<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126</id><updated>2024-11-01T11:34:31.155+01:00</updated><category term="Marsze na Orientacje"/><category term="PBT"/><category term="bieganie"/><category term="news"/><category term="ZiMnO"/><category term="wariacje"/><category term="LATInO"/><category term="Wormsak"/><category term="Wyprawy"/><category term="star worms"/><category term="Eurotrip"/><category term="autostop"/><category term="koncert"/><category term="wormsowy wypad"/><category term="regulamin"/><category term="Harpagan"/><category term="podróż"/><category term="opowieści czępy"/><category term="historia"/><category term="plany"/><category term="filmik"/><category term="góry"/><category term="Rajd na Orientacje"/><category term="Szogun"/><category term="Kosa"/><category term="muza"/><category term="nitos salivi"/><category term="geocaching"/><category term="rysunki"/><category term="InO Malo"/><category term="poziomy i piony"/><category term="Pierwiosnki"/><category term="świąteczny wypad"/><category term="Baja"/><category term="Szago"/><category term="WicIno"/><category term="Wygoniec"/><category term="info"/><category term="podsumowanie roku"/><category term="Bongo"/><category term="Borowiacki Mno"/><category term="Gry planszowe"/><category term="Puchar Starogardzki InO"/><category term="rowery"/><category term="Bielowszczak"/><category term="Bieszczady"/><category term="ChMnO Wanoga"/><category term="Depniemy"/><category term="King-size"/><category term="Mota"/><category term="kurs InO"/><category term="maratony"/><category term="podsumowanie"/><category term="Castri"/><category term="Darżlub"/><category term="GromInO"/><category term="MnO Garczyn"/><category term="Molotov"/><category term="Nocne Manewry"/><category term="Sunday InO"/><category term="Trójmiasto.pl"/><category term="treningi"/><category term="I Zblewskie MnO Wzdłuż Piesienicy"/><category term="InO Monopoly"/><category term="KKInO"/><category term="PLInO"/><category term="Wanożniki"/><category term="komiks"/><category term="konwent"/><category term="książki"/><category term="pomysły"/><category term="przygoda"/><category term="półmaraton"/><category term="rajd z kompasem"/><category term="woodstock"/><category term="Bieg na Orientację"/><category term="DMP"/><category term="InO Bojowisko"/><category term="InO Boruta"/><category term="Pyrkon"/><category term="Rocznica SW4"/><category term="Rubikowanie"/><category term="Szkolne MnO"/><category term="Szuwary"/><category term="błędzino"/><category term="konkurs"/><category term="Acid Drinkers"/><category term="Astrum InO"/><category term="Berlin"/><category term="Bieg Trzeźwościowy"/><category term="Facebook"/><category term="Flapjack"/><category term="Genesis"/><category term="Huncwocka Mapa"/><category term="InO Zimowisko"/><category term="Kajaki"/><category term="Lato nad Wdą"/><category term="Lost"/><category term="Mno - Rubikowanie"/><category term="Nad Wdą"/><category term="NowInO"/><category term="Others"/><category term="Pan Paweł"/><category term="STK Czersk"/><category term="Sudety"/><category term="Wąsy Szlachcica"/><category term="Zimowe Harce"/><category term="festiwal fantastyki"/><category term="futbol"/><category term="mapki"/><category term="marzenia"/><category term="piłka nożna"/><category term="robaki społeczniaki"/><category term="tatuaże"/><category term="śnieżno-robaczy wypad w Karkonosze"/><category term="Asymmetry Fest"/><category term="Down"/><category term="Festiwal Gramy"/><category term="Gramy"/><category term="Holy Smoke"/><category term="Illusion"/><category term="KInO"/><category term="Lednica"/><category term="Lednica. autostop"/><category term="MDR"/><category term="Machu Picchu Cycle Expedition"/><category term="Majówka 2011"/><category term="Matisyahu"/><category term="MnO Szperk"/><category term="Mno Sellrow"/><category term="Narracje"/><category term="Noc muzeów"/><category term="Nocna Masakra"/><category term="Praga"/><category term="Puzzle Soup"/><category term="RaFInO"/><category term="Rosetta"/><category term="Rumunia"/><category term="Sylwestrowa gra miejska"/><category term="Twitter"/><category term="USB"/><category term="WalentInO"/><category term="Warownia"/><category term="Warszawa"/><category term="Worms Cup"/><category term="Wygonin"/><category term="Zidek"/><category term="Zimowy Włóczykij"/><category term="ankieta"/><category term="astronomia"/><category term="dzieje się"/><category term="emo"/><category term="euro"/><category term="heks"/><category term="kolosy"/><category term="koncert Mota"/><category term="krew"/><category term="listopadowe InO"/><category term="mecz"/><category term="melanże"/><category term="moje ja"/><category term="munchkin"/><category term="narty"/><category term="perseidy"/><category term="pogoda"/><category term="postcrossing"/><category term="przegrywanie"/><category term="pumpernikiel"/><category term="schizy pondżola"/><category term="sprzęcior"/><category term="statystyki"/><category term="sztuka"/><category term="sława"/><category term="słowianie"/><category term="tenis"/><category term="wakacje"/><category term="wampir"/><category term="worms help. wolontariat"/><category term="wormsak digital"/><category term="wspinaczka"/><category term="wydarzenia"/><category term="wygrywanie"/><category term="życzenia"/><title type='text'>STAR WORMS</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10536323449846359518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>803</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-3381428284212804464</id><published>2015-08-25T11:33:00.000+02:00</published><updated>2015-08-25T11:33:05.450+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Depniemy"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Marsze na Orientacje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="PBT"/><title type='text'>Depniemy 6 tuż tuż!</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgCCtG38H2VechNNEgHfZxVN5h7bEiupj-Z21PZoIIhXJ3zy2enNPgl1n-dEToKrT2aGSUFk5rhTJ83G4ApxV8KlQwkND-HrjhOsng7XU7gudfVitNwEMqVAjEH32vaXqZ-czMgcWDA2sPo/s1600/depniemy.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgCCtG38H2VechNNEgHfZxVN5h7bEiupj-Z21PZoIIhXJ3zy2enNPgl1n-dEToKrT2aGSUFk5rhTJ83G4ApxV8KlQwkND-HrjhOsng7XU7gudfVitNwEMqVAjEH32vaXqZ-czMgcWDA2sPo/s320/depniemy.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak wiecie, a może nie wiecie, w tym roku zostaliśmy zaproszeni przez Braci Witkowskich do współorganizacji ich szlagierowej InO Depniemy. Po rocznej przerwie impreza ta znowu pojawia się w kalendarzu i bardzo dobrze bo brakowało przebojowości i pomysłowości tego duetu w tamtym roku. No i na ten come back Depniemy nam wormsom udało się załapać w dość niecodziennej roli - jako współorganizatorzy. My sami niestety nie robiliśmy w tym roku wormsaka i mamy teraz szansę wypełnić jakoś tą pustkę i dołożyć swoją małą cegiełkę do tegorocznego PBT.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Mi przypadła w udziale budowa etapu dla kategorii zaawansowanej, a ponadto nie wiem co mi strzeliło do głowy ale zgodziłem się pełnić funkcję sędziego głównego. Co do mojego etapu to mogę zapowiedzieć, że będzie to mapa w takim stylu w jakim jeszcze nigdy mapy nie zrobiłem! Old school w pełnym wydaniu można powiedzieć! Sam jestem ciekaw jak to wyjdzie w praktyce, ale na pewno poczujecie ducha wormsaka w tym etapie. Mam nadzieję, że poczujecie!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wicia Bros również kminią kombinują, a są znani z tego że lubią namieszać więc w ten weekend na pewno nudno nie będzie. Niedługo poznacie teren imprezy - postaraliśmy się z niego wycisnąć maksa i wyczaić jak najsprytniejsze miejscówki na umiejscowienie PK. Tematyka imprezy to czerń i biel i złośliwi pewnie zapsioczą, że to sknerstwo lub oszczędność na kolorowych tuszach. Przyjdźcie i przekonajcie się sami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do wyboru kilka tras, startujemy już w piątek indywidualnymi mistrzostwami TZ. Będzie to etap nocnym, po którym nic nie będzie już takie same jak wcześniej. A potem będzie już tylko bardziej.. czarno-biało :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No to do zobaczyska ludzie, fajnie znowu po jakimś czasie wejść do lasu z zamiarem wyszukiwania miejsc na punkty, potem te kombinacje nad mapami, okiełznanie pomysłów. Teraz tylko czekać na efekty, do piątku/soboty!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A więcej info tutaj:&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/918619214848730/&quot;&gt;https://www.facebook.com/events/918619214848730/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/3381428284212804464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/08/depniemy-6-tuz-tuz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3381428284212804464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3381428284212804464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/08/depniemy-6-tuz-tuz.html' title='Depniemy 6 tuż tuż!'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgCCtG38H2VechNNEgHfZxVN5h7bEiupj-Z21PZoIIhXJ3zy2enNPgl1n-dEToKrT2aGSUFk5rhTJ83G4ApxV8KlQwkND-HrjhOsng7XU7gudfVitNwEMqVAjEH32vaXqZ-czMgcWDA2sPo/s72-c/depniemy.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-2214458216392619599</id><published>2015-07-24T12:59:00.002+02:00</published><updated>2015-07-24T12:59:59.681+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="autostop"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Eurotrip"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="góry"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rumunia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wormsowy wypad"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wyprawy"/><title type='text'>W góry Rumunii</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvFt7IZgcowpE5odoqQaizei-9Iwe6DakSI1J7_Tvgl8Lo_BYhLWOeQiTxIGkb70Ysu4sbid0UX2DzgpaY5wB1IijRW_8xZNUWhmQHO7bo4nI6OJt4ZBVlol6LxKJubHjZ7Bs_3-kGiSST/s1600/romoniaautostopposter.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;319&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvFt7IZgcowpE5odoqQaizei-9Iwe6DakSI1J7_Tvgl8Lo_BYhLWOeQiTxIGkb70Ysu4sbid0UX2DzgpaY5wB1IijRW_8xZNUWhmQHO7bo4nI6OJt4ZBVlol6LxKJubHjZ7Bs_3-kGiSST/s320/romoniaautostopposter.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jutro ruszamy autostopem do Rumunii. W tamtym roku jeździliśmy stopem ponad miesiąc i dojechaliśmy aż do Portugalii. Tym razem nie mamy niestety tak dużo wolnego czasu dlatego zdecydowaliśmy się na bliższą wyprawę. Śmigamy w rumuńskie góry. Nie jest to jakoś daleko bo do rumuńskiej granicy od granicy polskiej jest niecałe 500km. Mało tego, kiedyś granice rzeczpospolitej sięgały właśnie gdzieś tam na północne grabieże Rumunii. Więc powinniśmy dojechać tam bardzo sprawnie, miejmy nadzieję!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Takim naszym głównym celem w tym roku są góry. Zamierzamy sobie połazić po Karpatach i to tak na dziko z namiotem, gdzieś tam organizować sobie noclegi. W tamtym roku też liznęliśmy kawałek gór - byliśmy przecież w górach Geres w Portugalii oraz spędziliśmy kilka dni w andorskich Pirenejech. Podobało nam się strasznie i chyba między innymi stąd właśnie decyzja żeby tegoroczny autostopowy wypad zorganizować sobie właśnie w góry. A czemu Rumunia? No bo właśnie blisko, bo nas tam nie było, bo czujemy że tam będzie przygoda no i dziko tam jest. Miejsce przez nas nieodkryte!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Oczywiście sporo osób jak tylko słyszy hasło Rumunia to podnosi alarm i niemal wszyscy próbują nas od tego pomysłu odciągnąć, twierdząc przy tym że nas tam obrabują, zgwałcą, potną i wypalą nam żywcem oczy, że wycyganią i takie tam. Stara śpiewka. Oczywiście wszystko może się zdarzyć ale gdybyśmy tak mieli patrzeć to już dawno zabunkrowalibyśmy się w jakimś atomowym schronie. Zresztą czasy Vlada Palovnika z Siedmiogrodu już dawno minęły i w lasach słychać jedynie teraz ciche echa jego bestialskich zbrodni. No dobra, ale jedyna taka nasza realna obawa to niedźwiedzie. Tak się składa, że w Rumunii jest najwięcej niedźwiedzi w europie czyli istnieje realna szansa na spotkanie z misiem. A takie spotkanie z misiem to zazwyczaj sytuacja ryzykowna. No zobaczymy jak to będzie, np miś Yogi to był przyjazny gość, Koralgol z kolei to był taki trochę przerażający dziwak.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zresztą, nas tam te góry ciekawią! Plan jest taki żeby ruszyć w najwyższe pasmo czyli Fogarasze. Ale nie mamy spiny jakiejś wielkiej na to. Autostop jest na tyle nieprzewidywalny, że może nas wyrzucić praktycznie wszędzie i może być równie dobrze tak że będziemy wędrować w rejonie Bukowiny czy Maramureszu po tamtejszych górach i wioseczkach. Albo może tydzień będziemy siedzieć w Brasovie bo dobre wino tam będzie. Albo nie wiem, jak będzie kiepska pogoda w górach to nie będziemy tam na pałę chodzić i męczyć się w zimocie, deszczach i wiatrach (bo to przecież nasze wakacje są!) i sobie pojedziemy do Bułgarii na arbuzy i Słoneczny Brzeg albo jeszcze gdzie indziej. Czyli jak zwykle bez planu i spiny bo tak zawsze wychodziło najlepiej!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Trzymajcie kciuki za powodzenie naszej małej wyprawy! Zamierzamy robić dużo fotek i przeżyć fajne przygody żeby było co pokazywać i co opowiadać! Do zobaczenia w sierpniu! Na fali :)&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/2214458216392619599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/07/w-gory-rumunii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2214458216392619599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2214458216392619599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/07/w-gory-rumunii.html' title='W góry Rumunii'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhvFt7IZgcowpE5odoqQaizei-9Iwe6DakSI1J7_Tvgl8Lo_BYhLWOeQiTxIGkb70Ysu4sbid0UX2DzgpaY5wB1IijRW_8xZNUWhmQHO7bo4nI6OJt4ZBVlol6LxKJubHjZ7Bs_3-kGiSST/s72-c/romoniaautostopposter.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-1900714507092445915</id><published>2015-07-23T21:42:00.004+02:00</published><updated>2015-07-23T21:42:51.123+02:00</updated><title type='text'>Depniemy z wormsami!</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xtp1/v/t1.0-9/1506469_965264566849515_7109210597988228834_n.jpg?oh=c0678a7698513e4b185c808e37b63646&amp;amp;oe=5651AADF&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;118&quot; src=&quot;https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xtp1/v/t1.0-9/1506469_965264566849515_7109210597988228834_n.jpg?oh=c0678a7698513e4b185c808e37b63646&amp;amp;oe=5651AADF&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ten rok pod kilkoma względami jest dość dziwny. Na przykład dziwne było to, że po raz pierwszy od 8 lat nie zrobiliśmy swojego marszu na orientację czyli Wormsaka. Czegoś tutaj brakowało. Mądrzy ludzie mawiają jednak, że w przyrodzie nic nie ginie i mamy dla was świetną wiadomość :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dołączamy do ekipy organizacyjnej Depniemy 6!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W kuluarach mówiło się o tym już od jakiegoś czasu, były jakieś ciche szepty i plotki na ten temat, ale teraz możemy już na sto procent odpowiedzieć: tak, dołączamy do ekipy Depniemy i dołożymy swoją małą cegiełkę do tej imprezy. Takim więc sposobem star wormsi będą mieli dalej swój mały wkład w tworzenie pucharu borów tucholskich.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na razie nie zdradzimy żadnych szczegółów. Zresztą, nawet byśmy nie mogli bo wszystko jest jeszcze w fazie tzw &quot;planowania&quot; ale już teraz możemy powiedzieć, że zapowiada się coś na pewno... wesołego i wariacyjnego! Już sama ta kolaboracja z Wicia Bros zapowiada się wybuchowo :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nie pozostaje nam nic innego jak już teraz zaprosić was na Depniemy numero 6! Śledźcie wpisy na fejsie, &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/918619214848730/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;na tej oto stronce&lt;/a&gt; i szykujcie się na nadejście dobrej imprezy z jajem!&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/1900714507092445915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/07/depniemy-z-wormsami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/1900714507092445915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/1900714507092445915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/07/depniemy-z-wormsami.html' title='Depniemy z wormsami!'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-2518230459399789075</id><published>2015-06-15T21:41:00.001+02:00</published><updated>2015-06-15T21:41:06.756+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podróż"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wormsowy wypad"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wyprawy"/><title type='text'>Motorowy weekend w Skandynawii</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg_wr4rMr1PM6RIF9HnCvjr8D9p7E546jxGBJf8ZfkHuk-q5RTtm9lstVHlfg5cuR0h7nxACv__m-IiX-u4LKkAgDw1Qs69TBL5pLeIoT4xvRvOXNIeiZtZ9WKICbUA6RdU7N3nFUse0YzO/s1600/mototrip+%252836%2529+%2528600x800%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg_wr4rMr1PM6RIF9HnCvjr8D9p7E546jxGBJf8ZfkHuk-q5RTtm9lstVHlfg5cuR0h7nxACv__m-IiX-u4LKkAgDw1Qs69TBL5pLeIoT4xvRvOXNIeiZtZ9WKICbUA6RdU7N3nFUse0YzO/s320/mototrip+%252836%2529+%2528600x800%2529.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ostatnie 4 dni (czyli troszkę dłużej niż weekend) Beata spędziła na podróży motorowej ze swoim bratem po Skandynawii. Przez te cztery dni motorowi podróżnicy odwiedzili Szwecję, Danię oraz Niemcy. Dla naszej wormsowej Beaty podróż była super fajna pod wieloma względami chociażby takimi jak to że:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- pierwszy raz odwiedziła Skandynawię!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- pierwszy raz odbyła taką motocyklową podróż! (a to nie zawsze jest taka szansa i możliwość)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- pierwszy raz płynęła promem (podczas tej wyprawy dwukrotnie)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Same nowe wrażenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Podróż w wielkim skrócie wyglądała następująco. Najpierw start z Gdyni skąd do Szwecji popłynęli promem Stenaline. Jakoś tyle razy myśleliśmy o tym żeby się gdzieś statkiem wybrać no i w końcu Beacie udało się to zrealizować. Prom dopłynął do Karlskrony, z której motocykliści ruszyli na wyspę w gminie Borgholm. Dość spora wyspa. Po drodze to jak to w Szwecji - kamienie, lasy, jeziora, kolorowe domki i dłuugie drogi. Potem oczywiście spanie w namiocie w plenerze. Następny dzionek to wjazd do Danii. Przejazd tym fajnym długim mostem (robi wrażenie), następnie Kopenhaga no i jest już Dania. Z relacji Beaty wynika że Dania nudna jak flaki z olejem. Domki małe niczym domeczki dla lalek, ale też kolorowe. Płasko i nic się nie dzieje za bardzo. Tam motocykliści zaliczyli fajny nocleg u rodzinki i pozwiedzali też miasto. A najciekawszym miejscem w Danii jakie odwiedzili był ogromny klif nad morzem. Kto by pomyślał, że taki coś w Danii jest. Z Danii znowu popłynęli promem do Rostocku w Niemczech, a stąd już oczywiście prosta droga do Polski. Nie napisałem jeszcze, że podczas tej podróży odwiedzili też kilka ciekawych muzeów co również niejako jest nowością bo jak podróżujemy na stopa to raczej nie często odwiedzamy muzea :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dobra nie ma co zbyt wiele pisać, spytajcie Beaty jak było. A na dole trochę fotek z wyprawy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiOpu9m891oJ-XL5UGfQ1jjZpvycQyP8gxGUwrPbGvBCjPvBh0NdbC_YrD6xG0Buyr7RytjJQfsk8_Iw5XUkArErOA6kBzZbLmRxJRI-GCbx6mPTHxkAMMSu3nCZonP6IVTjr3dVD2acdO3/s1600/mototrip+%25282%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiOpu9m891oJ-XL5UGfQ1jjZpvycQyP8gxGUwrPbGvBCjPvBh0NdbC_YrD6xG0Buyr7RytjJQfsk8_Iw5XUkArErOA6kBzZbLmRxJRI-GCbx6mPTHxkAMMSu3nCZonP6IVTjr3dVD2acdO3/s320/mototrip+%25282%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjykE-pgEPJJP_KQIa4tD3EkL1nXQVqPLNGmra4SZrrQUbnhN2-S-Uh004R1ykrDuedzcBe42MoS2saNEtboyO3lXivKUpXKQI8RomOmXWiyaAXo8jHCaT3SGw2eE-9JXac17h6JPDTf3ld/s1600/mototrip+%25283%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjykE-pgEPJJP_KQIa4tD3EkL1nXQVqPLNGmra4SZrrQUbnhN2-S-Uh004R1ykrDuedzcBe42MoS2saNEtboyO3lXivKUpXKQI8RomOmXWiyaAXo8jHCaT3SGw2eE-9JXac17h6JPDTf3ld/s320/mototrip+%25283%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEipLT0UcuRlJmkVrKz3yNKZQx05Oufs-f6-NfGGOfLUaoIoZ8X-cfxu9jx2T_KioRfa-GvrBkRWcC33L25xoaLrR_7Y5AA4SDRTdHsIdEM6O4bsoqsJOPBvM0QEFknWo3hJ82QY8s7k0I75/s1600/mototrip+%252810%2529+%2528800x594%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;237&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEipLT0UcuRlJmkVrKz3yNKZQx05Oufs-f6-NfGGOfLUaoIoZ8X-cfxu9jx2T_KioRfa-GvrBkRWcC33L25xoaLrR_7Y5AA4SDRTdHsIdEM6O4bsoqsJOPBvM0QEFknWo3hJ82QY8s7k0I75/s320/mototrip+%252810%2529+%2528800x594%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjoACsKBXQb3iNv2qE660VIbo4XsWDYYFTNJuy0vcv75TAAwZCsulfNZ1ro0lY5TixZbQLHIaxaT7PK4rJ-0iZjICjBnQGvG0R6E23KDYRqV5F0v7r_HC2f6s5_aW4yVFEmXEDEoSf41gnF/s1600/mototrip+%252814%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjoACsKBXQb3iNv2qE660VIbo4XsWDYYFTNJuy0vcv75TAAwZCsulfNZ1ro0lY5TixZbQLHIaxaT7PK4rJ-0iZjICjBnQGvG0R6E23KDYRqV5F0v7r_HC2f6s5_aW4yVFEmXEDEoSf41gnF/s320/mototrip+%252814%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9ku9etDaNo7CLiYmjZ0MSfyLRD97mFaeBBirJZTyU0PsJnoumvUbl2k3DjY3aT92mckv8c1qiAD3ICcyric2EjfKw0YKyhC8b9KT2O3CDSHGxha7D8t0VNOzT-DodQU8Op1pEa0qbhhdO/s1600/mototrip+%252821%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9ku9etDaNo7CLiYmjZ0MSfyLRD97mFaeBBirJZTyU0PsJnoumvUbl2k3DjY3aT92mckv8c1qiAD3ICcyric2EjfKw0YKyhC8b9KT2O3CDSHGxha7D8t0VNOzT-DodQU8Op1pEa0qbhhdO/s320/mototrip+%252821%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhPM8Xe7CYdJHeQ84sUCJwIwhUC36Qep2-pEaHenDOxTVWHuFSw4mFCHIbLZHaLWJQC6uoFgXQf1mgtYt339fQi9-MreEWcUJibWjBAkMKVueONFexFjnwjTJWTiKBNLA-z4MbVtljgZQYf/s1600/mototrip+%252822%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhPM8Xe7CYdJHeQ84sUCJwIwhUC36Qep2-pEaHenDOxTVWHuFSw4mFCHIbLZHaLWJQC6uoFgXQf1mgtYt339fQi9-MreEWcUJibWjBAkMKVueONFexFjnwjTJWTiKBNLA-z4MbVtljgZQYf/s320/mototrip+%252822%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgizicpksX_5Dmwqug0TqYK0TflPJtWdmK9xuLcHT1CzGeT6FEHjdrRCbQQBQsMy6hf2lgV23WYQ4xFVIdeKpavv85CoGmDJNlL5n1AX9JVfOOWMSqiVuPxnGCTuJiKhpTzyC38uO4aZJCh/s1600/mototrip+%252825%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgizicpksX_5Dmwqug0TqYK0TflPJtWdmK9xuLcHT1CzGeT6FEHjdrRCbQQBQsMy6hf2lgV23WYQ4xFVIdeKpavv85CoGmDJNlL5n1AX9JVfOOWMSqiVuPxnGCTuJiKhpTzyC38uO4aZJCh/s320/mototrip+%252825%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgdO94qmambkxTCPN1TODQIlKrsyrlBLaOjPDhl0q9oDl5kHK7zsKFJmdOfi03cSfNIG1g4R3F7KRXfckCbYeyyKJJmW0vWjwwiR6N1DPeVjMhF2TGSYtqkS3zsoMbKBIrKINalaPwSunOv/s1600/mototrip+%252827%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgdO94qmambkxTCPN1TODQIlKrsyrlBLaOjPDhl0q9oDl5kHK7zsKFJmdOfi03cSfNIG1g4R3F7KRXfckCbYeyyKJJmW0vWjwwiR6N1DPeVjMhF2TGSYtqkS3zsoMbKBIrKINalaPwSunOv/s320/mototrip+%252827%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi6IUC8ssI-gx2Ff4U38KO2iUbzRt_GMLtJGURSZnHszU9jqkN9nmoUb53WKGFGV90tEvNypHuJnTvigWY1_hSDbVY02AEUZG9ZXXI3li3ZRnKqxDDJhj7heSF7TX7dMkqhHrDD5FMoq9f1/s1600/mototrip+%252835%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi6IUC8ssI-gx2Ff4U38KO2iUbzRt_GMLtJGURSZnHszU9jqkN9nmoUb53WKGFGV90tEvNypHuJnTvigWY1_hSDbVY02AEUZG9ZXXI3li3ZRnKqxDDJhj7heSF7TX7dMkqhHrDD5FMoq9f1/s320/mototrip+%252835%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjgiFe_Zkt8AZqbtWv1eDRaSRVEPpPQWpWYKF8P_ZNIDzoeF6GEgRDJp_RRJjgw6mfTGih4nG3zGRPF5bqBXTyJWzkGtWKRBKd9F_1FT2_C4EbIveg2jJMkB_DDUPfcKIa8ADFYFvNURpF6/s1600/mototrip+%252846%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjgiFe_Zkt8AZqbtWv1eDRaSRVEPpPQWpWYKF8P_ZNIDzoeF6GEgRDJp_RRJjgw6mfTGih4nG3zGRPF5bqBXTyJWzkGtWKRBKd9F_1FT2_C4EbIveg2jJMkB_DDUPfcKIa8ADFYFvNURpF6/s320/mototrip+%252846%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhoWtRAXG73Q0ScXAGfOrLJ-Xdq2bFc3Pq493j3-GlgQ_L10SF9WE9uYadrn_MbEQrr_igib50aFxWVeboZGBIWDGxwSWWxHZegkfUCmGB-1vbmLv_EL_Q0pGYj2aiwxbsZcoFdv0vboSRG/s1600/mototrip+%252852%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhoWtRAXG73Q0ScXAGfOrLJ-Xdq2bFc3Pq493j3-GlgQ_L10SF9WE9uYadrn_MbEQrr_igib50aFxWVeboZGBIWDGxwSWWxHZegkfUCmGB-1vbmLv_EL_Q0pGYj2aiwxbsZcoFdv0vboSRG/s320/mototrip+%252852%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgdNpzbrDXh2JqYNfucHRnN1qG6pm4atHC5ZoeNlTozn6rqCHCvUzy_eOvzY3nzJ6sugXCVRel6SMAGYBmBDW8ekXW4ZzZdWeu4DnJWfiN3iXge46PJYa4TzoWajFiFPwvjrqEFQvr_vfu6/s1600/mototrip+%252863%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgdNpzbrDXh2JqYNfucHRnN1qG6pm4atHC5ZoeNlTozn6rqCHCvUzy_eOvzY3nzJ6sugXCVRel6SMAGYBmBDW8ekXW4ZzZdWeu4DnJWfiN3iXge46PJYa4TzoWajFiFPwvjrqEFQvr_vfu6/s320/mototrip+%252863%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8UxD0xKvLxQHtOnmOcS5_onLMVMrWsnzC6HphMbpIKM1-8F0NM6RyL9Xi_bqsDRMQYD1gIhuhwJYQ8Pyuhtlnisb3U6aL__gwy8wGAc0XbBy9rHhgYD9gZPd4ojKyUf9rOxEJVVJHQaQ3/s1600/mototrip+%252865%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8UxD0xKvLxQHtOnmOcS5_onLMVMrWsnzC6HphMbpIKM1-8F0NM6RyL9Xi_bqsDRMQYD1gIhuhwJYQ8Pyuhtlnisb3U6aL__gwy8wGAc0XbBy9rHhgYD9gZPd4ojKyUf9rOxEJVVJHQaQ3/s320/mototrip+%252865%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMhm8SBE9D_c2q4q4wGVPEwm-tIstJJaieI4ChYVnrqNv46oiohsHI09gdNw_c4tRwxJV0abAdBRJ94CykD4Hhll2qB0jpUvwwndH7UaCCYzGaUxi3YqnraJs5GgWxw8vC6HAPECbO5Rdf/s1600/mototrip+%252882%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMhm8SBE9D_c2q4q4wGVPEwm-tIstJJaieI4ChYVnrqNv46oiohsHI09gdNw_c4tRwxJV0abAdBRJ94CykD4Hhll2qB0jpUvwwndH7UaCCYzGaUxi3YqnraJs5GgWxw8vC6HAPECbO5Rdf/s320/mototrip+%252882%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvUiseLRyQekKGMnhpCYhG2d6e4m6ZYF43ox7-ypzCBCX-EmSaJpZfDpsCgt1sDHmRX1xyu2T-05zar4Lw4UJ0-p2NldNWmiTRlPupRBo5_szjv0SLna5F-oawignk771g1V4HHEOaklXO/s1600/mototrip+%252884%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvUiseLRyQekKGMnhpCYhG2d6e4m6ZYF43ox7-ypzCBCX-EmSaJpZfDpsCgt1sDHmRX1xyu2T-05zar4Lw4UJ0-p2NldNWmiTRlPupRBo5_szjv0SLna5F-oawignk771g1V4HHEOaklXO/s320/mototrip+%252884%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhct1vaZyzEoS72FA0Sq9bZr2QsK8LmNZQKW6okJ_Z3GZPu7J2YruX_8ECq5JmMhCDFn7cLT0B1dJGeYbvPGyhzB8p1twwGOUVjgYIc06qUkid8U8XRtCE-_OZoCTnTPpYllIaYGkiRY8-P/s1600/mototrip+%252892%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhct1vaZyzEoS72FA0Sq9bZr2QsK8LmNZQKW6okJ_Z3GZPu7J2YruX_8ECq5JmMhCDFn7cLT0B1dJGeYbvPGyhzB8p1twwGOUVjgYIc06qUkid8U8XRtCE-_OZoCTnTPpYllIaYGkiRY8-P/s320/mototrip+%252892%2529+%2528800x600%2529.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/2518230459399789075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/06/motorowy-weekend-w-skandynawii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2518230459399789075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2518230459399789075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/06/motorowy-weekend-w-skandynawii.html' title='Motorowy weekend w Skandynawii'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg_wr4rMr1PM6RIF9HnCvjr8D9p7E546jxGBJf8ZfkHuk-q5RTtm9lstVHlfg5cuR0h7nxACv__m-IiX-u4LKkAgDw1Qs69TBL5pLeIoT4xvRvOXNIeiZtZ9WKICbUA6RdU7N3nFUse0YzO/s72-c/mototrip+%252836%2529+%2528600x800%2529.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-3906115027814580882</id><published>2015-06-07T22:48:00.001+02:00</published><updated>2015-06-07T22:48:57.818+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podróż"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rowery"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wyprawy"/><title type='text'>Kaszuby rowerem</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgS6a2cTmq3XCEpljNDT01h0rltXGRFJssoV-7NfLKzwRRrUo8kOvd9hTFat9YIbp6A2zJOqhzj_TwdRfSJQ4-3RS5rKqUSfMAQoTAhf8GNC1I_2BPJXAhZ5VBt9oeOjokFmeXcaxPeMe0p/s1600/_DSC7407.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgS6a2cTmq3XCEpljNDT01h0rltXGRFJssoV-7NfLKzwRRrUo8kOvd9hTFat9YIbp6A2zJOqhzj_TwdRfSJQ4-3RS5rKqUSfMAQoTAhf8GNC1I_2BPJXAhZ5VBt9oeOjokFmeXcaxPeMe0p/s320/_DSC7407.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Polska to taki kraj gdzie chyba najwięcej w europie jest tak zwanych długich weekendów. Wiadomo, że nie wszyscy tutaj mogą sobie pozwolić na przedłużony weekend, a z drugiej strony są takie osobniki jak ja, że taki przedłużony weekend to mogą sobie robić non stop. No ale tak sobie jakoś stwierdziłem, że podczas tego właśnie długiego weekendu fajnie byłoby zrobić sobie gdzieś jakiś mały wypad. Nie daleko bo niestety nie mam teraz czasu na jakieś długie wojaże no ale gdzieś by się chciało wyskoczyć i znowu być w drodze. Tak sobie myślałem gdzie by tu jechać i jak to zrobić i konkretów nie było widać.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Aż tu wreszcie nadszedł dzień Bożego ciała gdzie dziewczęta prószą kwiatki i jakoś tak pod wieczór wpadła mi myśl - a może by tak rowerem wyskoczyć na Kaszuby? Czemu nie, przecież rowerem nigdy żadnej wyprawy sobie nie zrobiłem, a sprzęcior jest. Nigdy też jakoś Kaszub za bardzo nie pozwiedzałem, niby rzut beretem a jakoś zawsze mi tam daleko było i nie po drodze. To kurde czemu nie połączyć jednego z drugim i nie ruszyć w tą szwajcarię kaszubską, ktoś to tak ładnie nazwał i nie bez powodu przecież.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Akurat fajnie się trafiło przed wyjazdem bo wpadli do nas Arek z Anią i małym Grześko (to jest mały ale już duży bobas, w zasadzie to już kawał chłopa) i przy okazji Arczysław wziął w obroty nasze rowery i zrobił im serwis generalny. Wpadł też Pablito ze swoją nową kolarzówo-bryką, prawdziwa czarna pantera z tego roweru. No i Pablito tak się swoim rowerem rozpędził, że zajechał z Gdyni aż do naszej Bytoni! To w zasadzie był też dla mnie dobry impuls żeby wreszcie ruszyć gdzieś tyłek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Słońce powoli opadało ku horyzontowi i robił się przyjemny podwieczorek kiedy to ruszyłem w drogę. Była godzina 18 a przede mną długa droga. Wyjazd mogę określić jako pół spontaniczny. Bo niby planowałem coś zrobić ale ostateczna decyzja padła tego samego dnia, w którym wyruszyłem. Nie brałem więc ze sobą wiele i w dwie sakwy zapakowałem namiot, śpiwór, spodnie i koszulę bo noce nadal są chłodne, mapkę województwa pomorskiego (bo innej nie miałem), aparat który pożyczyła mi moja Beata (bo zamierzałem dużo fajnych fotek zrobić) no i co tam jeszcze. Szczoteczkę do zębów, wiadomo. I tyle w zasadzie. Nawet jedzenia nie brałem. Zresztą co tu dużo brać skoro jechałem tam na 2,3 dni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pierwszego dnia przejeżdżam 58km. Jadę sobie przez większość drogi lasami i leśnymi szutrami bo tak ładniej. Wjeżdżam do sklepu, jakiś był otwarty. Kupuję sobie kiełby na ognicho no i coś do picia. Gadam ze sklepowym, że super pogoda na ognicho, w końcu ciepło. Pijaczki przy sklepie siedzą nawet w Boże ciało, cały boży dzień, dzień w dzień jak codzień. Przyglądają mi się z zaciekawieniem i jadę dalej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jeszcze przed 21 byłem na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Czyli tam gdzie chciałem. To teraz chyba pora szukać miejscówki na nocleg. Dojechałem do miejscowości Krzeszna (x lat temu jak byłem małym knapem to byłem tam na biwaku klasowym, nawet fajnie to wspominam) i postanowiłem rozbić gdzieś w okolicy namiot. Zajechałem na górkę do lasu, tuż za żytem które pachniało latem. Bardzo miłe miejsce, fajny widok bo była góreczka więc niezła panoramka ukazała się moim oczom. Rozbiłem swój przenośny domek, teraz pora na ognisko. Okazało się, że w pudełku od zapałek są tylko cztery zapałki (to się zaskoczyłem) ale na szczęście wystarczyła mi jedna do rozpalenia ognia. Zresztą, tak sucho jest że ognicho to trochę ryzyko no ale ja to jednak mam to wyczucie do ognia, nie ma co. Posiedziałem tak sobie przy tym ognichu, smażyłem kiełbaski i oczywiście jedna mi spadła. Tak sobie myślałem, że chyba nie ma takich ognisk żeby komuś kiełbaska nie spadła, nawet jak sam przy tym ogniu siedzisz. Na kaszubach słychać było śpiewy z domostw, nawet jakieś flety i bębenki, ktoś tam się dobrze bawił. Ja kładłem się do snu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wstałem już o 5:30 bo szkoda było mi dnia na spanie. Przestraszyłem się, że nie ma słońca, zazwyczaj śpiąc w namiocie budzi cię słońce. Wtedy zjarzyłem się, że namiot mam w lesie to słońce tu nie doszło. Wschodziło jednak powoli nad wzgórzami i jeziorami, poranne złote słońce nie zdążyło jeszcze wysuszyć rosy z traw. Nad jeziorami unosiła się lekka błękitna mgła. Widok wspaniały, wiedziałem że znalazłem się w dobrym miejscu. Wziąłem głęboki oddech, przeciągnąłem gnaty z rana i wiedziałem że to będzie piękny dzień.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak jak wcześniej wspomniałem, nigdy jakoś Kaszub nie zwiedzałem, dlatego wymyśliłem sobie teraz że chciałbym zjechać na rowerze cały ten kaszubski park (który najprawdopodobniej jest najciekawszą częścią tego regionu skoro zrobili tu park). To był jedyny mój taki plan. Nie znalazłem żadnych map ze szlakami, tzn były tam dwa czarny i czerwony. Czasami przez jakieś odcinki jeździłem właśnie tymi szlakami, były super. A no i tak luknąłem na moją mapę, że jest tu kilka rezerwatów przyrody, nie mogłem sobie tego odmówić i chciałem odwiedzić ich jak najwięcej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Z początku kręciłem się na południu. Z Krzesznej poleciałem na Pierszczewko, Brodnice potem Ostrzyce gdzie mieszkają RowerOwce. Następnie pojechałem na najwyższy szczyt pomorza czyli wieżycę. Super widoczki u góry. Gdzieś tam po drodze pobiłem mój rowerowy rekord prędkości, wiatr we włosach i łzy w oczach, tak zasuwałem. Wjechałem do Szymbarku ale nie chciało mi się oglądać tej deski i domku, jakoś mnie to nie ciekawi ani trochę. Pojechałem sobie znowu jakoś tam na okrętkę do Krzesznej, potem do rezerwatu Ostrzycki las. Przepiękny był, mówię wam, warto tam wjechać. Normalnie dzicz, wielkie góry, wielkie drzewa, a drogi to takie nooooo off roadowe haha. Właśnie jeśli chodzi o rezerwaty to są to miejsca niesamowite i ja je uwielbiam z tego powodu, że nie ma lub nie powinno być tam ingerencji człowieka. Kurde chyba za mało jest takich miejsc, zdecydowanie. Potem pojechałem do miejscowości Przewóz, następnie Sznurki (śmieszna nazwa, a po kaszubsku też śmiesznie bo Sznerczi). Wzdłuż drogi ciągnęło się wielkie jezioro rynnowe i byłem zachwycony. Zresztą co chwila stawałem rowerem bo takie widoki były. Piękne wzgórza lasy, małe domki, pola z których unosi się zapach świeżo skoszonej trawy. I te malutkie wioseczki mają niezwykły urok, jakby czas tam stanął w miejscu i ludziom było tam z tym na prawdę do twarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak więc jeździłem sobie po tej wesołej krainie. Prawdziwa Polska wieś, jak z obrazka. No i zapach tej trawy w powietrzu. Potem kierowałem się na północ - Chmielno, tam przejechałem przez taką jakby wyspę (z lotu ptaka to wygląda w ogóle imponująco), ruszyłem potem czewronym szlakiem do zamku w Łapalicach ale nie zabawiłem tam długo bo już kilkakrotnie odwiedzałem to zamczysko. Ciekawa sprawa, że ruiny niedokończonego zamku są tu atrakcją turystyczną, a wejście na teren zamczyska to taka dziura w płocie. Polska absurdalna. Dalej w planach miałem rezerwaty i kilka z nich zahaczyłem. Jeden z nich musiał być mega mroczny w nocy - Staniszewskie błota, normalnie cały las tam był w bagnach i wielkie świerki były tam tylko martwymi kikutami sterczącymi z podmokłych traw. Aż by tam się chciało być w nocy, musi mrozić krew w żyłach pod osłoną nocy. Dojechałem do Mirachowa, bardzo fajna wioseczka i ładne domki tam były. Odwiedziłem też Rzym. Niektóre nazwy jak wspomniałem są tam śmieszne no a wioseczki same w sobie urokliwe tak bardzo. Widoki cały czas mistrzowskie! Teraz wjechałem ponownie na czerwony szlak bo prowadził on do kilku rezerwatów. Wjechałem tam i krążyłem z rowerem jakieś 4 czy 5h. Żywej duszy nie spotkałem. Lasy dzikie i nieokiełznane. Woda w jeziorach jakaś inna. Po prostu dzicz w swej doskonałości. Cieszyłem się, że tam jestem. Najfajniejsze miejscówki tam to były rezerwat Lubogość oraz Szczelina Lechicka. Widok z tej szczeliny powalił mnie na kolana. Siedziałem tam jak wryty, że tak górskie widoki tu są! Drogi i góry były tam dla mnie wyzwaniem. Rower miałem opakowany i dość ciężki więc pod górki musiałem go podprowadzać. Jeszcze kilka razy wpakowałem się w błota i to takie na głębokość pół koła. Tam to się działy skecze, kilka razy myślałem że się tam nie wydostanę do śmierci bo tak grzązłem. Musiałem mocno naprężać muskuły żeby się tam wykaraskać. Wreszcie dojechałem jakoś do cywilizacji. Potem kierowałem się już tylko na południe. Najpierw w stronę Sierakowic, potem Miechucina skąd pochodzi nasz kumpel Richertos. Z tego Miechucina jak się jechało to też widoki niesamowite, No i dalej już na południe do Stężycy gdzie przy tamtejszym jeziorze rozbiłem namiot i znowu zrobiłem ognisko. Takie malutkie bo sucho było.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Następnego dnia zaraz z rana ruszałem na MnO Wilcze Tropy. Wyjechałem z Parku Kaszubskiego i kierowałem się znów na Kociewie. Jestem bardzo zadowolony i cieszę się z tej mojej mini podróży. Przez niecałe trzy dni zrobiłem niemal 300km. W piątek zjechałem cały park i pokonałem na rowerze 140km, to fajny wynik &amp;nbsp;tym bardziej że przecież nigdzie się nie śpieszyłem i nie napierałem jak szalony. Kaszuby na prawdę mnie zauroczyły i sam nie wiem czemu dopiero teraz je odwiedziłem. Teraz na pewno będę robił to częściej, JOŁ&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhR7Zw67n4xQ-z2Ifzlr4HJV9tw24KPv2PgihGPCIUDvbs27bh9ebibXlWA7oYHzPcD75P4_Ff34Ze8n3H6omSNLs7aLixoQgAaaY-pU8-GDdTnQ0w0keZX-2qNUsYtKNX528ViiowV2pCB/s1600/_DSC7353.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhR7Zw67n4xQ-z2Ifzlr4HJV9tw24KPv2PgihGPCIUDvbs27bh9ebibXlWA7oYHzPcD75P4_Ff34Ze8n3H6omSNLs7aLixoQgAaaY-pU8-GDdTnQ0w0keZX-2qNUsYtKNX528ViiowV2pCB/s320/_DSC7353.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh2LS7kgtborvI9BtsyVjYTBHN8qZProM6iFtFDJXd589G_HClcDw8eyGjPsftutoDETIgmkuRgT0o4MZ3zrHxkyKuHNzrVUSWQqDdNhbd0jYrkJHLCSunx5p8U6F_FNrsotCAwBIzEN9er/s1600/_DSC7362.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh2LS7kgtborvI9BtsyVjYTBHN8qZProM6iFtFDJXd589G_HClcDw8eyGjPsftutoDETIgmkuRgT0o4MZ3zrHxkyKuHNzrVUSWQqDdNhbd0jYrkJHLCSunx5p8U6F_FNrsotCAwBIzEN9er/s320/_DSC7362.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi83oNPAmQbq8JPC2FqTDo5dwZPvxUCjmU2564ptre0TJE0lgn46bSv1jGSPlFUar2Co7JtcXQlPuSIOnSIkCpulqykmgUvwr-RaFDPVDGcVDipA_IJHxiIQfS0d1d733n8iwvvkAcapyFo/s1600/_DSC7365.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi83oNPAmQbq8JPC2FqTDo5dwZPvxUCjmU2564ptre0TJE0lgn46bSv1jGSPlFUar2Co7JtcXQlPuSIOnSIkCpulqykmgUvwr-RaFDPVDGcVDipA_IJHxiIQfS0d1d733n8iwvvkAcapyFo/s320/_DSC7365.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGitSMixqpZ1g1MOPrSQPVgKkQtrNA1q8L6WKJqJanECpzQa66a-jN3oMRdOEa_yqurDkWxMVT-E6_O-3K9vhw2b-bRN7BjR_WizYqGWyoV5RNXSlVnzC5HvV75iyNUxxYIUVAlU4gO5g7/s1600/_DSC7369.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGitSMixqpZ1g1MOPrSQPVgKkQtrNA1q8L6WKJqJanECpzQa66a-jN3oMRdOEa_yqurDkWxMVT-E6_O-3K9vhw2b-bRN7BjR_WizYqGWyoV5RNXSlVnzC5HvV75iyNUxxYIUVAlU4gO5g7/s320/_DSC7369.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhS4yjlCDOB2lyuCK1Zo4ACaKeyHLSqLY9qiqe3IRcsav9rwFlO8lkJpZRY6R_X6dhRpHZ55_6PAwUSoGCxtSB4J03yInwrh47r2U6777vv9aPGFS6xAsr_UhDmEAFbY3cCJleDjdR6QSfc/s1600/_DSC7373.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhS4yjlCDOB2lyuCK1Zo4ACaKeyHLSqLY9qiqe3IRcsav9rwFlO8lkJpZRY6R_X6dhRpHZ55_6PAwUSoGCxtSB4J03yInwrh47r2U6777vv9aPGFS6xAsr_UhDmEAFbY3cCJleDjdR6QSfc/s320/_DSC7373.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGgDQj2wGYGNT7HdUl8B8rfLmr-f-E2RHixDBcZSBDu5lon9M9saYO6TvflHVOuz85TVor5ACBIv1YF1ewJmM_XLZihtdjHmP5TlXfBOCDVyaN3qlE4B5DPtKXncgdt3xG2WpNXOLkYuwl/s1600/_DSC7374.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgGgDQj2wGYGNT7HdUl8B8rfLmr-f-E2RHixDBcZSBDu5lon9M9saYO6TvflHVOuz85TVor5ACBIv1YF1ewJmM_XLZihtdjHmP5TlXfBOCDVyaN3qlE4B5DPtKXncgdt3xG2WpNXOLkYuwl/s320/_DSC7374.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhkDyqFqaHExBMBRxnjAb_ZiV_L15OtEeJ4TjqckGcxE8QRKy-OfKOBYgm8RgepLFv2lrm7W2Mn5UkYRdGV20WFO6QkzBzxRXTzgmmKAanaWsQqnEsQkebg77NZQw9Z8hO6zw7pL-CU6nKz/s1600/_DSC7377.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhkDyqFqaHExBMBRxnjAb_ZiV_L15OtEeJ4TjqckGcxE8QRKy-OfKOBYgm8RgepLFv2lrm7W2Mn5UkYRdGV20WFO6QkzBzxRXTzgmmKAanaWsQqnEsQkebg77NZQw9Z8hO6zw7pL-CU6nKz/s320/_DSC7377.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWachtvG0CELFpgYo6yyeptYZbm4mt4KzdJp3CKRyuwDA4OCcVO8_o9DC4E7rs4JWqwTPJOV5SuV9DwvqWqZd4XVu77qv-wHwXGGWmn1-fEul1wjW4g50BWE0VMhv9jwJEhhfwraQlrh2_/s1600/_DSC7379.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWachtvG0CELFpgYo6yyeptYZbm4mt4KzdJp3CKRyuwDA4OCcVO8_o9DC4E7rs4JWqwTPJOV5SuV9DwvqWqZd4XVu77qv-wHwXGGWmn1-fEul1wjW4g50BWE0VMhv9jwJEhhfwraQlrh2_/s320/_DSC7379.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEirtDxASefH9lEh3Wnr0ijblN6zgfzLxYbPWbU5E7JACn3A09dJcE7nuhYFSkea-1jtLfqacur3ntIgKga6swQJWaF4IkPTmUJYMlM2dkBUmBga_IeYH4kKKhjNapXRQD-Dkciw9HDLnSLI/s1600/_DSC7385.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEirtDxASefH9lEh3Wnr0ijblN6zgfzLxYbPWbU5E7JACn3A09dJcE7nuhYFSkea-1jtLfqacur3ntIgKga6swQJWaF4IkPTmUJYMlM2dkBUmBga_IeYH4kKKhjNapXRQD-Dkciw9HDLnSLI/s320/_DSC7385.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEju5_aP1rtHebkTIjj38xPOsPnOqktJuNRNk5R22WqtfdJGLpUQx3l9iprvLb9x9hS04RMsCo-iR6OHv8tsvJYunVgJ2B0Z2gUWb8LB_ckGnZKYwCq2zJ4akluB8EVjF71yNCUG5FPBGduI/s1600/_DSC7395.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEju5_aP1rtHebkTIjj38xPOsPnOqktJuNRNk5R22WqtfdJGLpUQx3l9iprvLb9x9hS04RMsCo-iR6OHv8tsvJYunVgJ2B0Z2gUWb8LB_ckGnZKYwCq2zJ4akluB8EVjF71yNCUG5FPBGduI/s320/_DSC7395.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUcEWN5LUuFRazgFfM45YKoIsMAAyqEch8OqgMKGxmCcu9uqnAfR064RocTx1KZEk0dsG_eqkxzY8h2uZf7CmzrswUpGNWwUQ_3IDwyqHDV8fqbCkrAoVnxO0jlHyL6sWIsOexRU-SdHpR/s1600/_DSC7400.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUcEWN5LUuFRazgFfM45YKoIsMAAyqEch8OqgMKGxmCcu9uqnAfR064RocTx1KZEk0dsG_eqkxzY8h2uZf7CmzrswUpGNWwUQ_3IDwyqHDV8fqbCkrAoVnxO0jlHyL6sWIsOexRU-SdHpR/s320/_DSC7400.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKsNwu2kQI-ZE1jdEpg8aW91vmrPkHEoamMo0p74XASnmgkyT8Dg8XZ0nvgGEdcTczEBDiBP6EHtXC2eymIch8rn415V3OcpRmKedST_H3X8e-V91X2uSF5z-K1HsaCxWKaFN5PmWReY0i/s1600/_DSC7406.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiKsNwu2kQI-ZE1jdEpg8aW91vmrPkHEoamMo0p74XASnmgkyT8Dg8XZ0nvgGEdcTczEBDiBP6EHtXC2eymIch8rn415V3OcpRmKedST_H3X8e-V91X2uSF5z-K1HsaCxWKaFN5PmWReY0i/s320/_DSC7406.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiONjrSdIqZEFQ9Nz8j63OQWi1_Jj6TxPE3PJZbAaHe_rdmLOqEcqoOdQ5z1fAqzPzrIuWUedNKgSScW9eb7a9HD1B3vNm5AIqix52UtPsDsg_BRaR-FcSLbOJT1ufJZHN8v9lY67So94JN/s1600/_DSC7410.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiONjrSdIqZEFQ9Nz8j63OQWi1_Jj6TxPE3PJZbAaHe_rdmLOqEcqoOdQ5z1fAqzPzrIuWUedNKgSScW9eb7a9HD1B3vNm5AIqix52UtPsDsg_BRaR-FcSLbOJT1ufJZHN8v9lY67So94JN/s320/_DSC7410.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEii4CTOHiqUPm4zmriGIE7JLCDksaJ_M7XxxYtgZDKzNK3P_Q1Fr2O7YZlrpwGzyE89-zEhaTuSSR6x6OlHvlNRikAs7qkB9RJM8kZsN_WE-zWDq6wfx4ruYSraQm1IYhojnizFnaBQbu3k/s1600/_DSC7417.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEii4CTOHiqUPm4zmriGIE7JLCDksaJ_M7XxxYtgZDKzNK3P_Q1Fr2O7YZlrpwGzyE89-zEhaTuSSR6x6OlHvlNRikAs7qkB9RJM8kZsN_WE-zWDq6wfx4ruYSraQm1IYhojnizFnaBQbu3k/s320/_DSC7417.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhF4Srd7FgWSb1s5jjFHMV4yYD5zg4NKAXKfHSkGVJNO0jeCDOAuEXCpsqUqzfywc7jvpVxRGedjILeDiGTxUU3JExhnJPiPiYgZuXy55IEnbtf6B3ms_dk-58MCz05a-Fc-dca0YYjHvuS/s1600/_DSC7422.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhF4Srd7FgWSb1s5jjFHMV4yYD5zg4NKAXKfHSkGVJNO0jeCDOAuEXCpsqUqzfywc7jvpVxRGedjILeDiGTxUU3JExhnJPiPiYgZuXy55IEnbtf6B3ms_dk-58MCz05a-Fc-dca0YYjHvuS/s320/_DSC7422.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgxyVQFEG3QgRDc4cz-apcgSTwfAyTyuoCEl-WHu0PHR5THZxbPXA4bQz0JzUsMf4Nkyou2E5paqsh1gE2Zb-LgkaO_xkbO2l-_W_-b7-5MstVr6Mei5jM6dTFH3goEI9dzfXHzAocOGnIk/s1600/_DSC7454.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgxyVQFEG3QgRDc4cz-apcgSTwfAyTyuoCEl-WHu0PHR5THZxbPXA4bQz0JzUsMf4Nkyou2E5paqsh1gE2Zb-LgkaO_xkbO2l-_W_-b7-5MstVr6Mei5jM6dTFH3goEI9dzfXHzAocOGnIk/s320/_DSC7454.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPFpHFg0rTK3HbKxMfAy5-TMo04Bv77MtIZfsCQMGOiQOKNP9NY0eEOg54jOR_0i5enbKxUdUwMpwe_tbc4w9uSYqwH0Bok36dKy23o8pG_y1GdS7q4MvKzQMqLx7eTRzqe1SUDsD3V2Tk/s1600/_DSC7456.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPFpHFg0rTK3HbKxMfAy5-TMo04Bv77MtIZfsCQMGOiQOKNP9NY0eEOg54jOR_0i5enbKxUdUwMpwe_tbc4w9uSYqwH0Bok36dKy23o8pG_y1GdS7q4MvKzQMqLx7eTRzqe1SUDsD3V2Tk/s320/_DSC7456.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgyE4cbun3Xu758ZD_1rVxtXQ2Pi0sLDKngbpQbzfFgCB7bj1QDYCWVKV2eZoiFMq3HzwxZG9kn8A_zlLgN2V9PZ80Cr5LM5CjCKlDoIgfDPlZDfI_DnUiqeeoDW3SBxDDKvk2ypgwqeRBd/s1600/_DSC7462.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgyE4cbun3Xu758ZD_1rVxtXQ2Pi0sLDKngbpQbzfFgCB7bj1QDYCWVKV2eZoiFMq3HzwxZG9kn8A_zlLgN2V9PZ80Cr5LM5CjCKlDoIgfDPlZDfI_DnUiqeeoDW3SBxDDKvk2ypgwqeRBd/s320/_DSC7462.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjc-4qOWWjXZUxX2GBAxzU_1woUlc42Si1MiOtOsl64sZFnI0PdsCkMYMT9oIjWtA4lten_4Ba_SisXF1OySZYtjhFtCkedVkjAljbA0QWZ09Wf2Jw5ZldZ6QZZpsXfUWc2uZW47rLYFRP8/s1600/_DSC7479.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjc-4qOWWjXZUxX2GBAxzU_1woUlc42Si1MiOtOsl64sZFnI0PdsCkMYMT9oIjWtA4lten_4Ba_SisXF1OySZYtjhFtCkedVkjAljbA0QWZ09Wf2Jw5ZldZ6QZZpsXfUWc2uZW47rLYFRP8/s320/_DSC7479.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8yBQO5fBblgSpVEc7-oKgo1RNQ9CyBL65z2VWSp_64_V3b1amFlYUQCGH7R_47SRUbc0Fc70ujVBPr-COlUcmCrXUd0H-maughTfPN11BUyRDRMejUsO9GGJcx8DYvWm3JZqKhP8hbcBA/s1600/_DSC7482.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8yBQO5fBblgSpVEc7-oKgo1RNQ9CyBL65z2VWSp_64_V3b1amFlYUQCGH7R_47SRUbc0Fc70ujVBPr-COlUcmCrXUd0H-maughTfPN11BUyRDRMejUsO9GGJcx8DYvWm3JZqKhP8hbcBA/s320/_DSC7482.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhPhbL-siPmNhqIMSGVK1CukpG8uf5YjjzpEISM-kMhpnKMsjN7QBO6U375kAc9b922nwNb2hcD0HECtA47DieQE5bAVJ2nTvNHMQ16-3lKTcIQ8ZZagSB9XvtJUjTEEVNBmo0Xky3zlAE-/s1600/_DSC7497.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhPhbL-siPmNhqIMSGVK1CukpG8uf5YjjzpEISM-kMhpnKMsjN7QBO6U375kAc9b922nwNb2hcD0HECtA47DieQE5bAVJ2nTvNHMQ16-3lKTcIQ8ZZagSB9XvtJUjTEEVNBmo0Xky3zlAE-/s320/_DSC7497.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/3906115027814580882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/06/kaszuby-rowerem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3906115027814580882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3906115027814580882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/06/kaszuby-rowerem.html' title='Kaszuby rowerem'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgS6a2cTmq3XCEpljNDT01h0rltXGRFJssoV-7NfLKzwRRrUo8kOvd9hTFat9YIbp6A2zJOqhzj_TwdRfSJQ4-3RS5rKqUSfMAQoTAhf8GNC1I_2BPJXAhZ5VBt9oeOjokFmeXcaxPeMe0p/s72-c/_DSC7407.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-9041089991641658131</id><published>2015-05-14T12:35:00.002+02:00</published><updated>2015-05-14T12:35:44.709+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podróż"/><title type='text'>I Kaszubskie spotkanie z podróżnikami</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/22322_491029697714974_5184665265915928904_n.png?oh=c3e738408d10d049795d57faf5294dcd&amp;amp;oe=5602B6B2&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/22322_491029697714974_5184665265915928904_n.png?oh=c3e738408d10d049795d57faf5294dcd&amp;amp;oe=5602B6B2&quot; width=&quot;226&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
To już jutro! I Kaszubskie spotkanie z podróżnikami, a na tym spotkaniu opowiadał będę... między innymi właśnie ja! Pierwszy raz w takiej roli i jak na razie zero przygotowania. No ale co tam, powinno być dobrze, na pewno będzie :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/1661579804071437/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;link do wydarzenia na fejsbuku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/9041089991641658131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/05/i-kaszubskie-spotkanie-z-podroznikami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/9041089991641658131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/9041089991641658131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/05/i-kaszubskie-spotkanie-z-podroznikami.html' title='I Kaszubskie spotkanie z podróżnikami'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-3151273112152947748</id><published>2015-05-04T21:12:00.000+02:00</published><updated>2015-05-04T22:21:34.255+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podróż"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Praga"/><title type='text'>Praga o zapachu bzu </title><content type='html'>&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHyQF_wAjw6557wEAifwZjd2G1lkqx0gtqC4RrXAgio7HtTIVIKeQhRboyGzOvUiO7ZFdfoDpuZ-sQOzooJE1mdwHE-4pBcBkVAIpfQIdj_d0GlMB-ac6MeLNdm_xu_XWx4I-T8J8OAudF/s1600/11188116_828175743939027_1991460556_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHyQF_wAjw6557wEAifwZjd2G1lkqx0gtqC4RrXAgio7HtTIVIKeQhRboyGzOvUiO7ZFdfoDpuZ-sQOzooJE1mdwHE-4pBcBkVAIpfQIdj_d0GlMB-ac6MeLNdm_xu_XWx4I-T8J8OAudF/s320/11188116_828175743939027_1991460556_o.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;tu przy tej katedrze każdy kombinował żeby ją jakoś uchwycić&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Koniecznie chcieliśmy zrobić coś ciekawego w tą majówkę. Już dawno nigdzie w sumie nie byliśmy, na pewno nie większą ekipą razem. Teraz już tego brakowało. Dlatego myśleliśmy o tym żeby teraz przez te trzy dni wolnego wreszcie zrobić coś fajnego. Tak myśleliśmy i myśleliśmy, a konkretów nie było. A tymczasem czas płynął niezwykle prędko i okazało się, że jest już ostatni dzień kwietnia, czwartek. A my dalej nie wiemy co. Trzeba więc coś postanowić. Czwartkowy wieczór. Szybka burza mózgów, rzucamy kilkoma pomysłami, próbujemy uwzględnić pogodę która ma być na początku maja w kratkę. Wreszcie postanawiamy - jedziemy do Pragi!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbyLNdEkBGaeKFFwJmDt-3PBAtTDt0sMWoSLa8f7tsOOGF65FTO_GW7dgGQxG7_HvuGinlnT-f6fv98wEMHRTzp7OMd_eApmCFPZhTXi2rbyU3Pevxal7Gy-mnAJTEfrzV3Cv9QOf_7U14/s1600/tumblr_nnu6jmTqFa1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjbyLNdEkBGaeKFFwJmDt-3PBAtTDt0sMWoSLa8f7tsOOGF65FTO_GW7dgGQxG7_HvuGinlnT-f6fv98wEMHRTzp7OMd_eApmCFPZhTXi2rbyU3Pevxal7Gy-mnAJTEfrzV3Cv9QOf_7U14/s320/tumblr_nnu6jmTqFa1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Krecik jedziemy do ciebie!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W piątek rano byliśmy już w trasie, pędząc przez zielone drogi z wielkimi uśmiechami na twarzy. Jedziemy, tak jest! Za chwilę będziemy w Wałczu, znowu Wałcz! A potem ta śmieszna wioska Człopa zwana przez nas Czołpą. Ożywają wspomnienia z wielu naszych wcześniejszych wypraw, są emocje dnia dzisiejszego i najważniejsze jest to, że... jedziemy! JESTEŚMY W DRODZE! Znowu na szlaku i czujemy się tak bardzo dobrze.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhQ7H0qmw8Wo9mXXH5ClYk6j4VTaNUETe9I11wyPyHQz445J908HzBMrGu7NBw9vtVjeYqV8nDYUmhX-AvcvpECpoZuNEJEosRviGRtEN6IHvW5vohDmevuazBLz4aI7uHIJ_ZcDOrFSqmf/s1600/tumblr_nnu61kB32g1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhQ7H0qmw8Wo9mXXH5ClYk6j4VTaNUETe9I11wyPyHQz445J908HzBMrGu7NBw9vtVjeYqV8nDYUmhX-AvcvpECpoZuNEJEosRviGRtEN6IHvW5vohDmevuazBLz4aI7uHIJ_ZcDOrFSqmf/s320/tumblr_nnu61kB32g1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;he he, jedziemy he he&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Decyzję podjęliśmy bardzo spontanicznie. W zasadzie to propozycje wyjazdu padały wszelakie ale koniec końców zdecydowaliśmy się na najciekawszy i najbardziej oddalony wariant - przecudowną Pragę. Pewnie nie wymóżdżylibyśmy tego wyjazdu gdyby nie to, że mieliśmy teraz niesamowity luksus w postaci.. samochodu! Tak jest! Tym razem była to podróż bez wyciągania kciuka, bez tachania ze sobą olbrzymich bagaży. Po prostu ekstrawagancki luksus jak dla nas. No i też w zasadzie to zupełnie coś nowego dla nas :) Bo zawsze i my chcieliśmy kiedyś ruszyć właśnie tak. Teraz w końcu taka możliwość nadeszła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgqUTGYwxVmyxiVbEh9hkla8zrcowKKbEYUF_RpXw2ECzje3orbb57Rks3rO5QBWdC9WOPC6s5XzivkuXen37byzZPXDrFGWteIFP0pHf9NMXdbe9198TO7Oj1Lz2gI8rNjHmDNiGv3RU8a/s1600/tumblr_nnu5yr9TWM1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgqUTGYwxVmyxiVbEh9hkla8zrcowKKbEYUF_RpXw2ECzje3orbb57Rks3rO5QBWdC9WOPC6s5XzivkuXen37byzZPXDrFGWteIFP0pHf9NMXdbe9198TO7Oj1Lz2gI8rNjHmDNiGv3RU8a/s320/tumblr_nnu5yr9TWM1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;A może tak do Pragi?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ruszyliśmy w czwórkę - Becia, Kuba, Beata i ja. Czterech kierowców i przed nami jakieś 1300km w dwie strony. pfff dla nas to pestka, tym bardziej teraz kiedy możemy prowadzić na zmianę. Gdzie te czasy kiedy ja byłem jedynym driverem i wkładałem sobie zapałki w oczy bo już mi się zamykały a trzeba było jechać dalej? Na szczęście to minęło. Sama podróż minęła nam w zawrotnym tempie. Wyruszyliśmy z rana, w ogóle się nie spiesząc bo też nie było powodu. Jaki jest plan? Planu tradycyjnie nie ma! Założenie było takie - jedziemy z rana, potem się zobaczy może poszukamy noclegu jeszcze w Polsce, a może do Pragi uderzymy już dziś? I w taki sposób pokonywaliśmy kolejne kilometry przez nasz zielony kraj. Świeża zieleń drzew, prześwitujące zza chmur złote słońce, żółte morza falującego rzepaku (na szczęście jeszcze nie śmierdział), zielone łąki. Jeśli chodzi się o mnie to zachwycałem się każdym momentem i każdym najmniejszym listkiem. Nie mogę się powstrzymać kiedy wiosna rodzi się na nowo i przyroda odmienia ten zimny, śpiący po zimie krajobraz w zieloną przestrzeń.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1wGr1nvau41f9OlJmzgkRr_FeCV8171MqejoBA7NmkF9Y0lC-JipGk7A0SjADQobvepbLZaoAUA3gtQeirnT8MnrDSwO7_q2f2xeyYqxBBw9_U-Y8POUmDsqXVdHPp7M2ej-9cRmCYj_D/s1600/tumblr_nnu5n3GI2f1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1wGr1nvau41f9OlJmzgkRr_FeCV8171MqejoBA7NmkF9Y0lC-JipGk7A0SjADQobvepbLZaoAUA3gtQeirnT8MnrDSwO7_q2f2xeyYqxBBw9_U-Y8POUmDsqXVdHPp7M2ej-9cRmCYj_D/s320/tumblr_nnu5n3GI2f1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;zielooono mi!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Czas w żaden sposób nas nie ograniczał więc robiliśmy sobie postoje. Najciekawszy z nich przypadł oczywiście w Świebodzinie gdzie można było poczuć się niczym w Rio De Janeiro, a to za sprawą gigantycznego posągu Jezusa. Olbrzymi Chrystus rozkłada ręce nad Świebodzinem, a my gdzieś u samego dołu jego betonowych szat strzelamy sobie fotki. Ten pomnik w Świebodzinie to moim zdaniem taka trochę Polska w pigułce - Pro fanatyczny katolicyzm, wszechobecny ociekający kicz, zaraz pod pomnikiem był tam chyba złom czy zakład blacharski (coś takiego chyba) oraz pokoje do wynajęcia. Nie zabrakło również skrzynek na datki od wiernych. No i ludzie - 90% z nich przeżywający misterium, reszta przyjechała tu dla przysłowiowej beki. Oto zakrzywiona polska rzeczywistość w pigułce i tu się trzeba urodzić i wychować bo inaczej mózg może eksplodować. Przebywasz tu na własną odpowiedzialność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAW2X2V7NqlUKeAbtaZ7vEMozzq2g_DHs74ddURblPTqmI01i6QFIBcpz8NlunxapUUpL2qyQjIVsdutPzjZF02h_qjSJ799qNhbFdknsIaI17b8rDjW4JJrDwrCMp_E1sTXN_Ht-qk0OO/s1600/tumblr_nnu5hpQ5iJ1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAW2X2V7NqlUKeAbtaZ7vEMozzq2g_DHs74ddURblPTqmI01i6QFIBcpz8NlunxapUUpL2qyQjIVsdutPzjZF02h_qjSJ799qNhbFdknsIaI17b8rDjW4JJrDwrCMp_E1sTXN_Ht-qk0OO/s320/tumblr_nnu5hpQ5iJ1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Łaczmy się!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Taki właśnie napis powinien widnieć zaraz przy przejściu granicznym wjeżdżając w stronę PL. My tymczasem kierowaliśmy się wprost do naszych wesoło mówiących przyjaciół Cześków. Jakoś tak kawałek za Zieloną Górą zmieniły się tereny. Zjechaliśmy wreszcie z tego monotonnego prostego, zielonego stołu gdzie ziemia jest tak prosta, że aż dziwne że przecież kulista. Wreszcie pojawiły się wzniesienia i góreczki, a wraz z nimi drogowe mini serpentyny więc jazda zrobiła się o wiele bardziej interesująca. Tak się złożyło, że za kółkiem zasiadłem ja i sobie po tych serpentynach jeździłem, a Ossowscy cali bladzi z tyłu przeżywali rollercoaster :) W taki sposób przejechaliśmy granicę w Jakuszycach (akurat nie spotkaliśmy trenującej tam Kowalczyk) po drodze oczywiście podziwiając widoki. Sudety widziane z daleka robią wrażenia ogromnego masywu, tym bardziej kiedy szczyty są jeszcze ośnieżone a Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Trafiliśmy na piękny moment.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmPlhCPkLL2vDg8FyEoP9x28w3qhu9g8AXuuqnLHRCVfZlTTuakB9xP39GQ6bknTU_oD6O1sBs6eMfPlAA56nK-VL_yytbcc3L10izQsSyKaGfuxdVjfzREY33wSkPkYCqf5wicxcQNvKd/s1600/tumblr_nnu5nz8qRg1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmPlhCPkLL2vDg8FyEoP9x28w3qhu9g8AXuuqnLHRCVfZlTTuakB9xP39GQ6bknTU_oD6O1sBs6eMfPlAA56nK-VL_yytbcc3L10izQsSyKaGfuxdVjfzREY33wSkPkYCqf5wicxcQNvKd/s320/tumblr_nnu5nz8qRg1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;jadziem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No i tak stwierdziliśmy, że godzina jeszcze młoda i że skoro już tak jedziemy to może dojedźmy do tej Pragi już dziś? Znajdziemy jakiś hostel tam. No pewnie, że tak! Chcemy tam być już dziś, już teraz! Jedziemy!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiyx2DcekNQ4x9sYR-BVHnJAeLCpV5xdPtYIsQdD5L0-QP-foUZloetoRa2VcLrt6HMItEtwnUOrYWAzl9fdE8goPNobyXZSbYvz9hSV-ImJSjo6YkzdBqp5EEPmI2bOSTPKxtkbP4kVfvx/s1600/tumblr_nnu5lp4fWn1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiyx2DcekNQ4x9sYR-BVHnJAeLCpV5xdPtYIsQdD5L0-QP-foUZloetoRa2VcLrt6HMItEtwnUOrYWAzl9fdE8goPNobyXZSbYvz9hSV-ImJSjo6YkzdBqp5EEPmI2bOSTPKxtkbP4kVfvx/s320/tumblr_nnu5lp4fWn1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;zakrętasy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do stolicy Czech dojechaliśmy jakoś już po zmroku. Zrobiło się ciemno i Praga ukazała nam się w światłach latarni. A wraz z nią zasuwające na lewo i prawo czerwone tramwaje, wielkie tłumy na ulicach, gwar, wielki ruch samochodowy. Tak wygląda wielkie europejskie miasto, życie na sto procent przez 24 godziny. Wjeżdżamy w tego wspaniałego molocha, czeka na nas Praga! Tak przypadło, że akurat ciągle kierowałem ja i jeśli chodzi o Pragę to oczywiście jechaliśmy tam w ciemno. Bez żadnej mapy ale od czego są znaki drogowe. Bez problemu dojechaliśmy więc do centrum miasta. Potem troszkę czasu szukaliśmy parkingu, nie wszystkie miejsca nam odpowiadały, zwykle tam gdzie było sporo miejsca na samochód kręciły się tzw panie lekkich obyczajów. Więc lepiej się gdzieś przeparkować. Wielkie miasto wzmaga czujność dlatego gdy tylko pojawiał się na zakręcie tramwaj ciśnienie wzrastało i koncentracja osiągała najwyższe pułapy. Wreszcie znaleźliśmy dogodne miejsce, w samym centrum!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEisi7RZgn5PZ52_GiKwOv0epuFnIhFA-pqBKX6Edr6dD6o31BoMoZgVlggkhQXjTSHZRx16mNc1TYEg_xftbgOo5ewDIMf7l_b5SDQ8hbVsPRGGKqJi8KsrdjhstYYSdxfN3DQKiC5dq9vd/s1600/tumblr_nnu5y3dq1Y1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEisi7RZgn5PZ52_GiKwOv0epuFnIhFA-pqBKX6Edr6dD6o31BoMoZgVlggkhQXjTSHZRx16mNc1TYEg_xftbgOo5ewDIMf7l_b5SDQ8hbVsPRGGKqJi8KsrdjhstYYSdxfN3DQKiC5dq9vd/s320/tumblr_nnu5y3dq1Y1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;są tramwaje jest impreza&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiZQhPlWSC-Trf6gvfUbH0-31hLWsWz7MSdwPm2GsVUZDFE4mWXZ0GD71B-xJMhq50a7vO9GXXNqN8SkzcnB9xt1qRUFyd2r55Kpq-L9Qri45bJX_TokEru2QjhuwftucHpKL1henanp3XX/s1600/tumblr_nnu6hm0qCa1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiZQhPlWSC-Trf6gvfUbH0-31hLWsWz7MSdwPm2GsVUZDFE4mWXZ0GD71B-xJMhq50a7vO9GXXNqN8SkzcnB9xt1qRUFyd2r55Kpq-L9Qri45bJX_TokEru2QjhuwftucHpKL1henanp3XX/s320/tumblr_nnu6hm0qCa1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;szukacie noclegu tak?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Okej następne zadanie do wykonania - znaleźć nocleg. Tu sprawa już nieźle się pokpiła. W zasadzie to jeśli chodzi o ten wyjazd to wszystko ułożyło się wspaniale i po mistrzowsku wręcz z małym wyjątkiem. Nocleg. Nie że go nie znaleźliśmy bo przecież pytaliśmy w 10 hostelach. A może nawet więcej bo najpierw chodziliśmy po hotelach pieszo, tam nawet próbowali nam pomóc i dzwonili po innych. A potem objeżdżaliśmy Pragę wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu hosteli. I wiecie co, dziwna sprawa ale... wszystko wszędzie było zajęte! Nie było miejsca do spania! Sytuacja trochę nieciekawa bo przed wyjazdem obiecałem Beci, że spanie będzie normalne a nie ekstremalne (w mojej opinii oczywiście spanie w samochodzie to luksus a nie survival no ale spoko), a tymczasem chyba tylko taka opcja już tylko nam pozostawała. Upsssssssss! To się przejechaliśmy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfRuHXqqgo_p2TwBjAmHUAZxZWgVwd6XEUs1JxZAjaCfsGK2G4x9RQjuAMuz657tT2TMlwbII4HELwekxPypvpPZ_QPnZbGJRGZs4M_7EzQ68Mzw2ybZ_-WwyH0-JnIH6YHvC-HnOZUvKG/s1600/tumblr_nnu7nathpU1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgfRuHXqqgo_p2TwBjAmHUAZxZWgVwd6XEUs1JxZAjaCfsGK2G4x9RQjuAMuz657tT2TMlwbII4HELwekxPypvpPZ_QPnZbGJRGZs4M_7EzQ68Mzw2ybZ_-WwyH0-JnIH6YHvC-HnOZUvKG/s320/tumblr_nnu7nathpU1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;hmm także tego&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wyjechaliśmy gdzieś na jakieś obrzeża. Osiedla takie pepiczków. Zaparkowaliśmy, Kubuś poprzestawiał fotele w aucie żeby się taka bardziej sypialnia z niego zrobiła. No i próbujemy spać. Becia stwierdza, że to najtragiczniejszy scenariusz ze wszystkich, a ja z przerażeniem na twarzy boję się o dzień jutrzejszy, zaraz po pobudce. Beata ciągle przekonuje wszystkich że to przecież luksus i nawet oddaje śpiwór Beci bo tak trochę zimnawo było. Nawet w nocy przepalaliśmy samochód żeby trochę podgrzać naszą sypialnię na kółkach. Także spanie takie krikum krakum trochę, nikt się oczywiście nie wyspał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhF5RHpRydjSEXuSJ_ZwRHte6-0qWs8n6mUTFULL78hpsf1UHJC4m1tw3DaQDaAGuIUZcoF7qgatYfc9M3EVRutG69yuTvXADVaHzigMuXEXigm3r9NCFp_3d12DV6jBZhxDhV6dvpqzqJy/s1600/tumblr_nnu5rllqlb1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhF5RHpRydjSEXuSJ_ZwRHte6-0qWs8n6mUTFULL78hpsf1UHJC4m1tw3DaQDaAGuIUZcoF7qgatYfc9M3EVRutG69yuTvXADVaHzigMuXEXigm3r9NCFp_3d12DV6jBZhxDhV6dvpqzqJy/s320/tumblr_nnu5rllqlb1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;takie spanie :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale poranek był zaskakujący i bardzo pozytywny. Wszyscy powyginani i wygnieceni ale uśmiechnięci. Jak tacy cyganie stwierdzamy! I jest wesoło! Może ekstremalnie, może nie ale najważniejsze że jest niezła przygoda i będzie co wspominać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjuO70MBsxj6fanw1Kp_-ItVucYSEODMjzZC5XLNkV-E78vanP-pIDzEGzt_Z3W3p-d8-_P4uFHnUhvnBB_SPah0uRO1voJcxgWDPuQrcWF8_AzLvewttXGxG3IU61tVicya3zLRp3fFwg6/s1600/tumblr_nnu6upJZ951tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjuO70MBsxj6fanw1Kp_-ItVucYSEODMjzZC5XLNkV-E78vanP-pIDzEGzt_Z3W3p-d8-_P4uFHnUhvnBB_SPah0uRO1voJcxgWDPuQrcWF8_AzLvewttXGxG3IU61tVicya3zLRp3fFwg6/s320/tumblr_nnu6upJZ951tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Zaskakująco pozytywnie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Potem ruszamy gdzieś w poszukiwaniu stacji benzynowej. Trzeba się ogarnąć. Patrzymy na siebie i nawet nie widać, że ta noc do najprzyjemniejszych nie należała. Sprawiamy dobre pozory. Ha! Pozor! Pozor to wypisany był na co drugim czeskim znaku drogowym. Zresztą ile my się naśmieliśmy z tego ich komicznego języka :) Czeski film. W Czechach chyba nie może być smutno, nie wyobrażam sobie. To taki sympatyczny, mały, kolorowy świat. A dziś czeka na nas jego stolica czyli Praga!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi4ijQJUIHgTc-ErA2YIz8TrgOYA5v-6A8WMH-BzPC8kHZevGd97U-dVe52tffmgMzNZhYuHgpUxPVHgVVG3a6ci9mTKx-EBk_Iqv0lZjqAd_c0ByvNW-CJK0RMG218t428D7QdpIyyIRIa/s1600/tumblr_nnu69jYwUS1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi4ijQJUIHgTc-ErA2YIz8TrgOYA5v-6A8WMH-BzPC8kHZevGd97U-dVe52tffmgMzNZhYuHgpUxPVHgVVG3a6ci9mTKx-EBk_Iqv0lZjqAd_c0ByvNW-CJK0RMG218t428D7QdpIyyIRIa/s320/tumblr_nnu69jYwUS1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Kolorowe cześki!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdP-2xHXXucTFPYbm8JBXvRBh8kBjL-CGQGRGuaw3I2bSgpWl80eVpMJoGBwU1Iv5zIlWdG_vUYJwio91-7kZAVEio5QBrNN8ocTTMzP791cucCjFLxvB-a3O-jFamfKTMQZgj7NlJIiot/s1600/tumblr_nnu7icpuv61tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdP-2xHXXucTFPYbm8JBXvRBh8kBjL-CGQGRGuaw3I2bSgpWl80eVpMJoGBwU1Iv5zIlWdG_vUYJwio91-7kZAVEio5QBrNN8ocTTMzP791cucCjFLxvB-a3O-jFamfKTMQZgj7NlJIiot/s320/tumblr_nnu7icpuv61tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Rzeczka a w tle wysepka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Powróciliśmy na nasze miejsce parkingowe w centrum. Sprawdzone, blisko największych atrakcji. Nawet zdążyliśmy już nieźle zapoznać się z rozkładem dróg w mieście, no normalnie śmigaliśmy przez Pragę niczym w GTA ha ha. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru wzdłuż Motławy. Super miejscówka, pełno ludzi strzelało tam sobie fotki z widokiem na pałac królewski położony na wzgórzu. Widok jak z bajki o smoku wawelskim. Po naszej lewej stronie rwąca, szeroka rzeka. Niczym błękitne jezioro, przelewa swoje fale. Po rzeczce pływają sobie kajaki, rowery wodne, łodzie i inne pojazdy wodne. Tak też można zwiedzać. Na rzece są wysepki, jedna z nich to niczym parkowa wyspa pośród błękitnych wód. Idealne miejsce na piknik! Maleńka zielona wyspa pośrodku gigantycznego miasta, taka enklawka spokoju haha. Po prawej stronie suną przerażające tramwaje, mijają wysokie barokowe,renesansowe, gotyckie budynki. Wszystkie są jak nowe, tak bardzo zadbane, że aż nie można uwierzyć w to ile one mają lat. A każdy z nich tak kolorowy, że z daleka układ budynków tworzy mozaikę, to z daleka wygląda jak wyroby z pierników, barwne piernikowe kamienice.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0ygidEmfFozpqWMdWJW1sNgZQEenp8M7bsdZ3BNLoAevGjwMrpkArAEvMEGmJPq2pq2qeVsXfl0-Qd_IxA-m55RGA2Yj28UZgRI7_kmgrBNXwirhGEUoJJF0nllXAlemKZzTYFtDvXx0s/s1600/tumblr_nnu5toPatV1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0ygidEmfFozpqWMdWJW1sNgZQEenp8M7bsdZ3BNLoAevGjwMrpkArAEvMEGmJPq2pq2qeVsXfl0-Qd_IxA-m55RGA2Yj28UZgRI7_kmgrBNXwirhGEUoJJF0nllXAlemKZzTYFtDvXx0s/s320/tumblr_nnu5toPatV1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;ruszamy na zwiedzanie buahaha!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhtlERI8Q1wpzU9m9FByLLVOcIKAry_u2p6-li1IDNSW_Ds40upP8Ewx2QV6sk3e986RUWtvBygq3T-MxCDk_XkcSXR2D2y9VVwJy-8UVZtSH-dD7MYiOLNF1oaJkUSH9fp_IxqBdB0HHgn/s1600/tumblr_nnu6agQN8j1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhtlERI8Q1wpzU9m9FByLLVOcIKAry_u2p6-li1IDNSW_Ds40upP8Ewx2QV6sk3e986RUWtvBygq3T-MxCDk_XkcSXR2D2y9VVwJy-8UVZtSH-dD7MYiOLNF1oaJkUSH9fp_IxqBdB0HHgn/s320/tumblr_nnu6agQN8j1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Pijani powietrzem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh69HVMqAQ8XxEeIEnVDLpR3oHclHop_uCrZVU0YG0UfR0B-qAN7HkOkrS0yDdiXVjDRh3dsooebjicgzL2AIjkqZgGkOHTPK__W_DVA3RTSfR75xCj8H3opBgM_ELKnZoKQy-TsjqTya0P/s1600/tumblr_nnu60exhYg1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh69HVMqAQ8XxEeIEnVDLpR3oHclHop_uCrZVU0YG0UfR0B-qAN7HkOkrS0yDdiXVjDRh3dsooebjicgzL2AIjkqZgGkOHTPK__W_DVA3RTSfR75xCj8H3opBgM_ELKnZoKQy-TsjqTya0P/s320/tumblr_nnu60exhYg1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;wejście na most&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEizeVy_DjkLNWRcYa7ftXJE053TNW8FOT-L1zLzdRa0gby4lWJj_7S3ADIKtUPTDLh7wqZVYjxjrIHUz9VJqyhggaRE1hz4bkl3cfMNyuLDxOWbbqYVvH-GEtI0_PIjmdogpfOdLLBItSfM/s1600/tumblr_nnu6wf9dzw1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEizeVy_DjkLNWRcYa7ftXJE053TNW8FOT-L1zLzdRa0gby4lWJj_7S3ADIKtUPTDLh7wqZVYjxjrIHUz9VJqyhggaRE1hz4bkl3cfMNyuLDxOWbbqYVvH-GEtI0_PIjmdogpfOdLLBItSfM/s320/tumblr_nnu6wf9dzw1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Co te pomniki to ja nie!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wkraczamy na most Karola. Wieża przy wejściu mrocznie pnie się ku niebu. Jest czarna i spiczasta, wygląda jakby sam diabeł ją tu postawił. Wszystkie rzeźby na moście sprawiają identyczne wrażenie - są demoniczne, jak ilustracje ze straszliwej czarnej zakazanej księgi. Zastygłe i ponure, w dziwnych pozach i te powykrzywiane twarze. Niekiedy nienaturalne pozy, wszystko tak groteskowe i mrożące krew w żyłach. Kiedyś to się robiło sztukę, a nie papkę dla mas!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8YrvRvias71tG91zzcau3_diqwZUOy7-YKyRCWEqTos1AJSZrC-BbkuxUope9B9GvwPs2kx8yFUlPvjFZCoydruRC7hvn_paVUa0Dp8ne2FypMxgLcCooISLO5qicUcLFxTuyCeBZFzSb/s1600/tumblr_nnu646GZMU1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8YrvRvias71tG91zzcau3_diqwZUOy7-YKyRCWEqTos1AJSZrC-BbkuxUope9B9GvwPs2kx8yFUlPvjFZCoydruRC7hvn_paVUa0Dp8ne2FypMxgLcCooISLO5qicUcLFxTuyCeBZFzSb/s320/tumblr_nnu646GZMU1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Na moście można się zgubić&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj5ZRvtcNyYDV3lUtQjChba4fyl3coXgczLRVs1z6x-AycMA3Nobr_HFqYarNLc4ziDsBU-IwlLlxlZEVzTMjHtz3YSBKp2oK3XkpLoTfhy3vkanAq19wD_1y77pn7m0sK0WfWLboOeCBPB/s1600/tumblr_nnu6mqjEZ41tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj5ZRvtcNyYDV3lUtQjChba4fyl3coXgczLRVs1z6x-AycMA3Nobr_HFqYarNLc4ziDsBU-IwlLlxlZEVzTMjHtz3YSBKp2oK3XkpLoTfhy3vkanAq19wD_1y77pn7m0sK0WfWLboOeCBPB/s320/tumblr_nnu6mqjEZ41tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Przy jednej z czeskich knajp&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No chociaż na moście Karola non stop przechodzą tam masy ludzi! Połowa z nich to azjaci ze swymi ogromnymi wartymi krocie lustrzankami. Druga połowa to ludzie zewsząd, języki całego świata. No i rzecz jasna my, zachwycający się tym wszystkim naokoło. Most Karola to chyba najbardziej znane miejsce w Pradze więc nic dziwnego że tak tam gęsto. Plus jeszcze przeróżni artyści, którzy właśnie w tym miejscu się reklamują i sprzedają swoje wyroby. A nawet były tam dwie kapele takich starych dziadków, którzy grali nastrojową muzykę niosącą się po całym moście. To jest właśnie klimacik Pragi. Najlepszy był dziadek z mandoliną i taki który robił za perkusistę i grał takimi mieszadełkami do ciasta na tarce do prania. Coś takiego. Ciekawe postaci, gdyby nie te instrumenty to niejeden wziąłby ich za meneli. A jak grali to widać było w nich te artystyczne dusze i pasję która wydobywała się z nich wraz z dźwiękami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiJO61_MlanRKW6PcYYTuhUM6cfjYDgukxHl7UNOnAhENHpyzbGy1tmFziRTGy7n0xGgggP_ezLX44zJRa9suhoSo7hNuCYaSMqDWQ3oLeuER24rrRL5yjIe8s5BgZPn6lZkuOzp40MycZ3/s1600/tumblr_nnu6zfFPvr1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiJO61_MlanRKW6PcYYTuhUM6cfjYDgukxHl7UNOnAhENHpyzbGy1tmFziRTGy7n0xGgggP_ezLX44zJRa9suhoSo7hNuCYaSMqDWQ3oLeuER24rrRL5yjIe8s5BgZPn6lZkuOzp40MycZ3/s320/tumblr_nnu6zfFPvr1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;znajdź cztery różnice :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgy1vAvpbumHLrVrSx6rI3soK__AXvbOdhPqISSA-X9kI_vVLxnq4GcFeiT5anEUJNVh8AELJepcPIBsZYmg4PqqG7zsXqgJCs3nIGT33b0sp4xvvOPNw9_bndon3Lk9F2dW-DssZuJrwSk/s1600/tumblr_nnu7jr5RTv1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgy1vAvpbumHLrVrSx6rI3soK__AXvbOdhPqISSA-X9kI_vVLxnq4GcFeiT5anEUJNVh8AELJepcPIBsZYmg4PqqG7zsXqgJCs3nIGT33b0sp4xvvOPNw9_bndon3Lk9F2dW-DssZuJrwSk/s320/tumblr_nnu7jr5RTv1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Dżeki z tyłu - paaaniee daj pan złotówke&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8UTqS6tI2qCXwcniZ7DqFmgod6iXigRWFWYspxbpymD995HpzLFH3CHA2kXn5yYms1Gkmwl2KgFgkW1hJ9_PfwYKyimZCOFH7ealg3i0AD7PByecfzFIcHlhQfyxE0X2rmi47prZ_CRWh/s1600/tumblr_nnu6b2cKZ91tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8UTqS6tI2qCXwcniZ7DqFmgod6iXigRWFWYspxbpymD995HpzLFH3CHA2kXn5yYms1Gkmwl2KgFgkW1hJ9_PfwYKyimZCOFH7ealg3i0AD7PByecfzFIcHlhQfyxE0X2rmi47prZ_CRWh/s320/tumblr_nnu6b2cKZ91tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tuż przed wejściem na Mala Strana&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zresztą tych kapel było w Pradze sporo, muzyka niesie się po mieście z wielu zakątków. Nastrój niesamowity, to podróż do przeszłości. My wędrujemy dalej, po drugiej stronie rzeki. Obchodzimy dzielnicę zwaną Mala Strana gdzie też ludziów jest jak mrówków a chińczyków dwa razy tyle. Lajtowo na luzaku zwiedzamy, oglądamy pamiątki (tutaj króluje wszechobecny Krecik!) zachwycamy się każdym najdrobniejszym elementem. Bo Praga to z jednej strony miasto monumentalnych budynków i wielkich architektonicznych projektów, a z drugiej malutkich detali, szczególików takich że trzeba wysilić wzrok żeby je odszukać. Dbałość o te szczegóły jest porywająca, w największych budowlach można odnaleźć tak małe ciekawe i przepięknie wyglądające elementy. To jest bogactwo tego miasta i to zachwyca ludzi z całego globu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEihiK6NoCNHeyBN3fP9FTjz38LdnMrM7yIpCL0N2kqq_nnbP7nqVSfxhRpOoXz0pEYr9Lv3fSbdOM7k9GduVXtJeTZgT6bGCeoJI87O2WJKecjbOJ2MdsJquE89q4ttGqvc7w8PGB13SyXe/s1600/tumblr_nnu7shnVdn1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEihiK6NoCNHeyBN3fP9FTjz38LdnMrM7yIpCL0N2kqq_nnbP7nqVSfxhRpOoXz0pEYr9Lv3fSbdOM7k9GduVXtJeTZgT6bGCeoJI87O2WJKecjbOJ2MdsJquE89q4ttGqvc7w8PGB13SyXe/s320/tumblr_nnu7shnVdn1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Poczta w Pradze. Zachwycająca! A pocztówki są już w drodze&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wszędzie cały czas jest pełno ludzi. Okazuje się, że są jakieś mistrzostwa hokejowe i spotykamy wielu czechów w hokejowych koszulkach. Bo oni tu szaleją za tym sportem. A wieczorem w pubach i na telebimach oglądano mecze. Też śmiesznie było z kasą. Bo tam korony czeskie są. Kć. I weź tu się człowieku połap jak jedna korona czeska to 16 groszy i nagle mieliśmy przy sobie kilka tysięcy koron! Ciągle trzeba było kalkulować i przeliczać, tak wielkie sumy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhxKVtK-7mOBPbwtpVXuXoLuyiEjAdy4jyFfcDH9D2bSmYoXghUdcGQ3VC6zYrFe79I7r68uypI2ppnO2_oSpl_XtePhqdGgsRTAOBEFUV8kNOixi1FVQHzj81ABEmXcEmxp7Jy6Bpe0Ee5/s1600/tumblr_nnu70wNzyn1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhxKVtK-7mOBPbwtpVXuXoLuyiEjAdy4jyFfcDH9D2bSmYoXghUdcGQ3VC6zYrFe79I7r68uypI2ppnO2_oSpl_XtePhqdGgsRTAOBEFUV8kNOixi1FVQHzj81ABEmXcEmxp7Jy6Bpe0Ee5/s320/tumblr_nnu70wNzyn1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Dżeki bije Beatę przed pałacem królewskim. A co tam&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgZD3nzR7Fafz_PmegjBGwcGYpwf493UqC56W2C3Vx4cj0fopqPsRqt5H8QnMyOUdngNMunHywm6eaRF9pbfiht5peETMit9ljoK_c8lE1-0BJVDt214HzTAGU0WtGbqadRU7F2_atfxEVi/s1600/tumblr_nnu6k8QpM41tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgZD3nzR7Fafz_PmegjBGwcGYpwf493UqC56W2C3Vx4cj0fopqPsRqt5H8QnMyOUdngNMunHywm6eaRF9pbfiht5peETMit9ljoK_c8lE1-0BJVDt214HzTAGU0WtGbqadRU7F2_atfxEVi/s320/tumblr_nnu6k8QpM41tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Mordziaki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wdrapujemy się na Hradczany. Tam jest pałac królewski. Również na bogato. Wyobrażam sobie, że jestem królem z XVII wieku i się tu tak przechadzam jakby nigdy nic. Gdzieś tam jest jakiś paź, ktoś jedzie bryczką, są rycerze i kobiety noszą suknie, które swój kształt zawdzieczają metalowej konstrukcji ukrytej pod materiałem. To musiało wtedy być, ja cie. Z Hradczanów jest niesamowity widok na całe miasto. Piernikowe barwne kamienice w ilościach niezliczonych, ciepłe pomarańczowe dachy zbierają na siebie promienie słońca, a zielone parki drzewa i krzewy powalają na kolana swoją świeżą zielenią. Powietrze ma zapach bzu, bez jest tutaj wszechobecny. Jedno ze wzgórz całe jest we fiolecie, każdy lekki powiew wiatru niesie ze sobą zapach bzu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg1sshNAd5FA7b6-glCfTYQ4Ffk1lqtr_KLZzlITUVvEjqXGe_sb44wYR2AH9IGKam57alt-MRciaYbW1fer-7E5YewORFeL5RhFyH2JcXxf2WIYl8P6TJFzxwgo5GcSxMQvAHaYo6SrqfM/s1600/11194791_828175907272344_933399779_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg1sshNAd5FA7b6-glCfTYQ4Ffk1lqtr_KLZzlITUVvEjqXGe_sb44wYR2AH9IGKam57alt-MRciaYbW1fer-7E5YewORFeL5RhFyH2JcXxf2WIYl8P6TJFzxwgo5GcSxMQvAHaYo6SrqfM/s320/11194791_828175907272344_933399779_o.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;widoczki niezapomniane&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikYKtNQZN2cxIcEfyUknhwgC2WgLN8GXxzRVVCyt1oUiWPzPAC2VI5eYaXM0hd0JcunS2UFL7p29XIFvoCKCQup294DSjxfHfB_tiSJb5FhfC85GBzCex7a1lwCThasT5UX9L8j2c4C3Ai/s1600/tumblr_nnu6oksGP51tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikYKtNQZN2cxIcEfyUknhwgC2WgLN8GXxzRVVCyt1oUiWPzPAC2VI5eYaXM0hd0JcunS2UFL7p29XIFvoCKCQup294DSjxfHfB_tiSJb5FhfC85GBzCex7a1lwCThasT5UX9L8j2c4C3Ai/s320/tumblr_nnu6oksGP51tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Cudowna panorama miasta!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Robimy pełno fotek, super fotek. Na przykład przy takim pomniku lwa - a chodźmy strzelimy sobie fotkę z lwem i spadamy stąd. Fotka zrobiona! Potem idziemy już od lwa i mijamy ludzi którzy mówią - a chodźmy strzelimy sobie fotkę z lwem i spadamy stąd. :)&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjClajW426WGp011nfo8RZ20JoAz0CoTtZF8bR1h13satMWqFBxUg33RZcxqi0Kz56KQu0OX5yX4N4pvCVtzQw4EVTcffpoSNrMjumpFqmbvqcKeMHVAGmLeXFsvpME_lbuNhwA4zbOp1Ni/s1600/11187622_828176783938923_747148064_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjClajW426WGp011nfo8RZ20JoAz0CoTtZF8bR1h13satMWqFBxUg33RZcxqi0Kz56KQu0OX5yX4N4pvCVtzQw4EVTcffpoSNrMjumpFqmbvqcKeMHVAGmLeXFsvpME_lbuNhwA4zbOp1Ni/s320/11187622_828176783938923_747148064_o.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Roar! Fotka z lwem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Strzelamy selfiaki przy katedrze. Dzięki super aparatowi Kubusia takie fotki to żaden problem. Nawet cała katedra się mieści. Dostaję telefon od Pondżola, który startował w Kołobrzeskim maratonie - złamał 3h!!!!!! Jest wielka radość, cieszymy się razem z nim, to jest wspaniała wiadomość i choć wydaje się to niemożliwe to wraz z tą wiadomością Praga staje się jeszcze piękniejsza!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdHXqdCBK-hZMJJ5xrNA1fIPFbWaPGHt6ThRv4fEA2HXd0v6tfb0WMZgxFxWncgPT71COyEl768qlBYTM0RqpBHKhaCCkDoJ59Nex0Zkluuc-SrX9QTJOi1_NDExwm1Jx6KbJcCu4vX5XM/s1600/tumblr_nnu751h4F91tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdHXqdCBK-hZMJJ5xrNA1fIPFbWaPGHt6ThRv4fEA2HXd0v6tfb0WMZgxFxWncgPT71COyEl768qlBYTM0RqpBHKhaCCkDoJ59Nex0Zkluuc-SrX9QTJOi1_NDExwm1Jx6KbJcCu4vX5XM/s320/tumblr_nnu751h4F91tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Telefon od Pablito. Jest sukces!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Schodzimy ze wzgórza i podziwiamy widoki. Pomarańczowe dachy i wszechobecną zieleń. Z tego miejsca wydaje się jakby czas w Pradze się zatrzymał. Ale my i tak idziemy dalej bo tyle przed nami! Potem śmigamy na jedzonko, do praskiej piwnicy. Tutaj pewnie obojętnie do jakiej knajpy się nie wejdzie to klimat jest mistrzowski. Tak było. Nie zapomnę tego kucharza który przygotowywał nam jedzonko - ile ten koleś się narobił! Akurat była pora obiadowa i pepiczek miał taki zapieprz, że aż go szkoda było. Potem jeszcze skoczyliśmy na lody - tutaj zwane zmarźlinką :) I znowu śmiech bo czy to nie jest śmieszne?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhonF-RQCtc30LXqwM1LhDOBfRpL5hxjapWjwXbYEM9SMH_uAsovHNRrzFaxo0hAkj-MXL7NK-erxGx9PF5Gl8Beo5vMaOEq2K4e-lYDsa9gVT_cA8Pz8-UGIAO2x_b0W6lB7YF1g5Yn5ss/s1600/tumblr_nnu7gcYSjS1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhonF-RQCtc30LXqwM1LhDOBfRpL5hxjapWjwXbYEM9SMH_uAsovHNRrzFaxo0hAkj-MXL7NK-erxGx9PF5Gl8Beo5vMaOEq2K4e-lYDsa9gVT_cA8Pz8-UGIAO2x_b0W6lB7YF1g5Yn5ss/s320/tumblr_nnu7gcYSjS1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;mmmmm w końcu jedzonko!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nove mesto, po drugiej stronie rzeki również powala. Znowu jest na bogato, kolorowo, czysto sympatycznie i przyjemnie! Docieramy do katedry ze słynnym zegarem. Pod nim tłumy ludzi, nikt się nie rusza. Strzelamy fotki i wydostajemy się z tego tłumu gapiów, a tu nagle zegar wybija godzinę! A więc to za tym czekali! Niezwykły mechanizm zegara zaczyna pracować, małe figurki poruszają się, gra melodia. Ale jest spektakl ja nie mogę! To koleś musiał mieć łeb żeby taki zegar wymyślić, przecież tam jest wszystko, godzina, znaki zodiaku, punkt położenia słońca księżyca i inne bajery. Skąd oni to wiedzieli to ja nie wiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj72bB9MbDRep6xaqWGQnVo2AycY5YWsM7loO8T_bd4Rmh1ZIV5w6Ga6lZ3wRDTR6gKFPHY2k_AStglB9qW8oEZjQAsQbef-MaVW29bpiA7XvXAUwD5qgUWoaupiYjR_wBD8gEYxGIWOwwK/s1600/11215347_828175893939012_815389459_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj72bB9MbDRep6xaqWGQnVo2AycY5YWsM7loO8T_bd4Rmh1ZIV5w6Ga6lZ3wRDTR6gKFPHY2k_AStglB9qW8oEZjQAsQbef-MaVW29bpiA7XvXAUwD5qgUWoaupiYjR_wBD8gEYxGIWOwwK/s320/11215347_828175893939012_815389459_o.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;z tyłu imponujący mechanizm zegara&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No i potem dalej zwiedzanie - budynki, pomniki, uliczki. Tam można chodzić trzy doby i nawet wtedy nie da się ogarnąć tych wszystkich wspaniałych miejsc i zakątków. Stare miasto Pragi to prawdziwy gigant! A przecież my tylko włóczyliśmy się po mieście, nie korzystaliśmy z atrakcji. Tam są dziesiątki muzeów, galerii i innych atrakcji, jest też przecież słynne zoo. Gdyby ktoś chciał skorzystać z tego wszystkiego co oferuje bogata Praga to musiałby spędzić w Pradze chyba z dwa tygodnie!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEge86zWEOTqpaHzKZ-SdQUDCz3lFVAWpSrJOpC9aHLdLkTB6bVeOSltSBkFZ-wiGClU9bCQgkYlcbYxz0pOMVh8en4pgIu3vyvhBhkftqUcqFSAbiEL147QAj_FgFHd88imYNtMo6K6eh50/s1600/tumblr_nnu6nmLza11tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEge86zWEOTqpaHzKZ-SdQUDCz3lFVAWpSrJOpC9aHLdLkTB6bVeOSltSBkFZ-wiGClU9bCQgkYlcbYxz0pOMVh8en4pgIu3vyvhBhkftqUcqFSAbiEL147QAj_FgFHd88imYNtMo6K6eh50/s320/tumblr_nnu6nmLza11tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Momentami mrocznie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKKlB1t7IOE5_ygAAolAHFf2KnDoavtKSUBnFqnc8fmqS3PcqSreF6eK8NNqfs5N-e-O9OwbfBOKgO2Qspq89AcrwDCvbdn4-i_3gL8OT8OMWg3uG2yP38m5XqAkitM3IK5cHKAc-IK68z/s1600/tumblr_nnu7r6Qq7l1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKKlB1t7IOE5_ygAAolAHFf2KnDoavtKSUBnFqnc8fmqS3PcqSreF6eK8NNqfs5N-e-O9OwbfBOKgO2Qspq89AcrwDCvbdn4-i_3gL8OT8OMWg3uG2yP38m5XqAkitM3IK5cHKAc-IK68z/s320/tumblr_nnu7r6Qq7l1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tu z tyłu jedna z bram&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvodcaXapOzJQ0ne2yl8_3i8URicrhZkVvcFtkjDi3lJ3zrCx37FRJiMtZ0R5OgKoPHpxcXRX9cqJvkzfHKmXdcGBY6jfnDHYwNJQHiU7Z3nmDmqe0SK8ZXkE6Aij4JZ-auOXboJdsrhId/s1600/tumblr_nnu7wkiSRN1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvodcaXapOzJQ0ne2yl8_3i8URicrhZkVvcFtkjDi3lJ3zrCx37FRJiMtZ0R5OgKoPHpxcXRX9cqJvkzfHKmXdcGBY6jfnDHYwNJQHiU7Z3nmDmqe0SK8ZXkE6Aij4JZ-auOXboJdsrhId/s320/tumblr_nnu7wkiSRN1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Za nami muzeum narodowe, gigantyczny budynek&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
My spędziliśmy tam cały jeden dzień. Piękny, fantastyczny niezapomniany dzień. W pamięci na zawsze pozostanie nam Praga pachnąca bzem, kolorowa i bogata, a zarazem na swój sposób mroczna i zaskakująca. Trzeba tam będzie wrócić i dobrym pomysłem będzie tam powrót dokładnie za rok! Czemu?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivyALZURicaOqy8q4K8b4JaruIJE-eWMB63wyCo37AaB0XDVkUIgRnuytfFRcVo9pDpChqHnPo4RFLtT183s0trfAm62gmHrZRDmW_EOCAlVoVQteT7irRqDecVu2qB_MlZzbcW8XTsejC/s1600/tumblr_nnu7y6Fa0d1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivyALZURicaOqy8q4K8b4JaruIJE-eWMB63wyCo37AaB0XDVkUIgRnuytfFRcVo9pDpChqHnPo4RFLtT183s0trfAm62gmHrZRDmW_EOCAlVoVQteT7irRqDecVu2qB_MlZzbcW8XTsejC/s320/tumblr_nnu7y6Fa0d1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;smuteczek bo musimy się z Pragą pożegnać...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Bo okazało się, że w niedzielę odbywał się tutaj maraton! Mieliśmy okazję sprawdzić jak przebiega część trasy i jest fantastico! Pobiec maraton po starym praskim mieście! To by było coś! A więc może za rok? Na pewno powrócimy do tego wspaniałego miejsca :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSGywf8v-y6R-KdpZMlCkqsk4jTOvUU7we4INiFvNQesdWzeHyTzKJGoRUAxUfKAf8zakZXEpNXIZFqxyWNTuWaJpPWFptBNbeELG58LaufObbW2RZiqicofFJ3AAVeLm3unpZo78jctxP/s1600/tumblr_nnu7zx8vzk1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSGywf8v-y6R-KdpZMlCkqsk4jTOvUU7we4INiFvNQesdWzeHyTzKJGoRUAxUfKAf8zakZXEpNXIZFqxyWNTuWaJpPWFptBNbeELG58LaufObbW2RZiqicofFJ3AAVeLm3unpZo78jctxP/s320/tumblr_nnu7zx8vzk1tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Ten wyjazd nie byłby tym czym był gdyby nie&lt;br /&gt;
słowiański przykuc&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Powoli się już ściemnia i dla nas przygoda z Pragą dobiega końca. Ale nie możemy sobie tego odmówić i ruszamy raz jeszcze na most Karola i obejść rzekę z drugiej strony. Na moście strzelamy ostatnie foty, robimy &quot;słowiański przykuc&quot; Chińczycy ze zdumieniem robią wielkie oczy i nie wiedzą co się dzieje, ale oni tego nie skumają. To jest nasza tradycja. Teraz tylko wydostać się z miasta tramwajów, a przed nami długa droga do domu. Ale było warto! Bardzo! Bo Pragę zawsze warto odwiedzić i ona zawsze zachwyci. Gdyby rozrysować wykres &quot;spokości&quot; Pragi to ta linia spokości wywindowała by na sam szczyt! Bo taka wspaniała jest ta Praga. My powrócimy do niej na pewno.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHFq8jrq6zc8SvWXUeyUGJtyMxUy7qFk46232Dbyc98tkBg1hysyB3UzyDWPUj85-6F6Q9gYvmsdZfOybxX4Uf5EbTz7Z5xRe9mWqwe7nyy29m1N0G5IWyue_mu6vGanjSD3Ev-beAI1NC/s1600/tumblr_nnu876PPc71tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiHFq8jrq6zc8SvWXUeyUGJtyMxUy7qFk46232Dbyc98tkBg1hysyB3UzyDWPUj85-6F6Q9gYvmsdZfOybxX4Uf5EbTz7Z5xRe9mWqwe7nyy29m1N0G5IWyue_mu6vGanjSD3Ev-beAI1NC/s320/tumblr_nnu876PPc71tj1shso1_1280.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Wracamy do domu. yyy Jak stąd wyjechać?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/3151273112152947748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/05/praga-o-zapachu-bzu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3151273112152947748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3151273112152947748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/05/praga-o-zapachu-bzu.html' title='Praga o zapachu bzu '/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHyQF_wAjw6557wEAifwZjd2G1lkqx0gtqC4RrXAgio7HtTIVIKeQhRboyGzOvUiO7ZFdfoDpuZ-sQOzooJE1mdwHE-4pBcBkVAIpfQIdj_d0GlMB-ac6MeLNdm_xu_XWx4I-T8J8OAudF/s72-c/11188116_828175743939027_1991460556_o.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-5059749620373153635</id><published>2015-04-29T12:56:00.001+02:00</published><updated>2015-04-29T13:07:09.254+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tatuaże"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wariacje"/><title type='text'>Tatuaże</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8PxvEmdzI3ae2lfKYw1vJJajHsRwVSxzLiBfggVxJ9ASJMkSlahUXiTGa2Dh7n1OS0P-BObJx9vlCuNIjU30IsInmX03r3YKe6FWeoz4u3Yz0PK2yA85YQiCkad8CFCWj1VncF7auXKu4/s1600/P4113939.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8PxvEmdzI3ae2lfKYw1vJJajHsRwVSxzLiBfggVxJ9ASJMkSlahUXiTGa2Dh7n1OS0P-BObJx9vlCuNIjU30IsInmX03r3YKe6FWeoz4u3Yz0PK2yA85YQiCkad8CFCWj1VncF7auXKu4/s1600/P4113939.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Od jakiegoś czasu zajmuję się robieniem tatuaży. Sporo osób namawiało mnie do tego abym się tym zajął. Już od dawna. Ja podchodziłem do tego z dużym dystansem bo sztuka tatuowania wydawała mi się czymś dla mnie nieosiągalnym. W końcu jednak uległem tym namowom, sam przekonałem się do tego pomysłu i voila! Dziś robię tatuaże! To w takim razie po kolei: jak zacząłem, z czym to się je i na czym teraz stoję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak wspomniałem we wstępie spore grono znajomych namawiało mnie do tego od dawna. Ja oczywiście nie byłem przekonany co do moich umiejętności rysowniczych. Zwyczajnie nie uważam żeby moje rysunki jakoś szczególnie się wyróżniały, nie uważam aby były aż tak świetne. Nigdy nigdzie nie uczyłem się rysunku, jako taki maluch cały czas miałem w rękach ołówki i kredki i ciągle gdzieś bazgrałem. Nawet jak byłem zupełnie mały to pogryzdałem cały mój paszport i z rodzinnego wyjazdu do Danii nic nie wyszło. Ale rysować lubiłem nadal i na zajęciach plastyki niemal zawsze robiłem rysunki dla innych dzieciaków. Potem jakoś ten rysunek mi przeszedł, wydawało mi się to dziecinne, nikt mnie nie pokierował. A szkoda bo myślę, że teraz byłbym znacznie lepszy gdybym poszedł do szkoły plastycznej. Tak czy siak od czasu do czasu coś mnie brało i zaczynałem rysować. Moje zeszyty (szczególnie z matmy, fizyki i chemii) całe były zaśmiecone moimi rysunkami. Zdarzało mi się też czasem tak od czapy coś narysować bo... no coś czasem mi strzeliło do głowy. Co dość istotne to.. zazwyczaj rysowałem długopisem, a więc nie było mowy żeby coś zmazać czy poprawić. To co narysowałem, tak musiało już zostać. Musiałem więc być pewny swego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJ5JPLcs1xzD0oSPaKfC_jZ-Dt1cXpD7759WWkr9WPz2n_dKt4mDnjKQhhqnerduQdhsGXFP0fxxluucUdIEo28p8Zv7ujUGu9gaO7K2cnzEYYl6POpU7XE2omvC-y9lZfShLSGMMITDz5/s1600/P4023722.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhJ5JPLcs1xzD0oSPaKfC_jZ-Dt1cXpD7759WWkr9WPz2n_dKt4mDnjKQhhqnerduQdhsGXFP0fxxluucUdIEo28p8Zv7ujUGu9gaO7K2cnzEYYl6POpU7XE2omvC-y9lZfShLSGMMITDz5/s1600/P4023722.jpg&quot; height=&quot;180&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale żeby robić tatuaże?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dziś tatuaż jest coraz bardziej popularny i już dawno wyszedł z podziemi. Mistrzowie i ci najwięksi artyści prześcigają się w pomysłach i potrafią narysować na ciele dosłownie wszystko. Powstają nowe style, mieszają je ze sobą. Dziś z wielkim hukiem powrócił również ten old schoolowy tatuaż, we wszelkich odmianach. Gdzieś tam kiedyś natrafiłem na takie rysunki w necie i cholernie mi się ten styl spodobał. Mało tego - okazało się że bez problemu jestem w stanie sam tworzyć rysunki właśnie w taki sposób. To może jednak ten tatuaż to nie jest wcale tak nierealny pomysł?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiH0OVECFV7sf4EMLxRMc9ALvS68HOAh_yWhuYlWIYrSu6mj-hVOi2UOBLxnTX-twB8lyITEuspcA1ePmotcCFeWt1R14_weDvEzQMDYbl-5DDX6ba-qmgNJXN7xcSszFFHxA2EQoSKP8M2/s1600/robisie_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiH0OVECFV7sf4EMLxRMc9ALvS68HOAh_yWhuYlWIYrSu6mj-hVOi2UOBLxnTX-twB8lyITEuspcA1ePmotcCFeWt1R14_weDvEzQMDYbl-5DDX6ba-qmgNJXN7xcSszFFHxA2EQoSKP8M2/s1600/robisie_o.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Robią się projekty!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Postanowiłem podejść do tego jak najbardziej profesjonalnie. Chciałem zapisać się na kurs tatuażu. Istnieją takie kursy, na ogół są dość drogie. Mój upatrzony sobie kurs był właśnie z gatunku tych wysoko cenowych. Musiałem zebrać więc kasę - na kurs, wszelkie inne koszty oraz na sprzęt. Na szczęście w Anglii, dziwnej krainie gdzie samochody jeżdżą po złej stronie a ludzie przepraszają cie dosłownie za wszystko, nawet za to że idą chodnikiem - zarobiłem w tej Anglii wystarczającą ilość kasy. Ha! To teraz mogę to zrobić! Już będąc w Anglii w rozmowach z ludźmi byłem przekonany że pójdę na ten kurs. Wielu z nich robiło wtedy wielkie oczy nie dowierzając mi. A tym czasem zapisałem się na kurs tatuażu... będąc jeszcze w Anglii!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0WPvlp80h6yvDX-gjA4X7V1zxezJ9IOe4SCPlKmK5atsTNXbuZvPTxKTwsn1KNV24iHh-N3bvdygPJN6JP4C0hkBfRtLLLI4ZcfAIx-SDoJvrkC71WtqsBvYVWQRrKjkejLcb4EyvSZD7/s1600/2015-01-14+20.35.48.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0WPvlp80h6yvDX-gjA4X7V1zxezJ9IOe4SCPlKmK5atsTNXbuZvPTxKTwsn1KNV24iHh-N3bvdygPJN6JP4C0hkBfRtLLLI4ZcfAIx-SDoJvrkC71WtqsBvYVWQRrKjkejLcb4EyvSZD7/s1600/2015-01-14+20.35.48.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Sobie trochę Krakowa przy okazji pozwiedzałem :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Mój kurs odbywał się w studiu tatuażu w Krakowie, zaraz na początku roku. Pojechałem tam więc, dzięki niesamowitej uprzejmości mojego przyjaciela zapewniony miałem nocleg(!) za co wdzięczny będę mu po wsze-czasy! Kasa była, w Krakowie byłem, sporo rysowałem - wszystko szło w idealnym kierunku. Zżerała mnie ciekawość odnośnie samego kursu: jak to będzie wyglądało, jakich ludzi tam zastanę, czy ja się do tego tak w ogóle nadaję?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj8dLNID94qxxLSTn1SUeQ0eSnkVAY5yOmskGO7R6EkbRi785gSEJpdY9OxGNsIst1OAxYxMdE10-pIQIIDWzYx1RQhRBE6-z7sQrJ0WFyiHWTfoFNbb7DiltEHAhyphenhyphenhb3Z_vwHfARh8iUBs/s1600/2015-01-10+10.05.43.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj8dLNID94qxxLSTn1SUeQ0eSnkVAY5yOmskGO7R6EkbRi785gSEJpdY9OxGNsIst1OAxYxMdE10-pIQIIDWzYx1RQhRBE6-z7sQrJ0WFyiHWTfoFNbb7DiltEHAhyphenhyphenhb3Z_vwHfARh8iUBs/s1600/2015-01-10+10.05.43.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Kościł Mariacki od zaplecza. Nieopodal studia.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiaHAZJfxfgof9PaWTZQxU_VEwNfZqv7gbt45sKXo53h9fpeP1PXvrAR7140NfQJORmSZRNEpgGuqG23jssZomRMvnfJ95GLmtLGPe5yg-8a5BLcO9NPZnKbtsEEwi0NV7Y7nFpoKn8x1_g/s1600/2015-01-12+18.25.34.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiaHAZJfxfgof9PaWTZQxU_VEwNfZqv7gbt45sKXo53h9fpeP1PXvrAR7140NfQJORmSZRNEpgGuqG23jssZomRMvnfJ95GLmtLGPe5yg-8a5BLcO9NPZnKbtsEEwi0NV7Y7nFpoKn8x1_g/s1600/2015-01-12+18.25.34.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Do studia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane już pierwszego dnia. Zostałem fantastycznie przyjęty. Pod swoje skrzydła wziął mnie sam szefo - Robert, który w tym biznesie zjadł już swoje zęby i siedzi w tym 25 lat! Nie mogłem więc trafić lepiej. W całej tej ich ekipie było chyba z 7 osób. Siedmiu tatuatorów! I kiedy odbywał się tam mój kurs oni niemal codziennie mieli tam klientów! Ruch był wręcz wahadłowy, ktoś kończył dziarać a inny zaczynał. Non stop ludzie. Cieszyłem się, że mój kurs odbywa się właśnie w studio. Dzięki temu cały czas miałem z tym wszystkim styczność na żywo, mogłem rozmawiać z ludźmi, obserwować, pytać, dowiadywać się od nich bezpośrednio. No i na własnej skórze zobaczyć jak ten świat tatuażu wygląda od środka, a zapewniam was że jest to dość specyficzne miejsce. Ja poczułem, że czuję się tam jak ryba w wodzie, że faktycznie tak, to jest coś dla mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Mój kurs obejmował sporo zagadnień ale nie był to jakiś sztywniacki wykład plus zajęcia. Nic podobnego. Większość rzeczy była tam mocno fristajlowa, był tam jakiś z grubsza zarysowany plan ale generalnie to wszystko wychodziło w praniu. Uczyć i dowiadywać miałem się sam. I bardzo dobrze, mi to odpowiadało znacznie bardziej niż suche wykłady. Tutaj miałem wszystko na talerzu, wystarczyło tylko wyciągnąć ręce i brać garściami bo ta wiedza miała być dla mnie bezcenna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjYb9ls0fdTY8zH8Ul1xARZW7fLY4c01gi6H0Spmf6AktSYNrSDQVotwbsyKm0XNcFYaK1FPx1s_KcAP_m-YCEIWYHmwZwoh4EgZpkCHhR2172GQTNr24eE4fQMHWHjnIO9PiXhTnnWSzei/s1600/2015-01-10+10.29.21.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjYb9ls0fdTY8zH8Ul1xARZW7fLY4c01gi6H0Spmf6AktSYNrSDQVotwbsyKm0XNcFYaK1FPx1s_KcAP_m-YCEIWYHmwZwoh4EgZpkCHhR2172GQTNr24eE4fQMHWHjnIO9PiXhTnnWSzei/s1600/2015-01-10+10.29.21.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Studio w środku.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wszystko to trwało niecałe dwa tygodnie. Miałem trochę nauki rysunku, raczej podstawy niż jakieś konkrety. Zresztą nie trzeba być po szkole rysunku aby robić to dobrze bo najważniejsze w tym wszystkim jest czucie tego co się robi. Mi powiedziano, że to coś mam i oczywiście bardzo się z tego powodu cieszyłem. Ale nie oznacza to, że będzie to miało przełożenie na tatuaż! I to było dla mnie najgorsze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW2q6kncBIfGOTsU4zyEJIb7ZnmT4kJ8zIL167-T1xU07YqafgtHgzTZSlFvs1gY7_T9tmMNlBCWrTvOSNwr-_qTESQoXE900Ty5Uwn6im_W-1QnNG44pRzXSTZGpyOZmHp-jAI-gAvBPF/s1600/2015-01-10+19.08.25.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW2q6kncBIfGOTsU4zyEJIb7ZnmT4kJ8zIL167-T1xU07YqafgtHgzTZSlFvs1gY7_T9tmMNlBCWrTvOSNwr-_qTESQoXE900Ty5Uwn6im_W-1QnNG44pRzXSTZGpyOZmHp-jAI-gAvBPF/s1600/2015-01-10+19.08.25.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Moje pierwsze zadanko - projektowanie, wykonanie... tribali:)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Okej, czego więc się tam nauczyłem? Przede wszystkim jakiejś takiej etyki pracy. Lwią część tego wszystkiego poświęciliśmy na omówienie higieny pracy - ona jest tutaj kluczowa. Robert bez ogródek powiedział mi, że nie obchodzi go czy moje tatuaże będą genialne jak freski Michała Anioła czy będę kolejnym januszem tatuażu - jest jedna, najwyższa wartość w tym wszystkim - higienia pracy. Wszystko musi być sterylne, wszystko! To jest podstawa. Jeśli nie ma tej sterylności to w ogóle nie ma o czym mówić. Co by nie było jest to praca z żywym organizmem, ingerencja w czyjeśc ciało. przecież wbijam w kogoś igłę. Tutaj nie ma żartów i śmiechów, tutaj musi być sterylnie i na maksa profesjonalnie. Więc non stop wałkowaliśmy ten temat i chyba nawet najbardziej toporny człowiek wreszcie to wszystko by załapał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjTqXM_RtXLJTkcW_odW3l1vziz9DRRPfMYKu2vRON2GvJeYbsx41sKgfOB5hYEO6-qW7yLjnCLCa9mqpuMP_1pP02N0p1LXfTLwY8CNczJ3NNOvGV6ZJ-KVX37oGAT5BxQOOXXrxXrtnXH/s1600/2015-01-12+12.36.23.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjTqXM_RtXLJTkcW_odW3l1vziz9DRRPfMYKu2vRON2GvJeYbsx41sKgfOB5hYEO6-qW7yLjnCLCa9mqpuMP_1pP02N0p1LXfTLwY8CNczJ3NNOvGV6ZJ-KVX37oGAT5BxQOOXXrxXrtnXH/s1600/2015-01-12+12.36.23.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tutaj mój projekt na sztucznej skórze.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Sporo też było o sprzęcie, o tym jak go używać, co do czego służy. Bo może nie wiecie ale samych igieł do tatuażu jest ponad 300 chyba. Już teraz nie pamiętam. Jedne są cieńkie inne jeszcze cieńsze, są z 5-cioma szpilkami a są i takie które mają tych malutkich szpilek 17 i więcej. Są igły do konturu, są do wypełnień. Tak samo sprawa ma się z maszynkami, tych jest tak wielki wybór jak w samochodach. Możesz kupić mercedesa, a możesz malucha. Okej w zasadzie jeśli chodzi o temat tatuażu to nauczyli mnie wszystkiego co powinienem wiedzieć. Plus cały czas mogłem pytać i chcieć więcej, to już było w mojej kwestii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgihaAIOtDhc2Qqv86B7ZXZtPkwxlrMWkD7663k7VKqACU7vQg4c0rba0AOCWW9fodnd-TxM2WcQM4eiSQZSdSzLaHs-IonfRaben5iQBhc3hFgR9tCo8QUlRWnreKr7mX3idjLPS92Bfnc/s1600/2015-01-12+17.21.31+(1).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgihaAIOtDhc2Qqv86B7ZXZtPkwxlrMWkD7663k7VKqACU7vQg4c0rba0AOCWW9fodnd-TxM2WcQM4eiSQZSdSzLaHs-IonfRaben5iQBhc3hFgR9tCo8QUlRWnreKr7mX3idjLPS92Bfnc/s1600/2015-01-12+17.21.31+(1).jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Przerobiony projekt na mój styl. A potem ćwiczonka na skórze.&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nie uczyli mnie jednak techniki. Nikt nie uczył mnie jakich igieł do czego używać, w jaki sposób. Nakreślili mi tylko mniej więcej co i jak. Wiem na jaką grubość wbijać igłę, jak pracować innymi igłami, tzn do czego służą. Ale nikt nie nauczył mnie jak robić super mega dobre dziary no bo... jak? Technika i umiejętności to jest rzecz którą musisz wypracować sobie sam. Poprzez ćwiczenia, hmmm w zasadzie to może nie przez ćwiczenia bo tego nie da się ćwiczyć. Są to rzeczy, które trzeba sobie wypracować w pracy już na żywych ludziach! Ja mogłem tylko podpatrywać jak tatuaże robią oni. A dwóch kolesi było tam na prawdę z najwyższej półki i potrafili z igłami zrobić wszystko. Fajne było też to, że chętnie odpowiadali na moje pytania. Nawet te najgłupsze. A co tam, byłem tam żeby się uczyć.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhDKKExSJRQvj-P8S62YM-4sw1Bstm-_Ed5pWQUdz-hn7VrZ9gHUJbU9LTNHgHHzcCVL80HJPNmtx0mMtlN7Y54-ys9_FZ6JpUKwtuBVkgQttoEJFjZLQ4xX9Rm1fqea_in9lHzVO0z4Z8C/s1600/2015-01-13+17.49.40.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhDKKExSJRQvj-P8S62YM-4sw1Bstm-_Ed5pWQUdz-hn7VrZ9gHUJbU9LTNHgHHzcCVL80HJPNmtx0mMtlN7Y54-ys9_FZ6JpUKwtuBVkgQttoEJFjZLQ4xX9Rm1fqea_in9lHzVO0z4Z8C/s1600/2015-01-13+17.49.40.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tutaj ćwiczenia z kolorem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na kursie nie zrobiłem ani jednego tatuażu na człowieku. Uczyłem się na sztucznej skórze. Nijak ma się to do prawdziwej skóry.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na sam koniec kursu otrzymałem papiery na tatuowanie. Może mi to pomóc w dalszym rozwoju. Z tym mogę już ubiegać się o jakieś staże w studiach itd. Zresztą na tyle dobrze zakumplowałem się z ludźmi z Krakowa, że i tam przyjmą mnie z otwartymi rękoma i pewnie kiedyś skorzystam z tej okazji. A już w ogóle mocno zakumplowaliśmy się na imprezie zaraz po moim skończonym kursie, ale to już jest jeszcze grubszy temat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Okej, jak na razie więc tatuuje na własną rękę. Kupiłem cały sprzęt, mam wszystko czego potrzebuję. Mam wiedzę i teraz tylko pozostawało mi przenieść to wszystko na żywą skórę!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zaraz po tym jak otrzymałem sprzęt zasiadłem do ćwiczeń. Nie wiem czy wiecie ale pewne owoce świetnie się do tego nadają. Najlepszy jest banan ale można też na pomarańczach i grejpfrutach. Przez krótki czas niemal wszystkie owoce w naszym domu były wytatuowane:) Wyglądało to dość groteskowo ale przynajmniej ciągle byłem w akcji. Bo to jest ważne, ćwiczyć kiedy nie można tatuować na kimś, cały czas rysować i usprawniać swoją kreskę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhbOT1noKPjVFeGeDttwxXVt-IIP4PyUMT2_Uex9ize_hRoR9Fluy-ZchjjJjWsIUQGLThKRrsM5uzdv6FxtSZvRwt9N10AG33XKVXmYnPRRLfdYuvHMfBcBLqxAFXM1dthfymrOQIRKogN/s1600/10962152_399151083576701_2065420497_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhbOT1noKPjVFeGeDttwxXVt-IIP4PyUMT2_Uex9ize_hRoR9Fluy-ZchjjJjWsIUQGLThKRrsM5uzdv6FxtSZvRwt9N10AG33XKVXmYnPRRLfdYuvHMfBcBLqxAFXM1dthfymrOQIRKogN/s1600/10962152_399151083576701_2065420497_n.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Wytatuowana pomarańcza&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale nie zrobiłem przecież tego kursu po to aby tatuować banany! W końcu nadeszła ta chwila kiedy miałem wbić igły w żywego człowieka. Tym pierwszym odważnym okazała się moja siostra Becia i również tutaj będę jej za to wdzięczny do końca życia. Becia ma na żebrach wytatuowane diament z dość grubym konturem i pozwoliła mi ten kontur poprawić. Tak więc wyglądał mój pierwszy tatuaż na człowieku - poprawianie istniejącego już tatuażu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Popełniłem wtedy chyba wszystkie błędy świata! No oczywiście oprócz higieny pracy bo tą mam w małym palcu. Mam tu na myśli te kreski które wykonałem! Najkrzywsze kreski jakie widział świat! Wszystko tam źle zrobiłem, krzywe krechy, źle ustawiłem Becię, sam się źle ustawiłem, nieodpowiednio rozstawiłem sprzęt, światło. Wszystko źle! Człowiek uczy się na błędach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg_rjOwW28TGMs_PRYWfQ5nj3PxPYH5P-h3eHMbj3MqFejnGk4As5bBONSxAo4rb0DzrtKLtI1t9ghu6ddHD2OLvm-aIwRcuQBTnieC6CzPgHzzFBNziOGKKgUYFQSXXALJ_tvOxMa5e4lw/s1600/debiut,+dzieki+becia.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg_rjOwW28TGMs_PRYWfQ5nj3PxPYH5P-h3eHMbj3MqFejnGk4As5bBONSxAo4rb0DzrtKLtI1t9ghu6ddHD2OLvm-aIwRcuQBTnieC6CzPgHzzFBNziOGKKgUYFQSXXALJ_tvOxMa5e4lw/s1600/debiut,+dzieki+becia.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Debiut! (Wszystko do poprawki)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale wiedziałem już jakie to uczucie. Jak zachowuje się ludzkie ciało, jak to jest wbić te igły z tuszem w ciało i co z tego wychodzi. Dziwnie strasznie. Kartka jest przecież sztywna, nie rusza się, nie oddycha, jest twarda, mogę ją dowolnie obracać. A ciało człowieka? Drga i rusza się, ktoś oddycha, skóra jest miękka i ogólnie wszystko jest inaczej. Taki był początek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjQBmxS_6F0w2kdyhP8mSu1F0W7hx-gGEnQlYUexxxYIuLIqhJGKURZk7VwXt2EOZVHQsQ3AkxekUPO6K3NBWRMkOlqkxtcfVaCGj93lW_G9OKwqysr4WU-VBKNdySF7pbS7TdRF3TmWbyP/s1600/dzekitattoohabit.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjQBmxS_6F0w2kdyhP8mSu1F0W7hx-gGEnQlYUexxxYIuLIqhJGKURZk7VwXt2EOZVHQsQ3AkxekUPO6K3NBWRMkOlqkxtcfVaCGj93lW_G9OKwqysr4WU-VBKNdySF7pbS7TdRF3TmWbyP/s1600/dzekitattoohabit.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgD99RyjttAiIxToZDLehdJQJsruG7bhbKqu1M9betPnP71NS2ZfwqcT75EuP62Dtj6ZWxqVqz1RZsf12CI3e4BInD_Oj4K6TqOEfIDmka5EQ8BGZ1fcFfw2G6K0zaNbbj74IUDQCwZNYBC/s1600/dzierganieroberta.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgD99RyjttAiIxToZDLehdJQJsruG7bhbKqu1M9betPnP71NS2ZfwqcT75EuP62Dtj6ZWxqVqz1RZsf12CI3e4BInD_Oj4K6TqOEfIDmka5EQ8BGZ1fcFfw2G6K0zaNbbj74IUDQCwZNYBC/s1600/dzierganieroberta.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;181&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dziś mam już za sobą kilka wykonanych tatuaży. Coś koło 10-12? Niektóre jeszcze nieskończone bo były na tyle duże, że trzeba je wziąć na dwie sesje. Myślę, że idzie mi coraz lepiej i chciałbym być w tym coraz lepszy. Zależy mi na tym aby tatuować jak najwięcej bo w ten sposób uczę się i doskonale swoje umiejętności. A chcę być w tym jak najlepszy. Cieszy mnie to, że niemal wszystkie tatuaże które wykonałem to moje projekty. Sam je stworzyłem, a następnie przenosiłem na skórę. Cieszy mi to, że jak na tak początkującego tatuatora idzie mi całkiem nieźle, a moi klienci są zadowoleni ze zrobionych przeze mnei tatuaży. Poza tym to fantastyczne uczucie - przenosić swój rysunek na czyjeś ciało - już na zawsze! Czy może być większa pochwała dla &amp;nbsp;twojego rysunku?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiUW_oPjpUQ8x3_ntdlGxDx5a-AhD5moi9tdZwkFZ4jbH7IWW8-d4JduO_QdVKDomfu8PB58MR5o7YPeYgVxr7feVPbRnfQgOkAv60gANAGnXZlT_GRjnOlBwjBttY0GuK1wA3TDVd6URT5/s1600/11082907_806222642801004_1332114012_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiUW_oPjpUQ8x3_ntdlGxDx5a-AhD5moi9tdZwkFZ4jbH7IWW8-d4JduO_QdVKDomfu8PB58MR5o7YPeYgVxr7feVPbRnfQgOkAv60gANAGnXZlT_GRjnOlBwjBttY0GuK1wA3TDVd6URT5/s1600/11082907_806222642801004_1332114012_n.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Coś tu z tego będzie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wspaniali dla mnie byli też wszyscy znajomi oraz przyjaciele, którzy pozwolili mi się tatuować. Okazali wobec mnie spore zaufanie i już kilku z nich nosi teraz dumnie moje małe dzieła :) to jest coś na prawdę rewelacyjnego! &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgxV06yso37XY5Zr0ldGeT8q6od6_pBYJOLoBaxm7NSZeGlXggR_-eePvIiQN0rLQf0iHztH2QLmlXR5LMySWb0xhdefV6BAMn948DQj5Fc3h9_7chWQnIs3BkeTu0CGJ3VJaFlIFuH8wmh/s1600/tumblr_nlx1rakUGz1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgxV06yso37XY5Zr0ldGeT8q6od6_pBYJOLoBaxm7NSZeGlXggR_-eePvIiQN0rLQf0iHztH2QLmlXR5LMySWb0xhdefV6BAMn948DQj5Fc3h9_7chWQnIs3BkeTu0CGJ3VJaFlIFuH8wmh/s1600/tumblr_nlx1rakUGz1tj1shso1_1280.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Trochę skupienia i cierpliwości!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWnQ4Pxg1OeX9wI47piV4WMl4QmadenXH3-gq-N930RjN9izqKsy4mL6rdVc0C0yLItooRDdblDuoZqS9xPmS110OaD5X9anZs-e08SHha3JUWN13LItYbwbRVzt8V8N3dz_bFDKRR7LAv/s1600/P4113957.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWnQ4Pxg1OeX9wI47piV4WMl4QmadenXH3-gq-N930RjN9izqKsy4mL6rdVc0C0yLItooRDdblDuoZqS9xPmS110OaD5X9anZs-e08SHha3JUWN13LItYbwbRVzt8V8N3dz_bFDKRR7LAv/s1600/P4113957.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Jedziemy!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Założyłem też stronkę, na której wstawiam moje prace. Projekty które rysuję oraz wykonane już tatuaże. Cieszy mnie to, że tatuuje coraz więcej i pojawiają się nowi chętni. Baja! Więc jeśli jesteś chętny na tatuaż, bądź znasz kogoś kto tatuaż chciałby mieć po prostu napisz do mnie. Wszystko da się zrobić! Na ten moment mam już kilka nowych osób chętnych na tatuaż, cały czas rysuję i robię nowe projekty. Mam nadzieję, że będzie tak cały czas i rozkręci to się jeszcze bardziej więc trzymajcie kciuki!&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4bJy3QX-wGXbQgwYM-dKjnZxe5SKFZSy6-0hpzRsZWqKcBl-_a7AqOFPRN-O4wCO0OqOXayLB730jnvr3MoJHnoisigzqDHiYHbSeGKZSyEtasZqrV3kgp_5Ay1qDOt4i9E5q71UHiYbZ/s1600/10973839_805244419565493_913447415_n.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4bJy3QX-wGXbQgwYM-dKjnZxe5SKFZSy6-0hpzRsZWqKcBl-_a7AqOFPRN-O4wCO0OqOXayLB730jnvr3MoJHnoisigzqDHiYHbSeGKZSyEtasZqrV3kgp_5Ay1qDOt4i9E5q71UHiYbZ/s1600/10973839_805244419565493_913447415_n.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Sporo roboty przy tym ale zawsze jest wesoło i luzacko :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjW56hvSv2JdWgkhMHNvGiLt-ZXIJOF6BXx8ZV1dcW5Vmu-vRstNbd0r5BDWhG6XSvBQvxrVHfb6CWNGq4-1yODDJtWTDijkd07hksXLRqmg7KBgeiJjR2DPn67ROmDL_y94deAngfvKd2M/s1600/tumblr_nlx1qiy77J1tj1shso1_1280.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjW56hvSv2JdWgkhMHNvGiLt-ZXIJOF6BXx8ZV1dcW5Vmu-vRstNbd0r5BDWhG6XSvBQvxrVHfb6CWNGq4-1yODDJtWTDijkd07hksXLRqmg7KBgeiJjR2DPn67ROmDL_y94deAngfvKd2M/s1600/tumblr_nlx1qiy77J1tj1shso1_1280.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiI1QJlsOHNIJMlKC_eQidiK9rC8qbBp70ypQen7PeitduhNb21pDFEx1NBb0GqPu9Adr9e4knJbPXnjnamooqcMr0XcYvFUv0A5HugNrvusptUJnx8AD2FEdnCJErRLG7oNjtcGoZJ4Cus/s1600/P4113954.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiI1QJlsOHNIJMlKC_eQidiK9rC8qbBp70ypQen7PeitduhNb21pDFEx1NBb0GqPu9Adr9e4knJbPXnjnamooqcMr0XcYvFUv0A5HugNrvusptUJnx8AD2FEdnCJErRLG7oNjtcGoZJ4Cus/s1600/P4113954.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Zapraszam ha ha!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/szogunciernistychkrzewow&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zapraszam na moją stronkę z tatuażami!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
Poniżej kilka moich prac (więcej na stronce)&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiVN_scaGETwboMReM15djg6oowcrZRry9sHNz6MxhSrpv9zmWEM8oI9rRKQIgLJfgLL2bVvkXAchRUjw3wJ5BYoHE7msmpVlZZwJOHNzU_gx3e5DiIcdzywyf_0AJM5Z_3qseewDx2D_8A/s1600/11179671_824848124271789_84028244_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiVN_scaGETwboMReM15djg6oowcrZRry9sHNz6MxhSrpv9zmWEM8oI9rRKQIgLJfgLL2bVvkXAchRUjw3wJ5BYoHE7msmpVlZZwJOHNzU_gx3e5DiIcdzywyf_0AJM5Z_3qseewDx2D_8A/s1600/11179671_824848124271789_84028244_o.jpg&quot; height=&quot;213&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUoQolj-ObA5p4ttyNe7aENUTmKqgVOab6bICRBsFWi9iog-NeTF8T2DCRjDirs-mXGC_qZX321M0VCHvoI2jw5Lnwzq_a8mhxONydMa4yjhlhrAEVBFWBuvFIzhM3pN-ZPcwiatfmyj4_/s1600/IMG_0719-Edit.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUoQolj-ObA5p4ttyNe7aENUTmKqgVOab6bICRBsFWi9iog-NeTF8T2DCRjDirs-mXGC_qZX321M0VCHvoI2jw5Lnwzq_a8mhxONydMa4yjhlhrAEVBFWBuvFIzhM3pN-ZPcwiatfmyj4_/s1600/IMG_0719-Edit.jpg&quot; height=&quot;213&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZ0_vZ2-W2l4FY_nkf9z7AgOdcu8jwHcr4OKojZs6eIMnPwQHHIwHM5FWJrXZ7_JMP50NX0Nm_3iG04sEYU7BL5z1EiGcX6DvIhMXb1f4HdcYuq3oh23lywUGgBXnN90EXCpBrq2Y02Fwd/s1600/11167443_824859967603938_1078200319_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZ0_vZ2-W2l4FY_nkf9z7AgOdcu8jwHcr4OKojZs6eIMnPwQHHIwHM5FWJrXZ7_JMP50NX0Nm_3iG04sEYU7BL5z1EiGcX6DvIhMXb1f4HdcYuq3oh23lywUGgBXnN90EXCpBrq2Y02Fwd/s1600/11167443_824859967603938_1078200319_o.jpg&quot; height=&quot;213&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/5059749620373153635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/tatuaze.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/5059749620373153635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/5059749620373153635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/tatuaze.html' title='Tatuaże'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8PxvEmdzI3ae2lfKYw1vJJajHsRwVSxzLiBfggVxJ9ASJMkSlahUXiTGa2Dh7n1OS0P-BObJx9vlCuNIjU30IsInmX03r3YKe6FWeoz4u3Yz0PK2yA85YQiCkad8CFCWj1VncF7auXKu4/s72-c/P4113939.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-1888611121366530019</id><published>2015-04-21T00:21:00.000+02:00</published><updated>2015-04-21T00:21:20.658+02:00</updated><title type='text'>Wielki powrót</title><content type='html'>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;
Człowiek jest istotą, która popełnia błędy, która czasami się nie zastanowi co zrobi i ciach - druga osoba przez to cierpi. Zbliża się już druga rocznica od tego jak zacząłem tworzyć swój blog i zrezygnowałem z pisania na blogu SW4. Od tamtego czasu działo się dużo rzeczy przyjemnych i nie przyjemnych. Były momenty, gdzie były nieporozumienia, ale i były momenty, gdzie było na prawdę super i tak jest po mitręgi dzień.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Teraz już wiem, że jak to się mówi - &quot;nie przyczyny bez skutku i nie skutku bez przyczyny&quot;. Można zapytać, dlaczego chcę współtworzyć nadal blog sw4, skoro miałem taką możliwość już dawno temu,czyli jakieś 2-3 miesiące po naszej kłótni? Ja po prostu powiem tak: Potrzebowałem czasu, potrzebowałem sobie w bani wszystko poukładać i po prostu czekałem na odpowiednią chwilę. No i proszę bardzo ona sama przyszła. Mam takie plany, żeby znowu powrócić do pisania tego co kiedyś prowadziłem, czyli opowieści Czępy. Stara gwardia, która czyta tego bloga reularnie wie o co chodzi. Chcę też tutaj opisywać głębsze analizy statystyk biegowych z każdego miesiąca. A na deser, będą moje opisy zdjęć, a to od niedawna staje się nie lada gradka dla tych, którzy je lubią w moim wykonaniu. Z racji tej, że jestem już pełnoprawnie Super Saiyanem, to będę też surowo traktował tych, którzy będą pisali różne bzdety na temat biegania i bzdety typu, że mam biegać tak czy siak itp. Po prostu jest wojownikiem i nie mam zamiaru słuchać nic na mój temat i mojego biegania, bo nikt nie zrozumie tego co ja chcę udowodnić moim bieganiem. Nie pozwolę też na to, że ktoś napisze coś nie teges na przyjaciół i będzie potraktowany też odpowiednio. Mam nadzieję, że to powinno być tyle i tak zamierzam postępować jak tutaj opisuję. Także myślę, że to powinno być tyle i do usłyszenia za nie długi czas. Jeszcze dla tych, którzy wolą bardziej kolorowo, to ten post jest też dostępny na moim blogu pod tym linkiem:&amp;nbsp;http://zvezdawormsrunners.blogspot.com/2015/04/wielki-powrot.html&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/1888611121366530019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/wielki-powrot.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/1888611121366530019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/1888611121366530019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/wielki-powrot.html' title='Wielki powrót'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-5841138133015134284</id><published>2015-04-20T00:24:00.000+02:00</published><updated>2015-04-20T00:25:22.329+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Harpagan"/><title type='text'>harpagan pod domem</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Harpagan znowu zawitał w nasze strony. Tak kiedyś stwierdziliśmy, że to jest taki potwór z tego Harpagana. Jakby go zobrazować to by z tego pewnie wyszła zakapturzona postać, wyszczerbiona czaszka z długą kosą w łapie, której używa aby wykaszać z trasy kolejnych uczestników. Po drodze jeszcze ciągle rzuca kłody pod nogi, robi pod górkę, zsyła tysiące przeszkód i żeby tego harpagana pokonać to trzeba być Kozak terminator. Sto kilometrów to nie przelewki. My to tutaj wiemy bo w harpaganach nie raz już startowaliśmy. Ja na swoim koncie mam już cztery ukończone harpaganowe setki i teraz tutaj w Kaliskach miałem dorzucić kolejną do kolekcji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;(zdjęć nie ma bo nie mam, może później się dorzuci jak się znajdą)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Każdy kto w takich zawodach startuje wie o tym, że historia w takich przypadkach nie zaczyna się na samym starcie ale znacznie prędzej. Mam tu na myśli przygotowania do startu. Nasze przygotowania wyglądały całkiem nieźle. Może nie do końca tak jakbyśmy chcieli, ta forma jakoś nie chce ciągle przyjść, kilometrażu brakuje no ale przygotowania były solidne. Tak więc wymyśliliśmy sobie, że skoro z naszym bieganiem stoimy całkiem nieźle, harpagan jest u nas pod domem to postaramy się złamać 15h. Z tym właśnie jasno postawionym celem razem z Pondżolem zapisaliśmy się na pieszą setkę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
To co mi się zawsze w harpaganie podobało i co przyciągało mnie do startu (między innymi) to obecność wielu znajomych twarzy, wielu przyjaciół. A im bliżej nas ten harpagan jest tym więcej na nim środowiska Pucharu Borów Tucholskich. Jasna więc sprawa, że i tutaj tak będzie no i tak było! Marian, Marek Wrzałkowski, Piotrek, Artur, Szymon, Ola, Filip, Agata, Spadik, Krzyś Nowak, Tomek Plicht, Rafał, Staszek Fryca z młodymi i inni nie wymienieni. (pozdro dla tych których nie maaaa!) To jest ten element, który tworzy świetną atmosferę wydarzenia - znajomi ludzie, z którymi przyjdzie nam startować i wspólnie dzielić te emocje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Mając na uwadze to co napisałem w poprzednich akapitach to przyznaję, że głównym pretekstem do startu w 49 edycji było to, że... blisko. Że u nas. Bo tak to nie wiem czy byśmy jechali. Ale że jest u nas, to przecież musimy! Tak to było. I ten jeden argument okazał się na tyle ważny, że nakrył cieniem całą plejadę argumentów, które do startu w harpaganie (przynajmniej mnie) zniechęcają. Ale o tym będzie jeszcze później.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak więc jak wspomniałem wcześniej dla nas operacja pod tytułem &quot;harpagan 49&quot; rozpoczęła się znacznie prędzej. Ja mógłbym dodać do tej historii jeszcze jeden osobny rozdział, jeszcze przed startem. Dla mnie kluczowy i decydujący w tej historii bo to właśnie on zadecydował w głównej mierze na mojej klęsce. Gdybym pisał opowiadanie to zatytułował bym ten rozdział &quot;nocne przedbiegi&quot; Jest takie powiedzenie, że choroba nie wybiera. Nie wiem ile w tym prawdy albo na jakiej zasadzie nie wybiera? Czy chodzi o osobę czy o termin? Bo jeśli chodzi o termin to dzień przed harpaganem choroba wybrała właśnie mnie. Czarny scenariusz który dosłownie spędził mi sen z powiek. Jelitówka. Niecałe 24h przed tak długo wyczekiwanym startem łapie mnie jakiś cholerny wirus, nie wiem skąd się przypałętał i dlaczego akurat teraz? Dlaczego nie mógł chociaż tak z 2 dni prędzej, albo chociaż dzień po starcie. Nie - akurat przed samym startem, czyli jakby nie patrzeć jest to zawsze mega ważny dzień ja walczyłem z chorobą. Tak więc noc poprzedzającą harpagan miałem całkowicie nieprzespaną za to mogłem sobie trochę pobiegać na dystansie toaleta - moje łóżko. Taką miałem nockę. A potem to wiadomo, osłabienie, wypłukałem się za pewne z wszelkich minerałów, bakterii i innych mikroskopijnych żyjątek, które gdzieś tam w organizmie człowieka się mieszczą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kiedy tak przekręcałem się w łóżku próbując zasnąć, myślałem sobie &quot;cholera co to będzie?&quot; Wiem doskonale co to znaczy pokonywać dystans 100km. Wiem jakie to mordercze przedsięwzięcie. I teraz panie weź tego dokonaj po takiej nocy?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nazajutrz snułem się po domu jak widmo. Niewyspany, zero apetytu, wymęczony. Ale nie mogłem sobie odpuścić startu. Nie mogłem poddać się bez walki. Wiedziałem, że teraz to już może być po ptokach. No ale przecież nie poddam się bez walki!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W bazie zjawiliśmy się niecałe 2h przed startem. Przyjaciele byli już niemal w komplecie. Zgromadziliśmy się wszyscy we wspólnym kącie na sali gimnastycznej, wszyscy w bojowych nastrojach, gotowi do zmagań na trasie. Dało się już wtedy wyczuć adrenalinę. Wszyscy kręcimy się, wyczekujemy, źrenice rozszerzone, co to będzie. Przebieramy się, pakujemy plecaki, Pondżol wyjmuje zestaw małego chemika i rozrabia nam izotoniki na trasę. Przyda się dobre nawadnianie i dobre odżywianie. To jest podstawa. (Mi oczywiście zabrakło i tego i tego już dzień przed startem ale jak to nadrobić?)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Równo o 21 ruszamy z przed szkoły. Dostajemy mapy. Ha! Polecimy z pamięci! To jest jednak mega bonus jak harpagan odbywa się tuż pod twoim domem! W zasadzie mogliśmy schować mapy i pierwsze trzy punkty złapać z pamięci, znamy te ścieżki bardzo dobrze. Dobra startujemy! Ruszyła wielka chmara świateł, nocne ptaki wylatują w las. Zaczął się wielki wyścig i walka ze strasznym potworem. Walka ze sobą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pierwszy punkt polecieliśmy jak z procy. Ktoś tam krzyknął &quot;gonić Nowaka!&quot;, w rzeczy samej Krzyś był faworytem do zwycięstwa. Stanął przed szansą (chyba jeszcze nikt tego nie zrobił) wygrania harpagana po raz trzeci z rzędu. Polecieliśmy na przełaj, tuż za rogiem szkoły czaił się już na nas ciemny las i miał nas nie opuścić aż do śmierci. Wbiegamy więc w ścianę drzew, adrenalina niesie. Biegniemy ta szybko jakby to był jakiś pierwszy lepszy bieg na 5km. W tym przypadku głupie 5km to jest tylko mała kropla w morzu kilometrów. No dobra, na pierwszym punkcie meldujemy się po 23minutach. Fajnie, szybko. Ciągle biegniemy - Pondżol, Piotrek, Ola, Szymon i ja. Jest ekipa. Czym prędzej podbijamy punkt żeby tylko natychmiast ruszyć dalej. Jedziemy! Wybiegamy na główną drogę prowadzącą do Cisa. W tym momencie mogliśmy już w zasadzie schować mapy do kieszeni i do następnego punktu, który był kawałek za jeziorem Niedackim biec nawet z zamkniętymi oczyma. I tak byśmy trafili. To właśnie w tych okolicach spędzamy przecież długie godziny bo to po tych ścieżkach biegamy i trenujemy! No to do przodu na zabicie! Hajda! Aż śnieg z deszczem zaczął sypać. Chyba z tej euforii całej mocno depnęliśmy tempo z Pablito, biegało się świetnie. Do punktu 2 trafiamy jak laser, taka precyzja.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na trójkę też możemy lecieć w ciemno, super! Śmigamy więc ile sił w nogach, tempo jest fantastyczne, biegnie się świetnie. W każdą drogę i ścieżynę wbiegamy na pewniaka, w ogóle nie musimy upewniać się na mapie bo przecież znamy tutaj każde drzewo i kamyk na drodze. Dlatego bardzo szybko przemieszczamy się do trójki. Jest ognicho! To tak przyjemny moment, zobaczyć w gąszczu czarnych drzew płomień światła. Jedna z najprzyjemniejszych chwil na harpaganie. To światło, jak ćmy ciągniemy do niego, do ognia, daje nadzieję i radość. Baja!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jesteśmy na dwunastym miejscu. W sumie to zaskoczka bo na prawdę zasuwamy, a tu się okazuje że 11 osób było od nas szybciej? Wariaci!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do czwórki luzujemy już trochę. Widzimy jak wymija nas Krzyś Nowak, musiał chyba się tam nieźle motać z początku. Ja zaczynam słabnąć. Dosłownie czuję jak z każdym metrem robię się coraz słabszy. Cała para ze mnie schodzi. Boli mnie łeb a generalnie to mnie głowa boli raz na ruski rok. Ciągle pije, ciągle chce mi się pić. Docieramy do czwóreczki, a ja robię się tak słaby, że sam nie dowierzam co się ze mną dzieje? Idziemy. Wsuwam żela, piję redbulla. Musi mnie to jakoś postawić na nogi. Pondżol by pewnie zasuwał jak pociąg, a ja czuję się tak słaby. Ale okej, biegniemy dalej, do piątki jest niedaleko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tutaj to już tak każdej drogi nie znamy i chyba też spadła nam koncentracja bo te 3 czy 4km które były z czwórki do piątki to robimy w 1h30min!!! Tak się tam zamotaliśmy! Gdzieś tam za szybko weszliśmy, potem źle skręciliśmy. Do diabła jasnego, żeby na swoich terenach tak głupie błędy porobić. Nie mogliśmy znaleźć... jeziora. To się w głowie nie mieści. Może dlatego, że się nie mieści to tak mnie właśnie boli? Bo łeb mnie boli, brzuch mnie boli. Po prostu nie czuje się dobrze, jest słabo. Nie ma tej energii bo skąd ma być. Wiem, że ze mną to będzie kiepski temat. Już to wiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W końcu tą piątkę znajdujemy. Czas stracony, dobra pozycja również, spadamy na łeb na szyję. Potem biegniemy na szóstkę. Nawigujemy dobrze, do czasu. Znowu jakiś kurde czeski błąd? Za szybko skręcamy, potem znowu i lądujemy gdzie? W ciemnym lesie, a drogi nam się plączą. Jak to możliwe żeby w tak prostych miejscach odwalać takie akcje? Znowu nie mogliśmy znaleźć punktu przy... jeziorze. To był wstyd. Jakoś się wreszcie odnaleźliśmy ale znowu nadłożyliśmy tam trochę metrów, kilometrów i straconego czasu też nikt nam nie zwróci. Tak trochę tym rozbici postanawiamy przyłączyć się do peletonu, który bardzo pewnie zmierzał przesieką prosto na punkt numer 7. Potem po siódemce trochę biegniemy, do tej brukowej drogi. Długiej brukowej drogi. Jestem mega osłabiony, czuję się jak taka kaczka. Powietrze zeszło z dętki i jest flak. Nic tu nie gra, nic nie jest tak jak powinno. Zawsze końcówkę pętli starałem się depnąć, tak samo początek drugiej pętli. Dziś wiem, że na 40tym kilometrze wypruwam sobie flaki i ciągnę się jak takie zwłoki. Po Pondżolu czuję że wyrwał by jak młody ogier i popędził do przodu ale byłem niestety hamulcowym. A miało być tak pięknie. Nie tym razem, czarnego scenariusza ciąg dalszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do punktu 8 trafiamy bez problemu. Trochę tam tez momentami podbiegamy ale to nie jest to co miało być. Nie w moim wykonaniu oczywiście. Taki słaby. Szok. I pić mi się chce jak cholera. Docieramy do bazy w czasie 7h39 min. Jest nieźle, mogło być lepiej. Dla mnie to koniec, przegrywam. Kończę tutaj. Czuję się totalnie wyczerpany. Pięćdziesięcioma kilometrami... Po czterech ukończonych harpaganach, jeden po drugim, tym razem odpadam już po połowie. I nie jestem w stanie nic z tym zrobić, czuję się jak trup. Nawet nie bolą mnie jakoś nogi, czuję się po prostu tak słabo. Koniec.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pawełek szybko szykuje się do wyjścia. Wiem że Pondżol będzie leciał na zabicie. Kondychę ma diabelską i stać go na wiele. Wiem, że pociśnie. Ale lekko też nie będzie miał. Teraz zostaje na placu boju sam i już tylko sam będzie musiał nawigować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W tym miejscu moja relacja z trasy się kończy i mogę jedynie przekazać relację, którą przekazał mi Pondżol. A więc lekko nie było ale Pablito biegał tam jak szalony! To było do przewidzenia, będzie biegł biegł i biegł. Szkoda, że wkradło mu się trochę tych błędów nawigacyjnych bo przez to wszystko to Pondżol zrobił spokojnie ze 120km! Łapałem się za głowę kiedy pokazywał mi gdzie on tam biegał, sporo kilosów nadłożył. Ale kto Pawełka zna to wie, że to jest niezmordowany gość i jego takie rzeczy nie ruszają. Dlatego biegał biegał i walczył i wywalczył! 18 godzin i 28 minut! Pondżol odnosi wielki sukces i po raz pierwszy w swojej karierze zostaje harpaganem! Suksces smakuje tym bardziej bo przez całą drugą pętlę walczył tylko i wyłącznie sam! Wielkie gratulacje dla naszego Pablito za to co zrobił! A najlepsze jest to, że jego stać jeszcze na dużo dużo więcej i zobaczycie, że w przyszłości ten koleś zrobi jeszcze spory wicher na niejednych zawodach!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Muszę również napisać o reszcie załogi! Piotrek Nowak odpadł już na trzecim punkcie - kontuzja. Spadik odpadł po pierwszej pętli - też kontuzja. Ale reszta walczyła dalej!!!! No i po kolei! Chwilę po Pondżolu do mety dotrampuje się Marian!!!!! Wykończony totalnie, jak go zobaczyłem to był tak blady że aż przeźroczysty! Ale szedł skurczybyk i nie poddawał się! Bez żadnych treningów zrobił tego harpagana, to jest po prostu twardziel! Wielki szacun Marian i gratulacje dla ciebie!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Potem Ola, która również cholernie walczyła na trasie i dorobiła się nawet przydomku &quot;kierowniczka&quot; Tak nazywał ją cały peleton facetów, którzy to polegali właśnie na jej nawigacji. Nieźle ich tam przeczołgała ale najlepsze jest to, że sama po raz pierwszy ukończyła harpagan! I to jak! Od razu z wielką pompą bo była trzecia w klasyfikacji kobiet!!! Brawo!!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Szymon Zabrocki trochę za Olą, walczył walczył, gdzieś tam się rozdzielili po drodze więc musiały się tam dziać dramaty. Ale Szymon to na tyle twardy gość, że w takich sytuacjach nie składa broni i walczy do końca. Efekt? Harpagan po raz pierwszy!! Gratulacje!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Przed samym końcem, walcząc z czasem na metę dobija również Filip! Wspierany na drugiej pętli przez Agatę zostaje harpaganem po raz drugi! To się nam zresetował! Poturbowany jak po walce z Kliczką ale Filip to jest tak zawzięty osobnik, że prędzej Kliczko padł by z wycieńczenia niż Filip dałby się powalić na deski. Pod ciężarem harpagana też się nie ugina i wywalczył tytuł po raz drugi!!! Brawo!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Również gigantyczne brawa dla Marka Wrzałkowskiego! Kibicowaliśmy mu od samego początku. Próbował już harpaganów, nie udawało się. Teraz były treningi i to musiało się stać teraz! Lekko nie było ale widać po nim było przed startem, że to będzie jego dzień, że pójdzie do ostatniej kropli i zrobił to!!! Brawo, harpagan odhaczony! Można wpisywać w CV!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A teraz największy koks z całej tej ekipy czyli Artur! Nie wiem jak można tak szybko biegać, tak świetnie nawigować, skąd u człowieka tak końska kondycja? Nie wiem jak Artur tego dokonał bo moja głowa tego nie ogarnia ale... z czasem nieco ponad 12h Artur zajął drugie miejsce!!!! A prowadził niemal cały czas i tylko troszkę zabrakło do miejsca pierwszego!!! Ale co tam, i tak jest wielkim mistrzem i ma dożywotni szacun u nas! Nie z tej planety! Gratulacje Artur!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na przeciwnym biegunie znalazł się faworyt. Krzyś Nowak ląduje na 11 miejscu i chyba można to określić jako jego wielką porażkę, nie pamiętam kiedy ostatnio zajął tak &quot;odległe&quot; miejsce.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Żeby nie było - ja również jestem przegrany. Myślę sobie o tym. Nie chciałbym się usprawiedliwiać ale zadaję sobie pytanie czy miałem prawo po tej chorobie ukończyć harpagan? Na pewno jestem ogromnie zawiedziony. Na pewno nie zdołowany bo na mnie takie porażki działają mobilizująco ale jestem zawiedziony. Najbardziej boli mnie to, że mnie nie boli. Nie czuję jakbym był na harpie, nie wykończyłem się kondycyjnie. To mnie właśnie boli. Nie tak miało być. Na stadionach śpiewali &quot;nic się nie stało, polacy nic się nie stało&quot; ale właśnie, że się stało. I teraz te demony trzeba przegnać. Już dziś (tj. w niedzielę, dzień po) objechałem całą pierwszą pętlę rowerem. Bo mi to nie daje spokoju. Już wczoraj szukałem okazji do kolejnych startów. Zemsta będzie tak bardzo słodka!!!!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kilka słów jeszcze o organizacji. Tylko żeby nie było, że po mojej porażce wylewam tutaj gorzkie żale i mam pretensje do całego świata szukając na siłę dziurę w całym. Wcale nie. Raczej nazwałbym to opinią i głosem wyrażanym przez sporą ilość uczestników, tylko że ja to tutaj skleję i podsumuje i wypiszę :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A więc w mojej opinii Harpagan nie jest wcale imprezą najwyższych lotów i jest w niej bardzo dużo niedociągnięć. Może nawet nie niedociągnięć ale elementów zorganizowanych w słaby sposób, potraktowanych po macoszemu. Pierwsze spostrzeżenie jakie mi się nasuwa to takie, że świat poszedł do przodu, a harpagan dalej jeszcze tkwi w tej epoce kiedy to był imprezą jeszcze raczkującą. Sporo się pozmieniało od tego czasu na harpaganie dalej tak samo. No może prócz wpisowego, które moim zdaniem (i nie tylko moim bo to zdanie wielu osób!) jest absolutnie zbyt wysokie jak za to co na harpaganie otrzymujemy. Skok na kasę?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zapisywałem się w pierwszym terminie, bo najtaniej. 70 czy 80zł to było? Coś takiego. Po pierwszym terminie było już znacznie drożej, ponad stówkę. Okej co w zamian za te 7 dych dostaję?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kolorową mapkę (dwie sztuki, no niech będzie, chociaż w sumie w tej edycji to by całą trasę na jednej zmieścili, a tak poza tym to punkty na mapie były słabo widocznie!), naklejkę, talon na posiłek w bazie, jakieś tam ulotki, numerek startowy (będzie na pamiątkę). Tutaj lista się kończy. Pakiet jest ubogi, minimum tego co powinniśmy dostać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Startuję trochę w zawodach, tu i ówdzie. Najczęściej jeśli chodzi o pakiety wygląda to znacznie okazalej. Często są jakieś batoniki, napoje na start, koszulka(!) i inne bajery. Tu jest bardzo biednie. No ale za to koszulkę można sobie dokupić, nie wiem jaka cena była z 30zł pewnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na trasie nie ma żadnych punktów odżywczych. Ci którzy startują na ultramaratonach dobrze wiedzą, że takie punkty są zazwyczaj rozstawiane. Nie rozumiem dlaczego tutaj na harpie, powiedzmy na 2 chociaż punktach nie można rozstawić dla uczestników chociażby wody?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nie kumam też trochę, że trzeba dopłacać jeszcze dodatkowo za sportIdent. Płacę wpisowe a tu jeszcze pif paf! Kolejna kasa na sportIdent, czemu dodatkowo? Czemu to wpisowe już tego nie uwzględnia?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No ale okej, ta technologia to tak czy siak krok na przód. Tylko czemu w takim razie jeszcze 24h po zawodach wyników nie ma w necie? Jak się startuje w maratonie to nawet na telefon przyślą ci smsem twój wynik i miejsce. A wyniki na żywo można nawet śledzić kilometr po kilometrze w internecie. Zresztą relacja na żywo z harpagana to jest kpina. &lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/harpagan.live/posts/1381254998869502?notif_t=like&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Ale to już komentowałem na fejsbuku więc nie będę się powtarzał.&lt;/a&gt; Dziwne bo można by to naprawdę fajnie zrobić. Jednym ze sponsorów imprezy jest garmin więc można by faworytom poprzyczepiać jakieś odbiorniki gps czy coś i śledzić ich ślady na żywo gdzieś w internecie. Dziś co drugi biegacz korzysta z endomondo, są tablety kurde inne sprzęty technologie, na prawdę można zrobić z tego coś fajnego. Ale nie. Tutaj dali kilka zdjęć i z relacji na żywo wyszła jakaś kaszana. Porażka!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Słyszałem też że jeden z punktów na trasie mieszanej został nie rozstawiony. To już nie pierwszy raz takie kwiatki na harpaganie. Nie raz, nie dwa zdarzało się, że biegacze czekali za punktowymi...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do czego zmierzam. Kilka lat temu Harpagan był w naszej mieścinie, Bytonia. Ja tam nie startowałem ale znam tych którzy startowali. Wpisowe wynosiło 35zł i to w dniu startu. Pakiet? Taki sam, w zasadzie wszystko było takie samo jak teraz. No tylko mapka czarnobiała i medali dla zwycięzców nie było, no i karty startowe. To się zmieniło. Reszta pozostaje chyba bez zmian. A kto się nie rozwija to się cofa. Dziś za praktycznie to samo płaci się dwa, a może i trzy razy więcej. Nieźle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
To jak się tak nie podoba to po co startuję? Jest kilka powodów. Bo blisko. Bo nie ma na pomorzu alternatywy w postaci innego ekstramalnego rajdu pieszego. Bo zwykle sporo znajomych (też narzekających na to samo co ja). A dlaczego w takim razie liczba uczestników rośnie? Wydawałoby się, patrząc na frekwencję, że impreza idzie ku lepszemu. Chyba z wyżej wymienionych powodów plus &quot;kultowość harpagana&quot; Nie rozumiem tak do końca uczestników tych krótszych tras. TP25 na przykład czy harpusia. Przecież imprez na takich dystansach jest zatrzęsienie. Zorganizowane są milion razy lepiej, z większym zaangażowaniem, z większą pompą, dokładnością itd. No i też taniej (na sknerę wyjdę). Więc czemu akurat harpagan?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dziwi mnie to wszystko. Że za tą kasę dostajemy tak niewiele. Mapkę i porozrzucane po mapie punkty. To na prawdę niewiele. Nie raz organizowałem imprezy na orientację i nie sądzę aby kosztowało to organizatorów wiele pracy. Zresztą i tak pewnie nie wyczerpałem tematu i można powiedzieć tu więcej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dobra nie chce mi się już więcej pisać. Może komuś się zachce skomentować to będzie okazja do pogadania. Zresztą nie chce mi się już myśleć o harpaganie. Dla mnie było, minęło. Czas na kolejne starty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Cieszę się natomiast ze wspaniałych osiągnięć moich przyjaciół! Wspaniale było widzieć ich walczących z takim zacięciem! Tym bardziej, że kilkoro z nich po raz pierwszy pokonało setkę! Jeszcze raz wielkie gratulacje dla wszystkich, którym udało się pokonać swoje słabości! Jesteście wielcy!&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/5841138133015134284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/harpagan-pod-domem.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/5841138133015134284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/5841138133015134284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/harpagan-pod-domem.html' title='harpagan pod domem'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-2104924771850285481</id><published>2015-04-15T16:29:00.001+02:00</published><updated>2015-04-15T16:38:30.752+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Harpagan"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="maratony"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Marsze na Orientacje"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="PBT"/><title type='text'>Klątwa Babci Ani i pani od wosu – zapowiedź H 49</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;
 &lt;w:WordDocument&gt;
  &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;
  &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;
  &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;
  &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;
 &lt;/w:WordDocument&gt;
&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnZQhtc5-9aLYQP_5zTBk2srXgBK9viEfw6JsuPBwSMBKk6fnuq_JOiTt7vG9Ji7hdxHni6nmma27xU6qUFbLy8cN7WhK334mjfe6tYqlXdQO1tqtYLaLbL9wLG-dz5S2HTe5iimjR8iXV/s1600/voodoo-dolls-large.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnZQhtc5-9aLYQP_5zTBk2srXgBK9viEfw6JsuPBwSMBKk6fnuq_JOiTt7vG9Ji7hdxHni6nmma27xU6qUFbLy8cN7WhK334mjfe6tYqlXdQO1tqtYLaLbL9wLG-dz5S2HTe5iimjR8iXV/s1600/voodoo-dolls-large.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Już za dwa dni, jak zawsze w piątek, i jak zawsze o godz.
21:00, rozpocznie się kolejna edycja Ekstremalnego Rajdu na Orientację
„Harpagan”. O godz. 21:00 nastąpi start trasy pieszej na 100 km oraz mieszanej
(pieszo-rowerowej) na 150 km. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tym razem rywalizować będziemy w Kaliskach, można powiedzieć
swoistej kolebce, czy też mateczniku wszelkiej grubej zwierzyny made in Puchar
Borów Tucholskich. Z okolicami Kalisk, czy samymi Kaliskami wiąże się wiele
moich bardzo przyjemnych wspomnień. &lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Manewry SKPT z Gwiezdnymi Wojnami i Vaderem w tle, w
olbrzymiej mgle i rozmokłej śnieżnej brei, gdzie z Oleyem skapitulowaliśmy po
dwóch punktach kontrolnych, okrywając nawigację swoją hańbą większą niż
Kuklinowski osobę własną zaprzedaniem się Szwedom. Mój pierwszy start w PBT na
trasie TZ – „Pierwiosnki”, ale który to był rok to już nie powiem, może 2011, a
może 2012. Wormsak, Harce, Wygoniec, Wanoga. Działo się tam bardzo dużo,
wszystko w pięknej słonecznej pogodzie, w miesiącach późno wiosennych czy późno
letnich, czyli wtedy kiedy świat nasz powszedni pomorski jest najładniejszy. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tak więc sentyment do tych okolic jest duży. Będzie to dla
mnie poniekąd start na własnym podwórku, choć mieszkam przecież w Gdańsku. Ale
z racji regularnych startów w PBT jakoś te okolice wrosły we mnie, a ja w nie,
korzeniami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Będzie oczywiście wielu znajomych z PBT, z którymi na co
dzień rywalizuję na trasach TZ, a teraz zmierzymy się na ekstremalnie długim
dystansie. Przede wszystkim będą Szogun z Pondżolem jako ekipa, która z racji
bardzo dobrej znajomości terenu, i świetnej ostatnio formy biegowej, może
pokusić się o miejsca w ścisłej czołowej. Tylko nie wiadomo jak będzie u nich z
nawigacją, bo Szogun ostatnio więcej biegał niż nawigował, a Pondżol ma
zupełnie małe doświadczenie nawigacyjne. Nie mniej będzie to główna siła
uderzeniowa PBT w tym Harpaganie na trasie TP 100.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Obok Artura. Bo będzie też Artur Fankidejski, który
zdecydował się na start w H po dłuższej przerwie, a że tak nawigować jak i
biegać potrafi bardzo dobrze (2 lata temu miał w maratonie warszawskim czas w
granicach 2:50!), to też może powalczyć, nawet o zwycięstwo.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Miłym zaskoczeniem było zapisanie się na TP 100 Rafiego i
Matiego, z tym, że niestety Rafi stłukł żebra na Bielowszczaku i ostatecznie
przepisał się na TP 150. Nie mniej jednak na starcie i może na kilku pierwszych
punktach będziemy się widzieć, bo przecież TP 150 i TP 100 mają start wspólny.
A z Matim może uda się do połówki biec i nawigować wspólnie.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Będzie też Marek Wrzałkowski, który zamierza pierwszy raz w
życiu ukończyć Harpagana. W Lipuszu zabrakło mu bodajże jednego czy dwóch
punktów kontrolnych do tytułu. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Do tego trzeba doliczyć całą koalicję coraz lepiej
nawigującej młodzieży z Czerska, która wyszła spod opieki lokalnego guru InO
Radka i można powiedzieć, że PBT będzie na Harpaganie bardzo mocno
reprezentowane i powinno silnie zaakcentować swoją obecność na tych zawodach.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Będzie też sporo moich znajomych z regionu gdańskiego,
rywali z tras TZ w Pucharze Pomorza Gdańskiego, czy imprez masowych jak
Darżlub, Manewry, Tułacze, Sukkub. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Doszły mnie słuchy, że Biedak zamierza walczyć o zwycięstwo.
Ostatnio miał pewne sukcesy w biegach ulicznych, gdzie bił raz za razem rekordy
życiowe na 10 km, a nawigacyjnie jest coraz to lepszy. Na zawodach TZ w
Trójmieście dobija się do ścisłej czołówki i coraz częściej z nim przegrywam.
No ale jednak Harpagan to dystans 100 km i tu potrzebna jest chamska kondycja i
odporność radzieckiego żołnierza, który przylazł zza Uralu w powiązanych
szmatami butach po stoczeniu dwudziestu bitew wręcz (na pięści albo kopniaki) z
czołgami. Tak więc nie wiadomo czy już na tym Harpaganie Biedak powalczy o
najwyższe miejsca, ale w dalszej przyszłości może być to siła numer jeden.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Bardzo groźny będzie Marcin Sontowski. Ten wredny, wiecznie
wszystko krytykujący diabeł odnosi sukcesy w maratonach na orientację na 50 km
w całym kraju i skoro 50-tki biega niewiele ponad 5 godzin, to może w Kaliskach
też pokusić się o podium na „setkę”. A skoro Marcin, to i Michał Bałchanowski i
Andrzej Witkowski, bo prezentują podobny poziom i zwykle pojawiają się razem na
zawodach i często tworzą koalicje na trasie. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Oczywiście będzie Marcin Hippner, któremu może w Lipuszu na
H-48 nie poszło, ale potem miał sporo dużych sukcesów na 50-tkach i też tu może
o podium powalczyć. Będzie też Piotr Kopacz, który biegowo i nawigacyjnie robi
duże postępy i ostatnio wygrał kilka prestiżowych zawodów długodystansowych, a
w innych był wysoko. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Pojawi się też Oley, chociaż dopiero nad ranem, bo startuje
na TP 50, będą znajomi z SKPT i na pewno będzie wesoło – Irek, Magda, Daniel,
tak więc będzie sobie można pogadać w bazie, byle nie za długo, żeby nie
spóźnić się na start.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No i na koniec zostawiłem głównego rywala – Andrzeja
Buchajewicza, który jest głównym faworytem zawodów. Andrzej na tych szybkich
terenach w Kaliskach może wykręcić czas w granicach 11 godzin i wtedy nie mam z
nim szans.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Mieliśmy startować wspólnie z Kosą na TP 100, biec w duecie
tak długo jak się da, ale niestety Kosa się wycofał, co podziałało na mnie
przygnębiająco w trakcie przygotowań, ale jakoś trzeba było iść do przodu i
swoje robić. A z tym robieniem swojego było różnie, ale o tem potem.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Zabraknie też Pawła Ćwidaka i to drugi wielki nieobecny, ale
tylko z mojego punktu widzenia jako zatwardziałego piechura TP 100. Paweł na H
49 bowiem będzie, ale tym razem zdecydował się na trasę w całości rowerową – TR
200. Jeśli uda mu się ją ukończyć będzie bodaj czy nie pierwszym albo jednym z
pierwszych, który zgromadzi wszystkie możliwe tytuły Harpagana: TP 100, TM 150
i TR 200.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Całe szczęście, że Paweł zjawi się w bazie przed startem TP
100, gdzieś koło 20:00, będzie to dla mnie silne wsparcie duchowo-mentalne, bo
mam skłonności do panikowania jak jestem sam. Dobre i to. Nie wiem jak mi
pójdzie teraz, bo przecież moje dwa zwycięstwa na TP 100 były z dużą pomocą
Pawła. Biegliśmy wtedy przez 40-45 kilometrów razem i w początkowej części
trasy wypracowywałem taką przewagę, że nie dało się tego zaprzepaścić. Teraz
biegnąc samemu, będzie mi o wiele trudniej.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tak się rozpisałem, ale do rzeczy. Czemu taki jest tytuł
postu?&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ano może najpierw co nieco o sprawie, jaką mam z Babcią
Anią. Otóż cała awantura zaczęła się bodajże na 7 dni przed Harpaganem 48 w
Lipuszu. Byłem jakoś tak tydzień po kontuzji skręcenia nogi w kostce, noga
spuchnięta, bandaż elastyczny wystaje spod spodni i się wlecze pod chodniku,
wybraliśmy się wtedy na jakiś spacer po Gdańsku z ekipą SKPT. Wracając z tego
spaceru dostałem gorączki wskutek coś jakby wstrząsu pourazowego. Miałem tą
kostkę świeżo skręconą, był tam siniak, stan zapalny i łaziłem tak te 15 km po
Gdańsku, to w końcu dostałem drgawek. W swoim stylu zacząłem narzekać, co
czynię niejako automatycznie bez zastanowienia, po prostu żeby coś mówić, żeby nie
być tym wiecznie milczącym gburem. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
I wówczas zaatakowała&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;mnie Babcia Ania, że co ja sobie w ogóle myślę, ze zamierzam w
Harpaganie startować ze skręconą kostką. Że to jest skandal, że to jest
nieodpowiedzialne, że to krótkowzroczne myślenie, że nie dbam o swoich
przyjaciół, którzy by chcieli kiedyś ze mną jeszcze na jakieś marsze chodzić, a
ja nie będę już mógł, bo będę inwalidą przykutym do wózka. I w ogóle, że będę
na starość żałował, że będąc młody nie byłem rozsądny. Co słyszę od różnych
ludzi mniej więcej 7 razy na tydzień. I dlatego mało co się z km spotykam. Dużo
ludzi mi właśnie powtarza, że zachowuję się w różnych sytuacjach tak głupio czy
lekkomyślnie, normalnie jakbym nie inwestował swojego zdrowia na starość czy
coś. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Na to ja odpowiedziałem (Babci Ani, a nie tym wszystkim
ludziom), że ta starość w moim przypadku jest mocno wątpliwa, albowiem poeci
umierają młodo. Na to Babcia Ania uniosła się już zupełnie złością i zaczęła
cała dygotać jak w febrze i już zupełnie mi zmyła głowę, że nie mam prawa w
taki sposób defetystycznie się wypowiadać. No to zamilkłem, coś tam tylko
pomruczałem pod nosem, bo i tak wiedziałem, że przecież zrobię swoje.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ale we mnie, jako w takim wiecznie przekornym bachorze,
który na złość rodzicom odmrażał sobie palce albo właził w głębokie zaspy,
obudziła się chęć udowodnienia czegoś Babci Ani.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No i można powiedzieć, że pozornie zatryumfowałem, bo
startując z tą skręconą kostką, 2 tygodnie po jej skręceniu, gdy noga nie
wróciła do sprawności, wygrałem Harpagana 48! Oczywiście z dużą pomocą, raz –
Pawła, a dwa głównych rywali, którzy popełnili kilka haniebnych błędów
nawigacyjnych i nie byli w stanie nadrobić straty do mnie samym biegiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tryumf mój nad koncepcjami Babci Ani był nawet nie wiem czy
nie większy niż nad wszystkimi przeciwnikami na trasie owego Harpagana. Zawsze
starałem się w życiu udowadniać swoje racje czynami, a nie słowami. Znaczy się
tak jest najlepiej, to robi wrażenie. Tak zawsze robił Michael Jordan, gdy
kolejni rywale wyśmiewali go, że jego czasy minęły (John Starks powiedział o
nim, zapytany przez dziennikarza: „Jordan? Aha, to ten bejsbolista”.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;A następnego dnia Jordan rzucił Knicksom 55
punktów – Starks go krył, ale słabo jakoś). Więc myślałem, że to zwycięstwo
uciszy ostatecznie Babcię Anię. Ale niestety popełniłem błąd, za który przyszło
mi słono zapłacić.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Otóż przy okazji jakiegoś plackowego happeningu w domu Eli,
chyba miesiąc później, nie wytrzymałem i w swojej pysze, dumie i nadmiarze wody
sodowej w głowie, tak się nadąłem, że powiedziałem do Babci: „A nie mówiłem ?!
I co? Jak teraz wyglądasz? Łyso Ci? Wygrałem Harpagana, a mówiłaś, ze będę
inwalidą jak wystartuję”.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Wtedy Babcia Ania cała się zagotowała, choć pozostała na
zewnątrz zimna jak norweski głaz narzutowy. Zrobiła tylko skośne oczy na podobieństwo
głównych bohaterek prozy Witkacego, czyli wszystkich tych złych fatalnych
kobiet, które muszą doprowadzić mężczyzn do ruiny, bo to ich życiowa pasja. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
I zasyczała: „To się jeszcze okaże kochanieńki”. Dreszcz
grozy mnie przeszył, ale odpędziłem demony strachu od siebie. Zlekceważyłem
problem, a tymczasem okazał się wielki. Oto bowiem Babcia Ania musiała w duchu
poprzysiąc, że się na mnie odegra i jak nic rzuciła na mnie klątwę. Uczyniła
urok i straszna kara nie mogła mnie minąć. I nie minęła. Trenując bowiem dalej
pilnie do następnego Harpagana (czyli H 49), dokładnie dnia 1 stycznia
wieczorem, skręciłem sobie tę bardzo nadwerężoną i nie doleczoną nogę tak, że
naderwałem sobie więzadło strzałkowo-skokowe w stopie, a to już nie przelewki. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Masz babo placek, a raczej klątwę, myślałem, zwijając się z
bólu na zbutwiałych liściach na podejściu zielonym szlakiem od Słowackiego pod
Matemblewo. Noga spuchła jak bania. Miesiąc przerwy w treningach i ciągłe
perturbacje. Ponowne skręcenie nogi w marcu, bo stopa w międzyczasie straciła
stabilność i przy byle okazji mi się wywijała, chociaż ostrożnie wracałem do
treningów. Planu treningowego nie udało się więc zrealizować w pełni, ale jakoś
nadrobiłem treningami w listopadzie i grudniu. 250 km zrobiłem w lutym, w marcu
podobnie, czyli też nie jakaś zupełna tragedia. Tyle, że w styczniu ledwie 140
km (te 140 to ten miesiąc przerwy w treningach).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Potem była rehabilitacja, bardzo forsowna, którą łączyłem z
treningami i wskutek tego się rozchorowałem. Treningi więc szybko zarzuciłem.
Noga jako tako się sprawuje, choć nadal puchnie po dłuższym bieganiu i boli.
Jedyne co, to wydaje mi się, że wróciła jej jako taka stabilność.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
To teraz szybko jeszcze o pani od wosu. Bo klątwa Babci Ani
jaka na mnie spoczęła nie jest jedyną klątwą, z jaką przyjdzie mi się zmagać na
trasie Harpagana. Ciąży jeszcze nade mną o wiele starsza klątwa. Kląrwa pani od
wosu. Ta stara, dobrze uleżała, jak wino w beczce, klątwa, dopiero w zeszłym
roku zaczęła się uaktywniać. Bo z klątwami jest tak, że potrafią długo czekać,
aż nadarzy im się okazja, aby pofrunęły w świat. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W dniu zakończenia nauki w szkole podstawowej pani od wosu
powiedziała mi: „Życzę ci żebyś został politykiem”. W duchu zacząłem się wtedy
śmiać, czego nie powinienem był robić (mądry Polak po szkodzie), bo wszelkie
czarownice czytają w myślach i taka pogarda, nawet tylko w myślach, musi
spotkać się z zemstą każdej szanującej się czarownicy. No więc ukarany
zostałem, ale to za chwilę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Nigdy w życiu nie znosiłem polityki, a w szczególności jak
byłem taki zupełnie młody i nie miałem jeszcze poskręcanych kostek i nie
stabilnych stawów skokowych. Ze wszystkich przedmiotów uczyłem się dobrze,
byłem pilnym uczniem (może dlatego na starość stałem się leniwy), ale do wosu
przekonać się nie mogłem. Odkładałem podręcznik ze wstrętem jak trzeba było
poczytać do sprawdzianu, ile wynosi kadencja Sejmu, czym różni się Sejm od
Senatu itp. Z dzieciństwa pamiętam jak mój dziadek oglądał obrady Sejmu,
jeszcze tego PRLowskiego i jako 5-letni brzdąc nie mogłem pojąc jak można
oglądać coś tak okropnie nudnego. Przecież tam cały czas jeden obrazek był,
który się nie poruszał A takie obrady potrafiły lecieć od 7 do 12 chyba i to na
głównym kanale telewizji. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Nie znosiłem polityki i wydawało mi się, że co jak co, ale
taka klątwa nie może po prostu na mnie zadziałać. A jednak zadziałała, tyle, że
prawie po 20 latach. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Wszedłem bowiem w struktury Pomorskiej Komisji na
Orientację, zacząłem robić swoje zawody na orientację i zacząłem warcholić jak
nasi politycy. Kłótnie, nie kończące się dyskusje o niczym, fronty,
przeciwfronty, dyplomacja, zdradzieckie ciosy w plecy, zdrady, koalicje,
zdrady, koalicje. Słowem pani od wosu może być z siebie dumna. Jestem taki jaki
chciała, żebym był.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Całe to politykowanie w regionalnym błotku InO na tyle
nadwątliło moje siły, że nie raz i nie dwa jechałem na zawody i zwyczajnie mi
się nie chciało walczyć. Nie chciało mi się nic, siadałem sobie i jak wół na
niemalowane wrota patrzyłem się na mapę nic z niej nie rozumiejąc, a minuty do
chudych cykały. I tak wpadło kilka ostatnich miejsc głównie na zawodach TZ. Tak
też było niedawno na Bielowszczaku, gdzie walczyłem jak o życie aby uniknąć
ostatniego miejsca, ostatecznie byłem 13 na 15.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tak więc zobaczymy co się okaże za dwa dni w Kaliskach. Czy
zwycięży dusza starego wojownika, czy może nowa dusza gnuśnego,
wszystkowiedzącego polityka-teoretyka? Będę walczył z rywalami i klątwami,
które na mnie ciążą, więc łatwo nie będzie. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Wszystkim uczestnikom&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;życzę udanych zawodów i wielu emocji na trasie. Do zobaczenia w
Kaliskach!&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/2104924771850285481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/klatwa-babci-ani-i-pani-od-wosu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2104924771850285481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2104924771850285481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/klatwa-babci-ani-i-pani-od-wosu.html' title='Klątwa Babci Ani i pani od wosu – zapowiedź H 49'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnZQhtc5-9aLYQP_5zTBk2srXgBK9viEfw6JsuPBwSMBKk6fnuq_JOiTt7vG9Ji7hdxHni6nmma27xU6qUFbLy8cN7WhK334mjfe6tYqlXdQO1tqtYLaLbL9wLG-dz5S2HTe5iimjR8iXV/s72-c/voodoo-dolls-large.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-4187718704760997815</id><published>2015-04-15T01:18:00.004+02:00</published><updated>2015-04-15T01:32:28.215+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><title type='text'>bieg szpęgawski </title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaQjHpyqsZrf1RFcvMNjnm3iCh3CIICd8xo0SXigO9-JcH8ptWnxHKkcRz2twvrDNdticPh11cp5kmryXr1HUbHQN0oXvFDH-67DDu_1rRzd1m2E7Nh17545HgD-YihXkr8PTUkFZPX5nJ/s1600/11144580_816273078462627_1556979616_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaQjHpyqsZrf1RFcvMNjnm3iCh3CIICd8xo0SXigO9-JcH8ptWnxHKkcRz2twvrDNdticPh11cp5kmryXr1HUbHQN0oXvFDH-67DDu_1rRzd1m2E7Nh17545HgD-YihXkr8PTUkFZPX5nJ/s1600/11144580_816273078462627_1556979616_o.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W minioną sobotę wzięliśmy udział w biegu szpęgawskim. Z początku nie planowałem tam startować bo w zasadzie nie interesują mnie tak krótkie dystanse. Nie jestem jakimś sprinterem pędziwiatrem i raczej wolę te dłuższe biegi. Co się w takim razie stało takiego, że jednak zaliczyłem Szpęgawsk? Coś co jak dla mnie przejdzie do pięknej historii, może nawet spełnienie jakiegoś takiego małego marzenia, po prostu coś bardzo fajnego. Razem ze mną w biegu wystartowała moja mama!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zawsze trochę zazdrościłem startującym razem rodziną. Są takie przypadki, np. pozdro dla ekipy Fryca czy też FF &amp;amp; JF! :) z marszy na orientację. Na MnO to często chodzą całe rodziny, na biegach czasem jest podobnie. Syn startuje z ojcem, czasami jest też i mama. Nie wiem, może jeśli uczestnik jest młodszy to wolałby startować bez rodzica i może nawet ktoś taki twierdzi, że to obciach startować z tatą. Może tak. Ale ja mam już tyle wiosen na karku, że wiem że takie wspólne starty to jest coś pięknego! No i chciałem tez w końcu coś takiego zaliczyć. Dlatego też namówiłem moją mamę do startu :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7RX2oR67kRmwqx0lkcGeHvPcwWORT9dlOJ3vK6WtJ-i4VwkqHW7Rxy7r62dGfeu514sIQBLp_rvTfqgQ96R4Ne3dz9ljIe3TMKG_ex5KugbTxK9LkpuNT5OZkRA1XK4EU-SFj11Ttx9bO/s1600/P4113876.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7RX2oR67kRmwqx0lkcGeHvPcwWORT9dlOJ3vK6WtJ-i4VwkqHW7Rxy7r62dGfeu514sIQBLp_rvTfqgQ96R4Ne3dz9ljIe3TMKG_ex5KugbTxK9LkpuNT5OZkRA1XK4EU-SFj11Ttx9bO/s1600/P4113876.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;wesoło przed biegiem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Mama zawsze była aktywna sportowo ale jakoś tak w tamtym roku zaczęła biegać. Dość dużo i regularnie. Więcej, dalej i więcej. Aż w końcu przyszły takie dni, że moja mama biegała nawet po 7 km dziennie! Po cztery czy pięć razy w tygodniu! Aż mi czasem było wstyd, że ja się lenie i nie chce mi się biegać albo że dziś luzuję i biegam tylko dychę, a tymczasem moja mama tak ostro ciśnie po 7km. Mało tego w bieganie wkręciła też naszą sąsiadkę i często wspólnie pokonywały kilometry. To się działo! Zresztą tu u nas w domu to bieganie jest jednym z naszych najczęstszych tematów. Ciekawe w ilu domach tak jest?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Potem przyszła zima, forma mamy nieco spadła ale... już jak tylko w lutym nieco się wypogodziło to już ruszyła na szlaki budować formę! Do tego stopnia, że udało jej się już nawet pokonywać dystanse ponad 8kilometrowe!!! Wtedy padł pomysł &quot;a może by tak mamę zapisać na zawody?&quot; Z początku sceptycznie do tego podeszła ale udało mi się ją zachęcić. W ten oto sposób 11 kwietnia razem stanęliśmy do startu!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhkLgEr-_Us55fBfY-CMerzDcjM0_uEioAYtUT0pAf28Gv5SQYIBFlSaALr_nt4ljcplKjvTkU4WJjjBgroQY8QC4OzRwlfCnnjBzisW6-djpaRDjg7XycDMIbpxRETBi4fMx5RGU4t1a4j/s1600/DSC02762.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhkLgEr-_Us55fBfY-CMerzDcjM0_uEioAYtUT0pAf28Gv5SQYIBFlSaALr_nt4ljcplKjvTkU4WJjjBgroQY8QC4OzRwlfCnnjBzisW6-djpaRDjg7XycDMIbpxRETBi4fMx5RGU4t1a4j/s1600/DSC02762.JPG&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tu już niemal końcówka. W tle spalony młyn, fest.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibJA9EMaXxVeQiWeDB44_eskE8NjkzTSLWMYjTCbxlJX-rNiGXqe9YD2T3FpCcm1RzpG_UA70lay-D7veQx9LQwpKP6pjGxtc4hH-R8QmmnfE9wvPsO7dIKMiZbIxj7CNyGcFeAoti3_Em/s1600/DSC02891.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibJA9EMaXxVeQiWeDB44_eskE8NjkzTSLWMYjTCbxlJX-rNiGXqe9YD2T3FpCcm1RzpG_UA70lay-D7veQx9LQwpKP6pjGxtc4hH-R8QmmnfE9wvPsO7dIKMiZbIxj7CNyGcFeAoti3_Em/s1600/DSC02891.JPG&quot; height=&quot;239&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;A tu mama nie daje za wygraną na końcowych metrach!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Oboje w nowych butach, mama nowy strój bo przecież trzeba się prezentować. Było trochę emocji przed startem, może więcej niż trochę. Ale wszystkie pozytywne! Co to będzie, jak to będzie wyglądało, jak się będzie biegło. Przecież dla mojej mamy był to debiut. Ale chciałem żeby i ona zasmakowała tych pozytywnych emocji które towarzyszą biegom tego typu. Pojawiają się super fajni ludzie, atmosfera jest świetna, a bieg potrafi dać sporo satysfakcji. Tak właśnie było.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ruszyliśmy z miejscowości Szpęgawsk. Tam zawsze jest start. Na starcie nieco ponad 500 ludzi. Było bardzo gorąco, co za ciepły dzień - ponad 26 stopni! Na starcie wielki ścisk, wszyscy ustawili się na przedzie. Ciężko będzie się z początku przecisnąć. Mama razem z sąsiadką ustawiły się z tyłu, nie będą forsowały tempa, przecież nie przyjechały tu bić rekordy ale po fajną zabawę. Ja nieco bardziej z przodu. Przed startem znajduje mnie Jacek, z którym swego czasu pracował Kosa. Trochę gadamy. Potem odnajduję pana Zbyszka Świerczyńskiego. Zastanawiałem się czy nie trzymać się blisko niego bo on zawsze trzyma świetne tempo. Zrobiłem jednak inaczej i chyba wyszedłem z tym średnio.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjtjfaMFuFCJPg4ULBXb3Btcedtz078gx_T2F9ReQku4EooS7fDVrsmjGQNvA6xigRESC_05EomY0y_2xxR5-z2XLwN1xFkzxeFQd-ABhQRtcmDp9vEkoPODM06xcrR7c1qRNawblMY_Nz3/s1600/2.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjtjfaMFuFCJPg4ULBXb3Btcedtz078gx_T2F9ReQku4EooS7fDVrsmjGQNvA6xigRESC_05EomY0y_2xxR5-z2XLwN1xFkzxeFQd-ABhQRtcmDp9vEkoPODM06xcrR7c1qRNawblMY_Nz3/s1600/2.gif&quot; height=&quot;213&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Ten kciuk to taka ściema, że pocisnę jeszcze.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Start! Ścisk fatalny! Ktoś tam prawie się przewrócił, są przepychanki. Ci wolniejsi już zostają z tyłu, na pierwszych metrach. Ci dalej ustawieni próbują się przebić. Po kilkuset metrach cała stawka rozciąga się niczym długi wąż na asfaltowej drodze. Można podkręcić tempo. Zacząłem szybko i jak się potem okazało zbyt szybko. Chciałem w końcu złamać 4 minuty na kilometr, to by było fajne tempo. Nie udało mi się jednak, zabrakło nieco. Przede wszystkim zabrakło mocy na końcówkę. Jestem przyzwyczajony do podbiegów, ten jednak mocno dał w kość. No i ten upał! Sucho w gardle. Zastanawiam się jak tam idzie mamie, czy wszystko wporzo. Sam będąc jakieś półtora kilosa przed metą zdaję sobie sprawę, że już nie pocisnę. Że pewnie będę finiszował na oparach. Tak niestety było. Uzyskałem czas 23:41 na 5,8km co daje 4:04min na kilometr. Tak sobie. Ale coś czułem przed startem, że to nie będzie mój dzień. Zresztą, przecież nawet nie planowałem startować. Liczy się dobra zabawa mojej mamy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhV28_3iVR7-rrUEX3mMbItccqqa6RVwIqGMWjEhI54PSIQtBzll8cKQSMMnnFql4FRzHJDg9HAXDpeWndYkivmw17yMh3XtYPD5AZ8bmGoWSd3aAOgs5f3rLGYNX3fihxJdeDRAjypiX9Z/s1600/IMG_1043.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhV28_3iVR7-rrUEX3mMbItccqqa6RVwIqGMWjEhI54PSIQtBzll8cKQSMMnnFql4FRzHJDg9HAXDpeWndYkivmw17yMh3XtYPD5AZ8bmGoWSd3aAOgs5f3rLGYNX3fihxJdeDRAjypiX9Z/s1600/IMG_1043.jpg&quot; height=&quot;213&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;ja medal dostałem.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wbiegając na stadion otrzymuję wielki doping od Beaty, Beci oraz Kuby. Strzelają fotki i głośno mi kibicują, to było ekstra. Jakoś tam dobiegam do mety, dostaję medal. Potem czym prędzej pędzimy żeby ustawić się w dogodnym miejscu do dopingowania mamie! Po kilku minutach widzimy ją! Wygląda świetnie, jest uśmiechnięta i my kibicujemy z całych sił! Wbiegam na stadion i ostatnie 300 metrów biegnę razem z nią żeby jeszcze ją zdopingować. Na końcówce mama oczywiście jeszcze przyśpiesza! Czyli finiszuje lepiej ode mnie! Uzyskuje wspaniały czas, najlepszy dla niej jak dotąd - 36min!!! Jest super!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgRSSMHEzlsHcNGtJ-CbITlTr-fWvmMMFVUnzHO-pnWo2gcluJpbG2kf3qiRP3MzFuooA0JZZZeeRbdFn59WrRS1b7-5K0EWJ-WwP0tx5z7AoT28USz1POTFCTtUaDFjjNDpEN-ccUEH5FD/s1600/6.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgRSSMHEzlsHcNGtJ-CbITlTr-fWvmMMFVUnzHO-pnWo2gcluJpbG2kf3qiRP3MzFuooA0JZZZeeRbdFn59WrRS1b7-5K0EWJ-WwP0tx5z7AoT28USz1POTFCTtUaDFjjNDpEN-ccUEH5FD/s1600/6.gif&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;mama na finiszu!!!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dobra do tego momentu wszytko było elegancko. Teraz pojawiają się minusy. Mama nie dostaje medalu na mecie. Bo zabrakło. Tam gdzieś w regulaminie było napisane, że ileś tam osób dostaje medale no ale... to jest po prostu słabe. Moja mama bardzo liczyła na ten medal, że na mecie ktoś założy jej go na szyję, wywalczyła go sobie ciężkimi treningami i super biegiem, a tu nagle okazuje się że teraz go nie dostanie. Bo nie ma. Każdemu należy się medal! Każdy na niego liczy i go oczekuje, tym bardziej debiutant! Tym bardziej osoby które startują rzadko oraz osoby które pokonują swoje przeciwności i biegną żeby to właśnie je pokonać, a nie być szybszym od innych uczestników czy bić rekordy! Tym osobom na końcu stawki medale należą się tak samo jak zwycięzcą i kurde do diabła cholernie byłem wkurzony, że mama go nie dostała. Oczywiście oddałem jej swój ale to już nie było to samo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wpisowe na bieg wynosiło 30 zł. Nie wiem ile kosztuje cała organizacja. Blokada drogi pewnie sporo. No ale są też sponsorzy i w ogóle. Nie pojmuje że zabrakło im medali.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2j_r-nCZV3V6WoNn1eJoRf5Bm6-4jgP8Tqq6v6FL6xFt7YXWUzCXFSbOqmIWDdT2BpsxtYOO71KfKagKDMAiTfelHy61mHq5cq7zpIavPRFRYibFIHhYghQvItuGSxpJqOiVt52xP-dkE/s1600/P4113886.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2j_r-nCZV3V6WoNn1eJoRf5Bm6-4jgP8Tqq6v6FL6xFt7YXWUzCXFSbOqmIWDdT2BpsxtYOO71KfKagKDMAiTfelHy61mHq5cq7zpIavPRFRYibFIHhYghQvItuGSxpJqOiVt52xP-dkE/s1600/P4113886.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;stadion bardzo fajny taki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Druga sprawa. Mama przybiega na metę, a ja szybko lecę jej po wodę. No i kobieta mi mówi, że już nie ma wody tylko herbata jest. JAK MOŻE ZABRAKNĄĆ WODY NA ZAWODACH BIEGOWYCH???????? To dopiero pozostanie dla mnie zagadką. No ludzie litości, zabrakło WODY. Zwyklej, zwyczajnej wody. Żeby napić się zaraz po wysiłku. Co prawda dano nam wszystkim butelkę wody przy zapisach ale co z tego skoro przy stoisku gdzie można było się napoić tej wody zabrakło? Dopeiro potem zobaczyłem, że donieśli tam wodę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W międzyczasie poszliśmy do Idee Cafee po kawkę. A tam podobna sytuacja - nie ma już kawy. Pierwszy raz jestem na zawodach gdzie na stoisku Idee Cafee zabrakło kawy. Tego jeszcze nie było. To po co oni przyjechali?&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiB-xDKXWvmq4iNA5t8HP5_VPcU1OxlZTY25m4TynbbqOjJNbebkIDpsjbKNKdn82GyyktQd2VZTRSF5m8ECQ5Uw0e6uOoMxnm_vPwUCJRVTqkbQZmhKfLqbnA8gp7gpFHq-AoEauSAXDkO/s1600/IMG_1158.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiB-xDKXWvmq4iNA5t8HP5_VPcU1OxlZTY25m4TynbbqOjJNbebkIDpsjbKNKdn82GyyktQd2VZTRSF5m8ECQ5Uw0e6uOoMxnm_vPwUCJRVTqkbQZmhKfLqbnA8gp7gpFHq-AoEauSAXDkO/s1600/IMG_1158.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;213&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Ostatni sprint do mety!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Czwarta bardzo słaba sprawa to rozdawanie nagród na zakończeniu. Chodzi o to jakie nagrody dostawały kobiety i jakie do tego dorzucano komentarze. Oczywiście nie można dać się zwariować z feminizmem równouprawnieniem i tymi tematami ale dziwna sprawa, że kobiety dostawały nagrody typu nie wiem mikser czy koc. Plus komentarze spikerów, że dobre bieganie to się bierze również z kuchni. Czy jakoś tak. Generalnie wyszło, że kobiety to jednak do garów po zawodach, a potem to pod koc. Albo może my tak to odebraliśmy, nie wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A i jeszcze numerki startowe! Ja wiem że to może pierdół ale ja tam akurat lubię jak wszystko jest dopięte na ostatni guzik bo diabeł tkwi w szczegółach. A my tutaj z mamą dostaliśmy numerki startowe z napisem - bieg kociewski. Hee??? To oni nam dają stare numery startowe? To nie mogli druknąć po prostu nowych numerów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mama podsumowała organizację biegu jako mocno średnią. A startowała pierwszy raz. Ja mam porównanie. Chociażby do zawodów w Wojtalu, dwa tygodnie temu. Dycha wpisowego, wszyscy dostali koszulkę(!), medal. Na mecie jedzonko dla każdego w ilości ogromnej, darmowa woda, herbata, kawa, pepsi fanty i inne fanty :) Do woli. Da się? Da. Nie wiem jak tu z finansami w Szpęgawsku ale Wojtal zorganizowany znacznie lepiej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmXy2KhO3impMBoA9wOJ2Z2fCmCslnDHWOLi-_aG3gLduefHbsOgWyYyopyHtM5tFmzEhRcEkDe6KxpwWsrzo2oukMqSqw6ZzRlElVVrT70wr-EttpJt_U-eSCzAqsMrOI9NMv8L-g64CV/s1600/IMG_1184.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmXy2KhO3impMBoA9wOJ2Z2fCmCslnDHWOLi-_aG3gLduefHbsOgWyYyopyHtM5tFmzEhRcEkDe6KxpwWsrzo2oukMqSqw6ZzRlElVVrT70wr-EttpJt_U-eSCzAqsMrOI9NMv8L-g64CV/s1600/IMG_1184.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;213&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Szczęśliwi po biegu!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Podsumowując to był to wspaniały dzień. Wspaniały! Pierwszy raz z mamą na zawodach i... nie ostatni! Mamie podobało się bardzo, bardzo i jestem szczęśliwy, że wzięła w tym udział razem ze mną. To była dla nas świetna zabawa i te głupie incydenty nam tego nie przysłoniły. No to byle do następnych zawodów! Biegacze na start!&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/4187718704760997815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/bieg-szpegawski.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/4187718704760997815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/4187718704760997815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/04/bieg-szpegawski.html' title='bieg szpęgawski '/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaQjHpyqsZrf1RFcvMNjnm3iCh3CIICd8xo0SXigO9-JcH8ptWnxHKkcRz2twvrDNdticPh11cp5kmryXr1HUbHQN0oXvFDH-67DDu_1rRzd1m2E7Nh17545HgD-YihXkr8PTUkFZPX5nJ/s72-c/11144580_816273078462627_1556979616_o.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-6014984198565044686</id><published>2015-03-31T14:01:00.001+02:00</published><updated>2015-03-31T23:44:51.159+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="maratony"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="półmaraton"/><title type='text'>II maraton Gocki - obczaj te klocki</title><content type='html'>&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi38RDui-lTDC59Ydo_US8PCKPsw9WmzPfI-ciPi5gSFrf1VUsJVAS74dEm3HrWDimmsVAQLXI_zQwf46tUgZSllzibzTdW8LO45SowAzWj9ciq6XPLJJkOh1AenTFLmGou_TqrvTMEEYmK/s1600/20150328_142209.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi38RDui-lTDC59Ydo_US8PCKPsw9WmzPfI-ciPi5gSFrf1VUsJVAS74dEm3HrWDimmsVAQLXI_zQwf46tUgZSllzibzTdW8LO45SowAzWj9ciq6XPLJJkOh1AenTFLmGou_TqrvTMEEYmK/s1600/20150328_142209.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Historyczna chwila - Pondżol na podium!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Po raz drugi udało nam się wystartować w maratonie Gockim w Wojtalu. W zeszłym roku zawody odbywały się jesienią, teraz organizatorzy postanowili przesunąć je już na marzec. Ma to swoje tzw plusy dodatnie i ujemne - we wrześniu pogoda była fajniejsza ale z pogodą to nigdy nie da się przewidzieć no i we wrześniu jest już niemal po sezonie, a w marcu to dopiero wchodzimy w to wszystko. Dobra co by nie było pogoda się oczywiście musiała schrzanić ale nie przeszkodziło to w zorganizowaniu po raz kolejny wspaniałych zawodów!&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kiedy tak biegaliśmy sobie w styczniu i lutym po naszych lasach i w głowach mieliśmy już start w Wojtalu to wyobrażaliśmy sobie to tak: Będzie już całkiem niezła forma i słoneczko pewnie przyświeci bo to już ta pora. Będzie fajny piknik. Tymczasem było wiatrzysko i zimno. Dobrze że nie padało. Co z tego skoro i tak zawody ściągnęły do siebie około setki uczestników! To chyba niemal dwa razy więcej jak na pierwszej edycji! Wow wow. Będzie rywalizacja! Większa niż we wrześniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhtD2iMgSGwE5X3U8aE3Ek4zgJYHuKbStJ67cAV1c2zq84dM7wVCkg4bc4UOYT3Ndg-_ZdNN4JYdv0apDrrGBfwFnRqTjI4E8OxFrMvCXwt3a8zDruzacrtI5iU5NeM6y49GA2vwL_-Y8K_/s1600/20150328_105114.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhtD2iMgSGwE5X3U8aE3Ek4zgJYHuKbStJ67cAV1c2zq84dM7wVCkg4bc4UOYT3Ndg-_ZdNN4JYdv0apDrrGBfwFnRqTjI4E8OxFrMvCXwt3a8zDruzacrtI5iU5NeM6y49GA2vwL_-Y8K_/s1600/20150328_105114.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Bulbazaur&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pondżol i ja postanowiliśmy wystartować w półmaratonie. Kosa się już w półmaratony nie bawi i oczywiście z grubej rury postanowił zapisać się na maraton. Pomimo że w tym miesiącu w nogach miał już... 400km! Ale to jest właśnie Mariuszek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak to zwykle z nami bywa przed zawodami była jedna wielka niewiadoma. Stawialiśmy, że Pondżol będzie bił się o najwyższe laury, ja sam nie wiedziałem na co mnie stać - chciałem poprawić wrześniowy wynik, a Kosa to zawsze największa zagadka wszechświata. Podczas rozgrzewki spotykamy Grzegorza, który wyczytał o nas... w internetach! A to za sprawą artykułu, który niedawno ukazał się o naszym bieganiu. haha śmiechowo! Czyli jest wesoło, z głośników płynie lekko niczym na wiosennej chmurce muzyka Demisa Roussosa, kolejka do zapisów wije się niczym olbrzymi węgorz i jest na prawdę sympatycznie. Do startu pozostało niewiele.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUNv-X0m6-rrh7hcpP0jMrsrJAozZmsr1kx0-F2fBJRaZwenJgJIFiZzaiTG244E2MOoQSUFVsitUrVQ57bFAsTWjW6yyzwbvYwi7eaZXnlQBmv4D-vVjsf5q6GFswOBC7-rgwkY817n6w/s1600/20150328_103748.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjUNv-X0m6-rrh7hcpP0jMrsrJAozZmsr1kx0-F2fBJRaZwenJgJIFiZzaiTG244E2MOoQSUFVsitUrVQ57bFAsTWjW6yyzwbvYwi7eaZXnlQBmv4D-vVjsf5q6GFswOBC7-rgwkY817n6w/s1600/20150328_103748.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Wiraż&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zapisujemy się i jest super zaskoczka bo za dychę wpisowego każdy z uczestników otrzymuję wypasioną koszulkę! Biała super koszulka z napisem maraton Gocki, no baja! Nam się to bardzo spodobało, biała koszulka no prawie jak do krawata haha. Super i to za dychę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Idziemy się przebierać. W głośnikach Grechuta śpiewa wiosna wiosna ach to ty, justa ach to ty, dalej jest śmiechowo i nawet z tych szarych chmur prześwituje lekko słońce. Kosa ocenia sytuację &quot;będzie dobrze&quot; a, że ten chłopak zjadł zęby na zawodach tego typu to wierzymy mu w ciemno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jest start. Z lekkim poślizgiem, coś tam po 9 rano ruszamy!!! Pierwszy kilometr szybko, wszyscy wyrwali. Patrzę gdzie są moi ludzie. Zupełnie na samym przedzie sunie Pondżol, wyrwał jak pendolino! Ooo to zapowiada się duży ogień, tak jak chciał Pawełek! Przede mną nie ma Kosy, też dobrze! Rok temu wystrzelił jak szalony koń, a teraz przy tej formie i jego perypetiach zluzował i postanowił chyba pobiec to na miękko. Jest dobrze. Patrzę na moje tempo, na pierwszym km jest 4:25 a czuję jakbym truchtał czyli znowu myślę - no jest dobrze!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhnS4gQMIpslFJuE_Vg7m3e6wkV2x_3YazFm9fGtVMwF4zy2K-Q8uZEO_4K7p11BW24gbG0NPT8tBV9BuG_c3wyXNWE-kkeJO5itVbIKi8hAvZBE15pl6owRCi-rCtfRaRQaQuFSLe7-Eq_/s1600/20150328_105923.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhnS4gQMIpslFJuE_Vg7m3e6wkV2x_3YazFm9fGtVMwF4zy2K-Q8uZEO_4K7p11BW24gbG0NPT8tBV9BuG_c3wyXNWE-kkeJO5itVbIKi8hAvZBE15pl6owRCi-rCtfRaRQaQuFSLe7-Eq_/s1600/20150328_105923.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Bulbazaur na ostatnich metrach!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
O samym biegu co tu pisać. Było trochę podbiegów. Z początku i na końcówce bo tak skonstruowana jest trasa. Na szczęście nam podbiegi nie straszne bo na treningach wzniesień nie unikamy i stawiamy im czoła. To jak się okazuje procentuje i na górkach sporo zyskujemy. Gdzieś na 8 km biegu zatrzymuję się samochód, a w nim siedzi ekipa naszych kibiców czyli rodzina Pablito! Fan club o nazwie jak to ochrzcił ich Kosa &quot;Hermani&quot;! Jest szalony doping i momentalnie w nogach czuję przypływ energii, a na twarzy oczywiście pojawia się wielki uśmiech! To jest to wsparcie! Za kilka chwil widzę przed sobą wóz strażacki, który jedzie tuż przed pierwszymi biegaczami. Jest tam grupka czterech osób, a wśród nich Pondżol rakietowiec!!!! Uśmiechnięty i sprężystym krokiem pokonuje szybko kolejne metry! Jest super dobrze! Krzyczymy coś do siebie i wiemy, że będą fajne wyniki. Na dyszce mam fajny czas - 45min. Naturalną sprawą będzie teraz, że na drugiej dyszce trzeba przyśpieszyć ale hulający na polach wiatr, jak pięść w twarz, szybko mi ten pomysł z głowy wywiewa. Biegniemy razem z Grzegorzem, fajna współpraca niemal na całej trasie. Trzymamy tempo. Mijam na wietrznych polach Mariuszka, jest jak the muppet szoł, rozczochrany, podskakujący lekko i uśmiechnięty, ultra żółta koszulka już z daleka bije mi po oczach. Już na pierwszy rzut oka widzę, że świetnie bawi się tym biegiem i truchta sobie na luzaku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvzqv4p0HDv2bh8sHRcN2bhPCYOApKteO4j0zlQXmef6fPxQKNN_OFEWcY11aQWByASmPdIQV-ZAmk2S6o2iHWRY8QNekomrTrtcCyK8RHYQ72SQgCi0yr7MAT9AMjVXf7rvCUG-oxC3eW/s1600/20150328_110708.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvzqv4p0HDv2bh8sHRcN2bhPCYOApKteO4j0zlQXmef6fPxQKNN_OFEWcY11aQWByASmPdIQV-ZAmk2S6o2iHWRY8QNekomrTrtcCyK8RHYQ72SQgCi0yr7MAT9AMjVXf7rvCUG-oxC3eW/s1600/20150328_110708.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Super sajan przemiana!!!!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Lecimy dalej, zaczynają się podbiegi. Kluczowy moment bo do końca jakieś 6km a będzie trochę pod górkę. Ale nie szarpię, wolę przeczekać te górki równym tempem. Potem już końcówka, wbiegamy tuż przy mecie ale przed nami jeszcze dwa km. Domyślam się że Pondżol jest już na mecie, na pewno jest, ciekawe jaki ma czas? Teraz pora na mnie! Znowu jest doping rodzinki Pondżola, Ola cyka fotki, jest z górki więc robię pokazówkę (określenie zaczerpnięte z recenzji Klocucha) i depnąłem. Ale potem znowu spory podbieg i końcówka jest ciężka. Nawrót na malutkim rondzie i teraz już tylko jakiś km do mety! Ostatnie metry i jest! Życiówka 1:34;34! Jeszcze nie wyhamowałem a już dostałem medal, podbiega Pablito i gratuluje! Podobno blady byłem jak ta biała koszulka, zdyszany pytam Pondżola jak tam u niego? Jest drugi z czasem takim że laczki spadają - 1:19:47!!! Drugi na półmaratonie!!!!!!!! Jest wielki sukces i jest wielka euforia, zrobił to, zrobił to!!!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhA8G705cA9M2aRaveNdD3WWbczI-56E0txqbZHGefGDlCCYHjYP3nPQmDfXstRdIkbbV6QGw4mZDUHLaVBvz82MYSmSWkRKBywsf8sU0-ZCK13T3L1F-ZZt6C7JfS-xqOdnzAKF9GSEt2n/s1600/20150328_095827.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhA8G705cA9M2aRaveNdD3WWbczI-56E0txqbZHGefGDlCCYHjYP3nPQmDfXstRdIkbbV6QGw4mZDUHLaVBvz82MYSmSWkRKBywsf8sU0-ZCK13T3L1F-ZZt6C7JfS-xqOdnzAKF9GSEt2n/s1600/20150328_095827.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Radość z biegu!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Teraz tylko czekamy na naszego Mariuszka. Dobiega, widzi nas i też strzela pokazówkę! Zacisnął pięści poczuł się jak super sajan z dragon balla i walnął takiego sprinta, że włosy zjerzyły nam się na głowach!!! Co za szaleniec! Ale potem na szczęście przyhamował bo z taką prędkością to by chyba wleciał do tych stawów i z karpiami pływał. Potem znowu wszedł w swoje spokojne tempo. Nie zazdrościliśmy mu bo zrobić jeszcze kolejne 21km to trzeba mieć twardy tyłek, tym bardziej że tam tak wieje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjNmOulYLO22lB7OQgCtaR77X4wvipfoyGozjLo1FgEG9HoDhgkgrOzMlgscfBwmxo_W4lcrw018HNds-NApTIPfgVV0Sdho-it5f0LLwZ0ze0kJbBVDiH1yyhgSbHPt3iERUewY2KHqmpB/s1600/20150328_110709.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjNmOulYLO22lB7OQgCtaR77X4wvipfoyGozjLo1FgEG9HoDhgkgrOzMlgscfBwmxo_W4lcrw018HNds-NApTIPfgVV0Sdho-it5f0LLwZ0ze0kJbBVDiH1yyhgSbHPt3iERUewY2KHqmpB/s1600/20150328_110709.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Kaio - ken w wykonaniu Kosy!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Okej, teraz czas dla nas na jedzonko, herbatkę, kawkę. Wszystko jest elegancko, pierwsza klasa. Szkoda tylko, że tak zimno ale ciepłe drinki ratują sytuację. Cieszymy się ze swoich wyników, dzielimy wrażeniami. Kosa dalej biegnie więc postanawiamy ruszyć w trasę i wspomóc go dopingiem!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikRbIADhXA4i1CPjDl61IvbhEm1tMiANhvTXA-BRqbHDx-tVvpuDKkGTSf7z2b3JZXz0TqMwNr40v3IUxfNInapyt3uNTISqFR3A9VMPqsSWZ43mrcnwREI2gCWJrcYakNV_fF33AGS83f/s1600/20150328_124214.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikRbIADhXA4i1CPjDl61IvbhEm1tMiANhvTXA-BRqbHDx-tVvpuDKkGTSf7z2b3JZXz0TqMwNr40v3IUxfNInapyt3uNTISqFR3A9VMPqsSWZ43mrcnwREI2gCWJrcYakNV_fF33AGS83f/s1600/20150328_124214.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Grymasy na trasie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jedziemy na 15km trasy, tam wyczekujemy. Czekamy długo, dłuuugo ale w końcu się pojawia! Podbiega pod górkę, jest zmęczony, na twarzy słynny grymas, sylwetka lekko przechylona w lewo czyli klasyka w jego wykonaniu kiedy to dzielnie walczy sam ze sobą! To jest to! Krzyczymy do niego, staramy się ponieść go dopingiem, Kosa ma jeszcze siły żeby sobie zażartować więc jest z nim na prawdę świetnie. Biegnie powolutku ale biegnie i... dogania jeszcze kolejnego uczestnika! To niesie go jeszcze bardziej! Do końca już tylko km, przemieszczamy się razem z nim, ostatni wykańczający podbieg i jest!!!! Kosa wbiega na metę z czasem 3h i 48 minut! To jego najgorszy czas na maratonie ale jest zwycięzcą!!! Mariuszek jest zadowolony a my wraz z nim! Piękny dzień, Kosa dopełnił całości!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhLwBvYYYc2JxnDYg46Stu-8mkws3DxevnpHtEuOozyKyhPJvU57wBsRay8aLvfXg9806M9wrIq4oUwST-D2xAMrlUPX-er1ABJeVjmP92PLBwg35NAhsRRQieOzonLiEe9KWb4qsNclaPk/s1600/20150328_111813(1).jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhLwBvYYYc2JxnDYg46Stu-8mkws3DxevnpHtEuOozyKyhPJvU57wBsRay8aLvfXg9806M9wrIq4oUwST-D2xAMrlUPX-er1ABJeVjmP92PLBwg35NAhsRRQieOzonLiEe9KWb4qsNclaPk/s1600/20150328_111813(1).jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;It&#39;s good!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Potem czekamy dość długo na ostatniego maratończyka. Jest super atmosferka, rozmawiamy z biegaczami, wszyscy zadowoleni. Czekamy na wręczenie nagród bo przecież Pablito jest drugi! Potem miła niespodzianka - puchary będzie wręczać pani Jolanta Fierek! Super fajny moment, nasz człowiek ze star wormsów Pondżol odbiera puchar z rąk pani Jolanty i kurde jest wielka radość! Pondżol pocisnął i wspaniale jest widzieć tego gościa na drugim stopniu podium!!!! Tym bardziej że... to jego debiut na tym dystansie!!! Łapiemy się wszyscy za głowę, że jest z niego taka rakieta ale taki jest właśnie nasz Pondżol! Strzelamy fotki i wszyscy razem się cieszymy!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4IxV9HKd0ZcZd4VS5hOEtl_04IVTyKQrdZyMHkLzXzpVEEbpJhqNKl4qVSIgRSXqyQEtWj2L2-L8TUdpngtauUqx1usCyQtd-MZnxeQs8E_hLxHg0YZNLkfgo1iCxtZXd4UOTaH11Bsdv/s1600/20150328_142410.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4IxV9HKd0ZcZd4VS5hOEtl_04IVTyKQrdZyMHkLzXzpVEEbpJhqNKl4qVSIgRSXqyQEtWj2L2-L8TUdpngtauUqx1usCyQtd-MZnxeQs8E_hLxHg0YZNLkfgo1iCxtZXd4UOTaH11Bsdv/s1600/20150328_142410.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Star wormsowe biegowe trio!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Okej na zakończenie krótko podsumowując - kolejny wspaniały dzień! Wspaniałe były nasze starty i wyniki. Zawody świetnie zorganizowane, atmosfera znowu fantastyczna. Czego chcieć więcej? A przecież to dopiero początek sezonu! Do zobaczyska na kolejnych zawodach!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4NGJfBAV4KJZNoVRrFwXQe4xjsQbU2VHJLPTGOBWxWqRL-QVHqGrAsRZv4qF3iGm9uNGjCEuITwTlpSf1MCGXiO9bYFjdgOoa1sEQ3Cni4fGRGUZZzDAb9OVYZG5jaM0kTjs5isUj9wE8/s1600/20150328_144131.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4NGJfBAV4KJZNoVRrFwXQe4xjsQbU2VHJLPTGOBWxWqRL-QVHqGrAsRZv4qF3iGm9uNGjCEuITwTlpSf1MCGXiO9bYFjdgOoa1sEQ3Cni4fGRGUZZzDAb9OVYZG5jaM0kTjs5isUj9wE8/s1600/20150328_144131.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;font-size: 12.8000001907349px;&quot;&gt;Wszyscy razem na podium!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/6014984198565044686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/ii-maraton-gocki-obczaj-te-klocki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6014984198565044686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6014984198565044686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/ii-maraton-gocki-obczaj-te-klocki.html' title='II maraton Gocki - obczaj te klocki'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi38RDui-lTDC59Ydo_US8PCKPsw9WmzPfI-ciPi5gSFrf1VUsJVAS74dEm3HrWDimmsVAQLXI_zQwf46tUgZSllzibzTdW8LO45SowAzWj9ciq6XPLJJkOh1AenTFLmGou_TqrvTMEEYmK/s72-c/20150328_142209.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-6423516430201054964</id><published>2015-03-25T00:33:00.002+01:00</published><updated>2015-03-25T19:23:38.796+01:00</updated><title type='text'>Między nami brutalami - relacja z XLI Manewrów SKPT</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4Ot-_dqA9z0NydLKFK2nHnPeFhR9MDl-7tl8WLQ8jFdC2otKrli-06elxk9GgsR2ozF-YXTVIn6vre6QIYqBZiVarynzdqJrTdHq6f6UVDtb_lwbrdmz_luSBLjIS5mVDyquv0OV8LJt1/s1600/2015_logo_manewry_skpt.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4Ot-_dqA9z0NydLKFK2nHnPeFhR9MDl-7tl8WLQ8jFdC2otKrli-06elxk9GgsR2ozF-YXTVIn6vre6QIYqBZiVarynzdqJrTdHq6f6UVDtb_lwbrdmz_luSBLjIS5mVDyquv0OV8LJt1/s1600/2015_logo_manewry_skpt.png&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;
 &lt;w:WordDocument&gt;
  &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;
  &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;
  &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;
  &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;
 &lt;/w:WordDocument&gt;
&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W nocy z 21 na 22 marca w Bolszewie koło Wejherowa odbyły
się XLI Manewry SKPT – legendarna nocna impreza na orientację. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Zgodnie z wieloletnią tradycją wystartowałem na trasie
ekstremalnej, czyli popularnej E. Nazwa zupełnie jak marka proszku do prania z
czasów siermiężnej komuny. Zresztą i teraz proszek E jest w sprzedaży, tyle, że
w ulepszonej wersji w porównaniu do tej z epoki pustych półek sklepowych (z
wyjątkiem octu, którego było zawsze pod dostatkiem, człowiek mógł sobie dobrze
grochówkę doprawić albo zrobić okład na nogę, nawet gdy jej nie skręcił).&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Mniejsza jednak o proszki do prania i inne detergenty.
Ostatnio, co już chyba stało się swoistą tradycją i normą, czy też plamą na
wizerunku, było sporo zawirowań w moim życiu, działo się wiele i bałem się, że
wpłynie to negatywnie na wynik w zawodach. Ot, na przykład trzykrotne skręcenie
kostki, naderwanie więzadła w stopie i tym podobne perturbacje. &lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Miałem wystartować w zespole z Zidkiem, ale ostatecznie
Zidek się rozchorował i do końca, na gwałt poszukiwałem partnera lub partnerki
na wspólny marsz. Korespondowałem z Pawłem Oleckim, Lucyną Paszek i Szymonem
Kałużyńskim. Paweł ostatecznie zrezygnował, bo, jak to wdzięcznie, i bardzo
lirycznie ujął, przypadła mu rola „dziada ogniskowego”, która to rola, jak
zresztą każdy startujący regularnie w marszach SKPT wie, jest rolą bardzo ważną
i cenioną przez wszystkich uczestników tychże zawodów. Atmosfera Darżlubowego
czy Manewrowego ogniska jest czymś, co bardzo dobrze wpływa na wizerunek całej
imprezy i sprawia, że jest ona namiętnie kochana jak guru sekty Najwyższa
Prawda przez członków sekty Najwyższa Prawda.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Lucyna też wycofała się ze startu ze mną, chyba wystraszona
nieco moimi psychodelicznie entuzjastycznymi uwagami na temat różnych fajnych
bagienek i krzaczorów na trasie, przez które przyjdzie nam się zapewne
przedzierać i może sobie nawet nogi odmrozimy i dostaniemy hipotermii i będzie
co wspominać po latach, gdy już nuda spłynie na nasze posiwiałe głowy jak
białko z rozbitego jaja do patelni. No więc do bazy jechałem w zasadzie z
założeniem, że chyba przyjdzie mi wystartować samemu. Pogodę zapowiadali
upiorną – deszcz, śnieg z deszczem, mgły i temperaturę tuż powyżej zera. Do
tego wietrzysko. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W bazie byłem bardzo wcześnie, gdyż chciałem pomóc nieco
organizatorom w ogarnięciu różnych logistycznych spraw, jak to przynieść ławkę,
przenieś ławkę, powiesić karteczkę z informacją gdzie szatnia i dać strzałkę w
złym kierunku bo mi się wschody z zachodami wiecznie mylą. Takie tam różne
okołostartowe czynności, krótko mówiąc. Trochę pograłem w kosza i piłkę ręczną
ze znajomymi na sali gimnastycznej, co było zupełnie głupie, gdyż jestem świeżo
po naderwaniu więzadła w stopie, no ale jak dostaję piłkę do ręki zachowuję się
jak małe dziecko i mam gdzieś wszelakie zagrożenia.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W końcu jednak położyłem się na sali, żeby nieco się
zdrzemnąć, a była to godzina około 16:00. Zły na siebie z powodu nadwerężania
uszkodzonej stopy bieganiem po boisku do kosza. Stopa zaraz napuchła, ale co
zrobić – klepanie piłki to siła wyższa i żadne kontuzje nie mogą być tu
usprawiedliwieniem do nie grania. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ostatni tydzień przed zawodami był dla mnie bardzo
pracochłonny, robiłem ulotki i plakaty na Puchar DinO i wiele innych rzeczy,
mało spałem i zwyczajnie brakowało mi snu. Tę godzinkę więc na sali
przedrzemałem i jakoś mnie to zregenerowało. O tyle, o ile. Po piątej powoli
zaczęli pojawiać się znajomi i nie było mowy o dalszym spaniu. Najpierw
przydreptał Karol, potem Gromuś i Staszek Fryca, zaraz za nimi Radek, Rafi,
Mati, Szogun, Piotrek Nowak, Billu i inne osoby z Czerska – znajomi z marszów
PBT. Trzeba było co nieco pogadać. Pogadałem, jak zwykle zacząłem narzekać, że
noga mnie boli i że pewnie słabo mi dziś pójdzie, bo za dużo stresu było ostatnio
u mnie i tak dalej. Krótko mówiąc – zdarta płyta. Kto mnie zna, wie, że w
narzekaniu biję cały świat na głowę.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Miałem 12 minutę startową, czyli start o 18:27. Udałem się
do jadalni orgów i przygotowałem sobie tam herbatkę do termosu. W taki ziąb, jaki
miał być na trasie, herbatka to cenna rzecz.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Przy okazji spotkałem Szymona i zaproponowałem mu wspólny
start. Zgodził się, co mnie ucieszyło! Pierwotnie Szymon miał startować ze
swoją koleżanką na BT, ale ona się wycofała, więc połączyliśmy siły. Samotne
łażenie po nocy, jeszcze w trudnych warunkach pogodowych, potrafi nieźle
człowiekowi krwi napsuć. Przypomina nieco jakby picie do lustra. Demolujesz
sobie zdrowie bez świadków twojej wzniosłej katorgi.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Zaproponowałem jeszcze raz start Lucynie, ale ona stwierdziła,
że jesteśmy dla niej za słabi, więc tu się nie udało powiększyć ekipy. No ale
było nas i tak dwóch i szanse na dobre miejsce znacznie wzrosły, bo Szymon
nawiguje dobrze, jest bardzo odporny na ekstremalne zmęczenie i złe warunki
pogodowe, no i kiedyś samotnie zajął drugie miejsce na trasie Z. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Guzdrałem się przed startem, milion razy sprawdzałem czy
wszystko wsadziłem do plecaka, byłem roztrzepany, kazałem Gromusiowi zadzwonić
do mnie, bo nie mogłem znaleźć komórki, po czym telefon odezwał się z kieszeni
moich spodni. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Znowu jakieś pogaduchy ze znajomymi, krótka narada taktyczna
z Szymonem – stawiamy na nawigację, szczególnie na początku musimy być uważni i
nie biegać. Z bieganiem to poczekajmy może na II połowę trasy, jeśli będziemy
mieli szanse na jakieś sensowne miejsce. No i jeszcze mówię o jednej bardzo
ważnej rzeczy – jeśli nie uda nam się dobrze jakiegoś punktu zlokalizować to
nie kręcimy się jak głupki w kółko tylko bijemy intuicyjnie. Bo potem zabraknie
nam czasu na trasie na ogarnianie dokładne innych punktów. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No więc ruszamy! Dostajemy mapę. Jeszcze nie wychodzimy ze
szkoły. W ciepełku sprawdzamy dojście na PK 1 i PK2. No i od razu Paweł wrzuca
nam na dzień dobry jakieś dwa zupełnie skrajnie psychopatyczne punkty! W środku
wioski przy jakimś gospodarstwie punkt, który z mapy wygląda na trudność
trasy... MT. To na pewno jakiś okropny dziad! Tak od razu wnioskujemy. Musimy
więc być czujni jak ważki, jak to mówi Radek Literski, który na zawodach SKPT
zjadł zęby. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
PK 2 wygląda jeszcze gorzej. Punkt na skrzyżowaniu dużych
dróg. Jeśli Paweł dał na trasie E punkt na skrzyżowaniu dróg, to ja już sobie
wyobrażam co to za skrzyżowanie musi być. Buldożery rozjechały teren pod
kopalnię odkrywkową węgla brunatnego tworząc wyrobisko na 100 metrów głębokie i
hałdy na 200 metrów wysokie albo jeszcze co gorszego.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No nic, spokojnie sobie idziemy do PK 1, dokładnie mierzymy
kroki i nabieramy pewności siebie. Jak zwykle gęba mi się nie zamyka. Myślę na
głos. Mam tak, że w życiu ogólnie nic nie mówię albo mówię bardzo mało, a jeśli
mówię, to o pogodzie lub innych podobnie pasjonujących rzeczach, ale na
zawodach sypię jakimiś matematycznymi wyliczeniami i tych cyfr jest bardzo
dużo. Ogólnie jest tam dużo gadaniny o tym jak zaplanować trasę i najść na
kolejne punkty. Czyli na zawodach mam inaczej niż w życiu.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Bijemy w prawo w drogę, odliczamy 175 kroków, dokładnie
patrząc na mapę ile tych kroków musimy odliczyć. Odliczam te 175, na N ma
odchodzić jakaś droga, ale oczywiście jej nie ma, bo wioska się rozbudowała. Posesja
po prawej jest i na płocie wisi sobie zupełnie zasypany śniegiem, ledwie
widoczny, lampion. Bijemy go bez zastanowienia. Okazuje się, że prawie
wszystkie zespoły miały tu PSa...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Na dojściu na PK2 mija nas Karol, który mówi, że na PK 1
wbił jakiś inny lampion, więc się zaraz cieszymy, że główny rywal do zwycięstwa
jest już z jednym Psem w plecy. No ale pierwsza jaskółka nie czyni wiosny. Nie
ma się co podpalać.&lt;br /&gt;
Dalej staramy się być bardzo ostrożni i czujni na PK2.
Faktycznie Paweł zastawił tu niezłą pułapkę. Pojawia się jakaś zagrodzona
posesja, której na mapie nie ma. Jakieś psy wściekle ujadają. Nie ma jednej
drogi, drugiej, bardzo dokładnie mierzymy kroki i wbijamy się na N w „naszą”
drogę. Teraz odmierzyć 75 metrów, czy może 100 i... no i brzdęk. Droga nagle
dziwnie zaczyna się wić, łamie kierunek, pojawiają się dziwne skrzyżowania nie
pod takim kątem jak powinny, a na żadnym nie ma żadnego lampionu. Co za
dziadostwo, myślę sobie. Zerwali lampion czy co? Wszyscy idą w rozsypkę, błądzą
jak dzieci we mgle. Od NW dochodzą do nas Biedak z Anią i też szukają. W końcu
ktoś dostrzega jakiś lampion na drzewie, który jak na moje stoi nigdzie, w
sensie jest 15 metrów od drogi w lesie, ale przy nim bezpośrednio nie ma żadnej
drogi. Nie podoba mi się to, choć wszyscy ten punkt wbijają. Moja wada
hiperpoprawności się włącza i mówię do Szymona, że spróbuję osaczyć drania od
W. Wracam więc do głównej drogi, zataczam pętlę ze 400 metrów, wycinam azymut z
jednego skrzyżowania i wyrzuca mnie jakieś 25 metrów od tego lampionu w środku
niczego. No to ja już nie wiem. Szymon gdzieś sobie poszedł, zaczyna się robić
mały chaos, ja jeszcze raz chcę sprawdzić tego gagatka. Nie wiem jaki miałem
zamiar, ale nawet możliwe, że chciałem ten punkt weryfikować nachodząc na niego
z Lęborka. Dziwne rzeczy wyczyniam, zachowuję się jak ostatni ciamciak, okrążam
jakieś płoty, sam nie wiem po co. W końcu zmuszam się, aby wrócić do tego
lampionu, bo strasznie kusi, aby jednak uderzać na Lębork i stamtąd się namierzać, i wbijamy go. No ale jakieś
20 minut w plecy. Jesteśmy w lesie sami. Wszyscy poszli już do przodu. Jestem
zły na siebie ale i tak dobrze, że więcej czasu tam nie zmarnowaliśmy, bo dało
się tam i z godzinę błądzić. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Przelot do PK 3 bardzo mi się podoba. Jest bardzo czujny we
wiosce Orle zaraz za mostem nad Redą. Idziemy powoli, drogi tam się dziwnie
układają, kilku z nich nie ma, na zgaszonych latarkach wyczajamy dyskretne,
cichociemne linie energetyczne i bez pudła wbijamy w drogą idącą wzdłuż linii
lasu, inne zespoły dały się tam zgubić. PK 3 nachodzimy bez kłopotu w takiej
niecce, którą stary lis i master nawigacji Jarek Bartczak nazwał muldką – to
terminologia zapożyczona z BnO. Ja coś takiego nazywam po prostu dolinką.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Znów włącza mi się bezsensowna
hiperpoprawność, ale z pomocą Szymona przywołuję się do porządku. Chcę liczyć
kroki na wypadek wszelki od przełęczy, ale Szymon słusznie konstatuje, żebym
sobie może lepiej policzył szare komórki w mózgu. Szybciej pójdzie.&lt;br /&gt;
Lecimy
dalej do PK4. Tutaj jesteśmy uważni, schodzimy ze wzgórza na pole, gdzie okropnie
wieje a pod nogami chlupocze jakaś breja, jakby sobie człowiek kartoflankę w
talerz nalał. Tyle, że nie w talerz, ale do butów. Droga nam znika, ale w końcu
staje się wyraźniejsza i przecina druty energetyczne. To jest nasz punkt ataku.
Tu proponuję wziąć punkt po krzyżu. Odmierzam kroki idąc wzdłuż linii na północ
do przecięcia linii z kanałkiem, a potem skręcam na azymut ze 130 i idę wzdłuż
kanałku. Chcę dalej kombinować jak koń pod górę, ale Szymon już znalazł punkt i
woła na mnie. Szymon brał punkt po ludzku. Zwyczajnie z kroków i najprostszego
azymutu. Sprawdzam, czy z miejsca gdzie stoją patrząc na machającego do mnie
Szymona azymut i kroki się zgadzają. Się zgadzają, więc wbijamy punkt. Dalej
dość proste najście na PK 5 i morale nam idzie do góry, tym bardziej, że nie
widzimy żywej duszy wokół. Wielkim urokiem tras E jest ta samotność na trasie.
Bardzo szybko zespoły idą w rozsypkę i człowiek może nacieszyć się względnym
spokojem w lesie. PK obchodzimy od E po dobrej wyraźnej drożni. Nie chcemy go łapać
na wprost, bo to wymagałoby długiego cięcia na azymut po rzeźbie. Komu tam się
chce po rzeźbie łazić czujnie jak można dużo leniwiej sobie po drogach pójść,
mimo, że te 400 metrów się nadrobi. Przecinka wyprowadza nas na siodło w grani
i stąd jest wg mapy jakieś 60 metrów do PK na szczycie. Jak tu popełnić błąd???
No nie da się. Czujność spada mi do poziomu zero i spisuję lampion z jakiegoś
pseudoszczytu po odmierzeniu 40 i kilku kroków. Tam dalej teren jakby jeszcze
nieco się wznosił, ale kroki są w granicach błędu, więc wpisuję.&lt;br /&gt;
Dojście na PK
6 jest proste, nadal po wyraźnych drogach w widnym lesie. Na dużym skrzyżowaniu
nieco się motamy, ale tylko chwilowo. Na PK 7 prowadzą dalej bardzo wyraźne i
dogodne drogi. Aż kręcimy głowami, że Paweł nam się zepsuł, że taką łatwą trasę
ułożył. W pewnym momencie te przeloty zaczynam nazywać sanatorium dla
rekonwalescentów. Stanowczo za dużo tu postawy humanitarnej. Gdzie te słynne
pułapki Pawła??? Samo dojście na PK 7 jest już ciekawsze, bo czujnie
wypatrujemy źródełka kanału w takich krzakach, ale nie dajemy się zaskoczyć.
Wbijamy punkt ze skrzyżowania kanałów. I tu jest jeden ciekawy moment, bo kanał
trzeba teraz przeskoczyć, a jest on dość szeroki. Ale Paweł pomyślał o
uczestnikach i zrobił taki prowizoryczny most z gałęzi. Jest fajnie, bo
nieuważne stąpanie po nim może spowodować pełne zanurzenie. Szymon sprawdza
kijem – wody, a właściwie cuchnącej bagiennej brei po pas! Zaraz robi się
wesoło. Ten dreszczyk emocji, przypomina się pamiętny start z Pawłem w Łubianie,
gdzie wróciliśmy z trasy niemal z poodmrażanymi nogami po licznych kąpielach
wodnych w temperaturze –10. Patyk zapada się pode mną i noga zanurza się w
lodowatej wodzie ponad kostkę. Trochę ją tak trzymam napawając się tym cudownym
uczuciem zlodowacenia całego ciała. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Szymon mówi mi: – Uważaj, but ci wpadł do wody! &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Na co odpowiadam: - Pani rehabilitantka kazała mi schładzać
uszkodzony staw skokowy 4 razy dziennie, to sobie chłodzę. He, he.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ot, taki mały psychopatyczny żarcik. Generalnie tego typu
żarciki wśród ludzi nie związanych z InO nie znajdują uznania, można co
najwyżej zostać posądzonym o brak piątej klepki, ale tutaj w środku nocy w
sercu lasy takie żarty są jak najbardziej na miejscu, więc Szymon też zaczyna
się śmiać. Coś zaczyna się dziać! Jest wesoło i o to przecież w tym wszystkim
chodzi. Przeskakujemy kanał, wskazujemy Ani i Bieadkowi, którzy są tuż za nami,
ów ekscytujący mostek i lecimy dalej. PK 8 bez historii. PK 9 sprawia kłopoty,
chyba znów przeze mnie bo przekombinowałem z najściem. Ciężko było wymierzyć
właściwą górkę w takim wypłaszczonym masywie, bo wszystkie punkty ataku robiły
sobie z nas jaja. Były bardzo mało wyraźne. Wbijamy ten lampion, który
najbardziej nam pasuje i okazuje się potem, że był ok.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
PK 10 fajnie namierzamy okrążając go od W – wbijamy w taką
dolinkę w kształcie klina i bez problemu znajdujemy lampion na granicy kultur.
Teraz to szpryca do ogniska! Biegniemy tempem chyba 4:30 na kilometr. Na
ognisku – PK 11, mniej więcej w połowie trasy jesteśmy z czasem... 3:39. A limit
czasu był 9 godzin. Obłędnie szybko! Okazuje się, że na ognisku meldujemy się
jako 3 zespół!!! Aż za dobrze. Przecież mało co biegaliśmy, ale nawigacja była
niemal perfect. Jest tak dobrze, że aż się boję, że wszystko się teraz zepsuje.
Za dobrze jest. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Wypoczywamy sobie niemal pełną godzinę. Trochę gadamy z
Karolem, z Michałem Kochańczykiem, z Biedakiem i Anią, którzy zaskoczyli nas
równie wysokim tempem marszu. Byli ledwie kilka minut wolniejsi od nas. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Chyba pierwszy raz w historii imprez SKPT udało mi się
dobrze upiec kiełbasę. Zawsze wychodzi mi z wierzchu spalona, a wewnątrz
surowa, a tego dnia jest pyszna, chrupiąca, i gorąca aż do samego środka,
mmmm....&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Na drugą część trasy ruszamy bardzo zmotywowani. PK 12 bez
problemu. PK 13 też, przy czym tu Szymon błysnął geniuszem taktycznym łapiąc
mało wyraźną górkę w gęstym lasku namierzając ją wzdłuż kanału. Super
rozwiązanie. Inne zespoły tu nieźle błądziły.&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHGZGZEJj9FqTDS2vGCsqrIDl-S9QmdvnrvvomHdGLM-oFbxGxlh8JFdSj4YVKyNxoA0olVrCb9ICnHXjQMf-AFO4FncKiKTJg3yGO2cd68AUunJWNHsxHvKJ_yH_ujOtcCvYROnoFteoZ/s1600/PK+13.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHGZGZEJj9FqTDS2vGCsqrIDl-S9QmdvnrvvomHdGLM-oFbxGxlh8JFdSj4YVKyNxoA0olVrCb9ICnHXjQMf-AFO4FncKiKTJg3yGO2cd68AUunJWNHsxHvKJ_yH_ujOtcCvYROnoFteoZ/s1600/PK+13.jpg&quot; height=&quot;314&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Manewr taktyczny Szymona na PK 13&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No i niestety tu kończy się dzień dobroci dla zwierząt.
Mniej więcej w połowie drogi między PK 13 i PK 14 tracimy wenę, czujność,
mózgi, po prostu wszystko. Wszystko co dobre i przydatne na nocnych InO.
Idziemy sobie grzecznie przecinką jak mama kazała („synku, tylko pamiętaj co by
z przecinek nie zbaczać, choćby inne dzieci kusiły złą zabawą w lekarzy i
pielęgniarki i się śmiały z ciebie”), ale nagle przecinka nam znika i zamiast
trzymać jakiś czas azymut, licząc że przecinka znów się pojawi (zazwyczaj tak
one postępują), walimy w jakąś boczną drogę, żeby zrobić małe koło. Oczywiście
pomysł jest mojego autorstwa. Może brakowało mi emocji na trasie, więc nam ich
dostarczyłem. Aż nadto. Bo oto idąc tak sobie i gawędząc o azymutach,
parokrokach i koncepcjach punktów bezpośredniego ataku w zależności od
charakterystyki PK, nie pilnujemy parokroków, ani azymutu, anie rzeźby wokół i
wywala nas poza mapę. Powinniśmy byli się cofnąć i nie brnąć dalej w gnojówkę,
ale diabeł nas chyba pokusił – no to walimy do tej szosy na południe od PK co
ją widać wyłaniającą się z nie-mapy i przechodzącą na mapę.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dłuży nam się droga do szosy, włazimy do
jakiejś wioski, tu drogi polne się wiją, idą nie tak jak chcemy, ale w końcu
dochodzimy do szosy i jest ulga. Tyle, że jesteśmy na siebie źli, bo sporo
czasu straciliśmy. Szymon nawet zaczyna siać defetyzm, że straciliśmy szanse na
wyrobienie się w czasie, na co ja matematycznymi skomplikowanymi wyliczeniami
udowadniam mu, że wcale nie, że nadal mamy dobry czas. Ta wioska, którą
mijaliśmy to było Kąpino. Znajdujemy PK 14 bez kłopotu, ale nasza dobra passa
się kończy i na dojściu do PK 15 błądzimy jak owce we mgle. Nie możemy połapać
się w tej zupełnie nie zgadzającej się drożni, czas przecieka nam przez palce,
ale tym razem to ja błysnąłem. Idziemy jakąś drogą otoczoną z dwóch stron
wzgórzami. Droga skręca nagle pod kątem prostym na E i wbija się w wąską
wstępującą dolinkę. Znajduję to miejsce na mapie! Eureka! Na mapie tam drogi
nie było. Może Paweł ją wymazał. Jest pozytywnie, bo okazuje się, że do punktu
mamy tylko 200 metrów. Bierzemy go po krzyżu – ja naokoło od południa od takiej
dolinki, na zgaszonej latarce, a Szymon na wprost. Wychodzimy w tym samym
czasie dokładnie w to samo miejsce na szczycik. Bingo!&lt;br /&gt;
Uciekając z PK 15
widzimy Jarka, który szedł na 15 z E i chyba miał tu nieco problemów, bo szedł
wolno pochylony nad mapą w wielkim skupieniu. Dojście na PK 16 to kolejna
masakra. Znów gubimy przecinkę, schodzimy w dół z rozległego zakrzaczonego
masywu, nie wiedząc w jaką dolinę się wbiliśmy. Jesteśmy na jakichś drogach w
dolinie i tu Szymon ratuje sytuację, ogarniając temat, skręcamy w drogę na S,
która potem łukiem zagina na E. Ja idę na azymut po skosie tnąc na zgaszonym
świetle przez jeden wielki grzbiet i przez wielką dolinę wchodzę na drugi
grzbiet, a Szymon wali naokoło wariantem drożniowym. Mój wariant był świetny,
Szymon nieco się zamotał. Bez problemu znajduję lampion i czekam na Szymona.
Pojawia się najpierw jednak Jarek i wymieniamy uwagi, że druga część trasy o
wiele ciekawsza i coś zaczęło się dziać. Szymon zjawia się po dwóch minutach i
teraz tniemy na PK 17. Bez problemu choć mamy dylemat czy bezpośredni atak
robić po rzeźbie czy drożnią. Szymon chce iść drożnią, ja próbuję rzeźbą.
Trafiam bez pudła. Szymona wywaliło gdzieś zupełnie nie na tą górę, więc wołam
na niego i wbijamy punkt.&lt;br /&gt;
Teraz PK 18 i chyba największy sajgon na trasie. Co
ja tam wyczyniałem, to chyba Szymon mnie w duchu wyzywał od ostatnich mlaskaczy
i mamałyg. Decydujemy się wbić na punkt pośrodku wąskiej podługowatej grani od
południa od takiej grani dochodzącej do tej głównej grani. Tyle, że ta nasza
grań jest okropnie zakrzaczona. Można tu sobie oczy wykolić. Jestem na grani
południowej i teraz na północ jakieś trzeba 100 metrów odliczyć. Krzaki
okropne. Mózg mi wariuje i nagle nie wiem czemu zataczam ciasne koło i
zaczynam... iść z powrotem. Dochodzę do miejsca, z którego ruszyliśmy i mówię –
nooooo, to jesteśmy na grani głównej, to teraz odliczmy 50 kroków do szczytu –
na wschód, a powinniśmy na zachód. Wyrzuca nas na spad terenu, grani ani hu hu.
I Szymon mi mówi, że mi się N z S pomyliło. Patrzę chwilę na mapę i po namyśle
odpowiadam – Acha.&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj6sLcjavko2heLEk-dcvsc1j9eCA8EYXtcjnKVksuX30ThHWW5M-bOIyRDjg7EkkpGsPA327KljEZZsOe7R3v9po86CDj6Z9HtJLa7WRIOkg434DwQsM9wbPMYz35dca54PaP-4e2Za1XE/s1600/PK+18.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj6sLcjavko2heLEk-dcvsc1j9eCA8EYXtcjnKVksuX30ThHWW5M-bOIyRDjg7EkkpGsPA327KljEZZsOe7R3v9po86CDj6Z9HtJLa7WRIOkg434DwQsM9wbPMYz35dca54PaP-4e2Za1XE/s1600/PK+18.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;301&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Jazda figurowa na lodzie, czyli najście na PK 18&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
No dobrze, trzeba inaczej to zrobić. Dochodzimy na koniec
grani na W i stamtąd krokami wymierzamy PK. Jest okej, ale sporo czasu znów
stracone. Teraz to i mi się nerwy udzielają. Nie wiem czy zdążymy w limicie
czasu się wyrobić, jeśli dalej tak pójdzie. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tym bardziej, że na przelocie do PK 19 kolejny idiotyczny
błąd. No bo nie móc trafić do szosy schodząc z wysokiej góry i mając do szosy
ok. 300 metrów to jest już jakieś nawigacyjne przedszkole. I to chyba
kiblowanie drugi rok w najmłodszej grupie przedszkolnej z uwagi na nie
opanowanie sztuki zawiązywania butów. Nieważne. Jakoś się udaje, przy czym przy
przejściu przez rzekę, co ma głębokość chyba ze 4 cm, Szymon zalicza taką
kąpiel, że jest mokry aż po pas. Nie wiem jak on to zrobił, ale ludzie
porywający się na trasę E naprawdę wiele potrafią. To prawdziwi brutale,
bezlitośni tak dla siebie jak i dla innych.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Mając nieco dość, a może wstydząc się swoich kolejnych
„wybitnych” pomysłów nawigacyjnych ustępuje Szymonowi co do koncepcji najścia
na taki opadający grzbiecik na PK 19. Fajny ciekawy punkt i dobrze go
namierzamy.&lt;br /&gt;
Dojście na PK 20 znów robi z nas idiotów. Drogi w wąwozach były
zawalone młodymi buczkami, a myśmy szli jakąś drogą co z mapy chyba została
wymazana. Korygujemy błąd, ale teraz na trasie jest naprawdę ekstremalnie!
Wtopa goni wtopę. Wtopa wtopą wtopę pogania i pędzie na niej na oklep jak na
chudej szkapie z zawiązanymi oczami. Ogarniamy się jakoś i wbijamy po grani
banalnie, jak się zdaje, na PK 20. Jesteśmy przy lampionie. Czy stowarzysz?
Wszyscy go spisują. Mi nie pasuje. Dobra górka ma być kawałek dalej. Idę tam,
ale tam nie ma żadnego lampionu. Zaczynam w głowie tworzyć zręby jakiejś
demagogicznej hipotezy, która gdyby wyszła z moich ust (dzięki Bogu nie wyszła)
unieszczęśliwiłaby połowę kuli ziemskiej i gorsza by była od samej radzieckiej
koncepcji kołchozów i konfiskaty majątku kułaków. Szymon błysnął jednak
geniuszem i w porę wyartykułował swoją teorię, która była tak błyskotliwa i co
najważniejsze trafna, że aż cmokam z zachwytu. Wbijamy dobry punkt, dzięki
uwadze Szymona, że jesteśmy dopiero na linii pierwszego grzbietu odchodzącego
na N, a nie drugiego. Źle patrzyłem na okolicę PK i stąd moje błądzenie.&lt;br /&gt;
Dojście do PK 21, gdzie prowadzę, to ostateczna kompromitacja i chiński upadek
japonii mojej przez wiele lat budowanej myśli nawigacyjnej. Gubimy się na
skomplikowanej drożni i co rusz wyciągam z worka jak magik króliki z cylindra
coraz to nowe teorie, gdzie też możemy być, jedna bardziej bzdurna od drugiej.
Szymon nas ratuje w sytuacji i odnajduje, bo jeszcze chwila i wyszlibyśmy poza
mapę i chyba już nigdy się nie odnaleźli. Dochodzimy do gwiaździstego
skrzyżowania i tu nareszcie rozumiem gdzie jesteśmy. Ok, to teraz na azymut po
drodze schodzącej doliną do PK 21. Ale i ta droga znika, plącze się z inną,
jednak intuicyjnie wybieramy dobre warianty. Jesteśmy na szosie, która na mapie
jest zwykłą ścieżynką. Paweł chciał tu z nas łacha zedrzeć, ale mu się nie
udało, bo wiem, że ta szosa została zbudowana na tyle niedawno, że mapa tego
nie łapie. Sporo turystycznie łaziłem wokół Wejherowa i to miejsce mnie nie
zaskoczy. Wbijamy azymutem na punkt i spisujemy go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhge7UTJ-XG0dAHQYURX_DtKbK8x_9n2NZc1H4nFahaCB_HJHPvJ5fioyGWu5YuAGd617eNJCDKFp8hQURUz8kE-Yu_TU1NC4smLwS-3m3zPTwCwEIxrgQQ89TPzOMsv_9vkeiv70O4alp0/s1600/PK+20.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhge7UTJ-XG0dAHQYURX_DtKbK8x_9n2NZc1H4nFahaCB_HJHPvJ5fioyGWu5YuAGd617eNJCDKFp8hQURUz8kE-Yu_TU1NC4smLwS-3m3zPTwCwEIxrgQQ89TPzOMsv_9vkeiv70O4alp0/s1600/PK+20.jpg&quot; height=&quot;311&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Chiński upadek japonii myśli nawigacyjnej KN na odejściu z PK 20&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Do Pk 22 idziemy czujnie i
naokoło. Mamy dosyć błądzenia. Tym razem drogi przestały nas prześladować i
grzecznie idą tak jak mapa, a nie jak Paweł Ćwidak, każe. PK 22 jest na
wypłaszczeniu w opadającej łagodnie grani, ale wymierzenie 150 kroków po
rzeźbie jest niemożliwe z uwagi na gęste chachary (tak na krzaki mówi się w
Czersku, a przynajmniej w domu Gromusia – co nie znaczy, że w domu Gromusia są
jakieś krzaki czy też może chachary). Szymon znów błysnął myślą strategiczną i
sugeruje aby kroki mierzyć nie po grani, ale po drodze idącej wzdłuż grani
doliną. Bingo! To wymierzenie wyprowadza nas idealnie na lampion. Na wypadek
wszelki znajdujemy stowarzysza 50 metrów niżej na niższym wypłaszczeniu,
wracamy do dobrego, bijemy go&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i tniemy
azymutem w dół do dużej drogi. Tu spotykamy Oleya, który dzielnie walczy na
trasie BT. Ma jeszcze tylko 2 punkty do potwierdzenia i całkiem dobry czas,
tyle, że nieco narzeka, że będzie miał chyba milion Psów (ostatecznie miał
tylko 6 i bardzo dobre 11 miejsce).&lt;br /&gt;
Przelot do PK 23 jest do nas przyjaźnie
ustosunkowany. Bez kłopotu dochodzimy do torów i stąd wyprowadzamy ostatni atak
na punkt. Tu nieco rehabilituję się za koszmarne błędy nawigacyjne między PK 18
i 21 i czujnie skaczę między kanałami, podczas gdy Szymon idąc nieco inaczej wg
innej koncepcji traci orientację. Mi się wszystko idealnie zgadza i gładko
bijemy punkt! Teraz nareszcie możemy biec, bo teren pozwala. Biegania po
ognisku miało być więcej, ale okazało się, że las był tak nieprzebieżny że się
nie dało, a poza tym cały czas mieliśmy bezpieczny zapas czasu. Teraz jednak
grzejemy do bazy aż asfalt się topi pod naszymi butami. Wpadamy na metę
zziajani w czasie coś około 8:30, gdzie limit był 9:00. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Okazuje się, że sporo ekip już wróciło z trasy, a Karol to
wykręcił czas około 7:30. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ogólnie wiele zespołów wyraża opinię, że pierwsza część trasy
była za łatwa, a może limit był nieco za łagodny. Sporo drużyn zmieściło się w
limicie podstawowym, co na E jest rzadkością. Wyniki też bardzo spłaszczone. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Czekamy z Szymonem na nasz wynik, po cichu licząc że może
nawet uda się wyzerować... Szymon gdzieś znika. Ja niespokojnie dreptam w tę i
we w tę. Nagle widzę Pawła który woła z daleka – Dobrze wam poszło, ale
jesteście trochę dalej. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Co? Jak to? Przecież mieliśmy to wygrać! Już myślałem, że
się udało, a tu... &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
-&lt;span style=&quot;font: 7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;Ile Psów?! Na litość boską, ile Psów?!! – trzęsę Pawłem w
wielkim zalterowaniu za ramiona, jakby pniem starej śliwy, na której pysznią
się październikową porą pękające od soków granatowo-niebieskie owoce.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
-&lt;span style=&quot;font: 7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;Jeden albo dwa.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 36.0pt; mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
-&lt;span style=&quot;font: 7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;Dwa?! Dwa??!!&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-indent: 18.0pt;&quot;&gt;
No jestem załamany. Sam nie wiem
czemu. Jak to aż dwa? Jeden bym przełknął, ale dwa? Jakoś tak dziwnie, człowiek
się taki chytry zrobił, przecież dwa PSy na trasie Pawła to powód do dumy, ale
jakoś tak nijak. Pędzę więc zaraz do pokoju sędziowskiego, gdzie na całe
szczęście nie ma kolejki i się pytam i sprawdzam. I okazuje się, że był PS na
PK 21. Patrzę na wzorcówkę i macham ręką. 5 lampionów chyba na&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;kwadracie 60 na 60 metrów. Pokpiliśmy tam
sprawę i wbiliśmy się na aferę jak biegacz na pole minowe w Wietnamie z
walkmanem na uszach. Trudno, ale drugi PS na PK 5? Tego nie mogę przeboleć.
Trochę rozmawiam z Pawłem, mówię mu co i jak, że tam za ciasno było od
przecinki do górki, żeby na 60 metrach postawić PSa, który od przecinki był po
40 metrach. Paweł mówi, że sprawdzi ISO hipsometrię i ortofotomapę i wtedy
zobaczy. Póki co jesteśmy na 4 miejscu na chyba 10 podliczonych zespołów. Za
nami takie tuzy jak Andrzej Buchajewicz, Gromuś, Artur.... No, świetny start,
tylko trochę szkoda tego miejsca na pudle... Ale jednak następuje korekta
wyników. Paweł uznał nasze odwołanie do PK 5 i lądujemy ex aequo na 3 miejscu
razem z Karolem. Nic później już się w wynikach nie zmienia, tak więc bardzo
dobry start. Pierwszy raz szedłem w zespole z Szymonem i ten duet wypalił jak
rakieta, mimo wykręcania niezłych numerów nawigacyjnych w drugiej części
trasy....&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/6423516430201054964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/miedzy-nami-brutalami-relacja-z-xli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6423516430201054964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6423516430201054964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/miedzy-nami-brutalami-relacja-z-xli.html' title='Między nami brutalami - relacja z XLI Manewrów SKPT'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4Ot-_dqA9z0NydLKFK2nHnPeFhR9MDl-7tl8WLQ8jFdC2otKrli-06elxk9GgsR2ozF-YXTVIn6vre6QIYqBZiVarynzdqJrTdHq6f6UVDtb_lwbrdmz_luSBLjIS5mVDyquv0OV8LJt1/s72-c/2015_logo_manewry_skpt.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-563796712664376792</id><published>2015-03-19T19:01:00.004+01:00</published><updated>2015-03-19T19:01:49.172+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><title type='text'>Takie buty</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1raPXYwNPai4KsJYb0Icmv26Cdt1xdvRac5Z0aXAubp1kYlC8vKBE2Op-aTiLleOs5tkIoKupVeqavw8Q4l4Smx_VyOY4zHc8VCU2_vc1iqI9b_ZGPUyTUW5FWzf_SRmbzt4jTRkPeE-4/s1600/bucioryzniszciory.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1raPXYwNPai4KsJYb0Icmv26Cdt1xdvRac5Z0aXAubp1kYlC8vKBE2Op-aTiLleOs5tkIoKupVeqavw8Q4l4Smx_VyOY4zHc8VCU2_vc1iqI9b_ZGPUyTUW5FWzf_SRmbzt4jTRkPeE-4/s1600/bucioryzniszciory.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dzisiaj nietypowy tekst bo napiszę coś tutaj o butach. W niejednych butach przyszło już nam biegać, w nogach mamy już teraz tysiące kilometrów, a boso nie biegaliśmy (jako ciekawostkę podam, że jest w Polsce taki koleś, niektórzy go kojarzą, który zwie się &quot;Bosy biegacz&quot; i wszystkie maratony, treningi nawet te zimowe biega... boso. Tak sobie wymyślił, zakręcony gościu). No więc wiele już butów przetestowaliśmy i nadal lubimy sprawdzać nowości i mieć coś nowego na nogach, żeby szukać sobie coraz to lepszy i wygodniejszych dla nas butów. Dość istotna sprawa. Po tylu kilometrach mamy też już swoich faworytów w tym aspekcie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Teraz biegamy głównie w butach Salomona. W salomonach biegam ja, identyczny model ma Pondżol, Kubuś też biega w salomonach ale już w innym modelu, a od zeszłego roku z tej marki zrezygnował Kosa i lata teraz w Brooksach. Ze względów finansowych biegamy zazwyczaj w butach tak długo aż po prostu się nie rozpadną. Ponoć po 1000km buty tracą już swoje właściwości - te wszystkie pianki, żele jakieś duperele i inne bajery którymi je reklamują po prostu tracą żywotność. A że my nie leżymy na pieniądzach no to cóż, latamy tak długo aż nam się nie rozpadną na nogach. Pamiętam, że rok temu miałem takie dziury w butach, że wyrżnąłem raz palcami w korzeń i potem chyba z tydzień nie biegałem bo tak sobie palce porozwalałem. Albo jak Kosa raz po skończonym marszu na orientację (to było na Helu :) ) zwyczajnie wyrzucił buty do kosza bo zrobiły się z nich laczkinsy haha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No to kolejno. Salomon to zawsze był taki mega pewniak i uznana firma. Ja w salomonach ukończyłem pierwszy harpagan. Salomon Aero coś tam, tak się te buty zwały i były mega wygodne i na prawdę wytrzymałe. Rok temu w kwietniu, zaraz po maratonie znowu sięgnąłem po Salomony model XA pro czy jakoś tak. Jak dla mnie z początku strzał w dziesiątkę. Leciutke, fajnie usztywnione bo też można w nich fajnie po górach latać i przede wszystkim super wygodne! Aż chcesz w nich chodzić cały czas i tak też często robiłem :) Dopóki ich nie zajechałem. Ogólnie to jestem z nich względnie zadowolony. Kupiłem za 350zł chyba niecałe, ze zwykłą siatką, czyli bez membrany gore tex. Już po tysiącu kilometrów ta siateczka zaczęła się pruć. Dziś mam w tych butach przebiegnięte jakieś 2600km, siatka w obu butach praktycznie rozpruła się już na całej długości. Podeszwa też strasznie się już zryła, jest już totalnie płaska i jak tak dalej pójdzie to w podeszwie będę miał dziury. Czyli generalnie fajne były te buty ale oczekiwałem od nich więcej. Zdecydowanie zbyt szybko zaczęły się sypać bo co to jest tysiąc kilometrów? Wiadomo, że pomimo dziur nadal da się biegać ale gdy się rusza gdzieś w tych butach w świat to troszkę wstyd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nie wiem, mi się wydaje, że po prostu chyba buty z membraną wytrzymują troszkę więcej. Ten materiał jest chyba bardziej wytrzymały. Bo nigdy jeszcze nie miałem butów z goretexem i zawsze pierwsze co się rozwalało to ta siateczka. Tym razem kupował będe z gore texem. Wiem, że Pondżol też z tych salomonów jest średnio zadowolony. Z początku to w ogóle mu się rozklejały i do gwarancji oddał. Teraz po jakimś czasie już je wylatał i mówi że biega się w nich ekstra, a z początku narzekał że coś niewygodne. Pamiętam, że Kosa też kiedyś miał Salomony XA pro ultra 3D czy jakoś tam :) i też z początku narzekał, że niewygodne. Widocznie może niektórym dopiero po czasie dopasowują się do stopy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4GYCM2F6E38RuD_pl1yBeN-5dE6Wlik6wTaILyOXrESdW7QlEqqK9p7XXR708UmnXIFsy17aGQuxLdleodX_kE4Yepd91O-WQrlG6s_DQPbAzl1TKUQnWYp-T6L-H-2xQue_WRwX7gLIB/s1600/buciory.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4GYCM2F6E38RuD_pl1yBeN-5dE6Wlik6wTaILyOXrESdW7QlEqqK9p7XXR708UmnXIFsy17aGQuxLdleodX_kE4Yepd91O-WQrlG6s_DQPbAzl1TKUQnWYp-T6L-H-2xQue_WRwX7gLIB/s1600/buciory.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W salomonach biega też teraz Kuba i o ile się nie mylę to jest tam na liczniku ponad 1000km i salomony mission ciągle prezentują się niemal jak nówki. Ciągle wygodne i dobrze się spisują. Z tymże większość km Kuba robił w nich po asfaltach więc to troszkę inaczej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No i wcześniej Kosa biegał w Salomonach i chwalił je sobie. Jakieś 3500km w nich zrobił i potem właśnie one poszły do kosza. U Kosy te buty starczyły na rok ale u przeciętnego śmiertelnika taki kilometraż może wystarczyć nawet na kilka lat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Czyli ogólnie salomon to są buty, które zazwyczaj polecamy chociaż uważam, że firma robi drogie produkty. Też wydaje mi się, że jeśli chcesz aby te buty faktycznie wytrzymały dużo to trzeba kupić te z najwyższej cenowo półki. Bo te za 3 stówki to nie to samo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Słowo o asicsach, te niebieskie które są na zdjęciu. Robiłem w nich maraton w Warszawie. Może razem z trzysta km w nich zrobiłem? I już zaczęły się pruć... Totalna porażka. Ale... buty kupowałem za jakieś 130zł? Coś takiego, z przeceny, więc można się było spodziewać że gdzieś tu jest haczyk. Z początku było ekstra bo są z przeznaczeniem na asfalt i biegało się na prawdę leciutko i jak na sprężynach ale również te właściwości w butach szybko zanikły. Nie twierdzę, że asics to słaba firma, uważam że robią świetne rzeczy ale za tą cenę to się nic dobrego nie dostanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A jeszcze, żeby było jasne bo tego nie napisałem. Wiadomo, że da się biegać we wszystkim. My też kiedyś zaczynaliśmy biegać w trampkach haha i jakoś się dało. Wiadomo, że nie trzeba mieć od razu butów za 400zł i równie dobrze można biegać w pierwszych lepszych &quot;adidasach&quot; z lidla. No ale. Uważam, że jeśli zamierza się sporo startować i kręcić tysiące kilometrów to warto zainwestować. Warto zrobić to dobrze i moim zdaniem trochę kasy trzeba jednak wyłożyć aby być w pełni zadowolonym. A różnica jest, zdecydowanie jest.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na koniec ostatni wynalazek Mariuszka czyli legendarne w światku biegaczy buty Brooks Cascadia. Zaprojektowane przy współpracy z samym idolem Kosy czyli Scottem Jurkiem. Przeznaczone do ekstramalnie długich dystansów po trudnym terenie czyli to czego potrzebuje Kosa! Jak się sprawdziły? Po nieco ponad roku są do wyrzucenia. Zobaczcie na fotki, dziury takiej wielkości jak czarne dziury w kosmosie. Ale pomyślcie tylko o tym, że... Kosa przebiegł w nich dokładnie (bo Mariuszek prowadzi mega dokładne statystyki!) 4909,16km!!!!! To jest gigantyczna liczba! W jednych butach! W ogóle Kosa przynajmniej dla mnie często był wyznacznikiem jakości butów. Po prostu Kosa jakby to kolokwialnie powiedzieć, nie pieprzy się i skoro buty są do ekstramalnych szlaków to w taki sposób używa je Kosa. Więc jeśli jest kałuża na środku drogi to on jej nie wyminie tylko się w nią specjalnie wpieprzy. W takim wypadku jeśli przy użytkowaniu Kosy te buty wytrzymują 5000km to znaczy że ich wykonanie to klasa światowa! Co prawda cena jest wysoka bo on kupował je za 500zł (teraz są tańsze bo wszedł model z numerem 10) ale warto. Warto kupować brooksy.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jeszcze słowo o butach Inov8. Fajnie wyglądają, miejscami mocno je reklamują ale te modele które ja widziałem w akcji nie sprawdzały się. Razu pewnego kupił je Zidek za niemal 500zł chyba? Coś w ten deseń i dość szybko zaczęły się rozklejać, ogólnie wykonanie ich było średnie. Kosa też miał Inovy, w których przebiegł niecałe 2500km kompletnie je zajeżdżając. Też były strasznie słabe.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Teraz nasze buty wyglądają już koszmarnie ale wiadomo jak to jest z kasą - zawsze jej brakuje. Więc znowu skazani jesteśmy na to aby zajechać je do końca. Najpierw zrobią się z nich laczki do biegania, a potem to już tylko do kosza z nimi. No chyba, że i my zdecydujemy się kiedyś na bieganie boso!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/563796712664376792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/takie-buty.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/563796712664376792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/563796712664376792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/takie-buty.html' title='Takie buty'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1raPXYwNPai4KsJYb0Icmv26Cdt1xdvRac5Z0aXAubp1kYlC8vKBE2Op-aTiLleOs5tkIoKupVeqavw8Q4l4Smx_VyOY4zHc8VCU2_vc1iqI9b_ZGPUyTUW5FWzf_SRmbzt4jTRkPeE-4/s72-c/bucioryzniszciory.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-9059276180051683369</id><published>2015-03-10T20:03:00.001+01:00</published><updated>2015-03-10T20:03:18.319+01:00</updated><title type='text'>Przed harpaganem</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyNXL6t_kFSduffCD9fLcXNbmz_RFauaw5ssTQjhySxsJeAvGYl3jU4vbgi-_F5e-YSvInyuTxZRpBczpEiP71DF6CV8oMKUM5L1xDoEHSJyF90VufnzKkIRJPTHnUlVV7jQpWSEnWCOcj/s1600/kurierzblewski.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyNXL6t_kFSduffCD9fLcXNbmz_RFauaw5ssTQjhySxsJeAvGYl3jU4vbgi-_F5e-YSvInyuTxZRpBczpEiP71DF6CV8oMKUM5L1xDoEHSJyF90VufnzKkIRJPTHnUlVV7jQpWSEnWCOcj/s1600/kurierzblewski.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Weszliśmy ostatnio na wyższe obroty. Coraz więcej się u nas dzieje. Nie żeby przez zimę zupełnie nic się nie działo ale sami wiecie jak to jest, nadchodzi wiosna i wszystkiego bardziej się chce. Więcej, wyżej i dalej. Tak to właśnie u nas wygląda i oczywiście to jest stan jaki lubimy najbardziej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Przede wszystkim z takich bardziej istotnych wydarzeń to napisano o nas w gazecie! Ha! Wiecie już o tym bo przecież informowaliśmy o tym, ale nie codziennie ląduje się na łamach prasy więc wspomnimy o tym jeszcze raz. Pierwszy raz ktoś przeprowadzał z nami wywiad i wyszło z tego, że artykuł o nas był całkiem ciekawy a ludzie fajnie go przyjęli. To nas cieszy. A najbardziej cieszy nas ten fakt, że są osoby (kilka osób!), których ten artykuł o naszym bieganiu zachęcił do jakiegoś ruchu! Kilka osób pytało nas również o rady, jakieś podpowiedzi albo po prostu miało jeszcze dodatkowe pytania odnośnie artykułu. Wszystko nam to schlebia i mogliśmy poczuć się niczym celebryci, a przecież jesteśmy zupełnymi amatorami. Również fajne jest to, że ludzie zainteresowali się naszym bieganiem pomimo tego, że nie jesteśmy przecież żadnymi gladiatorami i nie mamy na swoich kontach spektakularnych wyników. Do wszystkiego dochodziliśmy jednak sami ciężką pracą na treningach i z tego jesteśmy dumni!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Cieszy nas również postawa pana wójta gminy, który sam z siebie tak po prostu zaproponował nam wsparcie! Dla nas to jest mega super ekstra wiadomość bo wiadomo jak to jest. A może jeszcze nawet jakieś reportaże i teksty o naszym bieganiu będą bo jest zainteresowanie tematem. Nie spodziewaliśmy się tego wszystkiego ale fajnie, że tak to się kręci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Co by jednak nie było mocno skupiamy się na naszych treningach. Forma rośnie i robi się obiecująco. Zresztą robi się na prawdę fajna pogoda więc i biega się znacznie przyjemniej z fruwającymi żółtymi motylami wokół siebie i złotym słońcem na niebie. Postanowiliśmy robić teraz raz w tygodniu dłuższe wybiegania - po 30km. Bo do 20km już jesteśmy przyzwyczajeni i chcąc osiągać lepsze wyniki (również pod kątem zbliżającego się harpagana ale o tym za chwilę) powinniśmy przyzwyczajać organizmy do jeszcze dłuższego wysiłku. Wyznaczyliśmy sobie więc dość długaśną trasę i mamy teraz... trasę trzech jezior:) To już jest ładny kawał drogi!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale wiadomo, to wszystko przyda nam się na zawodach. Najbliższe na jakich wystartujemy to półmaraton/maraton w Wojtalu. Z początku nie myśleliśmy żeby dać tam czadu ale po prostu na luzaku sobie pobiec. Teraz jednak czujemy w kościach, że zapowiadają się super zawody i spróbujemy tam pocisnąć ile się da. Kto wie, może Kosa znowu stanie na podium? Obstawiamy, że możliwe iż Pondżol będzie walczył o zwycięstwo na dystansie półmaratonu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią nam, że warto będzie pojawić się w Wojtalu 28 marca!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Głównym celem jednak na ten moment pozostaje harpagan. Zawody legenda, ponad 20-letnia historia na pomorskich ziemiach, uczestnicy z całej Polski i po raz kolejny na starcie stawimy się również my. Jeszcze Kosa się ciągle nie zdecydował czy pójdzie ale Pondżol, ja oraz Piotrek Nowak już ustaliliśmy, że od startu ciśniemy razem. Starty naszej załogi na harpaganie to już ładny kawałek historii. Wszystko zaczęło się chyba z jakieś 6 czy 7 lat temu. Dostaliśmy wtedy lanie i przeszliśmy w Sierakowicach zaledwie jedną pętlę. W zasadzie to do bazy czołgaliśmy się resztkami sił. Potem wspólny start i wielkie przygody w Bytoni. Znowu fiasko bo nie udało nam się tego ukończyć. Nową lepszą historię rozpoczęliśmy harpaganem nr 40 w Kościerzynie. Tam Kosa i ja po raz pierwszy przegnaliśmy złe demony i uporaliśmy się z dystansem stu kilometrów. Od tej pory startowaliśmy z przerwami ale jeśli chodzi o mnie to na swoim koncie mam już 4 ukończone harpagany. 3 lata temu w Redzikowie startując z Patrykiem Nagórskim na miejscu 20, a jesienią 2013 roku w Kwidzynie byłem 8!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak widać jest więc progres i to znaczny. Kiedy przypominam sobie początek naszych zmagań z tak długim dystansem to uśmiecham się pod nosem myśląc &quot;co my wtedy wyrabialiśmy??&quot; Teraz pierwsza dziesiątka jest śmiało w naszym zasięgu. Ba! Startujemy w Kaliskach, na naszych ziemiach, w ubiegłym roku przebiegaliśmy po naszych lasach niemal 2500km! Za sobą mamy maraton. Jesteśmy teraz znacznie silniejsi i mądrzejsi dlatego stawiamy sobie jasny cel - chcemy złamać na harpaganie 15h i uplasować się w pierwszej piątce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zapisy już ruszyły i już teraz konkurencja jest mocna. Artur Fankidejski, Robert Kędziora są już na liście. Wystartuje również Krzyś Nowak, który stanie przed szansą zwycięstwa po raz trzeci z rzędu. A pojawi się pewnie jeszcze więcej mocarzy. Ale jak to mówił Pudzian - tanio skóry nie sprzedamy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Co jeszcze. Dostaliśmy trochę fajnych głosów odnośnie Wormsaka. Aż się można wzruszyć! Pisaliście do nas, że taka szkoda że w tym roku nie będzie imprezy, ktoś inny wspaniale ją wspominał, z kolei jeszcze jedna osoba liczy na powrót imprezy w przyszłym roku. To super miło dostawać takie wiadomości! To jest dla nas największa duma, że tak wam się nasza impreza podobała! Oprócz tego były też pytania o Worms Cup. Worms cupa w zasadzie nie wykluczamy ale generalnie to nie mamy jakiejś spinki i stoi to pod wielkim znakiem zapytania. Jeśli będą chętni czemu nie? Rok jest dlugi i jeszcze zobaczymy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na ten moment możemy wam napisać, że zawsze od kiedy star wormsi istnieją to coś organizowaliśmy, robiliśmy coś, w jakiś sposób działaliśmy. W tym roku jak widać jest tego mniej ale zdajemy sobie z tego sprawę i zrobiliśmy to świadomie. Nie znaczy to, że składamy broń. Nie można zbyt wiele zdradzać w tym momencie ale to że nie będzie wormsaka nie oznacza naszego rozbratu z organizacją InO. To będzie niespodzianka :) Poza tym najprawdopodobniej będziemy organizować również bieg. Bieg na dyszkę lub półmaraton po naszych wspaniałych lasach. Ale to dopiero jesienią i też jeszcze do końca nie wiadomo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A na koniec jeszcze podróżnicze plany. Tak na szybko bo nie są one do końca sprecyzowane. Na pewno ruszymy w góry, planujemy góry w Rumunii. Może wyskoczymy tam na stopa, latem. To tak wstępnie więc gdyby ktoś reflektował się do nas przyłączyć na dwutygodniowy trekking po rumuńskich karpatach to my na to jak na lato. Oprócz tego kto wie? Może uda się też wyruszyć w polskie tatry? Ja w planach mam również podróż rowerową. W zeszłym roku chodziło mi po głowie jechać na Litwę. Teraz myślę już żeby od razu śmignąć dalej do Estonii. Zobaczymy co z tego wyniknie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na ten moment to tyle. Na fali bolilole!&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/9059276180051683369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/przed-harpaganem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/9059276180051683369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/9059276180051683369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/przed-harpaganem.html' title='Przed harpaganem'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjyNXL6t_kFSduffCD9fLcXNbmz_RFauaw5ssTQjhySxsJeAvGYl3jU4vbgi-_F5e-YSvInyuTxZRpBczpEiP71DF6CV8oMKUM5L1xDoEHSJyF90VufnzKkIRJPTHnUlVV7jQpWSEnWCOcj/s72-c/kurierzblewski.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-8358322659988265636</id><published>2015-03-03T15:36:00.002+01:00</published><updated>2015-03-03T15:36:23.803+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sława"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wariacje"/><title type='text'>Piszą o nas!</title><content type='html'>To się porobiło! Piszą o nas w gazetach! O czym dokładnie? O naszym bieganiu, biegowa trójka z małej wioski, tak to wygląda. No normalnie teraz to czeka nas sława i błyski fleszy, a za każdym rogiem może się czaić paparazzi! Zresztą nie ma co tutaj się wiele rozwodzić nad tym, odsyłamy was do artykułu:&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://zblewo.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=1473&quot;&gt;http://zblewo.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=1473&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/8358322659988265636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/pisza-o-nas.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/8358322659988265636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/8358322659988265636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/03/pisza-o-nas.html' title='Piszą o nas!'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-169589096629545575</id><published>2015-02-23T17:38:00.001+01:00</published><updated>2015-02-23T17:38:23.488+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><title type='text'>Nic na ostatnią chwilę czyli bieg urodzinowy w Gdyni</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjwAvwWnq9tMX5MX9RMcI9yJYdaHyxp5AiL1Tv0WHZfCglciQbuJbM8tCzeiWAr_jZLM00XIwegFlwmm5O25pZVlVLUW24ad6Vsl82Un_CqHpRnB4ebJ7AHvLIfIpwh5NLzisg-Egng_tDo/s1600/piraciszol.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjwAvwWnq9tMX5MX9RMcI9yJYdaHyxp5AiL1Tv0WHZfCglciQbuJbM8tCzeiWAr_jZLM00XIwegFlwmm5O25pZVlVLUW24ad6Vsl82Un_CqHpRnB4ebJ7AHvLIfIpwh5NLzisg-Egng_tDo/s1600/piraciszol.jpg&quot; height=&quot;180&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Za nami pierwsze w tym roku zawody biegowe. Jesteśmy cały czas w trakcie, tak zwanego przez nas, okresu przygotowawczego. Forma jeszcze nie jest najwyższa, jest już oczywiście progres, jest coraz lepiej ale to ciągle jeszcze nie to. Niestety w tym roku ta nasza &quot;orka&quot; (tak to określa Skarżyński w swoich księgach) nie jest tak sumienna jak byśmy tego chcieli. Wszyscy, z wyjątkiem Kosy bo dla niego początek roku jest rewelacyjny pod względem formy, zdajemy sobie sprawę że te przygotowania nie do końca poszły po naszej myśli. No ale co by nie było biegamy i przygotowujemy formę na wielkie zawody. Naszym pierwszym większym celem w tym roku będzie harpagan w Kaliskach gdzie mamy zamiar wystartować całą paką i plan jest taki aby ostro tam zaszaleć. A te zawody w Gdyni potraktowaliśmy raczej jako małe przetarcie, rozpoczęcie sezonu, sprawdzenie tego na jakim etapie obecnie się znajdujemy. Liczyliśmy również oczywiście na fajną zabawę i wspomnienia z tego startu. Dostaliśmy chyba wszystko to czego oczekiwaliśmy!&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSvAV-sr_4dzP2nCXtxUsXEgDYgtuetmQ0Zhm6Ctbakmvq6Blq36UVdX2tf58yd2Da6pskmKQWZDKYBCfhjKseUrkjkmOCHPWvKQMI_xbAMn3hWijiE6mYmILksktzXiCXJQ_ObGWFQtan/s1600/c_DSC_0038.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhSvAV-sr_4dzP2nCXtxUsXEgDYgtuetmQ0Zhm6Ctbakmvq6Blq36UVdX2tf58yd2Da6pskmKQWZDKYBCfhjKseUrkjkmOCHPWvKQMI_xbAMn3hWijiE6mYmILksktzXiCXJQ_ObGWFQtan/s1600/c_DSC_0038.jpg&quot; height=&quot;212&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak zwykle nie będzie to typowa relacja z biegu. Tak to już u nas jest. Zacznijmy historię może od naszego wyjazdu. Wyruszyliśmy pięknie autkiem już o 8:30. Jeszcze na dwa dni przed wyjazdem Kosa twierdził, że później jak o godzinie ósmej to on nie wyjeżdża bo to będzie za późno. Trochę dziwna sprawa bo przecież start zaplanowany był aż na godzinę 14 no ale Mariuszek to jest uparciuch i czasem nie ma sensu się z nim spierać o takie sprawy. Zresztą, dla Kosy miał to być już 11 występ w Gdyni! Doświadczenie było z nim no i wiedzieliśmy, że Kosie można zaufać bo jest już obcykany od A do Z jeśli chodzi o bieganie w Gdyni. Dojechaliśmy szybko i choć mieliśmy problemy żeby zaparkować gdzieś autko (ostatecznie samochód stał daleko) to wszystko było wporzo. Kosa zadowolony bo jesteśmy 4h przed startem, a więc wszystko zgodnie z planem. Poszliśmy na skwer odebrać pakiety, ja musiałem czekać na Pablito bo sobie nie druknąłem tego kwitka do odbioru numeru startowego i musiałem to zrobić tak samo jak Pondżol poprzez smartfona. Czekaliśmy więc z Kosą na Pondżola i Grzesia. Kiedy już przybyli odebraliśmy pakiety, potem po drodze spotkaliśmy zwariowanego Jurka Jascotta, trenera Kosy, po prostu mega zwariowany koleś. Poszliśmy do samochodu się przebierać powoli, a czasu było sporo. Kosa nie chciał się z nami przebierać z pewnych względów, których tutaj nie podam, chciał to zrobić pod zamknięciem w toalecie. Więc przebieramy się i trwało to dość długo bo nie śpieszyliśmy się, Kosa na nas czeka. Grześ pomógł mi z chipem i przygotował dla mnie super patent jak przyczepić go do buta (bo ja takie inne sznurowania mam). Niezawodny Grześ. Potem idziemy do galerii Batory aby Kosa się przebrał. Zastanawiamy się czy jeszcze czegoś nie wszamać przed startem, mnie już kusi hot dog z Żabki ale Pondżol na szczęście przemawia mi do rozsądku i już nic nie jem. Wiecie jak to jest, potem mogą być różne rewolucje żołądkowe. O tym to już Kosa się przekonał i to też w Gdyni gdzie po rybce nie wszystko było cacy. Dlatego teraz twardo Kosa nie jadł od rana nic. Taka taktyka. No dobra, Kosa przebiera się w toaletach batorego, jeszcze idzie zrobić dziurki w numerze startowym bo on ma taki pas do tego specjalny, nie przypina agrafek. Dołącza do nas kolejny kibic Beata. Godzina jest już taka, że trzeba zmierzać do miasteczka biegowego. Humory nam dopisują. Jest trochę chłodno, zawiewa paskudnie zimny wiatr ale przecież to luty, a my jesteśmy nad morzem więc normalka. Przeczuwamy w kościach dobry start! Nie spinamy się bo przecież nie jest to dla nas super ważny start ale wiadomo, każdy i tak da z siebie tyle ile może. Po to tu jesteśmy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkoIehHMow5FPNPjbDzHRkTJ4dYp3jfLPeY_zoy2YfVecXVLYVr_ZwUL8vG4fUSWBYvkjATCDiT888zj5LukzNc3MicZB5GocTDd6bIK4-2epydO3mrT4T8hHUuV4dvxe6G9mUdarleLFU/s1600/16589727806_3a5073a1bd_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkoIehHMow5FPNPjbDzHRkTJ4dYp3jfLPeY_zoy2YfVecXVLYVr_ZwUL8vG4fUSWBYvkjATCDiT888zj5LukzNc3MicZB5GocTDd6bIK4-2epydO3mrT4T8hHUuV4dvxe6G9mUdarleLFU/s1600/16589727806_3a5073a1bd_b.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;213&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Łer łi arrr??&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kiedy już niemal byliśmy przy starcie Kosa jakoś skumał się, że nie ma numerka startowego. Szukał go wszędzie i nima. Jak kamień w wodę. My nie wierzymy co się dzieje, Kosa znowu odwala akcję tak bardzo typową dla niego!!! Mariuszek szuka w popłochu numerku ale nie ma go, najwyraźniej został na parapecie w toaletach batorego. Nie pozostaje mu nic innego jak biec po numerek! Łapiemy się wszyscy za głowy jak w ogóle do takiej sytuacji mogło dojść, typowa groteska no i typowa tzw wariacja chociaż Kosie do śmiechu nie jest. Czasu pozostało już niewiele, trzeba śmigać do depozytu, rozgrzewkę zrobić. Kosa zdezorientowany skwitował tą akcję w taki sposób &quot;mówiłem żeby szybciej przyjechać!&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wariujemy kompletnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wszystko skończyło się w taki sposób, że Kosa w ramach rozgrzewki poleciał po ten numerek do Batorego. Znalazł go, on ma zawsze szczęścia w nieszczęściu. Na ostatnią chwilę zdążył na start.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpdY4q5ju4bgiddzhvA6MdBjMsztnC7o1xxqzxmnAFPN9ZR3sftzT_qyAxsPiqhc-tx4o4XAYX5Derqeyhj_etyxC6VX_gU7pRg8iWQlegTs56fRqPsOslgBvgwD3vsTDMev3XCEMVb2Ye/s1600/c_DSC_0273.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpdY4q5ju4bgiddzhvA6MdBjMsztnC7o1xxqzxmnAFPN9ZR3sftzT_qyAxsPiqhc-tx4o4XAYX5Derqeyhj_etyxC6VX_gU7pRg8iWQlegTs56fRqPsOslgBvgwD3vsTDMev3XCEMVb2Ye/s1600/c_DSC_0273.jpg&quot; height=&quot;212&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pondżol startował ze strefy 35-40 bo wszyscy startowaliśmy w strefach czasowych. To był jak dla nas pewniak, że złamie 40min w debiucie :) Po prostu to jest torpedowiec. Pytanie tylko jak bardzo tą czterdziestkę złamie? Jak relacjonował Pondżol to bieg taktycznie rozegrał znakomicie. Praktycznie od startu wszystkich wyprzedzał stale rozpędzając się, a największy pocisk dał na ostatnich dwóch kilometrach (ostatni km pobiegł na 3;17!) i ostatniej prostej. Ja tego akurat nie widziałem bo byłem gdzieś z tyłu ale fotki z biegu świetnie to obrazują. Nasi kibice też świetnie dopingowali i relacjonowali, że Pondżol prysnął jak torpeda. Piękny debiut Pablito i czas 38:17!!!!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhE8uFNco3VEcFuRxfiIV_EK0PL-UGKlCt61CdWUpjKEprgAI1CUsfaom9J8ob7BL7V_NOrp3JSyaaOvG7sMx9XPdG3dQ4WkN5ixJ5uWi2KUWU7HXANpm5CoC3YzQGm4qEGsOa9E_UdU3VH/s1600/16428245068_206aff20bd_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhE8uFNco3VEcFuRxfiIV_EK0PL-UGKlCt61CdWUpjKEprgAI1CUsfaom9J8ob7BL7V_NOrp3JSyaaOvG7sMx9XPdG3dQ4WkN5ixJ5uWi2KUWU7HXANpm5CoC3YzQGm4qEGsOa9E_UdU3VH/s1600/16428245068_206aff20bd_b.jpg&quot; height=&quot;320&quot; width=&quot;213&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ja to zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać bo forma zupełnie nie ta. Mój drugi bieg na dyszkę. Ale wiedziałem, że najgorzej nie będzie i lekko mogę złamać życiówkę. Zacząłem ze strefy 40-45 i to chyba był dobry plan tylko, że dość daleko się ustawiłem i przez pierwsze 3km musiałem się przebijać przez chmarę ludzi. Myślę, że straciłem tam sporo czasu ale z drugiej strony dzięki temu zacząłem spokojnym tempem i potem z każdym kolejnym już tylko się rozpędzałem. Na 3km wyprzedziłem Kosę, choć on tego nie zarejestrował. Wiedziałem, że coś tam jest nie tak. Na 5km czułem się świetnie i czułem że przyśpieszam, największego sprinta dostałem na Świętojańskiej. Długa prosta i szpaler żywiołowo dopingujących kibiców obudził we mnie nowe siły. Wiedziałem, że będzie dobrze no i ciągle wyprzedzałem! Końcówka jednak pozostawia wielki niedosyt i to z tak błahego i wręcz żenującego powodu. No zachciało mi się strasznie sikać, ale to tak że jak smok. No i ostatnie km zamiast walką o lepszy czas były walką z pęcherzem. Myślałem, że tam padnę i byłem wkurzony na siebie bo miałem jeszcze sporo sił a tu takie coś. Finisz był kompletną, sromotną porażką. A mogłem pocisnąć! Przez ten cały stres bo inaczej tego nazwać nie mogę nie wiedziałem nawet na mecie jaki mam czas. Potem jednak okazało się że.... pobiłem swoją życiówkę o ponad pół minuty z czasem 42:08! Szału nie ma ale jak na ten moment to jest fajnie i jest to świetny prognostyk na dalsze starty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjqz2MZdhuXfaBWrBZWLW5dBj0E4hS5v2cfp9hBV69MWlYPaiqR5AZHOShFpViS5F0Q8ZeW6jh6XTYu-T9X5955ZcOQ-PU5BWA1xuLbxpxEnmclKhyW-tWGzTGM5dRkGX7HbW3FiyHe0TKP/s1600/_DSC0076.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjqz2MZdhuXfaBWrBZWLW5dBj0E4hS5v2cfp9hBV69MWlYPaiqR5AZHOShFpViS5F0Q8ZeW6jh6XTYu-T9X5955ZcOQ-PU5BWA1xuLbxpxEnmclKhyW-tWGzTGM5dRkGX7HbW3FiyHe0TKP/s1600/_DSC0076.JPG&quot; height=&quot;212&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Rozczarowany był natomiast Kosa. Już od startu wiedział, że to nie będzie to no i wykręcił czas 45:34 co osobiście uznał za gigantyczną klęskę i autentycznie był rozgoryczony, zdołowany i wściekły na siebie. Ale to jest właśnie cały Kosa, zawsze bez ogródek i dość ostro analizuje swoje porażki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak czy siak możemy śmiało te zawody określić jako kolejny świetny start i wypad. Kolejna fajna biegowa przygoda, bardzo fajna atmosferka podczas całych zawodów oraz biegu, świetna organizacja. Medal taki trochę se ale może po całym cyklu grand prix będzie się prezentował efektowniej. Potem zrobiliśmy sobie małą imprezę i jak zawsze w wyborowym towarzystwie ale co tu wiele pisać!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Następny przystanek - półmaraton/maraton Wojtal już w marcu!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/169589096629545575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/02/nic-na-ostatnia-chwile-czyli-bieg.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/169589096629545575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/169589096629545575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/02/nic-na-ostatnia-chwile-czyli-bieg.html' title='Nic na ostatnią chwilę czyli bieg urodzinowy w Gdyni'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjwAvwWnq9tMX5MX9RMcI9yJYdaHyxp5AiL1Tv0WHZfCglciQbuJbM8tCzeiWAr_jZLM00XIwegFlwmm5O25pZVlVLUW24ad6Vsl82Un_CqHpRnB4ebJ7AHvLIfIpwh5NLzisg-Egng_tDo/s72-c/piraciszol.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-6815124384655662650</id><published>2015-02-06T18:04:00.001+01:00</published><updated>2015-02-06T23:38:51.279+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bieganie"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="plany"/><title type='text'>Zawody</title><content type='html'>&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgi_4HUgVFP3xuUuVkpsvXpIEVhFOI7wiw_QLwNLlPmY4UlkmGd26lTav1L97UTZ6Nu3Nyi57NDVTrc1qzft7MPoTNwNzaN3QSCRM_PgkF8cHkcgj1P6gatbooiIGOBuO9botZQluZgzSI/w1185-h889-no/kratka.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgi_4HUgVFP3xuUuVkpsvXpIEVhFOI7wiw_QLwNLlPmY4UlkmGd26lTav1L97UTZ6Nu3Nyi57NDVTrc1qzft7MPoTNwNzaN3QSCRM_PgkF8cHkcgj1P6gatbooiIGOBuO9botZQluZgzSI/w1185-h889-no/kratka.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Fragment naszej przewspaniałej trasy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Już teraz momentami słońce przygrzewa za dnia tak mocno, że można już z lekka poczuć nadchodzącą wiosnę. Albo to słońce chociaż przypomina, że jeszcze trochę i ta wiosna przyjdzie. A wraz z wiosną rozpoczyna się dla wszystkich aktywnych sezon. Zawodów oczywiście nie brakuje i na dobrą sprawę jakby ktoś chciał, miał tyle siły, czasu i kasy to mógłby startować w zasadzie co tydzień. Myślę tutaj zarówno o tradycyjnych biegach jak i zawodach na orientację.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
My, tak samo jak zeszłorocznej zimy, przygotowujemy się do startów. Niestety nie wygląda to tak różowo jak rok temu, forma trochę nie ta, różne przeszkody na drodze się pojawiają i nie do końca wygląda to tak jakbyśmy chcieli. Najbardziej zadowolony to jest Kosa, który robi swoje, a nawet robi to lepiej niż rok temu. Z resztą paki to różnie: a to praca, a to kontuzje, choroby, wyjazdy. Nie mniej jednak przygotowujemy się, a doświadczenie w przygotowaniach/startach jak i kilometraże które w swoich karierach już zrobiliśmy (nogi i mięśnie tak szybko nie zapominają, czasami trzeba im tylko przypomnieć, nie budujemy przecież wszystkiego od zera) pozwalają nam dość optymistycznie szacować swoje szanse w zawodach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Najbliższe zawody w jakich wystartujemy to:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- Bieg na dyszkę w Gdyni 21 lutego. Pierwszy z cyklu Grand Prix (Kosa już tam chyba 10 raz startuje). Wystartujemy w trójkę Pablito (tu będzie debiut na tym dystansie!), Kosa no i ja.&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Maraton/półmaraton Gocki 28 marca. Pierwsza edycja odbyła się jesienią i wspaniale ją wspominamy bo Kosa uplasował się na podium, a Ola zwyciężyła w kilku kategoriach! Tutaj start zalicza to same trio jak w Gdyni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- Nocne Manewry (nie znam daty teraz). Myślę, że prawdopodobnie jak będzie kasa i czas to ruszymy na Manewry.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Potem mamy już kwiecień a wraz z nim kluczowe dla nas na ten rok cele. Pondżol wraz z Kosą po raz kolejny zaatakują Warsaw Orlen marathon (chociaż Pondżol ciągle jest rozdartą sosną i waha się między startem w Warszawie, a Kołobrzegu a może.... harpaganie?) Tak czy siak coś z tego będzie na pewno i to na najbliższy okres jest priorytet.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ja tym razem z warszawskiego maratonu rezygnuję bo wiem, że nie zdołam przygotować formy. Zbyt dużo straciłem zimą z przygotowań. Nie znaczy to, że odpuszczam bo tym razem w kwietniu wystartuję w Harpaganie, który odbędzie się przecież na naszych ziemiach czyli w Kaliskach. Wspaniała okazja ku temu aby wykręcić wspaniały wynik. Ja chciałbym zbliżyć się do czasu 15h.&lt;br /&gt;Co nie powinno dziwić nikogo, w Kaliskach wystartuje również Krzysiu i będzie to start w roli faworyta. Krzyś spróbuję obronić pierwsze miejsce i ma realną szansę po raz trzeci z rzędu zwyciężyć w Harpaganie!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na razie tyle, chociaż już chodzą nam po głowach kolejne plany. Może Kierat bądź Bieg rzeźnika? Coś w górach, chcielibyśmy. Kosa marzy o biegu w Tatrach. Są też przecież inne zawody. Mi po głowie chodzi rogaining w Finlandii, to by było coś. A to tylko zawody przecież, gdzie są jeszcze inne wyjazdy, podróże! Sporo tego będzie dlatego na razie aż tak daleko nie wybiegamy i skupiamy się na tym co będzie w kwietniu na razie. A potem czas pokaże, na pewno nie będziemy siedzieć na tyłkach!&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/6815124384655662650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/02/zawody.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6815124384655662650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6815124384655662650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/02/zawody.html' title='Zawody'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgi_4HUgVFP3xuUuVkpsvXpIEVhFOI7wiw_QLwNLlPmY4UlkmGd26lTav1L97UTZ6Nu3Nyi57NDVTrc1qzft7MPoTNwNzaN3QSCRM_PgkF8cHkcgj1P6gatbooiIGOBuO9botZQluZgzSI/s72-w1185-h889-c-no/kratka.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-2872753577288132541</id><published>2015-01-29T20:33:00.002+01:00</published><updated>2015-01-29T20:51:22.632+01:00</updated><title type='text'>Pucharów ci u nas dostatek</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgiUlACdl9kB54AI0iYWvk1DE3sj2vNyLjbAJ2rk9irFSIa6rjN6OdyfYFDWpvq3KdU2_jJoWwMVNlfroxeJ4jZsBIhwisckS58S6Eqeo7CD6i1tHHZpnNXQATcPlMe-ljiT1Cvmc11H4P8/s1600/WAS.tif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgiUlACdl9kB54AI0iYWvk1DE3sj2vNyLjbAJ2rk9irFSIa6rjN6OdyfYFDWpvq3KdU2_jJoWwMVNlfroxeJ4jZsBIhwisckS58S6Eqeo7CD6i1tHHZpnNXQATcPlMe-ljiT1Cvmc11H4P8/s1600/WAS.tif&quot; height=&quot;258&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;
 &lt;w:WordDocument&gt;
  &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;
  &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;
  &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;
  &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;
 &lt;/w:WordDocument&gt;
&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W związku z pojawiającymi się pytaniami ze strony
regionalnego środowiska marszów na orientację, warto byłoby wyjaśnić pewną
kwestię. Mianowicie (z j. ang. &lt;i&gt;namely&lt;/i&gt;) chodzi o kwestię pucharów w
marszach na orientację, w jakich można w naszym województwie uczestniczyć lub
nie uczestniczyć. Tych inicjatyw pucharowych porobiło się ostatnio sporo (może
to jeszcze skutek odroczonego popromiennego skażenia z Czarnobyla), więc
właśnie kilka słów wyjaśnienia od znawcy tematu, jakim siebie pyszałkowato
ochrzczę, tu się znajdzie. &lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Od zarania dziejów, sięgając wstecz pamięcią hen, aż do
sławnego globalnego Potopu i osadzenia Arki na górze Ararat, rozgrywany jest w
województwie Puchar Pomorza Gdańskiego w kat. TZ w marszach na orientację. Jest
to taki jakby trochę Puchar Matka, a inne puchary to takie jakby córki tego
pucharu (ale kto wtedy jest ojcem??, przecież musi być jakiś ojciec, chyba,
żeby przywrócić do łask teorie o bocianach i zagonach kapusty). Puchar Pomorza
Gdańskiego, w skrócie PPG, to pomysł założycieli i pionierów InO z gdańskiego
klubu Neptun – to oni rozkręcili ideę TZ w województwie i wychowali czołowych
„kombinatorów” województwa, ale przecież także i Polski. Co by tu nie mówić
regionalne TZ na tle kraju zawsze dysponowało dużą siłą ognia. Choćby ostatni
mistrzowie Polski to Kaczor i Marek Pacek, ludzie z Trójmiasta.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
PPG z reguły rozgrywane było i jest na terenie Trójmiasta.
Trasy krótkie, szybkie, ale bardzo treściwe i trudne – to była i zresztą jest
do dziś wizytówka PPG. Budowniczowie zwykle bardzo doświadczeni i wysoko
poprzeczkę stawiający, ale też trasy jakie robili czy robią miały, czy też mają
wysokie standardy. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Co się potem pojawiło, chyba Puchar Kociewia, z którego
wyłoniły się Puchar Borów Tucholskich (PBT) i Puchar Starogardzki (PSG).
Pionierzy PBT i PSG – Józek, Malo, Radek, czy Artur najlepiej wiedzą, czy
pionierzy PPG mieli jakiś wpływ na kształtowanie się myśli PBT i PSG, czy też
jednak wcale to takie dzieci Pucharu Matki nie były.&lt;br /&gt;
PBT i PSG to puchary turystyczne pełną gębą. Trasy są dłuższe niż w PPG czy klasykach Pucharu Polski, przeloty między punktami także długie i człowiek może odetchnąć krajobrazem, zachwycać się widokami, w sensie oderwać czasem wzrok od mapy i estetycznych wrażeń doładować. Bo na PPG bywa i tak, że krańcowe stowarzysze do PK 1 stanowią forpocztę stowarzyszów do PK 2. Rozpędzić się tam nie da. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tak więc były sobie te 3 puchary - PPG, PBT i PSG - i zgodnie żyły, a wraz z nimi
żył także 4 puchar – Puchar Młodzieżowy. On był czymś w rodzaju juniorskiego
PPG. Po prostu startowała tam młodzież z Trójmiasta i zawody były w
Trójmieście. W PBT jest tak, że trasy juniorskie są na jednych zawodach z
seniorskimi, a w Trójmieście tak nie było i nie jest. Obie koncepcje mają swoje
plusy i minusy i trudno dociec która lepsza. Z punktu widzenia orga chyba
lepsza jest koncepcja PPG, z punktu widzenia uczestnika – PBT.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Całkiem niedawno, bo 3 lata temu środowiska PBT, PPG i PSG
stworzyły coś w rodzaju Trójprzymierza, czy Trójporozumienia i zdecydowały o
utworzeniu Superligi TZ, czyli Pucharu Województwa Pomorskiego w kat. TZ.
Wchodzą do niego z grubsza mówiąc po 2 wybrane imprez z PBT, PSG i PPG. Puchar
na razie raczkuje i ma gruźliczy kaszel, ale z niemowlakami tak już jest, że
trzeba na nie chuchać i dmuchać, bo zrazu są bardzo podatne na różne wirusy.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W tym roku doszły dwa nowe puchary – inicjatywa prywatna
stowarzyszenia studenckiego&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;AKK GDAKK,
czyli Puchar GDAKKa. Jest to pięć imprez w roku robionych przez młodzież z AKK
GDAKK – oraz DINO, czyli Puchar Woj. Pomorskiego w Marszach Długodystansowych.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
DINO jest inicjatywą Pomorskiej Komisji Imprez na
Orientację. W związku z tym, że na fali sukcesów Darżluba, Manewrów SKPT,
Tułaczy i Harpagana bardzo rozruszał nam się w województwie aktyw marszów
długich, masowych, zdecydowano o utworzeniu takiego pucharu, aby mogli w nim
rywalizować ludzie, dla których mapy kombinowane są zbyt matematyczne, a trasy
po 100 km, czy 50 km za długie. To takie imprezy jakby pomiędzy, takie imprezy
Państwa Środka. Pomiędzy totalnym napieraniem aż do zniszczenia, a matematyką w
terenie. Co ciekawe będą tam zarówno imprezy sportowe, jak i turystyczne. Z
tym, że więcej będzie turystycznych. Gwoli wyjaśnienia w sportowych liczy się
czas przejścia, a w turystycznych punkty karne. Tylko, że w tych sportowych w
DINO to tak nie do końca będzie się liczył czas przejścia, bo sportowe w
pucharze będą rogainingi, a tam czas liczy się pośrednio tylko. Bezpośrednio
liczą się tak zwane punkty wagowe. Ze sportowych będziemy mieli w DINO Spirosy,
Borowiackiego, Krzaczora, Pazur Gryfa i poniekąd Rajd z Kompasem (Rajd z
Kompasem jest imprezą z pogranicza sportowej i turystycznej). A z turystycznych - Darżlub, Manewry SKPT, Tułacze, Kaszubską Włóczęgę, Sukkuba, Szago, Depniemy, Harce, Harce Prezesa, Moczary, MnO &quot;Do Źródełka&quot;, Urwisko i Warownię.&lt;br /&gt;
Kategorie startowe w DINO będą trzy - Trudna, Bardzo Trudna i Ekstremalna.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Tak więc tak się sprawy mają. Gdyby ktoś chciał coś
wiedzieć, jakiś głębszy rys historyczny, czyli jakieś cięcie skalpelem po
historii, mógłbym przybliżyć, choć też warto pytać o to innych o wiele bardziej
doświadczonych animatorów czy przodowników InO.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/2872753577288132541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/pucharow-ci-u-nas-dostatek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2872753577288132541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2872753577288132541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/pucharow-ci-u-nas-dostatek.html' title='Pucharów ci u nas dostatek'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgiUlACdl9kB54AI0iYWvk1DE3sj2vNyLjbAJ2rk9irFSIa6rjN6OdyfYFDWpvq3KdU2_jJoWwMVNlfroxeJ4jZsBIhwisckS58S6Eqeo7CD6i1tHHZpnNXQATcPlMe-ljiT1Cvmc11H4P8/s72-c/WAS.tif" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-6458742695763062467</id><published>2015-01-29T16:20:00.002+01:00</published><updated>2015-01-29T20:20:20.251+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podsumowanie roku"/><title type='text'>Wormsowy rok 2014 na zdjęciach!</title><content type='html'>Było tekstowe podsumowanie roku to teraz coś dla tych, którzy lubią 
kolorowe obrazki czyli zdjęcia! A na nich to czego było w tym roku dużo czyli: podróże, koty, góry, wódka, 
imprezy, autostop, taniec i śpiew, las, zabawa, gry planszowe i inne 
akcje tego roku! Zapraszamy do naszej galerii!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://plus.google.com/u/1/photos/113207328661883535877/albums/6109677548040701809&quot;&gt;https://plus.google.com/u/1/photos/113207328661883535877/albums/6109677548040701809&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/6458742695763062467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/wormsowy-rok-2014-na-zdjeciach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6458742695763062467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6458742695763062467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/wormsowy-rok-2014-na-zdjeciach.html' title='Wormsowy rok 2014 na zdjęciach!'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-900759133861072944</id><published>2015-01-27T23:43:00.001+01:00</published><updated>2015-01-27T23:46:26.586+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Wormsak"/><title type='text'>Bez Wormsaka</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzeAAJX9PhVJp3DNY6dWfo4IB56K-jVKsqsyLPcLlZ-LCNhrS2S2lkmiH7QA33MCQBzEtBkg_XgyRatI0iMj6Wjg2wY4jKQ3lpXmbzUq0NTt6UzcWjxslCpdXUCkCeFgTlALB71cRKy-7D/s1600/28.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzeAAJX9PhVJp3DNY6dWfo4IB56K-jVKsqsyLPcLlZ-LCNhrS2S2lkmiH7QA33MCQBzEtBkg_XgyRatI0iMj6Wjg2wY4jKQ3lpXmbzUq0NTt6UzcWjxslCpdXUCkCeFgTlALB71cRKy-7D/s1600/28.jpg&quot; height=&quot;240&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W tym roku nie będzie Wormsaka. Nie zrobimy. Po raz pierwszy od osmiu(!) lat nie będzie w maju Wormsaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dziwna to sprawa i bardzo przykra. Nie tylko dla nas tak podejrzewamy. Ale niestety czasami tak to się wszystko układa, że z pewnych rzeczy musimy rezygnować. Zawsze chcieliśmy robić InO najwyższych lotów, z pełnym zaangażowaniem i energią, a w tym roku nie jesteśmy w stanie tego zagwarantować. Dlatego odpuszczamy, z bólem serca. Na pewno kiedy nadejdzie już ten wiosenny wormsakowy czas poczujemy pustkę. oj na pewno&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z ciekawostek to mogę napisać, że właśnie z tego powodu rok temu Wormsak 8 nosił tytuł &quot;Armageddon&quot; Bo przeczuwaliśmy, że to może być taki ostatni Wormsak, a potem to trochę pustka. Taki trochę jakby koniec, ale nie mówimy, że jest to już koniec na zawsze. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na szczęście pozostają inne wspaniałe imprezy na orientację. Choćby w samym PBT impreza Krzyśka, legendarny Borowiacki czy szalone Depniemy :)&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/900759133861072944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/bez-wormsaka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/900759133861072944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/900759133861072944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/bez-wormsaka.html' title='Bez Wormsaka'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzeAAJX9PhVJp3DNY6dWfo4IB56K-jVKsqsyLPcLlZ-LCNhrS2S2lkmiH7QA33MCQBzEtBkg_XgyRatI0iMj6Wjg2wY4jKQ3lpXmbzUq0NTt6UzcWjxslCpdXUCkCeFgTlALB71cRKy-7D/s72-c/28.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-3660715222495979897</id><published>2015-01-26T22:27:00.004+01:00</published><updated>2015-01-26T22:27:59.298+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podsumowanie roku"/><title type='text'>Podsumowanie roku 2014 cz.2</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dla mnie i Beaty końcówka maja oraz cały czerwiec była jedną wielką podróżą. Przejechaliśmy autostopem niemal 10tys kilometrów! Aż do Portugalii! Co to była za wyprawa, nasza największa, najlepsza, najbardziej szalona i przygodowa! Udało nam się w zasadzie niemal wszystko. Poczuliśmy się jak prawdziwi włóczykije, jak bitnicy z Kerouacem na czele przemierzaliśmy drogę budząc się wraz ze Słońcem i goniąc nocami za gwiazdami. Tysiące ludzi i miejsc, te wszystkie obrazy w głowie zostają na zawsze!!! &lt;br /&gt;Najlepsze jest to, że 3 lata temu tak to właśnie rozplanowaliśmy - że w 2013 ruszymy na bałkany, a potem to już w 2014 lecimy na Portugalię. I CO???? TAK WŁAŚNIE ZROBILIŚMY!!! Znowu i kurde to jest nasza wizytówka już teraz - my autentycznie realizujemy swoje cele i to jest kolejny gigantyczny na to dowód!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Podczas kiedy my byliśmy gdzieś &quot;w świecie&quot; gdzieś nie wiadomo gdzie i tutaj wormsy nie próżnowały. Było dość sportowo. Pondżol wystartował na marszu Krzysia Urwisko i niezłe nocne przygody tam przeżywał, gdyż musiał sobie telefonem podświetlać drogę. Krzyś z imprezy był zadowolony bo wszystko wypaliło jak miało. Oprócz tego były biegi, świętojański w Gdyni gdzie startował Kosa z Krzysiem, a zaraz potem chyba następnego dnia szalone ogiery bo inaczej się tego nie da określić wystartowali w maratonie. Ale tam chłopaki dostali po dupie! No ale wrócili zwycięzcy i mocniejsi, a jakże. Było też sportowe święto w Osiecznej i tam startował Kosa z Pablito, ten drugi to nawet wygrał nagrodę pieniężną bo znalazł się na podium. Kosa wystartował też w ciężkim dla niego maratonie w Kołobrzegu i kilka mniejszych biegach. Ale to wszystko i tak było nic bo nadszedł wielki cel Pondżola czyli selekcja - Pawełek pojechał napakowany energią, aż kipiało ale... nie udało się. Nie zakwalifikował się i musiał obejść się smakiem. Ale! Co najważniejsze - wreszcie po tylu latach &quot;chcenia&quot; zrealizował to i spróbował! Następnym razem wróci lepiej przygotowany bo wie z czym to się je. O to chodzi. A no i jeszcze ultramaraton Kosy, pierwszy w tym roku czyli Szczecin - Kołobrzeg i szczęśliwy Mariuszek bo udało mu się ukończyć 151km w czasie 30h19m! Dał radę diabeł! Aaa no i w maju znowu robotę dostał, też ważna sprawa. Pondżol też urobiony po pachy, też zaczął szałki. Oprócz tego nie działo się, aż tak wiele. Ciągle nam przez telefon narzekali, że czegoś tu brakuje i pytanie &quot;kiedy wracamy?&quot; to jest ta tęsknota najbliższych!! Mieliśmy do kogo wracać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy już wróciliśmy, ostatniego dnia czerwca, to zaraz z grubej rury następnego dnia śmigałem z Kosą, aż do Warszawy na koncert Gojiry. Dla Kosy spełnienie marzeń i niemal posikane spodnie ze szczęścia. Tu po prostu nie ma, że nie - jak takie ekipy przyjeżdżają do Polski to nie ma wymówek. Dlatego się tam zjawiliśmy. No i dostaliśmy taki cios, że nam kości pokruszyło taki dźwięk. Jak zwykle jaja były jak smok jak byliśmy po Koźlaki w sklepie, Kosa wszystkich koncertowców zagadywał i stwierdził, że wygląda jak pizduś a nie metal haha. A po koncercie od razu płytkę i koszulkę kupił. No i złowiliśmy wspólne foty z zespołem, był szał! Krzysiu ruszył po raz pierwszy w karierze w Bieszczady no i jak to on miał oczywiście krzyśkowe przygody, których normalni śmiertelnicy rzadko uświadczają. Tym razem Krzyś spotkał jednak na szlaku żywą duszę, bardzo żywą, niedźwiedzia. A tak poza tym to Bieszczady wspaniałe! W lipcu wreszcie spotkaliśmy się ze sobą wspólnie na chacjendzie Grzesiuli, słynnej posiadłości na blokowiskach Gdynia Leszczynki. Poszedł Johhny Daniels i jeszcze więcej, noc była długa głośna i taka radosna! Opowieści bez końca i wreszcie znowu wszystkie dusze są ze sobą razem, a świat kręci się jeszcze szybciej. Potem plażowanie, leżymy jak śledzie na piasku, Grzesiula przesypuje między opuszkami palców miękki złocisty piasek, bałtyk faluje, Beata strzela fotki, jest tak sielankowo a świata jakby nie było. Kolejne piękne chwile jak urywki z dobrego filmu gdzie wszyscy są piękni, młodzi, bogaci a na błekitniutkim niebie tylko mały biały punkcik samolocik zostawia za sobą puchatą smugę. Padają pomysły &quot;jedźmy do Warszawy, zabalujmy! Za tydzień!&quot; No i za tydzień siedzimy już w trójkę Gosia, Pondżol i ja w busie do Warszawy. Jest tak gorąco, Warszawa taka wspaniała stolica no i zwiedzamy. Śmiejemy się głośno paradując po ulicach, bawimy się jesteśmy tutaj na wycieczce i zwijamy się ze śmiechu Fallun Gong! Jakaś chinka cziku linka afiszuje się na brukowej ulicy starego miasta i opowiada o Falun Gong, Pablito i Gosia podłapują to, są przejęci. Wszystko robi się szalone bo my tu w Warszawie, oni o Falun Gong, a przecież tyle jeszcze miejsc do odwiedzenia, przecież muzeum powstania, przecież są inne muzea! Czas znowu płynie zbyt szybko, ktoś wymyślił za krótki dzień.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Planowaliśmy też od trzech lat jechać na konwent tatuażu i w tym roku się udało. Czyli zaliczamy nową imprezę, dobrą imprezę i pojawimy się tam jeszcze nie raz. A no i ile emocji było bo przecież dziewczyny postanowiły się pokłuć! Drgające emocje, trzęsą się ręce ale znowu jest tak bardzo wesoło! &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W lipcu było pięknie, duuuużo czasu spędzaliśmy grając w tenisa. Letnie powietrze i tenis. Przyjeżdżała do nas często Kinia, czasami też wbijali Arek z Anią i często sporą ekipą grywaliśmy. Ile my czasu spędziliśmy w tym roku na tenisie! A ile frajdy z tego mieliśmy, jeden z naszych naj sportów zdecydowanie w tym roku! A pod koniec lipca ruszyliśmy na domek do Borska, tak się zrelaksować na słynnych domkach w Borsku. Było genialnie! Becia, Beata,Kubuś pablito i ja, grill, trochę komarów, znowu tenis, długie niemal białe noce, tenis stołowy, oszukana pizza w imprezowni i falujące na wodzie kajaki, a my w nich na szerokich wodach jeziora. Znowu jest tak frywolnie, tak spokojnie, tak szczęśliwie i beztrosko. Robimy wariacje, Pondżol raz tak rusza samochodem, że niemal wypadłem i drzwi wyrwało, a ksiądz to się aż przeżegnał. Szukamy bunkrów, głośna muza i otwarte szyby w Fabii. Demony prędkości mkną po długiej prostej, krzyczymy i jeździmy na rolkach na starym wojskowym lotnisku. Kosa jest kosmitą i przebiega w lipcu 502km!!!!! Startuje też w swym największym wyzwaniu czyli górskim Ultra na 200km ale udaje się zrobić zaledwie 130 ileś tam. Mariuszek jest niepocieszony ale wyciąga wnioski. &lt;br /&gt;A jakoś zupełnie pod koniec lipca Beata i ja ruszamy autostopem na Woodstock. Znowu jesteśmy w drodze! W tym czujemy się dobrze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Woodstock był z bardzo wyskokową załogą. Poznaliśmy ziomka jak wracaliśmy z Portugalii, utrzymaliśmy kontakt i miejscówka pod namiot już czekała. A jak tamta załoga tankowała paaaaanie! No i naszych tobołów pilnowali, sami nigdzie nie łazilil tylko łoili od rana. Z habitami też się nabawiliśmy, naskakaliśmy no i Palmus szary duch ciągle gdzieś to się pojawiał to znikał niczym kamfora. Ale tam było haha i jak upaaaaalnie, nie do wytrzymania. Zaraz po Woodstocku myjemy się z brudu i ruszamy autostopem do Hamburga! Do mojej kkuzynki i jesteśmy tam tego samego dnia późnym wieczorem! Tam spędzamy kilka super fajnych dni, gramy w tenisa (a jakże!), zwiedzamy kulturalnie miasto, bawimy się w Wesołym miasteczku, jesteśmy jak pączki w maśle tak wspaniała gościna, niczym królowie ugoszczeni, lodówka pełna, super jedzonko wszystko tak bardzo cacy. Jednego dnia zwiedzamy na rowerach i jest tak wystrzałowo!!! Ja oszalałem i postanawiam kupić rower. No i kurde się rozglądałem za sprzętem, poczytałem, popytałem i w końcu kupiłem maszynę! Odtąd praktycznie nie schodziłem z dwóch kółek i totalnie oszalałem na punkcie roweru, no chyba bardziej niż na przyjęcinach. Robiłem sobie wyprawy i wojaże, czasem nawet po sto km dziennie stukałem. A oprócz tego bieganko i tenis, wieczorne planszówki w ogrodzie przy lampionach. Z bieganiem to Kosa przede wszystkim przeszedł/przebiegł samego siebie i znowu ma ponad 500km na liczniku! Tak się zawziął skurczybyk! Raz to nawet ze sraczką biegał haha, ale wtedy było śmiechu jak co trzysta metrów w krzaki leciał haha. Ale również i mi rosła forma. Słabiej z Pondżolem, Kuba już miał duuużo nastukane, Krzyś to wiadomka, że poziom kosmiczny a no i jeszcze zajęty Warownią był to można sobie wyobrazić co się u niego działo. A no i nie wspominałem o jego startach w PBT bo jako jedyny robal bronił naszej godności i robił to rewelacyjnie!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak właśnie płynie życie wormsów. Ale np Becia z Kubą mieli w sierpniu ręce pełne roboty bo dopinali do końca wszystkie sprawy związane ze ślubem i weselem. Zbliża się ten termin i tym też żyliśmy już bardzo mocno bo było tuż tuż!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Gdy nadszedł wrzesień ja nadal popylałem na mym białym rowerze jak na białym łąbędziu. Gdzie ja nie byłem! Ha! Wszystkie lasy, szlaki przemierzone, czasem robiłem dłuższe wyprawy, nawet takie akcje szły że brałem namiot wyjeżdżałem i gdzieś tam spałem a potem wracałem. Myślałem trochę żeby gdzieś ruszyć na dłużej no ale miało być wesele, a ja na nim świadkiem więc nie mogłem takich cyrków robić i stresów moim ludziom. No i mieliśmy ruszyć na saksy do Anglii. To dopiero miało być. Zaraz po weselu to miało być. Czyli jako taka najbliższa przyszłość określona. Beata też wreszcie rozpoczęła pracę, uwaga uwaga biurową! I do dziś dnia jest z niej bardzo zadowolona i jakby tego było mało to w tym kierunku też udała się na studia. Skończyła się dla niej słodka beztroska frywolność - rozpoczęło się na dobre dorosłe życie. Ja to określam zasraną pracą i obowiązkami. Ale jak ktoś tak sobie pięknie radzi jak Beata to ma troszkę z górki. Również Pondżol podjął szalenie ważną, życiową decyzję - zaczyna studia! I oby wypłynął na szerokie wody! Krzyś walczy z Warownią! No to tak - był panieński/kawalerski i skromna nieco (ale co to dla nas znaczy?) impreza w klubie gdzie akurat grali techno, to trzeba było tych drinków trochę a potem to już był trans iposzło samo jakoś. A taki kolo złapał fazę na na, na na nana!!!! NA NA NANA!!!! haha A tydzień później się zaczęło. Już Polter wypalił znakomicie bośmy posiedzieli, pojedli, popili a to przecież tylko przystawka była! Były robale oczywiście już wtedy, przyszło całe nasze osiedle bo to najlepsze osiedle jest misterjal lejn, tak je nazywam! W wielkim dniu ślubu i wesela wszyscy się odwaliliśmy na błysk - Becia z Kubusiem to już w ogóle jak z obrazka, choćby się Ridż z Brook miał żenić jeszcze z 10 razy to by im nigdy tak to nie wyszło jak Ossowskim!!! To była uroczystość z wyższej półki, niebiosa czuwały nad tym wszystkim, dosłownie jakby na niebie było promniejejące wielkie oko. Gości pełno, ja nie nawaliłem, no tylko zapomniałem dać giftów dla ministrantów ale tam były same batoniki dla dzieci a ministranci to już takie lapsy były to co im będę. Wesele było z internacjonałami, sporo ludzi z zagranicy, Niemcy,Szwecja, Japonia no cały świat się zjechał na te balety świętować z młodymi. Z początku to polonezy, przełamanie lodów i poprawianie krawatów ale potem to jak się stolik numer 3 rozkręcił to kelner nie nadążał za naszym tempem, a my byliśmy wszyscy w tym żywiole! Tym razem odświętnie bo to było wielkie święto i tak wspaniała udana zabawa, takie weselicho że smażowski to sobie tego by nie wyobraził, po prostu jak z najlepszych baśni dla małych dziewczynek. A my wszyscy tańcowaliśmy w najlepsze, Pondżol z Beatą dali takie szoł że wszyscy się tam kładli ze śmiechu a Pablito nawet na rękach stał i kolumnę podpierał, Arek z Anią też popisali się w zabawach &quot;trzeźwością umysłu&quot; super tu pasuje to stwierdzenie haha. To był znowu piękny film, może momentami gdzieś z urwaną taśmą ale te wszystkie fragmenty tak niewyobrażalnie wspaniale wyglądają! SUPER WESELICHO BYŁO. A potem jeszcze poprawiny. A potem następny miesiąc to tylko o tym było gadane haha. Co wcale nie dziwi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na tej weselnej fali Kosa i ja wystartowaliśmy najpierw na 5km przełaje w Owidzu i było fajowo. A potem Mariuszek namówił mnie na półmaraton Gocki w Wojtalu. Pojechaliśmy bo było za free. Razem z nami Ola. Ola i Kosa startują w maratonie i robią niesamowite wyniki!!!!! Jedne z najwspanialszych zawodów bo obaj stają na podium i to jest historyczny moment!!! Łzy się kręcą w kącikach oczodołów! Radość ściska serce, a nóżka sama chodzi haha! Ogólnie to w tym czasie pięknie wyglądało nasze bieganko z Kosą. A ja nawet więcej kilosów od Kosy miałem we wrześniu, to zaskoczka! Wytyczyliśmy sobie nową 20km trasę po naszych majestatycznych borach i forma była tak zabójczo dobra! A to ciągle nie był maks! Robiliśmy fotki, cieszyliśmy się bieganiem, kolorami lasu, ostatnim słońcem. Ja czekałem na wyjazd do UK.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nadszedł październik. Pablito rozpoczął studia, spore wydarzenie. Dzięki temu wrócił do regularnych treningów, w końcu! Krzyś startuje w harpaganie, pfu startuje? ON PO PROSTU MIAŻDŻY CAŁĄ RESZTĘ I PO RAZ TRZECI Z RZĘDU WYGRYWA I TO Z PRZEWAGĄ 1:30h NAD DRUGIM MIEJSCEM!!! &lt;br /&gt;HEGEMON!!!!!!!!!!!!!!!!!!!&lt;br /&gt;Ja z kolei razem z Tomkiem Plichtem wywalczyłem drugie miejsce w jesiennym MnO, a jechałem tam rowerem. Super dzionek. Informacje o zwycięstwie Krzysia odebrałem będąc już w... Anglii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tak jest, wyjazd w końcu doszedł do skutku. Witaj zielona wyspo, czy wyspa obiecana to miało się dopiero okazać. Ze sobą zabrałem bluesa, tak mówiłem. I mocne nastawienie do pracy no i otwartą główkę i serducho, jak zawsze bo bez tego to lipa panie, kiepsko i posucha. Początki w Anglii łatwe nie było ale lubimy wyzwania. Pojechaliśmy w czwórkę: Gosia, Ola, Oskar i ja. Najpierw szukanie mieszkania. Potem szukanie pracy. W październiku miałem już pierwszą pracę przy ciastkach :) Gosia też ale chodziliśmy tak na wyrywki, part szifty nazwijmy to. Cały czas szukaliśmy lepszej pracy i udało nam się ją znaleźć bo od początku listopada pracowaliśmy już w innym miejscu. Trochę też przez pierwsze dwa tygodnie zwiedzaliśmy okolice Poole bo tam właśnie przebywaliśmy. No spoko miejscówka, ale szału to aż takiego nie ma mówię wam. Ogólnie nastawienie było bojowe, w październiku ciągle też biegałem tam po parkach i w parkrun brałem udział poznając kilku brytyjskich biegaczy. Czyli forma jako taka była. &lt;br /&gt;Na tym moim wyjeździe mocno podupadł psychicznie Mariuszek bo już od początku chyba tęsknił za starym przyjacielem Dżekim. No i Kosa po praz pierwszy w karierze nie ukończył maratonu a było to w Koszalinie, czarny scenariusz i Kosa był podłamany. Beata również zaczęła weekendowe studia, Ossowscy nowożeńcy można powiedzieć cieszyli się sobą i tym że od niedawna mieszkają już razem. W Polsce wporzo, w UK też.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Od listopada Gosia i ja rozpoczęliśmy pracę w Lushu. Przy kosmetykach, w departamencie giftów. Super robota była! Lekka przyjemna, bezstresowa, ha! Fajna kasa. Braliśmy nadgodziny więc pracowaliśmy po 12h, pracowaliśmy nocami. Poznaliśmy&amp;nbsp; tam fajnych ludzi, podszkoliliśmy język. Dla mnie dwa tygodnie przed wypłatą były już strasznie kruche i słabe. Raz taki głodny byłem że przed barem uśmiechnęło się do mnie szczęście bo wystawili dobry chleb którego nie zużyli, dla bezdomnych to sobie wziąłem. Taka głodówa była, no kasiory już nie miałem. Ale np pożyczyłem 20funciaków i z moim nowym kumplem Gedaminasem poszliśmy raz zabalować haha. Ogólnie fajnie się tam pracowało. Tak wyglądał dla nas w UK listopad praca-spanie-jedzienie-praca w takim trybie. Więc w zasadzie tyle się tam działo. A tu w Polsce niestety robale dorwała szara rzeczywistość. Praca. Szarówa. Szkoła. Zapętlony nudny cykl. Jasnym punktem na pewno była urodzinowa impreza Kubusia. No i jak zawsze planszówki ratują sytuację czarnej jesieni. A najjaśniejszym punktem był znowu zwycięski Krzyś, który tym razem wygrywając Szago wygrał również cały cykl PBT! Czy był jakiś lepszy orientowiec w tym roku? Gdzieś ktoś coś?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na koniec pokręcony grudzień. Mój trochę niespodziewany powrót z Anglii. Dokończyłem kontrakt i stwierdzam, że spadam. Na ląd gdzie samochody po dobrej stronie jeżdżą, no i haha częściowo to sam się przywiozłem z tej Anglii. Znowu dłuuuga podróż, znowu byłem w drodze i cieszyłem się z tej drogi bardzo. Bo wracam do moich ludzi do domu. Gosia zostaje. Kosa maksymalnie spina poślady i biega w grudniu jak natchniony by w ostatnich dniach dopiąć swego... zrobił 4000km w roku 2014!!!! Czym ten wariat jeszcze nas zaskoczy?? Grudzień to wiadomo święta, czas spotkań. Więc i my znowu spotykaliśmy się całą niemal paką, znowu było wesoło, zimowe opowieści, angielskie anegdoty, studenckie żarciki. Zaraz po świętach Beata wyrusza w góry, szkoda że tym razem wormsom się nie udało no ale grudzień był jednak za bardzo zawirowany by coś rozplanować. A my tak jak rozpoczęliśmy rok, tak go też skończyliśmy. 31 grudnia trio Kosa, Pondżol, Dżeki idziemy biegać. Znowu są wariacje i wielkie śmiechy! ALFA I OMEGA. Tak zaczęliśmy tak skończyliśmy bo był to rok przede wszystkim pod znakiem wielkiego biegania. A kilometrażowo wygląda to tak (statystyki opracował Kosa, źr. zvezdawormsrunners.blogspot.com , przyp. red):&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
1 - miejsce - &amp;nbsp; &amp;nbsp; Kosa - 4016.270 km&lt;br /&gt;
2 - miejsce - &amp;nbsp; &amp;nbsp;Krzyś - 3030.100 km&lt;br /&gt;
3 - miejsce - Pondżol - 2339.695 km&lt;br /&gt;
4 - miejsce - &amp;nbsp; &amp;nbsp;Dżeki - 2246.495 km&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
5 - miejsce -&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kuba - 966km&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
ładnie co? :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Na koniec zrobiliśmy mini sylwka. Znowu poniosła nas ułańska fantazja, do 8 rano, a nad ranem ktoś grał Jolene na gitarze, przy akopmaniamence jednorożca. Tak było???&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ciężko stwierdzić ale jedno jest pewne. To był kolejny niesamowity dla nas rok. Ciężko w ogóle go streścić, tyle się działo. Ale najważniejsze są właśnie te wszystkie przeżycia i emocje. No i wspomnienia które zostają, a z tego roku mamy ich mnóstwo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowienia ludzie w 2015!&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/3660715222495979897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/podsumowanie-roku-2014-cz2.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3660715222495979897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/3660715222495979897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/podsumowanie-roku-2014-cz2.html' title='Podsumowanie roku 2014 cz.2'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-6800356790692141591</id><published>2015-01-03T23:45:00.001+01:00</published><updated>2015-01-04T00:02:28.246+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podsumowanie"/><title type='text'>Podsumowanie roku 2014 cz.1</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzTQFMN5jXXhHqYybAxYxrCzk9Y7XKmtbG2a5pFH_h-YGlCPLbxmOkrTR9mdtyQ8Gu6y-B0xfe2AXhgfV8Z_gBqEZAS7zKsDhNN6_Xg3p41gJL0rQuw6zlE92X4o8bhDmlfZb700AOF5h0/s1600/gdynia+leszczynki.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzTQFMN5jXXhHqYybAxYxrCzk9Y7XKmtbG2a5pFH_h-YGlCPLbxmOkrTR9mdtyQ8Gu6y-B0xfe2AXhgfV8Z_gBqEZAS7zKsDhNN6_Xg3p41gJL0rQuw6zlE92X4o8bhDmlfZb700AOF5h0/s1600/gdynia+leszczynki.jpg&quot; height=&quot;203&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Część druga będzie jak napiszę. Oby szybko. Zdjęcia będą potem osobno. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znowu długi czas było tu cicho jak makiem zasiał, a częstotliwość publikowania przez nas postów poleciała na łeb na szyję. Być może wielu już nas skreśliło, postawiło krzyżyk z dopiskiem &quot;zdechło śmiercią naturalną&quot; ale nic bardziej mylnego. Jak to mawiają - co ma wisieć, nie utonie. Tak jest teraz w przypadku Star Wormsów. Takie mamy właśnie nadzieję na naszą przyszłość, a wisieć ma nasze logo na dachu - tak samo jak się kończy budować dom, jest już dach postawiony i na górze dumnie unosi się ten kwiecisty wieniec. Z takimi nadziejami wchodzimy w rok 2015. Jednocześnie nie dowierzając, że będziemy już pisać piętnastkę z tyłu, że kolejny krzyżyk na karku, że już nie są z nas takie knapy, że JAKOŚ TRZEBA ZNOSIĆ ŻYCIE.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ale dobra, nie będę gmatwał tego wpisu jeszcze bardziej. Chociaż zawsze tak miałem, że im dłużej nie pisałem tym więcej jest do przekazania, myśli przelewają się na papier, krzyżują, mieszają i plączą ze sobą jak w wielkim garnku i chyba ja sam tylko wiem co chciałem napisać. To chyba znak, że muszę pisać częściej bo lubię to robić. A zawsze na początku roku lubiłem pisać podsumowania poprzedniego roku. Z tego choćby względu, że zawsze jest o czym pisać i wspomnienia jak klatki filmowe przesuwają mi się w głowie ze sporą prędkością wywołując przy tym szeroki uśmiech. Teraz jest tak samo, kolejny dobry rok. Bardzo dobry rok, w którym tyle się działo! No, może z małymi, słabszymi momentami, które okrasiłbym po prostu etykietką &quot;szara rzeczywistość&quot; której uniknąć czasem po prostu się nie da. Ale to też zawsze dobra lekcja. Dobra jedziemy z tym podsumowaniem, na żywca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dopiero co wróciliśmy z Bieszczad pod koniec 2014r, a pierwszy stycznia zaczęliśmy z przytupem. Bo w sylwestrową noc była impreza, duża ekipa, mocne postanowienia. A już popołudniu podeszliśmy do realizacji pewnych postanowień bo po prostu Kosa Pondżol and ja poszliśmy sobie biegać dyszkę do lasu. Cel był jasny jak Słońce - Orlen Warsaw maraton w kwietniu. To chcieliśmy zrobić, od pierwszego stycznia odliczaliśmy dni i ruszyliśmy zawzięcie z treningami. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Teraz wspaniale wspominamy ten czas. Tak rewelacyjnej zimy to jeszcze nie pamiętam. Przede wszystkim stała ona dla naszej biegowej trójki pod znakiem biegania. W borach zostawiliśmy swe serca! Na treningach przelewaliśmy litry potu ale też nie zawsze tak to wyglądało. Ile razy były takie skecze i wariacje, że sobie nawet nie wyobrażacie. Ale tak to jest jak się biega w drużynie i to takiej niczym drużyna pierścienia! Wspólne wsparcie i motywacje, to budowało nasze dusze, a styczniowy wiatr roznosił nasz gromki śmiech jak leśne echo. Nie było też lekko, biegaliśmy przecież ponad 300km. Po 3 miesiącach każdy z nas miał już na koncie około tysiąca kilometrów! To się działo! A przecież Pondżol i ja pracowaliśmy cały ten czas. Dodajmy, że była to praca fizyczna. Spanie, praca, bieganie w ciemnym lesie, chwila odpoczynku, sen - tak zapętleni byliśmy zimą. PIĘKNY CZAS! Ten wspólny cel i wysiłek dał nam wielką siłę, to hartuje charakter i dziś wiemy, że zbudowaliśmy mocną rzecz. Co strasznie cieszyło biegać zaczął również Kuba, czyli od niedawna mój szwagier! Nasz team jeszcze bardziej się powiększył!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Żeby nie popaść w monotematyczność, bo to nie w naszej naturze, prócz biegania robiliśmy też sporo innych rzeczy. Przede wszystkim bardzo często i gęsto spotykaliśmy się całą hordą. Raz spotkanie przy planszówach, a to filmy, a to pogadajmy przy piwku czy winku. Były też nieco większe balety choćby moje taneczne urodziny czy 30te(!!!!) urodziny Kosy, które odwalił w swojej chałupie i taki ogień nahajcował, że omal domeczek z dymem nie poszedł. Prócz tego jeszcze była ścianka wspinaczkowa bo czemu nie, było lodowisko bo przecie zima, ja zagrałem ostatni koncert z MOTĄ i przez to wszystko styczeń był bardzo kolorowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W lutym kontynuowaliśmy dzieło. Jeszcze bardziej depnęliśmy z bieganiem. Chociaż były ciężkie momenty to cisnęliśmy jak przecinaki. Krzyś ostro napierał z przygotowaniami na harpa. My dalej tak bardzo imprezowo. Na przykład oglądaliśmy Igrzyska Olimpijskie wspólnie i raz impreza u Pondżola trwała dwa dni haha, wtedy to się działo. Ułańska fantazja ale IO dało sporo powodów do świętowania. Zimą jeździliśmy też na baseny. Najpierw byliśmy w SPA, no normalnie w spa w Fojutowie i grubą kasę nam przyszło zabulić ale my przy płaceniu, twardo, nie daliśmy poczuć że nas zabolało. Ale co sobie zażyliśmy to nasze! Potem często jeździliśmy na basen do Kościerzyny bo super promocje mieli. Utarło się powiedzenie - dżakuzi i sauna to nasz standard. Tak było. Ja też byłem z Beatą na nartach, dla mnie był to debiut. Ale na przyszłość poszukamy większej górki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W marcu zaliczyliśmy z Beatą super koncert zespołu Sunnata, udało nam się poznać cały zespół - super luzaccy goście! Mało tego HA! Staliśmy się tam obiektem wielkiego zainteresowania bo okazało się, że chłopaki z Sunnaty natrafili na moją relację na blogu z koncertu w październiku 2013 i jaja jak smok ale haha... Ponoć kulali się tam ze śmiechu, cytowali i ten tekst na długo wyrył im się w pamięci. A co dla mnie było największą pochwałą - wszyscy zgodnie tam przyznali że lepszej relacji to nie czytali jeszcze, taki strumień świadomości. Mi tam skrzydła urosły, a muza też niosła. Nawet nas do domu chcieli podwieźć po koncercie! Poza tym to bieganie (zaskoczeni?). Wchodziliśmy już na wysokie obroty, zaczęliśmy z Pondżolem biegać na innej trasie po asfaltach. Czuliśmy się jak młodzi bogowie, do tego trochę zakupów sportowych porobiliśmy. Te zakupy to też nam dały zastrzyk energii, wiecie jak to jest. Gorzej było z Kosą bo załapał doła, nie pierwszego i ostatniego, słabo biegał. Nie dość złego raz go z rana psy pogryzły i też były niezłe akcje z tym. Ogólnie to wybrnęliśmy z tego wszystkiego wspólnie (bo od tego są przyjaciele) i były nawet niezłe skecze na pogotowiu (że Kose psy pogryźli i daj boże żeby to nie było pogryzienie z przemieszczeniem!). Skecze jak smok bo przecież nie ma się co łamać, ale tak na serio to dla Kosy był gorszy moment wtedy. Trzeba też tu nadmienić że ekipa biegowa rozrosła się jeszcze bardziej bo Beata i ma siostra Becia dołączyły do biegowego grona. Kuba zaskakiwał wszystkich swoim kilometrażem i wszyscy tak bardzo byliśmy nakręceni! Wspaniały czas znowu i forma rewelacja!!! Przyszło nam też odwiedzić trójmiasto, choćby ze względu na kolosy. Super impreza, trzeba to powtórzyć. Był też po raz kolejny wyjazd na Pyrkon, znowu świetna zabawa i fajne wspomnienia z Poznania. Cały czas nie ustawaliśmy z naszymi domówkami i spotkaniami. Czy można jeszcze bardziej pozacieśniać więzi? pewnie nie. Ruszał PBT, Beata zrobiła tradycyjnie plakat. Tymczasem Zidek, Krzyś i ja zaliczyliśmy pierwszy start na Bielowszczaku. Dla mnie był to jedyny zresztą start.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Marzec był też czasem wielu rozkmin. MOTYW PRZEMIJANIA. Wiedzieliśmy, że dla kilku z nas to czas, w którym trzeba poczynić pewne ruchy i coś z sobą zrobić. CZAS ZMIAN. Pablito i ja zaplanowaliśmy odejście z pracy. Co dalej? Kosa wciąż szukał pracy. Gosia kończyła studia, Beata za chwilę miała matury. Zid też już żegnał się z pracą. CO to będzie?? Było tyle pytań i pomysłów. Tu właśnie dorwało nas życie i mocno szarpnęło za szyję. Patrząc z perspektywy czasu pewne rzeczy się zmieniły ale czy aż tak bardzo to nie wiem. Na pewno zmiany zaszły. A miały one trwać cały rok, zresztą ciągle trwają! Chociażby spora część wormsów wyczekiwała wrześniowego ślubu mojej siostry z Kubą. To się miało dziać. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ogólnie to nie brakowało energii i pomysłów. Powoli coś zaczęło iskrzyć z Wormsakiem numer osiem. Przy okazji wykluła się kolejna inicjatywa - Worms Cup czyli pierwszy wormsowy puchar piłki nożnej!!! Tego jeszcze nie grali, czempions league! Zapowiadał się po raz kolejny dobry czas :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Już na początku kwietnia załatwiliśmy bazę Wormsaka u sołtysa. Co to były za akcje, istne ranczo na żywo. Początek kwietnia to też bieg szpęgawski gdzie wystartował Kosa, ja i... Beata! Tak jest! Jej pierwsze zawody i byliśmy z niej dumni bo przebiegła cały dystans i walczyła bardzo dzielnie! Potwierdzenie tezy iż treningi nie idą w las. Ogólnie to wszyscy zluzowaliśmy z bieganiem. Kwiecień bowiem był dla nas długo wyczekiwanym miesiącem! Krzysia czekał morderczy harpagan, a my dzień później walczyliśmy w warszawskim maratonie. Ale to się działo, co za emocje były. Te momenty wspominamy jako jedne z najlepszych w ogóle. Cały okres przygotowań i kulminacja czyli sam wyjazd no i niezapomniany start. W dzień wyjazdu uskrzydliła nas wiadomość o zwycięstwie Krzysia w harpaganie (WYGRAŁ SKURCZYBYK!!!!). Krzyś po prostu rozniósł konkurencję w drobny pył, a my wszyscy siedzieliśmy wtedy przy stole i tak bardzo się tym cieszyliśmy! To była euforia, szkoda że Krzyś tego nie widział! Tak naładowani, naelektryzowani dodatnio ruszyliśmy na podbój Warszawy. Wyjazd był niezwykły, jakieś takie szczególne napięcie i przeżywanie chwil. Cieszyliśmy się wszyscy bardzo, że towarzyszy nam rodzinka Pablito bo była super atmosferka i wsparcie! Sam start to była jakaś chwila wzruszenia, coś wzniosłego, co jednocześnie plątało nogi, grzęzło w gardle ale też i adrenalina niosła nas tak bardzo. WYRWALIŚMY jak na świętą bitwę, w górę serca! Ten maraton był czymś niesamowitym i nie zapomnimy tego nigdy. Sam start był udany: Pondżol niesamowicie zadebiutował, Kosa potwierdził klasę, ja po przygodach również jestem maratończykiem. Co za uczucie i wspomnienia! Było warto, chcemy więcej!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Żyliśmy tym maratonem jeszcze długo potem. Harpaganem też. To był weekend naszego tryumfu. STAR WORMSI górą!!! Ciągle myślami rozgrywaliśmy to wszystko na nowo, a tu przecież tyle roboty przed nami - wormsak i worms cup same się nie zrobią! No ale najpierw impreza urodzinowa Beaty. Nazwaliśmy to pierwszą rocznicą jej osiemnastki i po raz kolejny impreza była najwyższych lotów - Kosa klocuch udawał że pali wiceroje, Krzyś się tulił do poduszki, planszówy poszły w ruch no i Kosa krzyczał do mamy Beaty na całe osiedle PANIIII!! PANIIII!!! Zresztą kto to wszystko skuma, tam to się po prostu działo. Kosa zresztą trochę był tam przez nas besztany bo tego samego dnia rano graliśmy w nogę sparing (trzeba trenować przed pucharem!) z ekipą Anarchii no i Kosa, tego do dziś nie wiadomo w sumie co się konkretnie stało? Albo kość mu pękła w łapie, czy jakieś zwichnięcie czy coś, diabeł jeden wie. U lekarza Kosa nie był po dziś dzień a problem z łapą ma. Nie przegadasz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Super ekipę skleiliśmy, do starego składu FC SW dołączył skrzydłowy z niezłym pokrętłem w lewej nodze czyli Adrian N oraz niezmordowany Krzyś. MIELIŚMY W SKŁADZIE 4 MARATOŃCZYKÓW HAHA!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ogólnie to impreza za imprezą. Raz na sportowo, raz z płynami i muzą, raz jeszcze inaczej. Jedna za drugą, czasem mieliśmy mocne tempo. A po maratonie jeszcze na basenie byliśmy jezuuuuuuuuu jaki relaks!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No i z Wormsakiem to po urodzinach już ruszyliśmy tak fest. Ale to wtedy było. Znowu jak co roku. Wormsak 24h na dobę. Nie spaliśmy, o niczym innym nie rozprawialiśmy. Świata nie było, nadchodził armageddon, a my wormsy w zasadzie porzuciliśmy nasze życia osobiste dla dobra sprawy, dla wormsaka! 24h na linii między sobą byliśmy, wszyscy pracowaliśmy, harowaliśmy jak mrówki. Wspaniale rozdzieliliśmy obowiązki i organizacyjnie to był NAJLEPSZY Wormsak świata! Nie tylko organizacyjnie ale i pod względem tak wariacyjnej atmosfery!! Wymyślanie tego wszystkiego, całej otoczki, potem planowanie tras, obchodzenie tras, załatwianie tych wszystkich spraw haha piękne rzeczy! I wszyscy tak bardzo zgrani, serca tak bardzo pompowały kres HAWA NAGILA PIĘKNA JEST CHWILA!! Mało tego, dodajmy do tego zieleniejący się wokół świat, znowu jest kolorowo, znowu taka czysta energia, a świat leży u naszych stóp!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nadszedł przepiękny maj! Ostatni tydzień przed Wormsakiem to był armageddon dla nas - Pondżol konstruował bombę z saletry, Kuba z Becią ogarniali tak dużo! Naklejki, jakieś mniejsze większe zakupy, MAPY!!!!!!!!!!!!!!!! GRAFIKI!!!!!!! Był kosmos nie z tej ziemii haha. Beata tym razem troszkę mniej zaangażowana bo przecież miała matury, a i tak za dużo zadań wormsakowych miała! Wszystko jak zwykle się sypało rypało na sam koniec, nerwówki trochę było, tyle biegania, potem te szalone rozwieszanie punktów, kto co i jak! jak tu powiązać to wszystko i posklejać żeby zatrybiło ale wypaliło jak wielki ATOM! UDAŁO SIĘ!!!! Nie powiemy, że była to bezbłędna impreza bo też tam sporo rzeczy się schrzaniło ale kurde był czad tak czy siak! Chyba wszyscy byli zadowoleni!! Haha no i nocne rozwieszanie punktów, Krzyś wychodzący w las o 3 w nocy żeby się upewnić czy dobrze wszystko rozwiesił, Grzesiula który się wkręcił na maksa! Pizza w środku nocy to już są te piękne tradycje i jakie to są niesamowite chwile! Najlepszy nasz wormsak? TAK ZDECYDOWANIE TAK&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
A zaraz potem worms cup. Czyli debiut. Tam to była kaszana!!! Prawie nic nie wypaliło tak jak miało, a turniej wygrali.. auto części seba!! Szok i niedowierzanie! Do wielkiego derby Star Worms - Luks Pol nawet nie doszło a wrogiem publicznym numer jeden stał się sędzia. Skład nam się mocno posypał. Nie było rezerw. Ale był niezawodny Oley i wkręcony na maksa Grześ. Kosa w roli trenera, nawet w garniaku był. Wszyscy na 200%! Zidek był wielkim bohaterem bo cały turniej grał ze zwichniętą kostką która urosła do rozmiarów piłki lekarskiej! Ale Zid zawalczył jak breavehart!! Ogólnie turniej był niewypałem jak i również wielkim doświadczeniem i i tak mamy fajne wspomnienia! &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tyle się działo. Krzyś nie zwalniał tempa bo zajął się swoją samodzielną imprezą Urwisko i jakie tam miał krwiożercze przygody!!!! Ale to ja się boję nawet pisać... Kosa znowu startował w maratonie, tym razem w Kołobrzegu i lekko nie miał. Potem Kosa i ja wystartowaliśmy na dyszce w Chojnicach, ale gradobicie było! Tam zaszalała Ola Momot i to nie po raz ostatni w tym roku! A potem nadszedł koniec maja, który był końcem pewnego etapu w tym roku. Pondżol jakoś w tym czasie odszedł z pracy. Ja też, po dwóch i pół roku przepracowanych w tartaku ŁOJEZU!!!!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
To był dla nas w jakimś sensie przełom. Kosa dostał robotę przy kostce brukowej. Beata już po maturach, zadowolona! Zidek w gipsie. Dla nas coś się skończyło, pomimo że byliśmy w gazie to wiedzieliśmy że ten wielki cel czyli Orlen maraton za nami, caly okres przygotowań za nami i potrzeba nam nowych celów. Pondżol wreszcie postanowił wystartować w selekcji!!!! Ależ on się nabuzował tym! Ależ tam były przygotowania! Na Odyna, Pablito stał się naszym tytanem i wszyscy go podziwialiśmy jak hardkorowo się przygotowuje do tego celu! Jeszcze sobie pełno sprzętu kupił i normalnie był jak komandos rambo co wietnamczyków wykańcza jak muchy. Beata i ja żyliśmy już naszą wielką podróżą - postanowiliśmy ruszyć do Portugalii na stopa. Ale przedtem była jeszcze wielka impreza, a jak! Zdublowane urodziny Becia i Pondżola w Strychu!!!!! To była dwudzienna impreza na całego, najpierw bez prądu ale po co nam prąd jak sami jesteśmy tak elektryczni? SPoro ludzi było, cała ekipa i wariacje do samego rana, a potem od rana znowu! Spanie przy ognisku i wyskoki przy akompaniamencie gorana bregovica, potem nawet w unihokeja graliśmy i znowu grill. Świeciło śłońce. Byliśmy nie do zatrzymania! HAWA NAGILA!!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dwa dni po tej wielkiej imprezie Beata i ja wyruszyliśmy stopem do Portugalii. Tu w Polsce każdy worms z osobna realizował swoje cele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CDN...&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/6800356790692141591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/podsumowanie-roku-2014-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6800356790692141591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/6800356790692141591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2015/01/podsumowanie-roku-2014-cz1.html' title='Podsumowanie roku 2014 cz.1'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzTQFMN5jXXhHqYybAxYxrCzk9Y7XKmtbG2a5pFH_h-YGlCPLbxmOkrTR9mdtyQ8Gu6y-B0xfe2AXhgfV8Z_gBqEZAS7zKsDhNN6_Xg3p41gJL0rQuw6zlE92X4o8bhDmlfZb700AOF5h0/s72-c/gdynia+leszczynki.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4306515812243469126.post-2977035826684760236</id><published>2014-12-22T23:52:00.001+01:00</published><updated>2014-12-22T23:52:10.410+01:00</updated><title type='text'>Bieg dla Oleya!</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/t31.0-8/s960x960/10476509_770702032966215_8413135371128713129_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/t31.0-8/s960x960/10476509_770702032966215_8413135371128713129_o.jpg&quot; width=&quot;226&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://www.facebook.com/events/375315075927180/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;więcej informacji tutaj!&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://starworms.blogspot.com/feeds/2977035826684760236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2014/12/bieg-dla-oleya.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2977035826684760236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4306515812243469126/posts/default/2977035826684760236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://starworms.blogspot.com/2014/12/bieg-dla-oleya.html' title='Bieg dla Oleya!'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17124326783406911290</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>