<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;D0UMQ3w5eCp7ImA9WhRaE0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529</id><updated>2012-02-16T10:41:22.220+01:00</updated><category term="obrazy" /><category term="nonkonformizm" /><category term="sport" /><category term="książki" /><category term="muzyka" /><category term="foto" /><category term="film" /><category term="różne" /><category term="słowa" /><title>Riverside Blues</title><subtitle type="html">muzyka, film, fotografia i inne różne dziedziny w jedno spojone i chaotycznie przedstawiane</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>181</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/RiversideBlues" /><feedburner:info uri="riversideblues" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;C04CQ3s7cCp7ImA9WhdaFEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-6835508630382394034</id><published>2011-10-24T08:52:00.034+02:00</published><updated>2011-10-24T09:39:22.508+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-10-24T09:39:22.508+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="muzyka" /><title>[*]</title><content type="html">&lt;p&gt;Najsmutniejsza z możliwych wiadomości... Beznadziejnie, bo dowiedziałem się o tym dopiero wczoraj, ponad 2 tygodnie po fakcie... Beznadziejnie, powtarzam, bo nawet gdybym wiedział, nie mógłbym temu zapobiec. Bert Jansch nie żyje. Będę zawsze tęsknił za twoim ciepłym śpiewnym głosem i fantastycznymi dźwiękami twojej gitary. Teraz grasz z aniołami, ty, który powiedziałeś o sobie, że gdybyś nie został muzykiem, chciałbyś być ogrodnikiem, a przecież całe swoje życie uprawiałeś cudowne ogrody Muzyki... Podróżniku przez nieprzebrane krainy uporządkowanych dźwięków, poprzez przestrzenie mierzone kilometrami, granicami miast, ludzkimi twarzami, rzekami, limitem horyzontu i przez atmosferyczne przestrzenie Brytyjskiego Królestwa Folku, poprzez czas, który nieubłaganie zmierza do wiekuistości, do bezczasowości, do zniesienia granic i poprzez czas, poprzez dni, które znaczyłeś jako milowe kamienie; to były dni, w których ukazywały się materialne płyt z twoją niematerialną Muzyką. Dziękuję za to wszystko, co pozostawiłeś. Stałeś się teraz równy Wielkim Nauczycielom Ludzkości, których krąg czekał na twe przyjście, który zgotował ci powitalna owację i którego niezliczone szeregi powiększyłeś, mnie pogrążając w rozpaczy. Zakończyłeś bezpowrotnie swoją służbę w Rosemary Lane... Wiem, że nie spoczniesz na wieki, bo właśnie stanąłeś twarzą w twarz z wiecznością Muzyki i oddasz się teraz temu, co kochałeś najbardziej, co robiłeś najlepiej, do czego zostałeś stworzony i w czym doskonale się zrealizowałeś. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tęsknię... Płaczę... Wish you were here...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;iframe width="459" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/JS8pZCsCTs8?fs=1" frameborder="0" allowfullscreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dwie piąte zespołu Pentangle; nagranie pochodzi z filmu "Acoustic Routes" poświęconego Bertowi Janschowi oraz jego przyjaciołom z brytyjskiej sceny folkowej końca lat sześćdziesiątych.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;iframe width="459" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/7yJd9_SLs0U?fs=1" frameborder="0" allowfullscreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-6835508630382394034?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Rxkn1jMD397id9sXPG2xAbFltIA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Rxkn1jMD397id9sXPG2xAbFltIA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Rxkn1jMD397id9sXPG2xAbFltIA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Rxkn1jMD397id9sXPG2xAbFltIA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/Dn9bY47Z9o8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/6835508630382394034/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=6835508630382394034" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6835508630382394034?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6835508630382394034?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/Dn9bY47Z9o8/blog-post.html" title="[*]" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://img.youtube.com/vi/JS8pZCsCTs8/default.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/10/blog-post.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkUDQXk7fip7ImA9WhZaGUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-3699731270448953173</id><published>2011-07-06T14:09:00.001+02:00</published><updated>2011-07-06T14:11:10.706+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-06T14:11:10.706+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Wielka droga" (1946)</title><content type="html">"Wielka droga" reż. Michał Waszyński (1946). W każdym państwie totalitarnym można znaleźć wiele zakazanych filmów; w Czechosłowacji był to na przykład "Przypadek dla początkującego kata", w ZSRR "Strogij yunosha", w Polsce Ludowej zakazana była - pośród wielu innych filmów - "Wielka droga". Film został nakręcony we Włoszech przez najbardziej twórczego przedwojennego polskiego reżysera, muzykę napisał inny gigant przedwojennego kina - Henryk Wars. W Polsce jednak film nie został pokazany, a najbardziej znana jest wykorzystana w nim piosenka o czerwonych makach na Monte Cassino. Film pokazuje losy kochającej się pary od przedwojennego debiutu Ireny na deskach lwowskiej opery, przez napaść ZSRR 17 września, łagry, tworzenie się armii gen. Andersa (postać Ireny odtwarza żona Andersa), podróż przez Bliski Wschód aż po bitwę o Monte Cassino, zwycięstwo i happy end, czyli ślub pary bohaterów w zrujnowanym włoskim kościele. Ostania scena jest mocna i nie pozostawia złudzeń, że Polska nadal pozostaje w niewoli, mino zwycięstwa nad faszyzmem. Bardzo mocna strona filmu są umiejętnie wplecione materiały dokumentalne, co potęguje autentyczność filmu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-3699731270448953173?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jZlxB6lm-iSOWe5n_RozBHq7J2Y/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jZlxB6lm-iSOWe5n_RozBHq7J2Y/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jZlxB6lm-iSOWe5n_RozBHq7J2Y/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jZlxB6lm-iSOWe5n_RozBHq7J2Y/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/R1EVBeUg0as" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/3699731270448953173/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=3699731270448953173" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/3699731270448953173?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/3699731270448953173?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/R1EVBeUg0as/wielka-droga-1946.html" title="&quot;Wielka droga&quot; (1946)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/07/wielka-droga-1946.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkUDSXs-cSp7ImA9WhZaEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-5153577759382928515</id><published>2011-06-28T13:47:00.014+02:00</published><updated>2011-06-28T14:31:18.559+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-28T14:31:18.559+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Życie zaczyna się jutro" (1933)</title><content type="html">&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nOulBcIacss/TgnJa2ly-EI/AAAAAAAACYQ/JUAgUD2E2GE/s1600/33549_1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 153px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-nOulBcIacss/TgnJa2ly-EI/AAAAAAAACYQ/JUAgUD2E2GE/s200/33549_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623247072916600898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Morgen beginnt das Leben"&lt;/strong&gt;, reż. Werner Hochbaum (Niemcy, 1933). Można by rzec, że to ostatni taki niemiecki film, po nim nastał faszystowski mrok. Jego premiera miała miejsce 4 września 1933 roku, kilka miesięcy po "Testamencie doktora Mabuse" Jest w filmie Hochbauma wyraźnie wyczuwalna atmosfera Republiki Weimarskiej. Pod względem treści jest to kryminał i dramat, forma jest awangardowa. Bardzo mi odpowiada połączenie prostej w sumie treści z nowoczesną jak na owe lata formą nawiązującą do Ruttmanna, Eisensteina, Fritza Langa. Za mało wiem i zbyt nieporadnie posługuje się słowami, więc trudno mi to udowodnić, jednak mam takie przeczucie, porównawczą intuicję. Mogę wiele napisać o obrazie Hochbauma, jednak nie to, że jest to film konwencjonalny. "Życie zaczyna się jutro" bardziej przemawia obrazem, niż słowem; o dwa lata wcześniejszy "M" Langa jest o wiele bogatszy w słowa i dźwięki. Kamera jest u Hochbauma bardzo ruchliwa i obiera wiele nietypowych kątów do obserwacji. Narracja w lwiej części jest subiektywna. Oczami Roberta obserwujemy jego zazdrość o Marie i prześladujące go przypuszczenie, z wolna przeradzające się w pewność, że Stehgeiger jest jej kochankiem. Co ciekawe, reżyser oraz główni aktorzy filmu zasymilowali się po 1933 roku z hitlerowską kinematografią, w tym ostatnim filmie jednak mocnym głosem wyrażają mijającą epokę Alfreda Döblina, Phila Jutzi czy Bertholda Brechta.&lt;/p&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-5153577759382928515?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UC8jiv2o2dGQDpDVNkFgNLWs9cc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UC8jiv2o2dGQDpDVNkFgNLWs9cc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UC8jiv2o2dGQDpDVNkFgNLWs9cc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/UC8jiv2o2dGQDpDVNkFgNLWs9cc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/lO8csZ3N934" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/5153577759382928515/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=5153577759382928515" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5153577759382928515?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5153577759382928515?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/lO8csZ3N934/zycie-zaczyna-sie-jutro-1933.html" title="&quot;Życie zaczyna się jutro&quot; (1933)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-nOulBcIacss/TgnJa2ly-EI/AAAAAAAACYQ/JUAgUD2E2GE/s72-c/33549_1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/06/zycie-zaczyna-sie-jutro-1933.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcGRnw4fyp7ImA9WhZaEkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-8525423400581176355</id><published>2011-06-27T23:47:00.006+02:00</published><updated>2011-06-28T00:17:07.237+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-28T00:17:07.237+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="różne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="muzyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="książki" /><title>Requiescant in pace</title><content type="html">Niedawno zmarł Peter Falk, którego główną rolą jest dla mnie ta z filmu Wima Wendersa "Niebo nad Berlinem", gdzie zagrał... siebie. Dziś zmarł Maciej Zembaty, który w czasach mojej młodości przybliżył mi piosenki Leonarda Cohena. Dziś - niczego nie przeczuwając - chciałem sięgnąć po Jego płytę, ale wybrałem jednak "Przypowieść błękitną" Romana Kołakowskiego. To był znak, zapowiedź. Nie ma co mówić, wielka strata... Parafrazując mistrza Stachurę: "Niech Wam tam ziemia lekka będzie, tu w tym Meksyku, Monterrey tęsknota mi za Wami wykrzywiła gębę..."&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-8525423400581176355?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QAKI6U5DGH1dav2-LosY9HVIr-E/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QAKI6U5DGH1dav2-LosY9HVIr-E/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QAKI6U5DGH1dav2-LosY9HVIr-E/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QAKI6U5DGH1dav2-LosY9HVIr-E/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/BfdrRk6b604" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/8525423400581176355/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=8525423400581176355" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8525423400581176355?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8525423400581176355?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/BfdrRk6b604/requiescant-in-pace.html" title="Requiescant in pace" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/06/requiescant-in-pace.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUIMQHs9eip7ImA9WhZaEUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-2712428128756173071</id><published>2011-06-27T10:17:00.003+02:00</published><updated>2011-06-27T10:33:01.562+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-27T10:33:01.562+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Noc" (1961)</title><content type="html">&lt;strong&gt;"La Notte"&lt;/strong&gt;, reż. Michelangelo Antonioni (Francja/Włochy, 1961). Wreszcie obejrzałem ten nagrany już ponad pół roku temu na TVP Kultura film. Rzecz jasna wa ramach nadrabiania filmografii mistrza Antonioniego, której znajomość jest u mnie nader mała, mimo estymy jaką darzę tego reżysera. Jak zwykle chłodna narracja, jak zwykle świetne zdjęcia, jak zwykle oszczędna muzyka, jak zwykle obcość, jak zwykle zagubienie, jak zwykle misunderstanding, jak zwykle zagubienie, jak zwykle industrializacja kontra człowiek, jak zwykle... Może przesadzam, lecz takie są moje uczucia po obejrzeniu "Nocy". Nie wiem czy film Antonioniego nie nawiązuje trochę do o rok wcześniejszego "Słodkiego życia" Felliniego, mam takie wrażenie oglądając societę ukazaną przez obu reżyserów. No i przyznam się bez bicia, że Antonioni połechtał mnie bardzo miło podsuwając Monice Vitti lekture "Lunatyków" Brocha.&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-2712428128756173071?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IiYfnlF0DdR5Ut_BMibBueHW73I/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IiYfnlF0DdR5Ut_BMibBueHW73I/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IiYfnlF0DdR5Ut_BMibBueHW73I/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IiYfnlF0DdR5Ut_BMibBueHW73I/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/M3J11E8NewA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/2712428128756173071/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=2712428128756173071" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/2712428128756173071?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/2712428128756173071?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/M3J11E8NewA/noc-1961.html" title="&quot;Noc&quot; (1961)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/06/noc-1961.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUEARXg-fCp7ImA9WhZaEUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-6220211768707349025</id><published>2011-06-25T20:36:00.004+02:00</published><updated>2011-06-27T10:34:04.654+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-27T10:34:04.654+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="książki" /><title>Bilet</title><content type="html">Na 38-ej stronie "Śmierci na kredyt" Celine'a znalazłem zakładkę w postaci biletu na koncert The Rolling Stones z 1998 roku...  Czyli że już 13 lat minęło od czasu, gdy zacząłem zmagania z tą powieścią i od tamtego czasu przeczytałem zaledwie kilkadziesiąt stron? Nie wiem, po co się tym chwalę...&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-6220211768707349025?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IARD4q1MWB38nHwYpD6Fr7ZLqHE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IARD4q1MWB38nHwYpD6Fr7ZLqHE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IARD4q1MWB38nHwYpD6Fr7ZLqHE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IARD4q1MWB38nHwYpD6Fr7ZLqHE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/BuZQXLh1ow4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/6220211768707349025/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=6220211768707349025" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6220211768707349025?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6220211768707349025?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/BuZQXLh1ow4/bilet.html" title="Bilet" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/06/bilet.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE4DR3s_cSp7ImA9Wx9aE0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-1845271376554638345</id><published>2011-03-05T22:22:00.005+01:00</published><updated>2011-03-06T00:16:16.549+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-06T00:16:16.549+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Pod mostami" (1945)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5V2PzzZi2WU/TXKqCZAFANI/AAAAAAAACXI/WueGwKT9xJI/s1600/unterdenbrueckenposter0.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5V2PzzZi2WU/TXKqCZAFANI/AAAAAAAACXI/WueGwKT9xJI/s200/unterdenbrueckenposter0.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580709846313140434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Unter den Brücken"&lt;/strong&gt;, reż. Helmut Käutner (Niemcy, 1945). Film kręcony w ostatnich miesiącach istnienia III Rzeszy, gdy niebo zasnuwały alianckie bombowce. Tego jednak nie widać w tym niemal całkowicie apolitycznym filmie. Co więcej, oglądając "Pod mostami" można odneiść wrażenie, że film jest literalnie spoza czasu, w którym powstał. Kamera nie pokazuje nawet śladu zniszczeń, nie rejestruje żadnej wojennej gorączki, na ekranie nie pojawia się nawet chyba ani razu niemiecki żołnierz.  Otrzymujemy pięknie sfotografowany film o miłości, odpowiedzialności, przyjaźni, solidarności. Dwóch przyjaciół prowadzi samotne życie na rzece, sterując barką, do czasu, gdy poznają kobietę, która zdaje się ma zamiar skoczyć z mostu do rzeki. Nie wiadomo do końca, czy Anna, Ślązaczka z małej miejscowości nieopodal Zgorzelca, chce popełnić samobójstwo, czy tylko pragnie pozbyć się pieniędzy, które uważa za zdobyte w niegodziwy sposób i które obciążają jej sumienie, póki trzyma je w ręku; wiadomo natomiast, że pojawienie się Anny w życiu Hendrika i Willy'ego, całkowicie to życie odwróci do góry nogami. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Obraz Käutnera może nieco przywodzić na myśl "Atalantę" Jeana Vigo i "L'Hirondelle et la mésange" (1920) André Antoine'a, filmy również rozgrywające się na barkach i nakręcone w podobnie nostalgicznym i poetyckim klimacie. U Käutner mamy jednak jeszcze dawkę nieco gorzkiego humoru. Jedyna aluzja polityczna w tym filmie to odwiedziny w muzeum; reżyser próbuje tu wyszydzić monumentalny styl malarstwa i rzeźby III Rzeszy. Film miał swoja premierę w Sztokholmie w 1946 roku, która przeszła bez większego echa, i dopiero 30 lat później odkryto go  - na nasze szczęście - na nowo.&lt;/p&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-1845271376554638345?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n_29kvmvbMsrLXcxHf528SOOezE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n_29kvmvbMsrLXcxHf528SOOezE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n_29kvmvbMsrLXcxHf528SOOezE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n_29kvmvbMsrLXcxHf528SOOezE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/ugxH_-80b9U" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/1845271376554638345/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=1845271376554638345" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/1845271376554638345?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/1845271376554638345?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/ugxH_-80b9U/pod-mostami-1945.html" title="&quot;Pod mostami&quot; (1945)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-5V2PzzZi2WU/TXKqCZAFANI/AAAAAAAACXI/WueGwKT9xJI/s72-c/unterdenbrueckenposter0.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/03/pod-mostami-1945.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkcNQHw-cCp7ImA9Wx9bGEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-169217641338135394</id><published>2011-02-28T11:06:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T11:48:11.258+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-02-28T11:48:11.258+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Pocałunek Mary Pickford" (1927)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-6T-ngizCLFs/TWt0G0RM27I/AAAAAAAACXA/Vq0t4WXb--U/s1600/meri%2Bpikford.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-6T-ngizCLFs/TWt0G0RM27I/AAAAAAAACXA/Vq0t4WXb--U/s200/meri%2Bpikford.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578680223887317938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Поцелуй Мэри Пикфорд"&lt;/strong&gt;, reż. Sergiej Komarow (ZSRR, 1927). Goga jest bileterem w kinie i podkochuje się w Daszy, która jednak daje mu do zrozumienia, że może się nim ewentualnie zainteresować wyłącznie wówczas, gdy stanie się sławny. Goga zaczyna pracę w kinie jako kaskader i dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności otrzymuje w policzek pocałunak od Mary Pickford, która w lecie 1927 roku wraz z Douglasem Fairbanksem odwiedziła Moskwę. Goga staje się obiektem pożądania fanek pani Pickford. "Sława" szybko zaczyna mu ciążyć. Tak w skrócie można opisać intrygę filmu Komarowa. Zaletą filmu jest jego apolityczność. Nie podobna znaleźć w nim nawet ideologii. Film skupia się wyłącznie na problemie radzenia sobie z nadmiarem popularności oraz na wątku miłosnym Gogi i Daszy. "Pocałunek Mary Pickford" możemy zaliczyć śmiało do filmów autotematycznych. Wpierw akcja rozgrywa się w budynku kina, w jego hollu oraz na sali, gdzie wyświetlany jest "Znak Zorro" z Fairbanksem w tytułowej roli. Następnie akcja rozgrywa się w studio filmowym (niezłe ujęcia kamery z góry). W intrygę filmowa zgrabnie wkomponowane zostały dokumentalne zdjęcia z wizyty Pickford i Fairbanksa w Moskwie (o co miała później pretensję obdarzona zmysłem do interesów Pickford). Na koniec warto dodać, że w filmie Komarowa wystąpił wyśmienity reżyser Abram Room (autor takich rewelacyjnych filmów jak "Miłość we troje", "Upiór, który nie powraca" czy "Silny młodzieniec"); nigdzie nie potrafiłem odszukać, w jaka rolę wcielił się Room, a chętnie bym się dowiedział. Przypuszczam, że gra on jednego ze statystów, którzy biegną w stronę kamery w scenie obwieszczenia przybycia uesańskich aktorów.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-169217641338135394?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lpmz9wZj8CH2tBG_W4qdB7W04iM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lpmz9wZj8CH2tBG_W4qdB7W04iM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lpmz9wZj8CH2tBG_W4qdB7W04iM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Lpmz9wZj8CH2tBG_W4qdB7W04iM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/xMjtqz_ciQQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/169217641338135394/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=169217641338135394" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/169217641338135394?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/169217641338135394?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/xMjtqz_ciQQ/pocaunek-mary-pickford-1927.html" title="&quot;Pocałunek Mary Pickford&quot; (1927)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-6T-ngizCLFs/TWt0G0RM27I/AAAAAAAACXA/Vq0t4WXb--U/s72-c/meri%2Bpikford.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/02/pocaunek-mary-pickford-1927.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkUAQXYyeyp7ImA9Wx9bFko.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-4925637403296875188</id><published>2011-02-25T23:41:00.004+01:00</published><updated>2011-02-25T23:50:40.893+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-02-25T23:50:40.893+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Anna i wilki" (1973)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-IQvX3HCZ_Cg/TWgxEWmb9RI/AAAAAAAACW4/O_wCpv1t58E/s1600/ana-y-los-lobos.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-IQvX3HCZ_Cg/TWgxEWmb9RI/AAAAAAAACW4/O_wCpv1t58E/s200/ana-y-los-lobos.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577762089354392850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Anna y los lobos", &lt;/strong&gt;reż. Carlos Saura&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;(Hiszpania, 1973). Film nawiązuje do „Braci Karamazow” Dostojewskiego, u Saury jednak wszystko jest inne, nienaturalne, aluzyjne, symboliczne – i przede wszystkim nie istnieje w nim, w przeciwieństwie do świata z powieści Dostojewskiego, pojęcie miłosierdzia. Podobnie jak u Dostojewskiego, na ekranie widzimy sportretowanych trzech braci dręczących siebie i otoczenie własnymi obsesjami;&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;u Saury dotyczą one sfer seksualności, militaryzmu oraz religii. Na pozór wszystko zatem wydaje się zbliżone do rzeczywistości. Guwernantka Anna (Geraldine Chaplin) znajduje się w centrum zainteresowania każdego z braci. Każdy z nich usiłuje użyć&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;jej do własnych celów, przeciągnąć na swoją stronę. Anna opiekuje się kolekcją mundurów José, którego gra José María Prada (charakterystyczna scena czyszczenia maski przeciwgazowej), igra z żądzami nadpobudliwego brata Juana (José Vivó) i paradoksalnie przecząc tym igraszkom (ponieważ ich nie zaprzestaje) stara wyrzec się dóbr doczesnych w „świątyni” brata-eremity Fernanda (Fernando Fernán Gómez), zamieszkującego skalną grotę nieopodal domostwa. Anna najbardziej zdaje się wierzyć w realność obsesji tego ostatniego. W świetnej scenie poprzedzonej monologiem argumentacyjnym Fernanda, kosmetyki Anny zostają strawione przez ogień. W tym akcie, oznaczającym oczyszczenie poprzez ogień i przywodzącym na myśl stos, Anna bierze dobrowolny i czynny udział. Oczy otwierają się dziewczynie dopiero wówczas, kiedy podczas snu Fernando, hiszpański „Alosza”, usiłuje obciąć jej włosy. W Annie budzi się po tym wydarzeniu zdrowy rozsądek. Niestety jest już stanowczo za późno.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Karykaturalne podejście reżysera do motywu trzech braci, którzy podobnie jak w powieści Dostojewskiego podążają w trzy przeciwne strony, bierze się stąd, że w filmie nie znajdziemy żadnej namiętności czy pasji, cech tak charakterystycznych dla bohaterów rosyjskiego pisarza. U Saury obcujemy raczej ze zniewoleniem ideologią. Saura jak zwykle rozlicza się z hiszpańskimi realiami państwa rządzonego przez generała Franco, czyni aluzje do wojny domowej, do dyktatury. Obok syntetyzującego spojrzenia na Hiszpanię, Saura w duszny, klaustrofobiczny sposób ukazuje sytuację jednostki zagrożonej, osaczonej, bezwolnej, owijanej według uznania wokół zachłannych palców, jednostki bezbronnej, choć na pozór niezależnej. Do samego końca Anna łudzi się, że kontroluje sytuację. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Państwo, naród, wojsko, religia i pożądanie to pojawiające się w dziele Saury czynniki, które ograniczają wolność jednostki. Reżyser zdaje się sugerować, że jeśli jednostka jest słaba i nie potrafi się bronić lub jest krótkowzroczna, może nawet całkowicie utracić swoją wolność. Problem ten dotyczy Hiszpanii lub jakiejkolwiek dyktatury, więc nosi znamiona uniwersalizmu. Anna wierzy, że jest wolna. Dziewczyna jest jednak zaledwie guwernantką i słabą kobietą otoczoną bezwzględnymi mężczyznami. To jej pracodawcy posiadają władzę. Korzystają z niej w sposób kapryśny, często arogancki. Anna, w której budzi się w końcu instynkt samozachowawczy zaczyna się bronić, lecz uwięziona na granicy trzech ścierających się wzajemnie sił, w nierównej walce z silniejszym przeciwnikiem skazana jest na nieuchronną porażkę. O tej porażce decyduje nie tylko sam stosunek sił. &lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt; &lt;/span&gt;Dziewczyna przegrywa, ponieważ w chwili, gdy uświadamia sobie własną sytuację, zamiast przystosować się do niej, oswoić z warunkami, przeczekać, postąpić dyplomatycznie, Anna decyduje się dać wyraz swojej niezgodzie. W akcie rozpaczliwego buntu decyduje się odejść, co zostaje odebrane jako policzek wymierzony godności władzy. Anna zbyt długo żyła w konformizmie i nie pragnie już więcej układów. Ona zapragnęła prawdziwej wolności. Ta jednak jest iluzją, gdyż pazury żadnego drapieżnika nigdy nie wypuszczają swoich ofiar. &lt;/p&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-4925637403296875188?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dmeWR848PYv9-xf7aNOEoEg9h5Y/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dmeWR848PYv9-xf7aNOEoEg9h5Y/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dmeWR848PYv9-xf7aNOEoEg9h5Y/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dmeWR848PYv9-xf7aNOEoEg9h5Y/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/punywMYs_9I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/4925637403296875188/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=4925637403296875188" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4925637403296875188?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4925637403296875188?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/punywMYs_9I/anna-i-wilki-1973.html" title="&quot;Anna i wilki&quot; (1973)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-IQvX3HCZ_Cg/TWgxEWmb9RI/AAAAAAAACW4/O_wCpv1t58E/s72-c/ana-y-los-lobos.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/02/anna-i-wilki-1973.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0AHSH4zfCp7ImA9Wx9WFU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-783853353227673757</id><published>2011-01-20T12:28:00.011+01:00</published><updated>2011-01-20T13:15:39.084+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-01-20T13:15:39.084+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"This is Poland" (1941)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfPGEpCVI/AAAAAAAACWY/dDTf3hFSSHk/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi6.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfPGEpCVI/AAAAAAAACWY/dDTf3hFSSHk/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564231683804825938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"This is Poland"&lt;/strong&gt;, reż. Eugeniusz Cękalski [Wielka Brytania 1941]. Obok czołowych przedstawicieli polskiej przedwojennej filmowej awangardy, czyli małżeństwa Franciszki i Stefana Themersonów, azyl w Wielkiej Brytanii znalazł inny jej reprezentant - Eugeniusz Cękalski. Na dwa lata przed "Calling mr. Smith" Themersonów, Cękalski tworzy w Anglii swój propagandowy film "This is Poland", w którym na zasadzie kontrastu przedstawia sielankę przedwojennego życia oraz napaść niemiecką, która to spokojne życie bezpowrotnie zburzyła.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfHk2uQsI/AAAAAAAACWQ/FhhvqLZz_uU/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi5.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfHk2uQsI/AAAAAAAACWQ/FhhvqLZz_uU/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564231554628993730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTge-rapa-I/AAAAAAAACWI/TMUJJLv5R0I/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi4.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTge-rapa-I/AAAAAAAACWI/TMUJJLv5R0I/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564231401771461602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dziś po tylu latach ten film przekazuje nam bardzo ciekawą wiedzę na temat ówczesnej świadomości, bo oto film Cękalskiego składa się z wielu dziś powszechnie znanych nam materiałów o historycznej wartości, jak na przykład słynne ujęcie forsowania przez żołnierzy Wehrmachtu polskiej bariery granicznej czy zrywanie z fasady budynku polskiego godła i zrzucenie go na bruk. Otóż już w 1941 roku te, a także przedstawiające przedwojenną Polskę materiały znajdowały się w angielskich archiwach filmowych, bo trudno przypuszczać, że pan Eugeniusz wywiózł  je wszystkie opuszczając Polskę. ZatemZachód musiał być na bieżąco z wydarzeniami, a jednak sojusznicy nam nie pomogli... Poza tym ciekawe co jeszcze zawierają zagraniczne archiwa? Odnalazł się już w Belgii "Mocny człowiek" Henryka Szaro z 1929 roku, w usa znajdują się filmy nakręcone w przedwojennej Polsce oraz w oblężonej warszawie przez Juliena Bryana. Może jeszcze będzie nam dane zobaczyć oryginalną wersję "Europy" Themersonów? Oby tak!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgexS2gvgI/AAAAAAAACWA/fX9FmW66Q4w/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgexS2gvgI/AAAAAAAACWA/fX9FmW66Q4w/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564231171839147522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgeqgPuP3I/AAAAAAAACV4/KZyvR7EUlfM/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgeqgPuP3I/AAAAAAAACV4/KZyvR7EUlfM/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564231055175466866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgelEir8cI/AAAAAAAACVw/fMbOFpjJaus/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgelEir8cI/AAAAAAAACVw/fMbOFpjJaus/s200/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564230961839468994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0.5"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; left: 206px; top: 20px; width: 276px; height: 207px; display: none; opacity: 0"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfPGEpCVI/AAAAAAAACWY/dDTf3hFSSHk/s1600/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi6.jpg" style="width: 276px; height: 207px" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img src="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="__ImgTipPopup__" style="position: fixed; z-index: 1000000; display: none; box-shadow: 2px 2px 15px; background-color: #ffffff; border-top-color: #000000; border-left-color: #000000; border-right-color: #000000; border-bottom-color: #000000; border-top-width: 1px; border-left-width: 1px; border-right-width: 1px; border-bottom-width: 1px; border-top-style: solid; border-left-style: solid; border-right-style: solid; border-bottom-style: solid; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; opacity: 0"&gt;&lt;img&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-783853353227673757?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M1HxAQtgX3vHrQwhj_YX2ipTyyY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M1HxAQtgX3vHrQwhj_YX2ipTyyY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M1HxAQtgX3vHrQwhj_YX2ipTyyY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/M1HxAQtgX3vHrQwhj_YX2ipTyyY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/xZMahp0iOaE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/783853353227673757/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=783853353227673757" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/783853353227673757?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/783853353227673757?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/xZMahp0iOaE/this-is-poland-1941.html" title="&quot;This is Poland&quot; (1941)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TTgfPGEpCVI/AAAAAAAACWY/dDTf3hFSSHk/s72-c/1941.%2BThis%2Bis%2BPoland%2B%255BEugeniusz%2BC%25C4%2599kalski%255D.avi6.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2011/01/this-is-poland-1941.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CU4ESX47fip7ImA9Wx9SE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-8308046079272510623</id><published>2010-12-03T11:16:00.006+01:00</published><updated>2010-12-03T11:58:28.006+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-03T11:58:28.006+01:00</app:edited><title>Złote lata kina szwedzkiego w TVP Kultura</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TPjMGNdgbTI/AAAAAAAACU8/2WyHrNGWW6c/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TPjMGNdgbTI/AAAAAAAACU8/2WyHrNGWW6c/s200/1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546407348171468082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wczoraj kanał TVP Kultura zainaugurował niesamowity cykl filmów szwedzkich z epoki kina niemego. Trzeba zobaczyć, ponieważ jest to chyba w polskiej telewizji (całej) pierwszy od kilkudziesięciu chyba lat taki ewenement. W cyklu zobaczymy następujące filmy:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Skarb+rodu+Arne-1919-103720"&gt;"Skarb rodu Arne"&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, reż. Mauritz Stiller (1919)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Furman+%C5%9Bmierci-1921-101004"&gt;"Furman śmierci"&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, reż. Victor Sjöström (1921)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Erotikon-1920-35910"&gt;"Erotikon"&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, reż Mauritz Stiller (1920)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Gdy+zmys%C5%82y+graj%C4%85-1924-34242"&gt;„Gdy zmysły grają”&lt;/a&gt;, &lt;/strong&gt;reż. Mauritz Stiller (1924)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Czarownice-1922-91325"&gt;"Czarownice"&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, reż. Benjamin Christensen (1922)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tu nieco więcej informacji: &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,8751488,Zlote_lata_kina_szwedzkiego.html?fb_xd_fragment#?=&amp;amp;cb=f207232bc7566f8&amp;amp;relation=parent.parent&amp;amp;transport=fragment&amp;amp;type=resize&amp;amp;height=20&amp;amp;width=120"&gt;Link zewnetrzny&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-8308046079272510623?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PZ5J7PxKEjORPBPh5a-neyv3Rlg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PZ5J7PxKEjORPBPh5a-neyv3Rlg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PZ5J7PxKEjORPBPh5a-neyv3Rlg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/PZ5J7PxKEjORPBPh5a-neyv3Rlg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/SMkYFlbp0P4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/8308046079272510623/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=8308046079272510623" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8308046079272510623?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8308046079272510623?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/SMkYFlbp0P4/zote-lata-kina-szwedzkiego-w-tvp.html" title="Złote lata kina szwedzkiego w TVP Kultura" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TPjMGNdgbTI/AAAAAAAACU8/2WyHrNGWW6c/s72-c/1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/12/zote-lata-kina-szwedzkiego-w-tvp.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUUBQHg6cSp7ImA9Wx5aEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-3639014492251821579</id><published>2010-11-08T22:24:00.003+01:00</published><updated>2010-11-08T22:54:11.619+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-11-08T22:54:11.619+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Kręgosłup diabła" (2001)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TNhxW0Vba_I/AAAAAAAACUk/bK0yhtesLxo/s1600/poster.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TNhxW0Vba_I/AAAAAAAACUk/bK0yhtesLxo/s200/poster.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537300378671606770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"El espinazo del diablo"&lt;/strong&gt;, reż. Guillermo del Toro (Hiszpania/Meksyk, 2001). W czasie trwania hiszpańskiej wojny domowej, do położonego na odludziu sierocińca trafia dwunastoletni Carlos. Zaczyna prześladować go duch chłopca.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Być może wyjdę na heretyka, ale do pewnego momentu mnie ten film wydawał się lepszy od "Labiryntu fauna", zaś po seansie na pewno nie miałem wrażenie, że jest to film gorszy. Oczywiście mariaż del Toro ze światem niesamowitości i grozy spycha jego kino na margines kina rozrywkowego, jednak nie do końca i tym del Toro różni się od większości twórców klasycznych horrorów. "Kręgosłup diabła" jest filmem o zemście i o tym, że nie należy krzywdzić małych dzieci. Reżyser potrafi zaskoczyć, prowadząc akcję w sposób nieszablonowy. Zagrożenie, że wojna wedrze się w świat filmu jest stale obecne, jednak akcja potoczy się w zupełnie innym kierunku. Tu przyznaję wyższość "Labiryntowi fauna", w którym del Toro potrafił świat fantastyki sprowadzić do roli podrzędnej względem rzeczywistości, co czyni film wiarygodnym. "Kręgosłup diabła" jest jakby wprawką do późniejszego dzieła del Toro, jednak sama zemsta za skrzywdzenie dziecka w czasach, gdy krzywda dotykała w Hiszpanii setki tysięcy ludzi to zabieg co najmniej intrygujący i - stwierdzam - udany.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-3639014492251821579?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AUugnRMhAAYMqhEuhAu4HApb0uY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AUugnRMhAAYMqhEuhAu4HApb0uY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AUugnRMhAAYMqhEuhAu4HApb0uY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/AUugnRMhAAYMqhEuhAu4HApb0uY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/ehcf-MzoXmk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/3639014492251821579/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=3639014492251821579" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/3639014492251821579?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/3639014492251821579?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/ehcf-MzoXmk/kregosup-diaba-2001.html" title="&quot;Kręgosłup diabła&quot; (2001)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TNhxW0Vba_I/AAAAAAAACUk/bK0yhtesLxo/s72-c/poster.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/11/kregosup-diaba-2001.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUGQnkzeip7ImA9Wx5SE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-5513299112839991861</id><published>2010-08-09T18:33:00.003+02:00</published><updated>2010-08-09T18:43:43.782+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-09T18:43:43.782+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"The Doors - historia nieopowiedziana" (2009)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TGAuZYS_NWI/AAAAAAAAB7Y/C7afu9ZAYrQ/s1600/7333890.3.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TGAuZYS_NWI/AAAAAAAAB7Y/C7afu9ZAYrQ/s200/7333890.3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503449758200444258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"When You're Strange"&lt;/span&gt;, reż. Tom DiCillo (usa, 2009). Spieszę przestrzec przed tym pseudo-dokumentem prawdziwych fanów Doorsów! Nie mam pojęcia o co chodzi w polskim tytule, bo z filmu znałem absolutnie wszystkie fakty, ale o co chodziło reżyserowi, gdy kręcił film, tego nie rozumiem jeszcze bardziej. Film ma dwie zalety: świetny dźwięk ze zremasteryzowanych płyt (moja wydana jeszcze przez wytwórnię Electra dyskografia Doorsów nie brzmi tak dobrze) i sporo fragmentów z trudno dostępnych filmów Paula Ferrary "HWY: An American Pastoral" i "Feast of Friends". Cóż jednak z tego, skoro film opowiadając linearnie historię FAŁSZUJE jej elementarny składnik, którym jest oczywiście muzyka The Doors. Ta muzyka została wstrętnie i brutalnie POSZATKOWANA, co więcej obraz zazwyczaj nie jest zsynchronizowany z dźwiękiem: Morrison śpiewa piosenkę, podczas gdy obraz pokazuje go z nieruchomymi ustami. Poza tym obraz i dźwięk został totalnie WYMIESZANY i zostały zbezczeszczone takie kanoniczne filmy jak "The Doors: Dance on Fire" i "The Doors Live in Europe". Cierpi na tym RZETELNOŚĆ i PRAWDA, gdy przykładowo do obrazu z koncertu z Hollywood Bowl dokleja się muzykę z całkiem innej trasy, a nawet z innego okresu. Tak jest przez cały film. Wyszedł postmodernistyczny bełkot, który należy omijać szerokim łukiem, albo z którym trzeba zapoznać się dopiero po poznaniu rzetelniejszych filmów o zespole, na przykład "The Doors: The Soft Parade" Manzarka, "The Doors Are Open" czy wspomniane wyżej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-5513299112839991861?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VPjVknsVqWCP-xnRHnYx747TsLY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VPjVknsVqWCP-xnRHnYx747TsLY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VPjVknsVqWCP-xnRHnYx747TsLY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VPjVknsVqWCP-xnRHnYx747TsLY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/AFAy_y4cUXU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/5513299112839991861/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=5513299112839991861" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5513299112839991861?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5513299112839991861?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/AFAy_y4cUXU/doors-historia-nieopowiedziana-2009.html" title="&quot;The Doors - historia nieopowiedziana&quot; (2009)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TGAuZYS_NWI/AAAAAAAAB7Y/C7afu9ZAYrQ/s72-c/7333890.3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/08/doors-historia-nieopowiedziana-2009.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04ASHs6eyp7ImA9Wx5SEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-4538831890144363680</id><published>2010-08-08T10:50:00.004+02:00</published><updated>2010-08-08T12:05:49.513+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-08T12:05:49.513+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Kreacja" (1970)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5wDoSV8MI/AAAAAAAAB7Q/YzqbXGpepEo/s1600/6974657.3.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5wDoSV8MI/AAAAAAAAB7Q/YzqbXGpepEo/s200/6974657.3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502959002349596866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Performance"&lt;/span&gt;, reż. Nicolas Roeg i Donald Cammell (Wielka Brytania, 1970). Arogancki i bezwzględny gangster Chas (James Fox) zabija przypadkowo znajomego swego szefa i musi uciekać z kraju. Tymczasowe schronienie znajduje u muzyka rockowego Turnera (Mick Jagger), który stracił popularność. Chas ma zamiar czmychnąć za ocean, a tymczasem oczekuje na paszport. Pomiędzy Chasem i Turnerem nawiązuje się, mimo początkowej niechęci Turnera, osobliwa relacja. Chasowi postanaiwa pomóc jedna z dwóch żyjących z nim dziewczyn, Pherber (Anita Pallenberg, która w czasie kręcenia filmu była dziewczyną gitarzysty Stonesów Kitha Richardsa); idąc za jej przykładem Turner także przyłącza się do pomocy. Pomiędzy trójkątem bohaterów wytwarza się podskórne napięcie. Chas ulega nastrojowi dekadencji panującej w domu Turnera.&lt;br /&gt;Kto widział fantastyczny film Roega "Walkabout", ten wie, czego można spodziewać się po "Performance" od strony formalnej. Kamera Roega, który jest zarówno współreżyserem jak i operatorem, jest żywym złotem, brylantem. Montaż filmu i praca kamery, oto co od razu odróżnia film Roega i Cammella od wszystkich zwyczajnych filmów. Fabuła jest wątła i nietrudno przewidzieć zakończenie, nie o nią jednak wyłącznie chodzi. Jakąś tam historię opowiada przecież każdy przeciętny film. Roeg potrafił stworzyć niepowtarzalny i oryginalny nastrój, taki jakiego próżno szukać w większości produkcji. Można śmiało powiedzieć, że taśma filmowa została dotknięta ręką Roega, który tym dotknięciem przelał w nią oryginalność.&lt;br /&gt;"Performance" pokazuje zetknięcie się dwóch różnych światów; dla reżyserów filmu ich przestrzeń stykania się jest najciekawsza. Chase traci u Turnera swoją arogancję, ale wiadomo, że nie zmieni swojego świata. Dla Pherber i Lucy (Michèle Breton), drugiej dziewczyny Turnera, przybycie Chase'a jest jak wdarcie się zewnętrznego świata, całkiem odmiennego od ich hermetycznej egzystencji. To jest właśnei geniusz reżyserski: ukazać świat hippisowskiej dekadencji, która w 1970 roku wciąż jeszcze ogarniała świat, jako zamkniętą, wewnętrzną, ciasną. Jest to być może przeczucie odwrotu, zmiany, nadejścia czegoś nowego i wyparcia starego.&lt;br /&gt;Kłopoty z cenzurą filmu spowodowane były dosyć śmiałymi scenami przemocy i erotyzmu jak na obyczajowość panującą w ówczesnym kinie. Scena, w której pocisk przebija czaszkę, wędruje przez mózg i wylatuje do gabinetu szefa Chase'a musiała w 1970 roku zadziwiać (kamera wędrująca kablami telefonicznymi zadziwiała przecież jeszcze u Kieślowskiego, zdaje się, że to było na otwarcie "Czerwonego", ale pamięć może mnie zawodzić). Na koniec warto wspomnieć o muzyce: głównego kompozytora Jacka Nitzsche, która świetnie wpasowała się w obraz, kilku standardach bluesowych wykonanych przez Jaggera akompaniującego sobie na gitarze akustycznej oraz piosence "Memo From T", która wykonuje zespół The Rolling Stones, będący w tamtych czasach moim skromnym zdaniem w apogeum swoich twórczych mozliwości.&lt;br /&gt;&lt;table&gt;&lt;tbody&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-4538831890144363680?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VDZepXhJirBGyVwI0X2DbFTluu4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VDZepXhJirBGyVwI0X2DbFTluu4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VDZepXhJirBGyVwI0X2DbFTluu4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VDZepXhJirBGyVwI0X2DbFTluu4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/IoC4MMsjdJg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/4538831890144363680/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=4538831890144363680" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4538831890144363680?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4538831890144363680?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/IoC4MMsjdJg/kreacja-1970.html" title="&quot;Kreacja&quot; (1970)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5wDoSV8MI/AAAAAAAAB7Q/YzqbXGpepEo/s72-c/6974657.3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/08/kreacja-1970.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04GRHo7eCp7ImA9Wx5SEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-8480857795255216127</id><published>2010-08-08T08:00:00.012+02:00</published><updated>2010-08-08T12:05:25.400+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-08T12:05:25.400+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Niezawodny sposób" (1965)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5IVVE1orI/AAAAAAAAB6g/knhh5FUeY8Y/s1600/Niezawodny+spos%C3%B3b+%5BAndrzej+Kondratiuk%5D+1963.avi3.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5IVVE1orI/AAAAAAAAB6g/knhh5FUeY8Y/s200/Niezawodny+spos%C3%B3b+%5BAndrzej+Kondratiuk%5D+1963.avi3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502915325965214386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5JOu2HQsI/AAAAAAAAB7A/rmzugpY3NS8/s1600/Niezawodny+spos%C3%B3b+%5BAndrzej+Kondratiuk%5D+1963.avi4.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5JOu2HQsI/AAAAAAAAB7A/rmzugpY3NS8/s200/Niezawodny+spos%C3%B3b+%5BAndrzej+Kondratiuk%5D+1963.avi4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502916312135320258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Niezawodny sposób"&lt;/span&gt;, reż. Andrzej Kondratiuk (Polska, 1963). Pan Kowalski (zagrany przez Henryka Klubę) przygotowuje się do snu, nakręca budzik, kładzie się do łóżka, gasi światło, a wszystko to z zamiaremporządnego wyspania się. Cóż, kiedy sen nie chce nadejść. Pan Kowalski nie przejmując się sięga po tytułowy niezawodny sposób - postanawia liczyć owieczki. Nieświadomy jest, że tylko pogorszy sytuację, bowiem z owieczkami pojawia się ich opiekun, natrętny i złośliwy baca (Michał Żołnierkiewicz). Film opowiada (a trwa zaledwie 10 minut z okładem) zmagania pana Kowalskiego z bacą. Z ekranu nie pada ani jedno słowo. Film stylizowany jest na nieme kino, utrzymany jest w konwencji groteski i sennego koszmaru. Można sobie chyba spokojnie pozwolić na asocjacje z niemieckim ekspresjonizmem, do których reżyser podchodzi pogodnie i na wesoło. Malowane dekoracje przywodzą na myśl scenografię "Gabinetu doktora Caligari", a mnie ostatnie ujęcie na pomieszczenie przypomina kadry "Szyn" Lupu Picka. Brak dialogów - co zresztą jest zrozumiałe w kontekście fabuły - wynagradza doskonała synchronizacja obrazu z zawsze wyśmienitą muzyką Krzysztofa Komedy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-8480857795255216127?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OyO1XSwh0mjGUWtn96qUfAvMZ_c/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OyO1XSwh0mjGUWtn96qUfAvMZ_c/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OyO1XSwh0mjGUWtn96qUfAvMZ_c/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OyO1XSwh0mjGUWtn96qUfAvMZ_c/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/YRQ0CuErTqs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/8480857795255216127/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=8480857795255216127" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8480857795255216127?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8480857795255216127?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/YRQ0CuErTqs/niezawodny-sposob-1965.html" title="&quot;Niezawodny sposób&quot; (1965)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5IVVE1orI/AAAAAAAAB6g/knhh5FUeY8Y/s72-c/Niezawodny+spos%C3%B3b+%5BAndrzej+Kondratiuk%5D+1963.avi3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/08/niezawodny-sposob-1965.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04ERXo5fip7ImA9Wx5SEks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-8769228215036318905</id><published>2010-08-07T20:03:00.009+02:00</published><updated>2010-08-08T12:05:04.426+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-08T12:05:04.426+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Monolog trębacza" (1965)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF2pfklo3OI/AAAAAAAAB6Y/UWuY8ltrwiM/s1600/1965monologtrbaczaandrz.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF2pfklo3OI/AAAAAAAAB6Y/UWuY8ltrwiM/s200/1965monologtrbaczaandrz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502740679579196642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5PhMybXsI/AAAAAAAAB7I/u_fHjbr6WvY/s1600/1965+-+Monolog+tr%C4%99bacza+%5B+Andrzej+Kondratiuk%5D.avi6.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF5PhMybXsI/AAAAAAAAB7I/u_fHjbr6WvY/s200/1965+-+Monolog+tr%C4%99bacza+%5B+Andrzej+Kondratiuk%5D.avi6.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502923226480336578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Monolog trębacza"&lt;/span&gt; (Polska, 1965) w reżyserii&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;Andrzeja Kondratiuka z muzyką Krzysztofa Komedy.&lt;/span&gt; Film trwa 21 minut. Stylem filmu jest groteska. Pewien urzędnik wędrujący prawdopodobnie do pracy postanawia kupić trąbkę. W sklepie muzycznym jest tylko jedna, ale stanowi dekorację wystawy nie na sprzedaż. Ekspedientka poleca jednak zakup trąbki u swojej siostry. Okazuje się, że siostra parcuje w kiosku "Ruchu" i dysponuje zabawkowymi instrumentami. Urzędnik nabywa trąbkę i zaczyna grać na niej na ulicach miasta. Coraz usilniej stara się zwrócić na siebie uwagę przechodniów, ale skutek jego poczynań jest mierny. W końcu w ulicznej szarpaninie z potrąconym przechodniem trąbka ulega zniszczeniu. Urzędnik przygląda się pzrechodzącej orkiestrze dętej. Na samym końcu filmu widzimy go ubranego w mundur i z błyszczącym hełmem na głowie, jak zamyka kolumnę dętej orkiestry grając na... puzonie. Orkiestra odchodzi w dal, a puzonista nadal nie jest zdecydowany, czy ma grać wspólnie z zespołem czy raczej solo, bo wciąż chce opuścić szeregi, po czym wraca i tak w koło Macieja.&lt;br /&gt;Film traktuje o człowieku zagubionym pośród tłumów, który stara się z nich wyróżnić. Walczy między indywidualizmem a potrzeba społecznej akceptacji. Niektóre sceny sugerują, że nie za bardzo przystaje do nowoczesności i że czuje się w niej zagubiony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-8769228215036318905?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iyB-gqGFtcpOCqupUvzVOdAz5DM/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iyB-gqGFtcpOCqupUvzVOdAz5DM/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iyB-gqGFtcpOCqupUvzVOdAz5DM/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iyB-gqGFtcpOCqupUvzVOdAz5DM/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/IjEFZCE-ByU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/8769228215036318905/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=8769228215036318905" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8769228215036318905?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8769228215036318905?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/IjEFZCE-ByU/monolog-trebacza-1965.html" title="&quot;Monolog trębacza&quot; (1965)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TF2pfklo3OI/AAAAAAAAB6Y/UWuY8ltrwiM/s72-c/1965monologtrbaczaandrz.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/08/monolog-trebacza-1965.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Dk8GRncyfCp7ImA9WxFWGEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-8082429509946161094</id><published>2010-06-06T18:29:00.007+02:00</published><updated>2010-06-06T19:20:27.994+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-06-06T19:20:27.994+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Wenus w futrze" (1969)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAvNL5fOwRI/AAAAAAAAB5s/-XOZkU1_iwA/s1600/venus+1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAvNL5fOwRI/AAAAAAAAB5s/-XOZkU1_iwA/s200/venus+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479698975920406802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAvNFfOc8XI/AAAAAAAAB5k/-BAdlUlhNk8/s1600/venus+2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAvNFfOc8XI/AAAAAAAAB5k/-BAdlUlhNk8/s200/venus+2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479698865791496562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Venus in Furs"&lt;/strong&gt; albo &lt;strong&gt;"Paroxismus"&lt;/strong&gt;, reż. Jess Franco (Wielka Brytania/Włochy/NRD, 1969). W Stambule mieszka borykajacy się z kryzysem twórczym jazzowy trębacz Jimmy (James Darren). Pewnego dnia dostrzega ciało wyrzucone przez fale na brzeg. Przypomina sobie, że znał zmarłą dziewczynę (Maria Rohm). Rozpoczyna się retrospekcja w głowie Jimmiego. Tak, grał wraz z zespołem na prywatnej imprezie u Ahmeda Kortohavi'ego (Klaus Kinski); tam dziwewczyna została zabita w trakcie orgii. Jimmy opuszcza Turcję i udaje się do Rio, gdzie trwa właśnie karnawał. Odradza się tam jako muzyk u boku - zawodowo i prywatnie - piosenkarki Rity (Barbara McNair), która prosi go o wsparcie. Na jednej z imprez pojawia się dziewczyna, której ciało odnalazł na plaży w Stambule...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten film to dla mnie arcydzieło pod względem muzycznym. Chyba nie bez przyczyny jest zatytułowany tak samo jak piosenka The Velvet Underground. Gra się w nim sporo, zaś muzykę skomponowali i wykonuja dwaj członkowie brytyjskiej kapeli progresywnej Manfred Mann Chapter III (w tym samym roku ukazał się ich genialny album "Manfred Mann Chapter III Volume One"). Jednak film Jessa Franco nie jest filmem muzycznym, a raczej jest nie tylko muzyczny. Jaki jest jeszcze? Jest horrorem, filmem surrealistycznym, psychodelicznym, miejscami artystycznym, erotycznym i na dotatek znalazło się w nim miejsce na pościg samochodowy. Dialogów w filmie niewiele. Muzyki ogrom. Erotyzm w porównaniu z "Visitor Q" umiarkowany. Artystyczne wizyjne sekwencje przywodza na myśl "Upadek domu Usherów" Epsteina (zwolniona fotografia) i "Easy Rider" z sekwencji z cmentarza w Nowym Orleanie (zdjęcia negatywowe, deformowane, falujący obraz niczym spojrzenie przez wodę, stosowanie barwnych filtrów). Fragment rozgrywający się w czerwonym pokoju śmiało można uznać za inspirację dla niejakiego Davida Lyncha. Za samą fabułę nie wystwiałbym filmowi zbyt wysokiej oceny, dopioero połązcenie wszystkich wspomnianych elementów tworzy intrygującą, niepokojącą całość, uwieńczoną zaskakującym zakończeniem. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ów slogan reklamowy z plakatu: [i]"Venus in Furs" is a masterpiece of supernatural sex[/i] jest przykładem reklamy całkowicie pozbawionej w rzeczywistosci filmowej. Umieszczam go jako ciekawostkę bądź kuriozum. Innym zdumiewającym faktem jest to, iż w produkcji tego amoralnego, gorszącego i bezideowego filmu maczał palce marksistowski kapitał nieistniejącego juz obecnei państwa Niemiecka Republika Demokraytczna.  Trudne do uwierzenia, jadnak tak podają źródła. No i w filmie występuje niejaki Nikolaus Nakszynski z Sopotu. ;)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Piosenka Rity:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8tcDFsks3ik&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8tcDFsks3ik&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-8082429509946161094?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0JBaEtRwzRowAVOyTta4JKrwRCo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0JBaEtRwzRowAVOyTta4JKrwRCo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0JBaEtRwzRowAVOyTta4JKrwRCo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0JBaEtRwzRowAVOyTta4JKrwRCo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/owNtRyXJr_U" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/8082429509946161094/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=8082429509946161094" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8082429509946161094?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/8082429509946161094?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/owNtRyXJr_U/wenus-w-futrze-1969.html" title="&quot;Wenus w futrze&quot; (1969)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAvNL5fOwRI/AAAAAAAAB5s/-XOZkU1_iwA/s72-c/venus+1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/06/wenus-w-futrze-1969.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEEEQHk7fip7ImA9WxFWGEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-6049930792906776553</id><published>2010-06-06T11:14:00.007+02:00</published><updated>2010-06-06T11:30:01.706+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-06-06T11:30:01.706+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Żelary" (2003)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtnHTiUvpI/AAAAAAAAB5c/-1QlHzvMZEs/s1600/%C5%BCelary.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtnHTiUvpI/AAAAAAAAB5c/-1QlHzvMZEs/s200/%C5%BCelary.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479586746827325074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Želary"&lt;/strong&gt;, reż. Ondřej Trojan (Austria/Czechy/Słowacja, 2003). Trwa II Wojna Światowa. Pielęgniarka Eliska romansuje z lekarzem. Oboje są w ruchu oporu. Pewnego razu Elise ratuje życie Jozie, któremu oddaje swoja krew. Gdy kochanek Eliski wpada w ręce Niemców, ruch oporu postanawia ratować dziewczynę. Joza odwdziecza się Elisce, która zmienia swoją tożsamość i od tej pory nosi imię Hana, zabierając ją do swojej zagubionej gdzieś w górach wioski Żelary.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bardzo dobry romans z mocno narysowanym tłem historycznym, które w finale filmu przestaje być tlem i które romans przemienia w dramat. Film jest przede wszystkim opowieścią o miłości, ale mówi tez o przyjaźni, o życzliwości, pomocy, odtrąceniu. Obok głównego wątku rodzącego się uczucia i przeobrażenia Hany, mamy historię dzieci, których tragedią nie jest wojna, ale brak akceptacji. "Żelary" zaczynają się średniej wielkości miescie, następnie akcja przenosi się do małego miasteczka, potem do zapomianej przez świat ogarniety wojną tytułowej wioski, by w finale skupić się na ruinach gospodrstwa gdzieś poza wioską. Jest to więc stale zawężająca się linia. Żelary zdają się być doskonałym schronieniem dla Hany, są jej ultima thule, zapomnianym, zagubionym, oddalonym od świata miejscem, w którym wojenna burza pojawia się jedynie w formie odległego echa. Środkowa część filmu posiada charakter obyczajowy. Poznajemy małą społeczność, relacje łączące należących do niej ludzi. Problematyka staje się także czysto ludzka: miłość, zazdrość, pożądanie. Paradoksalnie dopiero gdy końzcy się wojna, zaczynają się dramatyczne wydarzenia. Do wioski wkraczają wyzwoliciele, Krasnaja Armija... Więcej nie zdradzę. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-6049930792906776553?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jjIsQxk6D5jD95U3zBkP3RGjwCw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jjIsQxk6D5jD95U3zBkP3RGjwCw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jjIsQxk6D5jD95U3zBkP3RGjwCw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jjIsQxk6D5jD95U3zBkP3RGjwCw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/nOB3v_BpfNs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/6049930792906776553/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=6049930792906776553" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6049930792906776553?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/6049930792906776553?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/nOB3v_BpfNs/zelary-2003.html" title="&quot;Żelary&quot; (2003)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtnHTiUvpI/AAAAAAAAB5c/-1QlHzvMZEs/s72-c/%C5%BCelary.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/06/zelary-2003.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0MBRXw6fip7ImA9Wx5SEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-4874592210829585262</id><published>2010-06-06T10:30:00.005+02:00</published><updated>2010-08-08T08:37:34.216+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-08T08:37:34.216+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Visitor Q" (2001)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtdUuIBJHI/AAAAAAAAB5U/x2Szu2JcKRc/s1600/visitor.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtdUuIBJHI/AAAAAAAAB5U/x2Szu2JcKRc/s200/visitor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479575982186767474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Bijitâ Q"&lt;/strong&gt;, reż. Takashi Miike (Japonia 2001). W rodzinie Yamazakich - mówiąc eufemistycznie - nie dzieje się dobrze. Pewnego razu pojawia się w niej tajemniczy mężczyzna...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wreszczie zobaczyłem. Osłupienie, to tylko łagodne określenie tego, z czym ten fim mnie zostawił, gdy się już skończył. Raczej nie szukałbym w nim moralizatorstwa, czy czegoś podobnego na temat rozpadu rodziny; rozpad jest widoczny jak na dłoni, ale jest też przerysowany, że chyba nawet sam psychopata-kopista od wściekłych kundli wymięka. Gość z nikąd, który ma zaprowadzić ład i porządek, haha! Ten westernowy motyw jest tak zakręcony, że psychodeliczne filmy w rodzaju "The Trip" nie podskoczą; po raz kolejny okazuje się, że żadne drugi nie są w stanie konkurować z trzeźwą wyobraźnią, wystarczy mieć tylko pełną głowę.  Uroczy są ci Japończycy - bez żenady pokazują najróżniejsze dewiacje, ale 3 lata po "Idiotach" von Triera jeszcze wstydliwie maskują intymności ciała. Ogólnie... film mi się podobał, chociaż w wielu fragmentach budził niesmak. Zaczyna się od długiej intymnej sceny, która nosi znamiona prawdopodobieństwa, później jednak odrealnienie wzrasta o kilka stopni i trudno już inaczej odbierać wydarzenia, niż z przymrużeniem oka. Tajemniczy gość Q. sprawia, że w rodzinie Yamazakich cos się zmienia, ale trudno powiedzieć, że na lepsze. W pewnym sensie córka wraca do domu, syn przestaje bić matkę, mąż i zona zbliżają się do siebie, ale... W najlepszym razie jest to zmaina z bardzo złego na tylko odrobinę mniej złe.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-4874592210829585262?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hEZUvziB5Z4Uy9L5W6Eey-1Zafg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hEZUvziB5Z4Uy9L5W6Eey-1Zafg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hEZUvziB5Z4Uy9L5W6Eey-1Zafg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hEZUvziB5Z4Uy9L5W6Eey-1Zafg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/QUBttiJblaY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/4874592210829585262/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=4874592210829585262" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4874592210829585262?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/4874592210829585262?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/QUBttiJblaY/visitor-q-2001.html" title="&quot;Visitor Q&quot; (2001)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAtdUuIBJHI/AAAAAAAAB5U/x2Szu2JcKRc/s72-c/visitor.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/06/visitor-q-2001.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEEHRX0_fSp7ImA9WxFWGEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-5415514777941955157</id><published>2010-06-01T20:32:00.009+02:00</published><updated>2010-06-06T11:30:34.345+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-06-06T11:30:34.345+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Las w żałobie" (2007)</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVTIMRrFwI/AAAAAAAAB5M/mY_7tTJFBnM/s1600/01.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVTIMRrFwI/AAAAAAAAB5M/mY_7tTJFBnM/s200/01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477875921965487874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVSavwHGlI/AAAAAAAAB5E/mnR86tVSCgk/s1600/02.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVSavwHGlI/AAAAAAAAB5E/mnR86tVSCgk/s200/02.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477875141214411346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVSVWRyYFI/AAAAAAAAB48/l4iGQ3i0ePU/s1600/03.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVSVWRyYFI/AAAAAAAAB48/l4iGQ3i0ePU/s200/03.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477875048476991570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;"Mogari no mori"&lt;/strong&gt;, reż. Naomi Kawase (Francja/Japonia, 2007). Głównym bohaterem tego obrazu jest Shigeki - mężczyzna mieszkający w domu spokojnej starości. Jego beztroskie i spokojne życie jest tylko pozorne. Machiko jest jedną z osób, które udzielają pomocy w owym domu. Pretekstem do wielkiej przygody są urodziny Shigekiego. Dziewczyna postanawia mu zrobić niespodziankę i zabiera go na wycieczkę. Gdy samochód osuwa się z drogi są zmuszeni iść pieszo. Zaczynają wędrówkę przez las, by wzajemnie się poznać i spróbować pogodzić się z nieszczęściami przeszłości... (za Filmwebem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nakreślona kilunastoma zaledwie bardzo długimi ujęciami historia rodzącej się nici porozumienia pomiędzy starym mężczyzną i młodą kobietą. Zdjecia - jak widać na plakatach - przedniej urody. Chociaż film traktuje tez o śmierci, ale czyni to pośrednio, więc jest raczej filmem obyczajowym, niż dramatem. W tradycji buddyjskiej 33 lata po śmierci zmarły definitywnie opuszcza ziemię, więc Shigeki, którego żona zmarła właśnie 33 lata temu, wyrusza w podróż zboczem góry, by pożegnać się z nią. Zatem motyw obyczajowy, kulturowy. Jego opiekunka zmuszona jest wyruszyć za nim. Przeciwna jego uporowi, w trakcie mozolnej wspinaczki stokiem dziko porośniętej góry, zaczyna dostrzegać w szaleństwie swego podopiecznego metodę. Od tej chwili wspiera go i pomaga mu w dotarciu do grobu zmarłej żony. Dlazcego ten grób umiejscowieony jest w takim odludnym miejscu? tego nie wiadomo. Może jest to po prostu symbol oddalenia kochających się ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten film nie jest łatwy w odbiorze. Zdjęcia są urokliwe, ale długie ujęcia, niemal zblizone do rzeczywistego czasu wywołują wrazenie monotonii. Japonia to jednak inna kultura, Wschód potrafi być cierpliwy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-5415514777941955157?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MlSHFnJYzH9ue1ali-ajAHBAeIg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MlSHFnJYzH9ue1ali-ajAHBAeIg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MlSHFnJYzH9ue1ali-ajAHBAeIg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MlSHFnJYzH9ue1ali-ajAHBAeIg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/IT5nFRjRs5A" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/5415514777941955157/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=5415514777941955157" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5415514777941955157?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/5415514777941955157?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/IT5nFRjRs5A/las-w-zaobie-2007.html" title="&quot;Las w żałobie&quot; (2007)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TAVTIMRrFwI/AAAAAAAAB5M/mY_7tTJFBnM/s72-c/01.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/06/las-w-zaobie-2007.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcNRH84fSp7ImA9WxFWEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-606016482926252710</id><published>2010-05-30T22:52:00.005+02:00</published><updated>2010-05-30T22:58:15.135+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-30T22:58:15.135+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Uciec!"</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TALQJehRcCI/AAAAAAAAB4w/XWwjfc5Lwb0/s1600/7227966.3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TALQJehRcCI/AAAAAAAAB4w/XWwjfc5Lwb0/s200/7227966.3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477168958065963042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Lu cheng"&lt;/strong&gt; albo &lt;strong&gt;"Passages"&lt;/strong&gt;, reż. Yang Chao (Chiny 2004). Chen (Le Geng) i jego dziewczyna Xiaoping (Jieping Chang) po oblanych egzaminach na uniwersytet postanawiają nie wracać do rodzinnego miasteczka, ale szukać szczęścia gdzie indziej. Pieniądze otrzymane od rodziców inwestują najpierw w interes związany z tajemniczymi grzybkami, które mają być sensacją medycyny naturalnej. Kiedy okazuje się, że zostali oszukani, próbują odzyskać pieniądze w inny sposób. I znów ktoś wykorzystuje ich naiwność. Choć zostają bez grosza, postanawiają zrobić wszystko, byle nie wracać do domu. Film nagrodzony Złota Kamerą na festiwalu w Cannes w 2004 roku.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Senne, zjawiskowe kino drogi. Akcja próbuje się od czasu do czasu wykluć z jakiejś twardej skorupy, jednak na ekranie dzieje się niewiele. Pozornie oczywiście, gdyż przypadkowe migawki z podróży po Chinach o własnych nogach stanowia asumpt do ukazania bohaterów w chwili, gdy zaczynaja dostrzegać dzielące ich rzeczy, których nie potrafią przezwyciężyć. Chen, mimo że kocha Xiaoping, nie jest w stanie poswięcić dla niej stabilnego życia. Dla niego podróż jest początkowo poświęceniem zmueniającym się nieuchronnie w udrękę. Dla dziewczyny ucieczka jest wyzwoleniem od dotychczasowego życia. Yang Chao pieknie skonstruował ten nudnawy z pozoru film, który jednak potrafi urzec swoja poetycznością, sennością wiejskich krajobrazów przywodzących na myśl najlepsze wiersze Czechowicza, trzeba tylko umiejętnie się na niego otworzyć, podejść bez uprzedzeń. Jest to film o niemozliwości. I jest to film o oddalaniu się. Ten film jest także o doświadzceniu. o pojmowaniu życia, o więzi między dwojgiem bliskich pozornie ludzi. jest to w końcu film o krajobrazach, miasteczkach, pejzażach, drogach, rzekach, mostach... Utrzymany jest w zimnych barwach, czędso przeważa mrok, sporo jest scen rozgrywających się w nocy. Mamy do czynienia z kinem prawdziwie sensualnym, klimatycznym, o specyficznej narracji. Kino to stawia zdecydowanie na nsstrój i wywołuje niepokój nie tylko egzystencjalny (epizod z gangsterem a zaraz potem z człowiekiem na moscie). I co równie ważne ten film zmusił tak bezmyslnego jak ja człowieka do refleksji.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-606016482926252710?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hY2WcbYr6nj5qFIJPYXrZ4hOfzo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hY2WcbYr6nj5qFIJPYXrZ4hOfzo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hY2WcbYr6nj5qFIJPYXrZ4hOfzo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hY2WcbYr6nj5qFIJPYXrZ4hOfzo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/2C8Wp06K_0E" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/606016482926252710/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=606016482926252710" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/606016482926252710?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/606016482926252710?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/2C8Wp06K_0E/uciec.html" title="&quot;Uciec!&quot;" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/TALQJehRcCI/AAAAAAAAB4w/XWwjfc5Lwb0/s72-c/7227966.3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/05/uciec.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUMFRnk7fSp7ImA9WxFWEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-7137143553944492436</id><published>2010-05-27T15:31:00.004+02:00</published><updated>2010-05-30T23:03:37.705+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-30T23:03:37.705+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Deszcz" (2001)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_50hSkHHeI/AAAAAAAAB4o/Q3NOD6RwvAY/s1600/rain.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_50hSkHHeI/AAAAAAAAB4o/Q3NOD6RwvAY/s200/rain.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475942312196906466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Rain"&lt;/span&gt;, reż. Christine Jeffs (Nowa Zelandia, 2001). Trzynastolatka Janey spędza z młodszym braciszkiem i z rodzicami wakacje w domku letniskowym położonym nad samym morzem. Czas płynie na pływaniu i wieczornych imprezach. Podczas jednej z nich Janey odkrywa, że jej matka (Kate) ma romans z zaprzyjaźnionym fotografem Cady'ym.&lt;br /&gt;Absolutnymi atutami filmu, które wysuwają się na pierwszy plan są prze-pię-kne zdjęcia (zachęcam do obejrzenia zwiastuna na filmwebie) oraz muzyka. Surowość tych dwóch elementów (szczególnie kolorystyka fotografii i minorowe dźwięki) idealnie pomagają przedstawić temat filmu Christiny Jeffs, czyli rozpadu ludzkich więzi. Radosne chwile spędzone wieczorami wśród znajomych przy dźwiękach latynoskiej muzyki jedynie podkreślają odkryta prawdę i uczucia, jakie musiały zawładnąć Janey. Film jest spokojny, senny i zimny, jak zimne i pozornie spokojne są relacje między bohaterami. Historia jest poruszająca i przejmująca na szczęście nie w stylu hollywoodzkim (w razie czego ostrzegam, że to nie lukier, cukier i inne sentymentalizmy). Film posiada zakończenie, które widz musi sobie sam dopowiedzieć i to jest także w nim piękne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-7137143553944492436?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1ur4EMLKJT3L46IAz7IaBpHvXKs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1ur4EMLKJT3L46IAz7IaBpHvXKs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1ur4EMLKJT3L46IAz7IaBpHvXKs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1ur4EMLKJT3L46IAz7IaBpHvXKs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/DVHkJKPMv3k" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/7137143553944492436/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=7137143553944492436" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/7137143553944492436?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/7137143553944492436?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/DVHkJKPMv3k/deszcz-2001.html" title="&quot;Deszcz&quot; (2001)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_50hSkHHeI/AAAAAAAAB4o/Q3NOD6RwvAY/s72-c/rain.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/05/deszcz-2001.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQNQX09fCp7ImA9WxFWEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-568117529548764393</id><published>2010-05-27T14:27:00.007+02:00</published><updated>2010-05-30T23:03:10.364+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-30T23:03:10.364+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Dom zły" (2009)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_5l_k1_fZI/AAAAAAAAB4g/AcLVnXexpRc/s1600/dom+z%C5%82y.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_5l_k1_fZI/AAAAAAAAB4g/AcLVnXexpRc/s200/dom+z%C5%82y.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475926339825401234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Dom zły"&lt;/span&gt;, reż. Wojciech Smarzowski (Polska, 2009). Środoń po śmierci żony sprzedaje wszystko i wyrusza do PGR-u w Bieszczadach rozpocząć nowe życie. Zatrzymuje się w domu Dziabasa, gdzie z gospodarzem do późnej nocy urządzają libację. Kończy się ona tragicznie. Równolegle do przedstawianych wydarzeń z przeszłości, Smarzowski ukazuje wizję lokalną, która kończy się dla Środonia jeszcze gorzej, niż owa fatalna w skutki noc spędzona z Dziabasem i jego żoną.&lt;br /&gt;Dobre, solidne kino. Realia PRL-u są kluczem do zrozumienia filmu, ponieważ film Smarzowskiego o nich właśnie opowiada, to jest ów tytułowy dom. Stąd równoległe prowadzenie wątków,. dlatego Mróz umiera i odnoszę wrażenie, że Środonia wypuszczono dlatego, aby go wrobić w to zabójstwo (kamera milicyjna nakręciła Środonia pochylonego nad zwłokami Mroza). Cała akcja prowadziła do uprawdopodobnienia zlikwidowania stawiającego opór milicjanta. Nasz poprzedni ustrój został przedstawiony wiarygodnie, bo tak właśnie wyglądało w nim życie, pełne wódy, beznadziei, kombinacji, układów itd. Zagęszczenie wszystkich wątków w obrębie jednego filmu było konieczne, bo one wszystkie niczym poukładana mozaika, składają się na całość metaforycznego "Domu złego". Odnoszę wrażenie, że Mróz ubrany w futrzaną milicyjną czapkę przypominał Charlesa Bronsona, zaś sceneria całości i ciężarna milicjantka przywołała mi na myśl "Fargo" i "Spiralę zbrodni" Chabrole'a. Być może aluzji w filmie Smarzowskiego jest więcej. Świetne zdjęcia, dobry montaż i rewelacyjna, przeszywająca na wylot muzyka (oszczędna wprawdzie, jednak nie sposób jej nie zauważyć). Hehe, świetnie został wykorzystany w filmie utwór Dezertera "Spytaj milicjanta"! Zresztą piosenki "z epoki" też nieźle dobrane widać, że Smarzowski podobnie jak Lech Majewski w "Wojaczku" nakreślił realia z pomocą piosenki. "Dom zły" to kolejny po "Winie truskawkowym" film, którego akcja rozgrywa się w Bieszczadach. W sumie jest to film o systemie, nie o ludziach, to znaczy postaci działają w nim naciskani przez system, który wypaczał ludzi. I to jest pokazane jak na dłoni: ludzie może nie są wyłącznie źli, tylko, że złymi uczynił ich system.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-568117529548764393?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hsorzsRX2YsS7BapGRRiB978KZw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hsorzsRX2YsS7BapGRRiB978KZw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hsorzsRX2YsS7BapGRRiB978KZw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hsorzsRX2YsS7BapGRRiB978KZw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/bXfEgpSE69I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/568117529548764393/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=568117529548764393" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/568117529548764393?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/568117529548764393?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/bXfEgpSE69I/dom-zy-2009.html" title="&quot;Dom zły&quot; (2009)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S_5l_k1_fZI/AAAAAAAAB4g/AcLVnXexpRc/s72-c/dom+z%C5%82y.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/05/dom-zy-2009.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUMAQ385fSp7ImA9WxFWEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-2232598268276685919</id><published>2010-04-15T10:42:00.007+02:00</published><updated>2010-05-30T23:04:02.125+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-30T23:04:02.125+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Princess Nicotine" (1909)</title><content type="html">&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_UvG5ItVzxc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_UvG5ItVzxc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Princess Nicotine"&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"The Smoke Fairy"&lt;/span&gt;, też. J. Stuart Blackton (usa 1909).&lt;br /&gt;Palacza gra Paul Panzer, Zadymioną Wróżkę Gladys Hulette. Bardzo ciekawa pod względem plastycznym miniatura; w sumie jest to film fabularno-animowany, bo posiada sekwencje utworzone zdaje się metodą poklatkową. Tak czy inaczej, nie zalecam palenia, bo można skrzywdzić wróżkę... ;)&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-2232598268276685919?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qFn5afq5wUwtSbstMsFgvvwAqUg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qFn5afq5wUwtSbstMsFgvvwAqUg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qFn5afq5wUwtSbstMsFgvvwAqUg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/qFn5afq5wUwtSbstMsFgvvwAqUg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/8L3WIglmzy8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/2232598268276685919/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=2232598268276685919" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/2232598268276685919?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/2232598268276685919?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/8L3WIglmzy8/princess-nicotine-1909.html" title="&quot;Princess Nicotine&quot; (1909)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/04/princess-nicotine-1909.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUMCRn8yfyp7ImA9WxFWEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-40054193160023529.post-7871280913845184083</id><published>2010-04-02T15:21:00.005+02:00</published><updated>2010-05-30T23:04:27.197+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-05-30T23:04:27.197+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="film" /><title>"Abecadło mordercy" (2008)</title><content type="html">&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S7Xvgicl60I/AAAAAAAAB4A/ZPeVvazw43E/s1600/alphabet.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S7Xvgicl60I/AAAAAAAAB4A/ZPeVvazw43E/s200/alphabet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455529865910807362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"The Alphabet Killer"&lt;/span&gt;, reż. Rob Schmidt (usa, 2008). Megan Paige prowadzi śledztwo w sprawie gwałtu i zabójstwa dziewczynki.  Inicjały ofiary są takie same jak pierwsza litera miasteczka, w którym  dokonano zbrodni. Policja nie jest w stanie ująć mordercę, który  dokonuje kolejnych zbrodni, zawsze według alfabetycznego klucza. Paige  zostaje odsunięta od śledztwa, ponieważ jej stosunek do obowiązków  służbowych staje się obsesyjny. Rozstaje się z partnerem życiowym (i  kolega z pracy) Kennethem i trafia na 2 &lt;a class="html#bbtPage body  a.bbIntextLink, html body a.bbIntextLink" redirect="http://new.smartcontext.pl/core/ad_transaction?att=4&amp;amp;atd=216;6591919726539301643;443341774734643082;1053;1498;79806;3116;8436511934245086913;150;1;6;2258339905&amp;amp;curl=http%3A%2F%2Fad-emea.doubleclick.net%2Fclk%3B223250361%3B47002370%3Bm" href="javascript:void(0)" id="anchorbbtBubble118"&gt;lata&lt;div style="position: absolute; left: 0px; top: 0px; width: 21px; height: 13px; overflow: hidden; border: medium none;" id="overbbtBubble118"&gt;&lt;iframe id="overbbtBubble118ifr" name="overbbtBubble118ifr" url="http://cdn.code.new.smartcontext.pl/app/html/overWordLayer.html#att=4&amp;amp;atd=216;6591919726539301643;443341774734643082;1053;1498;79806;3116;8436511934245086913;150;1;6;2258339905&amp;amp;bbMainDomain=new.smartcontext.pl&amp;amp;curl=http%3A%2F%2Fad-emea.doubleclick.net%2Fclk%3B223250361%3B47002370%3Bm" src="http://cdn.code.new.smartcontext.pl/app/html/overWordLayer.html#att=4&amp;amp;atd=216;6591919726539301643;443341774734643082;1053;1498;79806;3116;8436511934245086913;150;1;6;2258339905&amp;amp;bbMainDomain=new.smartcontext.pl&amp;amp;curl=http%3A%2F%2Fad-emea.doubleclick.net%2Fclk%3B223250361%3B47002370%3Bm" allowtransparency="true" marginwidth="0" marginheight="0" style="display: none;" frameborder="0" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;/a&gt;  do szpitala psychiatrycznego. Po wyjściu z niego nadal jednak nie jest  wolna id obsesji schwytania mordercy...&lt;br /&gt;Oparty na autentycznych wydarzeniach film Schmidta ciekawy jest przede  wszystkim dlatego, ponieważ jego akcja rozgrywa się na pograniczu  rzeczywistości i urojeń Megan Paige. Mamy wykorzystany klasyczny chwyt z  horroru: ofiary pojawiają się policjantce w jej widzeniach i zdaje się,  że pragną jej coś przekazać. Myliłby się jednak ten, kto poszedłby tym  tropem. Wizje nie mają za zadanie posuwać do przodu akcji, ale ukazują  stan umysłu bohaterki. I to uważam za bardzo fajne w tym filmie.  Poszlaki wskazują na kilka podejrzanych osób i nie ma podanego na tacy  rozwiązania, co jeszcze mniej czyni z tego filmu thriller kryminalny, a  bardziej thriller psychologiczny. Eliza Dushku moim zdaniem sprostała  roli; nie gra zbyt przebojowo (nie ma takiej potrzeby), ale wyraziście i  przekonująco przedstawia obsesję nie jako zewnętrzna ekspresję (w czym  lubują się uesańscy reżyserzy serwując nam galerie przeróżnych  psychopatów), ale wewnętrzne ciśnienie. Tym samym sama sprawa zabójstw  schodzi nieco na drugi plan, chociaż nigdy nie znika z pola widzenia.  Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, której "Abecadło mordercy" stanowi  krytykę, to rzekłbym, że chodzi o chorobliwe dążenie do perfekcjonizmu,  którym opętana jest Megan Paige i któremu nie potrafi sprostać - chociaż  ta ostatnia kwestia pozostaje w filmie otwarta .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--
google_ad_client = "pub-6482080449349343";
/* 300x250, utworzono 10-01-22 */
google_ad_slot = "6158225969";
google_ad_width = 300;
google_ad_height = 250;
//--&gt;
&lt;/script&gt;
&lt;script type="text/javascript"
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"&gt;
&lt;/script&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/40054193160023529-7871280913845184083?l=windmill-riversideblues.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8lQO67KOxu67a2gKjtBmyxowlK0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8lQO67KOxu67a2gKjtBmyxowlK0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8lQO67KOxu67a2gKjtBmyxowlK0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8lQO67KOxu67a2gKjtBmyxowlK0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RiversideBlues/~4/XkwB-fl8TMg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://windmill-riversideblues.blogspot.com/feeds/7871280913845184083/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=40054193160023529&amp;postID=7871280913845184083" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/7871280913845184083?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/40054193160023529/posts/default/7871280913845184083?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RiversideBlues/~3/XkwB-fl8TMg/abecado-mordercy-2008.html" title="&quot;Abecadło mordercy&quot; (2008)" /><author><name>Windmill</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04619245332967177068</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="24" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S0xlAw2Jp6I/AAAAAAAABuE/73K8mTTbikU/S220/Zdj__cie0279.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__akMhoPPUoI/S7Xvgicl60I/AAAAAAAAB4A/ZPeVvazw43E/s72-c/alphabet.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2010/04/abecado-mordercy-2008.html</feedburner:origLink></entry></feed>

