<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;D0EHRH8yfip7ImA9WhVSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092</id><updated>2012-03-07T11:20:35.196+01:00</updated><category term="Na pozostałych kontynentach" /><category term="Ekstraklasowe zapowiedzi" /><category term="Kadro nasza kochana" /><category term="Tak w Polsce kopią" /><category term="Kibicując..." /><category term="Echa europejskich stadionów" /><category term="Futbol i telewizja" /><category term="Z innych aren" /><category term="Euro i mundiale" /><category term="Konkurs" /><category term="Z archiwum archiwum" /><title>Na spalonym</title><subtitle type="html">Bo świat nie kończy się na piłce ... on się na niej zaczyna ...</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>473</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/NaSpalonym" /><feedburner:info uri="naspalonym" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;D0EHRHw7fSp7ImA9WhVSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-8875256103702864751</id><published>2012-03-07T08:18:00.000+01:00</published><updated>2012-03-07T11:20:35.205+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-03-07T11:20:35.205+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Z innych aren" /><title>Amp futbol – hart ducha to za mało</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-KTboV0HxWKc/T1c2JdEZosI/AAAAAAAADCE/iy7SYNt0_HI/s1600/ampfutbol.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 292px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-KTboV0HxWKc/T1c2JdEZosI/AAAAAAAADCE/iy7SYNt0_HI/s400/ampfutbol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717097788019942082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jeśli kiedykolwiek zdarzyło się Wam, drodzy Czytelnicy, podziwiać hart ducha sportów, którzy na wielogodzinnych treningach wypruwają sobie żyły, swojej ukochanej dyscyplinie podporządkowują całe życie, poświęcając przy tym rodzinę i przyjaciół i bez reszty angażują się w marsz ku widnokręgowi, na końcu którego jawi się tablica z napisem MEDAL, wiecie, że zawodowy sport wymaga żelaznej samodyscypliny, końskiego zdrowia i wyrzeczenia się ludzkich słabostek, na które pozwolić mogą sobie zwykli śmiertelnicy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Takim ludziom bez dwóch zdań należy się szacunek. Są zresztą podziwiani przez miliony fanów na całym świecie, telewizje zabiegają o ich względy, a największe gwiazdy swoich dyscyplin są celbrytami pełną gębą uśmiechającymi się z okładek kolorowych czasopism. Wyobraźcie sobie teraz, że poza tą całą medialną otoczką są jeszcze sportowcy, którzy aby osiągnąć coś na macie/parkiecie/boisku poświęcać muszą się jeszcze bardziej! Ich treningi kosztują jeszcze więcej sił, jeszcze więcej wyrzeczeń, bo każdego dnia walczyć muszą z dodatkowymi słabościami. I najczęściej są anonimowi, egzystują gdzieś na marginesie światowego sportu, bez medialnego szumu, wielkich pieniędzy i sławy. To oczywiście sportowcy niepełnosprawni, zmagania których śledzą wyłącznie jednostki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że „Na spalonym” jest blogiem wybitnie propiłkarskim, właśnie nad amp-futbolem pochylimy się dzisiejszego poranka. Okazja ku temu jest odpowiednia, bo za niecały miesiąc na arenie międzynarodowej debiutować będzie nasza reprezentacja złożona z zawodników po jednostronnej amputacji kończyny. W dniach 31 marca – 1 kwietnia biało-czerwoni wystąpią na turnieju w Manchesterze, a za rywali będą mieć Anglików, Niemców i Irlandczyków. Podopieczni Marka Dragosza nie będą oczywiście faworytami imprezy, kadra dopiero wykluwa się w bólach, to jej zalążek, a piłkarze przebywali ze sobą dotychczas zaledwie na czterech zgrupowaniach. Niemniej coś w tej materii drgnęło i tylko należy się cieszyć, że opiekę nad drużyną amp-futbolu objął PZPN (okazuje się jednak, że i w piłkarskiej centrali potrafią w pozytywną stronę zogniskować swoje działania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie sama dyscyplina jest sportem stosunkowo młodym, który dopiero zaczyna wypływać na szersze wody. Powstał w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to grupa niepełnosprawnych narciarzy, z Donem Bennettem na czele, wymyśliła Amp Soccera, jako sposób na utrzymanie aktywności fizycznej również w lecie. Niedługo potem grą zainteresował się profesjonalny sędzia piłkarski Bill Barry i zaczął propagować ją najpierw na kontynentach amerykańskich, a później w innych zakątkach naszej planety. W 1984 roku w Seattle rozegrano pierwszy turniej międzynarodowy, a trzy lata później pierwsze nieoficjalne Mistrzostwa Świata, w których triumfował Salwador (drużyna składała się głównie z weteranów wojennych). W 2005 roku powołana została WAFF – Światowa Federacja Piłkarzy Amputowanych, która dwa lata później zorganizowała w Turcji pierwsze oficjalne Mistrzostwa Świata z udziałem dwunastu reprezentacji. W kolejnej edycji światowego czempionatu, w 2010 roku w Argentynie, na starcie zameldowało się już osiemnaście drużyn. W finale gospodarze imprezy zmierzyli się z Uzbekistanem, a spotkanie to obserwowało ponad dziesięć tysięcy widzów. Dynamiczny rozwój dyscypliny sprawił, że w niektórych krajach, np. w Salwadorze, Brazylii, Turcji czy Anglii organizowane są regularne rozgrywki ligowe.&lt;br /&gt;Ciekawe, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając jeszcze do pierwszego akapitu – jeśli kiedyś będziecie podziwiać padającą za metą z wyczerpania Justynę Kowalczyk, przypomnijcie sobie o naszych amp-futbolistach. To dopiero są giganci – nie dają się losowi, wydzierają z życia co im się należy, nie płaczą użalając się nad sobą, tylko prą do przodu! Hart ducha? Samodyscyplina? Żadnym ze słów nie potrafię oddać szacunku jaki do nich czuję. RESPECT, Panie i Panowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kadra powołana na turniej w Manchesterze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bramkarze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jakub Popławski, Łukasz Woźny&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zawodnicy z pola:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Paweł Flaszka, Marcin Guszkiewicz, Mateusz Kabała, Maciej Kosiorek, Paweł Kwaśniewski, Bartosz Łastowski, Bartosz Skrzypek, Przemysław Świercz (kapitan), Arkadiusz Werner, Sebastian Ziółkowski&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Jeśli zainteresowała Was tematyka amp-futbolu zapraszam na tą stronę:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;http://www.ampfutbol.pl/&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tam dowiecie się wszystkiego, co w trawie piszczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.ampfutbol.pl/&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-8875256103702864751?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/acKx8JphS1UnXxxAPIq0M6yf6qI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/acKx8JphS1UnXxxAPIq0M6yf6qI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/acKx8JphS1UnXxxAPIq0M6yf6qI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/acKx8JphS1UnXxxAPIq0M6yf6qI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/oUEkMZij4z0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/8875256103702864751/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/03/amp-futbol-hart-ducha-to-za-mao.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8875256103702864751?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8875256103702864751?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/oUEkMZij4z0/amp-futbol-hart-ducha-to-za-mao.html" title="Amp futbol – hart ducha to za mało" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-KTboV0HxWKc/T1c2JdEZosI/AAAAAAAADCE/iy7SYNt0_HI/s72-c/ampfutbol.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/03/amp-futbol-hart-ducha-to-za-mao.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkQDR3c_fyp7ImA9WhVTF08.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-6242416123560143076</id><published>2012-03-02T22:36:00.002+01:00</published><updated>2012-03-02T22:39:36.947+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-03-02T22:39:36.947+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tak w Polsce kopią" /><title>Zdolni do gry w pucharach?</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WnMGNWsRaF0/T1E99fYm6kI/AAAAAAAADB4/cxNCKqJJkQ4/s1600/korona_kielce_1024x768.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WnMGNWsRaF0/T1E99fYm6kI/AAAAAAAADB4/cxNCKqJJkQ4/s400/korona_kielce_1024x768.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5715417528715897410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Korona po dzisiejszym zwycięstwie nad Podbeskidziem Bielsko-Biała awansowała na czwarte miejsce w tabeli. Kielczanie mają tyle samo punktów co trzecia Polonia i zaledwie cztery mniej od prowadzącego w lidze Śląska. Jeśli „Złocisto-krwiści” nie zwolnią tempa, w maju może okazać się, że wywalczą przepustkę do gry w europejskich pucharach! Oczywiście do takich rozstrzygnięć droga jeszcze daleka, ale … Czy podopieczni Leszka Ojrzyńskiego faktycznie mają szansę, żeby na finiszu rozgrywek znaleźć się na podium i otworzyć sobie  drogę do gry w Europie? I czy wówczas są w stanie zdziałać coś choćby w Lidze Europejskiej?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wiosną Korona wygrała wszystkie trzy mecze. Najpierw pokonała Jagiellonię, tydzień temu rozprawiła się w Krakowie z Wisłą, dzisiaj wzięła na warsztat jedną z rewelacji tego sezonu, Podbeskidzie. W żadnym z tych meczów kielczanie nie stracili gola, co może dziwić jeśli przyjrzeć się dokładniej ostatniemu grudniowemu występowi piłkarzy ze świętokrzyskiego, kiedy to od Ruchu dostali lekcję futbolu, przegrywając na Cichej więcej niż wyraźnie w stosunku 1:4. Patrząc na ich grę w tym roku nie sposób jednak uciec od wniosku, że zimę podopieczni Leszka Ojrzyńskiego przepracowali sumiennie. Powietrza w płucach im nie brakuje, grają może nie porywająco, ale szalenie konsekwentnie i skutecznie, punkty zdobywają bez większych problemów i konsekwentnie pną się w górę ligowej tabeli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy są już na tyle mocni, żeby bić się o podium i przepustkę do gry w europejskich pucharach? Przy całej sympatii do Korony (prywatnie kibicuję jej od lat, swego czasu poważnie nawet zastanawiałem się nad stworzeniem na blogu kategorii „Scyzor w stolicy”, w której miałem opisywać swoje perturbacje związane z kibicowaniem koroniarzom w niesprzyjającym środowisku warszawskim ;0 ), śmiem wątpić. Potencjał w tej drużynie jest, wyniki póki co również, nie jest o jednak zespół, który mógłby przebrnąć choćby jedną rundę kwalifikacyjną w Lidze Europejskiej. Mam podejrzenia, że Korona w pucharach byłaby taką Jagiellonią, która dostaje bęcki od egzotycznych rywali z Kazachstanu. W Kielcach wielką piłką pachniało za czasów Krzysztofa Klickiego. Był potężny sponsor (Kolporter), a jednak się nie udało. Teraz, kiedy klub leży głównie na utrzymaniu miejskiej kasy o spektakularny sukces będzie o wiele trudniej. Nie próbuję zaczerniać rzeczywistości, faktem jest jednak, że w lidze kadrowo Korona bita jest na głowę przez Legię, Śląsk, Polonię, Wisłę i Lecha. Na razie papierowe dywagacje biorą jednak w łeb, bo „Złocisto-krwiści” poznaniakom i krakusom uciekli w tabeli na kilka punktów, pozostałe drużyny z czołówki mają zaś na wyciągnięcie ręki. Chwała Ojrzyńskiemu za robotę, którą wykonuje w Kielcach, obawiam się jednak, że na puchary to jeszcze (?) za wcześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla kielczan kluczowe będą trzy najbliższe spotkania. Te mecze będą prawdziwą weryfikacją możliwości drużyny. Korona zmierzy się w nich kolejno (na wyjazdach) ze Śląskiem i Lechią oraz u siebie z Polonią. Jeśli po 23. kolejce kielczanie wciąż będą w grze o czołowe pozycje w lidze to … wszytko może się zdarzyć. W następnych meczach będą mieć za rywali teoretycznie niżej notowane zespoły, więc i o punkty może być dużo łatwiej. Dopiero w ostatniej kolejce „Złocisto-krwistych” czeka megaciężki bój na Łazienkowskiej, ale&lt;br /&gt;1. wtedy wszystko w lidze może być już jasne;&lt;br /&gt;2. Legia punkty u siebie traciła już i ze Śląskiem, i z Podbeskidziem, i Cracovią. Czemu więc nie ma stracić z Koroną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mocno szowinistyczne nastroje się we mnie uaktywniły, ale niechaj będzie: Do boju, Korono! A nuż, te puchary się trafią. W końcu jeśli Zagłębie, Jagiellonia czy Ruch mogą, to czemu kielczanie nie mogą po Europie pohasać? A jeśli sukces sportowy przyjdzie to może i sponsor sensowny się znajdzie? Może nawet Krzysztof Klicki zapomni o aferze korupcyjnej i z ludźmi ze Ściegiennego się przeprosi? …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-6242416123560143076?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_TNs4e9sw_krGu0wylPZHVvtGMw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_TNs4e9sw_krGu0wylPZHVvtGMw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_TNs4e9sw_krGu0wylPZHVvtGMw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_TNs4e9sw_krGu0wylPZHVvtGMw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/cTwmFYgoEUU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/6242416123560143076/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/03/zdolni-do-gry-w-pucharach.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6242416123560143076?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6242416123560143076?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/cTwmFYgoEUU/zdolni-do-gry-w-pucharach.html" title="Zdolni do gry w pucharach?" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-WnMGNWsRaF0/T1E99fYm6kI/AAAAAAAADB4/cxNCKqJJkQ4/s72-c/korona_kielce_1024x768.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/03/zdolni-do-gry-w-pucharach.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkIBRn4_fyp7ImA9WhVTEEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-5634308096351274694</id><published>2012-02-24T12:54:00.001+01:00</published><updated>2012-02-24T12:55:57.047+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-24T12:55:57.047+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tak w Polsce kopią" /><title>Bez awansu, ale i bez wstydu</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YPsXksJjcVE/T0d6rFSDQhI/AAAAAAAADBs/Nb5JYiV0MUw/s1600/sporting_legia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YPsXksJjcVE/T0d6rFSDQhI/AAAAAAAADBs/Nb5JYiV0MUw/s400/sporting_legia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5712669532913615378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wiosenna próba podbicia pucharów znów zakończyła się dla naszych niepowodzeniem. Ponad dwie dekady czekamy na wygrany wiosenny dwumecz polskiej drużyny w Europie. I poczekamy przynajmniej jeszcze rok, bo wczoraj solidarnie z Ligą Europejską pożegnały się i Legia, i Wisła.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po remisach w zeszłotygodniowych meczach u siebie mało było realnych przesłanek na uwierzenie, że mistrzom Polski i zdobywcom krajowego pucharu uda się wywalczyć w Liege i Lizbonie wyniki pozwalające na awans do czołowej szesnastki LE. Nie udało się, choć przyznać trzeba, że nasze eksportowe drużyny wstydu nie przyniosły: Wisła odpadła nie przegrywając meczu, Legii zabrakło trochę szczęścia, a może raczej wyrachowania, bo szczególnie w pierwszym pojedynku w stolicy podopieczni Macieja Skorży mogli pokusić się o korzystniejszy wynik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie, pierwsze mecze w Warszawie i Krakowie – to one zadecydowały o tym, że do 1/8 finału awansowali Belgowie i Portugalczycy. „Biała Gwiazda” zawaliła dwojako, po pierwsze osłabiając się na ponad godzinę personalnie (czerwień Czekaja), po drugie nie potrafiąc wykorzystać kilku dogodnych sytuacji na strzelenie gola. Legii grzechem kardynalnym w dwumeczu ze Sportingiem również była nieskuteczność. Poza tym na Pepsi Arenie nie udało im się utrzymać koncentracji, gdyby na trzy minuty przed końcem nie stracili gola na 2:2, rewanż wyglądałby zupełnie inaczej. Podopieczni Sa Pinto nie ustawiliby się w środkowej strefie boiska w oczekiwaniu na kontrataki. Goniąc wynik, musieliby sami kreować grę, a tak wybudowali zasieki, z którymi Legioniści nijak nie umieli sobie poradzić. Rady nie dali Vrdoljak, Gol ani Rybus, choć ten ostatni – najaktywniejszy na boisku – dwoił się i troił, żeby jego pożegnanie z Legią wypadło nad wyraz korzystnie. Szkoda straconej szansy, bo zgodnie z tym co mówiło się przed dwumeczem, Sporting był do ugryzienia. Portugalczycy wcale nie stłamsili nas fizycznie (mimo że są w trakcie sezonu, a dla Legii to były pierwsze oficjalne mecze w tym roku), nie pobili na głowę bajeczną techniką, nie byli profesorami taktyki. Jak na dłoni widać, że lizbończycy przeżywają ciężki okres, bo i gra, i odgłosy dochodzące z szatni dowodzą, że coś w tej drużynie pękło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Standard również okazał się rywalem w zasięgu. Na tyle bliskim, że można zajrzeć mu w oczy, ale równocześnie tak dalekim, że jeszcze nie można go dotknąć. Dwa remisy „Białej Gwiazdy” wstydu rzecz jasna nie przynoszą, ale pozostawiają niedosyt, bo szansa na to, żeby awansować do 1/8 finału była. Oczywiście nie ma co zaczerniać obrazu i twierdzić, że krakowianie byli lepsi. No cóż, nie byli, … ale gorsi też nie. Byli dla podopiecznych Jose Rigi  równorzędnym przeciwnikiem i gdyby tylko w Krakowie Czekaj nie sprokurował rzutu karnego (zamienionego na bramkę) i nie wyleciał z boiska, losy tej rywalizacji mogłyby potoczyć się zgoła odmiennie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak się potoczyły, wiemy. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać do końca wakacji, żeby znów zobaczyć naszych wojujących w europejskich pucharach. Może nawet w skutecznej (w końcu!) batalii o Ligę Mistrzów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-5634308096351274694?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/r-lka8-j220ABVrXbKb_Z60EhLY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/r-lka8-j220ABVrXbKb_Z60EhLY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/r-lka8-j220ABVrXbKb_Z60EhLY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/r-lka8-j220ABVrXbKb_Z60EhLY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/59RGOUfB9Rg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/5634308096351274694/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/bez-awansu-ale-i-bez-wstydu.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5634308096351274694?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5634308096351274694?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/59RGOUfB9Rg/bez-awansu-ale-i-bez-wstydu.html" title="Bez awansu, ale i bez wstydu" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-YPsXksJjcVE/T0d6rFSDQhI/AAAAAAAADBs/Nb5JYiV0MUw/s72-c/sporting_legia.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/bez-awansu-ale-i-bez-wstydu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkIHQXs7eCp7ImA9WhRaFkU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-8414582300788896585</id><published>2012-02-19T20:39:00.002+01:00</published><updated>2012-02-19T20:42:10.500+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-19T20:42:10.500+01:00</app:edited><title>Ostry, ostrzejszy …</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F2hJqBBcgMs/T0FQNv01GhI/AAAAAAAADA8/mBBqb1MrwZ4/s1600/RL_gillette.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-F2hJqBBcgMs/T0FQNv01GhI/AAAAAAAADA8/mBBqb1MrwZ4/s400/RL_gillette.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710933999589071378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Naznaczoną mniejszymi, bądź większymi sukcesami drogę, jaką w ostatnich latach przeszedł na szlaku Pruszków – Poznań – Dortmund Robert Lewandowski znamy wszyscy. Wiemy z jaką regularnością strzela gole w Bundeslidze, że jest jednym z najtrwalszych w posadach fundamentów naszej kadry na Euro, że chłopak z niego … grzeczny, sympatyczny i ułożony, któremu woda sodowa w głowie nie zaszumiała.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wzorem innych sportowych celebrytów Lewandowski nie ogranicza się jedynie do biegania za piłką, angażuje się w różnorakie projekty, z których – co oczywiste – czerpie wymierne korzyści (nie okłamujmy się, głównie finansowe). Przypadkiem jest jednak o tyle szczególnym, że działając z korzyścią dla siebie, robi też  dobrze innymi (jakkolwiek by to brzmiało). Oto bowiem nasz człowiek w Dortmundzie zaangażował się we wspólną akcję z Gillette. Oczywiście w reklamówkach stoi przed lustrem i gładzi się po ogolonej brodzie zachwalając produkty marki rodem z Bostonu, uśmiecha się w koszulkach z jej logotypem i zachęca do zakupu znanej na całym świecie nazwy. Wszystko to prawo celebrytów i „Lewy” skrzętnie z niego korzysta. Głupcem zresztą byłby, gdyby tego nie czynił, skoro nawet Adam Małysz reklamował herbatę, a Agnieszka Radwańska proszek do prania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lewandowskiego od innych, nie tylko polskich gwiazdek, dzieli jednak mała subtelna różnica. On z Gillette zrobił coś jeszcze, akcję, o której pewnie nie wszyscy wiedzą, a o której wici rozpuścić w sieci byłoby ze wszech miar wskazane, zaangażował się bowiem w tworzenie „Najostrzejszej drużyny”. To gillettowy happening mający na celu wyłowić ciekawie zapowiadające się utalentowane jednostki w polskiej piłce. Nie takie najmłodsze, bo … golące się już ;0 , ale jeszcze na tyle niedoświadczone, że mogące coś w wielkiej piłce zdziałać… O całej akcji więcej dowiedziecie się &lt;a href="http://gillette.wp.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/D8ESG6pdKaM" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Generalnie, założenie jest takie, że aby wziąć udział w zabawie należy nagrać dwudziestosekundowy filmik, w którym zaprezentujecie swoje umiejętności i umieścić  go na podanej wyżej stronie. Niecałe pół minuty to z jednej strony mało, ale z drugiej – na tyle dużo, żeby zaskoczyć jakimś nieszablonowym trikiem, czy spektakularnym zagraniem, które powali komisję na kolana. Jeśli uważacie, że trzydzieści sekund to niewiele, macie szansę stanąć z komisją face to face, w trzech polskich miastach odbędą się bowiem castingi, na których umiejętności przyszłych członków Najostrzejszej drużyny ocenią Roman Kołtoń, Andrzej Juskowiak i Czesław Michniewicz. Jeśli wpadniecie im w oko, znaczy, że w piłce już coś znaczycie – w końcu to ludzie, którzy na futbolu zjedli zęby, więc diament rozpoznają w mig.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najlepsi zostaną zaproszeni do udziału w specjalnie zaaranżowanym obozie treningowym, na którym osobiście podpatrzeć będzie można codzienną mozolną pracę Roberta Lewandowskiego. Gdzie indziej będziecie mieli możliwość, żeby od kuchni podejrzeć jak trenuje najlepszy polski napastnik, żeby móc zagrać w nim w wewnętrznej gierce, podpytać, podpatrzeć triki, dowiedzieć się czegoś nowego? Gra warta to świeczki, bo „Lewy” to przesympatyczny człowiek i profesjonalista pełną gębą – każdego uczestnika zgrupowania na pewno wspomoże dobrą radą, indywidualnie pokaże pewne zagrania, schematy, a tych, którzy w jakiejkolwiek formie (amatorsko, półzawodowo, spontanicznie) uprawiają piłkę nie muszę przekonywać, że bezpośrednie zajęcia z gwiazdą futbolu dają więcej niż dziesiątki obejrzanych meczów, czy tyleż samo prowincjonalnych treningów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po obowiązkach i obozowej harówce musi być i przyjemność, a tą niewątpliwie będzie wielki mecz na stadionie w Warszawie i możliwość wspólnej gry z ambasadorem marki Gillette. Poziomu Barcelony się nie spodziewany, ale widowisko na pewno będzie wyższych lotów niż to permanentnie serwowane nam na przykład przez polityków, czy gwiazdy TVN-u. U nas naprawdę będzie się grało w piłkę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszelkie aktualności związane z akcją Najostrzejsza drużyna Gillette znajdziecie &lt;a href="http://gillette.wp.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dla wytrwałych, którzy zdołali doczytać do końca mała niespodzianka: wideo z sesji reklamowej Gillette i niezwykły trik w wykonaniu Roberta Lewandowskiego. Rodem z cyrku normalnie:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/Uq0C26S0mhU" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-8414582300788896585?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xonPONMW6bVnk3s7_BVHeWL4Ieg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xonPONMW6bVnk3s7_BVHeWL4Ieg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xonPONMW6bVnk3s7_BVHeWL4Ieg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xonPONMW6bVnk3s7_BVHeWL4Ieg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/4WVnT5tuur0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/8414582300788896585/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/ostry-ostrzejszy.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8414582300788896585?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8414582300788896585?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/4WVnT5tuur0/ostry-ostrzejszy.html" title="Ostry, ostrzejszy …" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-F2hJqBBcgMs/T0FQNv01GhI/AAAAAAAADA8/mBBqb1MrwZ4/s72-c/RL_gillette.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/ostry-ostrzejszy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE8BQn44cCp7ImA9WhRaE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-3436812573427104077</id><published>2012-02-15T21:03:00.000+01:00</published><updated>2012-02-15T21:14:13.038+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-15T21:14:13.038+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Z innych aren" /><title>Basket, Iberia, grafika i puchar – co to za rebus…</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-27hKgh_3CQc/TzLl6fET3hI/AAAAAAAADAg/x1jlDI_lJ30/s1600/despiertalaemocion.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 313px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-27hKgh_3CQc/TzLl6fET3hI/AAAAAAAADAg/x1jlDI_lJ30/s400/despiertalaemocion.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706876470766591506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie okłamujmy się, koszykówka to nie jest sport, który szczególnie mocno działa na wyobraźnię autora „Na spalonym”. Chociaż z drugiej strony, w moim subiektywnym rankingu sportów niszowych (a więc wszystkich poza piłką nożną) plasuje się całkiem wysoko. Bez problemu dystansuje saneczkarstwo na torze naturalnym, sepak takraw czy pétanque, a więc zasługuje na to, żeby dać jej miejsce w zasobach blogach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pisał o baskecie nie będę, wrzucić chciałem za to kilka fotek. Takich quasi artystycznych, bo wybrednych fanów, rozpieszczonych przez wszechogarniające zasoby internetu zwykłe zdjęcia z meczów, czy treningów już rajcują. Dziwcie się, ale nie będzie o NBA, Eurolidze, ani nawet o naszej tandetnej Tauron Basket Lidze, na którą pies z przetrąconą łapą nie przyjdzie, ani bezoki kot obejrzeć w telewizji jej nie chce, chociaż za te męczarnie w ramach pokuty proponują mu miskę ciepłego mleka i trzy okruszki chleba. Dziwcie się jeszcze bardziej, bo będzie o baskecie w wydaniu hiszpańskim, a konkretnie o rozpoczynającym się jutro w Barcelonie Pucharze Króla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego co się orientuję po raz pierwszy w historii turniej ten całkiem legalnie obejrzeć można w telewizji. Polskiej telewizji w dodatku, wyobraźcie sobie, bo wszystkie siedem spotkań z Palau Sant Jordi pokaże Sportklub. W ramach zdobywania informacji dotyczących tego wydarzenia wertowałem oficjalną stronę &lt;a href="http://www.acb.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ligi Endesa&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i natrafiłem na całkiem ciekawą kompilację grafik poświęconych uczestnikom finałowego turnieju. Wydała mi się na tyle interesująca, że pozwalam sobie na przytoczenie jej w całości. Jedna grafika to jedna gwiazda jednego uczestnika turnieju. Zawiłe? Eee, proste …  Poniżej osiem największych osobowości ośmiu drużyn, które do niedzieli walczyć będą w Katalonii o Copa del Rey. Plus fotka ogólna, no i piękne cheerleaderki na sam koniec …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nx_CmkahUTg/TzLkMfCVzAI/AAAAAAAADAI/n5uWTm2OCGE/s1600/teletovic.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-nx_CmkahUTg/TzLkMfCVzAI/AAAAAAAADAI/n5uWTm2OCGE/s400/teletovic.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874580972719106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-epwfIGlG5io/TzLkIh1hsNI/AAAAAAAAC_8/wrYgLF_4LDQ/s1600/satoransky.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z1c_LRyI6BA/TzLkAo7z41I/AAAAAAAAC_k/IPVJlcaUy_k/s1600/panko.jpg"&gt; &lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-z1c_LRyI6BA/TzLkAo7z41I/AAAAAAAAC_k/IPVJlcaUy_k/s400/panko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874377471255378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mirza Teletovic (Caja Laboral) - Andy Panko (Lagun Aro GBC)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3r_ZjKGZ8EU/TzLkESnAk_I/AAAAAAAAC_w/QVAv5r143JM/s1600/penney.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3r_ZjKGZ8EU/TzLkESnAk_I/AAAAAAAAC_w/QVAv5r143JM/s400/penney.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874440197903346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z1c_LRyI6BA/TzLkAo7z41I/AAAAAAAAC_k/IPVJlcaUy_k/s1600/panko.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zN83Jqbrt2M/TzLj2iVMmBI/AAAAAAAAC_M/Lty2vHjKZs0/s1600/llull.jpg"&gt; &lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zN83Jqbrt2M/TzLj2iVMmBI/AAAAAAAAC_M/Lty2vHjKZs0/s400/llull.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874203899992082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kirk Penney (Baloncesto Fuenlabrada) - Sergio Llull (Real Madryt)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zN83Jqbrt2M/TzLj2iVMmBI/AAAAAAAAC_M/Lty2vHjKZs0/s1600/llull.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4EPz9MH9XyU/TzLj8ES7OEI/AAAAAAAAC_Y/JQi3aanX4w0/s1600/navarro.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4EPz9MH9XyU/TzLj8ES7OEI/AAAAAAAAC_Y/JQi3aanX4w0/s400/navarro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874298916616258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-epwfIGlG5io/TzLkIh1hsNI/AAAAAAAAC_8/wrYgLF_4LDQ/s1600/satoransky.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zN83Jqbrt2M/TzLj2iVMmBI/AAAAAAAAC_M/Lty2vHjKZs0/s1600/llull.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WCViNKKJO3s/TzLjt-DavuI/AAAAAAAAC_A/BpafRB8l8ss/s1600/ivanov.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WCViNKKJO3s/TzLjt-DavuI/AAAAAAAAC_A/BpafRB8l8ss/s400/ivanov.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874056722792162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Juan Carlos Navarro (FC Barcelona Regal) - Kaloyan Ivanov (Lucentum Alicante)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tkGFJkSYwUY/TzLjiKHPnXI/AAAAAAAAC-0/FmsaKhcGVg0/s1600/freeland.jpg"&gt; &lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tkGFJkSYwUY/TzLjiKHPnXI/AAAAAAAAC-0/FmsaKhcGVg0/s400/freeland.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706873853801635186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-epwfIGlG5io/TzLkIh1hsNI/AAAAAAAAC_8/wrYgLF_4LDQ/s1600/satoransky.jpg"&gt; &lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 285px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-epwfIGlG5io/TzLkIh1hsNI/AAAAAAAAC_8/wrYgLF_4LDQ/s400/satoransky.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706874513004802258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joel Freeland (Unicaja) - Tomas Satoransky (Banca Cívica)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Koszykarski Puchar Hiszpanii zobaczycie w Sportklubie i Sportklubie +.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Pełna lista planów transmisyjnych poniżej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Caja Laboral – Lagun Aro GBC San Sebastián&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie czwartek 16 lutego, godz. 19.00&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucentum Alicante – FC Barcelona Regal&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie czwartek 16 lutego, godz. 21.30&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Unicaja Malaga – Cajasol Banca Cívica Sevilla&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie piątek 17 lutego, godz. 19.00&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Real Madryt – Baloncesto Fuenlabrada&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie piątek 17 lutego, godz. 21.3&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mecze półfinałowe&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie + sobota 18 lutego, godz. 18.00&lt;br /&gt;NA ŻYWO w Sportklubie sobota 18 lutego, godz. 20.30&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mecz finałowy&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;NA ŻYWO w Sportklubie + niedziela 19 lutego, godz. 18.00&lt;br /&gt;PREMIERA w Sportklubie niedziela 19 lutego, godz. 20.00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b6l1g7Q7vD0/TzLlmVcwBDI/AAAAAAAADAU/MFXecrtwVxU/s1600/cheerleaders.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 519px; height: 369px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-b6l1g7Q7vD0/TzLlmVcwBDI/AAAAAAAADAU/MFXecrtwVxU/s400/cheerleaders.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706876124587361330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-3436812573427104077?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aPlktS47rnwbO9t88NZgBCGoKPM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aPlktS47rnwbO9t88NZgBCGoKPM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aPlktS47rnwbO9t88NZgBCGoKPM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/aPlktS47rnwbO9t88NZgBCGoKPM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/PmoXv-6IkDc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/3436812573427104077/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/basket-iberia-grafika-i-puchar-co-to-za.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/3436812573427104077?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/3436812573427104077?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/PmoXv-6IkDc/basket-iberia-grafika-i-puchar-co-to-za.html" title="Basket, Iberia, grafika i puchar – co to za rebus…" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-27hKgh_3CQc/TzLl6fET3hI/AAAAAAAADAg/x1jlDI_lJ30/s72-c/despiertalaemocion.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/basket-iberia-grafika-i-puchar-co-to-za.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIEQXwyfip7ImA9WhRbGEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-8472689417901309497</id><published>2012-02-10T08:14:00.000+01:00</published><updated>2012-02-10T12:15:00.296+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-10T12:15:00.296+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Prawdziwie pucharowa drużyna</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hNdspz4NVP4/TzT8IoMh_JI/AAAAAAAADAs/mGMclGv7uJc/s1600/Liverpool%2Bcartoon.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hNdspz4NVP4/TzT8IoMh_JI/AAAAAAAADAs/mGMclGv7uJc/s400/Liverpool%2Bcartoon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707463852944391314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na upragnione mistrzostwo Anglii czekają na Anfield już ponad dwie dekady. Po raz ostatni najlepszą drużyną na Wyspach byli w sezonie 1989/90, czyli w czasach, kiedy rzesze odwiedzających obecnie The Kop … nie było jeszcze na świecie. W tym roku po tytuł znów nie sięgną, bo choć ledwo przekroczony został półmetek rozgrywek, do prowadzącego Manchesteru City tracą aż osiemnaście punktów. Mimo tego w Liverpoolu nie słychać głosów, że znów przeprowadzić należy totalną rewolucję, której zwieńczeniem ma być dymisja Kenny’ego Dalglisha. Nad Anfield nie przetacza się pomruk niezadowolenia z jednego prostego powodu – „The Reds” świetnie radzą sobie w krajowych pucharach, a te na Wyspach traktowane są równie prestiżowo jak liga.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ligową bolączką Liverpoolu są starcia … ze słabeuszami. Bo co z tego, że LFC potrafi wygrać na wyjeździe derby z Evertonem, prestiżowe potyczki z londyńskimi Chelsea i Arsenalem, że remisuje z potęgami manchesterskimi, skoro chwilę później daje pobić się Fulham, Stoke czy Boltonowi, a u siebie punkty traci ze Swansea, Norwich i Blackburn. Od dawna wiadomo, że mistrzostwo zdobywa się właśnie w meczach ze średniakami, a w tych „The Reds” rzadko kiedy wznoszą się na wyżyny swoich możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie inaczej zespół Kenny’ego Dalglisha prezentuje się w tym sezonie w krajowych pucharach. LFC kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i ma realne szanse na trumf w dwóch rozgrywkach. W Pucharze Ligi Angielskiej już dotarli do finału, w którym 26 lutego zmierzą się na Wembley z drugoligowym Cardiff. Liverpool będzie oczywiście faworytem, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę jaką drogę przeszedł, aby wystąpić w ostatni weekend lutego w świątyni angielskiego futbolu. W trzech pierwszych meczach „The Reds” gładko eliminowali Exeter City, Brighton &amp;amp; Hove Albion i Stoke, w piątej rundzie uporali się na Stamford Bridge z Chelsea (2:0), a w półfinałowym dwumeczu okazali się lepsi od Manchesteru City. Na Etihad Stadium wygrali z „Obywatelami” 1:0, w rewanżu obronili zaliczkę remisując 2:2. Teraz już tylko finał z Walijczykami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie efektownie LFC wiedzie się w Pucharze Anglii. Na początku stycznia rozgromili na Anfield Oldham Athletic, trzy tygodnie później pokonali Manchester United, teraz w kolejce czeka Brighton &amp;amp; Hove Albion, a więc rywal jak najbardziej do przeskoczenia. A potem to już z górki. Jednego Manchesteru w FA Cup już nie ma, drugiego też nie, po tej rundzie odpadną kolejni przedstawiciele Premier League, los sprawił bowiem, że rywalizować będą ze sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, Liverpool po pucharowe sukcesy kroczy nie dokonawszy zimą, ani poprzedniego lata wielkich, spektakularnych transferów. Po zakupach dokonanych w poprzednim sezonie, w przerwie letniej „The Reds” nie szastali kasą. Kupili wprawdzie José Enrique, Charliego Adama czy wiecznego banitę Craiga Bellamy’ego, transfery te jednak nijak się mają do wielomilionowych wydatków, które generowały choćby przyjście na Anfield Andy’ego Carrolla i Luisa Suareza. Dodatkowo latem Kenny Dalglish postanowił przewietrzyć nieco szatnię – definitywnie rozstał się m.in. z Paulem Koncheskysem, Milanem Jovanovicem, Sotiriosem Kyrgiakosem i Davidem N’Gogiem, a do Lille i Milanu wypożyczył Joe Cole’a i Alberto Aquilaniego. Żadnego z nich fani specjalnie mocno nie opłakują, najbardziej chyba żałują Raula Meirelesa, który skusił się na ofertę londyńskiej Chelsea.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalglish, jakby nie patrzeć ikona LFC, w końcu wprowadza swój ukochany klub na właściwe tory. Majstra jeszcze z tego nie będzie, ale gdyby na Anield udało się przywieźć dwa puchary, fani pewnie i tak wynosiliby Szkota pod niebiosa. A na sukcesy przyjdzie czas, w końcu menadżerem liverpoolczyków jest dopiero od trzynastu miesięcy. Alex Ferguson i Arsene Wenger też nie zdobywali trofeów w swoim pierwszym roku pracy, a mimo to ciężko wyobrazić sobie teraz bez nich i Manchester, i Arsenal. Dalglish na razie zmontował team do wygrywania w pucharach, aż strach się bać kiedy nada mu odpowiednie szlify i seryjnie sięgał będzie po trofea na wszystkich frontach…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-8472689417901309497?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RqD1qepus8VJjFHsKi2C9dr8Zic/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RqD1qepus8VJjFHsKi2C9dr8Zic/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RqD1qepus8VJjFHsKi2C9dr8Zic/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RqD1qepus8VJjFHsKi2C9dr8Zic/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/l2d7rnqE78Y" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/8472689417901309497/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/prawdziwie-pucharowa-druzyna.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8472689417901309497?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8472689417901309497?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/l2d7rnqE78Y/prawdziwie-pucharowa-druzyna.html" title="Prawdziwie pucharowa drużyna" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-hNdspz4NVP4/TzT8IoMh_JI/AAAAAAAADAs/mGMclGv7uJc/s72-c/Liverpool%2Bcartoon.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/prawdziwie-pucharowa-druzyna.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkEGRHwzeip7ImA9WhRbFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-8245385135259214393</id><published>2012-02-06T18:16:00.002+01:00</published><updated>2012-02-06T18:17:05.282+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-06T18:17:05.282+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kadro nasza kochana" /><title>Kuba, klasa światowa</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yrf4Db0MpK0/TzAK8saIZCI/AAAAAAAAC-o/ej1VJIsCkzg/s1600/Blaszczykowski_BVB.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-yrf4Db0MpK0/TzAK8saIZCI/AAAAAAAAC-o/ej1VJIsCkzg/s400/Blaszczykowski_BVB.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706072765707609122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przez całą rundę jesienną Bundesligi Franciszek Smuda miał mocne bóle głowy. Oto bowiem namaszczony przez niego na kapitana kadry Kuba Błaszczykowski z pierwszoplanowego zawodnika Borussii stawał się zmiennikiem, coraz rzadziej wybiegającym na murawę. Niezadowolony ze swej roli w Dortmundzie wychowanek częstochowskiego Rakowa z każdym dniem głośniej komentował decyzje personalne Jürgena Kloppa, wydawało się, że zimą weźmie definitywny rozwód z BVB. A jeśli nie definitywny, to przynajmniej czasowy – zgodzi się na wypożyczenie do klubu słabszego, ale gwarantującego regularną grę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ani do sprzedaży, ani do wypożyczenia nie doszło, bo o ewentualnym transferze słyszeć nie chciał sam Klopp, ale również jego pryncypał, Hans-Joachim Watzke. Obiecali Błaszczykowskiemu więcej minut, regularniejsze występy, a ten uwierzył, choć podstaw, że jego pozycja z pikującej zmieni się na wznoszącą torem wahadłowym … nie miał praktycznie żadnych. Wydawało się, że Kuba pierwszy mecz rundy wiosennej rozpocznie na ławce. Ba, to było prawie pewne! Sytuacja z Dortmundu uczy nas jednak, że w życiu pewna … jest tylko śmierć (!). W sukurs polskiemu skrzydłowemu przyszła bowiem kontuzja Mario Götze. Idol niemieckich nastolatek nabawił się urazu pachwiny, który wykluczył go z gry na sześć do ośmiu tygodni. Jego naturalnym zmiennikiem jest Błaszczykowski, jemu więc przypadło w udziale miejsce w wyjściowej jedenastce. Kuba gra i to tak, że ręce same składają się do oklasków: drybluje, asystuje, strzela, wygrywa pojedynki jeden na jednego, bierze udział w większości akcji zaczepnych Borussii i jest jej prawdziwym motorem napędowym! W tym roku pojawił się na placu w każdym z trzech meczów BVB, w każdym odgrywając pierwszoplanowe role. To znów jest ten błyskotliwy, piekielnie szybki i szalenie skuteczny Błaszczykowski, którego oglądaliśmy w akcji na początku jego przygody w Dortmundzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachwyty moje, czy innych polskich żurnalistów mogą wydawać się mocno wyolbrzymione, wiadomo, podświadomość swoje robi, a rodaka zawsze pcha się w ocenach za uszy i ciut do przodu. No ale skoro grą Kuby zachwycają się też media niemieckie. Fachowy „Kicker” po wszystkich tegorocznych meczach umieszczał go w jedenastce kolejki! To rzecz bezprecedensowa, z którą polski skrzydłowy jeszcze za naszą zachodnią granicą się nie mierzył. Za pierwszy styczniowy bój, z HSV, Błaszczykowski otrzymał notę 1, czyli „klasa światowa”! No ale dziwić się, skoro rewelacyjną grę poparł dwoma golami i dwiema asystami. Tydzień później, w potyczce z Hoffenheim, znów należał do najlepszych na boisku. Jego aktywność nie mogła umknąć uwadze dziennikarzy – tym razem „Kicker” dał mu dwójkę. I w końcu w ostatni weekend: znów świetna gra z Norymbergą i wysoka nota 2,5 oraz trzecia z rzędu nominacja do jedenastki kolejki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetna gra Błaszczykowskiego cieszy wszystkich. Kibiców Borussii, bo pcha zespół do przodu i jest ogniwem, który zapewnić może obronę mistrzostwa, fanów  reprezentacji, bo na kilka miesięcy przed Euro okazuje się, że nasza kadra to nie tylko Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, samego Götze, który w spokoju może wyleczyć uraz nie trwożąc się, że pod jego nieobecność BVB straci część swoich ofensywnych atutów. Jedynym człowiekiem, który niebawem może martwić się z dobrej gry Kuby będzie być może … Jurgen Klopp. Szkoleniowiec dortmundczyków po wyleczeniu kontuzji przez „Götzinho” będzie musiał znaleźć mu miejsce w jedenastce. A nie wepchnie go do pierwszego składu kosztem Błaszczykowskiego, bo ten zbyt dobrze rozpoczął rundę, żeby nagle rezygnować z jego usług. W końcu Kuba wiosną to – zdaniem „Kickiera” – klasa światowa. A takich zawodników nie odsuwa się bez powodu na boczny tor.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-8245385135259214393?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9P84Glz8jXv3ccXZECDrEDs_-jo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9P84Glz8jXv3ccXZECDrEDs_-jo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9P84Glz8jXv3ccXZECDrEDs_-jo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9P84Glz8jXv3ccXZECDrEDs_-jo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/zXxaTenK8tc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/8245385135259214393/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/kuba-klasa-swiatowa.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8245385135259214393?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8245385135259214393?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/zXxaTenK8tc/kuba-klasa-swiatowa.html" title="Kuba, klasa światowa" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-yrf4Db0MpK0/TzAK8saIZCI/AAAAAAAAC-o/ej1VJIsCkzg/s72-c/Blaszczykowski_BVB.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/kuba-klasa-swiatowa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEADR30_fyp7ImA9WhRbEkU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-813098999094619460</id><published>2012-02-03T16:25:00.002+01:00</published><updated>2012-02-03T16:26:16.347+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-03T16:26:16.347+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tak w Polsce kopią" /><title>Zdzisiek to ma klawe życie</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-BpRp6qX732c/Tyv8isGbQvI/AAAAAAAAC-c/5I19L_tAIAQ/s1600/kr%25C4%2599cina-luz.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-BpRp6qX732c/Tyv8isGbQvI/AAAAAAAAC-c/5I19L_tAIAQ/s400/kr%25C4%2599cina-luz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704931025878729458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Taki to pożyje! &lt;/span&gt;– chciałoby się wykrzyczeć w pustą przestrzeń. Nie pracujesz, siedzisz sobie wygodnie w domu, zakładasz kapcie i raczysz się telewizyjnymi transmisjami, a mimo to miesiąc w miesiąc na twoje konto wpływa pokaźna suma w kwocie trzydziestu siedmiu i pół tysiąca złotych! Każdy chciałby prowadzić taki żywot. Dany jest jednak tylko nielicznym, wśród nich – co upubliczniły wczoraj media – Zdzisławowi Kręcinie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Były sekretarz PZPN-u w listopadzie odchodził ze związku w niesławie. Posądzony o korupcję, kumoterstwo i wszelkiej nacji przekręty żegnał się z posadą w pośpiechu, przy akompaniamencie pomyj wylewanych przez kibiców na internetowych forach. Wszyscy, absolutnie wszyscy przypuszczali, że definitywnie rozstał się z piłkarską centralą. Jakże małej wiary byliśmy wierząc, że jowialny Pan Zdzisiek dał sobie z wielkim futbolem spokój i skazał się na zasiłek z Urzędu Pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wypłynęły informacje, że były już sekretarz PZPN-u, mimo odejścia z pracy, jeszcze przez rok zdzierał będzie z kasy związku pensję. I to nie byle jaką, bo równiutkie 37,5 tysiąca złotych miesięcznie! Wszystko przez przedziwnie skonstruowaną umowę, na mocy której chroni go 12-miesięczny (!) okres wypowiedzenia, liczony od początku roku kalendarzowego. Jak żyję, o takim wałku jeszcze nie słyszałem. Pięknie skonstruowaną umowę z Panem Zdziśkiem podpisywał jeszcze Michał Listkiewicz. Ani jego, ani jego następcy, Grzegorza Laty, nie zdziwiło, że sekretarz tak skutecznie zadbał o swoją przyszłość. Teraz to już możemy być spokojni, że Zdzichu nie będzie marudził, że do garnka nie ma co włożyć. Z takim uposażeniem można balować, że ho, ho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po roku, jak już złodziejska odprawa przestanie wpływać na konto, o robotę też nie powinien się nasz bohater martwić. Bo o ile w PZPN-ie na Listkiewicza najeżdżano, że się w roli prezesa nie sprawdza, z Laty się śmieją, że burak, prostak i po Euro z posadą się pożegna, to o Panu Zdziśku zawsze krążyły po związkowych korytarzach ciepłe opowiastki – że tu pomoże, tam oko przymknie, tu coś załatwi. Taki człowiek nie zginie, ciepła posadka zawsze się wśród kamratów dla niego znajdzie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-813098999094619460?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZL3aohjjUV-wrtc0sjIxtYoBw7E/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZL3aohjjUV-wrtc0sjIxtYoBw7E/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZL3aohjjUV-wrtc0sjIxtYoBw7E/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZL3aohjjUV-wrtc0sjIxtYoBw7E/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/ukSuReyywUA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/813098999094619460/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/zdzisiek-to-ma-klawe-zycie.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/813098999094619460?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/813098999094619460?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/ukSuReyywUA/zdzisiek-to-ma-klawe-zycie.html" title="Zdzisiek to ma klawe życie" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-BpRp6qX732c/Tyv8isGbQvI/AAAAAAAAC-c/5I19L_tAIAQ/s72-c/kr%25C4%2599cina-luz.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/zdzisiek-to-ma-klawe-zycie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEHSHg7fyp7ImA9WhRbEU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-4143367885792620082</id><published>2012-02-01T08:09:00.005+01:00</published><updated>2012-02-01T14:23:59.607+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-01T14:23:59.607+01:00</app:edited><title>Konkurs z Unibetem</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-2qF7U_Ec-G8/Tyk8aI4VG7I/AAAAAAAAC-Q/Cul6JIpiB78/s1600/unibet_logo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 257px; height: 257px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2qF7U_Ec-G8/Tyk8aI4VG7I/AAAAAAAAC-Q/Cul6JIpiB78/s400/unibet_logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704156822799457202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Drodzy Czytelnicy, z komentarzy i maili otrzymywanych na naszą skrzynkę wiemy, że jest wśród Was całkiem pokaźne grono, które nie tylko żywo interesuje się sportem, ale i próbuje na nim … zarobić, grywając np. u bukmacherów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim tym, ale także osobom, które dopiero chcą zacząć walkę z bukami, a nie wiedzą jak się do tego zabrać, gdzie grywać i na jakich zasadach działa ta cała maszyneria proponujemy wspólnie z naszym partnerem mini konkurs.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aby wziąć w nim udział wystarczy zarejestrować się pod tym linkiem&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://adserving.unibet.com/ad.aspx?pid=43031&amp;amp;bid=5193"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;założyć konto&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obstawić zakład za co najmniej dwadzieścia złotych&lt;/span&gt;. W razie wpadki &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;nie tracicie nic&lt;/span&gt;, bo na powitanie i tak czeka Was bon promocyjny przypisany każdemu graczowi w kwocie do stu złotych (w zależności od wysokości wniesionego zakładu). Ryzyka nie ma więc praktycznie żadnego, a wygrać można dodatkowe kupony na kolejne sto złotych!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co zrobić, żeby zakasować dodatkową stówkę nagrody? Jak już pisałem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zarejestrować się&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;koniecznie spod wyróżnionego linka&lt;/span&gt;), o&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bstawić zakład za co najmniej 20 złotych&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przysłać na adres &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;naspalonym@op.pl&lt;/span&gt; swój numer użytkownika z Unibet &lt;/span&gt;(musimy sprawdzić, czy rejestracja i zakład faktycznie miały miejsce). C&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;o piąty zgłaszający się gracz wygrywa&lt;/span&gt;, do rozdysponowania mamy dwadzieścia nagród po 100 zł. Gramy do 1 marca lub do wyczerpania się puli nagród.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ważne! Konkurs trwa przez miesiąc – do 1 marca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początku marca ogłosimy zwycięzców, a kupony zostaną zrealizowane na ich konta zarejestrowanie w Unibecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przy okazji, Unibet oferuje też profesjonalne zakłady przez telefon. Propozycja z pewnością warta uwagi. Więcej&lt;/span&gt; &lt;a href="https://pl.unibet.com/start/mobile"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miłej zabawy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-4143367885792620082?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xQoCSWWKn56MKyGYz5tmI4Ae32Y/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xQoCSWWKn56MKyGYz5tmI4Ae32Y/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xQoCSWWKn56MKyGYz5tmI4Ae32Y/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xQoCSWWKn56MKyGYz5tmI4Ae32Y/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/am2_YYyFH1w" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/4143367885792620082/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/konkurs-z-unibetem.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4143367885792620082?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4143367885792620082?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/am2_YYyFH1w/konkurs-z-unibetem.html" title="Konkurs z Unibetem" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-2qF7U_Ec-G8/Tyk8aI4VG7I/AAAAAAAAC-Q/Cul6JIpiB78/s72-c/unibet_logo.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/konkurs-z-unibetem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkUFRHw9eSp7ImA9WhRbEEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-7383385063918087010</id><published>2012-02-01T07:22:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T10:23:35.261+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-01T10:23:35.261+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Rośnie nowa polska kolonia?</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-yZ_8d29juYA/TykEgUhe6xI/AAAAAAAAC94/ksGhQVsPbO4/s1600/celtic-mascot.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 387px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yZ_8d29juYA/TykEgUhe6xI/AAAAAAAAC94/ksGhQVsPbO4/s400/celtic-mascot.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704095356352916242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dosyć niespodziewanie bohaterem zimowego okienka transferowego spośród polskich stranierich został Paweł Brożek. Były Wiślak, który nie zdołał przebić się do pierwszego składu tureckiego Trabzonsporu, skrzętnie skorzystał z oferty Celtiku Glasgow i zdecydował się na przeprowadzkę do wietrznej, chłodnej i deszczowej Szkocji. Czy to dobry wybór? Patrząc z perspektywy zbliżającego się wielkimi krokami Euro, raczej tak. Wprawdzie w Glasgow nikt nie da Brożkowi miejsca w pierwszej jedenastce z marszu za samo podpisanie kontraktu, ale Polak może liczyć na to, że swoje szanse dostanie. Tylko od niego zależy, jak je wykorzysta …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Transfer Brożka sprawił, że nad rzeką Clyde powstać może kolejna – na wzór tej dortmundzkiej – kolonia piłkarzy z rodowodem znad Wisły. Od 2009 roku golkiperem „The Bhoys” jest przecież Łukasz Załuska, w czerwcu na Celtic Park przeniesie się dotychczasowy defensor Śląska Wrocław, Jarosław Fojut, który z nowym pracodawcą już podpisał umowę przedwstępną, możliwe, więc, że od czerwca w zielono-białej, katolickiej części Glasgow urzędować będzie trójka naszych rodaków. Możliwe, ale …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, tego że w nowym sezonie w stroju Celtiku hasać będzie nasz krajan możemy być pewni tylko w przypadku Fojuta. No chyba, że w maju do Neila Lennona zgłosiłby się np. Arsene Wenger i zaproponował za Polaka dziesięć milionów funtów, wówczas jego przygoda z Celtikiem zakończyłaby się jeszcze przed jej rozpoczęciem. Ok, a teraz zamykamy książkę z bajkami i wracamy do rzeczywistości. Mamy więc Fojuta. Ale on jeden kolonii raczej nie stworzy. Co do Brożka, pewności, że pozostanie w Glasgow nie ma żadnej. Wszystko zależy od tego jak wykorzysta najbliższe pół roku, czy stanie się dla fanów „The Bhoys” nowym Maćkiem Żurawskim, u którego pobierał snajperskie nauki jeszcze przy Reymonta? Jeśli pójdzie w ślady swojego poprzednika, będzie dobrze, „Magic” do dziś ciepło wspominany jest na Celtic Park, a zagorzali fani zespołu wypowiadają się o nim raczej pochlebnie. No i Łukasz Załuska – też wielka niewiadomo. W Glasgow szykowany był na następcę Artura Boruca, ostatecznie jednak nim nie został. W swoim premierowym sezonie bluzę Celtiku ubierał w lidze jedenaście razy, w ubiegłorocznych rozgrywkach tylko dwa. W tym jest nieco lepiej, bo między słupkami „The Hoops” pojawił się trzykrotnie, szans na wygryzienie z podstawowej jedenastki Frasera Fostera nie me jednak praktycznie żadnych. Nie wiadomo, czy Załusce po trzech latach przykucia do ławy nie znudzi się rola zmiennika i czy latem nie zdecyduje się na transfer do klubu może słabszego, ale gwarantującego regularną grę. Jeśli tak, polska kolonia w Szkocji, o której rozpisują się media, może … w ogóle nie powstać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-7383385063918087010?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BdUGK2PDpt1eCuG6drPUktvdsnU/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BdUGK2PDpt1eCuG6drPUktvdsnU/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BdUGK2PDpt1eCuG6drPUktvdsnU/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BdUGK2PDpt1eCuG6drPUktvdsnU/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/fM5ZRNmCaIM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/7383385063918087010/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/rosnie-nowa-polska-kolonia.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/7383385063918087010?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/7383385063918087010?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/fM5ZRNmCaIM/rosnie-nowa-polska-kolonia.html" title="Rośnie nowa polska kolonia?" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-yZ_8d29juYA/TykEgUhe6xI/AAAAAAAAC94/ksGhQVsPbO4/s72-c/celtic-mascot.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/02/rosnie-nowa-polska-kolonia.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0MAR3o9cCp7ImA9WhRUFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-4519737843850069555</id><published>2012-01-25T07:44:00.011+01:00</published><updated>2012-01-25T16:30:46.468+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-25T16:30:46.468+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Z innych aren" /><title>Pojedynek gigantów! Nadal kontra Federer!</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-mZn_Hge7Lv8/TyAImaAUZaI/AAAAAAAAC9Y/Oq32UMK5W10/s1600/Federer_Nadal.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mZn_Hge7Lv8/TyAImaAUZaI/AAAAAAAAC9Y/Oq32UMK5W10/s400/Federer_Nadal.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701566584159757730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Żadni inni tenisiści światowej czołówki nie rywalizowali ze sobą w ostatnich latach równie często i równie gęsto o najwyższą stawkę. Od 2004 roku dwadzieścia sześć razy mierzyli się na wszystkich możliwych nawierzchniach, aż dziewiętnaście z nich było meczami finałowymi, z czego dziewięć to decydujące spotkania w Wielkim Szlemie! W czwartek znów pojawią się na korcie. Ty razem na Rod Laver Arenie w Melbourne walczyć będą o awans do finału Australian Open.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tenisowi eksperci jednoznacznego faworyta tej rywalizacji nie wskazują, bukmacherzy nieco więcej szans na wygraną dają Szwajcarowi. Faktycznie, Roger po perturbacjach z dwóch poprzednich sezonów, jakby na przekór wszystkim znów nabierał wiatru w żagle i chce po trzydziestce zwyciężyć w Wielkim Szlemie. O Nadalu też jednak ciężko powiedzieć, że jego gwiazda przyblakła. Hiszpan zaczął bardziej rozsądnie układać kalendarz startów, troskliwiej zaopiekował się dokuczającymi kolanami, więc i stabilizacja formy nadeszła, bo … nadejść musiała. Rafa na pewno chciałby rozpocząć rok od triumfu na antypodach. Rozpocznie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tegorocznym Australian Open obaj tak naprawdę nie zostali jeszcze postawieni pod ścianą. Formą imponuje zwłaszcza Federer, który w Melbourne nie stracił ani jednego seta. Rozpoczął od gładkiego 7/5, 6/2, 6/2 z Alexandrem Kudriawcewem, potem był walkower z Andreasem Beckiem, trochę cięższy bój z Ivo Karlovicem i znów dwa spacerki, z Bernardem Tomicem i Juanem Martínem del Potro. Imponująco Roger zaprezentował się zwłaszcza w ostatnim z tych meczów – jak za dawnych lat fruwał nad kortem, nawet nie chwilę nie oddając inicjatywy „Wieży z Tandil”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Typuj Australian Open u najlepszego bukmachera w sieci:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a&gt;&lt;center&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://adserving.unibet.com/ad.aspx?pid=43031&amp;amp;bid=19176"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/center&gt;&lt;/a&gt;&lt;center&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nadal przygodę z AO też rozpoczął szybko, łatwo i przyjemnie. Aleksowi Kuznetsowowi oddał raptem sześć gemów, Tommy’emu Haasowi jedenaście, Lukasowi Lacko osiem. W wewnątrzhiszpańskiej rywalizacji rozprawił się z Feliciano Lopezem, a w ćwierćfinale sprostał Tomášowi Berdychowi, choć przyznać trzeba, że Czech postawił tenisiście z Majorki trudne warunki. Pierwszego seta wygrał 7/6, w drugim wprawdzie przegrał, ale dopiero po tie-breaku, w dwóch kolejnych Rafa przełamywał jednak serwis rywala i to on zameldował się w czołowej czwórce. No i w nagrodę zmierzy się z Rogerem. Po raz dwudziesty siódmy w historii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rywalizacja Nadal – Federer rozpoczęła się w 2004 roku. Do pierwszej potyczki między nimi doszło w trzeciej rundzie imprezy w Miami. Szwajcar był już wówczas ukształtowanym tenisistą, z dwoma wielkoszlemowymi zwycięstwami w kieszeni (Wimbledon i Australian Open), Hiszpan dopiero próbował wedrzeć się do światowej czołówki, zachwycał kibiców (kibicki) swoją burzą czarnych długich włosów, a dziennikarzy przyprawiał o dreszcze kaleczonym spanglishem. Jednostronny bój zakończył się wówczas sensacyjnym zwycięstwem Rafy. Hiszpan w całym turnieju niespodzianki jednak nie sprawił, w kolejnej rundzie poległ w trzech setach z Fernando Gonzalesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Partnerem artykułu jest www.polski-tenis.pl&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.polski-tenis.pl/"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 421px; height: 131px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-GNG3ywkb2lk/TyAfsYMDryI/AAAAAAAAC9k/GUa-zmgdmcY/s400/polskitenis_logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701591975518777122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do rewanżu doszło dwanaście miesięcy później, znów w Miami, tym razem już w finale. I Szwajcar wziął rewanż udany, wygrał bowiem z Nadalem w pięciu setach. Całe spotkanie trwało prawie cztery godziny i zwiastowało przyszłą wojnę Federer – Nadal. Wojnę, która trwa do dziś. Oczywiście, nie było to najdłuższe spotkanie w historii wzajemnych kontaktów naszych bohaterów. To miało miejsce w finale turnieju Masters Series w Rzymie w 2006 roku. Wyniszczający bój trwał 5 godzin i pięć minut, trzy z pięciu setów kończyły się tie-breakami, a w całym spotkaniu triumfował Nadal. Z kolei najkrótszy był ich pojedynek z 2007 roku z Szanghaju. Federer wygrał w zaledwie 59 minut (!), a bliski poprawienia tego wyniku był w ubiegłorocznym finale ATP w Londynie. Rozprawił się wówczas z „Rafą” dokładnie w godzinę w stosunku setów 6/3, 6/0. W czwartek szybko na pewno nie będzie, ale że ciekawie, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Póki co w rywalizacji prowadzi Hiszpan – wygrał siedemnaście meczów, Federer ma na koncie dziewięć wygranych. Kto na Melbourne Park poprawi te statystyki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;Oficjalne statystyki wszystkich dotychczasowych meczów&lt;br /&gt;Rafaela Nadala z Rogerem Federerem:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-viVOe5F8woQ/TyAHriRbc1I/AAAAAAAAC9A/CVKJfLjzXuk/s1600/federer%2Bvs%2Bnadal_02.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 540px; height: 386px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-viVOe5F8woQ/TyAHriRbc1I/AAAAAAAAC9A/CVKJfLjzXuk/s400/federer%2Bvs%2Bnadal_02.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701565572766724946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BeEwkKAIqdI/TyAH2vFLsnI/AAAAAAAAC9M/adJqZtrR9XY/s1600/federer%2Bvs%2Bnadal_01.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 577px; height: 430px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BeEwkKAIqdI/TyAH2vFLsnI/AAAAAAAAC9M/adJqZtrR9XY/s400/federer%2Bvs%2Bnadal_01.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701565765183582834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Nadal z Federerem grają nie tylko o najwyższą stawkę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;br /&gt;Zobacz &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;a style="font-weight: bold;" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/niezwyke-przygody-rafy-i-rogera.html"&gt;jak prezentują się w nietypowych meczach pokazowych&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-4519737843850069555?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/l4NQyCp88D3A7OnLbvd5KvzaRoM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/l4NQyCp88D3A7OnLbvd5KvzaRoM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/l4NQyCp88D3A7OnLbvd5KvzaRoM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/l4NQyCp88D3A7OnLbvd5KvzaRoM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/_vSiuTJv-4o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/4519737843850069555/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/pojedynek-gigantow-nadal-kontra-federer.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4519737843850069555?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4519737843850069555?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/_vSiuTJv-4o/pojedynek-gigantow-nadal-kontra-federer.html" title="Pojedynek gigantów! Nadal kontra Federer!" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-mZn_Hge7Lv8/TyAImaAUZaI/AAAAAAAAC9Y/Oq32UMK5W10/s72-c/Federer_Nadal.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/pojedynek-gigantow-nadal-kontra-federer.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkECQXwyeCp7ImA9WhRUFEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-4859937604508069519</id><published>2012-01-24T19:01:00.006+01:00</published><updated>2012-01-25T10:44:20.290+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-25T10:44:20.290+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Kto wygra kolejne Gran Derbi i dlaczego znów Barcelona?</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-MfuNqPfKeNs/Tx7H-I9hPBI/AAAAAAAAC80/Cf3IevQs6SU/s1600/El%2BClasico%2B2012.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 273px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-MfuNqPfKeNs/Tx7H-I9hPBI/AAAAAAAAC80/Cf3IevQs6SU/s400/El%2BClasico%2B2012.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701214048668957714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Będzie krótko i zwięźle, bez rozpisywania się, jak przy okazji poprzednich El Clasico. Nie dlatego, że brakuje mi inwencji, a wszystkie moje inicjatywy związane z „meczem meczów” już się wyczerpały. O nie, po prostu, środowa potyczka będzie miała prawdopodobnie rangę wagi letniej, Barcelona nie da sobie zrobić na Camp Nou krzywdy, a pobity Real nie będzie w stanie nawiązać równorzędnej walki.  Powody takiego stanu rzeczy są trzy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po pierwsze, Barcelona u siebie nie przegrywa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W tym sezonie remis z Camp Nou wywiozły tylko Sevilla (w lidze) i Milan (w Champions League), wszystkie pozostałe starcia „Blaugrana” rozstrzygała na swoją korzyść. Za podopiecznymi Pepa Guardioli przemawia też niezwykła dyspozycja jego podopiecznych w meczach o dużą stawkę. W tym sezonie sięgnęli już oni po Superpuchary w kraju (pokonali w dwumeczu … Real) i w Europie (wygrana z Porto 2:0), w cuglach zdobyli Klubowe Mistrzostwo Świata (zwycięstwa po 4:0 z Al-Sadd i Santosem), w Lidze Mistrzów awansowali do fazy pucharowej z pierwszego miejsca w grupie, a w poprzednich rundach Copa del Rey odnotowali komplet zwycięstw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po drugie, Barcelona nie przegrywa u siebie z Realem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej nie czyni tego od grudnia 2007 roku, czyli od czasu, kiedy Pepa nie było jeszcze w stolicy Katalonii, a poczynaniami Realu z trenerskiej ławki kierował Bernd Schuster. Od tamtej pory „Królewscy” na Camp Nou przyjeżdżali pięciokrotnie, a każdą z kolejnych wizyt wspominają z coraz silniejszym bólem brzucha. Rozpoczęło się od trzech porażek ligowych – 0:2, 0:1 i 0:5. Potem był remis 1:1 w półfinale Champions League (sprawa awansu rozstrzygnęła się w pierwszym meczu w Madrycie, wygranym przez Katalończyków 2:0) i 2:3 w Superpucharze Hiszpanii – porażka tym dotkliwsza, że piłkarze ze stolicy otrzymali ostateczny cios w 88. minucie spotkania. Można wpaść w kompleksy! Tym bardziej jeśli na wszystkich pozostałych frontach rozstrzeliwuje się rywali z dziecinną łatwością i każdemu z nich przykłada  trzema golami z okładem. Każdemu … poza Barceloną. „Blaugrana” stała się prawdziwym utrapieniem Realu, horrorem, zmorą, nad którą nie ma się absolutnie żadnej kontroli. Nie wydaje mi się, żeby w środę czarny sen „Królewskich” miał dobiec końca. Bardziej prawdopodobne, że pogłębi się do megamonstrualnych rozmiarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po trzecie, Mourinho postawił już na Copa del Rey krzyżyk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po ubiegłotygodniowej porażce 1:2 na Bernabeu „The Special One” obwieścił całemu światu, że Puchar Króla jest dla jego podopiecznych jedynie nic nieznaczącym dodatkiem do ligi i że w rewanżu nie będzie spinał się, żeby za wszelką cenę odrobić straty i przeczołgać się do półfinału. Oczywiście, słowa Portugalczyka potratować trzeba z mocnym przymrużeniem oka – wiadomo, że jeśli nadarzy się okazja „Królewscy” zaatakują i spróbują wepchnąć coś do bramki Pinto. Tyle że i Mourinho zdaje sobie sprawę, że okazja może zdarzy się na Camp Nou z jedna, a może i nie. Sam pewnie deleguje do gry połowę nominalnych rezerwowych, którzy przy otwartym wyniku nie mieliby szans na powąchanie murawy i nawet jeśli na podobny krok zdecyduje się Guardiola, szanse Realu na korzystny wynik są marginalne. Swoją drogą, dziś „Mou” traktuje Copa del Rey po macoszemu, w ubiegłym sezonie tytułował go mianem najważniejszych rozgrywek w Hiszpanii. No, ale wiadomo, punkt widzenia zależy …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Przy okazji przypominam, że do najbliższej niedzieli (29 stycznia) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;trwa nasz konkurs. Szczegóły &lt;a href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/zapaac-mioscia-do-bayernu.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Środowe El Clasico, podobnie jak pierwsze spotkanie Real – Barcelona sprzed tygodnia,&lt;br /&gt;obejrzycie &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;NA ŻYWO tylko w Sportklubie&lt;/span&gt;. Zajawka tego spotkania poniżej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/zmvkGmKy-pQ" allowfullscreen="" width="420" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;A propos pierwszy mecz Realu z Barceloną cieszył się w Sportklubie całkiem sporym zainteresowaniem kibiców. El Clasico obejrzało 189 tysięcy widzów, czyli statystycznie 4,1% udziału w rynku w grupie 16-49. Całkiem nieźle, prawda? Warto nadmienić, że to najlepszy wynik oglądalności polskiego Sportklubu w historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;A Gran Derbi i całą masę innych piłkarskich wydarzeń&lt;br /&gt;obstawiać możecie u najlepszego bukmachera w sieci:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://adserving.unibet.com/ad.aspx?pid=43031&amp;amp;bid=18715"&gt;&lt;/script&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No i na koniec filmik z cyklu "Barça Toons"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(zrealizowany specjalnie na dzisiejszą potyczkę):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/QQtCjaE8OFE" allowfullscreen="" width="420" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-4859937604508069519?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dkYhxDk3FQuIo7CRm8LeKbZ5H3M/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dkYhxDk3FQuIo7CRm8LeKbZ5H3M/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dkYhxDk3FQuIo7CRm8LeKbZ5H3M/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dkYhxDk3FQuIo7CRm8LeKbZ5H3M/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/bEAqHY3fPuY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/4859937604508069519/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/kto-wygra-kolejne-gran-derbi-i-dlaczego.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4859937604508069519?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4859937604508069519?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/bEAqHY3fPuY/kto-wygra-kolejne-gran-derbi-i-dlaczego.html" title="Kto wygra kolejne Gran Derbi i dlaczego znów Barcelona?" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-MfuNqPfKeNs/Tx7H-I9hPBI/AAAAAAAAC80/Cf3IevQs6SU/s72-c/El%2BClasico%2B2012.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/kto-wygra-kolejne-gran-derbi-i-dlaczego.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkICQHkyeyp7ImA9WhRUGUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-5111380902697611105</id><published>2012-01-23T07:31:00.004+01:00</published><updated>2012-01-30T19:36:01.793+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-30T19:36:01.793+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Konkurs" /><title>Zapałać miłością do Bayernu</title><content type="html">&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-B2QltvoPl9g/TxvYpx-1CKI/AAAAAAAAC8o/T8FzGRWoLKo/s1600/Bayern%2Blove.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 295px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-B2QltvoPl9g/TxvYpx-1CKI/AAAAAAAAC8o/T8FzGRWoLKo/s400/Bayern%2Blove.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700387965670590626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bayern Monachium to nie jest nazwa, która przyprawia kibiców nad Wisłą o szybsze bicie serca. Bawarczycy, bez dwóch zdań najbardziej utytułowana drużyna w historii niemieckiej piłki, jakoś nie cieszą się u nas wielką sympatią. Owszem, mają swoje fankluby i polskojęzyczne strony kibiców, ale daleko im do uwielbienia, jakim darzy się u nas zespoły angielskie, czy tandem barcelońsko-madrycki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaryzykuję tezę, że ta antypatia wiąże się ściśle z historią polsko-niemieckich relacji. Wiadomo, różowo kiedyś nie było, a odbudowywanie dobrych stosunków trwa lata, ba! dekady! Szczególnie w sferze kibicowskiej, w której nie ma się co okłamywać – nacjonalistycznych i antysemickich podrygów ci u nas dostatek. Bayern choćby seryjnie zdobywał mistrzostwo, a w Champions League rok w rok rozstawiał wszystkich rywali po kątach, z miejsca nie stanie się w Polsce obiektem westchnień kibiców, którzy  manifestować będą przynależność do niebiesko-czerwonych monachijskich barw. Sukcesy na pewno ludzi do tego nie skłonią. Ale jest coś/ ktoś, kto może znacznie zwiększyć zainteresowanie Bayernem w tym kawałku świata zlokalizowanym między Szczecinem a Przemyślem i sprawić, że o monachijczykach będzie się mówić w dużo korzystniejszym świetle. To oczywiście &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Robert Lewandowski *&lt;/span&gt;, który zdaniem „Bilda” jest już po wstępnych (owocnych) rozmowach z aktualnym liderem Bundesligi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa transferu na linii Dortmund – Monachium nie jest oczywiście przesądzona. Wszak to dopiero wstępne, nieśmiałe podchody, choć przyznać trzeba, że coś musi być na rzeczy, skoro rozpisują się o niej wszystkie media w Polsce i Niemczech. Zaprzecza wprawdzie dyrektor Borussii, Hans-Joachim Watzke, jednoznacznie nie potwierdza menadżer Lewandowskiego, Cezary Kucharski, ale w każdej plotce musi być ziarno prawdy, nie zdziwiłbym się więc gdyby w letnim oknie transferowym „Lewy” zdecydował się na przeprowadzkę do Monachium. W takiej sytuacji zainteresowanie Bayernem na pewno wystrzeliłby w Polsce w najwyższe obszary stratosfery.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-arJ645cP324/TxvXxu9GTpI/AAAAAAAAC8E/JoALEJjitPI/s1600/Gillette_ProGlide_1280x720%2BLogo%2BLCD.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 205px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-arJ645cP324/TxvXxu9GTpI/AAAAAAAAC8E/JoALEJjitPI/s400/Gillette_ProGlide_1280x720%2BLogo%2BLCD.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700387002785353362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lewandowski na przejściu do stolicy Bawarii na pewno zyskałby finansowo, rokrocznie biłby się w Niemczech o mistrzostwo i mógłby liczyć na regularne występy w Champions League. Nie tylko w rundzie grupowej, ale i w fazie pucharowej, do której Bayern dobija niemal w każdej edycji. Wszystko to pięknie wygląda na papierze, pytanie tylko, czy napastnik reprezentacji Polski miałby w ekipie 22-krotnego mistrza Niemiec szansę na regularne występy i podnoszenie swoich kwalifikacji. Bo jeśli nie, to decyzja o opuszczeniu Borussii wydaje się wówczas strzałem chybionym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby do transferu doszło już teraz, naturalnym rywalem Lewandowskiego do pierwszej jedenastki byłby Toni Kroos. Na szpicy niepodważalną pozycję ma Mario Gomez, na skrzydłach brylują Thomas Müller i Franck Ribéry – każdy z nich wydaje się w Monachium nie do ruszenia. Ale Lewandowski rywalizowałby właśnie z Krossem – ofensywnym pomocnikiem kreującym grę i często podłączającym się do pierwszej linii. 22-latek to piłkarz solidny, już otrzaskany w wielkiej piłce, ale ktoś, z kim „Lewy” mógłby powalczyć o wyjściowy plac. Gorzej, że na podobnej pozycji występuje w Bayernie wicekapitan drużyny Bastian Schweinsteiger (operujący jednak nieco bardziej z tyłu) i powracający do gry po kontuzji Arjen Robben. Jeśli Holender będzie w optymalnej formie, Lewandowski o grze w pierwszej jedenastce może zapomnieć. No chyba, że Jupp Heynckes zdecydowałby się na wariant gry z dwoma napastnikami – Gomezem i Lewandowskim właśnie. Scenariusz możliwy, choć w Monachium praktykowany ostatnio bardzo rzadko.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, że zainteresowanie Lewandowskim ze strony Bayernu nie jest wyssaną z palca dziennikarską plotką potwierdza sam Watzke. Mówi, że do jego obozu docierają informacje z Monachium, zarzeka się jednak, że swojego najlepszego napastnika nie puści za żadne pieniądze. Wiadomo, że w futbolowym światku zwrot „żadne pieniądze” nie istnieje. Pytanie brzmi bowiem nie „czy”, tylko „za ile”. A sumy póki co owiane są tajemnicą. Nieśmiało mówi się o 15-20 milionach euro, choć wiadomo, że gdy Bayern bardzo chce kogoś ściągnąć, to i 30 baniek nie jest dla klubu wielkim problemem (patrz transfer Gomeza z VfB Stuttgart). Coś musi być na rzeczy, skoro jeszcze przed nowym rokiem w dobrym świetle o Lewandowskim mówili Heynckes i prezydent Bawarczyków Uli Hoeness, a w ubiegłym tygodniu Ribery wypalił, że Polak jest zdecydowanie lepszy od okrzykniętego największą nadzieją niemieckiego futbolu Mario Götze i że to właśnie on, a nie Götzinho, byłby dla Bayern największym wzmocnieniem!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A Wy jak sądzicie: &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Czy przeprowadzka Roberta do Bawarii byłaby dobrym krokiem?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wasze wypowiedzi potraktujemy jako &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;konkurs&lt;/span&gt;, a najbardziej kreatywną z nich nagrodzimy &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;upominkiem-niespodzianką od naszego partnera, Gillette&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wystarczy sensownie/kreatywnie/zabawnie uzasadnić swoją odpowiedź i przesłać ją na adres&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; naspalonym@op.pl&lt;/span&gt; (w tytule wpisujemy „&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Konkurs Gillette&lt;/span&gt;”) oraz zostać &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;facebookowym fanem naszego profilu&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;(&lt;a href="http://www.facebook.com/naspalonym"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;UWAGA! Tekst nie może być dłuższy niż 600 znaków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jedna osoba może przysłać jedną propozycję.&lt;br /&gt;Konkurs trwa do 29 stycznia do godz. 20.00.&lt;br /&gt;Ogłoszenie wyników w poniedziałek 30 stycznia w tym wpisie i na naszym fan page’u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;*Robert Lewandowski &lt;/span&gt;– jeden z najlepszych i najskuteczniejszych piłkarzy reprezentacji Polski, na co dzień grający w Borussii Dortmund. Od listopada 2011 roku nosi dumny tytuł Ambasadora marki Gillette. „Lewy” został pierwszym Polakiem, któremu przypadła w udziale ta zaszczytna rola. W przeszłości ambasadorami byli m.in. Thierry Henry, Leo Messi, David Beckham czy Roger Federer, teraz do tego wybitnego grona dołączył nasz krajan. Wybór Lewandowskiego był oczywisty – urodzony w Warszawie zawodnik nieodłącznie kojarzy się piłkarskim kibicom z klasą i najwyższą marką, podobnie rzecz ma się w przypadku Gillette. Patrząc na to z perspektywy czasu, drogi Lewandowskiego i Gillette musiały się w końcu kiedyś przeciąć. No i się przecięły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rxqfCc180c0/TxvYLWZcv6I/AAAAAAAAC8Q/zONezXZworo/s1600/Lewandowski_Gillette.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rxqfCc180c0/TxvYLWZcv6I/AAAAAAAAC8Q/zONezXZworo/s400/Lewandowski_Gillette.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700387442869976994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B0DHcC4TAa4/TxvYStALtQI/AAAAAAAAC8c/dW6Sr6PddDg/s1600/Lewandowski_Gillette02.JPG"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-B0DHcC4TAa4/TxvYStALtQI/AAAAAAAAC8c/dW6Sr6PddDg/s400/Lewandowski_Gillette02.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700387569197102338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia: Monika Wiąckiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozwiązanie konkursu&lt;/span&gt;. Wyniki dopiero dzisiaj, bo wpłynęło do nas bardzo dużo odpowiedzi (za wszystkie gorąco dziękujemy i przy okazji kolejnych konkursów ... prosimy o więcej) i musieliśmy je, że tak powiem, ogarnąć. Ponieważ nie nagradzaliśmy jeszcze form poetyckich, a jedna z nich bardzo przypadła nam tym razem do gustu, postanowiliśmy nagrodzić właśnie ją. Panie i Panowie, upominek-niespodziankę od naszego partnera Gillette otrzymuje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KD &lt;/span&gt;(zwycięską rymowankę autora/autorki znajdziecie &lt;a href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2008/02/wyniki-konkursow.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-5111380902697611105?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ENRH-rUmPtUdXR6Fa0-4Qh4Qdao/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ENRH-rUmPtUdXR6Fa0-4Qh4Qdao/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ENRH-rUmPtUdXR6Fa0-4Qh4Qdao/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ENRH-rUmPtUdXR6Fa0-4Qh4Qdao/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/1N3tpOkqK6o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/5111380902697611105/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/zapaac-mioscia-do-bayernu.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5111380902697611105?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5111380902697611105?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/1N3tpOkqK6o/zapaac-mioscia-do-bayernu.html" title="Zapałać miłością do Bayernu" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-B2QltvoPl9g/TxvYpx-1CKI/AAAAAAAAC8o/T8FzGRWoLKo/s72-c/Bayern%2Blove.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/zapaac-mioscia-do-bayernu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkcGQHY9eip7ImA9WhRUEk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-6974982164128663323</id><published>2012-01-21T22:13:00.002+01:00</published><updated>2012-01-22T10:20:21.862+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-22T10:20:21.862+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tak w Polsce kopią" /><title>Zaginiony termos, T29 i antyłotewska ofensywa, czyli Ekstraklasa przed wiosną</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mADy_0P2IZU/TxvT_6HRYTI/AAAAAAAAC74/zaDncpAWxRs/s1600/ekstraklasa_zima.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mADy_0P2IZU/TxvT_6HRYTI/AAAAAAAAC74/zaDncpAWxRs/s400/ekstraklasa_zima.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700382848252469554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do pierwszej wiosennej kolejki T-Mobile Ekstraklasy pozostał prawie miesiąc. Nasi ligowcy tradycyjnie trenują więc i ładują akumulatory, żeby jeszcze przed zakwitnięciem pierwszych pąków być w optymalnej dyspozycji. Jedni sprzedają, inni kupują, jeszcze inni testują, a już całkiem odosobnione przypadki zastanawiają się nad ogłoszeniem upadłości. Dzieje się przed wiosną, krótko mówiąc. Zapraszamy więc na raport z przygotowań drużyn T-Mobile Ekstraklasy do rundy wiosennej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największe zmiany, ale i najbardziej dramatyczna sytuacja w ŁKS-ie. Władze klubu naprawdę &lt;a href="http://www.90minut.pl/news/178/news1786731-LKS-zamierza-oglosic-upadlosc.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;poważnie zastanawiają się nad wycofaniem drużyny z rozgrywek&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. W Łodzi nie ma sponsora z prawdziwego zdarzenia, pieniędzy brakuje na najbardziej podstawowe, bieżące wydatki, co lepsi gracze albo powracali z wypożyczeń do macierzystych klubów, albo poszukują bardziej wypłacalnego pracodawcy. Z klubu odeszli już Paweł Golański, Marcin Kaczmarek, Mladen Kašćelan, Antoni Łukasiewicz i Sebastian Szałachowski. Najprawdopodobniej z drużyną rozstaną się też Marcin Mięciel i Maciej Bykowski. Wprawdzie w szatni pojawiły się nowe twarze z ekstraklasową przeszłością (Paweł Sasin i Wojciech Łobodziński), ale przy takich ruchach kadrowych o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej będzie piekielnie ciężko. „Rycerze Wiosny” rundę będą mieli szalenie trudną. O ile w ogóle do niej przystąpią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ŁKS zimą poniósł największe braki kadrowe, królami transferowego polowania ogłosić można za to Śląsk Wrocław i Polonię Warszawa. Pierwsi kupili reprezentanta Słowenii, Dalibora Stevanoviča i Słowaka Patrika Mráza, a na dokładkę sprezentowali sobie z Sandecji Patryka Jędrzejowskiego. Drudzy zdecydowali się poszukać wzmocnień w Izraelu. No i znaleźli w Beitarze Jerozolima Avirama Baruchyana, a w Maccabi Hajfie Wladimera Dwaliszwiliego. Cieniem na zakupach Śląska kładzie się jedynie niedopilnowanie przedłużenia umowy z Jarosławem Fojutem. Defensor podpisał bowiem przedwstępną umowę z Celtikiem i latem odejdzie do Szkocji za darmo. Ale to dopiero latem, do tego czasu może mieć już na koncie jedno mistrzostwo kraju więcej … Ciekawe ruchy kadrowe poczynili też w Jagielloni. W Białymstoku grać będą wiosną m.in. gruziński diament, którego szlifować nie chciał Widzew, czyli Nika Dzalamidze i reprezentant Czarnogóry Mladen Kašćelan. W jakość, a nie ilość, chcą za to iść w Legii – „Wojskowym” marzy się wyciągnięcie z francuskiego Dijonu reprezentanta Japonii, uczestnika ostatniego mundialu, Daisuke Matsuiego. Sprawa przeciąga się jednak od pewnego czasu, nie wiadomo więc czy skośnooki pomocnik pojawi się na Ł3. W razie czego, Legia nie składa broni, poważnie przymierza się bowiem także do wypożyczenia z PSG Péguy’ego Luyindulaya albo z Rayo Vallecano Koke.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak już przy transferach jesteśmy, warto zaznaczyć, że coś w tej przerwie zimowej nasi ligowi trenerzy uparli się na Łotyszy. W Gdańsku sprawdzano Aleksandra Cekulajevsa, który w barwach estońskiego JK Trans Narva strzelił w 2011 roku aż czterdzieści sześć goli! Chociaż określenie „sprawdzano” jest tu mocnym nadużyciem, zawodnik zdołał &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-trojmiasto/1,111904,11009625,PILNE__Lechia_Gdansk_odeslala_do_domu_supersnajpera.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zagrać ledwie w jednym sparingu z Olimpią Grudziądz&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. W Górniku sondowano z kolei &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-slask/1,121861,11009844,Lotysze_za_slabi__Nie_zagraja_w_Gorniku.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;możliwość zatrudnienia Marisa Eltermanisa i Vladislavsa Kozlovsa&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Żaden z nich nie przekonał do siebie Pawła Janasa i Adama Nawałki. Co za tym idzie, żaden z tej trójki nie otrzymał angażu w naszej Ekstraklasie. Jakaś antyłotewska ofensywa, czy co?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwile grozy przed sparingiem z Polonią Bytom przeżyli piłkarze chorzowskiego Ruchu. Oto bowiem fizjoterapeuta „Niebieskich” Włodzimierz Duś zorientował się, że ktoś &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-slask/1,121862,11010178,Zaginal_olbrzymi_termos__Kto_chcial_pozbawic_Ruch.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uprowadził … ogromny termos z gorącą herbat&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;ą. Sprawa okazała się na tyle poważna, że przeprowadzono dociekliwe śledztwo. Rozpoczęto je w stołówce hotelu Olimpia. Nadaremno. Potem przeniesiono się w okolice obiektu. Też bez skutków. Termos znaleziono dopiero na boisku. I tu kolejna niemiła niespodzianka – naczynie było puste … Rozpoczął się szaleńczy wyścig z czasem, na szczęście jeszcze przed rozpoczęciem meczu termos został ponownie napełniony gorącą herbatą. Brawa dla chorzowian. Normalnie medal się należy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Gdańsku dzieje się za to na stadionie. Jesienią włodarzom Lechii zarzucano, że nie potrafią wykorzystać potencjału pięknej i nowoczesnej PGE Areny. Fakt, że obiekt nie wypełniał się nawet na meczach, a na inne okolicznościowe imprezy adaptowany był z rzadka. Wiosną ten stan rzeczy ma ulec radykalnej poprawie. Póki co, otwarto nowy dwupoziomowy bar o powierzchni 800 metrów kwadratowych, T29 Bar. Nazwa to oczywiście ukłon w stronę starego obiektu Lechii, który zlokalizowany był na ulicy Traugutta 29. Jak prezentuje się T29 możecie zobaczyć &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-trojmiasto/5,113933,10808017,Pub_T29_na_PGE_Arenie_oficjalnie_OTWARTY__Zobacz_.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Zorganizowanym grupom kibica w końcu udostępniono też do zwiedzania stadion. PGE Arenę będzie można penetrować we &lt;a href="http://lechia.pl/27317"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wtorki, środy i soboty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cicho póki co w broniącej tytułu Wiśle. „Biała Gwiazda” nikogo nie kupiła, nikogo nie sprzedała. Pozwolono za to spokojnie pracować Kazimierzowi Moskalowi, który otrzymał od krakowskich działaczy potężny kredyt zaufania. Do treningów wrócił już Maor Melikson, zajęcia z pierwszą drużyną powoli wznawia&lt;a href="http://www.wisla.krakow.pl/pl/aktualnosci/truchty_sobola_gole_szewy/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Radosław Sobolewski&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, Wisła wiosną ma być mocniejsza właśnie wskutek powrotu z L4 swoich największych gwiazd. Cichutko jest i spokojnie na Reymonta, ale … prawdziwa bomba może dopiero wybuchnąć. Wciąż nie wiadomo bowiem jaką przyszłość włodarze wiążą z krnąbrnym Patrykiem Małeckim. Nie jest tajemnicą poliszynela, że wielu wpływowych ludzi w Wiśle chciałoby, aby w delikatny sposób rozstać się z „Małym”. No i nie wiadomo też tak naprawdę, co dalej z podstawowym defensorem krakowian, &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-krakow/1,115698,10995330,Wisla_Krakow__Niepewna_przyszlosc_Dragana_Paljicia.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Draganem Paljiciem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W sumie zima upływa w ekstraklasowych drużynach spokojnie. Szaleństw nie ma, każdy orze jak może … Kto bogatszy, próbuje się wzmacniać, kto biedniejszy, wyprzedaje swoje perełki, żeby przetrwać. Czyli zwyczajna polska rzeczywistość … Miejmy tylko nadzieję, że ten spokój nie będzie towarzyszył piłkarzom, kiedy przyjdzie im grać o stawkę. Że jeśli teraz się wyciszą, od połowy lutego będą już prawdziwymi walczakami, gladiatorami gotowymi gryźć murawę, żeby tylko wyrwać rywalom cenny ligowy punkt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zimowe transfery w drużynach T-Mobile Ekstraklasy &lt;/span&gt;&lt;br style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;(stan na 21 stycznia 2012 roku):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cracovia &lt;/span&gt;- przychodzą: Marcin Budziński (Arka Gdynia), Sebastian Szałachowski (ŁKS); odchodzą: Tamir Kahlon, Andrzej Niedzielan.&lt;br style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GKS Bełchatów&lt;/span&gt; - przychodzą: Mateusz Mak (Ruch Radzionków), Michał Mak (Ruch Radzionków); odchodzą: Łukasz Bocian (ŁKS), Maciej Krakowiak (Puszcza Niepołomice).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Górnik Zabrze &lt;/span&gt;- przychodzą: Bartosz Kopacz (Ruch Radzionków), Damian Michalik (Ruch Radzionków), Ołeksandr Szeweluchin (PFK Sewastopol), Błażej Telichowski (Zagłębie Lubin), Michał Zieliński (Korona Kielce); odchodzą: Adam Banaś (Zagłębie Lubin), Michal Gašparík (FC Spartak Trnava), Piotr Gierczak (GKS Katowice), Daniel Gołębiewski (Korona Kielce), Rafał Kurzawa (zespół ME), Mateusz Mączyński (Rozwój Katowice), Boris Peškovič, Adam Wolniewicz (zespół ME).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jagiellonia Białystok &lt;/span&gt;- przychodzą: Nika Dzalamidze (Widzew Łódź), Mirosław Kalista (Juventa Starachowice), Mladen Kašćelan (ŁKS), Przemysław Kostuch (Gryf Wejherowo), Igor Zubowicz (Biełszyna Bobrujsk); odchodzą: Róger Cañas, Hermes, Przemysław Jastrzębski (zespół ME), Vladimír Kukoľ (Zawisza Bydgoszcz), Maycon (BATE Borysów), Adam Radecki (zespół ME), Andrius Skerla, Bartosz Soczyński (Raków Częstochowa), Jonatan Straus (zespół ME).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Korona Kielce&lt;/span&gt; - przychodzą: Paweł Golański (ŁKS), Daniel Gołębiewski (Górnik Zabrze), Miłosz Przybecki (Polonia Warszawa); odchodzą: Artur Cebula (Stal Stalowa Wola), Paweł Kal, Dominik Lenart (zespół ME), Wojciech Małecki, Andrzej Paprocki (zespół ME), Michał Zieliński (Górnik Zabrze).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lech Poznań &lt;/span&gt;- przychodzą: nikt; odchodzą: Wojciech Golla (Pogoń Szczecin).&lt;br /&gt;Lechia Gdańsk - przychodzą: Patryk Tuszyński (MKS Kluczbork); odchodzą: Mariusz Korzępa (zespół ME), Fred Benson.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Legia Warszawa&lt;/span&gt; - przychodzą: Albert Bruce (brak klubu), Dominik Furman (zespół ME); odchodzą: Manú (Beijing Guoan), Moshe Ohayon (FC Luzern).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ŁKS &lt;/span&gt;- przychodzą: Wojciech Łobodziński (brak klubu), Paweł Sasin (Warta Poznań), Damian Seweryn (brak klubu); odchodzą: Paweł Golański (Korona Kielce), Marcin Kaczmarek (Widzew Łódź), Mladen Kašćelan (Jagiellonia Białystok) Antoni Łukasiewicz, Oskar Osowski, Kamil Paluch, Marcin Pękała, Sebastian Szałachowski (Cracovia), Jakub Wróblewski.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podbeskidzie Bielsko-Biała&lt;/span&gt; - przychodzą: Ivan Čurić (NK Mosor (Žrnovnica) , Liad Elmalich (Maccabi Hajfa), Łukasz Mierzejewski (AÓ Kavála), Wojciech Reiman (Stal Rzeszów); odchodzą: Jacek Broniewicz (rezerwy), Adam Cieśliński (Olimpia Grudziądz), Daniel Gołuch (zespół ME), Bartosz Kostyra (zespół ME), František Metelka, Artur Moroń (zespół ME), Michał Osiński (rezerwy).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Polonia Warszawa &lt;/span&gt;- przychodzą: Aviram Baruchyan (Beitar Jerozolima), Wladimer Dwaliszwili (Maccabi Hajfa); odchodzą: Miłosz Przybecki (Korona Kielce).&lt;br /&gt;Ruch Chorzów - przychodzą: nikt; odchodzą: Andrej Komac.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Śląsk Wrocław&lt;/span&gt; - przychodzą: Patryk Jędrzejowski (Sandecja Nowy Sącz), Patrik Mráz (MŠK Žilina), Dalibor Stevanovič (Wołyń Łuck); odchodzą: Tomasz Szewczuk.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Widzew Łódź &lt;/span&gt;- przychodzą: Marcin Kaczmarek (ŁKS), Mariusz Rybicki (UKS SMS Łódź); odchodzą: Adrian Budka (Pogoń Szczecin), Daniel Dybiec (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski), Nika Dzalamidze (Jagiellonia Białystok).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wisła Kraków &lt;/span&gt;- przychodzą: nikt; odchodzą: Adrian Stanek (zespół ME).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zagłębie Lubin&lt;/span&gt; - przychodzą: Adam Banaś (Górnik Zabrze), Jiří Bílek (FC Kaiserslautern II), Ivan Hodúr (FC Nitra), Paweł Widanow (CSKA Sofia); odchodzą: Błażej Telichowski (Górnik Zabrze), Michal Hanek, Szymon Kapias.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-6974982164128663323?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tqzj339Pi2TqxM6GXZExr2T3ZOE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tqzj339Pi2TqxM6GXZExr2T3ZOE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tqzj339Pi2TqxM6GXZExr2T3ZOE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tqzj339Pi2TqxM6GXZExr2T3ZOE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/GVfPvRrvp28" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/6974982164128663323/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/zaginiony-termos-t29-i-antyotewska.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6974982164128663323?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6974982164128663323?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/GVfPvRrvp28/zaginiony-termos-t29-i-antyotewska.html" title="Zaginiony termos, T29 i antyłotewska ofensywa, czyli Ekstraklasa przed wiosną" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-mADy_0P2IZU/TxvT_6HRYTI/AAAAAAAAC74/zaDncpAWxRs/s72-c/ekstraklasa_zima.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/zaginiony-termos-t29-i-antyotewska.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkIGR308fSp7ImA9WhRUEEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-951758227418090839</id><published>2012-01-19T22:15:00.002+01:00</published><updated>2012-01-20T22:22:06.375+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-20T22:22:06.375+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Pepe, czyli przypadek krytyczny</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-N23nkeOFNog/TxnZuAngeVI/AAAAAAAAC7s/2cwOaUcXxuA/s1600/pepe_ziemniak.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 390px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-N23nkeOFNog/TxnZuAngeVI/AAAAAAAAC7s/2cwOaUcXxuA/s400/pepe_ziemniak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699826187876989266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W letnim oknie transferowym poprzedzającym sezon 2007/08 prezesujący Realowi Madryt Ramón Calderón sprezentował ówczesnemu trenerowi „Królewskich” Berndowi Schusterowi zakupy warte 119 milionów euro. Na Santiago Bernabeu przyszli m.in. Arjen Robben, Wesley Senijder, Royston Drenthe czy Javier Saviola. Żaden z nich nie kosztował jednak tyle co Képler Laveran Lima Ferreira. Któż to? W niektórych kręgach zawodnik ten nazywany jest „Rzeźnikiem”, dziennikarze najczęściej określają go mianem „Idioty”, szerszej publiczności znany jest jednak pod pseudonimem, z jakim występuje na koszulce. Pepe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Portugalczyk kosztował klub z Madrytu trzydzieści milionów euro (!). Inwestycja była przepłacona i nigdy tak naprawdę się nie zwróciła. I nie ma się co łudzić, że transfer ten swoją dobrą grą spłaci się kiedykolwiek. W pierwszym sezonie na Bernabeu Pepe zagrał w dwudziestu pięciu meczach, w kolejnych: w trzydziestu dwóch, siedemnastu i trzydziestu ośmiu. W tym sezonie Jose Mourinho desygnował go do gry dwadzieścia trzy razy. W sumie Pepe koszulkę „Los Blancos” zakładał 135-krotnie. Sporo, zważywszy na to, że piłkarz z niego mierny, a człowiek … niegodny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem fanem „Królewskich”, ale z racji zawodowego obowiązku poczynania Realu śledzę dość rzetelnie. I przyznać muszę, że fanem talentu (?) Portugalczyka nie byłem nigdy. Mam zresztą kilka takich zawodowych fetyszów: Pepe piłkarz, Bakero trener, Tomaszewski polityk – to flagowe przykłady nieodpowiednich ludzi w niewłaściwym miejscu i czasie. Ale wracając do naszego bohatera, za piłkarza uważam go kiepskiego, a boiskową niefrasobliwość Portugalczyk sam pogarsza zachowaniem niegodnym profesjonalnego piłkarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoje żale wylewam po środowym meczu Realu z Barceloną w Copa del Rey, którego Pepe był negatywnym bohaterem numer jeden. Portugalczyk przez swojego rodaka-pryncypała namaszczony został w Realu mianem wojownika numer jeden. No więc pytam się grzecznie, co to za wojownik, który przy byle dotknięciu rywala przewraca się jak rażony piorunem, próbuje wymusić faul i stymuluje najboleśniejszy uraz stulecia. Toć dupa, nie gladiator … W środowy wieczór na Bernabeu Pepe przeginał, arbitra oszukać próbował kilka razy, w starciach z defensorami Barcelony zachowywał się jak panienka, a co najgorsze sam prezentował futbol rynsztokowy. Kilka razy bezpardonowo atakował nogi podopiecznych Pepa Guardioli, maksymalnie przegiął jednak, kiedy zdeptał … dłoń Leo Messiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/lXU56MhWIbE" allowfullscreen="" width="560" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pepe miał szczęście, że całego zajścia nie widział arbiter, który w tym momencie zaaferowany był wlepieniem żółtego kartnika Calejonowi. Gdyby nie to, niechybnie wyleciałby z boiska. To oczywiście nie pierwsze tego typu zdarzenie z udziałem neandertalczyka z Portugalii. Już podczas jednego z poprzednich Gran Derbi urodzony w Brazylii idiota w bezpardonowy sposób próbował unieszkodliwiać graczy Barcelony. Nie przebierał przy tym w środkach. Tak m.in. obszedł się z Danim Alvesem, za co zresztą słusznie obejrzał czerwony kartonik:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/HVFogIf0LTk" allowfullscreen="" width="560" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak pokazuje historia, Pepe to przykład niereformowalny – z żadnej z czerwieni, które za swoje chamskie zachowanie dostał w przeszłości, nie wyciąga bowiem wniosków. Rozumiem, że pewnie nakręca go sam Mourinho, wmawia mu, że jest gladiatorem, którego potrzebuje drużyna, ale na Boga, szanujmy się na boisku – przecież to nie arena, tylko zwykła sportowa rywalizacja. Nie przemawiają też do mnie argumenty, które wytaczali w środę komentujący spotkanie w Sportklubie Marcin Grzywacz i Bartek Rabij, że Pepe zachowuje się tak wyłącznie przy okazji Gran Derbi, że właśnie El Clasico wyzwala w nim niesłychane pokłady negatywnej energii. Nie zgadzam się, bo portugalski zwierzak także w innych meczach nie umiał kontrolować swoich emocji. Dwa poniższe przykłady (mecze z Getafe i Levante) niech będą najlepszym przykładem chamskich praktyk stosowanych przez Portugalczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/6y7n3lFDntU" allowfullscreen="" width="560" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/uqrIgftsrU8" allowfullscreen="" width="560" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dla nacjonalistycznych  kibiców Realu Pepe zapewne jest bohaterem. Dla mnie jest protoplastą neandertalczyka, zwierzakiem, które powinno się zamknąć w klatce, z bezwzględnym zakazem pojawiania się kiedykolwiek na murawie. ZOO a nie boisko aż chciałoby się wykrzyczeć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-951758227418090839?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7Wvfv3ywhc5nfmn77K30D4GY4Pc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7Wvfv3ywhc5nfmn77K30D4GY4Pc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7Wvfv3ywhc5nfmn77K30D4GY4Pc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7Wvfv3ywhc5nfmn77K30D4GY4Pc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/wPtJZdn_Ls0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/951758227418090839/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/pepe-czyli-przypadek-krytyczny.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/951758227418090839?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/951758227418090839?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/wPtJZdn_Ls0/pepe-czyli-przypadek-krytyczny.html" title="Pepe, czyli przypadek krytyczny" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-N23nkeOFNog/TxnZuAngeVI/AAAAAAAAC7s/2cwOaUcXxuA/s72-c/pepe_ziemniak.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/pepe-czyli-przypadek-krytyczny.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0MDQn44eCp7ImA9WhRVGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-2816231921898020241</id><published>2012-01-17T20:48:00.006+01:00</published><updated>2012-01-17T21:17:53.030+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-17T21:17:53.030+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kibicując..." /><title>Kibicując Anie Ivanović</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-wlqnRkl2yys/TxXXX5-Q0JI/AAAAAAAAC6s/E9yEgvPGOe8/s1600/ana_ivanovi%25C4%2587.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-wlqnRkl2yys/TxXXX5-Q0JI/AAAAAAAAC6s/E9yEgvPGOe8/s400/ana_ivanovi%25C4%2587.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698697709206163602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rozpoczynający się na kortach Melbourne Park wielkoszlemowy Australian Open to doskonała okazja, żeby przypomnieć sobie o istnieniu byłej liderki rankingu WTA, aczkolwiek ostatnio mocno podupadłej na wszystkich kortach świata, Anie Ivanović. O Serbce nie zapominamy, zresztą, ona sama zapominać o sobie nie daje. Wprawdzie nie zabija już rywalek atomowym serwisem, nie atakuje szaleńczo przy siatce i nie miażdży przeciwniczek zabójczym forehandem, ale wciąż … wygląda znakomicie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ivanović do światowej czołówki przebojem wdarła się w 2007 roku. Od maja do sierpnia wygrała trzy imprezy – w Berlinie, Los Angeles i Luksemburgu, w dwóch kolejnych dobrnęła do finału (Tokio, French Open w Paryżu) i zadomowiła się w czubie rankingu WTA. W kolejnych dwunastu miesiącach potwierdziła, że forma nie była dziełem przypadku i kolekcjonowała kolejne skalpy – triumfy w Indian Wells i Linzu, a przede wszystkim pierwszy (i jak na razie jedyny) wygrany turniej Wielkiego Szlema na paryskiej mączce dały jej prowadzenie na światowych listach. Pierwszą rakietą była wprawdzie tylko przez dwanaście tygodni, ale któż z nas nie marzyłby, żeby zasiadać na tronie chociaż tyle… Potem była jeszcze trzecia runda na Wimbledonie, druga w US Open i faza grupowa w kończących sezon mistrzostwach w Dausze. No i sinusoida zaczęła niebezpiecznie szybko kroczyć ku ziemi …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa wyczerpujące sezony sprawiły, że Anę dopadać zaczęły drobne dolegliwości. Może nie były to megakontuzje, ale mikrourazy, które z pewnością zmniejszały komfort gry. Do gasnącej w oczach formy doszły perturbacje z trenerami, coraz więcej zajęć poza kortem i delikatnie odstawienie tenisa na boczny tor. Na rezultaty takiej polityki nie trzeba było długo czekać – w 2009 roku Serbka nie wygrała nic, rok później zwyciężyła tylko w miernie obsadzonych imprezach w Linzu i na Bali, w ubiegłym sezonie też triumfowała jedynie w Indonezji. Na pewno nie są to wyniki na miarę jej talentu. A że talent ma nieprzeciętny, zobaczcie sami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sesja Any Ivanović dla Sports Illustrated:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3FLOgb0uX7c/TxXDunO_dUI/AAAAAAAAC4c/UHh07phB7p4/s1600/ana_ivanovic_SI_07.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-3FLOgb0uX7c/TxXDunO_dUI/AAAAAAAAC4c/UHh07phB7p4/s400/ana_ivanovic_SI_07.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698676109080491330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YsfkG6rS21E/TxXD1LDNhgI/AAAAAAAAC4o/jimQyIfYdMU/s1600/ana_ivanovic_SI_08.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YsfkG6rS21E/TxXD1LDNhgI/AAAAAAAAC4o/jimQyIfYdMU/s400/ana_ivanovic_SI_08.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698676221773972994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-V54R6UoA-Nk/TxXD-shOSTI/AAAAAAAAC40/P15Chiureto/s1600/ana_ivanovic_SI_09.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-V54R6UoA-Nk/TxXD-shOSTI/AAAAAAAAC40/P15Chiureto/s400/ana_ivanovic_SI_09.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698676385377044786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q_QXGEBTWME/TxXDeVmxtWI/AAAAAAAAC34/q7pOuG8Dneg/s1600/ana_ivanovic_SI_04.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-q_QXGEBTWME/TxXDeVmxtWI/AAAAAAAAC34/q7pOuG8Dneg/s400/ana_ivanovic_SI_04.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698675829470508386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z04fOEOoc7s/TxXDjZQhJtI/AAAAAAAAC4E/r3ikvsu0UMM/s1600/ana_ivanovic_SI_05.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-z04fOEOoc7s/TxXDjZQhJtI/AAAAAAAAC4E/r3ikvsu0UMM/s400/ana_ivanovic_SI_05.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698675916350236370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YylZIUkV9Hg/TxXDpH12ZOI/AAAAAAAAC4Q/On3xrU9tdGs/s1600/ana_ivanovic_SI_06.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-YylZIUkV9Hg/TxXDpH12ZOI/AAAAAAAAC4Q/On3xrU9tdGs/s400/ana_ivanovic_SI_06.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698676014754194658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7lL9TO3glEI/TxXDN0_YDgI/AAAAAAAAC3U/EA_uJL13vNA/s1600/ana_ivanovic_SI_01.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7lL9TO3glEI/TxXDN0_YDgI/AAAAAAAAC3U/EA_uJL13vNA/s400/ana_ivanovic_SI_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698675545837407746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JqBv1c1XYFE/TxXDTLTmnSI/AAAAAAAAC3g/yYLG2fVXG20/s1600/ana_ivanovic_SI_02.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-JqBv1c1XYFE/TxXDTLTmnSI/AAAAAAAAC3g/yYLG2fVXG20/s400/ana_ivanovic_SI_02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698675637727173922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8Cs2ImUe7yI/TxXDZZsrZHI/AAAAAAAAC3s/09a2pjVKW58/s1600/ana_ivanovic_SI_03.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8Cs2ImUe7yI/TxXDZZsrZHI/AAAAAAAAC3s/09a2pjVKW58/s400/ana_ivanovic_SI_03.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698675744669656178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tegoroczny sezon znów rozpoczął się dla naszej bohaterki raczej mizernie. W Brisbane w pierwszej rundzie pokonała wprawdzie Tamirę Paszek, w kolejnej rozbiła się jednak o Kim Clijsters. Tydzień później w Sydney poszło jej jeszcze gorzej – już w pierwszym meczu turnieju kwitek wręczyła jej Lucie Šafářová. Na to, że w Australian Open zobaczymy nagle Ivanović odmienioną też specjalnie bym nie liczył. Wprawdzie w Melbourne w pierwszej rundzie Serbka bez problemów uporała się z Lourdes Domínguez Lino, w kolejnej czeka na nią również będąca do przejścia Michaëlla Krajicek, szans na przebrnięcie do ćwierćfinału nie ma jednak praktycznie żadnych – w swojej ćwiartce drabinki ma bowiem aktualny numer dwa na światowych listach, Petrę Kvitovą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żebyście nie rozpaczali po przedwczesnym wyjeździe Ivanović do domu, coś, co powinno ukoić skołatane nerwy. Nie za „SI”, ale też ciekawe:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0GPIhB2JpB0/TxXWL3WYVbI/AAAAAAAAC6I/OeAd-xCxmm4/s1600/ana_ivanovic_nice_07.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0GPIhB2JpB0/TxXWL3WYVbI/AAAAAAAAC6I/OeAd-xCxmm4/s400/ana_ivanovic_nice_07.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696402831955378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-e8rBmYjOhk4/TxXWPdxE6tI/AAAAAAAAC6U/DqW_ZKWjGKU/s1600/ana_ivanovic_nice_08.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-e8rBmYjOhk4/TxXWPdxE6tI/AAAAAAAAC6U/DqW_ZKWjGKU/s400/ana_ivanovic_nice_08.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696464684083922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Q0RCJhOHxBc/TxXWUf4jnAI/AAAAAAAAC6g/Ys8LbrYU83U/s1600/ana_ivanovic_nice_09.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Q0RCJhOHxBc/TxXWUf4jnAI/AAAAAAAAC6g/Ys8LbrYU83U/s400/ana_ivanovic_nice_09.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696551151672322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nbsLGljhVrM/TxXV70uIKfI/AAAAAAAAC5k/zYQcUwiZq6I/s1600/ana_ivanovic_nice_04.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-nbsLGljhVrM/TxXV70uIKfI/AAAAAAAAC5k/zYQcUwiZq6I/s400/ana_ivanovic_nice_04.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696127248345586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PaA1mc9RDw0/TxXWAQ0CZXI/AAAAAAAAC5w/ESiKlF1ry40/s1600/ana_ivanovic_nice_05.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-PaA1mc9RDw0/TxXWAQ0CZXI/AAAAAAAAC5w/ESiKlF1ry40/s400/ana_ivanovic_nice_05.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696203508802930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-VMuH3m61W7w/TxXWE_YorZI/AAAAAAAAC58/2Uo8ONzils8/s1600/ana_ivanovic_nice_06.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VMuH3m61W7w/TxXWE_YorZI/AAAAAAAAC58/2Uo8ONzils8/s400/ana_ivanovic_nice_06.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696284729814418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-htjKxaVZ_J0/TxXVrDfJATI/AAAAAAAAC5A/coO188HT7Vs/s1600/ana_ivanovic_nice_01.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-htjKxaVZ_J0/TxXVrDfJATI/AAAAAAAAC5A/coO188HT7Vs/s400/ana_ivanovic_nice_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698695839154241842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eN_GySk-XoU/TxXVwVmNcsI/AAAAAAAAC5M/B6SOdbQnmZI/s1600/ana_ivanovic_nice_02.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eN_GySk-XoU/TxXVwVmNcsI/AAAAAAAAC5M/B6SOdbQnmZI/s400/ana_ivanovic_nice_02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698695929915077314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JX6gGnSztxc/TxXV08eWj9I/AAAAAAAAC5Y/ilcc8H-E8Yw/s1600/ana_ivanovic_nice_03.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 192px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-JX6gGnSztxc/TxXV08eWj9I/AAAAAAAAC5Y/ilcc8H-E8Yw/s400/ana_ivanovic_nice_03.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698696009070579666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-2816231921898020241?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uCtnjwqztZwOdyPTVye_rCAwsYo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uCtnjwqztZwOdyPTVye_rCAwsYo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uCtnjwqztZwOdyPTVye_rCAwsYo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uCtnjwqztZwOdyPTVye_rCAwsYo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/gIFacXQ1_N4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/2816231921898020241/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/kibicujac-anie-ivanovic.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/2816231921898020241?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/2816231921898020241?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/gIFacXQ1_N4/kibicujac-anie-ivanovic.html" title="Kibicując Anie Ivanović" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-wlqnRkl2yys/TxXXX5-Q0JI/AAAAAAAAC6s/E9yEgvPGOe8/s72-c/ana_ivanovi%25C4%2587.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/kibicujac-anie-ivanovic.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkQHRXY9cCp7ImA9WhRVGEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-142750621670409764</id><published>2012-01-16T19:25:00.005+01:00</published><updated>2012-01-18T15:52:14.868+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-18T15:52:14.868+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Konkurs" /><title>El Clasico numer cztery i pięć</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-S3nyBfZK9WE/TxRvGfXBETI/AAAAAAAAC3E/jNS03izxlpE/s1600/real_madrid_girl02.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 515px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-S3nyBfZK9WE/TxRvGfXBETI/AAAAAAAAC3E/jNS03izxlpE/s400/real_madrid_girl02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698301585818456370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po grudniowej porażce „Królewskich” na Santiago Bernabeu, wydawało się, że po raz kolejny wybrańcy „The Special One” będą musieli zmierzyć się z Barceloną dopiero 22 kwietnia. Tak bowiem wynika z terminarza La Ligi. Niestety, dla piłkarzy z Madrytu, trauma w jaką Katalończycy wpędzają ich od czterech sezonów pogłębić może się już w tym tygodniu. Legendy hiszpańskiego futbolu trafiły bowiem na siebie w ćwierćfinale Copa del Rey. Pierwszy mecz już w najbliższą środę, rewanż tydzień później w Barcelonie (oba spotkania NA ŻYWO w Sportklubie).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przyjrzeć się współczesnej historii El Clasico nie dziwi, że u kibiców Realu mecze z „Dumą Katalonii” wywołują szybsze bicie serca, dreszcze na plecach i nieartykułowane dźwięki wydobywające się z ust za każdym razem, gdy ich kapitan wyciągać musi piłkę z siatki po celnym trafieniu Iniesty, Xaviego czy Messiego. W ostatnich lata Gran Derbi naznaczone są bowiem bolesnymi upokorzeniami „Królewskich”. Rozpoczęło się 13 grudnia 2008 roku od 0:2 na Camp Npu. Potem było pamiętne 2:6, 0:1, 0:2, 0:5, 1:1 i w końcu grudniowe 1:3. W sumie siedem spotkań z rzędu, w których Real nie potrafi wydrzeć Barcelonie zwycięstwa. A to tylko sama liga, bo w międzyczasie Katalończycy wyeliminowali „Los Blancoc” z półfinału Ligi Mistrzów, a w sierpniu sprzątnęli im sprzed nosa krajowy Superpuchar. W ostatnich czterech latach Real górą był tylko raz – w ubiegłorocznym finale Copa del Rey wygrał 1:0, choć żeby pobić odwiecznych rywali potrzebował dogrywki, a w niej jednego błysku geniuszu Cristiano Ronaldo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Typuj Gran Derbi u najlepszego bukmachera w sieci&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;br /&gt;(na dzień dobry za stówkę obstawiasz bez żadnego ryzyka):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://adserving.unibet.com/ad.aspx?pid=43031&amp;amp;bid=18715"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przed grudniowym El Clasico postawiłem śmiałą tezę, że tym razem „Królewscy” wezmą w końcu w lidze udany rewanż (całą zapowiedź tamtego meczu z ciekawym rysem historycznym i materiałami wideo znajdziecie &lt;a href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/12/hala-madrid-czyli-real-faworytem-el.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;). Rzecz jasna, pomyliłem się, choć spotkanie rozpoczęło się dla podopiecznych Jose Mourinho fenomenalnie. Nie upłynęła minuta a już prowadzili 1:0, przez pierwszy kwadrans siedzieli na Katalończykach i tylko należało zastanawiać się ile razy pokonają w tym meczu Valdesa. Potem jednak obudził się Messi, trafił Sanchez i historia zatoczyła koło: rozluźniona „Barca” dominowała, wygrała 3:1, choć przy trochę lepiej wyregulowanych celownikach podopieczni Pepa Guardioli mogli nastukać Realowi przynajmniej drugie tyle goli. Ponieważ Real znów mnie zawiódł, tym razem nie podejmuję się wytypowania zwycięzcy meczu. Uczyńcie to wy w specjalnie przygotowanym na tę okoliczność konkursie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Aby wziąć w nim udział wystarczy zostać facebookowym fanem Na spalonym &lt;/span&gt;(&lt;a href="http://www.facebook.com/naspalonym"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;i Sportklubu&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://www.facebook.com/SportklubPL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;oraz trafnie wytypować wynik środowego meczu Real – Barcelona i strzelców bramek w tym spotkaniu&lt;/span&gt;.  Na zwycięzcę czeka zestaw upominków od Sportklubu (koszulka, czapka i okulary)!. Swoje typy wpisujecie w komentarzach pod tym artykułem (jedna osoba jeden wpis). Nie trzeba się logować, można pisać jako Anonim, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podać należy jednak przynajmniej swoje imię albo pseudonim&lt;/span&gt;, celem łatwego zweryfikowania zwycięzcy. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na typy czekamy do środy 18 stycznia do godz. 21.30&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W przypadku kilku trafionych, zwycięża ten, który udzielił odpowiedzi jako pierwszy.&lt;br /&gt;Zwycięzca konkursu ma siedem dni (od daty ogłoszenia wyników), aby skontaktować się z organizatorem i podać swoje pełne dane osobowe, na które wysłana ma być nagroda. Jeśli nie uczyni tego we wskazanym terminie, nagroda przepada. Ogłoszenie wyników w czwartek 19 stycznia w godzinach przedpołudniowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Partnerzy konkursu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UKRA3MalmNs/TxbaXertEOI/AAAAAAAAC64/p9Q0zCt2gC0/s1600/sk_logo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 246px; height: 50px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-UKRA3MalmNs/TxbaXertEOI/AAAAAAAAC64/p9Q0zCt2gC0/s400/sk_logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698982475392159970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.realmadryt.net/" alt="Real Madryt, Real Madrid, Los Blancos, Królewscy"&gt; &lt;img style="width: 337px; height: 48px;" src="http://realmadryt.net/reklama/banner.gif" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Środowe Gran Derbi obejrzycie NA ŻYWO tylko w Sportklubie (podobnie jak rewanż tydzień później). Warto, bo na pewno będzie się działo, nawet jeśli bramek nie będzie (bardzo wątpliwe), to może Mourinho znów umieści swój palec w jakimś katalońskim oku? A może nawet więcej się wydarzy? Wszak Portugalczyk rozwija się prężnie i dynamicznie …&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich dniach o rywalizacji Barcelony z Realem naczytaliście się pewnie we wszystkich mediach co niemiara (jeśli nie to odsyłam &lt;a href="http://sportklub.pl/puchar-krola-real-madryt-%E2%80%93-fc-barcelona-i-trzy-inne-spotkania-cwiercfinalowe-start-we-wtorek-17-stycznia-godz-2100/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) . Dlatego nie analizuję i nie przypominam, że „Królewscy” w dwudziestu trzech ostatnich meczach we wszystkich rozgrywkach odnieśli dwadzieścia dwa zwycięstwa, że w samej lidze zdobyli 63 bramki, że gromią rywali na prawo i lewo i jednej tylko „Dumie Katalonii” nie potrafią dać łupnia. Statystyki w tej konfrontacji nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Podobnie jak znaczenia nie ma to w jakiej dyspozycji będzie Real. Bo w środę wszystko zależeć będzie … od Barcelony. Jeśli „Blaugrana” rozegra kolejne perfekcyjne zawody, piłkarze ze stolicy będą tylko mogli biegać jak harty, bezradnie rozkładać ręce, a po meczu bić brawo największej (?!) drużynie wszechczasów. Ale jeśli napuchnięta od trofeów i kolejnych prestiżowych zwycięstw „Barca” wrzuci trochę na luz, wtedy Real może poszukać swojej szansy. No tak, tylko czy Barcelona w jakimkolwiek meczu z Realem może wrzucić na luz?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-142750621670409764?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rDjIWbjW0Bemxkp3-K5K9k6xLXg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rDjIWbjW0Bemxkp3-K5K9k6xLXg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rDjIWbjW0Bemxkp3-K5K9k6xLXg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/rDjIWbjW0Bemxkp3-K5K9k6xLXg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/QLurOBSDn8Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/142750621670409764/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/el-clasico-numer-cztery-i-piec.html#comment-form" title="Komentarze (111)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/142750621670409764?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/142750621670409764?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/QLurOBSDn8Q/el-clasico-numer-cztery-i-piec.html" title="El Clasico numer cztery i pięć" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-S3nyBfZK9WE/TxRvGfXBETI/AAAAAAAAC3E/jNS03izxlpE/s72-c/real_madrid_girl02.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>111</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/el-clasico-numer-cztery-i-piec.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0UCRn04eCp7ImA9WhRVFkQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-1669716031276433455</id><published>2012-01-15T20:22:00.004+01:00</published><updated>2012-01-16T08:34:27.330+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-16T08:34:27.330+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Na pozostałych kontynentach" /><title>Czarny Ląd kopie gałę</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-0Fkxwwxjhq0/Tw3YfX4c6RI/AAAAAAAAC00/Rcs3o4aWLlU/s1600/2012_Africa_Cup_of_Nations_logo.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 224px; height: 304px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-0Fkxwwxjhq0/Tw3YfX4c6RI/AAAAAAAAC00/Rcs3o4aWLlU/s400/2012_Africa_Cup_of_Nations_logo.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696447137191880978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na to hasło przedstawiciele czołowych klubów Starego Kontynentu zaciskają pieści i złorzeczą, rzucając w przestrzeń siermiężne wiązanki przekleństw. Kilka tysięcy kilometrów dalej z tego samego powodu ludzie radują się, tańczą, tłumnie odwiedzają stadiony i zatrudniają … szamanów. O to co chodzi? O rozpoczynający się dokładnie za tydzień Puchar Narodów Afryki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Czempionat Czarnego Lądu to impreza ze wszech miar specyficzna. Organizowana co dwa lata, zawsze na początku roku, kiedy w czołowych europejskich ligach zapadają powoli decydujące rozstrzygnięcia. Wyobraź sobie, że jesteś menadżerem Chelsea i w kluczowych dla twojej drużyny meczach przez miesiąc radzić musisz sobie bez kilku podstawowych zawodników. Można się wściec, oj można! A w takiej właśnie sytuacji co dwadzieścia cztery miesiące znajduje się kilkanaście europejskich klubów. Specyfika PNA polega też na tym, że to bodaj jedyna cykliczna impreza, która ingeruje zwaśnione na co dzień plemienia, w ludziach, którzy w miażdżącej większość żyją za dolara lub mniej wyzwala skrywane głęboko pokłady emocji, pozwala zapomnieć o znojach i troskach i wspólnie cieszyć się bądź ubolewać nad grą swojej reprezentacji. Strzały na afrykańskich frontach milkną, fani przywdziewają różnobarwne fatałaszki, malują twarze, opłacają szamanów i zapominają o otaczającej ich beznadziejnej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-azDLDQbAlkY/Tw3V2j69_XI/AAAAAAAACzg/iYJjvGn0bi4/s1600/fan14_1562711i.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-azDLDQbAlkY/Tw3V2j69_XI/AAAAAAAACzg/iYJjvGn0bi4/s400/fan14_1562711i.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696444237025770866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ItKcKcYjvnE/Tw3VxxnvBHI/AAAAAAAACzU/6hxRcmwI2VU/s1600/_41304722_nigeria_afp.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ItKcKcYjvnE/Tw3VxxnvBHI/AAAAAAAACzU/6hxRcmwI2VU/s400/_41304722_nigeria_afp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696444154803848306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trudno w to uwierzyć, ale Puchar Narodów Afryki to impreza starsza niż nasze Euro. Pierwsza edycja odbyła się w 1957 roku w Sudanie i choć wzięło w niej udział jedynie trzy drużyny, ziarno zostało posiane … Pierwszym historycznym triumfatorem okazał się Egipt – „Faraonowie” w finale rozbili 3:0 Cesarstwo Etiopii. Egipcjanie w sumie aż siedmiokrotnie zostawali mistrzami Czarnego Lądu, ich wiktorią zakończyły się także trzy ostatnie edycje turnieju. Na kolejnych pozycjach w klasyfikacji generalnej Kamerun i Ghana, obie nacje mają na koncie po cztery wygrane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Impreza gościła już w najróżniejszych zakątkach kontynentu, jej organizatorami były rzecz jasna Egipt, Tunezja, Maroko, Ghana, Nigeria, Algieria, Senegal czy RPA, W ostatnich latach ekspansja posunęła się jednak mocno do przodu, a Puchar Narodów Afryki zagościł między innymi na terytorium Burkina Faso i Angoli. W tym roku impreza po raz pierwszy odbędzie się w dwóch krajach (Gwinea Równikowa i Gabon), oba zresztą debiutować będą w roli gospodarza. Debiutów notabene będzie znacznie więcej. Swoje premierowe występy w mistrzostwach zaliczy bowiem aż trzy kraje: wspomniana Gwinea, a także Niger i Botswana. Na ich tle Wybrzeże Kości Słoniowej to stary wyjadacz, tegoroczny występ „Słoni” będzie ich dziewiętnastą batalią o kontynentalne mistrzostwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yJTuHVu8Lkw/Tw3WwG76mnI/AAAAAAAACz4/vC_6w_Hu8U8/s1600/Egypt%2Bnational%2Bfootbaall%2Bteam.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-yJTuHVu8Lkw/Tw3WwG76mnI/AAAAAAAACz4/vC_6w_Hu8U8/s400/Egypt%2Bnational%2Bfootbaall%2Bteam.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696445225677527666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7uFtj491kbQ/Tw3WpKcL4dI/AAAAAAAACzs/V7uEzcNWeF0/s1600/cameroon-sport-news.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7uFtj491kbQ/Tw3WpKcL4dI/AAAAAAAACzs/V7uEzcNWeF0/s400/cameroon-sport-news.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696445106359099858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zanim słów kilka o faworytach, nadmienić wypada o wielkich nieobecnych, bo w tym roku jest ich wyjątkowo dużo i wyjątkowo ciężkiego kalibru. Po pierwsze Egipt, a więc mistrz Afryki z trzech ostatnich edycji! „Faraonowie” przez całe eliminacje zdobyli ledwie pięć punktów, w swojej grupie zajęli ostatnie miejsce, a lepsze od nich okazało się nawet Sierra Leone! Z tej samej grupy nie awansował też zresztą i drugi z faworytów, RPA. Z „Bafana Bafana” (mistrzem Afryki z 1996 roku i trzykrotnym uczestnikiem mundialu) sytuacja była o tyle komiczna, że piłkarze z południowego krańca kontynentu praktycznie … wyeliminowali się sami. W ostatnim meczu kwalifikacji bezbramkowo zremisowali w Johannesburgu ze Sierra Leone. Przez całą drugą połowę ich szkoleniowiec kazał pilnować swoim podopiecznym remisowego wyniku, który jego zdaniem premiował zespół do finałów PNA. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po ostatnim gwizdku sędziego okazało się, że remis udało się dowieźć, ale … na niewiele się on zda, bo przy równiej ilości punktów liczą się zwycięstwa ogółem, a nie bilans bezpośrednich meczów. Tak oto, w najbardziej frajerski sposób świata RPA samo pozbawiło się awansu. A z kwalifikacyjnej grupy śmierci zakwalifikował się Niger. Sukces ogromny, zważywszy na fakt, że będzie to jego debiut w tej imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na boiskach Gabonu i Gwinei Równikowej nie zobaczymy też Nigerii. „Super Orły” to jedna z najbardziej utytułowanych afrykańskich drużyn, dwukrotnie grała w 1/8 finału MŚ (1994 i 1998 rok), a w PNA w tym tysiącleciu zawsze dobijała przynajmniej do ćwierćfinału. Ostatni turniej Nigeryjczycy zakończyli na najniższym stopniu podium. W eliminacjach przegrali jednak z Gwineą, a klapa kosztowała posadę selekcjonera  Larsa Lagerbäcka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do finałów imprezy nie zakwalifikował się też Kamerun, który w kwalifikacjach musiał uznać wyższość Senegalu. Wprawdzie „Nieposkromione Lwy” eliminacyjnego rywala miały wyjątkowo trudnego, ale i takim przeciwnikom powinni dawać radę. W końcu to czterokrotni mistrzowie Czarnego Lądu i ćwierćfinaliści ostatniego Pucharu Narodów Afryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim z wielkich nieobecnych jest Algieria. Z jednej strony od wielkości „Lisów Pustyni” zdążyliśmy się już odzwyczaić, bo w PNA nie osiągają sukcesów od lat. Z drugiej jednak, pamiętać należy, że to zaraz po Wybrzeżu Kości Słoniowej i Ghanie najwyżej notowania afrykańska reprezentacja w rankingu FIFA (obecnie trzydziesta na świecie). Dla Algierczyków dołujące są okoliczności braku awansu, w eliminacjach okazali się oni bowiem słabsi od swoich sąsiadów z zachodu, Marokańczyków i reprezentantów Republiki Środkowoafrykańskiej – 129. drużyna świata!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kP97m-AXO3w/Tw3XQWsaybI/AAAAAAAAC0E/zXhGKgdimio/s1600/Ivory-Coast-without-Drogba.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-kP97m-AXO3w/Tw3XQWsaybI/AAAAAAAAC0E/zXhGKgdimio/s400/Ivory-Coast-without-Drogba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696445779663309234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7AUURfuEK1Y/Tw3XW3Ini8I/AAAAAAAAC0Q/rq1veYyHJQY/s1600/Black-Stars-21.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-7AUURfuEK1Y/Tw3XW3Ini8I/AAAAAAAAC0Q/rq1veYyHJQY/s400/Black-Stars-21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696445891450735554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Skoro tyle kontynentalnych potęg wysypało się w kwalifikacjach, to któż w tych mistrzostwach będzie rozdawał karty? Po pierwsze Wybrzeże Kości Słoniowej, dyżurny faworyt kilku ostatnich edycji PNA. Dwa lata temu „Słonie” sensacyjnie poległy w ćwierćfinale z Algierią 2:3, wcześniej upolowały czwarte i drugie miejsce. Czy teraz w końcu nadszedł czas Didiera Drogby i spółki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż za plecami WKS-u czai się Ghana. „Czarne Gwiazdy” w grupie trafiły na Botswanę, Mali i Gwineę. Brak awansu z takiego zestawienia byłby katastrofą. Tym bardziej, że lud z zachodnich rubieży kontynentu w piłkę grać potrafi – dwa lata temu wystąpił w finale, przed czterema laty uplasował się na trzecim miejscu. Ghańczycy mają też w dorobku cztery mistrzostwa Afryki. O tym, że rządzili kiedyś na kontynencie pamięta jednak niewielu, po ostatnich z triumfów sięgnęli bowiem równo trzydzieści lat temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kolejnych pozycjach tłoczno, a drużynę, która mogłaby pokrzyżować szyki faworytom wskazać już trudniej. Niemniej jednak do grupy pościgowej zaliczyć można Senegal, Maroko, Tunezję i Angolę. Udział którejkolwiek z tych drużyn w półfinale nie byłby sensacją, choć już zwycięstwo w całym turnieju należałoby rozpatrywać w tychże kategoriach. Dalej długo, długo nic, raczej nierealne, żeby jakakolwiek inna nacja objęła futbolowe panowanie na Czarnym Lądzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7g5RfwmtRSc/Tw3YIh4OoCI/AAAAAAAAC0o/zNi_eaebNw4/s1600/abdou_razack_traore_lechia_maj11_470.jpeg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-7g5RfwmtRSc/Tw3YIh4OoCI/AAAAAAAAC0o/zNi_eaebNw4/s400/abdou_razack_traore_lechia_maj11_470.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696446744738308130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SR3CsHquonk/Tw3X9IK5ztI/AAAAAAAAC0c/QZYn0PSh6Pk/s1600/prejuce_nakoulma01.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SR3CsHquonk/Tw3X9IK5ztI/AAAAAAAAC0c/QZYn0PSh6Pk/s400/prejuce_nakoulma01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696446548858752722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Afryka, Afryka, ale i polskie akcenty można na niej znaleźć. W tegorocznej imprezie zobaczymy w akcji dwóch piłkarzy, którzy na co dzień zarabiają na chleb nad Wisłą, Prejuce Nakoulmę z Górnika Zabrze i Abdou Razacka Traore z Lechii Gdańsk. Obaj reprezentują barwy Burkina Faso i raczej swojej kadry nie zbawią, bo rywali w grupie trafili wyjątkowo ciężkich. „Ogiery” (wśród afrykańskich oryginałów przydomkowych ten przypadł nam do gustu zdecydowanie najbardziej) o awans do ćwierćfinałów bić się będą z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Angolą i Sudanem. Przekreślać szans podopiecznych Paulo Jorge Duarte na starcie też jednak nie zamierzamy. W końcu w kwalifikacjach nie ponieśli oni ani jednej porażki. I co z tego, że za rywali mieli Gambię i Namibię, a z rywalizacji jeszcze przed pierwszym meczem wycofała się Mauretania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obstawiaj Puchar Narodów Afryki u najlepszego bukmachera w sieci&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i zarabiaj (na początek dostajesz stówkę bez żadnego ryzyka):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://adserving.unibet.com/ad.aspx?pid=43031&amp;amp;bid=9325"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i na koniec słów kilka o arenach. Impreza rozgrywana będzie na czterech stadionach: dwóch czterdziestotysięcznikach gabońskich: Stade d’Angondjé w Libreville i usytuowanym we Franceville Stade de Franceville oraz dwóch sporo mniejszych obiektach w Gwinei Równikowej. Pierwszy z nich to mogący pomieścić 22 tysiące widzów Estadio de Bata, drugi to kameralny Nuevo Estadio de Malabo – mecze oglądać może na nim zaledwie 15 250 osób. Finał 12 lutego w Libreville.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Jwi6q6sp_wg/Tw3UQbi28hI/AAAAAAAACyk/z6U-XDSu7aA/s1600/Stade%2Bd%2527Angondj%25C3%25A9.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Jwi6q6sp_wg/Tw3UQbi28hI/AAAAAAAACyk/z6U-XDSu7aA/s400/Stade%2Bd%2527Angondj%25C3%25A9.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696442482430505490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qaUGUdbYuIE/Tw3UUid-XNI/AAAAAAAACyw/wmKeAZF0OhI/s1600/Stade%2Bde%2BFranceville.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qaUGUdbYuIE/Tw3UUid-XNI/AAAAAAAACyw/wmKeAZF0OhI/s400/Stade%2Bde%2BFranceville.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696442553008544978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-j9pdtkuhb6w/Tw3VIwcxp2I/AAAAAAAACzI/Rw0TGLaB0p8/s1600/Nuevo%2BEstadio%2Bde%2BMalabo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-j9pdtkuhb6w/Tw3VIwcxp2I/AAAAAAAACzI/Rw0TGLaB0p8/s400/Nuevo%2BEstadio%2Bde%2BMalabo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696443450114811746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ru4Cw_UC9gc/Tw3VE4nRvII/AAAAAAAACy8/DPo4zX8DWrs/s1600/Estadio%2Bde%2BBata.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 285px; height: 195px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ru4Cw_UC9gc/Tw3VE4nRvII/AAAAAAAACy8/DPo4zX8DWrs/s400/Estadio%2Bde%2BBata.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696443383586864258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-1669716031276433455?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G1rpoUpJphfnwCOD1m1q0swbfR8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G1rpoUpJphfnwCOD1m1q0swbfR8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G1rpoUpJphfnwCOD1m1q0swbfR8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/G1rpoUpJphfnwCOD1m1q0swbfR8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/Ei2TbgP2fMo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/1669716031276433455/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/czarny-lad-kopie-gae.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1669716031276433455?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1669716031276433455?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/Ei2TbgP2fMo/czarny-lad-kopie-gae.html" title="Czarny Ląd kopie gałę" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-0Fkxwwxjhq0/Tw3YfX4c6RI/AAAAAAAAC00/Rcs3o4aWLlU/s72-c/2012_Africa_Cup_of_Nations_logo.png" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/czarny-lad-kopie-gae.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkANRX85eSp7ImA9WhRVFEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-5280196731550402291</id><published>2012-01-13T07:51:00.002+01:00</published><updated>2012-01-13T13:46:34.121+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-13T13:46:34.121+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Najczyściejsi, czyli rzecz o fair play</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-CiKhuVVDm6g/Tw3aVYQ06wI/AAAAAAAAC1A/MYGuitNatpQ/s1600/barcelona%2Bfair%2Bplay.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 379px; height: 285px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-CiKhuVVDm6g/Tw3aVYQ06wI/AAAAAAAAC1A/MYGuitNatpQ/s400/barcelona%2Bfair%2Bplay.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696449164518681346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To że są piękni, dzieli i bogaci już wiemy. Że w cuglach wygrywają niemal każde rozgrywki, które zaszczycą swoją obecnością to też wiadomo. Ale, że Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli jest najbardziej fair grającą drużyną w Hiszpanii, nie jest już takie oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na to wychodzi, jeśli przejrzeć statystyki rankingu fair play w La Lidze z trzech ostatnich sezonów. Katalończycy przez trzy lata uzbierali na krajowym podwórku 304 karne punkty przyznawane za żółte i czerwone kartki, ale także za zachowanie kibiców na trybunach (rzucanie rac, bluzganie przyjezdnych, burdy prowadzące do zamykania obiektu) i wyprzedzili kolejne w tym zestawieniu Deportivo La Crouna o czternaście „oczek”. Podium uzupełniła Mallorca z 347 punktami. W pierwszej piątce znalazły się jeszcze Villarreal i Real Madryt. Na przeciwległym biegunie Malaga z aż 444 karnymi punktami. Niewiele lepiej wypadły Valencia i Sevilla, czyli drużyny od lat zaliczające się do ligowej czołówki, do których jednak trudno byłoby przypiąć etykietę boiskowych brutali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Najczyściej grające zespoły La Ligi z trzech ostatnich sezonów: * &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1. FC Barcelona – 304 punkty (98, 106, 100)&lt;br /&gt;2. Deportivo La Coruna – 318 punktów (102, 104, 112)&lt;br /&gt;3. Real Mallorca – 347 punktów (135, 111, 101)&lt;br /&gt;4. Villarreal CF – 359 punktów (110, 132, 117)&lt;br /&gt;5. Real Madryt – 362 punkty (148, 98, 116)&lt;br /&gt;6. UD Almeria – 372 punkty (132, 115, 125)&lt;br /&gt;7. Atletico Madryt – 392 punkty (135, 122, 134)&lt;br /&gt;8. Espanyol Barcelona – 396 punktów (134, 125, 137)&lt;br /&gt;9. Getafe FC – 399 punktów (133, 134, 132)&lt;br /&gt;10. Racing Santander – 401 punktów (164, 129, 108)&lt;br /&gt;11. Athletic Bilbao – 408 punktów (149, 134, 125)&lt;br /&gt;12. Osasuna Pampeluna – 412 punktów (148, 123, 141)&lt;br /&gt;13. Valencia CF – 426 punktów (149, 146, 131)&lt;br /&gt;14. Sevilla FC – 430 punkty (136, 147, 147)&lt;br /&gt;15. Malaga CF – 444 punkty (139, 166, 139)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* W rankingu uwzględnione zostały tylko te drużyny, które rozegrały trzy pełne sezony: 2008/09, 2009/10 i 2010/11;&lt;br /&gt;po nazwie drużyny suma karnych punktów ze wszystkich trzech sezonów; w nawiasie wyniki za każdy sezon z osobna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wziąć pod lupę bieżące rozgrywki, Barcelona potwierdza, że wyniki poprzednich sezonów nie są sumą szczęścia i przypadku. „Duma Katalonii” w rankingu fair play zajmuje bowiem drugie miejsce i jest jedyną ekipą w La Lidze, która nie została jeszcze upomniana czerwoną kartką. Niespodzianka za to na czele zestawienia – najczyściej grającym zespołem w Hiszpanii jest bowiem Malaga. Ta sama, która w poprzednich latach grała najbrutalniej i której piłkarze w dwóch ostatnich sezonach zobaczyli łącznie 239 żółtych i 17 czerwonych kartoników! Czerwoną latarnią rankingu został Espanyol. Tuż przed Katalończykami Getafe oraz tradycyjnie idące łeb w łeb … Valencia i Sevilla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;La Liga – ranking fair play sezonu 2011/12 (po siedemnastu kolejkach)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;1. Malaga CF - 33 punkty&lt;br /&gt;2. FC Barcelona - 35 punktów&lt;br /&gt;3. Osasuna Pampeluna - 48 punktów&lt;br /&gt;4. Real Madryt - 50 punktów&lt;br /&gt;5. Sporting Gijon - 52 punkty&lt;br /&gt;6. Granada CF - 53 punkty&lt;br /&gt;6. Athletic Bilbao - 53 punkty&lt;br /&gt;6. Villarreal CF - 53 punkty&lt;br /&gt;9. Real Sociedad - 56 punktów&lt;br /&gt;10. UD Levante - 59 punktów&lt;br /&gt;11. Racing Santander - 60 punktów&lt;br /&gt;12. Real Saragossa - 62 punkty&lt;br /&gt;13. Atletico Madryt - 63 punkty&lt;br /&gt;14. Real Mallorca - 64 punkty&lt;br /&gt;15. Rayo Vallecano - 66 punktów&lt;br /&gt;16. Betis Sewilla - 68 punktów&lt;br /&gt;17. Valencia CF - 69 punktów&lt;br /&gt;18. Sevilla FC - 76 punktów&lt;br /&gt;19. Getafe CF - 78 punktów&lt;br /&gt;20. Espanyol Barcelona - 87 punktów&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-5280196731550402291?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iqqLgxo1-QS83HFW2auldxqkASQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iqqLgxo1-QS83HFW2auldxqkASQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iqqLgxo1-QS83HFW2auldxqkASQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iqqLgxo1-QS83HFW2auldxqkASQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/YZH2rQ_YIHI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/5280196731550402291/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/najczysciejsi-czyli-rzecz-o-fair-play.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5280196731550402291?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/5280196731550402291?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/YZH2rQ_YIHI/najczysciejsi-czyli-rzecz-o-fair-play.html" title="Najczyściejsi, czyli rzecz o fair play" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-CiKhuVVDm6g/Tw3aVYQ06wI/AAAAAAAAC1A/MYGuitNatpQ/s72-c/barcelona%2Bfair%2Bplay.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/najczysciejsi-czyli-rzecz-o-fair-play.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUYDQHY6fCp7ImA9WhRVE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-4933465284464811157</id><published>2012-01-12T08:41:00.001+01:00</published><updated>2012-01-12T15:06:11.814+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T15:06:11.814+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Obywatele na zakręcie</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-TAroBvTy-Yc/Tw7jHt12a_I/AAAAAAAAC1M/KRFN1389y_I/s1600/MC_02.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-TAroBvTy-Yc/Tw7jHt12a_I/AAAAAAAAC1M/KRFN1389y_I/s400/MC_02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696740300374305778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Stara piłkarska prawda znów daje o sobie znać. O czym stanowi? Że nawet miliardy petrodolarów pompowane szerokim strumieniem wprost z okolic Zatoki Perskiej nie gwarantują w futbolu natychmiastowych sukcesów. Przekonują się o tym właśnie na Etihad Stadium – po świetnym początku sezonu „The Citizens” dopadła zadyszka, a zespół znalazł się na zakręcie, bo zamiast mierzyć w cztery trofea, może okazać się, że sezon zakończy z pustymi rękoma.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Start w Premiership to było marzenie. Czternaście pierwszych kolejek – dwa remisy i dwanaście zwycięstw, w tym tak okazałe jak wiktoria na Old Trafford 6:1, rozbicie na White Hart Lane Tottenhamu 5:1, czy triumf nad będącym wówczas w gazie Newcastle 3:1. Pierwsza ligowa porażka przyszła dopiero w połowie grudnia (1:2 z Chelsea), ale okazała się przełomem. Przełomem, którego fani niebieskiej części Manchesteru za nic w świecie nie mogli się spodziewać. „The Citizens” zaczęli rozsypywać się na dobre w kolejkach świąteczno-noworocznych: najpierw bezbramkowy remis z West Bromwich Albion, potem porażka z Sunderlandem, nastrojów nie poprawiło nawet za bardzo zwycięstwo nad Liverpoolem, bo niebezpiecznie szybko w tabeli zaczął zbliżać się tandem Manchester United – Tottenham Hotspur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grudniu dopełnił się też los City w Lidze Mistrzów. Podopieczni Roberto Manciniego pożegnali się z rozgrywkami już w fazie grupowej i choć powszechnie szat nie rozdzierano tłumacząc to … frycowym płaconym przez debiutanta, to powodów do zadowolenia nie było. Po losowaniu wydawało się bowiem, że „Obywatele” i Villarreal, i Napoli łykną bez specjalnego wysiłku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowy rok Man City wkroczyło w równie podłych nastrojach. W pierwszy weekend stycznia przyszła przegrana w trzeciej rundzie Pucharu Anglii z United, wczoraj kolejny cios, zadany przez Liverpool w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej. Euforia z pierwszych tygodni rozgrywek prysnęła, hegemon przepoczwarzył się w normalną drużynę z krwi i kości, ze słabościami, bolączkami i mankamentami towarzyszącymi wszystkim w Premier League. Czy to oznacza, że katarski syndykat na Wyspach upadnie jeszcze niżej? Że sezon zakończy bez żadnego trofeum?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno w to uwierzyć, ale na Etihad Stadium źle zaczęło się dziać, kiedy rozrabiać począł Carlos Tevez. Okazało się, że głupota Argentyńczyka (więcej o niej &lt;a href="http://tjaszczuk.blogspot.com/2011/11/tajemnica-szalenstwa-teveza.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pisał na swoim blogu Tomek Jaszczuk&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) wpływa na zespół bardziej niszcząco niż wszystkie szaleństwa Mario Balotelliego, czy upychanie w szatni krnąbrnych i butnych gwiazd kupowanych za dziesiątki milionów euro. „Wódz” za swoją niesubordynację względem przełożonego odsunięty został od pierwszego zespołu, a w raz z nim ulotnił się chyba dobry duch drużyny. Nie twierdzę, że Tevez jest tej ekipie niezbędny do wzbogacania klubowej gabloty z trofeami. Nie zaryzykuję tezy, że bez niego City nie osiągnie niczego wartościowego. Nie wierzę, że był dla „Obywateli” amuletem, czy choćby duszą budującą dobrą atmosferę w szatni. Nie, nie – wciąż mówimy o Tevezie: łobuziaku, dezerterze i nastawionym wyłącznie na swoją prywatę egoiście. No ale chyba coś musi być na rzeczy, skoro jego degradacja zbiegła się w czasie z kulejącą formą zespołu … Bo że City wpadło w dołek chyba nie podlega dyskusji?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-4933465284464811157?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/kIF7PzFx3oT-XPi1Yn90QI-7cuc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/kIF7PzFx3oT-XPi1Yn90QI-7cuc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/kIF7PzFx3oT-XPi1Yn90QI-7cuc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/kIF7PzFx3oT-XPi1Yn90QI-7cuc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/tJGNaHN313I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/4933465284464811157/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/obywatele-na-zakrecie.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4933465284464811157?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/4933465284464811157?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/tJGNaHN313I/obywatele-na-zakrecie.html" title="Obywatele na zakręcie" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-TAroBvTy-Yc/Tw7jHt12a_I/AAAAAAAAC1M/KRFN1389y_I/s72-c/MC_02.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/obywatele-na-zakrecie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMHQng5fyp7ImA9WhRVEUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-1097860844531880717</id><published>2012-01-10T00:01:00.004+01:00</published><updated>2012-01-10T00:07:13.627+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-10T00:07:13.627+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><title>Najskuteczniejsza drużyna w Europie</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-DxlTQa8uoh8/TwtyFqW_1hI/AAAAAAAACyY/hpZC5PMKrgQ/s1600/1469253_w2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 224px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DxlTQa8uoh8/TwtyFqW_1hI/AAAAAAAACyY/hpZC5PMKrgQ/s400/1469253_w2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695771595335783954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przewertowałem sterty ligowych tabel, zatopiłem się w słupkach statystycznych, żeby odnaleźć odpowiedź ba banalne, aczkolwiek fundamentalne pytanie: która klubowa jedenasta na Starym Kontynencie jest najskuteczniejsza w swojej lidze? Czy wgniatający w murawę rywali w La Lidze Real Madryt? Czy prężący muskuły w Premiership Manchester City? Czy grające piękną dla oka, porywające kibiców grą Montpellier? A może Bayern, albo marzący o odzyskaniu prymatu w Eredivisie PSV Eindhoven?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie wyżej wymienione jedenastki plasują się w rankingu wysoko, bardzo wysoko, bo znaleźć można je w pierwszej dziesiątce. Żadna z nich nie otwiera jednak tego zestawienia. Na pierwszym miejscu zadomowił się bowiem, a więc jakby nie patrzeć w swojej lidze jest najskuteczniejszy na skalę europejską … UE Santa Coloma z Andory!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarta drużyna andorańskiej Primera Divisió w dziesięciu ligowych meczach strzeliła trzydzieści dziewięć bramek, nie trzeba więc kończyć matematycznych studiów i sięgać po kalkulator, żeby wycałkować, że podopieczni Lluísa Miquela Aloy’a zdobywali średnio prawie cztery gole na mecz. Średnia imponująca – to fakt – ale … mocno zakłamana. Po pierwsze, ligowe rozgrywki w Andorze do najsilniejszych nie należą, więc ustrzelać można krocie choćby grało się z workiem na głowie, po drugie – Santa Coloma połowę swojego dorobku wypracowała w zaledwie dwóch meczach, wygranych po 10:0 z UE Engordany FC Rànger’s, po trzecie – prawdziwą wersyfikacją klasy zespoły są jego występy w europejskich pucharach. A Santa Coloma w kwalifikacjach Ligi Europejskiej miała okazję występować dwukrotnie i w obu przypadkach z kretesem poległa z czarnogórskim FK Mogren i węgierskim Paksi SE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dane statystyczne są więc w tym przypadku niemiłosiernym przekłamaniem, przyjąć jednak trzeba, że grupując w jeden koszyk przedstawiciela każdej ligi, którzy w swoim kraju są najskuteczniejsi, to właśnie piłkarze z Andory otwierają ranking … Egzotykę zostawiamy jednak z boku, dalsze pozycje już bardziej wiarygodnie odzwierciedlają rzeczywistość. Na kolejnych miejscach plasują się bowiem m.in. Real Madryt ze średnią 3,58 bramki na mecz, Dinamo Zagrzeb (3,0), Montpellier (2,95), PSV (2,82) czy Man City (2,8). Wszystko to drużyny, które naprawdę olśniewają Europę i w pełni zasłużenie okupują czołowe miejsca w rankingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na tle czołówki prezentuje się najskuteczniejsza polska drużyna? W Ekstraklasie w rundzie jesiennej najwięcej goli ustukał Śląsk Wrocław i właśnie podopieczni Oresta Lenczyka reprezentują nas w tym zestawieniu. Reprezentują i wypadają … raczej mizernie. W siedemnastu spotkaniach wicemistrzowie Polski zdobyli 31 goli, a wiec średnio strzelają po 1,82 bramki na mecz. To jeden z najniższych wskaźników, gorszymi legitymują się tylko najskuteczniejsze zespoły z Austrii, Cypru, Danii, Izraela, Turcji, Słowacji i San Marino. Ci ostatni zresztą są najgorsi na Starym Kontynencie – średnio raz na mecz udaje im się pokonywać bramkarza rywali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zestawienie najskuteczniejszych drużyn w swoich ligach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(każdą ligę reprezentuje tylko jeden zespół, ten, który w rozgrywkach zdobył najwięcej goli):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;UE Santa Coloma (Andora): 39 goli w 10 meczach (średnia: 3,9 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Real Madryt (Hiszpania): 61 goli w 17 meczach (średnia: 3,58 bramki na mecz)&lt;br /&gt;F91 Dudelange (Luksemburg): 42 gole w 13 meczach (średnia: 3,23 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Dinamo Zagrzeb (Chorwacja): 39 gole 13 meczach (średnia: 3,0 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Montpellier HSC (Francja) 39 gole w 19 meczach (średnia: 2,95 bramki na mecz)&lt;br /&gt;PSV Eindhoven (Holandia): 48 goli w 17 meczach (średnia: 2,82 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Manchester City (Anglia): 56 goli w 20 meczach (średnia: 2,8 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Szachtar Donieck (Ukraina): 54 gole w 20 meczach (średnia: 2,7 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FC Porto (Portugalia): 32 gole w 13 meczach (średnia: 2,66 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Bayern Monachium (Niemcy): 43 gole w 17 meczach (średnia: 2,52 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Budućnost Podgorica (Czarnogóra): 42 gole w 17 meczach (średnia: 2,47 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Valletta FC i Hibernians FC (Malta): 37 goli w 15 meczach (średnia:  2,46 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Olympiacos Pireus (Grecja): 36 gole w 15 meczach (średnia: 2,4 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Partizan Belgrad (Serbia): 36 goli w 15 meczach (średnia: 2,4 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Bangor City (Walia): 53 gole w 22 meczach (średnia: 2,40  bramki na mecz)&lt;br /&gt;Slovan Liberec, Viktoria Pilzno i FK Baumit Jablonec (Czechy): 38 gole w 16 meczach (średnia: 2,37 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Cliftonville FC (Irlandia Północna): 57 goli w 24 meczach (średnia: 2,37 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Sheriff Tiraspol (Mołdawia): 39 goli w 17 meczach (średnia: 2,29 bramki na mecz)&lt;br /&gt;NK Maribor (Słowenia): 48 goli w 21 meczach (średnia: 2,28 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FK Željezničar Sarajewo (Bośnia i Hercegowina): 33 gole w 15 meczach (średnia: 2,2 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Ludogorets Razgrad (Bułgaria): 33 gole w 15 meczach (średnia: 2,2 bramki na mecz)&lt;br /&gt;AC Milan (Włochy) 37 gole w 17 meczach (średnia: 2,17 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FC Basel (Szwajcaria): 38 goli w 18 meczach (średnia: 2,11 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Nefczi Baku (Azerbejdżan): 37 goli w 18 meczach (średnia: 2,05 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FC Zestafoni (Gruzja): 37 gole w 18 meczach (średnia: 2,05 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Debreczyn VSC (Węgry): 35 gole w 17 meczach (średnia: 2,05 bramki na mecz)&lt;br /&gt;CFR Cluj (Rumunia): 37 goli w 18 meczach (średnia: 2,05 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Vardar Skopje i FK Shkëndija (Macedonia): 31 goli w 18 meczach (średnia: 2,05 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Celtic Glasgow (Szkocja):  44 gole w 22 meczach (średnia: 2,0 bramki)&lt;br /&gt;Bylis Ballsh (Albania): 25 goli w 13 meczach (średnia: 1,92 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Zenit Sankt Petersburg (Rosja): 61 goli w 32 meczach (średnia: 1,9 bramki na mecz)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Śląsk Wrocław (Polska): 31 goli w 17 meczach (średnia: 1,82 bramki na mecz)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Austria Wiedeń (Austria): 34 gole w 19 meczach (średnia: 1,78 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Apoel Nikozja (Cypr): 25 gole w 14 meczach (średnia: 1,78 bramki na mecz)&lt;br /&gt;OB Odense (Dania): 32 gole w 18 meczach (średnia: 1,77 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Hapoel Tel Awiw i Maccabi Hajfa (Izrael): 33 gole w 19 meczach (średnia: 1,73 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Galatasaray Stambuł (Turcja): 31 goli w 18 meczach (średnia: 1,72 bramki na mecz)&lt;br /&gt;MŠK Žilina (Słowacja): 29 goli w 18 meczach (średnia: 1,61 bramki na mecz)&lt;br /&gt;AC Libertas (San Marino): 20 goli w 10 meczach (średnia: 1,0 bramka)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W związku z tym, że część lig na naszym kontynencie preferuje granie systemem wiosna-jesień, ich przedstawicieli nie mogliśmy wrzucić do jednego worka z pozostałymi drużynami, wyniki byłyby bowiem nieobiektywne (jak porównać zespoły, które ligę skończyły z tymi, które są dopiero na półmetku?). Dlatego dla dwunastu lig stworzyliśmy oddzielny ranking, obejmujący cały sezon 2011. Wychodzi z niego, że najskuteczniejszą drużynę z tego segmentu mają w Estonii – tamtejszy JK Narva Trans w 36 meczach zdobył bowiem 107 goli. Kolejne miejsca dla bramkostrzelnych ekip z Finlandii i Wysp Owczych, ostatnie okupuje przedstawiciel armeńskiej Premier League.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ligi grające systemem wiosna-jesień, w których pod analizę braliśmy cały (zakończony) sezon 2011&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;JK Narva Trans (Estonia): 107 goli w 36 meczach (średnia: 2,97 bramki na mecz)&lt;br /&gt;HJK Helsinki (Finlandia): 86 goli w 33 meczach (średnia: 2,61 bramki na mecz)&lt;br /&gt;EB/Streymur (Wyspy Owcze): 66 goli w 27 meczach (średnia: 2,44 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FK Ventspils (Łotwa): 75 goli w 32 meczach (średnia: 2,34 bramki na mecz)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Rosenborg Trondheim (Norwegia): 69 goli w 30 meczach (średnia: 2,3 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Fimleikafélag Hafnarfjarðar (Islandia): 48 goli w 22 meczach (średnia: 2,18 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FK Sūduva Marijampolė (Litwa): 70 goli w 33 meczach (średnia: 2,12 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Sligo Rovers (Irlandia): 73 gole w 36 meczach (średnia: 2,02 bramki na mecz)&lt;br /&gt;Helsingborgs IF (Szwecja): 55 goli w 30 meczach (średnia: 1,83 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FC Aktobe (Kazachstan): 53 gole w 32 meczach (średnia: 1,65 bramki na mecz)&lt;br /&gt;BATE Borysów (Białoruś): 53 gole w 33 meczach (średnia: 1,61 bramki na mecz)&lt;br /&gt;FC Banants (Armenia): 42 gole w 28 meczach (średnia: 1,5 bramki na mecz)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-1097860844531880717?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WFGQ9AtNLMV6g5x_HD-DMm97IFc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WFGQ9AtNLMV6g5x_HD-DMm97IFc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WFGQ9AtNLMV6g5x_HD-DMm97IFc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/WFGQ9AtNLMV6g5x_HD-DMm97IFc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/Ktr4Ic5K33Y" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/1097860844531880717/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/najskuteczniejsza-druzyna-w-europie.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1097860844531880717?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1097860844531880717?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/Ktr4Ic5K33Y/najskuteczniejsza-druzyna-w-europie.html" title="Najskuteczniejsza drużyna w Europie" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-DxlTQa8uoh8/TwtyFqW_1hI/AAAAAAAACyY/hpZC5PMKrgQ/s72-c/1469253_w2.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/najskuteczniejsza-druzyna-w-europie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkANRXw7fSp7ImA9WhRVE0g.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-8170315781019053149</id><published>2012-01-03T20:39:00.007+01:00</published><updated>2012-01-12T08:53:14.205+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T08:53:14.205+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Konkurs" /><title>Bitwy o Manchester odsłona trzecia</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CgFAyDn8DgQ/TwNZssnPqhI/AAAAAAAACs4/M0JKzTgfZj8/s1600/derby%2BManchester.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CgFAyDn8DgQ/TwNZssnPqhI/AAAAAAAACs4/M0JKzTgfZj8/s400/derby%2BManchester.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693492978351319570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tylko na Wyspach krajowy puchar cieszy się takim prestiżem, że mecze, nawet tych najwcześniejszych rund, nie są upychane we wtorki i środy, ale rozgrywane są w weekend. Rozgrywki zawiesza Premier League i wszystkie inne ligi, a oczy kibiców zwrócone są prowincjonalne często boiska, na których toczy się walka o splendor, chwałę i niemałe pieniądze w FA Cup. Najstarsze pucharowe rozgrywki świata (ich początek datuje się na rok 1871 – wygrana w finale Wanderers FC nad Royal Engineers 1:0) są dla Anglików czymś tak wyjątkowym, że gdyby mogli, ich triumfatora umieściliby w elitarnej Lidze Mistrzów. Dla nich między ligą i pucharem stoi bowiem znak równości, a jeśli zwyciężyłeś w FA Cup znaczy jedno – jesteś naprawdę dobrym sukinsynem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W najbliższą sobotę i niedzielę w Królestwie rozegrane zostaną spotkania trzeciej rundy. Na pierwszy plan wysuwa się w nich oczywiście bój o Manchester, czyli derbowe starcie City z United. Ponieważ w Pucharze Anglii nie ma rozstawień, faworyci często wpadają na siebie już we wczesnych fazach. Nie inaczej jest i w tym przypadku, w niedzielne popołudnie jedna z manchesterskich potęg wypadnie za burtę, druga z miejsca stanie się faworytem całych rozgrywek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedzielne spotkanie będzie trzecią konfrontacją obu drużyn w bieżącym sezonie. Zaczęło się w sierpniu od meczu o Tarczę Wspólny, tradycyjnie rozpoczynającego piłkarski sezon na Wyspach. Faworytem było United, do przerwy „Czerwone Diabły” przegrywały jednak 0:2. Nie wiadomo jak mocno w szatni suszarkę włączył sir Alex Ferguson, ale sprawdzona terapia zadziała i tym razem, jego podopieczni w drugiej odsłonie gryźli każdy centymetr boiska, doprowadzili do wyrównania, a w doliczonym czasie gry zadali decydujący cios. Gola na wagę trofeum zdobył portugalski skrzydłowy, Nani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa i pół miesiąca później doszło do rewanżu w lidze. Na Old Trafford znów górą miało być United. I znów zaczęło się niespodziewanie, bo „Obywatele” do przerwy prowadzili 1:0. Dwie minuty po zmianie stron głupią czerwoną kartkę zarobił jednak Jonny Evans, a sytuacja tak natchnęła gości, że Davida de Geę pokonali jeszcze pięciokrotnie! W sumie po dwa trafienia w tym meczu zaliczyli Mario Balotelli i Edin Dżeko, po razie United ukłuli Sergio Aguero i David Silva. Skończyło się na 6:1, co był największą wiktorią „The Citizens” w Teatrze Marzeń od osiemdziesięciu pięciu lat! Szkot pieklił się po meczu i wściekał, bo co jak co, ale porażka z wyśmiewanym przez niego od lat rywalem dotknąć musiała go aż do szpiku kości. Takiego pogromu nie spodziewał się nikt, nawet opiekun gości, Roberto Mancini. Na pomeczowych konferencjach i w wywiadach częściej używał słowa „nieprawdopodobne” niż „cieszę się” albo „zostaliśmy liderem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę „Czerwone Diabły” mają niepowtarzalną okazję na rewanż. Sęk w tym, że prawdopodobnie nie będą umiały jej wykorzystać. United – mimo że w lidze zajmują drugie miejsce – w tym sezonie zawodzą na wszystkich frontach. W Pucharze Ligi Angielskiej odpadli z drugoligowym średniakiem Crystal Palace, z Champions League pożegnali się po fazie grupowej po kompromitującej wpadce z Basel. Wprawdzie w Premier League gromili Wolverhampton (4:1), Fulham (5:0) i Wigan (5:0), w ostatni weekend znów jednak przytrafiła im się wpadka, bo jak inaczej nazwać domową przegraną z wyściełającym dno tabeli Blackburn? W normalnych okolicznościach City byłoby zdecydowanym faworytem. Ale okoliczności nie są normalne, bo „Obywatele” w grudniu polegli z Chelsea i Sunderlandem oraz  bezbramkowo zremisowali z WBA. Dali dogonić się lokalnemu rywalowi i choć wciąż prowadzą w tabeli angielskiej ekstraklasy, to liderowanie zawdzięczają tylko lepszej różnicy goli. Choć gwoli sprawiedliwości dostrzec trzeba, że od początku sezonu nie spadli w tabeli niżej niż drugie miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko na swoich śmieciach będą chcieli utrzeć nosa buńczucznym rywalom. Powtórki z października z Old Trafford pewnie nie będzie, ale wygrana jest całkiem realna. Za gospodarzami przemawiają liczby: w tym sezonie w lidze grali na Etihad Stadium dziesięciokrotnie i zdobyli komplet punktów. Tylko Arsenal z Wojciechem Szczęsnym w bramce stracił tu jednego gola, każdemu innemu przeciwnikowi podopieczni Roberto Manciniego strzelali przynajmniej dwie bramki. City zakwalifikowało się też do półfinału Pucharu Ligi Angielskiej i sen z powiek kibicom spędza tylko przedwczesne odpadnięcie z Champions League.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedzielne spotkanie będzie 161. derbami Manchesteru w historii. Lepszym bilansem dotychczasowych meczów legitymują się United – wygrali 66 z nich, City było górą w 44 grach, 50 razy wynik pozostał nierozstrzygnięty. W Pucharze Anglii zespoły te mierzyły się zaledwie siedem razy (cztery zwycięstwa Utd, przy trzech porażkach), po raz ostatni w ubiegłorocznym półfinale wygranym przez „The Citizens” 1:0.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://sportklub.pl/"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 84px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X3_C9iqjTD0/TrP0tIwc8iI/AAAAAAAACJ0/Ju1kE7J4m-U/s400/Sportklub_logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671145412071584290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Najbliższe derby, podobnie jak całe rozgrywki Pucharu Anglii i Pucharu Ligi Angielskiej, transmituje Sportklub. Początek niedzielnego meczu już od godz. 13.30.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żeby sam mecz dał jeszcze więcej emocji wspólnie ze Sportklubem przygotowaliśmy konkurs.&lt;/span&gt; Aby zagrać (wygrać) &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;wystarczy zostać facebookowym fanem Na spalonym&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://www.facebook.com/naspalonym"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;i Sportklubu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://www.facebook.com/SportklubPL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;oraz trafnie wytypować wynik derbów i strzelców bramek&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;.&lt;/span&gt; Na zwycięzcę czeka pendrive 4GB w kształcie opaski na rękę! (jak wygląda, widać na zdjęciu poniżej). Swoje typy wpisujecie w komentarzach pod tym artykułem (jedna osoba jeden wpis). Nie trzeba się logować, można pisać jako Anonim, podać należy jednak przynajmniej swoje imię albo pseudonim, celem łatwego zweryfikowania zwycięzcy. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na typy czekamy do niedzieli 8 stycznia do godz. 13.00&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Zwycięzca konkursu ma siedem dni (od daty ogłoszenia wyników), aby skontaktować się z organizatorem i podać swoje pełne dane osobowe, na które wysłana ma być nagroda. Jeśli nie uczyni tego we wskazanym terminie, nagroda przepada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ib9kLCUG2t8/TumygRr7LvI/AAAAAAAACYg/s8QsFdIgytM/s1600/pendrive_sportklub.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ib9kLCUG2t8/TumygRr7LvI/AAAAAAAACYg/s8QsFdIgytM/s400/pendrive_sportklub.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686272272105156338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No i na koniec, nieśmiertelne hasło "Na spalonym": Niech wygra lepszy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8MAiwu0b9UE/TwScjmsGZmI/AAAAAAAACtQ/MFmK47LP-bA/s1600/Man%2BCity%2Bgirl.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 415px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8MAiwu0b9UE/TwScjmsGZmI/AAAAAAAACtQ/MFmK47LP-bA/s400/Man%2BCity%2Bgirl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693847964398020194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-y-4K2J_mRRs/TwScgfRbN7I/AAAAAAAACtE/3Lt98bvpfpg/s1600/man-utd_girl_fan.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 415px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-y-4K2J_mRRs/TwScgfRbN7I/AAAAAAAACtE/3Lt98bvpfpg/s400/man-utd_girl_fan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693847910867482546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-8170315781019053149?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/T7LIdM6sbFeKLfDwSRQOINIGDbc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/T7LIdM6sbFeKLfDwSRQOINIGDbc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/T7LIdM6sbFeKLfDwSRQOINIGDbc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/T7LIdM6sbFeKLfDwSRQOINIGDbc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/FVPZD1MQJV0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/8170315781019053149/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/bitwy-o-manchester-odsona-trzecia.html#comment-form" title="Komentarze (83)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8170315781019053149?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/8170315781019053149?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/FVPZD1MQJV0/bitwy-o-manchester-odsona-trzecia.html" title="Bitwy o Manchester odsłona trzecia" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-CgFAyDn8DgQ/TwNZssnPqhI/AAAAAAAACs4/M0JKzTgfZj8/s72-c/derby%2BManchester.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>83</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/bitwy-o-manchester-odsona-trzecia.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0YBRHw-fip7ImA9WhRWFU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-7811874059887844236</id><published>2012-01-02T22:15:00.004+01:00</published><updated>2012-01-02T22:19:15.256+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-02T22:19:15.256+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Z innych aren" /><title>Niezwykłe przygody Rafy i Rogera</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-TP_I7Au4DsU/TwIfOmMqcsI/AAAAAAAACss/rdwn07Jf1mk/s1600/nadalMOS0107_468x317.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 271px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-TP_I7Au4DsU/TwIfOmMqcsI/AAAAAAAACss/rdwn07Jf1mk/s400/nadalMOS0107_468x317.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693147214582018754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na oryginalny sposób promocji wpadli organizatorzy rozpoczynającego się dziś w Dausze turnieju rangi ATP 250 Series, Qatar ExxonMobil Open. Do udziału w pokazowym meczu zaprosili bezsprzecznie dwóch najlepszych tenisistów dekady, Rafaela Nadala i Rogera Federera. O to, żeby nie było to kolejne odbębnienie pańszczyzny, sypiący petrodolarami jak Kaczyński przedwyborczymi opiniami Katarczycy zadbali specjalnie zaaranżowaną scenerią. Wymyślili sobie bowiem, żeby mecz odbył się … przy świecach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakże romantycznie musiało być na korcie, skoro oprócz głównych bohaterów wieczoru znalazło się na nim cztery tysiące świec. Spotkanie rozegrano przy zachodzącym słońcu, w nowo wybudowanym amfiteatrze, a świece wyznaczały m.in. linie kortu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ocUKfHHvnBY/TwIenKxIs3I/AAAAAAAACsI/37pMq1lZJV0/s1600/nadal_Federer.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 515px; height: 343px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ocUKfHHvnBY/TwIenKxIs3I/AAAAAAAACsI/37pMq1lZJV0/s400/nadal_Federer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693146537203905394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Równie efektowne otwarcie Qatar ExxonMobil Open szejkowie sprezentowali kibicom w zeszłorocznej odsłonie turnieju. Wówczas to Nadal i Federer rywalizowali w pokazówce na … wodzie. Tak, tak, specjalny kort wybudowany został na wodach zatoki w pobliżu Dauchy i choć bezpośrednio spotkania nie mogło oglądać zbyt dużo widzów, zdjęcia z meczu obiegły świat i stały się hitem tenisowych portali.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HjkzfwwmtM0/TwIeuSgV0SI/AAAAAAAACsU/goPyZpd0OtM/s1600/nadal_federer_water.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 515px; height: 308px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-HjkzfwwmtM0/TwIeuSgV0SI/AAAAAAAACsU/goPyZpd0OtM/s400/nadal_federer_water.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693146659540029730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Doświadczenia ze stolicy Kataru to zresztą niejedyne eksperymenty z udziałem Hiszpana i Szwajcara. W 2007 roku na Majorce zagrali oni pokazowe spotkanie na korcie, którego jedna połowa wyłożona była trawą, a druga ceglaną mączką. Wiadomo, że pierwsza nawierzchnia preferowała grającego ultraofensywny, szybki i agresywny tenis spod siatki Federera, glina była domeną defensywnego, walącego spod końcowej linii jak z armaty Nadala. Organizatorzy chcieli porównać, który z nich wygra, jeśli mecz równocześnie rozgrywany będzie na … obu nawierzchniach. Ostatecznie zwyciężył Rafa 7/5, 4/6, 7/6 (12/10), choć akurat sam wynik był w tym meczu sprawą drugorzędną.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NP4Cfm61rEY/TwIe_RLoG7I/AAAAAAAACsg/dc7syE0Yky8/s1600/nadal_federer_clay_grass.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 515px; height: 235px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NP4Cfm61rEY/TwIe_RLoG7I/AAAAAAAACsg/dc7syE0Yky8/s400/nadal_federer_clay_grass.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693146951242488754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Swoją drogą ciekawe w jakich jeszcze dziwnych miejscach i okolicznościach Nadal i Federer walczyć będą ze sobą w meczu promocyjnym? Macie jakieś sugestie? Może co ciekawsze z nich podeśle się do katarskich szejków …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-7811874059887844236?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F9KW5B45KIEFcyazvvVIc4xJH7I/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F9KW5B45KIEFcyazvvVIc4xJH7I/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F9KW5B45KIEFcyazvvVIc4xJH7I/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F9KW5B45KIEFcyazvvVIc4xJH7I/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/LsmOI-KKc6U" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/7811874059887844236/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/niezwyke-przygody-rafy-i-rogera.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/7811874059887844236?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/7811874059887844236?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/LsmOI-KKc6U/niezwyke-przygody-rafy-i-rogera.html" title="Niezwykłe przygody Rafy i Rogera" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-TP_I7Au4DsU/TwIfOmMqcsI/AAAAAAAACss/rdwn07Jf1mk/s72-c/nadalMOS0107_468x317.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2012/01/niezwyke-przygody-rafy-i-rogera.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkICQXwyfSp7ImA9WhRWEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-6731511262346591045</id><published>2011-12-30T08:34:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T13:36:00.295+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-30T13:36:00.295+01:00</app:edited><title>2012</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-qEEKeBKw_t0/Tv2v-s0HQ6I/AAAAAAAACr8/LP3dzatkdTA/s1600/szklana-kula_wrozba.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 296px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qEEKeBKw_t0/Tv2v-s0HQ6I/AAAAAAAACr8/LP3dzatkdTA/s400/szklana-kula_wrozba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691898995782665122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj odgrażałem się, że broni nie składam i mimo kiepskich prognoz na 2011 rok, znów zabawię się w Nostradamusa i spróbuję przewidzieć losy najważniejszych futbolowych wydarzeń na nadchodzące dwanaście miesięcy. Obietnica podziałać musiała na moją podświadomość, bo grzecznie spać się położyłem, myślałem, że do rana dokimam, tymczasem o brzasku zerwałem się z krzykiem, z plecami zlanymi potem i lękiem w oczach. Czem prędzej w metalowe naczynie wody nalałem i zerknąłem. Patrzyłem długo, a kolejne obrazy przesuwały się powolutku, mozolnie, bez pośpiechu. Co zobaczyłem chciałem w centurie spisać, ale nie do wszystkich wyrazów rym umiałem znaleźć, więc wybaczcie, że posłużę się prostacką – jak na te okoliczności – prozą. Z obrazów wyczytałem odpowiedzi na siedem frapujących kibiców pytań. Poniżej przedstawiam wam je naprędce, żebyście i wy wiedzieli już dzisiaj, czy Polacy wyjdą z grupy na Euro, ile goli w Bundeslidze strzeli Robert Lewandowski i kto zostanie w maju mistrzem Polski. Enjoy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy Polacy wyjdą na Euro z grupy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Pytanie fundamentalne, wszystkie inne odsuwające w cień, spychające je na margines, wrzucające w czeluść. Czy wybrańcy Smudy przeskoczą pierwszą grupową rundę i kicną do fazy pucharowej? Okoliczności nam sprzyjały, bo na losowaniu w Kijowie trafiliśmy szóstkę w Totka: Grecja, Czechy i Rosja to z każdego koszyka rywale wymarzeni, lepszych nie można było sobie wyśnić. Los oszczędził nam zimnokrwistych, draniowatych Skandynawów, nie skojarzył nas z Włochami, Anglikami, Francuzami i Holendrami, teraz już w nogach kadrowiczów, czy zdołają ten splot okoliczności przekuć w sukces. Każdy rywal jest w naszym zasięgu, ale i od każdego można dostać solidny łomot. Hurraoptymistą nie jestem, bo wiem jak kończyły się nasze przymiarki do mundiali w 2002 i 2006 oraz do Euro 2008 (wtedy też mieliśmy „grupy marzeń”), ale w takiej sytuacji jak teraz, w awans do kolejnej rundy nie wierzyć … nie wypada. Wrodzone pokłady patriotyzmu, poparte nutką ułańskiej fantazji i husarskimi zdolnościami Roberta Lewandowskiego każą mi to wydukać: Tak, na domowym Euro z grupy wyjdziemy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto zostanie mistrzem Europy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Bez dwóch zdań – Niemcy! Podopieczni Joachima Löwa eliminacje Euro 2012 przeszli jak burza (odnieśli w nich komplet zwycięstw), w grach towarzyskich w świetnym stylu pokonali Brazylię (wynik 3:2 nie odzwierciedla ich całkowitej dominacji), upokorzyli Holandię i tylko w meczach ze współgospodarzami Euro grali na pół gwizdka. Nasi zachodni sąsiedzi są na obecną chwilę nie tylko najlepszą, ale i najładniej prezentującą się wizualnie reprezentacją na Starym Kontynencie. Tracą rzadko, nacierają z impetem, strzelają mnóstwo goli, właściwe brak w ich szeregach słabych punktów. Rywale do złota na polsko-ukraińskim czempionacie? Na pewno Hiszpania. Sprawiająca wrażenie wypalonej, ale wciąż szalenie niebezpieczna. Na pewno Holandia – o ile znów nie dojdzie w drużynie do kłótni i podziałów. Na pewno Włosi. Odradzający się po latach kryzysu, solidni, z żelazną defensywą, którą potrafią uprzykrzyć życie każdemu przeciwnikowi. Innych kandydatów nie widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak daleko zajdą na wiosnę w pucharach polskie drużyny?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Legia niedaleko – rozbije się już na pierwszej przeszkodzie, Sportingu Lizbona. Portugalczycy to jednak inna bajka, inny świat. Podopieczni Macieja Skorży choćby nie wiem jak solidnie zaprezentowali się w dwumeczu, po prostu nie mają szans. Musiałby im się dwa razy z rzędu trafić dzień konia, a Portugalczykom wieczory nieudolności – wtedy może wynik oscylowałby w okolicach remisu. W innym przypadku (czytaj: w każdym normalnym przypadku) legioniści odpadną. Podobny los, niestety, stanie się udziałem krakowskiej Wisły. Na Reymonta cieszą się, bo „Biała Gwiazda” trafiła w losowaniu na Standard Liege. No tak, piąta drużyna ligi belgijskiej, gwiazd większych nie widać, teoretycznie w zasięgu  krakowian. Teoretycznie … Pamiętajcie w jakich okolicznościach Wisła znalazła się w 1/16 finału, dwa cuda w jednej edycji rozgrywek to trochę za dużo, dlatego pierwsza wiosenna przeszkoda okaże się ostatnią. I dla mistrza Polski i dla zdobywcy krajowego pucharu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto na finiszu sezonu 2011/12 cieszył się będzie z mistrzostwa kraju?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na Śląsk albo Legię. W obwodzie pozostają ewentualnie Polonia, Lech i Wisła. Ci ostatni do wrocławian tracą jednak już dziesięć punktów, zniwelowanie takiej różnicy wydaje się więc niemożliwe. „Kolejorzowi” na sukces większych szans też nie daję, bolączką Lechitów jest Jose Marii Bakero, trener, który bynajmniej nie jest skazany na sukces. Polonia? No może … jeśli Jacek Zieliński spokojnie przepracuje zimę i nie zostanie sczyszczony po pierwszym niepowodzeniu ma szansę na podium. Ale raczej nie na jego najwyższy stopień. Drogą eliminacji zostają więc Śląsk i Legia. Za wrocławianami przemawia prowadzenie w tabeli i cztery punkty handicapu oraz … nieobecność w europejskich pucharach. Za Legią ładna dla oka gra oraz mocniejsza, zgrywająca się z każdym meczem kadra. Jeśli piłkarzom ze stolicy nie będą się przytrafiać wpadki takie jak z Podbeskidziem czy Koroną, 6 maja cieszyć się będą z mistrzostwa. Obstawiam, że są już na tyle dojrzałą drużyną, że w końcu tytuł uda im się wywalczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto w czterech najsilniejszych ligach Starego Kontynentu (Hiszpania, Anglia, Włochy, Niemcy) zdoła obronić mistrzostwo?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wyobraźcie sobie, że  nikt! W Hiszpanii Real w końcu przełamie dominację Barcelony. Nawet jeśli 22 kwietnia przegra na Camp Nou drugie w sezonie El Clasico i tak sięgnie po tytuł. Barcelonie na pewno powinie się gdzieś noga, przytrafią się jej ze dwa słabsze mecze, które „Królewscy” skrzętnie wykorzystają. Jose Mourinho zbudował w Madrycie bardzo szeroką kadrę, pozwalającą mu na nieograniczone wręcz manewry rotacyjne i to jest jego przewaga nad odwiecznym rywalem z Katalonii. Poza tym „The Special One” zawsze w drugim roku pracy w jednym klubie ma najlepsze wyniki …&lt;br /&gt;We Włoszech mistrzostwa nie obroni też Milan. Do końca sezonu walczył będzie zaciekle o scudetto, ale polegnie kosztem Juventusu. W Turynie po latach posuchy nadchodzą lepsze czasy. „Stara Dama” w końcu ostatecznie podniesie się po aferze Calciopoli i zasiądzie na tronie. Do końca sezonu tradycyjnie niebezpieczne będzie Udinese, rezon z początku rozgrywek straci raczej Lazio, z kryzysu nie wygrzebią się ani Inter, ani Roma.&lt;br /&gt;Borussia z naszymi trzema muszkieterami też spadnie z piedestału. Strąci ją, rzecz jasna Bayern, który w ostatnich latach po sezonie słabszym (czyli każdym niemistrzowskim) wraca na tron. Bawarczycy wprawdzie konkurencji na kolana nie rzucają, u siebie z BVB przerżnęli w słabym stylu, ale kandydatem do „majstra” są najpoważniejszym. Po jesieni nad Borussią i Schalke mają trzy „oczka” przewagi, nad drugą Borussią, tą z Mönchengladbach, cztery, reszta drużyn o tytule może zapomnieć. Monachijczycy po mistrzostwo nie sięgną tylko wtedy, gdy daleko zajdą w Lidze Mistrzów – gra na dwóch frontach może wówczas odbić im się czkawką.&lt;br /&gt;No i na koniec Wyspy Brytyjskie. Mistrzostwo zostanie w Manchesterze. Ale nie na Old Trafford tylko pobliskim Etihad Stadium. Wprawdzie City nie porywa już tak, jak w pierwszej części sezonu, mimo wszystko lepszą różnicą goli wyprzedza „Czerwone Diabły” w tabeli. I w zanadrzu ma jeszcze rewanż z podopiecznymi Aleksa Fergusona przed swoją publicznością. Rewanż, bo pamiętacie jak skończyła się ich ostatnia wyprawa do „Teatru Marzeń”? No właśnie, to 6:1 ciągle działa na wyobraźnię. Reszta stawki? Chelsea? Tottenham? Arsenal? Liverpool? Nie w tym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto wygra Ligę Mistrzów?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Barcelona. Podopieczni Pepa Guardioli zostaną pierwszą w historii drużyną, która w zreformowanej Champions League obroni tytuł. Na maraton w Primera Division nie zawsze chce im się już sprężać, na magiczne wieczory w Lidze Mistrzów szykują się jednak ze zdwojoną siłą. W 1/8 finału po Bayerze przejadą się bez większego wysiłku, nie spodziewam się zresztą, żeby w kolejnych rundach ktokolwiek był w stanie zatrzymać kataloński walec. Jednego naturalnego kandydata mają w kraju. I to chyba jedyny team, który realnie mógłby pobić Barcę. Po ostatnich niepowodzeniach we wszelkiego rodzaju Gran Derbi Real popadł jednak w iście barcelońską traumę. A jeśli nie „Królewscy”, to nikt inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy Robert Lewandowski przekroczy w sezonie 2011/12 magiczną barierę dwudziestu bramek strzelonych w Bundeslidze?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Polskim akcentem zaczęliśmy, to i czymś rodzimym należałoby skończyć. 2011 rok (przynajmniej w kraju nad Wisłą) bez wątpienia należał do napastnika Borussii Dortmund. O „Lewym” mówiło się najczęściej i najlepiej, jego nazwisko odmieniano się na wszelkie możliwe sposoby i w różnorakich konfiguracjach. Czy podobnie będzie w 2012? Życzylibyśmy sobie, żeby tak było, bo wówczas oznaczałoby to, że Lewandowski na Euro pociągnął w dobrą stronę reprezentacyjny wózek. Zanim jednak mistrzostwa kontynentu, sezon w Bundeslidze musi się skończyć. Sezon już niezwykle dla Polaka udany. Lewandowski jesienią zdobył dwanaście bramek, dołożył do tego cztery asysty i stał się niekwestionowaną gwiazdą mistrzów Niemiec. Jeśli wiosną utrzyma formę, dwadzieścia ligowych trafień skompletuje bez problemu. Wierzę, że utrzyma. Bo niby czemu nie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-6731511262346591045?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9zmbEvrFs5XZphJ7KeG_TypNnfA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9zmbEvrFs5XZphJ7KeG_TypNnfA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9zmbEvrFs5XZphJ7KeG_TypNnfA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/9zmbEvrFs5XZphJ7KeG_TypNnfA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/XlQZZyy2JDU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/6731511262346591045/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/12/2012.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6731511262346591045?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/6731511262346591045?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/XlQZZyy2JDU/2012.html" title="2012" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-qEEKeBKw_t0/Tv2v-s0HQ6I/AAAAAAAACr8/LP3dzatkdTA/s72-c/szklana-kula_wrozba.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/12/2012.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEQFRXk6eSp7ImA9WhRWEUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2227014235489477092.post-1303410814215051279</id><published>2011-12-29T19:10:00.000+01:00</published><updated>2011-12-29T19:11:54.711+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-29T19:11:54.711+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Echa europejskich stadionów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tak w Polsce kopią" /><title>Dupa, nie jasnowidz</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ewyh_yprJ3Q/TsDCmipWgMI/AAAAAAAACNU/_yOp0UTvGX4/s1600/grigorij_rasputin.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 293px; height: 299px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ewyh_yprJ3Q/TsDCmipWgMI/AAAAAAAACNU/_yOp0UTvGX4/s400/grigorij_rasputin.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674749497877889218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Poszarżowałem równo rok temu i zamiast jak każdy szanujący się bloger podsumować ostatnie dwanaście miesięcy, porwałem się z motyką na słońce i zabawiłem w jasnowidza. Sam sobie zadałem pięć pytań, sam sobie na nie odpowiedziałem (pytania i odpowiedzi &lt;a href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/01/2011.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;). Niestety, przyszedł czas rozliczeń … Co z tego wyszło? Szczegóły poniżej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostrzegam, zanim wgłębicie się w lekturę, muszę uderzyć się w piersi i obwieścić całemu światu, że drugim Nostradamusem nie będę. Ba, nawet na Rasputina zadatków nie mam …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dzień dobry zapytałem się, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kto w sezonie 2010/11 zostanie mistrzem kraju w czterech najsilniejszych europejskich ligach&lt;/span&gt;? I tu poszło mi najlepiej. W Niemczech namaściłem Borussię, a ta w cuglach wygrała Bundesligę, we Włoszech wymyśliłem sobie mistrzowski Milan i podopieczni Massimiliano Allegriego nie zawiedli, w Hiszpanii tytuł obronić miała Barcelona i również stanęła na wysokości zadania. Plama tylko w Premier League. Typowałem Chelsea, mistrzem został Manchester. Choć niewiele brakowało, żeby wyszło na moje, bo szaleńczy pościg „The Blues” w drugiej części sezonu nieomal nie skończył się powodzeniem. Reasumując, trzy trafione przy jednym pudle – śmiało mogę postawić sobie plusa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i tyle dobrego …  Pytanie 2: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak daleko w Lidze Europejskiej zajdzie na wiosnę Lech Poznań&lt;/span&gt;? No cóż, zaufanie do naszej rodzimej piłki po raz kolejny wpuściło mnie w maliny. W mojej wizji „Kolejorz” w 1/16 finału miał rozprawić się ze Sportingiem Braga i dopiero kolejna przeszkoda, Liverpool, miała się okazać tą nie do przeskoczenia. Poznaniacy Portugalczykom nie dali jednak rady, a domowe zwycięstwo 1:0 okazało się skromnym dodatkiem do całej pucharowej przygody. Jak się okazało wiele tygodni później, Lechici nie przegrali jednak z zespołem przypadkowym – opromieniona wyeliminowaniem Polaków Braga w kolejnych rundach rozprawiła się z Liverpoolem, Dynamem Kijów i Benficą, a zatrzymana została przed Porto dopiero w finale.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto wygra Ligę Mistrzów&lt;/span&gt;? – brzmiało pytanie numer 3. Wytypowałem Real, a na ich największych rywali namaściłem Barcelonę. No i niewiele brakowało, żeby się sprawdziło, bo przecież „Królewscy” trofeum nie zdobyli właściwie tylko dlatego, że na ich drodze znów pojawili się kosmiczni Katalończycy. Tak czy owak, minus za nieprawidłową prognozę. Drugi. Nie ostatni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przewidywaniach nie mogło oczywiście zabraknąć naszej kochanej reprezentacji, a konkretnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pozycji, na jakiej w rankingu FIFA wylądują  prowadzone przez Franciszka Smudę „Orły” 31 grudnia 2011 roku&lt;/span&gt;. Nie oszczędziłem naszych i po całości pojechałem im, że spadną w okolicę miejsca osiemdziesiątego szóstego. Podstawy do tego, by sądzić, że wylądują tak nisko były zasadne. Rok 2010 zamykali na miejscu numer 73 (najniższym w historii!), a mając w perspektywie najlichszej punktowane mecze towarzyskie, nie należało spodziewać się cudów. Tymczasem w minionych dwunastu miesiącach reprezentacja wcale nie kulała, ba! zamiast pikować, wystrzeliła w górę i zanotowała stratosferyczny skok na miejsce numer sześćdziesiąt sześć. Teraz już tylko pozostaje gonić wielkich futbolowego świata, którzy osadzili się w notowaniu przed nami: Kostarykę, Libię, Burkina Faso, Sierra Leone, Republikę Zielonego Przylądka, Panamę, Armenię, Iran … Dobra, śmiać się można, ale na moim koncie kolejne pudło …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i na koniec: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Która drużyna w sezonie 2010/11 zostanie mistrzem Polski&lt;/span&gt;? Prowadzącą wówczas w tabeli Jagiellonię przekreśliłem w przedbiegach, Wiśle i Lechowi też nie dawałem większych szans, kreowałem Legię, bo wydawało mi się, że potencjałem dysponuje największy, a solidnie przepracowana pod okiem Macieja Skorży zima musi zaprocentować. Legioniści w ziemie pocić jednak się nie chcieli, a wiosną prezentowali się na boiskach niczym procesja w Boże Ciało – powoli, ociężale i dostojnie. Zaskoczyła za to Wisła. Robert Maaskant szybko poukładał zrewolucjonizowany zespół, Brożków i Pawełków zastąpił sprowadzonym przez Stana Valckksa zaciągiem cudzoziemców, w oka mgnieniu łyknął „Jagę”, a potem … było już z górki. Jakby tego było mało w wakacje jego podopieczni całkiem nieźle radzili sobie w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i ledwie pięciu minut zabrakło im, żeby w końcu znaleźć się w upragnionym piłkarskim raju. Na Wyspie Afrodyty jednak polegli, drużyna posypała się psychicznie, jęła przegrywać z ligowymi słabeuszami, a Maaskant stracił robotę. No, a że miał wiosną zryw, to ja straciłem plusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się czarować, licho poszło … Na pięć zagadnień tylko w jednym dobra odpowiedź. Wychodzi na to, że na piłce się nie znam, a rozeznania nie mam ani w futbolu krajowym, ani w tym w międzynarodowym wydaniu. Powinienem zwinąć majdan i założyć blog o, bo ja wiem, gotowaniu?&lt;br /&gt;Żeby kwasu nie było, spróbuję jeszcze raz. Znów przyodzieję kostium a la Rasputin-Nostradamus-Wernyhora, zaszyję się w kuchni, rozpalę ognisko i wyjmę swoją szklaną kulę. W niedzielę napiszę Wam co w niej widziałem …&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2227014235489477092-1303410814215051279?l=jacekzytnicki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/N2hfbAjHQCLcvz79_bG8YWUxMrM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/N2hfbAjHQCLcvz79_bG8YWUxMrM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/N2hfbAjHQCLcvz79_bG8YWUxMrM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/N2hfbAjHQCLcvz79_bG8YWUxMrM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/NaSpalonym/~4/htGoaLX5y3I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/feeds/1303410814215051279/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/12/dupa-nie-jasnowidz.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1303410814215051279?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2227014235489477092/posts/default/1303410814215051279?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/NaSpalonym/~3/htGoaLX5y3I/dupa-nie-jasnowidz.html" title="Dupa, nie jasnowidz" /><author><name>Jacek Żytnicki</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-ewyh_yprJ3Q/TsDCmipWgMI/AAAAAAAACNU/_yOp0UTvGX4/s72-c/grigorij_rasputin.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://jacekzytnicki.blogspot.com/2011/12/dupa-nie-jasnowidz.html</feedburner:origLink></entry></feed>

