<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' gd:etag='W/&quot;C0EEQ34_eSp7ImA9WhdVFkU.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539</id><updated>2011-09-22T01:53:22.041-07:00</updated><title>Nie każdy jest Rain Manem</title><subtitle type='html'>O wszystkim i niczym</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default?redirect=false&amp;v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>12</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry gd:etag='W/&quot;C0EEQ34-eCp7ImA9WhdVFkU.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-1964909007943272731</id><published>2011-09-22T00:45:00.000-07:00</published><updated>2011-09-22T01:53:22.050-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-22T01:53:22.050-07:00</app:edited><title>Ogłupiony</title><content type='html'>I nie wiedział, czy to jeszcze jego własna chora wyobraźnia podsuwa obrazy o tak wyrazistym nasyceniu, czy też może ta wijąca się resztką sił kamienista droga była realnym zjawiskiem. Nie, nie mógł przecież się zatrzymać. Uchwycił więc wybijające się ze skał zielone rękawy i podciągając na nich z trudem wspinał się wyżej i wyżej. Stała tam, widział ją skuloną na samym szczycie. - Jeszcze chwila - pomyślał i z coraz większą determinacją szarpał liche gałązki. Podniósł głowę i wtedy uderzyły go promienie przedzierające się przez krzewy porastające skalne półki. Niczym zaostrzone z niezwykłą starannością strzały wwiercały się  w wypatrujące tej drobnej istotki oczy.&lt;br /&gt;
-Cholera - zawołał do siebie i gwałtownie potrząsnął głową. Przymknął na moment powieki i błogi taniec zawładnął całym ciałem, palce zaczęły zwalniać uścisk a delikatne listki obsypywały się z otwartych dłoni wprost pod stopy. Wszystko, co wokół wydało mu się takie lekkie, filigranowe, nawet osuwisko nabrało dziwnie puchowego wyglądu. - Pofrunę - wyszeptał i spojrzał pod nogi.- Rany!- wrzasnął kiedy jedna ze stóp ześliznęła się z kamienia i nader przytomnie złapał za nienaturalnie wykrzywioną gałąź chylącą się ku niemu. &lt;br /&gt;
Wyprostował się i śmiało ruszył w stronę wielkiej jodły pod którą jeśli go wzrok nie mylił schowała się Agata. Z daleka dokładnie widział jej sylwetkę, pokrytą delikatną mgiełką tysiąca złocistych promyków smagających nieśmiało smukłe ciało. &lt;br /&gt;
Nie było jej tam. Dreszcz niczym poranna kąpiel w mrowisku przywrócił mu trzeźwość rozbieganych myśli. - Była tu jeszcze przed chwilą - mruknął pod nosem i jakby na potwierdzenie własnych słów przylgnął do ziemi. Miał nadzieję, że choć ściółka nadal tętni jej ciepłem. Szorstkie dłonie smagały zieleń trawy w nadziei jakby na wyczucie najdrobniejszych śladów bytności kobiety. Nic tam nie było. Ale ta pewność, skąd wzięła się w nim ta niezachwiana wiara, że wreszcie ją odnajdzie. Nie ma takiej siły na świecie, która kazałaby zwątpić w cudowne odnalezienie żony. &lt;br /&gt;
Usiadł pod drzewem opierając zmęczone plecy o pooraną tysiącami drobnych tuneli korę. Czy one nie czują ran na własnej skórze? - pomyślał odwracając głowę. I ten gliniarz, przecież wyraźnie wczoraj powiedział, że są na tropie tego psychola. &lt;br /&gt;
To już dwa miesiące od zaginięcia Agaty. Tak, ona musi czekać na niego, gdzieś wśród tych skał w nieznanej pustelni z pewnością każdej minuty wzywa go na pomoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-1964909007943272731?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/1964909007943272731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/ogupiony.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1964909007943272731?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1964909007943272731?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/ogupiony.html' title='Ogłupiony'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;DUMARXo-eCp7ImA9WhdVFE4.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-8270886075751450596</id><published>2011-09-19T06:04:00.000-07:00</published><updated>2011-09-19T06:04:04.450-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-19T06:04:04.450-07:00</app:edited><title>Anna Teluk – Lenkiewicz</title><content type='html'>&lt;a href="http://goo.gl/photos/bde0BGvyo4" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-wkNf6lvKViM/TncJytEG64E/AAAAAAAAA7s/L9nBEIFhLPI/s160-c/AnnaTelukLenkiewicz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-8270886075751450596?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/8270886075751450596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/anna-teluk-lenkiewicz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/8270886075751450596?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/8270886075751450596?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/anna-teluk-lenkiewicz.html' title='Anna Teluk – Lenkiewicz'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-wkNf6lvKViM/TncJytEG64E/AAAAAAAAA7s/L9nBEIFhLPI/s72-c/AnnaTelukLenkiewicz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;DEIHQnw6fSp7ImA9WhdVEUU.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-1998493127663548630</id><published>2011-09-16T08:15:00.000-07:00</published><updated>2011-09-16T08:22:13.215-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-16T08:22:13.215-07:00</app:edited><title></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-ash2/203499_201406676569493_3922950_n.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="281" width="180" src="http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-ash2/203499_201406676569493_3922950_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
http://www.facebook.com/pages/Chory-chorszy-trup/201406676569493&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;"Chory, chorszy, trup".- Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz. Wydawnictwo Fu Kang.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
Jestem mniej więcej (tak więcej niż mniej) w połowie, zbioru opowiadań i nie ma takiej siły bym ja, umysł zupełnie humanistyczny, nie mylić z humorystycznym, mogła nie podzielić się swoją skleconą tu i teraz opinią. Otóż nigdy, pod żadnym pozorem nie podejmuję się recenzji, w tym przypadku jednak, cholera nie mogę oderwać się od klawiatury. &lt;br /&gt;
Tak jak już wcześniej pisałam na FB postanowiłam również "wybrać swoją chorobę". Pierwsze opowiadanie pod takim właśnie tytułem, w swoich wpowadzających wersach nieco mnie zmyliło. Myślałam bowiem, że tu o jakąś psychodeliczną grę z samym sobą podmiotowi &lt; hmm, "podmiotce" &gt; idzie. Skąd, wizyta w Gabinecie Inspiracji to tylko taka gra wstępna. Zaskoczyło mnie zupełnie przypadkowe spotkanie i sadystyczne potraktowanie pytającego o godzinę, no i ta przesyłka. Pomysł kunsztowny, jak dla mnie lepiej nie można rozbawić i wystraszyć w tej samej minucie.&lt;br /&gt;
Tego przecież nadal mało. "Zabawki" - z czym Wam skojarzył się ten tytuł? Nie, nie kochani, jeśli myślicie, że dzieci to sama przyjemność jesteście w błędzie. Skomplikowana zagadka kryminalna, detektyw pociągający Danielsa, nie rzadziej niż ja nosem i naciągająca staruszki wróżka, myślicie, że wszystko w życiu już widzieliście? Jednak, zmienicie zdanie po przeczytaniu tego właśnie opowiadania. &lt;br /&gt;
A kto z Was uwielbiał Misia Uszatka i jego kołysankę śpiewaną przed capsztykiem? "Wysypisko" raczej tak łatwo nie da Wam zasnąć."Na wysypisku" rola pluszowego miśka może nas nieco zaskoczyć.&lt;br /&gt;
Do usłyszenia, wszystkim. W części dalszej będę pisać o "Wyłączności"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-1998493127663548630?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/1998493127663548630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/chory-chorszy-trup.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1998493127663548630?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1998493127663548630?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/chory-chorszy-trup.html' title=''/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;CE8BSHkzeCp7ImA9WhdVEU0.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-1330603110275299553</id><published>2011-09-14T23:25:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T09:07:39.780-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-15T09:07:39.780-07:00</app:edited><title></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/315790_2193662875725_1071754350_2508518_2055295592_n.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="540" width="720" src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/315790_2193662875725_1071754350_2508518_2055295592_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/304318_2078171603304_1515438606_32137183_1083429414_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/304318_2078171603304_1515438606_32137183_1083429414_n.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;No więc spotkanie autorskie za mną. Atmosfera przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Kto by się spodziewał, że można dać zalęknionej autorce tyle zadowolenia. Cokolwiek bym nie napisała nie jestem w stanie oddać tego, co tam się działo. Kasiu Szewczyk, Tomku Szewczyk jesteście wspaniali :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-1330603110275299553?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/1330603110275299553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/no-wiec-spotkanie-autorskie-za-mna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1330603110275299553?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1330603110275299553?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/no-wiec-spotkanie-autorskie-za-mna.html' title=''/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;C0QNR3Y8eCp7ImA9WhdVEU0.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-3189432129332410108</id><published>2011-09-12T00:44:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T08:43:16.870-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-15T08:43:16.870-07:00</app:edited><title>Aura</title><content type='html'>Przebudził mnie krzyk syna. Stał przed moim łóżkiem i trząsł się biedaczek.&lt;br /&gt;
- Burza! Strasznie grzmi - wycedził zdenerwowany.&lt;br /&gt;
Cholera, też sobie porę wybrał, tak mi się smacznie spało. Podeszłam do okna, na zewnątrz ciemność przetykana gasnącymi i zapalającymi się na powrót światłami ulicznych latarniami. Blaszany parapet odbijał atakujące go ciężkie krople ulewnego deszczu. - No tak, zaczyna się jesień - powiedziałam cicho i szturchnęłam delikatnie Młodego. - Idź do łóżka, środek nocy - palnęłam, jakby on nie wiedział, że pora do spania.&lt;br /&gt;
- Przecież wiesz, że nie zasnę - odparł bliski płaczu.&lt;br /&gt;
Pokój rozbłysnął potężnym strumieniem światła, a szalejący za oknem wiatr dobijał się do brzęczących szyb. Młody odruchowo przycisnął dłonie do uszu. Spojrzałam kolejny raz w okno, zapłakane szklane tafle, uniemożliwiały baczną obserwację okolicy.Wycie wiatru demonicznie przenosiło się wzdłuż okien. Gałęzie stojącego w pobliżu klonu machały mi w szaleńczym tańcu i kolejna smuga błyskawic zapaliła się przed moimi oczami, kilka sekund, huk kolejny raz wywołał dźwięczne odgłosy drgających szyb.&lt;br /&gt;
- Mama! - zawołał młody. - Połóż się ze mną.&lt;br /&gt;
Nie byłam w stanie oderwać oczu od zalanych ulewnym deszczem okien, nasłuchiwałam kolejnych wietrznych symfonii nadchodzących chwilę po uderzeniach pioruna.&lt;br /&gt;
- Mama - szarpnął mnie za rąbek koszuli nocnej. - Co tak się gapisz, przecież to straszne?&lt;br /&gt;
- Yhmm - wydukałam i ruszyłam za synem.&lt;br /&gt;
- Mama, mama wyłącz wszystko z prądu...- wyszeptał drżącym głosem i wskoczył pod kołdrę.&lt;br /&gt;
Leniwie złapałam wtyczkę wiekowego telewizora i bez zbytniej dbałości pociągnęłam. Mój syn miętosił się pod przykryciem. Nie byłam w stanie oderwać oczu od okien. Rany, huczało niemiłosiernie, a ja niczym otumaniona czymś istota pchałam się do okien. Liście z impetem opuszczały chylące się w rozmaite strony zmęczone gałęzie.Czerń wdzierała się w smugi światła mrugające z każdą chwilą słabiej. Usiłowałam dostrzec niebo, gdziekolwiek było zjednało się całkowicie z mrokiem spowijającym miasto niczym tajemnicza mgła. I znów ta melodia lejącego się strugami deszczu, ciężkie krople nachalnie pchały się do obitego blachą parapetu. Zupełnie niespodziewanie w głowę wdarły się idiotyczne wyobrażenia, jakoby te właśnie drobinki przepełnione wodą, jedna za drugą dokonywały swojego żywota u stóp skąpanych w nich samych okien.&lt;br /&gt;
Puknęłam się odruchowo w głowę i przysiadłam na brzegu łóżka, na którym przed momentem miętosił się Młody. Ucichło, pierwszy raz usłyszałam ciszę, znów dopadło mnie to dziwne uczucie. - Milczenie, nie mogło wróżyć niczego dobrego. - Intuicja, czy cokolwiek to było, nie zawiodło mnie. Naraz zrobiło się tak jasno, jakby wielka ognista kula zawisła nad miastem, chyba nawet najmocniejsza żarówka nie oświetliłaby pokoju tak intensywnie, zaczęłam liczyć po cichutku - jeden, dwa. - Trzy już nie było, istna salwa przetoczyła się odbijając od zapakowanego w pobliżu auta. Autoalarm wył niemiłosiernie przeraźliwie, a wszystkie szyby w mieszkaniu ponownie brzęczały jak szturchnięta z impetem taca pełna szkła. Młody w jednej sekundzie zerwał się na równe nogi i zawył.&lt;br /&gt;
-Uuuu, się boję mama, słyszałaś to?&lt;br /&gt;
Pokiwałam tylko głową&lt;br /&gt;
- Ty się nie boisz wcale? - zapytał zdziwiony.&lt;br /&gt;
- Czego mam się bać? - Spojrzałam przytomnie na syna.&lt;br /&gt;
- No burzy, a czego.&lt;br /&gt;
- E tam burza, przecież to tylko babcia w niebie swoje łóżko ścieli. - Odpowiedziałam i ułożyłam się obok Młodego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwielbiam burzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-3189432129332410108?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/3189432129332410108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/aura.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3189432129332410108?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3189432129332410108?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/aura.html' title='Aura'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;CkcNR3c8eip7ImA9WhdWF04.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-519832025665401298</id><published>2011-09-09T23:21:00.000-07:00</published><updated>2011-09-11T01:34:56.972-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-11T01:34:56.972-07:00</app:edited><title>Fragment jednego z rozdziałów książki, która ukaże się drukiem w 2012</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 150%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wiatr, niesamowita wichura targała wszystkim, co tylko dało unieść się w powietrze. Ponad głowami fruwały liście, połamane gałęzie spadały z trzaskiem wprost pod nogi i ten zapach, stęchły, wilgotny jakby całe miasto zalewał odór wydostający się z dawno nieoczyszczanych studzienek. Natalia poprawiała kilkakrotnie czochrane, podmuchami włosy. To miasto zawsze było nijakie. Szare, bezbarwne. Złowieszcza aura i zagęszczone, ciemne chmury, sprawiające wrażenie jakby resztką sił utrzymywały się nad ziemią, dodawały posępnego wyrazu całej okolicy. Zło. Coś było takiego w tych wąskich uliczkach i odrapanych budynkach. Niewidzialne, niesłyszalne przekleństwo spowiło duże, ciemne bramy i wylewające się za nimi podejrzane podwórka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Posterunek policji mieścił się w jednym z takich mrocznych domów, odrestaurowanych kilka lat wcześniej.&amp;nbsp; Mimo dość wczesnej pory na zewnątrz panował półmrok. Uliczne latarnie rozświetlały mokre ulice. Policyjny neon z daleka bił w oczy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Śmiało szarpnęła brązowe drzwi i po chwili znalazła się przed podłużnym okienkiem, dyżurnego. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - W czym mogę pomóc? – Zapytał oficer w nienagannie leżącym mundurze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dziś &lt;st1:time hour="9" minute="0" w:st="on"&gt;rano&lt;/st1:time&gt; wydarzył się wypadek. Jestem opiekunką chłopca, który ranił siebie w ośrodku. Chciałam się dowiedzieć, czy coś już wiadomo w sprawie. - Wyrecytowała jednym tchem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Korpulentny rudzielec z wystającymi, kościstymi policzkami patrzył na dziewczynę uważnie. Przez chwilę nie wypowiedział ani jednego słowa. Przyglądał się podejrzliwie z niewiadomych względów, po czym równie niespodziewanie sięgnął dłonią pod blat regału ustawionego tuż pod szybą i przycisnął guzik. Zamek w drzwiach zabrzęczał, a dyżurny bez jakiegokolwiek pytania, poinstruował Natalię, do którego z pokoi, powinna się udać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Szybko wbiegła krętymi schodami na drugie piętro i ruszyła szerokim korytarzem do wskazanego przez oficera pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;Stylizowane drzwi z błyszczącą, metalową klamką były lekko uchylone. Zapukała i delikatnie je pchnęła. Za jednym z trzech biurek siedział młody mężczyzna i wystukiwał coś na niewielkiej maszynie do pisania. Natalia wydawała się zaskoczona &amp;nbsp;widokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Myślałam, że teraz wszyscy pracują na komputerach? – Powiedziała zaskoczona.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jak widać do nas nowoczesność jeszcze nie dotarła – zaśmiał się i skinął głową w witającym geście. – Słucham? W czym mogę pomóc?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dziś miał miejsce wypadek.- Bez zbędnych wstępów przeszła do rzeczy. - Pracuję w Ośrodku dla Ofiar Przemocy Domowej…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Chodzi o tego małego? – Policjant odpowiedział pytaniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Właśnie – popatrzyła smutno. – Co właściwie się stało?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Proszę, usiądź. – Wskazał ręką &amp;nbsp;krzesło stojące przy biurku. – Dlaczego interesuje cię to zdarzenie? – Zapytał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego? Cóż za pytanie? – Obruszyła się. – Pilnowałam tego chłopca, byłam z nim codziennie, więc chyba nie ma w tym nic nienormalnego, że chciałabym dowiedzieć się, co tam się stało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;– To dziwna sprawa – stwierdził i ze stosu dokumentów ułożonych na blacie wyjął jedną z teczek. Otworzył ją i zaczął wertować kartki. – W sumie nic się nie wyjaśniło. Mały wbił sobie w brzuch coś ostrego. Być może był to nóż. Nie znaleźliśmy jednak nic w pomieszczeniu. Bardzo dziwna sprawa - zamyślił się. - Dziecko przez chwilę tylko było samo i w tym czasie znalazło coś, czym zrobiło sobie krzywdę. Ktoś jednak musiał ukryć przedmiot, którym mały to zrobił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Kto miałby zrobić coś podobnego? – Zapytała. – I w jakim celu? Ten chłopiec był bardzo pilnowany, więc nikt obcy nie wszedłby do niego. Zresztą i tak nikt go nie odwiedzał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tym bardziej w pokoju powinno, więc znajdować się &amp;nbsp;narzędzie. Tymczasem przeszukaliśmy cały ośrodek i nawet kuchenne noże zostały wykluczone przez techników, jako przedmiot zranienia. Zabezpieczono wszystko, co teoretycznie mogło zadać takie obrażenia i niestety nic. Tylko jedna rzecz z tego wynika... - Kolejny raz zawiesił głos i spojrzał spod oka na Natalię. - Mianowicie, ktoś z ludzi obecnych w ośrodku zabrał ten przedmiot i wyniósł poza teren. Pytanie, kto i dlaczego?&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Zbłądziła myślami. Przecież powinna wiedzieć, gdzie jest to coś, co Patryk wbił sobie w brzuch. Zawsze potrafiła zlokalizować zagubiony przedmiot, zawsze... tylko nie tym razem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wszystko wydaje się takie zagadkowe. – Natalia przejechała ręką po biurku i zerknęła &amp;nbsp;na leżące na nim dokumenty. – A dowiedzieliście się, kim jest kobieta, która napisała kartkę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jaką kartkę? – Zagadnął oficer.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zarekwirowaną przez was na miejscu – odrzekła cicho.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Policjant sięgnął skrawek papieru, przyczepiony spinaczem do jednej z luźnych kartek umieszczonych w teczce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Mówisz o tym? – Machnął pożółkłą kartką. – To stary zapisek. Nie ma nic wspólnego ze sprawą, pewnie mały znalazł go gdzieś w starych książkach…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Przeciwnie – przerwała Natalia. – Patryk nie miał prawa tego mieć . Nie mam pojęcia jak się u niego znalazła?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - O czym ty mówisz? – Mężczyzna z zainteresowaniem przechylił głowę i wpatrywał się w dziewczynę. – Nie miał prawa? – powtórzył.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To ja znalazłam ten fragment i jestem pewna, że nie wynosiłam go z domu. Jak więc znalazł się u niego? – Patrzyła z nadzieją na rozmówcę, oczekując odpowiedzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Hmm – westchnął. – Może schowałaś ją do kieszeni i wypadła, gdy zajmowałaś się chłopcem. To nie ma większego znaczenia. Nic nie wnosi. Jakiś bezużyteczny skrawek papieru. – Podparł twarz ręką i uśmiechnął się nieznacznie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Myli się pan – stwierdziła dziewczyna. – To jest jakiś znak, podobnie jak to. – Natalia wydobywszy z plecaka zmiętą gazetę z doklejoną wcześniej fotografią prasową, rozłożyła ją przed oficerem. – Proszę się przyjrzeć uważnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Policjant rozprostował zagniecenia i zapalił lampkę stojącą na biurku kierując przy tym strumień światła na fotos. Kilka razy zastukał palcem w blat. Przewrócił stronę upewniając się, czy po drugiej nie ma kontynuacji komentarza znajdującego się pod ilustracją.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Miał wypadek? – Zainteresował się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie, nie miał. Jakkolwiek to zabrzmi, Patryk nie uległ wypadkowi, choć z tej informacji wynika, co innego – powiedziała spokojnie i wskazała palcem na dalszy plan zdjęcia. – Proszę spojrzeć to kościół, zdarzenie miało, więc miejsce na tamtej jednokierunkowej, ale nie to jest najistotniejsze…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Poczekaj chwilę – rozmówca przerwał dziewczynie i podrapał się po głowie. – Gazeta jest sprzed dwóch tygodni, sprawdzę wszystkie wypadki z tamtego okresu i będziemy mieć jasność sytuacji. – Mężczyzna chwycił słuchawkę żółtego telefonu, nie zdążył jednak wybrać żadnego numeru. Natalia zaskoczyła go, bowiem kolejnym stwierdzeniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Coś panu powiem, kilka dni przed wypadkiem Patryka, to zdjęcie wyglądało inaczej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Domyślam się, że stanowiło całość z gazetą. A dlaczego zostało z niej wyrwane?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie o to chodzi – ucięła pytanie nie udzielając odpowiedzi. – Patryk wcześniej stał przed tym samochodem i trzymał za rękę tego faceta. – Wskazała jednego z mężczyzn na zdjęciu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Policjant nie skomentował ostatniego zdania wypowiedzianego przez Natalię. Popatrzył jednak zaskoczony i rozbawiony jednocześnie. Zmrużył oczy, a przez to zmarszczył krzaczaste brwi sprawiając, że zespoliły się na chwilę ze sobą, tworząc podłużny, niewiarygodnie gęsty zarost nad oczami. Wyglądał groźnie i ten grymas na ustach. Wydawał się być zdegustowany wypowiedzią dziewczyny. Odłożył słuchawkę z powrotem na widełki i ponownie zaczął bębnić palcami o blat zniszczonego biurka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie wierzy mi pan?! – Zapytała odpowiadając jednocześnie. – Szkoda, bo tak właśnie było. Nie. Nie musi pan sprawdzać czy przypadkiem nie leczono mnie psychiatrycznie. Jestem zdrowa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wydaje mi się, że ta sprawa za bardzo cię pochłonęła – odrzekł spokojnie. – Pewne rzeczy mogą ci się wydawać inne niż w rzeczywistości. Słyszałem o takich przypadkach, to jest trauma pourazowa. Powinnaś odpocząć, może nawet skorzystać z pomocy psychologa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czy pan mnie słucha!? – Krzyknęła. – Nie odbiło mi. Szukałam pracy, mój przyjaciel kupił w kiosku gazetę i przyniósł mi ją. Oboje widzieliśmy fotografię w pierwotnej wersji, kilka dni później wyglądała już zupełnie inaczej i wtedy zdarzył się ten wypadek. Rozumie pan? Mój przyjaciel potwierdzi wszystko. Nie jestem zmęczona, ani rozżalona, ani nie wiadomo, jaka jeszcze. Mówię prawdę i mogę przyprowadzić świadka, który potwierdzi moje słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Oficer wydawał się być zupełnie zbity z tropu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ale to jest fizycznie niewykonalne. Nie możliwe. Nie. Chyba, że… - urwał nieoczekiwanie i kolejny raz sięgnął po słuchawkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Chyba, że co? – dopytywała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zaraz. – Machnął ręką i przemówił do telefonu. – Znajdź mi wszystko na temat wypadków drogowych z udziałem dzieci – rzucił sucho. – Ostatnie dwa tygodnie. Czekam – ponaglił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Zatrzymał wzrok na gazecie, raz po raz spoglądał, to na dziewczynę, to na notkę prasową.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Więc? – Wróciła do przerwanej rozmowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Możliwe, że ktoś celowo zamienił gazety. Trudne do zrobienia, ale nie niewykonalne. Ten twój przyjaciel? Dobrze go znasz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Bezsensu. Niech pan wymyśli coś innego – obruszona dziewczyna przerwała dyskusję. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;Zapadła cisza. Natalia rozglądała się po pokoju, znudzona. Ożywiła się po chwili na dźwięk telefonu. Policjant przysłuchiwał się informacjom udzielanym przez osobę po drugiej stronie telefonu zaskoczony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To jakiś absurd – powiedział kończąc rozmowę &amp;nbsp;i skonsternowany zwrócił się do Natalii. – Nie było w ostatnich miesiącach żadnego wypadku z udziałem dziecka. Nie wiem skąd masz tę gazetę, ani jakim cudem znalazło się w niej to zdjęcie, ale ostrzegam cię, jeśli to jakiś żart oskarżę cię o utrudnianie śledztwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To nie jest żart. To dowód na to, że coś się wydarzyło i nikt nie umie tego wytłumaczyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zostaw mi gazetę. Spróbuję ustalić, kto wykonał fotografię. &amp;nbsp;Jak tylko się czegoś dowiem odezwę się do ciebie. A gdyby cokolwiek nowego się zdarzyło albo przypomniało ci się coś, o czym zapomniałaś natychmiast daj mi znać. Dobrze? – Zapytał podając Natalii wizytówkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jasne – odrzekła i podniosła się leniwie z krzesła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-519832025665401298?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/519832025665401298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/fragment-jednego-z-rozdziaow-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/519832025665401298?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/519832025665401298?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/fragment-jednego-z-rozdziaow-ksiazki.html' title='Fragment jednego z rozdziałów książki, która ukaże się drukiem w 2012'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;Ak4CQ3w7fyp7ImA9WhdWF08.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-1602680069858808151</id><published>2011-09-08T23:29:00.000-07:00</published><updated>2011-09-11T01:16:02.207-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-11T01:16:02.207-07:00</app:edited><title>Tajemniczy Mężczyzna z Teczką...?</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Tak urzekł mnie swoją czernią i tajemnicą skrywaną na dnie zgrabnie dzierżonej w dłoni teczce. Cóż On tam mógł ukryć? A jeśli pomiędzy stertą bezużytecznych i nieczytelnych na dodatek karteluszek, zakopał rozmaite, sekretne rozważania nas śmiertelników? Cholera, przecież nie ma pewności, że nie poupychał naszych mankamentów w każdej przegródce diabelskiej walizki.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Nie wiem, sama nie wiem, czy aby za chwilę na światło dzienne nie wypuści na przykład rozmiaru mojego buta - zawsze udawałam, że moja stopa jest mniejsza niż powinna, "pies trącał" rozmiar buta, gorzej jak jeden z innych zatajanych rozmiarów wyleci w górę wraz z pierwszym uchyleniem enigmatycznego wieka.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Właściwie powinnam się do Niego przyłączyć w myśl starej zasady "jeśli nie możesz kogoś pokonać, to się do niego przyłącz". I tak wyposażona w Tajemniczy Termofor, rozgrzana zmodernizowanym ocieplaczem ukrytym nie zdradzę gdzie, ruszam na poszukiwania zwolenników, przeciwników i ludzi obojętnie nastawionych.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Dowiedziałam się czegoś nowego o Tajemniczym Mężczyźnie z Teczką, ten facet rapuje...Dacie wiarę, tak zwyczajnie strzela sobie rymami wprost w zmechanizowany egzemplarz mojego nowiutkiego termofora. Podobno gdzieś zgubił swojego "straszyciela" i zniknął. Przecież nie mogę pozwolić mu odejść... Podążam więc jego tropem. Strzeż się o Nieznajomy!!!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-1602680069858808151?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/1602680069858808151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/tajemniczy-mezczyzna-z-teczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1602680069858808151?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/1602680069858808151?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/tajemniczy-mezczyzna-z-teczka.html' title='Tajemniczy Mężczyzna z Teczką...?'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;Ak4HRXY4eyp7ImA9WhdWFEo.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-4676240486732491691</id><published>2011-09-08T03:48:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T03:48:54.833-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-08T03:48:54.833-07:00</app:edited><title>Nie samych chlebem...</title><content type='html'>&lt;b&gt;A czymże jeszcze?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Właśnie, co dla nas istot myślących jest rzeczą priorytetową? Sama wielokrotnie rozważałam, co dla mnie stanowi wartość nadrzędną. W zasadzie przecież nic nie mam, gdzieś obijam się pomiędzy zakamarkami własnego domu, bez celu w zasadzie zadając sobie, z każdym dniem trudniejsze pytania.&lt;br /&gt;
Czy jest to pewnik, że istniejemy? A może dokładnie to samo myślą o sobie ci, których nie ma. Hmm&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-4676240486732491691?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/4676240486732491691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/nie-samych-chlebem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/4676240486732491691?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/4676240486732491691?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/nie-samych-chlebem.html' title='Nie samych chlebem...'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;C0UBQHY6cCp7ImA9WhdWFEo.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-3436061527907570134</id><published>2011-09-08T01:40:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T01:40:51.818-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-08T01:40:51.818-07:00</app:edited><title>recenzja książki Karoliny Wilczyńskiej</title><content type='html'>&lt;a href="http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/09/karolina-wilczynska-ta-druga.html"&gt;http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/09/karolina-wilczynska-ta-druga.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-3436061527907570134?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/3436061527907570134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/recenzja-ksiazki-karoliny-wilczynskiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3436061527907570134?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3436061527907570134?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/recenzja-ksiazki-karoliny-wilczynskiej.html' title='recenzja książki Karoliny Wilczyńskiej'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;DUMAR3w_fSp7ImA9WhdWFEs.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-8202942740702714599</id><published>2011-09-08T00:37:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T00:37:26.245-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-08T00:37:26.245-07:00</app:edited><title></title><content type='html'>&lt;a href="http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=268250526538428&amp;amp;id=257782994251848&amp;amp;notif_t=feed_comment_reply"&gt;http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=268250526538428&amp;amp;id=257782994251848&amp;amp;notif_t=feed_comment_reply&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu za to coś ku uciesze własnej, acz nie tylko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-8202942740702714599?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/8202942740702714599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/httpwww.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/8202942740702714599?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/8202942740702714599?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/httpwww.html' title=''/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;DEIESHg_eCp7ImA9WhdWFEs.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-5138646537600589363</id><published>2011-09-08T00:21:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T00:21:49.640-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-08T00:21:49.640-07:00</app:edited><title>Powstaje nowy cykl "I zachowaj nas" a tu o nim właśnie</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: 'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif; font-size: 11px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Jest wieczór, boję się podejść do okna, co jeśli znów zobaczę tego idiotę latającego wzdłuż ogrodu? Skradam się nieoświetlonym korytarzem do kuchni, po jakiego czorta tam lezę? Przecież do cholery muszę coś robić. Matka śpi spokojnie w swoim pokoju, tak jeszcze ma swój pokój. Zastanawiam się, czym właściwie jest rodzina. Mój umysł zaczyna mieć problem z ogarnięciem tych wszystkich powiązań. Stąpam, wydaje mi się cicho, matka zaczyna kręcić się w łóżku. Patrzę na nią i naraz myśl taka uderza mnie po zesztywniałym karku i wbija się w sam środek głowy, później przemieszcza się w górę i wreszcie lokuje w oczodołach. – Rany, jak to kurestwo boli – nie, nie będę już o tym myślał.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Czterdzieści dwie godziny bez snu, a może nie istnieje nic takiego jak sen. I znów ta myśl, gdzie byłbym tej nocy, gdyby nie matka? Wszystko tańczy we mnie, docieram do tej cholernej kuchni, wcale nie patrzę w stronę okna, a i tak go widzę. Przechadza się po podwórku, spokojnie spaceruje tam i z powrotem. Jak go dorwę, nogi z dupy powyrywam.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Ciemno, wszędzie strasznie ciemno. I tak go złapię. Otwieram okno i wyskakuję, szczęście, że mieszkamy na parterze. Frajer nic sobie z tego nie robi, nadal łazikuje koło domu, spojrzał na mnie, a ja nawet nie dostrzegłem jego twarzy. Nieźle się zakamuflował. Dorwałem go wreszcie przy szklarni, nawet nie próbował uciekać. Nadal nie jestem w stanie powiedzieć jak wygląda.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Czego chcesz? – zapytałem, ale nie wyglądał na zaskoczonego, nawet nie odpowiedział, wzruszył tylko ramionami, dając do zrozumienia, że niczego nie chce. – Sam palisz? – Nie mogłem uwierzyć, że tak zwyczajnie wyjął skręta i wsadził sobie do ust.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- No. – Wreszcie coś odpowiedział. Usłyszałem czyjeś kroki, odwróciłem się i zobaczyłem matkę, chciałem zioma ostrzec, żeby lepiej wypierdalał, ale nim się obejrzałem nie było go.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- A ty, co łazisz po nocy? – zapytała rozbudzona mama.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Spać nie mogę – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Do łóżka – jak zawsze wydała rozkaz i wróciła do domu. Gdybym tylko mógł jej powiedzieć, e tam, nie o jakieś debilskie gadanie mi idzie, gdyby ona mogła zrozumieć.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Jakie to wszystko zagmatwane. Boże, co ja kurwa gadam, ateista jestem. Tyle razy go prosiłem żeby mi pomógł i co? Nic. On nie gada z ćpunami. Nie wierzę w te wszystkie bajki, podania, legendy. Czy on jest? Spójrz na moją matkę i sam sobie odpowiedz. Jego niewysłowione dobro obdarowało ją synem narkomanem. Matka, moja biedna matka wróciła do łóżka. Wiele razy zastanawiałem się jak mogę tak bardzo ją kochać i nienawidzić jednocześnie. Nikt, do kurwy nędzy nie może być taki silny. Ona jest jak cała armia, zawsze w gotowości, na czas, na miejsce, na pewno.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Usiadłem w kuchni przy oknie, jest czwarta rano zaraz zacznie świtać, gość ze skrętem w ustach i niewidzialną twarzą zniknął. To już dwa i pół roku jestem w ciągu amfetaminowym. Dziś nic nie wezmę.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Nie mam siły obijać się po domu, uchylam drzwi od pierwszego na mej drodze pokoju, brat miętosi się w swoim barłogu, ten to jest dopiero szczęściarz. Tylko głowę przystawi do poduszki i już go ogarnia ta magiczna mgiełka, zaspane oczy zamrugają kilka razy i odpływa. Jak ja mu zazdroszczę. Cichutko zbliżam się do niego i patrzę jak miarowo oddycha. Wracam do kuchni, krew mnie zaleje za moment, co ja inny jestem, też tak chcę.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Tym razem patrzę prosto w okno, jak na złość nic już nie widzę. Coś mi łazi po głowie, obydwie ręce natychmiast posyłam na wygoloną prawie na zero łepetynę, szoruję, drapię, nic. Zegarek tyka niemiłosiernie głośno. Odsuwam go na bezpieczną odległość, może już nie będzie tak dudnił. Tyk, tyk, tyk, zapierdala co raz szybciej, nie wytrzymam, co to ma być?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Wyciągam rękę, chcę go tylko uciszyć, nie mam pojęcia jak to się stało, ale zamiast zegarka zwalam wszystko. Cukiernica z hukiem ląduje na podłodze, za nią małe spodki z ciastkami, brzęk, resztki rozsypują się po podłodze, jebany zegarek dalej tyka.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Co ty wyprawiasz? – zapytała matka, przecierając zaspane oczy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Spadło – odpowiedziałem spokojnie i przykucnąłem, żeby pozbierać potłuczone talerzyki.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Samo? – Nie mogła odpuścić.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Nie chciało mi się z nią gadać, nie powiedziałem, więc nic. Dalej kawałek, po kawałku zbierałem z podłogi . Spojrzałem przez ramię, a jakże wciąż stała nade mną. Ta kobieta nie da mi spokoju.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Możesz stąd wyjść? – niby zapytałem, ale bardziej chodziło mi o to, żeby zniknęła czym prędzej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;Widziałem dokładnie jej minę, zamurowało ją. Przekrzywiła tylko tę swoją czarną, pofalowaną czuprynę i złośliwie popatrzyła, wreszcie po chwili oddaliła się.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 11px; line-height: 1.5em;"&gt;&lt;i&gt;- Uff – odetchnąłem z ulgą. – Jezu, nikt by nie wytrzymał w takim domu, co ja kurwa plotę, ateista jestem. Muszę oduczyć się tych odzywek.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-5138646537600589363?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/5138646537600589363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/powstaje-nowy-cykl-i-zachowaj-nas-tu-o.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/5138646537600589363?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/5138646537600589363?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/powstaje-nowy-cykl-i-zachowaj-nas-tu-o.html' title='Powstaje nowy cykl &quot;I zachowaj nas&quot; a tu o nim właśnie'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry gd:etag='W/&quot;D0EBR38yfip7ImA9WhdWFEs.&quot;'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6632241724506358539.post-3577137186940076662</id><published>2011-09-08T00:07:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T00:07:36.196-07:00</updated><app:edited xmlns:app='http://www.w3.org/2007/app'>2011-09-08T00:07:36.196-07:00</app:edited><title>Czyli o co chodzi?</title><content type='html'>Tak, dziwna rzecz, jest taka książka i choć nie widać o niej recenzji profesjonalnych, gdzieś tam po sieci pałętają się pojedyncze opinie czytelników. Rany, pamiętam jak się bałam premiery... Nagle zdałam sobie sprawę, że moje sekretne przemyślenia ujrzą światło dzienne, frustracje, szajby i nieudolność staną się tematem do rozmów. Co jeśli w oczach czytających stanę się antybohaterem? Przecież biorąc do ręki moją książkę każdy zorientuje się, iż nie jest to jedynie fikcja literacka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś wiem, że wcale tak się nie stało. Wiele matek, mnie podobnych odnalazło w książce siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6632241724506358539-3577137186940076662?l=unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/feeds/3577137186940076662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/czyli-o-co-chodzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3577137186940076662?v=2'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6632241724506358539/posts/default/3577137186940076662?v=2'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://unknown-niekadyjestrainmanem.blogspot.com/2011/09/czyli-o-co-chodzi.html' title='Czyli o co chodzi?'/><author><name>Anna Teluk-Lenkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16567964770170746748</uri><email>asmokiess@gmail.com</email></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>