<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7635984456564137261</atom:id><lastBuildDate>Sat, 27 Jan 2018 06:13:41 +0000</lastBuildDate><title>W krótkiej chwili zmienia się wszystko</title><description></description><link>http://diespropriae.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Dies Propriae)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>2</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7635984456564137261.post-4729962200681814588</guid><pubDate>Fri, 26 May 2017 20:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-05-26T13:49:57.116-07:00</atom:updated><title></title><description>Drogi Przyjacielu!&lt;br /&gt;Mam wrażenie, jakbym traciła własne myśli. Umykają mi gdzieś - zapomniane. Przechadzam się miejscami, w których się narodziły, odtwarzam sytuacje, a one nie wracają. To okropne uczucie, być świadomym pustki. Pamiętam doskonale jeden z pomysłów, którego pojawienie się sprawiło, że poczułam siebie - po prostu, siebie. Jakbym na tę chwilę zaakceptowała wszystko, co składa się na mnie; jakbym poznała swój cel i była na drodze jego zrealizowania. Pamiętam doskonale myśli poprzedzające i te, które nastąpiły później; co robiłam; jaka była pogoda. I tą ślepą ufność, że nie potrzebuję nic zapisać - bo &lt;i&gt;co w mojej głowie, na zawsze moje pozostanie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;A teraz słyszę Twój śmiech. Nie boli mnie jego dźwięk. Jesteśmy przecież jednością tak spójną, że nie potrafię ani gniewać się na Ciebie, ani mieć Ci czegokolwiek za złe. Mam tylko nadzieję, że myśl ta, którą wykradłeś mi (łapczywie sięgając dłońmi tak czarnymi, że objęcia ich barwią mi duszę na kolor równie głęboki) karmi Cię codziennie. I nie zapominaj o niej. Stała się początkiem wielkiego konania, które zniszczy i Ciebie.&lt;br /&gt;Powinnam śmiać się wraz z Tobą. Straciłam własne zaufanie - i chociaż z Twojej przyczyny (wszystko dzięki tej diabelnej fascynacji destrukcją) - mam pretensję do siebie. Bo kimże w końcu jestem? Tak bardzo chciałabym wiedzieć. &amp;nbsp;A skoro bez tej jednej myśli (usilnie łudzę się o jej wielkim znaczeniu), od roku nie jestem w stanie znaleźć nowej odpowiedzi - kto jest warty przetrwania? Ty, w swojej awangardowej dobroci, delikatności i trosce pośród mroku, zawzięciem i siłą, aby ujawnić się i zaistnieć - czy ja? Jest tak wiele rodzajów miłości - a ja wszystkie oddaję Tobie. Mogłabym poświęcić siebie dla tego tylko jednego celu, rozwijania wszystkiego, czego potrzebujesz do jego realizacji. Słońce jest przecież winne dać tej nocy rozprostować skrzydła. A więc niech kolor Twojej duszy ucieka mi nawet przez uszy.&lt;br /&gt;Widzę Twoje oczy w ciemnym odbiciu szyby. Nie mogłeś powstrzymać się, aby zerknąć na mnie? Jakby wyobrażenie mojej twarzy nie mieściło w sobie wyrazu, który mógłby wyrażać to, co teraz piszę. Jednak jest do dokładnie ten sam wyraz, z którym mijam ludzi na ulicy. Ta chwila, kiedy dokładnie wiem, gdzie zmierzam, śpieszę się i zawzięcie dążę w określonym kierunku. Na mojej twarzy jest dokładnie ta sama, niezachwiana pewność...&lt;br /&gt;...&lt;i&gt;naszej zagłady.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;~ z ciągłą wiarą w Twoją obecność,&lt;br /&gt;Nowa Ja, w Dzień Śmierci Starej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description><link>http://diespropriae.blogspot.com/2017/05/drogi-przyjacielu-mam-wrazenie-jakbym.html</link><author>noreply@blogger.com (Dies Propriae)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7635984456564137261.post-8826767317013907068</guid><pubDate>Sat, 13 May 2017 22:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-05-26T12:21:37.545-07:00</atom:updated><title></title><description>Drogi Przyjacielu!&lt;br /&gt;Wiem, że sprawiłam Ci wiele przykrości - całym tym milczeniem i odwracaniem wzroku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy, a przecież jesteś ze mną od dawna (dopiero teraz krzycząc głośno, jakby zniecierpliwiony, że wciąż Cię nie dostrzegam). I chociaż myślałam, że skoro jestem już świadoma Twojej obecności, możemy rozmawiać do woli - Ty umilkłeś. Dlaczego?&lt;br /&gt;Nie potrafię znaleźć lepszego sposobu na komunikację z Tobą, jak listy właśnie. Zawsze miałam do nich sentyment, którego nie mogę odmówić też Tobie - zatem łączycie się razem w jedną, piękną całość (która w mojej głowie jest świetlistym obrazem tych promieni wymieszanych z porannym powietrzem, kiedy wpadają do mojego pokoju wiosną). Boję się jednak, że nie odpowiesz mi na nie. Czuję Twój wzrok, tak z politowaniem wpatrzony we mnie. Jakbym nic nie rozumiała.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I masz rację - nie rozumiem. Bo nic nie jest już takie, jakie było dawniej. Dostrzegam, jak w&lt;u&gt; krótkiej chwili wszystko się zmienia.&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym jakoś uporządkować tę wypowiedź, jednak okazuje się, że najtrudniejszym zadaniem ze wszystkich zadań jest przekazać swoje myśli komuś innemu. Dlaczego w głowie wszystko brzmi sensownie i ma swoje miejsce? Pomyślałam, że w niej po prostu nie istnieje czas, który wszystko tak komplikuje. Ale może to tylko dlatego, że myśli składają się w całość z elementów, których przekazanie innym nie jest możliwe - a bez nich, tych malutkich, które zrodziły się z całkiem innych i których istoty nawet nie jesteśmy świadomi, wszystko traci swoją potęgę (tak dobrze brzmiącą w głowie).&lt;br /&gt;Więc pomyślałam sobie, że może dzisiaj nie będę wyjaśniać Ci niczego, żadnych płynnych wątpień i obserwacji, a pozwolę płynąć Twoim słowom (wierząc, że wyjdzie im to lepiej niż moim). Tylko odezwij się, proszę. Bo nie mogę Cię dojrzeć. Czuję Cię, ale zdajesz się być zbyt daleko. A może ja jestem wciąż zbyt zaślepiona, aby ujrzeć Twój wzrok, już tak dla mnie ciepły, wśród złego tłumu w którym błądzę?&lt;br /&gt;~ z ciągłą wiarą w Twoje istnienie,&lt;br /&gt;Nowa Ja, w Dzień Śmierci Starej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description><link>http://diespropriae.blogspot.com/2017/05/drogi-przyjacielu-wiem-ze-sprawiam-ci.html</link><author>noreply@blogger.com (Dies Propriae)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>