<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"><channel><title>Podzielon Umys?</title><link>http://divide.jogger.pl/</link><description>Zdania s? podzielone.</description><lastBuildDate>Fri, 24 Feb 2012 09:54:28 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/PodzielonUmysl" /><feedburner:info uri="podzielonumysl" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><geo:lat>51.133047</geo:lat><geo:long>17.066381</geo:long><item><title>Spijali mu słowa z ust gdy nad nimi stał</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/eCEDLlMFcZ0/</link><description>&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Jakiż egoizm kryje się w żałobie! Cóż za samolubstwo — rozpaczać po czyjejś śmierci! Utraciliśmy kogoś, kto był dla nas źródłem przyjemności, korzyści, czyja obecność wywoływała w nas pozytywne uczucia — i teraz rozpaczamy. Że już nie dane nam będzie zaznać z nim takich a takich radości; że nie wprawi już nas w taki a taki nastrój; że będzie ciężej. Więc smutek i płacz — bo umarł. Co za hipokryzja!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Być może gdybyśmy przy tym wierzyli, iż po śmierci cierpi jakieś niewysłowione męki — byłby to żal niesamolubny. Ale tak żałować można jedynie największych grzeszników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest wszelako jeszcze drugi rodzaj żalu, nieegoistyczny, choć także skupiony na sobie: żal, że za życia zmarłego postępowaliśmy, jak postępowaliśmy; że mogło być to jego życie lepsze, szczęśliwsze, inne — gdyby nie my. A teraz już niczego przecież nie sposób zmienić, naprawić — zatrzasnęły się zwrotnice, wszystko zaprzepaszczone, szanse wszystkie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I słychać jedynie tykot metronomu ciszy, który odlicza takty do naszej śmierci, a każdy następny odrobinę krótszy: raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Jacek Dukaj, &lt;em&gt;Extensa&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 25 Aug 2011 00:03:11 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2011/08/25/spijali-mu-slowa-z-ust-gdy-nad-nimi-stal/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2011/08/25/spijali-mu-slowa-z-ust-gdy-nad-nimi-stal/</feedburner:origLink></item><item><title>I was brought into this life, a little lamb</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/2Ci2xMtCWVs/</link><description>&lt;blockquote&gt;Kochamy nie tych, którzy zrobili dla nas coś dobrego. Kochamy tych, dla których coś dobrego zrobiliśmy my sami. I im więcej dobrego im zrobiliśmy, tym więcej chcemy zrobić jeszcze. Jest to prawo psychologii. Kobieta już od wielu tysiącleci z powodzeniem na nim pasożytuje. Przekonuje wampira, że bez przerwy doznaje licznych orgazmów, żeby wampir uwierzył, że ją uszczęśliwił — i zapragnął ją uszczęśliwić jeszcze bardziej. To chyba zrozumiałe? Chodzi o inwestycje. Im głośniej kobieta sapie i jęczy, tym większym zasobem środków próbuje zawładnąć. A to należy dławić w zarodku.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Wiktor Pielewin, &lt;em&gt;Empire V&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 29 May 2011 20:39:40 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2011/05/29/i-was-brought-into-this-life-a-little-lamb/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2011/05/29/i-was-brought-into-this-life-a-little-lamb/</feedburner:origLink></item><item><title>It is a lovely thing that we have the animal instinct</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/7h8FnswFacw/</link><description>&lt;blockquote&gt;...niełatwo się nauczyć sterować prawdziwie dzikim stworzeniem. Musisz... musisz tak jakby sugerować mu różne rzeczy, żeby miał ochotę je wykonać. Z oswojonym zwierzęciem, naturalnie, jest całkiem inaczej. Ale nie możesz zmusić zwierzęcia do zrobienia czegoś wbrew jego naturze.&lt;/blockquote&gt;
</description><pubDate>Tue, 10 May 2011 09:32:39 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2011/05/10/it-is-a-lovely-thing-that-we-have-the-animal-instinct/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2011/05/10/it-is-a-lovely-thing-that-we-have-the-animal-instinct/</feedburner:origLink></item><item><title>We can break the pattern, we can change the colour</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/2xgbUjVOMjE/</link><description>&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie, nie utrudniłaś mi sprawy, uwolniłaś mnie, uratowałaś nas oboje, odkupiłaś naszą przeszłość. Nie mogę cię prosić o przebaczenie, takie słowa już dawno się do nas nie odnoszą — a jedynym zadośćuczynieniem, jakie mogę ci ofiarować, jest fakt, że jestem szczęśliwy. Szczęście, najdroższa, nie cierpienie. Jestem szczęśliwy, że zobaczyłem prawdę, nawet jeśli teraz pozostała mi tylko ta wizja. Gdybym się poddał cierpieniu i obarczył cię jałowym żalem, że mój własny błąd zniszczył mi przeszłość, doszczętnie zdradziłbym i zaprzepaścił prawdę, z którą wtedy się minąłem. Ale jeśli pozostało mi jedynie umiłowanie prawdy, to im więcej straciłem w przeszłości, tym bardziej mogę być dumny z ceny, którą za to umiłowanie zapłaciłem. Wtedy szczątki nie staną się przytłaczającym mnie kopcem, lecz drabiną, na którą się wspiąłem, by więcej widzieć. Gdy zaczynałem, moja duma i wizja były jedynym, co posiadałem — i wszystko, co osiągnąłem, osiągnąłem dzięki nim. Obie są teraz większe. Teraz mam świadomość najwyższej wartości, której mi brakowało: prawa do dumy ze swojej wizji. Resztę muszę dopiero osiągnąć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym krokiem mojego nowego życia, Dagny, miało być powiedzenie ci, że cię kocham. Mówię to teraz. Kocham cię, najdroższa, tą najbardziej ślepą namiętnością ciała, która pochodzi z najjaskrawszej percepcji umysłu — i moja miłość do ciebie jest jedynym osiągnięciem przeszłości, które pozostanie ze mną niezmienione przez wszystkie przyszłe lata. Chciałem ci to powiedzieć, gdy jeszcze miałem do tego prawo. Ponieważ jednak nie powiedziałem tego na początku, muszę powiedzieć na końcu.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Ayn Rand, &lt;em&gt;Atlas zbuntowany&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 17 Mar 2011 10:29:13 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2011/03/17/we-can-break-the-pattern-we-can-change-the-colour/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2011/03/17/we-can-break-the-pattern-we-can-change-the-colour/</feedburner:origLink></item><item><title>Internet alfabetycznie</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/EwkR3j8oK48/</link><description>&lt;p&gt;Kontynuując zabawę &lt;a href="http://krolowanocy.bzzz.pl/2010/zabawa-w-literki/"&gt;Królowej Nocy&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://felinity.jogger.pl/2010/03/02/moj-internet-alfabetycznie/"&gt;Felinity&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://oshin.jogger.pl/2010/03/02/ten-alfabet/"&gt;innych&lt;/a&gt;: mój internet, alfabetycznie, poniżej. Korzystam na co dzień z trzech różnych przeglądarek, poniższe pochodzi z chrome (z którego korzystam ostatnio chyba najwięcej).&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://appdb.winehq.org"&gt;Appdb - baza kompatybilności wine&lt;/a&gt; (też mnie to zdziwiło)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://blip.pl"&gt;Blip&lt;/a&gt; (oczywiście)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://criticker.com"&gt;Criticker&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://divided-mind.blogspot.com"&gt;Divided Mind&lt;/a&gt; (jeden z moich blogów)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;E - na angielskiej wikipedii nieistniejący artykuł o nieistniejącym znaku „&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Zero-width_no-break_space"&gt;zero-width no-break space&lt;/a&gt;”. Pokłosie kombinowania z &lt;a href="http://evva.blip.pl"&gt;^evvą&lt;/a&gt; o rozdzielaniu tagów od końcówek na blipie; ale czemu chrome tak sobie do serca wziął akurat ten adres z wikipedii, tego wyjaśnić nie potrafię&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://facebook.com"&gt;Facebook&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://gmail.com"&gt;Gmail&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;H - &lt;a href="http://reader.google.com/"&gt;Google Reader&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://imdb.com"&gt;Imdb&lt;/a&gt; (ej, ja naprawdę nie oglądam znowu tak dużo filmów!)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jakdojade.pl"&gt;JakDojadę&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;K - na K nic nie używam. Ja jestem kulturalnym człowiekiem&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://last.fm"&gt;Last.fm&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://maps.google.com"&gt;Maps.google.com&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;N - &lt;a href="http://new.meteo.pl/um/php/meteorogram_list.php?ntype=0u&amp;amp;row=436&amp;amp;col=181&amp;amp;lang=pl&amp;amp;cname=Wroc%B3aw"&gt;prognoza pogody dla Wrocławia z Instytutu Czarnej Magii&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://opensubtitles.org"&gt;OpenSubtitles&lt;/a&gt; (nie wierzycie z tymi filmami, nie?)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://pipl.com"&gt;Pipl&lt;/a&gt; (inwigilować to lubię)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Q - na ku też nie używam&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://reader.google.com"&gt;Reader Google&lt;/a&gt; też&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://szmerybajery.pl/sekretarka"&gt;Sekretarka blipowa&lt;/a&gt; ^tomaszatopy (tak, wiem, all my password are belong to him, whateva)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://things-be-done.appspot.com/"&gt;Things be done!&lt;/a&gt; - alfa wersja mojej losowaczki rzeczy do zrobienia (zapraszam; swoją drogą, jakby się komuś chciało napisać lepsze copy albo wyrysować szablon, to by było niezłe). Nie do końca skuteczna próba walki z obezwładniającą akrazją&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;U - pusto&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;V - &lt;a href="http://vark.com"&gt;Aardvark&lt;/a&gt;. Polecam, najszybszy sposób otrzymania dobrych odpowiedzi na średnio trudne pytania&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W - &lt;a href="http://webapp.wizards.com/"&gt;rankingi DCI&lt;/a&gt; (też dziwne, parę razy ledwo zaglądałem)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;X - pusto&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Y - pusto też&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://zosia2010.pl/"&gt;Zosia 2010&lt;/a&gt; - zaczyna się już dziś!&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
</description><pubDate>Thu, 04 Mar 2010 13:54:32 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2010/03/04/internet-alfabetycznie/</guid><category>Słowo</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2010/03/04/internet-alfabetycznie/</feedburner:origLink></item><item><title>It's all smoke and mirrors, and puling back my hair</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/g3hsMAoq8os/</link><description>&lt;blockquote&gt;Nawiasem mówiąc, ja zawsze odnoszę wrażenie, że pracuję wię­cej, niż powinienem. Nie chodzi mi jednak, uważacie, o samą pracę. Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Potrafię godzinami siedzieć i przyglądać się jej. Uwielbiam mieć ją koło siebie. Na myśl, że mógł­bym zostać jej pozbawiony, serce mi krwawi.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Jerome K. Jerome, &lt;em&gt;Trzech panów w łódce (nie licząc psa)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 28 Oct 2009 15:50:30 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2009/10/28/it-s-all-smoke-and-mirrors-and-puling-back-my-hair/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2009/10/28/it-s-all-smoke-and-mirrors-and-puling-back-my-hair/</feedburner:origLink></item><item><title>Oneliner do wyssania pełnej listy tytułów Ery Nowe Horyzonty</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/hFEYKjU8MF4/</link><description>&lt;p&gt;&lt;code&gt;( for i in `seq 0 28`; do wget -O- http://www.enh.pl/lista.do?lang=en\&amp;amp;typ=az\&amp;amp;page=$i; done ) | perl -ne 'print "$1\n" if m@title="Przeczytaj więcej o filmie"&amp;gt;([^&amp;lt;].*?)&amp;lt;/a&amp;gt;@;'&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 21 Jul 2009 10:52:33 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2009/07/21/oneliner-do-wyssania-pelnej-listy-tytulow-ery-nowe-horyzonty/</guid><category>Techblog</category><category>oneliner</category><category>enh</category><category>perl</category><category>bash</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2009/07/21/oneliner-do-wyssania-pelnej-listy-tytulow-ery-nowe-horyzonty/</feedburner:origLink></item><item><title>Gdyby tylko dźwięk był włączony, mógłbym krzyczeć</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/7_PFEbHhRCk/</link><description>&lt;p&gt;Followup to: &lt;a href="http://divide.jogger.pl/2009/07/04/ksztalt-mysli/"&gt;Kształt myśli&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie mam nic do stracenia, myślała dziewczyna, jedną ręką pomagając mu rozpiąć stanik, drugą opierając się o framugę drzwi. Jeśli dupczenie będzie marne, przynajmniej będę mogła opowiadać, że trafiło mi się marne dupczenie, a jeśli będzie świetne, no to w ogóle — i będzie mi przyjemnie, i będę mogła opowiadać, że trafiło mi się świetne dupczenie, albo jeśli będzie mi paskudnie później, że dupczenie było marne i w ten sposób się zemścić.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Nie mam nic do stracenia, myślał chłopak, jeśli będzie mi się z nią dobrze pieprzyło, no to super, jeśli mi obciągnie — to już w ogóle, a jeśli będzie źle, to w każdym razie będzie jeszcze jedna zaliczona. Dwudziesta druga, dwudziesta trzecia nawet, jeśli liczyć zrobienie ręką.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Ale się wyprawia, myślał kot, ludzie wchodzą, obijają się o meble, hałasują, co za noc. Hałasu dużo, ale mleka już od dawna nie ma, jedzenia w misce ledwo-ledwo, a nawet to trochę, co jest — obrzydliwość. Kot na pustej puszcze po konserwie może się i uśmiecha, ale ja, kiedy już ją wylizałem od środka, wiem, że nie ma do czego.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Jest optymistycznie, myślała dziewczyna, dotyka przyjemnie, tak delikatnie, może w ogóle coś się tu zaczyna, może to miłość. W tych sprawach trudno wiedzieć. Kiedyś zdarzyło mi się coś takiego, że wyszedł z tego wielki romans, ale i to na koniec się rozleciało. Był miły, ale egocentryczny, miły głównie dla siebie.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Jest optymistycznie, myślał chłopak, jak już dotąd doszliśmy, chyba w połowie nie przerwie, chociaż co można wiedzieć, są i takie. I wtedy nagle odbywają się te upokarzające rozmowy. Długie posiedzenia w salonie. Niby-szczere próby, tak jakby w ogóle było tu coś skomplikowanego. Z drugiej strony, już lepsze to niż alternatywa. Zwłaszcza że w tym momencie sprowadza się do grochu prosto z puszki i oglądania telewizji.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Mam dosyć, myślał telewizor, mam dosyć tego, że włączają mnie, po czym wychodzą z pokoju, i tego, że nawet jak siedzą naprzeciw, nie bardzo oglądają. Gdyby tylko zadali sobie nieco trudu, odkryliby, że jest we mnie tak wiele, o wiele więcej niż sport, wideoklipy i wiadomości, ale żeby to znaleźć, trzeba szukać głębiej. A oni gapią się na mnie jak na jakąś niezłą dupę, jeśli jest klip super albo jakiś gol z przewrotki — to pięknie, a jeśli nie, to hop! Już zainteresowanie się skończyło.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Zimno, myślał kot, za zimno, jeszcze trzy tygodnie temu było słońce, siadywałem sobie jak panisko na obudowie wyłączonego klimatyzatora, zadowolony z siebie, a teraz jestem zmarznięty, a oni, oni grzeją się jedno od drugiego, mają przyjemnie, co ich obchodzi, że w nocy tu zimno, a w dzień ciągle tylko hałas i spaliny. Osobiście, tak szczerze mówiąc, od dawna już mam dość tego kraju.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Dlaczego zawsze jestem taka cyniczna, myślała dziewczyna, dlaczego nawet teraz mam myśli cyniczne i trzeźwe, zamiast oddawać się przyjemności, przyglądam mu się przez szparki niby-zamkniętych oczu i jedyna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to co on o mnie myśli?&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Chwila, żebym tylko szybko nie skończył, myślał chłopak, to i mniej fajnie, a też obciach, a ona wygląda na taką, co jak ją zdenerwować, to pójdzie i rozpowie, kiedyś słyszałem, że jest na to patent, jeśli postaram się stłumić przyjemność, odwrócić trochę uwagę, to się przeciągnie.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Zamknął mnie, myślały drzwi, na dwa razy, od środka, a na ogół zostawia otwarte, może to ta dziewczyna. Może zamknął, nie myśląc, bo w głębi serca chciał, żeby została. Wygląda nawet na dobrą, trochę smutna, trochę nieufna, ale dobra. Może być nawet, że jak dać jej gębę rozdziawić, okaże się, że w środku pełno miodu.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Wstałabym do ubikacji, myślała dziewczyna, ale boję się. Podłoga wygląda, jakby się trochę kleiła. Mieszkanie chłopaków, trudno. Ale jeśli teraz zacznę się ubierać, tylko dla kilku kroków, wyjdę na histeryczkę albo nienormalną. Nie mam na to ochoty. Wcale nie mam ochoty. Wcale.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Mógłbym być kimś, myślał chłopak, kimś najlepszym, farciarzem. Mam coś do powiedzenia, tylko jakoś nie udaje mi się tego powiedzieć. Może ona zrozumie?&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Mam wrażenie, że zrobię teraz miaauu, myślał kot, co mam do stracenia, może zwrócą uwagę, pogłaszczą trochę, naleją mleka do miseczki. Dziewczyny często lubią koty, wiem z doświadczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Jaka ładna para, myślały drzwi, byłoby świetnie, gdyby coś z tego wyszło, gdyby zamieszkali razem. Bardzo przydałaby się temu domowi kobieca ręka.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Niepotrzebnie się bałam, myślała kobieta, podłoga nawet czyściejsza niż u mnie, tak samo ubikacja. A on ma takie dobre oczy i to, że głaskał mnie, kiedy już skończył. Nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, ale nawet jeśli stanie na tym — było miło.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Może gdybym grał, myślał mężczyzna, konsekwentnie od małego. Mam czasem w głowie takie różne melodie. Ależ ona urocza jak idzie. Stąpa na palcach, boi się, że podłoga brudna. Szczęście, że sprzątaczka w piątek przyszła.&lt;/p&gt;
&lt;p class="thoughtbreak"&gt;Akurat teraz zaczyna się we mnie dobry program, myślał telewizor, akurat teraz, kiedy nie ma nikogo, kto by obejrzał. To denerwujące. Więcej niż denerwujące. Gdyby tylko dźwięk był włączony, byłbym w stanie krzyczeć.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Etgar Keret, „Ładna para”, ze zbioru &lt;a href="http://nakanapie.pl/book/398636/etgar-keret-osiem-procent-z-niczego.htm"&gt;„8% z niczego”&lt;/a&gt; w tłumaczeniu Agnieszki Maciejowskiej&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 05 Jul 2009 12:43:56 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2009/07/05/gdyby-tylko-dzwiek-byl-wlaczony-moglbym-krzyczec/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2009/07/05/gdyby-tylko-dzwiek-byl-wlaczony-moglbym-krzyczec/</feedburner:origLink></item><item><title>Kształt myśli</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/AdTV5JZO9-I/</link><description>&lt;p&gt;Followup to: &lt;a href="http://divide.jogger.pl/2009/07/03/nabity-w-butelke/"&gt;Nabity w butelkę&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;To opowiadanie jest o ludziach, którzy mieszkali kiedyś na Księżycu. Dzisiaj już nikogo nie ma, ale jeszcze przed kilku laty po prostu pękało tam w szwach. Ludziom na Księżycu wydawało się, że są bardzo wyjątkowi, bo potrafili swoim myślom nadać kształt, jaki tylko chcieli. Kształt garnka albo stołu, a nawet rozszerzanych spodni. W ten sposób ludzie z Księżyca mogli przekazać swojej społeczności oryginalny prezent w postaci myśli o miłości w kształcie filiżanki do kawy lub myśli o wierności w kształcie wazonu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To robiło wielkie wrażenie, wszystkie te ukształtowane myśli, tyle że z czasem u ludzi na Księżycu wykrystalizował się rodzaj zgody na to, jak każda myśl powinna wyglądać. Myśl o miłości macierzyńskiej miała zawsze formę firanki, podczas kiedy myśl o miłości ojcowskiej przybierała kształt popielniczki, tak że obojętnie do jakiego domu byś przyszedł, zawsze mogłeś odgadnąć, jakie myśli w jakim kształcie będą cię oczekiwać uporządkowane na stoliku do herbaty w salonie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wśród wszystkich ludzi na Księżycu był tylko jeden, który kształtował swoje myśli w inny sposób. Był to młody chłopak, trochę dziwny, zaabsorbowany przez większość czasu nieco dokuczliwymi pytaniami egzystencjalnymi. Główna myśl, która chodziła mu po głowie, była tego rodzaju, że wierzył, iż każdy człowiek ma przynajmniej jedną myśl dla siebie charakterystyczną, trwałą, podobną do siebie samej i też do niego. Myśl o barwie, objętości i zawartości, jaką tylko on sam mógł pomyśleć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Marzeniem tego człowieka było zbudować pojazd kosmiczny, krążyć nim w przestrzeni międzygwiezdnej i zbierać wszystkie te szczególne myśli. Nie uczestniczył w żadnych wydarzeniach towarzyskich ani imprezach i cały swój czas poświęcał jedynie budowie pojazdu. Silnik do tego pojazdu zbudował w kształcie myśli o zaciekawieniu, mechanizm sterowania był z czystej logiki, a to zaledwie początek. Zebrał jeszcze mnóstwo zawiłych myśli, które pozwalały mu sterować i unikać niebezpieczeństw odległych przestrzeni, tyle że sąsiedzi, którzy obserwowali go podczas pracy, widzieli, jak nieustannie błądzi, bowiem jedynie ktoś, kto naprawdę nic nie rozumie, może nadać myśli o ciekawości kształt silnika, podczas kiedy jest zupełnie jasne, iż taka myśl musi wyglądać jak mikroskop. Nie mówiąc już o tym, że myśl o czystej logice, jeśli nie ma trącić złym gustem, musi być w kształcie półki. Usiłowali mu to wytłumaczyć, ale po prostu nie słuchał. Od tego dążenia do znalezienia wszystkich prawdziwych myśli we wszechświecie przewróciło mu się coś w jego poczuciu dobrego smaku, nie mówiąc już o głowie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pewnej nocy, kiedy młody człowiek spał, zebrało się kilku spośród jego sąsiadów z Księżyca i z litości gotowy prawie pojazd rozebrali na jego myślowe składniki, a następnie złożyli od nowa. Kiedy młody człowiek wstał rano, w miejscu, gdzie stał pojazd, znalazł półki, wazoniki, termosy i mikroskopy, a cała ta sterta pokrywała smutną myśl o śmierci jego ukochanego psa, która przybrała kształt haftowanej serwety na stół.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Młody człowiek wcale nie był zadowolony z niespodzianki. I zamiast powiedzieć „dziękuję”, zaczął się wściekać i tłuc przedmioty w ataku szału. Ludzie na Księżycu przyglądali się z boku osłupiali. Wariowania bardzo nie lubili. Księżyc, jak wiadomo, jest ciałem niebieskim o bardzo małej sile ciążenia. A im mniejsza siła ciążenia ciała, tym bardziej zależne jest ono od dyscypliny i porządku, bowiem wszystkim rzeczom na nim wystarczy lekkie pchnięcie, by straciły równowagę. Jeśliby każdy, kto poczuje się odrobinę rozgoryczony, zaczął wariować, skończyłoby się to nieszczęściem. W końcu, kiedy zobaczyli, że młody nie zamierza się uspokoić, nie mieli wyjścia i musieli pomyśleć o sposobie powstrzymania go. Pomyśleli więc jedną myśl o samotności o wymiarach trzy na trzy i umieścili go w środku, myśl o wielkości karceru z bardzo niskim sufitem. I za każdym razem, kiedy dotknął niechcący którejś ze ścian, czuł takie jakby uderzenie zimna, co przypominało mu, że właściwie jest sam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To w tej celi pomyślał sobie ostatnią myśl rozpaczy w kształcie powroza, zrobił z niej pętlę i powiesił się. Ludzi z Księżyca strasznie zachwycił pomysł powroza rozpaczy i pętli na jego końcu, od razu pomyśleli sobie o własnej rozpaczy i obwiązali ją sobie wokół karku. I tak wyginęli wszyscy ludzie na Księżycu, a jedyne, co zostało, to ten karcer samotności, tyle że po kilkuset latach gwiezdnych burz on też się rozleciał.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy pierwszy pojazd kosmiczny przybył na Księżyc, astronauci nie znaleźli nikogo. Znaleźli za to milion dziur. Początkowo astronauci myśleli, że te dziury to pradawne groby ludzi, którzy niegdyś mieszkali na Księżycu. Dopiero gdy zbadali je z bliska, odkryli, że te dziury były po prostu myślami o niczym.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Etgar Keret, „Myśl w kształcie opowiadania”, ze zbioru &lt;a href="http://nakanapie.pl/book/398636/etgar-keret-osiem-procent-z-niczego.htm"&gt;„8% z niczego”&lt;/a&gt; w tłumaczeniu Agnieszki Maciejowskiej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I just can't stop.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 04 Jul 2009 09:28:55 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2009/07/04/ksztalt-mysli/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2009/07/04/ksztalt-mysli/</feedburner:origLink></item><item><title>Nabity w butelkę</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/PodzielonUmysl/~3/fkhFRKqnafI/</link><description>&lt;p&gt;Followup to: &lt;a href="http://divide.jogger.pl/2009/06/25/podstrumien-mysli-przy-czytaniu/"&gt;Podstrumień myśli przy czytaniu&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Dwóch ludzi siedzi razem w pubie. Jeden z nich studiuje coś tam na uniwersytecie, drugi pobrzdękuje raz dziennie na gitarze i uważa się za muzyka. Wypili już po dwa piwa i przymierzają się do wypicia co najmniej jeszcze dwóch. Ten, co studiuje na uniwersytecie, jest akurat w depresji, bo zakochał się w swojej wspólniczce od mieszkania, a ta wspólniczka ma kłapouchego chłopaka, który co noc u nich śpi i rano, kiedy przez pomyłkę natykają się na siebie w kuchni, robi do tego z uniwersytetu współczujące miny, i to jest jeszcze bardziej depresjogenne. „Zmień mieszkanie”, radzi mu ten, co się uważa za muzyka; ma koncepcję unikania konfrontacji. Nagle, w środku rozmowy, pojawia się jeden pijany z włosami w kitkę, którego jeszcze nigdy wcześniej nie spotkali, i proponuje temu, co studiuje na uniwersytecie, zakład o sto szekli, że uda mu się jego kolegę muzyka wsadzić do butelki. Ten z uniwersytetu od razu zgadza się na zakład, co wydaje się na oko dość idiotyczne, i w ciągu dwóch sekund Kitka wsadza muzyka do pustej butelki po goldstarze. Ten z uniwersytetu zbędnych pieniędzy za dużo nie ma, ale powiedziane-zaklepane, wyciąga sto szekli, płaci, po czym dalej gały wlepia w ścianę i lituje się nad sobą. „Powiedz mu coś — krzyczy do niego przyjaciel z wnętrza butelki — no, prędzej, zanim wyjdzie”. „Ale co mu powiedzieć?” — pyta studiujący na uniwersytecie. „Żeby mnie wyjął natychmiast z butelki, no”, ale nim student się połapał, Kitka już się zmył. Więc ten płaci, zabiera swojego przyjaciela w butelce, łapie taksówkę i razem jadą szukać Kitki. Jedno jest pewne — Kitka nie wygląda na takiego, który upija się przypadkiem, to pijak profesjonalny. Tak więc przeczesują puby. A w każdym miejscu, gdzie przychodzą, wypijają jeszcze jednego drinka, żeby nie czuć, że przyszli na darmo. Ten, co studiuje na uniwersytecie, wychyla je jednym haustem i z każdym kolejnym drinkiem coraz bardziej się nad sobą lituje, ten w butelce pije przez słomkę, nie ma wielkiego wyboru.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O piątej rano, kiedy odnajdują Kitkę w pubie koło Yermiyahu, obaj są totalnie nawaleni. Nawalony jest także ten z kitką i też okropnie mu nieprzyjemnie. Z miejsca przeprasza i wyciąga muzyka z butelki. Taka wpadka, że zapomniał i zostawił człowieka w środku, cholernie go żenuje, więc zaprasza ich na jeszcze jednego, ostatniego, drinka. Trochę rozmawiają i Kitka opowiada, że triku z wsadzaniem i wyjmowaniem z butelki nauczył go jeden Fin spotkany w Tajlandii — okazuje się, że w Finlandii ten trik uważany jest w ogóle za małe piwo. Od tamtego czasu, za każdym razem kiedy Kitka idzie się napić i brakuje mu kasy, organizuje ją dzięki zakładom. Z tego wstydu Kitka nawet uczy ich całego triku. Powiedzieć prawdę? Od momentu, kiedy się złapie patent, to niesamowite, jaki jest prosty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zanim ten, co studiuje na uniwersytecie, dotrze do domu, słońce prawie wschodzi. Nie zdąży włożyć klucza do zamka od drzwi, kiedy drzwi się otwierają i naprzeciw niego staje kłapouchy, cały czyściutki i ogolony. Nim zejdzie po schodach, zdąży jeszcze rzucić pijanemu wspólnikowi swojej dziewczyny spojrzenie jakże-mi-nieprzyjemnie-wiem-że-to-przez-nią-poszedłeś-na-miasto-zalać-pałę. Ten, co studiuje na uniwersytecie, wślizguje się po cichu do swojego pokoju, a po drodze udaje mu się zerknąć na wspólniczkę, Sivan (tak ma na imię), która śpi w swoim pokoju zwinięta w kłębek, z rozchylonymi ustami, jak niemowlę. Jest w niej teraz wyjątkowe piękno, spokój. Takie piękno mają w sobie tylko śpiący, ale nie wszyscy. I przez chwilę ma ochotę wziąć ją, taką jaka jest, wsadzić do butelki i trzymać koło swojego łóżka, tak jak te buteleczki z obrazkami z piasku, które kiedyś przywoziło się z Synaju. Jak małą lampkę dla dzieci, które boją się spać same po ciemku.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p class="citesource"&gt;Etgar Keret, „Butelka”, ze zbioru &lt;a href="http://nakanapie.pl/book/398636/etgar-keret-osiem-procent-z-niczego.htm"&gt;„8% z niczego”&lt;/a&gt; w tłumaczeniu Agnieszki Maciejowskiej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo mi się podoba.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 03 Jul 2009 06:11:58 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://divide.jogger.pl/2009/07/03/nabity-w-butelke/</guid><category>Cytat</category><feedburner:origLink>http://divide.jogger.pl/2009/07/03/nabity-w-butelke/</feedburner:origLink></item></channel></rss>

