<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;C0YNRn8zcCp7ImA9WhVTF0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497</id><updated>2012-03-03T11:39:57.188+01:00</updated><title>Polski Kierowca Ciężarówki za Granicą</title><subtitle type="html">Blog kierowcy trucka jeżdżącego po Kanadzie i USA.</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>136</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic" /><feedburner:info uri="polskikierowcaciarwkizagranic" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;D0IFSX85fSp7ImA9WhVTF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-7462645769785250377</id><published>2012-03-03T04:10:00.001+01:00</published><updated>2012-03-03T10:05:18.125+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-03-03T10:05:18.125+01:00</app:edited><title>Krótki kurs w okolice Chicago.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BOUi9jknCaY/T1GKXhKHlxI/AAAAAAAAA7c/FP4soxn99xg/s1600/IMG_4069.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-BOUi9jknCaY/T1GKXhKHlxI/AAAAAAAAA7c/FP4soxn99xg/s200/IMG_4069.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Lubię jeździć daleko, ale równie dobrze mogę się zrelaksować robiąc króciaka w okolice Chicago. Tak, na tym kontynencie kurs do 1500km w jedną stronę jest uważany jako bliski wyjazd. Biorąc pod uwagę czas pracy i przeciętną prędkość jaką możemy uzyskać 'dużym' tutaj w jednym cyklu pracy, bardzo łatwym jest wyjechać wieczorem i dostarczyć towar następnego dnia 1000km dalej. Gdy wybieram się w taką podróż podchodzę do tego jak do małej niedzielnej przejżdżki samochodem. Biorę tylko koszulki na zmianę i minimalną ilość żywności bo będę nieobecny góra 3-4 dni. Nazywę to spacerkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Często niestety bywa tak że ładunki na takich szlakach są dziwnie zorganizowane mimo że da je się wykonać całkowicie na legalu. Oto ostatnie moje zlecenie. Szef kazał mi się stawić w firmie o 14:00 i jeszcze przez telefon zaznaczył że dwie pierwsze zrzutki mam jutro 900km dalej. W całej naczepie miałem towar do czterech miejscowości. Odległość dzieląca pierwszą od ostatniej to następne tysiąc kilometrów. Nie będę Wam tłumaczył szczegółów czasu pracy, ale żeby wszystko było legalne musiałbym jechać na styk przez dwie nocki i na końcu każdej robić dostawy. Później męczenie się w kabinie bo w dzień trudno jest się wyspać gdy jest szum, zgiełk i jasno na dworze. Do tego zamiast wyjechac od razu z bazy o 14:00 musiałbym poczekać do wieczora i wyjechać około 20:00 i modlić się żeby na granicy nie było utrudnień żeby nie spóźnić się na dostawę. Totalny absurd tym bardziej że nie lubię męczyć się po nocach, szczególnie jeśli nie muszę. Wykonałem więc chwyt, który jest stosowany przez tutejszych kierowców od lat: cofnąłem książkę z czasem pracy przed granicą. Dlaczego przed granicą? Bo do niej nie zostawiłem ani jednego śladu&amp;nbsp; który można by sprawdzić w książce: nie miałem żadnego rachunku ani za paliwo(oczywiście z bazy wyjechałem z pełnymi kotłami ropy) ani za przejazd płatną drogą. Do tego wszystkie sześć stałych wag jakie miałem po drodze były zamknięte więc na żadnej z nich nie zanotowano mojej rejestracji (tak do końca nie jestem pewien czy spisują czasy przejazdów w Ontario ale mimo wszystko liczę się z tym).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-35QjICACNTc/T1GKsEj0NRI/AAAAAAAAA7k/faNfWqHHGlA/s1600/IMG_4059.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-35QjICACNTc/T1GKsEj0NRI/AAAAAAAAA7k/faNfWqHHGlA/s200/IMG_4059.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Ruszyłem więc z Montrealu o 15:00, wylądowałem pod granicą około północy, poszedłem spać&amp;nbsp; i przez cztery godziny zdrowego snu zregenerowałem siły żeby podjechać ostatnie 90km na pierwszą dostawę. Granica o piątej rano też jest bardziej przelotowa więc spędziłem na niej dokładnie siedem minut. Podczas rozładunku dalszy sen: akurat nie przyszkadzało mi że wózkowemu zajęło półtorej godziny żeby zdjąć mi jedną paletę a sen na drugi spust to piękna rzecz, oj piękna! Jak wygonili mnie z pod rampy zdrzemnąłem się jeszcze z pół godzinki na parkingu i otworzyłem oczy już prawie świeży. Kawka i jedziemy dalej do drugiego miejsca rozładunku oddalonego o 200km. Teraz już bardziej na luzie bo nie miałem żadnego napięcia. Tam też jedna paletka i później tylko sześć godzin jazdy i wolne do następnego ranka na truck stopie zaledwie 20km od przed ostatniej zrzutki. Prysznic, cieply obiad i piwko (oczywiście po cichu :D) przed snem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powrót do Montrealu nie był tak przebojowy jak wyjazd, miałem pełny ładunek z Chicago. Przerobiona marchewka, która przybyła do zakładu gdzie ładowałem pociągiem towarowym z Kalifornii. W sumie cztery dni pracy i w zamian dość dobra kasa. Cóż lepszego żeby odpocząć od długich tras nie? Serio, dobrze jest sobie przypomnieć jak wygląda tryb pracy na krótkich dystansach ale robić to non stop może strasznie zmęczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Owszem miałem jeszcze jedną opcję: powiedzieć szefowi żeby wypchał się z takim ładunkiem i przestawił mi awizację na dalszy termin. Z pewnością powiedziałby żebym jechał nocnym trybem więc wolałem wybrać opcję, która mimo nieleglana, wydawała mi się najbardziej rozsądna pod względem mojego ciała i bezpieczeństwa. Widzicie, urzędnicy oraz posłowie, którzy ustalają prawa są oddaleni od rzeczywistości. Dla nich człowiek, który nie pracował przez 10 godzin, czyli miał czas żeby wypocząc obojętnie czy to w nocy czy to w dzień, jest zdolny do prowadzenia 35 tonowego składu przez następne 11 godzin. Prawa nie mają nic wspólnego z biologią i naturą ciała ludzkiego choć chyba wszyscy wiedzą że najlepiej śpi się w nocy nie? Więc póki jeszcze na tym kontynencie mogę, to jeżdżę w miarę tak żeby mi to pasowało i gdy mam możliwość sobie pomóc to robię to. Oczywiście nie jeżdżę jak wariat 24 godziny pod rząd jak to się robiło jeszcze nie tak dawno na tym kontynencie. Dla mnie zdrowy sen to podstawa. Jestem gorliwym zwolenikiem nie przeginania z czasem pracy ale nie cierpię absurdu. Powiem Wam że od czasu doświadczenia europejskiego nauczyłem się idealnego planowania i opcji, którą opisałem w tym wpisie użyłem dwukrotnie od września. Więc postęp jest ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-7462645769785250377?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YLJTmFv1seNBjZC-y8eK74cUqO0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YLJTmFv1seNBjZC-y8eK74cUqO0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YLJTmFv1seNBjZC-y8eK74cUqO0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YLJTmFv1seNBjZC-y8eK74cUqO0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/DIKKjFMXFjc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/7462645769785250377/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/03/krotki-kurs-w-okolice-chicago.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7462645769785250377?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7462645769785250377?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/DIKKjFMXFjc/krotki-kurs-w-okolice-chicago.html" title="Krótki kurs w okolice Chicago." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-BOUi9jknCaY/T1GKXhKHlxI/AAAAAAAAA7c/FP4soxn99xg/s72-c/IMG_4069.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/03/krotki-kurs-w-okolice-chicago.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkYMQn88fCp7ImA9WhVTE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-1272049934660629775</id><published>2012-02-27T20:16:00.000+01:00</published><updated>2012-02-27T20:16:23.174+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-27T20:16:23.174+01:00</app:edited><title>Powroty do Montrealu.</title><content type="html">Okazało się że zamiast wyjazdu na Florydę firma zmieniła plan. Jadę bliżej i dopiero dziś po południu ale i tak będę musiał 'dymać' bo pierwszy rozładunek jest w Michiganie. Nie wiem dokładnie gdzie ale jest na jutro. Mam minimum 900km jazdy dziś ale po 401 w Ontario mogę jechać z zamkniętymi oczami. Skorzystałem więc z niespodziewanych kilku wolnych godzin i skleciłem w szybkim tempie film.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak mniej więcej wygląda każdy mój powrót do Montrealu. Na filmie niestety nie da się ująć zadowolenia, którego doznaję gdy dowożę towar do celu. Robi się człowiekowi jakoś lżej i z fajnym podkładem zasuwam do firmy. Mimo korków i fatalnego stanu dróg w tym mieście, mogę powiedzieć że lubię tutaj wracać, nawet żeby spędzić tę parę godzin wolnego :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/8SuZ7ooAQgc" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-1272049934660629775?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/3MngX4ujKpVfZZ5Xn7XelnS-y0g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/3MngX4ujKpVfZZ5Xn7XelnS-y0g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/3MngX4ujKpVfZZ5Xn7XelnS-y0g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/3MngX4ujKpVfZZ5Xn7XelnS-y0g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/kWRnvbReY3w" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/1272049934660629775/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/powroty-do-montrealu.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1272049934660629775?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1272049934660629775?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/kWRnvbReY3w/powroty-do-montrealu.html" title="Powroty do Montrealu." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/8SuZ7ooAQgc/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>12</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/powroty-do-montrealu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkAFQX0zfCp7ImA9WhVTE0w.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-1613729239650046115</id><published>2012-02-27T02:47:00.005+01:00</published><updated>2012-02-27T05:58:30.384+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-27T05:58:30.384+01:00</app:edited><title>Floryda x2</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oFWNZ24lSI8/T0qh-YhZnrI/AAAAAAAAA3o/RQphMqIb0Bw/s1600/IMG_4005.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-oFWNZ24lSI8/T0qh-YhZnrI/AAAAAAAAA3o/RQphMqIb0Bw/s200/IMG_4005.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A nawet x3 bo jadę tam znów jutro rano. W tej firmie ładunki chodzą parami i jak już się wpadnie w jeden cykl to trochę czasu na nim się spędza. Nie mam nic przeciwko, obym tylko zmieniał co jakiś czas te cykle. Na początku była British Columbia, później Arizona i teraz Floryda. Chętnie znów wybiorę się w tamtą stronę na południe, bo do Montrealu w końcu zawitała spóźniona zima. Śnieg i mróz a na Florydzie gorąco i słonecznie.&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8KNPFFumPec/T0qiKujI0sI/AAAAAAAAA3w/9RjDYayFBkc/s1600/IMG_4007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-8KNPFFumPec/T0qiKujI0sI/AAAAAAAAA3w/9RjDYayFBkc/s200/IMG_4007.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć jazda do tego stanu a nawet po nim nie jest aż tak różowa. Jak wcześniej pisałem wschodnie wybrzeże jest bardzo zaludnione. Sama jazda nie jest aż taka najgorsza jeśli ma się odrobinę doświadczenia i pojęcia jak zaplanować sobie przejazd. Najgorzej jest z parkingiem na noc. Są odcinki drogi, które tak samo jak na A2 w Niemczech są koszmarem kierowcy. Jeśli nie staniemy do godziny szóstej wieczorem, możemy mieć problem ze znalezieniem miejsca na nocleg. Truck stopy i dzikusy dość szybko się zapełniają.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AbHjpGFBvfQ/T0qiU4ND_7I/AAAAAAAAA34/WCX-Ry2oS3M/s1600/IMG_4014.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-AbHjpGFBvfQ/T0qiU4ND_7I/AAAAAAAAA34/WCX-Ry2oS3M/s200/IMG_4014.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Florydzie to już totalna masakra. Truck stopów jest ilość minimalna i nie zawsze są dobrze rozmieszczone, najczęściej z dala od dużych miast. Do tego w tym stanie wszystko jest tak dziwnie skonstruowane że dość ciężko w ogóle stanąć truckiem w innym miejscu niż pod firmą. Często ratowałem się tym w mojej karierze i w Stanach i w Europie, że gdy nie miałem perspektywy znalezienia miejsca na parking na autrostradzie, zjeżdżałem w pierwszą lepszą dzielnicę przemysłową i tam albo pod jakąś firmą lub w najgorszym wypadku stawałem na ulicy lub na poboczu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-F1uj0Hy8JZk/T0ra-QSaP6I/AAAAAAAAA4A/NSoHoq8k8Hg/s1600/IMG_4004.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-F1uj0Hy8JZk/T0ra-QSaP6I/AAAAAAAAA4A/NSoHoq8k8Hg/s200/IMG_4004.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Takie rzeczy nie na Florydzie. Przykład ostaniej firmy, w której robiłem dostawę w Kissimmee. Wiedząc że dookoła Orlando jest kicha z parkingiem, sprawdziłem sobie na internecie adres i podgląd satelitarny. Patrzę pod firmą jest wypasiony parking na minimum 50 aut. Myślę sobie: rewelacja, nie będę musiał się martwić i podjadę sobie spokojnie po popołudniowych korkach i wyśpię się pod firmą. Zajeżdżając jednak na miejsce napotkałem taką tabliczkę. Dramat. Zaparkowałem sie i tak, wziąłem dokumenty i poszedłem do ciecia na bramce. Mówi mi że wszystko fajnie, jutro rozładują o siódmej rano, ale przykro mu, nie mogę zostać tutaj na noc mimo że mam do nich towar. Na pytanie odpowiedział mi że taki jest przepis i nic więcej mu nie wiadomo. Pusty parking, towar dla nich ale każą mi się wynosić i nie pokazywać sie do rana. Czas pracy miałem już na wykończeniu, została mi około godzinka. I co teraz? Lokalny kierowca, który akurat się zjawił,doradził mi gdzie jest najbliższy truck stop, jakieś 40 km stąd. Dał mi nawet lepsze rozwiązanie. Wytłumaczył mi że parę km dalej jest ulica na której często robi dostawy . Jest tam duże pobocze przy &amp;nbsp;firmie i chłopaki zawsze tam jeżdżą spać. Udałem się więc na tą ulicę i tutaj kolejne rozczarowanie. Tabliczka ze znakiem: NO PARKING ALONG THE WAY ANYTIME czyli zakaz parkowania na poboczu. Mimo tego stał jakiś truck. Poszedłem znów zaciągnąć języka. Kierowca powiedział mi że czeka na dostawę do firmy obok i policja, która dość często tutaj patroluje, to toleruje. Ale niestety jeśli zostanę tutaj na całą noc to w końcu się przyczepią i wygonią. Lub gorzej wlepią mandat i wygonią. Powoli zaczynał trafiać mnie szlag. Jadąc na tą nieszczęsną ulicę wypatrzyłem małą stację benzynową i dostrzegłem tam jednego trucka przytulonego do krawężnika. Za nim było jeszcze miejsce dla mnie. Na stacji zapytałem się czy na pewno mogę tu zostać całą noc. Uzyskałem odpowiedź pozytywną. Ufffffffffffffff. Poziom stresu w dół. Siedząc z dwie godzinki biernie obserwowałem akcję toczącą się na stacji. Policja przejechała z pięć razy. Serio nie wiem co się dzieje z tym krajem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec narzekania. Mimo tego i tak się cieszę że znów jadę na Florydę. Termin mam trochę napięty ale bywa i tak, Dam radę. Pierwszy dzień będę prawdopodobnie miał problem z parkingiem bo będę jechał do wieczora ale jest to część mojej pracy i nic na to nie poradzę. Zawsze wychodzę z założenia że zawsze jakoś będzie i w końcu gdzieś stanę żeby się wyspać ;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-1613729239650046115?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VB9bQlt65aCdUADszI5XiaBzrfk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VB9bQlt65aCdUADszI5XiaBzrfk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VB9bQlt65aCdUADszI5XiaBzrfk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VB9bQlt65aCdUADszI5XiaBzrfk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/d_UzK-48gQU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/1613729239650046115/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/floryda-x2.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1613729239650046115?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1613729239650046115?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/d_UzK-48gQU/floryda-x2.html" title="Floryda x2" /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-oFWNZ24lSI8/T0qh-YhZnrI/AAAAAAAAA3o/RQphMqIb0Bw/s72-c/IMG_4005.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/floryda-x2.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE4FRH4_fSp7ImA9WhRaGU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-5488073037623361191</id><published>2012-02-21T02:22:00.001+01:00</published><updated>2012-02-22T19:55:15.045+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-22T19:55:15.045+01:00</app:edited><title>Myśli Kierowcy.</title><content type="html">Jadę, natura mojej pracy, życia jest taka że przemieszczam się nieustannie. Pęd, który bardzo dobrze odzwierciedla dzisiejszy stan ludzkości: szybciej, więcej, od razu i bez litości. Nie ma czasu na zastanawianie się, trzeba jechać przed siebie bo na towar, który wiozę zawsze ktoś czeka. Nie szkodzi że część lub większość i tak pójdzie na straty skutkiem marnotrastwa świata zachodniego. Ma być i koniec. Nie mogę być spóźnionym, nie lubię być spóźnionym, więc koła się kręcą i łomocą na każdym napotkanym wyboju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W mojej duszy utrwalam miejsca, szlaki i widoki. Za każdym razem coraz lepiej drukują się w mojej pamięci. Muszę odświeżać je na żywo, nie tylko w wyobraźni. Gdybym przestał to robić zacząłbym odczuwać smutek i pustkę. Gdzieś w głębi mnie czuję że wszystkie miejsca, w których byłem, tętnią życiem. Ziemia przecież nigdy nie przestaje się kręcić. Chciałbym być wszędzie w każdej chwili. Dzięki wyobraźni i świadomości, przeżywam wschód i zachód słońca w tym samym czasie, będąc w jednym miejscu a myśląc o drugim lub o wielu z nich jednocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...właśnie, myśli. Nigdy od nich nie mogę się uwolnić.&amp;nbsp; Powinienem je kiedyś wyłączyć ale zawsze byłem inny...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy jest mi źle lub bierze mnie nostalgia, oferuję sobie jazdę nocą przy niebie bez chmur. Patrzę po cichu na gwiazdy i myślę że z odrobiną szczęścia to samo światło, które teraz obserwuję dociera tam gdzie chciałbym być. Zdaję sobie sprawę z tego że niewiele znaczymy wobec ogromu wszechświata, który nas otacza. Rzeczywistość, stworzona przez ludzi bez większej wyobraźni, którzy reagują na prymitywne instynkty: chęć władzy lub posiadania oraz temu podobne, jest banalnie zabawna patrząc na nią z innej perspektywy. Ciekaw jestem jak to się wszystko rozwinie, czy z naszych etapów dotychczasowych, człowiekowi uda się zostać więcej niż śladem w wszechświecie i wynurzy się coś co przetrwa w nieskończoność. Chciałbym tu być za setki milionów lat żeby to zobaczyć ale póki co rozmarzyłem się i rozmysliłem. Wyrwała mnie z transu spadająca gwiazda: zawsze szeptam do siebie to samo życzenie. Dziś 21, zatem wszystkiego najlepszego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-5488073037623361191?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PMhnfXwmxqI6TpQ7zE6JUAMFJ5Y/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PMhnfXwmxqI6TpQ7zE6JUAMFJ5Y/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PMhnfXwmxqI6TpQ7zE6JUAMFJ5Y/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PMhnfXwmxqI6TpQ7zE6JUAMFJ5Y/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/mQCTSZg2c7E" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/5488073037623361191/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/mysli-kierowcy.html#comment-form" title="Komentarze (32)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5488073037623361191?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5488073037623361191?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/mQCTSZg2c7E/mysli-kierowcy.html" title="Myśli Kierowcy." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>32</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/mysli-kierowcy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkQNQXo_eSp7ImA9WhRaFk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-254168610774598858</id><published>2012-02-19T00:39:00.000+01:00</published><updated>2012-02-19T00:39:50.441+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-19T00:39:50.441+01:00</app:edited><title>Mój system nawigacji.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4g9N4szZwaM/T0Ar_RrYlGI/AAAAAAAAAx4/LVLgns9fdVs/s1600/IMG_3949.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-4g9N4szZwaM/T0Ar_RrYlGI/AAAAAAAAAx4/LVLgns9fdVs/s200/IMG_3949.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jestem typu, który lubi gadżety ale nie do przesady. Według mnie nawigacja to tylko system, który ułatwia życie kierowcy. Lepiej jednak nie ufać technologi do końca (bo była przecież skonstruowana i przemyślana przez człowieka) tylko umiejętnie ją używać. Zawsze mam ten schemat w głowie: mapa, nawigacja, wskazówki od innych oraz własny rozum i doświadczenie. Mapa nigdy nas nie zawiedzie no chyba że o nią nie będziemy dbać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OSKhxKWcN_g/T0AsIT8a_DI/AAAAAAAAAyA/HPJJZ1iuxxA/s1600/IMG_3950.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-OSKhxKWcN_g/T0AsIT8a_DI/AAAAAAAAAyA/HPJJZ1iuxxA/s200/IMG_3950.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
To najlepszy przyjaciel, który pozwoli nam ustalić plan jazdy z miejscowości do miescowści.&amp;nbsp;Nawigacje są przydatne gdy szukamy adresu w mieście i wtedy zastępują nam mapy wszystkich miast co jest bardzo wygodne. Nie zawsze jednak da się tylko polegać na navi. Gdy dojeżdżam do celu i widzę że jest nieciekawie i mimo wskazówek otrzymanych od firmy lub od samego klienta gdy nie jestem pewny zatrzymuję się i używam ostatniej broni jaką mam: idę na piechotę zaciągnąć języka lub zbadać czy tam gdzie chcę wjechać dam radę dużym składem. W ostatnich paru latach tej techniki nie musiałem używać aż tak często ale mimo wszystko to mój taki klucz zapasowy ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jazda za miastem jest dość łatwa. Cała checa w tej pracy to umiejętnie dojechać w miejsca załadunku lub rozładunku tracąc jak najmniej czasu i nie błądzić. Od kiedy mam nawigację, muszę przyznać że o wiele łatwiej mi się jeździ ale nigdy nie wybieram się w trasę bez mapy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gKMWPFB_kyo/T0A1nKmwiTI/AAAAAAAAAyI/10QQ7kFamSg/s1600/M2U03808_0001.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-gKMWPFB_kyo/T0A1nKmwiTI/AAAAAAAAAyI/10QQ7kFamSg/s200/M2U03808_0001.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;W moim ciągniku mam zwyczajnego Garmina na szybę, model podstawowy najtańszy na rynku. Inne wersje róznią się teraz tym że mają więcej opcji typu odtwarzacz mp3, przeglądarkę do zdjęć lub większy ekran. Do tego laptop w którym zainstalowałem programik z mapką USA i Kanady pod tytułem "Microsoft Streets and Trips". To odpowiednik europejskiego 'Autoroute". Pod laptopa podłączyłem mini ekranik firmy XENARC (&lt;a href="http://www.xenarc.com/"&gt;www.xenarc.com&lt;/a&gt;), zwykłą myszkę na usb oraz odbiornik GPS. W sumie używam Garmina tylko dla orientacji. Dobrze wiedzieć ile km jest do celu lub za ile będzie następna zmiana drogi lub skręt w ulicę. Głos mam wyłączony i nigdy nie rozmawiam z nawigacją :P. Mapa na laptopie jest bardzo przydatna bo jest o wiele szybsza niż zwykła nawi i daje mi możliwość szybkiej reakcji jeśli muszę zmienić kurs i dokładnie widzę co jest dookoła mnie. Te wszystkie systemy uzupełniają się wzajemnie i pomagają mi znaleść miejsce gdzie muszę zrobić dostawę. Czasami jedna nawigacja nie znajdzie adresu, druga tak a czasami żadna. Wtedy uruchamiam fona i wujek google i jego mapa prawie nigdy nie zawodzi ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/uY_53ZRVMG0" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-254168610774598858?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F3rdlowX1pen4UFTSrU7geDztpI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F3rdlowX1pen4UFTSrU7geDztpI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F3rdlowX1pen4UFTSrU7geDztpI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/F3rdlowX1pen4UFTSrU7geDztpI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/so13w8L95tw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/254168610774598858/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/moj-system-nawigacji.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/254168610774598858?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/254168610774598858?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/so13w8L95tw/moj-system-nawigacji.html" title="Mój system nawigacji." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-4g9N4szZwaM/T0Ar_RrYlGI/AAAAAAAAAx4/LVLgns9fdVs/s72-c/IMG_3949.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/moj-system-nawigacji.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAESHw6fip7ImA9WhRaFU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2626590658253318260</id><published>2012-02-15T04:26:00.002+01:00</published><updated>2012-02-18T03:05:09.216+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-18T03:05:09.216+01:00</app:edited><title>Floryda.</title><content type="html">&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L3usakZ_SM0/TzsUOoGrb1I/AAAAAAAAAw4/ozCbopnzxQE/s1600/IMG_3897.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-L3usakZ_SM0/TzsUOoGrb1I/AAAAAAAAAw4/ozCbopnzxQE/s200/IMG_3897.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;W moim języku określam taką trasę jako dłuższo-krótszą. Coś prawie jak długa wyprawa ale nie zupełnie. W takim wyjeździe nie będę musiał się martwić o czas pracy bo odległość jest idealna żeby pojechać i wrócić bez wykręcenia obowiązkowej pauzy za bazą. 2400km w jedną stronę, lub ciut więcej, w zależności od tego w którą częśc Florydy rzucą kierowcę z ładunkiem. 4800 lub maksymalnie 5500km w dwie strony, co dość łatwo da się zmieścić w 70 godzin jazdy/pracy, dozwolone przez prawo, zakładając że uda nam się utrzymać przeciętną prędkość jazdy między 99 a 102km/h dziennie. Idealny tryb pracy dla kierowcy co chce zarabiać jak na długim dystansie i być co parę dni w domu, gdy się uda na weekend. Tylko z tym to bywa różnie, bo szybki wyjazd może szybko zamienić się w stratę czasu i kupę nerwów, ale jest to cień, którego w transporcie chyba nigdy się nie zlikwiduje. Koniec technicznego przymulania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest parę dróg, którymi można dostać się na Florydę z północy. Każda z nich przecina prędzej czy później pasmo gór Apalachów. Wschodnia część USA to stare stany. Tutaj właśnie na samym początku osiedlali się Anglicy na małym skrawku wybrzeża gdyż reszta Ameryki, właśnie za tym pasmem gór była Nową Francją. Nowa Francja sięgała aż do Nowego Orleansu w Louisianie i gdyby nie polityka oraz sytuacja francuskich królów w tamtych czasach, kto wie jak dzisiaj by wyglądał ten kontynent. Tak czy inaczej chciałem zaznaczyć że wschodnie wybrzeże jest bardzo zaludnione również i w dzisiejszych czasach. Jazda autostradami nie należy do najbardziej spokojnych bo natężenie ruchu oraz korki są mega. Jedna metropolia za drugą. Najpierw okolice Nowego Yorku, później Philadelphia, Baltimore i dopiero za Waszyngtonem DC można zacząć trochę oddychać i cieszyć się spokojem na drodze. Dlatego więc większość a raczej wszyscy przewoźnicy z Montrealu starają się uniknąć tych terenów i objeżdżają ciut na zachód przez Pensylvanię co wydłuża drogę może o 50, góra 70km. Ma to dwa plusy: raz że omija się większość korków a dwa że unikamy około 180USD opłat za dróg (tak, dużym autem zawsze jest drogo). Mimo że myto za autostrady jest tutaj wliczone w opodatkowanie w cenie paliwa to jest parę odcinków dróg za które trzeba płacić ekstra. Na wschodnim wybrzeżu mostów i płatnych dróg nie brakuje. Pojechałem więc z Montrealu na południe I87, w Albany w Nowym Yorku odbiłem na zachód i przebiłem się z powrotem w stronę wybrzeża na I95 na wysokości Baltimore w Marylandzie. Dla zainteresowanych zapraszam na małą gimnastykę i wędrówkę myszką po ekranie w GoogleMaps.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-arf8b0kV2yw/TzsU5P7WXnI/AAAAAAAAAxA/4f3Dw6r5s3c/s1600/IMG_3895.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-arf8b0kV2yw/TzsU5P7WXnI/AAAAAAAAAxA/4f3Dw6r5s3c/s200/IMG_3895.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;I dalej spokój, nareszcie. Po przebyciu 1400 km od Montrealu, za górkami  Pensylvanii, wzniesieniami Virgini przychodzi kolej na Północną  Karolinę i jej lasy oraz cieplejsze już powietrze. Z wielką satysfakcją  uchylam szybę żeby delektować się zapachem ciepła i zielonego lasu. To  jest to! Ale ma to tylko swoją magię gdy przyjeżdża się z zimy. Od  Virgini aż do Florydy jedzie się teoretycznie po płaskim i większość  czasu z takim widokiem co jakiś czas przecinany przez rzeki i pola.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Ty5t0vWz9o4/TzsedUjedRI/AAAAAAAAAxI/ltMRq9obh4Y/s1600/IMG_3911.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-Ty5t0vWz9o4/TzsedUjedRI/AAAAAAAAAxI/ltMRq9obh4Y/s200/IMG_3911.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7SR7NgyMR4c/TzseplARnbI/AAAAAAAAAxQ/lL_oWyGkJsc/s1600/IMG_3925.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-7SR7NgyMR4c/TzseplARnbI/AAAAAAAAAxQ/lL_oWyGkJsc/s200/IMG_3925.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Sama Floryda cóż. Z jednej strony Zatoka Meksykańska, z drugiej zimny Atlantyk. Morskie wilgotne słone powietrze. Czuć je wszędzie. Wiatr niesie inne zapachy niż te, do których człowiek jest przyzwyczajony. Co uderza przy pierwszym styku z ludzmi tutaj to całkowity inny tryb życia. Wszystko na luzie i nikomu nigdzie się nie śpieszy. Totalny relaks. W tej podróży nie byłem daleko na południu , więc zdęcia pewnie nie robią większego wrażenia. Tam dalej jest więcej palm i dziwnych zwartych krzewów przypominających mini dżunglę. Mam nadzieję że widać przynajmniej ciepło, które naprawdę jest fajne i przyjemne :)&lt;br /&gt;
Teraz czekam aż mi schłodzą i załadują truskawki, które miały być gotowe dziś. Co tam, po co wracać do zimy jak można trochę nacieszyć się ciepłem łagodnego klimatu. Jutro będę miał styk z tą bardziej zaludnioną częścią Florydy gdzie samochód osobowy jest podstawowym przyrządem do codziennego życia. Zresztą jak w całej Ameryce, nie raz to powtórzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7SR7NgyMR4c/TzseplARnbI/AAAAAAAAAxQ/lL_oWyGkJsc/s1600/IMG_3925.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2626590658253318260?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wo3SDLoyZbX7Wah86Kg0bTF59Yo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wo3SDLoyZbX7Wah86Kg0bTF59Yo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wo3SDLoyZbX7Wah86Kg0bTF59Yo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wo3SDLoyZbX7Wah86Kg0bTF59Yo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/335HXrj5_cA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2626590658253318260/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/floryda.html#comment-form" title="Komentarze (10)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2626590658253318260?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2626590658253318260?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/335HXrj5_cA/floryda.html" title="Floryda." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-L3usakZ_SM0/TzsUOoGrb1I/AAAAAAAAAw4/ozCbopnzxQE/s72-c/IMG_3897.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>10</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/floryda.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0UCRnY-eCp7ImA9WhRaEE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2701509471854485905</id><published>2012-02-12T06:23:00.001+01:00</published><updated>2012-02-12T06:41:07.850+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-12T06:41:07.850+01:00</app:edited><title>Załadunki na chłodni, lekcja nr 2.</title><content type="html">Procedura jest dość łatwa i nie ma w niej większej filozofii. Kierowca ładujący warzywa lub owoce lub diabli wie co, zanim włożą mu towar na naczępę musi sprawdzić temperaturę. Chłodnia jest tylko od tego żeby utrzymać daną temperaturę podczas tranzytu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa ostatnie załadunki były trochę przebojowe pod tym względem i wyszlifowałem sobie moje doświadczenie jak dokładnie postępować z cwaniakami w magazynach ze świeżymi warzywami. Widzicie, schłodzenie n.p.pomidorków z pola żeby nie zgniły, zanim trafią do sklepów, jest dość energochłonne. Dlatego większość magazynów zawsze kombinuje i owszem schładza je, ale nie zawsze do tego stopnia, który powinien byc właściwy lub ustalony z odbiorcą. Różnica paru stopni zamienia się w oszczędności na rachunku za prąd. Często również bywa tak że magazyn nie wyrabia się ze zleceniami i nie ma czasu wszystkiego odpowiednio schłodzić. Wiadomo, najlepiej by było gdyby prosto z pola towar lądował w sklepie i był sprzedany bardzo szybko w stanie świeżym. Ze względu więc na transport schłodzenie towaru jest bardzo ważne bo od temperatury będzie zależało ile czasu owy pomidor będzie zdatny do spożycia lub ile czasu będzie mógł leżeć w magazynie. Często się wozi niedojrzałe warzywka i dopiero później w magazynch dojrzewają sobie na życzenie gdy jest to potrzebne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzeczy niezbędne do czynności załadunku, które trzeba mieć przy sobie na rampie:&lt;br /&gt;
1. Termometr.&lt;br /&gt;
2. Telefon.&lt;br /&gt;
3. Długopis i notesik żeby zapisywać ilość pudełek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc. Jestem na rampie, podjeżdża wózkowy z pierwszą paletą. Wtykam w nią termometr i stwierdzam że produkt ma 52 stopni Fahrenheita. Na zleceniu, które otrzymałem od firmy było wyraźnie napisane: nie ładowac jeśli ma więcej niż 48F (a tak w ogóle to idealnie powinny mieć 45F). Dzwonić do spedycji o pozwolenie. Spedycja wtedy dzwoni do odbiorcy i pyta się. Najczęściej bywa tak że się zgadzają ale może to zająć dobre pół godziny. Wózkowy wtedy dostaje szału że psuję mu robotę. Ale nie mam wyjścia: to ja jestem odpowiedzialny za to żeby wszystko było według procedury. Później trzeba to zaznaczyć na liście przewozowym mimo protestów wysyłającego. Miałem taką sytuację. Mówie mu że zaznaczę że jego pomidory są w takim i takim stanie i będę chciał jego podpis obok. On na to że dlaczego i że jak sprawdziłem temperaturę. Wyjmuje i pokazuję mu termometr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I zrobiłeś dziurkę w pomidorze?&lt;br /&gt;
- Tak, no a jak inaczej?&lt;br /&gt;
- A wyrzuciłeś tego pomidora? - Już czuję że koleś ściemnia.&lt;br /&gt;
- A dlaczego miałbym wyrzucić?&lt;br /&gt;
- A bo jest skarzony i jak ktoś go zje może zachorować.&lt;br /&gt;
- Pytałem się wózkowego czy mogę zmierzyć temperaturę i nie sprzeciwił się więc nie widzę dlaczego masz teraz do mnie pretensje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak dalej i tak dalej. Skończyło się na tym że na mojej kopii dokumentu podpisał ale nie chciał nic słyszeć o tym żeby na jego papierach była jakaś wzmianka o temperaturze produktu. Mogłem się z nim dalej kłócić ale miałem dość. Na koniec powiedział mi że robię awanturę z niczego o parę stopni. Ja mu na to spokojnym głosem że nie, wykonuję tylko moją pracę według zasad jakie ustalił mój pracodawca. Jeśli coś nie pasi to rozładuj mnie i sprzedaj Twoje pomidory komu innemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak jest prawie przy każdym załadunku. Zauważyłem że większość amerykańskich kierowców w ogóle nie sprawdza temperatury ani nawet nie liczą ilość pudełek na palecie. Po wycofaniu się pod rampę wracają do swoich trucków i siedzą w nich aż do chwili gdy zapali się zielone światełko znakiem że załadunek skończony. Później podpisują w ślepo dokument i dziękuję: poszedł. Nie wiem co na to ich przewoźnik jak później dostanie list od odbiorcy, który domaga się odszkodowania za zepsuty towar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tyle. Jadę w kolejna podróż. Tym razem na południe na Florydę. Mam nadzieję że naprawili mi klimę bo na Florydzie nie tyle ciepło jest uciążliwe co wilgoć. Pewnie przywiozę z powrotem pomarańcze, sałatę lub jeszcze lepiej znów pomidory i znów będę przechodził przez procedurę ładowania. Ale takie są przyjemności jazdy na chłodni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
AAAA no i będąc w domu zrobiłem kolejny film z moich wyjazdów do Waszyngtonu. Odkopałem dopiero teraz ten materiał. I tak sobie patrzyłem i zaczynam chyba tęsknić za tamtymi terenami :)&lt;br /&gt;
ENJOY!&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/JpIGo0BOzjY" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2701509471854485905?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YVsVE3H8DML5iEKZWp1QfcnJxV0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YVsVE3H8DML5iEKZWp1QfcnJxV0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YVsVE3H8DML5iEKZWp1QfcnJxV0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YVsVE3H8DML5iEKZWp1QfcnJxV0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/UxxsmQw4tTk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2701509471854485905/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/zaadunki-na-chodni-lekcja-nr-2.html#comment-form" title="Komentarze (18)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2701509471854485905?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2701509471854485905?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/UxxsmQw4tTk/zaadunki-na-chodni-lekcja-nr-2.html" title="Załadunki na chłodni, lekcja nr 2." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/JpIGo0BOzjY/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>18</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/zaadunki-na-chodni-lekcja-nr-2.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YAQHo4cCp7ImA9WhRbEEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2783143594360204460</id><published>2012-02-01T08:24:00.001+01:00</published><updated>2012-02-01T08:25:41.438+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-01T08:25:41.438+01:00</app:edited><title>Trochę Zimowych Klimatów.</title><content type="html">Dotarłem do domu ze słonecznej Arizony i przyciągnałem za mna kolejna dawkę warzyw do spożycia przez szczęśliwych konsumentów w Montrealu. Czerwoną paprykę i ogórki. Tradycyjnie więc korzystając z wolnego czasu przejrzałem archiwum filmów nagranych podczas podrózy i stwierdziłem że mam wystarczająco materiału. Teraz jest najbardziej odpowienia pora żeby przypomnieć Wam o warunkach jakie panują na drogach zimą.&amp;nbsp;W każdym urywku filmu, miałem za sobą warzywa lub owoce. Gdy będziecie je kupować w sklepie zimą, proszę Was, pomyślcie którędy one do Was przybyły.&amp;nbsp;Do Polski warzywka przybywają z ciepłej Hiszpani, Afryki lub Grecji, oczywiście na kołach. Pewnie, niektóre mogą być z kraju i leżeć schłodzone w magazynach. ale niestety nie wszystkie aż tak długo da się przechowywać. Tak czy inaczej, czy drogą morksą czy z magazynu, prędzej czy później świeże wyroby zostaną załadowane na ciężarówkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc! Przez cały kontynent! Z&amp;nbsp;ciepłych klimatów przez nawałnice i różne inne przygody:&amp;nbsp;jadę! Ostatnie minuty filmu są z przed trzech dni, gdy w niedziele ni stąd ni z owąd zaczęło sypać na autostradzie 401 w Ontario. Straciłem tylko 20 minut przez te warunki i panikujących kierowców samochodów osobowych. Na 1300 kilometrów, które zrobiłem tego dnia nie było aż tak źle .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="420" src="http://www.youtube.com/embed/HgoetQHqWvM" width="540"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2783143594360204460?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VbVua2Jqz3udAKH9vBFZMxN7W9E/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VbVua2Jqz3udAKH9vBFZMxN7W9E/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VbVua2Jqz3udAKH9vBFZMxN7W9E/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VbVua2Jqz3udAKH9vBFZMxN7W9E/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/y9R66WI2L10" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2783143594360204460/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/troche-zimowych-klimatow.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2783143594360204460?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2783143594360204460?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/y9R66WI2L10/troche-zimowych-klimatow.html" title="Trochę Zimowych Klimatów." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/HgoetQHqWvM/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/02/troche-zimowych-klimatow.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0UCSHc4fCp7ImA9WhRUFk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-7230246981665427878</id><published>2012-01-26T16:33:00.001+01:00</published><updated>2012-01-27T04:34:29.934+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-27T04:34:29.934+01:00</app:edited><title>Południem z Teksasu do Arizony.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8Q1UpGKsTXg/TyFkZSyIuzI/AAAAAAAAAuY/PXkRiohB7HA/s1600/IMG_3610.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-8Q1UpGKsTXg/TyFkZSyIuzI/AAAAAAAAAuY/PXkRiohB7HA/s200/IMG_3610.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Odkryłem trochę nowych dróg w tym tygodniu. Z miasta Temple w Teksasie przebijałem się do autostrady nr 10 na południu różnymi mniejszymi drogami. I takie widoki: wysuszone drzewa a po każdej stronie drogi rancza. Ciekawe czy miałem okazję minąć posiadłości tego dupka co dowodził w latach 2000 - 2008 i zrujnował to upadające mocarstwo zwane USA. &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JSUgb_rMRaE/TyFkvCRohEI/AAAAAAAAAug/lYddlaUDwGs/s1600/IMG_3619.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-JSUgb_rMRaE/TyFkvCRohEI/AAAAAAAAAug/lYddlaUDwGs/s200/IMG_3619.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Bardziej na południe zaczęły pojawiać się skromne kaktusy. Mimo znaków grożących surową karą za zaśmiecanie dróg, najczyściej tutaj nie jest, niestety. Te wysokie chmury na niebie to zwiastun potężnego systemu meteorologicznego, który dzień później wylał z siebie ogromne ilości wody w postaci gwałtownych burz. Mimo tego nie pozwoliło to żeby nawodnić suchą glebę bo susza na południu tego stanu panuje już od paru miesięcy.&amp;nbsp; Mi się zawsze udaje i omijam ogromne nawałnice.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DyVc8mBtgeA/TyFk_zcgEuI/AAAAAAAAAuo/2GKSnEvka60/s1600/IMG_3627.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-DyVc8mBtgeA/TyFk_zcgEuI/AAAAAAAAAuo/2GKSnEvka60/s200/IMG_3627.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tutaj już jest Nowy Meksyk a w zasadzie jego koniec. Ostatni raz tędy jechałem jakieś dwa lata temu białym Volvo. Często w byłej firmie miałem przeloty na pusto z Teksasu do Yumy w Arizonie. To 2000km! Tym razem jechałem z ładunkiem i skręciłem na boczną drogę (80) żeby dostać się do Douglas w Arizonie. Te góry na horyzoncie to już Arizona.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8lpMkvYrRks/TyFlunbEKRI/AAAAAAAAAuw/3tuL5vCojUo/s1600/IMG_3647.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-8lpMkvYrRks/TyFlunbEKRI/AAAAAAAAAuw/3tuL5vCojUo/s200/IMG_3647.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Bardzo opłacało się zjechać na tę drogę. Typowy szlak jaki widuje się na westernach. Kowboje to musieli być niezłe twardziele żeby dawać radę na dzikim zachodzie. Bez dróg, na koniach i&amp;nbsp; w dość trudnym środowisku gdzie obecność wody jest skąpa. Hmmmmm. Stanąłem, wyszedłem na zewnątrz i wzrok skierowałem w miejsce gdzie nie było widać żadnego śladu człowieka. Wyobrażałem sobie w myślach że cofnąłem się w czasie tylko o 130 lat. Przecież to tak jak wczoraj!&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-neu5JBnug4I/TyFl9UIQDcI/AAAAAAAAAu4/7EKG3mVWw1c/s1600/IMG_3652.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-neu5JBnug4I/TyFl9UIQDcI/AAAAAAAAAu4/7EKG3mVWw1c/s200/IMG_3652.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Jadąc, tematczynie puściłem sobie muzę kompozytora Marco Beltrami z&amp;nbsp; filmu 3:10 do Yumy, tej najnowszej wersji. Miałem uczucie że gdzieś na horyzoncie widzę dyliżanse i wigwamy. Wiem, mam bujną wyobraźnię i lubię dużo, dużo sobie wyobrażać i marzyć.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ka0DQdVRCPI/TyFmN1PFYJI/AAAAAAAAAvA/8EwtlA9NOEY/s1600/IMG_3670.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-ka0DQdVRCPI/TyFmN1PFYJI/AAAAAAAAAvA/8EwtlA9NOEY/s200/IMG_3670.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
I ostatnie zdjęcie. Tuż przed dostawą. Firma w której zrzucałem była dosłownie pół kilometra od granicy. Sądzę że mój towar, w tym przypadku żaluzje, poszły dalej do Meksyku. Pod rampą stał truck na meksykańskich blachach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec dodam że zaliczyłem kolejna, już trzecią inspekcję drogową w ciągu dwóch miesięcy. Kurcze albo mam pecha albo naprawdę władze w tym kraju nie mają co robić i szukają pieniędzy. Na wadze w Arizonie nic nie znaleźli ani w moim Volvo ani w mojej książce gdzie zapisuję czas pracy. Powędrowałem więc dalej ale już z pewnym niesmakiem. Ta wolność w USA nie jest taka sama jaka była wcześniej. W samym wczorajszym dniu przejechałem przez dwa check pointy straży granicznej, przegląd na wadze oraz regularny widok policji na drodze. Pojęcie "policyjny kraj" nabiera coraz więcej sensu. Aż ciarki mi po plecach przechodzą...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-7230246981665427878?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SccuP9EJA-iG6bE2lnReANdEbcc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SccuP9EJA-iG6bE2lnReANdEbcc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SccuP9EJA-iG6bE2lnReANdEbcc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SccuP9EJA-iG6bE2lnReANdEbcc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/NtHTqDvH6-o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/7230246981665427878/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/poudniem-z-teksasu-do-arizony.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7230246981665427878?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7230246981665427878?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/NtHTqDvH6-o/poudniem-z-teksasu-do-arizony.html" title="Południem z Teksasu do Arizony." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-8Q1UpGKsTXg/TyFkZSyIuzI/AAAAAAAAAuY/PXkRiohB7HA/s72-c/IMG_3610.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/poudniem-z-teksasu-do-arizony.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0MASH4_fyp7ImA9WhRUE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-7516094838851699643</id><published>2012-01-23T17:17:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T17:17:29.047+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-23T17:17:29.047+01:00</app:edited><title>Trochę wieści z Teksasu.</title><content type="html">Daleko stąd odgłos trąbienia przejeżdżającego pociągu. Ogromny silnik diesla a nawet parę ich, oddychających na przemian: jeden przez drugiego. W Ameryce za dużymi miastami linie kolejowe nie są elyktryfikowane. Bo po co? Tańsza jest ropa. Kradziona ropa, pozwolę sobie przypomnieć. Czemu większość truck stopów są zawsze przy liniach kolejowych? Chciałbym to wiedzieć. Jakaś chora procedura tutejszych kolejarzy nakazuje im trąbić w niebogłosy ile wlezie że jadą i przecinają niestrzeżone przejazdy kolejowe budząc przy okazji zmęczonych kierowców. W tych momentach odczuwam właśnie to "lekceważenie nas" przez społeczeństwo. Ta praca jest często wulgarna i mamy styczność z całą ordynarną i szorstką częścią naszej ludzkiej rzeczywistości. Tych sytuacji jest wiele ale ta przypdła mi do gustu jako najwierniej ilustrująca codzienny świat kierowcy. Tyle myśli z Teksasu na dziś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ujechałem już 3000 kilometrów od początku mojej trasy i miałem poraz ponowny okazję przeżyć zimę, wiosnę i lato w przyśpieszonym tempie. W Ontario, Michiganie i Indianie była zima i snieżyca. W Illinois, Missouri i Arkansasie wiosna oraz pełno samochodów i trucków w rowie skutkiem lodowiska na drogach. A tutaj w Teksasie lato pełną gębą. Jak na złość siadła mi klima w trucku ale chyba to przeżyję. Uchylę trochę okno :P. Wczoraj gdy kładłem się spać było 25 stopni. Najlepszy jest poranek: człowiek wstaje, świeci słońce i jakoś lżej idzie na stację celem porannej toalety. Może dlatego że ma na sobie tylko dżinsy i podkoszulkę :D. Dobra już Was nie wkurzam bo wiem że w Polsce o tej porze roku jest dość ponuro. Dziś dokończę kręcić pauzę 36h, zrobię dostawę i jutro rano pogonię dalej na południe na samą granicę z Meksykiem do miejscowości Douglas w Arizonie. Tam jeszcze nie byłem. Później znów pewnie Nogales lub Yuma w arizonie i kolejny ładunek warzyw z Meksyku powędruje do Kanady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczoraj odkryłem nowego bloga i sądzę że będzie interesujący więc zachęcam Was do odwiedzania go. Coraz więcej blogów kierowców a nawet kierowców płci żeńskiej. Cieszę się ogromnie!&lt;br /&gt;
Tutaj jest link: &lt;a href="http://kierowniczka.blogspot.com/"&gt;http://kierowniczka.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-7516094838851699643?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IVavw-HJBFFNSbHkFA0qDnqxsAg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IVavw-HJBFFNSbHkFA0qDnqxsAg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IVavw-HJBFFNSbHkFA0qDnqxsAg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IVavw-HJBFFNSbHkFA0qDnqxsAg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/H_o55JNBLNE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/7516094838851699643/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/troche-wiesci-z-teksasu.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7516094838851699643?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7516094838851699643?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/H_o55JNBLNE/troche-wiesci-z-teksasu.html" title="Trochę wieści z Teksasu." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>9</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/troche-wiesci-z-teksasu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE8BQns5eip7ImA9WhRUEE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2542635188899683343</id><published>2012-01-20T03:34:00.000+01:00</published><updated>2012-01-20T03:34:13.522+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-20T03:34:13.522+01:00</app:edited><title>Między dwoma wyjazdami.</title><content type="html">Tempo pracy narzuciłem sobie dobrowolnie: ostre. Sam tego chcę. Mam pewien schemat: najpierw praca a później odpoczynek, długi odpoczynek taki jak wakacje. Więc jak jest praca to nie odmawiam żadnego ładunku. Nie mam zamiaru 'dymać' w ten sposób całe życie, o nie, mam inne godne plany ale tymczasem jest jak jest. W moich oczach to tylko pewien etap, ucieczka albo jeszcze nie wiem co. Wracając do domu na tę parę godzin, ostatnie kikadziesiąt kilometrów moje myśli kieruję w stronę priorytetów jakie czekają mnie na miejscu. Śmieszne nie? Jeszcze nie wróciłem a już planuję mój kolejny wyjazd. Często zapisuję sobie na kartce żeby później, będąc na miejscu nie zapomnieć co dokładnie chcę zrobić. Większość tak krótkiego wolnego czasu spędzam na przygotowaniu się do następnej podróży. W 40 godzin odnawiam zapasy żywności, idę na basen żeby dać trochę wycisku mojemu ciału oraz zadbać o to żeby moje rzadkie znajomości w Montrealu nie pomyślały że całkowicie zdziczałem. Robię pranie, odpoczywam i regenuję siły; tyle o ile. Dla ludzi, którzy codziennie wracają do domu i mają wszystko pod ręką to o czym w tej chwili piszę jest ciut trudne do zrozumienia. Będąc cały czas w trasie, mam inny schemat życia i muszę o wszystkim myśleć wcześniej. Raz że taniej jest ze sobą zabrać rzeczy niezbędne do życia a dwa że tracąc czas i kasę na kupowanie ich w trasie w ogóle się nie opłaca. Życie za kółkiem ma całkiem inny tryb.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc jeszcze raz: Nie zawsze mam czas pisać, choć tematów w rezerwie mam wiele. Zapisuje je na kartce i wolnych chwilach, jeśli nie jestem zmęczony piszę posty przed snem po całym dniu za kółkiem. Filmów, a raczej materiałów na filmy też mam sporo. Po prostu nie mam czasu tego wszystkiego ogarnąć i w odpowiedzi na pytanie kiedy będzie następny film lub post: jak będzie. &amp;nbsp;Nie mniej jednak skleiłem króciutki filmik na temat skrzyni biegów jaką mam w moim Volvo. Niżej również wideo dodane na początku tego tygodnia na YT, o którym jeszcze nie wspominałem na blogu. Większość z Was pewnie i tak już je widziała ale to dla formy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Jutro rano znów uciekam. Tym razem do Teksasu i Arizony. Zaliczę nowe południowe rejony. Douglas, Arizona na samiutkiej granicy z Meksykiem: tam mnie jeszcze nie było i lubię to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.blogger.com/%3Ciframe%20width=%22420%22%20height=%22315%22%20src=%22http://www.youtube.com/embed/p8HH2uMpPyc%22%20frameborder=%220%22%20allowfullscreen%3E%3C/iframe%3E"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/p8HH2uMpPyc" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.blogger.com/%3Ciframe%20width=%22560%22%20height=%22315%22%20src=%22http://www.youtube.com/embed/_6uLUq_D63A%22%20frameborder=%220%22%20allowfullscreen%3E%3C/iframe%3E"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/_6uLUq_D63A" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2542635188899683343?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JVEh3o2xUMf_SpHoXC0WPqTPXWg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JVEh3o2xUMf_SpHoXC0WPqTPXWg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JVEh3o2xUMf_SpHoXC0WPqTPXWg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/JVEh3o2xUMf_SpHoXC0WPqTPXWg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/4Bva_wHMhKA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2542635188899683343/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/miedzy-dwoma-wyjazdami.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2542635188899683343?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2542635188899683343?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/4Bva_wHMhKA/miedzy-dwoma-wyjazdami.html" title="Między dwoma wyjazdami." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/p8HH2uMpPyc/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/miedzy-dwoma-wyjazdami.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUUCRXY-eip7ImA9WhRUEE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-6704352651118019472</id><published>2012-01-15T05:26:00.007+01:00</published><updated>2012-01-20T03:41:04.852+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-20T03:41:04.852+01:00</app:edited><title>Zadomowiony w Prince.</title><content type="html">&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-D-rLaIrYf48/TxI4BOR_ftI/AAAAAAAAAtg/KlBzVFWSWNo/s1600/IMG_3026.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-D-rLaIrYf48/TxI4BOR_ftI/AAAAAAAAAtg/KlBzVFWSWNo/s200/IMG_3026.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Trzy i pół miesiąca pracy. Osiem długich wypraw plus jedna krótka. Już mniej więcej wiem jak wygląda praca siedząc za kierownicą ciągnika pod barwami Princea. Zadomowiłem się na tyle że wiem z kim i jak mam rozmawiać żeby uzyskać to czego chcę i oczekuję od mojego pracodawcy.&amp;nbsp;A czego chcę? Niewiele. Nie zależy mi na czasie w domu. Zależy mi tylko na tym żeby cały czas jeździć i najlepiej w różne części świata. Napisałem 'świata'? Moja wyobraźnia trochę odpłynęła. Wybaczcie. Czasami sobie marzę o tym jak by to było gdyby z Alaski istniało łącze drogowe do Azji a tam dalej droga do Chin i Europy. I gdybym mógł pociągnąć taki ładunek, powiedzmy z Montrealu do Warszawy, ahhhh! Albo chociaż jakiś prom Ameryka -Europa, który bierze tiry i trucki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-syZkY6aZ9Iw/TxI3TZwWl_I/AAAAAAAAAtA/gvdG0P9Jnbg/s1600/IMG_2591.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-syZkY6aZ9Iw/TxI3TZwWl_I/AAAAAAAAAtA/gvdG0P9Jnbg/s200/IMG_2591.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;Prince obsługuje cały kontynent północnoamerykański i płaci dobrze, w normach rynku (rynek to absurd). Gdy człowiek przyjmuje się do nowej firmy z reguły najpierw obserwuje a później stara się sobie ulepszać położenie. Z informacji uzyskanych od Allana stwierdziłem że w Prince może być nie najgorzej. Jednak gdy spedytor ubzdurał sobie schemat za częstego wysyłania mnie w to samo miejsce pod rząd kilkakrotnie, zacząłem myśleć i to myśleć intensywnie. Trochę czasu zajęło żeby zrozumieli o co mi chodzi. Lubię wracać w te same rejony ale gdy zostaję wysyłany non stop w to samo miejsce i nie widzę innej perspektywy, zaczynam czuć się jak w więzieniu. Muszę mieć to uczucie wolności że niby jadę tam gdzie chcę.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HXx9lTLD4F0/TxI3gGtfBJI/AAAAAAAAAtI/kLsU-G5kt1o/s1600/IMG_2590.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-HXx9lTLD4F0/TxI3gGtfBJI/AAAAAAAAAtI/kLsU-G5kt1o/s200/IMG_2590.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Wyjazd do Arizony przekonał mnie o tym że Prince potrafi coś wykombinować dla kierowcy, który czuje potrzebę ucieczki od rzeczywistości. Do tego będąc w połowie drogi powrotnej zaproponowano mi krótki kurs do Chicago. To jest to! Wyobraźcie sobie: mam do celu jakieś 2000km i w telefonie słyszę że mam już gotową naczepę na bazie, z którą mogę zawrócić na szlak. Tak właśnie chciałem pracować i nareszcie wyczuli mnie. Sądzę że są z tego zadowoleni tak jak i ja (truck trzepie kilometry więc zarabia). Dużo, dużo pracuję a później biorę sobie dużo, dużo wolnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3z5wIj1s-PY/TxI3qHWYniI/AAAAAAAAAtQ/C6e5qjziFQU/s1600/IMG_3027.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-3z5wIj1s-PY/TxI3qHWYniI/AAAAAAAAAtQ/C6e5qjziFQU/s200/IMG_3027.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zdjęcia przybliżą Wam codzienność mojej pracy. Karta drogowa w formie koperty, w którą wkładam wszystkie kwity: podpisane dokumenty przewozowe, rachunki (tankowania, opłaty itd itp) oraz kartki z książki z moim czasem pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vV9g0Khimr4/TxI5JJz0nPI/AAAAAAAAAtw/cU8i4anOM_E/s1600/IMG_3195.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-vV9g0Khimr4/TxI5JJz0nPI/AAAAAAAAAtw/cU8i4anOM_E/s200/IMG_3195.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Gdy wyjechałem na święta, wracając w kopercie z wypłatą znalazłem mały prezent. Niby nic ale fajny gest od właściciela. Pierwszy raz w transporcie na obydwóch kontynentach spotykam się z takim gestem. Naprawdę, pomijając kasę, człowiek czuje się minimalnie doceniony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-6704352651118019472?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sDbGqSZgNO3ZzZSzhG_kMl-pdzo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sDbGqSZgNO3ZzZSzhG_kMl-pdzo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sDbGqSZgNO3ZzZSzhG_kMl-pdzo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sDbGqSZgNO3ZzZSzhG_kMl-pdzo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/5U7ZFdpKW5Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/6704352651118019472/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/zadomowiony-w-prince.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6704352651118019472?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6704352651118019472?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/5U7ZFdpKW5Q/zadomowiony-w-prince.html" title="Zadomowiony w Prince." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-D-rLaIrYf48/TxI4BOR_ftI/AAAAAAAAAtg/KlBzVFWSWNo/s72-c/IMG_3026.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/zadomowiony-w-prince.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMFRn85fSp7ImA9WhRVFUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-5400564756386320703</id><published>2012-01-12T04:59:00.005+01:00</published><updated>2012-01-15T01:46:57.125+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-15T01:46:57.125+01:00</app:edited><title>Bezdroża Nowego Meksyku.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JPuzg1n3YDQ/Tw5NK2mM8RI/AAAAAAAAArs/aE1EzP1nV9w/s1600/IMG_3369.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-JPuzg1n3YDQ/Tw5NK2mM8RI/AAAAAAAAArs/aE1EzP1nV9w/s200/IMG_3369.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wracając z Nogales w Arizonie, z granicy z Meksykiem, najprostsza droga na północny wschód kontynentu prowadzi przez właśnie te tereny. Pierwsze zdjęcie jest jeszcze na autostradzie I10. U stóp tego pasma gór znajduje się miejscowość Las Cruces. Przełęcz, przez którą przejadę jest na wysokości mniej więcej jednej trzeciej zdjęcia od lewej strony. Takie łagodne wgłebienie na horyzoncie, które w rzeczywistości jest dość męczącym podjazdem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-94DhAwKrGyU/Tw5Ne46jD5I/AAAAAAAAAr0/PKkNxsUWwg4/s1600/IMG_3376.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-94DhAwKrGyU/Tw5Ne46jD5I/AAAAAAAAAr0/PKkNxsUWwg4/s200/IMG_3376.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na przedmieściach Las Cruces spotkałem tego oto rekina. Ze względu na bliskość granicy z Meksykiem takich patroli jest bardzo dużo. Mogą zatrzymać teoretycznie każdego, który wydaje im się podejrzany. Dużo takich aut i innych jeepów poluje na nielegalnych imigrantów na pustyni. Widziałem też parę dronów kręcących się na niebie.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZJP5gEnXTLI/Tw5N1l9rMEI/AAAAAAAAAr8/P_jXIMGC1C4/s1600/IMG_3399.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZJP5gEnXTLI/Tw5N1l9rMEI/AAAAAAAAAr8/P_jXIMGC1C4/s200/IMG_3399.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A tutaj już na górze. Przełęcz San Augustina. Nie powiem, całkiem przyjemne miejsce. Ten powrót, w ogóle cała trasa są prawdziwymi wakacjami i nie mając napiętego terminu dostawy dość często staję rozprężać kości i podziwiać scenerię dookoła. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZtpJlQ4-sJs/Tw5OL5OBCXI/AAAAAAAAAsE/QX3VZLrf5mI/s1600/IMG_3391.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZtpJlQ4-sJs/Tw5OL5OBCXI/AAAAAAAAAsE/QX3VZLrf5mI/s200/IMG_3391.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ta sama przełęcz tylko teraz patrzymy w stronę, w którą ustawione jest Volvo czyli nosem w dół. Tak, będziemy zjeżdżać z górki w dół i pod mgłą tam daleko jest ogromna równina.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kx4ayVrcPh0/Tw5Oa-bw2aI/AAAAAAAAAsM/HzplxjnmpF4/s1600/IMG_3412.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-kx4ayVrcPh0/Tw5Oa-bw2aI/AAAAAAAAAsM/HzplxjnmpF4/s200/IMG_3412.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na której znajduje się granica. Że co? Uhm, coś podobnego do granicy: tak zwany CHECKPOINT. Jest to jeszcze jedna siatka ochronna, której używają Amerykanie przed napływem nielegalnych imigrantów z Meksyku oraz przemycaniu narkotyków. W ubiegłym roku deportowano około pół miliona ludzi. Takich punktów jest sporo. Są położone równolegle do granicy z Meksykiem tylko dalej w głąb kraju. I pracownicy Border Patrolu zadają pytania oraz często sprawdzają tożsamość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RaLwHELn-S0/Tw5OrwKhpNI/AAAAAAAAAsU/iQhUPBN1q24/s1600/IMG_3434.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-RaLwHELn-S0/Tw5OrwKhpNI/AAAAAAAAAsU/iQhUPBN1q24/s200/IMG_3434.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Droga US54 jest bardzo uboga jeśli chodzi o miejscowości. Od Las Cruces na południu do Santa Rosy na północy, jest ich nagle może z pięć. Oto jedno z nich. Carizzozo. Stanąłem sobie tu na pauzę, wszedłem na stację coś kupić i stwierdziłem że życie odbywa się po hiszpańsku. Fajnie! Pewnie że do mnie białego raczej mówią po angielsku bo jestem gringo ale i tak lubię podsłuchiwać ich rozmowy, z których co nie co rozumię.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EHnqUfW75_8/Tw5PASiLjFI/AAAAAAAAAsc/IatAuupIffQ/s1600/IMG_3440.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-EHnqUfW75_8/Tw5PASiLjFI/AAAAAAAAAsc/IatAuupIffQ/s200/IMG_3440.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zrobiłem sobie małą przechadzkę poboczem, może jakieś pięćset metrów za miasteczko i niestety tutaj też przyciągałem uwagę ludzi w samochodach. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iiKgA7CW-jk/Tw5PNGGkb4I/AAAAAAAAAsk/n5IDMUq9E94/s1600/IMG_3457.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-iiKgA7CW-jk/Tw5PNGGkb4I/AAAAAAAAAsk/n5IDMUq9E94/s200/IMG_3457.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Za Carrizozo góry robiły się coraz rzadsze i oddalone na horyzoncie. Pustki, pustki i pusta droga!&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2GHvwm0CHnY/Tw5PW6lsi6I/AAAAAAAAAss/wW9w8-FePZk/s1600/IMG_3470.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-2GHvwm0CHnY/Tw5PW6lsi6I/AAAAAAAAAss/wW9w8-FePZk/s200/IMG_3470.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Końcówka. Za tymi ciekawymi płaskimi górami miejscowość Vaughn i już tylko 60km do autostrady.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZYQ8p0VR32Q/Tw5PoKx8y8I/AAAAAAAAAs0/R7z_24enAp4/s1600/IMG_3488.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZYQ8p0VR32Q/Tw5PoKx8y8I/AAAAAAAAAs0/R7z_24enAp4/s200/IMG_3488.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Na sam koniec w miejscowości Santa Rosa, przejechałem z 3 kilometry kultową drogą US66. Nie wiem co w niej kultowego, chyba to że wszędzie wykorzystują tę nazwę żeby przyciągnąć turystę. I tyle zwiedzania na dziś. Teraz zostaną mi już tylko 2 i pół dni jazdy i będę w domu w Montrealu. Po drodze raczej nic ciekawego już nie zobaczę. Przekroczę tylko granicę w Detroit tylko po to żeby odświeżyć sobie pamięc drogą przez Ohio. Tak dla odmiany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten wyjazd był rewelacyjny pod każdym względem. Odwiedziłem fajne tereny, za którymi tęskniłem, ładunki były bez napięcia a co najważniejsze że rozładunek i załadunek wypadł idealnie. Do tego wszystko na legalu z obowiązkową pauzą i tak dalej. Prawie 9 tysięcy kilometrów w 9 i pół dni pracy. Pięknie, pięknie, pięknie. No tak, zakładam że nic się nie stanie przez te dwa dni, które jeszcze są przede mną. A w transporcie : NIGDY NIC NIE WIADOMO!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-5400564756386320703?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/GcnljiytQokHLNXLt_kgZ_Y5Z7Q/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/GcnljiytQokHLNXLt_kgZ_Y5Z7Q/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/GcnljiytQokHLNXLt_kgZ_Y5Z7Q/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/GcnljiytQokHLNXLt_kgZ_Y5Z7Q/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/OkGbydHPbP8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/5400564756386320703/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/bezdroza-nowego-meksyku.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5400564756386320703?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5400564756386320703?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/OkGbydHPbP8/bezdroza-nowego-meksyku.html" title="Bezdroża Nowego Meksyku." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-JPuzg1n3YDQ/Tw5NK2mM8RI/AAAAAAAAArs/aE1EzP1nV9w/s72-c/IMG_3369.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/bezdroza-nowego-meksyku.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkICSH0_cSp7ImA9WhRVEUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-7572738180403917075</id><published>2012-01-10T02:56:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T02:56:09.349+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-10T02:56:09.349+01:00</app:edited><title>Arizona od zaplecza.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-G0KJHYgz_dM/TwuHuEzw0jI/AAAAAAAAAqs/QkHfXySVf8o/s1600/IMG_3220.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-G0KJHYgz_dM/TwuHuEzw0jI/AAAAAAAAAqs/QkHfXySVf8o/s200/IMG_3220.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;No pewnie. Jazda autostradą już to nie raz wspominałem jest owszem fajna ale szybko się nudzi nawet przy ciekawych widokach. Dlatego gdy tylko mam okazję i czas, robię małe eskapady na mniej uczęszczane drogi. Oczywiście najpierw sprawdzam czy mogę tą drogą przejechać dużą ciężarówką bo trafiają się zakazy. Na pierwszym zdjęciu znajdujemy się jeszcze w Nowym Meksyku ale obecność czerwonych gór jest zwiastunem Arizony. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ukEcCu-BlI8/TwuKk-UxHfI/AAAAAAAAAq0/mjWqE8ZNpP4/s1600/IMG_3227.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-ukEcCu-BlI8/TwuKk-UxHfI/AAAAAAAAAq0/mjWqE8ZNpP4/s200/IMG_3227.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A to już jest droga US191 na którą zboczyłem tuż za granicą. Jadąc autostradą czy tą drogą, długość trasy do Phoenix, mojego miejsca docelowego, była by taka sama. Sprawdziłem tylko pogodę, żeby nie wpakować w jakąś niezręczną sytuację na odludziu i hip hip hura. Jazda.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KS8h_fw3uyI/TwuKpT5BKUI/AAAAAAAAAq8/6ZgBzNAemHo/s1600/IMG_3240.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-KS8h_fw3uyI/TwuKpT5BKUI/AAAAAAAAAq8/6ZgBzNAemHo/s200/IMG_3240.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Północ Arizony jest bardzo wysoka. Prawie jak Wyoming bo około 1900 metrów nad poziomem morza. Ale klimat zimą nie jest aż tak srogi ze względu na bliskość ogromnego pieca, którym jest Meksyk. Tu już jesteśmy konkretnie na południu i nawet dni zimą są całkiem długie. Dzisiaj słońce zaszło około 18:15 czasu lokalnego.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d1bsuMFoEws/TwuKzPrl2qI/AAAAAAAAArE/SbhBXe_YLU8/s1600/IMG_3267.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-d1bsuMFoEws/TwuKzPrl2qI/AAAAAAAAArE/SbhBXe_YLU8/s200/IMG_3267.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czyli północ Arizony wysoko, południe nisko. Zbliżając się do południa z równych wyżyn zagłębiamy się kilkakrotnie w doliny lub wąwozy i jedziemy to w dół to w górę. Niesamowita frajda dla kierowcy bo wiele razy musi zmieniać biegi i być uważnie wsłuchany w obroty silnika swojej maszyny.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-35YwFw-mlho/TwuLC2yqWrI/AAAAAAAAArM/h_n7r3mQK1c/s1600/IMG_3271.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-35YwFw-mlho/TwuLC2yqWrI/AAAAAAAAArM/h_n7r3mQK1c/s200/IMG_3271.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na jednym z takich podjazdów, rutynowo patrząc w lusterko co się dzieje z naczepą, zaskoczył mnie ten piękny widok. Aż stanąłem żeby pstryknąć fotkę. Droga prowadziła między dwoma górkami i jadąc w moją stronę w ogóle nie widziałem że mijam takie cudo. Dobrze się kryło ale ja mam równie dobre lusterka.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OOhnQ265L-o/TwuLV5gaazI/AAAAAAAAArU/-x92NL5M2OM/s1600/IMG_3309.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-OOhnQ265L-o/TwuLV5gaazI/AAAAAAAAArU/-x92NL5M2OM/s200/IMG_3309.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A to jest punkt kulminacyjny mojej turystycznej wycieczki. Kanion Salt River. Udało mi się dojechać na czas przed samym zachodem słońca. I do tego trafiłem na pełnię księżyca. To już jest na drodze US60 między miejscowościami Show Low i Globe w Arizonie. Te miejsca mają swoją magię. Ludzie, którzy odkrywali dziki zachód byli wielcy nie wspominając już o Indianach dla których ta ziemia od tysięcy lat była wszystkim. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HVSVw68Pedc/TwuLkKhwmkI/AAAAAAAAArc/YrRpPEb5IqY/s1600/IMG_3318.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-HVSVw68Pedc/TwuLkKhwmkI/AAAAAAAAArc/YrRpPEb5IqY/s200/IMG_3318.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po zachodzie słońca dojechałem do Globe i położyłem się spać. Raz że kończył mi się czas pracy a dwa że nie chciałem przegapić równie pięknych widoków na ostatnim odcinku drogi do Phoenix. Już bardziej pustynnie, bo niżej i oczywiście cieplej. Rano było zero stopni ale w dzień temperatura sięgała przyjemne 18 stopni Celcjusza. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qbDBx1i5D0U/TwuLxB42jsI/AAAAAAAAArk/Iq8a51Yk6R0/s1600/IMG_3327.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-qbDBx1i5D0U/TwuLxB42jsI/AAAAAAAAArk/Iq8a51Yk6R0/s200/IMG_3327.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie udało mi się zrobić zdjęcia gdy już zjeżdżałem z ostatniej góry na pustnię gdzie wybudowano miasto Phoenix bo nagrywałem krótki urywek filmu mówiąc bzdury do kamery. Kto wie, może będzie z tego krótki filmik.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-7572738180403917075?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iYrJZk1kGNT-3-3nYtuTGz2JuNc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iYrJZk1kGNT-3-3nYtuTGz2JuNc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iYrJZk1kGNT-3-3nYtuTGz2JuNc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iYrJZk1kGNT-3-3nYtuTGz2JuNc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/TPq8u7JRfR4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/7572738180403917075/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/arizona-od-zaplecza.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7572738180403917075?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/7572738180403917075?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/TPq8u7JRfR4/arizona-od-zaplecza.html" title="Arizona od zaplecza." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-G0KJHYgz_dM/TwuHuEzw0jI/AAAAAAAAAqs/QkHfXySVf8o/s72-c/IMG_3220.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/arizona-od-zaplecza.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUcER3gycCp7ImA9WhRVEEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-6448172705479196026</id><published>2012-01-08T05:20:00.002+01:00</published><updated>2012-01-09T03:43:26.698+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-09T03:43:26.698+01:00</app:edited><title>W drodze do Arizony.</title><content type="html">Do południowej Arizony. Dokładnie do miejscowości Phoenix tak jak to jest opisane w rubryce "Co obecnie kombinuję". W drodze do ciepłego i suchego klimatu, bo taki tam panuje, na południu tego ogromnego stanu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszyłem się gdy dowiedziałem się że powierzono mi ładunek w ten rejon Stanów. Od samego początku pracy ćwiczę przecież prawie cały czas British Columbię. Najwyraźniej rozmowa telefoniczna, w której podkreśliłem spedytorowi że od czasu do czasu potrzebuję jakiejś zmiany odniosła skutek. Zgodziłem się nawet wyjechać wcześniej, bo podałem piątek jako dzień w którym miałem być gotowy do wyjazdu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czwartek więc ruszyłem beztrosko z Montrealu i spokojnie powędrowałem, znaną mi już na pamięć autostradą 401, w kierunku Toronto a później ustawiłem w celowniku granicę z USA Port Huron w Michiganie. Nie cierpię tej granicy ale nic nie było w stanie ostudzić mojego dobrego humoru. Nareszcie poczułem ten smak przygody i chęć jazdy het het, daleko. Cieszyłem się że jadę na zachód Stanów i do tego na południe. Nie zrozumcie mnie źle: również uwielbiam jeździć na zachód Kanady, ale robiąc od pewnego czasu ten sam kurs kilkakrotnie zaczęło mi za bardzo pachnieć rutyną. Po tym kursie z chęcią tam ponownie zawitam, sprawdzić czy moje wierzchołki są nadal białe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale wracając do granicy. Normalnie gdy jedzie się na zachód z Montrealu, do USA wjeżdżamy kultową granicą w Detroit. Niestety na moście graniczynym jest zakaz dla ADRów (a wiozę ADRy) więc musiałem udać się do Port Huron w Michiganie. Odległość jest podobna ale ta granica jest totalną porażką. Amerykańscy celnicy mają tam swoją szkółkę i wiadomo jak zachowują się uczniowie pod uważnym okiem swoich przełożonych. Przekraczanie obojętnie jakiej granicy do USA nie jest większą przyjemnością ale tutaj naprawdę człowiek ma uczucie że jest niczym. Szkoda gadać. Oczywiście straciłem ponad godzinę, mimo że pod bramki podjechałem bez żadnej kolejki. W ten dzień, celnicy postanowili prześwietlać każdy skład, a że im w ogóle nigdy się nie śpieszy, prześwietlenie 8 samochodów przede mną zajęło im dobrą godzinę. Trochę sobie w głowie pobluźniłem i gdy tylko wyjechałem z granicy walnąłem się spać na pierwszym lepszym dzikusie. W Michiganie nie ma czego się obawiać. Policja czycha na obywatela na każdym kroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Później prosta droga. Od większego miasta do miasta czas mija dość szybko. Indianapolis, St Louis i Oklahomę City mam już zaliczone. Łatwy i znany mi szlak. Teraz zostanie tylko Albuquerque i będę prawie na miejscu. W miarę jak jechałem na południe robiło się coraz cieplej i moje myśli stawały się jeszcze bardziej beztroskie. Fajnie tak wjeżdżać z zimy w lato parę razy w roku. Przeżywa się wiosnę i pozytywny nastrój kilkakrotnie. O powrocie do zimy na razie nie myślę. W St Louis już było +17 co jest bardzo dziwne jak na tę porę roku. Dwa lata temu trzy razy wracałem tą drogą i za każdym razem musiałem przebijać się przez ogromne śnieżyce. Bliskość zatoki Meksykańskiej i jej ciepłych wód potrafi stworzyć potężne nawałnice, które z wielką łatwością wyładowują swoją energię na dość płaskich terenach Nowego Meksyku, Teksasu oraz części Oklahomy. Wiatr, śnieg i mróz potrafi wywołać chaos w stanach, w których drogowcy nie są za bardzo wyposażeni żeby stawiać czoło zimie. Teraz klimat tak się zmienia że czasami zimne powietrze z północy Kanady dociera nawet i tutaj. Zmiany klimatyczne nie tylko znaczą że klimat się ociepla. Klimat przede wszystkim się zmienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taaaaaaaak. W Arizonie jeszcze nie wiem, którą drogą pojadę. Jeśli pogoda nadal będzie mi sprzyjała, zaraz za granicą skręcę w drogę US191 i powędruję na południe do US60 i do pięknego kanionu: Salt River Canyon. (nakręciłem o tej drodze już filmik, zapraszam na YT). Ominę w ten sposób nudną autostradę, Krater Meteoryta oraz Flagstaff. Zostawię te miejsca na powrót. Wracając, ładunki zazwyczaj są bardziej pilne, więc śmignę autostradą i wtedy włączę inny tryb myślenia, ten bardziej zamyślony i nostalgiczny. Pewne miejsca tak na mnie działają. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zresztą diabli wiedzą gdzie będę się ładował zanim zacznę wracać. Możliwości jest parę: albo Yuma albo Nogales w Arizonie, bo teraz jest sezon na warzywa i owoce z Meksyku. Obydwie miejscowości są na granicy z Meksykiem. Może również zdarzyć się tak, bo coś o tym przebąkiwał spedytor, że podwójna obsada wyjedzie z Montrealu w poniedziałek rano i przyciągnie do mnie ładunek częściowy. Zamienimy się naczepami i kto wie, może nawet wyląduję w Kalifornii. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na razie żyję tym że mam jeszcze jeden dzień jazdy i później przed dostawą wykręcę pauzę 36h. Rozładunek mam dopiero we wtorek rano. Później zobaczymy :D.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-6448172705479196026?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xFo-xNEE6I3HuoCq4O0xGFsVSvM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xFo-xNEE6I3HuoCq4O0xGFsVSvM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xFo-xNEE6I3HuoCq4O0xGFsVSvM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xFo-xNEE6I3HuoCq4O0xGFsVSvM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/yB2nKzGkNGc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/6448172705479196026/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/w-drodze-do-arizony.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6448172705479196026?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6448172705479196026?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/yB2nKzGkNGc/w-drodze-do-arizony.html" title="W drodze do Arizony." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/w-drodze-do-arizony.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CE4NQX88eCp7ImA9WhRWF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-6159132798999875130</id><published>2012-01-05T12:27:00.001+01:00</published><updated>2012-01-05T12:29:50.170+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-05T12:29:50.170+01:00</app:edited><title>Część 28</title><content type="html">Jest kolejny film z dobrze znanego miejsca. Góry Skaliste w Kanadzie. Niezły kontrast z krajobrazem, który był w tych samych miejscach nie całe dwa miesiące temu, bo jest zima całą parą. Tak jakbym teleportował się w całkowicie innt świat. Dlatego właśnie jest warto często wracać w te same miejsca. &amp;nbsp;W tym filmie staram pokazać się jak trzeba postępować z samochodem ciężarowym zimą, szczególnie przy zjeździe z wysokich gór na różnych nawierzchniach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybaczcie również mały problem techniczny, który na początku filmu powoduje miganie obrazu przez parenaście sekund. Strasznie irytujące. Używam nowego programu do sklejania filmów, Sony Vegas i nie wszystko jeszcze ogarniam. Nagrywałem kamerą i telefonem, o dziwo mam lepszą kamerę w telefonie. Może to właśnie spowodowało te problemy techniczne choć nie do końca bo niektóre momenty telefonem nie migają. Pewnie coś schrzaniłem w ustawieniach klatki, bo w Sony Vegas jest możliwości od groma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś wyjeżdżam, więc wrzuciłem film w stanie w jakim jest żeby nie zostawić Was bez niczego :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/e2S8R9tdW6Y" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-6159132798999875130?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/z5CuCnuQws5OYCXLgjTNreAMaoE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/z5CuCnuQws5OYCXLgjTNreAMaoE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/z5CuCnuQws5OYCXLgjTNreAMaoE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/z5CuCnuQws5OYCXLgjTNreAMaoE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/01rW7H0O0X0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/6159132798999875130/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/czesc-28.html#comment-form" title="Komentarze (13)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6159132798999875130?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6159132798999875130?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/01rW7H0O0X0/czesc-28.html" title="Część 28" /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/e2S8R9tdW6Y/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>13</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2012/01/czesc-28.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0IDSHoycCp7ImA9WhRWEkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2579399472723402701</id><published>2011-12-30T03:46:00.005+01:00</published><updated>2011-12-30T04:26:19.498+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-30T04:26:19.498+01:00</app:edited><title>Jechać czy nie jechać.</title><content type="html">Nie jechać. Tak powiedział mi rozsądek.O co chodzi? O czas pracy. Zasady tego ostatniego w Kanadzie i USA są ciut inne ale to co teraz potrzebujecie wiedzieć to że nie mogę mieć więcej niż 70 godzin&amp;nbsp; jazdy i pracy w ostatnich ośmiu dniach (w Kanadzie siedmiu). Do pracy zaliczamy codzienny przegląd auta, tankowanie paliwa oraz czas spędzony na rampie itd itp. Od zaczęcia trasy nabiłem już 65 godzin wszyskich czynności w zaledwie 6 dni. Więc jedyną opcję jaką mam to zrobić pauzę 36h żeby zresetować cykl pracy i od nowa mieć 70 godzin pracy. Jest jeszcze inny wariant ale w tym przypadku nie opłacalny, bo mógłbym wykorzystać 5 godzin, które mi zostały w dwa następne dni i wtedy już bym miał normlanie godziny do jazdy stosując zasadę 70 godzin w 8 dni. Więc pauza 36 godzinna jest najszybszym rozwiązaniem, żeby wrócić do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc skąd to jechać czy nie jechać? Otóż używając książki jako instrumentu do zapisywania czasu pracy jest możliwość bajerowania i totalnej ściemy. Oczywiście trzeba to robić z głową i rozsądkiem. Z reguły gdy są kontrole przez tutejsze ITD (DOT) przede wszystkim patrzą oni czy strony są wypełnione schludnie i czytelnie. Następnie szybko zerkają na kilometry zrobione dziennie i na godziny jazdy. Gdy napiszesz w takiej książce że przejechałeś 1000 km w 8 godzin, zaczynają się podejrzenia gdyż większość kanadyjskich trucków jest pozamykana na 105km/h. Również gdy wszystkie Twoje dostawy są o dziwnych porach dnia i cały czas trwają tylko 15 minut i są wykonywane tylko i wyłącznie w nocy może to zbudzić podejrzenia władz. Wtedy zaczyna się bardziej dokładne trzepanko. Inspekcja prosi o rachunki za tankowanie, za mosty oraz za przekraczanie granic (kanadyjski truck gdy wjeżdża do USA płaci 10.75USD lub abonament roczny za 1000USD). Na każdym takim rachunku jest data i czasami godzina. Stacje paliw, wiedzą o całym kłamstwie jakim jest czas pracy i w pewnym sensie idą kierowcom na rękę i na ich rachunkach z reguły nigdy nie ma godziny. Wtedy więc można ulokować tankowanie o godzinie, która nam pasuje i skutecznie cofnąć książkę aż do 24 godzin. Na dokumentach przewozowcyh też nie zawsze jest data i godzina dostawy lub załadunku więc to też daje pole do manewru żeby wypełniać czas pracy z dużą dawki wyobraźni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podam Wam przykład z mojego tygodnia. Najpierw to co było naprawdę: Dojechałem w miejsce mojej dostawy w Abbotsford,BC już w poniedziałek wieczorem. Dostawę wykonałem we wtorek rano. Na dokumencie przewozowym klient zostawił tylko podpis bez daty, robiąc mi przy okazji duże oczko. Następnie kazano mi jechać do USA na pusto i czekać na zlecenie do środy rano. Na granicy celnik zapomniał pobrać ode mnie opłaty i nie mam żadnego rachunku z granicy. Zacząłem ładować dopiero w środę wieczorem jakieś 400km od miejsca ostatniego rozładunku w Kanadzie. Nie zgubiłem Was jeszcze? Teoretycznie od poniedziałku wieczorem miałem dużo wolnego czasu bo 12 godzin w poniedziałek, wtorek i środę. Ale nigdy nie były po kolei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co mógłbym zrobić? Skłamać i napisać w książce że od poniedziałku nie ruszałem się i kręciłem 36 godzin pauzy pod firmą w której rozładowałem na niby w poniedziałek wieczorem. Później ruszyłbym czas pracy o dość wczesnej porze w środę i podjechał na miejsce załadunku doganiając już rzeczywistość. Podrobiony czas pracy zrównał by się wtedy z teraźniejszością bo faktycznie odpoczywałem bardzo często ale nigdy po kolei.&amp;nbsp; A musiał by się zrównać w tym momencie bo na chłodniach bardzo często jak się ładuje warzywa lub owoce spedycje wpisują godziny załadunku bo jeśli są one za długie, przewoźnicy mają prawo obciążać klientów. Dlatego tak czy siak na załadunku wszystko by mi się bardzo pięknie zgadzało. Ten cały manewr, który nazywam skondensowaniem wolnego czasu zgadzał by mi się na papierze gdyż nie miałem żadnego śladu między poniedziałkiem wieczór a środą rano.&amp;nbsp; Żeby jeszcze upiększyć sprawę mogłem wpisać że zamiast robić dostawę w poniedziałek (było to mało realne bo były święta i wszystkie firmy były pozamykane) zostawiłem naczepę pod rampą w poniedziałek wieczorem i podczepiłem się pod nią z powrotem w środę rano. A pod tą firmą jest taka możliwość. Więc prosto po załadunku miałbym całe 70 godzin czasu pracy i mógłbym wracać do Montrealu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego tego nie zrobiłem? Dlaczego zrezygnowałem z 'podciągnięcia' książki, szybszego powrotu do domu i postanowiłem wykręcić prawdziwe uczciwe 36 godzin jak powinno być, mimo tego obijania się od poniedziałku? Do domu mi się nie śpieszy, po drugie przekroczyłem granicę, a po trzecie przejechałem przez otwartą wagę w Waszyngtonie we wotrek. Teraz kontrole władz coraz bardziej wyostrzyły się i w niektórych stanach rejestracje ciągników są fotografowane i zapisywane z datą i godziną przejazdu. Do tego ITD ma dojście do informacji u Amerykańskich celników i ci równiez mają zarejestrowaną datę i godzinę przejazdu każdego składu, co więcej nawet rejestrują ile czasu spędził na granicy więc co z tego że nie mam rachunku. Nie jestem pewny czy między wszystkimi stanami wymieniają się danymi ale coś mi mówi że między niektórymi tak. Wywnioskowałem to gdy dostałem pierwszy raz w życiu mandat w Minesocie, skracając sobie czas snu o dwie godziny. Oficer pokazał mi na komputerze wszystkie czasy przejazdu przez każdą wagę na I90 od Waszyngtonu aż do Minesoty. Od razu mnie namierzył że coś tu nie teges.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz mogłem jechać z przerobioną książką bo prawdopodobnie nikt by mnie nie namierzył. W święta większość wag jest pozamykana a nawet jakbym trafił na jakąś kontrolę, książka moja na pierwszy rzut oka nie wyglądałaby na strasznie naciągnięta i nierealną i prawdopodobnie by przeszła nie budząc większych podejrzeń. Oficer prawdopodbnie by nie podjął decyzji wydzwaniania na różne spedycje żeby sprawdzić czas załadunków. Jako ostatnią ciekawostkę to wszystkie dokumenty na koniec podróży zdaję firmie i musi ona je trzymać przez sześć miesięcy. ITD może również zrobić kontrolę czasu pracy w siedzibie firmy a na drodze tylko czternaście dni wstecz w Kanadzie, osiem w USA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest jeden ważny powód, który przemówił mi do rozsądku.&lt;br /&gt;
Gdybym miał wypadek, lub uczestniczył w wypadku, nawet nie z mojej winy, śmiertelnym lub z rannymi, moja kariera kierowcy na tym kontynencie prawdopodbnie by się skończyła. Najlepiej ogromną grzywną, a w gorszym przypadku w więzieniu lub nawet pętlą na szyi w niektórych stanach. Pewnie że nie mam zamiaru uczestniczyć w żadnym wypadku ale na drodze zawsze istnieje ryzyko. Wystarczy parę ułamków sekundy. Tutaj się nie patyczkują. Prawo jest takie że ze względu na to że oszukiwałeś książkę nie powinieneś znajdywać się w danym miejscu w danej chwili i gdyby Ciebie tutaj nie było wypadku by nie było. Nie ważne czyja wina. Takie jest prawo. W Europie chyba zresztą też. I gdy taki wypadek ma miejsce adwokaci sprawdzają wszystko co się tylko da. Wyciągi rozmów komórkowych, transakcje kart kredytowych, przekraczanie granicy, tankowanie paliwa. Ten głupi rachunek bez godziny nic nie znaczy bo w systemie gdzieś tam jest to rejestrowane więc jak się ma nakaz sądowy to można to odkopać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Także kierowco, zanim założysz magnes, lub wyrzucisz tarczkę przez okno pomyśl dwa razy. Czy te parę godzin lub tej trochę kasy więcej jest warte tego ryzyka. Wiem, czasami chce się szybciej wrócić do domu żeby być z rodziną, dojechać tam gdzie chce się dojechać ale to nie jest sposób. Ten czas pracy w Europie i tutaj w USA jest czasami do dna i to jego trzeba zmienić żeby kierowca był mniej więźniem kabiny i mógł lepiej zarządzać swoim czasem nie zawsze martwiąc się o tacho. Ale to naszym fachowcom w krawatach ciężko wytłumaczyć. Oni żyją w innej rzeczywistości niż ta, która jest za kółkiem na codzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego kręcę pauzę 36h i jutro ruszę spokojnie dalej. To tylko 36 godzin. Po długich weekendowaniach w Europie minimum 45h a czasami i 60h to pikuś. Prince trochę marudził, bo ładunek jest na poniedziałek rano a ja dojadę tylko w poniedziałek wieczorem. Nie mogą mnie zmusić do nielegalnej jazdy mogą tylko wywierać presję. Niech się pocałują. Nie moja wina że źle sobie zaplanowali pracę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2579399472723402701?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YWIj2lzD2k6qxHOJoLZf3tmug78/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YWIj2lzD2k6qxHOJoLZf3tmug78/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YWIj2lzD2k6qxHOJoLZf3tmug78/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YWIj2lzD2k6qxHOJoLZf3tmug78/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/Jqf8ls1I0wY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2579399472723402701/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/jechac-czy-nie-jechac.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2579399472723402701?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2579399472723402701?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/Jqf8ls1I0wY/jechac-czy-nie-jechac.html" title="Jechać czy nie jechać." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/jechac-czy-nie-jechac.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkIHQXo5eCp7ImA9WhRXGEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-953677137356929072</id><published>2011-12-26T05:42:00.000+01:00</published><updated>2011-12-26T05:42:10.420+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-26T05:42:10.420+01:00</app:edited><title>Podsumowanie roku.</title><content type="html">Dziś będzie 365 dni od momentu założenia bloga. Poczytałem sobie trochę pierwszych wpisów i powiedzmy że dużo się zmieniły w miarę jak zaczynałem nowe etapy w tym roku. Nigdy nie sądziłem że odniosę aż taki ogromny, jak dla mnie, sukces. Jest Was między 1000 a 1300 osób dziennie odwiedzających ten blog, z różych części Polski a nawet i świata, co powoduje między 2000 a 3000 wejść na stronę dziennie. Z tego około 10% jest całkowicie nowych użytkowników. Dzięki wujku Google za przyrządy analityczno - statystyczne. Słowem mówiąc myślałem że jak się wypiszę i zacznę być monotonny, oglądalność będzie stopniowo spadać bo ile do diabła można wciąż czytać o tym samym, nie? Ale jak na razie mylę się. Tak naprawdę to bardzo sceptycznie podchodziłem do otwierania tego bloga ale uległem wielokrotnym prośbom napływających od użytkowników z YT. Co będzie dalej, jeszcze nie wiem i z niczym się nie śpieszę. Narodził mi się jednak cel, który już wcześniej błąkał się w mojej wyobraźni ale teraz nabrał konkretnego kształtu. Chcę przyczynić się do tego żeby w Polsce społeczeństwo podchodziło do tego zawodu ianczej niż dotychczas. Zdaję sobię sprawę że nie będzie to łatwe, bo stereotyp kierowcy mordercy lub kierowcy myślącym tylko o panienkach i łatwej przyjemności jest bardzo zakorzeniony w polskich głowach a szczególnie w mediach szukających sensacji. Cieszy mnie więc to że wywołuję pewne zainteresowanie moimi przygodami i częściowo moim życiem. Zapewniam Was jest więcej kierowców takich jak ja. To tylko zawód, który można wykonywać z pasją i nie trzeba koniecznie śmierdzieć i myśleć tylko jak ukraść paliwo albo wypić piwo żeby być prawidziwym kierowcą 'TIR'a. Jak każdy zawód ten również wymaga dużej dawki odpowiedzialności. Cieszy mnie że powstają blogi innych kierowców. Zapraszam Was do zaglądania na nie również. Linki są z boku. Razem pokażemy Polsce co potrafimy :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc. Rok temu o tej porze wahałem się co do mojej przyszłości. Wybrałem Europę na początku roku, czego wcale nie żałuję. Zwiedziłem parę nowych krajów ciężarówką, między innymi Szwecję i Anglię. Nabyłem większego doświadczenia na temat całej szoferki w Europie i mogę szczerze powiedzieć że tesknię. Wiem że to chore ale cóż mam zrobić, taką mam moją wewnętrzną naturę. Często gdy jadę tutaj w Kanadzie późnym wieczorem lub nocą, puszczam sobie radia z różnych części Europy, do których witałem. Słucham jak się budzi stary kontynent. Najczęściej puszczam naszą Jedynkę i France Inter z Francji. Po wiadomościach, z nostalgią wyobrażam sobie korkujące się drogi na wjeździe do Warszawy lub Paryża. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Później zrobiłem sobie wakacje i zjechałem całą Skandynawię. Bardzo pamiętny wyjazd, który też nie wiem skąd mi przyszedł do głowy. Ze mną tak jest. Nigdy nie wiadomo co i jak :D. Chciałem jeszcze pojechać do Grecji lub Maroka, ale czas i inne okoliczności sprawiły że przełożyłem to na później. Pod względem podróży muszę przyznać że ten rok wyszedł mi nawet nieźle!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wrześniu po wyjeździe za wielką wodę wróciłem do dobrze znanej mi rutyny oraz wolności jaką dostarcza tutejszy trucking. Ale ta wolność ma cenę czasu, który ucieka nieubłagalnie. Czuje się cały czas nowy w Prince, a już minęły dobre trzy miesiące jak tu jeżdżę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I przez cały rok, ku mojemu zdziwieniu, stworzyłem rekordowo dużą ilość filmów w których mówie! Nawet nie wiecie jaką frajdę sprawia mi montowanie tych filmów. Zresztą pisanie postów też. Często robię to z uśmiechem na twarzy. Gorzej jest z zabraniem się do ich tworzenia ale to już inna historia. Nie zapomnijcie że praca kierowcy jest wymagająca a ja mimo pracowitości w pracy mam wrodzone lenistwo w domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sądzę że kończący się rok wypadł mi całkiem nieźle. Zobaczymy czy ten blog przetrwa następny.&lt;br /&gt;
Życzę więc Wam czytelnikom wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, spełnienia najskrytszych marzeń (ja też mam takie jedno) i czego tylko zapragniecie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rafał Z. Polski Kierowca Ciężarówki za Granicą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-953677137356929072?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4TzDIfrOpTY1xc9EHrNTbEkLlfo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4TzDIfrOpTY1xc9EHrNTbEkLlfo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4TzDIfrOpTY1xc9EHrNTbEkLlfo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/4TzDIfrOpTY1xc9EHrNTbEkLlfo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/XtsBl3-ZCfA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/953677137356929072/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-roku.html#comment-form" title="Komentarze (28)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/953677137356929072?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/953677137356929072?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/XtsBl3-ZCfA/podsumowanie-roku.html" title="Podsumowanie roku." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>28</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-roku.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0AHSH49eSp7ImA9WhRXFk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-2710245061478794342</id><published>2011-12-23T12:28:00.000+01:00</published><updated>2011-12-23T12:28:59.061+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-23T12:28:59.061+01:00</app:edited><title>Wesołych Świąt!</title><content type="html">Właśnie kończe przygotowania do wyjazdu, za jakieś 40 minut wychodzę z domu i wrócę tutaj dopiero w nowym roku. Chciałem Wam podziękować za życzenia napływające do mnie &amp;nbsp;na maila oraz innymi kanałami jak FB lub poprzez komentarze na YT.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę się odwzajemnić i również życzyć Wam wesołych i pogodnych świąt. Życzę wszystkim spełnienia marzeń jakie one by nie były, Według mnie mieć marzenia to najlepszy dowód że jesteśmy pełni życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozdrawiam wszyskich kierowców, którzy spędzą święta w trasie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-2710245061478794342?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ArhuIr80bAxh0s8zFdfKllnxRc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ArhuIr80bAxh0s8zFdfKllnxRc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ArhuIr80bAxh0s8zFdfKllnxRc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8ArhuIr80bAxh0s8zFdfKllnxRc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/1KrsGcKqk6o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/2710245061478794342/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/wesoych-swiat.html#comment-form" title="Komentarze (51)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2710245061478794342?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/2710245061478794342?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/1KrsGcKqk6o/wesoych-swiat.html" title="Wesołych Świąt!" /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>51</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/wesoych-swiat.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0YHSXk6eyp7ImA9WhRXFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-6432731689587683978</id><published>2011-12-21T23:05:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T23:05:38.713+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-21T23:05:38.713+01:00</app:edited><title>Odcinek 27.</title><content type="html">Nareszcie. Udało mi się go skleić. Uwielbiam technologię ale czasami robi mi takie figle że zastanawiam się czy to nie walka z wiatrakami. W tej trasie zapomniałem ładowarki do kamery i niektóre urywki filmów nagrywałem telefonem. Co najciekawsze to w telefoeni mam lepszą kamerę ale produkuje filmy w formacie quick time. Windows Movie Maker tego nie lubi i musiałem napierw przetwarzać pliki zanim mogłem nad nimi pracować. Na samym końcu okazało się że jest problem z kodekami i nie mogłem wydobyć pliku końcowego do wrzucenia na YouTube. MASAKRA. Sądze że najwyższy czas zmienić program do klejenia filmów, bo praca z Movie Makerem potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Cholernie się do tego programu przyzwyczailem ale będę musiał się sprężyć i się unowocześnić. Jakość tego filmu nie jest najlepsza, ale to najlepszy wynik jaki udało mi sie uzyskać. Może w nowym roku zainwestuję w kamerę HD :D.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Enjoy!&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://i.ytimg.com/vi/3o1Ww1ERiFc/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3o1Ww1ERiFc?version=3&amp;f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/3o1Ww1ERiFc?version=3&amp;f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-6432731689587683978?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8V5KJQvgL00g_CRWCGWjTlmmcdg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8V5KJQvgL00g_CRWCGWjTlmmcdg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8V5KJQvgL00g_CRWCGWjTlmmcdg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8V5KJQvgL00g_CRWCGWjTlmmcdg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/9kMmtsZLjic" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/6432731689587683978/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/odcinek-27.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6432731689587683978?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/6432731689587683978?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/9kMmtsZLjic/odcinek-27.html" title="Odcinek 27." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/odcinek-27.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0UBQ3s-cSp7ImA9WhRXE0g.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-5092048348058289513</id><published>2011-12-20T05:27:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T05:27:32.559+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-20T05:27:32.559+01:00</app:edited><title>Rafał jest zmęczony.</title><content type="html">Wróciłem do domu. Tym razem skorzystam z luksusu i biorę ciut więcej wolnego niż normalnie bo aż trzy dni. Mógłbym więcej ale mam plan na jeszcze innym poziomie (długie wakacje latem), którego się trzymam więc dyscyplina musi być! Auto krytyka: sądzę że za dużo planuję! Chyba wpadłem w szał planowania więc mały odlot od jazdy w domu nie pójdzie na marne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle wróciłem na czas i według planu ustalonego wcześniej. Gdy rzeczy, na które nie mam wpływu, nie nawalają, wtedy prawie zawsze udaje mi się dopiąć celu. Mam ogromne poczucie satysfakcji gdy pokonuje ostatnie kilometry trasy. Myślę sobie wtedy: ile to ja drogi mam za sobą. Gdyby ludzie wiedzieli przez jakie krajobrazy przewożę ich warzywa lub owoce, chyba inaczej przyglądali by im się w sklepie, zanim wsadzą je do koszyka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak na marginesie to zawsze staję w sklepie Metro (bo mam go pod nosem) jak wracam z pracy. Kupuję sobie coś na wieczór. Przechodząc obok działu warzyw i owoców mój wzrok zatrzymuję mimo woli na jabłkach. Żywy zielony kolor i idealny kształt. A więc to tak wyglądają jak wypakują je z pudełek. Nawet się błyszczą! I mogą tak leżeć parę dni, nie w lodówce. No nieeeeeeeee. Wybaczcie mi, uczestniczę w tej całej farsie jaką jest nieustanna konsumpcja, ciągle więcej i ciągle od nowa. Targam różne produkty przez cały kontynent ale tych jabłek nie polecam. Po prostu czuję że to nie jest naturalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taaaaaa. Parę dni wolnego zrobi mi dobrze. Odpocznę sobie od trybu "w trasie" i w końcu, gdy zregeneruję siły zajmę się Wami. Nie jest łatwym zrobić ponad tysiąc km dziennie parę dni pod rząd, wyspać się i jeszcze coś naskrobać na blogu żeby miało sens i było wierne mojemu stylu. A tak w ogóle czy ja mam jakiś styl? Piszę to co myślę w danej chwili. W przeciwieństwie do Europy, gdzie rytm pracy ostatnio również nabrał ciśnienia, tutaj kilometry nabija się bez litości. W tym miesiącu według moich obliczeń trzasnę ich około 25 tysięcy. Są ludzie, którzy samochdem, tyle nie robią przez rok! Dlatego zrobiłem stronę na fejsie, dlatego czasmi piszę dziwne myśli na Twiterze bo nie zawsze mogę usiąść i napisać rzetelnego posta. Już nie wspomne o filmach. Koncepcje na posty i filmy mam, ale po prostu, ta praca niby siedząca jest męcząca i wymaga dużego poziomu wyobraźni a przede wszyskim organizacji. Do ostatniego wyjazdu przygotowałem się w dwie godziny co też jest niezłym wyzwaniem: przygotwać się na 10 dni podróży w dwie godziny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostaję sporo listów z pytaniem kiedy następny film, czemu na blogu tak cicho itd itp. Dzięki również za sugestie! Wszystkie ciekawe pomysły notuję. I odpowiadam na to wszystko tak:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem w domu. Odpocznę i wezmę się do pracy i będzie minimum jeden filmik oraz post. Później znów ruszę w trasę. W tym roku Święta i Nowy rok za kółkiem. Już drugi raz w ostatnich czterech latach, ale bez obaw. To mój wybór.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-5092048348058289513?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f3YZFDtc7MwY8gRBatZqMxjU2h8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f3YZFDtc7MwY8gRBatZqMxjU2h8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f3YZFDtc7MwY8gRBatZqMxjU2h8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f3YZFDtc7MwY8gRBatZqMxjU2h8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/tSpWWXBp14k" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/5092048348058289513/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/rafa-jest-zmeczony.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5092048348058289513?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5092048348058289513?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/tSpWWXBp14k/rafa-jest-zmeczony.html" title="Rafał jest zmęczony." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/rafa-jest-zmeczony.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEGRHo5eSp7ImA9WhRQGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-5736970031775751039</id><published>2011-12-14T04:10:00.001+01:00</published><updated>2011-12-14T04:17:05.421+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-14T04:17:05.421+01:00</app:edited><title>Góry Skaliste w trybie zimowym.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iNmP2WHP2Nk/Tuf0N6-Uo7I/AAAAAAAAAns/9zAg7YdrwTk/s1600/IMG_2797.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-iNmP2WHP2Nk/Tuf0N6-Uo7I/AAAAAAAAAns/9zAg7YdrwTk/s200/IMG_2797.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Znów British Columbia. Wiem, wiem. Łamię zasadę. I łamię ją już trzeci raz. Nie lubię się powtarzać, to też już powtarzałem nie raz. To moja zasada na tym blogu ale cóż, nie ma zasady bez wyjątków. Skończmy mowę o maśle maślanym i przejdźmy do rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-S2-FIx_r72E/Tuf0cJlQkvI/AAAAAAAAAn0/7xhKla9K9UA/s1600/IMG_2804.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-S2-FIx_r72E/Tuf0cJlQkvI/AAAAAAAAAn0/7xhKla9K9UA/s200/IMG_2804.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trzeci raz w tym roku przejeżdżam te potężne góry i za każdym razem mam inne przedstawienie. Z tego co mi wiadomo to w Polsce białego pyłku brakuje. Zamiast wysłać go Wam w słoiku pod choinkę, podzielę się zdjęciami, które napstrykałem wczoraj. Śnieg, lód wiatr i skały. Bosko. Zbliżając się do gór, silny wiatr, przy temperaturze minusowej (u stóp -9 a wyżej -18), dość szybko powoduje że sól lub piasek sypany na nawierzchni przestaje działać.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DxEiy1fI25c/Tuf1Mc9hPFI/AAAAAAAAAn8/h4kPao1u50g/s1600/IMG_2869.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-DxEiy1fI25c/Tuf1Mc9hPFI/AAAAAAAAAn8/h4kPao1u50g/s200/IMG_2869.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ciepło wytwarzane tarciem opon samochodów i ciężarówek poruszających się po tej nawierzchni, może czasami utworzyć niewidzialną lub ledwo co dostrzegalną warstwę. Dlatego bardzo uważnie przyglądam się nawierzchni. Z tym nie ma żartów. Szczególnie na zakrętach. Gdy skład jest ciężki i nie ma większego ruchu, to małe piwo.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lQhBgaFhjrg/Tuf1VUaTqwI/AAAAAAAAAoE/TMg0vrchqqY/s1600/IMG_2874.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-lQhBgaFhjrg/Tuf1VUaTqwI/AAAAAAAAAoE/TMg0vrchqqY/s200/IMG_2874.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wystarczy utrzymywać odpowiednią prędkość na zakrętach, żeby skład nie był nastawiony na nagłe zmiany sił. Ma delikatnie i płynnie kołysać się z boku na bok, tak jak tancerz na lodzie na łyżwach. Gdy ruch jest większy i uczestniczą w nim inni użytkownicy nie ma miejsca na te fantazje. Trzeba jechać prewencyjnie i tyle. Trzeba zwolnić i cały czas myśleć o tym że pojazd przed nami w każdej chwili może wpaść w niekontrolowany poślizg i stanąc dęba.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_EyAV4Aa7ec/Tuf12aQexVI/AAAAAAAAAoM/iUPsQ4yENME/s1600/IMG_2877.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-_EyAV4Aa7ec/Tuf12aQexVI/AAAAAAAAAoM/iUPsQ4yENME/s200/IMG_2877.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wyżej, było zimniej. -18, ale bez wiatru.&amp;nbsp;Nic nie poczułem gdy wyszedłem z ciepłej kabiny robić zdjęcia. Nie zwracałem nawet uwagi na klekotanie silnika, którego zostawiłem na chodzie na parę minut postoju. Słyszałem tylko szum wiatru na wierzchołkach, przetwarzający się w cichy szept w dolinie. Byłem zaczarowany widokiem oraz spokojem panującym dookoła mnie. Mógłbym to kontemplować w nieskończoność.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zli3spzJYTI/Tuf2MAj4uqI/AAAAAAAAAoU/ve2PVTpHFqg/s1600/IMG_2878.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-zli3spzJYTI/Tuf2MAj4uqI/AAAAAAAAAoU/ve2PVTpHFqg/s200/IMG_2878.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Niedziwiadek Grizzly gdzieś tu chrapie. Serio, pewnego poranka wiosną, widziałem z daleka tego olbrzyma. Był paręset metrów niżej na torach kolejowych ale i tak wyglądał na dużego. Gdyby tak mi wyszedł na drogę przypuszczam że bym zwątpił. Przecież karoseria trucka jest tylko z plastiku i co z tego że mam kratownicę na masce.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qFFAeqjvUTw/Tuf2ca8odqI/AAAAAAAAAoc/O_B-ClRaBmw/s1600/IMG_2879.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-qFFAeqjvUTw/Tuf2ca8odqI/AAAAAAAAAoc/O_B-ClRaBmw/s200/IMG_2879.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Widoki niepowtarzalne. Na tym kończę pisanie i zapraszam do kontemplowania zdjęć.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FW7F4ibXjbY/Tuf3Y2Q8miI/AAAAAAAAAok/6UO5QfWo9sg/s1600/IMG_2881.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-FW7F4ibXjbY/Tuf3Y2Q8miI/AAAAAAAAAok/6UO5QfWo9sg/s200/IMG_2881.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Zjazd w dolinę za granicą AB/BC (Alberta/British Columbia)&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6MBXgxoifGs/Tuf3oD_T6jI/AAAAAAAAAos/weejZWpGThE/s1600/IMG_2893.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-6MBXgxoifGs/Tuf3oD_T6jI/AAAAAAAAAos/weejZWpGThE/s200/IMG_2893.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-miQtuUQASKo/Tuf3z_UY1iI/AAAAAAAAAo0/0EeXnbJBggk/s1600/IMG_2902.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-miQtuUQASKo/Tuf3z_UY1iI/AAAAAAAAAo0/0EeXnbJBggk/s200/IMG_2902.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;W dolinie. Po lewej jest jezioro, rzeka. Woda nie zamarza i przy tej temperaturze nieźle się kondensuje powodując mgłę.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Xu0CY8463Tg/Tuf4GNQsyhI/AAAAAAAAAo8/exQcIGbZIog/s1600/IMG_2920.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xu0CY8463Tg/Tuf4GNQsyhI/AAAAAAAAAo8/exQcIGbZIog/s200/IMG_2920.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Zjazd do Golden,BC&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aKzinpGUkAs/Tuf4TeOPicI/AAAAAAAAApE/DyXw4HeWUJc/s1600/IMG_2922.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-aKzinpGUkAs/Tuf4TeOPicI/AAAAAAAAApE/DyXw4HeWUJc/s200/IMG_2922.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Komunikaty o drodze w Golden,BC&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WH5ks4f78KI/Tuf4hg5xI-I/AAAAAAAAApM/6jSYY46j_a4/s1600/IMG_2933.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-WH5ks4f78KI/Tuf4hg5xI-I/AAAAAAAAApM/6jSYY46j_a4/s200/IMG_2933.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Zima,&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DP4ku2JVNys/Tuf4s6lUlGI/AAAAAAAAApU/QTuzj6bhf88/s1600/IMG_2935.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-DP4ku2JVNys/Tuf4s6lUlGI/AAAAAAAAApU/QTuzj6bhf88/s200/IMG_2935.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;groźne góry,&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nn_DkuuV2_c/Tuf4_jwNQpI/AAAAAAAAApc/nw6wwz49TLo/s1600/IMG_2942.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-nn_DkuuV2_c/Tuf4_jwNQpI/AAAAAAAAApc/nw6wwz49TLo/s200/IMG_2942.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;piękne góry,&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0XQdadOhjiQ/Tuf5Xa4jynI/AAAAAAAAApk/WKw-NbtV75Y/s1600/IMG_2958.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-0XQdadOhjiQ/Tuf5Xa4jynI/AAAAAAAAApk/WKw-NbtV75Y/s200/IMG_2958.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Boskie góry!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-5736970031775751039?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ePrOPL0Ya6yUN_dZOK6bWZ4M2kg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ePrOPL0Ya6yUN_dZOK6bWZ4M2kg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ePrOPL0Ya6yUN_dZOK6bWZ4M2kg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ePrOPL0Ya6yUN_dZOK6bWZ4M2kg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/GCcBxrFIonw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/5736970031775751039/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/gory-skaliste-w-trybie-zimowym.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5736970031775751039?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/5736970031775751039?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/GCcBxrFIonw/gory-skaliste-w-trybie-zimowym.html" title="Góry Skaliste w trybie zimowym." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-iNmP2WHP2Nk/Tuf0N6-Uo7I/AAAAAAAAAns/9zAg7YdrwTk/s72-c/IMG_2797.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/gory-skaliste-w-trybie-zimowym.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkYEQHY-cCp7ImA9WhRQE0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-4894270121446345194</id><published>2011-12-08T23:32:00.003+01:00</published><updated>2011-12-09T00:48:21.858+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-09T00:48:21.858+01:00</app:edited><title>Montana.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-m_TpE9MQoqs/TuD-m-vegRI/AAAAAAAAAmU/IT_Z8X6wPCc/s1600/IMG_2632.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-m_TpE9MQoqs/TuD-m-vegRI/AAAAAAAAAmU/IT_Z8X6wPCc/s200/IMG_2632.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;To piękny stan. Zresztą jak każdy stan czy prowincja na zachodzie Północnej Ameryki. Jadąc ze wschodu na zachód, lub odwrotnie, to jeden z &amp;nbsp;najdłuższych odcinków drogi w jednym stanie. Jedynie na I10 w Teksasie możemy uzyskać lepszy wynik, bo aż 1400km, lub jadąc w Kalifornii na I5, korytarzem północ-południe, jakieś 1300km. Zdjęcia mówią same przez siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xSe6HgfXSqI/TuD-0Lrd4II/AAAAAAAAAmc/hn98-hyoxwY/s1600/IMG_2647.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-xSe6HgfXSqI/TuD-0Lrd4II/AAAAAAAAAmc/hn98-hyoxwY/s200/IMG_2647.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Na takim odcinku krajobraz zmienia się dość często i jest rewelacyjnie.&amp;nbsp;Moja wyobraźnia oddycha wtedy całą parą i dostaje świeżą dawkę narkotyku. W moim przypadku jest to przemieszczanie się z punktu A do punktu B dostarczając Wam towar, który zużywacie codziennie. Większość trasy odbywa się wzdłuż rzeki Yellowstowne. Ten szlak nie jest przypadkiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7ZZFvS-VZG0/TuEADEF1l1I/AAAAAAAAAm0/iTH_alTmbEo/s1600/IMG_2737.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-7ZZFvS-VZG0/TuEADEF1l1I/AAAAAAAAAm0/iTH_alTmbEo/s200/IMG_2737.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Dwieście lat temu przecierali go pionierzy Lewis i Clark. I cóż bardziej naturalne niż podróżowanie wzdłuż rzeki. Ich wycieczka, która miała jako cel znalezienie drogi do Azji, trwała około dwóch lat: od 1804 do 1805. Teraz pokonuję ten dystans w parę dni.&amp;nbsp;Inne czasy, inna technologia, inny poziom życia. Jadąc ich śladami, często myślę i staram sobie wyobrazić jak to musiało być wtedy. Przecież warunki na drodze, które teraz doświadczam aż tak bardzo się nie zmieniły.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-e0ilMlEcWn8/TuEAZmmpMoI/AAAAAAAAAnE/NwIrHo4UR2U/s1600/IMG_2745.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-e0ilMlEcWn8/TuEAZmmpMoI/AAAAAAAAAnE/NwIrHo4UR2U/s200/IMG_2745.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Sroga zima, uderzająca z nienacka jest na porządku dziennym od października do marca.&amp;nbsp;W tym samym dniu, na odcinku piędziesięciu kilometrów, pogoda potrafiła się zmienić z mroźnej zimy na topniejący śnieg.&amp;nbsp;Nie boję się zmiennej pogody. Wręcz ją uwielbiam. Jazda autostradą jest nudna, ale może nabrać całkiem innych barw gdy warunki atmosferyczne zaczynają swoje przedstawienie. Najważniejszym w takich chwilach jest adaptacja jazdy oraz znajomość swoich możliwości.&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hqns7MReCcI/TuEBd07iF-I/AAAAAAAAAnM/SmbSOY-b6qo/s1600/IMG_2747.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-hqns7MReCcI/TuEBd07iF-I/AAAAAAAAAnM/SmbSOY-b6qo/s200/IMG_2747.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Testowałem Volvo spokojnie. Pierwszy raz na śniegu. Mimo że znam dobrzę tę markę, każdy ciągnik, skład zachowuje się inaczej. Załadowany na maksa wiedziałem że z przyczepnością nie będzie problemu ale tego też nie brałem za pewnik. Parę testów na zakrętach, delikatnie próbując hamulce i koła kierujące. Werdykt: to Volvo jest stworzone do jazdy zimą mimo swojego pneumatycznego zawieszenia na przednich kołach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Czułem każdy centymetr składu i z każdą próbą nabierałem coraz większego przekonania do maszyny oraz do moich umiętności. Choć nigdy nie ufam tym pewnikom. Maszyna jest maszyną a ja człowiekiem i zawsze mogę coś odwalić. No koniec dodam że Volvo z nową turbinką sprawuje się wyśmienicie. 485 koni mechanicznych nabrało więcej siły i zamiast słuchać muzyki często wsłuchiwałem się w groźny pomruk. Czułem każde jego drgnięcie . To jest jedna z najfajnieszych melodii, która znam :D&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-4894270121446345194?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/g_t7AWvfnUyZ4HKqckjXolfl6ik/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/g_t7AWvfnUyZ4HKqckjXolfl6ik/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/g_t7AWvfnUyZ4HKqckjXolfl6ik/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/g_t7AWvfnUyZ4HKqckjXolfl6ik/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/YnQfIrg-CEA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/4894270121446345194/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/montana.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/4894270121446345194?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/4894270121446345194?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/YnQfIrg-CEA/montana.html" title="Montana." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-m_TpE9MQoqs/TuD-m-vegRI/AAAAAAAAAmU/IT_Z8X6wPCc/s72-c/IMG_2632.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>12</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/montana.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEEQn8-cCp7ImA9WhRRGE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-816506110506319342</id><published>2011-12-02T04:58:00.003+01:00</published><updated>2011-12-02T05:36:43.158+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-02T05:36:43.158+01:00</app:edited><title>Déjà vu.</title><content type="html">To samo łóżko tylko inny pokój. Ten sam telewizor i ten sam program. Gadają znów o skandalach związanych ze sceną polityczną. To jeden z ich ulubionych tematów w Ameryce. Znów sączę piwo, tym razem kupiłem sobie inny rodzaj żeby przypomnieć sobie że to nie ten sam wieczór co wczoraj. Tak, znów jestem w motelu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było bardzo obiecująco. Siedziałem sobie w pokoiku dla kierowców na serwisie Volva. WIFI za friko, na iPhonie za pomocą streamingu radio publiczne z Montrealu, na laptopie pogawędki z niektórymi z Was na chacie na blogu, co jakiś czas mała aktualizacja na fejsie i czas upływał szybciej niż myślałem. Pogadałem też z Allanem, dzięki naszym telefonom firmowym, które używamy w podobnym stylu jak CB radio na obszarze północnej ameryki za darmo. Allan jest w Salt Lake City w Utah. Też miał przeboje bo w Wyomingu miał zamkniętą drogę i przełożyli mu awizację dostawy na następny dzień. Mówiliśmy o tym że pewnie razem załadujemy jabłka w sobotę i razem ruszymy do Montrealu. Tak, zanosiło się obiecująco, słyszałem nawet ryk silnika mojego Volva, które było testowane przez mechaników gdy skończyli je składać. I tutaj zaczęło się 'déjà vu`.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tle słyszę spokojny głos osoby prowadzącej rozmowę telefoniczną gdzieś w pokoju obok, do którego są otwarte drzwi. Siedzę zrelaksowany. Moje ucho wyłapuje imię Claude. To imię mojego szefa, Turka pochodzenia włoskiego mieszkającego teraz w Montrealu. Spoko gościu. Gdy pierwszy raz wchodziłem do biura w Prince, nigdy nie pomyślałbym że ten gościu jest właścicielem. Można z nim normalnie pogadać i jest bardzo dostępny jeśli oczywiście nie jest zajęty. Rozmowa trwa chyba z dwie trzy minutki i słyszę końcowe słowa: yeah I'll tell him (tak, zaraz mu powiem) i coś mnie tknęło że mowa o mnie. Błysk w myślach. Już to raz było... Zanim się zorientowałem wchodzi ten sam koleś co wczoraj, patrzy i mówi: mam złą wiadomość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żartujesz, nie?&lt;br /&gt;
- Nie, nie żartuję. Złożyliśmy wszystko do kupy, odpaliliśmy silnik i komputer podawał błędne kody od turbo.&lt;br /&gt;
- I???&lt;br /&gt;
- I turbo siadło. Zablokowało się. Zamówilśmy nowe, będzie jutro przed jedenastą.&lt;br /&gt;
- Czyli znów motel?&lt;br /&gt;
- Tak, podrzucę Cię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spytałem jeszcze czy to że akurat teraz turbo siadło ma coś wspólnego z ostatnią naprawą. Otrzymałem odpowiedź negatywną. Turba po prostu siadają i już. Często to się zdarza, szczególnie przy takim przebiegu. Pogadaliśmy jeszcze trochę na temat mojego Volva i dowiedziałem się że ten model z tego roku jest całkiem dobry, niezawodny, ale czasami trafia się właśnie taki dziwny egzemplarz, w którym dość często występują awarie. Mieliśmy takich parę, mówi mi i pracowaliśmy nad nimi dość długo żeby doprowadzić je do ładu. Myślę sobie. Dobrze że turbo siadło akurat teraz, jeszcze na warsztacie. Bo gdybym ruszył, ujechał znów ze 100km i znów by coś się zaczęło psuć to faktycznie bym zwątpił. Jeździłem już na sprzęcie, który miał dwa miliony kilometrów w Leger. Nigdy mnie jednak nie zawiódł. Mój ostatni pracodawca miał swój własny warsztat i każdy truck po podróży miał przegląd oraz prewencyjne wymiany części, które nawet nie były zepsute nie wspominając o smarowaniu co dwa tygodnie niezbędnych części (oczko dla Tomka z Edmonton). Zdziwiło mnie kiedyś właśnie to że wymieniali mi silniczek od wycieraczek na nowy, gdyż mój działał cały czas. Według moich spostrzeżeń Claude dobrze dba o swój sprzęt. Ogumienie dobrej jakości, często wymieniane, w każdym trucku są podstawowe części zamienne, takie jak paski, napinacze, w jednym z trucków nawet znalazłem alternator w jednym ze schowków. Do tego cała jego flota jest regularnie wymieniana, naczepa chłodnia ma wymieniany agregat co 4 lata, teraz przyszło chyba z dwadzieścia nowych ciągników. I to co napiszę w rzeczach do zrobienia i spostrzeżeniach kierowcy na temat stanu mechaniki mojego ciągnika jest brane serio. Od czasu kiedy przejąłem ciągnik o numerze 267873 za każdym razem gdy zjeżdżałem na bazę szedł na serwis w Montralu. Nie ma wyjścia wożąc taki towar jak żywność, która jest wrażliwa na czas. Ale jak to się mówi : shit happends i czasami zbieg okoliczności robi tak że awaria idzie za awarią. W mojej karierze kierowcy, to drugi raz gdy śpię dwie noce pod rząd w motelu a ogólnie trzeci raz. Pierwszy raz gdy odpadł mi wał napędowy w VTL-u drugi raz w ATI jak zablkował się mechanizm uruchumiający wiatrak od chłodnicy i czekałem dwa dni na część i trzeci raz, teraz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Claude zadzwonił do mnie na komórkę gdy rejestrowałem się w motelu. Odebrałem telefon słowami: nie wiem co mam Ci powiedzieć, mamy pecha z tym truckiem. On na to z dużą dawką śmiechu: nie martw się, na turbo nic się nie poradzi to nie Twoja wina. Spytałem się go co z tym ładunkiem co ciągnę.&lt;br /&gt;
- Czekają na niego i cholernie są wkurzeni i spytali mi się czy dojedziesz w sobotę. Powiedziałem im że pewnie: dojedzie! On jest z Montrealu i też chce wrócić w końcu do domu.&lt;br /&gt;
-Wiesz, jeśli chcą, i jeśli ten cholerny truck jutro zechce jechać to mogą mnie rozładować nawet wieczorem, skoro tak bardzo im na tym towarze zależy.&lt;br /&gt;
- Pogadamy jutro i zrelaksuj się ale myślę że teraz tym truckiem będziesz mógł jechać na Alaskę - zaśmiał się - masz w nim wszystko nowe.&lt;br /&gt;
-Oj... Claude jak mi znajdziesz ładunek na Alaskę to skakałbym z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różnie bywa w transporcie i nie jedną rzecz nauczyłem się w tej branży. Mimo że uwielbiam planować i często jestem pod tym względem niubłagalny, na czym czasami cierpi moje ciało, to wiem że cały plan może walnąć w jednej chwili, tak jak w tym tygodniu. Ale nie zniechęcam się wcale. Jest to część gry. Nie ma maszyn niezawodnych i każda kiedyś powie swoje ale. Po prostu, tak czy siak, mam gdzie spać, mam małe wakacje. Pewnie że wolałbym je spędzić w domu ale w sumie w tym domu nikt na mnie nie czeka więc żadna strata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc. Jutro ruszę czy nie? Jak myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Część pomysłów do tego posta przyszła mi do głowy po obejrzeniu tego filmu. Kliknijcie na link.&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.youtube.com/user/kurpzlomzy#p/a/u/0/q7fWv5LcjGk"&gt;http://www.youtube.com/user/kurpzlomzy#p/a/u/0/q7fWv5LcjGk&lt;/a&gt;&amp;nbsp;.Post można potraktować jako odpowiedź na niego. W sumie to w pewnym momencie głupio było mi że maszyna akurat zdecydowała się sypać gdy była pod moją kontrolą, ale w żadnym wypadku nie czułem że to ja byłem przyczyną tych awarii. Mój post w formie rozmowy między mną a maszyną miał na myśli pokazanie tego że ja i Volvo stanowimy całość ;) Chyba mi nie wyszło, każdy ma swój limit przekazywania swoich myśli :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-816506110506319342?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/I4yd5dVj0mNCu3IAQ68oQtUpjcI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/I4yd5dVj0mNCu3IAQ68oQtUpjcI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/I4yd5dVj0mNCu3IAQ68oQtUpjcI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/I4yd5dVj0mNCu3IAQ68oQtUpjcI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/MR9DsqJNjXU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/816506110506319342/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/deja-vu.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/816506110506319342?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/816506110506319342?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/MR9DsqJNjXU/deja-vu.html" title="Déjà vu." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/deja-vu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DU4MRX45fCp7ImA9WhRRF0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-6971996855982025497.post-1553455380608875296</id><published>2011-12-01T04:33:00.005+01:00</published><updated>2011-12-01T14:59:44.024+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-01T14:59:44.024+01:00</app:edited><title>Volvo regeneruje się.</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_fBxN_wuZFM/TtbpCA3QmhI/AAAAAAAAAlU/PTHfJ1DgfNU/s1600/IMG_2666%255B1%255D.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-_fBxN_wuZFM/TtbpCA3QmhI/AAAAAAAAAlU/PTHfJ1DgfNU/s200/IMG_2666%255B1%255D.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-j3qrOWVFg1w/TtbpmE-zwFI/AAAAAAAAAlc/kPaUT9tLBWE/s1600/IMG_2667.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-j3qrOWVFg1w/TtbpmE-zwFI/AAAAAAAAAlc/kPaUT9tLBWE/s200/IMG_2667.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Stoi na warsztacie, czeka aż dowiozą do niego potrzebne części i jutro ciut po dwunastej powinno być gotowe do jazdy. Nawalił cały system ATS. Nawet używając wszechmogącej siły wujka Googla nie otrzymałem odpowiedzi co znaczy ten skrót. Chodzi o system oczyszczający spaliny i zbierający za pomocą filtra sadze wytwarzane przy spalaniu ropy. Co jakiś czas, gdy filtr się zapełni, sadze są podgrzewane do bardzo wysokiej temperatury i eliminowane powodując przy tym ogromny smród dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B6pQ1HbJai4/Ttbp8rQV1VI/AAAAAAAAAls/oMTpgHvDd1A/s1600/IMG_2669.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-B6pQ1HbJai4/Ttbp8rQV1VI/AAAAAAAAAls/oMTpgHvDd1A/s200/IMG_2669.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Czy ma to jakikolwiek sens czy nie, nie mam pojęcia i nie obchodzi mnie to. Nie mam na to żadnego wpływu. Zostawię to ludziom mądrym i wykształconym: naukowcom obiektywnym lub nie, którczy często są wybrani przez wpływowych polityków pod wpływem sił wyższych, pieniężnych lub lobyistów płaconych przez korporacje albo cholera wie kogo, może nawet samo Opus Dei, i są od tego żeby pouczać ludzkość co jest właściwe lub nie. Efekt jest taki że pojazdy wyposażone w taki system, owszem nie puszczają za sobą brązowego lub czarnego dymku, ale cały czas zostawiają za sobą bezbarwną smugę dwutlenku węgla, który prędzej czy później i tak nam przypomni o swojej obecności w atmosferze. Ale jak czegoś nie widać to nikogo to nie obchodzi. A co lepsze, silniki nowej generacji, dwutlenka węgla, wypluwają z siebie więcej niż wcześniej bo te 'ekologiczne' systemy powodują że trzeba paliwa lać w baki więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EUimTNOHXSc/Ttbpy-j2mfI/AAAAAAAAAlk/cXUb_vDjdg8/s1600/IMG_2668.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-EUimTNOHXSc/Ttbpy-j2mfI/AAAAAAAAAlk/cXUb_vDjdg8/s200/IMG_2668.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Mechanicy stwierdzili że powodem całej awarii była ta część. Pęknięta rura. Spowodowała tak że czujniki źle sterowały systemem.&lt;br /&gt;
Część spalin bowiem ulatniała się w powietrze co powodowało złe dane o poziomie sadzy w filtrze. Filtr się napełniał a czujnik cały czas czuł świeże powietrze. Gdy już przyszło co do czego i sadze zawaliły wszystko co się dało, system postanowił się oczyszczać, ale niestety było za późno i w końcu awaryjny tryb zdecydował że trzeba wszystko wyłączyć żeby sadze nie zaczęły się dostawać do silnika. Ta puszka to filtr i powinien on być biały tak jak w miejscu gdzie jest ślad palca. Koszt naprawy? Jeszcze nie wiem ale sam filtr to 4000USD. Plus inne części plus robocizna plus holownik, który kosztował 615USD. Słono. Szef, trochę był wkurzony ale strasznie mu zależy na tym żeby truck był gotowy jutro. Mam zabrać ze sobą wszystkie części do Montrealu i mają iść do serwisu gdzie mój ciągnik ma co jakiś czas przegląd. Spytał się mnie co ja takiego robię z tym ciągnikiem ale mimo wkurzenia poczułem lekki wątek żartu. Odpowiedziałem: pracuję nim i żyję razem z nim każdy mój dzień w trasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak. Siedzę sobie teraz w motelu pisząc tego posta, płacony oczywiście przez Princea. W sumie nie stracę zbyt dużo na tym wyjeździe. Czas spędzony w motelu podczas naprawy Volva zintegruje mi się idealnie z pauzą. Od momentu kiedy stanąłem na autostradzie kręci mi się 36 godzin. No a co, nie? Przestałem prowadzić o godzinie 5:00 AM i do tej pory nie miałem nic wspólnego z pracą. Holował mnie kto inny, naprawia kto inny i jutro o godzinie siedemnastej będę gotowy i sprawny żeby uderzyć w szlak jak burza. Sądze że i tak Volvo nie będzie gotowe wcześniej. Pewnie będzie tak że w piątek rano w końcu dostarczę to cholerne ogrodzenie na bazę wojskową w Waszyngtonie, po czym będę gotowy na załadunek jakbłek wieczorem. I potem już rutyna. Ogień do Montrealu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dajcie mi sprzęt na którym można polegać, a ja Was nie zawiodę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6971996855982025497-1553455380608875296?l=nolibab3.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EIScHEcI7CxF7ULRQYmhOQG8q9A/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EIScHEcI7CxF7ULRQYmhOQG8q9A/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EIScHEcI7CxF7ULRQYmhOQG8q9A/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EIScHEcI7CxF7ULRQYmhOQG8q9A/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~4/dyvbf_GC3o8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://nolibab3.blogspot.com/feeds/1553455380608875296/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/volvo-regeneruje-sie.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1553455380608875296?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/6971996855982025497/posts/default/1553455380608875296?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/PolskiKierowcaCiarwkiZaGranic/~3/dyvbf_GC3o8/volvo-regeneruje-sie.html" title="Volvo regeneruje się." /><author><name>Rafal Zazuniuk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08987761354640159151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://4.bp.blogspot.com/_aNAamUZKyQE/TReVlEW-ifI/AAAAAAAAAAQ/PYNtl-n9PXM/S220/32276_401858352399_572622399_4728576_5495318_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-_fBxN_wuZFM/TtbpCA3QmhI/AAAAAAAAAlU/PTHfJ1DgfNU/s72-c/IMG_2666%255B1%255D.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://nolibab3.blogspot.com/2011/12/volvo-regeneruje-sie.html</feedburner:origLink></entry></feed>

