<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249</id><updated>2024-12-17T08:55:53.265+01:00</updated><title type='text'>Niecodzienny notatnik Vaknella</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-5293277193802018420</id><published>2012-03-04T12:08:00.000+01:00</published><updated>2012-03-04T12:08:05.047+01:00</updated><title type='text'>Słów kilka o kucaniu</title><content type='html'>Wiem, że kościół nie jest miejscem na irytowanie się i denerwowanie, w końcu nie po to tam chodzimy. Dlatego takie rzeczy jak to o czym chcę dziś krótko napisać staram się widzieć jako coś co mnie nie dotyczy. Ale, jak pomyślałem przed momentem, właściwie dobrze jest o tym napisać, bo a nuż trafi na tą notkę ktoś kogo to bardziej dotyczy? Dlatego nie przerywajcie czytania i napiszcie w komentarzach co sądzicie o tym co napisałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodzi mi o kwestię niby banalną, czyli klękanie w kościele. Na podniesienie, na &#39;Baranku Boży&#39;, na wystawienie. Niby coś prostego, ministrant dzwoni dzwonkami, wszyscy klękają. Albo prawie wszyscy, bo od jakiegoś czasu widzę dookoła siebie powszechne &quot;kucanie&quot;. Nic to, nie dotyczy mnie to przecież. Ja klęczę, patrzę tam gdzie trzeba i wszystko gra. Ale czasem może przyjść refleksja, że coś tu jednak jest nie tak. Nie czepiam się niczyjej wiary czy znudzenia, sam czasem &quot;nie czuję&quot; w ogóle mszy i nudzę się czekając na koniec. Nie mi oceniać zaangażowanie danej osoby. Może przyszedł/przyszła tylko dlatego, żeby nie sprawić przykrości babci. Co więc irytuje w kucaniu? Brak elementarnego szacunku. Wierzysz czy nie, dla większości ludzi w kościele właśnie na ołtarzu dzieje się coś bardzo ważnego, a Ty nie potrafisz zgiąć kolan? Obok klęczy starsza babcia, dorośli ludzie, małe dzieci, kobieta z dzieckiem na rękach, a Ty nie chcesz sobie pobrudzić legginsów? W klęknięciu nie chodzi o jakąś szopkę czy teatrzyk, to gest wyrażający coś konkretnego. Nie musisz być wierzący, nie musisz mieć ochoty tam siedzieć. Ale jeśli jakaś osoba przychodzi na mszę to jest winna ten podstawowy szacunek dla prawd wiary i dla ludzi dookoła, który ten szacunek wyrażają. Jak boisz się pobrudzić to połóż pod kolana chusteczkę, jeśli masz problemy z kręgosłupem to stój, a nie rób bezsensownej szopki z istotnego znaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co ciekawe nie widać &quot;syndromu kucania&quot; o ludzi starszych, którym klęknięcie może sprawić problem, ale u kilkunastoletnich, czasem dwudziestokilkuletnich osób. U dziewczyn - jest to po prostu irytujące. Ale jeśli chłopak czy facet nie potrafi klęknąć... Cóż, jeśli ma jakieś problemy niech stoi czy nawet siedzi, kucanie świadczy o tym, że nie umie &quot;wyklęczeć&quot; paru minut na kolanach, albo boi się zabrudzić nowe dżinsy. A takim &quot;panom&quot; radzę od razu kupić sobie sukienkę i buty na szpilkach, po co się oszukiwać i nazywać się mężczyzną? Lepiej tu pasuje zasłyszane kiedyś przeze mnie, niezbyt cenzuralne określenie &quot;pizda na kaczych łapach&quot;.&amp;nbsp;Dzięki za uwagę.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/5293277193802018420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/03/sow-kilka-o-kucaniu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/5293277193802018420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/5293277193802018420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/03/sow-kilka-o-kucaniu.html' title='Słów kilka o kucaniu'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-3372033481301305644</id><published>2012-02-12T21:48:00.002+01:00</published><updated>2012-02-12T21:48:25.255+01:00</updated><title type='text'>Midichloriany w CzyDe</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Mroczne Widmo w 3D czyli kolejny skok George&#39;a Lucasa na nasze pieniądze. Ten sam film co w 1999 roku, krytykowany przez dużą część fanów – bo Jar Jar, bo mały Anakin, bo infantylizm i midichloriany. Byłem w kinie w piątek, ale dopiero teraz mam czas podzielić się wrażeniami. Które są, krótko mówiąc, bardzo pozytywne. Jest to związane chyba zarówno z samym klimatem Gwiezdnych Wojen w kinie, z zainteresowaniem konwersją do 3D i przede wszystkim ze zdrowym podejściem – nie jechałem do kina, żeby zobaczyć coś totalnie nowego, czy żeby obejrzeć arcydzieło kina, ale też nie z myślą, że będzie beznadziejnie, a 3D wcale nie będzie widać. Bądź co bądź, po Zemście Sithów był to drugi film SW, na którym byłem w kinie, więc z pewnością wiązało się to z jakimiś emocjami. Przed premierą przeczytałem „Maskę Kłamstw”, komiks „Darth Maul” i zacząłem „Łowcę z Mroku”, więc czułem klimat TPM, równocześnie nie oglądając go po raz kolejny.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Sam wyjazd do kina... Cóż, liczyłem na więcej czasu aby spotkać się z innymi fanami, porozmawiać (a byłaby okazja bo fani z Rzeszowa przybyli licznie), niestety, połączenie prowincji ze stolicą regionu jest tak beznadziejne, że na salę z szóstką znajomych weszliśmy już gdy zaczynały się reklamy, a oni (ja zostałem dłużej) żeby zdążyć na ostatni autobus musieli opuścić ostatnie kilka minut seansu. Wprawdzie mi udało się zostać do końca i zamienić choć parę słów z rzeszowskim fanklubem, ale pod tym względem czułem niedosyt, żadnych długich geekowskich rozmów czy zdjęć z maulowym standem. I pewnie nikt nie zwrócił uwagi na mój krawat z Vaderem. Połączenia Rzeszów-Kolbuszowa są krótko mówiąc beznadziejne.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jeśli chodzi o sam film... Podobało mi się naprawdę bardzo. Klimat sali kinowej, towarzystwo znajomych, z którymi cały czas szeptem coś komentowaliśmy... To jedno. Po drugie – trzeci wymiar. Użyty w tym filmie w naprawdę dobry sposób. Żadnych pierdół z blasterowymi błyskawicami wylatującymi z ekranu, po prostu poczucie głębi, wyodrębnienie każdej postaci. Tak jak pisałem, podszedłem do tej konwersji z naprawdę pozytywnym nastawieniem, więc cieszył każdy moment, gdy trzeci wymiar był naprawdę widoczny. Cieszyły także wszystkie drobne, nowe sceny, których nie widziałem wcześniej, jako że jak dotąd widziałem tylko standardową wersję z &#39;99. I sam film... Kasis skomentowała po seansie, że to chyba jak dotąd jej najlepszy seans Mrocznego Widma. I w sumie mogę podpisać się pod tymi słowami. Minęło już kilka lat od pierwszego zobaczenia tego filmu, wiele rzeczy denerwuje mniej, a dostrzega się coraz więcej głębi fabuły. Czułem po prostu klimat Gwiezdnych Wojen, co oczywiście było nasilone przez przeczytaną wcześniej „Maskę...” i wyłapywane powiązania, czy sam ten wspomniany kilkakrotnie klimat Gwiezdnych Wojen w kinie. Nie przeszkadzał mi Jar Jar czy midichloriany. Ba, ja już dawniej lubiłem Mroczne Widmo, a po opisanym seansie awansuje ono do zaszczytnego grona moich ulubionych części SW. Panie Lucas, jeśli te konwersje mają wychodzić tak fajnie, to skocz na moją kasę jeszcze pięć razy.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/3372033481301305644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/02/midichloriany-w-czyde.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/3372033481301305644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/3372033481301305644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/02/midichloriany-w-czyde.html' title='Midichloriany w CzyDe'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-8837694457251789087</id><published>2012-01-26T11:12:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T11:12:26.747+01:00</updated><title type='text'>Potrzeba veta</title><content type='html'>Nie pisałem nic na blogu od roku, a wtedy gdy jeszcze coś tu zamieszczałem, nigdy nie zdarzyło mi się pisać o moich zapatrywaniach politycznych. Tym razem minimalnie złamię swoją zasadę, bo sprawa jest ważna, na czasie i zapewne każdy z was już domyśla się o co mi chodzi - ACTA. Owszem, ale nie tylko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będę po raz kolejny przytaczał czym właściwie jest, co może&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;wprowadzić do życia przeciętnego internauty ACTA. Wszyscy czytaliśmy czy słyszeliśmy te zarzuty już masę razy. I budzi to naturalny sprzeciw - ktoś chce ograniczyć naszą wolność, ktoś chce nas inwigilować i zabrać nam to, do czego mamy dostęp w internecie. Z pewnością te daleko posunięte prognozy o zamknięciu dostępu do najpopularniejszych serwisów, permanentnej inwigilacji i połowie internautów w więzieniu są drastyczne i nieprawdopodobne, ale nawet jeśli sprawdzą się w małym tylko stopniu, nawet jeśli śledzenie naszych kroków w internecie i blokowanie portali będzie wykorzystywane tylko w nielicznych przypadkach - to już jest to coś złego, już pozwala to komuś na nadużycia, na kontrolę nad szarym obywatelem. Dlatego trzeba mówić nie. Nie chodzi tu o swobodne piracenie gier, filmów i seriali i prawie wszyscy (niestety nie mogę powiedzieć wszyscy) protestujący mają tego świadomość, gdy równocześnie praktycznie wszystkie media sprowadzają protestujących do piratów i hakerów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Protesty odbywają się w sieci - miliony ludzi piszących o tym na portalach społecznościowych, meile do polityków, blackouty stron, ataki na strony rządowe (słuszne lub nie, to już kwestia dyskusji), ale także &quot;na żywo&quot;. Wczoraj tysiące ludzi wyszło na ulice polskich miast, by protestować przeciwko ustawie, ale media zainteresowane były tylko tymi nielicznymi momentami demonstracji, w których doszło do zamieszek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzieś w narodzie polskim drzemie potrzeba powiedzenia &lt;i&gt;veto&lt;/i&gt;. Przez stulecia mieliśmy po temu wiele okazji - powstania, wojny, konspiracja, strajki. Teraz od ponad dwudziestu lat żyjemy w wolnym kraju i ironicznie mówiąc, ta potrzeba szuka w wielu młodych polakach ujścia - często w bezsensowny sposób. Ale, tym razem, gdy pojawiło się ACTA, nie są to już jakieś bzdurne pochody, oskarżenia o brak demokracji czy walka o interesy konkretnej grupy, tym razem jest to sprzeciw wobec sprecyzowanej rzeczy - niesprawiedliwej, mogącej w perspektywie godzić w wolność ustawie. Ja pociągnę swój sprzeciw dalej - chciałbym powiedzieć &lt;i&gt;veto&lt;/i&gt;&amp;nbsp;wobec władzy, która podejmuje nie pierwszą błędną decyzję i która, krótko mówiąc, źle rządzi krajem. Nie chcę mówić kogo bym widział jako kolejnych rządzących krajem. Mogłaby to nawet znów być Platforma, znów PiS, znów SLD - ale wyłącznie przy gruntownych zmianach. Nie może trwać dalej system &lt;b&gt;wypaczonej demokracji&lt;/b&gt;, w której władze są nieprzygotowane do rządzenia, nie ponoszą odpowiedzialności za błędy, pilnują jedynie swoich interesów i przede wszystkim - nie podejmują w ważnych sprawach prawie &lt;b&gt;żadnych&lt;/b&gt; &lt;b&gt;konsultacji społecznych&lt;/b&gt;. O ile uważam za bzdurne zarzuty o braku demokracji w Polsce, o tyle uważam, że ta demokracja, którą mamy w znacznym stopniu odbiega od tego czym być powinna. Co konkretnie zarzucam polskiemu rządowi, zapytacie. Już śpieszę z wyjaśnieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Sprawa podwyższenia wieku emerytalnego&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- owszem, być może te zmiany są potrzebne (ja uważam je za błędne, ale mogę się mylić), natomiast uważam, że ich wprowadzenie było oszukaniem wyborców. W kampanii Platformy nie padło ani słowo, ani wzmianka o tych planach, natomiast tuż po wyborach, zostały one ogłoszone. Ciekawe ile głosów ubyło by obecnej władzy i czy mogłaby marzyć o rządzeniu, gdyby powiedziała o podwyższaniu wieku emerytalnego wcześniej. Jest to zwyczajne oszukiwanie społeczeństwa, wyborców i poczucie braku odpowiedzialności przed narodem po wyborach. &lt;b&gt;Chaos w Służbie Zdrowia - &lt;/b&gt;czyli kolejne reformy, które być może były potrzebne, ale zostały przeprowadzone w bzdurny, bezsensowny sposób. Jak zareagował rząd na kłopoty, na to, że wielu pacjentów zostało nagle pozbawionych dostępu do leków i postawionych w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia? Milczenie, brak wypowiedzi, zupełne umycie rąk i pozbycie się odpowiedzialności za własne decyzje. &lt;b&gt;ACTA &lt;/b&gt;- o którym już dużo dziś pisałem. I znowu, być może istnieje potrzeba uporządkowania Dzikiego Zachodu jakim jest internet, ale jest to robione w sposób zły, bezsensowny i nieskuteczny. Rozległy się naprawdę głośne i naprawdę powszechne głosy protestu, ale rząd postanowił je zignorować. Zero konsultacji społecznych, brak odpowiedzialności, brak zorientowania się w tak istotnej sprawie u ekspertów. &lt;b&gt;Media&lt;/b&gt;,&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;które co by nie mówić, nie są ostoją wolności, które zależnie od opcji politycznej dyktują dane zakłamane i totalnie subiektywne.&amp;nbsp;&lt;b&gt;Pomoc Włochom &lt;/b&gt;- nie wiem czy nawet słyszeliście o tej sprawie, bo cicho o tym było w mediach. Potężna dotacja z nienaruszalnych, kryzysowych rezerw NBP poszła na pomoc państwu o wiele bogatszemu od nas! W momencie gdy gospodarka w naszym kraju jest naprawdę słaba, gdy młodzi ludzie muszą szukać pracy za granicą, przygotowania do nadchodzącego wielkimi krokami &lt;b&gt;Euro 2012 &lt;/b&gt;polegają na odcinaniu kolejnych inwestycji z listy, aby zostały tylko te, które zdołamy dokończyć, w czasie gdy &lt;b&gt;ceny&lt;/b&gt; benzyny czy produktów w sklepach są nie do zaakceptowania, a poważniejszy kryzys może przyjść lada chwila - nasz rząd dotuje inne państwo rezerwami, których dla własnego kraju użyć nie może. W &lt;b&gt;stosunkach z UE i USA &lt;/b&gt;Polska ustawia się automatycznie w roli wasala. Nie, nie jestem nacjonalistą i nie uważam Unii Europejskiej za zło wcielone, natomiast uważam, że rząd Polski nie może słuchać we wszystkim zachodu. Potrzebujecie pieniędzy? Proszę. Wojsk? Ależ oczywiście. Mamy podpisać ACTA? Nie ma problemu. To z NAMI - obywatelami swojego państwa - a nie z innymi krajami dyskutowane powinny być wszelkie ważne zmiany, decyzje, przedsięwzięcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważam, że sprawa ACTA przechyliła szale wagi i obecny rząd straci swoje budowane od lat poparcie społeczne. Protesty się nie skończą nagle - i dobrze. Polska demokracja potrzebuje gruntownych zmian. Dużo większych konsultacji społecznych, referendów, rządów zasięgających porad u ekspertów, a nie takich, &amp;nbsp;w którym o wszystkim decydują nie znający tematu politycy. Dbania o interesy własnego państwa, a nie zachodnich sąsiadów. Odpowiedzialności społecznej, wolności mediów od wpływów i w końcu tego, aby politycy musieli odpowiadać za swoje decyzje. Jak to ma być osiągnięte? Uważam, że potrzebna jest &lt;b&gt;dymisja rządu&lt;/b&gt;, zmiany nie tylko w poszczególnych ustawach, ale i w konstytucji, a w końcu władza, która będzie dla obywateli, a nie dla siebie. Nie mówię o konkretnej partii, bo czy to miałoby być PO, PiS, SLD, PSL czy jeszcze coś innego - to bez gruntownych przemian się nie obędzie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/8837694457251789087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/01/potrzeba-veta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/8837694457251789087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/8837694457251789087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2012/01/potrzeba-veta.html' title='Potrzeba veta'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-6815747790210036925</id><published>2011-02-16T21:17:00.000+01:00</published><updated>2011-02-16T21:17:25.300+01:00</updated><title type='text'>O obrotach sfer niebieskich</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ho, ho, naprawdę przysnąłem – widzę, że ostatni wpis pochodzi z 1 lutego, a dziś mamy, bagatela, 16. Bywa. Nie będę wszystkiego zwalał na naukę fizyki do konkursu, bo i ja wiem i wy wiecie, że nie poświęcam na nią tyle czasu ile powinienem. Napisałem te zdania i dłuższą chwilę zastanawiałem się o czym właściwie chcę pisać... i rzuciło mi się w oczy samo słowo „fizyka”. Nie, spokojnie, nie będę rozważał czy praca gazu przy izobarycznym rozprężaniu jest dodatnia czy ujemna. Po prostu, sam chętnie się zastanowię dlaczego właśnie ten przedmiot lubię.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bo tak. Może jest to dziwne, zważywszy na to jak jest traktowany przez większość uczniów – jako bardzo trudny czy wręcz przerażający. Co kto lubi – biologia czy chemia wymagają jak dla mnie uczenia się zbyt wielu rzeczy na pamięć, przy języku angielskim często zapominam o istnieniu gramatyki, używając takich konstrukcji, które „brzmią”, polski z kolei jest niewymierny i trudno nawet samemu ocenić stan swojej wiedzy. W fizyce – podobnie zresztą jak w matematyce – wszystko rządzi się określonymi regułami i logicznie wynika jedno z drugiego, z drugiej strony pozostawiając jednak pewną swobodę rozwiązania, zostawiając miejsce do gdybań, rozważań, ba, czasem nawet filozofii! Przy wielu zadaniach po prostu... ciekawi cię jaki będzie wynik.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;To taka kwestia szkolna. Jest jeszcze druga – ta, którą zajmują się naukowcy, a którą jestem w stanie śledzić tylko za sprawą rozmaitych artykułów popularno-naukowych. Ciągły rozwój tej dziedziny. Fizyka, a raczej ludzie, którzy się nią zajmują dokonują rzeczy niezwykłych – sięgając najgłębiej i najdalej – od kwarków do całego wszechświata. Nie na darmo Wielki Zderzacz Hadronów w CERNie nazywany jest największą zabawką świata – mimo że nie zrozumiałbym pewnie nawet kilku procent z zachodzących tam zjawisk chciałbym zobaczyć tą „zabawkę” na żywo. A odkrywanie odległych planet, słońc, galaktyk - to jest przecież najzwyczajniej... ciekawe. Kto nie chciałby wiedzieć czy gdzieś znajduje się świat, na którym mogłoby powstać życie? Czyż nie jest ciekawe to jak wyglądają najdrobniejsze porcje materii, z których się składamy? Dla mnie jest.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Kończę. Nie rozpisałem się, ale może bardziej sensowną formułą bloga są wpisy krótsze, a częstsze? Pomyślę. A żebyście po powyższej notce nie wzięli mnie za kogoś kim nie jestem – nie będzie się to myślenie odbywać jedynie w przerwach między kolejnymi zadaniami z fizyki. Do zobaczenia!  &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/6815747790210036925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/02/o-obrotach-sfer-niebieskich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/6815747790210036925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/6815747790210036925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/02/o-obrotach-sfer-niebieskich.html' title='O obrotach sfer niebieskich'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-1614051059767966378</id><published>2011-02-01T22:26:00.000+01:00</published><updated>2011-02-01T22:26:45.449+01:00</updated><title type='text'>Wiedźmin pod choinkę</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;„Fantasy wykorzystuje ponadczasowy urok nonsensu: bezmyślna fabuła, papierowe postacie i wydarzenia urągające zasadom logiki zwalniają czytelnika lub widza z wysiłku myślenia.”&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;„Literatura Fantastyczna ma (...) skłonność do idealizacji oraz robienia super gości, którzy wymiatają i 100 wrogów.”&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;&quot; name=&quot;cleanprint_content&quot;&gt;&lt;/a&gt; „I think that an author who writes a mystery as fantasy is just making it easy for himself to explain who done it and how they did it.”  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jest to kilka przykładowych cytatów odnoszących się do literatury fantasy, na które natrafiłem przeglądając dziś rozmaite artykuły i dyskusje na forach internetowych. Można powiedzieć, że są one tylko pomocą do tego co planuję pisać, bowiem oprzeć chcę się przede wszystkim na moich doświadczeniach. A doświadczenia te wskazują jasno, że ogólnie ujmując fantastyka – czy będzie to typowe fantasy, s-f czy horror z elementami nadprzyrodzonymi, nie jest powszechnie lubiana. Po pierwsze – wśród wielu ludzi starszych, uznających tego typu literaturę za pisaninę dla dzieci; po drugie – w wielu środowiskach ludzi młodych, gdzie typowy wizerunek fana fantastyki to gruby nerd nie wychodzący z domu, z okularami niczym denka od słoików. Zanim przejdę do sedna i postaram się odeprzeć typowe zarzuty wobec tej dziedziny literatury, podkreślę bardzo ważne zdanie – nie zamierzam nikogo zachęcać do wgłębiania się w tego typu książki. Nie mam nic przeciwko ludziom, nie chcącym ich czytać z konkretnych powodów. Nie cierpię jedynie, gdy miast sensownych argumentów, ktoś kieruje się jednym z poniższych, idiotycznych kryteriów...&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;u&gt;Uogólnienie&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;„Do czego ty mnie chcesz namówić? Oglądałem Władcę Pierścieni w kinie. Dno, beznadzieja. Więcej biegających elfów i krasnoludów? Nie – dziękuję.” Mam świadomość, że kryterium tego nie powinno się stosować raczej nigdy i oczywiste jest dla was, że ocenię go negatywnie. Trudno jednak o tym nie wspomnieć, gdy literatura fantastyczna naprawdę cierpi na skutek jego stosowania. Ja wiem, że wiele tytułów z mainstram&#39;u może zrażać. To jednak, drogi anty-fanie fantasy, że nie podobały Ci się wampiry ze „Zmierzchu” i popularne motywy wymieszane przez Paoliniego w „Eragonie”, nie musi oznaczać rezygnacji z danej dziedziny literatury. Czytany wieki temu dramat „Romeo i Julia” Szekspira, podobał mi się średnio, ale już „Hamlet” był dla mnie świetny. Trudno wyrobić sobie jednym dziełem opinię o konkretnym autorze, a co dopiero o całej dziedzinie literatury!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/u&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;u&gt;Mała wartość artystyczna&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;O tak, uwielbiam to. Przecież jeśli książka jest na przykład jedną z serii „Gwiezdne Wojny” to musi być kiepska. Tasiemcowa seria, ciągle tylko latają i okładają się po głowach jakimiś świecącymi pałkami. Bez sensu. Hm. Odpowiedziałbym krótko: polecam Stovera. Polecam Karpyshyna. Polecam Luceno. Realistyczne pokazanie wojny i wgłębienie się w psychikę bohaterów przez pana Stovera cenię równie wysoko, co dzieła z „literatury pięknej”. Ale, rozgadałem się o Gwiezdnych Wojnach, a przecież jest tyle innych autorów, którzy tworzą wspaniałą prozę. Że wspomnę tylko o naszych rodzimych Sapkowskim czy ś.p. geniuszu s-f, Stanisławie Lemie. Nie trzeba być fanem tego typu literatury, żeby docenić ich kunszt.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;u&gt;To przecież dla dzieci&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;A ten argument jest jednym z moich ulubionych. Zakorzeniło się w ludzkiej opinii kojarzenie smoków, elfów i dzielnych rycerzy z baśniami. I bardzo słusznie. Przy czym fantasy to nie są baśnie. Ta literatura jedynie czerpie, wyrasta na fundamentach mitów, baśni, utworów romantyzmu... Zwykle wykorzystuje ten świat jako pretekst do opowiedzenia wspaniałej historii, wzbudzenia w czytelniku silnych uczuć, przekazania czegoś ważnego. Pewnie, że niektóre utwory fantasy są przeznaczone przede wszystkim dla dzieci. „Hobbit”, „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, „Opowieści z Narnii” czy „Harry Potter” rzeczywiście są głównie dla nich, ale już książek o Wiedźminie kupować małym dzieciom pod choinkę bym rodzicom nie polecał.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;u&gt;Typowość&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Dobro walczy ze złem, stary mag, dzielni rycerze, magiczny artefakt. W każdej książce to samo. Zabawne jest to, że zwykle mówią tak ludzie, którzy zetknęli się z fantastyką tylko na ekranie telewizorów, oglądając świetną ekranizację „Władcy Pierścieni” pana Jacksona. I znowu jest to uogólnienie i krzywda dla autorów. Mistrzem fantastyki był J.R.R. Tolkien i to jest faktem, ale czy to znaczy, że wszystkie książki przetwarzają jego motywy? O, nie. Bo fantastyka może mówić zarówno o dzielnych rycerzach, jak i o podstarzałych bimbrownikach, egzorcystach z zamiłowania. Możemy śledzić tak szeroką gamę tematów: od pełnych wspaniałego humoru i absurdu dzieł sir Terrego Prachetta, po poważną, dostojną s-f jaką jest klasyczna „Diuna”. Możliwości są nieograniczone i fantaści z tego korzystają.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Można by uznać ten wpis za stek mojego narzekania, bo przecież zwykle obracam się w kręgu ludzi o podobnych do moich zainteresowaniach, i na wykpiwanie mojego hobby narzekać nie mogę. Uznajcie tą notkę raczej za hołd dla wspaniałej, różnorodnej fantastyki i efekt irytacji gdy czytam w internecie bądź słyszę w świecie nie-wirtualnym, gdy pada jeden z powyższych zarzutów.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Nie chcę obiecywać większej regularności wpisów, bo nie wywiązałem się z tego na feriach, a co dopiero gdy zaczęła się szkoła. Dziękuję tym, którzy czasem tu zaglądają co zaiste mnie cieszy. I że pozwolę sobie zakończyć w stylu mojej ulubionej fantastycznej sagi – niech Moc będzie z Wami.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/1614051059767966378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/02/wiedzmin-pod-choinke.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/1614051059767966378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/1614051059767966378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/02/wiedzmin-pod-choinke.html' title='Wiedźmin pod choinkę'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-7066637014678801502</id><published>2011-01-23T10:09:00.002+01:00</published><updated>2011-01-23T10:11:16.231+01:00</updated><title type='text'>Z zakurzonego archiwum #2</title><content type='html'>...a właściwie już nie tak zakurzonego. Pojawił się tu już przedstawiciel moich pierwszych wierszy i może pozostałe pomińmy, bo przyznać trzeba, że przynajmniej nie wszystkie były dobre. Nie twierdzę, że te nowsze są, ale jakoś łatwiej przychodzi mi wrzucenie ich na bloga. Poniższy powstał więc nie tak dawno, a opisuje (to czy dobrze czy nie sami ocenicie) krajobraz, który od jakiś 8 lat widzę codziennie wychodząc przed dom.  &lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;BRZOZY&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Brzozy obok domu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ściana bielo-zieleni&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Oddzielona kreską płotu.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Budzą się cicho&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Już przecierają oczy, poranny wiatr&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szumi ich liśmi na powitanie dnia.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Uśmiechają się do niego pogodnie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dziękując za to, że jest&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Brzozy obok domu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dzień spędzają na strojeniu się&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W coraz to inne odcienie zieleni.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tylko korzenie twardo stąpają po ziemi&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie tracą czasu na fiu-bdziu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I zapraszają do siebie krople wody&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dziękując za to, że są&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Białe damy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dość często zamieniają się w dzierlatki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Plotkujące poszumem liści&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Bezwstydnie opalające się w słońcu.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Gdy dziękują mu za to, że jest&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czynią to w dźwięcznym śmiechu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czasem i one się złoszczą&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie można im przecież odmówić tej przyjemności.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wyszumią się i uspokoją&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Grzebiąc w dobrej ziemi krople złości.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czasem i one płaczą &lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A woda długo spływa po pniach&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I kapie po liściach&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale gdy wszystko minie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wstają zieleńsze niż wcześniej.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Brzozy także&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Lubują się w pięknie.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Gdy słońce zachodzi tuż za ich plecami&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Odwracają się by kontemplować&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Paletę barw&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mnogość kształtów&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ciszę&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A potem zapada zmrok.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Witają go podejrzliwie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale dają się mu łagodnie otulić.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czuwają jeszcze chwilę patrząc w gwiazdy.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A nim sen nadejdzie szeptem dziękują sobie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Za to, że są.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/7066637014678801502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/z-zakurzonego-archiwum-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/7066637014678801502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/7066637014678801502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/z-zakurzonego-archiwum-2.html' title='Z zakurzonego archiwum #2'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-7452207973961244377</id><published>2011-01-16T18:26:00.000+01:00</published><updated>2011-01-16T18:26:17.026+01:00</updated><title type='text'>&quot;Dziesiąta Muza&quot; w akcji</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Już od dłuższego czasu nie mogłem znaleźć czasu i weny, żeby coś naskrobać. Proszę o wybaczenie tych, którzy czasem tu zaglądają i w związku z początkiem ferii obiecuję poprawę. Mimo nie zachęcającej do niczego aury pogodowej będę starał się pisać częściej i sensowniej. Wybitnie późna jesień zmaga się z bardzo wczesną wiosną nad konającą zimą, ale żyć trzeba. Ale, ale - mówienie o pogodzie chyba nie jest w najlepszym guście, więc przechodzę do tego o czym chcę dziś pisać.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Świat idzie do przodu – że tak zacznę od mądrego, standardowego i nie znaczącego nic konkretnego stwierdzenia. Rozwija się szeroko przemysł filmowy, wdrażając coraz to nowe technologie. Cierpimy obecnie na zalew filmów w 3D i wiele już pisano na ten temat, ale może i ja wtrącę kilka słów do tej dyskusji. Nie jestem ani przeciwnikiem ani zwolennikiem tego typu filmów, a jeśli miałbym się określić po którejś ze stron, byłbym zapewne „za”. Dobrze, że film się rozwija, że szuka nowych dróg dotarcia do widza. 3D daje nową szansę pokazania głębi obrazu, poczucia się uczestnikiem akcji. Można powiedzieć, że odsuwa trochę na bok aspekt gry aktorskiej, bardziej uwydatniając sam obraz. I w pewnych przypadkach jest to dobre. Niestety – obecnie próbuje się wepchnąć trzeci wymiar prawie wszędzie. O ile cieszę się z faktu, że „Gwiezdne Wojny” wrócą do kin w tym formacie, to doniesienia o tym że prawie każda kolejna produkcja będzie w 3D zaczynają mnie irytować. Cóż, daje się ludziom to czego chcą, jest 3D – są zyski. Ze wstydem przyznaję, że nie miałem okazji ujrzeć w kinie słynnego „Avatara”, ale widząc jaki wpływ wywarł na kino, czytając liczne opinie i znając konwencję w jakiej był utrzymany wiem, a przynajmniej wydaje mi się, że 3D było w tym filmie jak najbardziej potrzebne. Ale w ogromnej liczbie filmów, począwszy od „Piły 3D” skończywszy na stu bajkach dla dzieci – już nie, tym bardziej że główni odbiorcy tych bajek już po pół godziny ściągną okulary narzekając na ból oczu. Trzeci wymiar daje olbrzymie możliwości, ale psują ten efekt sceny, sprawiające wrażenie stworzonych na siłę tylko pod to. Niedługo widzowie przywykną do koni wyjeżdżających z ekranu i twórcy filmów muszą nauczyć się właściwego korzystania z tej zdobyczy technologii, czyli pokazania głębi, wciągnięcia widza w akcję.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Mam nadzieję, że nie weźmiecie mnie za nieudolnego krytyka współczesnego kina. Jak pisałem wyżej – w zasadzie jestem za 3D, w dobrym użyciu, podoba mi się także wiele innych, ukazujących się niedawno filmów, które są kręcone tradycyjnymi metodami. Pozwolę sobie wspomnieć o najlepszym w mojej opinii filmie 2010 roku - „Incepcji” Nolana. Czy kino idzie w dobrym kierunku? Nie wiem. Powstawały, powstają i powstawać będą filmy lepsze i gorsze, przełomowe i zwyczajne. Nie lubię gdy krytycy współczesnych filmów piszą jak to kiedyś było dobrze – bo kiedyś także powstawały dzieła wybitne i zwykłe gnioty. Jestem jak najbardziej za szukaniem nowych metod kręcenia, za oryginalnymi sposobami &lt;i&gt;gry z widzem&lt;/i&gt; jakie widzimy u Nolana nie tylko w „Incepcji”, ale w „Prestiżu” czy „Memento”. Z drugiej strony nie można zapomnieć o klasykach. Na mojej osobistej liście filmów wszech czasów najwyżej znajdują się „Ojciec Chrzestny 2”, „Full Metal Jacket” czy „Pulp Fiction”. Warto poznawać jedne i drugie, bo samo oglądanie, analizowanie fabuły, gry aktorskiej to po prostu świetna zabawa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Jakoś nie może mi przyjść do głowy żadna efektowna puenta podsumowująca ten krótki wywód. Jeszcze raz więc obiecuję poprawę w częstotliwości notek i do zobaczenia!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/7452207973961244377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/dziesiata-muza-w-akcji.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/7452207973961244377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/7452207973961244377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/dziesiata-muza-w-akcji.html' title='&quot;Dziesiąta Muza&quot; w akcji'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-3511379688188030524</id><published>2011-01-07T23:02:00.000+01:00</published><updated>2011-01-07T23:02:08.172+01:00</updated><title type='text'>Z zakurzonego archiwum #1</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jak już kiedyś wspomniałem, mogę was od czasu do czasu męczyć archiwalnymi próbami twórczymi, czy to wierszami czy to opowiadaniami. Krótka geneza jednej z nich, zamieszczonej poniżej. Otóż, pochodzi ten wiersz z samych początków tworzenia przeze mnie rzeczy tego typu. Nie jest pierwszy, ale jest jednym z pierwszych, które powstały, o ile pamięć mnie nie myli, jesienią 2007 roku. Druga klasa gimnazjum, kilku młodych chłopaków, zafascynowanych książką i filmem „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” zaczyna tworzyć rozmaite „dzieła” w duchu wyznawanej w owym utworze zasady &lt;i&gt;Carpe Diem&lt;/i&gt;. Miło wspominam tamte czasy, choć zmieniłem się z pewnością. Wracając do samego „Architekta” - został napisany, spodobał się kilku osobom, które go widziały i leżał dalej, metaforycznie kurząc się na dysku. Jednak jakiś czas później, podczas organizowanych przez moją wspaniałą polonistkę Dni Teatru, na jej prośbę i za moją zgodą oczywiście, aktorzy z rzeszowskiego teatru im. Wandy Siemaszkowej odczytali po spektaklu kilka wierszy gimnazjalisty Macieja, który pokazał je parę tygodni wcześniej drogiej pani od j. polskiego. To było coś, wziąwszy pod uwagę, że sala MDK&#39;u była pełna. Oklaski, te sprawy. Znowu jakiś czas później (nie mam pamięci do dat), za namową mamy wiersz „Architekt” wziął udział w organizowanym w Mielcu konkursie poetyckim i o dziwo wygrał. To też było coś. Od tego czasu leży spokojnie i godnie, na swoim miejscu w folderze wiersze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Sam uważam go za wiersz... niezły? Jakoś nigdy mi samemu nie podobały się zbytnio moje utwory, choć może to wrodzona skromność. Z pewnością jest on prosty i naiwny. Ale mimo wszystko mam do niego pewien sentyment. Zresztą, sami ocenicie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;ARCHITEKT&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Rysowałem w powietrzu baśń&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Palcami plotłem nici niebieskiego światła.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A z oczu strzelały mi iskry.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tworzyłem świat&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dawałem życie głazom nieruchomym&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A kamienie śpiewały mi pieśni&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Byłem budowniczym i architektem&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na barkach myśli nosiłem góry&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Kazałem powstawać jeziorom&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mówiłem a wypływały rzeki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Stąpałem a wyrastały kwiaty&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wzrokiem budowałem świetliste pałace&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Pomyślałem – niemożliwe&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I mój świat runął&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/3511379688188030524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/z-zakurzonego-archiwum-1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/3511379688188030524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/3511379688188030524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/z-zakurzonego-archiwum-1.html' title='Z zakurzonego archiwum #1'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-2850851532466817562</id><published>2011-01-05T18:55:00.001+01:00</published><updated>2011-01-05T21:39:19.747+01:00</updated><title type='text'>Kwadratowy absurd</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Czym jest sztuka? Nie jest to z pewnością łatwe do określenia. Sztuka charakteryzuje się poszukiwaniem piękna, umiejętnością zaciekawienia widza, skłonienia go do myślenia. Można powiedzieć, że sztuka jest odbiciem świata duchowości i uczuć w jakiejś formie w świecie rzeczywistym. Ot, taka moja definicja, która może zawierać w sobie tylko ułamek prawdy. Nie jest to bardzo istotne, gdyż określeń i prób zdefiniowania sztuki tworzyć by można mnóstwo. Sztuka, a w szczególności jej plastyczne formy takie jak rzeźba czy malarstwo, o których przede wszystkim chcę pisać, rozwijały się właściwie od zarania dziejów. Od barwnych malowideł na ścianach jaskiń, przez wspaniałe posągi, wazy, mozaiki starożytności, pełne szacunku dla religii dzieła średniowiecza, coraz bardziej kunsztowne obrazy renesansu, baroku... i tak dalej. Sztuka cały czas się udoskonalała, by tworzyć formy coraz bardziej piękne, realne, przykuwające uwagę. Nie będę pisał szerzej, bo po pierwsze – ani nie jestem znawcą malarstwa, ani czytanie suchego opisu historii sztuki niczym ciekawym by nie było.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przechodząc więc do meritum – po latach rozwoju, przyszły czasy tak zwanej sztuki współczesnej. Dzieli się ona na wiele kierunków, z których niektóre naprawdę warte są szacunku i uwagi – spełniając rolę zarówno pokazywania piękna, jak i zaciekawienia widzów. Cóż z tego jednak jeśli ten okres dziejów sztuki, kojarzy mi się głównie z bezmyślną, nieprzedstawiającą niczego konkretnego abstrakcją? Może i kilka bazgrołów może być pięknych, poprzez wspaniałe barwy, ciekawe kształty (choć co do ciekawości kształtu kolorowych maźnięć pędzlem mógłbym się spierać). Może i czasem niosą ze sobą jakieś przesłanie. Nie wykluczam tego. Co z tego, jeśli większość współczesnych &lt;i&gt;artystów&lt;/i&gt; ogranicza swoją pracę do wykonania kilku niedbałych plam na płótnie i wymyślenie intrygującego i totalnie bezsensownego tytułu. Gdyby uznany malarz  chlapnął na płótno zieloną farbą, na niej wykonał kilka czerwonych zawijasów, dodał w niektórych punktach plamy żółci o różnym odcieniu i podpisał obraz np. „Człowiek w dziurawym palcie” to dzieło z miejsca stałoby się bardzo cenne, a zwiedzający galerię, w której „Człowiek...” byłby umieszczony, kiwali by głowami wpatrując się w obraz intensywnie, spierając między sobą o jego znaczenie. Nie twierdzę, że wszystkie te dzieła pozbawione są sensu. Nawet jeśli jednak go posiadają – sztuka od wieków dążyła do pokazania piękna, do namalowania czegoś jak najbardziej realnie, uchwycenia chwili, ruchu. Malarz czy rzeźbiarz musiał ćwiczyć wiele, wiele lat by osiągnąć mistrzostwo. Teraz idzie się drogą na skróty. Uznanym artystą stanie się nie ten, kto w piękny, kunsztowny, tajemniczy sposób namaluje uśmiechającą się kobietę, tylko ten, kto w oryginalny sposób ukaże trzy trójkąty.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Bardzo znanym przykładem sztuki abstrakcyjnej, a konkretniej tzw. suprematyzmu jest ponoć przełomowe dzieło „Czarny kwadrat na białym tle” Kazimierza Malewicza, obraz wedle znawców wybitny i skłaniający do myślenia. A co obraz przedstawia? Otóż, na obrazie „Czarny kwadrat na białym tle” widzimy czarny kwadrat na białym tle. Dzieło naprawdę... dzieło? Przepraszam bardzo śp. pana Malewicza, ale ja, ze swoimi znikomymi umiejętnościami artystycznymi mógłbym się pokusić o podobne. Dlatego od twórczości Kazimierza Malewicza wolę obrazy starego, dobrego Leonarda da Vinci, od rzeźb przedstawiających powyginane sześciany – wspaniałe posągi Starożytnej Grecji, a od performance&#39;u, którego twórca siedzi na chodniku z twarzą owiniętą czarną szmatką, z białym dziecięcym bucikiem na głowie, przed stołem pełnym naczyń wypełnionych ziemią – którykolwiek z dramatów Szekspira. Cóż, pewnie i tak, gdyby znawca sztuki, przerywając pełną zadumy i wspaniałych doznań artystycznych kontemplację „Czarnego kwadratu...” miał odpowiedzieć na mój wywód, spojrzał by na mnie znad okularów i rzekł lekko pogardliwie, że po prostu &lt;i&gt;nie rozumiem sztuki&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/2850851532466817562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/kwadratowy-absurd.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/2850851532466817562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/2850851532466817562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/kwadratowy-absurd.html' title='Kwadratowy absurd'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-9084685773129623035</id><published>2011-01-02T12:01:00.000+01:00</published><updated>2011-01-02T12:01:15.225+01:00</updated><title type='text'>Piękna paleta barw</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;W zasadzie chcę pisać o czymś innym, ale może na wstępie wyjaśnię skąd taka, a nie inna nazwa bloga. Myślę, że samego &lt;i&gt;notatnika&lt;/i&gt;, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Co do &lt;i&gt;niecodziennego&lt;/i&gt;... Nie chodzi bynajmniej o to, że będą się tu pojawiać życiowe mądrości, które zapamiętają potomni, lub wpisy swoją niezwykłością sięgające owego przymiotnika. Na myśli miałem raczej fakt, że nie będzie tu opisów mojego dnia codziennego, jak to ma miejsce na niektórych blogach. Ani ja nie jestem internetowym ekshibicjonistą, ani nie jest to pamiętnik, ani chętnych do czytania tego typu rzeczy wielu by się nie znalazło. Dlatego blog ten nie jest o codzienności, tylko o tym co mi w danej chwili w głowie zaświta. No i jeszcze jeden powód dla takiej nazwy – raczej na pewno nie będę tu pisał codziennie. A dlaczego &lt;i&gt;Vaknella&lt;/i&gt;, a nie Maćka tudzież Macieja? Bo tak mi się podoba. W internecie funkcjonuję pod tym mianem i nie widzę powodu by miało być inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Przechodząc do tematu – chciałem się dziś zastanowić nad tzw. &lt;i&gt;weną literacką.&lt;/i&gt; Czy istnieje coś takiego, a jeśli tak, to co to właściwie jest? Ludzie zwykle widzą to zjawisko jako nagłe olśnienie spływające na artystę. Jako zdolność do pisania, czy jakiejkolwiek innej aktywności artystycznej, bez zastanowienia, prosto z głowy. Nie, nie, nie. Bo skąd niby? Wierzę w Boga i istnienie świata nadprzyrodzonego, ale z pewnością nie od nich pochodzi rzeczona &lt;i&gt;wena.&lt;/i&gt; Ponieważ nie wszyscy artyści zasługiwali by na coś takiego; ponieważ ogromna ilość wspaniałych dzieł, w których stworzeniu można się doszukiwać udziału owej tajemniczej &lt;i&gt;weny&lt;/i&gt;, jest totalnie niezgodna z religią. Dlatego twórcze natchnienie od Boga pozostawmy twórcom Biblii. Odrzucam więc ideę udziału świata nadprzyrodzonego w procesie tworzenia zwykłych dzieł literackich. Pisarz czy też poeta nie jest jednostką wybraną, jest osobą, która zgrabnie ubiera w słowa to co siedzi w jej głowie i dzięki tej umiejętności tworzy. Po prostu.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Czym zatem jest wena? Może furtką, która otwiera dostęp do innych obszarów mózgu? Zwykłą umiejętnością do pisania? Jakimś psychologicznym zjawiskiem wykształcającym się z powodu określonych doświadczeń, genów czy wychowania? Również i tu powiem nie, nie i nie. Wena jest czymś znacznie bardziej złożonym, a równocześnie czymś o wiele bardziej oczywistym.&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Połowa ludzi będąc dziećmi próbowała pisać książki. Fakt powszechnie znany. Sam pamiętam ogromne ilości tworzonych przez siebie &lt;i&gt;powieści&lt;/i&gt; zaczynających się i kończących pierwszą stroną. Dzieci mają bardzo bogaty świat wyobraźni i przysłowiowe &lt;i&gt;sto pomysłów &lt;/i&gt;na minutę. Dlaczego więc nie mamy siedmio- czy ośmioletnich, sławnych pisarzy? Bo dzieci te, choćby ich wyobraźnia podsuwała im najwspanialsze pomysły, nie mają wystarczających umiejętności by je opisać. Nie są wystarczająco oczytane. Nie mają zapału by na dłużej zająć się żmudną pracą jaką jest pisanie. I tu właśnie należy szukać weny u bardziej już dojrzałych twórców. W wypadkowej: wyobraźni, pomysłu na to co napisać, umiejętności by zrobić to w ciekawy sposób, zapału i chęci do przezwyciężenia lenistwa. Artysta z weną siada do pisania, mając już zarys treści w głowie i przede wszystkim &lt;b&gt;potrafi&lt;/b&gt; przenieść to na papier.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Ta umiejętność jest moim zdaniem kluczowa.. Cóż z pomysłu, jeśli nie będziemy potrafili przełożyć go na literacki język?  Niełatwo jest opisać zachód słońca w przemawiający do czytelnika sposób, tak, żeby widział przed oczyma niesamowite barwy, kształty rozmywające się w świetle tak jakby były nierealne, ciszę tego niezwykłego zjawiska... Znacznie łatwiej jest wyjść przed namiot i, jak to miał uczynić kolega mojego taty ze studiów, z pełnym zachwytu westchnieniem szepnąć „K**wa. Jaka piękna paleta barw.”&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/9084685773129623035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/piekna-paleta-barw.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/9084685773129623035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/9084685773129623035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/piekna-paleta-barw.html' title='Piękna paleta barw'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1314492142415153249.post-5481207312447262059</id><published>2011-01-01T20:42:00.000+01:00</published><updated>2011-01-01T20:42:16.027+01:00</updated><title type='text'>Wstępu słów kilka</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Żeby dobrze zacząć, wypadałoby się przedstawić... Jestem Maciek. W internecie często pojawiam się pod nickiem Vaknell. Mam 17 lat. I właściwie na tym poprzestanę, bo jeśli blog ten będzie dłużej funkcjonował to zapewne poznamy się lepiej.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;A pomysł na pisanie bloga, jak to zwykle bywa z moimi pomysłami, zrodził się nagle, bez jakiegoś konkretnego powodu. Ot, jakaś idea błysnęła w głowie. Bo w zasadzie czemu nie? Myślę, że znajdzie się choć kilka osób, które zechcą go czytać, oczywiście zakładając, że – znowu &lt;i&gt;jak to zwykle bywa z moimi pomysłami&lt;/i&gt; – nie skończy się na przysłowiowym słomianym zapale i na chęciach, a blog ten nie będzie leżał odłogiem. Oby. Wierzę w siebie. Bo drugim powodem, dla którego chcę mieć miejsce, w którym będę mógł się dłużej na jakiś temat wypowiedzieć, coś napisać, jestem ja sam, chęć zmuszenia się do wyrażania myśli, ćwiczenia umiejętności, nie tkwienia w maraźmie. Faktem niezaprzeczalnym jest moje lenistwo i samorodny talent do nic nie robienia, połączony w pewnym stopniu z uzależnieniem od internetu. Jak może wiecie, zdarzało mi się dawniej pisać co nieco – przede wszystkim obejmuje to wiersze, ale także opowiadania. Otóż nie jest, broń Boże, tak, że nagle zabrakło mi pomysłów. Jedne mniej, inne bardziej oryginalne, drzemią sobie gdzieś w mojej głowie, naskrobane w grubym notesie bądź za pośrednictwem klawiatury choć w części znalazły schronienie na komputerowym dysku. Cóż z tego, skoro wspomniany już internet zawsze odciąga moją uwagę gdy zasiądę do komputera. A jakoś zdecydowanie lepiej pisze mi się na klawiaturze, &quot;tradycyjne&quot; metody, w mojej twórczości ograniczają się raczej do notatek.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Żeby nie stracić sensu wypowiedzi – piszę to wszystko (o swoim lenistwie i tym podobnych przeszkodach w pisaniu), w celu ukazania celu tworzenia tego bloga. Odczuwam czasem potrzebę wydobycia tego co siedzi mi w głowie na wierzch, a tym sposobem jest to znacznie łatwiejsze. Po prostu piszę to co myślę, nie zastanawiając się jak należałoby to ubrać w słowa. Pewnie w zamian za napisanie tej notki, udałoby mi się stworzyć średniej długości akapit opowiadania, a i to przy dobrym pisarskim nastroju. Och, oczywiście nie ma to być coś zastępczego dla tzw. &quot;twórczości&quot;, mam nadzieję, że z waszą pomocą nabiorę zapału do dalszych literackich zmagań. Póki co jednak, postanawiam twórczo wyżywać się tutaj, ot co!&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Mamy dzień 1 stycznia Anno Domini 2011 – myślę, że to całkiem niezła data na rozpoczęcie. Pewnie w najbliższym czasie znajdzie się tu jakiś &quot;przemyśleniowy&quot; artykuł, recenzja czy jakiś archiwalny wiersz. Się okaże.  &lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;A póki co – do zobaczenia!&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://vaknell.blogspot.com/feeds/5481207312447262059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/wstepu-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/5481207312447262059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1314492142415153249/posts/default/5481207312447262059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://vaknell.blogspot.com/2011/01/wstepu-sow-kilka.html' title='Wstępu słów kilka'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>