<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375</atom:id><lastBuildDate>Wed, 20 May 2026 12:17:33 +0000</lastBuildDate><category>książki</category><category>włosy</category><category>lifestyle</category><category>makijaż</category><category>pielęgnacja twarzy</category><category>moda</category><category>pielęgnacja ciała</category><category>perfumy</category><category>paznokcie</category><category>gadżety i akcesoria</category><category>biżuteria</category><category>denko</category><category>wystrój wnętrz</category><title>Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. </title><description>Recenzje literatury. </description><link>http://www.okiem-julii.pl/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Julia)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1427</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1339563850902699825</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 23:59:08 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-19T01:59:08.391+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zdaniem starego wyjadacza
mrocznych lektur w mojej postaci, Brytyjczycy od wielu lat pozostają
niekwestionowanymi mistrzami thrillerów. Nie inaczej jest w przypadku Cathryn
Croft, spod której pióra przeczytałam absolutnie każdą opowieść. Tym większa była
moja radość, kiedy dowiedziałam się, iż w Polsce ukaże się kolejna jej książka o
obiecującym tytule „Ostatniej nocy” - i nadzieja na nieodkładalną narrację,
pełną absolutnie nieprzewidywalnych zwrotów akcji, nie okazała się próżna. Za przystającą
do treści okładką w pięknej kolorystyce skrywa się bowiem historia, która złożona
jest z napięć, niedopowiedzeń i niewyobrażalnych w pozornej naiwności,
niewytłumaczalnie niepokojących tragedii. W świecie thrillerów, oprócz udanego
transferu emocji wprost z kart powieści na odbiorcę, za najcenniejszy zabieg
uważam wplecenie do cienistych fabuł elementów dramatu rodzinnego. Tego rodzaju
skrzyżowanie, znane pod nazwą domestic noir, jest tym, co bardzo rozbrykane
tygrysy lubią najbardziej, przeformułowując nieco znane powiedzenie. Oto właśnie
„The Last One To See Him” - bogate w plot twisty, które - na domiar dobrego - powodują
u czytelnika może mało inteligentny, ale jakże pożądany wyraz twarzy, gdy jego
brwi po raz wtóry wędrują gdzieś w okolice czoła a usta samoistnie otwierają
się w związku z szokiem oraz podziwem dla kunsztu angielskiej Autorki.
Zapewniam, że po lekturze tej wielowymiarowo moralnie szarej propozycji
literackiej kilkukrotnie zastanowisz się nad tym, czy warto odwiedzić dopiero
co poznanego znajomego - lub umówić się na randkę. Może bowiem dojdziesz do
wniosku, iż przekroczenie progu jego mieszkania będzie tak znamienne w skutki,
jak to miało miejsce w przypadku Kate, głównej bohaterki, którą zwrot przypadków,
co to wcale przypadkowe się nie okazały, doprowadził tam, gdzie miała się już
nigdy nie znaleźć. Wprost do odmętów piekielnej przeszłości, jaka
zdeterminowała całe jej dalsze życie. W samo serce nieuleczalnej traumy sprzed
wielu lat i historii, co to zbyt często się powtarza…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s1422/unnamed.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1422&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s16000/unnamed.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Wie wszystko o jej
dzieciństwie, o tamtym okropnym wypadku, który uczynił ją tym, kim jest. Ale
czy (…) zdoła mu kiedykolwiek wyznać, co się wydarzyło przed sześcioma dniami?
Że po raz drugi stanęła oko w oko z nieboszczykiem?”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Człowiek jak zwykle mądrym
jest po szkodzie, jednak oddałabyś wszystko, aby cofnąć czas i nie pójść do
mieszkania Jamie’go, którego kilka godzin wcześniej poznałaś, czekając w
barowej kolejce po drinka. Ba, w ogóle, jak zresztą planowałaś, nie poszłabyś
do tego klubu za licznymi namowami koleżanki, która uznała, że powinnaś
nareszcie nieco się zrelaksować po stresującym czasie w życiu. Twój mąż Cię
zdradził, zatem po pertraktacjach zdecydowałaś się na to, by małżeństwo zmienić
w separację. Pozostajesz jednak w zgodzie z już niedługo byłym ślubnym - w końcu
dzielicie między sobą opiekę nad niespełna dziesięcioletnim synem. Nie chcesz
tego przed sobą przyznać, ale utrata sojusznika i przyjaciela w postaci
zaobrączkowanego wciąż napawa Cię smutkiem - wszak była to jedyna osoba, która
wiedziała o Tobie wszystko. Cóż… niemalże, bowiem masz sekrety, które okazałyby
się zabójcze, gdyby ujrzały światło dzienne. To Ellis sprawił jednak, że żyłaś
najlepszą wersją egzystencji, jaką mogłabyś sobie wyobrazić - także dlatego, że
namówił Cię na terapię u cenionego specjalisty imieniem Rowan, przed którą wzbraniałaś
się od wielu lat. Poznawszy Twoją tragiczną historię, Mąż wspierał Cię bez
reszty i finalnie udało mu się spowodować, że zdecydowałaś się na walkę z
demonami z czasów, gdy miałaś zaledwie piętnaście lat a na skutek tragicznego
splotu okoliczności na Twoich oczach śmierć poniósł trzydziestodziewięcioletni
mężczyzna. Echo tamtego dramatu naznaczyło Cię na zawsze i niekiedy nadal
powraca nocą pod postacią koszmarów. A teraz zdzierasz gardło, rozpaczając wniebogłosy,
bo oto wszystko wskazuje na to, że przeszłość Cię dogoniła, choć miała być od
dawna zamknięta. Po sympatycznej rozmowie z Jamie’m zbierasz się do opuszczenia
baru, lecz z uwagi na późną porę, chwilę później wracacie oboje do domów jedną
taksówką. Zamieszanie z Uberem sprawia, iż lądujesz pod mieszkaniem mężczyzny i
wstępujesz na kawę. Ta kończy się płomienną nocą, po której umawiasz się z od
niedawna rozwiedzionym ojcem na następną randkę jeszcze tego samego dnia. Co
niepokojące, kiedy przybywasz o ustalonej godzinie, domofon milczy. Wślizgnąwszy
się do apartamentowca za inną osobą, zauważasz, że drzwi, jakie miałaś za
moment przekroczyć, są uchylone. Za nimi na podłodze leży zaś Twój kochanek - a
pod jego głową rozrasta się kałuża krwi… To niemożliwe. A jednak.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) sztuka polega na tym,
by być zawsze o krok przed przeciwnikiem, wiedząc rzeczy, o których ten nie ma
pojęcia. (…) Gdy (…) milknie, oznacza to, że w jej głowie kłębi się zbyt dużo
myśli.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Panicznym biegiem
opuszczasz budynek, upewniając się wcześniej, że Jamie naprawdę nie żyje. Choć
powtarzasz sobie, że przecież to nie Ty go zabiłaś, jesteś pewna, że śmierć
drugiego mężczyzny, jakiej byłaś jedynym świadkiem, wzbudzi podejrzenia policji
a także szereg niewygodnych pytań, na które nie jesteś gotowa. Kiedy Graham
White wyzionął ducha, miałaś zaledwie półtorej dekady i wszyscy uwierzyli w
Twoją wersję o porwaniu, napaści i brzemiennej w skutki ucieczce. Jako
rozwodząca się matka dorastającego chłopca, wolisz nie przekonywać się, jak
będzie tym razem. Na szczęście, do czasu, nikt nie wie, gdzie spędziłaś noc.
Już wkrótce będziesz jednak zmuszona powiedzieć psychologowi o tym, że
najwyraźniej ktoś ustalił, iż byłaś ostatnią osobą, która widziała Jamie’go Archera
żywego. Nie masz pojęcia, kim jest Twój przeciwnik, lecz szybko zdajesz sobie
sprawę, iż stał się zagrożeniem zarówno dla Ciebie, jak i całej, poszatkowanej
rodziny. Najpierw otrzymujesz przesyłkę z poczernionymi liliami. Później wydarzają
się kolejne niepokojące sytuacje… Na domiar gorszego, w klasie Twojego syna
niedawno pojawił się nowy uczeń, który okazuje się być synem zamordowanego.
Jego matka Harper robi zaś wszystko, by szturmem wedrzeć się w Twoją
egzsytencję i stać się jej immamentną częścią. Początkowo zastanawiasz się nad
tym, czy kobieta, utrzymująca zresztą skądinąd, że była aktualną żoną Jamie’go,
ma pojęcie o tym, że to Ty spędziłaś z nim ostatnią noc, czy też jest to jeden
z wielu ogromnych przypadków w Twojej cokolwiek zwichrowanej rzeczywistości.
Jej natarczywe zachowanie wydaje się niestety temu przeczyć… Wkrótce jesteś
pewna tylko jednej rzeczy: po pierwsze jesteś mamą i dla ochrony swojego
dziecka zrobisz absolutnie wszystko. Nie będzie to zresztą pierwszy raz. Długie
cienie wychynęły już z szafy i nikt nie zdoła ukryć ich tam z powrotem -
zaczęły wszak rzucać ciemność na coraz większe elementy Twojego świata…
Przeszłość dogania kłamców w najmniej odpowiednim momencie… Ten jest Twój.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) wiecznie spiskuje i układa
jakieś plany - i że rzadko kończy się to dobrze. (…) odmawia dalszego życia pod
presją, ukrywania się w cieniu, pilnowania każdego słowa, na wypadek, gdyby coś
miało się jej wymsknąć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdyby odjąć nie do końca satysfakcjonujące
mnie zakończenie oraz dwa słowa tłumacza, który zdecydował się na zamieszczenie
w treści raniących oczy słów „weterynarka” i „detektywka” (nieistniejących w
angielskim oryginale), „Ostatniej nocy” Cathryn Croft otrzymałoby ode mnie
maksymalną ocenę punktową. Pomimo tych najdrobniejszych z małych minusów, to
połączenie thrillera z dramatem rodzinnym okazało się niemalże doskonałą
rozrywką! Nasączone mrokiem oraz poczuciem zagrożenia i napięciem, które
eskaluje z każdą przewróconą stroną, jest lekturą, jakiej nie da się odłożyć. Wymyśliwszy
podczas czytania wiele możliwych rozwojów fabuły, przyznaję, iż każdorazowo
pysznie zostałam zapędzona w ciemny róg - Autorka kapitalnie gubi tropy i
udanie wodzi czytelnika za nos. Takie plot twisty są zresztą charakterystyczne
dla jednej z angielskich mistrzyń suspensów. Największym zaskoczeniem stało się
dla mnie wplecenie do narracji na wskroś tragicznej i przeszywającej serce
smutkiem historii z młodości głównej bohaterki. Znamienne zdanie: „W szkole i
tak wszyscy mają mnie za puszczalską, powiedzą, że sama się o to prosiłam.”
wypowiadane przez pewną ofiarę oferuje odbiorcy swoisty wstrząs. Może bowiem ostatniej
nocy w istocie wydarzyło się coś nieodwracalnego, jednak to, co zaistniało
innej doby wiele, wiele lat wstecz okazuje się czynnikiem determinującym całe
późniejsze życie zarówno Kate, jak i wszystkich postaci, które ją otaczają. Sam
wątek związanej z nim, podejrzanie tajemniczej psychoterapii, która cały czas
majaczy na obrzeżach akcji, został zresztą poprowadzony w sposób, przed jakim
należy pochylić czoła. Z plusem: 9/10 dla rollercoastera emocji utkanego z
niedopowiedzeń, niedookreśleń i naznaczających traum. Gimme more! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To z jego powodu nikomu
nie ufam. To przez niego otoczyłam się murem (…). I tak wygrał. Zniszczył mnie.
(…) Stała się osobą, za jaką uważają ją ludzie, pogodziła się z łatką, którą
jej przyszyto. Zresztą nawet suche fakty na temat tego, co się stało, kiedy
miała piętnaście lat, nie zmniejszają jej koszmaru.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/kathryn-croft-ostatniej-nocy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhp10RSQy2dD5mMNOpKTo1rhAupv-ahslPc6KxVxzjGPF0hTy04El0jgzY-KpNeiM9OZqX1Xwa3NfNsfp_OvNTWcjdCSSrkwUwDv_wF9VEwyeGZRaG8tUHu_JFionNGKcW1r06IranTB32mPv_Cb9s7ugFIQpsrj1anVyVkcB2AP_p6A1B684Rhc_OG72Q/s72-c/unnamed.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2972572723572793502</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 20:56:33 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T22:56:33.532+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Maren Stoffels - Escape room - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Powieść „Escape room” holenderskiej
autorki Maren Stoffels, która zadebiutowała w roku 2005, mając zaledwie siedemnaście
lat, bez wątpienia sprawi, że kilkukrotnie zastanowisz się, nim przyjdzie Ci do
głowy udać się do tytułowego przybytku. Pełen zagadek pokój, z którego należy uwolnić
się w określonym czasie z założenia jest bowiem doskonałą zabawą i dobrym
pomysłem na spędzenie wolnych chwil z grupą przyjaciół czy znajomych. Jak udowadnia
fabuła Autorki, tego rodzaju rozrywka szybko może zmienić się w straszną
przygodę, z której… nie wszyscy wyjdą bez szwanku. Wyobraź sobie bowiem, że
zamiast dbającej o bezpieczeństwo uczestników rozgrywki osoby, jaka nadzoruje
jej przebieg na kamerach, tkwi psychopata. Na domiar złego - taki, który ma z nimi
niedokończone sprawy z przeszłości i właśnie znalazł doskonały sposób na zrealizowanie
krwawej vendetty. Zapętlona we własnym zwichrowaniu, napiszę: brzmi świetnie,
prawda? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Dokładnie taka jest też narracja
pierwszej książki Pisarki, jaka ukazała się w Polsce. Choć niepozbawiona drobnych
wad, w moim odczuciu pozostaje niezłym przykładem młodzieżowego thrillera, w
jakim napięcie eskaluje wraz z każdą przewróconą stroną. Tychże jest zaledwie
247, co w połączeniu z wręcz zaskakująco krótkimi rozdziałami nadaje opowieści
rzadko spotykanej w literaturze dynamiki. Za jej snucie odpowiada czwórka
bohaterów, naprzemiennie przejmujących stery, dzięki czemu odbiorca może spojrzeć
na wydarzenia wieloperspektywicznie. Do tego dochodzą jeszcze mroczne wtrącenia
złoczyńcy, oznaczone jedynie literą X… Cóż - gdybym nie obawiała się pójścia do
jakiejkolwiek tajemniczej komnaty z powodu możliwości pojawienia się w niej ośmionogich
ohydztw oraz faktu, że nie z&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;noszę
niewielkich i zamkniętych pomieszczeń, po spędzeniu wieczoru z propozycją
literacką Mieszkanki Amsterdamu z pewnością… uznałabym wizytę w escape roomie
za kapitalną ideę. Ta adrenalina - zupełnie jak w rosyjskiej ruletce, mmm… Choć
wziąwszy pod uwagę trzymający się mnie wiernie i dzielnie pech…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Od czego powinniśmy zacząć
naszą opowieść? Zdaję sobie sprawę, że policja będzie chciała się wszystkiego
dowiedzieć, ale nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie o tym mówić. Nikt nie
zrozumie, co tam zaszło, przez co przeszła nasza czwórka w tym escape roomie.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jesteś piękna, choć urodę
postrzegasz bardziej jako przekleństwo niż dar. Niebieskie oczy hipnotyzują
morskością szalejącej toni każdego, na kogo je zwrócisz. Długie włosy nadają Ci
eterycznego wyglądu, choć coraz częściej służą za kurtynę, która skrywa przed
światem Twoją symetryczną twarz. W szkole nie ma osoby, jaka nie podziwiałaby Cię
chociaż przez chwilę, zaś nauczyciele często wybaczają drobne przewinienia, co
pewnie nie jest do końca sprawiedliwe. Nie pozostajesz z nikim w relacji romantycznej,
wręcz stronisz od płci przeciwnej, bo masz wrażenie, iż każdy chłopiec oczekuje
od Ciebie tylko jednego - a poza tym chciałby choć przez chwilę umawiać się z
najładniejszą dziewczyną w placówce. Nie jest to tym, czego szukasz. Zresztą
dopiero co uporałaś się z niezdradzanym nikomu huraganem we własnym wnętrzu,
który rozpętał się tam na dobre tuż po tym jak Twój tata, dzielny strażak z
powołania, omal nie zginął w ogromnym pożarze, w jakim stracił kolegę. Od
tamtej pory cierpi na PTSD a Wasza rodzina nie jest już taka sama - wszyscy jej
członkowie drżą z niepokoju, kiedy tylko ojciec jedzie na wezwanie. Wystąpiłaś
nawet w podcaście, chcąc pomóc uporać się z trudnymi emocjami innym nastolatkom,
którzy mają podobne przeżycia do Twoich. Trochę dziwi Cię, że nieświadomi
Twoich trosk Sky i Mint, najlepsi przyjaciele, nawet się o tym nie zająknęli,
choć przecież musieli go obejrzeć. Cóż. Pozostajesz samotna i niezrozumiana,
wszystkie bolączki tłamsząc w sobie. I tylko w nocy tulisz się do młodszej
siostry, która wciąż boi się zasnąć bez kogoś starszego po tym, co nieomal się
stało. Już wkrótce okaże się, iż będziesz musiała zmierzyć się z sumą własnych
strachów w bezlitosnym starciu, z niewidocznym i nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
Zanim się to jednak stanie, spotkasz kogoś, kto nareszcie spojrzy na prawdziwą
Ciebie - a nie tylko cielesną powłokę. Pracujący w tej samej pizzerii co Twój
kolega Sky Miles, równie atrakcyjny i nieceniący własnej aparycji młody
mężczyzna, zawróci Ci w głowie już po pierwszym spotkaniu. Zapewne z tego
powodu randkę w escape roomie uznasz za dobry pomysł, mimo nienawiści względem małych,
zakluczonych przestrzeni… Błąd.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ponad dziesięć miesięcy
czekania na ten moment. Teraz stoi przede mną, we własnej osobie. Ściskamy
sobie dłonie. Nie ma pojęcia, kim jestem. Muszę się powstrzymać, żeby za często
nie zerkać na Obiekt. Jest tylko jednym z graczy, tak jak pozostałych troje.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zawsze żyłaś w cieniu
swojej powabnej przyjaciółki Alissy, ale jak do tej pory średnio Ci to przeszkadzało.
Przyzwyczaiłaś się do tego, że - naturalna i niekoniecznie dbająca o wygląd czy
zdobny makijaż - pozostajesz cieniem dziewczyny, która rozpromienia
pomieszczenie samą obecnością. Nie kreujesz się na gwiazdę i właściwie lubisz
pozostawanie poza radarem. Właśnie dzięki temu, najczęściej ignorowana, stajesz
się skarbnicą zdobywanych przez przeoczenie informacji a przy tym jesteś…
całkiem groźnym przeciwnikiem. Nikt nie wie, że cechuje Cię inteligencja i masz
ogromną wiedzę a w kryzysowych sytuacjach zachowujesz zimną krew. To ostatnie
już niedługo Ci się przyda. Zauważasz zdziwienie, którym obdarzają Cię Miles,
Sky i Alissa, gdy z dziwną własnej osobowości chęcią zgadzasz się na pójście we
czwórkę do nowego, podobno hiperrealistycznego escape roomu o nazwie „Dom pewnej
rodziny”. Czujesz się nieco urażona, bo wzrok całej trójki wyraża coś na kształt
szoku - jakbyś nigdy nie chciała się jakkolwiek zabawić. Może to po prostu dla
Ciebie szansa na to, by wreszcie na chwilę oderwać się od dziwnej przypadłości,
która toczy Cię od dłuższego czasu. Nikomu się z tego nie zwierzałaś, lecz od
wielu miesięcy odczuwasz bóle innych ludzi - i to zanim dotkną ich samych.
Chociażby niedawno, gdy Sky postanowił przekłuć sobie brew, denerwowało Cię
pulsowanie w tym miejscu na własnej twarzy. Boisz się mówić o tym głośno, bo
przecież wszyscy i tak mają o Tobie nieciekawe mniemanie - jako o tej milczącej
dziwaczce. Twoja przyjaźń z Alissą też ostatnio jakby się rozluźniła. Masz do
niej nieco żalu o to, że wystąpiła w nagraniu, powierzając przeżycia obcym
ludziom, a z Tobą nawet o nich nie rozmawia. Jesteś w tym nieco hipokrytyczna,
lecz &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zapewne fakt, że to ona wciąż gra
pierwsze skrzypce w Waszym duecie niekiedy Cię męczy. Kiedy zatrzasną się za
Wami kraty zakluczonego pudełka bez jednokierunkowego wyjścia, być może w końcu
będziesz mogła się wykazać. Jeśli przeżyjesz. Jeżeli ktokolwiek opuści je żywy…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) wyglądała na silną,
choć czułam, że cierpi. (…) To był jej smutek, ale ona milczała na ten temat.
Gdyby chociaż raz dała mi do zrozumienia, co czuje, wówczas mogłabym się do tego
jakość odnieść, ale nigdy tego nie zrobiła. (…) pozostała sobą, z całym swoim
uporem.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Motyw zamkniętego pokoju,
często nazywanego z angielska „locked room”, był już wielokrotnie
wykorzystywany, w czym duże zasługi miała chociażby skrajnie nielubiana przeze
mnie Agata Christie. Maren Stoffels nadała mu jednak innego charakteru niż ten
najczęściej poznawany dzięki kryminałom czy thrillerom. Złożonego przede
wszystkim z pędzącej akcji, która nie zwalnia ani na chwilę - szczególnie w drugiej
części powieści. Nader krótkie rozdziały z perspektyw wszystkich bohaterów
początkowo były dość dezorientujące - rwana narracja nie pozwalała na dokładne
poznanie poszczególnych postaci. Szybko jednak dałam się porwać tej szaleńczej
podróży, w jakiej tytułowy „Escape room” zyskał wręcz swoją osobowość. I choć
zakończenie średnio mnie satysfakcjonuje a część wypadków udało mi się przewidzieć,
uważam, że ten thriller młodzieżowy to bardzo dobra, mroczna rozrywka na jeden
wieczór. Niespotykana dynamika w połączeniu z momentami ostrą warstwą językową przypadnie
w mojej ocenie do gustu każdej osobie, jaka od książki oczekuje przede
wszystkim zastrzyku adrenaliny i całej kawalkady emocji. Znalazłam tylko jeden
minus w postaci błędu logicznego - nie da się bowiem obciąć równo włosów na
zapałkę przy pomocy nożyczek. Ta niesnaska nie zmienia jednak faktu, że książkę
Holenderki uważam za udaną rozrywkę. Taką w sam raz na raz i jaka wiedzie do interesujących
rozważań… Jestem bowiem pewna, iż mając okazję zamknąć w cieniście mrocznym
pokoju grupę własnych wrogów, wykazałabym się daleko idącą kreatywnością… Nie
będę się jednak rozmarzać, zresztą zapewne podobne finezjo-fantazje zahaczają o
wiele paragrafów Kodeksu karnego. Pozostaje mieć nadzieję, iż uda się je kiedyś
w tajemnicy ziścić. Może wówczas poznasz literacko zaprojektowaną przeze mnie
komnatę zagadek, kto wie. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;
Tej Autorki ofiarowuję opatrzone minusem 7/10 punktów i zachęcam do przekonania
się, czy mając mocne nerwy, sam się z niej uwolnisz… Kochającym szybkie i mocne
wrażenia - zalecam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Bo gdybyś miał jedną,
jedyną szansę, aby w jednej chwili zdobyć wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś,
to przecież nie wypuściłbyś jej z rąk?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/maren-stoffels-escape-room-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfJbcDV3qPk0E8whJCpx01vb-vpNhsAzkd6Pdgx0KWCWQYbJccNjJAhpX0dVpPsIzHbYZV5etz-yy2aHaJuD1I3cQg2orUApR_F29aomdSSX-849CxsKIEkF_TAUvuxAkqdGN-HE2W5-kdMC2DBtkpYjbrc4zA9UULFGUt7mYXURhr7Zuk5x35L5MNqXY/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(2).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6613061739778394298</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 18:39:45 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T20:39:45.497+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja</title><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od kiedy ludzkość dobrnęła
do punktu, w którym zdała sobie sprawę, że może nie być w Kosmosie sama,
poczęła marzyć o kontakcie z „obcymi”. Najpierw poszukiwała ich śladów przy
pomocy dość prymitywnych instrumentów optycznych z rodzaju teleskopów. Jednak
gdy nadeszła rewolucja przemysłowo-technologiczna, zaczęła stosować bardziej
wyrafinowane środki. 16 listopada 1974 roku miało miejsce spektakularne
wydarzenie: z największego na świecie radioteleskopu w Obserwatorium Arecibo w
Portoryko wysłano potężny przekaz radiowy w kodzie binarnym w stronę gromady
kulistej M13, a więc zgrupowaniu powiązanych ze sobą grawitacyjnie gwiazd w
gwiazdozbiorze Herkulesa. Składał się z 1679 impulsów, będących&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;iloczynem dwóch liczb pierwszych: 23 i 73. Po
ułożeniu w siatce o tych właśnie wymiarach, impulsy te tworzą monochromatyczny
obraz, zwany piktogramem, który zawiera liczby od 1 do 10, listę pierwiastków
chemicznych, wzór DNA, schematyczną postać ludzką wraz z informacjami na temat
liczby „człowieków” i ich budowie fizycznej, a także widok Układu Słonecznego.
To pokolenie Ziemian i wiele następnych nie dowie się nigdy, czy próba była
skuteczna, gdyż pokonanie przez wysłany sygnał drogi do miejsca przeznaczenia
zajmie około dwadzieścia pięć tysięcy lat. Los radioteleskopu jest także bardzo
symptomatyczny, gdyż w 2020 roku zerwały się systemy podwieszenia i uległ on
całkowitemu zniszczeniu. Najbardziej oryginalną próbę kontaktu z kosmitami
podjął ZSRR, który w 1964 roku wysłał w kierunku Wenus alfabetem Morse&#39;a
wiadomość zawierającą słowa: „&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Cambria&amp;quot;,serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-bidi-font-family: Cambria;&quot;&gt;мир&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;” (Mir
- pokój lub świat), „Lenin” i „SSSR”. Wielce prawdopodobne jest, że
„ufoludkowie” na widok nazwiska krwawego wodza rewolucji październikowej i
nazwy zbudowanego przezeń państwa popadli w takie przerażenie, że
intencjonalnie nie próbowali na nią odpowiedzieć, nie chcąc podzielić losu
kilkudziesięciu milionów ofiar. Who knows?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Obecnie w zalewie tandety
tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę
wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto
nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu - mimowolnego powtarzania cudzych
a nieznanych myśli.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wysyłano też różne
artefakty na pokładach sond. Amerykańskie niosą tak zwaną Voyager Golden
Record, czyli pozłacaną płytę gramofonową z załączoną do niej instrukcją
obsługi, na której zapisano pozdrowienia w pięćdziesięciu pięciu językach,
różnorakie dźwięki natury, utwory muzyczne, jak chociażby Bacha, Beethovena,
Chucka Berry&#39;ego oraz 116 zdjęć Ziemi i jej mieszkańców. Podkreślić jednak
trzeba, że tego rodzaju próby rodzą przynajmniej trzy zasadnicze wątpliwości.
Po pierwsze: któż jest w stanie zaręczyć, że kosmici okażą się do ludzkości
przyjaźnie usposobieni i nie zechcą zetrzeć jej w proch, uznając za coś w
rodzaju insektów czy cywilizacji do podbicia i eksterminacji? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Po wtóre: wysyłając sygnały, człowiek
nie ma żadnej gwarancji, że adresaci będą w stanie w ogóle je odczytać. Mogą
przecież stanowić byt, który nie ma nic wspólnego z wizjami snutymi na ich
temat. Wreszcie: nawet, gdy sygnał odbiorą i odpowiedzą, nikt nie ma pojęcia,
czy będzie jakakolwiek możliwość jej „przetłumaczenia”, a nawet jeśli -
zrozumienia. I o tych właśnie trzech dylematach rozprawia Autor recenzowanej
książki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nigdy byś nie przypuścił,
że zostaniesz członkiem szacownego grona, zajmującego się tajnym projektem o
kryptonimie MAVO (skrót od angielskiego Master&#39;s Voice - Głos Pana). Jesteś
wprawdzie uznanym matematykiem, jednak z uwagi na oryginalne poglądy, nieco
wyklętym. Co spotkało się z wielkim oburzeniem, jesteś zdania, że zarówno
człowieka, jak i wszelkie zjawiska przyrodnicze należy opisywać za pomocą
matematycznych równań, a nie ich biologicznych cech. Tylko w ten sposób bowiem
można uchwycić ich właściwą istotę. Pomimo oficjalnych potępień, geniuszu nikt
nie jest w stanie Ci odmówić, więc dokooptowano Cię do zespołu zajmującego się
próbą rozszyfrowania odebranego przez obserwatorium w Mount Palomar w USA
sygnału neutrinowego, który zakwalifikowano jako wiadomość nadaną przez
pozaziemską cywilizację z układu Małego Psa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;W serii elektronów
dopatruje się zaszyfrowanego komunikatu, który starano się za wszelką cenę
rozwikłać, lecz bez żadnego skutku. Stąd właśnie sięgnięto po Twoją pomoc.
Początkowo próbowano całą sprawę ukryć, jednak doszło do „przecieku” i cały
świat oszalał. Tematem tym zajęły się wszystkie media, roznosząc wieści po globie.
Rząd USA w końcu musiał zareagować i pod naciskiem senatu powołał zespół do jej
badania.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jeśli nasza kultura nie
umie asymilować sprawnie nawet ujęć powstających w głowach ludzkich (…) jakże
moglibyśmy liczyć na to, że będziemy zdolni skutecznie zrozumieć kulturę
odmienną całkowicie od naszej, jeśli się ona zwróci do nas poprzez kosmiczny przestwór?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Początkowo próbowano
przekazać sprawę FBI, jednak Agencja sprytnie wskazała, że kosmos leży poza
granicami kraju, a tym samym nie jest objęty zakresem jej kompetencji, więc
przekazano ją CIA. Ta z kolei zrzuciła z siebie odpowiedzialność i oddała ją w
ręce Pentagonu. Wojskowi zabrali się solidnie do rzeczy, umieszczając Komisję w
supertajnym ośrodku badawczym na pustyni Nevada. Wcześniej funkcjonował tam
poligon, na którym przeprowadzano eksperymenty z bronią jądrową. Wysłannik
„Projektu MAVO odnalazł Cię na uniwersytecie New Hampshire, gdzie akurat
prowadziłeś zajęcia ze studentami. Początkowo wahałeś się, czy propozycję
przyjąć, czy też odrzucić, ale po głębszym zastanowieniu uznałeś, że warto w
tym uczestniczyć. Gdy wyrażasz zgodę, wypadki toczą się bardzo szybko. Najpierw
lecisz samolotem do Nevady a potem śmigłowcem bezpośrednio do ośrodka
badawczego. Ten przedstawia sobą imponujący kompleks: liczne i potężne betonowe
budynki mają podwójne ściany a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniona jest wodą.
Komunikację zapewnia specjalnie zbudowana kolej podziemna bezpiecznie
przewożąca pasażerów do miejsca przeznaczenia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Gdy wylądowałeś na dachu
jednej z konstrukcji przywitał Cię sam Baloyne - szef całego przedsięwzięcia.
Potem zapoznałeś się z całym tłumem osób, które w biorą w nim udział: biologów,
chemików, fizyków i całą plejadą innych „mózgowców”. W końcu nadszedł czas na
pierwsze sympozjum. Na nim pokrótce przedstawiono Ci stan prowadzonych prac.
Czyli tak naprawdę nic. Wszelkie próby złamania „kodu” nadanego przez Obcych
sygnału spaliły bowiem na panewce. Wysiłek największych naukowych sław nie
przyniósł absolutnie żadnego rezultatu - po prostu nie byli w stanie niczego
rozumnego wywieść z neutronowego strumienia. A co gorsza pojawiły się głosy
wskazujące na szereg uzasadnionych wątpliwości czy w ogóle jest sens zajmować
się całą sprawą. Zastanawiano się czy wiadomość ma jakikolwiek charakter, a nie
jest tylko serią przypadkowych sygnałów kosmicznych. Inni wskazywali, że być
może skierowana jest nie do ziemian, ale do innej cywilizacji i tylko
przypadkowo została wyłapana, więc nie ma szans, aby zorientować się, o co w
niej chodzi. Kolejni podnosili, że ludzkość nie jest w stanie odcyfrować
czegoś, co nie pochodzi od społeczności takiej samej natury. Wprawdzie
podzielasz niektóre z tych argumentów, jednak postanawiasz zastosować wszystkie
swoje matematyczne umiejętności, by dojść, co nadany sygnał tak naprawdę
zawiera. Wprowadzasz do Zespołu zastrzyk „entuzjazmu” i wiary w powodzenie,
więc prace znowu ruszają na pełną skalę. W miarę ich postępu zaznasz coraz
większej goryczy niepowodzeń, a Twoje usiłowania zaczną przypominać „bicie
głową” w mur. Wiadomość z kosmosu okaże się Twoim największym&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;przekleństwem...&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(...) nie znając (…) ani
składni, ani słownika, nie można wiadomości rozszyfrować metodą prób i błędów
(…) przy czym na sukces można czekać dwieście lat, dwa miliony albo i okrągłą
wieczność.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Głos Pana” Stanisława Lema
to należąca do klasyki gatunku powieść science-fiction. Jej głównym bohaterem
jest profesor Piotr E. Hogarth, biorący udział w tajnym projekcie pod tytułowym
kryptonimem. Jest on próbą rozkodowania sygnału neutrinowego, odebranego przez
ziemskie obserwatorium i zakwalifikowanego jako transmisja nadana przez
cywilizację pozaziemską. Naukowiec, początkowo podchodzący do całej sprawy z
wielkim entuzjazmem, szybko natyka się nieprzekraczalną granicę, poza którą
ludzki umysł nie jest w stanie się wydostać. Usiłowania zespołu uczonych nie
przynoszą wyników a wokół zagadnienia pojawia się coraz więcej wątpliwości.
Książka Autora to, poza w zasadzie pobieżnym opisem prób złamania kodu w
wiadomości kosmitów, tak naprawdę wnikliwa podróż przez umysł Hogartha, a także
bardzo skomplikowany traktat filozoficzny oraz kosmologiczny. Posiada więc
jedynie zarys akcji - skupia się na niezwykle zawiłych rozważaniach dotyczących
zagadnień epistemologicznych, teorii systemów, informacji i prawdopodobieństwa,
matematyki i fizyki oraz biologii ewolucyjnej. Analizuje również wszelkie
tematy związane z istnieniem cywilizacji pozaziemskiej, przejawami jej
obecności w kosmosie i ewentualnymi motywami nawiązania kontaktów z ludzkością.
Omawia także granice człowieczych umiejętności odczytania wiadomości od
cywilizacji całkowicie odmiennej i spętane możliwości umysłu, znającego tylko
swoją, niepotrafiącego pozbyć się jej naleciałości i niezdolnego do podjęcia
próby zerwania z wrodzoną naturą. Pisarz nie stroni przy tym od dywagacji na
temat wyobrażeń, obaw i nadziei związanych z tego rodzaju kontaktem, podszeptów
podświadomości oraz etyki badań naukowych. Propozycja literacka podana jest
skrajnie trudną warstwą językową - pełną lingwistycznych pułapek, surową w
wyrazie i właściwą bardziej traktatom naukowym aniżeli literaturze popularnej.
Niewątpliwie to wyzwanie umysłowe, które wymaga ogromnej dyscypliny i ciągłej
uwagi odbiorcy. Sądzę, iż sam wydźwięk jest nader gorzki - zarówno co do
ludzkiej natury, jak i możliwości jej ograniczonego rozumu. Jako klasykę gatunku,
pozostawiam bez noty punktowej. Miłośnikom sci-fi, jacy kochają skomplikowaną
trasą latać po kosmicznych trajektoriach - polecam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To, że ludzkie boleści,
strachy, cierpienia rozpadają się ze śmiercią (…) że nic nie pozostaje po
wzlotach, upadkach, orgazmach i torturach jest godnym pochwały darem ewolucji
(…) jesteśmy jak ślimaki przylepione każdy do swojego liścia.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/stanislaw-lem-glos-pana-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvotFKNFtsVVrOTBo9a4GPm-tr6TkPnwC-pF6R2U7tYTh55ZuX6V5EpRfNBlMbVWSL7uUPDvppINZq1M0YeuvUFAY4iEdano2inLfujwi0ImM7_-ZKxkq5Z9iJbIAx66AXKycCKrO_zVJNjmz4kW926yimRsOKHxKGhiNzEX1sxL5xMem0Sg-Pd5KIinU/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3014813669578419460</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 14:57:52 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-18T16:57:52.769+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oto imponujący reprint -
unikalne dzieło o tajemnicach polskiej przyrody, widzianej okiem jej uznanego
popularyzatora i wysoce wykształconego biologa, żyjącego na początku XX wieku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przyroda, jaka jest - każdy
widzi, trawestując znane hasło z pierwszej rodzimej encyklopedii księdza
Benedykta Chmielowskiego. Czy aby na pewno? Człowiek dzisiejszych czasów nie
dość, że ma blade pojęcie, jak naprawdę wyglądają fauna i flora jego ojczyzny,
to jeszcze jest w stanie dostrzec jedynie jej okruchy. Tylko te nieliczne,
które jeszcze nie zostały dotknięte degradacją wynikającą ze zmian
cywilizacyjnych, jakie wypchnęły je na margines życia, czyniąc niemal
niewidzialnymi i niedotykalnymi. Zresztą współczesna ludzka istota, wiecznie
goniąca za mamoną i zajęta swoimi sprawami, pewnie nie zauważyłaby nawet żubra,
który stanąłby dumnie przed jej oczyma, nie wspominając już o zwierzętach
bardziej mikrej postury czy roślinach, które - choć piękne, nie zwracają
zbytnio na siebie uwagi. Tymczasem świat nie składa się tylko z samych osób i
wytworów ich umysłów - towarzyszy im bowiem pozostające obecnie w cieniu
niezliczone i bujne bogactwo przyrody. I choć mocno ograniczone w czasach
przemysłowo-technologicznej rewolucji, nadal potrafi zadziwić bogactwem form i
często niewysłowionymi: urodą i wdziękiem. Wystarczy na chwilę zatrzymać się i
uważnie spojrzeć, aby dostrzec to, czemu już nie poświęca się uwagi. A przecież
jeszcze niedawno było zupełnie inaczej. Przed zaledwie stu laty przyroda
stanowiła nieodłączną część zamkniętego kręgu żywota i śmierci, towarzysząc
człowiekowi od rana do nocy w jego codziennych zajęciach. Była zespolona z
&quot;koroną stworzenia&quot; w mocarnym, nierozerwalnym uścisku, jaki dawał
niewątpliwe korzyści obu stronom. Trud opisania tego stanu rzeczy zadał sobie
Autor recenzowanej książki, piszący na początku XX stulecia, jeszcze pod
rosyjskim zaborem. Jak jego dzieło odbiera dzisiejszy czytający?&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&quot;Zapoznając się z
otaczającą nas przyrodą, uczymy się patrzeć na nią umiejętnie, zastanawiać się
nad dostrzeganemi zjawiskami i wyszukiwać między niemi związku; a jednocześnie,
co nie mniej ważne nabieramy prawdziwego zamiłowania do przyrody (...).&quot;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wyobraź sobie, że mieszkasz
na wsi i właśnie rozpoczynasz kolejny pracowity dzień. Zima powoli zbiera się
już do odejścia a pierwsze promyki marcowego słońca tańczą na zalegającym
jeszcze gdzieniegdzie śniegu. Gdy uchylasz odrzwia chaty, wita Cię kakofonia
ptasich głosów. Przymrużonymi od blasku Heliosa oczyma, jesteś w stanie
dostrzec najbliższe z nich i pozdrawiasz gestem jako starych, codziennych
przyjaciół. Wielu z nich dokarmiałeś, gdy mróz ściął powietrze na kilka
miesięcy. Teraz wśród leżących ziaren uwijają się trznadle, połyskując żółtymi
brzuchami, brązowawe dzierlatki dumnie prężą swoje sterczące
&quot;punkowe&quot; czubki, nawet zięby demonstrują bogate kolorami upierzenie.
Ilością prym jednak wiodą szare, niewielkie wróble poruszające się całymi
gromadami. Co chwilę gwałtownie podrywają się do lotu, by za moment opaść z
powrotem na ziemię chcąc zająć się swoimi ptasimi sprawami. Na widok tych
ostatnich kiwasz z uznaniem głową. Znasz dobrze ich naturę i wiesz, że są zmyślniejsze
od wielu znacznie większych pobratymców. Towarzyszą człowiekowi od wieków i
pozostają z nim w całkowitej symbiozie, często wijąc gniazda w jego
bezpośredniej bliskości. Doskonale zdają sobie sprawę, komu mogą zaufać a kogo
za wszelką cenę unikać. Hałaśliwe niczym przekupki, obrotne i ruchliwe, jak
żywe srebro, potrafią zadziwić mądrością. Niejednokrotnie wchodzą w szkodę,
wyjadając zboże, wiśnie i czereśnie i nie odpuszczają sobie okazji do zdobycia
pokarmu przeznaczonego dla kur i kaczek. Wiosną i latem, klnąc pod nosem,
ustawiasz naprędce zbite z paru desek i gałęzi strachy, które mają je straszyć
i odganiać. Ale pomimo tego, nie wyobrażasz sobie świata, którego nie wypełniałby
ich nieustający świergot i nerwowa krzątanina. Nie jesteś w stanie także
opanować radości na widok bociana, jaki uwija się przy budowie imponującego
rozmiarem gniazda. To samiec, on zawsze przylatuje pierwszy, a jego towarzyszka
dołącza dopiero później, gdy jej &quot;domostwo&quot; jest już w pełni
urządzone.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Nigdy nie pojmiesz swoim
ograniczonym, człowieczym rozumem, jakim cudem te piękne ptaki wiedzą kiedy w
odległej Polsce zaczyna się prawdziwa wiosna i startując ze swoich afrykańskich
siedzib, są w stanie nieomylnie dotrzeć do odwiedzanego rok po roku miejsca
rozrodu, odległego o parę tysięcy kilometrów. W myślach nazywasz je
&quot;Wojtusiami&quot; - imieniem nadanym jeszcze przed wiekami. Od samego rana
powietrze wypełnia klekot, którym biało-czarny pan z długim, czerwonym i ostrym
jak rapier dziobem, daje znać pani swego serca, że w tym właśnie miejscu na nią
czeka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Bardzo często
przechodzimy obojętnie koło różnych ciekawych zjawisk wprost dla tego, że nie
wiemy wcale o ich istnieniu, że nigdyśmy o nich nie słyszeli.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przed wielu laty w folwarku
szlacheckim bociany trzymano w charakterze łowców myszy, w czym były
skuteczniejsze nawet od kotów. Tak czy inaczej, ich pojawienie się zwiastuje,
że wkrótce okoliczne pola zazielenią się i wypełnią różnobarwnym kwieciem.
Rychło nadejdzie lato i złociste kłosy zbóż znowu będą chylić się na wietrze i
falować zgodnie z jego rytmem, ciesząc oko gospodarza i zwiastując
paromiesięczną epokę obfitości, wypełnioną ciężką pracą, aby zebrać dary,
którymi człowieka obdarza matka natura. Przy wtórze skowronkowych pieśni, w
pole wyjdą żeńcy, by ostrymi sierpami skosić owoc ziaren, które w pocie czoła
niedawno zasiali. Spłoszone zające, zwane &quot;Filipami&quot;, gdyż uwielbiają
żerować w konopiach, będą śmigać pod ich nogami a kuropatwy i przepiórki wzbiją
się całymi rodzinami do nerwowego, niskiego lotu. Na pobliskiej miedzy rzepak
legnie żółtym dywanem, ciągnącym się aż po kres horyzontu. Brzęczące basem
trzmiele będą uwijać się w poszukiwaniu nektaru, jaki będą podbierać im
pracowite pszczoły, by zaraz potem zanieść go do swych przepastnych uli.
Powietrze wypełnią różnobarwne motyle, delikatne i zwiewne jak poranna mgiełka.
Myszki badylarki będą krzątać się przy swoich gniazdach, zbudowanych właśnie z
badyli i na badylach zbóż zawieszanych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;To malutkie zwierzątko,
półtora raza mniejsze od myszy domowej, posiada czerwonobrunatny grzbiet i
biały brzuszek. Jego największym wrogiem i zagrożeniem są śmigłe myszołowy,
ptaki spokrewnione z równie groźnym jastrzębiem. Czatują na swoje ofiary,
kołując w przestworzach lub siedząc na pobliskim drzewie, by po ich
dostrzeżeniu runąć jak kamień z niebios i porwać w ostre niczym brzytwa szpony.
Na wyobrażenie całej tej nadchodzącej idylli robi Ci się lżej na sercu,
zespolonym nierozerwalną pieczęcią ze światem przyrody i bijącym jej rytmem,
niezmiennym od stuleci.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jeżeli chciałbyś zagościć
na dłużej w tak przedstawianym uniwersum i porozkoszować się większą ilością
podobnych, tworzących w głowie obrazy, ciekawostek z tej rzeczywistości, a
jakoby rodem z zupełnie innego świata, tak odległego od współczesnego, masz do
tego świetną okazję dzięki Wydawnictwu Grafika.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Piękne są nasze żyzne
pola, kwieciste łąki, szumiące lasy, szemrzące strumyki i rzeki, a tem
piękniejsze i droższe, że nasze: z niemi wiążą się najmilsze wspomnienia,
najpierwsze chwile życia; tutaj znajdują się wszyscy, których kochamy; tutaj
wszystko takie swojskie, takie nasze.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Z naszej
przyrody&quot; to imponujące opracowanie, przybliżające uniwersum polskiej
fauny i flory, napisane przez słynnego biologa i przyrodnika Bohdana
Dyakowskiego. Jak owad zastygły w kropli bursztynu, tak pyszniąca się oszałamiającym
bogactwem ojczysta przyroda na kartach tego niezwykłego dzieła odsłania
czytelnikowi swoją twarz widzianą przed stu dwudziestu trzech laty. Pierwsze
wydanie ukazało się bowiem w roku 1903, kiedy na ulicach Warszawy przemykały
jeszcze kozackie sotnie a w pałacu namiestnikowskim rezydował carski
gubernator. Stanowi ono pasjonującą opowieść o wszelkich gatunkach zwierząt i
roślin, jakie występowały wówczas na obszarze tak zwanego Królestwa
Kongresowego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Nie jest to nudne,
encyklopedyczne zestawienie, przyprawiające czytelnika o częste ataki ziewania,
lecz literacka podróż po świecie, jakiego już dawno nie ma. Przepojona
zachwytem nad jego różnobarwnością i mnogością form, a także napisana pięknym,
staropolskim językiem. Pełna kunsztownych czarno-białych rycin i 24 pysznie
kolorowych litografii oraz zamknięta pomiędzy okładkami, które same w sobie
stanowią poligraficzne dzieło sztuki. Niewolna od narracyjnego wdzięku, jakiego
w obecnych lekturach już się nie doświadczy. Mieniąca się miłością do szczęsnej
ziemi urodzenia, co współcześnie równie rzadkie - a wielka szkoda. Na ponad
pięciuset stronach Dyakowski przybliża czytającemu naturę nie za pomocą
laboratoryjnego szkiełka mikroskopu, lecz w rytmie ludzkiego życia, dzieląc
księgę na mówiące wiele swoimi nazwami rozdziały: W domu i na podwórku, W
ogrodzie, W polu, Na łące, W lesie, Woda. Dzięki takiemu zabiegowi odbiorca
otrzymuje dzieło w pełni holistyczne, poruszające wszelkie możliwe aspekty
związane z naturalną symbiozą człowieka i otaczającą go rzeczywistością
ziemskich żywiołów, z którymi jest nierozerwalnie połączony. Wyrazy uznania
należą się Wydawnictwu Grafika za opublikowanie reprintu tego edytorskiego
arcydzieła, wzbogaconego cytatami z wierszy Mickiewicza, Konopnickiej, Rydla,
Syrokomli, Lenartowicza i wielu innych poetów. Znakomicie oddającego klimat
ówczesnych czasów, kiedy matka natura stanowiła istotny element kulturowego
dziedzictwa i dnia codziennego, odciskając się kształcie języka i obyczajów a
nawet sposobie myślenia. Dla miłośników polskiej przyrody, wielbicieli
rodzimych zwierząt, roślin, wód i lasów, a także wszystkich kochających
ojczyznę, ciekawych jej przeszłych bogactw - pozycja obowiązkowa. Jako swego rodzaju
klasykę - pozostawiam bez oceny punktowej. W pełni polecam.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&quot;Może na obczyźnie
znajdą się ładniejsze krajobrazy, bujniejsza roślinność, większa rozmaitość
ptaków i innych stworzeń, jaśniejsze niebo, pogodniejszy klimat, - ale wszystko
to będzie obce (…) brak nam będzie tej ziemi ojczystej, tego swego kraju, którego
nic i nigdzie nie zdoła zastąpić i nad który nie znajdzie się nic milszego na
świecie.&quot;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/b-dyakowski-z-naszej-przyrody-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN3YKoYfV4jaNUVQGCJGGOYLCVgFc5EhdgYkglK-aWD2yDBazKt65VJQ3d3z6-gkWbU4rHIojrjPpfYCJnN95x9KZ-98DtusCAszCGT-5YxCgcfyvFZnVK_SOhSmXGzn__VypMYJeeRyg21qAH_vjutDrYLj2JJZdJ-qugIrpQiibm_GpbBQ9PlsSP7T4/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-1384388076451082737</guid><pubDate>Sat, 16 May 2026 17:00:03 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-16T19:00:03.484+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>WP Rdzanek - Akord - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;W końcu nadszedł tak niecierpliwie
wyczekiwany przez Ciebie długi weekend. Jutro wypada 11 listopada, więc
będziesz mógł trochę się rozluźnić i zająć od dawna zaniedbywanymi osobistymi
pasjami. Dziś, jak to często robisz w niedzielę, siedzisz w ulubionej knajpce
na lunchu. Gdy więc rozlega się dzwonek telefonu odbierasz go z dużą niechęcią.
Ku swojej irytacji dostajesz rozkaz, aby w trybie pilnym stawić się w Hotelu
Sheraton, w którym odkryto zwłoki niemieckiego obywatela. Nie rozumiesz, jaki
udział w prowadzeniu śledztwa związanego z prozaicznym morderstwem może mieć
służba odpowiadająca za ochronę państwa, czyli Agencja Bezpieczeństwa
Wewnętrznego. Jednak nawet Twój kapitański stopień nie daje prawa do
dyskutowania z decyzjami przełożonych, więc niechętnie wstajesz od stolika i
wychodzisz na ulicę. Pogoda jest pod psem, leje deszcz, zatem mocniej wciskasz
na głowę swój staromodny, „gangsterski” kapelusz. Nie cierpisz używać parasoli,
toteż z jego ronda cieknie na Twoje wierzchnie okrycie powiększająca się
systematycznie strużka wody. Gdy docierasz na miejsce, z daleka dostrzegasz
stojącą przed budynkiem komisarz Ewę Dzik, która na Twój widok pośpiesznie gasi
cienkiego papierosa. Razem wsiadacie do windy i wjeżdżacie na szóste piętro. Na
korytarzu mijacie policjanta w cywilu i techników obładowanych różnorakim
sprzętem. W końcu wchodzicie do apartamentu wynajmowanego przez Georga Telmana.
Na środku stoi krzesło z przywiązanym do niego ciałem. Jego stan wskazuje, że
do zabójstwa doszło kilka godzin temu. Mężczyzna miał około pięćdziesięciu lat,
a na jego twarzy zakrzepła krew spływająca z oczu, uszu i nosa...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Ponownie weszła do darknetu i
zostawiła umówiony znak wykonanego zadania. Teraz musiała czekać. Wkrótce
będzie wiedziała, czy Dzień Wolności nadszedł, czy też czeka ich kolejna
bitwa.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s1280/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1280&quot; data-original-width=&quot;1024&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s16000/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Na podłodze walają się fotokopie
dokumentów, spośród których w oczy rzucają się odręcznie sporządzone: list
datowany na 1745 rok, pisany XVIII-wieczną germańszczyzną oraz zapis nutowy,
będący fragmentem utworu muzyki poważnej. Twoją uwagę przyciągają również
wyraźne odciśnięte ślady słuchawek na skórze ofiary, wskazujące wyraźnie, że
miała je założone w chwili śmierci. Policjantka informuje Cię, że denat
prowadził w Hamburgu mały antykwariat, a w poszukiwaniu artefaktów jeździł po
całym świecie, w tym Polsce. Od razu decydujesz się zarekwirować znalezione
materiały. Twój nieomylny instynkt wyraźnie wskazuje, że śmierć Niemca ma z
nimi ścisły związek. Wychodząc z hotelu, zabierasz od techników laptop, tablet
i komórkę denata, a także słuchawki w białym etui. Jako spec od
cyberbezpieczeństwa będziesz musiał przejrzeć zawartość elektroniki i masz
nadzieję, że znajdziesz w niej jakikolwiek ślad, który wyjaśni, z jakiego
powodu doszło do zabójstwa. I wcale się nie mylisz. W poczcie tkwią maile
sprzed dwóch tygodni - zawierają skany zarówno zapisu nutowego, jak i epistoły.
Wiadomość wysłana dwa dni temu wyznaczała spotkanie w Sheratonie w dniu
dokonanego morderstwa. Definitywnie została sformułowana przez hakera - adres e-mail
stanowi ciąg liter i cyfr, charakterystyczny dla tego środowiska. W tekście pada
nazwisko wybitnego kompozytora Georga Philippa Telemanna. Zastanawiasz się, po
co komuś takiemu XVIII-wieczny utwór muzyczny. Aby to odkryć, konieczne jest
wyjaśnienie, o jaki dokładnie chodzi. Ponieważ się na tym nie znasz, musisz
skorzystać z pomocy fachowca. Przychodzi Ci na myśl tylko jeden - utalentowana
wirtuozka Violi da gamba Olga Weiss, obecna partnerka mecenasa nazwiskiem Tomasz
Szczerzec. Wiesz, że możesz na tę parę liczyć, w końcu wraz z nią całkiem
niedawno udaremniłeś dużą akcję wywiadu północnokoreańskiego na terenie Polski.
Podczas niej o mało życie postradali nie tylko oni, ale także Karol Koppel -
niespełna trzydziestoletni siostrzeniec prawnika, genialny programista i tajny
współpracownik CIA, który był celem agenta komunistycznego wywiadu. Ten ostatni,
pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań, zdołał się wymknąć i wciąż zagraża
interesom polskiego państwa, a także samemu młodzieńcowi, gdyż przebywa w
nieznanym miejscu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Gdy dzwonisz do adwokata, ten
natychmiast wyraża zgodę, byś za piętnaście minut pojawił się w jego
mieszkaniu. Olga wita Cię wylewnie i natychmiast przystępuje do studiowania
listu. Tłumaczy, że skierowany jest do córki nieżyjącego już magnata von Promnitza,
dla którego Telemann przed jego śmiercią skomponował kantatę o uzdrawiającej
mocy - taką wyłącznie dla odbiorcy, lecz groźną dla innych ludzi. Prosi więc,
aby umieścić jej zapis w ołowianej tubie i zamurować we wznoszącej się nad
grobowcem ojca wieży zamku w Żorach, aby nigdy nie wpadła w niepowołane ręce -
może narobić wiele szkody słuchaczom przy jej odtwarzaniu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Jej słowa wypełniły salę. Nagle z
galerii rozległ się przeraźliwy krzyk. (…) Ci, którzy wciąż słuchali tłumaczy,
zaczęli osuwać się z foteli. Gwałtownie, spazmatycznie w ostatnim rozpaczliwym
geście próbowali zerwać słuchawki (…). Z oczu, nosów i uszu obficie płynęła
krew, plamiąc dokumenty i drogie garnitury.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Natychmiast szukasz w Internecie
jakiejkolwiek wiadomości, która mogłaby potwierdzić słowa wirtuozki i ze
zdumieniem odkrywasz, że sama wieża zamkowa spłonęła doszczętnie 13
października tego roku. Dochodzisz do oczywistego wniosku, że antykwariusz
wszedł w posiadanie artefaktu najpóźniej tej właśnie daty. Przychodzi Ci też na
myśl, że uczynił to nielegalnie, nie zgłaszając władzom znaleziska, a co więcej,
wzniecając pożar, zatarł ślady swoich działań. Jeszcze większa konfuzja ogarnia
Cię, gdy kobieta przystępuje do wykonania kantaty. Muzyka ma w sobie tak
potężną siłę, że dosłownie czujesz, ciarki biegnące po plecach a Twoje ciało i
umysł wpadają w całkowite rozedrganie, pomieszane z niewytłumaczalnym
uniesieniem. Nawet Olga potwierdza, że nigdy nie słyszała utworu o podobnym
pięknie i niezwykłych właściwościach, ściśle odwzorowującego pitagorejską
koncepcję kosmicznej harmonii, zespalającej matematykę z muzyką. Wskazuje
także, że brakuje przynajmniej jednej strony zapisu nutowego, a Ty już wiesz,
że został zabrany przez mordercę. Widocznie musi mieć wielką wartość, skoro w
celu jej zdobycia uśmiercono człowieka. Zanim udaje Ci się poukładać myśli,
rozlega się dźwięk Twojego telefonu. Gdy odbierasz, komisarz Dzik informuje, że
w warszawskim metrze znaleziono dwa trupy młodych ludzi ze słuchawkami na
uszach i cieknącą z oczu, uszu i nosa krwią. Wkrótce potem nadchodzi wiadomość
o katastrofach pięciu samolotów towarowych, które niedługo po starcie runęły na
terytorium Niemiec i Francji, ulegając awarii elektronicznych systemów
pokładowych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Tajemnicze katastrofy szybko znajdują
wyjaśnienie. W światowych mediach ukazuje się bowiem odezwa ruchu Dzień
Wolności, który pod groźbą kolejnych zamachów terrorystycznych żąda
niezwłocznego zaprzestania wszelkich prac nad sztuczną inteligencją, jakiej
dalszy rozwój zagraża istnieniu ludzkości oraz zwołania Zgromadzenia Ogólnego
ONZ w celu przyjęcia odpowiedniej uchwały w tej sprawie. Jednocześnie jej
autorzy wskazują, że są w posiadaniu potężnej broni akustycznej, zdolnej
uśmiercić każdego człowieka z dowolnej odległości i nie zawahają się jej użyć,
aby wywołać na świecie całkowity chaos, jeśli ich postulaty nie zostaną
spełnione. Przychodzi Ci na myśl całkowicie absurdalna myśl, że może to być
zaginiona część kantaty Telemanna, skoro to, co usłyszałeś, tak potężnie
podziałało na Twoje ciało. Szybko jednak przywołujesz się do porządku, w końcu
oficer ABW powinien kierować się rozsądkiem, a nie tak nieprawdopodobnymi
teoriami spiskowymi. Tymczasem międzynarodowe śledztwo, którego zostaniesz
uczestnikiem, udowodni, że nawet najbardziej zdumiewające rzeczy mogą oblec się
w ciało na oczach zdumionego i zastygłego w przerażeniu świata…&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Ta cząstka drapała i pukała cicho w
mur, którym Viper się otoczyła. W chwilach ciszy jej głos stawał się nie do
zniesienia. To przez niego nie potrafiła spojrzeć w lustro. Bała się, ze
zobaczy w nim coś straszniejszego od krwi. Mgliste wyobrażenie czyhającego na
nią potwora.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Powieść pod tytułem „Akord”, którą
napisał W.P. Rdzanek to porywający i inteligentnie skonstruowany cyberthriller
i jednocześnie druga część oryginalnej trylogii AI-Gent. Przedstawia
międzynarodowe zmagania z radykalnym ruchem „Dzień Wolności”, który dopuszcza
się zamachów terrorystycznych, żądając za ich zaprzestanie wstrzymania prac nad
sztuczną inteligencją. W jego optyce bowiem stanowi ona zagrożenie dla
ludzkości. Aby powstrzymać jej rozwój, jest w stanie użyć posiadanej
tajemniczej broni akustycznej, jaka może spowodować śmierć każdego człowieka,
niezależnie od tego, jakie stanowisko piastuje. Czytelnicy pierwszego tomu
cyklu odnajdą w &lt;b&gt;lekturze&lt;/b&gt; starych znajomych: wirtuozkę Olgę Wiess,
mecenasa Tomasz Szczerzec, komisarz Ewę Dzik, kapitana ABW Zygmunta Friszera,
programistę Karola Koppela oraz agenta północnokoreańskiego wywiadu o zmiennej
tożsamości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;Wręcz szaleńczo pędząca akcja
przeskakuje co rusz z Warszawy do Liège w Belgii, Paryża, Lyonu i Strasburga we
Francji, Nowego Jorku, Fort Meade w USA a nawet Alaski, na której rozegra się
jej „najgorętsza” część - rodem z najlepszych filmów akcji. Pisarz umiejętnie
buduje napięcie, rozpoczynając książkę mocnym Prologiem, by później w każdym
rozdziale wprawiać umysł odbiorcy w małe „trzęsienia ziemi”, których
intensywność rośnie z każdą przewróconą stroną - według wzoru przedstawionego w
swoim czasie przez Alfreda Hitchcocka. Elementy tej ekspresyjnej i
skomplikowanej mozaiki układają się w finale w efektowną i wielopiętrową
konstrukcję, jaka budzi podziw zarówno formą, jak i treścią. Od pierwszej chwili
lektury czytający z rosnącą ciekawością śledzi losy całej plejady bohaterów,
których sylwetki zarysowane są z dużą zręcznością, co szczególnie odnosi się do
Friszera oraz wyrastającego na „gwiazdę” trylogii komunistycznego agenta Quan
Vo, jakiego osobowość i losy okazują się być zacznie bardziej złożone, niż mogłoby
się to na pierwszy rzut oka wydawać. Na uznanie zasługuje kapitalny pomysł, by
do narracji wprowadzić niewtórny wątek śmiercionośnej kantaty Telmanna oraz tematyki
sztucznej inteligencji, zagrażającej nie tylko ludziom, ale nawet samej sobie. Zmyślne
to i prawie niespotykane w rodzimej literaturze. Warstwę językową propozycji
literackiej określiłabym mianem eleganckiej, co także jest rzadkie w techno-thrillerach
szpiegowskich. 9/10 - dla drugiego tomu serii, który okazał się lepszy niż
pierwszy oraz światłej rozrywki, jaka nie pozwala na oderwanie się od lektury.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;Standard&quot; style=&quot;text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;;&quot;&gt;„Świat, jaki znacie, chyli się ku
upadkowi. W zaciszu serwerowni, w laboratoriach, korporacji i rządów
powołujecie do życia siłę, której nie będziecie w stanie kontrolować. Budujecie
waszego następcę i kata: generatywną sztuczną inteligencję.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;(…) Cyfrowego lewiatana, który gdy tylko
zyska świadomość, uzna ludzkość za błąd w systemie. Wirusa, którego należy
usunąć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/wp-rdzanek-akord-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKTAIncq5CgZcxWfUafqlEo3U99Sqi6HtU1DJeX-vhs384Idh-nWnxWahlCINwEWbsxCt1rN5e2fu8sUeqHZEfr0p-RktpneNZlxZuwxhBuMg5_wemLenZlLSJvmrExDPg3m7eHUwOWocFGlkLnye_ZV71nphfvU6VQWIPBbPQudtd9Qjpgb6_F8EWJFI/s72-c/4E0B8325-26E8-45BC-9DE7-A5914AE48E06.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6783697227388297299</guid><pubDate>Fri, 15 May 2026 23:54:36 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-16T01:54:36.384+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Pamięć gubi drogowskazy.
Skrywa za opadającą z każdym przeszłym dniem mgłą zapomnienia wszystko, co wcześniej
wydawało się istotne. Chowa w najgłębsze zakamarki wydarzenia, które stworzyły
Twoją osobę, jeśli były jakkolwiek traumatyczne. Usuwa w cień to, czego
potrzebujesz mniej niż dawniej. I tylko niekiedy, w rzadkich przebłyskach
świadomości, łapiesz się na tym, iż być może istniało coś więcej, co wcale nie
miało się w zapomnieniu znaleźć. Jak jednak odtworzyć to, co zostało w znacznej
części skasowane? Czy naprawdę istniało - a może to tylko jedna z mrzonek,
które raz wtóry sprawiły, że bezksiężycowa, najciemniejsza noc okazała się
bezsenna? Poduszka nie jest dłużej zimna z jednej ni z drugiej strony a koc
wydaje się ważyć tonę, przez co ciężej Ci oddychać. Jeszcze kilka niespokojnych
myśli temu byłaś pewna, że istnieje rzecz, jaką musisz sobie przypomnieć.
Teraz, zaraz, natychmiast, nim skrawki minionego znowu ulecą w niebyt, w którym
znalazły się z jeszcze nieznanej Ci przyczyny. Jutro będzie nowy dzień a Ty jak
zawsze udasz się do ukochanej kwiaciarni zająć tworzeniem strojnych bukietów i
urzekających urodą wieńców. Przycinając łodygi i usuwając kolce róż może tym
razem dojdziesz do wniosku, że ich zapach nie jest naprawdę piękny, bo tak
słodki, iż aż duszący. W powietrzu uniesie się coś jeszcze - woń zagrożenia, strachu
i wyczuwalnie zbliżającego się powrotu… przeszłości. Czegoś, co nie pamięta. A
może Ciebie, która zdecydowała się pamięć zatracić, gdyż tak było łatwiej,
wygodniej; albo pamiętanie oznaczałoby śmierć. Czy jednak lepiej miast żyć
wegetować, kiedy cała ta otoczka dookoła jest tylko li pustą wydmuszką,
wykreowaną dla bezpieczeństwa miałkiego istnienia? Spomiędzy uroczystych
kwiatów, bo dziś znienawidzone przez Ciebie, komercyjne i tandetne Walentynki,
wypada biała kartka. List przeznaczony nie dla Twoich oczu, jak sądzisz lub próbujesz
się łudzić i okłamywać. Było ich więcej. A każda wiadomość sprawiała, że nie
przypomniało Ci się nic, lecz trwało ciężej i straszniej. „Ona wie więcej niż
pamięta” - czernieje tym razem tusz. Kto jest nadawcą?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s1448/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1448&quot; data-original-width=&quot;1086&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s16000/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„To była zapowiedź.
Zapowiedź, że ktoś nie zamierza odejść. Że ktoś chce, by widziała, czuła i
pamiętała. Że dopiero otworzyła drzwi do historii, o której nie wiedziała, że jest
jej częścią. A wszystko w niej szeptało: to dopiero początek.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Obok właśnie oporządzanych
kwiatów stoi kubek z zimną już kawą, na jakim napis jasno obwieszcza światu, co
sądzisz o dniu świętego Walentego. Zachodnia moda i wymysł dla wszystkich tych
niewartościowców o nieszczerym sercu, co to raz na całe trzysta sześćdziesiąt
pięć lub sześć dni przypomną sobie o fakcie, że warto by docenić zdobną rośliną
swoją drugą połówkę. Parskasz pod nosem, choć przecież właśnie tego rodzaju
wydarzenia przynoszą Twojej małej i przytulnej kwiaciarni całkiem duże dochody.
Przewiązujesz bukiet tasiemką, zawijasz ją elegancko, dbając o to, by powstała
spirala odpowiednio odbijała światło i nagle zamierasz. Przyszedł. Zanim
skierujesz na niego spojrzenie, zahaczasz jeszcze wzrokiem o sporządzoną przez
siebie listę z pomysłami na Walentynki dla przychodzących, bo może akurat okaże
się, iż ktoś jest tak samo cyniczny i zgnuśniały jak Ty. „Bukiet
antyromantyczny: czarne róże, osty, gałązka eukaliptusa - miłość boli.
Promocja: nie kupuj róż, kup czekoladę tylko dla siebie.” Oczy Dominika
zauważają ów manifest, nim w końcu spoczną na Tobie - definitywnie wyrażają
pewien stopień uroczej kpiarskości. Znika z jego twarzy, gdy tylko każe Ci
przynieść księgi rachunkowe i ze słyszalnym przestrachem w głosie pyta, czy kolejne
wiadomości w dalszym ciągu wypadają z bukietów w, wydawać by się mogło,
losowych chwilach. Jesteś do niego nastawiona wrogo, przynajmniej początkowo -
bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że wizyta stróża prawa w Twoim sklepie
poskutkuje jednym: już za chwilę wszystkie miejscowe plotkary z Brzezin, jakie
żyją jedynie codziennością innych, rozpuszczą na ten temat wydumane i
ogromniejące po każdym przekazaniu z ust do ucha plotki. Finalnie eskalują do
niewyobrażalnych rozmiarów - wiesz, że się nie pomylisz, co chwilę później
udowadnia „przypadkowo” mijająca witrynę sąsiadka, która oczywiście zagląda do
środka przybytku. Dostawszy, czego chciała, opuszcza pomieszczenie z rozradowaną
miną, zaś Ty jesteś zmuszona przejść do konkretów i pokazać policjantowi ostatnią
anonimową wiadomość, jaką znalazłaś. Może Ci się tylko wydaje, ale mężczyzna
zaczyna na Ciebie spoglądać nie jak detektyw na ofiarę stalkingu…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Czy ja właśnie zostałam
wciągnięta w coś, co ma sens tylko wtedy, kiedy przestaniesz spać i zaczniesz
rysować mapy na ścianach?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Starasz się jak najszybciej
pozbyć Dominika z kwiaciarni, bo jego widoczne zaniepokojenie zaczyna Ci się
udzielać. Śledczy zajmuje się obecnie zaginięciem blondwłosej i ciemnookiej
kobiety imieniem Lena, o którą wręcz natarczywie Cię wypytuje. Po raz kolejny
oznajmiasz mu, że nikogo takiego nigdy nie znałaś ani nie widziałaś, w co on
sam zdecydowanie nie wierzy. Nie masz pojęcia, o co tak naprawdę chodzi a
anonimowe wiadomości, jakie dostajesz, uznajesz za żart dzieci z okolicy lub…
No właśnie. Nic poza tym trywialnym wyjaśnieniem nie przychodzi Ci do głowy. W końcu
udaje Ci się odprawić mężczyznę po przyjęciu jego numeru telefonu i solennej obietnicy,
że z niego skorzystasz, gdy tylko zauważysz cokolwiek podejrzanego. Okazja przydarza
się niestety kilka chwil później, gdy zamykasz lokal a na zewnętrznym parapecie
jego okna znajdujesz kolejną kopertę i pojedynczy, niebieski hiacynt. To
przecież nawet nie jest na nie pora roku… Kiedy spoglądasz na śnieg w dole,
zamierasz, dostrzegłszy wyraźnie odbity, świeży ślad męskiego buta. Masz wrażenie,
iż coś się za Tobą czai, lecz na szczęście Dominik szybko do Ciebie przybywa i
mimo Twoich protestów postanawia odprowadzić Cię aż pod drzwi mieszkania. To
jednak tylko początek czegoś większego, zaczynasz coraz wyraźniej to rozumieć.
Ktoś chce, abyś wróciła w odmęty własnej przeszłości i na przekór wszystkiemu,
ze sobą na czele, odsłoniła to, co skrzętnie ukryte. Nie pamiętasz tego czy nie
chcesz sobie niczego przypomnieć? Jak wskażą coraz bardziej zatrważające
okoliczności, niedługo będziesz zmuszona zmierzyć się ze swoimi największymi
strachami i stanąć w szranki z każdą rzeczą okrytą woalem niedopowiedzeń i
przeinaczeń. Siwowłosy mężczyzna w długim prochowcu, zrozpaczona matka
dziewięcioletniej dziewczynki oraz sam Dominik, który z niewiadomego powodu
zdecydował się towarzyszyć Ci w tej najtrudniejszej podróży, która przecież
niespodziewanie mogłaby się przedłużyć - co wszystkie te osoby tak usilnie pragną
Ci przekazać tajemniczo trwożnym zachowaniem? Czym jest to, co nie pamięta?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To był ten głos. Ten, którego
bała się najbardziej. Ten, którego nie pamiętała… i pamiętała aż za dobrze.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wraz z książką „To, co nie
pamięta” ja także dostałam list. Napisany odręcznie, w opieczętowanej kopercie,
zawierający złociejące pióro - a Diabeł tylko wie, jak tęskni mi się do
epistolografii w praktyce. Bożena Bisewska zdecydowała się spersonalizować przesyłkę,
powodując u mnie wręcz rzewny uśmiech... Chwilę później jej propozycja
literacka zabrała mnie w iście zwichrowaną podróż po odmętach niepamięci pewnej
kwiaciarki. Początkowo byłam przekonana, iż mam do czynienia z thrillerem
wzbogaconym o wątek romantyczny, lecz Pisarka w drugiej części powieści dodała do
finezyjnej puli… elementy sci-fi. Tego rodzaju zaskoczenia definitywnie się nie
spodziewałam. I choć mam pewne zastrzeżenia co do warstwy literackiej w postaci
literówek, pomyłki w imieniu bohatera na jednej z ostatnich stron czy nie
zawsze poprawnej językowo składni i fleksji, muszę przyznać, że ta narracyjna wyprawa
jest na wskroś unikatowa. Niektóre nici fabularne nie zostały przekonująco
związane czy wątki właściwie domknięte a część wyjaśnień uważam za mało
realistyczne, jednak wciąż - zanurzenie się w treści Autorki okazało się
nietuzinkowym przeżyciem. Samo połączenie gatunkowe zasługuje na wyróżnienie,
jako że nie należy do często spotykanych. Tajemniczy, nader niejasny, bez
wątpienia szalony charakter tekstu, w jakim nie zawsze króluje spójność,
przystaje zresztą moim zdaniem do samej tematyki. Czymże bowiem jest podróż po
zapomnieniu, jeżeli nie chaotyczną próbą poskładania z rozbitych i
śniedziejących skrawków wspomnień większej układanki? Jak wiele spośród tych
kawałków zostało potraconych na przestrzeni lat? Czy naprawdę warto pomimo
wszystkiego, malowania ponownie duszy na szaro, próbować złożyć przeszłość w
całej pełni? To, co nie pamięta może przecież okazać się fragmentem tej, która
pamiętać bynajmniej nie chciała, aby żyć bezkresem. Czy tenże jednak będzie
kompletny, gdy tworzące go elementy zmętnieją zbyt silnie? Z plusem za niewtórne
ujęcie zatracenia w zapominaniu pamiętanego - 6/10. PS Mająca znaczenie dla
opowieści 17 widniejąca na okładce - moc mrocznych mocy, wszak moja ulubiona
liczba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pamięć to śmieszna rzecz.
Jak stara szafa - znika, skrzypi, ale jak się dobrze zajrzy, znajdzie się w
niej coś, o czym człowiek nie miał pojęcia. (…) Jeszcze rok temu była cieniem
własnej pamięci. Teraz była kimś, kto umiał patrzeć w przeszłość bez drżenia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/bozena-bisewska-to-co-nie-pamieta-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEglxPksRWLGLvHKnucyYk-5l0Tr8q1gV4z9Mb52XVBkTy-70N8FKhElQnENGMbEac1TX2l7pLQfJBmeVXzfsNw8OSaRf06qKebKKr6xdPVgPsm076MUKOsdAo68d8r4VmbMqc6eVmlvLdfxRBSSr8a0yllIUHCKartydI0f7Qas3sS6cGxNNUVK_f0Z0aY/s72-c/1E86B8C3-D83E-4627-A58F-E4F4C846B39D.PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6148188346229372106</guid><pubDate>Fri, 15 May 2026 14:56:01 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-15T17:03:07.945+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Będąc na miejscu Hrabiego
Draculi, uchyliłabym wieko swojej wygodnej trumny, następnie wychynęła z
grobowca i zawołała rozpaczliwie w głąb ludzkiego uniwersum: „A cóż zrobiło Wam
moje szlachetne plemię, że jego imieniem nazwaliście najgorszych spośród Was,
najbardziej odrażających zboczeńców, skrzyżowanych z sadystycznymi
wykolejeńcami, czerpiącymi uciechę z dręczenia i makabrycznego mordowania
swoich bliźnich, którzy niczym im nie zawinili? Czyż któryś z nas chłeptał krew
dla samej przyjemności, a nie z potrzeby przetrwania?” Może taka manifestacja
szczerego oburzenia skłoniłaby tych wszystkich, którzy na określenie seryjnych
zabójców używają terminu „wampiry” do zaprzestania tej oburzającej praktyki... &lt;/span&gt;&lt;span face=&quot;&amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif&quot; style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Oczywiście etymologia nazwy jest
stosunkowo łatwa do wyjaśnienia. Jest stosowana do tych spośród zbrodniarzy,
którzy nie tylko dopuszczają się gwałtownego usuwania ludzi z tego świata, ale
dodatkowo pastwią się nad ich ciałami, zarówno za życia, jak i po śmierci.
Czyli do postaci nawet wśród zatwardziałych przestępców na swój sposób
„wyjątkowych”. Najważniejszą role odgrywa tu kojarząca się z „nieumarłymi”
symbolika krwiożerczości i kanibalizmu, często o seksualnym podtekście. Ci
bowiem według wierzeń piją krew ofiar, a czasem także pożerają ich zewnętrzną
powłokę. Bardzo często tak właśnie postępują niektórzy seryjni mordercy.
Wystarczy przywołać przykład tych, którzy działali na terenie Stanów
Zjednoczonych, jakie są ich istną Mekką. Największą „gwiazdą” jest niewątpliwie
Gary Leon Ridgway, który w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
ubiegłego wieku w Seattle i jego okolicach zamordował 71 kobiet (do tylu się
przyznał), choć według policji było ich przynajmniej dwa razy więcej.
Dopuszczał się także drastycznych czynów wobec ich ciał, nie wyłączając
nekrofilii…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Seryjni zabójcy seksualni
odzwierciedlają szczególnie przerażający rodzaj przestępców, których motywację
stanowią głównie perwersyjne potrzeby cielesne.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgRNAqY7XUtypdavb-LK6AxQlfeWIn7chjc4j-vlcYZZMpU906dgXWK-r5F50ONDXcu7sbnDfjJImobd2Kqd4t0pLUd_jz69-gfNtXRkoq8zp50IYour2oY7egnFDDHd0mU9X3G8_0XXSwrmc5F3c-ygmLP97OUO0wsRXFNkrdTHTWbR3RL4hPBwB36Gw0/s1296/unnamed.jpg&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1296&quot; data-original-width=&quot;972&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgRNAqY7XUtypdavb-LK6AxQlfeWIn7chjc4j-vlcYZZMpU906dgXWK-r5F50ONDXcu7sbnDfjJImobd2Kqd4t0pLUd_jz69-gfNtXRkoq8zp50IYour2oY7egnFDDHd0mU9X3G8_0XXSwrmc5F3c-ygmLP97OUO0wsRXFNkrdTHTWbR3RL4hPBwB36Gw0/s16000/unnamed.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;O dziwo „sławą” przewyższa
go Ted Bundy - zabójca „jedynie” trzydziestu niewiast w okresie 1974-1978.
Jeffrey Lionel Dahmer, znany jako „kanibal z Milwaukee” zabił, poćwiartował i
częściowo skonsumował siedemnastu mężczyzn w latach 1978-1991. Z kolei John
Wayne Gacy miał na sumieniu pomiędzy trzydzieści a pięćdziesiąt ofiar. Również
Rosja ma swojego człowieczego „wampira”. Andriej Romanowicz Czikatiło „Rzeźnik
z Rostowa”, został oskarżony o pięćdziesiąt trzy zabójstwa głównie kobiet i
dzieci na terenie ZSRR w latach 1978-1990. Część z nich po prostu zjadł.. Z
kolei na Dolnym Śląsku działał Niemiec&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Karl Denke, który na początku XX wieku miał zamordować przynajmniej
czterdziestu mężczyzn. Co budzi szczególną grozę, z ich skóry wyrabiał paski i
kapcie a z włosów plótł sznurówki oraz rzemienie. Ciała ofiar ćwiartował,
peklował i zjadał, a nawet sprzedawał we wrocławskiej hali targowej jako
wyjątkowo smakowitą wieprzowinę i cielęcinę. Polska również nie jest wolna od
tego rodzaju indywiduów. Najsłynniejszymi byli: Zdzisław Marchwicki
(&quot;Wampir z Zagłębia&quot;) skazany na karę śmierci za zabójstwa 14 kobiet
i ich usiłowania wobec kolejnych 7 w latach 1964-1970 i Edmund Kolanowski,
mający „na liczniku” wprawdzie jedynie 3 zabójstwa kobiet, w tym 11-letniej
dziewczynki, ale za to całe mnóstwo czynów profanacji zwłok poprzez ich
okaleczanie. Polegało na wycinaniu piersi i narządów płciowych, przy czym te
ostatnie przyszywał do manekina, używanego do celów seksualnych. Na terenie
Pomorza w latach 1975-1983 grasował Paweł Tuchlin „Skorpion”, skazany na karę
śmierci i powieszony za zabójstwo 9 kobiet oraz usiłowanie dalszych 11
morderstw. Tego rodzaju zwyrodnialców było dużo więcej, część z nich utonęła w
mrokach „niepamięci” społecznej. Historię jednego z nich, żyjącego w dodatku na
terenach bliskich memu bydgoskiemu miejscu teraźniejszej egzystencji, wydobył
na światło dzienne Krzysztof Drozdowski, tworząc swoisty „portret potwora”. Czy
udanie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Kim był tytułowy (anty)bohater?
Zabójca dwóch kobiet mieszkający w podbydgoskim Osielsku, co definitywnie rzuca
się w oczy, był najzwyklejszym, szarym człowiekiem o całkiem miłej aparycji. Znamienne
- dobry mąż oraz ojciec dla dzieci, które często obdarowywał cukierkami i
jakich wynikami w nauce zawsze się interesował. Nieprzemocowy i wręcz potulny.
Nieco niezgrabny, wyglądający na „wioskowego prostaczka”, nie budził grozy, a
jedynie politowanie - zwłaszcza wśród kobiet. Te niezbyt chciały utrzymywać z
nim kontakty, czemu nie pomagała jego „wrodzona do nich nieśmiałość”. Nabierał
jej po wypiciu alkoholu, ale nie objawiała się ona w sposób charakterystyczny
dla większości mężczyzn. Co u innych powoduje zwiększenie „elokwencji” i
tanecznych umiejętności, przy często radykalnym obniżeniu się innych potencji,
u niego stawało się umysłową trucizną…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Rachubiński był
powszechnie znany, również wśród milicjantów, jako spokojny i zwyczajny
człowiek.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Po skonsumowaniu napojów
wyskokowych pragnął nie tylko seksu, ale także próbował ziszczać swoje tajemne
marzenie o okaleczaniu niewiast w jego trakcie. Snuł wizje odcinania piersi czy
rozpruwania brzucha, choć do czasu nigdy nie na to nie odważył. Zanim dopuścił
się najgorszych czynów, kilkakrotnie próbował zrobić krzywdę przygodnie
spotkanym kobietom. W połowie listopada 1959 roku zaatakował Teresę
Jagodzińską, którą szarpał, bił i próbował zmusić do obcowania cielesnego. Na
szczęście przestraszył się jadącego motocykla i uciekł. Aresztowano go
wprawdzie, ale szybko wypuszczono, gdyż miał nienaganną opinię. O czyn
oskarżono i skazano całkowicie niewinnego w tym wypadku, miejscowego gwałciciela
- przesiedział półtora roku w więzieniu, choć miał wiarygodne alibi. Inna jego
ofiara, nieznana do dzisiaj, cudem uniknęła śmierci. Według złożonych zeznań,
zaatakował ją na ulicy i dźgnął scyzorykiem w pośladek, jednak na swoje
szczęście, skręciła w bramę i zatrzasnęła odrzwia, uchodząc prześladowcy. Po
raz pierwszy zabił 11czerwca 1965 roku. Zbrodni dopuścił się na 25- letniej
bydgoskiej prostytutce Zofii Ługowskiej, z którą zawędrował do lasku, odbył
stosunek, za jaki sumiennie zapłacił, po czym udusił i rozebrał do naga.
Następnie zaczął kroić ciało scyzorykiem: najpierw wykonał wręcz fachowe cięcie
szyi aż do kręgosłupa, a następnie powłok brzusznych do spojenia łonowego. Po
wszystkim spokojnie udał się do domu, wtapiając w szarą codzienność.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;12 marca 1966 roku wyprawił
na tamten świat dokładnie w ten sam sposób inną panią lekkich obyczajów -
Danutę Kuklińską. Tym razem milicja bardziej przyłożyła się do śledztwa, więc
zwyrodnialca ujęto. Szybko przyznał się do winy, składając obszerne zeznania.
Podkreślał w nich, że akty morderstw i krojenia ciał dawały mu upojną
satysfakcję seksualną. W wolnych chwilach pomiędzy przesłuchaniami i badaniami
psychiatrycznymi pisał rzewne listy do żony i dzieci. W 1968 roku Sąd
Wojewódzki w Bydgoszczy skazał go na karę śmierci, którą podtrzymał Sąd
Najwyższy. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski, więc 30 czerwca 1969
roku wykonaną ją przez powieszenie, uwalniając świat od bestii, jaka
niewątpliwie, gdyby okoliczności na to pozwoliły, miałaby „na koncie” znacznie
więcej bezbronnych ofiar...&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Korespondencję kreśloną
przez Rachubińskiego cechuje wyraźna doza odrealnienia. (…) jakby nie w pełni
zdawał sobie sprawę z przyszłości, która go czekała. Jakby mechanizmy wyparcia
nie pozwalały mu realnie zmierzyć się z konsekwencjami własnych czynów.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wampir z Osielska”
Krzysztofa Drozdowskiego to reportażowo-literacka próba sportretowania
sadystycznego mordercy kobiet z miejscowości pod Bydgoszczą. Autor nie tylko
przypomniał jego sylwetkę, która w zasadzie została zapomniana, ale także ze
szczegółami zrelacjonował przebieg życia, a także odrażających czynów, jakich
się dopuścił. Wykonał przy tym iście benedyktyńską pracę, przede wszystkim
archiwalną, aby ustalić wszystkie konieczne okoliczności, składające się na
obraz jego sprawy i osobowości. Książka pełna jest przytaczanych dosłownie
protokołów milicyjnych, sądowych i psychiatrycznych, dając czytelnikowi
możliwość samodzielnej oceny postaci zbrodniarza. Wyłania się nich sylwetka
człowieka, który na pierwszy rzut oka „muchy by nie skrzywdził”. Spokojnego,
oddanego męża i ojca, sumiennego pracownika i nader chętnego kompana do wódki.
Nie sposób nie zadać sobie pytania, w jaki sposób ktoś tak miałki i szary, niezdradzający
niepokojących skłonności, mógł zostać tak bezwzględnym oprawcą kobiet.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Drozdowski wprawdzie nie
dokonuje jednoznacznej oceny tego człowieka, pozostawiając to zadanie odbiorcy
i ograniczając się do niemal suchego relacjonowania jego przypadku, lecz
zarazem, co cenne, nie próbuje tworzyć na jego usprawiedliwienie modnych i chwytających
za serce teorii o trudnym dzieciństwie i krzywdach zadawanych przez otoczenie -
to wielki plus. Z przedstawionych materiałów wyłania się figura seksualnego
zwyrodnialca, którego do ohydnych zabójstw pchały chore namiętności, jakich
nawet nie próbował zdusić. Zabijał, bo lubił to robić w imię zaspokajania
popędów i gdyby go nie złapano i uśmiercono - robiłby to dalej. Jednak propozycja
literacka Autora to także obrazowy akt oskarżenia wobec indolencji ówczesnych
organów ścigania. Śledztwo prowadzone przez Milicję Obywatelskiej obfitowało w
rażące błędy i karygodne zaniedbania. Bezpodstawne aresztowania niewinnych
ludzi, niedbalstwo w zbieraniu dowodów, lekceważenie zagrożenia i
wcześniejszych skarg składanych wobec Rachubińskiego na jego zachowanie -
wszystko to umożliwiło bezkarne popełnianie przez niego przestępstw, a w
ostatecznym akcie zwyrodnialstwa także zabójstw. Dopiero nacisk opinii
publicznej oraz mnogość świadków doprowadziła do podjęcia oczywistych,
wydawałoby się, czynności, których skutkiem było jego skazanie i na szczęście
usunięcie z tego świata. Gorzko można zrekapitulować, że komunistyczny,
amoralny System miał na tyle poczucia sprawiedliwości, by dokonać tego, co
dzisiaj już niestety niemożliwe... Myślę, iż nieco zbyt dokumentalny w mojej
ocenie i odrobinę za mało opatrzony warstwą literacką „Wampir…” przypadnie do
gustu wszystkim miłośnikom opowieści true crime. Ta mroczna, zawierająca wiele
drastycznych zdjęć lektura, to jednak również przestroga, jaką zawsze warto
mieć na uwadze gdzieś z boku wszystkich myśli. Jeśli bowiem nie wiadomo, skąd
może nadejść zagrożenie, należy się spodziewać, iż może pojawić się absolutnie
wszędzie… 7/10 - cieniście ciekawy reportaż.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/krzysztof-drozdowski-wampir-z-osielska-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgRNAqY7XUtypdavb-LK6AxQlfeWIn7chjc4j-vlcYZZMpU906dgXWK-r5F50ONDXcu7sbnDfjJImobd2Kqd4t0pLUd_jz69-gfNtXRkoq8zp50IYour2oY7egnFDDHd0mU9X3G8_0XXSwrmc5F3c-ygmLP97OUO0wsRXFNkrdTHTWbR3RL4hPBwB36Gw0/s72-c/unnamed.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-4208971867365163237</guid><pubDate>Thu, 14 May 2026 23:13:51 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-15T01:13:51.102+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Niewierny” udowadnia, iż
Piotr Żymełka ma niekwestionowany talent. Dotychczas znany z wyśmienicie
napisanych kryminałów retro, tym razem przybywa z w pełni współczesną odsłoną
gatunku - na domiar dobrego udanie skrzyżowaną z thrillerem. (Z uwagi na charakter
tej propozycji literackiej, czuję się w obowiązku przestrzec wszystkich panów -
zaręczam, iż po tej lekturze dwukrotnie zastanowicie się, nim przyjdzie Wam do
głowy skusić się na tak zwany skok w bok - skądinąd słusznie. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;) O biegłości Autora w halucynacjach
semantycznych świadczy również umiejętne, naprzemienne prowadzenie dwóch linii
narracyjnych - trzecioosobowej, przybliżanej czytelnikowi przez komisarza, jaki
na szczęście bynajmniej nie jest przedstawicielem typowych dla rodzimych powieści
spod ciemnej gwiazdy stróżów prawa oraz pierwszoosobowej, za jaką odpowiada
tytułowy bohater. Niepowielane, podane całkowicie odmienną warstwą językową,
dodają historii niesamowitej wręcz wielowymiarowości oraz ukazują wydarzenia w
dynamiczny sposób. To jedna z tych książek, których zwyczajnie nie sposób
odłożyć przed poznaniem zakończenia, choć dbająca o niewtórną jakość publikacji
Sonia Draga, moje ulubione wydawnictwo, zdążyło już do podobnie niedoścignionego
poziomu przyzwyczaić. Nadzorowane przez policjanta śledztwa nijak nie dominuje
fabuły, a jedynie staje się barwnym tłem teatralnej rozgrywki dla uciekającego
przed sprawiedliwością męża, jaki - męczony kryzysem wieku średniego - połasił
się na wdzięki pewnej pani, mimo rzekomo szczęśliwego pozostawiania od ponad
dekady w zaobrączkowanym stanie i… szybko tego pożałował. Ustaliwszy, iż pewne
części ciała bezpieczniej jednak trzymać na niewłasnym terenie w szczelnie
zapiętych spodniach, walczy z niewidocznym przeciwnikiem, który z sobie tylko
znanych przyczyn, postanowił go wrobić w niejedną zbrodnię… Czas ucieka, zabójczy
przestępca czeka - a gra zaczyna się toczyć o coraz wyższą stawkę. Wszystko to
w otoczeniu przekornie mrocznego humoru z postaciami, jakie mogły opuścić tylko
pełną finezjo-fantazji głowę. Brawo, panie Żymełka - to się robi tak.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo7Y7lRkgNCf_FNcntEBZdYDIRh58F3V_g5_z-ZKC6xP5v6AQv6MWvWP5ZKvCapfU9m1mfDUwtPJR_Dkrml_GnC6WYx8TZwswgZUs6jb-AMD5uAMnPawgLHWREUC3bjxUkOGgcHxLNzW78nJbO2ApCPwelVbUXalHjtVZvX2mnCSU6x3LpmFEjkD4Bowc/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo7Y7lRkgNCf_FNcntEBZdYDIRh58F3V_g5_z-ZKC6xP5v6AQv6MWvWP5ZKvCapfU9m1mfDUwtPJR_Dkrml_GnC6WYx8TZwswgZUs6jb-AMD5uAMnPawgLHWREUC3bjxUkOGgcHxLNzW78nJbO2ApCPwelVbUXalHjtVZvX2mnCSU6x3LpmFEjkD4Bowc/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Doskonale pamiętam dzień,
w którym zdradziłem swoją żonę. Pamiętam, ponieważ ten feralny wieczór
rozpoczął ciąg brzemiennych w skutki tragicznych wydarzeń i gdybym tylko mógł
cofnąć czas… Cóż, mam nadzieję, że potrafiłbym się wówczas zachować przyzwoicie,
choć nie wiem tego na pewno.” (Piękne pierwsze zdania dla powieści!)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Była jakże piękna i
ponętna, imię nosiła Dominika, jej figurę podkreślał idealnie skomponowany
strój a rozwichrzona burza ciemnych włosów obiecywała najdziksze doznania, gdy
już odważysz się dać upust żądzom, na co - po namyśle - długo nie trzeba było
Cię namawiać. Przede wszystkim miała jedną przewagę: nie była Twoją żoną. Anną,
jaką rzekomo wciąż darzysz niegasnącą miłością tak samo jak przy ślubnym
kobiercu, ale którą jednak znasz w tak wielkim stopniu, w jakim można orientować
się w kimś po, przypomnij sobie, bodajże czternastu latach małżeństwa - czyli ogromniejszym
niż całkowitym. Zaczęło się od niewinnego flirtu, potem wymiana wiadomości jęła
zmierzać w coraz bardziej gorącym kierunku, aż w końcu stało się - powiedziałeś
żonie, że wybierasz się do Karola na jeden z męskich wieczorów z pizzą i piwem,
a zamiast tego udałeś się na spotkanie z potencjalną kochanką. I to nie tak,
jeszcze się tłumaczysz do lustra, że zdrada kiedykolwiek wcześniej Ci się
marzyła. Jako zatrudniony w stabilnej firmie, spełniony zawodowo, życiowo i uczuciowo
ojciec nastolatki, dotychczas naprawdę czułeś się szczęśliwy i nie miałeś
pojęcia, że czegokolwiek Ci brakowało. Po prostu ta kobieta… zwariowała Cię,
uświadamiając, że chciałbyś jeszcze raz w życiu doświadczyć smaku inności,
niepewności nowości i nieuchronnej bliskości… katastrofy, jednak o tym dopiero
się przekonasz. Pożyczasz samochód przyjaciela kobieciarza, zresztą ku jego
widocznej uciesze, że pan stateczny nareszcie postanowił się zabawić i
wyruszasz w namiętnie nieznane. Przed opuszczeniem pojazdu, a jakże, chowasz
obrączkę do schowka a później spędzasz z Dominiką wieczór, o jakim nigdy Ci się
nie śniło. Następnie odstawiasz pojazd do Karola oraz wracasz do domu i pozbawiony
wyrzutów sumienia, kładziesz się obok Ani w łóżku. Co więcej, nocna eskapada
tak Ci się spodobała, że zamierzasz kontynuować znajomość ze świeżo i doskonale
poznaną. Cóż… może jednak to ona ma w planach wciąż ciągnąć ją z Tobą…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Za każdym razem, gdy
wydaje mi się, że moja sytuacja już nie może być gorsza, wydarza się coś, co udowadnia
mi, że jednak może. Oczyma wyobraźni ujrzałem, jak pływam w szambie, a złośliwe
bóstwa wiadrami jeszcze dolewają do niego gnoju.” &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😂&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;O nowych sprawach, którymi
przychodzi Ci się zająć, najlepiej rozmyśla Ci się podczas czytania książek
historycznych. Pasja nietypowa jak na śledczego, lecz nie ma w Tobie niczego,
co upodabniałoby Cię do reszty policjantów. Jesteś sam, lecz nie ciągnie się za
Tobą nieszczęśliwa przeszłość, nie masz też żadnych szkodliwych nałogów, dzięki
jakim doznawałbyś nagłego olśnienia i w mig rozwiązywał najtrudniejsze przypadki
przestępstw. Zwyczajnie uwielbiasz pracę, w jakiej jesteś dobry i to jej
poświęcasz się w pełni, toteż cechuje Cię duża skuteczność. Może tylko
ostatnimi czasy sąsiadka polonistka jakoś dziwacznie zwraca Twoją uwagę - lecz
jakoś nie widzi Ci się jeszcze zyskanie zamiłowania do poezji… Odsuwasz od
siebie natrętne rozważania, wszak właśnie zlecono Ci zajęcie się wrakiem
samochodu, w którym tkwi doszczętnie spalone ciało… a poza nim ukryta w schowku
obrączka, która postanowiła oprzeć się płomieniom (czemu nie oparł się jej właściciel?).
Jak wkrótce ustalasz, pojazd należy do niejakiego Karola Moczara.
Przesłuchawszy kolejnych świadków, masz niewiele poszlak, a jednak Twój umundurowany
nos postanawia powęszyć, definitywnie słusznie, wobec podejrzanie zachowującego
się przyjaciela rzekomego denata - Tomasza Malczewskiego. To on widział ofiarę
po raz ostatni a rozmowa z mężczyzną zapala w Twojej głowie ostrzegawczą
lampkę, jako że ów definitywnie nie mówi całej prawdy. W dodatku niebawem znika,
wplątując Cię w pościg, którego szaleńczy przebieg już wkrótce zawiedzie Cię
wprost do kolejnego trupa.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zanim to
jednak nastąpi, do wtóru dźwięków Dire Straits (brawo za muzyczne wtręty, panie
Autorze!) zastanowisz się nad tym, że oberwanie pałką nie jest najmilszym, co Cię
spotkało, pogrozisz pewnemu małolatowi zamknięciem w celi z karkiem, jakiego
pseudonim Wąż bynajmniej nie wziął się znikąd i dojdziesz do wniosku, że
podejrzany faktycznie wpakował się w niezłą kabałę, chcąc niczym młodzian
zaznać jeszcze raz zakazanego owocu i poczuć się niczym dwudziestolatek, na
skutek czego zetknął się z psychopatą, na którego przyszło teraz polować i
Tobie… Skaranie boskie. I cóż złego byłoby w tych wierszach najszczerszych?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Idealne miejsce na
odpoczynek i odcięcie się od świata. Na przykład, żeby przemyśleć, co dalej
zrobić z niewiernym idiotą, który jest Twoim mężem. Niestety, okolica nadawała
się również dla psychopatów (…).” &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😂&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od kryminałów zdecydowanie
wolę thrillery, a jednak magik Piotr Żymełka właśnie zaczarował dla mnie
połączenie tych dwóch gatunków, w dodatku tworząc hybrydę z wciągającą i sympatyczną
przewagą tego pierwszego. „Niewierny” i jego absolutnie wyjątkowa narracja,
poprowadzona oczami zdradzającego bez skrupułów męża, który szybko doigrał się
obezwładniającej kary oraz nietuzinkowego stróża prawa, którego polubiłam od
pierwszego rozdziału to bowiem absolutny majstersztyk. Napisany z przymrużeniem
oka i rzadko spotykaną w literaturze swadą, szybko staje się także swego
rodzaju nienachalnie podanym moralitetem. Znamiona czarnej komedii przychodzą w
sukurs wielopiętrowo uknutej intrydze, z jakiej wyłania się epicki wymiar
zemsty za krzywdy doznane przed wieloma laty. I tu jednak odbiorca otrzymuje psikus,
bowiem finalnie okazuje się, iż to wcale nie było tak, jak wszystko na to
wskazywało… Jako wytrawny wyjadacz lektur spod najczarniejszej gwiazdy, domyśliłam
się możliwego przebiegu podstępu oraz samego rozwiązania ostatnich fabularnych
nici, ale nijak nie odebrało mi to nieustającej przyjemności z lektury. Po tym
można poznać tę dobrą - jak i po tym, iż Pisarz nie zgubił absolutnie żadnego
elementu logicznego, choć złożył swoją narrację z imponującej ich ilości.
Żadnych luk, zarówno w prowadzonym rzetelnie śledztwie, jak i detalach, które
kazałyby zwątpić w wiarygodność iście diabelskiego planu, jaki kieruje
wymierzającym vendettę. Jako nadany specjalista od cienistych materii ubolewam li
nad tym, iż nazwisko Pisarza nie jest słynne absolutnie każdemu miłośnikowi
thrillerów oraz kryminałów. Uważam, że powinno zastąpić te ogółowi znane i
często niesłusznie cenione. Twórczość Żymełki to klasa sama w sobie - coś więcej
niż tylko zwłoki, zbrodnia i śledztwo czy nawet emocje, napięcie i poczucie
zagrożenia. „Nagi instynkt” w wersji polskiej (Autorze, posłowie mnie
uśmiechnęło, dokładnie o tym myślałam w trakcie czytania!), współczesnej i do
tego zakrawającej na to, czego zawsze szukam - literaturę piękną. 9/10 - w
kierunku dziesiątki. Ogromnie polecam. PS Smaczek na koniec: „Trudno mówić
kochance o żonie. Ale na odwrót chyba jeszcze trudniej (…)” - czyż nie jest to
urocza myśl kogoś, kogo najgłupsze czyny właśnie same wiodą na „szafot”?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Choć istnieje takie stare
powiedzenie: chcesz usłyszeć śmiech Boga, opowiedz mu o swoich planach. Sądzę,
że tamtego dnia musiał nieźle rechotać, widząc nadchodzące wydarzenia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/piotr-zymelka-niewierny-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo7Y7lRkgNCf_FNcntEBZdYDIRh58F3V_g5_z-ZKC6xP5v6AQv6MWvWP5ZKvCapfU9m1mfDUwtPJR_Dkrml_GnC6WYx8TZwswgZUs6jb-AMD5uAMnPawgLHWREUC3bjxUkOGgcHxLNzW78nJbO2ApCPwelVbUXalHjtVZvX2mnCSU6x3LpmFEjkD4Bowc/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2620058525380644735</guid><pubDate>Wed, 13 May 2026 21:06:45 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-13T23:06:45.026+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja patronacka</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;RECENZJA PATRONACKA! &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;🔥&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Trzecią powieść, jaką
zdecydowałam się w bieżącym roku wziąć pod medialne skrzydła, niezaprzeczalnie
można nazwać wyjątkową. Debiutancka książka Autorki tworzącej pod pseudonimem
MAESTRIA to bowiem jedna z tych historii, które wyróżniają się pod każdym
względem. „Selena. Córka dwóch światów” to zaledwie 233 strony treści… na jakie
składają się dwa tomy narracji, przedzielone na domiar dobrego kartami, które
charakteryzują najważniejszych bohaterów. Oprócz tego za mistyczną okładką
czytelnik znajdzie wprowadzenie do krainy naczelnej postaci - w tym chociażby
przedstawienie żyjących w niej ras, z uwagą na wszystkie cechy, jakie je
wyróżniają. Unikatowości wielości pomysłów Pisarki dopełnia sama warstwa
językowa. Wielokrotnie zakrawająca na poetycką, złożona jest z nader krótkich
rozdziałów i ekspresyjnych zdań, które doskonale oddziałują na emocje odbiorcy.
Jak sama Maestria informuje, jej literacki „pierwszy raz” to świetny wybór dla
każdej osoby, która nie ma zbyt wiele czasu na czytanie lub też nie przepada za
długimi i obszernymi tekstami. Jest to novum w realiach polskiej literatury,
jakie moim zdaniem rozkocha w sobie każdego nastolatka, lubującego się w
fantasy - jednak nie tylko. Urzeknie także tych, jacy z pewnych powodów czują
się odrzuceni, wykluczeni i niepasujący do miejsca, w którym przyszło im
egzystować, niezależnie od wieku. Właśnie z powodu kreacji tytułowej Seleny
zdecydowałam się na objęcie tej opowieści patronatem medialnym. To postać
wyklęta, swoisty odmieniec; ktoś, kto nie przystaje do żadnej grupy. Wychowywana
wśród ludzi wody, sztuki i poezji, co prawda jest na wskroś wrażliwa, ale
jednak nie przejawia cech typowych dla własnego gatunku. Dawno już przestała
szukać jakiejkolwiek przystani, w której czułaby się dobrze. Zwyczajnie… jest
niewidzialna. W szkole niczym wystrój wnętrza, wśród Akuarystów najczęściej
obdarzana strachem z uwagi na bliżej niesprecyzowaną inność. Wszak każdy boi
się tego, co mu nieznane… i zaczyna to nienawidzić.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhqE7ndiUaJwDH4lEMui-rPeJx3oillEePA_baWGYAPbcJWK9qwFNAHyiOt7m8eYkfpBNttK55u-j_tgDR8OUHJ7KuT9PmCojlZWKFB_Zx2NI1kl-782oDrcN1oZVrr607OfwowjYRpl3nnxbkD1Cgndqr5xoncIycJvz9XmqZ98UaEebQkqzNwz-haDsE/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhqE7ndiUaJwDH4lEMui-rPeJx3oillEePA_baWGYAPbcJWK9qwFNAHyiOt7m8eYkfpBNttK55u-j_tgDR8OUHJ7KuT9PmCojlZWKFB_Zx2NI1kl-782oDrcN1oZVrr607OfwowjYRpl3nnxbkD1Cgndqr5xoncIycJvz9XmqZ98UaEebQkqzNwz-haDsE/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Łączenie się między rasami
uznano za najgłębszą zbrodnię. A teraz… jedna z takich historii ma się powtórzyć.
Nie wszyscy to widzą. Za to wszyscy czują. Ale tylko ona - dziewczyna z brzegu,
o oczach jak rozbłysk błyskawicy na granatowym niebie - będzie musiała
zdecydować.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od zawsze było tylko jedno,
niepisane prawo - wszystko, lecz miłość pomiędzy rasami nie ma prawa się
wydarzyć. I choć kiedyś panowała pomiędzy nimi większa zgoda i było
zdecydowanie mniej wrogości, każda miała swój język, własne terytorium i
określone atrybuty, świadczące o przynależności. A później nastał kolaps całego
świata - wówczas, gdy Twoja nieżyjąca już matka i niepoznany nigdy ojciec zdecydowali
się na związek, mimo tego, że było to złamaniem najważniejszej z pradawnych
reguł. Od tamtej pory, gdy wielka wojna odznaczyła się już niezliczoną ilością
trupów i dobiegła końca, prawidło to stało się jeszcze surowiej respektowane. Można
się tolerować, przyjaźnić, spotykać - lecz nigdy, przenigdy nie wolno obdarzyć
miłością kogoś z innej rasy. Wiedziałaś to przecież… Wychowywana wśród Akurystów
pod okiem surowej babci, zaznałaś tylko dyscypliny, samotności, bezuczuciowości
i każdego możliwego odcienia odrzucenia. Twoje włosy są zbyt jasne, a oczy
patrzą niby to na przestrzał. Stopy i dłonie nie są duże, co pozostaje
przymiotem reszty Twoich pobratymców. Wyróżnia ich także umiejętność śpiewu, wielbią
teatr, trudnią się malarstwem i z estymą deklamują poezję. To jednak nie jesteś
Ty - od chwili zyskania świadomości wiedziałaś, że tu nie przystajesz… Tak jak
i nigdzie indziej. Twoja najlepsza przyjaciółka należy do Antylopogenów - grupy
wrażliwej, pachnącej ziołami i rozmiłowanej w naturze. Cieszysz się, że jako
jedyna w całej szkole nie traktowała Cię niczym morowego powietrza - choć nic w
tym dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę opiekuńczość tej rasy. Ostatnio pojawił
się ktoś jeszcze, kto wydaje się nareszcie patrzeć na Ciebie, miast przez
Ciebie… Złotooki Leo jest przedstawicielem Wilderów - i nawet wydaje się, jakby
niósł w spojrzeniu ciężar słońca oraz władzy, wszak nacja ta odpowiada za
politykę, prawo i wojskowość. Za nieprzyzwoicie pięknym chłopakiem snuje się
jego należący do Grizli-Menów druh - zawsze potężny, lojalny i silny strażnik.
Kiedyś byli jeszcze Owadożywiciele, stworzenia nocy, mroku i cienia, lecz od
wojny nikt ich nie spotkał… Dlaczego nigdzie nie pasujesz?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie śpiewa. Nie pływa. Nie
tworzy sztuki. A jednak jest przenikliwa, myśląca, uważna. I ma w sobie to coś,
co przeczy wszystkim regułom. Czyta. Obserwuje. Pamięta. Gdy nikt nie wierzy w
wartość, ona nie przestaje jej szukać.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Przyzwyczaiłaś się do tego,
że tylko opiekuńcza Gizel spędza z Tobą czas, gdy jak gdyby całkowicie przeźroczysta
dla reszty przemykasz szkolnymi korytarzami. Odpowiada Ci jej towarzystwo -
Twoje milczące słucha uważnie i od czasu do czasu zadaje jedynie właściwe
pytania, podczas gdy kojąca kakofonia dźwięków towarzyszki wypełnia Ci kolejny
smutny dzień za następnym. Ulubione miejsce pod rozłożystym drzewem i ławka,
jaka już za chwilę będzie pusta. Wszystko przez ten brzemienny w skutki szkolny
projekt międzyrasowy, w ramach jakiego sparowano Cię z Leo. Zdarzało Ci się już
zderzyć jaśniejące oczy z bursztynem jego tęczówek, ale dopiero wykradzione
czasowi chwile odsłoniły, że istnieje między Wami jakaś trudna do wyjaśnienia
siła przyciągania, której coraz trudniej się oprzeć. Należysz do Akuarystów, on
jest Wilderem, który już niedługo ma objąć urzędniczą schedę po wysoko
postawionym ojcu. Nic poza luźną znajomością nie ma prawa pomiędzy Wami
zaistnieć. Mimo tego z każdym spotkaniem siedzicie odrobinę bliżej siebie i
bywa, że chcielibyście wcale się nie rozstać. Głodna wiedzy, wiecznie przytulona
do zakurzonych tomiszczy, które jako jedyne nigdy Cię nie oceniają ani nie
traktują jak kogoś, kogo w ogóle nie powinno być, ustalasz w końcu, że być może
jesteś tajemnicą tego świata - i masz możliwość wywrzeć na niego nieodwracalny
wpływ. Choć Twoja matka w istocie była Akurystką, a rasa ta zakochuje się tylko
raz i bezpowrotnie na całe życie, popełniła swoisty mezalians… A potem wielka
wojna obróciła wszystko wniwecz. Już zatracona w wybranku, stajesz przed
najważniejszą decyzją: zaryzykujesz i popełnisz ten sam błąd, co ona,
sprawiając, iż historia zatoczy przerażające koło, czy poświęcisz siebie i
wszystko w imię większego dobra? Niebezpieczeństwo zostało dawno zauważone,
zatem czas na decyzję jest więcej niż ograniczony. Dano Ci do dyspozycji tylko
jedno życie i tylko jedną miłość - lecz czy bez tej jednej miłości warto wieść życie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jesteś tym, czego świat
nie chciał. Dzieckiem dwóch światów. Teraz już wiedziała, czemu tak często
czuła się obca, nawet morzu. Czemu patrzono na nią szeptem. Czemu babka
milczała. To nie była tajemnica. To była przyczyna wojny.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Z powieścią fantasy „Selena.
Córka dwóch światów” spędziłam jeden wieczór - jest to bowiem absolutnie
nieodkładalna propozycja literacka, po jakiej poznaniu natychmiast chciałoby
się sięgnąć po kolejny tom opowieści. Niezwykle dynamiczna, od pierwszej strony
porywa do krainy, którą może sobie wyobrazić tylko Autor taki jak Maestria - o
zwichrowanym umyśle z odcieni pełnych finezjo-fantazji snów. Relacja
romantyczna pomiędzy tytułową bohaterką a Leo z założenia przypomina tę między Romeo
i Julią czy Tristanem a Izoldą, choć z uwagi na gatunkowy charakter okazuje się
o wiele bardziej złożona. Śmiem jednak stwierdzić, że to nader unikatowa
kreacja wśród innych rodzimych romantasy. Pisarka pokusiła się o stworzenie oryginalnych
społeczności, w związku z czym mam nadzieję, iż w kolejnych częściach historii zostaną
one jeszcze barwniej i szerzej przybliżone czytelnikowi, czego już nie mogę się
doczekać. To jedna z tych narracji o trudnej miłości, o których łatwo się nie
zapomina, choć w mojej ocenie książka ta traktuje przede wszystkim o trwaniu na
przekór absolutowi i niepoddawaniu się nawet w najtrudniejszych momentach czy
chwilach największej samotności. Niewielki objętościowo traktat o wkraczającej
w dorosłość dziewczynie, jakiej odmienności wyglądu i charakteru zagwarantowały
niezwykle samotny żywot. Nasączony smutkiem, utkany z odrzucenia - w końcu
skutkuje pogodzeniem się z przeźroczystością. Przewrotny Los, skądinąd jak
zawsze, ma jednak inne plany i akurat wtedy stawia na jej drodze pierwszą i
ostatnią osobę, która naprawdę ją widzi… Nic dziwnego, że właśnie wówczas wszechświat
chwieje się w posadach. Jeśli bowiem nienawidzić ze strachu nieznane, dlaczego
by nie kochać najbardziej zakazanego? Ta niebanalnie pomysłowa historia nie
może się nie podobać - każdemu, kto chciałby niekiedy uciec w świat własnych
kreacji. A może i nigdy z niego nie powrócić, uznawszy tamten za silniej
kolorowy i pociągający… Ocena dla PATRONATU jest formalnością, toteż 10/10. I
może czasem Selena jest mną, lecz w jak większym stopniu ja jestem Seleną… Takich
bohaterów nam trzeba. Bez inności, niezłomności i upartej niepokorności smutny
byłby mir. Jak i bez tej jednej, prawdziwej miłości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„I wiem, że nienawiść,
która zburzyła moje życie, teraz patrzy na Ciebie. Wiem, że będziesz samotna. Ale
w Twojej krwi jest siła, jakiej świat się boi.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/maestria-selena-corka-dwoch-swiatow-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhqE7ndiUaJwDH4lEMui-rPeJx3oillEePA_baWGYAPbcJWK9qwFNAHyiOt7m8eYkfpBNttK55u-j_tgDR8OUHJ7KuT9PmCojlZWKFB_Zx2NI1kl-782oDrcN1oZVrr607OfwowjYRpl3nnxbkD1Cgndqr5xoncIycJvz9XmqZ98UaEebQkqzNwz-haDsE/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7104474758982087299</guid><pubDate>Wed, 13 May 2026 16:24:28 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-13T18:24:28.294+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jak zniszczyć stosunki
rodzinne w kilka minut i narobić sobie kłopotów na długie miesiące? Odpowiedź
jest prozaiczna i w zasadzie oczywista: odziedziczyć majątek, a konkretnie dom.
Zwłaszcza taki, który położony jest w malowniczej miejscowości nad pięknym
jeziorem. Nawet przez głowę Ci nie przeszło, że tak właśnie może rozwinąć się
sytuacja, choć prawdę mówiąc nigdy ze swoją matką i siostrą nie egzystowałaś w
szczególnie zażyły sposób. Pierwsza jest zaborcza i krytykuje wszystko, co
robisz. Druga, całkowicie od niej uzależniona, zatraciła osobowość i wściekle
zazdrości Ci tego, co osiągnęłaś. W przeciwieństwie do nich, dzięki wyjątkowemu
uporowi, prowadzisz stabilną egzystencję. Masz stałego partnera, z którym
żyjesz od wielu lat, własne mieszkanie i firmę zajmującą handlem kosmetykami w
Internecie. Niby niewiele, ale bardzo dużo wysiłku kosztowało Cię, aby do tego
wszystkiego dojść. Z pozoru wygląda to różowo, jednak coraz częściej
dostrzegasz, iż na Twój los padają długie cienie. Tymon to mężczyzna po
przejściach, a raczej „z odzysku” - i to wielokrotnego. Posiada dwoje dzieci,
każde z inną kobietą, a jego „przychówek” nieodmiennie wyprowadza Cię z
równowagi roszczeniowością i cechami charakteru. Synalek Grzegorz, choć od
siedmiu lat jest dorosły, cały czas zachowuje się jak dziecko i pod względem
finansowym żeruje na ojcu bez umiaru, co rusz wyciągając od niego pieniądze na zachcianki.
Dwunastoletnia córeczka Sara to istne „diable pacholęcie” - rozwydrzone ponad
wszelką miarę i posiadające zdumiewającą umiejętność manipulowania rodzicielem.
Nienawidzi Cię z całego serca, z czym zresztą wcale się nie kryje i za każdym
razem&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;stara się sprowokować tę wyśnioną
awanturę, która trwale Was podzieli. Do tego co chwilę domaga się dodatkowych
funduszy, choć ojciec płaci sute alimenty.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjz1aHQnebjZevqicTv54KLI9tWgx9XwLDHeLc70LtcNZT2-g25ehnasANXRwj-2NyeooR37IY1voOR8wKRoV0WQiNShGLrbw3FaM49GelRW7MN6izMYsHViRCPWLtcWmDLmcW5g-Aa2k1cvLVhewkKBcPlxuhyphenhyphenbplqwspMXNgThKBEFwPIMuLPVusnobc/s5000/IMG_9676.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;5000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjz1aHQnebjZevqicTv54KLI9tWgx9XwLDHeLc70LtcNZT2-g25ehnasANXRwj-2NyeooR37IY1voOR8wKRoV0WQiNShGLrbw3FaM49GelRW7MN6izMYsHViRCPWLtcWmDLmcW5g-Aa2k1cvLVhewkKBcPlxuhyphenhyphenbplqwspMXNgThKBEFwPIMuLPVusnobc/s16000/IMG_9676.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Mam dość spełniania
oczekiwań innych, podczas gdy moje pragnienia, marzenia, plany leżą odłogiem i
czekają, aż znajdę na nie czas po tym, jak odfajkuję koncert życzeń wszystkich
dookoła. Nagle uświadamiam sobie, że ten stan rzeczy nigdy nie minie, jeśli
sama czegoś nie zrobię.”&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jakby tego było mało, w
Waszym stadle cały czas obecne są także byłe partnerki Tymona, wyciągnięte spod
jednej sztancy - zarówno pod względem wyglądu, jak i usposobienia. Rysia i
Gabrysia tworzą tandem, który wyprowadziłby ze równowagi nawet świętego.
Wyraźnie dotknięte niejednym zabiegiem zaawansowanej chirurgii plastycznej, fizycznie
przypominają siebie jak dwie krople wody - wydatne usta, blond włosy i biust,
który złamałby kręgosłup każdej innej osoby jak słomkę. Sama się zastanawiasz,
czy młodsza jest wierną kopią starszej, czy też odwrotnie. Bez żadnej żenady
podrzucają swoje pociechy tatkowi przy każdej okazji i z pominięciem
uprzedzenia, z wyraźną lubością czyniąc to w czasie, gdy właśnie pakujecie się
do samochodu, by spędzić upojny weekend we dwoje na wyjeździe, który
planowaliście od bardzo dawna. Nie oszczędzają Was również w Święta i Sylwestra
- dzwonią o każdej porze dnia i nocy, aby przedstawiać rozliczne pretensje. I
oczywiście co rusz obciążają Tymona kosztami utrzymania, choć matka Sary cały
czas zajmuje mieszkanie, które formalnie do niego należy, podczas gdy on sam wprowadził
się do Twojego lokum. Na szczęście Twój facet nie należy do biednych - jest
rzeczoznawcą samochodowym a poza tym handluje używanymi pojazdami. Jednak do
furii doprowadza Cię sytuacja, w której Wasze finanse są wspólne a nieustanne
podrzucanie grosza obcemu potomstwu uszczupla w znacznej części także Twój
udział, na jaki tak ciężko zapracowałaś. Najgorsze jest to, że dzieje się to
bez uzgodnienia a wydatki są nieusprawiedliwione i stanowią jawne
wykorzystywanie „miękkiego” serca ojca. Mogłabyś to od biedy zaakceptować,
gdyby nie jawnie wroga postawa latorośli, którą przed laty próbowałaś bez
skutku zmienić. Naiwnie wyobrażałaś sobie, że stworzycie modną, patchworkową
rodzinę, więc starałaś się ją obłaskawić, ale szybko zostałaś pozbawiona
wszelkich złudzeń, że może się to udać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Gdy dziewięć lat temu
osiągnęłaś wiek trzydziestu sześciu wiosen, marzyłaś o własnym dziecku, jednak
Tymon nie chciał o tym słyszeć, a teraz jest już na to za późno. Wybrałaś
miłość do niego i płacisz za to cenę, z którą coraz trudniej Ci się pogodzić.
Ostatnio często myślisz gorzko, że poświęciłaś wszystko dla mężczyzny, dla jakiego
nigdy nie było ważne to, co czujesz i o czym marzysz. I który lekceważy Twoje
potrzeby, nie zwracając uwagi na osobiste poglądy, jakie starasz się
prezentować.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie tęsknię za
najbliższymi, zwłaszcza, że każdy kontakt to nieustanne pretensje i
utyskiwania. Nie ma serdeczności. Jest zazdrość i są próby manipulacji.
Wygodnie wolę sobie tego oszczędzić. Moje prawo. Zasada &amp;lt;nic nie muszę&amp;gt;
robi naprawdę dużo dobrego.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Nie lepiej jest z resztą
najbliższych. Po tym, jak urodziła się młodsza siostra, rodzice całkowicie Cię
zaniedbali, wyraźnie preferując drugą latorośl. Ciebie uważali wręcz za zbędny
ciężar. Po śmierci ojca było jeszcze gorzej - stałaś się prawie niezauważalna.
„Wychuchana” Monika, pomimo prawie czterdziestu lat, do niczego nie doszła. Nie
ma męża ani nawet chłopaka, mieszka z matką i jest jej całkowicie
podporządkowana. Uważa się przy tym za zupełnie bezpodstawnie pokrzywdzoną
przez los, choć sama nigdy nie zrobiła niczego, aby go polepszyć. Nie jest w
stanie utrzymać żadnej pracy czy zdobyć się choć na słowo sprzeciwu wobec
oczekiwań rodzicielki, z którą prawie stopiła się w jedność. Zarówno ona, jak i
jej „opiekunka” nieustannie zgłaszają wobec Ciebie pretensje, uważając, że opatrzność
z jakichś tajemniczych względów dała Ci więcej niż na to zasługujesz,
oczywiście ich kosztem. Gdy myślisz, że nie może być gorzej, spada na Ciebie
„ciężar” związany ze spadkiem. Fredzia, przyjaciółka Twojej babci, nie posiadała
żadnej rodziny, więc zapisała Ci w testamencie swoje oszczędności - w tym także
dom na jeziorem Borzymskim. Kiedyś byłaś z nią bardzo zżyta i odwiedzałaś ją
przy każdej okazji. I choć gdy związałaś się z Tymonem doszło do urwania
kontaktów, widocznie zachowała Cię we wdzięcznej pamięci.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Kiedy dowiedziałaś się o
tym od mamy, po raz pierwszy miałaś wrażenie, iż los uśmiechnął się do Ciebie
bez żadnej przyczyny. Nie postało Ci w głowie, że wszyscy, którzy Cię otaczają,
rzucą się na to dziedzictwo jak harpie, próbując wyrwać dla siebie jak
największą część. Twój partner natychmiast zaczyna snuć wizje obdarowania nieswoimi
pieniędzmi posiadanych dzieci, które przecież mają „wielkie” potrzeby (w
przeciwieństwie do Ciebie), a matka od razu wpada na pomysł, abyś zrzekła się
spuścizny na rzecz „biednej” siostry. Nawet Twój były mąż zaczyna wydzwaniać z
nachalnymi prośbami o sute pożyczki... Jednak tym razem nie masz zamiaru
ustąpić - koniec tego dobrego. Decydujesz się nareszcie postawić swoje
pragnienia na pierwszym miejscu, bez zważania na oczekiwania innych. Chcesz
zamieszkać w nowym przybytku i rozpocząć odmienną drogę życia. Nie masz
pojęcia, jak trudne to będzie...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Na razie czekam. Mam
nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, w którym będę żyła w harmonii z własnym &amp;lt;ja&amp;gt;,
bez ciągłych kompromisów i notorycznej rezygnacji z tego, co dla mnie ważne.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Domek nad jeziorem
Borzymskim” Agnieszki Łepki to bardzo dobre połączenie powieści obyczajowej z
czarną komedią oraz swoistym moralitetem. Główną bohaterką jest Oliwia,
czterdziestopięcioletnia kobieta, która od zawsze żyła dla innych. Kiedy
otrzymuje w niespodziewanym spadku piękny dom nad jeziorem Borzymskim,
postanawia zawalczyć o własne potrzeby i przewartościować stosunek do
najbliższych. Zamiar przeprowadzki do nowego nabytku spotyka się z oporem
rodziny, która za wszelką cenę chce dobrać się do nieswojego dziedzictwa. Wynikające
z tego rozliczne komplikacje stają się naczelną osią fabuły, jaka prowadzona
jest nader zręcznie. Prawdę pisząc, mój stosunek do książki Autorki zmieniał
się z każdą przewróconą stroną. Początkowo sądziłam, że narratorka jest
zapatrzonym w siebie, wrednym babskiem, które bez żadnych podstaw ocenia
niesprawiedliwie wszystkich dookoła.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Pisarka szybko jednak
udowodniła swój talent do udanego manipulowania emocjami czytelnika -
zorientowałam się bowiem, iż bohaterka jest w istocie osobą inteligentną i wrażliwą
a przy tym posiada złote serce, które co rusz sprowadza na nią masę kłopotów i
jest podstawą do wykorzystywania jej daleko posuniętej dobroci. Łepki prowadzi
narrację wielotorowo - pierwszoosobowa przedstawia dzieje z punktu widzenia
samej Oliwii, trzecioosobowa prezentuje zaś losy jej nieco niewydarzonej i wrogiej
siostry Moniki. Odbiorca poznaje jednak także przeszłość głównej postaci dzięki
retrospekcjom - podanych w charakterze gawędy z wyraźnym przymrużeniem oka. Co
cenne, perypetie kobiet oraz ich oryginalne przemyślenia wielokrotnie mnie
uśmiechnęły. Szczególnie czarnokomediowy charakter przybrała charakterystyka
istnej menażerii otaczającej czterdziestopięciolatkę - na czele z Tymonem i
jego „zwichniętą” rodziną, jego pociechami, mamusią z piekła rodem czy innymi
członkami familii… przypominającej w ekspresji nieśmiertelne stadło „Adamsów”. Autorka
nie stroni przy tym od obrazowych porównań i snucia zabawnych, choć zarazem życiowych
rozważań, które skłaniają czytelnika do raczej niewesołych refleksji odnośnie
człowieczej natury. Ta podana dowcipnym językiem propozycja literacka to w
mojej ocenie jednak przede wszystkim traktat o sztuce pielęgnowania miłości i
rodzinnych więzów, pomimo wszelkich przeciwności i porywów charakteru. O sile
osobowości, potrzebie realizowania pragnień bez krzywdzenia innych, a także
niepoświęcaniu siebie w imię cudzych oczekiwań i wymagań. Dodatkowa premia dla
Łepki za mylący tytuł, który może sugerować, że czytelnik ma do czynienia z
kolejnym banalnym romansem - kiedy bynajmniej tak nie jest - i za… kapitalną „kotopostać”
imieniem Bibi, co to skradła moje serce bez reszty. 8/10 dla tego niewątpliwego
oryginału.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(…) zniszczyła jej życie
swoimi chorymi celami, że popchnęła w ramiona psychopaty, a potem była głucha
na ból, którego doświadczała córka. Nie zrobiła tego. Zrezygnowała, gdyż
wiedziała, że matka nigdy nie zrozumie. Przekonana o własnej nieomylności w
kwestii uszczęśliwienia (…).”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/agnieszka-lepki-domek-nad-jeziorem-borzymskim-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjz1aHQnebjZevqicTv54KLI9tWgx9XwLDHeLc70LtcNZT2-g25ehnasANXRwj-2NyeooR37IY1voOR8wKRoV0WQiNShGLrbw3FaM49GelRW7MN6izMYsHViRCPWLtcWmDLmcW5g-Aa2k1cvLVhewkKBcPlxuhyphenhyphenbplqwspMXNgThKBEFwPIMuLPVusnobc/s72-c/IMG_9676.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-742048186940688440</guid><pubDate>Tue, 12 May 2026 22:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-13T00:47:01.002+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Choć ciężko w to uwierzyć,
w całym majestacie mroczności… wciąż przepadam za komediami romantycznymi - i
poszukuję tych, które są w stanie mnie rozbawić, o co doprawdy niełatwo. Wybredna
i zakochana we wszystkim, co złe, okrutne, smutne i depresyjne, dla odmiany
lubię niekiedy odnaleźć uśmiech w nietuzinkowych historiach, jakie mimowolnie podnoszą
kąciki ust ku górze. Z pomocą w tym nieprostym zadaniu po raz wtóry przybyło do
mnie Wydawnictwo Ale - swoisty ewenement, jako że nie ukazała się w nim jeszcze
ani jedna książka, która nie przypadłaby mi do gustu! Kyra Parsi i jej
najnowsza propozycja literacka zatytułowana ujmująco „Jak rozkochać gbura” to -
nie przesadzając - kapitalna opowieść. Nasączona ogromną dozą dobrego humoru, złożona
z wielu pomyłek o nieprzewidywalnych skutkach, lecz przede wszystkim o nader
wartościowym tle. Przedstawieni czytelnikowi przez Autorkę bohaterowie są
wielowymiarowi, przez co pozostają na wskroś prawdziwi. Zamiast papierowych
sylwetek czy pustych osobowości - osoby o ujmującej przeszłości, naznaczone
tragediami czy uparcie dążące do wyznaczonych celów. Nie sposób nie kibicować w
trakcie lektury niemalże wszystkim, co należy uznać za rzadkie zjawisko wśród
podobnych publikacji. Kanadyjska Pisarka to dla mnie duże odkrycie, jako że z
pozornie lekkich narracji tworzy wielowymiarowe historie, w jakich relacje
międzyludzkie czy kreacje rodzinne wciąż pozostają jednym z najważniejszych
elementów. Okrywa to woalem uroku ale i smutku - wszak kiedyś było to na
porządku dziennym, a w dzisiejszych czasach pustki i pustoty należy za to
pochwalić. Druga część serii „Grzeszni miliarderzy” (jakiej wszystkie tomy
można czytać oddzielnie) okazała się nawet lepsza niż pierwsza, przynajmniej w
mojej ocenie. Zabiorę Cię zatem do świata pewnego bardzo nieznośnego bogacza,
który nie wierzy w przeznaczenie, kobiety, jaka kocha miłość i zawodowo zajmuje
się kojarzeniem ludzi w pary, wróżki, cudownej służby oraz definitywnie kapryśnego
i jeszcze bardziej puszystego kota, jakiemu pewnego dnia zamarzy się mieszkać w
pałacu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhARXc-GbKeM5IOpaUQWzKefDNpULf1vUgGpXsEGuE7SE72EnLauqkec33gndMsivIehAPNZjOFglwcLA4sM7dFHGxYM2RudPTr6aDKKZwspWWP-p0vQglCxdZe0uVWJPqSxF7tVHbsqevXnpBeMU2jjvYuydS9AsHAkxnPEOV2GNH9CLcHUD1qvxEnmso/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhARXc-GbKeM5IOpaUQWzKefDNpULf1vUgGpXsEGuE7SE72EnLauqkec33gndMsivIehAPNZjOFglwcLA4sM7dFHGxYM2RudPTr6aDKKZwspWWP-p0vQglCxdZe0uVWJPqSxF7tVHbsqevXnpBeMU2jjvYuydS9AsHAkxnPEOV2GNH9CLcHUD1qvxEnmso/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„I w gruncie rzeczy tylko o
tym marzyłam. Od wczesnego dzieciństwa. O czystym, oślepiającym szczęściu,
jakie niesie ze sobą znalezienie drugiej połówki. (…) Cholernie kocham miłość (…).”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Matchmaker - nie mogłabyś
sobie wyobrazić lepszej profesji niż ta, w jakiej czujesz się coraz lepsza.
Zatrudniona w prestiżowej agencji Charmed w Toronto, zajmujesz się znajdywaniem
najodpowiedniejszych kandydatek do romantycznej relacji dla wszystkich majętnych
klientów, którzy się do niej zgłoszą. Mogłoby się to wydawać średnio
intrygujące, gdyby nie fakt, że w głębi duszy okropny z Ciebie romantyk.
Uwielbiasz odnosić sukcesy, kiedy okazuje się, iż ten czy inny zleceniodawca,
zbyt zagoniony w bogatej codzienności by zrobić to samodzielnie, na bazie
wywiadów, spotkań czy specjalnych treningów, zostaje przez Ciebie skojarzony z
kimś, kto idealnie do niego przystaje i zaczyna udanie dzielić z nim życie. Wygląda
jednak na to, iż Twoja dobra i zawsze szczęśliwie kończąca się passa przeminęła.
Wszystko za sprawą potwora w diabelnie przystojnej ludzkiej skórze, którego błękitne
spojrzenie kryje w sobie sople lodu - mężczyzny nazwiskiem Jackson Sinclair, jaki
zdążył odrzucić dokładnie 67 idealnie dobranych dla niego potencjalnych
partnerek. Nad perfekcyjnym skojarzeniem dla owego miliardera pracujesz wespół
z przydzielonym Ci firmowym duetem już od siedmiu miesięcy i wszystko zaczyna
wskazywać na to, że mimo poświęcenia zadaniu niezliczonych nadgodzin, kroi się
pierwsze fiasko. Do jakiego nie możesz dopuścić, jako że będzie to oznaczało
mnóstwo plotek w branży - ciotka potentata, która go do Was zgłosiła, jest
wysoce cenioną personą a Charmed zawsze odnosi sukcesy. Twoja szefowa ani myśli
słyszeć o tym, że gburowaty jegomość nawet się do Was nie pofatygował a każdy
kwestionariusz wypełnia chmara jego asystentów, co może się przekładać na to,
iż posiadacie niewystarczające dane, by umówić go na adekwatnie skrojoną
randkę. W desperacji, po kolejnej nieudanej, wpadasz ze swoją drużyną na iście
diabelski plan - przebierzesz się za jedną z kandydatek i spróbujesz ustalić,
dlaczego po każdym spotkaniu wybrane partnerki dzwonią do Was z żalem i
skargami. Zaopatrzona w kamerę i odpowiedni strój nie przewidujesz tylko, że…
wpadniesz do basenu i zostaniesz zdemaskowana. Ups.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Głęboko wierzę, że dla
każdego istnieje ktoś wyjątkowy. I tak, być może stoi za tym jakaś siła wyższa,
która pomaga duszom się odnaleźć. (…) Wiem tylko, że romantyczna miłość,
głębokie więzi i szczęśliwe zakończenia są prawdziwe.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wyłowiona z wody i
doszczętnie zrujnowana, jako że ubranie, które wynajęłaś, kosztowało krocie -
musisz się szybko ewakuować z apartamentu definitywnie wściekłego Jacksona, który
po dokumentach z Twojej torebki ustalił, że jesteś pracownikiem Charmed, a nie
kolejną z jego nieudanych i celowo sabotowanych randek. Następnego dnia,
wysłuchawszy już około godzinnej nagany od szefowej, jesteś zmuszona stawić się
na spotkaniu z nim i jego ciotką. Na skutek szalonego zbiegu okoliczności, a
może wyrachowania starszej pani, zostajesz przydzielona Sinclairowi do tego, by
przez kolejny miesiąc… być jego cieniem. Kobieta decyduje się bowiem na wdrożenie
tak zwanego pakietu immersyjnego - ostatniej deski ratunku, dzięki jakiej Wasi
pracownicy stają się tymczasowo trenerami randkowymi i życiowymi klientów,
zbierając o nich jak najbardziej szczegółowe dane, które pozwolą na dobór
partnera, gdy wszystko inne zawiedzie. I tak oto, dzierżąc drapieżnego Puszka
pod pachą, zjawiasz się w wilii Jacksona, gotowa zmienić jego życie w piekło za
wszystkie inwektywy, jakimi zdążył Cię już obrzucić podczas nielicznych
spotkań. Jeśli masz stać się jego ochroniarzem w tej niełatwej misji, zamierzasz
zrobić wszystko, by zatruć mu możliwie bardzo to pozornie idealne życie. Co
ciekawe, już pierwszego dnia ustalasz, że jak na światowej klasy dupka, posiada
zastanawiająco oddaną służbę, spośród jakiej najcudowniejsze okazują się dwie zwichrowane
staruszki - siostry bliźniaczki, które od lat są jego gosposiami. Jak to
możliwe, że ktoś tak wredny był w stanie wzbudzić w kimś tyle pozytywnych
uczuć? Być może przebłyski tego, że za prezentowaną wszystkim postronnym maską
kryje się ktoś zupełnie inny, definitywnie niesprawiedliwie oceniony, dostrzeżesz
po raz pierwszy wówczas, gdy mężczyzna złoży Ci propozycję nie do odrzucenia i
zaprosi na pierwszą prawdziwą randkę - próbując udowodnić, że doskonale sobie na
nich radzi, zatem Twoje opłacone przez ciotkę (i wywróżone w tarocie) usługi są
zbędne. Tylko co stanie się, gdy już ustalisz, jak rozkochać gbura?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wszechświat próbuje Ci dać
dokładnie to, o co prosiłaś, ale Ty to odrzucasz, ponieważ na pierwszy rzut oka
nie jest to coś, czego się spodziewałaś.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W mojej ocenie komedia
romantyczna, oprócz oryginalnie i wielowymiarowo wykreowanego wątku miłosnego,
musi także składać się z bawiących pomyłek oraz elementów dobrej powieści obyczajowej
i tragedii rodzinnej. Wszystkie te cechy spełnia w zupełności najnowsza powieść,
jaką napisała Kyra Parsi, czyli „Jak rozkochać gbura”. Początkowo nieco
statyczna i zawierająca niewiele scen komicznych oraz tak cenionych
przekomarzanek między głównymi postaciami, szybko ewoluuje w opowieść, od
jakiej nie można się oderwać. Zaskakujące wydarzenia oraz dołączające do fabuły
sylwetki poboczne sprawiają zaś, iż z każdą kolejną przewróconą stroną
czytelnik jest coraz bardziej rozbawiony, by… finalnie całkowicie się zauroczyć
i uśmiechnąć od ucha do ucha, a także wielokrotnie szczerze roześmiać. Za iście
kabaretowe uznaję sceny z tyleż puszyście ponętnym co drapieżnym kotem, wierną
służbą Sinlclaira z dwiema knującymi staruszkami na czele czy… samym Jacksonem,
którego w sprzyjających warunkach można wręcz uznać za ulubioną pluszową
maskotkę. Drogie Panie, jeśli jeszcze nie czytałyście najnowszej historii kanadyjskiej
Autorki, gwarantuję Wam, iż po lekturze Wasza kolekcja wirtualnych mężów
definitywnie się powiększy. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;
Sądzę również, iż postać absolutnie niezłomnie nieprzekupnej Jamie, cechującej
się dużą klasą przy wprost nieproporcjonalnej dozie skrywanego romantyzmu, także
skradnie serca. „Jak…” to taka opowieść, którą czyta się z nieustającą przyjemnością.
Swoisty promień słońca, jaki dobrze jest dostrzec trudnego wieczoru lub po
prostu zawsze wtedy, gdy szuka się pozytywnej lektury. Od wymagającej przecież
mnie, ta przesympatyczna i przezabawna książka otrzymuje 9/10 punktów - z ogromną
polecajką. Nawet niewzruszone kamienie, owiane cienistością zła lubią się
niekiedy rozjaśnić i… po prostu świetnie bawić. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„I w tym tkwiła prawdziwa
siła - nie pozwolić przeciwnikowi, by poznał Twoje prawdziwe uczucia. Sprawić,
by myślał, że cokolwiek zrobi czy powie, nie ma na Ciebie żadnego wpływu. Zwłaszcza
wtedy, gdy Twój przeciwnik nie jest przyzwyczajony, że ludzie są wobec niego
obojętni.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/kyra-parsi-jak-rozkochac-gbura-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhARXc-GbKeM5IOpaUQWzKefDNpULf1vUgGpXsEGuE7SE72EnLauqkec33gndMsivIehAPNZjOFglwcLA4sM7dFHGxYM2RudPTr6aDKKZwspWWP-p0vQglCxdZe0uVWJPqSxF7tVHbsqevXnpBeMU2jjvYuydS9AsHAkxnPEOV2GNH9CLcHUD1qvxEnmso/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-7875468388272324367</guid><pubDate>Tue, 12 May 2026 15:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-12T17:39:00.681+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wielu polskich aktorów
marzyło o podboju hollywoodzkiej fabryki snów. Paru było blisko osiągnięcia
tego celu, ale w pełni udało się to tylko jednej osobie - Joannie Pacule.
Zaoceaniczna kariera skromnej dziewczyny z Tomaszowa Lubelskiego ma charakter
stricte bajkowy a jej przebieg stanowi wypadkową niewyobrażalnego wprost
szczęścia, sumy niepozornych przypadków, budzącej zachwyt specyficznej,
słowiańskiej urody, niebywałej pracowitości oraz talentu, którego nawet
najbardziej niechętni nie są w stanie zanegować. W Polsce często darzona jest
niechęcią jako wyniosła i zarozumiała a także zbyt „zamerykanizowana”.
Niektórzy posuwali się nawet do podłych insynuacji, jakoby zrobiła karierę
„poprzez łóżko”, pomimo iż brak na to najmniejszego nawet dowodu. Co
symptomatyczne, nigdy nie brała udziału w żadnym ze skandali, tropionych z taką
lubością przez brukowce, paradoksalnie nie miała też „parcia na szkło”, poza
tym stricte ekranowym. Nie obnażała przed publicznością pikantnych szczegółów życia
osobistego, nie stała się też ani celebrytką, ani „gwiazdą”, a sam ten status
uważała za „coś okropnego”. Nie pozwoliła, aby mamidło blichtru i próżnej sławy
zepsuło jej charakter, co nader wydatnie udowadnia siłę jej magnetycznej
osobowości. Tej, która tak naprawdę stanowiła podwalinę sukcesu, jaki stał się
udziałem aktorki o polskim pochodzeniu i sercu. Drwiono, iż grała w filmach
klasy B, ale czy dla dziewczyny ze wschodniej Europy, której położenia wielu
jej amerykańskich przyjaciół nawet nie znało, bramy do kariery największego
formatu były do końca otwarte? Stugębna plotka wieszczy, że złamała ją u samego
progu, wdając się w romans z Hawkiem Winchelem Kochem Jr., mężczyzną żonatym i
„dzieciatym”, co na tyle rozzłościło „damy Hollywood”, że te poprzysięgły, iż
upojnego sukcesu nigdy nie osiągnie. Jak zwykle w takich wypadkach, ziarnko
prawdy wydaje się w tej nieprawdopodobnej historii aż nadto namacalne...&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhYJMZDR1srJWoiUkktxrzP8X1RduKvEsPUWsCLLAL_vTyX_gY0j4rJxQijCMjaObCuQPOCE7oukiJ45Yx3T1II_kR363YrwXmK9C0qItBD-17QGvr_7Zr8isrNYZPRTZVepYaIGGHk8kF8VCwwtjufq8K_AQMlJi0cnIqo5U0Wp5tVzSBI7P7vaCHz2Z4/s5000/IMG_9534.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;5000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhYJMZDR1srJWoiUkktxrzP8X1RduKvEsPUWsCLLAL_vTyX_gY0j4rJxQijCMjaObCuQPOCE7oukiJ45Yx3T1II_kR363YrwXmK9C0qItBD-17QGvr_7Zr8isrNYZPRTZVepYaIGGHk8kF8VCwwtjufq8K_AQMlJi0cnIqo5U0Wp5tVzSBI7P7vaCHz2Z4/s16000/IMG_9534.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Mogłaby zostać dziekanką
szkoły dla przyszłych kobiet fatalnych, profesorką od ekranowych uwiedzeń i
porzuceń, docentką od nagłych złamań serca.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Światowe kino zna wiele
niezapomnianych kreacji femmes fatales, jak choćby Marlene Dietrich w
„Błękitnym Aniele”, Sharon Stone w „Nagim instynkcie” czy Glenn Close w
„Fatalnym zauroczeniu”. Były to jednak role w pewnym stopniu epizodyczne w
niezwykle bogatej karierze aktorek. Tymczasem taki właśnie entourage stał się
głównym udziałem Joanny Pacuły, stanowiąc jej swoisty znak firmowy, pod którym
odbiorcy mogli ją podziwiać w większości produkcji filmowych, w jakich brała
udział. Połączenie posągowej fizjonomii, przeszywającego wzroku oraz rzekomo
lodowatego serca i sposobu bycia zawładnęło wyobraźnią nie tylko reżyserów, ale
przede wszystkim publiczności, oczywiście głównie męskiej części. Tymczasem
początki drogi wcale nie wróżyły takiego właśnie obrotu spraw. Po ukończeniu
Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, Pacuła w latach 1979-1981
występowała głównie na teatralnych deskach. Święciła tam poważne sukcesy, a gdy
w jednym ze spektakli leżała nago w trumnie, panowie walczyli o bilety w
pierwszych miejscach jak lwy. Ich zwieńczeniem był występ w Teatrze Telewizji w
roli Desdemony u boku „uczernionego” Daniela Olbrychskiego jako Otella. Grała
również epizodyczne role filmowe, jak choćby w „Akcji pod Arsenałem” czy
„Barwach ochronnych”. Większe kreacje przypadły jej w serialu „Dom”, „Jan
Serce” oraz przede wszystkim w „Zielonej miłości”, gdzie odtwarzała postać
„Sarny” uduchowionej dziewczyny, skłóconej z całym światem. Dzięki temu jej
twarz trafiła na okładki czasopism „Film” oraz „Kino” a odrzwia stabilnej
aktorskiej kariery stanęły przed nią otworem - na styczeń 1982 roku wyznaczony
był termin sesji zdjęciowej do kolejnego filmu. Gdy więc w 1981 roku wyjechała
na urlop do Paryża, nie miała pojęcia, że do kraju nie wróci przez wiele lat.
Na wiadomość o wprowadzeniu przez komunistyczną kamarylę stanu wojennego,
podjęła brzemienną w skutki decyzję, że nie wraca do Warszawy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;W mieście zakochanych
poznała Romana Polańskiego, który korzystając ze swoich koneksji, załatwił jej
role w reklamach, co pozwoliło związać koniec z końcem. W 1982 roku decyduje
się na najważniejszy krok w swoim życiu - wyjeżdża na okres trzech miesięcy do
Stanów Zjednoczonych, korzystając z wizy turystycznej. Nie zna tam prawie
nikogo a po angielsku potrafi powiedzieć zaledwie parę słów. Zamieszkuje u przyjaciółki
w Nowym Jorku i znowu zupełny przypadek decyduje o jej dalszym losie. Gdy
siedzi w kawiarni, ktoś kradnie jej torebkę ze wszystkimi dokumentami, w tym
paszportem a tym samym droga powrotu do Europy zostaje dla niej na razie
zamknięta, przynajmniej do czasu wyrobienia nowych „papierów”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Aktorki zabiegają zwykle o
uwagę mediów, chwalą się swoimi osiągnięciami. A Pacuła po prostu pracuje. (…)
dawno nie wystąpiła w niczym znaczącym, ale też nie sprawia wrażenia, jakby jej
na tym zależało.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;I wtedy zdarza się
prawdziwy cud, który tak naprawdę znowu przybrał postać Polańskiego. Gdy we
Francji przebywa reżyser kręconego właśnie filmu „Park Gorkiego”, zwierza się,
że nie może znaleźć aktorki, która mogłaby wcielić się w postać Iriny Asanowej,
mieszkanki ZSRR uwikłanej w morderstwa dokonywane w centrum Moskwy i szukającej
ucieczki z „więzienia narodów”. Polak gorąco poleca swoją rodaczkę a Amerykanin
niezwłocznie ją wytrapia i zachwycony prezencją, angażuje do roli. Ekranizacja
odnosi ogromny sukces, a przed Pacułą Hollywood staje otworem. Zaczynają się
ekskluzywne wywiady a twarz aktorki zdobi okładki najważniejszych magazynów
filmowych i modowych. Zajmuje też 57. miejsce w rankingu magazynu „Premiere” na
100. najwspanialszych filmowych kreacji wszechczasów. W 1984 roku zostaje
nominowana do Złotego Globu, stanowiącego drugą w hierarchii ważności nagrodę
po Oscarach. Wprawdzie jej nie otrzymuje, ale znacząco zwiększa swoją
rozpoznawalność. Wkrótce, jako pierwsza Polka w dziejach, wręcza tę drugą
statuetkę zdobywcom na oczach publiczności zachwyconej nietypową, słowiańską
urodą a jej nazwisko poznaje cały świat.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Swoją pozycję umacnia w
1987 roku rolą młodej żydówki Luki w filmie „Ucieczka z Sobiboru”, gdzie
zagrała u boku samego Rutgera Hauera. W 1988 roku kreuje postać modelki w
horrorze „Pocałunek” a w 1992 występuje w adaptacji prozy Alberto Moravii
„Mężowie i żony” z Julianem Sandsem w roli głównej. W „Wybrańcu śmierci”
partnerowała Stevenowi Seagalowi (1990 r.), grała też kochankę Doca Holliday’a
odtwarzanego przez Val Kilmera w znakomitym westernie „Tombstone” (1993 r.).
Została obsadzona w wielu innych filmach, z których na wyróżnienie zasługują:
thriller „Zagadka osobowości”, produkcja sci-fi „Głęboka czerwień” i
dreszczowiec „Wirus”. W większości swoich ról&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;prezentowała postać kobiety zimnej, seryjnie łamiącej męskie serca i
taka właśnie zapadła w pamięć wielbicielom swoich umiejętności. Tylko część z
nich wie, jak wiele wysiłku włożyła w rozwój kariery, poświęcając dla niej w
znacznym stopniu życie osobiste, wykazując się niezwykłą wprost pracowitością i
zacięciem w dążeniu do raz wyznaczonego celu. Osiągniętego jakby od niechcenia,
ale przede wszystkim dzięki urodzie oraz szczęściu wspomaganemu rzadko
spotykanym talentem. I choć jej sława nieco już przyblakła, cały czas może być
przykładem świadczącym, że „chcieć to móc.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Amerykanie siłą rzeczy jej
twarz rozpoznają. Pacuła musi się im kojarzyć z sukcesem i luksusem. A to coś,
czego żadnej polskiej aktorce nie udało się osiągnąć ani wcześniej, ani
później.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pacuła. Najsłynniejsza
Polka na świecie” Marty Górnej to brawurowa biografia najbardziej znanej z rodzimych
aktorek, która jako jedyna zrobiła karierę w Hollywood - amerykańskiej fabryce
snów. Piękna, inteligentna i po prostu pracowita, odniosła sukces, jakiego nie
dostąpił żaden z jej rodaków. Tymczasem w Polsce często darzona jest niechęcią
i zupełnie bezpodstawnie oskarżana o zbyt wybujałe wyobrażenie o samej sobie czy
wręcz „wynarodowienie”. Jak bardzo mylą się jej oszczercy, Autorka udowadnia
ponad wszelką wątpliwość, przedstawiając życie gwiazdy z wielką
pieczołowitością i nie stroniąc przy tym od szczegółowego opisywania jej życia
osobistego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Czytelnik z recenzowanej
propozycji literackiej dowie się wszystkiego o przebiegu kariery Pacuły,
począwszy od pierwszych, niewielkich ról a skończywszy na tych, które
przyniosły jej sławę i uznanie. Zauważy przy tym, że nawet kreacje w filmach
klasy B niosą piętno jej unikalnej osobowości. Pomimo często bezbarwnego
scenariusza, potrafiła nadać odgrywanym postaciom krwistości, opartej
najczęściej na modelu femme fatale, który budził zachwyt odbiorców. Z
prezentowanego obrazu aktorki wyłania się postać osoby skromnej i niezwykle
upartej, widzącej co w życiu jest najważniejsze, a przy tym także gwarantuje
osiągnięcie powodzenia. Niesprzedającej swojej prywatności oraz nieopowiadającej
bzdur o stanie wiecznej szczęśliwości. Niepokornej, a zarazem kierującej się
sercem - nie tylko własnym interesem. Ceniącej życie osobiste, choć w znacznym
stopniu zmuszona była z niego zrezygnować. I potrafiącej podporządkować
wszystko sztuce Melpomeny. Biografia napisana jest w nietypowy sposób. Nie
ukazuje bowiem losów Pacuły od „jaja do jabłka” - narracja rozpoczyna się w
latach dziewięćdziesiątych, kiedy jej pozycja w filmowym świecie była już
ugruntowana. Co znamienne, początkom kariery w okresie 1977-1984 poświęcony
jest jeden z ostatnich rozdziałów. Nacisk położony jest na stopniowe odkrywanie
osobowości aktorki a Pisarka wykonała iście tytaniczną pracę, zbierając opinie
o na jej temat od wszystkich możliwych osób, które miały z nią kiedykolwiek
kontakt - zwłaszcza przyjaciół, reżyserów, aktorów czy krytyków filmowych. W
ten sposób z biografii wyłania się kompletny portret aktorki, uwypuklający
wszelkie niuanse jej charakteru oraz przebieg często burzliwych losów. Na uwagę
zasługuje także estetyczne wydanie w twardej oprawie, ubarwione dodatkowo
wklejką ze zdjęciami artystki. To kompletna propozycja literacka, która holistycznie
przybliża postać, jaką warto poznać - a może i nawet zaczerpnąć z niej wzór w
dążeniu do spełnienia własnych pragnień. 8/10&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Okazała się
profesjonalistką, ale bez cech gwiazdy. W każdym filmie była piękna, naturalna,
opanowana.”&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/marta-gorna-pacula-najslynniejsza-polka-na-swiecie-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhYJMZDR1srJWoiUkktxrzP8X1RduKvEsPUWsCLLAL_vTyX_gY0j4rJxQijCMjaObCuQPOCE7oukiJ45Yx3T1II_kR363YrwXmK9C0qItBD-17QGvr_7Zr8isrNYZPRTZVepYaIGGHk8kF8VCwwtjufq8K_AQMlJi0cnIqo5U0Wp5tVzSBI7P7vaCHz2Z4/s72-c/IMG_9534.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-84020056660033114</guid><pubDate>Thu, 07 May 2026 22:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-08T00:17:22.076+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;To pierwsza książka, jaką
napisała moja ulubiona polska Autorka - Katarzyna Hewa, ale czwarta spod jej pióra,
którą miałam okazję przeczytać - jako że Pisarka zdecydowała się wydać
stworzoną przez siebie historię współczesną po trzech powieściach historycznych,
co to dołączyły do zaszczytnego grona mych ulubieńców. „Małe wstrząsy” nie urzekają
akcją toczącą się kilka wieków wstecz - osadzone w teraźniejszości, zabierają
czytelnika na niewielką wioskę, pełną mieszkańców, jacy każdego dnia
doświadczają niewielkich kolapsów, mających moc zachwiać całym znanym im
dotychczas światem. Pierwsze jedynie wzruszają jego posady i powodują mikroskopijne
pęknięcia. Następne poszerzają rysy i potęgują narastającą niestabilność
rzeczywistości. Ostatnie staną się przyczyną upadku - runie wszystko, co
dotychczas uważane było za pewne… Jako wierny fan Mistrzyni Słów, dostrzegam
pewne podobieństwo między całością jej twórczości: silna bohaterka o talencie
do popadania w tarapaty, niedoceniona przez absolutnie nikogo, traktująca odmowę
jako wyzwanie i wrzucona w wir szaleństw we wrogim jej otoczeniu. Naprzeciwko
niej wyniosły mężczyzna o gołębim sercu - najczęściej ukrywający dobre intencje
pod płaszczem oschłości zimnego serca. Co uśmiecha najbardziej, Hewa nie skupia
fabuły na relacji romantycznej, choć w istocie - tak jak i w moim mniemaniu ta
- wszystkie opowieści są tak naprawdę o miłości. Możliwa sympatia pomiędzy
naczelnymi postaciami jest tylko fragmentem narracji - i stanowi tło dla
wielowymiarowości pozostałych sylwetek. Tym razem: na wskroś oryginalnie o pewnym
narcyzie - rzadko spotykanym w rodzimej literaturze, jako że w osobie babci. I jeśli
myślałby kto, iż chodzi o wiejską babuleńkę w kwiecistej chuście, to bardzo by
się pomylił. Wyobraź sobie raczej szukającego wszędzie korzyści, potwora-przedsiębiorcę
w eleganckiej spódnicy, stukającego laską, któremu obce są jakiekolwiek
uczucia, za to znane i poważane kolokacje, konwenanse i korzyści. Tak oto do akcji
wkraczają: Barbara i jej wnuczka Lara, zesłana z emigracji… do piekła.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgYuSRt8htUxLLoNG8d2gHvq0irnKWf_TOknQ5vZRE2pVqh2mrsQi5r5a9wwEdUYn7FuR0nvikoWRjuvirOsckZxCKMQjfZ8l4vMFGNc2uSJEPPZeAz0DDeimFua7b2BpS3KMDU7JpuDPdN_Bx_zYpldVy1i-Q800lvgxACxhLyJDnNQihTRqLM3zhzYSE/s1440/unnamed%20(1).png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgYuSRt8htUxLLoNG8d2gHvq0irnKWf_TOknQ5vZRE2pVqh2mrsQi5r5a9wwEdUYn7FuR0nvikoWRjuvirOsckZxCKMQjfZ8l4vMFGNc2uSJEPPZeAz0DDeimFua7b2BpS3KMDU7JpuDPdN_Bx_zYpldVy1i-Q800lvgxACxhLyJDnNQihTRqLM3zhzYSE/s16000/unnamed%20(1).png&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nic w moim życiu nie może
być normalne. Zawsze ściągam na siebie totalny kataklizm. (…) To po prostu taka
gra, prawda? (…) niezwykle bystra, odważna. (…) produktywna, profesjonalna.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W imię wizji utkanej z
cieni i iluzji zobaczonej w falowaniu wody można potracić całą siebie - a także
wszystko, co składało się z fragmentów życia w minionych latach. Miłość. Źle
ulokowana, prowadzi do najgorszego, lecz dostrzega się to dopiero, gdy jest już
za późno, by mieć na cokolwiek wpływ. Kochałaś i właśnie to doprowadziło Cię do
zguby i całkowitej klęski. Nie ma już prestiżowej pracy w Nowym Jorku, szacunku
współpracowników, sowitego wynagrodzenia ani samorozwoju. Zamiast tego czerń w
papierach i konieczność wyjazdu do Polski, bo doskonale postarano się o to, by
nie zatrudniono Cię nigdzie w NY. Zniszczona wewnętrznie, tak w sercu jak i
duszy, nie miałaś nawet siły na to, aby odpierać zarzuty czy ataki. Postanowiłaś
powrócić do podlaskiego domu, z którym wiążą Cię tylko bolesne wspomnienia
dzieciństwa. Nie miałabyś podziać się gdziekolwiek indziej, a zresztą
apodyktyczna Babcia - och, jakże Ty pięknie się jeszcze łudzisz - chyba
dojrzała do tego, aby się z Tobą pojednać. Może naprawić więzi, zreflektować
się za minione cokolwiek, zabezpieczyć Twoją przyszłość dzięki wdrożeniu w
rodzinny biznes, skoro lata temu wygnała Cię z matką do Stanów Zjednoczonych.
Złagodniała na stare lata, zmądrzała, zależy jej jednak na wnuczce… Karmisz się
mrzonkami z mchu i paproci, gdy oczekujesz na spotkanie przyrodniej siostry,
która ma Cię odebrać i zawieźć do ledwo pamiętanej wsi. Tak… Już pierwsza
rozmowa z Dianą, jaka w końcu się pojawia, gotując Ci przy okazji bardzo wrogie
powitanie, uzmysławia Ci jedno: nie jesteś tutaj mile widziana. Jedną nieprzychylność
otoczenia zamieniłaś prawdopodobnie na jeszcze gorszą. Tu, poza babką z jej mnogością
intratnych interesów, nikt bynajmniej Cię nie oczekuje. Poza tym, nawet jeszcze
nieznana, zajmujesz przegraną pozycję jako ta pani z wielkiego USA, co to
przecież nie ma czego tutaj szukać. Na szczęście nie wiedzą, dlaczego wracasz w
miejsce wyklęcia z wilczym biletem… Choć drżysz, iż to jedynie kwestia czasu, a
wtedy dopiero będą mieli używanie. Ot, Lara Grossmann, której… nigdzie nie zostało
nic.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dopiero teraz doszło do
niej, ile cierpienia babka sprawiała wszystkim ludziom, którzy decydowali się na
przebywanie w jej strefie promieniowania.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Ostatnie złudzenia, które jeszcze
majaczyły Ci w głowie, rozwiewają się po szorstkim przywitaniu z babcią. Jak
się okazuje, nawet nie chce, abyś zamieszkała w jej domu. Rzekomo wspaniałomyślnie,
byś miała własne nasączone spokojem cztery kąty, kazała wybudować dla Ciebie
osobny domek na terenie działki. Cóż… Zmęczona i pokonana jeszcze bardziej,
właśnie się rozpakowujesz, kiedy kobieta postanawia zabrać Cię do notariusza,
aby jak najszybciej rozprawić się z wszelkimi formalnościami. Podpisujesz stosy
papierów, w tym akt własności do rzeczonego domku, po czym pod Twoim nosem lądują
kwity, na mocy jakich starzejąca się krewna przepisuje na Ciebie udziały w
fabryce. Dopiero kolejnego dnia ustalisz, iż właśnie naniosłaś swoje imię i nazwisko
pod czymś na kształt cyrografu. Owszem, od tej pory zawiadujesz częścią firmy,
jednak pod kuratelą. Przez najbliższe dwa lata Twoją pracę będzie nadzorować
inny udziałowiec - antypatyczny i zarozumiały Lucas, na nieszczęście do tego okrutnie
przystojny. Mężczyzna już od pierwszego dnia Twojej pracy robi wszystko, byś…
jak najszybciej zrezygnowała z umowy. Zamiast zająć się księgowością, w czym
przecież się specjalizujesz i masz ogromne doświadczenie, zostajesz oddelegowana
do sprzątania hali oraz bycia nikim więcej ponad biurowego asystenta. Nie
zamierzasz jednak ułatwiać sprawy wszystkim tym, którzy zdają się nienawidzić
Cię, choć nawet nie mieli okazji poznać prawdziwej Lary. Jeśli tak zamierzają
to rozegrać, proszę bardzo. Jeszcze im wszystkim pokażesz. Zarzucona zajęciami
uwłaczającymi Twoim kompetencjom, stajesz się tylko o wiele silniej
zmotywowana, by utrzeć każdemu nosa. Najbardziej we znaki daje Ci się jednak
babcia, która ciągłymi przytykami i wrogimi gestami, skrytymi pod płaszczykiem uprzejmości,
tylko umiera w Tobie resztki ciepła, jakie wciąż dają Ci energię do życia. Gdy
na powrót zjawia się w nim dawno niewidziany i kompletnie zniszczony ojciec
alkoholik, sytuacja staje się cięższa. Do walki o siebie i swoje grzeje Cię już
jedno: wszystko, byleby nie pozwolić im wygrać… Nigdy się nie poddajesz,
prawda? Jak wiele jednak małych wstrząsów jest w stanie znieść człowiek, nim te
spowodują porażenie i taki upadek, po którym już podnieść się nie sposób?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Momenty. To one kaleczyły
jej serce najbardziej. Dobre chwile z nim. Kiedy czuła się otulona ciepłem, otoczona
opieką. Kiedy całymi dniami leczyła się z natarczywych wizji, w których wyobrażała
sobie Bóg wie co. A potem to błyskawiczne otrzeźwienie, jakby wybiegła prosto w
listopadową ulewę.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W mojej ocenie „Małe
wstrząsy”, jakie złożyła w pełną emocji opowieść (i zafundowała czytelnikowi)
Katarzyna Hewa, to przede wszystkim narracja obyczajowa o harcie i sile ducha.
Pewnym rodzaju niezłomności, która nie tyle jest dana, ile rodzi się z
konieczności i na skutek próbujących złamać okoliczności. Tylko najmocniejszy i
najbardziej stalowy charakter jest w stanie przeżyć rozliczne starcia z
narcyzami, socjopatami oraz całkowicie bezpodstawnie negatywnie nastawionym
otoczeniem i próbować wyjść z nich z tarczą. Jak nadmieniłam, to jednak również
melodia o miłości, jakiej pierwsze akordy są bardzo ciche. Te końcowe z kolei
wybrzmiewają na tyle głośno, że powracają echem w głowie odbiorcy jeszcze wiele
dni po lekturze. Jako kochanek smutków i nieszczęść, tragik nadany czuję się w
obowiązku zwrócić personalnie: Moja Droga, tak się nie robi ludziom… Bez
spojlerów, nadmienię jednak, iż tego rodzaju otwarte zakończenie aż się prosi o
teatralną kontynuację! Warstwa językowa powieści nie jest tak poetycka jak w przypadku
tych historycznych Autorki, a jednak wciąż potrafi zatrzymać w miejscu monumentalnym
urokiem. Przytoczę choćby ulubioną scenę, w jakiej Lara dekoruje salę na
jesienny bal - zaś Hewa tak odmalowuje wystrój pięknymi zdaniami, że aż ma się
wrażenie, iż wiruje się wśród tych tiulów do wtóru przystających do aranżacji utworów
i podziwia barwę świateł, która wydaje się sama wdawać w tan. Co cieszy, po raz
czwarty chwalę - jeśli poszukujesz pierwszej klasy halucynacji semantycznych,
książki Pisarki przeniosą Cię w ich iście literacki świat. Nie mogę się doczekać
kolejnej fabuły spod jej pióra - wysmakowanego, wysublimowanego i nader
utalentowanego. Bardzo mocne 8/10 - może i na początku było słowo, ale potem
Hewa pokazała, jak składać je w majestatyczne zdania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wielka ucieczka przed
duchami przeszłości zatoczyła koło i skończyła się w tym samym miejscu, w
którym się rozpoczęła. Nie można było dłużej chować się przed wspomnieniami,
praktycznie ciągle nimi żyjąc.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/katarzyna-hewa-male-wstrzasy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgYuSRt8htUxLLoNG8d2gHvq0irnKWf_TOknQ5vZRE2pVqh2mrsQi5r5a9wwEdUYn7FuR0nvikoWRjuvirOsckZxCKMQjfZ8l4vMFGNc2uSJEPPZeAz0DDeimFua7b2BpS3KMDU7JpuDPdN_Bx_zYpldVy1i-Q800lvgxACxhLyJDnNQihTRqLM3zhzYSE/s72-c/unnamed%20(1).png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-8627136806307657131</guid><pubDate>Thu, 07 May 2026 15:52:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-07T17:52:39.439+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy wysyłano Cię na tę
niewielką wyspę, wrogowie zacierali ręce - licząc, że zupełnie na niej
zgnuśniejesz. A tymczasem piękna Catalina, mekka dla turystów, którzy tłumnie
przybywają na nią jachtami i statkami pasażerskimi, dała Ci drugie życie. I za
nic nie zamieniłbyś go na rozgardiasz Los Angeles, jakim do niedawna tak się
zachwycałeś. W ten sposób intrygi, które wypchnęły Cię z Wydziału Zabójstw
wielkiego miasta i przekształciły w prowincjonalnego gliniarza, niespodziewanie
obróciły się na Twoją korzyść. Nie masz tu zbyt wiele roboty, a najpoważniejszymi
sprawami, jakie się trafiają, są akty wandalizmu, drobne kradzieże oraz
nieustanne zakłócenia porządku publicznego, najczęściej przybierające postać
pijackich burd, wszczynanych przez podchmielonych wycieczkowiczów. Co ciekawe,
z lotu ptaka wyspa ma kształt znaku nieskończoności, co bierzesz za dobrą
wróżbę, przemawiającą za tym, iż nigdy jej nie opuścisz. Odnalazłeś tu spokój
ducha i równowagę psychiczną, nadwątloną wydarzeniami w byłej jednostce i co
najważniejsze - miłość. Tash jest młodsza o osiem lat i stanowi dla Ciebie ideał
urody. Energiczna, szczupła i zalotna, o kruczoczarnych włosach i takiej samej
barwy oczach, od razu zwróciła Twoją uwagę. Początkowo podchodziłeś do niej z
rezerwą, obawiając się, że różnica wieku jest zbyt wielka, byście znaleźli
wspólny język. Ale szybko się przekonałeś, że nadajecie na tej samej fali. Na
razie mieszkacie osobno, lecz Wasz związek nabrał już takich rumieńców, że z
pewnością wkrótce to się zmieni. Kobieta jest zastępcą kapitana portu, zatem
bardzo często kieruje ruchem jednostek pływających chcących zacumować w
imponującej marinie, która może pomieścić ich aż kilkaset. Z tego względu masz
z nią częsty kontakt służbowy, ale starcie się nie afiszować ze swoją relacją,
choć i tak wszyscy ją dostrzegają. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgz_3Im2xU734LYfYvhtPgzNXOb1T_lupw456rV8PodmR0gi3DaX5xHEB5KosE_Fg854ju-cjcxZoQzU7kwO08BT8GNu_UPsamJz6nMAnzuXsLN9nKRwyJI0Y3AePbMNEtVOexPcdjQf2XeSQuDU7VTwMKwho04hRiNkqN3OFcZx7E3YtIb0BPLY2Z39wk/s1440/unnamed.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgz_3Im2xU734LYfYvhtPgzNXOb1T_lupw456rV8PodmR0gi3DaX5xHEB5KosE_Fg854ju-cjcxZoQzU7kwO08BT8GNu_UPsamJz6nMAnzuXsLN9nKRwyJI0Y3AePbMNEtVOexPcdjQf2XeSQuDU7VTwMKwho04hRiNkqN3OFcZx7E3YtIb0BPLY2Z39wk/s16000/unnamed.png&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Opowiedz mi, co się
wydarzyło. Ona się Tobą bawiła, wykorzystywała Cię (…) Nie chciałeś zabić,
tylko sprawić jej ból. Jej ból za Twój. Zabójstwo w afekcie, nieumyślne
spowodowanie śmierci. Jedyne światełko w tunelu.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy Tash zadzwoniła do
Ciebie z samego rana, nie spodziewałeś, że usłyszysz wiadomość, która
całkowicie zburzy Twoją sielankową egzystencję. Zgodnie z nią, miejscowy
czyściciel kadłubów Abott odkrył ludzkie zwłoki pod jednym z nich w trakcie
wykonywania prac przy pełnomorskim jachcie o dźwięcznej nazwie „Aurora”. Natychmiast
ruszasz do biura szeryfa, aby przebrać się w strój piankowy a następnie udajesz
w kierunku mariny. Tam wsiadasz do łodzi i wkrótce nurkujesz w lodowatej
wodzie. Gdy docierasz do rufy jednostki, od razu spostrzegasz czarny worek, z
którego wystają długie, kobiece włosy z fioletowym pasemkiem, falujące zgodnie
z rytmem morskich prądów. Rysy twarzy trudno rozpoznać, co wskazuje na to, że
ciało leży w wodzie przynajmniej od czterech dni. Aby nie wypłynęło na
powierzchnię, obciążono je pięciokilogramową kotwicą, jednak gazy wytwarzane w
trakcie procesu rozkładu spowodowały, że zwiększyło wyporność i uniosło się z
dna, a następnie zaczepiło o poszycie denne Aurory, docierając wraz z nią do
portu. Tak czy inaczej, nie masz wątpliwości, że to ofiara morderstwa, więc
zabezpieczasz zwłoki pasem balastowym, aby pozostały na miejscu do czasu
przybycia ekipy policyjnych płetwonurków. Ci zjawiają się już następnego dnia
wraz ze śledczym od koronera. Natychmiast przystępują do pracy i wydobywają ciało
z wody, zaś Twoją rolą jest wyjaśnić, w jaki sposób się w niej znalazło. Na
początek prosisz Tash o sporządzenie listy jednostek, jakie przebywały w porcie
od ostatniego weekendu. Masz nadzieję, że to naprowadzi Cię na jakiś trop, bo
być może morderca zjawił się na jednej z nich. Potem zabierasz się za
najtrudniejsze zadanie - identyfikację tożsamości ofiary. Rozpytujesz wśród
znajomych z wyspy, czy nie widzieli w ostatnich dniach kobiety z fioletowym
pasemkiem we włosach, ale niestety wszyscy zaprzeczają. I wtedy z pomocą
przychodzi Ci przypadek. Gdy przeglądasz raporty ze zgłoszonych przestępstw,
Twoją uwagę zwraca nietypowa kradzież, o której powiadomił dyrektor Klubu
Czarnego Marlina. To szacowne stowarzyszenie o ponad stuletniej tradycji, jakiego
członkostwo zarezerwowane jest dla bardzo zamożnych rodzin z kontynentu,
dysponujących nie tylko odpowiednim bogactwem, ale także wpływami w najwyższych
kręgach władzy USA. I właśnie z jego siedziby zniknęła niewielka rzeźba z
czarnego jaspisu, przedstawiająca wyskakującego z oceanu marlina - wielkiej ryby,
której złowienie stanowi marzenie wielu zapalonych wędkarzy. Stanowiła symbol
tego ekskluzywnego przybytku, stojąc na postumencie w głównym holu od jego
zarania, więc jej utrata spowodowała spore zamieszanie.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(...) pojedzie po bandzie,
będzie przesuwał granice, nawet gdyby kolejne ruchy wiązały się z wyjazdem z
wyspy i powrotem na kontynent, gdzie nic go nie chroniło i gdzie wszystko mogło
się wydarzyć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jako osobę podejrzewaną o przywłaszczenie
figurki wskazano Leight-Anne Moss, która została zatrudniona pół roku wcześniej
na stanowisku kelnerki w przyklubowych: restauracji i barze. Wyrzucono ją z
powodu niewłaściwego zachowania wobec bywalców, jacy zgłaszali z tego powodu
liczne skargi. Według zeznań dyrektora, odeszła po burzliwej awanturze i w
akcie zemsty popełniła kradzież, wiedząc z jak cennym artefaktem ma do
czynienia. Ze znajdującego się w aktach sprawy opisu wynika, że kobieta
posiadała długie, ciemne włosy z rzucającym się w oczy fioletowym pasemkiem po
lewej stronie głowy. Już wiesz, że posiadasz pierwszy trop i właśnie od niego
musisz zacząć śledztwo. Następnego dnia idziesz do klubu, który znajduje się w sporym
budynku przy prywatnym molo, po północnej stronie portu. Gdy przekraczasz próg,
od razu uderza Cię wykwintny zapach drogich cygar i pieniędzy. Dyrektor okazuje
się typem oślizłym i niezbyt przyjemnym. Z jego słów wynika, że brak figurki sprzątaczka
spostrzegła tydzień po zwolnieniu dziewczyny i natychmiast powiadomiła o tym
pracodawcę a ten zgłosił sprawę na policję. Nieodpowiednie zachowanie Moss polegało
na „klejeniu” się do klientów i proponowaniu spotkań poza obrębem przybytku, co
naruszało regulamin. W pełni potwierdza to także kierownik restauracji. Z
kwestionariusza osobowego kobiety wynika, że jej stałym miejscem zamieszkania
było Los Angeles. Na podstawie zebranych danych ustalasz w biurze szeryfa
dokładny adres ofiary a następnie rezerwujesz miejsce na prom płynący do Miasta
Aniołów. W Twojej głowie powoli układa się scenariusz wydarzeń. Dochodzisz do
wniosku, że Anne, którą nazywano Wilczą Jagodą, zamordowano ciosem w głowę na
którymś z luksusowych jachtów a potem zapakowano we worek i wrzucono do morza.
Twój niezawodny policyjny instynkt wskazuje, że narzędziem zbrodni była
zaginiona figurka marlina a dyrektor klubu chroni jej sprawcę. A być może sam
nim jest…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie było to jednoznaczne
przyznanie się do winy, ale niewiele do tego brakowało. (…) poczuł, że zimny
dreszcz przebiega mu po kręgosłupie. Prawie miał to, czego potrzebował.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wilcza jagoda” Michaela
Connelly&#39;ego to sztandarowy kryminał, który bez dwóch zdań potrafi porwać
czytelnika w świat mrocznej zbrodni. Głównym bohaterem książki jest detektyw
Stilwell z biura szeryfa hrabstwa Los Angeles, który prowadzi śledztwo w
sprawie zabójstwa byłej kelnerki, pracującej na wyspie Catalina w ekskluzywnym
klubie jachtowym. Tropy przestępstwa prowadzą na kontynent i wskazują na udział
wpływowych osób ze środowiska prawniczego. Czy okażą się słuszne? Cóż… Jako
znany i ceniony Pisarz, Connelly prowadzi akcję całkiem dynamicznie - choć
dodałabym jej nieco pazura - a przy tym umiejętnie gubi czytelnika w świecie licznych
wskazówek i mnożonych co rusz, nowych wątków. Narracji nie można wiele zarzucić
- w pełni przystaje do kryminałów w typowo amerykańskim stylu. Warstwa
literacka jest oszczędna w wyrazie, lecz przy tym Autor celnie obrazuje odbiorcy
zachodzące wydarzenia. Sama pokusiłabym się o dodanie większej ilości literackich
opisów oraz przemyśleń, jednak to prywatna inklinacja. Za znaczący plus poczytuję
kreację sylwetki Stilwella, który z jednej strony świetnie zaaklimatyzował się
na nieco sennej Catalinie po tym, jak pozbyto się go z biura szeryfa Los
Angeles, lecz z drugiej nie stracił nic ze swojej dawnej zajadłości w ściganiu
sprawców morderstw. Choć wciąż kieruje się nieco zapomnianym kodeksem moralnym,
nie waha się łamać ustalonych procedur i sięgać poza przyznane mu prawem
kompetencje. Uznaje, iż cel uświęca środki - nawet, jeżeli może to na niego
sprowadzić spore kłopoty. Postać dwuznaczna - a takie przecież ceni się
najbardziej, szczególnie wziąwszy pod uwagę pewien staroświecki urok Stilwella.
Finał ocenić mogę jedynie jako efektowny - wszak udowadnia, iż każde miejsce,
nawet z pozoru rajska wyspa, posiada swoją ciemniejącą cienistością stronę... Dla
kochanków klasycznych kryminałów w dawnym, dobrym amerykańskim stylu -
zbrodniczo dobra gratka. 7/10 &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Sierżant tylko pokiwał
głową. (…) w ten sposób toczyła się większość postępowań. Ludzie wchodzili w
układy i wystawiali innych, by ratować swoją skórę. Na wyrównanie rachunków nie
mógł tutaj liczyć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/michael-connelly-wilcza-jagoda-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgz_3Im2xU734LYfYvhtPgzNXOb1T_lupw456rV8PodmR0gi3DaX5xHEB5KosE_Fg854ju-cjcxZoQzU7kwO08BT8GNu_UPsamJz6nMAnzuXsLN9nKRwyJI0Y3AePbMNEtVOexPcdjQf2XeSQuDU7VTwMKwho04hRiNkqN3OFcZx7E3YtIb0BPLY2Z39wk/s72-c/unnamed.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-8259044886785677094</guid><pubDate>Wed, 06 May 2026 17:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-05-06T19:02:26.173+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Musisz nareszcie rozliczyć
się z przeszłością, choć bynajmniej tego nie chcesz. Położony nad jeziorem dom,
który odziedziczyłaś po zmarłej mamie to miejsce, z jakim masz ostatnie ze
szczęśliwych wspomnień z dzieciństwa. Wtedy jeszcze było Was troje - Ty oraz
rodzice. Uśmiechnięci na zdjęciu, objęci, niewiedzący wówczas, że za chwilę
cały świat runie w gruzach. Kiedy miałaś zaledwie osiem lat ze szczerbatej i
gotowej na wszystko ośmiolatki musiałaś stać się niemalże dorosła. Matka zmarła,
rodząc Twoją młodszą siostrę Holly. Tego dnia trupem za życia zaczął być także
Twój ojciec, który - zamiast się Wami opiekować - pogrążył się w powolnej,
wyniszczającej degrengoladzie, nasączonej coraz większą liczbą używek. Z ukochanego
domku nad wodą przenieśliście się do cokolwiek nieciekawego mieszkania, z jakim
właśnie udało Ci się pożegnać - jako że tata finalnie doprowadził się do
śmierci. Nie wspominasz tego lokum dobrze, zatem potrwało to tylko chwilę. Masz
jednak świadomość, że przed Tobą o wiele trudniejsze zadanie. Opróżnienie całkiem
sporej wilii po matce, w jakiej nie byłaś zresztą od półtorej dekady, niesie za
sobą ogromny ładunek emocjonalny. Nie wiesz, czy udałoby Ci się pojechać tam
samej, zatem postanowiłaś poprosić o pomoc najbliższych. Towarzyszy Ci Liam -
ukochany chłopak, który jawi Ci się niczym anioł, co to postanowił zmaterializować
się w Twoim życiu. Wciąż powtarzasz sobie, iż jest dla Ciebie o wiele za dobry
i że z pewnością opuściłby Cię, gdyby poznał Twoje najmroczniejsze sekrety,
zatem starasz się robić wszystko, by trzymać własne demony w ukryciu. Jedzie z
Wami również jego siostra bliźniczka, z jaką udało Ci się zakumplować oraz
Twoja wieloletnia przyjaciółka Brooks. Co z kolei Cię nie cieszy, ma do Was dołączyć
także jej chłopak, przemocowiec, tyran i narcyz, jakiego najchętniej
skasowałabyś z jej życia. W miejscu przeznaczenia okaże się jednak, że dom jest
o wiele bardziej zrujnowany niż sądziłaś - i są tam dwie dodatkowe osoby…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKeX0n8vs0JvckWGvSJzOAfSNobmDH75uQVwhD5IcHaZgmFC9Q3pACTZGW1PwgGubhmIXwfqc3vDf0SB43gkiAJFkisBQv4Q3SfyfivjaChCG1ElbXw10vjn7nfP1Y2M3YeYFIBTfyjRhmf9qRB3PtM-91XGJfWFfAxkqjKW5H1x4qtauFAbYOqo6j9H4/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKeX0n8vs0JvckWGvSJzOAfSNobmDH75uQVwhD5IcHaZgmFC9Q3pACTZGW1PwgGubhmIXwfqc3vDf0SB43gkiAJFkisBQv4Q3SfyfivjaChCG1ElbXw10vjn7nfP1Y2M3YeYFIBTfyjRhmf9qRB3PtM-91XGJfWFfAxkqjKW5H1x4qtauFAbYOqo6j9H4/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„W mojej wyobraźni wszystko
jest czarno-białe i przerażające, jakby przepuszczone przez filtr, którego nie
jestem w stanie w żaden sposób zdjąć. Myślę, że będę czuła się uwięziona
pomiędzy dwoma światami i będę zmuszona patrzeć na cierpienie moich bliskich.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Sennie otwierasz oczy,
kiedy Liam po raz wtóry wypowiada Twoje imię. Powtarzające się: Emory przywołuje
w Twojej głowie wspomnienie, któremu wolisz się nie oddawać we władanie.
Prostujesz się na samochodowym siedzeniu do pozycji siedzącej i dochodzisz do
wniosku, że chyba podczas drogi wypiłaś więcej trunków dla dorosłych niż
powinnaś. Piwo, drugie, butelka whisky wyciągnięta z torebki… Ile tego było?
Nieważne. Nie będziesz się teraz winić, wszak zapewne każdy na Twoim miejscu,
zmierzając uporać się z bolesną przeszłością, próbowałby się jakkolwiek otumanić.
Za szybą auta przesuwają się znajome krajobrazy. Już za moment znajdziesz się ponownie
nad jeziorem Eagleton - tam, gdzie… ostatni raz byłaś prawdziwie szczęśliwa.
Jak to będzie, zobaczyć po tak długim czasie nieobecności ten sam pomost nad
wodą, usiąść przy rodzinnym stole, położyć się w dawnym pokoju, który opuściłaś
jako ośmioletnia dziewczynka? Czy wciąż są tam ślady małej Mary, jak zwracają
się do Ciebie najbliżsi? Miś, bez jakiego nie umiałaś zasnąć, lalka uczesana
niewprawną ręką? Czy w gabinecie mamy wciąż czuć zwietrzały zapach jej perfum a
na komodzie tkwi zasuszona szminka? Może tata zostawił gdzieś niedoczytaną
gazetę, nierozwiązaną do końca krzyżówkę? Próbujesz skupić wzrok na wszystkim,
co mijasz po drodze - i jesteś zszokowana tym, jak wiele się zmieniło.
Przyznajesz jednak przed sobą, że zapomniałaś już, na jak dużym odludziu położony
był Wasz dom… Mijane lasy sprawiają, że mimowolnie robi Ci się chłodniej. Twoja
przyjaciółka chyba również jest nieco zaskoczona okolicą - zauważasz, że
obserwuje ją z coraz większym niepokojem. Robi się ciemniej, ale na szczęście niebawem
docieracie na miejsce. Zakurzony, zarośnięty i niszczejący budynek sprawia
upiorne wrażenie, choć nie wahasz się długo, nim przekroczysz jego próg. Zaraz
za Wami na miejsce dociera również zbędnie szpanerskim samochodem chłopak
Brooks, który postanowił przywieźć bez Twojej zgody swojego przyjaciela i jego nastoletnią
siostrę, co to wygląda, jakby właśnie uciekła z festiwalu dla gotów. Zanosi się
na to, iż weekend w domku nad jeziorem będzie pełnoprawną imprezą. Cóż, może
dzięki temu łatwiej uporasz się z opróżnieniem wszystkich komnat i pożegnaniem przeszłości.
Pora otworzyć pierwsze drzwi… i wypuścić kryjące się za nimi upiory.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Niemal namacalnie czuję,
jak wszystko, co gotowało się we mnie przez te wszystkie lata, zaczęło wypływać
na powierzchnię. Jestem niczym wulkan gotowy do erupcji i zamierzam spalić
wszystko, co mnie otacza.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od kilku lat, a właściwie
od momentu, gdy dopuściłaś się czegoś niewybaczalnego, o czym nie możesz nikomu
powiedzieć, znieczulasz się za pomocą alkoholu. Każda stresowa sytuacja
powoduje, że zaglądasz do butelki, dzięki jakiej zawartości łatwiej jest znieść
Ci nieznośność otaczającej rzeczywistości. Nie inaczej jest i tym razem, na
skutek czego już chwilę po przyjeździe i kilku kłótniach między towarzystwem,
czujesz się tak źle, że musisz się położyć do łóżka. Dręczą Cię wspomnienia,
pogrążasz się w eskalującym szaleństwie i nawet Liam nie potrafi uspokoić Cię
jak zawsze. Co gorsza, obrzucasz go w pijackim półśnie obelgami i każesz zostawić
samą, co w końcu niechętnie czyni. Następnego poranka, kiedy słońce razi Cię w
oczy na tyle, że postanawiasz wstać i spróbować się ogarnąć a potem wszystkich
przeprosić za swoje wczorajsze zachowanie, czujesz się już trochę
spokojniejsza. Na szczęście Twój chłopak nadal jest na miejscu i nawet nie ma
Ci za złe wczorajszej awantury. Postanawiacie pojechać do najbliższego, choć i
tak niestety oddalonego o kawał drogi, sklepu, aby uzupełnić zapasy. Niestety
szybko okazuje się, że zaistniała sytuacja, jakiej nie przewidzieliście w
najgorszych koszmarach. W domu nie ma zasięgu, na skutek czego jedyna komórka
nie działa a dom nie ma linii telefonicznej. W obu samochodach ktoś przeciął
zaś opony… co uczynił z pełną premedytacją, sądząc po ostrości nacięć. Decydujecie
się więc na najgorszą możliwą opcję. Część z Was pójdzie przez las do
okolicznego miasteczka sprowadzić pomoc - i zrobić niezbędne zakupy. Brooks zostanie
z chłopakiem na miejscu i na Was poczeka. W okolicy krąży zaś burza, która
rozpęta się w najstraszniejszym możliwym momencie. Nie wszyscy wrócą z wyprawy…
i nie każdy pozostanie żywy. Najtrudniej bronić się zaś przed zemstą i
zagrożeniem, które przychodzą z najmniej spodziewanego miejsca. Upiorny domek
nad jeziorem będzie świadkiem kolejnych zbrodni…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Polubiłam tę ciemną
stronę. Czułam, że mogę o wiele więcej zrobić, gdy tańczę, jak ona mi zagra.
Stawałam się osobą, którą zawsze chciałam być.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Położona wśród lasów na
odludziu, opuszczona willa i brak łączności ze światem. Kumulujące się, czarne
chmury, które zwiastują pogodową apokalipsę. Grupa znajomych, którzy na skutek
groźniejących okoliczności i niewytłumaczalnych wydarzeń, zaczynają nawzajem
obrzucać się podejrzeniami. Vendetta, jaka przez wiele lat czekała w ukryciu,
by zaatakować z pełną mocą… Można napisać, iż to wszystko już było, a jednak z
dobrze znanych czytelnikom motywów Barbara Seleman stworzyła na wskroś
oryginalny thriller, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Wszystko dzięki umiejętnie odsłanianym skrawkom akcji, jakich nijak nie dało
się wcześniej przewidzieć. „Zanim spłonę” to podany zimną warstwą językową thriller,
w jakim emocje eskalują we wręcz namacalny sposób - doskonale przetransferowane
z barwnych bohaterów na odbiorcę. Autorka żongluje fabularnymi wydarzeniami na
krawędzi jawy i snu, pijackich omamów i strasznej rzeczywistości, udanie
budując miejsce, w jakim nic nie jest takim, jakie się wydawało. Spokojne
fragmenty akcji wielokrotnie zostają zrównoważone plot twistami, które powodują
mimowolne ciarki na całym ciele. Te najmroczniejsze - na wskroś pożądane u
miłośników lektur spod ciemnej gwiazdy. Ostatnimi czasy miałam wrażenie, że
poziom polskich thrillerów staje się coraz gorszy. Płaskie i przewidywalne, w
większości nie mają już tego mistycznego czegoś. Powieść Pisarki - na domiar
dobrego: debiut - przywróciła mi wiarę w ten gatunek literacki. Oto historia,
której nie można odłożyć przed poznaniem zakończenia, po jakiego przeczytaniu
jeszcze przez moment delektuje się tym, jak doskonale grała na uczuciach,
powodując całą kawalkadę emocji. Otwarty, szokujący finał powoduje zaś na
ustach wykwit uśmiechu rodem tego u kota z Cheshire. Może bowiem w domku nad
jeziorem w istocie mogą czaić się potwory. Co jednak, jeśli najgorszym z nich…
jesteś Ty sam? Kapitalne odcienie thrillera mieszającego w jaźni opatruję notą
mocnych 8 na 10 punktów. Moc mrocznych mocy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pięć milionów puzzli. Moje
życie jest jak pięć milionów puzzli. Obejrzenie każdego z elementów jest
niemożliwe, a co dopiero rozpoczęcie składania ich w całość.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/05/barbara-seleman-zanim-splone-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKeX0n8vs0JvckWGvSJzOAfSNobmDH75uQVwhD5IcHaZgmFC9Q3pACTZGW1PwgGubhmIXwfqc3vDf0SB43gkiAJFkisBQv4Q3SfyfivjaChCG1ElbXw10vjn7nfP1Y2M3YeYFIBTfyjRhmf9qRB3PtM-91XGJfWFfAxkqjKW5H1x4qtauFAbYOqo6j9H4/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6180614248448888665</guid><pubDate>Tue, 28 Apr 2026 19:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-28T21:37:24.210+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Michał Zgajewski - Dolina czarownic - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Choć starasz się nie
dopuszczać owej myśli do siebie, w głębi duszy wiesz, że w znacznym stopniu
ponosisz odpowiedzialność za śmierć tej dziewczyny. Rozmawiałeś z nią jeszcze
parę godzin temu, a teraz patrzysz na jej przywiązane do drzewa, nagie zwłoki z
poderżniętym gardłem. Od początku czułeś, ze coś jest nie tak. Miałeś niejasne
przeczucie, że Klaudia Piekarz prowadzi własną grę, jednak nie zdołałeś
odgadnąć jej zasad. Twój współpracownik, programista Mufin, przeprowadził
wcześniej research w Sieci - zarówno jej osoby, jak i ewentualnych powiązań,
ale nie znalazł niczego istotnego. Teraz już wiesz, że nie przyłożył się
należycie do wykonania zadania. Policzysz się z nim później, na razie nie masz
do tego głowy. Gorzko myślisz, że nigdy nie posuwałeś się zatrudniania testerek
wierności, choć w zawodzie prywatnego detektywa stanowią one bardzo przydatne
narzędzie. Jednak to sprzeczne z Twoimi zasadami. Uważasz tę profesję za
głęboko niemoralną i wiodącą ludzi na manowce - rodzi konsekwencje, jakich
nigdy tak naprawdę nie chcieliby osiągnąć a tym bardziej oglądać. Ten raz
zrobiłeś wyjątek, zresztą studentka psychologii, nowy współpracownik, wcale nie
miała dokonać uwiedzenia, ale spróbować wydostać z Tymoteusza Rudzińskiego
jakiekolwiek przydatne informacje, dzięki którym będziesz w stanie znaleźć na
niego haki i dotrzeć do głęboko ukrytych relacji. Wcześniej zjawiła się u
Ciebie żona mężczyzny i zleciła jego śledzenie. Podejrzewała, że dokonuje
licznych zdrad, w czym zresztą wcale się nie myliła. Jednak potem zerwała
kontakt. Twój „obiekt” to bogaty deweloper, który stał się potentatem na
miejscowym rynku nieruchomości. Pojawił się znikąd, zaczął sypać gotówką i
wykosił całą konkurencję. Jesteś przekonany, że ma powiązania z Czarnym Domem -
piekielną organizacją, która trzęsie całym Beskidem Żywieckim. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhAQg4akLb2WuwiMggefUNKhXBPZKIPnhQpYoBuM2rlXnOxb8AmhMsU25fpT4eZ97uyAVhB7bBHE5rAqQ0Hd-OWx7m-DxpQHBYlA9Lfrpt9ZK3lL36fy_ht5qpgI0bw7r-l9Uj-sMQEf1_SF1r10UjbzFpXcEqDM8nVAlDFAvoYS1Q13-wmN-Vlo6TUido/s6000/IMG_9560.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;6000&quot; data-original-width=&quot;4000&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhAQg4akLb2WuwiMggefUNKhXBPZKIPnhQpYoBuM2rlXnOxb8AmhMsU25fpT4eZ97uyAVhB7bBHE5rAqQ0Hd-OWx7m-DxpQHBYlA9Lfrpt9ZK3lL36fy_ht5qpgI0bw7r-l9Uj-sMQEf1_SF1r10UjbzFpXcEqDM8nVAlDFAvoYS1Q13-wmN-Vlo6TUido/s16000/IMG_9560.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Okoliczne ciemnobrązowe
zbocza wyglądały złowrogo. Jakby wiedziały, że w tym miejscu przywiązuje się do
drzew młode kobiety i podrzyna im gardła.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Oficjalnie nikt nie zna lokalizacji
przybytku, choć powiązania sięgają szczytów władzy. Już raz zetknąłeś się z
jego przedstawicielami i ledwo uszedłeś z życiem. Posiadasz filmy, na których
zostały zarejestrowane obrzędy, jakie się tam odbywają - przypominają
bachanalia organizowane ku czci szatana. Na jednym z nich wyraźnie
zarejestrowano brutalne zabójstwo skrępowanego mężczyzny, dokonane przy pomocy
młotka. Nagranie trwa kilkanaście minut i nie stroni od makabrycznych
szczegółów. Co gorsza, wszystkiemu przygląda się z wyraźną lubością stara
kobieta w habicie i przepasce na oczach. Na razie nie masz odwagi obejrzeć
pozostałych, lecz wiesz, że są na nich jeszcze potworniejsze rzeczy. Pomimo, że
jako były policjant widziałeś chyba wszystko, tamtego obrazu nie jesteś w
stanie zapomnieć. Zrobisz więc wszystko, aby dotrzeć do Czarnego Domu i, jeśli
pozwolą na to okoliczności, policzyć się ze zwyrodnialcami. Tak czy inaczej, to
Ty wysłałeś Klaudię na zatracenie i nie usprawiedliwia Cię to, że nie miałeś
pojęcia, iż grozi jej okropne niebezpieczeństwo. Gdy nad ranem wjeżdżasz do
Doliny Zimnika, już z daleka dostrzegasz migające lampy licznych policyjnych
samochodów. Masz jeszcze małą nadzieję, że nie stało się nic strasznego, jednak
gdy się do nich zbliżasz, doskonale wiesz, co ujrzysz. Zarówno komisarz Zuza
Madejska, jak i nowy prokurator traktują Cię z wyraźną niechęcią, ale zdradzają
kilka szczegółów dotyczących zbrodni. Dowiadujesz się, że morderstwa dokonano
przed około dwoma godzinami, nie wyklucza się też gwałtu. Ofiara próbowała się
bronić, o czym świadczą ślady naskórka sprawcy pod jej paznokciami.
Zawiadomienie zostało złożone przez anonimowego mężczyznę, jak przypuszczają
śledczy, oprawcę. Sposób potraktowania ciała wskazuje wyraźnie, że ten odegrał
jakiś tajemniczy rytuał i pozostawił manifest do stróżów prawa. Od razu kojarzy
Ci się to z XVII-wiecznymi procesami czarownic, jakie w tej okolicy były bardzo
popularne. Wiedźmy poddawano tak zwanemu pławieniu w wodzie. Jeśli szły na dno
- były niewinne, jeśli przeciwnie - rozprawiano się z nimi w podobny sposób. W
telefonie dziewczyny znaleziono bogatą korespondencję, z której lwia część była
prowadzona z Tobą. Nic więc dziwnego, że teraz siedzisz na komendzie i składasz
zeznania. Konwersacja pełna jest daleko idących złośliwości, czego się jednak spodziewasz,
będąc personą niezbyt popularną wśród miejscowych policjantów. Zaraz po
zakończeniu przesłuchania, jedziesz do&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;Jurka Wasiaka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie wiem, czy prawda jest
warta (…) wysiłków. Gdy ją odkrywamy, zazwyczaj okazuje się brudna i lekka. Nie
jest już uwodzicielską kobietą, tylko bezzębną staruchą.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;To nawrócony przestępca i
były współpracownik Czarnego Domu. Pewnego dnia podpadł czymś organizacji, co
skończyło się ciężkim pobiciem i niemalże śmiercią. Od tego czasu ukrywa się w lokum
po teściach i liczy, że ktoś w końcu dobierze się jego wrogom do skóry. Gdy
docierasz na miejsce, wysiadasz z samochodu i stukasz w drzwi. Otwiera Ci
wyraźnie pijany gospodarz. Od samego progu uderza Cię zapach alkoholu i
wszechogarniającego brudu. Nie dziwi Cię, że facet został porzucony przez żonę,
która nie mogła znieść jego ekscesów i odeszła wraz z jedynym dzieckiem. Gdy
wspominasz o śmierci Piekarz, wyraźnie widzisz, jak jego twarz kurczy się w
przypływie strachu. Zaczyna bełkotać, że to sprawka Czarnego Domu i że jemu
samemu grozi ten sam koniec. Patrząc na jego żałosną postać, zadajesz sobie
pytanie, kto będzie szybszy - on, czy też napoje wyskokowe. Mężczyzna po raz
kolejny wskazuje, iż Rudziński zajmuje wysoką pozycję w hierarchii przybytku.
No cóż, na razie musisz uwierzyć na słowo, choć nienaturalnie błyskawiczna
kariera tego faceta wyraźnie wskazuje, że z pewnością jest coś na rzeczy.
Dlatego masz zamiar zająć się nim szczegółowo, śledząc każdy krok. Może to
naprowadzi Cię na jakiś trop i zdołasz odkryć, kto za jego plecami pociąga za
sznurki. Albo to on jest zabójcą? W końcu miał częsty kontakt z ofiarą. Mógł
zorientować się w jej prawdziwej roli a potem usnął jako świadka, który obnażył
którąś ze szczególnie niepokojących tajemnic. Nie da się przecież tego
całkowicie wykluczyć. Na razie kierujesz się do nielicznych domów, stojących w
pobliżu miejsca zbrodni. Tylko jeden jest zamieszkały. Oczywiście jego
lokatorzy - starsze małżeństwo Gluzów, jak zawsze w takich przypadkach, niczego
nie widzieli, ani nie słyszeli. Szczerze w to powątpiewasz, ale wychodzisz z
niczym, po czym jedziesz do biura Rudzińskiego. Chcesz z nim porozmawiać, lecz
trafiasz na nieprzebijalny mur złożony z jego sekretarki. To kochanka szefa i
walczy jak lwica, byś się do niego nie dostał. Znowu ponosisz więc porażkę,
zupełnie jak w życiu osobistym. Twoja partnerka Alina opuściła Cię już dawno
temu, gdy walczyłeś z demonami, ogarniającymi Cię po zastrzeleniu człowieka.
Jak to często bywa, wybrałeś najgorszą drogę - alkohol, więc kobieta nie
wytrzymała presji i zabrała także Jessikę - Waszą córkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Próbujesz to wszystko jakoś
poukładać, ale Twój zawód i tryb życia wyraźnie temu nie sprzyjają, co
powoduje, że wszystko wisi na włosku pomimo rozpaczliwych usiłowań. Z gorzkich
przemyśleń wyrywa Cię widok, na który czekałeś. Rudziński wsiada do swojego
wielkiego SUV-a i rusza z piskiem opon. Niestety szybko go gubisz, widocznie
musiał się zorientować, że siedzisz mu na „ogonie”. Zrezygnowany, wracasz do
domu a po chwili odbierasz telefon. Słyszysz męski, wyraźnie modulowany głos,
który wieszczy, że wkrótce umrzesz. Nie należysz do strachliwych ludzi, a mimo
tego czujesz, jak oblewa Cię zimny pot. Zaplątałeś się w mroczną sprawę, w
której główną stawką znienacka stało się Twoje życie. A przy tym ponownie padł
na nie złowieszczy cień Czarnego Domu. Prawda o nim okaże się o wiele gorsza
niż w Twoich najczarniejszych przypuszczeniach.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Zarzuciłem kaptur na głowę
i wróciłem do auta. (…) Niewiele jeszcze wiedziałem, ale czułem, że jestem
coraz bliżej. I że za chwilę nie będzie odwrotu.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dolina czarownic” to świetny
kryminał z elementami thrillera, napisany przez Michała Zgajewskiego. Jego
główny bohater to Norbert Krzyż, prywatny detektyw, zaś oś fabuły - śledztwo,
jakie prowadzi w sprawie zamordowanej Klaudii Piekarz, która na jego zlecenie
miała dotrzeć do tajemnic skrywanych przez dewelopera Tymoteusza Rudzińskiego.
Krzyż podejrzewa, że mężczyzna jest powiązany z Czarnym Domem - tajemniczą
przestępczą organizacja, jakiej macki sięgają do szczytów władzy i miejscowego
biznesu. Ta bezwzględnie rozprawia się ze swoimi przeciwnikami, pozostając w
ukryciu. Powieść jest imponująco wielowątkowa a wydarzenia pędzą z szaleńczą
wręcz szybkością i nie pozwalają czytelnikowi na oderwanie się od lektury. Na uznanie
zasługuje kreacja postaci Norberta, zza którego pleców wyraźnie wygląda z
malującym się na niej uśmiechem twarz Philipa Marlowe’a - niezapomnianego
bohatera książek Raymonda Chandlera. Jednak Zgajewski nie popada w męczący
epigonizm. Jego bohater to nie marna kalka pomysłów genialnego Amerykanina,
lecz ich twórcze rozwinięcie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;Krzyż bowiem to postać krwista,
a przy tym wielce ujmująca. Zblazowany, pozbawiony złudzeń co do natury świata
i człowieczych charakterów, jednak wciąż kieruje się swoim w istocie złotym
sercem i staroświeckim moralnym kompasem z dawno już zapomnianymi zasadami,
których konserwatyzm budzi wręcz rozrzewnienie i tęsknotę za dawnymi czasy, w
jakich honor, uczciwość i nakazy sumienia odgrywały niebagatelną rolę. Jego
oryginalne przemyślenia i barwne potyczki słowne, które nieustannie toczy z
interlokutorami, wypełniają znaczną część fabuły i odznaczą się malowniczymi
sentencjami, jakie zapadają w pamięć. Pod tym względem książka Zgajewskiego to
absolutne mistrzostwo. Na domiar dobrego, postaci drugoplanowe są zarysowane w
oryginalny sposób. Urzeka chociażby programista Mufin, zmuszony wreszcie
do&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;wykonywania „uczciwej” pracy w korpo
- z dala od ukochanych używek czy rosyjskojęzyczny mafiozo Wołodymyr Petrenko, który
wzbudza u odbiorcy swoją zwierzęcą bezwzględnością tyle samo rozbawienia, co strachu.
Narracja powieści charakteryzuje się dynamizmem - co rusz zapętla się w nowe,
doskonale poprowadzone wątki, jakie zbiegają się w efektownie skomplikowany
finał, o - mam nadzieję - otwartym zakończeniu. Sama warstwa językowa porywa zaś
obrazowym przedstawianiem zmieniających się jak w kalejdoskopie wydarzeń.
Dodatkowa premia należy się za wplecioną w fabułę i przystającą do treści warstwę
muzyczną - złożoną z utworów gigantów rocka takich jak Neil Young, Simon &amp;amp;
Garfunkel czy Black Sabbath, dla których znajduje się w moim zimnym,
recenzenckim sercu specjalne miejsce z ołtarzykiem niekłamanego uwielbienia. Jednym
zdaniem: książka Zgajewskiego to świetna, nieodkładalna opowieść, jaka nie tylko
stanowi rozrywkę na najwyższym poziomie, ale i skłania do refleksji. 9/10 z
zachętą, by zagościć w Dolinie Czarownic.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Drzwi skrzypnęły. Do
środka wszedł krępy mężczyzna z młotkiem. (…) ruszył w moją stronę. Uniósł
młotek. A więc tak wygląda pierdolony koniec.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/michal-zgajewski-dolina-czarownic-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhAQg4akLb2WuwiMggefUNKhXBPZKIPnhQpYoBuM2rlXnOxb8AmhMsU25fpT4eZ97uyAVhB7bBHE5rAqQ0Hd-OWx7m-DxpQHBYlA9Lfrpt9ZK3lL36fy_ht5qpgI0bw7r-l9Uj-sMQEf1_SF1r10UjbzFpXcEqDM8nVAlDFAvoYS1Q13-wmN-Vlo6TUido/s72-c/IMG_9560.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-5516824655782255698</guid><pubDate>Tue, 28 Apr 2026 17:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-28T19:06:33.788+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Max Czornyj - Śmierciologia - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Psychofanka powraca - z
recenzją najnowszego dzieła Eseisty Śmierci… a może Reportażysty Sztuki
Umierania. Zafascynowany ars moriendi Max Czornyj o duszy równie starej i
zwichrowanej co moja własna, sprezentował czytelnikom propozycję literacką,
jakiej w tym kształcie niewątpliwie jeszcze nie było. „Śmierciologia” to bowiem
swoiste kompendium mroczności, które wiedzie w świat życia i odchodzenia -
wyprawa poprzez meandry kryminalistyki, szeroko pojętą sztukę oraz zagadki
medycyny, z jakiej odbiorca wraca całkowicie odmieniony. Nakarmiony cienistą
wiedzą iście zabójczych ciekawostek, przewróciwszy ostatnią stronę wyjątkowej
książki, z pewnością niespokojnie obejrzy się za ramię, chcąc się upewnić, które
demony czyhają na jego duszę. Czerniejącą, odrobinę zbrukaną - jednak przede
wszystkim wciąż powierzającą swoje odłamki myślom, jakie wciąż, dzięki
Pisarzowi, błądzą po krainie już nieżyjących albo właśnie zmierzających tam,
gdzie sam Lucyfer mówi dobranoc… Do miejsca, które na przestrzeni lat stało mi
się doskonale znane; w jakim bytuję wręcz z psychopatyczną z przyjemnością,
lubując się w przebywaniu na granicy rzeczywistości mroku i światła. Zanim jednak
istnienie irracjonalnie szalonej jaźni uda się na wieczny spoczynek, zapraszam
Cię do odbycia niewtórnej przygody. Za spisem treści czy też raczej autorskich
- rzeczy: „Ze śmiertelną powagą” rzec musisz: „Słowo daję, pan Andersen tylko
wygląda na martwego”. Zapytasz później: „Co mi powiesz, ścięta głowo?” oraz „Którego
konia dosiada śmierć i czy to ona na pewno”, trwając jeszcze przez chwilę w
fazie wyparcia, bo ostatnia odchodzi nadzieja, że to nie moment Twojego
odejścia. Dowiesz się, „Jak umierali ludzie” oraz zaczniesz roztrząsać „Jak
naprawdę zatryumfować nad nieuniknionym”, zauważając, iż jedno w człowieku pozostaje
niezmienne: chęć zaczerpnięcia kilku płytkich oddechów, zanim powieki zamkną
się na zawsze w nieutulonym żalu niezrealizowanego. Ustalisz także po raz wtóry,
iż „Kiedy maszyna przestaje działać, pokrywa ją rdza”…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVIlIDgJ_0S-RjneuXhLXqHY-hb5t5GC7jvVd3A-UM1H0Ag5yxtNv1Pnx5XTdm29S8FAn9z6e19_2PH7qsP8QwnilbdwGuxAX-yJZsIWQZyVS1Ykpu8j8HIJCs_Oz1YP0PdQNY8ODZp0Gq4ZcnT0p9O88251hBSciVBebmn02rVFlCvUYiqYX-xvANYR4/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVIlIDgJ_0S-RjneuXhLXqHY-hb5t5GC7jvVd3A-UM1H0Ag5yxtNv1Pnx5XTdm29S8FAn9z6e19_2PH7qsP8QwnilbdwGuxAX-yJZsIWQZyVS1Ykpu8j8HIJCs_Oz1YP0PdQNY8ODZp0Gq4ZcnT0p9O88251hBSciVBebmn02rVFlCvUYiqYX-xvANYR4/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Z zaciekawieniem,
połączonym z chęcią poznania nieopisanego, wykrzyczysz być może z przekornym
uśmiechem, co to odpędziłby nawet kostuchę: „A dziś na deskach naszego teatru
wystąpi jegomość trup!” Czyż nie jest to najpiękniejsza ze sztuk, której
wzniosłość ciężko właściwie wychwalić? „O tempora, o mores!” dołączy do owacji,
kiedy opadnie kurtyna, pozostawiając publiczność w lekkim niedowierzaniu, jako
że… to naprawdę już, oto koniec? Jednak nie, wszak kolejny akt udowodni Ci, że „Człowiek
człowiekowi katem, rzeźnikiem i bestią”, prawda niezmienna od lat wielu, choć
niestety prezentowana światu w sposób coraz bardziej zadziwiający brutalnością
kreatywności. Wiesz to przecież, wiesz doskonale - a mimo tego wciąż drżysz
jeszcze na samą myśl, toteż Czornyj wspaniałomyślnie oferuje: „Jeśli boi się
pani umrzeć, ja pani wszystko wytłumaczę”. Choć czy Maestro danse macabre,
chwyciwszy Twą dłoń do straceńczego tańca, będzie w stanie uspokoić Twoje
nieczyste sumienie i duszę, jaka zawsze będzie się bać ostateczności?
Zafascynowany muzyką, może w próbie zmiany trwożących dźwięków, zapyta również:
„Gdzie pan jest, panie Mozart?”. Nieistotne, czy otrzyma odpowiedź - wszak
wciąż to li „Słowa, słowa, słowa”… Na koniec, choć wyraz ten brzmi w tym
wypadku cokolwiek złowieszczo, Autor przeniesie Cię do miejsca przeznaczenia. Finalnie
okazuje się przecież, iż prawidło /Cherchez la femme/ jest słuszne: „Spalmy pałace,
samochody i kobiety swawolne”, nawołuje Czornyj. I jeśli kiedyś myślałeś, że w
każdej, najmroczniejszej nawet opowieści, chodzi o miłość i niewiasty,
przekonasz się, że bynajmniej nie tkwiłeś w błędzie. „Śmierciologia” także traktuje
przede wszystkim o damie. Jest nią mroczny żniwiarz, przedstawiany najczęściej jako
ten najbardziej zatrzymujący w miejscu przedstawiciel płci pięknej. Słusznie… Jako
kochanka ciemności potwierdzam, iż żadna &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Cambria, serif; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;женщина&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt; nie
potrafi aż tak zawrócić w głowie. Każdy kiedyś ją spotka, prawie wszyscy się w
niej zauroczą… Niektórzy zaś stali się jej fascynatami jeszcze za życia. Jeśli
się do nich nie zaliczasz, holistyczny zbiór umarłych i jakże w swej
śmiertności żywych prawd Pisarza z pewnością postara się to zmienić…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Żadne wydarzenia nie
zmieniają historii świata tak dynamicznie, tak niespodziewanie ani tak często
jak Śmierć. Ani narodziny, ani śluby, ani żadne wielkie namiętności nie miały
choćby podobnego wpływu na losy ludzkości.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Powiadają, iż śmierci nie
da się zapobiec ani oswoić a strach przed nią jest jednym z największych lęków,
znanych zresztą od zarania ludzkości. Z ogromem wiedzy, popartej wieloletnimi
badaniami oraz dużą dozą pasji, Max Czornyj próbuje odważnie i nieco
impertynencko przedstawić ją czytelnikowi w każdym możliwym wymiarze - od
ciekawostek mniej lub bardziej znanych, poprzez poezję czy prozę, aż po rzeźby,
annały historii czy wypadki, które na zawsze odmieniły dzieje świata. Co
istotne, choć „Śmierciologię” można by określić mianem fabularyzowanego eseju, Autor
porusza temat, nomen omen, poruszający bez akademickiego, nużącego zadęcia - a
z właściwą sobie dozą humoru i lekkości, która to niezmiennie świadczy o
literackim talencie. Trudną problematykę traktuje przy tym z dużym szacunkiem.
Słusznie, wszak przecież obrażenie Kostuchy słowami mogłoby mieć ważkie
konsekwencje… &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Zaskoczenie,
jakie jednak nie dziwi, jeśli się, niczym pewna psychofanka, zna już doskonale
semantyczne umiejętności Mistrza - niespełna 600 stron wydawać by się mogło,
trudnej treści, okazuje się tak wciągające, iż książki nie da się odłożyć. Co
jeszcze ciekawsze, nawet po przewróceniu ostatniej strony, chce się wrócić do
tego czy innego rozdziału, aby wyszukać w Internecie opisywane przez Czornyja
dzieła czy zobaczyć fotorelacje z obrzędów, o których się przed chwilą czytało.
Określiłabym to nieco makabrycznie nauką poprzez zabawę, jako że ten cienisty
zbiór tekstów jest jej doskonałym przykładem, oczywiście w mojej ocenie. Choć
(prawda wielokrotnie wyłaniająca się z treści Eksperta-Mortalisty) ze Śmiercią
lepiej nie grać w kości… Wielu próbowało… i raczej niekoniecznie najlepiej na
tym wyszło, skoro się spopieliło. Zaryzykuję jednak - jeśli czerwone flagi
powiewają dla mnie soczystością zieleni, może i Kostucha uzna mnie za godnego harców
przeciwnika. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Podzielę się wynikiem eksperymentu, nawiedzając
Cię najciemniejszymi nocami. Tymczasem, krótkie zaproszenie do świata ciał
pogrzebanych za życia, śniedziejących czaszek, kotów przewidujących
z-ziemi-zejście, widowiskowych śmierci, nieboszczyków palących tytoń,
zadziwiających zwyczajów, zagadek medycznych i chwil odejścia tak
irracjonalnych, że aż wydających się być zaledwie legendą… A kazali pięknie żyć
i tak samo umierać, ups.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Bez względu na to, czy
artyści kiedykolwiek zabiegali o rycerską śmierć, z pewnością nader często
przydarzały im się zgony spektakularne.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Dzięki „Śmierciologii” Maxa
Czornyja, okraszonej nutami „Boskiej komedii”, jaką Dante Alighieri urzekł
dawniej odbiorców - niczym Pisarz recenzowanej opowieści swoją najnowszą
książką - dowiesz się miedzy innymi, że przypisy nie zawsze są nudne, wszak
niektóre z nich pełne są przekornie uśmiechających smaczków. Poznasz także historię
mało popularnych społeczeństw, w których zmarli wyciągani są z mogił, by… udać
się z żyjącymi bliskimi na spacer i „zobaczyć”, co też zmieniło się na świecie,
odkąd postanowili z niego zejść. Ba, jeżeli jesteś palaczem, zdecydowanie się
uradujesz - są krainy, w których trupom oferuje się papierosy z nieodłączną
kawą w duecie! Zostanie Ci również przedstawione pewne niesamowite kocię, które
przewidziało z zabójczą dokładnością zgon ponad stu pacjentów amerykańskiego
domu starców. (Nieufnie patrzę się na swoją Kitku, jako nieprzylepa cokolwiek
podejrzanie się do mnie ostatnimi czasy tuli… Intrygujące - szczególnie, jeśli
się wspomni Niezatapialnego Sama, co to przetrwał katastrofę trzech różnych
okrętów!) Oczyma Czornyja spojrzysz na najwznioślejsze dzieła sztuki - od malowideł,
przez freski czy skrzętnie złożone przez prozaików i poetów zdania. Przeczytasz
o wielu niemądrych śmierciach - starczy wspomnieć uderzenie głową we framugę
drzwi podczas pogoni za niewiastą czy karła, który zabił pana, spadając mu wprost
na kark. Niektóre zgony bywają naprawdę spektakularne, aż chciałoby się takim
zapisać w dziejach… Zapoznasz się z własnymi tłumaczeniami tekstów, zachwycony
tym, jak Czornyj bawi się słowami. Udasz się także do Kaplicy Czaszek, która
sprawia urzekająco upiorne wrażenie - jako miłośnik Kotliny Kłodzkiej, oddychałam
tam śmiercią wielokrotnie… Zanurzysz się w świecie epitafium, zapewne
zastanawiając się nad własnym. Może mądrze byłoby złożyć je wcześniej niż za
późno. Za Autorem: „Jestem człowiekiem osadzonym w przeszłości, a więc i pośród
martwych” - jakże to zdanie doskonale obrazuje kunszt i zawartość „Śmierciologii”,
którą - jestem pewna - wielokrotnie się zachwycisz. Podarowuję jej notę silnego
9/10 - oczko zdejmując jedynie za to, iż kolorowe ilustracje znajdują się na
wkładkach, miast tkwić dumnie pod treścią i natychmiastowo ją obrazować. A co
do samej kostuchy… Lubi się o niej mówić tak, jakby stanowiła li plotkę, którą
odgoni niedzielne światło. A ta wchodzi bez pukania, siada na brzegu łóżka i
przegląda życie jak niedokończony rękopis. Z zaznaczeniami i pytaniami na
marginesach. Z powracającym refrenem: „to naprawdę wszystko?”&lt;/span&gt; &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;I
może właśnie dlatego tak bardzo fascynuje. Bo nie daje się oswoić i nie chce
być metaforą. Pozostaje tym, czym jest w istocie: jedyną prawdą, której nie da
się zredagować. I wprost - bez niej Twoja ulubiona historia nie miałaby żadnego
sensu… A Ty przecież kochasz opowieści, które bolą. Maestro śmierci, Czornyj,
nie dyryguje końcem, a z precyzyjnie zimną elegancją przypomina, że Twoje życie
od początku grało w jego tonacji. Mistrzowi nie mówi się żegnaj, szepcze: co
rychłego zobaczenia. W tym czy innym marazmie mroczności. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ot, właśnie w ten sposób
Śmierć niezmiennie rzuca wszystkim żywym wyzywające spojrzenie. &amp;lt;Byłam, kim Wy
jesteście. Wy będziecie, kim ja jestem.&amp;gt; Amen.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/max-czornyj-smierciologia-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgVIlIDgJ_0S-RjneuXhLXqHY-hb5t5GC7jvVd3A-UM1H0Ag5yxtNv1Pnx5XTdm29S8FAn9z6e19_2PH7qsP8QwnilbdwGuxAX-yJZsIWQZyVS1Ykpu8j8HIJCs_Oz1YP0PdQNY8ODZp0Gq4ZcnT0p9O88251hBSciVBebmn02rVFlCvUYiqYX-xvANYR4/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-6005135340194405411</guid><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 15:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-24T17:59:05.917+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>W.P. Rdzanek - Algorytm - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zamiast dnia takiego jak
wszystkie inne - początek huraganu, który zdemoluje Twoje uładzone życie. Nigdy
byś nie przypuścił, że zetkniesz się z siłami, jakie ze swej natury skrywają
się za maskami pozorów, spowite tajemnicami nieprzeniknionymi dla zwykłych
śmiertelników. Gra wywiadów, akronimy CIA czy ABW... to wszystko znałeś jedynie
z filmów i sensacyjnej literatury, a tymczasem stałeś się częścią gry, w której
ludzkie życie nie ma znaczenia. Jak zwykle to bywa, brzemienny w wydarzenia
poranek zaczyna się całkowicie niewinnie, obleczony w zwyczajną, szarą rutynę.
Już o siódmej wyprowadzasz na spacer psa - piękną wyżlicę weimarską, prezent od
siostry na pięćdziesiąte urodziny. Ostatnim, jaki od niej dostałeś. Wkrótce
potem Eliza i jej mąż, Estończyk Esben Koppel ponieśli śmierć, gdy ich jacht
znajdujący się w drodze do Tallina przewrócił niespodziewany, gwałtowny poryw
wiatru. Bardzo to przeżyłeś, byliście bowiem nie tylko zżyci, ale też wiele jej
zawdzięczałeś. To ona wymusiła na Tobie rezygnację z kariery w żandarmerii
wojskowej, a następnie wymogła, byś skończył aplikację i dołączył do założonej
przez nią kancelarii adwokackiej. Prowadzisz ją do dzisiaj z wieloma sukcesami,
dzięki którym szyld „Koppel i Szczerzec” zdobył spore poważanie i renomę. Po
trzygodzinnej przechadzce przekraczasz próg biura, jak zwykle od razu wypytując
o stan bieżących spraw. Prosisz sekretarkę o podanie kawy i rozsiadasz w
wygodnym fotelu, stojącym w zajmowanym gabinecie a pies posłusznie mości się w
legowisku. Zanim udaje Ci się przystąpić do ułożenia planu dnia, rozdzwania się
telefon.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ze zdziwieniem spostrzegasz, że
dobija się do Ciebie znajomy, z którym w zasadzie nie utrzymujesz bliższych
kontaktów…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKHOR-VT1mS8nRyqUeI0IUZXHlpzHf2M-xAZMB_MDqny0ssy0i2IEGUFcBnaDEbyxNrZOsbdOgTLhz0eGvX0P4WAgv3WMGKeuM81S7RYQcMtUDLoJ7l27kVlabBc_V4_djflUcE3Tk6kQToqIKDDOcMrHoaEM3P0BBY1CfQw6_dSFW6UaF_rcyFhMlCQk/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKHOR-VT1mS8nRyqUeI0IUZXHlpzHf2M-xAZMB_MDqny0ssy0i2IEGUFcBnaDEbyxNrZOsbdOgTLhz0eGvX0P4WAgv3WMGKeuM81S7RYQcMtUDLoJ7l27kVlabBc_V4_djflUcE3Tk6kQToqIKDDOcMrHoaEM3P0BBY1CfQw6_dSFW6UaF_rcyFhMlCQk/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Po prostu był sam. Wracał
z ulgą do swojej ciszy i porządku po kilku krótkich romansach, które zawsze
wnosiły w jego życie niepożądany chaos.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy odbierasz, słyszysz w głosie
kolegi spore napięcie. Pyta, czy wiesz co dzieje się z Karolem - Twoim
siostrzeńcem, który od paru dni nie stawia się do pracy w warszawskim
Instytucie Zaawansowanych Zastosowań Matematyki. Czujesz, jak przeszywa Cię
ukłucie niepokoju, w końcu czujesz się odpowiedzialny za młodzieńca, który w
tak straszny sposób stracił rodziców. Od tamtego momentu bardzo się
zbliżyliście i w skrytości ducha uważasz go za swojego spadkobiercę. Zaledwie
trzy miesiące temu przyjechał do Polski z USA na kontrakt związany z pracą
naukową, prowadzoną nad sztuczną inteligencją, finansowaną ze środków Unii
Europejskiej. Jesteś z niego bardzo dumny - nie skończył jeszcze trzydziestu
lat, a już jego kariera nabrała tak imponującego rozpędu. Tym bardziej nie
rozumiesz więc, jak mogło dojść do tego, że tak sumienny człowiek przed
tygodniem wyszedł z pracy na lunch, z którego już nie powrócił i do teraz nie
daje żadnego znaku życia. Wiesz, że musiało stać się coś bardzo złego, gdyż
zawsze przykładał się do wykonywania obowiązków. Pośpiesznie wychodzisz z biura
i niemal biegiem docierasz do mieszkania, w którym jest zakwaterowany. Należy
do Ciebie, wiec doskonale znasz jego układ i błyskawicznie przeglądasz
wszystkie kąty. Twoją uwagę od razu przyciąga ciężki zaduch, charakterystyczny
dla pomieszczeń, w których od dłuższego czasu&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;nie uchylono okna. W każdym z nich panuje spory bałagan a na stole w
salonie piętrzą się resztki pizzy oraz zapełnione drobnym pismem kartki z
notatkami. Gdy przyglądasz się im bliżej, dostrzegasz zupełnie niezrozumiałe
schematy, złożone z różnorakich figur geometrycznych. Z całą pewnością nie mają
wiele wspólnego z pracą naukową, przypominają raczej skomplikowany szyfr. W
cichości ducha zadajesz sobie rozpaczliwe pytanie, czym tak naprawdę zajmuje
się Twój siostrzeniec i w jakie bagno się wpakował. Teraz przyszedł czas na
kolejny krok - musisz zgłosić zaginięcie chłopaka na policji. Z irytacją
załatwisz związane z tym formalności na komisariacie - ciągną się w
nieskończoność. Jednocześnie wysyłasz e-mail do ambasady amerykańskiej, z uwagi
na to, że Karol posiada także obywatelstwo tego kraju. Masz nadzieję, że wuj
Sam będzie bardziej energiczny w poszukiwaniu zaginionego, w końcu krewny współpracował
z wieloma instytucjami rządowymi. Nie masz pojęcia, że właśnie symbolicznie
wetknąłeś kij w mrowisko pełne rozwścieczonych, bezwzględnych owadów, a rozwój
wydarzeń uwikła Cię w szpiegowską aferę o międzynarodowym zasięgu, sięgającym
aż Korei Północnej.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(...) zdał sobie sprawę
(…), że czuje specyficzny, przenikliwy chłód. Był to ten sam rodzaj zimnego
dreszczu, który poczuł cztery lata temu, gdy w słuchawce telefonu usłyszał
obcy, pozbawiony emocji głos mówiący o wypadku na Bałtyku.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;A więc potwierdziły się
wszystkie Twoje najgorsze przypuszczenia. Nie wyprowadziło Cię to jednak z
równowagi, w końcu od lat kierujesz Agencją Bezpieczeństwa Narodowego USA, zatem
Twoje życie polega na oswajaniu się właśnie z takimi chwilami. Pierwszym
sygnałem, że jest coś nie tak, był raport wskazujący, iż ambasada Korei
Północnej w Warszawie wysłała nietypowy i wielki transfer danych wprost do
Komitetu Informatyki i Technik Informacyjnych - z pominięciem drogi służbowej.
Po paru dniach pojawiła się jeszcze gorsza informacja. W stolicy Polski doszło
do zaginięcia szczególnie cennego, tajnego współpracownika CIA - naukowca
Karola Koppela. Od dłuższego czasu pracował nad priorytetowym programem ZEUS,
którego celem jest powołanie do życia specjalnej wyszukiwarki Internetowej, jaka
dzięki skomplikowanym algorytmom tworzy automatyczne modele analityczne,
pozwalające na wyszukiwanie w Sieci aktywnych przestępców sek*sualnych
krzywdzących dzieci. Młodzieniec zajmował się zagadnieniami związanymi ze
stworzeniem modelu sztucznej inteligencji, który byłby w stanie dokonywać tego
zupełnie samodzielnie, bez udziału człowieka w podejmowaniu autonomicznych
decyzji. Zarządzał projektem na terenie Europy, skupiając wokół siebie zespół
szczególnie uzdolnionych programistów, zatrudnianych rzekomo do zupełnie
niewinnych prac badawczych w warszawskim Instytucie Zaawansowanych Zastosowań
Matematyki. Jeden z nich, najbliższy współpracownik, jak właśnie ustalono,
pochodził z Korei Północnej i również zniknął bez śladu. Teraz musisz podjąć
decyzję, w jakim kierunku mają pójść Twoje usiłowania. Morderstwo, porwanie czy
też może to, co jest zmorą ludzi takich jak Ty - zdrada? Profil psychologiczny
Koppela wskazuje wyraźnie, że jest on wyjątkowo rzetelnym człowiekiem, bardzo
poważnie podchodzącym do pracy. Tym samym, prawdopodobieństwo tego, że oddał
się tygodniowym uciechom i właśnie trzeźwieje w którymś z kolejnych pubów, od
razu trzeba odrzucić. Pozostają więc tylko te trzy możliwości a podejrzenia
padają w sposób oczywisty na koreański wywiad, do którego jak na razie wiodą
tropy. Błyskawicznie podejmujesz decyzję o uruchomieniu swojej agentury w
Warszawie, a także stworzeniu specjalnego zespołu, który będzie współpracował z
polskimi władzami w celu ustalenia co rzeczywiście stało się z Koppelem. Ten
posiada na tyle ważne i tajne informacje, że jego odnalezienie jest sprawą wagi
państwowej. Zdajesz sobie sprawę, iż musi to nastąpić jak najprędzej, zanim dane
zostaną z niego wydostane przez wrogów przy użyciu wszelkich dostępnych
środków. Jeśli jeszcze młodzieniec w ogóle żyje...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Z ekranu zniknęła jej
przerażona twarz, a pojawiły się kłęby gęstego, czarnego dymu, zaraz po tym
strugi wody. Po kilku sekundach obraz zamarł.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Algorytm” to brawurowa
powieść akcji, którą napisał W.P. Rdzanek. Opisuje grę trzech wywiadów:
polskiego, amerykańskiego oraz północnokoreańskiego, prowadzoną wokół programu
ZEUS, mającego na celu stworzenie pod egidą CIA algorytmu sztucznej
inteligencji, jaki będzie automatycznie wyszukiwał w Internecie przestępców sek*sualnych.
Koordynatorem tego projektu w Warszawie jest naukowiec Karol Koppel, który
pewnego dnia znika bez śladu - wraz ze wszystkimi tajnymi informacjami,
przechowywanymi w genialnej głowie. Rozpoczyna się wyścig z czasem w grze o
najwyższą stawkę - życie młodego człowieka a tropy intrygi wiodą do ambasady
komunistycznej satrapii. Autor wypełnia scenę całą plejadą barwnych bohaterów,
wśród których pierwsze skrzypce odgrywają: mecenas i były oficer żandarmerii
Tomasz Szczerzec - wuj Koppela oraz agentka CIA, Olga - wybitnie uzdolniona
wiolonczelistka i partnerka adwokata sprzed lat. Co ciekawe, para ta prowadzi
własne, prywatne śledztwo, mające na celu ustalenie losów zaginionego. Nie
brakuje równie intrygujących postaci drugoplanowych, jak choćby Lena -
komunistka z Estonii i współpracownik służb Korei Północnej, która pod
przykrywką prowadzi firmę w Polsce czy komisarz Ewa - żelazna dama polskiej
policji. Rdzanek w umiejętny sposób mnoży wątki, które zbiegają się w finale w efektowny
węzeł, pełen wydarzeń rodem z najlepszego filmu sensacyjnego. Autor co rusz
wprowadza także do fabuły nowe postaci, jakie snują narrację o bieżących
okolicznościach z własnych perspektyw, co nadaje powieści jeszcze silniej wielowymiarowego
charakteru. Choć śledzenie tego zabiegu wymaga od czytelnika skupienia, lektura
okazuje się zdecydowanie warta tego cokolwiek niewielkiego wysiłku. „Algorytm” napisany
jest przy tym bardzo dynamicznie - literacki świat wiruje niczym w kalejdoskopie,
niezmiennie porywając odbiorcę w wykreowaną przez Pisarza rzeczywistość. To
bardzo dobry debiut - rozrywka zaserwowana w znakomity sposób. Nie mogę się
doczekać poznania tomu drugiego trylogii „AI-gent. Mroczne kody”! Dla pierwszej
części: 8/10.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Moralność ludzi z
zewnątrz, z tamtego świata naiwnie wierzącego w czerń i biel, zupełnie się dla
niego nie liczyła. Nie uważał się za złego ani też za dobrego. Po prostu
rzeczywistość, w której operował, nie znała takich pojęć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/wp-rdzanek-algorytm-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKHOR-VT1mS8nRyqUeI0IUZXHlpzHf2M-xAZMB_MDqny0ssy0i2IEGUFcBnaDEbyxNrZOsbdOgTLhz0eGvX0P4WAgv3WMGKeuM81S7RYQcMtUDLoJ7l27kVlabBc_V4_djflUcE3Tk6kQToqIKDDOcMrHoaEM3P0BBY1CfQw6_dSFW6UaF_rcyFhMlCQk/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-4199955479873496008</guid><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 15:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-24T17:26:58.763+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Joanna Gracjasz - Tajemnica zawodowa - recenzja</title><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Joanna Gracjasz stworzyła
jedną z książek, jakich nie czyta się jedynie dla samej historii, a przede
wszystkim dla poznania prawdy. Takiej, jaka uwiera niczym przysłowiowy kamyk w
bucie i zostawia po sobie ślad głębszy od fabuły. „Tajemnica
zawodowa” to zbiór opowiadań, który nie jest literackim popisem czy bezpieczną
opowieścią o szkolnej rzeczywistości. To raczej zapis doświadczeń, emocji i
sytuacji, które wydarzyły się naprawdę lub mogły się wydarzyć na znanych
każdemu korytarzach… Ich ciężar nie wynika z dramatycznych zwrotów akcji, tylko
z autentyczności. Już we wstępie Autorka zaznacza wprost, że to narracje
inspirowane rzeczywistością i próba oddania emocji tych, którzy często
pozostają niewidoczni, choć funkcjonują tuż obok - w systemie edukacji, co to z
zewnątrz wydaje się uporządkowany, a od środka bywa miejscem cichych dramatów,
jakie rozgrywają się każdego dnia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Najsilniej oddziałuje na
mnie opowiadanie „Granica” - studium relacji między nauczycielką a uczennicą i
jednocześnie opowieść o tym, jak łatwo przekroczyć niewidzialną linię
oddzielającą pomoc od uzależnienia emocjonalnego. Anna to nauczycielka z
powołania - ktoś, kto naprawdę wierzy, że może zmienić czyjeś życie; iż
odpowiednie wsparcie potrafi wyrwać człowieka z najgorszego miejsca. Marta jest
z kolei dziewczyną zagubioną, zamkniętą w sobie, funkcjonującą w świecie, w
którym nie ma stabilności ani zainteresowania ze strony rodziców a szkoła staje
się jej przestrzenią obcą i przytłaczającą. Jej problemy z nauką, wagary, brak
zaangażowania nie są bynajmniej lenistwem, tylko konsekwencją głębszego chaosu,
w którym żyje. I w jakim tak łatwo przecież się pogrążyć… Pisarka nader celnie
ukazuje cały proces kształtowania się i przekształcania relacji - nie sam punkt
kulminacyjny. Anna zaczyna od drobnych gestów, dodatkowych zajęć, rozmów, prób
zrozumienia. Stopniowo wchodzi coraz głębiej w życie Marty, poświęca swój czas,
energię a w końcu także siebie. I właśnie w tym miejscu pojawia się coś, co
czyni tę historię tak… wyjątkową i zarazem niepokojącą. Pomoc przestaje być
wsparciem, a zmienia się w potrzebę. Anna zaczyna definiować siebie przez to,
czy jest w stanie uratować dziewczynę. Marta natomiast uczy się tej znajomości
w sposób, który jest jej najbliższy, czyli przez manipulację, kontrolę i
testowanie granic. Jej zachowania eskalują - od wagarów, przez kłamstwa, aż po
kradzieże i szantaż emocjonalny wobec rówieśników, co nie jest przedstawione
jako nagła transformacja, ale jako naturalna konsekwencja środowiska i
mechanizmów, które wcześniej się w niej ukształtowały. Najbardziej bolesny
moment tej historii nie polega jednak na tym, co robi Marta, ale na tym, jak
świat reaguje na Annę. Jej zaangażowanie zostaje podważone, jej działania
odczytane jako przekroczenie granic a matka dziewczyny obraca sytuację
przeciwko niej, oskarżając ją o niewłaściwe zachowanie i brak kompetencji. W
tym jednym punkcie cała konstrukcja, którą Anna budowała miesiącami, zaczyna
się rozpadać. I to nie jest dramat w stylu literackim, to jest coś znacznie
bardziej realnego, moment, w którym człowiek zaczyna wątpić nie tylko w swoje
decyzje, ale w sens tego, co robi… Jakże doskonale mi zresztą znany. Kulminacją
tej historii nie jest jednak konflikt, ale konsekwencje. Wyczerpanie,
emocjonalne wypalenie i w końcu diagnoza choroby, która nie pojawia się jako
przypadek, tylko jako efekt nagromadzonego stresu, napięcia i ignorowania
własnych granic. Scena, w której Anna zostaje sama z tą informacją, jest jedną
z najmocniejszych w całym zbiorze, jako że nie opiera się na dramatycznych
środkach, tylko na ciszy, na załamaniu i na świadomości, że człowiek, który
próbował ratować innych, zapomniał o sobie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Drugie opowiadanie, które
szczególnie zostaje w mojej głowie, czyli „Wrony”, działa inaczej, ale równie druzgocąco.
Tutaj nie ma jednej relacji, która się rozpada, tylko cały system, jaki powoli
niszczy jednostkę. Maria jest nauczycielką pełną pasji - kreatywną,
zaangażowaną, taką, która naprawdę chce uczyć inaczej, głębiej, bardziej
świadomie. Jej podejście stoi jednak w sprzeczności z rzeczywistością szkoły, w
której liczą się wyniki, dokumentacja i podporządkowanie zasadom. To
opowiadanie pokazuje coś, co rzadko jest nazywane wprost, czyli systemowe
wypalenie, które nie rodzi się z jednego wydarzenia, tylko z ciągłego nacisku,
braku wsparcia i poczucia, że to, co robisz, nie ma znaczenia. Maria stopniowo
traci energię, sens a w końcu także siebie. Autorka bardzo precyzyjnie opisuje
narastające lęki, napięcie, problemy ze snem, izolację i poczucie osamotnienia,
które nie wynikają z braku ludzi wokół, tylko z niezrozumienia. Relacje w pracy
się zmieniają, wsparcie znika a ona sama zaczyna funkcjonować jak cień - obecna
fizycznie, ale coraz bardziej wycofana psychicznie. Ten tekst nie potrzebuje
wielkich zwrotów akcji, bo jego siła tkwi w powtarzalności, w monotonii, w tym,
jak dzień po dniu coś w człowieku gaśnie… Czy bezpowrotnie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Styl całego zbioru
opowiadań jest spójny i podporządkowany emocjom. Nie ma tu przesadnej
stylizacji ani literackiego nadmiaru. Jest prostota, która momentami boli
bardziej niż najbardziej poetyckie zdania, bo nie daje czytelnikowi dystansu.
To książka, którą się nie tyle czyta, co przechodzi przez każdą z akcji razem z
bohaterami, czując ich zmęczenie, frustrację i bezsilność. Smutek… i
reminiscencje prywatne. „Tajemnica zawodowa” to nie jest tom treści o szkole.
To teksty o ludziach zamkniętych w systemie, o granicach, które się zacierają,
o pomocy, która potrafi zniszczyć, i o tym, jak łatwo zatracić i potracić
siebie, kiedy za wszelką cenę próbuje się uratować kogoś innego. Nie daje
pocieszenia ani nie ofiarowuje czytelnikowi łatwych odpowiedzi. Prezentuje mu
za to coś znacznie cenniejszego - świadomość. Poza tym, jestem pewna, iż po
lekturze także i Ty pozostaniesz z powracającym raz i co rusz pytaniem: ile z
siebie ofiarujesz, nim Cię zabraknie… i w imię czego właściwie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/joanna-gracjasz-tajemnica-zawodowa.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-144474247408447185</guid><pubDate>Tue, 21 Apr 2026 21:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-21T23:45:52.807+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Justyna Pawlikowska - Zakazana - recenzja</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Żoną miałam być, miał być ślub… i wesele też - mogłabyś z powodzeniem zanucić tekst pewnej znanej kilka lat temu piosenki. Aż tu nagle, gdy do uroczystości zostało całkiem niedużo czasu, natrafiłaś na ten jeden artykuł, który wywrócił do góry nogami całe Twoje życie i sprawił, że przygotowania do dnia, w którym na Twoim palcu zalśni obrączka, zeszły na dalszy plan. Gdyby jeszcze niedawno ktoś Ci powiedział, że pojedyncza notka pośledniego czasopisma wpłynie na Twoją całkiem poukładaną rzeczywistość w tak wielkim stopniu, stwierdziłabyś, że chyba postradał zmysły. A jednak tak właśnie się stało, choć niektórzy powiedzieliby pewnie, iż poznany przypadkiem tekst tylko obudził to, czego od zawsze pragnęłaś - i co było w Tobie głęboko uśpione a dopiero teraz odnalazło drogę na zewnątrz. Przerzucałaś nieco bezmyślnie, bo dla zabicia czasu, kolejne treści damskich magazynów, kiedy nagle Twoją uwagę zwróciła ta, która zdeterminuje wszystko, co wydarzy się później. Szokujący na pierwszy rzut oka artykuł przedstawiał losy kobiety, jaka jednocześnie pozostawała w związku z dwoma mężczyznami - mężem oraz trenerem personalnym. Choć początkowo ślubny nie wiedział o istnieniu tego drugiego, finalnie całe trio nawiązało niecodzienną relację - i zaczęło „cieszyć się” życiem w stałym trójkącie. Kiedy przeczytałaś tę informację po raz pierwszy, jedynie zmarszczyłaś brwi, uznając ją za cokolwiek kontrowersyjną. Po kilku godzinach rozmyślań doszłaś natomiast do wniosku, że… zważywszy na Twoje nudne i stabilne życie z narzeczonym, który nie dba o Twoje potrzeby, sama chętnie spróbowałabyś takiego układu, jeśli oczywiście miałabyś na to szansę. Zazwyczaj stroniąca od eksperymentów, skupiona raczej na tym, co stałe - taka odmiana dobrze by Ci zrobiła. Pora jednak odłożyć mrzonki na bok, bo oto wybierasz się na poszukiwania sukni ślubnej. Ciężko Ci się do nich dostroić po ognistym śnie z dwoma Hiszpanami w roli głównej, który nawiedził Cię w nocy… I cóż, pech chce, że opowiesz o nim ze szczegółami przyjaciółce, na skutek czego wszechświat oszaleje.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgPKQ9iCd5FQjgwbNPT8rUvKLERQ2eeR0URk6oKRafQTHlmNF1BRUyYaGInrk7uWX5AMsJtb9bf58n-EfGpm_CjM6GpVhinxfeRqRShTfiNibdSysorJsM8D2MEOZEr-XKF2hUAN3K0lHpPLxAgFGaMtdXG6pXz4VaHhiPkqZgAeQKMfY53LSWOz-7vtBA/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgPKQ9iCd5FQjgwbNPT8rUvKLERQ2eeR0URk6oKRafQTHlmNF1BRUyYaGInrk7uWX5AMsJtb9bf58n-EfGpm_CjM6GpVhinxfeRqRShTfiNibdSysorJsM8D2MEOZEr-XKF2hUAN3K0lHpPLxAgFGaMtdXG6pXz4VaHhiPkqZgAeQKMfY53LSWOz-7vtBA/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;„Wyobrażała sobie, jak idzie w białej sukni do ołtarza, a z lewej i prawej strony towarzyszą jej Maciek i Robert. Szybko jednak uznała, że to chyba najlepszy czas, aby wreszcie zasnąć, bo nachodzą ją bardzo dziwne wizje.”&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Daleko Ci do stanu, który mogłabyś określić mianem wypoczęcia. Kiedy księżyc stał wysoko na niebie, spędziłaś w łóżku… niespodziewanie miłe godziny, przeżywając prawdopodobnie jeden z najgorętszych snów, jaki Cię nawiedził. Szum wody, słoneczna plaża i dwóch opalonych mężczyzn oraz samotna Ty… Choć wstałaś dawno temu, dalej nie możesz otrząsnąć się z tych wizji. Powinnaś pewnie mieć jakieś wyrzuty sumienia względem narzeczonego, ale to przecież tylko mara, prawda? Dalej jednak błądzisz myślami w zakazane okolice, za co za moment się karcisz. Wszystko przez ten artykuł, który nie daje Ci spokoju. Możesz sobie dumać nad nierzeczywistym, bo przecież doskonale wiesz, że w kwestiach pościelowych Twój przyszły małżonek dba tylko o siebie - a i to nader rzadko. Taki już jest, lecz poza tym ma mnóstwo zalet, które przesłaniają nieszczególne zadowolenie ze spraw dla dorosłych. Mówisz sobie zresztą, że popracujesz nad tym, by lepiej przystawał do Ciebie w tej kwestii zaraz po związaniu świętym węzłem. Będziecie mieli całą wieczność, aby stać się dla siebie idealni pod każdym względem. Póki co zbierasz swoje dalej roztrzęsione jestestwo i wybierasz się na spotkanie z Kasią - Twoją najlepszą przyjaciółką, która jako świadkowa pomoże Ci wybrać idealną kreację na zbliżający się, wyjątkowy dzień. Odwiedzasz z nią jeden salon sukni ślubnych, potem kolejny - ale jakoś tak się dzieje, że żadna z kiecek nie krzyczy do mnie: weź mnie. Z przekąsem myślisz sobie, że mogłoby to zrobić dwóch Hiszpanów, którzy to zmaterializowaliby się ze snu… W końcu na szczęście udaje Ci się zdecydować na klasyczną białą piękność, w jakiej pójdziesz do ołtarza. Podczas kawy z Kasią, na jaką skusiłaś się dla uczczenia tego małego zwycięstwa, dajesz się jej złapać na błądzeniu myślami. Nieopatrznie dzielisz się z frywolną znajomą niedawnym snem oraz tekstem, który przeczytałaś. Tym samym, niczego nie podejrzewając, dajesz jej do rąk oczekiwaną amunicję. A już niedługo czeka Cię wieczór panieński, jakiego z pewnością nigdy nie zapomnisz.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;„Teraz w końcu widzę, że czerpiesz z życia pełnymi garściami. Nie mam o to do Ciebie pretensji. (…) Żyj po swojemu. Tak jak podpowiada Ci serce. To nim kieruj się w życiu.”&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Do ślubu został mniej niż miesiąc. Goście zaproszeni, ksiądz poinformowany, wesele zaplanowane, tort, suknia i całokształt reszty - wybrane i gotowe. Twój narzeczony bywa ostatnimi czasy nieco nerwowy, ale zrzucasz to na karb stresu przed wielkim dniem. Ty zaś właśnie wyruszasz się odstresować - być może po raz ostatni jako ktoś, kto jeszcze nie ma na dłoni obrączki. Wieczór panieński odbywa się w klubie Twojej przyjaciółki, której powierzyłaś jego organizację. Wystrojona, witasz się z Kasią, siostrą oraz resztą zaproszonych koleżanek, z małym niepokojem podziwiając odosobnioną i wystrojoną część lokalu, jaka kojarzy Ci się z przybytkiem płatnych uciech. Już wkrótce, wypiwszy kilka drinków, jesteś o wiele bardziej rozluźniona i postanawiasz tego dnia zaszaleć, ile się da. W końcu ktoś, dosłownie i w przenośni, wszystko to dla Ciebie zaplanował. Chwilę później wpadasz na swoją pierwszą, wielką miłość, która - jak się okazuje - także świętuje tu dziś swój wieczór, tylko że kawalerski. Jakby tego było mało, moment potem zauważasz kogoś, z kim także pozostawałaś w relacji romantycznej. Dwaj byli mężczyźni akurat tutaj, właśnie teraz? Nie wietrzysz w tym spisku, uznając za ostatni prezent od przeznaczenia. Świetnie Wam się rozmawia, zatem postanawiasz przedstawić sobie obu panów i zaprosić do wydzielonej dla Ciebie części lokalu. Po nadrobieniu zaległości i omówieniu wszystkiego, co się u Was aktualnie dzieje, czujesz się coraz dziwniej. Wyzwolona, odważna, pewniejsza siebie niż zawsze… a przecież wypiłaś stosunkowo niedużo procentowych trunków. Może to atmosfera tego miejsca albo powtórnego spotkania po długim czasie z Robertem i Maciejem? I choć w domu teoretycznie czeka narzeczony, jesteś tylko tu i teraz. Wieczór kończy się szokująco gorąco, pozostawiając po sobie noc, której nie będziesz chciała zmyć ze zbrukanej skóry. A już niebawem dwaj panowie z przeszłości zaproponują Ci układ nie do odrzucenia, o jakim dopiero co marzyłaś. Pozwolisz sobie spełnić ten sen? I co ze ślubem, jaki przecież lada chwila? Która Kamila w Tobie okaże się silniejsza?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;„Ale ta sytuacja jest jak z jakiejś telenoweli. Chyba tylko w filmach i książkach zdarzają się takie historie.”&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Trójkąt oparty na relacji przyjaciół z korzyściami jest głównym motywem powieści „Zakazana” Justyny Pawlikowskiej, którą definitywnie należy klasyfikować jako erotyk. Sceny przeznaczone dla dorosłych czytelników zajmują bowiem lwią część treści, niemalże całkowicie dominując fabułę. Choć całkiem lubię gorące fragmenty w literaturze, w mojej ocenie jest ich nieco za dużo - a przy tym są zbyt szczegółowe. Fani rumieńców na twarzy, którzy poszukują zawstydzających tekstów, z pewnością będą jednak ukontentowani. Co intrygujące, Autorka ubarwiła treść wątkami przystającymi do thrillera, choć i do nich mam pewne zastrzeżenia. Nagromadzenie przypadków jest zbyt wysokie, by pozostawało jakkolwiek realistyczne, a i sama naczelna intryga staje się tak piętrowa, że aż dziwi, iż z wysokości tej nie spadła w końcu Kamila - główna bohaterka. Jej kreacja nie przypadła mi do gustu z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, kobieta definitywnie nie grzeszy intelektem, skoro wierzy, iż zrządzeniem losu dwaj jej byli partnerzy zjawiają się w tym samym klubie w trakcie jej wieczoru panieńskiego - obaj… podczas własnych kawalerskich. Po drugie, choć okaże się, iż ten w pełni sobie na to zasłużył, kobieta wikła się w trójkąt, jednocześnie oszukując narzeczonego. Bez większych rozterek i dylematów moralnych, choć na bachanaliach spędza każdą wolną chwilę, równocześnie kontynuuje przygotowania do ślubu, niczym przyszła przykładna małżonka, co kłóci się z moim systemem wartości. Warstwa językowa samej książki jest w porządku - w pełni przystaje do literatury dla dorosłych czytelników, która cechuje się przecież przede wszystkim kreacją scen osiemnaście plus. Obiektywnie rzecz ujmując, uważam, że to lektura rozrywkowa, która zadowoli fanów lekkich erotyków. Jako taką pozostawiam ją z notą 5/10. Gdybym recenzowała subiektywnie, ocena byłaby niższa, jako że w powieści tej niewiele dzieje się poza zdradzieckim trójkątem w najróżniejszych konfiguracjach, które u mnie niestety powodują niesmak. Natężenie nierealizmów i nieakceptowalnych zachowań tak na linii narzeczeńskiej, jak i przyjacielskiej jest zbyt wielkie, by wzbudzić moją sympatię. Wolę jednak, gdy kobiety pozostają kobietami - pełnymi wartości i szukającymi w relacjach ciepła. Trójkowe rozważania warto zostawić w sferze „co by było, gdyby…” - może właśnie na potrzebę takich książek. Erotyk na jeden wieczór - oto i on, jeśli tabu dla Ciebie nie istnieje. Sama chętnie zaś sprawdzę, jak Pisarka fantazjuje w innych kreacjach fabularnych.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;„Była zbyt zdesperowana, by puścić płazem to, że starannie realizowany latami plan został zepsuty w ciągu jednego dnia.”&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/justyna-pawlikowska-zakazana-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgPKQ9iCd5FQjgwbNPT8rUvKLERQ2eeR0URk6oKRafQTHlmNF1BRUyYaGInrk7uWX5AMsJtb9bf58n-EfGpm_CjM6GpVhinxfeRqRShTfiNibdSysorJsM8D2MEOZEr-XKF2hUAN3K0lHpPLxAgFGaMtdXG6pXz4VaHhiPkqZgAeQKMfY53LSWOz-7vtBA/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2970781198234140835</guid><pubDate>Tue, 14 Apr 2026 22:09:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-15T00:09:47.861+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title> Monika Klara Krajniak - Jesteście tylko przyjaciółmi? Rodzina Tylczyńskich. Tom 1 - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Sagi rodzinne to opowieści
złożone z wartości - jakże potrzebne w pędzącym dzisiaj coraz szybciej świecie,
w jakim relacje z bliskimi często są odsuwane na dalszy plan. Wykreowane
wielowymiarowo i napisane w uśmiechający sposób, gwarantują doskonałą rozrywkę
i relaks, tak niezbędny po kolejnym trudnym dniu. Jeśli ich bohaterowie są
zarysowani wielobarwnie i prezentują sobą i własnymi wyborami pewien starodawny
urok, tym większa przyjemność z poznawania ich losów. Dokładnie takich
znalazłam za przywołującą wiosnę okładką powieści „Jesteście tylko przyjaciółmi?”
- pierwszego tomu serii „Rodzina Tylczyńskich” autorstwa Moniki Klary Krajniak.
Choć najczęściej przebywam w mrocznych książkowych rzeczywistościach, tego
rodzaju odprężające narracje są dla mnie dobrą odskocznią. Lekką, pozwalającą odpocząć
skołatanym nerwom i uciekającym wiecznie w rozbieżnych kierunkach myślom, a
przy tym pełną… nadziei. Autorka debiutuje pozytywną, skupioną na rodzinie,
więzach oraz przyjaźniach fabułą, którą w takim kształcie niestety rzadko
obecnie można znaleźć w rodzimej prozie. Niezepsutą, skoncentrowaną na
najważniejszych wartościach - a do tego podaną estetyczną warstwą językową. Podobną
codzienności, w pełni realistyczną, a jednak ma się wrażenie, że przenoszącą
równocześnie w minione czasy. Przyznaję, iż poznawszy 367 stron historii
Pisarki w jeden wieczór, nie mogę się doczekać, aby się przekonać, jak potoczą
się dalsze perypetie wielodzietnej rodziny Tylczyńskich, której członków
zdążyłam polubić niemalże bez wyjątku od pierwszego rozdziału opowieści. Oto
gawęda, jaka otula - zabiera do krainy pewnej przyjaźni, z której być może wyniknie
coś więcej… W małej wiosce Dąbrowa żyje bowiem dwójka młodych ludzi, jacy od
dziecka pozostają nierozłączni i wiedzą o sobie niemalże wszystko. Przed jednym
z nich otwierają się jednak bramy dorosłości - czas studiów i wolności, którymi
to niestety można się szybko zachłysnąć i zapomnieć o wszystkim, co kiedyś było
nader ważne… Choć może relacje na całe życie przezwyciężą chwilową fascynację
nieznanym?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie619TLSaG-u0WSB-2Vez76ABF-VntscIwI9fm1dSZtQ19cq9qnyChnV_mlAxuFhwWPhdMOoKv98kuLDANgjJcBuuEFiCwhEObEHmOCYdagtwn-rZs48K-CvUusT8_b863NOhmmiq9aDJ_ZDMunYMzdpagEnokvqEB8gp-HMlZLXFIBAbxaJd0wfTjZFQ/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie619TLSaG-u0WSB-2Vez76ABF-VntscIwI9fm1dSZtQ19cq9qnyChnV_mlAxuFhwWPhdMOoKv98kuLDANgjJcBuuEFiCwhEObEHmOCYdagtwn-rZs48K-CvUusT8_b863NOhmmiq9aDJ_ZDMunYMzdpagEnokvqEB8gp-HMlZLXFIBAbxaJd0wfTjZFQ/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Tylko jak wrócić do
normalności, kiedy jedno spojrzenie, jeden pocałunek, potrafi przewrócić cały
świat do góry nogami?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Od najmłodszych lat było tak,
że właściwie nie istnieliście jako osobne byty, Melania i rok starszy od niej,
mieszkający po sąsiedzku Daniel, tylko duet. Od wspólnych zabaw w piaskownicy,
po dziecięce zabawy i nastoletnie spacery - widywaliście się praktycznie
każdego dnia, uznając za o wiele mniej atrakcyjne spędzanie czasu w pojedynkę. Zarówno
Twoja rodzina, jak i familia chłopaka - obie liczne - natrząsają się z tego z
uśmiechem i dogryzają Wam, kiedy tylko mogą, że właściwie nie musicie formalizować
łączącej Was relacji, wszak wszyscy postrzegają Was jako naturalną parę; od
przyjaźni do prawdziwego związku. Cóż… sądzi tak każdy poza Tobą i Danielem.
Uważacie, że znacie się lepiej niż brat i siostra, a zatem o żadnej miłości
romantycznej nie może być mowy. Znacie swoje myśli na chwilę przed ich wygłoszeniem,
dokańczacie wypowiadane zdania, czytacie z twarzy niczym znawcy emocji - wszak
widzieliście cały wachlarz u tej drugiej osoby. Tylko skoro tak, jeśli
faktycznie nie dopuszczasz do siebie rozterek odnośnie tego czy Daniel mógłby
się stać swoim chłopakiem, to dlaczego na myśl o tym, że już niedługo wyjedzie
na studia do Gdańska, a przed Tobą jeszcze rok przedmaturalnej nauki, robi Ci
się zimno, smutno i zwyczajnie pusto? Chociaż nie masz w tych kwestiach
doświadczenia, bo nigdy nie znałaś innych relacji niż ta, dumasz czasem, że to
nie do końca typowe dla „tylko” przyjaciół. A może właśnie przeciwnie… Lecz
jeżeli pozwolisz roztrząsaniom dryfować dalej, co ostatnio czasem Ci się
zdarza, nie wyobrażasz sobie, by Daniel miał prawdziwą dziewczynę - a Ty
jakiegokolwiek partnera. Zazdrość do tej pory była Ci obca, ale czasem nawiedza
Twój i tak cokolwiek wybuchowy ogląd rzeczywistości. Boisz się też, że jak już
przyjaciel chwilę po Twojej osiemnastce przeniesie się na studia, mimo złożonych
obietnic, szybko o Tobie zapomni - i nie będzie pisał do Ciebie wiadomości czy
przyjeżdżał do rodziny w odwiedziny tak często, jak przyrzekał. Niestety
najczarniejsze scenariusze okażą się słuszne… Czy będziesz mieć dość siły i
cierpliwości, by zawalczyć o tę znajomość, gdy okaże się to konieczne? Gdzie leżą
granice poświęcenia i przywiązania?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ale mimo tych starań wciąż
wracała do niego, wracała do wspomnień, do tego, jak w jednej chwili wszystko
się zmieniło. I to było to, czego nie mogła zrozumieć… Dlaczego jej serce nie
chciało odpuścić i zapomnieć? Przecież nie była w nim zakochana, wiec to
powinno być łatwe, prawda?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Konsekwentnie realizujesz
postanowienie, że w trakcie tego roku to nauka będzie dla Ciebie najważniejsza
- w końcu zaważy to na całej Twojej przyszłości, jako że do egzaminów maturalnych
już całkiem niedługo. W realizacji zadania często towarzyszy Ci brat bliźniak,
dzięki czemu przygotowanie do kolejnych zajęć jest o wiele prostsze i
przyjemniejsze. Codziennie skupiasz się na przyswajaniu materiału, z czym nie
koliduje Ci już pomoc rodzinie w polu czy obejściu domostwa - zimą tego rodzaju
prac jest o wiele mniej. I tylko czasem wzrok ucieka Ci w kierunku milczącego
telefonu. Odkąd Daniel wyjechał na październikowe studia, właściwie nigdy nie
odzywa się pierwszy. Czasem tylko odpowiada półsłówkami i to wiele dni po tym,
jak prześlesz mu SMS. Coraz częściej sądzisz, że chyba pora spróbować wymazać
go ze swojego życia i zbudować własne. Skoro kilka miesięcy sprawiło, iż zupełnie
porzucił Cię dla nowych znajomych i innych rozrywek niż kontakt z przyjaciółką
ponoć na całe życie, czy naprawdę wciąż jest wart choć skrawka Twojej uwagi? Jednak
mimo wszystko przeszłość jest dla Ciebie zbyt ważna, by ot tak o nim zapomnieć.
Niepokoją Cię także doniesienia jego rodzeństwa o tym, że w gdańskich klubach
młody mężczyzna jest widziany na niemalże każdej imprezie, o czym świadczą
liczne internetowe fotorelacje. Jakbyś słuchała o zupełnie innej osobie - Twój
druh w życiu nie zaniedbałby planów na następne lata dla chwilowego wyszalenia
się na kolejnych przyjęciach. Może jednak, czego jeszcze nie chcesz do siebie
dopuścić, wcale już nie znasz swojego przyjaciela z młodych lat. Może to już
zupełnie inna osoba. Ale może, być może, warto jeszcze o nią zawalczyć - bo
właśnie przeżywa problemy, które odreagowuje w niespodziewany sposób. I,
przyznaj wreszcie przed sobą, czy naprawdę przez te wszystkie lata i teraz
wciąż aktualne jest twierdzenie, iż… jesteście tylko przyjaciółmi?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Omawiali nie tylko drobne
sprawy, ale także snuli wspólne plany na przyszłość, marząc o życiu, które zamierzali
budować razem. To było czymś więcej niż tylko wymianą słów, stanowiło
obietnicę, że ich przyszłość będzie pełna wsparcia, miłości i wspólnych chwil
szczęścia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Monika Klara Krajniak
stworzyła opowieść, która urzeknie zarówno miłośników sag rodzinnych, jak i
powieści obyczajowych oraz tych przeznaczonych dla młodzieży. Pierwszy tom
serii „Rodzina Tylczyńskich” o podtytule „Jesteście tylko przyjaciółmi?” to
bowiem wielowątkowa narracja, jakiej obiektywnie nie da się nie lubić,
niezależnie od wieku. Pełna uśmiechu, powabu i wartości - a przy tym dzięki
całemu wachlarzowi zmyślnie wykreowanych postaci obiecująca na przyszłość. Część
pierwsza zabiera czytelnika w świat dwójki przyjaciół i skupia przede wszystkim
na relacji pomiędzy nimi, ale Autorka przy okazji zręcznie przedstawia odbiorcy
liczną rodzinę głównych bohaterów, dzięki czemu ma on nadzieję, że pozna ich
dalsze losy sylwetek pobocznych w kolejnych odsłonach opowieści. W tej urzekła
mnie także warstwa językowa, która pozostaje elegancka, a przy tym ma się
wrażenie, że jest lekka jak piórko. Krajniak bez dwóch zdań ma talent do tego,
by snuć swoją gawędę niczym przyjaciółka siedząca tuż obok przy dogasającym ognisku
- i przenieść nią w świat szeptanych właśnie słów. Jeżeli saga rodzinna lub fabuła
o młodzieńczych pierwszościach - miłościach, zauroczeniach, tragediach,
radościach, smutkach, szczęściach i tych zawirowaniach, które wydają się być końcem
świata, choć w istocie, z perspektywy czasu, były tylko ważkimi doświadczeniami
- to właśnie taka. Z ciepłym dla odmiany uśmiechem polecam, pozostawiając „Jesteście…?”
z notą 8/10. To świetna lektura dla każdego, kto w szarzejącym, zaśniedziałym i
pełnym zgrozy codziennej świecie szuka promyków słońca. Także tego, co to
jeszcze na chwilę chowa się za obłokiem ciemnej gnuśności - jeśli się wierzy,
że za nim może pojawić się jakiekolwiek światło. Gratuluję Autorce debiutu,
który określiłabym mianem literackiej nadziei.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Chyba nie zdawałam sobie sprawy, że tyle
czasu upłynęło, ale to dlatego, że jestem z Tobą niesamowicie szczęśliwa.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/monika-klara-krajniak-jestescie-tylko-przyjaciolmi-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEie619TLSaG-u0WSB-2Vez76ABF-VntscIwI9fm1dSZtQ19cq9qnyChnV_mlAxuFhwWPhdMOoKv98kuLDANgjJcBuuEFiCwhEObEHmOCYdagtwn-rZs48K-CvUusT8_b863NOhmmiq9aDJ_ZDMunYMzdpagEnokvqEB8gp-HMlZLXFIBAbxaJd0wfTjZFQ/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-3005078095294449749</guid><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 00:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-10T01:37:46.719+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Dagmara Warszewska-Kołacz - Piekielna osiemnastka - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Główna bohaterka powieści „Piekielna
osiemnastka” ma na imię Julka… i w tak wielkim stopniu jest mną, że chyba
powinnam podejrzewać Autorkę o rzeczywiste konszachty z diabłem. Każdą kolejną
stronę tego naznaczonego wątkami paranormalnymi thrillera czytałam z wręcz
makiawelicznym uśmiechem, jako że w literaturze nie trafiłam jeszcze na postać,
która miałaby ze mną tak wiele wspólnego. Julia ubiera się jedynie na czarno -
nie uznaje innych kolorów a jej stylizacje należałoby określić mianem mrocznie
rockowych. Uwielbia słuchać muzyki i ma do niej niesamowitą pamięć. Jeśli raz
wpadnie jej w ucho jakiś utwór, jest w stanie odtworzyć go z głowy. Za najciekawszą
spośród jej umiejętności uznaję natomiast niezwykłą smykałkę do języków obcych.
Uczy się ich z ogromną łatwością, najwięcej czerpiąc z tłumaczeń tekstów, które
niekiedy… jakoby same materializują się w jej jaźni. To natomiast wprawia w
konsternację nauczycieli, jacy za wszelką cenę usiłują udowodnić jej próbę oszustwa
czy niewiedzę - i irytują się niezmiernie za każdym razem, gdy okazuje się to niemożliwe.
Pozornie nie uważa na lekcjach, lecz mimo tego potrafi odpowiedzieć bezbłędnie
na wszystkie pytania belfrów. Nie musi spędzać licznych godzin na nauce jak
reszta jej rówieśników - co dla wykładających niemiecki lub angielski jest na
tyle podejrzane, że podczas zajęć niemalże zatruwają życie dziewczyny zagadnieniami
wykraczającymi ponad podstawę programową. Wydawać by się mogło, iż tego rodzaju
książkowy wątek jest mało realistyczny - jednak, kto chodził do mojego
prestiżowego z nazwy liceum, ten w cyrku się nie śmieje, chyba, że przez łzy. &lt;/span&gt;&lt;span face=&quot;&amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif&quot; style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Zaręczam, zdarzają się i historie, o
jakich filozofom się nie śniło, a co dopiero jednostkom innym niż przeciętne.
Julka jest na domiar dla niej złego odmienna niż reszta - a przy tym wychowuje
się w małej wiosce, w jakiej niczego nie da się utrzymać w tajemnicy. Jako
jedyna nieochrzczona, pozostaje także szkolnym wyrzutkiem, za przyjaciółkę
mając tylko wyklętą dziewczynę. Cóż… tak bohaterka jest mną, jak i ja jestem
nią. Wielce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXdeVq1JisQUZnfPIRaU7RfEU0L3DISd0Gv3m06mOOSOISb12QxDptIAwaO-DQ-iTwJwIjZRJyAA7_pKZSfNXuwzF7QWkPDz6u-a6TsH4yFWUTEEaO5mvnOP-qPQ0xhuhowqJz4QkYlMGUfcRV3fHtgcY7WHigvNPwzaj4wpVS_bb_4quayOYBZqmmMY0/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXdeVq1JisQUZnfPIRaU7RfEU0L3DISd0Gv3m06mOOSOISb12QxDptIAwaO-DQ-iTwJwIjZRJyAA7_pKZSfNXuwzF7QWkPDz6u-a6TsH4yFWUTEEaO5mvnOP-qPQ0xhuhowqJz4QkYlMGUfcRV3fHtgcY7WHigvNPwzaj4wpVS_bb_4quayOYBZqmmMY0/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Julka uśmiechnęła się
blado. Gdyby miała brać do siebie wszystko, co mówią o niej ludzie, już dawno
wylądowałaby na jakimś oddziale psychiatrycznym.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;W życiu nastolatka, który
uczęszcza do szkoły średniej i zbliża się do magicznej linii osiągnięcia
pełnoletności, istnieje kilka istotnych wydarzeń, do których dni odlicza się z
niemal nabożną czcią. Połowinki, studniówka, matura - i naturalnie osiemnastki.
Wyprawione z większym lub mniejszym rozmachem, ponoć są tą imprezą, jaką
wspomina się z nostalgią przez całe dorosłe życie. Każda osoba z klasy zaprasza
wszystkie pozostałe, rodzinę, innych przyjaciół, znajomych i… kogo tylko
zapragnie. Zazwyczaj przygotowania do tych niesamowitych tańców i hulanek pochłaniają
mnóstwo myśli i niebagatelne kwoty pieniędzy. Rozdawane na holach szkół
zaproszenia przyjmowane są z wypiekami na twarzy, a niektóre z poniedziałków
okazują się nader ciężkie - te po jednym z niezapomnianych party. Teoretyzuję
jako postronny, wnikliwy obserwator ludzi. Swoją osiemnastkę spędziłam z
butelką szampana, muzyką i książkami we własnej, pustej oprócz tego komnacie.
Jestem jednak pewna, że będziesz w stanie zrozumieć owładniętą zbliżaniem się do
owej prywatki bohaterkę książki Dagmary Warszewskiej-Kołacz, jeżeli choć raz
poczułeś się w jakimkolwiek gronie osób jako wyrzutek społeczny. Odmieniec, za
plecami którego szepczą wszyscy pozostali - nieprzychylne, obraźliwe, obelżywe
słowa. Ktoś wykluczony z określonej grupy ludzi tylko dlatego, że okazuje się
wyróżniać. Ponadprzeciętny i przez to uważany za dziwnego, w najlepszym
przypadku. Człowiek, co to chciałby tylko przystawać i poczuć się częścią, ale
to niemożliwe - niesłuszna i niechciana sława go wyprzedza. Ta z krzywdzących
plotek i szyderczych domysłów, uzupełnianych za każdym razem, gdy zostaną przekazane
z ust do ust iście teatralnym szeptem. I jestem pewna, że jeśli choć przez moment
miałeś okazję stać się taką Julką, odbierzesz powieść Pisarki jako cokolwiek
wstrząsające studium odrzucenia i samotności. Poza tym jednak, tak samo jak ja,
będziesz rozkoszować się wizją pewnego smaganego piekielnym ogniem: co by było,
gdyby… Pozostaję przeświadczona, że każdy, mając szansę zemścić się jakże uśmiechająco
dotkliwie i boleśnie za doznane krzywdy, długo by się nad tym nie zastanawiał. Czy
jednak rozterki moralne są w stanie przyćmić przygotowania do osiemnastki? &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Julka od razu pomyślała o
swojej osiemnastce. Wyobraziła sobie trzydziestoosobową grupkę osób ze swojej
szkoły. Staliby ściśnięci i wyczekiwali, aż Julka wejdzie na salę. A gdy tylko
przekroczy próg, zaczęliby śpiewać Sto Lat. Kelnerka wjechałaby z ogromnym tortem,
a ona pomyślałaby życzenie i zdmuchnęła świeczki. Właśnie. Jeszcze nie miała
najważniejszego: życzenia.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Czasem się zastanawiasz,
jakby to było, gdyby wychowywali Cię mama i tata. Czy teraz ekscytowaliby się
faktem, że już niedługo będziesz dorosła, tak samo jak Ty? Myślisz ze smutkiem,
że nigdy nie będzie Ci dane się o tym przekonać. Mieszkasz z ciocią i wujkiem,
którzy adoptowali Cię, gdy Twoja rodzicielka zniknęła w niejasnych
okolicznościach. Ojca nigdy nie poznałaś - nikt nie wie zresztą, kim jest. I
choć kochasz przybraną familię jak własną, brak prawdziwej jest kolejnym z
kamyków na stosie tych, które sprawiają, że rówieśnicy Cię unikają. Kiedy
wchodzisz z niepełnosprawną przyjaciółką do szkoły, tłum rozstępuje się przed Tobą
niczym Mojżeszowe Morze Czerwone - i to wcale nie dlatego, by zrobić miejsce na
przejazd wózka inwalidzkiego. Jesteś inna, zatem nikt poza drugą równie samotną
osobą Cię nie akceptuje. Pewnie, zdążyłaś już do tego przywyknąć na przestrzeni
lat, choć, gdybyś miała przed sobą nie udawać, tego rodzaju ostracyzm za każdym
razem spowija cieniem kolejny kawałek Twojej duszy. Czas wolny spędzasz samotnie
w pokoju, za towarzystwo mając przede wszystkim literaturę. Niekiedy odwiedzasz
także mieszkającego po sąsiedzku Gabriela - mrocznego jegomościa, który pozwala
Ci grać na własnym pianinie, dzięki czemu uwalniasz kotłujące się w Tobie
emocje muzyką. Ostatnio jest jeszcze ten głos w Twojej głowie, który podpowiada
Ci bardzo ciemne wizje… zemsty. A gdy te zaczynają się samoistnie realizować, jako
nieochrzczony ustronnik, budzisz w maleńkiej wiosce jeszcze większe
przerażenie. Boją się tego, czego nie potrafią pojąć ograniczonym rozumem.
Ciebie jednak także niepokoi to, co się dzieje, choć, do diabła, właśnie o tak
widowiskowych vendettach śniłaś niezliczoną ilość razy. Lecz skoro już o szatanie
mowa, co by się stało, gdyby tak pojawił się jeden - na Twoich usługach? Może
wtedy przestałabyś się bać, że na Twoją osiemnastkową imprezę przybędą tylko
duchy tych, których skrycie pragnęłaś na niej ujrzeć… Albo ona sama nie miałaby
już większego znaczenia. Co tak naprawdę miałoby je, jeśli dałoby się
obserwować zasłużoną odpłatę brzydkim za nieładne, obrzydliwym za ohydne?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To było trochę tak jak mam
z grą na pianinie. Albo nie. Raczej z językami. Po prostu ktoś to tłumaczy w
mojej głowie. I teraz też słyszałam takiego dobrego podpowiadacza.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Odkładając na bok wszelkie
prywatne inklinacje, jak rzetelny recenzent powinien, uważam, iż Dagmara Warszewska-Kołacz
ma nieczęsto spotykany talent do łączenia realistycznych historii z wątkami
nadnaturalnymi. Udowadnia to jej najnowsza powieść pod tytułem „Piekielna
osiemnastka”, która jest skrzyżowaniem młodzieżowej narracji thrillerowej z
elementami paranormalnymi. Szczerze przyznawszy, nie spodziewałam się
absolutnie tego, że ta fabuła porwie mnie w świat rodem z genialnego filmu „Adwokat
diabła” i średnio udanej opowieści „Carrie” Kinga - jednak z o wiele bardziej
złożonym tłem psychologicznym. Nacechowane również „Portretem Doriana Graya”
Wilde’a, zabiera czytelnika do rzeczywistości, jaką w określonych
okolicznościach bardzo łatwo sobie wyobrazić. Jak smutne bowiem jest
obserwowanie przez wiele lat tego, iż wszyscy od Ciebie stronią, choć w istocie
nie wyrządziłeś im niczego złego? Jak ważna stać się może ta jedna,
osiemnastkowa impreza, jeżeli to taka Twoja prywatna, ostatnia szansa na to, by
inni pokazali Ci, że nie jesteś dla nich towarzyskim pariasem? Jak bardzo przyjęcie
może stać się wówczas obsesją? Z jak ogromnym drżeniem dłoni wypisujesz staranne
zaproszenia, jakże trzęsą się zderzające się myśli w głowie, gdy zbierasz się
na odwagę, by je w końcu wręczyć? Co będzie, jeśli w odpowiedzi znowu usłyszysz
ten towarzyszący Ci ciągle niczym koszmarne echo, szyderczy śmiech? Cóż… i
wreszcie, czy gdybyś, niczym książkowa Julka, otrzymał szansę na to, by nagiąć
zdarzenia i rzeczywistość do własnych oczekiwań, w każdym wybranym kształcie -
skorzystałbyś z niej? Nad tym, co uczyniłabym sama, nie muszę się ni
milisekundy zastanawiać. O tym dywagowałam z własnymi głosami w głowie, wizje
te dalej są mi zresztą nader bliskie. Warszewska-Kołacz operuje stosunkowo
prostą warstwą językową, niestroniącą od kolokwializmów, jednak uważam, że w
pełni przystaje ona do treści tej opowieści. Smutnej, nieco przerażającej -
niewygodnie prawdziwej, jeśli się wciąż nie zatraciło pewnej iskry empatii. Choć
jednej, o co często trudno. 8/10 dla definitywnie pomysłowej fabuły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Julka wyobraziła sobie, że
przystawia temu baranowi do głowy pistolet i naciska spust, a jego łeb niczym
arbuz rozpryskuje się po całej klasie i na białych ścianach zostawia strużki
krwawego soku.” (Mmm, licealne wizje!)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/dagmara-warszewska-kolacz-piekielna-osiemnastka-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXdeVq1JisQUZnfPIRaU7RfEU0L3DISd0Gv3m06mOOSOISb12QxDptIAwaO-DQ-iTwJwIjZRJyAA7_pKZSfNXuwzF7QWkPDz6u-a6TsH4yFWUTEEaO5mvnOP-qPQ0xhuhowqJz4QkYlMGUfcRV3fHtgcY7WHigvNPwzaj4wpVS_bb_4quayOYBZqmmMY0/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-611042502578135788</guid><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 23:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-04T20:37:40.976+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Beata Ziaja - U schyłku czasów - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Opowiadania nie należą do
łatwej formy literackiej, wszak przy użyciu niedużej ilości słów ich autor musi
wyrazić bardzo wiele, jeśli mają być uznane za udane. Z drugiej strony, to
właśnie one uważane są za oddające w pełni kunszt, jakim dysponuje pisarz. Sama
najbardziej lubię historie spowite ulotną mgiełką ezoteryki, które przemawiają
do tej cząstki duszy, jaka doskonale wie, że - cytując Hamleta: „świat jest
pełen tajemnic, zjawisk i niezwykłości, których ludzki rozum, nauka czy
filozofia nie są w stanie pojąć lub przewidzieć”. Która przyjmuje, że Mickiewiczowskie:
„czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” jest w
pełni&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;zasadne, ponieważ to, co
transcedentalne, stanowi immanentną część ludzkiego świata i świadomości. A
także wyobraźni, która często zabiera człowieczą istotę w podróż po tym,
czego&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nie da się przeniknąć rozumem a
tym bardziej namacalnie dotknąć. Niewątpliwymi mistrzami tego rodzaju opowiadań
byli Edgar Allan Poe oraz H. P. Lovecratft, którzy wyznaczyli ich niedościgły
wzorzec. Wykreowana w ich dziełach atmosfera, pełna niepewności i przeszyta na
wskroś tajemniczością, niejednokrotnie balansuje na granicy jawy i snu, a także
racjonalności i szaleństwa. Nie tylko zachwyca, ale i daje poczucie obcowania z
niewytłumaczalnym, które przez szeroko otwarte odrzwia imaginacji zyskuje
dostęp do samego serca, by już nigdy z niego nie ustąpić. Gatunek ten na ogół
stanowi emocjonalne połączenie fantastyki, science-fiction, ludowych wierzeń, i
horroru, czerpiąc pełnymi garściami z gotyckiej tradycji. Ujęty w odpowiednio
obrazowo przedstawione wydarzenia, zawsze pozostawia po sobie niezapomniane
wrażenie. Udowadnia to recenzowany zbiór opowiadań. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Trzymani przez nich za
ręce, powoli wkraczamy do Krainy Cieni - tam, gdzie kończą się wszystkie
ludzkie ścieżki.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zdanie zamykające ostatnie
z opowiadań doskonale oddaje klimat utworów Pisarki, do których przeniosę Cię
właśnie teraz. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgwFSRux_Z7_C5RAqHgjRLzMavJGBk9jxfWXyid9T1x_uC1qhgGWguJqxA_-9nK3D2NN5BZyu_Qoa90D8hKb0UykyEI9zbXJslDrX-Syz4QZ2fJ556Hz71fH-tR4C1pgp7wxszpIdiAuzgZ9Kl5B20ebjSvNuT6ijqDQZpP4I2WnI-xtY93MmzdVN80qpQ/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgwFSRux_Z7_C5RAqHgjRLzMavJGBk9jxfWXyid9T1x_uC1qhgGWguJqxA_-9nK3D2NN5BZyu_Qoa90D8hKb0UykyEI9zbXJslDrX-Syz4QZ2fJ556Hz71fH-tR4C1pgp7wxszpIdiAuzgZ9Kl5B20ebjSvNuT6ijqDQZpP4I2WnI-xtY93MmzdVN80qpQ/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Marzydło”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Strzeż się mamidła, które pozornym
pięknem potrafi zaprowadzić na skraj przepaści każdego, kto kieruje się zdrowym
rozsądkiem i rzekomo umie trzymać pasje na wodzy. Ułuda bowiem to rzecz bardzo
niebezpieczna, jaka wiedzie na manowce rozumu. A może właśnie pragnij tego
szaleńczego w swej istocie wyobrażenia, które stanowi ucieczkę od szarej
rzeczywistości - nie do zniesienia dla wszystkich potrafiących marzyć. Tych,
którzy nie chcą wracać do świata, jaki przykrawa wszystkich do tego samego,
miałkiego wymiaru. Gorszego niż śmierć, bo zabijającego duszę, nie ciało;
groźniejszego niż zapomnienie, bo czyniącego z człowieka byt bez emocji i
wyższych pragnień. Czasami lepiej jest przenieść się do krainy cieni, jak pisał
Edward Stachura: „Zginąć by można jak nic: Do żył/Jest nóż./Lub w dół/Na bruk/Z
wysoka./(...) Ale czy warto?/Może nie warto?/Ech, chyba warto.../Tak, tak -
warto./Bardzo to warto./O, tak - to warto./Jeszcze jak warto!”&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Kiedy nie widzi się już
przed sobą ścieżki - bo wokoło szybko zapada zmrok, który nigdy się nie
podniesie - jedyna myśl to lot bez rozpostartych skrzydeł!” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„O człowieku, który nauczył
się latać”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Czy chciałbyś wzlecieć
ponad świat w wielobarwnej podróży do jego krańców, na skrzydłach imaginacji,
bez granic i ograniczeń? W podniebne przestworza, w których nie ma zazdrości,
podłości ani żadnego z brudów, jakich doświadcza się co dnia na tym padole łez?
A cena? Czy jesteś gotowy zapłacić cenę strachu i poczucia utraty nadziei za
taki właśnie luksus? Albowiem pamiętaj - na błękitnym globie nic nie jest za
darmo a prozaiczność, jak nienasycony Lewiatan, czeka tylko na okazję, aby
ściągnąć Cię z nieboskłonu i uczynić jednym z tych, którzy nie mają ani siły,
ani ochoty na snucie szmaragdowych fantazji… Intrygująca wariacja na temat mitu
o Ikarze, który nie bał zbliżyć się do słońca, bo uskrzydlały go nie pióra
zespolone woskiem przyziemności, ale własna wyobraźnia i pragnienia. Mnie
nieodłącznie kojarzy się z obrazem Marca Chagalla „Nad miastem”,
przedstawiającym malarza i spoczywającą w jego objęciu narzeczoną w locie nad
osadą, prawdopodobnie Witebskiem i z „Odą do młodości” Mickiewicza - jej rymami:
„(...) dodaj mi skrzydła!/ Niech nad martwym wzlecę światem/W rajską dziedzinę
ułudy: Kędy zapał (…) Nowości potrząsa kwiatem/I obleka w nadziei złote
malowidła!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Odwzajemnił uśmiech, a
potem obydwaj, ciągle trzymając się za ręce, rozpłynęli się na świetlistym
szlaku...”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wymarłe miasto”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Czyż nie jest szaleńcem
ten, kto nie pasuje do tego świata i stroni od jego powabów? Zamyka się w swoim
uniwersum, gardzi towarzystwem ludzi a wynosi ponad nich kwiaty jako symbol
prawdziwego piękna? Uważa człowiecze uniwersum za odrażające i nie do
zniesienia? Jeśli jesteś właśnie takim bytem, uważaj, gdyż, jak napisano w
Przesłaniu Pana Cogito: „nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką/chłostą
śmiechu” i uznają za wariata, którego należy leczyć. A może i Ty sam, pod
wpływem nacisków otoczenia, uznasz, że potrzebujesz pilnie terapii i poddasz
się jej, wyruszając w drogę do wymarłego miasta po szczepionkę, która zmieni
Twój ogląd rzeczywistości i uczyni jednym z szarych „zjadaczy chleba”,
strącając w niebyt - udział tak wielu z nich...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Wtedy nagle wszystko
zrozumiał, ale nie było już odwrotu! (…) z krzykiem na ustach wybiegł w swój
nowy -oby lepszy! - świat”.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Miłość nigdy nie ustaje”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Czy wiesz, jak potężna może
być miłość? Taka, która nigdy nie wygasa i jest silniejsza niż śmierć? Jaka
odciska się dialogami lekkimi jak muśnięcie ust, przepełnionymi płomiennym
uczuciem i jednocześnie wszechogarniającym poczuciem bezbrzeżnego smutku? W
której bliskość duchowa jest znacznie ważniejsza od cielesnej? I dla jakiej
jesteś w stanie poświęcić wszystko, nawet samego siebie. Bo przecież, jak
powiedziano w Hymnie o miłości: „Miłość nie zazdrości,/nie szuka poklasku,/nie
unosi się pychą;/nie jest bezwstydna/nie szuka swego,/nie unosi się gniewem/nie
pamięta złego/Miłość nigdy nie ustaje”. Jeśli nigdy jej nie doświadczyłeś,
wiedz, że - jak trafnie wskazał poeta: „nie zaznasz słodyczy w niebie”. Dla
mnie najpiękniejsze z opowiadań w tym Zbiorze - bardzo zbliżone w wyrazie do
miłosnego hymnu Nicka Cave&#39;a „Are You the One that I&#39;ve Been Waiting For?” z
jego zapadającymi w serce słowami: „Twoja dusza jest moją kotwicą, nigdy nie
pytającą się o uwolnienie, cóż śpij teraz, śpij teraz, zabierz ze sobą, jeśli
chcesz przyczyny, gdyż&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;cóż, tylko na
ciebie czekam.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„(...) małżonkowie nie
zwracali na to uwagi. Zmierzając za Aniołem Śmierci do krainy, gdzie miłość
nigdy nie ustaje, patrzyli tylko na siebie...”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Cytadela”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy nadejdzie ta ostatnia
noc, w czasie której będziesz jeszcze miał szanse odwrócić swój los i pozostać
wśród żywych, a tak naprawdę od dawna już martwych, o wypalonych duszach i
oczach oszalałych z trwogi przed nieznanym - nie zawahasz się i ruszysz tropem
miłości w stronę niezbadanego. Porzucisz bez żalu świat, który nie ma Ci już
nic do zaoferowania. Ponieważ nawet najmniejsza cząstka duszy, jaką możesz
dzięki temu ocalić, jest bardziej drogocenna niż cały bezmiar dni, jakie
musiałbyś spędzić bez niej. Jak pisał w wierszu rosyjski poeta Gumilev: „na tym
świecie wszystko już zostało mi ofiarowane: cień nocy i światło słońca, i
uroczysty bezkres eteru, w którym łagodnie migoczą planety/Nie szukam już
niczego więcej.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Bramy cytadeli otworzą się
przede mną po raz ostatni, a potem zamkną na zawsze. A ja pójdę, tak jak wielu
przede mną prosto w stronę Wzgórz.. I nie będę się oglądał za siebie!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Dzisiaj ty, jutro ja”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Gdy runie świat, który
otulał Cię ciepłym kokonem bezpieczeństwa, gdy wszystko, co znałeś, zamieni się
w pył, staniesz twarzą w twarz ze swoim szkaradnym obrazem w lustrze.
Nieuchronnie przeistoczysz się w mutanta, wyznającego starą zasadę,
obowiązującą w uniwersum dżungli, w jakie zamieniła się Twoja z pozoru
niezniszczalna cywilizacja: „Dzisiaj ty, jutro ja”. Interesujące post-apo, które
dowodzi, że słowo „człowiek” wcale nie brzmi dumnie. Prawdziwości tytułu dowiódł
Aleksander Sołżenicyn - w jego „Archipelagu gułag” wśród nieszczęsnych więźniów
obozów obowiązywało zawołanie: „Ja zdechnę jutro, ale ty dzisiaj”…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pilnuję prawa, więc jestem
człowiekiem! Lubię okrucieństwo, to przecież ludzkie! Bardzo lubię panować nad
innymi. (…) Ostatni człowiek skonał cicho, zanim na niebie pojawił się świt...”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ukryty skarb”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Świetnie napisana,
wypełniona pozazmysłowym pierwiastkiem makabreska, która dowodzi, że do
znalezionego skarbu należy podchodzić nader ostrożnie i broń Boże nie
ofiarowywać go nowożeńcom. Mnie najbardziej ujęły Andersenowskie w swoim
wyrazie pląsy zabawek, jakie przywodzą na myśl „Ołowianego żołnierzyka” - jego
najbardziej melancholijną i z pozoru nieszczęśliwie zakończoną baśń. Piękną. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Pokusa”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Znakomicie skonstruowana i
niepozbawiona czarnego humoru opowiastka, snująca paralelę pomiędzy wodzeniem
na pokuszenie księdza a skierowaniem na manowce - poza bramy raju praojca Adama
przez jakże ponętną Ewę. W roli głównej, jak zawsze zakazany owoc, lecz tym
razem nie jabłko, a… niewieście wdzięki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Ksiądz wciąż klęczy z
twarzą ukrytą w dłoniach. Bardzo cierpi! (…) odtąd kościół wieczorami będzie
pusty i zamknięty na głucho. Tak na wszelki wypadek... Od wszystkich pokus!” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Domek nad oceanem”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Najdłuższe i najbardziej
mroczne z opowiadań. Swoista „Kronika zapowiedzianego szaleństwa i śmierci”, jeśliby
strawestować tytuł powieści autorstwa Mario Varagasa Llosy. Tajemniczy dom nad
wodą, która kiedyś pochłonęła ukochanego i pozostawiła w nieutulonym żalu jego
lubą, snującą posępne pieśni o tęsknocie. Nowi lokatorzy oraz nieuchronna
tragedia, która wiedzie do opętania i wiecznego snu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Przeprawiając się przez
rzekę”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Krótki a zarazem przewrotny
fresk literacki z Charonem i Styksem w roli głównej. Mnie nieodparcie kojarzy
się z przepełnionym nostalgią obrazem szwajcarskiego mistrza pędzla, Arnolda
Böcklina - „Wyspa umarłych”. Poza tym - ze wspaniale oddającym jego klimat
wierszem Tadeusza Przerwy-Tetmajera i strofami: „Wyspa umarłych…/Nagie, strome
skały, wkoło dalekie, nieskończone morze, gaj cyprysowy, ciszą skamieniały,
spokój wód wieczny… (…) I w długiej łodzi o milczącym wiośle Charon tu z brzegu
białe wiezie dusze i w ciemne, wąskie wwozi je zarośla (…) Tu dusze cieniom
podobne, milczące, snują się białe przez ciemną zieloność (…) patrzą po falach szklannych i bezdennych, (…) patrzą się w mglistą, wieczną nieskończoność.” Cytat z
początku recenzji pochodzi właśnie z tego opowiadania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„U schyłku czasów” to intrygujący
zbiór opowiadań, który stworzyła Beata Ziaja. W mojej ocenie powinien go poznać
każdy, kto ceni sobie błyskotliwy kunszt literacki. Taki, jaki skrzy się w
niewielkich objętościowo, ale jakże wymownych dzięki semantycznemu talentowi
Autorki, oryginalnych formach. Właściwie każdy z tekstów w tym tomie uwodzi
przesłaniem i rzadko spotykaną emocjonalnością. Wszystkie są tajemnicze, choć
równocześnie krzyczą melancholią, pozostają pełne nostalgii i nieodparcie wodzą
za sobą wyobraźnię czytelnika wprost w oniryczny świat baśni, wiecznej miłości,
nieuchronnego nieszczęścia i samotności na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Czasami przewrotne, zawsze z zaskakującą puentą, znakomicie skonstruowane i
świetnie napisane. Pełne poetyckiej wrażliwości i siły wyrazu. Dowodzące, że
„schyłek czasów” nie oznacza końca dobrej literatury. We mnie wybudziły spiżowe
serce dzwonu dawno nieprzeżywanych wzruszeń. Czegóż chcieć więcej? 9/10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/beata-ziaja-u-schylku-czasow-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgwFSRux_Z7_C5RAqHgjRLzMavJGBk9jxfWXyid9T1x_uC1qhgGWguJqxA_-9nK3D2NN5BZyu_Qoa90D8hKb0UykyEI9zbXJslDrX-Syz4QZ2fJ556Hz71fH-tR4C1pgp7wxszpIdiAuzgZ9Kl5B20ebjSvNuT6ijqDQZpP4I2WnI-xtY93MmzdVN80qpQ/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-2685945519803647752</guid><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 00:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-02T02:00:09.636+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Iwona Feldmann - Wakacje z szefem. Rosy - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Pięknie mroczna wyklejka,
zaczernione pierwsze strony rozdziałów, pełne zwracających uwagę grafik, rysunkowe
ilustracje oraz elegancka okładka z literami, które skrzą się odcieniem fuksji
- właśnie w tak estetycznym wydaniu Iwona Feldmann sprezentowała czytelnikom
pierwszy tom serii „Wakacje z szefem” o podtytule „Rosy”, wziętym od imienia
głównej bohaterki. Jako miłośnik wizualizacji, muszę stwierdzić, iż tego
rodzaju spójność jest więcej niż mile widziana. Z pewnością wszelkie fanki
historii romantycznych przyznają mi rację - wszak opowieści o relacjach dobrze
jest okrasić odpowiednio przyciągającą wzrok warstwą optyczną! Wystarczy jednak
o zaletach, które można dostrzec na pierwszy rzut oka, bo przecież w każdej
książce, mimo wszystko najważniejsza jest treść. W tę standardowo wprowadzę Cię
w recenzji - zwichrowanej halucynacji semantycznej, która zaprosi Cię do
odbycia pewnej nieplanowanej podróży z mężczyzną, jakiego do tej pory znałaś
tylko z firmowych zebrań, niemiłych rozmów i eleganckich korytarzy. Choć pracujesz
dla Cartera Bellamy od ponad sześciu lat, dotychczas nie miałaś o nim
najlepszego zdania. I trudno Ci się dziwić - w końcu wyniosła pyszałkowatość
młodego i nieprzyzwoicie przystojnego miliardera raczej nie są cechami, jakich
inteligentna kobieta, utalentowany analityk finansowy, może poszukiwać u
mężczyzny. Jak to jednak często bywa, w każdej grze karty zmieniają się co
rozdanie - i potrafią tak nagle, co niespodziewanie odwrócić passę. Tymczasowa
nieobecność zarządzającego Twoim działem przyjaciela sprawi, że już niedługo będziesz
miała okazję pracować dla samego prezesa i poznać go znacznie lepiej niż do tej
pory. Ogarnięta prywatnymi problemami z pogarszającym się stanem matki na
czele, wcale nie potrzebowałaś akurat teraz nowych wyzwań. Nikt jednak nie
pytał o Twoje chęci, a raczej z ironicznie uniesionym kącikiem pięknie
wykrojonych ust stwierdził, że przed Tobą delegacja do Kalifornii. Tyleż słonecznej,
co gorącej - i to niekoniecznie za sprawą samej pogody… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhItwBFyd1VgGUpqhWFgC24qpiG9exQgW7kX0dXo7U300wu3QzCJiMs4Q543JZh8ii6qWldVkbGWTvnT9nPyR2tgh6Xarx82Z38JxAahhDzNcZYOJKKYD9tPG5tQvwM2SyIWm3OHRA2oHfYL3h0uOmVIDskZKsjeYUcCPywkmjxXucnsTsd1OIRpGivEMI/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhItwBFyd1VgGUpqhWFgC24qpiG9exQgW7kX0dXo7U300wu3QzCJiMs4Q543JZh8ii6qWldVkbGWTvnT9nPyR2tgh6Xarx82Z38JxAahhDzNcZYOJKKYD9tPG5tQvwM2SyIWm3OHRA2oHfYL3h0uOmVIDskZKsjeYUcCPywkmjxXucnsTsd1OIRpGivEMI/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;span&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;„Ty jesteś tak piękna, że
aż niebezpieczna. I to mnie kręci: piękna i inteligentna tak, że przy Tobie
tracę zmysły. (…) Na tym polega podejmowanie decyzji. Zawsze coś tracimy, aby
zyskać w zamian coś zupełnie innego (…).”&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Wiecznie zabiegana, bez
reszty poświęcasz się sprawom firmy, która bez Ciebie z pewnością nie
funkcjonowałaby tak dobrze jak teraz. Często sobie myślisz, że gdyby nie analityczne
zarządzanie kwestiami finansowymi, jakim od ponad połowy dekady się trudnisz, z
pewnością nie działałaby aż tak prężnie. Uwielbiasz to, co robisz - liczby są Twoim
bezpiecznym światem, dzięki Twoim zasługom odpowiednio uporządkowanym - w
przeciwieństwie do tego prywatnego. W biurze wciąż jest coś do zrobienia, choć nie
odczuwasz tego jako przytłaczającej presji, z pewnością głównie dlatego, że
zarządzający Waszym działem szef to także Twój przyjaciel. Współpraca z nim to
dla Ciebie czysta przyjemność… do dzisiejszego dnia, kiedy okazało się, że musi
nagle wyjechać, a przedstawienie zarządowi wyników i całej prezentacji spocznie
na Twojej głowie. Nie denerwujesz się nieprzygotowaniem, bo wszystko jest
dopięte na ostatni guzik - ale tym, że będziesz musiała przemawiać. Nie tym
zajmujesz się na co dzień i niezbyt lubisz skupiać na sobie uwagę całego
otoczenia. A już szczególnie prezesa, aroganckiego Cartera Bellamy, który dotychczas
odzywa się do Ciebie najczęściej tylko z przypadku - lub wtedy, kiedy podczas
zebrań ma ochotę Ci dogryźć czy próbuje złapać Cię na niewiedzy. Wygładzasz
elegancki strój i w pośpiechu zmierzasz do sali konferencyjnej. Zatrzymujesz
się jeszcze na chwilę przed drzwiami, by wyrównać oddech i poprawić okulary na
nosie a przy tym uspokoić skołatane przed prowadzeniem spotkania nerwy. I
akurat w tym momencie, cóż za idealne wyczucie, dokładnie na wpatrywaniu się w
swoje odbicie w szybie przyłapuje Cię pan prezes. Jak to ma w zwyczaju, oczywiście
okrasza sytuację złośliwym komentarzem. Jeżeli chciał wyprowadzić Cię z
równowagi, z niechęcią przyznajesz w duchu, że mu się udało. Oczywiście nie
możesz tego jednak po sobie pokazać, zatem zakładasz na twarz maskę chłodnego
profesjonalizmu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„To, co jeszcze niedawno wydawało
się snem - on, ja, ta chwila - działo się naprawdę, a ja momentami traciłam
oddech, gdy myślałam o tym, co jeszcze może się zdarzyć.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Niechciane wpadnięcie na
Cartera tuż przed ważnym spotkaniem na szczęście nie wybija Cię z rytmu -
zaskakujesz wszystkich przygotowaniem i kompetencją. Niestety, od tej pory
będziesz pracowała pod jego pieczą, nad czym z pewnością znowu ucierpi Twoje niezawodowe
życie. Narzeczony, z którym mieszkasz, od długiego czasu narzeka zresztą na
Twoje coraz późniejsze powroty i faktycznie w głowie potwierdzasz, że wracasz z
pracy coraz później, przez co w lokum właściwie jesteś gościem, który zjawia
się w nim tylko, by zjeść kolację, odświeżyć się i zażyć krótkiego, niezbędnego
snu, po czym wrócić do firmy. Co gorsza, ostatnio ze zdrowiem Twojej mamy nie
jest najlepiej. Jak już wkrótce się okaże, by przeżyć, będzie potrzebowała szybkiej
i bardzo kosztownej operacji. Kurczący się czas wolny dzielić więc będziesz na
dwa domy, co jeszcze bardziej zdenerwuje Twojego partnera. Podobnie jak to, że
najpewniej pozostanie Ci zadłużyć się na dużą kwotę, aby pomóc finansować
leczenie matki. Gdybyś miała wolne na rozmyślania momenty, z pewnością zastanowiłabyś
się, czy ten związek w ogóle ma jeszcze sens. Owszem, często po prostu się mijacie,
ale czujesz także, że Twój mężczyzna ani Cię nie wspiera, ani nie rozumie - ani
nawet nie stara się tego zrobić. Jego wieczne narzekania na absolutnie wszystko
raczej nie wróżą Wam najlepiej. Do rozwikłania masz jeszcze jedną kwestię, choć
właściwie nie masz tu wielkiego pola do popisu czy czegokolwiek do powiedzenia
w tej sprawie. Właśnie usłyszałaś od Cartera, że powinnaś się pakować, bowiem
ruszasz z nim w nader istotną delegację. Co prawda ostatnimi czasy dogadujesz się
z nim nieco lepiej, mogłabyś nawet powiedzieć, że z pewną dozą sympatycznej
koleżeńskości, ale wciąż niezbyt wierzysz w to, że mężczyzna ma swoją ludzką
twarz - cieplejszą i definitywnie odmienną od tej, jaką prezentuje światu. Może
właśnie ten wyjazd udowodni Ci, że nie tylko da się z nim zaprzyjaźnić, ale i…
niespodziewanie wejść w zupełnie inną relację? Albo stwierdzisz, iż - co zdarzyło
się w Kalifornii, powinno tam właśnie pozostać? Będziesz miała odwagę, by
pozwolić się sobie o tym przekonać?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Nie sądziłam, że w mojej
szarej, zabieganej codzienności znajdę przestrzeń na przyjemność, odrobinę rozrywki
i radości. Może warto spróbować i zobaczyć, co przyniesie przyszłość?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Romans biurowy z lubianym
przez czytelniczki motywem, w ramach którego to on zakochuje się pierwszy, a do
tego jest przełożonym głównej bohaterki - oto „Wakacje z szefem. Rosy” Iwony Feldmann
w głównym zarysie. Co intrygujące, powieść pierwotnie była li gorącym opowiadaniem
- w związku z czym w tej rozbudowanej do serii wersji naczelne postaci zyskują
o wiele więcej czasu na nawiązanie prawdziwej, złożonej relacji. Akcja
początkowo jest dość wolna, przez co przystaje do tak zwanego nurtu „slow burn”
- ogranicza się do przedstawienia świata wielkiej korporacji oraz naczelnych postaci.
Wydarzenia zaczynają rozgrywać się barwniej od chwili wspólnej delegacji, na
jaką Carter zabiera Rosy, w czym dużą rolę odgrywają również sylwetki osób, jakie
dołączają wówczas do fabuły. Z uwagi na pełne emocji, otwarte zakończenie, w którym
uczestniczą, jestem nader ciekawa, jak rozwinie się związany z nimi wątek. Za
interesujące uważam wplecenie do historii motywu śmiertelnej, zagrażającej
życiu choroby matki Rosy - ta część treści bez wątpienia powoduje
zaniepokojenie i chęć poznania dalszego ciągu opowieści. W kwestii minusów,
choć jestem fanką miłosnych tekstów, myślę, iż niektóre wydarzenia przedstawione
są nieco zbyt dosadnie - pozbyłabym się też tak zwanych przekleństw funkcyjnych,
na przykład w postaci warknięć. Jestem zaintrygowana tym, jaki finał otrzyma,
po cokolwiek dramatycznym niedomknięciu, wątek Cartera i tyleż pięknej, co
wartościowej analityk finansowej. Jeżeli szukasz romansu biurowego na lekki
wieczór albo też jesteś kolekcjonerem tych estetycznie wydanych, z pewnością to
dla Ciebie dobra propozycja literacka. Z minusem: 7/10.&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„I choć to trochę przerażało,
nie mogłam zaprzeczyć, że jakaś część mnie pragnęła tego wszystkiego - jego,
tego świata, tej szalonej pięknej przygody i powoli akceptowałam to uczucie,
które odkryłam w nocy.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/iwona-feldmann-wakacje-z-szefem-rosy-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhItwBFyd1VgGUpqhWFgC24qpiG9exQgW7kX0dXo7U300wu3QzCJiMs4Q543JZh8ii6qWldVkbGWTvnT9nPyR2tgh6Xarx82Z38JxAahhDzNcZYOJKKYD9tPG5tQvwM2SyIWm3OHRA2oHfYL3h0uOmVIDskZKsjeYUcCPywkmjxXucnsTsd1OIRpGivEMI/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px)%20(1).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-111415558168502375.post-9114985600629387558</guid><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 21:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2026-04-01T23:27:00.370+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">książki</category><title>Patrycja Dzień - Dalia - recenzja</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Napisanie powieści z
wątkami dla dorosłych czytelników nie jest prostym zadaniem. Jeśli ma być czymś
więcej niż tylko przedstawieniem czysto fizycznej relacji pomiędzy bohaterami,
trzeba dodatkowo zadbać o wiele istotnych kwestii. W mojej ocenie przede
wszystkim same postaci nie mogą być płaskie - a tak skonstruowane, by czytelnik
chciał się dowiedzieć, co się pomiędzy nimi wydarzy. Otoczone odpowiednimi
przeżyciami i okraszone właściwą dawką charakterystycznych cech, zdecydowanie zachęcą
odbiorcę do poznania swoich losów. Jeśli autor zdecyduje się nadać im inteligentnego
poczucia humoru - tym lepiej. Poza tym uważam, że rzadko kiedy w literaturze
wywodzącej się z romansu teatr dwóch aktorów, czyli naczelnych sylwetek,
okazuje się wystarczający. Doskonale zatem, jeśli dodatkowo wprowadzi się do
narracji wątki rodzinne czy powiązane z przyjaciółmi. Czym barwniejsze, tym
ciekawsze okazuje się książkowe tło - wszak jego wielowątkowość zawsze jest
zaletą. Jeżeli są wartościowe - zaczynam uśmiechać się, tym razem nie
makiawelicznie, jeszcze szerzej. Pewien ewenement, ponieważ podczas lektury „Dalii”
Patrycji Dzień poczułam się nader zachęcona do jak najszybszego poznania
dalszych stron historii już po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron. Główna
bohaterka, pisarka Maria jest bowiem tak przykuwającą uwagę osobą, że niemalże
od razu kradnie serce odbiorcy nader nietypową kreacją. Choć na co dzień tworzy
udane fabuły fantasy, tym razem staje przed nią zupełnie inne wyzwanie: napisać
erotyk. Początkowo narzeka na ten pomysł, kierując skargi do psa malamuta, który
jest absolutnie uroczym towarzyszem, ale - jak to ma w zwyczaju, decyduje się na
spróbowanie sił w nieznanym gatunku. Po krótkim ochłonięciu w przydomowym
warsztacie, w jakim produkuje na zamówienie oryginalne, drewniane wyroby,
zgadza się na cokolwiek szalony pomysł wydawcy - i odwiedziny pewnego klubu,
który ma jej posłużyć za inspirację. I tu cały galimatias dopiero się
rozpoczyna… Może bezpieczniej byłoby zostać przy fantastyce? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgLPmWJbopnGSJYyUR5SktP83IaRTlGhcLiPdPcKG4eyMD90rFReemJzHsRT1lJVOl5ri1wO7PDObEjN4cBCkiVPVXCv5mYfDGXC4zx0vVh0_LneETCQ36hOo2EmALcZUA_Z0tSprJqK1kZPSMTcSpHXKfPYFUtIK2ilIqQ7-g422yYCM9F4ePpoCmjgAU/s1440/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1440&quot; data-original-width=&quot;1080&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgLPmWJbopnGSJYyUR5SktP83IaRTlGhcLiPdPcKG4eyMD90rFReemJzHsRT1lJVOl5ri1wO7PDObEjN4cBCkiVPVXCv5mYfDGXC4zx0vVh0_LneETCQ36hOo2EmALcZUA_Z0tSprJqK1kZPSMTcSpHXKfPYFUtIK2ilIqQ7-g422yYCM9F4ePpoCmjgAU/s16000/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Jak mam niby wykreować z
polotem fabułę w książce, której podstawą są dupy, dupa lub dupsko, łamane
przez następną dupę? Okraszone serią kutasów w różnym rozmiarze? że opisy wyszukane,
że może liryczne? Albo nietuzinkowo? Musi być przecież jakaś osnowa (…).”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Zażywałaś właśnie spokojnej
kąpieli słonecznej, dzięki której Twoja skóra ma ten godny pozazdroszczenia,
oliwkowy odcień, kiedy odebrałaś cokolwiek wytrącający z równowagi telefon. Oto
wszystko wskazuje na to, że Twojemu wydawcy i przyjacielowi coś definitywnie
zaszkodziło. Zwariował - albo wpadł na naprawdę intratny pomysł, dzięki jakiemu
jego biznes odniesie sukcesy na innych polach. Na standardowych, a właściwie
tych fantastycznych, sama mu je przyniosłaś - wszak Twoje powieści naprawdę
dobrze się sprzedają. Co jednak strzeliło mu do głowy, aby poszerzyć profil
działalności akurat o książki dla dorosłych czytelników? W dodatku, jako że mężczyzna
zna Twoje zwichrowanie oraz nietypowe podejście do życia, nie ma to być w żadnym
razie powieść dla pensjonarek, którą te dalej czytają pewnie z wypiekami na
twarzy pod kołdrą, aby nikt ich na tej obrazoburczej czynności nie przyuważył. Erotyk,
jakiego wykreowanie właśnie zostało Ci zlecone, ma być czymś ożywczym w świecie
podobnej literatury. Właśnie od jakichś piętnastu minut żalisz się na
postawione przed Tobą wyzwanie jedynemu osobnikowi płci męskiej w Twoim życiu,
z którym tworzysz udaną, stałą i pełną zabawnych, podnoszących na duchu momentów
relację - wiernemu psu malamutowi, jaki wydaje się doskonale rozumieć Twoje
rozterki. Patrząc na jego poczynania, też masz właśnie ochotę wykopać jakąś roślinę
z Twojego ogrodu - i zająć jej miejsce, aby powąchać kwiatki od spodu. Jak Ty
masz niby napisać powieść osiemnaście plus, skoro tego rodzaju literatura w
ogóle nie jest Twoją bajką? Postanawiasz odreagować w pomieszczeniu, w jakim pobyt
od zawsze Cię uspokaja i pozwala przemyśleć to, nad czym wcale dumać się nie chce.
Zakładasz szary i aseksowny fartuch, przygotowujesz narzędzia i chwytasz w dłonie
pierwszą deskę do obróbki. Twój drewniany interes rozwinął się tak, że już on
sam pozwoliłby Ci na godne życie… Ale nie, szalonemu mózgowi, który od lat Cię
męczy, jeszcze pisarką się być zachciało. Jakbyś mało miała na głowie - to,
myślisz z przekąsem, masz jeszcze więcej. Z dystansem do siebie roztrząsasz w
głowie możliwe sceny książki dla dorosłych i po chwili dochodzisz do wniosku,
że to naprawdę poroniony pomysł, by Ci ją zlecać. No cóż… czyli właściwy. &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Powiedz, już masz następny
pomysł w głowie, prawda (…)?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Jak szybko się okazuje, na
szczęście nie będziesz musiała wymyślić wszystkich elementów do nowej powieści
sama. Twój wydawca umówił Cię bowiem z kimś, kto ma pełnić rolę podobną konsultantowi…
i zabrać Cię w miejsce, z którego będziesz mogła czerpać natchnienie. Dalia bez
wątpienia nie jest typowym klubem, o czym tajemniczo informuje Cię znajomy już
na samym początku. Więcej dowiesz się już niebawem od Sebastiana Historyka,
który tym nazwiskiem został Twoim zdaniem opatrzony przez samą ironię Losu -
zarośniętemu i wielkiemu panu o aparycji Wikinga daleko bowiem do kogokolwiek
pełniącego rzeczoną profesję. Pierwsze spotkanie z Twoim nowym współpracownikiem,
który ma Cię wprowadzić do nieznanego świata wypada wręcz komicznie irytująco.
Gdybyś miała określić go jednym słowem, pewnie zdecydowałabyś się na gbura. Na
domiar złego takiego, którego z chęcią otrułabyś arszenikiem z uwagi na denerwującą
osobowość. Rozważasz to zresztą na poważnie przez moment, kiedy szykujesz dla
niego herbatę. Choć Twój wydawca utrzymywał, że ten zamknięty w sobie i
cokolwiek dziwny jegomość zyskuje przy bliższym poznaniu, na razie nie widzisz
ku temu żadnych przesłanek. Zachodzi Ci za skórę niemalże każdą ripostą,
uśmiecha się ironicznie - czego domyślasz się po oczach, jako że resztę twarzy
niemalże w całości zakrywają zarost i broda - a przy tym wydaje się raczej mało
pomocny względem zadania, które Cię czeka. Skoro jednak zgodziłaś się podjąć
rękawicę i spróbować napisać nietypowy dla Ciebie tekst, akceptujesz także
wszystkie konsekwencje, które się z tym wiążą. Przed pierwszą wizytą w mającej
posłużyć Ci za miejsce narodzin pisarskiej weny Dalii, jesteś nieco niespokojna.
Nie do końca wiesz bowiem, czego się spodziewać - poza tym Historyk radził, byś
wystroiła się tak, jak gdyby sam owiany złą sławą Markiz de Sade miał się z Tobą
spotkać. Nie wyobrażasz sobie, by jakikolwiek klub, choć z niewielką ich
ilością miałaś do tej pory do czynienia, a już na pewno nie w tym kształcie,
sprawił, że oto pomysł na erotyczną fabułę zmaterializuje Ci się w szalonej
głowie. Może jednak od dawna tam był - tylko Ty jeszcze go nie trafiłaś? Wszak
niektóre przybytki służą odkryciom… i przekraczaniu granic.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Najważniejsze jest w życiu
robienie tego, co się lubi, co sprawia Ci radość i pozwala się realizować. Nie
robisz tego, może robiłeś, ale już nie robisz (…).”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;Szczerze napisawszy, aż trudno
mi uwierzyć w to, że „Dalia” to debiut Patrycji Dzień. Choć nieco obawiałam się
tej lektury - okazało się, że całkowicie niesłusznie. Po pierwsze, Pisarka
kreacją głównej bohaterki i targającymi nią rozterkami wykazuje się wręcz
zaskakującym poziomem autoironii. Zarówno Autorka jak i jej barwna,
wielowymiarowa naczelna postać tworzą przecież literaturę dla dorosłych - a przy
tym obie wykazują się względem niej dystansem. W tej powieści najbardziej
urzekają mnie jednak jeszcze trzy kwestie. Elementy przeznaczone dla pełnoletnich
czytelników, czyli sceny z rzeczonego klubu, przedstawione są realistycznie -
przy czym Dzień skupia się nie tylko na blaskach, ale głównie na cieniach pracy
w podobnych lokalizacjach. Poza tym, cała narracja może poszczycić się
doskonałymi żartami sytuacyjnymi na bardzo dobrym poziomie, na skutek czego
książka okazuje się naprawdę dobrą rozrywką, w jakiej poczucie humoru zasługuje
wręcz na miano osobnego bohatera. A skoro już o nich - relacje rodzinne,
przyjacielskie i właściwie wszystkie w tej powieści wielokrotnie mnie
uśmiechnęły i rozbawiły. Trudno pisać tu o często dostrzegalnej w podobnych
propozycjach literackich pustce, jako że ten „pierwszy raz” Pisarki jest
zwyczajnie pełen wartości i wciągającej fabuły, dla jakiej warto spędzić z tą
opowieścią czas. Treści dla odbiorców osiemnaście plus w żadnym razie nie
dominują tekstu - stanowią jego dopełnienie i dodają historii odpowiednich
rumieńców. Jeżeli gawędy erotyczne, w mojej ocenie złożone właśnie w taki
sposób. Zapewniam Cię, że tego rodzaju bohaterki nie miałeś jeszcze okazji
poznać, co polecam zmienić. Zaręczę także, że doprawdy niewtórny historyk jej
się trafił. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;,sans-serif; font-size: 12.0pt; line-height: 107%; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-char-type: symbol-ext; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; mso-symbol-font-family: &amp;quot;Segoe UI Emoji&amp;quot;;&quot;&gt;😉&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt; Nie
mogę się doczekać kolejnego, może być nocnego, spotkania z twórczością Dzień.
8/10 - nader przyjemna rozrywka! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Centaur Now Display&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 107%;&quot;&gt;„Chciałabym cofnąć czas,
mieć dzisiejszy mózg i tamte czasy przed sobą. Zostałabym chyba szefową mafii.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</description><link>http://www.okiem-julii.pl/2026/04/patrycja-dzien-dalia-recenzja.html</link><author>noreply@blogger.com (Julia)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgLPmWJbopnGSJYyUR5SktP83IaRTlGhcLiPdPcKG4eyMD90rFReemJzHsRT1lJVOl5ri1wO7PDObEjN4cBCkiVPVXCv5mYfDGXC4zx0vVh0_LneETCQ36hOo2EmALcZUA_Z0tSprJqK1kZPSMTcSpHXKfPYFUtIK2ilIqQ7-g422yYCM9F4ePpoCmjgAU/s72-c/Bez%20tytu%C5%82u%20(1080%20x%201440%20px).PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>