<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382</atom:id><lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2024 03:24:52 +0000</lastBuildDate><category>Preludium</category><category>Interludium</category><category>Postludium</category><title>Trylogia</title><description></description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (AK-47)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>68</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-4209320779347994552</guid><pubDate>Mon, 04 May 2020 16:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2020-05-04T09:20:48.716-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 9</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Livia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niemal szczękała zębami z zimna,
ze wszystkich sił usiłując odnaleźć w zakamarkach płaszcza choć
odrobinę upragnionego, kojącego ciepła. Nie czuła już stóp, co
rusz potykając się o wystające korzenie. Nie liczyła, jak dawno
zeszli ze ścieżki, zanurzając się coraz głębiej pomiędzy
czarne pnie starych drzew, nie zwracała uwagi na to, jak wysoko
sięgał jej zalegający między nimi nieskazitelnie biały śnieg,
uparcie ignorowała obłoczki pary ulatujące z jej ust. Nie słuchała
mamroczącego coś pod nosem wyverna, idącego dzielnie na kilka
metrów przed nią i pilnującym jej Allanem. Szczerze mówiąc, mało
interesowało ją już nawet to, co miał jej do powiedzenia –
marzyła jedynie o tym, by nareszcie było jej ciepło. By mogła
zrzucić z nóg przemoczone buty, pozbyć się sztywniejącego od
padającego śniegu płaszcza i skulić się tak blisko radośnie
trzaskającego w kominku ognia, że aż zaczęłaby parzyć ją
skóra. Od zawsze zimno odbierało jej cały zdrowy rozsądek i
zdolność poruszania się. Już jako dziecko gdy choć odrobinę
zmarzła, prawie dosłownie zwijała się w zrozpaczoną kupkę
nieszczęścia, bojąc choćby poruszyć, jakby mogła tym wszystko
pogorszyć. Dawno już nie przenikało jej aż tak paskudne uczucie,
właściwie zdążyła zapomnieć, jak paraliżujące było, a tu
proszę – wspomnienia z dzieciństwa odżyły w najmniej
odpowiednim momencie. W momencie, w którym powinna być twarda,
odważna i żądna odpowiedzi, które już od dawna jej się
należały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo o co tu tak właściwie chodziło?
Jakim prawem Anders wparował tak po prostu do małego sklepiku jej
rodziców i wyciągnął ją na to zimno, twierdząc, że wie coś o
jej pochodzeniu? Niewykluczone, że w rzeczywistości nie miał o
niczym pojęcia, a to wszystko było jedynie wielkim blefem.
Nieśmiesznym żartem, którego przesłanie wciąż jej umykało.
Pojęcia nie miała, jaki wyvern mógłby mieć interes w zabawieniu
się jej kosztem, ale przecież świetnie widziała, że w ostatnim
czasie nie było z nim najlepiej. Nawet Shadya się od niego
odsunęła, jakby wyczuwała tę czającą się w nim cząstkę
szaleństwa dodatkowym wilczym zmysłem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A czy tu potrzeba było jakichś
dodatkowych zmysłów? Wszystko było widać gołym okiem. Choćby
wyraz twarzy miał zupełnie inny – bez śladu zniknęły te
gładkie rysy i dobroć w oczach, która jak magnes przyciągała do
niego ludzi. W ich miejsce pojawiło się coś przedwiecznego, coś
tak starego, że nie potrafiłaby choćby nazwać jego wieku, i jakaś
dziwna siła. Coś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do diabła. Coś, o czym nie miała
pojęcia, bo tego również nikt jej nie powiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zgrzytnęła zębami i zaklęła w
myślach, zaciskając mocno drobne dłonie w pięści. Zgrabiałe  z
zimna palce z trudem poddały się ruchowi, wywołując fale
promieniującego aż do łokci bólu. Syknęła, ledwo powstrzymując
cisnące się do oczu łzy. Jeszcze tylko tego brakowało, by się
przy nich rozpłakała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan trzymał się blisko niej, jak
strażnik, choć pozostawał poza zasięgiem jej rąk. Zdawał się
nasłuchiwać, wyszukiwać ewentualnego czającego się między
drzewami zagrożenia, lecz wzrok często uciekał mu w stronę
szerokich pleców byłego zakonnika. Obserwował uważnie
przewieszony przez nie miecz o zdobionej rękojeści, jakby pewien
był, że jak tylko spuści z niego wzrok na odpowiednio długo, ten
w mgnieniu oka znajdzie się w silnej dłoni wyverna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie ufał mu. Jak to możliwe, że z
przyjaciół stali się nagle wrogami? Przecież podczas wyprawy do
Drugiego Świata młody zmiennoskóry był zapatrzony w wyverna jak w
przysłowiowy obrazek. Wręcz spijał mu z ust każde słowo, chętnie
przyjmował udzielane rady, wypytywał go o wszystko, co ich
otaczało... a teraz? Nie był w stanie patrzeć na niego bez tej
błyskającej w jedynym oku niechęci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niechęci... i strachu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pewnie jej się przywidziało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Polana, do której dotarli, była
idealnie okrągła. Stare drzewa o powykręcanych jak od reumatyzmu,
nagich gałęziach rosły wokół niej w podejrzanym porządku,
zupełnie jakby ktoś przed wiekami zasadził je tutaj celowo. Gdy
wyszła na otwartą przestrzeń, mocno zaciskając zęby, by
powstrzymać się od bolesnego jęknięcia pod wpływem podmuchu
lodowatego wiatru, zauważyła, że tworzą coś na kształt
ogrodzenia. Być może w przyszłości miały zamienić się w
niemożliwy do przebycia mur, splatając konary na kształt
chwytających się dłoni...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potrząsnęła głową, usiłując
pozbyć się z niej wyobrażenia żywych drzew. Drzew obdarzonych
wyższą świadomością, skomplikowaną i tak bardzo niejasną, że
aż niemożliwą do pojęcia dla kogoś takiego jak ona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na samym środku polany ze śniegu
wystawało kilka sporych kamieni. Wokół nich prawdopodobnie biegł
niewielki, płytki strumień, skryty zdradziecko pod warstwą
sypkiego, białego puchu. Anders lekkim krokiem podszedł do jednego
z głazów, wskoczył na niego z niebywałą, zwierzęcą lekkością,
rozejrzał się dookoła i usiadł po turecku, rozluźniając
wyraźnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dobra, wydaje mi się, że tutaj
będziemy mogli porozmawiać w spokoju – powiedział wreszcie tonem
tak cichym, że musiała mocno się wysilić, by rozróżnić
poszczególne słowa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Podeszła bliżej, nie czekając na
Allana. Starała się stawiać stopy w tych samych miejscach, co
wyvern, woląc uniknąć poślizgnięcia się na przysypanym śniegiem
lodzie. Już miała wdrapać się na najbardziej oddalony kamień,
gdy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cofnęła szybko dłoń, gdy na
szarej, porośniętej sczerniałym z zimna mchem powierzchni
rozjarzył się ognistą czerwienią jakiś dziwny, misternie
wykonany symbol. Ze wszystkiego najmocniej przypominał jej &lt;i&gt;Rynn&lt;/i&gt;,
który widziała wprawdzie jedynie przez krótką chwilę, lecz
zdążył wryć się w jej pamięć tak mocno, że bez żadnego trudu
mogłaby go narysować, i to z zamkniętymi oczami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dopiero gdy mocniej się skupiła,
zauważyła, że symboli jest znacznie więcej. Mimo wszystko cofnęła
się o krok, gdy prosto w twarz buchnęła jej fala rozkosznego, lecz
cokolwiek obcego ciepła. Jak to możliwe...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Spokojnie, wilcza dziewczyno –
mruknął do niej Anders, uśmiechając się jednym kącikiem ust. –
Nie pogryzie cię. Chciałaś tu zamarznąć? Siadaj śmiało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co to za znaczki? – spytała
ostrożnie, już odrobinę pewniejszym ruchem dotykając misternego
symbolu. Rozjarzone krawędzie zamigotały lekko, lecz oprócz tego
nie stało się zupełnie nic. – I co one robią?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To jest magia run, mała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Usłyszała, że Allan wymamrotał
jakieś przekleństwo, lecz nie odwróciła się w jego stronę, zbyt
mocno zafascynowana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I co można za jej pomocą
robić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co? – Tym razem wyvern
roześmiał się głośno. – Kompletnie wszystko. Ale lepiej się
tego nie ucz, bo ci łapy poucinają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Że co? – Zmarszczyła brwi i
obejrzała się na mężczyznę. – Chyba nie bardzo...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chodzi o to, że magia run jest
w Drugim Świecie od jakiegoś tysiąca lat zakazana – wyjaśnił
zdawkowo Allan. – I to surowo, nawet wśród wyvernów. –
Spojrzenie, które wbił w Andersa, mogłoby z pewnością go zabić,
gdyby tylko tamten przejął się jego mocą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co uważam za kompletną głupotę
– warknął były zakonnik. – Jest najpraktyczniejsza,
najłatwiejsza, daje najwięcej możliwości i nie trzeba posiadać
do niej ogromnej mocy, by wiele osiągnąć. Co nie zmienia faktu, że
nawet wśród run znajdzie się kilka zakazanych. Moim zdaniem
powinno się przy nich pozostać, zamiast odrzucać całą naukę.
Całe dziedzictwo mojego gatunku...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skąd pewność, że to właśnie
wyverny wymyśliły runy? – prychnął zmiennoskóry. – Zdaje mi
się, że nie zachowało się żadne podanie na ten temat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mylisz się, dzieciaku. –
Wyvern wciąż się uśmiechał. – Jedno istnieje... i wskazuje na
to, że runy wymyślił Antykreator. A on zawsze był blisko związany
z wyvernami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co za...? – Livia nie zdążyła
dokończyć, ponieważ Allan zaraz wszedł jej w słowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A wy uparcie nazywacie
Antykreatorem mojego brata. Już samo to sprawia, że nie bardzo chce
mi się w tę całą Wielką Przepowiednię wierzyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Radzę ci zmienić nastawienie,
bo Antykreator jest tak samo realny jak ty czy ja. – Błysnęły
ostre wyvernie kły. – Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać. Siadasz
czy nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia wzdrygnęła się, gdy
spojrzenie czerwonych oczu ponownie skoncentrowało się na niej.
Posłusznie wdrapała się na promieniujący ciepłem kamień. Nie
mogła zaprzeczyć, że uczucie było przyjemne, ale świadomość,
że tak naprawdę nie miała większego wyboru, nieco psuła jej
czerpanie z niego radości. Skuliła się od razu w irracjonalnym
poczuciu, że w ten sposób zdoła się nieco ochronić przed tym, co
ją czekało... Cokolwiek to było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Posłuchaj mnie uważnie, wilcza
dziewczyno, bo to nie będzie coś, co chętnie powtórzę kilka
razy. – W głosie starego wyverna pojawiła się ciężka, stalowa
nuta, od której mimo wszystko poczuła przebiegający ciało
lodowaty dreszcz, choć kamień wciąż emanował rozkosznym ciepłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przecież słucham –
powiedziała cicho. – Nie traktuj mnie tak, jakbym miała to
wszystko gdzieś. Ja też chcę wiedzieć, co się ze mną dzieje, bo
jak na razie wszyscy udają przy mnie idiotów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Urocza. Skąd ty ją wziąłeś?
– Anders roześmiał się i krótko obejrzał na obserwującego ich
z nieprzeniknionym wyrazem twarzy Allana. Zmiennoskóry nie drgnął
na centymetr, przypominając lodowy posąg. Jedynie buchająca z jego
nosa w rytm oddechów para wskazywała na to, że wciąż żyje. –
Nieważne. Dziewczyno, wymienię teraz parę cech... Cech, które
najprawdopodobniej znajdziesz u siebie. Twoim zadaniem jest
uświadomienie mi, jak bardzo się pomyliłem. Nie wolno ci kłamać.
Zorientuję się, jeśli coś przede mną zataisz. Czy to jasne?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skinęła posłusznie głową, z
trudem przełykając ślinę. Gardło ścisnęło się jej tak mocno,
że o mało nie zaczęła się dławić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No to zacznijmy. – Wyvern
nachylił się w jej stronę. – Byłaś pewna, że jesteś
wilkołakiem, tylko problem w tym, że nie do końca je przypominasz.
W wilka zmieniasz się jedynie podczas pełni, oprócz tego jesteś w
stanie przyjąć tylko postać półwilczej hybrydy. Nie wiesz,
dlaczego tak się dzieje, i nikt nie wie, co mogłoby ci pomóc, choć
kilka starszych osób wydaje się orientować, w czym rzecz. Problem
tylko w tym, że albo nie chcą ci tego zdradzić, albo zwyczajnie
się tego boją. Zgadza się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak – szepnęła. Złapała
się na tym, że mocno wbijała sobie paznokcie w miękkie wnętrze
dłoni, spróbowała więc szybko rozluźnić napięte z nerwów
mięśnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od zawsze zdarzają ci się
ataki złości. Potrafisz wpaść w szał zupełnie bez powodu, nie
zgadzasz się z ludźmi, masz wrażenie, że wszyscy cię denerwują.
Jedyne, czego pragniesz, to wolność. Wolność w skórze wilka...
byś już nigdy nie musiała być człowiekiem i żyć wśród nich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pokiwała głową, zbyt mocno bojąc
się, że głos jej zadrży.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od jakiegoś czasu masz dziwne
sny, w których widzisz krew. Dużo krwi. I ciała – okaleczone,
nadpalone... potraktowane z niebywałym okrucieństwem. Boisz się
tego, ale gdzieś w głębi duszy... pragniesz, by to się ziściło.
Krew cię fascynuje i hipnotyzuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do diabła, sama już nie wiedziała.
Brzmiało to tak przerażająco, że mało brakowało, a w dziecinnym
odruchu zakryłaby uszy dłońmi i zaczęła głośno śpiewać,
byleby tylko nie słuchać tego więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak mogłaby fascynować ją krew?
Jak mogłaby dokonać czegoś takiego, jak w jej snach...? Przecież
to niemożliwe, na Boga! Przerażające, nierealne i...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale czy przypadkiem nie poczuła
obezwładniającej ekstazy, gdy wbiła w pierś wampira ostrze
bagnetu ojca? Czy widok tryskającej z rany krwi nie sprawił, że
ślina napłynęła jej do pyska, a umysł opanowała dziwna,
niemożliwa do nazwania tęsknota? Czy nie miała wtedy wrażenia, że
rozrywające jej pierś pragnienie jest niemożliwe do
zignorowania...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, do diabła. Był taki moment.
Ale to przecież był cholerny wampir!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No dobra, na to może jeszcze
odrobinę za wcześnie – westchnął Anders, wyrywając ją z
zamyślenia. – Ale masz te sny. Masz te sny i bywają momenty, że
nie panujesz nad własną złością, czyż nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kolejne skinięcie głową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do czego ty dążysz? – syknął
Allan, kładąc dłoń na rękojeści przypasanej szabli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaczekaj, jeszcze nie
powiedziałem najlepszego. – Czerwone oczy wyverna rozbłysły
wewnętrznym ogniem. – Wilcza dziewczyno, powiedz mi, czy w głębi
serca nie czujesz, że... chciałabyś komuś służyć? Stać się
żołnierzem, narzędziem w czyichś rękach? Że tylko to nadałoby
twojemu życiu sens?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już miała zaprotestować ogniście
– zabrzmiało to przecież wyjątkowo absurdalnie – gdy w
ostatniej chwili ugryzła się w język.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Cholera, tak! Już od dawna
uważała, że w jej życiu brakuje sensu, tego czegoś, czemu
mogłaby poświęcić całą siebie... narzuconej ścieżki, którą
mogłaby podążyć. Ścieżki, na której mogłaby pozwolić
zdominować się całkowicie swojej naturze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, ona w rzeczywistości nie
pragnęła wcale wolności. Ona pragnęła wolności, jaką dawało
poczucie, że służy się słusznej sprawie i odpowiedniej osobie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak – szepnęła i ukryła
twarz w dłoniach. – Naprawdę musimy to ciągnąć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Owszem, wilcza dziewczyno. Choć
wątpię, by ci się to spodobało... – Wyvern zawahał się na
dłuższą chwilę, aż zaczęła się niepokoić, że nie powie nic
więcej. – Słyszałaś może kiedyś o Wilkach Fenrira?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie – odpowiedziała bez
chwili wahania. – Znaczy... Słyszałam o Fenrirze. To chyba był
ten wielki wilk z mitologii nordyckiej, który miał zjeść słońce?
Czy coś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bardziej „czy coś”. –
Roześmiał się lekko. – A wiesz, czym są półdemony?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pewnie tym, na co wskazuje
nazwa? – Ponownie spróbowała zamaskować własny strach
złośliwością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No... powiedzmy. Półdemony są
owocem związku demona i człowieka. Nie wiem, jak to dokładnie
działa, że w każdej takiej rodzinie pojawiają się dwa, choć
rzadko są bliźniętami. Być może to jakiś rodzaj instynktu
budzącego się u rodziców? Nie interesowałem się tym nigdy zbyt
mocno. W każdym razie półdemonom jest zaskakująco blisko do
wilkołaków. Potrafią przemieniać się w ogromne wilki na tej
samej zasadzie, co wilkołaki, lecz nie działają na nie fazy
księżyca... a przede wszystkim potrafią posługiwać się magią.
Jedno z rodzeństwa jest wilkiem białym, a drugie czarnym. I uwierz
mi, że nie różnią się tylko kolorem futra. Nie na darmo wilki
czarne zabija się jeszcze w niemowlęctwie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wzdrygnęła się, oglądając na
Andersa ze zgrozą w oczach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak można tak po prostu zabić
dziecko?! – wykrztusiła, napotykając w jego oczach jedynie na
obojętność.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo czarne półdemony... są
bardzo specyficzne. A od czasu rebelii Fenrira Wilka zaczęto się
ich po prostu bać. Zaś dokonanie tego tak wcześnie jest jedynym
sposobem, by nie uśmiercić jednocześnie wilka białego, o ile ten
urodził się jako pierwszy, gdyż pomiędzy półdemonicznym
rodzeństwem tworzy się ogromnie silna więź.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba przestaję to rozumieć. –
Potrząsnęła ze złością głową. – Chcesz mi powiedzieć, że
jestem czarnym półdemonem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Broń Boże! – roześmiał się
tubalnie, odchylając tak mocno, że przez chwilę pewna była, że
zwyczajnie spadnie z kamienia. – A co, wydaje ci się, że jesteś
chodzącym trupem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przejdź może do rzeczy?
Dziewczyna jest przerażona – warknął próbujący zachować
milczenie Allan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tego, co tu zaraz powiem, należy
się obawiać. – Wyvern wyglądał na zupełnie obojętnego wobec
jej strachu. – Wilcza dziewczyno, pozwolisz, że opowiem ci teraz
bajkę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słucham? – wykrztusiła. –
Co mają do tego jakieś bajki?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ta akurat będzie prawdziwa. –
Puścił jej oko. – Fenrir narodził się niemal dwa tysiące lat
temu jako właśnie czarny półdemon. Wbrew temu, co sądzi
większość współczesnych historyków, wcale nie był potworem od
samego początku. Szaleńcem, i to wyjątkowo ciekawskim – być
może, lecz musiało dopiero dojść do tragedii, by całkowicie
wymknął się spod kontroli... Tak się złożyło, że w okrutny
sposób zamordowano jego ukochaną młodszą siostrę. Choć powinien
był przez to umrzeć, przetrwał, lecz... można powiedzieć, że
zniknęła bezpowrotnie jego człowiecza cząstka. Ostatki tego, co
trzymało go przy zdrowych zmysłach i nie pozwalało czającemu się
na niego szaleństwu wyciągnąć chciwie pazurów. Gdy zabrakło
jego siostry, stracił ostatnie, dlaczego pragnął żyć i być
dobrym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Anders umilkł na chwilę, jakby
zastanawiał się, w jakie słowa ubrać dalszy ciąg historii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Fenrir jako czarny półdemon
posiadał pewną bardzo specyficzną umiejętność: potrafił
instynktownie wyczuwać błąkające się po świecie skupiska
upośledzonej magii. Nauczył się również czerpać z nich siłę,
choć do teraz nikt nie wie, jak mu się to udawało. W końcu nie ma
już na świecie czarnych półdemonów, które można by o to
spytać. Przede wszystkim jednak... Fenrir zapragnął objąć władzę
nad światem, a następnie go zniszczyć, by raz na zawsze
zlikwidować tych, którzy byli odpowiedzialni za śmierć jego
siostry. A o to winił wszystkich ludzi bez wyjątku. Nikt oczywiście
nie wierzył w to, by zwykły półdemon, choćby nie wiadomo jak
potężny, był w stanie pożreć słońce, jak to on miał w
planach, lecz oczywistym stało się to, że rebelię należało
powstrzymać jak najszybciej. Fenrir, korzystając z energii
upośledzonej magii, stworzył swoje niezwyciężone wojsko – Wilki
Fenrira. I umierając zdążył rzucić klątwę, która sprawia, że
Wilki Fenrira rodzą się nadal, aby przygotować świat na nadejście
następnego czarnego półdemona. To, że żaden czarny półdemon
nie dożył od tamtego czasu momentu, w którym nauczyłby się
chodzić, klątwy nie zmieniło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła cisza miała jednocześnie
świeży i nieprzyjemnie gorzki posmak mrozu i niewysłowionej grozy,
która zdawała się przygnieść Livię do ziemi ciężarem
niemożliwym do wytrzymania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A jaka jest w tym moja rola? –
szepnęła wreszcie, bojąc się unieść wzrok. Oglądała swoje
dłonie, śledziła oczami wszystkie drobne linie papilarne, jakby
dostrzegła zapisany w nich wzór.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uważasz, że ona jest wilkiem
Fenrira. – Słowa Allana mimo wszystko wcale nie zabrzmiały jak
pytanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie uważam. Ja to wiem. I
Shadya prawdopodobnie też, choć nic jej nie mówiła. – Z gardła
Andersa wydobył się głęboki, nieludzki warkot. – Uważam to za
głupotę. To nie jest sprawa, którą można zamieść pod dywan.
Jeśli nikt nie będzie miał na dziewczyny oka, może
niewyobrażalnie nabroić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Więc co powinniśmy twoim
zdaniem zrobić? – Zmiennoskóry bezradnie rozłożył ręce. –
Trzymać ją na smyczy? Zabić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy moglibyście nie rozmawiać
o mnie tak, jakby mnie tutaj nie było? – warknęła Livia. –
Dlaczego mielibyście mnie zabijać, do cholery?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słownictwo! – syknął
wyvern. Przez krótki moment wyglądał jak ten sympatyczny facet,
który mieszkał razem z nią w domu Shadyi i momentami traktował ją
wręcz po ojcowsku. – Nie zamierzam cię zabijać. Po prostu... –
Potarł zmęczonym gestem twarz. W tamtej chwili rzeczywiście
wyglądał na swoje ponad sześćset lat. – Do diabła, nigdy nie
pozwalano żyć takim, jak ty. Choć rodzicie się zwykle nie
częściej niż raz na stulecie, nie jesteście szczególnie
pożądani. Nie, bo... szaleństwo Fenrira zwykle zaćmiewa wam
zdrowe zmysły o wiele zbyt szybko, by ktokolwiek miał czas na
reakcję, a od tego nie ma już odwrotu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czyli... – Niemal zakrztusiła
się własnym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, wilcza dziewczyno.
Oszalejesz. W pewnym momencie odbije ci tak mocno, że zapragniesz
dokończyć dzieło Fenrira własnoręcznie. Jedynym, co będzie się
dla ciebie liczyło, stanie się zadawanie śmierci. Stracisz swoją
ludzką formę i wszystko, co cię z nią łączyło – wspomnienia,
emocje, empatię, zdolność odczuwania miłości. Staniesz się
potworem. Dlatego tak ważne jest, byś już nigdy więcej nie
przemieniała się w wilka. Rozumiesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A to cokolwiek da? – Nie
zdołała dłużej powstrzymywać cisnących się do oczu łez. Miała
wrażenie, jakby jej serce pękło właśnie na milion ostrych
odłamków, a cały świat wokół się zawalił. Mocne fundamenty, w
których siłę tak wierzyła do tej pory, okazały się spękane,
niestabilne i podmyte kłamstwem. – Skoro to już we mnie jest, to
jaką różnicę sprawi, czy będę się przemieniać, czy nie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zyskasz przynajmniej kilka lat
życia. I radzę ci wykorzystać je w pełni, bo z pewnością nie
będzie ich wiele.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Loki&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy mógłbyś odpowiedzieć mi
na kilka pytań? – spytał cicho Loki, siląc się na obojętność,
dumny z siebie, że udało mu się przy tym nie spojrzeć w stronę
idącego obok niego Marka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie, pojęcia nie mam, po kiego
grzyba się za wami wlokę – odparował Niemiec bez chwili
zastanowienia. – Pewnie z nudy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie o to mi chodzi! –
Przedwieczny w udawanym otumanieniu złapał się za głowę i jęknął
cicho. – No dobra, może trochę. Bogowie, dlaczego ty musisz
myśleć dwa razy szybciej ode mnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdybyś miał tyle samo lat, co
ja, też byś pewnie umiał to i owo. – Przyjacielski kuksaniec w
ramię o mało nie przewrócił rudego na kamienistą ścieżkę. –
Nie martw się, jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłem. Dopiero się
rozkręcam, więc... tak, będzie jeszcze gorzej. – Roześmiał się
zgryźliwie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kurwa mać! – wyrwało się
Przedwiecznemu. – O co innego chciałem spytać!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ta? No to wal. –
Prawdopodobnie zupełnie bezwiednie Mark wyrysował na mijanym akurat
odłamku skalnym niezbyt staranną runę i delikatnym muśnięciem
palca sprawił, że zapłonęła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Przynajmniej stało się jasne,
po co mu węgiel z ogniska...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Chciałem
spytać cię o pewne wydarzenie z bardzo, bardzo odległych lat.
Ciekaw jestem, czy to pamiętasz, bo... – urwał na chwilę,
szukając odpowiedniego słowa. Żadne nie wydało mu się właściwie,
a każde bez wyjątku mogło wywołać kłótnię. Porywczość Marka
nie zmieniła się ani na jotę wraz z odzyskaniem wspomnień.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Bo
mi nie wierzysz, że to wszystko jest prawdą? – W jasnoszarych
oczach błysnęło coś dziwnego, lecz znikło na tyle szybko, że
nie zdołał rozpoznać, czym mogło być.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Dobra, raz się żyje.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Chyba
sam przyznasz, że ciężko w to uwierzyć. Znałem Antykreatora.
Spotkałem go parokrotnie, w czym dwa razy w dość nieprzyjemnych
okolicznościach. I... – Pod siłą wzroku, w którym widać było
przeżyte eony, poczuł się nagle jak dziecko, usiłujące się
wytłumaczyć przed dorosłymi z przewiny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Odruchowo
sięgnął do miecza, gdy Mark nagle zastąpił mu drogę. Ruch był
tak błyskawiczny, że nawet ze swoim nadludzkim refleksem właściwie
nie zorientował się, w którym momencie znajoma rękojeść
wyślizgnęła się z jego dłoni, by nagle sparzyć wrażliwą skórę
na gardle metalicznym zimnem. Prawa dłoń pozornie o wiele młodszego
wyverna zacisnęła się na kołnierzu płaszcza, ucinając mu
oddech. Twardy kamień uderzył w plecy, wypychając całe powietrze
z płuc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Żeby
ktoś w jego dał się tak podejść! Niemożliwe. Po prostu, do
cholery, nierealne! Jakim cudem niby przeżyłby te ponad cztery
tysiące lat, gdyby...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Co
mam ci powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, potężny
Przedwieczny? – W niskim głosie Marka pojawiła się drgająca
niebezpieczeństwem nuta. – Co sprawi, że wyzbędziesz się
wreszcie wątpliwości? To tylko słowa, czyż nie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Mark,
do diabła...! – wykrztusił, lecz umilkł, gdy nienaturalnie silna
dłoń potrząsnęła nim jak szmacianą lalką. Niewiele już
brakowało, by o wiele wyższy mężczyzna zwyczajnie uniósł go nad
ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Żeby
tak podejść jego – króla oszustów...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Co
mam zrobić? – Jasnoszare oczy błysnęły znajomą wyvernią
czerwienią. – Mam ci to wszystko opowiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Gdzieś
niedaleko rozległ się głuchy okrzyk Javiera, któremu wreszcie
udało się ich dogonić. Myśliwy miał jednak o wiele więcej
instynktu samozachowawczego, niż ktokolwiek by się tego spodziewał
– choć przybrał pozycję gotową do ataku, a w jego dłoni
błysnął sztylet, nie rzucił się bezmyślnie do walki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ucisk
na krtań zniknął równie nagle, jak się pojawił. Loki opadł na
kolana i zaniósł się głośnym kaszlem, przez chwilę zupełnie
nie mogąc się opanować. Ze złością obejrzał się na górującego
nad nim wyverna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Co
ci strzeliło do głowy?! – wysyczał, szczerząc ostre kły. –
Mark...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Czy
imię Ylnether coś ci mówi?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Zmartwiał,
rezygnując z poderwania się na równe nogi, nawet gdy jego własny
miecz opadł z metalicznym brzękiem na siwą skałę tuż przed nim.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;A
może to wydaje ci się znajome?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;W
jego stronę wyciągnęła się pokryta popękaną ze starości skórą
rękojeść miecza Marka. Miecza całkowicie prostego, zupełnie
pozbawionego ozdób, porysowanego i lekko zmatowiałego już ze
starości, lecz mającego w sobie to coś...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Coś,
co sprawiło, że nie wyciągnął po niego dłoni. A widząc
maleńką, stylizowaną runę pośrodku jelca, dodatkowo cofnął się
na parę kroków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Powinieneś
znać ten miecz – warknął Mark. – Sam wyciągnąłeś mi go z
bebechów. To, że dotykam go gołymi dłońmi, mówi chyba samo za
siebie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ja
po prostu... – Potrząsnął głową. Uwolnione z węzła na karku
włosy w kolorze ognia nieprzyjemnie kleiły się do zroszonego potem
czoła. – Sporo czasu spędziliśmy w podróży, gdy miałem cię
jedynie za zwykłego dzieciaka. Może i podejrzanie uzdolnionego, ale
jednak dzieciaka. W niczym się nie zdradziłeś. Nazywali cię
Pożeraczem Światów dla zabawy, a ty... zupełnie nic ci nie
zaświtało!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Też
nie wiem, dlaczego tak się stało. – Mark cofnął się na kilka
kroków. – Z tym wcieleniem jest coś nie w porządku. Ale... –
Uśmiechnął się krzywo. – Przyznam, że w skórze wyverna jest
mi nadzwyczaj wygodnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;O
czym wy, do kurwy nędzy, gadacie? – jęknął Javier, upewniwszy
się, że niebezpieczeństwo zostało już zażegnane.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;O
tym, jak skazałem świat na zagładę. – Loki parsknął śmiechem,
nagle odzyskując cały humor. – Bogowie, Mark, jeśli kiedykolwiek
faktycznie postanowisz to zakończyć, wspomniałbyś, że miałem w
tym udział, co?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Masz
to jak w banku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ale
o co tu...?! – Głos Myśliwego stawał się coraz bardziej
piskliwy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ten
rudy kretyn wyplątał mnie kiedyś z pułapki zastawionej przez... –
Mark zawahał się na chwilę. – Nie wiem, jak mógłbym to
określić. Chyba najłatwiej będzie ci zrozumieć, jeśli powiem,
że była to pułapka zastawiona przez Boga.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ożesz...
– Javier usiadł ciężko na najbliższym większym kamieniu. –
Coraz mniej to wszystko rozumiem. Ty naprawdę twierdzisz, że jesteś
tym tam...?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Nie
twierdzi, tylko jest. Możesz mi zaufać. – Przedwieczny poklepał
go przyjacielsko po plecach, zdając się nie zauważać
wykrzywiającego mu twarz wściekłego grymasu. Zaraz ponownie
zwrócił się w stronę Marka. – Ale pozwolisz, że nadal będę
nazywał cię Markiem? „Ylnether” mimo wszystko jest trochę
zbyt... przerażające.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Jasna
sprawa. – Niemiec wzruszył ramionami. – Loki przed tysiącami
lat uwolnił mnie z pułapki, którą stworzył dla mnie Bóg wraz ze
swoimi aniołami – kontynuował. – Już samo to, że dałem się
w nią złapać, było z mojej strony przejawem kompletnej głupoty.
Być może po prostu się tego nie spodziewałem? Nie pamiętam tego
jeszcze zbyt dokładnie. – W zamyśleniu uniósł miecz do oczu i
obejrzał go ze wszystkich stron, jakby spodziewał się znaleźć
ślady własnej krwi w głębszych rysach. – Potem ja około dwóch
tysięcy lat później uratowałem jego dupę z pułapki, którą
zastawiły na niego zazdrosne wyverny. – Uśmiechnął się krzywo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Czyli
można powiedzieć, że przyjaźnicie się już długie lata? –
Javier sam nie wiedział, czy powinien potraktować to z takim
humorem, jak ci dwaj, czy lepiej jednak byłoby się po prostu
załamać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Loki
już nabierał powietrza, by odpowiedzieć, gdy nagle usłyszał
zbliżający się tętent kopyt. Obejrzał się krótko na Marka,
złapał błyskawicznie walający się po ziemi miecz i rozejrzał,
usiłując zorientować się, skąd dźwięk może dochodzić, lecz
zniekształcające wszystko w skalnym labiryncie echo znacznie
utrudniało zadanie. Dźwięk odbijał się wielokrotnie od
wyrzeźbionych przez lata działania wody i wiatru skał, przez co
można było odnieść wrażenie, jakby rozlegał się ze wszystkich
stron jednocześnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Kary
jednorożec pojawił się właściwie znikąd, zupełnie jakby wyrósł
nagle spod ziemi. W panującym chłodzie powietrze buchające z jego
nozdrzy zmieniało się w kłęby przypominającej dym pary, a niemal
czarne oczy błyskały energią i mądrością, o jaką nie
posądziłby nigdy żadnego zwierzęcia. Cofnął się w razie czego
na kilka kroków, unosząc miecz, a następnie przypadł gwałtownie
do ziemi, gdy tuż za nim brzęknęła spuszczana cięciwa kuszy
Javiera.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Czworograniasty
grot rozciął z głośnym świstem powietrze i utkwił nieco z lewej
strony piersi ogromnego koniska, z tej perspektywy sprawiając
wrażenie niż nieznaczącego, nieszkodliwego patyka, rzuconego przez
przestraszone dziecko. Ból musiał jednak zadać, ponieważ ogromne
zwierzę stanęło nagle dęba i zarżało głośno, ukazując
zaostrzone zęby.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Pewien
był, że jednorożec rzuci się na nich. Doskonale wiedział, że z
tymi zwierzętami nie było żartów – a już zwłaszcza z tymi,
które nie dały się oswoić – przygotował się więc do odparcia
ataku, formując w myślach pierwsze odpychające zaklęcie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Mark
doskoczył do czarnego jak bezgwiezdna noc koniska i wyciągnął w
jego stronę dłonie, jakby próbował uspokoić swojego
rozzłoszczonego wierzchowca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Dlaczego
za mną łazisz?! – ryknął na niego potężnym głosem. Loki sam
już nie wiedział, czy nie wyobraził sobie drżącej w nim nuty
histerii. – Czego ode mnie chcesz?! – krzyczał dalej, kolejnym
ruchem mając nadzieję zwierzę odpędzić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Jednorożec
stanął, opuścił lekko łeb, jakby zamierzał zaatakować.
Parsknął, zagrzebał ogromnym kopytem w pokrytej drobnymi
kamieniami ziemi. Cofnął się na kilka kroków. Krople
jasnoczerwonej krwi spływały gęsto po jego szerokiej piersi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Mark
podszedł do zwierzęcia na tyle blisko, że w każdym innym wypadku
najpewniej straciłby właśnie życie. Zdecydowanym ruchem położył
dłoń na miękkich chrapach i pchnął, mając nadzieję, że w ten
sposób zmusi zwierzę do odwrócenia łba, ale konisko zaparło się
o ziemię na szeroko rozstawionych nogach i nie zamierzało
ustępować. Obnażyło tylko jeszcze raz ostre zęby i czekało,
sapiąc gniewnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Z
boku wydawało się, że toczą nierówną walkę na spojrzenia lub
jakąś absurdalną rozmowę w myślach. Wyvern i jednorożec
przypominali dwa zastygłe w połowie ruchu posągi, a Loki bał się
choćby drgnąć, nie chcąc żadnego z nich rozproszyć. Wątpił,
by Marka mogło zabić coś tak trywialnego, jak długi na ponad
metr, poprzecznie prążkowany róg wbity w ciało, lecz to z
pewnością wyłączyłoby go z walki na jakiś czas.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Wzdrygnął
się, w pierwszym odruchu myśląc, że się przesłyszał, gdy
Antykreator rzucił w ich stronę:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Chce,
żebyśmy za nim poszli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Że
co?! – Javier zdążył już wsunąć kolejny bełt w łoże kuszy.
– To ty jeszcze gadasz ze zwierzętami?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;To
jest... – Niemiec wyraźnie stropił się na kilka sekund. –
Nieważne. Po prostu zaufajcie mi i ruszcie stąd dupy. Czy nazwa
„Nerthen” coś wam mówi?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;To
niewielkie miasteczko niedaleko stąd – pospieszył z wyjaśnieniami
Loki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;No
to pięknie. – Długi miecz z sykiem wsunął się z powrotem do
pochwy. – Idziemy. Po drodze może też wreszcie mi wyjaśnicie,
gdzie ja, do chuja pana, za wami idę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2020/05/rozdzia-9.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-2502362085748588628</guid><pubDate>Tue, 23 Jul 2019 11:32:00 +0000</pubDate><atom:updated>2019-07-23T04:32:08.087-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 8</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Livia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia nigdy nie myślała, że
powrót do szeroko pojętej normalności może sprawić jej tak
wielką ulgę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bała się zwyczajnego życia. Bała
się planów, jakie snuli wokół jej osoby rodzice, kontraktów
małżeńskich zawieranych za jej plecami, tysięcy plotek i
nieustannego oceniania przez wszystkich wokół. Bała się większych
tłumów, obcych wysoko postawionych osób, przy których nieustannie
musiała się zastanawiać, jak się wypowiadać, jak zachowywać,
jakie wywierać wrażenie, by wszyscy wokół byli z niej zadowoleni.
Dusiła się w ciasnych sukniach, gorsetach, eleganckich koronkach.
Dusił ją zapach perfum, jaskrawe kolory kłuły w oczy, szmer
rozmów wbijał się palącą szpilą w mózg i sprawiał, że miała
ochotę zatykać uszy dłońmi w dziecięcym odruchu chęci
uchronienia się przed tym. Przyzywał ją świat. Fascynował
księżyc, intrygowały zapachy, z których tak wiele mogła wyczytać
o osobach, które je pozostawiły. Kochała swoją wilczą część i
tę jedną noc w miesiącu, gdy mogła pozwolić opanowującej ją
mocy wychynąć na zewnątrz i przejąć kontrolę. To czającego się
w niej wilka traktowała jak prawdziwą siebie, to w jego ciele czuła
się najlepiej... ale jak na przekór tak ogromną trudność
sprawiało jej przywołanie go i zmuszenie do posłuszeństwa, gdy
brakowało zimnego światła idealnie okrągłego satelity.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z wilkołakami tak nie było.
Obserwowała je od zawsze, dołączała do okolicznej watahy podczas
każdej pełni, traktowała przewodzącą jej Shadyę jak mentorkę,
wręcz drugą matkę... a jednak nawet od niej nie potrafiła
wyciągnąć, co tak naprawdę było z nią nie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wilkołaki przemieniały się od
małego. Obojętnie, w jakim wieku uświadomić takiego odnośnie
tego, kim jest – jeśli tylko umiał osiągnąć wystarczający
stopień skupienia, potrafił przemienić się w wilka. Nie we wpół
ludzką hybrydę na dwóch łapach. W ogromnego, lecz zupełnie
zwyczajnego wilka. Po tym pierwszym razie szło już z górki, a
przemiany stawały się odruchowe... więc dlaczego nie było tak też
z nią?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Martwiła się. Możliwe, że wręcz
bała się tego, co mogło kryć się za tą jej wyjątkowością.
Myślała o tym natrętnie i nieustannie, nocą dręczona milionem
wymyślnych snów, z których co jeden, tym potworniejsze obrazy ze
sobą niósł. W tych przesadnie realistycznych snach widziała krew,
zniszczenie, śmierć i siebie idącą przez to wszystko... lecz
zupełnie inną. Bo tę senną Livię – potworną bestię w równym
stopniu przypominającą wilka, jak i człowieka – cieszyło to, co
widziała. Wręcz wprawiało w euforię. Ona się tym rozkoszowała,
ona skamlała z przyjemności, ona oblizywała się na widok
wnętrzności wypływających z rozciętych ciał...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bała się. Tak potwornie się bała,
że po prostu musiała zrobić sobie od tego wszystkiego przerwę, a
najlepszym, na co wpadła, był powrót do rodzinnego domu. Do
swojego zwyczajnego życia, które jeszcze przed kilkoma tygodniami
napawało ją takim lękiem i odrazą. Do wiecznie mających
pretensje rodziców, do ich małego sklepiku na parterze kamienicy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, przede wszystkim do sklepiku.
Bo gdy stawała za ladą i oddawała się niegdyś znienawidzonej
pracy, mogła przynajmniej na chwilę zmusić myśli, by zwróciły
się w innym kierunku. Mogła zostawić wilkołaki, demony i wyverny
daleko za sobą i wmawiać własnemu umysłowi, że były jedynie
kolejnym nieco zbyt realistycznym snem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tylko o Allanie nie potrafiła
zapomnieć, obojętnie jak bardzo się starała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;A jeszcze niedawno tak źle o nim
myślałaś&lt;/i&gt;, prychnęła sarkastycznie w myślach. Oj tak, na
początku tej przygody Allan był jedynie słabym, nieco tylko
wyrośniętym i całkiem ładnym chłopcem. Dzieciakiem, który gubił
się we wszystkim tym, w co rzuciło go życie, który bał się
własnego cienia i drzemiącej w nim mocy, który poddawał się
biernie wydarzeniom, nie będąc w stanie wykrzesać z siebie
czegokolwiek więcej. Lecz teraz... Zmiana, jaka w nim zaszła, była
ogromna. Jaka szkoda, że wraz ze śmiercią rodziców mógł bez
problemu zerwać kontrakt małżeński.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Owszem, nie była dla niego
najmilsza, zwłaszcza na początku. Dogadywała mu, pastwiła się,
traktowała jak kogoś gorszego... ale i tak z jakiegoś powodu wciąż
liczyła na to, że pozwoli odejść tym konfliktom w niepamięć. Bo
ją też tamte wydarzenia zmieniły. Ona też stała się zupełnie
innym człowiekiem. A odrzucenie, choć w głębi serca doskonale
zdawała sobie sprawę z tego, że będzie nieuniknione, zabolało
nie do wytrzymania. Wiedziała, że do tego dojdzie. Wiedziała, że
gdy tylko natrafi się okazja, zmiennoskóry zerwie jakiekolwiek
powiązania z jej rodziną. Bo przecież dla niego była nikim. Była
wnerwiającą smarkulą, z którą ktoś wbrew jego woli zapragnął
go wyswatać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale przecież uratowała mu życie.
Czy nie powinna w zamian oczekiwać odrobiny wdzięczności?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I czy aby na pewno wdzięczność by
jej wystarczyła? Oczywiście, że nie. Ale kogo to obchodziło?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nikogo nigdy nie obchodziło, co się
z nią działo. Rodzice dbali jedynie o jej wizerunek i własną
reputację, Shadya wciąż miała przed nią sekrety.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Była sama. Zupełnie sama.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tkwiła za ladą z ciemnego drewna,
opierając się o nią łokciami. Ciężki, rzeźbiony mebel
przypominał relikt żywcem wyciągnięty ze średniowiecza, a choć
ogromny, krył w sobie zaskakująco mało ciekawych przedmiotów, na
których mogłaby skupić uwagę. Ot nieco już zużyte liczydło,
ryza papieru, zapasowe stalówki, kałamarz z atramentem i parę
bibułek do osuszania pisma. Resztę szafek pozbawiono nawet drzwi.
Za plecami miała wysoki regał malowany na zielono, zapełniony po
brzegi produktami. Rodzice zajmowali się sprzedawaniem dosłownie
wszystkiego – na szerokich półkach można było znaleźć słoje
z konfiturami, pudełka z zawsze świeżymi ciasteczkami, które jak
na razie sprzedawały się najlepiej, nieco ozdobnych drobiazgów do
dekorowania wnętrz, ułożone w piramidy stosy kostek mydła,
flakony z perfumami. Witrażowe okno po jej prawej stronie rzucało
kolorowe refleksy na podłogę wyłożoną drobnymi czarno-białymi
płytkami, ułożonymi w motyw szachownicy. Po lewej miała wielkie
schody prowadzące do części mieszkalnej, równie mocno kuszące
wizją czekającego na ich szczycie odpoczynku, jak i odstraszające
zbliżającą się nieuchronnie koniecznością bezczynności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bała się bezczynności najbardziej
ze wszystkiego, bo to ona sprawiała, że stawała się wobec swoich
demonów zupełnie bezradna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Było cicho. Było pusto. Jak na
złość, akurat dzisiaj klientów pojawiło się zaledwie kilku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Akurat dzisiaj, gdy po kolejnej nocy
koszmarów z całego serca pragnęła zaznać czegoś zwyczajnego i
przyziemnego dla samego udowodnienia samej sobie, że wciąż jest
żywa. Że wciąż jest komukolwiek potrzebna choćby do podania
paczki z półki...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jej własny umysł zdawał się ją
wykańczać o wiele lepiej, niż jakakolwiek paranormalna zawierucha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ukryła twarz w dłoniach,
pomasowała pulsujące bólem skronie. Kłucie gdzieś za oczami
męczyło ją już od paru dni, z każdą godziną bardziej
uciążliwe. Już miała wrażenie, że coraz ciężej jest jej
utrzymać przez to skupienie. Czym to było spowodowane? Stres?
Zbliżająca się pełnia? A może coś zupełnie innego, coś
obejmującego te tajemnice, których Shadya nie chciała jej
zdradzić, udając niewiedzę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A zresztą... czy ona naprawdę
udawała? Może w rzeczywistości sama nie miała pojęcia, co
powinna o niej myśleć? Może była równie zagubiona, zachodząc w
głowę, jak jej pomóc, a ona odwdzięczyła jej się wyprowadzką
bez słowa?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tego było za wiele.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak naprawdę pragnęła niewiele.
Czasem jednak to niewiele stawało się czymś niemożliwym do
osiągnięcia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciała przynajmniej częściowo
wiedzieć, na czym stoi. Chciała poczuć się pewnie w przynajmniej
jednej kwestii. Chciała...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciała miłości. Ciężko było
przyznać się do tego przed sobą samą, ale naprawdę pragnęła
mieć kogoś, do kogo mogłaby po prostu się przytulić i zyskać
tym przynajmniej złudne poczucie bezpieczeństwa. Chciała, żeby
ktoś pogłaskał ją po czarnych włosach i zapewnił, że wszystko
będzie dobrze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zadzwonił malutki dzwoneczek nad
drzwiami. Ból odezwał się podwójnie, aż niemal syknęła, mrużąc
oczy. Z wysiłkiem uniosła się znad lady po kilku oddechach,
rozchyliła powieki, spróbowała przybrać neutralny wyraz twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I niemal się zakrztusiła,
zobaczywszy przed sobą Allana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyglądał dokładnie w taki sposób,
w jaki pociągał ją najmocniej. Czarne kręcone włosy do ramion,
lekki zarost, czarny płaszcz, pod nim ukryta pochwa z szablą.
Wysokie buty do konnej jazdy, tajemniczy błysk w jasnoszarym oku.
Przepaska na drugim nieco psuła efekt, lecz nawet ją uwielbiała.
Bo przecież była teraz jego częścią, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bogowie, uwielbiała w nim dosłownie
wszystko. Jak mogła tak nisko upaść...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cześć – powiedział po
prostu, widocznie nie zauważywszy, że działo się z nią coś
dziwnego. Podał jej po męsku dłoń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Minęła dłuższa chwila, zanim
zareagowała. Zaczerwieniła się, uścisnęła wyciągniętą męską
rękę, udała wielkie zainteresowanie niewidoczną plamą na
kontuarze, którą obowiązkowo trzeba było natychmiast zetrzeć.
Miała nadzieję, że dzięki temu zdoła skryć się za włosami, by
chłopak niczego więcej nie zauważył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co podać? – spytała szybko,
modląc się w duchu, by głos jej nie zadrżał. O dziwo, wyszło
całkiem nieźle jak na kogoś, kto dosłownie trząsł się z
nerwów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Coś słyszałem o tych waszych
ciastkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic dziwnego, całe miasto o
nich mówi – prychnęła, zanim zdążyła się powstrzymać.
Nieraz ciężko było uciszyć własne odruchy, obojętnie, z kim
akurat rozmawiała i jakie wrażenie chciała na nim wywrzeć. Szybko
zaczęła mówić, chcąc zatuszować wpadkę: – Mama codziennie je
piecze. Może i pozuje na panią z wyższych sfer, ale pieczenie
zawsze było jej największą pasją. Potrafi zrobić ich niesamowitą
ilość, jakby nigdy się nie męczyła. Jakie podać? Korzenne? Z
czekoladą?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nawet z czekoladą macie? –
Uniósł jedną brew.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Z prawdziwą. –
Uśmiechnęła się nieśmiało. – Dość ciężko jest ją zdobyć,
zwłaszcza po ostatnich... wydarzeniach, ale rodzicom zawsze się
udaje. Tylko cena jest dość wysoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Raz się żyje. – Szybko
zerknął na właściwą półkę i wręczył jej kilka monet. Ledwo
powstrzymała się od otwarcia szeroko ust na widok ich nominału. –
Daj mi ich trochę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szybko zapakowała kilka sztuk.
Specjalnie wybrała te, które jej samej wydawały się
najsmaczniejsze. Choć ślinka napływała jej do ust od samego
cudownego zapachu, dziwną przyjemność sprawiała jej myśl, że
nie odkłada ich dla siebie, lecz dla niego. Dla kogoś, kogo chciała
obdarować wszystkim, co najlepsze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się z nią działo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Podała zmiennoskóremu pudełko.
Gdy sięgnęła do kasy, powstrzymał jej dłonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Reszty nie trzeba. Nie
zbiednieję od tego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zadrżała od dotyku, nie będąc w
stanie nawet wymyślić riposty. Ponownie spuściła wzrok, wciąż
nie mogąc się nadziwić tej nagłej nieśmiałości. Ona, która
zawsze taranem szła przez życie, lubiła zwracać na siebie uwagę
i trzymała złośliwy komentarz na każdą okazję. Ona, która
złośliwością i nieraz okrucieństwem broniła się w
trudniejszych sytuacjach, budując wokół siebie mur
nieprzyjemności, od którego niemal wszyscy uciekali...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic dziwnego, że on też wolał
odsunąć się od niej jak najprędzej. Kogoś takiego jak ona nie
dało się przecież lubić, a tym bardziej kochać. Sama doskonale o
tym wiedziała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan ociągał się z wyjściem.
Widziała, że zawahał się, biorąc pudełko z ciastkami w dłonie,
spojrzał na nią dziwnie, jakby sam nie mógł zdecydować się, czy
powinien coś jeszcze powiedzieć. W jego oku błysnęło coś
dziwnego, czego nie potrafiła zinterpretować, ale i tak sprawiło,
że wzdłuż kręgosłupa przebiegł jej lodowaty dreszcz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dobra, mała – westchnął w
pewnym momencie, gdy kontakt wzrokowy zaczął robić się dla niego
zbyt uciążliwy. – Jest pewna sprawa, o której zdecydowanie
powinniśmy porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słucham. – Obronnie
skrzyżowała ramiona na piersi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po pierwsze... chciałem cię
przeprosić za ostatnie. Nie powinienem cię zaatakować. Po
prostu... podeszłaś do mnie w nieodpowiednim momencie. Przepraszam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O... – Na chwilę kompletnie
brakło jej słów. – Nie ma sprawy. To ja nie powinnam się
zbliżać, skoro widziałam, że chciałeś być sam. – Kiedy stała
się taka pokorna?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;On też zauważył coś dziwnego w
jej szybkiej odpowiedzi. Obserwował ją, nagle czujny, lecz zanim
zdążył ponownie się odezwać, drzwi otworzyły się, niemal
uderzając w ścianę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W progu stał ojciec Anders. A
konkretniej – wściekły jak sto nieszczęść nieco potargany
wyvern z mieczem przewieszonym przez plecy, którego niegdyś miała
za sympatycznego, spokojnego i niemal przesadnie opiekuńczego ojca
Andersa. Czerwone oczy płonęły, czarne ubranie tylko podkreślało
bladość cery. Wyglądał jak obłąkany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ty, wilcza dziewczyno –
powiedział, wskazując ją palcem i nie zamierzając bawić się w
żadne powitania. – Mamy do pogadania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co? – Cofnęła się kilka
kroków, odruchowo przyjęła postawę obronną, gotowa w każdej
chwili przemienić się w bestię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan również się spiął. Jego
lewa dłoń powędrowała do rękojeści szabli, jakby gotów był
dziewczynę ochronić. Tylko dlaczego zareagował na niego tak wrogo?
Już od jakiegoś czasu miała wrażenie, że z Andersem dzieje się
coś dziwnego, ale jak na złość była to jedna z tych kwestii,
których nikt nie zamierzał jej wyjaśniać, nawet jeśli pytała
wprost.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powiedziałem wyraźnie –
wycedził, szczerząc ostre kły. – Chodź no.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nigdzie z tobą nie pójdzie! –
zaprotestował Allan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ty, chłystku, też możesz się
przydać. – Wyvern ocenił go szybko wzrokiem. – Sprawa jest dość
poważna i obawiam się, że porozmawiam z nią, choćbym miał ją
stąd wynieść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mów, czego chcesz – przerwała
mu ze złością, zaciskając dłonie w pięści. Wilk w jej wnętrzu
szarpał się i warczał, próbując wydostać się na zewnątrz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern uśmiechnął się bez cienia
wesołości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba wiem, czym jesteś,
malutka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Serce dosłownie zatrzymało jej się
na moment.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Katherine&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Katherine, choć młoda i przez
wszystkich wokół traktowana jak całkiem pocieszna, ale jednak co
najwyżej maskotka, wbrew pozorom wcale nie była głupia. I przede
wszystkim mogła pochwalić się o wiele większą
spostrzegawczością, niż ktokolwiek by się spodziewał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już wielokrotnie udowodniła, że
potrafiła się skradać. Jeszcze kiedyś – w tych czasach, gdy
żyła jako człowiek i nie zdawała sobie sprawy z tego, jak barwny
i skomplikowany jest świat wokół niej – tropienie i polowanie na
małe zwierzęta było jej ulubioną rozrywką. Jej rodzina miała
bogatą historię łowiecką, pasją zaraził ją ojciec, od
najmłodszych lat gotowy wprowadzać swą uroczą, złotowłosą
jedynaczkę w tajniki profesji. Czytać ślady zwierząt nauczyła
się jeszcze jako małe dziecko, a bezszelestnego poruszania się w
lesie pozazdrościłyby jej prawdopodobnie nawet wyverny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już raz zdołała ich podejść.
Przypłaciła do wprawdzie życiem i wszystkim tym, co do tej pory
znała i uważała za oswojone, lecz wciąż, gdy o tym myślała,
czuła dziwną satysfakcję. No bo udało się jej. Podkraść się
do kogoś, kto słyszy szmer drążącej ziemię dżdżownicy z wielu
metrów, było ogromnym wyczynem. A wyvernów było kilka, popartych
dodatkowo sporą wilkołaczą watahą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Umiejętność poruszania się
bezszelestnie przydawała jej się wielokrotnie nawet teraz, gdy
przyszło jej mieszkać w zimnych korytarzach głównej wyverniej
twierdzy. A to, że właściwie pozostawiono ją tam samą sobie, a
oprócz forsownych treningów mało kto zwracał większą uwagę na
to, co robiła, sprawiało, że miała aż przesadnie wiele okazji,
by wprawiać się w tej swojej profesji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Śledziła głównie tych, których
znała. I nie była zadowolona z tego, co widziała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z Jaromirem od samego początku było
coś nie tak. Najwyższy zbrojmistrz i dowódca oddziału łuczników,
choć odpychający z charakteru i nieraz wręcz okrutny, fascynował
ją od samego początku. W samych rysach twarzy miał coś takiego,
co przyciągało uwagę i nasuwało wrażenie, że przed przemianą
tak nie do końca musiał być człowiekiem, a dziwna gracja ruchów
i nieraz niezwykłe słownictwo, które wyrywało mu się w chwilach,
gdy zapominał się kontrolować i zgrywać jedynie poważnego
żołnierza, nasuwały jej na myśl te wszystkie bajki o zagubionych
królewiczach, których nasłuchała się w dzieciństwie.
Przyglądała mu się w wielu sytuacjach, podsłuchiwała rozmowy...
i przede wszystkim miała wrażenie, że mężczyzna musiał coś
ukrywać. Coś, o co dbał, by przede wszystkim Ryjisjaveeik się nie
dowiedział. Pilnował tego sekretu jak własnego życia i nie
zdradzał się z nim nawet w chwilach, gdy miał wrażenie, że
zostawał całkiem sam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tylko co to mogło być?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najgorszy był jednak sam
Ryjisjaveeik. Ryjiv, władca wyvernów, najważniejsza postać w
całej twierdzy... a przede wszystkim jej mentor, stworzyciel i ktoś,
kogo zaczynała traktować jak przybranego ojca. To on się nią
opiekował, to dzięki niemu nadal żyła i znajdowała się tutaj.
To do niego przywiązała się najmocniej... a teraz powoli
przestawała rozumieć, co się z nim dzieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z szaleńczej wyprawy, która to
podobno miała na celu uratowanie jednego z jego najlepszych
przyjaciół – nazywanego żartobliwie Pożeraczem Światów Marka
von Lahmana – wrócił... odmieniony. I to nie tylko fizycznie –
ogromnego siniaka na twarzy nie dało się nie zauważyć nawet z
daleka – ale też psychicznie. Nie był przybity, co to, to nie...
On był wściekły. Zły, zdenerwowany... i przede wszystkim głęboko
zamyślony, przez co zdawał się nie mieć na nic czasu. Odsuwano
się od niego. Zaczynano o nim szeptać, zaczynano się bać. Podobno
stał się nieprzewidywalny, wręcz niebezpieczny. Gdy zostawał sam,
szeptał coś do siebie, uśmiechał się, odpowiadał na
niesłyszalne dla nikogo prócz niego pytania i wpatrywał się
godzinami w zalegającą w kątach jaskiń ciemność, pijąc ogromne
ilości wina. Nawet z nią nie chciał rozmawiać. Nie dopuszczano
jej do niego, a gdy sama dawała radę się przekraść, zwyczajnie
brakowało jej odwagi, by podejść bliżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedziała, co robić. Zaczynała
się go bać. Zaczynała się bać o niego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak na złość jedyną osobą, z
którą mogła porozmawiać, był mrukliwy Jaromir.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bała się choćby zacząć. Choć
do każdego potrafiła odezwać się otwarcie, choć przy każdym
zachowywała się swobodnie i zawsze potrafiła walczyć o swoje, tak
przy tym jednym, jedynym mężczyźnie cała jej pewność siebie
zaszywała się w jakimś odległym kącie i skamlała cichutko.
Niecierpliwie skubała skórkę przy paznokciu, obserwując, jak
nauczyciel sprawdza stan rozstawionej na drewnianych stojakach
ćwiczebnej broni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Milczała. Czekała, usiłując
wymyślić, jak powinna zacząć, by już na wstępie nie powiedział
jej, co powinna ze sobą zrobić, zamiast...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O co ci chodzi? – Odwrócił
się w jej stronę tak gwałtownie, że aż podskoczyła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O nic – wydukała, gdy już
przypomniała sobie, jak się mówiło. Opuściła wzrok na piasek
pod stopami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przecież widzę. – Uniósł
jedną brew. – Patrzysz tak od dobrych dwudziestu minut. Mów, o co
ci chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No bo ja... – Zawahała się w
ostatnim momencie, mimowolnie spojrzenie uciekło jej w stronę nieco
wyszczerbionego miecza, który właśnie polerował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No bo ty co? – Wywrócił
oczami. – Nie mam całego dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Odetchnęła głęboko, zacisnęła
dłonie w pięści. Teraz albo nigdy. Już i tak zdążyła go
zdenerwować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciałam spytać, czy też masz
wrażenie, że coś niedobrego dzieje się z Ryjisjaveeikiem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zrobił zabawną minę, gdy sens
pytania do niego dotarł. Zamarł w bezruchu, patrzył na nią
dłuższą chwilę, zastanawiając się, jak powinien odpowiedzieć.
Po tym właśnie poznała, że z pewnością wiedział o wiele
więcej, niż chciał przed kimkolwiek przyznać... i właśnie
rozważał, jak to przed nią ukryć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Daj spokój, przecież widzę,
że coś jest nie tak, nie jestem ślepa – jęknęła, tupiąc ze
złością. Zaczerwieniła się zaraz, zła na tak dziecinny odruch,
lecz nauczyciel nie wyglądał, jakby go zauważył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Milczał. Przyglądał jej się
badawczo z dziwnym błyskiem w czerwonych oczach, którego nie
potrafiła zinterpretować. Zastanawiał się...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mała, uwierz, że to nie jest
coś, o czym chciałbym rozmawiać – powiedział wreszcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A ona, już przygotowana na kłótnię,
otworzyła usta szeroko ze zdziwienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale dlaczego? – zaprotestowała
w końcu. – Ryjiv jest dla mnie jak tata. Co się z nim dzieje?
Przecież odkąd wróciliście, nie mogłam z nim nawet porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Są rzeczy, o których lepiej
nie wiedzieć. – Zaczął się powoli odwracać, posyłając jej
ostatnie spojrzenie, w którym doszukała się czegoś na kształt...
smutku? – Żeby spać spokojnie. Żeby nie zamartwiać się na
zapas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiesz, ile sam bym dał, żeby
to zrozumieć? – Odskoczyła, gdy odwrócił się gwałtownie. –
Wiesz, jak bardzo bym chciał wiedzieć, dlaczego, do kurwy nędzy,
ktoś może chcieć zagłady świata?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zagłady...? – wyszeptała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, dziecko. – Uśmiechnął
się bez cienia wesołości, z brzękiem odrzucił miecz na stertę
podobnych, nie przejmując się niczym. – Niektórzy swojego
życiowego celu upatrują w rozpierdoleniu samego cholernego świata.
A ja bardzo bym chciał wiedzieć dlaczego. Tylko że... Jak tak
bardzo chcesz, to spytaj go sama. No, dalej! Wiem, że umiesz się do
niego dostać. Spytaj go, dlaczego tak bardzo tego pragnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Drżała, nie będąc w stanie
ruszyć się z miejsca. W oczach już szczypały zdradzieckie łzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak myślałem – westchnął
po dłuższej chwili. Rozluźnił się, usiadł, jakby nagle opuściły
go wszystkie siły. – Nie zrobisz tego, prawda? Bo się boisz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nieprawda! Ja...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie kłam. Ja sam już dawno bym
się wszystkiego dowiedział, gdybym się nie bał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2019/07/rozdzia-8.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-3279437867575457473</guid><pubDate>Sun, 03 Mar 2019 11:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2019-03-03T03:58:50.234-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 7</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Javier&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był wściekły. A wściekłość
była czarna, paląca jak kwas i domagała się krwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na co czekasz, siepaczu? No, na co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiedział, że mógłby teraz zrobić
wszystko. Czuł się silny, potężny, jak nowo narodzony. Nie miał
bladego pojęcia, co zrobił z nim Mark von Lahman. Z tak silną
uzdrawiającą magią nie spotkał się jeszcze nigdy. Jako Javier
Czarne Serce wiedział o niej całkiem sporo, mógł przebierać we
wspomnieniach i to w nich szukać odpowiedzi, która pewnie gdzieś
tam się kryła, lecz... No właśnie. Javier Czarne Serce to
przeszłość. To kolejny martwy relikt dawnych czasów, które już
nigdy nie powrócą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tyle kłamstw w zbyt ciasnej
głowie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Siedział niedaleko ogniska, w
oddaleniu wystarczającym na to, by słyszeć toczące się przy nim
rozmowy i nie musieć czuć gorąca płomieni na odsłoniętej skórze
przedramion. Lubił zimno. Lubił pocałunki kłującego mrozu,
studzące wieczną gorączkę. Tylko wtedy miał wrażenie, że żyje,
że ma kontrolę nad czymkolwiek, w tym sobą samym... Ciepło
sprawiało, że te ostatki normalności, których tak kurczowo
usiłował się trzymać, zaczynały wymykać się między palcami.
Ciepło rozleniwiało, usypiało czujność, przeganiało zdrowy
rozsądek i... uzależniało. Nie mógł sobie pozwolić na ciepło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I nie mógł sobie pozwolić na to,
by znaleźć się bliżej Lokiego. Do diabła, co mu odbiło, że
spróbował go zabić? Na co mu to było potrzebne? Co zmieni
plamiąca dłonie przedwieczna krew?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prawda była taka, że nie miał
żadnego powodu, by zadać upadłemu bogu śmierć. Prawda była
taka, że pozwolił jedynie, by poniosła go wściekłość. A na to
żaden siepacz nie mógł sobie pozwolić. Jak to możliwe, że
zawiódł po tylu latach?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bogowie, gdyby nie ten młodzik,
Mark, z pewnością jego wspaniałe życie siepacza zakończyłoby
się właśnie tam, w ciasnej kotlinie najeżonej sterczącymi z
podłoża skalnymi kolcami, wykrwawiając się z mieczem Lokiego
wbitym w pierś. Nie docenił przeciwnika. Całkowicie oddał się
burzy emocji, pozwolił, by zapanowała nad jego ciałem, i choć
walkę uważał za naprawdę dobrą, powinien już w jej trakcie –
ba, jeszcze przed nią! – zorientować się, że to nie jest
przeciwnik, z którym mógł mierzyć się tak otwarcie. To był
ktoś, kogo należało sprzątnąć z ukrycia. Co z tego, że by go
zabił, że Przedwieczny padłby od zadanych ran, skoro pociągnąłby
go za sobą? Wszystko poszło nie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jeśli chcesz być dobrym
siepaczem, musisz przestać katować się tymi pieprzonymi grzybkami.
Zobaczysz, to właśnie kiedyś cię zgubi... &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Słowa
Odyna, choć wypowiedziane tak dawno temu, wciąż grały mu w głowie
jak mantra.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dobrym siepaczem? Przecież to
oczywiste, że nie był dobry. On był najlepszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlatego błąd tym bardziej bolał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale ta magia. Jakim cudem Mark
zdołał wyleczyć go z czegoś takiego? Miał przebite płuco, miał
połamane żebra, miał uszkodzoną aortę. Wykrwawiał się. Może
nie tak szybko, jak powinien jako kruchy człowiek, ale
wystarczająco, by zdechnąć, zanim młodzik zdążyłby poskładać
do kupy równie ładnie załatwionego Lokiego. A nie zdechł. Te
runy... Co to było? Miał wystarczająco dużo lat, by pamiętać co
nieco z magii run. Wprawdzie nigdy jej nie używał, ale jeszcze jako
Javier Czarne Serce lubił wiedzieć, co dzieje się wokół niego.
Kolekcjonował wiedzę, zbierał stare księgi, lecz w żadnej z nich
nie było czegoś podobnego. One były inne. Nie kanciaste, toporne i
brutalne, jak te, którymi powszechnie się w tamtych czasach
posługiwano. To były te same znaki, lecz... delikatniejsze,
pełniejsze, a każdy z nich przypominał emanujące mocą na
kilometr miniaturowe dzieło sztuki. Najwięksi mistrzowie nie
kreślili run w ten sposób.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Być może tam, w przeszłości,
kryła się odpowiedź...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie. Nie pamiętasz tego, Javierze
Myśliwy. Czarna niepamięć spala twoją czaszkę jak kwas, tyś
jest ślepy jak śnieg, a śni ci się jedynie jutro. Co z tego, że
jutro nigdy nie nadejdzie. To ono ciągnie cię dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Wytatuowane
na przedramieniu czarne słońce zapiekło. Miał ochotę rozdrapać
je do krwi, zedrzeć z siebie i nareszcie o nim zapomnieć... Czarne
słońce próbowało go złapać. Próbowało go zatrzymać.
Próbowało zatrzymać jego, najczarniejszą gwiazdę Drugiego
Świata... Czarne słońce wielokrotnie namawiało go, by mu się
podporządkował. By zapalił zapałkę, zbliżył się do jej
płomienia, pozwolił mu przejść na blade palce i spalił Javiera
Myśliwego w cholerę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A on był ponad czarnym słońcem.
On mu się nie poddawał. Starzy bogowie powiedzieli, że może
patrzeć, jeśli obieca, że nie powie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szlag, robiło mu się niedobrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czarna niepamięci, mój utracony
przyjacielu, gdzie jesteś? Bogowie, wybaczcie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Hej, siepaczu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Podskoczył, gdy głos Marka rozległ
się tuż nad nim. Warknął odruchowo, obnażył ostre zęby, dłonią
szukając sztyletu. Jakim cudem zdołał podejść go tak, że nie
zdołał w porę go wyczuć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No tak. Sztyletu tam nie było.
Podobnie jak całego prywatnego arsenału, z którym nigdy się nie
rozstawał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czego chcesz? – syknął,
zrywając się na nogi. Nie czuł się bezbronny. Siepacz równie
skutecznie jak bronią, potrafił zabijać gołymi rękami. Siepacz
jest bronią samą w sobie, a ten dzieciak nie stanowi dla niego
żadnego wyzwania. Przecież to Myśliwy jest najlepszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark von Lahman miał w sobie coś
dziwnego już wtedy, gdy spotkał go pierwszy raz w Krętodrogu. Już
wtedy czuł dawno zapomnianym wyvernim zmysłem, że to będzie ktoś
potężny, być może wielki, być może znany w przyszłości...
lecz jego charakter całkowicie temu zaprzeczał. Mark był
lekkomyślny. Mark był zbyt pewny siebie. W Marku siedziało coś,
czego się obawiał, i co równie mocno chciał poznać, jak i
zapomnieć na wieki, jak większość problemów. Rion, Ryjisjaveeik
i nawet obaj Przedwieczni nazywali go wtedy Pożeraczem Światów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, znał Wielką Przepowiednię.
Kto w Drugim Świecie jej nie znał? Sam nie wiedział, czy powinien
wierzyć w jej słowa. Z pewnością jakieś tam ziarnko prawdy
zawierały, skoro drżały przed nimi miliony. Ale nazywanie zwykłego
nieco zbyt potężnego i zwyczajnie głupiego dzieciaka Pożeraczem
wydawało mu się po prostu idiotyczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To ledwie kilka miesięcy wcześniej
był słaby, niepełnosprawny człowiek. Gdzie mu do Pożeracza ze
starego wiersza? Zabawne. Doprawdy zabawne. To Javiera nazywano
szalonym, lecz nie umywał się do tego, co siedziało w głowie
demonicznego gówniarza. Bo on sam chyba miał się za kogoś
więcej...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Patrzył na niego spokojnie,
nieruchomo, bez cienia strachu. A przecież Javier mógłby go zabić
szybciej, niż zdołałby mrugnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powtarzam: czego chcesz,
szczeniaku? – wycedził. – Nadwyrężasz moją cierpliwość.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chcę sprawdzić, co z ciebie za
siepacz, Javierze Czarne Serce. – Brzęknął rzucony na ziemię
miecz Javiera. – Walcz ze mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Żarty
sobie ze mnie stroisz? – Podrzucił miecz stopą i złapał go
błyskawicznie. Jak ten wielki Niemiec mógł być tak lekkomyślny?
– Jestem najlepszy. A ty jeszcze nie powinieneś umierać. Starzy
bogowie jeszcze cię do siebie nie wzywają. – Splunął, odwrócił
się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na pochwie błysnął run. Ryknął,
wypuszczając parzący materiał z dłoni, odskoczył na kilka
kroków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie będzie walki, nie będzie
zabawki. Walcz ze mną, siepaczu. Ciekaw jestem, czy słusznie
uważasz się za najlepszego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A ja ciekaw jestem, z jakiego
powodu ciebie nazywają Pożeraczem Światów – prychnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo nim jestem. – Wzruszył
ramionami. Niepokojąco jasne oczy na moment zapłonęły czerwienią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesteś jedynie szalonym
dzieckiem, które ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Któremu do
głowy uderzyły przyjacielskie wyzwiska...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sprawdźmy to. Mówią, że
mądrość płynie jedynie przez wojnę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A więc zginiesz. –
Wyprostował się. Zasalutował ponownie podniesionym mieczem,
skłonił się z szacunkiem. Nie jak morderca, jak siepacz wyzwany na
pojedynek. Tak, jak powinien. Truposz w końcu zasługuje na
poważanie, skoro jest na tyle odważny, by sam pchał się pod jego
ostrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdybym tylko mógł. – Mark
zaśmiał się sucho, wesołość nie sięgnęła nienaturalnych
oczu. – Tam masz resztę broni. – Wskazał krótkim gestem na
zawiniątko przy ognisku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ty masz tylko miecz. A siepacze
mają honor.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak chcesz. – Rozejrzał się,
jakby znudzony, sprawdzając, ile ma miejsca. Dobył wiszącego na
plecach miecza tak szybko, że mało brakło, a wyćwiczone wyvernie
oko Javiera zdołałoby to przegapić; zmatowiała od lat używania
klinga rozmyła się w srebrzystą smugę, gdy lewa dłoń zakręciła
nim młynka od niechcenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Te ruchy powinny być niemożliwe
dla kogoś, kto miecz trzymał w dłoniach pierwszy raz kilka
miesięcy temu. Ten długi miecz o przystosowanej do dwuręcznego
chwytu rękojeści powinien być zbyt ciężki i nieporęczny do
trzymania jedną ręką, nawet jeśli władający nim był wyvernem.
I to wysokim wyvernem o szerokich ramionach i nieprzesadnie
zarysowanych, lecz widocznych gołym okiem mięśniach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się stało? Był pewien, że
Mark von Lahman poprzednim razem tak nie wyglądał. Był
szczuplejszy. A mieczem rąbał jak toporem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od strony ogniska dobiegło
przekleństwo Lokiego. Nie wiedział, co miało oznaczać. Nie
skupiał się na tym. Bez chwili dłuższego wahania rzucił się do
ataku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Miecz
siepacza wykonał zwód, świsnął w powietrzu i jak mgnienie
pomknął w kierunku odsłoniętego gardła. Miecz Pożeracza, choć
chwilę wcześniej zwisał w luźno opuszczonej lewej dłoni, tylko
błysnął.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak on to zrobił? Od uderzenia w
niedbale postawioną zasłonę ręka zdrętwiała mu aż do łokcia,
mało brakło, a broń wypadłaby z miękkich palców. Odskoczył,
prawie się przewrócił, usiłując umknąć przed odpowiedzią,
która gdyby tylko go dosięgnęła, z pewnością rozpłatałaby go
od barku, aż po krocze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Odpowiedź zamachem. To powinno być
głupie. Każdy siepacz był nauczony wykorzystywania właśnie
takich okazji – zmieścić się pod biorącym zamach ramieniem,
ciąć w żebra, celując w serce, odskoczyć. I to zawsze się
udawało. A tu... Bogowie, on nawet nie zauważył tego ruchu, tak
szybko i perfekcyjnie został wykonany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Javier wylądował nisko na ziemi.
Dobrze. Niech tak będzie. A więc będę walczył jak siepacz. Po co
mam przejmować się honorem? Gówniarz sobie na to nie zasłużył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był szybszy niż tchnienie.
Migotliwe cienie rzucane przez ogień jedynie wszystko ułatwiały –
odziany w czerń, stopił się z nimi niemal całkowicie. Okrążył
Marka, rzucił się na jego nieuzbrojony bok. Zauważył go – miecz
już mknął w jego kierunku... Odbił w lewo, przemknął pod
klingą, okręcił się, jakby tańczył, przełożył własny miecz
tak, by oprzeć klingę na nerkach, i rzucił się na plecy wyverna
całym ciężarem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark powinien nadziać się na kilka
centymetrów stali. Może i by go to nie zabiło, ale z pewnością
spowolniło, dzięki czemu spokojnie dokończyłby robotę,
zastanowił poważnie nad spróbowaniem jeszcze raz ze wścibskim
Przedwiecznym i odszedł w swoją stronę, szukając wciąż świeżego
tropu Adriana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach, marzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to się stało? Już prawie go
miał. Już niemal padał na szerokie plecy całym bokiem ze
sterczącą spod pachy stalą. Już niemal pozwalał, by zakosztowała
wyverniej krwi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To była rękojeść tego cuchnącego
starą magią miecza. Głowica uderzyła go w szczękę, poczuł, jak
trzasnęła kość. Okręcił się w powietrzu od impetu ciosu.
Młodzik jak gdyby nigdy nic samym pchnięciem nieuzbrojonej dłoni
odepchnął miecz Myśliwego. Przy takim ułożeniu przedramienia
Javier nie mógł się ratować – miecz poleciał na ziemię, a on
sam chwilę po nim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mieliśmy walczyć, a nie
próbować się zarżnąć, siepaczu – usłyszał. Nie mógł
mówić. Spróbował splunąć, krew polała się na brodę. Jak to
bolało... Chciał się odsunąć, gdy palec Niemca zebrał jego
własną posokę i szybko zakreślił coś na wysokości złamanej
kości. Ból zniknął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Runy mi się kończą, więc
lepiej dla ciebie będzie, jeśli nieco spokorniejesz. – Szare oczy
znowu błysnęły czerwienią. – Spróbuj czegoś innego, z mieczem
nie najlepiej ci idzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sklął dzieciaka, wybrał ze stosu
dwa noże z zakrzywionymi w stronę ostrza jelcami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Łamacze mieczy. Jeśli tym tego
zbyt pewnego siebie Szwaba nie załatwi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ponownie błysnęła stal. Tym razem
poszło mu lepiej – ostrze ciężkiego, zabytkowego miecza
zablokował jednym z noży, szarpnął z całego ciała, próbując
wyrwać je z silnej dłoni lub pomóc o wiele cięższemu od niego
przeciwnikowi runąć u jego stóp, zamachnął się drugim...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kurwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark obrócił nadgarstkiem. A miał
tyle siły w ręce, że zamiast samemu zrobić tym sobie krzywdę,
dosłownie wyjął łamacz z wyćwiczonej dłoni Javiera. Broń
potoczyła się z metalicznym brzękiem w mrok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Dlaczego
nie używasz &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymał się, ciężko dysząc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czego nie używam? – syknął.
– Całkiem ci się w głowie pomieszało, dzieciaku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie nazywaj mnie dzieciakiem.
Gdy ty jeszcze nosiłeś pieluchy, ja już mogłem mienić się
starym. – Stał spokojnie, jedną dłoń trzymał w kieszeni, miecz
opierał płazem na ramieniu. Javier mógłby teraz zrobić
wszystko... – Dlaczego nie używasz &lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;? Przecież widzę,
że jesteś Łowcą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co to jest, do kroćset, &lt;i&gt;vurd&lt;/i&gt;?
– dobiegło od strony ogniska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najchętniej spytałbym o to
samo – syknął siepacz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wy naprawdę...? – Mark
roześmiał się. – Ta wiedza zaginęła aż tak dawno?
Niewiarygodne... &lt;i&gt;Vurd&lt;/i&gt;. Tak nazywa się wrodzona moc Łowców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wrodzona moc...? – Loki
podszedł bliżej, cicho jak kot. – Łowcy są potężniejsi od
innych wyvernów. Mają silniejszy instynkt. Potrafią wprowadzić
się w trans przed walką, potrafią uśpić sumienie. Ale nawet ja
nigdy w życiu nie słyszałem o czymś takim jak &lt;i&gt;vurd.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Świat schodzi na psy. –
Niemiec – szalony dzieciak? – potarł twarz dłonią zmęczonym
gestem. – A ja przez te miesiące wciąż miałem wrażenie, że
coś we mnie jest i  dziwiłem się, dlaczego Rion nie chce mi
powiedzieć, co jeszcze zyskałem jako Łowca. A on mógł po prostu
nie wiedzieć...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bez obrazy, ale co ty pieprzysz?
– Teraz to potężny Przedwieczny wyglądał jak zagubione dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ciężar na złamanym życiu,
podniesionym wysoko i precyzyjnie przez mądrość i wojnę&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
– zanucił. – &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Czas jest jego, a wy ignorujcie
ślepotę... &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Tak stało w
Wielkiej Przepowiedni. Siadajcie. Opowiem wam bajkę. Bajkę, o
której, jak widać, już dawno wszyscy zapomnieli...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Javier
chciał się roześmiać. Ale jakiś cichutki głosik w głowie
podpowiedział mu, że tym razem powinien się zamknąć. Żaden z
nich nie usiadł. Mięśnie wciąż miał napięte i twarde jak stal,
w lewej dłoni wciąż trzymał łamacz mieczy. Pilnował. Zachowywał
czujność. Musiał, bo tu zaczynało dziać się coś, co powoli
wykraczało ponad wszystko, z czym kiedykolwiek się spotkał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dzieciak był szalony? A może on
faktycznie...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Czarne
słońce to nie tylko znak. – Młody wyvern, w którego szarych
oczach czaiła się mądrość mileniów, opuścił rękę z mieczem,
by wyeksponować niepozorny czarny tatuaż na przedramieniu.
Bezwiednie obrysował go palcem, pilnując, by nie dotknąć do
żadnej z prostych, przypominających nakreślone dziecięcą dłonią
linii. – Czarne słońce to wiązanie. To zakotwiczenie w ciele
wyverna potężnej magii, którą nawet wyvern nie byłby w stanie
tak po prostu władać. To kotwica. Kotwica &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;.
&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Vurd...&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt; to jest magia,
którą nawet mnie ciężko jest wytłumaczyć. Nie jestem pewien,
czy w ogóle powinienem nazywać go magią. Opuść gardę, siepaczu,
bo nie powiem nic więcej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Javier wyprostował się powoli.
Opuścił dłoń. I tak mógł poderwać ją odpowiednio szybko, by
być w stanie zabić wyverna, zanim ten zdąży osłonić się
mieczem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;W
bardzo dużym skrócie – &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
nie można uznać za magię. Utarło się go tak nazywać, stąd też
u mnie te wątpliwości, ale jeśli bardziej zagłębić się w
sprawę, to nie jest magia. W żadnym wypadku. &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Vurd&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
to wykorzystywanie energii płynącej z kości umarłych. Wiecie –
śmierć jest wszędzie. Są miejsca, w których nie ma magii lub w
których da się ją wyczerpać, ale nie ma miejsc, w których nie ma
śmierci. – Usiadł. Powoli, spokojnie, nic nie robiąc sobie z
zagrożenia, jakie mógł nieść wciąż uzbrojony Myśliwy. Sam
Myśliwy zaczynał się zastanawiać, czy faktycznie jest dla niego
jakimkolwiek zagrożeniem. – Energii umarłych nie da się nagiąć
do swojej woli. Nikt tego nigdy nie dokonał, dla wszystkich, którzy
próbowali, kończyło się to szaleństwem. Dla mnie także.
Kilkaset żyć wcześniej. Miałem wtedy smoka, z którym byłem
połączony telepatycznie. To, co się z nim stało, najlepiej
opisuje wspomnienie, że cztery dni temu nie rozpoznał mnie i
próbował połknąć. – Uśmiechnął się gorzko. – Żeby
zyskać choć minimalną władzę nad energią umarłych, trzeba mieć
kotwicę. I tą kotwicą jest właśnie &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurd.&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
Pozwala on częściowo zapanować nad energią, ukształtować ją
podług własnej woli, wykorzystywać... ale nie jest bezpieczny. I
być może dobrze, że o nim zapomniano. Bo każdorazowe użycie
&lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt; odbiera Łowcy
część duszy. Nieodwracalnie. Energii umarłych nie da się
całkowicie kontrolować. &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Vurd&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
daje tego złudne wrażenie, lecz tak naprawdę odbiera wolną wolę,
dyktuje własne instynkty, przeobraża Łowcę w swego niewolnika.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego więc chciałeś, żebym
go użył? – syknął Javier.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Bo
myślałem, że potrafisz. Wyglądasz na takiego, który używa &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
przynajmniej raz w miesiącu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy on właśnie zasugerował mi, że
jestem wariatem? Aż zgrzytnął zębami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Po
czym poznać, że ktoś używa &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;?
Da się to jakoś wyczuć? – dopytywał Loki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Magia płynąca z użycia &lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;
jest zupełnie inna od tej, którą znacie. Od razu byście się
zorientowali, obaj. Każdy by się zorientował, nawet człowiek. Bo
&lt;i&gt;vurd&lt;/i&gt; jest przerażający. I gdy tylko wypuści się go na
zewnątrz, wydaje się, że cały świat zaczął kręcić się wokół
niego. Nie umiem tego opisać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Możesz to pokazać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła cisza. Mark spojrzał
dziwnie na Lokiego, jego oczy przez dłuższą chwilę były
czerwone. Palce mocniej zacisnęły się na rękojeści miecza, choć
chyba nie miał nad tym kontroli. Drgnął. Przestraszył się?
Ciężko było w to uwierzyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mogę. Ale każde użycie &lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;
może sprowadzić szaleństwo. Jakoś mi się do niego nie pali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Milczenie się przeciągało. Loki
wciąż patrzył na niego nieruchomo, Javier zaczynał drżeć. Co to
było? Niecierpliwość? Cichy głos podpowiadający, że gdyby
potrafił bezpiecznie użyć &lt;i&gt;vurda&lt;/i&gt;, stałby się najlepszym
siepaczem wszech czasów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Vurda&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
nie da się używać bezpiecznie, siepaczu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bogowie, skąd on wiedział, o czym
myśli...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To widać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Myśliwy warknął, cofnął się
dla bezpieczeństwa, ponownie uniósł nóż. Lecz wyvern nie ruszył
w jego stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Loki wciąż patrzył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark w pewnym momencie westchnął.
Westchnął ciężko, ze zrezygnowaniem, z bólem... a następnie
odłożył miecz i wstał, dwoma palcami prawej ręki naciskając na
czarne słońce na lewej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powietrze stało się dziwnie
ciężkie, jak tuż przed burzą. Javier przetarł oczy ze zdumienia,
nie wierząc w to, co widzi. Tatuaż rósł. Błysnął krótko, z
prostych promieni czarnego słoneczka wysunęły się czarne macki,
objęły całe przedramię, wijąc się szaleńczo. Jakby zarażając
się przez dotyk, przepełzły na prawe, zafalowały w niemożliwym
do odtworzenia wzorze, przykrywając niemal całą skórę. Sięgały
coraz wyżej, aż do ramion, być może dalej...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rzeczywistość błysnęła na samej
krawędzi, rozwarstwiła się. Gdzieś z jej szczeliny wypełzała
postać... Nie wypełzała. Wiła się, pływała w powietrzu, lśniąc
chorym zielonkawym światłem. Gigantyczny wąż? Wąż z łbem
łudząco przypominającym wyverna? Zaryczał bezgłośnie, ziemia
zadrżała lekko, ognisko przygasło, jak zdmuchnięte potężnym
oddechem, choć powietrze pozostało nieruchome.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potwór chciał się wydostać.
Potwór chciał zabijać. Potwór chciał wyrwać się z więzów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystko zniknęło równie nagle,
jak się pojawiło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark skrzywił się, pomasował
przedramiona, jakby próbując przepędzić silny ból. Mocno
zaciskał szczęki, chwilę trwał z zamkniętymi oczami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Tak
właśnie wygląda &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurd.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Myśliwy bał się poruszyć. Bał
się drgnąć, bał się mrugać, bał się oddychać. Czarne słońce
na jego własnym przedramieniu piekło, jak przypalane żywcem, jakby
coś próbowało się spod niego wydostać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O bogowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zakręciło mu się w głowie.
Prawie upadł. Loki opierał się o skalną ścianę, ledwo mogąc
utrzymać na nogach. Nawet w jego przedwiecznych oczach błyskał
strach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ale
Loki nie był Łowcą. Loki nie czuł, jak &lt;/span&gt;&lt;i&gt;vurd&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
go przywołuje. Loki nie czuł jego unoszącego się na krawędzi
słyszalności nucenia, mrocznego i przerażającego, lecz kojącego
jak najwspanialsza kołysanka...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zaufaj mi, a wszystko będzie
dobrze...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nigdy! Chciał pozbyć się czarnego
słońca. Chciał wyrwać je wraz z kawałkiem skóry i mięśnia,
chciał odciąć razem z ręką, jeśli tylko miałby pewność, że
dzięki temu pozbędzie się go na dobre.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Vurd&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
uzależnia. Jeśli nigdy nie próbowałeś go używać... za żadne
skarby nie zaczynaj – syknął Mark. Jego głos, dziwnie stłumiony
i bardziej przypominający warczenie, zabrzmiał sucho i bezbarwnie,
a gdzieś w nim czaiło się coś jeszcze, jakaś drgająca nuta, tak
niewiarygodna, że aż trudno było ją zidentyfikować...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To był smutek. Smutek
uzależnionego, który musiał odmówić sobie kolejnej dawki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2019/03/rozdzia-7.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-1041281872401281357</guid><pubDate>Thu, 28 Feb 2019 13:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2019-02-28T05:13:16.763-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 6</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Loki&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ej, kolego, mógłbym mieć do
ciebie jedno drobne, aczkolwiek zasadnicze pytanie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier nawet się nie zatrzymał,
lecz obejrzał krótko przez ramię, po czym Loki poznał, że
prawdopodobnie wreszcie udało mu się zwrócić na siebie uwagę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jedno już zadałeś – burknął
Myśliwy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Już w czasach, gdy się
urodziłem, ten dowcip był stary – odwarknął równie uprzejmie.
Wściekłość zaczynała przyćmiewać mu zdrowy rozsądek, czuł,
że z każdą chwilą był bliższy wybuchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, dlaczego zgodził się
na tę cholerną wyprawę. Nie potrafił wytłumaczyć, co sprawiło,
że dał się skusić na coś tak szalonego – na coś, co uroiło
się w umyśle kogoś takiego, jak słynny Javier Myśliwy! – i nie
spytał nawet, o co, u diabła, może chodzić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Tytuł Przedwiecznego i spora liczba
na karku swoją drogą, ale dziecinna ciekawość i zwyczajna ludzka
głupota, która nigdy nie opuściła go tak całkiem, to już
zupełnie co innego. I Loki z każdym dniem coraz mocniej utwierdzał
się w przekonaniu, że właśnie to go zgubi. Odyn wielokrotnie
powtarzał mu, że powinien wreszcie zacząć myśleć, zanim za
cokolwiek się weźmie – Odyn! Na starych bogów, Odyn, o którym
cały Drugi Świat wiedział, że jest równie szalony jak Javier, o
ile nie jeszcze bardziej! – a on? Nic sobie z tego nie robił.
Świadomość własnej nieśmiertelności bywa zgubna dla
lekkoduchów. Jeśli kiedykolwiek mogło powstać takie hasło
propagandowe, z pewnością on stałby się jego twarzą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, co Javier kombinował.
Owszem, Myśliwy coś tam mu tłumaczył po tym, gdy już pozwolił
Adrianowi uciec z zastawionej pułapki, opowiadał, co konkretnie
chodzi mu po głowie... no ale właśnie, w przypadku kogoś takiego
„konkretnie” nabierało zupełnie innego znaczenia. Loki nic z
tego nie zrozumiał i jeśli miał w sobie choć odrobinę instynktu
samozachowawczego, powinien roześmiać się szaleńcowi w twarz i
odejść. Nie miał przecież wobec niego żadnych zobowiązań. Pech
chciał, że natrafili na siebie w miejscu, w którym nie było
możliwości, by nie współpracować. Gdyby nie współpracowali, za
nic by się stamtąd nie wydostali. Pech chciał również, że przez
tych kilka – sam nie wiedział, dni? Godzin? – zdążył Javiera
nieco poznać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie, nie umiałby powiedzieć nic o
jego przeszłości, zanim stał się jeszcze Myśliwym. Ale to, co
widział, ten wrak wyverna, ta wbrew pozorom krucha postać, nękana
potwornymi wspomnieniami i lękami, do których sama nie chciała się
przyznać, zaczęła go intrygować. Lokiego od zawsze ciągnęło do
szaleństwa. Loki kochał tajemnice i nade wszystko kochał wiedzę.
A Javier był zagadką, o której rozwiązaniu marzył od stuleci.
Może dlatego właśnie tak się zachował. Może dlatego poszedł za
nim, choć wciąż nie miał pojęcia, do czego jest potrzebny.
Momentami nabierał wątpliwości, czy sam Javier pamięta, dlaczego
wypuścili Adriana i zaraz ruszyli jego tropem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Bogowie, jak to absurdalnie
brzmiało. Loki, ty stary kretynie... Możliwe, że wpakowałeś się
w coś, co określić można jedynie mianem wyrafinowanego i
niezwykle skomplikowanego samobójstwa. A jeszcze nie tak dawno nie
spieszyło ci się do piachu... Jeszcze nie tak dawno byłbyś w
stanie zrobić wszystko, by uniknąć śmierci, a teraz sam pchałeś
się w jej lepkie łapy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zaufał szaleńcowi. Wariatowi,
ćpunowi i cholera wie, czemu jeszcze. Tylko że ten szaleniec,
wariat, ćpun i cholera wie, co jeszcze, wciąż tak bardzo go
fascynował...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Trudno było oprzeć się możliwości
poznania bliżej powtarzanej pełnym strachu szeptem legendy, nawet
jeśli zdrowy rozsądek podpowiadał, że nie skończy się to
różowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Czego nie robi się dla wiedzy? Odyn
był skłonny oddać za nią oko i część własnej duszy. Loki mógł
więc ten jeden, jedyny raz zaryzykować najcenniejszym, co posiadał,
i po cichu liczyć na to, że wyverna faktycznie tak trudno zabić,
jak to opowiadają. Jeśli nie będzie pchał się naprzód, a
jedynie obserwował z boku, nic takiego przecież nie musiało się
stać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;No bo co? Sam Javier mu nie
zaszkodzi. Javier miał w sobie żałośnie mało magii. Jeśli tylko
zachować czujność...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Tylko że Javier był siepaczem. Nie
skrytobójcą, nie mordercą, a siepaczem. Dla niego zabijanie
stanowiło sztukę, a w Drugim Świecie od wieków był największym
artystą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier Myśliwy. Tak go nazywano.
Niewielu pamiętało, kim był wcześniej, a jeszcze mniej wiedziało,
dlaczego stał się tym, kim był teraz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A kim był? No cóż. Był kimś,
komu zabijanie sprawiało największą przyjemność. Kimś, kto
decydował o życiu i śmierci, szastał wyrokami, a jeśli już
jakiś wydał, nigdy nie chybiał. Nie miał litości, nie miał
sumienia... miał tylko przeczucie, że to, co robi, jest elementem
czegoś większego, ogromnego planu, którego prawdopodobnie sam nie
pojmował i który równie dobrze mógł być urojony, jak większość
jego pomysłów. Był wyvernem, który właściwie odrzucił swoją
moc. Był wyvernem, który nie pamiętał, jak przemieniało się w
wyverna, nie korzystał z magii inna niż ta, którą posługiwali
się siepacze, i nigdy, ale to nigdy nie poddał się instynktowi
Łowcy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki nie wiedział, jak to możliwe.
Nigdy jeszcze nie słyszał, by którykolwiek z Łowców zapanował
nad tą naturą. To było zbyt silne, zbyt mocno w nich siedziało i
zbyt wielkimi konsekwencjami groziło, jeśli się je dusiło. Łowcy
nieraz używali mocy dla własnego zdrowia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A może tu kryła się spora część
problemu? Javier zdołał w jakiś sposób opanować moc Łowcy.
Zablokował ją, zdusił w sobie, zmusił do uległości i nie
pozwalał, by wypełzła na zewnątrz, i może właśnie to
ostatecznie go zgubiło? Ale jak potężną magią musiał
dysponować, że mu się to udało? Teraz magii nie było czuć od
niego prawie wcale. A przecież nie istniały zaklęcia, które mogły
wyczerpać ją na całe życie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Siepacz. No właśnie, siepacz.
Siepaczy nie było wielu, z pewnością dałoby się policzyć ich na
palcach jednej dłoni. Lecz każdy z nich wyszkoleniem, inteligencją,
szaleństwem i pragnieniem krwi nokautował całą Ithariańską
gildię razem wziętą. O siepaczach wiedziano niewiele z dość
prostego powodu: budzili grozę tak potężną, że nieraz ludzie
bali się samego wymieniania ich z nazwy, by nie zapeszyć. Siepacze
mieli się za sędziów świata. Siepacze uważali, że zostali
wybrani do tego, by przynieść światu czystość i sprawiedliwość,
by usunąć zawadzające jednostki, by wielki Plan mógł się
ziścić. Nikt nie wiedział, jak ich plan wyglądał. Czy oni sami
wiedzieli? Wielu wiązało ich ze słowami zawartymi w Wielkiej
Przepowiedni i Planie, który właśnie tam wymieniono, lecz to było
jedyne podobieństwo. Siepacze nie czcili Boga. Siepacze czcili
starych bogów krwi, wina i snu, a z nowymi wierzeniami nie chcieli
mieć niczego wspólnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Siepacze nieraz przyjmowali
zlecenia. Jeśli wiedziało się, jak prosić, a przede wszystkim jak
zapłacić, można było wynająć siepacza. Lecz niewielu miało na
to odwagę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A więc Javier był kimś takim. Był
siepaczem. Aniołem Nocy, Sługą Czerni, Ramieniem Sprawiedliwości,
czy jak tam jeszcze ich nazywano.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ale przy okazji był też wrakiem
samego siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki nie wiedział, czym konkretnie
były wywary z grzybów, które pił. Choć parokrotnie próbował,
nie zdołał zbliżyć się do żadnego z nich na tyle, by dokładniej
zbadać zapach i móc wyodrębnić z niego poszczególne składniki.
To nie był jeden grzyb, tu nie było wątpliwości – bo przecież
poczułby to, wyverni węch nigdy nie zawodził. Ale właściwie...
co za różnica, ile ich było? Grunt, że działały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier był chorobliwie blady.
Javierowi potwornie drżały dłonie, Javier miał wiecznie
rozbiegane spojrzenie i nienaturalnie rozszerzone źrenice. Javier
miał wiele przedwczesnych zmarszczek na twarzy mężczyzny
maksymalnie trzydziestopięcioletniego. Zmarszczek, których jako
wyvern nie powinien mieć – przecież wyverny się nie starzeją!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier miał problemy z równowagą.
Javier chwiał się, brakowało mu tchu, krztusił się wręcz po
większym wysiłku fizycznym. Javier kaszlał krwią, gdy myślał,
że nikt tego nie widzi, Javier był szczupły, choć bardzo dużo
jadł, Javier nie mógł spać w nocy, Javier mówił do siebie i do
rzeczy, które nie istniały. Javier nie potrafił skupić się przez
dłuższy czas, Javierowi szwankowała pamięć, Javier miał grube i
niezdrowo nabrzmiałe żyły na przedramionach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier płakał z bólu, gdy myślał,
że Loki już śpi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki nie widział go jeszcze w
trybie siepacza. Nie miał pojęcia, czy ktoś w takim stanie mógł
skutecznie w niego wejść. Raczej w to wątpił. Historia Myśliwego
mówiła wprawdzie sama za siebie, lecz widząc go, poważnie
zaczynało się wątpić, czy przypadkiem opowieści te nie są mocno
przerysowane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier wyglądał na ciężko
chorego. Tylko co niby mogło wykończyć wyverna? Te cholerne
grzybki? Inne narkotyki? Pewnie tak. Bo przecież nie choroba, do
diabła. Nie było choroby, której wyvernia magia nie dałaby rady.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ach, i znowu kwestia wyverniej
magii. Gdzie ona była?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki na własne oczy widział, jak
tamten wielki Niemiec, Mark Von Lahman, poradził sobie z Javierem.
Widział i dokładnie zapamiętał, bo sam nie mógł w to uwierzyć.
Jak ledwie kilkumiesięczne pisklę mogło zrobić coś takiego ze
starym siepaczem? Myśliwy wydawał się przy Marku denerwującym
dzieciakiem, niczym więcej. Gdy Niemiec złapał go za gardło, a
potem cisnął nim przez głowę o ziemię, gdy zaczął się
szarpać, potężny siepacz w niczym nie przypominał siepacza, a
biednego, schorowanego starca. Młodzieńca z suchotami, który nie
powinien ruszać się z własnego łóżka. Żałosne, chorowite
dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Tajemnica. Ach, tajemnica...
Kusząca, fascynująca, wywołująca dreszcze podniecenia.
Zdecydowanie należało ją poznać. Nie darowałby sobie, gdyby taka
okazja przeszła mu koło nosa...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Inna tajemnica w postaci Marka von
Lahmana, który z kolei miał w sobie coś, co natrętnie sugerowało
mu, że o czymś ważnym zapomniał, mogła chwilę poczekać. Mark
nie wyglądał na takiego, co zamierzał znikać. Chociaż kto to tam
wie, skoro wysłali go na Cmentarz Zapomnianych...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Chciałeś zadać mi jakieś
pytanie, staruszku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki z trudem wyrwał się z
zamyślenia, uświadomiwszy sobie, że Javier na niego patrzy.
Uśmiechał się półgębkiem, czerwone oczy niepokojąco lśniły.
Kilka złocistych kosmyków falowało na wietrze, wyrwawszy się z
ciasnego węzła na karku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Chciałem spytać cię o to,
gówniarzu – specjalnie zaakcentował to słowo – co my, do
jasnej cholery, tak właściwie robimy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jak to co? – Myśliwy
zmarszczył brwi, zatrzymał się na szczycie kamienistego
wzniesienia. Usłana ostrymi skalnymi odłamkami ścieżka opadała
ostro w dół, zwiastując ciężką przeprawę, tuż za nią
rysowała się rozległa przepaść i równe, niemal jak odrysowane
od linijki skalne szczyty. Tutaj Święte Góry stawały się już
znacznie niższe, niemal jednolite, lecz wciąż zdradliwe i
niebezpieczne. Przynajmniej istniała szansa, że ciężej tu spotkać
hiporaumy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zorientowawszy się, że to jest
koniec pytania, rudy Przedwieczny westchnął ze zniecierpliwieniem i
wycedził jeszcze raz, starając się zachować ostatki spokoju,
który coraz mocniej mu się wymykał:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego idziemy za Adrianem?
Dlaczego najpierw prawie go zabiłeś, a następnie darowałeś
życie, wysłałeś w diabły i ruszyłeś za nim? Gdzie tu sens?
Jeszcze jakby przynajmniej o nas nie wiedział, ale po tym, jak nas
kilka dni temu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie idę za Adrianem dla samego
Adriana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki urwał raptownie w połowie
słowa. Minę musiał mieć cokolwiek absurdalną, bo Myśliwy
wreszcie się zlitował i rozwinął:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Słuchaj, no. Nie wiem, dlaczego
za mną leziesz. Nie prosiłem cię o to. Ja chcę czegoś od
Adriana. Bo wydaje mi się, że on może doprowadzić mnie do pewnego
miejsca, na którym dość mocno mi zależy. Nie wiem, skąd o nim
wie, ale nie wnikam w to. Jest mi potrzebny, dlatego nie będę go
jeszcze zabijał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie mogłeś tak od razu?! –
Bóg kłamców i zdrajców opadł na większy kamień i ukrył twarz
w dłoniach z jękiem. – Chodzę za tobą od tylu tygodni, a ty
dopiero teraz...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie pytałeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Kurwa...! – Odetchnął kilka
razy głęboko. – Dobra, dobra. Nie pytałem. Jasne. To... czym
jest to ważne coś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Mina Javiera z zaskoczonej stała
się kpiąca. Pogardliwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Myślisz, że zdradziłbym ci
coś takiego? Tobie? Panu zdrajców?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Idę z tobą, pomagam ci, więc
coś mi się chyba należy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie zauważył, jak to się stało.
W jednej chwili Javier stał przed nim – blady, kruchy, z trudem
maskujący zbyt szybki oddech po wspięciu się na wzniesienie – a
w następnej... góra i dół zamieniły się miejscami, skała
uderzyła w plecy, w głowie zawirowało, przed oczami na chwilę
pociemniało. W gardło oparzyła stal obnażonego długiego
sztyletu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Powiem to tylko raz, więc
lepiej, żebyś zapamiętał – wycedził Javier. Jak to się stało,
że znalazł się tak blisko, szczerząc ostre wyvernie kły
centymetry od jego twarzy? Jakim cudem zaciskał prawą dłoń na
kołnierzu jego płaszcza tak mocno, że ledwo był w stanie
zaczerpnąć oddech? Jak to możliwe, że nie był w stanie odepchnąć
jego uzbrojonej lewej dłoni, choć włożył w to siłę obu rąk...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier nagle się roześmiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Potężny Przedwieczny, pozwól,
że o czymś ci opowiem. Jest takie miejsce... Miejsce, w które
chciałby dotrzeć każdy wyvern, lecz mało który wie o tym, że
ono wciąż istnieje. A ci, którzy mają pojęcie, jak się w nie
dostać, są na wagę złota. – Splunął. – Złoto. Dlaczego to
zawsze musi być złoto? Nieważne. Tak się złożyło, że bardzo
mi na tym miejscu zależy, ponieważ jest tam coś... No, coś bardzo
dla mnie ważnego, potężny Przedwieczny. Tak ważnego, że nie
potrafisz sobie tego nawet wyobrazić w tej swojej przedwiecznej
głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego więc mi nie powiesz? –
wykrztusił. Błąd – natychmiast poczuł pieczenie na gardle i
zapach własnej krwi, po idealnie naostrzonym sztylecie spłynęło
kilka szkarłatnych kropli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie powiem ci, potężny
Przedwieczny, bo... – parsknął okrutnym śmiechem – bo nic o
mnie, kurwa, nie wiesz. Nie pojmiesz tego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Puścił go gwałtownie, odsunął
się na kilka kroków, zatoczył lekko, warknął i z dziwnym
grymasem pomasował skroń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki rozkaszlał się, przekręcił
na bok, uniósł dłoń do rozcięcia na gardle. Palce natychmiast
splamiły się szkarłatem. Zaklął wściekle, wyszeptał słowa
najprostszego zaklęcia leczącego. Podniósł się powoli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Wściekłość. Dzika, czerwona,
pierwotna... Dawno nie był tak wściekły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier schodził już ze
wzniesienia, nie zwracając na niego większej uwagi. Ale to nic.
Zaraz zwróci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego zakładasz, że nic o
tobie nie wiem, Javierze Czarne Serce? – wycedził przez ostre
zęby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Drgnął. Zatrzymał się. Dłuższy
czas trwał zwrócony do niego plecami, wreszcie jednak odwrócił
się z błyskiem przerażenia w oczach. Palce zaciśnięte na
sztylecie pobielały i zaczęły jeszcze mocniej drżeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jak... jak ty mnie nazwałeś? –
syknął tak cicho, że gdyby nie nadludzki słuch, z pewnością nie
dałby rady wychwycić tego pośród gwizdania wysokogórskiego
wiatru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier Czarne Serce. Bo tak
przecież naprawdę się nazywasz, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Milczał przez dłuższą chwilę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że Javier Czarne
Serce nie żyje od czterystu lat – powiedział wreszcie drżącym
głosem, choć widać było, że zmusza się do zachowania spokoju. –
Od czterystu lat nikt mnie tak nie nazywał...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A czy to coś zmienia, jak ktoś
cię nazywał? Wiem o tobie znacznie więcej, niż ci się wydaje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Co wiesz? Co wiesz jeszcze? –
Przerażenie ustąpiło miejsca dziwnemu błyskowi, którego nie
potrafił zinterpretować. Całe ciało miał napięte, jakby
szykował się do ataku, lecz powstrzymywał się, chcąc dowiedzieć
się więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Wiem wiele. – Teraz to Loki
się uśmiechał. – Ale nie dowiesz się, ile konkretnie. Obawiam
się, że wtedy straciłbym... kartę przetargową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Czego chcesz? – Siepacz
ponownie wyszczerzył kły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Chcę, byś zaprowadził mnie do
tego wspaniałego miejsca, na którym to tak bardzo ci zależy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że tego akurat
nie mogę zrobić. – Pokręcił stanowczo głową. Jak małe
dziecko, które za wszelką cenę chce uniknąć kolejnej łyżki
niesmacznej zupy. – A skoro nie chcesz mówić... będę musiał
cię zabić, potężny Przedwieczny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Loki ponownie zamierzał się
roześmiać. Zamierzał dalej kuć swoją przewagę, wysuwać kolejne
asy z rękawa, by całkowicie podporządkować sobie Javiera, by ten
stał się od niego zależny, by pozwolił zbliżyć się do
skrywanej tajemnicy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;No cóż, zamierzał wiele rzeczy.
Ale z pewnością nie spodziewał się, że Javier Myśliwy tak po
prostu wcieli w życie groźbę, skoro jeszcze chwilę wcześniej
chciał go wypytywać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Był szybki. Był cholernie,
niewyobrażalnie szybki jak na kogoś, kto wyglądał na wrak
człowieka. Tak pewnie wyglądała odpowiedź na nurtujące go
pytanie, jak to jest, gdy wchodzi w tryb siepacza. Cóż, odpowiedź
brzmiała: jakby niczego innego przez całe życie nie robił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Gdzie drżące dłonie? Gdzie
zaburzenia równowagi? Gdzie urywany oddech, gdzie słabość, gdzie
krwawy kaszel?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Smukła postać w czerni dopadła go
jednym skokiem, zanim jeszcze zdążył wyciągnąć długi miecz z
pochwy na plecach. Jak on mógł poruszać się tak szybko?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Na nic poszły ponad cztery tysiące
lat ćwiczeń w obliczu gniewu siepacza. Gdy w ostatnim momencie
uchylił się przed ciosem sztyletem, który rozpłatałby mu gardło
aż do kręgosłupa, Loki poczuł się słaby i nieporadny jak małe
dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;To on miał miecz. To on miał
przewagę lat doświadczenia, to on miał potężną magię na swoje
usługi, to on mógł zamienić się w ziejącą ogniem bestię,
która jednym kłapnięciem szczęk rozpłatałaby człowieka na pół.
A jednak zmuszony do wycofania się pod naporem wściekłości
Javiera, zrozumiał, skąd wzięły się te szeptem powtarzane
legendy, które jeszcze raptem kilka minut wcześniej uważał za
wyolbrzymione.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Długi miecz tylko przeszkadzał.
Jak jednak mógłby go odrzucić, skoro nie miał nawet chwili czasu,
by zmienić go na sztylet Łowcy, ukryty w pochwie za pasem na
plecach?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Odskoczył, sparował cięcie
sztyletem, odpowiedział najszybciej jak mógł, płaskim cięciem,
które swoją prędkością i siłą z pewnością pozbawiłoby głowy
każdego, kto znajdowałby się na miejscu Javiera. Myśliwy wykonał
wręcz nieprawdopodobny unik, powtórzył więc cięcie z drugiej
strony, mając nadzieję, że dosięgnie go, gdy ten będzie się
prostować. Nic z tego – czuł się tak, jakby bezładnie machał
długim patykiem przed doświadczonym wojownikiem. Cofał się,
potknął o jeden z wystających kamieni, niemal upadł, zaklął w
emocjach, gdy siepacz wykorzystał moment i dosłownie się na niego
rzucił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ale jak? Dlaczego? Tak po prostu,
zupełnie nie przejmując mieczem, który już wracał na swoją
pozycję, skoczył niemal płasko wprzód, jakby zamierzał się na
niego nabić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Cóż, z pewnością Loki nie chciał
go zabijać. Ale przeżył tyle lat wyłącznie dlatego, że potrafił
w porę określić, którego przeciwnika należy się pozbyć, by
samemu ochronić skórę. Tym razem się nie cofnął. Czekał,
ułamki sekund przeciągały się w nieskończoność...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie nadział się. Na bogów, jak on
to zrobił? Choć miecz Lokiego wciąż pozostawał w ruchu, siepacz
w locie złapał go słabszą prawą ręką, odepchnął jak zabawkę,
wykręcając przeciwnikowi nadgarstek, i ciął sztyletem. Loki w
ostatniej chwili wypuścił stal z drętwiejących palców i zasłonił
się przedramieniem. Zabolało tak, że aż zawył, krew trysnęła
szerokim strumieniem. Okręcił się, łapiąc drugą dłonią
Myśliwego za kołnierz, wykorzystał jego własny impet i niemal
cisnął nim o ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Szlag. Jasna cholera, taka rana to i
pomimo magii mogła goić się tygodniami. Wśród krwi i przeciętych
mięśni błyskał kawałek naciętej równo kości, druga z
pewnością pękła od samego impetu. Oczy zachodziły łzami bólu.
Jeśli kiedykolwiek odzyska pełną władzę w ręce, uzna to za
pieprzony cud...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Odskoczył, podrzucił miecz nogą,
złapał w słabszą prawą rękę. Cofał się tyłem, obserwując
zbierającego się z ziemi Javiera.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Wstawał powoli, plecami do niego.
Co on knuł? Zabić go teraz? Ciosem w plecy? A właściwie dlaczego
nie? Siepacz nie zasłużył na śmierć wojownika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Tuż za nim zaczynała się
przepaść. Nie wiedział, co to było – czy faktycznie była to
górska przepaść, w którą upadek mógł zakończyć się
śmiercią, czy zwykły uskok, za którym znajdowała się maleńka
skalna kotlina, w której można było rozpalić ognisko i schronić
się przed wiatrem. Liczył na przepaść. Gdyby w nią skoczył,
miałby czas, by w locie przemienić się w wyverna. To oczywiste, że
w zwarciu z Javierem nie miał najmniejszych szans, ale w drugiej
skórze... Przecież Javier się nie przemieniał!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ryzykujemy? Ryzykujemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zrobił jeszcze jeden krok w tył,
wybił się i skoczył w rozpościerającą za plecami pustkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dokładnie w tym samym momencie
Javier odwrócił się błyskawicznie, a wystrzelony z malowanej
runami kuszy ciężki bełt o czwórgraniastym grocie ze świstem
przeciął powietrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Trafiony, trafiony! – zapiał
Javier. I to było w zasadzie ostatnie, co zapamiętał, zanim
wylądował na skałach poniżej, skołowany, obolały i kompletnie
zdezorientowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Szlag, to jednak była kotlina. Dość
duża, dość głęboka, jeśli mógł ufać zachodzącym mgłą
oczom – zdążyłby się przemienić. Tylko ten cholerny bełt
centymetr pod sercem tak kurewsko bolał...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, ile czasu minęło.
Był nieprzytomny? Chyba nie, skoro Javiera jeszcze tu nie ma. Z
pewnością zaraz tu zejdzie, by zobaczyć, czy nie powinien strzału
poprawić. Cholera, żeby on spudłował, to już naprawdę trzeba
było mieć jakieś chore szczęście...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Miecz leżał kilka kroków dalej.
Niemal kwiląc z bólu, odłamał sterczące z piersi drzewce i
podczołgał się do porzuconego ostrza. Posługując się nim jak
laską i opierając się bokiem o skalną ścianę, zdołał stanąć
na nogi. Pot zalewał oczy, pierś paliła, lewej ręki właściwie
wcale nie czuł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A gdzie ty jesteś, mój
truposzu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zdołał zdusić przekleństwo.
Javier, wychylając się zza krawędzi, nie mógł go zobaczyć –
miał pełny obraz na krwawy ślad na nagiej skale, lecz nie
dostrzegał nic więcej. Może trzeba było leżeć w miejscu i
udawać martwego? Zagryzając zęby, zdołał przemknąć za pobliską
skałę. Ostrożnie, ostrożnie, by haczykowate kolce grotu nie
zawadziły o serce. I tak znajdowały się tak blisko niego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Musiał stąd zwiać. Tylko jak? Nie
przemieni się. Za cholerę się nie przemieni. Z każdą chwilą
miał coraz silniejsze wrażenie, że grot musiał być pozłacany.
To co? Wyjąć go z rany? Nie, przecież wyrwie go z kawałem
mięśnia. Tak będzie jeszcze gorzej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Kurwa, przecież on już wbijając
się w ciało, musiał złamać przynajmniej dwa żebra. Może
dlatego tak ciężko się oddychało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Truposzu? No już, odezwij się,
nie rób wujkowi tej nieprzyjemności!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;On musiał być gdzieś tutaj.
Szybko zszedł – może gdzieś obok znajdowała się ścieżka?
Zaraz go znajdzie. Choćby po samej krwawej drodze, jaką za sobą
zostawiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Wyjrzał delikatnie, ostatkiem
magii, który zdołał zebrać z okaleczonego ciała, przeskanował
otoczenie. Przemknął pod sąsiednią skałę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;No gdzie ty jesteś, potężny
Przedwieczny? Przecież wiesz, że przede mną i tak nie uciekniesz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zbliżał się. Znowu przeskoczył
za kolejny kamień – w tym miejscu stały niemal jak kolce
sterczące z ziemi – lecz i tak był zbyt wolny. Dłoń na
rękojeści miecza zaczynała się pocić. Zacisnął zęby, poprawił
chwyt. Podrzucił miecz, złapał go odwrotnie, by ostrze układało
się w dół, od strony małego palca. Tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;No już, truposzu, wujek nigdy
nie lubił bawić się w chowanego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Słusznie. Zaklepany! –
ryknął, wyskakując zza skały. Rzucony miecz świsnął
przeraźliwie w powietrzu i przeszył na wylot ciało zaskoczonego
siepacza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Javier padł na kolana, z
niedowierzaniem przyglądał się długiej rękojeści wyverniego
miecza. Loki, oddychając z coraz większym trudem, rzucił się do
ucieczki. Szkoda miecza, ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zaterkotał mechanizm kuszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Uskoczyć, schować się! Gdzie? Nie
ma nigdzie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Rzucił się zygzakiem. Bolało,
kłuło, kaszlał krwią... ale po co to wszystko? Na człowieka może
i by zadziało. Javier jednak był wyvernem. Dla niego ruchomy cel to
jak przekąska przed obiadem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Mama ci nie powiedziała, żeby
nie podnosić ręki na starszych? – rozległo się gdzieś z tyłu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Upadł. Potknął się, przewrócił.
Nie dał rady dłużej. Ale strzał nie nadchodził.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ty...! Ciebie też zabiję,
ty...! – zawył Javier.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;No, bo się oplujesz. Już,
siad. Z tym skalpelem w serduchu chyba nie powinieneś się ruszać,
bo sałatka z ciebie zostanie. – Mark von Lahman, sądząc po
odgłosie, musiał soczyście splunąć. Coś skrobało, jakby
rysował po gołej skale. – A ty tam, Przedwieczny? Dychasz
jeszcze?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Skąd ty się tu wziąłeś?! –
wykrztusił. Na brodę prysnęła krew, zaniósł się kaszlem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dobra, potem, ty też się
lepiej nie przemęczaj. – Potężna dłoń z zaskakującą
łatwością pomogła stanąć mu w mocno zgarbionej postawie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Bełt – wychrypiał. – Ma
kolce. Nie mogę się...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Wyobraź sobie, że wiem, jak
wygląda. Możesz się przymknąć i nie utrudniać mi roboty? –
Niemiec, nie przejmując się protestami, podprowadził go do
Myśliwego i posadził na ziemi obok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Javiera otaczał szczelny, misternie spleciony krąg runiczny.
Pięknie wyrysowany, doskonale wręcz, jak przez samego mistrza
runów... Tylko problem w tym, że żaden z nich nie żył od ponad
sześciuset lat...!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Co jest? Kto się tego nauczył?
– wydukał. Javier posłał mu wściekłe spojrzenie, lecz runiczne
więzy trzymały go w miejscu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Powoli sobie przypominam. –
Mark z dziwnym uśmiechem wykonał charakterystyczny gest w okolicy
głowy. – Nie ruszaj się, jeszcze nie zawsze mi to wychodzi jak
trzeba. – Rozdarł mu zakrwawioną koszulę, bez chwili wahania
kawałkiem węgla wyrysował na lepkiej skórze kilka kolejnych
znaków, z których każdy był tak skomplikowany, że aż dwoił się
Lokiemu w oczach. Niektóre z nich nawet on widział pierwszy raz w
życiu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Przypominasz sobie? –
powtórzył bezwiednie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Kurwa, zdechnij wreszcie! –
jęknął Javier. Wciąż krwawił, choć miecz już zniknął –
zwijał się w kręgu w pozycji embrionalnej, coraz mocniej trzęsąc
się z bólu. – Dlaczego ty nie możesz po prostu umrzeć?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego tak nagle chcesz mnie
zabić? – zripostował błyskawicznie. – Co jest takiego w tym
czymś, do czego ma cię zaprowadzić Adrian, że aż...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zamknąć się, obaj! – ryknął
Mark.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;A mnie kiedy opatrzysz? –
Myśliwy popatrywał na niego kątem oka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Powiedziałem. – Nawet nie
patrząc, wysunął rękę i samym palcem wyrysował w kręgu
dodatkową runę. Tę akurat Loki znał – Javier zamilkł,
zakneblowany magią. – Najpierw opatruję zdrowszych na umyśle.
Chociaż zwykle wcale nie opatruję, więc zauważ, że i tak
poszedłem na spore ustępstwo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zaraz, Mark, skup się! – Loki
odruchowo odtrącił dłoń wyverna, gdy ten sięgał w stronę
sterczącego z rany drzewca. – Kto, do cholery, nauczył cię magii
run?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Kto miał mnie uczyć? Sam ją
wymyśliłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Roześmiał się. Roześmiał się
tak, że aż znowu zakrztusił się krwią, choć sporo z niej
zostało już zablokowanej skutecznym zaklęciem. Dopiero po chwili
spojrzał na Marka, który na chwilę przerwał pracę i patrzył na
niego jak najbardziej poważnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jego oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Kurwa, one były szare. Jasnoszare,
niemal białe, nieludzkie, a w nich czaiła się mądrość
milleniów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jak to wymyśliłeś? Chłopie,
ty się dobrze czujesz? – wydukał, gdy już odzyskał oddech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zapytał facet z bełtem w
sercu. Słyszałeś, że nazywali mnie Pożeraczem Światów? Okazuje
się, że jest w tym nieco więcej prawdy niż fantazji Riona. –
Krzywy uśmiech nie sięgnął jasnych oczu. – Ale adekwatniejszą
nazwą jest Antykreator. Tak mnie nazwali w dniu Stworzenia. –
Wzruszył ramionami. – Jest sporo spraw, o których powinieneś się
dowiedzieć. Ale najpierw się zamknij, bo my tu gadu gadu, a tamten
siepacz od siedmiu boleści zaraz ducha wyzionie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ręka. Co z moją...? –
szepnął jeszcze, zanim uzdrawiająca magia o niespotykanej sile na
dobre go uśpiła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Odpadła i żrą ją robaki. –
Niemiec prychnął, zakręcił węglem między palcami jak monetą. –
A co ma być? Zamknij się wreszcie. Wspomnienia może i mi wróciły,
ale na poczucie humoru trzeba jeszcze poczekać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;calibri&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Odpłynął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2019/02/rozdzia-6.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-3943798042599091517</guid><pubDate>Mon, 26 Nov 2018 17:25:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-11-26T09:25:16.020-08:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 5</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Płomienie miały w sobie coś
magnetycznego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, podobały mu się od zawsze. W
końcu trudno, żeby tak nie było – powodowała nim zwyczajna
ludzka ciekawość wspomożona opierającą się na ogniu magią
wyvernów, więc to normalne, że fascynowały go, że chętnie je
obserwował, że chciał czuć na skórze ich ciepło. To ogień był
tym, z czego brała się siła wyvernów. W ogniu zmieniali postać,
ogień leczył wszystkie obrażenia, ogień wzmacniał ciało i
kipiącą w nim magię, ogień napawał wręcz niewyobrażalną
euforią, ogień był posłuszny i dawał się kształtować podług
własnej woli...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to nie było to. Teraz... teraz
ogień był jego częścią. Zapomnianym fragmentem ciała, którym
na nowo uczył się władać. W jednej chwili gorące języki,
odznaczające się w mroku nocy absurdalnie jasną plamą, zyskały
stan skupienia. Zyskały zapach, dotyk... zyskały namacalny,
wyczuwalny umysł. Zyskały uczucia. Stały się żywe, a przez to
jeszcze potężniejsze... i jeszcze bardziej fascynujące. Słuchały
go bez zawahania, z radością układały się w niezwykłe kształty,
podyktowane jedynie myślą i wzrokiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ogień tańczył dla niego. Ogień
był jego nierozerwalną częścią. Jak mógł przeżyć tych
nędznych trzydzieści lat bez niego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trzydzieści lat...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaśmiał się cicho pod nosem,
poprawił na prowizorycznym śpiworze, rozłożonym bezpośrednio na
gołym kamieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trzydzieści lat w niepamięci.
Trzydzieści lat życia w słabym, upośledzonym ludzkim ciele.
Trzydzieści lat...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pierdolone trzydzieści lat!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Płomienie buchnęły z nową siłą,
pod gwiaździste niebo uniósł się snop iskier. Chwilę zajęło,
zanim zdołał na powrót uspokoić szalejący żywioł. Z taką
łatwością reagował na jego zmiany nastrojów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, dobrze, trzydzieści lat. Tyle
czasu upokorzenia, bólu, wyklinania... niewiedzy. Ale czym to jest w
obliczu wieczności? Chwilami kręciło mu się w głowie z nadmiaru
informacji – z nadmiaru wspomnień, które nagle się pojawiły,
zalewając umysł jak wzburzona rzeka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, co konkretnie je
wyzwoliło. Potężny wyvern? Walący się strop jaskini? Eksplozja
wściekłej mocy? Czy może skradziony z kaplicy Antykreatora
tajemniczy miecz, którego musiał użyć po złamaniu własnego...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W tym kawale zimnej stali nie było
niczego nadzwyczajnego. Wielokrotnie od czasu tamtych wydarzeń
wyciągał go ze zniszczonej pochwy, obracał w palcach, mając
nadzieję znaleźć jakąś wskazówkę, próbując wyczuć choć
najmniejszą iskrę pradawnej magii, jaką kipiał cały Cmentarz
Zapomnianych – z początku myślał, że ta potęga pochodzi
właśnie od tej broni, ale... teraz miecz Antykreatora zdawał się
tak bardzo niemagiczny, jak to tylko możliwe. Jedyną bardziej
interesującą rzeczą była pięknie stylizowana litera „A”,
wygrawerowana pośrodku jelca, ale czy coś ponadto? Tak, nawet
kompletny ignorant zorientowałby się, że ma do czynienia z czymś
prastarym, z czymś mającym prawdopodobnie tyle lat, co oba Światy,
lecz... oprócz tej aury przedwiecznej tajemniczości nadal
pozostawał zwyczajnym kawałkiem hartowanej stali. Widocznie
używanym, naznaczonym wieloma rysami, z popękaną, wymagającą
wymiany skórą na długiej rękojeści, ale w pełni normalnym. W
dodatku raczej kiepsko wyważonym. Można było przyzwyczaić się do
nieco za mocno ciążącego w porównaniu z rękojeścią ostrza,
zwłaszcza że było długie, ale do kunsztownej, idealnej w każdym
calu broni wyvernów się nie umywał. Przy niej nadawał się
jedynie do dłubania sobie w zębach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Markowi w dłoni leżał idealnie.
Czuł jego mankamenty, lecz gdy tylko zacisnął na rękojeści palce
i przybrał postawę, miał wrażenie, że broń stała się
przedłużeniem jego ramienia. Ale przecież nic w tym dziwnego. W
końcu władał nią od... ilu? Dziesięciu tysięcy lat?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaśmiał się odruchowo. Wiedział,
że powinno go to przerażać, lecz... te wszystkie wspomnienia nadal
miały w sobie coś zabawnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To, czym był teraz, było tylko
kolejnym z niezliczonych wcieleń. Wyglądał identycznie za każdym
razem, za każdym razem był sobą w pełnym tego słowa znaczeniu,
lecz Antykreator istniał tak naprawdę od zarania dziejów.
Pożeracza zawsze tworzono wraz ze światem, który miał
zniszczyć... Tylko dlaczego to jedno wcielenie było inne? Dlaczego
potrzebował tak silnego bodźca, by sobie wreszcie przypomnieć?
Dlaczego urodził się niepełnosprawny? Czy to dlatego, że
nareszcie wszystko sprzysięgło się, aby wypełnić słowa Wielkiej
Przepowiedni?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Największy problem w tym wszystkim
stwarzało to, że odpowiedzi na te pytania powinien szukać w swoich
poprzednich wcieleniach. Tylko jaki z tego pożytek, skoro nie
pamiętał tego pierwszego, najważniejszego...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niewielka ognista kulka dała
podnieść się palcami. Zatańczyła krótko na paznokciu
wyciągniętego w górę kciuka, by po kilku sekundach jak kropla
spłynąć wzdłuż przedramienia, wywołując przyjemny ognisty
dreszcz na skórze, nieosłoniętej pomimo chłodu górskiej nocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prawda była taka, że Mark czuł
się oszukany. Teraz, gdy nareszcie mógł spojrzeć na wszystko z
szerszej perspektywy, widział wyraźniej, co się stało. Przemiana
w wyverna... O tak, to był zwyczajny spisek, i nic więcej. Altruizm
i empatia Ryjisjaveeika? Raczej szczyt egoizmu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prawda była taka, że Ryjiv, który
doskonale znał słowa Wielkiej Przepowiedni i podążał za nimi od
wielu lat, specjalnie doprowadził do jej wypełnienia. Jaki cel
władca wyvernów miał w obróceniu świata w drzazgi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Całkiem zabawne było to, że
zależało mu chyba na tym o wiele mocniej, niż samemu
Antykreatorowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo Mark nie chciał zagłady świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie zastanawiał się nad tym w
ostatnim czasie. No bo po co? Owszem, czasami nazywali go tym całym
Pożeraczem, czasami ktoś podsuwał mu wersy Wielkiej Przepowiedni,
której treści nawet nie znał w całości i mało go to
interesowało... zdarzało się, że sam robił coś, co mogło
wywołać tonę przypuszczeń i nawet strach, ale w głębi duszy ani
przez chwilę w to nie wierzył. Interesowało go tylko to, co było
namacalne i nie podlegało wątpliwościom: po trzydziestu latach
męczarni w uszkodzonym ciele nareszcie los się do niego uśmiechnął.
Skąd nienaturalna potęga? Skąd niezrozumiałe przebłyski,
pomagające odnaleźć się w sytuacjach, w których nie znalazł się
nigdy wcześniej? Skąd zmysł do szermierki i magii? Nie wiedział.
Nie szukał odpowiedzi. Dostał to wszystko, a więc należało się
tym cieszyć, prawda? Na co drążyć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teraz, gdy prawda wyszła na jaw,
pojawił się też ból. Niemożliwy do opisania, cięższy niż
zwalający się na grzbiet kamienny strop smoczej jaskini, silniejszy
niż ostre szpile przeszywające rozszczepiony kręgosłup, ucinający
oddech mocniej niż zalewające twarz wody Trującego Źródła...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo to był ból całego świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Antykreator nie chciał zabijać.
Nie chciał patrzeć na śmierć milionów ludzi, na płonące
miasta, na deszcz krwi i ognia i na całą resztę apokaliptycznej
zawieruchy, w którą przecież też dopiero co nie wierzył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie chciał. Ale jakaś jego część
nie pragnęła niczego innego. Tak, jakby Mark i Pożeracz Światów
w rzeczywistości byli oddzielnymi bytami uwięzionymi w jednym
ciele...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był Mark. I była zatruta igła w
czarnym wyvernim sercu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ogień zasyczał, popiół sparzył
dłoń. Palce bezwiednie wyrysowały na skale kilka prostych run,
które niemal od razu zajaśniały delikatnym żarem, czerpiąc z
przesiąkającej powietrze magii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wrażenie bycia obserwowanym
pojawiło się nagle, jak spływające gdzieś z zewnątrz olśnienie.
Zesztywniał, zamarł w bezruchu, napiął mięśnie, przygotowując
się do odparcia ewentualnego ataku. Ogień otoczył lewe przedramię,
gotów zareagować na wezwanie swego pana. Uniósł powoli wzrok...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był tam, tak wyraźny, że mało
brakło, a krzyknąłby i rzucił się w tył. Ogromny czarny
kształt, o odzień ciemniejszy od otaczającej go nocy, stojący tuż
na samej krawędzi blasku dawanego przez ognisko. Żywy, choć
doskonale nieruchomy, jak posąg. Oczy błyszczały w blasku
płomieni, z nozdrzy uniósł się obłok pary...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teufelin? – zawołał
odruchowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teufelin. Taaak... Teufelin tu nie
ma. I to przez ciebie, Pożeraczu Światów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wstał powoli, starając się nie
wykonywać gwałtownych ruchów. Wyciągnął dłoń, zacmokał, lecz
jednorożec pozostał zupełnie nieruchomy. Dopiero stojąc zdał
sobie sprawę z tego, jak był ogromny. Pewnie miał do czynienia z
dzikim ogierem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale czy tutaj, do cholery, żyją
dzikie jednorożce? Oczywiście, że nie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czego tu chcesz?! – Choć
znajdował się kilka metrów dalej, drgnął, gdy mięsożerne
konisko pokazało mu zęby we wściekłym grymasie. Plama bieli
błysnęła oślepiająco w ciemności, rozcinając ją jak
błyskawica, lecz zagasła równie nagle, jak się pojawiła. – Idź
stąd! No już!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Machnął dłonią. Koń nie
wyglądał na takiego, co by się spłoszył. Nawet nie drgnął. Nie
zamiatał ogonem, nie poruszył uszami... być może nawet nie
oddychał... Trwał tam, na samej granicy widzialności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Kim jesteś, Antykreatorze?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szept zdawał się dobiegać
zewsząd. Jednocześnie przenikał każdy kamień wokół, każdą
komórkę ciała, i znajdował się tylko w jego głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chcesz wiedzieć, kim jestem?
Gówno ci powiem! – Wyszczerzył odruchowo kły. Cisnął
kamieniem, skalny odłamek w locie zdążył rozjarzyć się do
czerwoności. – Spierdalaj!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jednorożec od niechcenia wykonał
pół kroku w bok, bez problemu unikając pocisku. W lśniących
ślepiach błysnęło politowanie, a wielki kształt wreszcie
odwrócił się leniwie i stopił się z ciemnością w jedno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/11/rozdzia-5.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-169726776829629661</guid><pubDate>Wed, 26 Sep 2018 11:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-26T04:35:01.963-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 4</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Rion&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Drakkary miały w sobie coś
przerażającego. Niskie, długie, smukłe, kojarzące się z żywymi
istotami i jako takie traktowane przez swoich sterników, były dość
częstym widokiem na wodach Drugiego Świata, lecz nieodmiennie
powodowały u niego gęsią skórkę. Od zawsze patrząc na nie miał
dziecinne wrażenie, jakby stanął oko w oko z tworem wyciągniętym
bezpośrednio ze zbyt wyrazistego koszmaru sennego, czymś, co nie
miało prawa istnieć. Czymś, co być może stanowiło nawet most
pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co lepiej, by pozostało
jedynie w sferze marzeń i domysłów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, drakkary zdecydowanie były
przerażające.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A zwłaszcza gdy pojawiały się w
taki sposób.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zadymiarz bezszelestnie wyłonił
się z oparów białej jak mleko mgły, dumny, potężny i nieco
przytłaczający, jak coś żywcem wyciągnięte z koszmaru sennego.
Bez żadnego trudu okręcił się, kierując dziobem w stronę
nabrzeża i wymijając wznoszącą się pionowo skalną ścianę,
następnie zarył w niewielką kamienistą plażę. Po pokładzie
zaczęła krzątać się załoga, której sam widok przyprawiał o
dreszcze – rośli mężczyźni już sami w sobie budzili respekt, a
gdy jeszcze dołożyć do tego świadomość, że każdy z nich w
pojedynkę potrafiłby obrócić w ruinę duże miasto w czasie
krótszym, niż zwykły człowiek potrzebuje na przejście na drugą
stronę ulicy... Tak, to robiło wrażenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rion sam nie potrafił powiedzieć,
skąd nieraz brały się u niego te dziwnie ludzkie odczucia. Urodził
się w Drugim Świecie, a więc od samego początku nauczony był
tego, by traktować wyverny z należytym szacunkiem. Doskonale
pamiętał, gdy jako dziecko chował się w popłochu przed
długowłosymi mężczyznami o czerwonych oczach, jak płakał, gdy
starsi bracia straszyli go opowieściami o nich. Nawet w dorosłości
odczuwał respekt – spotkanie wyverna nie było niczym dziwnym, a
większość nich zwykle okazywała się przyjazna, zawsze jednak
wolał usunąć się z drogi, gdy któregoś widział. Od zawsze
wpajano mu, że dopóki wyverna nie prowokował, ten nie miał
żadnego powodu, by zrobić mu krzywdę, ale jeśli tylko zrobiłby
coś nie tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No dobrze, podobne odczucia były
normalne dla człowieka. Normalne, ale i bezpieczne – prawda,
istniał zakaz atakowania ludzi, lecz mało to trafiło się takich,
którzy gotowi byli go złamać dla chwili zabawy? Tylko dlaczego
wciąż to wszystko go prześladowało, skoro człowiekiem nie był
od ponad czterystu lat? Litości, przecież w tej chwili dysponował
taką potęgą, że nawet wszyscy razem, mężczyźni z okrętu
prawdopodobnie nie daliby mu rady!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potrząsnął ze złością głową,
chcąc wyrwać się dziwnemu nastrojowi. Postąpił kilka
zdecydowanych kroków w stronę Ryjisjaveeika, który, ignorując
kilku młodszych, którzy rozstawiali trap, przeskoczył przez burtę
i zabrał się za wiązanie cum do niewielkiego drewnianego słupka
sterczącego spomiędzy kamieni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No, ciekaw jestem, jak oni go
teraz odholują na miejsce – mruknął pod nosem, opierając dłonie
na biodrach i obserwując, jak reszta niechętnie opuszcza pokład.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mnie ciekawi, jak oni go tutaj w
ogóle przyprowadzili – wtrącił Rion. Z niemałą satysfakcją
zauważył, że władca drgnął, gdy odezwał mu się tuż za
plecami. Nie usłyszał go, gdy się zbliżał? Ciekawe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie mam pojęcia. I nie obchodzi
mnie to, dopóki się nie okaże, że nie umieją tego powtórzyć. –
Z czułością i niejakim smutkiem pogładził rzeźbioną burtę.
Rion dopiero teraz zauważył, że w wielu miejscach widać na niej
głębokie bruzdy – dobitny znak, że rejs nie przebiegał tak
łatwo, jak wszyscy by sobie życzyli. I tak sternik wykazał się
niezwykłym talentem, że okrętu całkowicie nie rozbił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A czy sternikiem nie był
przypadkiem Ryjiv?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dopiero gdy władca odwrócił się,
zarzuciwszy na plecy czerwono-białą tarczę, zauważył jeszcze
jeden niezgadzający się szczegół: sporego siniaka dekorującego
jego prawą połowę twarzy. Do tego miał rozciętą wargę, a nos z
pewnością niedawno musiał krwawić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A tobie co się stało? –
spytał ze zdziwieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W bardzo dużym skrócie:
Markowi odbiło, odrzucił moją pomocną dłoń, popieścił w ten
sposób i odszedł w cholerę. – W czerwonych oczach błysnęło
coś groźnego. – Muszę tłumaczyć jaśniej?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No dobra, ale gdzie jest ten
nasz Pożeracz? – dopytywał, widząc, że oprócz skwaszonego
Jaromira, zaspanego Tantala i obcego elfa na pokładzie nie ma nikogo
więcej prócz załogi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nagle Ryjisjaveeik drgnął. Uniósł
gwałtownie wzrok, postąpił kilka kroków naprzód. Rion cofnął
się odruchowo, czując się nagle jak zwierzyna łowna. Sam nie
potrafił powiedzieć, skąd mogło wziąć się to uczucie – znał
przecież władcę doskonale, z pewnością mógł nazywać go
przyjacielem, i to od dobrych kilkuset lat – lecz nagle... w
czerwonych oczach blondyna błysnęło coś obcego. Jakieś głęboko
skrywane uczucie, które zdołało przebić się przez potężną
barierę. Zaledwie na chwilę, lecz wystarczyło, by to zauważył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rion, przyjacielu... – słowo
„przyjaciel” wręcz wypluł, krzywiąc się, jakby miało gorzki
smak – powiedz mi... dlaczego zawsze tak go nazywałeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ja... Co? – Zmarszczył brwi z
wyjątkowo mało inteligentną miną. – Chyba nie rozumiem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że doskonale mnie
rozumiesz. Dlaczego wiecznie tytułujesz Marka Pożeraczem Światów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rudy obejrzał się przez ramię z
dezorientacją, jakby miał nadzieję zobaczyć podpowiedź w oczach
coraz wnikliwiej obserwującej ich załogi „Zadymiarza”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przecież robię to od samego
początku, a ty nie interesowałeś się tym wcześniej! –
wykrztusił wreszcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik warknął gardłowo,
postępując kolejny krok naprzód. Rion wzdrygnął się i skulił
ramiona. Choć spora część wyvernów chętnie wydawała niemal
zwierzęce dźwięki, doszukując się przyjemności zarówno w tym,
jak i wrażeniu, jakie zwykle wywoływały, tak nie słyszał nigdy
wcześniej, by podobne wydobywały się z gardła wręcz zaskakująco
ludzkiego władcy. Owszem, szczerzył czasem kły, warczał, lecz ten
gadzi charkot, zdający się dobywać głęboko z potężnej
piersi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To nie jest odpowiedź na moje
pytanie, Rion.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co chcesz ode mnie usłyszeć? –
Bezradnie rozłożył ramiona. – Nazywam go tak, bo od samego
początku zainteresowało mnie, jak jest potężny. Do tej pory nikt
nie był w stanie mi dorównać, a on z łatwością zgniótłby mnie
jak robaka! Tak mi się to po prostu skojarzyło. I tyle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skojarzyło ci się... –
Wydawał się chwilę smakować te słowa na języku. Jego spojrzenie
stało się nieobecne, czoło przecięła wąska pionowa zmarszczka.
– Nigdy nie miałeś podstaw, by sądzić, że on faktycznie może
być Antykreatorem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie zastanawiałem się nad tym,
na Boga! – Zbierając się na odwagę, stanowczym gestem odepchnął
od siebie władcę. Zaczynał denerwować się na własne ludzkie
odruchy, nakazujące ukorzyć się przed stojącym wyżej w
hierarchii. Do cholery, kto tu był do tej pory tytułowany
najpotężniejszym?! To Ryjiv powinien bać się jego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik na ten gwałtowny gest
zdawał się obudzić z letargu. Spojrzał na niego z
niedowierzaniem, zmarszczył brwi, jego spojrzenie naraz stało się
znacznie przytomniejsze. Przy sporej dawce dobrych chęci można było
nawet doszukać się w nim drobnej iskry poczucia winy, choć w tym
przypadku rudy sam nie wiedział, czy nie poniosła go wyobraźnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się stało? – spytał
stanowczo. Nie chciało mu się wierzyć w to, że takie anomalie w
zachowaniu mogła spowodować zwykła sprzeczka z Markiem. Niemiec od
samego początku był porywczy, nikogo nie powinny dziwić jego
zmienne nastroje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Masz przyjść na zebranie
Najwyższej Rady za dwadzieścia minut. Jeśli się tam nie pojawisz,
znajdę cię osobiście w najczarniejszej dziurze i przywlokę tam
siłą, jasne? – Błysnął jeszcze ostry kieł, zanim Norweg
stanowczo obrócił się na pięcie i zniknął w przejściu do
wnętrza góry, traktując jak powietrze salutujących mu strażników.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rion pokręcił głową z
niedowierzaniem i zaklął szpetnie pod nosem. Po plecach przebiegł
mu pierwszy lodowaty dreszcz strachu, skóra zdrętwiała od
wyimaginowanego chłodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ryjisjaveeik&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wykute w skale korytarze jak zwykle
kojarzyły mu się z grobowcem – zimne, wilgotne, cuchnące czymś,
co przywodziło na myśl jedynie starość i przemijające wieki.
Gołe kamienne ściany, ociosane wyjątkowo topornie i bez
szczególnej dbałości, mocno kontrastowały z posadzką, na którą
składały się niewielkie kamyki we wszystkich możliwych odcieniach
szarości, z niezwykłą precyzją ułożone w fantazyjne,
nieprzedstawiające niczego konkretnego wzory. Nie szkodził im upływ
lat i wilgoć, nieraz zbierająca się w kałuże sięgające kostek,
nie szkodziły im tysiące butów, depczące każdego dnia. Zdawało
się, że ta dziwna i wspaniała, choć w gruncie rzeczy zaskakująco
tania mozaika to jeden z tych elementów, które wraz z wyvernią
potęgą trwać będą wiecznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie potrafił powiedzieć, na czym
to polegało, ale wykute w skale imperium było jedynym miejscem, w
którym czuł się jak w domu. Pamiętał jak dziś uczucie sprzed
prawie sześciuset lat, gdy pierwszy raz przekroczył skalny próg.
Choć prowadzono go jako więźnia, sponiewieranego, rannego i
upokorzonego, tajemnicze uczucie przyciągania potrafiło wtedy
postawić go na nogi pomimo uciążliwych ran i wyczerpania. Miał po
prostu wrażenie, jakby nareszcie po latach bezsensownej tułaczki
trafił do domu. Jakby cały chaos wokół nareszcie w jednej chwili
uspokoił się i wskoczył na swoje miejsce... Tylko tutaj czuł się
niezwyciężony, tylko tutaj nie opuszczało go wrażenie, jakby cały
świat miał zaraz paść mu do stóp. Słyszał wiele plotek, jakoby
władcy wyvernów naprawdę związani byli niezwykłą więzią z
tymi kipiącymi pradawną magią górskimi tunelami, wiedział
jednak, jak mało znaczyła ona dla jego poprzedników – pamiętał,
jak narzekali na zimno, wilgoć, echo, jak nieustannie prześladowało
ich uczucie bycia obserwowanym przez coś pradawnego, mrocznego i
niekoniecznie cieszącego się z konkurencji... On sam nigdy tego nie
zaznał. Kipiący nienazwanym mrok, czający się wszędzie tam,
gdzie nie sięgał migotliwy blask pochodni, nie był mu wrogi. On z
nim współpracował, żyli w idealnej harmonii...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To on nieraz podpowiadał mu, co
powinien zrobić. To on potrafił delikatnymi sugestiami podsunąć
najlepsze rozwiązania i naprowadzić na to, co mogło okazać się
zbawienne z perspektywy czasu... To on pozwalał zrozumieć, co
należało począć w przyszłości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z ledwością powstrzymał pełen
zadowolenia uśmiech, gdy macka idealnej ciemności na moment
oderwała się od całości w nieużywanym korytarzu i ciekawie
zbliżyła, badając go po długiej nieobecności. Lodowaty dreszcz,
jaki objął jego ciało, nie miał w sobie niczego nieprzyjemnego, a
wręcz niósł ze sobą orzeźwiający powiew pradawnej potęgi, tak
potrzebny dla pokrzepienia. Ryjiv nie wiedział, jak powinien
rozegrać zebranie Rady tak, by nikt nie zechciał wyrzucić go za
drzwi, więc takie wsparcie okazało się więcej niż potrzebne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sala obrad jak zwykle zachwycała.
Duże, dość niskie pomieszczenie w kształcie idealnej kopuły
znajdowało się w samym wierzchołku góry, dzięki czemu na środku
sklepienia można było wykuć w skale świetlik. Ogromna rozeta w
kształcie symetrycznego kwiatu została wyłożona witrażowym
szkłem w subtelnych pastelowych kolorach, a przenikające przez nią
światło rzucało niezwykłe refleksy na długi kamienny stół o
blacie rzeźbionym w szczerzące kły wyverny. Kamienna mozaika na
podłodze układała się tu w regularną spiralę, coraz mocniej
zacieśniającą zwoje w kierunku centrum, w które wtopiono
nieobrobiony rubin wielkości strusiego jaja. Pamiętał, jak wielu
idiotów usiłowało go z podłogi wydłubać, mając nadzieję na
łatwy zarobek, i jak rozczarowani byli potem, gdy okazywało się,
że siedział w kamieniu zaskakująco mocno...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszedł do sali jednymi z wrót ze
zdobionych formowanymi w motyw winorośli okuciami. Wielokrotnie
dziwił się, jak to możliwe, że stare drewno nie zniszczało przez
niesprzyjający klimat podziemi? Widocznie chronić musiały je
wyjątkowo potężne zaklęcia. Nigdy nie czuł od niego niczego
wyjątkowego, ale też nigdy przez te wszystkie lata nie skupiał się
na tym szczególnie mocno. Może najwyższa pora bliżej się tym
zainteresować?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dwunastu członków Najwyższej Rady
wstało i z szacunkiem pochyliło głowy. Siedzący w rogu stołu
Rion rozejrzał się zabawnie zagubionym wzrokiem, zdając się
szukać wsparcia; aż trudno było powstrzymać cisnący się na usta
uśmiech, tak żałośnie wyglądał. Szkoda, że okazja do śmiechu
nie była najlepsza...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O tak. Może jeszcze nie wszyscy
zdawali sobie z tego sprawę, ale takich kłopotów nie mieli już
dawno. O ile kiedykolwiek...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik podszedł nieznośnie
powolnym krokiem do swojego siedziska, ledwo będąc w stanie
powstrzymać się od okazania zdenerwowania. Usiadł, wyciągnął
dłoń po już czekający na niego prosty srebrny kielich. Przyjrzał
się czysto perłowemu napojowi w jego wnętrzu, w zadumie poruszał
naczyniem, obserwując, jak gęsta ciecz oblepia jego ścianki i
mieni się w przepuszczanych przez rozetę promieniach słońca.
Wreszcie, samemu nie mogąc już wytrzymać przeciągającego się
milczenia, zaczerpnął pierwszy łyk. Ambrozja eksplodowała w
ustach feerią smaków, nieznośnie słodka, jakby lekko mleczna,
może trochę kokosowa... niemożliwa do opisania. Przełknął,
żałując, że nie może dłużej się delektować. Odstawił
kielich, reszta wyvernów wreszcie zajęła miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skąd ten pośpiech w zwoływaniu
zebrania? – odezwał się Salmon pozornie uprzejmym tonem, lecz
widać było, że ledwo maskuje złość. – Dopiero co wróciłeś
z wyprawy ratunkowej. Czy nie lepiej byłoby odpocząć...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sprawa jest na tyle nagląca, że
na odpoczynek mogę pozwolić sobie dopiero po jej przedstawieniu –
uciął stanowczo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach tak? A w takim razie... z
całym szacunkiem, ale jaka jest w tym wszystkim rola Riona? –
Mężczyzna gniewnie spojrzał na siedzącego naprzeciwko rudego. –
Nie rozumiem, jakim prawem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przebywam tutaj na polecenie
samego władcy, a więc nic ci do tego, Salmonie – wycedził Rion,
czerwieniejąc. Drżące ze zdenerwowania dłonie zacisnął na
krawędzi kamiennego blatu, widocznie ledwo powstrzymując się od
wstania z miejsca. Ryjiv doskonale go rozumiał – Salmon niegdyś
był mentorem Riona, lecz odkąd dowiedział się, iż moc ucznia
znacznie przerosła jego własną, z dnia na dzień rozgorzała
między nimi nieformalna wojna. Sam wolałby uniknąć okazji, w
których mogło dojść między nimi do spięć, doskonale
pamiętając, że zwykle zachowywali się wtedy gorzej niż
rozwydrzone dzieci, lecz... no cóż, nie miał wyboru. Tylko czekał
na porcję dziecinnych wyzwisk, jaka nieuchronnie miała nastąpić –
od „nieopierzonego młokosa”, jakim starszy zwykł nazywać swego
ucznia, po „zdechłą rybę”, jak zawsze odwdzięczał się
uczeń, bezczelnie drwiąc z jego imienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Salmonie – odezwał się
zdecydowanym tonem, widząc, że starszy z wyvernów już otwiera
usta. – Nie wiem, czy pamiętasz, że Rion swego czasu otrzymał
nawet propozycję przystąpienia do Rady, więc jak najbardziej ma
prawo tutaj przebywać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Propozycji nie przyjął!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Owszem, lecz nie przypominam
sobie, by została wycofana?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mężczyzna opuścił wzrok, dusząc
przekleństwo. Władca niezaprzeczalnie miał rację, lecz typowa
wyvernia godność nie pozwoliła mu tego tak po prostu przyznać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Poza tym – drążył Ryjiv –
coś mi się zdaje, że zapomniałeś, jak należy zwracać się do
władcy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rillena przestała piłować
paznokcie, unosząc lekko głowę. O tak, dawno nie widziała Ryjiva
aż tak zdenerwowanego... Tylko co się stało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, panie. Przepraszam. –
Salmonowi słowa te przeszły przez gardło z wyraźnym trudem, lecz
Ryjisjaveeik nie przejął się zbytnio. Przecież pamiętał, że
szacunku mógł spodziewać się po wszystkich, oprócz członków
samej Rady. Oni nigdy nie potrafili go zaakceptować – od zawsze
uważali go za uzurpatora, kogoś, komu władza nigdy się nie
należała. Owszem, może i zdobył ją niekoniecznie legalnymi
środkami, ale czy to znaczyło, że nie zasłużył na szacunek? Nie
był tak potężny, jak poprzednicy, był zdecydowanie słabszy od
każdego jednego wyverna w tym pomieszczeniu, lecz posiadał coś,
czego brakowało wszystkim jego poprzednikom do tej pory: spryt. I
poparcie ludu. Bo lud zawsze stał za nim murem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjiv, do cholery, powiesz
wreszcie, co tam się stało? – Rion nie wytrzymał, zaciskając
dłonie w pięści. Dwanaście czerwonych spojrzeń utkwiło w jego
sylwetce, lecz nie zwrócił na nie uwagi, wpatrzony we władcę. W
przyjaciela, którego dziś kompletnie nie poznawał...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark von Lahman zdołał dostać
się na Cmentarz Zapomnianych, pokonać demona i wyjść z tego cało
– powiedział wreszcie i urwał, nie mając pojęcia, jak powinien
ubrać w słowa pozostałą część.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakim cudem?! – Rick aż
zerwał się z miejsca. – Przecież nikomu to jeszcze się nie
udało! Nikt jeszcze stamtąd nie wyszedł, przecież wszyscy po
wejściu do kaplicy Antykreatora... – Urwał raptownie, a cała
krew odpłynęła mu z twarzy. – Na niebiosa... – jęknął
wreszcie i opadł z powrotem na krzesło, gdy nogi odmówiły mu
posłuszeństwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła chwila nieznośnej ciszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeiku – zaczął
wreszcie Senam zaskakująco słabym głosem. – Nie chcesz nam chyba
powiedzieć, że to, co niechcący zasugerował brat Rick...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niestety to właśnie chcę
powiedzieć. – Ryjiv odetchnął głęboko i zacisnął palce na
kielichu. – Mark von Lahman zdołał wejść do kaplicy
Antykreatora i przeżył to. Powiem więcej! Wyniósł stamtąd
miecz. Obawiam się, że każdy z nas wie, co to oznacza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I ty twierdzisz, że o niczym
przedtem nie wiedziałeś? – Wszystkie spojrzenia jak na komendę
skierowały się w stronę Rilleny. Piękna kobieta odruchowo
obnażyła ostre kły. – Chcesz nam wmówić, że nie wiedziałeś
o tym, gdy przemieniałeś go w wyverna?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O czym ty mówisz? – syknął
ktoś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O Wielkiej Przepowiedni! –
Zerwała się z miejsca, granatowa suknia zaszeleściła. – Żaden
z was tego nie widzi?! Nasz najwyższy władca przez cały ten czas
doskonale znał słowa Wielkiej Przepowiedni, a i tak postąpił tak,
by jej przekaz stał się nieuchronny! Jak mogłeś? Przecież
wiedziałeś, że to on! – Spojrzała na niego ze złością, ale i
z trudem skrywanym lękiem. – Czy może jednak jesteś aż takim
ignorantem, za jakiego mieliśmy cię do tej pory, i zwyczajnie
zapomniałeś?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rilleno... – Uśmiechnął się
pobłażliwie, jak do małego dziecka. – Myślisz, że o czymś
takim da się tak po prostu zapomnieć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kobieta wciągnęła głośno
powietrze, jakby ją uderzył. Ktoś zaklął, Rion dosłownie
skamieniał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I ty sugerujesz, że...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zrobiłem to specjalne. Świat
potrzebował Antykreatora, a więc nareszcie go otrzymał. –
Odchylił się lekko na krześle. – A co sam Antykreator uczyni ze
światem, nie jest już moją sprawą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-4_26.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-5332024250751528615</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:41:13.414-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 3</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Livia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jedyny zwrot, jakim w ostatnich
dniach potrafiła określić samą siebie, to „sprzeczne uczucia”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia nie miała pojęcia, co
powinna sądzić o naprawdę wielu kwestiach, które spotkały ją w
ciągu tych kilku ledwie miesięcy. Wystarczyła właściwie jedna
chwila, jedna podjęta naprędce decyzja o zaatakowaniu niani i
ucieczce z domu, by wywrócić całe jej życie do góry nogami.
Gdyby tylko potrafiła cofnąć się w czasie, gdyby przewidziała
wtedy, jak wielkie konsekwencje będzie miało wtrącenie się w samo
to, co Louis zamierzał zrobić z Allanem... Oddałaby wszystko, by
móc wrócić do tej nudnej, szarej codzienności, która niegdyś
tak ją odpychała. Na Boga, zgodziłaby się nawet na to nieszczęsne
małżeństwo, gdyby tylko miała gwarancję, że coś by to dało!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A teraz co? Teraz nie miała nawet
pewności, czy to, co dzieje się z nią samą, jest aby na pewno
normalne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, potrafiła zmienić kształt.
To, co było do tej pory możliwe jedynie podczas pełni, to, na co
tak bardzo czekała, co miesiąc gorzej znosząc niecierpliwość, co
miesiąc pragnąc tego jeszcze mocniej, wreszcie zostało jej dane.
Ale co z tego, skoro wciąż nie potrafiła przybrać postaci wilka
całkowicie? Owszem, na wpół ludzka forma, która stała się jej
drugą połową, porośnięty czarnym futrem wilkopodobny stwór na
dwóch nogach nie był wcale taki zły – może i była wolniejsza i
bardziej niezgrabna od wilkołaka w jego szczytowej formie, ale bez
żadnego problemu dostawała się tam, gdzie wilki mogły tylko o tym
pomarzyć. Chwytne dłonie miały naprawdę wiele zalet, podobnie jak
i niemal wyprostowana sylwetka. Ale czy to było normalne? Nigdy nie
widziała, by z jakimś wilkołakiem się tak działo. Ba! Nigdy
nawet o tym nie słyszała! Próbowała wypytywać Shadyę, przymusić
ją do przyznania się, co ona na ten temat wie – bo coś musiała,
była przecież prawdziwą Alfą! – jednak nigdy nie udało jej się
dowiedzieć czegoś konkretnego. Na każdym kroku miała wrażenie,
że kobieta coś przed nią ukrywa. Że nie mówi całej prawdy...
Owszem, wspominała nieraz coś niejasnego, w czym nie dało się
doszukać zbyt wielu istotnych szczegółów, nakazywała jej spokój,
tłumaczyła, cierpliwie prowadziła wręcz za rękę przez nowy dla
dziewczyny wilczy świat, lecz... no właśnie, nie trzeba było
posiadać jakichś specjalnych zdolności, by wyczuć, że coś jest
nie tak. Shadya też się martwiła, też się bała. Tylko czego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od tematu Shadyi można było
płynnie przejść do następnej nurtującej ją kwestii – a
konkretnie ojca Andersa. Wprawdzie nie widziała tego, jak
potraktował Allana, i jakaś jej bardziej złośliwa cząstka
żałowała tego naprawdę mocno, jednak słyszała z opowieści, jak
cała sprawa wyglądała. Tajemniczy gniew wyverna był dla niej
zupełnie niezrozumiały. Dlaczego się tak zachował? Dlaczego
zareagował tak gwałtownie na taką błahostkę, na którą nawet
ona w całej swojej dociekliwości nie zwróciłaby uwagi? Przecież
to było zupełnie nie w jego stylu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No i teraz proszę bardzo: Shadya
się zamartwiała – choć nie chciała tego po sobie pokazać, nie
mogła za nic się wziąć, nie wytrzymując z nerwów. Ba!
Wczorajszego wieczora, gdy okazało się, że nie ma co liczyć na
to, by Anders wrócił jeszcze tego dnia, przyłapała ją na tym,
jak płakała, zapatrzona niewidzącym wzrokiem na wirujące za
kuchennym oknem płatki śniegu. A to, że Shadya płakała,
oznaczało, że coś jest naprawdę na rzeczy... Dlatego właśnie
Livia, nie będąc już w stanie wytrzymać dziwnej atmosfery
panującej w domu, zrobiła to, co było jej jedynym lekarstwem na
wszelkie kłopoty i każde złe samopoczucie. Wyszła na dwór,
zrzuciła ludzką skórę i ruszyła przed siebie, zanurzając się w
pachnącym śniegiem mroku między iglastymi drzewami lasu, który
rozciągał się tuż za posiadłością jej opiekunki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic nie przynosiło jej takiego
ukojenia, jak bieg przed siebie i odbieranie świata wyostrzonymi
wilczymi zmysłami. Gdy pędziła na czterech łapach, z łatwością
wymijając drzewa i chłonąc wręcz całą sobą oszałamiające
zapachy pozostawione przez drobne leśne zwierzęta, czuła się tak,
jakby wszystkie problemy przynajmniej na tę jedną chwilę zostawały
daleko w tyle, nie mogąc jej doścignąć. Owszem, gdyby się
zatrzymała, z pewnością zaraz by się pojawiły, dogoniły ją,
atakując ze zdwojoną mocą, ale tak przynajmniej przez tych kilka
beztroskich minut mogła czuć się całkowicie wolna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymała się gwałtownie na
szczycie niewielkiego pagórka, pod wpływem impulsu uniosła łeb do
góry i zawyła przeciągle, płosząc grupkę gniazdujących
nieopodal wron. Z dziwną, niezrozumiałą satysfakcją obserwowała
chwilę, jak ptaki uciekają w popłochu. Tak, to ona była tutaj
panią... Gdy trwała tak samotnie, miała wrażenie, jakby wszystko
w lesie należało tylko do niej. Jakby to od niej zależały życie
i śmierć tysięcy zwierząt, jakby to ona jednym skinieniem mogła
decydować o ich losie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szkoda, że te chwile trwały tak
krótko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ruszyła niespiesznie dalej,
trzymając się ledwo widocznej w śniegu ścieżki, wydeptanej kilka
dni wcześniej przez stadko saren. Choć ich lekko piżmowy zapach
wiercił we wrażliwym nosie, nie miała wcale ochoty na polowanie.
Intrygował ją jeszcze jeden trop, którego z samego początku nie
potrafiła nazwać. Dziwny, przyprawiający o dreszcze zapach unosił
się tu intensywnie, jednocześnie znajomy, jak i kompletnie obcy.
Zapach kilku istot, pozostawiony przez jednego człowieka...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaklęła wściekle w myślach, gdy
wreszcie uświadomiła sobie, że podąża tropem Allana. Zapach
zmiennoskórych, lekko cierpki i przywodzący na myśl cały tłum,
był na tyle czysty, że bez trudu mogła wywnioskować, iż
przechodził tędy stosunkowo niedawno. Wiele nie myśląc, ruszyła
tropem, nie musząc pochylać łba – nawet jeśli zapach na moment
by jej umknął, odcisków butów w śniegu nie dało się nie
zauważyć. Kilka metrów wcześniej jeszcze ich nie widziała –
pewnie dopilnował, by nie było tak łatwo go odnaleźć – lecz
tutaj ewidentnie darował sobie zacieranie śladów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedziała, kiedy zaczęła się
skradać. Jej ciało całkowicie automatycznie przeszło w tryb
polowania, napięła więc mięśnie i opadła bliżej ziemi, niemal
czołgając się w gęstym śniegu. Uniosła się dopiero gdy dotarła
do niewielkiej polany: stanęła na tylnych łapach, w równym
stopniu przypominających kończyny wilka, jak i człowieka, i
wyjrzała zza pnia okazałego świerka, strzygąc uszami. Odruchowo
wbiła ostre pazury w korę drzewa, przymknęła ślepia, delektując
się świeżym zapachem żywicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, był tam. Siedział na zwalonym
w samym centrum wolnej przestrzeni pniu drzewa, tyłem do niej. W
kręconych włosach topniały świeże płatki śniegu, coraz
potężniejsze ramiona garbiły się, jak przygniecione potwornym
ciężarem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Współczuła mu. Wbrew temu, co o
niej sądzili, Livia Schmucker nie była pozbawiona serca. Owszem, w
większości przypadków nie potrafiła okazać troski, gubiła się,
gdy tylko pojawiało się zbyt wiele uczuć, wolała przed nimi
uciekać, niż mierzyć się z tym, co ze sobą niosły, ale... miała
wyobraźnię. Potrafiła bez problemu wyobrazić sobie, co młody
mężczyzna musiał przeżywać, gdy w jednym momencie stracił
wszystko. Dom, rodziców, cały majątek...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciała coś zrobić, by przestał
cierpieć, lecz kompletnie nie wiedziała jak. Westchnęła,
rozluźniła się nieco, ruszyła w stronę skulonej sylwetki, nie
zamierzając się już kryć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie potrafiła w pamięci odtworzyć,
dlaczego na mgnienie spuściła ze zmiennoskórego wzrok. Może
zobaczyła coś zakopanego w śniegu, może wyczuła obcy zapach...
grunt, że tę nieuwagę przypłaciła kilkoma porządnymi siniakami.
Zaskowyczała bardziej z zaskoczenia, niż bólu, gdy jakiś ciężar
zwalił się jej na grzbiet, dosłownie wciskając jej nos w zaspę.
Szarpnęła się, chcąc intruza z siebie zrzucić, lecz okazał się
o wiele większy i potężniej zbudowany od niej. Zamarła, warcząc
głęboko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie wydaje mi się, abym
kogokolwiek tutaj zapraszał&lt;/i&gt; – rozbrzmiało jej w głowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;A czy ta polana jest twoja?
Zdawało mi się, że las nie należy do nikogo!&lt;/i&gt; – prychnęła
wściekle, podejmując jeszcze jedną próbę oswobodzenia się. Tym
razem Allan pozwolił jej na to, mogła więc zerwać się i
odskoczyć na kilka metrów, by znaleźć się w bezpiecznej
odległości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wielki czarny basior przechylił
sceptycznie łeb, jakby zastanawiał się, czy aby na pewno chce z
nią rozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Miałem na myśli to, że
mówiąc, iż chcę być sam, chciałem... no nie wiem... być sam?&lt;/i&gt;
– Teraz w jego jedynym oku pojawiła się iskra pobłażania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;No i masz, jak już chcesz
facetowi pomóc, to spotykasz się z takim przyjęciem...&lt;/i&gt; –
warknęła w myślach. –&lt;i&gt; Dobrze, już sobie stąd idę, skoro
tak bardzo chcesz być sam. W porządku? Nie życzę sobie więcej
zamiatania mną podłogi&lt;/i&gt;. – Uniosła ostrzegawczo wargi, gdy
poruszył się w jej stronę. – &lt;i&gt;A teraz odejdę w pokoju. Dupek.&lt;/i&gt;
– Odwróciła się...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O tak, Allan w tym wcieleniu był
znacznie silniejszy, niż mogła się spodziewać. Nie zdążyła
pokonać nawet metra, a już poczuła zaciskające się na karku
silne szczęki. Je wilczy instynkt, już wcześniej wysyłający
znaki ostrzegawcze, tym razem aż bił na alarm, nie chcąc
podporządkować się tak ostentacyjnej próbie dominacji. Szarpnęła
się, chciała okręcić, by móc chwycić go zębami za miękką
skórę na gardle, ale był na tyle szybki i zwinny, że nawet nie
mrugnęła, a już przyciskał ją do leżącej w ściegu kłody. O
dziwo w ludzkim wcieleniu, a przecież jako człowiek powinien być
znacznie słabszy od niej!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Posłuchaj, psinko – wycedził,
dokładnie akcentując każde słowo, jakby chciał mieć gwarancję,
że wszystko dobrze zrozumie. – Nie wiem, co wam wszystkim się
nagle uroiło, ale ja nie jestem z tych, którzy dają sobą
pomiatać. Mam nadzieję, że się rozumiemy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie pomiatam tobą!&lt;/i&gt; –
Nawet nie zawarczała. Przecież zmiennoskóry był jednym z tych,
którzy powinni najlepiej znać jej charakter. Bez wrednych docinków
nie byłaby sobą, ale nie oznaczały jeszcze, że kimś pomiatała!
Taka po prostu była, taki był jej sposób na to, by nie dopuszczać
do siebie zbyt wielu uczuć, których tak bardzo się bała... –
&lt;i&gt;Rozumiem, tak? Puść mnie!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozluźnił chwyt po kilku dłużących
się w nieskończoność sekundach. Wstał błyskawicznie, niedbałym
ruchem otrzepał się ze śniegu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No to spływaj, mała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tylko cudem powstrzymała się od
wspomnienia, że wcale nie jest mała – miała przeczucie, że
akurat dzisiaj jakiekolwiek prowokowanie go było jawnym
samobójstwem. Nie mówiąc nic, wycofała się pomiędzy drzewa i z
dosłownie podkulonym ogonem potruchtała w kierunku domu Shadyi, nie
zadając więcej pytań. Bała się...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale była też oczarowana. Wstydziła
się przyznać to przed samą sobą, ale Allan w takiej wersji
podobał jej się tak bardzo, że to aż bolało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-3_24.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-8732316353698567267</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:41:13.474-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 2</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ryjisjaveeik&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik wiele rzeczy w życiu
widział. Pamiętał bitwy, walki z potężnymi Istotami, pamiętał
upadki i narodziny niejednej cywilizacji... ale Cmentarz Zapomnianych
był czymś, z czym spotkał się pierwszy raz. Tak, słyszał o nim
wiele – w Drugim Świecie jego mit obrósł już taką sławą, że
ze świecą szukać kogoś, kto nie wiedział o jego istnieniu. Matki
straszyły nim nieposłuszne dzieci, w wielu miastach figurował jako
groźba dla tych, którym przyszłoby do głowy popełnić poważne
przestępstwo... ale z Cmentarza Zapomnianych nikt nie wracał, i
tyle wystarczyło, by niewielu kręciło się w jego pobliżu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyglądało to niesamowicie –
musiał przyznać to nawet ze swoim typowo męskim podejściem do
piękna. Góry w tym miejscu stawały się wyższe, bardziej
spiczaste, lecz między nimi rozciągała się niemal idealnie
okrągła niecka, porośnięta soczyście zieloną trawą, nieskażona
żadnym krzewem. A w samym jej środku, jak pleśń na skórze
umierającego świata, wznosiła się kępa groteskowo
powykrzywianych, starych drzew, otoczonych ceglanym murem,
wyglądającym, jakby tylko on trzymał je jeszcze w ryzach. Kłębiły
się za nim, chciały wyjść, pragnęły zdominować świat poza
surową ramą, jaką im narzucił, lecz przegrywały nierówną
walkę. Z tej odległości wyglądały nawet na martwe – na
szarych, jakby obdartych z kory gałęziach praktycznie nie było
liści, a te nieliczne przybrały dziwny, lekko różowawy odcień.
Szeleściły na lekkim wietrze, jakby już dawno uschły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cuchnie śmiercią – syknął
Mikkail, cofając się na kilka kroków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A czego się spodziewałeś? –
Posłał mu znużone spojrzenie, pokręcił głową z politowaniem i
ruszył w dół niewielkiego wzniesienia, zarzucając na plecy
okrągłą tarczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal i Ferris rozbili obóz na
tyle blisko Cmentarza, by widzieć, czy nikt nie próbuje kręcić
się w jego pobliżu, i na tyle daleko, by nie musieć wdychać
dobiegającego z niego zapachu, kojarzącego się z mokrym kamieniem
i pleśniejącym papierem. Niewielkie ognisko dymiło silnie, lecz
dawało wystarczająco wiele ciepła, by ogrzać okrytą płaszczem
postać, siedzącą tuż przy nim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wreszcie! – Tantal oderwał
się od czyszczenia doskonale wypolerowanego miecza i zerwał się na
nogi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przybyłem tak szybko, jak tylko
mogłem. – Ryjiv odsunął go niecierpliwym gestem. – Co z nim? –
Jeszcze raz spojrzał w stronę ogniska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark wyglądał... dziwnie. Z
pewnością nie był ranny, o czym świadczyć mogło to, że
siedział o własnych siłach. Tu jednak pojawiał się pierwszy
problem: młody wyvern zdawał się zupełnie nie zwracać uwagi na
pojawienie się większej ilości osób. Trwał całkowicie
nieruchomo, jak zahipnotyzowany wpatrzony w płomienie ogniska. Gdy
przyjrzał się uważniej, Ryjiv zauważył, że ogień formował się
w kształty zbliżone do ludzkich sylwetek, tańczących szaleńczo i
wciąż umykających tuż przed nosem czegoś, co przypominało
polującego na nich smoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Właściwie to... – Grek
zawahał się na chwilę, spojrzał niepewnie na siedzącego kilka
kroków dalej Ferrisa. Zielonowłosy elf skinął krótko głową,
jakby wyrażał zgodę na to, by powiedzieć wszystko. – Wrócił,
można powiedzieć, w otoczeniu fajerwerków, ponieważ tuż przed
nim pojawił się smok. Okazuje się, że to on sprawował pieczę
nad &lt;i&gt;Rynnem&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I co z tym smokiem zrobiliście?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Hunter zatrzymał się na szczycie
wzniesienia, założył ramiona na piersi, jak strażnik. Mikkail
czaił się kilka kroków za nim, milcząco czekając na rozwój
wypadków. Jego czerwone oczy nie schodziły z sylwetki skulonego
przy ogniu Marka, jakby przeczuwał, że coś jest nie tak, choć nie
mógł słyszeć rozmowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to co? – Do rozmowy
włączył się elf. – Puściliśmy wolno. Bydlę było tak
wielkie, że nic byśmy nie zdziałali. Cztery tysiące lat co
najmniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak? – Władca wyvernów spiął
się ledwo zauważalnie. – A ty kim jesteś, specjalisto?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To elf, którego spotkaliśmy po
drodze – pospieszył z wyjaśnieniami Tantal. – Pracuje ze
smokami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No dobrze... elfie. – Ciężko
było odkleić palce od rękojeści tasaka, gdy już zacisnęło się
na niej dłoń. – A dalej?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark wrócił jakąś godzinę
po smoku. Tylko że... – Grek odetchnął głęboko, jak przed
skokiem do lodowatej wody. – Coś jest nie tak. Nie mam pojęcia
co, ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W pierwszym odruchu Tantala
zaatakował – wtrącił elf, widząc, że wyvern na problemy z
powiedzeniem więcej. – I prawdopodobnie by go nawet zabił, gdyby
nie to, że w porę ich rozdzieliłem. Gdy mnie rozpoznał, zaczął
się tylko śmiać. I od tego czasu tak siedzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Brzmiało to przynajmniej
niepokojąco. Ryjiv jeszcze raz przeniósł wzrok na siedzącego przy
ognisku Marka...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Młodszy wyvern nie bawił się już
posłusznymi jego woli płomieniami, tylko patrzył wprost na niego.
Dopiero teraz zauważył, że jego oczy nie są czerwone, tak jak
powinny być, lecz jasnoszare, przywodzące na myśl pochmurne niebo.
Dziwne, jakby magnetyczne, przedwieczne, przeszywające na wskroś...
przerażające. To były oczy kogoś, kto widział narodziny świata,
kto posiadł całą jego mądrość i wiedział, jak należy ją
wykorzystać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A kiedy zmienił mu się kolor
oczu? – syknął, z trudem odwracając wzrok. Dziwnie czuł się,
gdy musiał przestać go obserwować. Poczucie zagrożenia rozlało
się parzącą plamą w przełyku i za nic nie chciało odpuścić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ja... nie mam pojęcia. –
Tantal potarł zmęczonym gestem twarz. – Nie wiem. Nie zauważyłem
tego wcześniej, dopiero gdy wrócił. Ale... daj mi chwilę, dobra?
Dopiero co sam musiałem sobie zaleczyć rozciętą tętnicę szyjną,
czuję się beznadziejnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Aż tak cię urządził? Ciebie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ano mnie. Idź z nim pogadaj, to
w końcu twój przyjaciel. Mi szkoda zdrowia na to... – Opadł z
trudem na trawę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przyjaciel... Ładne słowo, nie
uważasz? Władco?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik okręcił się
błyskawicznie, słysząc głos tuż przy uchu. Ciepły oddech Marka
nieprzyjemnie połaskotał go kark, wywołując falę ognistych
dreszczy wzdłuż kręgosłupa. Lecz pomimo tego, że miał za sobą
wieki doświadczenia, że w walce nigdy nie miał sobie równych,
przed szybkim jak mgnienie lewym sierpowym nie zdążył się
osłonić. Zakręciło mu się w głowie, padł na ziemię, czując
się tak, jakby ciało na chwilę zupełnie przestało go słuchać.
Jak przez grubą szybę usłyszał stłumione przekleństwo
zrywającego się na równe nogi Tantala i okrzyk Mikkaila, pewnie
już biegnącego w ich stronę. Przez chwilę chciał unieść dłoń
w kierunku swojej załogi, zatrzymać ją w miejscu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli myślał, że to już koniec,
grubo się pomylił. Spróbował wstać, lecz wtedy silna dłoń
chwyciła go za kołnierz kolczugi i bez najmniejszego trudu
dźwignęła na nogi, ignorując, że metalowe pierścienie ranią
jej palce. Spojrzał wprost w przerażające szare oczy, zdławił
narastający w gardle warkot. Zamarł zupełnie, czując, że
przeciwnika w takim stanie nie powinien bardziej prowokować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co masz mi do powiedzenia,
przyjacielu? – Mark uśmiechnął się szeroko, prezentując ostre
kły, lecz nie było w tym nawet grama wesołości. – Co masz mi do
powiedzenia o przyjaźni?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie mam pojęcia, o co ci chodzi
– wykrztusił wreszcie, splunął krwią i sięgnął do
zaciskających się pod gardłem palców. Spróbował odepchnąć
dłoń Marka, lecz nie zdołał jej nawet poruszyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie masz? A to szkoda. –
Pokręcił głową. Przez chwilę wyglądał tak, jakby naprawdę
żałował. – Zdawało mi się, że po tym, jak przemieniłeś mnie
wbrew prawu, pragnąc przyspieszyć Apokalipsę, której mam być
iskrą zapalną, będziesz miał mi coś do powiedzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Poluzował uścisk tak gwałtownie,
że mało brakło, a Ryjiv przewróciłby się, nagle znów musząc
polegać na własnych nogach. Odskoczył, skulił się, gotów
odpowiedzieć na następny atak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark patrzył na niego chwilę,
jakby coś rozważał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pożeracz Światów zerwał się
ze smyczy – zaintonował wreszcie, jakby cytował słowa jakiejś
piosenki, następnie odwrócił się jak gdyby nigdy nic i odszedł,
niedbale zarzucając na plecy pochwę z mieczem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dziwnym, prostym mieczem, od którego
biła podejrzanie znajoma aura nienazwanego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– „&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zrodzony z krwi podczas
narodzin świata, wbrew światu w Syna Ognia przemieniony...” –
zaśpiewał, oglądając się przez ramię. – Mówi ci to coś? Bo
mi wiele. Oj, byłbyś zaskoczony, gdybyś wiedział, jak wiele... –
Roześmiał się i ruszył dalej, nie dodając nic więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic ci nie jest?! – Mikkail
dopadł do Ryjiva dwoma skokami, podtrzymał, gdy zachwiał się
niebezpiecznie. – Torn, zatrzymaj go...!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie! Niech idzie... –
Ryjisjaveeik otarł wierzchem dłoni krew z rozbitego nosa. Warknął
wściekle, złapał się za głowę, zacisnął pięści na włosach
w bezsilnej złości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo skąd niby Mark von Lahman znał
słowa Wielkiej Przepowiedni?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zacisnął zęby, pomasował obolały
nos, chcąc sprawdzić, czy nie trzeba go nastawić. Jednocześnie w
jednej chwili uśmiechnął się szeroko, błyskając poplamionymi
krwią ostrymi zębami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo wyglądało na to, że faktycznie
stworzył Antykreatora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-2_24.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-3982509632181785640</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:41:13.237-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Rozdział 1</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Allan&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Puste korytarze, czerń sadzy,
połamane deski i swąd spalenizny. Tylko tyle zostało z całego
życia Allana von Lahmana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może byśmy już poszli, co? I
tak już nic nie znajdziesz – jęknął Bonawentura, gdy kolejny
raz z rzędu musiał siłować się z połamanymi krokwiami, by
umożliwić zmiennoskóremu wejście do sypialni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan nie odpowiedział. Jeszcze raz
powiódł wzrokiem po wnętrzu. Spędził tu już wiele godzin, lecz
wciąż nie mógł przywyknąć do tego, jak miejsce, w którym
spędził całe swoje życie, mogło stać się w jednej chwili
zupełnie obce. Gdy oparł się dłonią o ścianę, zachwiawszy po
przekroczeniu sterty desek, odkrył, że nadal jest ciepła, choć od
pożaru minęły dwa dni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dwa dni, wypełnione śniegiem i
gwizdaniem wiatru w nieszczelnościach okien domu Shadyi Sullivan,
która łaskawie przyjęła go pod swój dach. Dwa dni życzliwości,
ostrożnych spojrzeń, obchodzenia się z nim jak z przysłowiowym
jajkiem i plotkowania przyciszonymi głosami, gdy na moment się
odwracał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Schylił się, by podnieść
walającą się w popiołach misternie zdobioną, srebrną ramkę.
Niestety piękny rysunek matki spłonął w niej doszczętnie,
zostawiając po sobie jedynie garstkę poczerniałych, odrobinę
lepkich w dotyku łusek, kruszących się między palcami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ta. Nic tu po nas – westchnął
wreszcie, odrzucając przedmiot. Podniósł się z klęczek, otrzepał
i ruszył przodem w kierunku wyjścia, nie oglądając się za
siebie. Bał się, że jeśli to zrobi, kolejne ze wspomnień
zaatakują go ze zdwojoną mocą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tam na przykład była jadalnia.
Doskonale pamiętał piękny sufit, malowany w sceny biblijne, i
zwieszający się z niego kuty żyrandol, pod którym stał długi
stół. Pamiętał, jak zasiadali przy nim całą rodziną do każdego
posiłku. Jak ojciec, nie przejmując się karcącym spojrzeniem
matki, czytał gazetę przy jedzeniu i na głos informował synów o
co ważniejszych wydarzeniach, nie zwracając uwagi nawet na to, czy
mówi z pełnymi ustami. Pamiętał kolekcję ręcznie zdobionej
porcelany matki, pyszniącej się w ozdobnych kredensach, ustawionych
pod ścianami. Pamiętał, jaka była z niej dumna – nigdy nie
pozwoliła czyścić jej służbie, zawsze zabierała się za to
osobiście, wyznając zasadę „jeśli chcesz, żeby coś zostało
zrobione dobrze, zrób to sam”. Pamiętał nawet nieszczęsne
śniadanie, podczas którego przedstawiono im przeznaczoną Markowi
Margaret, a po którym zupełnie nic już nie było takie samo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teraz do jadalni nie dało się
wejść – strop częściowo zawalił się, zalegając na podłodze
stertą poczerniałego drewna, a wspaniała porcelana zamieniła się
w kupkę nic niewartych skorup, możliwych do dostrzeżenia przez
niewielką szparę, na jaką dało się otworzyć przywalone czymś
drzwi. Nie wchodził głębiej, bojąc się, że w każdej chwili
sufit może runąć całkowicie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na dworze, w porównaniu z nadal
promieniującym ciepłem wnętrzem, było lodowato zimno. Pnie drzew
wspaniałego ogrodu wokół spalonego Nocnego Dworu ginęły w
wysokich na niemal dwa metry zaspach, łyse gałęzie odcinały się
ostrą czernią na tle jasnoszarego, niemal białego nieba,
zaciągniętego grubym kobiercem chmur. Wszystko zdawało się
idealnie nieruchome, nierzeczywiste... jak żywcem wyciągnięte z
dziwacznego snu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już wszystko? – Anders stał
na zewnątrz, nie przejmując się temperaturą. Nieruchomy jak
marmurowy posąg, drgnął dopiero gdy Allan i Bonawentura wyłonili
się na zewnątrz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystko. Możesz zamykać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern spojrzał sceptycznie na
zmiennoskórego, jakby niepewny, co powinien sądzić o jego niczym
niezmąconym spokoju, wreszcie jednak potrząsnął głową,
rezygnując z zadania rodzącego się w niej pytania, i spokojnym
krokiem zbliżył się do drzwi. Zamknął powoli pięknie rzeźbione,
o dziwo wcale nietknięte ogniem wrota i węglem wyrysował na nich
szybko skomplikowaną runę. Symbol zabłysnął delikatnym żarem, a
następnie przygasł, zmieniając się w ledwo widoczną smugę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co to było? – Allan zajrzał
mu ponad ramieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Runa zabezpieczająca przed
ogniem. – Zakonnik wytarł ubrudzone czernią palce w wyciągniętą
z kieszeni nieskazitelnie białą chustę. – Magia run jest
zakazana, chłopcze, więc lepiej wyrzuć ten znak z pamięci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zakazana, ale praktyczna –
włączył się wilkołak. – Nieraz zdziałać możesz nią o wiele
więcej, niż zwykłą magią. Więcej i prościej. Właściwie to
kiedy jej zakazano? Myślałem, że to... magia flagowa wyvernów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Flagowa... – zaśmiał się
cicho. – Tak, przed wiekami wyverny słynęły z tego, że
opanowały runy do perfekcji. Posługiwały się nimi długo, ale...
no cóż, zauważyły, jak wielką potęgę przynoszą, więc
zakazano ich nauki. Zbyt wiele złego mogły wyrządzić, gdyby
zostały wykorzystane przez kogoś niepowołanego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale ty je znasz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymał się na tyle gwałtownie,
że łysy osiłek niemal wpadł mu na plecy. Czerwone oczy błysnęły
groźnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ja je po prostu pamiętam,
Bonawenturo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach... Dobra, dobra, ja przecież
tak tylko pytałem... – Wilkołak o dwubarwnych oczach wycofał się
lekko, unikając patrzenia zakonnikowi prosto w źrenice.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan sam już nie wiedział, co
powinien o nich sądzić. Zwłaszcza Bonawentura był dla niego
chodzącą zagadką – wielu wspominało o tym, jak jest stary, i
może faktycznie tak było, tylko co z tego, skoro większości spraw
zdaje się po prostu nie pamiętać? Zawsze ustępował, gdy
przychodziło do konfrontacji z wyvernami, choć przy innych Istotach
stawał się wręcz nadmiernie pewny siebie. A tu... wystarczyło
jedno spojrzenie niezbyt potężnego w gruncie rzeczy wyverna, by
wycofał się niemal z podkulonym ogonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A &lt;i&gt;Rynn&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;?
– spytał cicho zmiennoskóry.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyczuł, że Anders drgnął, lecz
oprócz tego nie widać po nim było, żeby pytanie w istocie
jakkolwiek go zaniepokoiło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Rynn &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;to
właśnie magia run. Sam widzisz, do czego była w stanie
doprowadzić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wciąż nie wiemy, kto właściwie
się nią posłużył. A skoro jest tak, jak mówisz, musiał to być
ktoś stary. A najstarszą osobą w mieście... no cóż... –
odchrząknął, poniewczasie zorientowawszy się, co właśnie chciał
powiedzieć. Zwolnił, jakby zamierzając wycofać, lecz wtedy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nigdy jeszcze nie widział Andersa
zdenerwowanego – ten mężczyzna zawsze był dla niego synonimem
spokoju i siły ducha, dlatego cofnął się kilka kroków, gdy
wyvern w jednej sekundzie okręcił się na pięcie i ruszył w jego
stronę. Nie był szybki, z pewnością nie wykorzystał w tym
momencie pełni swoich możliwości, lecz gdy odruchowo spróbował
mu uskoczyć, poczuł zaciskającą się na gardle silną dłoń.
Jęknął, gdy uderzenie plecami o pień drzewa wybiło mu z płuc
ostatki powietrza, zakrztusił się, nie mogąc nabrać go przez
palce, zaciskające się na kołnierzu kurtki jak imadło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dokończ – poprosił wyvern.
No właśnie – nie krzyczał, nie denerwował się, a prosił
właśnie. W jego głosie pobrzmiewał idealny spokój, tak
kontrastujący z atakiem i pałającymi gniewem oczami. – Proszę,
dokończ, skoro zacząłeś. Najstarszą osobą w mieście...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie, ja naprawdę... –
Spróbował jakoś wywinąć się z uścisku, lecz równie dobrze
mógłby siłować się z ograniczającym go od drugiej strony
drzewem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No, powiedz! – Ostre kły
błysnęły w krwiożerczym uśmiechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najstarszą osobą w mieście
jesteś ty – wykrztusił ostatkiem sił, czując, jak zaczyna
wirować mu w głowie od braku powietrza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No tak. – Zakonnik zaśmiał
się bez cienia wesołości. – Najstarszą osobą w mieście jestem
właśnie ja. I do tego znam magię run. Wniosek jest oczywisty,
prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Andersie! – Bonawentura zdołał
wreszcie otrząsnąć się ze zdziwienia i zbliżyć, gotowy w każdej
chwili zainterweniować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Nie
ruszaj się, kundlu! – Bladą skórę musnął pierwszy język
ognia. – Tak, mógłbym wykorzystać &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Rynn&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
i sprowadzić demona do miasta. Ale dlaczego miałbym to czynić? I
jeszcze pomagać wam, gdy już się stało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Anders! – Kobiecy krzyk
przeszył powietrze jak wystrzał. Shadya, widząc, co się dzieje,
puściła się biegiem w ich stronę, próbując nie zaplątać w
długą, przystrojoną grubym futrem suknię. – Anders, co ty
robisz?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mógłbym sprowadzić demona. –
Uścisk zelżał, Allan upadł na kolana, krztusząc się. Wyvern
spojrzał na niego jeszcze raz i splunął pogardliwie. – Taaak, to
leży w mojej mocy. Ale tego nie zrobiłem. A to... – niedbałym
gestem wskazał na już siniejące ślady na delikatnej ludzkiej
skórze zmiennoskórego – uznaj za lekcję, jak należy zwracać
się do starszych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Odszedł, nie reagując na
nawoływania wilkołaczycy. Shadya wreszcie dopadła do Allana,
pomogła mu wstać, wykazując się sporą siłą, kontrastującą z
delikatną budową ciała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się stało? – dopytywała
niespokojnie, oglądając się za oddalającym zakonnikiem. Byłym
zakonnikiem, o czym Allan przypomniał sobie, gdy zobaczył oprócz
zdziwienia i strachu iskrzące w jej oczach uczucie, z którym od
jakiegoś czasu nie starała się kryć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiem. Nie mam pojęcia –
powiedział powoli Bonawentura.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan też nie wiedział. I
zdecydowanie nie chciał się tego dowiadywać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-1_24.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-5087700987962795317</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:41:13.355-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Postludium</category><title>Prolog</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Noc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gryząca ciemność między
powykręcanymi groteskowo drzewami. Mrok napierający ze wszystkich
stron – kłębiący się jak mgła, zachowujący jak żywa istota,
liżący parzącymi mackami odsłonięte fragmenty skóry,
pozostawiając na nich pasma gęsiej skórki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chłód.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niesione wraz z gwiżdżącym w
nagich gałęziach drzew wiatrem lodowate zimno, od którego
drętwiała skóra i trzęsły się dłonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pragnienie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
… &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;ale inne, niż to, którego
doświadczał nieraz w swoim w gruncie rzeczy długim życiu. O ile
nie przedwiecznym, do czego wciąż nie mógł przywyknąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pragnienie było duszące. Zdawało
się siedzieć gdzieś głęboko w piersi, próbując uporczywie
wydostać się na zewnątrz. Jak żywa istota wyrywało się,
sprawiając niemal fizyczny ból, drapało od środka, skomlało i
prosiło, by zwrócił na nie uwagę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To było pragnienie zabijania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciał widzieć, jak palą się
miasta. Jak ludzie uciekają w panice, jak wykrwawiają się, leżąc
bezwładnie na ulicach, jak szukają się, nawołując rozpaczliwie,
jak próbują mu umknąć... Chciał śmiać się, patrząc, jak
próbują zasłonić się przed ciosem opadającego miecza, jak
żałośnie kulą się u jego stóp.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciał widzieć, jak świat pogrąża
się w chaosie, jak stopniowo umiera... jak się kończy. Jak płonie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chciał zadawać śmierć. Chciał
doprowadzić do upadku świata. Ale jednocześnie niczego nie pragnął
tak mocno, by chęć ta wreszcie go opuściła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skóra była gorąca i parzyła,
jakby ciało nękała silna gorączka. Nawet lodowaty wiatr nie
przynosił ulgi, choć niósł ze sobą zapach trzaskającego,
arktycznego wręcz chłodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mokre od wieczornej mgły włosy
lepiły się do zroszonego potem czoła, a oczy w kolorze pochmurnego
nieba zdawały się płonąć. W nich można było ujrzeć wszystko –
przedwieczną mądrość, potęgę, grozę... ból całego świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oto on: w koronie z wyvernich rogów
i krwawych kolców, a imię jego Antykreator.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/prolog_24.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-6471494795479999528</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.260-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Epilog</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zdawało się, że wyszli wprost ze
ściany ognia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pnące się pod niebo płomienie nie
robiły im najmniejszej krzywdy, a jedynie odbijały się w
wypolerowanych klingach mieczy i czerwonych oczach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Każdy z nich był przystojny na ten
prawdziwie męski, pełen siły sposób.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Każdy był młody.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Każdy poruszał się z nieludzką
gracją i precyzją.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; lang=&quot;pl-PL&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ubrani byli wszyscy tak
samo – w długie czarne płaszcze, czarne bezrękawniki, czarne
rękawice sięgające łokci, czarne spodnie i czarne wysokie buty.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ich twarzy nie zakłócał żaden
grymas niepokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pokryte kilkudniowym zarostem
policzki zaczerwieniły się od żaru, lecz nie znaczyła ich nawet
kropla potu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niezwyciężeni bracia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak zawsze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/epilog.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-3874463597759069977</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.604-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 25</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Allan&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ogień był wszędzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nie bał się. Nie wiedział,
skąd nagle wziął się u niego ten spokój. Wiedział tylko, kiedy
się pojawił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prawdopodobnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Być może stało się to wtedy, gdy
ostatni raz spojrzał na pokrytą krwią twarz ojca, błagającego go
o coś, czego nie zdążył wypowiedzieć. A może wtedy, gdy jeden z
wilków skoczył na ratunek jego matce i już nie wrócił?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jednak nie wiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jedno było tylko pewne: szalejące
dookoła płomienie, choć parzące mu skórę, nie mogły zmusić go
do odwrotu. Po prostu nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, dlaczego miałby
nadal tu stać. Nie wiedział, dlaczego miałby jeszcze patrzeć
bezproduktywnie na płonący Nocny Dwór. Na co czekał? Na pomoc,
która nigdy nie nadejdzie? Na wroga, na którym mógłby się
zemścić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie było w nim ani grama złości.
Po prostu chłodna determinacja i spokój. Cały czas spokój...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z impetem wpadła na niego Shadya.
Wyszczerzyła pokryte krwią zębiska i warknęła:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Co ty tu jeszcze robisz,
głupcze?!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiem – odpowiedział
zgodnie z prawdą, uśmiechając się powoli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wilczyca szturchnęła go chłodnym
nosem w policzek, popiskując cicho, lecz nie ruszył się. W końcu
zrezygnowana odbiegła, krótkim poszczekiwaniem przywołując do
siebie ocalałych członków swojego stada. Nie było ich wielu –
rozpoznał tylko Livię, kulejącego Bonawenturę, Mściwoja i
Zawiszę ze skórą rozciętą na całej długości grzbietu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapanowała cisza, o ile można było
mówić o niej przy wszechobecnym huku płomieni. Powoli wyjął z
wiszącej u pasa pochwy rapier, uważnie przyjrzał się
wyszczerbionemu ostrzu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wreszcie! Przez płomienie przebiła
się jakaś sylwetka. Nienaturalnie wysoka i szeroka w ramionach, o
okrągłej twarzy i tłustych, czarnych włosach, zaczesanych na
prawą połowę twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No proszę, czekałeś na
mnie... – Mężczyzna roześmiał się złośliwie, ukazując
poczerniałe pieńki zębów. Miał dziwny akcent.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan milczał. Nadal stał
wyprostowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No cóż. Całkiem miło z
twojej strony. – Człowiek rozłożył szeroko imponująco
umięśnione ramiona, jakby chciał ogarnąć nimi wszystko dookoła.
– Jak podoba ci się moje dzieło? Kosztowało mnie mnóstwo pracy,
ale... uważam, że naprawdę warto było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zmiennoskóry nie drgnął nawet o
milimetr.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No co? – Napotkany znowu
zaśmiał się głośno. – Mowę ci odjęło z wrażenia? Pewnie
wiesz już, że twój braciszek usiłował mnie stąd przegonić. Ale
cóż – nie udało mu się. Wprawdzie niemal zabił mojego
strażnika i zniszczył runę, lecz ja już wcześniej zdążyłem
się uwolnić. Taki jestem zapobiegliwy... – Roześmiał się z
własnego żartu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan nadal jedynie mierzył go
wzrokiem swojego jedynego szarego oka. Zaciśnięty w lewej dłoni
rapier ani drgnął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie jest z ciebie zbyt miły
kompan do rozmowy. – Demon zmrużył gniewnie złote oczy. – Aż
pomyśleć, że kiedyś też byłem człowiekiem. W gruncie rzeczy
nawet podobnym do ciebie, szczeniaku... – Splunął pogardliwie. –
Boisz się, co? Wszyscy się boją. Dlatego nienawidzę ludzi. Bo to
najbardziej tchórzliwe ze wszystkich stworzeń, jakie kiedykolwiek
spotkałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan się nie bał. Po prostu
czekał, aż demon znajdzie się w odpowiednim zasięgu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach, nieważne. Boisz się czy
nie – nie moja sprawa. W każdym razie i tak zaraz będziesz
martwy. Ale może najpierw w coś... zagramy? – Uśmiechnął się
złośliwie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pod wpływem niewyjaśnionego
impulsu Allan również skrzywił się w sadystycznym grymasie.
Poruszył bronią i powiedział spokojnym, delikatnie zachrypniętym
od gorąca głosem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uwielbiam gry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W takim razie: może...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nie mamy na nie czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to: nie mamy czasu? –
Demon był niezwykle rozbawiony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ponieważ już po ciebie idą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-25.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-221616206701370409</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.248-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 24</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ryjisjaveeik&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Źle z nim.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Telepatyczny głos sprawił, że
przysypiający na kamiennym tronie Ryjisjaveeik podskoczył, niemal
strącając z głowy rogaty hełm, który nie wiadomo po co założył
parę godzin temu po wypiciu kilku kielichów wina.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;O co chodzi?! – &lt;/i&gt;wysłał
chaotyczną, jeszcze nie do końca przytomną myśl.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Chodzi o Marka.&lt;/i&gt; – P&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;o
barwie głosu poznał, że to Tantal. Znajdował się bardzo daleko,
więc musiał skupić się mocno na rozumieniu poszczególnych słów.
– &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Naprawdę z nim źle. Nie dość, że twierdzi, iż
poturbował go prawdziwy wyvern – a poturbował całkiem porządnie,
nawiasem mówiąc – to na Cmentarz Zapomnianych musi być nałożona
jakaś klątwa, która atakuje każdego, kto próbuje z niego wyjść,
bo inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć. On zdołał dotrzeć do
obozowiska, choć zmogło go krótko po tym – spadł z końskiego
grzbietu, jak tylko się zatrzymał. Teraz nie ma z nim żadnego
kontaktu. Z początku miałem nadzieję, że jest po prostu w szoku –
w końcu nie możemy się nawet domyślać, co tam widział, ale od
kilku godzin jego stan się nie poprawia. Ma wysoką gorączkę i
bredzi coś o twoim medalionie i mieczu Antykreatora...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjiv zerwał się na nogi, nagle
całkowicie rozbudzony. Przytrzymał dłonią zsuwający się na oczy
hełm, poszukał wzrokiem tasaka, który zostawił gdzieś w pobliżu.
Poczuł, jak jego serce przyspiesza z podekscytowania – a więc
żyje! Markowi udało dokonać się czegoś, czego nie zrobił nikt w
całej historii – wyszedł żywy z miejsca, z którego jeszcze nikt
nie wrócił. Powrócił z misji, na której wszyscy spisali go na
straty...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Po
chwili jednak zatrzymał się, przetrawiając sens słów Tantala.
Przeżył, ale może nie potrwać to zbyt długo... &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Źle z
nim.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słyszał legendę o chorobie
Cmentarza, lecz uważał ją jedynie za niezbyt wiele wnoszącą,
aczkolwiek z pewnością ciekawą bajkę. Jak w końcu można było
ją spisać w wiarygodny sposób, skoro z Cmentarza jeszcze nikt nie
powrócił? W bajce zawarto pewną magiczną formułę uzdrawiającą
wymagającą medalionu Władcy jako katalizatora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z pewnością nie zaszkodzi. A może
coś wskóra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tylko o co chodzi z prawdziwym
wyvernem i mieczem Antykreatora?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Przybędę tak szybko, jak
tylko będę mógł&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;zapowiedział
w końcu, do bólu zaciskając dłoń na rękojeści tasaka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;To nic nie da. Przez
większość drogi nie da się wzbić w powietrze, a konno zajęło
nam to ponad dwa tygodnie. Nie zdążysz. Miałem nadzieję, że
znasz jakąś formułę...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Znam formułę, ale do jej
użycia potrzebujecie mnie. Kto powiedział, że zamierzam lecieć
lub jechać konno? Popłynę.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła chwila pełnej napięcia
ciszy. W końcu Tantal powtórzył z niedowierzaniem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Popłyniesz? Niby czym?
Kajakiem? Rzeki w tej części Drugiego Świata są zbyt płytkie
nawet jak na małe statki. Momentami mają nie więcej, niż
pięćdziesiąt centymetrów głębokości&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;prychnął,
wyrażając swoją opinię dla szalonego pomysłu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Pamiętasz może mój
drakkar?&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Ryjisjaveeik
mimowolnie uśmiechnął się pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ciężko było nie pamiętać
największego skarbu Najwyższego Władcy. Ryjiv kochał ten wikiński
okręt wojenny o wdzięcznej nazwie „Zadymiarz” niczym własne
dziecko. A nawet bardziej, ponieważ dzieci wszelkiej maści szczerze
nie znosił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Pamiętam...&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;zaczął
ostrożnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;To świetnie. Gdy wyjmie się
cały balast, ma zanurzenie nieprzekraczające trzydziestu
centymetrów. Bez masztu nawet mniej, ale lepiej nie pozbawiać się
napędu. Wystarczy tyle?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Z pewnością... A nie
wywróci się? Przecież...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie wywróci. A więc
spodziewaj się nas w najbliższym czasie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Odciął swoje myśli od umysłu
wyverna. Wzrok znowu się wyostrzył. Chwilę stał w miejscu,
obserwując tańczące płomienie na jednej z pochodni, w końcu
jednak skoczył w stronę drzwi. Popędził wąskim korytarzem,
wysyłając wszystkim członkom Rady krótką wiadomość:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zebranie nadzwyczajne. W sali
obrad, natychmiast.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Musiał przyznać, że jeśli się
ich wystarczająco mocno przestraszyło, potrafili zadziałać
naprawdę szybko. Przy rzeźbionym, wyciosanym z szarego kamienia
stole byli już wszyscy – niektórzy spoceni po biegu, inni z
widocznymi śladami snu na twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się stało?! – Rillena
podniosła się na jego widok, poprawiając wiązanie jedwabnego
szlafroka w kolorze krwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ruszam na wyprawę –
powiedział bez żadnych ogródek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszyscy jednocześnie umilkli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na jaką znowuż wyprawę?! –
ryknął Salmon.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ratunkową. Zbierzcie mi całą
załogę Zadymiarza, wypływamy najszybciej, jak się da.
Zorganizujcie kogoś, kto pomoże mi wyciągać balast. Jako drugiego
oficera biorę Jaromira. – Odsunął niecierpliwym gestem dłoń
Ricka, który proponował mu kielich ambrozji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie możesz teraz ruszyć,
szykuje nam się kolejna wojna z wampirami...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Owszem, mogę. Ktoś jeszcze ma
jakiś problem? No dalej, proszę się nim ze mną podzielić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Senam spuścił wzrok pod siłą
jego spojrzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To świetnie, że sobie wszystko
wyjaśniliśmy. Szykować mi załogę. – Wyszedł, mocno trzaskając
dwuskrzydłowymi wrotami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chwilę nikt się nie odzywał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zwariował, jak nic –
skwitowała po jakimś czasie Rillena.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zadymiarz czekał cierpliwie tam,
gdzie go zostawił – wyciągnięty na małą żwirową plażę
Strumienia bez Nazwy. Ten niezbyt szeroki, lecz potwornie głęboki
potok doskonale nadawał się na wędrówkę odciążonym okrętem,
choć z pewnością nie będzie ona należała do najprzyjemniejszych
– w niektórych miejscach nie mogą spodziewać się wiatru, a
długie wiosła z pewnością się nie zmieszczą, tak więc czekało
na nich odpychanie się nimi od skalnych ścian.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern zamaszystym ruchem ściągnął
z okrętu zabezpieczające go płótno. Jego oczom ukazał się
znajomy i upragniony widok – rzeźbione wręgi i podłużnice,
galion w kształcie łba ryczącego wyverna o wyjątkowo bujnym
porożu... Odetchnął głęboko. Nie ma to jak w domu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Torn i Hunter zajmowali się
wyciąganiem balastu, Mikkail rozwinął płótno ogromnego
prostokątnego żagla malowanego w białe i czerwone pasy. Szybko
zbierała się reszta załogi – wiernej i kompletnej od lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jedynie Jaromir, zdecydowanie
drobniejszej postury niż wyverni wikingowie, zagubionym wzrokiem
obserwował przygotowania, niepewnie bawiąc się zdjętą cięciwą
łuku, który zawsze zabierał ze sobą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Malowane we wszelkie możliwe kolory
okrągłe tarcze znalazły się na burtach, żagiel zwinięto. Ryjiv
chwycił za wiosło sterowe i ryknął:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ruszamy, śmierdzące gamonie!
Ruchy, wyciągamy go do wody!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dwadzieścia wyvernów zgodnie
zepchnęło okręt do głębokiego strumienia. Wskoczyli do środka,
poczuli delikatne drganie pokładu, gdy ruszyli z prądem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No, ludziska, czeka nas
najtrudniejszy rejs naszego życia. Dość długiego życia, nawiasem
mówiąc. W jak najkrótszym czasie musimy przepłynąć niemal cały
Drugi Świat, w czym w większości miejsc brakować będzie czasu i
możliwości rozwinięcia żagla. Będziecie wiosłować jak dzicy,
dopóki nie wyrzygacie płuc, a może nawet i dłużej. I żaden mi
się nie poskarży, bo inaczej będzie za nami płynął wpław. Czy
to jasne?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozległy się chóralne
potakiwania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W takim razie do roboty,
hałastro, coś za wolno wam to idzie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No proszę, na lądzie nie jest
aż tak denerwujący – mruknął pod nosem Jaromir do stojącego
najbliżej Ronnela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słyszałem! – huknął
kapitan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wody strumienia przybierały idealny
odcień błękitu, zupełnie jak na barwnym obrazku w książeczce
dla dzieci. Wysokie skaliste ściany, uniemożliwiające momentami
dojrzenie nieba, przybierały wspaniałe fantazyjne kształty,
jednocześnie zaciskając się po obu stronach niczym kleszcze,
sprawiając, że momentami okręt się o nie ocierał. Nie było
wiatru – załoga chwyciła za wiosła, którymi odpychała się od
skał. Ryjisjaveeik z całych sił napierał na wiosło sterowe –
pozbawiony balastu okręt łatwo zbaczał z kursu, co grozić mogło
katastrofą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mocno zgrzytnął zębami, gdy
rzeźbiony kadłub otarł się o szorstki kamień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mikkail, taka twoja mać,
nadawaj jakiś rytm! – ryknął, aż wszyscy podskoczyli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wioślarz zdenerwowany i mający
wrażenie, że zaraz zostanie po tyłku jest silniejszy i bardziej
wytrzymały, niż wioślarz spokojny – tej zasady trzymał się
naprawdę mocno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie robili przerw, załoga cały
czas musiała karmić się nawzajem uzdrawiającą magią. Mieli
nadzieję na odpoczynek, gdy strumień zmienił się w wąską rzekę,
a wiatr zaczął mącić jej taflę. Nikol i Gregorij wciągnęli
żagiel, zmęczona reszta rzuciła długie wiosła na pokład i
opadła na ławki, dysząc ciężko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A wy co, cholera jasna?!
Myślicie, że teraz wam się upiecze?! Siadać do wioseł! –
Ryjisjaveeik ostudził ich zamiary.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale przecież jest całkiem
mocny wiatr... – nieśmiało zaoponował Mikkail.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ten zefirek nazywasz całkiem
mocnym?! Za chuja pana nie zdążymy w takim tempie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiosła zagrzechotały w dulkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zamknął oczy, wreszcie zadowolony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Okręt przed nami! – Krzyk
Mikkaila wyrwał go z zamyślenia. Poderwał się i spojrzał we
wskazywanym kierunku. Niestety jeden z ogromnych rogów galionu
zasłaniał widok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może tak jakieś szczegóły?!
– zawołał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wygląda na wojenny. Jest
większy od naszego, ma dwadzieścia wioseł. Czerwony trójkątny
żagiel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Patrol rzeczny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Możliwe. Mają białą flagę,
chyba chcą, żebyśmy się zatrzymali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik z niejakim niepokojem
zerknął na piracką banderę, powiewającą radośnie na maszcie.
Uważał ją za całkiem niezłą ozdobę, choć patrole zazwyczaj
były innego zdania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trudno. Musimy z nimi
porozmawiać. – Zgrzytnął zębami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stracimy mnóstwo czasu. Co
jeśli będą chcieli nas eskortować? Na pewno nas spowolnią.
Wprawdzie mają trójkątne żagle, ale nie wyglądają mi na
wyjątkowo szybkich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W takim wypadku przemówimy im
do rozumu za pomocą Argumentu i Perswazji. – Torn pogładził po
rękojeściach przewieszone przez plecy miecze o takich właśnie
imionach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może uda się po dobroci.
Wiosła!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dwanaście ociekających wodą piór
uniosło się, wioślarze wsparli się na drewnianych drągach,
dysząc ciężko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Żagiel!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Biało-czerwony materiał załopotał
bezładnie na wietrze, zanim Hunter zdążył go zwinąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Łódź patrolu zbliżyła się. Jej
kapitan – postawny, lekko siwiejący mężczyzna – objął
spojrzeniem drakkar, a następnie zeskoczył na jego pokład nie
pytając nawet o zgodę, co byłoby raczej w dobrym guście. Gregorij
odruchowo sięgnął do zatkniętego o pasek topora, lecz Mikkail
zdecydowanym ruchem powstrzymał jego dłoń. Jako pierwszy oficer
miał pilnować porządku, więc choć – jak każdy o przeszłości
wikinga – kochał dobre wino, jedzenie, ballady i bijatyki, tym
razem musiał jednej jatce zapobiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czym mogę służyć? –
Ryjisjaveeik, w każdej chwili gotów do zastosowania swego słynnego
lewego sierpowego, zbliżył się z promiennym uśmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z początku zamierzałem was
puścić – w końcu co tam możecie tą swoją śmieszną łódeczką
– ale nie podoba mi się to. – Strażnik znaczącym ruchem głowy
wskazał w kierunku bandery.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To taki żart. – Ryjiv już
się nie uśmiechał. Nazwanie jego okrętu wojennego łódeczką
było naprawdę niezbyt rozsądnym posunięciem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdzie płyniecie? – Siwiejący
mężczyzna zatknął palce za szeroki pas z mieczem. Chyba naprawdę
nie wiedział, z kim ma do czynienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do źródła rzeki. – Wyvern
niby przypadkiem zaczął bawić się medalionem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że się nie uda.
Miejscami woda jest na pewno zbyt płytka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skoro udało nam się do tej
pory przeprawić przez Strumień bez Nazwy, to na rzece z pewnością
nie napotkamy problemów. – Dłoń naprawdę mocno świerzbiła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No cóż. Jak już mówiłem –
nie wyglądacie mi na szkodliwych, ale bandera naprawdę mnie
zastanowiła. Poza tym jesteście całkiem nieźle uzbrojeni. Czułbym
się bezpieczniej, jakbym mógł was eskortować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiedziałem! – Torn umilkł
raptownie pod wpływem łokcia Mikkaila, który z całym impetem wbił
mu się między żebra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niestety śpieszymy się. –
Ryjiv usiłował jeszcze być uprzejmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;My też, wyobraźcie sobie. Ale
mus to mus. Płyńcie w odległości dwudziestu metrów za nami, tak,
byśmy was widzieli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przeskoczył na pokład swojego
okrętu, wykrzykując kilka komend.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No litości, zgodziłeś się?!
– Gregorij zawołał naprawdę żałośnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zgodziłem. A teraz zabawmy się!
– Z szerokim uśmiechem zatarł dłonie i doskoczył do steru. –
Wciągnąć żagiel! Do wioseł!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kapitan patrolu zaczął przekazywać
im jakieś znaki, lecz oczywiście wszyscy udali, iż ich nie widzą.
W końcu mężczyzna doszedł do wniosku, że nie trzeba marnować na
nieposłusznych piratów energii, i odwrócił się do swej załogi.
Statek powoli obrócił się tak, że zatarasował rzekę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdy patrol znalazł się w
odległości większej, niż dwadzieścia metrów przed nimi,
Ryjisjaveeik ryknął:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do wioseł, stare mendy!
Staranujemy dziadów, skoro sami się o to proszą!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nad spokojną taflą wody poniosło
się echo ochrypłych okrzyków bojowych. Kapitan patrolu odwrócił
się niepewnie i ujrzał coś, co sprawiło, że jego serce na moment
stanęło. Drakkar – śmieszna łódeczka – pędził na nich jak
szalony, popychany mocnym wiatrem i siłą mięśni dwunastu
potężnych nieśmiertelnych wioślarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Robimy zwrot, ale migiem! –
zawołał przerażony. Jego głos zabrzmiał słabo i piskliwie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie zdążyli. Już wzmocniony
żelazem dziób „Zadymiarza” miał wbić się w rufę z całą
mocą, gdy Ryjiv delikatnie przesunął ster. Wikiński okręt
staranował rząd dziesięciu wioseł; przerażona załoga patrolu
odskoczyła od burt, usiłując schronić się przed wzbitymi w
powietrze odłamkami drewna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na tym jednak nie zamierzali
skończyć. Hunter i Torn chwycili dwa wiosła i wyciągnęli je w
kierunku okrętu. Każde z nich zostało wzbogacone o potężny hak
tuż przy piórze – oba te twory inwencji twórczej Ryjisjaweeika
zawadziły o maszt okrętu. Gdy drakkar szarpnął gwałtownie,
drewniana belka złamała się i zwaliła z impetem do wody.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dowódca patrolu ochłonął nieco,
gdy śmieszna łódeczka znikała za zakrętem rzeki. Zagonił kilku
członków załogi do porąbania pozostałości masztu. Zaklął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nienawidzę tej roboty –
warknął pod nosem. – Na co czekacie?! Przybijamy do brzegu!
Chcecie ich gonić szalupą?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stosunkowo szybko znaleźli się u
źródła rzeki. Miała swój początek u stóp szarej, spękanej
skały, okolonej paroma powykręcanymi, poczerniałymi jakby od
pożaru łysymi drzewami. Rozlewała się tutaj w niewielkie jezioro
o idealnie czarnych wodach, nad którego taflą nieustannie unosiło
się widmo białej, ledwo dostrzegalnej ciepłej mgły. Niebo było
srebrno-granatowe, co zwiastowało nadciągającą burzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Żagiel opadł, niewydymany już
wiatrem, który nagle ucichł. Mikkail i Ronnel zebrali go.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiosłujemy dalej? – wydusił
zalewający się potem Torn. Wsparł się na wiośle, jakby miał
zaraz upaść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie. Dalej musimy iść. Ronnel,
Viggo, Gregorij i Jaromir zostają, reszta rusza ze mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to? To niby po co ja tu
jestem, skoro zamierzasz zostawić mnie na pokładzie? – Jaromir
rozłożył ramiona z pretensją w głosie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to po co tu jesteś?
Należysz do najlepszych łuczników wśród wszystkich wyvernów.
Będziesz strzelał do zmor.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaraz. Do czego?! – Ronnel
pobladł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do zmor. Takie małe, dość
wredne paskudy. Mogą was atakować z powietrza, a wolałbym, żeby
mi nie zniszczyły okrętu. – Z żalem spojrzał na i tak już
mocno obtłuczoną burtę „Zadymiarza”. – Schodzimy na brzeg! –
ryknął na ociągającą się załogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Spojrzał niespokojnie na ciemne
chmury. Wiatr znowu się odezwał, korony martwych drzewek poruszyły
się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Czeka
nas niecała godzina marszu, więc ruszać tyłki! – zawołał,
zeskakując na skałę. – &lt;/span&gt;O ile zdążymy przed burzą...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zacisnął dłoń na medalionie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-24.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-3523668357891910561</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.486-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 23</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oto on.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cmentarz Zapomnianych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miejsce spoczynku milionów
morderców, wyvernów, magików i tych, którym zdarzyło się
poprzeć niewłaściwą osobę w niewłaściwym czasie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miejsce, o którego istnieniu
wiedzieli wszyscy, ale nie był w nim nikt. A w każdym razie nikt
nie powrócił żywy, by móc opowiedzieć innym o tym, co tutaj
widział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miejsce, w którym wprawdzie nie
pochowano nikogo od setek lat, ale w którym śmierć była tak
namacalna, że zdawała się być częścią ciebie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z daleka mur zdawał się być
ścianą bluszczu, co nadawało mu swoistej miękkości, lecz gdy
podeszło się bliżej, można było zauważyć więcej szczegółów.
Cegły były nierówne, popękane, spomiędzy nich wyciekała
zaprawa. Miejscami uszczelniono grubą na kilkadziesiąt centymetrów
ścianę kamieniami, które teraz walały się na porośniętej
gęstym mchem ziemi. Mur miał dobre trzy metry, więc nawet bardzo
wysoki Mark nie mógł dojrzeć, co się za nim znajdowało. Ponadto
został zwieńczony ostrymi skorodowanymi szpikulcami, zupełnie
jakby ktoś zadbał o to, by to, co czaiło się poza ogrodzeniem,
nie wydostało się na zewnątrz... Długo szukał bramy – na
próżno. W końcu zdecydował się na pokonanie muru – w końcu
mógł ciągnąć się kilometrami, nie sposób było go obejść.
Wspiął się nie bez trudu na szczyt. Pnącze okazało się nie być
zwyczajnym bluszczem – gałązki wyposażone były w drobne
haczykowato zakończone kolce, które uparcie czepiały się ubrania,
pochwy z mieczem na plecach, topora za paskiem i długich włosów.
Pokaleczył nagie ramiona tuż nad tym miejscem, gdzie kończyły się
długie skórzane rękawice. Ale to, co znajdowało się po drugiej
stronie, było warte swojej ceny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Martwe drzewa o tak grubych pniach,
że nie mogłoby ich objąć dziesięciu mężczyzn, rosły w równych
odstępach, zupełnie jakby kiedyś ktoś zasadził je tu celowo,
lecz ich szare łyse konary splatały się ze sobą, tworząc
sklepienie ledwo przepuszczające choć odrobinę światła. Panował
półmrok, przez co podłoże było bardzo słabo widoczne. Na
szczęście poradził sobie z tym wyostrzony wzrok wyverna. Korzenie
wystawały ponad ziemię, miejscami unosząc się jak mosty, tworząc
tunele lub zalegając po prostu na ziemi, sięgając może nawet do
kolan. Pomiędzy nimi wiła się wąska, popękana, kamienista
ścieżka, ledwo widoczna z powodu przecinających ją korzeni i
stert szeleszczących na wietrze suchych liści. Nie unosiła się,
powybrzuszana przez rośliny. Zdrewniałe pędy po prostu na niej
leżały, jakby okazała się zbyt twarda na to, by mogły ją
rozkruszyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark zeskoczył z muru, podszedł do
drogi. Ukucnął przy niej, dotknął delikatnie palcem zakurzonego
kruszcu. Nie znał tego kamienia. Był idealnie biały, gładki,
jakby wypolerowany, ale nie szlachetny. Wyprostował się. Po bokach
drogi stały żeliwne latarnie, zniszczone przez lata działania
żywiołów; na starszych drzewach można było zauważyć ślady po
przykręconych dawno temu do pni obejmach pochodni. Popękane,
rozsypujące się płyty nagrobne i niekompletne rzeźby gęsto
obrastał kolczasty bluszcz i zielony mech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ruszył naprzód, pamiętając o
nieubłaganie płynącym czasie. Poruszane nawet najmniejszym
podmuchem wiatru gałęzie skrzypiały, trąc o siebie. Przez moment
miał wrażenie, że słyszał głośny śmiech tuż za swoimi
plecami. Obrócił się błyskawicznie, obnażając broń. Było
pusto, tak jak to można było przewidzieć. Niechcący pozwolił, by
strach nim zawładnął. Pamiętał doskonale słowa Riona, zupełnie
jakby wyvern stał obok i natrętnie szeptał mu je do ucha:
&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;„Pamiętaj. Nasza magia tu nie
działa. Wszystkie problemy musisz rozwiązywać stalą i siłą
własnych mięśni”&lt;/span&gt;&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rudy mógł się nie odzywać.
Rzadko uciekał się do magii. Zawsze wolał walkę opierającą się
na zdolnościach szermierczych, ale świadomość, że w razie czego
nie może ratować się nieczystymi chwytami, zdawała się go
przytłaczać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miał wrażenie, że idzie już od
kilku godzin. Z początku omijanie blokujących drogę korzeni szło
mu perfekcyjnie, odruchowo, lecz w końcu zaczęły mu się dwoić i
troić w oczach, co kończyło się częstymi upadkami. Ale wreszcie
ukazał się upragniony cel tułaczki: kaplica.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był to wysoki, ale dość
przysadzisty budynek, pomalowany na brudny srebrzystoszary kolor,
podobny do tego, jaki przybrały pnie drzew. A przynajmniej z daleka
wydawało się, że jest pomalowana – z bliska okazało się, że
bogato rzeźbione ściany wykonano po prostu z tego samego
tajemniczego kamienia, co ścieżkę. Rzeźby bynajmniej nie były
radosne: przedstawiały szkielety, ludzi z głowami smoków i
skrzyżowane piszczele. One akurat były wszędzie. Mur został nimi
upstrzony tak bardzo, że nie sposób było zatrzymać wzroku na
czymś innym. Dwuskrzydłowe, łukowato zakończone drewniane wrota
ozdobiono za to misternymi trupimi czaszkami. Sporo można było
spędzić, wychwalając kunszt wykonawcy: każde pęknięcie kości,
każde zadrapanie, każda nierówność, każda obłość zostały
oddane z niezwykłą precyzją. Do wrót prowadziły cztery kamienne
stopnie, po bokach których wyrzeźbiono dwie puste misy, a nad nimi
znajdował się okrągły witrażowy świetlik. Potłuczony, lecz w
ołowianych ramkach skrzyły się jeszcze resztki kolorowego szkła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark mocno pchnął stare drewno.
Ustąpiło z głośnym protestem starych zawiasów, zapraszająco
otwierając się w głąb budynku. Wszedł do środka, w razie czego
nie spuszczając dłoni z rękojeści miecza. Nawet tutaj na
drewnianej podłodze walały się suche liście, które zapewne
dostały się do środka przez rozetę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z początku nie chciał nawet
wierzyć w to, co widzi. Całe ściany i sklepienie zostały wyłożone
ludzkimi kośćmi. Zęby szczerzyły do niego tysiące czaszek;
niektóre z pewnością były wyvernie, co poznał po przerośniętych
i ostro zakończonych kłach. Zachowane były perfekcyjnie, co
niestety nie odnosiło się do reszty kości. Inne były popękane,
spróchniałe, pokryte zielonym nalotem, który mógł być nawet
panoszącym się wszędzie mchem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Było jednak coś sto razy gorszego.
Pajęczyny. I zapewne czający się w mroku ich lokatorzy. Na samą
myśl wyvern poczuł przebiegające po plecach ciarki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiatr poruszył lekko starym
zardzewiałym dzwonem, znajdującym się w wieżyczce nad wejściem.
Głuchy gwizd sprawił, że prawie podskoczył, szarpiąc miecz.
Powstrzymał się jednak przed obnażeniem stali w ostatnim momencie.
Przez chwilę nawet zapragnął sprzedać sobie siarczysty policzek.
Nie można przecież popadać w paranoję. Zwłaszcza gdy jest się
legendarnym Pożeraczem Światów i (ponoć) najpotężniejszą
istotą magiczną. Niestety ciężko było w to uwierzyć, co tylko
komplikowało sprawę – w końcu jeszcze miesiąc temu był kaleką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdy wzrok wreszcie przyzwyczaił się
do panującej ciemności, zauważył w drugim końcu pomieszczenia
drzwi. Nie były tak okazałe, jak poprzednie, ale dość mocno
rzucały się w oczy na tle ludzkich szczątków. Tuż przed nimi
znajdował się podłużny drewniany podest. Podszedł bliżej, z
wahaniem przejechał palcem po leżącej na nim zakurzonej skórzanej
pochwie, kryjącej w sobie długi miecz. Po chwili zauważył
przykutą do desek pordzewiałą metalową tabliczkę. Krótka
inskrypcja po staroelficku głosiła: „Oto jest jedyny oręż
Antykreatora, Światów Pożeracza”. Wzruszył ramionami, złapał
za troki pochwy, zarzucił ją sobie na ramię. Według tych kilku
słów miecz należał do niego, więc chyba miał prawo zabrać go
stąd. Ciekawe, jak wygląda – po tylu latach w podobnych warunkach
mógł być kompletnie zardzewiały, na sprawdzenie tego jednak
przyjdzie czas później. Ruszył do drzwi, nacisnął klamkę.
Ustąpiła, jakby ktoś dopiero co ją oliwił. Zawiasy również nie
wydały najmniejszego dźwięku, choć umęczone drewno zareagowało
suchym trzaskiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niemożliwe – jęknął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przed nim rozpościerała się
skalista przełęcz o wysokich na ponad trzydzieści metrów
ścianach. Obie porośnięte mchem i drobnymi sosnami i brzozami
skały stały tak blisko siebie, że w powstałej szczelinie nie
zmieściłoby się dwóch ludzi obok siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obrócił się. Przez otwarte wrota
kaplicy nadal widział cmentarz. Z powątpiewaniem jeszcze raz
zlustrował wzrokiem skały. Wydawały się prawdziwe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dobra. Raz się żyje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obuta w podkuty wojskowy but noga
przekroczyła próg i znalazła się na kamienistej górskiej
ścieżce. W razie czego nie zamykał drzwi; zastawił je kamieniem,
by nie zrobił też tego wiatr.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szedł jakiś czas w nieruchomym
powietrzu, cały czas zachowując najwyższą ostrożność.
Zdezorientował się, gdy ścieżka nagle rozwidlała się pod kątem
prostym. Poszedł odnogą, spodziewając się najgorszego. Droga
okazała się ślepa; ukazało się na niej niskie, łyse drzewko o
czarnej korze, którego gałęzie nieprzyjemnie stukały na wietrze,
a za nim ziejące czernią wejście do jaskini, wyglądające jak
wykute przez człowieka. Bardzo niskie, zapadnięte, musiałby się
schylić, by przez nie przejść. Dookoła czarnego prostokąta
wykuto ramę, na której ostre zęby szczerzyły nie większe niż
wnętrze dłoni ludzkie czaszki. Choć ich oczodoły zostały
wydrążone dość płytko i nie zakrywał ich cień, wyvern miał
wrażenie, że śledzą każdy jego ruch, jakby były żywym
istotami. Z czarnego korytarza wionęło lodowatym chłodem i duszącą
stęchlizną, cudowną mieszanką obiecującą długą wędrówkę w
kompletnych ciemnościach pod ziemią. Wiedział, że musi tam wejść,
ale bardzo długo decydował się na zrobienie pierwszego kroku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Długo szedł nieoświetlonym
korytarzem, mocno pochylony, by nie uderzać głową o nierówności
w niskim sklepieniu. Nie mógł wyczarować kuli ognia, która
oświetliłaby mu drogę. Próbował wielokrotnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wreszcie jednak akustyka się
zmieniła, jego kroki wielokrotnie odbijało echo, gdzieś z boku
słyszał stłumione kapanie wody. Po tym poznał, że musiał wejść
do rozległej groty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyciągnął miecz. Nie widział
kompletnie nic, ale dobrze orientował się samym słuchem. Świst
wysuwanej z pochwy klingi był okropnie głośny, tak samo
wypowiedziane szeptem przekleństwo, którym go skomentował. Cudem
powstrzymał się od kolejnego, tym razem głośniejszego. Ostrożnie
posuwał się naprzód, delikatnie stawiając stopy na niepewnym
gruncie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nagle jego twarz zalało światło.
Zmrużył oczy, osłaniając je dłonią. Następnie odskoczył ze
stłumionym okrzykiem, upadając na plecy, miecz potoczył się kilka
kroków dalej. To było oko. Wielkie jak on sam, pozbawione białka,
lodowato niebieskie, miejscami wręcz białe, wpatrzone w niego wąską
kocią źrenicą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Kim jesteś i czego szukasz w
moim domu? &lt;/i&gt;– zagrzmiał donośny głos.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern nie odpowiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Coś się zmieniło – każda z
drobinek kurzu, które unosiły się powietrzu, zaczęła wydzielać
jakby lekko fosforyzujące zielonkawe światło. W tej poświacie
zauważył zarys powoli wstającego z ziemi ogromnego smoka o
kolczastym łbie i potężnym ciele.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Raczej kim ty jesteś? –
spytał, otrzepując się z pyłu i podnosząc broń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ścianami wstrząsnęło potężne
drżenie, kilka odłamków kamienia odkruszyło się i spadło na
ziemię, rozbijając z głośnym hukiem. Smok warczał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jam jest Rhein, władca
umarłych! A ciebie jak zwą? Kim jesteś, że śmiesz mi się
pokazywać na oczy?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jestem Pożeraczem Światów –
odparł pewnym głosem. Wprawdzie Ferris zdążył już przygotować
go na spotkanie ze smokiem, tłumacząc dokładnie, jak wielu tytułów
powinien użyć, by gad zapałał do niego szacunkiem, jednak w
jednej chwili wszystko uleciało mu z głowy. – I wyvernem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wyvern?&lt;/i&gt; – Wargi smoka
uniosły się powoli do góry, ukazując ostre jak sztylety kły
długości ostrza miecza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark przezornie nic nie mówił.
Czekał, do jakich wniosków dojdzie wielki gad.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Smok powoli wyprostował długą
szyję i zmrużył ślepia. Zdawały się świecić własnym
blaskiem, dzięki czemu gigantyczne rozmiary jaskini, w jakiej się
znajdował, były doskonale wyeksponowane. Wyvern nie był już tak
pewny siebie. Nie mógł przybrać swojej prawdziwej postaci, więc z
tak ogromnym zwierzęciem nie miał szans. Jego jedyną nadzieją
była szybka ucieczka, utrudniona w znacznym stopniu przez zalegające
na podłożu sterty potłuczonego kamienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wyvern? Ty jesteś wyvernem?!&lt;/i&gt;
– Warkot wstrząsnął sklepieniem. – &lt;i&gt;Jak śmiesz kłamać mi
w żywe oczy, pisklaku?! Jesteś przecież tylko nędznym
śmiertelnikiem!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Marka zamurowało. Doskonale
wiedział, że smoki mają w zwyczaju nazywanie każdego, kto nie
osiągnął według nich godnego wieku czterystu lat pisklakiem, ale
zainteresowało go coś innego. Nie jest wyvernem? On nie jest
wyvernem?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Posłuchaj, gadzino – wycedził
przez zaciśnięte zęby, unosząc miecz. – Nie tobie osądzać,
czym jestem, a czym nie. Ale kłamać nie zwykłem. Przybyłem tutaj,
by zdjąć klątwę ciążącą nad moim rodzinnym miastem i przegnać
nękającego jego mieszkańców demona. Ty mi tu tylko zawadzasz na
drodze, jasne? Już robię ci łaskę samym tym, że raczyłem z tobą
w ogóle rozmawiać, zamiast po prostu przejść obok, traktując cię
jak zwykłą kupę kamieni, których jest tu pełno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Demon? Klątwa ciążąca nad
twoim miastem?&lt;/i&gt; – Wydało mu się, że smok się śmieje. –
&lt;i&gt;Tak się mile złożyło, że to ja zesłałem wam tego demona. I
jestem z niego bardzo dumny.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To szkoda, bo muszę zmusić
cię, byś go przepędził.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ty? Zmusić mnie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaczyna mnie denerwować, że
mówisz pytaniami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;A ty jesteś zbyt pewny
siebie. Nie zmusisz mnie do niczego. Mógłbym zmiażdżyć cię
jednym palcem. Zobacz, jaki ja jestem ogromny, a jaki ty maleńki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na pewno istnieje sposób, by
odblokować moje magiczne moce. A wtedy byłbyś na pewno zaskoczony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mile, czy niekoniecznie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mam dosyć tych przekomarzanek.
Istnieje sposób na to, bym mógł cię wyminąć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Czy naprawdę myślisz...
Ach, co mi szkodzi, i tak przecież ci się nie uda. Dwie sale dalej
znajduje się wykuty w ziemi krąg. W samym jego środku jest
szczelina. Musiałbyś włożyć w nią sztych miecza i wymówić
słowa zapisanego kredą zaklęcia. O ile znasz język, w którym je
sporządzono. Wtedy byłbym zmuszony cofnąć swojego demona.&lt;/i&gt; –
W&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;argi uniosły się jakby w
uśmiechu. – &lt;/span&gt;&lt;i&gt;No biegnij, ciekawe, który z nas dotrze tam
pierwszy...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I tyle? Smoki są jednak żałośnie
naiwne...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gad otworzył pysk, jakby chciał
powiedzieć coś jeszcze, ale Mark w tym samym momencie rzucił się
gwałtownie w bok, w stronę czerniejącego otworu prowadzącego do
sąsiedniej jaskini. Smok ze wściekłym rykiem skoczył za nim,
ziemia zatrzęsła się od jego ciężaru, zawaliła się jedna ze
starych kolumn podtrzymujących sklepienie, gdy została uderzona
wielkim skrzydłem. Uzbrojona w ponad trzymetrowej długości szpony
łapa opadła tuż obok wyverna, sprawiając, że prawie upadł.
Odepchnął się jednak od ziemi i biegł dalej. Zatrzymał się
dopiero słysząc znajomy syk i widząc czerwonawe światło
pełgające po ścianach. Zaklął, gdy fala gorącego powietrza
musnęła mu skórę, uskoczył w bok, kryjąc się za stertą
kamieni. Płomienie przyjemnie popieściły skórę, lecz nagrzany
nimi kamień stał się zbyt gorący na to, by mógł go dłużej
dotykać. Wyostrzony wzrok zauważył, że każdy odłamek opatrzony
był misternymi runami, których niestety nie potrafił odczytać.
Były jeszcze starsze niż staroelicki, starsze, niż najstarszy ze
znanych jego ludowi języków. Zatarły się przez lata zalegającej
pod ziemią wilgoci, lecz dla kogoś, kto je zna, nadal byłyby
czytelne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Dalej, nie krępuj się –
&lt;/i&gt;pomyślał, widząc przed sobą chmurę ognia. Potworne światło
poraziło jego oczy, jęknął, odruchowo osłaniając twarz
fragmentem płaszcza. Szalejące wszędzie dookoła płomienie nie
czyniły mu jednak najmniejszej krzywdy, a wręcz wzmacniały i
wprawiały w stan niekontrolowanej euforii. Naraz zapragnął zaśmiać
się w głos.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nagle na tle płomieni zobaczył
przybliżającą się postać. Mocniej zacisnął palce na parzącej
rękojeści miecza, do tej pory całkowicie pewien, że nie ma tu
nikogo oprócz smoka. Długie, sięgające do pasa, idealnie czarne
włosy zaplecione miał w dziesiątki drobnych, obciążonych
szlachetnymi kamieniami warkoczy; czarna szata sięgała do kostek.
Jego twarz była doskonała – symetryczna, piękna, nie szpeciła
jej nawet jedna zmarszczka. Fioletowe oczy patrzyły twardo. Przybysz
rozłożył szeroko ręce i wielkie jak on sam skrzydła – możliwe,
że były białe, lecz w blasku płomieni przyjęły rdzawo-czarny
odcień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A jednak jestem w piekle –
wymamrotał wyvern.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie jesteś w piekle, a do
martwego sporo ci brakuje. – Rhein w jednej chwili zamknął
paszczę i cofnął się kilka kroków, warcząc nerwowo. Widać było
gołym okiem, że tylko czeka, aż ktoś sprowokuje go do ponownego
ataku. Mężczyzna podał Markowi dłoń i pomógł wstać. Skórę
miał idealnie gładką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To w takim razie... kim ty niby
jesteś? – Odruchowo obnażył kły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Upadłym. Zdrajcą. Wygnańcem.
Ale przy okazji Stróżem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stróżem? – Mark gotów był
już uwierzyć we wszystko. – Ale czy to się nie kłóci z
Upadłym?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaczynam wątpić w twoją
inteligencję. – Fioletowe oczy błysnęły. – A tyle mi o tobie
opowiadano... Jestem Stróżem demona. To ja go wysłałem i ja go
kontroluję. Rhein jedyne użycza mi cząstki swojej mocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niemiec widocznie nie był
przekonany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach tak. Stróż demona... –
Splunął z pogardą. – W takim razie muszę uprzejmie prosić cię,
żebyś się ździebko odsunął, bo mi drogę zastawiasz. I powiedz
coś swojemu legwanowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesteś tak bezczelny, że aż
zaczynam cię lubić. – Na idealnej twarzy zagościł idealny
uśmiech. – Możesz się wycofać. Zwykle nie jestem tak łaskaw
dla tych, którzy przychodzą do mego domu z obnażoną bronią, lecz
myślę, że dla ciebie zrobię wyjątek. Wiesz, gdzie jest wyjście.
&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiem, że z niego nie skorzystam
– wycedził. Błyskawicznie machnął mieczem. Klinga świsnęła
tuż przed nieskazitelną twarzą; czarne skrzydła zafurkotały, gdy
tajemniczy nieznajomy odskoczył w tył, umykając przed ostrzem.
Wyvern bez wahania kopnął go w splot słoneczny, przeskoczył nad
ciałem i popędził w kierunku nieodległego przejścia do następnej
groty...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyglądało na to, że właśnie dał
smokowi sygnał niezbędny do ponowienia próby pożarcia go.
Oszalały gad pędził cały czas za nim. Nie zatrzymał się nawet
wtedy, gdy znalazł się już dosłownie kilka kroków od celu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymał się jak wryty tuż przed
wejściem do skąpanej w nieprzeniknionym mroku jaskini. Coś tam
było – z ciemności wyzierała druga para oczu, lecz inna niż
smocza. Wielkością z pewnością dorównywały ślepiom Rheina,
lecz zdecydowanie przypominały ludzkie – z okrągłą źrenicą,
tęczówką i białkiem. Problem stwarzało jednak to, że tęczówka
była idealnie czerwona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Świetnie – skonstatował pod
nosem. Wyglądało na to, że najlepszym, co mógł w tej chwili
zrobić, jest nadziać się na własny miecz. Zupełnie pozbawiony
mocy, nie miał szans w starciu z jednym gadem, a z dwoma... Wolał
nawet o tym nie myśleć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Rheinie, panie umarłych! –
&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;T&lt;/span&gt;ego głosu wcześniej
nie słyszał. Brzmiał głębiej niż należący do smoka i zwracał
się do niego z wyraźną pogardą. Wyvern? Niemożliwe, skąd tu
ktoś taki jak on? Wyczułby go! A może...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prawdziwy wyvern!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W ostatnim momencie odskoczył, gdy
z jaskini jak taran wyleciał drugi gad, rycząc ogłuszająco.
Podpierał się na skrzydłach, co tylko potwierdziło wrażenie
Marka, że nie ma przednich łap. To naprawdę był prawdziwy
wyvern...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale one nie wyginęły jakiś
czas temu? – spytał sam siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie miał czasu, żeby się
zastanawiać – przecież nieoczekiwany sprzymierzeniec wcale nie
musi wygrać tej walki. Wpadł do jaskini. Smok nie kłamał: na
wielkim okrągłym podeście pośrodku sali znajdowała się spora
szczelina, idealna, by wepchnąć w nią ostrze miecza. Wskoczył
tam, wepchnął sztych broni w skałę. Wymagało to sporej siły –
nawet ze swoimi wyvernimi mięśniami sporo się namęczył, zanim
wcisnął ostrze do połowy, zupełnie jakby próbował wbić je w
przerażająco twarde ciało. Coś trzasnęło, podest rozstąpił
się, ukazując sporą wyrwę w kamiennym podłożu. W wyrwie leżał
kamień, na którym namalowano pradawną runę – krzywą spiralę,
przeciętą jednak błękitną, a nie czerwoną błyskawicą. Szybko
narysował na niej węglem skrzyżowane dwie podobne błyskawice, jak
kazał mu Rion, na głos odczytał kilka wersów zaklęcia,
znaczących kamień poniżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I nic. Kompletnie nic się nie
stało. &lt;i&gt;To naprawdę tyle? – &lt;/i&gt;zwątpił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po chwili z drugiej części
ogromnej groty dobiegł go ryk. Na górującą nad nim skałę
wskoczył Rhein – zwinny i szybki niczym kot. Wszystkim jego ruchom
towarzyszyło mnóstwo gracji, każdy gest był płynny i doskonale
obliczony. Niesamowite, żeby zwierzę o jego gabarytach było do
tego zdolne... A jednak. Rozłożył skrzydła, na Marka posypała
się istna lawina złotych monet, które wypadały spomiędzy
smoczych łusek. Odruchowo skulił się, lecz o dziwo przeklęty
kruszec nie zrobił mu krzywdy. W ślad za smokiem pojawił się
wyvern...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zasłużyłeś na koniec,
jaki spotkał twoją rasę! Giń w męczarniach za to, że choćby
odważyłeś pokazać mi się na oczy! – &lt;/i&gt;ryknął Rhein i z
całej siły uderzył potężnym ogonem we wznoszącą się tuż obok
kolumnę, podtrzymującą kamienne sklepienie wznoszące się tak
wysoko nad nimi, że nie sposób było je dostrzec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozległ się huk, ściany pokryły
się drobnymi pęknięciami, powiększającymi się w miarę, jak
potężny grzmot walącego się stropu narastał. Smok zasyczał
wściekle i rozłożywszy skrzydła, wyleciał z sali. Wyvern
poruszył się, by skoczyć w pogoń, lecz w tym momencie spadł na
niego większy kawał rzeźbionego kamienia, przygniatając do ziemi.
Zaskrzeczał wściekle, usiłując się wyswobodzić. Po kilku
nieudanych próbach skupił spojrzenie swoich dziwnie ludzkich oczu
na stojącym z boku Marku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Uciekaj stąd, pisklaku. Tu
czeka na ciebie tylko śmierć. Uciekaj, przecież już wszystko
zrobiłeś!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ale... – &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;O&lt;/span&gt;druchowo
przerzucił się na mowę telepatyczną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Daruj sobie te wzruszające
gadki! Doprowadzają mnie do szału! I nie myśl sobie, że pojawiłem
się tutaj tylko po to, by ratować twoją nic nie wartą ludzką
skórę! Idź już.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;W takim razie... po co tu
jesteś?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ktoś mnie przekupił
możliwością rozprawienia się z odwiecznym wrogiem w zamian za
uzyskanie odrobiny czasu dla pewnego nic nie wartego bydlaka, który
ma czelność tytułować się wyvernem. Idź już!&lt;/i&gt; – Z&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;ionął
w jego stronę ogniem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark, nie zastanawiając się
dłużej, sięgnął po miecz. Pociągnął, chcąc wyciągnąć go
ze skały, lecz wtedy coś trzasnęło, a zabytkowa klinga pękła
idealnie w połowie. Zaklął paskudnie, odrzucił bezużyteczną
rękojeść, odpychając na bok sentymenty. Skoczył do wyjścia. Po
drodze potknął się o coś i runął na kolana. To był wielki jak
kurze jajo klejnot o idealnej barwie oczu smoka. Nie myśląc wiele,
schował go do przewieszonej przez ramię torby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wierzył, że to może się tak
skończyć. Cały czas żywił nadzieję, że wyvern jakoś wygrzebie
się z opresji. To przecież nie było realne – zwierzę, które
przetrwało zagładę całego swojego gatunku, nie mogłoby zginąć
w tak prozaiczny sposób...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jednak wtedy stało się coś
dziwnego. Powietrze syknęło, w uszach zapiszczało od nagłej
zmiany ciśnienia. Poczuł się tak, jakby ktoś nagle zdjął z
niego blokujący moce klosz. Zapierająca dech w piersi potęga
zalała go z całą mocą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymał się w półkroku.
Jeszcze raz obejrzał się przez ramię na wielkiego wyverna,
widocznie nie mającego już siły na to, by walczyć o uwolnienie.
Podskoczył lekko, różnobarwne płomienie objęły całe jego
ciało. Ogromne skrzydła ze świstem przecięły powietrze, gdy
rzucił się w kierunku przygniecionego gruzem gada, ignorując
walące się sklepienie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-23.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-6262474782907367751</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.200-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 22</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba pora się rozstać. –
Mark odezwał się niemal niesłyszalnym szeptem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakiś czas temu zatrzymali się na
szczycie niewielkiego wzniesienia w rozległej kotlinie górskiej.
Ośnieżone szczyty górowały nad nimi, spomiędzy ich ostrych
krawędzi prześwitywały ostatnie promienie zachodzącego słońca.
Niedaleko, u stóp jednego z większych wzniesień, można było
zauważyć przerwę w jednostajnej soczystej zieleni łąki. Czarna
plama była celem. Cmentarzem Zapomnianych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Patrzyli na niego od dłuższego
czasu, nie mogąc zdobyć się na działanie. Wiedzieli, że nadeszła
pora, by się pożegnać. Nikt jednak nie chciał poruszać
drażliwego tematu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszyscy wiedzieli, że Mark jest
niepokonany. Już nieraz udowodnił, że nie ma dla niego
niemożliwego. Już nieraz zadziwił wszystkich swoją przebiegłością
i uporem. Już nieraz pokazał, że w pełni zasłużył na to, by
być posiadaczem największej potęgi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszyscy wiedzieli też, że wizyta
na Cmentarzu Zapomnianych oznacza dla niego pewną śmierć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale był przecież Pożeraczem
Światów. Nikt nie chciał wierzyć w to, że jakiekolwiek siły
wyższe miałyby pozwolić na jego zgubę. Przecież był im do
czegoś potrzebny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Chyba pora – potaknął
Tantal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie było uścisków, nie było łez,
nie było życzeń powodzenia i cnych zapewnień, że wszyscy z
całego serca wierzą w jego powrót. Mark po prostu spiął
hiporauma i popędził go do galopu w kierunku czarnej plamy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Długo jeszcze za nim patrzyli. Czuł
na plecach palący wzrok osób, które zdążyły się do niego
przywiązać. A może nawet go polubić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie mógł widzieć tylko jednego.
Jak Ferris w pewnym momencie odwrócił się, nie wytrzymując. Jak
gładząc po długiej szyi Nerderin Sehaaleta, zmienia stopniowo
wyraz swojej twarzy. Jak smutek zamienia się powoli w upór i
stanowczość kogoś, kto nie ma nic do stracenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba mam pomysł – powiedział
elf.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale Mark von Lahman nie mógł tego
słyszeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Tantal&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ścieżka Zdrajców z pewnością
nadawałaby się świetnie na wyjątkowo wymyślne narzędzie tortur.
Wiła się stromo pod górę, kręta i zdradziecka, często z jednej
strony ograniczona przepaścią lub ukazującym się co jakiś czas
Strumieniem bez Nazwy, w którym niegdyś wyverny topiły swoich
wygnańców. Idealnie lazurowy kolor, który przybierały jego
wartkie wody, były doskonałym dowodem na to, że legendy o
niesamowitej głębokości nie są wcale przesadzone. A przynajmniej
tylko trochę. Wykute w skale stopnie były ogromne – czasami
trudno było je pokonać, nie pomagając sobie rękami. Zupełnie
jakby wykonała je inna rasa ludzi – wyższych. &lt;i&gt;&lt;span style=&quot;text-decoration: none;&quot;&gt;A
olbrzymy ponoć nie istnieją...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystko to kończyło się
wodospadem. Chmara spienionej wody opadała z ponad
pięćdziesięciometrowej wysokości, by zniknąć od razu pod
ziemią. Rzeka wynurzała się spod szarej skały dopiero po stu
metrach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ferris stanął na krawędzi skały,
patrząc w ścianę wody. Drobne kropelki unoszące się w powietrzu
osiadały na jego ubraniu i zielonych włosach. Gdy Tantal ostatkiem
sił dowlókł się bliżej, nie mógł powstrzymać się od
złośliwego komentarza:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A gdzie słynna żelazna
kondycja wyvernów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W lesie... – burknął
wściekły Grek, z trudem łapiąc oddech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Elf znowu spojrzał na potęgę
żywiołu, dającą początek Strumieniowi bez Nazwy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powiadają, że za tym
wodospadem kryje się wejście do ogromnej groty. Nikt jednak nigdy
tego nie sprawdzał, bo impet spadającej wody jest tak wielki, że
nie da się po prostu tam stanąć. Natychmiast złamie ci kręgosłup.
– Położył na ziemi długi pakunek, który dźwigał do tej pory,
odwinął z materiału drewniany instrument, przypominający
potężniejszy flet.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co to? – Tantal ochłonął na
tyle, że zdołał wykazać jakiekolwiek zainteresowanie tym, co
dzieje się wokół niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To jest obój. Potrzebny mi –
odparł elf lakonicznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uniósł instrument do ust,
wyprostował się, nabrał powietrza, zagrał kilka świdrujących,
przeciągłych nut. Odczekał chwilę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nieprzyjemnie kojarzy mi się z
nazwą sklepu mięsnego – burknął wyvern. – A ty co? Zaklinasz
wodę? – Zrezygnowany, usiadł na mokrym kamieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cicho. Nie przeszkadzaj mi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nasłuchiwał chwilę, następnie
zagrał jeszcze raz – długi dźwięk na przemian opadał i wznosił
się, wręcz hipnotyzował swoją czystością. Aż dziw, by ktoś
miał w płucach tyle powietrza...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teraz zaczęło się coś dziać.
Ziemia niezauważalnie drgnęła, Tantal odruchowo złapał za
rękojeść sztyletu, rozglądając się niepewnie. Dopiero po chwili
zdał sobie sprawę z niskiego prawie na granicy słyszalności
dźwięku, dobiegającego jakby z wnętrza góry przed nimi,
wprawiającego w drżenie podłoże. Jednocześnie formujące się na
wodzie cienie jakby zafalowały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zmrużył oczy. Teraz dostrzegł
przybliżającą się sylwetkę – rozmazany, lecz jak najbardziej
widoczny długi kolczasty łeb, wyposażony w dwie pary rogów: dwa
ogromne, zakrzywione, poprzecznie prążkowane, i dwa proste,
zaledwie metrowej długości, wręcz przyklejone do ciała. Wielkie
skrzydła poruszyły się lekko, gdy podpierające się na nich
zwierzę podeszło bliżej. Pysk powoli się otworzył, można już
było rozróżnić zarysy ostrych jak sztylety kłów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Czego chcecie?! –
&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;zagrzmiało w ich głowach.
Jednocześnie znowu grzmot wstrząsnął skałą, już rozpoznawalny
jako warczenie dobywające się z potężnej piersi smoka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie smoka... wyverna!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal, oniemiały, powoli osunął
się na kolana. Przecież to niemożliwe! Ostatni prawdziwy wyvern
zginął kilkadziesiąt tysięcy lat temu, nikt z żyjących nie
pamięta nawet dlaczego! Może to iluzja?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ferris znowu zagrał kilka dźwięków.
Wyvern zaryczał, cofając się lekko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przybyłem, aby prosić o
przysługę – odezwał się najemnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Gadaj, czego chcesz...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kojarzysz może Rheina – pana
umarłych?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Łeb uniósł się wyżej, gdy
ogromny gad rozprostował długą szyję. Następnie, otrząsając
się z wody, przekroczył ścianę wodospadu, ukazując się w pełnej
krasie. Woda bryznęła na wszystkie strony, odbijając się z
impetem od brunatnych łusek. Tantal nie miał już żadnych
wątpliwości. Przez moment zastanowił się, czy nie powinien zacząć
bić pokłonów, płacząc jak dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Rhein, powiadasz? – W&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;
czerwonych oczach prawdziwego wyverna zatańczyły złośliwe ogniki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Allan&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Coś było nie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiedział, na czym opiera to
przypuszczenie, ponieważ wszystko zdawało się aż nad wyraz
spokojne. Śnieg przestał padać, tylko wiatr nadal cicho gwizdał w
kominie. Płomień świecy delikatnie drżał, poruszany
niewyczuwalnym przeciągiem. Gałęzie drzew za oknem skrzypiały,
jakby rozmawiając ze sobą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nie było w porządku. Może i
nie wyczuwał tego. Ale wiedział. Po prostu wiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nerwowo przechadzał się po pokoju.
Jego wzrok wyłapywał szczegóły, które wcześniej zdawały się
umykać: tapeta w okolicach sufitu zaczynała się marszczyć,
poddając się wszechobecnej wilgoci, lśniący lakier przestawał
trzymać się rzeźbionej ramy łóżka i łuszczył się w kilku
miejscach, jakby zapraszając, by go zeskrobać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyjął z wiszącej u pasa pochwy
sztylet i zaczął go podrzucać. Za każdym razem bezbłędnie
chwytał za rękojeść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W pewnym momencie drgnął, a ostrze
przecięło skórę na jego dłoni. Broń potoczyła się po podłodze
z głuchym dźwiękiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potarł nagle pokryte gęsią skórką
ramiona. Wyszedł z pokoju na pogrążony w półmroku korytarz.
Wstyd. Nadal starał się przejść nim jak najszybciej, choć
doskonale wiedział, że cokolwiek czaiłoby się w mroku, z nim nie
ma szans.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ojciec siedział za swoim biurkiem w
zawalonym książkami gabinecie, ćmiąc fajkę i wyglądając przez
okno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy nie uważasz, że jest...
zbyt spokojnie? – spytał Allan lodowatym tonem bez słowa
przywitania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co masz na myśli? – Norman
nawet się nie odwrócił. Wypuścił tylko z ust obłoczek dymu
uformowanego na kształt koła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No... – Zmiennoskóry
bezradnie rozłożył ramiona. – Nieważne – warknął w końcu,
zawracając na pięcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaczekaj! – usłyszał jeszcze
głos ojca, ale nie zatrzymał się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po kolei zaglądał do każdego
pomieszczenia. Wszystko jednak było w jak największym porządku.
Świeżo odkurzona porcelanowa zastawa matki, obraz krewnego o
wyjątkowo niesympatycznej fizjonomii, kolekcja broni ojca zajmująca
niemal całą ścianę, kwiaty na stole w jadalni...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaraz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O cholera – mruknął pod
nosem, gwałtownie zawracając.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wpadł do pomieszczenia, dwoma
susami pokonał odległość dzielącą go od stołu. Tak, bukiet
ewidentnie był świeży. Jeszcze pachniał...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A za oknem śnieg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Otworzył usta, by zawołać ojca,
lecz przerwało mu przeciągłe wycie Shadyi, dobiegające z
zewnątrz. Jednocześnie rozległo się bolesne piśnięcie jednego z
wilków, świadczące tylko o jednym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mają gości. I to takich, którzy
potrafili bez problemu skonstruować niemal idealną iluzję i zrobić
krzywdę wilkołakowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-22.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-2666751955947383222</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.307-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 21</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Tantal&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W momencie, gdy Anduz zastrzygł
uszami i niespokojnie parsknął, Mark już wiedział, że coś jest
nie w porządku. W tym samym momencie dobiegło ich telepatyczne
wołanie Ferrisa:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Galopem przed siebie, ale bez
dyskusji!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W tym samym momencie w powietrzu
świsnęła strzała. Anduz stanął dęba, gdy musnęła jego ucho,
niespodziewający się niczego Tantal runął na ziemię. Ulfr zaklął
szpetnie, mordując się z zatkniętym za pasek toporem, a Mark, jak
podpowiadał mu rozsądek, z całej siły spiął nogami Teufelin.
Czarny jednorożec niczym błyskawica wystrzelił do przodu, nie
protestując. W pewnym momencie jednak zza zakrętu wyłoniło się
trzech ludzi na koniach. Klacz zarżała, próbując się zatrzymać,
lecz czując szarpnięcie za wodze, popędziła dalej. Zmyliła
jednak krok, czego Mark z początku nie wyczuł, więc nie wyszło
jej to, czego normalnie dokonałaby z łatwością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern lekko uniósł się w
strzemionach i zmusił wierzchowca do skoku. Teufelin, która jeszcze
nie odzyskała równowagi, spróbowała zaprotestować, lecz w końcu
oderwała się od ziemi – zbyt późno i zbyt mocno. Lądując tuż
za końmi napastników, zakwiczała przeraźliwie i runęła na bok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark, do cholery! – Anduz
zadrobił w miejscu, gdy napastnicy zarzucali mu na szyję sznury;
Tantal nie protestował przed związaniem rąk. Ulfr usiłował
jeszcze walczyć, lecz zrezygnował szybko, gdy jedna ze strzał
wbiła się w sam środek jego okrągłej tarczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To ty miałeś pilnować, czy
nikt nas nie śledzi... – warknął pod nosem Niemiec, gdy wrogowie
podnosili go z ziemi. Lewa noga, którą przygniótł przed momentem
upadający jednorożec, bolała nie do opisania, nie mógł oprzeć
na niej ciężaru ciała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdzieś nad nimi rozległ się
głośny ryk Nerderin Sehaaleta. Ferris widocznie pogonił smoka, by
ruszył na pomoc towarzyszom, co potwornie silny gad przyjął z
entuzjazmem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie! Zostańcie tam, gdzie
jesteście!&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;zawołał
telepatycznie Tantal&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nawet nie ma takiej opcji!
Mają złote łańcuchy, to was wykończy!&lt;/i&gt; – M&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;yśl
elfa zabarwiona była wyraźnym gniewem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Damy sobie radę. Chyba nawet
domyślam się, o co może chodzić...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Konni rozstąpili się,
przepuszczając kogoś. Niski mężczyzna o bujnych brązowych
włosach ułożonych w cokolwiek dziwną fryzurę wyjął z sakwy
barwiony na złoto pergamin. Wszyscy pochylili z szacunkiem głowy,
gdy odczytał podniosłym głosem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W imieniu Jego Wspaniałości
księcia Stereneusza, prawowitego władcy Andaeru, aresztuję was!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niby za co?! – niemal zapłakał
Mark.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Za bezprawne przekroczenie
naszej nienaruszalnej granicy i nierespektowanie wezwania do
zatrzymania się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wy do czegoś wzywaliście?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Proszę się uspokoić...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie zamierzam się uspokajać!
Właśnie jadę oddać życie za zgraję ludzi, z których połowy
nawet nie znam, więc mogę równie dobrze podpaść jakiemuś
księciuniowi, o którym pierwszy raz w życiu słyszę! – ryknął
wyvern.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Proszę pana, naprawdę, jeśli
się pan nie uspokoi, będę zmuszony użyć złotych więzów...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niemiec, choć ze sporym wysiłkiem,
powstrzymał się od komentarza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mogę już wkraczać?&lt;/i&gt; –
&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;naciskał Ferris.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie.&lt;/i&gt; – &lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Tantal
starał się zachować cierpliwość.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ruszyli za strażnikami granicy.
Teufelin mocno utykała na lewą przednią nogę, co nie wróżyło
dobrze – jedyna miłość Marka prawdopodobnie została okaleczona
na całe życie. A Mark był bardzo sentymentalny, choć nigdy by się
do tego nie przyznał... Z pewnością nigdzie nie ruszy się bez
swojego wierzchowca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Poprowadzono ich do zamku,
wznoszącego się w niewielkiej kotlinie. Z pewnością wiele
brakowało mu do wspaniałości budowli, które odwiedzili w ostatnim
czasie – była to najzwyczajniejsza niezbyt ładna budowla warowna.
Kanciaste blanki, wieża z małymi oknami, szare i nijakie mury... 
Jedynym, co mogło imponować, była jej wielkość. Choć i tak nie
umywała się do potęgi siedziby Amyona...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Natychmiast po wkroczeniu na
dziedziniec kazano im zejść z koni. Ulfr przyjął to tym razem z
pokorą, choć odrobinę sadystyczny błysk w jego intensywnie
błękitnym oku podpowiedział, że jest na pograniczu wybuchu. Mark
nadal kulał, lecz istniała nadzieja, że to tylko stłuczenie.
Czego nie można było powiedzieć o Teufelin... Tantalowi dosłownie
serce się krajało, gdy ciągnęli ją do stajni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaprowadzono ich przed oblicze
wspomnianego księcia Stereneusza. Długo przemierzali korytarze
zbudowanego na kształt labiryntu zamku – tak jak cała reszta
budowli, były szare i nijakie. Sala tronowa również nie
zachwycała, choć już sam książę przyciągał wzrok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Był szczupłym, wysportowanym
młodzieńcem, odzianym w drogie, kolorowe szaty. Jego twarz była
idealnie gładka, włosy ułożył w delikatne fale, spływające
złocistą kaskadą na umięśnione ramiona. Uniósł się lekko na
tronie, widząc wprowadzanych na salę jeńców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A co my tu mamy?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy mi się zdaje, czy już
byliśmy gdzieś w ten sposób powitani? – parsknął pod nosem
Mark. Wystarczyło tylko przelotnie na niego spojrzeć, by mieć
pewność, że planował kogoś z zimną krwią zamordować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal nie skomentował. Miał
wrażenie, że młodzik wprowadzi ich w poważne kłopoty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Znaleźliśmy ich na granicy,
wasza wspaniałość. Bezprawnie ją przekroczyli. – Strażnik miał
niezwykle oburzony głos, zupełnie jakby dopuścili się
niewyobrażalnej zbrodni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ach tak? – Książę
uśmiechnął się delikatnie. – Nie wiem, czy wiecie, ale w moim
kraju coś takiego traktowane jest jak wyzwanie na pojedynek –
zwrócił się do jeńców. – Proponuję więc, abyście wybrali
kogoś, kto stoczy ze mną walkę, inaczej zostaniecie wtrąceni do
lochu. – Bawił się doskonale.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie ma problemu, ja mogę. –
Tantal wzruszył ramionami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark mu przerwał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pojedynek, powiadasz? –
roześmiał się głośno. – Jestem wręcz zaszczycony! I ty
zapewne również, jako że trafił ci się najpotężniejszy
wojownik Drugiego Świata! Nie mogę się doczekać walki! – Wstał,
wyciągnął w stronę strażników związane ręce. – Z tym jednak
mogę mieć pewne problemy w utrzymaniu broni...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark... – Tantal zmartwiał.
Tak, chyba jednak pora pogodzić się z myślą, że resztę swojego
wiecznego życia spędzi pod ziemią. Istniał maleńki cień szansy,
że loch nie jest zbyt wilgotny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powinieneś się cieszyć, że
ktoś odwala za ciebie brudną robotę. – Młodzik wyszczerzył do
niego radośnie kły. – Więc jak będzie z rączkami? Migusiem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przecież... ty nawet nie masz
konia!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mina Marka stała się wroga. Nie
potrafił ukryć silnych emocji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic nie mów. Po prostu nic nie
mów, jasne? – Odwrócił się do Stereneusza. – Dajcie mi dwa
dni na przygotowanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już drżę z niecierpliwości!
– Młodzieniec nie ugiął się pod twardym spojrzeniem oszalałego
wyverna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal od początku wiedział, o co
chodzi, dlatego też nie pozwalał Ferrisowi wkraczać do akcji.
Książę Stereneusz słynął w Drugim Świecie ze swojego Turnieju
Osobliwości. Były to rycerskie walki, które toczył ze swoimi
przeciwnikami – najbardziej oryginalne i kolorowe wydarzenie w
okolicy, na które ściągały tłumy z całego świata. Rycerze i
ich konie zawsze stroili się w fantazyjne przebrania, dzięki czemu
walki bardziej przypominały fantastyczne tańce potworów, niż
potyczki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Istniał jednak jeden kruczek.
Stereneusza nie sposób było pokonać. Ktoś, kto nie znał jego
cokolwiek oryginalnej techniki walki, z góry znajdował się na
przegranej pozycji i nie miał żadnej szansy, by przechylić szalę
zwycięstwa na swoją korzyść. I właśnie dlatego Tantal chciał
walczyć. Ponieważ znał technikę walki księcia. A Mark nie miał
pojęcia, w jak potężne tarapaty ich wpędził...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba łatwo było się domyślić,
dlaczego przegrani w Turnieju Osobliwości po walce znikali bez
śladu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na drewnianych trybunach panowało
zrozumiałe poruszenie. Dzieci domagały się głośno jak
najszybszego rozpoczęcia widowiska, kobiety plotkowały ze sobą,
mężczyźni zakładali o niewyobrażalne sumy. Między ludźmi z
trudem przeciskali się sprzedawcy przekąsek – w powietrzu czuć
było zapach karmelków, kukurydzy z masłem, podpłomyków i chleba
ze smalcem. Napięcie było wręcz namacalne. Grupka młodzieńców
kłóciła się zawzięcie o to, jakie fantazyjne stroje zobaczą na
Turnieju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niech mnie kule biją! –
rozpływał się Ulfr. – Gadzinko, spróbuj koniecznie tego chleba
ze smalczykiem. Jest wprost... niedościgniony!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może później – warknął,
odpychając wielką łapę z przekąską, usiłującą wepchnąć mu
się prosto w twarz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No ale skosztuj...!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiking zreflektował się dopiero
wtedy, gdy ujrzał ostre wyvernie kły zdecydowanie bliżej własnych
palców, niż by sobie życzył. Przeklinając pod nosem, odsunął
się na bezpieczną odległość i ostentacyjnie zapatrzył w inną
stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wreszcie nadszedł długo
wyczekiwany moment. Wielkie wrota po jednej stronie piaszczystej
areny otworzyły się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Książę wyglądał wspaniale.
Dosiadał wielkiego śnieżnobiałego konia – Tantal z nieukrywanym
podziwem zauważył, że był to tak zwany wierzchowiec parasim,
mieszanka zwykłego konia z jednorożcem. Grzywa rumaka została
pofarbowana na idealne, lśniące jak lustro złoto, również kopyta
nabrały tego odcienia. Jeździec miał na sobie również złotą
zbroję, na plecach pyszniły się białe skrzydła, upodabniające
go do anioła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tłum oszalał z zachwytu. Głośno
bito brawo, wiele osób krzyczało, zakłady stały się jeszcze
bardziej zuchwałe. Wszyscy wiedzieli, że wspaniały książę,
świecący z daleka Władca Słońca, musi być zwycięzcą.
Niemożliwe, żeby ktoś był równie wspaniały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszyscy jednak ucichli, gdy na
arenie pojawił się Mark.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trudno było mu się do tego
przyznać, ale Tantala również opanowało przemożne pragnienie
ucieczki na widok przerażającej postaci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark von Lahman, Nietykalny,
legendarny Pożeracz Światów, Antykreator, Bratobójca,
Najpotężniejszy... Teraz wszystkie te przezwiska nabrały całkiem
nowego wydźwięku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ubrany był w czarną kolczugę, na
którą narzucił czarny płaszcz z wymalowanym na plecach białym
krzyżem, jak negatyw stroju krzyżackiego z Pierwszego Świata.
Włosy pozaplatał w drobne warkocze, by nie przeszkadzały pod
hełmem – a każdy z nich ozdobiony był maleńką kościaną trupą
czaszką. Skąd je wziął w tak krótkim czasie, pozostawało
tajemnicą. Czarny hełm z byczymi rogami trzymał pod prawą pachą,
w lewej dłoni ściskał wykonany na krzyżacką modłę zabytkowy
miecz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie dosiadał Teufelin.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dosiadał hiporauma.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gigantyczny koń z metalu został
nakryty purpurowym materiałem zwieńczonym na karku białą kryzą.
Z przypominających rurki nozdrzy co jakiś czas buchały płomienie,
stalowoszara grzywa nie skrywała groźnie odwiedzionych do tyłu
uszu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najbardziej jednak zadziwiało to,
że prowadził wierzchowca za pomocą samych nóg. Wodze zwisały
luźno, zaczepione o łęk siodła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nikt nigdy nie ujeździł hiporauma.
Było kilku śmiałków, którzy tego próbowali – każdy z nich
jednak kończył prędzej czy później w lazarecie. Lub trumnie. Ale
nie Pożeracz Światów Mark Von Lahman. On uwielbiał udowadniać,
że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cisza przeciągała się, gdy
przeciwnicy zajmowali pozycje. Koń Stereneusza wyraźnie niepokoił
się obecnością hiporauma, książę z trudem nad nim panował.
Stalowa bestia, do tej pory spokojna, rzuciła łbem, wyczuwając
strach drugiego zwierzęcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wydano komendę do rozpoczęcia
walki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark zasalutował, naciągnął hełm
na głowę i natychmiast spiął hiporauma, który wyskoczył
raptownie w bok. Wystarczyło jedno odbicie się od ziemi, a już
znalazł się za wrogiem. Długi miecz świsnął w powietrzu,
zataczając najpierw szeroki łuk dla dodania impetu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stereneusz odwrócił się
błyskawicznie, chcąc sparować uderzenie. Cięcie Marka było
zdecydowanie nieprofesjonalne – mógłby z łatwością wykonać
szybkie pchnięcie, a następnie odskoczyć, zanim tamten skończyłby
ruch absurdalnego zamachu, jednak spanikowany koń nie zamierzał go
słuchać, drobiąc w miejscu i nie dając się przekonać do
usłuchania komendy. Zorientowawszy się, w jakim pechowym położeniu
właśnie się znalazł, wykonał szybką, wręcz rozpaczliwą
zasłonę. Hiporaum jednak znowu zmienił kierunek, miecz niemal
niezauważalnie przeskoczył na drugą stronę. Książę zachwiał
się w siodle od impetu ciosu. Spróbował odpowiedzieć, lecz
zwinnego wroga już tam nie było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Widownia milczała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Hiporaum stanął dęba, uderzył
kopytami w złotą tarczę księcia. Ten runął na ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kilku ludzi jęknęło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark mógł teraz zrobić dosłownie
wszystko. Ale nie zrobił. Pogonił konia, który zaczął zataczać
okręgi na arenie. W tym czasie Stereneusz dał radę wdrapać się z
powrotem na siodło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal nie miał już wątpliwości.
Mark zwyczajnie się bawił. Niezwyciężony książę nie miał z
nim najmniejszych szans.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Młodzieniec zaatakował, zasypując
wyverna istnym gradem ciosów. Ten parował je bez większego
wysiłku, zmusiło go to jednak do odwrócenia większości odwagi od
hiporauma. Nietresowane zwierzę, zaskoczone zamieszaniem, zaczęło
się odruchowo cofać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tłum nieśmiało zaczął kibicować
Stereneuszowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Hiporaum zachwiał się. Mark jakby
tego nie zauważał. Chwycił klingę przeciwnika, ufając grubości
okutych metalem rękawic, przyciągnął go bliżej do siebie, niemal
wyciągając z siodła. Wysyczał mu prosto w twarz:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zginiesz marnie, człowieku. –
Następnie uniósł broń do ostatecznego ciosu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stereneusz jednak był sprytniejszy.
A przede wszystkim nie zaślepiała go chęć zemsty. Wykonał
błyskawiczne pchnięcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal jęknął. Nawet wyvern nie
przeżyje wbicia sztychu w gardło...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Marka uratował hiporaum. Wielkie
zwierzę najwyraźniej przypomniało sobie, że jako drapieżnik nie
zostało stworzone do cofania się. Koń znów stanął dęba,
machnął ogromnymi stalowymi kopytami. Stereneusz ponownie wyleciał
z siodła, tym razem jednak nie podniósł się. Kilku ludzi wpadło
na arenę, zerwało złoty hełm z głowy władcy, starając się go
ocucić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark spojrzał powoli na widownię.
Następnie leniwie uniósł miecz do góry w geście triumfu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kurwa mać, co to miało
znaczyć?! – ryknął Tantal, gdy tylko udało mu się zbliżyć na
tyle, by młodszy wyvern mógł go usłyszeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to co? Chcieli widowiska.
Więc je dostali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Xaron&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zbudowane z czarnej, zniszczonej,
popękanej skały ściany wąwozu wznosiły się wysoko nad nim, a
ich szczyty ginęły w gęstej mgle. Wilgoć nieprzyjemnie osiadała
na włosach i ubraniu. Droga ciągnęła się już tak od kilku
godzin, a on, nękany ciągłym bólem spowodowanym zbyt długim
przebywaniem w ciele człowieka, szedł coraz wolniej i mniej pewnie.
Z pewnością z daleka przypominał do złudzenia pijanego, gdy
przewracał się o najmniejsze nawet przeszkody, lecz musiał
dzielnie zignorować krwawiące dłonie i kolana. Nie mógł się
teraz przemienić – do jaskini Yereneia musiał dotrzeć jako
człowiek. Obrzydliwie słaby i niezdarny człowiek... Od śmierci
Amyona zaczynał nienawidzić tego wcielenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Musiał dotrzeć do jaskini smoka
jako człowiek, inaczej brat już dawno wyczułby jego obecność,
zażądał wyjaśnień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z drugiej strony wpadnie w szał,
gdy zobaczy dwunożnego ssaka; darzył pogardą wszystko, co nie
miało łusek i błoniastych skrzydeł, a smoków, które co jakiś
czas upodabniały się do słabych istot, wręcz nienawidził. Ale
jeśli Xaron nagle wpadnie na jego teren z rozłożonymi skrzydłami
zamiast rozmawiać, natychmiast zacznie walczyć. Nawet się nad tym
dłużej nie zastanowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kolejna wyrwa w podłożu okazała
się niemożliwa do przeskoczenia. Czując następny paroksyzm bólu,
przeszywający na wskroś całe ciało, utrzymujący się długo i
nieznośnie, wyciskający łzy z oczu – jęknął, opadając powoli
na większy z głazów. Oparł się o chłodny kamień, dysząc
ciężko. Skóra paliła go jak zawsze w trakcie przemiany, lecz
nadal się powstrzymywał. Yerenei z pewnością wyczuje drżenie
powietrza spowodowane użyciem tak ogromnej ilości magii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Westchnął, próbując rozluźnić
po kolei wszystkie mięśnie, pociągnął z zawieszonej u pasa
manierki łyk wody. Natychmiast zwymiotował płyn i sporą dawkę
krwi. Znowu zwinął się z bólu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chrzanić to wszystko...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uwolnił moc, znowu jęcząc.
Przemiana nastąpiła jeszcze szybciej, niż zazwyczaj – nie zdążył
odsunąć się od ściany, więc uderzył w nią wielkim łbem.
Yerenei już na pewno wiedział o jego obecności, rozłożył więc
lśniące niczym najdroższe kamienie skrzydła i ryknął
ogłuszająco; na ziemię posypała się mała lawina obluzowanych
czarnych odłamków. Otrząsnął się, przeganiając odrętwienie z
partii mięśni, których od jakiegoś czasu nie używał. Nastawił
uszu, nasłuchując.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdzieś niedaleko – w promieniu
czterdziestu kilometrów – rozległ się huk i świst, wydawany
przez przecinające powietrze skrzydła wielkiego gada. Nie minęła
minuta, jak na niebie tuż nad nim ukazał się strumień
różnobarwnego ognia, a za nim ogromny złoty smok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wprawdzie był na to przygotowany,
lecz atak Yereneia był tak szybki, że ledwo zdążył umknąć
przed szponami czterech łap pikującego potwora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Yerenei! – &lt;/i&gt;zawołał,
odskakując.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Złoty smok zdawał się go nie
słyszeć. Głośno warcząc, zaczął się zbliżać. Jego
wyszczerzone kły ociekały pianą, łuski na podgardlu jaśniały,
zapowiadając zionięcie ogniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Yerenei, wysłuchaj mnie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uskoczył; w miejscu, w którym się
przed chwilą znajdował, eksplodowała kula bękitno-różowego
ognia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Yerenei, bracie! –
&lt;/i&gt;spróbował jeszcze raz. – &lt;i&gt;Yen, Amyon nie żyje!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Poskutkowało. Złoty łeb uniósł
się lekko, w zielonych oczach pojawiło się coś na kształt
zaciekawienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Coś na nas poluje, Yerenei.
Nie żyją Amyon i jego syn, ja cudem umknąłem...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Amyon był słaby.
Wiedziałem, że prędzej czy później tak się stanie. Może to i
lepiej, że już go nie ma. To nie było normalne, te ciągłe zabawy
w człowieka... – &lt;/i&gt;parsknął pogardliwie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Chcesz powiedzieć, że...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Dobrze się stało, Xaronie.
Ty również powinieneś się o tym przekonać.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wielkie skrzydła rozłożyły się,
poruszyły, z ziemi razem z wielkim smokiem poderwał się obłok
skalnego pyłu. Yerenei odleciał, nie oglądając się za siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Nie pokazuj się tu więcej!&lt;/i&gt;
– rozległo się jeszcze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Xaron chwilę stał, zmartwiały.
Nie mógł zmusić się do poruszenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie był zły. Nie był rozżalony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zawładnęła nim pustka. I okropna,
niemal dusząca świadomość...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jestem sam.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dopiero po chwili dotarł do niego
ukryty sens słów Yereneia. Ryknął wściekle. Yerenei był
jedynym, który pragnął śmierci braci... Tylko kto mu w tym
pomógł?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-21.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-5509647153576165762</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:32:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.021-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 20</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Las faktycznie mógłby być niezbyt
miłym miejscem na nocny spacer.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gałęzie potężnych, wysokich, w
sporej mierze uschniętych drzew splatały się wysoko nad wąską
ścieżką, tworząc praktycznie niemożliwe do przebycia dla
promieni słonecznych sklepienie. Przez ogromne liście przeświecało
słońce, zupełnie jak przez intensywnie zielone witraże, lecz jego
blask nie docierał tak nisko. Wszędzie można było znaleźć ślady
niegdysiejszego bogatego życia: rozpadające się rzeźby,
obrośnięte bluszczem i mchem; kamienne schody, prowadzące donikąd;
ruiny okrągłych, ozdobionych kolumnami świątyń... W pewnym
momencie mijali nawet wielki wybetonowany staw w kształcie
prostokąta, obecnie wypełniony tak brudną, że niemal czarną
deszczówką, po której powierzchni pływały butwiejące liście.
Dojścia do tego miejsca, które pewnie dawno temu kipiało życiem,
strzegło niewielkie, lecz stare i powykręcane jak od reumatyzmu
drzewo, o konarach idealnie białych i pozbawionych liści. Jednak
żyło – brakowało mu aury smutku i cierpienia, wręcz namacalnej,
gdy miało się do czynienia z martwymi drzewami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sama ścieżka za to porośnięta
była intensywnie, nienaturalnie wręcz zieloną trawą, pomiędzy
której źdźbłami nieśmiało wyglądały drobne różnokolorowe
kwiaty: od fioletowych, poprzez różowe i białe, aż do bordowych.
Kontrast był tym większy, że wymarły las naokoło był ciemny i
zdecydowanie nieprzyjazny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark miał wręcz wyrzuty sumienia,
gdy musiał prowadzić Teufelin po pięknym dywanie kwiatów. Nie
miał jednak wyboru – zarówno koń, jak i oba jednorożce wpadały
w panikę, gdy próbowało się wprowadzić je pomiędzy mroczne
drzewa i rzeźby o wykrzywionych cierpieniem twarzach. Zdawało się,
że nawet Nerderin Sehaalet ogląda się z trwogą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo cały czas towarzyszyło im
uczucie, jakby ktoś ich obserwował. Ktoś o niekoniecznie dobrych
zamiarach. Ktoś niezbyt gościnny i niezbyt sympatyczny...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nikt nie miał tyle odwagi, by
wejść między drzewa i zobaczyć, czy za jednym z większych
odłamków jasnego marmuru nie kryje się coś żywego. Nawet Xaron
się niepokoił, co chwilę zerkając na splątujące się nad nimi
gałęzie, czy są na tyle rzadkie, by mógł przybrać postać smoka
i wzlecieć wyżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najgorsza była cisza. Nie śpiewały
ptaki, w krzakach nie buszowały drobne zwierzęta, nawet nie latały
wszechobecne owady. Po prostu panowało idealne milczenie, zmącona
jedynie odgłosami ich kroków. Zupełnie jakby las zamarł w
oczekiwaniu na coś wielkiego i groźnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jest głodny – powiedział
nagle półgłosem Tantal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark z początku popatrzył na
towarzysza z lekkim politowaniem, ale sam musiał przyznać, że od
jakiegoś czasu odnosi podobne wrażenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kilka godzin później sceneria
zmieniła się. Od jakiegoś czasu nie widzieli już szczątków
marmurowych pomników i konstrukcji, otoczenie nieco bardziej
przypominało cmentarz. Droga rozwidlała się. Prowadziła dalej w
las, lub do szerokiego kanionu, wytyczonego ceglanymi ruinami,
wżartymi niemal w zbocze delikatnego wzniesienia. Wiało stamtąd
chłodem i wilgocią, jak ze starej, ogromnej i niekoniecznie
bezpiecznej jaskini.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że tutaj nasze
drogi muszą się rozejść. – Xaron zatrzymał się, niechętnie
patrząc na sczerniałe ze starości cegły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już? Szybko zleciało... –
zakrzyknął Ferris do przesady pogodnie, jak zwykle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie obiecałem przecież, że
będę towarzyszył wam do końca. Tutaj muszę zboczyć ze szlaku.
By jak najszybciej znaleźć się w kryjówce Yereneia, wiecie
przecież.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła cisza. Mark patrzył pod
nogi, na kolorowe kwiaty otaczające jego stopy i kopyta Teufelin.
Tylko Ferris zdołał zaprotestować:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Proszę was. Nie utrudniajcie.
Od początku przecież mówiłem, że nie idę z wami do samego
końca. – Smok ścisnął ramię elfa, pomimo ostrego tonu
uśmiechając się łagodnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pożegnania nigdy nie są łatwe.
Teraz też nie padły żadne wielkie słowa, nikt nie wybąkał
błogosławieństwa na drogę, nikt nie spojrzał drugiemu w oczy.
Gdy Xaron znikał w otoczonym ceglanymi ścianami wąwozie, Mark miał
wrażenie, że coś się kończy. Na dobre.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I nadal trwał przy tym
stwierdzeniu, nawet gdy ponure ruiny i plamy niebezpiecznego cienia
zastąpiły wysokie, smukłe sosny, pomiędzy którymi rosły kępy
soczyście zielonego, miękkiego mchu, a przez gałęzie zaczęło
prześwitywać ciepłe słońce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyczuwając jego nieuwagę, Teufelin
chwyciła wędzidło w zęby i wyrwała naprzód. W ostatnim momencie
ściągnął wodze, zatrzymując potężną klacz. Ta parsknęła w
proteście, kładąc uszy na łbie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesteś dziwnie rozkojarzony –
mruknął Tantal, gdy udało mu się opanować atak śmiechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bo mam powody – odburknął
Niemiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie martw się, przecież
jeszcze się spotkamy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może wy. – Popędził
jednorożca, wyprzedzając grupę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Starszy wyvern chwilę patrzył za
nim w zamyśleniu. &lt;i&gt;Może wy... &lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;Niby
od samego początku liczył się z tym, że słynny Pożeracz Światów
może towarzyszyć mu tylko w jedną stronę, teraz jednak, gdy sam
zainteresowany wyraził na głos wątpliwości, poczuł dziwny ścisk
w gardle.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A jeśli on faktycznie nie wróci?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Allan&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bonawentura pociągnął łyk z
manierki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słuchaj teraz uważnie –
zaczął lekko zachrypniętym głosem. – Z prędkością nie jest u
ciebie źle. Szybko łapiesz, o co w tym chodzi. Opanowałeś zasłony
i odpowiedzi w walce z o wiele silniejszym przeciwnikiem. Jakbyś
bardzo chciał, już byś mógł stawić czoła wyvernowi, ale
lepiej, byś nauczył się jeszcze jednego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan nie przerywał, czekając
cierpliwie na dalszy ciąg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pozycja wyvernia. Wyverny o
dziwo walczą mieczem zupełnie inaczej, niż wszyscy. Patrz uważnie.
Może nie spotkasz się z tym szczególnie często, ale istnieje
ryzyko, że napotkasz śmieszka, który tym cię zdezorientuje.
Dlatego wypada, byś wiedział, co z tym robić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wilkołak chwycił drewniany miecz.
Zamarł na mocno ugiętych nogach, broń trzymał w lewej dłoni, jak
wyvern. Ramię miał wyprostowane niemal nad głową, delikatnie
zgięte w łokciu, palec wskazujący przełożony przez jelec. Druga
ręka – prawa – zamarła u boku, wyciągnięta nieco do przodu,
jakby gotował się do chwycenia ostrza przeciwnika. Wszystko to było
kombinacją pozycji włoskiej szablowej, rapierowej i szpadowej. Z
mieczem miało niewiele wspólnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan sceptycznie skrzywił usta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Upośledzona linia? Jesteś
pewien, że to działa? Jesteś praktycznie cały odsłonięty, a
ręka z mieczem ma dość małe pole manewru. Moim zdaniem bez sensu.
A długi miecz jest zbyt ciężki, by długo tak wytrzymać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli chodzi o wytrzymałość,
to się nie mądruj. Wyvern utrzymałby tak broń i przez rok, jakby
musiał. Poza tym, pozycja jest wygodna do zrobienia błyskawicznego
i dalekiego wypadu. A każdy wyvern zdoła się zasłonić, zanim ty
w ogóle rozpoczniesz natarcie. I ułatwia pchnięcia, których ty z
ludzkim refleksem pewnie byś nie zauważył, dopóki nie
wylądowałyby w twoich bebechach. Wiem, że wygląda groteskowo, ale
z jakiegoś powodu działa. Weź miecz. Musisz nauczyć się przed
tym bronić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan dość niechętnie sięgnął
po broń treningową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-20.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-9221596122577004019</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:32:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.736-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 19</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ryjisjaveeik&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pojawili się jakby znikąd. Wyrośli
spod ziemi. Obeszli magiczne zabezpieczenia, wtargnęli do najlepiej
strzeżonej twierdzy w historii świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I nigdy nikt nie zorientowałby się,
że są w środku, gdyby nie morderstwo. Gdyby nie byli na tyle
odważni, by zabić wyverna, mogliby zrobić dosłownie wszystko:
wynieść tony kosztowności, nałożyć własne klątwy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mogli zrobić wszystko. Ale
popełnili jeden kardynalny błąd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oczywiście ranny wyvern nie poddał
się bez walki; zanim poniósł śmierć, zdołał zabrać ze sobą
trzech krwiopijców, trzech swoich największych wrogów. Ale był
nieuzbrojony, a tamci mieli wielokrotną przewagę liczebną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na trupy szybko natknął się ktoś
ze służby, doniesiono więc w trybie natychmiastowym władcy. A
władca nie był zbyt zadowolony obrotem spraw...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to, kurwa, obeszli
zabezpieczenia?! – ryknął Ryjisjaveeik. – Nawet ja ich nie
mogłem wyminąć w zeszłym roku!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiem, panie, nikt z nas nie
mógł się zorientować, ale prace nad tym trwają... – wydukał
Salmon.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gówno, a nie prace! Ja już
znam tych twoich specjalistów! Za pięć lat będą wiedzieli równie
wiele, co teraz! – Z impetem wbił ostrze sztyletu w rzeźbiony
blat długiego stołu. Kilku członków Rady podskoczyło. – I
gdzie oni teraz są?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może zamiast się kłócić o
jakieś błahostki, zajmiemy się tym, jak wypędzić naszych
niechcianych gości? – Rillena cmoknęła z dezaprobatą,
przesuwając kościanym pilniczkiem po idealnym paznokciu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Świetnie, świetnie, trzeba się
ich pozbyć jak najszybciej, oczywiście! Wszystko, tylko żeby nie
przyznać się do tego, że są tutaj przez was! – Po raz pierwszy
od wieków Najwyższa Rada spuszczała głowy, onieśmielona słowami
władcy. Po raz pierwszy od wieków nie miała władzy absolutnej...
Właściwie to nigdy jej nie miała, ale nie chciała tego otwarcie
przyznać. Ryjisjaveeik był pierwszym w historii, który nie
zamierzał słuchać jej rozkazów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wasza wysokość, proszę... –
Rick nie śmiał unieść wzroku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O, dzisiaj jestem „wasza
wysokość”, a jeszcze wczoraj uważaliście mnie za kogoś, z
czyim zdaniem nie warto się liczyć! Nie myślicie przypadkiem, że
powinienem wziąć to pod uwagę?! – zaśmiał się bez cienia
wesołości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Radzę wziąć pod uwagę to, że
po korytarzach panoszą się nam całe oddziały wampirów –
burknął Salmon.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O tym niestety nie da się tak
łatwo zapomnieć... – prychnął i splunął przez lewe ramię z
pogardą. – Potrzebuję armii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Armii? Całej armii, żeby dać
sobie radę z zaledwie paroma setkami...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Żeby dać sobie radę, ale
jednocześnie nie ponieść strat. Ilu żołnierzy u nas w tej chwili
stacjonuje?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dziesięciu Łowców,
dwudziestka łuczników, Szarańczy zaledwie tuzin...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to Szarańcza. Po ich
przejściu nic nie zostaje. Biorę ich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystkich? – Salmon
zapomniał, jak zamykało się usta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystkich. Łucznicy też mogą
być przydatni. Może jeszcze ze trzech Łowców, ale nie więcej.
Nie chcę mieć w dość poważnej bitwie bandy ogarniętej
berserkerskim szałem na głowie. Przygotuj ich. Potrzebuję też
Jaromira. – Wstał od stołu. – Idę się odpowiednio ubrać –
oznajmił z prostotą, opuszczając salę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W komnacie, w porównaniu do chaosu
w całej twierdzy, było zaskakująco spokojnie. Cisza, lekki
półmrok, subtelny zapach palącej się pochodni i nieruchomość
powietrza... Można by pomyśleć, że trafiło się do innego
świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kolczuga nadal doskonale na nim
leżała, chociaż już tak długo jej nie zakładał. Długi tasak
gładko wychodził z pochwy, rzemienie okrągłej tarczy nie uciskały
przedramienia bardziej, niż to było konieczne. Uśmiechnął się
pod nosem. Znowu stawał na czele oddziałów... Ile to już lat
minęło, od kiedy robił to ostatni raz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Sporo. Naprawdę sporo. Nawet nie
miał pojęcia, jak bardzo mu tego brakowało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyverny były zbyt potężne, by je
tak po prostu atakować, nie miał więc zbyt wielu okazji do
zabawy... A naprawdę lubił się bawić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak się masz, Szarańczo?! –
zawołał radośnie, wchodząc na arenę, na której zebrali się
żołnierze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ujdzie – odpowiedział cicho
jeden z nich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bij! Zabij! – ryknęła
zgodnie reszta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik uśmiechnął się
szeroko. Kochał władzę. Kochał, gdy wszyscy zgodnie go słuchali.
Ale kto niby tego nie lubił? Kto nie czuł się dobrze ze
świadomością, że zgromadzeni u jego stóp świetnie wyszkoleni
żołnierze gotowi są oddać życie za to, by władcy nie spadł
włos z głowy...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Każdy by to wielbił. Każdy jest w
głębi próżny, choć praktycznie nikt nie chce się do tego
przyznać. Bo to wstydliwe, choć jak najbardziej prawdziwe. A prawda
zazwyczaj nie jest zbyt pochlebna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najlepiej strzeżona twierdza na
świecie wygląda z zewnątrz niezbyt imponująco. To zwykła
wydrążona od środka góra. Nic szczególnego. Żadnych obwarowań,
obronnych fos, mostów zwodzonych, fałszywych bram, grubych na
kilkadziesiąt metrów murów z cegły. Żadnych wież strażniczych,
koszar, otworów, z których można by strzelać z łuku do wroga. To
zwykła jaskinia, której tunele ciągną się pod ziemią
kilometrami. Pełna ukrytych przejść, zamaskowanych chodników i
sal, na które nałożono tyle zaklęć obronnych, że każdy
niepowołany spaliłby się po przekroczeniu progu. Ale ta jaskinia
od zawsze była strzeżona tak pilnie, że jeszcze nigdy nikt, kto
nie był wyvernem, nie oglądał jej wnętrza. A każdy, kto
stacjonował w środku, musiał znać na pamięć rozkład korytarzy,
ponieważ żadna mapa nigdy nie powstała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlatego zbyt mocno uświadomione
pijawki musiały umrzeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Informatorzy zdążyli już
zorientować się, gdzie mogą znajdować się wampiry. Szarańcza
zajęła pozycje za załomami muru, łucznicy usadowili się wygodnie
na galerii, trzech Łowców ze znudzeniem dłubało sobie w zębach,
ziewając zdecydowanie zbyt często, jeden z nich z obojętną miną
przeżuwał kanapkę. Ryjiv przechadzał się w tę i z powrotem.
Spokój żołnierzy za nic nie mógł mu się udzielić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ponadto miał wyjątkowo paskudne
uczucie. Jakby już kiedyś widział coś podobnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiedział, co pojawiało się we
wspomnieniach. Słynna Bitwa o Drugi Świat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niegdyś Drugi Świat był jednym
krajem, potężnym, zgranym i całkowicie oddanym swoim władcom.
Niegdyś nie było w nim buntowników, przestępczość utrzymywała
się na znikomym poziomie, a wszystkim żyło się niczym w raju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale pewnego dnia to wszystko się
zmieniło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wiadomo, skąd pojawili się
najeźdźcy. Zupełnie jakby wyrośli nagle spod ziemi. Mieli niemal
dziesięciokrotną przewagę liczebną, z pozoru tak potężna armia
władców była bez szans. A na jej czele miał stanąć młody
książę, tak ukochany przez rodziców. Miał stanąć, by ponieść
śmierć. Tak jak wszyscy u jego boku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjiv pamiętał wszystko tak, jakby
zdarzyło się zaledwie wczoraj. Był wtedy zwykłym żołnierzem,
jeszcze nie został władcą wyvernów. Wiedział więc, jak to
wyglądało naprawdę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niecierpliwie przebierające
kopytami centaury, okryte czerwonymi zbrojami. Zdenerwowane,
uderzające ogonami smoki o kolorowych łuskach. Niewzruszeni z
pozoru Żołnierze Króla, cali w złocie. A na ich czele on.
Przystojny, z pozoru o twarzy tak doskonałej, że można było wziąć
go za elfa. Chodziły nawet słuchy, że matka ukrywała przed
światem fakt, iż syn nie jest prawowitym dziedzicem Królestwa,
lecz jedynie bękartem. Miał długie, sięgające do pasa
kruczoczarne włosy, lekko skośne oczy i dyskretnie spiczaste uszy.
Był po prostu piękny. Lecz pozorne zniewieścienie rysów wcale nie
odbierało jego postawie i zachowaniu wewnętrznej siły, której
ulegał każdy. Po prostu ten człowiek był urodzonym przywódcą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Umarł, lecz nie do końca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale co się z nim stało? Włosy,
niegdyś piękne i długie, obecnie sięgały zaledwie do połowy
policzka, były odrobinę tłuste. Twarz pokryta niechlujnym
zarostem, o wiele bardziej męska, niż kiedyś. Czerwone oczy,
podkrążone i zdecydowanie pozbawione wcześniejszego uroku. Zdawało
się, że nawet ich kształt się zmienił. Tylko uszy nadal były
spiczaste. Na ciele, zamiast wspaniałej złotej zbroi, zwykła
skórzana kurta, w ręku, zamiast długiego miecza, ciężki, prosty
łuk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jaromir. Niegdyś władca, obecnie
zwykły nauczyciel szermierki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ich spojrzenia na moment się
spotkały. Ryjiv szybko odwrócił się, nie mógł patrzeć w oczy
komuś, przed kim powinien klękać, a kogo mianował dowódcą
łuczników.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszyscy zamarli, gdy w korytarzu
dało się słyszeć pierwsze kroki. Wprawdzie wyverny mają lepszy
słuch, niż wampiry, ale różnica nie była aż tak wielka. Umilkły
prowadzone szeptem rozmowy, oddechy się wyciszyły, kolczugi
przestały grzechotać, strzały w kołczanach nie uderzały już o
siebie, osełka nie sunęła po ostrzu sztyletu. Wszyscy czekali, aż
w polu widzenia pojawi się pierwszy przeciwnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stało się to stosunkowo szybko.
Poruszali się truchtem, czwórkami. Gdy znaleźli się w odległości
możliwej do pokonania dla potężnych, niemożliwych do naciągnięcia
dla człowieka łuków, echem od sklepienia groty odbił się potężny
głos Jaromira:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nałóż!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pierwsza czwórka stanęła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Naciągnij!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Druga wpadła pierwszej na plecy,
zamieszanie rosło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wypuść!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Brzęknęło zgodnie dwadzieścia
cięciw, strzały z ciemnego drewna świsnęły w powietrzu,
biało-czarne lotki zniknęły w ciemności, trafieni nie zdążyli
nawet krzyknąć. Opadli bezgłośnie na ziemię, gdy dwadzieścia
pocisków z zabójczą wyvernią precyzją zagłębiło się w wolno
bijących zimnych sercach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wśród szeregów Szarańczy poniósł
się radosny okrzyk, Łowcy unieśli miecze i zawęszyli, czując
zapach krwi. Ich źrenice już się rozszerzały, zaraz nastąpi
przemiana w bezlitosne, żądne krwi zwierzęta...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ryjisjaveeik uśmiechnął się pod
nosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kolejne strzały przecięły zimne,
wilgotne powietrze, ilość trupów rosła. Łowcy skoczyli naprzód,
zagłębili się w szeregach zdezorientowanego przeciwnika, wyjąc
ochryple. Gdzie przeszli, zostawiali za sobą jedynie śmierć. A
Szarańcza szybko dokończyła dzieła, bezgłośnie włączając się
do bitwy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cisi i potwornie skuteczni. Najlepsi
z najlepszych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wampiry rzucały się do ucieczki,
lecz gady nie odpuszczały. Po prostu biegły za nimi, trzymając się
w bezpiecznej odległości, szyjąc z łuków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na zewnątrz za to na niedoszłych
najeźdźców czekała kolejna niespodzianka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po niebie kołowały trzy
przeobrażone wyverny, na ich potężnych karkach siedzieli
wojownicy. Ogromne zwierzęta zaczęły pikować, widząc ofiary,
zrobiło się gorąco od wystrzelających z ich pysków strumieni
ognia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-style: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tego Vladimir nie przewidział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-19.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-8833844025676124785</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:31:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.557-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 18</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Livia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Między drzewami wiła się biała
jak mleko mgła. Jej opar nasiąknięty był duszącym smrodem
zgnilizny, zalegającym w płucach i wżerającym się w pamięć jak
trucizna. Powykręcane pnie i martwe, a jednak jakby chore gałęzie
splatały się nad jej głową, tworząc szczelny baldachim, dzięki
któremu oszczędzono im widoku ciemnego burzowego nieba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nieba w kolorze oczu Allana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potrząsnęła głową. Czemu
zaprzątać sobie myśli zmiennoskórym? Przecież nawet go nie
lubiła. Więc dlaczego jego obraz cały czas stawał jej przed
oczami, jak wyżarty w źrenicy, ilekroć zamknęła powieki? Pełna
złych obaw, nie mówiła o tym nikomu, ale dręczyły ją też od
pewnego czasu również sny. Widziała w nich rzeczy straszne,
przerażające, o których bała się potem nawet myśleć, a co
dopiero komuś opowiedzieć... Na razie żywiła się jeszcze złudną
nadzieją, że może to jednak zwykłe koszmary, wywołane na
przykład ciążącym stresem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale czy w zwyczajnych koszmarach
widziałaby powtarzający się pożar Nocnego Dworu, pole zalane
krwią i Allana umazanego nią po łokcie? Wściekłego, pewnego
siebie, niepowstrzymanego, takiego, jakim nie jest...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Widziała też siebie. W długiej
białej sukni, również zachlapanej czerwienią, z dzikim wyrazem
twarzy i obłędem w oczach. Trzęsącą się, przeszywaną
dreszczami, jakie nawiedzają ciało tuż przed przemianą w wilka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ugryzła się w język, następnie z
całej siły wbiła równo spiłowane paznokcie w skórę
przedramienia. &lt;i&gt;Nie myśl o tym. A przynajmniej nie w tym miejscu&lt;/i&gt;.
Nie w miejscu, które sprawia, że jest się na skraju paniki, w
którym zło i strach są namacalne. Wystarczy tylko zrobić jeden
nieostrożny krok i zaatakują...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szybko, szybko, już niedaleko!
– zawołała, odwracając się w stronę maszerujących za nią
ludzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Same kobiety i dzieci. Zapłakane,
brudne, dźwigające małe tobołki, ciągnące za rękę starsze
dzieci i niosące młodsze. Dwie kobiety miały konie, lecz
prowadziły je za uzdy, ponieważ wierzchowce niepokoiły się
niebezpiecznym podmokłym gruntem, kwiczały i nie słuchały
rozkazów. W siodłach odpoczywało kilka maluchów, zmieniały się
co kilka minut. Z tyłu wlekli się zmęczeni, wyczerpani wręcz
starcy. Paru z nich zostało, by czekać na wracającą dziewczynę i
razem z nią iść z powrotem do miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mężczyźni zostali. Zostali
wszyscy, którzy mogli się na coś przydać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O dłoń Livii otarła się bokiem
drepcząca razem z nimi Shadya. Przez moment oczy dziewczyny spotkały
się z orzechowymi ślepiami ogromnej wilczycy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Świetnie ci idzie, Livio.
Tak trzymaj. Już niedaleko.&lt;/i&gt; – P&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;okrzepiająco
skinęła łbem i odbiegła.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego granica nie mogła
przetrzeć się w innym miejscu, nieco bardziej dostępnym?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakieś dziecko płakało, po chwili
inne, motywowane przez nie, również podjęło krzyk. Jak
rozprzestrzeniająca się w błyskawicznym tempie zaraza. Livia
warknęła pod nosem kilka słów, które z pewnością można by
uznać za nieodpowiednie w ustach dziewczyny z dobrego domu. Ale
niestety hałas nie pomagał jej we wcielaniu się w rolę
przewodniczki. Odszukanie ledwo widocznego tropu wymagało od niej
całkowitego skupienia, a w takim chaosie było ono nieosiągalne. A
tak prosiła o ciszę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia naprawdę nie lubiła dzieci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już niedaleko, zaraz ziemia
stanie się stabilniejsza, znajdziemy ścieżkę – powtarzała jak
litanię, chociaż sama w to nie wierzyła. Bagniska ciągnęły się
kilometrami, przejście przez nie mogło zająć nawet cały dzień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dopiero wyruszyli, a ludzie są już
tak zmęczeni. Jak to zniosą?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Norman&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyszedł przed dom. Przed chwilą
Livia i Shadya wyruszyły z częścią mieszkańców miasteczka, by
wyprowadzić ich w bezpieczne miejsce. To był jego zdaniem chory
pomysł. Te przyzwyczajone do wygód życia matrony i małe dzieci
potrzebowały wozów i koni, by przebyć taką odległość. Na
drodze miałyby małe szanse, a co dopiero na podmokłym,
niebezpiecznym gruncie bagien? Najbardziej bał się jednak o
maszerujących z nimi starców. Wątpił, aby wielu z nich przeżyło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Spomiędzy drzew wypadł wilk o
czarnej sierści. Lekko utykał na jedną łapę, ale wyglądała ona
na raczej przeciążoną długotrwałym biegiem, niż uszkodzoną.
Cały grzbiet, pysk i pierś uwalane miał we krwi, lecz widać było
gołym okiem, że nie jest jego. Podszedł bliżej, dysząc. Dopiero
teraz mężczyzna zauważył, że zwierzę nie ma lewego oka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allanie, prosiłem cię,
odpoczywaj! – zganił syna, powstrzymując się ostatkiem sił i
woli od wyrzucenia rąk do nieba w rozpaczliwym geście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wilk powoli zaczął się prostować,
wreszcie stanął na dwóch nogach już jako jego młodszy syn.
Kręcone włosy zlepiała mu zakrzepła czerwień, lecz w jasnym oku
błyskały iskierki podniecenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ależ ojcze, nie potrzebuję
odpoczynku, czuję się świetnie! – zawołał, uśmiechając się
od ucha do ucha. W grymasie było zdecydowanie więcej sarkazmu, niż
radości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Synu... – Pokręcił głową.
Kłótnia nie miała najmniejszego sensu. Allan był potwornie
uparty. – Powiedz mi, bo nurtowało mnie to od jakiegoś czasu, kto
z tobą ćwiczył?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W jakim sensie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kto uczył się przemian? Jak
długo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nikt mnie nie uczył. Gdy
dowiedziałem się, że mam te moce, zacząłem sam ćwiczyć. Gdy
okazało się, że wcale ćwiczyć nie muszę, bo każda przemiana
idzie mi gładko i bez problemów, zacząłem po prostu zmuszać się
do pozostawania w ciele zwierzęcia jak najdłużej. I tyle. Czemu
chcesz to wiedzieć? – Od niechcenia zajął się zeskrobywaniem
błota z ubrania. – Prosta ta zmiennokształtność.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Norman zamarł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to? To przecież niemożliwe!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego niemożliwe? –
Zatrzymał się w połowie ruchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zmiennoskórzy ćwiczą latami!
Nie ma takiego, nawet wśród najpotężniejszych, który przybrałby
postać dowolnego zwierzęcia nie przećwiczywszy tego wcześniej!
Nawet Mark przecież...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Widocznie jestem pierwszy.  –
Wzruszył ramionami. – Wybacz, ale muszę natychmiast się umyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zgarbiony chłopak odszedł w
kierunku drzwi, oglądając dłonie uwalane w czerwonej mazi.
Odprowadzał go pełen niezrozumienia wzrok ojca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-18.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-2738350930761150241</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:31:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.426-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 17</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Katherine&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Katherine ziewnęła szeroko i
jeszcze raz wczytała się w wypisane odręcznie kształtne i pełne
zawijasów pismo. Pomimo upływu lat czarny atrament nie zatarł się,
lecz coraz gorzej odcinał się na tle żółknącego papieru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; page-break-before: auto; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Świata stworzenia historia w
skrócie i na szybko.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Dawno temu, gdy jeszcze nie
słyszano o żadnej z ras humanoidalnych, światem rządziły wielkie
gady. Występowała wśród nich ogromna różnorodność: były małe
niczym dziecię, wielkie jak góry, krwiożercze i nawykłe do
zabijania i potulne niczym młode kocięta, kierujące się samym
instynktem i wybitnie wręcz inteligentne. Zawsze najbardziej wśród
nich wyróżniały się potwory skrzydlate, o fizjonomii zdecydowanie
innej, niż cała reszta. Na ich karkach rosły zarówno pióra, jak
i wspaniałe, lśniące barwami najdroższych kamieni łuski.
Zakrzywione, gładkie rogi budziły respekt, kształtem
przypominające wilcze kły szczerzyły jedynie w razie konieczności.
Istoty o kocich oczach, długich ogonach, czterech łapach i pięknych
skrzydłach obleczonych delikatną, niemalże przejrzystą błoną
poczęto nazywać smokami.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Ich bracia jednak, równie
inteligentni i obok smoków pełniący funkcję władców ówczesnego
świata, nie budzili podziwu, lecz jedynie paniczny strach. Dwie pary
poprzecznie prążkowanych rogów, jedne proste, a drugie zakrzywione
w większym lub mniejszym stopniu, tworzyły dookoła potężnych
karków koronę; ostro zakończone łuski nie lśniły w świetle
słońca, a najczęściej przybierały kolor idealnej czerni. Wilcze
kły zdawały się większe i twardsze, a skrzydła zdolne do
przysłonięcia słońca. Potwory o mrożącym oddechu, ludzkich
oczach koloru krwi i tylko dwóch łapach nazwano wyvernami.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zarówno przepotężne smoki, jak i
odporne na żar ognia wyverny za władców świata się uznawały. Do
perfekcji opanowały mowę telepatyczną, to właśnie od nich ludzie
i elfowie się jej uczyli. Jednak władcy dnia i władcy nocy nigdy
nie pałali do siebie miłością. Częste potyczki mąciły spokój,
lecz nigdy nie przeradzały się w otwarty konflikt. Do czasu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Dnia pewnego w królestwie smoków
pod opiekuńczymi skrzydłami łaskawego władcy Mardrama
Zielonołuskiego na świat przyszedł Dagon Zdrajca, owoc zakazanego
poczynania smoczycy i wyverna. Pisklę miało cztery łapki i jedną
parę rogów, lecz skrzydła ogromne, ślepia czerwone, a łuski
idealnie czarne. Od początku wiadomo było, że jest zbyt silny, by
przebywać z innymi pisklakami, więc Mardram, do tej pory
niezmierzony w swej mądrości i dobroci, popełnił kardynalny błąd:
zdecydował zamknąć mieszańca w więzieniu, niczym najgorszego
mordercę. Dagon dorastał w poczuciu samotności i odrzucenia, a
jego spokojne serce smoka coraz bardziej upodabniało się do serca
żądnego działania i mściwego z natury wyverna. Wiedział, że od
smoków zaznał samego zła, więc nie ma co się dziwić, że po
opuszczeniu swego więzienia natychmiast udał się do panów nocy,
wyvernów. One od wielu tysiącleci czekały jedynie na powód do
rozpętania wojny. Przyjęły zdrajcę jak jednego ze swoich,
uformowały za nim niezwyciężony legion i ruszyły nieść śmierć
swym braciom – smokom.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wojna wiele lat się toczyła.
Smoki – o wiele liczniejsze, lecz wśród swych cnót posiadające
również litość – padały pod naporem bezwzględnych synów
ognia. Widząc porażki, wiele z nich dołączało do niezwyciężonej
armii, by zabijać swoich i nie zostać zabitymi. Dagon mordował,
okaleczał, niszczył, a przyjemność sprawiało mu to przeogromną.
Pół-wyvern wyrwał Drzewo Świata z korzeniami i spalił je,
śmiejąc się radośnie!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mardram – chwała jego imieniu! –
już od początku widział, jak marne szanse ma jego państwo, lecz
kierował się nadzieją. Doszedłszy jednak do ostateczności,
zdecydował się na rzecz z punktu widzenia dzisiejszych historyków
szaloną, lecz dla niego jedyną możliwą. Wypowiedział Dagonowi
Zdrajcy bitwę.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;By oglądać starcie pierwszy raz
od wieków smoki i wyverny zgromadziły się w jednym miejscu.
Panowie ognia mieli pewność, że bitwa jest przesądzona –
przepotężne wyverny, których krew płynęła w żyłach Dagona, od
zawsze dawały radę najstarszym spośród smoków. Lecz nie
doceniono wspaniałego Mardrama Zielonołuskiego – starego i
doświadczonego. Pokonał on pół-wyverna, zabił go, a ciało
spopielił jadem. Nie udało mu się jednak zniszczyć umieszczonego
koło serca wroga kamienia, w którym przetrwała jego dusza –
został zgładzony przez oszalałe wyverny.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wojna, zakończona największą w
dziejach erupcją wulkanu, przyczyniła się do kompletnego
spustoszenia w świecie. Bracia smoków i wyvernów, ich cisi i tak
różni poddani, zawsze wierni i oddani, wyginęli. Przez wiele
księżyców na ziemi panowały piekielne warunki, niemożliwe do
przetrwania dla większych zwierząt nie potrafiących się chronić
potężną Magią.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Pomimo tych strat, są również
powody do radości. Dzięki wojnie i nowym gatunkom zwierząt, które
zastąpiły nieszczęsnych poddanych, powstały dwie najważniejsze
obecnie rasy: najpierw potężni, narodzeni z najczystszej Magii
elfowie, a następnie bliżsi zwierzętom humanowie. To oni dostąpili
zaszczytu: smoki, nie mogąc znieść utraty poddanych, postanowiły
wcielić humanów, potocznie zwanych ludźmi, w swe szeregi. Dusza
każdego z zabitych podczas wojny smoków, do tej pory uwięziona w
kamieniu, mogła zamieszkać w jednym ciele wraz z duszą ludzką,
darować swemu żywicielowi możność zmiany postaci na smoczą i
posługiwania się wielką Magią.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Znów jednak wyverny nie chciały
okazać się gorszymi. Już wcześniej niezbyt liczne, a po walkach
na skraju wyginięcia, nie mogły pozwolić sobie na strategię
podobną smoczej, ograniczał je również brak kamienia z duszą
koło serc. Postanowiły więc obrać inną drogę: zmieniały w
wyverny. Z początku elfowie, później stopniowo kolejni ludzie
stawali się tacy, jak one. Jedna dusza w dwóch ciałach: wyverna, i
człowieka. Nieśmiertelność. Magia potężniejsza od smoczej.
Niezwykła, nie dana wcześniej śmiertelnikom siła i wytrzymałość.
Powstały nowe rzesze wyvernów, gotowych kontynuować dzieło Dagona
Zdrajcy.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; margin-left: 1.2cm; margin-right: 1.2cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Gabriola, fantasy;&quot;&gt;&lt;i&gt;Jednak nigdy do tego nie doszło.
Na skutek niepoznanych dotąd przyczyn prawdziwe wyverny wyginęły.
Zostali jedynie potężni Strażnicy, ich Cisi Bracia.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Vladimir&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Krew. Wszędzie jest krew,
Gregorze. Mam ją nawet pod paznokciami... – Vladimir niewidzącym
wzrokiem patrzył w ogromną kulę zachodzącego słońca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obawiam się, że to mogą być
resztki obiadu, panie – mruknął Gorgon. Gdy się poruszył, po
całej sali rozszedł się dość przykry dla wampirzego nosa odór
węża.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co ty nie powiesz... Resztki
kolacji... Dobre sobie! – prychnął. – Miałem na myśli raczej,
że ostatnio z mojej winy ginie wielu niewinnych. Choćby ten
dzieciuch Wolfgang. Nie znosiłem go, po prostu miałem dosyć jego
idiotycznych pytań, ale na litość boską! Nie życzyłem przecież
mu śmierci. A jestem pewien, że wyverny go zabiły. Przecież to
zmieszaniec, zagrożenie dla nich... Dla nas właściwie też, ale na
pewno znalazłbym inne rozwiązanie! Krew, tyle krwi... Nie mam już
siły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gorgon podszedł bliżej, oparł
łokcie na parapecie. Jego skóra barwy cynamonu lśniła złociście
w ostatnich promieniach dnia, oczy wyglądały jak dwie czarne
studnie. Na głowie za to znajdowały się świeże, młode węże.
Sięgały mu dopiero do ramion, lecz były bardzo ruchliwe –
rozglądały się ciekawie, gryzły nawzajem, wykręcały swoje
cienkie, pokryte czarną łuską ciała pod pozornie niemożliwymi
kątami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gregorze, jesteś o wiele
starszy ode mnie. Czy już kiedyś było aż tak źle?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powiadają – zaczął
przytłumionym głosem, jakby powierzał wampirowi tajemnicę – że
niegdyś wszystkie róże były białe. – Po chwili westchnął
ciężko. – Ale zawsze miały kolce. Teraz wcale nie jest
najgorzej. Historia została dla potomnych złagodzona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to są wyverny. Są zdolne
do wszystkiego. Muszę przyznać: boję się. Wiem, że nie
poprzestaną na zabiciu Wolfganga. Będą chciały mnie, ponieważ to
ja go stworzyłem. O bogowie, czemu?! Przecież to zawsze ja byłem
przeciwny wojnom z gadami! A teraz jestem ich celem... – Splunął.
– Wygląda na to, że sam przyczyniłem się do spełnienia
Wielkiej Przepowiedni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyverny działają według
prostej i bardzo życiowej zasady: jeśli ktoś nie jest
przyjacielem, to znaczy, że jest wrogiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy mógłbyś przestać mówić
zagadkami?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chodzi o to, że jeśli nie
pokazałeś otwarcie, że jesteś za nimi, nie mają żadnych
podstaw, aby zostawić cię w spokoju. Bo to nie leży w ich
interesie. Dla tych gadów nie ma strony neutralnej. Jeśli pokażesz
im, że spełnienie Przepowiedni nie leży również w twoim
interesie, wezmą to pod uwagę i zastanowią się dwa razy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak myślisz? – Znowu wyjrzał
przez okno na opustoszały dziedziniec. Nie zauważył nawet, że
jego wierny sługa przeszedł z nim na „ty”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak właśnie myślę. – Jeden
z węży zasyczał, jakby na potwierdzenie jego słów. – Poza tym
według wyvernów to tamten Niemiec, Mark von Lahman, jest Pożeraczem
Światów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyverny... – mruknął, jakby
wcale nie usłyszał ostatnich słów. – Ale co my możemy zrobić,
jeśli zachce im się zwalić nam na głowę? Jest ich o wiele mniej,
niż nas, ale posiadają regularne wojsko. A tego o sobie nie mogę
powiedzieć. Już jeden Łowca mógłby poradzić sobie z nami w
pojedynkę. Spójrzmy prawdzie w oczy: nie mamy najmniejszych szans w
starciu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli ono w ogóle nastąpi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nastąpi, zapewniam. Oni nie
przebaczają tak łatwo. Honor przede wszystkim. A niewyciągnięcie
konsekwencji – czyli puszczenie nam płazem egzystencji Wolfganga –
byłoby równoznaczne ze splamieniem honoru. Nie rób takiej miny, te
bestie są cholernie honorowe. Przysięgam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiem, wiem, ale nie o to chodzi.
Mówiłeś, że Wolfgang posiada niesamowitą moc magiczną?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Jakby chciał, mógłby
zniszczyć wszystko to dookoła jednym słowem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Świetnie. Tylko jeszcze co on
ma wspólnego z Wielką Przepowiednią? Pożeraczem Światów nie
jest przypadkiem Mark von Lahman? – Tym razem podkreślił to o
wiele mocniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szczerze? Od początku w to
wątpiłem. Dobra, może i jest potężny, ale... brakuje mu... Sam
nie wiem. Można nazwać to krótko chęcią do obrócenia
wszystkiego w popiół. Mark von Lahman jest zbyt normalny. Ma
sumienie, zależy mu na kimś. A Wolfgang... Rety, ten dzieciak nawet
z kilometra wygląda tak, jakby dosłownie nie miał duszy!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I tu właśnie pojawia się
następna kwestia... – Gorgon zaśmiał się konspiracyjnie. – A
co ty zrobiłbyś, gdyby legendarny Pożeracz trafił w twoje ręce?
Zgładziłbyś go? Czy może jednak zostawił przy życiu, by móc
szantażować nim wrogów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jasne jak lód oczy Vladimira
rozbłysły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gregorze, cholerny wężowaty!
Jesteś genialny!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak? Miło to słyszeć, panie.
Ale może to jedynie zasługa mojego wieku. Nauczyłem się wyciągać
różne wnioski tak szybko, jak się da...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to było oczywiste, tylko
ja, ślepy i głuchy, nie mogłem zauważyć! Rozwiałeś moje
wątpliwości, dzięki tobie znów będę mógł spać w nocy! A może
przynajmniej po tym, jak odzyskam naszego Pożeracza. – Uśmiechnął
się szeroko, poklepał gorgona po ramieniu i odszedł w głąb
pomieszczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;W co jak się wpakowałem?!&lt;/i&gt; –
&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;jęknął w myślach Gregor. –
&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Było się zamknąć!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-17.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-4803729895711729306</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:28:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.843-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 16</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Okolica sprawiła, że ledwo
utrzymywał się w siodle ze zdziwienia. Wszystko – konary
zdziczałych drzew owocowych, kłosy wysokich niekoszonych od dawna
traw i wybujałych chwastów, zaściełające trakt kamienie –
wyglądało jak zatopione w grubej warstwie lodu. Gdy tylko zza chmur
wyjrzał pomarańczowy skrawek słońca, przezroczysta otoczka
rozbłysła oślepiającym blaskiem, odbijając ciepłe promienie.
Ciepłe na tyle, że lód z pewnością by się roztopił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co to jest? – jęknął w
końcu Mark, gdy ciekawość wygrała z osłupieniem. – To jest
lód?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jaki tam znowu lód, mamy
przecież przyzwoite czternaście stopni – prychnął Tantal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W takim razie co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szkło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co proszę?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jadący przed nimi na sporej
roboczej kobyle przewodnik okręcił się w siodle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Szkło. Kilkaset lat temu ta
okolica była kolebką rolnictwa Drugiego Świata. Jednak pewien
czarnoksiężnik, któremu odmówiono gościny w tutejszej gospodzie,
rzucił na ziemię potężny czar, przez co pokryła się szkłem. Za
każdym razem, gdy usunie się jego warstwę, na następny dzień
pojawia się kolejna, jeszcze grubsza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z czego w takim razie żyjecie,
skoro nie macie dostępu do żadnego rodzaju rolnictwa? –
zainteresował się Ulfr.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z hutnictwa, to chyba oczywiste.
Zaopatrujemy w szklane wyroby praktycznie cały Drugi Świat, łącznie
z Wyspami Samotnymi na Wszechoceanie. Wykonujemy też biżuterię,
którą uważa się za najpiękniejszą i najdroższą na świecie.
Jedzenie kupujemy od sąsiadów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozmowę przerwało przekleństwo
Tantala. Grek nieomal wypadł z siodła, gdy Anduz poślizgnął się
na trakcie. Jednorożec zakwiczał dziko, szarpnął łbem i
zatańczył, wchodząc potężnym bokiem w myszatego ogiera Ulfra.
Ogier zarżał i stanął dęba. Teufelin obejrzała się obojętnie,
wykazując znikome zainteresowanie wypadkami, jej jeździec jednak
trochę bardziej się zaniepokoił. Głównie tym, że mało brakło,
a mieliby do czynienia z końskim dominem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nic wam nie jest? – zawołał
do wyverna i wikinga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chwilę, niech policzę zęby...
Raczej nie – odparł podnoszący się z ziemi Ulfr.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Radzę wam zejść z koni i
poprowadzić je dalej, nie są przystosowane do tych warunków. –
Przewodnik z uczoną miną starał się jak mógł okazać swoją
wyższość podróżnym. Wychodziło mu całkiem nieźle, musieli to
przyznać – trzymał się dumnie wyprostowany na grzbiecie odważnie
kroczącego konia pociągowego, w tej chwili o wiele pewniejszego od
bojowych jednorożców, chociaż jeszcze zaledwie przed godziną nie
mógł nawet marzyć o dorównaniu ich gracji, zwinności i
szybkości. Ale tutaj, przyzwyczajony do śliskich dróg i podkuty w
odpowiedni sposób, zdecydowanie był panem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal posłuchał rady przewodnika,
powoli spuszczając się z siodła, by nie zachwiać nieszczęsnym
parskającym ze zdenerwowania wierzchowcem. Anduz położył uszy
płasko na łbie i twardo zaparł się nogami, gdy Grek szarpnął za
wodze, chcąc pociągnąć go za sobą. Kończyny znowu rozjechały
się na pokrytych warstwą szkła kamieniach, więc jednorożec
wspiął się na tylne nogi, machając ogromnymi kopytami tuż koło
głowy swojego jeźdźca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kurwa mać! – wyrwało się
Tantalowi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakie to było niestosowne z
waszej strony, wasza wysokość – mruknął pod nosem Mark,
próbując opanować Teufelin, której sytuacja również przestawała
się podobać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nastroje jednak poprawiły się, gdy
Ulfr, zeskakując z siodła, poślizgnął się i upadł w kępę
sztywnych krzaków, klnąc szpetnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cicho, mieszańcu, słyszę coś!
– syknął przewodnik, ściągając wodze niezbyt energicznego
kasztanka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie nazywaj mnie mieszańcem...
– warknął wiking przez zaciśnięte zęby, sięgając w stronę
topora – bo cię tak przefasonuję...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zamknij się, on naprawdę coś
słyszał – zganił go Tantal przyciszonym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stanęli w ciszy, starając się
opanować zaniepokojone konie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To smok. Bogowie, smok! –
Przewodnik wyglądał, jakby zamierzał natychmiast zmusić
nieszczęsną zmęczoną życiem chabetę do cwału w stronę
bezpiecznego miejsca. Jakiegokolwiek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chyba wiem, o jakiego smoka
chodzi... – Grek ukazał w uśmiechu sporą przerwę między
górnymi jedynkami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W tym samym momencie na polu
wylądował Nerderin Sehaalet z Ferrisem na karku, po krótkiej
chwili ukazał się również wielki jak góra złotołuski Xaron.
Ogromny smok wyglądał nierzeczywiście i pięknie w słońcu
rozświetlającym jego lśniące łuski i pokryte warstwą szkła
gałęzie dookoła. Uniósł dumnie ostry pysk, jego wielkie nozdrza
poruszyły się leniwie, gdy smakował powietrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Czuję coś w pobliżu.
Kumuluje się tu całkiem sporo magii.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To oczywiste chyba. Przecież to
drzewo widocznie na ścianie lasu to Yggdrasil. – Tantal uczenie
uniósł głowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co... – jęknął przewodnik.
– Wy rozmawiacie z tymi bestiami? Mordercami?! Plugawcami?! –
wybuchnął w końcu, zamaszystym gestem wskazując w stronę smoków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Tylko nie plugawcy!&lt;/i&gt; –
&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;zaryczał Xaron. – &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Wypraszam
sobie, w istocie jestem o wiele bardziej religijny, niż może
wydawać się na pierwszy rzut oka!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oni są z nami – wyjaśnił
Mark.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Yggdrasil?! – ryknął Ulfr,
jakby dopiero teraz dotarło do niego znaczenie słów towarzysza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, Yggdrasil, Święty Jesion,
Drzewo Świata i te sprawy. – Grek, znudzony, machnął dłonią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to... niemożliwe! Tutaj?! –
Wiking gwałtownie się zatrzymał, koń wszedł mu w plecy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak, tutaj. Coś nie tak? –
zdenerwował się wyvern. – Ach, cholera, no tak – zreflektował
się szybko, ale nie przeprosił za zniewagę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mieszaniec jeszcze raz popatrzył
tęsknie w stronę zarysu potężnego drzewa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy będziemy przejeżdżać
obok?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Niebawem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może byśmy się ruszyli, żeby
to niebawem nastąpiło jeszcze w tym roku? – podpowiedział Mark,
ziewając.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wszystkie słowa wyrażające
wielkość naraz stawały się słabe i małe, gdy próbowało się
nimi opisać ogrom Yggdrasila. Drzewo pięło się na wysokość
sporej góry; na potężnych gałęziach wybudowano kamienne
platformy, po których spokojnym krokiem przechadzali się ludzie w
jednolitych białych strojach. Wyłożono je prostym, lecz eleganckim
brukiem. W środku każdej platformy znajdował się otwór niewiele
większy od ludzkiej dłoni, w który wprawiono ołowianą ramkę,
układającą się w kształt symetrycznego kwiatu. Z pewnością
kiedyś był to wielokolorowy witraż, lecz teraz po barwnych
szkiełkach nie pozostał nawet ślad. Otwór zapewne zostawiono, aby
spływała nim deszczówka. Pień został wydrążony od środka, by
zapewnić mnichom mieszkania, a po jego zewnętrznej stronie pięły
się szerokie kamienne schody, na które z łatwością można by
wjechać na grzbiecie konia. Wszechobecna szklana zmarzlina nie
śmiała tknąć intensywnie zielonych liści wielkości ludzkiej
głowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nawet Xaron zadzierał łeb,
onieśmielony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ulfr za to padł na kolana, ukłonił
się i trwał tak, szepcząc pod nosem coś, co mogło być modlitwą.
Tantal rozróżnił tylko wielokrotnie wzywane przez wikinga imię
Odyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Powieszonego Boga znam osobiście
i nie powiedziałbym, żeby był zbyt sympatyczny, więc lepiej go tu
nie przywołuj – podpowiedział usłużnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Znasz go?! – Ulfr nie
wiedział, czy ma uwierzyć. Gdy Grek skinął głową, zadał
pytanie, które potem wielokrotnie sobie wypominał:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;I jaki jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No cóż... zaskakujący. Nie ma
wcale jasnych włosów i brody. I od włóczni woli tasaki i łuki.
Ponadto obdarzono go sporą dawką czarnego humoru, którym z wielkim
upodobaniem nas raczy. A Loki jest jego teoretycznie najlepszym
przyjacielem, chociaż parę razy byłem świadkiem jednej z ich
„drobnych sprzeczek”. Dobrze, że skończyło się tylko złamaną
ręką strażnika i podbitym okiem Lokiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Lokiego też znasz?! O bogowie,
o bogowie... – Złapał się za głowę, nie podnosząc się z
kolan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak w ogóle, to nie wydaje wam
się, że to jest dąb? – spytał nieśmiało Mark.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co jest dąb? – zamotał się
niezbyt gramatycznie Ferris, z całych sił ściskający wodze
uprzęży Nerderin Sehaaleta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To drzewo. To nie jest jesion.
Ma zupełnie inne liście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesion nie jest drzewem
iglastym? – zainteresował się przewodnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niemiec jęknął, ocierając czoło
z potu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mam dość – oświadczył,
następnie odchylił się w siodle, naciągnął na twarz kaptur
czarnej peleryny i ostentacyjnie zaczął gwizdać, dając reszcie do
zrozumienia, że z prostakami rozmawiać nie będzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zacznij sobie jeszcze dłubać w
zębach mieczem – mruknął wyjątkowo drażliwy tego dnia Tantal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ulfr, widocznie wyobraziwszy sobie,
jak komicznie wyglądałby niemiecki szlachcic dłubiący między
jedynkami sztychem długiego zabytkowego miecza, parsknął wyjątkowo
paskudnym rechotem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czego szukacie w naszych
skromnych progach, podróżnicy? – Z wielkiej bramy w pniu drzewa
wyłonił się odziany na biało mężczyzna. Jego szata pokryta była
drobnymi haftami, więc zapewne zajmował dość wysoką pozycję.
Gładko ogoloną twarz wykrzywiał odrobinę sarkastyczny uśmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesteśmy tu właściwie tylko
przejazdem... – zająknął się Tantal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To dobrze się stało, ponieważ
niedawno kazałem wysprzątać pokoje gościnne. Zapraszam,
przeczekacie noc, zjecie z nami kolację i jutrzejsze śniadanie.
Dobrze radzę – widzę, że teraz wasza droga wiedzie przez las. Po
zmroku jest tam niebezpiecznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale naprawdę damy sobie radę,
jak widać – mamy ze sobą dwa smoki...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nalegam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pozostali bezsilni wobec zaciętości
kapłana. Xaron przemienił się w człowieka, ciekawie się
rozglądając wszedł do wnętrza drzewa razem z resztą. Nerderin
Sehaalet zmieścił się w bramie, podobnie jak wierzchowce.
Pożegnali się z przewodnikiem, który popędził ociężałego
pociągowego konia w drogę powrotną, i zamknęli za sobą stare,
rzeźbione wrota.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;We wnętrzu drzewa było jasno,
przytulnie i ciepło. Jasne drewno ozdabiały skromne, lecz wykonane
wprawną ręką obrazy, wijące się na ścianach schody ciągnęły
się aż do samego wierzchołka, który był jeszcze zbyt cienki, by
móc w nim zamieszkać. Co kilka metrów w żeliwnych obejmach
znajdowały się płonące jasno pochodnie, więc nawet pod stopniami
cień nie miał szans. Drzwi do pomieszczeń były zamknięte.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozsiodłajcie konie, tam po
lewej jest stajnia. Zaczekam tutaj na was.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal zachowywał się bardzo
sceptycznie, chociaż Markowi wydawało się, że raczej nic im nie
grozi. Był młody, owszem, ale kapłani mieszkający w Yggdrasilu
byli na tyle znani, że zdążył o nich to i owo usłyszeć. Słynęli
właśnie z tego, że byli bezgranicznie dobrzy, chociaż czasami
wręcz narzucali swoją wiarę. Zazwyczaj jednak mieli tak mocną
siłę perswazji, że poddawał się niemal każdy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tego akurat można było się trochę
obawiać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teufelin parsknęła, nie chcąc
zostawać w niskim jak dla niej pomieszczeniu. Od kilku dni nie
odstępowała swojego jeźdźca na krok, wiedziała, że cały czas
jest blisko, więc zmiana tego nie wydawała jej się dobra. Anduz
jak zwykle przyjął wszystko z siłą swojego spokoju. Ten wałach
był wręcz słynny wśród wyvernów – w niczym nie przypominał
innych jednorożców, które były narowiste, łatwo wpadały w furię
i nie lubiły biernie się wszystkiemu przyglądać. Był doskonale
wytresowany, reagował na najmniejsze nawet szarpnięcie wodzami,
potrafił kopać i gryźć na zawołanie, był niesamowicie silny i
szybki, ale, choć młody i jak najbardziej przypominający
standardowego przedstawiciela rasy jednorożców z wyglądu,
charakter miał zupełnie inny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdy wyszli ze stajni, zostali
poprowadzeni krętymi drewnianymi schodami na sporą salę. Tutejsi
zakonnicy najwyraźniej nie ślubowali ubóstwa, ponieważ długi
stół z grubo ciosanego surowego drewna wprost uginał się od
spiętrzonych na nim ciepłych aromatycznych potraw. Oczy cieszyły
również wielkie misy z kolorowymi świeżymi owocami, w razie gdyby
ktoś nie miał akurat ochoty na żeberka w miodzie lub karkówkę w
ostrym sosie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark oczywiście miał. Wszyscy z
boku tylko patrzyli z uśmiechami, jak nakłada sobie kolejne porcje
wyśmienicie doprawionego mięsa. Brakowało mu tego podczas drogi,
chociaż uparcie twierdził, że uwielbia smak suszonej wołowiny.
Jednak teraz z całych sił powstrzymywał się od wskoczenia na stół
i pochłonięcia wszystkiego, co znajdzie, i to wspomagając się
gołymi rękami. Zdawał sobie jednak sprawę ze zgromadzonej dookoła
setki osób.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po posiłku, gdy reszta udała się
do przydzielonych im pokoi, a Nerderin i Xaron odlecieli na
polowanie, wyvern zszedł do stajni. Schody stały się dość
niebezpieczne, gdy pogaszono większość oświetlających je do tej
pory pochodni; za każdym stopniem zdradziecko czaił się cień,
gotów zmylić go w każdym momencie. Ale on przecież miał
doskonały wzrok wyverna zaprawiony odrobiną magii Fenrira Wilka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Teufelin powitała go cichym
parsknięciem. Uniosła wielki łeb znad żłobu z surowym mięsem,
potrząsnęła długą lśniącą grzywą. Zaczął czesać jej
piękną sierść, wyróżniającą się miękkością nawet na tle
innych jednorożców. Jak na wierzchowca bojowego wyglądała
doskonale, niemal dorównując tym reprezentacyjnym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Synu, czy chcesz się
wyspowiadać? – usłyszał za plecami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie dał po sobie poznać niepokoju,
spowodowanego tym, że nie dosłyszał kroków kapłana, więc nie
odwrócił się. Dalej czesał konia. Teufelin jednak uniosła wielki
łeb, ukazała mocne, lekko żółte zęby i zagrzebała w
pokrywającym podłoże sianie kopytem wielkości talerza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z czego mam się spowiadać? –
prychnął Niemiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słyszałem, że masz wielu na
sumieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nie żałuję śmierci
żadnego z nich. Zabicie tych osób było moim obowiązkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Obowiązkiem... Naprawdę
wierzysz, że ty i twoi bracia i siostry stoicie na straży świata?
Że wolno wam oceniać, kto jest dobry, a kto zły? Kto ma żyć, a
kogo lepiej byłoby zamordować?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skoro tak mówią od wieków,
lepiej jest wierzyć. Uważam, że to o wiele bezpieczniejsze, niż
sprzeciwianie się władcy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wasz władca chyba bardzo nie
lubi niesubordynacji?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bardzo. Oj, bardzo. –
Uśmiechnął się cierpko pod nosem. Czasami miał ochotę cieszyć
się jak dziecko z tego, że Ryjisjaveeik jest jego przyjacielem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kapłan westchnął i podwijając
szatę, usiadł niespiesznie na opartej o ścianę drewnianej
skrzyni. Chwilę milczał, ale Mark miał cały czas wrażenie, że
go obserwuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czemu tak stoisz? Czemu cały
czas pochylasz głowę, jakby pilnował cię osiłek z batem? –
spytał cicho.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Garbię się, ponieważ nie
przepadam za uderzaniem głową w powałę. A przy moim wzroście
zdarza się to dość często, jeśli się nie uważa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie. Nie o to chodzi, wyvernie.
Jesteś potężny. Jesteś silny. Jesteś odważny. Jesteś – że
tak powiem – diabelnie inteligentny. Ale na każdym kroku sam sobie
musisz to udowadniać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ręka powoli sunąca zgrzebłem po
końskim boku zadrżała i zatrzymała się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Słucham?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie wierzysz w siebie. Takie coś
specjaliści zwykli nazywać niskim poczuciem własnej wartości. Z
jednej strony możesz wszystko, ale z drugiej cały czas musisz
udowadniać samemu sobie, jaki jesteś silny. Bo po prostu zanim
czegoś nie zrobisz, nie wierzysz, że jest w granicach twoich
umiejętności.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trudno, żeby człowiek, który
zaledwie rok wcześniej potrzebował pomocy, by wstać z fotela,
wierzył w siebie... – parsknął, mając nadzieję, że da tym
znak, iż rozmowę uważa za zakończoną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Opowiedz mi o tym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Po co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pomoże. Uwierz mi, pomoże.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co mam niby opowiadać? Nie
wracam do tego nawet w najgorszych koszmarach. Nie jestem w stanie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co ci było?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Urodziłem się z rozszczepionym
kręgosłupem. Nie utraciłem władzy w nogach, ale nigdy nie były
na tyle silne, bym mógł się swobodnie poruszać. W wieku pięciu
lat otrzymałem kule i uczyłem się chodzić, wcześniej praktycznie
nie wychodziłem z łóżka. To cholernie bolało. Przy każdym
ruchu. Jakby ktoś ci wbijał w plecy rozgrzany do czerwoności
pręt... A ojciec cały czas patrzył na mnie zupełnie jakby miał
mi to za złe. Jakby to była moja wina... – Zacisnął pięści.
Teufelin trąciła go pyskiem w twarz, pogładził ją po wielkim,
czarnym jak noc łbie. Gigantyczny, poprzecznie prążkowany róg
wielkości szpady prawie wybił mu oko, gdy klacz nadstawiła się do
dalszych pieszczot.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to minęło, Marku von
Lahmanie. To już nie wróci. Teraz jesteś panem. Teraz każdy w
Drugim Świecie drży na sam dźwięk twojego nazwiska. Masz zaledwie
rok, a już tyle osiągnąłeś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Poważnie? Gadają o mnie? A co
ja takiego zrobiłem? Tytułują mnie tym całym Pożeraczem Światów,
Ryjisjaveeik coś często wspomni o Wielkiej Przepowiedni... ale
przecież bym czuł, gdyby to było prawdą. Jestem zwykłym
gówniarzem, któremu czasem wydaje się, że coś może. Nie mam
nawet roku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A już jesteś na szczycie.
Wielka Przepowiednia jest prawdziwsza, niż ci się wydaje. – Wstał
powoli. – Zastanów się poważnie nad naszą rozmową. I idź już
lepiej spać, jest późno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trzasnęły drewniane drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W stajni jeszcze długo paliło się
światło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-16.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-8873778783356519459</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.617-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 15</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Allan&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadał zmierzch. Wiał lekki
lodowaty wiatr, padające płatki śniegu wirowały na nim i osiadały
na nagich konarach kiwających się w jego porywach drzew. Gwizdało
w nieszczelnościach okien i kominie, ogień w palenisku syczał i
migotał. Powstające od niego cienie na twarzy ojca zdawały się
głębsze niż zwykle, oczy prawie ginęły w sinych worach
powstałych przez bezsenność. Usta zaciskały się w wąską linię,
w ich kącikach pojawiały się już zmarszczki. Na jeszcze niedawno
kruczoczarnych włosach mężczyzny zaczęły pojawiać się pasma
siwizny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allanie, proszę cię, nie
jesteś na to gotowy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli nie ja, to kto? –
Uśmiechnął się pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia bardzo chętnie – a
wręcz nachalnie – oferowała swoją pomoc...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Livia. Co Livia może, czemu ja
nie dałbym rady? Nawet przemiany nie zawsze jej wychodzą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nie straciła dwa dni temu
oka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan uśmiechnął się lekko,
unosząc jeden kącik ust. W jego jedynym oku o idealnym kolorze
nieba przed burzą zamigotał na moment złośliwy ognik. Norman
zauważył w tym momencie, że jego synowie stają się do siebie
coraz bardziej podobni. Od jakiegoś czasu młodszy zmiennoskóry
nieświadomie zaczął wykorzystywać miny Marka, stał się
chętniejszy, jeśli chodzi o walkę, zainteresował się czymś
więcej, niż powieściami, nad którymi jeszcze nie tak dawno
spędzał całe dnie. Ponadto był silniejszy. Bardziej dorosły.
Poważniejszy. W jego rysach brakowało tego dziecięcego zamyślonego
wyrazu, który towarzyszył mu od zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale nadal nie nawiązywał kontaktu
wzrokowego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co z tego? To tylko oko. Poradzę
sobie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Synu, nie wydobrzałeś jeszcze.
Rana się nie zagoiła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale trzymam się całkiem
nieźle. Nie wierzysz we mnie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie, ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Markowi byś pozwolił? –
Sięgnął po najcięższą broń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Twarz Normana przybrała odcień
purpury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Jego bym puścił. Głównie
dlatego, że nie brakuje mu żadnej części ciała!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czuję się dobrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potarł ręką czoło, na którym
perliły się drobne krople potu. Nie miał siły. Nie wiedział, jak
odwieść młodszego syna od pomysłu. Nie wiedział, jak wytłumaczyć
mu, że w takim stanie nie podoła misji. Allan zdawał się być po
prostu ślepy, nie zauważał swojego odbicia w lustrze. Nie widział,
że bandaż, którym okryto jego lewą połowę twarzy, przy każdym
najmniejszym wysiłku pokrywa się krwią. Nie widział, że jego
skóra przyjęła odcień cienkiego pergaminu, przez który
prześwitywały żyły. Nie widział zapadniętych, dawno
nieogolonych policzków, trzęsących się rąk, tak słabych, że
często nie mógł nawet utrzymać w nich filiżanki herbaty. Nie
widział tego, jak jego czoło pokrywało się potem, gdy próbował
wstać z łóżka bez pomocy. Nie widział tego, że po pokonaniu
trzech stopni musiał zatrzymywać się dla złapania oddechu. Nie
pamiętał, że Livia przewróciła go rano samym przyjacielskim
klepnięciem w ramię...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zachowujesz się jak
masochista... – mruknął pod nosem. Nie był smutny z powodu stanu
zdrowia syna – był wściekły. – Co ty chcesz udowodnić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co proszę? – Chłopak
odwrócił się gwałtownie, jego oko błysnęło gniewnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Idź już. Idź. – Machnął
dłonią, odganiając go jak natrętną muchę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Trzasnęły drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdy znalazł się na mroźnym
powietrzu, odetchnął z ulgą. Starał się po sobie tego nie
okazywać, ale rozmowa z ojcem, przekonanie go do własnych racji,
sporo go kosztowały. Nie mógł znieść wyrazu jego twarzy, gdy
kazał mu wyjść z gabinetu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Stopy w wysokich wojskowych butach
zapadały się w głębokim śniegu. Miejscami zaspy sięgały mu
niemal do kolan. Wiatr rozwiał jego idealnie czarne lśniące loki.
Gdy jeden z nich, zwinięty jak sprężynka, opadł mu na czoło,
usłyszał obok głośne szczeknięcie. Spojrzał powoli w tamtym
kierunku. Livia pod postacią czarnego wilka patrzyła na niego kątem
oka, wywalając różowy jęzor. Śmiała się. Warknął tylko i
przyspieszył, chcąc zostawić ją jak najszybciej za sobą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na brukowanej drodze prowadzącej do
miasta nie było żywej duszy. Wszyscy siedzieli w domach, nie
rozumiejąc tego, co działo się dookoła. A może to i lepiej? W
końcu od razu wybuchłaby panika, a tego w końcu starali się od
początku za wszelką cenę uniknąć. Wampir mieszkający w okolicy
nie jest w końcu powodem do obaw, lecz mający im coś ewidentnie za
złe demon daje już nieco większe pole do popisu wyobraźni... A ta
w przypadku mieszkańców miasteczka praktycznie odizolowanego od
reszty świata i jego wynalazków działała bez zarzutu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niebo przecięła błyskawica, przez
moment zalegające między drzewami cienie zostały przegnane. Po
okolicy przetoczyło się głuche echo grzmotu, ziemia zadrżała
trwożliwie, jakby w obawie przed tym, co zaraz nastąpi. Poryw
wiatru zakołysał skrzypiącymi przeraźliwie konarami, na ziemię
spadło kilka pierwszych kropli deszczu. &lt;i&gt;I znowu cały śnieg
szlag trafi... – &lt;/i&gt;pomyślał odruchowo Allan. Dopiero po chwili
uzmysłowił sobie, że wzrost temperatury może oznaczać tylko
jedno: moc tego, który upatrzył sobie zniszczenie miasta i jego
mieszkańców, najwyraźniej słabnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zatrzymał się. Przed nim w
ceglanym murze wznosiła się stara brama, w której łuku kołysał
się pokryty naroślami rdzy dzwon, nie wydając żadnego dźwięku.
Skorodowane szpikulce celowały prosto w pokryte srebrnymi chmurami
niebo, stare drzewa stały po cichu, jakby pilnując, by nikt
nieproszony nie dostał się do środka. Mur gęsto obrastał
bluszcz, miejscami martwy przez panujące od jakiegoś czasu
niezwykłe mrozy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Popchnął furtkę; dawno
nieoliwione zawiasy zaprotestowały, stawiając niespotykany opór
jego osłabionym ramionom. W końcu jednak stanął na brukowanej
alejce, pokrytej stertami śniegu i rozmokłych liści, dla dodania
sobie odwagi głaszcząc rękojeść ciążącego u boku rapiera.
Wreszcie wziął głęboki oddech i ruszył naprzód. Nie wiedział,
czego ani kogo szuka. To ten ktoś miał znaleźć jego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miejscami z rozmywanych przez
padający coraz gęściej deszcz zasp wystawały nagrobki: niegdyś
wspaniałe, a obecnie zaniedbane rzeźby i popękane, porośnięte
miękkim, wilgotnym mchem płyty, na których nazwiska były w
większości tak zatarte, że nie dało się ich odczytać. Allan
jednak lubił to miejsce, choć budziło w nim pewien niepokój.
Miało swój klimat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Kolejny grzmot, już rozlegający
się o wiele bliżej, niż poprzedni, sprawił, że podskoczył. Zły
na siebie, zacisnął mocno pięści, chcąc kontynuować ten
niecodzienny spacer, gdy nagle tuż obok rozległo się:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No proszę, ktoś tu się boi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Głos był dziwny, zachrypnięty,
przywodzący odrobinę na myśl węża. Mógł należeć zarówno do
stulatka, jak i młodego chłopaka. Allan odwrócił się, starając
się zachować kamienny wyraz twarzy. Nie dostrzegł jednak nikogo,
jedynie coraz gęstszy cień zalegający między potężnymi pniami
drzew, tak grubymi, że nie objęłoby ich trzech ludzi. Zdawało
się, że jest o wiele ciemniej, niż przed chwilą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niepokoisz się, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Właściciel głosu błyskawicznie
się przemieścił, teraz znowu był za nim. Zrobił to idealnie
bezszelestnie. Chłopak w ostatnim momencie powstrzymał się od
odwrócenia w jego stronę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Boisz się. Czuć od ciebie
tchórza na kilometr. Niepokoisz się tym, że mnie nie widzisz, tak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zamknął oko, głęboko odetchnął,
starając się przynajmniej częściowo uspokoić. Następnie wykonał
mylny ruch, jakby chciał ponownie obrócić się w stronę
tajemniczego człowieka, lecz wtedy gwałtownie wyciągnął rapier z
wiszącej u boku pochwy i wyprostował go.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie boję się – wysyczał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Miał marne szanse na powodzenie,
ale z niewiadomych przyczyn udało się. Sztych celował idealnie w
grdykę napastnika, która gwałtownie poruszyła się, gdy przełknął
ślinę. Uznał to za oznakę strachu, więc uniósł wzrok, by
zobaczyć też resztę twarzy. Była upiornie blada, kryła się pod
szerokim kapturem czarnej peleryny. Wąskie, blade usta powoli
rozciągnęły się w uśmiechu, demonstrując niepokojąco
zaostrzone kły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Brawo, szczeniaku,
przechytrzyłeś mnie – powiedział bez śladu uznania. Następnie
zniknął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan nie miał pewności co do
tego, czy naprawdę się teleportował, czy może zwyczajnie pobiegł
z wampirzą prędkością – grunt, że nagle znalazł się po jego
drugiej stronie i błyskawicznie przycisnął do drzewa, trzymając
za gardło. Rapier potoczył się po ścieżce. Nawet nie wiedział,
w którym momencie go upuścił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już ja cię nauczę szacunku
dla starszych, gówniarzu... – Blada twarz znalazła się
zdecydowanie bliżej, niż by sobie tego życzył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Puszczaj... – wykrztusił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co proszę? – Twarz wykrzywiła
się z rozbawieniem, ale w prawie białych oczach pojawiły się
sadystyczne błyski. – Mógłbyś powtórzyć? Mówisz bardzo
niewyraźnie z...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie dokończył. Obuta w podkuty
wojskowy bucior noga wystrzeliła błyskawicznie i wcelowała
perfekcyjnie w splot słoneczny. Napastnik zakrztusił się i runął
na ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mówiłem, żebyś mnie puścił
– powtórzył chłopak z godnością, podnosząc broń. Sprawdził
jak gdyby nigdy nic, czy się nie porysowała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przeklęty... – wycharczał
wampir.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mówiłeś coś? – Nadstawił
ucha, uśmiechając się słodko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Napastnik splunął.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Prędzej ci do pieca... –
Wstał z trudem, chwilę opierał się ciężko na pomniku anioła z
urwanym skrzydłem. – Czego ode mnie chcecie? – spytał wreszcie,
prostując się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czego chcemy? Pomocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pięknie o nią w takim razie
prosicie... – Potarł obolałe plecy, na których wylądował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie miałem wyboru. Również
wolałbym w spokoju porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A więc porozmawiajmy... Jak na
ciebie wołają, pudlu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Allan z całej siły zacisnął
zęby. Nienawidził swoich włosów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nazywam się Allan Wolker
Johannes von Lahman. A ty, umarlaku?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mów mi Duncan. Nie zasłużyłeś,
by znać moje prawdziwe imię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z jednej strony to dobrze, bo i
tak mnie ono nie interesuje. Ale Duncan? Z zagranicy, rozumiem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie twoja sprawa. Urodziłem się
w Wielkiej Brytanii, ale tak dawno temu, że nawet nie możesz zdawać
sobie sprawy z tego, jak wtedy wyglądała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wielka Brytania, piękny kraj...
Nie żebym kiedykolwiek tam był, ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gówniarz. Czego ode mnie
chcecie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już mówiłem: pomocy. Miasto
trzyma w garści jakiś wyjątkowo złośliwy demon. Cmentarz, na
którym mieszkasz, znajduje się w granicach miasta, więc myślę,
że ciebie też to w jakiś sposób dotyczy. – W spokoju zaczął
oglądać paznokcie lewej dłoni, jakby nagle zauważył w nich coś
wielce intrygującego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakiego rodzaju pomocy
oczekujecie? Bo jakoś nie widzę, bym mógł cokolwiek z tym zrobić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Potrzebujemy jak najwięcej osób
z jakimikolwiek magicznymi zdolnościami, by walczyć z Jeźdźcami
Bez Twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Walka to nie moja działka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jesteś wampirem, twoja siła
bardzo by nam pomogła...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A ile macie tam wyvernów?
Jednego? To i tak, jakbyś miał dziesięciu mojego pokroju.
Odpowiedź brzmi: nie. A teraz ruszaj do domu, póki nie wpadłem na
to, żeby zrobić z sobie z ciebie kolację.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy ja mówię w innym języku?
Zjeżdżaj! – Odwrócił się na pięcie i zagłębił w mroku
między drzewami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zabiją mnie – &lt;/i&gt;uznał
Allan, gdy wracał do domu, rozchlapując wodę z zalegających we
wgłębieniach w bruku kałuż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-15.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-488877989774324980</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:55.902-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 14</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Katherine&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od razu, gdy zobaczyła odrobinę
sadystyczny uśmiech na twarzy Jaromira, wiedziała, że czeka ją
coś nowego. Ponadto na drugim końcu zbudowanej w jaskini wysypanej
piaskiem areny ustawiono dużą okrągłą tarczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mam dla ciebie niespodziankę. –
Wyvern rozpakował skórzany worek, który przyniósł ze sobą. W
środku krył się wielki, prosty łuk angielski. – To dla ciebie.
– Wręczył go dziewczynce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Łuk?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie da się ukryć. Jak już
pewnie wiesz, wyverny mają coś w stylu własnych nauk wyzwolonych,
lecz są nimi miecz, sztylet, tak zwana szabla wyvernia, którą
zaraz ci pokażę, i łuk właśnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy wyverny nie preferują
przypadkiem kuszy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Widzę, że słuchałaś jednak
Ryjiva. Owszem, wolimy kusze, ale ty ze swoją mikrą wagą i
chwilowo niezbyt dużą siłą nie dałabyś rady takowej naciągnąć.
Normalny łuk też sprawiłby problem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Normalny... to znaczy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Twój ma na przykład siłę
naciągu około piętnastu-dwudziestu kilogramów, mój już ponad
dziewięćdziesiąt. Zobacz sobie. Naciągnij każdy po kolei.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dziewczynka wzięła w dłoń swój
nowy łuk. Założyła strzałę na cięciwę, spojrzała w kierunku
tarczy, oceniając odległość. Od zawsze interesowała się tą
bronią, technikę miała więc opanowaną. Niestety gorzej było z
celnością. Naciągnęła – zdziwiła się, że sprawiło jej to
trochę trudu, ręka trzęsła się, buntując przed dłuższym
trzymaniem cięciwy. Wreszcie puściła; strzała przeleciała obok
tarczy i zniknęła w mroku. Gdzieś z trybun rozległ się głośny
rechot. Jaromir zmiażdżył wzrokiem siedzącego tam Odyna i
zaprosił go gestem na arenę. Przedwieczny szybko wstał i czym
prędzej uciekł z sali, prawie zrzucając siedzące mu na ramionach
kruki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyrobisz się – zwrócił się
do uczennicy, zakładając ramiona na piersi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Z pewnością najdziwniejszym, co ją
do tej pory spotkało, były słowa, które można uznać za
pocieszenie, padające z ust nauczyciela.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chwyciła teraz łuk Jaromira. Był
odrobinę cięższy, wykonany z ciemniejszego drewna, nosił wiele
śladów długotrwałego użytku, lecz cięciwa była nowa. Założyła
strzałę, znowu przybrała pozycję. Uniosła prawą dłoń,
trzymającą łęczysko, i... na tym się skończyło. Zupełnie
jakby siłowała się z kamieniem. Jęknęła z wysiłku, lecz
cięciwa nawet nie drgnęła. Odłożyła broń, spodziewając się
usłyszeć z ust mistrza coś w stylu „jesteś słaba”. On jednak
bez słowa podniósł łuk, bez żadnego wysiłku naciągnął i
wystrzelił, na oko wcale nie celując. Strzała wbiła się w środek
tarczy, grzęznąc w niej po lotki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A teraz jeszcze jedno. Szabla
wyvernia. – Znowu sięgnął do worka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przyrząd, jaki wyjął, przypominał
odrobinę jednosieczny tasak i krzywą szablę husarską. Miał
jednoręczną rękojeść z finezyjnie wygiętym jelcem, tworzącym
osłonę dla palców, a lekko zakrzywione ostrze, płynnie i
dyskretnie rozszerzające się ku końcowi, było nieco krótsze od
klingi szabli. Hakowato wygięta głowica wyglądała jak coś, czym
można z powodzeniem roztrzaskać komuś czaszkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mogę potrzymać? – spytała
zafascynowana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie udźwigniesz. – Złośliwość
znowu zagościła w czerwonych oczach wyverna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to nie udźwignę?! Przecież
walczę mieczem jedną ręką!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nadal uśmiechając się złośliwie,
podał jej broń. Chwyciła za idealnie dopasowującą się do dłoni
rękojeść. Jaromir puścił. Szabla natychmiast wyślizgnęła się
z jej zaciśniętych kurczowo palców i upadła w piasek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale... – zaczęła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mówiłem, że nie udźwigniesz.
Jeszcze parę lat. Odzyskasz moce i pomachasz też tym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale to jest co najmniej trzy
razy cięższe od długiego miecza! A jest o połowę mniejsze!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiesz, musi tak być. Szabla
wyvernia powstała, gdy któryś z nas – bardzo inteligentny i
przystojny swoją drogą – postanowił stworzyć broń, która
będzie jednocześnie poręczna, ale też zdolna rozrąbać człowieka
na pół.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ty to wymyśliłeś? –
załapała od razu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oczywiście, że tak. Jeśli
chodzi o wykonywanie broni, jestem najlepszy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Chwilę patrzył na jej twarz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No już dobra. Zrobię dla
ciebie coś, co będzie szablą wyvernią, tylko że lżejszą.
Nauczę cię walczyć nią tak, jak będziesz to robić, jak już
dostaniesz prawdziwą, ale będziesz musiała pamiętać, że w
przypadku prawdziwej walki techniki te się nie sprawdzą, jeśli
uzbroisz się w lżejszą wersję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dziewczynka uśmiechnęła się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-14.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-849970366227414372</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.439-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 13</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;Mark&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Hej-ho, hej-ho, na
piwo by się szło! – wył fałszywie Ulfr. Pozostawał od jakiegoś
czasu znacznie w tyle, umilając podróż licznymi wyśpiewywanymi na
całe gardło tawernianymi przyśpiewkami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Markowi nawet przez
pewien czas się podobało, no ale w końcu ileż można...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Myszaty ogier wikinga
nagle stanął dęba, rżąc przeraźliwie. Mężczyzna zaklął
wyjątkowo szpetnie, mocno ściągając wodze i z całych sił
ściskając udami końskie boki w obawie przed upadkiem na usiany
ostrymi skalnymi odłamkami trakt. Tuż nad ich głowami śmignął
Nerderin Sehaalet, wylądował kilka metrów dalej, otrzepując z
gracją wielkie skrzydła. Ferris siedział dumnie wyprostowany w
siodle, lekko tylko trzymając za lejce, by energiczny młody smok
stał spokojnie w miejscu. Rozejrzał się powoli, jego idealnie
zielone gęste włosy zafalowały na ledwie wyczuwalnym wietrze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wiecie może, gdzie
jesteśmy? – zawołał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Teufelin zarżała,
kładąc uszy na łbie, Anduz spojrzał na nią powoli. Jakby koń
mógł z politowaniem pokręcić głową, spokojny wałach właśnie
by tego dokonał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jak to gdzie
jesteśmy?! – szczerze oburzył się Tantal. – Jesteśmy w
Smoczym Gnieździe, specjalisto od wielkich gadów! – Wskazał
palcem na odległy punkt.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Cała okolica podobała
się Markowi zdecydowanie bardziej, niż zamek, w pobliżu którego
poznał Nerderin Sehaaleta. Oprócz drogi, którą właśnie jechali,
trudno byłoby znaleźć miejsce, którym dałoby się przejść.
Trakt znajdował się na szczycie skały tak wąskiej, że
wystarczyłby jeden nieostrożny ruch, by koń zmylił krok i runął
w przepaść, z której sterczały w nieregularnych odstępach skalne
odłamki i pułki idealnie czarnego koloru, jak ogromne kolumny
podtrzymujące gęste powietrze. Pomiędzy nimi wiła się gęsta
szarawa mgła. Wszystko to wyglądało jak chore połączenie gór
wulkanicznych z bagnami. Na końcu traktu znajdował się zamek –
nienaturalnie wydłużony, strzelisty, składający się praktycznie
z samych wież, wyglądający jak żywcem wyjęty z bajki o
księżniczce i złym smoku. Zbudowano go z gładkiego kamienia o
różowym połysku, który wydawał się lśnić, chociaż przez
zasnute srebrzystymi chmurami niebo nie przebijał się nawet
najdrobniejszy promień słońca. Budowla podobała mu się nieco
mniej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Całkiem tu
ślicznie – stwierdził Mark – ale mam takie wrażenie, że trakt
kończy się tym uroczym zamkiem i nie mamy możliwości, by jechać
dalej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;O to właśnie
chodzi. Idziemy złożyć wizytę mojemu staremu znajomemu –
cierpliwie wyjaśnił starszy wyvern.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Elf nagle nieznacznie
się skrzywił, ale nie powiedział nic. Popędził smoka, który
zawarczał cicho i jakby ze zrezygnowaniem, następnie ociężale
ruszył w stronę okazałego budynku, miażdżąc potężnymi
pazurami kamienie traktu. Delikatnie poruszył czubkiem ogona i
zwiesił smętnie łeb. Markowi ani trochę nie podobała się jego
reakcja...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wrota prowadzące na
rozległy, wyłożony przejrzystymi kamieniami dziedziniec były
szeroko otwarte, pilnował ich tylko jeden strażnik, który
pozdrowił przyjezdnych jedynie skinieniem głowy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Są dość mało
ostrożni... – mruknął Ulfr. – Jesteśmy uzbrojeni po zęby, a
oni nawet nie raczyli spytać, po co przybywamy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jestem pewien, że
nikt nieproszony by się tu nie pojawił. W końcu władca... A
zresztą, sami zobaczycie. – Grek zaśmiał się cicho.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Czy to jest szkło?
– nie wytrzymał Mark, wskazując na lśniące przeźroczyste
kamienie dziedzińca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Szkło popękałoby
od końskich kopyt. To diament.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ulfr szybko
przekalkulował, jak godnie mógłby żyć po sprzedaniu jednego
takiego kamienia, który właśnie niszczył się pod jego butami.
Nagle zaczął ostrożniej stawiać kroki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na korytarzu spotkali
jeszcze kilku strażników, lecz żaden nie zainteresował się nimi
nawet w najmniejszym stopniu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Złotych, łukowatych,
rzeźbionych wrót sali tronowej nikt nie strzegł. Na całym
korytarzu o dziwnie niskim sklepieniu nie było nawet żywej duszy.
Brzoskwiniowe ściany o płaskorzeźbach w kształcie łuków i
kolumn aż raziły w oczy pstrokatymi zdobieniami, wykonanymi dziwnie
połyskującą farbą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Tantal pchnął jedno
skrzydło drzwi i wszedł do środka. Sala tronowa była ogromna i
wysoka jak katedra, urozmaicona zdobionymi kolumnami, posadzką ze
szlachetnych kamieni i ścianami koloru różowo-nieokreślonego.
Złoty tron stał na wielkim podwyższeniu, na które prowadziło
kilkadziesiąt marmurowych stopni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Oczywiście nigdzie nie
było nikogo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Chyba nie
zastaliśmy gospodarza – odezwał się wiking.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ledwie jego głos
zdążył przebrzmieć, za podwyższeniem rozległ się delikatny
szmer i cichy klekot. Ferris pobladł gwałtownie i odruchowo cofnął
się o krok.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nagle zza tronu
wyskoczył smok. Niewiarygodne było to, że zwierzę jego rozmiaru
mogło poruszać się z taką gracją i szybkością. Idealnie złote
łuski odbijały światło tysiącami refleksów, tworząc tęczowe
plamy na ścianach i krzyżowo-żebrowym sklepieniu. Gad otworzył
paszczę, wokół wielkich kłów zatańczyły kolorowe płomienie. W
zielonych niczym szmaragdy kocich oczach nie widać było jednak
złości – tylko bezgraniczny smutek. Ogromne skrzydła o
nieprzejrzystej błonie z przenikliwym świstem przecięły
powietrze, złote szpony porysowały szlachetne kamienie wtopione w
posadzkę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ulfr poczuł, jak jego
serce krwawi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Fundamentami budynku
wstrząsnął potężny ryk.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Amyonie! – Tantal
rozłożył szeroko ramiona i ruszył w stronę bestii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zwierzę zamknęło pysk, lecz złote
wargi nadal odsłaniały zęby. Każdy z czterech kłów wielkością
dorównywał dorosłemu człowiekowi, do paszczy można by bez
problemu wjechać wozem zaprzężonym w cztery konie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyonie, jesteśmy tutaj jedynie
przejazdem, ale postanowiłem wpaść, żeby przywitać starego
przyjaciela!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Smok powoli uniósł łeb, zamigotał
i... zaczął się raptownie kurczyć. Skrzydła i ogon powoli
zniknęły, łapy przekształciły się w ręce i nogi, łeb w głowę.
Tylko tęczówki oczu pozostały idealnie zielone. Wysoki, całkowicie
siwy człowiek o krótkiej, lecz gęstej brodzie również rozłożył
ramiona, wołając:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal, mój drogi! – Padli
sobie w objęcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark szturchnął łokciem Ferrisa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Smokon?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie, smok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale przecież on się w
człowieka zmienił... – W zakłopotaniu powiódł wzrokiem do
wzruszającej sceny przywitania i z powrotem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Oj, widzę, że faktycznie
dzieciak jeszcze z ciebie... Smok potrafi przybrać postać czego
tylko chce. Amyon wybrał człowieka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Cóż, poznał kogoś. Swoją
żonę. – Elf uśmiechnął się pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ale... czy to przypadkiem nie...
tak jakby... inny gatunek? – Mark miał coraz mocniejsze wrażenie,
że coś tu nie gra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niekoniecznie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przerwało im pytanie Tantala:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No i jak tam u żony i syna?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Twarz Amyona gwałtownie się
zmieniła. Świetliste oczy pokryły się delikatną błonką łez,
wędrując powoli w stronę podłogi, usta zacisnęły w wąską
linię, a ramiona zgarbiły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Joel... – odchrząknął,
próbując zamaskować łamanie się głosu – Joel nie żyje. Tak
samo, jak mój ojciec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to?! – Tantal wyprostował
się, odruchowo chwytając za rękojeść miecza. – Co się stało?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Długa historia. Usiądźcie. –
Wskazał ręką na stojący nieopodal komplet wypoczynkowy – dwie
leżanki, wielką kanapę i zachęcająco miękki fotel, ustawione
tuż obok wielkiego, przecinanego rzeźbionymi szprosami okna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Usiedli natychmiast, choć kilka dni
w siodle dawało się we znaki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A więc co się dzieje? –
Tantal nachylił się w stronę smoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ten westchnął ciężko i zaczął
mówić:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Już od paru lat nie dzieje się
u mnie tak dobrze, jak dawniej. Zacząłem mieć dziwne sny, w
których widzę Rimmiel – legendarny smoczy zamek. Wydaje mi się w
tych snach, że potrafię odnaleźć do niego drogę, ale jak tylko
się przebudzę, moja racjonalna natura nie chce dać temu wiary.
Doskonale wiem, że to tylko nierealne mrzonki. Tylko że tak
prawdziwe... Ale zaczęły się dokładnie dzień po tym, jak w
okolicy pojawił się pewien człowiek. Widziałem go jedynie raz,
nawet nie pamiętam, jak się przedstawił, ale instynkt podpowiadał
mi, że sprowadza kłopoty. Prosił &lt;span lang=&quot;pl-PL&quot;&gt;o udzielenie
gościny, lecz nie zgodziłem się. Wpadł we wściekłość, obiecał
mi zemstę, przysiągł, że zmiecie mój ród z powierzchni ziemi, i
odjechał. Do czasu ta sytuacja wydawała mi się nawet śmieszna,
dopóki nie otrzymałem wiadomości od mojego młodszego brata,
Xarona – ktoś zabił naszego ojca, a jego usiłował zagnać w
pułapkę. Umknął jedynie dzięki temu, że doskonale znał
nieprzystępną okolicę, w której znalazł się razem z mordercą.
Zaniepokoiłem się już na poważnie. Do tego doszły sny... To
tylko wzmagało moją nerwowość, coraz mniej czasu spędzałem jako
człowiek. Kilka tygodni później doszło do kolejnego zamachu, tym
razem na mojego jedynego syna Joela... – Jego głos znowu zadrżał.
– Wiem, że budził kontrowersje – nie był ani smokiem, ani
smokonem. Nie wiem, czy kiedykolwiek potrafiłby przybrać postać
smoka, na razie prosiłem go, by nie sprawdzał swoich mocy. Niestety
nie doczekał się próby, którą mu od zawsze obiecywałem...
Widocznie przydzieliłem zbyt małą straż... Zastałem go martwego
w jego własnym łóżku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tantal milczał chwilę, w skupieniu
patrząc na palce splecionych na podołku dłoni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozumiem, że ty będziesz
następnym celem? – spytał wreszcie cicho, patrząc w magnetyczne
oczy smoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyon uśmiechnął się ponuro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dobrze rozumiesz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Grek mocno zacisnął pięści,
przygryzając wargę ostrym kłem; nawet nie zauważył, gdy się
skaleczył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli mogę coś zrobić...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jeśli jest w twojej mocy
przysłanie mi armii, to proszę bardzo! – Smok rozłożył
bezradnie ramiona. – Zresztą to i tak nic by nie dało. Armia nie
powstrzyma przecież skrytobójcy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ferris nagle gwałtownie zerwał się
na nogi. Odgarnął pelerynę, prezentując przewieszoną przez ramię
kuszę, skłonił się nisko i oznajmił:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jestem Ithariańskim
najemnikiem. Doskonale znam się na skrytobójcach. Potrafię ich
powstrzymać. Czekam na rozkazy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie chcę stwarzać wam
problemu. Macie swoją misję, na pewno ważną, skoro odbywacie ją
w tak licznym gronie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie aż tak ważną – wycedził
Tantal. Po chwili namysłu dodał: – Właściwie to czemu stąd nie
odlecisz? Nie ukryjesz się na jakiś czas? Jesteś smokiem! Gdy
przybierasz postać gada, nic nie jest w stanie ci zagrozić!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Niestety jeśli zniknę ja,
celem prawdopodobnie stanie się moja żona. A ona nie może się
obronić w tak łatwy sposób. Ale skoro chcecie zostać... Nie
zabronię wam tego przecież. Cieszę się, że jeszcze ktoś za mną
przepada – zaśmiał się bez cienia wesołości. – Przydzielę
wam pokoje. A ty... – spojrzał z ciekawością na elfa – kim
jesteś, najemniku? Widziałem – raczej czułem, ale dla ludzkich
zmysłów bliższe to będzie wzrokowi – że przybyłeś na
grzbiecie smoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. Smok akurat nie jest mój,
ale zawsze marzyłem, żeby się z jakimś... zaprzyjaźnić. Jestem
specjalistą od smoków, leczę je, tworzę siodła, uprzęże i
zbroje. Uwielbiam smoki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W zielonych oczach pojawiło się
coś na kształt rozbawienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak? A więc może jestem dla
ciebie jedynie kolejną ciekawostką?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie, nie, skądże znowu... –
Elf zarumienił się po koniuszki spiczastych uszu. – No, na
początku, gdy cię jeszcze nie znałem, może i tak było. Ale
naprawdę chcę pomóc. – Po chwili, spuszczając wzrok, przyznał
cicho: – No, może fakt, że jesteś smokiem, odrobinę mi pomógł
w podjęciu tej decyzji...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na porytej zmarszczkami twarzy
powoli wykwitł nieco złośliwy uśmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Rozumiem. Wszystko rozumiem. Ja
też na początku upodobniałem się do ludzi jedynie z czystej
ciekawości, nic dla mnie nie znaczyli. A czasem nawet kończyli jako
mój obiad... Myślę, że mamy ze sobą wiele wspólnego. –
Spojrzał na Marka. – Czy mógłbym poznać twojego smoka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mark pokrył się intensywną
purpurą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nooo...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Coś cię trapi, pisklaku? –
Smoki nazywały „pisklakiem” każdego, kto nie osiągnął
zacnego według nich wieku czterystu lat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dwie sprawy. Pierwsza: skąd
wiesz, że smok należy do mnie? Druga: nie przeszkadza ci, że kogoś
z twojego gatunku traktujemy jak... no cóż... konia? Wierzchowca?
Zwierzę? Nie wiem, jak to powiedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiem sporo rzeczy, których
jeszcze mi nie powiedzieliście, smoki w moim wieku mogą czytać z
waszych myśli jak z otwartej książki. Choć naprawdę staram się
od tego powstrzymywać, zawsze usłyszę to i owo. A co do
traktowania smoka... Nie przeszkadza mi to. Mnie z pewnością
traktowalibyście identycznie, jeśli nie przybrałbym ludzkiej
postaci i nie zdradził, że umiem mówić. Twój... pupil z
pewnością przestanie dla ciebie być zwykłym zwierzęciem jak
tylko okaże się, że umie doskonale wyrażać swoje myśli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;O bogowie, a ja go tak
nazwałem... – Mark dosłownie złapał się za głowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy mógłbym wiedzieć jak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może lepiej nie... – Uparcie
szukał czegoś, na czym mógłby skupić wzrok. – To nic
takiego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nalegam. Umieram z ciekawości...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nerderin Sehaalet.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A czy to nie jest przypadkiem po
staroelficku „natrętny kundel”?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Może trochę... – Zgrzytnął
zębami. Odchrząknął, nieco zmieszany, niechętnie podniósł się
z miękkiego fotela, by przyprowadzić... pupila. Smok nie był
zachwycony tym, że ktoś przerywa jego drzemkę – otworzył tylko
jedno oko, mierząc przybysza niezbyt zachęcającym spojrzeniem. Nie
zmienił nawet pozycji – długa szyja nadal spoczywała na
wyciągniętych przednich łapach, a prawe skrzydło, niezłożone,
bezwładnie walało się po pokrytej sianem podłodze stajni. Markowi
jednak udało się po pewnym czasie nakłonić zaspanego gada, by
ruszył razem z nim do sali tronowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyon, widząc pobratymca, wstał
powoli z leżanki. Nerderin prychnął wściekle, uderzył ogonem.
Wyvern prawie przewrócił się pod wpływem mocnego szarpnięcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Możesz go puścić, wyvernie –
oznajmił władca, nawet na niego nie patrząc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Puścił więc, przezornie odsuwając
się szybko na bezpieczną odległość. Jak gdyby nigdy nic nalał
sobie aromatycznej herbaty ze stojącego na stoliku złotego imbryka
i obserwował rozgrywającą się scenę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyon przez chwilę przemawiał
cicho do rozjuszonego smoka, usiłując go uspokoić, lecz do
szarołuskiego gada to nie docierało. Wahał się przed atakiem,
jakby powstrzymywała go niewidzialna bariera – rozkładał
skrzydła, pluł ogniem, warczał, syczał, ryczał, przebierał
nerwowo łapami, niszcząc piękną posadzkę, tłukł wściekle
ogonem. Coraz bardziej denerwował go niezachwiany spokój
przeciwnika. W pewnym momencie sprężył się, ugiął łapy, ułożył
skrzydła pod dziwnym kątem – ewidentnie szykował się do skoku.
Postać Amyona zafalowała, po sekundzie na jego miejscu stał
ogromny złoty smok. Rozłożył skrzydła jedynie do połowy, a i
tak zajął nimi całą komnatę, ryknął potężnie, wprawiając
ponownie umęczone mury w gwałtownie drżenie. Nerderin powoli
położył uszy po sobie i odszedł w kąt, warcząc jeszcze, ale
zdecydowanie ciszej, niż wcześniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;Smoki
to samotnicy, zwykle nie tolerujemy się nawzajem. – Z&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;łote
łuski zajaśniały oślepiająco, gdy gad potrząsnął wyposażonym
w ogromne zakręcone rogi łbem. – &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;I
tak powinno się traktować nieposłuszne pisklaki. Żeby się
zbytnio nie rozbestwiły. – &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;Oblizał
się kolczastym językiem i zerknął z wyższością na Tantala. –
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: black;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;No
co? Przy was zapewne nie był tak potulny?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Każdy z nich otrzymał do spania
inną komnatę, lecz wszyscy w porze kolacji zebrali się w sypialni
Marka, by gruntownie zastanowić się nad bogatym w wydarzenia dniem.
Pomieszczenie było niezbyt duże, lecz jasne i bogato urządzone –
na wystrój składało się ciężkie łoże z baldachimem i bogato
rzeźbiona komoda, posadzkę jak zwykle wykonano z wtopionych w skałę
kamieni szlachetnych wszelkiego kształtu i rozmiaru, a ściany
ozdobiono kryształowymi lustrami w ramach ze złota lub srebra.
Przez gigantycznych rozmiarów okna wpadało pomarańczowe światło
zachodzącego słońca, któremu wreszcie udało się przebić przez
gruby kobierzec ciemnych chmur.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Skąd ty właściwie go znasz? –
nie wytrzymał Mark, zwracając się do Tantala.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Grek zamknął oczy i mocno zacisnął
szczęki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jakby nie patrzeć, wyciągnął
mnie z Tartaru...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jak to? Sam?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Właściwie to nie sam. Pomagał
mu jeden z braci, wcześniej wspomniany Xaron, na którym
koncentrował się drugi atak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaraz, bo coś mi tu nie gra. –
Niemiec przyszpilił starszego przyjaciela wzrokiem. – Jeśli
dobrze zrozumiałem, do Tartaru wsadziły cię wyverny po tym, jak je
w piękny sposób wykiwałeś. Z wiecznego więzienia wyciągnęły
cię smoki. Więc jakim cudem stałeś się wyvernem? Tak po prostu
ci przebaczyły?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Między wyvernami panowała
wtedy wojna. Przemienili mnie wrogowie moich wrogów. To
skomplikowane, naprawdę nie możemy porozmawiać o czymś innym?
Mało pytań macie? – Zaczął niecierpliwie kręcić się w
fotelu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No niech ci będzie... A
Rimmiel? Co to jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Smoczy zamek zawieszony w
chmurach. Legenda głosi, że jego ostatni władca dopuścił się
czegoś strasznego, przez co smoki zostały stamtąd raz na zawsze
wygnane. To coś w stylu naszej Perłowej Warowni, chociaż o niej
wiadomo przynajmniej tyle, że istnieje, a w to wierzą tylko smoki.
I za najwyższy życiowy cel postawiły sobie powrót do raju. –
Powstrzymał się w ostatnim momencie od pogardliwego splunięcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zapadła chwila ciszy, którą
przerwał Ulfr.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Więc co? Pomożemy mu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A zostawiłbyś tak to wszystko?
– odpowiedział pytaniem Ferris.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To jest sypialnia Joela. –
Amyon pchnął drzwi i wpuścił ich do środka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pomieszczenie było wręcz
zaskakująco małe – mieściło się w nim tylko jedno łóżko i
nieduża komoda. Jedna z pomalowanych na kolor lawy ścian była
półokrągła, ozdobiona witrażowymi oknami, można było wyjść
tamtędy na jeden z obłych nieregularnych balkonów, gęsto
oblepiających zamek. Gdy Tantal spróbował przekroczyć próg,
Amyon mocno chwycił go za ramię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uważaj. Nie wchodź.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To wszystko trzyma się jedynie
na słowo honoru. Jeśli staniesz choć o krok dalej, cała lewa
część wieży się zawali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co się stało?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przez twarz smoka przebiegł cień
gwałtownego smutku i lekkiego zakłopotania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gdy dowiedziałem się o śmierci
Joela, wpadłem w szał. Między innymi uderzyłem ogonem w tą
wieżę. Nie wiem właściwie, jakim cudem nie zawaliła się od
razu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wyvern posłusznie się wycofał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Panie – do pomieszczenia wpadł
jeden z dworzan – panie, gość do pana. – Wyszedł szybko,
kłaniając się, lecz nie mówiąc nic więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Gość – prychnął pod nosem
władca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Od razu widać było, że się boi.
Schował ręce do kieszeni, starając się zamaskować ich drżenie;
zdecydowanym, lecz nieco zbyt szybkim krokiem wyszedł na korytarz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mamy odejść? – Tantal
położył mu dłoń na ramieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie. Lepiej chodźcie ze mną. I
weźcie broń. Mam złe przeczucia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Zaskakująco szybko pokonał
marmurowe stopnie, polecając reszcie ustawić się u stóp podestu w
charakterze straży. Gdy już zajął miejsce na złotym tronie,
machnął ręką i wrota otworzyły się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Do środka wszedł człowiek wysoki,
o posturze wojownika. Czarne, zmierzwione włosy, sumiaste wąsy i
przepaska na lewym oku sprawiały surowe wrażenie. Pokryta siatką
blizn i zmarszczek twarz miała twardy i zacięty wyraz, wyglądała,
jakby została wyciosana z kamienia. Mężczyzna miał na sobie
skórzany kaftan i spodnie w kolorze maskującej zieleni, nie nosił
broni. Zatrzymał się przy podeście, hardo patrząc przed siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyonie – powiedział
zaskakująco cichym głosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Xaronie! – Amyon poderwał się
z miejsca z energią, o jaką nikt by go nie podejrzewał. Zbiegł
szybko po stopniach i uściskał brata. Widać było, że ledwo
hamuje targające nim emocje. Niespokojnym wzrokiem obrzucił bandaż
na ręce przybyłego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To nic takiego – uspokoił go
tamten. – Już się prawie zagoiło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Xaronie, pamiętasz wyverna
Tantala? To jego przyjaciele – Mark, Ulfr i Ferris. Mają też ze
sobą pisklaka, ale w tej chwili nie wiem, gdzie jest. Wspaniały,
wyrośnie na potężnego smoka. Usiądź, proszę. Co cię tu
sprowadza? – wyrzucał z siebie słowa w błyskawicznym tempie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Co mnie tu sprowadza? Ty.
Słyszałem, że twój syn nie żyje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak. – Smok nagle posmutniał.
Nie było śladu po jego wcześniejszym entuzjazmie. – Padł ofiarą
zamachu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;A ty jesteś następny w
kolejce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie odpowiedział.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyonie, chcę ci pomóc.
Proszę... nie, żądam, abyś poszedł ze mną. Ukryjemy się.
Przeczekamy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Xaronie... nie mogę tego
wszystkiego tak zostawić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przygotuj się na to, że mogę
wziąć cię siłą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie dałbyś rady. I, proszę
cię, nie pogarszaj... – Wyrwał gwałtownie dłoń, gdy brat ją
chwycił. – Nie pomożesz mi. Nie w ten sposób... – Skrzywił
się, pomasował niezdarnym ruchem czoło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Czy coś się dzieje? Boli cię
coś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie... tak. Od rana źle się
czuję, ale to nic takiego. Zwykła migrena. Przejdzie mi. To przez
te ostatnie wydarzenia, jestem zestresowany i przemęczony. –
Odszedł kilka kroków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Smoki nie mają migreny. –
Xaron bezgłośnie poruszył ustami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Ferris pobladł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Mam złe przeczucia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Na czym my to... – Amyon
zwrócił się z powrotem do nich. – Ach, tak. W ten sposób mi nie
pomożesz, Yerenai. A więc proszę, nie naciskaj...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Yerenai? Amyonie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Tak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jestem Xaron.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;No tak. A jak powiedziałem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nazwałeś mnie Yerenai.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;W takim razie przepraszam,
jestem dzisiaj rozkojarzony. – Znowu skrzywił się pod wpływem
kolejnego ataku bólu. – Ale tu gorąco! – Zdecydowanym krokiem
podszedł do drzwi prowadzących na szeroki balkon, otworzył je
gwałtownie. Do komnaty wdarł się lodowaty podmuch wiatru, niosący
ze sobą kilka zbłąkanych płatków śniegu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Bracie, co się dzieje? –
Xaron znowu położył mu dłoń na ramieniu i ścisnął
pokrzepiająco. – Bogowie, ależ ty jesteś rozpalony! –
wyszeptał z przestrachem. Jednocześnie jego spojrzenie skrzyżowało
się ze wzrokiem Ferrisa. – Elfie, co się dzieje?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Najemnik poderwał się z miejsca,
dotknął dłonią rozpalonego, pokrytego kroplami potu czoła smoka,
który prawie natychmiast zirytowanym gestem odepchnął jego rękę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie dotykaj mnie! Co ty w ogóle
tutaj robisz?! Nie kazałem przypadkiem wam wszystkim wyjść?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie mówiłeś nic takiego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Wiecie, znowu miałem dzisiaj
ten sen... – Władca gwałtownie zmienił temat, jego głos stał
się łagodniejszy, a wzrok nieobecny. – Znowu śniło mi się
Rimmiel...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Przecież Rimmiel nie istnieje.
To tylko legenda. – Brat próbował obudzić go z letargu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Jaka znowu legenda! Chodźcie! –
Wyszedł na balkon, oparł się o barierkę. Jego szmaragdowe oczy
zalśniły, ręce zadrżały, po policzku spłynęła mieniąca się
na perłowo łza. – Jest przecież tam! – Drżącym spazmatycznie
palcem wskazał na kłębiące się nieopodal ciemne deszczowe
chmury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyonie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nie mówcie, że go nie
widzicie! Przecież tam jest! Widzę go! Te szare mury... strzeliste
wieże... kręte schody... Zamek ukryty w chmurach... imperium... raj
utracony... Ile ja bym dał... Och! – przerwał raptownie, szarpiąc
się mocno do tyłu. Spomiędzy palców, którymi chwycił się za
serce, zaczęła sączyć się krew. Tantal w ostatnim momencie
zauważył, że w ciało wbitą miał strzałę – aż po lotki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Amyon Złoty Smok upadł ciężko na
kamienie, szmaragdowo-zielone oczy wbijały się niewidzącym
wzrokiem w kłębiące się na zachodzie deszczowe chmury. Każdy
mógłby przysiąc, że jedna z nich kształtem do złudzenia
przypomina zamek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;Xaron&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Został otruty. To nie
pozostawia wątpliwości. Znam tysiące substancji wywołujących
podobne efekty. Potem jeszcze dobito go strzałem. Celnym... –
Ferris, nie mogąc usiedzieć, chodził dookoła stołu w sali
jadalnej. Nikt nie podzielał jego energii – wszyscy siedzieli,
smętnie patrząc na rzeźbiony blat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Nurtuje mnie tylko jedno... Kto
to, ten Yerenai? Czemu przywoływał jego imię?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Yerenai to nasz najstarszy brat.
Jako jedyny nie przybierał nigdy ludzkiej postaci. Uważał, iż to,
że bogowie stworzyli go smokiem sprawia, że nie powinien podważać
ich woli i żyć w innym ciele. Ukrył się i od paru tysięcy lat
prowadzi pustelnicze życie. Nie widziałem go od tego czasu. Zawsze
był porywczy, samolubny, agresywny i niesprawiedliwy... ale Amyon go
podziwiał. – Xaron gwałtownie umilkł, przywoławszy imię
zmarłego brata. – Teraz celem jestem ja... Do Yerenaia morderca
nie zdoła nawet podejść... – wyszeptał po chwili. Nagle
poderwał się gwałtownie, przewracając ciężkie krzesło. –
Trzeba coś zrobić! Nie mogę żyć ze świadomością, że w każdej
chwili ktoś może mi wbić sztylet w plecy! Jestem smokiem, więc
zginę jak smok, czyli nigdy! – Uderzył z całej siły pięścią
w stół, blat załamał się z suchym trzaskiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Pomożemy ci. Musimy ci pomóc.
Choćby ze względu na Amyona. Trzeba to zahamować... – Głos
Tantala zabrzmiał dziwnie cicho po tym wybuchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Uważam – zaczął Xaron, już
spokojnie – że powinniśmy odnaleźć Yereneia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Morderca, kimkolwiek jest, nie
odważy się zaatakować, jeśli mój brat znajdzie się w pobliżu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;To aż tak straszny jest? –
Ulfr zaśmiał się nerwowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Xaron powoli spojrzał mu w oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;Owszem. Jest aż tak straszny –
powiedział z grobową powagą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-13.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-4806856223469526382.post-8998074424233487856</guid><pubDate>Mon, 24 Sep 2018 18:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-09-24T11:36:56.676-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Interludium</category><title>Rozdział 12</title><description>&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;CENTER&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;b&gt;Normann&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jego gabinet w Nocnym
Dworze był pomieszczeniem wysokim, mrocznym i ciemnym. Sufit z
prawie czarnego drewna znajdował się niemal cztery metry nad 
wyściełaną starym wzorzystym dywanem podłogą. Pośrodku stało
ciężkie rzeźbione, zabytkowe biurko – gdy się przy nim
siedziało, było się odwróconym plecami do wielkiego gomółkowego
okna o szerokim parapecie, na którym kurzyła się dawno zniszczona
lampa oliwna. Zapełnione starymi książkami regały wznosiły się
dumnie, osłaniając całkowicie kamienne ściany. Tomów było tak
dużo, że nigdy nie zaistniała potrzeba obłożenia murów tapetą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Norman siedział przy
biurku, paląc fajkę i patrząc beznamiętnie w stojący na blacie
kieliszek szkockiej whisky. Shadya, która kategorycznie odmówiła
zajęcia miękkiego fotela, chodziła w kółko z rękami założonymi
za plecami. Bonawentura rozsiadł się bez skrupułów i obserwował
ją z szerokim uśmiechem, gładząc dłonią skórzaną manierkę,
którą trzymał na kolanach. Gdy co jakiś czas ją odkręcał, by
pociągnąć łyk napoju, w pokoju rozchodził się ostry zapach
mocnego alkoholu. Zawisza opierał się po regał, mierząc ich
wzrokiem znad krzaczastych brwi. Brakowało jeszcze tylko jednej
osoby...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;No gdzie on jest?!
– nie wytrzymał w końcu wilkołak z ogromną blizną na twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Bonawentura spojrzał
na niego z politowaniem czającym się w różnobarwnych oczach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;On jest tu
gospodarzem. Może się spóźniać, ile mu się tylko podoba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;W momencie, gdy kończył
wypowiedź, na schodach rozbrzmiały kroki podkutych butów. Po
chwili drzwi się otworzyły, ukazał się w nich Allan.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A w każdym razie
człowiek, który kiedyś był Allanem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ubrany był całkowicie
na czarno, nogawki spodni wpuścił w cholewy swoich oficerek. Włosy
rozczochrał, nie golił się pewnie od kilku dni. U jego boku za to
podskakiwała pochwa z inną bronią, niż dotychczas...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Synu, co to jest?!
– ryknął Normann.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;To? – Allan
błyskawicznie dobył długiej klingi. – To jest rapier.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ale Allanie,
przecież...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Co przecież? Umiem
nim walczyć, jest zdecydowanie bardziej śmiercionośny, niż moja
stara kawaleryjska szabla. Ponadto lżejszy niż miecz, do którego
nie przywykłem. Uważam, że jest idealnym rozwiązaniem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Mężczyzna chciał
zakląć. Nie chodziło o to, że syn używa jego znienawidzonej
broni – przecież nie miał prawa mu tego zabronić. Ale raczej o
to, w jaki sposób mu o tym powiedział. Wypowiedź brzmiała
odważnie dla postronnych, lecz chłopak nie patrzył mu w oczy,
tylko o wiele poniżej. Już dawno zauważył, że nie ma odwagi
nawiązywać kontaktu wzrokowego, ale miał szczerą nadzieję, że
może z czasem z tego wyrośnie. Niestety nic na to nie wskazywało.
Ponadto nie wiedział, czemu tak się stało. Jego synowie byli tak
różni – Mark zawsze energiczny, odważny, zdawało się, że
najpierw mówił, a dopiero potem się nad tym zastanawiał. Nigdy
nie bał się konsekwencji, zawsze walił prosto w oczy konkrety, nie
owijając w bawełnę. Allan był skryty, nieśmiały, nie radził
sobie w słownych utarczkach, od razu zgadzał się na wszystko, co
mu podsunięto, nawet nie próbując dyskutować. Wiedział, że to w
jakiś sposób była jego wina – może wywyższał
niepełnosprawnego Marka, może przez to traktował Allana jak kogoś
gorszego? Może chcąc, by starszy syn nie poczuł się odrzucony,
zapomniał o młodszym?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Ojcze, mamy
kłopoty. – Wypowiedź syna sprowadziła go na ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Co się stało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wydaje mi się, że
zbliżają się do nas zbrojni jeźdźcy, jeden z wilkołaków
wysłanych na patrol ich widział.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Shadya poderwała się
z miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jeźdźcy bez
twarzy!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Kto?! – Normann
podskoczył tak raptownie, że niechcący rozlał whisky na dywan.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jeźdźcy bez
twarzy. Niższe demony na usługach potężniejszych. Często zamiast
nich zajmują się nękaniem ofiar – wytłumaczył Zawisza z
beznamiętnym wyrazem twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jak można z nimi
walczyć?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Jak z wyvernami.
Może trochę trudniej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Allan nie czekał –
wyskoczył z pokoju. Normann popędził za nim. Gdy dotarł śladem
syna do stajni, zobaczył jeszcze tylko mignięcie ogona
wybiegającego na dziedziniec bułanego bojowego wierzchowca. Również
wskoczył na konia, nie siodłając go, i popędził zwierzę do
morderczego galopu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Allanie! –
zawołał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Chłopak ignorował go.
Wielki koń cwałował bez wysiłku, niosąc na swoim grzbiecie
zgarbioną długowłosą postać z sieczno-kolnym rapierem w lewej
dłoni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wjechali pomiędzy
gęste drzewa świerkowego zagajnika. Pomiędzy nimi przemykały
srebrzyste kształty – wilkołaki Shadyi. Pędzili, wierzchowce
wzbijały w powietrze tumany sypkiego świeżego śniegu, granica
miasta zbliżała się nieubłaganie, zaciskając się na ich płucach
niczym wielkie, nagrzane do czerwoności kleszcze. Magiczna bariera
nie pozwalała, żeby się do niej chociaż zbliżyli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wreszcie wypadli na
ośnieżone pole. Naprzeciw nich czekało sześciu jeźdźców,
odzianych w długie, czarne, całkowicie zakrywające ciało
płaszcze. Pod przepastnymi kapturami nie dało się dostrzec twarzy,
czarne konie stały spokojnie, co jakiś czas tylko potrząsając
okrytymi zbroją łbami. Sześciu jeźdźców jednocześnie dobyło
długich mieczy i ruszyło w ich stronę. Sześć koni natychmiast
przeszło do galopu, sześć mieczy wycelowało, niczym kopie, w
przeciwników. Normann zatrzymał swojego konia, nieszczęsne zwierzę
stanęło dęba i zakwiczało, gdy pociągnął za grzywę. Nie lubił
jeździć na oklep, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak
zwierzętom nie podoba się kierowanie za pomocą szarpania grzywą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Był pewien, że Allan
zrobi to samo, co on. Niestety jego syn, również wyciągając przed
siebie rękę z bronią, pędził dalej. W momencie zderzenia z
jednym z jeźdźców rozległo się przerażone kwiczenie konia, kary
rumak runął na ziemię, człowiek w czarnym płaszczu razem z nim,
pryskając na nieskazitelnie biały śnieg ciemną krwią z wielkiej
rany w szyi. Następny nie dał się tak łatwo, lecz nie przewidział
tego, że Allan, zamiast się zasłonić, zeskoczy z siodła. Odbił
się od ziemi i wpakował sztych broni w brzuch przeciwnika.
Zagwizdał, bułany koń podbiegł posłusznie. Został doskonale
wyszkolony.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wilkołaki również
radziły sobie dobrze – powaliły wspólnie innego z przeciwników,
próbowały właśnie dobrać się do następnego, wyjąc ochryple,
błyskając kłami i przekrwionymi białkami oczu. Normann dopiero
teraz zorientował się, że nie może pomóc – nie miał przy
sobie żadnej broni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Allan nagle zadrżał.
Wprawdzie trudno było dostrzec to z takiej odległości, lecz ojciec
zawsze przecież mógł ocenić, czy jego dziecku dzieje się
krzywda. Natychmiast wbił pięty w boki konia, popędził do
chłopaka. Nie zdążył –  zmiennoskóry spadł prosto w zaspę,
jęcząc boleśnie. Nie wypuścił nawet broni z ręki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na pierwszy rzut oka
wszystko było w porządku. Na jego ciele nie można było znaleźć
nawet jednego zadrapania. Dopiero gdy przekręcił jego ciało na
drugi bok zobaczył, że całą lewą połowę twarzy ma zalaną
krwią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
– &lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;O Bogowie... –
wykrztusił, czując odpływającą gwałtownie z policzków krew.
Czuł, jakby miał zaraz zemdleć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie mógł stracić
jeszcze jednego syna, po prostu nie mógł. Już w zupełności
wystarczy, że jednego zabrały mu wyverny, by uczynić z niego
jednego z nich – mordercę bez skrupułów. Nic oprócz tego
młodzieńca mu nie zostało...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;JUSTIFY&quot; style=&quot;font-weight: normal; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm; text-indent: 1.51cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Calibri, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Władował bezwładne
ciało na grzbiet Lu, jak Allan nazwał swego konia, następnie
również podciągnął się na siodło i podtrzymując jęczącego z
bólu syna, chwycił wodze i skierował wierzchowca w kierunku domu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://preludiumofwyverntrylogy.blogspot.com/2018/09/rozdzia-12.html</link><author>noreply@blogger.com (AK-47)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>