<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375</atom:id><lastBuildDate>Mon, 22 Jun 2026 01:31:59 +0000</lastBuildDate><category>książki</category><category>włosy</category><category>lifestyle</category><category>makijaż</category><category>pielęgnacja twarzy</category><category>moda</category><category>pielęgnacja ciała</category><category>perfumy</category><category>paznokcie</category><category>gadżety i akcesoria</category><category>biżuteria</category><category>denko</category><category>wystrój wnętrz</category><title>Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. </title><description>Recenzje literatury. </description><link>http://www.okiem-julii.pl/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Julia)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1446</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3228517440856794391</guid><pubDate>Sun, 21 Jun 2026 23:40:36 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-22T01:45:28.969+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Monika Klara Krajniak - Skąd ta nienawiść między Wami? Rodzina Tylczyńskich - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Drugi tom sagi „Rodzina
Tylczyńskich”, którego Autorką jest Monika Klara Krajniak, nie uległ sławetnej
klątwie drugiego tomu. Zamiast tego, okazał się równie dobry, co pierwszy,
ponownie przenosząc mnie do świata bohaterów, których nie można nie polubić - i
jakich poczynaniom kibicuje się na każdym kroku. Drzewiej wydawałoby się to
oczywiste, dziś jest czymś, co należy pochwalić - Pisarka wtóry raz udowodniła,
iż ma niesamowity talent do tkania wartościowych fabuł, w których najsilniej
urzekają wszelkie wątki związane z relacjami oraz uczuciami. Chroniący honoru
sióstr bracia, darzące się wyrozumiałością i szacunkiem rodzeństwo, mający na
względzie dobro dzieci rodzice czy wreszcie młodzi mężczyźni, którzy zakochują
się i przeżywają dziewicze miłości w sposób, jaki przywodzi na myśl urok
minionych lat... Bez zbyt często obecnej w literaturze ohydy, różnorakiej maści
zboczeństw i krzywd, które czasem nawet nikogo już nie dziwią - „Skąd ta nienawiść
między Wami” zwyczajnie uśmiecha odbiorcę. Niedoścignioną klasą, pełnym zawirowań
ukazaniem tego, co istotne - tak podczas budowania dorosłego życia, jak i
tworzenia cennych znajomości - wszak tylko takie nie ugną się w chwili próby i
przetrwają zwichrowane doświadczenia, które są udziałem niemalże każdego człowieka.
W mojej ocenie lekką i nieprzesłodzoną warstwą językową Krajniak przedstawia
odbiorcy rzeczywistość dokładnie w takim kształcie, w jakim chciałoby się ją
widzieć. Pozbawioną zawiści, wyzutą z niezrozumienia dla porywów serca i
umysłu, ogołoconą z zazdrości. Miast tego, nacechowaną wiernością - tak
przekonaniom, jak i bliskim osobom - ciepłem oraz… dobrocią. Onegdaj oczywiste,
teraz nierzadko okazuje się mrzonką. W świecie, w którym patrzy się tylko
ocennie na drugiego człowieka, nijak nie starając się pojąć jego czy motywacji,
jakimi się kreuje, moim zdaniem właśnie tego rodzaju proza jest elementem,
który, potrzebny, potrafi coś zmienić. Dać do myślenia - albo choć roziskrzyć w
czyimś życiu dawno wygasłą iskrę. Może rozmarzyć, jako że takich profamilijnych
narracji można ze świecą szukać…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZumZPG1xu5H6Fcsvofm5K64Zz_QycvPT-GnWAokG0vOr94ZCwkIkqU8pX5i-uEBA6X7TCfSWh1pMjN-MZ82MFcJfFx6gJmUfCnjdnpEhpPa3e0AqWAqzhrDA4kGjUcjcnEfsmN-0UTSWubbWexuqMx46dl82NR2qsj1XmxcDGWgTmz6TgEEypXyK555c/s5000/unnamed.jpg&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;5000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZumZPG1xu5H6Fcsvofm5K64Zz_QycvPT-GnWAokG0vOr94ZCwkIkqU8pX5i-uEBA6X7TCfSWh1pMjN-MZ82MFcJfFx6gJmUfCnjdnpEhpPa3e0AqWAqzhrDA4kGjUcjcnEfsmN-0UTSWubbWexuqMx46dl82NR2qsj1XmxcDGWgTmz6TgEEypXyK555c/s16000/unnamed.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To chyba kara za jego
grzechy, ale on to wytrzyma. Nie takie rzeczy przeszedł, więc trzy miesiące z
wariatką w jednym biurze są możliwe do przeżycia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nie widziałeś jej przez
kilka lat, zatem każda zmiana w wyglądzie Adrianny jest dla Ciebie ogromnym
zaskoczeniem. Wciąż pamiętasz chwile, gdy jako jeszcze dziewczyna snuła się za
Tobą niczym cień, będąc nieodłącznym kompanem w Dąbrówce oraz towarzyszem wszelkich
miłych chwil. A później, niecałą dekadę temu, nagle zmieniła swoje zachowanie i
podejście do Ciebie, niczym za sprawą przełącznika, co to został kliknięty z
nieznanej przyczyny. Zamiast uśmiechów, rozradowanych spojrzeń i rozmów o
wszystkim, przy każdym spotkaniu kierowała do Ciebie uszczypliwości i
zgryźliwości, które z czasem ewoluowały w wyzwiska i jawną wrogość. Początkowo,
w wieku nastoletnim, chciałeś jakkolwiek to wyjaśnić, choć w końcu się poddałeś,
uznawszy, iż może Ada wcale nie ceniła Cię jak samo, jak Ty lubiłeś ją. Kiedy
dziś patrzysz na nią - dorosłą kobietę, znów zastanawiasz się, co między Wami
poszło aż tak bardzo nie tak, iż nawet Twój widok wciąż powoduje w niej złość. Niesamowicie
wypiękniała, lecz dalej spogląda na Ciebie, jak gdyby w wyobraźni właśnie projektowała
krwawe wizje odebrania Ci życia. Jest lato, więc na domiar złego będziecie się
dość często spotykać - wtedy wszystkie okoliczne rodziny co rusz organizują
spotkania przy ogniskach czy grillu, wliczając Twoją, wielodzietną familię
Tylczyńskich. Rozważania o tym, jak to zniesiesz, przerywa Ci niespodziewana
informacja, na którą czekałeś od dłuższego czasu. Pragnąwszy prawdziwie się
uniezależnić i może pomyśleć o wstąpieniu w poważny związek romantyczny a potem
staniu się głową własnej rodziny, od dawna poszukiwałeś stałej pracy, dzięki
jakiej zyskasz stabilność finansową. Oto upragniony telefon - zaczynasz okres
próbny w okolicznej redakcji czasopisma. Jest tylko jeden, znaczący haczyk.
Równocześnie o to samo stanowisko ubiega się inna osoba, z którą będziesz dzielił
biuro. Wymagająca szefowa po trzech miesiącach zdecyduje zaś, które z Was zatrudnić,
ponieważ wakat jest w przedsiębiorstwie tylko jeden. I pewnie nie byłoby to
problemem, gdyby nie fakt, że Twoim konkurentem nie okazuje się nikt inny jak
Adrianna - równie zdeterminowana, aby wygrać i… gotowa na wszystko, byleby utrudnić
Ci życie. Skąd ta nienawiść między Wami?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Po jego czułych słowach
ponownie się rozpłakała. Tak bardzo chciała powiedzieć wszystko, co leżało jej
na sercu, ale w tym momencie nie czuła się na siłach, aby to zrobić.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Aż trudno Ci uwierzyć w to,
że Piotr naprawdę nie ma pojęcia, skąd ta nienawiść między Wami. Nie sądzisz,
by ktokolwiek potrafił zapomnieć takie słowa, jakie Ty zresztą nadal, po
niemalże dekadzie, nierzadko odtwarzasz nocami w powracających koszmarach. I jeszcze
śmie się z Tobą witać, udając, iż nie ma pojęcia, jak wielką wagę ma jego wina.
Niegdyś był Twoją bezpieczną przystanią, gdy uciekałaś do jego rodzinnej
posiadłości, kiedy nieżyjący już ojciec alkoholik po raz wtóry wściekał się,
ujrzawszy dno wiecznie zbyt pustej dla niego butelki. Piotrek stanowił oparcie
i odskocznię, był tą bezpieczną osobą, której powierzyłabyś każdego i wszystko.
A potem przyszedł ten najtrudniejszy dzień i musiałaś w jednej sekundzie całkowicie
wyrzucić go ze swojego życia, utraciwszy najważniejszą osobę. Zdradzona i
dotknięta do żywego, niestety także zauroczona chłopcem do imentu, postanowiłaś,
iż są rzeczy niewybaczalne i tego trzymałaś się aż do teraz. Chwili, w której
długi po tacie pijaku znów zawisły nad Twoją familią jak miecz Damoklesa, na co
jedynym lekarstwem okazuje się praca nad tworzeniem artykułów w firmie, do
której z wielką nadzieją na sukces niedawno aplikowałaś. Tylko że wszystko
wskazuje na to, iż w Twej pechowości przewrotny Los postanowił znowu obarczyć Cię
konsekwencją swojego złośliwego poczucia humoru i jako współwalczącego o stanowisko
zesłał Ci właśnie Piotra. Choć jesteś kobietą złożoną z ciepła i dobra, przez
krótką chwilę rozważasz nawet sabotowanie jego pracy. Szybko odrzuciwszy tę
myśl, postanawiasz dać z siebie dwieście procent i… nieco utrudnić mężczyźnie
funkcjonowanie w siedzibie gazety. Życie ma jednak dla Ciebie więcej
niespodzianek, w związku z jakimi już niedługo przekonasz się, że może niesłusznie
tak wiele lat hodowałaś w sobie tak skrajnie negatywne uczucia względem
przyjaciela z dzieciństwa. Czy jednak iście rycerska ochrona Twojego honoru i
skrajnie życzliwa postawa Piotra zdołają przezwyciężyć powód, który jest
odpowiedzią na pytanie, skąd ta nienawiść między Wami?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wsparcie rodzeństwa było
nieocenione i (…) od razu zrobiło się na sercu lżej. (…) Będziecie stare, a ja nadal
będę się o Was martwił, bo jestem Waszym braciszkiem. Nie zapominajcie o tym (…).”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Druga część sagi „Rodzina
Tylczyńskich” pod tytułem „Skąd ta nienawiść między Wami?” składa się z wielu
wątków obyczajowych, spośród których każdy okazuje się wart uwagi. Skupiwszy
się na każdym możliwym odcieniu relacji,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 16px;&quot;&gt;Monika&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 16px;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Klara Krajniak zabiera czytelnika
w świat jakoby z minionych lat, w jakim ludzie są odpowiedzialni za siebie oraz
za innych, prezentują klasyczne wartości i mają na względzie dobro drugiego
człowieka - a przede wszystkim cenią rodzinę. Mimo przekomarzanek i uroczych
docinków, niezmiennie ją wspierają. Patrzą na osobę, a nie poprzez nią - i znając
jej blaski, potrafią w porę zauważyć cienie i podjąć walkę o to, by wspólnie je
rozgonić. Choć historia złożona z uczuć przez Pisarkę rozgrywa się współcześnie,
dodatkowego wymiaru dodaje jej kilka retrospekcji z przeszłych lat, dzięki
czemu czytelnik może spojrzeć oczyma bohaterów na to jedno wydarzenie, które aż
tak bardzo ich poróżniło. Przyznaję, że uśmiechnęła mnie również kreacja szefowej
Adrianny oraz Piotra, jaka przywodzi mi na myśl ukochaną Mirandę z adaptacji
filmowej powieści „Diabeł ubiera się u Prady”. W mojej ocenie recenzowana
książka otula, podnosi na duchu oraz otacza nadzieją, lecz co wrażliwszych mogą
poruszyć wątki związane z dzieciństwem Ady. Co cenne, mimo smutnych
doświadczeń, kobieta jest wręcz niezłomna, dumna, szczera oraz zdeterminowana -
a w każdym wciąż szuka dobra. Jej postawa udowadnia, iż tragedie bynajmniej nie
determinują na całe życie - nawet, jeśli doznało się ich za dziecięcych lat. W
tej części serii najsilniej urzekło mnie jednak co innego, przy czym pamiętaj,
iż serce mam ciemne kamienne, więc li teoretycznie. &lt;/span&gt;&lt;span face=&quot;&amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif&quot; style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Jestem zdania, iż jeśliby próbować
znaleźć wzorzec jakiejkolwiek miłości w czystym odcieniu, powinno się to zrobić
właśnie w opowieściach Krajniak - jako nastolatek, ale także - dorosły już
człowiek. To fabuły tak tkane w węzły z więzi wciąż wskrzeszają wszechświat. 9/10&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Przynajmniej nie będę
sobie pluła w brodę, że zachowałam się jak szara myszka. (…) W zasadzie
dlaczego raz w życiu nie zaszaleć i nie zrobić czegoś naprawdę głupiego?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/monika-klara-krajniak-skad-ta-nienawisc-miedzy-wami-rodzina-tylczynskich-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZumZPG1xu5H6Fcsvofm5K64Zz_QycvPT-GnWAokG0vOr94ZCwkIkqU8pX5i-uEBA6X7TCfSWh1pMjN-MZ82MFcJfFx6gJmUfCnjdnpEhpPa3e0AqWAqzhrDA4kGjUcjcnEfsmN-0UTSWubbWexuqMx46dl82NR2qsj1XmxcDGWgTmz6TgEEypXyK555c/s72-c/unnamed.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7261351795640774083</guid><pubDate>Sun, 21 Jun 2026 17:47:18 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-21T19:47:18.439+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Katarzyna Gacek - Zbrodnia, której nie było - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Praca
w policji stanowiła Twoją pasję, jakiej oddawałaś się w pełni - i to przez całe
dwadzieścia lat. Nie wyobrażałaś sobie, że mogłabyś z niej kiedykolwiek zrezygnować,
a jednak życie Cię do tego zmusiło. Jak to często bywa, snute przez Ciebie i
męża plany życiowe całkowicie pokrzyżował los i uczynił to niezwykle brutalnie.
Dwanaście wiosen po zawarciu małżeństwa zaczęliście starać się o dziecko. Wyjechaliście
do hotelu w Bieszczadach, a więc tam, gdzie się poznaliście, zaś w drodze
powrotnej doszło do wypadku, w którym Tomek zginął na miejscu. Ponieważ
siedziałaś za kierownicą, zaczęłaś obwiniać się o śmierć najbliższej osoby.
Uciekłaś w alkohol i zaniedbywałaś nie tylko siebie, ale także pracę, aż w
końcu ją porzuciłaś. Na chwilę przed całkowitym upadkiem pomocną rękę podała Ci
rodzina. Chociaż stawiałaś opór, w końcu zdołała Cię zmusić, abyś powróciła do miejscowości
dzieciństwa - Nałęczowa i zajęła się prowadzeniem pensjonatu o dźwięcznej
nazwie „Jaśminowy Dwór”. Początkowo zakładałaś, że poświęcisz się temu zajęciu
przez miesiąc, może dwa, ale mama, tata oraz młodszy brat nie chcieli o tym
słyszeć. Do dzisiaj tkwisz więc w tym nieco sennym, ale i pięknym miasteczku, trwale
zamieniając policyjny mundur na cywilne ciuchy a pasjonujące czynności śledcze
na prozaiczne doglądanie familijnego interesu. Pewnym pocieszeniem jest
świadomość, że potrzebujesz spokoju, gdyż nosisz w sobie cząstkę Tomka. Okazało
się bowiem, że jesteś w ciąży. Nie znasz płci potomka, ale skrycie marzysz o
synu. Z jednej strony bardzo się cieszysz, z drugiej niezwykle brakuje Ci drugiej
połówki, na jaką zawsze mogłaś liczyć. Wiesz jednak, że musisz być silna i dbać
o siebie, zatem odpoczywasz więcej niż to masz w zwyczaju. W Nałęczowie nie
jest to trudne, gdyż atrakcji jest tu jak na lekarstwo. W zasadzie poruszasz
się tylko między hotelikiem, domem rodziców i mieszkaniem Małgosi -
przyjaciółki z dawnych lat.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgNDJASqOhIC923ND1yvZgWufb2uAk5Mxk-kHE3sgHrna8A5XSeaiUiiNqepRVoSitrFqSzW_RcRR_e3igr4o2HHoLBL3S62UXi1fAgl-tPXoXlcFN7rVFfjPRwPwDp7TZKUfCedhy-355adRxumqsJE4wxZ0FEOpP1D8fdBzC0acUZTXsyCxLNGdt6bPo/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgNDJASqOhIC923ND1yvZgWufb2uAk5Mxk-kHE3sgHrna8A5XSeaiUiiNqepRVoSitrFqSzW_RcRR_e3igr4o2HHoLBL3S62UXi1fAgl-tPXoXlcFN7rVFfjPRwPwDp7TZKUfCedhy-355adRxumqsJE4wxZ0FEOpP1D8fdBzC0acUZTXsyCxLNGdt6bPo/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„(…)
bardzo lubiła swoją niezależność. Nie musiała się do nikogo dostosowywać,
zgadzać na kompromisy i - co chyba odpowiadało jej najbardziej - chodzić spać,
o której miała ochotę.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Dlatego
bardzo się cieszysz, gdy kobieta proponuje Ci wzięcie udziału w pierwszym spotkaniu
Klubu Książki, organizowanego w budynku miejscowej biblioteki. Twój początkowy
entuzjazm mocno przygasa na wizję spotkania z dwunastoma osobami naraz - w
końcu na przestrzeni ostatnich miesięcy stałaś się zupełnym odludkiem. Jednak Małgorzata,
sama będąca pisarką, nalega tak mocno, że nie jesteś w stanie jej odmówić. Zmierzasz
więc z duszą na ramieniu na meeting, z niepokojem myśląc, jak na nim wypadniesz.
Pod pachą ściskasz kryminał słoweńskiego pisarza Tomo Horvata pod tytułem „W
sieci pająka”, cieszący się dość dużą popularnością. To właśnie on ma być
przedmiotem dyskusji członków stowarzyszenia. Tak naprawdę powieść całkiem Ci
się podobała, jednak za mało prawdopodobną uważasz kryminalną intrygę, której
istota sprowadza się do dokonania zabójstwa poprzez podrzucenie ofierze do
samochodu ogromnego pająka, jakiego widok powoduje u kierowcy utratę panowania
nad pojazdem. Zamierzasz bronić swojego zdania przed audytorium, ponieważ jest
ono podbudowane wieloletnim, policyjnym doświadczeniem. Przed wyjściem
spotykasz Ewę, drugą przyjaciółkę i jednocześnie lekarza ginekologa, który
prowadzi Twoją ciążę. Witacie się serdecznie i wchodzicie do środka. &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Masz tremę, ale z ulgą odkrywasz, że całe
towarzystwo jest bardzo sympatyczne. Poza Twoimi kumpelami tworzą je: mama Ewy -
Jola, osoba o bardzo ekstrawertycznym usposobieniu a jednocześnie dentystka
oraz parę innych osób, które znasz z wizyt w salonie fryzjerskim Twojej
rodzicielki. W zasadzie same kobiety, choć jest też rodzynek - pan Władysław,
bez ustanku wodzący maślanym wzrokiem za zażywną Jolą. Po krótkim przywitaniu wdajecie
się w dyskusję nad książką, której zwieńczeniem staje się niespodziewane
obwieszczenie wygłoszone przez mamę Ewy. W skrócie brzmi: „biorę ślub!” i wywołuje
wielkie poruszenie: kobieta ma swoje lata, a jej partner jest dużo młodszy, co
zresztą w swoim czasie wywoływało jadowite komentarze w całym Nałęczowie,
jednak wszyscy się w końcu przyzwyczaili.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;Zdecydowanie
najgorzej wiadomość tę znosi adorator, którego wygląd wskazuje, że za chwilę
osunie się zemdlony na podłogę. Po opanowaniu początkowego rwetesu i
wyznaczeniu terminu kolejnego posiedzenia wszyscy członkowie Klubu się
rozchodzą. Żaden nie ma pojęcia, że tragiczne wydarzenie znacznie przyspieszy
następne spotkanie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Czuła,
że zaczyna ją osaczać lęk. (…). Lęk bycia niewystarczającą. Kiepską. Niezdolną.
Lęk przed porażką. A może - lęk przed sukcesem?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Parę
dni później odwiedzasz przychodnię. Pobierają Ci krew i proszą, byś chwilę odpoczęła
po wykonaniu zabiegu. Siedząc na krześle, rozmyślasz o ostatniej rozmowie z Ewą,
jaką odbyłaś, gdy stawiłaś się na badania kontrolne. Kobieta była bardzo
zdenerwowana i twierdziła, że musi wyjechać w pewnej sprawie do Warszawy - nie
chciała jednak wyjawić jej istoty. Wspomniała tylko, że być może będzie
potrzebowała Twojej pomocy jako doświadczonej policjantki. Z rozważań wyrwa Cię
widok dwóch umundurowanych funkcjonariuszy, z których jeden to Twój chrześniak.
Dowiadujesz się od nich, że lekarka miała wypadek w drodze do stolicy i
niestety nie żyje. Czujesz, że nogi uginają się pod Tobą i nie możesz złapać
tchu. Poza żalem z powodu śmierci przyjaciółki, silnie wracają do Ciebie
wspomnienia z kraksy, która spowodowała zgon Tomka. Nie możesz uwierzyć, że w
tak krótkim odstępie czasu ginie kolejna osoba z Twojego kręgu i zastanawiasz
się, czy nie wisi nad Tobą jakieś fatum. Ponownie zadajesz sobie to pytanie,
gdy z rozpaczą patrzysz na trumnę opuszczaną do cmentarnego dołu. Znałyście się
tak długo… Ewa była serdeczną osobą, a teraz odprowadziłaś ją w ostatnią drogę.
Ponure rozważania nie opuszczają Cię podczas późniejszego rodzinnego obiadu. W
jego trakcie zjawia się tata, który wrócił właśnie z prowadzonego zakładu
mechaniki pojazdowej, do jakiego dostarczono pojazd, w którym Ewa miała
wypadek. Nerwowo trze dłonie i narzeka, że po dokonaniu oględzin auta czuje,
jakby wsadził je w pokrzywy. Początkowo nie zwracasz na to uwagi, jednak
wszystko zmienia się po wizycie w domu Twojego brata. Jego syn znalazł sobie
osobliwe hobby - hoduje w pokoju pająki. Jeden z nich - samica olbrzymiego
pajęczaka Ptasznika Goliata - właśnie doczekała się potomstwa. Chłopak
prezentuje z dumą obrzydliwe poczwarki, wspominając, że niedawno jeden z jego
okazów się na niego „wyczesał”. Udajesz zainteresowanie i pytasz, co to
określenie znaczy,&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;po czym dowiadujesz
się, że jeśli te osobliwe paskudztwa czują zagrożenie, trą odnóżami odwłok, przez
co uwalniają&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;mikroskopijne włoski, jakie
wbijają się w ludzką skórę i powodują uczucie poparzenia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;Od
razu odzywa się w Tobie policyjny instynkt. Przecież Ewa na spotkaniu Klubu
Książki wspominała głośno, że cierpi na arachnofobię - gdyby ktoś chciał ją
zamordować, faktycznie najlepszym sposobem byłoby podrzucenie jej do auta
ogromnego pająka. Zupełnie jak w książce słoweńskiego pisarza... Zestawiasz to
z narzekaniami ojca na dolegliwości po przeglądzie powypadkowego samochodu. I
jako były rasowy stróż prawa dochodzisz do wniosku, że śmierć Ewy na pewno nie
była przypadkiem. Poprzysięgasz sobie, że za wszelką cenę dojdziesz do prawdy,
o którą woła pamięć przyjaciółki. Wszczynasz prywatne śledztwo, korzystając
pomocy Leona - partnera, z którym prowadziłaś niejedno śledztwo. Krąg
podejrzanych nie jest zbyt duży. Uważasz, że zabójca jest członkiem Klubu
Książki a inspirację czerpał z omawianej na jego spotkaniu powieści. Czy racja
stoi po Twojej stronie? A może to „Zbrodnia, której nie było”?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Nie
znosiła bezczynności, bezczynność by ją zabiła.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Najnowszą
powieść Katarzyny Gacek można określić mianem pomysłowego kryminału. Jego główną
bohaterką jest Gabriela - była policjantka, przeżywająca traumę po śmierci męża
w wypadku samochodowym. Zrozpaczona i obwiniająca się o jego spowodowanie,
przeprowadza się do Nałęczowa - rodzinnej miejscowości, w której rodzina
prowadzi urokliwy pensjonat. Gdy w kraksie ginie jej przyjaciółka Ewa, podejrzewając
zabójstwo, kobieta podejmuje prywatne śledztwo w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności.
Tropy wiodą do członków okolicznego Klubu Książki, choć wszyscy członkowie
wyglądają zupełnie niewinnie. Jak jednak wiadomo pozory na ogół mylą, a
prowadzone w sprawie postępowanie dobitnie tę zasadę potwierdzi. Akcja „Zbrodni,
której nie było” rozgrywa się całkiem dynamicznie, zaś tajemnice powiązane ze
śmiercią Ewy odsłaniane są krok po kroku. Podejmowane przez Gabrielę czynności
stopniowo zawężają krąg podejrzanych o zabójstwo, zaś wszystko kończy się
zaskakującym finałem. Co przypadło mi do gustu, wątek kryminalny ubarwiony jest
licznymi obyczajowymi wtrętami - czytelnik dowie się chociażby, że prowadzenie
hoteliku wcale nie należy do łatwych zajęć. Uroku całej historii dodaje motyw rodzącego
się uczucia pomiędzy Gabrielą oraz byłym policyjnym partnerem Leonem, pomocnym
w prowadzonym przez nią śledztwie. Niewątpliwym plusem powieści jest otwarte
zakończenie. W mojej ocenie ta sympatyczna i lekka narracja przypadnie do gustu
miłośnikom nurtu „cosy crime” - w sam raz na raz. 7/10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Od
dziecka czuł, że jest wyjątkowy. Dlaczego? Bo potrafił tak kłamać, że wszyscy
mu wierzyli.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/katarzyna-gacek-zbrodnia-ktorej-nie-bylo-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgNDJASqOhIC923ND1yvZgWufb2uAk5Mxk-kHE3sgHrna8A5XSeaiUiiNqepRVoSitrFqSzW_RcRR_e3igr4o2HHoLBL3S62UXi1fAgl-tPXoXlcFN7rVFfjPRwPwDp7TZKUfCedhy-355adRxumqsJE4wxZ0FEOpP1D8fdBzC0acUZTXsyCxLNGdt6bPo/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7166042348970294723</guid><pubDate>Fri, 19 Jun 2026 00:07:16 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-19T02:07:16.222+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Karolina Żynda - Broken ice - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oto nadeszła wiekopomna chwila
- bowiem wielbione przeze mnie Wydawnictwo Ale, do którego książek nigdy nie miałam
ani jednego ale (!) uraczyło mnie opowieścią, która bez wątpienia rozkocha w
sobie miłośników nowoczesności poglądowej oraz wolno roziskrzających się
romansów, czyli tych utrzymanych w nurcie określanym mianem „slow burn” w wersji
definitywnie nieszybkiej, a jaka to jednak moją osobę nie do końca przekonała.
Wszystko za sprawą głównego bohatera, który względem mych prywatnych odczuć
musiałby się dla odmiany zakwalifikować w kategorii literackich nie-mężów. O
ile bowiem uważam, że zadziwiająca społecznie akcja panów pod tytułem me too i
mężczyźni też płaczą (a i powinni - podczas narodzin pierworodnego, śmierci
matki, tudzież współodczuwanych krzywd małżonki) jest czytelniczo ciekawa (choć
u konserwatystów mego pokroju powoduje pogłębienie zmarszczek na czole od unoszenia
brwi i przewracania oczyma w północne strony świata), o tyle Graham Kelly jest
w swoim odwrotnym MOIM ZDANIEM (do jakiego mam pełne prawo) byciu męskim
skrajnie przerysowany. Przez to druga część dylogii „Fire &amp;amp; Ice” pod tytułem
„Broken ice”, którą napisała Karolina Żynda u kobiet tradycyjnych (cześć, tu Tyrannosaurus
rex! &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;), hołdujących klasycznym wartościom i
takimż rolom społecznym oraz pewnym przymiotom (rzekomo) brzydszej części ludzkości
może wielokrotnie okazać się irytująca. Jako kochanka prozy traumatycznej i
traumatyzującej, z przechyłem w niewiadomą stronę, znam doskonale pojęcie
rzeczonej podstawy słowotwórczej, czyli traumy, jaka to dotknąć może każdego,
niezależnie od płci - i wszyscy będą przeżywali ją różnie. Mam natomiast
uzasadnione obawy co do tego, jaką obroną, wsparciem i pomocą byłby dla mnie mój
mężczyzna (chwała, pokarało mnie personalnie wymarzonym księciem z b… naszego
ukochanego koszmaru, którego sama sobie zazdroszczę) w chwili próby (chociażby
napadu czy konfliktu militarnego), gdyby z tragediami NIE radził sobie jak
Graham. Czytaj… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjDXp3Vn7W3QOGtQPPPcrP43YHHJL3a9yXiSDRfGop3gH0flZj9ZhrsYz7Le7wCg7BBNcvAo6QHcYcxFP_opxDgJDywBboMA0XYFOsn2KWK9FLTX79t-xXDqOJBG3Bjsvfbns49bnc3spvJ_UUHpYHI_IQxsB3ilOm7DDKlMfdXzfp0RRpv-xw8xuEjroI/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjDXp3Vn7W3QOGtQPPPcrP43YHHJL3a9yXiSDRfGop3gH0flZj9ZhrsYz7Le7wCg7BBNcvAo6QHcYcxFP_opxDgJDywBboMA0XYFOsn2KWK9FLTX79t-xXDqOJBG3Bjsvfbns49bnc3spvJ_UUHpYHI_IQxsB3ilOm7DDKlMfdXzfp0RRpv-xw8xuEjroI/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Drżał na widok ludzi - jako
że ma blizny na połowie twarzy, przez co we własnym mniemaniu jest niepiękny i
nie zasługuje na dobroć Tate (tu owszem, uważam, iż ma pełną rację). Wyobraź
sobie: zamknął się w domu, który zmienił w śmietnik, jako że brakowało mu sił
nawet na zamiatanie, który boi się opuścić, bo przecież może nieopatrznie kogoś
spotkać i przerazić go wyglądem. I dalej: między innymi z powodu wyżej wymienionych
odepchnął od siebie żonę, pozwalając jej przez SZEŚĆ LAT wierzyć, iż ją zdradził.
Ten iście męski inaczej wybór jakoś mi do niego przystaje, natomiast zachowanie
małżonki po tym, jak podniosła się dumnie po kontuzji i końcu łyżwiarskiej
kariery, ukończyła wymarzone studia i nauczyła się być tym płomiennym człowiekiem
co wcześniej oraz postanowiła się z zaślubionym nareszcie rozwieść, lecz od
pomysłu chwilowo odstąpiła, dowiedziawszy się prawdy o powodach rozłąki - do niej
nie pasuje już nijak. Odłożywszy na bok kwestię uczuć, niemożliwym wydaje mi
się tego rodzaju postępowanie błyskotliwej, energicznej i barwnej kobiety, jaka
poznaje podłoże tak fatalnego kłamstwa i… daje mężowi szansę. Na to, by jeszcze
przez dwa tygodnie spróbowali żyć jako małżeństwo, nim rozstaną się na dobre. ONA.
I jeszcze biedy połową lub ćwiercią byłoby, gdyby to Graham stawał na głowie,
oczywiście prezentując światu li jej niemuśnięty pożarem bok, by Tate odzyskać,
przebłagać, zdobyć na nowo. Niestety. Mimo tego, iż sama mam wytatuowane na
ręce słowo WARRIOR, jako że nigdy się nie poddaję, jestem kamiennie niezłomna a
gdy wyrzucą mnie drzwiami, wrócę oknem, kominem a potem piwnicą - absolutnie
nieracjonalnie nieprzekonująco odbieram fakt, iż w „Broken fire” TYLKO kobieta
walczy. Gieroj w mniemaniu własnym też to czyni, jednakże ze sobą samym. I tak
na odosobnionej plaży, rozedrgany, wyszedłszy już z domu wyprzątanego przez
odzyskaną po sześciu lat żonę, z potem sperlonym na czole, hiperwentylując, na
widok zbliżającej się doń kobiety wpada już w li kilkuminutową trzęsionkę i
napad paniki, z którego niczym dziecko ukołysać próbuje go małżonka. Dobrze, że
nie było tam spacerującego z ulubioną pałką szaleńca czy nietrzeźwego wędrowcy
piromana albo lubiącego ranić przypadkowych ludzi ukochaną kosą czy pana z
maczetą. Tate miałaby wtedy co robić, lecz ja… nie o takich bohaterów
walczyłam. Nadmienię zresztą, iż owa randka odbywa się z inicjatywy żony pokrzywdzonego
(jak WSZYSTKIE kolejne) - a romantyczności niejeden nie-chojrak mógłby się od
niej uczyć.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wbrew nie do końca
zrozumiałej motywacji pani Kelly w ratowaniu pana Kelly przed panem Kelly i próbach
wskrzeszania martwego, to właśnie ona stanowi w mojej ocenie najjaśniejszy punkt
historii Żyndy. W tym swoistym tangu dla dwojga (wszak powieść ta to właściwie
teatr duetu aktorów, praktycznie bez innych postaci) jest absolutnym promieniem
nader jasnego słońca. Ciepła, cierpliwa, złożona ze wsparcia, pomysłowości i
trafnie przemyślanych słów. Wyrozumiała oraz - ma ulubiona zaleta - uparta
niczym osłów stado, jeśli już coś sobie postanowi. Tate wielokrotnie mnie uśmiechnęła,
w pełni szczerze. Choć sam powód jej działań jest dla mnie nieprawdopodobny,
kreatywność w realizacji planów bywa genialna. Panowie mogliby brać z niej
przykład, jeśli chodzi o organizację niezapomnienie starannych randek. Te widowiskowe
gesty… zwyczajnie świetne, jako że sama gustuję w podobnych - JEŻELI są odwzajemniane,
wymienne, częściej organizowane przez mężczyznę. Wśród tej dwójki to jednak ona
definitywnie nosi spodnie i jest jej z tym wyjątkowo... przystojnie. Tylko że
to wciąż zwyczajnie nie jest moja bajka ni baśń, raczej nocna straszyłka… Literatura
daje przykład i determinuje nastroje, zatem prywatny apel: pozwólmy mężczyznom
być mężczyznami. Także wrażliwcami, którzy kochają i traktują kobiety jak
księżniczki, ale w związku z tym wiedzą również, jak stać się rycerzem. Bohaterem
wybranki serca. Nieśmiertelności kodeksowi honorowemu życzę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;5/10 przede wszystkim za
kreację Tate i jej niezłomność w dążeniu do wytyczonego celu, płynną i lekką
warstwę językową całej lektury, zjawiskową okładkę oraz oczywiście ogólną
sympatię, jaką żywię do Ale - do którego tym razem mam nieco Ale, Ale nie oznacza
to wc-Ale, iż podczas kolejnej książki-Ale znów wytrw-Ale bawić nie będę się
doskon-Ale. Long live the Ale! Nie, nie mam na myśli złocistego trunku. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;PS Nie wykluczam, iż ta powieść
znajdzie spore grono fanów, którzy cenią slow burn, odwrócony podział ról w
związku czy inną męskość niż ja - zatem rekomenduję Ci dać jej szansę i ocenić
względem własnych upodobań! Wszak przywodzi na myśl mą ukochaną baśń „Piękna i Bestia”
- w innej wersji. A na kolejnej grafice, tym razem wyjątkowo niecodziennej
formy recenzji, znajdziesz cytaty z „Broken ice”, które przypadły mi do gustu oraz
współgrają z moją semantyczną, liryczną estetyką. Wnioskuję po nich, iż Autorka
ma pisarski potencjał, jaki to objawi się to również mojemu poczuciu realizmu w
następnych historiach.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;WYRÓŻNIONE CYTATY:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wydawało mi się, że to
jedyne rozwiązanie. Jedyne lekarstwo. Ale los zakpił ze mnie, popychając w
zupełnie innym kierunku. A może to prawda postanowiła upomnieć się o swoje?
Często bywa tak, że im bardziej próbujemy przed nią uciec, tym szybciej nas
dogania i udowadnia, że nie można z nią wygrać.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) była bajką, w którą
wierzyć. Ale każda bajka teraz się kończy. A ja wiedziałem, że zakończenie tej
całkowicie nas zniszczy.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nic lepszego już mnie nie
spotka. To było wszystko. Kilkanaście dni skradzionego czasu, zanim moje życie
rozpadnie się na dobre. Ostatni prezent od losu, który odliczał czas z okrutną
precyzją.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nigdy nie mieliśmy szansy
się pożegnać. Ani ze sobą, ani z tym, co razem stworzyliśmy.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ona. Mój dom znajdował się
w jej ramionach, zakotwiczony w jej obecności, nieważnie jak zimny czy
chaotyczny stawał się świat.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Zbudowałem wiele, choć to
wszystko powstało na zgliszczach mojego dawnego życia, moich błędów i porażek.
To, kim byłem dzisiaj, zawdzięczałem jej.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jak skruszone kawałki lodu
złączone na nowo przez mróz.” (Świetne nawiązanie do tytułu.)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ja nie weszłam do tej
samej rzeki, ja do niej wleciałam jak wariatka, szybciej niż pozwalał na to rozsądek.”
(Doskonale znane! &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😂&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/karolina-zynda-broken-ice-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjDXp3Vn7W3QOGtQPPPcrP43YHHJL3a9yXiSDRfGop3gH0flZj9ZhrsYz7Le7wCg7BBNcvAo6QHcYcxFP_opxDgJDywBboMA0XYFOsn2KWK9FLTX79t-xXDqOJBG3Bjsvfbns49bnc3spvJ_UUHpYHI_IQxsB3ilOm7DDKlMfdXzfp0RRpv-xw8xuEjroI/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6675653339863018747</guid><pubDate>Thu, 18 Jun 2026 21:44:36 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-18T23:44:36.800+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Camilla Grebe - Ciemność - recenzja</title><description>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ciemność potrafi pochłonąć nawet najpiękniejszy blask w taki sposób, że nie pozostanie po nim żaden, nawet najmniejszy ślad. Tak właśnie zrobiła z Twoją starszą, siedemnastoletnią siostrą Ellą, która wyszła z domu rok temu prosto w mrok i wszelki ślad po niej zaginął. Po upływie takiego czasu jej postać powoli zaczęła pokrywać się patyną niepamięci w umysłach mieszkańców sennego, szwedzkiego miasteczka Storforsy - z wyjątkiem najbliższej rodziny i funkcjonariuszy miejscowej policji, którzy ponieśli całkowitą porażkę, próbując dotrzeć do prawdy o jej losie. Była oparciem całego domu - Ciebie, mamy oraz trzech psów. Ty swojego ojca w ogóle nie poznałaś, ten Elli zupełnie się nią nie interesuje. Od kiedy pamiętasz wyręczała rodzicielkę w zajmowaniu się obejściem, gdyż ta nie stroniła od alkoholu i całkowicie zaniedbywała swoje obowiązki. Siostra gotowała, prała, sprzątała i użerała się z pracownikami opieki społecznej oraz komornikami, którzy często gościli w Waszych progach. Piękna i radosna, przyciągała wzrok mężczyzn i chłopców w swoim wieku, nawet bardziej tych pierwszych, co zawsze wyprowadzało Cię z równowagi. Byli jak psy, śliniące się na widok kości, bezwstydni w okazywaniu swoich zboczonych pragnień. Nienawidzisz brudu ich zachłannych oczu, którymi pożerali przecież jeszcze na poły dziecko. Najgorsze, że potencjalnymi pedofilami okazywali się ludzie, jacy posiadali rodziny, żony, dzieci i uchodzili za przykładnych obywateli. Dlatego poprzysięgłaś sobie, że nigdy nie zwiążesz się z nikim płci przeciwnej a myśl o jakimkolwiek zbliżeniu przyprawia Cię o mdłości. Zastanawiasz się, czy to któryś z tych potworów nie odpowiada za zniknięcie Elli. Pewnego dnia wyszła z domu, nie mówiąc nikomu dokąd zmierza. Policja ustaliła, że najpierw pojechała do odległego o piętnaście kilometrów Bollnäs, aby spotkać z byłym chłopakiem Liamem. Już samo to jest dziwne - przecież zerwała z nim rok wcześniej i przez wiele miesięcy nie odpowiadała na jego błagalne telefony.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhkfyh2EFiwzO3isJa9r0BbfuRZVcLqleTn7QTLmjWWFZFKrNfR9P4O6u24t60vy0rfLjz-cPxkcc8jt3kkxMEfeR7qPbs1BQMfv5mF02pjFiyb0pw2ZdBUVKvDfoyCza7kjCnLXYUlDmz8PrBh7sKpbR-pzJMmQumTvtTEaQOI5BpIkh_zCjxGQ7KdVs/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhkfyh2EFiwzO3isJa9r0BbfuRZVcLqleTn7QTLmjWWFZFKrNfR9P4O6u24t60vy0rfLjz-cPxkcc8jt3kkxMEfeR7qPbs1BQMfv5mF02pjFiyb0pw2ZdBUVKvDfoyCza7kjCnLXYUlDmz8PrBh7sKpbR-pzJMmQumTvtTEaQOI5BpIkh_zCjxGQ7KdVs/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;div&gt;„Skrzydła czasu. Wszystko (…) na nich, odleciało. Zostało zapomniane. (…) Bo prawda jest taka, że wszystko jest ciemnością i jestem w tej ciemności sama. I że Elli już nie ma.”&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spędziła tam parę godzin, po czym wyruszyła do Sztokholmu. Kamery monitoringu zarejestrowały, że w tym właśnie mieście wsiadła do pociągu, który miał ją zawieźć do rodzinnej miejscowości i na tym tropy się urwały. Do domu nie wróciła do teraz, nie dała też żadnego znaku życia. Przepadła jak kamień w wodę, pozostawiając każdego w piekle niepewności. Mama zupełnie się rozsypała i w zasadzie nie odkłada trunków, po których śpi jak zabita na kanapie, przedstawiając sobą żałosny widok - ze strużką śliny płynącą po podbródku i śmierdzącym oddechem. Czasami myślisz, że lepiej by było, gdyby nadeszła wiadomość o śmierci Elli, gdyż najgorsza jest niepewność, co się z nią stało. Na wszystko brakuje pieniędzy, więc musisz godzić się z coraz częstszymi wizytami pracowników społecznych i przedstawicieli skarbówki. Na szczęście bardzo pomaga Wam August mieszkający w domu obok. Jest myśliwym, więc to twardy mężczyzna, wychowany przez ciężkie czasy. Jako częsty gość, zawsze wciąga Cię w rozmowę i prezentuje niezachwiany optymizm, że wszystko dobrze się ułoży, dodając do każdego wypowiedzianego zdania swoje nieodłączne „he, he, he”. Nie podzielasz jego poglądu na rzeczywistość, ale wiesz, że musisz być silna, w końcu masz obowiązki wobec rodziny, choć dopiero co skończyłaś szesnaście lat. Teraz to Ty zajmujesz się tym, czym kiedyś Ella, czyli całym domem. Masz głębokie przekonanie, że Twoim zadaniem jest stanowić oparcie dla matki i dbać, żeby zupełnie się nie wykoleiła. Dlatego czasami chowasz w swoim pokoju ostatnią butelkę z alkoholem, jednak zawsze kończy się to tak samo. Hanna, która zaraz po przebudzeniu solennie zapewnia, że przestanie pić, z upływem czasu staje się coraz bardziej nerwowa. W końcu zaczyna szukać ulubionego napoju a gdy go nie znajduje, wrzeszczy przekleństwa i wpada do Twojej sypialni oraz żąda jego wydania. Gdy odmawiasz, szarpie Cię za włosy i bije. W końcu ulegasz a ona, uspokojona, zaczyna płakać i przepraszać. To stały rytuał, ale nie masz do niej pretensji - wiesz bowiem, że chce tylko jak najszybciej zasnąć. I tylko gdzieś głęboko na dnie Twojej duszy kryje się nadzieja, że tym razem może będzie inaczej. Jesteś też wdzięczna, że matka nie pochłonęła wina musującego, które stoi w lodówce i ma zostać otwarte dopiero gdy Twoja siostra wreszcie powróci... Kiedy tylko masz trochę wolnego czasu, buszujesz po jej pokoju, przeglądając prowadzony przez nią pamiętnik, dotykając rzeczy i wdychając pozostawione perfumy. Bardzo za nią tęsknisz i masz zamiar zrobić wszystko, żeby ją odnaleźć. Skoro policja nie jest w stanie tego zrobić, Ty się tym zajmiesz. Dlatego ułożyłaś plan i masz zamiar ruszyć jej śladem, zaczynając od wizyty u Liama. Masz nadzieję, że chłopak wyjaśni, po co pojechała do Stolicy, bo być może tam właśnie leży klucz do wyjaśnienia tajemnicy jej zaginięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Teraz wszystko się rozpadło. Zostały zgliszcza, rozpacz i palący wstyd, że dałam się tak oszukać. Że naprawdę uwierzyłam, że ktoś może mnie pokochać. (…) dzisiejsze podejście do randkowania zostało odarte z tej tajemniczej aury, która dodaje mu uroku i wystawia na ostre światło. Nie chcę obnosić się z moją samotnością w Internecie. Nie chcę obnażać swoich tęsknot, wystawiać ich na widok publiczny jak wypraną bieliznę na sznurku.”&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy dziś w szkole gruchnęła wieść, że w Ciemności znaleziono ciało nastolatki, przez chwilę przeszył Cię strach, że należało do Twojej siostry. Mianem tym obdarzono miejsce na obrzeżach miasta, nieopodal gęstego lasu, w którym potajemnie spotyka się młodzież, by z dala od oczu dorosłych oddawać się zakazanym przyjemnościom. Na szczęście okazało się, że zwłoki leżały w naprędce wykopanym dole co najmniej dwa lata a sama dziewczyna pochodziła z Europy Środkowej, być może z Polski, Rumunii, Litwy lub Estonii. Organy ścigania nie mają wątpliwości, że to morderstwo na tle seksualnym - być może dzieło zorganizowanej grupy pedofilskiej, ściągającej ubogie dziewczyny do Szwecji pod pozorem zapewnienia atrakcyjnej pracy, na ogół w charakterze modelek. Oczywiście nie wykluczają, że Ellę spotkał ten sam straszny los, choć Ty w to nie wierzysz. I dlatego wymkniesz się bez słowa z domu, gdy matka będzie spała zamroczona alkoholem i podejmiesz walkę o jej odnalezienie. Walkę, której wszyscy wokół już dawno zaprzestali.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;„Kochałam Ellę najbardziej na świecie i zrobiłabym wszystko, żeby ją odnaleźć. Ale niewiedza co się z nią stało, wydaje się co najmniej tak samo trudna do zniesienia jak świadomość, że umarła. (…) Dopóki sprawa zaginięcia Elli nie zostanie wyjaśniona, rodzina Stenbecków nie zazna spokoju. Nikt z niczym się nie pogodził. Wszyscy stoją dokładnie w tym samym miejscu co przed rokiem (…).”&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Ciemność” Camilli Grebe to wstrząsający kryminał z elementami thrillera oraz bogatą warstwą obyczajową. Jego bohaterami są: Myra Stenbeck - szesnastolatka, która nie może pogodzić się z zaginięciem siostry oraz para policjantów, Manfred Olsson i Pirjo Lundquist, prowadzący śledztwo w sprawie morderstwa nastolatki, jakiej ciało znaleziono w Ciemności - odosobnionym miejscu spotkań nastolatków ze szwedzkiego miasteczka Storfosy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z punktu widzenia wszystkich naczelnych postaci, dzięki czemu opisywane wydarzenia nie powtarzają się, a uzupełniają. Autorka w niezwykle plastyczny, nader przejmujący sposób odmalowała świat Myry. Pełen żalu za najbliższą krewną, która była dla niej również wzorem i serdeczną, nieodłączną przyjaciółką, jakiej nikt nie może zastąpić. Przytłoczony obowiązkami, którymi żadne dziecko nie powinno zostać obciążone: prowadzeniem domu, brakiem pieniędzy, opieką nad wiecznie pijaną matką i ciągle głodnymi psami. To przerażające uniwersum, w jakim żaden z dorosłych nie stanął wobec dziewczyny na wysokości zadania. Jedynie zawiódł i nie wykonał swoich podstawowych powinności - poczynając od rodziców, po nauczycieli, skończywszy na funkcjonariuszach policji. Co porusza najbardziej, Myra czuje się za to wszystko odpowiedzialna i jest przekonana, że to do niej należy dbanie o tych, którzy sami powinni udzielać jej pomocy. Trzeba wielkiego talentu pisarskiego, aby całość tę przedstawić warstwą językową będącą mieszaniną dorosłości - zaskakująco dojrzałych przemyśleń z dziecięcą jeszcze naiwnością oraz poczuciem bezsiły wobec ogromnych wyzwań, lecz jednocześnie skrywaną na dnie serca nieutuloną nadzieją, że wszystko da się jeszcze rozwiązać pomyślnie. I obrazową tak dalece, że odbiorca wiele wersów czyta ze smutkiem - by długo ich nie zapomnieć.&amp;nbsp;Szczególnie przemawiają do wyobraźni słowa: „Bo na jednego alkoholika przypada przynajmniej jedna dodatkowa ofiara schowana w cieniu tego, co obnaża jego nałóg. Wepchnięta w cały ten syf, smród, obojętność i demonstracyjną niezdolność do uporania się z najprostszymi rzeczami w domu.” czy: „Pomyślałam wtedy o mamie: ona nie pracuje, ale nie można też powiedzieć, żeby naprawdę żyła. Po prostu leży na kanapie i istnieje. Jak ozdobna poduszka, którą dostałyśmy od Augusta po śmierci jego żony i której już nie chciał, ale nie miał serca wyrzucić.” Sceny z udziałem matki wiecznie pod wpływem alkoholu, z huśtawkami nastrojów, kończącymi się niepohamowanymi wybuchami wściekłości i agresji, które kieruje w stosunku do bezbronnego dziecka są przepojone dramatyzmem tym większym, że Myra nie tylko nie ma o to najmniejszego żalu, ale co więcej - obwinia siebie i jest przekonana, że to ona powinna troskać się o los dojrzałego oprawcy. Przejawia przy tym siłę charakteru i odwagę, których zupełnie brakuje dorosłym, jacy ją otaczają. Jedynym wyjątkiem jest August - gburowaty sąsiad o złotym sercu. Książka podejmuje też trudny temat p*ed*ofilii wcale nie takiej rzadkiej - pleniącej się wśród nauczycieli i przykładnych panów domu, dumnie prezentujących w mediach społecznościowych słodkie obrazki swoich matek, żon i dzieci. Pisarka w tym względzie nie pozostawia żadnych wątpliwości i rozprawia się z mitem jednej z wersji motywu age gap, co to stała się popularna w dzisiejszych, spsiałych czasach. Stwierdza rzecz niby oczywistą, która jednak nie do wszystkich dociera - istoty w wieku 13- 17 lat to nie kobiety w pełnym tego słowa znaczeniu, ale hybryda dorosłości i dziecięctwa, często z przewagą tego drugiego czynnika. Nawet, gdy we własnym pojęciu są całkowicie dojrzałe. Każdy mężczyzna w sile wieku, który uwodzi taką osobę to zwykły p*ed*ofil, żerujący na bezbronności wobec sztuki manipulacji, wynikającej z doświadczenia życiowego i faktu, że jest pozornym wzorem i oparciem, jakiego próżno szukać wśród rówieśników. Z zimną krwią i obojętnością wprowadzający w świat, którego żaden nastolatek nie powinien zaznać i obciążający własnymi problemami, jakie pozostawiają w młodej duszy niegojące się rany. To zjawisko ohydne i złe do szpiku kości, prawdziwa Ciemność, która pochłania bez reszty niewinnych, co to nie są w stanie się z niej wydostać bez utraty cząstki siebie. Tej najważniejszej, bo łączącej się z sercem i miłością. Warto przytoczyć wymowny cytat „wyjęty z głowy” Pijro: „(…) tak naprawdę napalał się na moją trzynastoletnią siostrzenicę, która jednego dnia obmalowuje sobie oczy na czarno, a drugiego tuli w łóżku pluszowego misia. Która wciąż rysuje księżniczki, ale potrafi też godzinami półszeptem rozprawiać z koleżankami o chłopakach. Która płacze, kiedy ktoś nie zaprosi jej na urodziny, a potem dyskutuje z zacięciem o polityce, wykazując imponującą wiedzę i zaangażowanie. Jedną nogą jest w świecie dorosłych, a drugą jeszcze w dzieciństwie, które wkrótce zostawi za sobą.&quot; Czy szesnastolatka, która dopiero co skończyła gimnazjum bądź podstawówkę bardzo się różni od tego opisu? Każdy, kto dysponuje choć podstawowym poziomem wrażliwości i poznał świat Myry doskonale zna odpowiedź na to pytanie. Tym, którzy owym się nie kierują pozostawiam do przemyślenia następny fragment powieści: „(…) nastolatki zakochane (…) dawały się wciągnąć w spiralę manipulacji, poczucia winy i wstydu.” Wymowne. Do zalet książki zaliczyć należy także świetne zarysowanie sylwetek Manfreda i Pirjo, których niegdyś połączył gorący romans. Kobieta, samotna i dobrowolnie opiekująca się córką tragicznie zmarłej siostry, rozpaczliwie pragnie uczucia, jednak ma na tyle godności w sobie, by nie żebrać o nie czy nie zdobywać za wszelką cenę. Zmaga się także z chorobą alkoholową, która przeniosła na tamten świat jej babcię i matkę. Przepojone kostycznym komizmem, ale i tragiczne w wyrazie są chwile, w jakich raczy się „procentami” i widzi zjawy bliskich, które zgryźliwie komentują jej aktualne postępowanie i życiowe wybory. Z kolei z pozoru zarozumiały i zimny perfekcjonista policjant to tak naprawdę wrażliwiec przeżywający traumę po zastrzeleniu nastolatka, który wygrażał mu bronią, jaka okazała się zwykłą atrapą. Obydwoje kierują się poczuciem sprawiedliwości i człowieczeństwa, dokładając wszelkich starań, aby śledztwo w sprawie zaginięcia Elli i śmierci nieznanej nastolatki doprowadzić do pomyślnego finału, o czym jednak rozgoryczona Myra nie ma pojęcia, posądzając ich o obojętność wobec tragedii, jaka spotkała jej rodzinę. Fabuła prowadzona jest na tyle dynamicznie, że czytającemu nie sposób odłożyć książki bez dotarcia do zaskakującego i efektownego finału, który zadowoli wszystkich wielbicieli mroczności. Grebe umiejętnie myli tropy - co rusz kieruje uwagę na nowych podejrzanych i krok po kroku odsłania skomplikowane tajemnice związane z zaginięciem siostry Myry. W ten sposób powstaje złożona konstrukcja - istne jezioro powstałe z wielu niewielkich strużek, na którego głębokim dnie czają się liczne, wstrząsające sekrety z przeszłości i teraźniejszości... Pozostaje je odkryć, jako że „Ciemność” to mistrzowski thriller, dramat rodzinny i kryminał w jednym. Warto dać jej pochłonąć się bez reszty, pamiętawszy jednak o tym, że w jej cieniu zawsze czają się potwory. 10/10&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Biegnę szybciej niż kiedykolwiek do tej pory. Pędzę, żeby ratować życie i z wielu innych powodów. Dla Elli, dla mamy, dla psów. Dla tego, co mogło się wydarzyć, ale się nie wydarzyło, i dla tego, co wciąż może się stać. Biegnę, bo muszę. I dlatego, że mogę.”&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/camilla-grebe-ciemnosc-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhkfyh2EFiwzO3isJa9r0BbfuRZVcLqleTn7QTLmjWWFZFKrNfR9P4O6u24t60vy0rfLjz-cPxkcc8jt3kkxMEfeR7qPbs1BQMfv5mF02pjFiyb0pw2ZdBUVKvDfoyCza7kjCnLXYUlDmz8PrBh7sKpbR-pzJMmQumTvtTEaQOI5BpIkh_zCjxGQ7KdVs/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2099863922728074132</guid><pubDate>Wed, 17 Jun 2026 22:29:44 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-18T00:29:44.290+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Takiego thrillera w
doskonale wyważony sposób skrzyżowanego z kryminałem definitywnie
potrzebowałam! Choć dotychczas twórczość Agnieszki Anny Milewskiej nie była mi
znana, niniejszym oświadczam, iż od tej pory będę z niecierpliwością wyczekiwać
każdej kolejnej książki spod jej pióra. Co więcej, jest to jeden z tych najbardziej
wyjątkowych, na wskroś pozytywnych zaskoczeń, jako że lektura początkowych kilkunastu
stron „Kim jestem?”… niezmiernie mnie zirytowała - a wszystko to za sprawą
pyskatej, nieznośnej i irytującej bohaterki. Wybudzona po ciężkim wypadku w
szpitalu, w pierwszych rozdziałach odznacza się wręcz okrutnie roszczeniową i
niesympatyczną postawą. I ciężko to nawet wytłumaczyć posttraumatyczną amnezją
- jako że jej stosunek do personelu medycznego, który przecież przywrócił ją do
świata żywych i czuwa nad jej dobrostanem, jest zwyczajnie nieuzasadnienie
negatywny, zakrawający chwilami na skrajnie agresywny. W pewnym momencie
przeszło mi nawet na myśl, że ciężko będzie dotrzeć do ostatniej strony książki,
jeśli tymczasowo Bezimienna będzie się zachowywać w tak denerwujący sposób… i,
och - jakże pięknie się rozczarowałam! Z każdą kolejną przewróconą kartą
historia zaczynała porywać mnie coraz bardziej w swój złożony z niepewności, zwichrowanych
zawirowań, niedorozumień i niedookreśleń świat a postawa naczelnej żeńskiej
postaci okazała się o wiele silniej złożona niż można było w ogóle podejrzewać.
Na skutek zderzenia ze skrajnie inną osobowością, nieskończenie dobrym lekarzem
imieniem Olgierd, ewoluowała zresztą na tyle, iż pod koniec opowieści urzekała
już jedynie odpowiednią ilością pazura. Tego rodzaju zakręcenie fabułą, bohaterami
oraz samym czytelnikiem świadczy o dużym kunszcie literackim Autorki. Podobnie
jak i fakt, że często wykorzystywany w historiach spod ciemnej gwiazdy motyw okresowej
niepamięci został przez Pisarkę zaserwowany w niewtórny sposób. Pozostaje mi napisać:
passo, trwaj, jesteś przepiękna - jako że ostatnio nareszcie mam szczęście do dobrych
powieści!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiM74pgnD35i6bFntqVd0zAeWRpAHdiRP7ZlFHD5a6o66ZC7-XiVv3dGz7GUtPgQgibNZqzWfHfjWC3ZIfQlSzLWmdzvDWbe6K8u5UoRUDzO6YlX8uCf__2Vy1zv5WzDYOinj-rlABwrcOObOnGvuo5p__5FB-czM48rfzKTTwTk17VAqEhOlvuHyy6FzU/s5000/IMG_9711.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;5000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiM74pgnD35i6bFntqVd0zAeWRpAHdiRP7ZlFHD5a6o66ZC7-XiVv3dGz7GUtPgQgibNZqzWfHfjWC3ZIfQlSzLWmdzvDWbe6K8u5UoRUDzO6YlX8uCf__2Vy1zv5WzDYOinj-rlABwrcOObOnGvuo5p__5FB-czM48rfzKTTwTk17VAqEhOlvuHyy6FzU/s16000/IMG_9711.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Zastanawiasz się, na ile
można ufać moim wspomnieniom? Sama nieraz myślę, że zaczynam wariować. Cała ta
historia, całe moje życie to jeden wielki mętlik. A dowody mówią, że musimy
brać pod uwagę każdy scenariusz (…) Zwykli ludzie nie mają takich niezwykłych przygód.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oczy koloru roztapiającej
się, ciemnej czekolady. Szczebiot kobiety, który niekiedy zmienia się w ciche
mamrotanie. Artykułowane spokojnym głosem rozdziały Władcy Pierścieni. Czyjeś
dłonie, jakie ośmieliły się spróbować Cię uspokoić i cios zadany niczym w amoku
obcej szczęce. A później błysk oślepiającej jasności i całkowita dezorientacja,
kiedy okazuje się, iż nie masz pojęcia, kim jesteś, gdzie się znajdujesz ani
jak się tu znalazłaś, choć wszystko wskazuje na to, iż przebywasz w szpitalnej sali
- również stan Twojego ciała, jakiemu przyglądasz się z brakiem rozpoznania. Po
chwili pomieszczenie rozświetla uśmiech lekarza, zarazem jakby Ci znanego i
całkowicie obcego, który o dziwo nie gaśnie nawet po kilku niemiłych zdaniach
wyszczekanych w jego kierunku. Przedstawiwszy się jako Olek, informuje Cię
jedynie, iż trafiłaś tu w krytycznym stanie, przywieziona przez młodego
człowieka, który imprezował w lesie i znalazł Cię wyziębioną na ściółce, z licznymi
ranami wskazującymi na to, że uległaś poważnemu wypadkowi samochodowemu. W
okolicy nie odnaleziono natomiast ani wraku auta, ani Twoich dokumentów.
Cierpliwie i z niegasnącym pozytywnym nastawieniem medyk próbuje ustalić, czy
cokolwiek sobie przypomniałaś - co nie odnosi żadnego skutku, poza tym może, że
coraz bardziej zdenerwowana tym przesłuchaniem na niego wrzeszczysz. Kim byłaś?
Kiedy udaje Ci się nieco ochłonąć, dochodzisz do wniosku, że osobą mało przyjazną
ludziom, może nawet złą czy zepsutą do szpiku kości, jakiej… lepiej byłoby nie
pamiętać. Pozbawiona tożsamości, jesteś jednak nękana koszmarnymi snami, które
przywracają Ci fragmenty wspomnień. Las. Goniącego Cię zabójcę. Moment, w jakim
zrozpaczona stoisz nad zwłokami. Ciemność. Strzały. Zgrzyt metalu. Mętną wodę.
I jego. Jego, który będzie do Ciebie jeszcze wracał, gdyż nie jest w stanie Cię
opuścić. Liryczne o nim opowieści. A później rodziców… tych, przez jakich stałaś
się tym, kim jesteś. Tylko kim właściwie - zważywszy na fakt, że masz pewność, iż
miałaś przy sobie nóż oraz broń, której nie znaleziono w Twoich rzeczach. Kim
byłaś? Kim, u Diabła?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jak można o sobie
zapomnieć? (…) Miałam dziwne, niezrozumiałe sny. Twarze ludzi, których znałam i
te, których nie pamiętałam, mijały jak w kalejdoskopie. Wydarzenia i miejsca,
wymyślone lub prawdziwe, pojawiające się i znikające, żeby po chwili zastąpić
je innymi.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wiesz jedno - aby ustalić,
co tak naprawdę się wydarzyło, nie możesz dłużej pozostać w szpitalu i to mimo
całej sympatii, jaką niechętnie zaczęłaś darzyć Olka. Uciekniesz stąd, wielokrotnie
w przeszłości znikałaś, opuszczając chwilowo cenionych, to też pamiętasz. Co szybko
Cię zaskoczy, okaże się i że lekarzowi, który za szczerozłotą dobroć powinien
nosić aureolę, wcale nie jesteś obojętna. Ciężko Ci przyzwyczaić się do tego,
że chyba pierwszy raz od dawna masz w swoim życiu sojusznika, jakiemu starasz
się zaufać, choć Twoja natura do tego nie nawykła. Dlaczego ten niezwykły mężczyzna
odważył się na to, by towarzyszyć Ci w tej coraz bardziej niebezpiecznej, skoro
ktoś czyha na Twoje życie, walce o odzyskanie prawdziwej Ciebie i każdego z
utraconych wspomnień, co to wracają fragmentami i niczym nieodbezpieczone
pociski - przebłyski przeszłości, przerażają Cię coraz bardziej? Z każdym z
nich myślisz o sobie gorzej - i jeszcze… że może i Twoje życie było
najstraszniejsze, lecz czy wciąż musi takim pozostać? Odbywszy z Olgierdem
pierwszą i kolejną podróż w kierunku minionego po następny skrawek Ciebie,
naraziwszy się organom ścigania, przestępcom i własnemu sercu, odkrywasz, że
zaskakujący z niego kompan. Może z tego powodu, że jak sam pieszczotliwie mówi,
dla takiej kobiety jak Ty trzeba być cały czas ciekawym - wszak określa Cię mianem
natrętnej, upartej, nieprzyjemnej baby, której trzeba pilnować, bo inaczej,
skrajnie nieobliczalna, z amnezją, będzie biegać po mieście z ulubionym, to
jest nabitym pistoletem. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; To
nie miłość, wszak Ty nie oddajesz steru, nie poddajesz się, nie ufasz i nie
kochasz, jednak… dobrze jest nie być samą i dać się nieco oswoić. Niestety,
wracasz do siebie coraz bardziej - mieszając sen i jawę, wyobrażone z wydarzonym,
przerażające z najstraszniejszym… Kim jest makiaweliczna dziewczynka, kim bezimienna
ze szpitala, kim jesteś i kim w istocie chcesz być?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) zostawił swoje życie,
żeby tułać się ze mną w różne miejsca i szukać odpowiedzi. Z dziewczyną, która
miała szemraną przeszłość, nosiła ze sobą Glocka, tak jak się nosi w torebce
szminkę, kobietą, o której w zasadzie wiedział tylko tyle, ile mu powiedziała.
Na dodatek z przestawionymi klepkami w głowie, której rzeczywistość miesza się
ze snami, wspomnieniami i zmyślonymi historiami.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W mojej ocenie niedościgłymi
mistrzami thrillerów są Brytyjczycy - a właśnie tak wysoki poziom prezentuje „Kim
jesteś?” polskiej Autorki. Połączenie niepokojącego thrillera z wciągającą
zagadką kryminalną, nieoczywistym romansem oraz wątkami rodem z prozy mafijnej
- ideał. Zaserwowana czytelnikowi umiejętnie dobraną warstwą językową narracja
ewoluuje z każdą przewróconą stroną i to bynajmniej nie w tę stronę, której ten
się spodziewał. Dzięki temu w fabule pełno jest fragmentów, w jakich nie sposób
rozwikłać, co pozostaje rzeczywistością - a co tylko wymysłem znękanego umysłu
głównej bohaterki. Celowo nie zdradzam jej tożsamości ani osobowości, jako że
jest to jedno z największych zaskoczeń w tej historii, choć należałoby wymienić
ich mnogo więcej. Pisarka posiada również rzadką umiejętność manipulowania
emocjami odbiorcy za pomocą słów, czego jestem ogromną fanką. Zgrabne mylenie
tropów i mieszanie w jaźni początkowo odsłanianymi prawdami, co to finalnie
wcale nie muszą się nimi okazać, jest tym, co niezmiernie będę chwalić. Choć
książka A.A. Milewskiej jest doskonałą rozrywką, pełną intelektualnych
mroczności, wiedzie także do ważkich rozważań dotyczących przewartościowania życia
i zmian, które można w nim zaprowadzić oraz swego rodzaju nieodwracalnego naznaczenia
przez przeszłość. Czy dziś jesteś tym kimś, kim chciałbyś być na zawsze? A może
to zawsze trwa już od dawna i choćbyś nie wiem jak próbował, jutro nigdy nie
będziesz tym, kim jesteś dziś? Najważniejsze: czy to, kim jesteś Ci się podoba,
skoro - owszem - definiują Cię wszystkie cechy i uczynki? Nabyte, wrodzone, do
pozbycia czy niezmywalne? I jeszcze… strzeż się tego, o czym nie pamiętasz.
Powróci… jak i Autorka, mam nadzieję, z kolejną pysznie psychopatyczną
powieścią; tejże: 9/10. PS I te cytaty!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dasz radę. Jesteś uparta.
Nie umiesz się poddawać ani przegrywać. Ochłoń i zrób to jeszcze raz. (…) Nigdy
nie byłam tchórzem. Wdech, wydech, uspokój się, opanuj emocje, zapanuj nad
oddechem, trzymaj w ryzach uczucia. (…) nigdy tak naprawdę nie opowiadałam
nikomu o sobie. O swoim życiu i rodzinie. Nie chciałam, nie umiałam i nie
mogłam. Również dla własnego bezpieczeństwa. Przez lata wykreowałam własny
wizerunek taki, jaki mi pasował, zostawiając przeszłość daleko za sobą.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/aa-milewska-kim-jestem-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiM74pgnD35i6bFntqVd0zAeWRpAHdiRP7ZlFHD5a6o66ZC7-XiVv3dGz7GUtPgQgibNZqzWfHfjWC3ZIfQlSzLWmdzvDWbe6K8u5UoRUDzO6YlX8uCf__2Vy1zv5WzDYOinj-rlABwrcOObOnGvuo5p__5FB-czM48rfzKTTwTk17VAqEhOlvuHyy6FzU/s72-c/IMG_9711.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-8879445831273119917</guid><pubDate>Tue, 16 Jun 2026 23:37:38 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-17T01:37:38.661+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wydawnictwo Ale znowu to
zrobiło… choć może właśnie czegoś nie uczyniło. „Twój ruch” Weroniki
Jaczewskiej nie okazał się bowiem tą pierwszą książką opublikowaną pod jego
szyldem, która nie przypadnie mi do gustu. Wręcz przeciwnie! Po lekturze tej
powieści (jaką pochwalić trzeba także za sensualnie elegancką okładkę) muszę
raczej bowiem stwierdzić, iż to jedna z najbardziej otulających czytelnika
historii z motywem od przyjaciół do kochanków, jaką miałam okazję czytać w
swojej cokolwiek długiej, recenzenckiej karierze. Wszystko za sprawą… Cava,
głównego bohatera płci męskiej (to on zakochuje się pierwszy!). Autorka nader
celnie i słusznie przestrzega na samym początku, iż przed odbiorcą poznanie
literackiego księcia rodem z bajki - i to takiej, w której każda księżniczka
powinna się znaleźć, najlepiej na całe życie. Podobnie szczęśliwe z uśmiechem
pozdrawiam, jeszcze poszukującym właśnie takiego pana w prawdziwym życiu życzę.
Ostrzegam lojalnie, Elliot Cavendish to pozycja obowiązkowa w kolekcji
książkowych mężów każdej czytelniczki! Jestem także zdania, iż ten romans to
świetny wybór na wakacyjne wojaże - nawet, jeżeli te odbywają się jedynie (tudzież:
aż) ścieżkami wyobraźni. Albo właśnie przede wszystkim wówczas! Oprócz
popularnego, choć bardzo ciekawie zaaranżowanego w tym wypadku, przedstawienia
relacji między naczelnymi postaciami w linii biegnącej od dziecięcej sympatii
do prawdopodobnego związku w dorosłym życiu, oczywiście po rozlicznych
zawirowaniach losu, w książce występują także wątki dotyczące tenisa, jako że
to właśnie z tą dziedziną zawodowo powiązany jest Cav. Nie dominują jednak one
fabuły - przez co nie napiszę także, iż najnowsza propozycja prozatorska
Jaczewskiej to romans sportowy; tego rodzaju semantyczne twory uważam za
niesłuszne pod względem klasyfikacji gatunkowej. To po prostu romans - taki, z
jakim chce się spędzić udany wieczór, ze wszech miar zrelaksować i docenić
lekkość Autorki we władaniu słowami. Przyjacielsko, przyjaźnie przytulny. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXKkxzanm-ZsbRzLhy6H1zPd7cEJrodlkjU4mT15WZatJH4YlqOx91jDgpZVL4pLTTZO6iYbYtOy3-dzQJtBmExCNgL_8cW1BPZJcy9BHkeGzX9hHElz6ZeVaoUWwNA-aKmChW7dbbnyzneMkb5Ib7vwkmN2m9P-nGTYKt20c_7LEf88Nk5637IJ3Uqws/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXKkxzanm-ZsbRzLhy6H1zPd7cEJrodlkjU4mT15WZatJH4YlqOx91jDgpZVL4pLTTZO6iYbYtOy3-dzQJtBmExCNgL_8cW1BPZJcy9BHkeGzX9hHElz6ZeVaoUWwNA-aKmChW7dbbnyzneMkb5Ib7vwkmN2m9P-nGTYKt20c_7LEf88Nk5637IJ3Uqws/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„To było cudowne
doświadczenie, kochać się z moim najlepszym przyjacielem i jedynym mężczyzną,
który szczerze o mnie dbał. (…) gdybym mogła, zatrzymałabym czas dokładnie w
tej chwili i została tu na zawsze. (…) Wizja, że złamiemy sobie serca (…)
skutecznie mnie przerażała.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Odkąd sięgasz pamięcią,
byłaś jego bezpieczną przystanią. Chłopiec z bogatej rezydencji, od
najmłodszych lat przygotowywany do przejęcia schedy po ojcu i zostania kolejnym
światowym mistrzem tenisa, znajdował ukojenie tylko w Twoim małym pokoju, w
jakim niezliczoną ilość razy pomagałaś mu dojść do siebie. Po tym, gdy znowu
nie był wystarczający dla taty a jego plecy zyskiwały kolejne czerwone pręgi od
pasa. Kiedy nie tak trzymał rakietę, źle się odezwał lub próbował buntować
przeciwko wszystkiemu, co wyznaczyła mu głowa rodziny. Gdy było najgorzej,
zjawiał się u Ciebie lub na Waszym wzgórzu. I dla ciemnowłosego chłopca,
później nastolatka, na powrót pojawiało się słońce. Może od zawsze je
stanowiłaś - ruda, z twarzą pełną piegów i temperamentem kilku kolegów, których
dzięki Tobie nie potrzebował wcale. I tak mijały lata - na wspólnym dzieciństwie,
w jakim inni byli zbędni, choć Cav zawsze cieszył się niechcianą popularnością.
Później jednak Theodore zdecydował, że najwyższa pora, aby jego następca
zmężniał i wysłał go do szkoły z internatem w odległym od Farwell Paryżu.
Myślałaś, że to koniec całego znanego świata, lecz szybko okazało się, że Wasza
jakby odwieczna przyjaźń wymyka się wszelkim schematom a jej siła pozwala przetrwać
absolutnie każdą przeciwność losu. Spotkania twarzą w twarz przemieniły się w
listy, dzięki którym wciąż byliście sobie najbliżsi na świecie. Ty jednak pozostałaś
w malutkim miasteczku, w jakim się narodziłaś, nadzorując rodzinny sklep i
ledwo wiążąc koniec z końcem, Twoja bratnia dusza w końcu rozpoczęła zaś
nieuniknienie pretendowaną karierę. Później zdarzył się ten jeden nader dorosły
weekend we Francji, kiedy postanowiłaś odwiedzić dojrzałego już Cava. I z uwagi
na fakt, że jesteście niczym dwie połówki tego samego kamienia, ten mógłby
zmienić wszystko, lecz zdecydowałaś, że dla mogącej skończyć się niepowodzeniem
próby związku nie warto ryzykować przyjaźni. Minęły cztery lata i pomijając
wciąż przychodzące listy, zmieniło się wszystko… choć nie zmieniło się nic. A
teraz to Elliot wrócił, nareszcie przyjeżdżając w odwiedziny i proponuje… byś
została jego asystentką.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) mnie też miło Cię
słyszeć. Nie sądzisz, że to piękne? Piszę do Ciebie ostatni list, przynajmniej
w tym roku, aby powiedzieć Ci, że nie będziemy musieli pisać więcej listów.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Boisz się zostawić znane Ci
życie, dorastającą siostrę, upadający biznes i coraz starszą babcię, jednak
wiesz, że to jedyna szansa na milion - taka, dzięki jakiej pomożesz finansowo rodzinie
i równocześnie spełnisz marzenie o tym, by wyrwać się z miasta, w którym coraz
bardziej się dusisz. Poza tym widzisz wyraźnie, że pod presją ojca i
zbliżających się mistrzostw w tenisie, do jakich przystąpi po przymusowym i
niesłusznym zawieszeniu, przyjaciel potrzebuje Twojego wsparcia. Dbanie o jego
prezencję w mediach czy promocję opłaconych produktów nie jest jednak
wszystkim, co pociąga Cię w tej ofercie, nie oszukujesz się. Chcesz towarzyszyć
Elliotowi w tej wielkiej życiowej przygodzie - i również mieć okazję
jakąkolwiek przeżyć. Poza światłem jupiterów pozostaje jeszcze kwestia Twojego
chłopaka, jednak ten ani nie jest wartościowym partnerem, ani też specjalnie
nie protestuje przeciw wyjazdowi do Londynu za pieniądze Cava, choć darzy go nienawiścią.
Odkąd wierny druh wrócił do Twojego życia, nareszcie na powrót poczułaś się
pełna, bo to właśnie jego w nim brakowało, lecz tego jeszcze akurat nie chcesz
przyznać. Postanawiasz podjąć próbę i wyjechać, co u boku przyjaciela okazuje
się zaskakująco łatwe, ekscytujące i przyjemne. Boisz się tylko jednego… że to
wyczuwalne coraz silniej napięcie między Wami po raz drugi przerodzi się w coś
niespodziewanego, co zachwieje Waszą wieloletnią relacją lub nieszczęśliwie
niepowetowanie ją zrujnuje. Sienna Taylor jest jednak uparta w tak dużym
stopniu, że i z utrzymaniem znajomości w odpowiednich ryzach sobie poradzi,
uspokajasz się co rusz i coraz częściej. Co wyniknie z tej szaleńczej eskapady od
zwyczajnego życia? Czy dzięki Tobie Cav nareszcie pokona ostatnie, wciąż
dręczące go demony z dzieciństwa, a Ty przekonasz się o tym, iż… tak naprawdę
nigdy nie było innego nikogo poza Tobą? Może to w istocie Twój ruch - jednak dopiero,
jak to często bywa, ostatni set może odmienić dzieje świata. Także tego, po
jakiego orbicie zawsze krążyły tylko dwie piłki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Chcę, żebyś właśnie tyle
przy mnie była. W nieskończoność (…) nie potrzebowałem lampki. Ona była moim
światłem.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdyby stwierdzić, iż „Twój
ruch” Weroniki Jaczewskiej jest bajkowym romansem o dwójce przyjaciół, którzy
naturalną koleją rzeczy stają się kochankami, można by definitywnie się pomylić.
Choć bowiem barwność, ciepło oraz wartościowość głównych bohaterów budzą uznanie,
historia miłosna zrównoważona jest porcją gorzkości. Smutną, bo biorącą się
przede wszystkim z wygórowanych oczekiwań i przemocy, których ojciec dopuszczał
się względem Cava. Gdyby nie Sienna, ten ostatni przez całe dzieciństwo byłby
sam na świecie, a przecież wychowywał go król tenisa. Przez tragiczne dzieciństwo,
mimo sukcesów i całej medialnej otoczki, to mężczyzna… nieśmiały, który stroni
od zdobytej uwagi publiczności, stąd oczywistym wydaje się wniosek, że rany z
przeszłości naznaczają na całe życie. Zapewne również z tego powodu jego postać
jest urzekająca - wszak niezepsuta blichtrem świata wielkich. Scena, w jakiej
biorąc to za oczywiste, bez żadnej krytyki, ochoczo ogląda z Sienną „Legalną
blondynkę” nader uśmiecha. Podobnie jak ta, w której wielki Elliot Cavendish obawia
się przekroczenia wytyczonych granic relacji i stwierdza, że musi jeszcze
popracować w mieszkaniu, co po chwili kwituje zganieniem się i ironicznymi gratulacjami,
bo przecież mógłby co najwyżej „ponapierdalać w ścianę salonu piłeczką”. Urocza
pozostaje również kreacja babci naczelnej żeńskiej postaci, a w całej fabule mogłabym
pochwalić jeszcze więcej właśnie uroczych elementów. I choć w swej mroczności i
ciemności nienawidzę tego przymiotnika, tym razem używam go w pełni pozytywnym
znaczeniu tego słowa. Pozostaje mi stwierdzić, że tendencja postponowania
ludzi, całego świata i wartości rodzinnych chyba nareszcie odwraca się w
polskiej literaturze - i że raduje mnie to w niezmiernym stopniu. Niechże proza,
mimo że nasączona łyżką dziegciu, pozostanie komfortowym miejscem rodem z baśni
- tych życiowych, na wskroś autentycznych. 9/10 i rekomendacja dla każdej osoby
poszukującej kolejnego książkowego męża &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;,
inspiracji ku temu jak traktować innych oraz… miłośników świetnych romansów, po
prostu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Na koniec crème de la crème:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wiesz, jak to jest? (…)
Być czyimś aż tak bardzo, że już nawet nie należy się do samego siebie? Marzyć
o kimś tak mocno, że przestaje się marzyć w ogóle?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/weronika-jaczewska-twoj-ruch-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXKkxzanm-ZsbRzLhy6H1zPd7cEJrodlkjU4mT15WZatJH4YlqOx91jDgpZVL4pLTTZO6iYbYtOy3-dzQJtBmExCNgL_8cW1BPZJcy9BHkeGzX9hHElz6ZeVaoUWwNA-aKmChW7dbbnyzneMkb5Ib7vwkmN2m9P-nGTYKt20c_7LEf88Nk5637IJ3Uqws/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7307632469709425031</guid><pubDate>Thu, 11 Jun 2026 23:24:53 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-12T01:24:53.780+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Mariolina Venezia -  Tajemnica Serra Venerdi - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Gdy
zostałaś wyznaczona do prowadzenia śledztwa w sprawie zabójstwa Stelli
Pisicchio, nie przypuszczałaś, że będzie jednym z najtrudniejszych w Twojej bogatej
karierze wiceprokuratora w niewielkim włoskim mieście - Materze. Z początku jej
zejście ze świata sprawiało wrażenie zupełnie banalnego nieszczęścia, do
którego doszło w trakcie gry dla dorosłych. Im bardziej jednak je analizujesz,
tym silniej staje się zagadkowe. Denatkę znaleziono leżącą na brzuchu w łóżku w
zmysłowej, koronkowej bieliźnie, zaś na jej nadgarstkach widniały liczne siniaki.
Szybko ustalono, że została uduszona w środku dnia. O ile autopsja ciała nasuwa
oczywiste wnioski, to już okoliczności zdarzenia zaczynają budzić wątpliwości. Nie
stwierdzono żadnych śladów włamania, drzwi były zamknięte od wewnątrz na zamek
z blokadą a mieszkanie znajduje na ostatnim piętrze kamienicy. Jak więc złoczyńca
opuścił miejsce zbrodni? Nie mógł po prostu zejść schodami, gdyż przy wyjściu
mieści się zakład krawiecki, którego właścicielka ma je cały czas na oku a w
dniu morderstwa nikogo nie spostrzegła. Zresztą w owianej nienajlepszą sławą
dzielnicy Serra Venerdi każdy zna każdego, więc obcy zostałby natychmiast
zidentyfikowany. Została wybudowana dla rodzin przesiedlanych z rozpadających
się budynków w najstarszej części miasta i z powodu ich nonszalancji w
traktowaniu nowych mieszkań zyskała miano Osady Apaczów. Podobno nowi lokatorzy,
nie wiedząc do czego służą wanny, hodowali w nich pietruszkę, choć nie bardzo w
to wierzysz - do czego bowiem byłaby im potrzebna aż taka ilość tej rośliny? Początkowo
sądzisz, że Stella zajmowała znacznie bardziej wyrafinowanymi czynnościami, na
co wskazywał jej wyzywający strój, a także fakt licznych połączeń telefonicznych
z zastrzeżonymi numerami, prowadzenie „obleganego” profilu w aplikacji
randkowej oraz gruby zwitek banknotów w szufladzie szafki nocnej o wartości
dwóch tysięcy Euro.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7ab6kFyjRtApCeqMEzlpZPUhgs8MAMJ1ULsydtTlxg-iTPDZebo5v43WgHkSF5YIHBjhAtiNY-PT4O7uG-Pli6XhPivyA6gkj-EUWOCvhjfeMFQVgwo-sCQvH64WYEHJggmi4g8BoJ_xth9_nHWWeh7XvG7rZFG7aPPpJzpVHXR9TqrsaP35WV9lYrO4/s4689/IMG_9882.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;4689&quot; data-original-width=&quot;3751&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7ab6kFyjRtApCeqMEzlpZPUhgs8MAMJ1ULsydtTlxg-iTPDZebo5v43WgHkSF5YIHBjhAtiNY-PT4O7uG-Pli6XhPivyA6gkj-EUWOCvhjfeMFQVgwo-sCQvH64WYEHJggmi4g8BoJ_xth9_nHWWeh7XvG7rZFG7aPPpJzpVHXR9TqrsaP35WV9lYrO4/s16000/IMG_9882.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;„Jest
tylko jedna rzecz gorsza od faceta, który koniecznie chce Cię przelecieć. (…)
Facet, który nie chce Cię przelecieć. Świat jest teraz pełen dziwaków (…).”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Twoje
podejrzenia potwierdza fakt, że od czasu niedawnej śmierci rodziców denatka
zaczęła szastać pieniędzmi i prowokacyjnie się ubierać, tak jakby zyskała w
końcu śmiałość do zachowań, na które pod ich czujnym okiem nie mogła sobie
pozwolić. Z tego powodu podchodzisz do śledztwa nieco lekceważąco, aż nagle
wychodzą na jaw dwie okoliczności, które wywracają je do góry nogami i kierują
na zupełnie nowe tory. Przede wszystkim, lekarz sądowy stwierdza ponad wszelką
wątpliwość, że zamordowana nigdy nie zaznała mężczyzny, co całkowicie rujnuje
tezę, że parała się nietypowymi usługami. Poza tym policjanci znajdują w
wynajmowanej przez nią komórce pudło ze szklanymi, XIX-wiecznymi negatywami, na
których z odrażającą szczegółowością przedstawiono masakrę cywili, dokonaną
podczas wojny o zjednoczenie Włoch w drugiej połowie tego stulecia. To
materiały tak rzadkie i okrutne, iż budzą podejrzenia, że kobieta padłą ofiarą
zabójstwa właśnie z ich powodu. Nie jest przypadkiem, że zostały skrzętnie ukryte
poza mieszkaniem, pod stertą zupełnie bezwartościowych gratów. Dochodzisz do
wniosku, że kryją w sobie jakąś potworną tajemnicę. Być może któryś z przodków
uwiecznionych na kliszach morderców chciał dostać je w swoje ręce, aby na jego
ród nie padł cień hańby albo też był przez Stellę szantażowany i postanowił
usunąć z tego świata prześladowcę. Twoją dotychczasową koncepcję obalają też
wywiady środowiskowe. Według nich kobieta była postrzegana jako cicha i skrajnie
nieśmiała, zupełnie niepotrafiąca postępować z płcią przeciwną. Ponieważ
skończyła czterdzieści lat, była uważana za starą pannę, nigdy nawet nie
posiadała chłopaka. Jak to zwykle bywa, zmiany w sposobie bycia zostały przez
obserwatorów zdecydowanie wyolbrzymione. Tak naprawdę sprowadzały się do
nakładania makijażu, w tym szminki i zakładania zwiewnych sukienek. A także
chodzenia do kosmetyczki i powiększenia ust. Wyjaśnia się też kwestia rzekomej
zamożności. Krótko prze śmiercią Pisicchio wzięła pokaźną pożyczkę w banku, odziedziczyła
również niewielki majątek po zmarłych rodzicach. Cały czas jednak niejasne
pozostają motywy i okoliczności zabójstwa. Przychodzi Ci na myśl, że morderca
mógł wydostać się przez świetlik na spadzisty dach, choć bawienie się akrobatę
na takiej wysokości byłoby nader ryzykowne.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;Wzywasz
więc Calogiuriego, swojego podwładnego i wydajesz mu polecenie, aby pobrał
ewentualne odciski podeszew butów sprawcy. Gdy na niego patrzysz, napływają do
Ciebie wspomnienia i uczucie pożądania, z którym ledwo dajesz sobie radę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Pamięć
bywa przekleństwem. Przywołuje wstydliwe momenty, podrzuca nieistotne szczegóły
(…) przypomina zdarzenie lub twarz, które chciałoby się wymazać. Skazuje na
zapomnienie tych, którzy na to nie zasługują (…) najchętniej skazałaby pamięć
na maksymalny wymiar kary.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;Jeszcze
niedawno byliście o krok od płomiennego romansu. Wszystko jednak pozostało w
kręgu niedopowiedzeń, ukradkowych dotyków i spojrzeń. A skończyło się, gdy zażądałaś,
aby zbliżył się do podejrzanej o dokonanie morderstwa. Głupiec szybko zakochał
się w niej bez pamięci. Musiałaś zażądać, aby oddał ją w ręce sprawiedliwości i
od tego czasu unika jak ognia spotkań z Tobą, oczywiście poza tymi służbowymi. Ilekroć
się spotykacie, Twoje nogi stają się jak z waty i ledwo możesz wydobyć z siebie
głos. Nie pomaga Ci świadomość, że mąż i osiemnastoletnia córka czekają w domu,
aż do niego wrócisz. Z jednej strony zdajesz sobie sprawę, że Pietro jest
najlepszym z mężów, czułym i cierpliwym, ale z drugiej mdłym i nudnym. Nie
wywołuje w Tobie nawet cząstki tych emocji, jakie wzbudza przystojny kolega z
pracy, który na domiar złego wyraźnie romansuje z agentką Matarazzo -
wyfiokowaną lalą, przypominającą żywą lalkę Barbie. Wścieka Cię to i frustruje,
ale nie możesz mu zabronić tego rodzaju postępowania, choć gdyby to od Ciebie
zależało, skazałabyś tę parę na tortury i spalenie na stosie. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt; Z kolei Twoja córka to rozwydrzona
nastolatka, z którą straciłaś bliższy kontakt już dawno temu. Wiecznie nadąsana
i roszczeniowa, budzi w Tobie więcej niechęci niż miłości. Twoje życie osobiste
to droga przez mękę, jednak nic nie możesz na to poradzić. Pod tym względem
zdajesz się na wyroki losu - wszak być może zaprowadzą Cię na drogę, która
przyniesie rozwiązanie. Wertując po raz kolejny akta sprawy, zdajesz sobie
sprawę, &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;że przecież doskonale znałaś
ofiarę. Gdy uczęszczałaś do liceum, była Twoją najbliższą przyjaciółką. Byłyście
na tyle zżyte, że krążyły plotki, iż łączą Was intymne relacje, co w tamtych
czasach miało to posmak sporego skandalu. Stanowiłyście swoje zupełne
przeciwieństwo. Ty - ekstrawertyczna kujonka i ona - szara, nieśmiała myszka
ledwo zdająca do następnej klasy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;Całą
tę znajomość w jakiś dziwny sposób usunęłaś z głowy, zupełnie zacierając w niej
dawne obrazy. Te już niedługo wrócą niepowstrzymaną falą, która krok po kroku
zacznie usuwać osad niepamięci z tajemnic, jakie kryje Wasza wspólna przeszłość
i wpłynie na wynik śledztwa, odsłaniając sekrety sięgające XIX stulecia…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Ta
tak zwana miłość, która wydawała się wymarzonym celem, byłą utrapieniem, hańbą,
wirusem, który mógł popchnąć nawet do zabójstwa, którą należało wytępić na
równi z ospą i febrą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Tajemnica
Serra Venerdi” to ciekawie skonstruowana i stosownie do narodowości Autorki,
ekspresyjnie włoska powieść kryminalna i równocześnie kolejna odsłona cyklu „Śledztwa
Immy Tataranni”. Tym razem główna bohaterka, wiceprokurator w miasteczku Matera,
prowadzi skomplikowane śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety - dokonanego, jak
wszystko wskazuje, na tle seksualnym. Choć była to moja pierwsza przygoda z
twórczością Pisarki, uważam, iż ta całkiem umiejętnie gubi tropy - głównie za
sprawą wprowadzania do fabuły co rusz nowych podejrzanych. Sama tajemnica morderstwa
zostaje odkryta dopiero na kilku ostatnich stronach książki - a jej rozwiązanie
jest definitywnie zaskakujące, choć modus operandi złoczyńcy uważam za mało
realistyczny. Więcej przywar nie stwierdzono. Za interesujący uważam wątek
sympatii pani śledczej z ulicznym urwisem Stacchiuccio, który przypomina ze
sposobu bycia niezapomnianego Gavroche’a z „Nędzników” Wiktora Hugo. Jego los
jest zresztą równie tragiczny, co chwyta czytelnika za serce. Warstwa kryminalna
książki została udanie wzbogacona o tę obyczajową, związaną właśnie z
rozterkami miłosnymi naczelnej postaci żeńskiej. Całkiem przypadł mi do gustu
jej zarys - z jednej strony to kobieta silna i energiczna, z drugiej wrażliwa i
bezradna wobec życiowych wyzwań oraz tajemnic burzliwej młodości. Autorka
zdecydowała się jej właśnie oddać całą narrację, dzięki czemu ta pozostaje dynamiczna
i aż do ostatniej strony lektury wciąga czytelnika w swój świat - Italii w
zupełnie innym klimacie niż spodziewany. Do warstwy językowej nie mam
zastrzeżeń - pozbawiona zbędnych ozdobników, jest niemal chropowata, co
przystaje do opowieści. Z nieznacznym minusem: 7/10 i rekomendacją dla
wszystkich miłośników kryminalnych nieoczywistości. PS Aż strach pomyśleć, co
jeszcze skrywają niektóre pamięci... &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;
&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;&quot;&gt;„Podeszła,
położyła mu ręce na ramionach (…). Razem pogrążyli się w czyśćcu, który
przybierał barwy nieba, a smakował piekłem.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/mariolina-venezia-tajemnica-serra-venerdi-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7ab6kFyjRtApCeqMEzlpZPUhgs8MAMJ1ULsydtTlxg-iTPDZebo5v43WgHkSF5YIHBjhAtiNY-PT4O7uG-Pli6XhPivyA6gkj-EUWOCvhjfeMFQVgwo-sCQvH64WYEHJggmi4g8BoJ_xth9_nHWWeh7XvG7rZFG7aPPpJzpVHXR9TqrsaP35WV9lYrO4/s72-c/IMG_9882.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-8226094141479787758</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:02:43 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-10T00:07:31.310+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Spośród wielu publikacji
dla młodszych czytelników czasem ciężko jest wybrać tę jedną, która okaże się
odpowiednio wartościowa, będzie świetnym pretekstem do dalszych rozmów, prawdziwie
zainteresuje dziecko - a może nawet poszerzy jego wyobraźnię i rozpali chęć do
poznania bliżej tego czy innego tematu. Jeśli więc szukasz idealnej książki na
wakacje dla syna, córki, brata czy siostry - albo po prostu znanej Ci pociechy,
jaką chciałbyś uśmiechnąć i obdarować świetną historią - „Złodziej czasu”
Michała Kuźmińskiego jest idealną propozycją. Napisana lekkim językiem treść,
pełna absorbujących zagadek, prezentująca ważkie zagadnienia - z pewnością stanie
się strzałem w dziesiątkę dla niemalże każdego odbiorcy, który już kocha lub
dopiero uczy się uwielbiać opowieści tajemniczej treści. 203 strony zostały
także ubarwione kilkoma pięknymi ilustracjami w czerni i bieli, stworzonymi
kreską bez wątpienia utalentowanego rysownika. Choć powieść przeznaczona jest z
założenia dla dzieci w wieku od 9 do 12 lat, po lekturze śmiem twierdzić, że
nieco młodsze również świetnie odnajdą się w tej barwnej fabule - oczywiście z
kilkoma objaśnieniami uczynionymi przez dorosłych. A co do tych ostatnich czy
starszej młodzieży… jako siostra trójki młodszego rodzeństwa z ogromnym stażem
w czytaniu wszelkich bajek i dziecięcych narracji, muszę przyznać, że sama zrelaksowałam
się i dobrze bawiłam w trakcie poznawania kolejnych krótkich, ciepłych i
intrygujących rozdziałów książki Autora. Sądzę także, iż - zważywszy na posłowie
- Pisarza należy pochwalić za umiejscowienie akcji fikcyjnych wydarzeń w jednym
z najpiękniejszych zakątków Polski, czyli na Dolnym Śląsku, jaki to miałam okazję
zwiedzać podczas miesięcznych lub dłuższych wakacji ponad trzydzieści razy - i
to właśnie za czasów dzieciństwa. Te pełne sekretów Ziemie i wszelkie zjawiskowe
Zdroje aż proszą się o to, by stać się jakoby osobnym bohaterem historii… Dodatkową
zaletą jest fakt, iż Kuźmiński tłem fabuły uczynił „poniemieckość” tamtych terenów,
przybliżając młodym czytelnikom fragmenty rodzimej historii oraz… literaturę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj24wzhqsOJaOhrCcJwS7RO497GuE4_zuBngNiHaYIUa9529d8ExqpzfgS5JF4e2RjxlYpeAFJQLQs4x3TBwCeHnStcwxmtGpcNfZkAVY3gl0b6tvy-xwMnON1f_19t-q3gqXokA_5FmdaOa53OCEhOlUFTOvMUPy3ncc4eczw3IfENlfTSYYHSUV2WOsM/s5000/IMG_9876.jpg&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;5000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj24wzhqsOJaOhrCcJwS7RO497GuE4_zuBngNiHaYIUa9529d8ExqpzfgS5JF4e2RjxlYpeAFJQLQs4x3TBwCeHnStcwxmtGpcNfZkAVY3gl0b6tvy-xwMnON1f_19t-q3gqXokA_5FmdaOa53OCEhOlUFTOvMUPy3ncc4eczw3IfENlfTSYYHSUV2WOsM/s16000/IMG_9876.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„(…) ludzie przychodzą i odchodzą,
tak samo jak przychodzą i odchodzą dobre i złe władze, dobrze i złe czasy. Tylko
domy trwają w miejscu, przyjmując to wszystko w swoje mury i zapisując w swojej
pamięci.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Spodziewasz się, że za
chwilę w Twoim jedenastoletnim życiu zadźwięczy kolejne z tych obiecujących zdań
mamy, które już samym brzmieniem obiecuje szereg jeszcze nieznanych i niezapomnianych
przygód: jedziemy na wakacje! Tak w istocie się dzieje, choć zauważasz, że
rodzicielka ma nieco niepewną minę. Okazuje się bowiem, że w tym roku, odmiennie
niż w minionych, razem z siedmioletnim bratem Danielem spędzisz letnie miesiące
na Dolnym Śląsku - pod opieką cioci oraz wujka. Twoi rodzice z kolei, choć nie
wyjaśniają wiele, decydują się na ponowny miesiąc miodowy we dwoje. Ponoć coś
się tam u nich psuje, czego nie zauważyłaś. I dąsałabyś się, gdyby nie to, że
właściwie… miejsce do którego zawożą Was mama i tata wygląda obiecująco. W
okolicy tyle drzew do wspinania, a te mogłyby być Dorotkowym domem, tajemnic do
odkrycia i… Wszystko to przestaje być istotne, kiedy okazuje się, że w tym wiekowym
budynku nie ma nawet Internetu! Zasięgu także prawie nie… Myślisz gorzko, że
przed Tobą i bratem chyba najgorsze i najnudniejsze kanikuły w życiu. To jednak
także do czasu. Już wkrótce pod osłoną nocy ktoś postanowi się do Was włamać, zostawiając
warte rozwikłania ślady a brakujący przedmiot z kredensu, który wujek gdzieś
zastawił, choć na razie nie masz pojęcia, co to znaczy, zaprowadzi Cię i
wiernego druha Daniela do zagadki, której korzenie sięgają… czasów, kiedy na
Dolnym Śląsku dopiero co kończyła się druga wojna światowa. W domu jest zresztą
wiele dziwnych przedmiotów - poniemieckich, jak mówi wujostwo, choć… czy to
oznacza, że mieszkał tu wtedy ktoś zły? Co się z nim stało? Próbując zrozumieć
teraźniejsze wypadki rodem z kryminalnych seriali, odkryjesz bardzo ważkie
rodzinne sekrety i przy okazji… że książki, jakich do niedawna wcale nie
lubiłaś, są najprawdziwszymi skarbami? Takimi, co to są w stanie każdego i
zawsze przenieść w inny świat, jeśli tylko w rękach dzierży je odpowiednia
osoba… Cóż. Następnym razem sama zaproponujesz, by na wakacje udać się na Dolny
Śląsk!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„-Czy da się ukraść pamięć?
O tak, niestety tak. Można próbować przywłaszczyć sobie wszystko, co przyniósł
czas. Sprawić, by zostało to zapomniane. Byli i są tacy ludzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;-Złodzieje czasu?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przyznaję, iż sporym
zaskoczeniem okazał się dla mnie fakt, iż piszący kryminały dla dorosłych Michał
Kuźmiński w swojej pierwszej książce dla dzieci zdecydował się na zamieszczenie
bardzo ryzykownej tematyki… to jest przesiedleń Niemców po drugiej wojnie
światowej. Choć udało mu się świetnie wpleść ją w opowieść dla małoletnich i
umiejętnie, nieskomplikowanie wyjaśnić, jako konserwatywny patriota niezmiernie
obawiałam się kolejnej wersji mitologizowania tej nacji, pokazywania jej jako
skrajnie dobrej czy wręcz pokrzywdzonej - albo po prostu jakkolwiek lepszej, na
co jestem wyczulona. Można odetchnąć - jako że Pisarz niczego takiego nie
czyni. Poważa się jedynie na luźne splecenie wątku opuszczającej dolnośląski
dom familii z przodkami rodziny dwójki głównych bohaterów. Co więcej, wstawki z
pamiętnika z przeszłości, zostały wręcz poetycko napisane. Wkomponowanie
poniemieckich ruchomości i nieruchomości we współczesną zagadkę
detektywistyczną to moim zdaniem dobry pretekst do tego, by w trakcie lektury
szerzej objaśnić temat dzieciom. Jedenastoletnia Dorota i siedmioletni Daniel
zostali zaś świetnie wykreowani - nie brakuje sytuacji humorystycznych,
związanych chociażby z błyskotliwością chłopca czy jego zamiłowaniem do pojazdów
policyjnych. W treści Autor umieścił także powiązaną z tytułem postać z
mitologii czy rymowane zagadki, dodatkowo urozmaicające lekturę. Bytuje w niej również
morał, jaki bardzo przypadł mi do gustu. Kto lub co kradnie bowiem w istocie
chwile, nie znając przy tym absolutnie żadnego umiaru i - dlaczego by na to
pozwalać, skoro wciąż istnieje tak wiele literackich światów do odkrycia? &lt;/span&gt;&lt;span face=&quot;&amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif&quot; style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Ten z książki „Złodziej czasu” w
lichwę bierze 8 z 10 punktów mojej skali. A może i przywłaszcza na stałe?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dobre książki, mój
chłopcze, się nie starzeją (…). Bo książki to coś więcej niż zwykłe przedmioty.
Książki to zapis czasu, pamięci i znaczeń. Czyli tego, co najcenniejsze. (…) A
przecież ważne są nie tylko same przedmioty, tylko to, co one znaczą. Pamięć,
która za nimi stoi. To, co dzięki nim można przekazać najbliższym ludziom.
Kolejnym pokoleniom.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/michal-kuzminski-zlodziej-czasu-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj24wzhqsOJaOhrCcJwS7RO497GuE4_zuBngNiHaYIUa9529d8ExqpzfgS5JF4e2RjxlYpeAFJQLQs4x3TBwCeHnStcwxmtGpcNfZkAVY3gl0b6tvy-xwMnON1f_19t-q3gqXokA_5FmdaOa53OCEhOlUFTOvMUPy3ncc4eczw3IfENlfTSYYHSUV2WOsM/s72-c/IMG_9876.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-247968353641434312</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2026 00:41:14 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-09T02:41:14.212+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Prawdopodobnie w życiu nie
czytałam tak świetnie napisanej książki sensacyjnej - dygresyjnej powieści
drogi o niezwykle wciągającej akcji, zaserwowanej czytelnikowi gawędziarską warstwą
językową, z wręcz zaskakującą ilością komizmu sytuacyjnego. Jestem zdania, iż „Bellwood
Quarry”, w wersji zekranizowanej przez najlepszą ekipę filmową, mogłoby dumnie
stanąć w szranki z serialami pokroju „Breaking Bad” i podobnie jakościowymi
produkcjami. Bartłomiej Ludwisiak ma zaś rzadki talent. Pomimo tego, iż wykreowana
przez niego fabuła wielowymiarowością i złożonością zaskakuje po wielokroć, składane
przez niego umiejętnie zdania natychmiastowo materializują przed oczyma
odbiorcy skomplikowaną fabułę. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, iż jego 412-stronicowa
opowieść praktycznie pozbawiona jest dialogów. W taką kreację narracyjną (w dodatku
pierwszoosobową, kocham!) zdecydowanie trzeba umieć - i to na mistrzowskim poziomie!
Co więcej, mój zachwyt nad tą propozycją literacką, która stała się bardzo
silnym pretendentem do tytułu KSIĄŻKI ROKU w moim osobistym rankingu, trwał
niezmiennie od pierwszego aż po ostatni rozdział - choć z przyjemnością
przeczytałabym ich jeszcze setki więcej. Przyznaję, iż poprzeczka dla
wszystkich historii, jakie będę miała okazję poznać w najbliższych miesiącach i
które mogłyby ją zdetronizować, została ustawiona naprawdę wysoko. Jestem także
przekonana, iż każdy miłośnik przeszywająco inteligentnych, zmyślnych treści
spod ciemnej gwiazdy zakocha się w tekście Pisarza od początkowych wersów. Niewymuszone
żarty sytuacyjne, wygłaszane niejako śmiechem przez łzy przez głównego bohatera,
który każdą kolejną tragedię, jaka go dotyka, przyjmuje z męskością i swoistym
spokojem, udowadniającym dystans do świata i rzeczywistości, są absolutnie
urzekające. Nie brakuje jednak także smutnych konstatacji i rozważań opartych
na prawdziwych wydarzeniach. Tytułowy Bellwood Quarry faktycznie zresztą
istnieje. Po gigantycznej transformacji, dziś jest zielonym parkiem rozrywek
wodnych. Onegdaj był kamieniołomem, w jakim wydarzyło się wiele mroczności…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfXIAtm_nPNxWEGPZ6LWOrWnezxAPJnHawaAdi1mzVTyQQkntLJKqI8jTY3JuYatKO4azTRvsM4IAwaT5JkjaUuAkjFoePYIwXSWZqGhgVMwwwS0iwWwMVarbgNvHrtOZphCAwnNQqlfGb0dq8-2UdcwOL5d8tRdi_Lc3qCu9aQcMGrz_XBYT7FH6cMmo/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfXIAtm_nPNxWEGPZ6LWOrWnezxAPJnHawaAdi1mzVTyQQkntLJKqI8jTY3JuYatKO4azTRvsM4IAwaT5JkjaUuAkjFoePYIwXSWZqGhgVMwwwS0iwWwMVarbgNvHrtOZphCAwnNQqlfGb0dq8-2UdcwOL5d8tRdi_Lc3qCu9aQcMGrz_XBYT7FH6cMmo/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nowe osoby od razu
wiedziały, jaką pryczę wybrać, by nie stracić głowy. A mówiąc o jej utracie,
mam na myśli dosłowne pozbawienie człowieka owej części ciała, ponieważ był to
dość częsty sposób okazywania sobie braku sympatii.” &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;, sans-serif; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;😂&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Mija siódmy rok, odkąd na
skutek zatrważających zbiegów okoliczności, co to postanowiły spleść się w
jeden nader długi i przytłaczający akt oskarżenia, zakończony gargantuicznym
wyrokiem pozbawienia wolności, przebywasz w jednym z najgorszych miejsc na
ziemi - w meksykańskim więzieniu. Nie narzekasz na swój los z wielu powodów,
spośród których najważniejszy jest ten, iż wciąż żyjesz, choć wielu krócej lub
dłużej dzielących z Tobą tę czy inną celę nie miało takiego wątpliwego
szczęścia. Ironii niech dopełni fakt, że jesteś synem jednego z najbardziej
zasłużonych funkcjonariuszy SWAT-u, szczycącego się chociażby ogromnymi
zasługami w walkach z przestępczością zorganizowaną. I może jeszcze drugi - iż
do Las Cruces w Acapulco trafiłeś za zbrodnię, jakiej definitywnie nie
popełniłeś - w dodatku podczas wyjazdu do Meksyku z Twoją przepiękną małżonką,
której jedyny napisany do Ciebie po uwięzieniu list okazał się być pozwem
rozwodowym. Cóż. Czy warto byłoby dodać, że jesteś także byłym policjantem, z
którym to raczej już nikt z tej właściwej strony prawa raczej nie będzie chciał
współpracować? Starasz się tego nie roztrząsać, wszak nieco zhardziałeś,
przebywając wśród największych wykolejeńców tego kawałka Stanów Zjednoczonych.
Było nie stronić przez całe życie od kłopotów wszelakich, a może los złośliwy
nie postanowiłby Cię zdeprawować. Na dolę lub niedolę, dawno już temu, obudziwszy
się bez pamięci i zakajdankowany (oraz z twarzą zoperowaną plastycznie tak, iż
wcale nie przypominała Twojej!), odkryłeś frapującą rzecz - na Twojej szyi zmaterializował
się definitywnie uprzednio na niej nieobecny tatuaż, który w meksykańskim
więzieniu uplasował Cię na choć trochę niemartwej pozycji, jako że klasyfikował
Cię jako członka jednego z dwóch tam obecnych, walczących o wpływy ganków. I
tak sobie żyłeś, nie wadząc prawie nikomu, pod osłoną nocy naprawiawszy silniki
i części pojawiających się tam notorycznie, szemranych jachtów i innych
pojazdów wodnych, jaką to profesję otrzymałeś kolejnym przypadkiem. Aż do
momentu, kiedy ktoś postanowił zorganizować w więzieniu bunt, wyeksterminować
połowę więźniów, a Ciebie… porwać i porzucić na wolności - niedalekiej w
dodatku mieszczącego się w okolicy Fioletowego Zakątka, Twojego dawnego domu,
nieczynnego kamieniołomu Bellwood Quarry.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Po takich specjalnych
namowach, w trakcie których mogło dojść do przypadkowego pobicia lub złamaniu
mogła ulec któraś z kończyn, świeżo upieczony rekrut widział już same zalety
wstąpienia w szeregi gangu.” (Też bym się skusiła! &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Po siedmiu latach bytowania
wśród „kopalnego gatunku ludzkiego, formy przejściowej między australopitekiem a
człowiekiem neandertalskim” czujesz się, oględnie rzecz ujmując, nieco
oszołomiony. Dookoła nie widzisz ani jednej żywej osoby, zaś Twoją tymczasową
przystań stanowi nieznany Ci pojazd. Nie namyślając się długo, postanowisz nie
zwlekać i nie sprawdzać, czy ktoś Cię jednak szuka i chce przywrócić kajdany.
Zwiedziwszy najbliższą okolicę i zaliczywszy pierwszą przejażdżkę, w trakcie
jakiej miałeś okazję obserwować, jak głowa stróża prawa, który nieopatrznie
postanowił Cię zatrzymać, rozpryskuje się na karoserii niczym dojrzały arbuz pod
wpływem celnego oka snajpera, żwawo ruszasz w trasę, jaka okaże się być dłuższa
od planowanej. Droga po wspomnieniach i tropach pozostawionych przez
nieżyjącego już ojca, który wcale nie był tak nieczułym draniem, na jakiego
pozował, zawiedzie Cię wprost do największych możliwych zbrodni - meksykańskich
oraz amerykańskich interesów na wielomilionową skalę - a jej milowe trasy
poprowadzą przez liczne stany USA, spośród których każdy zaoferuje Ci inne
niebezpieczeństwo. Wielokrotnie pomyślisz światle i jakże adekwatnie: „Co tu
się, kurwa, wyrabia?!” - bo aż trudno uwierzyć będzie w to, iż na jednego
człowieka przypaść może tak wiele tragicznych zbiegów okoliczności. Więcej niż
setki tysięcy dolarów stracone przez kataklizm pogodowy, spotkanie z rzekomym pastorem
o morderczych skłonnościach, przejęta po tacie kryminalna zagadka, jakiej rozwiązania
się podjąłeś, z uwagi na setki zgonów zainteresowanych z pewnością obarczona
klątwą, pościg za Tobą choć w istocie innym przestępcą poszukiwanym przez FBI…
to tylko wierzchołek góry lodowej. Choć właściwiej byłoby stwierdzić, iż
szczytu kamieniołomu lub też najdalszego punktu podziemi znacznej części
Ameryki, w jakich rozgrywają się najciemniejsze z możliwych sprawy… Meksykańskie
więzienie szybko zacznie Ci przypominać wytęsknione wakacje. Nazywasz się
jednak Carter Williams i nigdy się nie poddajesz - wszak oczywistym jest, że
wszystkie możliwe nieszczęścia przypadną w udziale właśnie Tobie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Niełatwo jest pogodzić się
z myślą, że ktoś, kto był dla Ciebie całym światem i komu bezgranicznie ufałeś,
mógł postąpić z Tobą aż tak bezdusznie.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Sensacja, akcja, powieść drogi,
gawędziarska historia dygresyjna, pechowe zdarzenia nawarstwiające się niczym w
komedii, chwile zadumy rodem z moralitetów, stworzenie fikcyjnej fabuły na
kanwie rzeczywistych wydarzeń, elementy kryminalne… Można stwierdzić, iż Bartłomiej
Ludwisiak stworzył książkę holistyczną, bo za nią właśnie uważam ze wszech miar
kapitalną opowieść pod tytułem „Bellwood Quarry” - w dodatku pozbawioną
jakichkolwiek dziur fabularnych, błędów logicznych czy innych - nie dopatrzyłam
się nawet ni literówki czy niepoprawnie postawionego przecinka. Sama narracja
jest zaś z rodzaju tych, jakie określiłabym mianem podanych w najstaranniejszym,
starym, dobrym amerykańskim stylu. Na domiar świetnego, jest pierwszoosobowa, co
pozwala czytelnikowi stać się niemalże aktywnym uczestnikiem zdarzeń, które w
barwny i nieprzewidywalny sposób stają się udziałem głównego bohatera. Darowana
mu przez Autora osobowość sprawia zaś, iż nie da się nie kibicować mu na wyboistych
ścieżkach, na jakie co rusz rzuca go, złośliwie chichocząc, Los. Wplątany od
samego początku w sprawę, jaka przerosłaby szereg instytucji rozwiązujących
największe afery kryminalne, nie traci determinacji ani poczucia humoru czy
pogodzenia z aktualną rzeczywistością, niezmiennie zmierzając do założonego celu
- przez co przypomina niezłomnego stróża prawa lub superbohatera, nie tracąc
jednak nijak na prawdziwości, to nie typ nieśmiertelnika jak Wick. Nie stroni
jednak także od gorzkich refleksji o straconych na docenienie bliskich
szansach, choć równocześnie, mimo wszelkich plag, wciąż jest zdolny żartować.
Chociażby, w trakcie sprawdzania spisu wypadków samochodowych z danego dnia,
bawi czytelnika do łez historią: „starszej pani, dla odmiany całkowicie trzeźwej,
która spieszyła z kotem do weterynarza i pędziła pod prąd na autostradzie
stanowej numer 285, przekraczając niemal dwukrotnie dozwoloną na niej prędkość”,
choć chwilę wcześniej smucił poetycko opisem wymarłego miasta duchów, jakie
jeden z jego ostatnich mieszkańców wciąż widzi jako tętniące życiem. Świadczy
to o niezwykłym talencie pisarskim, jakim dysponuje Ludwisiak Bezapelacyjnie
najlepsza, najbardziej finezyjnie-fantazyjna książkowa podróż po Ameryce, jaką
odbyłam - 10/10!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To niebywałe, ile
wspomnień potrafi zachować czasem ludzki umysł. Wspomnień, które powracając po
wielu latach, pozwalają nam choć na moment cofnąć się do chwil, gdy pragnęliśmy,
by na zawsze zatrzymał się czas.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/bartlomiej-ludwisiak-belwood-quarry-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfXIAtm_nPNxWEGPZ6LWOrWnezxAPJnHawaAdi1mzVTyQQkntLJKqI8jTY3JuYatKO4azTRvsM4IAwaT5JkjaUuAkjFoePYIwXSWZqGhgVMwwwS0iwWwMVarbgNvHrtOZphCAwnNQqlfGb0dq8-2UdcwOL5d8tRdi_Lc3qCu9aQcMGrz_XBYT7FH6cMmo/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-8581968822485496440</guid><pubDate>Mon, 08 Jun 2026 17:31:46 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-08T19:31:46.811+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Kiedy
Twoje życie straciło wszelki cel, popadłeś w odrętwienie. A teraz postanowiłeś
nieodwołanie je zakończyć. Na szczęście sceptycznie podchodzisz do spraw
związanych z wiarą, więc żadne hamulce moralne nie są w stanie odwieść Cię od
tej decyzji. Zresztą, nawet mocna wiara w Opatrzność nie skłoniłaby Cię do dalszej
egzystencji w sytuacji, gdy nie ma to najmniejszego sensu, a każdy dzień i
każda godzina są czystą udręką. Teraz stoisz na barierce mostu i patrzysz w
czarną otchłań, na której końcu czeka Cię spotkanie z rzeką, jaka pozwoli nareszcie
zasnąć na zawsze i nie czuć ciągłego bólu rozrywającego serce. W ostatnich
chwilach gorzko myślisz, że czterdzieści lat, które spędziłeś na tym świecie, zostało
dotknięte takim tsunami nieszczęść, że żaden człowiek by sobie z tym nie
poradził. Pierwsze miało miejsce, kiedy ledwie skończyłeś trzynaście lat. Ukochana
mama zachorowała na glejaka i choć starałeś się nie przyjmować tego do
wiadomości, wkrótce z rozpaczą patrzyłeś, jak kona w szpitalnym łóżku,
ściskając z całych sił Twoją dłoń. Byłeś z nią bardzo związany, więc z chwilą jej
śmierci runęło Twoje kruche i bezpieczne dziecięce uniwersum. Na domiar złego,
ojciec nie poradził sobie ze stratą. Uciekł w alkohol, który - jak to zwykle
bywa - prowokował gwałtowne zachowania. Utalentowany malarz, jakiego dzieła
znajdowały licznych wielbicieli i zapełniały ściany domostwa, stał się zwykłym
pijakiem. Rodzinną siedzibę zmienił w melinę, z której uciekałeś przy każdej
okazji - nocowałeś u babci, która jednak wkrótce zmarła. W Twoje osiemnaste
urodziny przekroczył wszelkie granice. Przy zgromadzonych gościach rozpętał
karczemną awanturę, a gdy dotknięty do żywego zwróciłeś mu uwagę, rzucił się na
Ciebie z pięściami. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix51iwX0H1GIca-IaOSCKFFBERVBs3xtpfs4n-qUXlXG6uniE98BgiuN8D4aM-B3PnSdd0MXxvsAvW1gzg1XFv16Q_dMklcOaNk0M5IuZvqeqsXEiyZIQqhMSfF2C6Aw2PXA5vHcrXqEBVKj5JLWL6hLCObadIjayzPO6yFKq81FwR7InrN_gyNIsHxYE/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix51iwX0H1GIca-IaOSCKFFBERVBs3xtpfs4n-qUXlXG6uniE98BgiuN8D4aM-B3PnSdd0MXxvsAvW1gzg1XFv16Q_dMklcOaNk0M5IuZvqeqsXEiyZIQqhMSfF2C6Aw2PXA5vHcrXqEBVKj5JLWL6hLCObadIjayzPO6yFKq81FwR7InrN_gyNIsHxYE/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Niestety,
czasem to, co akurat chcielibyśmy zapo­mnieć, wdziera się z całym impetem w
najdalsze rejony pamięci i niepostrzeżenie powraca, nawiedzając znękanych (…) nawet
we śnie.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Wprawdzie
szybko Was rozdzielono, ale od tego momentu postanowiłeś, że tata przestaje dla
Ciebie istnieć. I dotrzymałeś słowa do dzisiaj. Przez kilka miesięcy tułałeś
się po domach życzliwych przyjaciół, aż w końcu zdałeś maturę i wyjechałeś do
innego miasta na studia. Na pierwszym roku literaturoznawstwa i lingwistyki
poznałeś Matyldę - miłość swojego życia. Gdy przechodziłeś przez park,
dostrzegłeś siedzącą na ławce piękną dziewczynę o przepastnych, brązowych
oczach i długich, kasztanowych włosach. W zachwycie przypatrywałeś się jej
dłuższy czas, aż w końcu zareagowała szerokim uśmiechem oraz zaproszeniem, abyś
jej towarzyszył. Odtąd byliście nierozłączni, a Ty - choć ją bardzo kochałeś -
nie miałeś śmiałości, aby to wyznać. Formalnie pozostawaliście więc przyjaciółmi.
Do czasu jednego z balów studenckich. Wyglądała na nim tak zachwycająco, że nie
mogłeś się powstrzymać przed obdarowaniem jej pocałunkiem a gdy go oddała, poczułeś
się, jakbyś znalazł się w raju. Od tego momentu staliście się parą a Ty lewitowałeś
w stanie ciągłego szczęścia, tak jakby los w końcu zlitował się nad Tobą i
postanowił wynagrodzić Ci wszystkie dotychczasowe katastrofy. Wkrótce przyszedł
na świat Franek - Wasz syn. Od samego początku czytałeś mu te same książki, z
jakimi zapoznała Cię mama. Odnajdowałeś w tym wiele radości i łączność z
dawnymi czasami, gdy sam byłeś chłopcem. Aż nadszedł dzień, w którym znowu dotknął
Cię kataklizm, zadając najstraszniejszy cios, po którym już się nie podniosłeś.
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia postanowiłeś zostać dłużej na uczelni,
gdyż jako adiunkt miałeś spore zaległości w sprawdzaniu studenckich prac. Gdy po
zakończeniu pracy wracałeś do domu, w jego pobliżu dostrzegłeś błyski policyjnych
lamp. Tknięty złym przeczuciem, poderwałeś się do biegu a zaraz potem Twoim
oczom ukazał się roztrzaskany samochód Matyldy. Ciało syna właśnie zabierano do
karawanu, zdążyłeś jedynie pożegnać się z jego umierającą matką, której ostanie
słowa brzmiały nader dziwnie. Jednak wtedy, zrozpaczony, nie zwróciłeś na nie
uwagi. Często wracały do Ciebie nocami, więc analizowałeś je bez ustanku,
jednak do teraz nie masz pojęcia co mógł oznaczać zwrot: „Tom… idź naprzód…
wieża… wejdź do niej…”. I już nigdy się tego nie dowiesz, gdyż właśnie skaczesz
w otchłań a Ty&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;fruniesz w ostatnią
podróż, odzyskując wreszcie spokój ducha. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„(…)
to właśnie wspomnienia nas budują, nawet te, które zdążyły już wyblaknąć w
naszej pamięci. Tylko jak odróżnić w naszych wspomnieniach to, co było prawdą,
od tego, co zostało podkoloryzowane przez emocje?”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Z
chwilą uderzenia w taflę wody tracisz świadomość. Gdy ją odzyskujesz, czujesz,
że płyniesz z nurtem rzeki, targany jej wirami. Twoje ciało jest bezwładne -
nie możesz wykonać żadnego ruchu. Zamykasz oczy, by rozkoszować się wszechogarniająca
inercją w oczekiwaniu na koniec świadomości. Nagle wszystko wokół Ciebie
zaczyna wirować… i błyszczeć. Po chwili leżysz na miękkim piasku i słyszysz
kojący szum morza. Zastanawiasz się, czy właśnie tak wygląda śmierć, której
oczekiwałeś z utęsknieniem. Wątpliwości szybko rozwiewa rzeczywistość. Zmuszasz
się do uniesienia powiek i dostrzegasz, że przed Tobą rozciąga się panorama jak
z bajki: przepiękna plaża, lizana falami lazurowej wody. Zrywasz się na nogi i
wbiegasz na pobliską wydmę, za którą krajobraz jest zupełnie inny. Zajmuje go
ponury las, przyciągający Cię z wielką siłą. Zagłębiasz się w jego czeluści i
rozglądasz z obawą w przeczuciu grożącego niebezpieczeństwa, które materializuje
się w postaci widma z najgorszych horrorów. Przed Tobą staje zakapturzona
postać z nieludzko bladym obliczem i oczami pozbawionymi źrenic. Zbliża się do
Ciebie i grobowym głosem przeklina człowieczą istotę niezdolną do miłości, po
czym wyciąga rękę i dotyka Twojej piersi, a Ty zemdlony upadasz na ziemię.
Budzi Cię jedwabisty kobiecy głos, nalegający, abyś otworzył oczy. Gdy to
czynisz, orientujesz się, że znajdujesz się w ciemnej grocie, otoczony przez
czterech nieznajomych, którzy z wyraźną troską przyglądają się Twojemu obliczu.
Ubrani są w dziwaczne, poszarpane stroje rodem z filmów post- apo, a każdy z
nich dzierży broń w postaci łuku, miecza i sztyletu. Dowiadujesz się, że kobiety
to Teresa i Katarzyna, a mężczyźni - Ignacy oraz Jan. Określają się jako
Ocalali. Wyjaśniają, że uratowali Cię z rąk demona z Królestwa Mroku, który chciał
wniknąć do Twojego serca, by zatruć je nienawiścią. Podobne istoty wiele lat
temu rozpoczęły okrutną wojnę z ludźmi. Gdy życie zachowały tylko niedobitki
tych pierwszych, Aion-El, stwórca zwany Wielkim Artystą, przepowiedział, że
zjawisz się właśnie Ty i uratujesz uniwersum przed ostateczną zagładą. Jak się
okazuje, znajdujesz się w Mer-Avelli - krainie, którą jesteś Ty sam a straszny
las jest odbiciem Twoich uczuć. Musisz dotrzeć do Kryształowej Wieży, w której
zamknął się dobrowolnie Aion-El, by dzielić nieszczęścia poddanych w
oczekiwaniu na Twoje przybycie. Tylko Ty możesz wyzwolić Stwórcę, by mógł
podjąć walkę z demonami. Cóż… Wieża obdaruje Cię przygodami, jakie nie mieszczą
się w granicach ludzkiej wyobraźni oraz umożliwi dotarcie do głęboko ukrytego,
własnego ja i pozwoli rozliczyć z ciągle niezasklepionymi ranami przeszłości.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„
Cierpienie jest ceną, którą płacimy za odkrywanie prawdy o sobie.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Kryształowa
wieża” - książka o pięknym tytule, którą napisał Łukasz Piper - to powieść fantasy,
która definitywnie spodoba się młodzieży, choć w mojej opinii ma szansę urzec
również starszych miłośników gatunku. Głównym bohaterem historii jest czterdziestoletni
Tomasz, złamany nieszczęściami, jakie przyniosło mu życie. Śmierć matki,
pijaństwo ojca, wreszcie tragiczna śmierć syna i żony - całkowicie odebrały mu
chęć egzystencji. Postanawia więc dokonać żywota i skacze z mostu do rzeki. Zbudziwszy
się w magicznej krainie, lustrzanym odbiciu jego nastrojów, podejmuje walkę o
ocalenie duszy od uczuć zniechęcenia i nienawiści do losu, rozpoczynając
wędrówkę w głąb własnego ja we wnętrzu Kryształowej Wieży. Bardzo przypadła mi
do gustu ceniona przeze mnie pierwszoosobowa narracja - prowadzona przez główną
postać, której złożoność budzi uznanie. Tomasz jest bowiem człowiekiem o bogatym
życiu wewnętrznym, skomplikowanej jaźni oraz sercu wypalonym tragediami. Pomimo
tego wszystkiego, odnajduje siłę, by powrócić do życia, które przecież zabrało
mu tak wiele i wciąż stara się roziskrzyć w sobie iskrę nadziei, którą - dzięki
towarzyszom ratującym go z rąk demona - rozdmuchuje w ognisko umożliwiające
dokonanie efektywnego rozrachunku z niełatwą przeszłością, a także swoimi
bliskimi, nie wyłączając niesłusznie znienawidzonego ojca. Nie mam zastrzeżeń
do warstwy językowej, zaś Autor wyraźnie kładzie nacisk na podkreślanie wartości
„staroświeckich” i prawie zapomnianych pojęć: miłość, przyjaźń i rodzina. Przypomina
też wagę rachunku sumienia. W efekcie powieść nie stanowi jeszcze jednej
banalnej odsłony fantasy - z magią, dziwacznymi stworami, demonami i wieżą, ale
staje się swoistym moralitetem, zmuszającym czytelnika do refleksji nad własnym
życiem i dokonanymi wyborami. Ofiarowuję jej notę 8/10 i oceniam jako dobrą
rozrywkę, jaka pozostawi odbiorcę z tą najbardziej ważką rozterką. Którą drogą zechcesz
kroczyć, dlaczego i… co skrywa Twoja kryształowa wieża, odbiciem jakiej krainy
powinna się stać?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Default&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Niczym
w albumie ze zdjęciami przeglądał w myślach wszystkie swoje wspomnienia - te
dobre i te złe. W jego umyśle i sercu powróciło zdanie, które niegdyś
bezlitośnie wwiercało się w niego: &lt;i&gt;Życie to ból.”&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/lukasz-piper-krysztalowa-wieza-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix51iwX0H1GIca-IaOSCKFFBERVBs3xtpfs4n-qUXlXG6uniE98BgiuN8D4aM-B3PnSdd0MXxvsAvW1gzg1XFv16Q_dMklcOaNk0M5IuZvqeqsXEiyZIQqhMSfF2C6Aw2PXA5vHcrXqEBVKj5JLWL6hLCObadIjayzPO6yFKq81FwR7InrN_gyNIsHxYE/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-295379688807341289</guid><pubDate>Thu, 04 Jun 2026 22:03:58 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-05T00:03:58.082+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W literackiej przeszłości
miałam już wiele okazji, by poznać twórczość Katarzyny Haner - polskiej Pisarki,
którą cenię za wszechstronność. Jej romanse mafijne niezmiennie porywały mnie dynamiką
do wykreowanych światów, komedie romantyczne bawiły żartami sytuacyjnymi, zaś mniej
lub bardziej gorące historie o miłości kradły z codzienności i przenosiły do
rzeczywistości fikcyjnych bohaterów. Co może Cię zaskoczyć, pierwsze książki
Autorki poddawałam ocenie jeszcze za czasów blogosfery - około dekady temu! Z
tego powodu mam do jej prozy spory sentyment i z niegasnącym zainteresowaniem
wypatruję kolejnych propozycji literackich spod jej pióra, które - co naturalne
przy tak dużym doświadczeniu w tworzeniu narracji przeznaczonych głównie dla
kobiet - cechuje się przyjemną lekkością oraz sporą płynnością. Muszę jednak nadmienić,
iż „Tajemnice, które nas niszczą” (opublikowane przez uwielbiane przeze mnie
Wydawnictwo Ale, które wciąż nie sprostało mojemu wyzwaniu, nie przyjąwszy pod
skrzydła opowieści, która mi się nie spodoba &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;) w
znacznym stopniu mnie zaskoczyły. Oprócz tytułowych sekretów z minionych lat,
co to wciąż odkładają się na życiu wykreowanych przez Haner sylwetek długim
cieniem, fabułę naznacza bowiem jeden z najpopularniejszych motywów, czyli od
przyjaciół do kochanków. Przyznaję, że… z tak jego smutną, tęskną i naznaczoną
trwożącymi tragediami odsłoną nie miałam chyba do czynienia - choć w żadnym
wypadku nie jest to przywara. W świecie przesłodzonych romansów, które
przedstawiają rozwój relacji pomiędzy dwójką najlepszych kumpli, jakich to
ciągnie do siebie zazwyczaj jeszcze od czasów wspólnego dzieciństwa, jest to
złożona i na swój sposób bardzo ożywcza odmiana. Tekst traktuje także o ważkich
kwestiach - radzeniu sobie z winą, wadze niesłusznych oskarżeń, wykluczeniu ze
społeczności niewielkiego miasta czy… niejakiego syndromu Mesjasza, który jest
mi doskonale znany. Często bowiem zatraca się siebie, walcząc o wszystkich pozostałych.
Nawet, jeżeli ci wcale na to nie zasługują…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXlss60EKCf7V-_N5iDk_vJ8Lz3DL3L1j-bTb4jYnfDrQ2jYDjwjXUr83nczaFeY2DU5v8ipXiZa8PmeB-DCNkX8bDkJufGF7xaTSNfe7NSr_MMguMnTqtMNMt8v9bUeMNPPEU0lpT0moOvMI84YFacaXAT4QI4zaqhhaXre69nEtIkZWZOztNNKAP1KY/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXlss60EKCf7V-_N5iDk_vJ8Lz3DL3L1j-bTb4jYnfDrQ2jYDjwjXUr83nczaFeY2DU5v8ipXiZa8PmeB-DCNkX8bDkJufGF7xaTSNfe7NSr_MMguMnTqtMNMt8v9bUeMNPPEU0lpT0moOvMI84YFacaXAT4QI4zaqhhaXre69nEtIkZWZOztNNKAP1KY/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dlaczego nie umieliśmy być
wobec siebie szczerzy? Czego się baliśmy? Że się zranimy? A nawet jeśli, to czy
to byłby koniec świata? Prawdziwa przyjaźń podobno wszystko przetrwa.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Love i Hate, Hate i Love.
Wydawać by się mogło, iż tak będzie zawsze - chociaż Ty naprawdę masz na imię
Love, lecz Twój najlepszy przyjaciel, bez którego nie wyobrażasz sobie życia od
dzieciństwa, to w istocie Brandon. Wspólny okres dojrzewania, pierwsze rowerowe
przejażdżki, co to kończyły się zdartymi kolanami, bal na zakończenie szkoły
średniej, nierozłączna paczka znajomych stojących przeciwko światu i wreszcie -
plany na przyszłość. Mimo, że chłopak był od Ciebie starszy, zdecydował się podjąć
pracę i poczekać, aż skończysz liceum, abyście wspólnie wyjechali do Bostonu, w
którym tak wiele miało na Was czekać. Na Ciebie - studia dziennikarskie, na niego
bardziej lukratywne zajęcia. Mieliście już nawet zarezerwowanych kilka apartamentów
do obejrzenia, w jakich wynajęciu mieli początkowo pomóc finansowo Twoi rodzice,
tak z Ciebie dumni, zawsze wspierający i wręcz przepadający za Twoją „drugą
połówką” - bo mimo iż Brandon wcale nie był Twoim partnerem, mimowolnie od
zawsze stanowiliście parę papużek nierozłączek. I wszystko to przepadło w
jednej, nieprzewidywalnej i opłakanej w skutkach chwili. Ta ostatnia impreza
zmieniła absolutnie wszystko. Ciebie naznaczyła traumą, której już nigdy nie
usuniesz ze swojego życia, choć nauczyłaś się z nią żyć i zwalczyłaś każdego z
tamtych demonów. Hate… trafił zaś do więzienia na osiem długich lat za
zamordowanie człowieka. Młodego mężczyzny, którego znałaś. I choć wszyscy w
Waszym miasteczku dorobili do tego niemające końca teorie spiskowe, Ty nigdy
nie zaczęłaś uważać Brandona za potwora, gdyż zwyczajnie nim nie był. Nie wiesz
dokładnie, co się wtedy wydarzyło, lecz mimo tego, gdy odprowadzałaś go po
rozprawie sądowej do samych drzwi, wyrzekłaś znamienną obietnicę - że na niego
zaczekasz. On zawsze przy Tobie był, zatem nie wyobrażałaś sobie, by Ciebie
przy nim zabrakło. A jednak czas mijał i Wasza wymiana listów umarła… Ty zaś
postanowiłaś ułożyć sobie rzeczywistość od nowa. Dziś pracujesz w redakcji
czasopisma, masz nowych przyjaciół a do tego przychylającego Ci nieba
narzeczonego - kardiochirurga dziecięcego. I jesteś szczęśliwa, a przynajmniej
tak sądzisz. Tylko że Joel w rzeczywistości niewiele o Tobie wie. Na skutek
tragedii Ty zaś musisz odwiedzić ponownie South Monroe, do jakiego… właśnie
powrócił Brandon.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Tak wyglądało nasze
dorastanie. (…) pojawiał się zawsze wtedy, kiedy coś mnie przerastało. A ja
nawet nie wiedziałam, że powoli uczę się go kochać w ciszy.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nie myślałaś o nim od długiego
czasu, choć nie było tak, by kiedykolwiek opuścił Twoje serce. Spotkanie z
dorosłym dziś mężczyzną powoduje jednak w Twoim życiu niemały wstrząs, bo już
po pierwszej rozmowie czujesz… coś dziwnego. Jak gdybyście zatrzymali
konwersację dosłownie chwilę temu i zaczęli toczyć ją zupełnie naturalnie od
nowa. Czy można przestać kochać kogoś, w kim durzyło się niemalże całe życie,
pytasz się dziś przestraszona? Jako że owszem, to była najpiękniejsza z
przyjaźni, choć Ty w pewnym czasie zaczęłaś snuć mrzonki o tym, by Brandon
zauważył, że przestał być dla Ciebie „tylko” kolegą. Zanim odważyłaś się na jakiś
krok, doznałaś ogromnych krzywd, a od wyklętego Hate’a oddzieliła Cię więzienna
krata. Co masz zrobić teraz, gdy stoi przed Tobą i z nadzieją w oczach, jak
gdyby odzyskał cenny mu skarb, pyta, jak potoczyło się Twoje życie i czy może w
nim znowu zagościć? Jak mu powiedzieć, że mieszkasz teraz z bogatym
narzeczonym, któremu obce jest pojęcie chaosu, definiującego całą,
przypominającą mieszankę żywiołów, osobę Brandona? Czy jesteś gotowa na to, aby
odbudować Waszą relację - oczywiście na, z założenia, czysto przyjacielskim
poziomie? Rozterki odbierają Ci całą radość życia, podobnie jak wydarzenia, z
powodu których musiałaś wrócić do rodzinnego miasta. A Hate… po prostu
cierpliwie trwa, jest obok i niezauważalnie na powrót staje się podporą, jaka
pozwala Ci funkcjonować w nowej, bolesnej codzienności. Twierdzi, że nie ma
żadnych oczekiwań, choć widzisz, jak bardzo cieszy go odzyskanie „siostry” po
tym, jak spędził w więziennych realiach samotności tak wiele lat. Mimowolnie
poddajesz także w wątpliwość swój związek z Joelem, w jakim od pewnego czasu mężczyzna
jest właściwie nieobecny. Ciągłe dyżury w szpitalu i wyjazdy przekładają się na
to, że w Waszym mieszkaniu bywa raczej rzadkim lokatorem. W przeciwieństwie do
tego, który w… każdej Twojej rzeczywistości być może jest Ci przeznaczony w gwiazdach.
Czyż bowiem „hate” istnieje bez „love” a „love” bez „hate”?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„W mojej głowie w sekundę
zaczęły powstawać różne scenariusze. Zastanawiałam się, co zrobiłam źle. Czy to
moja wina? Za każdym razem, gdy coś szło inaczej, niż zakładałam, obwiniałam
siebie. Szukałam winy w swoim zachowaniu, w przeszłości. Ani razu nie pomyślałam,
że to z kimś innym mogło być coś nie tak. Zawsze przejmowałam całą winę,
niezależnie od sytuacji. Czy to w pracy, czy w domu. I wiecznie przepraszałam.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oprócz tego, że Kasia Haner
swoją powieścią obyczajową z odcieniami romansu oraz thrillera pod tytułem „Tajemnice,
które nas niszczą” zabrała czytelników w nostalgiczną podróż po przyjaźni dwóch
noszących blizny bohaterów, zagwarantowała odbiorcom również nielichą ilość
tematów do rozmyślań. W moim wypadku przede wszystkim powiązanych z tematyką
powyższego oraz poniższego cytatu, które to wręcz zatrzymują na chwilę w
miejscu wszystkich tych, którzy starali się zbyt mocno, zawsze obarczali winą
siebie niezależnie od okoliczności i sytuacji czy doceniali osoby, jakie to wcale
na to nie zasługiwały. Śmiem postawić tezę, iż to najbardziej poważna i dojrzała
książka w bogatym dorobku Pisarki. Momentami wręcz dramatyczna, smutna - jednak
dzięki wyważonej narracji, w żadnym razie nie przytłaczająca. Bardzo mi się to
połączenie podoba, choć mam niewielkie zastrzeżenie do nierówności fabuły. W
głowie dzielę ją na trzy części, spośród których środkowa jest nieco zbyt mało
dynamiczna względem pozostałych - prywatnie zapewne odrobinę bym ją skróciła.
Warstwie językowej nie mam z kolei nic do zarzucenia - jak to u Autorki, jest
lekka, przystaje do treści, zaś dialogi pomiędzy postaciami wypadają bardzo
naturalnie, dzięki czemu całą narrację można poznać w trakcie jednego wieczoru.
Z uwagi na zakończenie jestem natomiast ciekawa, czy opowieść zyska ciąg dalszy
- sądzę, iż powinna, choć nie jest to do końca oczywiste. „Tajemnice…” opatruję
notą 7/10 z przechyłem w kierunku ósemki i rekomenduję wszystkim kobietom oraz
nastolatkom powyżej piętnastego roku życia, a przy tym każdemu, kto… chciałby
przestać się czuć niezawinioną ofiarą. Sytuacji, przeszłości, absolutu
codzienności. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) nie pozwól, żeby Twoje
życie osobiste robiło z Ciebie kogoś mniejszego. Cichszego. Przepraszającego za
cudze emocje i kajającego się przed ludźmi, dla których nie jesteś tak ważna,
jak Ci się wydaje.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/kn-haner-tajemnice-ktore-nas-niszcza-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXlss60EKCf7V-_N5iDk_vJ8Lz3DL3L1j-bTb4jYnfDrQ2jYDjwjXUr83nczaFeY2DU5v8ipXiZa8PmeB-DCNkX8bDkJufGF7xaTSNfe7NSr_MMguMnTqtMNMt8v9bUeMNPPEU0lpT0moOvMI84YFacaXAT4QI4zaqhhaXre69nEtIkZWZOztNNKAP1KY/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3168483026916301651</guid><pubDate>Thu, 04 Jun 2026 00:05:14 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-04T02:05:14.899+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Niektóre marzenia umierają.
Są jednak również takie, które wracają po latach i przybierają postać książki -
zupełnie tak jak w wypadku DEBIUTU Iwony Sowińskiej - opowieści kontrowersyjnej,
lecz wyczuwalnie złożonej z mrzonek snutych pod osłoną nocy. Oto historia, jaka
udowadnia, iż fascynacje bynajmniej nie muszą odchodzić w zapomnienie - jeśli
tylko, zmyślnymi słowy, da się im szansę zaistnieć. Nie spośród tych, które
czyta się tylko śledząc wzrokiem linijki tekstu; nie nawet taka, którą poznaje
się wyciągniętymi z pamięci wyrazami. W mojej ocenie tę narrację odczuwa się i
poznaje miejscem, jakie uchodzi za znacznie bardziej niebezpieczne niż oczy
oraz wspomnienia - tym, gdzie to przez lata odkładały się niespełnione
tęsknoty, młodzieńcze zachwyty, wstydliwe fantazje i wszystkie te zdania,
których z różnych powodów nikomu się nie opowiedziało. Myślę, iż „Rzeźbiarz z
Maryland” nawet nie do końca jest powieścią - przyrównałabym go do nader
osobliwego seansu spirytystycznego, który mógłby zostać odprawiony nad swego
rodzaju popkulturowym wspomnieniem. Najtrafniej: to długi, gorączkowy monolog
wyobraźni, jaka pewnego dnia postanowiła przestać przepraszać za własne
marzenia. Dlaczego właściwie należałoby to czynić? Od pierwszych stron lektury
miałam wrażenie, jakbym nie tyle otwierała książkę, ile uchylała drzwi do
prywatnego muzeum obsesji. Takiego, w którym eksponaty nie stoją za szybą
sztuczności - miast tego żyją własnym życiem, zaś stare filmy drżą, poruszone
ofiarowanym tchnieniem. Kasety VHS szeleszczą niczym jesienne liście. Zapamiętane
przed laty twarze wychodzą z ekranów odbiorników telewizyjnych i siadają z
czytającym przy stole. Granica między rzeczywistością a fantazją rozmywa się
powoli, niemal niezauważalnie. I w pewnym momencie odbiorca przestaje pytać, co
wydarzyło się naprawdę, jako że istotniejszym staje się to, co rozegrało się w
sercu bohaterki. A tam od dawna trwał osobny wszechświat. Liminalny, znajdujący
się na granicy dwóch jaźni i rzeczywistości. Opowiem Ci o nim, wyjątkowo w
oryginalnej, stosownej do treści powieści formie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEib3ZPOjU8HsrnhQReTZIWg2XlDV9Mwe3bXCfmNnpIs3hIWXUKCjxjIf9glnOBijRTkDoom2OZX5aY9T5nIC7_lf3pHbyrAcM4rOsowEzOrqPYXzvip_bcvv0_5MO-SCp6Su-iYBcfA1N9CzLqKP5ZgAggXE8ipfpKtRFhyqAvC-ydVs00Xm7hsqVbi_dc/s1448/AE889C0A-F77D-4803-BC39-E97AD7B13C23.PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1448&quot; data-original-width=&quot;1086&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEib3ZPOjU8HsrnhQReTZIWg2XlDV9Mwe3bXCfmNnpIs3hIWXUKCjxjIf9glnOBijRTkDoom2OZX5aY9T5nIC7_lf3pHbyrAcM4rOsowEzOrqPYXzvip_bcvv0_5MO-SCp6Su-iYBcfA1N9CzLqKP5ZgAggXE8ipfpKtRFhyqAvC-ydVs00Xm7hsqVbi_dc/s16000/AE889C0A-F77D-4803-BC39-E97AD7B13C23.PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Porzuciwszy na chwilę
ulotną latarnię twórcy „historii o historiach” w mej skromnej postaci, tym
razem sięgnę po lupę interpretatora - „Rzeźbiarz z Maryland” nie jest bowiem
książką, w której można li streścić wydarzenia albo w jakiej bohaterem mogę
uczynić Ciebie, własnego czytelnika, jak to najczęściej próbuję. To raczej
opowieść, która zostanie z odbiorcą na dłużej - pod postacią symboli czy niepokojących
skojarzeń, której dedykuję, stosownie z jej tekstem, eksperymentalną,
zbaczającą z mojej sztandarowej ścieżki formę; coś na kształt eseju
literackiego czy analizy obsesji, pamięci i fantazji, wykreowanej przez
zwichrowaną wyobraźnię recenzenta. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Niniejszym zaanonsowane
czynię, zapowiedzianemu zaglądam za zdobną kotarę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Za namalowaną własnoręcznie
przez Autorkę (kreatywność zasługuje na uznanie) okładką, podczas początku tej
szalonej, prozatorskiej podróży, szybko napotkasz głównego bohatera. Jego imię
i nazwisko, Daniel Stern, z pewnością wydadzą Ci się znane… Możesz się jednak
nielicho pomylić. W tej opowieści jawi się on bowiem jako coś więcej, aniżeli
człowiek. Pod pewnymi względami nie jest nawet do końca literacką sylwetką - przypomina
figurę wyjętą z prywatnej mitologii, funkcjonującą bardziej jako symbol i
nośnik znaczeń, niż realistycznie sportretowanego człowieka. Może raczej relikwię
dzieciństwa albo ducha dawnego, niemającego ni początku, ni końca zachwytu, który
przez lata obrastał kolejnymi warstwami dopowiedzeń, niczym cenny pomnik
porosły mchem. Im dłużej śledzi się historię, tym silniejsze ma się poczucie,
iż może Autorka wcale nie pisze o konkretnym aktorze czy żadnej z odgrywanych
przez niego ról. Przedstawia natomiast sam mechanizm eskalującej fascynacji, ten
niezwykły proces, podczas którego człowiek zaczyna wielbić i kochać
niekoniecznie osobę, a własne wyobrażenie o niej; nie ciało, a otoczkę
opowieści, którą wokół niej stworzył i wciąż tworzy niestrudzenie. Choć i
powłoka zewnętrzna oraz jej, wydawałoby się, nieskończone możliwości, okazują
się dla fabuły Iwony Sowińskiej warunkiem sine qua non, przy czym czuję się w
obowiązku nadmienić, iż ilość zbliżeń, tudzież scen, jakie można by określić
mianem tańców uniesień dwóch zbłąkanych dusz, jest w książce bardzo dużo - przez
co jest ona dedykowana wyłącznie (!) pełnoletnim czytelnikom, dla których
tematy tabu nie istnieją, zaś pruderyjność jest pojęciem abstrakcyjnym. Tekst
Autorki nie stroni również od przekleństw oraz dosadności, jednak kwestię tę
poruszę w stosowniejszej części recenzji - nie jest to bowiem przywara, mająca
na celu zszokowanie czytelnika, zabieg ów ma uzasadnienie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To dlatego w myślach
nazywała go Czarodziejem.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Za szczególnie interesujący
uznać należy wplecenie w treść rzadkiego motywu dybuka - można go odczytywać nie
tylko jako element fantastyczny czy komiczny, lecz przede wszystkim jako
metaforę pamięci odmawiającej odejścia. W tradycji żydowskiej rzeczony dybuk
jest duchem przywiązanym do świata żywych przez niedokończone sprawy,
niespełnione pragnienia lub emocje silniejsze od śmierci (czyż to nie jest
piękne?). W tej perspektywie jego obecność nabiera znaczenia niemalże
symbolicznego. Przestaje być zjawą, a zaczyna funkcjonować jako ucieleśnienie
wszystkiego, co bohaterowie przez lata nosili w sobie niczym żar ukryty pod zaśniedziałą
warstwą codzienności. Miast nawiedzać dom, dybuk nawiedza w książce Sowińskiej…
pamięć. Jeszcze oryginalniej prezentuje się kwestia wieku postaci, choć warto
zauważyć, że znacząca różnica pomiędzy obiema wiąże się właśnie z pojęciem
dybuka. I tak oto, na poziomie dosłownym uczestników relacji dzielą całe dekady
doświadczeń oraz wspomnień. Pisarka jednak bardzo konsekwentnie podważa
biologiczne pojmowanie czasu. Daniel funkcjonuje raczej jako figura jaźni niźli
człowiek podlegający zwykłym prawom starzenia. W rezultacie „age gap” przestaje
pełnić funkcję realistycznego problemu społecznego, a zaczyna przedstawiać
konflikt pomiędzy przemijaniem i pamięcią. Jedna strona relacji reprezentuje
teraźniejszość, druga staje się żywym artefaktem przeszłości, swoistym
reliktem, zachowanym przez świadomość i kulturę - czymś więcej niż zwykłą
odbitką „kiedyś”. Spotkanie obu przypomina więc nie tyle romans dwóch osób, co…
dialog dwóch epok. Być może właśnie dlatego książka często sprawia wrażenie
snu, w którym czas utracił linearną strukturę. Młodość i starość nie stoją
naprzeciw siebie - bezustannie krążą wokół siebie niczym planety związane
wspólną orbitą fascynacji. Poza tym, w mojej ocenie, ogromna różnica wieku
zostaje wpisana w mechanizm tak zwanego fandomu. Przedmiot obsesji niemal
zawsze jest starszy od aktualnego doświadczenia. Należy do przeszłości, do innych
czasów, do dawnego świata. Wszak w pewnym sensie każdy fan prowadzi dialog z
kimś nieobecnym, może nawet obrazem zachowanym w czasie czy ikoną, co to
zatrzymała się w konkretnym momencie historii. Autorka „Rzeźbiarza z Maryland”
wykorzystuje ten mechanizm niezwykle świadomie - pokazuje, iż największe
odległości między ludźmi nie zawsze są mierzalne latami, jako że niekiedy liczy
się je siłą wyobraźni. W ten sposób powstaje cenna przestrzeń liminalna, czyli
zawieszona pomiędzy snem a rzeczywistością, dzieciństwem a dorosłością,
wspomnieniem a teraźniejszością, byciem a kreacją. To właśnie w takich
miejscach rodzą się prywatne mity, których nie sposób zmierzyć logiką ani
kalendarzem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Głupi głupotą, taką, że
chciałoby się go przytulić.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Urzec a na pewno zaskoczyć
może jednak odbiorcę także coś innego. Książka Iwony Sowińskiej nijak nie boi
się śmieszności. W świecie literatury śmiertelnie poważnej, wręcz
przejęto-nadętej manią własnej wielkości, „Rzeźbiarz z Maryland” z wręcz rozbrajającą
szczerością… pozwala sobie być dziwnym. Czasami wręcz absurdalnym, często
bezczelnym, nierzadko groteskowym aż po same granice dobrego smaku. Postawię
jednak tezę, iż właśnie dzięki temu pozostaje niebezpiecznie ludzkim. Co
więcej, humorystyczna groteska erotyczna staje się w tym wypadku jednym z
najciekawszych narzędzi interpretacyjnych. Nijak nie stanowi dodatku, tak
zwanego „pieprzu” ni żadnej z „przypraw”. Pisarka w sposób śmiały i udany czyni
z niej solidny fundament całej konstrukcji. Wszelkie sceny ars armandi zostają
niemalże całkowicie ogołocone z romantycznych dekoracji. Miast tego Autorka
wrzuca je w sam środek rozszalałego karnawału, rozumianego nie tyle jako
zabawa, co przestrzeń, w której porządek świata zostaje chwilowo całkowicie odwrócony,
zaś wzniosłość… miesza się z komizmem. I tak oto śmiech wiruje w tanie z pożądaniem,
cielesne rozrywki pod ramię chwytają czułość, zaś - jak to często bywa -
fantazja nieustannie próbuje nie potknąć się o rzeczywistość. I nie, sceny dla
dorosłych czytelników nie chcą ich uwieść. Ich zadaniem jest nieznające wstydu
i zahamowań obnażenie natury ludzkich marzeń. To właśnie one mają wyeksponować
ich przesadę, pokazać niezgrabność, unaocznić teatralność czy wzruszającą
naiwność. Podczas lektury momentami toczyło mnie wręcz wrażenie, iż czytam współczesną
odmianę literatury menippejskiej, czyli takiej, która świadomie miesza
filozofię z błazeństwem, powagę z absurdem, zaś sprawy „wysokie” z tymi
najbardziej przyziemnymi - tekst Iwony Sowińskiej w pewny siebie sposób koreluje
wzniosłe z nieważnym, intymne z na wskroś rubasznym i światłe z komicznym. W
jednej chwili bohaterowie prowadzą rozmowy przypominające akademicką debatę,
lecz już w następnej uczestniczą w sytuacjach tak absurdalnych, że można
jedynie śmiać się z niedowierzaniem. Uważam, iż to niezwykle ryzykowna
strategia. Bardzo łatwo byłoby bowiem przekroczyć labilną granicę pomiędzy
groteską a zwyczajnym chaosem. Autorce udaje się jednak utrzymać tę konstrukcję
w ryzach - właśnie dlatego, że pod warstwą humoru nieustannie pulsuje
autentyczne uczucie…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„On tak pięknie, tak
»epicko« pokazywał emocje! (…) Widzowie cierpieli, cierpieli, cierpieli razem z
nim.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Bo ostatecznie jest to
książka o samotności. Nie mam bynajmniej na myśli tej dramatycznej, literacko
efektownej samotności, którą przedstawia się w poezji, a raczej tę znacznie
bardziej codzienną. Tę, co to przez lata gromadzi się w człowieku warstwą po
warstwie. Znajdującą ciepłe schronienie w filmach, książkach, piosenkach i
wspomnieniach. Taką, jaka buduje własne królestwa z fragmentów cudzych historii
(któż ich nie zna i w nich nie bytuje?). Właśnie dlatego proza Sowińskiej
wydaje mi się momentami zaskakująco smutna - nawet wtedy, gdy jest zabawna. Warstwa
językowa recenzowanej powieści przypomina mi natomiast rozrastający się ogród -
dziki i nieuporządkowany, ale pełen ścieżek prowadzących donikąd i nagłych
olśnień ukrytych za kolejnym zakrętem. Brak w niej minimalistycznej dyscypliny czy
podporządkowania jednej dominancie stylistycznej, to jest jednej wyraźnie
dominującej cesze języka. Mnogo w treści za to pełnych barokowego przepychu
skojarzeń oraz erudycyjnych dygresji, a więc licznych odniesień do kultury,
historii, literatury i sztuki, popkulturowych labiryntów oraz zdań, które
rozgałęziają się niczym korzenie starych drzew… albo korytarze (kiedyś) mojego
Ermitaża. To pozostający w zależności z humanistyczną wszechstronnością Autorki
styl niepokorny, jaki definitywnie nie zamierza próbować się nikomu przypodobać.
Jestem przekonana o tym, iż docenią go miłośnicy finezjo-fantazji, jacy lubują
się raczej w nieoczywistych treściach, którym daleko do sztampowych oraz
wszyscy, którzy „nieznośną lekkość bytu” wolą spędzić w propozycjach literackich
jakoby z tajemniczej, innej planety. O nieznanej powierzchni, może jeszcze nawet
nieodkrytej. Albo takiej, jaką, schowaną najgłębiej, Ty sam także w sobie
nosisz?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie ma żadnych dowodów, że
którykolwiek z przedstawionych tu Amerykanów był prawdziwą osobą, potraktujmy
to zatem jako sen…”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Im dłużej myślałam o tej
historii, tym częściej wracało do mnie jedno skojarzenie. „Rzeźbiarz z
Maryland” przypomina opuszczone kino, do którego ktoś wraca po trzydziestu
latach. (Aż przypomniał mi się fragment kochanego wiersza, mniej więcej: W starym
kinie nikt już niczego nie wyświetla, a wytarte fotele noszą ślady dawnych
ciał. Powiedz… nawet, jeśli wszystko zniknie - wciąż tak samo będziesz trzymał
mnie za rękę?) Na wiekowym ekranie nadal migają obrazy z dzieciństwa. Z
przeszłości. Pokryte kurzem fotele, powietrze o woni starego drewna i filmowej
taśmy - wydawać by się mogło, iż przecież wszystko to już minęło. A jednak, gdy
uruchomisz projektor, dzieje się magia i dawne ponownie zaczyna oddychać… Moim
zdaniem powieść ta czyni dokładnie to - uruchamia projektor pamięci. Udowadnia,
iż człowiek nigdy nie przestaje być sumą swoich zachwytów. Czas nie zabija zaś
marzeń, najwyżej przykrywa je kolejnymi warstwami codzienności. Pod nimi z
kolei wciąż istnieją młodzieńcze fascynacje, pierwsze filmowe miłości,
niepoważne fantazje i wszystkie te światy, które miały zniknąć wraz z
dorosłością. Nie uczyniły tego - i życzyć by sobie należało, by tak nie stało
się nigdy. Po zamknięciu tej książki, zamiast pamiętać konkretne sceny,
wspomina się zaś nastrój - lekko szalony, dziwny i melancholijny, zupełnie jak
jeden z moich porannych snów, w których próżno odróżnić jawę od wyobrażeń.
Pamięta się także wrażenie - jak po rozmowie prowadzonej z kimś, kto być może
nigdy nie istniał dokładnie w takiej formie, w jakiej przez lata nosiło się w
sercu jego obraz. Może właśnie dlatego „Rzeźbiarz z Maryland” to coś więcej niż
literacka ciekawostka, jako że stanowi raczej opowieść o nieznającej pojęcia
czasu pamięci, nieuznającej granic wyobraźni oraz procesie mitologizacji -
nadawania zwykłym ludziom i wydarzeniom cech tak legendarnych, iż te aż
zaczynają funkcjonować bardziej jako symbole niż realne osoby. Sądzę, że to
także gawęda o marzeniach, które nawet po wielu dekadach potrafią powrócić z
siłą sztormu i unieść ze sobą cały kurz dawnych lat, zapach starych nagrań oraz
to jedno, najcichsze pytanie, przed którym… drżysz: co by było, gdybyś choć raz
pozwolił fantazjom wyjść z ukrycia? Jako innowatorskie novum na scenie
literatury polskiej, pozostawiam książkę Iwony Sowińskiej bez oceny punktowej -
zwyczajnie warto poddać się ciekawości i po nią sięgnąć, wszak drugiej takiej treści
definitywnie nawet we wszechstronnie zwichrowanym świecie kochanków prozy i
poezji z najjaśniejszą świecą nie da się odnaleźć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Zgroza, w jakich
pozycjach, z jak wyuzdaną prostotą umysłowi udaje się zapłodnić umysł!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/iwona-sowinska-rzezbiarz-z-maryland-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEib3ZPOjU8HsrnhQReTZIWg2XlDV9Mwe3bXCfmNnpIs3hIWXUKCjxjIf9glnOBijRTkDoom2OZX5aY9T5nIC7_lf3pHbyrAcM4rOsowEzOrqPYXzvip_bcvv0_5MO-SCp6Su-iYBcfA1N9CzLqKP5ZgAggXE8ipfpKtRFhyqAvC-ydVs00Xm7hsqVbi_dc/s72-c/AE889C0A-F77D-4803-BC39-E97AD7B13C23.PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3253673691811740333</guid><pubDate>Wed, 03 Jun 2026 00:49:13 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-03T02:55:42.247+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i Kambodży - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Tajlandia zawsze wabiła Cię
bogactwem kolorów, imponującymi zabytkami z okresu dawnej świetności kraju,
wspaniałą, egzotyczną przyrodą oraz fascynującymi mieszkańcami. Z pierwszego
wyjazdu do tego kraju, poza związanymi z tym wspomnieniami, przywiozłaś coś
jeszcze - wakacyjną miłość. W Twoim przypadku brzmi to nieco obrazoburczo,
jesteś bowiem formalnie mężatką, jednak z Twoją drugą połówką od dawna nic Cię
nie łączy - poza córką, wspólnymi kontem, domem i samochodem. Mieszkacie razem,
ale tak naprawdę jesteście dla siebie całkowicie obcymi ludźmi. W październiku
2016 roku, po kolejnym kryzysie w związku, postanowiłaś zadbać również o siebie
- porzuciłaś właśnie pisany doktorat, wzięłaś urlop w szpitalu i wyjechałaś do
państwa Khmerów. Poznałaś tam pochodzącego z Niemiec Daniela, z którym
przeżyłaś szalony romans w tropikalnej scenerii. Nigdy czegoś podobnego nie
doznałaś a do Polski wróciłaś z mocnym postanowieniem, że więcej nie pozwolisz,
aby Twoje życie układali inni. Los szybko zweryfikował Twoje oczekiwania.
Wprawdzie na niwie zawodowej osiągnęłaś wiele sukcesów - zdobyłaś tytuł naukowy
oraz otworzyłaś z koleżanką gabinet medycyny estetycznej, ale na
najważniejszej, osobistej poniosłaś sromotną porażkę. Nic w tym zakresie się
nie zmieniło - masz ponad czterdzieści lat i do teraz dzielisz dni z
człowiekiem, za którym nawet nie przepadasz, gdyż wygoda i obawa przed rozwodem
oraz wiążącymi się z nim perturbacjami skutecznie powstrzymała Cię przed
podjęciem, wydawałoby się, oczywistych kroków. Co gorsza, z biegiem czasu
straciłaś też kontakt z ukochanym mężczyzną. Początkowo pisaliście do siebie,
dzwoniliście oraz wymienialiście się zdjęciami. Planowaliście również, że
przyjedzie do Polski, gdy już odejdziesz od męża, ale nic z tego nie wyszło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGQ3RXnn5SkJQOaG48BA0c_ag963auyzJ0qgAZ9lgdHVTk6L7uF2Q7mpzFT-EmxpN7yEm8944sHmKhRHySVvC0SYViEKyI17mCBu6LaK4m2LE6-_v18drneMqpMdmOrkvO7y1T-59BKFuApVXBicJueB3AUq39uEw6AaKBzzyTi8d8n4mDGM-gbmZmofY/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGQ3RXnn5SkJQOaG48BA0c_ag963auyzJ0qgAZ9lgdHVTk6L7uF2Q7mpzFT-EmxpN7yEm8944sHmKhRHySVvC0SYViEKyI17mCBu6LaK4m2LE6-_v18drneMqpMdmOrkvO7y1T-59BKFuApVXBicJueB3AUq39uEw6AaKBzzyTi8d8n4mDGM-gbmZmofY/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Gdy teraz (…) zamykała
oczy, widziała (…) zaskakująco wyraźnie, jakby czas nie miał znaczenia. (…) Widziała
go, ale jednocześnie nie mogła zobaczyć. Nie tutaj, nie teraz.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Podświadomie czujesz, że to
Twoja wina - gdybyś miała w sobie więcej determinacji oraz dotrzymała
składanych obietnic, wszystko potoczyłoby się inaczej i obecnie być może
byłabyś w szczęśliwym stadle. Jak zwykle całe Twoje nadzieje obróciły się w pył
i to wskutek własnej niekonsekwencji. Partner w końcu zamilkł i wyjechał z
Niemiec, a Ty nawet nie masz pojęcia gdzie. A dziś znowu przemierzasz ulice
Bangkoku, &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;doskonale znane Ci z dawnych
lat. Tym razem pełnisz oficjalnie funkcję „niańki” nieco ponad
dwudziestoletniej siostry Martyny, która całkowicie zaskakuje Cię zachowaniem.
Niedawno rozstała się z chłopakiem i popadła w rodzaj odrętwienia, które
przecież znasz. Pełna współczucia, ustaliłaś z mamą, że zabierzesz ją na
szaloną eskapadę, aby choć trochę zapomniała o troskach. Wybór pada na
Tajlandię, ale podróż od samego początku przebiega pod złym znakiem. Lecisz
najpierw do Chin, ponieważ od zawsze pragnęłaś zwiedzić odcinek sławnego Muru.
W tym samym czasie Martyna wyrusza do kraju przeznaczenia i czeka aż się w nim pojawisz.
Twoja wycieczka nieco się przedłuża, co skutkuje niezdążeniem na samolot. W
efekcie zaliczasz dobowe opóźnienie, a gdy wreszcie z ulgą wkraczasz do
wspólnego apartamentu, zastajesz młodszą siostrę w niedwuznacznej sytuacji z
miejscowym chłopakiem. Jesteś w szoku i wybiegasz bez słowa, trzaskając
wymownie drzwiami. Wzburzenie gna Cię przed siebie, ale po ochłonięciu
zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zachowałaś się jak kretynka. W końcu to
dorosła kobieta i ma prawo robić, co jej się żywnie podoba. Niewesołe
rozmyślania przerywa Ci męski głos proszący o podładowanie telefonu dzierżonym
w Twojej dłoni powerbankiem. Gdy podnosisz wzrok, kamieniejesz ze zdumienia. Okazuje
się, że to Daniel. Choć początkowo Cię nie poznaje, gdy siadacie w kawiarni, by
wypić kawę, w końcu zaczyna łączyć wątki. Jak zwykle jego pewność siebie i
zimna krew dają o sobie znać - prowadzi z Tobą rozmowę, jakbyście widzieli się
całkiem niedawno. Jak się okazuje, po Waszym ostatecznym rozstaniu wyjechał do
Tajlandii wraz ze swoją siostrą Sophie i zadomowił się tu na dobre. Wyraźnie
Cię podrywa, a Ty bijesz się z myślami czy ponownie pozwolić mu na coś więcej
niż zwykła przyjaźń. Jak to zwykle bywa, los udowodni Ci, że od przeszłości nie
da się uciec, tak jak nie da się oszukać zbolałego serca. Podróż do Syjamu
okaże się dla Ciebie swoistym katharsis, dzięki któremu przewartościujesz życie
i ogląd świata oraz podejmiesz walkę o ocalenie samej siebie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Czuła w środku napięcie,
bo patrzył na nią tak, jak patrzy się na kogoś, kogo nigdy wcześniej się nie
widziało. Jakby tamten Bangkok nigdy się nie wydarzył.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zgodziłaś się na wyprawę do
Tajlandii, nie chcąc zawieść oczekiwań starszej siostry i mamy. Wiesz, że
zafundowały Ci ją z litości, ponieważ rozstałaś się z chłopakiem i popadłaś w depresję.
Przestałaś wychodzić z domu - cały czas spędzałaś na oglądaniu beznadziejnych
seriali i opychaniu się chipsami oraz tłustymi potrawami. W końcu bliscy
postanowili wydobyć Cię z dołka i oto siedzisz w hotelu w sercu Bangkoku i
czekasz aż Łucja powróci z Chin. Okazuje się, że nie zdążyła na samolot i
pojawi się dobę później. Po spędzeniu paru godzin na dachu z basenem,
gorączkowo zastanawiasz się, co zrobić z wolnym czasem. Postanawiasz udać się
na spacer, a potem wstąpić do jakiejś knajpki na obiad. Gdy w tej ostatniej
zmagasz się z pałeczkami, podchodzi do Ciebie dziewczyna i zaprasza do stolika,
przy którym siedzi paru młodych ludzi. Jeden z nich, Tony pochodzi z samego
Bangkoku. Od razu zwraca Twoją uwagę zachowaniem i subtelną, azjatycką urodą.
Ty także wpadasz mu w oko - nawiązuje z Tobą rozmowę i uczy, jak jeść przy
pomocy tradycyjnych tajskich „sztućców”. Wypijacie też kilka drinków. Potem
wszyscy idziecie na Khao San Road, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w
mieście. Natychmiast otacza Was tłum, pełen ekspresyjnych autochtonów i
turystów a całość przenika intensywny zapach różnorakich przypraw. Co krok
natykacie się na uliczne punkty gastronomiczne, wypełnione miejscowymi
przysmakami. Jednym z nich są pieczone skorpiony, na które początkowo patrzysz
z obrzydzeniem. Jednak obecność Tony’ego oraz krążący w żyłach alkohol robią
swoje. Rozluźniona, sięgasz po nietypową potrawę i zdumiona stwierdzasz, że
jest pyszna. Azjata patrzy na Ciebie z uznaniem a Ty czujesz, że pozbyłaś się z
serca żalu za dawnym związkiem, który tak długo trzymał je w okowach.
Postanawiasz na nowo posmakować życia, bez trosk i ograniczeń. Choć nie masz
tego w zwyczaju, zapraszasz chłopaka do swojego pokoju. Rano budzisz się u jego
boku pełna wstydu z powodu niecodziennego wybryku. Gdy jecie zamówione do
apartamentu śniadanie, wpada do niego Twoja siostra. Na chwilę zamienia się w
słup soli, po czym wybiega, trzaskając drzwiami. Z jednej strony czujesz się
zmieszana, z drugiej zła, w końcu jesteś już dorosłą kobietą, a ona z własnej
winy spóźniła się całą dobę. To jednak dopiero początek intrygujących,
tropikalnych przygód…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Najnowszą propozycję
literacką Magdaleny Stępień pod tytułem „Kinnari. W gąszczu Tajlandii i
Kambodży” bez wątpienia można określić jako oryginalną - zarówno pod kątem
samej formy, jak i wyrazu. To bowiem udane skrzyżowanie nader gawędziarsko
napisanego przewodnika turystycznego z historią obyczajową. Autorka udanie
wplata w opowieść o mocno pokręconych losach bohaterów pasjonujące opisy
dotyczące historii, przyrody, zabytków, obyczajów, struktur i stosunków
społecznych Tajlandii oraz Kambodży. Zaciekawiony czytelnik dowie się więc całkiem
wiele o kraju Khmerów, w którym de facto istnieją trzy płcie: męska, żeńska i
transseksualna, jaka otoczona jest szczególną estymą, jako przynależąca osobom
o wielkiej wrażliwości. Odwiedzi też najważniejsze miejsca, w jakich powinien
zjawić się turysta, który chce zapoznać się z pięknem i specyfiką Indochin,
często zupełnie nieoczywistymi. Skosztuje specyficznych potraw, przesiąkniętych
do granic możliwości lokalnymi przyprawami, a także zapozna z wierzeniami i
tradycjami, które często mogą wprawić w prawdziwe osłupienie. Pisarka nie
stroni przy tym od poruszania trudnych tematów - eksploruje chociażby
zagadnienia związane z powszechną prostytucją, zwłaszcza nieletnich, która
jest napędzana pieniędzmi zachodnich obrzydliwców. Przedstawia także procesy
zmiany płci, występy drag-queen a nawet powszechnie dostępne, erotyczne masaże
i przybytki z pokazami umiejętności seksualnych. Opisuje również temat
totalitarnych, monarchicznych władz kraju, za których krytykę stosuje się
drakońskie kary. Wystarczy wspomnieć o przewodniku wycieczek, skazanym na
sześćdziesiąt lat więzienia za uczynienie sześciu wpisów na Facebooku, w jakich
poddawał w wątpliwość ustrój państwa czy robotniku aresztowanym za sarkastyczne
uwagi na temat psa władcy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nie brak jednak także
elementów humorystycznych i ciekawostek, których nie odnajdzie się w na ogół
nudnych przewodnikach. Nić przewodnią narracji stanowi zaś podróż do Indochin dwóch
sióstr: czterdziestoparoletniej Łucji oraz dwudziestoparoletniej Martyny.
Pierwsza, zdominowana przez zaborczą matkę, tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie,
ciągle wzdychając skrycie do Daniela - wakacyjnej miłości, którą poznała
podczas pierwszej podróży do Syjamu. Pomimo mocnych postanowień, po powrocie do
kraju, nie ma odwagi zerwać z dotychczasową egzystencją, z każdym dniem
poddając się coraz większej zgryzocie. Otrzymuje kolejną szansę od losu, gdy w
Bangkoku spotyka przypadkiem dawnego ukochanego. Czy będzie umiała z niej
skorzystać i naprawić swoje życie? Druga krewna, zrozpaczona po rozstaniu z
chłopakiem, w tropikach odnajduje sens egzystencji, zaprzyjaźniając się z
Sophie - siostrą Daniela oraz zakochując w miejscowym chłopaku. Narracja
prowadzona jest z punktu widzenia obu naczelnych postaci oraz Daniela i Sophie,
choć oczywiście dominują te pierwsze. Żadnemu z bohaterów nie można niczego
zarzucić - pozostają wielowymiarowi a przy tym wiarygodni z psychologicznego
punktu widzenia. Zastrzeżeń nie mam także do płynnej warstwy językowej, w
której urzekło mnie częste „przymrużanie oka”. Dodatkowy plus za znajdujące się
w książce, liczne, kolorowe wklejki ze zdjęciami opisywanych budowli,
krajobrazów czy autochtonów. 8/10 - zwyczajnie świetna rozrywka, która
dostarcza masę przydatnej wiedzy o Indochinach i urzekająco rozprawia o
sercowych i życiowych rozterkach „człowieków”. Odbycie tej literackiej podróży
mogę zdecydowanie polecić. A piszę to z perspektywy kogoś, kto kocha wyprawy
przeżywane tylko dzięki prozie i… zwichrowanej jaźni. Chyba, że te prawdziwe
byłyby na Syberię… &lt;/span&gt;&lt;span face=&quot;&amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;, sans-serif&quot; style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/magdalena-stepien-kinnari-w-gaszczu-tajlandii-i-kambodzy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGQ3RXnn5SkJQOaG48BA0c_ag963auyzJ0qgAZ9lgdHVTk6L7uF2Q7mpzFT-EmxpN7yEm8944sHmKhRHySVvC0SYViEKyI17mCBu6LaK4m2LE6-_v18drneMqpMdmOrkvO7y1T-59BKFuApVXBicJueB3AUq39uEw6AaKBzzyTi8d8n4mDGM-gbmZmofY/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2809778517271847467</guid><pubDate>Tue, 02 Jun 2026 17:19:56 +0000</pubDate><atom:updated>2026-06-02T19:23:28.084+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Życiowa - i może z tego
powodu tak przepiękna. Albo dlatego, że złożona z wartości oraz udowadniająca,
iż w każdym drzemie dobro. Nawet, jeżeli głęboko skryte i uśpione, jeśli się
postarać - wciąż można je odnaleźć. Kiedy pisałam rekomendację na skrzydełko
okładki pierwszej książki, którą z pełnych powabu zdań wykreowała Jaga Tuliszka,
Autorka władająca niezwykłą lekkością pióra, nie spodziewałam się, iż później
wielokrotnie będę wracała do jej opowieści. Jest w niej jednak coś na tyle
magicznego, iż nawet wiele dni po lekturze odbiorca chce ponownie przeżyć ten
czy inny fragment, zanurzywszy się w zwykłej-niezwykłej prozie debiutującej
Pisarki. Pozornie można by ją określić literaturą obyczajową, lecz czytelnik w
postaci kochanka niewtórnej jakości przyporządkuje ją z wielu względów do tej
pięknej. Wydarzenia fabularne mogłyby zaś stać się udziałem każdego, przez co
jestem zdania, iż to jedna z tych treści, które przypadną do gustu niemalże wszystkim.
W mojej ocenie „Jak nie teraz, to kiedy?” to podróż przez życie - rodziny
głównej bohaterki i znanych przez nią, nader barwnych kobiet - ale też ta, jakiej
i Ty mogłeś kiedyś doświadczyć. Narracja o radzeniu sobie ze stratą, traumą
oraz wyrzutami sumienia, które to często zatruwają rzeczywistość - także wówczas,
gdy daleko im do słusznych. O walce z prywatnymi demonami, spośród których
najgorsze bywają niezapowiedziane ataki paniki, dławiące jaźń i teraźniejszość.
I jeszcze o byciu tym odtrącanym, w mniemaniu krzywdzącego rodzica, gorszym
dzieckiem, jakie stara się pozbyć owej roli przez całe dorosłe trwanie. Choć
nie są to radosne motywy, „pierwszy raz” Tuliszki uśmiecha, jako że nad
wszystkie wymienione wysuwają się jeszcze inne, z których płynące wnioski radują
i stają się swoistym światłem nadziei w obecnej, tak często pozbawionej go
codzienności. Tekst za energiczną okładką udowadnia bowiem, iż relacje i familia
wciąż pozostają najwyższą wartością, miłość względem dzieci jest
niepowtarzalna, wiara w Boga przynosi ukojenie, małżeństwo jest opoką… a szlachetność
nadal tkwi w ludziach. Czarujący wzór. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEijs1KCn0Qdba7aODR8L0ZLpqSAduVFJVfGsi_Jt-m2SMwUWff0XBvrE-CyDkZZIREMg_2J_5gddbRLrV0uQWc49kGmqX-as6GamSKFIR8MqTLyFWb_aIWQYjinUf0r6uscEvy-wGXupVSdEuWRHMtWilsYTTjvwDmXmPOR5BvDMbo1z2Uo6a08IpM8YCM/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEijs1KCn0Qdba7aODR8L0ZLpqSAduVFJVfGsi_Jt-m2SMwUWff0XBvrE-CyDkZZIREMg_2J_5gddbRLrV0uQWc49kGmqX-as6GamSKFIR8MqTLyFWb_aIWQYjinUf0r6uscEvy-wGXupVSdEuWRHMtWilsYTTjvwDmXmPOR5BvDMbo1z2Uo6a08IpM8YCM/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Każda z nich była inna,
każda niosła swój wyjątkowy bagaż doświadczeń. Powoli je przed sobą otwierały.
Bez względu na to, co się tam kryło, po chwili stawało się wspólną własnością.
Może nie na zawsze, może wyposażone tylko na moment, ale cenne (…).”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Kąt ciasny ale własny - Twój
salon fryzjerski to miejsce magicznych spotkań. Choć osiedlowy, jakością usług
ani obsługą w niczym nie przypomina tych, które zatrzymały się w minionym
stuleciu. Każdy z Twoich klientów jest zaopiekowany a Ty podczas wszystkich następnych
wizyt tej czy innej osoby z zaangażowaniem uczestniczysz w małych wycinkach życia,
jakimi inni decydują się z Tobą podzielić. Jesteś uważnym słuchaczem a do tego
człowiekiem, jakich próżno szukać w dzisiejszym świecie. Pełna ciepła, miłości,
empatii i wiary w to, iż w ludziach musi tkwić pierwiastek dobra - okazujesz
się być doskonałym powiernikiem. I czasem, tylko czasem pozwalasz sobie na
chwilę zmęczonego zwątpienia, kiedy zamykasz lokal po całym dniu pracy na
nogach i doradzaniu w dramatach postronnych. Bywa bowiem, że ledwo udaje Ci się
zdążyć odebrać zbliżonych wiekiem synów z przedszkola, zakupy nie zrobią się
przecież same a niewielka kawalerka, którą zajmujecie od lat, odmawia tego, by
samoistnie się posprzątać czy wyczarować gotowe posiłki. Jeszcze do niedawna ledwo
wiązaliście koniec z końcem, choć przecież klientki Cię uwielbiają a i Twój mąż
nie narzeka na ilość zleceń. Michał zajmuje się akustyką oraz nagłośnieniem, co
niestety jednak skutkuje tym, iż często nie ma go w domu. Wyjazdy nocne,
weekendowe, czasem festiwale - ów całokształt sprawia, że jest w mieszkaniu
raczej duchem niż nawet częstym gościem. Tęsknisz do niego nieustannie, wszak właściwie
mijacie się w progu. Bywają gorsze chwile - a Ty niekiedy czujesz się jak
samotna matka, ale mimo tego kochasz go nad życie i nie mogłabyś sobie wyobrazić
lepszego zaślubionego ani ojca dla Piotra i Leona. Tylko żeby jeszcze ten
wartościowy mężczyzna miał okazję więcej być, częściej trwać, nigdy nie zniknąć…
Przytłoczona pracą, jakiej nikt z Tobą nie dzieli, nie smucisz się jednak, nie
topisz w narzekaniach i nigdy nie poddajesz. Swoje już przetrwaliście i
wierzysz głęboko, iż pewnego dnia Twoja piękna rodzina zyska zasłużony spokój.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Każdy ma swoje historie i
swój ból. Prawdziwe rany. To do nas należy decyzja, czy powiemy sobie: może
jest takie dobro, którego ja nie widzę? Wtedy ocalę siebie, swoje serce (…).&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Niewiele chwil pozostaje Ci
na rozmyślania, ale zdarza Ci się pocieszać, że przecież Twoje małe tragedie są
niczym w obliczu innych. Odwiedza Cię chociażby pewna Anielica - wiekowa Pani
Maria, której stukanie laską i pełne słyszalnego uśmiechu „Mira!”, jakim wita
Cię już od progu, zawsze wprawiają Cię w dobry nastrój. Ta kobieta o niezwykłym,
wielkim sercu jest żywym przykładem na to, iż dane dobro, pomnożone, niekiedy
jednak powraca. Doświadczona przez niepowetowaną stratę w młodości, oddała
życie pomocy mężczyznom w ośrodku dla trudnej młodzieży. Jak pokazuje
teraźniejszość, trudno zliczyć wdzięczne jej osoby, jakie dziś są jej
najwierniejszymi towarzyszami. Życia niełatwego, jako że Mąż od kilkudziesięciu
lat znęca się nad nią psychicznie, mimo własnej ułomności. Co wprawia każdorazowo
wprawia Cię w zdumienie, kobieta opiekuje się nim bez słowa skargi, dotrzymując
przysięgi złożonej przez Bogiem… Marzysz o innym, pełnym uczuć życiu dla tego Anioła
w ludzkiej skórze, choć ten z pogodą ducha wypełnia los, co można li podziwiać.
Cieszysz się jednak, iż ktoś tak skrajnie dobry został Twoją klientką i przyjaciółką,
dzięki czemu masz motywację, by zwalczyć strachy własnej przeszłości. A ta nie
była kolorowa… Choć Arturro, poprzedni szef salonu, poznał się na Twoim fryzjerskim
talencie i pokazał magię zawodu kolorysty, nadal zdarza się, że dopadają Cię
odbierające oddech ataki paniki. Trudno się temu dziwić, iż to najgorsze kiedyś
wciąż do Ciebie wraca, skoro teściowa do dzisiaj obwinia Cię za niezawinione i
odmawia jakichkolwiek spotkań. To trudna sytuacja, bo przecież nie zabronisz
kontaktów dzieci z babcią czy mężowi z matką. Chciałabyś jednak, by Wasza
familia, i tak przecież niepełna, pewnego dnia na powrót się zjednoczyła. I wciąż
tęsknisz za teściem o szczerozłotym sercu. Na szczęście masz jeszcze zawsze
pomocną przyjaciółkę Kasie oraz - od niedawna - karmisz się energią nowej
znajomej imieniem Klara - żywiołowi w ludzkiej skórze. Jak to wszystko posklejać…
Masz świadomość, iż żaden czas nie jest dany na wieczność, nawet najbardziej ważne
z relacji oraz znajomości przeminą a oczyszczające emocje na powrót zabarwią
się szarością, jeśli nie zadba się o to, by niekiedy zaśnieżyć obraz czułością
i wartościami. Jeśli nie teraz, to nigdy. Jak nie teraz, to kiedy? Chwila już
trwa - ucieka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) to najbardziej
niezwykła osoba, jaką poznała. Niby już staruszka, ale o wszystkim pamiętała,
była wyrozumiała i cierpliwa. Nie miała w sobie ani odrobiny egoizmu. I ta
siła, z jaką szła przez życie - zadziwiająca i inspirująca.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Z dużą dozą pewności stwierdzam,
iż „Jak nie teraz, to kiedy?” to jeden z najcieplejszych, najsilniej
wartościowych i przy tym najlepiej napisanych debiutów, jakie miałam okazję
przeczytać w ostatnich latach (!). Od urzekającej lekkością, poetyckiej warstwy
językowej, przez złożonych z wielkich traum i równie ogromnych radości, cennych
sercami bohaterów, aż po fabułę, jaka w żadnym razie nie jest przesłodzona, a zabiera
odbiorcę w rzeczywistość uśmiechów, wzruszeń i poruszeń - to powieść, której
nie brakuje absolutnie niczego. Jaga Tuliszka zdecydowała się także wykorzystać
wiele motywów codzienności, której - jak się okazuje - wcale nie trzeba ubarwiać,
by okazała się porywająca. Żałoba po tragicznym wydarzeniu, odbudowa życia oraz
pewności siebie, walka o lepsze jutro dla swojej rodziny, próba pojednania z
bliskimi, poszukiwanie wiary i zmieniających spojrzenie na świat relacji,
nieskończona miłość rodzicielska, blaski i cienie małżeństwa, wreszcie - otwarcie
na innych, postronnych, mających własne opowieści czy niespodziewana przyjaźń z
doświadczoną przez tak wiele aspektów życia panią Marią, jawiącą się niczym
ktoś o białych, pierzastych skrzydłach, co to na chwilę zstąpił z niebios…
Wszystko to urzeka, a nie jest to komplet złożonych tematów, z jakich Pisarka splotła
piękną narrację. Co intrygujące, główna bohaterka, Mira wykonuje tę samą
profesję co Autorka - o czym byłam przekonana od pierwszych stron lektury, jako
że pełen feerii barw świat salonu fryzjerskiego, miejsca magicznych rozmów i
spotkań, został odmalowany z nęcącym pietyzmem. Opatruję to dodatkowym plusem
jako samozwańczy kolorysta po kursach, co to każdy kolor musiał mieć na własnej
głowie a w pielęgnacji lubuje się do dziś! Mira to postać taka jak wszyscy, jak
Ty, jak lubiąca zimno i jesień ja. A także taka, która chce udowodnić, że mimo
trudności można być wzorem. Sympatii do ludzi, miłości do męża, wyrozumiałości
dla dzieci. Bo może tylko dążący do krystaliczności spotykają w życiu własne
Marie - Anioły, które są im dane na wieczność? Warto sprawdzić. 10/10 &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To nie pochodzenie
sprawiło, że jestem silna. To trudności, a nawet nie, bo trudności omal mnie
nie zniszczyły. Silna jestem dzięki podjętej walce. (…) Nie zawsze byłam taka
jak teraz. To, co widzisz, to efekt długiej pracy. (…) ostatecznie to ja musiałam
zrobić pierwszy krok.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/06/jaga-tuliszka-jak-nie-teraz-to-kiedy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEijs1KCn0Qdba7aODR8L0ZLpqSAduVFJVfGsi_Jt-m2SMwUWff0XBvrE-CyDkZZIREMg_2J_5gddbRLrV0uQWc49kGmqX-as6GamSKFIR8MqTLyFWb_aIWQYjinUf0r6uscEvy-wGXupVSdEuWRHMtWilsYTTjvwDmXmPOR5BvDMbo1z2Uo6a08IpM8YCM/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1936402912528340485</guid><pubDate>Thu, 28 May 2026 23:29:16 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-29T01:29:16.548+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Paweł M. Arent - Medalion - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Medalion” to DEBIUT, jaki można by określić
mianem finezyjnie-fantazyjnego. Przede wszystkim dlatego, iż Paweł M. Arent
zdecydował się na cokolwiek ryzykowny wybór gatunku czy raczej podgatunku
literackiego, czyli high fantasy. Najczęściej z założenia: akcja osadzona we w
pełni alternatywnym, fikcyjnym świecie, jaki rządzi się własnymi prawami magii
czy fizyki, złożona mitologia, wręcz epicki rozmach czy obecność nieludzkich
ras - to najważniejsze z wyznaczników, pozwolę sobie zarysować, choć
specjaliści w tej materii z pewnością dodaliby o wiele więcej cech charakterystycznych.
Nie na tym jednak koniec - ponieważ początkowo fabuła przystaje do low fantasy
(okoliczności zbliżone do rzeczywistych). Nieźle! Moim zdaniem pierwsza
propozycja Pisarza nie jest jednak li książką traktującą o żywiołach i uwikłanych
w przepowiednie wybrańcach. To bowiem także narracja o postaciach, które zostały
wrzucone w rzeczywistość, jaka okazuje się ich przerastać, na skutek czego pożądana
przez wielu magia nie lśni nęcącym blaskiem niczym piękna błyskotka, a raczej
ciąży zupełnie jak stary, rodowy grzech. Autor zdecydował się zaś na wykreowanie
rzeczywistości, jakiej kształt przypomina mi sen śniony w malignie: pełen
jakoby pradawnych nazw i niepokojących symboli, nasączony proroctwami, co to są
zapisane językiem przywodzącym na myśl treści rytuałów. Choć sama historia na
początku wymaga od odbiorcy dużej dozy skupienia (niniejszym pozdrawiam własne
siedem osobowości, i skrajne ADHD imieniem NM - narwany multitasking), jeśli pozwoli
się przenieść do innej krainy, szybko poczuje się wciągnięty… - tak to sobie wyobrażam
- w pusty wagon, pędzący wprost do lasu wonnego od deszczu, w którym nasłuchuje
się kroków kogoś lub czegoś, czego wcale nie powinno w nim być. Ta książka
pachnie dla mnie bowiem burzą - i to nie taką metaforyczną. Może słowa stron
skropione są starym borem i smakują rdzą kolejowych torów. Albo są ciężkie niczym
wiszące nad bohaterami niebo, które próbuje zapowiedzieć katastrofę… Ciszę
przed wybuchem, utkaną z niezaprzeczalnego przeczucia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPsmuCeV1USJhSZtyMplFTiYzoTZktcsID6QKiGC0xur-wsRVRf6rK-9P_W3ePtL61B7QBqYf_7A5ebJ1wGk1nNgf27nPknjBy1u3VBykt0NqfI0lZdodC6JYiQpfqMlNTxhvam4CIhzkj-HWLQszpcV4ZjmwdbR_jwzJF5sB4804zNnwQy4NWPyzdJEQ/s1308/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1308&quot; data-original-width=&quot;1046&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPsmuCeV1USJhSZtyMplFTiYzoTZktcsID6QKiGC0xur-wsRVRf6rK-9P_W3ePtL61B7QBqYf_7A5ebJ1wGk1nNgf27nPknjBy1u3VBykt0NqfI0lZdodC6JYiQpfqMlNTxhvam4CIhzkj-HWLQszpcV4ZjmwdbR_jwzJF5sB4804zNnwQy4NWPyzdJEQ/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Wszystko, co go otaczało,
stanowiło bezmiar kosmosu, pustki i samotności. Nie odczuwał jednak zimna.
Spojrzał przed siebie i zobaczył sunącą w jego kierunku wysoką postać, ubraną w
srebrne szaty i dzierżącą laskę.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy w dniu dwudziestych
trzecich urodzin otrzymałaś od babci starodawny medalion, nie miałaś pojęcia,
jak wielkim ciężarem zostałaś obciążona. Staruszka powiedziała tylko, że to
największy dar, jaki może dostać człowiek - jednak zanim zdołała udzielić
dalszych wyjaśnień, zapadła w śpiączkę i wkrótce zmarła. Od chwili, gdy przedmiot
zawisł na Twojej szyi, wokół zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kiedy zmieniał
się Twój nastrój i popadałaś w rozdrażnienie lub gniew, znajdujące się w
pobliżu przedmioty ulegały stopieniu lub ogarniały je płomienie. (PIROMANIAK WE
MNIE LUBI TO!) Szybko zrozumiałaś, że zjawiska te ściśle łączą się z
artefaktem. Z biegiem czasu nauczyłaś się nieco nad tym panować i całą siłą
woli powstrzymywać przed wpadaniem w irytację, choć nie zawsze jest to możliwe.
Co gorsza, biżuteria stała się przyczyną Twoich niepowodzeń w szukaniu pracy.
Przed rozmową kwalifikacyjną zawsze nader się stresujesz, co przekłada się na
imponujące fajerwerki w siedzibach potencjalnych szefów, jacy w takiej sytuacji
szybko tracą zainteresowanie Twoją ofertą... czemu trudno się zresztą dziwić. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;. W efekcie, pomimo ukończenia studiów
lingwistycznych ze znakomitą lokatą i wielu propozycji zatrudnienia, do dzisiaj
pozostajesz osobą bezrobotną. Właśnie wracasz z kolejnego spotkania -
wyznaczonego przez firmę telekomunikacyjną z drugiego końca Polski. Jak zwykle
nic z tego nie wyszło, gdyż w chwili prezentowania przez Ciebie umiejętności…
woda we wszystkich dystrybutorach i automatach do kawy zagotowała się
błyskawicznie, rozprysnęła, gdzie tylko mogła i finalnie poparzyła wszystkich
członków zarządu. Ups. Oczywiście posiedzenie zostało natychmiast przerwane i
grzecznie, acz stanowczo, podziękowano Ci za fatygę. Siedzisz więc w pociągu i
bijesz się z niewesołymi myślami, obracając w palcach medalion, który przecież miał
być przyczyną radości, a stał się swego rodzaju przekleństwem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nastał ranek. Wszystkie
pomieszczenia w zamku jaśniały bielą pod wpływem słońca, które zaglądało w okna
Pałacu. Kolory rzeźb i obrazów ożywały pod wpływem świetlnych promieni, a te rozchodziły
się jednostajnie między wszystkimi komnatami.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nikt by nie podejrzewał,
jaką moc ten przedmiot w sobie kryje. Jest piękny - ma kształt srebrnego,
regularnego trójkąta, na którym tańczą czerwone refleksy. Zawieszony na
łańcuszku, spoczywa niewinnie na Twojej piersi, choć już niejednokrotnie miałaś
ogromną ochotę zdjąć go i zamknąć w jakiejś przepastnej szufladzie. Ale przecież
nie możesz się w ten sposób pozbyć podarunku od babci, przekazanego na łożu
śmierci, więc nadal Ci towarzyszy, nieodmiennie ściągając masę kłopotów. Z
posępnych rozważań wyrywa Cię nowy pasażer, jaki wchodzi do przedziału i siada
naprzeciw Ciebie.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie możesz dostrzec
jego oczu, gdyż założył ciemne okulary, jednak podświadomie czujesz jego wzrok.
Zmieszana, wybywasz na korytarz, by zaczerpnąć nieco świeżego powietrza przy
otwartym oknie. Gdy wracasz, nieznajomego już nie ma - wraz z nim zniknęła też
Twoja kurtka. Przez chwilę złościsz się na swoją niefrasobliwość, po czym
postanawiasz zgłosić kradzież kierownikowi pojazdu. Nagle na Twojej drodze
staje mężczyzna z przedziału, teraz z odkrytym obliczem, wzbudzającym przerażenie.
Jest poorane bliznami i naznaczone tatuażami ciemnych symboli. Ale najgorsze są
źrenice - z czarnymi białkami i takimiż tęczówkami, zdają się przewiercać Cię
na wylot. Stajesz jak posąg. Gdy wyciąga w Twoim kierunku ramię, w panice
korzystasz ze swojej mocy, więc rękaw jego płaszcza zajmuje się płomieniem.
Zaskoczony prześladowca odskakuje w tył a obcy kobiecy głos w Twojej głowie
nakazuje Ci niezwłoczną ucieczkę. Zgadzasz się z nim, ale facet nie zamierza
odpuścić i pędzi za&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Tobą. Pozostaje Ci
jedno - odwracasz się i wysyłasz w jego kierunku kulę ognia. Po chwili od
napastnika oddziela Cię ściana płomieni a pociąg zaczyna hamować wśród
przeraźliwych dźwięków alarmu przeciwpożarowego. Biegniesz dalej i wpadasz na
pędzącego w przeciwną stronę chłopaka. Gdy pomaga Ci się podnieść, zauważasz na
jego piersi naszyjnik taki jak Twój. Po chwili oprawca Was zauważa, jednak trafiony
kolejnym pociskiem - znika. Za nim materializują się jednak trzy identyczne
postaci.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Zrezygnowana, bez miejsca
do dalszej eskapady, patrzysz tylko, jak przybyli się zbliżają i wyciągają
ramiona w Waszym kierunku. I właśnie w tym momencie niedawno spotkany chłopak
zrywa się na nogi i… staje się coś, czego zupełnie się nie spodziewałaś. Gdy
wyprostowany wyciąga przed siebie dłonie, cała woda pochodząca ze zraszaczy i
zalegająca na podłodze skupia się wokół jego sylwetki, tworząc coś w rodzaju
tarczy, zaś po ścianach zaczynają się rozchodzić kryształki lodu. Niewiele się
namyślając, kreujesz dodatkowo ścianę ognia i pod taką osłoną oddzielającą Was
od napastników wydostajecie się z wagonu przez szybę, którą rozbijasz gaśnicą. Zmierzacie
w stronę lasu i wkrótce zapadacie się w jego zbawczą gęstwinę, gubiąc
prześladowców.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Dopiero wtedy macie
okazję poznać się bliżej. Jak się okazuje, chłopak o imieniu Piotr jest jednym
z czterech Powierników, którym medaliony dają ściśle określoną moc panowania
nad wybranym żywiołem. Twój - nad Ogniem, jego - nad Wodą, zaś pozostałe dwa -
nad Powietrzem oraz Ziemią. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Dotychczasowi
właściciele przekazują Medaliony starannie wybranym następcom na krótko przed
własną śmiercią. Co ciekawe, ta następuje po kilkuset latach żywota, gdyż
talizmany chronią przed chorobami i procesami starzenia, lecz tylko do pewnego
momentu. Piotr otrzymał swój od ojca - posiada go zaledwie od pół roku. Informuje
Cię też, że byty, które zaatakowały Was w pociągu, to Nerruny - niewolnicy
kierowani przez Nieśmiertelnych, którzy biegle władają Magią i chcą zdobyć
wszystkie z Medalionów, by zapanować nad żywiołami ziemskimi. Interesującą
konwersację przerywają Wam dobiegające z pobliskiej polany odgłosy zaciętej
walki. Zrywacie się na nogi i biegniecie w ich kierunku, włączając w ciężkie
starcie z Nerrunami, które osaczyły nieznanych Wam chłopaka i dziewczynę. Wspólnymi
siłami odpieracie wrogów a uratowani zdradzają Wam, że stanowią drugą parę
Powierników: ona - Powietrza, zaś on - Ziemi. Ustaliwszy, iż będziecie trzymać
się razem, podejmujecie wędrówkę do Międzywymiaru - świata powstałemu dzięki
Magii, jaki istnieje poza ludzkim uniwersum. Odnajdziesz tam ślady prawdziwego
pochodzenia i podejmiesz się wojny o ocalenie wszystkiego, co kochasz. Jakie są
wyroki Twojego przeznaczenia?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Kto by pomyślał, że jej
życie nabierze takiego tempa (…) Wszystko, co słyszała o Magii, okazało się
prawdą. Chociaż wmawiali jej, że to nie ma sensu, że Magia nie istnieje - stało
się faktem i jej codziennością.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Och na Magię - ileż tu się
działo… należałoby podsumować „Medalion”, którego złożony świat wykreował Paweł
M. Arent. Sądzę, iż największą siłą tej historii jest jej klimat, jako że Autor
zmyślnie zbudował rzeczywistość, która wydaje się być znacznie starsza od
wszystkiego, co znane. Przepowiednie zapisane językiem Nieśmiertelnych, co mi
się podobało, czytane na głos, nie wybrzmiewają jak dekoracyjny element
fabularny, a raczej coś, czego nie należy czytać młodszym po zapadnięciu
zmroku. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Szorstkie, dziwne, momentami niezrozumiałe
- noszą ciężar autentycznego mitu. Co zaś okazuje się intelektualnym wyzwaniem,
treść nie tłumaczy wszystkiego na samym początku. Fakty odsłaniają się
warstwami wraz z kolejnymi wydarzeniami, stającymi się udziałem bohaterów,
dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, jakby zanurzał się coraz głębiej w toń i
dopiero na samym dnie odkrył, iż coś oddycha tam od bardzo dawna. Bohaterom
daleko zaś do papierowych, przy czym szczególnie urzeka Izabela, której relacja
z ogniem przywodzi na myśl raczej walkę z własnymi lękami miast magicznej
przygody. Wrażenie robi także cały świat przedstawiony - Powiernicy, Herre,
Nerruny, Nieśmiertelni, dawne wojny, Rada, przepowiednie i ciągłe poczucie
istnienia czegoś „ponad” tworzą konstrukcję przypominającą stare wielopiętrowe
pałace Petersburga: im dalej idziesz, tym więcej ukrytych drzwi znajdujesz.
Widać, że Pisarz wymyślił rozbudowaną mitologię uniwersum i momentami celowo
pozwala czytelnikowi się w niej zgubić. Równocześnie za minus poczytuję fakt,
iż chwilami ilość nazw własnych, informacji i pojęć potrafi przytłoczyć,
szczególnie na początku. Niektóre dialogi mogłyby być bardziej naturalne, a
tempo bywa nierówne - raz historia płynie spokojnie, niemal melancholijnie, by
za moment rzucić odbiorcę w środek chaosu. Niemniej to oryginalna opowieść o
dziedziczeniu - tak Medalionów, jak i konsekwencji cudzych decyzji, którą
opatruję notą 7/10 i polecam fanom złożonego fantasy. PS Dodatkowy plus za
fakt, iż Arent nie uczynił z Medalionu pięknego artefaktu spełniającego
życzenia. Ta Magia jest kapryśna i niebezpieczna a niesiona przez nią pomoc… pozostawia
po sobie ślady spalenizny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jedno jest pewne. Serce
nie wie, jak panować nad Magią. Albo specjalnie tego jeszcze nie robi. Jest
bardzo… pokojowe w stosunku do tych, którzy chcą je ochraniać. Co będzie dalej,
czas pokaże. (…) Kolejna podróż właśnie się rozpoczęła.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/pawel-m-arent-medalion-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPsmuCeV1USJhSZtyMplFTiYzoTZktcsID6QKiGC0xur-wsRVRf6rK-9P_W3ePtL61B7QBqYf_7A5ebJ1wGk1nNgf27nPknjBy1u3VBykt0NqfI0lZdodC6JYiQpfqMlNTxhvam4CIhzkj-HWLQszpcV4ZjmwdbR_jwzJF5sB4804zNnwQy4NWPyzdJEQ/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7617274316055980409</guid><pubDate>Thu, 28 May 2026 00:37:46 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-28T02:37:46.354+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Książka, której treść zaserwowana
jest czytelnikowi nie standardową prozą, a rozmową jakoby żywcem wziętą z
komunikatora internetowego - w dodatku w nietypowym formacie A4, o stronach
podzielonych na połowy? Każdorazowo, gdy sądzę, iż w literackim świecie wiekowego
i doświadczonego wyjadacza niewiele może już zaskoczyć, pojawia się novum, które
udowadnia, iż się myliłam. Ja zaś bynajmniej nie mam nic przeciwko, wszakże
podobne niespodzianki wciąż mają moc rozjaśniającą mroczne i chmurne oblicze.
Miłosz Wołk-Łaniewski to zupełnie nowe nazwisko na scenie rodzimej twórczości,
na jakiej jego posiadacz postanowił zagościć z unikatowym DEBIUTEM. Najszczerszej
przyznawszy, choć w zwichrowanej głowie walczę średnio z milionem szalonych
pomysłów na minutę, nie wystąpił w niej jeszcze taki, by zamiast tradycyjnym tekstem,
przedstawić odbiorcy historię za pomocą okraszonych rzadkimi wtrętami narratora
zdjęć i wiadomości, które wymieniają między sobą dwie osoby, jakie zetknęły się
ze sobą w Internecie za sprawą zrządzenia losu, zupełnego przypadku czy trudnych
do przewidzenia meandrów przeznaczenia. Zadanie trudne do wykonania a do tego na
wskroś innowatorska forma! Szczęśliwie nie posiadam większości archiwum własnych
maili, Messengera czy popularnego onegdaj Gadu-Gadu, jako że jestem przekonana
o tym, iż Autor zainspirowałby mnie na tyle, aby przekształcić część spośród
nich w książkę - choć musiałabym najpierw sprawdzić, czy w zakładach bardzo
zamkniętych można korzystać z Sieci. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Tekst
Pisarza uważam za nader ciekawy eksperyment twórczy. Choć byłam do niego nieco
sceptycznie nastawiona, szybko udało mi się wciągnąć w tę nieszablonową treść.
Poznając opowieść, jaka wydarzyła się naprawdę, o czym widnieje informacja na
okładce, w tego rodzaju wariacji, czytający czuje się niczym… uczestnik reality
show lub wynajęty detektyw czy też osoba, która przypadkowo znalazła w dowolnej
sytuacji odblokowany telefon komórkowy lub laptop, na jakim widnieje otwarte
okno obszernej, intrygującej, toczonej przez dłuższy czas konwersacji. Zdarzało
się. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #800180;&quot;&gt;Książkę znajdziesz pod linkiem: [&lt;a href=&quot;https://amzn.eu/d/0bcdiDsF&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KLIK&lt;/a&gt;].&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;b style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgW0A12xi35kJWIhwVUTpDETNTZbB5XwRMcWdM42GBnSVJIjOx_KWxVlP4yCBnPN36CZUqviLplly5jNre35g_iiIWgVUo3k2N09hw0q5g1Wo67vcLthBhGdvuYk9apW8it1r_9sPouphmyucrI2qHndmMn8ebnkA_bfcM-9inrtyTYtF_wx_C3msKGj5c/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgW0A12xi35kJWIhwVUTpDETNTZbB5XwRMcWdM42GBnSVJIjOx_KWxVlP4yCBnPN36CZUqviLplly5jNre35g_iiIWgVUo3k2N09hw0q5g1Wo67vcLthBhGdvuYk9apW8it1r_9sPouphmyucrI2qHndmMn8ebnkA_bfcM-9inrtyTYtF_wx_C3msKGj5c/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„&amp;lt;Miejmy to za sobą&amp;gt;
w jej ustach nie znaczyło - pobieżnie, byle jak. Znaczyło - nie traćmy czasu na
pozory. Odpowiedziałem więc bez ozdób, nazywając to, co usłyszałem. Powiedziałem
o barwie. O stabilności. O tym, że takiej rozmowy szuka się długo, a trafia
rzadko. Już po pierwszej wymianie zdań coś się w nas zgrało - rytm oddechu,
prędkość myśli, gotowość do kropek, a nie trzy kropki.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jedno powiadomienie, które
może odmienić całe przyszłe życie. Błąd systemu, tymczasowe prace nad
działaniem serwisu lub algorytmem… albo to sam diabeł właśnie wykonał ruch,
którym złączył Twoją ścieżkę z drogą Mary. Choć mieszkasz w Warszawie, jaką
uważasz za najznamienitsze i najbardziej kulturalne miasto Polski, właśnie
cząstka Twojej osobowości dotarła do pięknej Gdyni. I tak oto kobieta, o jakiej
istnieniu nie miałeś do tej pory żadnego pojęcia, otrzymała alert o wiadomości,
w której prosisz ją o udzielenie szkolenia. Zapewne nie byłoby w tym nic dziwnego,
jako że w korporacji, w której pracuje i święci triumfy, realizuje różne
ambitne działania - gdyby nie to, że… niczego takiego nie kliknąłeś. Jak zwać
to inaczej, jeśli nie przeznaczeniem i to nawet, jeżeli nie daje mu się wcale wiary?
Początkowo Mara, którą zdążyłeś już prześwietlić w Internecie, przesyła Ci
wiadomości w dość oschłym, wręcz wyniosłym stylu, co po dokonanym researchu
uznajesz za przystające do osoby pełniącej jej profesję. Silisz się nawet na
kilka mało sympatycznych żartów na ten temat, krytykując niewolniczą pracę dla ogromnych
przedsiębiorstw, czym raczej nie udaje Ci się zaskarbić jej względów. Tak się
jednak jakoś plecie, iż od słowa do słowa, które to przekształcają się w
rozliczne zdania, konwersujecie ze sobą każdego wieczoru. Jesteś człowiekiem
nocy, a więc to właśnie po północy bytujesz w Sieci, podobnie zresztą jak niewiasta,
z którą wydajesz się mieć wiele wspólnego - toteż już wkrótce macie nawet „własną
godzinę”, o jakiej codziennie jedno z Was odzywa się do tego drugiego. Choć
pierwsza tradycja wiosny nie czyni, z pewnością jest świetnym zaczątkiem obiecującej
znajomości. Tylko że Ty masz ciemne sprawki, o których kobieta nie ma pojęcia,
a ona jakoś nie kwapi się, by zaprosić Cię do Gdyni…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Istnieją też dusze.
Zbłąkane, przeciągane przez życie jak nici przez palce czasu. Dusze, które potrafią
rozminąć się o lata, o miasta, o całe epoki - a mimo to wracają. Rozpoznają
się. (…) Czasem w innym życiu (…). Jakby coś większego uparło się, że pewne
połączenia mają się wydarzyć, niezależnie od tego, ile razy świat będzie próbował
je zgubić.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Rzekłby ktoś, iż oszalałeś,
skoro coraz częściej zdarza Ci się myśleć, że to dokładnie ta pani, na jaką
czekałeś i której pojawienie, przeznaczonej, prorokował Ci nawet niegdyś
ukochany dziadek. Dwie dusze, wydające się poznać znacznie wcześniej, może
nawet nie w tym życiu czy epoce. Wszystko zaczyna potwierdzać niewyjaśnialne -
że coś takiego istnieje naprawdę, a nie jest li wymysłem romantycznych filmów
czy książkowych narracji, coraz bardziej jesteś skłonny w to uwierzyć. Już wkrótce
opowiadasz jej o przodkach czy swoim synu z poprzedniego związku a do Waszej
konwersacji wkradają się bardziej osobiste akcenty. W końcu rozmawiacie także
głosowo, zamiast standardowo wymieniać wiadomości tekstowe i wtedy jest tak…
jak gdyby wszechświat przestał istnieć, bo oto planowane kilka minut przekształca
się w godziny bezczasu. Naturalnie zdarzają się także spięcia, małe kłótnie czy
różnice zdań - lecz w jakiej znajomości ich nie ma? Liczysz na to, że już
wkrótce będziecie mieli okazję poznać się osobiście i przekonać czy „w realu”
także nadajecie na tak zbliżonych i splatających się w jedną falach. Zanim to
jednak nastąpi, decydujesz się raz na zawsze rozliczyć z bardzo mroczną działalnością,
jakiej trwanie może zagrażać ewentualnemu przyszłemu związkowi… Choć na razie
nie zamierzasz nijak klasyfikować tego, co rozwija się między Marą a Tobą. Aby
nie zapeszyć, choć może trafniej będzie stwierdzić, że po to, aby pozwolić relacji
rozwijać się jak najnaturalniej. Czy też dać działać przeznaczeniu, co to już
raz pokazało, jak wiele potrafi - więc dlaczego nie miałoby tego uczynić
ponownie. Może posiadane: za sobą może stać się najpiękniejszym: przed sobą?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) od dawna należy do tej
pory. Noc jest jego naturalnym środowiskiem - wtedy domyka sprawy, odbiera
telefony, pilnuje tematów, sprawdza ludzi, myśli i układa w głowie to, czego za
dnia nie da się ułożyć. W tej porze mniej jest pozorów, mniej hałasu, więcej
prawdy.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Pierwsza propozycja literacka,
z jaką przybył do czytelników Miłosz Wołk-Łaniewski jest trudna do
sklasyfikowania gatunkowego. Myślę, iż współczesna odmiana powieści
epistolarnej jest najlepszą definicją. Opatrzona stosunkowo nieczęstymi wtrąceniami
wszechwiedzącego narratora rozmowa pomiędzy Marą i Natanem stanowi doprawdy wciąż
rzadkie połączenie. Wzbogacona dodatkowo o zdjęcia, wizualizacje zaprojektowane
przez Autora czy zrzuty ekranów obu postaci, wciąga odbiorcę w nietypowy świat.
Na dodatek brak upiększania językowego, przez co czasem wiadomości bohaterów
posiadają naturalne literówki czy emotikony zamiast interpunkcji, czyni całą
lekturę na wskroś prawdziwą i naturalną. Okna komunikatorów czy pola SMS stanowią
swoisty zapis historii pewnej znajomości, jaka mogłaby się przydarzyć niemalże
każdemu. Być może właśnie z tego powodu opowieść staje się bliska odbiorcom -
wszak lwia część z nich z pewnością spotkała kogoś wyjątkowego dzięki tej czy
innej stronie internetowej. Preferencyjnie zmieniłabym sam druk treści na
większy z uwagi na swój dinozaurzy wiek, aczkolwiek, co ciekawe, wzrok szybko
przyzwyczaja się do szybkiego śledzenia „okienek” z rozmową na podzielonych na
dwie rubryki „dymków” stronach większego formatu. Abstrahując od licznych
zaskoczeń co do samej formy książki i zasługującej na wyróżnienie
finezjo-fantazji przy jej tworzeniu oraz składaniu, Autor zdziwił mnie także…
samym zakończeniem. Jak sugeruje, opowieść Mary i Natana zyska dalszy ciąg,
czego się nie domyśliłam. Tego rodzaju otwarty finał niebanalnej historii uśmiecha!
Z plusem za nowatorską formę: 7/10. Bywają rozstania bezpowrotne i powroty, jakim
tej ostatniej kropki postawić nie sposób… Polecam miłośnikom niewtórnego i
spodziewającym się niespodziewanego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Królowie życia nie noszą
pozłacanych koron. (…) Są spotkania, które dopiero piszą pierwszy wers
katastrofy, zachwytu i prawdy zarazem. (…) Właśnie dlatego - to jeszcze nie koniec.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/milosz-wolk-laniewski-miejmy-to-za-soba-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgW0A12xi35kJWIhwVUTpDETNTZbB5XwRMcWdM42GBnSVJIjOx_KWxVlP4yCBnPN36CZUqviLplly5jNre35g_iiIWgVUo3k2N09hw0q5g1Wo67vcLthBhGdvuYk9apW8it1r_9sPouphmyucrI2qHndmMn8ebnkA_bfcM-9inrtyTYtF_wx_C3msKGj5c/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-5396900142908734511</guid><pubDate>Tue, 26 May 2026 21:56:58 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-26T23:56:58.209+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Tam i z powrotem + trzy
metry” to książka, która stanowi pewien ewenement - bowiem po tym, jak pochłonęłam
ją w jeden wieczór, zdecydowałam się przyjąć propozycję, jaką złożył mi
Sebastian Orszulik. Niniejszym obwieszczam, iż objęłam tę wyjątkową,
zwichrowaną i pełną zawirowań historię PATRONATEM MEDIALNYM. Wstępnie zgodziłam
się wziąć pod swoje mroczne, medialne skrzydła całą trylogię - choć część druga
i trzecia dopiero powstają, zatem przed ostatecznym werdyktem naturalnie
zapoznam się z tekstami, nim będę mogła ostatecznie to potwierdzić. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;🔥&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Dlaczego uznałam, iż pierwsza powieść
Autora współgra ze mną na więcej niż wymagane sto procent? Ta cienista narracja
zaskoczyła mnie dziesiątki razy. Początkowe rozdziały zapowiadały spokojną
historię, z jakiej mógłby się wyłonić przedstawiany z perspektywy dwóch
bohaterów, rodzący się dopiero romans. Co ciekawe, zarówno Sebastian, jak i
Anna opowiadali czytelnikowi o tych samych wydarzeniach, po części powtarzając
gawędę, za czym to w literaturze nie przepadam. Już kilkanaście przewróconych stron
później zrozumiałam jednak sens tego zabiegu, a kiełkująca opowieść o miłości zaczęła
ewoluować w wiele innych kierunków - przy czym każdy z nich okazywał się bardziej
dynamiczny. Wątki kryminalne skręcały w stronę najlepszych opowieści sensacji
oraz akcji, powodując szybsze bicie serca i rosnące wykładniczo zainteresowanie
lekturą. Na domiar dobrego chwilę później dołączyła do tego jeszcze mocniejsza
warstwa, jakiej tekst określiłabym mianem: dark thriller. Jakąż pyszną ilością zagrożeń,
suspensów, niepewności i żywiołowości Orszulik nasączył swój tekst! Jestem pod
wrażeniem doskonale stopniowanego napięcia - kolejne rozdziały tej niewtórnej
treści mrocznieją coraz silniej. Przez co nie tyle zabierają odbiorcę w pełną
niebezpieczeństw rzeczywistość, ile właściwie porywają go na najbardziej
szaloną karuzelę zdarzeń, jaką tylko można… nie: jakiej nawet nie sposób sobie
wyobrazić przed lekturą. Kapitalne ujęcie motywu: podpaliłbym dla niej cały
świat i zstąpił do piekieł…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhNKHeaNVjBshcA6Q-idJy5l50MRL4G5KJcDSPL3kqsBAYQmGZjkrkOxafsWLNYh_R-BNm6lqXNSMGzw_RbZZTznFSmW82IAV7oTZZz6s0asj_mvhw9AMaGxE7Grop0yA6ZuPSpNjxXRG8Dh_K2XSB06E-M8L2H5uRUN-Au8_63nxMOC-JtrVoRie7fUqQ/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhNKHeaNVjBshcA6Q-idJy5l50MRL4G5KJcDSPL3kqsBAYQmGZjkrkOxafsWLNYh_R-BNm6lqXNSMGzw_RbZZTznFSmW82IAV7oTZZz6s0asj_mvhw9AMaGxE7Grop0yA6ZuPSpNjxXRG8Dh_K2XSB06E-M8L2H5uRUN-Au8_63nxMOC-JtrVoRie7fUqQ/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„To już nie było tylko
przezwisko. To była moja nowa maska. Bo człowiek, który tu zszedł - ten z
nadziejami, z miłością, z wiarą w przyszłość - został tam, na arenie. Zakopany
pod ciałami pokonanych. Został tylko wojownik.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jeszcze do niedawna żaden z
Twoich dni szczególnie nie odróżniał się od poprzednich ni przyszłych.
Wstawałeś wcześnie i udawałeś się na budowę nowego skrzydła szpitala, którą
zawiadywałeś z umiarkowaną przyjemnością. Właściwie całkiem lubisz nadzorować
powstawanie tego czy innego miejsca, jakie już niedługo będzie cieszyło wiele
osób - a czyniący magię robotnicy cenią Cię jako szefa. Teraz masz jednak zupełnie
inny powód, aby jak najszybciej znaleźć się w pracy. Ona. Jako zmyślny, nader
uważny obserwator, sądzisz, iż wiesz już na jej temat całkiem sporo. Choć często
pędzi na oddział jakoby na złamanie karku, zawsze elegancko podkreśla swoją
kobiecość strojem. W jej zamyślonych oczach tkwi coś, co chciałbyś poznać
bliżej. Ustaliłeś, jaką kawę pija i że jej fach jest czymś, co można tylko
podziwiać - jako pielęgniarka oddziału neonatologii trwa przy tych, którzy
mogliby nie przeżyć bez jej pomocy, bezbronnych noworodkach, często za wcześnie
goszczących na tym świecie. Na razie tylko przyglądasz się temu, jak spieszy do
obowiązków, lecz pewnego dnia w końcu dzieje się to, co nieuniknione - zaczepiasz
ją, zadawszy na głos pierwsze pytanie, które do tej pory migotało tylko w
Twoich myślach. Tym samym, choć przecież nijak nie mogłeś się tego spodziewać,
rozpoczynasz całą kawalkadę zdarzeń, jakich następstwami będą przemienienie
Twojego życia w zwichrowany rollercoaster wrażeń, start najbardziej ważkiej
historii miłosnej, której doświadczysz oraz… zyskanie zaproszenia do odmętów samych
piekieł, do jakich zstąpisz z własnej inicjatywy, próbując oczyścić imię
ukochanej i zapewnić Wam tak potrzebny spokój. Sam nie masz pojęcia, czy powrócisz
stamtąd żywy, ale wiesz jedno - nie poddasz się, nim nie spróbujesz absolutnie
wszystkiego, jako że po raz pierwszy czujesz, iż dla tej kobiety oraz trójki
jej dzieci z dobiegającego końca małżeństwa warto dosłownie poruszyć niebo i ziemię.
Kto by uwierzył, że zaczątkiem krucjaty okażą się zwłoki znalezione na
nadzorowanej przez Ciebie budowie? Niezbadane są szlaki diabelskie…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie tworzę broni - ja
jestem bronią. Nie zostawiłam niczego do kochania. Tylko ciało. Tylko stal.
Tylko prawdę. To była moja ofiara. Moje katharsis. Moje niebo. I może… jego
też.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Kątem oka dostrzegłaś już
dawno temu, jak wnikliwie Ci się przygląda, choć nie miałaś kiedy w swoim
szalonym życiu, charakteryzującym się wiecznym niedoczasem, roztrząsać powodów
jego zainteresowania. Zauważasz przeciągłe spojrzenia mężczyzny za każdym razem,
gdy zmierzasz na oddział pełen wymagających opieki nowo narodzonych. Pochlebia
Ci to, jako że z mężem już od dawna żyjesz oddzielnie. Podjął decyzję o pozostaniu
na Islandii na stałe, pozostawiwszy Cię w Polsce z trójką dzieci, spośród
których każde jest na własny sposób wyjątkowe. I choć czasem jeszcze
konwersujesz ze ślubnym telefonicznie, czynisz to bardziej z obowiązku niż
prawdziwego zainteresowania. Ciężko Ci nawet ustalić konkretny moment, w jakim
ta bolesna degrengolada się rozpoczęła. Kiedy Sebastian odzywa się do Ciebie po
raz pierwszy, jakoś podskórnie czujesz, iż ta znajomość z każdą kolejną rozmową
będzie znaczyła coraz więcej. I w istocie tak właśnie się dzieje. Wprost nie
możesz uwierzyć w to, że nawet Twoje pociechy od pierwszego spotkania nawiązują
z nim doskonały kontakt i akceptują jego obecność w poszatkowanym i niekompletnym
bez ojca życiu. A to już niedługo wywróci się do góry nogami… Znajdziesz się w
eskalującym z każdą kolejną chwilą niebezpieczeństwie, za jakiego zaistnienie
okaże się być odpowiedzialny Twój niedoszły były małżonek, który to na Islandii
wcale nie toczył takiej egzystencji, o jakiej wszystkim opowiadał. Jak to możliwe,
że nigdy nie dostrzegłaś, w jak wielkim stopniu szalony i niebezpieczny jest jego
umysł, skoro uwikłał się w coś… tak mrocznego? Na szczęście przypadkowe
spotkanie w okolicy przyszpitalnej budowy sprawiło, że znalazł się przy Tobie
ktoś, kto ochroniłby Cię przed wszelkim zagrożeniem. Aby znaleźć dowody na
własną i Twoją niewinność w sprawie zagadkowego morderstwa, w jakiej sam środek
zostałaś wrzucona, ten wierny, oddany i honorowy mężczyzna jest w stanie
wkroczyć w najciemniejszy odcień czerni - i podjąć walkę z każdym, kto stanie
mu na drodze. Oto Twój Orfeusz, naznaczony najstraszniejszym - Ty jego
współczesną, czekającą z miłością na ustach Eurydyką.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„O tym, czy można naprawdę
znać kogoś, kogo nigdy się nie dotknęło. Czy słowa wystarczą, by zbliżyć dwa
światy, które istnieją tylko w przestrzeni między literami - w tych krótkich
chwilach, gdy ekran świeci w ciemności.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Czego przykładem jest
powyższy cytat, Sebastian Orszulik potrafi nie tylko stworzyć nieodkładalną historię,
ale ma również rzadki dziś niestety dar - pięknie pisze o miłości i
prawdziwych, jedynych wartych uwagi uczuciach. W „Tam i z powrotem + trzy metry”
oprócz niebezpiecznych scen, odbierających czytelnikowi oddech z uwagi na przeżywane
emocje, wielokrotnie pojawiają się wręcz przystające do romantyzmu opisy
uczucia między Sebastianem a Anną - to się ceni! Ileż powabu zyskałby na powrót
świat powieści, gdyby mężczyźni wciąż tak składali słowa w zdania,
przedstawiając ukochane! Debiutancka książka Pisarza jest jednak wyjątkowa z
większej ilości powodów. Z narracji o relacji dwóch zagubionych osób przechodzi
bowiem niezauważalnie w mroczniejące z każdą przewróconą stroną skrzyżowanie
dark thrillera z wyszukaną opowieścią akcji, w której jedna sensacja niemalże
natychmiast transferuje w kolejną. Czysta adrenalina! W treści nie brakuje
także innych zaskoczeń, jak chociażby kunsztownego wplecenia we współczesną, na
wpół wykreowaną finezyjno-fantazyjnie, na wpół realistyczną fabułę wątku testów
odwagi ku czci nordyckich bogów, zaczerpniętego z islandzkich wierzeń. Jak
mniemam, każda czytelniczka z rozrzewnieniem przyzna, iż cudownie byłoby
obserwować, jak jej wybranek podejmuje taką walkę - w jakiej nagrodą są nie
tylko prawda o przeszłości i przyszła wolność, ale i jej ręka oraz serce. Urok
minionych dekad ożywiony… Kreacji bohaterów oraz warstwie językowej nie mam
niczego do zarzucenia - podobnie jak i fabuła, ewoluują z poetycko literackiej
w przystającą do coraz bardziej dynamicznych wydarzeń. Urzeka również nader
pomysłowa prezentacja islandzkiego „piekła” pod ziemią - do jakiego dostęp
można uzyskać tylko podstępnym wkroczeniem w ciemność. Nie mogę się doczekać,
kiedy sama będę miała okazję wniknąć w nią ponownie dzięki drugiemu tomowi tej
pełnej przygód spod czarnej gwiazdy historii. Tę opatruję notą 10/10 - z uśmiechem
za wręcz wzruszający epilog Autora („Dziękuję też mojemu nieżyjącemu już tacie
za to, że ukształtował we mnie szacunek do żony, miłość do kobiety i dzieci. Za
to, że nauczył mnie, jak być odpowiedzialnym za swoje decyzje.”). Cieszę się,
iż post factum miałam okazję przyjąć tę książkę pod swoje medialne skrzydła i
mam nadzieję, iż kolejne dwa tomy także staną się moimi patronatami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„W moim umyśle zaczęły się
formować plany. Plany, które nie miały końca. Które miały doprowadzić do
katastrofy. I wtedy znowu ją poczułem - tę mroczną radość, która czyni mnie kompletnym
tylko wtedy, gdy się dopełnia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/sebastian-orszulik-tam-i-z-powrotem-plus-trzy-metry-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhNKHeaNVjBshcA6Q-idJy5l50MRL4G5KJcDSPL3kqsBAYQmGZjkrkOxafsWLNYh_R-BNm6lqXNSMGzw_RbZZTznFSmW82IAV7oTZZz6s0asj_mvhw9AMaGxE7Grop0yA6ZuPSpNjxXRG8Dh_K2XSB06E-M8L2H5uRUN-Au8_63nxMOC-JtrVoRie7fUqQ/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1171481367217380292</guid><pubDate>Thu, 21 May 2026 17:03:02 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-21T19:03:02.099+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od kiedy sięgniesz
pamięcią, wiedziałaś, że jesteś wyjątkowa i z tego właśnie powodu zagraża Ci
wielkie niebezpieczeństwo. Masz wrażenie, że ktoś lub coś ciągle bacznie obserwuje
- i że nękają Cię przez byty, o istocie których nie masz najmniejszego pojęcia.
Jednak zjawiają się w niektóre noce i wprowadzają w stan paniki... Próbujesz
sobie wmawiać, ze to tylko omamy, lecz w głębi serca zdajesz sobie sprawę, że
są równie prawdziwe jak ludzie, jacy Cię otaczają. Co jakiś czas śni Ci się
także straszny moment, w którym straciłaś oboje rodziców. Miałaś wtedy zaledwie
siedem lat, ale pamiętasz wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Tego dnia
poszłaś z nimi na wybrzeże, aby pooglądać wylegujące się na plaży foki. Gdy
wracaliście, zaczepił Was wyraźnie podchmielony mężczyzna. Tata, będący
niezwykle spokojnym i miłym człowiekiem, próbował go uspokoić, ale ten
wykrzyczał mu coś mu prosto w twarz i rzucił się do morza. Potem wypadki
potoczyły się błyskawicznie. Ojciec nagle zmienił się nie do poznania - nigdy
nie widziałaś, aby zachowywał się tak gwałtownie. Zaatakował matkę, ale ta
odepchnęła go na tyle silnie, że zsunął się z leżących nieopodal kamieni. Potem
rzuciłyście się do ucieczki. Gdy dotarłyście do łąki za miastem, zmęczone
przystanęłyście. Niczego nie rozumiałaś z całej sytuacji, więc pomimo protestów
rodzicielki zaczęłaś wołać tatę. I wkrótce się pojawił, ale nie był sobą. Twarz
zmieniła mu się nie do poznania a oczy stały się czerwone niczym rozżarzone
węgle. Mama zasłoniła Cię własnym ciałem i zapłaciła za to najwyższą cenę. Po
chwili jej ciało upadło na ziemię, obficie znacząc ją krwią. Ciebie uratowało
nagłe pojawienie się nieznajomego, który stanął w Twojej obronie. Zapamiętałaś
go jako czarodzieja - podczas walki z jego dłoni wydobywało się niebiesko-białe
światło. Dalszych wypadków sobie nie przypominasz - popadłaś w omdlenie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW6GUDextknNNijHqHoiu8BOgnLfK1Z2ZRVCFN27m_BxqPrtR4arF3VKpicbR8b-jdEJdX5Br8YpfpX_aN1k5mDD7IqiE1aud0QCmm4a1rxih0TGeU-p_0qGeN62_-1u-Be_q7tclhLfFPHtmiVe_7wwOEXNX2yLcFobcCr3ehXFFGFhGkPfqQXvdk35A/s1440/unnamed.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW6GUDextknNNijHqHoiu8BOgnLfK1Z2ZRVCFN27m_BxqPrtR4arF3VKpicbR8b-jdEJdX5Br8YpfpX_aN1k5mDD7IqiE1aud0QCmm4a1rxih0TGeU-p_0qGeN62_-1u-Be_q7tclhLfFPHtmiVe_7wwOEXNX2yLcFobcCr3ehXFFGFhGkPfqQXvdk35A/s16000/unnamed.png&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Prawda, którą odkryła,
przyniosła jej ulgę, ale i rozdarcie. (…) Czuła, jakby cały świat runął, a ona była
zbyt mała, by cokolwiek naprawić. Chciała, aby czas się zatrzymał, by wszystko inne
zniknęło.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Ciał Twoich bliskich nigdy
nie odnaleziono. Jedyny świadek w sprawie zeznał, że widział dwóch mężczyzn
skaczących do morza. Ty zostałaś odnaleziona przez farmera, który zaniósł Cię
na komisariat policji. Tam złożyłaś wyjaśnienia, ale nikt nie uwierzył Twoim
słowom, uznając je za wytwór bujnej, dziecięcej wyobraźni - dodatkowo pod
wpływem traumy. Co gorsza, masz wrażenie, że również ciocia Emma, siostra taty,
podobnie podchodzi do Twoich wyjaśnień. Ilekroć próbujesz z nią o rozmawiać o okropnych
wypadkach - głucho milczy albo macha z niecierpliwością ręką. Zaopiekowała się
Tobą jako ostatnia żyjąca krewna i sumiennie wywiązała się z obowiązków. Zajmuje
się Tobą i utrzymuje aż do teraz, nigdy się nie skarżąc. To twarda kobieta, ale
nieco kostyczna. Zawsze brakowało jej ciepła, którego tak potrzebowałaś.
Utrzymywała wobec Ciebie dystans, więc nie mogłaś gawędzić z nią o uczuciach i
obawach. Musisz skrywać je w sobie, gdyż inni bliscy nie żyją, a tym samym nie
masz komu się zwierzyć. Dziadków ze strony ojca nie pamiętasz. Jedyne
wspomnienia łączą się z babcią ze strony matki. Gdy jeszcze żyła, raz w roku jeździłyście
razem do Słowenii, gdzie mieszkała na stałe. Była cudownym człowiekiem -
spędzałyście na rozmowach całe godziny. W ostatni wieczór opowiedziała Ci
legendę o wysepce wznoszącej się na środku jeziora przy zamku Bledzkim, dumnie
prężącym się na wysokiej skale. Zgodnie z jej słowami, w czasach
przedchrześcijańskich, według wierzeń ludności zamieszkującej te tereny,
znajdowały tam wrota do nieznanego świata, pełnego tajemnic, które nie były
przeznaczone dla ludzkich oczu. Kiedyś jednak zostały nieopatrznie otwarte, a
jak twierdziła staruszka, nigdy nie powinno do tego dojść. Niestety nie
udzieliła innych wyjaśnień, a gdy po wielu latach przypominałaś sobie tę
sytuację, miałaś niejasne przeczucie, że chciała w ten sposób powiedzieć coś ważnego
- i że przyszła śmierć rodziców miała z tym ścisły związek. Już niedługo
ponownie odwiedzisz te strony. Za moment kończysz dziewiętnaście lat, więc
ciotka wyraża zgodę, abyś pojechała na wakacje do Słowenii, zanim rozpocznie
się rok akademicki. Wizja tej podróży wprawia Cię w euforię, której nie są w
stanie zepsuć nawet słowa Twojej najlepszej przyjaciółki Daisy. Zwierzyła Ci
się, że była u wróżki i ta powiedziała, iż podczas wojaży spotkasz miłość,
która przywiedzie Cię do niebezpiecznego przeznaczenia. Wprawdzie nie wierzysz
w takie rzeczy, lecz mimowolnie czujesz niepokój.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Świat wokół niej nabierał
nowych barw, jakby ukryte warstwy powoli odsłaniały się przed jej oczami. Nigdy
wcześniej nie czuła tak wyraźnie, że to, co widzialne, to jedynie czubek góry
lodowej, a pod powierzchnią kryją się sekrety i moce, o których nie miała
pojęcia.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy wracasz do domu,
postanawiasz wziąć kąpiel i wchodzisz pod prysznic. Ciotka ma wrócić dopiero po
północy, więc jesteś zupełnie sama. Nagle słyszysz, że ktoś prawie
bezszelestnie porusza się korytarzem i przystaje w bezruchu za drzwiami
łazienki. Zaraz potem zaczyna migotać żarówka w lampie a następnie zupełnie
gaśnie. Wystawiasz nogę poza brodzik, starając się zachować spokój, choć nie
jest to łatwe. Wtedy ciszę rozdziera przerażający dźwięk, tak jakby coś
zawzięcie drapało w powierzchnię lustra a przed Tobą rysuje się czyjaś
sylwetka. Kilka uderzeń serca później tafla pęka z trzaskiem, ale na szczęście
jednocześnie wraca światło. Kątem oka dostrzegasz jeszcze obcy cień, który
znika w tej samej chwili. Drżąc ze strachu, idziesz do swojego pokoju i
wmawiasz sobie, że to były tylko halucynacje, choć wiesz, że to, co widziałaś,
było jak najbardziej realne. Po pewnym czasie zapadasz w nerwowy sen.
Następnego dnia wsiadasz do samolotu, który zawozi Cię z Irlandii do Słowenii.
Masz wynajęte miejsce w hotelu znajdującym się w stolicy kraju - Lublanie. To
piękne miasto, więc z radością udajesz się na jego zwiedzanie. Panuje słoneczna
pogoda, gdy powoli przemierzasz urocze uliczki i imponujące, stare mosty. Potem
wyruszasz w dwugodzinną drogę do zamku zbudowanego w IX wieku. Po powrocie
ucinasz sobie drzemkę, a następnie idziesz na spacer wzdłuż malowniczej rzeki.
Zatopiona w myślach, wpadasz na mężczyznę o azjatyckiej urodzie. Wymieniasz z
nim zdawkowe uprzejmości i kontynuujesz wędrówkę. Wkrótce los zetknie Was
ponownie, by rozniecić w Twoim sercu pierwsze żarliwe uczucie miłosne, będące
częścią Twojego przeznaczenia. W trakcie pobytu w Słowenii odkryjesz największą
tajemnicę swojej babci a należąca do niej bransoletka zaprowadzi Cię do
światów, o których istnieniu nie miałaś pojęcia. Tych, które - choć ukryte
przed ludzkimi oczyma - istnieją od tysięcy lat, lecz są dostępne tylko dla
wybranych...&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Z każdą myślą (…) zdawało
się, że zbliża się do prawdy, ale wiedziała też, że cokolwiek odkryje, zmieni
to jej życie na zawsze.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Amartu-Ziqqu.
Przebudzenie” Joanny Kurek to młodzieżowa powieść fantasy. Jej główną bohaterką
jest Sara, dziewiętnastoletnia dziewczyna, która mieszka wraz z ciotką w
Irlandii. Dotknięta tragiczną śmiercią rodziców i nękana często przez nieznane,
nadnaturalne byty, marzy o wyjeździe do Słowenii - ojczystego kraju babci ze
strony matki. Gdy wybywa tam na wakacje przed rozpoczęciem studiów,
niespodziewanie musi stawić czoła tajemnicom związanym z jej prawdziwym
pochodzeniem oraz siłom wywodzącym się sprzed tysięcy lat - rodem z imperium
Sumerów, rozciągającego się w zamierzchłych czasach na terenie Mezopotamii. Na
swojej drodze spotyka też Younga - mężczyznę z Korei Południowej, jaki staje
się jej pierwszą miłością, a który - podobnie jak ona sama - nawiedzany jest
przez starożytne duchy piekieł zwane Mojrami. Pisarka prowadzi akcję nader
dynamicznie, dzięki czemu czytelnik jest co rusz zaskakiwany barwnie przedstawionymi
przygodami młodej kobiety, jaka krok po kroku odkrywa swoje przeznaczenie, którego
korzenie tkwią w świecie sumeryjskiej religii. Kreacja tej postaci bardzo
przypadła mi do gustu, szczególnie z uwagi na złożoność i bogactwo życia
wewnętrznego. Co do warstwy językowej opowieści, w pełni przystaje do reprezentowanego
gatunku literackiego a przy tym odznacza się przejrzystością i sugestywnością. Za
dodatkowe plusy uważam liczne fragmenty, które opisują losy bogów oraz
poprowadzenie narracji zarówno z punktu widzenia zarówno Sary, jak i Younga,
choć z dominacją tej pierwszej. Jako największą zaletę poczytuję jednak stworzenie
oryginalnej fabuły, opartej na wierzeniach ludu, który współcześnie jest już
niemal zapomniany, a jakiego mitologia uwodzi niepowtarzalnością oraz mnogością
wierzeń i intrygującym panteonem. Uśmiechnęło mnie także wręcz staroświeckie
przedstawienie ze smakiem i delikatnością pierwszych uniesień miłosnych głównej
bohaterki - współcześnie to niestety rzadkość. 8/10 - po prostu bardzo dobra
historia, zarówno dla młodzieży, jak i starszych czytelników.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Tak jak Wy, mam tylko
migawki wspomnień… Pojawiają się same, w najgorszych momentach. Tak było w obu
przypadkach. Resztę zrobiłam instynktownie, jakby coś we mnie wiedziało, jak
postępować.”&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/joanna-kurek-amartu-ziqqu-przebudzenie-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW6GUDextknNNijHqHoiu8BOgnLfK1Z2ZRVCFN27m_BxqPrtR4arF3VKpicbR8b-jdEJdX5Br8YpfpX_aN1k5mDD7IqiE1aud0QCmm4a1rxih0TGeU-p_0qGeN62_-1u-Be_q7tclhLfFPHtmiVe_7wwOEXNX2yLcFobcCr3ehXFFGFhGkPfqQXvdk35A/s72-c/unnamed.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3632207459080217926</guid><pubDate>Wed, 20 May 2026 23:52:09 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-21T01:52:09.326+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Karol Husak - Wcielone zło - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od thrillerów zabarwionych
odcieniami kryminałów o niewielkiej objętości oczekuję przede wszystkim, poza
porywającą od pierwszych zdań historią, doskonałej dynamiki. Zarówno jednym,
jak i drugim bez wątpienia cechuje się liczące zaledwie 181 stron „Wcielone zło”
- druga beletrystyczna książka, którą napisał Karol Husak, lecz równocześnie
pierwsza, jaką miałam okazję poznać. Początkowe rozdziały tej nietuzinkowej
opowieści porwały mnie do wykreowanego przez Pisarza świata, co uszyniły przede
wszystkim… bardzo zaskakującą narracją. Wyobraź sobie bowiem, iż - jak to często
masz w zwyczaju - właśnie odbywasz rowerową przejażdżkę. Po wielu
naznaczających traumą, ciężkich przeżyciach z przeszłości zawsze starasz się
mieć pozytywne nastawienie do ludzi oraz otaczającego świata. Nie inaczej jest
tym razem. Zauważywszy czatującą na obrzeżach miejscowego targu grupę biedaków,
liczących na to, że uda im się tego dnia znaleźć jakieś odrzuty, chociażby w
postaci kilku warzyw, owoców lub innych produktów spożywczych, postanawiasz
zaczepić jednego ze znanych Ci mężczyzn. Zupełnie ignorujesz fakt, jakiego
znaczenie miałeś już wielokrotnie okazję obserwować w praktyce - że Marcin
znany jest z tego, iż nijak nie panuje nad swoją agresją. Zmęczony trudami życia,
tego dnia ma wyjątkowo podły humor. Zupełnie jak gdyby na chwilę odjęło Ci
rozum, witasz się z nim uśmiechniętym dzień dobry, po czym rzucasz kilka wesołych
haseł, nie zwracając uwagi na to, że z każdym z nich wściekłość mijanego
ogromnieje. Moment później postanawia wdać się z Tobą w pościg i mimo, że
pedałujesz z całych sił - udaje mu się Cię pochwycić. Widzisz w jego oczach
czyste szaleństwo, lecz… i tak nucisz mu wręcz słoneczną piosenkę. Ciosy
spadają na Ciebie niczym grad, lądujesz w szpitalu i wymagasz częściowej
rekonstrukcji twarzy. Oprawca trafia na trzy lata do więzienia. Osobą, jaka go
z niego odbiera… jesteś Ty sam. I na dodatek postanawiasz stać się jego mentorem…
Właśnie tak oryginalnym wstępem opatrzył fabułę Karol Husak. Niewtórne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHmVUCKSXeTg7-A490OwEmraipZYDByp3oX0J9n6Ij2Ro1r1ZEiJ1CrzF6ecQPnW5_MkAm1us75XJ8YvI4WzxOOO8Nl0JefGgwdNV8-iJ5nvolrT2t5qxoKjRg-DzpvtX2yM_Ou9SYEIOoX8iBx8HknDQl9wX3e1nUHCYzR5jjFXTJuAe54ow4-_9-vDU/s1440/unnamed.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHmVUCKSXeTg7-A490OwEmraipZYDByp3oX0J9n6Ij2Ro1r1ZEiJ1CrzF6ecQPnW5_MkAm1us75XJ8YvI4WzxOOO8Nl0JefGgwdNV8-iJ5nvolrT2t5qxoKjRg-DzpvtX2yM_Ou9SYEIOoX8iBx8HknDQl9wX3e1nUHCYzR5jjFXTJuAe54ow4-_9-vDU/s16000/unnamed.png&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„(…) jestem psychopatą i
młodocianym przestępcą. Lubię przemoc, nie toleruję słabych ludzi i chętnie
spuszczam im łomot.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Kiedy kraty rozsuwają się
przed Tobą po raz pierwszy od około tysiąca dni, nie wierzysz własnym oczom.
Oto na swoim nieśmiertelnym rowerze, przed bramą zakładu karnego, w którym odsiadywałeś
karę za pobicie, przejeżdża Samuel - mężczyzna, jakiemu niemalże zrównałeś twarz
z asfaltem, uderzając raz za razem, kierowany nieopanowanym napadem agresji.
Jednym z wielu zresztą. Starszy o trzy lata, o nieco zmienionym po operacjach
obliczu, uśmiecha się promiennie i przybliża, by się przywitać. Tego definitywnie
się nie spodziewałeś, zatem rozglądasz się niespokojnie dookoła, utwierdzony w
tym, że przybył tu tylko po to, aby zemścić się za to, co mu zrobiłeś. Nic
bardziej mylnego. Czekał tu na Ciebie, aby złożyć Ci bardzo zastanawiającą
propozycję… Jak ustalasz, to od Twojej matki dowiedział się, że dziś wychodzisz
na wolność, a ostatni czas poświęcił na próbę wybaczenia Ci niecnego uczynku.
Kiedy zmierzacie do autobusu, zdradza Ci, że od niedawna biega hobbystycznie w
pobliskim parku i chciałby, byś do niego dołączył. Nadmienia, że Twoja sylwetka
sportowca definitywnie się marnuje a w dodatku zawsze buzująca u Ciebie tuż pod
skórą energia dzięki tego rodzaju wysiłkowi fizycznemu zdecydowanie znalazłaby
właściwe i niegrożące ponowną karą ujście. W dalszym ciągu jesteś nieufny i wietrzysz
w jego słowach podstęp, co jednak przechodzi Ci szybko, gdy decydujesz się
przyjąć ofertę Samuela. Od tej pory często się z nim widujesz, uczęszczasz na
treningi czy spędzasz wieczory. Wasza znajomość zacieśnia się na tyle, że już
niedługo godzisz się nawet wziąć udział w półmaratonie biegaczy - a dzięki
przygotowaniu przez mężczyznę, jaki szybko stał się Twoim wzorem i trenerem - odczuwasz
coraz większą satysfakcję z uprawiania sportów. Jest tylko jeden problem,
niewidoczny jeszcze dla postronnych. Łączy Was o wiele więcej niż mogłoby się to
na pierwszy rzut oka wydawać. Mroczna przeszłość właśnie dogania wszystkich, którzy
w jej mniemaniu na to zasłużyli - na domiar złego, splótłszy się z ogromniejącą
w zagrożenia teraźniejszością…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wiedza jeszcze nikomu nie
zaszkodziła. Wiem, że jak niektórzy mają pewne wątpliwości i nie żyją według
powszechnych drogowskazów, to są postrzegani jako śmieszni albo dziwni.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Tymczasem w miasteczku
dochodzi do serii brutalnych pobić. Ktoś o twarzy osłoniętej chirurgiczną maską
z namalowanym na niej, cokolwiek diabolicznym uśmiechem i głowie schowanej pod
potarganą peruką napada z kijem bejsbolowym w chwilach całkowitej bezbronności
kolejne istotne dla okolicy, wysoko postawione persony. Dyrektor szkoły, osoba
powiązana z wojskową komisją rekrutacyjną, duchowny, uczestnik rady miasta… Kto
będzie następny i co ich wszystkich łączy? Jak się okaże… punktem stycznym
pomiędzy ofiarami nie stanie się absolutnie nic, czego można by się domyślać. Nie
tylko minione lata mają najdłuższe z możliwych cienie. Czasem bowiem tragediami
odkłada się coś, co niczym miecz Damoklesa, stuleciami nawarstwia się tak na kamieniejących
sercach, jak i coraz bardziej ciemnych duszach. A wcielone zło bywa dzielone i
przez to potężnieje…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Liczyłem na to, że
przeszłość przestanie mieć znaczenie (…). Próbowałem sobie to wszystko
poukładać, zapomnieć, żyć od nowa. Ale wszystko się wyzerowało. Znowu czuję się
jak gnojek, który boi się przyszłości. (…) Może ja nie mam przyszłości?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przed sięgnięciem po
książkę, którą napisał Karol Husak, zdecydowanie nie spodziewałam się tego, jak
wiele razy i na jak ogromnej ilości płaszczyzn zaskoczy mnie jej niedługi
przecież tekst. Wprowadzenie do historii spowodowało, iż moje brwi zawiesiły
się gdzieś wysoko na czole - wszak miłosierdzie Samuela, okazane bez wyjaśnienia
oprawcy, jawiło się co najmniej jako mało realistyczne. Wraz z przewracaniem
kolejnych kart opowieści zaczęłam jednak wierzyć w krystaliczne intencje
mężczyzny. Przewartościowanie życia po tragicznym wydarzeniu i całkowita zmiana
myślenia są przecież w przypadku niektórych osób możliwe - jeśli te odpowiednio
przepracują nabyte traumy. Moje emocje względem lektury uległy całkowitej
zmianie około siedemdziesiątej strony propozycji literackiej, kiedy to narrację
zdominowały udanie wtrącane tu i ówdzie retrospekcje jednego z głównych bohaterów.
Jak wówczas myślałam, okraszone zyskującym teraz na popularności: mężczyźni też
płaczą i nie muszą być dzielnymi bohaterami, me too inaczej i te sprawy - a
przy tym krytykujące tradycyjne wartości oraz patriotyzm, stały się przyczyną
mojej rosnącej irytacji. Na szczęście to tylko Autor zabawił się emocjami
czytelnika - jako że to wcale nie było tak.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Blisko końcowych scen fabuły
przeczytać można zdania, które nader mnie uśmiechnęły: „Świat zwariował, masz
już możliwość zmienić płeć w ciągu dnia, a następnego utrzymywać, że jesteś wilkiem
albo kotem. Rodzic nie może wyprowadzić Cię z błędu, bo inaczej zabierze Cię
opieka społeczna.” - lecz w ten smutny sposób, bo jakież są niesamowicie
trafne. Nie o tym, a przynajmniej nie tylko na ten temat jest jednak „Wcielone
zło”. W mojej ocenie to bowiem przede wszystkim utrzymany na kanwie thrillerowo-kryminalnej
dramat, traktujący o kondycji pewnego wschodniego społeczeństwa (nadmienię, iż
miejsce akcji, jakie wyłania się w głowie zmyślnego odbiorcy nader późno z
uwagi na talent Pisarza do niedookreśleń, jest tym, co wprawiło mnie w tej
książce w największe zdumienie). Tak tragicznych konstatacji o swego rodzaju
determinizmie dawno już nie znalazłam w rodzimej literaturze. Gawęda ta nie
tyle broni postawy mężczyzn, którzy z rzeczoną bronią woleliby nie mieć niczego
wspólnego, a miast tego woleliby gonić z siatką za kolorowymi motylami, ile
staje się krytyką pozbawionego sensu marnowania istnień. Braku wolności - i wolności
pozornej czy kontrolowanej. Spełniania oczekiwań wierchuszki, która wymaga
tylko posłuszeństwa przy niezadawaniu absolutnie żadnych pytań. Potracenia
wartości w imię nie wiadomo jakich ideałów, jakie to… okazują się niekiedy wcale
nie istnieć. Traktowania społeczeństwa jako jednakowej całości, z rodzaju
bezkształtnej masy, w jakiej tłamsi się wszystko, co wyjątkowe, inne,
ekstraordynaryjne - nieprzystające do hodowanych niemyślących. Kończąc tę powieść,
odbiorca jest już tylko zasmucony. Pozostaje przy tym z rozważaniami na wiele
ważkich tematów. Jako konserwatysta o starej duszy, który hołduje minionym
zwyczajom, owszem, oczekuję, iż mężczyzna podpali dla swojej carycy w mej (nie)skromnej
postaci cały świat i będzie tym, który broni - tak bliskich, jak i własnej
ojczyzny. Nie tym jest jednak wcielone zło. Nie jest też jego przeciwieństwem.
A o bardzo dużym kunszcie pisarskim Twórcy świadczy fakt, iż czytelnik ustala
to chwilę przed zamknięciem tylnej okładki. Definitywnie niespodziewane
zaskoczenie opatruję notą 8/10 i rekomenduję każdemu, kto ceni jak ja mroczne
refleksje na temat kondycji współczesnego świata. Cienistość silnieje. Tworzysz
ją także Ty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wspomnienie z tamtych
czasów stawało się coraz bardziej wyraźne, jakby ktoś ściągnął efekt zamglenia
w czasie edycji starego nagrania na taśmie wideo, a spowolnione obroty kasety
wróciły do prawidłowych wartości i wszystko stało się w mig czytelne.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/karol-husak-wcielone-zlo-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHmVUCKSXeTg7-A490OwEmraipZYDByp3oX0J9n6Ij2Ro1r1ZEiJ1CrzF6ecQPnW5_MkAm1us75XJ8YvI4WzxOOO8Nl0JefGgwdNV8-iJ5nvolrT2t5qxoKjRg-DzpvtX2yM_Ou9SYEIOoX8iBx8HknDQl9wX3e1nUHCYzR5jjFXTJuAe54ow4-_9-vDU/s72-c/unnamed.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1339563850902699825</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 23:59:08 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-19T01:59:08.391+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zdaniem starego wyjadacza
mrocznych lektur w mojej postaci, Brytyjczycy od wielu lat pozostają
niekwestionowanymi mistrzami thrillerów. Nie inaczej jest w przypadku Cathryn
Croft, spod której pióra przeczytałam absolutnie każdą opowieść. Tym większa była
moja radość, kiedy dowiedziałam się, iż w Polsce ukaże się kolejna jej książka o
obiecującym tytule „Ostatniej nocy” - i nadzieja na nieodkładalną narrację,
pełną absolutnie nieprzewidywalnych zwrotów akcji, nie okazała się próżna. Za przystającą
do treści okładką w pięknej kolorystyce skrywa się bowiem historia, która złożona
jest z napięć, niedopowiedzeń i niewyobrażalnych w pozornej naiwności,
niewytłumaczalnie niepokojących tragedii. W świecie thrillerów, oprócz udanego
transferu emocji wprost z kart powieści na odbiorcę, za najcenniejszy zabieg
uważam wplecenie do cienistych fabuł elementów dramatu rodzinnego. Tego rodzaju
skrzyżowanie, znane pod nazwą domestic noir, jest tym, co bardzo rozbrykane
tygrysy lubią najbardziej, przeformułowując nieco znane powiedzenie. Oto właśnie
„The Last One To See Him” - bogate w plot twisty, które - na domiar dobrego - powodują
u czytelnika może mało inteligentny, ale jakże pożądany wyraz twarzy, gdy jego
brwi po raz wtóry wędrują gdzieś w okolice czoła a usta samoistnie otwierają
się w związku z szokiem oraz podziwem dla kunsztu angielskiej Autorki.
Zapewniam, że po lekturze tej wielowymiarowo moralnie szarej propozycji
literackiej kilkukrotnie zastanowisz się nad tym, czy warto odwiedzić dopiero
co poznanego znajomego - lub umówić się na randkę. Może bowiem dojdziesz do
wniosku, iż przekroczenie progu jego mieszkania będzie tak znamienne w skutki,
jak to miało miejsce w przypadku Kate, głównej bohaterki, którą zwrot przypadków,
co to wcale przypadkowe się nie okazały, doprowadził tam, gdzie miała się już
nigdy nie znaleźć. Wprost do odmętów piekielnej przeszłości, jaka
zdeterminowała całe jej dalsze życie. W samo serce nieuleczalnej traumy sprzed
wielu lat i historii, co to zbyt często się powtarza…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s1422/unnamed.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1422&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s16000/unnamed.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Wie wszystko o jej
dzieciństwie, o tamtym okropnym wypadku, który uczynił ją tym, kim jest. Ale
czy (…) zdoła mu kiedykolwiek wyznać, co się wydarzyło przed sześcioma dniami?
Że po raz drugi stanęła oko w oko z nieboszczykiem?”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Człowiek jak zwykle mądrym
jest po szkodzie, jednak oddałabyś wszystko, aby cofnąć czas i nie pójść do
mieszkania Jamie’go, którego kilka godzin wcześniej poznałaś, czekając w
barowej kolejce po drinka. Ba, w ogóle, jak zresztą planowałaś, nie poszłabyś
do tego klubu za licznymi namowami koleżanki, która uznała, że powinnaś
nareszcie nieco się zrelaksować po stresującym czasie w życiu. Twój mąż Cię
zdradził, zatem po pertraktacjach zdecydowałaś się na to, by małżeństwo zmienić
w separację. Pozostajesz jednak w zgodzie z już niedługo byłym ślubnym - w końcu
dzielicie między sobą opiekę nad niespełna dziesięcioletnim synem. Nie chcesz
tego przed sobą przyznać, ale utrata sojusznika i przyjaciela w postaci
zaobrączkowanego wciąż napawa Cię smutkiem - wszak była to jedyna osoba, która
wiedziała o Tobie wszystko. Cóż… niemalże, bowiem masz sekrety, które okazałyby
się zabójcze, gdyby ujrzały światło dzienne. To Ellis sprawił jednak, że żyłaś
najlepszą wersją egzystencji, jaką mogłabyś sobie wyobrazić - także dlatego, że
namówił Cię na terapię u cenionego specjalisty imieniem Rowan, przed którą wzbraniałaś
się od wielu lat. Poznawszy Twoją tragiczną historię, Mąż wspierał Cię bez
reszty i finalnie udało mu się spowodować, że zdecydowałaś się na walkę z
demonami z czasów, gdy miałaś zaledwie piętnaście lat a na skutek tragicznego
splotu okoliczności na Twoich oczach śmierć poniósł trzydziestodziewięcioletni
mężczyzna. Echo tamtego dramatu naznaczyło Cię na zawsze i niekiedy nadal
powraca nocą pod postacią koszmarów. A teraz zdzierasz gardło, rozpaczając wniebogłosy,
bo oto wszystko wskazuje na to, że przeszłość Cię dogoniła, choć miała być od
dawna zamknięta. Po sympatycznej rozmowie z Jamie’m zbierasz się do opuszczenia
baru, lecz z uwagi na późną porę, chwilę później wracacie oboje do domów jedną
taksówką. Zamieszanie z Uberem sprawia, iż lądujesz pod mieszkaniem mężczyzny i
wstępujesz na kawę. Ta kończy się płomienną nocą, po której umawiasz się z od
niedawna rozwiedzionym ojcem na następną randkę jeszcze tego samego dnia. Co
niepokojące, kiedy przybywasz o ustalonej godzinie, domofon milczy. Wślizgnąwszy
się do apartamentowca za inną osobą, zauważasz, że drzwi, jakie miałaś za
moment przekroczyć, są uchylone. Za nimi na podłodze leży zaś Twój kochanek - a
pod jego głową rozrasta się kałuża krwi… To niemożliwe. A jednak.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) sztuka polega na tym,
by być zawsze o krok przed przeciwnikiem, wiedząc rzeczy, o których ten nie ma
pojęcia. (…) Gdy (…) milknie, oznacza to, że w jej głowie kłębi się zbyt dużo
myśli.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Panicznym biegiem
opuszczasz budynek, upewniając się wcześniej, że Jamie naprawdę nie żyje. Choć
powtarzasz sobie, że przecież to nie Ty go zabiłaś, jesteś pewna, że śmierć
drugiego mężczyzny, jakiej byłaś jedynym świadkiem, wzbudzi podejrzenia policji
a także szereg niewygodnych pytań, na które nie jesteś gotowa. Kiedy Graham
White wyzionął ducha, miałaś zaledwie półtorej dekady i wszyscy uwierzyli w
Twoją wersję o porwaniu, napaści i brzemiennej w skutki ucieczce. Jako
rozwodząca się matka dorastającego chłopca, wolisz nie przekonywać się, jak
będzie tym razem. Na szczęście, do czasu, nikt nie wie, gdzie spędziłaś noc.
Już wkrótce będziesz jednak zmuszona powiedzieć psychologowi o tym, że
najwyraźniej ktoś ustalił, iż byłaś ostatnią osobą, która widziała Jamie’go Archera
żywego. Nie masz pojęcia, kim jest Twój przeciwnik, lecz szybko zdajesz sobie
sprawę, iż stał się zagrożeniem zarówno dla Ciebie, jak i całej, poszatkowanej
rodziny. Najpierw otrzymujesz przesyłkę z poczernionymi liliami. Później wydarzają
się kolejne niepokojące sytuacje… Na domiar gorszego, w klasie Twojego syna
niedawno pojawił się nowy uczeń, który okazuje się być synem zamordowanego.
Jego matka Harper robi zaś wszystko, by szturmem wedrzeć się w Twoją
egzsytencję i stać się jej immamentną częścią. Początkowo zastanawiasz się nad
tym, czy kobieta, utrzymująca zresztą skądinąd, że była aktualną żoną Jamie’go,
ma pojęcie o tym, że to Ty spędziłaś z nim ostatnią noc, czy też jest to jeden
z wielu ogromnych przypadków w Twojej cokolwiek zwichrowanej rzeczywistości.
Jej natarczywe zachowanie wydaje się niestety temu przeczyć… Wkrótce jesteś
pewna tylko jednej rzeczy: po pierwsze jesteś mamą i dla ochrony swojego
dziecka zrobisz absolutnie wszystko. Nie będzie to zresztą pierwszy raz. Długie
cienie wychynęły już z szafy i nikt nie zdoła ukryć ich tam z powrotem -
zaczęły wszak rzucać ciemność na coraz większe elementy Twojego świata…
Przeszłość dogania kłamców w najmniej odpowiednim momencie… Ten jest Twój.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) wiecznie spiskuje i układa
jakieś plany - i że rzadko kończy się to dobrze. (…) odmawia dalszego życia pod
presją, ukrywania się w cieniu, pilnowania każdego słowa, na wypadek, gdyby coś
miało się jej wymsknąć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdyby odjąć nie do końca satysfakcjonujące
mnie zakończenie oraz dwa słowa tłumacza, który zdecydował się na zamieszczenie
w treści raniących oczy słów „weterynarka” i „detektywka” (nieistniejących w
angielskim oryginale), „Ostatniej nocy” Cathryn Croft otrzymałoby ode mnie
maksymalną ocenę punktową. Pomimo tych najdrobniejszych z małych minusów, to
połączenie thrillera z dramatem rodzinnym okazało się niemalże doskonałą
rozrywką! Nasączone mrokiem oraz poczuciem zagrożenia i napięciem, które
eskaluje z każdą przewróconą stroną, jest lekturą, jakiej nie da się odłożyć. Wymyśliwszy
podczas czytania wiele możliwych rozwojów fabuły, przyznaję, iż każdorazowo
pysznie zostałam zapędzona w ciemny róg - Autorka kapitalnie gubi tropy i
udanie wodzi czytelnika za nos. Takie plot twisty są zresztą charakterystyczne
dla jednej z angielskich mistrzyń suspensów. Największym zaskoczeniem stało się
dla mnie wplecenie do narracji na wskroś tragicznej i przeszywającej serce
smutkiem historii z młodości głównej bohaterki. Znamienne zdanie: „W szkole i
tak wszyscy mają mnie za puszczalską, powiedzą, że sama się o to prosiłam.”
wypowiadane przez pewną ofiarę oferuje odbiorcy swoisty wstrząs. Może bowiem ostatniej
nocy w istocie wydarzyło się coś nieodwracalnego, jednak to, co zaistniało
innej doby wiele, wiele lat wstecz okazuje się czynnikiem determinującym całe
późniejsze życie zarówno Kate, jak i wszystkich postaci, które ją otaczają. Sam
wątek związanej z nim, podejrzanie tajemniczej psychoterapii, która cały czas
majaczy na obrzeżach akcji, został zresztą poprowadzony w sposób, przed jakim
należy pochylić czoła. Z plusem: 9/10 dla rollercoastera emocji utkanego z
niedopowiedzeń, niedookreśleń i naznaczających traum. Gimme more! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To z jego powodu nikomu
nie ufam. To przez niego otoczyłam się murem (…). I tak wygrał. Zniszczył mnie.
(…) Stała się osobą, za jaką uważają ją ludzie, pogodziła się z łatką, którą
jej przyszyto. Zresztą nawet suche fakty na temat tego, co się stało, kiedy
miała piętnaście lat, nie zmniejszają jej koszmaru.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/kathryn-croft-ostatniej-nocy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s72-c/unnamed.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2972572723572793502</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 20:56:33 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T22:56:33.532+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Maren Stoffels - Escape room - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Powieść „Escape room” holenderskiej
autorki Maren Stoffels, która zadebiutowała w roku 2005, mając zaledwie siedemnaście
lat, bez wątpienia sprawi, że kilkukrotnie zastanowisz się, nim przyjdzie Ci do
głowy udać się do tytułowego przybytku. Pełen zagadek pokój, z którego należy uwolnić
się w określonym czasie z założenia jest bowiem doskonałą zabawą i dobrym
pomysłem na spędzenie wolnych chwil z grupą przyjaciół czy znajomych. Jak udowadnia
fabuła Autorki, tego rodzaju rozrywka szybko może zmienić się w straszną
przygodę, z której… nie wszyscy wyjdą bez szwanku. Wyobraź sobie bowiem, że
zamiast dbającej o bezpieczeństwo uczestników rozgrywki osoby, jaka nadzoruje
jej przebieg na kamerach, tkwi psychopata. Na domiar złego - taki, który ma z nimi
niedokończone sprawy z przeszłości i właśnie znalazł doskonały sposób na zrealizowanie
krwawej vendetty. Zapętlona we własnym zwichrowaniu, napiszę: brzmi świetnie,
prawda? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Dokładnie taka jest też narracja
pierwszej książki Pisarki, jaka ukazała się w Polsce. Choć niepozbawiona drobnych
wad, w moim odczuciu pozostaje niezłym przykładem młodzieżowego thrillera, w
jakim napięcie eskaluje wraz z każdą przewróconą stroną. Tychże jest zaledwie
247, co w połączeniu z wręcz zaskakująco krótkimi rozdziałami nadaje opowieści
rzadko spotykanej w literaturze dynamiki. Za jej snucie odpowiada czwórka
bohaterów, naprzemiennie przejmujących stery, dzięki czemu odbiorca może spojrzeć
na wydarzenia wieloperspektywicznie. Do tego dochodzą jeszcze mroczne wtrącenia
złoczyńcy, oznaczone jedynie literą X… Cóż - gdybym nie obawiała się pójścia do
jakiejkolwiek tajemniczej komnaty z powodu możliwości pojawienia się w niej ośmionogich
ohydztw oraz faktu, że nie z&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;noszę
niewielkich i zamkniętych pomieszczeń, po spędzeniu wieczoru z propozycją
literacką Mieszkanki Amsterdamu z pewnością… uznałabym wizytę w escape roomie
za kapitalną ideę. Ta adrenalina - zupełnie jak w rosyjskiej ruletce, mmm… Choć
wziąwszy pod uwagę trzymający się mnie wiernie i dzielnie pech…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Od czego powinniśmy zacząć
naszą opowieść? Zdaję sobie sprawę, że policja będzie chciała się wszystkiego
dowiedzieć, ale nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie o tym mówić. Nikt nie
zrozumie, co tam zaszło, przez co przeszła nasza czwórka w tym escape roomie.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jesteś piękna, choć urodę
postrzegasz bardziej jako przekleństwo niż dar. Niebieskie oczy hipnotyzują
morskością szalejącej toni każdego, na kogo je zwrócisz. Długie włosy nadają Ci
eterycznego wyglądu, choć coraz częściej służą za kurtynę, która skrywa przed
światem Twoją symetryczną twarz. W szkole nie ma osoby, jaka nie podziwiałaby Cię
chociaż przez chwilę, zaś nauczyciele często wybaczają drobne przewinienia, co
pewnie nie jest do końca sprawiedliwe. Nie pozostajesz z nikim w relacji romantycznej,
wręcz stronisz od płci przeciwnej, bo masz wrażenie, iż każdy chłopiec oczekuje
od Ciebie tylko jednego - a poza tym chciałby choć przez chwilę umawiać się z
najładniejszą dziewczyną w placówce. Nie jest to tym, czego szukasz. Zresztą
dopiero co uporałaś się z niezdradzanym nikomu huraganem we własnym wnętrzu,
który rozpętał się tam na dobre tuż po tym jak Twój tata, dzielny strażak z
powołania, omal nie zginął w ogromnym pożarze, w jakim stracił kolegę. Od
tamtej pory cierpi na PTSD a Wasza rodzina nie jest już taka sama - wszyscy jej
członkowie drżą z niepokoju, kiedy tylko ojciec jedzie na wezwanie. Wystąpiłaś
nawet w podcaście, chcąc pomóc uporać się z trudnymi emocjami innym nastolatkom,
którzy mają podobne przeżycia do Twoich. Trochę dziwi Cię, że nieświadomi
Twoich trosk Sky i Mint, najlepsi przyjaciele, nawet się o tym nie zająknęli,
choć przecież musieli go obejrzeć. Cóż. Pozostajesz samotna i niezrozumiana,
wszystkie bolączki tłamsząc w sobie. I tylko w nocy tulisz się do młodszej
siostry, która wciąż boi się zasnąć bez kogoś starszego po tym, co nieomal się
stało. Już wkrótce okaże się, iż będziesz musiała zmierzyć się z sumą własnych
strachów w bezlitosnym starciu, z niewidocznym i nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
Zanim się to jednak stanie, spotkasz kogoś, kto nareszcie spojrzy na prawdziwą
Ciebie - a nie tylko cielesną powłokę. Pracujący w tej samej pizzerii co Twój
kolega Sky Miles, równie atrakcyjny i nieceniący własnej aparycji młody
mężczyzna, zawróci Ci w głowie już po pierwszym spotkaniu. Zapewne z tego
powodu randkę w escape roomie uznasz za dobry pomysł, mimo nienawiści względem małych,
zakluczonych przestrzeni… Błąd.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ponad dziesięć miesięcy
czekania na ten moment. Teraz stoi przede mną, we własnej osobie. Ściskamy
sobie dłonie. Nie ma pojęcia, kim jestem. Muszę się powstrzymać, żeby za często
nie zerkać na Obiekt. Jest tylko jednym z graczy, tak jak pozostałych troje.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zawsze żyłaś w cieniu
swojej powabnej przyjaciółki Alissy, ale jak do tej pory średnio Ci to przeszkadzało.
Przyzwyczaiłaś się do tego, że - naturalna i niekoniecznie dbająca o wygląd czy
zdobny makijaż - pozostajesz cieniem dziewczyny, która rozpromienia
pomieszczenie samą obecnością. Nie kreujesz się na gwiazdę i właściwie lubisz
pozostawanie poza radarem. Właśnie dzięki temu, najczęściej ignorowana, stajesz
się skarbnicą zdobywanych przez przeoczenie informacji a przy tym jesteś…
całkiem groźnym przeciwnikiem. Nikt nie wie, że cechuje Cię inteligencja i masz
ogromną wiedzę a w kryzysowych sytuacjach zachowujesz zimną krew. To ostatnie
już niedługo Ci się przyda. Zauważasz zdziwienie, którym obdarzają Cię Miles,
Sky i Alissa, gdy z dziwną własnej osobowości chęcią zgadzasz się na pójście we
czwórkę do nowego, podobno hiperrealistycznego escape roomu o nazwie „Dom pewnej
rodziny”. Czujesz się nieco urażona, bo wzrok całej trójki wyraża coś na kształt
szoku - jakbyś nigdy nie chciała się jakkolwiek zabawić. Może to po prostu dla
Ciebie szansa na to, by wreszcie na chwilę oderwać się od dziwnej przypadłości,
która toczy Cię od dłuższego czasu. Nikomu się z tego nie zwierzałaś, lecz od
wielu miesięcy odczuwasz bóle innych ludzi - i to zanim dotkną ich samych.
Chociażby niedawno, gdy Sky postanowił przekłuć sobie brew, denerwowało Cię
pulsowanie w tym miejscu na własnej twarzy. Boisz się mówić o tym głośno, bo
przecież wszyscy i tak mają o Tobie nieciekawe mniemanie - jako o tej milczącej
dziwaczce. Twoja przyjaźń z Alissą też ostatnio jakby się rozluźniła. Masz do
niej nieco żalu o to, że wystąpiła w nagraniu, powierzając przeżycia obcym
ludziom, a z Tobą nawet o nich nie rozmawia. Jesteś w tym nieco hipokrytyczna,
lecz &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zapewne fakt, że to ona wciąż gra
pierwsze skrzypce w Waszym duecie niekiedy Cię męczy. Kiedy zatrzasną się za
Wami kraty zakluczonego pudełka bez jednokierunkowego wyjścia, być może w końcu
będziesz mogła się wykazać. Jeśli przeżyjesz. Jeżeli ktokolwiek opuści je żywy…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) wyglądała na silną,
choć czułam, że cierpi. (…) To był jej smutek, ale ona milczała na ten temat.
Gdyby chociaż raz dała mi do zrozumienia, co czuje, wówczas mogłabym się do tego
jakość odnieść, ale nigdy tego nie zrobiła. (…) pozostała sobą, z całym swoim
uporem.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Motyw zamkniętego pokoju,
często nazywanego z angielska „locked room”, był już wielokrotnie
wykorzystywany, w czym duże zasługi miała chociażby skrajnie nielubiana przeze
mnie Agata Christie. Maren Stoffels nadała mu jednak innego charakteru niż ten
najczęściej poznawany dzięki kryminałom czy thrillerom. Złożonego przede
wszystkim z pędzącej akcji, która nie zwalnia ani na chwilę - szczególnie w drugiej
części powieści. Nader krótkie rozdziały z perspektyw wszystkich bohaterów
początkowo były dość dezorientujące - rwana narracja nie pozwalała na dokładne
poznanie poszczególnych postaci. Szybko jednak dałam się porwać tej szaleńczej
podróży, w jakiej tytułowy „Escape room” zyskał wręcz swoją osobowość. I choć
zakończenie średnio mnie satysfakcjonuje a część wypadków udało mi się przewidzieć,
uważam, że ten thriller młodzieżowy to bardzo dobra, mroczna rozrywka na jeden
wieczór. Niespotykana dynamika w połączeniu z momentami ostrą warstwą językową przypadnie
w mojej ocenie do gustu każdej osobie, jaka od książki oczekuje przede
wszystkim zastrzyku adrenaliny i całej kawalkady emocji. Znalazłam tylko jeden
minus w postaci błędu logicznego - nie da się bowiem obciąć równo włosów na
zapałkę przy pomocy nożyczek. Ta niesnaska nie zmienia jednak faktu, że książkę
Holenderki uważam za udaną rozrywkę. Taką w sam raz na raz i jaka wiedzie do interesujących
rozważań… Jestem bowiem pewna, iż mając okazję zamknąć w cieniście mrocznym
pokoju grupę własnych wrogów, wykazałabym się daleko idącą kreatywnością… Nie
będę się jednak rozmarzać, zresztą zapewne podobne finezjo-fantazje zahaczają o
wiele paragrafów Kodeksu karnego. Pozostaje mieć nadzieję, iż uda się je kiedyś
w tajemnicy ziścić. Może wówczas poznasz literacko zaprojektowaną przeze mnie
komnatę zagadek, kto wie. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;
Tej Autorki ofiarowuję opatrzone minusem 7/10 punktów i zachęcam do przekonania
się, czy mając mocne nerwy, sam się z niej uwolnisz… Kochającym szybkie i mocne
wrażenia - zalecam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Bo gdybyś miał jedną,
jedyną szansę, aby w jednej chwili zdobyć wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś,
to przecież nie wypuściłbyś jej z rąk?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/maren-stoffels-escape-room-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6613061739778394298</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 18:39:45 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T20:39:45.497+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja</title><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od kiedy ludzkość dobrnęła
do punktu, w którym zdała sobie sprawę, że może nie być w Kosmosie sama,
poczęła marzyć o kontakcie z „obcymi”. Najpierw poszukiwała ich śladów przy
pomocy dość prymitywnych instrumentów optycznych z rodzaju teleskopów. Jednak
gdy nadeszła rewolucja przemysłowo-technologiczna, zaczęła stosować bardziej
wyrafinowane środki. 16 listopada 1974 roku miało miejsce spektakularne
wydarzenie: z największego na świecie radioteleskopu w Obserwatorium Arecibo w
Portoryko wysłano potężny przekaz radiowy w kodzie binarnym w stronę gromady
kulistej M13, a więc zgrupowaniu powiązanych ze sobą grawitacyjnie gwiazd w
gwiazdozbiorze Herkulesa. Składał się z 1679 impulsów, będących&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;iloczynem dwóch liczb pierwszych: 23 i 73. Po
ułożeniu w siatce o tych właśnie wymiarach, impulsy te tworzą monochromatyczny
obraz, zwany piktogramem, który zawiera liczby od 1 do 10, listę pierwiastków
chemicznych, wzór DNA, schematyczną postać ludzką wraz z informacjami na temat
liczby „człowieków” i ich budowie fizycznej, a także widok Układu Słonecznego.
To pokolenie Ziemian i wiele następnych nie dowie się nigdy, czy próba była
skuteczna, gdyż pokonanie przez wysłany sygnał drogi do miejsca przeznaczenia
zajmie około dwadzieścia pięć tysięcy lat. Los radioteleskopu jest także bardzo
symptomatyczny, gdyż w 2020 roku zerwały się systemy podwieszenia i uległ on
całkowitemu zniszczeniu. Najbardziej oryginalną próbę kontaktu z kosmitami
podjął ZSRR, który w 1964 roku wysłał w kierunku Wenus alfabetem Morse&#39;a
wiadomość zawierającą słowa: „&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Cambria&amp;quot;,serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-bidi-font-family: Cambria;&quot;&gt;мир&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;” (Mir
- pokój lub świat), „Lenin” i „SSSR”. Wielce prawdopodobne jest, że
„ufoludkowie” na widok nazwiska krwawego wodza rewolucji październikowej i
nazwy zbudowanego przezeń państwa popadli w takie przerażenie, że
intencjonalnie nie próbowali na nią odpowiedzieć, nie chcąc podzielić losu
kilkudziesięciu milionów ofiar. Who knows?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Obecnie w zalewie tandety
tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę
wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto
nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu - mimowolnego powtarzania cudzych
a nieznanych myśli.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wysyłano też różne
artefakty na pokładach sond. Amerykańskie niosą tak zwaną Voyager Golden
Record, czyli pozłacaną płytę gramofonową z załączoną do niej instrukcją
obsługi, na której zapisano pozdrowienia w pięćdziesięciu pięciu językach,
różnorakie dźwięki natury, utwory muzyczne, jak chociażby Bacha, Beethovena,
Chucka Berry&#39;ego oraz 116 zdjęć Ziemi i jej mieszkańców. Podkreślić jednak
trzeba, że tego rodzaju próby rodzą przynajmniej trzy zasadnicze wątpliwości.
Po pierwsze: któż jest w stanie zaręczyć, że kosmici okażą się do ludzkości
przyjaźnie usposobieni i nie zechcą zetrzeć jej w proch, uznając za coś w
rodzaju insektów czy cywilizacji do podbicia i eksterminacji? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Po wtóre: wysyłając sygnały, człowiek
nie ma żadnej gwarancji, że adresaci będą w stanie w ogóle je odczytać. Mogą
przecież stanowić byt, który nie ma nic wspólnego z wizjami snutymi na ich
temat. Wreszcie: nawet, gdy sygnał odbiorą i odpowiedzą, nikt nie ma pojęcia,
czy będzie jakakolwiek możliwość jej „przetłumaczenia”, a nawet jeśli -
zrozumienia. I o tych właśnie trzech dylematach rozprawia Autor recenzowanej
książki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nigdy byś nie przypuścił,
że zostaniesz członkiem szacownego grona, zajmującego się tajnym projektem o
kryptonimie MAVO (skrót od angielskiego Master&#39;s Voice - Głos Pana). Jesteś
wprawdzie uznanym matematykiem, jednak z uwagi na oryginalne poglądy, nieco
wyklętym. Co spotkało się z wielkim oburzeniem, jesteś zdania, że zarówno
człowieka, jak i wszelkie zjawiska przyrodnicze należy opisywać za pomocą
matematycznych równań, a nie ich biologicznych cech. Tylko w ten sposób bowiem
można uchwycić ich właściwą istotę. Pomimo oficjalnych potępień, geniuszu nikt
nie jest w stanie Ci odmówić, więc dokooptowano Cię do zespołu zajmującego się
próbą rozszyfrowania odebranego przez obserwatorium w Mount Palomar w USA
sygnału neutrinowego, który zakwalifikowano jako wiadomość nadaną przez
pozaziemską cywilizację z układu Małego Psa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;W serii elektronów
dopatruje się zaszyfrowanego komunikatu, który starano się za wszelką cenę
rozwikłać, lecz bez żadnego skutku. Stąd właśnie sięgnięto po Twoją pomoc.
Początkowo próbowano całą sprawę ukryć, jednak doszło do „przecieku” i cały
świat oszalał. Tematem tym zajęły się wszystkie media, roznosząc wieści po globie.
Rząd USA w końcu musiał zareagować i pod naciskiem senatu powołał zespół do jej
badania.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jeśli nasza kultura nie
umie asymilować sprawnie nawet ujęć powstających w głowach ludzkich (…) jakże
moglibyśmy liczyć na to, że będziemy zdolni skutecznie zrozumieć kulturę
odmienną całkowicie od naszej, jeśli się ona zwróci do nas poprzez kosmiczny przestwór?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Początkowo próbowano
przekazać sprawę FBI, jednak Agencja sprytnie wskazała, że kosmos leży poza
granicami kraju, a tym samym nie jest objęty zakresem jej kompetencji, więc
przekazano ją CIA. Ta z kolei zrzuciła z siebie odpowiedzialność i oddała ją w
ręce Pentagonu. Wojskowi zabrali się solidnie do rzeczy, umieszczając Komisję w
supertajnym ośrodku badawczym na pustyni Nevada. Wcześniej funkcjonował tam
poligon, na którym przeprowadzano eksperymenty z bronią jądrową. Wysłannik
„Projektu MAVO odnalazł Cię na uniwersytecie New Hampshire, gdzie akurat
prowadziłeś zajęcia ze studentami. Początkowo wahałeś się, czy propozycję
przyjąć, czy też odrzucić, ale po głębszym zastanowieniu uznałeś, że warto w
tym uczestniczyć. Gdy wyrażasz zgodę, wypadki toczą się bardzo szybko. Najpierw
lecisz samolotem do Nevady a potem śmigłowcem bezpośrednio do ośrodka
badawczego. Ten przedstawia sobą imponujący kompleks: liczne i potężne betonowe
budynki mają podwójne ściany a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniona jest wodą.
Komunikację zapewnia specjalnie zbudowana kolej podziemna bezpiecznie
przewożąca pasażerów do miejsca przeznaczenia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Gdy wylądowałeś na dachu
jednej z konstrukcji przywitał Cię sam Baloyne - szef całego przedsięwzięcia.
Potem zapoznałeś się z całym tłumem osób, które w biorą w nim udział: biologów,
chemików, fizyków i całą plejadą innych „mózgowców”. W końcu nadszedł czas na
pierwsze sympozjum. Na nim pokrótce przedstawiono Ci stan prowadzonych prac.
Czyli tak naprawdę nic. Wszelkie próby złamania „kodu” nadanego przez Obcych
sygnału spaliły bowiem na panewce. Wysiłek największych naukowych sław nie
przyniósł absolutnie żadnego rezultatu - po prostu nie byli w stanie niczego
rozumnego wywieść z neutronowego strumienia. A co gorsza pojawiły się głosy
wskazujące na szereg uzasadnionych wątpliwości czy w ogóle jest sens zajmować
się całą sprawą. Zastanawiano się czy wiadomość ma jakikolwiek charakter, a nie
jest tylko serią przypadkowych sygnałów kosmicznych. Inni wskazywali, że być
może skierowana jest nie do ziemian, ale do innej cywilizacji i tylko
przypadkowo została wyłapana, więc nie ma szans, aby zorientować się, o co w
niej chodzi. Kolejni podnosili, że ludzkość nie jest w stanie odcyfrować
czegoś, co nie pochodzi od społeczności takiej samej natury. Wprawdzie
podzielasz niektóre z tych argumentów, jednak postanawiasz zastosować wszystkie
swoje matematyczne umiejętności, by dojść, co nadany sygnał tak naprawdę
zawiera. Wprowadzasz do Zespołu zastrzyk „entuzjazmu” i wiary w powodzenie,
więc prace znowu ruszają na pełną skalę. W miarę ich postępu zaznasz coraz
większej goryczy niepowodzeń, a Twoje usiłowania zaczną przypominać „bicie
głową” w mur. Wiadomość z kosmosu okaże się Twoim największym&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;przekleństwem...&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(...) nie znając (…) ani
składni, ani słownika, nie można wiadomości rozszyfrować metodą prób i błędów
(…) przy czym na sukces można czekać dwieście lat, dwa miliony albo i okrągłą
wieczność.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Głos Pana” Stanisława Lema
to należąca do klasyki gatunku powieść science-fiction. Jej głównym bohaterem
jest profesor Piotr E. Hogarth, biorący udział w tajnym projekcie pod tytułowym
kryptonimem. Jest on próbą rozkodowania sygnału neutrinowego, odebranego przez
ziemskie obserwatorium i zakwalifikowanego jako transmisja nadana przez
cywilizację pozaziemską. Naukowiec, początkowo podchodzący do całej sprawy z
wielkim entuzjazmem, szybko natyka się nieprzekraczalną granicę, poza którą
ludzki umysł nie jest w stanie się wydostać. Usiłowania zespołu uczonych nie
przynoszą wyników a wokół zagadnienia pojawia się coraz więcej wątpliwości.
Książka Autora to, poza w zasadzie pobieżnym opisem prób złamania kodu w
wiadomości kosmitów, tak naprawdę wnikliwa podróż przez umysł Hogartha, a także
bardzo skomplikowany traktat filozoficzny oraz kosmologiczny. Posiada więc
jedynie zarys akcji - skupia się na niezwykle zawiłych rozważaniach dotyczących
zagadnień epistemologicznych, teorii systemów, informacji i prawdopodobieństwa,
matematyki i fizyki oraz biologii ewolucyjnej. Analizuje również wszelkie
tematy związane z istnieniem cywilizacji pozaziemskiej, przejawami jej
obecności w kosmosie i ewentualnymi motywami nawiązania kontaktów z ludzkością.
Omawia także granice człowieczych umiejętności odczytania wiadomości od
cywilizacji całkowicie odmiennej i spętane możliwości umysłu, znającego tylko
swoją, niepotrafiącego pozbyć się jej naleciałości i niezdolnego do podjęcia
próby zerwania z wrodzoną naturą. Pisarz nie stroni przy tym od dywagacji na
temat wyobrażeń, obaw i nadziei związanych z tego rodzaju kontaktem, podszeptów
podświadomości oraz etyki badań naukowych. Propozycja literacka podana jest
skrajnie trudną warstwą językową - pełną lingwistycznych pułapek, surową w
wyrazie i właściwą bardziej traktatom naukowym aniżeli literaturze popularnej.
Niewątpliwie to wyzwanie umysłowe, które wymaga ogromnej dyscypliny i ciągłej
uwagi odbiorcy. Sądzę, iż sam wydźwięk jest nader gorzki - zarówno co do
ludzkiej natury, jak i możliwości jej ograniczonego rozumu. Jako klasykę gatunku,
pozostawiam bez noty punktowej. Miłośnikom sci-fi, jacy kochają skomplikowaną
trasą latać po kosmicznych trajektoriach - polecam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To, że ludzkie boleści,
strachy, cierpienia rozpadają się ze śmiercią (…) że nic nie pozostaje po
wzlotach, upadkach, orgazmach i torturach jest godnym pochwały darem ewolucji
(…) jesteśmy jak ślimaki przylepione każdy do swojego liścia.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/stanislaw-lem-glos-pana-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3014813669578419460</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 14:57:52 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T16:57:52.769+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oto imponujący reprint -
unikalne dzieło o tajemnicach polskiej przyrody, widzianej okiem jej uznanego
popularyzatora i wysoce wykształconego biologa, żyjącego na początku XX wieku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przyroda, jaka jest - każdy
widzi, trawestując znane hasło z pierwszej rodzimej encyklopedii księdza
Benedykta Chmielowskiego. Czy aby na pewno? Człowiek dzisiejszych czasów nie
dość, że ma blade pojęcie, jak naprawdę wyglądają fauna i flora jego ojczyzny,
to jeszcze jest w stanie dostrzec jedynie jej okruchy. Tylko te nieliczne,
które jeszcze nie zostały dotknięte degradacją wynikającą ze zmian
cywilizacyjnych, jakie wypchnęły je na margines życia, czyniąc niemal
niewidzialnymi i niedotykalnymi. Zresztą współczesna ludzka istota, wiecznie
goniąca za mamoną i zajęta swoimi sprawami, pewnie nie zauważyłaby nawet żubra,
który stanąłby dumnie przed jej oczyma, nie wspominając już o zwierzętach
bardziej mikrej postury czy roślinach, które - choć piękne, nie zwracają
zbytnio na siebie uwagi. Tymczasem świat nie składa się tylko z samych osób i
wytworów ich umysłów - towarzyszy im bowiem pozostające obecnie w cieniu
niezliczone i bujne bogactwo przyrody. I choć mocno ograniczone w czasach
przemysłowo-technologicznej rewolucji, nadal potrafi zadziwić bogactwem form i
często niewysłowionymi: urodą i wdziękiem. Wystarczy na chwilę zatrzymać się i
uważnie spojrzeć, aby dostrzec to, czemu już nie poświęca się uwagi. A przecież
jeszcze niedawno było zupełnie inaczej. Przed zaledwie stu laty przyroda
stanowiła nieodłączną część zamkniętego kręgu żywota i śmierci, towarzysząc
człowiekowi od rana do nocy w jego codziennych zajęciach. Była zespolona z
&quot;koroną stworzenia&quot; w mocarnym, nierozerwalnym uścisku, jaki dawał
niewątpliwe korzyści obu stronom. Trud opisania tego stanu rzeczy zadał sobie
Autor recenzowanej książki, piszący na początku XX stulecia, jeszcze pod
rosyjskim zaborem. Jak jego dzieło odbiera dzisiejszy czytający?&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&quot;Zapoznając się z
otaczającą nas przyrodą, uczymy się patrzeć na nią umiejętnie, zastanawiać się
nad dostrzeganemi zjawiskami i wyszukiwać między niemi związku; a jednocześnie,
co nie mniej ważne nabieramy prawdziwego zamiłowania do przyrody (...).&quot;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wyobraź sobie, że mieszkasz
na wsi i właśnie rozpoczynasz kolejny pracowity dzień. Zima powoli zbiera się
już do odejścia a pierwsze promyki marcowego słońca tańczą na zalegającym
jeszcze gdzieniegdzie śniegu. Gdy uchylasz odrzwia chaty, wita Cię kakofonia
ptasich głosów. Przymrużonymi od blasku Heliosa oczyma, jesteś w stanie
dostrzec najbliższe z nich i pozdrawiasz gestem jako starych, codziennych
przyjaciół. Wielu z nich dokarmiałeś, gdy mróz ściął powietrze na kilka
miesięcy. Teraz wśród leżących ziaren uwijają się trznadle, połyskując żółtymi
brzuchami, brązowawe dzierlatki dumnie prężą swoje sterczące
&quot;punkowe&quot; czubki, nawet zięby demonstrują bogate kolorami upierzenie.
Ilością prym jednak wiodą szare, niewielkie wróble poruszające się całymi
gromadami. Co chwilę gwałtownie podrywają się do lotu, by za moment opaść z
powrotem na ziemię chcąc zająć się swoimi ptasimi sprawami. Na widok tych
ostatnich kiwasz z uznaniem głową. Znasz dobrze ich naturę i wiesz, że są zmyślniejsze
od wielu znacznie większych pobratymców. Towarzyszą człowiekowi od wieków i
pozostają z nim w całkowitej symbiozie, często wijąc gniazda w jego
bezpośredniej bliskości. Doskonale zdają sobie sprawę, komu mogą zaufać a kogo
za wszelką cenę unikać. Hałaśliwe niczym przekupki, obrotne i ruchliwe, jak
żywe srebro, potrafią zadziwić mądrością. Niejednokrotnie wchodzą w szkodę,
wyjadając zboże, wiśnie i czereśnie i nie odpuszczają sobie okazji do zdobycia
pokarmu przeznaczonego dla kur i kaczek. Wiosną i latem, klnąc pod nosem,
ustawiasz naprędce zbite z paru desek i gałęzi strachy, które mają je straszyć
i odganiać. Ale pomimo tego, nie wyobrażasz sobie świata, którego nie wypełniałby
ich nieustający świergot i nerwowa krzątanina. Nie jesteś w stanie także
opanować radości na widok bociana, jaki uwija się przy budowie imponującego
rozmiarem gniazda. To samiec, on zawsze przylatuje pierwszy, a jego towarzyszka
dołącza dopiero później, gdy jej &quot;domostwo&quot; jest już w pełni
urządzone.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Nigdy nie pojmiesz swoim
ograniczonym, człowieczym rozumem, jakim cudem te piękne ptaki wiedzą kiedy w
odległej Polsce zaczyna się prawdziwa wiosna i startując ze swoich afrykańskich
siedzib, są w stanie nieomylnie dotrzeć do odwiedzanego rok po roku miejsca
rozrodu, odległego o parę tysięcy kilometrów. W myślach nazywasz je
&quot;Wojtusiami&quot; - imieniem nadanym jeszcze przed wiekami. Od samego rana
powietrze wypełnia klekot, którym biało-czarny pan z długim, czerwonym i ostrym
jak rapier dziobem, daje znać pani swego serca, że w tym właśnie miejscu na nią
czeka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Bardzo często
przechodzimy obojętnie koło różnych ciekawych zjawisk wprost dla tego, że nie
wiemy wcale o ich istnieniu, że nigdyśmy o nich nie słyszeli.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przed wielu laty w folwarku
szlacheckim bociany trzymano w charakterze łowców myszy, w czym były
skuteczniejsze nawet od kotów. Tak czy inaczej, ich pojawienie się zwiastuje,
że wkrótce okoliczne pola zazielenią się i wypełnią różnobarwnym kwieciem.
Rychło nadejdzie lato i złociste kłosy zbóż znowu będą chylić się na wietrze i
falować zgodnie z jego rytmem, ciesząc oko gospodarza i zwiastując
paromiesięczną epokę obfitości, wypełnioną ciężką pracą, aby zebrać dary,
którymi człowieka obdarza matka natura. Przy wtórze skowronkowych pieśni, w
pole wyjdą żeńcy, by ostrymi sierpami skosić owoc ziaren, które w pocie czoła
niedawno zasiali. Spłoszone zające, zwane &quot;Filipami&quot;, gdyż uwielbiają
żerować w konopiach, będą śmigać pod ich nogami a kuropatwy i przepiórki wzbiją
się całymi rodzinami do nerwowego, niskiego lotu. Na pobliskiej miedzy rzepak
legnie żółtym dywanem, ciągnącym się aż po kres horyzontu. Brzęczące basem
trzmiele będą uwijać się w poszukiwaniu nektaru, jaki będą podbierać im
pracowite pszczoły, by zaraz potem zanieść go do swych przepastnych uli.
Powietrze wypełnią różnobarwne motyle, delikatne i zwiewne jak poranna mgiełka.
Myszki badylarki będą krzątać się przy swoich gniazdach, zbudowanych właśnie z
badyli i na badylach zbóż zawieszanych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;To malutkie zwierzątko,
półtora raza mniejsze od myszy domowej, posiada czerwonobrunatny grzbiet i
biały brzuszek. Jego największym wrogiem i zagrożeniem są śmigłe myszołowy,
ptaki spokrewnione z równie groźnym jastrzębiem. Czatują na swoje ofiary,
kołując w przestworzach lub siedząc na pobliskim drzewie, by po ich
dostrzeżeniu runąć jak kamień z niebios i porwać w ostre niczym brzytwa szpony.
Na wyobrażenie całej tej nadchodzącej idylli robi Ci się lżej na sercu,
zespolonym nierozerwalną pieczęcią ze światem przyrody i bijącym jej rytmem,
niezmiennym od stuleci.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jeżeli chciałbyś zagościć
na dłużej w tak przedstawianym uniwersum i porozkoszować się większą ilością
podobnych, tworzących w głowie obrazy, ciekawostek z tej rzeczywistości, a
jakoby rodem z zupełnie innego świata, tak odległego od współczesnego, masz do
tego świetną okazję dzięki Wydawnictwu Grafika.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Piękne są nasze żyzne
pola, kwieciste łąki, szumiące lasy, szemrzące strumyki i rzeki, a tem
piękniejsze i droższe, że nasze: z niemi wiążą się najmilsze wspomnienia,
najpierwsze chwile życia; tutaj znajdują się wszyscy, których kochamy; tutaj
wszystko takie swojskie, takie nasze.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Z naszej
przyrody&quot; to imponujące opracowanie, przybliżające uniwersum polskiej
fauny i flory, napisane przez słynnego biologa i przyrodnika Bohdana
Dyakowskiego. Jak owad zastygły w kropli bursztynu, tak pyszniąca się oszałamiającym
bogactwem ojczysta przyroda na kartach tego niezwykłego dzieła odsłania
czytelnikowi swoją twarz widzianą przed stu dwudziestu trzech laty. Pierwsze
wydanie ukazało się bowiem w roku 1903, kiedy na ulicach Warszawy przemykały
jeszcze kozackie sotnie a w pałacu namiestnikowskim rezydował carski
gubernator. Stanowi ono pasjonującą opowieść o wszelkich gatunkach zwierząt i
roślin, jakie występowały wówczas na obszarze tak zwanego Królestwa
Kongresowego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Nie jest to nudne,
encyklopedyczne zestawienie, przyprawiające czytelnika o częste ataki ziewania,
lecz literacka podróż po świecie, jakiego już dawno nie ma. Przepojona
zachwytem nad jego różnobarwnością i mnogością form, a także napisana pięknym,
staropolskim językiem. Pełna kunsztownych czarno-białych rycin i 24 pysznie
kolorowych litografii oraz zamknięta pomiędzy okładkami, które same w sobie
stanowią poligraficzne dzieło sztuki. Niewolna od narracyjnego wdzięku, jakiego
w obecnych lekturach już się nie doświadczy. Mieniąca się miłością do szczęsnej
ziemi urodzenia, co współcześnie równie rzadkie - a wielka szkoda. Na ponad
pięciuset stronach Dyakowski przybliża czytającemu naturę nie za pomocą
laboratoryjnego szkiełka mikroskopu, lecz w rytmie ludzkiego życia, dzieląc
księgę na mówiące wiele swoimi nazwami rozdziały: W domu i na podwórku, W
ogrodzie, W polu, Na łące, W lesie, Woda. Dzięki takiemu zabiegowi odbiorca
otrzymuje dzieło w pełni holistyczne, poruszające wszelkie możliwe aspekty
związane z naturalną symbiozą człowieka i otaczającą go rzeczywistością
ziemskich żywiołów, z którymi jest nierozerwalnie połączony. Wyrazy uznania
należą się Wydawnictwu Grafika za opublikowanie reprintu tego edytorskiego
arcydzieła, wzbogaconego cytatami z wierszy Mickiewicza, Konopnickiej, Rydla,
Syrokomli, Lenartowicza i wielu innych poetów. Znakomicie oddającego klimat
ówczesnych czasów, kiedy matka natura stanowiła istotny element kulturowego
dziedzictwa i dnia codziennego, odciskając się kształcie języka i obyczajów a
nawet sposobie myślenia. Dla miłośników polskiej przyrody, wielbicieli
rodzimych zwierząt, roślin, wód i lasów, a także wszystkich kochających
ojczyznę, ciekawych jej przeszłych bogactw - pozycja obowiązkowa. Jako swego rodzaju
klasykę - pozostawiam bez oceny punktowej. W pełni polecam.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Może na obczyźnie
znajdą się ładniejsze krajobrazy, bujniejsza roślinność, większa rozmaitość
ptaków i innych stworzeń, jaśniejsze niebo, pogodniejszy klimat, - ale wszystko
to będzie obce (…) brak nam będzie tej ziemi ojczystej, tego swego kraju, którego
nic i nigdzie nie zdoła zastąpić i nad który nie znajdzie się nic milszego na
świecie.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/b-dyakowski-z-naszej-przyrody-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1384388076451082737</guid><pubDate>Sat, 16 May 2026 17:00:03 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-16T19:00:03.484+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>WP Rdzanek - Akord - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;W końcu nadszedł tak niecierpliwie
wyczekiwany przez Ciebie długi weekend. Jutro wypada 11 listopada, więc
będziesz mógł trochę się rozluźnić i zająć od dawna zaniedbywanymi osobistymi
pasjami. Dziś, jak to często robisz w niedzielę, siedzisz w ulubionej knajpce
na lunchu. Gdy więc rozlega się dzwonek telefonu odbierasz go z dużą niechęcią.
Ku swojej irytacji dostajesz rozkaz, aby w trybie pilnym stawić się w Hotelu
Sheraton, w którym odkryto zwłoki niemieckiego obywatela. Nie rozumiesz, jaki
udział w prowadzeniu śledztwa związanego z prozaicznym morderstwem może mieć
służba odpowiadająca za ochronę państwa, czyli Agencja Bezpieczeństwa
Wewnętrznego. Jednak nawet Twój kapitański stopień nie daje prawa do
dyskutowania z decyzjami przełożonych, więc niechętnie wstajesz od stolika i
wychodzisz na ulicę. Pogoda jest pod psem, leje deszcz, zatem mocniej wciskasz
na głowę swój staromodny, „gangsterski” kapelusz. Nie cierpisz używać parasoli,
toteż z jego ronda cieknie na Twoje wierzchnie okrycie powiększająca się
systematycznie strużka wody. Gdy docierasz na miejsce, z daleka dostrzegasz
stojącą przed budynkiem komisarz Ewę Dzik, która na Twój widok pośpiesznie gasi
cienkiego papierosa. Razem wsiadacie do windy i wjeżdżacie na szóste piętro. Na
korytarzu mijacie policjanta w cywilu i techników obładowanych różnorakim
sprzętem. W końcu wchodzicie do apartamentu wynajmowanego przez Georga Telmana.
Na środku stoi krzesło z przywiązanym do niego ciałem. Jego stan wskazuje, że
do zabójstwa doszło kilka godzin temu. Mężczyzna miał około pięćdziesięciu lat,
a na jego twarzy zakrzepła krew spływająca z oczu, uszu i nosa...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Ponownie weszła do darknetu i
zostawiła umówiony znak wykonanego zadania. Teraz musiała czekać. Wkrótce
będzie wiedziała, czy Dzień Wolności nadszedł, czy też czeka ich kolejna
bitwa.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s1280/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1280&quot; data-original-width=&quot;1024&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s16000/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Na podłodze walają się fotokopie
dokumentów, spośród których w oczy rzucają się odręcznie sporządzone: list
datowany na 1745 rok, pisany XVIII-wieczną germańszczyzną oraz zapis nutowy,
będący fragmentem utworu muzyki poważnej. Twoją uwagę przyciągają również
wyraźne odciśnięte ślady słuchawek na skórze ofiary, wskazujące wyraźnie, że
miała je założone w chwili śmierci. Policjantka informuje Cię, że denat
prowadził w Hamburgu mały antykwariat, a w poszukiwaniu artefaktów jeździł po
całym świecie, w tym Polsce. Od razu decydujesz się zarekwirować znalezione
materiały. Twój nieomylny instynkt wyraźnie wskazuje, że śmierć Niemca ma z
nimi ścisły związek. Wychodząc z hotelu, zabierasz od techników laptop, tablet
i komórkę denata, a także słuchawki w białym etui. Jako spec od
cyberbezpieczeństwa będziesz musiał przejrzeć zawartość elektroniki i masz
nadzieję, że znajdziesz w niej jakikolwiek ślad, który wyjaśni, z jakiego
powodu doszło do zabójstwa. I wcale się nie mylisz. W poczcie tkwią maile
sprzed dwóch tygodni - zawierają skany zarówno zapisu nutowego, jak i epistoły.
Wiadomość wysłana dwa dni temu wyznaczała spotkanie w Sheratonie w dniu
dokonanego morderstwa. Definitywnie została sformułowana przez hakera - adres e-mail
stanowi ciąg liter i cyfr, charakterystyczny dla tego środowiska. W tekście pada
nazwisko wybitnego kompozytora Georga Philippa Telemanna. Zastanawiasz się, po
co komuś takiemu XVIII-wieczny utwór muzyczny. Aby to odkryć, konieczne jest
wyjaśnienie, o jaki dokładnie chodzi. Ponieważ się na tym nie znasz, musisz
skorzystać z pomocy fachowca. Przychodzi Ci na myśl tylko jeden - utalentowana
wirtuozka Violi da gamba Olga Weiss, obecna partnerka mecenasa nazwiskiem Tomasz
Szczerzec. Wiesz, że możesz na tę parę liczyć, w końcu wraz z nią całkiem
niedawno udaremniłeś dużą akcję wywiadu północnokoreańskiego na terenie Polski.
Podczas niej o mało życie postradali nie tylko oni, ale także Karol Koppel -
niespełna trzydziestoletni siostrzeniec prawnika, genialny programista i tajny
współpracownik CIA, który był celem agenta komunistycznego wywiadu. Ten ostatni,
pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań, zdołał się wymknąć i wciąż zagraża
interesom polskiego państwa, a także samemu młodzieńcowi, gdyż przebywa w
nieznanym miejscu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Gdy dzwonisz do adwokata, ten
natychmiast wyraża zgodę, byś za piętnaście minut pojawił się w jego
mieszkaniu. Olga wita Cię wylewnie i natychmiast przystępuje do studiowania
listu. Tłumaczy, że skierowany jest do córki nieżyjącego już magnata von Promnitza,
dla którego Telemann przed jego śmiercią skomponował kantatę o uzdrawiającej
mocy - taką wyłącznie dla odbiorcy, lecz groźną dla innych ludzi. Prosi więc,
aby umieścić jej zapis w ołowianej tubie i zamurować we wznoszącej się nad
grobowcem ojca wieży zamku w Żorach, aby nigdy nie wpadła w niepowołane ręce -
może narobić wiele szkody słuchaczom przy jej odtwarzaniu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Jej słowa wypełniły salę. Nagle z
galerii rozległ się przeraźliwy krzyk. (…) Ci, którzy wciąż słuchali tłumaczy,
zaczęli osuwać się z foteli. Gwałtownie, spazmatycznie w ostatnim rozpaczliwym
geście próbowali zerwać słuchawki (…). Z oczu, nosów i uszu obficie płynęła
krew, plamiąc dokumenty i drogie garnitury.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Natychmiast szukasz w Internecie
jakiejkolwiek wiadomości, która mogłaby potwierdzić słowa wirtuozki i ze
zdumieniem odkrywasz, że sama wieża zamkowa spłonęła doszczętnie 13
października tego roku. Dochodzisz do oczywistego wniosku, że antykwariusz
wszedł w posiadanie artefaktu najpóźniej tej właśnie daty. Przychodzi Ci też na
myśl, że uczynił to nielegalnie, nie zgłaszając władzom znaleziska, a co więcej,
wzniecając pożar, zatarł ślady swoich działań. Jeszcze większa konfuzja ogarnia
Cię, gdy kobieta przystępuje do wykonania kantaty. Muzyka ma w sobie tak
potężną siłę, że dosłownie czujesz, ciarki biegnące po plecach a Twoje ciało i
umysł wpadają w całkowite rozedrganie, pomieszane z niewytłumaczalnym
uniesieniem. Nawet Olga potwierdza, że nigdy nie słyszała utworu o podobnym
pięknie i niezwykłych właściwościach, ściśle odwzorowującego pitagorejską
koncepcję kosmicznej harmonii, zespalającej matematykę z muzyką. Wskazuje
także, że brakuje przynajmniej jednej strony zapisu nutowego, a Ty już wiesz,
że został zabrany przez mordercę. Widocznie musi mieć wielką wartość, skoro w
celu jej zdobycia uśmiercono człowieka. Zanim udaje Ci się poukładać myśli,
rozlega się dźwięk Twojego telefonu. Gdy odbierasz, komisarz Dzik informuje, że
w warszawskim metrze znaleziono dwa trupy młodych ludzi ze słuchawkami na
uszach i cieknącą z oczu, uszu i nosa krwią. Wkrótce potem nadchodzi wiadomość
o katastrofach pięciu samolotów towarowych, które niedługo po starcie runęły na
terytorium Niemiec i Francji, ulegając awarii elektronicznych systemów
pokładowych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Tajemnicze katastrofy szybko znajdują
wyjaśnienie. W światowych mediach ukazuje się bowiem odezwa ruchu Dzień
Wolności, który pod groźbą kolejnych zamachów terrorystycznych żąda
niezwłocznego zaprzestania wszelkich prac nad sztuczną inteligencją, jakiej
dalszy rozwój zagraża istnieniu ludzkości oraz zwołania Zgromadzenia Ogólnego
ONZ w celu przyjęcia odpowiedniej uchwały w tej sprawie. Jednocześnie jej
autorzy wskazują, że są w posiadaniu potężnej broni akustycznej, zdolnej
uśmiercić każdego człowieka z dowolnej odległości i nie zawahają się jej użyć,
aby wywołać na świecie całkowity chaos, jeśli ich postulaty nie zostaną
spełnione. Przychodzi Ci na myśl całkowicie absurdalna myśl, że może to być
zaginiona część kantaty Telemanna, skoro to, co usłyszałeś, tak potężnie
podziałało na Twoje ciało. Szybko jednak przywołujesz się do porządku, w końcu
oficer ABW powinien kierować się rozsądkiem, a nie tak nieprawdopodobnymi
teoriami spiskowymi. Tymczasem międzynarodowe śledztwo, którego zostaniesz
uczestnikiem, udowodni, że nawet najbardziej zdumiewające rzeczy mogą oblec się
w ciało na oczach zdumionego i zastygłego w przerażeniu świata…&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Ta cząstka drapała i pukała cicho w
mur, którym Viper się otoczyła. W chwilach ciszy jej głos stawał się nie do
zniesienia. To przez niego nie potrafiła spojrzeć w lustro. Bała się, ze
zobaczy w nim coś straszniejszego od krwi. Mgliste wyobrażenie czyhającego na
nią potwora.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Powieść pod tytułem „Akord”, którą
napisał W.P. Rdzanek to porywający i inteligentnie skonstruowany cyberthriller
i jednocześnie druga część oryginalnej trylogii AI-Gent. Przedstawia
międzynarodowe zmagania z radykalnym ruchem „Dzień Wolności”, który dopuszcza
się zamachów terrorystycznych, żądając za ich zaprzestanie wstrzymania prac nad
sztuczną inteligencją. W jego optyce bowiem stanowi ona zagrożenie dla
ludzkości. Aby powstrzymać jej rozwój, jest w stanie użyć posiadanej
tajemniczej broni akustycznej, jaka może spowodować śmierć każdego człowieka,
niezależnie od tego, jakie stanowisko piastuje. Czytelnicy pierwszego tomu
cyklu odnajdą w &lt;b&gt;lekturze&lt;/b&gt; starych znajomych: wirtuozkę Olgę Wiess,
mecenasa Tomasz Szczerzec, komisarz Ewę Dzik, kapitana ABW Zygmunta Friszera,
programistę Karola Koppela oraz agenta północnokoreańskiego wywiadu o zmiennej
tożsamości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Wręcz szaleńczo pędząca akcja
przeskakuje co rusz z Warszawy do Liège w Belgii, Paryża, Lyonu i Strasburga we
Francji, Nowego Jorku, Fort Meade w USA a nawet Alaski, na której rozegra się
jej „najgorętsza” część - rodem z najlepszych filmów akcji. Pisarz umiejętnie
buduje napięcie, rozpoczynając książkę mocnym Prologiem, by później w każdym
rozdziale wprawiać umysł odbiorcy w małe „trzęsienia ziemi”, których
intensywność rośnie z każdą przewróconą stroną - według wzoru przedstawionego w
swoim czasie przez Alfreda Hitchcocka. Elementy tej ekspresyjnej i
skomplikowanej mozaiki układają się w finale w efektowną i wielopiętrową
konstrukcję, jaka budzi podziw zarówno formą, jak i treścią. Od pierwszej chwili
lektury czytający z rosnącą ciekawością śledzi losy całej plejady bohaterów,
których sylwetki zarysowane są z dużą zręcznością, co szczególnie odnosi się do
Friszera oraz wyrastającego na „gwiazdę” trylogii komunistycznego agenta Quan
Vo, jakiego osobowość i losy okazują się być zacznie bardziej złożone, niż mogłoby
się to na pierwszy rzut oka wydawać. Na uznanie zasługuje kapitalny pomysł, by
do narracji wprowadzić niewtórny wątek śmiercionośnej kantaty Telmanna oraz tematyki
sztucznej inteligencji, zagrażającej nie tylko ludziom, ale nawet samej sobie. Zmyślne
to i prawie niespotykane w rodzimej literaturze. Warstwę językową propozycji
literackiej określiłabym mianem eleganckiej, co także jest rzadkie w techno-thrillerach
szpiegowskich. 9/10 - dla drugiego tomu serii, który okazał się lepszy niż
pierwszy oraz światłej rozrywki, jaka nie pozwala na oderwanie się od lektury.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Świat, jaki znacie, chyli się ku
upadkowi. W zaciszu serwerowni, w laboratoriach, korporacji i rządów
powołujecie do życia siłę, której nie będziecie w stanie kontrolować. Budujecie
waszego następcę i kata: generatywną sztuczną inteligencję.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;(…) Cyfrowego lewiatana, który gdy tylko
zyska świadomość, uzna ludzkość za błąd w systemie. Wirusa, którego należy
usunąć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/wp-rdzanek-akord-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s72-c/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6783697227388297299</guid><pubDate>Fri, 15 May 2026 23:54:36 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-16T01:54:36.384+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Pamięć gubi drogowskazy.
Skrywa za opadającą z każdym przeszłym dniem mgłą zapomnienia wszystko, co wcześniej
wydawało się istotne. Chowa w najgłębsze zakamarki wydarzenia, które stworzyły
Twoją osobę, jeśli były jakkolwiek traumatyczne. Usuwa w cień to, czego
potrzebujesz mniej niż dawniej. I tylko niekiedy, w rzadkich przebłyskach
świadomości, łapiesz się na tym, iż być może istniało coś więcej, co wcale nie
miało się w zapomnieniu znaleźć. Jak jednak odtworzyć to, co zostało w znacznej
części skasowane? Czy naprawdę istniało - a może to tylko jedna z mrzonek,
które raz wtóry sprawiły, że bezksiężycowa, najciemniejsza noc okazała się
bezsenna? Poduszka nie jest dłużej zimna z jednej ni z drugiej strony a koc
wydaje się ważyć tonę, przez co ciężej Ci oddychać. Jeszcze kilka niespokojnych
myśli temu byłaś pewna, że istnieje rzecz, jaką musisz sobie przypomnieć.
Teraz, zaraz, natychmiast, nim skrawki minionego znowu ulecą w niebyt, w którym
znalazły się z jeszcze nieznanej Ci przyczyny. Jutro będzie nowy dzień a Ty jak
zawsze udasz się do ukochanej kwiaciarni zająć tworzeniem strojnych bukietów i
urzekających urodą wieńców. Przycinając łodygi i usuwając kolce róż może tym
razem dojdziesz do wniosku, że ich zapach nie jest naprawdę piękny, bo tak
słodki, iż aż duszący. W powietrzu uniesie się coś jeszcze - woń zagrożenia, strachu
i wyczuwalnie zbliżającego się powrotu… przeszłości. Czegoś, co nie pamięta. A
może Ciebie, która zdecydowała się pamięć zatracić, gdyż tak było łatwiej,
wygodniej; albo pamiętanie oznaczałoby śmierć. Czy jednak lepiej miast żyć
wegetować, kiedy cała ta otoczka dookoła jest tylko li pustą wydmuszką,
wykreowaną dla bezpieczeństwa miałkiego istnienia? Spomiędzy uroczystych
kwiatów, bo dziś znienawidzone przez Ciebie, komercyjne i tandetne Walentynki,
wypada biała kartka. List przeznaczony nie dla Twoich oczu, jak sądzisz lub próbujesz
się łudzić i okłamywać. Było ich więcej. A każda wiadomość sprawiała, że nie
przypomniało Ci się nic, lecz trwało ciężej i straszniej. „Ona wie więcej niż
pamięta” - czernieje tym razem tusz. Kto jest nadawcą?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s1448/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1448&quot; data-original-width=&quot;1086&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s16000/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„To była zapowiedź.
Zapowiedź, że ktoś nie zamierza odejść. Że ktoś chce, by widziała, czuła i
pamiętała. Że dopiero otworzyła drzwi do historii, o której nie wiedziała, że jest
jej częścią. A wszystko w niej szeptało: to dopiero początek.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Obok właśnie oporządzanych
kwiatów stoi kubek z zimną już kawą, na jakim napis jasno obwieszcza światu, co
sądzisz o dniu świętego Walentego. Zachodnia moda i wymysł dla wszystkich tych
niewartościowców o nieszczerym sercu, co to raz na całe trzysta sześćdziesiąt
pięć lub sześć dni przypomną sobie o fakcie, że warto by docenić zdobną rośliną
swoją drugą połówkę. Parskasz pod nosem, choć przecież właśnie tego rodzaju
wydarzenia przynoszą Twojej małej i przytulnej kwiaciarni całkiem duże dochody.
Przewiązujesz bukiet tasiemką, zawijasz ją elegancko, dbając o to, by powstała
spirala odpowiednio odbijała światło i nagle zamierasz. Przyszedł. Zanim
skierujesz na niego spojrzenie, zahaczasz jeszcze wzrokiem o sporządzoną przez
siebie listę z pomysłami na Walentynki dla przychodzących, bo może akurat okaże
się, iż ktoś jest tak samo cyniczny i zgnuśniały jak Ty. „Bukiet
antyromantyczny: czarne róże, osty, gałązka eukaliptusa - miłość boli.
Promocja: nie kupuj róż, kup czekoladę tylko dla siebie.” Oczy Dominika
zauważają ów manifest, nim w końcu spoczną na Tobie - definitywnie wyrażają
pewien stopień uroczej kpiarskości. Znika z jego twarzy, gdy tylko każe Ci
przynieść księgi rachunkowe i ze słyszalnym przestrachem w głosie pyta, czy kolejne
wiadomości w dalszym ciągu wypadają z bukietów w, wydawać by się mogło,
losowych chwilach. Jesteś do niego nastawiona wrogo, przynajmniej początkowo -
bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że wizyta stróża prawa w Twoim sklepie
poskutkuje jednym: już za chwilę wszystkie miejscowe plotkary z Brzezin, jakie
żyją jedynie codziennością innych, rozpuszczą na ten temat wydumane i
ogromniejące po każdym przekazaniu z ust do ucha plotki. Finalnie eskalują do
niewyobrażalnych rozmiarów - wiesz, że się nie pomylisz, co chwilę później
udowadnia „przypadkowo” mijająca witrynę sąsiadka, która oczywiście zagląda do
środka przybytku. Dostawszy, czego chciała, opuszcza pomieszczenie z rozradowaną
miną, zaś Ty jesteś zmuszona przejść do konkretów i pokazać policjantowi ostatnią
anonimową wiadomość, jaką znalazłaś. Może Ci się tylko wydaje, ale mężczyzna
zaczyna na Ciebie spoglądać nie jak detektyw na ofiarę stalkingu…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Czy ja właśnie zostałam
wciągnięta w coś, co ma sens tylko wtedy, kiedy przestaniesz spać i zaczniesz
rysować mapy na ścianach?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Starasz się jak najszybciej
pozbyć Dominika z kwiaciarni, bo jego widoczne zaniepokojenie zaczyna Ci się
udzielać. Śledczy zajmuje się obecnie zaginięciem blondwłosej i ciemnookiej
kobiety imieniem Lena, o którą wręcz natarczywie Cię wypytuje. Po raz kolejny
oznajmiasz mu, że nikogo takiego nigdy nie znałaś ani nie widziałaś, w co on
sam zdecydowanie nie wierzy. Nie masz pojęcia, o co tak naprawdę chodzi a
anonimowe wiadomości, jakie dostajesz, uznajesz za żart dzieci z okolicy lub…
No właśnie. Nic poza tym trywialnym wyjaśnieniem nie przychodzi Ci do głowy. W końcu
udaje Ci się odprawić mężczyznę po przyjęciu jego numeru telefonu i solennej obietnicy,
że z niego skorzystasz, gdy tylko zauważysz cokolwiek podejrzanego. Okazja przydarza
się niestety kilka chwil później, gdy zamykasz lokal a na zewnętrznym parapecie
jego okna znajdujesz kolejną kopertę i pojedynczy, niebieski hiacynt. To
przecież nawet nie jest na nie pora roku… Kiedy spoglądasz na śnieg w dole,
zamierasz, dostrzegłszy wyraźnie odbity, świeży ślad męskiego buta. Masz wrażenie,
iż coś się za Tobą czai, lecz na szczęście Dominik szybko do Ciebie przybywa i
mimo Twoich protestów postanawia odprowadzić Cię aż pod drzwi mieszkania. To
jednak tylko początek czegoś większego, zaczynasz coraz wyraźniej to rozumieć.
Ktoś chce, abyś wróciła w odmęty własnej przeszłości i na przekór wszystkiemu,
ze sobą na czele, odsłoniła to, co skrzętnie ukryte. Nie pamiętasz tego czy nie
chcesz sobie niczego przypomnieć? Jak wskażą coraz bardziej zatrważające
okoliczności, niedługo będziesz zmuszona zmierzyć się ze swoimi największymi
strachami i stanąć w szranki z każdą rzeczą okrytą woalem niedopowiedzeń i
przeinaczeń. Siwowłosy mężczyzna w długim prochowcu, zrozpaczona matka
dziewięcioletniej dziewczynki oraz sam Dominik, który z niewiadomego powodu
zdecydował się towarzyszyć Ci w tej najtrudniejszej podróży, która przecież
niespodziewanie mogłaby się przedłużyć - co wszystkie te osoby tak usilnie pragną
Ci przekazać tajemniczo trwożnym zachowaniem? Czym jest to, co nie pamięta?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To był ten głos. Ten, którego
bała się najbardziej. Ten, którego nie pamiętała… i pamiętała aż za dobrze.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wraz z książką „To, co nie
pamięta” ja także dostałam list. Napisany odręcznie, w opieczętowanej kopercie,
zawierający złociejące pióro - a Diabeł tylko wie, jak tęskni mi się do
epistolografii w praktyce. Bożena Bisewska zdecydowała się spersonalizować przesyłkę,
powodując u mnie wręcz rzewny uśmiech... Chwilę później jej propozycja
literacka zabrała mnie w iście zwichrowaną podróż po odmętach niepamięci pewnej
kwiaciarki. Początkowo byłam przekonana, iż mam do czynienia z thrillerem
wzbogaconym o wątek romantyczny, lecz Pisarka w drugiej części powieści dodała do
finezyjnej puli… elementy sci-fi. Tego rodzaju zaskoczenia definitywnie się nie
spodziewałam. I choć mam pewne zastrzeżenia co do warstwy literackiej w postaci
literówek, pomyłki w imieniu bohatera na jednej z ostatnich stron czy nie
zawsze poprawnej językowo składni i fleksji, muszę przyznać, że ta narracyjna wyprawa
jest na wskroś unikatowa. Niektóre nici fabularne nie zostały przekonująco
związane czy wątki właściwie domknięte a część wyjaśnień uważam za mało
realistyczne, jednak wciąż - zanurzenie się w treści Autorki okazało się
nietuzinkowym przeżyciem. Samo połączenie gatunkowe zasługuje na wyróżnienie,
jako że nie należy do często spotykanych. Tajemniczy, nader niejasny, bez
wątpienia szalony charakter tekstu, w jakim nie zawsze króluje spójność,
przystaje zresztą moim zdaniem do samej tematyki. Czymże bowiem jest podróż po
zapomnieniu, jeżeli nie chaotyczną próbą poskładania z rozbitych i
śniedziejących skrawków wspomnień większej układanki? Jak wiele spośród tych
kawałków zostało potraconych na przestrzeni lat? Czy naprawdę warto pomimo
wszystkiego, malowania ponownie duszy na szaro, próbować złożyć przeszłość w
całej pełni? To, co nie pamięta może przecież okazać się fragmentem tej, która
pamiętać bynajmniej nie chciała, aby żyć bezkresem. Czy tenże jednak będzie
kompletny, gdy tworzące go elementy zmętnieją zbyt silnie? Z plusem za niewtórne
ujęcie zatracenia w zapominaniu pamiętanego - 6/10. PS Mająca znaczenie dla
opowieści 17 widniejąca na okładce - moc mrocznych mocy, wszak moja ulubiona
liczba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pamięć to śmieszna rzecz.
Jak stara szafa - znika, skrzypi, ale jak się dobrze zajrzy, znajdzie się w
niej coś, o czym człowiek nie miał pojęcia. (…) Jeszcze rok temu była cieniem
własnej pamięci. Teraz była kimś, kto umiał patrzeć w przeszłość bez drżenia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/bozena-bisewska-to-co-nie-pamieta-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s72-c/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>