<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991</atom:id><lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2024 03:19:25 +0000</lastBuildDate><category>chrześcijaństwo</category><category>Kościół Katolicki</category><category>Pakistan</category><category>edukacja</category><category>islam</category><category>Szwecja</category><category>USA</category><category>Izrael</category><category>Palestyna</category><category>świadectwo</category><category>Francja</category><category>Węgry</category><category>eugenika</category><category>Australia</category><category>Chesterton</category><category>Chiny</category><category>Czechy</category><category>Europa</category><category>Irak</category><category>Kanada</category><category>Rosja</category><category>Sandor Marai</category><category>Szkocja</category><category>feminizm</category><category>judaizm</category><category>komunizm</category><category>marksizm</category><title>Nigdy nie ufaj ludziom, których telewizor jest większy niż ich półka na książki</title><description></description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Ola)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>25</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-3575861797292324651</guid><pubDate>Tue, 03 Oct 2017 20:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-04T09:12:50.959+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół Katolicki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Szkocja</category><title>Bruce Marshall - Chwała córy królewskiej</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Są różne książki katolickie. Jedne w formie olbrzymich foliałów zalegaja półki biblioteczne, służąc uczonym do odcyfrowywania tajemniczych dróg, przez jakie Opatrzność prowadziła chrześcijaństwo w starożytności i w wiekach średnich (…), czytamy wielkie imiona ich autorów : Orygenes, św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu. Drugie, dalekie od wywodów metafizycznych są jakby spojrzeniem nieba na ziemię (…) – to “Wyznania” św. Augustyna, “Ćwiczenia Duchowne” św. Ignacego Loyoli lub “Dzieje duszy” św. Teresy z Lisieux. Są wszakże jeszcze inne, które niekiedy nie mają wprawdzie za przedmiot bespośredni tematów religijnych, ale tematyka ta jest dla nich kanwą, na której snują swe rozważania światopoglądowe. Szczególnym tego wyrazem stała się powieść katolicka w naszym stuleciu, mająca takich przedstawicieli jak: F.Mauriac, (…) G.K. Chesterton, G.Greene i wielu innych. Do nich należy również Bruce Marshall. (z przedmowy do wydania IV, r. 1955)&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
Powieść Bruce’a Marshalla to historia szkockiego księdza Smitha, rozpoczyna się na początku XX wieku, kończy w czasie II wojny światowej. Nie ma w niej wartkiej akcji, aczkolwiek kolejne rozdziały są ze sobą powiązanem. Można je jednak traktować jak kolekcję opowiadań o Kościele. Książka jest napisana humorem, ale i powagą, wywołuje śmiech a za chwilę wzruszenie ściska gardło. Każda strona przynosi cenne rozważania, wiele z nich można traktować jak złote myśli i wielokrotnie wracać. By budować swoje rozumienie świata Bożego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ksiądz Smith bardzo zwyczajnym księdzem, ale jednocześnie uderza jego pokora i prostota. Sam mówi o sobie, że celem życia jest “troszczyć się o sprawy Boże”. Są one traktowane przez niego nadzwyczaj poważnie, a ludzie delikatnie. Wszyscy ludzie, nawet purytański przełożony czy wątpiący na polu walki żołnierz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsza scena to niedziela księdza Smitha, któremu ksiądz proboszcz zlecił celebrację dwóch mszy w odległych od siebie miejscach, do których trzeba dojechać rowerem. A to wszystko na czczo, bo przecież nie wolno przyjąć Pana Jezusa do żołądka, w którym się trawi jakaś jajecznica. Po mszy ksiądz nie zdążył nawet odmówić modlitwy, gdy zawołano go do kościoła. Okazało się, że trzeba było jeszcze udzielić chrztu  ksiądz nie mógł odmówić - “bo przecież  ważną rzeczą dla niemowląt jest, aby zostały ochrzczone”. W czasie ceremonii “jego myśli zbłądziły raz cy dwa w czasie pospiesznej łacińskiej recytacji, ale zbłądziły we właściwym kierunku i ksiądz wiedział, że Bóg nie może naprawdę się gniewać na niego, bowiem myślał o chrzcie a nie o śniadaniu.&lt;i&gt; Exorciso te, creatura salis, in nominee Dei Patris omnipotentis.&lt;/i&gt; Jakże łatwy był chrzest i jak dobry Bóg, że ustanowił tak prosty sacrament; jak wielka była odpowiedzialność rodziców chrzestnych i jakże beztrosko traktowali ją na ogół.Ale to właśnie sposób postępowania Boga: zsyłał łaskę uświęcającą wielkimi bryzgami, tak że leżała po całej ziemi w błyszczących srebrnych kałużach, a ludzie mogli deptać po nich lub nachylać się i pić, zależnie od swojej chęci. Czym staną się te niemowlęta, które chrzci teraz? Czy pójdą za Chrystusem czy przeciw Niemu, czy może wybiora pośrednią drogę, bijąc pokłony zarówno Bogu jak i mamonie? Accipe sal sapientiae. Dziewczynka zapiszczała spróbowawszy soli, ale chłopiec łyknął ją łapczywie (…) Ksiądz Smith nazwał dwoje dzieci w Chrystusie na całą wieczność, lejąc wodę na ich czoła i chrzcząc Elvirę Marię Francescę i Józefa Dominika Alojzego w Imie Ojca i Syna i Ducha Świętego” (str. 27)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powieść czyta się jak powiew świeżego powietrza w pokoju pełnym zaduchu.  Bardzo wyraźnie widać, że to kościół przedsoborowy – nie jest przeintelektualizowany, a jednocześnie pełen wiary w odwieczne znaki Bożej obecności, zwane Sakramentami. Taki Kościół nie zaniedbuje troski o duszę człowieka dla chwilowych mód czy słabości tegoż, szanuje autorytety, przede wszystkim autorytet Matki Kościoła, oraz jest kompasem na wzburzonym morzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powieść jest też pełna humoru – takiego pełnego zadumy i mądrości. Nawet jeśli niektóre postawy są przerysowane, to przebija z nich autentyczna troska o duszę człowieka. Czasem rubasznie brzmią te słowa, ale zawsze szczerze i z szacunkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ksiądz Smith rozdaje dzieciom katechizmy, dając takie pouczenie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Bóg posłał Was na świat, abyście zbawiły swoje dusze, i nic więcej nie ma znaczenia. Kiedy będziecie starsze, źli mężczyźni i złe kobiety będą może starali się przekonać was, że tak nie jest i że jedyny sens tkwi w zdobywaniu bogactwa, potęgi i poważania innych ludzi. To nie jest prawda. Pamiętajcie zawsze, że Bóg widzi inaczej, niż świat, i że brudny, oberwany włóczęga posiadający łaskę Boga w swej duszy jest nieskończenie piękniejszy i godniejszy miłości w oczach Pana, niż jakikolwiek grzeszny monarcha w swym pałacu. Starajcie się zawsze być posłuszne Panu Bogu. Pamiętajcie, że możecie mieć rację we własnym sumieniu, podczas gdy cały świat błądzi swym hałaśliwym językiem.&quot; (str.52)&lt;br /&gt;
Pojawia się też sporo komentarzy do współczesności. Dzisiaj brzmią absurdalnie, ale jakby się tak głębiej zastanowić... to jednak dzisiejsze czasy wcale nie różnią się od tych 100 lat temu. Inne rozrywki, ale problem ten sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
“Pierwsze kino pojawiło się w mieście w 1910 roku. Paolo Sarno postanowił spróbować szczęścia i przebudował w tym celu starą stajnię pocztową, znajdującą się obok jego lodziarni, a na wprost miejsca, na którym ksiądz Smith postawił już szkielet swgo nowego małego kościółka. (…) Jednakże kanonicy kapituły katedralnej byli zaniepokojeni, ponieważ frekwencja na błogosławieństwach w dnie powszednie zaczęła spadać, a w wieczornych nabożeństwach majowych brali udział tylko starzy (…). Frekwencja na błogosławieństwach w czasie miesiąca poświęconego Sercu Jezusowemu była równie słaba jak w maju. Niektórzy kanonicy utrzymywali na zebraniu kapituły, że ostrożniej będzie nie potępiać konematografu, dopóki Jego Świątobliwość Papież Pius X nie wyda oficjalnego oświadczenia na ten temat, ale prałat O’Duffy powiedział, że to wszystko trele-morele i bzdury, i że jeśliby czekać mieli na oficjalny werdykt Kościoła, mogą tak czekać tatka-latka aż do sądnego dnia. Kościół potrzebował przecież blisko dziewiętnastu wieków, by wyrobić sobie zdanie w sprawie dogmatu Niepokalanego Poczęcia, a oni nie mogą cackać się w ten sposób, podczas gdy młodzi, no i starzy też, a jakże, lezą wprost w paszczę piekła za sześć pensów od sztuki, a dzieci za pół ceny”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy katolik powinien ją przeczytać, nie zawaham się tak stwierdzić.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo4hqC7Dqlvwk2EzF6zQaBOlHvl10DgRyf2rwVW6kgQXzpZyoS3yMI1Wk4CmqayP-y4jVE01BEuv-ClNL5Cu7cP-tASKg8ka7MB5-nD4FEvLNL3HDY0HzVABs67_UZZBO5n6T6l8HFOP5e/s1600/marshallallgloriouswithin.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;600&quot; data-original-width=&quot;366&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo4hqC7Dqlvwk2EzF6zQaBOlHvl10DgRyf2rwVW6kgQXzpZyoS3yMI1Wk4CmqayP-y4jVE01BEuv-ClNL5Cu7cP-tASKg8ka7MB5-nD4FEvLNL3HDY0HzVABs67_UZZBO5n6T6l8HFOP5e/s640/marshallallgloriouswithin.jpg&quot; width=&quot;390&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2017/10/bruce-marshall-chwaa-cory-krolewskiej.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgo4hqC7Dqlvwk2EzF6zQaBOlHvl10DgRyf2rwVW6kgQXzpZyoS3yMI1Wk4CmqayP-y4jVE01BEuv-ClNL5Cu7cP-tASKg8ka7MB5-nD4FEvLNL3HDY0HzVABs67_UZZBO5n6T6l8HFOP5e/s72-c/marshallallgloriouswithin.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-9026418705427876195</guid><pubDate>Sat, 10 Jun 2017 06:32:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-10T08:33:35.456+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">judaizm</category><title>Dwutomowy wywiad z ks. Waldemar Chrostowski - Bóg, Biblia, Mesjasz &amp; Kościół, Żydzi, Polska</title><description>Jest to jedna z książek (dwutomowe wydanie, ale to jedno dzieło), które zmieniły moje życie. Nie zawaham się użyć tych mocnych słów. Czytałam ten wywiad ponad rok temu, a nieustannie do niego wracam. Albo przypomina mi się przy okazji czytania innych publikacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ksiądz Chrostowski to legenda polskiej nauki w dziedzinie teologii Starego Testamentu oraz judaizmu, na miarę Anny Świderkówny. Katolicki kapłan, który został naukowcem i wykładowcą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wywiadzie, prowadzonym przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego, odkrywa przed&amp;nbsp; czytelnikami hitorię swojego powołania, a potem swoją drogę w judaizm. Niemal wszystko, co czytałam było dla mnie nowe - uświadomiłam sobie jak nasz &quot;posoborowy&quot; obraz judaizmu jest niesamowicie zniekształcony. Jak bardzo ktoś pracuje nad tym, żebyśmy rozmyli naszą katolicką tożsamość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Paradoksalnie, to osoba, która przewodniczyła pracom ekumenicznej rady ds. dialogu chrześcijańsko-żydowskiego otwiera nam oczy na to. Bo ks. Chrostowski nie dał się zmanipulować. Bo chciał dążyć do prawdy i trwał w szacunku dla naszej Tradycji, a także tradycji judaizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na swojej drodze spotkał niewielu przyjaciół. Środowiska żydowskie z USA go uważały za intruza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiem szczerze, obserwując to, co się dzisiaj dzieje w polityce światowej widzę bardzo wiele spójności z tą wizją, którą rysuje ks. Waldemar. Podejście dzisiejszych żydów do nas, gojów, do nas, chrześcijan. natura Talmudu, który z zasady jest antychrześcijański - bo powstał jako porady wymierzone przeciwko tym żydom, którzy uwierzyli w Mesjasza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tomie o Biblii wchodzimy w fascynujący świat naszych korzeni - możemy się dowiedzieć wiele o prawdziwych autorach Biblii, jej języku, przesłaniu i sposobie interpretacji. Po lekturze tej książki zrozumiałam, że samodzielne czytanie Biblii i próba jej zrozumienia jest skazana na porażkę - to trochę tak, jak czytanie Koranu po arabsku przez nie-arabów. Może Cię zachwycić melodia języka i rytm śpiewu, może w tym czasie przyjść jakieś natchnienie, ale nie zrozumiesz o czym dokładnie jest to, co czytają. Nie zrozumiesz kontekstu, niuansów znaczenia ani wskazówek dla swojego życia. Moim zdaniem stąd fenomen nauczania ks. Adama Szustaka - jak by nie oceniać jego medialnego szumu, w niektórych konferencjach czy cyklach rekolekcyjnych zrobił coś niesamowitego. Otóż odkrył przed słuchaczami tajniki greckiego tekstu, który polskim czytelnikom Biblii umyka. Nagle rozumiemy tajemnicze trzykrotne &quot;czy miłujesz mnie Piotrze&quot;, co to znaczy &quot;kobieta cierpiąca na krwotok dotknęła Jezusa&quot; i tak dalej. To, że tyle młodych ludzi słucha ojca Adama oznacza, że ludzie chcą dotrzeć do głębi przekazu Biblii (i chwała mu za to, że to robi!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczytajcie i posłuchajcie Waldemara Chrostowskiego. Mniej w tym medialnego szoł, więcej naukowych faktów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kupiłam sobie właśnie komentarz do Biblii autorstwa ks. Chrostowskiego, choć mam świadomość, że to tylko malutka pomoc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0_uOzo_Od59j4lxlSOierg1d2lkGobpKs9T72dfp9B662DVikxRX7OpZcBxrUMXfaylH4BjC8rhmirVk-AbHTf2kTS-l68cp8ETVZeS27rU-Oyu5mm1WonZtoWg7uW8MAaRgdzSw1Gr-D/s1600/bog-biblia-mesjasz-frontcover.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0_uOzo_Od59j4lxlSOierg1d2lkGobpKs9T72dfp9B662DVikxRX7OpZcBxrUMXfaylH4BjC8rhmirVk-AbHTf2kTS-l68cp8ETVZeS27rU-Oyu5mm1WonZtoWg7uW8MAaRgdzSw1Gr-D/s640/bog-biblia-mesjasz-frontcover.jpg&quot; width=&quot;444&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmP-QUcAb0QPiWiKun0S49iuulqHiMYqybgHEEBwoTUJ2KVahsgwO9hJsCkChJZ7ZCZm-BjGNwp4ktMOneh0GWNyCLaR2ANqUEGRGB7huVa-acUQFtCQRDTfnXGLuUS3DFZAvoGHstGfXX/s1600/bog-biblia-mesjasz-backcover.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmP-QUcAb0QPiWiKun0S49iuulqHiMYqybgHEEBwoTUJ2KVahsgwO9hJsCkChJZ7ZCZm-BjGNwp4ktMOneh0GWNyCLaR2ANqUEGRGB7huVa-acUQFtCQRDTfnXGLuUS3DFZAvoGHstGfXX/s640/bog-biblia-mesjasz-backcover.jpg&quot; width=&quot;444&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2017/06/dwutomowy-wywiad-z-ks-waldemar.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0_uOzo_Od59j4lxlSOierg1d2lkGobpKs9T72dfp9B662DVikxRX7OpZcBxrUMXfaylH4BjC8rhmirVk-AbHTf2kTS-l68cp8ETVZeS27rU-Oyu5mm1WonZtoWg7uW8MAaRgdzSw1Gr-D/s72-c/bog-biblia-mesjasz-frontcover.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-2604918329500942130</guid><pubDate>Tue, 01 Mar 2016 17:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2016-05-14T18:36:49.621+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pakistan</category><title>Zwyczajne Pakistańskie Życie - Joanna Kusy</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Pierwszy raz czytałam książkę, której autorem jest ktoś kogo znam. Trochę się obawiałam, czy nie będę jakoś krzywo patrzeć przez to. Oraz czy to, co już wiem o Asi - z jej &lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://zwyczajnepakistanskiezycie.blogspot.se/&quot;&gt;bloga*&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt; chociażby - nie sprawi, że będę się nudzić.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Ale zupełnie niepotrzebnie się martwiłam.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Książka jest napisana bardzo dobrze - i bardzo osobiście. Asia wprowadza nas w tajniki swojej dezycji o zamieszkaniu w Pakistanie, co na pewno wielu nieustannie dziwi. Jak można &lt;i&gt;tam&lt;/i&gt; zamieszkać! Cała promocja książki to było ciągłe wałkowanie tego tematu, i wieczne pytania &quot;czy ona jest naprawdę szczęśliwa, czy wolna, czy nie żałuje&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Przyznam się, że sama czasem tak myślałam. Czasem myślę nadal, jak czytam różne donosy z Pakistanu.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Ale książka jest fascynująca. Zrozumiałam, że Pakistan też może taki być - zależy jak się na niego patrzy i czego szuka. Asi zainteresowania i wykształcenie na pewno predestynują ją do takich eksperymentów - wykształcony etnolog, zainteresowany &quot;wschodem&quot; od dawna znajdzie chyba tam swój raj.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Chociaż wyrażnie widać, że kobietom bywa tam bardzo ciężko. To, co uważamy za stereotyp jest rzeczywistością dla bardzo wielu Pakistanek. Życie za kratami, z całą masą ograniczeń, podporządkowane rodzinie. Które jednocześnie potrafi być pełne miłości i szczęścia.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Asia pokazuje bardzo wyraźnie, że życie w Pakistanie jest bardzo barwne. Nie wszystko jest jednoznaczne. Miasto jest ogromne pełne wszystkiego, co zapragniesz - trzeba wiedzieć, gdzie szukać. Sam islam ma bardzo wiele twarzy (o czym wiem zresztą bardzo dobrze), a codzienność w Pakistanie bywa całkiem normalna. Ludzie się kochają i rozwodzą. Dzieci się rodzą i chorują. W restauracjach serwują pyszne jedzenie. Trzeba zdążyć ugotować posiłek zanim zabraknie prądu. Zrobić z dziećmi lekcje. Pójść na zakupy (to akurat bywa wielkim wyzwaniem dla białej kobiety).&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Asi zainteresowania i wiedza prowadzą nas w meandry sufizmu, ale także pakistańskiego chrześcijaństwa. To naprawdę bardzo interesujące. Złapałam się na tym, że bardzo chciałabym tam pojechać!&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
A przy opisie cmentarza i polskich grobów autentycznie się rozpłakałam. Widziałam oczyma wyobraźni tę małą Asię palącą znicz w dalekim kraju, słuchającej wspomnień o &lt;a href=&quot;https://en.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Turowicz&quot;&gt;generale Turowiczu&lt;/a&gt;, który jest bardzio szanowaną postacią w Pakistanie.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Nawet jeśli nie interesuje Cię Pakistan - zachęcam do lektury. Choćby dlatego, żeby zrozumieć, że ludzie przybywający &lt;i&gt;stamtąd &lt;/i&gt;nie są wcale tacy jak czasem myślimy. Z wielu różnic kulturowych między Europą a Azją zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, pomimo internetu i niesamowitych możliwości podróżowania. Asia pokazuje nam ten świat od środka.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Zabrakło mi w książce map i przepisów kulinarnych - niektóre opisywane smakołyki aż pachną, chciałoby się skosztować... a na mapy ponoć nie zezwolił wydawca. Może w drugim wydaniu się uda, pierwszy nakład rozszedł się na pniu i potrzebny był dodruk :)&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjB6DZ7pfcKipRe1HLqlEggGkfiUGXiA3k3ytQoKBCdTVvWurmuQZFYGSeqKg3kq0DpSYHGibfCOzKiZjxtl3plhzRdhPI1V-tm0BQg5FTONaZwWqSNhshrOTQzvGDwQYG4I34vIuEqSXyo/s640/ZwyczPakZycie.jpg&quot; width=&quot;408&quot; /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
*także tutaj: https://www.facebook.com/ZwyczajnePakistanskieZycie/ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2016/03/zwyczajne-pakistanskie-zycie-joanna-kusy.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjB6DZ7pfcKipRe1HLqlEggGkfiUGXiA3k3ytQoKBCdTVvWurmuQZFYGSeqKg3kq0DpSYHGibfCOzKiZjxtl3plhzRdhPI1V-tm0BQg5FTONaZwWqSNhshrOTQzvGDwQYG4I34vIuEqSXyo/s72-c/ZwyczPakZycie.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-6469764501438661998</guid><pubDate>Mon, 25 Jan 2016 15:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2016-01-25T16:42:50.952+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marksizm</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Szwecja</category><title>Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiRFyhyphenhyphenkSEvQBxCY7JEVsxpR606d6tu8G-JXi_b10T9INK-3QRmipy47DkzuSYPd1Q79i-Y-KPxuNlHCVXeFN6bHQRsDlbP40jLqQgG3Du9T6A6uV4thFHUGpLocBDAdfJMG1Wdq_kBub4/s1600/Dziewczyna.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiRFyhyphenhyphenkSEvQBxCY7JEVsxpR606d6tu8G-JXi_b10T9INK-3QRmipy47DkzuSYPd1Q79i-Y-KPxuNlHCVXeFN6bHQRsDlbP40jLqQgG3Du9T6A6uV4thFHUGpLocBDAdfJMG1Wdq_kBub4/s640/Dziewczyna.jpg&quot; width=&quot;412&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopiero teraz zabrałam się za tę &quot;klasykę&quot;. Od kilku lat żyje nią cała Szwecja, ale mnie jakoś nie ciągnęło. Nie mam czasu na kryminały, a ten jest jeszcze wyjątkowo opasły. trzy grubaśne tomy, po 800 stron każdy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale przypadkiem obejrzałam pierwszą część w TV. Spodobała mi się - była zupełnie inna niż się spodziewałam. Głębsza. Ciekawsza. Mąż oznajmił, że dziwi mi się, przecież mam tę książkę nawet po polsku na półce - a książka lepsza niż film. I kazał przeczytać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A że postanowiłam sobie, że w 2016 przeczytam część z tego, co stoi na mojej półce, że wykradnę czas blogom i innym takim pozeraczom - postanowiłam się zmierzyć z grubym tomiskiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wsiąkłam w nią na tydzień. Czytałam nachalnie, aż nie skończyłam. Pewnym minusem było to, że nie musiałam sobie już wyobrażać głównych bohaterów, wszak nie da się &quot;odzobaczyć&quot; obejrzanego filmu :P &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia rzeczywiście ciekawa, godna polecenia. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale mamy dziennikarzy śledczych, hakerkę światowej klasy, szwedzki system opieki społecznej (czyt. szkielet w szwedzkiej szafie) i wątek romantyczny. Erotyczny też, o tym za chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Dwójka dziennikarzy, Dag Svensson i Mia Bergman, dociera do sensacyjnych informacji na temat rozległej siatki przemycającej nieletnie prostytutki z Europy Wschodniej do Szwecji. W aferę zamieszanych jest wiele czołowych postaci z życia publicznego. Kiedy Dag i Mia zostają brutalnie zamordowani, podejrzenia padają na Lisbeth Salander. Policaj rozpoczyna pościg. Mikael Blomkvist nie wierzy w jej winę i postanawia przeprowadzić własne śledztwo. Wkrótce odkrywa zdumiewające powiązania między morderstwem, przemytem kobiet i… samą Lisbeth. Seria dramatycznych wypadków prowokuje Salander do prywatnej zemsty. (opis ze strony &lt;a href=&quot;http://www.stieglarsson.pl/&quot;&gt;www.stieglarsson.pl&lt;/a&gt; )&lt;/blockquote&gt;
Forma książki okazała się jednak dość męcząca. Przydługie opisy zupełnie nieistotnych detali, takich jak lista zakupów w IKEI, z podaniem modelu kanapy i stolika. Dokładne wyszczególnienie rodzajów mrożonek, które Lisbeth kupowała w kiosku pod domem. Jakiej sieci kiosk to był. Normalnie&lt;i&gt; lokowanie produktu&lt;/i&gt; pełną gębą!! Rozumiem, że czasem trzeba nakreślić klimat, żeby dało się wczuć w kontekst, ale reklamy jak w serialach...? Chwilami czułam się jakbym czytała gotowy scenariusz. &quot;Bohater podszedł do drzwi. Zrobił krok. Potem drugi. W prawo. Potem w lewo. Potem poszukał kluczy w kieszeni. Potem włożył je do zamka. Przekręcił.&quot; Bezsensowne budowanie suspensu, bo tak naprawdę był to opis zwykłego wchodzenia do domu, a nie próba oddania sytuacji strachu, niepewności czy też gapowatości bohatera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to można przełknąć. Niektórzy twierdzą, że lepiej poczuli klimat Szwecji... no może.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzeczą, która mnie okropnie irytowała w książce - a w filmie jeszcze bardziej, bo wycięto wiele &quot;zbędnej&quot; akcji, ale zostawiono te komentarze - jest nachalna propaganda agendy LGBT i kulturowego marksizmu. Każdy dobry bohater ma &quot;swój własny kodeks moralny&quot; (czytaj: relatywizm moralny), oczywiście kompletnie niezgodny z tym, co w naszej cywilizacji uważa się za moralne - czyli zasady Dekalogu. &amp;nbsp;Swobodnie rozumiana zasada własności, wolny seks w każdym wydaniu, otwarte zwiazki, zdrady - przedstawiane jako coś naturalnego, wspaniałego i etycznego. Wszelkie postawy przeciwne są karykaturalnie przerysowane, tak, by czytelnik nie miał wątpliwości, że inne myślenie to jest bezdenna ignorancja. Ewentualnie zło w czystej postaci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akcja przeniesiona na ekran wymagała cięć w dialogach. Pozostawiono gołe &quot;jesteś homofobem&quot; (bo ktoś złośliwie wypowiadał się o lesbijskim półświatku) i siarczysty policzek. Aż zaśmiałam się w tym momencie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale sceny lesbijskiego seksu są rozwinięte jak się patrzy. Dzisiejsza szwedzka młodzież ma na co się napatrzyć...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiele razy powtarza się czytelnikowi wyświechtany zwrot, o treści: &quot;Lisbeth przecież nienawidzi mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet&quot;. Bo &lt;i&gt;mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&lt;/i&gt; są osią całej intrygi. Feministyczna agenda prima sort. Czytelnik musi się nauczyć wreszcie, że głównym powodem przemocy wobec kobiet są tradycyjne role w społeczeństwie, prawda? W filmie zwrot brzmi jeszcze idiotyczniej, bo wycięto większość kontekstu, a zostawiono te gołe hasełka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lisbeth jest kreowana na Superwoman, która złamie te stereotypy. Sama jedna pokona ten wstrętny patriarchat!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcę zdradzać fabuły, która - ogólnie rzecz biorąc - jest bardzo ciekawa i wciąga. Sama postać bohaterki rzeczywiście budzi wiele sympatii i zrozumienia, jak każda ofiara. A zwłaszcza ofiara bezdusznego systemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale moim zdaniem zostałą strasznie zepsuta przez styl powieści i tę propagandę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem czy przeczytam trzecią część, jeśli już to po szwedzku tym razem, jedynie w celu podszkolenia języka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale film na pewno obejrzę, bo chcę zobaczyć ostateczne zakończenie całej historii.</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2016/01/dziewczyna-ktora-igraa-z-ogniem-stieg.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiRFyhyphenhyphenkSEvQBxCY7JEVsxpR606d6tu8G-JXi_b10T9INK-3QRmipy47DkzuSYPd1Q79i-Y-KPxuNlHCVXeFN6bHQRsDlbP40jLqQgG3Du9T6A6uV4thFHUGpLocBDAdfJMG1Wdq_kBub4/s72-c/Dziewczyna.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-1863369236990044124</guid><pubDate>Fri, 13 Feb 2015 18:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2015-02-13T19:06:19.253+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><title>Jezus z Nazaretu t. I - Benedykt XVI</title><description>Benedykt XVI zainteresował mnie w czasie czytania wywiadu z Ratzingerem w &quot;&lt;a href=&quot;http://plpksvbooks.blogspot.se/2012/10/jednostki-specjalne-grzegorz-gorny.html&quot;&gt;Jednostkach Specjalnych&lt;/a&gt;&quot;. Zaczęłam czytać inne jego teksty i ... oniemiałam. Jak jasno i prosto myśli. Jaki jest pełen pokory. Jak wielką wiedzę i mądrość posiadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam dzień ogłaszania jego abdykacji (można tak powiedzieć?). Byłam wtedy na kurcie w Holandii. Wychodzimy na przerwę na kawę a tu wszystkie ekrany w sali nadają CNN Breaking News. Musiałam iść do toalety, bo dosłownie, rozpłakałam się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęłam wtedy czytać &quot;Jezusa z Nazaretu&quot;, które Józef Ratzinger uznał za dzieło swego życia. Kompendium jego spojrzenia na osobę Jezusa. Pisane z perspektywy znawcy judaizmu oraz teologa. Czego więcej chcieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ratzinger przedstawia &quot;Jezusa historycznego&quot; tak dokładnie jak to możliwe z dzisiejszej perspektywy. Zanurzonego w biblijny judaizm i realia epoki - Jezus to Żyd i musimy nauczyć się patrzeć na to, co się z Nim stało z tej perspektywy. W trakcie lektury autor będzie powoływał się na innych teologów i badaczy, na mnie wielkie wrażenie zrobiła analiza dzieła Jacoba Neusnera &quot;Rabin rozmawia z Jezusem&quot;. Papież dociera tam, gdzie droga rabina się kończy. Rabin nie wytrzymuje stwierdzenia Jezusa, że jest Bogiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opowieść rozpoczyna się chrztem Jezusa w Jordanie. Czym był chrzest w misji Jezusa i jak powinniśmy go interpretować. Ukazany zostaje zrąbek tajemnicy Boga Trójjedynego a także bardzo głębokie powiązania z przeszłością i przyszłością, aż do Zmartwychwstania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalej przychodzi kolej na interpretację kuszenia Chrystusa na pustyni. Ta analiza jest porywająca. Czytałam ją kilka razy a w końcu zaczęłam sobie robić notatki. Bo to kwintesencja całego kuszenia, na jakie my jesteśmy narażeni! Perfidia szatana jest obnażona: &quot;Do istoty pokusy należy jej aspekt moralny: nie ciągnie nas ona bezpośrednio do złego, to byłoby zbyt ptoste. Pokisa stwarza wrażenie ukazywania czegoś lepszego: porzucić wreszcie iluzję i zabrac się z całą energią do ulepszania świata. (...) realne jest to, co namacalne: władza i chleb; natomiast rzeczy Boże ukazują się jako nierzeczywiste, jako świat drugoplanowy, niepotrzebny właściwie&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sednem dialogu jest drwina i prowokacja... &quot;Jeżeli jesteś Synem Bożym powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem&quot; - JEŻELI JESTEŚ... &amp;nbsp;by stać się wiarygodnym Jezus musi udowodnić kim jest - przez całą resztę jego drogi na ziemi to właśnie będzie jego zadaniem. Do dzisiaj tej właśnie postulat jest nieustannie wysuwany, nawet przez wierzących. &quot;Jezu, udowodnij kim jesteś, dokonaj cudu&quot;.&lt;br /&gt;
Po drugie, to wypomnienie Bogu, że nie dość trosczy się o swój lud. Mam mu zapewnić chleb. Przecież najważniejsze jest, zeby nie być głodnym, co tam transcendencja.&lt;br /&gt;
Wreszcie - szatan pokazuje Jezusowi królestwa tego świata. &quot;Czy nie takie ma być posłannictwo Mesjasza? czyż nie ma on być królem świata, który całą ziemię zjednoczy w wielkim królestwie pokoju i dobrobytu?&quot;.&lt;br /&gt;
Jezus jednakże wielokrotnie podkreśla, począwszy od rozmowy z szatanem - królestwo ludzi pozostaje królestwem ludzi i kto twierdzi, że może zbawić świat, podtrzymuje oszustwa szatana, jemu oddaje świat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym rozdziale pojawia się wielkie pytanie, które towarzyszyć nam będzie do końca książki - co takiego właściwie dał nam Jezus? Skoro nie powszechny dobrobyt, chleb i lepszy świat?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Odpowiedź jest prosta: Boga.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalszej części książki Benedykt XVI pochyla się nad błogosławieństwami. Czym jest ta &quot;ewangelia&quot;? Co to jest &quot;Królestwo Boże&quot;? Czy możliwe jest takie zasymlowanie orędzia Jezusa by nie trzeba było prowadzić misji wśród innowierców?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem rozważamy modlitwę &quot;Ojcze Nasz&quot;, dalej - główne przypowieści i symbolikę Ewangelii Jana. Zaś na końcu dochodzimy do tego, co Jezus mówi o sobie. Bardzo cenny jest ten ostatni rozdział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie jestem w stanie w tym poście zrobić analizy całego dzieła. Jest pełne pereł, których cytowanie zajęłoby mi kilka dni chyba. Gorąco polecam tym, którzy naprawdę chcą poznać Jezusa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ksiądz Piotr przy chrzcie mojego synka powiedział, że gwiazda betlejemska jest dla nas symbolem szukania Boga. Ta gwiazdą jest dla nas Biblia, to ona ma nas wieść do stajenki, czyli rozpoznania Boga Wcielonego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowo Boże nie jest dla nas łatwe. Nigdy nie wierzyłam w protestanckie &quot;sola scriptura&quot;, a takie lektury jak ta wyraźnie pokazują, że współczesny śmiertelnik nie jest w stanie zrozumieć tego, co ono mówi. Józef Ratzinger to jedna z tych osób, z których pomocy warto skorzystać. Jego język jest przystępny, a &amp;nbsp;świadectwo wiary poruszające. Prywatnie jestem pewna, ze zostanie kiedyś ogłoszony doktorem Kościoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A od siebie mogę dodać tylko to, że lektura tej książki obnażyła mi samej moją słabą znajomość Jezusa i Ewangelii. Pomimo wielu lat studiowania Nowego Testamentu, wysłuchania tysięcy kazań na temat Dobrej Nowiny i udziału w sporej liczbie rekolekcji...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhWBoFSnT92373OBY9PFzQ1L439nxPjZIw4owfS9-TO0wGuaa-lcS2wdOIxVuhZ1AvaZnilKXhLjGl7wFjabspefPvVpy5eyJBiSYo3b8KeTV2LRHJTK5FfH-gBst90mcWMg3dlKEX0QlY/s1600/JezusZNazaretu1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhWBoFSnT92373OBY9PFzQ1L439nxPjZIw4owfS9-TO0wGuaa-lcS2wdOIxVuhZ1AvaZnilKXhLjGl7wFjabspefPvVpy5eyJBiSYo3b8KeTV2LRHJTK5FfH-gBst90mcWMg3dlKEX0QlY/s1600/JezusZNazaretu1.jpg&quot; height=&quot;400&quot; width=&quot;280&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2015/02/jezus-z-nazaretu-t-i-benedykt-xvi.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhWBoFSnT92373OBY9PFzQ1L439nxPjZIw4owfS9-TO0wGuaa-lcS2wdOIxVuhZ1AvaZnilKXhLjGl7wFjabspefPvVpy5eyJBiSYo3b8KeTV2LRHJTK5FfH-gBst90mcWMg3dlKEX0QlY/s72-c/JezusZNazaretu1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-2436822891173785623</guid><pubDate>Fri, 21 Feb 2014 01:07:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-02-21T02:07:51.588+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Australia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Europa</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Irak</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Szwecja</category><title>Ulissess z Bagdadu - Eric-Emmanuel Schmitt</title><description>Pochłonęłam książkę w trzech sesjach (dziękuję, Gosiu!). Lekko napisana, pełna akcji... i bolesnych refleksji o kondycji dzisiejszego świata. Powieść dla każdego emigranta. I każdego mieszkańca &quot;zachodniego&quot; bogatego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia zaczyna się w Bagdadzie czasów Saddama Hussaina, gdzie życie przypomina to nasze z czasów głębokiej stalinowskiej komuny. Listy książek zakazanych, kult Przywódcy Narodu - i to muzułmańskiego! - pranie mózgów całemu społeczeństwu. I ciemiężenie terrorem. Tak po prostu dla zastraszenia społęczeństwa, tak jak za Stalina. Więzienie, torturowanie i wypuszczanie (jeśli przeżył), bo lepiej zamęczyć 50 niewinnych niż daś ujść jednemu zdrajcy, co knuje zamach na Przywódcę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po okresie terroru Saddama nastałje okres embarga, jakie ONZ nałożyło na Irak. Teraz ludzie są ciemiężeni gospodarczo a Saddam rozgrzeszony - nie ma jedzenia i lekarstw dla ludu - wina embarga, Saddam czasem zdobędzie jedzenie - chwała Przywódcy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak umęczonemu narodowi zafundowano potem wyzwolenie przez USA. Znamy z innych opowieści to amerykanskie wyzwalanie terenów okupowanych... W historii Saada rodziny miało to tragiczne konsekwencje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bohater opowieści - Saad Saad - to młody student prawa, którego ojciec zaszczepił w nim miłość do literatury i filozofii. Jako bibliotekarz z czasów Saddama uratował pokaźny zbiór &quot;książek zakazanych&quot; i stworzył sobie i rodzinie oazę wolności w komórce w ogródku. Karmił głodne umysły starożytnymi hostoriami i Agathą Christie (też zakazana!), stymulował rozwój swojego syna także poprzez własną elokwencję i kwieciste, niemal zagadkowe, wypowiedzi.&lt;br /&gt;
&quot;&lt;i&gt;Saad, synu, kości z mej kości, krwi z mojej krwi, gwiezdny mozole, co o tym myślisz?&quot;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po stracie większości rodziny - w różnych okolicznościach - oraz ukochanej kobiety, Saad podejmuje decyzję o wyjeździe z Iraku. Wydaje się to być jedynym sposobem na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy i wspomożenie ocalałej rodziny. Ojciec filozof prowadzi syna przez jego ucieczkę z beznadziei. Doradza, stymuluje, daje reprymendy... I wiele wspaniałych refleksji-zagadek, do własnego rozwiązania. Także przez czytelnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opowieść Saada pozwala poznać życie nielegalnych emigrantów, których wszyscy widzimy na ulicach naszych bogatych zachodnich miast, a których traktujemy niemal jak szczury. Zło konieczne. Nie pytamy skąd są ani czego pragną, odgradzamy się. Uświadamiamy sobie, że nasz bogaty &lt;i&gt;zjednoczony&lt;/i&gt; świat istnieje tylko dlatego, że istnieją ludzie &lt;i&gt;wykluczeni &lt;/i&gt;z niego. Idea &quot;wolności, równości i braterstwa&quot;, która nam Europejczykom rzekomo przyświeca, jest sama w sobie sprzecznością - albo równość (i wtedy &lt;i&gt;każdy &lt;/i&gt;jest traktowany tak samo), albo braterstwo (gdzie ktoś jest bratem a inny nim nie jest, z samej definicji tego słowa). Ładnie brzmi, ale nie do zastosowania... jak wiele naszych cywilizowanych sloganów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie jest to opowieść sentymentalna, ale budzi wiele emocji. Wrażliwej osobie otwiera oczy na przybyszów. Uświadamia, że są ludzie i organizacje, które im szczerze pomagają, ale nie są nimi nasze rządy. Przed oczyma staje papież Franciszek odwiedzający Lampedusę i wyciągający dłoń do tych wykluczonych, on zna ten problem ze swojego kraju. Ale jednocześnie szwedzka partia SD, postulująca wydalanie imigrantów, którzy psują krew i rynek Szwecji, pragmatyczni protestanci przecież wiedzą, że grzesznik zasłużył sobie na swój los (wiem, upraszczam, ale jako żywo przypomina mi to protagonistów opowieści o&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://plpksvbooks.blogspot.se/2012/07/higienisci-maciej-zaremba-bielawski.html&quot;&gt;Higienistach&lt;/a&gt;). Dla podtrzymania morale codziennie mamy tu program &quot;Border Security&quot;, o australijskich lotniskach i wyłapywaniu ludzi, którzy chcą sie dostać do Australii z &lt;i&gt;nieczystymi intencjami&lt;/i&gt;. Czyli pracować albo wyłudzić wizę. Przylatują tabunami, ale sprytne urzędniczki demaskują delikwentów prze kamerą. Dzielni ludzie, chronią&amp;nbsp;&lt;i&gt;swoją &lt;/i&gt;własność! och, jak szybko zapomnieli, że sami są przybyszami... Nienawidzę przesłania tego programu, tych fragmentów o deportowaniu ludzi zwłaszcza (tych co szmuglują narkotyki jakoś mi mniej żal).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lektura powieści jest bogata na wiele sposobów. Dla mnie poruszająca była analiza przynależności do własnego kraju, narodu, języka, jak wilkie znaczenie ma samo urodzenie się po &quot;właściwej stronie&quot; granicy. To temat, który od dawna mnie frapuje. Kiedyś pisałam o tym &lt;a href=&quot;http://polskapakistansverige.blogspot.se/2013/05/czcij-ojca-swego-i-matke-swoja.html&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ulissess z Bagdadu pozwala nam, emigrantom, zastanowić się nad tym jakimi emigrantami my sami jesteśmy. Bo nie każdy nadaje się do emigracji. Czy ja się nadaję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Synu, są dwa rodzaje emigrantów: ci, któzy zabierają zbyt wiele bagażu, i ci, którzy wyjeżdżają bez niczego. (...) Ci, którzy zabierają zbyt wiele bagażu, sądzą, że przenosząc się, ułożą sobie życie. Tymczasem nigdy go sobie nie ułożą…Bowiem to w nich samych tkwi problem! Noszą go, ciągną za sobą, wietrzą go, ale nie rozwiązują ani nie stają z nim twarzą w twarz. Zmieniają miejsca, ale nie samych siebie. Na darmo się oddalają, i tak nigdy od siebie nie uciekną. Przegrają swoje życie tak samo, jak by to uczynili tutaj. Złymi emograntami są ci, którzy włóczą się objuczeni kilkutonową przeszłością, z rozbujanymi dylematami, z zanegowanymi pomyłkami i maskowanymi wadami. (...) a ci drudzy (...) podróżują lekko, gdyż są gotowi, giętcy, umieją się przystosować i doskonalić. Tacy wiedzą jak wykorzystać zmieniający się pejzarz. To dobrzy emigranci&quot;&lt;/i&gt;&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Podróż Saada jest paralelą historii Ulissesa, z tym, że Saad stał sie jego przeciwieństwem. Ulissess wracał do siebie, Saad uciekał od chaosu, którego nienawidził. Wyrzuciwszy dokumenty, by nie zostać deportowanym, zostaje Nikim. Nie chcę jednak uprzedzać wydarzeń, jest kilka nieprzewidywanych zwrotów akcji.&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhsTptmWv6zy5NSSvYBa_YpG5GdTDieJuz3UT7y8zRl12k7w1f7dVORV6RFa4R95DndZWsm9AIhS_rDDVHfN1tjkZqZyiGSrGvXlwAWZXGdjVZGIQzKbWX9kQblcAyCVDndeqzG9LJHMwE/s1600/UlissessZBagdadu.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhsTptmWv6zy5NSSvYBa_YpG5GdTDieJuz3UT7y8zRl12k7w1f7dVORV6RFa4R95DndZWsm9AIhS_rDDVHfN1tjkZqZyiGSrGvXlwAWZXGdjVZGIQzKbWX9kQblcAyCVDndeqzG9LJHMwE/s1600/UlissessZBagdadu.jpg&quot; height=&quot;640&quot; width=&quot;408&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2014/02/ulissess-z-bagdadu-eric-emmanuel-schmitt.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhsTptmWv6zy5NSSvYBa_YpG5GdTDieJuz3UT7y8zRl12k7w1f7dVORV6RFa4R95DndZWsm9AIhS_rDDVHfN1tjkZqZyiGSrGvXlwAWZXGdjVZGIQzKbWX9kQblcAyCVDndeqzG9LJHMwE/s72-c/UlissessZBagdadu.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-95584580229927699</guid><pubDate>Mon, 10 Feb 2014 13:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-02-10T14:42:37.449+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">edukacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">feminizm</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Izrael</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">komunizm</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Palestyna</category><title>Byliśmy przyszłością - Jael Neeman</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/bylismy-przyszloscia&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhhMbQfHPU48Nl0a5OFIosJI7Sj0ZJyYTHUa0vm17KgC0Yx0X8cBMC_-fIw3N5QtQe8rB39TwsmACXAXL9GRCSOvXT6uG3ipZ9KgjqRgyfzq-MnIjbPcEHn6saQuG77fpgTuTlV2n83Cyo/s1600/bylismy.jpg&quot; height=&quot;640&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&quot;Urodziliśmy się w roku 1960 w Jechiam, najpiękniejszym kibucu na świecie, zielono-żółto-liliowym od sosen, janowców i judaszowców, założonym w 1946 roku na wzgórzu u stóp twierdzy krzyżowców. Urodziliśmy się w grupie Narcyz. Było nas w niej szesnaścioro: ośmiu chłopców i osiem dziewcząt.&quot;&lt;/blockquote&gt;
Jael Neeman opuściła kibic w wieku 20 lat i zamieszkała w Tel Awiwie. Nie wiem czy ma kontakt ze swoimi braćmi czy rodzicami. Kibucowe wychowanie znosiło więzi rodzinne, umieszczało człowieka w grupie „równych sobie” i w niej się żyło. Potem uczyło. Potem wychodziło w świat by posłużyć ojczyźnie (wojsko czy inne prace społeczne, czasem dalsza nauka) a potem miało wrócić do kibucu i dalej budować. Egalitarny świat bez własności prywatnej, bez burżuazyjnych więzi rodzinnych, które egoistycznie kształtują światopogląd dzieci, dając im nierówne szanse w przyszłym życiu, które upośledzają ambicje dzieci ambicjami ich rodziców. To był świat, który był realizacją utopii – życie w idealnej wspólnocie. Gdzie człowiek jest panem własnego losu, ujarzmia naturę i produkuje tyle, ile ma sił. We wspólnocie, oczywiście. Wspólnym wysiłkiem osiąga się wspaniałe wyniki w pracy, nikt niczego nie zazdrości, nie ma szkodliwej rywalizacji. Nie ma wypłat, nie ma hierarchii ważności, kultura jest zorganizowana i wspólnotowa. Nie ma języków narodowych (początkowo większość członków kibuców pochodziła z Europy Wschodniej i Środkowej, rodzice Jael i większość jej kibucu była Węgrami). Nie ma Boga ani religii. To świat zbudowany przez ludzi dla ludzi. Gdzie idea wspólnotowosci była przez wszystkcih wielbiona jedym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jael pisze swoje wspomnienia w pierwszej osobie liczby mnogiej. MY. W kibucu nie było JA, było tylko MY.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;„Mówiliśmy w liczbie mnogiej. Tak się urodziliśmy i tak rośliśmy, od szpitala po wieczność. (...) Od wyjścia ze szpitala nigdy nie próbowano nas rozdzielić. Przeciwnie – łączono, zlepiano, spajano. (...) Ajednak nie o zespolenie chodziło przede wszystkim (...) zespolenie było jedynei efektem ubocznym eksperymentu z socjalizmem. (...) chodzilo o odzielenie, o uwolnienie dzieci od uciążliwego brzemienia rodziców, od ich pieszczot i pragnień narzucanych przez czułe matki, przez ambitnych ojców. (...) Chodziło o ukształtowanie nowego dziecka, z którego kiedyś wyrośnie nowy człowiek”.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div&gt;
Członek kibucu. Idealny człowiek, którego najwyższą wartością jest praca dla wspólnoty.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
Czytając książkę miałam bardzo mieszane uczucia. Bo to życie zawsze było kontrowersyjne nawet dla samych izraelczyków, ok 3% ludzi mieszkało w kibucach. Ale sama idea wydaje się być wspaniała. Równość. Niby nie jednakowość, ale równe szanse. Z drugiej strony programy wszystkich kibuców były jednakowe. O tych samych godzinach się karmiło dzieci. Dzieci nosiły takie same ubrania, takie same fryzury. Śpiewało się te same piosenki i opowiadało te same historie. Czyli jednak identyczność... Dla zrównania szans między płciami kobiety oddawały nowonarodzone dzieci do domów dzieci, widując je od tego momentu kilka godzin dziennie. Po to, by mogły oddawać się pracy, tak samo jak mężczyźni. Historia kibuców pokazała, że działo to w jedną stronę – kobiety harowały w polu i rodziły dzieci, często miały też służby w domach dzieci, doglądając całej gromaby nie swoich dzieci. Mężczyźni natomiast niechętnie poświęcali czas dzieciom, woleli inne służby. Budowali nowatorskie maszyny do znierania tytoniu czy bananów.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Wyczytałam gdzie indziej, że w systemie kibucowym zadbano nawet o nowy system słownictwa. Równościowe, optymistyczne, no czysty socjalizm. Hebrajskie słowo „mąż”, które w tłumaczeniu dosłownym oznacza „właściciel” zamieniono na słowo, tłumaczone na „mój mężczyzna”. Za dużo tego było, zaczęło się walić pod własnym ciężarem. Dzieci urodzone w tych rodzinach i wychowane w domach dzieci, gdy wyrosły albo odchodziły z kibucu albo zmieniały model „systemu”. Ich mąż był znowu mężem, nie mężczyzną, i nie chciały oddać dzieci do domu dzieci... eksperyment życia w czystym socjalizmie poległ z kretesem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A jednocześnie czytając wspomnienia Jael, pełne nostalgii i tęsknoty za dzieciństwem wolnym od świata rodziców i wypełnionym zabawą z rówieśnikami, serce sie rwało do życia w takiej wspólnocie. Przypominały się bowiem harcerskie czasy, kiedy przez trzy tygodnie w roku budowaliśmy swój kibuc nad jakimś jeziorem. Własnymi rękami. Wspólnie. W pojedynkę nic się nie dało zrobić. Nie byliśmy Olą, Kasią czy Magdą tylko wachtą albo zastępem. To była nasza tożsamość. Poranne apele, dyscyplina, mundury. Bogaty czy biedny tak samo się wyglądało. Życie w rytmie natury i na jej łonie, karczowanie sobie miejsca dla siebie, tak jak w kibucach. Dzieci słońca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jednak po trzech tygodniach wracało się do domu. Harcerzem miało się być całym życiem, nie tylko w wymiarze fizycznym, nie tylko trzy tygodnie żyjąc pod kloszem w idealnej wspólnocie. Wręcz przeciwnie. Harcerz służy Bogu i Polsce. Nie swojej drużynie, nie żadnemu systemowi czy ideologii. Sam ruch nie był nigdy celem. Każdy ma w nim odkryć swoje własne talenty i je rozwijać, stąd bardzo szeroki system „sprawności”. Ale najważniejsze jest to, żeby umieć nimi żyć w prawdziwym życiu. W szeroko pojętej wspólnocie, w służbie Najwyższego Dobra. Przed którym każdy jest jedynym i niepowtarzalnym JA.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Z opowieści Jael jasno widać, że wychowanek kibucu miał świadomość tego, że to nie było prawdziwe życie. „Szklarnia”, gdzie rośli i byli przycinani, ale nie potrafili sami żyć nim. Czuli się winni tego, że nie potrafią budować tej wspólnej wizji. Choroba sumienia, jak to nazywa Jael. W końcu odeszli. Zdezerterowali. Zawiedli tych, którzy pokładali w nich nadzieje. Bo oni wszak&amp;nbsp;&lt;i&gt;byli przyszłością&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
„Piękno naszego kibucu było niepojęte. Nie sposób było do niego przywyknąć. Czuliśmy, że nie zasługujemy ani na nie, ani na system. Któż mógłby powiedzieć „nie” próbie stworzenia lepszego świata, opartego na róności i sprawiedliwości?”&lt;/blockquote&gt;
&lt;div&gt;
Książka Jael Neeman Nnie jest jednak próbą rozliczenia z tą przeszłością. Nikogo nie obwinia o nic, w zasadzie jakby nie wiedziała nawet&amp;nbsp;&lt;i&gt;co tam się właściwie stało&lt;/i&gt;. To snucie wspomnień, z których przebija tragizm tej wspólnoty i jej wychowanków, pełzający od czasu życia w domach dzieci, kiedy to kilkuletnie dzieci dalej ssą kciuka i wymyślają razem sposoby jak przestać. Jedna z recenzji nazwała Neeman &quot;mistrzynią niedopowiedzień&quot; i miała rację - nic nie jest nazwane dosadnie, Jael po prostu maluje obraz swojej młodości. Niewinnie opowiadając rzeczy, które nam mieszczuchom jeżą włosy na głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto przeczytać, bo cały ten projekt to fenomen. A dodatkowo sposób opisywania świata kibucu przenosi nas w sam jego środek - czujemy zapach bananów, tytoniu i ludzkiego potu, słyszymy socjalistyczne piosenki śpiewane z przejęciem przez dzieci oraz czujemy na sobie gorące izraelskie słońce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Dzisiaj ruch kibucowy w dalszym ciagu istnieje. Ok 100000 ludzi jest w niego dalej zaangażowanych, ale formuła jest supelnie inna. Dopuszczono częściową własność prywatną. Otrzymuje się wynagrodzenia. Istnieją kibuce religijne. I dalej organizuje się programy, pozwalające wolontariuszom przyjechać na kilka(naście) miesięcy i żyć życiem kibucu. Może kiedyś się skuszę :)&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Najwyraźniej nie dało się zabić JA człowieka. Najlepszymi ideami i najbardziej agresywną propagandą. Sam Marks ponoć mówił o tych socjalistycznych ideach w taki sposób (parafrazując) - mam nadzieję, że przyjdą takie dni, kiedy ten projekt idealnego społeczeństwa sie spełni, ale mam nadzieję, że tego nie dożyję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;360&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/BGkPxNnssAs&quot; width=&quot;640&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
- ciekawy artykuł z hebrajskiej prasy&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://www.haaretz.com/culture/books/hebrew-fiction-her-memories-are-mine-1.346912&quot;&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
- inna recenzja&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://www.konserwatyzm.pl/artykul/5542/bylismy-przyszloscia-recenzja-ksiazki&quot;&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2014/02/bylismy-przyszoscia-jael-neeman.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhhMbQfHPU48Nl0a5OFIosJI7Sj0ZJyYTHUa0vm17KgC0Yx0X8cBMC_-fIw3N5QtQe8rB39TwsmACXAXL9GRCSOvXT6uG3ipZ9KgjqRgyfzq-MnIjbPcEHn6saQuG77fpgTuTlV2n83Cyo/s72-c/bylismy.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-3587718180021152180</guid><pubDate>Fri, 01 Nov 2013 22:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-11-02T00:07:18.830+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Czechy</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół Katolicki</category><title>Różnorodność pojednana - ks. Tomas Halik / Tomasz Dostatni OP</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Tomáš Halík, choć ochrzczony jako dziecko, osobistego wyboru katolicyzmu dokonał dopiero w wieku dojrzałym, a w czasach gdy w Czechosłowacji Kościół był prześladowany, a msze odprawiali po kryjomu, w prywatnych domach księża wypuszczeni ze stalinowskich więzień. W 1978 roku został tajnie wyświęcony i przez pierwsze jedenaście lat kapłaństwa działał w podziemiu. To sprawiło, że dialog i pojednanie uważa za sprawy najważniejsze, a do wątpliwości wierzących i niewierzących podchodzi wręcz z pokorą.&lt;br /&gt;
Jest Bóg czy Go nie ma? Czy po Auschwitz można jeszcze wierzyć w Boga? Jaki jest związek religii z terroryzmem? Jak prowadzić dialog z judaizmem i islamem? Czy wiara i wątpliwości się wykluczają? Czym się różni katolickość od katolicyzmu, a ateizm od apateizmu? O tym i o wielu innych sprawach z Tomášem Halíkiem rozmawia dominikanin Tomasz Dostatni.&lt;/blockquote&gt;
Pomimo tego, że zupełnie nie znam autorów tej książki, ten opis na tylnej okładce książki bardzo zachęcił mnie do kupienia. Muszę przyznać, że spotkanie z ks Halikiem było dla mnie niezwykle odkrywcze. I zaskakujące. W zasadzie nie całkiem jeszcze przetrawiłam filozofię Halika, zaczyna powolutku się sączyć do serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozmowie z ojcem Dostatnim, Halík opowiada o swoich mistrzach i lekturach, o swojej drodze do wiary. Nakreśla szerokie tło wszystkich wydarzeń, tak szerokie, że kompletnie się na nim gubiłam. Nie znam historii czeskiego kościoła, niewiele wiem o husytach (jakieśtam resztki wiedzy z historii) a nawet nazwiska wielkich teologów niewiele mi mówią... poczułam sie jak uczniak... Dopiero wzmianki o Chestertonie, Ratzingerze i C.S.Lewisie sprawiły, że poczułam się swojsko. Ja także uwielbiam &quot;eseistykę teologiczną&quot;, jak to określił Halik, wspomniani autorzy należą do moich autorytetów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ksiądz Halik o sobie mówi w ten sposób:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
„W trakcie pisania książek stwierdziłem, że nie jestem teologiem akademickim, lecz &lt;i&gt;teofilem&lt;/i&gt;. Teofil wie, że o Bogu raczej nic nie wie, a mimo to szczerze Go kocha. Teofil nie umie pisać uczonych traktatów i dlatego daje raczej świadectwo o swojej drodze życiowej i wierze. Narratywna, biograficzna wypowiedź o wierze, wiara jako droga, Bóg ukryty w wydarzeniu – zawsze przeczuwałem, że tu leży prawda. Tędy może prowadzić droga, skoro oficjalna ścieżka teologii zarosła ostami definicji i dla człowieka niedostatecznie przygotowanego bywa trudna do przebycia”.&lt;/blockquote&gt;
Z lektury wyłania się postać kogoś, kto całym swoim życiem relizuje pragnienie DIALOGU z drugim człowiekiem, dialogu a nie monologu. Kogoś pokornego, kto zawsze patrzy na drugiego jak na potencjalne źródło własnego wzbogacenia, dopełnienia. Kogoś, kto dostrzega niebezpieczeństwa &quot;triumfalizmu katolickiego&quot; - tego apriorycznego roszczenia do uniwersalnej prawomocności własnego widzenia świata, do bycia posiadaczem całej prawdy. Kogoś, kto wie, że całą Prawdą jest tyko Bóg, i poznamy ją w całości gdy spotkamy się z Nim twarzą w twarz.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Muszę przyznać, że bardzo mnie to poruszyło. Nie powiem &lt;i&gt;zachwyciło&lt;/i&gt;, bo dopiero to wszystko trawię. Poruszyło mnie do głębi, bo pokazało mi, że chrześcijaństwo to &quot;droga&quot;, to &quot;katolickość&quot; - czyli powszechność i otwartość. W odróżnieniu od &quot;katolicyzmu&quot;, który jest ideologią. Ks Halik czyni bardzo mądre rozróżnienie między tymi dwiema, przekonująco wyjaśnia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ciekawe jest to, co Halik pisze o &quot;nieśmiałej pobożności&quot; swojego narodu - postawa wiary jest u Czechów raczej dyskretna i niechętnie manifestują ją wielkimi słowami czy gestami. Ma to związek z niechęcią Czechów do patosu, wszystko, co patetyczne wydaje się im śmieszne. Dla Czecha patos skrywa nieszczerość, hipokryzję pustkę, obroną przed nim jest ironia (i tu zrozumiałam, że jest cała grupa Polaków, która żywi tę samą niechęć i to jest właśnie TO, co ich odrzuca od Kościoła!).&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Z lektury książki można się sporo dowiedzieć o protestantyzmie, zwłaszcza jego początkach - kim był Luter i gdzie popełniono błąd. Jakie ten błąd ma konsekwencje, te złe, ale i te dobre. Jak można i należy dialogować z innymi chrześcijanami, jak można to robić z muzułmanami czy buddystami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Halik próbuje odpowiedzieć na pytania o sens śmierci, cierpienia i bólu, wyjaśnić dlaczego Bóg dopuszca tyle zła... czy Bóg umarł? Na te pytania odpowiada trochę podobnie jak &lt;a href=&quot;http://gosc.pl/doc/1663601.I-gdzie-byl-Bog&quot;&gt;Marcin Jakimowicz w gościu niedzielnym&lt;/a&gt; - że to pytanie niewłaściwie zadane, bo należy zapytać &quot;gdzie był człowiek&quot; gdy to wszystko się działo... Bóg uczynił człowieka wolnym, i gdyby mu tę wolność odebrał to pozbawiłby go również jego ludzkiej godności. Nie możemy ulec też pokusie postrzegania świata oczyma przyjaciół Hioba - cierpienie na świecie to jest wielka tajemnica i tylko wiara w Boga może ją wyjaśnić. To wiara w człowieka umarła w ostatnich latach.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Bardzo wiele rozważań snują Tomasze w tym wywiadzie. Teologiczno-filozoficznych, ewangelizacyjnych, politycznych... istna perełka. Można długo smakować i wracać. Na pewno sięgnę po wspomniane dzieła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo dużo daje do myślenia to, co mówi o judaizmie. Że islam wobec chrześcijaństwa robi to, co chrześcijaństwo zrobiło wobec judaizmu - re-interpretuje &quot;ich&quot; księgi i tłumaczy naszą teologią. Niemal dokładnie tak jak muzułmanie &quot;tłumaczą&quot; Biblię, po swojemu, żeby pasowała do &quot;ich&quot; dogmatów... co oczywiście bardzo nas chrześcijan drażni, wręcz oburza, ale jakoś nie dostrzegamy, że robimy to samo wobec pięcioksiągu...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Dla mnie najmocniejsze jest jednak to, co napisał o związku terroryzmu z religijnością. Zacytuję:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;&quot;Niedawne rozległe badania Instytutu Gallupa pokazały, że absolutna większość wierzących muzułmanów na całym świecie jednoznacznie potępia terroryzm zbrodniarzy z grup ekstremistycznych, którzy chcieliby usprawiedliwiać swoje działania, maskując cele polityczne religinją retoryką. Te same badania ujawniły ciekawą rzecz: ci, którzy obecne konflikty traktują jako religijne, przeważnie uważają je za nieuniknione, ci natomiast, którzy dostrzegają ich przyczyny polityczne i ekonomiczne, przeważnie widzą możliwość ich rozwiązania. A w dodatku jako religijne postrzegają je ci - zwłaszcza wśród muzułmanów - którzy sami żywej wiary nie praktykują.&lt;br /&gt;
Kiedy terroryści uznają samych siebie za bojowników islamu, to jedynie szukają usprawiedliwienia. Kiedy wojujący prawicowi fundamentaliści określają arabskich terrorystów jako bojowników islamu, to chcą w ten sposób usprawiedliwić swoją religijną i kulturową nietolerancję, a swoje polityczno-imperialne cele ukrywają, podając się za obrońców zagrożonej cywilizacji chrześcijańskiej, bohaterów kulturowej wojny przeciwko muzułmanom i liberałom. Kiedy Richard Dawkins i wojujący fundamentaliści &quot;nowego ateizmu&quot; widzą w arabskich terrorystach bojowników o islam, to chcą w ten sposób zdyskredytować każdą religię jako źródło zła i przemocy i uwiarygodnić samych siebie jako oświeconych obrońców swobód liberalnych przed ciemnym zabobonem chrześcijaństwa i wszelkiej religii&quot;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div&gt;
Mocne. Bardzo. Nie wymaga komentarza tylko szczerego spojrzenia w lustro.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
***&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Lektura książki budzi jednak mieszane uczucia. Można odebrać sporo wypowiedzi Halika jako ogromny relatywizm moralny. Ale na pewno można też zobaczyć w nich Ewangelię - ubóstwo duchowe, cichość, mądrość, a przede wszystkim głęboką wiarę w miłosierdzie Boga. I szacunek dla wolności wyboru. Bo Halik unika jakiejkolwiek agitującej manipulacji czy nachalnego zachęcania, zgodnie z zasadą Hugona Enomiyi-Lassalle&#39;a: &quot;Wszyscy są zaproszeni, ale nikt nie jest zmuszony&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEji3yRqElE8oKM39qiclZf287QEuSWtuBFB7VDY1IpoyruVapgvQVz6ZIlq-q1r92E1m_72dadsiaqM8DOWs4eyGzoZfBK5jj8GY41JSLl_jjpi150ENbrwQoUUByNt6F8MXVrHN2Q5fVw/s1600/Halik_Roznorodnoscpojednana_500pcx.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEji3yRqElE8oKM39qiclZf287QEuSWtuBFB7VDY1IpoyruVapgvQVz6ZIlq-q1r92E1m_72dadsiaqM8DOWs4eyGzoZfBK5jj8GY41JSLl_jjpi150ENbrwQoUUByNt6F8MXVrHN2Q5fVw/s640/Halik_Roznorodnoscpojednana_500pcx.jpg&quot; width=&quot;450&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
A tu linki do kilku wywiadów z Tomaszem Halikiem:&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://tischner.pl/aktualnosc/218/1/ks-tomas-halik-jedyna-droga-jest-absolutna-otwartosc&quot;&gt;http://tischner.pl/aktualnosc/218/1/ks-tomas-halik-jedyna-droga-jest-absolutna-otwartosc&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://tischner.pl/aktualnosc/141/1/rozmowa-z-ks-tomaszem-halikiem-w-przegladzie-powszechnym&quot;&gt;http://tischner.pl/aktualnosc/141/1/rozmowa-z-ks-tomaszem-halikiem-w-przegladzie-powszechnym&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://magazynkontakt.pl/cierpliwosc-wobec-tajemnicy.html&quot;&gt;http://magazynkontakt.pl/cierpliwosc-wobec-tajemnicy.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/11/roznorodnosc-pojednana-ks-tomas-halik.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEji3yRqElE8oKM39qiclZf287QEuSWtuBFB7VDY1IpoyruVapgvQVz6ZIlq-q1r92E1m_72dadsiaqM8DOWs4eyGzoZfBK5jj8GY41JSLl_jjpi150ENbrwQoUUByNt6F8MXVrHN2Q5fVw/s72-c/Halik_Roznorodnoscpojednana_500pcx.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-5924194671933382895</guid><pubDate>Fri, 16 Aug 2013 19:25:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-10-04T12:02:36.002+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Francja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Rosja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Szwecja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><title>Koniec feminizmu - Aleksander Nikonow</title><description>&lt;a href=&quot;http://www.wydawnictwotrio.pl/index.php?Tytul010=394&amp;amp;Podstrona=0&quot;&gt;Wydawca&amp;nbsp;&lt;/a&gt;opisał książkę w ten sposób, więc się rzuciłam.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Książka Rosyjskiego autora jest prawdziwym fenomenem. W czasach dyktatu poprawności politycznej Aleksander Nikonov otwarcie krytykuje ideologię feministyczną, wykazując absurdalność i szkodliwość realizacji jej założeń. Nikonov przedstawia genezę feminizmu, sięgając do niejednokrotnie szokujących, nieznanych lub świadomie przemilczanych źródeł i faktów. W bardzo czytelny sposób przedstawia podobieństwo feministycznej ideologii i sposobów jej popularyzowania do innych destrukcyjnych ideologii funkcjonujących w XX wieku - komunizmu i faszyzmu. Nikonov wnikliwie opisuje także opłakaną kondycję współczesnego „białego mężczyzny”, który stał się głównym celem ataków „ziejących nienawiścią” feministek. Jednak nie jest to książka jedynie o feminizmie. Autor przedstawia także dramatyczne skutki realizowania poprawności politycznej, zwłaszcza w sferze edukacji wyższej. W książce znajdziemy wiele absurdów politycznej poprawności, wymownie uzasadniających smutną refleksję autora nad współczesną cywilizacją.&lt;br /&gt;
W świetle toczących się dyskusji nad kondycją ideową i przyszłością społeczeństwa polskiego książka wydaje się być szczególnie interesująca dla czytelnika w Polsce. Oparta na faktach, pozostaje głęboką refleksją, ale przede wszystkim przestrogą, jak opłakane skutki może przynieść realizacja idei feministycznych i innych pomysłów politycznie poprawnych gorliwców.&lt;/blockquote&gt;
Lektura zaiste wstrząsajaca - i forma, i treść... Rosjanin, opisujący&amp;nbsp;&lt;i&gt;zgniły zachód,&lt;/i&gt;&amp;nbsp;więc w sumie&amp;nbsp;czego się spodziewać, panegiryku? No ale nie wymyślił tego. Opisuje doświadczenia swoje i bezpośrednich rozmówców. A sporo ich jest. Oj sporo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten zachód jest naprawdę przegnił do cna i każdy wykształcony Polak (albo Rosjanin, jak widać) dostrzega to wyraźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mała dygresja: piszę &quot;Polak&quot; bo wykształconych Szwedów już prawie nie ma. A nawet jeśli są, to ich standardy będą takie tak opisywanych Amerykanów czy Francuzów, którzy nie potrafią myśleć, co najwyżej zakuli wyniki na pamięć. A jak zapytasz czy 1/3 i 3/6 to jest tyle samo, to większość odpowie, że TAK. Inny przykład. Takie zadanie&amp;nbsp;francuskim studentom czwartego roku matematyki:&amp;nbsp;&quot;balon leci w jednym kierunku z szybkością 20 km/h w ciągu 1 godziny i 45 minut, następnie kierunek lotu się zmienia o 60 stopni i balon leci jeszcze 1 godzinę i 45 minut z tą samą prędkością. Proszę określić odległość od punktu startu do punktu lądowania&quot;. Zadanie znalazło się z zestawie egzaminacyjnym po dwóch tygodniach dyskusji wśród grona pedagogicznego czy nie jest aby&amp;nbsp;&lt;i&gt;za trudne&lt;/i&gt;. Zgodnie z przewidywaniami profesorów, na 150 osób rozwiazały je... dwie. Byli to Chińczycy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zasadzie czytając tę książkę człowiek rozumie&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://plpksvbooks.blogspot.se/2012/09/bojowa-piesn-tygrysicy-amy-chua.html&quot;&gt;zacięcie Amy Chua w zakresie wykształcenia córek&lt;/a&gt;... nie być w matematyce dwa lata do przodu wobec reszty klasy oznacza, że jest się śmierdzącym leniem... rozwiazanie powyższego zadania zajęło mi dokładnie 3 minuty, a szkoły pokończyłam dawno temu i nie uczę teraz matematyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Język książki jest bardzo bezpośredni i zjadliwy, bardzo niepoprawny politycznie (NB zjawisko poprawności politycznej także jest poddane analizie i krytyce... której nie wytrzymuje, rzecz jasna). Myślę nawet, że taka wypowiedź w mediach skończyłaby się oskarżeniem o mowę nienawiści :) przecież teraz już nawet nie można powiedzieć &quot;murzyn&quot;, żeby nie dostać łatki rasisty... cóż... a pojechać po feministkach i ideologiach ...? oj... doigra się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książka opisuje paradoksy&amp;nbsp;&lt;i&gt;zgniłego zachodu&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i próbuje analizować ich przyczynę. Dlaczego w USA starszemu jegomościowi nie sprzedadzą piwa, podczas gdy dwudzietoletniej dziewczynie po wylegitymowaniu - owszem? Dlaczego stan Kalifornia walczył w sądzie dwa lata, żeby móc wymagać od maturalnych uczniów znajomości trzech stanów skupienia substancji a nie tylko dwóch, jak federalne podreczniki...? Ile kosztuje w USA dojście sprawiedliwości w sądzie i jak jeden jeden rosyjski naukowiec zaoszczędził 6 milionów dolarów pisząc samemu pozwy i dlaczego było to niechętnie widziane przez sędziego? Dlaczego amerykańscy lekarze przypisują tylko amerykańskie lekarstwa a za użycie innych trafia się do więzienia (nawet jeśli ratują życie pacjentowi)? Dlaczego wolno wychwalać genetyczne zalety murzynów ale o ich niedostatkach nie wolno wspomnieć? Dlaczego po jednym anonimowym telefonie wsadza się mężczyznę do więzienia i zabiera dzieci do opieki społecznej...? i jeszcze sporo innych ciekawych kwiatków. Ciekawych i przerażających...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z wieloma osobistymi opiniami autora nie mogę się jednak zgodzić, jego moralność też nie jest tym, co bym chciała widzieć wokół siebie (na przykład, nie ma problemu z akceptację małżeństw homo). Nie chcę oceniać, ale wydaje się, że ateizm trochę stępił jego wrażliwość na Prawdę... ale to, jak analizuje fakty i wnioskuje to przednia uczta dla kogoś, kto myślał, że nasz gatunek jest na wymarciu. Wszyscy wokół czytają natemat albo wprost, wszyscy politycznie poprawni, zrelatywizowani moralnie, jak to &quot;młodzi, wyszktałceni, z wielkich ośrodków&quot;, co to głosowali na PO albo SLD... słowem nie ma z kim pogadać :/&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Myślę też, że każdy rodzic powinien przeczytać tę książkę, żeby mieć odwagę zapewnić swojemu dziecku coś więcej niż obecne systemy edukacyjne oferują. Ale także w trosce o przyszłe społeczeństwo. Bo diagnoza Nikonowa jest zatrważająca. Za wszelką cenę czytać, analizować i oszaleć - nie dać się stłamsić!!! Ciężko samemu iśc pod prąd, ale jesteśmy sami!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&quot;Amerykańscy koledzy wyjaśnili mi, że niski poziom kultury i edukacji szkolnej w ich kraju jest świadomym osiągnięciem zmierzającym do realizacji celów ekonomicznych. Chodzi o to, że kiedy wykształcony człowiek naczyta się książek, staje się gorszym klientem. Kupuje mniej pralek, samochodów, zaczyna bardziej niż nimi interesować się Mozartem, van Goghiem albo jakimiś teoriami. Cierpi wówczas gospodarka społeczeństwa konsumpcyjnego i przede wszystkim dochody tych, którzy rządzą ich życiem. Dlatego też zamierzają oni nie dopuścić do rozwoju poziomu kulturalnego i edukacyjnego (które na dokładkę utrudniają im manipulowanie ludnością jak pozbawionym intelektu stadem)&quot;.&lt;/blockquote&gt;
&lt;div&gt;
(Ja bym do powyższego dodała jeszcze &quot;niski poziom religijności&quot;, wszak religia też wzywa do wybierania INNYCH dóbr... a jeszcze niektórzy ekstremiści potrafią sprzedać wszystko co posiadają i nie kupić nic nowego!... no ale to temat na inny felieton, na potrzeby tego przyjmijmy, że religia to kultura)&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;-webkit-text-stroke-width: 0px; clear: both; color: black; font-family: &#39;Times New Roman&#39;; font-size: medium; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; margin: 0px; orphans: auto; text-align: center; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: auto; word-spacing: 0px;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgDD5SBjgh9JmMm7foYFkBzoujDoKhht6uTNab-ReOzjxeBJj7JxjnTPZY4KR4qzDR_cffLMiqtEv5o_dyke4s2pc23TObD4GPpYx7nxwJlYCoRXU0ogHXmUia57i-n8sPlAAnppNQ2DCw/s1600/koniec-feminizmu-czym-kobieta-rozni-sie-od-czlowieka-aleksander-nikonow.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgDD5SBjgh9JmMm7foYFkBzoujDoKhht6uTNab-ReOzjxeBJj7JxjnTPZY4KR4qzDR_cffLMiqtEv5o_dyke4s2pc23TObD4GPpYx7nxwJlYCoRXU0ogHXmUia57i-n8sPlAAnppNQ2DCw/s640/koniec-feminizmu-czym-kobieta-rozni-sie-od-czlowieka-aleksander-nikonow.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/08/koniec-feminizmu-aleksander-nikonow.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgDD5SBjgh9JmMm7foYFkBzoujDoKhht6uTNab-ReOzjxeBJj7JxjnTPZY4KR4qzDR_cffLMiqtEv5o_dyke4s2pc23TObD4GPpYx7nxwJlYCoRXU0ogHXmUia57i-n8sPlAAnppNQ2DCw/s72-c/koniec-feminizmu-czym-kobieta-rozni-sie-od-czlowieka-aleksander-nikonow.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-2600964722381996903</guid><pubDate>Fri, 02 Aug 2013 10:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-08-02T18:53:47.353+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">edukacja</category><title>Najkrócej o ... wychowaniu religijnym dzieci - ks. Stanisław Orzechowski</title><description>&lt;span style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Orzech, a właściwie ks. Stanisław Orzechowski, to legendarny (już) duszpasterz z Wrocławia. Przez jakiś czas byłam w jego duszpasterstwie i słuchałam przedziwnych kazań - i to tam właśnie nawróciłam się. Mowa Orzecha była zawsze niesamowicie kojąca choć czasem trudna. Niczym mowa Ojca. Z jednej strony troszczy sie o moralność dziecka, czasem surowo i bezkompromisowo nazywa rzeczy po imieniu, ale z drugiej jest pełen miłości i czeka na marnotrawnego syna... Niczym Bóg Ojciec!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Którz ma zatem większe prawo nauczać o rodzicielstwie niż on?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhevkFw1HRuKLar2IXGYRMjAT0w_jgfRvfIHLtq3XiceRY2ki-Lr-KABoH41eqqYddTp5BD8FDmOALCLpFPakWTw3_9G_hdnQQwAUYdDzPyNY2lmvmPUN1QntxmwFJHe39hVZh6DwVte_s/s1600/najkrocej-o-wychowaniu-religijnym-dzieci-stanislaw-orzech-orzechowski-.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhevkFw1HRuKLar2IXGYRMjAT0w_jgfRvfIHLtq3XiceRY2ki-Lr-KABoH41eqqYddTp5BD8FDmOALCLpFPakWTw3_9G_hdnQQwAUYdDzPyNY2lmvmPUN1QntxmwFJHe39hVZh6DwVte_s/s640/najkrocej-o-wychowaniu-religijnym-dzieci-stanislaw-orzech-orzechowski-.jpg&quot; width=&quot;384&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
To jest książka o tym, jak wychować dziecko na chrześcijanina. Kupiłam na wakacjach w Polsce i w jeden wieczór przeczytałam. Ale będe wracać, i to często. Po to też ten wpis :)&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Mówi o tym, jak ważna jest rola wiary rodziców w tym procesie. Wiara jest siłą i udziela się innym. Uzdrawia. Daje siłę. Truizm, ale trzeba to sobie uświadamiać. Ponoć dzieci nie słuchają tego, co &lt;i&gt;mówią &lt;/i&gt;rodzice, ale ich skwapliwie&amp;nbsp;&lt;i&gt;naśladują&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O tym, jaki bagaż ma przekleństwo i błogosławieństwo. &quot;Błogosławcie dzieci przed wyjściem do szkoły, nie wstydźcie się&quot;. Trzeba odgrzebać &quot;zabobony&quot;, czyli gesty wiary, które mocno podkreślą to, co mamy w sercu. Znak krzyża przed jedzeniem. Mały krzyżyk na czole przy pożegnaniu z dzieckiem o poranku czy przed drogą... Nie jako magia, ale manifest oddania się Opatrzności Bożej.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O roli miłości rodzicielskiej w wychowaniu - jak bardzo różne sygnały otrzymują dzieci chciane i niechciane! &quot;Jeżeli dziecko usłyszy, ze nie było chciane, jest to dla niego niemalże śmiertelny wstrząs. Znałem człowieka, którego to zabiło&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O wychowywaniu od samego momentu poczęcia. Trzeba jak najczęściej chodzić do komunii w ciąży! Jan Chrzciciel w łonie matki odczuł obecność swojego Pana... każde dziecko może!&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O przyjściu na świat. &quot;Trzeba rodzić razem. Razem powołaliście, razem wydajcie na świat&quot;. I jeszcze pięknie o powitaniu nowego członka rodziny. Orzech opowiada o swojej rodzinie i nowym braciszku: &quot;Upadlem na kolana i mówię: &quot;Mama, dziękuję Wam żeście mi urodzili brata!&quot;. Mama pogłaskała mnie po głowie i rzekła: &quot;Idź, pocałuj teraz Józia!&quot;. (...) Otóż w każdy Wielki Piątek, gdy jest adoracja krzyża (...) mnie zawsze przypomina się tamta &quot;adoracja&quot; Józia. (...) Myślę, że to skojarzenie jest jak najbardziej słuszne, bo w każdym człowieku tkwi godność Jezusa Chrystusa.&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O tym, że łaska buduje na naturze:&lt;i&gt; bios, etos, agos, los&lt;/i&gt;. Czyli na biologii (odżywianie, zdrowe warunki), środowisku (etos życia w danym środowisku, kim są sąsiedzi, jakie są zwyczaje), pedagogach (tych, którzy uczą dziecko i kształtują jego wyobrażenie o sobie) i los rozumiany jako opatrzność Boża. &quot;Dawniej zawsze bałem się latać samolotem. Ale z czasem musiałem zacząć to robić (...) więc znalazłem patent na latanie. Trzeba się wtedy modlić CHWAŁA NA WYSOKOŚCI BOGU. Stewardessa wykrzykuje, ze jesteśmy na wysokości 6 tys. metrów, a ja na to: &quot;Chwała na wysokości Bogu&quot;!&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
O kształtowaniu czterech sfer człowieczeństwa, króre jest niczym kwadryga. Trzeba te swoje cztery konie sprawnie prowadzić i samemu nimi kierować. Te sfery to: cielesność, uczuciowość, psychika i duchowość. &quot;Trzeba w pewnym momencie życia oddać lejce życia dziecku i ufać że nie zrobi ono wywrotki. (...)&quot; Celem jest to by wszystkie cztery konie równo szły w tym zaprzęgu, oznacza to, że jest się człowiekiem dojrzałym.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
I wreszcie orzech pisze o wychowaniu sumienia. &quot;Sumienie chrześcijańskie wyznaje jedną zasadę: To jest dobre, o czym Pan Bóg mówi, że jest dobre, a to jest złe, o czym Pan Bóg mówi, ze jest złe. Niektórzy pytają: &quot;Ale skąd ja mam wiedzieć, co sądzi Pan Bóg?!&quot;. Odpowiedź jest skrajnie prosta: stąd, że Pan Bóg przyszedł i nam to powiedział osobiście.&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
My natomiast często posługujemy się sumieniem Kalego albo sumeiniem partyjnym. Pokusy okłamywania sumienia sa ogromne, a pokusy konformizmu jeszcze większe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&quot;Ty na straży stój sumienia, święta Matko Pocieszenia, nie opuszczaj nas!&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
I tego uczmy nasze dzieci. Myślę, że ta mała książeczka może być w tym procesie bardzo pomocna. Niczym obecność naszego własnego ojca, przygotowująca nas do tego zadania.&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/08/najkrocej-o-wychowaniu-religijnym.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhevkFw1HRuKLar2IXGYRMjAT0w_jgfRvfIHLtq3XiceRY2ki-Lr-KABoH41eqqYddTp5BD8FDmOALCLpFPakWTw3_9G_hdnQQwAUYdDzPyNY2lmvmPUN1QntxmwFJHe39hVZh6DwVte_s/s72-c/najkrocej-o-wychowaniu-religijnym-dzieci-stanislaw-orzech-orzechowski-.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-6189291968046390089</guid><pubDate>Sun, 30 Jun 2013 13:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-30T15:44:07.451+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pakistan</category><title>Pakistan Express - Anna Mahjar-Barducci</title><description>Ta mała książeczka jest naprawdę niezwykła. W zasadzie jest to cykl krótkich reportaży o Pakistanie w latach dziewięćdziesiatych, przesyconych kolorami i zapachami z tamtego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podtytuł: &quot;Jak żyć i gotować w cieniu talibów&quot; jest bardzo wymowny. Mimo założonej bezstronności autorki na każdym kroku przebija się terror, żądzący tym krajem. Terror religijnych prostaków zwanych talibami. Których działalność jako żywo przypomina działalność marksistów i NKWD w latach pięćdziesiątych!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taki fragment:&lt;br /&gt;
&quot;Talibowie wykorzystują tę najuboższą wartswę społeczeństwa, żerując na ludzkim nieszczęściu. Większość uczniów w medresach* pochodzi właśnie z najuboższych warst, wśród których do rzadkości należą domy, gdzie znajdują się lodówka i telewizor. Życie pełne wyrzeczeń toczy się także w szkołach koranicznych, co podscyca w uczniach poczucie niezadowolenia i wzajemnej wrogości.&lt;br /&gt;
Talibscy przywódcy zachęcają chłopców z medres do dżihadu** obiecując im, że wraz z powstaniem islamskiego panstwa pod ich rządami nastanie sprawiedliwy świat. Istotnie, część młodzieży wewnątrz talibskiego ruchu motywowana jest nienawiścią klasową. Zrozumiałe jest, że jeśli tylko będa mieli pretekst do rozładowania frustracji w imię islamu oraz prawo do użycia broni dla podporządkowania sobie reszty społeczeństwa, staną się trudni do powstrzymania&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzające, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała książka&lt;i&gt; nie jest &lt;/i&gt;o tym, ale talibaństwo wnika w każdą dziedzinę życia - więc non stop natykamy się na nie. Na terror, zamachy, poniżanie kobiety, kałasznikowy... Mimo to autorka pokazuje normalnych ludzi, którzy starają się żyć normalnie, którzy często nie są wierzący (ale do czego nie wolno się oficjalnie przyznać, z dwojga złego lepiej powiedzieć że się jest &lt;i&gt;chrześcijaninem&lt;/i&gt;) ale którzy szanują tradycję i kulturę. &amp;nbsp;Bo to kultura powoduje, że Pakistan jest fascynujący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspaniała kuchnia, pasja w sercach, nie uginanie się pod naciskami. Anna bardzo wzruszająco opisuje Benazir Bhutto, jej spotkanie z nią i wrażenie, jakie wywierała pani premier. Poznamy także nazwiska niezależnych pisarzy, muzyków i literatów, tworzących &lt;i&gt;pod prąd&lt;/i&gt; wszystkiemu (niemal jak opowieść o solidarnościowym podziemiu w czasach komunizmu...). Zasmakujemy wirtualnie legendarnej herbaty z Pak Tea House w Lahore, który w początkach życia Pakistanu był miejscem spotkań politycznej i kulturalnej śmietanki kraju. &quot;Powiadają, że idealnie przygotowywano tam herbatę, ze chrupiącym ciasteczkom nie dało się oprzeć, a ciasta były zawsze świeże.&quot;. To tam rodziły się nowe utwory literackie, debatowano nad nowymi formami poezji i prozy, rozwijano język urdu. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiatych to tam działacze polityczni organizowali manifestacje przeciwko wojnie w Wietnamie... dziś ten prawdziwy Pak Tea House istnieje ponoć już tylko w eterze, www.pakteahouse.net, talibowie zniszczyli wszystko co mogli...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pewnym sensie książka ta jest uzupełnieniem &lt;a href=&quot;http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/01/moj-pan-i-wadca-tehmina-durrani.html&quot;&gt;historii Tehminy Durrani&lt;/a&gt;, w podobny sposób opisywała Lahore w latach siedemdziesiątych...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała opowieść Anny przesycona jest smakami Pakistanu. W każdym rozdziale znajdziemy przepis na któryś z typowych smakołyków Pakistanu, przyznam, że kilka zaznaczyłam i będę gotować. Kurczę w jogurcie (chicken korma), kebab z Peshawaru czy biryani. Spróbuję swych sił przy chlebku naan. Herbatka &lt;i&gt;chai &lt;/i&gt;to nasz stały napój,&amp;nbsp;właśnie popijam :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorąco polecam wszystkim, którzy chcą zobaczyć prawdziwy Pakistan, nie ten prezentowany w mediach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgUiMijNjcgqRieaAlc4mUzmFGrd4chkju-sx4yGKuyqMK2mHWPPTIupOPERthTSrn1i_Y4a1p7t6s-9gR3JkqSGEeMBV7bM4q7ZlJ1WznzD5uM0dknhVnVwyAdlvmC3lC5lsaQqeMHpzE/s500/pakistan-express-anna-mahjar-barducci-okladka-2012-12-03.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgUiMijNjcgqRieaAlc4mUzmFGrd4chkju-sx4yGKuyqMK2mHWPPTIupOPERthTSrn1i_Y4a1p7t6s-9gR3JkqSGEeMBV7bM4q7ZlJ1WznzD5uM0dknhVnVwyAdlvmC3lC5lsaQqeMHpzE/s640/pakistan-express-anna-mahjar-barducci-okladka-2012-12-03.jpg&quot; width=&quot;398&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
* madrasa - szkoła koraniczna&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
** dżihad - tyle definicji ilu definiujących, ale słowo oznacza &quot;walkę, zmaganie się&quot;... dla jednych walkę z własnymi słabościami, dla innych walkę z &quot;wrogiem islamu&quot; (ktokolwiek to jest)&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/06/pakistan-express-anna-mahjar-barducci.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgUiMijNjcgqRieaAlc4mUzmFGrd4chkju-sx4yGKuyqMK2mHWPPTIupOPERthTSrn1i_Y4a1p7t6s-9gR3JkqSGEeMBV7bM4q7ZlJ1WznzD5uM0dknhVnVwyAdlvmC3lC5lsaQqeMHpzE/s72-c/pakistan-express-anna-mahjar-barducci-okladka-2012-12-03.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-5800543279631252226</guid><pubDate>Wed, 19 Jun 2013 20:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-19T22:48:19.603+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">islam</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Izrael</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Palestyna</category><title>Syn Hamasu - Musab Hasan Jusuf</title><description>&quot;Zanim skończył dwadzieścia jeden lat widział rzeczy przygnębiające: skrajne ubóstwo, nadużycia władzy, tortury i śmierć. Był tez przetrzymywany w najgorszym więzieniu w Izraelu. Jednak od pewnego momentu historia Musaba Hasana Jusufa potoczyła sie w niespodziewanym kierunku&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsOOq-_Eimzf5lttZj7gBQgQwiNpgsXN9RRJP426h0deDYUrxNFhLHiF78pvLzGdnENGbfaz09dMTTN0l9_REHUD8f_7_oBktqchZRCsyl6bx-htwoHvnx-2QjcIvhUFF1TJSYAfT_nbk/s1600/syn-hamasu-b-iext6240035.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsOOq-_Eimzf5lttZj7gBQgQwiNpgsXN9RRJP426h0deDYUrxNFhLHiF78pvLzGdnENGbfaz09dMTTN0l9_REHUD8f_7_oBktqchZRCsyl6bx-htwoHvnx-2QjcIvhUFF1TJSYAfT_nbk/s640/syn-hamasu-b-iext6240035.jpg&quot; width=&quot;430&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Musab urodził się na najgorętszym kawałku ziemi na świecie: w Palestynie, a raczej: na terytoriach okupowanych. Jego ojciec był szanowanym nauczycielem Koranu, bardzo religijnym imamem a także głęboko dobrym człowiekiem. Takim, który prawdziwie troszczy się o swój naród, który nie złorzeczy wrogowi, jest pokorny i cierpliwy. Musab zawsze podziwiał ojca i pragnął być taki jak on, pod każdym względem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No to zaangażował się... w szczeniackie zabawy takie jak rzucanie kamieniami w samochody żydowskich sąsiadów. Albo w kupno broni, z której chciał do nich strzelać gdy będą przejeżdżać. I za kupno której trafił do izraelskiego więzienia...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym więzieniu doświadczył potężnego otrzeźwienia. Przede wszystkim zobaczył jak bracia muzułmanie traktują innych braci muzułmanów. Jak ich wykorzystują, jak niszczą, jak napawają sie władzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisany do Hamasu (bo ojciec należał) został z automatu &quot;jednym z nich&quot;, pozycja ojca ochroniła go przed najgorszym a akademickie doświadczenie pozwoliło zaangażowac się w szczegóły sprawy. Nie chcę zdradzać za dużo szczegółów, bo to zepsuje lekturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu z więzienia Musab asystował ojcu w działalności politycznej, uczestniczył w postkaniach z przywódcami organizacji terrorystycznych, miał dostęp do informacji znanynych bardzo wąskiej grupie ludzi... &amp;nbsp;jednocześnie nawiazuje przyjaźń ze studentami z Jerozolimy, z którymi wspólnie zaczyna czytać Biblię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nauka tajemniczego nauczyciela zaczyna przenikać jego umysł i serce, już nie potrafi mordowac z zimną krwią i zaczyna patrzeń na poczynania swoich rodaków z zupełnie nowej perspektywy. Widzi, że to, co tak podziwiał w ojcu nie pochodzi z islamu, ale jest obrazem nauk Jezusa. Pokora, miłość i otwartość. Jednocześnie zaczyna dostrzegać ciemne strony działań tego podziwianego człowieka - zgoda na terror, samobójcze ataki i bezkompromisowość. Powstają pierwsze rysy na niskazitelnym wizerunku ojca...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Praca zawodowa wkrótce przybierze nieoczekiwany obrót gdy Izraelczycy zaoferują mu współpracę, na którą się ... zgodzi. Doceni ich logiczne argumenty, starania o pokój i stabilizację, otwartość na inne wartości. W imię miłości do swojego narodu i chęci budowania pokoju w Palestynie podejmie tę szaloną współpracę. Czym uratuje wiele istnień ludzkich i doprowadzi do skazania największych terrorystów...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książka została wydana w 2010 r., w USA, gdzie Musab teraz mieszka. Szybko stała się bestsellerem i łatwo zrozumieć dlaczego. Wszak Musab to prawdziwy agent 007!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale poza szokującymi zwrotami akcji opowieść Musaba obfituje w celne przemyślenia dotyczące konfliktu na terenie Izraela, dogłębne analizy mentalności mieszkańców tego regionu, rolę religii i fałszywych działań na rzecz stabilizacji. Działań, których prawdziwym celem jest... ciągła wojna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Dla świata zewnętrznego konflikt bliskowschodni wygląda jak zawody w przeciaganiu liny nad skrawkiem ziemi. &lt;b&gt;Ale prawdziwy problem polega na tym, że nikt jeszcze nie zrozumiał ... na czym polega prawdziwy problem.&lt;/b&gt; W rezultacie negocjatorzy (...) wciąż nastawiają ręce i nogi pacjenta chorego na serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie napisałem tej książki dlatego, ze uważam sie za mądrzejszego od wielkich autorytetów, politologów i decydentów. Wierzę jednak, że Bóg dał mi wyjątkową perspektywę, umieszczając mnie po różnych stronach pozornie nierozwiązywalnego konfliktu. Moje życie zostało podzielone tak, jak ten osobliwy kraj nad Morzem Śródziemnym nazywany przez jednych Izraelem, przez drugich - Palestyną, a przez innych - Terytoriami Okupowanymi&quot;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/06/syn-hamasu-musab-hasan-jusuf.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsOOq-_Eimzf5lttZj7gBQgQwiNpgsXN9RRJP426h0deDYUrxNFhLHiF78pvLzGdnENGbfaz09dMTTN0l9_REHUD8f_7_oBktqchZRCsyl6bx-htwoHvnx-2QjcIvhUFF1TJSYAfT_nbk/s72-c/syn-hamasu-b-iext6240035.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-5750503400252153034</guid><pubDate>Sat, 01 Jun 2013 14:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-30T16:04:39.047+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół Katolicki</category><title>Skandal Miłosierdzia - bp. Grzegorz Ryś</title><description>Od niedawna jedna z moich ukochanych książeczek w mojej bibliotece. Biskup Ryś ma niesamowity dar przybliżania ludziom miłosierdzia Boga. I uświadamiania Jego niepojętości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Miłosierdzie pozostaje wielką tajemnicą Boga i wielkim skandalem w oczach ludzi. Zawiera w sobie to, z czym mamy największe trudności: współczucie, przebaczenie, nawrócenie. Nie stawia warunków, nie zna żadnych granic. Jest darmowe.&quot;*&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To wszystko, co my sobie o nim myślimy nie jest prawdą, On łamie wszelkie stereotypy, wychodzi naprzód &amp;nbsp;najbardziej naiwnym oczekiwaniom, a co najpiękniejsze - sam nas o tym zapewnia! &quot;Bóg nie rozdaje cukierków grzecznym dzieciom, ale podnosi w górę tych, którzy dotknęli dna&quot;*&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To tylko MY nie chcemu otworzyć uszu i serc na tę prawdę. Biskup Ryś w swoich rozważaniach chce nam pomóc to zobaczyć. Podkreśla przy tym, że to wszystko, o czym czytamy dzieje się &lt;i&gt;dziś&lt;/i&gt;. Teraz jest mój moment łaski, teraz mam go złapać, to dzisiaj jest czas zbawienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw patrzymy na Miłosiernego Samarytanina, tak nam znaną przypowieść a jednak cięgle &lt;i&gt;nie dość&lt;/i&gt; znaną. No bo skoro dalej wątpimy...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W kolejnym rozdziale przychodzi Ojciec Synów Marnotrawnych. Tak, nie jednego syna, ale dwóch. A bohaterem przypowieści nie jest syn, który zbłądził, ale ojciec, który czeka... i pytanie do każdego z nas: którym z dwóch synów jesteś, tym aroganckim, który odszedł, czy tym zawistnikiem, który &quot;został&quot;...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalej wędrujemy do Abrahama i Izaaka (aby odkryć, że ofiara Izaaka wyglądała zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażamy), Kaina i Abla, Jonasza, św. Piotra...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A wreszcie bp. Ryś dociera do ostatniej lekcji: lekcji nawrócenia i przebaczenia. Przywołuje ewangelie i objawianie się w nich przebaczającego Boga, który odpuszcza grzechy, uzdrawia, jada z celnikami. Prowadzi nas do sedna Miłości, pokazuje sprawiedliwość serca. Która może stać się udziałem każdego, jeśli tylko zechce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-yOO1jzHMbgTB8Usxy7zZy3Kr7LaAf1tmjrk5vwUloYJa6xjtvSGd0AYc8bsVzb0Uh6KcJrr-W4N9d7Wa7tAM5JX7OMtnNLRHPdwon2cS7SvRCnWXg1Bep5GwpVsV2ZYME2EJDI1zBJQ/s622/skandal+milosierdzia.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-yOO1jzHMbgTB8Usxy7zZy3Kr7LaAf1tmjrk5vwUloYJa6xjtvSGd0AYc8bsVzb0Uh6KcJrr-W4N9d7Wa7tAM5JX7OMtnNLRHPdwon2cS7SvRCnWXg1Bep5GwpVsV2ZYME2EJDI1zBJQ/s640/skandal+milosierdzia.jpg&quot; width=&quot;408&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*recenzja z okładki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/06/skandal-miosierdzia-bp-grzegorz-rys.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-yOO1jzHMbgTB8Usxy7zZy3Kr7LaAf1tmjrk5vwUloYJa6xjtvSGd0AYc8bsVzb0Uh6KcJrr-W4N9d7Wa7tAM5JX7OMtnNLRHPdwon2cS7SvRCnWXg1Bep5GwpVsV2ZYME2EJDI1zBJQ/s72-c/skandal+milosierdzia.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-4792621996412378999</guid><pubDate>Fri, 29 Mar 2013 20:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-10-05T17:47:42.601+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Izrael</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Palestyna</category><title>I shall not hate - Izzeldin Abuelaish</title><description>To historia człowieka, który uparcie odmawia wmówienia sobie, że należy tych innych znienawidzić, bo &quot;przecież wyrządzili nam tyle złego&quot;. Oko za oko, ząb za ząb!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej autor, palestyński lekarz Izzeldin Abuelaish, mieszkał w Strefie Gazy i pracował w Izraelu. Jest człowiekiem przez duże C. Niezmordowany, pokorny, otwarty, silny. Skoncentrowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciagu kilku miesięcy stracił żonę z powodu raka i kilkoro dzieci z powodu izraelskiego ostrzału. Nawet rzucony na kolana autor nie wpuszcza w swe serce goryczy. Wie, że są dwie drogi: przebaczenie albo równia pochyła w dół. Do miejsca, gdzie czekają wszystkie demony świata i skąd nie wychodzi się cało. A przecież trzeba żyć dla dzieci, dla pacjentów, dla tych, którzy nas kochają. Tylko przebaczenie pozwala pogodzić się z ogromną osobistą stratą, tylko odmowa nienawiści daje prawdziwą siłę do dalszego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Izzeldin Abuelaish to współczesny Hiob. Ewenement na skalę światową. Jest żywym dowodem na to, że prawo miłości jest silniejsze od prawa śmierci. Upokarzany w najtrudniejszych momentach, stygmatyzowany, nie pozwala prześladowcom wygrać. Nie odpowiada tą samą nienawiścią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przedmowy, napisanej przez dr. Marka Glazermana (w wolnym tłumaczeniu):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Izzeldin nie generalizuje, jak robi to większość z nas. Na przykład, możesz pojechać na wakacje do Włoch, spotkać nieprzyjemnego kierowcę taksówki i wrednego recepcjonistę w hotelu, a potem wrócisz do domu i masz bardzo złe zdanie o wszystkich Włochach. Izzeldin nigdy by tak nie zareagował. (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Izzeldin ma pełne prawo być sfrustowanym, rozczarowanym i obrażonym na warunki, w jakich żyje, ale nie jest. Pomimo tego wszystkiego, co widział, jego wiara we współegzystencję i pokój pomiędzy Palestyńczykami i Żydami pozostaje niezachwiana. Nie patrzy na Izrael jak na monolityczny naród, gdzie każdy jest taki sam. (...)&lt;br /&gt;Jakieś 10 lat temu leciał na medyczną konferencją na Cypr. Opuścił Strefę Gazy i dojechał na lotnisko, ale władze nie pozwoliły mu wejść na pokład samolotu, &quot;ze wzdlędów bezpieczeństwa&quot;. Samolot odleciał bez niego. Miał tylko jednodniową przepustkę, nie było innego lotu aż do następnego dnia, a na lotnisku nie mógł zostać. Utknął na &quot;ziemi niczyjej&quot;. Większość ludzi, jakich znam, byłaby w tym momencie w stanie furii. On zadzwonił do mnie, ja uruchomiłem swoje kontakty i udało mi się załatwić mu lot następnego dnia. Miał przenocować do naszego domu, spodziewałem się zobaczyć bardzo zagniewanego człowieka. Został upokorzony, ale ku mojemu zaskoczeniu, był tylko zły na tego konkretnego urzędnika, a nie na &quot;Izraelczyków&quot;. To jest właśnie Izzeldin - nigdy nie daje się ponieść chęci generalizowania. Po prostu powiedział: &quot;Ten człowiek nie tylko nie był lekkomyślny, ale był także uprzedzony. Zachował się nieuprzejmie ponieważ nie rozumiał&quot;. (...)&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;Czasem gniew może być ważny i potrzebny i ludzie muszą być wolni go wrażać. Ale Izzeldin koncentruje swój gniew na konkretnym wydarzeniu, nie pozwala mu się rozprzestrzenić, zdominować ani sprowadzić z drogi, którą idzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;
Bardzo mocna lektura, polecam każdemu. Bo każdy z nas ma kogoś, kto go upokarza, nie rozumie i/lub niesprawiedliwie ocenia. I nienawiścią nie wygra się niczego. Generalizowanie i stereotypizowanie przeszkadza kochać, powoduje bezosobową niszczącą nienawiść. Która prowadzi tylko w jedno miejsce: do piekła. Czyli do miejsca, gdzie nie ma Boga, miłości ani nadziei.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmgOC-_nh2sykze-1XX8-ivknXx12wMiUc-EtR4lQfDnda8ODZZbkxOt0X6frMKd5YcbbtzF39oy5RUREDvqSZat02WkoLUJNnulrtXt1BfuA_lXpMV1HnpquBFh0lcfiU_VdfFUkTBHg/s1600/I-Shall-Not-Hate.jpg&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmgOC-_nh2sykze-1XX8-ivknXx12wMiUc-EtR4lQfDnda8ODZZbkxOt0X6frMKd5YcbbtzF39oy5RUREDvqSZat02WkoLUJNnulrtXt1BfuA_lXpMV1HnpquBFh0lcfiU_VdfFUkTBHg/s640/I-Shall-Not-Hate.jpg&quot; width=&quot;432&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/03/i-shall-not-hate-izzeldin-abuelaish.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmgOC-_nh2sykze-1XX8-ivknXx12wMiUc-EtR4lQfDnda8ODZZbkxOt0X6frMKd5YcbbtzF39oy5RUREDvqSZat02WkoLUJNnulrtXt1BfuA_lXpMV1HnpquBFh0lcfiU_VdfFUkTBHg/s72-c/I-Shall-Not-Hate.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-1731038125086776343</guid><pubDate>Thu, 31 Jan 2013 21:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-02-11T15:46:01.481+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pakistan</category><title>Mój pan i władca - Tehmina Durrani</title><description>Pani Tehmina była żoną jednego z najbardziej wpływowych polityków Pakistanu. Małżeństwo to zaczęło się i zakończyło skandalem, cała jego materia to też - jak się okazało - skandal.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skandalem było też jego następstwo czyli ta książka. Nie miała prawa powstać, bo rozwiedzione Pakistańskie żony nie powinny wypowiadać się o swoich byłych małżeństwach (temat tabu), a żadne Pakistańskie żony nie mają prawa &amp;nbsp;mówić źle o byłych drugich połowach (tabu do kwadratu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tehmina pochodzi z dość zamożnej mieszczańskiej rodziny, jednak całe życie borykała się z nieprzychylnością matki. Że za ciemną skórę miała, że nie była dość uległa (nawet jak robiła to, co jej matka kazała to w oczach miała bunt), że była ulubioną córką tatusia... Relacja z matką miała jednak fatalne skutki dla dziewczyny. Najpierw wepchnęło ją to w ramiona człowieka, którego wykorzystała tylko po to, by wyrwać się z domu. A potem w drugiego, który miał jej dać pozycję i prestiż. A okazał się diabłem wcielonym, cynicznym łamaczem serc niewieścich, szczwanym politykiem i charyzmatycznym liderem. Mowa o prawej ręce Zulfikara Ali Bhutto, Mustafie Kharze, zwanym Lwem Pendżabu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamężna Tehmina spotkała go na przyjęciu w Lahore, na które przybył z obecną żoną Sherry (nota bene piątą). Zauroczona osobowiścią , omotana kłamstwami i słodkimi słówkami, wdała się w romans z &quot;księciem z bajki&quot;. Łudziła się, że prestiż Mustafy zapewni jej wreszcie szacunek matki. Zresztą, nie kochała za bardzo męża - postawiwszy na swoim i wziąwszy z nim ślub zorientowała się, że jednak go nie kocha...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po latach małżeństwa z Mustafą, pełnego upokorzeń, tajemnic, strachu i kłamstw, Tehmina odkryje, że Mustafa ma romans z jej własną siostrą. To dopiero upokorzenie! Jak ona mogła wdać sie w romans z żonatym mężczyzną?? ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to nie odejdzie, bo przecież nie pozwoli siostrze wygrać. Ni i za dużo zainwestowała, nie można dopuścić do porażki... I wreszcie - prawo Pakistanu byłoby po stronie męża, czyli straciłaby dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niełatwa sytuacja, nie zazdroszczę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałoby się rzec - kto sieje wiatr zbiera burzę. Tak się właśnie stało w życiu Tehminy. Jednak nie ma tej refleksji w książce. Ani pewnie nie ma jej w życiu Tehminy, która nieustannie stoi na pozycji pokrzywdzonej ofiary... Tak, to prawda, że kobietą nie wolno poniewierać, nic tego nie usprawiedliwia. Nie mówię też, że ktokolwiek zasłużył na &quot;oko za oko&quot;, bo przecież istnieje miłosierdzie i przebaczenie... Ale dlaczego była i jest tak zaślepiona, dlaczego niczego się nie nauczyła? Czy nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jej własna &quot;chuć&quot; i duma kierowały jej życiem, że w pewnym sensie była identyczna jak jej mąż...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książkę czyta się jednym tchem, bo fenomenalnie opisuje meandry życia kulturalno-politycznego Pakistanu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiatych. Blichtr salonów niczym w &quot;Przeminęło z wiatrem&quot;, nędzę niższych warstw społecznych, nie do pozazdroszczenia pozycję kobiet, korupcję i alianse polityków... Moim zdaniem to jest najciekawsza warstwa tej opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo polecam lekturę, bo można dowiedzieć się rzeczy, o których w naszych szerokościach geograficznych nie ma sie pojęcia. Czym jest pakistański honor, czym jest życie pod dyktando dumy, czym jest... piekło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSPTzHL06gEBkk7SJxlBayyBXGLl7U7sI-lmRTkx5wsKQkN4a_uUtP9rluA0BbxOoqp7iaZ6WkHt5oFkyCmVjEeol8yWB2aJx6VKzBi1XENwU6ICdeRuJ5qF1PQAnoAug1gZt9XZ1CJfs/s1600/Tehmina.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSPTzHL06gEBkk7SJxlBayyBXGLl7U7sI-lmRTkx5wsKQkN4a_uUtP9rluA0BbxOoqp7iaZ6WkHt5oFkyCmVjEeol8yWB2aJx6VKzBi1XENwU6ICdeRuJ5qF1PQAnoAug1gZt9XZ1CJfs/s640/Tehmina.jpg&quot; width=&quot;406&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/01/moj-pan-i-wadca-tehmina-durrani.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSPTzHL06gEBkk7SJxlBayyBXGLl7U7sI-lmRTkx5wsKQkN4a_uUtP9rluA0BbxOoqp7iaZ6WkHt5oFkyCmVjEeol8yWB2aJx6VKzBi1XENwU6ICdeRuJ5qF1PQAnoAug1gZt9XZ1CJfs/s72-c/Tehmina.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-403206984830944331</guid><pubDate>Thu, 10 Jan 2013 20:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-09-24T22:11:47.715+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kanada</category><title>Pustynia - Catherine de Hueck Doherty</title><description>&quot;Z wielu książek o modlitwie, któe ukazały się w ostatnich latach, ta jest po prostu najlepsza&quot; Richard K. Weber OP (z okładki)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę, że mogę napisać, ze ta książka zmieniła moje życie. Może jest rzeczywiście najlepsza, a może trafiłam na nią w odpowiednim momencie mojego życia, nie wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czytałam chyba dziesiatki książek o modlitwie i życiu wewnętrznym. Ta jest wyjątkowa. Trudna, wymagająca, ale &quot;zdecydowanie warto podjąć ryzyko jej przeczytania&quot; (inna opinia z okładki). Jej autorka jest założycielką wspólnoty &quot;Madonna House&quot; koło Toronto, zastanawiałam się nawet czy kiedyś nie przechodziłam koło tego domu, może minęłam na ulicy jednego z czlonków tej wspólnoty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Katarzyna była z pochodzenia Rosjanką, jej duchowość czerpie z doświadczeń rosyjskich pustelników. Jej &quot;reguła&quot; była wielkim odkryciem dla zachodniego świata.W latach dwudziestych wyemigrowała do Kanady wraz z mężem i rozpoczęła swoje podążanie za powołaniem. Nie było ono łatwe, ścieżki wiodły ją do różnych parafii, krajów a nawet do rozwodu z mężem. Ale to posłuszeństwo Chrystusowi wydało piękny owoc. Dzieło Katarzyny żyje, obecnie wspólnota liczy ponad 200 członków, jej ośrodki powstały w wielu innych krajach świata, a sama Katarzyna być może zostanie niedługo ogłoszona świętą (trwa jej proces kanonizacyjny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Seria książek o PUSTYNII dotyczy życia wewnętrznego. Katarzyna opowiada &lt;a href=&quot;http://asjenka.blox.pl/2009/03/Pustynia-C-de-Hueck-Doherty.html&quot;&gt;kim byli rosyjscy pustelnicy&lt;/a&gt;, jak spotyka się Boga Żywego, jak walczy się na pustyni z szatanem, jak pustynia zmienia życie człowieka. Bo drzwi pustyni są zawsze otwarte, dla drugiego człowieka, Boga i szatana. Człowiek pustyni nie żyje dla siebie, ale &amp;nbsp;jednoczy się ze światem. Na pustynię nie idzie się pomilczeć sobie i odpocząć od codzienności, &quot;oderwać się&quot;. Na pustynię idzie się pozbyć kamuflażu emocjonalnego i poznać prawdę o sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Pustynie, cisza i samotność nie oznaczają bynajmniej miejsc w przestrzeni, ale stany umysłu i serca.&amp;nbsp;Takie pustynie można odnaleźć i w środku miasta, i w każdym dniu naszego życia. Wystarczy tylko i&amp;nbsp;ch poszukać i uświadomić sobie, jak ogromnie są nam potrzebne. Będą to momenty samotności, niewielkie pustynie i maleńkie obszary ciszy, lecz doznania, jakie przyniosą, jeżeli będziemy gotowi udać się na nie, moga być równie radosne i święte, jak na wszystkich pustyniach świata, jak na tej, na którą udał się sam Bóg - ponieważ to właśnie Bóg uświęca samotność, pustynię i ciszę. (...)&amp;nbsp;By osiągnąć takie nastawienie, trzeba pozbyć się irracjonalnej wiary w czas. Bóg śmieje się z czasu, bowiem jeśli nasze dusze otworzą się na Niego, to będzie mógł je powołać, zmienić, wywyższyć i przeobrazić w jednej chwili&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja trafiłam na tę książkę już na emigracji, przeżywając swoiste poszukiwanie swojego miejsca w tym nowym świecie. I w Kościele. Jej lektura to były dla mnie głębokie rekolekcje, które chcę przeżywać w nieskończoność. Już zawsze chcę żyć na tej &quot;pustyni na targowisku&quot; (jak to określiła Katarzyna) czyli mając pustynię w sercu. Pokój płynący ze Spotkania, który pozwala mi wywyższyć Jego i nie przejmować się sobą. Niczym brzemienna kobieta rozświetlona życiem w sobie, choć na zewnątrz pozornie nic się nie zmienia. Ale nie pozwala jej to zatrzymać się na własnych ograniczeniach, ma siłę nieść życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgOdB4F-7_zhF7KDe4wk7jXb6KNbob3HD_CxURW-uDZS7O73KqzHa-HotDh3djvb3bZ5cL0JA09xnjZZo7kRa_nUlKFPUgRb0tdKP6_N4XNdrmcdH9QeGKjb3c_1fmsLCGy5IJyNw6IPcc/s1600/967189_pustynia_34.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgOdB4F-7_zhF7KDe4wk7jXb6KNbob3HD_CxURW-uDZS7O73KqzHa-HotDh3djvb3bZ5cL0JA09xnjZZo7kRa_nUlKFPUgRb0tdKP6_N4XNdrmcdH9QeGKjb3c_1fmsLCGy5IJyNw6IPcc/s640/967189_pustynia_34.jpg&quot; width=&quot;449&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #fdf4e6; font-family: Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 17.234375px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
Polecam też linki:&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://kosciol.wiara.pl/doc/490637.Prorok-znad-Jordanu-Narodzenie-sw-Jana-Chrzciciela/7&quot;&gt;http://kosciol.wiara.pl/doc/490637.Prorok-znad-Jordanu-Narodzenie-sw-Jana-Chrzciciela/7&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.wkb-krakow.pl/s/wyniki/k/autor/id/98/Catherine-de-Hueck-Doherty&quot;&gt;http://www.wkb-krakow.pl/s/wyniki/k/autor/id/98/Catherine-de-Hueck-Doherty&lt;/a&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/12/pustynia-catherine-de-hueck-doherty.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgOdB4F-7_zhF7KDe4wk7jXb6KNbob3HD_CxURW-uDZS7O73KqzHa-HotDh3djvb3bZ5cL0JA09xnjZZo7kRa_nUlKFPUgRb0tdKP6_N4XNdrmcdH9QeGKjb3c_1fmsLCGy5IJyNw6IPcc/s72-c/967189_pustynia_34.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-8073138987803545735</guid><pubDate>Tue, 18 Dec 2012 20:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-05-30T10:38:23.361+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">edukacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Francja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><title>French children don&#39;t throw food - Pamela Druckerman</title><description>&lt;br /&gt;
Jakiś czas temu pisałam o moich przemyśleniach zainspirowanych książką Amy Chua&amp;nbsp;&quot;&lt;a href=&quot;http://plpksvbooks.blogspot.se/2012/09/bojowa-piesn-tygrysicy-amy-chua.html&quot;&gt;Bojowa pieśń tygrysicy&lt;/a&gt;&quot;&amp;nbsp;czyli (podtytuł ) &quot;Dlaczego chińskie matki są lepsze?&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz trafiłam na &quot;French children don&#39;t throw food&quot; (&quot;Francuskie dzieci nie wybrzydzają przy jedzeniu&quot;) amerykańskiej dziennikarki Pameli Druckerman, podtytuł aż sie ciśnie na usta: &quot;Dlaczego francuskie matki są lepsze?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEifhiu9WI8gsNv30AKk7RD8jIrYx_KzkdvYgDCLt5-2iGpog5fdCDYkX7v1NDZquCRxoNXYL8pYMJhrAoMEfRqudta4jh8YkugrA7kSD1mOE3EPfPwJgMaVeDO_ilBFCkWPEVZXYzfHRH8/s1600/French-Children-Dont-Throw-F.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEifhiu9WI8gsNv30AKk7RD8jIrYx_KzkdvYgDCLt5-2iGpog5fdCDYkX7v1NDZquCRxoNXYL8pYMJhrAoMEfRqudta4jh8YkugrA7kSD1mOE3EPfPwJgMaVeDO_ilBFCkWPEVZXYzfHRH8/s640/French-Children-Dont-Throw-F.jpg&quot; width=&quot;416&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A może to po prostu amerykańskie sa gorsze...? ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie żebym szukała poradników... ale taki początek książki zainteresuje każdą matkę:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Siedzieliśmy we francuskiej restauracji, z naszą małą córeczką. Mój mąż i ja nieustannie biegaliśmy za nią po całej restauracji, i pilnowaliśmy, żeby niczego nie rozwaliła ani nie przeszkodziła innym gościom. Strategia posiłku to było skończyć go jak najszybciej i wyjść. Kolacja była dla nas udręką, a była to pierwsza z wielu podczas tych wakacji na lazurowym wybrzeżu. Marzenia o urlopie prysły. Po kilku posiłkach zauważyłam, że przy innym stole siedziała francuska rodzina, z dziećmi mniej więcej w wieku naszej małej, i ich posiłek wcale nie wyglądał jak piekło. Żadnego narzekania ani kręcenia się. Dzieci siedzą razem z dorosłymi i czekają na przystawkę, potem na główne danie. Jedzą to, co wszyscy, nawet rybę i warzywa. Wydają sie cywilizowane, wesołe i pełne uwagi.&lt;br /&gt;
I zauważam jak bardzo brakuje tego w naszym życiu. Zaczynam obserwowac Franzuców, jak to jest, że ich dzieci umieją czekać, sa posłuszne i wcale nie wyglądają na zastraszone...?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(wolne tłumaczenie i streszczenie)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie muszę mówić, że nasze posiłki z Kamyczkiem w restauracjach wyglądają raczej jak te amerykańskie, nie jak francuskie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książka bardzo wciąga, opisuje &quot;francuską przygodę&quot; amerykańskiem matki i brytyjskiego ojca, ich oczekiwanie na dziecko, potem pierwsze lata życia pierwszej córeczki i jej dwóch braci bliźniaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We &quot;francuskich&quot; sposobach na uczenie rytmu dnia (i posiłków), cierpliwości i inwencji twórczej dziecka zasadniczą rolę odgrywa &quot;&lt;i&gt;cadre&lt;/i&gt;&quot;czyli sztywna rama pryncypiów, wewnątrz której panuje pełna wolność. Kategoryczne zakazy są bardzo skąpe, ilość przyzwoleń duża - i każdemu łatwo się w to wpasować. Na przykład, dziecko nie przekąsza między posiłkami, a potem siedzi i spokojnie czeka na czterodaniowy posiłek, gdzie na początku są warzywa a na końcu sery. Albo to: o konkretnej godzinie (20) dzieci idą do swojego pokoju i zaczyna się czas dla dorosłych, dzieci nie muszą iść spać, mogą robić co chcą, pod warunkiem, że u siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziecko od samego początku jest traktowane jak&amp;nbsp;&quot;mały człowiek&quot;, a nie &quot;pół-człowiek&quot;,&amp;nbsp;ktoś kto ma swoje emocje, kto rozumie, kto jest w stanie myśleć racjonalnie. Ach, jakie to montessoriańskie. Ma mówić &quot;&lt;i&gt;bonjour&lt;/i&gt;&quot; na powitanie i używać ładnego języka (podcas gdy w USA dzieci sie na ogól nie zauważa, a na pewno nikt nie oczekuje od nich żadnych powitań).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We francuskiej rodzinie to rodzic podejmuje decyzje, ale stara sie tłumaczyć dlaczego. Choć czasem nie robi tego, bo tego właśnie wymaga budowanie przez niego autorytetu, na przykład gdy trzeba stanąć na wagę u lekarza a dziecko nie chce... wtedy trzeba je po prostu postawić i nie tłumaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziennikarka opisuje też swoje relacje z innymi francuskimi matkami i do siebie samej jako kobiety, matki, żony i kochanki. Odkrywa dlaczego francuskie żony o wiele mniej narzekają na swoich mężów niż amerykańskie, i dlaczego w ich życiu jest więcej luzu i spokoju. One po prostu nie oczekują zbyt wiele od mężczyzn :) wiedzą, że w pewnych kwestiach nie mogą na nich liczyć i nie ma co na to narzekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Druckermann zachwyca się systemem przedszkoli/żłobków, które wprowadzają małego człowieka w świat społeczeństwa - i jednocześnie odkrywa ogrom uprzedzeń amerykańskej matki do tegoż. System szkolny też początkowo budzi jej zastrzeżenia, bo nie słyszy peanów zachwytu nad każdym testem swojej cóki, nauczycielka za to wypunktowuje to, nad czym należy pracować... (i tu poczułam deja vu - jakbym czytała relację z drugiej strony, relację tych, którzy tworzą generację ludzi z medalami za samo uczestnictwo, od których się niczego nie wymaga i którzy w związku z tym przestają się starać, co tak potępia&amp;nbsp;Amy Chua, chińska matka w USA).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sporo ciekawych i trafnych uwag. Jednak czytając widzę cały czas jak bardzo amerykańska jest autorka, bo wiele z tych jej odkryć nie jest dla mnie żadną nowością. Że nie będę przez pierwsze trzy lata chodzić zaniedbana w rozciagniętych dresach...? Że nie będe czytać miliona poradników o rodzicielstwie? Że nie będę go chwalić za samą wolę zrobienia czegoś tylko za włożony wysiłek?&amp;nbsp;Myślę, że polskim matkom, zwłaszcza tym z tzw &quot;klasy średniej&quot;, pod wieloma względami o wiele bliżej do matek francuskich. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że Pamela Druckermann powinna napisać książkę &quot;Dlaczego EUROPEJSKIE dzieci nie wybrzydzają przy jedzeniu&quot; (choć szwedzkim o wiele bliżej do tych amerykańskich niż francuskich ;) ) To, co opisała jako francuskie sposoby jako żywo przypominają metodę Marii Montessorii, przynajmniej w zakresie rozwoju dziecka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zupełnie nie przemawia do mnie ta swoista gloryfikacja dystansu emocjonalnego matki do dziecka.&lt;br /&gt;
Ani zachecanie do mleka z proszku i wczesnego odstawiania od piersi, pójścia do pracy gdy dziecko ma 3 miesiące i porzucenia go w żłobku, po to by zadbać o własną figurę i karierę.&lt;br /&gt;
Nie widzę też francuskiej matki w chuście, ja&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://polskapakistansverige.blogspot.se/2010/08/kangurzyca-i-malenstwo.html&quot;&gt;nie wyobrażam sobie jej braku&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;
No i gdzie czytanie dzieciom bajek na dobranoc...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i jeszcze pytania do refleksji:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Skąd się wzięło określenie FRANCUSKI PIESEK skoro francuzi tak ochoczo jedzą to, co im podstawią pod nos?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. I skąd sarkastyczne &quot;Francuski Ruch Oporu&quot; na określenie tchórzostwa i oportunizmu, jeśli Francuzi to takie modelowe społeczeństwo? Czytałam recenzję tej książki w jakiejś brytyjskiej czy amerykańskiej gazecie... komentarz jednego z czytelników mnie dosłownie zabił i teraz, czytając peany zachwytu nad francuskimi matkami, cały czas myślę sobie: &quot;gdyby nie amerykańskie matki i ich dzieci to francuskie dzieci nie mogłyby teraz jeść&amp;nbsp;&lt;i&gt;baguette&amp;nbsp;&lt;/i&gt;tylko musiałyby jeść&amp;nbsp;&lt;i&gt;DAS BRÖT&lt;/i&gt;&quot;...</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/12/french-children-dont-throw-food-pamela.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEifhiu9WI8gsNv30AKk7RD8jIrYx_KzkdvYgDCLt5-2iGpog5fdCDYkX7v1NDZquCRxoNXYL8pYMJhrAoMEfRqudta4jh8YkugrA7kSD1mOE3EPfPwJgMaVeDO_ilBFCkWPEVZXYzfHRH8/s72-c/French-Children-Dont-Throw-F.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-4643310550948208299</guid><pubDate>Fri, 30 Nov 2012 20:42:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-05-30T10:38:49.756+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">edukacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pakistan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><title>Trzy filiżanki herbaty - Greg Mortenson</title><description>... czyli o jednym człowieku, którego misją jest pokój...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znalazłam tę książkę przypadkiem, na lotnisku w Hong Kongu. Zaczęłam czytać od razu i nie mogłam odłożyć, dopóki nie skończyłam... Było to już kilka lat temu, a w dalszym ciągu zaglądam na blog organizacji pana Mortensona, &lt;a href=&quot;https://www.ikat.org/&quot;&gt;Central Asia Institute&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimEiGfWVEqGKxuZluKNS8q7XrwmKdioNkyRw1ZZQaudAeKQx5gEFxAreaSGRWcuYkN-vUSYmvDonN1XJ2Jngx9Xjhyphenhyphenql6snGJ_Cf9y1Kf-p-L6TBRgyI1Ws3V4HnZCAv9AUGK2gq5P384/s1600/Armena.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimEiGfWVEqGKxuZluKNS8q7XrwmKdioNkyRw1ZZQaudAeKQx5gEFxAreaSGRWcuYkN-vUSYmvDonN1XJ2Jngx9Xjhyphenhyphenql6snGJ_Cf9y1Kf-p-L6TBRgyI1Ws3V4HnZCAv9AUGK2gq5P384/s640/Armena.jpg&quot; width=&quot;427&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Zdjęcie ze strony ICAT&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Książka opisuje historię, która przywraca wiarę w człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rok 1993. Oto amerykański alpinista gubi drogę z K2 i ledwie żywy dociera do wioski Korphe, w bardzo odległym zakątku Pakistanu. Praktycznie cudem przeżywa. Mieszkańcy wioski pielęgnują go troskliwie, choć sami niewiele mają. Na odchodne Greg chce się odwdzięczyć jakoś i pyta co może dla nich zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oni na to, że w tej wiosce nie ma szkoły, więc może mógłby jakoś pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I ten pomysł nie daje mu spokoju. Sam nie jest bogaty, ale zaczyna gromadzić oszczędności i siły. Wysyła setki listów, znajduje darczyńców, wygłasza prelekcje... Ostatecznie dopina swego i wyrusza zbudować szkołę w Korphe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już dojedzie w okolice wioski okaże się, że aby zbudować szkołę musi pokonać kilka dodatkowych przeszkód, których nie przewidział...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będę zdradzać szczegółów akcji, powiem tylko, że warto je samemu zgłębić. Poznajemy realia życia w Pakistanie, możemy dowiedzieć się czegoś o religii, panującej w tym kraju,o jego problemach etnicznych i kulturowych. O niebezpieczeństwach życia w tamtych zakątkach. O pozycji kobiet w tej części świata i tym, co mogą zrobić, jeśli się im umożliwi edukację...&amp;nbsp;&quot;Kiedy kształcisz mężczyznę, kształcisz jednego człowieka. Kiedy kształcisz kobietę, uczysz i wyzwalasz cały naród&quot; (cytat &lt;a href=&quot;http://www.styl.pl/magazyn/w-swiecie-kobiet/news-lekcja-odwagi-lekcja-pokory,nId,716995?utm_source=paste&amp;amp;utm_medium=paste&amp;amp;utm_campaign=chrome&quot;&gt;stąd&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Greg mówi też bardzo pięknie o wierności tamtejszych ludzi. Nie jest łatwo do nich dotrzeć, ale jeśli się uda to można zyskć bardzo wiele. &quot;Tutaj, aby zrobić interes, pijemy trzy filiżanki herbaty: przy pierwszej jesteś obcym, przy drugiej stajesz się przyjacielem, a przy trzeciec wchodzisz do rodziny, a dla rodziny jesteśmy gotowi zrobić wszystko - nawet umrzeć&quot; [Haji Ali, Korphe]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ciągu pierwszej dekady działalności Greg Martensson zbydował 55 szkół w Pakistanie i Afganistanie, przede wszystkim dla dziewcząt...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAyMkCLiYay21dkKi8IVZ1AVoYqvb6rsg2JH4qYJxaS1IBmuv72zUq1E03BUqA-sV0ucGK7S9OUaZ4j7xyAj4Ryswl2G6JYfO1QVyuXb3K3LpVadYVo1NtC0FlCQ_NBrs6z-wrODwOygI/s1600/3cupsOfTea.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAyMkCLiYay21dkKi8IVZ1AVoYqvb6rsg2JH4qYJxaS1IBmuv72zUq1E03BUqA-sV0ucGK7S9OUaZ4j7xyAj4Ryswl2G6JYfO1QVyuXb3K3LpVadYVo1NtC0FlCQ_NBrs6z-wrODwOygI/s640/3cupsOfTea.jpg&quot; width=&quot;417&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2013/04/trzy-filizanki-herbaty-greg-mortenson.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEimEiGfWVEqGKxuZluKNS8q7XrwmKdioNkyRw1ZZQaudAeKQx5gEFxAreaSGRWcuYkN-vUSYmvDonN1XJ2Jngx9Xjhyphenhyphenql6snGJ_Cf9y1Kf-p-L6TBRgyI1Ws3V4HnZCAv9AUGK2gq5P384/s72-c/Armena.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-2280255105367944592</guid><pubDate>Fri, 19 Oct 2012 17:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-05-30T10:27:29.052+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">eugenika</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół Katolicki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Węgry</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">świadectwo</category><title>Jednostki specjalne - Grzegorz Górny</title><description>&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Dlaczego jeden z najbogatszych ludzi w Ameryce wydaje setki milionów dolarów na kształcenie katolickich prawników?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Dlaczego demokracja w Europie albo będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Kiedy nastąpi globalne odrodzenie religijne?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy klony mają duszę?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy homoseksualista może zmienić swoje życie i stać się heteroseksualistą?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy można dziś zostać skazanym w Europie za cytowanie Biblii?&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;div&gt;
Zaintrygowały mnie te pytania zadane na tylnej okładce książki. I jeszcze podtytuł: &quot;Niezwykłe wywiady z frontu wojny o duszę świata&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Ostatnio naszło mnie na szperanie w sprawach społecznych naszego świata. Trafiłam na tę&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://www.uwazamrze.pl/artykul/919869-Piekne-swiadectwa-z-pola-bitwy.html&quot; style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;recenzję&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i wiedziałam, że nie przejdę obojętnie wobec tej pozycji. To bardzo bujduje gdy człowiek spotyka się z ludźmi, którzy swoim postępowianiem świadczą o wyznawanych ideałach. Że jednak można. Że to nie jest tak, że dzisiejszy świat to tylko zgnilizna moralna. Istnieją &quot;jednostki specjalne&quot;, a zwykli zjadacze chleba często nie mają o nich pojęcia.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Najwięcej dały mi do myślenia wywiady z biskupami - Martinezem i Ratzingerem. Muszę przyznać, że nie doceniałam naszego obecnego papieża (w sumie niewiele o nim wiedziałam, po JPII jakoś zobojętnieliśmy na Watykan...), to nie tylko tęga głowa ale bardzo mądry człowiek. Dokładnie taki, jakiego potrzeba światu. Odpowiada na pytania o niebezpieczeńswo relatywizmu (&quot;czy wszystkie religie są prawdziwe?&quot;), o sumienie (&quot;czy nie wystarczy jak człowiek żyje w zgodzie ze swoim sumieniem?) i co daje nadzieję na nawrócenie świata.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Podobnie mówi biskup Martinez z Granady. Miasta kiedyś muzułmańskiego, a dziś będącego stolicą odnowy myśli teologicznej w Hiszpanii. Opowiada o swojej pracy w kościele, który potrzebuje &quot;pracy u podstaw&quot;, odnowienia życia w samych jego fundamentach. Nasz śwait został &quot;mentalnie skolonizowany&quot; przez filozofię dualizmu - rozdziału świata duchowego (nadnaturalnego) i naturalnego. Cele zaczęły się rozbiegać. Podczas gdy tradycją Kośćioła od zawsze było augustynowskie &quot;niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu&quot;. Biskup Martinez wspaniale wyjaśnia to, co sie stało przed wiekami i to, co jest tego konsekwencją. I jak prosta jest droga to tego duchowego zintegrowania. Nie musimy czekać, aż politycy wreszcie uznają nasze wartosci i wcielą je w życie. Nie musimy się niczego głośno domagać, wzywając gromów z nieba. Musimy żyć Ewangelią.&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;&quot;My, jako Kościół, musimy odzyskać ten sposób przeżywania świata, jaki mieli pierwsi chrześcijanie, dla których spotkanie z Chrystusem w kościele podczas komunii miało znaczenie i zwiazek ze wszystkimi aspektami ich życia. Owi chrześcijanie nigdy nie mieli zamiaru atakować imperium&quot;.&lt;/blockquote&gt;
&lt;div&gt;
Ogromne wrażenie na moich emocjach zrobiła ta część książki poświęcona &quot;wyzwaniom naszych czasów&quot;, czyli problemowi homoseksualizmu, aborcji i eugeniki. Czytając wywiad z Karin Struck z trudem powstrzymywalam łzy. Piękne świadectwo, obnażające kłamstwa mediów i polityków w temacie przerywania życia &quot;płodu&quot;. I tragedię tysiecy - milionów? - kobiet.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozdział trzeci dotyczy prawosławia - &quot;Wschodnie płuco chrześcijaństwa&quot;. Przeczytałam go na końcu, bardzo mnie dotkną. Tak do żywego. Zaczyna się od słów &quot;Podział chrześcijaństwa jest skandalem&quot;. Inaczej tego nie można nazwać. Zawsze uwielbiałam prawosławne liturgie, śpiewy, ostatnio przemówiła do mnie idea pokory i pustynu, dzięki Katarzynie de Huerty... Kościół wschodni jest tak inny od tego zachodniego, który (najwyraźnie) poddał się protestantyzmowi, a ostatnio świeckości... Zapominamy o Sacrum. Zapomnieliśmy o pustyni.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Jest też część o polityce, najmniej mnie wciągnęła, to chyba zbyt wielkie wyzwanie dla mnie... Podziwiam Viktora Orbana (obecny premier Węgier) za to, co robi, jeśli takich ludzi byłoby więcej to nasz świat wyglądałby inaczej. Ale ilość kłód rzucanych pod nogi ludziom, którzy chcą służyć ludziom jest tak ogromna, że to przeraża. Człowiek ma poczucie totalnej bezsilności i zniechęca się bardzo szybko. Ale... może jeśli wiecej osób to przeczyta to narody się OBUDZĄ...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Gorąco polecam lekturę, zwłaszcza jeśli masz pragnienie umacniania swojej wiary. Ale także jeśli interesują Cię współczesne problemy społeczne i polityczne. Jest niezwykle aktualna, a rozmówcy madrzy i doświadczeni. Każdy się wiele nauczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhN7rw5mdpVaRXjHGV5f5Y4BQokhDo3-rgU917wUqoCUZCwHP1fuBBTM7O_OeT3Y8wIijh9lOt5HTNLPirEShe5B7Q5cNLigcE-jFEU_i_MiBwOc-hK4aGIBCIVZfSagXX0WmM6KQk-Gy0/s1600/JedSpec.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhN7rw5mdpVaRXjHGV5f5Y4BQokhDo3-rgU917wUqoCUZCwHP1fuBBTM7O_OeT3Y8wIijh9lOt5HTNLPirEShe5B7Q5cNLigcE-jFEU_i_MiBwOc-hK4aGIBCIVZfSagXX0WmM6KQk-Gy0/s640/JedSpec.jpg&quot; width=&quot;424&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/10/jednostki-specjalne-grzegorz-gorny.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhN7rw5mdpVaRXjHGV5f5Y4BQokhDo3-rgU917wUqoCUZCwHP1fuBBTM7O_OeT3Y8wIijh9lOt5HTNLPirEShe5B7Q5cNLigcE-jFEU_i_MiBwOc-hK4aGIBCIVZfSagXX0WmM6KQk-Gy0/s72-c/JedSpec.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-3292555131756970250</guid><pubDate>Mon, 17 Sep 2012 17:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-05-30T10:48:32.486+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Chiny</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">edukacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">USA</category><title>Bojowa Pieśń Tygrysicy - Amy Chua</title><description>Amy Chua jest potomkiem chińskich imigrantów, która wychowała dwie córki w USA. Wsławiła się ty, że stosowała &quot;niekonwencjonalne&quot; metody, które potem opisała w w/w książce. Niekonwencjonalność tych metod polega na tym, że nie przystają zupełnie do obecnej mody wychowania dzieci panującej w zachodniej kulturze, w kulturze &quot;egalitarnego kołchozu&quot; (tak, tak, dla niej Amerykański indywidualizm tak się objawia) i fałszywego rozumienia pojęcia &quot;wychowanie&quot;. Jak sama pisze:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&quot;(...) wychowanie dziecka na chińską modłę to na wskroś samotnicze zajęcie - przynajmniej na Zachodzie, gdzie człowiek zdany jest wyłącznie na siebie. Musi stawić czoło całemu systemowi wartości - wywodzącemu się z Oświecenia poszanowaniu dla autonomii jednostki, teorii rozwoju oraz Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka - i nie ma z kim szczerze pogadać (...)&quot;.&lt;/blockquote&gt;
Metody Amy polegały na bezwzglednym decydowaniu co dla jej córek jest najlepsze. Na zmuszaniu ich do wielogodzinnych ćwiczeń (gry na fortepianie i skrzypcach), na zabranianiu nocowania u koleżanek (zły wpływ zachodnich matek i marnowanie czasu), pełnym kontrolowaniu aktywności szkolnych (nie wolno było dziewczynkom grać w przedstawieniach czy marnowac czasu na sport) czy na zakazie telewizji i gier komputerowych. Wszystko odbywało sie jednak w kochającej rodzinie, ze wsparciem męża (nie-chińczyka), przy ogromnej wzajemnej miłości. Choć lała się krew (przyslowiowa), pot i łzy, choć noże (przysłowiowe) latały w powietrzu. &quot;Chińska matka&quot; zdecydowanie nie ma lekko, wcale nie znajduje w tym przyjemności, ale uznaje to za naturalną konsekwencję posiadania dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiele rozdziałów poświęconych jest muzycznej edukacji córek. Edukacji, która wymagała tych wszystkich poświęceń, ale która uczyniła dziewczynki bardzo dojrzałymi i odpowiedzialnymi. Ich muzyczne zdolnosci, rozwijane w taki bezceremonialny sposób, budziły zachwyt otoczenia, ale nauczycielki muzyki niejednokrotnie krytycznie oceniali ich warsztat (&quot;widać braki w technice, dziecko na mało ćwiczy&quot;), ku przerażeniu matki, która mocniej dokręcałą śrubę po takich słowach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwne, że jeszcze sie dało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeby być &quot;chińską matką&quot; wcale nie trzeba pochodzić z Chin. Pojęcie to określa w/w model wychowania. Amy na swej drodze spotkała wiele chińskich matek pochodzących z Korei, Pakistanu, Jamajki czy Ghany, a nawet jeden mężczyzna z Dakoty Południowej był taką matką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pewno nie spotkała szwedzkiej chińskiej matki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Metody Amy w państwach Skandynawskich byłyby bowiem uznane za... KRYMINALNE. Niedawno widziałam &lt;a href=&quot;http://wyborcza.pl/1,76842,12401911,Jak_sie_robi_dzieci_w_Norwegii.html&quot;&gt;wywiad&lt;/a&gt; z pracownicą jakiejś norweskiej instytycji, która opowiadała jak to matki, których dzieci poskarżą sie w szkole, że nie wyszły grać w piłkę bo musiały ćwiczyć na pianinie, bedą wezwane do szkoły (w pierwszym etapie), żeby im zwrócić uwagę, ze to niewłaściwe. Nie dodała co potem, ale zakończenie łatwo przewidzieć (w kraju, gdzie rocznie odbiera się kilka tysiecy dzieci, na przykład &quot;za nadopiekuńczość&quot; lub &quot;zbytnie tłumienie (samo)woli dziecka&quot;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedno jest zatem pewne: szwedzki model wychowania nie daje szansy nikomy na zostanie skrzypkiem czy pianistą. Ten zawód po prostu WYMAGA wielogodzinnych ćwiczeń, i to od dziecka, gdy człowiek jeszcze rośnie. To stymuluje rozwój palców i ciała w określony sposób, którego nie da się osiagnąć jak sie zacznie w wieku kilkunastu lat, pomijając zwykły czas potrzebny na wykształcenie warsztatu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czytając książkę ma się mieszane uczucia, bo matka ciągle łamie indywidualizm (i lenistwo córek), ale też ciągle je ciągnie w górę. Wszystko ma być perfekcyjne - ale nie jest to jakaś bezwgledna wartość, ona po prostu zna swoje dzieci i wie, jakie są zdolne. Na przykład, wybrzydza otwarcie na niechlujnie zrobioną laurkę na urodziny, czuje się urażona, że córka poświęciła jedynie 20 sekund na swoje &quot;dzieło&quot;, wytyka jej, że stać ją na o wiele więcej (podcas gdy zachodni rodzic by się &quot;zachwycił&quot; bohomazem, z ulgą że dziecko w ogóle miało ochotę palcem kiwnąć, mogło przecież siedzieć przy komputerze w swoim pokoju i mieć rodziców w głębokim poważaniu). I stać. I nie jest wcale nietaktem, że matka to wytknęła, bo taka jest - w jej mniemaniu - rola WYCHOWANIA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedno mnie przekonuje w wywodzie Amy. &quot;Jakoś nie chce mi się uwierzyć, żeby zachodni model wychowania był gwarancją szczęścia. To niewiarygodne ilu zachodnich rodziców mówi w podeszłym wieku, ze smutkiem kiwając głową: &quot;Jako rodzic nigdy nie będziesz górą. Choćbyś stawał na głowie, dzieci na starość cię znienawidzą&quot;. Z kolei nie uwierzycie ilu spotkałam na swojej drodze Azjatów, którzy - w pełni świadomości bezwzględnej surowości i wygórowanych wymagań rodziców - bez skrępowania deklarują wobec nich swą wdzieczność i przywiązanie, nie zdradzając przy tym cienia urazy bądź rozgoryczenia. (...) Ale jednego jestem pewna: zachodnie dzieci wcale nie są szczęśliwsze od chińskich&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgvzQLN7KRCNH4Tn2wZGXeIYiQPcqH6NZDfog5SUgLlVXuv5GrDmdSlEpCHkUcpJ7umygvMdYooz-r3WeqtMcf5g_QX9_gGWXzQJc0Xu_LRONO2xWZ4HJsJlk1_ylw52pKhSFI2-fQiubY/s1600/AmyChua.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; color: #cc0000; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgvzQLN7KRCNH4Tn2wZGXeIYiQPcqH6NZDfog5SUgLlVXuv5GrDmdSlEpCHkUcpJ7umygvMdYooz-r3WeqtMcf5g_QX9_gGWXzQJc0Xu_LRONO2xWZ4HJsJlk1_ylw52pKhSFI2-fQiubY/s320/AmyChua.jpg&quot; style=&quot;border: none; position: relative;&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Ciekawe, że niedawno czytałam podobne wywody o zgubnym wpływie różnych teologii (oświecenia, marksizmu, liberalizmu) na system wartości i tożsamość człowieka. Był to&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://www.scribd.com/doc/100670923/Martinez-Granada&quot;&gt;wywiad z biskupem Martinezem&lt;/a&gt;, o czymś zupełnie innym, ale jednak nie takim całkiem innym... o mentalnej kolonizacji współczesnego świata. Czytając książkę Amy Chua, widzę że nasze myślenie o wychowaniu dzieci również zostało skolonizowane. W dzisiejszym świecie trzeba być &quot;wiernym i miernym&quot;. Oficjalnie to się nazywa &quot;bezstresowe wychowanie&quot;.</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/09/bojowa-piesn-tygrysicy-amy-chua.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgvzQLN7KRCNH4Tn2wZGXeIYiQPcqH6NZDfog5SUgLlVXuv5GrDmdSlEpCHkUcpJ7umygvMdYooz-r3WeqtMcf5g_QX9_gGWXzQJc0Xu_LRONO2xWZ4HJsJlk1_ylw52pKhSFI2-fQiubY/s72-c/AmyChua.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-1711033598864655141</guid><pubDate>Mon, 16 Jul 2012 10:32:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-08-31T14:07:45.336+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">eugenika</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Szwecja</category><title>Higieniści - Maciej Zaremba Bielawski</title><description>&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;i&gt;Szwedki są wysokie, zgrabne, higieniczne, zdrowe,&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Ale ponoć dosyć chłodne, bo... polodowcowe.&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Trzeba przyznać, atrakcyjne, zwłaszcza Szwedki młode&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;Ale jakbyś czuł się w domu, w którym wieje chłodem?!&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
Kto nie zna tego tekstu Rosiewicza? Nie myślałam jednak nigdy, że ten tekst trzeba czytać dosłownie. Że słowo higiena może być użyte w takim znaczeniu, w jakim używano go w Szwecji. Rosiewicz chyba by nie napisał takich słów gdyby wiedział jaka jest prawda o szwedzkiej HIGIENIE.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trafiłam niedawno na książkę &lt;a href=&quot;http://www.dwutygodnik.com/artykul/2242-sentyment-do-czubkow.html&quot;&gt;Macieja Zaremby&lt;/a&gt; &quot;Higieniści&quot;. Autor od wielu lat mieszka w Szwecji &lt;br /&gt;
i jest dziennikarzem &quot;Dagens Nyheter&quot;. Dostał różne nagrody za swoją pracę. Ale najbardziej jest rozpoznawalny właśnie w kontekście &quot;higieny rasy&quot;. W 1997 roku opinię publiczną zaszokował cykl artykułów w &quot;DN&quot; na temat całkiem świeżej historii Szwecji. Do tej pory nieznanej nikomu. Skrzętnie wymazanej z encyklopedii, książek do histotii, nie mówiąc o mediach. Niestety nie wymazanej z pamięci minimum 63 tysiecy jej ofiar (tyle widnieje w oficjalnych statystykach).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia odkryta przez Zarembę jest przygnębiająca i niewiarygodna. To historia EUGENIKI STOSOWANEJ, czyli szwedzkiej higieny rasy. Purytańsko do bólu, w imię dobra społeczeństwa (a jak autor udowadnia - jego finansów, czyli zasobności portfela skarbu państwa), w imię dobra &quot;przyszłych pokoleń&quot; (która to teza także się nie broni, bo jakże można bronić kogoś kogo jeszcze nie ma i nie wiadomo w ogóle czy chce być obroniony, już nie mówiąc o pokrętnym definiowaniu &quot;zła&quot; przed którym trzeba się bronić). Kosztem jednostek, tych, którzy nie potrafili się bronić. Których zaklasyfikowano jako &quot;pośledni materiał genetyczny&quot;. Których chciano usunąć ze zdrowego ciała państewa jak się usuwa chwasty z ogrodu. Nie można pozwolić im się rozmnażać, istniejące dzieci trzeba odebrać, a ich samych... jakoś się zniesie skoro już są.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otóż faktem, który odkrył Zaremba, jest to, że pomiędzy latami trzydziestymi i SIEDEMDZIESIĄTYMI (tak, tak!) obowiązywało w Szwecji prawo segregujące ludzi na mniej i bardziej wartościowych. Tych ostatnich należało się stopniowo pozbywać, żeby nie zaśmiecili rasy mało wartościowymi cechami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie był to wybryk tyrana (Hitlera czy innego) ale lata pracy towarzyst eugenicznych i Ośrodka Higieny Rasy.  Działania feministek i polityków, wspierane przez lekarzy szpitali państwowych (innych nie ma i nie było w Szwecji), propagowane przez system edukacji i szwedzki kościół.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;i&gt;&quot;par. 1. Jeśli istnieją podstawy, by zakładać, że ktoś drogą genetyczną przekaże potomstwu chorobę umysłową, ograniczenie umysłowe albo inną ciężką chorobę kub ułomność, w myśl niniejszej ustawy osoba taka może, o ile wyrazi na to zgodę, zostać objęta sterylizacją.&lt;br /&gt;Niniejszy paragraf ma zastosowanie również wobec osób, które z powodu choroby umysłowej, niedorozwoju lub innego zaburzenia funkcji umysłowych albo z powodu aspołecznego trybu życia zostaną uznane za ewidentnie nieodpowiednie do sprawowania opieki nad dziećmi&quot;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
To fragment ustawy z 1941 roku, drugiej ustawy sterylizacyjnej, która obowiązywała i była skrzętnie realizowana do roku 1976. Chorobą umysłową, wg lekarza kwalifikującego do zabiegu, była na przykład niezaradność, ogólna bladość i słabość, włóczęgostwo (albo pochodzenie z takiej rodziny), alkoholizm, uprawianie prostytucji czy niski iloraz inteligencji. Ten ostatni mierzono w skandaliczny sposób, a cała nauka o rzekomym &quot;dziedziczeniu&quot; takich cech czy nawet chorób była kwestionowana przez poważnych lekarzy genetyków*. Nie jest tak, ze okazało się to po latach. To wszystko było publicznie debatowane już w latach trzydziestych. Szwedzcy lekarze i twórcy w/w polityki jednak byli głusi na inne opinie. Bardzo ciekawe dlaczego akurat oni, a francuscy już nie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Dobrowolność&quot; zabiegów byla tylko chwytem retorycznym. W praktyce stosowano szantaż (pozbawienie zasiłków jeśli dana osoba nie podda sie sterylizacji), wymuszenie, nie informowano o prawie do odmowy zabiegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaremba szczegółowo zbadał temat. Sięgnął do źródeł, przeprowadził wywiady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przywrócił ofiarom ich godność i miejsce w hostorii. Zmusił rząd Szwecji do opublikowania przeprosin, przyznania się do winy i wypłaty odszkodowań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książka jest fascynującym materiałem dziennikarsko-socjologicznym, opisującym historię eugeniki na całym świecie. Jedynie w kilku krajach rozwinęła się w taki sposób jak w Szwecji: Norwegii, nazistowskich Niemczech, Japonii (zafascynowanej faszyzmem), Norwegii i kilku stanach USA. Jest w tym wspólny mianownik, pomimo różnych politycznych i kulturowych uwarunkowań - moralność protestancka. Religijna tkanka społeczeństwa odegrała tu ogromną rolę - kraje katolickie zdecydowanie odrzuciły &quot;nauki eugeniczne&quot; i rzekome genetyczne uwarunkowania, protestanckie poszły za swoiście rozumianą teologia sukcesu. Specyficzny system prawny i brak w nim pojęć &quot;prawa obywatelskie&quot; jest drugim kluczem do rozwikłania tej zagadki. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, zachęcam do lektury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po co, ktoś zapyta. Przecież to okropne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, okropne. Ale nie jest to bez znaczenia dla przyszłości, to był także także jeden z argumentów autora za napisaniem tej książki. To, że polityka eugeniczna skompromitowała się, nie oznacza, że wymarły schematy myślowe. Autor uważa, że jest wysoce prawdopodobne, że struktury mentalne i polityczne, tradycje moralne, które umożliwiły przymusową sterylizację &quot;niepełnowartościowych&quot;, w przyszłości moga przyjąć formę priorytetów w służbie zdrowia albo w stosowaniu diagnostyki płodu czy manipulacji genetycznych.**&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
***&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
W moim umyśle kiełkuje dodatkowa analogia. Dlaczego te wszystkie kraje, które mają taki zły bilans &quot;moralny&quot; w dziedzinie stosowania eugeniki, teraz przodują w dziedzinie destrukcji rodziny i odbierania biologicznym rodzicom ich dzieci, rzekomo w &quot;ich najlepszym interesie&quot;? Dlaczego niemiecki Jugendamt i skandynawskie Służby Socjalne mają taki &quot;imponujący&quot; odsetek dzieci &quot;uratowanych&quot; przed rodzicami, których często jedyną winą jest &quot;niezaradność, włóczęgostwo, słabość fizyczna, niski iloraz inteligencji (mierzony po niemiecku u kogoś, kto jest imigrantem słabo mówi tym językiem). Bo to nigdy nie chodziło o interes jakiejś jednostki, ale SPOŁECZEŃSTWA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaremba poruszył te wszystkich struny ukryte w mojej duszy od momentu przeprowadzki do Szwecji i zostania mamą. Myślę, że nie tylko moje. Jego książka powinna stać się obowiązkową lekturą każdego nauczyciela, rodzica, polityka i pracownika socjalnego, każdego świadomego obywatela. Tylko czy &quot;uprzedzenia społeczne i purytańska agresywność&quot; pewnych klas rządzących nie będą tą samą ścianą, którą były w latach trzydziestych...? Czy prawa obywatelskie naprawdę są już uznane przez prawodastwo...?&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgyQkfdfuC-pKyPPvZdEi1kd83Pqgt2mHF2GEp5CkfderYWrjbP1MECawFRfqU2hzJFkcN9-DY8ceyjTNQCgno-zJURVQiD2xmc7a59geJLm4mQFKfcxLX4dyynynYMX3BRDNK5uStetxw/s1600/higienici-z-dziejow-eugeniki-zaremba.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;360&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgyQkfdfuC-pKyPPvZdEi1kd83Pqgt2mHF2GEp5CkfderYWrjbP1MECawFRfqU2hzJFkcN9-DY8ceyjTNQCgno-zJURVQiD2xmc7a59geJLm4mQFKfcxLX4dyynynYMX3BRDNK5uStetxw/s640/higienici-z-dziejow-eugeniki-zaremba.png&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* udowodniono, że jedynie kilka chorób jest dziedziczonych &quot;bezpośrednio&quot;, większość to mniejsza lub większa spekulacja... oczywiście żadne cech nabyte nie są, ta teoria jest wprost wyssana z palca. Gdyby szwedzkie czy niemieckie prawa eugeniki stosować dawniej nie byłoby Beethovena, Keatsa, Szekspira czy Andersena. Każdy z nich bowiem urodził się z &quot;poślednich&quot; rodziców, zupełnie aspołecznych (w kategoriach przyjętych przez komisje)...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
** cyt. str 20&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/07/higienisci-maciej-zaremba-bielawski.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgyQkfdfuC-pKyPPvZdEi1kd83Pqgt2mHF2GEp5CkfderYWrjbP1MECawFRfqU2hzJFkcN9-DY8ceyjTNQCgno-zJURVQiD2xmc7a59geJLm4mQFKfcxLX4dyynynYMX3BRDNK5uStetxw/s72-c/higienici-z-dziejow-eugeniki-zaremba.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-1107446976928350919</guid><pubDate>Wed, 18 Apr 2012 18:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-19T22:00:06.870+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Chesterton</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kościół Katolicki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">świadectwo</category><title>Kościół katolicki i konwersja - G.K. Chesterton</title><description>Wiedziona moim umiłowaniem do kryminałów dawno temu przeczytałam &quot;Przygody księdza Browna&quot;. Był taki serial, ksiądz/detektyw (nie, nie ksiądz Mateusz, ani Don Matteo, tylko taki wyglądający na Kubusia Puchatka... &amp;nbsp;&quot;Detektyw w Sutannie&quot; czy jakoś tak), który z zamiłowaniem oglądałam ilekroć trafiłam na niego przypadkiem w telewizji. Gdzieś przeczytałam analogię do książek Chestertona i wtedy je czytałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nie wiedziałam nic więcej o autorze, ani jego pozostałej twórczości. Z opisu na tylnej okładce:&lt;br /&gt;
&quot;Chesterton - obrońca wiary, konserwatysta, sympatyk Polski; mistrz groteski, paradoksu i absurdalnego humoru; pisarz, dziennikarz, publicysta, poeta i rysownik; autor książek od apologetycznych po detektywistyczne&quot;. Co za człowiek renesansu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjO9GdoOrAlQBpLPsWYSRGtTDuQKkzhZ0wYeeYrtDs2N_eO3mVfFts9csBK-aib3pOQY-RHfqy2GXbJI_PuZWiG_ZYrY0txM0XCtIaIcijYh8pEbF5f1VaDwYRJID3Ur0B2R1T6-rI_OhA/s1600/Chesterton1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;410&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjO9GdoOrAlQBpLPsWYSRGtTDuQKkzhZ0wYeeYrtDs2N_eO3mVfFts9csBK-aib3pOQY-RHfqy2GXbJI_PuZWiG_ZYrY0txM0XCtIaIcijYh8pEbF5f1VaDwYRJID3Ur0B2R1T6-rI_OhA/s640/Chesterton1.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;obrazek pochodzi z &lt;a href=&quot;http://jacquesblutoir.blogspot.se/2011/03/chesterton-wciaz-nieznany.html&quot;&gt;tego &lt;/a&gt;bloga&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Całą drogę do Geteborga i kilka godzin w poprzednich dniach siedziałam zaczytana w książce &quot;Kościół katolicki i konwersja&quot;. Chesterton opowiada o swoim nawróceniu i o odkryciu Kościoła. O tym, jak trudna jest to decyzja, ale jak nieunikniona jeśli ktoś poszukuje prawdy. Bo ona łapie na &quot;niewidzialną nitkę, która jest na tyle długa, że można zawędrować aż na koniec świata, ale wystarczy jedno szarpnięcie tej nitki by człowieka spowrotem sprowadzić.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nigdy nie przedstawił mi Kościoła w tak prosty i celny sposób. Wiele z tego, co pisze autor jest mi bardzo bliskie, choć ja sama nie mam za sobą doświadczenia konwersji. Ale doświadczenie odkrycia Kościoła tak. &amp;nbsp;Doświadczenie jego wiecznej młodości i starożytności, niezmienności i świeżości. &quot;Kościół katolicki jako jedyny ocala człowieka przed poniżająca niewolą bycia dzieckiem swoich czasów.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak bardzo wszystko to, co pisze o &quot;swoim&quot; kościele anglikańskim przypomina mi kościół Szwecji i mentalność tego kraju! Purytanizm i obawa przed kościołem katolickim (prawdą) - oto najważniejsze jego wyróżniki. Obawa, gdyż tak naprawdę argumentacja tych protestantów jest niedorzeczna, i autor pięknie to pokazuje w książce. Ogromna jest ilość &quot;protestanckich kłamst o katolickich kłamstwach&quot;, lecz nie ma żadnej instytucji żeby to zweryfikować...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chesterton pokazuje Kościół na tle innych religii i prądów myślowych, dowcipnie, acz jednoznacznie, podkreśla nietrwały charakter tych &quot;mód&quot; (daje przykład prądów socjalizmu i spirytyzmu), ich reakcyjność (&quot;bez chrześcijaństwa nie byłoby islamu&quot;) lub niewłaściwe zrozumienie ich relacji z Kościołem. Według jego doświadczenia protestanckie wyznania żyją tylko na tyle, ile pozostało w nich z katolickiego chrześcijaństwa, i do katolickiego chrześcijaństwa zawsze wracają, żeby odzyskać żywotność. W ferworze walki ze skostniałym systemem pośpiesznie pozbyły się wszelkiej formy symboli, głosiły jakie to mają radosne nabożeństwa i kazania, aż zamieniły się w centra rozrywki i miłej atmosfery.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Tak naprawdę nie chcemy religii, która ma rację tam, gdzie my mamy rację. Chcemy natomiast religii, która ma rację tam, gdzie my się mylimy. Te obecne mody sprawiają, że nie chodzi o to, czy religia pozwoli na wolność, ale czy (w najlepszym wypadku) wolność pozwoli na religię. Ludzie ci ida jedynie za współczesną atmosferą, w której jest wiele rzeczy miłych, wiele anarchicznych, i wiele po prostu nudnych i oczywistych, a następnie domagają się, żeby każda religia dopasowała się do tej atmosfery. Ale ta atmosfera istniałaby nawet bez tych religii. (...) Całkiem inaczej jest, gdy religia, we właściwym znaczeniu czegoś wiążącego, wiąże ludzi z moralnością, która nie jest identyczna z ich nastrojem. (...) Było całkiem inaczej gdy głoszono miłość poganom, którzy tak naprawdę w nią nie wierzyli; tak samo jak dzisiaj głosi się czystość nowym poganom, którzy w nią nie wierzą. To właśnie na takich przykładach możemy uchwycić prawdziwe znaczenie religii; i to one świadczą o szczególnym i niedoścignionym tryumfie katolickiej wiary. Katolicyzm ma rację nie tylko w tym, w czym i my mamy rację, na przykład głosząc radość, nadzieję, czy współczucie. Miał rację wówczas gdy my się myliliśmy i gdy nasz błąd wracał do nas jak bumerang.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
(rozdział &quot;Wyjątek potwierdza regułę&quot;)&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;
&amp;nbsp;Nie do wiary, że książka została napisana w 1926 roku, a jej treść jest tak aktualna.</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/04/koscio-katolicki-i-konwersja-gk.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjO9GdoOrAlQBpLPsWYSRGtTDuQKkzhZ0wYeeYrtDs2N_eO3mVfFts9csBK-aib3pOQY-RHfqy2GXbJI_PuZWiG_ZYrY0txM0XCtIaIcijYh8pEbF5f1VaDwYRJID3Ur0B2R1T6-rI_OhA/s72-c/Chesterton1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-5471138369482037789</guid><pubDate>Wed, 01 Feb 2012 09:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-19T22:01:17.548+02:00</atom:updated><title>O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu - Haruki Murakami</title><description>Haruki Murakami został okrzyknięty jednym z najlepszych pisarzy końca dwudziestego wieku.&amp;nbsp;Pisze bardzo dużo, wydawany jest na całym świecie, ale mało&amp;nbsp;kto&amp;nbsp;wie, że ma na swoim koncie wiele maratonów, kilka triathlonów i jeden czy dwa&amp;nbsp;ultra-maratony...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzę się najpierw w piersi i przyznam, że japońskie klimaty nie przemawiają do mnie. Wyczytałam gdzieś, że ich filozofia życiowa jest zupełnie inna od naszej &quot;judeo-chrześcijańskiej&quot;, może to dlatego? Gdzieś podskórnie nie identyfikuję się z japońską sztuką i już. Człowiek nie zdaje sobie sprawy jak bardzo ta nasza religijna kultura przeniknęła wszystkie sfery życia - jeśli tylko myślimy &quot;to jest dobre&quot; a &quot;to jest złe&quot; to kierujemy się starotestamentalną zasadą, gdzie Bóg stworzył świat i NAZWAŁ co było dobre, a co złe. Przed Biblią nie istniała ponoć koncepcja &quot;dobra&quot; i &quot;zła&quot;, nie było koncepcji &quot;grzechu&quot;. Istniało za to &quot;Jing-yang&quot; czyli nieustanne przenikanie się wszystkich elementów życia, gdzie nic nie jest ani dobre, ani złe, po prosty jest jakie jest. Wiem, upraszczam trochę, ale nie miejsce tu na filozoficzne eseje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten przydługi wstęp ma na celu wyjaśnić dlaczego japońskie filmy czy książki przeważnie nie przykuwają mojej uwagi. W wielu z nich pojawia się temat samobójstwa, tego &quot;honorowego wyjścia z sytuacji&quot; - w Japonii nie niesie to ze sobą konotacji grzechu czy choroby psychicznej, jak ma to miejsce w naszej cywilizacji, do dzisiaj ten kraj zachował romantyczną wizję szlachetnego samobójstwa: wizję wspomaganą historiami o samurajach i pilotach kamikadze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsza książka Murakamiego, którą próbowałam przeczytać to &quot;Norwegian Wood&quot;. Taka właśnie historia o chłopaku, która popełnia samobójstwo i jego bliskich, którzy&amp;nbsp;sobie&amp;nbsp;z tym nie radzą. Nie skończyłam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale po tę sięgnęłam bez obaw. Bo mówi o BIEGANIU. Recenzje opisywały ją jako wysoce zabawną, pełną celnych spostrzeżeń i bardzo inspirującą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i taka jest. No bo jak inaczej nazwać historię człowieka, który prowadzi dobrze prosperujący bar jazzowy i decyduje się go sprzedać, żeby w wieku 34 lat zostać pisarzem...? Kiedy wcześniej nigdy nic nie napisał, a teraz nagle chce?&lt;br /&gt;
A potem mówi jak bieganie pomaga mu pisać, wręcz umożliwia mu to. Większość tego, co wie o pisaniu, nauczył się podczas codziennego biegania. Bo napisanie powieści to właściwie fizyczna praca. Stworzenie pomysłu, zarys - to talent, ale właściwe NAPISANIE czegoś w do końca wymaga wielu godzin siedzenia, żmudnej pracy, gdzie trzeba się maksymalnie koncentrować, gdzie trzeba nauczyć się odpoczywać a potem biec dalej... tak samo jak w biegach długodystansowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem czy przekona mnie do sięgnięcia po inne książki tego pisarza, ale bardzo fajnie jest odkryć, że moje doświadczenia biegowe są podobne do tych, które ma światowej sławy pisarz. Ja też muszę ćwiczyć silną wolę, pilnować ilości ruchu, planować dzień (tak, tak, jak się chce biegać to trzeba dobrze planować logistykę). Bieganie daje poczucie panowania nad sobą, ale też daje czas na myślenie. Czasem jakaś decyzja wykluje się w trakcie ćwiczenia. Czasem jakiś pomysł zaświta. Ale tylko wtedy gdy biegam na dworze, nigdy na siłowni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polecam tę&amp;nbsp;książkę&amp;nbsp;wszystkim, którzy lubią biegać, ale też tym, których interesują prawdziwe historie. Którzy snują autorefleksję i nieustannie pracują nad swoim życiem. To praca długodystansowca, więc trzeba mieć formę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgV2IXYITlJdrXZIibjJK69AnMT6o0kbEsjmFnqzWS8wnC_Of0kxtAdSA_eZNlZ86kWVF_WG-0XlMAVjRr73ZHRODexfFPOARjEFxB7OOJp61xQLr1DbMbi4VbWFBHwW5mcIEtCTaMxIUU/s1600/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;452&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgV2IXYITlJdrXZIibjJK69AnMT6o0kbEsjmFnqzWS8wnC_Of0kxtAdSA_eZNlZ86kWVF_WG-0XlMAVjRr73ZHRODexfFPOARjEFxB7OOJp61xQLr1DbMbi4VbWFBHwW5mcIEtCTaMxIUU/s640/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2012/02/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgV2IXYITlJdrXZIibjJK69AnMT6o0kbEsjmFnqzWS8wnC_Of0kxtAdSA_eZNlZ86kWVF_WG-0XlMAVjRr73ZHRODexfFPOARjEFxB7OOJp61xQLr1DbMbi4VbWFBHwW5mcIEtCTaMxIUU/s72-c/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-3964539978152855919</guid><pubDate>Sun, 20 Nov 2011 21:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-06-19T22:03:29.809+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sandor Marai</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Węgry</category><title>Księga Ziół - Sandor Marai</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEirVRs5k3kQ-2rAjMvlw-Cj-EDI3iUb1mnr3LKv6sqbRH-BiPrF-PaRL5b5ruHiz-5_O0T7AfFWqRdWStCVucDczcZKEjOAMz1rtttotGexn2yOLud9i7NOnPVqJ1uVAKBmHJ_amD33qyU/s1600/ksiega_ziol.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEirVRs5k3kQ-2rAjMvlw-Cj-EDI3iUb1mnr3LKv6sqbRH-BiPrF-PaRL5b5ruHiz-5_O0T7AfFWqRdWStCVucDczcZKEjOAMz1rtttotGexn2yOLud9i7NOnPVqJ1uVAKBmHJ_amD33qyU/s1600/ksiega_ziol.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Tę małą książeczkę odkryłam dość dawno i bardzo często do niej wracam. Jest mi bardzo bliska z kilku powodów, ale przede wszystkim uwielbiam styl Sandora Marai. To jak z namaszczeniem używa właściwych słów, jak precyzyjnie wyraża głęboko pomieszane myśli i uczucia, jak nie boi się używać &quot;wielkich słów&quot;. Nie mam na myśli skomplikowanych encyklopedycznych zwrotów ale słowa takie jak &quot;życie i śmierć&quot;. Proste i celne. &amp;nbsp;Bez owijania w bawełnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marai był jednym z największych węgierskich pisarzy, urodził się jakoś na początku XX wieku (w słowackich Koszycach, wtedy Kassau w cesarstwie austryjackim) w dość bogatej mieszczańskiej rodzinie. Nie jest bardzo znany u nas, w Polsce jego książki zaczęto dopiero wydawać w latach dziewięćdziesiątych, po jego śmierci. W zasadzie nie tylko w Polsce, ponoć właśnie w tej chili przeżywa swoisty &#39;renesans&#39; (taki &lt;a href=&quot;http://sandormarai.blogspot.com/&quot;&gt;blog &lt;/a&gt;znalazłam). Ukazują się powieści nigdy wcześniej nie publikowane poda Węgrami, a napisał ich ze 40 ponoć...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pisał tylko po węgiersku, chociaż znał biegle niemiecki, włoski i angielski. Tylko ten język był bliski jego sercu, tylko w nim wyrażał dokładnie to co chciał. Tak jak matka mówiąca do dziecka - tylko język serca nadaje się do tej komunikacji, nie jakiś wyuczony (choćby najlepiej) zlepek słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem czy to węgierska cecha, czy raczej indywidualna, ale pisarstwo Maraiego charakteryzuje bardzo mocna nostalgia. Nostalgia za minionym czasem i straconym światem (zburzonym wojnami, potem bolszewizmem, potem wymuszoną emigracją), minioną miłością (która wżera się tak głęboko w serce, że boli), taktem, mądrością i kulturą, której mu brakowało w kontaktach z ludźmi. Jego pisarstwo jest trochę depresyjne, ale tak trochę w stylu &#39;c&#39;est la vie&#39;. Tak jakby to pisał człowiek, który zna głęboko życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powieści powieściami, ale &quot;Księga Ziół&quot; to jest coś szczególnego. Jakby zbiór jego notek - obserwacji ze świata, jakby &quot;zielnik&quot;: przepis na konkretne zachowanie się w danej &quot;chorobie&quot;. Bardzo osobista książka.&amp;nbsp;Pełna humoru, ale też i tej właśnie nostalgii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacytuję recenzję z okładki:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;i&gt;Książka ta (...) jest obok &quot;Żaru&quot; najpopularniejszą na Węgrzech książką Sandora Maraiego. W ustępie otwierającym ten wielkiej urody i mądrości zbiorek przemyśleń, refleksji, wskazówek, prawd elementarnych, ale też paradoksów autor napisał: &quot;... ta książka będzie taka, jak dawne zielniki, które prostymi przykładami pragnęły odpowiedzieć na pytanie, co trzeba zrobić, gdy kogoś boli serce albo gdy Bóg go opuścił&quot;. I jak w starych herbariach, gdzie banalny listek sąsiaduje często z efektownym kwiatem, pełnym egzotycznego piękna, tak tutaj znajdujemy obok myśli prostych, czasem nawet błahych - rozważania i sądy, których nie powstydziłby się najgłębszy filozoficzny umysł, i sformułowania godne najbardziej wyrobionych piór.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
Kilka notek cytowałam kiedyś na moim &lt;a href=&quot;http://polskapakistansverige.blogspot.com/&quot;&gt;blogu&lt;/a&gt;, szukajcie postów opatrzonych tagiem &quot;Księga Ziół&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2011/11/ksiega-zio-sandor-marai.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEirVRs5k3kQ-2rAjMvlw-Cj-EDI3iUb1mnr3LKv6sqbRH-BiPrF-PaRL5b5ruHiz-5_O0T7AfFWqRdWStCVucDczcZKEjOAMz1rtttotGexn2yOLud9i7NOnPVqJ1uVAKBmHJ_amD33qyU/s72-c/ksiega_ziol.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7018362668392499991.post-7918049498116673636</guid><pubDate>Fri, 18 Nov 2011 09:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2013-05-30T10:39:43.779+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">chrześcijaństwo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Pakistan</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">świadectwo</category><title>I dared to call him Father - Bilquis Sheikh</title><description>Tę książkę połknęłam w jeden wieczór w angielskim pubie (jedząc, a potem zerkając na mecz Anglia - Szwecja) i jeden lot (Manchester - Kopenhaga).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książka to świadectwo pewnej pani, która urodziła się w bogatej i wpływowej rodzinie w Pakistanie. Treść i forma przypomniały mi jako żywo książkę Dawida Wilkersona&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://nickycruz.ovh.org/krzyz_sztylet.html&quot;&gt;&quot;Krzyż i Sztylet&quot;&lt;/a&gt;. Niewiarygodne wydarzenia, wzruszająca wiara w Boga i nieprawdopodobna odwaga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około pięćdziesięcioletnia Bilquis Sheikh modliła się o poznanie Boga... &amp;nbsp;i On zaczął przychodzić do niej we snach. W nich pokazał jej siebie jako Ojca. To ją powaliło na kolana i nie mogła się oprzeć tej nowej religii, która nie dość że była religią żebraków i sprzątaczek (tak, bo to nimi zajmowali się wszyscy misjonarze), to jeszcze mogła sprowadzić na nią najgorsze cierpienia: izolację od rodziny (a na wschodzie rodzina to tożsamość człowieka), odebranie adoptowanego syna (biologicznie wnuka), utratę majątku (bo majątek miała po mężu)...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia ta jest nieprawdopodobna właśnie dlatego, że wydarzyła się w Pakistanie. Kraju, gdzie do dzisiaj chrześcijanie są prześladowani, często mordowani, a w najlepszym wypadku siłą &quot;nawracani&quot; na Islam. Zresztą, ten los nie dotyczy tylko chrześcijan, w zasadzie wyznawców każdej innej wiary spotyka ten sam los, zresztą wyznawców niektórych islamskich odłamów również.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bilquis Sheikh na&amp;nbsp;początku modliła się czytając Koran i Biblię. Pierwszą księgę dla szacunku i wiary w Tradycję, drugą - z ciekawości i rosnącego komfortu, jaki sprawiało jej czytanie jej. Od początku miewała sny - to ta &#39;ponadnaturalna&#39; warstwa... We śnie zapytała Boga, którą ma czytać, i Bóg pokazał jej wyraźnie, że tę, w której poznała Go jako Ojca.&amp;nbsp;Ten Bóg Ojciec był tak inny od Boga Islamu, którego znała od dziecka... Poddała się Jego prowadzeniu, tak bezwarunkowo, że wielu nas może to zawstydzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W epilogu jeden z głównych świadków wydarzeń pięknie komentuje te wydarzenia. Bardzo mnie to wzruszyło, bo pani ta idealnie opisała moje odczucia dotyczące Wschodu i duchowości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cytuję (wolne tłumaczenie, bo książka jest dostępna chyba tylko po angielsku i w urdu):&lt;br /&gt;
Faktem jest, że o wiele łatwiej rozmawiać z Ludźmi Wschodu o sprawach duchowych. Oni mają ochotę wygospodarować czas, ponieważ - z założenia - wierzą w rzeczy duchowe i są bardzo świadomi tej rzeczywistości. W przeciwieństwie do większości świeckich Ludzi Zachodu, którzy wierzą tylko w to, co mogą zobaczyć albo udowodnić naukowo. Często czują oni, że rozmowa o sprawach duchowych i &quot;mitach&quot; to strata czasu.&lt;br /&gt;
Jezus był Człowiekiem Wschodu. Przeżywał dzień zgodnie z planem, jaki jego niebieski Ojciec miał da niego na każdy dzień. Chodził po piaszczystych drogach, jeździł na ośle, siadywał przy studniach i nauczał o duchowych sprawach opowiadając proste historie, które bardzo mocno nawiązywały do&amp;nbsp;codziennego życia, tego, które zresztą do dziś tak tam wygląda. (...)&lt;br /&gt;
Bezpośrednie i obcesowe relacje Ludzi Zachodu mogą głęboko obrazić naszych Wschodnich Przyjaciół, którzy są przyzwyczajeni do łagodniejszych i bardziej delikatnych sposobów odnoszenia się do siebie. Często Człowiek Wschodu, poprzez mediacje, buduje most między zwaśnionymi stronami, Podczas gdy Człowiek Zachodu natychmiast aranżuje konfrontację, z osobą, która go zraniła, żeby &quot;wyjaśnić sprawy&quot;. Być może sprawi to, że ON poczuje się lepiej, ale często pogarsza to całą sytuację. (...) Czasem zapominamy, że Jezus jest Mediatorem wybranym przez Boga, żeby naprawić zburzone relacje między Nim a człowiekiem, i to on powinien być dla nas wzorem w budowaniu mostów.&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;480&quot; src=&quot;http://www.youtube.com/embed/Kr9zlv-IajI&quot; width=&quot;640&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
P.S. (10.02.2012) Właśnie dowiedziałam się przypadkiem, że jest polskie wydanie!&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=19981&quot;&gt;http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=19981&lt;/a&gt;, polski tytuł:&amp;nbsp;&quot;Ośmieliłam się nazwać go ojcem&quot;</description><link>http://plpksvbooks.blogspot.com/2011/11/i-dared-to-call-him-father-bilquis.html</link><author>noreply@blogger.com (Ola)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/Kr9zlv-IajI/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></item></channel></rss>