do gabinetu Hokage pełen optymizmu, zupełnie nieświadomy tego jak wielkie brzemię zaraz zostanie zmuszony nosić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-I jak poszło Madarze? Znalazł coś przy użyciu Mangekyo? - pominął przywitanie, robił tak już od dawna. Oczywiście nie z braku szacunku. W pewnym momencie zauważył, że on i Hokage są ze sobą tak blisko, że zwyczajnie mógł sobie na to pozwolić. Podobnie było z pukaniem do drzwi jego gabinetu. Hashirama kazał mu je pomijać, sygnalizując tym mężczyźnie, że należy do osób, które nigdy nie będą mu przeszkadzać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Kiedy w nocy wrócił po wioski spędziliśmy ponad godzinę w prosektorium.. Niestety nie udało mu się nic znaleźć, mimo użycia silnych technik, nie sądziłem, że w ogóle takie zna. - Hokage rozsiadł się w swoim wielkim fotelu. - Ale nie o tym chciałem z tobą porozmawiać Shikaku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Więc o czym?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Dziś jest twój szczęśliwy dzień mój drogi przyjacielu - na jego miłej twarzy pojawił się jeszcze milszy uśmiech, większy niż Nara kiedykolwiek miał możliwość zobaczyć. Na pierwszy rzut oka obrazek ten wyglądał dość komicznie, jednak po głębszej analizie można śmiało stwierdzić, że wyglądało to karykaturalnie i trochę strasznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Co chcesz przez to powiedzieć? - mina Hashiramy go przerażała, jednak nie dało się ukryć, że Senju go zaintrygował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Chce przez to powiedzieć, że zostajesz moim doradcą Shikaku - o ile to w ogóle możliwe uśmiech Hokage stał się jeszcze większy. Czekał na reakcję swojego przyjaciela, na uściski wdzięczności, okrzyki rozradowania, cokolwiek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-A co z Tobiramą? - zapytał zdezorientowany Nara.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-A no tak, ty nie wiesz.. - Senju został wybity z bańki szczęścia, którą sam, trochę na siłę, się otoczył.- Zdegradowałem go. Teraz jest joninem.. na pewno będzie świetny, nie ma czym się martwić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Hashirama, ty żartujesz? - jego rozmówca pokiwał przecząco głową. - To kara dla Tobiramy, czy nagroda dla Madary?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Ależ Madare spotkało dokładnie to samo. Oboje sobie na to zasłużyli. W końcu zrealizowałem swoją obietnicę dotyczącą wyciągnięcia konsekwencji z ich zachowania - Shikaku chciał się odezwać, jednak Senju łagodnie uciszył go gestem ręki. - Na razie już o tym nie rozmawiajmy. Dajmy sytuacji samej się rozwijać - wrócił do swojego wcześniejszego uśmiechu. - Masz jakieś rady jako mój świeżo upieczony doradca?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Tak - odpowiedział stanowczo. - Zwolnij mnie i przywróć Tobirame.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Potwornie kiepska rada, ale pewnie wyrobisz się z czasem - jeszcze przez chwilę straszny uśmiech nie znikał z jego twarzy. Porzucił go dopiero, kiedy postanowił ponownie porozmawiać na temat, który nie schodził z ust większości mieszkańców wioski. - Nawet Madara niczego nie znalazł. Nie znam już żadnego człowieka, który byłby w stanie tego dokonać. Straciłem nadzieje na to, że czegokolwiek się dowiemy.. Trzeba pochować chłopaka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Kolejne dni ciągnęły się Esami niczym miesiąc. Przez ten czas głownie leżała, mało spała, mało jadła. Był poniedziałkowy poranek, dzień pogrzebu. Kilka dni wcześniej przyszedł do niej nowy doradca Hokage i poinformował ją, że to Rada Wioski zajmie się organizacją ceremonii. Szczerze ją to ucieszyło, bo kompletnie nie miała do tego głowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Musiała doprowadzić się do stanu używalności. Ruszyła w stronę łazienki i uświadomiła sobie, że od dnia, w którym dowiedziała się o śmierci brata ma na sobie te same ubrania. Pięć dni bez kąpieli, zaczynała trochę śmierdzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Napuściła do wanny gorącej wody i cała się w niej zanurzyła. Gdyby wiedziała, że tak dobrze to na nią wpłynie zrobiłaby to już kilka dni wcześniej. Rozglądała się po wielkiej białej łazience. Każde pomieszczenie w tym domu było ogromne. &lt;i&gt;Na cholerę mi taki wielki dom? &lt;/i&gt;Wcześniej jej to nie przeszkadzało. No ale, nie ma co się dziwić, wcześniej było całkiem inaczej. Teraz rzeczy, które ją otaczały miały jeszcze mniejszą wartość. Czuła jakby tym samym ona sama stała się mniej warta. Jej serce wypełniają już tylko wspomnienia, żadnego prawdziwego człowieka, nikogo kogo można by chociażby dotknąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Nagle coś poczuła. Była kiepskim sensorem. Nie potrafiła przypisać czakry do jej właściciela, nawet jeśli znała go całe życie i potrafiła wyczuwać ją tylko w odległości kilkunastu metrów. Jednakże mogła ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że ktoś jest teraz w jej domu.Ktoś na tyle potężny, że z łatwością byłby w stanie ją pokonać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Szybko wyszła z wanny i zarzuciła na siebie szlafrok pierwotnie należący do jej brata. W zasięgu ręki nie było żadnej sensownej broni, więc chcąc nie chcąc musiała wyjść z pustymi rękami do niechcianego gościa. Dziwna odwaga niewiadomego pochodzenia nie pozwoliła jej choćby pomyśleć o ucieczce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Starała się być jak najciszej, jednak utrudniały jej to mokre stopy w połączeniu ze śliską posadzką. Postać, którą wyczuła znajdowała się w salonie, pomieszczeniu najbardziej oddalonym od ulicy, a tym samym od jakichkolwiek ludzi, którzy mogliby usłyszeć jej krzyki. Od jej celu dzieliła ją już tylko ściana. &lt;i&gt;Raz kozie śmierć. &lt;/i&gt;Kiedy z lekką niechęcią weszła do pokoju obawy ją opuściły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Na środku wielkiej zamszowej kanapy siedział mężczyzna w średnim wieku. Jego długie białe włosy sięgały pasa. Pod jego ciemnymi mądrymi oczami malowały się dwie pionowe kreski. Wyglądał na bardziej zmęczonego, niż kiedy widziała go ostatnim razem. Rzuciła się w jego objęcia w tej samej sekundzie, w której do jej mózgu dotarło, że to właśnie on.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Wcześniej nie płakała. Nie płakała przy nowym doradcy Hokage. Nie płakała kiedy jej znajomi wielokrotnie pukali do jej drzwi i prosili, aby wpuściła ich do środka. Nie płakała nawet przy Nejim, mimo tego, że on płakał. Jednakże teraz łzy same napłynęły jej do oczu, a ona nie chciała tego zatrzymać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Kiedy dostałem informacje bez minuty zastanowienia wyruszyłem do Liścia - jego głos był męski i ciepły. - Przepraszam, że zajęło mi to tyle czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie przepraszaj Jiraiya.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Całkiem o nim zapomniała. &lt;/span&gt;&lt;i style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;Jak mogłam? &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Znała go od zawsze. Wszyscy go znali. Przed powstaniem Konohy podróżował między klanami, dzieląc się z ich członkami swoją mądrością. Jedni go szanowali, inni podziwiali i usilnie dążyli do tego, by stać się tacy jak on. Esami jednak zawsze śmieszył i kiedy mieli możliwość spędzenia wspólnego czasu, wykorzystywali go na wspólne picie i jedzenie. Dopiero kiedy ona i Tadashi stracili resztę klanu zaczęła traktować go jako wzór do naśladowania, tym samym stał się jej mistrzem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Każdy go znał, każdy. Ona była tylko jego urodziwym cieniem, który zwykle stał z boku i obserwował. Podziwiała jego siłę, odwagę i męstwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Objął ją tak mocno jak jeszcze nigdy. Wielką dłonią wytarł łzy z jej twarzy. Przez moment chciał z nią porozmawiać, pocieszyć. Jednakże szybko uświadomił sobie, że tego typu rozmowa nic nie zmieni. Był przy niej już wiele razy w takiej sytuacji.. Kiedy straciła dziadków, rodziców i resztę klanu. Jedynym szczęściem w tej sytuacji było to, że nie miała ona prawa się powtórzyć.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;i style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;Skończyli jej się ludzie do tracenia.&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Miał w głowie kompletną pustkę, nie wiedział co powinien powiedzieć w tej sytuacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie mam w czym pójść na pogrzeb - oznajmił to tak cicho, że gdyby odsunęła się od niego na metr na pewno nie zrozumiałaby jego słów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Coś się znajdzie.. - posturą przypominał jej ojca. W którejś ze starych szaf na pewno znajdą jego ubrania, których dalej nie potrafiła się pozbyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; color: black; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: medium; font-style: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-ligatures: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; margin: 0px; orphans: 2; text-align: left; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Cmentarz znajdował się na południu wioski. Mimo swoich wielkich rozmiarów miejsce na nim zajmowało tylko kilku robotników, którzy stracili życie w nieszczęśliwych wypadkach przy pracy i niewielu starszych ludzi. Ubrani na czarno bracia Senju wraz z Madrą zmierzali na ceremonię, która miała zaraz się zacząć. Przechodnie, którzy ich mijali zatrzymywali się i kłaniali nisko. Powitaniem odpowiadał im tylko Hashirama.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie zapomnijcie złożyć Esami kondolencji.. - przypomniał Hokage przed bramą wejściową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nawet nie znałem jej brata - oburzył się Uchiha. - Jej też nie znam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To poznasz - Hashirama miał wyjątkowo pogodną minę jak na to, że zaraz miał wziąć udział w pogrzebie. - Kiedy tylko Esami wyrazi ponowną gotowość do pracy będziecie z nią w jednej drużynie. Zróbcie dobre wrażenie, nie chce żeby od razu wzięła was za gburów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-A ty dalej o tym? - wtrącił się Tobirama. - Myślałem, że drużyny dobiera się na podstawie podobnego poziomu umiejętności, a nie wydaje mi się, żeby ta dziewczyna dorównywała nam w przynajmniej minimalnym stopniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0px;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;-Niechętnie muszę przyznać, że jesteście silni i ciężko było mi znaleźć kogoś kto mógłby wam dorównać - powiedział z brakiem przychylności w głosie. - Jednakże kapitan drużyny nie powinien od was odstawać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Będziemy mieć kapitana? - ton czarnowłosego był sarkastyczny. - Świetnie! Od zawsze marzyłem o przeniesieniu się w przeszłość o kilka lat. Ty pewnie też, co, Tobirama? - klepnął młodszego Senju w plecy, wystarczający mocno by zachwiać jego ciałem. - Więc kto będzie naszym kapitanem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jiraiya - odpowiedział krótko i zwięźle.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Tobirama i Madara zgodnie postanowili tego nie komentować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Przekroczyli bramę cmentarza, na którego terenie znajdowało się już sporo osób. Najbliżej planowanego miejsca pochówku znajdował się Jiraiya i Esami. Na tle czarnej prostej sukienki jej skóra wyglądała na bledszą niż zazwyczaj. Jej brązowe długie, zwykle puszczone samopas włosy teraz związała w ciasny kok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt; -Która to? - zapytał Uchiha rozglądający się po otoczeniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Ta obok naszego &quot;kapitana&quot; - głos Tobiramy sugerował brak entuzjazmu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Madara szybko odszukał dziewczynę wzrokiem. Przez długi moment wpatrywał się w nią.&amp;nbsp;&lt;i&gt;Lśniące włosy, długie nogi. Paskudna sukienka, nienawidzę takich, zasłania piersi, za to podkreśla całkiem niezły tyłek.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Zamawiam - wyszeptał w stronę siwowłosego, jakby nigdy nic, a ten zareagował na to zszokowanym spojrzeniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Debilu, jesteśmy na pogrzebie..- wycedził cicho przez zęby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Przecież wiem. Ale nawet w takiej sytuacji wygrywa szybszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;margin: 0px;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Zmieniłem zdanie - odezwał się niespodziewanie Hokage. - Zabraniam ci z nią dzisiaj rozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://different-konoha.blogspot.com/2017/01/rozdzia-drugi-wejscie-do-zabawy.html</link><author>noreply@blogger.com (Esami Sanuga)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8396922150188479785.post-6598530477656186508</guid><pubDate>Mon, 16 Jan 2017 14:52:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-11T19:15:02.005+01:00</atom:updated><title>ROZDZIAŁ PIERWSZY  -  WIELKI WSTRZĄS </title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Młody mężczyzna rozglądał się nerwowo, stojąc w środku lasu. W poszukiwaniu jego celu przeszkadzał mu mrok nocy. &lt;i&gt;Gdzie jesteś? Pokaż się! &lt;/i&gt;Wytężał wzrok poszukując przeciwnika między drzewami. W dłoniach trzymał katanę, był gotowy do ataku. Ręce drżały mu z przerażenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Pokaż się! - w odpowiedzi dostał ciszę, a ciemność jakby zaczęła się pogłębiać. Nie dostrzegał nawet księżyca, który jeszcze chwilę wcześniej górował na niebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Prosisz, masz - odpowiedział mu męski głos, nadchodzący znikąd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Niespodziewanie przed jego twarzą pojawiła się para przerażających oczu. Pierwszy raz w życiu miał okazję zobaczyć takie z bliska. Każdą źrenicę otaczały trzy łezki. Z przerażeniem wpatrywał się w czerwień tęczówek. Dobrze wiedział co oznacza spotkanie z tymi oczami. Zobaczył coś, czego nie nie powinien zobaczyć. Teraz musi ponieść karę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Masz w głowie kompletną pustkę. Nie wiesz kim jesteś, co tu robisz, nie posiadasz żadnych wspomnień... Teraz zamkniesz oczy, a kiedy ponownie je otworzysz pochłonie cię prawdziwa ciemność.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Niewidzialny przeciwnik dźgnął go w brzuch ostrym narzędziem. Tylko raz, ale wystarczająco celnie. Chłopak spojrzał w dół, chcąc ocenić jak dużo krwi stracił. Nie zobaczył niczego poza ciemnością. Para przygnębiających ślepi zniknęła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Nagle otworzyła oczy. Powoli zaczęła dostrzegać wskazówki zegarka. W pół do trzeciej. Nie miała pewności co tak na prawdę ją obudziło. Leżała w bezruchu wstrzymując oddech i nasłuchując. Słyszała tylko wiatr, który hałaśliwie odbijał się od okna. Cała zmieniła się w słuch. A kiedy wiatr nagle zatrząsł całym domem jej serce zamarło. &lt;/span&gt;&lt;i style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;Uspokój się...&amp;nbsp;Jesteś przewrażliwiona, &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;powtarzała sobie w kółko, usprawiedliwiając się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Coś usłyszała. Zawodzące miauczenie kota. Wpadało do pokoju przez otwarte okno. To chyba ten dźwięk ją obudził.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Rozszerzonymi oczyma wpatrywała się w ciemność. Miauczenie nie ustawało. Przeciwnie, było jakby głośniejsze i bardziej natarczywe. &lt;i&gt;To tylko kot, prawda? To tylko kot. &lt;/i&gt;Jednakże uzmysłowiła sobie, że nigdy wcześniej tego typu dźwięki nie przerywały jej snu. Tym bardziej po tak ciężkim dniu. Miauczenie rozlegało się bez przerwy, zagłuszane szumem wiatru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Ponownie zamknęła oczy, starając się zasnąć. &lt;i&gt;Jutro o ósmej staje na warcie. Muszę być wypoczęta i gotowa do działania. &lt;/i&gt;Jednak kot nie ustępował. Dźwięk, który wydawał, przypominał dziewczynie błaganie o pomoc. Postanowiła, że nie będzie zwracać na to uwagi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Naciągnęła na siebie ciepłą kołdrę. Była zmęczona, zdecydowanie potrzebowała snu. Od czasu przeprowadzki do Konohy wciąż towarzyszyło jej złe przeczucie. Tak jakby miała nadejść jakaś tragedia. Tadashi - jej brat, wciąż powtarzał, że to przez zmianę otoczenia. Dziwne, że właśnie dzisiaj, tej wyjątkowo wietrznej nocy, przeczucie to ją opuściło. Czyżby w końcu przyzwyczaiła się do otoczenia? Opowie o tym Tadashiemu, kiedy rano będzie zmieniać go na warcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Słońce wisiało nisko nad horyzontem, było wcześnie. Zaspany Tobirama pędził do budynku administracyjnego. Po drodze nie spotkał kompletnie nikogo, wszyscy jeszcze spali. Zdziwił się, kiedy wchodząc do budynku, zauważył, że nie jest tam sam. Szybko popędził na górę, gdzie znajdowało się biuro Hokage. Wszedł do środka, jednak poza Hashiramą, ujrzał tam jeszcze kilka innych osób.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Mito mnie obudziła. Podobno mnie wzywałeś - postanowił pominąć przywitanie. Nie dało się ukryć napięcia panującego w pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Mamy problem. I to dość spory - zaczął Hashirama. Rozsiadł się wygodniej w swoim wielkim fotelu. Zawsze to robił, kiedy szykował się do poważnej rozmowy. - W nocy zginął człowiek. Tadashi Otake.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Zrobił pauzę. Tobirama był ewidentnie zszokowany. Kiedy chciał zadać bratu pytanie, ten znowu się odezwał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Co gorsza, wydarzyło się to tutaj. Był wtedy na nocnej warcie - znaczenie tych słów nie dotarło do młodego Senju. - Jego ciało zostało znalezione zaledwie pół kilometra od zachodniej części muru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie rozumiem - Tobirama był wytrącony z równowagi. - Co robił poza murem, jeśli był na patrolu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Chwilę po trzeciej przyszedł do mnie i zgłosił, że widział ptaka lecącego nad lasem, którego ktoś zestrzelił. - odezwał się młody chłopak. Po wyglądzie jego oczu można było stwierdzić, że należał do klanu Hyuga. - &amp;nbsp;Nie strzelano z wioski, tylko z lasu. Ten człowiek był na tyle daleko, że nie widziałem go Byakuganem. Tadashi stwierdził, że pójdzie sprawdzić kto to. Bał się, że to wróg chciał przejąć gołębia z raportem - chłopakowi zadrżał głos. - Długo nie wracał, więc wysłałem za nim kilka osób, żeby sprawdzili co się dzieje. Już nie żył, kiedy go znaleziono.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Senju nie wiedział jak na to zareagować. Miał mętlik w głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To niemożliwe - odezwał się po chwili. - Jeśli wróg, tak bardzo zbliżyłby się do wioski, oddział tropicieli od razu by go wyczuł. To niemożliwe. Niechciane jednostki zawsze są szybko wykrywane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Inoichi przeszuka jego wspomnienia - oznajmił Hashirama. - Wtedy się wszystkiego dowiemy. Powinien być już w prosektorium - dodał wstając. - Możecie już iść. Wracajcie do domu, odpocznijcie - mężczyźni zaczęli opuszczać pomieszczenie. - Neji, zaczekaj - zwrócił się do chłopaka z Byakuganem. - Najlepiej będzie jeśli ktoś bliski porozmawia z siostrą Tadashiego. Wstąp do niej w drodze powrotnej i powiedz o wszystkim. Odwołałem jej poranną wartę, ale nie podałem powodu. Na pewno zaczęła podejrzewać, że coś się dzieje, kiedy Tadashi nie wrócił do domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Oczywiście, planowałem do niej iść - jego głos ciągle drżał. - To straszna tragedia, Esami została teraz kompletnie sama. Załamie się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Znajdziemy tego kto to zrobił - Hokage wstał i podszedł do chłopaka. - Widzę, że się obwiniasz. Niesłusznie - uśmiechnął się życzliwie. - Idź już, kilka następnych dni masz wolne. Znajdę za ciebie zastępstwo. To samo tyczy się Esami - dodał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Bracia Senju zmierzali w stronę szpitala, którego budowa została zakończona dopiero kilka dni wcześniej. Z ich twarzy można było wyczytać niepokój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Hashirama, jak to mogło się stać? Wioska powstała w celu ochrony ludzi. Tutaj mieli być bezpieczni. Jak mogła dojść po morderstwa właściwie pod naszym nosem? - weszli do szpitala. Schodami zeszli do piwnicy, gdzie znajdowało się prosektorium.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie znam odpowiedzi na twoje pytania, bracie - Hokage był załamany. - Teraz możemy tylko mieć nadzieję, że Inoichi coś znalazł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Przed drzwiami, za którymi znajdowało się prosektorium spotkali dwóch medycznych ninja, którzy przywitali ich bezradnymi minami. Weszli do środka, gdzie na pierwszym planie zauważyli wielki stół prosektoryjny, a na nim postać, przykrytą białym prześcieradłem. W pomieszczeniu znajdowały się jeszcze dwie osoby: mężczyzna w średnim wieku z blond włosami i ciemnowłosa młoda kobieta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Od razu przejdę do rzeczy - zaczął Inoichi. - Kompletnie nic nie znalazłem - na dźwięk tych słów Hashirama spojrzał pytająco na blondyna. - Nie wiem jak to możliwe, ale nie ma żadnych wspomnień. I to dosłownie. Nie znalazłem nic, tak jakby ktoś go wyczyścił. Początkowo myślałem, że blokuje mnie bariera, ale to nie to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Genjutsu? - zapytał młody Senju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Całkiem możliwe - ciemnowłosa kobieta wtrąciła się do rozmowy. - Nie wiem czy to przy pomocy genjutsu usunięto mu pamięć... Ale całkiem możliwe, że użyto genjutsu, aby go unieruchomić. Na jego ciele nie ma żadnych śladów walki, po za raną na brzuchu. Wygląda na to, że się nie bronił. W chwili śmierci wszystkie jego mięśnie były napięte, jak przy użyciu Shibari. Inne techniki unieruchamiające nie wpływają bezpośrednio na układ mięśniowy, Shibari jest jedyną, która tak działa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Trafna analiza Shizune - odezwał się starszy Senju. - Jednak to nie pomaga nam dojść do tego kto to zrobił. Znam dziesiątki osób używających Shibari, dawniej sam często z niego korzystałem. Nie wiem co dalej z tym zrobić...- nastała cisza, ich mózgi pracowały na podwyższonych obrotach. - Shizune, wyślij najszybszego gołębia tropiciela do Madary. Niech natychmiast wraca do wioski. Opisz całą sytuację i na wszelki wypadek użyj szyfru - kobieta mruknęła coś pod nosem i bez zastanowienia wyszła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Myślisz, że uda mu się coś zobaczyć Sharinganem? - zapytał Inoichi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Hashirama kiwnął głową w odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Madara jest na misji zwiadowczej i to zaledwie od dwóch dni. Wątpię, że przez ten czas zebrał jakieś informacje- Tobirama zwrócił się do swojego brata. - Myślę, że powinien dokończyć misję. Na miejscu mamy innych użytkowników Sharingana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; -Zwykły Sharingan na pewno tu nie pomoże. Potrzebujemy Mangekyou Sharingana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Hokage przetarł dłonią zmęczone oczy. Dzień dopiero się zaczął, a on już miał dosyć. Kiedy razem z Tobiramą opuszczali prosektorium, poprosił Inoichiego, aby on i jego córka zastąpili Nejiego i Esami w sprawowaniu ich obowiązków. Musiał to wszystko zorganizować. Nie może dopuścić do tego, żeby to się powtórzyło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie chciałem mówić tego przy Inoichim - odezwał się Tobirama, kiedy wrócili do biura Hokage. Mito czekała tam na nich. - Wydaje mi się, że to Madara - pytające spojrzenie zgromadzonych. &lt;/span&gt;&lt;i style=&quot;font-family: verdana, sans-serif;&quot;&gt;Nie wierzą mi, to było do przewidzenia.&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt; - Myślę, że on to zrobił. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że nikt po za nim nie ma wystarczających zdolności, by usunąć komuś pamięć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nienawiść przysłania ci prawdę - odezwała się Mito. Słowa szwagra ją zaskoczyły. Nie sądziła, że będzie zmuszona usprawiedliwiać Uchihę. - Dobrze wiesz, że Madara jest teraz w Kraju Wiatru. Przestałeś myśleć logicznie. W nocy wysłał gołębia z raportem. Wszystkie dane zgadzają się z informacjami, zdobytymi w Piasku na poprzednich misjach. Nie miał okazji do przeczytania wcześniejszych raportów, nie mógł wysłać nam czegokolwiek. Dodatkowo duża odległość uniemożliwiłaby mu wysłanie klona aż tutaj. Nie spodziewałam, że doceniasz go tak bardzo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Mamy stuprocentową pewność, że jest i był w Kraju Wiatru - dodał Hashirama. - Twoje oskarżenia są bezpodstawne - jego głos spoważniał, zarzuty brata wyprowadziły go z równowagi. Zrobił znaczącą pauzę. - Madara pomógł nam w założeniu tej wioski. Wiele poświęcił, byśmy mogli zrealizować nasz cel. Mówiąc to wszystko, lekceważąc go, podważasz trud, który włożył w tworzenie tego miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Tobirama zdębiał.&lt;i&gt; Jak możesz mi nie wierzyć? Przecież tylko Sharingan mógł tego dokonać. Jesteś zaślepiony jego pięknymi słówkami. Ciągle cie oszukuje.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Młody Senju nie zdołał wypowiedzieć tych słów. Wpatrywał się w brata oczami nienawiści, jednak tym razem nie zrobiło to na Hokage wrażenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Zastanawiałem się nad czymś od pewnego czasu - Hashirama rozsiadł się w fotelu. &lt;i&gt;Teraz dopiero się zacznie. &lt;/i&gt;- Nie jestem jedyną osobą, której przeszkadzają twoje ciągłe sprzeczki z Madarą. Dodatkowo na ostatnich obradach dałeś popis, obrażając go i cały jego klan przy panach feudalnych. W tej sytuacji nie jesteś tylko moim bratem. Jesteś moim podwładnym. Jako Hokage muszę podjąć odpowiednie kroki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Co chcesz przez to powiedzieć? - ton Tobiramy oddawał jego zdziwienie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Od dzisiaj nie należysz do Rady Konohy. Tym samym, nie jesteś już moim doradcą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Cisza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Tak szybkie wprowadzenie cie do Rady było wielkim błędem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Atmosfera zgęstniała. Napięcie było wręcz namacalne. Mito przyglądała się tej scenie w ciszy. Rzadko miała okazję widzieć swojego męża tak poważnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jak możesz robić coś takiego?! - zdziwienie siwowłosego zmieniło się w wściekłość. - Zawsze przy tobie byłem Hashirama. Zawsze ci pomagałem. Wielokrotnie stawiałem twoje życie ponad swoje. Dla dobra Konohy. Wioska jest dla mnie tak samo ważna jak dla ciebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Zdania nie zmienię - jego głos był stanowczy jak nigdy. - W mojej wiosce każdy klan jest jednakowo ważny. Nie pozwolę, żeby inni czuli się gorsi, bo ktoś jest na tyle uparty, że nie dopuszcza do siebie swoich ewidentnych błędów. Tym bardziej, kiedy robi to osoba PODOBNO aspirująca do zdobycia tytułu Drugiego Hokage. Niech wreszcie do ciebie dotrze, że Senju i Uchiha stali się rodziną w momencie zawarcia sojuszu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Znowu cisza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Od dzisiaj jesteś jednym z wielu Joninów Konohy. Może to oduczy cie arogancji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://different-konoha.blogspot.com/2017/01/rozdzia-pierwszy-wielki-wstrzas.html</link><author>noreply@blogger.com (Esami Sanuga)</author><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-8396922150188479785.post-3892142513588145587</guid><pubDate>Thu, 12 Jan 2017 20:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-03-11T19:14:52.537+01:00</atom:updated><title>WPROWADZENIE</title><description>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Dzień był wyjątkowo słoneczny. Większość mieszkańców wioski zajęta była codziennymi sprawunkami. Kobiety kupowały świeże warzywa i owoce na przyjezdnym z innej wioski targu, rozmawiając przy tym z napotkanymi przy okazji przyjaciółkami. Nauczyciele pozwolili dzieciom nacieszyć się piękną pogodą na szkolnych błoniach. W całym miasteczku panował szczęśliwy gwar, wśród wielu ludzi można było usłyszeć śmiechy. Uliczki zapełnione były ludźmi zmierzającymi do pracy, sklepu, czy po prostu gdziekolwiek. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Pod dachem największego budynku w wiosce ukryte były trzy osoby, do których to szczęście w żadnym wypadku nie docierało. Czerwony, okrągły budynek górował nad resztą zabudowań. Mężczyźni pochłonięci byli rozmową, a jedynym co im w niej przeszkadzało było natarczywe stukanie. Dobiegało ono z wielkiej kamiennej ściany stojącej tuż za budynkiem. Ze szczytu tego potężnego kamiennego klifu zwisał mężczyzna z młotkiem i dłutem, zabezpieczony tylko liną. Kształtował coś co za kilka tygodni będzie miało przedstawiać twarz. Teraz jednak wyglądało na pracę niewidomego artysty. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Czarnowłosy mężczyzna z łoskotem zamknął okno, myśląc, że uchroni go to przed hałasem. Pomieszczenie, w którym się znajdowali było jasne i przejrzyste, prawie pozbawione mebli, pomijając wielkie drewniane biurko i fotel z wysokim oparciem. Zasiadał w nim brązowooki mężczyzna o miłej twarzy. Miał długie ciemne włosy, lśniące w promieniach słonecznych wpadających prze szyby okien. Ubrany był w czerwono-biały strój i dziwną czapkę w tych samych kolorach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Madara, na prawdę nie mam ochoty dłużej dyskutować z Tobą na ten temat. - jego głos był równie miły jak twarz. - Nie mam kogo posłać z Tobą na tę misję, wszyscy są zajęci. Sytuacja zwyczajnie mi na to nie pozwala. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Bracie, po prostu puść go tam samego. - odezwał się trzeci mężczyzna. Miał szare kudłate włosy i szkarłatne oczy. - Pierwszy raz się z nim zgodzę. Nie chce z nim iść. Jeśli nie dozna tam żadnych obrażeń ze strony wroga, to na pewno ich dozna w walce ze mną.  Obydwoje nie mamy ochoty na wspólną ponad tygodniową misję. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;- Widzisz, Hashirama. - czarnowłosy mężczyzna lekko się uśmiechnął, udało im się przekonać Hokage. Jego czarne oczy zaiskrzyły. &lt;i&gt;Udało się...&lt;/i&gt;- Nawet jeśli Tobirama byłby w stanie cokolwiek mi zrobić.. lepiej, żebyś go do tego nie zmuszał.- nie mógł się powstrzymać. Dogryzanie koledze było jednym z jego ulubionych zajęć. A kiedy jeszcze Tobirama mu odpowiadał. Uwielbiał go prowokować. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Hashirama nienawidził ich ciągłych sprzeczek. Uznawał ich jako dwóch swoich najlepszych ludzi. Byli silni, a pomijając ich ciągłe sprzeczki, cechowali się dobrą oceną sytuacji i mocną psychiką. Byli mu bliscy - brat i przyjaciel. Świetnie spełniali swoje zadania, jednakże tylko wtedy kiedy dzieliła ich ściana z tykty, albo jeszcze lepiej - gruby ceglany mur.     Cała wioska bardzo szanowała go jako przywódce. Hashirama Senju. Budził respekt. Niestety dla Tobiramy i Madary był zerowym autorytetem. Sam sobie na to pozwolił. A przecież powinni go szanować! Był przywódcą Konohy, to on podejmował najważniejsze decyzje. To on dbał o bezpieczeństwo mieszkańców, byłby w stanie oddać o nich życie. &lt;i&gt;Żyjemy z złych czasach.&amp;nbsp;Powinni mi pomagać! A przecież nie będę ich do niczego zmuszać, nie są dziećmi. Jestem sam sobie winny... Jestem zwyczajnie za miękki... A oni są tacy uparci, jeszcze by się pozabijali. &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Co chcesz przez to powiedzieć?!- oburzył się Tobirama. - Myślisz, że byłbyś w stanie mnie pokonać? Śmiechu warte. Już wiele razy miałeś do tego okazje. - Czarnowłosy wydał dziwny dźwięk, przypominający kaszlnięcie, po czym znacznie zbliżył się do czerwonookiego i chwycił go za koszulkę, chcąc sprowokować bójkę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Możemy się przekonać ty zaro.. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Madara!- przerwał im hokage.- Idź już. Sam.     Uchiha Madara puścił koszulkę Tobiramy i uśmiechnął się do niego szyderczo. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Dziękuję Hashiramo.- zaczął zmierzać do drzwi.- Wyślę gołębia kiedy dotrę na miejsce.- dodał i wyszedł. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-I powiedz mi, jak ja niby mam z nim normalnie pracować?! - mężczyzna zaczął swój wywód od razu po opuszczeniu pokoju przez czarnowłosego. Ulubionym zajęciem Madary było prowokowanie swojego rywala, co dawało Tobiramie możliwość wykonywania swojego ulubionego zajęcia - narzekania na te prowokacje. - Jego zachowanie jest niedopuszczalne. Jak możesz nic z tym nie robić?! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Tobirama, zamknij się. - Hashirama odezwał się załamanym głosem.- Mam was już po dziurki w nosie. Jesteście poważnymi ludźmi, a zachowujecie się jak dzieciaki. Musicie nauczyć się ze sobą pracować. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Starał się, by jego brązowe oczy ukazywały stanowczość. Chciał trochę zastraszyć swojego młodszego brata. Nieudolnie, bo to właśnie jego brat był mistrzem poważnego i strasznego spojrzenia. Mordercze spojrzenie. Jedyne czego nauczył się od Madary. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;- Rozumiem, że go nienawidzisz, ale nie zapominaj o tym, że to Madara ma więcej powodów, żeby nienawidzić Ciebie.     -Podobno zostawiamy przeszłość za sobą. - Tobirama wyglądał na niewzruszonego.- Ja wybaczyłem mu dawne grzechy, on też podobno odpuścił mi moje. Bracie, tu nie chodzi o to co było, tylko o to jaki on jest teraz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Tobirama, ja nie żartuje. Mam dosyć. Wy na prawdę MUSICIE nauczyć się razem pracować. - rozsiadł się wygodniej w swoim skórzanym krześle.- Zwyczajnie tego wymagam. Możesz uznać to za rozkaz. - na jego twarzy można było dostrzec lekki uśmiech. - W końcu Hokage jest &quot;Szefem&quot; wszystkich shinobi w wiosce. - uśmiechnął się przyjaźnie, z nadzieją, że zasygnalizuje tym koniec rozmowy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Co to ma znaczyć? - młody mężczyzna wyglądał na zirytowanego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-To, że planuje pewne zmiany. Nasz aktualny sposób na wykonywanie misji mi nie odpowiada. Za dużo przy tym wszystkim główkowania, trzeba zająć się systemem administracji Konohy. Wprowadzę trochę nowych miejsc pracy. Za niedługo nastąpią pewne reformy, ty i Madara chcąc nie chcąc będziecie musieli się temu podporządkować. - nastała cisza. Hashirama wpatrywał się w brata czekając na jego reakcję. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Rozumiem twoją chęć zmian. Szczerze to sam o tym myślałem. - spojrzał głęboko w oczy swojego starszego brata. &lt;i&gt;To jest to, to okropne spojrzenie&lt;/i&gt;, pomyślał brązowooki. Nie daj się zastraszyć, jesteś przecież Hokage. - Nurtuje mnie tylko jedno. Dlaczego podejmujesz takie decyzje bez konsultacji ze mną?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Dobrze wiesz bracie, że cenie twoje zdanie nade wszystkich innych.. Jednakże nie mogę zawsze polegać  na tobie. Tak samo nie mogę zawsze pozwalać ci na podejmowanie takich decyzji. - Pytające spojrzenie Tobiramy, &lt;i&gt;poczuł się urażony, niedoceniony. Przecież podejmowanie decyzji to moje zadanie, nie mogę o tym zapominać.&lt;/i&gt; - Będziesz zajmował się tymi sprawami kiedy sam zostaniesz Hokage.- zastanowił się nad tym co powiedział. &lt;i&gt;Nie mogę być zwyczajnie stanowczy? Zawsze muszę wszystkim słodzić?&lt;/i&gt;- O ile to się stanie. - dodał. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Znów nastała cisza. Kiedy w końcu młodszy mężczyzna chciał się odezwać, jego brat znów zaczął mówić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;- O zmianach i całej reszcie porozmawiamy za jakiś czas. Jak na razie chciałbym, żebyś się trochę ogarnął. - Tobirama znów miał zamiar się odezwać.- Oczywiście Madary też się to tyczy. Przecież czasem udaje wam się dogadać. Chciałbym, żeby to czasem zmieniło się w zawsze. - na tym skończył swoją wypowiedź. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W tej samej chwili usłyszeli pukanie do drzwi. Wszedł przez nie mężczyzna w średnim wieku. Miał kozią bródkę, włosy spięte w sterczący kucyk, ubrany był w ciemnozieloną kamizelkę i czarne spodnie od dresu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Cześć. Możesz nas zostawić? - zwrócił się do Tobiramy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;-Jasne Shikaku, narazie. - odpowiedział, po czym wyszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://different-konoha.blogspot.com/2017/01/wprowadzenie.html</link><author>noreply@blogger.com (Esami Sanuga)</author><thr:total>9</thr:total></item></channel></rss>