<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910</atom:id><lastBuildDate>Thu, 12 Sep 2024 04:10:13 +0000</lastBuildDate><category>fiksacje</category><category>Fabryka</category><category>przerywnik odautorski</category><category>krótko</category><category>Językoznawcy &quot;Aj&quot;</category><category>Super Onno</category><title>Nieśmieszne przypadki Onno</title><description>ćwiczenia</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Onno)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>36</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-4805867275500514677</guid><pubDate>Sat, 08 Aug 2009 11:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-08T13:29:57.876+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">krótko</category><title>Z cyklu  Podsłyszane - część 2.</title><description>- Onno, kiedy będziesz?&lt;br /&gt;- Za jednego papierosa.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/08/z-cyklu-podsyszane-czesc-2.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2388048381747705124</guid><pubDate>Sun, 26 Jul 2009 17:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-28T22:09:14.173+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XXIV W którym Miasto pustoszeje</title><description>Onno doszła do wniosku, że zdecydowanie ma zbyt mało znajomych. Oczywistość ta długo się przed nią skrywała, ale teraz, kiedy wszyscy gdzieś wyjechali i zostawili ją samej sobie, jak pajac wyskoczyła z pudełka i uderzyła między oczy (przez chwilę można było zobaczyć takie gwiazdki wirujące nad jej głową - na pewno Czytelnicy wiedzą, o co chodzi). Onno bardzo dobrze rozumie, że to niezdrowo tak ciągle ze sobą tylko przebywać - widzi przecież, że przestała się regularnie odżywiać, nie ćwiczy, a nawet inteligencja jej spadła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, rozwiązanie pojawiło się w jej głowie równie szybko - poszuka sobie nowych znajomych. Tak na wakacje. Kryterium jest tylko jedno - żeby im nie przeszkadzał dym papierosowy.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/07/xxiv-w-ktorym-miasto-pustoszeje.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-7408607595879166050</guid><pubDate>Mon, 27 Apr 2009 19:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-08T13:31:26.588+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">krótko</category><title>*</title><description>Onno wychodzi z siebie. Zaraz wraca.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/04/z-cyklu-mini-wglady-2.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-1851190299083299581</guid><pubDate>Thu, 02 Apr 2009 21:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-08T13:31:45.961+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">krótko</category><title>Ogłoszenia drobne</title><description>Onno sprzedaje swoje dane osobowe. Tanio. Może być za paczkę papierosów, plakat z koncertu lub zestaw nici.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/04/ogoszenia-drobne.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-4026504959413844644</guid><pubDate>Thu, 05 Mar 2009 21:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-08T13:32:01.016+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">krótko</category><title>Z cyklu: Mini-wglądy</title><description>Onno często gada do siebie. Chce mieć kontakt ze swoimi emocjami.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/03/z-cyklu-mini-wglady.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2946069658343440474</guid><pubDate>Mon, 02 Mar 2009 19:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-08T13:32:18.117+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">krótko</category><title>Z cyklu: Podsłyszane</title><description>- Onno, ale Ty palisz! Nie wiesz, że palenie niszczy?&lt;br /&gt;- Mnie nie niszczy. Nigdy nic mnie nie łączyło z żadnym z papierosów, które wypaliłam. Wykorzystuję i porzucam.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/03/xxiv-w-ktorym-onno-odpowiada-na.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-365172349656914382</guid><pubDate>Sat, 28 Feb 2009 21:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-02-28T22:41:31.802+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XXIII W którym opisany zostaje krajobraz po</title><description>Wcale nie było tak, że świat się zapadł pod ciężarem wyznania Onno. Że eksplodował i rozpadł się na tak malutkie kawałeczki, że nie było szans złożyć go z powrotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Onno skończyła mówić, a ludzie ciągle tam byli i w ogóle nie wyglądali, jakby się mieli gdzieś ruszyć. Zamiast tego marszczyli nosy i robili takie “hmm” (coś na skali pomiędzy empatią a graniem na czas). To nie miało dla Onno żadnego sensu. Wpadła w popłoch poznawczy* i przełączyła się na tryb awaryjny. Jej mechanizmy obronne padały jeden po drugim, a ona desperacko próbowała przejąć kontrolę nad biegiem wydarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszła w końcu tylnymi drzwiami, ostatni ruch musiał należeć do niej. Więcej nie pozwoli sobie na żadne obnażanie się.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*”Całkiem zgłupiałam,” mówiła potem.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/02/xiii-w-ktorym-opisany-zostaje-krajobraz.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-6599672940748125557</guid><pubDate>Tue, 27 Jan 2009 21:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-01-27T23:00:22.280+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XXII W którym Onno się obnaża</title><description>To mówię ja, Onno w pierwszej osobie. Nadeszła chwila mojej szczerości. I powiem wprost to, co mam powiedzieć, bez tego tandetnego budowania napięcia, w którym lubuje się Autorka.  Drodzy Ziemianie, byłam agentem. Wysłano mnie, abym poznała Wasze zamiary dotyczące eksploracji kosmosu i oceniła związane z tym zagrożenia. Dobrze mnie przeszkolono. Prawie udało mi się wtopić w tłum, udawać jednego z Was. Wczoraj złożyłam rezygnację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję, koniec oświadczenia. Można już pluć, odwracać oczy ze zgrozą, niemieć, histerycznie się śmiać, nie wierzyć, strzelać, wpadać w panikę, czuć się oszukanym czy z czym tam kto jeszcze zastygł. It&#39;s official now. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, znam też trochę angielski.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2009/01/xxii-w-ktorym-onno-sie-obnaza.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-5074870336734948315</guid><pubDate>Wed, 03 Dec 2008 11:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-12-03T12:20:13.420+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przerywnik odautorski</category><title>Spoiler, czyli bruździciel</title><description>W następnym odcinku Onno się obnaży.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/12/spoiler-czyli-brudziciel.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-905408136354591759</guid><pubDate>Sun, 30 Nov 2008 22:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-02-28T19:34:42.162+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XXI W którym Onno ma zagwozdkę</title><description>Onno przekalkulowała sobie wszystko i wyszło jej, że dotychczasowa taktyka w ogóle jej się nie opłaca. “Jaka taktyka!”- żachnęła się w myślach. “Przypadkowe i nieskoordynowane ruchy wywołane szarpnięciami podświadomości&quot;. Onno podrapała się po karku, co w 99 na 100 przypadków oznacza u niej niechętną gotowość do podjęcia wysiłku intelektualnego i zastygła na długi czas.* Kiedy po jakimś czasie podniosła głowę,** coś w wyrazie jej twarzy mówiło, że podjęła trudną decyzję. Postanowiła powrócić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu minął jakiś nieokreślenie długi czas*** i nic się nie zmieniło. To nie była ta skrucha, na którą Autorka czekała. Onno ani trochę się nie zdziwiła, bo taką właśnie reakcję Autorki przewidziała, a cisza była jej potrzebna dla wzmocnienia efektu dramatyzmu. Była gotowa do następnego posunięcia, które miało już ostatecznie przejednać udającą niewzruszoną Autorkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie to posunięcie - okaże się już w następnym odcinku.****&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Dość długi. Narratorka nie ma w sobie tyle cierpliwości, żeby stać przy bohaterce z zegarkiem w ręku i czekać, kiedy zmieni pozycję. Dla Narratorki to raczej sygnał, żeby pójść do kuchni i zrobić sobie herbaty.&lt;br /&gt;**Wystarczy powiedzieć, że Narratorka zdążyła w tym czasie wypić dwie herbaty i przekartkować kilka czasopism dla kobiet.&lt;br /&gt;***Kilka głośnych siorbnięć.&lt;br /&gt;****Czasami po prostu trzeba się uciec do tak prymitywnych chwytów. Np. wtedy, kiedy Narratorkę bardziej zainteresuje artykuł o tym, jak jeść więcej i chudnąć niż to, co się dzieje w głowie bohaterki. Stąd pewnie przypisy zajęły więcej niż monolog wewnętrzny bohaterki.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/11/xi-w-ktrym-bohaterka-ma-zagwozdk.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2845841358949700289</guid><pubDate>Fri, 31 Oct 2008 13:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-11-02T19:51:54.035+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przerywnik odautorski</category><title>Tym razem o przygodach Autorki</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Autorka zrobiła rachunek sumienia i znalazła w sobie winę – rozpuściła Onno jak dziadowski bicz. Zbyt pobłażliwie traktowała wybryki swojej pierworodnej bohaterki. Nie można tego dłużej ukrywać po tym, jak znaleziono Onno po drugiej stronie lustra rozprawiającą z Humpty Dumptym o kremach do twarzy. Bohaterka, która wyrwała się poza granice wyobraźni autora, to rzecz nie do pomyślenia. Taka klęska wychowawcza!&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Coś wtedy w Autorce pękło. Pomyślała sobie „Upokorzeń dość! Nie będzie smarkula, co ją klawiszem Enter powołałam do życia, mi podskakiwała. Zachciało się pacynce wolności, to niech ją ma! Niech sobie do woli skacze do powiastek innych autorów, ale na tym blogu nikt o jej przygodach nie usłyszy”. Taki był szpetny plan Autorki.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Autorce jest niezmiernie przykro, że w tej prywatnej wojnie ucierpieli niewinni Czytelnicy. Wydawało się, że nie ma innego wyjścia. Czy Autorka podjęła słuszną decyzję i spragniona popularności Onno dała się złamać – okaże się już wkrótce.&lt;/p&gt;</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/10/tym-razem-o-przygodach-autorki.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-5916099996909955237</guid><pubDate>Sat, 26 Jul 2008 17:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:56:21.357+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XX W którym odżywa mit o Rusałce</title><description>&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;W ostatnich tygodniach miejskie kroniki policyjne odnotowały zatrważający wzrost zaginięć młodych mężczyzn. Rozebrane zwłoki odnajdywane są przez spieszących rano do pracy. Na mieszkańców Miasta padł blady strach. Odżyły przykurzone opowieści o Rusałce wyłaniającej się z Rzeki po zapadnięciu zmroku i uwodzącej dźwięcznym śpiewem młodych chłopców.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;- Ona ich zatańcowuje na śmierć – mówi z przejęciem kobieta w spożywczym.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;- Ja tam w te wsiowe bajania nie wierzę – wtrąca się inna. - Mamy XXI wiek!&lt;br /&gt;- Paniusiu, pani nie wie, co mówi – burzy się pierwsza. - Za młoda pani, żeby rozumieć takie rzeczy. Moja śp. babcia opowiadała raz..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;Co dalej, Onno nie słyszy, bo przychodzi jej kolejka. Oprócz chleba i papierosów kupuje „Głos Miasta”. Szybko przebiega wzrokiem po liniach tekstu. „Chciał pójść na skróty” - krzyczy nagłówek na pierwszej stronie. To, oczywiście, o ostatniej ofierze rzekomej Rusałki. Piszą, że 18-latek przyjechał do Miasta na wakacje do swojej ciotki. Był dobrym i uczynnym chłopcem. Takie bla bla bla.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;MARGIN-BOTTOM: 0cm&quot;&gt;Swojej wypowiedzi Onno nie znalazła. Bo zagadnął ją ostatnio taki przystojny dziennikarz i zapytał filuternie, czy to nie ona jest tą Rusałką. Onno roześmiała się perliście i odpowiedziała, że niemożliwe, bo kto widział wodną boginkę, która boi się wody? Wydawało jej się to całkiem dowcipne, ale widocznie na publikację się nie nadawało.&lt;/p&gt;</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/07/rozdzia-dwudziesty-w-ktrym-odywa-mit-o.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-293092024142152245</guid><pubDate>Sun, 13 Jul 2008 09:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:56:42.227+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XIX W którym Onno wyrusza w podróż</title><description>&lt;span style=&quot;FONT-STYLE: italic&quot;&gt;Z dedykacją dla Czarnego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż jest wpisana w życie bohatera. Takie są oczekiwania czytelników. Bo kiedy bohater podejmuje wędrówkę, jest pewne, że przydarzą mu się rozmaite przygody. Krew, pot i kurz przy drodze to coś, co trafia w upodobania wielu zabierających się do czytania. Z drugiej strony, łapczywie pożerający słowa czytelnicy dają autorowi szansę, żeby przemycić niezauważenie trochę treści dydaktycznych - bo z kolei jest to coś, co lubi wielu autorów. Niektórzy z nich zaskakują sprytem. Bo co jeśli wyrwana z paszczy smoka królewna okaże się brzydka jak zepsuty ząb? Czy nie skłoni to czytelników do zadumy nad człowieczym losem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w podróż wyrusza Onno, nie ma smoków i królewien. Jest zaparcie. Tak, Drodzy Czytelnicy - Onno była na wycieczce i miała zaparcie (łac. &lt;span style=&quot;FONT-STYLE: italic&quot;&gt;constipatio&lt;/span&gt;).* To taka przypadłość gastryczna, która nie pozwala wyrzucić organizmowi nagromadzonego w nim zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy i w tej przygodzie może być ukryty jakiś dydaktyzm? Co Autorka miała na myśli?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Przez trzy dni.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/07/rozdzia-dziewitnasty-w-ktrym-onno.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2121096320677637045</guid><pubDate>Thu, 03 Jul 2008 12:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:57:20.691+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XVIII W którym Onno poznaje nowy zapach</title><description>Onno segreguje swoje wspomnienia według zapachów. Dzieciństwo to zapach mokrej ziemi i pokrzyw, dusznego strychu wysypanego trocinami, odnajdowanych tam starych czasopism, z których robiło się statki, ciężkiej pierzyny, sałatek z surowych buraków i błota czy zapach świeżego mleka w blaszanej kance. Pierwsze lata szkolne kojarzą się z zapachem szatni, terpentyny, plakatówek... Zapachy to pospolite, wspomnienia wycięte z szablonu, każdy mógłby dorzucić kilka podobnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kto nigdy nie mieszkał z Moni, ten nie wie, co to zapach pozostawionego na kilka dni ugotowanego kalafiora.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/07/rozdzia-osiemnasty-w-ktrym-onno-poznaje.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-3615508786086035075</guid><pubDate>Sun, 22 Jun 2008 18:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:57:48.201+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XVII W którym Onno przedstawia swoją filozofię</title><description>Onno ściąga na siebie spojrzenia. Idzie ulicą, pali pall malle i zatacza się ze śmiechu - jak jakiś przypadek medyczny wypuszczony na wolność. Trzeba to wprost nazwać grubym nietaktem, tak się śmiać bezwstydnie w miejscu publicznym, kiedy w kraju bezrobocie, inflacja, wyzysk, społeczny marazm i człowiek człowiekowi wilkiem. Przechodnie prychają ze świętego oburzenia. Niech się lepiej dziewczyna przyjrzy samej sobie - brzydka jak piasek, twarz zszarzała od dymu tytoniowego, pewnie ma raka i ciążę pozamaciczną. Niech przystanie i się zastanowi nad sobą, bo Kurt Vonnegut też palił pall malle i już nie żyje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Onno się śmieje, bo taką ma filozofię. Też wiele przeszła - urodziła się połamana, ciągle jej kapała krew z nosa, a z oczu lała się woda. Dzieci w szkole podstawiały jej nogi, że zobaczyć jak jej śmiesznie odpada ręka albo noga. Kiedy Onno myślała, że już się nie poskłada do kupy, spotkała Stanisława Retro, który pomógł jej odnaleźć swoją Drogę. To od niego nauczyła się mantrycznej frazy &quot;moje serce bije rytmem miłości&quot;, którą powtarza sobie zawsze, kiedy zło zaczyna ją przygniatać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo oto przecież chodzi, żeby się otrzepać i iść do przodu. I śmiać się ze wszystkiego.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/06/rozdzia-siedemnasty-w-ktrym-onno.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-3003370355536808347</guid><pubDate>Thu, 19 Jun 2008 19:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-10-31T14:36:16.039+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Fabryka</category><title>XVI W którym Marian odchodzi</title><description>Marian opuszcza Fabrykę. Zwariowała. Onno zarzuca sobie, że zlekceważyła pierwsze symptomy rodzącej się choroby. Uśmiechała się tylko lekko, kiedy Marian opowiadała o kopulujących telefonach, kominach fabrycznych pożerających Cienie, śledzącym ją w drodze do domu Kierowcy Autobusu czy Scarlett O&#39;Hara w konwulsjach wypluwającej swój mózg. &quot;Każdy ma swoje koszmary,&quot; myślała. Przymykała też oko na połykane przez Mariana różowe tabletki. Sama nie była przecież wolna od drobnych słabostek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to będzie, kiedy nie będzie już Mariana, najlepszej Brygadzistki w całej Fabryce? Kto pogłaska Onno po głowie, kiedy wpadnie na zamknięte drzwi? Kto pocieszy Groczyk, kiedy źle złoży karton? Kto utuli płaczącą Moni, kiedy wyśle towar do Berna zamiast do Brna? Kto ukoi gniew Don Breczione, kiedy niesłusznie zbeszta go klient? Kto wysłucha Żu, która ma większe ambicje niż składanie pudełek w prowincjonalnym kraju? Kto poklepie Sztefi po ramieniu, kiedy przekroczy normę o 38%? No, kto?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy Brygadzista już zapowiada wprowadzenie surowej dyscypliny i kar cielesnych.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/06/rozdzia-szesnasty-w-ktrym-marian.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-5730562870251898970</guid><pubDate>Wed, 11 Jun 2008 11:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:58:27.687+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XV W którym Onno ma sen</title><description>Onno ma powracający sen - stoi rano przed lustrem w łazience, ziewa szeroko i nagle budzi ją z rozespania bliżej nieokreślony niepokój. Broni się przed uświadomieniem sobie jego źródła. W końcu poddaje się i sprawdza językiem dziąsła. Tak jak przeczuwała, nie ma zębów. &quot;To nie może być prawda,&quot; mamrocze w panice. Ten ziejący otwór w odbiciu nie może być jej. Próbuje zebrać rozpierzchnięte myśli, odtworzyć w pamięci ostatnie dni i namierzyć przyczynę. Gdzie leży jej wina? Obiecuje, że już nigdy nie będzie. Niech się tylko ten poranek odstanie. W odpowiedzi słyszy za sobą przeraźliwe beczenie owcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz zalecił Onno odpoczynek na świeżym powietrzu.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/06/rozdzia-pitnasty-w-ktrym-onno-ma-sen.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-3183555175028114700</guid><pubDate>Wed, 04 Jun 2008 21:38:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-10-31T14:43:07.631+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>XIV W którym Onno zadłuża się niczym rząd polski za Gierka</title><description>Niektórzy nigdy nie osiągają etapu dojrzałości finansowej. Istnieje u nich trudna do pojęcia zależność, że im większe mają dochody, w tym większe popadają zadłużenie.* Przyjrzyjmy się przypadkowi Onno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepokoić mogą już pierwsze reakcje onego (przypadka) na przypływ gotówki - wypieki na twarzy, rozszerzone źrenice i nadmierna potliwość rąk. Przez jedną krótką chwilę - zanim oszacuje swoje szanse - Onno walczy z trawiącą ją gorączką. Potem zatraca się w radosnym i niekontrolowanym konsumpcjonizmie. Ale powoli nadchodzi nieuniknione. Wraz kurczeniem się środków Onno traci rozmach. Dochodzi do tego, że już 10 dni przed kolejnym uzupełnieniem konta Onno jest skazana na żywienie się trawą popijaną wodą z kranu.**&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale trzeba zaznaczyć, że Onno bardzo zżyła się z tym swoim defektem i za nic by się go nie wyrzekła. Na zarzuty o lekkomyślność odpowiada słowami piosenki pewnej niszowej kapeli:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&quot;Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić, aby bawić się na całego, fantazja, lalalalalala lalalalala.&quot;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wie też, że zawsze może liczyć na wsparcie moralne Moni, Mariana i Groczyk, tak jak ona przejawiających inklinacje do niepohamowanego wydawania pieniędzy. Siadają sobie czasem w półkolu i wyliczają, dla czego poświęciły stabilizację finansową. Pada m.in. fajansowy serwis do kawy z delikatnym motywem kwiatowym, krem z gwiezdnym pyłkiem, słownik języka gockiego i rakieta do tenisa, w którego nikt nie gra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie rozmowy wzbudzają apetyt na kolejne zakupy. Wtedy Onno puka do drzwi Siostry, tej rozsądniejszej. Ta nie mówi już nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Onno ma teorię, wg której można by odwrócić niekorzystny trend, gdyby jej dochody przekroczyły pewien minimalny poziom. Jakiego rzędu może to być liczba, pozostaje nieodgadnioną zagadką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**Zainspirowana kulinarnymi upodobaniami Mariana Onno rozważa przerzucenie się na drożdże. Powinny być bardziej pożywne.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/06/rozdzia-czternasty-w-ktrym-onno-zadua.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2355702300420740206</guid><pubDate>Mon, 26 May 2008 19:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:59:11.922+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Językoznawcy &quot;Aj&quot;</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Super Onno</category><title>XIII W którym Onno skacze po dachach</title><description>Onno ciągnie coś ku dachom. I wcale się tego nie wypiera. Tłumaczy, że ciężar mas powietrza przy samej powierzchni ziemi bywa nie do zniesienia, a ulgę przynosi wzniesienie się choćby na kilka metrów. Kości się prostują, mięśnie rozluźniają, a czaszka nie uciska tak mocno mózgu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma to jakiś sens. Planetę, na której się Onno wychowała, otacza warstwa atmosfery tak rozrzedzonej, że wystarczy tylko nieco odbić się nogą, żeby płynąć łagodnie przez kilka metrów.&lt;br /&gt;Surogatem tego poczucia lekkości mogą być dla Onno tylko wycieczki po dachach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskakujące, ale takich dachowców jak Onno jest całkiem wielu. Czasami zaczepią, opowiedzą swoją historię, czasem po prostu potowarzyszą w drodze, a czasem podzielą się zapasami jedzenia. Ostatnio na swój dach zaprosili Onno Językoznawcy*. I cała ta notka jest właśnie po to, żeby przeprosić Gospodarzy za nadużycie ich gościnności. Nie można się spodziewać, że jak się zaprosi kogoś na obiad, to zostanie na trzy dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dawać więcej Onno sangrii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Mowa o elitarnej Sekcji Językoznawczej &quot;Aj&quot; działającej pod hasłem &lt;span style=&quot;FONT-STYLE: italic&quot;&gt;Generatywiści i kognitywiści łączcie się i zwyciężajcie!&lt;/span&gt;</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/rozdzia-trzynasty-w-ktrym-onno-skacze.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-7019119005643009976</guid><pubDate>Fri, 23 May 2008 16:16:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-21T14:52:36.123+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przerywnik odautorski</category><title>Zamknięcie ankiety</title><description>W głosowaniu oddano 8 głosów. Kiedyś Autorka będzie mogła powiedzieć: &quot;Takie były początki&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla porządku wyniki - na miejscu pierwszym (po dwie głosy każda) znalazły się notki &quot;Rozdział czwarty, w którym Onno śpiewa&quot; i &quot;Rozdział piąty, w którym Moni skazuje Henryka Kwiatka na powolną śmierć&quot; (burza oklasków). Ze względu na dobór i wielkość próby zaleca się ostrożność w formułowaniu wniosków.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/zamknicie-ankiety.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2234438362176458661</guid><pubDate>Mon, 19 May 2008 14:09:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T12:58:47.108+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Fabryka</category><title>XII W którym Groczyk przechodzi na wyższy poziom</title><description>Oprócz bezpieczeństwa w pracy i atrakcyjnego pakietu socjalnego Fabryka oferuje swoim pracownikom wiele możliwości rozwoju zawodowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeniesienie na inny, trudniejszy odcinek taśmy to wyróżnienie. Zupełnie jak w grze komputerowej - na początku jesteś nikim, ale dzięki wytrwale zdobywanym punktom możesz w końcu przejść na wyższy poziom. Tam przetrwać jeszcze trudniej, bo pociski lecące w twoją stronę są szybsze i jest ich więcej, ale przynajmniej dostajesz bonus w postaci dodatkowego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro na taki wyższy poziom zostanie przeniesiona na jakiś czas Groczyk. Na swoim dotychczasowym odcinku Groczyk przeszła przez wszystkie szczeble wtajemniczenia i sama czuła, że jej ruchy stały się automatyczne i czujność osłabła. Zgnuśniała. Ma teraz nadzieję, że dzięki nowym wyzwaniom znowu poczuje w żyłach adrenalinę. Cieszy ją też myśl, że pracując z poświęceniem na tak trudnym (i jednocześnie strategicznym) odcinku będzie mogła wyrazić swoją wdzięczność dla Fabryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka życzy powodzenia. Pamięta, że kiedyś Onno też wróciła odmieniona z takiego przeniesienia.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/rozdzia-dwunasty-w-ktrym-groczyk.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-9018408464626076784</guid><pubDate>Sun, 18 May 2008 16:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T13:00:08.324+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przerywnik odautorski</category><title>XI W którym Onno dorasta</title><description>Onno dorasta jako bohater - próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest. Nie chce być taka, jaką wymyśliła ją Autorka. A przede wszystkim nie chce być wymysłem czyjejś głowy. Ale czy jest gotowa do samodzielnego życia? Czy przetrwałaby nie czując na sobie pobłażliwego wzroku Autorki? Nie dowie się, dopóki nie sprawdzi. Onno tupie więc nogą, krzyczy &quot;nie&quot; i biegnie przed siebie sprawdzić, czy nie odbije się od jakiejś ściany, czy nie kończy się gdzieś jej świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio wskoczyła do niebieskiego autokaru i pojechała hen! za siedem rzek, siedem gór i siedem niedokończonych autostrad. Wróciła po dwóch dniach z kilkoma okazałymi siniakami i roześmianą gębą. Autorka gubi się w domysłach, co się mogło wydarzyć. Ale na wszelkie pytania Onno odpowiada jej enigmatycznym &quot;To nie była woda&quot;, bije się po głowie i zanosi nieopanowanym śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co zrobić z takim bohaterem? Czy są jakieś poradniki dla autorów krnąbrnych bohaterów?</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/rozdzia-jedenasty-w-ktrym-onno-dorasta.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-6267057249217690071</guid><pubDate>Tue, 13 May 2008 08:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-06-21T14:52:11.858+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Językoznawcy &quot;Aj&quot;</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przerywnik odautorski</category><title>Ankieta</title><description>Onno byłaby dziś niczym, gdyby nie spotkała na swojej drodze kilku mądrych ludzi, którzy z poświęceniem wyciągali ją do góry. Ostatnio Fonolog zabrał ją na ekspedycję naukową śladami Hemingwaya. Od tego czasu umysł Onno pozostaje dla Autorki zamknięty, zupełnie poza zasięgiem. Autorka podejrzewa, że Onno ciągle jest w szoku kulturowym po spotkaniu z Loko, synem Busu - człowiekiem, którego prawa strona jest biała, a lewa czarna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby powstrzymać odpływ znudzonych Czytelników, Autorka proponuje pewną nieskomplikowaną zabawę. Wszystko sprowadza się do tego, żeby wybrać swoją ulubioną historię. Do głosowania Autorka szczególnie zachęca Czytelników, którzy dotąd nie ujawniali swojej obecności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ankietę można znaleźć w prawym dolnym rogu ekranu. W komentarzach mile widziane uzasadnienia wyboru, a także inne luźne wypowiedzi na zadany temat (co można poprawić, a czego już się nie da i pora zwijać ten burdel).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamknięcie ankiety 23 maja.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/ankieta.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-2491740914971691884</guid><pubDate>Mon, 05 May 2008 19:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T13:00:32.503+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">fiksacje</category><title>X W którym Onno nie przestaje myśleć o czarnym pudełku</title><description>Zdarza się ostatnio, że Onno bierze od Moni jej czarne, lustrzankowe pudełko i rusza podpatrywać dzikie Cienie. Długo, długo musi je przyzwyczajać do swojej obecności. Być może są bardzo płochliwe, a być może chodzi o to, że Onno nie udaje się zbyt długo wytrwać w pozie rasowego fotografa i zamiast zastygać w kamień, wierzga nogami i wydaje odstraszające dźwięki. Prawdopodobnie tak właśnie wyraża swoją radość. Przy ocenie skutków tego rozwydrzenia reakcje Onno są już bardziej stonowane - przeważa ściąganie brwi, mlaskanie, mrużenie oczu i (wyrażające największą aprobatę) pocieranie nosa palcem wskazującym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moni podszepnęła Onno, żeby też sobie sprawiła takie magiczne pudełko. Tyle jej przecież daje frajdy. Onno najpierw długo się śmiała, prawie się tym śmiechem zakrztusiła, a potem tylko cicho rzuciła, że dobrze. I tak by w końcu uległa. Moni zainspirowała Onno już do tylu złych rzeczy, że nie trzeba dyplomowanego psychologa, żeby stwierdzić, że ma na nią wpływ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I od kilku dni myśl o czarnym pudełku nie daje Onno zasnąć. Przekręca się z boku na bok, poprawia poduszkę, podciąga nogi pod brodę - nic nie pomaga, w głowie ciągle słyszy pstryk! pstryk! pstryk!</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/05/rozdzia-dziesity-w-ktrym-onno-nie.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7111922984795724910.post-7280953121667131102</guid><pubDate>Mon, 28 Apr 2008 11:07:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-09-01T13:02:38.146+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Fabryka</category><title>IX W którym Fabryka zostaje uhonorowana tytułem Pracodawcy Roku</title><description>Jest pewna rzecz, która każdego pracownika Fabryki wprawia w nastrój zadumy i cichego zadowolenia. Rzecz tę można znaleźć stojącą na honorowym miejscu w gabinecie Najwyższego Nadcienia i jest nią Puchar Pracodawcy Roku. Tytuł to ze wszech miar zasłużony, bo Fabryka dba o swych pracowników lepiej niż matka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie w trosce o zdrowie i dobre samopoczucie pracowników wdrożono program, zgodnie z którym każdemu Cieniowi przysługuje pożywne śniadanie (chrupiące pieczywo, marmolada, sery, szklanka mleka) z zestawem kolorowych tabletek (witaminy i składniki mineralne zapewniające prawidłowe funkcjonowanie, środki uspokajające, pobudzające i poprawiające nastrój), a poza tym comiesięczne spotkania z panią higienistką i cokwartalne konsultacje z psychologiem. Aby zapewnić bezpieczeństwo przy pracy, z Fabryki usunięto wszelkie ostre narzędzia i groźne dla zdrowia środki chemiczne, a ostre wykończenia mebli i maszyn zabezpieczono specjalnymi nakładkami, podłogi wyłożono matami antypoślizgowymi. Dodatkowo każdy Cień ma wszczepiony pod skórę mikroskopijny czujnik lokalizujący jego położenie w chwili zagrożenia i automatycznie wysyłający sygnał pomocy do centrum ratowniczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak największą innowacją jest system dbający o zachowanie równowagi między życiem zawodowym a osobistym Cieni. Kiedy wykresy wykażą zbytnie poświęcanie się Cieni dla pracy (co grozi przemęczeniem, a potem mniejszą wydajnością i obniżeniem jakości pracy), dopływ prądu zostaje odłączony i taśmy się zatrzymują. Początkowo wywołuje to u Cieni sporą konsternację - stoją ciągle przy swoich stanowiskach, pukają w obudowy maszyn, sprawdzają podpięcie kabli, ale w końcu zdrowe instynkty odżywają i Cienie zaczynają ze sobą rozmawiać, a w końcu nieśmiało wychodzą na przerwę. Ze zdziwieniem odkrywają, że poza murami Fabryki świeci słońce i ćwierkają ptaszki, więc wiedzeni rozbudzonym sentymentem do przyrody rozkładają się na zielonej trawie. Gdy zaryczą syreny wzywające z powrotem do pracy, Cienie będą już wypoczęte i gotowe do zdwojonego wysiłku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to powinno wyglądać w każdej fabryce.</description><link>http://przypadki-onno.blogspot.com/2008/04/rozdzia-dziewity-w-ktrym-fabryka.html</link><author>noreply@blogger.com (Onno)</author><thr:total>4</thr:total></item></channel></rss>