<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:creativeCommons="http://backend.userland.com/creativeCommonsRssModule" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"> <channel><title>Pisarczyki</title> <link>http://pisarczyki.pl</link> <description>Piszę, więc jestem</description> <lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 13:00:49 +0000</lastBuildDate> <language>en</language> <sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod> <sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency> <generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator> <feedburner:info uri="pisarczyki" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><creativeCommons:license>http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/3.0/</creativeCommons:license><image><link>http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/3.0/</link><url>http://creativecommons.org/images/public/somerights20.gif</url><title>Some Rights Reserved</title></image><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://pisarczyki.pl/feed/" /><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Subscribe with NewsGator</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://feeds.my.aol.com/add.jsp?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://o.aolcdn.com/favorites.my.aol.com/webmaster/ffclient/webroot/locale/en-US/images/myAOLButtonSmall.gif">Subscribe with My AOL</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bloglines.com/sub/http://pisarczyki.pl/feed/" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Subscribe with Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Subscribe with Netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Subscribe with Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.plusmo.com/add?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://plusmo.com/res/graphics/fbplusmo.gif">Subscribe with Plusmo</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.thefreedictionary.com/_/hp/AddRSS.aspx?http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://img.tfd.com/hp/addToTheFreeDictionary.gif">Subscribe with The Free Dictionary</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bitty.com/manual/?contenttype=rssfeed&amp;contentvalue=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.bitty.com/img/bittychicklet_91x17.gif">Subscribe with Bitty Browser</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.live.com/?add=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://tkfiles.storage.msn.com/x1piYkpqHC_35nIp1gLE68-wvzLZO8iXl_JMledmJQXP-XTBOLfmQv4zhj4MhcWEJh_GtoBIiAl1Mjh-ndp9k47If7hTaFno0mxW9_i3p_5qQw">Subscribe with Live.com</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://mix.excite.eu/add?feedurl=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://image.excite.co.uk/mix/addtomix.gif">Subscribe with Excite MIX</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.webwag.com/wwgthis.php?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.webwag.com/images/wwgthis.gif">Subscribe with Webwag</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.podcastready.com/oneclick_bookmark.php?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.podcastready.com/images/podcastready_button.gif">Subscribe with Podcast Ready</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.wikio.com/subscribe?url=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.wikio.com/shared/img/add2wikio.gif">Subscribe with Wikio</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.dailyrotation.com/index.php?feed=http%3A%2F%2Fpisarczyki.pl%2Ffeed%2F" src="http://www.dailyrotation.com/rss-dr2.gif">Subscribe with Daily Rotation</feedburner:feedFlare><item><title>Balinari (część 1)</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/Du-3cnbqxuQ/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/02/balinari-czesc-1/#comments</comments> <pubDate>Thu, 09 Feb 2012 13:00:49 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Opowiadania]]></category> <category><![CDATA[arcymag]]></category> <category><![CDATA[drużyna]]></category> <category><![CDATA[krasnolud]]></category> <category><![CDATA[mag]]></category> <category><![CDATA[twierdza]]></category> <category><![CDATA[zima]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=544</guid> <description><![CDATA[Od edytora: Opowiadanie napisane przez Marcina &#8222;Declana&#8221; Jankowskiego. To tylko pierwsza część, będzie więcej! Rozdział I: Nadzieja Tej zimy na kontynencie było wyjątkowo mroźnie. Takiej pory roku nie było od ponad pół wieku. Wszędzie leżał śnieg puszysty, biały dywan zalegał w każdym miejscu. Szlaki kupieckie, a szczególnie te w górach były nie przejezdne. W nocy [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><strong>Od edytora:</strong> <em>Opowiadanie napisane przez Marcina &#8222;Declana&#8221; Jankowskiego. To tylko pierwsza część, będzie więcej!</em></p><h3>Rozdział I: Nadzieja</h3><p>Tej zimy na kontynencie było wyjątkowo mroźnie. Takiej pory roku nie było od ponad pół wieku. Wszędzie leżał śnieg puszysty, biały dywan zalegał w każdym miejscu. Szlaki kupieckie, a szczególnie te w górach były nie przejezdne. W nocy przychodziło takie wielkie ochłodzenie, że nawet wilkom odechciewało się wyć do księżyca. Lodowate podmuchy wiatru tworzyły w górach Zesen wspaniałą mgłę z płatków śniegu. Ostatnie promyki słońca ogrzewały ziemie, pozwalając na czas nocy zapanować zimnu. Na szczycie góry Toris zachodzące słońce podziwiała tylko jedna postać. Niezbyt wysoka, ubrana w grube futro z niedźwiedzia polarnego. Ów osobnik próbował coś wypatrzeć w oddali, lecz nie wiadomo co. Po paru minutach gdy nadeszła całkowicie noc zaczął schodzić. Zajęło mu to dobre cztery godziny więc towarzyszyło mu tylko światło księżyca. Lecz o dziwo to mu wystarczało bo nie potknął się ani razu. Kierował się w stronę małego ogniska, które paliło się na polance u podnóża góry. Nieświadomie przyspieszył kroku, aby jak najszybciej tam dojść. Wszedł w obręb ogniska od razu wystawiając zmarznięte dłonie nad palące się drewno. Obok siedział mężczyzna ubrany w futro, lecz nie zasłaniało ono zbroi, którą na sobie nosił. Spod grubego kaptura oczy bacznie obserwowały nowo przybyłego. Na kolanach spoczywał wspaniały miecz. W krąg światła wkroczyło jeszcze dwóch osobników. Zarówno jeden jak i drugi byli okryci całkowicie płaszczami tak, że jedyną oznaką życia były kłęby ciepłego powietrza wylatujące spod okryć głów gdy oddychali. Pomimo lekkiego ubrania nie sprawiali wrażenia zziębniętych. Choć nosili bliźniaczo podobne rzeczy to na tym ich podobieństwo się skończyło. Jeden był bardzo potężnie zbudowany, mierzył nieźle ponad dwa metry. W jednym ręku dzierżył miecz dwuręczny tak jak byłby to zwykły miecz. Drugi z osobników był o wiele niższy i nie posiadał żadnego oręża jeżeli nie licząc okutej laski, na której się opierał. Cała trójka spojrzała na twarz człowieka, który zbiegł z gór. Ten tylko potrząsnął głową na znak negacji na więcej mu nie starczyło widocznie siły z powodu zmęczenia. Wojownik we zbroi podał mu manierkę. Tamten zaczął pić powoli. Minęło dobra chwilka, gdy mu się wyrównał oddech.<span
id="more-544"></span></p><p>- Z góry nie widziałem nic, co mogłoby świadczyć o obecności wroga &#8211; rzekł cicho do wszystkich &#8211; Co może świadczyć, że wyprzedziliśmy ich, ale o ile? &#8211; Powoli zaczęła ogarniać go senność, której nie potrafił przemóc. Każdy z obecnych stanął na warcie w określonej kolejności.</p><p>Ranek zastał drużynę w drodze. Wszyscy szli pieszo torując sobie drogę przez śnieg, który sięgał im do pasa.</p><p
style="text-align: center;">***********</p><p>W ogromnej komnacie jakiejś fortecy odbywała się narada wojenna. Nad stołem, na którym leżało pełno map oraz szkiców pochylało się trzech mężczyzn ubranych w pełne zbroje płytowe. Rozmawiali ze sobą na temat taktyki. Z dala od nich siedział w wygodnym fotelu człowiek. Spowity był w długą szatę koloru czerwonego, którą pokrywały złote runy. Podczas jakiegokolwiek ruchu wyglądały tak jakby się paliły. Do drzwi komnaty ktoś zapukał, a później wszedł. Starzec ubrany podobnie jak siedząca postać lecz w kolor brązu i bez runów. Podszedł w pobliże fotela ignorując całkowicie obecność innych i zaczął mówić.</p><p>- Wielki Arcymagu Gortosie przynoszę wiadomość dobrą &#8211; powiedział nowo przybyły zginając się prawie w pół &#8211; i złą &#8211; dodał, kuląc się jeszcze bardziej &#8211; Dobra, to taka, że nasze wojska zdobędą za trzy dni miasto w górach. Jest ono tylko bronione przez krasnoludy, a dokładnie garstkę. Zaś ta zła to taka, że nie możemy zlokalizować Księcia. Nasze próby wyśledzenia go, napotykają barierę , niestety &#8211; mówiąc to, patrzył się na swoje stopy i coraz bardziej przesuwał się do wyjścia.</p><p>Trudno &#8211; odpowiedział Arcymag.</p><p
style="text-align: center;">***********</p><p>O świcie poszukiwacze stanęli przed potężnymi murami twierdzy Hazdrew. Była ona tak pięknie wkomponowana w litą skałę, że jedynie podane wcześniej wiadomości pozwoliły im tu dotrzeć. Wszędzie leżał śnieg, który jeszcze bardziej maskował budowle. Jedyne co mogli zrobić, stojąc przed majestatem góry, to czekać i mieć nadzieję, że trafili w odpowiednie miejsce. Po paru godzinach marznięcia, z góry dało się słyszeć tubalny, mocny głos. Taki, że nawet rozpoczynająca się zamieć go nie zagłuszyła.</p><p>- A kto zawędrował pod nasze góry! Pokażcie swoją całą broń oraz przedstawcie się . Inaczej nici z wizyty. Zabijemy was, a przedtem psami poszczujemy. Zrozumiano paniczowie?!</p><p>Naprzód wyjechał posiadacz zbroi i podniosłym głosem krzyknął w przestrzeń.</p><p>- Jam jest sir. Solarius, rycerz Starego Kodeksu. Wyznawca Torma. Tu obok to pół-elf Wirgan Talerthanalas zwany Krukiem. Kapłan Oghma. Wędrują z nami jeszcze bracia Imirk i Sarados. Przywozimy ważne wieści w sprawie napaści Arcymaga Gortosa. Wpuścić nas. Jeżeli chcecie przeżyć.</p><p>Po chwili, jakby spod ziemi, zaczął się dobywać dźwięk metalu ocierającego się o metal. Grunt zaczął się trząść. Jedna ze ścian stromego zbocza górskiego powoli poddała swoją potęgę dziwacznym machinom krasnoludzkim. Uniosła się na tyle, że można było dojrzeć poprzez spadające zaspy śniegu i skał małe wrota prowadzące w głąb tunelu zapewne wiodącego do serca fortecy. Przybysze odczekali aby im nic nie spadło na głowy i ruszyli w głąb. Korytarz był tylko lekko oświetlony przez ledwo się tlące pochodnie. Kiedy wszyscy doszli do znajdujących się na końcu drzwi okutych żelazem, usłyszeli spokojny głos mówiący zewsząd i z nikąd , aby złożyli broń w małej niszy znajdującej się po lewej stronie na wysokości ich pasów. Gdy ta czynność została wykonana przeszkoda w postaci małych wrót ustąpiła. Do środka wpadły jaskrawe promieni słonecznych na chwile oślepiających przybyszów. Jednak po chwili mogli obejrzeć wnętrze fortecy. Na dziedzińcu znajdowała się studnia jednak nie tak pospolita jak jej odpowiedniki ludzki. Była ona w kształcie głowy smoka. Wykonana była z srebra, a była tak owa rzeźba misternie wykonana, że wyglądała jakby metal ciągle po niej płynął. Po chwili zachwytu zaczęli rozglądać się dookoła. Na dziedzińcu stało parę krzepkich krasnoludzkich wojowników popijających sobie z kufla piwo. Na blankach stało kilku wojów bacznie obserwujących ten górzysty teren.</p><p>W stronę nowo przybyłych podążał jeden z przedstawicieli rasy tu zamieszkującej. Jego pokaźna broda koloru kasztanowego wesoło poddawała się panującemu tu wiatrowi. Na głowie nosił hełm zwykły bez żadnych specjalnych ozdób i zdobień. Ubrany w kolczugę, buty obite metalem oraz spodnie z nagolennikami sprawiał wrażenie osobnika, który się już z takim ekwipunkiem urodził. A ciężar opancerzenia nie miał dla niego chyba żadnego znaczenia. U boku przy pasie wisiał młot bojowy. Gdy podszedł bliżej można było dojrzeć jego uśmiechniętą twarz z pod bujnej brody oraz błysk w oku jaki towarzyszy kawalarzom cyrkowym.</p><p>- Witam, witam szlachetnych wojowników co was tu sprowadza w taką okropną porę, hmm. Może chcecie nasze wino lub cosik innego. Jaka ciekawa kompania może zechcecie porozmawiać w naszej kantynie, jest tam cicho i spokojnie. Dobrze, dobrze nawet nic nie mówcie dopóki nie spróbujecie naszych trunków i jadła. A tak w ogóle na imię mi Drimzad Harkin syn Gunthara.</p><p>Wszyscy ruszyli szybkim krokiem krasnoluda co dla innych było raczej maszerowaniem bez pośpiechu. Jakieś 300 metrów dalej na wprost bramy wejściowej stała wspomniana tawerna. Jej wejście zdobiły po obu stronach drzwi postumenty przedstawiające baryłki piwa. Same drzwi teraz całkowicie otwarte zrobione były z drzewa, a pokryte stalą. Ze środka dało się wyczuć buchające zapachy ziemniaków oraz trunków alkoholowych.</p><p>Lecz oprócz &#8222;aromatów&#8221; dochodził z środka dziwny dźwięk coś jakby&#8230; chrapanie. Po chwili już wszyscy byli wewnątrz . Cała obszerna sala zbudowana była z marmuru począwszy od ław na szynkwasie skończywszy.</p><p>Na tym ostatnim spoczywała właśnie głowa jakiegoś starego krasnoluda o długiej siwej brodzie zalewającej niczym rzeka sporą część baru. To właśnie ta część ciała wytwarzała dźwięk chrapania. Co jakiś czas mlaskał przez sen. Podszedł do niego krasnolud Drimzad i mocno uderzył pięścią w kamień obok głowy. Zanim głowa się zdążyła podnieść ręka budzącego została przygnieciona przez inną , która niesamowicie szybko wyskoczyła zza kontuaru . Jednak po chwili wszystko wróciło do normy barman bo to on właśnie sobie smacznie spał i syn Gunthara okazali się dobrymi znajomymi. Starszy krasnolud nosił imię Gihram Zyrgharden i pracował tu, czyli &#8222;Pod Antałkami&#8221;, już 120 lat. Zdawał się być trochę przygłuchy więc trzeba było do niego mówić z podniesionym głosem. Przygotował gościom jedzenie oraz nalał w czyste kufle ciepłego piwa z przyprawami.</p><p>- No, to mówcie co was tu sprowadza tak naprawdę. Wydajecie mi się trochę znajomi no ale nie jestem pewny &#8211; rzekł krasnolud.</p><p>Zaczął rycerz, posiadacz zbroi &#8211; Jesteśmy tu z bardzo ważnymi informacjami i chcielibyśmy się jak najszybciej widzieć z dowódcą tej placówki, podkreślam jest to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Więc żądam by nas zaprowadzono przed oblicze wodza.</p><p>- No to niestety panowie macie pecha, jakby to wam powiedzieć nigdzie w naszej wieży obronnej czy na blankach nie ma naszego ukochanego, wspaniałego i pięknego dowódcy przykro mi &#8211; powiedział Drimzad i schował twarz w dłoniach, jakby płakał.</p><p>Zapadła bardzo krępująca cisza, nikt nie widział w życiu krasnoluda płaczącego. Znani są oni tylko ze swej waleczności i gburowatości ale nikt nigdy nie wspomniał o tym, że są tak uczuciowi.</p><p><strong>C.D.N.</strong></p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/Du-3cnbqxuQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/02/balinari-czesc-1/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/02/balinari-czesc-1/</feedburner:origLink></item> <item><title>Pióro niekoniecznie wieczne</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/GqUGsxfa6cw/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/pioro-niekoniecznie-wieczne/#comments</comments> <pubDate>Wed, 25 Jan 2012 16:00:43 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Opowiadania]]></category> <category><![CDATA[anioł]]></category> <category><![CDATA[anna]]></category> <category><![CDATA[piwo]]></category> <category><![CDATA[rower]]></category> <category><![CDATA[skrzydła]]></category> <category><![CDATA[skrzydło]]></category> <category><![CDATA[winda]]></category> <category><![CDATA[windy]]></category> <category><![CDATA[łagiewniki]]></category> <category><![CDATA[łódź]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=515</guid> <description><![CDATA[Od edytora: Autorem opowiadania jest Marcin &#8222;Declan&#8221; Jankowski, współtwórca Pisarczyków. Gorąco zapraszam do czytania! Od kiedy pamiętam, zawsze miałem tą pracę, smutnymi narzędziami. Mówili mi też, że pracuję ze smutnymi rzeczami, martwymi. Cóż, pewnie mieli rację. Co mógł powiedzieć ktoś taki jak ja. Naprawiacz wind starego typu. Kojarzysz, takie stare jeszcze z podwójnymi drzwiami co [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><strong>Od edytora:</strong> <em>Autorem opowiadania jest Marcin &#8222;Declan&#8221; Jankowski, współtwórca Pisarczyków. Gorąco zapraszam do czytania!</em></p><p>Od kiedy pamiętam, zawsze miałem tą pracę, smutnymi narzędziami. Mówili mi też, że pracuję ze smutnymi rzeczami, martwymi. Cóż, pewnie mieli rację. Co mógł powiedzieć ktoś taki jak ja. Naprawiacz wind starego typu. Kojarzysz, takie stare jeszcze z podwójnymi drzwiami co trza było nacisnąć żeby ruszyła. Nie pamiętasz? Szkoda. No więc, nie było kiedyś tych na fotokomórkę, ani tych cudownie rozsuwanych drzwi. Nie mówiąc o szybkości i wyciszeniu. Te, którymi się zajmowałem były inne. Wchodziło się do tej kabiny i czuło się wszystko. Zapach drewna, wytartych przycisków. By mogła ruszyć, trzeba było zatrzasnąć jak mówiłem podwójne drzwiczki, czasem nawet nogą i dopiero nacisnąć przycisk. Później w górę albo dół z charakterystycznym zgrzytem w szybie. Słychać było jak pracują te stalowe liny, a szybkość była taka jakby na dole stał oddział niewolników i ciągnął kołowrót umożliwiający ruch. Więc jak kiedyś się coś popsuło to wołano jednego ze specjalistów. Dziś, w dobie komputerów i tym podobnych, mało kto to robił, bo po co. Mimo, że w wielu domach nadal takie windy były używane. Więc jak coś było nie tak, dzwonili do mnie. Wsiadałem na rower, w plecak narzędzia i jechałem pod wskazany adres. W sumie zawsze wiedziałem gdzie co mogło wysiąść. Łódź niewiele ma już dzielnic z klimatem.<span
id="more-515"></span></p><p>Tak było i tym razem. Siedziałem na ławce w Łagiewnikach. Przeglądałem stary słownik polsko-rosyjski. Taki mały w brązowej okładce, wersja kieszonkowa. Próbowałem zapamiętać, wypowiedzieć któreś słowo. Zadzwonił telefon. Stary, wysłużony, bez bajerów. Dobra Nokia. Na wyświetlaczu pokazało się nazwisko szefa od wind. Odebrałem i przyjąłem zlecenie. W sumie wiedziałem, że to coś w okolicy Milionowej. Gdzieś tam też mieszkała moja rodzina, bliska, ale jakoś nigdy nam nie było w smak się spotykać. No więc wsiadłem na rower, &#8222;mp3 player&#8221; na uszy i do przodu. Dobrze, że lekko padało bo mało ludzi na chodnikach, to szybciej się jechało. Z pięknych ulic i budynków na pokaz wjechałem w całkiem inne miasto. Dla niektórych to slumsy, dla innych mała ojczyzna. Dla mnie kawał historii i beztroski. Klatka trzecia od ulicy. Wszedłem, ciemno jak nie wiem. No ale tak bywa. Zapaliłem diodową latarkę i poszedłem ostrożnie po schodach na parter, później w lewo, trochę korytarzem i znowu w lewo. Wszędzie dało się wyczuć ten zatęchły zapach grzyba i starych murów. Wielka płyta budowana na trzy zmiany. Czasu piękna i świetności. Tak przynajmniej mówiła moja babcia, ciekawe co teraz by na to rzekła. Dobra, widzę dźwig. Stoi na parterze ale nie ma światła znowu. Cóż, wiecie, żarówki zawsze się komuś przydadzą. Otworzyłem więc plecak i wkręciłem swoją &#8222;służbową&#8221;. No i jest iskierka w tunelu. Nacisnąłem 10. piętro, docisnąłem drzwiczki i&#8230; kupsztyl. Nic nie działa, nic się nie rusza, nawet nie słychać żeby cokolwiek chciało. Zakurwiłem po staropolsku i poszedłem znowu na klatkę schodową by z mozołem włazić na to jedenaste piętro. Po drodze rozbite okna, więc trochę szkła. Jakieś liście z pobliskich drzew. No i standardowe nasrane gówno w kącie. Ktoś nie zdążył albo nie miał gdzie. No więc to pięterko na wdechu raz dwa trzy i dalej. Smrody z mieszkań, czasem ładne zapachy chyba obiadowe. Co będę się nad tym zastanawiał i tak zjem dziś jak co dzień w naszym małym &#8222;China Town&#8221;. Kurczak gon bao i sos słodko kwaśny plus ryż i pepsi. Bo po pracy mogę sobie pozwolić, nie? Ok, już jestem. Teraz tylko z plecaka klucz do maszynowni. No, parę razy pomerdać, i otwarte. Znowu latarka w ruch. Nie znoszę się grzebać w tym, stary smar, kawałki czegoś niezidentyfikowanego. Ale taka praca, więc co tam. Umyje się później. Przecież nie jestem chirurgiem, nie pracuje na otwartym sercu, chyba że maszyny, to krwią jej jest właśnie ten smar. No tak znowu się gówniarzom chyba nudziło włożyli kawałek pręta w zębatki. Dobrze, że silnik się nie spalił. Wtedy to byłoby przesrane. Nowych nie produkują, starych na magazynie nie ma. Zresztą co ja mówię jakim magazynie. Jedyna szansą dziś i na dzień ten jest złomowisko przy Pabianickiej. Dawno tam nie zaglądałem, jak coś mam telefon. O ile ten stary pijak odbierze. Dobra pręt wyjęty. I chyba jeszcze jakiś gołąb tutaj zdechł albo parę. Pełno piór. Co mnie to obchodzi zresztą. Poszedłem sprawdzić, wszystko działa. Zamknąłem maszynownie, zszedłem na dziesiąte i wezwałem kabinę. No i tak już bez żarówki. Wystarczyło parę minut by ktoś podpierdzielił. Zjechałem na dół i na czuje do wyjścia. Po paru metrach potrąciłem kogoś. Przeprosiłem szybko i wyciągnąłem ręce by pomóc. Dziwnie tak na macanego ale się udało. Złapały mnie wyjątkowo delikatne dłonie i takie jakby kruche. Po tym poznałem, że to kobieta. Podniosłem ją powiedziałem jeszcze raz, że mi przykro i wyszedłem. Otworzyłem drzwi od klatki i wyszedłem na słońce. Dziwne uczucie, jak po śmierci klinicznej. Wkoło tylko latające śmieci, kurz i zapach spalin. Wsiadłem na rower, który zaparkowałem o latarnie i pojechałem do domu, to znaczy, tej dziwnej kawalerki. Przejechałem to pół miasta, zamówiłem pizze i wszedłem do siebie. Włączyłem muzykę i zacząłem robić herbatę. Później poszedłem przed lustro. Robię to raz na parę dni. Wiecie no, przystrzygę brodę itp. W sumie było wszystko dobrze tylko na lewym ramieniu ciągle siedziało mi piórko. Pewnie uwzięło się na mnie przy naprawie i tutką się zaczepiło. Odłożyłem je do swojej wielkiej skrzynki, do której wrzucam takie rzeczy.</p><p>Położyłem się spać. Przykryłem ładnie kołderką, ściszyłem muzykę. Grzeczne dziecko, nieprawdaż? Lekko uchylone okno by była jedna cyrkulacja powietrza, jakoś nie umiem spać dobrze przy zamkniętym całkowicie pomieszczeniu. Parę godzin później pobudka. Leniwie zrobiłem sobie miętę, wstawiłem tosty i pogłośniłem co trzeba. Włączyłem monitor, trochę wiadomości, trochę maili. Szybko odpisałem, raz czy dwa spadłem ze śmiechu z krzesła. Znowu telefon od windziarzy. Przepraszam bardzo ale normalnie czuję się jak rozchwytywany biznesmen, hehe. Drugi dzień do roboty i to tak, no proszę. Poprosiłem o adres i się zdziwiłem. To samo miejsce, co wczoraj, ten sam objaw. Jak mnie trafił jasny szlag. Jak bluźniłem na tych gówniarzy. Aż z tego zaszalałem i zamówiłem taryfę. Pojechałem tam tak szybko, jak można. Wszedłem na to jedenaste, aż się zadyszałem jak parowóz. Otwieram a tam nie ma nic. Zapalam latareczkę, wszystko czyste i jak nowe. Kopnąłem w silnik i wszystko zaczęło pięknie działać. Maszyny chodziły, aż miło, lina się nawijała. Już spokojny schodziłem na dół. No i słoń w składzie porcelany po raz drugi. Trach, potrąciłem kogoś. Przeprosiłem, jak ostatnio ale nikt mnie nie złapał za rękę. Więc złapałem ciało i wyniosłem na zewnątrz. Z ubrania to była kobieta, posadziłem na ławce. Ludzie, wiecie, z twarzy kobietka. Taka niebrzydka jak by się dość długo wpatrywać, albo wypić parę głębszych. Ale ubrana w szmaty okręcone dookoła ciała. Wszystko tak chaotycznie. Oraz zapach zupełnie do niej nie podobny. Pachniała&#8230; burzą. Takim dziwnym zapachem, który zawsze szukałem wychodząc po gradobiciu na wolną przestrzeń. Spojrzała się na mnie tymi jasnobłękitnymi oczami, jakby rozwodnionymi wielokrotnie wodą z kranu. Prawie takie żabie, jak mi się to nie podobało. Obrzydliwe, ohydne. To wszystko by było nawet dość, że tak powiem do przyjęcia. Przecież różne rzeczy się zdarzają. Ale garb, jeden wielki garb nad jej ramieniem. Wyglądał jak z horrorów o złym bracie syjamskim. Że tam siedzi, mały, niedorozwinięty i zły człowieczek. Przez chwile mi się zdawało, jakby się poruszył. Gdy ona odzyskała wzrok. Odsunąłem się z dwa kroki. Jedynie, co potrafiłem wykrztusić to, czy nic jej nie jest, przeprosić i szybko odejść. Wiem, że kiwnęła głową, ze jest ok, ale coś później szeptała i wyciągnęła rękę. Mogłem ją za nią chwycić, ale, wycofując się, potknąłem się o śmietnik, prawie wywaliłem, a później już pobiegłem ulicą ile miałem sił. Szybko tak i daleko, aż nie mogłem złapać oddechu. Z rozpędu, poszedłem do baru Anna. Taki lokal, który zatrzymał się w latach 80-tych. Piwko tanie jak prawie butelkowe, a co najlepsze, w środku nie można palić. Przynajmniej człek nie prześmierdnie tym smrodem tytoniowym. Więc wróci zawiany, ale jaki pachnący, hehe. Oraz rzecz ostatnia, lokalizacja, przy głównej ulicy tego miasta. Żyć nie umierać. No ale powiedz to człowiekowi po dziesiątym piwie i paru kolejkach wściekłych psów. Ledwo na pożegnanie podałem rękę właścicielowi i zapłaciłem jednym banknocikiem tym niebieskawym. No i czeski film się zaczął, czyli urwała mi się taśma. Nic nie pamiętam. Po prostu ostatnią klatką był właśnie ten bar i pieniądze. Później nic.</p><p>Przebudziłem się na czymś miękkim. Nie wiedziałem co to, było strasznie ciemno. W ogóle to gdzie ja byłem?! Dobrze, że przynajmniej nie posiadam kaca, tylko ten posmak alkoholu na języku i poczucie w głowie, że wali ode mnie jak z gorzelni. Wstałem lekko się jeszcze chwiejąc Wzdrygnąłem się. Wziąłem głęboki oddech. Przez moja głowę, mocno poturbowaną procentami, przedarł się zapach burzy i tej kobiety. Gdzieś musiała być w pobliżu. Usłyszałem jak ktoś idzie w moją stronę. Poszukałem szybko w spodniach zapalniczki. Sam nie palę, ale często mam takie rzeczy przy sobie. Znalazłem. Zapaliłem. Widzę jak się Ona do mnie zbliża. Nie miałem siły już myśleć, wymyślać, wydziwiać. Już i tak mi było wszystko jedno. Czekałem jak na ścięcie głowy, wyrok albo już od razu egzekucję. Nic takiego nie nastąpiło. Powiedziała z dziwnym akcentem bym zapalił świeczki, które są na stole bo ona nie ma ognia. Zresztą trzymała się z dala od tej poświaty nawet. Zobaczyłem zarys stołu i faktycznie, było na niej siedem świeczek. Zapaliłem każdą. Powoli się rozjaśniało. Usiadła na krześle z dala. Powiedziała, że dla mnie też jest. Bez słowa usiadłem, tylko przed tym wychyliłem szklankę wody, która stała na stole. Siedzieliśmy tak bez słowa dobre parę minut. Przedstawiła się tym dziwnym akcentem, kojarzył mi się z pustynią, miała na imię Derdeka. Aż mi było głupio powiedzieć swoje. Opowiadała, że przybyła z daleka i nie może wrócić do gdzieś tam, jakieś trudne słowo podała na tą swoja mieścinę. Szukała by jej ktoś pomógł, ale nie chcieli, nie mogli. Więc ja jestem tym następnym, którego ona prosi o pomoc. Hmm, no dobrze i w ogóle tylko jak ja jej mogę pomóc. Wstała odsunęła krzesło i zaczęła zdejmować ubranie i te całe gałgany. Powiedziałem, że nie, zdecydowanie nie, że nie mam pieniędzy, jeśli o to chodzi i że ja nie chcę. Że chyba znowu źle trafiła i tym podobne. Wstałem szybko i poszedłem w stronę, gdzie mi się wydawało, powinny być drzwi. Powiedziała bym tylko spojrzał. Odwróciłem się. Powiadam Wam ludzie co widziałem, do dziś czuję to mrowienie i płaczę, za każdym razem gdy o tym myślę. Na tle tych świeczek z tylu stała do mnie odwrócona i widziałem co to było. Była Aniołem z jednym skrzydłem złamanym. Traciła część tych szarych piór. Odwróciła się do mnie twarzą i mówiąc „Proszę, pomóż”. Upadłem na kolana i się rozpłakałem jak dziecko. Chyba to było spowodowane tym całym obrazem i pięknem. Powtórzyła „proszę”. Przełknąłem ślinę, potrząsnąłem głową. Podszedłem powoli, dotknąłem jej włosów. Uśmiechnęła się lekko i się odwróciła. Zobaczyłem to jedno zmasakrowane skrzydło. Wygięte pod dziwnym kątem. Przez chwilę zastanawiałem się, czy jak kiedyś złożyłem skrzydło mewie, to to samo. Pewnie nie. Zbadałem ręką kość pod skórą, usłyszałem jak pisnęła. Znalazłem miejsce gdzie trzeba nastawić. Powiedziałem, chyba bardziej do siebie, niż do niej, że będzie bolało i użyłem siły. Tylko czułem chrupnięcie. Posadziłem ją szybko na krześle. Miała spuszczoną głowę, za chwile lekko nią poruszyła na boki i powiedziała &#8222;Nie wolno Ci się zakochać we mnie. Możesz mnie wspominać, ale nie zakochiwać się i nie myśleć, że przyjdę któregoś dnia do Ciebie jako śmiertelniczka. Ja dziś zniknę i nigdy nie pojawię Tobie za życia, może nawet po śmierci.&#8221; Wstała, wzięła mnie za rękę, przechyliła głowę lekko na bok i się uśmiechnęła, i zrobiła najwspanialszą rzecz w życiu jaką widziałem. Rozłożyła skrzydła. Doskonale szare, doskonale miękkie. Poprosiła mnie bym zasnął, rano jej nie będzie. Nie chciałem, ale kłóć się z Aniołem. Ułożyłem się na jej łóżku, przykryła i pocałowała w skroń i pogłaskała. Poczułem się naprawdę dobrze i bezpiecznie. Podkuliłem nogi i zasnąłem w pozycji embrionalnej. Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okna. Wstałem wymięty, jak nie wiem, ale z dziwnym uśmiechem na twarzy. Było mi dobrze i&#8230; jak to nazwać &#8222;na miejscu&#8221;. Przeciągnąłem się. Przystawiłem krzesła ładnie do stołu. To chyba taki odruch porządnego chłopca. Na stole była dziwnie rozlana woda a na niej leżało kilka piórek. Przypatrzyłem się przez chwile i wzdłuż wody objechałem palcem, o ile się nie mylę powstał coś na kształt słowa Elfur, Felfur, Effur, a może Ellvr. Nie dam głowy, no nic to. Woda jest lustrem życia, więc ja tam nic nie wiem. Wyszedłem na ulicę&#8230; na ulice Łodzi, a ze mną pióro Anioła w kieszeni.</p><p
style="text-align: right;"><strong>Napisane</strong>: <em>22. stycznia 2007</em></p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/GqUGsxfa6cw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/pioro-niekoniecznie-wieczne/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/pioro-niekoniecznie-wieczne/</feedburner:origLink></item> <item><title>Recenzja: Rzeźbiarze istnienia</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/a22iCzmGipg/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/recenzja-rzezbiarze-istnienia/#comments</comments> <pubDate>Wed, 11 Jan 2012 14:00:20 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Książki]]></category> <category><![CDATA[agnieszka]]></category> <category><![CDATA[cupak]]></category> <category><![CDATA[istnienie]]></category> <category><![CDATA[recenzja]]></category> <category><![CDATA[rzeźbiarze istnienia]]></category> <category><![CDATA[yang]]></category> <category><![CDATA[yin]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=498</guid> <description><![CDATA[Pierwsza recenzja na łamach Pisarczyków i mam nadzieję, że nie ostatnia. Ponieważ uwielbiam fantasy, przedstawiam Ci książkę (jeszcze) nieznanej autorki Agnieszki Cupak, o tajemniczym tytule &#8222;Rzeźbiarze istnienia&#8221;. &#8222;Niszczenie może być początkiem tworzenia, tak jak tworzenie początkiem niszczenia&#8221; Zło i dobro, porządek i chaos, yin i yang, czarne i białe, śmiertelny wróg i największa miłość. &#8222;Rzeźbiarze [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsza recenzja na łamach Pisarczyków i mam nadzieję, że nie ostatnia. Ponieważ uwielbiam fantasy, przedstawiam Ci książkę (jeszcze) nieznanej autorki Agnieszki Cupak, o tajemniczym tytule &#8222;Rzeźbiarze istnienia&#8221;.<span
id="more-498"></span></p><p><a
href="http://wydaje.pl/ebooks/show/572/Rzezbiarze-istnienia"><img
class="alignleft  wp-image-501" style="margin-right: 10px;" title="Rzeźbiarze istnienia" src="http://pisarczyki.pl/wp-content/uploads/2012/01/rzezbiarze_istnienia.jpg" alt="Kliknij, aby przejść na stronę wydawnictwa Wydaje.pl" width="150" height="213" /></a>&#8222;Niszczenie może być początkiem tworzenia, tak jak tworzenie początkiem niszczenia&#8221;</p><p>Zło i dobro, porządek i chaos, yin i yang, czarne i białe, śmiertelny wróg i największa miłość.</p><p>&#8222;Rzeźbiarze istnienia&#8221; to opowieść o dorastającej, młodej kobiecie, która instynktownie radzi sobie w świecie wojny, religii i polityki. Zastraszona i niepewna swego, zaczyna biec ku temu, czego najbardziej się boi. A później akcja tylko nabiera rumieńców.</p><p>Czas odpocząć nieco od opasłych tomów o nierzeczywistych i pięknych światach, gdzie dobro istnieje tylko po to, by niszczyć zło. Tym razem świat jest równie wielki, ale książka tylko jedna i zajmuje niespełna 300 stron. Nie jest też tak zajmująca jak świat Tolkiena, czy Trudi Canavan, ale na pewno warta przeczytania.</p><p>Zmusza do myślenia, zmusza do marzenia i, co najważniejsze, zmusza do czytania do samego końca.</p><p>Jeśli kochasz ogromne światy, wielu bohaterów, masę wątków pobocznych, ogromne ilości opisów i wiele stron dialogów&#8230; to ta książka z pewnością pozostawi pewien niedosyt.</p><p>Niedosyt i powiew świeżości, którego dawno nie czułem. Mimo pierwszych, negatywnych wrażeń, uważam, że warto sięgnąć po tą pozycję.</p><p>Aż świerzbi mnie, żeby wyjawić więcej fabuły, ale boję się, że popsuję Ci całą zabawę z odkrywaniem świata i całej historii samemu.</p><p>Książkę można nabyć na stronie Wydaje.pl, w <a
href="http://wydaje.pl/ebooks/show/572/Rzezbiarze-istnienia">tym miejscu</a> (nie, to nie jest link afiliacyjny). Na tej stronie można również pobrać fragment książki.</p><p>Zapraszam więc do czytania!</p><p>Grzegorz Adamowicz</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/a22iCzmGipg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/recenzja-rzezbiarze-istnienia/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/recenzja-rzezbiarze-istnienia/</feedburner:origLink></item> <item><title>Podsumowanie roku 2012</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/rghkawDMPPI/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2012/#comments</comments> <pubDate>Sun, 08 Jan 2012 16:00:15 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category> <category><![CDATA[2011]]></category> <category><![CDATA[ASG]]></category> <category><![CDATA[dorian]]></category> <category><![CDATA[fraszka]]></category> <category><![CDATA[interpunkcja]]></category> <category><![CDATA[motyl]]></category> <category><![CDATA[opowiadanie]]></category> <category><![CDATA[podsumowanie]]></category> <category><![CDATA[wiersz]]></category> <category><![CDATA[zestawienie]]></category> <category><![CDATA[zjawa]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=479</guid> <description><![CDATA[Edycja: Ha! Wychodzi na to, że Pisarczyki za rok też będą jeszcze żyły. Pytanie tylko, czy w tej samej formie, czy nie. Będziemy pracowali nad tym, żeby było coraz więcej twórczości, to pewne. A podsumowanie dotyczy, oczywiście, roku 2011. No i w końcu podsumowanie roku. Tym razem miałem przedstawić top 10 tematów, które były przez [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><strong>Edycja:</strong> <em>Ha! Wychodzi na to, że Pisarczyki za rok też będą jeszcze żyły. Pytanie tylko, czy w tej samej formie, czy nie. Będziemy pracowali nad tym, żeby było coraz więcej twórczości, to pewne. A podsumowanie dotyczy, oczywiście, roku 2011.</em></p><p>No i w końcu podsumowanie roku. Tym razem miałem przedstawić top 10 tematów, które były przez Was najchętniej czytane, ale postanowiłem rozdzielić zestawienie na dwie kategorie.<span
id="more-479"></span></p><p>Pierwsza kategoria, to &#8222;Artykuły&#8221;, czyli teksty o tym jak pisać. A druga, jak się już pewnie domyślacie: &#8222;Twórczość&#8221;, czyli opowiadania i wiersze, które pojawiły się w zeszłym roku na Pisarczykach.</p><p>Zbieranie danych trochę zajęło, bo trzeba było uwzględnić wiele źródeł odwiedzin i aktywność w sieciach społecznościowych. Nie traćmy więc czasu. Oto pierwsze zestawienie najlepszych artykułów.</p><h3>Artykuły</h3><ol><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/08/jak-zaczac-opowiadanie/">Jak zacząć opowiadanie?</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/09/jak-redagowac-opowiadanie-interpunkcja/">Jak redagować opowiadanie? Interpunkcja</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/07/jak-dlugie-powinno-byc-opowiadanie/">Jak długie powinno być opowiadanie?</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/11/jak-nie-zaczynac-opowiadania/">Jak nie zaczynać opowiadania?</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/">Cztery najczęściej popełniane błędy przy pisaniu</a></li></ol><p>Dwie pierwsze pozycje, to żadne zaskoczenie. Te dwa artykuły były najbardziej popularnymi tekstami przez ostatnie kilka miesięcy.</p><p>Ostatnia pozycja: &#8222;<a
href="http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/">Cztery najczęściej popełniane błędy przy pisaniu</a>&#8221; była najczęściej czytana przy pomocy czytnika RSS. Kto jeszcze nie subskrybuje nas przy pomocy RSS, <a
href="http://feeds.feedburner.com/Pisarczyki">zapraszamy tutaj</a>.</p><h3>Twórczość</h3><ol><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/07/asg-w-piwnicy/">ASG w piwnicy</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/08/bajka-o-zajaczku-i-motylich-skrzydlach/">Bajka o zajączku i motylich skrzydłach</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/06/dorian/">Dorian</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/06/kilka-godzin/">Kilka godzin</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/06/kilka-godzin/">Zjawa</a></li></ol><p>A dla subskrybujących RSS, najczęściej czytana była fraszka &#8222;<a
href="http://pisarczyki.pl/2011/11/posmierdzialek/">Pośmierdziałek</a>”.</p><p>Jutro jest poniedziałek, więc pozostaje mi życzyć wszystkim miłej niedzieli i produktywnego poniedziałku.</p><p>Do przeczytania!</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/rghkawDMPPI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2012/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2012/</feedburner:origLink></item> <item><title>Podsumowania: Grudzień i czwarty kwartał</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/NzlglqADxQ4/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowania-grudzien-i-czwarty-kwartal/#comments</comments> <pubDate>Thu, 05 Jan 2012 15:00:57 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category> <category><![CDATA[2011]]></category> <category><![CDATA[błędy]]></category> <category><![CDATA[grudzień]]></category> <category><![CDATA[kwartał]]></category> <category><![CDATA[opowiadania]]></category> <category><![CDATA[podsumowanie]]></category> <category><![CDATA[portret]]></category> <category><![CDATA[wiersze]]></category> <category><![CDATA[zestawienie]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=469</guid> <description><![CDATA[Podsumowanie za podsumowaniem. Zestawienie za zestawieniem. Trochę z tym roboty, ale miło zobaczyć wyniki, kiedy już się skończy. W końcu jakoś trzeba zmierzyć, czy się rozwijamy, czy stoimy w miejscu. A może jednak się cofamy? Oto podsumowanie czwartego kwartału 2011 roku, oraz rzut okiem na grudzień zeszłego roku. Najpierw zajmijmy się kwartałem. Bez dalszych wstępów, [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Podsumowanie za podsumowaniem. Zestawienie za zestawieniem. Trochę z tym roboty, ale miło zobaczyć wyniki, kiedy już się skończy. W końcu jakoś trzeba zmierzyć, czy się rozwijamy, czy stoimy w miejscu. A może jednak się cofamy? Oto podsumowanie czwartego kwartału 2011 roku, oraz rzut okiem na grudzień zeszłego roku.<span
id="more-469"></span></p><p>Najpierw zajmijmy się kwartałem. Bez dalszych wstępów, oto zestawienie pięciu najczęściej czytanych stron.</p><h3>Ostatni kwartał 2011 roku</h3><ol><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/08/jak-zaczac-opowiadanie/">Jak zacząć opowiadanie?</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/09/jak-redagowac-opowiadanie-interpunkcja/">Jak redagować opowiadanie? Interpunkcja</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/11/jak-nie-zaczynac-opowiadania/">Jak nie zaczynać opowiadania?</a></li><li>Opowiadanie: <a
href="http://pisarczyki.pl/2011/09/zjawa/">Zjawa</a></li><li>Opowiadanie: <a
href="http://pisarczyki.pl/2011/12/ostatni-portret/">Ostatni portret</a></li></ol><p>Sporym zainteresowaniem, choć nie dostała się do najlepszych pięciu, cieszyła się również fraszka o pierwszym dniu tygodnia: <a
href="http://pisarczyki.pl/2011/11/posmierdzialek/">Pośmierdziałek</a>.</p><p>Niezmienną popularnością cieszą się porady na temat pisania. I chyba najwięcej problemów sprawia nam zaczynanie opowiadania i redagowanie.</p><p>A jak sprawa wyglądała w grudniu?</p><h3>Grudzień 2011, top 3</h3><ol><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/08/jak-zaczac-opowiadanie/">Jak zacząć opowiadanie?</a></li><li><a
href="http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/">Cztery najczęściej popełniane błędy przy pisaniu</a></li><li>Opowiadanie: <a
href="http://pisarczyki.pl/2011/12/ostatni-portret/">Ostatni portret</a></li></ol><p>W grudniu, jak widać, było bardzo podobnie. Mimo, że w tym roku, największy nacisk kładziemy na twórczość, a nie na porady, seria będzie na pewno kontynuowana.</p><p>A już wkrótce, kolejne inspiracje na bieżący kwartał. Mam nadzieję, że jesteście gotowi, bo ja się nie mogę doczekać!</p><p>I tyle! Do przeczytania już wkrótce!</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/NzlglqADxQ4" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowania-grudzien-i-czwarty-kwartal/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/podsumowania-grudzien-i-czwarty-kwartal/</feedburner:origLink></item> <item><title>Plany na rok 2012</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/7-h6rU2fj4s/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/plany-na-rok-2012/#comments</comments> <pubDate>Tue, 03 Jan 2012 15:00:23 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category> <category><![CDATA[2012]]></category> <category><![CDATA[opowiadania]]></category> <category><![CDATA[pisarczyki]]></category> <category><![CDATA[plany]]></category> <category><![CDATA[twórczość]]></category> <category><![CDATA[wiersze]]></category> <category><![CDATA[wyślij]]></category> <category><![CDATA[wysyłać]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=464</guid> <description><![CDATA[Zamknęliśmy ostatni rok, niedługo zaczniemy podsumowania kwartału i, to będzie najciekawsze, roku. Zanim jednak przejdziemy do tego, kilka słów o tym, co będziemy robić w roku bieżącym. Plan jest prosty, bo przecież nikt sobie nie chce komplikować życia. Utrzymujemy inspirację na każdy kolejny kwartał roku. Na te tematy, na które można będzie pisać do końca [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Zamknęliśmy ostatni rok, niedługo zaczniemy podsumowania kwartału i, to będzie najciekawsze, roku. Zanim jednak przejdziemy do tego, kilka słów o tym, co będziemy robić w roku bieżącym.<span
id="more-464"></span></p><p>Plan jest prosty, bo przecież nikt sobie nie chce komplikować życia.</p><p>Utrzymujemy inspirację na każdy kolejny kwartał roku. Na te tematy, na które można będzie pisać do końca roku, a nie tylko w bieżącym kwartale. Oczywiście, każdy inny temat będzie również mile widziany.</p><p>Nadal przyjmujemy od Was opowiadania i inną twórczość w każdej postaci. Odważnych jest mało, więc dajemy sobie radę.</p><p>Zaczęliśmy współpracę z kilkoma firmami, o których można było przeczytać wcześniej. Mamy zamiar to utrzymać i dodać jeszcze kilku partnerów.</p><p>Więcej opowiadań! Tak, w tym roku kładziemy większy nacisk na opowiadania. Liczę na to, że będzie ich więcej i będą coraz lepsze.</p><p>Mamy już trochę opowiadań, więc zaczynam się zastanawiać nad zredagowaniem ich w jedną całość i wydaniu specjalnie dla Was ebooka. Bez obaw! Będzie za darmo!</p><p>Kwestia wyglądu strony zaczyna być bardziej paląca. Pisarczyki od samego początku miały być stroną, na której łatwo się czyta i wierzę, że tak jest, ale fajnie by było, żeby przy okazji było też ładnie. Mam nadzieję, że uda się coś w tej kwestii zrobić.</p><p>Tyle, jeśli chodzi o ogólne sprawy.</p><p>Do przeczytania wkrótce!</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/7-h6rU2fj4s" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/plany-na-rok-2012/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/plany-na-rok-2012/</feedburner:origLink></item> <item><title>Anomalia</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/r7hnYADsEhE/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2012/01/anomalia/#comments</comments> <pubDate>Sun, 01 Jan 2012 16:00:44 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Opowiadania]]></category> <category><![CDATA[hetero]]></category> <category><![CDATA[heteroseksualizm]]></category> <category><![CDATA[homo]]></category> <category><![CDATA[homoseksualizm]]></category> <category><![CDATA[polityka]]></category> <category><![CDATA[prezytent]]></category> <category><![CDATA[terapia]]></category> <category><![CDATA[wojtek]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=458</guid> <description><![CDATA[Od edytora: Opowiadanie napisał Grzegorz Adamowicz Kiedy to zrobiłem&#8230; Kiedy powiedziałem, wszyscy zaczęli patrzyć na mnie jak na jakiś wybryk natury, anomalię, która nigdy nie powinna stąpać po tym świecie. Wtedy miałem to gdzieś. W końcu to z siebie zrzuciłem i czułem się lekko. Przecież nie mogli mnie za to zamknąć, wtedy to nie było [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><strong>Od edytora: </strong><em>Opowiadanie napisał <a
href="http://gstlt.info">Grzegorz Adamowicz</a></em></p><p>Kiedy to zrobiłem&#8230; Kiedy powiedziałem, wszyscy zaczęli patrzyć na mnie jak na jakiś wybryk natury, anomalię, która nigdy nie powinna stąpać po tym świecie.</p><p>Wtedy miałem to gdzieś. W końcu to z siebie zrzuciłem i czułem się lekko. Przecież nie mogli mnie za to zamknąć, wtedy to nie było nielegalne. Wszyscy rzucali w moim kierunku krzywe teksty, ale starałem się tym nie przejmować. Myślałem, że w końcu im przejdzie.<span
id="more-458"></span></p><p>Później pojechałem do stolicy ze znajomymi. Ja, moja dziewczyna, no, była partnerka i kumple. Też z dziewczynami. Pojechaliśmy na manifestację. Pamiętacie? Ta w zeszłym roku, największa w Polsce. No, właśnie ta&#8230; Nie wiedziałem, że aż tylu nas będzie. Bo i skąd, wszyscy zawsze się chowali. Były nawet sekretne słowa, czy gesty, żeby się porozumieć. Niby tylko rok, a wydaje się, że wieki minęły.</p><p>Na manifestacji byli też lekarze, którzy twierdzili, że to jest uleczalne. Dawali wizytówki, mówili o dwunastu krokach i zastrzykach. Nie chciałem ich wtedy słuchać. To było dla mnie odrażające.</p><p>Kiedyś czytałem już o takich manifestacjach, ale chodzili na nie normalni ludzie. Wtedy oni byli w mniejszości. Później się okazało, że to prowokacja. W sumie tylko jedna gazeta o tym pisała.</p><p>Wanda, moja była partnerka, mówiła, że kolejny pochód będzie w Krakowie. Nie wiem skąd wiedziała. W Internecie nic nie znalazłem, a organizatorzy twierdzili, że niczego takiego nie planują.</p><p>Nie chciałem tam jechać, ale wszyscy się uparli, więc uległem. Nigdy nie byłem asertywny, a szkoda. Wtedy też spędziłem noc z&#8230; moją byłą partnerką, u niej w domu. Teraz nie rozumiem jak mogłem do tego wszystkiego dopuścić, ale wtedy. Wtedy czułem się wspaniale. Nie spaliśmy całą noc. Później miałem wyrzuty sumienia.</p><p>Próbowałem jeszcze się wykręcić, ale jednak, głupi, pojechałem. Po drodze rozmawiałem z kilkoma osobami i okazało się, że idziemy pod pałac prezydencki z żądaniem równouprawnienia. Widziałem butelki, od których śmierdziało mieszanką benzyny z czymś nieokreślonym. Jedna osoba miała nawet broń schowaną pod płaszczem.</p><p>W drodze do pałacu, ktoś zaczął nucić hymn narodowy, inni podłapali. W końcu śpiewali już wszyscy. Pod pałacem czekała na nas policja. Ktoś rzucił butelką w wóz opancerzony, który nagle zajął się ogniem. Znikąd pojawił się kordon policyjny, który natychmiast nas okrążył. I się zaczęło&#8230;</p><p>Skandowali różne hasła: &#8222;Prezydent ciota&#8221; było najmniej obraźliwym. Rozbrzmiały pojedyncze wystrzały. Później więcej. Eh&#8230; Nie wiem dokładnie co się stało, bo wszystko działo się to tak szybko&#8230; i chyba ktoś mnie uderzył w głowę, bo straciłem przytomność.</p><p>Obudziłem się w szpitalu. Pielęgniarz nie chciał ze mną rozmawiać. Przesłuchała mnie policja. Wszystko mnie bolało nie mogłem się ruszać. Miałem połamane nogi i żebra, na szczęście ręce jakimś dziwnym trafem pozostały całe.</p><p>W telewizji mówili, że było 200 (dwieście!!) ofiar śmiertelnych i ponad dwukrotnie tylu rannych. Większość moich znajomych zginęła. Dwójka moich przyjaciół jest tutaj z nami.</p><p>Przyszedłem do Was, bo sam sobie nie mogę dać z tym rady. Niektórzy mówią, że to gorsze niż uzależnienie od narkotyków. Jest mi ciężko, ale jestem już czysty od miesiąca. Z waszą pomocą, na pewno dam radę się zmienić i być lepszym człowiekiem. Już teraz czuję się lepiej. Dziękuję.</p><p>Jestem Wojtek i jestem hetero.</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/r7hnYADsEhE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2012/01/anomalia/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2012/01/anomalia/</feedburner:origLink></item> <item><title>Życzenia noworoczne</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/rLNdhgE9zak/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2011/12/zyczenia-noworoczne/#comments</comments> <pubDate>Sat, 31 Dec 2011 09:54:26 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category> <category><![CDATA[2011]]></category> <category><![CDATA[czytelnik]]></category> <category><![CDATA[nowy]]></category> <category><![CDATA[opowiadania]]></category> <category><![CDATA[pisarczyki]]></category> <category><![CDATA[rok]]></category> <category><![CDATA[życzenia]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=453</guid> <description><![CDATA[Dziękujemy za to, że z cierpliwością czytasz to, co dzieje się na Pisarczykach. To bardzo wiele dla nas znaczy, dzięki Tobie jeszcze piszemy i staramy się jak możemy, żeby Pisarczyki się rozwijały. Ostatnio jednak mocno zwolniliśmy. Koniec roku to dla wszystkich czas wzmożonej pracy, więc mamy nadzieję, że zrozumiecie to, że Pisarczyki rozwijane są w [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Dziękujemy za to, że z cierpliwością czytasz to, co dzieje się na Pisarczykach. To bardzo wiele dla nas znaczy, dzięki Tobie jeszcze piszemy i staramy się jak możemy, żeby Pisarczyki się rozwijały.<span
id="more-453"></span></p><p>Ostatnio jednak mocno zwolniliśmy. Koniec roku to dla wszystkich czas wzmożonej pracy, więc mamy nadzieję, że zrozumiecie to, że Pisarczyki rozwijane są w naszym wolnym czasie. To nasza pasja i coś, co daje nam radość.</p><p>Z okazji zbliżającego się Nowego Roku, wszystkiego dobrego i zdrowia do czytania opowiadań Pisarczyków <img
src='http://pisarczyki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> Oby kolejny rok przyniósł Ci rozwiązanie zaległych spraw i pomyślnie załatwionych wszystkich planów na przyszłość.</p><p>Bądźcie z nami!</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/rLNdhgE9zak" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2011/12/zyczenia-noworoczne/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2011/12/zyczenia-noworoczne/</feedburner:origLink></item> <item><title>Konkurs Wydaje.pl zamknięty!</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/zjdx5Ys3Plo/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2011/12/konkurs-wydaje-pl-zamkniety/#comments</comments> <pubDate>Tue, 13 Dec 2011 13:00:27 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category> <category><![CDATA[12]]></category> <category><![CDATA[charytatywnie]]></category> <category><![CDATA[konkurs]]></category> <category><![CDATA[książka]]></category> <category><![CDATA[opowiadania]]></category> <category><![CDATA[wydaje]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=445</guid> <description><![CDATA[I, niestety, mi się nie udało zmieścić w ramach czasowych. Trudno, tak czasem bywa, ale nie martwcie się, to znaczy, że nowe opowiadanie pojawi się już wkrótce! Konkurs Wydaje.pl zakończył się sukcesem! Wybrano 12 opowiadań, które już można kupić na stronach wydawnictwa (ebook, litery na martwych drzewach). Przypominamy, że całość zysków zostanie przekazana na rzecz [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>I, niestety, mi się nie udało zmieścić w ramach czasowych. Trudno, tak czasem bywa, ale nie martwcie się, to znaczy, że nowe opowiadanie pojawi się już wkrótce!<span
id="more-445"></span></p><p>Konkurs Wydaje.pl zakończył się sukcesem! Wybrano 12 opowiadań, które już można kupić na stronach wydawnictwa (<a
href="http://wydaje.pl/ebooks/show/557/Wydaje-Swiateczne-Antologia--opowiadan">ebook</a>, <a
href="http://wydaje.pl/promocje/3/">litery na martwych drzewach</a>).</p><p>Przypominamy, że całość zysków zostanie przekazana na rzecz <a
href="http://anioly24.pl/">Domu Aniołów Stróżów Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom i Młodzieży</a>. Warto pomóc i przy okazji zyskać unikatową książkę do czytnika lub do biblioteczki.</p><p>A może komuś sprawić taki prezent?</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/zjdx5Ys3Plo" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2011/12/konkurs-wydaje-pl-zamkniety/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2011/12/konkurs-wydaje-pl-zamkniety/</feedburner:origLink></item> <item><title>Cztery najczęściej popełniane błędy przy pisaniu</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/Pisarczyki/~3/knRZ-ueIrtY/</link> <comments>http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/#comments</comments> <pubDate>Wed, 07 Dec 2011 13:00:13 +0000</pubDate> <dc:creator>Grzegorz Adamowicz</dc:creator> <category><![CDATA[Porady]]></category> <category><![CDATA[akcja]]></category> <category><![CDATA[błędy]]></category> <category><![CDATA[błędy rzeczowe]]></category> <category><![CDATA[czas]]></category> <category><![CDATA[gramatyka]]></category> <category><![CDATA[interpunkcja]]></category> <category><![CDATA[narracja]]></category> <category><![CDATA[ortografia]]></category> <category><![CDATA[pisanie]]></category> <guid isPermaLink="false">http://pisarczyki.pl/?p=426</guid> <description><![CDATA[Oczywiście, głównie zajmę się błędami przy pisaniu opowiadań. Błędy zauważyłem głównie u siebie, ale popełniają je także inni. Jak wiadomo, wiedza jest potęgą, więc jeśli będziemy pamiętali na co zwracać uwagę przy pisaniu, na pewno unikniemy wielu błędów, które zniechęcają ludzi do czytania. I pamiętajcie, żeby czytać swoje prace, jakby to był pierwszy raz. 1. [...]]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiście, głównie zajmę się błędami przy pisaniu opowiadań. Błędy zauważyłem głównie u siebie, ale popełniają je także inni. Jak wiadomo, wiedza jest potęgą, więc jeśli będziemy pamiętali na co zwracać uwagę przy pisaniu, na pewno unikniemy wielu błędów, które zniechęcają ludzi do czytania.<span
id="more-426"></span></p><p>I pamiętajcie, żeby czytać swoje prace, jakby to był pierwszy raz.</p><h3>1. Błędy ortograficzne, rzeczowe i interpunkcyjne</h3><p>Ah, błędy. Któż z nas ich nie popełnia? Oczywiście: Ci, którzy nic nie robią.</p><p>O ile błędy ortograficzne to małe piwo, bo istnieje sporo oprogramowania, które pomoże nam z tym problemem, o tyle błędy rzeczowe i interpunkcyjne mogą być już większą zmorą.</p><p>Ale po kolei: Używajmy programów, które sprawdzają pisownię. Na przykład OpenOffice (lub LibreOffice) to darmowy pakiet biurowy, którego można używać&#8230; Tak jest! Zgadłeś! Za darmo!</p><p>Oprócz pakietów biurowych, przeglądarki również mają swój słownik wyrazów. Jak tego używać? Program, szuka wpisywanych przez Ciebie słów w swoim słowniku, jeśli słowo się tam nie znajduje, podkreśla je czerwoną falowaną linią. To znak dla Ciebie, że coś z tym słowem jest nie tak i warto by było na to zwrócić uwagę. Kliknij na słowie prawym przyciskiem myszy, a pojawią się proponowane zamienniki podanego przez Ciebie słowa. Wystarczy wybrać prawidłowe i po problemie. Jeśli jednak nie znajdziesz słowa, którego szukasz, to znaczy, że albo nie ma go w słowniku, albo popełniłeś jakiś dziwny błąd. Tak jest na przykład ze słowem &#8222;się&#8221;, jeśli napiszesz je z błędem, na przykład &#8222;sie&#8221;, to (w przeglądarce Firefox) program zaproponuje jedno z tych słów: &#8222;eis&#8221;, &#8222;die&#8221;, &#8222;siw&#8221;, &#8222;sir&#8221; lub &#8222;si&#8221; (mam włączony również słownik angielski). Żadne z powyższych słów nam nie pasuje, więc musimy sami znaleźć, gdzie popełniliśmy błąd. W nielicznych przypadkach okazuje się, że słowa po prostu nie ma w słowniku &#8211; możemy je bez problemu dodać.</p><p>Błędy rzeczowe i interpunkcyjne, to zupełnie inna para kaloszy, które leżą w zupełnie innej beczce, która jest w dodatku zakopana głęboko pod ziemią. Musisz zająć się nimi samodzielnie. Nie ma innego sposobu, chyba, że zatrudnisz korektora, który zrobi to za Ciebie. O błędach interpunkcyjnych już pisaliśmy na łamach Pisarczyków, więc wystarczy, że zajrzysz do tego artykułu. Należało by go tylko uzupełnić o jedną małą sprawę: nigdy, nigdy nie oddzielamy słów, czy znaków, wieloma spacjami. Raz, że trudno takie rzeczy odnaleźć w tekście, a dwa, to po prostu psuje formatowanie Twojego opowiadania, co sprawia, że staje się ono mniej czytelne.</p><p>Przejdźmy dalej: błędy rzeczowe.</p><p>Wynikają z pisaniu faktów z głowy i poleganiu na swojej pamięci. Jednak pamięć bywa zawodna i warto sprawdzać wszelkie dane historyczne, nazwiska, czy fakty w odpowiednich źródłach, żeby po prostu nie wypisać głupot. Zdarzyło mi się już taki błąd popełnić i nie było to przyjemne, kiedy już zwrócono mi uwagę. Co prawda nikt nie umarł i cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę na ten błąd, ale jednak warto to sprawdzić.</p><h3>2. Skupiasz się wyłącznie na akcji</h3><p>Opowiadanie to bohaterowie, którzy są postawieni w jakiejś sytuacji. Bez ich charakteru, bez dialogów i interakcji, opowiadanie jest niepełne. Owszem, akcja jest ważna, ale bohaterowie powinni w niej uczestniczyć.</p><p>Nie można po prostu przeć naprzód z akcją i tym, co chcesz przekazać. Cała otoczka, która składa się na charakterystykę postaci, opisy i zwroty, jest również bardzo ważna.</p><p>Pamiętaj, żeby ożywić świat,który chcesz przedstawić. Bohaterowie to nie manekiny, a pomieszczenia nie są plastikowe. Jeśli nie tchniesz w to odrobiny życia, swoich uczuć i kawałka swojej duszy, praca nie będzie nigdy pełna.</p><h3>3. Narracja</h3><p>Kiedy bez powodu, w losowym momencie, zmieniasz narratora pierwszoosobowego na trzecioosobowego&#8230; prosisz się o problemy. Spróbuj przeczytać taki tekst, a zrozumiesz co czuje osoba, która go będzie próbowała czytać.</p><p>Ułatwiaj czytelnikowi na każdym kroku. Narracja to jedno z narzędzi, których możesz użyć, jednak gdy użyjesz ich nieumiejętnie, czytelnik po prostu rzuci Twój tekst w <del>kont</del> kąt z mocnym postanowieniem, żeby nigdy więcej do niego nie wracać. Chyba tego nie chcemy?</p><h3>4. Czas</h3><p>Podobnie jak narracja, czas, w którym piszemy, nie powinien się zmieniać bez uzasadnienia. Jeśli zaczynasz pisać w czasie przeszłym (akcja już się zdarzyła, narrator tylko o niej opowiada) i nagle przechodzisz bez powodu do czasu teraźniejszego, bez wyraźnej przyczyny, czytelnik najprawdopodobniej zgubi wątek fabuły i albo da Ci szansę, wracając kilka zdań do przodu, albo rzuci czytanie precz.</p><p>Szczególnie czytelnicy, którzy starają się przyswajać teksty w Internecie są niecierpliwi. Szukają informacji, które ich interesują, jeśli ich nie znajdują, odchodzą. Czyż nie tak zachowujesz się, przeglądając strony?</p><p>Pisząc, powinniśmy skupić się głównie na tym, co interesuje naszego czytelnika. Należy ułatwiać mu czytanie, jak tylko to możliwe. Używać słów ogólnie znanych, a trudniejsze pojęcia tłumaczyć (szczególnie te fikcyjne). Dezorientując czytelnika na każdym kroku, możemy być pewni, że doczytają do końca tylko najwytrwalsi, ale czy o to nam chodzi?</p><p>To był bardzo długi wpis, ale ilość błędów które wszyscy popełniamy (również ja), spowodowała, że było to konieczne. Dziękuję Ci, że udało Ci się dotrwać do końca!</p><p>A Ty wiesz jakie błędy popełniasz?</p> <img src="http://feeds.feedburner.com/~r/Pisarczyki/~4/knRZ-ueIrtY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>2</slash:comments> <feedburner:origLink>http://pisarczyki.pl/2011/12/cztery-najczesciej-popelniane-bledy-przy-pisaniu/</feedburner:origLink></item> </channel> </rss><!-- Dynamic page generated in 0.545 seconds. --><!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2012-02-12 20:18:36 -->

