<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976</id><updated>2024-11-01T13:04:00.083+01:00</updated><category term="Recenzje US"/><category term="Artykuły"/><category term="Newsy"/><category term="Recenzje PL"/><title type='text'>strefa-rapu.blogspot.com</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>15</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-6642698366013502182</id><published>2011-11-07T00:22:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T00:22:38.537+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Newsy"/><title type='text'>Nowy singiel T.I.&#39;a - I&#39;m flexin</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Świeżo po wyjściu z więzienia, T.I. wziął się do pracy. Raper z Atlanty na swoim twitterze&amp;nbsp;poinformował fanów o pracy nad nowym albumem. Jego premiera planowana jest na początek przyszłego roku. Płyta będzie zatytułowana Trouble Man i promuje ją singiel z gościnnym udziałem Big K.R.I.T.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Teledysk do tego utworu możecie obejrzeć tutaj:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/roY6RseK5cw?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/6642698366013502182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/nowy-singiel-tia-im-flexin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/6642698366013502182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/6642698366013502182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/nowy-singiel-tia-im-flexin.html' title='Nowy singiel T.I.&#39;a - I&#39;m flexin'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-7734400924449698751</id><published>2011-11-06T20:52:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T20:56:46.857+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Newsy"/><title type='text'>Szpadymelodia - nowy teledysk Gurala.</title><content type='html'>&amp;nbsp; &amp;nbsp; W ramach promocji mającego wkrótce nadejść albumu, Gural zaserwował swoim fanom trzeci teledysk. Zrealizowała go grupa filmowa Smoła Studio do utworu Szpadymelodia. Bit zrobił matheo, a całość DJ Show doprawił szczyptą scratchów. Sam utwór jest typowym dla twórczości Gurala bangerem. Trzeba przyznać, że brzmi nieźle i na pewno w przyszłości uatrakcyjni niejeden melanż. Jest jedno &quot;ale&quot; - utwór jest &quot;niebezpiecznie&quot; podobny do pewnego kawałka Mobb Deepów...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Czy to jeszcze follow up, czy już plagiat? A może jedynie zbieżność sampli? Oceńcie sami. Tymczasem zapraszam do odsłuchania i porównania obydwu utworów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/U3wcTkOEy9k?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/G3Rt9AT9oSE?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/7734400924449698751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/szpadymelodia-nowy-teledysk-gurala.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7734400924449698751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7734400924449698751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/szpadymelodia-nowy-teledysk-gurala.html' title='Szpadymelodia - nowy teledysk Gurala.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-7138007811540161661</id><published>2011-11-04T11:57:00.001+01:00</published><updated>2011-11-04T14:13:53.673+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuły"/><title type='text'>Doniu vs. Chada, czyli beef po polsku.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://gfx.dlastudenta.pl/photos/muzyka/hiphop/320doniu.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;http://gfx.dlastudenta.pl/photos/muzyka/hiphop/320doniu.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Czym jest beef? Wielu próbowało odpowiedzieć na to pytanie.
Notorious BIG na przykład uważał, że w beefie nie ma miejsca na sentymenty. Nie
możesz liczyć na to, że ktoś ci odpuści. Raczej adwersarz może spodziewać się,
że jego dziecko zostanie, cytuję „porwane, wyruchane w dupę i zrzucone z mostu”.
&amp;nbsp;Największy wróg Notoriousa, Tupac bez
żenady rapował, żeby Biggie lepiej przestał strugać wielkiego gracza, bo on sam
rżnął jego żonę. Wydawałoby się, wielce dystyngowany i zawsze elegancki Jay-Z
dissując Nasa, rapował, że gdy robił to z jego niewierną narzeczoną w jej
samochodzie, to po wszystkim wrzucał zużyte kondomy do fotelika dla dziecka
Nasa.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jednak za tymi
wszystkimi pogróżkami, szpilkami wbijanymi w serce, bluzgami i insynuacjami,
szły umiejętności wokalne, pokłady charyzmy, trafne linijki i technika.
Oczywiście dla jednych raperów beef zawsze był sprawą uliczną, dla innych
bardziej liryczną. Przecież często beef w karierze rapera oznacza progres. Kiedy
Jay-Z &amp;nbsp;wypuścił Takeover, na ulicach
Nowego Jorku wszyscy byli zgodni – Jay-Z zmiażdżył Mobb Deep i Nasa, którego
spektakularna kariera wydawała się wówczas dogorywać. I gdy na reprezentancie
QB postawiono już krzyżyk, ten wstrząsnął rapowym światkiem, wypuszczając w odpowiedzi
Ether, który do dziś przoduje w rankingach &amp;nbsp;„najbardziej bolesnych dissów” w historii.
Beef był dla Nasa motorem napędowym, pomógł mu się zmotywować i wrócić do formy
znanej z kultowego Illmatica. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Czy w Polsce jest podobnie? Patrząc wstecz można się o to
spierać. Niektórzy raperzy faktycznie czynili progres, przy czym zaskakiwali
słuchaczy swoimi bitewnymi umiejętnościami. Tak było na przykład z Mezo, który
mimo iż moim zdaniem, ostatecznie przegrał, udowodnił że nie jest tylko
jednowymiarowym słodziakiem, rymującym o aniołach. Są też tacy, którzy
wydawaliby się predestynowani do beefu, a jak przychodzi co do czego, z wielkiej
chmury ledwie kapnie kilka kropel. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jest też Doniu i Chada i ich aktualny spór. Nie chcę już
wracać do tego, jak to się zaczęło, kto tu jest prowodyrem, kto katem, kto
ofiarą. Pisałem zresztą o tym pod koniec wakacji - &lt;a href=&quot;http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/doniu-dissuje-chade-i-tedego.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/doniu-dissuje-chade-i-tedego.html&lt;/a&gt;. Od tamtego czasu trochę się
wydarzyło. Chada, ulicznik z kryminalną przeszłością, zapowiedział, że nie
odpuści i wyda „Sześciogwiazdkowego skurwiela”.&lt;b&gt; Gdy kawałek się ostatecznie
ukazał, słuchacze łapali się za głowę. Nie dość, że Chada nagrał tylko jedną
zwrotkę, to jeszcze musiał się podeprzeć raperskimi umiejętnościami Hi-Fi
Bandy, by powstał pełnometrażowy kawałek.&lt;/b&gt; &amp;nbsp;Doprawdy trudno dociec, jakie motywacje przyświecały
Dioxowi i Hadesowi, gdy godzili się na udział w tym przedsięwzięciu. I choć ich
zwrotki starają się być w tym wszystkim neutralne, to jednak w tym kontekście
nigdy tak odebrane nie będą. I być nie mogą. Po prostu jest niepisana zasada,
że nie wpierdala się raperom między wódkę i zakąskę. I na niewiele tu się
zdadzą pokrętne, acz obfite tłumaczenia Dioxa na facebooku. Sprawa jest jasna,
jak to nie twój beef, to zostaw go zainteresowanym. &lt;b&gt;Można wesprzeć przyjaciela
dobrym słowem w wywiadzie, można propsować go ze sceny na koncertach, ale
wesprzeć go zwrotkami w nieswoim beefie? To jak przyznanie się do słabości. To
wielki znak dla słuchacza pod tytułem „Ja, Chada potrzebuję raperskiej pomocy,
a my HiFi Banda, potrzebujemy trochę rozgłosu”.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żeby było weselej, tekst Chady epatuje uliczną prawilnością,
napinką na git człowieka, z którym nie warto zadzierać. Wszystko to rozmywa się
w dość abstrakcyjnym rapie dla rapu. Mało tu argumentów, mało ciętych i
trafnych wersów, za to dużo napinki i ulicznego patosu.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie mijają dwa dni i o to Chada doczekał się odpowiedzi.
Doniu, wyluzowany, na kozackim bicie już w pierwszym wersie nazywa Chadę
cwelem, co właściwie brzmi jak rechot w twarz.&lt;b&gt; Oto bowiem Doniu, kolega Michała
Wiśniewskiego, ostoja hip-hopolo, autor najbardziej popularnego wersu w polskim
hip-hopie (Robić lubi loda/zna się na samochodach) pokazuje, że nie boi się
groźnych min Chady i śmieszą go jego kryminalne napinki. Jedzie na luzie, z
pewnością siebie, momentami z jajem. I choć kawałek jeśli chodzi o rymy,
pancze, technikę też jest żenująco słaby, to jednak wygrywa.&lt;/b&gt; Wygrywa tym, że
wyśmiewa tą patetyczną, gangsterską stylistykę Chady z przygrywającym smutnym
pianinkiem. Co więcej ma argumenty, wypomina rywalowi konflikt z własną
rodziną, słynna eks-narzeczoną itd. Żeby było śmieszniej, Doniu tekstowo
upodabnia się do rywala: jechanie od cweli, jechanie po starych itd. Czyli to
co zaprezentował Chada, tylko przedstawione z dużo większym natężeniem. Pełno
tu bluzgów, wyzwisk, tekstów o „pizganiu pały” i mało dobrych rymów.&amp;nbsp; Różnica jest taka, że Chada brzmi jak smutny
pan z taniego filmu gangsterskiego, a Doniu jak przaśny, małomiasteczkowy gangster,
który pokazuje, że smutnego pana Chady się nie boi. I tym właśnie wygrywa. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;b&gt;Sam Doniu zresztą za wiele w tym beefie do stracenia nie
miał. Hardkorowi ulicznicy z pobliskich gimnazjów już dawno postawili na nim
krzyżyk. Właściwie trudno dociec jaka jest grupa docelowa dzisiejszych
słuchaczy Donia. Większość jednak jest zgodna - nawet jak Donia nie lubisz i
nie słuchasz, to trzeba mu przyznać, że dość zwinnie utarł nosa swojemu
wiecznie napiętemu koledze po fachu. Co więcej Chada jest teraz w bardzo
niezręcznej sytuacji – jego imidż, na zarzuty o pizganiu gał i bycie cwelem, nakazuje
jedną odpowiedź – ostry wpierdol. Życie jednak tym różni się od tekstów naszych
kochanych raperów, że jest osadzone w rzeczywistości. I tutaj przed Chadą
zaczynają się schody, bo plastikowa klamka nie przemieni się nagle w rzeczony smith
&amp;amp; wesson&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Zresztą Warszawiak nawarzył tego piwa, więc sam powinien je spić. Diox
dla przykładu, już na facebooku oświadczył, że choć pomógł w warzeniu, to pić
tego nie zamierza. To tylko pogłębia poziom żenady. Wziąć udział w nieswoim
beefie, a po odpowiedzi wycofać się rakiem, tłumacząc że słuchacze nie
rozumieją.&lt;/b&gt; Chada zresztą też udowodnił, że ostatnio lepiej wychodzą mu
oświadczenia na Facebooku niż rapowe zwrotki. Oczywiście raperzy swoje facebookowe
tłumaczenia, zawsze okraszają stwierdzeniem, że facebook to nie jest miejsca na
tego typu rzeczy, i oni tak w ogóle to na facebooku nie siedzą. Nie inaczej
jest w tym wypadku. Chada tłumaczy się gęsto, ale zapowiada, że ciąg dalszy
nastąpi wkrótce. Poczekamy zatem (oby nie kolejne dwa miesiące). &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Oba kawałki do przesłuchania:&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/SqnhQDufHtE?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
vs.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/yD61FY43b8k?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/7138007811540161661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/doniu-vs-chada-czyli-beef-po-polsku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7138007811540161661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7138007811540161661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/11/doniu-vs-chada-czyli-beef-po-polsku.html' title='Doniu vs. Chada, czyli beef po polsku.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-7208661832220729300</id><published>2011-10-02T14:17:00.000+02:00</published><updated>2011-10-02T14:17:15.022+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje US"/><title type='text'>Atmosphere - Family sign. Recenzja.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.thisishiphopmusic.com/wp-content/uploads/2011/02/Atmosphere-The-Family-Sign-460x460.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://www.thisishiphopmusic.com/wp-content/uploads/2011/02/Atmosphere-The-Family-Sign-460x460.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Atmosphere ością w gardle staje tym,
którzy twierdzą, że hip-hop to muzyka tworzona przez niezbyt rozgarniętych
osiedlowych chłopaczków dla ich młodszych odpowiedników. Nawet jeśliby przyjąć,
że ogólna tendencja potwierdza tę kontrowersyjną tezę, zawsze znajdą się
wyjątki, które zaprzeczą jej bez wysiłku. Do tych wyjątków nie sposób nie
zaliczyć duetu z Minnesoty. W relacji do mainstreamu, panowie zawsze stali
gdzieś z boku. Nie pasowali tematycznie, nie pasowali brzmieniowo, nawet kolor
skóry jak na amerykański rap jakiś nie ten. Któż to widział żeby raper, nie
dość że biały, rapował o swoich emocjonalnych i uczuciowych rozterkach do
gitarowych pobrzdękiwań, posługując się na domiar złego metaforami, parabolami,
alegoriami itd. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Slug ma już prawie 4 dychy na karku i jeśli chodzi o lirykę, stanął na
rozdrożu. Z jednej strony, celem jaki mu przyświecał podczas sesji nagraniowych
było na pewno zachowanie stylu i klimatu do jakiego jako raper przyzwyczaił, a
z drugiej ukazanie siebie samego jako ojca, męża, człowieka dojrzałego. I tu
pojawia się mały zgrzyt. To co było dotychczasową siłą Sluga, co urosło wręcz
do rangi kultu wśród jego najzagorzalszych słuchaczy to bezkompromisowość,
nieustanny sarkazm i nieznośny, sardoniczny styl bycia. Na Family Sign mamy już
do czynienia ze Slugiem mocno oswojonym. Szyderstwo zostaje wyparte przez
dojrzałość, bezczelna kontestacja zostaje zastąpiona życiową mądrością. Innymi
słowy Sluga powoli zaczyna trapić problem, który stał się masową epidemią tzw.
legend rapu. Problemem tym jest zdziadziałość. Nie przekreśla to jednak
wartości albumu. Bo Slug w przeciwieństwie do wielu wspomnianych legend, nie
udaje, że dalej ma 20 lat. Z wiekiem, co raz mniej w nim tego rozemocjonowanego
młodzieńca, ale nawet jeśli się starzeje, to robi to z klasą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dla fanów starego, zbuntowanego Sluga znajdzie się kilka wyjątków, jak
np. &quot;Bad, bad daddy&quot;, które w dosłownym odczycie przedstawia Sluga
jako zagubionego ojca, który lubi się uchlać, zaniedbując przy tym swoje
potomstwo. Jednak Slug nie byłby Slugiem gdyby nie pozostawiał słuchaczowi
szerszego pola do interpretacji. Widoczne jest to zwłaszcza w, w jednym z
najlepszych kawałków na płycie, storytellingu &quot;Became&quot;. Pozornie prosta
historia o samotnej wędrówce &quot;czerwonego kapturka&quot; po zaśnieżonym
lesie, na którego trop wpadły wilki, znajduje nieoczekiwany finał.&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/k1wm0F3tJjU?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Czy przemianę w wilka i oddaniu się &quot;grze&quot; interpretować jako
powrót żony Sluga do nałogu (&quot;snow&quot;) czy może jej ciągot do zabawy z
innymi &quot;wilkami&quot; czy może w ogóle traktować kawałek jako uniwersalną
przypowieść i nie traktuje on o żonie rapera? To już pozostawiam Wam, bo pewnie
ile słuchaczy, tyle interpretacji i właśnie w tym tkwi magia tego utworu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zresztą tekstowo, jest to jedna z wielu perełek. Wszystkie w zasadzie
teksty Sluga pobudzają do refleksji, a raper obojętnie o czym by nie mówił,
porusza temat dogłębnie. Czy rapuje o przesadnym nadskakiwaniu kobiecie
(&quot;She&#39;s enough&quot;) czy o przemocy w rodzinie (&quot;Last to say&quot;),
czy nakreśla impresje człowieka umierającego w wypadku samochodowym, tworząc
przy tym bardzo plastyczny obraz (&quot;If you can save me now&quot;), brzmi
interesująco a głębia tekstów, ocierająca się momentami niemal o poezję, budzą
szczery podziw. Chwilami jedynie, można odnieść wrażenie wtórności w stosunku
do samego siebie, zwłaszcza gdy Slug porusza tematykę relacji damsko-męskich,
wspomina eks-dziewczyny itd. Jeśli chodzi o flow, jest ono na pewno bardziej
stonowane, mniej płaczliwe. Sprawdza się także łączenie rapu z podśpiewywaniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Produkcja Anta pozostaje dość wierną klimatom &lt;i&gt;indie&lt;/i&gt;, spójną całością.
Głównego producenta wspierają na płycie Nate Collis i Erick Anderson odpowiedzialni
za żywe instrumenty. Nie ożywiają one jednak płyty za nadto. Nie jest to
zresztą przytykiem, chodzi po prostu o to, że całość jest ponurą,
melancholijną, momentami wręcz dołującą podróżą. I zwieść się da ten, który
opinię o całym krążku wyrobi sobie na podstawie singla &quot;She&#39;s
enough&quot;. To najbardziej radosny utwór, na tej dość przygnębiającej płycie.
Smutna, nie znaczy jednak zła. Choć całość ociera się momentami o monotonię,
trzyma wysoki poziom, świetnie dopasowując się do tekstów Sluga. Dodatkowo Ant
pokusił się momentami o eksperymenty, zabawę gatunkami, co nieco ubarwia
całość, nadając jej eklektyzmu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jeśli więc szukasz płyty, która wprawi cię w melancholijny, senny i
refleksyjny nastrój, płyty która idealnie wkomponuje się w jesienną aurę,
Family Sign będzie strzałem w dziesiątkę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na zachętę mój ulubiony eklektyczny kawałek z „emo”-Slugiem w roli
głównej:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/6LZBeyC-lGY?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;A fanom starego, niepokornego Sluga
polecam....&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;...starego, niepokornego Sluga :&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/gbEwHJX95QE?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang=&quot;EN-US&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/7208661832220729300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/10/atmosphere-family-sign-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7208661832220729300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7208661832220729300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/10/atmosphere-family-sign-recenzja.html' title='Atmosphere - Family sign. Recenzja.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-629688867735673384</id><published>2011-09-29T21:45:00.002+02:00</published><updated>2011-09-30T09:44:28.737+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuły"/><title type='text'>Paluch dissuje Fokusa i Tedego! Wojna!</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://vs2.pl/vs2/media/upload/battles/400x300/paluch.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://vs2.pl/vs2/media/upload/battles/400x300/paluch.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieść gminna doniosła, że Paluch zdissował w jednym kawałku Tedego i Fokusa. O kurwa! - pomyślałem - teraz się zacznie! Będzie wojna! Szykuje się beef nad beefy, I Wojna Rapowa! Raperzy wytoczą najcięższe działa! Z zakamarków swoich bystrych i przenikliwych umysłów wyszperają najbardziej cięte i ostre pancze! Teraz to będzie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak dopadła mnie konsternacja... - Zaraz, zaraz... kim do chuja w ogóle jest ten Paluch?&amp;nbsp;Poszukałem więc na youtube, a pomogli mi w tym pewni panowie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/iBuvKCe3g1k?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż... było blisko, ale to jednak nie on. Nagłowiłem się nie lada, jakby go tu namierzyć. Po długiej, upornej burzy mózgów nagle EUREKA! Na pewno jest w wikipedii, wpisuję zatem paluch i voilà! Jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Paluch&quot;&gt;Paluch&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostojna, dobrze zbudowana sylwetka sugerowała, że to pewnie reprezentant tzw. ulicznego nurtu. Ale to chyba jakiś jego kolega, bo tu jest ich pięciu, stojących ramię w ramię jak przystało na ulicznych braci (braci się nie traci!), a ten nasz Paluch podobno jest solistą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znów wracam na youtube i idąc ustalonym tropem, wpisuję &#39;paluch uliczny rap&#39;. Jest Firma, jest Roman Bosski. Jest i Paluch! No strzał w dziesiątkę! Ulicznik z krwi i kości! Łysy, jak jego kolega z wikipedii, rapuje: &quot;kto jest sobą a która kurwa udaje... wczuj się kurwa w rolę... ludziom nie ufaj ... tych prawdziwych jest niewielu&quot;. Paluch zapewnia słuchaczy, że komu nie podać ręki teraz to wieeeeeee. Gratulujemy, Paluchu! W końcu mocny uliczny przekaz, podany w niebanalny metaforyczny sposób! A jaka oryginalna tematyka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No dobra, ustaliliśmy kim jest Paluch i czego udało mu się już w życiu dowiedzieć. Pora więc znaleźć diss tegoż jegomościa na Tedego i Fokusa. Znajduję zatem kawałek &quot;Wiarygodność&quot;. Zaczyna się bit, przypominają się czasy, gdy starsza siostra dostała na pierwszą komunię, najnowszej generacji Commodore 64. Podkłady w gierkach brzmiały podobnie. No ale nic, jak wiadomo siła ulicznego rapu tkwi nie w melodyjkach, a w przekazie! &amp;nbsp;Paluch nawija &quot;forte&quot;, to znaczy, że jak przystało na ulicznego rapera, drze się gardłowo, usiłując uzyskać jak najniższy i najgroźniejszy głos. Brzmi to jak zwykle w takich przypadkach, ale pozytyw jest taki, że tak rapującym raperom dość szybko pada gardło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wsłuchuję się w treść: &quot;kurwy zaganiają... sapie zaganiara ... - i z grubej rury - WIARYGOOOOODNOOOOŚĆ&quot;. Na plecy aż ciary spadły pod wpływem ostrego, PRAWDZIWEGO przekazu! Cofnąłem, by wsłuchać się w dissujące linijki. Pojedyńcze co prawda, ale w końcu jak się ma taką siłę przekazu, to rywale i tak się nie podniosą. Właściwie obaj dostali K.O. w jednej linijce:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&quot;Nagrywają z Dodą, grają psa w serialach/to jakby swoim fanom jechali po matkach/gardzę takim szajsem, wypowiadam walkę/w ryju już ci zaschło jakbyś wódę zagryzł talkiem&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
Dalej jest o zaganiarach i wiarygodności. Paluch ją ma, tamci jej nie mają itd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy głowimy się co zrobi Tede i Fokus, żeby pokonać tak utalentowanego, niesztampowego, nie bójmy się użyć tego słowa, artystę. Będą musieli połączyć siły, najlepiej zaprosić jeszcze do pomocy Rahima i NumerRaza. No ale Numer ma rodzinę - pewnie mało czasu ostatnio. Fokus nagrał z Dodą - pewnie jej nastoletnie fanki nie dają mu żyć. Tede - gra psa w serialu, jako pies nie będzie odpowiadał, żeby niepotrzebnie nie urazić ulicznika Palucha. Może Rahim? Właściwie nie wiem co robi Rahim. Ale, ze stratą dla bitewnego rapu, chyba ma inne sprawy na głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem... Wygrałeś Paluch walkowerem, gratulujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;Kawałek do posłuchania:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/8dM1huVshuQ?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/629688867735673384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/09/paluch-dissuje-fokusa-i-tedego-wojna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/629688867735673384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/629688867735673384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/09/paluch-dissuje-fokusa-i-tedego-wojna.html' title='Paluch dissuje Fokusa i Tedego! Wojna!'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-4330445200287219935</id><published>2011-09-25T18:57:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T18:57:23.333+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje US"/><title type='text'>Evidence: &quot;Cats and dogs&quot; - Recenzja</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.blackouthiphop.com/blog/wp-content/uploads/2011/08/cats-dogs.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://www.blackouthiphop.com/blog/wp-content/uploads/2011/08/cats-dogs.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jeśli miałbym postawić jakiegoś rapera na antypodach w stosunku do Jaya-Z, byłby to właśnie Evidence. Takich biegunowych różnic jest wiele - jeden do bólu bogaty, drugi raczej średnia krajowa, jeden jest chorym na manię wielkości egomaniakiem, drugi jest skromny. Wreszcie gdy ten pierwszy preferuje pisać czeki, ten drugi woli się skupić na pisaniu rymów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Do tych ostatnich na tym albumie akurat nie można się przyczepić. Evidence doskonale wie co to technika rymowania i jak się nią odpowiednio posłużyć, kiedy rzucić podwójny na końcu wersu, a kiedy rym krzyżowy w środku (tak, wiem Jay-Z też to wie, może nawet i lepiej). Jednak najważniejszą różnicą między obydwoma panami, na niekorzyść naszego dzisiejszego bohatera, to flow. Podczas gdy Jay-Z może robić z nim nieomal wszystko, ten drugi jest niestety żółwiem.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie jest to zresztą jakaś nowo przypadła bolączka. Evidence zwie siebie samego, nomen omen, Mr. Slow Flow. Nie da się jednak ukryć, że to słynne leniwe flow, jak na dzisiejsze czasy, jest zwyczajnie mocno średnie. Owszem, sprawdza się w wielu numerach, ale na dłuższą metę, w obrębie całej piosenki/płyty/kariery staje się monotonne, żeby nie powiedzieć nużące. Nasz legendarny Wetherman po prostu po każdym bicie wlecze się jak żółw. Niezależnie czy podkład ma 60 czy 100 bpmów, Ev zawsze leci (prawie) tak samo. Pooooowooooli, bez pośpieeeeeechu, seeeennie.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Nie ma co z tego powodu czynić większych wyrzutów jego drugiej solówce. W końcu to żadne novum, można się było tego spodziewać i jak liczyłeś, że na tym albumie Weatherman urządzi sobie wokalne fajerwerki, no to się niestety przeliczyłeś. Są na tej płycie bity, które aż proszą się o jakieś przyśpieszenia, kombinacje (&quot;Where you from&quot;, &quot;Falling down&quot;), no ale chciał czy nie chciał, ich nie ma. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Na szczęście dla bohatera tej recenzji, nie samym &quot;flołem&quot; słuchacz żyje. Evidence potrafi zaciekawić liryką i tematyką. Na tę drugą składają się głównie zapiski z życia rapera, album jest mocno autobiograficzny. Ev relacjonuje na nim swoją walkę z życiem, z bolączkami dnia codziennego. Przykładem kawałka, w którym przewija się ból egzystencji i przemijania prowadzący do krwawienia serca (&quot;Took the jacket off, saw blood on my sleeves/ when you wear &amp;nbsp;your heart there, this the puddle it leaves&quot;) jest &quot;I don&#39;t need love&quot;. Utwór jest pełen wersów chwytających za serce (&quot;While Kanye was chasing Spaceships all over the nation/ I was at the gravesite, face on the pavement&quot;), przepełnionych konfesyjną odwagą. Mało który raper potrafi nawijać tak otwarcie o swoich słabościach w obliczu tragedii jaką jest utrata najbliższej na świecie osoby - matki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Mimo wszystko, Ev na tym krążku pozostaje po stoicku pogodzony z przeciwnościami losu i bólem egzystencji. Mimo, że ich doświadcza, nie narzeka, nie poddaje się, skupiając się na &amp;nbsp;czerpaniu radości z życia.Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek naprawdę pewny siebie nie musi o tej pewności przekonywać, pusząc się i zachowując arogancko. Wedle tej tezy, Ev jest bardzo pewny siebie. Momentami jego skromność jest aż uderzająca. Jeśli Ev się chwali, to swoimi raperskimi umiejętnościami, jeśli rapuje o kasie, to bynajmniej nie po to, żeby się pochwalić jak drogie samochody za nią kupuje: (&quot;Portions of my proceeds is feeding my homies now/ I always shared pretty good for an only child&quot; - Red Carpet).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Weatherman mimo sukcesu i legendarnego wręcz statusu jego pierwotnego składu Dilated Peoples, pozostał skromnym kolesiem, z którym fajnie by było zapalić jointa (jeśli jednak nie jesteście ziomkami Evidence&#39;a to na jaranie z nim raczej nie możecie liczyć - wyjaśnienie w &quot;Strangers&quot;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Rapera dość dobrze uzupełnia produkcja i goście. Wśród tych drugich nie ma przypadkowych osób. Albo są to dobrzy znajomi (np. Rakaa czy Termanology), albo uznane nazwiska, które świetnie się odnalazły w tematyce kawałków (Slug, Raekwon, Ras Kass). Relatywnością do warstwy lirycznej albumu, wykazuje się także produkcja. Nie ma tu typowych bangerów, nie usłyszycie Ev&#39;a w klubie (no chyba na to nie liczyliście?) nawet amerykańskim. Po prostu jest to muzyka, którą warto wrzucić na słuchawki i trochę ją pokontemplować.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Brak bangerów nie oznacza jednak słabych bitów. Wszak Weathermanowi udało się zebrać niezłą producencką śmietankę. Już na wejściu Alchemist w &quot;The liner notes&quot; świetnym, melancholijnym bitem wprowadza w nastrój (żeby nie powiedzieć - w trans). Zresztą Alchemist jest tutaj głównym bohaterem produkcji, dając liderowi DP aż 5 swoich bitów. Oprócz niego uznanie zdobywa bliżej mi nieznany Twiz the beat Pro, którego bit udowadnia, że siła tkwi w prostocie pętli i mocnych bębnach. Nieźle wypada też legendarny DJ Premier z bitem w jego stylu, samplowanym z Mavisa Staplesa. &amp;nbsp;Na uwagę zasługuje podziemny Rahki, który stworzył ciekawe połączenie dirrtysouthowego tempa cykaczy z raczej nowojorską melodią w &quot;Falling down&quot;. Szkoda jedynie, że przez swoje &quot;slow flow&quot; Evidence nie wykorzystuje w pełni potencjału jaki drzemał w tym kawałku. W zasadzie jedyny bit, który może drażnić i kusić do naciśnięcia guzika &#39;skip&#39; to producencki &quot;popis&quot; Alchemista w &quot;The crash&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Ad meritum, trzeba przyznać że Evidence na &quot;Cats and dogs&quot; odwalił kawał dobrej roboty. Jego drugie solowe dziecko bije na głowę jego solowy debiut sprzed czterech lat. Płyta, choć pozbawiona superhitów, wyróżniających się na tle reszty bangerów, stanowi spójną całość, którą dobrze jest wrzucić na słuchawki. Jeśli szukacie krążka, który będzie wartościową odskocznią od wszędobylskiego ostatnio w hip-hopie lansu, blichtru, tematycznego pławienia się w luksusach, &quot;Cats and dogs&quot; jest znakomitym wyborem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/4330445200287219935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/09/evidence-cats-and-dogs-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/4330445200287219935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/4330445200287219935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/09/evidence-cats-and-dogs-recenzja.html' title='Evidence: &quot;Cats and dogs&quot; - Recenzja'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-5368660291928531699</id><published>2011-08-30T11:40:00.001+02:00</published><updated>2011-08-30T11:42:23.166+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje US"/><title type='text'>Czy Lil Wayne porwie Beyonce? Recenzja Carter IV.</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d1/Lil_Wayne_-_Tha_Carter_IV.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d1/Lil_Wayne_-_Tha_Carter_IV.jpg&quot; width=&quot;320&quot; xaa=&quot;true&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Krzyczeli: to jednosezonowa atrakcja! Narzekali: skończył się! Poszedł w pop i rozmienił na drobne! Wieszczyli: odbiło mu! Będzie robił gitarowy country! Tymczasem on wraca.&amp;nbsp;W dobrej kondycji i&amp;nbsp;silny jak zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;strong&gt;Z lil Waynem jest tak, że albo go kochasz, albo nienawidzisz. Już w intro jego najnowszego krążka słuchacza wita chochliczy śmiech pierwszoplanowego bohatera. Specyficzny, wysoki&amp;nbsp;głos, często przechodzący w skrzek jest czymś, co może drażnić. Jeśli zatem masz&amp;nbsp;już ukształtowaną, negatywną&amp;nbsp;opinię na temat Weeziego, olej ten album. Nie sprawi on, że zmienisz zdanie. Ja Cię do tego nie będę przekonywał, bo to&amp;nbsp;kwestia&amp;nbsp;dogmatu.&amp;nbsp;To jak przekonywać Talibów, by olali Mahometa i uwierzyli w Jezusa Chrystusa.&amp;nbsp;Wszystkich pozostałych zapraszam do lektury. Lil Wayne jest tu bowiem tym samym lil Waynem. Pełnym buty, drażliwej pewności siebie i szyderczego chichotu.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Początek płyty jest naprawdę mocny. Od pierwszego po Intro, &quot;Blunt blowin&#39;&quot; do szóstego &quot;She will&quot; mamy wspaniałą&amp;nbsp;sekwencję dirrty southowych bangerów, na których aż roi się od panczlajnów i chorych metafor, do jakich przyzwyczaiło słuchacza noworleańskie, cudowne dziecko cracku i Birdmana.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&quot;Blunt blowin&quot; wita nas wersami:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
I live it up like these are my last days&lt;br /&gt;
If time is money, I&#39;m an&amp;nbsp;hour past paid&lt;br /&gt;
Ughh, gunpowder in my hourglass&lt;br /&gt;
Niggas faker than some flour in a powder bag&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Błyskotliwe porównania mają swój dalszy ciąg w kolejnych kawałkach. W &quot;Megaman&quot;, inspirowanym komputerowym bodajże&amp;nbsp;superbohaterem,&amp;nbsp;Wayne tłumaczy nam swoją playerską&amp;nbsp;proweniencję, na którą składają się dragi, dziwki i wpływ Birdmana&amp;nbsp;(&quot;Faded of the Kush, I&#39;m&amp;nbsp;gone/only 2 years old when&amp;nbsp;daddy bring them hookers home&quot;) lub rzuca gangsterskimi panczami, na podwójnych rymach,&amp;nbsp;bawiąc się przy tym słowem (&quot;Tranquilizer in the trunk, put&amp;nbsp;your ass in the sleep, man/ Birdman junior, got the world in my wingspan&quot;). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;strong&gt;Gierki słowne, bazujące do podobieństwie brzmieniowym to coś czego jest na tej płycie bez liku.&amp;nbsp; Jeśli zatem, zamiast zaangażowanych fabularno-konceptualnych zwrotek, oczekujecie lekkiej tematyki,&amp;nbsp;błyskotliwych panczlajnów i&amp;nbsp;wordplayów, odjechanych metafor i porównań, ta płyta jest właśnie dla was.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;She will&quot; przynosi nam gościnny udział Drake&#39;a w&amp;nbsp;swej sprawdzonej roli, czyli w refrenie. Jego wokal wspaniale uzupełnia, bujający, nowocześnie&amp;nbsp;cykający bit i, momentami wręcz poetyckie w swej formie, spostrzeżenia lil Wayne&#39;a.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przerywnik (&quot;Interlude&quot;)&amp;nbsp;pozwala zapoznać się szerszemu gronu słuchaczy z reprezentantem Kansas, Tech&amp;nbsp;N9nem, który od swego&amp;nbsp;ostatniego albumu, zachwyca formą i swym energetycznym, pełnym przyśpieszeń występem, całkowicie przyćmiewa drugiego, uznanego przecież, gościa - Andre 3000.&amp;nbsp;Co ciekawe, sam Wayne w przerywniku nie rapuje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;John&quot; to całkiem udana&amp;nbsp;kontynuacja (zarówno w produkcji, jak i rapie) bangera Ricka Rossa, z jego gościnnym udziałem zresztą.&amp;nbsp; Po prostu if they die today, rember them like John Lennon.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;Abortion&quot; reprezentuje nieco spokojniejszy ton w produkcji, choć niekoniecznie odzwierciedla się to w liryce. Weezy pozostaje niespokojną duszą, choć odwołuje się do Boga i dziękuje mu za pomoc w skupieniu się na przyszłości, to robi to w charakterystyczny dla siebie sposób, w kłębach marihuanowego dymu. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;So special&quot; i &quot;How to love&quot; to kawałki dedykowane kobietom. John&amp;nbsp;Legend wzbogaca ten pierwszy z utworów wokalem, zapewniając, że kobieta przy nim czuje się&amp;nbsp;&quot;so special&quot;.&amp;nbsp;Wayne nie pozostaje w tyle&amp;nbsp;i po szarmancku zapewnia, że jego dziewczyna dochodzi pierwsza.&amp;nbsp;Rzekłbyś, prawdziwy dżentelmen.&amp;nbsp;&quot;How to love&quot; udowadnia, że Weezy pozostaje jednym z nielicznych, którym użycie auto-tune&#39;a wychodzi na dobre (przypomnijcie sobie chociażby gościnny udział w refrenie na płycie The Game&#39;a).&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;President Carter&quot; prezentuje chyba najciekawszy bit na płycie i konceptualne podejście do tematu. Raper wykorzystuje zbieżność swojego nazwiska z byłym prezydentem USA, co owocuje wykorzystaniem wycinków politycznych przemówień. Swe przemyślenie kończy stylizacją na prezydencką przemowę, odwołującą się do byłego prezydenta Stanów. Ukazuje w niej zakłamanie i hipokryzję polityków: &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; They shoot missiles and nukes &lt;br /&gt;
Taking out such a pivotal group &lt;br /&gt;
The body count is the physical proof &lt;br /&gt;
And they thought drugs were killing the youth&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &quot;It&#39;s good&quot; to utwór, do którego nawiązuje tytuł niniejszej recenzji. Goście, zwłaszcza Jadakiss, są w formie. Ale, wykorzystując meteorologiczną metaforykę, jeśli Jada to gradobicie, Drake pozostaje ciszą przed burzą. &lt;strong&gt;Potem nadchodzi burza. Nadchodzi lil Wayne. Pamiętacie zapewne utwór H.A.M. z nowej płyty Jaya-Z i Westa. Jay nawija tam o &quot;baby money&quot; innych raperów. Choć nie jest to oczywiste, owe wersy można odebrać jako diss na lil Wayne&#39;a właśnie.&lt;/strong&gt; Jay zresztą od lat, mimo że na wszystkich patrzy z góry, to czasem &quot;łaskawie&quot; pozwala sobie na zaczepki innych raperów, których nie można jednoznacznie sklasyfikować jako diss czy props. Tak było z Ludacrisem, tak było ze Scarfacem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jednak oni to oni, a Wayne to Wayne. &lt;strong&gt;Ten nie puści takiej &quot;podpierdolki&quot; mimo uszu. Dlatego na &quot;It&#39;s good&quot; wystosował odpowiedź, która już ewidentnie uderza w Jaya-Z.&lt;/strong&gt; Nawiązuje do &quot;baby money&quot; i sugeruje porwanie Beyonce, by przekonać się jak bardzo Jay kocha pieniądze swojej kobiety ([pieniądze Beyonce, a nie ją samą! - to diss w dissie!). Na koniec zarzuca Hovie uliczną &quot;nieprawdziwość&quot;. Jednym słowem, z jego królewską mością Weezy się nie cacka: &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp;Talkin ’bout baby money? I got your baby money&lt;br /&gt;
Kidnap your bitch, get that ‘how much you love your lady’ money&lt;br /&gt;
I know you fake nigga, press your brakes nigga&lt;br /&gt;
I’ll take you out, that’s a date nigga&lt;br /&gt;
I&#39;m a grown ass blood, stop playin with me&lt;br /&gt;
Play asshole and get an ass whippin’&lt;br /&gt;
I think you pussy cat ha, hello kitty&lt;br /&gt;
I just throw the alley-oop to Drake Griffin&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zagadką pozostaje pytanie czy Jigga zechce odpowiedzieć. Niejednokrotnie olewał dissy i zaczepki, pokazując, że jest ponad tym. Nie powinien jednak zapominać, że tutaj pozostaje (choć nie oczywistym) prowodyrem. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po Outro, posiadacze płyty w wersji deluxe&amp;nbsp;mogą posłuchać jeszcze trzech bonusowych utworów, z których każdy zasługuje na uwagę. &quot;Mirrors&quot; z gościnnym udziałem Brunona (sic!, ;)) Marsa ma duży potencjał komercyjny. A &quot;Two shots&quot; wyrapowane jest na najbardziej oddalonym od planety Ziemi bicie. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Całość prezentuje się bardzo dobrze. Jeden jedyny skip konieczny jest &quot;zasługą&quot; T-Paina, którego cyfrowo podrasowanego wycia nigdy nie będę mógł znieść. Tak czy owak, &lt;strong&gt;płyta na pewno jest jedną z lepszych wydawnictw tego roku. Raperska kondycja lil Wayne&#39;a, uzupełniona świetną produkcją uznanych graczy (m. in. Cool &amp;amp; Dre, Willy Will, Infamous) sprawia, że&amp;nbsp;album podtrzymuje poziom&amp;nbsp;najrówniejszej hip-hopowej serii.&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/5368660291928531699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/czy-lil-wayne-porwie-beyonce-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/5368660291928531699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/5368660291928531699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/czy-lil-wayne-porwie-beyonce-recenzja.html' title='Czy Lil Wayne porwie Beyonce? Recenzja Carter IV.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-7267696445587609925</id><published>2011-08-29T13:12:00.003+02:00</published><updated>2011-08-30T10:14:03.629+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuły"/><title type='text'>Doniu dissuje Chadę i Tedego.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://s.hhbd.pl/a/doniu-dialogi-muzyka-hhbdpl.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; qaa=&quot;true&quot; src=&quot;http://s.hhbd.pl/a/doniu-dialogi-muzyka-hhbdpl.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Żeby zrozumieć dobrze sens zaczepek Donia, trzeba cofnąć się w czasie o jakieś 10 lat. W 2001, kiedy większość dzisiejszych fanów polskiego rapu nosiła do przedszkola worek z &amp;nbsp;kapciami, Doniu wraz ze swoim składem Ascetoholix, wydawał swój pierwszy legal. Chłopaki mieli poparcie Wielkopolski i, mimo że pochodzą z niewielkiej mieściny, zdobywali uznanie w kraju nad Wisłą. Doniu z Ascetoholix pojawił się na&amp;nbsp;ścieżce dźwiękowej do Blokersów, wystąpił gościnnie&amp;nbsp;na płycie Peji &quot;Na legalu&quot; w dwóch utworach. Potem robił mu także bity. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nikt wtedy jeszcze&amp;nbsp;nie przypuszczał, że Doniu z młodego wilka polskiego rapu, przeistoczy się w jeden z wielu znienawidzonych&amp;nbsp;symboli hip-hopolo. W 2003 pojawił się drugi album Ascetoholix &quot;Apogeum&quot;.&amp;nbsp;Wśród gości na płycie nie zabrakło tak uznanych, i cieszących się szacunkiem ulicy, graczy jak Pono i Fu. Światło dzienne ujrzał też utwór &quot;Suczki&quot;, który stał się singlem i do dziś pozostaje wizytówką zespołu. Słuchacze rapu nie od razu byli nieprzychylni - lekko prześmiewczy, ironizujący tekst, chwytliwy refren, ciekawy koncept i przebojowość było czymś świeżym w polskim rapie i wbrew pozorom, zaraz po publikacji, &quot;Suczki&quot; zyskiwały zwolenników. Problem pojawił się wtedy, gdy rzesza zwolenników okazała się tak duża, że dawno wykroczyła poza ramy hip-hopu. &quot;Suczek&quot; słuchali wszyscy - matki z dziećmi, rolnicy i ich potomkowie w remizach, fani techno, fani disco-polo itd.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nic dziwnego, że hermetyczne środowisko hip-hopu postanowiło wypiąć się&amp;nbsp;na tę przaśną popularność. Na domiar złego, Ascetoholix reprezentowali wytwórnię UMC, dla której wydawali też Mezo, Verba, Owal/Emcedwa. Za komercyjnym sukcesem wytwórni, przyszła niechęć słuchaczy. Do dziś UMC pozostaje symbolem i głównym źródłem nurtu nazwanego potem hip-hopolo. Oczywiście nie była to&amp;nbsp; niesprawiedliwa ocena&amp;nbsp; - zarówno Mezo, Ascetoholix czy Owal przejawiali ciągoty do tworzenia niebezpiecznie melodyjnych, opartych na ckliwych pianinkach, przebojów radiowych. Niektóre z nich budziły uzasadniony niesmak. Mówiąc bez ogródek, były uosobieniem kiczu (&quot;tylko ja i moja przestrzeeeeeeeeeeeeeń&quot;!)&amp;nbsp;Nie usprawiedliwia to jednak fali nienawiści jaka spłynęła na nich ze strony kolegów po fachu. Tzw. prawdziwi raperzy, nie dość, że pod wpływem publiki odwrócili się od reprezentantów UMC, to zaczęli ich zaczepiać w swoich tekstach. Pojawiło się powszechnie raperskie zjawisko pod tytułem &quot;nie wiesz o czym pisać? - zdissuj hip-hopolo&quot;. Zapewniało to promocję i poklask truskulowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Minęły jednak lata, i okazało się, że każdy z wówczas dissujących ma coś za uszami. Fokus, który zaczepiał Ascetoholix, nie odpowiadając zresztą na ich diss, nagrywa z Dodą. Pezet, po wieloletnim przepoczwarzaniu się z truskulowca w ulicznika, z ulicznika w dirrty-southowego&amp;nbsp;baunsiarza, z baunsiarza w emo-rapera, ostatecznie robi płytę z Sidneyem Polakiem. A Tede, który nie raz słał prztyczki w stronę Donia, po beefie z Peją sam stał się kozłem ofiarnym i symbolem irracjonalnej&amp;nbsp;nienawiści, generowanej modą.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I o ile w roku 2005 dissowanie hip-hopolo było bardzo trendy i w dobrym tonie, o tyle gdy pojawia się&amp;nbsp;dzisiaj, budzi niesmak. Widać nie wiedział o tym Chada, który zaczepił Donia w &quot;A pamiętasz jak&quot; wersem &quot;Doniu w sumie jak dziś, wtedy także był nikim&quot;. Ostre pociski leciały i lecą&amp;nbsp;w stronę rapera z Obornik Wielkopolskich także na koncertach Chady. Doniu jednak nie podkulił ogona, nie przestraszył się kryminalnej przeszłości i ulicznego, twardego wizerunku Chady, sugerując zresztą, że to pic na wodę, czego symbolem są plastikowe klamki. Odpowiedział z pewnością siebie, dedykując reprezentantowi Warszawy całą zwrotkę i zrobił to&amp;nbsp;w, pomijając&amp;nbsp;vocoderowy refren, dobrym stylu. Punktuje celnie, odważnie&amp;nbsp;i z szyderą. Posłuchajcie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/XN8KNQOjh5E?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stawia to Chadę w dość niewygodnej sytuacji. Albo musi stanąć do beefu, jak przystało na prawdziwego rapera i walczyć z reprezentantem hip-hopolo, nie będąc zresztą&amp;nbsp;(moim skromnym zdaniem) faworytem tego starcia, albo nie odpowiadać i olać sprawę. Wtedy jednak będzie prawdopodobnie zasłaniał się niechęcią do&amp;nbsp;walki z disco-polowcem i&amp;nbsp;wyjdzie na gołosłownego rapera, który boi się potyczki. Nie będzie to rozsądny argument, zwłaszcza, że Chada dissował byłą dziewczynę.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Myślę jednak, że warszawiak podejmie rzuconą rękawicę. Skoro można walczyć z kobietą, to chyba można i z disco-polowcem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Drugim sprecyzowanym, bo wymienionym z ksywki,&amp;nbsp;obiektem zaczepki jest Tede. Doniu jedzie:&amp;nbsp;&lt;i&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;Nie piszę gniotów jak Tedunio i Natalia Lesz&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;nagrasz coś na siłę treść odparowuje, wiesz?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;mieć to coś, nie jak gość na cudzej stypie&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;b&gt;pić z nimi wódkę, ale odpierdalać lipę&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tede niejednokrotnie zaczepiał Donia, wyśmiewał go np. w Bezelach, dissował lub szydził na mixtape&#39;ach i oficjalnych wydawnictwach. Swoje zaczepki komentował, mówiąc, że Doniu jest fajnym człowiekiem, że nieraz z nim imprezował, ale jego muzyka to gówno. Doniu odpowiedział po latach, celując w utwór z Natalią Lesz. Utwór ten, wbrew opinii Donia, ma treść i choć Tedemu można śmiało zarzucać mentalność Kalego, to tutaj Doniu mógł uderzyć celniej, bo Tede pozostając dobrym raperem, ostatnio jest królem strzelców w samobójach. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie ulega wątpliwości, że prowokujący i zaczepny utwór Donia to element promocji, jego najnowszej płyty &quot;Dialogimuzyka&quot;. Niczym nowym jest promować płytę dissem. Robili to między innymi, Jay-Z, 50 Cent czy, żeby nie sięgać daleko,&amp;nbsp;Tede czy Onar. Trudno mieć zatem pretensję, że robi to Doniu, zwłaszcza, że to nie on, pozostaje prowodyrem. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czy Chada odpowie? Czy odpowie Tede, czy w swoim stylu ograniczy się do szyderczej zaczepki w wywiadzie? Przekonamy się z czasem. &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/7267696445587609925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/doniu-dissuje-chade-i-tedego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7267696445587609925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7267696445587609925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/doniu-dissuje-chade-i-tedego.html' title='Doniu dissuje Chadę i Tedego.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-8378229799052160214</id><published>2011-08-09T16:15:00.000+02:00</published><updated>2011-08-09T16:15:11.978+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje US"/><title type='text'>Jay-Z &amp; Kanye West - Watch the throne - recenzja.</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://rapfix.mtv.com/wp-content/uploads/2011/07/watch-the-throne-cover-full.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://rapfix.mtv.com/wp-content/uploads/2011/07/watch-the-throne-cover-full.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Długo oczekiwana i szumnie zapowiadana płyta wreszcie się ukazała. Jay-Z udowodnił na niej, że jest jak wino. Niestety tanie. Im starszy, tym więcej w nim siary. Siary czy też obciachu, wszystko jedno. &quot;Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym&quot; śpiewał Markowski, ale Jay-Z chyba nigdy nie słuchał Perfectu, a szkoda. Ten album dobitnie pokazuje, że od Black Albumu Jigga cofa się w rozwoju. Nie chodzi tu nawet o technikę, formę, flow. Chodzi o tematykę. Odkąd stał się biznesmenem, CEO, właścicielem kilku firm, współudziałowcem klubów sportowych etc., zwyczajnie brakuje mu tematów. Dlatego ucieka w przechwałki na temat tego jaki jest bogaty, jak daleko i bogato może podróżować i jaki jest przy tym cool i szczęśliwy. Niestety coraz częściej brzmi to jak zaklinanie rzeczywistości. I kiedy już milion razy usłyszycie różne kombinacje słów: dolar, bogactwo, fancy cars, maybach, louis vitton, gucci, rolls royce itd., to nagle okazuje się, że poza tym zostało niewiele. A szkoda, bo obaj panowie rapować potrafią. I o ile Jay jest lepszym raperem, to jednak Kanye pozostaje wartościowszym artystą. Jego teksty na tej płycie są często dużo głębsze i ciekawsze niż te Jaya.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Płyta zaczyna się nieźle. Panowie, na solidnym bicie, porównują swój rap do religii. Jay wplata siebie i kolegę w poczet takich person jak Platon, Sokrates czy Jezus Chrystus, wspomina hustlerską przeszłość z której doszedł do dzisiejszego statusu światowej gwiazdy. Bohaterem pierwszoplanowym tego kawałka staje się jednak Kanye już od pierwszych wersów, płynnie przechodząc z błyskotliwych porównań do relacji damsko-męskich: (&quot;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;Coke on her black skin made a stripe like a zebra&lt;/span&gt;/I call that jungle fever/you will not control the threesome/just roll the weed up until I get me some/we formed a new religion/no sins as long as there&#39;s permission&#39;/and deception is the only felony/so never fuck nobody wit&#39;out tellin&#39; me&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Dalej jest niestety gorzej. &quot;Lift off&quot; to kawałek nie do strawienia. Beyonce nigdy nie należała do moich ulubionych wokalistek, ale tutaj jej wycie staje się po prostu nieznośne. Podobnie jest zresztą z autotune&#39;owym wyciem Kanyego. Jayowi wyrapowującemu, nie tak przecież dawno, śmierć auto-tune&#39;owi już to nie przeszkadza? Ciekawe. Być może jednak, kawałek stanie się hitem radiowym i będzie wymieniany w jednym rzędzie z wytworami takich gwiazdeczek jak Bruno Mars czy Justin Bieber.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Potem znowu wkraczamy w świat nowobogackich przechwałek. Weźmy na przykład &quot;Niggas in Paris&quot;. Ktoś mógłby pomyśleć, że to jakaś głęboka metafora, ale nic bardziej mylnego. Jaya i Kanyego stać na Paryż, w Otisie Jaya stać na Kubę, na której pali cygara rzekomo z Fidelem Castro, bo chyba brak mu innych skojarzeń z tym krajem. Na brzmiącej jak Swizz Beatz w 2000r. produkcji, Hova rapuje, że on supposed to be locked up, ale jednak jest bogaty. Po 20 latach kariery można śmiało powiedzieć, że to już ostre dławienie się własnym ogonem, zwłaszcza, że takie &quot;przemyślenia&quot; rzucał 10 lat temu w dużo ciekawszy sposób. Niewiele lepszy Kanye przyjmuję rolę Boga, do którego łazienki ty, czy raczej twoja dziewczyna, może się doczołgać i udowadniać mu na 100 sposobów, że zasługuje na to bogactwo dookoła. Zieeew.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Podobnie jest na wspomnianym &quot;Otisie&quot;, z tymże tam supernowoczesne wymogi brzmieniowe kazały pociąć sampel tak krótko, że robi się z tego denerwująca kakofonia. Dlatego jak po nim, rozpoczyna się &quot;Gotta have it&quot; odczuwa się wrażenie, że ktoś na chwilę zabrał nas z zasyfiałego zadupia, pełnego straganowego wrzasku, na spokojną, ciepłą plażę w ekskluzywnym kurorcie. Arabsko-brzmiący, nieco melancholijny sampel, spokojnie kołysze, przypominając czasy big pimpin. Żebyście mnie źle nie zrozumieli, w dalszym ciągu jest to głównie braggadoccio, w którym chwalą się nie umiejętnościami, a bogactwem, ale w końcu brzmi to dobrze. Dobry bit uzupełniają nareszcie dobre linijki, Jay bawi się słowem jak za dawnych lat, nawiązując np. do Richarda Pryora (&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&quot;Bueller had a Mueller, but I switched it for a Mille/cause&lt;/span&gt; I&#39;m richer, and prior to this shit was movin&#39; freebase&quot;), Kanye świetnie wchodzi w bit, rapując bujającym flow, jak to zawistna biała Ameryka, próbuje zburzyć jego małżeństwo z pieniędzmi. Dobrym pomysłem okazało się, &quot;klasyczne&quot; w hip-hopowych duetach, rozwiązanie polegające na rapowaniu kilku wersów na przemian.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &quot;Murder to excellence&quot;, pod względem brzmienia, przenosi nas w klimaty z ostatniej solówki Westa. Bit brzmi nowocześnie, głównie za sprawą bębnów, które są wspaniale uzupełniane samplowanym chórem żeńskim. Tutaj nowoczesność wreszcie nie jest synonimem przekombinowania. Raperzy w końcu dotykają poważniejszego i głębszego (choć trudno powiedzieć, że oryginalnego) tematu. Jigga pokrótce wprowadza w dość &quot;wewnętrzny&quot; problem czarnych Amerykanów, nawiązując do Danroya Henry&#39;ego, zastrzelonego przez policjantów. Głównie Jayowi chodzi o to, by czarny nie patrzył na czarnego jak na wroga, bo grają w jednej drużynie, przedstawiając siebie jako reprezentanta czarnej mentalności w wielkim świecie (&quot;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;I&#39;m out here fighting for you/don&#39;t increase my stressload/niggas watching the throne/ very happy to be/power to the people, when you see me, see you&quot;). Kanye bawi się słowem, opowiadając o powszechności zjawiska &quot;black on black murder&quot; (&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&quot;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;and I&#39;m from the murder capitol&lt;/span&gt;/where they murder for capital/heard about at least 3 killings this afternoon/looking at the news like &quot;damn! I was just with him after school&quot;). Dramatyzmu dodaje wyśpiewywany przez Kanyego refren. Co charakterystyczne, bit ewoluuje, najpierw poprzez kombinacje jednego sampla, by płynnie przejść w inny. Brzmi jak te z &quot;My beatiful dark twisted fantasy&quot; i byłem zaskoczony, gdy przeczytałem, że robił go nie Kanye, a Swizz Beatz, który ostatnio chce brzmieć bardziej jak DJ Tiesto niż producent hip-hopowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Z zasługujących na uwagę, ciekawszych lirycznie kawałków, wyróżnić trzeba jeszcze &quot;New Day&quot;. RZA zrobił do niego spokojny, pełen chandry bit, który ubarwiony został niestety auto-tune&#39;owym, rzewnym śpiewem. To co jest siłą tego numeru to tekst. Kanye, pełen ironii, rapuje o tym, że nigdy nie wychowa dziecka na swoje podobieństwo. Zabroni mu mieć ego i własne zdanie, wychowa go tak, by ożenił się z pierwszą miłością, głosował na republikanów, by nikt nie pomyślał, że śmie nie kochać białych ludzi itd. Ten smutny kawałek ukazuje jak społeczeństwo stara się wymuszać zachowania jednostki na własne podobieństwo, jak tłum przeciętnych próbuje ściągnąć na swój poziom, tych którzy ośmielili się latać wyżej. Jeden z nielicznych ciekawych konceptów tej płyty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Ostatnią już perełką jest &quot;That&#39;s my bitch&quot; - ciekawy, &quot;rozpędzający się&quot; syntetyczny bit, okraszony bardzo przyjemnych dla ucha, żeńskim wokalem. A do tego bezczelne flow Kanyego i Jaya, rapujących dość błyskotliwe, pełną pewności siebie zwrotki o swoich &quot;dziwkach&quot;, jak czarni raperzy zwykli nazywać swoje sympatie.&amp;nbsp;Niestety z perełek to tyle. Ciekawe jest jeszcze tylko mocno bluesowe &quot;The Joy&quot;, niepokojąco brzmiące &quot;Primetime&quot; i lekko dubstepujące &quot;Illest motherfucka alive&quot; z patetycznym chórem rodem z filharmonii. Reszta brzmi albo przeciętnie, jak np. znów&amp;nbsp;quasi-dubstepowe &quot;Who gon stop me&quot; czy też&amp;nbsp;&quot;Why I love you&quot;, które trochę przypomina ostatnie dokonania Eminema&amp;nbsp;lub całkiem słabo jak &quot;HAM&quot; czy przekombinowane nowoczesnością &quot;Welcome to the Jungle&quot;, o kawałku z Beyonce nie wspominając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Ostatecznie, płyta na pewno nie jest kandydatem na klasyka, ale też nie jest kompletną klapą. Są na niej i perełki, takie jak, głównie za sprawą tekstu, &quot;New day&quot;, &quot;Murder to excellence&quot; czy &quot;Gotta have it&quot;. Ale są też i całkowite nieporozumienia. Fanom matematycznego przeliczania muzyki zaproponowałbym ocenę 6/10.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Arial; font-size: 13px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/8378229799052160214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/jay-z-kanye-west-watch-throne-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8378229799052160214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8378229799052160214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/jay-z-kanye-west-watch-throne-recenzja.html' title='Jay-Z &amp; Kanye West - Watch the throne - recenzja.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-5019587898438313032</id><published>2011-08-01T20:00:00.000+02:00</published><updated>2011-08-01T20:00:48.326+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje US"/><title type='text'>Raekwon - Shaolin vs. Wu-Tang</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://p.alejka.pl/i2/p_new/59/40/shaolin-vs-wu-tang_0_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://p.alejka.pl/i2/p_new/59/40/shaolin-vs-wu-tang_0_b.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Jeśli ktoś oczekiwał, że po współpracy z Justinem Bieberem, Raekwon pójdzie ścieżkami popu, zacznie &quot;upiększać&quot; swój wokal auto-tunem i baunsować w teledysku z Rihannami, Christinami, Margarinami, musiał się mocno zdziwić. Raekwon pokazał bowiem, że współpraca z Justinem miała mu przynieść rozgłos wśród niehip-hopowych słuchaczy. W cukierkowym kawałku zwrócił na siebie uwagę, by powrócić w swoim starym, sprawdzonym stylu. W stylu WU. Raekwon robi wszystko, by pokazać, że nie wyparł się swoich ulicznych korzeni, tkwiących w Shaolin, jak członkowie Wu-Tang zwykli nazywać Staten Island. Rae w jednym z ostatnich wywiadów odważył się nawet skrytykować Jaya-Z, mówiąc, że ulica już dawno o nim zapomniała i jedyne co może dla niej zrobić, to podrzucić na Marcy Projects 100tys. USD. Jeśli więc oczekujecie po tej płycie cukierkowych, melodyjnych refrenów i klubowego brzmienia, będziecie srodze zawiedzeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Podobnie jak poprzedni, nawiązujący do klasycznego debiutu album, Shaolin vs. Wu-Tang jest pełen mroku. Na pierwszy rzut oka (ucha?) nie ma na nim takich street bangerów, jak chociażby Black Mozart z Only Built 4 Cuban Linx 2. Nie w pojedynczych bangerach tkwi bowiem siła tego krążka. Album największe wrażenie robi jako całość. Jeśli nawet jeden kawałek was nie zachwyci, to przesłuchując cały krążek zrozumiecie synergię tego wydawnictwa. Pierwsze co rzuca się w uszy, to produkcje. Nie ma tu RZA, co nie znaczy, że album nie brzmi jakby pochodził z najlepszych lat Wu-Tangu. RZA dorobił się sporo epigonów, często będących w lepszej formie niż sam mistrz. Kawałki takie jak Butter Knives, Last Trip to Scotland czy Silver Rings brzmią jakby były żywcem wyjęte z 36 Chambers, oczywiście uwzględniając, że powstawały 18 lat później i brzmią nowocześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Crane Style czy The Scroll, oparte na dość niespotykanych w hip-hopie pętlach, melodyjne sample w Snake Pond nawiązują do wu-tangowych korzeni, mocno tkwiących w starych, orientalnych filmach Kung Fu. Z tegoż nurtu kinematografii pochodzą oczywiście wszystkie wstawki, odgłosy walk, dialogi pojawiające się gęsto między kawałkami. Perełką jest tutaj wspomniany The Scroll. Bit do tego numeru stworzył, ku mojemu zaskoczeniu, sam Evidence. Nigdy bym nie przypuszczał, że sprawdzi się w takich klimatach, a okazało się, że stworzył najlepszy bit na płycie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Jedyny negatywny wyjątek, wprowadzający małą niespójność w brzmieniową całość, stanowi Rock &#39;n&#39; Roll autorstwa DJ Khalila. Utwór jednak broni się liryką. Tytuł nie nawiązuje do gitarowej muzyki, choć w refrenie Kobe wyśpiewuje imię Bon Joviego. Rock to slangowe określenie na grudę cracku, roll to slangowe określenie na pigułkę extasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Teraz rozumiecie, że obcujemy tu z najulubieńszą dla Rae czy Ghostface&#39;a tematyką. The Chef zaczyna od operowania metaforyką rodem z przygodowych filmów ala Krokodyl Dundee, by następnie przejść do tego jak ze swoimi ludźmi wydaje, zarobioną na handlu dragami, kasę. Ghostface z kolei, posługuje się charakterystycznym dla siebie strumieniem świadomości, opartym na luźnych i, trzeba przyznać momentami dość odległych, skojarzeniach (with a yellow back, pretty long hair/suck a dick like the wind stepping).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;To właśnie Ghost jest jedynym raperem, który rapersko dotrzymał kroku Raekwonowi. Z gości na uwagę zasługuje jeszcze Lloyd Banks, który doskonale wpasowuje się w klimat i tematykę kawałka i nie daje się pożreć Raekwonowi, przedstawiającemu niezwykle plastyczny gangstersko-uliczny storytelling. Swoje robi także Method Man, mistrzowsko bawiący się słowem (&quot;They be calling my flow ill, but still I&#39;m never calling in sick&quot;). Zawodzi niestety, będący ostatnio w słabej dyspozycji Nas, przeciętnie wypada Busta. Wszyscy goście to jednak tło dla będącego w świetnej kondycji Raekwona, który chyba im grubszy się staje, tym grubsze linijki rzuca. Obojętnie czy przedstawia reminiscencje jak na From the Hills, czy gangsterskie opowieści jak na Last trip to Scotland, trzyma bardzo wysoki poziom. Ma mnóstwo konceptów, metafor i dwuznaczności. Niech małą próbką będzie ta homonimiczna gierka słowna: &quot;Chef a fly ass nigga, he cook every Sunday/had a beef on the runway, making shit ugly&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Rapersko to cały czas liga mistrzów, a Raekwon udowadnia, że obok Ghostface&#39;a pozostaje członkiem Wu, trzymającym nieprzerwanie wysoki poziom. Całość wieńczy patetyczne, oparte na samplach z Ennio Moricone outro, z najbardziej znanym z wu-tangowej dyskografii okrzykiem. Bardzo mocny kandydat do płyty roku.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/5019587898438313032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/raekwon-shaolin-vs-wu-tang.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/5019587898438313032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/5019587898438313032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/raekwon-shaolin-vs-wu-tang.html' title='Raekwon - Shaolin vs. Wu-Tang'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-8051587501086390596</id><published>2011-08-01T13:45:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T13:54:29.861+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Artykuły"/><title type='text'>Powstanie Warszawskie w oczach polskich raperów.</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.eioba.pl/files/user3896/powstanie.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://www.eioba.pl/files/user3896/powstanie.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Dziś mija 67. rocznica Powstania Warszawskiego. To wydarzenie, niezależnie od samej oceny jego słuszności, czy politycznych preferencji, powinno być pamiętane przez każdego Polaka. Nic nie uczyni nas bardziej świadomymi własnej tożsamości niż uświadomienie sobie naszej historii.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Z podobnego założenia wydają się wychodzić rodzimi twórcy hip-hopu. Powstało co najmniej kilka utworów, &amp;nbsp;będących swojego rodzaju hołdem dla walczących tam, przeważnie młodych, Polaków. Jedynym wyjątkiem potwierdzającym regułę, jest Ten Typ Mes i jego nieco kontestatorskie spojrzenie na to historyczne wydarzenie.&amp;nbsp;Na najnowszej płycie w kawałku &quot;Zamknięcie&quot; wyraźnie daje do zrozumienia, że ten zryw narodowy był bezsensem:&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&quot;Sorry, mam odwagę i własne zdanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;i już nie zachwycam się przegranym powstaniem.&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Sto pięćdziesiąt tysięcy, kto ich zastąpił?&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;color: #4c4c4c; font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: 13px; font-style: italic;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;im dłużej o tym myślę, tym bardziej w sens wątpię.&quot;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;i style=&quot;color: #4c4c4c;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i style=&quot;color: #4c4c4c;&quot;&gt;&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Być może jego ocena tego wydarzenia jest słuszna, nie zmienia to jednak faktu, że łatwo szafować takimi opiniami po prawie siedemdziesięciu latach. Powstańcy nie mieli możliwości oglądu sytuacji z perspektywy Mesa, który z książek historycznych doskonale zna skutki tego wydarzenia i przyczyny kapitulacji Polaków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Większość polskich raperów woli skupić się jednak na oddaniu hołdu i upamiętnieniu, tego bohaterskiego, choć być może beznadziejnego, czynu. I to właśnie na tych twórców chciałbym zwrócić waszą uwagę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Pierwszy z utworów to, powstała z inicjatywy Sokoła i Kapeli Czerniakowskiej, nowa interpretacja popularnej pieśni wojennej &quot;&lt;b&gt;Pierwszy sierpnia - dzień krwawy&lt;/b&gt;&quot;. Sokół nie rapuje tu przygotowanego przez siebie tekstu, a tekst oryginalny, w związku z czym głupotą i niestosownością byłoby ocenianie techniki, flow i innych aspektów, na które zwykli zwracać uwagę hip-hopowcy. Piosenka, bo tak ten numer trzeba chyba nazwać, przesiąknięta jest tym warszawskim, przedwojennym sznytem za sprawą przygrywek i wokali Kapeli (Kapely!) Czerniakowskiej. Sokół swym mocnym basowym głosem reprezentuje &quot;nasze&quot; pokolenie - młodych ludzi, którzy wierzą, że warto pamiętać. Na uwagę zasługuje także teledysk, stworzony zresztą z inicjatywy &quot;godnego&quot; mecenatu - IPN i Muzeum Powstania Warszawskiego. To dobrze, że tego typu instytucje otwierają się na młodzieżowe nurty muzyczne i potrafią im zaufać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/5eneHINf14Q?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Kolejny track reprezentuje już mocno uliczny odłam hip-hopu. Hemp Gru i ich &quot;&lt;b&gt;63 dni chwały&lt;/b&gt;&quot;. Mimo, iż nie jestem wielkim fanem chłopaków z Hemp Gru, to muszę przyznać, że tutaj spisali się znakomicie. Melodyjny, nieco rzewny, refren przeplatany chropowatymi głosami raperów, uzupełnionymi o końcowy wokal wojskowej orkiestry tworzą wywołującą dreszcze atmosferę. Udane połączenie przeszłości z teraźniejszością przeniesione został również na wizję. Teledysk utworu został stworzony na potrzebę filmu &quot;Sierpniowe Niebo&quot;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/jdLPT8mt6VI?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Trzeci kawałek to &quot;&lt;b&gt;Patriota&lt;/b&gt;&quot; Zipery. Muszę przyznać, że jest to mój ulubiony utwór tej ekipy. Waco wysmażył chłopakom bardzo dobry, oparty o sample, klasyczny bit. Nie można powiedzieć, że jest to typowy kawałek o Powstaniu Warszawskim, ponieważ dotyczy patriotyzmu ogólnie. Jednakże chwytający za serce refren oddaje całą istotę powstańczych zrywów Polaków. Stanowi jednocześnie upamiętnienie martyrologicznej przeszłości narodu, jak i motywację dla młodszych pokoleń.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/Zbzfxa5ci6o?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Ostatni z prezentowanych tu kawałków jest zdecydowanie moim ulubionym z dotyczących tej sfery, jak i jednym z ulubionych tego rapera w ogóle. Oczywiście mowa tu o tym, którego nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć, czyli Eldo. w Jego twórczości nieraz wybrzmiewały patriotyczne tony, skupione na Polsce, a przede wszystkim Warszawie. Mógłbym tu umieścić nawiązujący do twórczości Republiki utwór &quot;&lt;b&gt;Nie pytaj o nią&lt;/b&gt;&quot; lub pochodzące z tej samej płyty &quot;&lt;b&gt;Ulice przeklęte&lt;/b&gt;&quot;. Jednakże chciałbym zaprezentować kawałek, który w podobnych zestawieniach jest raczej pomijany. Mowa tu o pochodzącym z chyba najbardziej lirycznej płyty Leszka (Człowiek, który chciał ukraść alfabet) kawałku &quot;&lt;b&gt;Świadek z przypadku&lt;/b&gt;&quot;. W tym utworze Eldo opisuje dzisiejszą Warszawę obserwowaną z perspektywy starego Warszawiaka, walczącego w Powstaniu. Człowieka, który był Warszawą, a Warszawa była nim. Progresywny, trzymający w napięciu bit wzmacnia niezapomniany klimat tego niezwykle głębokiego, pełnego liryzmu i wzruszającego tracku. Trudno mówić, że jest to kawałek poświęcony Powstaniu Warszawskiemu, bo przewijają się w nim także ogólne, filozoficzne wątki. Zawsze jednak kiedy myślę o muzyce w jakiś sposób składającej hołd Powstańcom, pierwsze co mi przychodzi na myśl to właśnie ten utwór.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/US-4VWqX0Qw?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-family: Tahoma, Calibri, Verdana, Geneva, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/8051587501086390596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/powstanie-warszawskie-w-oczach-polskich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8051587501086390596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8051587501086390596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/08/powstanie-warszawskie-w-oczach-polskich.html' title='Powstanie Warszawskie w oczach polskich raperów.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-8136321932506081475</id><published>2011-07-31T18:35:00.000+02:00</published><updated>2011-07-31T18:35:42.448+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje PL"/><title type='text'>Pih - Dowód Rzeczowy nr 1. Recenzja.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://p.alejka.pl/i2/p_new/37/40/dowod-rzeczowy-nr-1-2_0_b.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://p.alejka.pl/i2/p_new/37/40/dowod-rzeczowy-nr-1-2_0_b.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Sukces
„Kwiatów Zła” sprawił, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych i
charakterystycznych person polskiego rapu zmieniła swe pierwotne plany i
postanowiła pozostać w rap grze. Mało kto chyba ma wątpliwości, że decyzja Piha
była słuszna i dla hip-hopu korzystna. Niczego bowiem polskiemu słuchaczowi tak
nie brakuje, jak wyrazistych osobowości, które na polu masowo produkowanych
raperów-klonów wyróżniałyby się charakterystycznym stylem, mocnym acz niegłupim
przekazem i ciekawą formą. Pih wszystkie te zalety już dawno posiadł, choć w
przypadku jego kolejnych wydawnictw zawsze miałem lekki niedosyt i poczucie, że
reprezentant Białegostoku ma większy potencjał niźli to prezentuje na swych
solowych czy kooperacyjnych projektach. Tak było do czasu „Kwiatów Zła”. W
domyśle ostatnia płyta Piha wprowadziła do polskiego hip-hopu zupełnie nową
jakość. Przesiąknięta z jednej strony radykalnym i najeżonym mocnymi
punchline’ami braggadoccio, a z drugiej pełna mrocznej metaforyki,
stylizowanych na horror tekstów, niepozbawionych przy tym lirycznej głębi z
marszu podbiła serca słuchaczy, co zaowocowało, pierwszą w karierze,
Białostoczanina Złotą Płytą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Sukces
sprawił jednak, że oczekiwania w stosunku do Piha wzrosły. Podsycał je zresztą
sam raper, wielokrotnie powtarzając, że pierwsza część tryptyku, czyli „Dowód
Rzeczowy nr 1” będzie jego najlepszą i najbardziej dopracowaną lirycznie płytą.
Promocja jest promocją, ale z obietnicami bywa różnie. Sprawdźmy więc, czy Pih
dotrzymał słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Początek
płyty wprowadza znaną już słuchaczowi mroczną i złowieszczą stylizację.
Niespokojne szepty, urywane jęki i złowieszcze odgłosy mogą powodować dreszcze,
potęgowane jeszcze jakąś dziwną, równie złowieszczą melodią. Bardziej wprawione
ucho rozpozna w nim łacińską pieśń liturgiczną Salve Festa Dies, z tymże
puszczoną od tyłu. Odwróconą jak Krzyż, można by rzec. Pierwszy doskonały
koncept tej płyty, nasuwający słuchaczowi skojarzenia z satanizmem, którego
subtelne tony w twórczości Piha już wybrzmiewały. Intro płynnie przechodzi w
pierwszy kawałek. Mroczne, niespokojne pianinko, wycie wiatru, skrzypienie
drzwi – wszystko to tylko smaczki, budujące klimat jednego z najlepszych
polskich storytellingów. Wykreowany na psychopatycznego mordercę raper jeszcze
raz udowadnia, że w klimatach horrorcore nie ma sobie równych. Ciekawe
metafory, oryginalna fabuła rozgrywająca się w szpitalu psychiatrycznym służy
Pihowi do wykrzyczenia swej nienawiści, a także do zaprezentowania swych
radykalnych poglądów. Nie można było wymarzyć sobie lepszego początku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Kolejne
dwa kawałki tylko potwierdzają formę rapera. Wykrzyczane charakterystycznym,
cienkim jak ostrze skalpela w rękach psychopaty głosem, linijki udowadniają, że
Pih pozostaje w ścisłej czołówce bitewnych raperów w tym kraju. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Po „Ambicje
nie dają mi żyć” i „Brutalnej leksyce” przychodzi kolej na zaprezentowanie bardziej
rozkminkowej strony charakteru. Piąty kawałek to studium przemijania,
zatytułowany „Czas”. Bogate skojarzenia, spojrzenie na omawianą kwestię przez
wiele różnych pryzmatów to naprawdę coś, co powinno zdobyć uznanie słuchaczy,
nawet niekoniecznie ograniczających się do rapu. Warto też zwrócić uwagę na
przesiąknięte symboliką wstawki – gdzieś tam w tle wieje wiatr, tyka zegar. Są
to rzeczy, na które niewielu zwraca uwagę, a którymi Pih i jego producencka
świta od zawsze posługiwała się po mistrzowsku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Obudzony
w „Czasie” pesymistyczny ton przelewa się na kolejny kawałek. Tutaj raper
wychodzi od szczegółu do ogółu posługując się charakterystycznymi dla siebie,
przesiąkniętymi smutkiem metaforami i porównaniami. Bezpośredni zwrot do
słuchacza to gest „wyciągniętej ręki”. W ostatniej szesnastce pojawia się
bowiem powiew optymizmu i kilka zapadających w pamięci i dodających otuchy
sentencji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Potem
przychodzi czas na „Femme Fatale”. Na naprawdę świetnym bicie Pih „rozpędza
się” ze swoimi emocjami wywołanymi jakąś niezdrową fascynacją kobietą
przeklętą. Tutaj raper zbliża się stylistyką i treścią do dekadentów chyba
najbardziej w swojej karierze. Porównanie orgazmu do rozgrzeszenia, mariaż
brzydoty z pięknem tworzą poezję brudu, której nie powstydziłby się Tetmajer
czy Baudelaire. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;To
dopiero półmetek i można było się spodziewać, że płyta jest na dobrej drodze do
tego by przeskoczyć poprzeczkę ustawioną przez pokrytą złotem poprzedniczkę.
Niestety w drugiej części cały klimat siada. Nie zrozumcie mnie źle, lirycznie
to nadal poziom nieosiągalny dla większości polskich raperów. Ale ani wojenna
metaforyka w „Gloria Victis”, ani wykrzyczana w stronę niesprecyzowanych
(wyimaginowanych?) wrogów w „Puszce Pandory” nienawiść już nie powala. Mające
zapewne wprowadzić trochę pozytywu w mocno mroczny klimat płyty kawałki „Dokument”
i „Szyja” jedynie wprowadzają niespójność w całość. O ile „Szyja” ma jeszcze
dobry, energetyczny bit, a Pih rzuca pijackimi panczami na lewo i prawo, o tyle
osiedlowy „Dokument” to kawałek zwyczajnie wtórny i słaby. Podobnie jest ze „Śniadaniem
Mistrzów”. Bit, mimo że ciekawy, nie pasuje ani do Piha, ani do tematyki
kawałka. Goście nie ratują sytuacji. Pezet jeszcze daję radę, z leniwym flow
wypluwając swoje podwójne. Niestety zostawiony na koniec Peja już tylko klepie
sylabizowane banały, a szkoda bo wprowadzone przez niego ostatnio kombinacje z
flow potrafiły przynieść ciekawy efekt. Goście wypadają słabo także w „Szatańskich
Wersetach”. Odnajdujący się w takich horrorcore’owo-bitewnych klimatach Słoń
jeszcze jakoś się broni, jednak Kaczor i Sheller sprawiają, że po zwrotce Piha
ma się ochotę wyłączyć kawałek. Ostatecznie trochę szkoda, bo wejście Piha i
cała jego szesnastka to naprawdę jeden z najmocniejszych momentów tej płyty. Na
koniec zostaje jeszcze dedykowany Chadzie utwór, znany już słuchaczom z
singlowego teledysku. Idea szczytna i warta propsów, sam utwór jedynie poprawny.
&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify; text-indent: 35.4pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Podsumowując,
„Dowód Rzeczowy nr 1” jest płytą dobrą, mieszczącą się na pewno w pierwszej
piątce tego dość mocnego w polskim hip-hopie roku. Nie ma jednak już tej siły i
świeżości „Kwiatów Zła”. A klimat jest dość mocno oparty na tym co już
słyszeliśmy. To, że oprócz sępów i czarnych kruków, pojawiają się jeszcze
marabuty nie sprawi, że Pih uniknie posądzeń o wtórność i odcinanie kuponów.
Wszak biblijne odwołania i mroczna metaforyka to rzeczy, które już doskonale
znamy i które się przejadają. Potencjał białostoczanina jest jednak ogromny.
Stąd można mieć nadzieję, że na kolejnych „Dowodach” raper bardziej
poeksperymentuje z klimatem i wyjdzie ze skostniałych już schematów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/8136321932506081475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/pih-dowod-rzeczowy-nr-1-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8136321932506081475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/8136321932506081475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/pih-dowod-rzeczowy-nr-1-recenzja.html' title='Pih - Dowód Rzeczowy nr 1. Recenzja.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-1760265963387247197</id><published>2011-07-31T18:30:00.000+02:00</published><updated>2011-07-31T18:30:08.770+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Recenzje PL"/><title type='text'>Hans Solo - kawałek po kawałku.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://merlin.pl/8_Hans-Solo,images_big,0,0284982.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;http://merlin.pl/8_Hans-Solo,images_big,0,0284982.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Najnowsze dzieło Hansa to płyta na którą czekałem od momentu jej pierwszej zapowiedzi. Poznaniak niejednokrotnie udowodnił, że na jego produkcje czekać warto. Mimo iż zaliczył po drodze wiele mniejszych lub większych wpadek, to kawałki takie jak &quot;Pies&quot;, &quot;Siła&quot; czy &quot;Gniew&quot; każą oczekiwać rapu na najwyższym poziomie. Zobaczmy zatem czy na ten poziom udało się wspiąć jego najnowszemu dziecku.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Intro wita nas, trochę już charakterystycznym dla Hansa,
swojskim i przaśnym, melodyjnym podśpiewywaniem. Hans „umie zapierdolić”,
„nagrywa ósmą płytę” itd., sztampowe bragga i nic ponadto. Ale to w końcu tylko
intro. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Pierdol się Hans - zaczyna się jeszcze bardziej przaśnie – „ale
urwał” było śmieszne tylko w oryginale i tylko za pierwszym razem. Szkoda, że
Hans też popadł w tę manię łapania się każdego gorącego kotleta, który wysmaży
Internet. Znów bragga, ale bragga ma sens wtedy kiedy pojawiają się pancze,
tutaj ich nie ma. Technika przyzwoita. To akurat u Hansa nigdy nie zawodziło.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
300 – tutaj już przaśność sięga zenitu. Tradycja i
wóda/duma, czyli kolejny kawałek na weselną modłę, pokazujący, że Hans jest
tzw. „prawdziwym Polakiem”, co to „lubi se golnąć”, bo „kto nie pije
podpierdala”. Tutaj nawet flow brzmi jak z przyśpiewki weselnej. Łoj dana,
dana. Kawałek dla koneserów wiejskich wesel, zakończonych ciężkim zgonem pod
stodołą. Na koniec mocna pointa - „A krytyk właśnie zesrał się” – to o mnie. No
tak, na ten kawałek można tylko nasrać.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Odetchnąć pełną piersią – ten numer to historie wspominkowe
na melancholijnym bicie. Dobra zwrotka Deepa. Hans przeciętnie. Wiśnia, trzeba
przyznać, trzyma równy poziom. Od Ski Składu zero progresu.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Nudne – dobry kawałek. Sarkastyczny ton Hansa,
opowiadającego o niedobrych skutkach doskwierającej nudy, z której niektórzy
robią sobie pretekst pozwalający na bylejakość życia. Dobry tekst, bogaty w
sample podkład, doprawiony jeszcze skreczami sprawiają, że to jeden z
najlepszych kawałków na płycie.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Polak wyjątkowy – Hans wciela się w rolę tzw. „typowego
Polaka” - leniwego, zawistnego krętaczka – Polaczka. Temat wałkowany już na
pierwszej płycie z Deepem. Refren znów niebezpiecznie melodyjny.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Hans po prostu kocha epatować „polaczkowatością”.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Kac – Ron prezentuje poziom demówek sprzed 10 lat.
Przymiotnikowo–zaimkowe rymy i wymuszone flow. Kawałek oczywiście o swojskim,
polskim chlaniu i kacu po nim. Burackie chlanie kończy się kacem. Jest i pointa
– „a teraz kac – nie trzeba było tyle chlać”. Aha. Skip.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Dopóki jestem – dobry energetyczny podkład wzbogacony o
zsamplowaną, a może syntetyczną, kobzę, a na nim Hans operującym ciekawym flow,
przekazujący swój osobisty kodeks postępowania. Solidny, podnoszący na duchu
track, w którym, dla spotęgowania motywującego wydźwięku, użyto słynnego cuta z
Mobb Deepów „Forever stay alive infamous motherfuckers ‘till we die”. &lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Syjon – tu dla odmiany witają nas lajtowe, lekko raggae’ujące
gitarki. Numer traktuje o nieustannym poszukiwaniu szczęścia, o tym by doceniać
to co się ma. Subtelnie i bezpretensjonalnie filozofujący Hans to coś, co może
się podobać. Chill-outujący refren wspaniale uzupełnia całość.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Wierzyć – kolejny numer z kręgu tych rozkminkowych. Hans
bezokolicznikowo opowiadający o credo na tle powszechnego w dzisiejszym świecie
banału. Bit, jak poprzednio oparty o gitarowe granie, choć tym razem dużo
ostrzejsze.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Sam – tym sposobem dochodzimy do chyba najlepszego kawałka
na płycie. Spokojny, hipnotyzujący podkład i na nim raper doceniający chwile
samotności, które budzą głębokie refleksje. Mocno uduchowione, pełne emocji
wersy. Samotność to stan umysłu. Wszystko tu jest 10/10; tekst, flow, technika,
bit. Prawdziwa perełka tej płyty. &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Babilon – refren upstrzony częstochowskimi rymami; Hans
znowu podśpiewuje. Mnie ta maniera totalnie odrzuca. Niby reggae’owa stylizacja,
ale reggae znów weselne. W pewnym momencie wchodzą ostre gitary, co brzmi
nieźle, niestety ów moment trwa kilka sekund i znów doświadczamy
„Babilonie/płonie” śpiewane przez kolesia, który pewnie też gra z zespołem po
weselach, ale jak trzeba to i „reggae” zaśpiewa. Tematyka to: zły kapitalizm,
zły system, Babilon bla bla bla. Ile takich kawałków słyszeliśmy? 100? No to
ten jest najgorszy.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Zmywam – kawałek zaangażowany politycznie. Orzeł tarza się w
gównie, świnie siedzą przy korycie. Klasa polityczna sięgnęła bruku i takie
tam. Sztampa. „Nie czujesz, że frazesy dudnią jak dzwon” rymuje Hans. Otóż
czuję doskonale.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Węże – pierwsza część tego kawałka jest dość udana, ulubiona
przez Hansa drugoosobowa narracja, rozkminkowe wersy o podwójnym sumieniu,
zwieńczona mocnym, sugestywnym refrenem. Niestety kolejne części już takie nie
są, głównie z powodu gościa. W kolejnej partii rapuje niejaki Stachu, glos
nieco podobny do Joki i na tym podobieństwa się niestety kończą. Żenujące „wziąść”
i teksty o robieniu pały, śmierdzeniu jak gówno i takie tam. Miało być mądrze i
moralizatorsko. Niestety efekt jest mniej więcej taki, jakby ktoś puścił
śmierdzącego cichacza u cioci na imieninach. Jedyne co ratuje tego kolesia
przed ostateczną katastrofą, to niezła technika i flow. W trzeciej części Hans
zaczyna śpiewać. Tym razem nie przypomina już weselnego wodzireja, a
ministranta, a szkoda bo tym zaciąganiem marnuje jeden z lepszych bitów tej
płyty. Damski wokal na końcu nieco poprawia obraz całości.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
ZłoTo – zabawa słowem, tu Hans, na naprawdę znakomicie zaaranżowanym
bicie, wchodzi na wyższy poziom abstrakcji i przedstawia dość złożone studium
zła, a może złota, jako symbolu materializmu? A może na jedno wychodzi?
Spróbujcie rozkminić to sami, bo kawałek jest warty polecenia.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Podsumowując, nowa solówka Hansa to płyta strasznie
chimeryczna. Utwory takie jak Sam, ZłoTo, Syjon, Dopóki jestem to prawdziwe
perełki. Niestety reszta już albo mocno średnia, albo żenująco słaba. Przede
wszystkim Hans nie powinien śpiewać czy tam podśpiewywać. Nie będzie drugim
Mesem. Zresztą to zupełnie inny rodzaj podśpiewywania, który przybliża go
właśnie do stylistyki przaśno-weselnej. Weselna przaśność towarzyszy Hansowi
także w sferze tematyki, nigdy go nie opuszczała na dłużej, a szkoda. Nie
zrozumcie mnie źle, nie mam nic do patriotyzmu Hansa i tej emanacji polskością,
sęk w tym, że dobiera do tego elementy najbardziej dla tej polskości wstydliwe.
I nawet gdy ma to ewidentnie sarkastyczny wydźwięk, pozostawia niesmak. Nie sposób
jednak odmówić Hansowi lirycznych umiejętności. Kiedy dotyka głębszych,
bardziej refleksyjnych tematów, gdy tworzy psychologiczno-socjologiczne obrazy,
brzmi przekonująco i ciekawie. Naprawdę niewielu raperów w tym kraju potrafi
pisać tak głębokie, dobrze zrymowane zwrotki. Tym większy żal, że zamiast
skupić się na nich, ucieka w kiczowatą przaśność.&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif; line-height: 115%;&quot;&gt;Pochwały
należą się Deepowi, Ronowi, Bobikowi i wreszcie samemu Hansowi za podkłady.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Ostatecznie wychodzi jakieś 5/10.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/1760265963387247197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/hans-solo-kawaek-po-kawaku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/1760265963387247197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/1760265963387247197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/hans-solo-kawaek-po-kawaku.html' title='Hans Solo - kawałek po kawałku.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-1814144851102591390</id><published>2011-07-31T11:42:00.000+02:00</published><updated>2011-07-31T11:42:34.961+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Newsy"/><title type='text'>The Game, Dr. Dre, Snoop Dogg - Drug Test</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; W oczekiwaniu na RED Album i Detox (ile to już lat Dre?!), The Game puścił w internet nowy utwór, zatytułowany Drug Test. Nowoczesne bit, nowoczesne brzmienie. Nasuwa się pytanie - czy nie za nowoczesne?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie wydaje wam się, że panowie Dre i Game brzmią na tym tracku jakoś &quot;nieswojo&quot;? Czy takim gangsterom (może eks-gangsterom?) naprawdę pasuje wszędobylski ostatnio autotune? To co się sprawdza u Drake&#39;a i Lil&#39; Wayne&#39;a niekoniecznie będzie korzystne dla ciebie Dre. Raczej nie tego oczekują twoi fani...&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/GaUq5YvUfZ8?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/1814144851102591390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/game-dr-dre-snoop-dogg-drug-test.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/1814144851102591390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/1814144851102591390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/game-dr-dre-snoop-dogg-drug-test.html' title='The Game, Dr. Dre, Snoop Dogg - Drug Test'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3373811434257983976.post-7241920439199180199</id><published>2011-07-30T19:30:00.001+02:00</published><updated>2011-07-31T02:33:30.062+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Newsy"/><title type='text'>Jay-Z/Kanye West - Watch the Throne. Zapowiedź tego co nas czeka.</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjjo-_DcYW1O-9GlPV5f00CMh4aOnRIYSuA8Cv1x_ldjxxhE_sx7zZHEBH3xShiHtDU427v5A4QRIlN6wh3P3VQIAEk9AnHzJ8mVSsakwuzb6tgpRLnZINr4sKJLLmvL7FR_Q4ByzDYdJ0/s1600/jay-z-kanye-west-watch-the-throne.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;218&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjjo-_DcYW1O-9GlPV5f00CMh4aOnRIYSuA8Cv1x_ldjxxhE_sx7zZHEBH3xShiHtDU427v5A4QRIlN6wh3P3VQIAEk9AnHzJ8mVSsakwuzb6tgpRLnZINr4sKJLLmvL7FR_Q4ByzDYdJ0/s320/jay-z-kanye-west-watch-the-throne.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Najbardziej oczekiwany projekt tego roku, który jest wynikiem fuzji Jaya-Z i Kanye’go Westa, jest zarazem najpilniej strzeżonym projektem. Obydwaj panowie robią wszystko, aby nie doszło do wycieku, a w Internecie co rusz pojawiają się pliki domorosłych raperów, którzy sygnują swoje kawałki tytułem płyty tego duetu, licząc na wypromowanie się. Album oficjalnie ma wyjść 8. sierpnia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;My jednak już dzisiaj dajemy wam przedsmak tego co nas czeka. Miesiąc temu Jay zaprosił kilku dziennikarzy na przedpremierowy odsłuch płyty. Puścił im 11 kawałków, zastrzegając, że sam jeszcze nie wie, które z nich znajdą się na płycie, a które nie. Wśród zgromadzonych był dziennikarz Rolling Stones, dzięki któremu, możecie tutaj przeczytać o czym i jaka będzie płyta Hovy i Yeezy’ego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpFirst&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;1.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;No church &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;– pierwszy track jest podobno ulubionym kawałkiem Jiggi ze wszystkich. Apokaliptyczne brzmiący bit z diabolicznym, chwytliwym refrenem o religii i sile. A na nim Jay, rzucający cwane dwuwersy o Sokratesie, Platonie, Jezusie oraz sobie i Kanyem. No tak, Jay pewnie stawia siebie wyżej od Jezusa. Kanye rapuje o dragach i seksie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;2.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Lift off&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt; – podobno będziecie zdziwieni, jeśli ten numer nie stanie się radiowym hitem. Dziennikarz RolingStones zapewnia, że słuchacze padną z wrażenia pod wpływem tego pełnego triumfu kawałka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpLast&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpFirst&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;3.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Tutaj Jay nie podał tytułu, ale utwór ma być pełny chełpliwych wersów. Nikt przecież nie chwali sam siebie tak świetnie, jak ci dwaj panowie. Kanye wpadł na pomysł by w tym kawałku wstawić cytat z głupkowatej amerykańskiej komedii „Ostrza chwały”. Śmiać się czy płakać? Pożyjemy, zobaczymy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpLast&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;4.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Czwarty kawałek, to znany już „&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;Otis&lt;/b&gt;”, oparty na samplu piosenki Otia Reddinga „Try a little tenderness”. Nie ma o czym pisać, lepiej posłuchać:&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpFirst&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&#39;allowfullscreen&#39; webkitallowfullscreen=&#39;webkitallowfullscreen&#39; mozallowfullscreen=&#39;mozallowfullscreen&#39; width=&#39;320&#39; height=&#39;266&#39; src=&#39;https://www.youtube.com/embed/yN-bPHpjBk0?feature=player_embedded&#39; frameborder=&#39;0&#39;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;5.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Watch the throne&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt; – nie jest to track w całości oparty o braggadoccio, jakby się można było spodziewać. Jay i Kanye rzucają w nim dość osobiste wersy adresowane do swych hipotetycznych, przyszłych dzieci. Trzeba przyznać ciekawy koncept. Smaczku dodaje fakt komentarz Jaya, w którym stwierdził, że to jeden z 3 najlepszych występów Kanyego w karierze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpFirst&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;6.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Kolejny utwór ma nieco rzewną melodię, opartą na samplu z Andrea Bocelliego. Jay i Kanye prezentują swój międzynarodowy lajfstajl w cwanych wersach. Skąd my to znamy…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;7.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Agresywne wersy duetu. Jeden z nich odsyła do hitu YC – „Rack on Racks”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;8.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;A tutaj nowość. Panowie bawią się dubstepem (Mes może być dumny – był pierwszy!). Jay w tym kawałku mitologizuje swą hustlerską przeszłość po raz tysięczny. Redaktor zapewnia jednak, że w tym kawałku to nadal robi wrażenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpMiddle&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraphCxSpLast&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;9.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Mały przerywnik, w którym Kanye rozważa temat przestępstw popełnianych przez czarnych na czarnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraph&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;10.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Ten numer będzie nosił prawdopodobnie tytuł „&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;Made in America&lt;/b&gt;”. A na nim jeden z dwóch gościnnych udziałów na tej płycie Franka Oceana. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraph&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;11.&lt;span style=&quot;font: normal normal normal 7pt/normal &#39;Times New Roman&#39;;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;Ostatni z udostępnionych dziennikarzom tracków ma nosić tytuł „&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;I&lt;/b&gt; &lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;love you so&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;”. Jay i Yeezy mają na nim przewinąć kilka markotnych wersów na temat zdrajców i niewdzięczników, oczywiście niewymienionych z imienia. Beanie Sigel się pewnie ucieszy…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraph&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12pt; line-height: 115%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoListParagraph&quot; style=&quot;mso-list: l0 level1 lfo1; text-indent: -18.0pt;&quot;&gt;
&lt;span class=&quot;Apple-style-span&quot; style=&quot;font-size: 16px; line-height: 18px;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Tak oto dobiegliśmy końca tego przeglądu. Trzeba pamiętać, że zapewne nie wszystkie z opisanych kawałków ostatecznie trafią na płytę, co udowadnia opublikowana w międzyczasie tracklista. Można jednak przyjąć, że w większości numery z płyty pokryją się z opisanymi. Jak widać, próżno spodziewać się rewolucji w sferze tematyki. Ale ten duet już nie raz udowodnił, że o tym samym można na różne sposoby i zawsze ciekawie. Czy tak będzie i tym razem? Przekonamy się 8. sierpnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/feeds/7241920439199180199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/odp-brak-tematu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7241920439199180199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3373811434257983976/posts/default/7241920439199180199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strefa-rapu.blogspot.com/2011/07/odp-brak-tematu.html' title='Jay-Z/Kanye West - Watch the Throne. Zapowiedź tego co nas czeka.'/><author><name>Strefa Rapu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14939508497015881908</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjjo-_DcYW1O-9GlPV5f00CMh4aOnRIYSuA8Cv1x_ldjxxhE_sx7zZHEBH3xShiHtDU427v5A4QRIlN6wh3P3VQIAEk9AnHzJ8mVSsakwuzb6tgpRLnZINr4sKJLLmvL7FR_Q4ByzDYdJ0/s72-c/jay-z-kanye-west-watch-the-throne.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>