<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199</id><updated>2024-11-01T12:15:49.323+01:00</updated><category term="poród w domu"/><category term="opowieści porodowe"/><category term="zdjęcia"/><category term="poród w szpitalu"/><category term="artykuły"/><category term="karmienie piersią"/><category term="filmy"/><category term="unassisted/freebirthing"/><category term="Opowieści Karmicielek"/><category term="projekt książki"/><category term="badania"/><category term="poród do wody"/><category term="położne"/><category term="projekty"/><category term="bezpieczeństwo"/><category term="poród dziecka powyżej 4 kg"/><category term="przepisy prawa"/><category term="TV"/><category term="akcje"/><category term="gwiazdy rodzą w domu"/><category term="karmienie piersią w trakcie leczenia"/><category term="poród dziecka z owiniętą pępowiną"/><category term="poród lotosowy"/><category term="poród w izbie porodowej"/><category term="problemy przy karmieniu piersią"/><category term="rodzice"/><category term="statystyki"/><category term="Święta"/><category term="audycje radiowe"/><category term="lekarze"/><category term="naturalne żywienie"/><category term="profesjonalne wsparcie"/><category term="standardy opieki okołoporodowej"/><category term="wiersze"/><category term="WHO"/><category term="doula"/><category term="imprezy"/><category term="konkurs"/><category term="książki"/><category term="linki"/><category term="lista położnych przyjmujących porody domowe"/><category term="lista rzeczy do porodu w domu"/><category term="moja opowieść porodowa"/><category term="poród dziecka w ustawieniu twarzyczkowym"/><category term="poród dziecka w worku owodniowym"/><category term="poród za granicą"/><category term="projekt rodzimy w domu"/><category term="psychologia ciąży i porodu"/><category term="transfer do szpitala"/><title type='text'>Rodzimy w domu</title><subtitle type='html'>Poród domowy, karmienie piersią, rodzicielstwo bliskości. </subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>80</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6343122074235000579</id><published>2014-12-15T18:47:00.000+01:00</published><updated>2014-12-15T18:51:08.004+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="akcje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lekarze"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="naturalne żywienie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="położne"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="problemy przy karmieniu piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="profesjonalne wsparcie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przepisy prawa"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rodzice"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="standardy opieki okołoporodowej"/><title type='text'>Petycja do Ministerstwa Zdrowia </title><content type='html'>&lt;b&gt;Oto&lt;/b&gt;&amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://www.petycje.pl/petycja/10964/narodowy_program_karmienia_naturalnego_.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Petycja&lt;/a&gt; wzywająca do utworzenia &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/792460497494000/?fref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Narodowego Programu Karmienia Naturalnego,&lt;/a&gt; poniżej jej treść:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz&lt;br /&gt;
Prezes Rady Ministrów Ewa Kopacz &lt;br /&gt;
ul. Miodowa 15&lt;br /&gt;
00-952 Warszawa &lt;br /&gt;
(22) 634 93 26 &lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;mailto:kancelaria@mz.gov.pl,%20sprm@kprm.gov.pl&quot;&gt;kancelaria@mz.gov.pl, sprm@kprm.gov.pl &lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szanowny Panie Ministrze,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wiadomo WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy, a następnie karmienie piersią uzupełniane posiłkami stałymi do końca drugiego roku życia lub dłużej. Międzynarodowe organizacje pediatryczne oraz gastroenterologiczne np. ESPHGAN, AAP, oraz wiele innych, również stoją na podobnym stanowisku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od wielu lat jednak w Polsce maleje liczba matek karmiących naturalnie swoje dzieci. Około 90 % matek tuż po porodzie, deklaruje chęć karmienia piersią, jednak w kolejnych miesiącach jest to coraz mniejsza liczba, w 6 miesiącu życia dzieci już tylko około 15 % matek w Polsce karmi swoje dzieci piersią, zaś matek karmiących dzieci powyżej roku jest już tylko około kilku procent. Karmienie piersią, a raczej jego brak ma bardzo poważne skutki zdrowotne, ekonomiczne i społeczne dla naszego kraju. Tak mała liczba dzieci karmionych piersią oznacza o wiele większą zapadalność na choroby, długofalowe negatywne skutki zdrowotne ( także w wieku dorosłym), mniejsze możliwości intelektualne, u dzieci pozbawionych mleka&lt;br /&gt;
matki. To również brak profilaktyki chorób nowotworowych u matek. Wszystko to przekłada się na bardzo negatywne skutki ekonomiczne, których to koszty oczywiście ponosić musi całe polskie społeczeństwo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo tych zagrożeń w Polsce nie ma kompleksowego systemu wsparcia karmienia piersią. Sprawy związane z karmieniem naturalnym są w naszym kraju marginalizowane i bagatelizowane. Zagadnienia prawidłowego żywienia dzieci rozwiązują i finansują firmy produkujące i sprzedające na polskim rynku mieszanki do sztucznego żywienia dzieci. Odbywa się to przy pełnej aprobacie i we współpracy z narodowymi instytutami zdrowia ( CZD, IMiD) i ogólnopolskimi towarzystwami naukowymi&lt;br /&gt;
zajmującymi się zdrowiem dzieci w naszym kraju ( Polskie Tow. Pediatryczne, Polskie Tow. Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci oraz inne). Ministerstwo Zdrowia wydaje kilkadziesiąt milionów złotych każdego roku na refundację sztucznych mieszanek, jednocześnie dopuszcza, by były one dostarczane do szpitali po rażąco zaniżonych cenach. Dozwolona jest także promocja mieszanek w mediach. Budzi to nasze ogromne oburzenie i jest rażąco niemoralnym i niedopuszczalnym&lt;br /&gt;
działaniem. Dziwi przyzwolenie i brak radykalnej reakcji na taką sytuację z Państwa strony jako Ministerstwa Zdrowia, taką postawę odbieramy jako ciche przyzwolenie na te praktyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najnowsze zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci z 2014 r., przedstawione w&amp;nbsp; schemacie w kwestii ilości posiłków, do którego sięgać będzie personel medyczny, oraz skierowany jest on również do rodziców, rekomenduje: 7 posiłków w pierwszym miesiącu życia, 6 posiłków na dobę dla dziecka 2 miesięcznego i dalszy spadek ilości karmień w kolejnych miesiącach dla dzieci karmionych piersią. Jest to całkowicie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną w zakresie karmienia naturalnego, ponieważ w pierwszych miesiącach życia dziecka zalecane jest karmienie piersią według potrzeb dziecka 8-12 razy na dobę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt zaprezentowania zaleceń dla dzieci żywionych sztucznymi mieszankami, jako ogólnie obowiązujących, również dla dzieci karmionych wyłącznie piersią, świadczy o skrajnej nieodpowiedzialności autorów schematu żywienia niemowląt, oraz może doprowadzić do zagrożenia zdrowia i życia dzieci karmionych piersią. Niestety już powstały kolejne publikacje, oparte na tym schemacie PTGHiŻD, zalecające dzieciom karmionym piersią głodowe liczby posiłków, gwarantujące jednocześnie ich matkom zanik laktacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie działania bolą szczególnie, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że na budowę skutecznego systemu wsparcia karmienia naturalnego, edukację personelu medycznego, wyposażenie szpitali i promocję wśród kobiet ciężarnych i matek nie wydano prawie nic w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Setki tysięcy matek w Polsce, każdego roku przedwcześnie przerywa karmienie naturalne, bo system opieki okołoporodowej, z powodu braku wiedzy, głębokich zaniedbań, często lenistwa oraz niebagatelnych profitów, znacznie chętniej promuje żywienie sztuczne niż karmienie naturalne. Aby zaniechania te nie wyszły na jaw nie prowadzi się w Polsce od wielu lat profesjonalnego monitoringu jakości i długości karmienia naturalnego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej podkreśla znaczenie i gwarantuje odpowiednie wsparcie matki w zakresie laktacji. Jednak standard ten dotyczy tylko opieki sprawowanej nad kobietą w przypadku fizjologicznego porodu i połogu, czyli de facto, w Polsce, kilkunastu procent kobiet. Pozostałe kobiety, w zdecydowanej większości, rodzące nawet z minimalną interwencją medyczną, są tego prawa pozbawione, czyli dyskryminowane, a co za tym idzie, ich dzieci również. &lt;br /&gt;
Personel medyczny kontaktujący się z ciężarną, odpowiedzialny za poród i opiekę nad matką i dzieckiem w szpitalu, oraz zapewniający opiekę pediatryczną poza szpitalną, nie jest należycie przygotowany do realizacji swoich zadań. Wiedza z zakresu fizjologii laktacji i rozwiązywania problemów związanych z karmieniem naturalnym jest niewielka, często nieaktualna, zaś podnoszenie kwalifikacji odbywa się najczęściej na własny koszt. Liczba personelu jest również zbyt mała w stosunku do zapotrzebowania wynikającego z świadczeń gwarantowanych przez standardy opieki okołoporodowej. Zdecydowanie brakuje fachowo przeszkolonych osób mogących udzielać wsparcia laktacyjnego na różnych poziomach. Istnieje uzasadniona obawa, że gdy tak przygotowany do pracy personel zacznie wdrażać kuriozalne, najnowsze rekomendacje&lt;br /&gt;
Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, w kwestii ilości posiłków, odbije się to bardzo negatywnie na zdrowiu naszych dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karmienie naturalne jest jedyną optymalną metodą żywienia wcześniaków, noworodków urodzonych o czasie, niemowląt i małych dzieci. Jako takie powinno być modelem normatywnym i punktem odniesienia. Uniemożliwianie, bądź utrudnianie przez państwo (przez brak odpowiednich warunków i stosownych uwarunkowań prawnych) dziecku karmienia go mlekiem matki jest łamaniem Konwencji Praw Człowieka i Konwencji Praw Dziecka ratyfikowanych przez Polskę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z powyższym pilnie wnioskujemy o :&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak najszybsze uruchomienie Narodowego Programu Karmienia Naturalnego, obejmującego edukację i zwiększenie liczby personelu, wyposażenie szpitali i długofalowe działania promocyjne, oraz powszechny dostęp do refundowanego przez państwo wsparcia laktacyjnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozszerzenia prawnej ochrony karmienia naturalnego, wynikającego z Rozporządzenia Ministra Zdrowia w kwestii Standardu Opieki Okołoporodowej, gwarantowanej dotychczas tylko matkom i ich dzieciom w przypadku porodu fizjologicznego, na wszystkie dzieci urodzone o czasie i ich matki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadania Komunikatowi Ministerstwa Zdrowia z dnia 29 marca 2013 r. „w zakresie karmienia piersią jako wzorcowego sposobu żywienia niemowląt” mocy prawnej. Komunikaty, które nie stanowią prawa i są nagminnie lekceważone są nam do niczego nie potrzebne. Nie świadczą one o Państwa zaangażowaniu w sprawę, wręcz przeciwnie, dowodzą świadomego działania na naszą szkodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podjęcia natychmiastowych działań mających na celu wyjaśnienie przyczyn powstania tak skandalicznych rekomendacji w schemacie żywienia niemowląt oraz wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób, które się do tego przyczyniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powołania do życia instytucji, odpowiedzialnej za monitorowanie, nadzór, badania oraz aktualizację wiedzy z zakresu karmienia naturalnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podjęcie powyżej wymienionych działań, znacząco poprawi perspektywy optymalnego rozwoju naszych dzieci, obniży zagrożenia i postępującą otyłość. Cywilizowane kraje zaczynają od profilaktyki, jaką jest karmienie naturalne, gdyż jest to możliwość kreowania ogromnych oszczędności w budżecie kraju. Optymalne żywienie wczesne obniży wydatki Ministerstwa Zdrowia o setki milionów złotych każdego roku, a dzieciom i ich matkom zapewni długofalowe pozytywne skutki zdrowotne,.&lt;br /&gt;
Karmienie piersią to jeden z najważniejszych elementów promocji zdrowia człowieka. Dlatego prosimy o pozytywne i pilne rozpatrzenie naszej petycji.&lt;br /&gt;
Dziękujemy, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
INICJATYWA MATEK KARMIĄCYCH NATURALNIE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hanna Krawsz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Poniżej przytaczam jeszcze treść komunikatu Ministerstwa Zdrowia z dnia 29 marca 2013r. , który wg naszych postulatów powinien uzyskać moc prawną ( rozporządzenia, ustawy ) . &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot; Departament Matki i Dziecka rekomenduje wyłączne karmienie piersią 
jako optymalny i wzorcowy sposób żywienia niemowląt do ukończenia 6 
miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią przy jednoczesnym 
podawaniu pokarmów uzupełniających nawet  do ukończenia przez dziecko 
drugiego roku życia i dłużej*. Jeśli z obiektywnych powodów nie ma 
możliwości podania dziecku mleka matki biologicznej, wówczas sztuczna 
mieszanka dobrana stosownie do sytuacji klinicznej dziecka jest 
akceptowalnym rozwiązaniem. Jednakże karmienie preparatami zastępującymi
 mleko kobiece (sztucznymi mieszankami) łączy się ze zwiększonym 
ryzykiem infekcji u niemowląt, między innymi: przewodu pokarmowego oraz 
zapalenia ucha. 
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karmienie piersią jest jedynym naturalnym sposobem żywienia 
niemowląt i żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada 
identycznych właściwości co mleko kobiece, dlatego sformułowania takie 
jak: naturalny, fizjologiczny, inspirowany mlekiem matki, humanizowany, 
umatczyniony, bliski lub najbliższy mleku matki, wzorowany na mleku 
matki mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd konsumenta, sugerując 
równoważność (lub podobieństwo) preparatu mlekozastępczego z mlekiem 
kobiecym i karmieniem naturalnym. 
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karmienie piersią odgrywa ważną rolę w profilaktyce zdrowotnej, w 
tym w zapobieganiu cukrzycy oraz otyłości u dzieci, młodzieży i w 
dorosłym życiu a także astmy i atopowego zapalenia skóry. Obniża również
 ryzyko wystąpienia zespołu nagłej śmierci niemowląt (SIDS).  
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Departament Matki i Dziecka jednocześnie zaznacza, że powinno się 
szanować wybór kobiet, które rezygnują z karmienia piersią ze względów 
innych niż medyczne, jeżeli są świadome ryzyka związanego z karmieniem 
sztucznym oraz konsekwencji ekonomicznych.&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.petycje.pl/petycja/10964/narodowy_program_karmienia_naturalnego_.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;PETYCJĘ MOŻNA PODPISAĆ&amp;nbsp; TUTAJ - KLIKNIJ - &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: blue;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/792460497494000/?fref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;DOŁĄCZ DO WYDARZENIA NA FACEBOOK&#39;U&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table bgcolor=&quot;#FFFFFF&quot; border=&quot;0&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; style=&quot;width: 100%px;&quot; valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;left&quot; class=&quot;mainList&quot; valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;left&quot; class=&quot;mainList&quot; valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;right&quot; valign=&quot;top&quot; width=&quot;20&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td align=&quot;left&quot; class=&quot;mainList&quot; valign=&quot;top&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6343122074235000579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6343122074235000579' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6343122074235000579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6343122074235000579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/12/petycja-do-ministerstwa-zdrowia.html' title='Petycja do Ministerstwa Zdrowia '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6529468162434239002</id><published>2014-11-15T00:07:00.000+01:00</published><updated>2014-11-15T01:06:00.214+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="artykuły"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przepisy prawa"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="TV"/><title type='text'>Czy można karmić piersią w miejscach publicznych ? </title><content type='html'>&lt;br /&gt;
W październiku wyrzucono z przestrzeni publicznej, karmiącą piersią w galerii handlowej w Radomiu- ochrona &quot;zaprosiła&quot; mamę aby karmiła w toalecie... tak ochrona postrzega swoje obowiązki w tej galerii handlowej. Dyrekcja nie przeprosiła za wyproszenie matki z przestrzeni publicznej, ubolewa jedynie nad pomyłką, mama miała zostać wyprowadzona do &quot;pokoju karmień&quot; ... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacytuję tutaj fragment artykułu jaki ukazał się w &quot;Gazecie.pl &quot; , który dotyczy aspektu prawnego takiej sytuacji &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;  
      cytuję : &quot;&lt;i&gt;W polskim porządku prawnym nie ma wyraźnych przepisów, które 
regulowałyby, gdzie i w jakich sytuacjach matki mogą czy też nie mogą 
karmić piersią swoich &lt;a class=&quot;external_link&quot; href=&quot;http://www.edziecko.pl/edziecko/0,0.html&quot;&gt;dzieci&lt;/a&gt;.
 Pozostaje to więc raczej kwestią regulowaną przez normy kulturowe niż 
prawne - komentuje Anna Błaszczak z Zespołu ds. Równego Traktowania i 
Ochrony Praw Osób z Niepełnosprawnościami w Biurze RPO.Dodaje, że należy przy tym jednak uwzględnić, że w Polsce macierzyństwo 
znajduje się pod szczególną ochroną, podobnie jak dobro dziecka - i 
dobra te są wysoko cenione społecznie. Wyproszenie matki karmiącej z 
centrum handlowego może być również uznane za przejaw dyskryminacji ze 
względu na macierzyństwo i ze względu na płeć. Zgodnie z ustawą o 
wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego 
traktowania zakazane jest m.in. nierówne traktowanie ze względu na płeć w
 dostępie do usług - w tym przypadku usług centrum handlowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  
      - Ofiary takiej dyskryminacji mogą się domagać odszkodowania na 
podstawie tej ustawy czy nawet zadośćuczynienia na podstawie przepisów 
Kodeksu cywilnego o ochronie dóbr osobistych. Dodatkowo przedsiębiorca 
prowadzący centrum handlowe może zostać ukarany grzywną za popełnienie 
wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń, polegającego na odmowie 
świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny - wyjaśnia Błaszczak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
        W pierwszej kolejności ze skargą należy zwrócić się do 
kierownika centrum handlowego, a w przypadku nieosiągnięcia zamierzonego
 rezultatu podjąć kroki prawne. Osoby doświadczające dyskryminacji mogą 
również składać skargi do RPO.&quot; &lt;/i&gt;koniec cytatu&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,16791834,Mama_wyproszona_z_galerii__Kazali_jej_karmic_syna.html?lokale=zielonagora#sondaz&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,16791834,Mama_wyproszona_z_galerii__Kazali_jej_karmic_syna.html?lokale=zielonagora#sondaz&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEishGjNQMmTkK9PyePqZNR9Pd9xMTNyDACIvmusHkxE3PJb5MyM6lfW3tDuGAINrpvLvqvII429SMZLtu1it68oTqJlo6GKPzkD-VT9BTJv977uokZZZv9kuiOCBo0BKRoARbZUlFXsiLtl/s1600/z16791895Q,Happening-pt----Piersia-Mamo----.jpg&quot; height=&quot;225&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;link do artykułu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Ledwo ucichła jedna afera, w listopadzie wybuchła podobna na Pomorzu, w Sopocie, w restauracji La Marea kelner wyprosił mamę karmiącą do toalety, ponieważ takie dostał zalecenie postępowania w przypadku mam karmiących w tym przybytku szumnie zwanym restauracją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://dziecko.trojmiasto.pl/Karmiaca-piersia-matka-upomniana-przez-kelnera-w-restauracji-n85206.html#&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;http://dziecko.trojmiasto.pl/Karmiaca-piersia-matka-upomniana-przez-kelnera-w-restauracji-n85206.html#&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi7EPgMq6FEJHJhTlsKQkzz_bpxF60CXA29FGdjCk0mWl1dp-yPUGQWipTA7EXbHug4bd5tSeWdWjuHqQ1Q5rGUZlNFsl5jcMaXpv5VN-BJc72seNkn3W-XYx6JYFeDS2UZtsRG9__9HlKF/s1600/trojmiastoplpaniliwia.PNG&quot; height=&quot;242&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;link do artykułu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Szkoda, że od razu nie przygotowali stolika w toalecie, gdzie sadzaliby rodziców z małymi dziećmi karmionymi piersią. Właściciel ( Janusz Grzyb ) na oburzone komentarze na facebook, odpowiedział, że &quot;&lt;i&gt;promowanie macierzyństwa powinno się odbywać w czterech ścianach&quot;&lt;/i&gt;... &lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;left: -99999px; position: absolute;&quot;&gt;
Właściciel restauracji 
zaznacza, że w&amp;nbsp;La Marea mamy nie raz karmiły dzieci przy stole lub 
przewijały je w&amp;nbsp;toalecie i&amp;nbsp;nikt nigdy nie robił problemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czytaj więcej na:&lt;br /&gt;
http://dziecko.trojmiasto.pl/Karmiaca-piersia-matka-upomniana-przez-kelnera-w-restauracji-n85206.html#tri&lt;/div&gt;
Bardzo by przydała się tutaj ikonka &quot;walenie głowa w ścianę &quot; :P&amp;nbsp; Fantastyczne jest to, że społeczeństwo zareagowało bojkotując knajpę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/LaMareaSopot?sk=reviews&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;https://www.facebook.com/LaMareaSopot?sk=reviews&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikV1gPJEaEVk_H9WO8Qc6_bv3JYYjx5T8nvyQAZ4Onw9bp_7u6e70wx1153bXexIoNAIWsmnT74ZrV_Iqx-rJqkyCKyJI11hSqjoQ5PUIRl7IX4XYAhpD7GBbeFsRfBoEb1n9UkwX_kmjN/s1600/lamareakomentarzwlasciciela.jpg&quot; height=&quot;400&quot; width=&quot;225&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Link do recenzji knajpy- dodaj swoją &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
W internecie znów gorące dyskusje na temat tego, czy mamy mogą karmić wszędzie...Same mamy maja czasem wątpliwości, czy prawo stoi po ich stronie... &lt;br /&gt;
Chciałam więc przypomnieć materiał, który został nagrany tuz po aferze radomskiej, gdzie ja wraz z posłem, prawnikiem Ryszardem Kaliszem,&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt; rozmawiamy o tym jakie prawa ma mama karmiąca w przestrzeni publicznej... &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/czy-mozna-karmic-piersia-w-miejscu-publicznym,479106.html&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/czy-mozna-karmic-piersia-w-miejscu-publicznym,479106.html&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEijlztC7DORQD3iFitizKC1ve45YKP238LdPVHAAEVabmb1BTXQyTClcc-RNBNH6iEPuUQ_3Bd-k5gcAMulwST3ksSdDp_QCXldsg4IODEQ7MIpEjbwvUzTmyhzbYyambIp3yJ366tRNO5k/s1600/takjestKC201410.PNG&quot; height=&quot;347&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;link do filmu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;span style=&quot;background-color: #ea9999;&quot;&gt;MAMA MA PRAWO&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: #ea9999;&quot;&gt;KARMIĆ W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po aferze w Radomiu otrzymaliśmy list z &lt;b&gt;Polskiego Towarzystwa Prawa 
Antydyskryminacyjnego&lt;/b&gt;, które zaoferowało się prowadzić pro bono sprawy&amp;nbsp; związane z naruszenieami praw matek... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot; &lt;i&gt;Dzień Dobry, oglądałem właśnie Panią w Tvn24. Gratuluje dobrego 
wystąpienia! Jestem przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Prawa 
Antydyskryminacyjnego -organizacji prawników wspierających pro bono 
osoby doświadczające dyskryminacji. Sytuacje przedstawione przez Panią 
naszym zdaniem są właśnie przejawami dyskryminacji. Z chęcią 
poprowadzimy pro bono postępowanie o odszkodowanie za naruszenie praw 
matki karmiącej. Jeśli któraś z mam spotkałaby się z podobną sytuacją, 
proszę się do nas zwrócić, z chęcią przyjrzymy się sprawie. Wesprzemy 
matki w walce o ich prawa.  Pozdrawiam serdecznie,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Krzysztof Šmiszek 
PTPA&lt;/b&gt; - w razie potrzeby kontakt: &lt;b&gt;ksmiszek@ptpa.org.pl&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/i&gt;&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo dziękuję organizacji PTPA i przewodniczącemu za wsparcie.&amp;nbsp;  Dobrze wiedzieć, gdzie się w razie czego zwrócić. Pokażmy, ze naszych praw nie da się łamać bezkarnie... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie bójmy się karmić piersią wszędzie, mamy do tego prawo, a nasze dziecko ma prawo do najlepszego pokarmu, oraz do zaspokojenia swojego głodu, wszędzie, a w toaletach niech sami jedzą ci, którzy uważają, że jest to stosowne do tego miejsce. My nie jemy w toaletach i nie karmimy tam naszych dzieci, byłoby to naruszenie praw dziecka oraz narażenie go na utratę zdrowia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: x-large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;b&gt;KARMIMY PIERSIĄ,&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;b&gt;BO&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;b&gt;NASZE DZIECI SĄ TEGO WARTE !!! &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6529468162434239002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6529468162434239002' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6529468162434239002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6529468162434239002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/11/czy-mozna-karmic-piersia-w-miejscach.html' title='Czy można karmić piersią w miejscach publicznych ? '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEishGjNQMmTkK9PyePqZNR9Pd9xMTNyDACIvmusHkxE3PJb5MyM6lfW3tDuGAINrpvLvqvII429SMZLtu1it68oTqJlo6GKPzkD-VT9BTJv977uokZZZv9kuiOCBo0BKRoARbZUlFXsiLtl/s72-c/z16791895Q,Happening-pt----Piersia-Mamo----.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-8069276915812312861</id><published>2014-09-17T12:48:00.000+02:00</published><updated>2014-09-17T12:48:02.896+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Opowieści Karmicielek"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="problemy przy karmieniu piersią"/><title type='text'>Jak (nie) wspierają w Karmieniu Piersią - relacja mamy... </title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Druga w tym sezonie Opowieść Karmicielki... Czy kobiety chcące karmić piersią otrzymują odpowiednie wsparcie ? Oj długo by pisać i mówić na ten temat... Przeczytajcie jak było u tej mamy... Jestem pełna podziwu, że Spełniona Mama po takim &quot;wsparciu&quot; jednak karmi piersią...&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div&gt;
W czerwcu tego roku po raz pierwszy zostałam mamą! Oczywiście 
całą ciążę poświęciłam na czytanie o rozwoju dziecka ale gdzieś umknęło 
mi karmienie piersią. Myślałam, że to oczywista sprawa i do tego bardzo prosta! Błąd! 
Poród wspominam traumatycznie - zakończony cesarskim cięciem w pełnej narkozie. Po 
obudzeniu usłyszałam, że synek przestał oddychać i jest na noworodkowym 
OiOMie !&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&amp;nbsp;&quot;Jak wszystko będzie OK - jeszcze dziś na chwilę go Pani 
przyniesiemy ! Tu jest zgoda na dokarmianie MM - proszę podpisać..&quot; W 
ogromnym szoku (ciąża była idealna!) - podpisałam i zalałam się łzami bo nie 
wiedziałam co się dzieje z synkiem, a przecież musi coś jeść więc dla 
jego dobra podpiszę.. &lt;br /&gt;Maleństwo zobaczyłam jeszcze tego samego dnia, na 
jakieś 30 min przystawiłam go do piersi ale z racji totalnie płaskich 
sutków - porobił mi sine ślady dookoła, a sutka nie złapał :( Nikt nawet 
nie pomyślał by mi pomóc, doradzić.. Jak płacze to znaczy, że głodny 
-proszę przyjść po mleko... słyszałam. Leżała ze mną na sali dziewczyna, która 
urodziła syna ważącego 4200 g i położne wmawiały jej, że nie ma tyle 
mleka by go wykarmić! Niestety taki sobie szpital wybrałam.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powracając 
do mojego synka - częściowo go przystawiałam, troszkę ściągałam i 
karmiłam butlą, a trochę podawałam mleko krowie modyfikowane. Trzeciego dnia po urodzeniu okazało się, że malutki 
ma wadę serca. Nie myślałam o karmieniu piersią - byłam załamana.. Mój idealny świat 
legł w gruzach... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Synek tak rozleniwił się przez butlę, że coraz mniej 
ssał pierś - dookoła słyszałam głosy, że &quot;ma chore serduszko, jest 
słaby, nie męcz go i podaj mleko mod..&quot; - o zgrozo sama w to uwierzyłam!
 Siedziałam z laktatorem 24 h ale i tak nie dawałam rady w ten sposób go
 wykarmić, więc był dokarmiany. Czułam się z tym okropnie - co to za 
kobieta, która nie umie wykarmić swojego dziecka?! Któregoś dnia na 
wizycie położnej pożaliłam jej się, że tak bardzo chciałabym karmić piersią, a nie 
mogę! Liczyłam, że mnie podtrzyma na duchu, doradzi na co usłyszałam &quot; 
Dziewczyno! Po co Ci kolejny problem? Nie jestem zwolenniczką głodzenia 
dzieci. Nie każda kobieta może karmić swoje dziecko. Jak do następnej 
wizyty nie zaczniesz karmić piersią to powiem Ci jak FAJNIE wstrzymać laktację&quot;. Te 
słowa były ciosem prosto w serce ! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popłakałam się i zmotywowałam jeszcze
 bardziej :) Zaczęłam częściej przystawiać synka, a mniej ścìągać choć w 
dalszym ciągu przynajmniej raz dziennie (zazwyczaj na wieczòr) dostawał 
mm, bo płakał przeraźliwie a przecież nie mogliśmy go stresować, bo i tak był słabiutki. Zmęczona psychicznie całą nieudolną historią związaną z 
kp postanowiłam udać się do poradni laktacyjnej. &lt;br /&gt;Dzwonię i mówię, że syn
 ma ponad 2 miesiące i jest dokarmiany - w zamian usłyszałam, że jest za
 stary(!) bo do nich przychodzą dzieci 3 lub 5 dniowe i żebym nie 
oczekiwała cudów - ale proszę przyjść w poniedziałek. Przed tym właśnie 
poniedziałkiem ostatni raz podałam mm w piątek wieczorem - dlaczego to 
pamiętam? Bo była to mam nadzieję ostatnia butla w Naszej historii z karmieniem piersią 
:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Synek od 2 tygodni jest tylko na piersi!!! Gdy słyszę o historiach z 
brakiem pokarmu albo określeniu &quot;za późno&quot; to się uśmiecham! Równo w 74 
dniu życia mojego syna &quot;załapał&quot; o co chodzi w cycowaniu :) &lt;br /&gt;Przed Nami 
prawdziwy test ponieważ za ok 2 msc czeka Nas operacja i wiem, że stanę 
na rzęsach by po niej również kontynuować kp !&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Proszę by podpisać naszą historię : Spełniona mama :)&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Spełniona Mama &lt;br /&gt;Dziękuję :) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;Kochane Mamy, pamiętajcie, że istnieje grupa wsparcia na FB &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KARMIĄCE CYCE - GRUPA WSPARCIA MAM KARMIĄCYCH NATURALNIE&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; wspieramy w naturalnym karmieniu, pomagamy wyjść z karmienia/dokarmiania mlekiem krowim modyfikowanym. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/8069276915812312861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/8069276915812312861' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/8069276915812312861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/8069276915812312861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/jak-nie-wspieraja-w-karmieniu-piersia.html' title='Jak (nie) wspierają w Karmieniu Piersią - relacja mamy... '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-7254846727437895405</id><published>2014-09-15T01:26:00.000+02:00</published><updated>2014-09-15T01:27:39.278+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Opowieści Karmicielek"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="problemy przy karmieniu piersią"/><title type='text'>Mama karmiąca... opowieść Asi </title><content type='html'>&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;Wracamy do projektu Opowieści Mam Karmiących Piersią...&amp;nbsp; Pierwsza relacja po roku... &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;Nie zawsze bywa łatwo, czasem zaskakuje niechęć dziecka do ssania, jednak Asia nie poddała się i dziś czerpie radość z chwil bliskości gdy karmi piersią synka...&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;W
czasie ciąży dużo czytam. O rozwoju maleństwa w moim brzuchu, o
pielęgnacji noworodka, o karmieniu piersią. Wszystko wydaje się,
jeśli nie proste to na pewno do opanowania. Problemy, trudności?
Wspominają coś o nawale pokarmu, poranionych brodawkach … Myślę,
że to nic takiego, że na pewno dam radę. Przed porodem odwiedza
mnie kilka razy Położna. Rozmawiamy wiele godzin, przygotowuje się
do porodu. Wiem, że chcę karmić piersią, wydaje mi się to takie
oczywiste. Dostaję gratisową butelkę. Chowam na dno szafy. Nie
będzie mi nigdy potrzeba, jestem o tym przekonana.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Przychodzi
ten wielki Dzień. Po kilkunastu godzinach kładą na moich brzuchu
mojego Synka. Wyciągam pierś, chcę podać mu siarę. Przecież
tyle czytałam o jej dobrodziejstwie. I dostaję szoku. Tymek nie
chce, nie ssać.  Odwraca główkę… Przerażona pytam Położną.
Ona ucina krótko, „ jest zmęczony porodem”. No, ale jak to,
przecież czytałam, że wszystkie dzieci po porodzie tak robię, że
to naturalny odruch ćwiczony już w brzuchu, co się dzieje?!
Niestety muszą mu podać antybiotyk, nie ma miejsc na oddziale
położniczym. Więc Jego zabierają, mnie kładą na patologii
ciąży. Przyniesiemy Go jak będzie głodny mówią. Jest po 22,
całą noc nie śpię, przecież zaraz przyniosą mi dziecko, muszę
być w gotowości, żeby podać mu mleko. Płaczę z samotności.
Głaszczę brzuszek, zawsze tak robiłam, ale nie odpowiada mi żadne
kopnięcie. Jest pusty, a moje dziecko jest piętro wyżej. Nikt nie
przychodzi…&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Rano zjawia się pielęgniarka. Niesie malutkie
zawiniątko (Tymek ważył 2700), kładzie koło mnie i rzuca „Nie
potrafi ssać” i odchodzi. Nie wiem, co robić, upał daje się we
znaki, pot leje mi się z czoła, kiedy próbuję go nakłonić do
jedzenia, płacze tak strasznie, że przychodzą kolejne
pielęgniarki. Każda na swój sposób próbuje mi pokazać jak mam
go nakarmić. W żadnej pozycji się to nie udaje. Ja jestem mokra od
potu i łez. Hormony szaleją, Tymek już nie płacze. On wrzeszczy .
Zjawia się moja Mama. Ona też jest zdziwiona. „Pięcioro dzieci
wykarmiłam, jak to nie umie, to jakieś bzdury, wszyscy umieją”.
Zwalnia się miejsce na położnictwie, przenoszą Nas. Tutaj
potwierdza się diagnoza. Proszę odciągać mleko. Podamy mu w
kieliszku. Jak to odciągać? Jak mam to zrobić ? Położona bierze
i ściska boleśnie moją pierś. Leje się mleko, rzeka mleka. Cała
koszula jest mokra. Dobrze będę tak robić. Kieliszki się
zapełniają. Podają je Tymkowi. Nie płacze już, zasypia. Ja też
mam na to ochotę, nic z tego. Położna oświadcza, odciąganie, co
dwie godziny, karmienie co trzy. Gdzie tu czas na sen? Mama i Mąż
dbają o mnie. We mnie wszystko szaleje, płaczę, pocę się od
upału. Koleżanka z łóżka obok karmi swoją córeczkę. Mała
pięknie je, anielski widok. Dlaczego nie jest mi to dane? Znowu
płaczę… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugi dzień dowiaduję się, że potrzeba więcej
mleka. Piersi bolą strasznie. Każą Mężowi kupić laktator.
Kupuje porządnej firmy, odciągam wyrabiając przy okazji mięśnie.
W kubeczku koczy się podziałka. Proszę przynieść butelkę. Ale
jak to butelkę? Mąż odnajduje dawno zapomniany przedmiot. Pytają
o moją zgodę. To szpital w którym promuje się karmienie piersią.
Tak, zgadzam się, chcę wyjść do domu. Małemu podają antybiotyk,
jesteśmy tam pięć długi dni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu wychodzimy ze szpitala.
Upał się nie zmniejsza, jest coraz większy. Nie mam siły, rytm
dnia wyznacza odciąganie. Pot leje się ze mnie strumieniami.  Mały
ma czkawkę, mleko, które odciągałam wypił. Co robić? Panika.
Mały czka, a ja płaczę, że nie mogę mu pomóc. Zjawia się
Położna. Kiwa głową ze współczuciem. Dostaję laktator
elektryczny od Męża. Czuję się jak krowa, w dojarni. Sprzęt
wydaje nie miły dźwięk. Ciągle słyszę go w głowie. Teściowa
rzuca przy okazji wizyty, „po co się męczyć”, kupuje mleko
modyfikowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu płaczę. Mija dzień za dniem, mam podawać
coraz więcej mleka, co trzy godziny. Pilnuję tego bardzo. Nie raz
budzę śpiącego Malca. Krzywi się chce spać, wkładam butelkę
nie chce jeść. Wylewam mleko, Przecież miało kontakt ze śliną.
Mówili, że nie mogę go drugi raz podać. Za chwilę Tymek zaczyna
płakać, lakator pusty. Koszmar. Przystawiam Go do piersi. Wygląda
jakby ssał. Czuję, że ubywa mi mleka. Pokazuję Mężowi. „nie
wygląda jakby jadł” odpowiada. Odkładam do łóżeczka, zasypia.
Pewnie był zmęczony myślę. Na drugi dzień pokazuję Położnej
jak Go przystawiam. „Nie ssie efektywnie”-odpowiada. Czyli dalej
odciągamy. Piersi cholernie bolą. Nie spacerujemy, nie oddalam się
od domu, nie zapraszam gości. Wstydzę się, że to moja wina.
„Życzliwa” osoba, twierdzi, że to przez to, że miałam
znieczulenie, On nie potrafi ssać. Załamuję się totalnie. A więc
nawet nie potrafię rozpoznać, ze moje dziecko je, przez mój niski
próg bólu, On używa teraz butelki. Co ze mnie za matka…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Mijają
prawie dwa miesiące. Jadę do Mojej Mamy. Proponuje daj mu pierś i
weźmiemy go na spacer. Nie chcę się zgodzić. Będzie głodny,
będzie płakał. Wtedy wrócimy, mówi spokojnie Mama. No dobrze,
przystawiam Go. Ssie, i przełyka. Wychodzimy na spacer. Spacerujemy
prawie dwie godziny z radosnym Tymkiem. Spotykamy moje koleżanki i
Mamy. Wszyscy się nim zachwycają. Jestem szczęśliwa. Wracamy.
Znowu Go karmię. Jest szczęśliwy. Łapie mnie mocno za palec,
jakby chciał żeby czuła, jaki jest silny dzięki mnie. Odciągam
mleko na noc, ale mu go nie podaję. Zamiast tego podaję pierś. Je
i zasypia. Ja pierwszy raz naprawdę się wysypiam. Początek nowego
dnia, jest także początkiem naszej nowej drogi. Karmię piersią !
Spełnia się moje marzenie! Udało się! Jestem najszczęśliwszą
mamą na świecie ! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Tymek
ma obecnie prawie piętnaście miesięcy. Cały czas karmię piersią.
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Moja
historia nie jest jakaś niezwykła. Chciałam tylko zwrócić uwagę
na problem, że może się zdarzyć taka sytuacja, że dziecko nie
będzie potrafiło ssać. Przed porodem nigdzie o tym nie
przeczytałam, nikt mi o tym nie powiedział. Może czułabym się
pewniej gdybym o tym wiedziała. Mam żal do Położnej, że nie
dostrzegła, że wtedy, kiedy Jej pokazałam Tymka nie przyznała mi
racji. On wtedy już zjadał. Mogłam przestać wcześniej odciągać,
było by mniej łez… &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Mimo
wszystko, pomimo bólu, łez, braku snu uważam, że było WARTO.
Zrobiłam dla swojego dziecka to, co najlepsze-dałam mu całą
siebie… &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Aśka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autorka: Aśka,&amp;nbsp; dziękuję &amp;lt;3&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/7254846727437895405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/7254846727437895405' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7254846727437895405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7254846727437895405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/mama-karmiaca-opowiesc-asi.html' title='Mama karmiąca... opowieść Asi '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-4456547865417489002</id><published>2014-09-12T14:16:00.000+02:00</published><updated>2014-09-12T14:16:22.572+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka powyżej 4 kg"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród za granicą"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="transfer do szpitala"/><title type='text'>Narodziny Olivki, poród w Irlandii.</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm; text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Olivka urodziła się w Irlandii. Poród nie mógł odbyć się całkowicie w domu, jednak większość czasu Olivka rodziła się w domowym zaciszu, przy asyście cudnej położnej... Jak się rodzi w Irlandii, chcecie wiedzieć ? Zapraszamy z Kamilą, zapoznajcie się z jej opowieścią porodową.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;Narodziny
Olivki, 17 kwietnia, 3:30 nad ranem..&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Marzyliśmy
o córeczce. Takie niewinne rozmowy, kilka w przeciągu sześciu lat
naszego związku. Zawsze mówiłam, że chcę mieć dziecko koło
trzydziestych urodzin. Udało się!  Miesiąc przed magiczną datą
zobaczyłam dwie kreski na teście! Niedowierzanie.. staraliśmy się
bardzo krótko, może trzy miesiące, a ja przygotowana byłam na
długą walkę - pół roku wcześniej miałam operację obu
jajników, cysty, niestety endometriozalne. Do tej pory słyszę w
głowie słowa lekarki: &quot;Życzę Pani, by miała Pani dzieci&quot;
A tu dwie kreski!  No i ten sen... W połowie lipca śniło mi się,
że jestem w domu u rodziców. W pokoju na łóżku leżało malutkie
dziecko, chłopiec. Wiedziałam, że jest mój i na mnie czeka, i że
nigdy więcej nie wypuszczę go z ramion. Pamiętam, że obudziłam
się bardzo wzruszona i pomyślałam,że chciałabym poczuć to w
rzeczywistości. Mniej więcej wtedy właśnie zaszliśmy w ciążę..&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Od
6 lat mieszkamy za granicą, obecnie  w Cork w Irlandii. O porodach
domowych słyszałam jeszcze przed wyjazdem, ale nigdy nie
interesowałam się głębiej tym tematem. W trzecim miesiącu ciąży
poszłam na babskie spotkanie i jedna z dziewczyn, Joasia,
powiedziała mi, że rodziła tu w domu. Zasiała ziarenko. Póżniej
spotkanie z Marią, doulą, która także urodziła dwoje dzieci w 
domu. I rozmowy z Karoliną, moim &quot;dobrym duchem ciążowym&quot;
i nagle okazało się, że wiele z mam z dawnego przedszkola
steinerowskiego, w którym razem pracowałyśmy rodziło w domu.
Maria dała mi numer telefonu do położnej i kazała dzwonić
natychmiast. Pozostało przespać się z tematem i porozmawiać z
Jackiem. O dziwo Jacek, po wysłuchaniu argumentów, stwierdził, że
możemy spróbować. Byłam zaskoczona, bo myślałam, że będę
musiała go przekonywać, a tu okazało się, że to ja miałam
więcej wątpliwości (tak tez zostało do końca ciąży). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Spotkanie
z Mary, naszą położną, było długie, pełne pytań i rozwiewania
wątpliwości. Ale od początku wiedziałam, że jesteśmy w
najlepszych rękach. Mary ma ponad 30 lat doświadczenia, odebrała
kolo tysiąca porodów, powiedziała nam, że chyba widziała już
wszystko, czego można w tym temacie doświadczyć. No i ta energia..
Niesamowita, ciepła, piękna osoba. Mieliśmy kilka dni na decyzję,
ale tak naprawdę już wiedzieliśmy. Wracając od niej na niebie
pojawiła się długa tęcza: wzięłam to za dobry omen. TAK! Muszę
tu dodać, że w Irlandii rodzenie w domu, nie jest bardziej
popularne niż w większości krajów europejskich. Wręcz uważane
jest za fanaberię. Ale Cork ma najlepiej działający system opieki
porodów domowych w całym kraju (na bazie którego obecnie pracuje
się nad opracowaniem systemu krajowego). Cztery położne
współpracujące ze sobą, do tego mające bardzo dobre relacje z
tutejszym szpitalem, więc jeśli pojawiają się jakiekolwiek
komplikacje, czy to w ciąży czy podczas porodu, twoja położna
jest zawsze z tobą. Do tego cała opieka jest refundowana i
bezpłatna. Położna prowadzi cię przez całą ciążę (koło 10
spotkań) razem z lekarzem ogólnym i również dba o ciebie po
porodzie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Reakcje
na nasz pomysł były różne. Nie do końca chyba chcieliśmy, żeby
wszyscy wiedzieli, że chcemy rodzić w domu ale wiadomość rozniosła się sama.  Z jednej
strony dostaliśmy wsparcie, z drugiej zdziwienie, a i nie obyło się
bez sprzeciwów, szczególnie lekarzy. Ja bałam się porodu
jako nieznanego doświadczenia i byłam podatna na sugestie, stąd w
pewnym momencie przestałam na ten temat rozmawiać. Posiłkowałam
się książkami: przede wszystkim Iny May (guru!), Preeti Agrawal, i
wszystkim innym co wpadło mi w ręce na temat dobrych porodów. 
Postanowiłam tylko nie mówić nic Mamie, wiem, ze bardzo by się
stresowała. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Cała
ciąża przebiegała wzorowo. Starałam się być aktywna, chodziłam
na zajęcia jogi, pracowałam do ostatniego miesiąca. Przeczytałam
wszystko, co mogłam znaleźć na temat porodu. Chciałam być jak
najlepiej przygotowana, tym bardziej, ze miałam świadomość, że
doświadczenie to pamięta się do końca życia.  Mniej więcej trzy
tygodnie przed terminem okazało się, że Olivka będzie raczej
dużym dzieckiem. Lekarka prowadząca ciąże domowe miała
wątpliwości, czy powinnam rodzić w domu, bała się, że może być
problem z wyjściem ramionek. Moja położna nie podzielała obaw,
ale w takiej sytuacji musiała  podporządkować się decyzji lekarki (bez
zgody lekarza prowadzącego nie można rodzić tu w domu w systemie
refundowanym). Usg potwierdziło, że Maluszek będzie ważył około
4 kilogramów. Ponieważ to pierwszy poród lekarka stanowczo
doradzała, żebym na ostatnią jego cześć  przyjechała do
szpitala. Zgodziłam się. Mary zapewniała, że będzie z nami więc
w dalszym ciągu czułam się bezpiecznie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Doszliśmy
do szacowanej daty porodu. I nic. Wiedziałam, że Olivka
najprawdopodobniej urodzi się po terminie, bo większość dzieci w
mojej i Jacka rodzinie przychodziło dwa tygodnie &quot;po dacie&quot;. Mijały
kolejne dni, chodziłam regularnie na usg sprawdzające stan wód,
spotykałam się z Mary, wszystko było w najlepszym porządku. Stres
pojawił się we wtorek,  kiedy doszłam do jedenastego dnia po
terminie. To ostateczna data, w której trzeba pojawić się w
szpitalu na wywołanie porodu, w tym kraju. Na szczęście w systemie domowym
można przesunąć ją do dni czternastu. Młoda lekarka, która
akurat była wtedy na dyżurze nie była z tego powodu zadowolona.
Podczas rozmowy stanowczo mówiła mi o pojawiającym się ryzyku i
wyznaczyła termin wywołania na za dwa dni, w czwartek po południu.
Po wyjściu ze szpitala zadzwoniłam do Mary. Pamiętam, że czułam
się bezsilna i wkurzona: oczywiście, że nie chciałam by coś
złego stało się Małej, ale czułam się wrzucona w tryb i system
szpitala, bez szansy na swoje zdanie, bo przy próbie sprzeciwu
słyszałam zdania typu &quot;wolimy pani gratulować narodzin niż
współczuć&quot;. Mary uspokoiła mnie i zasugerowała olej
rycynowy. Pierwsza dawka dziś wieczorem. Miałyśmy dwa dni.&amp;nbsp; Olivko
prrroszęęę! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Pierwszą
dawkę oleju wzięłam o szóstej wieczorem. Rewelacje żołądkowe
trwały do późnej nocy, ale nic poza tym. Kolejnego dnia dałam Mary
znać, że owszem, miałam skurcze jelit, ale nie poruszyło to
macicy w żaden sposób. Zasugerowała znowu kolejną dawkę
wieczorem, podwójną. Tak tez zrobiłam, to była ostatnia szansa.
Wzięłam olej o 6 wieczorem. Szybko pojawiły się lekkie skurcze,
takie jak dzień wcześniej. Powoli, powoli się nasilały. Jacka nie
było w domu, spędzałam czas głównie w toalecie. Zauważyłam
czerwony śluz i zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie odszedł
czop śluzowy. Nie brałam tego faktu, jako początku porodu,
czytałam, że czop może odejść kilka dni przed rozpoczęciem
akcji. Mary zadzwoniła po 8 zapytać o sytuację. Odpowiedziałam,
że wszystko dobrze, skurcze lekko mocniejsze niż dzień wcześniej,
co osiem, dziesięć minut, ale nic się nie dzieje. Zasugerowała,
by założyć elektrody blokujące ból TENS na plecy, jeśli skurcze
się nasilą i tak przespać noc. Czekając na Jacka, siedziałam na
piłce do rodzenia, szukałam czegoś w necie i relaksowałam się.
Skurcze przychodziły i odchodziły, ale nawet przez moment nie
przeszło mi przez myśl, ze to JUŻ!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Miałam w głowie wizję, że
gdy zacznie się poród, to naprawdę będzie boleć przynajmniej
tak, jak bolały mocne skurcze miesiączkowe. W międzyczasie
zadzwoniłam do Karoliny, tak pogadać o niczym i pytać jak wyglądał
jej początek porodu, bo ja mam skurcze co kilka minut, ale nie
bolące tak bardzo (!!!). Karolina śmiała się poźniej, że ona
wiedziała o rozpoczęciu się akcji i myślała, że dla mnie to
oczywiste, że też wiem. A ja w błogiej nieświadomości, że
przecież to ten olej rycynowy i to skurcze jelit... Jacek wrócił
do domu przed 11 w nocy. Powiedziałam mu o skurczach i poprosiłam o
założenie elektrod. I tak spędziłam kolejną niespełna godzinę
na piłce, próbując leżeć w łóżku lub siedząc na toalecie.
Bóle bardzo się nasiliły. W pewnym momencie nie było już przerw
między nimi a ja przestawałam dawać sobie radę z sytuacją. W
płaczu poprosiłam Jacka, by zadzwonił do Mary i zapytał co robić:
 w sensie czy ten cholerny olej rycynowy musi tak boleć, bo ja już
nie chcę! Ciągle nie zdawałam sobie sprawy, że ja rodzę!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Położna
stwierdziła, że zaraz przyjedzie. W międzyczasie w toalecie
zobaczyłam krew i na serio się wystraszyłam, czy wszystko ok z
Małą. Za chwilę odeszły mi wody. Na szczęście Mary już
wchodziła. Spojrzała na mnie i zapytała, czy chciałabym użyć
gaz i po podaniu mi dawki zbadała mnie. Natychmiast wezwała
karetkę. Już po wyjściu ze szpitala, gdy rozmawiałyśmy o
porodzie powiedziała mi, ze wówczas miałam    5 cm rozwarcia!
Imponujący wynik w cztery godziny (myślę, że w dużej mierze
przez siedzenie na piłce i na toalecie)! Panowie ratownicy byli na
serio wystraszeni, że będą musieli przyjąć poród w karetce i
zaczęli trochę panikować. Nie pozwoliłam się ubrać  (byłam w
samej bieliźnie), za bardzo bolało, więc Jacek zarzucił tylko na
mnie koc i tak wyszliśmy. Ratownicy chcieli mnie położyć na łóżku
w karetce, ale nie było takiej opcji z mojej strony. Pamiętam, że
przyjęłam pozycję na czworaka i powiedziałam im, że mi jest
wygodnie i możemy tak jechać. Myślę, że rozbawiło to Jacka i
Mary, ale panowie trzymali się procedur, kazali mi zejść i
ostatecznie usiadłam na fotelu zabierając miejsce Jackowi, który
dojechał później. W szpitalu byliśmy w kilka minut, jakoś doszłam
do sali porodowej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;Dalej już nie pamiętam wiele. Jacek mowił, że
kiedy wszedł stałam koło łóżka. Mary wspominała, że miałam
założone pasy od KTG do badania tętna Małej przez całą akcję
porodową, czego nie zarejestrowałam. Po porodzie uświadomiłam
sobie, ze miałam też elektrody na plecach, których nie czułam.
Mam jakieś przebłyski świadomości tylko. Wiem, że jedyną pozycją na łóżku,
ktorą przyjęłam była pozycja na czworaka. Skurcze były
bardzo intensywne, przestawałam sobie  z nimi radzić, bo nie miałam
przerw na oddech. Następowały jeden po drugim, prawie bez przerwy i
to jeszcze od momentu, kiedy byliśmy w domu. Prosiłam o środek
znieczulający, Mary zwlekała, czekała, wiedziała, że będę
wdzięczna, jeśli nie poda mi epiduralu. Poza tym akcja rozwijała
się naprawdę szybko, a znieczulenie zwolniłoby ją i mogły się
pojawić komplikacje. Tak minęły prawie trzy godziny. Pamiętam
wchodzące i wychodzące pielęgniarki, bardzo miłe zresztą.
Zdziwione, że jestem 13 dni po terminie, bo nigdy nie widzą ciąż
tak przenoszonych (Mary powiedziała mi pózniej, że w ogóle rzadko
widzą pierwsze porody bez interwencji). Po kolejnej prośbie o
znieczulenie Mary postanowiła, że idziemy usiaść na toaletę:
jeśli to nie pomoże to dostanę środki przeciwbólowe.
Pielęgniarki były zdezorientowane, nie rozumiejąc sytuacji wyszły.
 Długo nie mogłam usiąść, ale w końcu się udało. Doszłam do
pełnego rozwarcia. &quot;Dobra, wracamy rodzić&quot; zarządziła
Mary i wróciliśmy do sali. Jacek był cały czas ze mną i wszystko
się udało również dzięki jego zaangażowaniu, motywowaniu i
przytulaniu mnie. Samo parcie w moim mniemaniu nie trwało długo,
ale pamiętam, że było bolesne. Czułam schodzącą główkę- w
pewnym momencie Mary kazała mi jej dotknąć. Nie miałam siły,
starałam się całą energię ukierunkować  w wypychanie jej, ale
czułam, że tak bardzo boli. Kolejny skurcz- połowa glówki na
zewnątrz, kolejny- cała główka. I po kolejnym Olivka wyleciała
na zewnątrz! Pamiętam chluśnięcie wód i uczucie ciałka
wychodzącego na zewnątrz. I ulga! Zrobiłam to! Wzruszenie Jacka.
Za chwilę płacz Małej. I dostałam ją na pierś.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Mary zgasiła
światło, pozwoliła nam na intymność. Jacek przeciął pępowinę,
gdy przestała pulsować. Po zważeniu Olivki (4150kg) i zastrzyku z
witaminą K Jacek dostał ją na pierś. Ja musiałam urodzić 
łożysko, udało się po zastrzyku z oksytocyną. Później Mała
wróciła do mnie na pierwsze karmienie. I zostawiono nas tak na
godzinę na cieszenie się sobą. Koło 8 rano przewieziono nas na
salę poporodową, ostatnie formalności i Jacek z Mary wrócili do
domu (Jacek zdawał egzamin spawalniczy za kilka godzin!), a my
zostałyśmy w szpitalu do wieczora. Po tym jak Olivka została
sprawdzona przez pediatrę i miała test słuchu wyszłyśmy do domu
w tej samej dobie. Całe doświadczenie szpitalne bardzo pozytywne.
No i udało się nie stawić na wyznaczoną datę wywołania!&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj62ALybNOqXqnRKnvVs5mB2ZHTZNm-POeWQy-pEtnf85FJZ89La500Tw_ErDH4BknU4ahXaWGdXyu3ORULPPd6TDqxduvy-LzkV5j-ujfJuKmKOm3ovYQZZOjOQ3MOzs_9G0JyaJ2GG4X9/s1600/Olivka+i+Mama.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj62ALybNOqXqnRKnvVs5mB2ZHTZNm-POeWQy-pEtnf85FJZ89La500Tw_ErDH4BknU4ahXaWGdXyu3ORULPPd6TDqxduvy-LzkV5j-ujfJuKmKOm3ovYQZZOjOQ3MOzs_9G0JyaJ2GG4X9/s1600/Olivka+i+Mama.JPG&quot; height=&quot;214&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Olivka z mamą Kamilą&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #00000a;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mary
opiekowała się nami jeszcze przez prawie trzy tygodnie po porodzie.
Dbała o Olivkę i mnie równocześnie. Dużo rozmawiałyśmy o moim
porodzie. Mimo pięknego doświadczenia miałam poczucie przejścia
przez fizyczną traumę: przez fakt, że był to tak szybki i tak
intensywny poród. Przez pierwszych kilka dni co chwilę wracały do
mnie obrazy i uczucia. Pytałam Jacka i Mary co się działo, bo
wyrzucałam z pamięci pewne sceny. Mary powiedziała mi również
bardzo ciekawą rzecz: przez to, ze miałam szybki poród jest wysoce
prawdopodobne, że w momencie, gdy zgłosiłabym się na wywołanie i
zaaplikowano by mi oksytocynę, akcja mogłaby jeszcze znacznie
przyspieszyć, poród byłby jeszcze szybszy (trzy, cztery godziny) i
mógłby się skończyć nagłym cięciem cesarskim, bo Mała nie
wytrzymałaby takiego tempa. Nie mówiąc o tym, że byłoby to kilka
razy bardziej bolesne. Nie umiem sobie tego wyobrazić...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyz-yhpwl_F7jXInWRo0gjFBeXDe9i_pUaf5-Q68FwlX50UexynfHLL4xV06q5QFftC_WyL-EwkGndEYVv_rDnYC0thKzNSh6X4O5W07Mi262gPsrgWy2U0H0oGaAKOtKZKzH1iZqi_3p-/s1600/Mary+z+Olivka+pierwsza+kapiel.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyz-yhpwl_F7jXInWRo0gjFBeXDe9i_pUaf5-Q68FwlX50UexynfHLL4xV06q5QFftC_WyL-EwkGndEYVv_rDnYC0thKzNSh6X4O5W07Mi262gPsrgWy2U0H0oGaAKOtKZKzH1iZqi_3p-/s1600/Mary+z+Olivka+pierwsza+kapiel.JPG&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;214&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Olivka z Mary- pierwsza kąpiel. &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;Dla
nas pomysł rodzenia w domu i uczestniczenie w tym programie okazało
się być najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć. Po czytaniu
historii porodowych i słuchaniu przeżyć znajomych rodzących w
szpitalu doceniam doświadczenie, które zostało mi dane. Mary była
naszym Aniołem, przez całą ciążę, poród i opiekę w domu.
Urodziłam sama, naturalnie, godnie. Dostałam tyle czasu, ile
potrzebowałam: bez przyspieszania, srodków farmakologicznych,
żadnych rutynowych procedur. Czułam się bezpiecznie, wiedziałam,
że jestem w centrum sytuacji i wszyscy wokół są tam by mnie
wspierać. Mogłam krzyczeć, płakać, być silna i słaba
równocześnie, mieć momenty zwątpienia i być z siebie super
dumna. Wszystko dzięki Mary i Jackowi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #00000a; font-size: small;&quot;&gt;Życzę każdej z nas, by
miała szansę w taki sposób przeżyć ten niesamowity czas!  Kamila
:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #00000a;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Autorka: Kamila.&amp;nbsp; Zdjęcia z archiwum domowego. &lt;br /&gt;Dziękuję Kamilo &amp;lt;3 &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;line-height: 0.49cm; margin-bottom: 0.35cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/4456547865417489002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/4456547865417489002' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4456547865417489002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4456547865417489002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/narodziny-olivki-porod-w-irlandii.html' title='Narodziny Olivki, poród w Irlandii.'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj62ALybNOqXqnRKnvVs5mB2ZHTZNm-POeWQy-pEtnf85FJZ89La500Tw_ErDH4BknU4ahXaWGdXyu3ORULPPd6TDqxduvy-LzkV5j-ujfJuKmKOm3ovYQZZOjOQ3MOzs_9G0JyaJ2GG4X9/s72-c/Olivka+i+Mama.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-1938333390405283551</id><published>2014-09-10T21:40:00.000+02:00</published><updated>2014-09-10T21:45:35.399+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Jak rodziła się Noemi... </title><content type='html'>&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp;Dziś kolejna porodowa opowieść, która czekała na publikację, aż skończą się wakacje , również blogowe ;) . Przepiękna, o porodzie, oczywiście domowym, który dał siłę Mamie... Wraz z Sabiną &lt;/b&gt;&lt;b&gt;&quot;życzę tak
pięknego porodu wszystkim Kobietom! &quot; . &amp;nbsp; Poczytajcie, jak to było :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Jej siła jest ze mną…&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Pragnę podzielić się
historią mojego domowego porodu. Noemi kończy niebawem trzy
miesiące, poród był dla mnie naprawdę wspaniałym i pięknym
przeżyciem. 
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Spisuję tę relację w
malutkich kawałeczkach, w urywkach czasu między karmieniami i
innymi obowiązkami. Pisząc przeżywam ten poród jeszcze raz, piszę
dla siebie samej, dla moich dzieci, także dla wszystkich kobiet
rodzących kiedyś i w przyszłości, które być może wahają się,
lękają porodów, macierzyństwa..&lt;br /&gt;
Być może ta historia może
doda komuś inspiracji i odwagi&lt;br /&gt;
.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wszystko zaczęło się w
ubiegłe wakacje, późnego lata pewna dziewczyna dzieli się ze
mną opowieścią o swoim domowym lotosowym porodzie. Jestem już
wtedy mamą energicznego i&amp;nbsp;dziarskiego dwulatka, nie planuję
na razie kolejnego dziecka. Jednak gdy Joasia opowiada o&amp;nbsp;tym
porodzie w domu, o swojej spokojnej córeczce, o pępowinie której
pozwolili samej odpaść po&amp;nbsp;tygodniu – czuję poruszenie i
zazdrość. Kiedy ja rodziłam Tadzia, w szpitalu – tak w pełni
spokojnie nie było. Był początek w domu, a potem szpital i efekt
izby przyjęć, światło jarzeniówek, męczące KTG, stres,
napięcie, oksytocyna, leżenie na plecach, nacinanie, trudny pobyt
na oddziale noworodkowym. Mimo przyjmowania porodu przez świetną
zaprzyjaźnioną położną – czegoś mi w&amp;nbsp;tamtym porodzie
brakowało. Pełnego kontaktu ze sobą i własną mocą.&amp;nbsp; Coś mi się wydaje, że
sama też niedługo zostaniesz mamą – mówi mi wtedy, rok
temu, z&amp;nbsp;uśmiechem Joasia. Ewa, cudownie mądra kobieta, wtedy
też mówi mi to samo – że coś Jej się widzi, iż wkrótce
chyba będę miała dziecko. Jak to, teraz? Wątpliwości czy to ten
czas, ten moment, te okoliczności. Proszę o czas na zmierzenie
się z&amp;nbsp;innymi trudnościami. Mam pełno wątpliwości. Nie
czuję się wcale wystarczająco dobrą matką dla Tadeusza, mojego
synka. Jednocześnie ciągle jeszcze w&amp;nbsp;pieluchach i w biegu. &lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Niespełna dwa miesiące
później dopadają mnie nudności przy szykowaniu obiadu. Krojąc
kolendrę, mdli mnie i już mi się przypomina początek pierwszej
ciąży. Nie jest to „idealny” moment. Wątpliwości, niepewność.
Dwa dni później odbieram wynik testu. Pozytywny. Czuję zaskoczenie
i&amp;nbsp;radość. Obawy słabną. Kiedy zresztą miałby być ten
„idealny” czas? Zaraz po&amp;nbsp;odebraniu wyniku mam plamienie,
boję się że stracę ciążę. Przeżywamy tę obawę razem z moim
mężem – Michałem. I&amp;nbsp;znowu, mądre odważne  kobiety-
Magda i Renata - dają mi wsparcie, moc, uspokajam się.
Nazajutrz lekarz potwierdza ciążę. I już się tego trzymam&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Pierwsze tygodnie ciąży
były trudne. Zmęczenie, nudności, mogę właściwie całymi
dniami spać. Chudnę bardzo, dużo wymiotuję. Jednocześnie
mam wrażenie, że moje ciało właśnie tego bardzo potrzebuje,
bardzo intensywnego oczyszczenia. Czuję się dokładnie tak jak
podczas głodówki. Przewala się przeze mnie i wypływa na
wierzch mnóstwo emocji do odpuszczenia, wyczyszczenia, przebaczenia
w wielu relacjach. Ciało ciągle mnie prowadzi do środka, do
wnętrza,  odpuszczam ambicje, chodzenie do pracy, skupiam się
na sobie.&amp;nbsp; W powrocie do siebie
pomaga mi praca z emocjami, z oddechem. Mój organizm akceptuje właściwie jedynie dietę sokowo-kaszowo-warzywną, takie zdrowe
przyzwyczajenie mi dzieciątko narzuca.&amp;nbsp;
Dopiero gdzieś w połowie ciąży  - nudności mijają, wraca
energia, mam ochotę wychodzić do świata, wracam do pracy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Już od początku ciąży
mam przeczucie, że tym razem będę mamą córeczki. W snach i
medytacjach przychodzi piękna i&amp;nbsp;mądra dziewczyna. 
Jednocześnie wracają wspomnienia pierwszego porodu i&amp;nbsp;napływają
myśli – a&amp;nbsp;gdyby tak urodzić w domu, bez procedur,
towarzystwa nieznanych osób?&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;I jak na wezwanie zewsząd
napływają do mnie idee i inspiracje – od przyjaciela Tomka,
którego córeczka Gaja przyszła na świat w&amp;nbsp;domu; wciąż
trafiam też na dobre historie porodowe, wartościowe blogi i
książki. Czytam wszystko, co możliwe na temat rodzenia w domu. 
Pracuję z&amp;nbsp;emocjami, nastawieniem do porodu, w modlitwach proszę
o poród łagodny dla mojego ciała i&amp;nbsp;bezpieczny dla maleństwa.
Wracam do Mamy by dopytać jak było kiedy mnie rodziła. Okazuje
się, że urodziła mnie w krótkim czasie, po niewielu skurczach,
przyszłam na świat spokojna i uważna. Wszystkie te informacje
osadzają mnie i&amp;nbsp;uspokajają. Nawiązuję kontakt z położną,
którą znam z&amp;nbsp;pierwszego porodu. Sprawdzamy co i jak, jakie
trzeba zrobić badania. Umawiamy się, że przygotowujemy się na
poród naturalny, ale bez spinania się że musi być w domu –
zobaczymy jak wyjdzie. Takie podejście mi wystarcza i odpowiada.
Robię wszystko, co w&amp;nbsp;mojej mocy by jak najlepiej się
przygotować do domowego porodu, resztę powierzam Opatrzności. Ufam
intuicji własnej i&amp;nbsp;położnej, ale też jej fachowości. Ufam
sobie i&amp;nbsp;swojemu ciału.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgIjweBabPMS5Dvy-JHMhO37n7Wuz4JTAMLSh0CYSjqfkOyN55eg8XpxJIMV1Q3fCZhsPZ9i6hyK5__bETbol3A4MqBI3swOiXFu-6WhNl3143mTxqC7eLhDqxs66-vFnUm_5D-HTPHvJgr/s1600/WP_000827.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgIjweBabPMS5Dvy-JHMhO37n7Wuz4JTAMLSh0CYSjqfkOyN55eg8XpxJIMV1Q3fCZhsPZ9i6hyK5__bETbol3A4MqBI3swOiXFu-6WhNl3143mTxqC7eLhDqxs66-vFnUm_5D-HTPHvJgr/s1600/WP_000827.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Mijają miesiące. W
ostatnim trymestrze cudownie służy mi i relaksuje masaż Lomi Lomi.
W końcu zostaje kilka tygodni do terminu. Spotykamy się z położną
u nas w domu, Ona zaczyna od pytań do mojego męża – jak On ma
się z tym żeby dzieciątko przyszło na świat właśnie w&amp;nbsp;domu.
Podoba mi się jej stanowczość i to, ze sprawdza także jego punkt
widzenia. Czuję się bezpiecznie. Michał jest pełen dobrej
energii, ma dobre przeczucia. Cieszy się, że będzie z nami cały
czas, także już  po porodzie. Siedzimy przy stole i planujemy.
Lista spraw jeszcze do załatwienia. Atmosfera optymizmu&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;
W końcu ustalone – umawiamy się na domowy poród, z
zastrzeżeniem, że jeśli cokolwiek pójdzie niepewnie, pojawi się
lęk, albo odejdą zielone wody – położna musi wiedzieć
o&amp;nbsp;wszystkim i w razie czego jedziemy do szpitala. Wszyscy mamy
czuć się pewnie i bezpiecznie – to warunek.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Przygotowujemy dom,
sprzątamy, sadzę kwiaty. Kilka dni przed terminem ogarnia mnie
jeszcze totalne „wicie gniazda” – sprzątanie, zmiana obicia
kanapy. Nagle w piątek wieczorem stwierdzam, że muszę, po prostu
muszę mieć przed narodzinami  nowy duży wygodny stół kuchenny,
tak żeby cała rodzina się zmieściła. Nazajutrz razem z Tadkiem i
Michałem jedziemy na wspólne śniadanie, celebrujemy ostatnie
chwile tylko we trójkę i&amp;nbsp;wybieramy stół, jest piękny! Mój
mąż skręca go do późnej nocy, coś mi się zdaje, że wywieram
na nim lekką presję..  Krzątamy się do późna, ja czuję się
już inaczej. Blisko porodu. Idziemy spać. Nazajutrz gotuję jeszcze
lekką zupę jarzynową i już czekam. Termin mam w&amp;nbsp;okolicach
Dnia Matki, dwa dni później jest nów księżyca – czuję, że to
będzie mniej więcej wtedy, zgodnie z moim cyklem. Lada dzień. Przed porodem boję się
najbardziej tego, że zgubi mnie brak wiary we własne siły,  że
zacznę narzekać w trakcie - że boli, że już nie mogę, że
poczuję się bezsilna i się w tym pogrążę. Wiem, że to
samonakręcająca się spirala. Dzielę się tym z Michałem, proszę
by przypominał mi, jaka jestem dzielna, gdybym zaczęła narzekać&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Zaczyna się nazajutrz po
Dniu Matki, od rana czuję się inaczej, mam napięcie w podbrzuszu
jak na okres i nie mam apetytu. Ciało oczyszcza się. Ciekawi mnie
czy to już. Mój synek ma tego dnia popołudniu występ z okazji
Dnia Mamy w przedszkolu, wiem że to przeżywa i długo się do niego
przygotowywał. Chciałabym dotrzeć na występ, a jednocześnie mam
już ochotę zagłębiać się w sobie. Słucham sobie piosenek
Bajmu, „Jej siła jest ze mną” nucę, czuję kontakt z moją
córeczką, mam się dobrze i&amp;nbsp;bezpiecznie. ”Miłość, czy Ty
wiesz co znaczy mieć w sercu Jej blask” – śpiewam dla Noemi.
Michał wraca z&amp;nbsp;uśmiechem wcześniej z pracy, jeszcze zjadamy
lekki obiad razem. Jestem pewna,  że to już. Śmiejemy się, że
dziecko ma już dość słuchania na okrągło Bajmu i że
postanowiło wyjść z brzuszka&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;
Kiedy odpoczywam i&amp;nbsp;leżę tak jak radziła położna, nagle
słyszę takie „pyk” i czuję, że pęka pęcherz płodowy.
Wstaję i odchodzą wody – sprawdzamy, że są czyste. Radość,
dzwonię do położnej, która jeszcze jest na dyżurze w szpitalu. 
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Zaraz mój synek zaczyna
występ – jednak dzisiaj obejrzy go w moim zastępstwie Babcia &lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;
Kwadrans po odejściu wód czuję pierwszy skurcz, trwa długo,
wyraźnie czuję jak przechodzi przez całą macicę. Czuję się
gotowa i&amp;nbsp;już skupiam się tylko na tu i teraz. Oddycham do
skurczów całą sobą i – udaje się. Ból znika i staje się po
prostu silnym doświadczeniem. Nie z każdym skurczem mi się to
udaje, ale wzmacnia mnie poczucie, że pracuję ze skurczami i panuję
nad tym, na co mam wpływ.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Przerwy między skurczami
są po prostu błogością, kiedy po prostu cieszę się, że jestem
i nic nie boli. Dzwoni położna sprawdzić jak często i jak długie
są skurcze. Wchodzę w jakiś inny wymiar czasu. Michał się
jeszcze krząta po domu, przygotowuje podkłady i rozpala w kominku.
Cieszę się, że w domu jest żywy ogień w czas porodu&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;
Potem przychodzi do mnie mąż, a jednocześnie za oknem nagle
grzmoty, burza z wielką ulewą. Śmiejemy się, że drugie imię
Noemi to „Zrodzona w burzy”. Skurcze są coraz silniejsze i
częstsze, ale mam poczucie że wcale nie jest najgorzej. Buczę
sobie w ten ból jak stary Indianin i to mi pomaga&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;
Po jakiejś godzinie od pierwszego skurczu czuję potrzebę wejścia
do wody. Ciepła woda nasila intensywność skurczy, jednocześnie
łagodzi ich odczuwanie.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Po jakiejś godzinie w
wannie zaczynam się niepokoić – akcja coraz bardziej przyspiesza,
a ja czuję, że dziecko jest już naprawdę bardzo nisko. Michał
dzwoni do położnej – jest już w drodze do nas, wyrusza też
druga położna, która ma bliżej. Mam już wyjść z wanny, co
robię z pewną niechęcią. Ciężko mi już dojść do łóżka o
własnych siłach. Zaczynam narzekać. Michał kochany uśmiecha się
i&amp;nbsp;mówi, że mi przygotował miejsce i że zaraz się wygodnie
ułożę. Jego życzliwość mnie wzrusza, wstyd mi tak narzekać,
gdy widzę jak się o mnie troszczy. Kładę się i czuję parte
skurcze, nad którymi nie mam już żadnej kontroli. Po prostu moje
ciało wypycha dziecko zupełnie samo, bez mojego udziału. Czuję
się bezradna, nie wiem co robić, nie jestem pewna czy mogę już
przeć. Nie dowierzam, że mogłabym mieć już rozwarcie, po
zaledwie 2,5 godzinach porodu. Jednocześnie – jak na zawołanie -
akcja spowalnia i przerwy między skurczami wydłużają się. 
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Podczas  jednego ze
skurczów czuję jak główka dziecka przeciska się przez moją
miednicę. Wydzieram się już jakby mnie obdzierali ze skóry, a
jednocześnie się cieszę, że poród idzie do przodu. Puszczam
kontrolę. Za oknem rozpogadza się.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Zjawia się życzliwa i
pełna ciepła Położna, jawi mi się jak piękny dobry anioł.
Wnosi świeżą energię do&amp;nbsp;pokoiku, Jej lekkość udziela mi
się i zyskuję nowe siły. Szybko się poznajemy – sytuacja chyba
jedyna w życiu, gdy podaję rękę nieznanej chwilę wcześniej
kobiecie, a już za chwilę dzielimy  intymny świat porodu,
towarzyszy mi w sytuacji granicznej dla mnie. Po badaniu mówi mi –
możesz poprzeć. Jestem zaskoczona że to już, że tak szybko
doszłam do&amp;nbsp;pełnego rozwarcia.  I&amp;nbsp;zaczynam przeć. Nie
mogę sobie znaleźć pozycji, szukam miejsca. Położna mówi mi, że
główeczka Noemi już jest bardzo bliziutko – faktycznie, dotykam
jej, jest jak skórka brzoskwinki. Proponuje zmienić pozycję.
Wkracza na to położna Ania –pełna energii, ciepła,  bije z niej
moc. Gdy Ją widzę zdaję sobie sprawę, że brakowało mi Jej
obecności. Udziela mi się energia wszystkich osób w pokoju. Uwaga
wszystkich jest skupiona na tym, żeby bezpiecznie urodzić i&amp;nbsp;przyjąć
Noemi. Ania pyta – Jak, gdzie
chcesz urodzić? Nie wiem – odpowiadam, bo ja naprawdę nie wiem,
jestem teraz poza umysłem. Jestem bólem, jestem skurczem, jestem
błogością kiedy nie boli. 
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Położne proponują
pozycję w kucki. Michał wsparty na łóżku jest dla mnie jak
fotel. Przez jeden –dwa skurcze nie mogę się odnaleźć. Odpływam
w przerwach miedzy skurczami, odpoczywam. Krzyczę z&amp;nbsp;całych sił
i te krzyki dodają mi mocy. Dobrze, mówi położna, pokrzycz jak
czujesz że Ci pomaga.  Dziewczyny są jak tandem, uzupełniają się.&lt;br /&gt;
Położna mówi, bym
postawiła całe stopy na ziemi – okazało się, że kucając
bezwiednie opierałam się na&amp;nbsp;palcach. Staję na Ziemi pełnymi
stopami i już… poszło, 2 skurcze i już, po prostu już. Noemi
już jest z nami! Nasza słodka Noemi.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXGH1mLmwPZItIkw-VthF-hfJe8r-T-qxdI3uslcWDJOcjivZuECvdFqWMgj5sriVOdo4lXOLzdnMOPI6WR2o9_mFa2RACNknqhYgn47VojMziecPbG7bIMJVVGA_RR_fkjWWpH5aHDmye/s1600/WP_000834.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXGH1mLmwPZItIkw-VthF-hfJe8r-T-qxdI3uslcWDJOcjivZuECvdFqWMgj5sriVOdo4lXOLzdnMOPI6WR2o9_mFa2RACNknqhYgn47VojMziecPbG7bIMJVVGA_RR_fkjWWpH5aHDmye/s1600/WP_000834.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Potem Noemi ląduje u
mnie na piersi, jest cudowna, spokojna, wyciszona. W ogóle nie
krzyczy, patrzy pięknymi oczyma. Skórkę ma gładką i wygląda na
wypoczętą. Patrząc na Nią, czuję się cudownie, już zapominam o
wysiłku. Dziewczyny czekają jeszcze na łożysko, wszystko w
porządku, pełnia radości. I&amp;nbsp;tak zostaję z Małą na brzuchu
ponad 2 godziny na łóżku, nikt nam nie przeszkadza, nie odcinamy
pępowiny. Michał parzy kawę, ja&amp;nbsp;dostaję słodką herbatę.
Położne bardzo dokładnie oglądają łożysko, wszystko gra, jest
w całości. Jak się okazuje, nawet nie popękałam, skończyło się
na otarciu naskórka. Dziewczyny idą potem pić kawę, a my
zostajemy z&amp;nbsp;córeczką na brzuchu. Niesamowity czas. Maleńka na
początku nie chce ssać, przytula się tylko. Po prostu sobie jest,
śliczna i maleńka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfXGq3zTt1NTreD62FdyonEww0nF0GYky9BurMUkGtCrI8My-h0DcM3jddo6GxWoYZzH-zZjnhaEf8ZTPHR8vFe3JQMCTSfb9PfjNEqQ8BUOmKvYrEsBUDJT5Ck7WLFoBmcxHovc0bqIhH/s1600/WP_000844.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfXGq3zTt1NTreD62FdyonEww0nF0GYky9BurMUkGtCrI8My-h0DcM3jddo6GxWoYZzH-zZjnhaEf8ZTPHR8vFe3JQMCTSfb9PfjNEqQ8BUOmKvYrEsBUDJT5Ck7WLFoBmcxHovc0bqIhH/s1600/WP_000844.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Po ponad dwóch godzinach
odcinamy pępowinę – przestała tętnić. Noemi przyjmuje to
spokojnie. Łożysko zachowujemy z&amp;nbsp;zamiarem posadzenia drzewa&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;
Potem wstaję i ze zdziwieniem o własnych siłach wędruję pod
prysznic. Położne w tym czasie badają maleńką. Są jak dobre
anioły, dbają o&amp;nbsp;wszystko. Potem nas zostawiają i kładziemy
się już po prostu razem spać.. Wcześniej zjadam jeszcze pół
sporej chałwy&lt;span style=&quot;font-family: Wingdings, serif;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Nazajutrz przyjeżdżają
do nas obie Mamy i Tadeusz. Celebrujemy narodziny. Maleńka śpi,
budzi się na karmienia. Ja odsypiam, odpoczywam. Kominek rozpalony,
bije z niego ciepło, dziecko śpi tuż obok. Jest cudownie i jestem
dumna z siebie, że tego dokonałam, urodziłam maleńką własnymi
siłami! Wszystko odbyło się spokojnie i bezpiecznie.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wiem, że ten dobry
i&amp;nbsp;bezpieczny poród był rezultatem całego wsparcia i oddania,
jakie dostałam i&amp;nbsp;Miłości jakiej doświadczyłam w trakcie
całej ciąży. Córeczka jest bardzo zrównoważona, spokojna. Ma
piękny uśmiech i jasno daje znać o swoich potrzebach. Cieszę się,
że mogłam dać Jej tak harmonijny i dobry poród, dzięki temu sama
doświadczyłam własnej mocy. Dziękuję za to bardzo!  Życzę tak
pięknego porodu wszystkim Kobietom!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgcoaIFU-Wrn5FxOw5mmA8XUOuMMamWv3WSrsAD2KO_9IvH_T78XZUh3dtbidNWkbK8XSYT5cjhhERf1cxyrd-j6jPqs4HsxQxp6_QI-GCSvRFkjGBooNVArPFxvlJnLI5bAbI33CPZnv68/s1600/WP_001142.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgcoaIFU-Wrn5FxOw5mmA8XUOuMMamWv3WSrsAD2KO_9IvH_T78XZUh3dtbidNWkbK8XSYT5cjhhERf1cxyrd-j6jPqs4HsxQxp6_QI-GCSvRFkjGBooNVArPFxvlJnLI5bAbI33CPZnv68/s1600/WP_001142.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Sabina z Noemi &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp;Autorka tekstu: Sabina, zdjęcia z archiwum domowego autorki. &lt;br /&gt;Dziękuję Sabino :) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/1938333390405283551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/1938333390405283551' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1938333390405283551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1938333390405283551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/jak-rodzia-sie-noemi.html' title='Jak rodziła się Noemi... '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgIjweBabPMS5Dvy-JHMhO37n7Wuz4JTAMLSh0CYSjqfkOyN55eg8XpxJIMV1Q3fCZhsPZ9i6hyK5__bETbol3A4MqBI3swOiXFu-6WhNl3143mTxqC7eLhDqxs66-vFnUm_5D-HTPHvJgr/s72-c/WP_000827.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-7079722229608476177</id><published>2014-09-06T14:07:00.001+02:00</published><updated>2014-09-06T14:29:14.227+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród do wody"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka z owiniętą pępowiną"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="unassisted/freebirthing"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Powitanie Bobka, czyli jak urodziłam Trolla </title><content type='html'>&lt;div class=&quot;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Dzisiaj opowieść, która troszkę czekała na publikację... Przepraszam za wakacyjne lenistwo &amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cudny poród, który na skutek medyczno-systemowych okoliczności musiał odbyć się w domu bez asysty.&amp;nbsp; Rodzice bardzo porządnie przygotowali się do tego samodzielnego przyjęcia&lt;/span&gt;. Trzymałyśmy&amp;nbsp; za ten poród mocno kciuki na jednej z grup fb, wysyłałyśmy kobiecą moc, aby wesprzeć Mamę. Nie mogło więc być inaczej, niż przepięknie i oczywiście domowo. Przeczytajcie relację porodową Eli, a na końcu czeka niespodzianka ;) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Lekarz roztaczał przede mną czarne wizje przenoszonej &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_8&quot;&gt;ci&lt;/span&gt;ąży
 i miliarda komplikacji przy porodzie. &lt;br /&gt;
Wciskał skierowanie do szpitala i
 próbował zmusić, żebym dała poród wywołać. W końcu według jego obliczeń
 ciąża miała już 43 tygodnie.&lt;br /&gt;
Byłam pewna, że się myli i że jest dopiero
 41 tydzień, więc spokojnie robiłam swoje. Czyli co? Czekałam czytając 
kolejny raz te same książki o porodach domowych. Czekało nas podwójnie 
ważne zadanie. Powitać na świecie trzecie dziecko i do tego zrobić to 
bez fachowej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłam wielu rzeczy absolutnie pewna od samego początku, dlatego 
spokojnie przyjmowałam kolejne dni oczekiwania. Jednak nie tak spokojnie
 już przyjmowałam trollowanie przez moje dziecko. Najpierw Bobek obrócił
 się pupą do świata. Lekarze nie chcieli mi pomóc w obróceniu maleństwa,
 bo oczyma wyobraźni widzieli już cesarkę. Jakoś udało mi się go namówić
 na właściwe ułożenie. Przyjmowałam pozycję żaby, głaskałam bobasa przez
 brzuch i namawiałam do obrotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Poprzednie dzieci rodziły się w pełnię, to postanowiło wyłamać się ze 
schematu i urodzić się później. Jednak żeby mi nie było za łatwo Bobek 
postanowił wywołać dwa „fałszywe alarmy”. Już wtedy tata przemianował 
Bobka na Trolla.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekałam więc na mojego synka planując poród, szyjąc mu
 poś&lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_13&quot;&gt;ciel&lt;/span&gt; i gromadząc 
miliard innych ważnych rzeczy. Zgromadziłam muzykę do porodu, kupiłam 
moje ulubione kadzidełka, rozstawiłam świece, żeby dzieciątko nie 
rodziło się przy pełnym świetle… Jednym słowem wicie gniazda pełną &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_2&quot;&gt;par&lt;/span&gt;ą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pią&lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_3&quot;&gt;tek&lt;/span&gt; 18 kwietnia 
Bobek zażartował sobie ze mnie trzeci raz. Cały wieczór miałam skurcze, 
ale kiedy tylko weszłam do wanny wszystko się zatrzymało i nie wróciło. 
Śmiałam się, że Bobek czeka na wielkanocną wyżerkę, koleżanki dokładały,
 że przygotowuje się do sobotniego malowania jajek &lt;br /&gt;
W sobotę wyspałam się za wszystkie czasy i nawet dwoje skaczących po 
domu dzieci nie dało rady obudzić mnie przed dziesiątą. W końcu 
najstarszy syn postanowił jęcząc wymóc na mnie podniesienie się i 
pomalowanie jajek. Wypiłam kawę, dobudziłam się do koń&lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_7&quot;&gt;ca&lt;/span&gt;,
 ugotowałam jajka do malowania, spojrzałam na zegarek i nadszedł 
pierwszy skurcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie w południe Bobek postanowił o sobie 
przypomnieć. Byłam pewna, że znów robi sobie z mamusi żarty więc 
zagotowałam wodę, rozrobiłam barwniki i zaczęliśmy zabawę. Pół godziny 
później byłam pewna, że tym razem, to nie żarty i poprosiłam męża, żeby 
córkę odprowadził do dziadków. Krótko po jego telefonie przyszła babcia i
 sama zabrała Zosię, a my we troje z mężem i Robertem dalej malowaliśmy 
jajka. W przerwach między skurczami wkładałam i wyjmowałam jajka z 
barwników i starałam się nie okazać synowi zniecierpliwienia, bo powoli 
ból stawał się coraz większy. Obiecałam mu, że zrobimy te jajka i nie 
mogłam tak w połowie powiedzieć, że mam dość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu nadszedł 
upragniony moment, kiedy skończyliśmy i mogłam wysłać syna do dziadków. 
Musiałam go jeszcze przekonać, że bardziej przyda się babci przy opiece 
nad Zosią niż mnie przy rodzeniu Bobka. Aż do ostatniej chwili nie byłam
 pewna, czy pozwolić mu zostać. On bardzo chciał, ale kolejne skurcze 
przekonywały mnie, że chcę ciszy, spokoju i jak najmniejszej liczby 
osób. Syn w końcu zgodził się pójść do dziadków, ale musiałam mu 
obiecać, że jak tylko urodzę, to po niego zadzwonię i będzie mógł 
przyjść od razu do nas. Obiecałam i z westchnieniem ulgi, bo akurat 
skończył się kolejny skurcz przyjęłam chwilę, kiedy mąż zamknął drzwi na
 zamek. Zostaliśmy sami, a na drzwiach od zewnątrz zawisła kartka dla 
sąsiadów, że właśnie rodzę, przepraszam za hałasy, niech poczęstują się 
cukierkiem i idą do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I od tego momentu przekonałam się, że całe moje planowanie, to tylko pobożne życzenia.&amp;nbsp; 
  Muzyka do porodu pomagała mi bardzo i choć ból był coraz silniejszy 
tańczyłam i śpiewałam (o ile można nazwać tańcem kiwanie się ogromnego 
słonia i jego pojękiwanie w trakcie skurczów ). Ktoś te dźwięki nazwał 
wokalizacją, a ja podczas kolejnego skurczu usłyszałam sama siebie i 
przed oczami stanął mi ranny &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_6&quot;&gt;mors.&lt;/span&gt;   Zapaliłam kadzidełko, &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_14&quot;&gt;ale&lt;/span&gt;
 okazało się że jego zapach nagle jakoś potwornie mnie drażni i dusi. 
Zarządziłam wietrzenie, bo nie mogłam oddychać. Krążyłam po pokoju 
podrygując, lub opierając się o stół i wydając dźwięki rannego morsa, co
 za każdym razem mnie niezmiernie bawiło. Śmiech jako reakcja całkowicie
 poza kontrolą. Uświadomienie sobie tego wywołało kolejną falę radości. 
Piłka do skakania leżała w kącie, bo wystarczyło, że na nią spojrzałam, i
 od razu ból wydawał mi się większy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 14 skurcze były już na tyle silne, że postanowiłam wejść do wanny. Wiedziałam, że to potrwa, więc włączyłam &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_9&quot;&gt;radio&lt;/span&gt;
 i ulokowałam się w wannie, która nagle okazała się za mała, za płytka, 
niewygodna, za to ciepła woda dawała ulgę i to było najważniejsze. 
Pamiętałam poprzednie porody i byłam w stanie określić rodzaj skurczy. 
Zamknęłam się sama w łazience i starałam się czytać książkę między 
skurczami. Nie udawało się więc skupiłam się na radiu. Chciałam 
posłuchać jakiejś przyjemnej muzyki. Okazało się, że syn przestawił 
stację na RMF, a ja nie miałam już siły wyjść z wanny i szukać czegoś 
innego. Pal licho niech leci jakieś disco błysko, byle grało. O 15 
zawołałam męża, żeby spytać, czy ma przygotowany aparat i zlecić 
ogarnięcie do porodu łóżka. Wyliczyłam między kolejnymi skurczami gdzie 
co leży, co ma gdzie położyć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie udało mi się skończyć zdania, bo 
odeszły mi wody. Nadal mam jeszcze dużo czasu – pomyślałam, bo odejście 
wód jeszcze o niczym nie świadczy. Skurcz za skurczem sprawiały, że 
powoli miałam już dość bólu. Przy każdym kolejnym skupiałam się na tym, 
czego się nauczyłam. Nie napinać mięśni, nie zapierać się nogami o brzeg
 wanny, starać się rozluźnić twarz, skupić się na dziecku. Starałam się 
pamiętać o tym wszystkim i jakoś o dziwo mi się to udawało. Czułam 
kontrolę nad swoim ciałem, ale tylko od wewnątrz. To co działo się na 
zewnątrz było zupełnie poza mną. Zorientowałam się, że mąż nie wyszedł z
 łazienki, za to „wisi” nade mną oczekując na coś. Na co? Nie wiem, 
zapomniałam co mówiłam. Zupełnie nie zauważyłam, że podczas jednego ze 
skurczy szarpnęłam głową do tyłu nabijając sobie guza o ś&lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_4&quot;&gt;cian&lt;/span&gt;ę, mąż spytał mnie czy rzeczywiście chcę słuchać audycji o Janie Pawle II…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Jaka audycja? &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_1&quot;&gt;Kit&lt;/span&gt;
 z radiem, niech się tam wydziera co chce. Ja tu rodzę! Nie dotykaj 
mnie!!! Uświadomiłam sobie, że nie odzywam się, za to mężowi dałam po 
łapach, żeby nie dotykał mojego kolana 
  Skupiałam się na Bobku. Czułam jak powoli w trakcie skurczu przesuwa 
się i odpycha nogami. To było magiczne i niesamowite. Czułam jak moje 
maleństwo pomaga mi i sobie. Chyba powinnam już wyjść – pomyślałam w 
trakcie wyjątkowo silnego skurczu. Znów porównałam poprzednie porody i 
przypomniałam sobie, że chwilę przed skurczami partymi pojawiał się ból z
 tyłu pleców, a wzdłuż kręgosłupa przechodził mi „prąd”. Tym razem 
jednak &lt;span class=&quot;&quot; id=&quot;hc48b55ml_10&quot;&gt;mia&lt;/span&gt;ło być 
inaczej. Skurcz płynnie zmienił się w party a ja zdziwiona 
zakomunikowałam mężowi: Wychodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja z wanny nie wychodzę, dziecko 
wychodzi. 
  Niesamowite uczucie kontrolowania skurczy. Czułam, że chcę przeć, ale 
nie poganiałam malucha. To on musi mi narzucić tempo, to on decyduje jak
 szybko pojawi się na świecie. Czułam jak maleństwo podczas skurczu 
przesuwa się coraz bliżej i bliżej. Jeden skurcz, drugi, a przy trzecim 
wyszła główka. Chwilkę potem poczułam jak obraca się i bardzo mocno 
odbija się nogami. Wtedy pomogłam mu wyjść do końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mąż ogarniał 
aparat, a ja tuliłam synka. Synka? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty mały trollu jesteś dziewczynką. 
  Urodziłam kolejna modelkę, w szelkach z pępowinki. Mąż okrył ją 
pieluchą i stojąc nad nami dygotał ze wzruszenia. Magiczne i wspaniałe 
uczucie patrzeć na jego szczęście, na naszą spokojną i różowiutką 
córeńkę. Głaskałam ją i tuliłam popłakując z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pół godziny 
później urodziło się łożysko, przewiązaliśmy pępowinę i tym razem to ja 
ją odcięłam. Myślałam, że mąż będzie chciał zrobić to sam, ale uznał, że
 to ja powinnam, należy mi się 
  Wziął małą na ręce a ja ogarnęłam się i poszłam do pokoju. Usiadłam&amp;nbsp; w
 fotelu i delektowałam się chwilą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten cudowny i najwspanialszy moment, 
kiedy bierze się w ramiona swoje nowo narodzone dziecko jest najlepszy w 
życiu kobiety. Ja miałam to szczęście trzy razy i każdy z nich będzie 
moim najpiękniejszym wspomnieniem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEik9cKuQj-6oh7w3FAUh52RmRo3Lh782LyLCR2RjE5YrxlN1eTqliCWOnSKZvf_iLINma1o84SHLVrHFjQzy_Kf6pq9ntS4A0NdctSkfP2UDLgJSj3Zu3-7uJJnfwWZLKVb3StSvr4izi0n/s1600/IMG_1337.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEik9cKuQj-6oh7w3FAUh52RmRo3Lh782LyLCR2RjE5YrxlN1eTqliCWOnSKZvf_iLINma1o84SHLVrHFjQzy_Kf6pq9ntS4A0NdctSkfP2UDLgJSj3Zu3-7uJJnfwWZLKVb3StSvr4izi0n/s1600/IMG_1337.JPG&quot; height=&quot;305&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Trollusia kilka godzin po narodzinach&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Ela, zdjęcie z archiwum domowego autorki&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dziękuję Elu&amp;nbsp; &lt;/b&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/7079722229608476177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/7079722229608476177' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7079722229608476177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7079722229608476177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/powitanie-bobka-czyli-jak-urodziam.html' title='Powitanie Bobka, czyli jak urodziłam Trolla '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEik9cKuQj-6oh7w3FAUh52RmRo3Lh782LyLCR2RjE5YrxlN1eTqliCWOnSKZvf_iLINma1o84SHLVrHFjQzy_Kf6pq9ntS4A0NdctSkfP2UDLgJSj3Zu3-7uJJnfwWZLKVb3StSvr4izi0n/s72-c/IMG_1337.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-1979047582231943701</id><published>2014-09-06T01:17:00.000+02:00</published><updated>2015-02-23T02:48:56.050+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="artykuły"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią w trakcie leczenia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="linki"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="naturalne żywienie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przepisy prawa"/><title type='text'>ZBIÓR PRZYDATNYCH LINKÓW O KARMIENIU PIERSIĄ </title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na grupie &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&quot; Karmiące Cyce na Ulice &quot;&lt;/a&gt; (FB), którą założyłam kilka lat temu i konsekwentnie prowadzę , bardzo często prosicie o linki do artykułów, na najcześciej pojawiające się tematy. Postanowiłam więc , że stworzę na blogu miejsce, gdzie umieszczę ważne linki, do których odsyłam Rodziców chcących wiedzieć więcej o KP, lub szukających odpowiedzi na nurtujące je pytania...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;OGÓLNIE O LAKTACJI I KARMIENIU PIERSIĄ &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=5&amp;amp;Itemid=8&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;FIZJOLOGIA LAKTACJI&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #0b5394;&quot;&gt;&lt;b&gt;WYTYCZNE ORGANIZACJI ZDROWIA &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #38761d;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/10/10-faktow-o-karmieniu-piersia-wg-who.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WYTYCZNE WHO&amp;nbsp;- 10 PUNKTÓW&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #6aa84f;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.mz.gov.pl/zdrowie-i-profilaktyka/zdrowie-matki-i-dziecka/karmienie-piersia/karmienie-piersia-w-standardzie-opieki-okoloporodowej&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KARMIENIE PIERSIĄ W STANDARDZIE OPIEKI OKOŁOPORODOWEJ  MZ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #6aa84f;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.mz.gov.pl/zdrowie-i-profilaktyka/zdrowie-matki-i-dziecka/karmienie-piersia&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;ZALECENIA MINISTERSTWA ZDROWIA&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #6aa84f;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www2.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&amp;amp;ms=739&amp;amp;ml=pl&amp;amp;mi=739&amp;amp;mx=0&amp;amp;ma=31740&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KOMUNIKAT MINISTERSTWA ZDROWIA W/S ŻYWIENIA NIEMOWLĄT &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #6aa84f;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: #6aa84f;&quot;&gt;SIATKI CENTYLOWE WHO DLA DZIECI KARMIONYCH PIERSIĄ&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.who.int/childgrowth/standards/chts_wfa_girls_p/en/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WAGA DZIEWCZYNKI &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.who.int/childgrowth/standards/chts_wfa_boys_p/en/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WAGA CHŁOPCY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.who.int/childgrowth/standards/chts_lhfa_girls_p/en/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WZROST DZIEWCZYNKI&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.who.int/childgrowth/standards/chts_lhfa_boys_p/en/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WZROST CHŁOPCY&amp;nbsp; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;LEKI &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=9&amp;amp;Itemid=10&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;STOSOWANIE LEKÓW PRZY KARMIENIU PIERSIĄ- OGÓLNE ZASADY &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=131&amp;amp;Itemid=49&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;LAKTACYJNY LEKSYKON LEKÓW - POLSKI&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://toxnet.nlm.nih.gov/cgi-bin/sis/htmlgen?LACTMED&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;LAKTACYJNY LEKSYKON LEKÓW&amp;nbsp; - LACTMED ( USA)&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;BADANIA DIAGNOSTYCZNE &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.mp.pl/artykuly/92374&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;BADANIA RADIOLOGICZNE&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.diagnostyka-bsp.pl/pl/strefa-pacjenta/tomografia-komputerowa/srodki-kontrastowe-do-badan/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KONTRASTY DO TOMOGRAFII KOMPUTEROWEJ &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #e69138;&quot;&gt;&lt;b&gt;MIT DIETY DLA MATKI KARMIĄCEJ&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #4c1130;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=107&amp;amp;Itemid=44&amp;amp;lang=pl&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;ODŻYWIANIE MAMY KARMIĄCEJ PIERSIĄ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #741b47;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.hafija.pl/2013/08/dieta-mamy-karmiacej-piersiajedz-co-chcesz-obalamy-mity.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;OBALAMY MITY&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://kellymom.com/bf/can-i-breastfeed/lifestyle/caffeine/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KOFEINA,&amp;nbsp; A KARMIENIE PIERSIĄ ( ANG. ) &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: magenta;&quot;&gt;&lt;b&gt;ŻYWIENIE DZIECKA KARMIONEGO NATURALNIE&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href=&quot;http://malgorzatajackowska.wordpress.com/category/rozszerzanie-diety/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;ZASADY ŻYWIENIA I ROZSZERZANIA  DIETY DZIECKA &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #45818e;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.hafija.pl/2014/05/rozszerzanie-diety-dzieci-zrob-to-dobrze.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WPROWADZANIE NOWYCH POKARMÓW PO 6 MŻ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;b&gt;MLEKO KROWIE MODYFIKOWANE - DLACZEGO NIE&lt;/b&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://dziecisawazne.pl/jakie-sa-konsekwencje-dokarmiania-dziecka-mlekiem-modyfikowanym/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KONSEKWENCJE DOKARMIANIA MLEKIEM KROWIM MODYFIKOWANYM&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bliskodziecka.com.pl/mleko-matki-vs-mleko-modyfikowane-porownanie-skladu/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #cc0000;&quot;&gt;SKŁAD MLEKA MATKI VERSUS MLEKO KROWIE MODYFIKOWANE&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #6fa8dc;&quot;&gt;&lt;b&gt;STOMATOLOGIA A KARMIENIE PIERSIĄ&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://pediatria.mp.pl/karmienie-piersia/karmienie-piersia-a-prochnica&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KARMIENIE PIERSIĄ A PRÓCHNICA&amp;nbsp; &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;KARMIENIE PIERSIĄ NIE POWODUJE PRÓCHNICY U DZIECI &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://pacjenci.dentonet.pl/artykul/7724286-ciaza-i-okres-laktacji-a-znieczulenie-miejscowe-zeba/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;ZNIECZULENIE STOMATOLOGICZNE&amp;nbsp; A KARMIENIE PIERSIĄ &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #741b47;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;b&gt;MATKA KARMIĄCA W PRACY - PRAWO- KODEKS PRACY&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: blue;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.czas-pracy.pl/artykul,1799,5820,wymiar-czasu-pracy-karmiacej-matki.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;CZAS PRACY&amp;nbsp;-ETATY&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #0b5394;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/599028,dopoki_matka_karmi_piersia_moze_korzystac_z_krotszej_pracy.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;PRZERWA W PRACY, WYMIAR ORAZ DO KTÓREGO ROKU ŻYCIA DZIECKA&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: blue;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://kodekspracy.republika.pl/dzia%B308.htm&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KODEKS PRACY DZIAŁ ÓSMY &amp;nbsp;UPRAWNIENIA PRACOWNIKÓW ZWIĄZANE Z                                RODZICIELSTWEM&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: blue;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.poradaprawna.pl/porady/przerwy-na-karmienie-dziecka-piersia-moga-byc-pracownicy-udzielane-lacznie,135806.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;PRZYKŁADOWY WNIOSEK -PRZERWY&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: blue;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #3d85c6;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;&lt;b&gt;ZBIÓR W TRAKCIE CIĄGŁEGO UZUPEŁNIANIA&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #351c75;&quot;&gt;w przygotowaniu FAQ najczesciej zadawanych pytań na &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;grupie wparcia dla mam karmiących naturalnie KCNU&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/1979047582231943701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/1979047582231943701' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1979047582231943701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1979047582231943701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/09/przydatne-linki-o-karmieniu-piersia.html' title='ZBIÓR PRZYDATNYCH LINKÓW O KARMIENIU PIERSIĄ '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-1086975898381251871</id><published>2014-06-01T00:32:00.000+02:00</published><updated>2014-06-01T00:32:04.586+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="akcje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią w trakcie leczenia"/><title type='text'>Karmiące Cyce na Ulice 2014 </title><content type='html'>&lt;div class=&quot;_5pbx userContent&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach wyjątkowego Tygodnia Promocji Karmienia Piersią, który odbywa się w Polsce w dniach 26maja-1 czerwca Karmiące Cyce na Ulice organizują z tej okazji flashmob Karmiących Mam. &lt;br /&gt;Chcemy pokazać i podkreślić, że matki maja prawo karmić 
piersią wszędzie w przestrzeni publicznej, a dzieci mają prawo do 
najlepszego pokarmu, jaki można im dać i jest to istotny element 
promocji zdrowia. Chcemy tez pokazać, że karmienie piersią nie ogranicza
 się w czasie do sześciu pierwszych miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
 &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/705223142878240/?fref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WYDARZENIE NA FACEBOOK &lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Miasta wg kolejności alfabetycznej:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
  &lt;b&gt;BIAŁYSTOK&lt;/b&gt; zaprasza:&lt;br /&gt;
 1 czerwca 2014 roku, niedziela, godz. 12.00 – flashmob, Karmiące cyce 
na ulice, plac przed Teatrem Węgierki ( Emilia Jaworska )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 
&lt;b&gt;BYDGOSZCZ &lt;/b&gt;1 czerwca, niedziela g. 12.00 ,Wyspa Młyńska- stoisko 
Mlekoteki które znajdziecie na Wyspie Młyńskiej podczas Bajkowej 
Bydgoszczy ( Joanna Piskuła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;GDYNIA &lt;/b&gt;1 czerwca , niedziela g. 
10:30 - 12:30 Piknik &quot;Kocham życie. Pełną piersią!&quot; przy stole 
piknikowym w Parku Rady Europy (od strony Teatru Muzycznego). ( Kaja 
Bluma )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;GORZÓW&lt;/b&gt; -  1.06, niedziela,  godz. 12:00, pomnik A. 
Mickiewicza (po drugiej stronie AWF) spotkanie flashmobowe Mam 
Karmiących Piersią ( Anna Szulwińska )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;KONIN&lt;/b&gt;- 1 czerwca, 
niedziela, g. 13.00 Park Chopina Stary Konin spotkanie flashmobowe Mam 
Karmiących Piersią .( Kamila Jakimowicz )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;KRAKÓW&lt;/b&gt; - 1 czerwca , 
niedziela g. 12.00 Karmiące Mamy spotykają się przy Centrum Obsługi 
Ruchu Turystycznego na Powiślu, a potem przemieszczą się bliżej smoka i 
Smoczej Jamy gdzie odbywa się impreza miejska. ( Olga Płuciennik )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;

 &lt;b&gt;ŁÓDŹ&lt;/b&gt;- 1 czerwca, niedziela, g. 13:00  Park im. Adama Mickiewicza, 
Sjesta w Julianowskim spotkanie Mam Karmiących Piersią obok placu zabaw w
 parku  ( Marta Janiszewska-Desperak )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;POZNAŃ&lt;/b&gt; - 1 czerwca , 
niedziela g. 11 spotkanie flashmobowe Mam Karmiących Piersią  - Plaża 
miejska między mostami Rocha i Chrobrego - przy KontenerART ( Justyna 
Socha )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;SOPOT&lt;/b&gt; - uwaga 31 maja - Sobota, 12:00 Piknik &quot;Kocham życie. Pełną piersią&quot; (w ramach TTPKP) &lt;br /&gt; Trawnik przed Zatoką Sztuki ( Zuzanna Kołacz-Kordzińska )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;SZCZECIN &lt;/b&gt;- 1 czerwca, niedziela, godz. 12.00 Piknik Jasne Błonia, przy pomniku Jana Pawła II ( Anna Mro )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;

 &lt;b&gt;WARSZAWA &lt;/b&gt;1 czerwca, niedziela g. 13.00 Pole Mokotowskie Piknik Masa 
Krytyczna Dzieci Fundacji MaMa -(od strony Ronda Jazdy Polskiej, za 
pomnikiem, miejsce charakterystyczne, bo z girlandami i kocami)MOzna tez
 dołączyc wczesniej do marszu Dziecięca Masa Krytyczna o o 13 wylądowac z
 marszem na Polach...  ( Hanna Li )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;WROCŁAW&lt;/b&gt; - 1 czerwca , 
niedziela, g 12.00 w ramach sesji zdjęciowej Mlekoteki - flashmob 
Karmiących Cyców - Ruda Kita Jedności Narodowej 93a ( Justyna Walczak )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;b&gt;ZIELONA GÓRA&lt;/b&gt;, 1.czerwca, niedziela,  GODZ.12. Deptak, pomnik Bachusa, poznajmy sie, pogadajmy:)&lt;br /&gt; Tego dnia na deptaku ZGrana Rodzina robi duze wydarzenie na Dzien Dziecka. ( Luli Hypki )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;

 &lt;b&gt;ZACHĘCAMY BARDZO wszystkie mamy karmiące piersią, które nie chcą, nie 
mogą przybyć na zorganizowane spotkania, aby tego dnia ( 1 czerwca ) w 
całej Polsce, niezależnie od tego gdzie będą aktualnie przebywały, 
nakarmiły swoje dziecko w przestrzeni publicznej między godzinami 
12:00-15:00 jako wyraz solidarności z wszystkimi mamami karmiącymi 
piersią.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/permalink/749177755105257/&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/permalink/749177755105257/&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOG0lT6N69-uUay30SPIbyM0QNUDD76IGMsTbNpKeuZUEs2lgIZPxzcGmSgptk0R-6eT1Upjp3K4YIJ9VZcFD7fCwSjOiEVKqMWltFCrhb1AwzKTMTdk_gjysHo5p9xmMHSVxEdKnnMcS6/s1600/kcnuFLASHMOB.PNG&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Bądźcie z nami :)&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Media o naszej akcji : &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,16054590,Nie_karm_dziecka_w_WC__mocna_kampania_na_rzecz_publicznego.html&quot;&gt;http://www.edziecko.pl/rodzice&lt;/a&gt;&lt;a href=&quot;https://www.blogger.com/null&quot;&gt;/1,79353,16054590,Nie_karm_dziecka_w_WC__mocna_kampania_na_rzecz_publicznego.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,16070475,_Karmiace_Cyce_na_Ulice__takze_w_Szczecinie__Flash.html#sondaz&quot;&gt;http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,16070475,_Karmiace_Cyce_na_Ulice__takze_w_Szczecinie__Flash.html#sondaz&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/113119&quot;&gt;&lt;b&gt;http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/113119&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://baranowscy.eu/wordpress/?p=2163&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://baranowscy.eu/wordpress/?p=2163 &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;a href=&quot;http://www.sosrodzice.pl/wydarzenie/karmiace-cyce-ulice/&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.sosrodzice.pl/wydarzenie/karmiace-cyce-ulice/ &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Bialystok-promuje-karmienie-piersia,141390,10.html&quot;&gt;&lt;b&gt;http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Bialystok-promuje-karmienie-piersia,141390,10.html&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/1086975898381251871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/1086975898381251871' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1086975898381251871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/1086975898381251871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/06/karmiace-cyce-na-ulice-2014.html' title='Karmiące Cyce na Ulice 2014 '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOG0lT6N69-uUay30SPIbyM0QNUDD76IGMsTbNpKeuZUEs2lgIZPxzcGmSgptk0R-6eT1Upjp3K4YIJ9VZcFD7fCwSjOiEVKqMWltFCrhb1AwzKTMTdk_gjysHo5p9xmMHSVxEdKnnMcS6/s72-c/kcnuFLASHMOB.PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6200465684806594804</id><published>2014-03-11T03:06:00.001+01:00</published><updated>2014-03-11T03:06:54.673+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród do wody"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Domowy poród Anny </title><content type='html'>&lt;b&gt;Relację z swojego domowego porodu Anna napisała już dawno, rok przeleżała w jej komputerze, chwilę także w moim ( za co przepraszam) , ale dziś wreszcie możecie ją przeczytać. &lt;br /&gt;Opowieść tak optymistyczna jak wiosenne słońce za oknem :) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Bardzo dobrze pamiętam mój pierwszy
poród, dwa i pół roku wcześniej. &lt;br /&gt;
Krótko i szybko.
Dojechaliśmy do szpitala  na Żelaznej piętnaście minut przed tym,
jak nasz syn pojawił się na świecie. Nie było czasu na żadne
procedury, wenflony, lekarskie interwencje, ktg. &lt;br /&gt;
Weszłam do
wanny i urodziłam, w towarzystwie męża i wspaniałej położnej,
przy zgaszonych światłach, w ciszy. Potem dwie i pół godziny
przebywaliśmy z dzieckiem. Wzorowo. Pobyt w szpitalu – w czystej
sali z łazienką, w towarzystwie dwóch świetnych dziewczyn.
Wymarzony poród kobiety, która planuje rodzić w szpitalu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Cztery miesiące później ktoś
zaszczepił we mnie myśl – może następnym razem w domu? „Skoro
rodziłaś tak szybko, to następnym razem mogłabyś nawet nie
zdążyć do szpitala“. W domu? No tak, to przecież możliwe!
Wcześniej nawet o tym nie myślałam... 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
I przyszedł czas, żeby zacząć
myśleć bardziej intensywnie. Niecałe dwa lata później – dwie
kreski na plastikowej płytce.  Wtedy od razu wiedziałam, że będę
chciała rodzić w domu.  Research, rozmowy z położną, wielki
wywiad – czy rzeczywiście będę mogła. I moje przygotowania.
Chyba najwięcej dała mi lektura Ireny Chołuj i Iny May Gaskin.
Byłam tak podekscytowana tym, co czytałam, i przede wszystkim tym,
co mnie czeka, że prawie codziennie śniło mi się, jak rodzę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Mniej więcej miesiąc przed terminem
umówiłam się z położnymi, że będę dawała znać OD RAZU, żeby
na pewno zdążyły dojechać – jeśli miałoby być tak szybko,
jak poprzednim razem. Modliłam się, żebym sama wiedziała, że to
JUŻ, a nie – skurcze przepowiadające. Męczył mnie już wielki
brzuch, coraz częstsze skurcze Braxtona – Hicksa, ale przede
wszystkim – potworne przeziębienie. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Pewnej nocy nie mogłam spać, z
zatkanymi zatokami i ciężką głową siedziałam na łóżku, mąż
masował mi nogi, a ja jęczałam, że muszę koniecznie wyzdrowieć
przed porodem, w przeciwnym razie nie będę miała siły. Nad ranem,
kiedy próbowałam się przespać, obudził mnie skurcz. Sześć
minut później pojawił się kolejny, po siedmiu minutach kolejny.
Czekałam podekscytowana na czwarty – ale nic. Udało mi się
zasnąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Kilka godzin później obudził mnie
tupot małych nóżek, których właściciel przybiegł na poranne
karmienie. Razem wręczyliśmy tacie prezent urodzinowy. Dużo
śmiechu, sto-lat-sto-lat, karmienia ciąg dalszy. I bolesny skurcz,
taki, jak te w nocy. Kilka sekund po nim – pęknięcie pęcherza
płodowego. Ucieszyłam się, że nie ma wątpliwości – rodzę!
Zaczęło się!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wyskoczyliśmy z łóżka, mąż
ogarnął telefony do położnych i do swojej siostry, która w
czasie porodu miała się zająć starszakiem. Starszak chodził w
piżamie po domu i „pała buff, koła wjuch, pampemp powoli jak
ziuf ociemdziale...“, a ja realizowałam moje sny o porodzie. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Najpierw pod prysznic, bo choć nie
jestem wypoczęta po nieprzespanej nocy, to chcę być chociaż
czysta i pachnąca. Udał się akurat między skurczami. Jeszcze
tylko świeży ciuch i siadam na piłkę, którą ustawiam sobie w
drzwiach do dużego pokoju, pod drążkiem do ćwiczeń. Na drążku
zawieszam rebozo, żeby było na czym się oprzeć. Siedzę w samym
środku domu, stąd widzę wszystko: męża, który równocześnie
robi owsiankę, szykuje cytrynę i sodę do mycia wanny, woła
młodego na poranne zabiegi higieniczne. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Kolejny skurcz. „Anusiu. Co chcesz,
żebym zrobił?“ „Przygotuj łóżko, może tam będę chciała
rodzić, włącz tę płytę, którą wczoraj kupiliśmy, włącz
lampki na choince, chcę, żeby było ładnie. Chcę, żeby w
sypialni było ciemno. Czy Twoja siostra już jedzie?“ P&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Po chwili przybiega ubrany synek i
powtarzamy to, co ćwiczyliśmy na wypadek, gdyby jego ciocia nie
zdążyła dojechać: wyjemy jak słonie, muczymy jak krowy, warczymy
jak lwy, parskamy jak konie. Robimy głupie miny. On – udaje, ja –
robię to wszystko naprawdę. Tak mijają dwa skurcze. Są chyba co
jakieś cztery minuty, nie skupiam się specjalnie na mierzeniu
czasu.  
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Mąż już wymył wannę, kroi teraz z
młodym jabłka. Dzwoni domofon –dotarły położne. Śmieją się
ze mnie, że rodzę na wprost wejścia. Ja też się śmieję –
między skurczami są na tyle duże odstępy, że mogę spokojnie
odpocząć. Co ciekawe – nie ma śladu po katarze, który męczył
mnie przez ostatni tydzień, mogę spokojnie oddychać nosem, zatoki
nie bolą. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wpada zziajana ciocia młodego i
przyłącza się do budowy trakcji kolejowej w jego pokoju.
Niechętnie wstaję z piłki na badanie – tak mi na niej wygodnie.
„No tak, tego się spodziewałam...“ „Ale co? Że dwa
centymetry, że dziewięć centymetrów?“ „Siedem centymetrów.
Ty do mnie pół godziny temu dzwoniłaś, że ci wody odeszły!“ O
tak, dziękuję mojemu ciału, że jest dla siebie takie łaskawe. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Kolejny skurcz, otwieram usta
najszerzej, jak mogę. I może ten skurcz byłby bolesny. Może. Ale
dziewczyny robią coś, co sprawia, że czuję tylko wysiłek mojego
ciała, a nie ból – ciepłe okłady na brzuch i równoczesny
przeciwucisk miednicy wprowadzają mnie w błogostan.  
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Jeszcze jeden skurcz i zaczynam czuć
napieranie. „Gdzie chcesz urodzić?“  Zastanawiam się chwilę –
na łóżku – chyba będzie mi jakoś za miękko. W pokoju –
nieee, za dużo miejsca. Jednak w wannie. Tak rodziłam młodego i
było super. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Idziemy do łazienki, mąż już zdążył
napełnić wannę wodą. Kucam w wodzie, robi mi się lekko (wreszcie
nie trzeba dźwigać tego brzucha!) i po chwili przychodzi skurcz. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Pamiętam, żeby nie przeć, nie robić
nic na siłę, że to się i tak stanie. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Nagle słyszę, jak krzyczę, wręcz
wrzeszczę, czuję, że robię to z całych sił, albo raczej – to
się robi samo. Przypominam sobie teraz stwierdzenie, że „wydawanie
dźwięków pomaga przy porodzie“. Ja nie wydaję dźwięków, ja
jestem jednym wielkim dźwiękiem, nad którym nie mam żadnego
panowania. On powstaje sam, jest tak długi, że w życiu nie
spodziewałabym się, że starczy mi na to powietrza w płucach. I
czuję niewyobrażalną siłę, jaka we mnie jest. To mi daje taką
satysfakcję, a równocześnie jest tak wyczerpujące, że kiedy fala
opada, prawie przysypiam ze zmęczenia, czekając z niecierpliwością
na kolejny przypływ. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Opieram się na rękach męża, między
skurczami zaczynam już wyć ze zmęczenia, w skurczach nie mogę
wyjść z podziwu dla tej siły, która we mnie działa. Dziewczyny
coś mówią: „pięknie rodzisz“, a ja się czuję jak
hochsztapler – bo to przecież nie ja, to się samo dzieje! Czuję,
że to już będzie ostatni skurcz. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
I jest. Sara. Kładę się w wannie z
tym fioletowo-różowym stworzeniem na brzuchu tak, żeby było
zanurzone. Stworzenie najpierw chwilę pojękuje, a potem otwiera
szeroko oczy i pełznie na górę, jakby planowało i ćwiczyło tę
wyprawę w stronę piersi co najmniej od tygodnia. Pępowina jeszcze
tętni, Sara ssie i stęka, a my wszyscy czworo śmiejemy się z
niej, że nie traciła czasu, tylko od razu wzięła się do roboty. 
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Rodzę łożysko, oddaję Sarę tacie i
myję się z pomocą dziewczyn. Potem idziemy do sypialni, gdzie
obłożona poduchami i przykryta kołdrą leżę z mikrodziecięciem,
a położne mnie oglądają. Mąż karmi mnie niedojedzonym wcześniej
śniadaniem. Po kilkunastu minutach wpada Młody i
nie posiada się z radości widząc siostrę. Jest zachwycony jej
malutkimi rączkami, nosem. „O, Sala jest już na łóżku, a była
w brzufu mamy!“ .&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg22uvaQb8I73KFzK-mAM7V9ihcQTesSCBInOtWkcYi1VYdIgEJzuRBNFb9j59IoFSoc6qMF5Nix7Z2AWIGErud9f0h8cnp91jf38gV7zt3BIEKrD8akdChfxOlcWrFsg6UkrRN6sKzSiCN/s1600/rodzinna-fota.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg22uvaQb8I73KFzK-mAM7V9ihcQTesSCBInOtWkcYi1VYdIgEJzuRBNFb9j59IoFSoc6qMF5Nix7Z2AWIGErud9f0h8cnp91jf38gV7zt3BIEKrD8akdChfxOlcWrFsg6UkrRN6sKzSiCN/s1600/rodzinna-fota.jpg&quot; height=&quot;210&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Anna z dziećmi &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
I tak sobie gadamy, pijemy herbatkę,
ja z córką wśród poduch i kolejne przysiadające się na skraju
łóżka osoby. Po kilku godzinach zostajemy tylko my – we czwórkę.
 Jemy obiad. Mąż ogarnia jeszcze kuchnię, dzieci śpią, ja
próbuję spać, ale mi nie wychodzi. Patrzę na Sarę – przykrytą
naszą ciemną wielką kołdrą, w sypialni, przy świetle lampki
nocnej.
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.blogger.com/null&quot; name=&quot;_GoBack&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wstaniemy jutro rano – nie wiem, o
której godzinie. Jak się wyśpimy. Nikt nas nie zbudzi.  Jest tak
normalnie – jak w normalne wakacje po wielkim wysiłku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Anna &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Zdjęcie z archiwum domowego. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Dziękuję :) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6200465684806594804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6200465684806594804' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6200465684806594804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6200465684806594804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2014/03/domowy-porod-anny.html' title='Domowy poród Anny '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg22uvaQb8I73KFzK-mAM7V9ihcQTesSCBInOtWkcYi1VYdIgEJzuRBNFb9j59IoFSoc6qMF5Nix7Z2AWIGErud9f0h8cnp91jf38gV7zt3BIEKrD8akdChfxOlcWrFsg6UkrRN6sKzSiCN/s72-c/rodzinna-fota.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-7154582282478848463</id><published>2013-12-31T15:38:00.001+01:00</published><updated>2013-12-31T15:39:10.727+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Święta"/><title type='text'>Nowy Rok 2014 !!! </title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;Kochani, kolejny rok za nami... &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;W Nowym Roku 2014 życzę przede wszystkim domowego, rodzinnego ciepła i oczywiście pięknych porodów....&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;color: #a64d79;&quot;&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Udanej zabawy sylwestrowej !!! &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhB7pYs1sVUaXUga1f1ZrAoQ-GSYhLEaHp559vQrKfXcBeeTZTwKnvuqzdnJ3TLAy0vFQf6O7OiE7r6Oe8SFFJ1FyoL6Y3qOpqxUfQlYEcZtYxVdNZjEZAYEesTOoNi74Fprv0oBRT4cWrs/s1600/happynweyearrwd.PNG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;346&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhB7pYs1sVUaXUga1f1ZrAoQ-GSYhLEaHp559vQrKfXcBeeTZTwKnvuqzdnJ3TLAy0vFQf6O7OiE7r6Oe8SFFJ1FyoL6Y3qOpqxUfQlYEcZtYxVdNZjEZAYEesTOoNi74Fprv0oBRT4cWrs/s640/happynweyearrwd.PNG&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/7154582282478848463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/7154582282478848463' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7154582282478848463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7154582282478848463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/12/nowy-rok-2014.html' title='Nowy Rok 2014 !!! '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhB7pYs1sVUaXUga1f1ZrAoQ-GSYhLEaHp559vQrKfXcBeeTZTwKnvuqzdnJ3TLAy0vFQf6O7OiE7r6Oe8SFFJ1FyoL6Y3qOpqxUfQlYEcZtYxVdNZjEZAYEesTOoNi74Fprv0oBRT4cWrs/s72-c/happynweyearrwd.PNG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-3332703367278121188</id><published>2013-12-05T18:29:00.002+01:00</published><updated>2013-12-05T18:29:49.563+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="artykuły"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lekarze"/><title type='text'>Karmiąca Mama u lekarza... </title><content type='html'>

&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Dziś miała być kolejna z nadesłanych przez Was opowieści porodowych, ale będzie o czymś innym.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;Pewna Mama przysłała do mnie ten tekst z prośbą o publikację... Temat ważny i przewijał się już niejednokrotnie na fejsbukowej grupie Karmiące Cyce... Przeczytajcie.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W
trakcie mojego karmienia piersią  - czyli przez cały ubiegły rok –
spotykałam kilku różnych lekarzy: ginekologów, internistów,
pediatrów… Nigdy nie oczekiwałam, że któryś z nich wystawi mi
laurkę za długie karmienie piersią albo włączy fanfary przy
wejściu do gabinetu. Właściwie to nie oczekiwałam od nich
niczego. Albo wręcz przeciwnie? Myślałam, że może któryś z
nich wycedzi: „To dobrze, że karmi pani swoje dziecko własnym
mlekiem” lub inny podobny banał. Spodziewałam się, że większość
lekarzy – jeśli nie wszyscy – będzie miało wiedzę dotyczącą
laktacji w znacznym stopniu przewyższającą moją, a okazuje się,
że 95% z nich należy się dwója! I nie mam tu na myśli
kosmetycznych błędów, ale wielBŁĄDy!!! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jak
ktoś, kto nosi tytuł specjalisty medycyny rodzinnej może wygadywać
bzdury o tym, że rok to i tak długo na karmienie piersią, a potem
nie ma już żadnych immunoglobulin w mleku? Komunikat w tej sprawie
wydało kilka miesięcy temu polskie Ministerstwo Zdrowia, które
zarekomendowało wyłączne karmienie piersią niemowląt do
ukończenia 6 miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią
przy jednoczesnym podawaniu pokarmów uzupełniających nawet do
ukończenia przez dziecko drugiego roku życia i dłużej. Lekarzy to
nie interesuje?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie
chodzi mi o żonglowanie argumentami, o intelektualne spory dotyczące
mleka modyfikowanego, a karmienia naturalnego. To, co uderzyło mnie
najbardziej podczas mojej wizyty z niekończącym się
przeziębieniem, to sytuacja, w której lekarz nie skupia się na
moim problemie, z którym przychodzę, ale mówi mi – nie pytając
o moje zdanie – kiedy mam odstawić własne dziecko od piersi! Mam
odstawić je już, teraz! Dlaczego? Ano dlatego, że niekarmiącą
mamę łatwiej się leczy według wyuczonych schematów. To jest
analogiczna sytuacja, w której przyszedłby pacjent z cukrzycą, a
doktor zamiast leczyć zapalenie korzonków biadoliłby na jego
wysoki poziom cukru. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Podczas
tej wizyty w gabinecie zaczęłam odczuwać zniewolenie. Doktor –
autorytet mówi mi, co mam robić. Nie znaleziono dla mnie czasu na
rozmowę, czy ja tego odstawienia chcę, nie zostałam zapytana o
bilans korzyści moich i mojego dziecka, doktor nawet nie zapytał,
czy mnie karmienie spełnia, czy mnie męczy, nie zadręczał się
kto zapłaci za puszki mleka modyfikowanego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-
 „Ile ssak ma? Rok? No to już czas odstawić”. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Moja
odpowiedź: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-
 „Nie wydaje mi się, Panie Doktorze”. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-
„A to dlaczego?”. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;I
kolejny raz mam tłumaczyć się obcemu człowiekowi ze swoich
wyborów i decyzji życiowych. Nie chcąc wgłębiać się w
ideologię, powołuję się na AUTORYTET.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-
„Ponieważ prof. Lubiński zalecił mi długie karmienie piersią”
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;(Prof.
Lubiński jest słynnym w Szczecinie i Polsce genetykiem, zajmującym
się badaniami nad mutacją genu BRCA/BRCA1 odpowiedzialnego za raka
piersi).&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Po
chwili milczenia – widać sprawa nie daje lekarzowi spokoju,
dopytuje:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-„A
co z tym dzieckiem jest nie tak, że ma być tak długo na piersi?”.
Okazuje się, że jednak prof. Lubiński nie jest tak sławny w
środowisku medycznym, jak myślałam, że jest. Słysząc taką
wypowiedź, lekko się podłamałam. Zamiast zakończyć wizytę,
wytłumaczyłam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-„Tu
nie chodzi o dziecko, tylko o mnie. Karmienie piersią jako prewencja
raka sutka – słyszał Pan o tym?”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie
odpowiedział, ale widać sprawa męczyła doktora dalej, bo poszedł
po innej linii oporu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;-
„No ale przecież kiedyś musi Pani odstawić to dziecko od
piersi!”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Rozmowa
w tym stylu to odbijanie piłeczki od ataku do obrony. Nie biorę
udziału w takich dyskusjach, bo nie widzę powodu dla którego
miałabym tłumaczyć się komuś, kto nie ma wiedzy i nie ma też
chęci by tę wiedzę zdobyć, dlaczego postępuję tak, a nie
inaczej. Bardzo dużo mi ta wizyta dała – pokazała mi, że
człowiek ubrany w biały fartuch, w atrybut autorytetu, swoimi
rękoma doskonale potrafi ulepić pacjenta w dowolny kształt.
Pacjent – nie przychodzi zdrowy do lekarza – często ma
temperaturę, boli go brzuch, noga, głowa, oko, gardło i nie ma
siły spierać się z doktorem o formę terapii. Często też pacjent
nie ma wiedzy. Niestety tym razem pacjent – czyli ja – nie
pasował do żadnej z wcześniej przygotowanych foremek. Pewnie gdyby
chodziło to tylko o mnie – sprawy inaczej by się potoczyły.
Karmienie piersią nie jest tylko dla mnie – jest dla mojej córki,
która tego potrzebuje, ale też potrzebuje w coraz mniejszych
odstępach czasu. Czy odstawienie jej z dnia na dzień, z chorą mamą
u boku, byłoby dla niej dobre? Czy doktor pomyślał o tym, kto
miałby wstawać w nocy przygotować proszek i podać go w butelce?
Ja chora, czy niewyspany tata? Dlaczego mam płacić za mleko w
proszku, skoro mam swoje za darmo  i to tysiąc razy lepsze?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mam
wrażenie, że nie poddałam się podczas tej wizyty, ale po wyjściu
z gabinetu przytłoczyło mnie wszystko, co usłyszałam. Nie
dostałam żadnego leku, ponieważ dwa sprawdzone w pharmindexie nie
nadawały się dla mam karmiących. W Internecie bez problemu można
znaleźć laktacyjną listę leków – jest ona dostępna bez
zalogowania i rejestracji, wystarczy poszukać. Jeden telefon po
wsparcie duchowe do doradcy laktacyjnego i stanęłam na nogi. A ile
kobiet uwierzy akurat temu doktorowi, że MUSIAŁY odstawić dziecko
od piersi? &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wolałabym
sytuację, w której doktor mówi: „Nie specjalizuję się w
leczeniu ciężarnych i karmiących kobiet. Mam problem z doborem
leków. Nie mam doświadczenia. Proszę udać się do mojego kolegi
X. Przykro mi, nie mogę Pani pomóc”. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;By
usłyszeć takie sformułowanie trzeba mieć przede wszystkim
odrobinę klasy i wiele pokory. Trzeba cechować się szacunkiem do
swojego pacjenta i przyznać się do swojej indolencji, a tego widać
nie uczą podczas trudnych sześciu lat studiów medycznych, ani nie
wynosi się tego z rodzinnego domu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Autorka: Mama N.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Napiszcie jakie miałyście własne doświadczenia i jakie są Wasze 
oczekiwania wobec środowiska medycznego, jeśli chodzi o kompetencje lekarzy i wspieranie 
naturalnego karmienia, czyli karmienia piersią...&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;ps. Komentarze ukazują się z opóźnieniem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Tahoma, serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/3332703367278121188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/3332703367278121188' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/3332703367278121188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/3332703367278121188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/12/karmiaca-mama-u-lekarza.html' title='Karmiąca Mama u lekarza... '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-9170763552142101443</id><published>2013-12-03T16:53:00.000+01:00</published><updated>2013-12-04T01:26:31.213+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="konkurs"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Święta"/><title type='text'>500+ </title><content type='html'>&lt;b&gt;Kochani,&amp;nbsp; małe święto...&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strona &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/pages/Rodzimy-w-domu/115452935189903?ref=hl&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Rodzimy w Domu na Facebooku&amp;nbsp; &lt;/a&gt;ma już ponad 500 fanów !!! &lt;br /&gt;
Z tej okazji, dzięki Fundacji Świadomość Ziemi, mam dla Was &lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;do rozdania 3 książki : &lt;br /&gt;&quot;Narodziny w nowym świetle&quot; autorstwa Shivam Rachana. &lt;br /&gt; Proszę chętnych o wpisanie w komentarzu na stronce &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/pages/Rodzimy-w-domu/115452935189903?ref=hl&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;RWD na FB&lt;/a&gt; &quot; pół tysiąca&quot; ,&amp;nbsp; wylosuję 3 osoby.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;Czekam 5 dni -losowanie w niedzielę.&amp;nbsp;  Dziękuję, że jesteście &amp;lt;3&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcSE_bbLZEJilmkTN41HSAScjZr8lXpJdLK1jida3tG2sEPl34uX-EZRVFnjDN2adBjDaeAA78aUs71LDk9yawU61Pla2Z056c2cylZaekjVGq45kiVtHNNGfW2yb0wNOVvoUqKJF_fKqY/s1600/go-homeRWD500+.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;505&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcSE_bbLZEJilmkTN41HSAScjZr8lXpJdLK1jida3tG2sEPl34uX-EZRVFnjDN2adBjDaeAA78aUs71LDk9yawU61Pla2Z056c2cylZaekjVGq45kiVtHNNGfW2yb0wNOVvoUqKJF_fKqY/s640/go-homeRWD500+.JPG&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/9170763552142101443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/9170763552142101443' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/9170763552142101443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/9170763552142101443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/12/500.html' title='500+ '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcSE_bbLZEJilmkTN41HSAScjZr8lXpJdLK1jida3tG2sEPl34uX-EZRVFnjDN2adBjDaeAA78aUs71LDk9yawU61Pla2Z056c2cylZaekjVGq45kiVtHNNGfW2yb0wNOVvoUqKJF_fKqY/s72-c/go-homeRWD500+.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6859384593073998401</id><published>2013-12-02T13:36:00.001+01:00</published><updated>2013-12-02T13:36:11.290+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="akcje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="projekty"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>&quot; Pół Tysiąca &quot; - akcja Karmiące Cyce na Ulice </title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Dzień dobry dzisiaj :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tej prześwietnej okazji, że nasza grupa facebookowa Karmiące Cyce na Ulice liczy już ponad pół tysiąca zapraszam do akcji ... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;Z okazji pół tysiąca członkiń naszej grupy, proponuję, aby każda mama wstawiła fotkę jak karmi, pokażmy się . Bardzo chciałabym zobaczyć pół tysiąca fotek karmiących Mam.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;br /&gt;
Nasza grupa karmiące Cyce na Ulice jest otwarta, więc Wasi znajomi będą widzieli w  powiadomieniach, że umieściłyście fotkę. Umieście taka fotkę, którą  Waszym zdaniem mogą zobaczyć Wasi znajomi i nieznajomi...&lt;br /&gt;
Właśnie  taki jest cel tej akcji, pokazujemy światu jak karmimy, bo jest to  normalne, cudowne, wspaniałe, naturalne i najlepsze dla dziecka...  Pokażmy tez, że można karmić nie tylko w domu i nie tylko niemowlęta... , a  jeśli macie znajomych, którzy to jakoś głupio skomentują, to cóż...  przynajmniej ich edukujemy w tym zakresie, że piersi to nie są zabawki  dla facetów ( przy okazji natura daje bonus naszym mężczyznom, ale  główna rola piersi to wykarmienie potomstwa), a karmienie to nie  pornografia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;
&lt;b&gt;Nie wstydzimy się naszego karmienia piersią, przeciwnie, jesteśmy z tego dumne.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;b&gt;
Karmiące Cyce na Ulice !!!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/groups/217536521602719/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;b&gt;Tutaj link do naszej grupy, zapraszamy &amp;lt;3&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEixt1TTdS5Q1ieoUbokgrSP7TlTGxAtsMqPZELly5apMUn_cm3QOSD0YxGCYpgRjohY81RujMHoM30bJxNQwLGcVfiMfXXLoZdzmG6AxRabH5tz1XcACQwCcZsUi88IgIgPcCS5La9C7DEC/s1600/1454738_10201838818683830_2089843330_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEixt1TTdS5Q1ieoUbokgrSP7TlTGxAtsMqPZELly5apMUn_cm3QOSD0YxGCYpgRjohY81RujMHoM30bJxNQwLGcVfiMfXXLoZdzmG6AxRabH5tz1XcACQwCcZsUi88IgIgPcCS5La9C7DEC/s320/1454738_10201838818683830_2089843330_n.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6859384593073998401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6859384593073998401' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6859384593073998401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6859384593073998401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/12/po-tysiaca-akcja-karmiace-cyce-na-ulice.html' title='&quot; Pół Tysiąca &quot; - akcja Karmiące Cyce na Ulice '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEixt1TTdS5Q1ieoUbokgrSP7TlTGxAtsMqPZELly5apMUn_cm3QOSD0YxGCYpgRjohY81RujMHoM30bJxNQwLGcVfiMfXXLoZdzmG6AxRabH5tz1XcACQwCcZsUi88IgIgPcCS5La9C7DEC/s72-c/1454738_10201838818683830_2089843330_n.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-7622072587728622277</id><published>2013-11-21T13:12:00.002+01:00</published><updated>2013-11-21T13:24:54.634+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka powyżej 4 kg"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rodzice"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wiersze"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki cz.8 Narodziny Anieli...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Ósmy poród, narodziny Anieli... i podsumowanie porodów Agnieszki. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;


&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Anielka 2013, poród na Brochowie &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa miesiące temu ( piszę to w kwietniu 2013r. ), 16 lutego urodziłam w szpitalu ósme dziecko, wymarzoną, upragnioną przez wszystkich dziewczynkę. Pamiętam wszystko na świeżo, więc łatwo mi to opisywać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mogę powiedzieć, że to był najbardziej naturalny poród jaki odbywał się w placówce zdrowia.&lt;br /&gt;
Zwyczajnie pojechałam w sobotę, urodziłam, poleżałam chwilę i w poniedziałek przed południem byłam w domu.Z krótkiej perspektywy czasu odbieram to jako nagrodę za moje macierzyństwo, za trudy, znoje i chwile, gdy już opadają ręce i brakuje sił. Nigdy nie pomyślałabym, ze poród można tak odbierać, bo przecież to jeden wielki ból i nic przyjemnego. A jednak... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo źle znosiłam ciążę, począwszy od trudnych pierwszych trzech miesięcy, z wszystkimi mozliwymi objawami, po końcówkę, kiedy nawet chodzenie sprawiało mi trudność. Nie przytyłam, więcej niż zwykle ( około 9 kg), ale zatrzymywała mi się woda w wielkich ilościach i cała spuchłam. Było to tak dotkliwe,że nie mogłam nosić od połowy ciąży obrączki i musiałam posiłkować się łańcuszkiem na szyi. Wyglądałam jak Frodo z Władcy Pierścieni. Mało tego, od początku ciąży czytałam powieść Tolkiena i skończyłam całą Trylogię tydzień przed porodem. Kiedy urodziła się Anielka, już po powrocie ze szpitala stwierdziliśmy, że jest cała omeszkowana, miała włoski dosłownie wszędzie, na uszach układały się w taki śmieszny zawijas, przypominając ucho... elfa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy to ogólne zmęczenie, czy wspomnienie poprzedniego porodu z trudnym parciem, spowodowało u mnie paniczny strach przed rodzeniem. Byłam przerażona tym, do tego stopnia, że szukałam informacji na temat cesarskiego cięcia. Na dwa tygodnie przed porodem przechodziliśmy wszyscy grypę jelitową, która mnie strasznie wymęczyła i osłabiła. Gdybym miała wtedy rodzić, nie dałabym rady. &lt;br /&gt;
Każdemu kto mnie pytał wtedy o nastroje &quot;przed&quot;, mówiłam o tym strachu i snach pełnych zgrozy. Nie podzielałam opinii, ze każdy kolejny poród jest lżejszy, przekonywałam, że jest odwrotnie, im dalej, tym ciężej, a znajomi tylko kiwali głowami i ripostowali „stękniesz i będzie po wszystkim, zobaczysz”. &lt;br /&gt;
Teraz z uśmiechem przyznaję im rację. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyną nowością przy tym porodzie, była pora. Nigdy wcześniej nie rodziłam w nocy, zawsze w dzień. To miało swoje dobre strony, znowu nikt nam nie przeszkadzał na sali porodowej, nie było stresu o dzieci czy wszystko w domu ok, smacznie sobie spały, a rano zdziwione odebrały MMS-a ze zdjęciem nowej siostrzyczki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie muszę chyba pisać, ze termin był zgodny z moimi obliczeniami i jak 16 lutego spodziewałam się porodu, tak też się stało. Właściwie zaczęło się około 15-stego, kiedy położyliśmy się tego dnia spać koło 23-ciej, dziesięć minut przed północą musieliśmy wstawać, bo zaczęły mi płynąć wody, wprawdzie w małej ilości, ale sygnał się pojawił. Zdziwiło mnie, że nie miałam przy tym żadnych skurczów, pierwszy odczułam dopiero około pierwszej w nocy. Gdy goliłam nogi, skurcze były już regularne co 10 minut i gdzieś o 1:30 pojechaliśmy do szpitala... Oczywiście po wszystkich moich typowych przygotowaniach. Z chwilą kiedy obudziłam się czując strumyk wód spływający po nodze, pierwsze co zrobiłam, to obliczyłam za ile zobaczę dziecko- stawiałam na 3-cią w nocy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W szpitalu pojawiłam się z 6 cm rozwarciem. Na dzień dobry ucieszył mnie fakt, że wszyscy mnie rozpoznali, z poprzednich wizyt. Przyjęcie odbyło się szybko, bo byłam w bazie i tuż po badaniu, na własnych nogach, przeszłam do windy na magiczne 5 piętro. Tam przywitała mnie położna, która przyjmowała poród mojego Franusia, obie ucieszyłyśmy się na to spotkanie, a ja za słowa „Ojejku moja ulubiona położna&quot;, dostałam zwyczajnie całusa w policzek, było to trakcie pobierania krwi do badań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michał nie mając złudzeń, od razu na izbie przyjęć, sam zaproponował wykupienie tego luksusu, jakim jest jego obecność przy mnie w czasie porodu. Trafiliśmy znów do „Słoneczka”. Położna badając mnie, niechcący naruszyła pęcherz i wody popłynęły niczym wartki strumień. Poczułam silniejsze skurcze, była godzina 2:30. Liczyłam na to, ze akcja nabierze tempa i do 3-ciej urodzę. Chodziłam po pokoju i chciałam żeby się to już skończyło. W sali obok, „Księżycku” rodziła też dziewczyna, zachowywała się tak cicho, że gdyby nie położne, w ogóle nie wiedziałabym, że tam ktoś jest. Po wizycie u nas cały personel poszedł do tej dziewczyny i słyszałam tylko &quot;Teraz przyj, teraz poczekaj, teraz dobrze i mocniej&quot; i tak pół godziny, o 3-ciej usłyszałam płacz dziecka. To mnie strasznie zmęczyło psychicznie i w pewnym sensie załamało, że ja jeszcze nie urodziłam i nie wiadomo kiedy będzie po, skoro 3-cia godzina wybiła. Dodatkowo fakt, ze rodząca obok była cicha i tylko na parcie coś tam pojękiwała bardzo mnie zniechęcił do siebie, bo ja już głosniej stękać zaczęłam. Skurcze tuż przed partymi dają naprawdę w kość i bolą strasznie, przy nich parte są nawet przyjemne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dane mi było poczekać jeszcze pół godziny na Anielkę. Michał widząc zmianę mojego oddechu poszedł po położną lub kogoś, kto przyjmie nasze dziecko. Był tak zdeterminowany, że na korytarzu wziął za lekarza, mężczyznę, który był mężem tej dziewczyny z sali obok, prosząc go o natychmiastowe przyjście do mnie. Dobrze, ze zaraz pojawiła się położna, bo nie wiem jakby się to skończyło. &lt;br /&gt;
Do parcia nie miałam pełnego rozwarcia, ale pojawiło się ono po kolejnym skurczu i mogłam przeć. &lt;br /&gt;
Ta wiadomość podziałała na mnie jak grom z jasnego nieba, wzięłam oddech i zaparłam się tak, że jednym ciągiem parłam i Anielka wyszła. Nie słuchałam kompletnie położnej, która mówiła o zrobieniu przerwy, miałam już tak dosyć tego czekania, ze dziecko wyszło przy jednym skurczu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urodziłam dziewczynkę 4000g, 58 cm i stwierdziłam, że było nawet całkiem nieźle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaHrW9mSAuyfa6QgtWcrG-O3BH0Z5PykX-yI0pu2Zb2WC_Tk6JK5ABEyYdR62lYQGKISRgbQIRN5HYg1XNsoIHzIgLYdblLUH1HgMOLAlxJfGepMtzH6ybZV39_o_djxC8dv2LBuVyXkNj/s1600/DSCF3741.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaHrW9mSAuyfa6QgtWcrG-O3BH0Z5PykX-yI0pu2Zb2WC_Tk6JK5ABEyYdR62lYQGKISRgbQIRN5HYg1XNsoIHzIgLYdblLUH1HgMOLAlxJfGepMtzH6ybZV39_o_djxC8dv2LBuVyXkNj/s320/DSCF3741.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Anielka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiq-szTLUto-A6zSEXrX9tNk3L3nI9b-t_2HmLO64Dn1p-ISbGoE15QE0_VEFyGgA4w_UB35rlmgF79_ZHJBRmJRLl9_LveumBfYNTLRbVY3x1fKTKzYTZpwOxAG8tyT21IoJoinubNyuPT/s1600/DSCF6166.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiq-szTLUto-A6zSEXrX9tNk3L3nI9b-t_2HmLO64Dn1p-ISbGoE15QE0_VEFyGgA4w_UB35rlmgF79_ZHJBRmJRLl9_LveumBfYNTLRbVY3x1fKTKzYTZpwOxAG8tyT21IoJoinubNyuPT/s320/DSCF6166.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Kilkumiesięczna Aniela &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;***&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Nie potrafię powiedzieć, który poród był najpiękniejszy, który najtrudniejszy, który najciekawszy. Natura obdarzyła mnie hojnie, dając możliwość rodzenia dzieci naturalnie, bez żadnych komplikacji.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Gdybym miała wybór, gdzie rodzić, bez zastanawiania wybrałabym dom.&lt;br /&gt;Szpital nawet jeżeli jest w porządku nigdy, nie zastąpi tej oazy spokoju . &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Oby nasze córki doczekały czasów kiedy w Polsce porody domowe będą standardem,&lt;br /&gt; a pobyt w szpitalu tylko pomocą w trudnej drodze macierzyństwa, która przecież nie kończy się na urodzeniu dziecka.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp;Na koniec mam mały dodatek, wierszyk, który powstał jakby z potrzeby serca, &lt;br /&gt;bo nawet zaplanowane rodzicielstwo jest często nierozumiane i trudne do przyjęcia; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;color: #666666;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #444444;&quot;&gt;O dziatwie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza Zuzia dziw nad dziwy,&lt;br /&gt;rok studencki zawalimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi Kuba ze zdziwienia,&lt;br /&gt;bo wszak karmiąc dzieci nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci Stasiu wystarany,&lt;br /&gt;rok i miesiąc w stresie cały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarta Maria radość błoga,&lt;br /&gt;już postawa dziadków wroga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piąta nasza Małgorzatka,&lt;br /&gt;oburzona moja Matka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szósty Franuś nikt z rodziny&lt;br /&gt;już nie przybył w odwiedziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siódmy Antoś me bratowe,&lt;br /&gt;że znów chłopiec - obrażone!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ósma wreszcie jest Anielka,&lt;br /&gt;wszem na przekór! - radość wielka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystka nasza dziatwa mnoga,&lt;br /&gt;jest cudownym darem Boga : )&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhDMJ8Qo_TqcclXTACrwBKNrDPBTOIsnSzhqdWxY6kzMIie3hUk7KymI0hAYRHKo_-1w6QOHfZ1TOPhBqieaFtIx6Kpt-ToCD3wrYDlTX5H_b_i5STv7VP6_tfmqZFXT80ZDbsKYXKY2Geg/s1600/DSCF3944.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhDMJ8Qo_TqcclXTACrwBKNrDPBTOIsnSzhqdWxY6kzMIie3hUk7KymI0hAYRHKo_-1w6QOHfZ1TOPhBqieaFtIx6Kpt-ToCD3wrYDlTX5H_b_i5STv7VP6_tfmqZFXT80ZDbsKYXKY2Geg/s320/DSCF3944.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Wszystkie osiem szczęść :)&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjokApApARpXwsDgz2oV7-ORUuuc_4NSbCPPl5Ba1yaaJZEYlfHXYvEg9s-8pdLhJNEOONipgUEn9hhNEZMGQhAOkckS7tdCTg8EBJwIMLO-yo-HT60ehv_McfmWqz6MPIgEBTHk64A6Sxe/s1600/DSCF6458.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjokApApARpXwsDgz2oV7-ORUuuc_4NSbCPPl5Ba1yaaJZEYlfHXYvEg9s-8pdLhJNEOONipgUEn9hhNEZMGQhAOkckS7tdCTg8EBJwIMLO-yo-HT60ehv_McfmWqz6MPIgEBTHk64A6Sxe/s320/DSCF6458.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Agnieszka i Michał - rodzice &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg323Gg07iRVpOrXV4oZDQ-eeVhwpPMzYrMvj2MKOpGQ6Ex4cfrWViaEcS264-YIq9NDMUBsOihc5OtX02gBuFzGrYKOUAPl567J8_5U6xkuAEi9FL-RQn7wG4qwbqksA4707YN341cTVA_/s1600/DSCF6153.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg323Gg07iRVpOrXV4oZDQ-eeVhwpPMzYrMvj2MKOpGQ6Ex4cfrWViaEcS264-YIq9NDMUBsOihc5OtX02gBuFzGrYKOUAPl567J8_5U6xkuAEi9FL-RQn7wG4qwbqksA4707YN341cTVA_/s320/DSCF6153.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;A&amp;amp;M&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum domowego.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Bardzo gorąco dziękuję Ci Agnieszko za Twoje opowieści porodowe, Wam obojgu, że zechcieliście podzielić się z nami Waszą historią, zdjęciami...&amp;nbsp; Piękna jest Wasza rodzina... &lt;br /&gt;Kto wie, może jeszcze kiedyś powstanie dalszy ciąg ;)&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;lt;3 &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;LEFT&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/7622072587728622277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/7622072587728622277' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7622072587728622277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7622072587728622277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz8-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki cz.8 Narodziny Anieli...'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhaHrW9mSAuyfa6QgtWcrG-O3BH0Z5PykX-yI0pu2Zb2WC_Tk6JK5ABEyYdR62lYQGKISRgbQIRN5HYg1XNsoIHzIgLYdblLUH1HgMOLAlxJfGepMtzH6ybZV39_o_djxC8dv2LBuVyXkNj/s72-c/DSCF3741.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6254627151017313483</id><published>2013-11-20T12:03:00.003+01:00</published><updated>2013-11-20T12:14:08.625+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka powyżej 4 kg"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki cz. 7. Narodziny Antosia. </title><content type='html'>&lt;b&gt;Bardzo Was przepraszam za przerwę, spowodowana była moimi obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi, wiem że czekaliście na ciąg dalszy spotkań z Agnieszką, już wracamy... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przedostatnie towarzyszenie w porodach tej wspaniałej pary... jak na razie, bo chyba Aga i Michał jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa ;) .&lt;br /&gt; O narodzinach siódmego dziecka - Antosia. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Antoni
2012, poród na Brochowie&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Antoni
miał być dziewczynką, ale nie wyobrażam sobie żeby teraz nie był
Antonim. &lt;br /&gt;
Z wszystkich dzieci,&amp;nbsp; choć jest jeszcze maluchem,&amp;nbsp; jest
najbardziej poważnym i myślącym dzieckiem. &lt;br /&gt;
Patrząc na niego
człowiekowi robi się często nieswojo pod wpływem tego
przenikliwego spojrzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Ponieważ
była to ciąża rok po roku, odczułam jej ciężar bardziej niż
zwykle, nie mogłam też karmić Franka dłużej niż 8 miesięcy z
powodu szybkiej utraty wagi w kolejnych miesiącach ciąży. Franek
odstawił pierś bez żalu, bo nie smakowało mu już mleczko, ja za
to byłam nieutulona, wciąż miałam wyrzuty sumienia, bo Stasia i
Marysię karmiłam po 3 lata !&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Jeśli
miałabym określić ten poród jakimś jednym&amp;nbsp; słowem, byłoby to z
pewnością określenie „pokoleniowy”.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Ponieważ
nie mieliśmy aż tak przykrych doświadczeń z ostatniego pobytu w
szpitalu, tym razem nawet nie szukaliśmy innych możliwości. Myślę,
że przyczynił się do tego fakt, iż dziecko miało urodzić się
duże.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Mój sprawdzony lekarz od usg wprawdzie wypatrzył mi
chłopczyka, co mnie okropną matkę rozczarowało ale ujął mnie za
to precyzją badań, wykluczając wszelkie choroby i oceniając wagę
przy porodzie na ok 4500 g. Było dla mnie oczywistym, ze nawet tak duże
dziecko chcę rodzić nadal naturalnie, a nie przez cięcie (o
zgrozo!) ale uważałam, że do tego potrzebuję fachowej pomocy.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Tradycyjnie
sama wyliczyłam datę porodu na 10 dni po tak zwanym &quot;terminie&quot;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Poród zaczął się
dokładnie w tym dniu- 5 lutego. Tym razem wody obudziły nas o5 rano,
wyliczyłam więc następnie godzinę – 9 rano powinno być po
wszystkim. Schemat przygotowań się powielał łazienka, prysznic,
malowanie, ubieranie, pakowanie i taksówka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Byłam bardzo spokojna i
rozluźniona, nie dokuczały mi aż tak skurcze, mogłam więc bez
obaw poczekać chwilę. Ponieważ nad ranem obowiązywała taryfa
nocna, a dodatkowo od 7-mej jest nowa zmiana w szpitalu, postanowiliśmy
wyjechać koło 6.30 z domu. Było jeszcze ciemno, wszędzie śnieg,
nikogo na ulicy, poczułam jakiś taki podniosły ton w powietrzu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
W
taksówce leciała muzyka, nagle pojawił się mój ulubiony kawałek
Ani Dąbrowskiej, popatrzyliśmy na siebie z Michałem , zrobiło się
miło, jak w jakiejś knajpce przy lampce wina. Tak, w tym momencie
nasza podróż taksówką przypominała randkę a nie nerwowy
pospiech do szpitala. Rozrzewniłam się i to nie był dobry znak,
oczywiście luz luzem ale należę do tych kobiet, którym służy w
czasie porodu lekkie wkurzenie, nerw, który daje energię do parcia.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Na
izbie przyjęć potraktowano mnie bardzo sympatycznie, kiedy
powiedziałam ile razy leżałam u nich, lekarz z położną
dopytywali o szczegóły mojej całej rodziny, stwierdzając na
końcu, ze pewnie jeszcze nie raz zawitam. Antos wybrał doskonały
moment na pojawienie się po drugiej stronie brzucha, była
niedziela, zero tłumów, dopisywały wszystkim humory z rana,
idealne warunki jak na szpital.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Mimo całej sympatii, którą mi
okazano przy przyjęciu, w telefonach słychać było wciąż
rutynowość „wieloródka na poród rodzinny, tak cegiełka jest&quot;.
Trochę mi było żal tej stówy, moglibyśmy dzieciom coś kupić,
nie wiem czemu w głębi duszy liczyłam, ze ktoś powie , żebyśmy
nie płacili tym razem skoro to któryś już raz. Niestety… Michał od razu został przyciśnięty do muru z płaceniem. Z
drugiej strony poczułam ulgę, ze nikt nam nie będzie przeszkadzał
i tak było, co więcej odczułam namacalnie różnicę kiedy się
płaci a kiedy nie. Po pierwsze skierowano nas od razu do sali
porodów rodzinnych „słoneczka” , tam zrobiono ktg i jakby
częściej zaglądano, po drugie po porodzie pierwszy raz zrobiono mi
herbatę i przyniesiono do  łóżka obok. To był dla mnie szok, ze
ktoś z personelu tak o mnie dba i jeszcze proponuje sniadanie jakieś
kombinowane, jakbym była głodna. Zaś herbata po porodzie...jak dla
mnie najlepszy ukoiciel po takim wysiłku. Ot, siła pieniądza...&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Do
szpitala przyjechałam z 7 cm rozwarciem, była to pewna nowość, bo
zwykle tego rozwarcia było  6cm i długo, długo nic . To mnie
pokrzepiło, że teraz będzie z górki. Na porodówce przyjęła nas
starsza położna, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, zwykle
położne były młode i energiczne, ta  kobieta odbiegała od tego
modelu i to bardzo. Pamiętam, ze miała na sobie moherowy, biały
sweter i cała pachniała papierosami.  Nie miałam absolutnie z tym
problemu, rozbawił mnie raczej ten widok. Położna nie tylko
wyglądała „epokowo” ale tez tak się zachowywała, używając
np. przy parciu zwrotów typowych do lat ubiegłych, kiedy nie było
jeszcze nawet wzmianek o akcji „Rodzić ludzku”.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Około godziny 8
wpadł na salę lekarz równie leciwy, jak położna, mógł mieć
koło siedemdziesiątki. Zobaczył mnie i powiedział bez ogródek;
„O ładna mama, będzie ładne dziecko ale to tak koło 11-stej może, bo
powoli to wszystko, wiadomo swoim tempem tak?” Przytaknęłam, choć
swoje wiedziałam i liczyłam na tą 9-tą, a nie 11-stą. Mimo wszystko był
to moment kiedy zwątpiłam w swoje możliwości, może rzeczywiście to
powoli i będę się męczyć do południa... &lt;br /&gt;
Położna
zaproponowała i oksytocynę, nie zgodziłam się. Zaproponowała
glukozę, mówiąc, ze to trochę pomaga zebrać siły, chyba
zobaczyła to moje chwilowe rozkojarzenia, a może stwierdziła
mądrze, ze po tylu porodach organizm potrzebuje kopa.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Z ulgą
poczułam , ze zmienił się rodzaj skurczów było przed 9-tą. Samo
parcie było żmudne i ciężkie. Dziecko było duże i kosztowało
więcej siły, wysiłek był ogromny. Wszystkie dzieci rodziłam na
dwóch skurczach ( a Anielkę na jednym ). Przy pierwszym wychodziła
główka, przy drugim reszta ciałka i już. Tylko z Antkiem było
inaczej, parłam , parłam i nic. Przy drugim skurczu zwątpiłam,
powiedziałam, że nie dam rady,&amp;nbsp; chyba cudem się nie rozpłakałam, że
tak kiepsko mi idzie, a położna ze stoickim spokojem mówiła &quot;dasz dasz&quot;. 
Stwierdzenie położnej na „twardą... ” całkiem mnie zbiło z
tropu, chciało mi się naprawdę śmiać mimo całego bólu jaki
odczuwałam. &lt;br /&gt;
To chyba był ten moment przełomowy kiedy się
zawzięłam i wyszła główka, a potem cały Antoś spoczął na
moim brzuchu. Odnotowano poród godzina 9.05, waga 4350, 50 cm. 
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Kiedy
to usłyszałam, przestałam mieć wyrzuty sumienia po beznadziejnej
akcji z parciem, urodzić taką kuleczkę siłami natury to jest coś!&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSIrZQk225QaUgDMCpHn7wUEOy0aflRxtr4UP0Grpjr7uPO7pH2eJqh8r4kLroaGstD3Q3oWpmZEO9uSNBQ9bahQolnmXm0Ma7JtZX0tTAHNIMAxeHL6PXgmbRoVvMg7ZqRd6yQL__wVHh/s1600/DSC00092.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSIrZQk225QaUgDMCpHn7wUEOy0aflRxtr4UP0Grpjr7uPO7pH2eJqh8r4kLroaGstD3Q3oWpmZEO9uSNBQ9bahQolnmXm0Ma7JtZX0tTAHNIMAxeHL6PXgmbRoVvMg7ZqRd6yQL__wVHh/s320/DSC00092.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Z Antosiem po porodzie &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiDBWgOyJwNKmLmr2CwChiV5Ntl6n43Nb2bxr0GADDuYWajPztOIleKtqPJOk79UE5RWCofuBV3XLHE_TOwQyiu6qQlSRwCs2h9-dlZskUJvlxeUXaTV0r8t0dIMSuNroWIcdhA6_ms572F/s1600/DSCF5214.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiDBWgOyJwNKmLmr2CwChiV5Ntl6n43Nb2bxr0GADDuYWajPztOIleKtqPJOk79UE5RWCofuBV3XLHE_TOwQyiu6qQlSRwCs2h9-dlZskUJvlxeUXaTV0r8t0dIMSuNroWIcdhA6_ms572F/s320/DSCF5214.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Antoś &quot;chrapek&quot; ;) &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum rodzinnego.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Już jutro ósme spotkanie z Agą :)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Jak na razie ostatnie...&lt;br /&gt; Aga podsumuje tez wszystkie swoje porody, nie można przegapić... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6254627151017313483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6254627151017313483' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6254627151017313483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6254627151017313483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz-7-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki cz. 7. Narodziny Antosia. '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSIrZQk225QaUgDMCpHn7wUEOy0aflRxtr4UP0Grpjr7uPO7pH2eJqh8r4kLroaGstD3Q3oWpmZEO9uSNBQ9bahQolnmXm0Ma7JtZX0tTAHNIMAxeHL6PXgmbRoVvMg7ZqRd6yQL__wVHh/s72-c/DSC00092.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-7750441431952990256</id><published>2013-11-14T17:41:00.000+01:00</published><updated>2013-11-20T12:08:26.659+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka w ustawieniu twarzyczkowym"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród dziecka z owiniętą pępowiną"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki. Cz. 6 Narodziny Franciszka </title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Dziś o porodzie szóstego dziecka Agi i Michała... Franek miał, na szczęście, całkiem udane narodziny :) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Dodam tylko od siebie, że ten rocznik chyba obfituje w Franki, bo i moja najmłodsza Franka jest z tego rocznika... ;)&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Franciszek
2011, poród na Brochowie&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Po ostatnim porodzie ponownie przeszukiwałam internet w jednym konkretnym temacie- położna, porody domowe... Nic we Wrocławiu nie szło do przodu i byliśmy skazani na szpital. Oczywistością był dla nas wybór placówki – Brochów i nigdzie indziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciążę znosiłam dobrze i miło, ładnie wyglądałam, jak to przy chłopczyku, a jak usłyszałam na usg , ze to chłopczyk zupełnie się rozpłynęłam. Bardzo, bardzo czekałam na synka po serii dziewczynek, robiliśmy usg 4d pierwszy raz i obraz dziecka zrobił na nas niesamowite wrażenie.&amp;nbsp; Sama wyliczyłam termin porodu, zgodnie z zasadą 10 dni po terminie miesiączki, sprawdził się co do dnia... Pamiętam, ze były akurat problemy z komunikacją przez śnieżyce, które nagle wszystkich zaskoczyły, pod koniec listopada. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poród rozpoczął się tradycyjnie, koło 3 w nocy obudziłam się, bo poczułam, że prześcieradło jest mokre. I Jak to powiada mój mąż, za każdym kolejnym razem &quot;no i zryw, koniec spania i już leci aż do porodu w biegu”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak tez było, zawsze już ilekroć poczułam odpływające wody schemat był następujący : szłam do łazienki golić nogi i wziąć prysznic, potem do kuchni wypić herbatę i się pomalować. Tu muszę dodać, ze do każdego porodu byłam pomalowana, oczy i paznokcie, taka mała fanaberia. Tłumaczę sobie to tym, ze chcę czuć się dobrze ze sobą . To jest w końcu ważne wydarzenie , chcę aby moje dziecko zobaczyło ładną mamę i wreszcie chcę, aby personel patrząc na wielo,wieloródkę nie miał wrażenia, ze to ktoś z pogranicza patologii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy byłam gotowa „ze sobą”, brałam się za pakowanie. Zawsze wcześniej pisałam ściągę, co mam brać do szpitala i albo ja albo Michał dopakowywaliśmy bagaż.&amp;nbsp; W tzw. międzyczasie mąż sprawdzał skurcze, jak często się pojawiają i jak bardzo są intensywne. Tym razem skurcze pojawiły się koło 4-tej,  4.30.  Powiedziałabym , ze były nawet lżejsze niż ból przy miesiączkach. Tym razem  Michał nalegał, żeby wcześniej jechać, a ja z bólem serca przystałam na to.&lt;br /&gt;
W taksówce poczułam ulgę, ze tak trzeba , intuicyjnie czułam, ze tym razem to będzie najlepsze rozwiązanie. Przemogłam jakiś lęk, przed szpitalem, strach przed przyspieszaniem porodu, rutynizacją. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W szpitalu byliśmy po 5-tej, było jeszcze cicho... Izba przyjęć, badanie, pierwsza sympatyczna położna , 6 cm rozwarcia i wolna sala – słoneczko! Michał nie miał na tyle gotówki, żeby opłacić cegiełkę, a 50 zł wydawało nam się za mało, więc wstrzymaliśmy się z wpłatą. Położne na górze zadecydowały, ze najpierw poleżę na ktg na sali ogólnej. To wspominam najgorzej.. leżałam tam do 6-tej i było mi niewygodnie i zimno.&lt;br /&gt;
Jedynym miłym momentem, było bicie dzwonów w pobliskim kościele, kiedy je usłyszałam, zrobiło mi się refleksyjnie i to był ten moment, oderwania się na chwilę od bólu, refleksji.  „Zaraz zobaczę dziecko”-pomyślałam. O 6-tej przeniesiono nas do „Słoneczka”, ślicznej sali, przypominającej mieszkanie, a nie szpital. Zdziwiłam się, po tylu latach zauważyłam kolosalną zmianę w podejściu do rodzenia. &lt;br /&gt;
Moje obawy w tym momencie zniknęły, przyszła położna, zbadała mnie pytając, czy dziecko ma być duże? Nic mi o tym nie było wiadomo, przeciwnie, miało być podobne do pozostałych, jak to ocenił lekarz przy ostatnim usg (około 3500g).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam, ze położna miała chabrowy tusz na rzęsach, co mi utkwiło w pamięci. Wiedziałam, ze to już długo nie potrwa i czułam ulgę. Każdy poród licząc od Stasia trwał 4 godziny, wyliczyłam, ze urodzę koło 7-mej. Około 6. 30 weszła lekarka z obchodu z całą ekipą, zarządzając &quot;Trzeba zastrzyk z oksytocyny!&quot; &lt;br /&gt;
To nawet nie było powiedziane tonem zachęcającym, spokojnym, tylko jakby z pretensją. Odmówiłam.  Zaczęła się wymiana zdań, ja o złych doświadczeniach, ona o zużytej macicy (sic!). &lt;br /&gt;
Pamiętam , że stała obok ta moja położna i spokojnie na mnie patrzyła, mówiąc tymi chabrowymi oczami „rób swoje”. Lekarka wyszła, a ja chyba z nerwów dostałam częstszych skurczów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od razu wskoczyłam na fotel, chwilę potem po ustawieniu pozycji, miałam skurcze parte i mogłam rodzić, była chyba 6.50. Miałam dużo siły, ale coś było nie tak, kiedy parłam, jakby coś stawiało opór. &lt;br /&gt;
Przy następnym skurczu czułam to samo i inne niż zwykle „rozpychanie”. Pojawiła się młoda lekarka, dwie położne i pediatra. Zaniepokoił mnie tłum i zdziwienie Michała, ale nie traciłam odwagi. Słuchałam dokładnie co mówi położna i współpracowałam. Kiedy powiedziała, żeby nie przeć przestałam, potem parłam silniej i pojawił się Franciszek o 7-mej rano. Piękny, zdrowy dostał 10 punktów APGAR.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wszystkim kiedy trzymałam go cieplutkiego na brzuchu, położna powiedziała; &quot;Wspaniale pani rodziła bez takiej współpracy i siły mogłoby być trudno, bo dziecko rodziło się twarzyczkowo i było owinięte pępowiną&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy mi gratulowali, Michał mnie przytulił, czuł już ulgę i wydawał się senny po tym wszystkim.&amp;nbsp; Kiedy lekarka mnie pooglądała, twierdząc, ze jest ok, nie trzeba szyć i łyżeczkować, weszła oddziałowa informując , ze należy opłacić cegiełkę. Owszem rozumie sytuację, ze właśnie urodziło się nam dziecko ale uiścić trzeba. Czar prysł... Jeszcze koło 3 razy w trakcie przebywania z dzieckiem tuż po porodzie w pokoiku obok, przychodziła oddziałowa z informacją o opłaceniu cegiełki na dole w kasie lub przelewem, mącąc nasz spokój i sprowadzając uczucia wyższe z obłoków na ziemię. Gdyby nie ten incydent pomyślałabym, ze poród w szpitalu jest całkiem fajny. Na przyszłość zawsze odkładaliśmy na cegiełkę w osobnej kopercie, bo już drugi raz życie nas nauczyło, ze to bardzo może skomplikować sytuację i bieg wydarzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopiero w domu przeczytałam co to jest poród twarzyczkowy i jakie może nieść konsekwencje. &lt;br /&gt;
Nasze dziecko jest zdrowe, a ja choć czułam się fizycznie bardziej wyczerpana niż do tej pory, poczułam ulgę, że zdążyliśmy i ze trafiłam na tak cudowną położną...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Później dostałam prezent od Michała &quot; za poród&quot;... chabrowy tusz ;)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg6roHlZnu7dIl1hVQvKHgPUt7wroejq7UQ_xTsTiOxUYNr2NZbasv_YanzS8BkGNrjlvIiQx12jmWG_1WcOlF5MaFp85-18GcizWZ8dhs2EZcu43JkyfXYZfd7ClkeuwKF9kAcXKuv2rpB/s1600/DSC00071.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg6roHlZnu7dIl1hVQvKHgPUt7wroejq7UQ_xTsTiOxUYNr2NZbasv_YanzS8BkGNrjlvIiQx12jmWG_1WcOlF5MaFp85-18GcizWZ8dhs2EZcu43JkyfXYZfd7ClkeuwKF9kAcXKuv2rpB/s320/DSC00071.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Maleńki Franciszek&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjcuiSQBNxDdArtd9SnZwe72kHnXKHPYbB72cbgJc3iOPWytrCQ7RdVSlrjWdjp_LqMViV7XAWHXQXmo354ElwGNW9KGqpzV0ro-ZnOGY4A2jwiVsSTYWk_kg3Tby6k9hgB_Te4tkuoxTks/s1600/DSCF6128.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjcuiSQBNxDdArtd9SnZwe72kHnXKHPYbB72cbgJc3iOPWytrCQ7RdVSlrjWdjp_LqMViV7XAWHXQXmo354ElwGNW9KGqpzV0ro-ZnOGY4A2jwiVsSTYWk_kg3Tby6k9hgB_Te4tkuoxTks/s320/DSCF6128.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Franek dziś&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum domowego.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Jutro dzień siódmy, jak urodził się Antoni :) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/7750441431952990256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/7750441431952990256' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7750441431952990256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/7750441431952990256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz-6-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki. Cz. 6 Narodziny Franciszka '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg6roHlZnu7dIl1hVQvKHgPUt7wroejq7UQ_xTsTiOxUYNr2NZbasv_YanzS8BkGNrjlvIiQx12jmWG_1WcOlF5MaFp85-18GcizWZ8dhs2EZcu43JkyfXYZfd7ClkeuwKF9kAcXKuv2rpB/s72-c/DSC00071.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-6562756118820688931</id><published>2013-11-13T15:34:00.000+01:00</published><updated>2013-11-13T15:55:30.138+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="unassisted/freebirthing"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki. Cz. 5 Narodziny Małgorzaty</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Piąty poród Agnieszki i Michała, Małgorzata narodziła się w domu... &lt;br /&gt;Napiszę tylko tyle;&amp;nbsp; płakałam... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata, 2009 poród w domu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Małgosia poczęła się nad morzem po dłuższej przerwie. Ta ciąża nie należała do łatwych i przyjemnych, choć nie miałam poważniejszych komplikacji. &lt;br /&gt;Czułam się po prostu zmęczona, ciężka i bez energii, towarzyszył mi spokój, który mnie rozleniwiał. W 37 tyg trafiłam do szpitala na 5 dni z powodu odwodnienia po grypie jelitowej, nawodnili mnie tak, ze cała spuchłam. &lt;br /&gt;Poród przypadał na kwiecień i tak wyliczenia lekarzy sobie, a ja urodziłam znów 10 dni po, tak zwanym, terminie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz niewiele pamiętam, jak to wszystko przebiegało, pamiętam za to emocje strach, zrezygnowanie, niemoc, słabość. Te uczucia towarzyszyły mi przez cały dziewiąty miesiąc, byłam zdana całkowicie na Michała. Trudno mi było podejmować decyzje, odczułam pierwszy raz jak to jest mieć więcej dzieci, dużo obowiązków i mało sił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poród rozpoczął się 2 dni wcześniej falstartem. &lt;br /&gt;Zwyczajnie pojawiły się skurcze regularne co 10 minut, trwało to może 2 godziny i nagle się skończyły i już. W tym czasie Michał był w domu i zadzwoniliśmy po mamę. Jak przyjechała, tak pojechała, bo nic z tego nie wyszło tylko nerwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwóch dniach o 8-smej pojawiły się znowu skurcze, ale nauczona doświadczeniem nie zadzwoniłam jeszcze ani po męża, ani po mamę, żeby przypilnowała dzieci. Po 10-tej zaczęły się regularne skurcze i Michał został o tym powiadomiony. Najpierw dzwonił z pytaniem, jak sytuacja, godzinę później postanowił przyjechać mimo, że nic nowego się nie działo.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;Dzieci były jeszcze w szkole i na spokojnie mogliśmy pobyć ze sobą obserwując akcję i czekając na mamę. Około 14-stej odeszły wody i to był sygnał żeby jechać do szpitala. &lt;br /&gt;Byłam cała spięta faktem, ze nie ma kto zostać z dziećmi. Oczywiście mógł to zrobić Michał, ale nie wyobrażam sobie porodu bez niego. &lt;br /&gt;Ta opcja nie wchodziła w grę, musiałam na ten moment czuć jego obecność, patrzeć na niego, bo inaczej nie dałabym rady znieść tych wszystkich szpitalnych procedur. Czekaliśmy zatem...&lt;br /&gt;Ostatecznie, chwilę potem, Michał zadzwonił po taksówkę. Kiedy zadzwonił domofon, ze taksówka czeka przed domem, zaczęłam rodzić...&lt;br /&gt;Michał przeprosił i trzeci raz zadzwonił po karetkę, przyjechali w 5 minut, Małgosia była już na świecie, a ja byłam w szoku - dosłownie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafiłam normalnie odpowiadać na pytania. Tym razem obok szczęścia czułam przerażenie, a zaraz potem strach o dziecko, czy wszystko z nim w porządku i strach przed tym, jak zostanę potraktowana. &lt;br /&gt;Myślę, ze te emocje pojawiły się pod wpływem całej tej sytuacji , jaka miała miejsce, gdy przyjechali z pogotowia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecko zabrali od razu do zbadania w pokoju, a ja stałam w wannie, przykryta ręcznikiem z patrzącymi na mnie dwoma ratownikami... &lt;br /&gt;To była strasznie długa chwila dla mnie. &lt;br /&gt;Nie pamiętam po co ja weszłam do tej wanny, chyba dlatego ,ze leciało mi strasznie dużo krwi i byłam spocona, stałam i nie mogłam nic zrobić. &lt;br /&gt;Wreszcie pojawił się mój mąż, kochany, nieoceniony i nie wiem czy to ten widok obcych facetów, czy cały stres z tym porodem w domu, spowodował natychmiastowa reakcję z jego strony w postaci słów &quot;wyjść stąd i to już!&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nikt się nie odezwał, ratownicy wyszli z domu i czekali w karetce, został tylko lekarz. Tym razem zawieźli nas do nie istniejącego już szpitala na ulicy Dyrekcyjnej. &lt;br /&gt;W karetce nie mogłam trzymać Małgosi na rękach, bo jak to określił ratownik (sic!) to zbyt ryzykowne!!! Odwróciłam się do okna i płakałam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż miałam duży upływ krwi, zmoczyłam całe spodnie, gdy dotarliśmy na izbę przyjęć, przez 15 minut decydowano gdzie mnie umieścić. &lt;br /&gt;Potem dopiero lekarz się mną zajął. &lt;br /&gt;To była, jak pamiętam kobieta, bardzo niedelikatna i milcząca. &quot;W razie czego&quot;, jak wreszcie powiedziała, zrobi łyżeczkowanie. Strasznie mnie to bolało, żaden poród nie może się równać z tym bólem , który wtedy czułam. Jedyne co mnie uratowało w tym momencie od załamania się był lekarz, który przyszedł , jak się okazało sprawdzić pracę stażystki. Patrząc jak leci na mojej twarzy łza za łzą, a może z czystej serdeczności pogłaskał mnie po głowie.&lt;br /&gt; Nawet nie wie, ile tym gestem dla mnie zrobił...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to pierwszy pozytywny moment, którego doświadczyłam od urodzenia dziecka. Zabrano mi dziecko, nie pozwolono na obecność męża, byłam sama jak palec 4 godziny !!!&lt;br /&gt;W tym czasie przewieziono mnie na salę, jak się okazało, nie było miejsc na bloku poporodowym dla matek, więc Małgosia leżała tam, a ja na bloku patologii ciąży z kobietami, które straciły dzieci lub czekały na zabiegi usunięcia martwych ciąż. Nie mogę o tym pisać co tam czułam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt się nie odzywał, nikt nie jadł,nikt o nic nie pytał...&lt;br /&gt;Chodziłam tam tylko spać, cały czas siedziałam na krzesełku z Małgosią, ku niezadowoleniu pielęgniarek. &lt;br /&gt;Zabierano mi ją tylko na badania, których było bardzo dużo, z powodu &quot;niesterylnych warunków porodu&quot; zadecydowano o zrobieniu usg główki, brzucha, prześwietleniu, a nawet badaniach genetycznych na zespół downa ( ze względu tylko i wyłącznie na skośne oczy).&lt;br /&gt; Na 3 dzień znalazło się miejsce na bloku, choć miałam wychodzić do domu. &lt;br /&gt;Po otrzymaniu wypisu od ginekologa przyszedł pediatra i oznajmił, ze dziecko musi przyjąć antybiotyk ze względu na zapalenie płuc.&lt;br /&gt; Do tej pory nie wiem kto miał rację czy matki , które twierdziły,ze dzieci zaraziły się w szpitalu, wszystkie (oprócz 3) z urodzonych na bloku, czy lekarze twierdząc, że każda miała zakażenie w brzuchu, a ja przy porodzie w domu. &lt;br /&gt;Z tego pobytu pamiętam karmienie na kolanie i ból kręgosłupa oraz zapłakane oczy kobiet tam leżących. Nie widziałam ani jednej matki, której nie przyprawiałby ten szpital o depresję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie wydarzenia, który miały miejsce po urodzeniu Małgosi wpłynęły na decyzję, ze nigdy nie dopuszczę do sytuacji porodu w domu bez fachowej opieki. Do dziś myśląc o tym piątym porodzie towarzyszy mi uczucie żalu, za normalnością, za możliwością urodzenia w domu bez czucia się winnym, a przede wszystkim za obecnością położnej bądź lekarza przyjmujących porody w domu, za ich fachową opieką przy tym ważnym wydarzeniu, której brakuje we Wrocławiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dane mi było rodzić w domu trzy razy. &lt;br /&gt;Ostatnio rodziłam w lutym 2013 r, żadna położna nie zgodziła się na moje kolejne porody w domu, jak do tej pory. &lt;br /&gt;Oby inne kobiety doczekały chwili, kiedy będą mogły z czystym sumieniem urodzić w domu, przy pomocy położnej w naszym mieście.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgMPfFGPz7-ep8pYhp1_52CIj4tv3HrajfxI_3I_DdEakis4qOWXhP4Bgf-R6JvE5_stFgyOLwHrU-Cj7UJzSqDQY94G0JxbbSZ6Et72CQ556Txyw2kbmZ7l3mGZ28IpUCnCl0bgGtORk9h/s1600/2009_05240061.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgMPfFGPz7-ep8pYhp1_52CIj4tv3HrajfxI_3I_DdEakis4qOWXhP4Bgf-R6JvE5_stFgyOLwHrU-Cj7UJzSqDQY94G0JxbbSZ6Et72CQ556Txyw2kbmZ7l3mGZ28IpUCnCl0bgGtORk9h/s320/2009_05240061.JPG&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Maleńka Małgosia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgMAu4WUzpQF7q-9CwK72X0U2v9NqIJdx3bhROvPAWayOK4cwTcTW9n1gZ7bCVkmLqVzImHSa0wo7H235gEomF8A84ikndGqaWQIcOqIJJi0TWTfDNGRt6G2QskEODzQ3Hq54Zs0zAnFBD7/s1600/DSCF6143.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgMAu4WUzpQF7q-9CwK72X0U2v9NqIJdx3bhROvPAWayOK4cwTcTW9n1gZ7bCVkmLqVzImHSa0wo7H235gEomF8A84ikndGqaWQIcOqIJJi0TWTfDNGRt6G2QskEODzQ3Hq54Zs0zAnFBD7/s320/DSCF6143.JPG&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Małgosia dziś &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum domowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agnieszko, nie mogę czytać tego tekstu nie płacząc, mimo, że czytam kolejny raz... &lt;br /&gt;Dla Ciebie, ponieważ Małgosia poczęła się nad morzem, a urodziła w domu, umieszczam tą przepiękną pieśń, która kojarzy mi się z porodem...&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/j5JAyY1lIyA?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;Jutro o narodzinach Franciszka... bądźcie z nami &amp;lt;3&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/6562756118820688931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/6562756118820688931' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6562756118820688931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/6562756118820688931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz-5-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki. Cz. 5 Narodziny Małgorzaty'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgMPfFGPz7-ep8pYhp1_52CIj4tv3HrajfxI_3I_DdEakis4qOWXhP4Bgf-R6JvE5_stFgyOLwHrU-Cj7UJzSqDQY94G0JxbbSZ6Et72CQ556Txyw2kbmZ7l3mGZ28IpUCnCl0bgGtORk9h/s72-c/2009_05240061.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-4107145156322137228</id><published>2013-11-12T13:05:00.000+01:00</published><updated>2013-11-12T13:18:15.089+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="unassisted/freebirthing"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki. Cz. 4 Narodziny Marii</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Kochani, po dwudniowej przerwie organizacyjno-technicznej, za którą przepraszam, wracamy do towarzyszenia w ośmiu porodach Agnieszki... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Czwarte dziecko, drugi poród Agi i Michała w domu... Jak narodziła się Maria... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Maria, 2006, poród w domu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Pomimo tak udanego porodu domowego 3 lata wstecz, nie planowaliśmy znów rodzić w domu.  Nie dlatego, że nie chcieliśmy , a ze względów „technicznych”. &lt;br /&gt;Decydujące dla nas było zapewnienie bezpieczeństwa dziecku, bo gdyby się coś nieprzewidywanego stało... Nikt we Wrocławiu nie przyjmował takich porodów, a nawet jeśli, nie mielibyśmy wtedy na to pieniędzy, żeby opłacić położną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Marysia powitała nas już w nowym mieszkaniu, pięknym, pachnącym, bardzo wygodnym. &lt;br /&gt;Byłyby to idealne warunki, żeby urodzić tutaj. Chcieliśmy być jednak rozsądni i wybraliśmy znów szpital na Brochowie. Cegiełki ponownie, celowo nie wykupiliśmy w ciemno, ale pieniądze leżały odłożone w kopercie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Termin porodu przypadał na początek lutego, nauczona doświadczeniem czekałam cierpliwie na sygnał. Pojawił się dokładnie dziesięć dni po tak zwanym terminie, jak przy Stasiu. &lt;br /&gt;Jedyną nowością było to, że nie obudziło mnie odpłynięcie wód, a lekkie bóle brzucha jak przy miesiączce gdzieś około 10-tej rano. &lt;br /&gt;Zadzwoniłam po męża, ze to już, popracował tego dnia godzinę zaledwie i już musiał wracać. &lt;br /&gt;Byłam spakowana do szpitala, więc nie miałam za bardzo co robić, brzuch pobolewał, a ja się snułam z kąta w kąt, czekając na Michała. &lt;br /&gt;Gdy przyszedł koło 11-stej, stwierdziłam, ze to jeszcze czas i nie ma co jechać. &lt;br /&gt;Myślę, ze za każdym razem wspomnienie tego pierwszego porodu, z fatalnym w skutkach zastrzykiem na przyspieszenie, decydowało o tym, że do szpitala wolałam jechać jak najpóźniej, kiedy odejdą wody, na sam poród. &lt;br /&gt;Czekałam i czekałam na bóle z tyłu pleców, czyli właściwe skurcze i zastanawiałam się co jest nie tak i czemu tak długo. O zgrozo mimo, że to był mój czwarty poród, byłam przy tym święcie przekonana, ze najpierw odchodzą wody, a potem następuje właściwa akcja porodowa, czyli skurcze parte i urodzenie dziecka. To przekonanie było tak mocne, ze nie zadawałam sobie nigdy trudu, żeby to sprawdzić w książce lub w internecie...  Czekałam więc ostatecznie na odpłyniecie wód, z myślą, że  wtedy pojedziemy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed 12-stą ból brzucha był już dość mocny i regularnie się pojawiał co 3 minuty.  &lt;br /&gt;Michał zadzwonił po taksówkę. &lt;br /&gt;Weszłam do łazienki po szczoteczkę, poczułam napieranie, kucnęłam i trysnęły wody ukazując główkę!!!&lt;br /&gt;Michał wleciał do łazienki i oczom nie wierzył co się dzieje... &lt;br /&gt;Pomógł mi, za drugim parciem wyszła Marysia. Trwało to może 2 minuty, urodziła się bardzo szybko z wodami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Michał ucisnął spinaczem pępowinę, kiedy trzymałam dziecko na rękach, owinięte wcześniej ręcznikiem. Położyliśmy się do łóżka, mała Marysia zaczęła ssać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cudownie było czuć tą więź, bliskość dopiero urodzonego dziecka we własnym łóżku, w domu. &lt;br /&gt;Jak wielką różnicę robi zwykłe łóżko... &lt;br /&gt;Zostałabym już tak na zawsze, niestety zdrowy rozsądek musiał zwyciężyć dla dziecka i mojego dobra i spokoju. Tym razem pogotowie przyjechało po 10 minutach od porodu, z fachową karetką dla dziecka z inkubatorem itd. Lekarka była bardzo miła, zbadała dziecko, a mnie pocieszała, bo kompletnie tym wszystkim się zdziwiłam i rozkleiłam. Wyszła na wierzch moja wiedza o porodzie, przy czwartym dziecku! Co za wstyd...Tak na to po wcześniejszej euforii patrzyłam, leżąc już na szpitalnym łóżku. &lt;br /&gt;Trafiliśmy na Brochów, wprawdzie po fakcie, ale docelowo plany się spełniły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nowy dom został „ochrzczony”, pomyślałam wracając...&lt;br /&gt;Pierwsze co zrobiłam wracając do domu, to weszłam do łazienki, zrobiło mi się bardzo miło i tak ciepło na sercu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMVxTxQ7kzGvzzHKKc_MjItdnLipLiy1ZknRaZc0yce_pIGs7OPO8vdutaMPOiJF6VZ8ERZOKlPgqnhvEun4DiBSZnR0tf_aWfFmgBDPbD3CvrZVzOWDUWkWdcjoEWXnmim8wnSCVZklml/s1600/Marys.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMVxTxQ7kzGvzzHKKc_MjItdnLipLiy1ZknRaZc0yce_pIGs7OPO8vdutaMPOiJF6VZ8ERZOKlPgqnhvEun4DiBSZnR0tf_aWfFmgBDPbD3CvrZVzOWDUWkWdcjoEWXnmim8wnSCVZklml/s1600/Marys.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Maleńka Marysia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgOM-ob6-qfSKphKBdNMZUxAApCLE-d6XrKSPM3BUUM0PXB-BaVTAtXHlBXu4BbXCk0CrUDBK3Rr6qj4B6Ng-fFkVCjximuToUvbmapmbNVu5FKc0bkx9b0DQQLqwXNEpjVJEeUhLpTHz-e/s1600/DSCF6125.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgOM-ob6-qfSKphKBdNMZUxAApCLE-d6XrKSPM3BUUM0PXB-BaVTAtXHlBXu4BbXCk0CrUDBK3Rr6qj4B6Ng-fFkVCjximuToUvbmapmbNVu5FKc0bkx9b0DQQLqwXNEpjVJEeUhLpTHz-e/s320/DSCF6125.JPG&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Maria dziś &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum domowego.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Już jutro domowe narodziny Małgorzaty, bądźcie z nami :) &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/4107145156322137228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/4107145156322137228' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4107145156322137228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4107145156322137228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz-4-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki. Cz. 4 Narodziny Marii'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMVxTxQ7kzGvzzHKKc_MjItdnLipLiy1ZknRaZc0yce_pIGs7OPO8vdutaMPOiJF6VZ8ERZOKlPgqnhvEun4DiBSZnR0tf_aWfFmgBDPbD3CvrZVzOWDUWkWdcjoEWXnmim8wnSCVZklml/s72-c/Marys.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-2711740732085196284</id><published>2013-11-09T15:15:00.000+01:00</published><updated>2013-11-12T13:08:35.444+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród do wody"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="unassisted/freebirthing"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki. Cz. 3 Narodziny Stanisława </title><content type='html'>&lt;b&gt;Przez osiem dni towarzyszymy Agnieszce w jej ośmiu porodach... &lt;br /&gt;Pierwsza opowieść była o &lt;a href=&quot;http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz1-narodziny.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Zuzannie&lt;/a&gt;, druga o powitaniu &lt;a href=&quot;http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz2-narodziny.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Jakuba&lt;/a&gt;. Dziś dzień trzeci i trzecia opowieść porodowa Agi.&amp;nbsp; Domowe narodziny Stanisława... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Stanisław 2002, poród w domu. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;To wydarzenie wiele zmieniło w moim podejściu do porodów, do macierzyństwa ba, nawet do życia. &lt;br /&gt;Na Stasia czekaliśmy długo, nie udało się zajść w ciążę od razu. Po 3 próbach zaczęłam się martwić, po pół roku jeszcze bardziej, wreszcie się udało – wytęsknione dziecko. Teraz wśród całej ósemki najbardziej utalentowane, z wyraźnym artystycznym zacięciem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ mieliśmy już jako takie rozeznanie co się dzieje w szpitalach i na co trzeba&amp;nbsp; być przygotowanym, wybraliśmy znów szpital na Brochowie. Tym razem jednak Michał zaproponował, żeby nie płacić od razu cegiełki przy przyjęciu do szpitala, to była decyzja opatrznościowa. &lt;br /&gt;Poród zaczął się niepozornie, zwyczajnie rano obudziłam się i poczułam przypływ energii i mokre prześcieradło. Była godzina 6, nauczona doświadczeniem, wcześniej zadbałam o młodsze dzieci, więc stresu nie było. Było za to poczucie humoru mojego męża, zawsze ilekroć potem zaczynał się poród miał dobry humor i „głupawkę”, a to bardzo, bardzo pomaga. Chodził za mną i pytał „skurczyki”, „skurczyki”? Ja tez byłam spokojna, wypiłam herbatę, dopakowałam torbę, jednym słowem na spokojnie czekaliśmy na intensywniejsze skurcze.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W tak zwanym międzyczasie, Michał wyskoczył do bankomatu po pieniądze na cegiełkę i taksówkę. Zostałam sama i mogłam przeżyć tę chwilę tak bardziej po swojemu. Wzruszyłam się czując kolejny skurcz.&amp;nbsp; Dzisiaj zobaczę swoje dziecko, tak długo wyczekiwane, myślałam... &lt;br /&gt;Była zima, stałam przy oknie i patrzyłam jak wraca mąż, nic nie mogło mnie zaskoczyć, bo czułam się bardzo silna i odważna. To dobrze, bo chwilę potem wydarzenia przypominały raczej sceny z jakiegoś filmu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Kiedy wrócił Michał byłam już do połowy ubrana, tzn w rajtuzy, tuniko-sukienkę i założony miałam jeden but. Tu dodam rzecz istotną, były to buty tzw. &quot;ojki&quot;, takie sznurowane do kolan. Pamiętam dobrze, stałam w łazience, kiedy Michał wszedł do mieszkania. Zapytał, czy jestem gotowa, bo zamówił taksówkę i już czekał, a ja kompletnie go nie słuchając zaczęłam inaczej oddychać i kucać. &lt;br /&gt;Zaczęły się skurcze parte, nagle, bez bolesnych skurczów pierwszej fazy. &lt;br /&gt;Oznajmiłam spokojnie, z rezygnacją „zaraz urodzę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Michał tracąc chyba głowę (bo nie umiem tego inaczej określić), zaczął mi zakładać tego ojka drugiego i wiązać, a w tym samym czasie ja rozwiązywałam i ściągałam drugiego z nogawką rajtuz. To było dla mnie bardzo zabawne i kto wie czy właśnie dzięki temu nie spanikowałam. &lt;br /&gt;Jednym duszkiem zarządziłam, co mój mąż ma robić: nalać wody do wanny, zadzwonić po karetkę i przynieść ręcznik czysty. Udało mi się rozebrać i wskoczyć do wody, czekałam aż wanna się napełni, rozkosznie nie czując bólu przy skurczach. To był moment, kiedy zmieniłam pozycję przykucając, bo tak mi się zrobiło wygodniej. &lt;br /&gt;Raz poparłam, czując ulgę, za parę sekund drugi raz i rękami złapałam wypływające dziecko. &lt;br /&gt;Zapłakał, ja też, była 9.05,&amp;nbsp; weszli ratownicy z pogotowia. &lt;br /&gt;Uchwyciłam ten moment narodzin dla siebie, udało mi się go ukraść, nigdy wcześniej ani potem nie czułam tak metafizycznego przeżycia. Chyba nie da się o tym zwyczajnie napisać, to był piękny, naturalny poród. Mój i mojego męża. Natura sama zadbała o szczegóły, a ja jak nigdy dotąd, intuicyjnie wiedziałam co mam robić, krok po kroku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz nie był zdziwiony zdarzeniem, za to mój mąż bardzo. Na prośbę o czysty ręcznik, nie wiedział gdzie go ma szukać. Staś urodził się bez komplikacji, nie miał nawet wybroczyn, a ważył 3900! Najwięcej z naszych dzieci urodzonych do tej pory. Dziwne, ze ja tego nie poczułam, do tej pory twierdzę, ze spośród ośmiu porodów, ten był najlżejszy i najmniej bolesny. Woda czyni cuda i wiara w siebie, zaufanie instynktowi. Natura mnie w tym wypadku wyręczyła na całej linii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogotowie zajęło się resztą, pępowiną, łożyskiem i zabrało nas do szpitala na Brochowie. Muszę tu sprostować,że to była bardzo miła, fachowa ekipa, która z porodami nie miała nic wspólnego. &lt;br /&gt;W łazience przebywała ze mną tylko lekarka i mąż , nikt obcy nie musiał mnie oglądać (ratownicy). Na prośbę i chyba z uwagi na sytuację zabrali z nami też Michała. W szpitalu nikogo nie zdziwił fakt porodu w domu, kiedy wspomniałam, ile to wszystko w sumie trwało. Zwyczajnie to był szybki, sprawny poród i mogłam nie zdążyć, ale wiadomo na przyszłość trzeba uważać. Cieszę się, ze nikt nie zepsuł tego wydarzenia swoim moralizatorstwem lub humorami. Jeszcze na długo potem przezywałam ten moment porodu, szczególnie karmiąc piersią... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miała wymienić konkretnie zalety rodzenia w domu, na pierwszym miejscu byłby spokój, spokój i cisza, nieodzowne do skupienia się i poddania rozwojowi wypadków. &lt;br /&gt;Nikt nie zagląda, nie pyta, nie wypełnia, nie bada co 5 minut, nie leżysz kołkiem czując jak ci niewygodnie, nie stresujesz się jak będziesz rodzic w takiej pozycji, czy nie wyproszą Ci męża albo go nie przestawią z kąta w kąt, no i trzymasz dziecko jako pierwsza,&amp;nbsp; czujesz go Ty, a nie tylko położna... a to jest cudowne uczucie! Nosiłam syna pod sercem 9 miesięcy, głaskałam brzuch, czułam jak kopie, kiedy nadszedł moment rozwiązania to ja pierwsza poczułam jego cieplutką główkę, przytuliłam, mogłam go przywitać po drugiej stronie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Wiem co mówię, do tej pory Staś jest dzieckiem najbardziej ze mną związanym emocjonalnie on i Marysia, też urodzona w domu. Jest też bardzo utalentowany plastycznie, powyżej normy jaką mają dzieci starsze od niego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfpqh4X_vLo_p1mZ3jsy1q-7BmQ2UtDIInm3p0npeQgeMG670kdJGpHM1IWwLKy5UP61VhtgQuNirvvjSPYb1ebAQ_5Ji6CWKQ5R0u13g1sTSC2b0Jwn8aL2YbLgmTJn63sfZl7xFKPRIe/s1600/002.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfpqh4X_vLo_p1mZ3jsy1q-7BmQ2UtDIInm3p0npeQgeMG670kdJGpHM1IWwLKy5UP61VhtgQuNirvvjSPYb1ebAQ_5Ji6CWKQ5R0u13g1sTSC2b0Jwn8aL2YbLgmTJn63sfZl7xFKPRIe/s320/002.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Kilkuletni Staś ze swoim starszym rodzeństwem Zuzą i Kubą.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Wydanie na świat syna w taki sposób i w takich okolicznościach miało też swoje odzwierciedlenie w fizycznej stronie. Ten poród „wyleczył „ mnie z bólów krzyżowych, jakie miałam do tej pory przy skracaniu szyjki. Nigdy potem nie czułam już tego koszmarnego bólu z tyłu pleców. Kto takowe miewa, wie co to znaczy. Po tym porodzie zawsze już miałam bóle brzuszne przy skurczach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten poród pamiętam szczególnie, ilekroć rodząc kolejne dzieci, mam moment kryzysu, zawahania się, zniechęcenia, ze boli, ze długo wracam myślami do 11 grudnia rano, pomaga.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhG2M2__RMPYAVIX-thNpYQpGHSCL93A2LbhHM101qXtdkN6ujPcnHYusJuThAigmVS3oOEwbghx7-qd-Tzphwx3_w9lFhjfexeC2r9nOizV13FoVBQhbkbBxdelKdu3OHbmGcsNQtkZrfP/s1600/DSCF5943.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhG2M2__RMPYAVIX-thNpYQpGHSCL93A2LbhHM101qXtdkN6ujPcnHYusJuThAigmVS3oOEwbghx7-qd-Tzphwx3_w9lFhjfexeC2r9nOizV13FoVBQhbkbBxdelKdu3OHbmGcsNQtkZrfP/s320/DSCF5943.JPG&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Stanisław dzisiaj &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka , zdjęcia z archiwum rodzinnego . &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro kolejne narodziny, domówka Marii, zapraszamy... &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/2711740732085196284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/2711740732085196284' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/2711740732085196284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/2711740732085196284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz-3-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki. Cz. 3 Narodziny Stanisława '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfpqh4X_vLo_p1mZ3jsy1q-7BmQ2UtDIInm3p0npeQgeMG670kdJGpHM1IWwLKy5UP61VhtgQuNirvvjSPYb1ebAQ_5Ji6CWKQ5R0u13g1sTSC2b0Jwn8aL2YbLgmTJn63sfZl7xFKPRIe/s72-c/002.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-4562030670708370865</id><published>2013-11-08T10:00:00.000+01:00</published><updated>2013-11-08T12:31:36.395+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki- Cz.2 Narodziny Jakuba</title><content type='html'>&lt;b&gt;Jak narodził się Jakub... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;Jakub, 2000 szpital na Kamieńskiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze drugie dziecko było wielką niespodzianką i balsamem kojącym wszelkie smutki i niepowodzenia. Kubuś należał do tych dzieci, które budzą się stęknięciem na jedzenie i są cudownie grzeczne i cichutkie. Zadziwia to tym bardziej, ze poród był trudny i dziecko nie miało łatwo przy wychodzeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Z uwagi na karmienie Zuzi i brak miesiączek, nie miałam ustalonego sztywnego terminu porodu, odebrałam to z ulgą, bo pamiętam ile kosztowało nas to nerwowe oczekiwanie. &lt;br /&gt;Zaczęło się zwyczajnie odpłynięciem w małej ilości wód, skurcze dość dokuczliwe, regularne przed 5 rano, chwilę potem odeszły znów wody, ale też w małej ilości. &lt;br /&gt;Jedyny stres jaki nam towarzyszył to ściągnięcie kogoś do pilnowania Zuzi. &lt;br /&gt;O zgrozo o tej porze nikt nie odbierał telefonu! &lt;br /&gt;Udało się wreszcie dodzwonić do teściów, przyjechali bardzo szybko i odwieźli do szpitala. &lt;br /&gt;Czułam ulgę, ze to już i że nie jedziemy do poprzedniej placówki... &lt;br /&gt;Jednak bardzo się zawiodłam. Szpital był brzydszy, a izba przyjęć mała i zimna. &lt;br /&gt;Powitała nas położna, która zapadła mi w pamięci na długo, długo po porodzie. To dziwne, ze to jedno, decydujące spotkanie na izbie przyjęć, może mieć wpływ na cały poród , na jego przebieg...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;Ponieważ wody wciąż się sączyły, położna okazała niezadowolenie z tego faktu, wydając dźwięki typu &quot;ssss” , &quot;ach”, a nawet &quot;cholera jasna!&quot;. &lt;br /&gt;Poczułam się winna. Zauważając na fotelu moje długie paznokcie ( nie mylić z tipsami czy szponami mega) przyniosła cążki i kazała mi je ściąć i zmyć lakier... &lt;br /&gt;Leżałam na fotelu i męczyłam się ze skurczami i próbowałam obcinać paznokcie. Położna wzięła papiery i się zaczęła żmudna biurokracja. Przy pytaniu o zawód (studenci) wybuchła; „Jak to ? Teraz dzieci mają dzieci...” , „ Myśleć było”. Leżałam wciąż na fotelu, obcinałam paznokcie w drugiej ręce i poleciała mi pierwsza łza. Pani chyba to zauważyła, bo kazała mi zejść, podając zmywacz, a ja na dobre przy tym zmywaczu się popłakałam.&lt;br /&gt;Ulgę poczułam, kiedy na salę porodową wpuszczono męża. &lt;br /&gt;Zaopiekował się mną, przytulił, masował plecy. Przed 11 miła położna kazała mi wejść na fotel, bo było pełne rozwarcie. Mogłam przeć !!!&lt;br /&gt;To cudowne uczucie, szybko przyćmił fakt, że muszę to robić na leżąco, co było dla mnie bardzo niewygodne, bardzo. &lt;br /&gt;Sam moment narodzin był w mojej ocenie żmudny i powolny. Jakub przeciskał się powoli i zanim go ujrzałam minęły wieki, choć w rzeczywistości trwało to 10 minut, według tego co zapisano w książeczce. Michał przeciął pępowinę... &lt;br /&gt;Czułam szczęście, nowe uczucie, którego zabrakło w pierwszej chwili przy poprzednim porodzie. &lt;br /&gt;Łóżko porodowe było ustawione naprzeciw okna, był sierpień, piękne poranne słońce... &lt;br /&gt;Wcześniej, w trakcie parcia, patrzyłam na to okno, widok tak promiennego dnia dodawał mi siły, taka namiastka czegoś ponad wszystko, w tym chłodnym szpitalu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Mimo trudnego początku, to był naturalny, zdrowy poród. &lt;br /&gt;Co wspominam najmilej? Słońce za oknem i słońce w oczkach dziecka położonego mi na piersi...&lt;br /&gt;Nigdy więcej nie pozwoliłam sobie na uleganie humorom personelu w tak ważnej chwili i zawsze, za każdym następnym razem, do porodu miałam pomalowane paznokcie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOyT-KgVXZuw1_LIHUZDWhvZUpNBnJ9Rv-o1iRaMHzmxlXayR1kOrZeVvJmnvhM9P5-gKTdtH8adLx1ZOJa-drbm-WYjAy6403Gx4jwAQeLsA_6tmtqIO0GFmjtQsTc6SmNKNmHAT37xMM/s1600/DSCF6109.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOyT-KgVXZuw1_LIHUZDWhvZUpNBnJ9Rv-o1iRaMHzmxlXayR1kOrZeVvJmnvhM9P5-gKTdtH8adLx1ZOJa-drbm-WYjAy6403Gx4jwAQeLsA_6tmtqIO0GFmjtQsTc6SmNKNmHAT37xMM/s320/DSCF6109.JPG&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Jakub dziś :) &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka, zdjęcia z archiwum domowego. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Już jutro pierwszy domowy poród Agnieszki- narodziny Stanisława &lt;/b&gt;... &lt;b&gt;zajrzyjcie, będzie się działo&amp;nbsp; ;) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/4562030670708370865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/4562030670708370865' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4562030670708370865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/4562030670708370865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz2-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki- Cz.2 Narodziny Jakuba'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOyT-KgVXZuw1_LIHUZDWhvZUpNBnJ9Rv-o1iRaMHzmxlXayR1kOrZeVvJmnvhM9P5-gKTdtH8adLx1ZOJa-drbm-WYjAy6403Gx4jwAQeLsA_6tmtqIO0GFmjtQsTc6SmNKNmHAT37xMM/s72-c/DSCF6109.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-5431145515192853063</id><published>2013-11-07T13:48:00.002+01:00</published><updated>2013-11-08T01:22:40.533+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w szpitalu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia"/><title type='text'>Osiem porodów Agnieszki- Cz.1  Narodziny Zuzanny</title><content type='html'>&lt;b&gt;Kochana Agnieszko, przepraszam Cię ogromnie, że musiałaś tak długo czekać na publikację swojej opowieści porodowej, jednak Twoja opowieść to jak osiem opowieści porodowych, każda inna. Porody szpitalne jak i domowe były Twoim Twego męża i Twych dzieci udziałem... &lt;br /&gt;To cenne doświadczenia. Bardzo dziękuję Tobie, że zechciałaś się nimi z nami podzielić &amp;lt;3&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
&lt;b&gt;Postanowiłam, że publikowana będzie przez osiem dni, każdy poród to jeden odcinek opowieści :)&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Zaczynamy już dziś i przez kolejne 8 dni towarzyszyć będziecie nam przy tych cudnych porodach, bo każdy poród to cud, życia cud...&amp;nbsp; &amp;lt;3 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
&lt;b&gt;Dzisiaj o narodzinach Zuzanny...&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nazywam
się Agnieszka, mam 38 lat i ...ośmioro dzieci.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tak, jestem
szczęśliwa, bardzo szczęśliwa i spełniona, gdy ktoś mnie nie
zna i pyta o moją rodzinę, nie może uwierzyć, że mam tyle dzieci
i tak „normalnie” wyglądam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Każdy
poród doskonale pamiętam i myślę, że jednym z powodów dla
których było ich aż tyle są dobrze przebiegające ciąże, bez
żadnych zdrowotnych turbulencji i w miarę szybkie, sprawne
rozwiązania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie mogę powiedzieć, ze były bezbolesne albo lekkie,
bo kto rodził, wie , że te terminy nie odzwierciedlają w tym
wypadku rzeczywistości. Boli, zawsze boli i już, sztuką jest wyjść
z tego twarzą, a raczej z dzieckiem na rękach, jak to mówiła moja
babcia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Z perspektywy czasu wiem jak bardzo ważne jest wsparcie, w
moim przypadku męża, dobry szpital, spokój i wiara w siebie. Nie
zawsze tak ze mną było. Dwójkę pierwszych dzieci urodziłam 14
lat temu w szpitalach, trzy kolejne w domu i trzy następne znowu w
szpitalu, przy czym porody domowe nie były przez nas zaplanowane.
Teraz to właśnie te wspominam najczulej i z łezką w oku. Ale po
kolei...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zuzanna,
1999 , poród na Brochowie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Oczekiwaliśmy
na naszą pierworodną, na piątym roku studiów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Niedoświadczeni, z
naiwnym nastawieniem, ze będzie lekko i przyjemnie, dotrwaliśmy do
dnia porodu. Byliśmy teoretycznie bardzo dobrze przygotowani, dzięki
szkole rodzenia. Michał potrafił wykąpać dziecko-lalkę, a ja
umiałam aktywnie oddychać. Załatwiliśmy cegiełkę na poród
rodzinny, spakowaliśmy torbę i czekaliśmy. Czekaliśmy i
czekaliśmy, a tu nic. Minął termin, tydzień po, półtora,
nerwowe telefony od rodziny, pytania znajomych czy już, wreszcie
dokładnie dwa tygodnie po terminie coś się zaczęło.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W
poniedziałek o 15-stej poczułam pierwszy skurcz. Właśnie wybieraliśmy
się na targ po warzywa i ...poszliśmy. O 17-stej, przy gotowaniu zupy,
odeszły mi wody, akcja rozwijała się miarowo, więc pojechaliśmy
do szpitala.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na dzień dobry powitano nas informacją że na poród
rodzinny brakuje sali i okazano niezadowolenie z faktu, że nie
wyraziłam zgody na golenie i lewatywę. Miałam 5 cm rozwarcia. Bez
poinformowania mnie o skutkach przyjęcia estradiolu, zaraz mi  go 
zapodano. Potem już niewiele pamiętam...nie miałam przerw między
skurczami, dostałam hiperwentylacji.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szybko przewieziono mnie na
obrzydliwie wykafelkowaną salę przypominającą masarnię. Nie
mogłam przeć, ponieważ nie czułam skurczów. To był ciągły jeden
wielki skurcz... Lekarz położył mi się na brzuchu, nacięto mnie i
tak wypchnięto dziecko.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zuzia urodziła się zdrowa o godzinie 21, z
wielkim wrzaskiem powitała nas na świecie. Ja poczułam wzruszenie
dopiero, gdy zobaczyłam jak Michał trzyma, chwilę później,  tą
kruszynkę na rękach i oboje na siebie patrzą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie miałam traumy
po tym porodzie, z pokorą  przyjęłam wszystko co mnie spotkało,
tłumacząc sobie - tak to jest w szpitalu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Miałam szczęście, ze
mogłam bez problemów karmić, właściwie stało się to tak
naturalnie, że ani nie potrzebowałam wsparcia, ani rad o które i
tak było trudno w szpitalu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szkoda tylko, ze poród nie mógł iść
tym torem, w zgodzie z naturą, po swojemu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nigdy więcej nie
zgodziłam się na podanie choćby oksytocyny, choć proponowano mi
to za każdym razem...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1rhy9oAtDroPtcDNwx06lzcUftmfA9zM7hxBWQmrGWyKt87y5DRtAK6OFrzxnrW4VI0c1hq_bSYWU0enAPKe0_g8NevommRnnjQDK1MTg-T2_LQQPgJ1M-FOuM684Nc4Uo8yOp3d64t-0/s1600/zuz.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1rhy9oAtDroPtcDNwx06lzcUftmfA9zM7hxBWQmrGWyKt87y5DRtAK6OFrzxnrW4VI0c1hq_bSYWU0enAPKe0_g8NevommRnnjQDK1MTg-T2_LQQPgJ1M-FOuM684Nc4Uo8yOp3d64t-0/s320/zuz.JPG&quot; width=&quot;229&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Dwumiesięczna Zuza &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN2skpxvLt9A-ITpBrANRN0eqJtyuDa_Ia3Nb71FU3vG7ZySIbsVGp8T165yPTy_aKPf0j4R4aSmYZjHxF6UnvIFQYWfnTGPZ2jA2dYwXp_otcBXhPZ2eiUiL_cr2il1-fMU16a4l3iJTD/s1600/DSCF5963.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjN2skpxvLt9A-ITpBrANRN0eqJtyuDa_Ia3Nb71FU3vG7ZySIbsVGp8T165yPTy_aKPf0j4R4aSmYZjHxF6UnvIFQYWfnTGPZ2jA2dYwXp_otcBXhPZ2eiUiL_cr2il1-fMU16a4l3iJTD/s320/DSCF5963.JPG&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Zuzanna dziś :) &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Agnieszka,&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;zdjęcia z archiwum domowego.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Jutro - jak narodził się Jakub :)&amp;nbsp; Zapraszamy :) &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/5431145515192853063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/5431145515192853063' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/5431145515192853063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/5431145515192853063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/osiem-porodow-agnieszki-cz1-narodziny.html' title='Osiem porodów Agnieszki- Cz.1  Narodziny Zuzanny'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1rhy9oAtDroPtcDNwx06lzcUftmfA9zM7hxBWQmrGWyKt87y5DRtAK6OFrzxnrW4VI0c1hq_bSYWU0enAPKe0_g8NevommRnnjQDK1MTg-T2_LQQPgJ1M-FOuM684Nc4Uo8yOp3d64t-0/s72-c/zuz.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-122259089901589310</id><published>2013-11-04T01:12:00.001+01:00</published><updated>2013-11-04T01:20:47.252+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród lotosowy"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="unassisted/freebirthing"/><title type='text'>Poród Milenki</title><content type='html'>&lt;b&gt;Pierwsza opowieść po wakacyjnej przerwie... &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;b&gt;Cudownie intymny, lotosowy poród Milenki. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
To była moja druga ciąża. Pierwszego syna
 także urodziłam w domu ale czułam ze coś mi umknęło.  Dlatego jak 
dowiedziałam się że będę znowu rodzić, starałam się przygotować, najlepiej
 jak tylko umiałam. Dużo czytałam i słuchałam relaksacji porodowych. 
Wiedziałam ze chcę  być  całkowicie świadoma całego procesu. Spotkaliśmy
 się z położną, która pomaga w porodach lotosowych i czekałam.&lt;br /&gt;
Ok 8 
miesiąca ciąży zaczęłam delikatnie czuć pragnienie, że może poród przebiegnie 
na tyle szybko, że położna nie zdąży i przyjmiemy nasza iskierkę sami. 
Czytaliśmy jak przyjąć poród i jakie pozycje mamy do wyboru. Marzyła nam
 się taka intymność. Piszę &quot;nam&quot;,&amp;nbsp; bo Krzysiek też tego pragnął i wiem, że bardzo 
chciał przyjąć na swoje ręce naszą córkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Jeszcze jedno pragnienie spełniło 
się idealnie- wymyśliłam, że najlepiej będzie gdy poród zacznie się 
wieczorem gdy kładę synka spać, a skończy po paru godzinach- jeszcze w 
nocy . Tak się stało.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Ok godziny 19 30 pojawiły się pierwsze 
delikatne, ale już odczuwane jako porodowe skurcze. Łatwo mi było je 
odróżnić od tych przepowiadających gdyż te drugie miałam przez całą ciążę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Wytarłam synka z kąpieli i poszłam go usypiać. Pomiędzy skurczami opowiadałam mu bajki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Uznałam, że na razie nie zadzwonimy po położną. Zaczęliśmy sprzątać i przygotowywać mieszkanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Skurcze były regularne tak co 3-5 minut, 
ale jeszcze łatwe do opanowania.&lt;br /&gt;
Zapaliliśmy świece, włączyliśmy lampki 
solne i muzykę. Akcja była coraz mocniejsza. Skupiałam się na każdym 
skurczu, z całych swych sił rozluźniałam krocze, wtedy nacisk na nie był 
jeszcze mocniejszy. Czułam że dzięki temu szyjka szybciej się rozwiera. 
Gdy poszłam do wanny akcja trochę zwolniła- ale ucieszyłam się z tego. 
Chwila odpoczynku dobrze mi zrobiła.&lt;br /&gt;
Po wyjściu wszystko wróciło z coraz
 większą mocą. Byłam już coraz głośniejsza, a skurcze pojawiały się przy
 każdej zmianie pozycji, czasem jeden zaraz po drugim. Starałam się 
otwierać usta i cieszyć się z każdej kolejnej fali- choć było to coraz 
trudniejsze. Krzysiek był cały czas przy mnie, podpierał, przynosił 
wszystko co potrzebowałam . Bardzo chciałam się zrelaksować ale siła 
porodu była tak intensywna że trudno było nad nią zapanować. Poszłam 
drugi raz do wanny. Było już po północy albo później. Zaczęłam czuć 
lekkie popieranie, nawet nie przyszło mi do głowy by wzywać położną. W 
wannie akcja bardzo przyśpieszyła i przybrała na sile. Każdy najmniejszy
 ruch uruchamiał kolejne coraz mocniejsze fale. Czułam że jeszcze nie 
mam pełnego rozwarcia ale jednocześnie miałam potrzebę lekkiego parcia. 
Przy poprzednim porodzie było tak samo. Szyjka nie chciała się do końca 
otworzyć. Zaczęłam mocno pracować,  całą uwagą na otwierającym się 
łonie, wydawałam dźwięki jak rasowy szaman i bardzo mi to pomagało. 
Patrzyłam w oczy Krzyśka lub płomień świecy. Zachowanie pełnej 
świadomości było dla mnie najważniejsze. Sprawdziłam samodzielnie rozwarcie. 
Czułam dziecko jeszcze w worku owodniowym, może 2 cm od wyjścia z pochwy.
 Nigdy wcześniej tego nie robiłam ale miałam wrażenie, że do pełnego 
rozwarcia wciąż jeszcze brakowało. Postanowiłam wyjść z wanny, ale było 
to bardzo trudne. Przerw pomiędzy skurczami nie było chyba, że 
pozostawałam w bezruchu. Uff...udało się.&lt;br /&gt;
Byliśmy w sypialni, w pokoju 
obok spał nasz starszy synek. Nie wiem która była godzina, ale odczuwałam już&amp;nbsp; 
zmęczenie. Krzysiek przygotował wszystko do porodu, zabezpieczył dywan. Przez chwilę pomyślałam, że może jednak przydała by się położna... 
Poprzednim razem musiały robić mi masaż szyjki która nie chciała się do 
końca otworzyć przez wiele godzin.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Tym razem wzięłam sprawy w swoje ręce. 
Wizualizowałam i lekko już popierałam. Pękł worek. Po paru minutach 
poczułam, że jest pełne rozwarcie i za chwilę zacznę wypierać 
dziecko. Na minute totalnie się załamałam, poczułam że to jest 
niemożliwe by przez moje krocze wyszło dziecko, nie dam rady. &lt;br /&gt;
Czułam 
już charakterystyczne pieczenie i wiedziałam- to już. Krzysiek 
próbował mnie zmotywować, a ja wiedziałam że i tak nikt za mnie tego nie 
zrobi, przecież tak  czekałam na tą chwile i pragnę tego. Przyszły
 skurcze parte z wielką siłą. Początkowo chciałam rodzić w kucki i sama 
przyjąć dziecko ale to nie była dla mnie dobra pozycja. Oparłam się o 
piłkę i przyjęłam pozycję na czworaka. W pierwszym porodzie miałam 
problem z wypchnięciem dziecka, więc tym razem parłam najmocniej jak 
tylko umiałam. Na 2 skurczu partym wyszła główka i wszystko ustało. To 
było niesamowite, wyjątkowe przeżycie. &lt;br /&gt;
Potem jeszcze jeden skurcz i całe
 ciałko wyszło, a wody chlusnęły z wielką siłą. Krzysiek przyjął maleńką
 i wkrótce mi ją podał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Była taka piękna, czyściutka i śliska. 
Nadal czułam ból, to łożysko się rodziło. Bardzo szybko, parę minut po 
Milence. Włożyliśmy łożysko do miski i Krzysiek pomógł mi usiąść na 
łóżku. Przystawiłam córeczkę do piersi, a ona ładnie się zassała. Byłam 
taka szczęśliwa i poczułam olbrzymią ulgę. Wszyscy jesteśmy cali i 
zdrowi w bezpiecznym i ciepłym otoczeniu.  Po 2 godzinach podałam 
córeczkę Krzyśkowi, sama poszłam się umyć. Wszystko już było 
posprzątane i poszliśmy „spać”.&lt;br /&gt;
Maleńka nie zasypiała, już świtało. Była
 troszkę niespokojna, ssała mój palec i w końcu usnęła. Rano gdy synek 
się obudził (spał z nami w łóżku), zobaczył swoja siostrę która spała 
obok niego i mruczała. Troszkę się zdziwił i uśmiechnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
W drugiej dobie przyjechała położna i nas 
zbadała. Wszystko było ok, maleńka ważyła 3200 i była mega długa- 58cm. 
Umyliśmy i zasoliliśmy łożysko i włożyliśmy do pieluszki. Było zupełnie 
bezzapachowe. Pępowinka uschła już na 2 dobę. &lt;br /&gt;
Przystawiałam Córkę do 
piersi na żądanie więc mleczko szybko przyszło. Niestety gdy zaczęła je 
trawić pojawiły się problemy brzuszkowe. Z łożyskiem odbijanie i 
noszenie było prawie niemożliwe. Po 3 dobach całkiem uschniętą pępowinę odcięliśmy na rzecz przytulania i kangurowania. Po 6 dniach kikucik 
odpadł w kąpieli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Decyzję o takim właśnie porodzie uważam za chyba najlepszą w moim życiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Autorka: Iga.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Dziękuję Igo &amp;lt;3&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/122259089901589310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/122259089901589310' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/122259089901589310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/122259089901589310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/porod-milenki.html' title='Poród Milenki'/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-830275810837254808</id><published>2013-11-03T21:23:00.003+01:00</published><updated>2013-11-03T21:27:29.700+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="artykuły"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Opowieści Karmicielek"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="opowieści porodowe"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="poród w domu"/><title type='text'>Opowieści powracają... :) </title><content type='html'>&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Po długiej przerwie wakacyjnej, która przesunęła się jeszcze troszkę ;)&amp;nbsp; wracam do projektu Rodzimy w Domu- Opowieści Porodowe i Opowieści Karmicielek ... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Nadsyłajcie kochane Mamy relacje ze swoich domowych porodów, a także o swojej drodze mlecznej ...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Po kolei będę publikować te nadesłane do tej pory...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Jestem
 pewna, że prędzej czy później powstanie z nich prawdziwa książka, a na 
razie wirtualna...&lt;br /&gt;Niech opowieści o tych cudownych porodach i karmieniach
 idą w świat i trafiają do świadomości kobiet&amp;nbsp; i partnerujących im 
mężczyzn... &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
Niech&amp;nbsp; kobiece historie zapiszą się w świecie..., bo to kobiety wydają na świat ludzi i karmią własnymi piersiami... &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcG9S2Z6FaW-55BXbacadmVfHMJ4x801iLWgH1AEMT9JNt-39NGdKcFyc7unlZjGEtqPYb8a3SCuMSXty0zdoGkXSIgH-AGDCTay9GNQ4tB1umVu59NE7kD-UtwYOhRL2ko4G4hqNQ9Vq9/s1600/old-book-back-texture_l.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcG9S2Z6FaW-55BXbacadmVfHMJ4x801iLWgH1AEMT9JNt-39NGdKcFyc7unlZjGEtqPYb8a3SCuMSXty0zdoGkXSIgH-AGDCTay9GNQ4tB1umVu59NE7kD-UtwYOhRL2ko4G4hqNQ9Vq9/s320/old-book-back-texture_l.jpg&quot; width=&quot;253&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/830275810837254808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/830275810837254808' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/830275810837254808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/830275810837254808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/11/opowiesci-powracaja.html' title='Opowieści powracają... :) '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcG9S2Z6FaW-55BXbacadmVfHMJ4x801iLWgH1AEMT9JNt-39NGdKcFyc7unlZjGEtqPYb8a3SCuMSXty0zdoGkXSIgH-AGDCTay9GNQ4tB1umVu59NE7kD-UtwYOhRL2ko4G4hqNQ9Vq9/s72-c/old-book-back-texture_l.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4242020908307130199.post-3310007782843119665</id><published>2013-10-11T01:41:00.000+02:00</published><updated>2013-10-11T02:15:43.349+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="artykuły"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karmienie piersią"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="WHO"/><title type='text'>10 faktów o karmieniu piersią według WHO </title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;h5 class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot; style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiatowa_Organizacja_Zdrowia&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;WHO Światowa Organizacja Zdrowia&lt;/a&gt; - 10 faktów o karmieniu piersią&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 1. WHO REKOMENDUJE&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia.&lt;br /&gt;
 Po 6 miesiącu, stałe pokarmy, miękkie owoce i warzywa, powinny być wprowadzone 
jako uzupełnienie karmienia piersią przez okres do dwóch lat lub więcej.&lt;br /&gt; Ponadto:&lt;br /&gt; karmienie piersią powinny rozpocząć się w ciągu jednej godziny od urodzenia&lt;br /&gt; karmienie piersią powinno być &quot;na żądanie&quot;, tak często, jak dziecko chce, dzień i noc, a butelek i smoczków należy unikać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; 2. KORZYŚCI ZDROWOTNE DLA NIEMOWLĄT&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mleko matki jest idealnym pokarmem dla noworodków i niemowląt. Ono daje
 niemowlętom wszystkie składniki odżywcze potrzebne do zdrowego rozwoju.
 Jest bezpieczne i zawiera przeciwciała, które pomagają chronić 
niemowlęta od typowych chorób wieku dziecięcego, takich jak biegunka i 
zapalenie płuc, dwóch głównych przyczyn zgonów na świecie dzieci. Mleko 
matki jest łatwo dostępne i niedrogie, co pomaga zapewnić niemowlętom 
odpowiednie odżywianie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 3. KORZYŚCI DLA MATKI&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 
&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Karmienie piersią przynosi korzyści również matkom. Wyłączne karmienie 
piersią wiąże się z naturalną (choć nie całkowicie skuteczną) metodą 
kontroli urodzeń (98% ochronę w ciągu pierwszych sześciu miesięcy po 
urodzeniu). Karmienie piersią zmniejsza ryzyko raka piersi i jajnika w 
późniejszym życiu, pomaga kobietom wrócić do wagi sprzed ciąży szybciej i
 obniża ryzyko otyłości.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 4. DŁUGOTERMINOWE KORZYŚCI DLA DZIECI&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Oprócz bezpośrednich korzyści dla dzieci, karmienie piersią przyczynia 
się do życia w dobrym zdrowiu. Młodzież i dorośli, którzy jako 
niemowlęta były karmione piersią są mniej narażone na nadwagę lub 
otyłość. Jest mniej prawdopodobne, że zachorują na cukrzycę typu 2 i 
wypadają lepiej w testach inteligencji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 5. DLACZEGO NIE ZALECAMY NIEMOWLĘTOM SZTUCZNEGO MLEKA&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Preparat dla niemowląt nie zawiera przeciwciał występujących w mleku 
matki. Gdy preparat dla niemowląt nie jest właściwie przygotowany, 
istnieje ryzyko wynikające z zastosowania niebezpiecznej wody i nie 
wysterylizowanych urządzeń lub potencjalnej obecności bakterii w 
proszku. Niedożywienie może wynikać z nadmiernego rozcieńczania 
sztucznego mleka do &quot;rozciągania&quot; porcji.&lt;br /&gt; Jeśli sztuczne mleko z 
jakichś przyczyn stanie się niedostępne, częste karmienie może 
podtrzymać laktację, jednak całkowity powrót do karmienia piersią może 
nie być możliwy z powodu zmniejszonej produkcji mleka kobiecego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 6. HIV A KARMIENIE PIERSIĄ&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zakażona HIV matka może zarazić swoje dziecko w czasie ciąży, porodu i 
przez karmienie piersią. Antyretrowirusowe (ARV) leki podawane obojgu, 
matce lub dziecku narażonym na HIV zmniejsza ryzyko zarażenia. Razem, 
karmienie piersią i leki antyretrowirusowe mają potencjał, by znacznie 
zwiększyć szanse niemowląt na uniknięcie zarażenia HIV. WHO zaleca, że 
jeśli matki zarażone wirusem HIV karmią piersią, powinny otrzymywać leki
 antyretrowirusowe i postępowac według wytycznych WHO o karmieniu 
niemowląt.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 7. REGULACJE DOTYCZĄCE MLEK ZASTĘPCZYCH&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 
&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Międzynarodowe rozporządzenie dotyczące regulacji obrotu substancji 
zastępujących mleko kobiece zostało przyjęte w 1981 roku. Wzywa ono aby:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; posiadały na etykiecie informacje o korzyściach z karmienia piersią i ryzyku dla zdrowia przy żywieniu substytutami;&lt;br /&gt; nie promowały substancji zastępujących mleko kobiece;&lt;br /&gt; nie rozdawały darmowych próbek mlek zastępczych kobietom w ciąży, matkom i ich rodzinom&lt;br /&gt; nie rozprowadzały bezpłatnie sztucznego mleka wśród pracowników służby zdrowia i placówkach.&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; 8. WSPARCIE DLA MATEK JEST NIEZBĘDNE&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Karmienia piersią trzeba się nauczyć i wiele kobiet napotyka trudności 
na początku. Ból brodawek i obawy, że nie ma się wystarczająco dużo 
mleka, aby wykarmić dziecko są powszechne. Ośrodki zdrowia, które 
wspierają karmienie piersią, poprzez dostęp do wyszkolonych doradców, w 
praktyce osiągają większą skuteczność w zachęceniu matek do karmienia. W
 celu zapewnienia tego wsparcia i poprawy opieki dla matek i noworodków,
 istnieją przyjazne dzieciom instytucje w około 152 krajach, dzięki 
inicjatywie WHO-UNICEF wspierającej przyjazne maluchom szpitale.&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; 9. PRACA I KARMIENIE PIERSIĄ&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wiele matek, które powracają do pracy porzuca karmienie piersią 
częściowo lub całkowicie, ponieważ nie mają wystarczająco dużo czasu ani
 miejsca do karmienia piersią, odciągania i przechowywania ich mleka. 
Matki potrzebują bezpiecznego, czystego i prywatnego miejsca w, lub w 
pobliżu, miejsca pracy, do kontynuowania karmienia piersią. Tworzenie 
korzystnych warunków pracy, takich jak płatny urlop macierzyński, 
możliwość pracy w niepełnym wymiarze, utworzenie na miejscu żłobków, 
udogodnienia dla odciągania i przechowywania mleka oraz przerwy na 
karmienie piersią- będzie pomocne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 10. NASTĘPNY KROK, STOPNIOWE WPROWADZANIE POKARMÓW STAŁYCH&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;
 &lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Aby zaspokoić rosnące potrzeby dzieci w wieku sześciu miesięcy, miękkie
 stałe pokarmy powinny być wprowadzone jako uzupełnienie do dalszego 
karmienia piersią. Żywność dla dziecka może być specjalnie przygotowana 
lub zmodyfikowana z rodzinnych posiłków.&lt;br /&gt; WHO zwraca uwagę, że:&lt;br /&gt; karmienie piersią nie powinno być zmniejszone, gdy zaczyna się wprowadzać pokarmy stałe.&lt;br /&gt; Jedzenie powinno być podane łyżką lub w kubku, nie w butelce;&lt;br /&gt; jedzenie powinno być czyste, bezpieczne i dostępne lokalnie,&lt;br /&gt; dość długi czas jest potrzebny dla małych dzieci, aby nauczyły się jeść stałe pokarmy.&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Tłumaczenie Hanna Li.&amp;nbsp; ( FB Karmiące Cyce na ulice i rodzimywdomu.pl )&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;
&lt;h5 class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.who.int/features/factfiles/breastfeeding/facts/en/index.html&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;131&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibB8qVBcn78HIbdzkAyKDO8X_9tmkGReDIzxqQT9Xufdgcoo_nMQPGlxBugFlRrL-J-a2vDBifbmAvXfyoxaUhCb6SCL1zj8dOZZMjJEo3O4YImdMvXmFzp0CLqpx_RID2HVRIdEvDJu7f/s200/breastfeeding_fact01.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;h5 class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;Oryginalny tekst - kliknij zdjęcie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;messageBody&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:3,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;&lt;span class=&quot;userContent&quot;&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;
&lt;h5 class=&quot;uiStreamMessage userContentWrapper&quot; data-ft=&quot;{&amp;quot;type&amp;quot;:1,&amp;quot;tn&amp;quot;:&amp;quot;K&amp;quot;}&quot;&gt;
Jeśli nie wiesz co to jest WHO i czym się zajmuje, zajrzyj tu: &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiatowa_Organizacja_Zdrowia&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Co to jest WHO ? &lt;/a&gt;&lt;/h5&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/feeds/3310007782843119665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/4242020908307130199/3310007782843119665' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/3310007782843119665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4242020908307130199/posts/default/3310007782843119665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rodzimywdomu.blogspot.com/2013/10/10-faktow-o-karmieniu-piersia-wg-who.html' title='10 faktów o karmieniu piersią według WHO '/><author><name>Hanna Krawsz </name><uri>http://www.blogger.com/profile/03470283328564104439</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1h8S53g0nunAUTKVvMFiiUUI-wps0lrSC55_sWYL8sMvyIumkko3mpYjXpHCWGiDQHHPQuhQYR1BnTYBGfQZJj97_GvzCVLSSIh0MhhWU55cu7aE_0Xh3XlDFFFzkG_c/s220/PicsArt_11-02-02.43.12.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibB8qVBcn78HIbdzkAyKDO8X_9tmkGReDIzxqQT9Xufdgcoo_nMQPGlxBugFlRrL-J-a2vDBifbmAvXfyoxaUhCb6SCL1zj8dOZZMjJEo3O4YImdMvXmFzp0CLqpx_RID2HVRIdEvDJu7f/s72-c/breastfeeding_fact01.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>