<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;AkYMQXc6eCp7ImA9WhRaE0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599</id><updated>2012-02-16T11:29:40.910+01:00</updated><category term="pc" /><category term="audiobooki" /><category term="apple" /><category term="prąd" /><category term="motorower" /><category term="amiga" /><category term="explorer" /><category term="safrane" /><category term="kino" /><category term="streak" /><category term="asg" /><category term="renault" /><category term="firefox" /><category term="fotografia" /><category term="życie" /><category term="kobiety" /><category term="nawigacja" /><category term="komunikacja" /><category term="szkoła" /><category term="internet" /><category term="turystyka" /><category term="windows" /><category term="telewizja" /><category term="motorola" /><category term="opera" /><category term="laptop" /><category term="telekomunikacja" /><category term="buty" /><category term="reklama" /><category term="ekologia" /><category term="radio" /><category term="technika" /><category term="seven" /><category term="pies" /><category term="książka" /><category term="informatyka" /><category term="ocieplenie" /><category term="benelli" /><category term="warszawa" /><category term="komputery" /><category term="android" /><category term="G1" /><category term="komórki" /><category term="software" /><category term="relaks" /><category term="era" /><category term="wojsko" /><category term="orange" /><category term="woda" /><category term="film" /><category term="ebooki" /><category term="skuter" /><category term="kot" /><category term="vista" /><category term="banki" /><category term="motoryzacja" /><title>Życiowe rozmaitości...</title><subtitle type="html">Notki o różnych bolączkach dnia codziennego, sposobach radzenia sobie z nimi i optymistycznym spojrzeniu na świat, niekoniecznie przez różowe okulary;-)</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>155</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-" /><feedburner:info uri="rnerozmaitocinietylkookomputerach-" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;D0QASXc4fCp7ImA9WhdbFEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-1613086025224355025</id><published>2011-10-13T10:41:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T10:42:28.934+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-10-13T10:42:28.934+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Dowód osobisty</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska to bardzo nowoczesny kraj. Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, ale tak jest. Dla zobrazowania tej tezy - posłużę się świeżym przykładem. Zapraszam do lektury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowe dowody osobiste w postaci plastikowej karty, wydawane są w naszej ojczyźnie od nieco ponad 10 lat. Takowy posiada moja żona, z tym że jego ważność skończyła się w dniu wyborów parlamentarnych. Żona udała się więc do najbliższego Urzędu Dzielnicy w celu złożenia stosownego wniosku. Urzędniczka zrobiła duże oczy, naprawdę duże, gdyż - żona nie jest przecież zameldowana w rejonie owego Urzędu. A Urząd to nie byle co - to poważna sprawa jest. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Staranna lektura Ustawy o Ewidencji Ludności i Dowodach Osobistych dała nam niezły ubaw - już kiedyś o tym arcydziele pisałem, ale nadal nie mogę się nadziwić jak można skonstruować tak nieprzystające do rzeczywistości prawo i jeszcze pozwolić aby połowa tej ustawy była martwa... Tym niemniej dowiedzieliśmy się iż Urzędem właściwym do załatwienia tak banalnej sprawy jak wydanie podstawowego dokumentu obywatela - jest Urząd w miejscu zameldowania. Jako że nie mieszkamy tam gdzie jesteśmy zameldowani a w miejscu gdzie mieszkamy z racji popieprzonej ustawy i zawiłości dopiętych do niej przepisów - zameldować się nie możemy na stałe - pozostała nam szybka wycieczka 150 km w jedną stronę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwiedzając&amp;nbsp;rozkopane drogi z okazji zbliżającego się Euro 2012 - podróż to jedyne trzy godziny. Załatwienie sprawy w Urzędzie - 10 minut - wniosek był już wypełniony wcześniej, fotki przygotowane - wszystko załatwione. No prawie. Żona bowiem skorzystała z nowoczesnej możliwości - poprosiła o przekazanie gotowego dokumentu do Urzędu w Warszawie. Pan zrobił duże oczka i powiedział że to przecież potrwa dłużej i że lepiej odebrać tutaj. Jasne, nie mam nic lepszego do roboty tylko dymać znowu 150 km w jedną stronę, po rozkopanej gierkówce, po to żeby plasticzek odebrać. Żona też zresztą nie była tą perspektywą zainteresowana i stanowczo zażądała przekazania dokumentu. Tak zrobiła kilka lat temu z Prawem Jazdy&amp;nbsp;i nawet się udało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz będzie najlepsze - Pan sugerował odbiór dokumentu w Piotrkowie, bowiem gotowy dowód i tak do niego przyjedzie. Urząd w Piotrkowie wyśle wniosek i foto do Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie, tam dokument wyprodukują, wyślą do Urzędu w Piotrkowie, ten go obejrzy i wyśle do Urzędu w Warszawie. BRAWO!!! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby nie było że tylko narzekam - oto jak to powinno wyglądać:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- idę złożyć wniosek do pierwszego z brzegu urzędu, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- wypełniam go elektronicznie, lub jeśli jednak urząd woli - na papierze,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- wniosek wraz z fotką leci elektronicznie do PWPW wraz z infem gdzie ma być przekazany do odbioru,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- koniec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem po co jest system Pesel, skoro wydanie Dowodu Osobistego jest drogą przez mękę. Zaraz sprawdzę kiedy kończy się mój dokument - bowiem w Ustawie jest pewien zabawny zapis, który prawdopodobnie umożliwi przyjęcie wniosku w dowolnym Urzędzie. Korci mnie aby go wypróbować.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-1613086025224355025?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TXrYdIR-hcpQ22HTh7dqCMG0kn4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TXrYdIR-hcpQ22HTh7dqCMG0kn4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TXrYdIR-hcpQ22HTh7dqCMG0kn4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TXrYdIR-hcpQ22HTh7dqCMG0kn4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/87klyrWH0yM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/1613086025224355025/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/10/dowod-osobisty.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/1613086025224355025?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/1613086025224355025?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/87klyrWH0yM/dowod-osobisty.html" title="Dowód osobisty" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/10/dowod-osobisty.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0QDR3s7cCp7ImA9WhdTGUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-8515819548107689709</id><published>2011-07-18T14:09:00.003+02:00</published><updated>2011-07-18T14:16:16.508+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-18T14:16:16.508+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="prąd" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><title>Ostry tuning wkrętarki</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj notka z pogranicza majsterkowania i ASG. Dotyczyć będzie zabaw z prądem we wkrętarce. Skoro jednym ze stopni tuningu karabinka ASG jest wymiana baterii na wydajniejsze ogniwa Li-Po - to czemu nie zrobić tego we wkrętarce? ;-) Tym bardziej że krew mnie zalewała za każdym razem jak kończył się prąd we wkrętarce, a ładowanie to kilkanaście godzin - z LiPo będzie błyskiem;-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość sprzedawanych nam elektronarzędzi akumulatorowych ma w sobie starożytne ogniwa NiCd. Nie lubią one ładowania wysokim prądem (długo trwa ładowanie), źle znoszą zimno, starzeją się, mają efekt pamięciowy, są ciężkie i drogie. Do mojej wkrętarki - nowy akumulator 12V to 130 zł (znalazłem i po 170 zł). Tymczasem w domu mam kilka pakietów LiPo do karabinków. Czemu mam ich używać tylko w weekendy? ;-) Szybka analiza i oto wynik: wysokowydajny akumulator modelarski, firmy Pelikan, o pojemności 1100mAh, napięciu 11,1V i wydajności prądowej 36C (prawie 40A) to koszt ok. 80 zł. Z powodzeniem zmieści się w oryginalnej obudowie i zastąpi NiCd. Jako że posiadam już ten pakiet - koszt przeróbki równy jest zero złotych. Pakiet LiPo jest lekki, wydajny prądowo, odporny na zimno, nie ma efektu pamięciowego i najlepsze można naładować do pełna w 10 minut! Jak to zrobić?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OgSgNlKNVcI/TiQfqFa86bI/AAAAAAAAHSI/Us2iuDt6hjs/s1600/001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://3.bp.blogspot.com/-OgSgNlKNVcI/TiQfqFa86bI/AAAAAAAAHSI/Us2iuDt6hjs/s320/001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odkręcamy cztery śrubki które spajają cały moduł. Dwie od razu możemy wyrzucić, nie będą już raczej potrzebne. Otwieramy i widzimy to co poniżej. Wieeeeeelka kupa ogniw NiCd.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-iSChKsT1pXk/TiQfqXv2mCI/AAAAAAAAHSM/4VyvAvjJQ_s/s1600/002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://2.bp.blogspot.com/-iSChKsT1pXk/TiQfqXv2mCI/AAAAAAAAHSM/4VyvAvjJQ_s/s320/002.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z całego pakietu interesuje nas tylko plastikowa góra ze stykami. Przecinamy blaszki, aby ją odzyskać. Usuwamy ogniwa NiCd. Teraz za pomocą lutownicy, dwóch kabelków i złączki do karabinka konstruujemy to co poniżej:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dDLNEbOAU50/TiQfqqMpqDI/AAAAAAAAHSQ/Svqalb9ddyM/s1600/003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://1.bp.blogspot.com/-dDLNEbOAU50/TiQfqqMpqDI/AAAAAAAAHSQ/Svqalb9ddyM/s320/003.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za pomocą kleju termicznego, lub innego jaki mamy pod ręką - wklejamy styki na miejsce w obudowie akumulatora. Użycie wtyczki do karabinka nie jest konieczne, można akumulator LiPo podłączyć na stałe, wówczas jednak nie użyjemy go do innych celów. Trzeba też będzie przerobić starą ładowarkę, tak aby dała się podłączyć do mikroprocesorowej ładowarki LiPo. Generalnie trzeba pomóźdżyć i uwzględnić własne zasoby i potrzeby.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0lLyD_nZiK4/TiQfrSZotBI/AAAAAAAAHSY/w8gTGiJ6Mf0/s1600/005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="258" src="http://1.bp.blogspot.com/-0lLyD_nZiK4/TiQfrSZotBI/AAAAAAAAHSY/w8gTGiJ6Mf0/s320/005.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy już mamy wklejone styki (pamiętać oczywiście należy o biegunowości), Podłączamy baterię LiPo. Na fotce porównanie wielkości obu typów ogniw. Teraz dwiema śrubkami skręcamy baterię i można pracować. Wadą pewną jest zmiana wyważenia wkrętarki kiedy ją stawiamy. Dużo łatwiej się przewraca, trzeba uważać. Jeśli komuś to bardzo przeszkadza - można dociążyć puszkę akumulatora. Ja jednak cenię sobie zmniejszenie wagi. Do akumulatora LiPo warto podłączyć tzw. lipo guarder - mały układ elektroniczny, pilnujący aby nie doprowadzić do zbytniego &amp;nbsp;rozładowania. Po zakończeniu pracy - rozkręcamy obudowę akumulatora i wyjmujemy pakiet. Przyda się na strzelance;-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Wszystkie czynności wykonujemy na własną odpowiedzialność. Ja tylko wskazuję kierunek;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-8515819548107689709?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/FCQHA1PSbRYC2NdANztTEty8R-4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/FCQHA1PSbRYC2NdANztTEty8R-4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/FCQHA1PSbRYC2NdANztTEty8R-4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/FCQHA1PSbRYC2NdANztTEty8R-4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/ntPKplDCbp0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/8515819548107689709/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/07/ostry-tuning-wkretarki.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8515819548107689709?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8515819548107689709?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/ntPKplDCbp0/ostry-tuning-wkretarki.html" title="Ostry tuning wkrętarki" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-OgSgNlKNVcI/TiQfqFa86bI/AAAAAAAAHSI/Us2iuDt6hjs/s72-c/001.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/07/ostry-tuning-wkretarki.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkIDSX84fip7ImA9WhdTEEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-2015785860232280722</id><published>2011-07-07T16:22:00.001+02:00</published><updated>2011-07-07T16:22:58.136+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-07T16:22:58.136+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="woda" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="buty" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="relaks" /><title>Deszcz i ASG</title><content type="html">&lt;div align="justify"&gt;Mała przerwa w prowadzeniu bloga, spowodowana została zrośnięciem się obojczyka;-) Rzuciłem się w wir rozgrywek ASG i innych zajęć, na co czekałem dwa miesiące z utęsknieniem. Dlatego zaniedbałem pisanie, ale powoli wrócę do tego zadania;-)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzisiaj chciałem napisać o grze w warunkach deszczowych, podczas polskiej pory monsunowej, czyli latem;-) Tak się złożyło, że w sobotę 2.07.2011 brałem udział w grze pt. CNN. Padało ze dwa dni przed i w noc przed grą, oraz pod koniec rozgrywki. Deszczu spadło chyba po parę litrów na metr kwadratowy. Tym niemniej przybyło 70% osób które się na grę zapisały. To zacny wynik i zasługują obecni na pochwałę, bo łatwo nie było. Buty puszczały po 300 metrach spaceru w wysokiej trawie, spodnie mokre do kolan od owej trawy, a wyżej od deszczu. Repliki elektryczne całkiem nieźle znosiły deszcz, zdecydowanie gorzej z ludźmi;-) Dlatego chcę napisać trochę o sposobach zabezpieczenia się przed wilgocią i działaniach po powrocie do bazy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chcąc grać w deszczu, trzeba się do tego po prostu przygotować. Jednym z najważniejszych elementów stroju jest moim zdaniem kapelusz typu bonny hat - ze względu na szerokie rondo - zabezpieczy okulary przed bezpośrednim deszczem - a krople wody na szkłach skutecznie psują &amp;nbsp;zabawę. Baseballówka nie jest tak uniwersalna, ale to też dobre rozwiązanie. Zdecydowanie odradzam na deszcz hełmy, czapki typu dokerka i bandany, musi być coś z daszkiem. &amp;nbsp;Przydać się może w plecaku zapasowa czapka lub kapelusz (suche).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Drugim elementem bardzo ważnym są buty. Znajdują się na przeciwległym końcu ciała niż czapka (jeśli ktoś nie wie;-). Buty na deszcz trzeba mieć po prostu porządnie zaimpregnowane. Dawniej robiło się to pastą do butów, ale ona ma swoje wady - nie penetruje tak dobrze łączeń skóry buta, nie uszczelnia styku z podeszwą, no i się wykrusza. Zdecydowanie lepsze są nowoczesne impregnaty do obuwia. Osobiście przetestowałem i polecam NikWax. Polskie pustynne buty (używane przez naszą armię w Iraku) po zaimpregnowaniu kompleksowym, zgodnie z opisem na opakowaniu - wytrzymały spokojnie pięć godzin gry. Strona producenta: www.nikwax.com - dostępne w sklepach GoSport. Impregnując - pokrywać należy całe buty, starannie obracając je powoli, tak aby preparat wypełnił wszystkie szczeliny i łączenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Innym sposobem na szczelne buty, są kalosze Bundeswehry, zakładane na buty. Można je kupić np. &lt;a href="http://armyworld.pl/product-pol-725-Kalosze-Wojskowe-Bundeswehr-na-Suwak-Nakladki-na-Buty-Oryginal-.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tanie, proste, skuteczne. Czego chcieć więcej? Ostatnim pomysłem, szczególnie dla osób bez spodni z membraną - są tzw. stuptuty - czyli specjalne nogawki zakładane częściowo na buty i kończące się pod kolanem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Trzecim elementem jest sam mundur i oporządzenie. Zacznę od tego drugiego elementu. Chcąc często grać w warunkach deszczowych - radzę zakupić dobrej klasy plecak, który łatwo nie ulegnie wodzie padającej z nieba. To w nim będzie przenoszona zapasowa, sucha czapka, suche skarpety, komórka, klucze i co tam jeszcze chcemy przed wodą ochronić. Samo oporządzenie, czyli wszelkie zasobniki na magazynki, itp. odporne na wodę nie są z zasady zbytnio, z wyjątkiem sprzętu kontraktowego - ten może być zaprojektowany tak aby wody w niektóre miejsca nie dopuścić. Częściej jednak stosuje się zasadę szybkiego moczenia i schnięcia, niż trudną walkę z wodoodpornością. Przy okazji nic nie stoi na przeszkodzie aby stosownym preparatem impregnującym NikWax zabezpieczyć szelki, ładownice itp. Dzięki temu nie wchłoną one wody w swoją strukturę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Munduru impregnować nie trzeba i raczej nie ma to większego sensu - bowiem impregnaty na miękkich tkaninach łatwo się wykruszają i przestają działać. Ponadto mogą pogorszyć oddychalność munduru i zmienić go w brezentową plandekę. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest zakup zestawu GoreTex, lub peleryny przeciwdeszczowej. Zestaw kupujemy oczywiście w miarę możliwości w pożądanym przez siebie kamuflażu, z tym że to droga impreza. Za amerykański trzeba dać kilkaset złotych, nawet do tysiąca. Istnieje jednak tania alternatywa. Armia niemiecka jako chyba jedyna zaopatrzyła każdego żołnierza w taki mundur. Stąd spora podaż zestawów Gore Tex w kamuflażu Flecktarn z zapasów magazynowych i wycofanych z użytku. Koszt - około 60 - 80 zł za spodnie i kurtkę z kapturem. W takim wdzianku deszcz niestraszny. A jeśli zaimpregnowaliśmy oporządzenie - to hulaj dusza. Opcja z pelerynką jest mniej wygodna, ale warta rozpatrzenia, bowiem zakładamy ją na mundur i oporządzenie. Polecam tutaj zakup polskiej peleryny oficerskiej - jest lekka i wykonana z gumowanej tkaniny, oraz posiada kaptur. Peleryna żołnierza służby zasadniczej jest sztywniejsza, ma gorszy kaptur i waży jak siedem nieszczęść;-)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A co po zakończeniu gry? Szczególnie kiedy buty puściły wodę do środka... &amp;nbsp;Po pierwsze warto mieć buty zapasowe - byle jakie trampki powinny wystarczyć. Jeśli jednak nie mamy takowych - zdejmujemy nasze przemoczone buty. W miarę możliwości wycieramy stopy do sucha. Zakładamy suche skarpety i ponownie przemoczone buty. Wiem że brzmi dziwnie, ale kto tego doświadczył - wie o co chodzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kolejną czynnością jest staranne wysuszenie wszystkich elementów. Trzeba zwrócić uwagę aby nie zostawić zwiniętej sztuki odzieży, bo ryzyko smrodku i pleśni rośnie. Trzeba pozwolić wyschnąć wszystkim ciuszkom i ładownicom, oraz butom w warunkach swobodnego przepływu powietrza. Nie rzucać na kaloryfery, nie przypiekać farelkami. Samo wyschnie. Buty po wysuszeniu - ponownie zaimpregnować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Stosując powyższe zasady - nie boję się jechać na kilkugodzinną grę w lesie, gdzie leje i leje. Nie przeszkadza mi to - w zamian za deszcz - nie ma komarów;-) Powodzenia i do zobaczenia na polu walki. W deszczu...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Uwaga końcowa - nie uważam się za guru, rady są do twórczego rozwinięcia;-) Nie dotyczą wyjazdu na trzy tygodnie, a jedynie na kilkugodzinną jebankę ASG;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-2015785860232280722?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TBLliY5ZjLz8Pg0H2QpHwmbR1YE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TBLliY5ZjLz8Pg0H2QpHwmbR1YE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TBLliY5ZjLz8Pg0H2QpHwmbR1YE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/TBLliY5ZjLz8Pg0H2QpHwmbR1YE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/TLRRrG8vaqA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/2015785860232280722/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/07/deszcz-i-asg.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2015785860232280722?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2015785860232280722?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/TLRRrG8vaqA/deszcz-i-asg.html" title="Deszcz i ASG" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/07/deszcz-i-asg.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEEQn05fyp7ImA9WhZaGUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-6336036058570605223</id><published>2011-07-06T10:23:00.000+02:00</published><updated>2011-07-06T10:23:23.327+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-06T10:23:23.327+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telewizja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="internet" /><title>Aster</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak całkiem spora część warszawiaków korzystam z usług Aster. To lokalny dostawca internetu, telewizji, usług telekomunikacyjnych, itp. Mieszkałem w kilku lokalizacjach w Warszawie i dopiero w obecnej jest kabel Aster. Wcześniej próbowałem korzystać z ich usług, ale z braku okablowania w budynku - niezmiennie słyszałem w słuchawce telefonu że będzie on okablowywany w IV kwartale roku. Tyle historii, obecnie od dwóch lat mam od Aster telewizję w pakiecie analogowym Basic i internet 20Mbit. Płaciłem 147 zł miesięcznie za dwie usługi i nie dawałem sobie wcisnąć dodatkowych - czyli pakietu cyfrowego Basic Plus, mimo chamskich zagrań pt. wycofanie jakiegoś kanału z Basic i przeniesienie do Plus, oraz usług telefonicznych. Jednak dwa lata dość zgrabnie zleciały i mamy dzień dzisiejszy, a w nim serię zgrzytów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pierwsze Aster uwielbia nie informować klienta, że mu się umowa terminowa kończy i znikają "promocyjne" ceny. Ja wiem że powinienem tego sam pilnować, że podpisałem taką umowę, etc. Jednak wydzwaniać z ofertami potrafią. No nic, przełknąłem wyższą stawkę za ostatni miesiąc. Chciałem oczywiście przedłużyć umowę, bowiem większego wyboru w ofertach naprawdę szybkiego internetu nie było na moim osiedlu - Aster &amp;nbsp;albo Aster. A zależało mi na pakiecie TV, oczywiście podstawowym Basic, bez cyfrowego Basic Plus. Ktoś może zapytać dlaczego nie chcę cyfrowego, przecież to HD, wypas po uszy, telewizja zapachowa i co tam jeszcze. Odpowiem, tak samo jak marudnym marketingowcom z Aster - BO NIE MAM TELEWIZORA HD. Mam czterdziestodwucalową plazmę w zwykłej rozdzielczości (to jest monitor - nie ma tunera TV). Działa, ma się świetnie i nie chcę jej póki co zmieniać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracamy jednak do przedłużania umowy. Otóż gdybym chciał po prostu machnąć swój autograf pod glejtem przedłużającym moją promocję (która mi się przecież skończyła, skoro zabecelowałem pełną stawkę) - to w kolejnej promocji zapłacę tylko 119 zł miesięcznie przez kolejne dwa lata. 147-119=28 zł co miesiąc w kieszeni - na przestrzeni dwóch lat da mi to pięć stów. Jednak ja jestem skłonny płacić owe 150 zł miesięcznie, bo tak zaplanowałem w domowym budżecie. Zatem poprosiłem o łącze 60Mbit i pakiet Basic. Okazało się że za to zapłacę 129 zł za internet i zdaje się 55 zł za TV. Razem - 184 zł. Ale jakbym wszedł z ulicy i nigdy nie był klientem Aster - to zapłacę tylko 79+55 - razem 134 zł - tak stoi na stronie Aster. No to ktoś tutaj kogoś w jajo robi. Gdybym wypowiedział umowę, to nową jako "nowy" klient mogę podpisać dopiero po sześciu miesiącach. Ale mam przecież żonę, ona może być nowym klientem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak też się stało. Ja umowę wypowiedziałem, żona podpisała nową. Wzięła internet 60Mbit, pakiet Basic i ów nieszczęsny Basic Plus - zapadła bowiem decyzja o wymianie telewizorka na nowy (tylko gdzie ja kupię sześćdziesięciocalową plazmę bez tunera TV???)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z rozmów jakie przeprowadziłem ze znajomymi mieszkającymi w zasięgu Aster - robią identycznie. Umowa się kończy, zmiana abonenta w tym samym lokalu. Kupa papierków do przełożenia. Rozwiązanie umowy, czterdzieści dni okresu wypowiedzenia, znowu albo wizyta w punkcie obsługi, albo handlowiec przyjeżdża do nas - podpisanie nowej umowy. Potem wpada ekipa odłączyć stary sygnał i włączyć nowy. Na deser spacer do punktu obsługi klienta, odstanie w kolejce i oddanie starego modemu. I po co? Aster ponosi koszt obsługi wkurwionego abonenta, koszt operacji odłączenia/przyłączenia, a w efekcie i tak nowy abonent płaci mniej niż płacił stary. Logiki w tym żadnej - aczkolwiek widzę jeden pozytyw. Jakiś dyrektor na stanowisku może wykazać się podczas tradycyjnej nasiadówki z PowerPointem zajebistym wzrostem słupka pozyskanych klientów. Słupek klientów straconych litościwie przemilcza. Koszty też. Liczy się wynik i premia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Moment w którym na moim osiedlu pojawi się konkurencja - będzie tą chwilą w której za usługi Astera podziękuję. Nie lubię jak ktoś mnie w taki sposób traktuje. A co ciekawe - sami konsultanci Aster czują się cokolwiek idiotycznie jak im się ten bezsens wytyka - przepraszają i mówią że niestety wiedzą o tym, ale nic nie mogą zrobić - taka polityka firmy. Przedstawiciele handlowi i technicy podłączający sygnał też dobrze wiedzą o co chodzi i ułatwiają całą procedurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A na deser jeszcze jeden kwiatek z asterowej łączki. Otóż dekoder cyfrowy w promocji mam za złotówkę. Tyle że bez PVR, czyli nagrywania programów. Jakbym chciał ten z PVR to muszę od razu dać 200 zł. Ale jeśli wezmę ten prosty i miesiąc z nim przetrwam, to później dopłacę tylko 49 zł za wymianę na bardziej wypasioną wersję. Cudne po prostu...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-6336036058570605223?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a3yVKXX8T2dbYnbzKhbLtW-3M-8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a3yVKXX8T2dbYnbzKhbLtW-3M-8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a3yVKXX8T2dbYnbzKhbLtW-3M-8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/a3yVKXX8T2dbYnbzKhbLtW-3M-8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/WxeBafOmupE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/6336036058570605223/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/07/aster.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/6336036058570605223?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/6336036058570605223?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/WxeBafOmupE/aster.html" title="Aster" /><author><name>Diesel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15887702686935170906</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/07/aster.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DU4NSHY7eCp7ImA9WhZUFUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-5898218307301827266</id><published>2011-06-07T14:50:00.002+02:00</published><updated>2011-06-08T09:26:39.800+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-08T09:26:39.800+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="reklama" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Opakowania</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś już pisałem o oznakowywaniu opakowań - konkretnie chodziło mi o to że na ludzkich konserwach rysowane jest zwierzątko które będziemy spożywać, a na zwierzęcych - mordka zwierzaka dla którego jedzenie przeznaczono. To jest trochę mylące, ale można od biedy zapamiętać. Cała notka jest &lt;a href="http://biegala.blogspot.com/2009/10/zakupy.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Wspominam o tej sprawie dlatego, że znalazłem lukę poważną w oznakowaniu produktów kosmetycznych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak większość mężczyzn nie stosuję żadnych wymyślnych kremów czy balsamów, stworzonych dla peda... ...eeee, metroseksualnych mężczyzn. Nie odczuwam takiej potrzeby, uważam że naturalne piękno mej osoby jest ponadczasowe i nie muszę go tłuszczami wzmacniać;-) Jednakże spaliłem sobie nieco nosek na słońcu - w czasie dużej imprezy. Tak mocno że skóra pękła niestety. Zapragnąłem więc posmarować go czymś i w tym celu udałem się do łazienki, przejrzeć zapas kremów wszelakich mojej szanownej małżonki. I tu pojawił się problem. Bowiem preparaty te są w niedużych opakowaniach, a na nich malutkimi literkami wypisano ich cudowne właściwości i przeznaczenie. Zeszło mi naprawdę długo zanim znalazłem krem do twarzy, do cery suchej i wrażliwej - czyli idealny na mój biedny kinol.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tu pojawia się pewien pomysł. Oddaję go zupełnie za darmo, wszystkim marketingowcom medytującym nad tym jak sprzedać mężczyznom zbędne im kremy itp. Jak wiadomo faceci są wzrokowcami, zatem to bodźce wzrokowe ułatwiają im wręcz przeżycie. Dlaczego zatem nie produkujecie kremów w opakowaniach informujących o przeznaczeniu? Krem do twarzy? Opakowanie to gustowna mordka. Krem do stóp? Zamiast w tubce - zgrabna stopa, rozmiar 44. Krem do rąk? Opakowanie w kształcie pięści! Krem na hemoroidy mi nieco do koncepcji nie pasuje, ale już taki ujędrniający do biustu - zdecydowanie tak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzę okiem wyobraźni te regały w marketach wypełnione piersiami, twarzami, dłońmi i dupskami. I facetów którzy rzucają okiem i wiedzą do czego dany krem jest. Bez czytania tasiemcowej ulotki napisanej mikroskopijnymi literkami. Krem do golenia? Opakowanie w kształcie głowy Rumcajsa - z solidną brodą;-) Żel pod prysznic? Wielka "słuchawka" prysznicowa. Żel intymny? ...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-5898218307301827266?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vPaap6K59kiQ6s9z_cPumYPqLvY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vPaap6K59kiQ6s9z_cPumYPqLvY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vPaap6K59kiQ6s9z_cPumYPqLvY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vPaap6K59kiQ6s9z_cPumYPqLvY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/R9Sym7Ayuqs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/5898218307301827266/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/06/opakowania.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/5898218307301827266?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/5898218307301827266?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/R9Sym7Ayuqs/opakowania.html" title="Opakowania" /><author><name>Diesel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15887702686935170906</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="16" height="16" src="http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif" /></author><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/06/opakowania.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcBQ3k9fip7ImA9WhZVE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-3734461434549013076</id><published>2011-05-26T08:56:00.001+02:00</published><updated>2011-05-26T08:57:32.766+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-26T08:57:32.766+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>ZUS - WTF?</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponarzekałem ostatnio na Pocztę Polską i listonoszy. Instytucja ta nie próżnowała - mój ulubiony listonosz zostawił mi kolejne awizo, podczas gdy oczywiście byłem w domu. Odbiór poszedł nadspodziewanie szybko i przyjemnie, tym razem nie była to jednak paczka, a pismo z ZUS. Zwrócili mi moje zwolnienie lekarskie L4 celem uzupełnienia danych. Dobrze że jestem jeszcze młody i mam mocne nerwy. Oto bowiem przykład wyjątkowej bezczelności &amp;nbsp;urzędniczej - pacjent na zwolnieniu ma latać i szukać lekarza który wystawił mu zwolnienie na druku zaakceptowanym przez ZUS (i zapewne ZUS owego lekarza stosowną broszurką poinformował jak się &amp;nbsp;ów druk wypełnia). Zdaniem ZUS ja mam wiedzieć czy zwolnienie jest dobrze wypełnione czy źle!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Traf chciał że była akurat środa - jedyny dzień kiedy przyjmuje lekarz który wystawił mi ów kwit. Pojechałem więc do szpitala MSWiA aby móc uzupełnić dokument. Oczywiście próba szybkiego wjazdu do gabinetu spaliła na panewce, musiałem poczekać jakiś kwadrans. Lekarz był wielce zdziwiony, ale uzupełnił brak. Przepraszam jednak nie powiedział. Mając w ręku poprawiony świstek - zadzwoniłem do ZUS na podany w piśmie numer z pytaniem - co dalej? Pani zawinszowała sobie posiąść kwitek pocztą. Zmełłem dźwięczną "kurwę" pod nosem i pojechałem na pocztę. Tam kupiłem kopertę i opłaciłem list priorytetowy i polecony - 4,15 zł poszło. Do tego bilet dobowy za 9 zł - abym mógł eskapadę do szpitala uskutecznić. Czemu to ja mam za to zapłacić że lekarz się zapomniał i nie wpisał - uwaga - daty wystawienia dokumentu? ZUS postępuje tutaj bardzo cwanie - opierając się zapewne na jakimś wewnętrznym przepisie i zwraca L4 do chorego mimo że on nie jest stroną w tej sprawie zupełnie. Ale w pisemku jest napisane - nieuzupełnienie i niezwrócenie - skutkuje brakiem wypłaty zasiłku chorobowego. Gdyby nie to że kasa owa jest mi raczej potrzebna - zwróciłbym niepoprawione zwolnienie do ZUS z informacją żeby mnie w dupę pocałowali i zwrócili się do wystawcy dokumentu. W końcu na owym L4 jest pieczęć szpitala i lekarza. Szpital powinien lekarza do poprawienia pobudzić i potrącić mu z poborów koszt odesłania zwolnienia do ZUS.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe co by było gdybym owo zwolnienie miał wystawione np. w innym mieście? Albo nie miałbym złamanego obojczyka (no już zrośnięty), tylko obie nogi? Czy ktoś w tym pieprzonym ZUS ma mózg i go używa, czy też zatrudniają wyłącznie takich co mają tunel powietrzny między uszami? Kto odda mi moje 13 zł? Niby to niewiele, ale chodzi o zasadę. Obywatel jest obciążany kosztami czyjejś niekompetencji - wystarczy że płacę podatki, za jednostkowe przypadki dopłacać nie mam zamiaru. Dlatego sporządziłem pisemko do Wydziału Zasiłków ZUS z żądaniem zwrotu mi 13 zł i 15 gr. Niech się cieszą że żądam tylko tyle - mogłem pojechać taksówką... Jak dostanę odpowiedź - będzie notka. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-3734461434549013076?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KId7BLqM9NGRDyecOTrKBxlVf7g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KId7BLqM9NGRDyecOTrKBxlVf7g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KId7BLqM9NGRDyecOTrKBxlVf7g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/KId7BLqM9NGRDyecOTrKBxlVf7g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/ukp-mMEyWx0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/3734461434549013076/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/zus.html#comment-form" title="Komentarze (11)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/3734461434549013076?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/3734461434549013076?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/ukp-mMEyWx0/zus.html" title="ZUS - WTF?" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>11</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/zus.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkcDQnk8eip7ImA9WhZVEk4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-7776021200842980758</id><published>2011-05-24T09:44:00.002+02:00</published><updated>2011-05-24T11:41:13.772+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-24T11:41:13.772+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Poczta Polska - kłamcy i nieroby</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z utęsknieniem czekam dnia w którym polski rynek pocztowy zostanie uwolniony. I zacznie się prawdziwa konkurencja, a moloch na glinianych nogach, czyli nasza kochana Poczta Polska z hukiem upadnie. I w nosie mam że tysiące prawdziwych, rdzennych polaków straci pracę, a taka zasłużona dla kraju firma runie. Takiej ostoi leni i nierobów nie ma chyba w Polsce drugiej. Niech upadnie czym prędzej - bo to sami pracownicy tej instytucji są winni temu, jak są postrzegani oni i ich pracodawca przez naród. Powiedzenie że się pracuje na poczcie - wzbudza obecnie tylko uśmiech politowania, a przed wojną był to szanowany pracodawca i prestiżowa praca. Dziś pozostały już tylko wspomnienia dawnej świetności i kilkusetletniej historii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZnNS8klQD58/Tdtc-Z3mFeI/AAAAAAAAHJs/VtMS72acOhw/s1600/Dsc09117.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="215" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZnNS8klQD58/Tdtc-Z3mFeI/AAAAAAAAHJs/VtMS72acOhw/s320/Dsc09117.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracuję zazwyczaj siedząc przed komputerem, najczęściej w domu. Kilka razy w miesiącu przychodzi do mnie jakaś paczka. Krajowe w miarę możliwości kieruję na adres jednego z klientów bo wiem ze na recepcji zawsze ktoś jest. Zagraniczne idą do domu i tu zaczyna się jajo sezonu. Słyszę bowiem doskonale w mieszkaniu huk klapek w euroskrzynce pocztowej. Po czym znajduję tam awizo. Jest godzina 12:00, na świstku mam informację że odebrać mogę dziś po 19:00. Czyli siedem godzin muszę czekać, bo się leniowi listonoszowi nie chciało przynieść przesyłki, ba - on nawet nie sprawdził czy ja jestem w domu - domofon milczał. Wielkiego wyboru nie miałem - czekam do 19:00.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyprawa na pocztę - niby nic wielkiego - raptem kilometr w jedną stronę. Przecież ruch to zdrowie. Nieważne że mam pracę do wykonania (nie pracuję 8h jak niektórzy;-), że mam jakieś inne plany, że w ogóle mam w dupie łażenie na pocztę, bo to jej obowiązkiem jest dostarczyć przesyłkę, skoro bierze za to kasę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na poczcie tym razem o dziwo - niemal nie ma kolejki. Za to okienko czynne jak zwykle jedno (na trzy możliwe). Byłem w życiu na wielu pocztach, w wielu miastach i jeszcze nigdy nie widziałem żeby wszystkie okienka były czynne. Fascynuje mnie też kto np. kupuje na poczcie szampon, krem regeneracyjny, nabija Warszawską Kartę&amp;nbsp;Miejską, wybiera rajstopy? Mając w pamięci ślimacze tempo obsługi - po każdy z tych produktów poszedł bym gdzie indziej. Czym kierowali się menedżerowie których PP zatrudnia, skoro wprowadzili takie atrakcje w okienkach pocztowych? Czemu się kurwa nie zajęli przyspieszeniem i uproszczeniem procesu obsługi tego, do czego ta cholerna instytucja jest powołana?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stoję więc w kolejce do okienka i wreszcie moja kolej. Na jednym awizo mam dwie paczki. Pani je dość rączo odszukała, położyła obok okienka i zaginęła. W nomenklaturze wojskowej - MIA. Minęło 5 minut bezsensownego stania przy okienku - pani wraca i pyta czy na pewno tylko dwie? Bo ona ma w komputerze trzy. I czy ja może odbierałem już paczkę z 4.05. Wtedy zrozumiałem po co jest gruba szyba między nami. Odpowiedziałem przez zaciśnięte zęby że odebrałem. Tak gdzieś w okolicy 4.05, po 19:00 z awizem w zębach. Pani niezrażona - dała mi do podpisu dwa świstki żądając tego czego nie znoszę - czytelnego podpisu. Nie wiem co to jest czytelny podpis i po co on poczcie, ale zawsze ignoruję ową "prośbę". Nigdzie nie jest napisane że istnieje coś takiego jak czytelny podpis, a wewnętrzne regulaminy poczty mnie mało interesują. Tym bardziej że listonosz na awizie nie podpisuje się czytelnie. Więc nawet nie wiem który nierób był z tym świstkiem u mnie. Pani zaprotestowała przeciwko mojemu nieczytelnemu podpisowi, co starannie zignorowałem i drukowanymi literami, jak zwykle przy idiotycznym żądaniu czytelnego podpisu - wypisałem swoje imię i nazwisko. Często korci mnie strzelenie trzech krzyżyków, ale jako niechrześcijanin nie powinienem chyba. Z kolei narysowanie FSM nie będzie poprawnie zrozumiane;-(&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobra - mam swoje przesyłki. Jestem szczęśliwy. Godzina prawie - psu w dupę. Drugi raz w tym miesiącu. W ramach przekierowania przesyłek - zaoszczędziłem sobie dwóch kolejnych wizyt, bo odebrała je recepcjonistka. Czujecie idiotyzm? W celu oszczędzenia swego czasu - muszę tak kombinować. Ja muszę myśleć dokąd skierować przesyłkę, aby odebrać ją bez konieczności łażenia na pocztę. Bo mimo że jestem w domu - w skrzynce znajdę awizo. Mało tego - listonosz to kłamca bez krztyny honoru i do tego leń. Na przesyłce jest pieczęć o treści - "Awizo mieszkanie zamknięte." I do tego podpis krzywoprzysięzcy. Poświadczył nieprawdę. Sfałszował dokumentację pracodawcy. Doprowadził do wkurwienia klienta. I potem się panie na poczcie dziwią że szacunku za grosz i się klienci wpieniają.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obyś poczto polska padła jak najszybciej, a cielsko twe rozdarły między siebie firmy mniejsze, ale prężne. Takie które klienta szanować będą musiały, bo konkurencja na rynku je do tego zmusi. I nie płacz luby listonoszu że mało zarabiasz - będzie jeszcze gorzej, bo się nie wywiązujesz ze swych obowiązków. A ja zadbam o to żebyś po uszach dostał... Na początek przygotowałem odezwę do doręczyciela:&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EhmP5fLacpY/Tdt8mSy_pCI/AAAAAAAAHJw/CQGjwPYBHQo/s1600/Image1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-EhmP5fLacpY/Tdt8mSy_pCI/AAAAAAAAHJw/CQGjwPYBHQo/s320/Image1.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Nakleję na skrzynce. Poobserwuję uważnie, bo kolejne paczki w drodze. Zobaczymy co się stanie. To tylko działanie pomocnicze, gdyż wykonałem również telefon do Działu Kontroli i złożyłem skargę. Coś musi zadziałać...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla chętnych - &lt;a href="http://piotr.biegala.pl/Listonosz.pdf"&gt;odezwa w PDF&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- naklejcie na swojej skrzynce!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-7776021200842980758?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OkYsULUJLirJfVzg2pgoEuYszjA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OkYsULUJLirJfVzg2pgoEuYszjA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OkYsULUJLirJfVzg2pgoEuYszjA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OkYsULUJLirJfVzg2pgoEuYszjA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/uU6ezUueR34" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/7776021200842980758/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/poczta-polska-kamcy-i-nieroby.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7776021200842980758?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7776021200842980758?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/uU6ezUueR34/poczta-polska-kamcy-i-nieroby.html" title="Poczta Polska - kłamcy i nieroby" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-ZnNS8klQD58/Tdtc-Z3mFeI/AAAAAAAAHJs/VtMS72acOhw/s72-c/Dsc09117.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/poczta-polska-kamcy-i-nieroby.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0MFRHo7eCp7ImA9WhZVEUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-8171356599203371182</id><published>2011-05-23T11:03:00.000+02:00</published><updated>2011-05-23T11:03:35.400+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-23T11:03:35.400+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telekomunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="radio" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="motorola" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komórki" /><title>Laryngofon</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z racji istnienia zapotrzebowania społecznego - dziś o laryngofonach. W Google próżno szukać wiedzy o nich - wszędzie mamy wklejkę zaczynającą się od zdania: "Laryngofon to specyficzna odmiana mikrofonu wyróżniająca się tym, że jego membrana nie jest pobudzana przenoszoną przez powietrze falą dźwiękową, tylko drganiami skóry na szyi w pobliżu krtani." Pochodzi zapewne pierwotnie z Wikipedii i kopiowana jest gdzie popadnie. Postanowiłem więc temat przybliżyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Wo9JABf5Kg0/TdUKGRToQUI/AAAAAAAAHJc/zarhQt4icCs/s1600/001a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-Wo9JABf5Kg0/TdUKGRToQUI/AAAAAAAAHJc/zarhQt4icCs/s320/001a.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Racal Clansman RT&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pierwsze laryngofon to zwykły niemal mikrofon. Różni się jednak tym że nie ma tzw. sitka - czyli siateczki, przez którą powietrze przenosi fale dźwiękowe wprost na przetwornik. Zastąpiono ją obudową z plastiku (najczęściej). Skutek jest taki &amp;nbsp;że przetwornik mikrofonu nie zbiera każdego dźwięku jaki przenosi powietrze, a jedynie drgania samej obudowy. Obudowa staje się czymś w rodzaju filtra który ogranicza dopływ drgań. Dzięki temu nie słychać np. wiatru wpadającego do przetwornika mikrofonu - co tak bardzo irytuje ludzi rozmawiających przez telefon. Aby mikrofon w obudowie jednak "słyszał" to co mówimy - trzeba go umieścić w odpowiednim miejscu - nie musimy wrzeszczeć;-) Stąd najpopularniejsze opaski na szyję i mikrofony laryngofonu ustawione po bokach krtani. Co ciekawe - nie zawsze są dwa mikrofony - mimo że widać dwie obudowy - zdarza się że są one tylko po to aby dokładnie je ustawić. Pracuje tylko jeden mikrofon. Tak działa np. brytyjski Racal Clansman którego używam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy warto używać i jak używać laryngofonu? Warto. Osoba z którą rozmawiamy słyszy wyłącznie nasz głos. Możemy być w niemal dowolnie głośnym otoczeniu - nie stanowi to problemu - tylko to co mówimy jest przenoszone, choć pewien zakres szumów może się pojawić, to nie będzie on przeszkadzał. Laryngofony są powszechne w lotnictwie bojowym. W samolocie myśliwskim jest naprawdę głośno, szczególnie kiedy włączony zostaje dopalacz - a mimo to pilot może rozmawiać z wieżą. Właśnie dzięki laryngofonowi. Wojska pancerne też nim nie gardzą;-) Używanie jest proste - trzeba zadbać o to aby kostki były ułożone po bokach krtani. I to wszystko jeśli chodzi o stronę techniczną;-) Na początku opaska może nieco uciskać, ale trzeba się przyzwyczaić. Aby być dobrze słyszanym - mówimy zupełnie normalnie, starając się dokładnie wypowiadać słowa. Tempo nieco wolniejsze niż przy zwykłej rozmowie, oraz unikamy krzyku. Jaka jest różnica w odsłuchu? Oto przykład:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/3nC6ANHpRI8/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3nC6ANHpRI8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/3nC6ANHpRI8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głos jest niższy, ale zupełnie wyraźny i łatwo zrozumieć rozmówcę. Trzeba jednak pamiętać o tym aby nie szeptać. Takie przekaz będzie wręcz niesłyszalny dla naszego rozmówcy. Szept powstaje bowiem już w jamie ustnej i nie wywołuje odpowiednich drgań krtani.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Używanie laryngofonu pozwala użyć w radiu funkcji VOX - czyli aktywacji głosem. Skutkuje to włączeniem nadawania w momencie mówienia. Jest to jednak funkcja dla małomównych - bo każde odezwanie się leci w eter. Funkcja ta, w tanich radiach PMR, &amp;nbsp;doprowadza ludzi do rozpaczy - nie raz zdarza się gracz ASG który jej nie zdeaktywuje (a nie używa laryngofonu) i w momencie naciśnięcia spustu wysyła hałas karabinka do wszystkich.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Laryngofony działają nie tylko zbierając drgania z krtani. Są też takie które potrafią to robić z kości szczęki, lub wprost z kości usznych. Dzięki temu powstała np. słuchawka &lt;a href="http://www.motorola.com/Consumers/US-EN/Consumer-Product-and-Services/Bluetooth-Headsets/Motorola-Endeavor-HX1-US-EN"&gt;Bluetooth HX-1 firmy Motorola.&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Wykorzystując właśnie drgania w uchu - potrafi wyeliminować podmuchy wiatru i inne hałasy otoczenia. Z tym że to dość zaawansowane technologicznie urządzenie. Co ciekawe &amp;nbsp;laryngofon to dość stary wynalazek, praktycznie raczej nieużywany poza wojskiem przez lata, a nagle zaczyna święcić sukcesy na polu cywilnym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz laryngofonów do łączności radiowej - są jeszcze laryngofony medyczne, dla ludzi po chorobach krtani - ale nie znam tego tematu zupełnie. Przestałem palić więc szanse na jego poznanie maleją na szczęście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Laryngofony są wypierane przez mikrofony różnicowe, które potrafią doskonale odfiltrować zbędne dźwięki. Jednak dzięki dużo niższej cenie i konstrukcji odpornej na np. zamoczenie - laryngofon na brak popularności nie narzeka;-) W warunkach ASG sprawdza się bardzo dobrze - ale wybór pomiędzy mikrofonem a nim - pozostawiam samym czytelnikom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-8171356599203371182?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wgQvglSfsbGmOccW251Ynq5i6JA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wgQvglSfsbGmOccW251Ynq5i6JA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wgQvglSfsbGmOccW251Ynq5i6JA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wgQvglSfsbGmOccW251Ynq5i6JA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/nTmw8sHjyEY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/8171356599203371182/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/laryngofon.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8171356599203371182?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8171356599203371182?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/nTmw8sHjyEY/laryngofon.html" title="Laryngofon" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Wo9JABf5Kg0/TdUKGRToQUI/AAAAAAAAHJc/zarhQt4icCs/s72-c/001a.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/laryngofon.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CU8CR30-fip7ImA9WhZWGE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-4219383943031416265</id><published>2011-05-19T13:16:00.001+02:00</published><updated>2011-05-19T13:17:46.356+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-19T13:17:46.356+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telekomunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komputery" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komórki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="android" /><title>Bankowość mobilna w Millennium</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę się nam nie ułożyła współpraca z bankiem Millennium, o czym pisałem kilka miesięcy temu. Początkowy mój zapał skutecznie ostudziły pokrętne systemy i męczące procedury - oczywiście w trosce o moje bezpieczeństwo. Stąd też konto to używane jest tylko jako portfel na bieżące zakupy. Raz w miesiącu przelewam tam odliczoną kwotę i za te pieniądze kupujemy z żoną to co niezbędne do jedzenia przez cały miesiąc. W tej roli konto się sprawdza. Nadal najbardziej irytuje mnie logowanie się do systemu za pomocą:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- numeru klienta (osiem cyfr)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- hasła klienta (wyłącznie numeryczne)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- losowych cyfr z Pesel lub numeru dokumentu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eVAE3ougHfo/TdT4O6-y6lI/AAAAAAAAHJM/VQyPkT3nS5U/s1600/001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-eVAE3ougHfo/TdT4O6-y6lI/AAAAAAAAHJM/VQyPkT3nS5U/s320/001.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta kwestia zdecydowanie powoduje że nie mam ochoty się tam logować jeśli nie jest to absolutnie niezbędne. Stąd też pośrednio wynika nieużywanie tego konta jako głównego - gdybym dla każdego przelewu jaki robię w ciągu miesiąca, miał się przebijać przez ową stronę - to dziękuję, wolę token w Lukasie. Jednakże Millennium oddał do dyspozycji użytkowników aplikację do bankowości mobilnej. Najpierw tylko na iPhone, ale od niedawna również na Androida. Aktywacja jest oczywiście upierdliwa, trzeba wygenerować hasło mobilne, kliknąć tu i tam, wygenerować sms aktywacyjny, wymyślić pin mobilny, powstukiwać to wszystko na przemian w przeglądarce w kompie i na urządzeniu na którym chcemy mieć ową aplikację. Jednak warto się pomęczyć! Nagrodą jest całkiem przyjazna aplikacja, gdzie po jej uruchomieniu trzeba tylko podać czterocyfrowy pin. I już - działa. REWELACJA!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qJ6O9FmSrzA/TdT4TPn3WyI/AAAAAAAAHJQ/5ERtKPOzfrM/s1600/002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-qJ6O9FmSrzA/TdT4TPn3WyI/AAAAAAAAHJQ/5ERtKPOzfrM/s320/002.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zaaplikowaniu PIN program łączy się z bankiem i wyświetla nasze rachunki i sumę pieniędzy na nich (w miejscu napisu Kwota). Następny ekran umożliwia dokonanie różnych operacji - w tym doładowanie komórki i spłatę karty kredytowej. Zapewne pamiętacie że jestem współposiadaczem karty kredytowej Millennium - mam kartę dodatkową. Niestety za pomocą tej aplikacji - ja nie mogę owej karty prostym kliknięciem spłacić. Przycisk spłaty jest nieaktywny i nie widzę sumy zadłużenia. Szkoda, zrobiłem więc przelew z Lukasa, potwierdzony oczywiście tokenem - było prościej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b0N7T050Q3k/TdT4-0YG8MI/AAAAAAAAHJU/Z8dwH-jLYjM/s1600/003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-b0N7T050Q3k/TdT4-0YG8MI/AAAAAAAAHJU/Z8dwH-jLYjM/s320/003.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wykonanie zwykłego przelewu jest bardzo wygodne - przyjemniejsze niż w aplikacji przeglądarkowej - bowiem do potwierdzenia potrzebne jest tylko numeryczne hasło mobilne (zdefiniowane uprzednio). Podajemy z niego 3 cyferki i już. Nie ma przeklętych haseł SMS!! ;-) Wpisywanie numeru konta docelowego jest bardzo przemyślane i ułatwione - aplikacja dzieli je na grupy, łatwo więc zweryfikować je optycznie. Uważać trzeba przy wpisywaniu kwoty - bowiem to trochę dziwnie się robi - nie wprowadzamy sami przecinka - jest on stały. Chcąc przelać np. 8 zł trzeba wbić 8 0 0 - radzę więc uważać, bo po wpisaniu tylko 8 - na przelewie będzie 0,08 zł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YMSR_vuAjho/TdT60Qrbd-I/AAAAAAAAHJY/jNtMO9RaRtc/s1600/005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-YMSR_vuAjho/TdT60Qrbd-I/AAAAAAAAHJY/jNtMO9RaRtc/s320/005.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Program obsługuje zapisane transakcje - czyli zdefiniowane przez nas wcześniej - to ułatwia robienie przelewów cyklicznych. Jednak utworzenie ich możliwe jest tylko z aplikacji w przeglądarce internetowej. Nie udało mi się dodać odbiorcy w telefonie, ale sądzę że aplikacja będzie się rozwijać i pewne funkcjonalności zostaną dodane. Oby tylko nie zmieniono logowania i potwierdzania na bardziej męczące;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdorazowe wyjście do głównego ekranu urządzenia powoduje zablokowanie aplikacji. Po powrocie - trzeba podać PIN. Nie więc obaw że ktoś sprawdzi stan naszego konta, lub wyśle zeń środki na swoje;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to chyba wszystko co można o tym programie powiedzieć - polecam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-4219383943031416265?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hWNvXGTPgZG9Nagg03uxQ-tlau0/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hWNvXGTPgZG9Nagg03uxQ-tlau0/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hWNvXGTPgZG9Nagg03uxQ-tlau0/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/hWNvXGTPgZG9Nagg03uxQ-tlau0/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/WIGT0RZ_gAM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/4219383943031416265/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/bankowosc-mobilna-w-millennium.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4219383943031416265?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4219383943031416265?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/WIGT0RZ_gAM/bankowosc-mobilna-w-millennium.html" title="Bankowość mobilna w Millennium" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-eVAE3ougHfo/TdT4O6-y6lI/AAAAAAAAHJM/VQyPkT3nS5U/s72-c/001.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/bankowosc-mobilna-w-millennium.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0YEQX0zfSp7ImA9WhZWF0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-7565179594434674992</id><published>2011-05-18T19:28:00.002+02:00</published><updated>2011-05-18T20:58:20.385+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-18T20:58:20.385+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="informatyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><title>PałerPoint i problem</title><content type="html">Ostatnio natknąłem się na taki komunikat w Power Point:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Program Powerpoint nie może wyswietlić niektórych fragmentów tekstu, obrazów lub obiektów na slajdach poniewaz zostały one uszkodzone&lt;/b&gt;" i coś tam dalej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyświetlone zostają białe slajdy, lub brakuje tylko częśći zawartości. Problem dotyczy tylko Office 2003, a jego przyczyną jest jedna z ostatnich poprawek do PowerPointa. Konkretnie Security Update o numerku KB 2464588. Należy wejść do Panelu sterowania, odpalić Dodaj/usuń programy, włączyć wyświetlanie aktualizacji. Następnie odszukać na liście Microsoft Office i poniżej będzie owa poprawka. Klikamy w usuń i problem rozwiązany. Smacznego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-7565179594434674992?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/X_jdwVr4c6YsKECVVLY3gG8iz-o/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/X_jdwVr4c6YsKECVVLY3gG8iz-o/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/X_jdwVr4c6YsKECVVLY3gG8iz-o/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/X_jdwVr4c6YsKECVVLY3gG8iz-o/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/p8G6JD2Hs3E" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/7565179594434674992/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/paerpoint-i-problem.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7565179594434674992?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7565179594434674992?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/p8G6JD2Hs3E/paerpoint-i-problem.html" title="PałerPoint i problem" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/paerpoint-i-problem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEUCR3s7fCp7ImA9WhZWF00.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-1266717703227545538</id><published>2011-05-18T10:11:00.000+02:00</published><updated>2011-05-18T10:11:06.504+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-18T10:11:06.504+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telekomunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><title>Radio w ASG</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powrócić pora do tematu ASG - jako że obojczyk już prawie sprawny;-) Dzisiaj chciałem poruszyć temat łączności na polu walki na plastikowe kulki;-) Być może painballowcy również skorzystają z zawartych tu informacji, ale nie zaręczam, nie znam specyfiki ich pola walki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początek należy się zastanowić nad tym czy radio jest wogóle potrzebne. Jeżeli nie jesteś członkiem teamu, grasz zazwyczaj jako samotnik, uczestniczysz w małych strzelankach leśnych - radio jest Ci właściwie zbędne. Możesz je mieć do słuchania, owszem to się przydaje, ale chaos o którym powiem za chwilę - szybko leczy z nasłuchu. Z mojego doświadczenia wynika że samotnemu wilkowi radio jest niepotrzebne. Co nie znaczy że nie może go mieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CddUqyx7byQ/TdN-zpi3riI/AAAAAAAAHJA/YjtQ-z6z_kA/s1600/Dsc09109.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-CddUqyx7byQ/TdN-zpi3riI/AAAAAAAAHJA/YjtQ-z6z_kA/s320/Dsc09109.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teamy zazwyczaj mają radia i nawet ich używają. Podstawowym sprzętem jest radio PMR, pracujące na ośmiu podstawowych kanałach. Wybór na rynku jest olbrzymi - ale należy uważać na dwa haczyki - po pierwsze radio musi mieć zintegrowaną na stałe antenę, a po drugie moc nadawcza ograniczona jest do 0,5W. Oba te warunki muszą być spełnione łącznie - wówczas radio jest legalne i pozwala pracować bez żadnych zezwoleń. Realny zasięg w lesie to około 500m i żadne czary tego nie zmienią. Radio PMR ma 8 kanałów i całkiem sporą gromadkę tzw. "podkanałów". Proszę się na to nie nabierać. Radio ma 8 kanałów i koniec. Nie istnieją żadne podkanały - są to specjalne tony CTCSS i DCS nadawane wraz z transmisją, a ich celem jest "ukrycie" transmisji. Nie będę się o tym rozpisywał, każdy chętny znajdzie info o tych tonach choćby w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/CTCSS"&gt;wikipedii&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Zapamiętać należy tylko to że PMR = OSIEM kanałów i ani jednego więcej;-)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz cenna informacja - owe osiem kanałów PMR to jedyne kanały na jakich wogóle można legalnie nadawać bez dodatkowych kosztów i zezwoleń - w paśmie z zakresu 400-470MHz. Wszystkie inne są zamknięte, lub zakazane, lub dostępne dla krótrkofalowców z licencją, lub możliwe do wykupienia za kasę. Skutkiem powyższego jest masowość PMR, a z tego wynika gigantyczny burdel w eterze na dowolnej strzelance. Szczególnie zaś na dużych scenariuszach na kilkaset osób. Wyobraźcie sobie tylko połowę uczestników z radiami PMR - niech to będzie 300 osób. Mają do dyspozycji zazwyczaj sześć kanałów (dwa zajmuje org imprezy). To daje 150 osób na trzy kanały, ale zazwyczaj i tak wszyscy siedzą na jednym. Do kompletu - część PMRek ma coś co się zwie Roger Beep - czyli upierdliwe pikanie po każdym naciśnięciu PTT, część co chwila uruchamia wywoływanie - piszcząco wyjący ton, a część ma włączonego VOX - czyli aktywację głosem. Pięknie słychać jak uzytkownik takiego radia sapie, albo strzela. Skutecznie uniemożliwia to łączność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego część teamów używa stacji firmy Navcomm, z legalnym kanałem, na który wykupuje się licencję. Jest to jeden, jedyny kanał, ale cena radia odstrasza tłumy;-) Wydać trzeba ok. 290 zł za radio z licencją.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OxS8ZIqX5Us/TdN-2SmgN0I/AAAAAAAAHJE/vfwiNhV0ks4/s1600/Dsc09110.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-OxS8ZIqX5Us/TdN-2SmgN0I/AAAAAAAAHJE/vfwiNhV0ks4/s320/Dsc09110.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla osób które chcą tylko słuchać i mieć pełny zakres częstotliwości - idealnym rozwiązaniem jest radio Puxing PX-2R. Nie wolno używać go do nadawania, gdyż nie spełnia ono warunku dla PMR - ma bowiem wykręcaną antenę. Słuchanie jest póki co legalne, więc dopóki nie nadajemy - wszystko w porządku. Puxing pozwala słuchać pełnego zakresu 400-470MHz - więc spokojnie obejmuje PMR i radia Navcomm. Jest też stosunkowo niedrogi - kosztuje tyle co wypasiona PMR - ok. 150 zł. Daje jednak nieporównanie większe możliwości. Ma jeszcze jedną bardzo poważną zaletę - zasila go standardowy akumulator od telefonów Nokia. Dzięki temu łatwo dokupić zapasową, lub nową, w przypadku zużycia starej. Droższe radia mają zazwyczaj akumulator zintegrowany z tylną częścią obudowy co skutkuje wyższą ceną i utrudnioną dostępnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Radio Puxing jest małe i zgrabne, łatwo dostosować do niego niemal każdy zestaw słuchawkowy, w tym nawet kontraktowe zestawy brytyjskie czy amerykańskie. Airsoftowe kopie również;-) Dobry zestaw słuchawkowy jest bardzo ważnym elementem wyposażenia. Bez niego używanie radia traci sens, szczególnie przy nasłuchu. Sytuacja w której podkradamy się gdzieś a radio bez zestawu zaczyna nam nagle ryczeć - jest nie do zaakceptowania. W światku ASG najpopularniejszymi zestawami są nagłowne słuchawki Bowman (i ich chińskie kopie), z przyciskiem PTT na kablu łączącym z radiem. Używają och szczególnie użytkownicy amerykańskiego umundurowania. Rekonstruktorzy brytyjscy stosują zestawy Clansman z laryngofonem - tutaj nie ma chińskich kopii - są tylko kontraktowe słuchawki. Poza tymi urządzeniami spotkać można zwykłe, dołączane do krótkofalówek zestawy ze słuchawką wtykaną wprost do ucha - ale nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Wadą jest też majtający się luźno przycisk PTT.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AcVIKofkVCU/TdN-6YrfvgI/AAAAAAAAHJI/l58ytqInC1c/s1600/001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-AcVIKofkVCU/TdN-6YrfvgI/AAAAAAAAHJI/l58ytqInC1c/s320/001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Zestaw Racal Clansman&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Dla własnej wygody należy zaopatrzyć się w zestaw siedzący pewnie na głowie, z przyciskiem PTT mocowanym do oporządzenia, gdzie sam przycisk jest duży i ma wyraźny próg zadziałania. Zestaw nie powinien ograniczać dźwięków płynących z zewnątrz. Dla posiadaczy większej ilości luźnej gotówki polecić można zestawy Peltora - tzw. aktywne ochronniki. Przypominają one wielkie słuchawki, mają wbudowane mikrofony i kawałek sprytnej elektroniki. Kiedy pojawia się solidne łupnięcie - słuchawki generują falę dźwiękową o tej samej częstotliwości, lecz przesuniętą w fazie - dzięki czemu np. huk wybuchu - po prostu jest niesłyszalny. Kto nie spał na fizyce w szkole - ten wie o co chodzi;-) Zestawy Peltora bez problemu współpracują oczywiście z radiami typu Puxing, Navcomm czy dowolnym PMR - po odpowiednim przerobieniu wtyku i samego PTT.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeróbka wtyku to spora zabawa. Na świecie nie ma niestety jednego standardu, istnieje co najmniej sześć różnych wtyczek. Pół biedy jeśli wtyki są cztero pinowe (czteropierścieniowe) - wówczas przeniesienie wspólnej masy, oraz sygnału mikrofonu, słuchawki i ptt nie jest problemem. Cyrk zaczyna się kiedy do masy zwierany jest poprzez odpowiedni rezystor plus słuchawki - co skutkuje załączeniem nadawania. Na szczęście w internecie można znaleźć pożądane schematy, oraz metodą prób i błędów przerobić zestaw. Podczas takiej przeróbki nie da się właściwie uszkodzić radia, a jeśli komuś się uda - znaczy to że nie było wystarczająco zabezpieczone i godne używania;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tekst ten nie wyczerpuje tematu radia, ale mam nadzieję że pozwala się zorientować o co w tym chodzi. Do zobaczenia w ogniu walki;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-1266717703227545538?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5mgWLIda1f_2McQfQBrew4kvMKA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5mgWLIda1f_2McQfQBrew4kvMKA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5mgWLIda1f_2McQfQBrew4kvMKA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5mgWLIda1f_2McQfQBrew4kvMKA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/m98edpGC3eA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/1266717703227545538/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/radio-w-asg.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/1266717703227545538?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/1266717703227545538?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/m98edpGC3eA/radio-w-asg.html" title="Radio w ASG" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-CddUqyx7byQ/TdN-zpi3riI/AAAAAAAAHJA/YjtQ-z6z_kA/s72-c/Dsc09109.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/radio-w-asg.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUUNSH45cSp7ImA9WhZWFU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-7360238869116132589</id><published>2011-05-16T09:59:00.003+02:00</published><updated>2011-05-16T10:08:19.029+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-16T10:08:19.029+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="telekomunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="streak" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="android" /><title>Dell Streak</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minął rok odkąd zmieniłem G1 na Motorolę Milestone. To długo. Dlatego nadeszła pora na kolejną zmianę ;-) Padło na Della Streak z ekranem o przekątnej 5". To już nie telefon, a jeszcze nie tablet. Takie urządzenie stoi okrakiem między dwiema rodzinami, ale w moim wypadku zostało mianowane telefonem, bo potrzebuję głównie tej roli.&amp;nbsp;Producent jednak twierdzi że to tablet z funkcją telefonowania - co niestety zostało wyraźnie podkreślone w kilku momentach o których napiszę poniżej. Mój&amp;nbsp;Dell jest bardzo przemyślanym wyborem, nie kierowałem się impulsem, starannie przeanalizowałem potrzeby i możliwość ich zaspokojenia przez urządzenia dostępne na rynku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QcHg5chucA0/TdDbLOiJ-VI/AAAAAAAAHI4/OGdUWPbHS78/s1600/Dsc09104.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="235" src="http://3.bp.blogspot.com/-QcHg5chucA0/TdDbLOiJ-VI/AAAAAAAAHI4/OGdUWPbHS78/s320/Dsc09104.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Streak, przy niemałej Motoroli Milestone&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Streak 5 nie jest dla każdego. To jest jasne jak tylko na niego spojrzymy. Jest duży i dobrze leży w ręce kogoś kto ma minimum 175 cm wzrostu. Osoby mniejsze po prostu będą miały problem z trzymaniem go. W moim wypadku przy 182 cm - ten kłopot nie istnieje;-) Mogę go też przyłożyć do ucha i porozmawiać bezpośrednio. Mimo rozmiarów - jeszcze nie razi. Zresztą prawdziwy miłośnik gadżetów nie może przejmować się takimi duperelami;-) W moim konkretnym przypadku wielkość Streaka nie ma i tak znaczenia - rano zakładam na ucho słuchawkę Bluetooth, a wieczorem zdejmuję. Nie lubię prowadzić rozmów z telefonu trzymanego w ręce, a dziennie spędzam około godziny (czasem więcej) na ustalaniu masy drobiazgów przez telefon. Streak nie zmieści się też do kieszeni spodni, jak każdy inny telefon. Ja noszę go w kieszeni bluzy, lub torbie na drobiazgi - nie przeszkadza mi ten rozmiar. Gdyby miał siedem cali - to byłby już problem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajmę się dzisiaj kilkoma drobiazgami, na pełniejsze opinie przyjdzie czas później. Streak po wyjęciu z pudełka miał system 2.2.2 i pochodzi z polskiej, oficjalnej dystrybucji. Działa jak szatan - wszystko szybko i sprawnie, ekran robi znakomite wrażenie, ale niestety jest kilka bardzo męczących wad. Po pierwsze w systemie mamy do wyboru klawiaturę standardową i Swype. Tyle że Swype nie ma polskiej biblioteki. A producent - wbił ją w system jako integralną część, a nie program dodatkowy. Skutkiem jest niemożność używania i zmiany na inną wersję. Bo aby ją odinstalować - trzeba zrobić root'a na urządzeniu. Nie znalazłem jeszcze jednak takiej możliwości na systemie 2.2.2 - trzeba będzie zatem poczekać. Ubolewam, bo właśnie Swype pozwoliło mi zrezygnować z zakupu urządzenia z fizyczną klawiaturą. A tu taka radosna niespodzianka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RSixO3SZRPc/TdDbMmWUTII/AAAAAAAAHI8/LUnc3QVhMbE/s1600/Dsc09103.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/-RSixO3SZRPc/TdDbMmWUTII/AAAAAAAAHI8/LUnc3QVhMbE/s320/Dsc09103.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugim fantastycznym wręcz dowcipem marketoidów Della jest zaklasyfikowanie Streaka jako tabletu. Ustalono więc że domyślną orientacją ekranu będzie landscape (pejzaż) - zatem kiedy wyłączymy czujnik obrotu - urządzonko ustawia się w tym trybie. I teraz ktoś taki jak ja, który nie lubi majtania ekranem - ma problem. Z inspekcji w Google - takich nieszczęśników jest więcej, a rozwiązania nie ma. Streak domyślnie ma landscape i już. Jest tylko jeden sposób. Mało elegancki, ale jest. Odpalić Android Market, zainstalować z niego ADW Launcher (a ja go za bardzo nie lubię, poza tym kupiłem Launcher PRO) i ustawić jako domyślny. Następnie w jego ustawieniach wchodzimy w System Preferences i zaznaczamy &lt;b&gt;System persistent&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Opcja Home Orientation&lt;/b&gt; zostanie wyszarzona, wracamy więc do głównego ekranu i cieszymy się pionową orientacją (portrait). Tyle że to przypomina struganie wykałaczki siekierą. Komu przeszkadzało dodanie prostej opcji w menu - domyślna orientacja ekranu???&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzecia pułapka - &amp;nbsp;kiedy jednak zdecydujemy się na zmianę przyzwyczajeń i jednak używać go poziomo z włączoną autorotacją - zauważyć można wręcz nadgorliwość w obracaniu ekranu, a momentami straszliwą niechęć do tej czynności. Oznacza to że trzeba zrobić kalibrację czujnika. Jak tego dokonać? Odpalamy telefon trzymając wciśnięty klawisz aparatu. Uruchomi się tryb Fastboot. Po prawej stronie ekranu mamy klawiaturkę. Wbijamy *#301# - zobaczymy menu serwisowe. Wstukujemy na klawiaturce 08 i Enter. U góry ekranu mamy przycisk Run. Kładziemy telefon na idealnie płaskiej powierzchni i naciskamy go. Po chwili pojawi się raport że kalibracja wykonana. Naciskamy Save. Na kolejnym ekranie dostajemy informację że jeszcze dwa czujniki wymagają kalibracji. Pierwszy to czujnik zbliżenia - zatem przykrywamy dłonią okolice słuchawki. Czujnik światła można zaś oświetlić np. latarką. Z ekranu powinny zniknąć czerwone zaznaczenia i u góry pojawi się przycisk Pass. Naciskamy i to koniec operacji. Aby wyjść z Fastboota - najprościej wyjąć baterię. Bardziej elegancki sposób to wpisanie 00 i Enter. Po powrocie do głównego menu wbijamy &amp;nbsp;* # 7589 i kiedy pojawi się nowe menu - przyciskami głośności wybieramy OS i zatwierdzamy przyciskiem aparatu. Na kolejnym ekranie raz przycisk głośności i znowu aparat. Ekran zrobi się biały i po ok. 15 sekundach telefon zrestartuje.&amp;nbsp;Po kalibracji ekran zachowuje się zdecydowanie lepiej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
Czwarta "pułapka" jest powiązana z tą pierwszą. W systemie wetknięto sporo programów które nawet jeśli są zbędne - nie dają się odinstalować. Trzeba zrobić root'a. Procedurę opisałem kilka dni temu - zatem do dzieła, jeśli komuś przeszkadzają;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sumie jestem zadowolony. Parę minusów na które mogę przymknąć oko (w Motoroli było tego więcej), plusów za to cała armia. Ale o plusach i radości użytkowania - nieco później.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-7360238869116132589?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dL1nF51-IcXhtiUfg1-JKT-4tVk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dL1nF51-IcXhtiUfg1-JKT-4tVk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dL1nF51-IcXhtiUfg1-JKT-4tVk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/dL1nF51-IcXhtiUfg1-JKT-4tVk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/mQ_9AkB7d7s" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/7360238869116132589/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/dell-streak.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7360238869116132589?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7360238869116132589?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/mQ_9AkB7d7s/dell-streak.html" title="Dell Streak" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-QcHg5chucA0/TdDbLOiJ-VI/AAAAAAAAHI4/OGdUWPbHS78/s72-c/Dsc09104.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/dell-streak.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0ECRX87eCp7ImA9WhZWFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-6850193730916510569</id><published>2011-05-14T18:01:00.003+02:00</published><updated>2011-05-14T23:47:44.100+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-14T23:47:44.100+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="streak" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="android" /><title>Rootowanie Della Streak</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opis dotyczy tylko wersji softu 2.2.2 i oczywiście nie biorę żadnej odpowiedzialności za działania użytkowników. Jeśli coś z tego co napisałem poniżej jest niezrozumiałe - nie dotykaj się do telefonu;-) Jeśli nie wiesz czy root Ci się do czegoś przyda - nie rób go. Jeśli jednak jesteś gotów to czytaj dalej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aby dokonać zabiegu niezbędne jest zainstalowanie sterowników ADB w komputerze - najprościej zainstalować dostarczone przez Della oprogramowanie do synchronizacji telefonu z komputerem. Niestety straszna to kobyła. Druga opcja to poszukanie w necie Fastboot interface (Google USB ID) - to składnik SDK dla Androida.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krok następny - to pobranie kilku paczek -&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.mediafire.com/?memeoj3t6j6btgy"&gt;pierwsza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://forum.xda-developers.com/attachment.php?attachmentid=379947&amp;amp;d=1281798362"&gt;druga&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i &amp;nbsp;&lt;a href="http://www.mediafire.com/download.php?91aqou7qg4363g9"&gt;trzecia&lt;/a&gt;. Rozpakowujemy pierwszą i zmieniamy nazwę pliku fastboot-windows.exe na fastboot.exe. Rozpakowujemy drugą i wyjmujemy z niej plik - jedyny jaki tam jest i kopiujemy do pierwszego katalogu. Trzecią paczkę w takiej postaci jak jest - kopiujemy na kartę pamięci w telefonie (Superuser.zip).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli powyższe czynności zostały wykonane poprawnie to możemy wyłączyć telefon. Podłączamy go do komputera kablem USB. Następnie uruchamiamy wciskając jednocześnie przycisk aparatu i zasilania. Trzymamy przez chwilę i na ekranie pojawia się białe tło i przycisk &lt;b&gt;Fastboot&lt;/b&gt;. Pukamy weń i czekamy aż nastąpi połączenie. Teraz w komputerze uruchamiamy CMD i wchodzimy do katalogu gdzie rozpakowaliśmy pierwszą paczkę. Wydajemy polecenie w CMD:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;fastboot -i 0x413c flash recovery recovery.img&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ekranie dokona się kilka operacji - kiedy zobaczymy DONE można albo po chamsku zrestartować telefon poprzez wyjęcie baterii, lub wydać komendę w CMD:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;fastboot -i 0x413c reboot&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli telefon ponownie się uruchomi - wyłączamy go znowu. Przed nami bowiem rootowanie właściwe. Wciskamy jednocześnie oba przyciski głośności i przycisk zasilania. Telefon uruchomi się w trybie recovery. Przyciskami głośności wybieramy &lt;b&gt;Software upgrade via Update.pkg on SD Card&lt;/b&gt; i zatwierdzamy przyciskiem aparatu. Po kilku sekundach zobaczymy na ekranie recovery ClockworkMod - nawigujemy za pomocą przycisków głośności i przycisku aparatu. Wybieramy opcję &lt;b&gt;Install zip from sdcard&lt;/b&gt;. Po wejściu weń - wybieramy &lt;b&gt;Choose zip from sdcard&lt;/b&gt; i odszukujemy to co wrzuciliśmy na kartę SD - czyli plik &lt;b&gt;Superuser.zip&lt;/b&gt; i zatwierdzamy jego instalację. Później już tylko restart telefonu i możemy się cieszyć zrootowanym cackiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby się upewnić - należy sprawdzić ekran z wszystkimi aplikacjami - powinna się pojawić SuperUser.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na deser jeszcze kilka drobiazgów - jeśli koniecznie chcesz wywalić z systemu wpakowane tam przez producenta zbędne oprogramowanie - to świeżo wykonany root umożliwi to zadanie. Najprościej użyć np. Root Explorera i PRZENIEŚĆ zbędne aplikacje z katalogu /system/app do jakiegoś katalogu na karcie pamięci. Nie należy kasować na ślepo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ściągawka - nazwy plików aplikacji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Twitter - com.twitter.android.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Evernote - evernote.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadomości i Pogoda - GenieWidget.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Welcome - HuanYing-Streak-release.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kindle - KindleGold.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Backup i synchronizacja Dell - NeroDellSync.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PageOnce - PageOnce.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zinio Reader - zinio.apk&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-6850193730916510569?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/lOudWjw0d79NdU-ZizHEfRF6mTY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/lOudWjw0d79NdU-ZizHEfRF6mTY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/lOudWjw0d79NdU-ZizHEfRF6mTY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/lOudWjw0d79NdU-ZizHEfRF6mTY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/2zaLf3bIE-Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/6850193730916510569/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/rootowanie-della-streak.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/6850193730916510569?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/6850193730916510569?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/2zaLf3bIE-Q/rootowanie-della-streak.html" title="Rootowanie Della Streak" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/rootowanie-della-streak.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0cBRn89eyp7ImA9WhZWEE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-9025436452497859146</id><published>2011-05-10T16:50:00.000+02:00</published><updated>2011-05-10T16:50:57.163+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-10T16:50:57.163+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komunikacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="relaks" /><title>Maska z interkomem - v.2</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzy miesiące temu pisałem o &lt;a href="http://biegala.blogspot.com/2011/02/maska-z-interkomem.html"&gt;wbudowaniu interkomu do maski drucianej typu BAT&lt;/a&gt;. Rozwiązanie sprawdzało się doskonale, ale czułem pewien niedosyt - przeszkadzał mi przycisk PTT nie do końca dostosowany do moich potrzeb, a nie mogłem nigdzie kupić idealnego. Dlatego podjąłem decyzję o przeróbce całości zestawu. Postanowiłem wbudować fabryczny, kontraktowy brytyjski zestaw Racal Clansman RT z laryngofonem wprost w maskę. Wygląda on tak:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vb4KbnUyQcM/TclKJr84_cI/AAAAAAAAHIk/Z-9-ynU6xIM/s1600/001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-vb4KbnUyQcM/TclKJr84_cI/AAAAAAAAHIk/Z-9-ynU6xIM/s320/001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zdjęciu widać pierścień z taśmami - zdjęty już ze słuchawki. Nie wyrzucamy go, będzie nadal przydatny;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw wykorzystamy go do odrysowania otworu na siatce maski. Potem bierzemy do ręki dobrej jakości nożyce do cięcia drutu (lub porządne szczypce tnące, tzw. boczne) i pracowicie wycinamy. Otwór powinien by umieszczony centralnie na wypukłości na ucho.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VR5bWbE1UJ0/TclKybJJWfI/AAAAAAAAHIo/sRfy3X8ZqP0/s1600/004.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-VR5bWbE1UJ0/TclKybJJWfI/AAAAAAAAHIo/sRfy3X8ZqP0/s320/004.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brzegi otworu są wystrzępione, ale tym proszę się na razie nie przejmować. Ważne aby był on okrągły i o ok. 2-3 mm większy niż ten w plastikowym pierścieniu fabrycznym. Bierzemy teraz kawałek kabla o dość dużym przekroju i zdejmujemy izolację z odcinka takiego jak obwód otworu. Rozcinamy izolację wzdłuż i za pomocą pistoletu na klej termiczny mocujemy wokół otworu. Dzięki temu zabezpieczymy wystające druty i nadamy konstrukcji estetyki. Jest to też o tyle ważne że pozwoli nam wielokrotnie wkładać i wyjmować słuchawkę bez jej zniszczenia. Proponuję dobrze wykonać otwór, bez pośpiechu mierząc i sprawdzając, tak aby nie był za duży, ani za mały. Słuchawka powinna dać się w nim z oporem obracać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZmYatD3f00M/TclLs8HxUFI/AAAAAAAAHIs/ijq__p62jTQ/s1600/005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="257" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZmYatD3f00M/TclLs8HxUFI/AAAAAAAAHIs/ijq__p62jTQ/s320/005.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;Widać włożoną słuchawkę i wklejoną rurkę z izolacji która zabezpiecza druty maski. Od środka zaś maska wygląda jak na poniższym zdjęciu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LptIptuQ_CA/TclL6IGR1oI/AAAAAAAAHIw/AN90a0aMAN8/s1600/007.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-LptIptuQ_CA/TclL6IGR1oI/AAAAAAAAHIw/AN90a0aMAN8/s320/007.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
I jeszcze jedna fotka z większej odległości:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qvPRHlHD6y0/TclL7SyEYMI/AAAAAAAAHI0/gSmPvBJB2AY/s1600/006.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="278" src="http://1.bp.blogspot.com/-qvPRHlHD6y0/TclL7SyEYMI/AAAAAAAAHI0/gSmPvBJB2AY/s320/006.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maska będzie się wydawać zbyt ciężka, ale po założeniu jej na głowę i zapięciu taśm, oraz zamocowaniu laryngofonu i PTT - przestaje sprawiać wrażenie ciężaru. W każdej chwili można słuchawkę z maski wyjąć, &amp;nbsp;założyć oryginalny pierścień i użyć na rozgrywce leśnej (gdzie zazwyczaj lata się bez maski).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sam zestaw Clansmana jest świetnie wykonany i pancerny wręcz. Łatwo się go przerabia do dowolnego radia, mimo pozornie dziwnej wtyczki;-) Można go tanio kupić na Allegro i warto to zrobić choćby dla wyśmienitego laryngofonu. Na rynku cywilnym za tej klasy laryngofon trzeba zapłacić ponad 200 zł. No i w zestawie z Clansmanem mamy świetny przycisk PTT w bakelitowej obudowie. Polecam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-9025436452497859146?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VAJ5zrKNrnI03Si_1990ZC9vDgQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VAJ5zrKNrnI03Si_1990ZC9vDgQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VAJ5zrKNrnI03Si_1990ZC9vDgQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VAJ5zrKNrnI03Si_1990ZC9vDgQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/H0RuuesfWzc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/9025436452497859146/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/maska-z-interkomem-v2.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/9025436452497859146?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/9025436452497859146?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/H0RuuesfWzc/maska-z-interkomem-v2.html" title="Maska z interkomem - v.2" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-vb4KbnUyQcM/TclKJr84_cI/AAAAAAAAHIk/Z-9-ynU6xIM/s72-c/001.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/maska-z-interkomem-v2.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEENQn4zeSp7ImA9WhZXFUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-3532068174634819025</id><published>2011-05-05T09:50:00.002+02:00</published><updated>2011-05-05T11:11:33.081+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-05T11:11:33.081+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Zrastam się;-)</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To już niemal miesiąc od złamania obojczyka. Notkę piszę dla nieszczęśników którzy może teraz a może jutro złamią swój obojczyk i szukać będą w necie informacji o tym;-) Nie martwcie się, boli tylko 4-5 dni. Tylko te pierwsze są najgorsze, ale da się przeżyć i to bez środków przeciwbólowych. Po miesiącu jest już luzik. Czuję tylko lekkie bóle kiedy ruszę ręką nieco poza zakres w jakim była używana - to raczej efekt nieużywania jej w pełni. Na temblaku nosiłem ją tylko ok. 4-5 dni, później zazwyczaj dłoń w kieszeni. Cały czas mam na plecach ortopedyczną ósemkę - przez 24h/dobę Zupełnie spokojnie siedziałem też przy komputerze. Kontrola lekarska po 3 tygodniach od złamania, połączona z rentgenem - wykazała że zrost jest prawidłowy. Kość nie zrasta się idealnie jak była, ale w przypadku obojczyka nie jest to problemem. Ważne żeby prosto w osi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama wizyta kontrolna - finansowana przez NFZ, w szpitalu, a ja czułem się jak w prywatnej klinice. Zajechałem na 14:00 - jak byłem umówiony. Od razu wejście do gabinetu, tam szybka kontrola manualna i skierowanie na prześwietlenie. Rejestracja RTG - 10 metrów dalej. Zapis w pół minutki, do gabinetu też nie ma kolejki, wchodzę, staję przy machinie - szybki strzał i wychodzę. Pięć minut później do gabinetu ortopedy, który już ma fotę na ekranie kompa. Powiększa, ogląda i wyrokuje że jest ok. SZOK!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli więc łamiecie sobie coś w Warszawie - należy dać się zawieźć do szpitala MSWiA na Wołoskiej;-) Polecam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zestaw żartobliwych, złotych rad dla złamańców wygląda następująco:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- zaplanuj do którego szpitala chcesz trafić w razie urazu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- nie łam obojczyka, raczej palce u nóg&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- nie daj się nabrać na pożeranie zimnych nóżek jeśli ich nie lubisz - kup sobie żelki na żelatynie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- cierpliwie czekaj aż się zrośniesz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- nie przeciążaj złamanej części zbyt szybko&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdrowiejcie w spokoju i oby jak najmniej bolało. Ja za dwa tygodnie dosiądę roweru i skutera. No może za trzy;-)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-3532068174634819025?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cf5cX68oX1oZ2AUtgjJ4acZC8Yk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cf5cX68oX1oZ2AUtgjJ4acZC8Yk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cf5cX68oX1oZ2AUtgjJ4acZC8Yk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/cf5cX68oX1oZ2AUtgjJ4acZC8Yk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/u7s6p99vV14" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/3532068174634819025/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/zrastam-sie.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/3532068174634819025?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/3532068174634819025?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/u7s6p99vV14/zrastam-sie.html" title="Zrastam się;-)" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/zrastam-sie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkcCQHo6eCp7ImA9WhZXFEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-2868719706416321761</id><published>2011-05-04T10:34:00.000+02:00</published><updated>2011-05-04T10:34:21.410+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-04T10:34:21.410+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kot" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pies" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Jak pies z kotem</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncepcję miałem już dawno, ale żona uparcie mówiła NIE. Chodzi o posiadanie (lub bycie posiadanym przez) kota. Mi osobiście podobają się koty jako koty, bez szczególnego napalania na konkretną rasę kocią;-) Wystarczyłby i dachowiec. Jednak NIE to NIE i musiałem powstrzymać chęć posiadania (lub bycia posiadanym przez) kota. Jednak całkiem niedawno, gdzieś pod Warszawą narodziła się kotka która przybyła do naszego domu. Dachowiec, jak najbardziej. Żona pierwsza zasygnalizowała chęć posiadania (czym mnie zaskoczyła), córka przyklasnęła, więc i ja nie stawałem okoniem. Jak zwykle zresztą na mnie spadł obowiązek nazwania zwierzątka. Kotka, czyli suczka, czyli imię żeńskie. Ale kto powiedział że musi to być koniecznie żeńskie? Zatem kotka ma na imię Vincent Vega (bardziej pretensjonalnego nie wymyślałem:-) i wszyscy wołają na nią Vega. Z czego zadowolony jestem niezmiernie - gdyż Travoltę w tej roli uwielbiam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kotka jednak łatwego życia nie ma. W domu od dziesięciu niemal lat króluje jamnik krótkowłosy w wersji samiec alfa do kwadratu. Koty zazwyczaj ganiał, ale kiedy przebywał z pewnymi kotkami w domu znajomych, po 2-3 dniach zaczynał etap tolerowania ich obecności. Przeczytałem zatem co w necie na temat przyzwyczajania psa i kota piszą. Niewiele z tego wynika - raczej czekać i patrzeć co będzie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/225313_208046925883557_100000347527953_650442_6116387_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/225313_208046925883557_100000347527953_650442_6116387_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kotka nasza jest jeszcze całkiem mała - urodziła się 10.03.2011, więc rzucenie jej jamnikowi-zabójcy na pożarcie - to nienajlepszy pomysł. Zatem postanowiliśmy zastosować metodę bardzo malutkich kroczków. Najpierw poczekamy aż kotek podrośnie i będzie w stanie rączo uciekać i wysoko wskakiwać. To potrwa jakiś miesiąc, może dwa. Kociak żyje w zamkniętym pokoju, codziennie kilka razy jest pokazywany psu. Kiedy pies wychodzi na długi spacer - kociak zasuwa po całym mieszkaniu i zostawia swój zapach. Jamnikowi dajemy też regularnie obwąchać kocie posłanie. Liczymy że to jakoś zadziała;-) Psa staramy się też nie karcić, tylko nagradzać za spokojne zachowanie kiedy widzi kota.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy Vega podrośnie - pozostanie ją puścić swobodnie w mieszkaniu - najpierw jamnik ją pogoni kilka, kilkanaście razy, aż wreszcie zrozumie że kot mu zawsze sprawnie ucieknie. Nastąpi faza odpuszczenia przez psa kocich prowokacji. Osiągnięcie tego poziomu nam wystarczy - jeśli tyko będą się wzajemnie ignorować to będzie ok. A jeżeli się polubią i zaczną razem bawić - to tylko z zyskiem dla wszystkich;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oswojenie zwierzyny ze sobą jest sporym wyzwaniem. Jak na razie minęły cztery pełne dni i pies przestał szczekać i rzucać się na widok kota, o ile ten siedzi np. na biurku. Pierwszego dnia widok kociaka doprowadzał go do szału. Wynika to z psiej natury niestety i trzeba po prostu przeczekać. Aktualnie jamnik irytuje się widokiem kota w ramionach któregoś z domowników. Normalna psia zazdrość...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-2868719706416321761?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZjcYjLzHER2jVUXTQJGYC5sy200/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZjcYjLzHER2jVUXTQJGYC5sy200/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZjcYjLzHER2jVUXTQJGYC5sy200/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZjcYjLzHER2jVUXTQJGYC5sy200/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/RQbnZIVi1ck" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/2868719706416321761/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/jak-pies-z-kotem.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2868719706416321761?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2868719706416321761?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/RQbnZIVi1ck/jak-pies-z-kotem.html" title="Jak pies z kotem" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/jak-pies-z-kotem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIDSH4zeip7ImA9WhZXE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-4914732336380041615</id><published>2011-05-02T12:36:00.000+02:00</published><updated>2011-05-02T12:36:19.082+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-02T12:36:19.082+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="reklama" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="warszawa" /><title>Czy Polacy to idioci?</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak zapewne sądzi Tesco w Warszawie. Konkretnie to na Gocławiu. Nowe, rzekomo największe w Polsce. Byłem tam właśnie na zakupach. Kawał ze mnie buraka bo zakupy z listą, zero kupowania impulsowego, staranne sprawdzanie cen - bo nie lubię być jeleniem, dla miszczuf marketingu. Jednak na stoisku z napojami znalazłem prawdziwy paśnik dla jeleni:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Yhf6vR5MOeE/Tb6IJkcEjEI/AAAAAAAAHIc/ZQogwzVkw2Q/s1600/zdj2.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Yhf6vR5MOeE/Tb6IJkcEjEI/AAAAAAAAHIc/ZQogwzVkw2Q/s320/zdj2.jpeg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto zajebista wręcz promocja. Kupujemy sześciopak dwulitrowych butelek CocaColi. Płacimy jednak tylko za cztery, dwie mamy gratis. Tak głosi zarówno napis na zgrzewce, jak i na starannie skonstruowanej etykiecie. Tylko cena coś nie teges. Wychodzi 4,83 za butelczynę. Idę do regału gdzie stoją pojedyncze butelki i co widzę?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HjK8OpmOkJA/Tb6IjV82maI/AAAAAAAAHIg/FuOQv3TpBR4/s1600/zdj.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-HjK8OpmOkJA/Tb6IjV82maI/AAAAAAAAHIg/FuOQv3TpBR4/s320/zdj.jpeg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Promocja trwa tyko do 4.05 - chcesz się poczuć jak prawdziwy idiota? Zasuwaj do Tesco na Gocławiu, zanim się skończy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-4914732336380041615?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vO5Sof0wgrbRbQzBw4C5rzLC0xA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vO5Sof0wgrbRbQzBw4C5rzLC0xA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vO5Sof0wgrbRbQzBw4C5rzLC0xA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/vO5Sof0wgrbRbQzBw4C5rzLC0xA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/WF23NMgPBjg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/4914732336380041615/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/05/czy-polacy-to-idioci.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4914732336380041615?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4914732336380041615?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/WF23NMgPBjg/czy-polacy-to-idioci.html" title="Czy Polacy to idioci?" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-Yhf6vR5MOeE/Tb6IJkcEjEI/AAAAAAAAHIc/ZQogwzVkw2Q/s72-c/zdj2.jpeg" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/05/czy-polacy-to-idioci.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEYBSH4-eSp7ImA9WhZQGE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-8152940513040991403</id><published>2011-04-26T09:15:00.000+02:00</published><updated>2011-04-26T09:15:59.051+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-26T09:15:59.051+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seven" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komputery" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="informatyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="windows" /><title>SP1 do Windows Seven</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Microsoft wypuścić raczył Service Pack oznaczony numerkiem jeden - do swojego ostatniego dziecka na rynku systemów biurkowych. Wtrynili to już nawet do Update Service - zatem musiałem zainstalować na maszynie testowej, zanim zezwolę pozostałym na użycie tegoż. Jak zwykle zupełnie mnie nie interesuje co on poprawia, naprawia, zmienia. Od tego są onaniści programowi, jak coś będzie nie tak - fora i portale pełne będą żali że coś znowu źle działa i żeby absolutnie nie instalować. Mnie tradycyjnie interesuje tylko to, czy po zapodaniu arcydzieła programistycznego wszystko w maszynach produkcyjnych będzie działać - bez konieczności angażowania mnie w jakieś dodatkowe działania;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wskakuję więc na serwer Microsoftu i szukam SP1 do Seven. Jest! Oczywiście aby pobrać - trzeba się poddać sprawdzeniu legalności systemu. Weryfikacja bez problemu, chcę pobierać. I pierwsze niecenzuralne słowo wymyka się z mych lekko rozchylonych ust. Dziewięćset trzy megabajty! WTF? Co to zawiera?! Całego Sevena w wersji instalacyjnej?! Mało tego - paczek jest kilka - po jednej dla najpopularniejszych procesorów. Trzeba się chwilę zastanowić co mamy pod maską. Ściąganie na szybkim łączu zajęło mi na szczęście tylko kilka minut. Za to instalacja dostarczyła doznań do tej pory nieznanych:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XOy_hvwhYn0/TbZtUpYZGBI/AAAAAAAAHGY/S_YtHOmzGAI/s1600/Obraz+ze+schowka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://4.bp.blogspot.com/-XOy_hvwhYn0/TbZtUpYZGBI/AAAAAAAAHGY/S_YtHOmzGAI/s320/Obraz+ze+schowka.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Komunikat nie kłamie. To naprawdę trwa godzinę. Bitą godzinę na maszynie z 4GB RAM i procesorem Intel i5 M560 z zegarem 2,6GHz. To się po prostu w pale nie mieści. Firma która zatrudnić może najlepszych programistów zdała się chyba na studentów informatyki z ............ &amp;nbsp;(kropki celowe - nie chcę nikogo obrażać, więc każdy sobie sam wstawi słowo;-) SZOK! Naprawdę zwisa mi co ten SP poprawia i jak szalenie jest skomplikowany. Jest programistycznie spierdolony, bo tylko tak można wyjaśnić rozmiar paczki i czas instalacji. Nieoptymalny, rozbuchany kod napisany przez bandę nieudaczników. Zresztą cały Seven to koszmar pożerający każdy megabajt wolnego miejsca na dysku. A pod maską, głęboko ukryty siedzi Windows 2000 i XP przyozdobione tapetkami, ikonkami i kreatorami dla debili. Do tego dorzucili nieco mechanizmów bezpieczeństwa, przesunęli parę katalogów i mamy "nowy system".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 48 minutach - kreatura instalacji SP1 zażyczyła sobie restartu. Zgodziłem się i dostałem jeszcze komunikat o konfigurowaniu uaktualnień, potem nastąpił fizyczny restart maszyny, następnie przed załadowaniem pulpitu popatrzyłem na powoli zasuwające procenty postępu aktualizacji i po pełnej godzinie mogłem normalnie pracować. Oto komunikat kończący instalację i jednocześnie kolejny dowód na to ze jakiś debil to pisał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--sWkaicokGo/TbZtTp2PmoI/AAAAAAAAHGU/70iv1-YEAjE/s1600/Obraz+ze+schowka+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://4.bp.blogspot.com/--sWkaicokGo/TbZtTp2PmoI/AAAAAAAAHGU/70iv1-YEAjE/s320/Obraz+ze+schowka+%25281%2529.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, ja nie nacisnąłem raz jeszcze instalatora i nie kazałem ponowić instalacji. To naprawdę jest komunikat który powinien brzmieć - Instalacja zakończyła się powodzeniem. Lub niepowodzeniem i spadaj drogi userze. &amp;nbsp;A tu mamy takiego potworka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończenie - SP3 do Windows XP zajmuje 307MB i instaluje się jakieś 10 minut na współczesnych maszynach. Całkiem sporo zmienia - co widać gołym okiem. Komputer wyraźnie przyspiesza, staje się wydajniejszy. Co zatem wpakowano do SP1 w Seven? Gołym okiem ciężko dostrzec jakiekolwiek zmiany. Maszyna działa tak samo, nie widać niczego nowego, poprawiającego wydajność - zatem to 900MB poprawek do nieźle spieprzonego systemu. Brawo Microsoft! Sprzedajecie swój wyrób "systemopodobny" za ciężką kasę - a dajecie wersję dość mocno niezdatną do użytku, skoro trzeba ją łatać takim pakietem...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-8152940513040991403?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wBVH2w84O_W06tYmHMZY8CWWPZc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wBVH2w84O_W06tYmHMZY8CWWPZc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wBVH2w84O_W06tYmHMZY8CWWPZc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wBVH2w84O_W06tYmHMZY8CWWPZc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/J-QlrUa9Fow" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/8152940513040991403/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/04/sp1-do-windows-seven.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8152940513040991403?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8152940513040991403?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/J-QlrUa9Fow/sp1-do-windows-seven.html" title="SP1 do Windows Seven" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-XOy_hvwhYn0/TbZtUpYZGBI/AAAAAAAAHGY/S_YtHOmzGAI/s72-c/Obraz+ze+schowka.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/04/sp1-do-windows-seven.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkcHSXw_eip7ImA9WhZRF08.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-8109547014267448732</id><published>2011-04-13T16:25:00.001+02:00</published><updated>2011-04-13T22:53:58.242+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-13T22:53:58.242+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komputery" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="informatyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><title>Zdrowieję</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Złamanie obojczyka to paskudna rzecz. Mała kosteczka, będąca "zastrzałem" dla stawu barkowego - dopóki cała - jest ok. Jej pęknięcie to problemy o jakich nawet nie śniłem. Nie można się schylić, położyć, wstać, usiąść - bez bólu. Kichanie i kaszel też są bolesne i to cholernie. Gruźlik ze złamanym obojczykiem ma podwójnie źle. Jutro minie pełny tydzień od wypadku i już wiem że najbardziej przesrane są pierwsze cztery dni. Bolały mnie stłuczenia po upadku (sztywność kilku części ciała), plus ten nieszczęsny obojczyk. Ponieważ nie mam gipsu, tylko gustowną ortezę, tzw. ósemkę - czuję jak rusza się złamana kość. Dość głupie to uczucie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tqHdwZSYF3M/TaWxotZpuFI/AAAAAAAAG98/R5apkSIWbDc/s1600/0+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-tqHdwZSYF3M/TaWxotZpuFI/AAAAAAAAG98/R5apkSIWbDc/s320/0+%25281%2529.jpg" width="304" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align="center"&gt;&lt;i&gt;Fotka obojczyka&lt;/i&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłem dzisiaj na kontroli ortopedycznej. Pan doktor mnie pracowicie wymacał, ocenił postępy, stwierdził ze jest ok i że za 7 dni to już w ogóle będę szczęśliwy. Może i tak, ale póki co jeszcze całkiem nieźle boli. Boli tylko przy dziwnych ruchach, a nie cały czas, więc poza zastrzykiem Ketonalu jaki dostałem w dniu wypadku - nie brałem żadnych prochów. Okazały się zbędne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostałem też swoje RTG - ślicznie na płytce, w specjalnym formacie diagnostycznym i w jpg. Zdjęcie powyżej wrzuciłem w pełnym formacie - można je sobie powiększyć i docenić jakość cyfrowego rentgena. Na mnie zrobiło to piorunujące wrażenie. No i co ciekawe - zero problemu z otrzymaniem. Myślałem że trzeba będzie płacić, albo dać swoją płytę, a tu proszę - 3 minuty i już jest. Na nośniku specjalny browserek, otwiera się fotka w przeglądarce internetowej, ale oczywiście łatwo wydłubać same pliki jpg. Ładne;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-8109547014267448732?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zt0VMdxIrpONPtjmKR0yITJbIjs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zt0VMdxIrpONPtjmKR0yITJbIjs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zt0VMdxIrpONPtjmKR0yITJbIjs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zt0VMdxIrpONPtjmKR0yITJbIjs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/RIgIEiIFntU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/8109547014267448732/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/04/zdrowieje.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8109547014267448732?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/8109547014267448732?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/RIgIEiIFntU/zdrowieje.html" title="Zdrowieję" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-tqHdwZSYF3M/TaWxotZpuFI/AAAAAAAAG98/R5apkSIWbDc/s72-c/0+%25281%2529.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/04/zdrowieje.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak4FRXs6cCp7ImA9WhZREkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-5073432922560148764</id><published>2011-04-08T08:44:00.001+02:00</published><updated>2011-04-08T09:48:34.518+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-08T09:48:34.518+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="skuter" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="warszawa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="motorower" /><title>Zły początek sezonu</title><content type="html">&lt;div align="justify"&gt;Nie mam szczęścia do skutera w tym roku. Zaliczyłem trzy tygodnie temu wywrotkę na resztkach piasku, na szczęście niegroźnie. Sądziłem że to taka "wprawka" w nowym sezonie, ale niestety wczoraj jadąc do klienta - miałem poważniejszy wypadek - gwałtowne hamowanie na nawierzchni pokrytej porannym deszczykiem skończyło się poślizgiem i glebą. Pękł obojczyk lewy i trzeba było pojechać do szpitala. Skuter cały zasadniczo, ja w sumie poza tym obojczykiem też w niezłym stanie, ale chcę dzisiaj napisać o tym co zobaczyłem w szpitalu. Bo nie był to byle jaki szpital - tylko ten w którym leczą naszych dostojników państwowych - Szpital MSWiA.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mili ludzie podrzucili mnie z miejsca przyziemienia do szpitala (którym tutaj serdecznie dziękuję) i udałem się na Izbę Przyjęć. Znalezienie jej nie jest takie proste, ale udało się. Kolejeczka do rejestracji nie jest niczym miłym, szczególnie z bolącym coraz bardziej barkiem, ale kilka minut musiałem odstać. Aby się zarejestrować trzeba mieć dowód osobisty i poświadczenie faktu bycia ubezpieczonym. Oczywiście zawsze wożę ze sobą aktualny druk ZUS RMUA :-) Ciekawe że w 12 lat od rozpoczęcia informatyzacji ZUS - nadal trzeba mieć ten świstek - jakby nie można było zrobić prostej strony www, gdzie w jedyne pole formularza wpisuje się pesel i dostaje odpowiedź o treści:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Obywatel o nr Pesel - XXXXXXXX w dniu sprawdzenia tj. XX-XX-XXXX jest objęty ubezpieczeniem"&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
To by sobie pani drukowała i wpinała do akt szpitalnych. Przy okazji byłby to niezły bat na nieuczciwych przedsiębiorców - każdy pracownik mógłby łatwo sprawdzić czy płacony jest za niego ZUS. No ale widać zrobienie czegoś tak prostego przekracza możliwości firmy informatyzującej ZUS i sam ZUS zapewne też. Lepiej ścinać drzewa i drukować miliony arkuszy ZUS RMUA.&lt;br /&gt;
&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wracając do przygód szpitalnych - po rejestracji zaprowadzono mnie na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR), gdzie dość sprawnie zadano mi kilka pytań i wysłano do rentgena. Znaczy najpierw do rejestracji rentgena;-) Po odstaniu w kolejce - skierowano mnie do gabinetu nr 7. Tam okazało się że jest oczywiście kolejka. Nie, nie wywołują po kolei wg rejestracji, tylko pacjenci sami ustalają kto po kim. No to przede mną 6 osób a ramię boli jak cholera. Po ok. 10 minutach okazuje się że jako pacjent z SOR mam pierwszeństwo, ale i tak mi nie zrobią w pokoju nr 7 tego co potrzebuję, muszę iść do pokoju nr 3. Poszedłem, tam kolejka analogicznie jak przed pokojem nr 7. Jednak głośno oświadczam że ja jestem z SOR i mam pierwszeństwo. Wchodzę i szalenie miła pani robi mi serię cudnej urody fotek (no to się potem okazało;-). Świetna aparatura rentgenowska, pierwszy raz taką widziałem do używania na ludziach (widziałem coś takiego do rzeczy nieożywionych jak dla lotnictwa pracowałem). Wyniki rentgena lecą elektronicznie do SOR - żadnych klisz. Europa;-)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wróciłem więc do poczekalni SOR i tam sobie z godzinę poczekałem aż przyjdzie ortopeda, bo operowali, więc musiałem czekać. Lekarz obejrzał fotki na ekranie kompa i wtedy właśnie doceniłem ich jakość - rewelacyjna ostrość i dokładność. W porównaniu do klisz to jak FullHD w stosunku do obrazu z magnetowidu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pan doktor ze smutkiem w głosie oznajmił mi że gipsować nie będą, bo i tak nie mają gipsiarni, poza tym teraz jest XXI wiek i się takich metod nie stosuje jak naprawdę nie trzeba. Dostałem zatem gratisową chustę trójkątną, na której miła pani pielęgniarka ułożyła moje uszkodzone skrzydło;-) Również gratis dostałem info że jak mi się chusta nie podoba to se mogę skoczyć do sklepu z zaopatrzeniem medycznym i zakupić stosowną ortezę. Oczywiście za swoje pieniądze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dostałem jeszcze skierowanie na kontrolę za kilka dni i cenną sugestię abym się od razu dzisiaj zarejestrował na tą kontrolę. Poszedłem więc z żoną do sali gdzie owa rejestracja się odbywa, pobraliśmy numerek, 55 osób przed nami! No rewelacja. Zrobiliśmy zatem spacer do sklepu, kupiliśmy ortezę - takie coś do korygowania wady postawy - jakby szelki bez plecaka;-) Faktycznie całkiem wygodnie z tym. Powrót do rejestracji, tam czekanie jeszcze z 10 minut i wreszcie rejestracja.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kolega któremu serdecznie dziękuję w tym miejscu - podjechał busem na miejsce wydarzenia, zapakował skuter i odwiózł nas do domu. Ja zaś odkrywam jak bardzo w życiu potrzebna jest lewa ręka osobie praworęcznej, oraz jak istotnym elementem ludzkiego ciała jest kawałek kości zwany obojczykiem. Przede mną dwa miesiące bez skutera, bez ASG, bez roweru (który właśnie miałem odkurzyć). No szlag mnie trafi...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I jeszcze słowem podsumowania - ludzi pracujących w szpitalu podziwiam, to ciężki kawałek chleba. Każdego coś boli, każdy chce być załatwiony na już, trzeba to jakoś ogarniać i opanować. Jednakże patrząc na pewne procedury - nie ma się co dziwić że ludzie złorzeczą. Po jaką cholerę wysyła się człowieka ze złamaniem czy raną do rejestracji? To że sam przyjechał na Izbę Przyjęć nie oznacza że może czekać i łazić po szpitalu szukając rejestracji. Należałoby go od razu opatrzeć, w tym czasie po prostu zadając pytania do formularza i wypełniając go równolegle, albo i nawet po zabiegu. Bo z takim podejściem - człowiek czuje się traktowany niepoważnie. Sądzę że jeszcze musi minąć parę lat zanim takie podejście się zmieni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-5073432922560148764?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sIly97TYyueyOJE_EkDmfL0i_pc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sIly97TYyueyOJE_EkDmfL0i_pc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sIly97TYyueyOJE_EkDmfL0i_pc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/sIly97TYyueyOJE_EkDmfL0i_pc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/SJlDDyHPDhY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/5073432922560148764/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/04/zy-poczatek-sezonu.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/5073432922560148764?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/5073432922560148764?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/SJlDDyHPDhY/zy-poczatek-sezonu.html" title="Zły początek sezonu" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/04/zy-poczatek-sezonu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE8ERH45fCp7ImA9WhZTEkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-633900112302711198</id><published>2011-03-15T20:12:00.003+01:00</published><updated>2011-03-15T20:20:05.024+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-15T20:20:05.024+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="firefox" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seven" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komputery" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="informatyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="vista" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="explorer" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="software" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="internet" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="windows" /><title>Internet Explorer 9 - gorące badania</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Microsoft udostępnił swoją przeglądarkę internetową w wersji numer 9. Nie działa ona już na XP - wymaga co najmniej Visty. Jako użytkownik Seven w wersji 64bit - postanowiłem zbadać co nowego zaoferował największy producent software na świecie. Od razu uprzedzam że będę subiektywny - bo IE nienawidzę i wiem dokładnie za co. Zawiera on zestaw pewnych diabelnie mnie irytujących błędów i niedoróbek. Z wersji na wersję - one nadal tam są. Zatem lecimy z testem na gorąco.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszedłem na stronę Microsoft i widzę do pobrania instalator o masie jakichś 2MB - dobrze oczywiście wiem że to instalka online - a więc resztę sobie dossie sama. Szukam więc wersji offline - z ciekawości ile waży. I co? I jak zwykle - 35MB. Wieeeeelka krowa. Dla porównania - instalka Opery to 8,9MB. I niczego nie dociąga. Pliczek się na szczęście szybko ściągnął - albo marne zainteresowanie, albo mają dobre serwery;-). Instalujemy zatem. I oto mym oczom objawia się instalator który mnie o nic nie pyta. Na nic nie mam wpływu - instaluje się gdzie chce i jak chce. W Operze i Firefoxie można zdecydować o miejscu docelowym itp. Wiem że IE jest częścią Windows i dlatego ma ściśle ustalony sposób instalacji - ale naprawdę nie zaszkodziłby Windowsowi rozwód z IE. Ja osobiście używam innego eksploratora plików niż wbudowany IE i bardzo by mnie ucieszyło gdyby IE nie był tak wszyty w Windows. Czas instalacji tego cuda - ok. 3 minut na procesorze i5. MARNIE. I na deser restart obowiązkowy. Długotrwały bo z elementami konfiguracji systemu i stosowania aktualizacji. W sumie całość operacji to 6 minut. DNO.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po restarcie odpalam IE 9 i widzę minimalistyczny interfejs. Ładny, surowy. Tylko całkiem do dupy. Nie mogę jak w Operze czy FF zmienić kolejności przycisków. W starej wersji też nie mogłem więc się nie dziwię. Widzę natomiast pewną poprawę w stosunku do IE 8 - zniknął irytujący kreator który pojawiał się przy uruchamianiu i którego trzeba było "zaliczyć" bo się inaczej nie dało go pozbyć. Zatem jeden byk naprawiony.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;IE 9 uruchamia się w okamgnieniu - niesamowite. Poprawili jeden z najbardziej upierdliwych błędów. Nie trzeba już czekać aż ślamazarna kobyła łaskawie się podniesie i wczyta stronę startową. Otwieram zatem dwie karty i klikam w przycisk zamknięcia przeglądarki. Oczywiście wyskakuje okienko pytające czy zamknąć kartę czy wszystkie karty. Skoro kliknąłem w przycisk ubicia przeglądarki - to po co się upewniać? Debilem nie jestem, wiem w co kliknąłem - karty mają swoje przyciski zamykania. Tak, wiem - wystarczy raz zaznaczyć że ma zawsze zamykać wszystkie. Ale ja nie zawsze mogę dokonać tego wyboru, bo siadam do komputerów różnych &amp;nbsp;użytkowników i nie chcę/mogę wybierać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-QsMiOdjRHKs/TX-4jTNBLxI/AAAAAAAAG9I/l_ObZitxRdA/s1600/okienko.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" src="https://lh6.googleusercontent.com/-QsMiOdjRHKs/TX-4jTNBLxI/AAAAAAAAG9I/l_ObZitxRdA/s320/okienko.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ponownym odpaleniu przeglądarki - oczywiście wstaje tylko z kartą domyślną. Czyli nadal dupa - nie wpadli na to żeby odtwarzać przeglądarkę z chwili zamknięcia. MINUS! Po przegrzebaniu menu - nawet nie znalazłem takiej opcji. Pora sprawdzić kolejnego babola.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto mój absolutnie ulubiony byk - okienko w którym konfigurujemy zaawansowane opcje przeglądarki. Jest w nim mnóstwo opcji i dwa skrolery - poziomy i pionowy. Żaden cymbał który projektował tą przeglądarkę już od wersji chyba szóstej - nie poprawił tego byka - okna nie da się bowiem rozciągnąć. Ustawianie w nim czegokolwiek wymaga ciągłego przesuwania opcji. Robienie tego na ekranie netbooka z touchpadem to bardzo wyszukana perwersja, którą przebije chyba tylko trackpoint. Ktoś powie - ustawiasz raz i cześć. Odpowiem - mam ileś kompów u klientów które obsługują zaawansowane systemy bankowe, które pracują tylko w IE - regularnie muszę dłubać w tych opcjach i naprawdę mnie to denerwuje. Takie niedoróbki świadczą o ogólnym braku sensownej koncepcji ergonomii produktu, nadzoru jego wykonania i testów działania. Rozwiązanie jest debilnie proste - zamiast listy w tej zakładce - dajemy przycisk po kliknięciu którego otworzy się owa lista w nowym, możliwym do rozciągnięcia oknie. Dla programistów - jakieś 2 minuty roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-e7AOZF6JBk4/TX-4kY2NcuI/AAAAAAAAG9M/b9_xxNN8jpE/s1600/okienko2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-e7AOZF6JBk4/TX-4kY2NcuI/AAAAAAAAG9M/b9_xxNN8jpE/s320/okienko2.jpg" width="242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
IE 9 z otwartymi trzema stronami w kartach - odpala cztery procesy. Każdy wciąga jakieś 40-70MB RAM, w zależności od tego co na niej jest. Otwarcie pustej karty - 6MB. Znowu źle - Chrome aby wyświetlić stronę www.gazeta.pl - pożera połowę tego co IE 9, a nie jest napisany przez firmę która stworzyła system operacyjny! KOSZMAR.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pobieżne dość testy, według moich subiektywnych kryteriów wykazały że Microsoft nadal nie potrafi mi zaproponować niczego sensownego w dziedzinie przeglądarek. Jeszcze sporo ordynarnych niedoróbek do poprawienia, aby się to coś dawało używać. Zwisa mi zupełnie jak superwydajnie wypada przeglądarka w wydumanych testach na cyferki podczas przetwarzania javy czy HTML5. To jak porównywanie długości penisa przez chłopców. Ja oczekuję funkcjonalności i ergonomii - a to KULEJE! Tradycyjnie już Microsoft wziął na warsztat starocia, podtuningował nieco kod, dodał 3 bajery, poprawił dwa błędy - czyli klasyczne leczenie syfa pudrem. Pozostaję twardo przy Operze i Chrome. IE 9 - nadal jako ostateczność do stron które zrobione zostały chyba przez opłacanych przez MS webmasterów;-) W sumie ja nie spodziewałem się po IE 9 przełomu, ale liczyłem na dostarczenie pełnosprawnego produktu;-) Powodzenia w używaniu. Na pewno jest lepsza od wersji nr 8. Jednak do miana "przeglądarka internetowa" - droga jeszcze daleka;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-633900112302711198?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MIaEEI6gn2TCQC0q1Wx3_rnh9wg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MIaEEI6gn2TCQC0q1Wx3_rnh9wg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MIaEEI6gn2TCQC0q1Wx3_rnh9wg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MIaEEI6gn2TCQC0q1Wx3_rnh9wg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/WqPpoS6KDTw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/633900112302711198/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/03/internet-explorer-9-gorace-badania.html#comment-form" title="Komentarze (9)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/633900112302711198?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/633900112302711198?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/WqPpoS6KDTw/internet-explorer-9-gorace-badania.html" title="Internet Explorer 9 - gorące badania" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-QsMiOdjRHKs/TX-4jTNBLxI/AAAAAAAAG9I/l_ObZitxRdA/s72-c/okienko.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>9</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/03/internet-explorer-9-gorace-badania.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0ACQH0-eip7ImA9WhZTEUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-913748517627552015</id><published>2011-03-15T15:33:00.002+01:00</published><updated>2011-03-15T15:36:01.352+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-15T15:36:01.352+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="seven" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komputery" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="informatyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="windows" /><title>Windows Seven i bufor wydruku</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj notka czysto technicza, naszpikowana informatycznym słownictwem, czyli klasyczne i łopatologiczne objaśnienie co zrobić kiedy Windows Seven nie chce nam czegoś wydrukować, a kolega drukuje bez problemu. Tak się bowiem składa że Microsoftowi udało się w Seven zaimplementować nowatorski błąd, który doskonale i do tego w losowo wybranych momentach - blokuje drukowanie. Robi to tak wyśmienicie że zazwyczaj nie pomaga restart komputera. Coś wspaniałego - udało im się spowodować że nie mogę już powiedzieć do użytkownika:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A czy komputer był już uruchomiony powtórnie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co zazwyczaj załatwiało kwestię takich dziwnych błędów i mieliśmy czystego kompa. A tu niespodzianka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz na poważnie - w XP praktycznie nie zdarzało się aby padał lokalny bufor wydruku. Zazwyczaj zatykał się bufor na serwerze drukarek i tam trzeba było go czyścić. Awarię rozpoznawało się banalnie prosto - nikt niczego na niczym nie mógł wydrukować. W Seven zdarza się że przestaje drukować jeden, losowy komputer pracujący pod kontrolą tego "systemu operacyjnego". Należy wówczas wykonać poniższe czynności:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;otworzyć w Panelu Sterowania opcję Drukarki&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dwa razy kliknąć w drukarkę na którą zazwyczaj kierujemy wydruki&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;oczom naszym ukaże się bufor w którym zapewne wisi już całkiem spora kolekcja oczekujących na druk plików&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kliknąć&amp;nbsp; w przycisk Start, odszukać Komputer i kliknąć na nim prawym klawiszem myszy&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wybrać opcję Zarządzaj&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kliknąć w Usługi i Aplikacje&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kliknąć w Usługi&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;odszukać Bufor Wydruku&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kliknąć nań prawym klawiszem myszy i wybrać Uruchom ponownie&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powyższe w 95% przypadków załatwia problem. Nawet powinny się wydrukować oczekujące dokumenty. Jeśli nie pomogło - ostatni punkt wykonujemy ponownie, ale nie więcej niż jeszcze dwa razy. Jeżeli&amp;nbsp;nadal nie pomogło - teraz, w poczuciu świetnie wykonanej pracy - możecie zadzwonić do Help Desku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dociekałem natury problemu, nauczyłem się usuwać skutki. Na szczęście problem pojawia się na tyle rzadko że nie jest to nic upierdliwego, a użytkowników nauczyłem rozpoznawania i leczenia. Czują się jakby posiedli wiedzę tajemną i chyba&amp;nbsp; im z tym dobrze;-) No i jednak rozumieją że sami zrobią to szybciej (bo to w końcu proste jest) niż mają czekać na moje przybycie na białym koniu i ratunek. Czego i innym adminom życzę;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-913748517627552015?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MbPS0JWGOEQSQtoIDM6JwwBKvUI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MbPS0JWGOEQSQtoIDM6JwwBKvUI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MbPS0JWGOEQSQtoIDM6JwwBKvUI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/MbPS0JWGOEQSQtoIDM6JwwBKvUI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/WTp8glRiHIM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/913748517627552015/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/03/windows-seven-i-bufor-wydruku.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/913748517627552015?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/913748517627552015?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/WTp8glRiHIM/windows-seven-i-bufor-wydruku.html" title="Windows Seven i bufor wydruku" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/03/windows-seven-i-bufor-wydruku.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkUNSXw5eyp7ImA9Wx9aFks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-4314604707780392487</id><published>2011-03-09T09:39:00.001+01:00</published><updated>2011-03-09T09:44:58.223+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-09T09:44:58.223+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banki" /><title>Przygody z Millennium - c.d.</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odcinek finałowy. Dla przypomnienia - celem było założenie darmowego konta wspólnego, z dostępem przez www, kartami zbliżeniowymi i subkonta (lub pełnego konta odrębnego) dla niepełnoletniej córki, również z kartą zbliżeniową. Całość okazała się całkiem skomplikowanym procesem. Obiecane siedem dni na dostarczenie kart oczywiście trwało zdecydowanie dłużej. Moja i żony karta - 13 dni, karta córki 12 dni. System produkcji i wysyłania kart KULEJE!!! Tak zresztą robi cała masa banków - zdaje się że jedyny Citibank wydaje kartę od ręki w oddziale - bo przejął ten system po Handlobanku. Uważni czytelnicy pamiętają że noga moja w Citibanku nie postanie za ten czyn;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziecko mając kartę w ręku, musiało ją sobie aktywować. Chciała też zasilić ze swojego konta w Millennium - konto w &lt;a href="http://biegala.blogspot.com/2011/02/bileciki-do-kontroli.html"&gt;SkyCash &lt;/a&gt;- którym płaci za bilety ZTM w Warszawie. Oto procedura aktywacji karty w nowiutkim koncie. Nigdy się dziecko do swojego konta jeszcze nie logowało - więc najpierw MilleKod, H@sło1 z koperty, swoje nowe hasło, dwie losowe cyferki z Pesel. Zalogowana, hasło ustanowione. Teraz aktywacja karty - klik w Aktywacja, potwierdzenie, karta aktywna. No to może sobie PIN do niej od razu ustawić jakiś fajny zamiast tego z koperty? Nie da się. Nie, bo trzeba mieć aktywne H@słaSMS, a aby je aktywować - trzeba albo zadzwonić do TeleMillennium (a tam trzeba się przebić przez mur), albo skoczyć do bankomatu po wydruk H@sła2. Oczywiście bez H@sełSMS nie da się też przelewu zrobić.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Duże brawa dla człowieka który to projektował - bank otwiera konto z którego nie da się od razu normalnie korzystać. W moim świecie za taki projekt - pluton egzekucyjny o świcie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabrałem córkę do bankomatu - i tak musiałem pokazać jej o co z tym chodzi, wskazać możliwe pułapki i insze atrakcje. Przy okazji zatem wydrukowaliśmy osławione H@sło 2. Świstek z ośmioma cyferkami. Po powrocie do domu - i ponownym zalogowaniu do systemu bankowego - ten od razu zażądał numeru telefonu na który mają przychodzić H@słaSMS, podania trzech losowych cyfr z H@sła2 , wysłał sms na wskazany numer i trzeba go jeszcze było przepisać w okienko. SUKCES! Dziecko ustawiło sobie przelew, zasiliło konto w &lt;a href="http://biegala.blogspot.com/2011/02/bileciki-do-kontroli.html"&gt;SkyCash&lt;/a&gt; i w poczuciu dobrze wykonanej roboty - wylogowało się z systemu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze mała ciekawostka - ja, po zalogowaniu do MilleNetu - widzę konto wspólne i konto córki. Córka po zalogowaniu widzi tylko swoje (tak właśnie miało być), a żona widzi tylko wspólne - nie widzi konta własnego dziecka. Nie wiem kto projektował ten system bankowy, ale byków to jest w nim armia po prostu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podsumowując przygodę z bankiem Millennium - konto używane będzie jako portfel. Pobory będą nadal wpływać na konto w Lukasie (o niebo przyjaźniejszym dla usera), a stamtąd przelewał będę odliczoną kwotę na wydatki dla mnie i żony do Millennium. Tak aby kupić pożywienie, niezbędną chemię i rozrywki. Co zostanie górką w Lukasie - przesuwał będę na oszczędnościowe. Dzięki temu coś się odłoży;-) System logowania przez www, brak możliwości wyboru tokena zamiast H@sełSMS, niezrozumiała upierdliwość aktywacji H@sełSMS, brak pełnej funkcjonalności konta od razu po jego założeniu, płatne wypłaty z największej sieci bankomatów Euronet - to wszystko zdecydowanie stawia konto na przegranej pozycji. Na plus zasługuje duże oferta kart, w tym zbliżeniowych, oferta bankowości dla nieletnich (aczkolwiek tutaj bank też kombinuje jak może), miła obsługa w oddziałach (ciut więcej kompetencji by się im przydało).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dzień dzisiejszy - Bank Millennium nie zdobywa statuetki banku przyjaznego klientowi. W skali 1-10 za procedury związane z założeniem konta i wydaniem kart - osiąga nędzną trójkę. Za potwierdzanie transakcji i logowanie do systemu MilleNet - góra pięć punktów. Za samą funkcjonalność MilleNet - spokojnie daję dziewięć. Czy komuś się opis mojej walki do czegoś przyda? Mam nadzieję że bankowi - do poprawienia fatalnych bugów - dla mnie są one już niezmywalne i niezatarte - musiałem się wykłócać niemal, o coś co powinno działać od ręki. Tego się zapomnieć nie da i jakoś nie mam ochoty przenieść całości finansów...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-4314604707780392487?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8YApCQN2RK-NkLnRfGTJRl6ts8g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8YApCQN2RK-NkLnRfGTJRl6ts8g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8YApCQN2RK-NkLnRfGTJRl6ts8g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8YApCQN2RK-NkLnRfGTJRl6ts8g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/-hCJ4dJJUr8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/4314604707780392487/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/03/przygody-z-millennium-cd.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4314604707780392487?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/4314604707780392487?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/-hCJ4dJJUr8/przygody-z-millennium-cd.html" title="Przygody z Millennium - c.d." /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/03/przygody-z-millennium-cd.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DU8GRnY7cCp7ImA9Wx9aEEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-2655360666106956336</id><published>2011-03-02T17:50:00.003+01:00</published><updated>2011-03-02T21:30:27.808+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-02T21:30:27.808+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banki" /><title>DIY - karta ekskluzywna</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drogi czytelniku tej notki. Domyślam się że czytasz ją, ponieważ przysłano Ci obleśną kartę i bank twierdzi że innych nie ma i masz się cieszyć że wogóle dostałeś. Jednak gryzie Cię badziewny rysunek, lub zdjęcie tulipanka wybrane z najtańszego katalogu gotowych fotek w sieci. Chcesz coś z tym zrobić, jak najniższym nakładem sił i środków. Doskonale trafiłeś. Notka o tym jak samodzielnie wykonać kartę najbardziej ekskluzywną i pożądaną - czyli czarną;-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Banki twierdzą że są właścicielami naszych kart, ale to my płacimy za ich wydanie i zawsze możemy kartę zgubić i zastrzec;-) Dlatego też nie widzę większych problemów z pomalowaniem okropieństwa. Potrzebne do szczęścia będzie to co na zdjęciu:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-GwOD8v6Qrtc/TW50cF-P48I/AAAAAAAAG7g/3CAa2rNlAdw/s1600/Dsc08957.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-GwOD8v6Qrtc/TW50cF-P48I/AAAAAAAAG7g/3CAa2rNlAdw/s320/Dsc08957.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponad te detale - puszeczka z lakierem i taśma dwustronna. Lakier w dowolnym kolorze, ale tylko czarny nadaje pożądane cechy wyjątkowości, majestatu i kapiącego wprost bogactwa posiadacza takiej karty. Należy pamiętać żeby z butów nie wystawała słoma. Wszystko ok? No to przystępujemy do działania. Najpierw starannie myjemy rączki wodą z mydłem. Następnie naklejamy taśmę papierową na chip karty, oraz na logo wydawcy. Ostrym nożykiem do tapet wycinamy taśmę i usuwamy to co zbędne. Tak jak to ładnie widać na fotce:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-4LB0294OWOU/TW50faZWikI/AAAAAAAAG7k/Qdp3DRUfZhI/s1600/Dsc08960.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="https://lh6.googleusercontent.com/-4LB0294OWOU/TW50faZWikI/AAAAAAAAG7k/Qdp3DRUfZhI/s320/Dsc08960.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-Bmv15sEA55w/TW50fu6tP1I/AAAAAAAAG7o/qGML3vIFDvk/s1600/Dsc08961.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="235" src="https://lh6.googleusercontent.com/-Bmv15sEA55w/TW50fu6tP1I/AAAAAAAAG7o/qGML3vIFDvk/s320/Dsc08961.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-p2X71hQ-69g/TW51PDuJE5I/AAAAAAAAG7w/EXdVpttfDuU/s1600/Dsc08962.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="https://lh4.googleusercontent.com/-p2X71hQ-69g/TW51PDuJE5I/AAAAAAAAG7w/EXdVpttfDuU/s320/Dsc08962.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz przyklejamy kawałek taśmy dwustronnej na pleckach karty i dolepiamy w ten sposób patyczek. Trzymając patyk - ustawiamy wygodnie kartę i natryskujemy przygotowany uprzednio lakier. Jeśli nigdy nie malowaliście niczego - to nie radzę brać się za to;-) Po lakierowaniu karta musi wyschnąć. Kiedy lekko podeschnie - za pomocą kawałka szmatki która nie zostawia włosków - delikatnie usuwamy czarny lakier z wypukłości karty, aby odzyskać srebrne cyferki. Idealne są do tego celu jedwabne majteczki, proszę nie pomylić ich z barchanowymi kalesonami do kolan;-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-FwtS1edklqw/TW50f5gI0gI/AAAAAAAAG7s/uVxXdVZPIAM/s1600/Dsc08972.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="207" src="https://lh6.googleusercontent.com/-FwtS1edklqw/TW50f5gI0gI/AAAAAAAAG7s/uVxXdVZPIAM/s320/Dsc08972.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Efekt końcowy uzyskujemy po całkowitym wyschnięciu lakieru i usunięciu taśm - śliczna i ekskluzywna czarna karta. Laski w dyskotece na pewno się posikają, a posiadacz czarnej karty automatycznie ocieka zajebistością. Należy jednak pamiętać o kilku duperelach. Malowanie karty jest sztuką dla sztuki, bo lakier i tak odpryśnie;-) Przeciągnięcie jej przez terminal spowoduje to błyskawicznie. W bankomacie takoż. Nadaje się taka karta do płatności bezstykowych i przez internet. Malowanie wykonujemy tylko po to aby nie patrzeć na brzydotę karty i nie zastanawiać nad zmysłem estetycznym jej projektanta i zatwierdzającego wzór managera w banku;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-2655360666106956336?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bIfOl7Lk4RB0wsrW7rL7BI6b4N4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bIfOl7Lk4RB0wsrW7rL7BI6b4N4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bIfOl7Lk4RB0wsrW7rL7BI6b4N4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/bIfOl7Lk4RB0wsrW7rL7BI6b4N4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/KJU0ozTHIY4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/2655360666106956336/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/03/diy-karta-ekskluzywna.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2655360666106956336?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/2655360666106956336?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/KJU0ozTHIY4/diy-karta-ekskluzywna.html" title="DIY - karta ekskluzywna" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-GwOD8v6Qrtc/TW50cF-P48I/AAAAAAAAG7g/3CAa2rNlAdw/s72-c/Dsc08957.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/03/diy-karta-ekskluzywna.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0EBRnYzfCp7ImA9Wx9aEEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7301471898042662599.post-7363331478518139946</id><published>2011-03-02T14:06:00.002+01:00</published><updated>2011-03-02T14:14:17.884+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-02T14:14:17.884+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asg" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="życie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="technika" /><title>Podcast o ASG</title><content type="html">&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakies pół roku temu zostałem zaproszony przez ekipę podcasterów - Diadla i Pihonta do nagrania dłuuuugiego podcastu o ASG. Gaworzyliśmy sobie w przyjacielskiej atmosferze, paląc sziszę i sącząc kawę &amp;nbsp;i powstało to: &lt;a href="http://hukafon.pl/odcinek-specjalny-o-asg-czesc-1/"&gt;http://hukafon.pl/odcinek-specjalny-o-asg-czesc-1/&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- jak widać data publikacji z listopada zeszłego roku;-) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pihont obiecał część drugą, ale na obietnica wisiała sobie bez pokrycia aż do marca 2011;-) Wczoraj zaś stał się cud i chłopaki wypuścili długo oczekiwaną część drugą: &lt;a href="http://hukafon.pl/odcinek-specjalny-o-asg-cz-2/"&gt;http://hukafon.pl/odcinek-specjalny-o-asg-cz-2/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu dużo ględzenia o kulkach, broni, czerwonych szmatach i głupich pomysłach;-) Sądzę jednak że prawdziwy maniak ASG - z przyjemnością posłucha o oczywistych rzeczach, a nowicjusz czegoś się dowie;-) Miłego słuchania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7301471898042662599-7363331478518139946?l=biegala.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tMfCFRqamfjErnqfcwBllgYd5eA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tMfCFRqamfjErnqfcwBllgYd5eA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tMfCFRqamfjErnqfcwBllgYd5eA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tMfCFRqamfjErnqfcwBllgYd5eA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~4/jR29tsjqH54" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://biegala.blogspot.com/feeds/7363331478518139946/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://biegala.blogspot.com/2011/03/podcast-o-asg.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7363331478518139946?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7301471898042662599/posts/default/7363331478518139946?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/RneRozmaitociNieTylkoOKomputerach-/~3/jR29tsjqH54/podcast-o-asg.html" title="Podcast o ASG" /><author><name>Piotr Biegała</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03311519704097786516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="24" src="http://1.bp.blogspot.com/_GvUYKH5UL4w/TQXi1-A2D1I/AAAAAAAAGtI/3a2Qb85L4O4/S220/36350_132138683474382_100000347527953_237811_7235235_n.jpg" /></author><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://biegala.blogspot.com/2011/03/podcast-o-asg.html</feedburner:origLink></entry></feed>

