<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Rzeczy Lepsze</title>
	
	<link>http://rl.stamina.pl</link>
	<description>Rafał Lindemann w lepszym wydaniu</description>
	<lastBuildDate>Tue, 17 Jan 2012 10:27:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/RzeczyLepsze" /><feedburner:info uri="rzeczylepsze" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Subscribe with NewsGator</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://feeds.my.aol.com/add.jsp?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://o.aolcdn.com/favorites.my.aol.com/webmaster/ffclient/webroot/locale/en-US/images/myAOLButtonSmall.gif">Subscribe with My AOL</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.bloglines.com/sub/http://feeds.feedburner.com/RzeczyLepsze" src="http://www.bloglines.com/images/sub_modern11.gif">Subscribe with Bloglines</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Subscribe with Netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Subscribe with Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2FRzeczyLepsze" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><item>
		<title>Co takiego ma Canon 40D, czego nie ma 350D, 400D, 20D, czy 30D?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/QDN6kAxAnyk/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2008/01/14/recenzja_canon_eos_40d/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 21:10:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[Canon EOS 20D]]></category>
		<category><![CDATA[Canon EOS 30D]]></category>
		<category><![CDATA[Canon EOS 400D]]></category>
		<category><![CDATA[Canon EOS 40D]]></category>
		<category><![CDATA[Canon EOS 5d]]></category>
		<category><![CDATA[canon-eos-350d]]></category>
		<category><![CDATA[eos]]></category>
		<category><![CDATA[Live View]]></category>
		<category><![CDATA[nikon]]></category>
		<category><![CDATA[Raw]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sony]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2008/01/14/recenzja_canon_eos_40d/</guid>
		<description><![CDATA[Do niedawna byłem szczęśliwym posiadaczem Canona 350D. Robiłem nim setki zdjęć i byłem na prawdę zadowolony. Od czasu do czasu wyjmowałem z szafy EOSa 50, żeby zajrzeć przez jego wielki wizjer. Bywało, że robiłem zdjęcia 20D i wracając do 350-ki miałem jakieś dziwne uczucie&#8230; Podświadomie kiełkowała we mnie chęć przejścia na model wyżej. I gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__cb3d3da4b3/40d.jpg"  height="285" alt="Canon EOS 40D i Canon EOS 350D"   width="620"/></span> </p>
<p>Do niedawna byłem szczęśliwym posiadaczem Canona 350D. Robiłem nim setki zdjęć i byłem na prawdę zadowolony. Od czasu do czasu wyjmowałem z szafy EOSa 50, żeby zajrzeć przez jego wielki wizjer. Bywało, że robiłem zdjęcia 20D i wracając do 350-ki miałem jakieś dziwne uczucie&#8230; Podświadomie kiełkowała we mnie chęć przejścia na model wyżej. I gdy pewnego dnia szukałem informacji na temat lampy, którą planowałem kupić, przeczytałem pełny <a href="http://www.dpreview.com/reviews/canoneos40d/">test 40D na dpreview</a>. Już wtedy wiedziałem, że kupię lampę mocniejszą, &#8220;bo przecież za jakiś czas na pewno kupię większe body&#8221;&#8230; Po sprawdzeniu cen i trzykrotnym wyjęciu kalkulatora &#8220;za jakiś czas&#8221; nastąpił dnia następnego&#8230; I tak o to stałem się posiadaczem nowego aparatu. Czy było warto? Nie porównywałem ich przed zakupem, to zrobię to teraz&#8230; Zapraszam do recenzji 40D z punktu widzenia byłego posiadacza Canona 350D.</p>
<p>Jeszcze raz podkreślę, że nie zmieniłem zdania. Canon 350D czy 400D to świetne aparaty. Robią bardzo dobre zdjęcia, kosztują stosunkowo niewiele i przede wszystkim, dają mnóstwo radości. Jest jednak taki dzień w życiu każdego fotoamatora, że kupuje sobie większe szkło, czy lampę i aparat zaczyna coraz gorzej leżeć w rękach; że nie złapał _tego_ momentu w serii, bo akurat przytkał się bufor; że na małym ekranie zdjęcie wydawało się ostre i że po raz kolejny zablokował ekspozycję (*) zamiast przestawić kompensację&#8230; Jeżeli dorzucimy do tego, że 350ki nadal trzymają dobrą cenę, a Canon zwracał część pięniędzy przy zakupie, to psychologiczna bariera została przekroczona z łatwością&#8230;
</p>
<h2>Pierwsze wrażenia po pierwszych zdjęciach</h2>
<p>Po kilku sesjach, gdy ręka przywykła już do nowego chwytu, a palce poznały rozmieszczenie przycisków, stwierdzam, że aparat jest bardzo wygodny. Uchwyt jest gruby i dobrze siedzi w ręce. Aparat waży o ok. 300g więcej niż 350D, ale z zamontowanym szkłem i przede wszystkim ciężką zewnętrzną lampą trzyma się znacznie pewniej i nie nadweręża rąk zbyt wąskim gripem. Sposób obsługi jest zupełnie inny, ale po szybkim zapoznaniu okazuje się znacznie wygodniejszy. To co zawsze ceniłem w Canonach &#8211; czyli możliwość obsługi aparatu jedną ręką, bez puszczania gripa &#8211; jest również tutaj. Do tego dzięki informacji o ISO w wizjerze, najczęściej nie trzeba też odrywać aparatu od twarzy. Jeśli już o wizjerze mowa, jest sporo jaśniejszy i większy niż w 350/400D. Odnoszę wrażenie i znajduje to potwierdzenie w recenzjach, że podobnie jest w stosunku do 20D i 30D.</p>
<p>Aparat jest szybki i responsywny. Zdjęcia można robić natychmiast po włączeniu. Migawka i lustro są względnie ciche, a baterii starcza na bardzo wiele klapnięć. Obudowa jest cała ze stopu magnezu i to się czuje. 350 było wykonane solidnie, ale różnica mimo wszystko jest bardzo duża. Podobnie jest z menu &#8211; w 40D zastosowano układ znany z EOS&#8217;a 1D Mark III &#8211; opcji jest mnóstwo, a nawigacja pomiędzy nimi jest bardzo szybka. Dodatkowo można wyciągnąć do 6 funkcji na własne menu ze skrótami &#8211; wtedy na jednym ekranie możemy mieć ustawienie bracketingu, mirror lockup i usuwanie zdjęć. Bezcenne. Sam ekran jest ogromny i bardzo pomaga w pracy, chociaż tutaj bardziej popisała się konkurencja nie tylko zwiększając rozmiar, ale i gęstość punktów&#8230; Kilka recenzji wymienia jego rozmiar jako minus. Niektórzy uważają że mały znaczek pocztowy z 20D jest lepszy. hmmm. Jak dla mnie był to największy minus 350D. Każdy, nawet mało szczegółowy, ale duży wyświetlacz jest dla mnie lepszy. Wreszcie mogę patrzeć na niego z pewnej odległości, zamiast podkładać sobie aparat pod nos&#8230;</p>
<p>No dobrze, kupiłem aparat z wyższej półki niż EOS 350D. Dla posiadaczy jego poprzedników nie napisałem jeszcze chyba niczego odkrywczego. Sam, gdy decydowałem się na 350D uznałem, że różnica w cenie jest zbyt duża, aby powyższe wrażenia (wtedy odnoszące się do 20D/30D) były wystarczające&#8230; A więc, co tak na prawdę przekonało mnie do tego aparatu?</p>
<h2>Live view</h2>
<p>Live view to możliwość podglądu na tylnym ekranie tego, co widzi matryca. Spotkałem się na sieci z recenzjami, w których live view brzmi trochę jak wada. Recenzenci nie mogąc znaleźć dla niego zastosowania w swoim warsztacie uznawali, że to wodotrysk dla klientów przyzwyczajonych do cyfrowych małp. Otóż nic bardziej mylnego! Podczas moich kilku krótkich wypadów zrobiłem kilka zdjęć, które bez niego byłoby zupełnie niemożliwe. Poczynając od dziwnych, trudno dostępnych kątów, jak ujęcia z ziemi, po precyzyjne doostrzanie w sytuacjach gdy nie mamy pewności patrząc przez wizjer (w live view możemy 10 krotnie powiększyć dowolny fragment obrazu, rozjaśnić go, ustawić ręcznie ostrość i zrobić zdjęcie). Np. <a href="http://foto.stamina.pl/2007/12/24/frozen-for-christmas/">to zdjęcie</a> zrobiłem na wietrze, czekając na powiększonym LV aż odpowiedni fragment &#8220;wskoczy&#8221; w ostrość&#8230;<br />Dodatkowo, po podłączeniu aparatu do komputera, LiveView pozwala na podgląd obrazu na monitorze. Można też aparat podpiąć do telewizora, ale w tym wypadku niestety nie znajdziemy jak w nowym Nikonie wyjścia HDMI. Przy okazji, jako że na potrzeby LiveView lustro jest podniesione, podczas robienia zdjęć słyszymy tylko cichy szmer migawki. Jest to wyjątkowo przyjemne w przypadku szybkich serii&#8230;<br />Jedynymi minusami tej funkcji to konieczność opuszczenia lustra przy automatycznym pomiarze ostrości, oraz szybki drenaż baterii. Z drugiej strony, chociaż bardzo przydatna, używa się jej na ogół rzadko i na krótko, więc nie powinno to stanowić dużego problemu&#8230;</p>
<h2>6 klatek na sekundę, kilkanaście rawów w serii</h2>
<p>Robiąc kiedyś zdjęcia <a href="http://foto.stamina.pl/tag/formula1/">na pokazie Formuły 1</a>, pamiętam że irytowałem się, gdy już po zaledwie 4 klatkach w RAW bufor 350D był kompletnie zapchany i aparat robił już tylko 1 zdjęcie na sekundę. W przypadku bolidu F1 nie trudno się domyśleć, że to wartość nie wystarczająca :) Zanim kupiłem pierwszy aparat cyfrowy seria była przeze mnie mocno niedoceniana. Teraz jest jednak jednym z istotniejszych parametrów.<br />I w tej kategorii EOS 40D nie zawodzi. W zwykłym trybie robi około 3 klatek na sekundę, a na mojej karcie (Sandisk Ultra II) mieści do 22 RAWów. Po przejściu w tryb szybkiej serii, przy czasach krótszych niż 1/500s Canon osiąga ponad 6 klatek na sekundę i mieści do 18 plików RAW. Wg. dpreview na szybszych kartach upchnie jeszcze jedno zdjęcie. Warto wspomnieć, że wg. ich testów przy czasach dłuższych niż 1/500s osiągi mocno spadają, do ok. 4fps przy 1/15s. Jak na moje potrzeby jednak powyższe osiągi są (przynajmniej na dziś) powyżej moich wymagań&#8230;</p>
<h2>Jakość obrazu</h2>
<p>40D został wyposażony w nowy procesor obrazu, oraz nową matrycę. Wg. <a href="http://www.dpreview.com/reviews/canoneos40d/page20.asp">testów na dpreview</a> 14 bitowy przetwornik oddaje więcej szczegółów w cieniach, a dodatkowa opcja o nazwie &#8220;Highlight priority&#8221; umożliwia uchwycenie niecałej stopki więcej w jasnych partiach, kosztem większego zaszumienia cieni. W praktyce, w połączeniu z 10 mega pikselową matrycą obrazy mają sporo więcej detali i na oko większą rozpiętość tonalną. Zwłaszcza przy pracy w RAWach można &#8220;odzyskać&#8221; więcej przepalonych partii zdjęć. Dodam jednak, że spotkałem się z opiniami, że nowa matryca, w stosunku do tych znanych z 20D i 30D, mimo 2mpix więcej nie oddaje wcale więcej szczegółów wg. testów ostrości&#8230; Moje odczucia mówią jednak co innego, przynajmniej w zestawieniu z 350D.</p>
<p>Do jakości przyczynia się też zapewne szybszy i precyzyjniejszy autofocus. W moich testach ostrości back- i front-focus występują rzadziej niż na 350D, a układ na prawdę rzadziej się myli&#8230;</p>
<h2>Usprawnienia interfejsu</h2>
<p>Pracę z aparatem usprawniają trzy nowe funkcje nieobecne wg. mojej wiedzy w poprzednich aparatach tej i niższych serii. Pierwsza to dodatkowe menu z definiowalnymi opcjami o którym już wspominałem. Druga, to możliwość podglądu ustawień na tylnym ekranie &#8211; mniej więcej tak jak w 400D. Dzięki temu wszystkie informacje dostępne na górnym wyświetlaczu, plus kilka innych, możemy zobaczyć z tyłu, w dużej, czytelniejszej wersji. Bardzo przydatne np. przy pracy ze statywem&#8230; Trzecią rzeczą są trzy programy użytkownika, wybierane pokrętłem po lewej stronie (zaraz za AV, M, A-DEP). Możemy pod nimi zapisać program (M, AV, TV), czas, przesłonę, oraz praktycznie wszystkie istotne ustawienia aparatu &#8211; od bracketingu, przez ustawienia lampy, po CFNy, czyli np. blokadę lustra. Jednym ruchem możemy przełączyć wszystkie ustawienia aparatu &#8211; np. przygotowane do robienia zdjęć nocnych. Pewnym przeoczeniem niestety jest to, że gdy aparat sam się wyłączy, po ponownym włączeniu wprowadzone zmiany (np. ustawienie czasu, przysłony, ISO) zostaną przywrócone na te wcześniej zaprogramowane. Trzeba więc pamiętać o tym, aby po wprowadzeniu korekty zapisywać od razu swoje ustawienie&#8230;</p>
<h2>I to wszystko?</h2>
<p>Bynajmnie nie&#8230; Jak zwykle moje recenzje to spis moich osobistych odczuć. Jest zapewne o wiele więcej zmian, które przeoczyłem, lub nie uznałem ich za wyjątkowo istotne. Znajdziecie je tradycyjnie w innych, bardziej profesjonalnych recenzjach :)</p>
<h2>W porównaniu &#8230;</h2>
<h3>Canon 350D i 400D</h3>
<p>Canon EOS 40D to zupełnie inna klasa aparatu. Pozwala na prawdę wyżyć się każdemu cyfrowemu fotoamatorowi. Praktycznie wszystkie parametry przemawiają za nim. Jedynym ewentualnym plusem 350D i 400D to mniejszy rozmiar i waga. Ewentualnym, ponieważ chociaż mniejsze body jest bardziej przenośne, a przy lekkich, tanich obiektywach &#8211; zupełnie wygodne, to po zamocowaniu większych szkieł, czy lamp błyskowych robi się na prawdę nieprzyjemnie&#8230;<br />Oczywistą różnicą jest też cena. Różnica na dzień dzisiejszy to około 2 tysiące złotych. Co prawda 40D &#8220;dostarcza&#8221; sporo więcej niż jego poprzednicy i różnica jest znacznie lepiej uzasadniona, to jeżeli dopiero zaczynasz, lub masz napięty budżet &#8211; kup 400D. Gdy się już z nim polubisz i uzbierasz więcej gotówki, będziesz gotowy do dokonania zamiany :) Wbrew pozorom nawet najsłabsze lustrzanki nie tracą aż tak dużo na wartości&#8230; A zamienić kiedyś będzie na prawdę warto, czego jestem żywym przykładem ;)</p>
<h3>Canon 20D i 30D</h3>
<p>Tu już kwestia nie jest tak prosta. Posiadacze których znam dybią raczej na okazję na 5D. Z drugiej strony ich aparaty nadal mają jakąś wartość i przesiadka na bohatera tej recenzji byłaby z pewnością mniej kosztowna. Miałem kilka okazji robienia zdjęć tymi aparatami i jakoś nie kusiły mnie do natychmiastowej zamiany. W przypadku 40D decyzję podjąłem momentalnie. </p>
<p>Różnice w jakości zdjęć są sporne &#8211; jedni twierdzą, że jest lepiej, inni, że tak samo, lub wręcz gorzej. Być może. Moim zdaniem 20D robiło już świetne zdjęcia i progress pod tym kątem nie jest tak szalenie istotny. O wiele istotniejsze są zmiany w obsłudze, funkcjach, ergonomii, a tych w 40D jest mnóstwo! Zdjęcia robi się zdecydowanie przyjemniej &#8211; Liveview jest piekielnie przydatne, aparat wydaje się być jeszcze bardziej responsywny, tu i ówdzie zmieniono kształt obudowy, jest nowe menu i kilka przydatnych funkcji w interfejsie. Bardzo zastanawia mnie to, że wiele serwisów kompletnie pominęło te różnice skupiając się głównie na możliwościach samej matrycy. A przecież nie tylko tym fotograf żyje :) Moim subiektywnym odczuciem zmiany są absolutnie warte zachodu&#8230;</p>
<h3>Canon 5D</h3>
<p>Gdybym miał 5D, patrzyłbym na 40D z pogardą ;) Pełna klatka to niezaprzeczalny plus i chyba każdy się ze mną zgodzi. Do tego niedługo pojawi się jego nowa odsłona, w której zapewne znajdą się podobne, o ile nie lepsze nowości. Dlaczego więc nie poczekałem na niższe ceny piątek? Otóż 5D jest już dość starą konstrukcją, kosztuje sporo więcej, nie ma Live View, wymaga wymiany obiektywów EF-S, wypada do niego kupować droższe szkła no i&#8230; ile można czekać ;)<br />W przyszłości, gdy nowy model okrzepnie i trafi się dobra okazja, to czemu nie&#8230;</p>
<h3>Konkurencja &#8211; Nikon D300 i Sony A700</h3>
<p>Sony wreszcie uporało się z szumiącymi matrycami i oba modele konkurują z Canonem bardzo skutecznie. Każdy z modeli ma jakąś przewagę nad pozostałymi, każdy ma też swoje słabości. Najwięcej funkcji ma chyba Nikon, ale z kolei jest też sporo droższy. W tej sytuacji zmiana systemu byłaby w zasadzie bez sensu i dlatego szybko odrzuciłem taką możliwość.</p>
<p>Jeżeli kupujesz pierwszą cyfrówkę, mogę Ci polecić Canony &#8211; ale tylko dlatego bo je posiadam. Przyznaję, że nie bardzo interesowałem się tym co dzieje się za miedzą. Walka jest wyrównana i bardzo mnie to cieszy, bo popycha to producenta &#8220;mojego&#8221; systemu do wprowadzania ulepszeń. Będziesz więc musiał niestety poczytać jeszcze kilka testów ;)</p>
<p>Jeżeli posiadasz już któryś system, to szczerze polecam przy nim zostać&#8230; Ale na pewno już to wiesz ;)</p>
<h3></h3>
<h2>Sumując</h2>
<p>Jeżeli przy kupnie 350D miałem jakieś wątpliwości, a podczas używania jakieś zastrzeżenia, to 40D jest pierwszym aparatem, który na prawdę podoba mi się taki, jaki jest. Jedyne czego mi w nim brakuje, to pełna klatka, ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli na nią zbyt długo czekać&#8230;</p>
<p>Szczerze polecam!</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=A8jKj1xu"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=A8jKj1xu" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/QDN6kAxAnyk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2008/01/14/recenzja_canon_eos_40d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2008/01/14/recenzja_canon_eos_40d/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Sigma 17-70mm 2.8-4.5</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/17y90Swe1X0/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2007/12/27/sigma-17-70mm-28-45/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Dec 2007 08:00:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[350D]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[obiektyw]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[sigma]]></category>
		<category><![CDATA[sigma-17-70]]></category>
		<category><![CDATA[tamron]]></category>
		<category><![CDATA[tamron 15-50]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2007/12/27/sigma-17-70mm-28-45/</guid>
		<description><![CDATA[Pierwotny plan zakładał, że do aparatu kupię zestaw stałek, ewentualnie krótkich zoomów, ze względu na jakość obrazu jaki dają. Założenie zrealizowalem tylko w przypadku obiektywu Canon 50mm 1.8, potem doszła Sigma 70-300, której krótkim zoomem nazwać nie sposób. Zauważyłem za to, że coraz częściej zakładam zwykłego kita &#8211; głównie ze względu na jego szeroki zakres [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__11dd71b627/sigma2-male.jpg"    alt="***" /></span></p>
<p>Pierwotny plan zakładał, że do aparatu kupię zestaw stałek, ewentualnie krótkich zoomów, ze względu na jakość obrazu jaki dają. Założenie zrealizowalem tylko w przypadku obiektywu <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-16-canon-18-55-canon-50-pentaflex-50-tamron-80-210/">Canon 50mm 1.8</a>, potem doszła <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/">Sigma 70-300</a>, której krótkim zoomem nazwać nie sposób. Zauważyłem za to, że coraz częściej zakładam zwykłego kita &#8211; głównie ze względu na jego szeroki zakres i akceptowalną jakoś obrazu. Stąd był już tylko mały kroczek do kupna porządniejszego zamiennika. Wybór padł na obiektyw Sigma DC 17-70mm 2.8 4.5 Macro i to jej będzie poświęcona ta recenzja&#8230;</p>
<p><span id="more-862"></span><br />
Obiektywy do wyboru były w sumie tylko dwa &#8211; opisywana Sigma i Tamron 15-50 2.8. Odpowiedniki Canona odpadły szybko ze względu na wysoką cenę, która w przypadku tych dwóch modeli i tak do niskich nie należy (okolice 1500). Zależało mi na możliwie jak najwyższej uniwersalności obiektywu &#8211; dużym zakresie, małej minimalnej odległości ostrzenia i wysokim świetle. Tamron bije Sigmę pod względem jakości obrazu (przynajmniej wg. testów oczywiście) i światłem na długim końcu. Z drugiej strony Sigma taje te 20mm więcej (które jednak bywa przydatne) i ostrzy z krótszej odległości. Ogromną rolę w wyborze Sigmy wziął też fakt, że posiada w Polsce serwis, a ja pod nosem mam sklep firmowy. Sigma była też o stówkę tańsza :) Zamieszczone na sieci zdjęcia ilością detali dawały punkty Tamronowi, ale ogólny klimat zdjęć, kontrast, przeniesienie barw były już na korzyść Sigmy. Charakter tych obiektywów przypadł mi do gustu już przy 70-300.</p>
<p>Czy założenia się sprawdziły? Prawie&#8230; Szybko podsumowując:</p>
<h4>Na plus</h4>
<ul>
<li>Odległość ostrzenia jest kapitalna &#8211; praktycznie nie ma problemu z podejściem do przedmiotu, co w przypadku Kita często mnie irytowało. I nie piszę tu o makrach, ale raczej o fikuśnych kadrach na szerokim kącie. Przy 70mm Sigma łapie ostrość praktycznie na samym szkle. Dla mnie to na prawdę ogromny plus tego obiektywu, który oznacza sporo wolności&#8230;</li>
<li>Uniwersalność &#8211; spory zakres dosyć jasnych ogniskowych daje wiele możliwości</li>
<li>Jakość budowy jest bardzo w porządku. Podobnie jak przy 70-300 &#8211; matowy solidny plastik, nic nie lata, gumowane szerokie uchwyty, metalowy bagnet&#8230;</li>
<li>Wewnętrzne ostrzenie &#8211; idealne do filtrów polaryzacyjnych &#8211; podczas kręcenia ostrością &#8220;mordka&#8221; obiektywu nie zmienia swojego położenia</li>
<li>Ciepłe barwy na zdjęciach, przenoszenie kolorów w Sigmach jest takie, jakie zdecydowanie lubię!</li>
<li>Ostrość &#8211; obiektyw jest w stanie ładnie wyciągnąć szczegóły, zarówno w centrum jak i na brzegach, przy niskiej aberracji.</li>
</ul>
<h4>Na minus</h4>
<ul>
<li>Ogromnym minusem jest brak precyzji w ostrzeniu przy współpracy z moim Canon&#8217;em 350D. Obiektyw cierpi na zmianę na Back lub Front Focus, czyli zamiast trafiać w punkt ostrzy lekko za, lub lekko przed. Błąd na ogół mieści się w zakresie głębi ostrości i nie psuje zdjęć, ale kompletnie niweluje notabene dobrą optykę. W moich testach ostrości wypadał momentami gorzej niż kit! Najgorsze jest to, że wraz ze spadkiem ostrości w centrum o wiele szybciej rozjeżdżają się brzegi. Gdy jednak doostrzyłem go ręcznie zrobił na prawdę ostre zdjęcie. Sigma dokonuje więc samookaleczenia. Przyznam, że nie wiem jak sprawa wygląda na body innych producentów. Pewnie jest lepiej, bo Canon jest generalnie znany z ciężkiej współpracy z niefirmowymi elementami&#8230;</li>
<li>Ostrzenie jest nie tylko zawodne, ale głośne i powolne. Przy tej cenie mogliby zdecydowanie dorzucić HSM (cichy i szybki napęd).</li>
</ul>
<p>Problemy z ostrzeniem przyznam odebrały mi 80% przyjemności z zakupu. Przez moment byłem na siebie zły, że nie kupiłem jednak Tamrona. Szybko jednak doszedłem do wniosku, że gdybym trafił na Tamrona z taką wadą (co się zdarza), musiałbym się z tym pogodzić na zawsze, lub go sprzedać. Próbowałem wymienić go na inny egzemplarz w sklepie, ale niestety inny miał dokładnie ten sam, jeśli nie większy, problem. Szczęśliwie Sigma za darmo kalibruje obiektyw do body, co prawda zajmuje im to bite dwa tygodnie, ale myślę, że się zdecyduję. Jeżeli to co piszą na sieci jest prawdą, skalibrowany sprzęt spisuje się już znacznie lepiej&#8230; Dlatego też tym razem zdjęć testowych nie będzie&#8230;</p>
<h4></h4>
<h4>Ale po kilku miesiącach używania&#8230;</h4>
<p>Powyższy artykuł napisałem dawno temu, zaraz po kupnie obiektywu, czyli na wiosnę. Od tego czasu zrobiłem nim masę zdjęć i oczywiście&#8230; nie wysłałem go do serwisu do kalibracji. Powiem szczerze że przyzwyczaiłem się do niego znacznie. Daje dużo więcej możliwości niż kit, a mankament z ostrzeniem przy normalnym robieniu zdjęć raczej mi nie przeszkadzał. Nie przypominam sobie też, żeby z tego powodu któreś zdjęcie nie nadawało się do użycia. Większość z tego co zrobiłem, subiektywnie, była lepszej jakości niż to, co &#8220;wygenerował&#8221; kit. Obiektyw wywalczył sobie stałe miejsce w mojej torbie, a na niektórych wyprawach był nawet &#8220;tym jedynym&#8221;.</p>
<p>Czy go polecam? I tak i nie. Sprawa z ostrzeniem trochę zraziła mnie do Sigm (70-300 okazało się, też ma u mnie podobny problem), a przede wszystkim, do szkieł bez USM/HSM. Powiedziałbym, że jeżeli Twój budżet nie pozwala na nic innego &#8211; będziesz zadowolony. Ja osobiście będę teraz już zbierał na jasne USMy Canona, ale nie po to aby zastąpić, ale uzupełnić moją Sigmę.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=F9Wgc0py"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=F9Wgc0py" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/17y90Swe1X0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2007/12/27/sigma-17-70mm-28-45/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2007/12/27/sigma-17-70mm-28-45/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Sigma 70-300 f4-5.6 APO DG Macro</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/HRnPpSyr0Tk/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Aug 2006 18:52:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[350D]]></category>
		<category><![CDATA[canon 100-300]]></category>
		<category><![CDATA[color]]></category>
		<category><![CDATA[kolor]]></category>
		<category><![CDATA[obiektyw]]></category>
		<category><![CDATA[photo-lens]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[sigma]]></category>
		<category><![CDATA[Sigma-70-300-APO-DG-Macro]]></category>
		<category><![CDATA[tamron 70-300]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/</guid>
		<description><![CDATA[Po krótkich poszukiwaniach nowego tele, postanowiłem skorzystać z okazji i wypożyczyć na 3 dni tytułową Sigmę&#8230; Obiektyw jak na swoje parametry i recenzje drogi nie jest, bo kosztuje około 900zł. Co prawda od kiedy używam stałki 50mm coraz bardziej maleje mój entuzjazm dla zoomów&#8230;ale z drugiej strony&#8230;kurde&#8230;jakie to jest wygodne ;) Drugiego (Canon 100mm f2 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po krótkich poszukiwaniach nowego tele, postanowiłem skorzystać z okazji i wypożyczyć na 3 dni tytułową Sigmę&#8230; Obiektyw jak na swoje parametry i recenzje drogi nie jest, bo kosztuje około 900zł. Co prawda od kiedy używam stałki 50mm coraz bardziej maleje mój entuzjazm dla zoomów&#8230;ale z drugiej strony&#8230;kurde&#8230;jakie to jest wygodne ;)</p>
<p>Drugiego (Canon 100mm f2 USM), trzeciego (Tamron 90mm f2.8) i czwartego (Canon 28-135mm f3.5-5.6 IS USM) pretendenta w sklepie nie znalazłem, więc pozostaje mi pobawić się sigmą i zmierzyć ją z leciwym i tanim Tamronem, którego ma ona szansę zastąpić&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sigma.jpg"    id="image342" alt="sigma.jpg" /></span><br />
<span id="more-324"></span> Moje pobieżne testy potwierdziły tylko opinie, które można przeczytać np. na <a href="http://www.photozone.de/8Reviews/lenses/sigma_70300_456/index.htm">photozone</a>, lub <a href="http://www.optyczne.pl/index.php?test=obiektywu&amp;test_ob=12&amp;roz=1">optyczne.pl</a>. Obiektyw jest bardzo ostry w centrum kadru pomiędzy 70-200, ale niestety nie nadążają za nim rogi, zwłaszcza na dłuższych ogniskowych. AF chodzi głośno i wolno, a do tego często się myli &#8211; przy kiepskim świetle, oraz trybie makro&#8230; Ze względu na większą wagę, a przedewszystkim długość, założony na 350D nie jest najwygodniejszy i wymaga chwili przyzwyczajenia (lub założenia gripa). Nie mieści mi się też do torby ;)</p>
<h2>Testy ostrości</h2>
<p><strong>Uwaga</strong> &#8211; wszystkie testy robione są przy świetle z 500W lampy ogrodowej na stojaku. Nie mam w zanadrzu dobrego oświetlenia studyjnego, ani również żadnej dobrej lampy (z prostego powodu, że ich nie lubię, a te co lubię, to nie mam na nie pieniędzy&#8230;)&#8230; <strong>Warunki oświetleniowe nie są idealne</strong> <strong>i mogą </strong><strong>mieć </strong><strong>(mają) wpływ na wyniki</strong>. Z drugiej strony można się spodziewać, że w lepszych warunkach będzie tylko lepiej :) Obraz testowy to wydruk na zwykłej atramentówce &#8211; format A4. To nie jest profesjonalny test fotograficzny, a tylko próba skanalizowania recenzenckich zachcianek autora ;)</p>
<p>50% &#8211; 70mm &#8211; środek obrazu testowego. Już od 6.3 jest bardzo ostro, obiektyw najlepsze rezultaty notuje przy f8 i f11 (zwłaszcza dla dłuższych ogniskowych)</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_70mm_sig_center.jpg"    id="image325" alt="focus_70mm_sig_center.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 70mm &#8211; róg &#8211; ostrzej robi się dopiero w okolicach f8, przy f11 jest już na prawdę bardzo dobrze. Co dość istotne &#8211; aberracja jest niewidoczna&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_70mm_sig_corner2.jpg"    id="image328" alt="focus_70mm_sig_corner2.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 135mm &#8211; bardzo ostro robi się powyżej f8, ale f6 jest również dosyć przyzwoite&#8230;<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_135mm_sig_center.jpg"    id="image329" alt="focus_135mm_sig_center.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 190mm &#8211; środek &#8211; jak wyżej, ale trochę gorzej&#8230;<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_190mm_sig_center.jpg"    id="image331" alt="focus_190mm_sig_center.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 190mm &#8211; róg &#8211; robi się coraz mniej ostro i zaczyna się pojawiać aberracja, aczkolwiek nie uciążliwa. Przy f11 obraz jest nadal bardzo dobry&#8230;<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_190mm_sig_corner.jpg"    id="image332" alt="focus_190mm_sig_corner.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 300mm &#8211; środek &#8211; ostro robi się dopiero w okolicach f11. Niższe przysłony są niestety nieostre. W grę może wchodzić również złe ustawienie AF, bo zdjęcie kartki musiałem robić ze sporej odległości, ale podobne wyniki można znaleźć w ww. recenzjach&#8230;<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_300mm_sig_center.jpg"    id="image333" alt="focus_300mm_sig_center.jpg" /></span></p>
<p>50% &#8211; 300mm &#8211; róg &#8211; tak samo kiepsko na wszystkich przysłonach</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_300mm_sig_corner.jpg"    id="image334" alt="focus_300mm_sig_corner.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; zestawienie centralnych fragmentów, na kolejnych ogniskowych przy f8. Ewidentnie widać, że powyżej 200 zaczynają się poważne problemy&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_sigma_center.jpg"    id="image335" alt="focus_sigma_center.jpg" /></span></p>
<h2>Makro</h2>
<p>Tryb makro dostępny jest dla 200-300 po przesunięciu przełącznika. Oferuje powiększenia od 1:2.9 do 1:2 przy świetle 5.0-5.6. Co prawda nie ma szans mierzenia się z prawdziwymi szkłami makro, chociażby ze względu na wolne przysłony (biorąc pod uwagę, że na prawdę ostro i równo robi się dopiero przy f11), ale mimo wszystko jest to całkiem miły dodatek, który też z pewnością da się kreatywnie wykorzystać :) Zwłaszcza, że ostrość łapie od metra, dzięki czemu pozwala nie podchodzić zbyt blisko, a wbudowana lampa błyskowa nie jest zasłaniana przez obiektyw (przynajmniej w 350D, gdzie lampa podnosi się dość wysoko) dzięki czemu niskim kosztem można pobawić się w &#8220;robale&#8221;.</p>
<p>100% &#8211; tryb makro &#8211; 190mm (lewa) i 300mm (prawa). Zdjęcia z lampą &#8211; jeans i zegarek&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/macro.jpg"    id="image336" alt="macro.jpg" /></span></p>
<h2>vs tani Tamron</h2>
<p>Jak wypada w porównaniu ze starym Tamronem 80-210mm f4.5-5.6? Zdecydowanie lepiej&#8230; Początkowo nie byłem tego pewien, ale po wyrównaniu poziomów zdjęć stało się to oczywiste&#8230; Tamron co prawda jest równy na środku i rogach (przebijając w nich często ostrością Sigmę), ale cierpi na dość paskudą aberrację i przede wszystkim &#8211; zjada sporo kontrastu i kolorów&#8230; Widać to nawet na zdjęciach testowych, które były ciemniejsze i miały wyraźną niebieską tintę (WB i źródło/natężenie światła identyczne, pomiar światła automatyczny).</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sigma3.jpg"    id="image343" alt="sigma3.jpg" /></span></p>
<p>Zdjęcia pod słońce &#8211; 80mm &#8211; Sigma (góra) zachowuje więcej kontrastu i mniej spiera kolory&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/color_sigma_vs_tamron.jpg"    id="image344" alt="color_sigma_vs_tamron.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; 80mm &#8211; środek &#8211; Tamron (góra) jest wyraźnie mniej ostry od Sigmy (dół)</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_80mm_center_tamron_vs_sigma.jpg"    id="image337" alt="focus_80mm_center_tamron_vs_sigma.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; 80mm &#8211; róg &#8211; tu odwrotnie &#8211; Tamron (góra) jest tu ostrzejszy, ale za to już pojawiają się pierwsze fioletowe cienie&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_80mm_corner_tamron_vs_sigma.jpg"    id="image338" alt="focus_80mm_corner_tamron_vs_sigma.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; 135mm -Sigma (góra) nadal jest wyraźnie ostrzejsza, ale Tamron powoli nadrabia (lub raczej Sigma powoli słabnie). Co ciekawe, Tamron przy najniższej przysłonie 4.5 bardzo mydli, a Sigma już przy f4 nadaje się w zasadzie do użycia&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_135_center_tamron_vs_sigma.jpg"    id="image339" alt="focus_135_center_tamron_vs_sigma.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; 200mm &#8211; centrum &#8211; Sigma (góra) znów zwycięża rusyjąc wyraźniej</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_200mm_center_tamron_vs_sigma.jpg"    id="image340" alt="focus_200mm_center_tamron_vs_sigma.jpg" /></span></p>
<p>100% &#8211; 200mm &#8211; róg &#8211; po raz pierwszy Sigma (góra) okazuje się lepsza, głównie dzięki lepiej kontrolowanej aberracji&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_200mm_corner_tamron_vs_sigma.jpg"    id="image341" alt="focus_200mm_corner_tamron_vs_sigma.jpg" /></span></p>
<h2>Podsumowując</h2>
<p>Obiektyw ma swoje plusy:</p>
<ol>
<li>szeroki zakres</li>
<li>niezła ostrość w centrum kadru i brak aberracji dla 70-200</li>
<li>bardzo dobre wyniki w okolicach f11 na wszystkich ogniskowych</li>
<li>miękko rysuje nieostrości,ciekawe rozbłyski</li>
<li>tryb makro</li>
<li>wygodne pokrętło ostrości (przyda się!)</li>
<li>dość dobre światło jak na tą cenę i zakres</li>
<li>przyjemny kontrast i kolory</li>
<li>solidna budowa</li>
<li>cena</li>
<li>inne plusy wymienione w bardziej profesjonalnych recenzjach :)</li>
</ol>
<p>Ale również trochę minusów:</p>
<ol>
<li>słabo spisuje się przy 300mm, zwłaszcza przy trudniejszych warunkach</li>
<li>bardzo miękkie rogi</li>
<li>głośny, wolny i nieprecezyjny AF. Powyżej 200mm i w trybie makro zdarza mu się szukać celu w nieskończoność, przy pozostałych lubi sobie nie trafić</li>
<li>zoom &#8220;zsuwa się&#8221; lub &#8220;chowa&#8221; samodzielnie, jeżeli ustawimy aparat do góry, lub dołu&#8230; Trzeba trzymać go za pokrętło&#8230; (UPDATE: miałem tak w egzemplarzu z wypożyczalni, kupiony chodzi znacznie lepiej i jest szansa, że tak zostanie, bo wygląda na nową serię &#8211; ma złoty kolor oznaczenia modelu)</li>
<li>koniec obraca się podczas ostrzenia i zoomowania</li>
<li>rozmiar jest dosyć spory, zwłaszcza po rozłożeniu&#8230; Trochę nie mieści mi się do torby</li>
<li>inne minusy wymienione w bardziej profesjonalnych recenzjach ;)</li>
</ol>
<p>Za 400 złotych więcej można kupić ob. Canon 100-300 4.5-5.6 USM, o podobnej jakości obrazu (ostrzejszy przy 100, ale słabszy powyżej),  szybkim i niezawodnym AF (z ręczną korekcją). Tracimy za to pół przysłony światła, 70-100mm, oraz pogarsza się jakość przy 200-300&#8230;</p>
<p>Za jakieś 200 złotych mniej jest Tamron 70-300 4-5.6 Macro&#8230; Z opisu ma takie same parametry, ale nie udało mi się znaleźć nigdzie porządnego testu, a gdy trzymałem go w rękach, to akurat byłem pijany :) Wygląda jednak na to, że Sigma optycznie spisze się lepiej, przynajmniej wersja APO. Tamron jednak chyba lepiej wygląda, o ile ma to jakieś znaczenie&#8230;</p>
<p>Z drugiej strony, długi, niezłej jakości zoom przyda się zawsze, tryb makro pod ręką &#8211; również. Wykonanie sprawia wrażenie solidnego, więc nie powinien zbyt wiele stracić na wartości, dlatego też najpewniej go kupię, a w przyszłości jak znajdę dobrą okazję &#8211; dokupię stałkę Canona bez Macro (świeci jaśniej, jest mniejsza, lżejsza, tańsza i szybsza)&#8230; Brzmi smacznie :)</p>
<p>Przy okazji polecam wypożyczanie obiektywów i pisanie sobie takich zestawień&#8230; Pomagają odkrywać subtelne różnice, plusy i minusy&#8230;</p>
<p>P.S. Dziś mogłem w końcu pobawić się Sigmą na dobre&#8230; Jestem urzeczony &#8211; daje dobre kolory, miękko rysuje głębię i jest ostra &#8211; dzięki NeatImage nie mam obaw przed ustawieniem ISO 800/1600 i robię zdjęcia na f8-f11 &#8211; wyniki są rewelacyjne. Po dwóch dniach nauczyłem się obsługiwać AF, tak żeby nie irytował&#8230; a i <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/25/akt-miosny-popularnie-zwany-bzykankiem/">makro nie jest najgorsze</a> ;) Zdecydowanie go biorę, a i Wam go polecam!</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=FlrKyz2b"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=FlrKyz2b" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/HRnPpSyr0Tk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Minitest obiektywów – Zenitar 16/2.8, Canon 18-55/3.5-5.6, Canon 50/1.8 II, Pentaflex 50/1.8, Tamron 80-210/4.5-5.6</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/mW98XqY7bQ8/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-16-canon-18-55-canon-50-pentaflex-50-tamron-80-210/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Aug 2006 22:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-1628-canon-18-5535-56-canon-5018-ii-pentaflex-5018-tamron-80-20045-56/</guid>
		<description><![CDATA[Mając w końcu pod ręką lustrzankę cyfrową postanowiłem sprawdzić do czego nadają się posiadane przeze mnie obiektywy&#8230; Zrobiłem każdym serię takich samych zdjęć, por&#243;wnałem wyniki i zapomniałem o nich na 3 miesiące&#8230; Jako że powinienem zająć się dzisiaj pracą, postanowiłem spożytkować energię na coś zupełnie innego i podzielić się z Wami efektami tych test&#243;w ;) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mając w końcu pod ręką <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/">lustrzankę cyfrową</a> postanowiłem sprawdzić do czego nadają się posiadane przeze mnie obiektywy&#8230; Zrobiłem każdym serię takich samych zdjęć, por&oacute;wnałem wyniki i zapomniałem o nich na 3 miesiące&#8230; Jako że powinienem zająć się dzisiaj pracą, postanowiłem spożytkować energię na coś zupełnie innego i podzielić się z Wami efektami tych test&oacute;w ;)</p>
<p>Wiadomo, że nawet najlepsze body nie pokaże nic ciekawego, jeżeli nie otrzyma odpowiedniej jakości szkła&#8230; Szkła o odpowiedniej jakości mają silną tendencję do kosztowania mniej więcej tyle ile samo body aparatu, na co nie każdy chce się zgodzić&#8230; Biorąc pod uwagę, że najodpowiedniejsze szkła to stałki, w akompaniamencie super szybkich i nie-za-szerokich-zoom&oacute;w, kt&oacute;rymi podniecają się autorzy test&oacute;w z wykresami (i ich czytelnicy, ze mną włącznie), na pełny super-zestaw, trzeba wydać super-dużo pieniędzy&#8230; Zastanawiało mnie co potrafią zwykłe, stosunkowo tanie, bardzo plastikowe szkiełka. Kiedy można wyciągnąć z nich niezłe efekty, a jakich ustawień zdecydowanie unikać? Sprawdzałem co miałem na stanie, więc nie każdy może być usatysfakcjonowany takim zestawem&#8230; c&oacute;ż&#8230; bywa.</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/obiektywy.jpg"    id="image295" alt="obiektywy.jpg" /></span></p>
<p>Sprawdziłem (od lewej na g&oacute;rze):  <b>Pentaflex 50/1.8</b> (&quot;kitowy&quot; obiektyw na gwint, kt&oacute;ry niegdyś m&oacute;j ojciec kupił razem z aparatem Praktica LTL 3), <b>Zenitar 16/2.8</b> (najpopularniejsze, najtańsze, na gwincie, rosyjskie rybie oko &#8211; kupione za 300 zł na giełdzie, kilka lat temu), <b>Tamron 80-210/4.5-5.6</b>  (tani, plastikowy zoom, z powolnym i pożerającym baterię AF &#8211; mocowanie EF), <b>Canon 50/1.8 II</b> (tania &#8211; poniżej 400zł &#8211; bardzo dobra, plastikowa stałka Canona &#8211; mocowanie EF), <b>Canon 18-55/3.5-5.6</b> (&quot;kitowy&quot;, plastikowy obiektyw dołączany za grosze do 350D &#8211; mocowanie EF-S).</p>
<p><span id="more-296"></span></p>
<p>Na pierwszy ogień &#8211; stary, wysłużony <b>Pentaflex 50/1.8</b>. Obiektyw ma już na karku około 30 lat, co daje się odczuć podczas ustawiania ostrości &#8211; często wykręca się z korpusu. Jest bardzo jasny &#8211; skala zaczyna się od 1.8 i co zaraz się okaże, jest zdecydowanie najlepszym &quot;ostrościowo&quot; obiektywem jaki mam na stanie. Jako że swego czasu były to kitowe obiektywy ich ceny są śmiesznie niskie, więc jeżeli masz Canona, lub Minoltę &#8211; możesz sobie taki sprawić&#8230;</p>
<p>Jak widać na poniższych zdjęciach najlepszą przysłoną jest f8, przy kt&oacute;rej obraz jest idealnie ostry, zachowując najdrobniejsze szczeg&oacute;ły nawet na brzegach. 1.8 &#8211; 2.8 są mocno rozmyte, co z kolei jest doskonałe przy robieniu portret&oacute;w i generalnie zdjęć z dużą głębią ostrości &#8211; nadając im <a href="http://rl.stamina.pl/2006/05/29/211/">miękki charakter</a>.<br />
1:2 &#8211; środek kartki testowej:</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_50mm_center.jpg"    id="image297" alt="focus_50mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; r&oacute;g kartki testowej &#8211; idealna ostrość już od f4. Aberracja dla tego obiektywu po prostu nie występuje!</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_50mm_corner.jpg"    id="image298" alt="focus_50mm_corner.jpg" /></span></p>
<p>1:1 &#8211; r&oacute;g zdjęcia</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_50mm_back_center.jpg"    id="image299" alt="sun_50mm_back_center.jpg" /></span></p>
<p><!--more--></p>
<p>Ze względu na problemy z ustawianiem ostrości w Pentaflexie kupiłem <b>Canona 50/1.8 II</b>. Jego droższy brat &#8211; z metalowym bagnetem, światłem 1.4 i podziałką jest dokładnie 3 razy droższy. Obiektyw spisuje się genialnie i jest obecnie najczęściej używanym przeze mnie szkłem. Jako jedyny trzyma bardzo dobry kontrast i <a href="http://rl.stamina.pl/2006/07/28/lucky-strike/">żywe kolory</a> (zdjęcie bez retuszu&#8230;), kt&oacute;rych nie mogłem się doprosić od pozostałych szkiełek (r&oacute;wnież od Pentaflexa, kt&oacute;ry ma dosyć słabe filtry antyodblaskowe).</p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; ulubioną przysłoną 50&#39;ki są okolice między 6 a 8</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_50mm_af_center1.jpg"    id="image305" alt="focus_50mm_af_center1.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; r&oacute;g kartki testowej &#8211; bardzo przyzwoity wynik &#8211; prawie bez widocznej aberracji</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_50mm_af_corner2.jpg"    id="image308" alt="focus_50mm_af_corner2.jpg" /></span></p>
<p>1:1 &#8211; środek, pod słońce &#8211; przysłony 1.8 &#8211; 3 są bardzo nieostre</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_50mm_af_direct_center.jpg"    id="image302" alt="sun_50mm_af_direct_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; por&oacute;wnanie ostrości Canona (g&oacute;ra) z Pentaflexem (d&oacute;ł). Pentaflex zmiękcza przy 1.8, Canon podobnie, ale jest bardziej nieostry (w grę wchodzić może dodatkowo nie zawsze precyzyjny AF, ale na powyższym zdjęciu &#8211; ustawianym ręcznie na nieskończoność &#8211; widać ten sam efekt). Przy wyższych przysłonach oba są por&oacute;wnywalne, ale Pentaflex daje czystszy obraz&#8230;</p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_50mm_canon_vs_pentacor1.jpg"    id="image307" alt="focus_50mm_canon_vs_pentacor1.jpg" /></span></p>
<p><!--more-->Kolejnym obiektywem jest bardzo popularne rybie oko &#8211; <b>Zenitar 16/2.8</b>. Dla jednych pełne wad (zniekształcenia, bagnet, brak powłok, spora aberracja), dla drugich pełne zalet (cena, zniekształcenia, bagnet, rozmiar, wytrzymałość)&#8230; Niestety na cyfraku nie jest to już ten sam obiektyw &#8211; ze względu na dużego cropa, kt&oacute;ry zabiera mu bardzo dużo pola, jak i na słabe zabezpieczenie antyrefleksyjne, na kt&oacute;re cyfr&oacute;wki są bardzo wyczulone&#8230; Mimo wszystko, warto go mieć przy sobie, bo nadal ma dużo do <a href="http://rl.stamina.pl/2006/07/26/261/">zaoferowania</a> (dla por&oacute;wnania &#8211; zdjęcie na <a href="http://rl.stamina.pl/2006/02/22/47/">pełnej ramce</a>)&#8230; Brak AF też nie jest dużym problemem, bo nieskończoność w tym obiektywie zaczyna się już od 1,5 metra, a większość jego ewentualnych wad można skutecznie zniwelować w Photoshopie&#8230;</p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej (f &gt; 8 były robione z dalszej odległości :/ ) &#8211; między 6-11 ostrość jest bardzo dobra<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_16mm_center.jpg"    id="image309" alt="focus_16mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; r&oacute;g kartki testowej &#8211; na każdym zdjęciu widać aberrację, ale powyżej f8 jest ona już pod kontrolą, a i ostrość jest nienajgorsza&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_16mm_corner.jpg"    id="image310" alt="focus_16mm_corner.jpg" /></span></p>
<p>1:1 &#8211; pod słońce &#8211; widać dość mocno sprane kolory</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_16mm_direct_center.jpg"    id="image311" alt="sun_16mm_direct_center.jpg" /></span></p>
<p><!--more--> Kolejny będzie kit &#8211; <b>Canon 18-55/3.5-5.6</b>. Tani, plastikowy, wolny zoom&#8230; Nic ciekawego, czy może jednak do czegoś się <a href="http://rl.stamina.pl/2006/05/16/197/">nadaje</a>? Szczerze m&oacute;wiąc, używam go bardzo bardzo sporadycznie. Do szerokich ujęć mam Zenitara, portrety robię 50&#39;ką. Wszystkich pośrednich ogniskowych na og&oacute;ł nie potrzebuję&#8230; Mimo wszystko &#8211; nie jest to taki najgorszy obiektyw!</p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; 18mm &#8211; nienajgorsza ostrość, r&oacute;wna charakterystyka<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_18mm_center.jpg"    id="image312" alt="focus_18mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; r&oacute;g kartki testowej &#8211; 18mm &#8211; tu już widać większe r&oacute;żnice jak i pogorszenie jakości<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_18mm_corner.jpg"    id="image313" alt="focus_18mm_corner.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; 55mm &#8211; jak wyżej<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_55mm_center.jpg"    id="image314" alt="focus_55mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; r&oacute;g kartki testowej &#8211; 55mm &#8211; znacznie lepiej niż przy 18mm<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_55mm_corner.jpg"    id="image315" alt="focus_55mm_corner.jpg" /></span></p>
<p>Zestawienie dystorsji Zenitara (lewa) i Canona (prawa). Szeroki kąt ma trochę węższe pole widzenia, ale za to znacznie mniej zniekształceń&#8230;<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/distortion_16_vs_18.jpg"    id="image316" alt="distortion_16_vs_18.jpg" /></span></p>
<p align="left">Aberracja chromatyczna w rogach &#8211; Zenitar (g&oacute;ra 1.8 i 6.3) kontra Canon (d&oacute;ł).</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_16_vs_18_corner.jpg"    id="image317" alt="sun_16_vs_18_corner.jpg" /></span><br />
<!--more--></p>
<p>Ostatnim obiektywem w zestawieniu jest <b>Tamron 80-200/4.5-5.6</b>. Jako że lubię ciasne kadry &#8211; posługuję się nim <a href="http://rl.stamina.pl/2006/05/08/178/">bardzo często</a>. Niestety jakość i szybkość pozostawiają wiele do życzenia. W tych zakresach warto wydać więcej pieniędzy na szybsze szkło, bo im dłuższa ogniskowa, tym kr&oacute;tsze czasy potrzebne do zrobienia dobrych zdjęć z ręki. W wielu sytuacjach musiałem w zasadzie rezygnować z robienia zdjęć. Do tego duża ilość kiepskich soczewek odbija się na kontraście i kolorze. Szczerze m&oacute;wiąc kolejny m&oacute;j zakup będzie właśnie w tym segmencie&#8230; ale do rzeczy&#8230;</p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; 80mm &#8211; ostrość dopiero w okolicach f8 i to tylko na chwilę&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_80mm_center.jpg"    id="image318" alt="focus_80mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; 132mm &#8211; znowu &#8211; najostrzejsze f8 &#8211; reszta nienajlepsza</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_132mm_center.jpg"    id="image319" alt="focus_132mm_center.jpg" /></span></p>
<p>1:2 &#8211; środek kartki testowej &#8211; 210mm &#8211; przy cropie 1.6, 210mm jest odpowiednikiem ~340mm przy pełnej klatce &#8211; nie starczyło więc pokoju i widać już nieostrość drukarki :)</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/focus_210mm_center.jpg"    id="image320" alt="focus_210mm_center.jpg" /></span></p>
<p>Pod słońce &#8211; znowu ostro robi się w okolicach f8</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_80mm_direct.jpg"    id="image321" alt="sun_80mm_direct.jpg" /></span></p>
<p>Jak wyżej&#8230;</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/sun_210mm_back.jpg"    id="image322" alt="sun_210mm_back.jpg" /></span></p>
<p>Podsumowując&#8230; Znając dobrze możliwości swojego sprzętu i kontrolując jego ułomności możemy za niekoniecznie wielkie pieniądze uzyskiwać pożądane efekty. Na pewno warto zaopatrzeć się w choćby jedną jasną stałkę, do zdjęć panoramicznych zorganizować sobie Zenitara, a za oszczędzone pieniądze kupić jasne (lub choćby jaśniejsze) tele&#8230; Nie ma większego sensu kupywać obiektyw&oacute;w z mocowaniem EF-S &#8211; w momencie gdy pełnoklatkowe cyfr&oacute;wki staną się dostępniejsze, nasze obiektywy staną się bezużyteczne&#8230; Podobnie uważam za bezsensowne kolekcjonowanie ogniskowych &#8211; tak na prawdę wystarczą 2 &quot;stałki&quot; i jeden zoom-tele, lub wręcz stałe tele &#8211; byle jasne. Efektem będą zdjęcia znacznie wyższej jakości, zar&oacute;wno pod względem ostrości, jak przede wszystkim &#8211; kontrastu i odwzorowania kolor&oacute;w. Kadrować możemy przecież w dowolnym programie do obr&oacute;bki&#8230;</p>
<p>Jeżeli już jesteśmy zmuszeni do używania wyższych przysłon &#8211; warto zamiast wydłużać czas podnieść wartość ISO, lub wręcz niedoświetlić zdjęcie o 1-1.5 stopki, przywracając jasność w programie do obr&oacute;bki RAW (to dość istotne, żeby nauczyć się wykorzystywać ten format) i zaopatrzyć się w program typu NeatImage. Dzięki niemu będziemy mieli zdjęcia nie tylko nie zaszumione, ale i nadal ostre&#8230; Na poniższym zdjęciu, mamy ISO 400 (lewa g&oacute;ra), ISO 1600 (prawa g&oacute;ra &#8211; p&oacute;ł normalnie, p&oacute;ł wyczyszczone przez NeatImage), oraz ISO 800 (lewy d&oacute;ł &#8211; normalnie, prawy d&oacute;ł &#8211; wyczyszczone przez NeatImage).<br />
<span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/iso_50mm.jpg"    id="image323" alt="iso_50mm.jpg" /></span></p>
<p>Mam nadzieję, że zestawienie okaże się dla kogoś przydatne i dowie się z niego czegoś nowego&#8230; Ja przygotowując je dowiedziałem się masę rzeczy na temat mojego sprzętu, o kt&oacute;rych nie miałem wcześniej pojęcia i nauczyłem się go rozsądnie wykorzystywać&#8230; Czego i Wam życzę ;)</p>
<p>UPDTAE: Do kolekcji doszło kolejne szkło &#8211; <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/23/sigma_70-300_4-56_apo_dg_macro_review/">Sigma 70-300 4-5.6 APO DG</a>.&nbsp;</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=YqI4KeIv"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=YqI4KeIv" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/mW98XqY7bQ8" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-16-canon-18-55-canon-50-pentaflex-50-tamron-80-210/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-16-canon-18-55-canon-50-pentaflex-50-tamron-80-210/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Canon EOS 350D – spojrzenie drugie, poprawione</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/zFjDC34Ms2k/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Aug 2006 19:33:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category />
		<category><![CDATA[350D]]></category>
		<category><![CDATA[5d]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[canon-eos-350d]]></category>
		<category><![CDATA[color]]></category>
		<category><![CDATA[d50]]></category>
		<category><![CDATA[digital-rebell]]></category>
		<category><![CDATA[eos]]></category>
		<category><![CDATA[kolor]]></category>
		<category><![CDATA[minolta]]></category>
		<category><![CDATA[opis]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/</guid>
		<description><![CDATA[Minęło równo 4 miesiące / kilkanaście setek zdjęć od kiedy zastanawiałem się, po czym kupiłem 350&#8242;kę&#8230; Obiecywałem podzielić się wrażeniami z używania i garścią porównawczych zdjęć. W końcu nadszedł ten moment :) Aparat zaliczam do zdecydowanie udanych zakupów. Jak do tej pory ani razu mnie nie zawiódł, 5-dniowy wyjazd spędził na raz naładowanej baterii, która [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minęło równo 4 miesiące / kilkanaście setek zdjęć od kiedy <a href="http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/">zastanawiałem się</a>, po czym <a href="http://rl.stamina.pl/2006/04/22/canon-350d-recenzja/">kupiłem 350&#8242;kę</a>&#8230; Obiecywałem podzielić się wrażeniami z używania i garścią porównawczych zdjęć. W końcu nadszedł ten moment :)</p>
<p>Aparat zaliczam do zdecydowanie udanych zakupów. Jak do tej pory ani razu mnie nie zawiódł, 5-dniowy wyjazd spędził na raz naładowanej baterii, która pozwoliła na 2,5GB zrobionych zdjęć (wliczając w to używanie lampy, AF i przeglądanie zdjęć). Mały rozmiar okazał się (o dziwo!) dużym plusem &#8211; mam znacznie mniej oporów żeby zabrać go ze sobą, a przy tanich plastikowych i lekkich obiektywach jakich używam nie było najmniejszych problemów z uchwytem&#8230;</p>
<p>W sytuacjach gdy problem mógł się pojawić &#8211; używałem gripa, który daje komfort dużego aparatu (jest dosyć ciężki dzięki czemu świetnie stabilizuje dłoń). Sam grip jako taki pozwala na noszenie jednocześnie dwóch standardowych baterii (do 350D pasują baterie z niektórych małpek Canona &#8211; np. S45), albo 6 baterii AA i biorąc pod uwagę jego cenę (ok. 300,- zł jeżeli dobrze poszukać), oraz perfekcyjną jakość wykonania (gumowany uchwyt &#8211; mmmm) &#8211; jest świetnym uzupełnieniem aparatu.</p>
<p><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__d032e0a79a/grip1.jpg"    id="image294" alt="grip1.jpg" /></span></p>
<p>Wizjer, początkowo mały i ciemny (w porównaniu do mojej poprzedniej analogowej lustrzanki) szybko okazał się zupełnie wystarczający&#8230; I chociaż nadal, gdy celuję większym aparatem, różnica jest lekko mówiąc uderzająca, to nie przypominam sobie sytuacji, żebym robiąc zdjęcia 350D zwrócił uwagę na jasność czy rozmiar wizjera, a tym bardziej uznał, że z takim nie mogę zrobić jakiegoś ujęcia.</p>
<p>Ostatni z trapiących mnie przy wyborze problemów to ogólnie mówiąc &#8211; jakość&#8230; Kiepski plastik, na którym zostają ślady po paznokciach, plastikowy bagnet kitowego obiektywu, śliski plastikowy grip, plastik tu, plastik tam, gumowata smycz. I co? I nic&#8230; Po czterech miesiącach aparat wciąż wygląda jak nowy, nie starł się żaden nadruk, ślady po paznokciach można zetrzeć tym samym palcem, który je tam zostawił, na obudowie nie widać rys i zadrapań &#8211; również na wyświetlaczu. Nic nie trzeszczy, nie szeleści, wszystkie klapki i zaślepki nadal wskakują na swoje miejsce bez problemu, podobnie plastikowe bagnety obiektywów (bo niestety wszystkie EF&#8217;owe obiektywy jakie mam na stanie są plastikowe. Paradoksalnie &#8211; jedyny z metalowym bagnetem rozpadł się jako pierwszy :) ). Nie mam do jakości absolutnie żadnych zastrzeżeń, aparat jest z resztą &#8220;Made in Japan&#8221; i to widać&#8230;</p>
<p>Jak więc widać wszystkie <a href="http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/">wątpliwości z okresu zakupu</a> okazały się w zasadzie bezpodstawne. Aparat towarzyszy mi w miarę możliwości gdzie może i spełnia swoje zadanie doskonale (zwłaszcza z <a href="http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/">szybką kartą pamięci</a> ;) ). Wszystkie parametry techniczne, zgodnie z tym czego się spodziewałem, są dla mnie zupełnie wystarczające. Aparat działa bardzo szybko, ma przejrzysty i wygodny interfejs, trudno dopatrzyć się <u>prawdziwych</u> wad, oczywiście patrząc z perspektywy fotografa-hobbysty-amatora. Efekty jego pracy można zobaczyć na moim <a href="http://foto.stamina.pl/">fotoblogu</a>, na którym od maja wszystkie zdjęcia są robione na 350D. Na razie jeszcze się z nim zapoznaję, próbuję różne obiektywy, motywy, pomysły. Trochę walczę z kolorystyką, ale to kwestia słabych szkieł i silnego przywiązania do kontrastowych kolorów uzyskiwanych na slajdzie. Sporo siedzę więc w photoshopie (swoją drogą radzę uważać na Adobe Camera RAW &#8211; zmienia charakterystykę barw!). Aparat możliwości ma ogromne i potwierdzeniem tego może być np. fotoblog <a href="http://wvs.topleftpixel.com/">Daily dose of imagery</a>, którego autor foci tym samym sprzętem&#8230; Ja z resztą jeszcze długo z pewnością się z nim nie rozstanę. Gorąco polecam!</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=61yDmOoS"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=61yDmOoS" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/zFjDC34Ms2k" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Szybkie karty CompactFlash – warto?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/PQF95bbB0Ek/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Apr 2006 21:49:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[canon-eos-350d]]></category>
		<category><![CDATA[cf]]></category>
		<category><![CDATA[compactflash]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[sandisk]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/</guid>
		<description><![CDATA[Do aparatu potrzebna jest karta pamięci&#8230; Do lustrzanki potrzebna jest na ogół karta duuuża, bo żeby wykorzystać w pełni walory sprzętu robi się zdjęcia raczej w formacie RAW. W przypadku Canona 350D na 128MB karcie mieści się ok. 13 zdjęć w RAW, na 1GB upakujemy ich trochę ponad 100. Ilość ta zależy jeszcze od rodzaju [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do aparatu potrzebna jest karta pamięci&#8230; Do lustrzanki potrzebna jest na ogół karta duuuża, bo żeby wykorzystać w pełni walory sprzętu robi się zdjęcia raczej w formacie RAW. W przypadku Canona 350D na 128MB karcie mieści się ok. 13 zdjęć w RAW, na 1GB upakujemy ich trochę ponad 100. Ilość ta zależy jeszcze od rodzaju zdjęć, bo Canon bezstratnie kompresuje pliki, więc w ekstremalnych przypadkach może być nawet mniejsza.</p>
<p>Jak wiadomo im większa pamięć &#8211; tym droższa. Do tego im większe pliki &#8211; tym dłużej zapisują się na karcie, a im więcej zdjęć zrobimy tym dłużej będziemy je zgrywać na komputer. Stajemy więc przed wyborem, czy opłaca kupić się większa kartę, czy szybszą? Jeśli szybszą, to o ile i jakiej firmy? Warto przy tym wiedzieć, że spora większość testów kart jest mało reprezentatywna. Testują one bowiem maksymalne osiągi karty, a aparat bardzo często nie jest w stanie ich osiągnąć &#8211; czasem z jego ograniczeń, czasem z braku porozumienia między kartą a elektroniką&#8230; Często kupiona za duże pieniądze super szybka karta nie spełnia oczekiwań, które obiecała na pudełku. Jeśli stoisz przed takim wyborem &#8211; czytaj dalej&#8230;<br />
<span id="more-167"></span></p>
<h2>Rozwiązanie zagadki</h2>
<p>Z moich problemów wyciągnął mnie hiper artykuł &#8211; <a href="http://www.robgalbraith.com/bins/multi_page.asp?cid=6007" target="_blank"><font class="title">CF/SD Performance Database</font></a>. Znajdziecie w nim testy kart pamięci na wszelkiej maści cyfrowych lustrzankach Canona i Nikona. Można zobaczyć jak nowy nabytek będzie sprawował się w naszym aparacie i przede wszystkim zdecydować, na którą kartę warto przeznaczyć pieniądze. Skacząc po wynikach widać, jak bardzo różnie karty zachowują się na różnych modelach aparatów. Niewykluczone z resztą, że kupiony egzemplarz będzie z naszym sprzętem współpracował jeszcze inaczej&#8230;Patrząc na wyniki dla 350D okazało się, że nie ma większego sensu kupować najszybszych kart, wystarczy model mocniejszy od standardu, byle był to SanDisk. W moim przypadku padło na 1GB Ultra II &#8211; nieznacznie wolniejszy od Extreme III, ale za to w znacznie przyjemniejszej cenie. 1GB mi względnie wystarcza, w odwodzie mam zawsze kilka starych zwykłych kingstonów.</p>
<h2>Szybkość nagrywania</h2>
<p>Czy się opłacało? Oczywiście! Wg. mojego szybkiego testu <strong>standardowy Kingston</strong> <strong>6 zdjęć RAW</strong> (seria 40,4MB) zapisał w <strong>29,4 sekundy</strong>, czyli z transferem ~<strong>1,3MB/s</strong>. <strong>SanDisk UltraII</strong> taką samą serię (też 40,4MB) zapisał już w tylko <strong>7,2 sekundy</strong> co dało wynik ~<strong>5,6MB/s</strong> (wyniki w zasadzie pokrywają sie z tymi ze strony). O różnicy w czekaniu 30 sekund, a 7 na możliwość dalszego robienia zdjęć w szybkiej serii chyba nie trzeba pisać. Znacznie szybciej działa też podgląd, a serie mogą być znacznie dłuższe. Przy zwykłym &#8220;pstrykaniu&#8221; bardzo przydaje się to pierwsze. Poza tym na wolnej karcie, można nawet bez robienia serii szybko zapełnić bufor podręczny aparatu, co uniemożliwi zrobienie kolejnego zdjęcia na przynajmniej kilka sekund&#8230;</p>
<h2>Odczyt</h2>
<p>Na koniec zgrywanie. Można zgrywać bezpośrednio z aparatu, ale niestety trwa to dosyć długo i często wymaga używania na ogół irytującego software&#8217;u. 350D przesyła całą zawartość karty <strong>UltraII </strong>(1GB) ponad <strong>6 minut</strong> (~<strong>2,68MB/s</strong>), na <strong>standardowej </strong>zajęło by to już ponad <strong>8 minut</strong> (~<strong>1,95MB/s</strong>)! Co jest wynikiem o tyle ciekawym, bo wynika z tego że aparat potrafi wykorzystać pełne możliwości zapisu karty (&gt;5MB/s), ale znacznie słabiej radzi sobie z odczytem&#8230; Kupując czytnik kart (jeden typ ~40zł, all-in-one ~80zł) można skrócić ten czas do zaledwie <strong>1,5 minuty</strong> dla <strong>UltraII </strong>(<strong>10,72MB/s</strong>) i <strong>3 minut</strong> dla karty <strong>standardowej </strong>(<strong>5,7MB/s</strong>)&#8230; Dla osób które używają więcej niż jednej karty dojdzie jeszcze jeden argument &#8211; dużej wygody&#8230;</p>
<h2>Podsumowując&#8230;</h2>
<p>Praktycznym minimum jest karta o pojemności 1GB. Przy zakupie warto (często ponad czterokrotnie ;) ) dorzucić grosza i kupić szybszą kartę &#8211; koniecznie jednak trzeba sprawdzić, który model będzie miał w przypadku naszego aparatu najlepszy stosunek szybkości do ceny. Jeżeli zdjęć robimy dużo, a tym bardziej mamy kilka kart &#8211; warto doposażyć się też w czytnik kart &#8211; przyszłościowo najlepiej kilku formatów.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=jYt03H8w"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=jYt03H8w" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/PQF95bbB0Ek" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Canon 350D – pierwsze wrażenia</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/2Q_f8YJAHdg/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/04/22/canon-350d-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Apr 2006 18:47:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[350D]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[canon-eos-350d]]></category>
		<category><![CDATA[color]]></category>
		<category><![CDATA[kolor]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/04/22/canon-350d-pierwsze-wraenia/</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku dni moje fotograficzne zasoby zasila nowy aparat &#8211; Canon EOS 350D. Jako że do tej pory nie było okazji (i klisz) aby sprawdzić możliwości posiadanych przeze mnie szkieł, wziąłem się do pracy, przy okazji odkrywając kilka przyjemnych rzeczy jakie niesie ze sobą ta lustrzanka&#8230; Efekt pracy przy obiektywach będzie w następnych odcinkach, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku dni moje fotograficzne zasoby zasila nowy aparat &#8211; Canon EOS 350D. Jako że do tej pory nie było okazji (i klisz) aby sprawdzić możliwości posiadanych przeze mnie szkieł, wziąłem się do pracy, przy okazji odkrywając kilka przyjemnych rzeczy jakie niesie ze sobą ta lustrzanka&#8230; Efekt pracy przy obiektywach będzie w następnych odcinkach, gdy zbiorę wszystkie wystrzelane zdjęcia, a póki co podzielę się pierwszymi wrażeniami&#8230; Nie będzie wiele o możliwościach aparatu, bo te można wyczytać z dokumentacji technicznej. Znajdziecie tu przede wszystkim moje spostrzeżenia na temat najgorętszy przy tym aparacie &#8211; gripie i ogólnej funkcjonalności :)<br />
<span id="more-150"></span></p>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__84c575740b/grip1.jpg"    id="image159" alt="grip1.jpg" /></span></p>
<p>Najczęściej podnoszonymi wadami 350D są jego rozmiar i jakość plastiku/wykonania. Najpierw rozprawmy się z zarzutem drugim&#8230;</p>
<h2>Plastik</h2>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__84c575740b/grip3.jpg"    alt="grip3.jpg" id="image160" /></span></p>
<p>Nie da się ukryć &#8211; plastik na obudowie 350D nie jest najwyższej jakości&#8230; Nie jest z resztą też zupełnie tandetny&#8230; Szczerze mówiąc robi złe wrażenie chwilę po otwarciu pudełka, potem kompletnie się go nie zauważa. Lekko chropowata powierzchnia nie jest niemiła w dotyku i całkiem nieźle &#8220;przykleja&#8221; się do dłoni. Nic nie skrzypi, a całość sprawia solidne , &#8220;upakowane&#8221; wrażenie (na tyle, na ile może plastikowy aparat). Jedynymi brzęczącymi elementami są prowadnice lampy &#8211; na to na pewno większość zwróci uwagę po odpakowaniu i już nigdy więcej&#8230;</p>
<p>Sporym mankamentem jest jednak fakt, że na większości plastików zostają nienajciekawsze ślady po paznokciach. Nie są to rysy &#8211; spokojnie &#8211; nie porysujemy go tak łatwo. Paznokieć po prostu ściera się pozostawiając łatwo usuwalny ślad &#8211; mimo wszystko &#8211; może to irytować&#8230; Oczywiście&#8230; tylko na początku, o czym za chwilę. Generalnie, jest to dosyć dziwne, bo na pokrywie bocznej zastosowano zupełnie inny &#8211; a znacznie przyjemniejszy &#8211; rodzaj materiału&#8230;</p>
<h2>Grip</h2>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__84c575740b/grip4.jpg"    id="image162" alt="grip4.jpg" /></span></p>
<p>Mikry rozmiar był dla mnie największą boleścią przy dokonywaniu wyboru. Za nic nie mogłem się do niego przekonać przymierzając w sklepach&#8230; Ale skoro już wylądował u mnie &#8211; wypadało się go nauczyć, co zajęło mi góra kilka godzin&#8230; Oczywiście jest to kwestia indywidualna, ale dopóki nie wpadniemy na pomysł, żeby robić zdjęcia z wielkim i ciężkim tele, to rozmiar nie będzie sprawiał największego problemu. W niektórych przypadkach może być wręcz zaletą, bo znacznie zwiększa się jego przenośność&#8230; Ale do rzeczy.</p>
<p>U mnie sposobem było przestawienie wyuczonego chwytu. Dotąd robiłem zdjęcia duużym Eos&#8217;em 50, z szerokim uchwytem. Dlatego też cały aparat trzymałem za uchwyt, lewą ręką tylko stabilizując i ustawiając ostrość. W przypadku 350D powinno być raczej na odwrót &#8211; w chwili robienia zdjęcia podtrzymujemy aparat za obiektyw &#8211; co bardzo ułatwia skrócona lewa strona aparatu, prawą ręką operując ustawieniami i stabilizując aparat. W ten sposób zamiast kurczowo ściskać mały uchwyt, trzymamy aparat pewnie i stabilnie w dwóch dłoniach. Po pewnym czasie z resztą trzymanie całości jedną ręką też staje się znacznie pewniejsze.</p>
<p>Taki &#8220;luźny&#8221; chwyt daje nam też dwa bonusy &#8211; dotąd niedostępne przyciski nagle okazują się być w zupełnie odpowiednich miejscach, no i przestajemy rysować sobie obudowę przy gripie ( ;] ).</p>
<h2>Wizjer</h2>
<p style="text-align: center"><span class="img_frame"><img src="/wp-upload/thumbs/__84c575740b/viewfinder.jpg"    id="image163" alt="viewfinder.jpg" /></span></p>
<p>W tańszych lustrzankach cyfrowych sporym problemem jest mały wizjer. Początkowe obawy, że 350D ma najmniejszy z konkurenkcji okazały się nieprawdziwe&#8230; Zarówno Canon 350D, Nikony 50D, 70D i Minolta 5D mają wizjer o porównywalnym rozmiarze i jasności &#8211; przyznam &#8211; nie najlepszej. Na szczęscie da się do niego przyzwyczaić. Ci, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z porządną lustrzanką nawet nie zwrócą na to uwagi, lub &#8211; jak mój znajomy &#8211; zachwycą się jego dużym rozmiarem &#8211; co można zrozumieć, jeżeli wcześniej używało się tylko celownika, do tego cyfrowego :]</p>
<p>Na zdjęciu wyżej widać pole pokrycia (czerwona ramka &#8211; zrobione zdjęcie, zielona &#8211; to co widać w wizjerze). Brak pełnego jest co prawda w zasadzie standardem, ale pewną ułomnością jest przesunięcie od środka. Trzeba o tym pamiętać, jeżeli nie chcemy później dodatkowo kadrować zdjęć&#8230;</p>
<h2>Interfejs</h2>
<p>Na koniec słówko o interfejsie, a raczej kilku przyjemnościach, które udało mi się znaleźć, a których nie znalazłem w testach.</p>
<ul>
<li>możemy ustalić działanie przycisków kierunkowych przy monitorze. Może to być bezpośredni dostęp do punktów ostrości, albo szybki dostęp do ustawień parametrów obrazu, czy jakości zdjęć.</li>
<li>przycisk &#8220;Jump&#8221; w menu przełącza pomiędzy kategoriami ustawień. Nie trzeba &#8220;wracać&#8221; do górnej belki żeby je zmienić&#8230; Szkoda, że strzałki na boki nie przestawiają opcji od razu &#8211; trzeba nacisnąć najpierw &#8220;Set&#8221;. Przy okazji, często krytykowana konieczność potwierdzenia zmiany, np. ISO przyciskiem &#8220;Set&#8221; może przeszkadzać przyzwyczajonym do innego działania, ja przyzwyczajeń nie mam i zupełnie mi to nie przeszkadza, w pewnym sensie jest nawet logiczne przy tym układzie menu.</li>
<li>co jest dość wygodne, to fakt że menu zawsze w pełni mieści się na ekranie &#8211; nie trzeba przewijać w poszukiwaniu opcji</li>
<li>custom functions zapamiętuje ostatnio wybraną pozycję &#8211; co znacznie ułatwia włączenie np. mirror lockup na chwilę</li>
<li>w podglądzie zoom i pan jest blokowany. Możemy wybrać fragment zdjęcia i pokrętłem przejść na następne &#8211; oglądając ten sam wycinek obrazu &#8211; idealne do sprawdzania zdjęć w serii</li>
<li>brakuje szybkiego usuwania zdjęć &#8211; np. poprzez ich zaznaczanie&#8230; chyba że do tego nie doszedłem&#8230;</li>
<li>mirror lockup działa nietypowo. Naciśnięcie spustu podnosi lustro, kolejne naciśnięcie zwalnia migawkę. Naciskanie aparatu oczywiście niweluje antywstrząsowy efekt blokowania lustra. <strike>Niestety timer działa zawsze na 10sek</strike> Timer włącza się na 2 sekundy, ale miga diodą (która jak widać na zdjęciach &#8211; u mnie jest zaklejona :) )<strike>, co jest dość męczące gdy chcemy korzystać z ML przy większej liczbie zdjęć</strike>. Najlepszym wyjściem jest wężyk spustowy &#8211; kto ma &#8211; niech się cieszy&#8230; ja mam&#8230; i się cieszę :]</li>
</ul>
<p>To mniej więcej tyle czysto pierwszych wrażeń&#8230; Jest ich znacznie więcej &#8211; ale są dość oczywiste i pokrywają się z innymi testami i specyfikacją. 350D technicznie zdecydowanie nie zawodzi. W kolejnych odcinkach zestawię własne testy kilkupopularnych obiektywów, która mam na stanie. Być może przyda się tym, którzy podobnie jak ja do niedawna wachają się przed zakupem, a nie mogą znaleźć na sieci odpowiedzi na swoje pytania :]</p>
<p>Zapraszam do <a href="/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/" title="Canon EOS 350D - spojrzenie drugie, poprawione">drugiej części artykułu&#8230;</a></p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=GnEWBoZ5"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=GnEWBoZ5" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/2Q_f8YJAHdg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/04/22/canon-350d-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/04/22/canon-350d-recenzja/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Canon 350D vs Nikon D50 vs Minolta 5D</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/ifyr6SoBmwQ/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Apr 2006 23:07:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Photography]]></category>
		<category><![CDATA[5d]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[canon-eos-350d]]></category>
		<category><![CDATA[canon_350d]]></category>
		<category><![CDATA[eos 50]]></category>
		<category><![CDATA[minolta]]></category>
		<category><![CDATA[minolta 5d]]></category>
		<category><![CDATA[nikon]]></category>
		<category><![CDATA[nikon d50]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/</guid>
		<description><![CDATA[Do dzisiaj stałem przed powyższym wyborem. Może tak nie do końca, bo moje preferencje oscylują ściśle wokół Canona, którego używam (kliszowy Eos 50, małpowy S45) i bardzo sobie chwalę. Przyszedł jednak czas na przejście na cyfrę i typowy dylemat&#8230; Nie ukrywam, że Canon był u mnie faworytem, ale moją decyzję mocno podważały wyższa cena i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do dzisiaj stałem przed powyższym wyborem. Może tak nie do końca, bo moje preferencje oscylują ściśle wokół Canona, którego używam (kliszowy Eos 50, małpowy S45) i bardzo sobie chwalę. Przyszedł jednak czas na przejście na cyfrę i typowy dylemat&#8230; Nie ukrywam, że Canon był u mnie faworytem, ale moją decyzję mocno podważały wyższa cena i przede wszystkim &#8211; mikry rozmiar body, z którego postanowiono uszczuplić przede wszystkim niemal najważniejszą część lustrzanki &#8211; wygodny uchwyt! Za jego wyborem, oprócz czysto technicznego porównania, przemawiało kilka obiektywów w tym systemie, no i przywiązanie do marki i co istotne &#8211; przyzwyczajenie do &#8220;interfejsologii&#8221;.</p>
<p>Mając to &#8220;spaczenie&#8221; na uwadze możecie przeczytać wnioski z długich penetracji internetu i krótkich &#8220;macań&#8221; w kilku sklepach :) <span id="more-129"></span></p>
<p>Pełne recenzje, próbki i porównania oczywiście najlepiej sprawdzić na www.dpreview.com. To co napiszę poniżej to tylko lista rzeczy na które zwróciłem uwagę, o których pamiętam i które są dla mnie istotne&#8230; O rzeczach które mają (lub nie) wszystkie trzy aparaty pisać raczej nie trzeba&#8230;</p>
<h3>Canon 350D</h3>
<p><strong>Plusy:</strong></p>
<ol>
<li>Lepsza matryca, generująca nie tylko 2mpix więcej, ale również mniej szumu i więcej detali. Niektórzy twierdzą, że dzieje się to kosztem ostrości, ale przeglądając zdjęcia zrobione dobrym (nie kitowym!) obiektywem nie byłbym tego taki pewien. Bardziej przychylam się do opinii, że 350tka robi zdjęcia porównywalne do 20D, a to już aparat o dużą klasę wyżej!</li>
<li>Dobry aparat powinien swoje ważyć. 350D jest lekki, ale potraktuję to jako plus, ponieważ waga jest idealnie dopasowana do jego rozmiaru. &#8220;Ściskając&#8221; go w dłoni nadal czujemy że trzymamy aparat :)</li>
<li>Jako jedyny ma dostępny Grip pozwalający zapakować dwie baterie aku, albo 6 AA. Na gripie oczywiście zestaw do robienia zdjęć w pionie. Sam uchwyt w porównaniu do tego na body jest przepotężny i wymaga chwili przyzwyczajenia :)</li>
<li>Bardzo szybki i precyzyjny AF, nawet z nienajlepszym kitowym obiektywem. Canon ma też najwięcej &#8211; bo 7 &#8211; punktów ostrzenia.</li>
<li>Jestem bardzo przyzwyczajony do ergonomii Canona. Zwłaszcza do operowania ustawieniami jedną ręką. W tym modelu nie jest inaczej, co uważam za ogromny plus. Nikon do ustawienia ISO wymaga ode mnie trzymania przycisku lewą ręką, kręcenia pokrętłem prawym kciukiem i gapienia się od góry na wyświetlacz. W Canonie patrzymy na tylny wyświetlacz, naciskamy kciukiem [ISO] [góra/dół] [SET] i wracamy do zdjęcia. Wolę tak. Ci co używali Nikona na pewno się nie zgodzą, ale na tym właśnie polega przyzwyczajenie :)</li>
<li>Bajer, ale bardzo ciekawy &#8211; możliwość robienia zdjęć w B/W z użyciem kolorowego filtra. Oczywiście można to robić w PS, ale taka możliwość od razu w aparacie jest wysoce kusząca!</li>
</ol>
<p><strong>Minusy:</strong></p>
<ol>
<li>Obudowa jest na prawdę maciupka. Body zostało odchudzone w najgorszym możliwym miejscu &#8211; na uchwycie. Do tego jest niższa, co jeszcze bardziej zmniejsza powierzchnię &#8220;chwytu&#8221;. Mam raczej małe ręce, a mimo wszystko nie ma za bardzo za co złapać. Aparat zamiast trzymać całą powierzchnią palcy, dociska się do nadgarstka i podtrzymuje małym palcem od spodu.</li>
<li>Plastik obudowy jest zdecydowanie badziewny. Wymacany egzemplarz w Saturnie nosił sporo zadrapań od paznokci w okolicach uchwytu &#8211; to nie jest fajne&#8230; Całość mimo wszystko sprawia raczej solidne wrażenie, ale ten plastik mocno psuje efekt, więc zasługuje na minus.</li>
<li>Bodaj najsłabszy optycznie i jakościowo obiektyw KITowy. Z drugiej strony różnica w cenie kit-body wacha się od 100 do 300 zł, więc można go uznać jakby go nie było</li>
<li>9% spot (&#8220;punktowe&#8221; mierzenie światła) to już praktycznie nie spot&#8230; Ale da się przeżyć</li>
<li>Mniejszy zakres korekcji (tylko +- 2EV), chociaż tak na prawdę w sytuacjach gdy korekcja jest potrzebna większa używam raczej już pełnego manuala&#8230;</li>
<li>Najwyższy przelicznik ogniskowej &#8211; 1.6x. Niby niewiele (do 1.5x) ale im bliżej 1x tym zdecydowanie lepiej!</li>
<li>Najmniejszy LCD (1.8&#8243; do 2&#8243; w NIkonie i (nie idealnych) 2.5&#8243; w Minolcie).</li>
<li>Ze wszystkich jest najdroższy (Nikon i Minolta są w podobnej cenie)</li>
</ol>
<h3>Nikon 50D</h3>
<p><strong>Plusy:</strong></p>
<ol>
<li>Zdecydowanie najlepiej ze wszystkich trzech leży w dłoni. Również dzięki dobrze dobranej wadze.</li>
<li>Zdecydowanie najlepsze materiały. Gumowany chwyt pod kciukiem, miękki uchwyt i dobry plastik &#8211; wypadają ze wszystkich najkorzystniej</li>
<li>Najelegantszy celownik ze wszystkich :)</li>
<li>Jasny wyświetlacz o dobrym stosunku rozdzielczości do rozmiaru (patrz Minolta).</li>
</ol>
<p><strong>Minusy:</strong></p>
<ol>
<li>Wielu osobom się to podoba &#8211; mi nie. Aparat ewidentnie podciąga ostrość zdjęć, na czym łatwo go przyłapać, ponieważ Minolta ma identyczną matrycą (Sony) ale zdjęcia nie są już tak wyostrzone. Ubocznym, a drażniącym (ale szczęśliwie raczej rzadkim) efektem jest moira.</li>
<li>Cyfrowe Nikony nie współpracują do końca z obiektywami na gwint (M42). Nie da się na nich ostrzyć na nieskonczoność (przynajmniej bez użycia dodatkowej soczewki czego bym się obawiał), a co gorsza, zupełnie nie działa pomiar światła&#8230; Mam wielki miech do powiększeń, jasną rybę, jasną 50kę i zdecydowanie nie chciałbym komplikować ich używania!</li>
<li>Najwolniejsza seria &#8211; 2,5 fps (3fps Minolta, 2,7 Canon)</li>
<li>Zapis na kartach SD. Dla innych może być oczywiście plusem. Ja po prostu mam sporo kart CF&#8230;</li>
<li>Brak blokady lustra. Opcja przydatna przy długich czasach i zdjęciach makro. Pozwala wydusić ciut więcej ostrości&#8230;</li>
<li>Podobno okrojone możliwości współpracy z lampami&#8230; Podobno, bo nie używam i nie lubię lamp&#8230;</li>
<li>Brak podświetlenia pomocniczego wyświetlacza&#8230; Nie byłoby to może istotne, gdyby Nikon nie wyświetlał tam wszystkich istotnych informacji. Na głównym LCD nie są wyświetlane od razu (w przeciwieństwie do widocznych wartości w czytelnym menu Canona i gigantycznych informacji w Minolcie)</li>
<li>Nie ma podglądu głębi ostrości, co bywa przydatne, ale nie jest konieczne.</li>
</ol>
<h3>Minolta 5D</h3>
<p>Od razu przyznaję, że Minoltą zajmowałem się zdecydowanie najmniej i sporo mogłem przeoczyć.<br />
<strong>Plusy:</strong></p>
<ol>
<li>Wbudowany Anti-Shake stabilizuje obraz na każdym wkręconym obiektywie! Co ważne &#8211; to rozwiązanie na prawdę działa i skutecznie niweluje rozmycia spowodowane przez drżące ręce. Widziałem nawet (bodaj na fotopolis) zdjęcie naświetlane sekundę o akceptowalnej ostrości. Przy cenach obiektywów ze stabilizacją to rozwiązanie jest mistrzowskie.</li>
<li>Zamiast dwóch wyświetlaczy jest tylko jeden, ale za to z ciekawą opcją &#8211; gdy przykładamy aparat do oka wyświetlacz gaśnie. Gdy odsuwamy od razu sam się zapala. Dzięki temu nic nie świeci podczas robienia zdjęcia, zaś podgląd ustawień jest natychmiastowy.</li>
<li>ISO 3200. Zaszumione jak diabli, ale w awaryjnych sytuacjach &#8211; czemu nie?</li>
</ol>
<p><strong>Minusy:</strong></p>
<ol>
<li>Minolta generalnie przestaje istnieć &#8211; firmę wykupiło Sony. Można się więc spodziewać pewnego chaosu serwisowego, oraz z pewnością droższych akcesoriów pod marką Sony.</li>
<li>Jak na mój gust, body jest za ciężkie jak na swój rozmiar, co przy mało eleganckiej kanciastej obudowie powoduje że aparat jest mało wygodny.</li>
<li>Duży wyświetlacz LCD ma zbyt niską rozdzielczość. Widać siatkę pomiędzy punktami co dla mnie jest wyjątkowo denerwujące.</li>
</ol>
<h3>Co wybrałem?</h3>
<p>Przy pierwszym podejściu nie przypadł mi do gustu uchwyt Canona. Minolta była ciężka i kanciata. Nikon idealnie leżał w dłoni. Być może przez to ubzdurałem sobie, że Nikon ma również znacznie większy i jaśniejszy wizjer, co spowodowało, że zacząłem się nim interesować. Po dłuższym przeszukiwaniu sieci wyszło jednak, że Nikon nie do końca współpracuje z obiektywami na gwint (które mam i planuję używać), oraz jest pozbawiony kilku drobnych, ale używanych przeze mnie funkcji, jak podgląd ostrości, czy blokada lustra. Postanowiłem dać Minolcie drugą, a Canonowi już chyba piątą szansę (długo się z tym noszę ;) ).</p>
<p>Gdy w końcu dłużej pobawiłem się wszystkimi trzema aparatami, okazało się, że wizjer we wszystkich jest w zasadzie identyczny. Ku mojemu zdziwieniu wygodny uchwyt Nikona przestawał nim być gdy zabierałem się do robienia zdjęć. Układ przycisków do którego kompletnie nie jestem przyzwyczajony wymuszał inne, mniej wygodne ułożenie rąk. Po pewnym czasie aparat robił się w rękach przez to &#8220;bułowaty&#8221;. W Canonie odwrotnie. Ściskając go w ręku (tak, jego się ściska, nie trzyma) i oglądając zarysowania po paznokciach (które swoją drogą ja również tam wciskałem) nie byłem zachwycony. Ale biorąc się do robienia zdjęć szybko odnalazłem standardowe miejsca przycisków i pokrętła (niestety jednego), a z minuty na minutę aparat coraz lepiej leżał w dłoni. Nie napiszę, że leży lepiej niż D50, bo tak nie jest i pewnie nie będzie. Ale po nawet krótkim obcowaniu idzie się do niego przyzwyczaić na tyle, że zapomina się o jego rozmiarze. Jeżeli do tego zna się układ Canonowych przycisków, robienie zdjęć Nikonem staje się już wręcz wkurzające &#8211; pokrętło nie jest dla mnie tam gdzie powinno, konieczność angażowania lewej ręki również&#8230; Minolta również znacznie zyskała, chociaż nadal była w ręku dosyć kanciata, a LCD wyglądał dosyć zniechęcająco (ma rozdzielczość tego z Canona przy sporo większym rozmiarze :|).</p>
<p>Co wybrałem? Canona&#8230; Wiadomo. Skoro tylko zniknął problem rozmiaru i wizjera, wszystkie plusy, przyzwyczajenia , obiektywy i dwie lampy wzięły górę. Gdybym z jakiegoś powodu nie zdecydował się na Canona pewnie wziąłbym&#8230; Minoltę 5D. Co ciekawe, na 4 sklepy w trzech polecano z tej trójki 350D, a w jednym &#8211; właśnie Minoltę. Nikon D50 jest niewątpliwie dobrą, względnie tanią lustrzanką. Dla mnie trochę zbyt uproszczoną.</p>
<p>Przy okazji, pojawiały się głosy, żeby dorzucić &#8220;grosza&#8221; i kupić Nikona D70s. Szczerze mówiąc, za te pieniądze zdecydowanie wolałbym Canona 20D/30D. A tak za to co zostanie, kupię sobie jakieś przyjemne szkiełko :]</p>
<p>Moja ocena jest oczywiście zupełnie subiektywna i inaczej nie powinna być traktowana, ale może komuś podsunie kilka wskazówek&#8230;</p>
<p>Zainteresowanych 350D zapraszam do <a href="/2006/04/22/canon-350d-recenzja/">pierwszych wrażeń z używania</a>, <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/20/canon-eos-350d-spojrzenie-drugie-poprawione/">drugich wrażeń z używania</a>, <a href="http://rl.stamina.pl/2006/04/24/szybkie-karty-compactflash-warto/">artykułu o szybkich kartach</a>, oraz <a href="http://rl.stamina.pl/2006/08/21/minitest-obiektywow-zenitar-16-canon-18-55-canon-50-pentaflex-50-tamron-80-210/">testu obiektywów</a>&#8230;</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=xdBBQ3ib"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=xdBBQ3ib" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/ifyr6SoBmwQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/04/03/canon-350d-vs-nikon-d50-vs-minolta-5d/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Stamina.lib / K.API – kontrola wersji</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/5iuwy1JWf4Q/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/01/30/staminalib-kontrola-wersji/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2006 23:08:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[C++]]></category>
		<category><![CDATA[Konnekt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/01/30/staminalib-kontrola-wersji/</guid>
		<description><![CDATA[W nowym K.API bardzo istotna jest skuteczna kontrola wersji, bo jak wiadomo różnice pomiędzy różnymi wydaniami bibliotek mogą prowadzić do (znacznych) niestabilności. Przydatna byłaby również możliwość zablokowania konkretnych wersji, w których występują znane nam już błędy. Typowym rozwiązaniem jest porównywanie wersji API programu i wtyczek. W tym wypadku jest jednak zupełnie niewystarczające. Spójrzmy na przykład [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W nowym K.API bardzo istotna jest skuteczna kontrola wersji, bo jak wiadomo różnice pomiędzy różnymi wydaniami bibliotek mogą prowadzić do (znacznych) niestabilności. Przydatna byłaby również możliwość zablokowania konkretnych wersji, w których występują znane nam już błędy. Typowym rozwiązaniem jest porównywanie wersji API programu i wtyczek. W tym wypadku jest jednak zupełnie niewystarczające.</p>
<p>Spójrzmy na przykład na wtyczkę kSound &#8211; wykorzystuje do działania tylko podstawowe elementy API. Jeżeli np. zostaną wprowadzone większe zmiany w API obsługi plików .dtb &#8211; podniesienie numeru wersji całego API spowoduje konieczność ponownej kompilacji i dystrybucji wtyczki. Można oczywiście zdefiniować i sprawdzać kilka wersji newralgicznych podsystemów, ale myślę, że najlepsze rozwiązanie zostało wbudowane w Stamina.lib.</p>
<p><span id="more-20"></span><br />
S.lib posiada wbudowaną obsługę wersji komponentów. Co najważniejsze &#8211; bardzo wygodną i <em>automatyczną</em>. Żeby wersja klasy była rozpoznawalna wystarczy wpisać w deklaracji odpowiednią linijkę (znaną już z poprzedniego posta):</p>
<p><code>class iSocket: public iSharedObject {<br />
public:<br />
STAMINA_OBJECT_CLASS_VERSION(iSocket, iSharedObject, Version(1,0,0,0));<br />
/* ... */<br />
}</code></p>
<p>Po takiej operacji mamy dostęp do numeru wersji klasy przez socket->getClass().getVersion(). No dobrze, ale gdzie ta automatyka?</p>
<p>Naszym celem jest określić z których komponentów i ich wersji na prawdę korzysta dana wtyczka &#8211; do tego zrobić to tak, aby developer nie musiał ręcznie niczego ustawiać (bo wiadomo, że najczęściej tego nie zrobi ;) ). Aby to osiągnać, w pliku nagłówkowym, który dev na pewno musi dołączyć aby skorzystać z komponentu (np. iSocket.h) wstawiamy taką linijkę:</p>
<p><code>STAMINA_REGISTER_CLASS_VERSION(iSocket);</code></p>
<p>Od tej pory, po dołączeniu pliku iSocket.h w dowolnym pliku źródłowym wtyczki/aplikacji, informacja o tym, że wykorzystywany jest iSocket pojawi się na liście VersionControl::instance(), oraz w eksportowanych zmiennych wtyczki (do obejrzenia np. programem depends). Odpowiednia f-cja w K.API przekazuje wszystkie zebrane na tej liście informacje, a Konnekt może podjąć decyzję, czy wtyczka będzie ładowana, lub w razie błędu krytycznego określić potencjalnego winowajcę.</p>
<p>To wszystko nie miało by sensu, gdyby nie było rozszerzalne. Każda wtyczka, która posiada własne API może zgłosić klasy, które powinny być sprawdzone na zgodność wersji. Dodatkowo nie ma ograniczenia, co do rodzaju zgłaszanej wersji &#8211; np. oprócz sprawdzania wersji klas, możemy zgłosić i sprawdzać wersję całego API:</p>
<p><code>STAMINA_REGISTER_VERSION(KonnektAPI, ModuleVersion(versionAPI, "KonnektAPI", Version(0, 7, 0, 0)));</code></p>
<p>Jak więc widać &#8211; skuteczna kontrola wersji sprowadza się do pamiętania o konieczności wklejenia dwóch linijek przy tworzeniu klasy, oraz podbicia numeru wersji po wprowadzeniu zmian. Prościej się chyba nie da :)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=7nOV5l0U"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=7nOV5l0U" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/5iuwy1JWf4Q" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/01/30/staminalib-kontrola-wersji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/01/30/staminalib-kontrola-wersji/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Stamina.lib – podstawy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/mE_0_STVjns/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2006/01/28/staminalib-podstawy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Jan 2006 14:03:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[C++]]></category>
		<category><![CDATA[Konnekt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.stamina.pl/2006/01/28/staminalib-podstawy/</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego już czasu pracuję nad biblioteką Stamina.lib &#8211; będącej z założenia zbiorem klas ułatwiających obiektowe pisanie w C++. Założenie trochę się rozrosło, bo obecnie jest tu bardzo przyjemna obsługa wątków, plików .dtb, obrazów, zaczątki obsługi okien (które były pisane trochę &#8220;na gorąco&#8221; i w swoim czasie będą musiały być przekonstruowane ;) ) i masa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dłuższego już czasu pracuję nad biblioteką Stamina.lib &#8211; będącej z założenia zbiorem klas ułatwiających obiektowe pisanie w C++. Założenie trochę się rozrosło, bo obecnie jest tu bardzo przyjemna obsługa wątków, plików .dtb, obrazów, zaczątki obsługi okien (które były pisane trochę &#8220;na gorąco&#8221; i w swoim czasie będą musiały być przekonstruowane ;) ) i masa innych przyjemności. Czemu pisać kolejną tego typu bibliotekę? Dobre pytanie :) Myślę, że chociażby dlatego, bo nie mogłem do tej pory znaleźć takiej, która posiadałby wszystkie poszukiwane przeze mnie cechy. Większość nie ma wiele wspólnego z obiektowością (GLib), inne z kolei są przeszablonowane i miejscami mało wygodne (boost). Wszystkie za to łączy jedna cecha &#8211; praktycznie w ogóle nie stosują czystych interfejsów. Być może gdzieś tam istnieje dokładnie to czego szukam &#8211; niestety nie było mi się dane na to natknąć, ani specjalnie intensywnie nie szukałem&#8230; Stamina.lib jest już faktem, a rozwija się dzięki pracom przy nowy API Konnekta (którego bez s.l już skompilować się nie da&#8230;).<br />
Biblioteka jest co prawda wciąż w trakcie tworzenia (a co za tym idzie permanentnej przebudowy), to pewne jej elementy wydają się już na tyle stabilne, że można o nich cokolwiek napisać. Ten wpis będzie ewidentnie dla C++Geeks, więc takowych zapraszam dalej &#8211; inni z ciekawości też mogą popatrzeć co się gotuje :)<span id="more-19"></span></p>
<p>Stamina.lib jest w założeniu biblioteką silnie obiektową, wygodną w obsłudze, bezpieczną (zwłaszcza z punktu widzenia kompatybilności), w rozsądnym stopniu opartą o template&#8217;y, oraz na dzień dzisiejszy &#8211; napisaną raczej pod windows i konkretny kompilator &#8211; MSVS 7.1 i wyżej (ale to raczej dlatego, że w posiadaniu takiego obecnie jestem ;) ). Tyle teorii &#8211; przejdźmy do podstaw!<br />
Jej absolutną podstawą jest interfejs <em><strong>iObject </strong></em>dostarczający podstawowych informacji o obiekcie (własna implementacja RTTI). Podobnie jak np. w Javie jest f-cja iObject::<em>getClass()</em>, która zwróci nam informacje o klasie obiektu (nazwa, rozmiar, wersja, klasa nadrzędna) i pozwala bezpiecznie rzutować obiekty, klonować je itd.</p>
<p>Kolejnym interfejsem jest <em><strong>iLockableObject</strong></em> dziędziczący po <em>iObject</em>. Definiuje on obiekty, które można blokować &#8211; mamy więc szybki dostęp do f-cji <em>lock</em>() / <em>unlock</em>(), oraz klasę do kontekstowego blokowania. Pewną nowością jest parametr przekazywany do tych f-cji określający rodzaj używanej blokady (np. read/write) &#8211; zależny już od implementacji.</p>
<p>Ostatnim podstawowym interfejsem jest <em><strong>iSharedObject </strong></em>dziedziczący po <em>iLockableObject.</em> Dostarcza on f-cji <em>hold()/release()/getUseCount()</em> służących do obsługi obiektów automatycznych (kasujących się gdy zostanie zwolniona ostatnia ich instancja).</p>
<p>Same interfejsy to oczywiście tylko deklaracje f-cji. Istotna jest implementacja &#8211; a ta w S.l jest z początku pokrętna &#8211; ale dająca duże możliwości. Założenie było takie, aby developer chcący wykorzystać interfejsy API, nie potrzebował do ich użycia żadnych szczegółów implementacji &#8211; jedynie pliki nagłówkowe (co zmniejsza wymagania kompatybilności kompilatorów, oraz zwiększa kompatybilność generalnie&#8230;). Dodatkowo wszystkie f-cje wirtualne obiektu powinny zmieścić się w jednej strukturze <em>vtable</em> &#8211; a to jest możliwe tylko w przypadku pojedynczego dziedziczenia (zawsze z jednej klasy). Jak więc zrobić strukturę: interfejsy_podstawowe -> interfejs_klasy -> implementacja_podstawowa -> implementacja klasy? Bardzo prosto &#8211; przy pomocy template&#8217;ów. Weźmy za przykład klasę iSocket, którą obecnie zajmuje się <em>Winthux</em>.</p>
<p>Definiujemy jej strukturę:</p>
<p><code> class iSocket:public iSharedObject {<br />
public:<br />
STAMINA_OBJECT_CLASS(iSocket, iSharedObject);</p>
<p>virtual void send(const Stamina::ByteBuffer&#038; b);<br />
/***/<br />
};</code></p>
<p>To było proste&#8230; Konstrukcja STAMINA_OBJECT_CLASS_VERSION służy do rozpoznawania typów klas (przez getClass()) i powinna znajdować się we wszystkich istotniejszych klasach. Nagłówek z powyższą deklaracją wystarczy już do podstawowej obsługi socketów&#8230; Teraz implementacja Socket, będzie trudna? Skądże!</p>
<p><code> class Socket:public SharedObject {<br />
public:<br />
</code><code>STAMINA_OBJECT_CLASS(Socket, iSocket);</code><code><br />
virtual void send(const Stamina::ByteBuffer&#038; b) {<br />
/***/<br />
}<br />
/***/<br />
};</code></p>
<p>Gotowe! Szablon <em>SharedObject<></em>  tworzy za nas implementację interfejsów <em>iObject</em>, <em>iLockableObject</em>, oraz <em>iSharedObject</em>. Poprzez parametry można mieć z resztą na nie wpływ &#8211; można np. zdecydować, przy pomocy jakich obiektów ma być realizowane blokowanie (np. że chcemy jeden Mutex do operacji release/hold, oraz jeden CriticalSection na operacje read/write). Jako parametr szablonu podajemy też interfejs po którym implementujemy. Musimy tylko funkcje własnego interfejsu &#8211; cała automatyka już jest na miejscu&#8230;<br />
Mamy więc już obiekt automatyczny &#8211; jak go teraz rozsądnie wykorzystać? Znowu kłaniają się szablony:</p>
<p>Deklarujemy typ obiektu do przechowywania wskaźników do socketów:</p>
<p><code>typedef SharedPtr oSocket;</code></p>
<p>A następnie przykładowo wykorzystujemy:</p>
<p><code>{<br />
oSocket sock = new Socket(); // obiekty współdzielone zawsze trzowymy przez new!<br />
ObjLocker lock (sock); // blokujemy obiekt kontekstowo - do zakończenia f-cji<br />
oSocket sock2 = new Socket();<br />
sock2 = sock; // sock2 zostaje usunięty...<br />
sock->send(data); // oSocket używany jest jak zwykły wskaźnik<br />
}</code></p>
<p>Podsumowując &#8211; obiektowość Stamina.lib opiera się o interfejsy (iObject / iSharedObject / i*), ich implementacje (Object<>, SharedObject<>), oraz wskaźniki do obiektów (SharedPtr<>, o*). Wszystkie obiekty, które mogą być wykorzystywane w wielu miejscach, powinny być obiektami automatycznymi (iSharedObject), a do ich obsługi powinny być używane obiekty wskaźnikowe (SharedPtr<>).</p>
<p>W nagrodę za dotarcie do końca mam dobrą wiadomość &#8211; stamina.lib jest już dostępna do pobrania. Mogą być problemy z jej prawidłową kompilacją, zwłaszcza razem z obecnym API Konnekta &#8211; na repo jest odpowiednia kompatybilna gałąź &#8211; wymaga to trochę wiedzy i pomyślunku. Istnieją jednak osoby, którym się udało :) Całość jest na licencji MozPL, o czym więcej w pliku LICENSE.HTML. Repo jest ogólnodostępne pod poniższym adresem:</p>
<p>svn://svn.konnekt.info/staminalib/</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?a=wLqoMbfq"><img src="http://feeds.feedburner.com/~f/RzeczyLepsze?i=wLqoMbfq" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/mE_0_STVjns" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2006/01/28/staminalib-podstawy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2006/01/28/staminalib-podstawy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>String pełen Staminy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/glVWZ1L4OcM/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2005/09/05/string-peen-staminy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2005 14:23:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[C++]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.konnekt.info/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Jak zapowiadałem wcześniej pochwalę się troszeczkę moim nowym tworem &#8211; grupą klas do obsługi tekstu w bibliotece Stamina. Założenia były takie: szybka klasa silnie oparta o template&#8217;y, alokacja/dealokacja niezależna od biblioteki (słynny problem z plikami .dll), przeźroczysta obsługa kodowań 8 i 16 bitowych w jednym obiekcie, przeźroczysta konwersja pomiędzy kodowaniami 8 bitowymi (np. win-1250 UTF8), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak zapowiadałem wcześniej pochwalę się troszeczkę moim nowym tworem &#8211; grupą klas do obsługi tekstu w bibliotece <em>Stamina</em>. </p>
<p>Założenia były takie: szybka klasa silnie oparta o template&#8217;y, alokacja/dealokacja niezależna  od biblioteki (słynny problem z plikami .dll), przeźroczysta obsługa kodowań 8 i 16 bitowych w jednym obiekcie, przeźroczysta konwersja pomiędzy kodowaniami 8 bitowymi (np. <em>win-1250</em> <-> <em>UTF8</em>), teoretyczne przygotowanie do obsługi kodowań o zmiennej szerokości znaku, zestaw podstawowych funkcji do obsługi tekstu, optymalizacje pod kątem nie robienia kopii tekstu przy każdej okazji&#8230;<br />
<span id="more-11"></span><br />
Przyznam nieskromnie że wszystkie założenia udało mi się je spełnić z nawiązką. W wielu przypadkach <em>String </em>jest szybszy od <em>std::string</em> nawet dwukrotnie! W miejscach gdzie jest wolniejszy, jest wolniejszy nieznacznie, lub dostarcza szerszą funkcjonalność. Jedynym warunkiem jest używanie optymalizującego kompilatora (wystarczy żeby potrafił rozwijać f-cje inline).</p>
<p>String opiera się na dwóch wewnętrznych buforach &#8211; 8 i 16 bitowym. Oba działają w oparciu o tę samą klasę &#8211; z automatycznym rozszerzaniem i tzw. tanią referencją (możemy przydzielić dowolny istniejący bufor bez kopiowania, kopia jest tworzona dopiero w momencie modyfikacji). W 8-bitowym przechowywane są dane z ustalonym kodowaniem (np. StringT<stACP> (lub <em>String</em>) to kodowanie ACP &#8211; aktualne w Windows, zaś StringT<stUTF8> (lub <em>StringUTF</em>) to UTF-8), a w 16-bitowym zawsze dane w UTF-16 (wchar_t). Głównym buforem jest 8-bitowy, dopóki nie przydzielimy znaków spoza zakresu &#8211; wtedy obiekt String przestawia się na operowanie na buforze 16-bitowym. Zawsze w &#8220;nieaktywnym&#8221; buforze trzymane są na później ewentualne konwersje danych. Taka konstrukcja pozwala na bardzo szybkie operacje na tekstach o dowolnej stronie kodowej i szerokości znaku. Włącznie na przykład z ich porównywaniem. Normalnie trzeba by znać strony kodowe tekstu, każdorazowo konwertować oba teksty do jednej postaci, wykonać jakąś operację, później znowu konwertować&#8230; Klasa String robi to automatycznie i w sposób znacznie zoptymalizowany!<br />
Dla uniknięcia zbędnego kopiowania buforów do przesyłania tekstu jako parametr, służy klasa <em>StringRefT </em>wykorzystująca mechanizm &#8220;taniej referencji&#8221;, dzięki której dane przesyłane są bez kopiowania. Całość wymaga trochę wiedzy na temat zasad działania buforów w C, ale pozwala na pisanie bardzo zoptymalizowanego kodu&#8230;. Oczywiście można wszystko robić po staremu, ale nie o to nam chodzi prawda? :)</p>
<p>A teraz dwa proste przykłady&#8230; Na pierwszy ogień konwersja:<br />
<code><br />
String a = "Łabędź";<br />
assert( a == L"Łabędź" ); // w a zostaje utworzona konwersja na UTF16 żeby można było porównać teksty<br />
assert( a == StringUTFRef(L"Łabędź") ); // żadnej konwersji, żadnej kopii :)<br />
assert( a == StringUTFRef( jakis_tekst_w_UTF8 ) ); // tekst w UTF8 konwertowany jest na UTF16 i porównany z a, tekst w UTF8 konwertowany jest z oryginału a nie kopii!<br />
a += L" biały"; // a przestawia się na pracę w trybie UTF16<br />
StringUTF b = a;<br />
char* jakis_tekst_w_UTF8 = b.str<char>(); // a to najprostsza konwersja<br />
</code></p>
<p>Oraz bardzo zoptymalizowane przekazywanie parametrów. Przy używaniu konstrukcji <em>PassStringRef </em>trzeba zachować ogromną ostrożność i tak na prawdę powinna być używana tylko i wyłącznie w bardzo często używanych funkcjach operujących na dużej ilości tekstu:</p>
<pre>String funkcja(const StringRef&#038; txt) { // parametr txt zostanie przekazany bez kopiowania
  if (txt == "hello") {
    String nowyText = txt;    // tworzymy lokalną kopię
    nowyText += " world!";
    return PassStringRef(nowyText);    // lokalnie utworzony bufor przekazywany jest na zewnątrz
  } else {
    return PassStringRef( StringRef(txt) );
    // nie możemy przekazać na zewnątrz nie-lokalnej zmiennej (txt jest referencją)!
    // Tworzymy więc obiekt tymczasowy StringRef trzymający txt i to jego przekazujemy na zewnątrz.
    // Tak czy inaczej nie występuje kopiowanie bufora,
    //  a kompilator zwinie naszą przydługą konstrukcję do kilku instrukcji w ASM
  }
}
</pre>
<p>Aktualnie klasa jest już po testach wydajnościowych i powoli wdrażam ją w pozostałych częściach biblioteki. Teraz na tapecie siedzi DataTable (przechowywanie tekstu jako char i wchar zamiennie i przeźroczyście, reorganizacja obsługi kolumn, handlery i triggery które mogą dostarczyć przyjemnych wrażeń i o których kiedy indziej), oraz RegEx który otrzyma obsługę wchar (PCRE tego nie potrafi, więc najpewniej do wchar zostanie zaprzęgnięta GRETA).<br />
Oczywiscie kod będzie dostepny w ramach biblioteki, a niektórzy szczęśliwcy mają do niego dostęp na bieżąco ;)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?a=glVWZ1L4OcM:sdDP2y9S820:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?i=glVWZ1L4OcM:sdDP2y9S820:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/glVWZ1L4OcM" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2005/09/05/string-peen-staminy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2005/09/05/string-peen-staminy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Obiekty automatyczne w C++</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/XYPwdri1Ahc/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2005/07/19/obiekty-automatyczne-w-c/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jul 2005 12:58:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[C++]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.konnekt.info/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Potrzebowałem zrobić automatyczne zbieranie informacji o używanych elementach Stamina.Lib. Miało to polegać na tym, że wystarczy dołączyć nagłówek jakiegoś modułu, aby informacje o nim (konkretniej nazwa i wersja) pojawiły się na specjalnej liście (która później służy do porównywania zgodności wersji, blablabla blablabla)&#8230; Jako że sprawa nie jest tak prosta jak mogłoby się wydawać zajęło mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Potrzebowałem zrobić automatyczne zbieranie informacji o używanych elementach Stamina.Lib. Miało to polegać na tym, że wystarczy dołączyć nagłówek jakiegoś modułu, aby informacje o nim (konkretniej nazwa i wersja) pojawiły się na specjalnej liście (która później służy do porównywania zgodności wersji, blablabla blablabla)&#8230; Jako że sprawa nie jest tak prosta jak mogłoby się wydawać zajęło mi to chwilę czasu i przyniosło mnóstwo nowej wiedzy, którą za chwilę zamierzam się z Wami podzielić&#8230;<br />
<span id="more-9"></span><br />
Ogólnie, obiekty automatyczne polegają na tym, że tworzymy globalny obiekt &#8211; z funkcją którą chcemy wywołać w jego konstruktorze. Jako że obiekt jest globalny &#8211; zostanie utworzony przed wywołaniem f-cji main programu (lub DllMain) &#8211; a co za tym idzie &#8211; zostanie wywołany jego kontruktor &#8211; czyli nasza f-cja&#8230; W ten sam z resztą sposób możemy użyć destruktora do wywoływania funkcji przy zamykaniu programu.</p>
<p>Wszystko jest proste, dopóki nasza &#8220;automatyka&#8221; siedzi w pliku .cpp którego dotyczy. Sprawy komplikują się, gdy tak jak w przypadku kontroli wersji próbujemy wstawić automatykę do plików nagłówkowych&#8230; Jak wiadomo, jeżeli kilka modułów (.cpp) skorzysta z tego samego nagłówka &#8211; powstanie kilka takich samych obiektów i podczas łączenia modułów <em>linker</em> wyrzuci błąd.</p>
<p><strong>const / const</strong><br />
Zadeklarowanie naszego automatycznego obiektu jako stała (const) lub zmienna lokalna (static) załatwi problem z linkerem i duplikującymi się deklaracjami. Zmienne lokalne (stałe są zawsze lokalne, chyba że dopiszemy <em>extern</em>) są widoczne tylko dla modułu (.cpp) w którym zostały zadeklarowane. Linker ich nie widzi, więc się o nic nie burzy. Pozostaje jednak inny problem &#8211; mamy tyle kopii obiektu ile modułów .cpp użyło naszego nagłówka. Jeżeli nawet są lokalne, konstruktor zostanie wykonany kilka razy. Możemy oczywiście wprowadzić zabezpieczenie, które uchroni nasz kod przed wielokrotnym wywołaniem, ale naszą ambicją jest napisać taki kod, który nie wywołuje przy uruchamianiu kilkudziesięcu zbędnych funkcji :)</p>
<p><strong>__declspec(selectany)</strong><br />
Robi się coraz ciekawiej. <em>selectany</em> jest rozszerzeniem microsoftu (o ile się orientuję &#8211; inne kompilatory mają podobne, ale o innych nazwach), dzięki któremu możemy mieć dowolną liczbę kopii tego samego obiektu w kilku modułach, a linker zamiast marudzić wybierze tylko jedną z nich a resztę odrzuci. Jedyny warunek &#8211; zmienna musi być zadeklarowana jako globalna &#8211; czyli przed ewentualnym słówkiem <em><strong>const</strong></em> musimy dodać <em><strong>extern</strong></em> (np. <em>__declspec(selectany) Auto mojeAuto;</em> , lub <em>__declspec(selectany) const extern Auto mojeAuto;</em>)<br />
Brzmi ciekawie &#8211; pozbywamy się w ten sposób problemu wywoływania po kilka razy tego samego konstruktora. Ale żeby nie było zbyt różowo &#8211; pojawia się kolejny problem! Naszym nowym wrogiem jest optymalizacja. Otóż wszystkie obiekty i funkcje globalne (czyli nie static i nie const), które ani razu nie zostały użyte (samo ich zadeklarowanie i inicjalizacja się nie liczą) są podczas optymalizowania usuwane. W efekcie nasze super obiekty automatyczne w ogóle nigdy nie zostaną utworzone, a żeby było bardziej zdradliwie &#8211; tylko gdy kompiluje się z optymalizacjami &#8211; czyli w wersji Debug wszystko będzie działać jak należy&#8230; Jest na to niestety tylko jedna rada (jak ktoś zna inną &#8211; say so!). W którymś miejscu w kodzie trzeba chociaż raz użyć naszego obiektu. Wtedy linker uzna nasz obiekt za używany i go nie odrzuci. Trochę na ten temat jest na <a href="http://blogs.msdn.com/larryosterman/archive/2004/9/27.aspx">te stronie</a>. Próbowałem tego podejścia, ale w międzyczasie wpadłem na coś w moim przypadku ciekawszego. Może ktoś będzie miał więcej szczęścia :)</p>
<p><strong>__declspec(selectany) __declspec(dllexport)</strong><br />
<em>Selectany</em> jak wiadomo załatwia problem z wielokrotnymi kopiami. Teraz <em>dllexport</em> załatwia problem z brakiem referencji. <em>Dllexport</em> określa dane i funkcje które mają być eksportowane z pliku wykonywalnego (.dll i .exe), tak żeby były dostępne dla innych plików wykonywalnych (można sobie je obejrzeć np. programem <strong><em>depends</em></strong>). Skoro muszą być dostępne &#8211; muszą być w użyciu &#8211; skor muszą być w użyciu &#8211; linker nam ich nie skasuje&#8230; Do tego dane są dostępne na zewnątrz, więc w przypadku kontroli wersji, możemy upewnić się czy nie będzie konfliktów bez wywoływania jakichkolwiek f-cji ze sprawdzanego modułu, a po prostu przeglądając plik zobaczyć od czego jest zależny.</p>
<p><strong>const i Precompiled Headers</strong><br />
Ostatnią metodą na którą udało mi się wpaść jest użycie techniki PCH w kompilatorze Microsoftu (konkretniej MS Visual Studio 7.1). Przypomnijmy &#8211; PCH (w trybie ręcznym!) służy do znacznego skrócenia czasu kompilacji. MSVS domyślnie tworzy dla nas plik <em>stdafx.h</em> &#8211; w którym dołączamy wszystkie nagłówki z jakich najczęściej korzystają nasze moduły .cpp. Tworzony jest również plik <em>stdafx.cpp</em> który po skompilowaniu staje się onym plikiem .pch. Teraz we wszystkich pozostałych modułach, które mają włączoną obsługę PCH, oraz jako pierwszy plik dołączają <em>stdafx.h</em> &#8211; podstawiany jest zamiast niego wcześniej skompilowany kod (więc nie musimy wszystkiego kompilować ponownie).</p>
<p>Teraz, jak już wiemy, const gwarantuje pozbycie się problemu z linkerem, ale ciągle pozostawia problem wielu istniejących kopii. Jednak podczas testowania odkryłem, że wszystkie stałe zadeklarowane w nagłówkach dołączonych do <em>stdafx.h</em> tworzone są tylko raz. Niezależnie ile modułów korzysta z tych nagłówków,  wszystkie współdzielą między sobą te same stałe obiekty. Wystarczy więc ustawić obsługę PCH (albo raczej utworzyć nowy projekt w MSVS i nic nie zmieniać ;)) i dołączyć do pliku <em>stdafx.h</em> wszystko co tworzy stałe obiekty automatyczne w nagłówkach. W efekcie nie będzie ani problemów z linkerem, ani wielu kopii i wielkrotnych wywoływań konstruktorów&#8230;<br />
Do tego jak się okazuje, PCH nie tylko skraca czas kompilacji, jak również <strong>zmniejsza rozmiar pliku wynikowego</strong> poprzez nie powielanie stałych danych&#8230;</p>
<p>Mam nadzieję że będzie to dla Was równie przydatne jak dla mnie, bo znowu coś nie coś udało mi się nauczyć. Czekam na komentarze i ew. pomysły na inne rozwiązania.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?a=XYPwdri1Ahc:WTSbCrysDMQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?i=XYPwdri1Ahc:WTSbCrysDMQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/XYPwdri1Ahc" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2005/07/19/obiekty-automatyczne-w-c/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2005/07/19/obiekty-automatyczne-w-c/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>DTVictory</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/RzeczyLepsze/~3/4zG_tVopgOQ/</link>
		<comments>http://rl.stamina.pl/2005/07/07/dtvictory/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jul 2005 11:52:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Lindemann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konnekt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rl.konnekt.info/2005/07/07/dtvictory/</guid>
		<description><![CDATA[Najstarszy kod w Konnekcie jest już historią. Obsługa plików DTB jest teraz kodem najnowszym, chodzi szybciej, jest lżejsza, ładniejsza i ogólnie w końcu mi się podoba. Stała się częścią biblioteki Stamina.Lib, korzysta w pełni z jej dobrodziejstw i dostarczyła do niej coś od siebie (np. ulepszoną obsługę czasu, wygodne i szybkie przeglądanie plików w katalogach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najstarszy kod w <a href="http://www.konnekt.info">Konnekcie</a> jest już historią. Obsługa plików DTB jest teraz kodem najnowszym, chodzi szybciej, jest lżejsza, ładniejsza i ogólnie w końcu mi się podoba. Stała się częścią biblioteki Stamina.Lib, korzysta w pełni z jej dobrodziejstw i dostarczyła do niej coś od siebie (np. ulepszoną obsługę czasu, wygodne i szybkie przeglądanie plików w katalogach, obsługa MD5, tony poprawek i nowych funkcji)&#8230; Nowe pliki DTB będą miały ulepszony system zabezpieczeń&#8230; W zasadzie słowo ulepszony jest mocno na wyrost, bo to co jest aktualnie w dtb zabezpieczeniem nazwać nie sposób ;) Nowa funkcjonalność zapewnia średnie bezpieczeństwo przed niechcianym czytaniem naszych wiadomości przez siostrę i nie uzdolnionego kryptograficznie brata. Oczywiście pod warunkiem że ustawimy jakiekolwiek hasło&#8230; Jeżeli masz fioła na punkcie bezpieczeństwa, najpewniej i tak trzymasz pliki profilu w dodatkowo szyfrowanych plikach.<br />
Nowe DTB powinno też rozwiązać raz na zawsze problemy z ginącymi danymi. Konnekt będzie chyba pierwszym komunikatorem który robi automatycznie kopie zapasowe swoich plików i w razie problemów równie automatycznie je przywraca.<br />
Nowe dobrodziejstwa pojawią się w nowej becie, do której zostało jednak jeszcze trochę czasu bo do przerobienia jest teraz sporo kodu w samym Konnekcie.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?a=4zG_tVopgOQ:UPkY6JYMDTU:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/RzeczyLepsze?i=4zG_tVopgOQ:UPkY6JYMDTU:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/RzeczyLepsze/~4/4zG_tVopgOQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rl.stamina.pl/2005/07/07/dtvictory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://rl.stamina.pl/2005/07/07/dtvictory/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>

