<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog.KrainaHerbaty.pl - Magazyn Dobrego Smaku</title>
	<atom:link href="http://blog.krainaherbaty.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.krainaherbaty.pl</link>
	<description>Magazyn Dobrego Smaku</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Jul 2015 11:56:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.2.8</generator>
	<item>
		<title>Nowy pomysł na herbatę&#8230;na upalne dni. Parzenie na zimno!</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/nowy-pomysl-na-herbate-na-upalne-dni-parzenie-na-zimno.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/nowy-pomysl-na-herbate-na-upalne-dni-parzenie-na-zimno.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2015 11:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Martyna Kiernowicz]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Galeria]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie i uroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2301</guid>
		<description><![CDATA[Letnie upały nareszcie są! Dbajmy zatem o odpowiednią ilość wypijanych płynów w ciągu doby. Sklepowe lodówki kuszą kolorowymi napojami, rozsądek jednak nie pozwala nam po nie sięgnąć. Toż to sam cukier i chemia! Marzymy o czymś zdrowym, niskokalorycznym, orzeźwiającym i… smacznym. Herbata „parzona” na zimno, to doskonała propozycja dla osób dbających o swoje zdrowie i ceniących nowe, oryginalne pomysły.  Jak ją przygotować? • Wsyp do dużego dzbanka dwie pełne łyżki herbacianego suszu. Możesz wykorzystać dowolny rodzaj herbaty. Doskonale nadadzą się tradycyjne odmiany (czarna, biała, zielona, czerwona, rooibos), ale również ziołowe i owocowe mieszanki. Jeśli chcesz, do suszu możesz dodać dowolne dodatki: miód, płatki imbiru, plasterki sparzonych owoców, liście świeżej mięty • Zalej herbaciany susz litrem zimnej (!) przegotowanej lub mineralnej wody. Tak, to nie pomyłka! Woda powinna być chłodna, jeśli butelkowana to niskozmineralizowana – tak, aby jej naturalny smak nie zdominował smaku herbaty • Przykryj dzbanek i wstaw do lodówki na 4-10 godzin (najlepiej na całą noc) Lżejsze herbaty, takie jak białe czy zielone, będą gotowe już po 4-5 godzinach. Herbaty czarne, czerwone, ziołowe czy owocowe wymagać będą nieco więcej czasu, nawet do 10 godzin. • Przecedź i… gotowe! Szczególnie nada się do tego filtr bawełniany, papierowy lub tradycyjne sitko. &#160; &#160; Herbata [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/nowy-pomysl-na-herbate-na-upalne-dni-parzenie-na-zimno.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak poskromić smoka? Odchudzająca Oolong.</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/jak-poskromic-smoka-odchudzajaca-oolong.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/jak-poskromic-smoka-odchudzajaca-oolong.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Oct 2013 12:49:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Anna Anna Tratnerska-Baranowska]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzaje i gatunki]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie i uroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2251</guid>
		<description><![CDATA[Herbata Oolong, nazywana również Czarnym Smokiem, uważana jest za błogosławieństwo każdej diety. Zawarte w niej polifenole regulują powstawanie tkanki tłuszczowej, czego mechanizm opisywaliśmy już wcześniej na naszym blogu. Jednak dużo ludzi twierdzi, że na nich Czarny Smok w ogóle nie działa. Najczęściej okazuje się, że… nie zaparzają go poprawnie. Co więc robić, żeby w pełni skorzystać z odchudzającej mocy tej niezwykłej herbaty? Pierwszym i podstawowym błędem popełnianym w przypadku Oolong jest kruszenie jego liści. Wynika to z czystego przyzwyczajenia, większość herbat przygotowuje się przecież w ten sposób. W przypadku Czarnego Smoka zachowuje się jednak liście w całości, bo właśnie takie stworzą niepowtarzalny smak napoju. Oczywiście nie chodzi o popadanie w skrajności, nie musimy z uporem maniaka usuwać z wywaru każdego połamanego listka, ale im więcej całych liści, tym lepiej. Dlatego powinniśmy bardzo uważnie wybierać mieszankę, którą kupimy i już na etapie sklepu sprawdzać jej stan. Można też zdecydować się na liście zawijane w ciasne kamyki, ten sposób ułatwia przewożenie herbaty i umożliwia dalsze jej aromatyzowanie. Oolong w takiej właśnie formie można kupić m. in. na stronie KrainyHerbaty. Kiedy mamy już nasze wymarzone liście nadszedł czas na zaparzanie. Podstawową rzeczą, o której powinniśmy pamiętać jest to, że temperaturą zaparzania Oolong jest [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/jak-poskromic-smoka-odchudzajaca-oolong.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapuszkowani</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/zapuszkowani.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/zapuszkowani.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Oct 2013 11:13:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Anna Anna Tratnerska-Baranowska]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2236</guid>
		<description><![CDATA[Nikogo nie trzeba chyba przekonywać jak ważne jest przechowywanie herbaty. Delikatne listki bardzo łatwo się psują i tracą swój aromat, próbujemy więc ochraniać je wszelkimi dostępnymi metodami. Foliowe torebki, trzymanie w lodówce… wyobraźnia miłośników herbaty często nie zna granic, rodząc wiele naprawdę dziwnych i nieskutecznych pomysłów. A przecież od dawien dawna wiadomo, że najlepszym sposobem przechowywania herbaty jest jej… zapuszkowanie. Pierwsze herbaty przybyły na stary kontynent w szklanych słojach i butlach. To właśnie te pojemniki europejscy kupcy uznali za najlepsze do przewożenia liści na tak długie odległości. Nie były jednak już tak wygodne w późniejszej dystrybucji, zwłaszcza, że herbata była towarem luksusowym. Zaistniała więc potrzeba wyboru odpowiedniego pojemnika. W XVIII wieku najpopularniejsze stały drewniane szkatułki, często zamykane na klucz. Otworzyć je mogli tylko Pan lub Pani domu, nie było mowy o pozostawieniu klucza służbie. Wiązało się to z tym, że herbata była ekstremalnie drogim napojem, prawdziwym rarytasem na europejskich stołach, a jej opakowanie miało samo być uosobieniem luksusu. Nic więc dziwnego, że przy wytwarzaniu herbacianych szkatułek zaczęto sięgać po coraz droższe materiały. Po rzadkich gatunkach drewna przyszła kolej na srebro, porcelanę, kryształ czy nawet kość słoniową. XIX wiek przyniósł herbacie większą popularność, a co za tym idzie, obniżenie jej cen. [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/zapuszkowani.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczuj moc w sypialni!</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/poczuj-moc-w-sypialni.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/poczuj-moc-w-sypialni.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Oct 2013 16:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Anna Anna Tratnerska-Baranowska]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzaje i gatunki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2229</guid>
		<description><![CDATA[„Co daje siłę Indianom” mniej więcej tyle oznacza nazwa herbaty tworzonej z kory brazylijskich drzew.  Działanie Catuaby nie polega jednak na nadaniu nam mocy Herkulesa. Potęga, którą ma zagwarantować nam napar, nie objawia się na polu bitwy, a… w sypialni. Afrodyzjaki towarzyszą ludzkości praktycznie od samego początku. Wzmianki o nich sięgają 1700 roku p. n. e. Wtedy to Egipcjanie zapisali hieroglifami opis mikstury, która miałaby poprawiać nasze łóżkowe zdolności. Od tego czasu często zmieniały się trendy i rośliny, ale jedna rzecz pozostała taka sama – niezależnie od epoki ludzie zawsze poszukiwali czegoś, co poprawi ich libido. I nie byli to tylko zwykli zjadacze chleba: z używania afrodyzjaków słynął przecież mityczny Casanova. Nie zawsze też było to specjalnie bezpieczne, w średniowieczu wierzono, że zjedzenie owocu trującej mandragory poprawi naszą potencję. Mimo że śmiercionośne działanie rośliny było powszechnie znane, i tak znajdowali się skłonni ponieść ryzyko. W dzisiejszych czasach nie musimy się już aż tak poświęcać, co najwyżej nieco odchudzimy portfel. Do najpopularniejszych afrodyzjaków zalicza się obecnie trufle, szampana, ostrygi… rzeczy raczej kojarzące się z luksusem niż ze śmiercią w męczarniach. Nie wyleczą one jednak poważniejszych problemów. Nie oznacza to, że świat jest skazany na słynne niebieskie pigułki. Brazylijczycy już znaleźli swój [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/poczuj-moc-w-sypialni.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ciasto z japońskiej zielonej herbaty Sencha</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/ciasto-z-japonskiej-zielonej-herbaty-sencha.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/ciasto-z-japonskiej-zielonej-herbaty-sencha.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Oct 2013 18:14:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Anna Anna Tratnerska-Baranowska]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2202</guid>
		<description><![CDATA[Maja Skorupska to znana blogerka kulinarna, której pasją jest wyszukiwanie i tworzenie niecodziennych receptur na niecodzienne ciasta. Wśród jej przepisów były już u mnie ciasto cukiniowe, burakowe, pietruszkowe, bananowo &#8211; kawowe, ale herbacianego jeszcze nie było. Zobaczcie jak upiekło się Mai :) Tak o cieście zrobionego z naszej japońskiej Senchy pisze autorska przepisu: Słyszałam o ciastach z herbaty, ale nigdy żadnego nie jadłam, o pieczeniu nie mówiąc. Zaczęłam się zastanawiać nad właściwą herbatą do mojego projektu i wybór padł na jedną z klasycznych zielonych herbat, klasyczną bo powstałą już około 1720 roku, japońską Sencha. Dlaczego Sencha? Bo ma niesamowity smak, właściwości antyrakowe, właściwości opóźniające starzenie, żeby wymienić kilka z wielu dobroczynnych dla nas. Nie bez powodu Japończycy piją ją od tak dawna; wiadomo przecież, że jest to nacja ciesząca się długowiecznością. Herbatę zamówiłam w sklepie internetowym Kraina Herbaty:  http://www.krainaherbaty.pl/, dostarczono mi ją błyskawicznie, ładnie zapakowaną, świeżą i pachnącą, i zabrałam się do dzieła. Wyprzedzę wnioski końcowe, żeby Was zachęcić do pieczenia, i powiem, że efekt moich działań przeszedł najśmielsze oczekiwania; wilgotne ciasto, które pachnie ciekawie, ma piękna barwę, a smak i konsystencję niespotykaną. &#160;   Składniki: ciasto: 250g mąki pszennej 2 łyżki proszku z herbaty Sencha; w moździerzu rozmiażdżyłam herbatę na proszek, [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/ciasto-z-japonskiej-zielonej-herbaty-sencha.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HERBACIANY SAVOIR-VIVRE</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/herbaciany-savoir-vivre.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/herbaciany-savoir-vivre.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Oct 2013 10:09:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Anna Anna Tratnerska-Baranowska]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=2197</guid>
		<description><![CDATA[Słynne azjatyckie ceremonie parzenia herbaty słyną ze swojego skomplikowania. Podziwiając ich wygląd często dziękujemy w myślach, że u nas podawanie herbaty jest znacznie prostsze. Jednak prostsze nie oznacza pozbawione zasad. W zaciszu naszych domów przywykliśmy do pełnej swobody i nie ma w tym niczego złego. Każdy chyba rozumie, ile przyjemności może dać mu herbata w ulubionym kubku. Gorzej jeżeli jesteśmy na formalnym spotkaniu – podanie wtedy herbaty w kubku, a już najgorzej w szklance, jest bardzo dużym uchybieniem. Teraz podczas takich okazji niepodzielnie królują filiżanki. Ze spodeczkiem i koniecznie rozszerzające się ku górze, a już najlepiej zrobione z delikatnej porcelany – oto idealne naczynia do herbaty. Do każdej filiżanki należy dołączyć łyżeczkę, która służyć będzie do wymieszania napoju. Kiedy już rozdamy gościom naczynia, przychodzi pora na podanie samej herbaty. Nie powinniśmy jej zaparzać w samych filiżankach, czasy kilkukrotnie zalewanych szklanek odeszły bezpowrotnie. Teraz w dobrym tonie jest użycie czajniczka bądź dzbanuszka, najlepiej zaopatrzonego w sitko, chroniącego przed nalewaniem fusów. Nalewając podchodzimy z prawej strony, gdyż z tej strony stawiamy filiżankę. Herbata już nalana, teraz wypadałoby zająć się jej piciem. Filiżankę trzymamy za uszko, jednak nie wkładamy do niego palców. Odchylanie najmniejszego palca nie jest wymagane i kojarzy się chyba bardziej [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/bez-kategorii/herbaciany-savoir-vivre.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Herbata z… książką</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbata-z-ksiazka.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbata-z-ksiazka.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 09:29:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Kamil Całus]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.przyfilizance.pl/?p=1886</guid>
		<description><![CDATA[Dla miłośników herbaty i dobrej literatury nie ma chyba lepszej rozrywki niż kilka rozdziałów ulubionej książki przeczytanych w towarzystwie filiżanki dobrej herbaty. Dziś zastanowimy się jaki napar najlepiej smakuje wraz z ulubioną lekturą. Zacznijmy jednak od przygotowania odpowiedniego środowiska. Potrzebne nam będą następujące rekwizyty: fotel, drugi fotel, malutki stolik, książka, filiżanka lub kubek, czajniczek oraz zawarty w nim napar (do rodzaju za chwilę dojdziemy). Fotele ustawiamy naprzeciw siebie &#8211; w jednym siadamy, na drugim zaś układamy wygodnie nogi. Stoliczek umiejscawiamy niedaleko po prawej lub lewej stronie, tak, by bez nadmiernego wysiłku móc odłożyć na niego filiżankę lub książkę. &#160; Dobieramy odpowiednie oświetlenie i kończymy pierwszy etap przygotowań. Teraz zastanówmy się nad ewentualnymi przekąskami? Może warto obok filiżanki postawić miseczkę z orzeszkami, suszonymi owocami albo ciasteczkami? Zanim zasiądziemy w fotelu zaparzmy herbatę w czajniczku. Znacznie zmniejszamy w ten sposób niebezpieczeństwo zbraknięcia herbaty w czasie lektury (a przecież nic bardziej nie irytuje niż konieczność oderwania się od książki by zaparzać wodę na kolejną porcję). Przygotujmy więc imbryk, postawmy na stoliczku i usadawiając się wygodnie napełnijmy pierwszą filiżankę. Napełnijmy… tylko, czym? Cóż, niektórzy twierdzą, że każdą nową książkę rozpoczynać się powinno z nowym rodzajem herbaty. W ten sposób wzmagamy doznania, pobudzamy wyobraźnie i [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbata-z-ksiazka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaka jest najdroższa herbata na świecie?</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/najnowsze-wpisy/jaka-jest-najdrozsza-herbata-na-swiecie.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/najnowsze-wpisy/jaka-jest-najdrozsza-herbata-na-swiecie.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 08:08:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Kamil Całus]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze pytania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.przyfilizance.pl/?p=1881</guid>
		<description><![CDATA[Kopi Luwak to najdroższa w świecie odmiana kawy. A co z herbatą? Czy najdroższe są faktycznie odmiany białe? – Marek, Poznań. Faktycznie, białe herbaty należą do odmian ekskluzywnych, ale ich cena nie może równać się z najdroższym na świecie gatunkiem herbaty. Okazuje się, że jest nim odmiana popularnego czerwonego Oolong-a zwana Da Hong Pao. Herbata ta uprawiana jest wyłącznie na obszarze jednej plantacji położonej w górach Wuyi Shan w południowo-wschodnich Chinach. Plantacja ta składa się jednak jedynie z… sześciu krzewów. Dlatego też coroczne zbiory nie przekraczają 0,5 kg suszu, a cena potrafi sięgać nawet 25 000 $ za 20 gramów! Skąd bierze się tak bajoński koszt Da Hong Pao? Zacznijmy od nazwy. Da Hong Pao znaczy tyle co „Wielki czerwony płaszcz” i oficjalnie pochodzi od koloru krzewu herbacianego, który w maju, poprzez kwitnące pączki, wydaje się „odziany” w czerwony płaszcz. Istnieje jednak także druga wersja tłumacząca pochodzenie tej nazwy, która jednocześnie wyjaśnia niebotyczną cenę owej herbaty. Legenda głosi, że napar przygotowany z liści herbacianych uleczył przed wiekami ze śmiertelnej choroby matkę pewnego cesarza z dynastii Ming. Władca uradował się i ceniąc niezwykłe właściwości czterech krzewów, z których zerwano liście herbaciane, przeznaczył cztery wielkie płachty czerwonej, drogocennej tkaniny by zabezpieczyć niezwykłe [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/najnowsze-wpisy/jaka-jest-najdrozsza-herbata-na-swiecie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Puszczona z torbami</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/historia-i-tradycja/puszczona-z-torbami.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/historia-i-tradycja/puszczona-z-torbami.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Sep 2011 13:29:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Kamil Całus]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Historia i tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.przyfilizance.pl/?p=1876</guid>
		<description><![CDATA[Gdy powstała przez wiele lat traktowana była jedynie jako ekstrawagancka ciekawostka. Dziś produkowana jest w miliardach (sic!) egzemplarzy rocznie i stanowi prawie 80% europejskiego rynku herbacianego. Jak powstała torebka herbaciana? Jak się okazuje zaledwie przed siedmiu laty herbata w woreczkach obchodziła swoje setne urodziny. Za autora pomysłu by herbatę umieszczać w torebkach uważa się nowojorskiego kupca, Tomasa Sullivana, choć istnieją poważne wątpliwości co do tego, czy Amerykanin dokonał swego odkrycia w pełni świadomie. Działo się to w roku 1904. Do tego czas herbatę sprzedawano tradycyjnie w metalowych puszkach, w jakich można ją czasem spotkać i dziś. Taki pojemnik doskonale zabezpieczał susz przed wilgocią, słońcem i utratą aromatu. Był jednak stosunkowo kosztowny, więc przedsiębiorczy Sullivan, by zaoszczędzić na kosztach opakowania, zaczął sprzedawać herbatę w jedwabnych woreczkach. Kilkoro zaskoczonych klientów, nie znając do końca przeznaczenia nowego pojemniczka wsadziło go po prostu do filiżanki i zalało gorącą wodą. Herbata oczywiście zaparzyła się, a komfort spożywania naparu pozbawionego fusów przysporzył nowemu wynalazkowi bardzo wielu zwolenników. Po upływie 15 lat na terenie całego kraju powstawały fabryki produkujące herbatę w torebkach, ale nowa technologia daleka była od doskonałości. Jedwabne woreczki na potrzeby masowej produkcji zastąpiono torebeczkami z gazy. Ta jednak, pod wpływem wysokiej temperatury, wydzielała nieprzyjemny [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/historia-i-tradycja/puszczona-z-torbami.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z ziołami trądzik to pryszcz</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/zdrowie-i-uroda/z-ziolami-tradzik-to-pryszcz.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/zdrowie-i-uroda/z-ziolami-tradzik-to-pryszcz.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Sep 2011 12:06:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Filip Czekała]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie i uroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.przyfilizance.pl/?p=1871</guid>
		<description><![CDATA[Trądzik to dolegliwość, często pojawiająca się w okresie dojrzewania. Zwykle znika około dwudziestego roku życia, jednak czasem bywa bardziej przewlekła. Są jednak na niego sposoby. Każda kuracja wymaga cierpliwości, więc zamiast tabletek i środków farmaceutycznych lepiej sięgnąć po zioła, które działają równie skutecznie. Trzeba jednak wiedzieć jak je używać. Ziołowych sposobów na walkę z trądzikiem jest wiele. Zacznijmy od rumianku, który zawiera w sobie olejek, który działa przeciwzapalnie. Co za tym idzie regularne przemywanie twarzy naparem z rumianku może korzystnie wpłynąć na naszą cerę i zmniejszyć objawy trądziku. Napar z rumianku Do szklanki wrzucamy łyżkę suszonych kwiatów rumianku i zalewamy ją gorącą wodą. Po 10 minutach odcedzamy go i chłodzimy. Przestudzony napar rozprowadzamy po miejscach, w których występuje trądzik za pomocą wacików. Kolejnym przykładem mogą być mięta, nagietek lekarski oraz skrzyp polny, które należy stosować w identyczny sposób jak rumianek. Jednym z najpopularniejszych ziołowych sposobów na walkę z trądzikiem jest fiołek trójbarwny, czyli bratek. Zawiera on salicylany i rutynę, które działają przeciwzapalnie na skórę. W tym przypadku jako kurację stosować możemy długotrwałe, czyli najlepiej dłuższe niż miesiąc, picie herbaty z fiołka. Zdarza się jednak, że u niektórych osób częste picie takiej herbaty może skończyć się reakcją alergiczną. Drugim sposobem są [&#8230;]]]></description>
		<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/zdrowie-i-uroda/z-ziolami-tradzik-to-pryszcz.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
