<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Morze Herbaty</title>
	<atom:link href="https://morzeherbaty.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://morzeherbaty.pl</link>
	<description>Blog o herbacie chińskiej</description>
	<lastBuildDate>Mon, 17 Jun 2019 09:00:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.3.8</generator>
	<item>
		<title>Zaproszenie na plener: tydzień w lesie z gliną i herbatą</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2019/06/zaproszenie-na-plener-tydzien-w-lesie-z-glina-i-herbata/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2019/06/zaproszenie-na-plener-tydzien-w-lesie-z-glina-i-herbata/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jun 2019 13:50:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Warsztaty herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika herbaciana]]></category>
		<category><![CDATA[gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[plener ceramiczno-herbaciany]]></category>
		<category><![CDATA[plener ceramiczny]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty herbaciane]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2911</guid>

					<description><![CDATA[<p>W lipcu, jak co roku, zapraszam do lasu w podwarszawskiej Ponurzycy, gdzie już czeka na nas piec ceramiczny i pracownia, herbaciany zakątek pod lipą i hamaki! Ten jeden tydzień w roku to dla mnie okazja, żeby dzielić się moimi dwiema pasjami: chińską sztuką herbaty i ceramiką. W programie pleneru to, co zwykle: codzienne, około dwugodzinne [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2019/06/zaproszenie-na-plener-tydzien-w-lesie-z-glina-i-herbata/">Zaproszenie na plener: tydzień w lesie z gliną i herbatą</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2913" style="width: 550px" class="wp-caption alignleft"><img aria-describedby="caption-attachment-2913" decoding="async" fetchpriority="high" class="wp-image-2913 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1941-540x405.jpg" alt="Czarki z Ponurzycy, Plener 2018, fot. AW" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1941-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1941-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1941-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1941.jpg 2000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2913" class="wp-caption-text">Czarki z Ponurzycy, Plener 2018, fot. AW</p></div>
<p>W lipcu, jak co roku, zapraszam do lasu w podwarszawskiej Ponurzycy, gdzie już czeka na nas piec ceramiczny i pracownia, herbaciany zakątek pod lipą i hamaki!</p>
<p>Ten jeden tydzień w roku to dla mnie okazja, żeby dzielić się moimi dwiema pasjami: chińską sztuką herbaty i ceramiką.</p>
<p>W programie pleneru to, co zwykle: codzienne, około dwugodzinne spotkania herbaciane, na których zaparzymy metodą <em>gongfu cha</em> i spróbujemy 15 gatunków herbat. I dużo, dużo pracy z gliną (przynajmniej 5 godzin dziennie): od jej wyrabiania, poprzez tworzenie kształtów różnymi metodami, aż po wypały: biskwitowy i „na ostro”, w tym raku. Zadaniem każdego uczestnika będzie stworzenie przynajmniej jednego własnego naczynia herbacianego – czarki, gaiwana, czajniczka lub całej serii naczyń, w zależności od chęci i umiejętności, ale będzie też można realizować inne pomysły ceramiczne. Na zakończenie pleneru odbędzie się spotkanie herbaciane, na którym zadebiutują naczynia wykonane przez plenerowiczów.</p>
<p>A co będzie nowego?<span id="more-2911"></span></p>
<p>Po pierwsze, oprócz herbat z chińskiego kręgu kulturowego pojawią się dwie japońskie herbaty <em>sencha</em> – świeżutkie, z tegorocznego zbioru, które skosztujemy parzone na gorąco i na zimno. Zaparzymy je (i chińskie zresztą też!) wodą zagotowaną w japońskim <em>tetsubinie</em>, czyli w dużym, żeliwnym czajniku i przekonamy się, czy rzeczywiście woda gotowana w nim jest tak smaczna, jak wieść niesie.</p>
<p>Po drugie, spotkaniom przy herbacie jak co roku będą towarzyszyły kompozycje kwiatowe, przygotowane przez plenerowiczów, ale tym razem poświęcimy im nieco więcej uwagi: poznamy podstawy ikebany szkoły Sōgetsu, której będzie dotyczył wykład poprzedzający pierwsze spotkanie herbaciane, a podczas całego pleneru będą do dyspozycji podręczniki i przybory, żeby wszyscy chętni mogli spróbować swoich sił w tworzeniu kompozycji roślinnych. Jak mówił założyciel szkoły Sōgetsu, Sōfu Teshigahara, ikebanę w tym stylu może zrobić „ktokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek i z czegokolwiek”, a w Ponurzycy materiału i inspiracji na pewno nam nie zabraknie.</p>
<p>Trzecia nowość dotyczy ceramiki: skoro osiągamy w piecu gazowym atmosferę redukcyjną (potwierdzone doświadczalnie w zeszłym roku!), to pojawi się wymagające właśnie wypału redukcyjnego szkliwo seladonowe i może ktoś pokusi się, żeby stworzyć własną wersję seladonowych czarek z Yue, które podziwiał sam Lu Yu…</p>
<p>Plener jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych osób dorosłych: herbaciarzy, którzy chcieliby samodzielnie wykonać naczynia herbaciane, ceramików, których interesuje sztuka herbaty w południowochińskim wydaniu i tych, dla których obie te dziedziny są nowością, a chcieliby twórczo spędzić czas wśród przyrody, w pięknym otoczeniu sprzyjającym działaniom artystycznym.</p>
<p>Termin i miejsce: 15 – 20 lipca 2019, Ponurzyca</p>
<p>Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy pod adresem <a href="mailto:herbata@morzeherbaty.pl">herbata@morzeherbaty.pl</a>.</p>
<p>Uwaga: najwyraźniej mam problem ze skrzynką mailową, którego chwilowo nie potrafię naprawić. W razie kłopotów z przesłaniem maila, proszę o kontakt przez profil Morza Herbaty na Facebooku: <a href="https://www.facebook.com/morzeherbaty/">facebook.com/morzeherbaty</a>.</p>
<p>Przepraszam za utrudnienia i zapraszam do Ponurzycy!</p>
<div id="attachment_2915" style="width: 550px" class="wp-caption alignleft"><img aria-describedby="caption-attachment-2915" decoding="async" class="size-medium wp-image-2915" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1955-540x405.jpg" alt="Herbaciany zakątek pod lipą, fot. AW" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1955-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1955-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1955-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2019/06/IMG_1955.jpg 2000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2915" class="wp-caption-text">Herbaciany zakątek pod lipą, fot. AW</p></div><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2019/06/zaproszenie-na-plener-tydzien-w-lesie-z-glina-i-herbata/">Zaproszenie na plener: tydzień w lesie z gliną i herbatą</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2019/06/zaproszenie-na-plener-tydzien-w-lesie-z-glina-i-herbata/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Woń wończy na Święto Środka Jesieni</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 Sep 2018 16:00:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Gatunki herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[Herbata chińska]]></category>
		<category><![CDATA[guihua wulong]]></category>
		<category><![CDATA[herbata aromatyzowana]]></category>
		<category><![CDATA[herbata kwiatiwa]]></category>
		<category><![CDATA[herbata osmantusowa]]></category>
		<category><![CDATA[Święto Środka Jesieni]]></category>
		<category><![CDATA[wończa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2899</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dziś przypada Święto Środka Jesieni – Zhongqiujie 中秋節, kiedy, jak mawiają Chińczycy, „księżyc jest w pełni i rodzina gromadzi się w pełni”. To radosne, rodzinne święto, obchodzone piętnastego dnia ósmego miesiąca kalendarza rolniczego, podczas którego Chińczycy gromadzą się, żeby wspólnie biesiadować i podziwiać księżyc. Tego wieczoru czci się Chang’e 嫦娥, która według legendy była żoną [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/">Woń wończy na Święto Środka Jesieni</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2900" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2900" decoding="async" class="wp-image-2900 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_3263-540x405.jpg" alt="Krzew wończy - Osmanthus fragrans, fot. AW" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_3263-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_3263-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_3263-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_3263.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2900" class="wp-caption-text">Krzew wończy &#8211; Osmanthus fragrans, fot. AW</p></div>
<p>Dziś przypada Święto Środka Jesieni – <em>Zhongqiujie</em> 中秋節, kiedy, jak mawiają Chińczycy, „księżyc jest w pełni i rodzina gromadzi się w pełni”. To radosne, rodzinne święto, obchodzone piętnastego dnia ósmego miesiąca kalendarza rolniczego, podczas którego Chińczycy gromadzą się, żeby wspólnie biesiadować i podziwiać księżyc. Tego wieczoru czci się Chang’e 嫦娥, która według legendy była żoną znakomitego łucznika, Houyi 后羿. Gdy pewnego razu na niebie pojawiło się dziesięć słońc, grożąc spaleniem ziemi, Houyi zestrzelił z łuku dziewięć z nich, pozostawiając tylko jedno. Za ocalenie świata od zagłady otrzymał eliksir nieśmiertelności, ale nie wypił go, nie chcąc rozłączać się z ukochaną żoną. Dowiedział się o tym uczeń łucznika i pod nieobecność Houyi włamał się do jego domu, próbując zmusić Chang’e, by oddała mu eliksir. Ona jednak, nie chcąc dopuścić, by eliksir dostał się w niepowołane ręce, wypiła go sama i natychmiast jako nieśmiertelna uleciała na księżyc, gdzie do dziś mieszka, ponoć w towarzystwie Nefrytowego Królika – Yu Tu 玉兔. Dowiedziawszy się, co się stało, Houyi wystawił przed księżycem ołtarz, na którym złożył w ofierze ciastka i owoce, oddając cześć żonie i jednocześnie dając początek Świętu Środka Jesieni.<span id="more-2899"></span></p>
<p>Wśród przysmaków goszczących na stołach tego dnia honorowe miejsce zajmują <em>yuebing</em> 月餅 – ciastka księżycowe, zdobione wytłaczanymi wzorami, okrągłe jak księżyc w pełni. W „moim” chińskim mieście, Xiamenie, jest tradycja, że podczas biesiady o ciastka gra się w kości. Do ciastek księżycowych jakoś nigdy nie udało mi się przekonać, ale na szczęście świąteczne menu na nich się nie kończy.</p>
<div id="attachment_2903" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2903" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2903" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667-540x540.jpg" alt="Guihua Wulong 桂花烏龍, fot. AW" width="540" height="540" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667-540x540.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667-150x150.jpg 150w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667-768x768.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667-800x800.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5667.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2903" class="wp-caption-text">Guihua Wulong 桂花烏龍, fot. AW</p></div>
<p>Przełom września i października to pora, kiedy w wielu miejscach wschodniej Azji – w Chinach, Japonii, na Tajwanie – wyczuć można jedyną w swoim rodzaju, upajającą i słodką woń, przypominającą nieco brzoskwinie lub morele. Niewtajemniczony cudzoziemiec może mieć kłopot z lokalizacją jej źródła, bo żółte kwiatki, z których pochodzi, są drobne i niepozorne, choć mogą gęsto obsypać macierzysty krzew. Poza tym, chcąc odnaleźć źródło zapachu, musimy podążać za nim czasem dość daleko, bo aromat potrafi nieść się na dużą odległość. Roślina, o której mowa, to <em>Osmanthus frangrans</em>, której chińska nazwa brzmi guihua 桂花, a polska – nomen omen – wończa.</p>
<div id="attachment_2904" style="width: 240px" class="wp-caption alignleft"><img aria-describedby="caption-attachment-2904" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2904" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/1024px-Tang_Yin_-_Chang_O_-_Godess_of_Moon-230x540.jpg" alt="Chang'e, artysta nieznany, wg Tang Yina (1470–1524), domena publiczna" width="230" height="540" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/1024px-Tang_Yin_-_Chang_O_-_Godess_of_Moon-230x540.jpg 230w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/1024px-Tang_Yin_-_Chang_O_-_Godess_of_Moon-768x1802.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/1024px-Tang_Yin_-_Chang_O_-_Godess_of_Moon-341x800.jpg 341w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/1024px-Tang_Yin_-_Chang_O_-_Godess_of_Moon.jpg 1024w" sizes="(max-width: 230px) 100vw, 230px" /><p id="caption-attachment-2904" class="wp-caption-text">Chang&#8217;e, artysta nieznany, wg Tang Yina (1470–1524), domena publiczna</p></div>
<p>Z racji pory kwitnienia, woń tego krzewu kojarzy się nieodmiennie ze Świętem Środka Jesieni. Według legendy, osmantus rośnie na księżycu, gdzie jego ścinaniem zajmuje się niejaki Wu Gang吳剛. Jego praca nie ma końca, bo krzew w nieskończoność odrasta. Jest to kara za zabójstwo żony, którą Wu Gang zabił w gniewie, kiedy odkrył jej romans z wnukiem Yandi – „Płomiennego Cesarza” (tak, tego Yandi, którego utożsamia się z Shennongiem, odkrywcą herbaty). Jedna z wersji legendy o Chang’e mówi, że Bogini Księżyca, poruszona smutkiem Houyi po utracie żony, pozwoliła małżonkom spotykać się w czasie pełni księżyca właśnie pod krzewem księżycowego osmantusa.</p>
<p>Nic więc dziwnego, że w Święto Środka Jesieni oprócz księżycowych ciastek je się też słodycze z dodatkiem kwiatów wończy, a biesiada nierzadko zakrapiana jest „osmantusówką”, czyli winem osmantusowym. Dla herbaciarzy, którzy zgodnie ze starożytnym zwyczajem wolą „zastąpić wino herbatą” (<em>yi cha dai jiu</em> 以茶代酒), święto jest doskonałą okazją do spotkań herbacianych przy świetle księżyca. Delektując się smakiem naparu, można jednocześnie podziwiać odbicie księżyca w czarce herbaty…</p>
<p>A jaka herbata lepiej nadaje się na taką okazję niż osmantusowa? Wończa to obok jaśminu drugi najpopularniejszy kwiat używany do aromatyzowania herbaty. Ma cięższy aromat niż jaśmin, dlatego bardziej niż do herbat zielonych pasuje do tych o intensywniejszym smaku, na przykład turkusowych lub czerwonych. Chyba najbardziej znanym gatunkiem takiej herbaty jest osmantusowy wulong, czyli Guihua Wulong Cha 桂花烏龍茶 z Fujianu, gdzie do aromatyzowania wykorzystuje się herbatę Tie Guanyin.</p>
<p>Niektórzy herbaciarze z założenia odrzucają wszystkie herbaty aromatyzowane jako rzekomo gorsze od naturalnych, niearomatyzowanych. Jest w tym trochę racji: wiele dostępnych w sprzedaży herbat aromatyzowanych wytwarza się dodając sztuczne substancje zapachowe. Jest też jednak inna, tradycyjna i szlachetna metoda, w której aromat nadają herbacie naturalne, świeże kwiaty. W ich przygotowaniu liczy się czas: muszą być jak najszybciej zebrane, przetransportowane i oczyszczone z liści, łodyżek oraz wszelkich zanieczyszczeń. Wszystko to należy robić bardzo delikatnie, żeby nie uszkodzić kwiatów. Następnie w płaskich, bambusowych koszach lub na czystej tkaninie układa się warstwę herbaty, na niej warstwę kwiatów (których jest mniej niż herbaty) i tak dalej, na przemian, kończąc warstwą herbaty. Po dwóch-trzech godzinach w takim kopcu temperatura podnosi się do około 40°C. Wtedy należy rozdzielić liście herbaty i kwiaty, pozwalając im ostygnąć, a kiedy temperatura spadnie poniżej 30°C, ponownie je połączyć. Gdy kwiaty więdną, a liście herbaty stają się miękkie od wilgoci, proces należy zakończyć. Herbatę i kwiaty rozdziela się przesiewając, a następnie osobno suszy. Poddana takiemu procesowi herbata przejmuje aromat kwiatów, które z kolei po wysuszeniu całkowicie go tracą. Mimo to na ogół dodaje się ich nieco z powrotem do herbaty, wyłącznie w charakterze dekoracji.</p>
<div id="attachment_2906" style="width: 550px" class="wp-caption alignleft"><img aria-describedby="caption-attachment-2906" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2906" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5673-540x405.jpg" alt="Liście osmantusowego wulonga, fot. AW" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5673-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5673-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5673-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/09/IMG_5673.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2906" class="wp-caption-text">Liście osmantusowego wulonga, fot. AW</p></div>
<p>Jednak nawet na herbaty wytwarzane w ten sposób niektórzy puryści herbaciani się zżymają, bo w Chinach powszechne było (i nadal jest) aromatyzowanie herbat słabszej jakości, aby zatuszować ich mankamenty i sprzedać w wyższej cenie. Naprawdę dobre herbaty rzadko się aromatyzuje, bo w ich przypadku to naturalny aromat jest największą zaletą. W zasadzie zgadzam się z takim podejściem i herbaty kwiatowe piję rzadko. Ale właściwie, jeśli ze średniej jakości wulonga można otrzymać herbatę Guihua Wulong cudownie pachnącą kwiatem wończy, to czemu nie? Jeśli aromatyzowanie przeprowadzono naturalnie, a cena nie jest kosmiczna? I zwłaszcza przy szczególnej okazji, takiej jak dziś?</p>
<p>Niezależnie od tego, czy pogoda sprzyja i księżyc jest widoczny, warto dzisiaj uczcić Święto Środka Jesieni czarką doskonałej herbaty. Osmantusowej lub nie – takiej, jaką lubicie. Dobrego świętowania!</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/">Woń wończy na Święto Środka Jesieni</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pożegnanie Pana Lina</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2018/05/pozegnanie-pana-lina/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2018/05/pozegnanie-pana-lina/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 19 May 2018 02:08:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie herbaty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2892</guid>

					<description><![CDATA[<p>Minęły już prawie cztery miesiące odkąd dotarła do mnie wiadomość, że odszedł Pan Shih-tzer Lin, najważniejszy z moich herbacianych mentorów. Jeszcze nie całkiem oswoiłam się z myślą, że już Go nie spotkam. I dopiero teraz jestem w stanie pożegnać się z nim tu, na Morzu Herbaty, którego chińskiej nazwy był pomysłodawcą. I chociaż to spóźnione [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/05/pozegnanie-pana-lina/">Pożegnanie Pana Lina</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2893" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2893" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2893" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/05/DSC1321-540x357.jpg" alt="Pan Lin w swoim sklepie, sierpień 2011, fot. AW" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/05/DSC1321-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/05/DSC1321-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/05/DSC1321-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2018/05/DSC1321.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2893" class="wp-caption-text">Pan Lin w swoim sklepie, sierpień 2011, fot. AW</p></div>
<p>Minęły już prawie cztery miesiące odkąd dotarła do mnie wiadomość, że odszedł Pan Shih-tzer Lin, najważniejszy z moich herbacianych mentorów. Jeszcze nie całkiem oswoiłam się z myślą, że już Go nie spotkam. I dopiero teraz jestem w stanie pożegnać się z nim tu, na Morzu Herbaty, którego chińskiej nazwy był pomysłodawcą. I chociaż to spóźnione pożegnanie, to nie mogło go zabraknąć, bo Pan Lin był jedną z najbardziej znaczących postaci, które spotkałam na mojej herbacianej drodze.<span id="more-2892"></span></p>
<p>Pana Lina, czy Lin Laoshi 林老師 – Nauczyciela Lina, bo tak go zawsze nazywałam, poznałam w 2000 roku, wkrótce po przyjeździe na studia na Tajwan. Kiedy rozglądałam się za możliwościami nauki chińskiej sztuki herbaty, pewien znajomy zaprowadził mnie do swojego ulubionego sklepu herbacianego. W ten sposób po raz pierwszy trafiłam do sklepu Yilin, czyli „Las Sztuk” (znak Lin – las ten sam co w nazwisku właściciela) przy ulicy Roosevelta w Tajpej. Tak nawiązana znajomość z Panem Linem przetrwała 18 lat, utrzymując się nawet kiedy opuściłam Tajwan, a nasze kontakty stały się bardziej intensywne zwłaszcza od czasu powstania Morza Herbaty. Zresztą, jak już wspomniałam, to właśnie Pan Lin zaproponował chińską nazwę Morza: Qing Xin Cha 清心茶 – „Herbata Czystego Serca” i motto w nagłówku strony: <em>he cha qing xin ye</em> 喝茶清心也 – „picie herbaty oczyszcza serce”. Do jego sklepu wracałam wielokrotnie, kiedy tylko – choćby na krótko – odwiedzałam Tajwan. Jego wnętrze z biegiem lat się zmieniało, ale zawsze w głębi stał obszerny, niski stół z jednego pnia drzewa, a za nim zasiadał Pan Lin, czasami w towarzystwie żony, która wspólnie z nim prowadziła sklep, w oczekiwaniu na gości. Jak to zwykle bywa sklepach herbacianych na południu Chin, wizyty klientów trwały długo, a ich obowiązkowym elementem był poczęstunek herbatą.</p>
<p>Od samego początku mojej przygody z chińską sztuką herbaty starałam się w miarę możliwości docierać do wielu źródeł wiedzy o herbacie, nawiązywać kontakty z różnorodnymi herbacianymi środowiskami. Dlatego, oprócz nauki w Centrum Sztuki Herbaty im. Lu Yu, bardzo ceniłam sobie znajomości z herbaciarzami, których miałam szczęście spotkać, a Pan Lin okazał się najważniejszym z nich. Wiedza, którą hojnie się ze mną dzielił, nie była może tak usystematyzowana jak ta, którą wyniosłam z kursów w Centrum Lu Yu, ale pogłębiona i wypływająca z wieloletniego doświadczenia. Pan Lin przyznawał, że nie jest omnibusem we wszystkich herbacianych tematach, ale niewątpliwie był znakomitym specjalistą w dziedzinie herbat zielonych i turkusowych. Przywiązywał też dużą wagę do sztuki parzenia, starając się, aby jak najlepiej służyło zdrowiu. Swoją wiedzą dzielił się szczodrze – pewnego razu, kiedy na krótko odwiedziłam Tajwan, na moją prośbę prowadził dla mnie indywidualny mini-kurs. Podczas tygodniowego pobytu w Tajpej dzień w dzień spędzałam w jego sklepie po kilka godzin, a on cierpliwie odpowiadał na moje pytania i, żeby nie być gołosłownym, częstował herbatami, o których rozmawialiśmy. Nie wziął ode mnie za to ani grosza. Przekazywał mi swoją wiedzę, podejście do herbaty, ale także swoje małe herbaciane dziwactwa, na przykład nieufność do Pu’erów (niech pu’erowcy nam wybaczą!).</p>
<p>Muszę tu wspomnieć o herbatach Pana Lina – były niezrównane. Pan Lin sam nie był plantatorem, ale miał zaufanych rolników, stałych dostawców, którzy przetwarzali herbatę według jego życzenia. Na pierwsze miejsce wysuwa się tu jego „firmowa” herbata Gan Lü Chun 甘綠春 – „Słodka Zielona Wiosna”, wytwarzana z liści endemicznego szczepu krzewu uprawianego tylko w rejonie Sanxia, a przetwarzana metodą produkcji Biluochun. To do tej pory moja ulubiona zielona herbata. Wspaniała była również inna „firmówka” Pana Lina, Yilin Baicha 藝林白茶 – Biała Herbata Las Sztuk. To właśnie u Pana Lina po raz pierwszy skosztowałam czerwonego Alishana i – pożyczając określenie pewnej znajomej wielbicielki tej herbaty – zakochałam się od pierwszego parzenia. Doskonałe były u Pana Lina wszelkie wulongi tajwańskie – Hongshui Wulong 紅水烏龍, miodowy Mixiang Wulong 蜜香烏龍, różne odmiany wulongów z Alishan i wiele, wiele innych. Pewnego razu z wyprawy w okolice Dongding przywiozłam paczkę Hongshui Wulonga – zasmakował mi, więc go kupiłam i zaprezentowałam Panu Linowi. A wtedy on zaparzył naraz oba Hongshui Wulongi – ten przywieziony przeze mnie i własny. Okazało się, że jego odmiana była bezkonkurencyjna, ale różnica stała się dla mnie wyczuwalna dopiero, kiedy skosztowałam obu jednocześnie. Herbaty te z roku na rok nieco się zmieniały – a to nieznacznie inny był stopień palenia czy oksydacji, a to wielkość liści – jak to zwykle bywa, kiedy herbaty wytwarza się w małych ilościach i nie jest konieczna perfekcyjna standaryzacja, jak w produkcji na wielką skalę. Niezmiennie jednak utrzymywały wysoki poziom.</p>
<p>Pan Lin, jak wielu znanych mi ludzi herbaty, był osobą wszechstronną: główną jego pasją pozostawała co prawda herbata, ale miał też wykształcenie muzyczne i był nauczycielem gry na gitarze klasycznej. Nigdy nie opuszczała go energia i ciekawość świata. Nieustannie się dokształcał, biorąc udział w rozmaitych wydarzeniach i konferencjach herbacianych. Kilka lat temu zainteresował się kawą, zdobył wiedzę w tej dziedzinie i wprowadził kawę do oferty swojego sklepu. Dobiegając osiemdziesiątki, był niezwykle otwarty na wszelkie nowości – na przykład aktywnie korzystał z mediów społecznościowych.</p>
<p>Duży wpływ na moje podejście do naczyń herbacianych wywarły naczynia, które oglądałam i z których korzystałam u Pana Lina. Były to zarówno porcelanowe, odlewane z formy gaiwany i morza herbaty przez niego projektowane i zlecane do wykonania zaprzyjaźnionym ceramikom, jak i naczynia robione ręcznie, między innymi grube, kamionkowe czarki szkliwione na biało-brązowo, które w sklepie Yilin były regularnie w użytku odkąd pamiętam. Pan Lin udowodnił mi kiedyś, że herbata w nich smakowała lepiej niż w czarkach porcelanowych. Była też para czarek z szarej kamionki, przypominającej kamień, które na początku mojej ceramicznej przygody próbowałam skopiować, zresztą z mizernym rezultatem. A kiedy wreszcie zaczęłam robić naczynia, z których byłam w miarę zadowolona, przesyłałam Panu Linowi ich zdjęcia do konsultacji.</p>
<p>Dopiero jednak w listopadzie zeszłego roku miałam okazję zaprezentować mu je osobiście. W podróż na Tajwan, jakżeby inaczej, wyruszyła ze mną <a href="http://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/">Drużyna Gaiwana</a>, którą naturalnie zabrałam też na wizytę w sklepie Yilin. Pan Lin obejrzał naczynia i zauważył z satysfakcją: „No, nauczyłaś się, że wnętrza czarek powinny być białe!”. Po czym zaproponował, że je ode mnie kupi. Byłam w rozterce – z jednej strony rozpierała mnie duma, że mój Mistrz uznał je za godne uwagi, a z drugiej nie chciałam się rozstawać z Drużyną Gaiwana, która wiernie towarzyszyła mi od prawie roku. I na dodatek była w niezbyt udanym, prototypowym „ubranku”. Z ciężkim sercem odmówiłam, jednocześnie postanawiając solennie, że kiedy uda mi się zrobić jakieś ciekawe naczynia, prześlę je Panu Linowi w prezencie. Później, kiedy dowiedziałam się o śmierci Pana Lina, przyszło mi tej decyzji żałować.</p>
<p>Nadal czuję żal na myśl, że już nie podaruję mu żadnych naczyń. Że nie napijemy się razem herbaty przy dużym, drewnianym stole w jego sklepie. Że nie zadam mu tych wszystkich pytań, które tymczasem przyszły mi do głowy. Jednak teraz, po kilku miesiącach, przez żal przebija się wdzięczność za wszystko, co od Pana Lina otrzymałam. Ktoś powiedział, że powinniśmy żyć tak, żeby ślady naszych stóp nas przetrwały. Ślady, które Pan Lin pozostawił we mnie, będą ze mną do końca życia. A kiedy patrzę na uśmiechnięte twarze jego uczniów i przyjaciół na zdjęciach z warsztatów i spotkań herbacianych, które prowadził, nie mam wątpliwości, że Pan Lin pozostawił wiele pięknych śladów, które trwać będą jeszcze długo.</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/05/pozegnanie-pana-lina/">Pożegnanie Pana Lina</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2018/05/pozegnanie-pana-lina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Plener po raz piąty!</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2018/05/plener-po-raz-piaty/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2018/05/plener-po-raz-piaty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 May 2018 05:54:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ceramika]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztaty herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[plener ceramiczno-herbaciany]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2880</guid>

					<description><![CDATA[<p>Letnie plenery ceramiczno-herbaciane powoli stają się tradycją – w tym roku w lipcu zapraszam do Ponurzycy już po raz piąty! To propozycja dla tych, którzy chcieliby spędzić tydzień w pięknych „okolicznościach przyrody” Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, odpocząć, jednocześnie pracując twórczo z gliną i kosztując wspaniałe herbaty z Chin i z Tajwanu. Zapraszam zarówno osoby, które miały [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/05/plener-po-raz-piaty/">Plener po raz piąty!</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-medium wp-image-2748" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/06/IMG_2301-540x405.jpg" alt="" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/06/IMG_2301-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/06/IMG_2301-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/06/IMG_2301-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/06/IMG_2301.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /></h3>
<p><strong>Letnie plenery ceramiczno-herbaciane powoli stają się tradycją – w tym roku w lipcu zapraszam do Ponurzycy już po raz piąty!</strong></p>
<p>To propozycja dla tych, którzy chcieliby spędzić tydzień w pięknych „okolicznościach przyrody” Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, odpocząć, jednocześnie pracując twórczo z gliną i kosztując wspaniałe herbaty z Chin i z Tajwanu.</p>
<p>Zapraszam zarówno osoby, które miały już do czynienia z ceramiką i herbatą chińską, jak i te, dla których jedna lub obie te dziedziny są nowością. Herbaciarzy, którzy marzą o własnoręcznie wykonanych naczyniach i ceramików, którzy chcieliby poszerzyć swoje doświadczenie o chińskie parzenie herbaty na sposób gongfu cha.<span id="more-2880"></span></p>
<p>Większą część czasu plenerowego będzie zajmować ceramika, której poświęcimy około 5 godzin dziennie. Wspólnie przejdziemy cały proces pracy z gliną: od tworzenia kształtów różnymi technikami, aż po końcowy wypał na ostro, w tym wypał techniką „raku”. Skupimy się na tworzeniu naczyń herbacianych, ale będzie też można realizować inne pomysły ceramiczne, na ile czas, możliwości techniczne i wyobraźnia nam pozwolą.</p>
<p>Każdy dzień plenerowy zaczniemy od około 2-godzinnego spotkania przy herbacie. Codziennie zaparzymy metodą gongfu cha dwa wybrane gatunki spośród najlepszych herbat chińskich i tajwańskich. Będziemy ćwiczyć parzenie w czajniczku i gaiwanie, odkrywając jak dobór naczyń, czas parzenia i temperatura wody wpływają na smak herbaty. A przede wszystkim cieszyć się bogactwem jej smaków, aromatów i kolorów w otoczeniu natury.</p>
<p>Plener zakończy w sobotę 21 lipca po południu spotkanie herbaciane, podczas którego uczestnicy zaparzą wybrane herbaty w wykonanych przez siebie naczyniach.</p>
<p><strong>Termin i miejsce:</strong> 16 – 21 lipca 2018, letnia pracownia Stanisława Tworzydło w Ponurzycy</p>
<p>Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy pod adresem <a href="mailto:herbata@morzeherbaty.pl">herbata@morzeherbaty.pl</a> – tą drogą prześlę szczegółowe informacje i odpowiem na wszelkie pytania.</p>
<p>PS. Ostatnio przez pewien czas z powodu kłopotów technicznych nie działała skrzynka mailowa <a href="mailto:herbata@morzeherbaty.pl">herbata@morzeherbaty.pl</a>. Wszystkich, którym nie udało się ze mną skontaktować, przepraszam i proszę o ponowny kontakt – problem już usunięty, chętnie odpowiem na wszystkie wiadomości.</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2018/05/plener-po-raz-piaty/">Plener po raz piąty!</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2018/05/plener-po-raz-piaty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Herbaty białe i żółte – o różnicach</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2017/10/herbaty-biale-i-zolte-o-roznicach/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2017/10/herbaty-biale-i-zolte-o-roznicach/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Oct 2017 15:35:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rodzaje herbat]]></category>
		<category><![CDATA[Baihao Yinzhen]]></category>
		<category><![CDATA[herbata biała]]></category>
		<category><![CDATA[herbata żółta]]></category>
		<category><![CDATA[Junshan Yinzhen]]></category>
		<category><![CDATA[menhuang]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2867</guid>

					<description><![CDATA[<p>Festiwal Zaparzaj! w Poznaniu był wspaniałą okazją do spotkań, rozmów, wspólnego parzenia i picia herbaty. Wróciłam z niego z głową pełną nowych inspiracji. Usłyszałam mnóstwo ciepłych słów o Morzu Herbaty, które są dla mnie wiatrem w żagle – często mam wrażenie, że wszystko, co ważne i ciekawe o chińskiej herbacie już napisałam i brak mi [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/10/herbaty-biale-i-zolte-o-roznicach/">Herbaty białe i żółte – o różnicach</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2868" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2868" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2868" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6049-540x404.jpg" alt="" width="540" height="404" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6049-540x404.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6049-768x575.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6049-800x599.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6049.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2868" class="wp-caption-text">Herbata żółta i herbata biała: od lewej &#8211; Junshan Yinzhen i Baihao Yinzhen, fot. AW</p></div>
<p>Festiwal Zaparzaj! w Poznaniu był wspaniałą okazją do spotkań, rozmów, wspólnego parzenia i picia herbaty. Wróciłam z niego z głową pełną nowych inspiracji. Usłyszałam mnóstwo ciepłych słów o Morzu Herbaty, które są dla mnie wiatrem w żagle – często mam wrażenie, że wszystko, co ważne i ciekawe o chińskiej herbacie już napisałam i brak mi nowych pomysłów, ale okazuje się, że zapotrzebowanie na opowieści herbaciane nadal jest duże. Dlatego na prośbę jednej z osób spotkanych na festiwalu postaram się w punktach opisać różnice między herbatami białymi i żółtymi. Ktoś może pomyśli, że to nic nowego, ale może dla kogoś innego będzie to pomoc w usystematyzowaniu wiedzy, a jeszcze dla kogoś zupełna nowość.<span id="more-2867"></span></p>
<h1>Oksydacja</h1>
<p>Herbaty białe nazywa się „mocno zwiędniętymi, lekko oksydowanymi” – w procesie ich powstawania zachodzi naturalna oksydacja enzymatyczna, której nie przerywa się przez podgrzewanie <em>shaqing</em>. Właśnie owa oksydacja enzymatyczna, zachodząca naturalnie podczas więdnięcia i nie wspomagana, jak na przykład u herbat turkusowych, żadnymi zabiegami, takimi jak intensywne mieszanie, nadaje herbatom białym ich charakterystyczne właściwości.</p>
<p>Z kolei herbaty żółte po zbiorze, podobnie jak herbaty zielone, poddawane są podgrzewaniu <em>shaqing</em>, które powstrzymuje wspomnianą oksydację enzymatyczną. Następnie przechodzą proces kluczowy dla ich obróbki: <em>menhuang</em> (<em>men</em> – zamykać szczelnie, <em>huang</em> – żółty) – swego rodzaju „kiszenie”, podczas którego umieszczone w bambusowych koszach, przykryte lub owinięte bawełnianą tkaniną bądź papierem oksydują bez udziału enzymów, w warunkach ograniczonego dostępu powietrza, przy podwyższonej wilgotności i temperaturze. Stopień wilgotności i temperatura różnią się w zależności od gatunku – im są wyższe, tym szybciej zachodzi „żółknięcie herbaty”. Jest to proces podobny do <em>wodui</em>, który przechodzą herbaty czarne, lecz zachodzący krócej (od kilkudziesięciu minut do kilku dni) i w znacznie lżejszym stopniu.</p>
<p>A zatem, podsumowując: herbaty białe są <strong>lekko oksydowane w procesie oksydacji enzymatycznej</strong>, a żółte – <strong>lekko oksydowane w procesie oksydacji nieenzymatycznej</strong>.</p>
<h1>Obróbka</h1>
<p>Pamiętając o tym, że proces obróbki poszczególnych gatunków w obrębie jednego rodzaju herbaty nieco się różni, nieco uogólniając możemy wyróżnić następujące etapy obróbki herbat białych:</p>
<p>1. zbiór<br />
2. więdnięcie (podczas którego zachodzi oksydacja enzymatyczna)<br />
3. suszenie</p>
<p>Zauważmy, że obróbka tego rodzaju herbat jest najprostsza, najbardziej naturalna, najmniej „kombinowana” wśród wszystkich chińskich herbat – liście oksydują naturalnie, bez przyspieszania czy wspomagania tego procesu przez mieszanie, podgrzewanie itp. Nie są też zwijane. Oksydację kończy nie podgrzewanie <em>shaqing</em>, lecz suszenie, bo naturalna oksydacja enzymatyczna nie zachodzi w liściach całkowicie wysuszonych.</p>
<p>Natomiast obróbka herbat żółtych wygląda tak:</p>
<p>1. zbiór<br />
2. podgrzewanie <em>shaqing<br />
</em>3. (zwijanie)<br />
4.<em> menhuang</em> (podczas którego zachodzi oksydacja nieenzymatyczna)<br />
5. suszenie</p>
<p>Przy czym zwijanie nie zawsze jest stosowane, a suszenie może przebiegać w kilku etapach, nie tylko na zakończenie całej obróbki, ale również wcześniej, na przemian z procesem <em>menhuang</em>, który również może być wieloetapowy. Obróbka herbat żółtych jest zbliżona do obróbki herbat zielonych, z jedną zasadniczą różnicą: żółte dodatkowo przechodzą charakterystyczny wyłącznie dla nich, opisany wyżej proces <em>menhuang</em>.</p>
<div id="attachment_2872" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2872" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2872" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6067-540x405.jpg" alt="" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6067-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6067-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6067-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6067.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2872" class="wp-caption-text">Napar Yilin Baicha 藝林白茶 (&#8222;Biała Herbata Las Sztuk&#8221;) z Tajwanu, fot. AW</p></div>
<h1>Kolor bywa mylący</h1>
<p>Ogólnie mówi się, że herbaty białe mają jasnosłomkowy kolor naparu i pokryte białym puszkiem liście, a herbaty żółte – żółtawy kolor liści i naparu. Nie zawsze jest to jednak takie proste. Kiedy patrzymy na liście i napar najstarszej, najbardziej klasycznej z herbat białych, Baihao Yinzhen 白毫銀針 („Srebrne Igły”), widzimy dokładnie, skąd wzięła się nazwa tego rodzaju: pąki liściowe pokryte gęstym, srebrzystoszarym puszkiem, bladosłomkowy napar. Ale nie wszystkie białe herbaty tak wyglądają, bo, po pierwsze, nie każda z nich jest wytwarzana wyłącznie z pąków liściowych, jak Baihao Yinzhen, a rozwiniętych, dojrzałych liści nie pokrywa puszek. Po drugie, naturalna oksydacja enzymatyczna może zachodzić w różnym stopniu. Kluczem do zaliczenia herbaty to tego czy innego rodzaju jest jednak nie tyle faktyczny kolor, co proces obróbki. To znaczy, że jeśli dana herbata była przetwarzana na wyżej opisany sposób charakterystyczny dla herbat białych, to zaliczymy ją do właśnie do herbat białych, nawet jeśli ma ciemne liście i ciemny kolor naparu. A na przykład Anji Baicha 安吉白茶, czyli Biała Herbata z Anji będzie zaliczana do herbat zielonych, wbrew nazwie i mimo bardzo jasnych, prawie białych listków, a właściwie pąków liściowych, z których jest wytwarzana, ponieważ przechodzi charakterystyczny dla nich proces obróbki z podgrzewaniem shaqing na samym początku.</p>
<div id="attachment_2870" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2870" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2870" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6054-540x405.jpg" alt="Dwie białe herbaty: Yilin Baicha i Baihao Yinzhen" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6054-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6054-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6054-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/10/IMG_6054.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2870" class="wp-caption-text">Dd lewej: Yilin Baicha i Baihao Yinzhen. Różny kształt i kolor liści, a jednak obie to herbaty białe. Fot. AW</p></div>
<h1>Jak odróżnić?</h1>
<p>Z powyższych uwag wynika, że odróżnienie herbat białych od żółtych (lub tych dwóch od innych rodzajów herbaty) nie zawsze jest proste. Baihao Yinzhen zwykle trudno pomylić z czymkolwiek, ale niekiedy mniej wprawne oko może wziąć żółtą Junshan Yinzhen 君山銀針 („Srebrne Igły z Góry Jun”) za białe „Srebrne Igły”. Pomocą w odróżnieniu ich od siebie może być świadomość, że w porównaniu z Baihao Yinzhen, Junshan Yinzhen ma pąki pokryte mniejszą ilością puszku, zwykle nieco smuklejsze, żółtawe w kolorze. Z kolei inną herbatę żółtą, Huoshan Huangya 霍山黃牙 („Żółte Pąki z Góry Huo”), łatwo pomylić z herbatą zieloną. Miałam też do czynienia z tajwańskim żółtym wulongiem, ku mojemu wielkiemu ubolewaniu już nie produkowanym – herbatą Guoxiang Wulong 果香烏龍 („Wulong o Owocowym Aromacie”), wytwarzaną z liści krzewów szczepu wulong, ale poddawaną procesowi <em>menhuang</em>. Była trudna do odróżnienia od tradycyjnych wulongów turkusowych o średnim stopniu oksydacji, których kolor naparu również można uznać za żółty, lecz powstający wskutek oksydacji enzymatycznej.</p>
<p>Żółte herbaty są rzadkie, rodzaj ten obejmuje niewiele gatunków, z których w zasadzie każdy jest wytwarzany w małych ilościach. W związku z tym są trudno dostępne i sama nieczęsto mam przyjemność z nimi obcować, dlatego doświadczenie z nimi mam niewielkie. I nie tylko ja: wielu Chińczyków czy Tajwańczyków, nawet generalnie siedzących w temacie herbaty, wie o herbatach żółtych niewiele. Ułatwia to niestety zadanie nieuczciwym sprzedawcom, którzy ponoć czasem oferują słabej jakości herbaty zielone jako żółte. Dlatego warto się w nie zaopatrywać w zaufanych sklepach.</p>
<p>Z tego też powodu trudno mi podać jakąś ogólną radę, jak odróżnić herbaty białe od żółtych, która miałaby zastosowanie do wszystkich gatunków z obu tych rodzajów. Najlepszą metodą, jak mi się wydaje, jest systematyczne i uważne poznawanie poszczególnych gatunków pochodzących ze sprawdzonych źródeł – zaznajomieni w ten sposób z ich właściwościami, będziemy potrafili łatwiej je odróżnić.</p>
<p>A Wy macie jakieś swoje sposoby na odróżnienie herbat białych od żółtych?</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/10/herbaty-biale-i-zolte-o-roznicach/">Herbaty białe i żółte – o różnicach</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2017/10/herbaty-biale-i-zolte-o-roznicach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>12</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z herbatą w podróży</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2017/08/z-herbata-w-podrozy/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2017/08/z-herbata-w-podrozy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Aug 2017 13:55:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[Naczynia do herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[Parzenie herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Zaparzaj!]]></category>
		<category><![CDATA[gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[herbata w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[Księga Herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[Lu Yu]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia podróżne]]></category>
		<category><![CDATA[parzenie herbaty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2856</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pewnego razu, dawno temu, pracowałam przy wystawie &#8222;Chińscy mistrzowie tuszu&#8221; prezentowanej w Zamku Królewskim w Warszawie w ramach Dni Kultury Chińskiej. Przygotowywali ją chińscy kuratorzy z Galerii Sztuki Miasta Shenzhen, a moim zadaniem było towarzyszenie im i tłumaczenie podczas instalacji i otwarcia wystawy. Duże wrażenie zrobił na mnie jeden z kuratorów, a dokładnie to, że [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/08/z-herbata-w-podrozy/">Z herbatą w podróży</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2857" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2857" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2857 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/08/IMG_5339-—-zmniejszone-540x405.jpg" alt="Drużyna Gaiwana i Alishan Wulong w pięknych okolicznościach przyrody, fot. AW" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/08/IMG_5339-—-zmniejszone-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/08/IMG_5339-—-zmniejszone-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/08/IMG_5339-—-zmniejszone-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/08/IMG_5339-—-zmniejszone.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2857" class="wp-caption-text">Drużyna Gaiwana i Alishan Wulong w pięknych okolicznościach przyrody</p></div>
<p>Pewnego razu, dawno temu, pracowałam przy wystawie &#8222;Chińscy mistrzowie tuszu&#8221; prezentowanej w Zamku Królewskim w Warszawie w ramach Dni Kultury Chińskiej. Przygotowywali ją chińscy kuratorzy z Galerii Sztuki Miasta Shenzhen, a moim zadaniem było towarzyszenie im i tłumaczenie podczas instalacji i otwarcia wystawy. Duże wrażenie zrobił na mnie jeden z kuratorów, a dokładnie to, że prawie nie rozstawał się z niewielkim plecakiem, którego główną zawartością był mały chapan i podróżny komplet naczyń do <em>gongfu cha</em>. Jak można się domyślać, trafił swój na swego: pogaduszkom o herbacie nie było końca, a pewnego dnia umówiliśmy się wcześnie rano, przed rozpoczęciem pracy, na spotkanie herbaciane, podczas którego raczyliśmy się którymś z guangdońskich wulongów. Dało mi do myślenia i zaimponowało, że ów pan był tak bardzo zżyty z herbatą, że nie wyobrażał sobie nawet krótkiej, niespełna tygodniowej delegacji, podczas której, nawiasem mówiąc, nie miał zbyt wiele wolnego czasu, bez parzenia <em>gongfu cha</em>.<span id="more-2856"></span></p>
<p>Wydawałoby się, że <em>gongfu cha</em> – nomen omen &#8222;herbata pracochłonna&#8221; – wymaga dużo czasu, miejsca i całej gamy przeróżnych akcesoriów. I poniekąd to prawda: my, herbaciarze, lubujemy się w pięknych naczyniach, chapanach, narządkach, które uwielbiamy kolekcjonować, pielęgnować i – oczywiście! – używać, a niektórzy ekstremalni gadżeciarze nie wyobrażają sobie herbacianego stołu (tak, specjalnego stołu) bez herbacianych maskotek, na przykład ceramicznych figurek symbolizującego długowieczność żółwia czy przynoszącego bogactwo Pixiu. Ale to tylko jedna z twarzy herbaty, bo użycie tych wszystkich przyborów byłoby niemożliwe w wielu okolicznościach, na przykład w podróży, a zapalony herbaciarz rezygnować ze swojej codziennej <em>gongfu cha</em> nie lubi. Wszak sam Lu Yu w dziewiątym rozdziale <strong>&#8222;Księgi herbaty&#8221;</strong>, zatytułowanym &#8222;Wyjątki&#8221;, opisuje różne sytuacje, nazwijmy je ogólnie &#8222;plenerowymi&#8221;, w których można, a nawet trzeba zrezygnować z niektórych z dwudziestu czterech ówczesnych przyborów herbacianych. Pisze między innymi:</p>
<blockquote><p>&#8222;Jeżeli będziesz w lesie sosnowym [i znajdziesz tam] kamień, na którym można usiąść [i rozłożyć naczynia] to stolik nie będzie ci potrzebny. Jeżeli będziesz miał suche drewno i naczynie do gotowania, to piec, popielnica, tłuczek do węgla, ogniowe pałeczki oraz podstawka nie będą ci potrzebne. Jeżeli dostrzeżesz źródełko lub górski potok, to skrzynka na wodę, skrzynka na zlewki i filtr będą zbędne. (&#8230;) Jeżeli wspinasz się po winoroślach na wysoką i stromą górę lub za pomocą liny wchodzisz do groty, to herbatę należy podpiec i sproszkować u podnóża góry. Sproszkowaną herbatę zebrać należy w papierową torebkę i umieścić w pudełku. [W takiej sytuacji] nie potrzebujemy [zabierać ze sobą] rozdrabniacza i miotełki.&#8221; *</p></blockquote>
<p>Mamy szczęście, że do przyrządzania i picia dzisiejszej herbaty liściowej nie potrzebujemy aż dwudziestu czterech przyborów, które opisywał Lu Yu. Wystarczą nam &#8222;cztery skarby&#8221;, maksymalnie uproszczone i przystosowane do podróży: naczynie do parzenia, czyli czajniczek, a jeszcze lepiej gaiwan, czarki, morze herbaty, z którego czasem nawet możemy zrezygnować, jeśli cały napar z jednego parzenia mieści się w czarkach, oraz termos z wrzątkiem lub, jeśli mamy możliwość zaczerpnąć wodę na przykład ze strumienia, naczynie i piecyk do jej gotowania. Przydatne bywają szufelka <em>chaze</em> do oglądania liści i wsypywania ich do czajniczka bądź gaiwana oraz pałeczka <em>chazan</em> do usuwania ich z naczynia po parzeniu, ale możemy równie dobrze się bez nich obyć, jeśli okoliczności zmuszają nas do ograniczenia sprzętu do minimum. W podróży świetnie sprawdza się herbata pakowana na sposób południowochiński w małe torebki, zawierające porcję wystarczającą na jedno parzenie, czyli około 5 gramów. Zaopatrzeni w taki prosty sprzęt, najlepiej w praktycznym opakowaniu, możemy parzyć <em>gongfu cha</em> i pić herbatę niemal wszędzie: na plaży, na szczytach gór, na poboczu drogi podczas przerwy w podróży, w parku, w pociągu, na statku i gdzie tylko nam fantazja podpowie. W samolocie parzenia <em>gongfu</em> cha jeszcze nie doświadczyłam, ale na skrzydle samolotu owszem (pozdrowienia dla pomysłodawców tej pamiętnej akcji – samej by mi do głowy nie przyszła, chociaż w pobliżu tego MiGa regularnie spędzam wakacje;)). Naczynia podróżne towarzyszą mi od dawna, a odkąd zrobiłam sobie własne, takie jak lubię, prawie się z nimi nie rozstaję. Od swoich &#8222;narodzin&#8221; wiosną tego roku <a href="http://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/">Drużyna Gaiwana</a> pokonała ze mną imponującą trasę przez trzy kontynenty, dzielnie mi służąc i umożliwiając delektowanie się herbatą w różnych pięknych okolicznościach przyrody.</p>
<p>Ale, tak myślę, najważniejsze nie jest to, jak daleką drogę pokonają z nami naczynia podróżne czy w jak niecodziennych, egzotycznych miejscach ich użyjemy. Najważniejsze, że dzięki nim herbata może nam towarzyszyć na co dzień i że naprawdę niewiele jest sytuacji, w których musielibyśmy z niej zrezygnować. Warunki podróży zmuszają nas do pozbycia się nadmiaru przyborów i powrotu do prostoty, tak bliskiej naturze herbaty, a zwłaszcza tego aspektu jej filozofii, który bezpośrednio łączy się z taoizmem, a który zawiera się w słowach &#8222;prostota i bliskość natury&#8221;. Chcąc nie chcąc, musimy porzucić nasze gadżety, a wtedy mamy okazję uświadomić sobie, że być może nie są one tak niezbędne, jak nam się wydawało, i że do szczęścia niewiele tak naprawdę nam potrzeba. Podobno podróże kształcą, a podróże z herbatą – śmiem twierdzić – kształcą jeszcze bardziej, jeśli mamy otwarty umysł.</p>
<p>A skoro o podróżach mowa, to czas na zapowiedź: najbliższym celem podróży dla Drużyny Gaiwana i dla mnie będzie Poznań i odbywający się tam od 9 do 10 września <a href="http://zaparzaj.pl/">Festiwal Herbaty Zaparzaj!</a> Zatem do zobaczenia w Poznaniu przy czarce herbaty!</p>
<p>* Cytat z &#8222;Księgi Herbaty&#8221; Lu Yu za pracą licencjacką Łukasza Mądrzyńskiego &#8222;<em>Księga herbaty</em> Lu Yu – tłumaczenie i życiorys autora&#8221;.</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/08/z-herbata-w-podrozy/">Z herbatą w podróży</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2017/08/z-herbata-w-podrozy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Drużyna Gaiwana, czyli podróżny komplet naczyń do gongfu cha</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Jul 2017 14:54:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Naczynia do herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika herbaciana]]></category>
		<category><![CDATA[gaiwan]]></category>
		<category><![CDATA[gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia do gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia podróżne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2833</guid>

					<description><![CDATA[<p>Będąc młodą garncarką na japońskiej prowincji napawam się możliwościami, jakie oferuje tutejsza ceramika. Gliny, szkliwa, sposoby wypału, narzędzia – prawie wszystko tutaj różni się w jakimś stopniu od tego, do czego przywykłam w Polsce, nawet koło garncarskie obraca się w przeciwnym kierunku. Fascynują mnie między innymi eksperymenty z japońskimi glinami i masami ceramicznymi, których jest [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/">Drużyna Gaiwana, czyli podróżny komplet naczyń do gongfu cha</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2834" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2834" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2834" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0070-540x357.jpg" alt="Drużyna Gaiwana, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0070-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0070-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0070-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0070.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2834" class="wp-caption-text">Druzyna Gaiwana w komplecie: gaiwan, morze herbaty, pięć czarek i woreczek</p></div>
<p>Będąc młodą garncarką na japońskiej prowincji napawam się możliwościami, jakie oferuje tutejsza ceramika. Gliny, szkliwa, sposoby wypału, narzędzia – prawie wszystko tutaj różni się w jakimś stopniu od tego, do czego przywykłam w Polsce, nawet koło garncarskie obraca się w przeciwnym kierunku. Fascynują mnie między innymi eksperymenty z japońskimi glinami i masami ceramicznymi, których jest mnóstwo, o przeróżnych właściwościach. Wytrawni ceramicy trzymają się zwykle jednej gliny, a częściej mieszanki glin przygotowywanej własnoręcznie. Ja jednak, po prawie trzech latach takich eksperymentów, nadal czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami, mając świadomość, że ledwie uszczknęłam tego bogactwa i wiele jeszcze przede mną do odkrycia. Dlatego pewnie jeszcze długo nie będę miała tej swojej jednej jedynej, wybranej gliny.</p>
<p>W trakcie tych gliniarskich poszukiwań trafiłam na masę ceramiczną o mało wdzięcznej nazwie <strong><em>kurodoro</em> 黒泥</strong>, czyli w dosłownym tłumaczeniu &#8222;czarne błoto&#8221;. Kurodoro jest barwiona tlenkami tak, aby po wypale dawać ciemny, szarobrązowy, prawie czarny kolor – stąd nazwa. Okazała się idealna do projektu, który dojrzewał od zeszłego roku, czyli <strong>podróżnego kompletu naczyń herbacianych</strong>. I oto w końcu, po wielu próbach, mam przyjemność przedstawić czarny gaiwan i jego drużynę, czyli morze herbaty i pięć czarek, wszystko wykonane z &#8222;czarnego błotka&#8221;.<span id="more-2833"></span></p>
<div id="attachment_2836" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2836" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2836" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0043-540x357.jpg" alt="Naczynia w komplecie, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0043-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0043-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0043-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0043.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2836" class="wp-caption-text">Naczynia w komplecie</p></div>
<p>Był to dla mnie już najwyższy czas, żeby postarać się o nowy komplet naczyń podróżnych. Naczynia w moim starym, chińskim zestawie były coraz mocniej obtłuczone i spękane, ze stale rosnącą liczbą brakujących części. Poza tym choć porcelanowe, były średniej jakości, wykonane mechanicznie, trochę bezduszne. Potrzebowałam czegoś z charakterem, estetycznego, a zarazem praktycznego.</p>
<div id="attachment_2839" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2839" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2839" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0061-540x357.jpg" alt="Gaiwan i morze herbaty, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0061-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0061-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0061-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0061.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2839" class="wp-caption-text">Gaiwan i morze herbaty</p></div>
<p>Komplet naczyń miał być &#8222;podróżny&#8221;, a zatem z gaiwanem, a nie czajnikiem w roli głównej– nie tylko dlatego, że z czajnikami nadal mam trochę na pieńku (tzn. z ich robieniem, nie używaniem), ale przede wszystkim dlatego, że gaiwan jest bardziej uniwersalny i – dla obeznanego użytkownika –nieco łatwiejszy w obsłudze, co w warunkach polowych jest wielką zaletą. Naczynia musiały być solidne i kompaktowe, co zapewnia po pierwsze dość cienka, ale dobrze spieczona i dzięki temu trwała kamionka, a po drugie kształty bez nadmiernie wystających elementów – wyodrębnionych podstaw, czy wywiniętych krawędzi czarek, które jak wiem z doświadczenia obtłukują się w pierwszej kolejności. Dlatego też uchwyt wieczka jest mało wystający (choć wystarczająco, żeby go wygodnie chwycić), a gaiwan i morze herbaty są tak dopasowane wielkością i kształtem, aby idealnie pasowały włożone jedno w drugie.</p>
<div id="attachment_2838" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2838" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2838" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0057-540x357.jpg" alt="Gaiwan i morze, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0057-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0057-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0057-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0057.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2838" class="wp-caption-text">Tak wygląda gaiwan włożony w morze herbaty</p></div>
<div id="attachment_2837" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2837" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2837" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0055-540x357.jpg" alt="Gaiwan w morzu herbaty, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0055-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0055-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0055-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0055.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2837" class="wp-caption-text">Gaiwan umieszczony w morzu herbaty &#8211; widok z góry</p></div>
<p>Zewnętrzna część naczyń to nieszkliwiona kamionka, natomiast wnętrze jest pokryte matowym białym szkliwem, dzięki czemu kolor herbaty podczas parzenia i picia jest widoczny. Szkliwo jest kraklujące, czyli – mówiąc w skrócie – podczas stygnięcia po wypale i jeszcze jakiś czas później pokrywa się stopniowo siatką spękań. W miarę używania naczyń wchodzi w nie herbata, zabarwiając je i tworząc pojawiający się z czasem ozdobny deseń, unikalny dla każdego naczynia.</p>
<div id="attachment_2849" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2849" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2849" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_2919-540x405.jpg" alt="Czarka, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_2919-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_2919-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_2919-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_2919.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2849" class="wp-caption-text">Czarka &#8211; jeszcze nieużywana</p></div>
<div id="attachment_2850" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2850" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2850" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3951-540x405.jpg" alt="Czarka używana, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3951-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3951-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3951-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3951.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2850" class="wp-caption-text">Czarka po dłuższym używaniu z kraklami zabarwionymi herbatą</p></div>
<div id="attachment_2851" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2851" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2851" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3953-540x405.jpg" alt="Czarka - spód, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3953-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3953-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3953-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3953.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2851" class="wp-caption-text">Spód czarki z moją pieczęcią</p></div>
<p>Aby naczynia naprawdę nabrały podróżnego charakteru, potrzebne było dla nich odpowiednie „ubranko”. Po wielu próbach i przymiarkach powstał woreczek uszyty z jedwabiu pochodzącego z recyklingu (stare kimono z jednego z nieocenionych japońskich sklepów z używaną odzieżą). Dzięki niemu można bezpiecznie, bez zbytniego zachodu z pakowaniem zabrać gawian i jego drużynę w plener. Pikowane przegródki we wnętrzu woreczka zabezpieczają naczynia przed stłuczeniem. Oczywiście należy pamiętać, że jedwab, choć wzmocniony fizeliną, to tkanina dość delikatna i nie wodoodporna, więc naczynia w takim woreczku nadają się raczej do parzenia w parku czy podczas krótkich wycieczek, a nie na wyprawy w bardziej ekstremalnych warunkach.</p>
<div id="attachment_2845" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2845" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2845" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0132-540x357.jpg" alt="Naczynia w woreczku, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0132-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0132-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0132-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0132.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2845" class="wp-caption-text">Naczynia w woreczku</p></div>
<div id="attachment_2841" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2841" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2841" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0081-540x357.jpg" alt="Naczynia w woreczku, fot. Anna Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0081-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0081-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0081-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/07/DSC0081.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2841" class="wp-caption-text">Naczynia w woreczku. Gaiwan, przykrywka i morze są rozdzielone dodatkowymi przekładkami. Podczas parzenia jedna z nich może być wykorzystana jako podkładka pod morze herbaty</p></div>
<p>Dotychczas powstały cztery takie komplety z <em>kurodoro</em> – dwa z nich znalazły już właścicieli, jeden zostanie ze mną na stałe, a ostatni, ten na zdjęciach, nadal jest do wzięcia, w komplecie z woreczkiem. Zainteresowanych nabyciem zapraszam do kontaktu mailowego (<a href="mailto:herbata@morzeherbaty.pl">herbata@morzeherbaty.pl</a>). Jestem też ogromnie ciekawa Waszych opinii – będę wdzięczna za wszelkie konstruktywne komentarze.</p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/">Drużyna Gaiwana, czyli podróżny komplet naczyń do gongfu cha</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2017/07/druzyna-gaiwana-czyli-podrozny-komplet-naczyn-do-gongfu-cha/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strój dla czajnika</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2017/04/stroj-dla-czjanika/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2017/04/stroj-dla-czjanika/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Apr 2017 10:04:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Naczynia do herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[czajniczek do herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[kamionka]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[opakowanie czajnika]]></category>
		<category><![CDATA[ubranko dla czajnika]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2795</guid>

					<description><![CDATA[<p>Obiecuję, że Morze Herbaty nie stanie się blogiem dotyczącym kroju i szycia – są lepsi ode mnie specjaliści w tej dziedzinie. Ale skoro troszczymy się o nasze czajniczki, hodujemy je i poimy herbatą, to wypadałoby też zadbać, żeby miały co na siebie włożyć:) A mówiąc poważnie: często podróżuję gdzieś z moimi czajnikami, choćby na plener do [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/04/stroj-dla-czjanika/">Strój dla czajnika</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-medium wp-image-2822" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_1643-2-540x304.jpg" alt="IMG_1643 (2)" width="540" height="304" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_1643-2-540x304.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_1643-2-768x433.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_1643-2-800x451.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_1643-2.jpg 999w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /></p>
<p>Obiecuję, że Morze Herbaty nie stanie się blogiem dotyczącym kroju i szycia – są lepsi ode mnie specjaliści w tej dziedzinie. Ale skoro troszczymy się o nasze czajniczki, hodujemy je i poimy herbatą, to wypadałoby też zadbać, żeby miały co na siebie włożyć:) A mówiąc poważnie: często podróżuję gdzieś z moimi czajnikami, choćby na <a href="http://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/">plener do Ponurzycy</a>, gdzie wyrusza ich ze mną całe stadko, czy też na różne gościnne spotkania herbaciane, czy po prostu na parzenie w plenerze. Przypuszczam, że także wielu z Was podobne okazje z różną częstotliwością się zdarzają. Warto wtedy zadbać o bezpieczeństwo naszych czajników i odpowiednio je zapakować. Chińskie czajniczki kamionkowe są najczęściej sprzedawane wraz z jakiegoś rodzaju opakowaniem, którym przeważnie jest tekturowe pudełko, zwykle o trwałości wprost proporcjonalnej do jakości i ceny czajnika. Jednak nawet te solidniejsze pudełka po pewnym czasie się rozpadają i wtedy z pomocą przyjść może moja dzisiejsza propozycja: elegancki i praktyczny strój podróżny dla czajnika DIY.<span id="more-2795"></span></p>
<p>Krój ubranka wzorowałam na woreczku, w który był wyposażony mój najbardziej luksusowy czajnik, oprócz całkiem solidnego, wyściełanego jedwabiem pudełka, które właśnie dogorywa zamęczone licznymi podróżami. Podobnych woreczków pełno jest w chińskim internecie i można je tam kupić za niewielkie pieniądze, ale po co, skoro wykonanie naszego własnego, jedynego w swoim rodzaju stroju podróżnego dla czajnika jest naprawdę w zasięgu możliwości każdego herbaciarza o przeciętnych zdolnościach manualnych. A przy okazji można dać nowe życie na przykład nieodwracalnie zaplamionemu obrusowi lub wykorzystać zalegające w domu resztki tkanin. Mam to szczęście, że w Japonii, gdzie teraz mieszkam, w sklepach z używaną odzieżą można tanio kupić przepiękne stare kimona, czasem zbyt zniszczone, żeby je nosić, ale doskonale nadające się do recyklingu. A znajomi są aż nader chętni do obdarowywania mnie resztkami materiałów kimonowych, szczęśliwi, że mogą pozbyć się niepotrzebnych szpargałów. Dlatego moje czajnikowe ubranko uszyłam z rękawa lekko zniszczonego kimona, ale i w Polsce nie powinno zabraknąć ciekawych materiałów – wyobraźcie sobie na przykład ludowy strój dla czajnika wykonany z góralskiej chusty!</p>
<p>Taki strój dla czajnika najtrudniej uszyć, kiedy się nie wie, jak to zrobić. Dla każdej osoby mającej choćby niewielkie pojęcie o szyciu będzie to banalnie proste. Dla mnie, ponieważ żadna ze mnie krawcowa, zadanie początkowo wydawało się trudne i sporo czasu zajęło mi opracowanie metody. Ale kiedy już ją opracowałam – łatwizna, nic, tylko szyć! Dlatego dzielę się tutaj moim pomysłem i zachęcam Was do własnych prób. A więc do dzieła!</p>
<h3>Materiały</h3>
<ul>
<li>dwa jednakowej wielkości kwadratowe kawałki różnych tkanin, rozmiar dla przeciętnego czajniczka typu Yixing to około 30 x 30 cm (szczegóły poniżej) – może to być dowolna, niezbyt gruba tkanina. Takie tkaniny jak cienkie, lejące się jedwabie mogą być trudne do opanowania dla początkujących krawców czajnikowych, z kolei grube i sztywne, jak na przykład dżins, mogą być trudniejsze do przeszycia i źle się układać. Bardzo polecam wszelkie materiały z odzysku, ale jeśli zdecydujecie się na nowe i bawełniane, koniecznie zdekatyzujcie je przed szyciem.</li>
<li>dwa około 50-centymetrowe kawałki sznurka, tasiemki itp. do ściągania woreczka. Ja użyłam woskowanego sznurka, ale polecam raczej coś miększego – sznurek będzie się wtedy ładniej układał po zawiązaniu.</li>
<li>opcjonalnie: dwa duże koraliki (drewniane, ceramiczne itp.) o otworze na tyle dużym, żeby bez problemu przewlec podwójnie wybrany sznurek czy tasiemkę</li>
<li>opcjonalnie: kwadrat fizeliny / włókniny / watoliny do wypełnienia, może być z klejem lub bez. Wielkość taka sama, jak wybranej tkaniny. Ważne, żeby nie była zbyt sztywna ani zbyt gruba – trzeba znaleźć złoty środek między bezpieczeństwem czajnika (im wkład grubszy, tym bardziej miękko ma czajnik) a „trzymaniem fasonu” (zbyt gruby lub sztywny wkład spowoduje, że ubranko trudno będzie odpowiednio złożyć i przeszyć, a całość nie będzie ładnie leżała na czajniku).</li>
<li>nożyczki, nici, szpilki, igły (opcjonalnie: maszyna do szycia)</li>
</ul>
<h3>Przymiarki</h3>
<p>Czajniczek, dla którego szyłam ubranko, ma około 8 cm wysokości (łącznie z uchwytem przykrywki) i 8 cm średnicy (nie licząc ucha i dziobka), tkanina – 30 x 30 cm. Przyznaję, że największą trudność sprawiło mi dobranie odpowiedniej wielkości tkaniny dla mojego czajnika. Najpierw wycięłam zbyt duży kawałek, a później nadmiernie go zmniejszyłam. Wreszcie – i to jest chyba najlepszy sposób – zrobiłam próbę: szmatkę o wymiarach 30 x 30 cm spięłam szpilkami w kształt przypominający docelowy kształt ubranka, założyłam na czajniczek i ściągnęłam sznurkiem. Czajnik miał nieco luzu, więc uznałam, że kiedy dojdą szwy, rozmiar woreczka będzie w sam raz. Po zszyciu i wywinięciu na drugą stronę kwadrat materiału zmniejszył się do wielkości około 28 x 28 cm. W rezultacie w gotowym ubranku czajnik nadal ma około 2 cm luzu – może, odpowiednio hodowany, jeszcze do niego dorośnie:) Wniosek taki, że dla mojego czajnika prawdopodobnie najlepiej byłoby użyć tkaniny o wymiarach 28 x 28 cm. Kwadrat po zszyciu i wywinięciu na drugą stronę zmniejszy się bardziej lub mniej w zależności od tego, jak szyjecie – ręcznie czy na maszynie, bliżej czy dalej od krawędzi materiału, jak gruba jest warstwa materiałów. To wszystko należy wziąć pod uwagę, a początkującym krawcom czajnikowym polecam przed przystąpieniem do zasadniczego dzieła zrobić próbę generalną, o ile starczy Wam cierpliwości i materiałów.</p>
<div id="attachment_2797" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2797" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2797" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/02_DSC1159-540x357.jpg" alt="Tkaniny na ubranko czajnikowe, od lewej: włóknina, podszewka, tkanina na stronę zewnętrzną, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/02_DSC1159-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/02_DSC1159-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/02_DSC1159-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/02_DSC1159.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2797" class="wp-caption-text">Tkaniny na strój dla czajnika, od lewej: włóknina, podszewka, tkanina na stronę zewnętrzną. Moja włóknina była cienka, więc użyłam dwóch warstw &#8211; dlatego są spięte szpilkami.</p></div>
<h3>Wykonanie</h3>
<p>Składamy oba kwadraty tkaniny prawą stroną do wewnątrz, dopasowując dokładnie krawędzie. Żeby zapewnić mojemu czajnikowi pełen komfort i bezpieczeństwo, dodatkowo użyłam włókniny wypełniającej. Polecam ten sposób, ale nie jest to konieczne, jeśli wolimy ubranko nieco cieńsze. Ponieważ rogi kwadratu mają pełnić funkcję wyłącznie dekoracyjną, a nie miękko otulać czajnik, nie muszą być wypełnione włókniną, tym bardziej, że bez niej rogi ładniej się układają. Dlatego z wszystkich czterech rogów włókniny odcięłam trójkąty o boku 7 cm, choć – jak się później okazało – mogłabym spokojnie odciąć i 8 cm. Ułożyłam tkaniny w następującej kolejności, patrząc od dołu: podszewka woreczka prawą stroną do góry, materiał zewnętrzny woreczka prawą stroną do dołu, włóknina. Przed zszyciem spinamy wszystkie warstwy materiału szpilkami lub fastrygujemy. Ponieważ, jako się rzekło, krawcowa ze mnie początkująca, zdecydowałam się na fastrygę – dzięki temu miałam pewność, że materiał się nie przesunie podczas szycia.</p>
<div id="attachment_2799" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2799" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2799" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/04_DSC0002-540x357.jpg" alt="Tkaniny sfastrygowane i gotowe do szycia, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/04_DSC0002-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/04_DSC0002-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/04_DSC0002-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/04_DSC0002.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2799" class="wp-caption-text">Tkaniny sfastrygowane i gotowe do szycia</p></div>
<p>Zszywamy krawędzie tkanin zostawiając około 7-centymetrowy otwór, przez który wywiniemy ubranko z lewej strony na prawą. Materiały, których użyłam, były z gatunku strzępiących się, dlatego dodatkowo zabezpieczyłam wszystkie krawędzie ściegiem obrzucającym, chociaż to pewnie nadgorliwość – krawędzie docelowo będą ukryte w środku, więc nie będą miały okazji się strzępić.</p>
<div id="attachment_2800" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2800" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2800" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/05_DSC0003-540x357.jpg" alt="Kwadrat po zszyciu i obrzuceniu brzegów. Z prawej strony widać pozostawiony niezaszyty otwór do wywinięcia woreczka na prawą stronę, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/05_DSC0003-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/05_DSC0003-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/05_DSC0003-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/05_DSC0003.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2800" class="wp-caption-text">Kwadrat po zszyciu i obrzuceniu brzegów. Z prawej strony widać pozostawiony niezaszyty otwór do wywinięcia woreczka na prawą stronę.</p></div>
<p>Wywijamy całość na prawą stronę i zaszywamy otwór, najlepiej ściegiem krytym, żeby wyglądało elegancko. Całość prasujemy, zwracając szczególną uwagę na krawędzie.</p>
<div id="attachment_2801" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2801" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2801" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/06_DSC0008-540x357.jpg" alt="Woreczek po wywinięciu na prawą stronę. Jeszcze wygląda niezbyt elegancko, niewyprasowany, w dolnej części widać niezaszyty otwór, który posłużył do wywinięcia całości, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/06_DSC0008-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/06_DSC0008-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/06_DSC0008-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/06_DSC0008.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2801" class="wp-caption-text">Woreczek po wywinięciu na prawą stronę. Jeszcze nie wygląda zbyt elegancko, niewyprasowany, w dolnej części widać niezaszyty otwór, który posłużył do wywinięcia całości.</p></div>
<p>Kładziemy kwadrat podszewką do góry. To ostatni moment, żeby zdecydować, która strona będzie zewnętrzną stroną ubranka, a która jego podszewką. Zaginamy rogi kwadratu do środka tak, aby zetknęły się w jednym punkcie. Jeśli nie chcą z własnej woli wytrzymać w tej pozycji, możemy je przypiąć szpilkami, ale – uwaga! – nie same rogi, raczej materiał bliżej krawędzi.</p>
<div id="attachment_2802" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2802" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2802" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/07_DSC0010-540x357.jpg" alt="Kwadrat po złożeniu rogów do środka, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/07_DSC0010-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/07_DSC0010-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/07_DSC0010-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/07_DSC0010.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2802" class="wp-caption-text">Kwadrat po złożeniu rogów do środka</p></div>
<p>Teraz ponownie zaginamy rogi kwadratu, tym razem w kierunku zewnętrznym. Ja wyłożyłam je na tyle, że dotknęły zewnętrznych krawędzi kwadratu, ale w zależności od upodobań i wielkości czajnika możemy zagiąć nieco mniejszy lub większy fragment.</p>
<div id="attachment_2803" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2803" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2803" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/08_DSC0011-540x357.jpg" alt="Rogi ponownie zagięte, tym razem na zewnątrz, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/08_DSC0011-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/08_DSC0011-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/08_DSC0011-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/08_DSC0011.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2803" class="wp-caption-text">Rogi ponownie zagięte, tym razem na zewnątrz</p></div>
<p>Przypinamy zagięte rogi szpilkami do tkaniny w odpowiednim miejscu i odwracamy kwadrat stroną zewnętrzną do góry. Wcześniej zrobione zagięcia możemy już rozprostować, pozostawiając tylko te ostatnie, przypięte szpilkami. Teraz należy przyszyć rogi – ja dla pewności zaznaczyłam sobie linię szycia kredką krawiecką.</p>
<div id="attachment_2804" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2804" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2804" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/09_DSC0013-540x357.jpg" alt="Rogi zagięte, przypięte szpilkami, linia szycia zaznaczona kredką krawiecką, fot. A.Włodarczyk " width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/09_DSC0013-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/09_DSC0013-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/09_DSC0013-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/09_DSC0013.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2804" class="wp-caption-text">Rogi zagięte, przypięte szpilkami, linia szycia zaznaczona kredką krawiecką</p></div>
<p>Przeszywamy rogi wzdłuż linii zagięcia, w odległości około 1 – 2 cm od krawędzi.  W ten sposób powstaje tunel, do którego wciągniemy sznurek ściągający woreczek. Uwaga: sznurek ma być podwójny, więc musimy upewnić się, że tunel będzie miał odpowiednią szerokość, ale jednocześnie nie będzie za luźny.</p>
<div id="attachment_2817" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2817" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2817" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/10_DSC0017-540x357.jpg" alt="Rogi przyszyte - ubranko już prawie gotowe! fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/10_DSC0017-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/10_DSC0017-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/10_DSC0017-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/10_DSC0017.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2817" class="wp-caption-text">Rogi przyszyte &#8211; strój podróżny dla czajnika już prawie gotowy!</p></div>
<p>Wciągamy oba kawałki sznurka w tunel tak, aby ich końcówki wystawały z otworów po przeciwnych stronach.</p>
<div id="attachment_2805" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2805" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2805" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/11_DSC0020-540x357.jpg" alt="Sznurki wciągnięte w tunele, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/11_DSC0020-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/11_DSC0020-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/11_DSC0020-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/11_DSC0020.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2805" class="wp-caption-text">Sznurki na swoim miejscu</p></div>
<p>Odwracamy całość na drugą stronę i ściągamy lekko sznurki tak, żeby woreczek przybrał właściwy sobie kształt. Związujemy końcówki sznurków, ewentualnie wcześniej nawlekając na nie koraliki. I voilà – możemy już ubrać czajniczek!</p>
<div id="attachment_2806" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2806" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2806" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/12_DSC0023-540x357.jpg" alt="Gotowe! fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/12_DSC0023-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/12_DSC0023-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/12_DSC0023-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/12_DSC0023.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2806" class="wp-caption-text">Gotowe!</p></div>
<p>W ten sposób mój czajnik jest gotowy na długi majowy weekend, który o dziwo w Japonii przypada mniej więcej w tym samym czasie co w Polsce. Serdecznie polecam i Wam uszycie podobnego ubranka, jeśli wybieracie się gdzieś ze swoimi czajniczkami. Może jeszcze na majówkę, a jeśli nie, to może na wakacje?</p>
<div id="attachment_2807" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2807" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2807" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/13_DSC0030-540x357.jpg" alt="Czajnik już się mości, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/13_DSC0030-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/13_DSC0030-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/13_DSC0030-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/13_DSC0030.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2807" class="wp-caption-text">Czajnik już się mości</p></div>
<p>Jeśli uda się Wam taki strój dla swojego czajnika uszyć, napiszcie mi proszę o tym, a najlepiej prześlijcie zdjęcia. A może macie własne projekty ubranek, woreczków czy futerałów dla naczyń herbacianych? Będę wdzięczna, jeśli się nimi podzielicie, a także wszelkimi uwagami do mojego stroju dla czajnika i powyższych instrukcji. Czy wszystko jest jasne? A może zaproponujecie jakieś udoskonalenia czy racjonalizacje? Z szyciem nie miałam do tej pory wiele do czynienia, więc wszelkie rady od bardziej doświadczonych krawcowych i krawców będą mile widziane.</p>
<div id="attachment_2809" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2809" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2809" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/15_DSC0028-540x357.jpg" alt="Czajnik gotowy do podróży, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/15_DSC0028-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/15_DSC0028-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/15_DSC0028-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/15_DSC0028.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2809" class="wp-caption-text">Czajnik gotowy do podróży</p></div>
<p>Ten wpis dedykuję mojej Babci Zosi, o której bez przesady można powiedzieć, że była wybitnie utalentowaną krawcową. Babcia zmarła, kiedy miałam 11 lat i byłam jeszcze na etapie picia herbaty przyrządzanej z esencji z obowiązkowymi dwiema łyżeczkami cukru, ale jestem pewna, że szycie strojów dla czajników sprawiłoby jej mnóstwo frajdy.</p>
<p>PS. Jak zabezpieczyć na podróż wieczko czajnika? Chińskie czajniki w momencie sprzedaży często mają je zamocowane zwykłą gumką recepturką w ten sposób, że gumka oplata dziobek, uchwyt wieczka i uchwyt czajnika. Dzięki temu wieczko jest przytwierdzone na sztywno do czajniczka, bez ryzyka, że wypadnie i się obtłucze. Metoda jest jednak dobra tylko na krótką metę, bo po dłuższym czasie gumka może zostawić na czajniku nieładne ślady. Dlatego polecam zamienić gumkę recepturkę na gumkę w oplocie (tak to się podobno fachowo nazywa), zachowując chiński sposób mocowania, jak na zdjęciu poniżej.</p>
<div id="attachment_2810" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2810" decoding="async" loading="lazy" class="size-medium wp-image-2810" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/16_DSC0031-540x357.jpg" alt="Wieczko przymocowane do czajnika gumką w osłonce, fot. A.Włodarczyk" width="540" height="357" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/16_DSC0031-540x357.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/16_DSC0031-768x508.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/16_DSC0031-800x530.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/16_DSC0031.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2810" class="wp-caption-text">Wieczko przymocowane do czajnika gumką w oplocie</p></div><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/04/stroj-dla-czjanika/">Strój dla czajnika</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2017/04/stroj-dla-czjanika/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Plener ceramiczno-herbaciany z Czarnym Smokiem</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Apr 2017 09:11:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Warsztaty herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika]]></category>
		<category><![CDATA[gongfu cha]]></category>
		<category><![CDATA[kurs parzenia herbaty]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia]]></category>
		<category><![CDATA[naczynia herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[oolong]]></category>
		<category><![CDATA[plener ceramiczno-herbaciany]]></category>
		<category><![CDATA[plener ceramiczny]]></category>
		<category><![CDATA[plener herbaciany]]></category>
		<category><![CDATA[turkusowa herbata]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty herbaciane]]></category>
		<category><![CDATA[wulong]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2783</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiosna skłania mnie do myślenia o lecie, w którym tradycyjnie nie może zabraknąć tygodnia spędzonego w lesie w towarzystwie gliny i herbaty. Długo się zastanawiałam, czy warto kontynuować plenery łączące ceramikę z chińską sztuką herbaty – miałam wrażenie, że tak specyficzne połączenie tematów nie będzie w stanie zainteresować kogoś więcej niż garstki pasjonatów, którzy już [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/">Plener ceramiczno-herbaciany z Czarnym Smokiem</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2784" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2784" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2784 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6116-540x405.jpg" alt="W Ponurzyc na werandzie - plener 2017, fot. A. Włodarczyk" width="540" height="405" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6116-540x405.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6116-768x576.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6116-800x600.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6116.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2784" class="wp-caption-text">W Ponurzycy na werandzie &#8211; plener ceramiczno-herbaciany 2017, fot. AW</p></div>
<p>Wiosna skłania mnie do myślenia o lecie, w którym tradycyjnie nie może zabraknąć tygodnia spędzonego w lesie w towarzystwie gliny i herbaty. Długo się zastanawiałam, czy warto kontynuować plenery łączące ceramikę z chińską sztuką herbaty – miałam wrażenie, że tak specyficzne połączenie tematów nie będzie w stanie zainteresować kogoś więcej niż garstki pasjonatów, którzy już na plenerach w Ponurzycy byli. Zapytania, które otrzymuję, przekonują mnie jednak, że jest jeszcze sporo osób, które chciałyby właśnie w ten sposób spędzić część swoich wakacji. A więc z radością zapraszam na kolejny, czwarty już plener ceramiczno-herbaciany. Pod względem programu ceramicznego nie będzie się on szczególnie różnił od poprzednich, za to pod względem herbacianym będzie wyjątkowy, bo spędzimy go w &#8222;krainie Czarnego Smoka&#8221;, to znaczy w wyłącznym towarzystwie wulongów – herbat turkusowych. A oto szczegóły:</p>
<h3>CZAS:</h3>
<p>24 – 29 lipca 2017 (program pleneru zaczyna się 24 lipca rano, ale zapraszam do Ponurzycy już 23 lipca wieczorem)</p>
<h3>MIEJSCE:</h3>
<p>Ponurzyca koło Warszawy – letnia pracownia Stanisława Tworzydło</p>
<h3>PROGRAM:</h3>
<ul>
<li>CERAMIKA</li>
</ul>
<p>Program indywidualny, w zależności od potrzeb i poziomu zaawansowania uczestników. Szczegóły będę ustalać z każdą osobą przed rozpoczęciem pleneru. Uczestnicy będą mieli okazję poznać i poćwiczyć w praktyce różne sposoby tworzenia kształtów z gliny, tym toczenie na kole garncarskim, a także szkliwienie, wypały “raku” i nie tylko. Zajęcia trwają około 5 godzin dziennie. Ceramiczny program-minimum to wykonanie przynajmniej jednego własnego naczynia herbacianego – do wyboru: czarki, gaiwana lub czajniczka. Chętni będą mogli wykonać ich więcej – tyle, na ile pozwolą ich możliwości przerobowe. Poza tym można realizować własne projekty ceramiczne niezwiązane z herbatą.</p>
<ul>
<li>CHIŃSKA SZTUKA HERBATY</li>
</ul>
<p>Tegoroczny plener odbywa się pod hasłem &#8222;W krainie Czarnego Smoka&#8221;, czyli będzie całkowicie poświęcony herbatom turkusowym – wulongom (<em>wulong</em> – &#8222;czarny smok&#8221;). Codziennie, od poniedziałku do piątku spędzimy około 2 godzin przy herbacie. Poznamy kilkanaście bardzo różnorodnych gatunków wulongów, pochodzących z chińskich prowincji Fujian i Guangdong oraz z Tajwanu. Będziemy je wspólnie parzyć na sposób <em>gongfu cha</em> w czajniczkach i gaiwanach. Poznamy też zarys historii herbat turkusowych, związane z nimi legendy i zwyczaje. Omówimy, czym powinny się charakteryzować dobrej jakości, funkcjonale naczynia herbaciane, a następnie, podczas zajęć ceramicznych, spróbujemy wykorzystać tę wiedzę w praktyce, tworząc własne naczynia. Na zakończenie, w sobotę po południu odbędzie się uroczyste spotkanie herbaciane z udziałem naczyń powstałych podczas pleneru.</p>
<h3>SZCZEGÓŁY</h3>
<p>Szczegółowe informacje o plenerze i jego kosztach oraz odpowiedzi na ewentualne pytania przesyłam mailem. Zainteresowanych proszę o kontakt: <a href="mailto:herbata@morzeherbaty.pl">herbata@morzeherbaty.pl</a>.</p>
<p>A tak było w Ponurzycy w zeszłym roku:</p>
<div id="attachment_2786" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2786" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2786 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6208-540x397.jpg" alt="Kącik herbaciany pod lipą czeka na plenerowiczów, fot. AW" width="540" height="397" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6208-540x397.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6208-768x565.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6208-800x589.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6208.jpg 962w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2786" class="wp-caption-text">Kącik herbaciany pod lipą czeka, fot. AW</p></div>
<div id="attachment_2789" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2789" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2789 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156-540x540.jpg" alt="Prace plenerowiczów suszą się przed wypałem, fot. AW" width="540" height="540" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156-540x540.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156-150x150.jpg 150w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156-768x768.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156-800x800.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6156.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2789" class="wp-caption-text">Prace plenerowiczów suszą się przed wypałem, fot. AW</p></div>
<div id="attachment_2785" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2785" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2785 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198-540x540.jpg" alt="Wypał trwa! fot. AW" width="540" height="540" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198-540x540.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198-150x150.jpg 150w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198-768x768.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198-800x800.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6198.jpg 1000w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2785" class="wp-caption-text">Wypał trwa! fot. AW</p></div>
<div id="attachment_2787" style="width: 415px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2787" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2787 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6245-405x540.jpg" alt="Otwarcie pieca po wypale biskwitowym, fot. AW" width="405" height="540" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6245-405x540.jpg 405w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6245-768x1024.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6245-600x800.jpg 600w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6245.jpg 1000w" sizes="(max-width: 405px) 100vw, 405px" /><p id="caption-attachment-2787" class="wp-caption-text">Otwarcie pieca po wypale biskwitowym, fot. AW</p></div>
<div id="attachment_2788" style="width: 550px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2788" decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2788 size-medium" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6356-540x417.jpg" alt="Czarki powstałe na plenerze, fot. AW" width="540" height="417" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6356-540x417.jpg 540w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6356-768x593.jpg 768w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6356-800x618.jpg 800w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2017/04/IMG_6356.jpg 971w" sizes="(max-width: 540px) 100vw, 540px" /><p id="caption-attachment-2788" class="wp-caption-text">Czarki powstałe na plenerze, fot. AW</p></div><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/">Plener ceramiczno-herbaciany z Czarnym Smokiem</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2017/04/plener-ceramiczno-herbaciany-z-czarnym-smokiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Spotkanie z herbatą w Litera Cafe</title>
		<link>https://morzeherbaty.pl/2016/08/spotkanie-z-herbata-w-litera-cafe/</link>
					<comments>https://morzeherbaty.pl/2016/08/spotkanie-z-herbata-w-litera-cafe/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Włodarczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Aug 2016 10:30:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Herbata chińska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://morzeherbaty.pl/?p=2776</guid>

					<description><![CDATA[<p>W niedzielę 4 września będzie okazja spotkania z herbatą chińską na warszawskich Bielanach. Litera Cafe, ul. Literacka 19, godzina 17:00 . Zapraszam!</p>
<p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2016/08/spotkanie-z-herbata-w-litera-cafe/">Spotkanie z herbatą w Litera Cafe</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W niedzielę 4 września będzie okazja spotkania z herbatą chińską na warszawskich Bielanach. Litera Cafe, ul. Literacka 19, godzina 17:00 . Zapraszam!</p>
<p><img decoding="async" loading="lazy" class="alignleft wp-image-2779 size-full" src="http://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/08/Herbata-w-Litera-Cafe-plakat.jpg" alt="Herbata w Litera Cafe - plakat" width="530" height="756" srcset="https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/08/Herbata-w-Litera-Cafe-plakat.jpg 530w, https://morzeherbaty.pl/blog/wp-content/uploads/2016/08/Herbata-w-Litera-Cafe-plakat-379x540.jpg 379w" sizes="(max-width: 530px) 100vw, 530px" /></p><p>The post <a href="https://morzeherbaty.pl/2016/08/spotkanie-z-herbata-w-litera-cafe/">Spotkanie z herbatą w Litera Cafe</a> first appeared on <a href="https://morzeherbaty.pl">Morze Herbaty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://morzeherbaty.pl/2016/08/spotkanie-z-herbata-w-litera-cafe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
