<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss version="2.0"><channel><title>Muzykofilia - Muzyczny Jogger</title><link>http://muzykofilia.com/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 11 Nov 2009 18:51:11 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/Muzycznyjogger" type="application/rss+xml" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item><title>Koniec</title><link>http://muzykofilia.com/2009/01/31/koniec/</link><description>&lt;p&gt;Albo już Was nie będę oszukiwał, już więcej na tym blogu nic nowego się nie pojawi. Po tych dwóch latach następuje koniec. Dziękuje, że ktoś to czytał, dzięki za zabawne hejty, i to wszystko. Trzymajcie się i ubierajcie się cieplutko. Żegnam, archiwum zostawiam, przynajmniej narazie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 31 Jan 2009 21:54:04 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2009/01/31/koniec/</guid><category>Blog</category></item><item><title>2 lata</title><link>http://muzykofilia.com/2009/01/25/2-lata/</link><description>&lt;p&gt;To już dwa lata zaprzątam Wam umysły moim pisaniem. W minionym roku trochę mniej, z czego to wynika? Trochę z niechęci do słabych notek, którymi zalewałem w 2007 roku, z tego, że nie słucham już tyle, trochę z tego, że jestem pierdolonym leniem. Tak jak w tamtym roku, namawiano mnie, żebym startował w konkursie na blog roku. Ale wiem, że nie zasługuję więc nawet Was nie będę naciągał na smsy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Ładnie by wyglądało jakieś podsumowanie, statystyki i tak dalej, ale zwyczajnie nie widzę takiej potrzeby, bo kogo to interesuje. Wszystkiego jest więcej niż w tamtym roku, oprócz ilości notek. Wystrój się nie zmienił, nadal sporo ludzi mnie nie lubi, do tego grona dołączyli fani Comy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Rok temu na koniec napisałem, że nie przypuszczałem, że zwykły blog stanie się dla mnie ważny. Tak samo nie przypuszczałem, że może mi dać tak wiele. Dzięki stworze.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 25 Jan 2009 15:50:45 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2009/01/25/2-lata/</guid><category>Blog</category></item><item><title>Konkurs</title><link>http://muzykofilia.com/2009/01/19/konkurs/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href="http://radioglob.pl/"&gt;&lt;img src="http://img382.imageshack.us/img382/254/kanalglownydi1.png" class="left"&gt;&lt;/a&gt;Jeśli zastanawia Was, co robi to dziwnie wyglądające pole po prawej stronie, to tutaj znajdziecie odpowiedź. Pierwszy raz na łamach bloga pojawia się konkurs, w którym możecie wygrać płyty, w tym najnowszy album Eldo - Nie Pytaj o Nią, więc co ja Wam będę mówił - warto, zwłaszcza, że nie trzeba wysyłać sms'ów i innych pierdół, wystarczy, że poprawnie odpowiecie na pytanie i wyślecie odpowiedź na mojego maila.&lt;br&gt;
Konkurs rozpisany został przez internetowe RadioGlob, do którego przejść możecie klikając w logo na górze notki. 3 albumy, zasponsorowane przez wytwórnie MyMusic, które możecie wygrać:&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;img src="http://www.empik.com/b/l/07/ac/07ace8b06aa5711c3c254523917bfd47.jpg" class="left"&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/g/grammatik_podroze.jpg" class="center"&gt;&lt;img src="http://www.cgm.pl/images/recenzje/abradab_emisja_300dpi_mala.jpg" class="right"&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Wystarczy, że odpowiecie na pytanie:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;O jakim filmie Spike'a Lee, w którym "&lt;i&gt;Denzel gra na trąbce&lt;/i&gt;", mówi Eldo w utworze &lt;i&gt;I'm in Love&lt;/i&gt;?&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Na odpowiedzi czekam do końca miesiąca (maile przesyłać na gamiks[małpa]gmail.com. Z osób, które poprawnie podadzą tytuł filmu, korzystając z nowoczesnych i znanych tylko mi technologii, wylosuję zwycięzców, którym przesłane zostaną płyty.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Ps. Możliwe, że w RadiuGlob zacznę prowadzić swoją audycję. Jeśli tylko stwierdzę, że będę potrafił się wysłowić, a technicznie mój komputer da rade, za jakiś czas oczaruję Was moim zmysłowym głosem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 19 Jan 2009 16:22:44 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2009/01/19/konkurs/</guid><category>Muzyka ogólnie</category></item><item><title>Kanye West - 808s &amp; Heartbreak</title><link>http://muzykofilia.com/2009/01/07/kanye-west-808s-heartbreak/</link><description>&lt;center&gt;&lt;img src="http://img101.imageshack.us/img101/329/o1795900an6.jpg" class="center"&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Gdyby Obama nie wygrał wyborów, a musiałby to zrobić jakiś czarnoskóry, typowałbym Kanye Westa. Na nowym albumie 'prawie-raper' zaskakuje: pomysłem, wykonaniem, i tym, że ciągle wszystko mu się udaje.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Już sam sposób zapowiedzi &lt;b&gt;808s &amp;amp; Heartbreak&lt;/b&gt; różni się znacznie od Graduation. Brak nachalnej promocji, w mediach cisza (a przecież pamiętamy walkę West - 50 Cent poprzedzającą ich poprzednie płyty), ograniczenie się do promocji singla. Na tyle skutecznie skrywano się z wydaniem tego albumu, że praktycznie przegapiłem jego wydanie i podsumowanie roczne je ominęło. A &lt;i&gt;Heartbreak&lt;/i&gt; mogłoby w nim powalczyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie będę udawał, że podchodzę do Kanyego z dystansem, nieufnością i tak dalej, bo to nieprawda. Uwielbiam &lt;b&gt;Graduation&lt;/b&gt; i przeminęło mi z nim pół lata, wcześniejsze dokonania też, podchodzę bezkrytycznie do jego rapu, do produkcji nie muszę bo nie ma podstaw do jakiejkolwiek krytyki. Podoba mi się jego styl ubioru, i nawet nie przeszkadza mi w tym to, że jest zakochany w sobie, a jego ego &amp;gt; ego Dejnarowicza i Rubika razem wziętych pod potęgę.&lt;br&gt;
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że mógłby nagrać jeszcze kilka albumów podobnych do poprzedniego, zaprosić milion gości, zagościć na listach przebojów, zbierać hajsiwo żeby mu się zgadzało. Tak jednak się nie stało, i nagrał płytę inną, konfudując fanów, którzy stanęli z otwartymi gębami: iść za nim, czy ogłosić, że zdradził ideały sierpnia?&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;img src="http://img511.imageshack.us/img511/4681/35376567xk0.png" class="center"&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;808s &amp;amp; Heartbreak&lt;/i&gt; to pewnien &lt;b&gt;koncept&lt;/b&gt;. Produkcyjnie płyta oparta jest w całości o automat perkusyjny &lt;b&gt;Roland TR-808&lt;/b&gt;, na wokale nałożony jest popularny ostatnio &lt;b&gt;Auto-Tune&lt;/b&gt;, dający ciekawe wrażenie lekkiego odhumanizowania głosu, mechanicznego, metalicznego. Lecz! Najważniejsze, że to nie jest tylko bezpodstawny kaprs Westa, żeby takie coś nagrać. Ta forma to tylko środek, a nie cel, ponieważ tutaj ujawnia się druga część tytułu: &lt;i&gt;Heartbreak&lt;/i&gt;. West rozstał się z dziewczyną, i widocznie tak mu po tym odwaliło, że postanowił nagrać płytę o swoim stanie psychicznym. Surowa produkcja + teksty o porzuceniu, pustce - &lt;b&gt;genialne w swojej prostocie, nie?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zmiany rzucają się w uszy od samego początku - &lt;i&gt;&lt;b&gt;Say You Will&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; niepokoi słuchacza łagodnym klikaniem i dziwnym, chóralnym tłem, smyczkami, a jako całość nie przypomina żadnego z utworów wcześniej przez Westa wydanego. Dalszy, drugi singiel albumu, &lt;i&gt;Heartless&lt;/i&gt; nie pozostawia już &lt;b&gt;żadnych złudzeń&lt;/b&gt; - to naprawdę jest spowiedź artysty, szczerego i podłamanego porażką osobistą. Do tego Ci, którzy spodziewali się rapu - srodze się zawiodą. Już nawet Kanye nie rapuje, po prostu śpiewa. Ciągnący sprzedaż &lt;i&gt;&lt;b&gt;Love Lockdown&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; nie jest już tak zdeterminowany przez tematykę i koncept, i serwuje nam niezły taneczny bit, tak samo jak kolejny na trackliście &lt;i&gt;Paranoid&lt;/i&gt; z gościnnym występem Mr. Hudsona. Szybkość jest podkręcona, tempo żywe, ale w wokalach i tak kryje się coś niepokojącego, smutnego, vocoder robi swoje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od połowy płyta trochę jakby traci na wyrazie, teksty są mniej przejmujące, a warstwa muzyczna zajmująca. Nudą wieje trochę na przeciętnym &lt;i&gt;Bad News&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Streetlights&lt;/i&gt;, występ Lil Wayne'a też uznałbym za trochę psujący ogólny obraz albumu smutnego, ascetycznego. Na szczęście pod koniec pojawia się &lt;i&gt;&lt;b&gt;Coldest Winter&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;, który jest hołdem Westa dla zmarłej niedawno matki. Zachwyca przemyślaną linią melodii i szczerym tekstem, jak dla mnie razem z &lt;b&gt;&lt;i&gt;Heartless&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; stanowi dwójkę najlepszych utworów na płycie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://img511.imageshack.us/img511/9452/o2011020yy1.jpg" class="left"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ostatni jest swoisty bonus-track - &lt;i&gt;&lt;b&gt;Pinocchio Story&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;, które jest zapisem freestyle'u Kanyego na koncercie w Singapurze. Nie bez powodu przeszedłem do kolejnego akapitu, bowiem 12 pozycja na &lt;i&gt;Heartbreak&lt;/i&gt; zasługuje na specjalne traktowanie. Ciężko mi uwierzyć, że to NAPRAWDĘ jest freestyle, że on to wymyśla to na poczekaniu - to chyba niemożliwe, ale jeśli tak, to jest bezsprzecznie wielki. Starannie przemyślane wersy budują historię Pinokia, którym jest sam West, zagubiony pośród blasku fleszy, zastanawiający się gdzie jest jego realne życie. Chce być zwykłym chłopcem, i choć to infatylne, a Kanye jest zadufanym w sobie sukinsynem, to wzrusza mnie to niemożliwie. I sposób w jaki śpiewa "&lt;i&gt;I turn on the tv and see me and see nothing&lt;/i&gt;". Eeeeeej. Do tego rozmyty fortepian w tle, melodia pasująca bardziej do jakiejś klasycznej pościelówy niż tego gościa, kilka ujmujących wyciągnięć wokalnych Westa - sprawiają, że jest to &lt;b&gt;najpiękniejszy&lt;/b&gt; jego kawałek. Wat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czas na podsumowanie. Poszedł inną drogą, nie patrząc na trendy, nie kalkulując, nie oglądając się na nic - i wyszło mu to na dobre. Wielu dotychczasowym słuchaczom Westa ta płyta się nie spodoba, szczególnie tym, którzy dostrzegają w nim głównie rapera lub producenta przebojowych hitów. Powinna się spodobać tym, dla których Kanye to artysta, bo moim zdaniem, tym wydawnictwem udowodnił, że jest pełnoprawnym artystą.&lt;br&gt;
Poradził sobie z konceptem, mimo, że w tekstach, oprócz smutku i rozliczania z przeszłością, nie mógł się powstrzymać od zaznaczania, jakim wielkim bossem jest. Ale tę absolutną niepokorność możemy mu wybaczyć, tak jak to, że Heartbreak ma kilka słabszych punktów. Ścisła czołówka minionego przed chwilą roku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 07 Jan 2009 16:15:27 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2009/01/07/kanye-west-808s-heartbreak/</guid><category>· · Pop</category><category>· · Rap</category><category>Recenzje</category></item><item><title>Polska muzyka w 2008</title><link>http://muzykofilia.com/2009/01/04/polska-muzyka-w-2008/</link><description>&lt;center&gt;&lt;img src="http://i11.tinypic.com/85y691y.jpg" class="left"&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;O ile w globalnym postrzeganiu rok 2008 wydaje mi się smutny i biedny w płyty lepsze niż dobre, to na naszym podwórku wiele się działo. Miniony rok przyniósł nam kilka bardzo dobrych płyt, z czego przynajmniej jedna powinna przebijać się w rankingach na całym świecie. Nie stworzę tradycyjnego rankingu, ale możecie uznać, że im niżej, tym poziom większy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Najlepsze płyty&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Dejnarowicz - Divertimento.&lt;/b&gt; Samozwańczy Ojciec Chrzestny polskiej alternatywy bierze się za muzykę poważną obsypaną pudrem popowego feelingu, i wychodzi mu to całkiem znośnie. Recenzenci skupili się na ogromnym ego Dejnarowicza, zapominając, że oprócz wycieczek osobistych istnieje tutaj również muzyka, a jest ona całkiem dobra. Nie wybitna, może trochę nie nadąża za nadmuchanym konceptem albumu i napiętą otoczką wokół niego, ale wieczorami dobrze jest Divertimento posłuchać.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Cool Kids of Death - Afterparty.&lt;/b&gt; Niespodziewany progres zaliczyli łodzianie. Dla większości skazani na straty i granie dla nastolatek, zaskoczyli nas albumem, który w niektórych momentach cicho nawiązuje do najlepszych czasów. Odświeżenie, zelektryzowanie brzmienia wyszło im na dobre + byłem na 2 (?) koncertach i było jeszcze lepiej.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Renton - Take-Off.&lt;/b&gt; Powstaje u nas teraz tona indie-pipczenia rocznie, zalew gejowatego syfu spóźnionego o kilka lat. Z tego potoku jednak udało się wyrwać coś ciekawego, Rentona. Dobre melodie, wokal śpiewający po angielsku a nie w dziwnym dialekcie polsko-angielskim, sprawne hooki. Sorry za 'recenzje' latem, zasługiwali na trochę więcej niż wtedy napisałem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Pustki - Koniec Kryzysu.&lt;/b&gt; Zmiana na wokalu, Basia teraz prowadzi i robi to świetnie. Koniec Kryzysu jest niebanalne, niesie ze sobą jaką dziwną, nieokreśloną aurę smutku, melancholii. Bardzo dobra na jesień, wypasiona objętościowo i co najważniejsze, że bez żadnego zapychacza. Równy, dobry poziom.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Afro Kolektyw - Połącz Kropki.&lt;/b&gt; Miliard razy zaczynałem recenzję Połącz Kropki ale nigdy nie udało mi się z tego wykrzesić czegoś więcej. Afrojax powiedziałby w takiej sytuacji "To ja może przestanę pić i wtedy będzie lepiej", ale ja wcale nie piłem. Afro wszedł na kolejny poziom, jest absolutnem mistrzem auto-dissu, możliwe, że najlepszym obecnie tekściarzem w Polsce. I jest prawdziwy, niestety.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Eldo - Nie Pytaj o Nią.&lt;/b&gt; Dopiero co ją recenzowałem, nie wiem co jeszcze napisać. Jest po prostu bardzo dobra, Eldo nie stoi w miejscu, kroczy powoli i konsekwentnie. Rok temu w podsumowaniu 27 zajęła drugie miejsce, tak też możemy uznać, że w 2008 będzie tak samo.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Jacaszek - Treny.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Najgorsze płyty&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#Maria Peszek - Maria Awaria.&lt;/b&gt; Serio, byłem sobie ostatnio w Empiku i moim oczom ukazała się książka. Książka Marii Peszek, czy raczej album, coś co zawiera zdjęcia + słowa. Kto na to wpadł? Otworzyłem a tam wątpliwej wartości estetycznej 'akty' pani Peszek i jakieś rymowanki, jeszcze z błędem ortograficznym. Żeśki chyba, ale może nie zrozumiałem żartu. W Milczeniu Owiec, gdy Lecter nabroił, za karę puszczali mu na cały regulator program religijny; gdyby ktoś miał mi zrobić coś podobnego, to musiałby puścić tę płytę i zmusić mnie do oglądania tej książki.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;#L.Stadt - L.Stadt.&lt;/b&gt; W akapicie o Rentonie jest mowa o ściakach polskiego indie-pipczenia. Może L.Stadt nie jest typowym przykładem, ale też tam pasuje.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 04 Jan 2009 18:35:28 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2009/01/04/polska-muzyka-w-2008/</guid><category>Podsumowania, zestawienia</category></item><item><title>Najlepsze płyty 2008</title><link>http://muzykofilia.com/2008/12/27/najlepsze-plyty-2008/</link><description>&lt;p&gt;To był słaby rok, nie ma co ukrywać, szczególnie w porównaniu z 2007, który przytłoczył nas wspaniałymi albumami. Trochę przez to zmagałem się z formą w jakiej ująć to podsumowanie, ponieważ podać 25 albumów jak rok temu nie chciałem, nie miałem ochoty; tak też postanowiłem ograniczyć się jedynie do 10 najlepszych płyt roku moim zdaniem. Gdy przystąpiłem do ich wybierania nagle zaczęło mi to sprawiać wielkie problemy, więc będzie też mała lista pocieszenia, żebym nie miał wyrzutów sumienia. Na liście nie będzie Tv on the Radio, Fleet Foxes, nie mówiąc już o Kings of Leon. To nie ostatni dzień podsumowań, zapraszam w kolejne dni do odwiedzania.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
******** Lista Rezerwowych ***********&lt;br&gt;
Coldworld - Melancholie²&lt;br&gt;
Cut Copy - In Ghost Colours&lt;br&gt;
Gojira - The Way of All Flesh&lt;br&gt;
Jóhann Jóhannsson - Fordlândia&lt;br&gt;
Audrey - The Fierce and the Longing&lt;br&gt;
Chauchat - Upon Thousands&lt;br&gt;
Eldo - Nie pytaj o Nią&lt;br&gt;
Finn - The Best Low-Priced Heartbreakers You Can Own&lt;br&gt;
***********************************&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://static.rateyourmusic.com/album_images/s1432093.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;10.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Nico Muhly&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Mothertongue&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Mothertongue brzmi trochę jak pacjent szpitala psychiatrycznego, trochę sam próbuje słuchacza tam wprowadzić. Dziwnie podzielona, 3 częściowa suita rozpoczyna się rozdziałem Mothertongue, którego treścią są głosy. Potoki głosów, małe, ciche głosiki przeradzające się w nawałnice głosów, szepty, krzyki, burza niezrozumiałych słów i półsłówek, jakby zagubionych, bez adresata. I drobne elektroniczne wariacje wokół tych wokaliz. Upośledzona Medulla. Druga część - Wonders to własne interpretacje starych, tradycyjnych angielskich pieśni. Trzecia, "The Only Tune" to historia o dziewczynie, która utonęła w jeziorze, pchnięta przez zazdrosną siostrę. W rolę narratora wciela się tu Sam Amidon, przedstawiciel amerykańskiego folku. Zdecydowanie chora, lecz dobra rzecz.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://resizr.lord-lance.com/resized/150_1843468.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Matt Elliott&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Howling Songs&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Gdy muzyczny świat odpływa w psychodelicznych lotach od Gang Gang Dance czy Animal Collective, Matt jest z innej bajki. Matt siedzi w obskurnym barze, do którego nawet szczury niechętnie zaglądają, myśli nad swoim przegranym życiem, a może i już wcale nie myśli. Siedzi już drugi tydzień i pije, i nie wyjdzie w inny sposób, niż nogami do przodu.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src="http://www.accesshiphop.com/images/covers/15411.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;8.&lt;br&gt;
Blue Sky Black Death&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Late Night Cinema&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Ciekawy jestem, co na ten album powiedziałby DJ Shadow. 12 lat po Endtroducing... instrumental hip-hop przybrał taką formę. 'Hip-hop' jakby odpadł, został instrumental, żywy, pulsujący jak nigdy. Dwójka kalifornijczyków tnie z precyzją chirurga, jednocześnie pieszcząc sample do granic możliwości, czego efektem jest muzyczna podróż brzegiem jakiejś plaży na zachodnim wybrzeżu. Okładka jest zdjęciem z tej podróży, doskonale oddaje klimat płyty, tak samo jak tytuł. Myślę, że ta pozycja z nawiązką rekompensuje kolejny rok bez drugiej odsłony Avalanches. Downtempo, post-cokolwiek, Late Night Cinema.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.flight13.com/images/bilder/81250.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;7.&lt;br&gt;
Bohren &amp;amp; der Club of Gore&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Dolores&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Filmy typu noir. Doom metal. Przygnębienie. To wszystko w jazzie. Nie wiem jak to ładnie nakreślić, ta muzyka to jak ścieżka dźwiękowa do sceny pogrzebu w czarno-białym filmie. Ale to nie przeszkadza jej być piękną, taką akurat do słuchania późno w nocy, w samotności. Saksofon w Faul snuje przedziwne, zadymione opowieści. Urzekająca płyta, lecz tylko dla tych, którzy nie boją się jazzu/ambientu.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://static.rateyourmusic.com/album_images/s1560379.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;6.&lt;br&gt;
Mount Eerie&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Lost Wisdom&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Jak mawiali starożytni słowianie, podsumowanie bez Phila Elveruma to nie podsumowanie. Oczekiwana 3 lata kolejna płyta Mount Eerie mogła zawieść długością (jej brakiem), powtórkami z Epek i koncertów, lecz. Piękna odmówić jej nie można. Ktoś zaskoczony? You Swan, Go On - świat zamknięty w minucie dwadzieścia pięć sekund. Go on.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://static.rateyourmusic.com/album_images/s1673857.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Gang Gang Dance&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Saint Dymphna&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
To tak jakby wyższy poziom ewolucji po Yeasayer. Wzbogacony wpływami Animal Collective. Może bardziej pojebany. Nie mam nic do dodania.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.porcys.com/review_images/Jacaszek-Treny.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Jacaszek&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Treny&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Gdy chcę usnąć w dzień, robie to zazwyczaj z muzyką. Do wyboru mam Maxa Richtera i Jacaszka, zdaje się najbardziej pasujący do tego. Wybieram Richtera, bo przy Jacaszku trudniej zasnąć. Bo powietrze robi się przy nim gęstsze, cięższe. I jest ciemniej niż zwykle. I zbyt smutno.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.porcys.com/review_images/HaveANiceLife-Deathconsciousness.bmp" class="left"&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Have a Nice Life&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Deathconsciousness&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Gdyby nie była tak objęta, rozpasiona, mogłaby liczyć na miejsce pierwsze. Niestety, Deathconsciouness jest kolosem, którego ciężko objąć za pierwszym razem. Ma w sobie momenty genialne, takie jak Bloodhail czy I Don't Love, kapitalne shoegaze'owe motywy, klimat tajemnicy. A Earthmover, gdy dochodzi do kulminacyjnego punktu, naprawdę zdaje się poruszać ziemią. Niestety to odrobinę za mało, czy raczej za dużo.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.darkplanet.pl/images/news/200803242255203073.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;M83&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Saturdays = Youth&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Już za kawałek otwierający tę płytę, zapewnili sobie pewne miejsce na tej liście. Absolutny motyw pianina, eteryczne wokale. Najlepsze patenty muzyki lat '80 skondensowane w jednym albumie, miód dla uszu.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://ecx.images-amazon.com/images/I/51Z-rD%2BVY1L._SL160_.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Timesbold&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Ill Seen Ill Sung&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Nie mam pojęcia skąd Ill Seen Ill Sung wzięło się w moim odtwarzaczu, wiem, że było to zimą, na początku roku. Wiem, że zagościło w nim na długo, i często wracało. Wiem, że czerpałem z tej płyty najwięcej przyjemności w tym roku. Zdaje sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie jest najlepsza, ale jest po prostu. Dla mnie.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 27 Dec 2008 17:05:26 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/12/27/najlepsze-plyty-2008/</guid><category>Podsumowania, zestawienia</category></item><item><title>Eldo - Nie Pytaj o Nią</title><link>http://muzykofilia.com/2008/12/14/eldo-nie-pytaj-o-nia/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.blogcdn.com/pl.spinner.com/media/2008/12/eldo-nie_pytaj_o_nia.jpg" class="left"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nowa płyta Eldo atakuje nas od pierwszych sekund wieśniackim, remizowym bitem. Można się przerazić, na szczęście to chwilowe - tylko &lt;i&gt;Miasto Gwiazd&lt;/i&gt; ma się gorzej, a cała płyta absolutnie zadziwia. Bo to nie jest normalne, gdy jeden człowiek robi pod rząd 4 fantastyczne płyty. To są jakieś czarne siły, jakiś cynamonowy diabeł na oknie, haha.&lt;br&gt;
Dopiero teraz zorientowałem się, że rok temu też próbowałem zrecenzować jego płytę, 27. Zakończyło się na "Eldo jest elo.", kolejny raz dowiaduje się, że ciężko o nim pisać. Bo chciałbym tutaj przekazać szczerą prawdę, że jego teksty są po prostu miażdżące, liryki w &lt;i&gt;Twarzach&lt;/i&gt; po prostu piękne, a całe &lt;i&gt;Nie pytaj o nią&lt;/i&gt; chwyta za gardło, i powinno każdego, kto kocha Polskę. Tylko jak to napisać o łysym, uszatym raperze? Jak ja spojrze później w oczy matce. Rozumiecie mię? No, ciężko pisać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Eldo poszerszył horyzont z 27, i wyszedł wreszcie z Warszawy, ogarniając wzrokiem i myślami całą naszą polską rzeczywistość na przestrzeni kilku ostatnich lat. Dobrze ta zmiana mu zrobiła, panczuje nasz kraj w kilku miejscach bezbłędnie, z precyzją chirurga wyrzuca wersy demaskujące raka je toczącego. Choć chciałbym ominąć sytuację, że połowa tekstu to cytaty, to muszę wyciągnąć co ciekawszego: &lt;i&gt;"Lewackie durnie żyją miłością do Lenina / Antyglobaliści noszą Nike szyte w Chniach / Telewizja ma misje propowanie banałów / Socjaliści chcą świat uczyć tolerancji do pedałów"&lt;/i&gt;. Do tego dochodzi refren, który niespodziewanie i niespotykanie jak na Eldo jest wartością dodatnią. I tak na przestrzeni całego albumu praktycznie - wielki progres pod tym względem. Gdy wchodzi bit Szczura zwiastujący pierwsze słowa &lt;i&gt;Nie pytaj o nią&lt;/i&gt;, ciężko mi nie mieć ciar(ów?) na plecach. Bez mrugnięcia okiem postawiłbym ten follow-up na równi z &lt;i&gt;Nie pytaj o Polskę&lt;/i&gt; Republiki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O ile pierwsza piątka na tej płycie to rzecz w żaden sposób nie odkrywcza (w Ulichach Przeklętych znowu dał o sobie znać lokalny patriotyzm), i nie robiąca jakiegoś oszałamiającego wrażenia na słuchaczu, to od tracka tytułowego jest to obcowanie z czymś wyższym. Absolutny refren w &lt;i&gt;Granicy&lt;/i&gt; + smyczki w podkładzie zapodawane przez Donde, wspomniany wcześniej &lt;i&gt;To Nonsens&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Dom&lt;/i&gt;, dobrze obrazujący wojnę w Iraku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pominę już &lt;i&gt;Miasto Gwiazd&lt;/i&gt;, które jest pomyłką; pomyłką jest w ogóle sama obecność bitów Zjawina na tej płycie - dyskotekowo-remizowe bity, inspiracje Tiesto i temu podobnych sprawiają, że jedynie słusznym wyjściem jest przewijanie &lt;i&gt;Miasta Gwiazd&lt;/i&gt; od razu gdy zaskoczy w odtwarzaczu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tym sposobem dochodzimy do sedna - &lt;i&gt;Twarze&lt;/i&gt;. W moim odczuciu najlepszy kawałek na płycie, jednocześnie jeden z lepszych w dyskografii Leszka. Donde udowadnia, że jest najlepszym obecnym tutaj producentem. Eldo udowadnia, że jest wykrzyknikiem ulicy. Chwytający za serce utwór o tych, którzy odeszli, bez zbędnej sztampy, z kapitalnymi wersami. Świetny występ Dioxa i Hi-Fi Bandy (&lt;i&gt;"Otwieram okno / oczy zamyka senność / smutek z dymem wylewam z płuca na zewnątrz"&lt;/i&gt;). Remix Czarnego zamyka płytkę i jest chyba jeszcze lepszy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie jest to płyta na miarę Eternii, może i 27 przerasta ją równością materiału. Ale mimo wszystko jest świetna, poziom rozkmin Eldo systematycznie wzrasta. Ile tak długo on tak jeszcze może? Mam nadzieję, że jeszcze, jeszcze. Łapczywie połknę wszystko, jeśli to nadal będzie taki poziom. Sorry Afro, mamy płytę roku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 14 Dec 2008 16:16:59 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/12/14/eldo-nie-pytaj-o-nia/</guid><category>· · Rap</category><category>Recenzje</category></item><item><title>Mój nowy autorytet.</title><link>http://muzykofilia.com/2008/12/08/moj-nowy-autorytet/</link><description>&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7rqdu7P8NO0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7rqdu7P8NO0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
"JA" w drugiej minucie. Dopiero teraz to znalazłem, moc.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 08 Dec 2008 21:27:50 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/12/08/moj-nowy-autorytet/</guid><category>Z przymrużeniem oka</category></item><item><title>Fisz Emade - Heavi Metal</title><link>http://muzykofilia.com/2008/12/08/fisz-emade-heavi-metal/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.uwolnijmuzyke.pl/wp-content/uploads/pth/thumb-fiszemade-heavimetal.jpg" class="left"&gt;Strasznie na mnie ostatnio narzekacie, nie podobają Wam się moje recenzje, listy i tak dalej.. Postanowiłem bardziej liczyć się z Waszym zdaniem i stworzyć recenzję interaktywną. Oto oddaje wam generator recenzji nowego albumu Fisza i Emadego, pod tytułem Heavi Metal. W kilku miejscach macie wybór i sami wybieracie opcje, jak zrecenzować tę płytę. Prawidłowa i moja wersja jest podkreślona.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak wszystkim wiadomo, Fisz:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) nie ma flow.&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) ma flow.&lt;br&gt;
c) ma flow, a Eldo nie ma.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Heavi Metal to kolejna, po Piątku 13, płyta bracianego duetu, gdzie grają:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) oldschoolowy hip-hop, zakorzeniony w podstawie gatunku, znaczy lata osiędziesiąte, mocno osadzony na ciężkich bitach.&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) to samo.&lt;br&gt;
c) muzykę, a Fisz nie ma flow.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie uwzględnili jednak tego, że:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) chcąc być w ten sposób 'oryginalni', nie są oryginalni, bo jakieś 25% rynku zapowiada powrót do korzeni i jest oldschoolowa.&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) im nie wyjdzie.&lt;br&gt;
c) Fisz nie ma flow.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie da się ukryć, że najmocniejszym punktem albumu są:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) bity Emadego,&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) teksty.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
które są absolutnie mistrzowskie, klasyczne, już singlowa "Wiosna '86" zapowiadała pogrom na tej płaszczyźnie, i się z tego wywiązał znakomicie. Nie wiem czy ktoś w tym momencie w Polsce jest w stanie mu podskoczyć.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Tekstowo jest bardzo:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) zróżnicowanie, ale w sensie jakości, nie tematycznie.&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) monotonnie.&lt;br&gt;
c) jak na poprzednich płytach.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Tytułowy track przykładowo to najlepszy storytell na koncie Fisza od czasów kultowej już &lt;i&gt;Czerwonej Sukienki&lt;/i&gt;, i nawet nie daje alternatywnych opcji, bo nie ma szans się z tym nie zgodzić. Kapitalna historia, niestety nie wolna od małych żenujących akcentów, jak:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) "zamiast tego mrugnąłem nieśmiało / machnąłem ręką / poszedłem na Rambo".&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) "my tego jeszcze nie robiliśmy / za to dużo sami trenowaliśmy".&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Niestety płyta traci impet dokładnie od połowy, pierwsze pięć kawałków jest:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) prawilnie,&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) zajebiście,&lt;br&gt;
c) średnio,&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
lecz od &lt;i&gt;Furiata&lt;/i&gt; następuje znaczne obniżenie poziomu, który ratuje tylko koniec, czyli &lt;i&gt;666&lt;/i&gt;, gdzie świetnie Emade sampluje coś tam śpiewające "E JA".&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Jak byliśmy w okolicach tekstów, to muszę przyznać, że Fisz bardzo obniżył&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;u&gt;a) loty.&lt;br&gt;&lt;/u&gt; b) obniżył.&lt;br&gt;
c) flow.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Oprócz wspomnianych wcześniej utworów, to jest &lt;i&gt;Heavi Metal, Wiosny '86, 666&lt;/i&gt; i reszty z pierwszej połowy płyty, lirycznie Waglewski krąży ślepo wokół wszystkiego i niczego jednocześnie - niby o coś mu chodzi, ale za nic nie może tego wyrazić słownie. Ciągnie potok słół ładnie się rymujących, ładne wyrazy, lecz niestety za tym kryje się chyba pustka, nic do przekazania. Po prostu:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
a) wypalił się&lt;br&gt;
&lt;u&gt;b) wypalił się i ciągnie motywy z poprzedniej płyty,&lt;br&gt;&lt;/u&gt;&lt;br&gt;
i dlatego znowu napisał utwór o prostytutce lub cały oparty na samplu z &lt;i&gt;Bla Bla Bla Numer Dwa&lt;/i&gt;.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Podsumowując, jest to:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
a) słaba płyta&lt;br&gt;
&lt;u&gt;b) średnia płyta z momentami&lt;br&gt;&lt;/u&gt; c) dobra płyta.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 08 Dec 2008 00:41:33 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/12/08/fisz-emade-heavi-metal/</guid><category>· · Rap</category><category>Recenzje</category></item><item><title>Najlepsze płyty '00-'08</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/27/najlepsze-plyty-00-08-top-10/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.gery.pl/cms/content/repository/images/recenzje/swietliki_i_linda.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;20.&lt;br&gt;
Świetliki&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Las putas melancólicas&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Zaproszenie aktora do nagrania płyty mogłoby okazać się katastrofą, ale Linda to zajebisty gość jest. Ma głos przepity, dużo przeklina i jest twardziel. Nadaje się do tego albumu jak nikt inny, kapitalny pomysł ze strony Świetlickiego, kto wie czy nie jest to najlepsza płyta Świetlików po Ogrodzie Koncentracyjnym.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;&lt;img src="http://www.cgm.pl/images/media/eldo_eternia200.jpg" class="left"&gt;19.&lt;br&gt;
Eldo&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Eternia&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Eternia to początki filozofowania Leszka - po Grammatiku w 2003 roku już niewielu płakało, Eldo zrobił sobie dwuletnią przerwę od rapu i powrócił tym albumem. W pewnych kręgach płyta już kultowa, dla mnie rozpoczęła oficjalnie etap absolutnego rządzenia w polskim rapie Eldoki. Przemyślane, istotne teksty, charakterystyczny klimat miasta nocą, świetne gościnne występy (Pjus, wydaje mi się, że ten gość osiąga szczyty twórczości tylko na płytach Eldo), absolutny kawałek Chodź ze mną, gdzie łysy pan Leszek ukazuje niesamowitą liryczną wrażliwość, ehe.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.mhh.pl/portal/upload/editor/NewWalk/Image/recki/eldo-lafabet.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;18.&lt;br&gt;
Eldo&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Człowiek, który chciał ukraść Alfabet&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Sam nie wiem dlaczego punkt wyżej od Eternii, może dlatego, że jako całość Alfabet jest dłuższy, bardziej spójny i związany klamrami pewnego ciekawego konceptu. I więcej słuchałem. Teksty jeszcze lepsze, widać, że Eldo był starszy o te 3 lata niż na Eternii, i widać, że przez ten czas nie siedział bezczynnie. Teksty zwrócone w ciekawe aspekty życia, chociażby Świadek z Przypadku - dla mnie ta historia jest więcej warta w temacie Powstania, niż całe Powstanie Warszawskie Lao Che. Diabeł Na Oknie przecież - w warstwie lirycznej nie ma tu miejsca na chwilę nudy, wszystko najwyższych lotów. Nie mówiąc już o Czasie (abstrakt), który jest dla mnie mistrzostwem absolutnym. Ukłony należą się też duetowi Bitnix, który robił bity pod ten album - pierwsza klasa. Na listę nie dostało się 27 z tamtego roku, choć była dość blisko - jak widać Leszek od 2003 roku nagrywa niesamowicie równe, dobre płyty. Jakoś niedługo wychodzi kolejna - czekam, czekam...&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.porcys.com/review_images/f3.gif" class="left"&gt;&lt;b&gt;17.&lt;br&gt;
Fisz Emade Jako Tworzywo Sztuczne&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;F3&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie wiem ile w tym będzie czystego sentymentu, ale na pewno dużo - to jedna z tych płyt, która przypomina wiele i wiele znaczy dla mnie. Bo gdybym miał postawić sprawę jasno, Fisz nie ma flow wcale. Na szczeście jakoś wyszło, że na F3 on nawet nie próbuje rapować - i wyszło to znakomicie. Emade z pomocą całego kolektywu nazwanego Tworzywo Sztuczne, kreuje pod Fisza bardzo miłe i dobre nu-jazzowe podkłady. Wszystko to składa mi się na jeden wniosek - to najlepsza rzecz, w jakiej brali udział bracia Waglewscy. Teksty to też dzieci najlepszego okresu Fisza - masa ciekawych wersów, zabaw słowem. &lt;i&gt;Narkotyk&lt;/i&gt; - najlepszy kawałek na płycie.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.kult.art.pl/sklep/catalog/images/muzyka/3xk/lossiemusiodmienic1.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;16.&lt;br&gt;
Kazik&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Los się musi odmienić&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Tutaj pewnie niejedna osoba złapie się za głowę. Kazik nie jest jazzy, trendy, glamour, jest co najwyżej ostro passe. Los się musi odmienić to właściwie ścieżka do filmu Hotel Rozdroże - filmu nawet całkiem przyjemnego, choć oglądałem go dobrych kilka lat temu i niewiele z niego pamiętam poza tym, że uważam go za przyjemny. Jednak wystarczy przesłuchać bez uprzedzeń, a oświeci - to najlepszy album, w którym maczał głos Kazik w XXI wieku. Intensywny, marszowy kawałek tytułowy, odnowiona, lepsza wersja &lt;i&gt;W Polskę Idziemy,&lt;/i&gt; świetna, gorzka &lt;i&gt;Alicja!&lt;/i&gt;. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że jest to album bardzo smutny i gorzki, bardzo o Polsce. Dobrze koresponduje z Hotelem Rozdroże, którego bohaterzy przesadnie ze wszystkich stron otoczeni są patologiami. Polecam, miejsce na liście nieprzypadkowe.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/k/kombajn_do_zbierania_kur_po_wioskach1.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;15.&lt;br&gt;
Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Lewa strona literki M&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Odświeżone brzmienie KDZKPW, uzbrojone w elektroniczne smaczki zaowocowały płytą dobrą. Wiem, że tutaj powinny znajdować się same super-dobre, ale to polska muzyka i moja lista, uzależniona od moich płytkich wzruszeń i dziwnych sentymentów. Lewa Strona Literki M jest słabsza od Ósmego Piętra, bardziej rozlazła i troszkę za długa, nadal ma bezsensowne teksty, ale przy tym jest niesamowicie urokliwa. Deszczowe melodie, uwielbiam słuchać jadąc wieczorem autobusem, gdy jest ciemno za szybą. Tytułowy utwór jeden z lepszych polskich przez tych kilka lat, tak samo jak &lt;i&gt;Chłopcy z Dynamitu&lt;/i&gt;.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.porcys.com/review_images/Jacaszek-Treny.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;14.&lt;br&gt;
Jacaszek&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Treny&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Jeśli ktoś by się zastanawiał, co zamierzam umieścić na liście podsumowań roku 2008, to ta pozycja chyba trochę podpowie. Jacaszek uderzył w mój czuły punkt jeszcze zanim zdążyłem przesłuchać tego albumu pierwszy raz - tytułem. Treny Kochanowskiego bardzo lubię, szczególnie ich ciężki nastrój - Jacaszek oddał go idealnie. Ta muzyka jest przerażająco melancholijna, i niebywale piękna. Richter w kilku miejscach pewnie by się zawstydził i pokazał szacunek Jacaszkowi. Z resztą, tytuły utworów: &lt;i&gt;Rytm to nieśmiertelność, Lament, Orszula, Żal, Powoli, Taniec, O ma żałości!&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/g/grammatik.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;13.&lt;br&gt;
Grammatik&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Światła miasta&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Rapsów na liście jest sporo, ale co się dziwić - polska kultura hip-hop na przełomie wieków to było coś wielkiego, a kto zaprzecza po prostu nie zna się. Światła Miasta to już kolejna pozycja w której pojawia się Eldo. Mimo wszystko i tak stawiam ponad nią pierwszy album Grammatika - EP+, który jest mistrzowski, ciężko uwierzyć, że oni mieli wtedy w granicach 18 lat. Co ciekawe - cena używanego egzemplarza Świateł Miasta dochodzi w tym momencie nawet do 300zł. Absolutny klasyk - co tu dużo mówić? &lt;i&gt;Każdy Ma Chwilę&lt;/i&gt; - jest ktokolwiek, kto tego nie zna?&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://img.interia.pl/rozrywka/plyty/m_Afro_Kolektyw_czarnowidze_906723.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;12.&lt;br&gt;
Afro Kolektyw&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Czarno widzę&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Ehh, ciężko mi już myśleć o Afro Kolektywie, od tygodnia zbieram się żeby napisać reckę Połącz Kropki i nie mogę wyjść poza cztery zdania. Z resztą jestem zadeklarowanym fanbojem poczynań tego zespołu od dawna, i tej płyty nie mogło tu zabraknąć. Taki aksjomat. Mhm.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/m/myslovitz1.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;11.&lt;br&gt;
Myslovitz&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Korova Milky Bar&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Ostatnia płyta *tego* Myslovitz, tego które lubiłem i słuchałem bez wstydu. Haha, mam wrażenie, że od kilku lat słuchanie Myslovitz uważane jest za wiochę. Korova Milky Bar to płyta bardzo smutna. I w sumie to mi odpowiada, lubię smutne rzeczy, lubiłem. &lt;i&gt;Wieża Melancholii&lt;/i&gt; jest bardzo ładna, &lt;i&gt;Szklany Człowiek&lt;/i&gt; również. I choć to raczej pieśń przeszłości niż aktualny stan, to bardzo mi się ten album podoba.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://img.org.pl/thumb/crjFf95Bu7e.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;10.&lt;br&gt;
Afro Kolektyw&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Połącz kropki&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3l94S1yDJEE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3l94S1yDJEE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.empik.com/b/l/0e/be/0ebea7231bc00cab491c607adf3da403.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;9.&lt;br&gt;
The Car Is on Fire&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Lake &amp;amp; Flames&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Przypomniało mi się jak wpadłem na pomysł stworzenia tej listy: kilka dni temu z nudów będących efektem czekania na pociąg, przeglądałem w kiosku Machinę. I tam była lista najlepszych Rock&amp;amp;Rollowych polskich płyt ostatnich 50 lat, czy jakoś tak. Wygrały Czerwone Gitary, ale to nic. Trzecie bodajże miejsce miało Enigmatic Niemena. Enigmatic. Rock&amp;amp;Roll. Niemen. Rock&amp;amp;Roll.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałowałem kiedyś jakiejś popełnionej recenzji, z którą teraz całkowicie się nie zgadzam - Lake &amp;amp; Flames byłoby odpowiedzią. Gdzieś tam na początkach bloga zrecenzowałem ten album, krytykując go za długość, rozlazłość i wokal. Powinienem w tym momencie strzelić sam sobie w ryj za to. Ten album to podręcznik pokazujący jak powinien wyglądać gitarowy pop. Cała paleta świetnych, lekkich melodii, hooki sypią się garściami, Borys piszczy zawodowo, kompozycyjne mistrzostwo. Szkoda tylko, że lider zdecydował się na odejście i nagrywanie nudnych plumków, do których pisze instrukcje jak należy słuchać i jak je odbierać. Mógłby się opamiętać i kontynuuować misję w TCIOF, bo to naprawdę jedyny polski zespół, który może porządzić na świecie.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/p/pezet_noon.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;8.&lt;br&gt;
Pezet-Noon&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Muzyka klasyczna&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Z pewnością cichym bohaterem tej listy jest Noon. Podkładał bity pod Grammatika, teraz dwie płyty, które stworzył wraz z Pezetem. Nie wiem co dokładnie jest siłą tych płyt, ale nie wiem czy są jakieś inne, których słucham od 6 lat z takim samym podziwem. Gdy Muzyka Klasyczna wychodziła w 2002 roku byłem dzieciakiem i tym się jarałem, teraz jest 2008, mój gust zataczał kilka kółek przez ten czas, ale jednak ta płyta w moim odtwarzaczu znajduje się mimo wszystko zawsze. Może tylko przekrój utworów, przy których doznawałem się zmieniał: kiedyś wiadomo, Seniorita, 5-10-15 (pedofilskie podboje Pezeta to klasyk nad klasykami zdaje się); później dostrzeżenie ile prawdy jest w tych bardziej zaangażowanych tekstach, w końcu zwrócenie się w stronę genialnych bitów Noona. Nie wiem, dla mnie oba albumy tego duetu są samodefinujące, ciągnące się za mną od zawsze.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.empik.com/b/l/3d/f3/3df3d197a8ff267e3511ef46bc1be9de.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;7.&lt;br&gt;
Pezet-Noon&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Muzyka poważna&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
O ile Muzyka Klasyczna miała słabsze momenty typu Seniorita, Pezet był młody i trochę grzeszył jeszcze niezbyt rozwiniętym słownictwem i pretensjonalnym storytellingiem, to Muzyka Poważna jest od tych niedociągnięć wolna. Tytuł albumu wiele mówi o jej treści - jest poważna, Pezet rapuje z rozmysłem, teksty są *mądre* i co najważniejsze - prawdziwe. Autentyczność to jej największy atut, nasz główny bohater rozprawia się z przeszłością, rozlicza z błędów młodości, których było wiele - i robi w to tak przekonujący sposób, jak nikt inny w polskim hip-hopie, NIGDY wcześniej i później. Album kompletny w każdym calu, tak szczyt formy Pezeta, jak i Noona, podkładającego bity w sposób absolutnie mistrzowski. Pozycja obowiązkowa.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/k/kombajn_do_zbierania_kur_po_wioskach.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;6.&lt;br&gt;
Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Ósme piętro&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
m :: 16:51:03&lt;br&gt;
bys lepiej plyty wstawil&lt;br&gt;
Ja :: 16:51:11&lt;br&gt;
jak mi pomozesz opisac&lt;br&gt;
Ja :: 16:51:20&lt;br&gt;
kdzkpw chociaz&lt;br&gt;
m :: 16:51:26&lt;br&gt;
bardzo ladna plyta.&lt;br&gt;
Ja :: 16:51:34&lt;br&gt;
troszke wiecej&lt;br&gt;
m :: 16:51:48&lt;br&gt;
bardzo bardzo ladna plyta.&lt;br&gt;
Ja :: 16:52:01&lt;br&gt;
moze jeszcze troszke?&lt;br&gt;
Ja :: 16:52:12&lt;br&gt;
co czujesz jak jej słuchasz.&lt;br&gt;
m :: 16:53:21&lt;br&gt;
w sumie to jest depresyjna&lt;br&gt;
m :: 16:53:31&lt;br&gt;
sniezka ratuje sytuacje&lt;br&gt;
Ja :: 16:53:34&lt;br&gt;
a teksty?&lt;br&gt;
m :: 16:53:40&lt;br&gt;
o niczym jak zwykle;d&lt;br&gt;
Ja :: 16:53:48&lt;br&gt;
i co sprawia ze chce Ci sie jej słuchac i wracac do niej.&lt;br&gt;
m :: 16:53:58&lt;br&gt;
jeeezu zadajesz za trudne pytania&lt;br&gt;
m :: 16:54:06&lt;br&gt;
gitary w niej&lt;br&gt;
m :: 16:54:10&lt;br&gt;
melodie ogolnie&lt;br&gt;
m :: 16:57:00&lt;br&gt;
ej ta plyta jest genialna od poczatku do konca, no nie wiem co mozna o niej pisac;/&lt;br&gt;
m :: 16:58:06&lt;br&gt;
jest taka prawdziwa, noo&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.cgm.pl/img_cvrs/paktofinika_kinematografia_cvr.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;br&gt;
Paktofonika&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Kinematografia&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
O borze, co tu uzasadniać? To jest taka oczywistość, że boli mnie myślenie o tym, jak mam wytłumaczyć, że ta płyta jest tak wysoko. Chodziło się z walkmanem, połowy tekstów nie rozumiało w roku 2000; teraz doznaje się przy tekstach, bitach, które są już czystym kultem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://static.rateyourmusic.com/album_images/s499049.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;br&gt;
Szymon Kuran&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Requiem&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.porcys.com/review_images/dniwiatru.gif" class="left"&gt;&lt;b&gt;3.&lt;br&gt;
Ścianka&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Dni wiatru&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Chciałbym zobaczyć siebie, gdy pierwszy raz słucham tego albumu, w szczególności Piotrka. To było dość dawno temu, chyba moje pierwsze zetknięcie z post-rockiem. Na usta nasuwało mi się jedynie "WTF?", pośmiałem się trochę z opowiadanej historii o budowaniu statku, i odstawiłem płytę na dłuższy okres.&lt;br&gt;
Wróciłem po kilku latach, i wcale się nie śmiałem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://muzyka.onet.pl/_i/plytyd/c/cool_kids_of_death.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;2.&lt;br&gt;
Cool Kids of Death&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Cool Kids of Death&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Gdyby skład Cool Kids of Death urodził się w Anglii, i tam nagrał tę płytę, to teraz nie słyszelibyśmy o The Strokes, The Libertines czy Babyshambles. Słyszelibyśmy o CKOD. Wiem, że CKOD już nie jest fajny, i już się go nie słucha, ale kto w 2002 roku w Polsce tak grał? Nikt. Czy ktokolwiek w Polsce po roku 2002 tak grał? Nikt.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.cgm.pl/images/recenzje/lenny_valentino_okladka.jpg" class="left"&gt;&lt;b&gt;1.&lt;br&gt;
Lenny Valentino&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Uwaga! Jedzie tramwaj&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Perfekcyjny, metafizyczny, idealny, magiczny, oniryczny, nadprzyrodzony, wyjątkowy, niepowtarzalny, ponadczasowy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 27 Nov 2008 17:47:17 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/27/najlepsze-plyty-00-08-top-10/</guid><category>Podsumowania, zestawienia</category></item><item><title>Najlepsze polskie płyty '00 - '08</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/24/najlepsze-polskie-plyty-00-08/</link><description>&lt;p&gt;Dzisiaj wieczorem pojawi się na blogu pierwsza połowa listy dwudziestu najlepszych polskich płyt, które ukazały się na rynku po roku 2000. Trochę niespodziewanie taka lista tu się pojawi, ale jakoś wpadłem na ten pomysł i postanowiłem go uskutecznić. Mam nadzieję, że jakoś wynagrodzi ona dłuższą nieobecność moją na blogu.&lt;br&gt;
Tytuł listy sprawił mi jak zwykle mały problem, nie wiedziałem czy nazwać ją dyplomatycznie listą &lt;i&gt;ulubionych&lt;/i&gt; płyt, ale jednak moje poczucie, że mój gust jest nieomylny wygrało, i lista będzie tych &lt;i&gt;najlepszych&lt;/i&gt;. Dziś będzie pierwsza dziesiątka, którą właśnie opisuje, jutro lub najpóźniej pojutrze pojawi się druga część. Nie mam pojęcia czy kogokolwiek ona zaskoczy czy chociaż zainteresuje - mam nadzieję, że nie robię tego na marne, choć od dawna miałem taką ochotę. Możecie dawać swoje typy w komentarzach i tak dalej, stay tuned, i wpadnijcie tu jeszcze dziś.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 24 Nov 2008 19:25:27 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/24/najlepsze-polskie-plyty-00-08/</guid><category>Muzyka ogólnie</category><category>Podsumowania, zestawienia</category></item><item><title>Suede</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/12/suede/</link><description>&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/C6_asl_gkWo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/C6_asl_gkWo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 12 Nov 2008 22:37:40 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/12/suede/</guid><category>Krótkie rekomendacje</category></item><item><title>Coma - Hipertrofia</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/11/coma-hipertrofia/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.progrock.org.pl/images/okladki/coma_hipetrofia.jpg" class="left"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Coma zaszalała i nagrała dwupłytowy album koncepcyjny. Czekają mnie więc tutaj prawie dwie godziny przeprawy przez tą soczystą porcję muzyki. Odpaliłem to 3 minuty temu. Intro jest za długie o jakieś 3 minuty.&lt;br&gt;
Na początek ranking najśmieszniejszych nazw piosenek Comy: 5. &lt;i&gt;Nowe Tereny Migreny&lt;/i&gt;; 4. &lt;i&gt;Nie Wierze Skurwysynom&lt;/i&gt;; 3. &lt;i&gt;Stosunek Do Służby Wojskowej&lt;/i&gt;; 2. &lt;i&gt;Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków&lt;/i&gt;; 1. &lt;i&gt;Świadkowie Schyłku Czasu Królestwa Wiecznych Chłopców&lt;/i&gt;. Na podium ostra walka o najwyższy stopień, jednak &lt;i&gt;Królewstwo Wiecznych Chłopców&lt;/i&gt; zgodnie z oczekiwaniami bukmaherów wygrało. Czarnym koniem wyścigów okazał się &lt;i&gt;Stosunek Do Służby Wojskowej&lt;/i&gt;, który sam w sobie jest jak się okazuje jest zapisem dźwiękowym stosunku seksualnego dwóch homoseksualistów. Nie wnikam czy członków zespołu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak sobie myśle czy Coma nagrała coś słuchalnego kiedyś. Orientuje się, że &lt;i&gt;Pasażer&lt;/i&gt; kiedyś mi się podobał. Włączyłem sobie i nawet przesłuchałem. Podoba mi się taka Coma w taki sam sposób, w jaki dobrze wspominamy dawne, dziecinne zawody miłosne lub inne bóle. "Graliśmy w piłke i nagle taaaki szpikulec mi się wbił w nogę! Na wylot! Cha, cha, cha, to były, kurwa, czasy!". Dobra wracamy na ziemię i do płyty &lt;b&gt;Hipertrofia&lt;/b&gt;, jesteśmy bowiem już przy szóstym kawałku. Okazuje się, że nie jest to wszystko takie straszne - połowa z tych 35 utworów to swoiste skity, jęki pedałów i takie tam. Może nie będzie tak źle?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Przymyślenia po połowie pierwszej płyty:&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
*Roguckiego często gitarowe rzęchy zasłaniają i nie mogę w pełni cieszyć się ze śmiesznych tekstów&lt;br&gt;
*to jest bardzo, bardzo złe, nie żebym się czegokolwiek spodziewał, ale tak potwierdzam zapobiegawczo&lt;br&gt;
*to jest &lt;b&gt;BARDZO&lt;/b&gt; złe&lt;br&gt;
*mam do przeczytania &lt;i&gt;Ferdydurke&lt;/i&gt; dzisiaj&lt;br&gt;
*chce mi się pić&lt;br&gt;
*panowie z Comy mają cholernie nędzny wachlarz melodii, bo co drugi utwór to jechanie po jednym schemacie&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze sporo przed nami, w chwili wolnego czasu gdy Rogucki śpiewał mi do ucha, że chciałby być gejem przejrzałem komentarze użytkowników last.fm na temat tej płyty. Highlighty:&lt;br&gt;
"&lt;i&gt;Coma oprócz pokazania nam siebie z nieco innej strony, ukazała tez ich własną koncepcję tego, co każdy słuchacz powinien widzieć poprzez te 35utworków.&lt;/i&gt;"&lt;br&gt;
" &lt;i&gt;I tak, głupi jestem, że nie od razu pojąłem głębię geniuszu zespołu. Ale mówiąc wprost, do niektórych piosenek po prostu trzeba dorosnąć. To nie zespół dla 13 latków porównujących go z Feelem.&lt;/i&gt;"&lt;br&gt;
"&lt;i&gt;A wg mnie póki co jest to najdojrzalsza i najlepsza płyta Comy (a jestem z nimi od pierwszej płyty). I najspójniejsza. Wszystko pasuje. I katuję ją niemiłosiernie&lt;/i&gt;"&lt;br&gt;
Oraz mój faworyt: "&lt;i&gt;gdyby utwory byly mniej nudne, bylaby ciekawsza&lt;/i&gt;". Tak. Tu dochodzimy do całego sedna, do sensu istnienia, do Tao i Te tej płyty. Gdyby utwory na niej byłby mniej nudne, byłaby ciekawsza. Autor tego komentarza jest dla mnie mistrzem Zen.&lt;br&gt;
Powiedziałbym więcej: gdyby ta płyta byłaby mniej chujowa, to możnaby jej słuchać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nowe Pustki wyszły niedawno. &lt;i&gt;Koniec Kryzysu&lt;/i&gt; - tak się album nazywa. Ktoś mógłby pomyśleć, że ja nie lubie polskiej muzyki - zjechałem Peszkową, Czesława, teraz Comę, a zachwycam się tylko żydostwem i masoństwem. Nieprawda to jest, nowe Pustki bardzo mi się podobają - nowa płyta przynosi trochę zmian - przede wszystkim zmiana głównego wokalu, na którym teraz jest Basia. Wyszło bardzo in plus, Basia ma głos subtelny i pasujący do 'kobiecych' tekstów. Warstwa liryczna też mi się podoba, ze wskazaniem na takie perełki jak "&lt;i&gt;Pomyłka&lt;/i&gt;". Bardzo prawdziwe, bardzo trafne. Tylko trochę smutny zestaw piosenek to jest, ale tak akurat na jesień.&lt;br&gt;
Przedwczoraj Afro Kolektyw dał premierowy koncert z materiałem z nowej płyty. Ile razy już podniecałem się nadchodzącym wydaniem Połącz Kropki na tym blogu, tego nie zlicze. Ale dodam kolejny numerek do tej listy - koncert był świetny, choć słuchałem tylko jednym uchem. Premiera przesunięta o tydzień, do 17 listopada.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O czym to ja? A, Coma. Skończyła się już pierwsza płyta, ufff. Ale gdybyście chcieli zrobić coś ciekawszego od słuchania Comy, to zalicza się w to na pewno posłuchanie nowej płyty Pustek, jak i czekanie na Połącz Kropki. Możecie też przejść się na spacer z psem, bez psa, możecie zrobić obiad czy śniadanie, przeczytać książkę (&lt;i&gt;Dentro&lt;/i&gt; - genialny kawałek pseudoliteratury - gdyby kogoś interesowało, co ostatnio czytałem), możecie zjeść jogurt, obejrzeć film - choćby nawet nudny, możecie tańczyć, stepować, skakać, gilgotać się pod ramieniem - wszystko to będzie ciekawsze od słuchania nowej płyty Comy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Musiałem tulić brudne ciała suk, gdy akurat herbata wzniosła krzyk u sąsiada. A jednak nie, to Zbyszek - kolega z wojska, Zbyszek - postać radosna skoczył z wieżowca i tak krzyknął. Na pewno czułeś kiedyś wielki strach, że mija Twój najlepszy czas. Tak. Niczego nie będzie żal.&lt;br&gt;
Haha, za to bardzo rozbawił mnie motyw użyty w &lt;i&gt;Parapecie&lt;/i&gt;. Na początku utworu jest taki dźwięk, jaki wydobywa się z głośńików, gdy zamiar odezwać się ma leżący obok telefon. Nabrałem się, plus dla Ciebie Roguc!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Przemyślenia pod koniec płyty:&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
*głupiutki jestem i nie widzę tu żadnego klarownego konceptu, oprócz idiotycznych, nic nie wnoszących 'skitów' przerywających idiotyczny bełkot tekstowy i dźwiękowy&lt;br&gt;
*nie dorosłem do tej płyty&lt;br&gt;
*jeśli trafiłeś/aś tu z googli, lub forum Comy, zostaw szybko bluzgający mnie komentarz i spieprzaj&lt;br&gt;
*zastanawiam się, na czym polega sukces komercyjny sukces takiej Comy&lt;br&gt;
*albo się nie zastanawiam, wiem: ludzie słuchają gówna&lt;br&gt;
*już mi się nie chce tego pisać a tym bardziej słuchać tej płyty&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 11 Nov 2008 14:32:31 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/11/coma-hipertrofia/</guid><category>· · Rock, Indie</category></item><item><title>Rozumiesz, polskim patriotą...</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/11/rozumiesz-polskim-patriota/</link><description>&lt;p&gt;&lt;i&gt;...to znaczy, że budzę się rano, patrzę przez okno i chce mi się rzygać, przez cały dzień chce mi się rzygać, kiedy widzę syf na ulicach, blokowiska, pijane mordy jednych i chytre oczka drugich i czasem marzę o tym, żeby to wszystko spalić, a później zaorać i przysypać wapnem, niegaszonym – i dopiero jak się odleży, to budować od nowa; ale niechby ktoś podniósł na ten kraj rękę, to bez namysłu chwyciłbym za broń, a gdyby broni nie stało, to z gołymi rękami rzuciłbym mu się do gardła.*&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Myślałem trochę nad jakimiś dobrymi utworami o Polsce, ale w ostateczności został mi tylko nowy kawałek Eldo promujący jego przyszłą płytę. Bardzo udany follow-up republikowego "Nie Pytaj o Polskę":&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0-wu7EdQcms&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0-wu7EdQcms&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;small&gt;[* Piotr Czerski, "Ojciec Odchodzi"]&lt;/small&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 11 Nov 2008 12:32:16 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/11/rozumiesz-polskim-patriota/</guid><category>Muzyka ogólnie</category></item><item><title>Jay-Z &amp; Coldplay - Viva La Hova</title><link>http://muzykofilia.com/2008/11/02/jay-z-coldplay-viva-la-hova/</link><description>&lt;p&gt;Zaczęło się to wszystko od epki Coldplaya, na której zaproszono do wykonania Lost (z nowej, kiepskiej btw płyty) Jay-z. Kawałek wyszedł smerfastycznie, Jay do Martina dodał jedną zwrotkę z Lost Ones ('See Jesus, see Judas, see Ceasar, see Brutus // See success is like suicide...' ooooou) i przyćmił tym samym swoim murzyńskim geniuszem brytolskiego wokalistę. Komuś bardzo spodobało się to, i chciał więcej - ale jako, że tak Jay-z jak i Coldplay nie zamierzali nagrywać wspólnej płyty, sam się za to zabrał. Wziął podkłady tych drugich, powycinał, pomiksował, dodał rap Jay-z i tak powstał ten mush-up. Najlepszy jaki w życiu słyszałem, jest to rzecz potężna i Jay nigdzie mi się tak nie podoba jak właśnie w tej wycinance. Na dowód tego wrzuciłem do sieci aż trzy kawałki, żebyście sami mogli się przekonać: nigdy tego nie robię praktycznie, więc doceńcie tę wczuwę :&amp;gt; Cały mash-up do ściągnięcia &lt;a href="http://www.linkbucks.com/link/b7dca10d"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;object width="300" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://media.imeem.com/pl/wbxb5MKViE/aus=false/"&gt;
&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;
&lt;embed src="http://media.imeem.com/pl/wbxb5MKViE/aus=false/" type="application/x-shockwave-flash" width="300" height="340" wmode="transparent"&gt;&lt;a href="http://www.imeem.com/gamxx/playlist/HPJfWgV_/jayz_coldplay_music_playlist/"&gt;Jay-z Coldplay&lt;/a&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 02 Nov 2008 22:33:30 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/11/02/jay-z-coldplay-viva-la-hova/</guid><category>· · Rap</category><category>Krótkie rekomendacje</category><category>Muzyka ogólnie</category></item><item><title>Mount Eerie - Lost Wisdom</title><link>http://muzykofilia.com/2008/10/28/mount-eerie-lost-wisdom/</link><description>&lt;center&gt;&lt;img src="http://cdn.stereogum.com/img/mt_eerie-lost_wisdom.jpg" class="center"&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;font size="17"&gt;&lt;b&gt;mount eerie &amp;gt; muzyka&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;[bo jak już pisałem kilkukrotnie, wartościowania słownego tego co phil nagrywa nigdy w życiu się nie podejmę, bowiem mógłbym mu najwyżej czyścić struny od gitary, a nie pisać o jego muzyce. bo nie umiem, bo się nie da. ale informuję uprzejmię, że kolejna płyta mount eerie dzieje się, dzieje się od 7 października, i nosi nazwę lost wisdom. zawiera 10 utworów, których większość jest już mi znana z koncertówek, jednak w studiu zarejestrowane zostały pierwszy raz. płyta dzieje się niestety nadwyraz krótko, bowiem tylko ~dwadzieścia minut, i jakby jej nie słuchać: pokolei, do tyłu, losowo, nie chce trwać ani minuty dłużej. i cierpieć z tego powodu należy, bo muzyka na lost wisdom jest przefantastyczna i magiczna, szczególnie w miejscach gdzie do phila dołącza się julia i dodaje swoim głosem tym dzwiękom dodatkowy, fascynujący pierwiastek. no i wcale nie wspominając już o You Swan, Go On, który mieszcząc się w śmiesznej minucie dwadzieścia pięć sekund rozpieprza swoją melodią i pięknem]&lt;/small&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 28 Oct 2008 22:32:38 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/10/28/mount-eerie-lost-wisdom/</guid><category>· · [neo]Folk</category></item><item><title>Smarki - 5 tracków poza Najebawszy</title><link>http://muzykofilia.com/2008/10/26/smarki-5-trackow-poza-najebawszy/</link><description>&lt;p&gt;Są wśród nas ludzie, którzy twierdzą, że Smarki skończył się na kill'em all, a konkretniej na &lt;a href="http://muzykofilia.com/2008/04/27/smarki-pysk-kixnare-najebawszy-ep/"&gt;Najebawszy EP&lt;/a&gt;. Oczywiście szanujemy ich, ale wiemy, że nie mają tutaj cienia racji. Żeby o tym przekonać, wybiorę sobie 5 ulubionych kawałków Smarkiego (w tym gościnnych występów), będzie dużo youtuba, dużo hip-hopu, więc do rozwinięcia wpisu zapraszam zainteresowanych tematem (lub moim górnolotnym stylem ;d).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;5. Jeansy (Lilu)&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/uU8OuAuTL1M&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/uU8OuAuTL1M&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z pierwszego longpleja Lilu, który wyszedł kilka tygodni temu. Marnego longpleja jeśli mam być szczery, krążek wyciągają na słuchalny poziom tylko gościnne występy - Łony i Smarka właśnie, z naciskiem na tego drugiego. Tutaj wyżej macie wersję trochę zedytowaną, w oryginale wchodzi on w środku kawałka i zamiata wszystko na co sili się Lilu jednym krótkim "Kaboom, Ty jesteś na maksa glamour / biodrówki, rurki, rybaczki to krój / torebki, baletki dobrane pod strój". Nie wiem co to biodrówki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;4. Halftime&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ds1gYpclmLA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ds1gYpclmLA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Smarkiego wersja Halftime z Illmatica. Właściwie rozsądek podpowiada, że wycieczka we własne interpretacje takiego prze-klasyka to samobójstwo, powinno to się zakopać 5 metrów pod ziemią jeszcze przed przesłuchaniem. No ale on radzi sobie z tym świetnie, technicznie bardzo sprawnie jeździ po bicie i słucha mi się tego przyjemniej niż oryginału.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;3. Młoda Foka&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-BSMNNdAQao&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-BSMNNdAQao&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najnowszy kawałek, który wyszedł spod mikrofonu Smarka. To już totalny dowód na to, że od tych 3 lat od Najebawszy nie było żadnego regresu. Produkcja Stony pozostawia wiele do życzenia, bit jest toporny i raczej mało wymyślny, jednak nasz Smarshall atakuje świetnym, zabawnym tekstem i megadynamicznym flow. Highlighty w wersach sypią się jak śnieg w grudniu: "Miłość? Co ma miłość z tym wspólnego / kiedy wkurwiasz mnie jak stąd do Zakopanego" - przyszły klasyk zdaje się.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;2. Chryzantemy Złociste (Dinal)&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GrtHXil6Xog&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GrtHXil6Xog&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zasadniczo w polskim podziemiu jest tak, że za jego króla uznaje się albo Smarka, albo Dinala. Powyższy kawałek powinien już dawno rozwiać wszelkie wątpliwości - Smarki pojawia się w ostatnej minucie i szybko przyćmiewa blade flow gości z Dinala.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;1. Czas, Czas, Czas (Eldo)&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KzUx3pKk9dQ&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;
&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KzUx3pKk9dQ&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i na końcu jedno z najlepszych pięciu minut w historii polskiego hip-hopu. Pierwotna wersja Leszka z Alfabetu była bardzo dobra, lecz to co się dzieje gdy bierze za towarzysza naszego dzisiejszego bohatera to już jest tworzenie historii. Eldo jakby lepiej poczuł bit, zmienił kilka punktów w tekście, do tego przyziemne zwrotki złożone przez Smarka kapitalnie korenspondują z tymi filozoficznymi wywodami Eldoki. Wyszło coś, co dla mnie jest najlepszym wyczerpaniem tematu Czasu w całej polskiej kulturze.&lt;br&gt;
Ps. Kiedyś latem w drodze do gdańska przesłuchałem tego kawałka jakieś 150230 razy. Było strasznie gorąco i głowe miałem ciągle poza pociągiem. Nie urwało mi jej.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 26 Oct 2008 12:45:45 +0100</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/10/26/smarki-5-trackow-poza-najebawszy/</guid><category>· · Rap</category><category>Felietony</category></item><item><title>Fushitsusha - PSF 3/4</title><link>http://muzykofilia.com/2008/10/14/fushitsusha-psf-3-4/</link><description>&lt;center&gt;&lt;img src="http://img264.imageshack.us/img264/8384/118151ii2.jpg" class="center"&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;A właściwie to nie Fushitsusha tylko 不失者. Co ja miałem napisać? A, że jest to płyta genialna. Aż pofatygowałem się sprawdzić, chyba tylko dwa razy użyłem słowa 'genialność' na tym blogu w odniesieniu do jakiejś płyty, był to King Crimson i Demarczyk. No więć dzisiaj podbijam tę liczbę do pięciu: &lt;i&gt;PSF 3/4&lt;/i&gt; jest genialne. I nie pytajcie dlaczego, ja ani słowa z tego albumu nie rozumiem. Co nie zmienia faktu, że jest... genialny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;[właściwie to bardzo bym chciał kiedyś napisać więcej o mózgu tego zespołu - Keiji Haino, ale zanim przerobie wszystkie jego projekty, będę już chyba odliczał dni do emerytury. dobra, żeby Was tak na lodzie nie zostawiać, kilka słów kluczowych: japonia, '89, noiz, psychedelic, experimental rock, noiz, electricblues (?!), ethereal guitars, noiz]&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 14 Oct 2008 15:35:02 +0200</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/10/14/fushitsusha-psf-3-4/</guid><category>· · Rock, Indie</category><category>Muzyka ogólnie</category><category>Te najważniejsze</category></item><item><title>Holdcut - Silence and Vodka</title><link>http://muzykofilia.com/2008/10/12/holdcut-silence-and-vodka/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/holdc"&gt;Holdcut&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Włączcie myspace z linka wyżej, jest mocno sflashowany więc przejdzicie do AUDIO tam na górze&lt;br&gt;
&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; Holdcut, bo o niego rzecz się cała rozchodzi, jest młodym producentem/kompozytorem/whatever muzycznym. W tamtym roku wrzucił do sieci za darmo album "Inept Vision".&lt;br&gt;
&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Inept Vision to coś z pogranicza twórczości DJ Shadowa/trip-hopu/muzyki do nieistniejącego filmu. Bardzo dobrze się przyjęła, niestety chyba zbyt poza obszar internetu nigdzie się nie wychyliła, raczej ciężko zdobyć fejm w ten sposób.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt; Najciekawsze momenty to utwory z gościnnym udziałem Dużego Pe, który rapuje (całkiem sprawnie) o tym co go boli, ale wróćmy do teraźniejszości.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt; Data wydania drugiej części Inept Vision zapowiedziana jest na przełom października i listopada. Z tej okazji dostaliśmy do odsłuchu 2 kawałki.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt; &lt;i&gt;Silence and Vodka&lt;/i&gt; od pierwszych sekund tworzy coś, co w tym momencie zaczyna i kończy dla mnie temat "idealny podkład". Świetnie partie smyczków i innych instrumentów tworzą coś fantastycznego, co obdarte ze słów Dużego Pe broniłoby się tak samo.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;7.&lt;/b&gt; Jeśli jesteśmy przy słowach, to obok tekstu nie można przejść obojętnie. W temacie 'frustracje wobec Boga' łatwo się ośmieszyć, jednak DP trafnie dobiera słowa i w kilku momentach trafia w sedno, jednym słowem: panczuje boga, haha.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;8.&lt;/b&gt; Mimo, że flow Pe średnio mi pasuje do takich refleksyjnych utworów, tu stanowczo daje radę. Kawałek jako całość to u mnie ścisły top polskich rzeczy, które usłyszałem w tym roku.&lt;br&gt;
&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt; Wniosek: czekać na Inept Vision 2.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 12 Oct 2008 23:38:59 +0200</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/10/12/holdcut-silence-and-vodka/</guid><category>Krótkie rekomendacje</category><category>Zapowiedzi</category></item><item><title>Bon Iver - For Emma, Forever Ago</title><link>http://muzykofilia.com/2008/10/06/bon-iver-for-emma-forever-ago-1/</link><description>&lt;p&gt;Nie wiem co jest, ale raz po raz widzę w różnych miejscach mocne podjary na Bon Iver, doszło do tego, że nawet w telewizji chwalili tę płytę! I tak sobie myśle o co biega, że nagle taki wszechobecny hajp... więc zapobiegawczo przypominam, że ona nie jest nowa, a pisałem o niej już niemal rok temu. Odsyłam wspominkowo, kto pamięta, warto odświeżyć bo całkiem śliczna jest:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://muzykofilia.com/2007/11/22/bon-iver-for-emma-forever-ago/"&gt;Bon Iver - For Emma, Forever Ago&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 06 Oct 2008 20:02:19 +0200</pubDate><guid>http://muzykofilia.com/2008/10/06/bon-iver-for-emma-forever-ago-1/</guid><category>Muzyka ogólnie</category><category>Na Marginesie</category></item></channel></rss>
