<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" gd:etag="W/&quot;CUMDSH09cSp7ImA9WhRaEk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713</id><updated>2012-02-14T08:11:19.369+01:00</updated><category term="grand cru" /><category term="inne" /><category term="rivaner" /><category term="spaghetti" /><category term="czerwone" /><category term="francja" /><category term="sangiovese" /><category term="cabernet sauvignon" /><category term="pfalz" /><category term="marechal foch" /><category term="niemcy" /><category term="dolina rodanu" /><category term="merlot" /><category term="moscato" /><category term="tempranillo" /><category term="koszerne" /><category term="ripasso" /><category term="hiszpania" /><category term="marsala" /><category term="semillon" /><category term="burgundia" /><category term="beaujolais nouveau" /><category term="alzacja" /><category term="gigondas" /><category term="galerie alkoholi" /><category term="schott-zwiesel" /><category term="marlborough" /><category term="garnacha" /><category term="wineshopping" /><category term="wisła" /><category term="rondo" /><category term="góry" /><category term="syrah" /><category term="late harvest" /><category term="urugwaj" /><category term="winnice świata" /><category term="weinbastion" /><category term="sycylia" /><category term="kiralyenka" /><category term="polskie" /><category term="zweigelt" /><category term="bordeaux" /><category term="gassac" /><category term="chablis" /><category term="oscypek" /><category term="argentyna" /><category term="mendoza" /><category term="austria" /><category term="carmenere" /><category term="cava" /><category term="riedel" /><category term="ślepe testy" /><category term="porto" /><category term="wiśnie" /><category term="australia" /><category term="menoire" /><category term="oliwa" /><category term="brut" /><category term="chile" /><category term="mosel" /><category term="minerały" /><category term="lidl" /><category term="gruner veltliner" /><category term="słodkie" /><category term="kekfrankos" /><category term="spiegelau" /><category term="wysyłkowe" /><category term="sauternes" /><category term="Châteauneuf-du-Pape" /><category term="RPA" /><category term="nobile di montepulciano" /><category term="węgry" /><category term="winiarnia" /><category term="beaujolais" /><category term="haut-medoc" /><category term="gallo" /><category term="macon-villages" /><category term="zinfandel" /><category term="sauvignon blanc" /><category term="riesling" /><category term="pinot noir" /><category term="USA" /><category term="palatynat" /><category term="wino musujące" /><category term="ogólne" /><category term="scheurebe" /><category term="komandos" /><category term="miód" /><category term="mapa" /><category term="IKEA" /><category term="toskania" /><category term="whisky" /><category term="bardolino" /><category term="tanie" /><category term="leanyka" /><category term="cabernet sauvignon&#x9;bułgariamerlot" /><category term="loupiac" /><category term="manufaktura" /><category term="wina i szampany" /><category term="monbazillac" /><category term="chardonnay" /><category term="chianti" /><category term="grenache" /><category term="zakupy" /><category term="tokaj" /><category term="piwniczka" /><category term="degustacja" /><category term="asti" /><category term="concord" /><category term="malbec" /><category term="valpolicella" /><category term="cytrusy" /><category term="włochy" /><category term="lew" /><category term="nowa zelandia" /><category term="szkło" /><category term="kalifornia" /><category term="langwedocja" /><category term="Winne Wtorki" /><category term="magallanes" /><category term="sémillon" /><category term="mandarynka" /><category term="pinotage" /><category term="kieliszki" /><category term="shiraz" /><category term="alma" /><category term="prywatne" /><category term="cabernet franc" /><category term="dno" /><category term="imiglykos" /><category term="płochoccy" /><title>Winne Przygody - blog winem pisany</title><subtitle type="html">Nasza droga przez wino. Blog o winie dwóch pasjonatów.</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>85</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/WinnePrzygody" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="winneprzygody" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;CUMDSH08fyp7ImA9WhRaEk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-5477558812567152882</id><published>2012-02-13T19:43:00.011+01:00</published><updated>2012-02-14T08:11:19.377+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-14T08:11:19.377+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chianti" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><title>Winne Wtorki #21 — Chianti z serca Italii</title><content type="html">&lt;p&gt;
Tytuł posta tym razem nie jest przypadkowy. Gdy przeczytaliśmy na naszej winnowtorkowej liście dyskusyjnej, że kolejnym etapem wtorkowej przygody dla naszych podniebień będzie włoskie Chianti, mieliśmy już koncepcję co kupić. Koncepcja jednak upadła parę minut później, gdyż Michał — nasz kumpel z biura — wpadł z impetem do pracy, wracając ze swoich włoskich wojaży, trzymając w ręku &lt;em&gt;souvenir&lt;/em&gt;. &lt;em&gt;Souvenir&lt;/em&gt;, którym trafił w moment wręcz wybornie, było to bowiem &lt;strong&gt;Chianti&lt;/strong&gt;. 
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Tym samym na nasze podniebienia polało się &lt;strong&gt;Poggio de Genesi Chianti Riserva 2003&lt;/strong&gt;, winifikowane z owoców pochodzących z rejonu &lt;strong&gt;Chianti Classico&lt;/strong&gt;. Wino w kraju pochodzenia kosztowało niecałe 11EUR. Tradycyjnie nasze uwagi prezentujemy oddzielnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fs3XoAMw2Os/TzldjoaKCtI/AAAAAAAAKzE/F-A8BJ0Qjwg/s1600/chianti.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fs3XoAMw2Os/TzldjoaKCtI/AAAAAAAAKzE/F-A8BJ0Qjwg/s320/chianti.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5708696869392747218" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Mati&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;
Jedno z fajniejszych Chianti, jakie miałem okazję pić ostatnimi czasy. Jakoś nigdy nie byłem wielkim fanem Chianti w &lt;em&gt;ludzkim&lt;/em&gt; przedziale cenowym na naszym rynku, bo większość butelek, które mi wpadły w ręce, klasyfikowałem jako z lekka bezpłciowe i bez wyraźnego charakteru. Dużo chętniej sięgałem po kompletnie odmienną Valolicellę, gdzie dużo częściej trafiałem na butelki mające coś do powiedzenia. No i oczywiście &lt;em&gt;silniejsze&lt;/em&gt; włoskie pozycje, ale wszak nie o Barolo czy Brunello jest ta notka, więc się rozpisywać zanadto nie będę.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Bardzo intensywny ceglany kolor, praktycznie bez fioletowych nut, dał o sobie znać już w momencie wlewania wina do kieliszka. Choć oko mam niewprawne, barwa charakterystyczna dla Sangiovese nie mogła pozostać niezauważona.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Kolejne wrażenia coraz lepsze, coraz ciekawsze i budujące pozostające na długo wspomnienia po tej butelce. W nosie połączenie czerwonych owoców z dominującym zapachem malin i jeżyn, mniej wiśni, z wyraźnymi nutami ziemi i ostrych przypraw. Aromat intensywny i bogaty, ale w żadnym stopniu nie męczący — pierwsze kilka minut z dużą frajdą siedziałem z kieliszkiem przy nosie.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Smak nie pozostał dłużny. Silnie owocowe, harmoniczne, z — moim zdaniem — świetną równowagą między kwasowością, taninami, a owocem. Wszystkie nuty wyczuwalne w nosie pojawiły się również na podniebieniu, a wino było długie i pełne.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Niestety, wino degustowaliśmy solo — bardzo żałuję, że nie miałem okazji spróbować go w zestawieniu z jedzeniem, bo spodziewam się, że wrażenia również byłyby bardzo pozytywne. W mojej ocenie jedno z najfajniejszych win, jakie dotychczas piliśmy w ramach Winnych Wtorków.
&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krzysiek&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Od dawna nie miałem okazji pić Chianti kupionego w ojczyźnie tych zacnych win, dlatego bardzo ucieszyłem się, gdy nasz Kolega — Michał (jeszcze raz dzięki ;)) przywiózł nam taką oto zacną butelkę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nos tego wina przypomina smaczne, przyjemne Chianti. Przyjemne dym i dąb łączą się w nosie z jagodami i jeżynami. W smaku wyczuwałem bardzo niewielką kwasowość; taniny były w normie. Wzorem kilku ostatnich WW, wino przyszło nam degustować w biurze późnym wieczorem, więc żałowałem, że nie mógłbym skosztować z tym winem dobrze przyrządzonej wołowiny. Biorąc pod uwagę, jak niewiele zapłacił za tę butelkę Michał, mogę powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z naprawdę dobrym winem.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Chianti u innych winnych wtorkowiczów&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-21.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2012/02/winny-wtorek-21-chianti-classico-od.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/961"&gt;Jongleur&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=849"&gt;Winniczek.eu&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino13071"&gt;Star&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-5477558812567152882?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/5477558812567152882/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2012/02/winne-wtorki-21-chianti-z-serca-italii.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5477558812567152882?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5477558812567152882?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2012/02/winne-wtorki-21-chianti-z-serca-italii.html" title="Winne Wtorki #21 — Chianti z serca Italii" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-fs3XoAMw2Os/TzldjoaKCtI/AAAAAAAAKzE/F-A8BJ0Qjwg/s72-c/chianti.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkEGQXszfCp7ImA9WhRaEUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-7340383860141544864</id><published>2012-01-03T00:48:00.013+01:00</published><updated>2012-02-13T19:43:40.584+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-13T19:43:40.584+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino musujące" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="asti" /><title>Winne Wtorki #19 — Asti na słodko</title><content type="html">&lt;p&gt;Pierwsze winnowtorkowe wino w nowym roku stoi pod znakiem bąbelków. Taki wybór padł za sprawą Gabriela z &lt;a href="http://dotrzechdych.pl"&gt;dotrzechdych.pl&lt;/a&gt;, co mnie osobiście bardzo się spodobało. Połączywszy to z wiadomą okazją do świętowania, bąbelki stanęły u mnie niewiele po północy, lecz nie bez przygód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wybór, a dokładniej brak wyboru, bo za późno się obudziłem, padł na słodkiego włoskiego muskata. Głównie z chęcią dopasowania się do pozostałych pijących. Okazja to taka, że przyjemność z bąbelków powinna być, a to, że ja w towarzystwie bym najchętniej się mocno mineralnego francuza napił to nie znaczy, że inni też.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyboru o tyle ryzykownego, że importowanego przez &lt;strong&gt;TiM&lt;/strong&gt;, a o ichniejszych winach już swego czasu w ramach winnych wtorków pewną dyskusję mieliśmy. Niemniej, pacjentem na stole stała się &lt;strong&gt;Sant'Orsola Asti NV&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przygody zaczęły się od otwarcia, a raczej trudności z takowym. Korek siedział niezmiernie mocno. Po tym, jak butelka okrążyła wszystkich w pokoju bez skutku, sięgnęliśmy po dodatkowe akcesoria.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HT7L88IpzrA/TwJDg8KfmlI/AAAAAAAAKyI/PVvkhdijsAU/s1600/asti1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-HT7L88IpzrA/TwJDg8KfmlI/AAAAAAAAKyI/PVvkhdijsAU/s320/asti1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693187112134744658" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Również i z nimi nie było lekko, ale po dłuższych staraniach udało się i korek poszybował w powietrze uwalniając zapach bąbelków. Przyjemny i silnie owocowy, mocno w stronę jabłka, melona i gejpfruta. Same bąbelki utrzymywały się w kieliszku dość długo i nie były nachalne jak w zbyt mocno nagazowanym sikaczu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ca1d81RnkXQ/TwJEMRj1yYI/AAAAAAAAKyU/laNN1weszqE/s1600/asti2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ca1d81RnkXQ/TwJEMRj1yYI/AAAAAAAAKyU/laNN1weszqE/s320/asti2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693187856612575618" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W smaku, na moje podniebienie, zdecydowanie za słodkie... ale to w końcu słodkie wino, więc nie mogę potraktować tego jako zarzut. Owoce natomiast dalej były, a słodycz kontrowała bardzo przyjemna kwasowość, która sprawiła, że owo Asti sprawiło mi w piciu sporo frajdy. Zdecydowanie dominowało jabłko, choć z czasem nuty kwiatowe i cytrusowe zaczęły się przez jabłko przedzierać. A potem... a potem się butelka skończyła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na szczęście nim się skończyła, &lt;a href="http://studio.zahora.eu"&gt;Natalia Zahora&lt;/a&gt; zdążyła zrobić nam fotkę na bloga :)&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D6pvyPQaYYQ/TwJEZDXPYBI/AAAAAAAAKyg/cvL2frSJbw4/s1600/asti3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-D6pvyPQaYYQ/TwJEZDXPYBI/AAAAAAAAKyg/cvL2frSJbw4/s320/asti3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693188076139929618" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Podsumowując — całkiem sensownie wydane 37zł, mimo importera. Ja mam za to teraz ciągoty do powtórzenia bąbelków w wydaniu na wytrawnie.
&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Pozostali Winni Wtorkowicze:&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://dotrzechdych.pl/cava/"&gt;Dotrzechdych.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino9312#37328"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=817"&gt;Winniczek.eu&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2012/01/valdo-prosecco-superiore-marco-oro.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/winne-wtorki-19.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-7340383860141544864?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/7340383860141544864/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2012/01/winne-wtorki-18-asti-na-sodko.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/7340383860141544864?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/7340383860141544864?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2012/01/winne-wtorki-18-asti-na-sodko.html" title="Winne Wtorki #19 — Asti na słodko" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-HT7L88IpzrA/TwJDg8KfmlI/AAAAAAAAKyI/PVvkhdijsAU/s72-c/asti1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEYNQH48eip7ImA9WhRQEUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-7972181263258856957</id><published>2011-11-28T18:46:00.009+01:00</published><updated>2011-12-06T16:43:11.072+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-06T16:43:11.072+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chile" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="malbec" /><title>Winne Wtorki #16 - MAŁo brakowało a MALbeca by nie było</title><content type="html">&lt;p&gt;
Tematem tegotygodniowych, Mikołajkowych, Winnych Wtorków był &lt;strong&gt;Malbec&lt;/strong&gt; — dowolnego rodowodu. U nas dwa rasowe, żadnych kundelków. Dla odmiany, nie z Argentyny, najpopularniejszej stolicy Malbeców, a z Chile.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Na pierwszy ogień poszła butelka &lt;strong&gt;Agustinos Gran Reserva Malbec 2004&lt;/strong&gt; z Bio-Bio Valley, starzona przez 18 miesięcy w nowych beczkach z francuskiego dębu. Wielokrotnie recenzowana z użyciem takich zwrotów jak choćby &lt;em&gt;perła z Chile&lt;/em&gt;.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;strong&gt;Mati:&lt;/strong&gt; Wino niezwykle ciekawe, z bardzo bogatym nosem, który zmieniał się z minuty na minutę w kieliszku odkrywając coraz to nowe rzeczy. Czarna porzeczka, aronia, śliwka, odrobina czekolady, z czasem coraz bardziej wyłaniające się nuty kwiatowe i goździki. Trochę uderzał mnie wyczuwalny alkohol, wolę jednak mniej intensywne wina, ale nos — muszę przyznać — bardzo przyjemny. W smaku leżało mi trochę mniej, głównie ze względu na potężną ekstrakcję. &lt;strong&gt;Agustinos&lt;/strong&gt; miało cechy gęstych powideł do krojenia nożem, a ja coraz bardziej skłaniam się ku bardziej subtelnym winom. Niemniej, taniny były bardzo miło kontrowane kwasowością, dość silną, warto wspomnieć. Owoce bardzo silnie obecne, choć zamiast czarnej porzeczki uderzyła mnie raczej... czerwona. Oddychając w kieliszku Malbec zyskiwał, a wrażenia pozostawił po sobie bardzo pozytywne. Zwłaszcza za cenę niecałych 60zł, za które został nabyty w Winnicach Świata.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Krzysiek:&lt;/strong&gt; Tym razem piłem tylko jedno winnowtorkowe wino, ale wcale nie jest mi z tego powodu smutno. Agustinos okazał się winem nietypowym, ale bardzo smacznym. Z jednej strony wybijająca się słodycz, z drugiej - potężne uderzenie owoców i dębu. W przeciwieństwie do Matiego alkohol nie był dla mnie tak bardzo wyczuwalny. Koniec końców, jedyne, czego mi w naszej degustacji brakowało, to soczystego kawałka wołowiny - wtedy byłbym w raju.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Na drugi ogień poszedł Malbec, którego miałem w domu — tym samym Krzysiek nie miał okazji go skosztować, ale ponieważ pasuje tematycznie do wpisu, to i o nim napomknę. Mowa o Caliterra Malbec Tribute 2008 z Colchagua Valley. W nosie klasyczne aromaty — porzeczka, wiśnia, aronia. Niestety, niewiele więcej. Bardzo ciasny, mniej słodki, po dekantacji niewiele lepiej. Długotrwałe merdanie kieliszkiem i pastwienie się nad nim nic nie zmieniało. W smaku silnie kwasowe, mało taniczne. Wyraźnie niezrównoważone, a do tego krótkie i mało ciekawe. Płasko i bez wyrazu. Zważywszy, że butelka kosztowała tyle samo co &lt;strong&gt;Agustinos&lt;/strong&gt;, tamten wydaje się zdecydowanie lepszym wyborem.
&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-7972181263258856957?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/7972181263258856957/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/winne-wtorki-16-mao-brakowao-malbeca-by.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/7972181263258856957?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/7972181263258856957?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/winne-wtorki-16-mao-brakowao-malbeca-by.html" title="Winne Wtorki #16 - MAŁo brakowało a MALbeca by nie było" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEYDRXszeSp7ImA9WhRQEUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-8852707361209535815</id><published>2011-11-26T22:14:00.005+01:00</published><updated>2011-12-06T16:42:54.581+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-06T16:42:54.581+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="marsala" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="słodkie" /><title>Winne Wtorki #15 - Marsala prosto z Sycylii</title><content type="html">&lt;p&gt;Początek listopada upłynął pod znakiem Winnych Wtorków. Tym razem przypadła nasza kolej, więc postanowiliśmy zasugerować wino, o którym myśleliśmy od pewnego czasu, a mianowicie Marsalę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Marsala to wino wzmacniane, wytwarzane w rejonie miasta Marsala, na Sycylii. Marsale są zarówno białe, jak i czerwone. Tak się złożyło, że Mati degustował odmianę czerwoną - Pellegrino Marsala Fine, a ja białą - Pellegrino Marsala Superiore DOC.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Krzysiek:&lt;/i&gt; Całkiem przystępna propozycja. Za cenę ok. 40 zł mogłem delektować się winem o silnych nutach pomarańczowo-mandarynkowych, z nutą miodu. Szczególnie polecam wszystkim entuzjastom win z pogranicza tokajów i słodkich win z Bordeaux. Choć w smaku jest ono nieco inne, powinno ono przypaść im do gustu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z Marsalą wiąże się jeszcze jeden eksperyment. Otóż postanowiłem spróbować przyrządzić krem Zabaione, którego składnikiem bardzo często jest właśnie Marsala. Niestety, eksperyment nie do końca się udał - brak adekwatnego oprzyrządowania kuchennego (a dokładnie garnka do gotowania na parze) w połączeniu z chwilą nieuwagi doprowadził do podjęcia ekspansji kremu na okoliczne palniki kuchenki gazowej. To, co udało się odratować, smakowało jak smaczny kogel-mogel, z istotnie wyczuwalnymi nutami Marsali.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Mati:&lt;/i&gt; Czerwoną Marsalę podałem na deser, wraz z ciastem, co standardowo okazało się dobrym pomysłem. Piękny, rubinowy kolor sprawiał przyjemność od samego patrzenia. W nosie bardzo mocno wyczuwalna słodycz wiśni z miodowymi i karmelowymi nutami, a zarazem niemal niewyczuwalny alkohol. W smaku jak dla mnie odrobinę zbyt intensywna słodycz. Lubię wina deserowe, ale moje dotychczasowe doświadczenia z Madeirami, Porto, Sherry, czy — z innej bajki — Sauternes, nigdy nie zaatkowały mnie aż taką ilością słodyczy. Niemniej jednak Marsala była dość ładnie zrównoważona, a karmelowo-orzechowe nuty przykryte owocem bardzo przyjemne. Wyłazi na wierzch to, że nie napisałem notki od razu po jej wypiciu i pamięć mam już nieco zatartą. Ale wspominam bardzo miło. Na pewno byłą warta swojej ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-_uGayONPgRQ/Tt436RoXctI/AAAAAAAAKx0/mos_LNVpg3Y/s1600/pellegrino.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_uGayONPgRQ/Tt436RoXctI/AAAAAAAAKx0/mos_LNVpg3Y/s320/pellegrino.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683041254092796626" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-8852707361209535815?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/8852707361209535815/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/winne-wtorki-15-marsala-prosto-z.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8852707361209535815?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8852707361209535815?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/winne-wtorki-15-marsala-prosto-z.html" title="Winne Wtorki #15 - Marsala prosto z Sycylii" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-_uGayONPgRQ/Tt436RoXctI/AAAAAAAAKx0/mos_LNVpg3Y/s72-c/pellegrino.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUEEQ307eCp7ImA9WhRSFUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-3366937688610885869</id><published>2011-11-18T00:27:00.007+01:00</published><updated>2011-11-18T00:46:42.300+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-18T00:46:42.300+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="degustacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="beaujolais" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="beaujolais nouveau" /><title>Bożo 2011 — czyli Beaujolais Nouveau po raz drugi na Winnych Przygodach</title><content type="html">&lt;p&gt;
Prawdę mówiąc, w pierwotnych planach notki o tegorocznym Bożole miało nie być. Prawdę mówiąc, mieliśmy tegorocznego Bożo w ogólę nie pić. Po zeszłorocznej przygodzie uznaliśmy, że zajmowanie się Nouveau w momencie, gdy do dyspozycji mamy perełki interpretacji szczepu Gamay w postaci choćby Cru Beaujolais, jest pozbawione sensu. 
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Niemniej, ponieważ nadarzyła się okazja, nie sposób było odmówić. W hotelu IBIS w Łodzi odbyła się organizowana przez Alliance Française degustacja młodziutkiego Bożo, na którą co prawda nie mogłem się wybrać — ale butelka trafiła w moje ręce dzięki uprzejmości znajomych. Razem z butelką dostałem również zdjęcia ilustrujące ten wpis.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wYxHO3B4aXM/TsWalZrk3RI/AAAAAAAAKxo/GQGVWEjZz9g/s1600/winnebozo3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wYxHO3B4aXM/TsWalZrk3RI/AAAAAAAAKxo/GQGVWEjZz9g/s320/winnebozo3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676112872709872914" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-WLrC3yxo6X4/TsWahKrqaxI/AAAAAAAAKxc/CWmtbEpVp8M/s1600/winnebozo2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WLrC3yxo6X4/TsWahKrqaxI/AAAAAAAAKxc/CWmtbEpVp8M/s320/winnebozo2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676112799964228370" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Na tapetę poszło &lt;strong&gt;2011 Beaujolais Nouveau Chanay Gilles Les Grandes Terres Le Perreon&lt;/strong&gt;, zdaje się, że niedostępne w polskiej dystrybucji. Schłodzone do ok. 13°C, gdyż uznałem, że nie będę masochistą i po zeszłorocznym piciu w temperaturze pokojowej tym razem mi wystarczy. Okazało się, o dziwo, że nie było to niezbędne. Tegoroczna odsłona Nouveau jest dużo lepsza niż rok temu. Owszem, w nosie i na podniebieniu aromaty chleba (czytaj: drożdże) są wyczuwalne. Dziwne, gdyby nie było. Obok tego jednak przyjemna kwasowość zrównoważona z mineralnością, odrobina malin i jabłka, a całość dość przyjemna i nienachalna. Nie miałem wrażenia, że piję gumę balonową o smaku wina.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kDxH0RIp-A4/TsWabNd-fJI/AAAAAAAAKxQ/7fWJ6x9cCWk/s1600/winnebozo1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kDxH0RIp-A4/TsWabNd-fJI/AAAAAAAAKxQ/7fWJ6x9cCWk/s320/winnebozo1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676112697632914578" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fanem Nouveau na pewno nie zostanę, ale zostałem całkiem miło zaskoczony. Butelka, standardowo jak na młode wino, szybko uderza do głowy, a samo wino było przyjemne i nie odstręczyło mnie od młodych Beaujolais jeszcze bardziej. Niemniej — w tym roku to była pierwsza butelka i na pewno ostatnia. Mimo wszystko kolejne będzie &lt;strong&gt; Moulin-à-Vent&lt;/strong&gt;.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A jak Wasze doświadczenia z Bożo w tym roku?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-3366937688610885869?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/3366937688610885869/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/bozo-2011-czyli-beaujolais-nouveau-po.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/3366937688610885869?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/3366937688610885869?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/bozo-2011-czyli-beaujolais-nouveau-po.html" title="Bożo 2011 — czyli Beaujolais Nouveau po raz drugi na Winnych Przygodach" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-wYxHO3B4aXM/TsWalZrk3RI/AAAAAAAAKxo/GQGVWEjZz9g/s72-c/winnebozo3.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkAHSXg8cSp7ImA9WhRSE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-6523095886599567192</id><published>2011-11-07T20:23:00.008+01:00</published><updated>2011-11-15T23:05:38.679+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-15T23:05:38.679+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="degustacja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zinfandel" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="merlot" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kalifornia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="shiraz" /><title>Spóźnieni niczym PKP, czyli relacja z degustacji E&amp;C Wine</title><content type="html">&lt;p&gt;Nasze opóźnienia w publikowaniu informacji bywają ogromne, ale to jest mniej więcej tak, jak ze spiralą kredytową - jeden nieopublikowany post goni następny, i tak pewne tematy odchodzą w zapomnienie... O istotnych wydarzeniach jednak nie zapominamy, dlatego postanowiliśmy wreszcie opisać degustację firmy E&amp;C Wine, której byliśmy uczestnikami we wrześniu br. Degustacja odbyła się u Jurka Kruka w 4senses, w Warszawie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tematem przewodnim degustacji były wina kalifornijskie. Za sprawą E&amp;C Wine do szerokiego grona amatorów wina niebawem trafią zróżnicowane w cenie i jakości wina kalifornijskie. W ramach degustacji mieliśmy okazję spróbować 25 win - 5 białych (Chardonnay, Sauvignon Blanc, ale także relatywnie mało znany szczep Albariño), a także 20 czerwonych (tutaj cała gama Shirazów, Merlotów, Cabernet Sauvignon i, rzecz jasna, Zinfandelów - również z kupażami tych szczepów).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Krzysiek:&lt;/i&gt; Z win białych do gustu zdecydowanie najbardziej przypadło mi tajemnicze Albariño. Wino to (2009 Peter Franus Napa Valley Albariño) wykazywało intensywne zapachy pomarańczy i mandarynki z lekką nutą miodu. Spośród win czerwonych urzekło mnie wino 2004 Vineyard 7 Spring Mountain Napa Valley Cabernet Sauvignon - doskonała struktura, bogate nuty kwiatowe, silnie obecne jagody, jeżyny i dąb. Poza tym, do gustu przypadły mi mniej lub bardziej wszystkie Zinfandele. Wina tego szczepu, będące sztandarowym kalifornijskim wyrobem, zauroczyły mnie swoją słodyczą i siłą owoców. Zinfandele na rynku polskim bywały obecne dość licznie, ale najczęściej pod postacią win dość tanich i niezbyt wysokiej jakości. Ziny oferowane przez E&amp;C Wine mają szansę ten wizerunek zmienić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Mati:&lt;/i&gt; Przekrój win był naprawdę szeroki. Była to dla mnie pierwsza degustacja, w której w tak krótkim czasie mój nos i podniebienie musiały ustosunkować się do tak wielu butelek. Wpłynęło to tym samym na postrzeganie niektórych win, im dalej bowiem, tym bardziej mieszało mi się już co tak naprawdę czuję. Wina białe pamiętam świetnie. Pamiętam też, że żadne mnie nie zachwyciło. Moimi faworytami okazały się &lt;strong&gt;2009 Peter Franus Napa Valley Albariño&lt;/strong&gt; - z nutami awokado, moreli, orzechów, miodu i skórki pomarańczowej - oraz &lt;strong&gt;2005 Vineyard 7 Spring Mountain Napa Valley Reserve Chardonnay&lt;/strong&gt;, które choć nie było moim ulubionym typem Chardonnay (jestem zwolennikiem silnie mineralnych białych Burgundów), było winem bardzo solidnym i dobrze zrobionym. Zdecydowanie lepiej, przekrojowo, było z czerwieniami - aczkolwiek pewien zarzut miałem do większości butelek. Gęste, z niebotyczną wręcz ekstrakcją, do cięcia nożem jak marmolada - przy większości butelek pierwszą myślą dla mnie było "dwie, trzy godziny w dekanterze... i wrócimy do tematu". Być może nawet dłużej. Być może powinny po prostu poleżeć. A być może wcale nie stały by się od tego lepsze. Było jednak kilka perełek - zaliczam do nich, w mojej ocenie, &lt;strong&gt;2007 Miner Stagecoach Vineyard Napa Valley Merlot&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;2004 Vineyard 7 Spring Mountain Napa Valley Cabernet Sauvignon&lt;/strong&gt; (jak się okazało, wcale nie najdroższy z Cabernetów), i &lt;strong&gt;2008 Peter Franus Brandlin Vineyard Mount Veeder Napa Valley Zinfandel&lt;/strong&gt;, który mnie absolutnie zauroczył. Jestem dużym fanem Zinfandeli i mocno ubolewam nad ich słabym wyborem w polskich sklepach specjalistycznych, dlatego z ogromną radością oddałem się wąchaniu i cmokaniu nad zaprezentowanymi butelkami. Choć wielu z prezentowanych win bym nie kupił (a przynajmniej nie w takim budżecie), wina były naprawdę dobre. Inicjatywa E&amp;C Wines dążąca do poszerzenia dostępności win kalifornijskich w Polsce zasługuje na przyklaśnięcie i mocno kibicuję!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-X18GVc0-R-g/TsLhAyINR7I/AAAAAAAAKxA/Uaf9b5bj-VU/s1600/degustacja.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X18GVc0-R-g/TsLhAyINR7I/AAAAAAAAKxA/Uaf9b5bj-VU/s320/degustacja.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675345884012693426" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Podsumowując tą nieziemsko spóźnioną notkę, chcielibyśmy podziękować Erikowi Christiansenowi i Chrisowi Kohlwesowi z E&amp;C Wines, Jurkowi Kurkowi z 4senses i Maćkowi Gontarzowi z viniculture.pl za możliwość uczestnictwa w tym wydarzeniu. Było to dla nas bardzo sympatyczne spotkanie i świetna okazja do poznania się osobiście - do zobaczenia!
&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-6523095886599567192?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/6523095886599567192/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/relacja-z-degustacji-e-wine.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6523095886599567192?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6523095886599567192?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/relacja-z-degustacji-e-wine.html" title="Spóźnieni niczym PKP, czyli relacja z degustacji E&amp;C Wine" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-X18GVc0-R-g/TsLhAyINR7I/AAAAAAAAKxA/Uaf9b5bj-VU/s72-c/degustacja.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;D08FQ305fyp7ImA9WhdbGUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-480159231654922150</id><published>2011-10-18T22:33:00.012+02:00</published><updated>2011-10-19T00:10:12.327+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-10-19T00:10:12.327+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cava" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cytrusy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><title>Winne Wtorki #14, czyli Winni w terenie</title><content type="html">&lt;p&gt;Z okazji kolejnych Winnych Wtorków postanowiliśmy nieco zmienić standardową formułę WW w naszym wykonaniu. Za namową Mateusza z zaprzyjaźnionego &lt;a href="http://studio.zahora.eu"&gt;Studio Zahora&lt;/a&gt; postanowiliśmy skorzystać z oferty pierogarni "Pod Stępą", zlokalizowanej w Łodzi przy ul. P.O.W. 17. Winnowtorkową butelkę wypiliśmy do posiłków, które zostały przygotowane właśnie tam. Co więcej, wspomniany Mateusz uwiecznił nasze zmagania z winem i potrawami w trakcie sesji zdjęciowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zgodnie z ustaleniami wtorkowiczów, tym razem przyszła pora na wino musujące prosto z Hiszpanii. Nam udało się kupić wyprodukowane metodą tradycyjną wino &lt;strong&gt;Sumarroca Cava Brut Reserva 2008&lt;/strong&gt;, Zdobyliśmy je w Galeriach Alkoholi w Galerii Łódzkiej za cenę 40 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-9KZjFRfR6Z4/Tp31Gnn3tlI/AAAAAAAAKrI/dCb58ejbD80/s1600/_MG_9085.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-9KZjFRfR6Z4/Tp31Gnn3tlI/AAAAAAAAKrI/dCb58ejbD80/s320/_MG_9085.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664953400366184018" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Pod młotek poszły dwa dania, z którymi wydało nam się, że hiszpańskie bąbelki zagrają w sposób interesujący. Sushi, które regularnie łączymy z białymi winami i z szampanem na czele, oraz kurczak z warzywami przyprawiony w stylu orientalnym, na słodko-kwaśno.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-MU9KYt251tA/Tp32KKmYwhI/AAAAAAAAKrU/SVdZHNoHMDU/s1600/_MG_9093.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-MU9KYt251tA/Tp32KKmYwhI/AAAAAAAAKrU/SVdZHNoHMDU/s320/_MG_9093.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664954560806437394" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kbPXWM5VLZE/Tp32bQ3JjWI/AAAAAAAAKrg/1M-tZXWihRU/s1600/_MG_9105-Edit.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 242px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kbPXWM5VLZE/Tp32bQ3JjWI/AAAAAAAAKrg/1M-tZXWihRU/s320/_MG_9105-Edit.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664954854545132898" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Zgodnie z przewidywaniami, z oboma daniami wino poradziło sobie nieźle/bardzo dobrze. Do sushi pasowało równie sprawnie co szampan, z kurczakiem natomiast rewelacyjnie współgrała jego rześka kwasowość i silne owocowe nuty. Impresje o samym winie natomiast, już tradycyjnie, oddzielnie każdego z nas.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-S6fM9TV2DkY/Tp32xdKOdbI/AAAAAAAAKrs/mch5Xff-sp8/s1600/_MG_9097.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-S6fM9TV2DkY/Tp32xdKOdbI/AAAAAAAAKrs/mch5Xff-sp8/s320/_MG_9097.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664955235803493810" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Krzysiek:&lt;/i&gt; wino to było dość rześkie, o bardzo mocnym aromacie cytrusowym, a jednocześnie było mineralne w smaku. Niezła cava w dobrej cenie - można się napić, co nie zmienia faktu, że koneserzy mogliby pokręcić nosami. Moim zdaniem warto spróbować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-zFQ_0fDHNoI/Tp33IOUdoPI/AAAAAAAAKr4/KA_vVLuNLq4/s1600/_MG_9095-Edit.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-zFQ_0fDHNoI/Tp33IOUdoPI/AAAAAAAAKr4/KA_vVLuNLq4/s320/_MG_9095-Edit.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664955626956890354" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Mati:&lt;/i&gt; wino nie pozostawiło u mnie zbyt silnych impresji. Z jednej strony dość silnie mineralne i wytrawne, z zadowalającą dozą kwasowości, co mi się bardzo podobało. Nie miało w sobie tak często kojarzonej z tanimi bąbelkami "sztucznej słodyczy ruskiego szampana". W nosie dość silne aromaty cytrusowe, trawiaste, jabłkowe, z odrobiną gruszki. Na podniebieniu natomiast było nieco słabiej - dość krótko, płasko, bez polotu. Przyzwoita &lt;strong&gt;Cava&lt;/strong&gt;, ale bez rewelacji. Mimo wszystko, w tym budżecie raczej godna polecenia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-480159231654922150?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/480159231654922150/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winne-wtorki-14-czyli-winni-w-terenie.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/480159231654922150?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/480159231654922150?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winne-wtorki-14-czyli-winni-w-terenie.html" title="Winne Wtorki #14, czyli Winni w terenie" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-9KZjFRfR6Z4/Tp31Gnn3tlI/AAAAAAAAKrI/dCb58ejbD80/s72-c/_MG_9085.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEcNRXk-fSp7ImA9WhdUF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-5370815958047660933</id><published>2011-10-04T23:07:00.009+02:00</published><updated>2011-10-05T00:08:14.755+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-10-05T00:08:14.755+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sangiovese" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="toskania" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><title>Winne Wtorki #13 — Toskania, lecz na biało i czerwono</title><content type="html">&lt;p&gt;Za sprawą &lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/"&gt;Środkowej Półki&lt;/a&gt; na tych Winnych Wtorkach mieliśmy zająć się interpretacją szczepu Sangiovese. Z założenia najchętniej nie z Toskanii. My tego założenia nie spełniliśmy, ale zdecydowaliśmy się na nieco inny krok — spróbowaliśmy bowiem dwóch butelek. Wina białego i czerwonego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pierwszy ogień poszło białe &lt;strong&gt;Carmen Puthod 2007&lt;/strong&gt; od dość znanego producenta, &lt;strong&gt;Teruzzi &amp; Puthod&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-4K_jHhQKdCA/TouBjgfuY0I/AAAAAAAAKqo/gF42_ziCxbQ/s1600/carmen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 78px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4K_jHhQKdCA/TouBjgfuY0I/AAAAAAAAKqo/gF42_ziCxbQ/s320/carmen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659759803739562818" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wino stanowiło dla mnie duże zaskoczenie. Białe Sangiovese? Chyba w innym wymiarze! A jednak, jak się okazało, jest to możliwe. Mati, który przeszedł się ze mną przy okazji do Winnic Świata, postanowił zmienić swoje plany i skosztować tego jedynego w swoim rodzaju wina.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na szczęście, jak się okazało, jest to wino całkiem smaczne. Niezbyt kwasowe, mocno alkoholowe, a dominowały w nim nuty ananasa i brzoskwini. Przyjemne, orzeźwiające, nieszablonowe. Warte polecenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę - 59 zł. Mati doszukał się tam marcepanu, ananasa, dość oleistej konsystencji dębowej beczki i nut dymnych w bardzo intensywnym nosie i też mu smakowało.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Od tej chwili ja, Mati znaczy, przejmuję pałeczkę ;-)&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Drugim pacjentem było &lt;strong&gt;Chianti Classico 2007&lt;/strong&gt; od &lt;strong&gt;Castello di Uzzano&lt;/strong&gt;. Tego wina Krzysiek nie miał, niestety, okazji ze mną zdegustować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vrD8bw1USNs/TouBUn5zVnI/AAAAAAAAKqg/PQUBOWjLd18/s1600/chianti.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vrD8bw1USNs/TouBUn5zVnI/AAAAAAAAKqg/PQUBOWjLd18/s320/chianti.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659759548029949554" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Bardzo klasyczna interpretacja Sangiovese, jak i również bardzo klasyczne Chianti. Wino poprawne, ale nie zachwycające. Na mój gust lekko zbyt słodkie i masywne, z silnym aromatem dojrzałej wiśni, jabłka (!) i czarnej porzeczki. Dość silnie kwasowe, nieco niezrównoważone — osobiście chciałbym widzieć w nim troche silniejsze taniny, żeby całość nabrała kręgosłupa. Po kilkudziesięciu minutach dekantacji &lt;strong&gt;Castello di Uzzano&lt;/strong&gt; ugładziło się i stało się bardziej przyjemne. Wyszły na wierzch lekkie nuty kwiatowe, a słodycz ustąpiła i przestała być tak nachalna. Nie można go jednak zbyt długo dekantować. Zostawione na kilka godzin bardzo się spłaszczyło i nie miało już w sobie uroku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obiektywnie rzecz biorąc, wino było obiektywnie niezłe, choć ja osobiście wolę te bardziej skryte, złożone i ciekawe, niż bomby owocowe, atakujące owocem od pierwszego kontaktu z językiem i nosem. Do tego celu wolę dżem. Ale to sprawa bardzo subiektywna, dlatego bierzcie to pod uwagę, czytając moje wypociny na temat tej butelki :)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-5370815958047660933?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/5370815958047660933/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winne-wtorki-13-toskania-lecz-na-biao-i.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5370815958047660933?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5370815958047660933?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winne-wtorki-13-toskania-lecz-na-biao-i.html" title="Winne Wtorki #13 — Toskania, lecz na biało i czerwono" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-4K_jHhQKdCA/TouBjgfuY0I/AAAAAAAAKqo/gF42_ziCxbQ/s72-c/carmen.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0QDRn04fip7ImA9WhdUFUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-3059288885907790537</id><published>2011-10-02T19:27:00.004+02:00</published><updated>2011-10-02T20:49:37.336+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-10-02T20:49:37.336+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="imiglykos" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wisła" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sycylia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="winiarnia" /><title>Winny Beskid, czyli wakacyjnego wypadu część druga</title><content type="html">&lt;p&gt;Po wojażach w Wiedniu, które zostały opisane w poście o &lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/wein-gespritzt-czyli-jak-w-upay-radzic.html"&gt;Wein gespritzt&lt;/a&gt;, postanowiliśmy pochodzić, jak co roku, po górach. Padło na Beskid Śląski, a dokładnie - Wisłę - która znajduje się względnie niedaleko Wiednia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O pobycie w górach można by napisać wiele, ale z punktu widzenia naszego winnego bloga najistotniejszą stała się wyprawa na Wielki Stożek. Schodząc z tego szczytu natrafiliśmy na winiarnię &lt;i&gt;U Karola&lt;/i&gt;, zlokalizowaną w dzielnicy Głębce, niedaleko ostatniej stacji kolejowej Wisła-Głębce. Akurat nadchodziła pora obiadowa, więc czym prędzej postanowiliśmy odwiedzić nowo poznane miejsce.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W winiarni zdecydowaliśmy się najpierw wybrać dania, a dopiero do nich dobrać wino. Zdecydowałem się na Carbonarę, przy której z wyborem wina raczej problemów nie ma, ale nieco większego ćwieka zabiła mi Kaja - wybrała tagliatelle z tuńczykiem w sosie śmietanowo-pomidorowym. Mieszanka dość ciekawa - i, nie ma co ukrywać, niezwykle smaczna! Miałem jednak pewne wątpliwości związane z wyborem wina - chętnie zapoznam się z Waszymi sugestiami, jakie wino (szczep) byłoby najlepsze w takiej sytuacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W związku z tym postanowiliśmy pójść bezpieczniejszym tropem i wybraliśmy wino w ramach deseru. Wybór padł na IGT Pellegrino Moscato di Sicilia i Likno Imiglykos. Z perspektywy czasu żałuję, że nie spytałem o roczniki, ale po takiej górskiej wyprawie niestety umknęło mi to :). Dania okazały się niezwykle sycące i smaczne, a jednocześnie w przystępnej cenie (20-30 zł). Wina również okazały się zacne - zwłaszcza sycylijski Muscat z dość bogatą paletą owoców bardzo przyjemnie mnie zaskoczył. Oczywiście oferta win w winiarni jest znacznie szersza - można wybierać spośród butelek od 40-50 zł aż do 150 + oferta specjalna (wina po kilkaset zł - Barolo, wina z Bordeaux, a także kilka ciekawych pozycji z Nowego Świata).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Reasumując, mogę z czystym sumieniem polecić wizytę w winiarni "U Karola". Jednocześnie będę bardzo wdzięczny za sugestie dotyczące doboru wina do wspomnianego tagliatelle z tuńczykiem, bo do tej pory ta kwestia mnie frapuje :).&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-3059288885907790537?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/3059288885907790537/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winny-beskid-czyli-wakacyjnego-wypadu.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/3059288885907790537?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/3059288885907790537?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/10/winny-beskid-czyli-wakacyjnego-wypadu.html" title="Winny Beskid, czyli wakacyjnego wypadu część druga" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0EERX04eyp7ImA9WhdVFEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-2952793715509817227</id><published>2011-09-20T00:00:00.002+02:00</published><updated>2011-09-20T00:00:04.333+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-20T00:00:04.333+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="marlborough" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pinot noir" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="nowa zelandia" /><title>Winne Wtorki #12 — Noir. Pinot Noir.</title><content type="html">&lt;p&gt;Informację o tym, że kolejne Winne Wtorki mają stać pod znakiem &lt;strong&gt;Pinot Noir&lt;/strong&gt; z Nowego Świata przyjąłem z uśmiechem. Dla mnie &lt;strong&gt;Pinot&lt;/strong&gt; jest jakimś z lekka pechowym szczepem. Z jednej strony strasznie chciałbym go dobrze poznać, zrozumieć, zachwycić się — z drugiej za każdym razem, ilekroć próbuję tych win, trafiam niemal jak z deszczu pod rynnę. Do tego stopnia, że się już niemal pogodziłem z tym, że dobrej czerwonej Burgundii w swoim budżecie się nie napiję... a do nowego świata po prostu mam pecha i trafiam na butelki, które (dla mnie przynajmniej) w swojej klasie cenowej oferują zbyt mało. Z tego też powodu od &lt;strong&gt;Pinotów&lt;/strong&gt; miałem dłuższą przerwę i wytyczne na dzisiejsze Winne Wtorki posłużyły mi za katalizator, by do tego szczepu wrócić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ze względu na obostrzenie pochodzenia do Nowego Świata, pomysłów na różne Pinoty miałem w czapce sporo. Ogromną ochotę miałem na wino z &lt;strong&gt;Leyda Valley&lt;/strong&gt; w Chile, niestety — akurat nie było. Tym samym na stół trafiła butelka z Nowej Zelandii, a dokładnie &lt;strong&gt;Kim Crawford Pinot Noir 2008&lt;/strong&gt; z &lt;strong&gt;Marlborough&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-omPZKHdD9ZM/Tne537WLOmI/AAAAAAAAKpA/PDVqlyVqkbM/s1600/kim_pinot.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 261px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-omPZKHdD9ZM/Tne537WLOmI/AAAAAAAAKpA/PDVqlyVqkbM/s320/kim_pinot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654192227661593186" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kolor przepiękny, jasnoceglany, delikatny. Nos natomiast mnie kompletnie zaskoczył. Pierwsze, co poczułem, jeszcze zanim zauważyłem czerwoną porzeczkę, były... ciasteczka sezamkowe. Zaraz po nich właśnie owa porzeczka i nieco innych czerwonych owoców, z dość wyczuwalną kwasowością i — niestety — dość wyczuwalnym alkoholem. Alkohol przeszkadzał mi zarówno w nosie jak i na podniebieniu, gdzie obok niego na szczęście grała cała masa innych bardzo przyjemnych nut. Mimo, że 2008 to nie jest już wybitnie młode wino, w smaku było wyjątkowo świeże. Miałem wręcz momentami wrażenie, że delikatnie musuje na języku, jak kompletny &lt;em&gt;młodziak&lt;/em&gt;. Czerwonych owoców było dużo, ale dość szybko uciekały. Kwasowość akuratna, bardzo przyjemna. Niestety, ten alkohol... godzina w kieliszku i w butelce &lt;strong&gt;Kimowi Crawfordowi&lt;/strong&gt; bardzo pomogła. Wino złagodniało, stało się bardziej układne i bardziej przyjemne. Znalazłem w nosie kolejne zapachy, które bardzo mnie zdziwiły, a kojarzyły mi się dość mocno z ciemnym piwem, z wyraźnie wyczuwalną nutą słodową. Alkohol też drażnił już jakby mniej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Generalnie &lt;strong&gt;Pinot&lt;/strong&gt; bardzo przyjemny. Mniej pechowy, niż dotychczas. Ale z drugiej strony, nieco zbyt drogi — nie miałem wrażenia, żeby te odczucia, które mu towarzyszyły, były warte wydanych w &lt;strong&gt;Almie&lt;/strong&gt; 60zł. Może po prostu nie jestem jeszcze gotowy, żeby zrozumieć ten szczep? Może źle szukam?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-2952793715509817227?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/2952793715509817227/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/winne-wtorki-12-noir-pinot-noir.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2952793715509817227?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2952793715509817227?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/winne-wtorki-12-noir-pinot-noir.html" title="Winne Wtorki #12 — Noir. Pinot Noir." /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-omPZKHdD9ZM/Tne537WLOmI/AAAAAAAAKpA/PDVqlyVqkbM/s72-c/kim_pinot.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>3</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0AESXo_fyp7ImA9WhdWFkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-5820967875539181816</id><published>2011-09-10T09:04:00.012+02:00</published><updated>2011-09-10T10:01:48.447+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-10T10:01:48.447+02:00</app:edited><title>Wein gespritzt, czyli jak w upały radzić sobie w Wiedniu</title><content type="html">&lt;p&gt;W trakcie niedawnego urlopu kilka dni spędziliśmy z Kają w Wiedniu. Pogoda dopisała, zabytki i muzea spodobały nam się niezmiernie - dawka kultury, jaką "przyjęliśmy" w tym krótkim czasie, była naprawdę ogromna ;) - jednym słowem, było wspaniale. Nie tylko zwiedzane przez nas miejsca nas zachwyciły - od czasu tego wyjazdu stałem się wielkim fanem &lt;b&gt;Wein gespritzt&lt;/b&gt;, czyli genialnego w swej prostocie wiedeńskiego specyfiku - wina z...wodą gazowaną!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy pierwszy raz przeczytałem o takiej specyficznej mieszance, pomyślałem - &lt;i&gt;Bluźnierstwo!&lt;/i&gt;. Już podczas pierwszego dnia, zmierzając w stronę Hundertwasserhaus, trafiliśmy do małej włoskiej knajpki. Całkiem spragnieni zajrzeliśmy do karty....i okazało się, że zarówno Weiss gespritzt, jak i Rot gespritzt kosztują niemalże tyle samo, co najzwyklejsza woda! Postanowiliśmy więc zaryzykować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na ogół za 2 euro otrzymuje się 0,25l mieszanki wina z wodą gazowaną w proporcji 1:1. Smak nie jest cechą, która wyróżnia ten napój - choć powiedzieć, że jest on niesmaczny absolutnie nie można. Najistotniejszą zaletą Wein gespritzt jest niesamowita zdolność zaspokajania pragnienia. Wydawać by się mogło, że 0,25l dowolnego napoju nie pomoże spragnionemu turyście w trakcie upalnych dni. Nic bardziej mylnego - już kilka łyków przynosiło niezwykłą ulgę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obok Weiss gespritzt - czyli wariantu z winem białym, a także Rot gespritzt - czyli odpowiednika czerwonego, można na ogół skosztować Aperol gespritzt - napoju na bazie aperolu z wodą gazowaną - równie orzeźwiającego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Napoje gespritzt piliśmy przez wszystkie dni naszej wycieczki i niezależnie od miejsca były one całkiem smaczne, tanie i niezwykle dobrze radziły sobie z naszym pragnieniem. Możemy więc szczerze polecić tego rodzaju napój, nie tylko turystom przebywającym w upalne dni w Wiedniu, ale także wszystkim chętnym, gdy tylko znów upały zawitają w nasze strony :)&lt;/p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-oawZLFk-oVg/TmsYMghPVGI/AAAAAAAAB48/tOobFfy3HpE/s1600/IMG_1204.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-oawZLFk-oVg/TmsYMghPVGI/AAAAAAAAB48/tOobFfy3HpE/s400/IMG_1204.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650636760633267298" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;p style="width:280px;margin:auto"&gt;&lt;i&gt;Rot gespritzt i Aperol gespritzt we włoskiej knajpce&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-5820967875539181816?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/5820967875539181816/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/wein-gespritzt-czyli-jak-w-upay-radzic.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5820967875539181816?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5820967875539181816?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/wein-gespritzt-czyli-jak-w-upay-radzic.html" title="Wein gespritzt, czyli jak w upały radzić sobie w Wiedniu" /><author><name>Krzysztof Rychlicki-Kicior</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907075277534689052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="21" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_pD9pfSHY7_k/S7odTGRK9JI/AAAAAAAAB0I/lGrOmUUfT8I/S220/KICIA-maj08-133x200.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-oawZLFk-oVg/TmsYMghPVGI/AAAAAAAAB48/tOobFfy3HpE/s72-c/IMG_1204.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkcFQXc6fSp7ImA9WhdWE0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-2206757749631599639</id><published>2011-09-06T20:45:00.005+02:00</published><updated>2011-09-06T22:13:30.915+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-06T22:13:30.915+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ripasso" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="valpolicella" /><title>Ripasso na wieczór</title><content type="html">&lt;p&gt;Valpolicellę lubię bardzo, zarówno zimą jak i latem. W ciepłe dni odkrywam w niej rześkie nuty i swoistą lekkość, w chłodne radują mnie nieco bardziej pieprzne i ostre zagrania ze strony figlarnej &lt;strong&gt;Val&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dzisiejszego wieczoru — w zasadzie wbrew aurze, bo ciepło i duszno za oknem — na stole stanęła &lt;strong&gt;Valpolicella Classico Superiore Ripasso&lt;/strong&gt;. Winifikowana przez &lt;em&gt;L'Azienda Agricola Monte del Frà&lt;/em&gt; &lt;strong&gt;Valpolicella Tenuta Lena di Mezzo&lt;/strong&gt; z 2008 roku okazała się winem niezwykle przyjemnym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-THIWVnLgY4M/TmZ-nQcRSsI/AAAAAAAAKnw/RYMIrjD_J-E/s1600/ripasso.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-THIWVnLgY4M/TmZ-nQcRSsI/AAAAAAAAKnw/RYMIrjD_J-E/s320/ripasso.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5649341995476404930" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nos bogaty, lekko ostry i pikantny — odrobina papryki, pieprzu, z dymnymi nutami i aromatem cygar. Owocu też nie brakowało. Śliwka i wiśnia dominują nos, pozostawiając jeszcze miejsce dla lukrecji. Smak, po bardzo pozytywnym nosie, nie zawodzi. Bardzo łagodne i ułożone taniny i dużo struktury. Wino pozostawia bardzo przyjemny posmak na podniebieniu. Jest długie, pełne i wyraziste, a jednocześnie przez swoje pikantne nuty ciekawe i intrygujące. W moim odczuciu świetna równowaga między słodyczą owocu, a wytrawnością i taninami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo smaczna butelka i jednocześnie kolejna okazja dla mnie, by pochwalić &lt;strong&gt;Val&lt;/strong&gt; i wrócić do tych win przy kolejnej nadarzającej się okazji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;89/100&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Importer: &lt;a href="http://winestory.pl"&gt;winestory.pl&lt;/a&gt;, 59zł&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-2206757749631599639?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/2206757749631599639/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/ripasso-na-wieczor.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2206757749631599639?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2206757749631599639?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/ripasso-na-wieczor.html" title="Ripasso na wieczór" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-THIWVnLgY4M/TmZ-nQcRSsI/AAAAAAAAKnw/RYMIrjD_J-E/s72-c/ripasso.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkMGR30-eip7ImA9WhdWE00.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-8487654849078967873</id><published>2011-09-06T11:39:00.007+02:00</published><updated>2011-09-06T12:20:26.352+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-06T12:20:26.352+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="riesling" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="palatynat" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pfalz" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="niemcy" /><title>Winne Wtorki #11 — Pfalz, czyli Palatynat</title><content type="html">&lt;p&gt;Jak zapewne zauważyliście, znowu mieliśmy mały przestój z pisaniem. Kilka &lt;strong&gt;Winnych Wtorków&lt;/strong&gt; nam całkowicie uciekło. Zamiotły nas pod dywan sezony urlopowe i praca, a także moja przeprowadzka (w związku z którą Krzysiek przejął większość zadań w firmie) — tym samym obaj nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Po prawdzie, niestety nadal nie mamy go wiele. Ale są granice, kolejnych &lt;strong&gt;Winnych Wtorków&lt;/strong&gt; opuścić już nie mogliśmy, bo to by zakrawało już na parodię rzeczywistości ze strony autorów bloga, który próbuje być blogiem o winie, a nie blogiem o braku bloga.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za sprawą &lt;strong&gt;&lt;a href="http://winniczek.eu"&gt;Winniczek.eu&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; temat dzisiejszego winnego wtorku jest — dla mnie przynajmniej — wybitnie ciekawy. Uwielbiam Rieslingi w każdej postaci, a naszym zadaniem było zdobycie Rieslinga z &lt;strong&gt;Palatynatu&lt;/strong&gt; (czyli &lt;strong&gt;Pfalz&lt;/strong&gt;). Okazało się to zadaniem niezbyt łatwym, wbrew pozorom. O ile wina z regionów &lt;strong&gt;Mosel&lt;/strong&gt;, czy &lt;strong&gt;Rheingau&lt;/strong&gt; są dostępne niemal wszędzie, o tyle utrafienie butelki z &lt;strong&gt;Pfalz&lt;/strong&gt; nie jest już takie trywialne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ponieważ czas niestety i tym razem nie pozwolił naprawdę porządnie poszukać po sklepach specjalistycznych, to gdy na regałach w drugim sklepie z rzędu nie znalazłem nic, co przykuło by moją uwagę, zdecydowałem się kupić wino producenta, którego kojarzyłem. Wcześniej miałem do czynienia z ichniejszym Late Harvest (blend Huxelrebe, Rieslinga, Gewurtzraminera i pewnie czegoś jeszcze), które bardzo mi podeszło. Mowa o &lt;strong&gt;Kendermanns Riesling 2009&lt;/strong&gt; z &lt;strong&gt;Pfalz&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CmJtqppMEUA/TmXr-tKxYNI/AAAAAAAAKno/m5AY97nJcVo/s1600/kendermanns.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 248px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CmJtqppMEUA/TmXr-tKxYNI/AAAAAAAAKno/m5AY97nJcVo/s320/kendermanns.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5649180770115346642" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tą butelką jednak nie było już tak różowo jak z ichniejszym Late Harvestem. Szczególnie, że wybór ciekawych Rieslingów w cenie do 40zł jest ogromny, więc i poprzeczka nieco wyższa. Wino w nosie ciasne i niechętne do otworzenia się. Aromaty owocowe niby były — agrest, brzoskwinia — ale mało intensywne. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że wbrew zaleceniom producentów wina białe degustuję z reguły w temperaturze pokojowej, więc zbyt niska temperatura podawania na pewno nie była przyczyną. Obok mało wyczuwalnych owoców nuty mineralno-stalowe i lekko wyczuwalna kwasowość. Co najwyżej poprawnie, ale bez rewelacji — zwłaszcza po ostatnim wybornym mozelskim Rieslingu, którego piłem u znajomych. W smaku podobnie. Typowe Rieslingowe nuty, ale jakieś takie... bez wyrazu. Ileż można pisać o wyczuwalnych nutach jabłka? Na plus mogę wspomnieć o kwasowości, która dla mojego podniebienia była w sam raz.&lt;/p&gt;


&lt;p&gt;Prawdę mówiąc, zawiodłem się. Jest to kolejny przykład tego, że na dużych i znanych producentach łatwiej się przejechać niż zachwycić (chyba, że są to naprawde cenione marki w winnym świecie — no ale to nie jest akurat ten przypadek). Jest to również kolejny przykład tego, że jakby poświęcić odrobinę więcej czasu, to za te same pieniądze na pewno da się zdobyć dużo smaczniejsze i bardziej zapadające w pamięć butelki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostatecznie: &lt;strong&gt;81/100&lt;/strong&gt;. Kupione w Almie.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Inni wtorkowicze o Rieslingu z Pfalz:&lt;/h4&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/09/winne-wtorki-11.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/09/06/winne-wtorki-11/"&gt;Viniculture.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/2011/09/riesling-messmer-pfalz.html"&gt;Srodkowapolka.com&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.winniczek.eu/"&gt;Winniczek.eu&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/720"&gt;Jongleur&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bordowe.pl/wino/kendermanns-riesling-2009"&gt;Bordowe.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-8487654849078967873?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/8487654849078967873/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/winne-wtorki-11-pfalz-czyli-palatynat.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8487654849078967873?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8487654849078967873?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/09/winne-wtorki-11-pfalz-czyli-palatynat.html" title="Winne Wtorki #11 — Pfalz, czyli Palatynat" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-CmJtqppMEUA/TmXr-tKxYNI/AAAAAAAAKno/m5AY97nJcVo/s72-c/kendermanns.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMMRHkyfyp7ImA9WhdRGU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-8948378046638262357</id><published>2011-08-10T00:36:00.005+02:00</published><updated>2011-08-10T00:54:45.797+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-08-10T00:54:45.797+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rondo" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zweigelt" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="marechal foch" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polskie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="płochoccy" /><title>Polskość wita pod strzechy - po raz drugi</title><content type="html">&lt;p&gt;Drodzy Czytelnicy, witajcie po długiej przerwie :) W zasadzie, przerwa dalej trwa. W wyniku działania okresu wakacyjnego i urlopów, ostatnie dwa &lt;strong&gt;Winne Wtorki&lt;/strong&gt; przeleciały nam koło nosa. Z dala od dużych miast zdobycie butelek nie jest łatwe, a i czasu wcale nie było za wiele.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tymczasem... Piotrek z bloga &lt;strong&gt;Białe nad czerwonym&lt;/strong&gt; miał swoją &lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/07/w-winnicy-u-jaworka.html"&gt;przygodę z winami Jaworka&lt;/a&gt;, którą wspomina bardzo pozytywnie. Przypomniało to i mnie, że już kiedyś win Jaworka próbowałem. W czasach, gdy byłem jeszcze winnym podlotkiem i drapałem się w głowę, cóż właściwie znaczy, że wino jest krótkie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tym razem moje podniebienie gościło nie wino z Miękini, lecz produkt winnicy &lt;strong&gt;Płochockich&lt;/strong&gt;, a dokładnie &lt;strong&gt;Rose 2010&lt;/strong&gt;. Kupaż 50% Zweigelt, 30% Marechal Foch i 20% Rondo. Wg opisu: &lt;em&gt;Lekkie, orzeźwiające wino różowe, o pięknej, nasyconej barwie, z subtelnym aromatem truskawki i maliny. W ustach żywa kwasowość i nieco mineralności, oraz dopełniający konstrukcję wina cukier resztkowy. Wino do picia zarówno samodzielnie jak i w połączeniu z lekkimi daniami.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OgC94vE9M1Q/TkG6basJEGI/AAAAAAAAKkI/7xKmaKJs5yY/s1600/plochoccy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-OgC94vE9M1Q/TkG6basJEGI/AAAAAAAAKkI/7xKmaKJs5yY/s320/plochoccy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638993188628271202" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Truskawki owszem. Może nie tak obecne, jak w &lt;em&gt;White Zinfandel&lt;/em&gt;, ale zdecydowanie wyczuwalne. Malin się nie doszukałem, w ich miejscu natomiast wyraźnie czułem czerwone porzeczki i odrobinę słodkich żelków (może mamby? frutelli?), któregoś ze smaków i zapachów dzieciństwa. Do tego przepiękny kolor - lekko miodowy i bursztynowy, z pięknymi odcieniami truskawkowej czerwieni. W smaku, niestety, trochę gorzej. Kwasowość nie była &lt;strong&gt;żywa&lt;/strong&gt;, była &lt;strong&gt;POTĘŻNA&lt;/strong&gt;. Do tego stopnia, że ja się wykręciłem, a moim gościom gały wyszły na wierzch. Utrudnia to nieco percepcję smaku. Z każdym kolejnym kieliszkiem kwasowość mniej mi przeszkadzała. Truskawki, porzeczka, faktycznie odrobina maliny i lekko wyczuwalne cytrusy. Raczej mało głębi smaku, a całość dość krótka i nie pozostawiająca na długo po sobie pamięci. O ile w pysznych &lt;em&gt;Rieslingach&lt;/em&gt; kwasowość pięknie współgra z cukrem resztkowym i wynikającą z niego słodyczą, o tyle tutaj mi tego brakło.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Spostrzeżenia tym samym dość mocno zgodne są z tym co zanotowałem ostatnio. Nie mamy, niestety, w Polsce klimatu do uprawy winogron. Nasze owoce dojrzewają dłużej, są mniej słodkie, a wynikowe wina dużo bardziej kwasowe. Taki był &lt;em&gt;Pinot&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Riesling&lt;/em&gt; Jaworka, takie jest &lt;em&gt;Rose&lt;/em&gt; Płochockich. Nie są to, broń Boże, wina złe - ale w moje podniebienie nie trafiają. Szczególnie, gdy uwzględnić cenę. Za kilkadziesiąt złotych świat stoi przede mną otworem - czemu mam wybrać wino z polskiej winnicy? Dla lokalnego patriotyzmu, czy dla czegoś więcej? Tego czegoś więcej, niestety, nadal mi brakuje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie zrażam się jednak. Będę z czasem próbował kolejnych butelek polskich winiarzy i kibicował, by nasze wina były coraz ciekawsze i coraz lepsze. Zastanawiam się tym samym, czy moje podniebienie jest wrażliwsze na kwasowość niż innych? Ilość bardzo pozytywnych recenzji naszych win, z wskazaniami na to, że mogą stawać w ciemno w szranki z resztą świata, zaskakuje. Przynajmniej mnie. Co Wy sądzicie?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-8948378046638262357?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/8948378046638262357/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/08/polskosc-wita-pod-strzechy-po-raz-drugi.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8948378046638262357?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8948378046638262357?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/08/polskosc-wita-pod-strzechy-po-raz-drugi.html" title="Polskość wita pod strzechy - po raz drugi" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-OgC94vE9M1Q/TkG6basJEGI/AAAAAAAAKkI/7xKmaKJs5yY/s72-c/plochoccy.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0AFQXg6fyp7ImA9WhZaGEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-6505143453291513957</id><published>2011-07-05T14:52:00.007+02:00</published><updated>2011-07-05T15:15:10.617+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-05T15:15:10.617+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gruner veltliner" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><title>Winne Wtorki #7 — na zielono</title><content type="html">&lt;p&gt;Winne Przygody atakują Winnymi Wtorkami w siódmej odsłonie. Siedem jest, było i będzie moją szczęśliwą liczbą. Ostatnie Winne Wtorki opuściliśmy z powodu sesji — Primitivo w końcu zdegustowaliśmy, ale notki się (jeszcze?) nie doczekało, a wspomnienia wina coraz bardziej mgliste.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tym razem na tapecie &lt;em&gt;Grüner Veltliner&lt;/em&gt;, dzięki Pawłowi z &lt;a href="http://naszewina.pl/"&gt;Naszewina.pl&lt;/a&gt;. Bardzo nas ta nowina ucieszyła. &lt;em&gt;Grüner Veltliner&lt;/em&gt;, wbrew zdaniom wielu, nie jest zbyt popularny, nie jest też zbyt łatwy do kupienia. Przynajmniej w Łodzi, gdzie kiedyś uparcie próbowaliśmy kupić butelkę i skończyło się na zamówieniu wysyłkowym. Skończyło się i tym razem — wino dostarczył sklep &lt;a href="http://wina.pl"&gt;Wina.pl&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ponieważ wino dojechało dopiero dzisiaj i degustujemy je niemal w biegu, naszą formę degustacji można nazwać... profanacją raczej nie, ale eksperymentem na pewno. Za kieliszek posłużył &lt;em&gt;Glencairn Glass&lt;/em&gt;, którego używam do whisky. Nie jest to może kieliszek do wina, ale przepięknie koncentruje aromaty, uznaliśmy więc, że będzie dużo lepszy od pierwszej lepszej szklanki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-KbotgpskrAk/ThMJI-INrzI/AAAAAAAAKgc/FOoq2f1dkcg/s1600/gruner2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 192px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KbotgpskrAk/ThMJI-INrzI/AAAAAAAAKgc/FOoq2f1dkcg/s320/gruner2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625850409236934450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;U nas na tapecie wylądowało wino włoskie. Ciekawa odmiana, biorąc pod uwagę, że najwięcej &lt;em&gt;Veltlinerów&lt;/em&gt; w Polsce to dzieła austriackich winiarzy. Testowaliśmy &lt;strong&gt;Veltliner Valle Isarco 2006&lt;/strong&gt; z winnicy &lt;em&gt;Valle Isarco&lt;/em&gt; we włoskiej apelacji &lt;em&gt;Alto Adige Valle Isarco DOC&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ItN-http_tA/ThMJDqgqpJI/AAAAAAAAKgU/OMnBjwoyHaw/s1600/gruner1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ItN-http_tA/ThMJDqgqpJI/AAAAAAAAKgU/OMnBjwoyHaw/s320/gruner1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625850318071440530" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Spostrzeżenia jak zwykle prezentujemy niezależnie.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Mati&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Kolor intensywnie złocistomiodowy, z lekką opalizującą zielonkawą nutą. W nosie mieszanka mineralności, kwasowości i słodyczy z nutą beczki, ale na tyle łagodną, że wino nie sprawia wrażenia oleistego. Aromaty przywołują mi na myśl jabłko, limonkę, ananasa, grejpfruta i marakuję, z dominującym jabłkiem. Całość robi wrażenie lekko kwiatowe, ale brak mi doświadczenia, by opisać to sensowniej. Przyjemne jest to, że mimo 13% zawartości alkoholu, nie jest on wyczuwalny w nosie. Przy pierwszym łyku &lt;strong&gt;Valle Isarco&lt;/strong&gt; atakuje delikatną mineralnością i dość silną kwasowością, również z dominującym zielonym jabłkiem. Wtóruje mu gorycz grejpfruta przeplatana z ananasową... i miodową słodyczą.  Miód, którego nie potrafiłem doszukać się w nosie, manifestuje swoją obecność dość silnie na języku. Wino pełne i intensywne w smaku. Równowaga między kwasowością a słodyczą bardzo mi odpowiada. Z jednej strony rześkie, z drugiej okrągłe i wyraziste. Bardzo żałuję, że degustowałem je &lt;em&gt;solo&lt;/em&gt; — potrafię sobie wyobrazić jak świetnie pasowałoby do sushi (z którym &lt;em&gt;Veltlinera&lt;/em&gt;, podobnie jak &lt;em&gt;Rieslinga&lt;/em&gt;, uwielbiam).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wino bardzo mi smakowało. Śmiałe 88/100 i z przyjemnoscią do niego wrócę. Mogłoby jednak być odrobinę tańsze. Nie jestem przekonany, że &lt;strong&gt;65PLN&lt;/strong&gt; to adekwatna cena dla tej butelki.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krzysiek&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;To wino z pewnością nietypowe, jednak nie odnalazłem w nim aż tyle ciekawych smaków i zapachów, co Mati. Zapach kwiatów i woń cytrusów zdecydowanie dominują - kompozycja jest nawet interesująca. Wino ma ciekawy i oryginalny posmak - wyraźnie czuję zapach ziół, co nie zdarza mi się zbyt często. Ogólne wrażenie dobre - 85/100, natomiast cena tej butelki jest jednak moim zdaniem zbyt wysoka - powinna ona oscylować w granicach 40-45 zł.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Pozostali Winni Wtorkowicze&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/07/hermann-moser-gruner-veltliner.html" target="_blank"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/07/05/winne-wtorki-7/" target="_blank"&gt;Viniculture.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.winniczek.eu/" target="_blank"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino10278"&gt;Sstarwines (1)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino10278"&gt;Sstarwines (2)&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/525"&gt;Jongleur&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/2011/07/gruner-veltliner-wino.html"&gt;Środkowa półka&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/07/winne-wtorki-7.html"&gt;Uncle Matt in travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt; 
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/07/04/docenci-i-blogerzy/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-6505143453291513957?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/6505143453291513957/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/07/winne-wtorki-7-na-zielono.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6505143453291513957?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6505143453291513957?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/07/winne-wtorki-7-na-zielono.html" title="Winne Wtorki #7 — na zielono" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-KbotgpskrAk/ThMJI-INrzI/AAAAAAAAKgc/FOoq2f1dkcg/s72-c/gruner2.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUcDRnk4fip7ImA9WhZbGEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-5517089843790381871</id><published>2011-06-23T22:39:00.007+02:00</published><updated>2011-06-23T23:04:37.736+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-23T23:04:37.736+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="riesling" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rivaner" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="niemcy" /><title>Rivaner — kocie siki z ananasem i brzoskwinią</title><content type="html">&lt;p&gt;Gdy w towarzystwie wspomni się o białym winie z Niemiec, wszyscy z reguły zakładają, że chodzi o Rieslinga. Jest to tak popularny (a przy okazji faktycznie tak świetny), kultowywany przez Niemców szczep, że trudno się temu dziwić. Nie zmienia to jednak faktu, że białe wino z Niemiec z Rieslingiem wcale nie musi być tożsame.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Świetnym przykładem tego jest butelka, która ostatnio wpadła mi w ręce, czyli &lt;strong&gt;Schmitges Rivaner 2010&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-cb6ytGRMCf0/TgOoiNiF1GI/AAAAAAAAKeE/WqIz2se8pR4/s1600/rivaner.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-cb6ytGRMCf0/TgOoiNiF1GI/AAAAAAAAKeE/WqIz2se8pR4/s320/rivaner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5621522065590178914" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;em&gt;Rivaner&lt;/em&gt;, znany chyba bardziej jako &lt;em&gt;Müller-Thurgau&lt;/em&gt;, to historycznie dość młody szczep-krzyżówka &lt;em&gt;Rieslinga&lt;/em&gt; z &lt;em&gt;Madeleine-Royale&lt;/em&gt;. Często spotyka się również nazwę &lt;em&gt;Riesling-Silvaner&lt;/em&gt;, dzięki długo trwającemu przeświadczeniu, że to &lt;em&gt;Silvaner&lt;/em&gt; był drugim gronem w krzyżówce. Swego czasu niezwykle popularny szczep w Niemczech, ostatnio nieco rzadziej spotykany, ale nadal bogato uprawiany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo krzyżówki z &lt;em&gt;Rieslingiem&lt;/em&gt;, charakter tego wina był zupełnie nierieslingowy. Wynikało to zapewne nie tylko z charakteru samego szczepu, ale również koncepcji, która przyświecała winiarzom podczas winifikacji — dała jednak w efekcie bardzo ciekawą kompozycję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Schmitges Rivaner 2010&lt;/strong&gt; był dość silnie wytrawny (w szczególności, jeżeli przyzwyczailiśmy się, że niemieckie &lt;em&gt;trocken&lt;/em&gt; są z reguły delikatne i często można pokusić się o nazwanie ich półwytrawnymi), a przy tym zauważalnie mineralny. Jest to o tyle ciekawe, że zawierał — jak na &lt;em&gt;trocken&lt;/em&gt; — dość dużo cukru resztkowego, bo aż 7.2 g/l. Jak na niemieckie białe wina również nie był najsłabszy, mając aż 12.5% alkoholu. Wyraźnie obecna kwasowość i silne nuty ananasa i brzoskwini nie były przemieszane seksowną słodyczą. Zamiast uwodzenia perfumami i kadzidłami, wino wywołało u mnie obraz chłodnej precyzji japońskiego miecza przecinającego powietrze z cichym świstem. Całość uzupełniona kocimi sikami, które przywołały mi na myśl &lt;em&gt;Sauvignon Blanc&lt;/em&gt; z nad Loary.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wino bardzo rześkie, przyjemne, szczególnie fajne do picia w ciepłe dni. Niezbyt złożone, ale jednocześnie nie było pospolicie nudne. Do ostatniego kieliszka miałem ochotę szukać w nim więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Miłośnikom niemieckich &lt;em&gt;Rieslingów&lt;/em&gt; serdecznie polecam jako odmianę, wszystkim innym — jako fajne wino na lato. Przy okazji, niedrogo. &lt;strong&gt;35PLN&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;em&gt;p.s. niestety z powodu trwającej sesji, opuściliśmy ostatnie Winne Wtorki :( mamy nadzieję do kolejnych wyrobić się z egzaminami.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-5517089843790381871?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/5517089843790381871/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/06/rivaner-kocie-siki-z-ananasem-i.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5517089843790381871?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5517089843790381871?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/06/rivaner-kocie-siki-z-ananasem-i.html" title="Rivaner — kocie siki z ananasem i brzoskwinią" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-cb6ytGRMCf0/TgOoiNiF1GI/AAAAAAAAKeE/WqIz2se8pR4/s72-c/rivaner.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DE8HRnkzfSp7ImA9WhZUFk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-5551918130467866558</id><published>2011-06-07T23:37:00.014+02:00</published><updated>2011-06-09T10:07:17.785+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-09T10:07:17.785+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pinot noir" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet franc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet sauvignon" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="leanyka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kiralyenka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="menoire" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kekfrankos" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="węgry" /><title>Winne Wtorki #5 — Węgry zawitały do biura</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s1600/winne_wtorki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 71px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s320/winne_wtorki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607456276129599778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bieżący tydzień nie obfitował w wolne chwile. Ba, bieżący i poprzedni miesiąc w nie nie obfitował — projekty sypią się jak grad z nieba, a uczelnia nie popuszcza. Dzisiejszy Winny Wtorek można zatem nazwać pelnoprawną degustacją w warunkach bojowych, a wręcz w terenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba degustowane dziś wina piliśmy w biurze, w wirze roboty, bez możliwości oderwania się, by nad nimi pokontemplować w ciszy i spokoju. Wyjęliśmy je odpowiednio wcześniej z lodówki w laboratorium (i kawiarni jednocześnie), aby zyskało temperaturę   zbliżoną pokojowej, ku zdziwieniu naszych biurowych kolegów i koleżanek. Jakiś czas później udaliśmy się do sali konferencyjnej, gdzie omawiając projekt zatopieni w pracy rozlaliśmy oba wina do... szklanek. W warunkach, gdzie nie mogliśmy znaleźć korkociągu, znaleźć kieliszki? Niedoczekanie. Tego do biura jeszcze nie kupiliśmy — trzeba koniecznie nadrobić braki. Zdziwione spojrzenia towarzyszyły nam przy tych butelkach dziś przez cały czas przygody z nimi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A oczy właściwie mowa? O &lt;strong&gt;Egri Bikaver 2009&lt;/strong&gt; od Lajosa Gala, firmowanym przez &lt;strong&gt;Krakowski Kredens&lt;/strong&gt;, pięcioszczepowcu. &lt;em&gt; Kekfrankos, Cabernet Sauvignon, Pinot Noir, Cabernet Franc i Menoire&lt;/em&gt; — to mogliśmy znaleźć w butelce. Lecz nie tylko. Także o &lt;strong&gt;Forras Egri Cuvee 2007&lt;/strong&gt; od Thummerera, równiez firmowane przez &lt;strong&gt;Krakowski Kredens&lt;/strong&gt;. Tym razem dwuszczepowiec — &lt;em&gt;Kiralyenka i Leanyka&lt;/em&gt;. Oba wina, z racji polskiego dystrybutora, szeroko dostępne w sieci sklepów &lt;strong&gt;Alma&lt;/strong&gt; w — z pozoru — niewygórowanej cenie niecałych 40zł. Dość lecz tego gadania, przejdźmy do win. Długo nam to dzisiaj nie zajmie.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Na czerwono — Egri Bikaver&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;W kieli....szklance czerwono i ciemno. W nosie najpierw miałem wrażenie, że wino jest lekko korkowe, ale uczucie szybko przeszło na rzecz uczucia &lt;em&gt;ten typ tak ma&lt;/em&gt;. Czarne owoce — porzeczki, aronia, czarny bez. Do tego ziemia, dużo ziemi, wilgotnej i ciężkiej. Całość przykryta dość męczącą słodyczą obecną juz w zapachu. W smaku podobnie. Na pierwszy plan wypłynął czarny bez z dość charakterystyczną goryczą, połączoną z mało absorbującymi taninami. Zaraz potem uderza mdła słodycz bez ciekawych owocowych aromatów. Kompletnie brakowało jednak tego co po środku, brakowało również końca. Nie doszukałem się w Bikaverze struktury i uporządkowania, które dałóby mi poczucie, że to swiadoma produkcja winiarza. Pierwsza szklanka nie sprawiała przyjemności, na drugą niebardzo miałem ochotę. Ze strony kolegów z biura, którzy również spróbowali, padło określenie &lt;strong&gt;wino jak wino&lt;/strong&gt;, a także pytanie: &lt;strong&gt;a może dolać coli?&lt;/strong&gt;. To zdecydowanie nie przemawia na korzyść tego trunku. Z mojej strony pas, oceny liczbowej się nie podejmuję. Tragiczne? Nie. Ale za drogie. Zdecydowanie.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Biała odmiana? Czy jednak nie?&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Na polu walki został &lt;strong&gt;Egri Cuvee&lt;/strong&gt;. Wyjęcie korka zrobiło ciche &lt;em&gt;psssst&lt;/em&gt;. Od razu widać, że młode. W nosie przypominało mi nieco tanie &lt;em&gt;Prosecco&lt;/em&gt;. Najpierw rzuciła mi się w nos brzoskwinia, potem dotarły nuty jabłka i cytryny, wszystko przykryte &lt;em&gt;generycznym&lt;/em&gt; zapachem wina musującego. W kieliszku nieco na odwrót. Brzoskwini już nie wyczuwałem, dało znać o sobie natomiast jabłko. Wino bardzo jednowymiarowe i płaskie, przelatywało przez podniebienie nie zostawiając po sobie śladu. Kwasowość najpierw agresywnie atakuje, potem natomiast szybko umyka pozostawiając pustkę i niedosyt. Wrażenia jeszcze słabsze niż w przypadku &lt;em&gt;Bikavera&lt;/em&gt;. Oceny również się nie podejmuję.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krótkie podsumowanie&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Obu winom, zważywszy szczególnie na ich nie tak znowu małą cenę, mówię nie. Szkoda na nie czasu. Czy kiepska passa Winnych Wtorków zostanie wreszcie przerwana? :) Chyba na razie żadna butelka nie zasłużyła na jednogłośne ochy i achy wszystkich uczestników naszej przedniej zabawy. Niestety.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;em&gt;Pisałem to ja, Mati. Krzysiek też pił, ale dziś nie zdąży dopisać swoich spostrzeżeń, a jutro pewnie nie będzie już sensu — w końcu piliśmy oba wina razem.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;i&gt;Krzysiek:&lt;/i&gt; Wybaczcie, drodzy Czytelnicy, ale niestety, taki czas. Mogłem się zebrać w tym samym czasie, kiedy Mati pisał posta ;). Tak czy siak, nic straconego - oba wina nie przemówiły do mnie w żaden sposób - białe generyczne, lekko kwaskowe, o nijakim smaku, a czerwone - nieco tylko lepsze od popularnej "Zośki". Nie polecam.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Pozostali Winni Wtorkowicze&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.nasze-wina.pl/auth/news/438/"&gt;Nasze Wina&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/06/forras-egri-cuvee-2009-thummerer-egri.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/06/07/wegier-w-kredensie/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11783"&gt;Sstarwines — Forras Egri Cuvee&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11784"&gt;Sstarwines — Egri Bikaver&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/06/winne-wtorki-5.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2011/06/winne-wtorki-5-gal-lajos-egri-bikaver.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winniczek.eu/"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/06/07/winne-wtorki-5/"&gt;Viniculture&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-5551918130467866558?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/5551918130467866558/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/06/winne-wtorki-5-wegry-zawitay-do-biura.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5551918130467866558?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/5551918130467866558?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/06/winne-wtorki-5-wegry-zawitay-do-biura.html" title="Winne Wtorki #5 — Węgry zawitały do biura" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s72-c/winne_wtorki.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkMBRHY9eyp7ImA9WhZWFks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-2721353880713141165</id><published>2011-05-17T00:09:00.020+02:00</published><updated>2011-05-17T22:34:15.863+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-17T22:34:15.863+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet sauvignon" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="hiszpania" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="garnacha" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tempranillo" /><title>Winne Wtorki #4 — Vespral Reserva do kwadratu = Vespral Gran Reserva?</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s1600/winne_wtorki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 71px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s320/winne_wtorki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607456276129599778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="text-decoration: line-through;"&gt;Na wstępnie chcielibyśmy przeprosić za brak fotki — tak jakoś wyszło. Wina na stole się pojawiły i poszły, a aparatu pod ręką nie było. Przypomnielismy sobie, że wypadałoby zrobić zdjęcie, jak było już za późno.&lt;/span&gt; Dzięki uprzejmości &lt;strong&gt;&lt;a href="http://nasze-wina.pl"&gt;Nasze-wina.pl&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, etykiety degustowanych butelek — czyli na co zwrócić uwagę przechadzając się po sklepie — także i u nas :)&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dziś trzeci wtorek maja, czyli zgodnie z obowiązującą od niedawna naszą świecką tradycją, &lt;strong&gt;Winny Wtorek&lt;/strong&gt;. Pod nóż, choć raczej bardziej pod nos, poszły dwie butelki zaproponowane przez Mariusza Boguszewskiego z bloga &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;. Rzeczone wina to &lt;strong&gt;Vespral Reserva 2006&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;Vespral Gran Reserva 2005&lt;/strong&gt; dostępne w Lidlu za odpowiednio ok. 14 i 15 złociszy. Oba wina pochodzące z regionu &lt;strong&gt;Terra Alta&lt;/strong&gt;, winifikowane z gron &lt;em&gt;Tempranillo&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Garnacha&lt;/em&gt; (Reserva) lub &lt;em&gt;Cabernet Sauvignon&lt;/em&gt; (Gran Reserva) w bliżej nieznanych nam proporcjach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podchodziliśmy do tych butelek nieco jak do jeża — nie dość, że tani Lidl, to jeszcze hiszpańska "Gran Reserva" z Terra Alta, oznaczona jako D.O.C. (czyli teoretycznie coś więcej niż wino stołowe), która wg nowych polskich standardów właśnie szła by do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Wyznając zasadę, że większość win najlepiej smakuje za młodu, a starsze roczniki należy zostawić butelkom, o których wiadomo, że dojrzewają z wiekiem, strach był tym większy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną butelkę wziąłem ja — Mati — drugą natomiast Krzysiek. Krzyśkowi trafiła się Gran Reserva, ja zdecydowałem się na Vesprala z białą etykietą. Wypiliśmy. Obaj. Jakie wnioski?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--6cjxpErHV4/TdIewCgvUlI/AAAAAAAAKc4/n5BUoaVU2TM/s1600/vespral.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 286px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--6cjxpErHV4/TdIewCgvUlI/AAAAAAAAKc4/n5BUoaVU2TM/s320/vespral.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607578296686432850" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Mati — Vespral Reserva 2006&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Strachy były przesadzone. W kieliszku fioletowo-purpurowy kolor, niezbyt gęsty, ale nie nazwałbym wodnistym. Obwódka dość intensywna, nie traciła koloru doszczętnie. Wino jednak relatywnie jasne i delikatne w barwie. W nosie wiśnia i domowy kompot, prześwitujący zapach dżemu porzeczkowego. Słodko. Na równi ze słodyczą aromaty dymu i mokrej łąki. Całość dość wątła i ulotna, wielu z tych zapachów nie odnalazłem już po godzinie stania Vesprala w otwartej butelce. W każdym razie, nos całkiem zachęcający. Ze smakiem nieco gorzej. O ile kompot, dżem i dym nadal był, o tyle brakło kręgosłupa. Bardzo umiarkowana kwasowość i niewiele tanin powodowało, że Vesprala odbiera się nieco jak alkoholizowany sok. Tutaj dochodzimy do mojego drugiego zarzutu, a mianowicie zauważalnie wyczuwalnego alkoholu. Bez rewelacji. Ale z drugiej strony, nie mam powodów, by pastwić się nad tą butelką jakoś nikczemnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za 14zł? Czemu nie. Całkiem w porządku. Nawet bardzo — w sumie to chyba jedno z lepszych win do 15zł, jakie piłem w ciągu ostatniego roku. Żeby się zachwycać? Niekoniecznie. Ale do kotleta bym kupił :)&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;80/100&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krzysiek — Vespral Gran Reserva 2005&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;No cóż...trudno powiedzieć, czy to rok różnicy (w porównaniu z butelką Matiego), czy też może paradoksalnie słówko Gran (choć teoretycznie powinno ono działać na korzyść wina...) - niestety, nie mogę powiedzieć o tym winie niczego dobrego. Zgoda, jest to wino tanie. Jednak nadal pamiętam tanie Carmenere za 10 zł, również z Lidla, które smakowało lepiej. Cóż można powiedzieć o tym winie...nijakie? Owszem. Starając się znaleźć coś &lt;i&gt;in plus&lt;/i&gt;, udało mi się wyczuć nuty pieprzne. Ale poza tym mizeria. Mam nadzieję, że to skutek rocznika wina - &lt;i&gt;de facto&lt;/i&gt; piłem wino przeterminowane ;-) (o ile dobrze pamiętam, na etykiecie pojawiła się wzmianka o konieczności spożycia wina w ciągu 60 miesięcy od daty "produkcji"). Możliwe, że nowsze roczniki tego wina są o wiele ciekawsze. Ten konkretny polecam jednak omijać z daleka. Oceny brak - bo nie lubię różnicować win, którym do osiemdziesiątki daleko ;-).&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;A jak oceniali Vesprale pozostali Winni Wtorkowicze?&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.nasze-wina.pl/auth/news/421/"&gt;Nasze-Wina.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://dotrzechdych.pl/wieksza-polowka/"&gt;DoTrzechDych.pl&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11685"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/05/winne-wtorki-4.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/05/16/bez-dyskusji/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/432"&gt;Jongleur&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2011/05/winne-wtorki-4-vespral-gran-reserva.html"&gt;Czerwonye czy Białe?&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/05/vespral-reserva-2006-vespral-gran.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/05/17/winne-wtorki-4/"&gt;Viniculture&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winnapasja.blogspot.com/2011/05/winne-wtorki-vespral-gran-reserva-2005.html"&gt;Winna Pasja&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://amarone.blog.pl/winne-wtorki-3-czyli-blogerzy-frustraci,15381632,n"&gt;Amarone&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Lista oczywiście będzie aktualizowana.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Ogłoszenie parafialne&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Korzystając z okazji, że jest notka, chcielibyśmy zaprosić wszystkich czytelników na naszą Facebookową stronę :) Na pasku po prawej stronie jest box. Po co Facebook, zapytacie? Z trzech powodów. Po pierwsze, żeby iść z duchem czasu — wszyscy mają, nie będziemy gorsi :) Po drugie — nie wszyscy używają RSSów, a o nowych notkach będziemy zawsze informować, łatwiej więc nas śledzić. Po trzecie — cała masa winnych perypetii nie doczekała się tutaj pełnowymiarowych notek. Będziemy publikować nasze krótkie zmagania i eksperymenty, które na blogu być może pojawią się z opóźnieniem, a być może nigdy. Tak czy owak, mamy czapki pełne pomysłów, co tam się może znaleźć — tak więc serdecznie zapraszamy!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-2721353880713141165?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/2721353880713141165/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/winne-wtorki-4-vespral-reserva-do.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2721353880713141165?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/2721353880713141165?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/winne-wtorki-4-vespral-reserva-do.html" title="Winne Wtorki #4 — Vespral Reserva do kwadratu = Vespral Gran Reserva?" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-4E2GcF6n8Nc/TdGvxgg9USI/AAAAAAAAKcw/WZZtq5nEFv4/s72-c/winne_wtorki.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak4CRX06eyp7ImA9WhZWE0w.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-4522569858906354165</id><published>2011-05-12T20:32:00.000+02:00</published><updated>2011-05-13T22:36:04.313+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-13T22:36:04.313+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet sauvignon&#x9;bułgariamerlot" /><title>No Man's Land — wyjątkowe miejsce, ale czy wyjątkowe wino?</title><content type="html">&lt;p&gt;„5-milowy pas lądu na granicy Bułgarii z jej południowymi
sąsiadami – pas, który dawniej oddzielał światy socjalizmu i kapitalizmu – jest
klimatycznym rajem, wolnym od zanieczyszczeń z tętniącym dzikim życiem” – tak swoje
wina sprzedawane pod marką &lt;strong&gt;No Man’s Land&lt;/strong&gt; reklamuje bułgarska &lt;strong&gt;Damianitza,
&lt;/strong&gt;producent butelki, która dziś trafiła na mój stół. Do pieczonych
żeberek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-hE9ceg9dRo8/TcwnuChCmqI/AAAAAAAAKcU/VtlYdiB7a1A/s1600/nomansland.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hE9ceg9dRo8/TcwnuChCmqI/AAAAAAAAKcU/VtlYdiB7a1A/s320/nomansland.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605899308072344226" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czerwone &lt;strong&gt;No Man’s Land&lt;/strong&gt; to kolejny z zakupów z &lt;em&gt;niemieckiego
kartonu&lt;/em&gt;, który niedawno do mnie przyjechał, czyli tym samym kolejne wino za
mniej niż 10EUR. Kupaż &lt;em&gt;Cabernet Sauvignon&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Merlota&lt;/em&gt; w proporcjach
75/25 o co najmniej ciekawej nazwie, która po prawdzie zaintrygowała mnie
bardziej niż samo wino. Ot, kolejny &lt;em&gt;Kabmerlot&lt;/em&gt;, jakich wiele – ale etykieta
przykuła moją uwagę i poleciał do koszyka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kieliszku głęboki kolor dojrzałej wiśni, z odcieniami
złocistego miodu. Dość gęste i wyraziste. W nosie przeważa wiśnia, z aromatami
skóry, cygar, dębu i… lasu iglastego. Dość bogate, ale nie oszałamiające. Po
dłuższej chwili w kieliszku nie odkrywa wiele więcej, ale nadal jest przyjemne.
W ustach silnie taniczne i dość cierpkie, pełne. Taniczne w sposób, który mnie
urzeka, a nie wykrzywia. Gdzie tylko umyka ta wiśnia, w ogóle owoce, których
chciałbym czuć więcej. Na pierwszym planie są te cygarowo-skórzane nuty, z
odrobiną goryczy a’la gorzka czekolada. Gdzieniegdzie wysuwa się na wierzch
wcześniej wspomiany miód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z poważniejszych zastrzeżeń, poza mało wyeksponowanym
owocem, muszę wspomnieć o &lt;em&gt;gorącym końcu &lt;/em&gt; - alkohol w &lt;strong&gt;No Man’s Land  &lt;/strong&gt;się
czuje wyraźnie, mimo, iż wino nie należy do najmocniejszych prezentując na
etykiecie woltaż rzędu 14%. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całkiem przyjemna pozycja, choć daleko jej do jakiejkolwiek
wyjątkowości – proste, codzienne, do obiadu. Z chęcią kupiłbym drugi raz – ale raczej
nie do kontemplowania nad wspaniałością trunku, a dla zwykłej plebejskiej
przyjemności wypicia taniego &lt;em&gt;Kabmerlota &lt;/em&gt;do mięsa. Palmę
pierwszeństwa w kategorii kontemplacyjnej uparcie dzierży &lt;em&gt;Bordeaux&lt;/em&gt; i
chyba prędko się to na moim języku nie zmieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;82/100&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-4522569858906354165?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/4522569858906354165/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/no-mans-land-wyjatkowe-miejsce-ale-czy.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4522569858906354165?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4522569858906354165?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/no-mans-land-wyjatkowe-miejsce-ale-czy.html" title="No Man's Land — wyjątkowe miejsce, ale czy wyjątkowe wino?" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-hE9ceg9dRo8/TcwnuChCmqI/AAAAAAAAKcU/VtlYdiB7a1A/s72-c/nomansland.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMHSHYzeSp7ImA9WhZXGEo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-6749629808063941643</id><published>2011-05-08T20:02:00.004+02:00</published><updated>2011-05-08T20:13:59.881+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-08T20:13:59.881+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="riesling" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mosel" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="niemcy" /><title>O Rieslingu, który jeździł kurierem</title><content type="html">&lt;p&gt;Riesling to szczep, który uwielbiam i wracam do niego w każdej możliwej postaci, kiedy tylko mogę. To również szczep, który znajduje głębokie poparcie wśród mojej rodziny, bo z reguły łączy owocowe aromaty z lekką słodyczą przełamującą wytrawność, szczególnie w niemieckich interpretacjach. To nie tylko wina, które kocham, ale również takie, które uważam za bezpieczne - na stół, na prezent, na wycieczkę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wczoraj na moim stole nie stanął jednak Riesling, a Tokaji... ale o nim napisze Krzysiek, bo posiada identyczną butelkę, a ja byłem tak zaaferowany innymi rzeczami, że niebardzo potrafiłbym go teraz dobrze opisać. A zapewniam, że zasługuje na pełnowymiarową notkę. Tymczasem wróćmy do wspomnianego Rieslinga.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Riesling, o którym piszę, przyjechał kurierem. Z daleka, bo aż z niemieckiego Ulm. To jedna z butelek, która przed świętami Wielkiej Nocy przyjechała do mnie z Wein Bastionu, w ramach mojego zamówionego kartonu win do 10EUR (pozdrawiam załogę &lt;strong&gt;dotrzechdych.pl&lt;/strong&gt;!). Jedno wino z tego kartonu już smakowałem, powstała nawet to nim notka. Tym razem przyszła pora na Rieslinga - w sumie zupełnie przypadkiem. Siedzieliśmy bowiem przy cieście o przysłowiowym &lt;em&gt;suchym pysku&lt;/em&gt;, gdy zaproponowałem, że otworzę jakąś butelczynę. Zważając na okoliczności, jedno z białych win wydało mi się niezłym pomysłem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na stół trafiła mozelska butelka &lt;strong&gt;Weingut Amalienhof Riesling Kabinett 2008&lt;/strong&gt;. W pięknej, bardzo smukłej butelce, tak typowej dla Rieslingów z elegancką, dystyngowaną etykietą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-RYKf3k6AAF8/TcbdDsTVLxI/AAAAAAAAKcM/u5KIyk0yQho/s1600/riesling.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 181px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-RYKf3k6AAF8/TcbdDsTVLxI/AAAAAAAAKcM/u5KIyk0yQho/s320/riesling.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604409841810747154" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Piękny słomkowy, delikatnie miodowy kolor zwiastował feerię zapachów i smaków, ucztę dla podniebienia i raj przyjemności. Wino trafiło do czterech kieliszków... i w tym momencie chyba rozczaruję wszystkich, którzy dotarli w tej notce tak daleko. Żeby jeszcze nieco przedłużyć moment oczekiwania - dziękuję, że chce Wam się czytać! :) Ale, ale! Wracając! Przyjemności w sumie nie było. Wino bardzo pospolite. Zaskakująco mineralne, lekko kwasowe, silnie wytrawne - nieco przypominające kilka alzackich Rieslingów, które ostatnimi czasy miałem okazję przelać przez swoje gardło. Nos bardzo ciasny, nawet po długim mieszaniu mało obecny. Niewiele owocu, nie znalazłem nawet tak charakterystycznego i wyczekiwanego zielonego jabłka. Wino wybitnie nieinteresujące, mało inspirujące i nieciekawe. Nawet smaczne - w takim sensie, że nie wykręca ust od kwasowości, nie atakuje niczym wyjątkowo negatywnym. Po prostu nie zaskakuje niczym, o czym chciałoby się pisać. Po prostu, średniak.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tanie, bo nie dobiło nawet do 7EUR - ale drugi raz na stół nie trafi. Raczej nie polecam. Marne 81/100 punktów ode mnie, Rieslingu von Amalienhof! Wstyd!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-6749629808063941643?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/6749629808063941643/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/o-rieslingu-ktory-jezdzi-kurierem.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6749629808063941643?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6749629808063941643?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/05/o-rieslingu-ktory-jezdzi-kurierem.html" title="O Rieslingu, który jeździł kurierem" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-RYKf3k6AAF8/TcbdDsTVLxI/AAAAAAAAKcM/u5KIyk0yQho/s72-c/riesling.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C08BQH89eSp7ImA9WhZQFUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-4382970218173829335</id><published>2011-04-23T19:47:00.007+02:00</published><updated>2011-04-23T20:04:11.161+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-23T20:04:11.161+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bardolino" /><title>Winny bard... bard? Bardolino?</title><content type="html">&lt;p&gt;Do pokoju zajrzała mi dziś Mama, z ochotą na jakieś &lt;em&gt;lekkie&lt;/em&gt; czerwone wino. Podrapałem się w głowę, schyliłem do swojej winnej skarbnicy, podrapałem w głowę ponownie. Wyjąłem zgromadzone tam butelki rzucając bacznym okiem na etykiety, szukając czegoś, co w moim odczuciu będzie pasowało do miana &lt;em&gt;lekkie&lt;/em&gt; i będzie pasowało do pięknej, wiosennej słonecznej pogody i złocistego słońca wpadającego przez okna na drewnianą podłogę. Czegoś, co będzie grało z sączącym się w tle lekkim jazzem i nie będzie skłaniało do głębokich rozmyślań. Czegoś, co po prostu będzie przyjemne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moje oczy błądziły od Chianti do Brunello i z powrotem, mijając po drodze Bordeaux i Dolinę Rodanu, Merlota z Nowego Świata i kilka białych win, aż w końcu spoczęło zadowolone na jednej z butelek. &lt;em&gt;Lekkie, o tak! Na dzisiaj, o tak!&lt;/em&gt; — pomyślałem dzierżąc w ręce &lt;strong&gt;Bardolino&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na stole stanęła nie tak już znowu młoda &lt;strong&gt;Cavalchina Bardolino 2009&lt;/strong&gt;, wino skomponowane ze szczepów Corvina, Rondinella i Molinara z winnic  w północnych Włoszech. Butelka, która za skromne 25zł przyjechała do mnie wraz z koleżankami z Wein Bastionu. Szybkie googlanie pokazało, że wino jest do kupienia w jednym z rodzimych sklepów za ponad 60zł — nazwy sklepu przez grzeczność nie wymienię, bo jeszcze nie mogę podnieść szczęki z wrażenia po zobaczeniu różnicy w cenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-_AKc3sOBdj0/TbMTG6ti5aI/AAAAAAAAKbc/LR6hmI7-48I/s1600/cavalchina_bardolino_2009.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_AKc3sOBdj0/TbMTG6ti5aI/AAAAAAAAKbc/LR6hmI7-48I/s320/cavalchina_bardolino_2009.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598839771312088482" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kieliszku żywa iskrząca purpura, lub — dla kolegów i koleżanek po informatyczno-graficznym fachu, magenta, czy wręcz &lt;em&gt;#ec008c&lt;/em&gt;. W nosie ani krzty stajenki, pełna dojrzała (ale wciąż silnie kwaśna) wiśnia z odrobiną pieprzu i innych czerwonych owoców. Mieszające się rześko-kwasowe aromaty z subtelną słodyczą. W ustach mocno kwaśne, &lt;strong&gt;bardzo&lt;/strong&gt; owocowe. Okrągłe, pełne i długie, mimo swojej ogólnie pojętej lekkości. Po chwili złapania powietrza kwasowość złagodniała, czyniąc Cavalchinę jeszcze przyjemniejszą. Nutki pieprzu dawały o sobie znać — choć delikatnie, bynajmniej nie w taki sposób jak w dużo masywniejszych &lt;em&gt;Côte-Rôtie&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każdy kolejny kieliszek coraz bardziej przywoływał mi obraz domku na wsi, z fotelem bujanym na tarasie, w słoneczny złocisty wieczór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Może to kwestia dnia dzisiejszego, a może faktycznie taka jest — ale dla mnie Cavalchina była &lt;strong&gt;przepyszna&lt;/strong&gt;. Zwłaszcza za 25zł. Nawet za rzeczone 60zł nie miałbym poczucia pieniędzy wyrzuconych w błoto — choć zawsze milej wydaje się mniej, niż więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;88/100&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-4382970218173829335?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/4382970218173829335/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winny-bard-bard-bardolino.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4382970218173829335?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4382970218173829335?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winny-bard-bard-bardolino.html" title="Winny bard... bard? Bardolino?" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-_AKc3sOBdj0/TbMTG6ti5aI/AAAAAAAAKbc/LR6hmI7-48I/s72-c/cavalchina_bardolino_2009.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkcHSXk9eSp7ImA9WhZQEkg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-716771202386990163</id><published>2011-04-19T23:41:00.004+02:00</published><updated>2011-04-19T23:53:58.761+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-19T23:53:58.761+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet sauvignon" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mendoza" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="argentyna" /><title>Alfredo Roca — powrót do korzeni</title><content type="html">&lt;p&gt;Jedną z pierwszych notek na &lt;strong&gt;Winnych Przygodach&lt;/strong&gt; był ślepy test, który przeprowadziliśmy z udziałem trzech różnych &lt;em&gt;Cabernet Sauvignon&lt;/em&gt;. Od tamtego czasu, pomijając chyba tylko wina z Lidla, czysty &lt;em&gt;Cabernet&lt;/em&gt; nie zagościł na moim stole. Kupażowany z Shirazem, Merlotem, Malbeciem, z klasycznymi bordoskimi szczepami — tak, ale sam jeden jak palec — nie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Opisywana butelka miała być pierwszym wspólnym eksperymentem w ramach &lt;strong&gt;Winnych Wtorków&lt;/strong&gt;, a jednocześnie powrotem do korzeni. Nie wyszło. Dostępność wina okazała się zbyt niska, więc tylko ja go sobie podegustowałem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pacjentem był &lt;em&gt;Cabernet Sauvignon&lt;/em&gt; z Mendozy (Argentyna) w wydaniu &lt;strong&gt;Alfredo Roca&lt;/strong&gt;. Producenta, którego niejednokrotnie widziałem na półkach sklepowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-obpMEBrFXj8/Ta4CgK83_GI/AAAAAAAAKbA/BKNpWZ4w6LI/s1600/alfredo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-obpMEBrFXj8/Ta4CgK83_GI/AAAAAAAAKbA/BKNpWZ4w6LI/s320/alfredo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597414138586856546" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Notka ma bardziej charakter reminiscencji, niż prawdziwej degustacji — od czasu, gdy piłem tą butelkę, minęło już trochę czasu i wspomnienia się pozacierały. Zostały jedynie luźne notatki ołówkiem na serwetce, bo nie chciało mi się iść po laptopa. Ale czemu nie? Powrót do korzeni, wspomnienia zamglone i niepełne, uzupełnione ułańską fantazją i oczyszczone z brudów i zastrzeżeń do Caberneta z San Rafael... nic, tylko zostać winnym bardem!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nos... o tak, nos pamiętam najlepiej. Znad ciemnego kieliszka, z nutami purpury, których po tym szczepie bym się raczej nie spodziewał, pachniało wszystkim. Każdy niuch i nieco inne wrażenia. Śliwka, suszona, lekkie dymne aromaty, trochę wiśni, miód gryczany, jeszcze raz dymne aromaty. Kieliszek opustoszał... chleb razowy, domowe ciasto. Kieliszek znów się napełnił i znów owoce, ale może jednak nie wiśnia, a przynajmniej nie tylko. Dużo, intensywnie, słodko i dość ciężko. Może nawet za ciężko.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podniebienie... podobnie. Lecz tutaj ta feeria barw, smaków i niuansów okazała się przekombinowana. Ciężkawo słodkie, nie do końca zrównoważone taninami. Dominująca bardzo dojrzała wiśnia i miód. Nieco przykrótkie, ale dość ciekawe. Uparcie wracając do tego wina pamiętam głównie nos, smak gdzieś mi umyka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czy mi smakowało? Tak. Czy bardzo? Nie. Po drugim kieliszku było, jak w starym dowcipie, &lt;em&gt;ogólnie męczące&lt;/em&gt;. Zupełnie inne od &lt;strong&gt;Kaikena&lt;/strong&gt;, choć to i to Argentyna. Nie mogę odradzić, ale wyjątkowo polecać też nie będę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ulżyło mi. Zbierałem się do tej notki i zbierałem... i z każdym dniem zapominałem coraz więcej. Wyszło trywialnie, nieskładnie, może nawet nudno? Jedno jest pewne — &lt;strong&gt;Cabernet&lt;/strong&gt; nie będzie na mnie spoglądał z góry i zarzucał mi, że o nim zapomniałem.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-716771202386990163?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/716771202386990163/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/alfredo-roca-powrot-do-korzeni.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/716771202386990163?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/716771202386990163?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/alfredo-roca-powrot-do-korzeni.html" title="Alfredo Roca — powrót do korzeni" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-obpMEBrFXj8/Ta4CgK83_GI/AAAAAAAAKbA/BKNpWZ4w6LI/s72-c/alfredo.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkIHQXo4cSp7ImA9WhZQE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-8487401274711409217</id><published>2011-04-19T14:46:00.013+02:00</published><updated>2011-04-21T16:02:10.439+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-21T16:02:10.439+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="australia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chardonnay" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="semillon" /><title>Winne Wtorki #2 — Gruba Molly</title><content type="html">&lt;p&gt;Winne Wtorki rozgrzewają się i nabierają impetu, zbierając zainteresowanie coraz  większej ilości polskich blogerów (i nie tylko).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dziś, czyli w drugim odcinku Wtorków, na tapetę idzie Mullygrubber Sémillon-Chardonnay 2009 – wino z południowowschodniej Australii. Przez swoją nazwę, przechrzciłem je na Grubą Molly. Wino zaproponował Maciek z &lt;a href="http://viniculture.pl/"&gt;Viniculture&lt;/a&gt;. W Łodzi okazało się niedostępne (a przynajmniej tam gdzie patrzyliśmy), do kupienia natomiast w internetowym sklepie Ballantines.&lt;/p&gt; 

&lt;p&gt;Nie obyło się jednak bez przeszkód. Firma kurierska Delta City, z którą współpracuje Ballantines, trafiła na poszerzającą się listę kurierów, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Wyprzedzili kilku innych konkurentów, a nawet paczkę ekonomiczną Poczty Polskiej, w kwestii czasu dostawy. Wino wysłane w czwartek dotarło do mnie dopiero we wtorek rano (dzisiaj) – zmuszając mnie do szybkiej degustacji w dniu pisania notki. Z tego też powodu recenzja Krzyśka pojawi się z drobnym opóźnieniem, bo nie zdążyłem dostarczyć mu jego butelki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tymczasem serdecznie zapraszam do zapoznania się z moimi spostrzeżeniami :)&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-i2pYpFMiB-s/Ta2FmB3Bb9I/AAAAAAAAKa4/SUgswK87t8I/s1600/gruba_molly.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-i2pYpFMiB-s/Ta2FmB3Bb9I/AAAAAAAAKa4/SUgswK87t8I/s320/gruba_molly.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597276800272134098" /&gt;&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Mateusz&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Już od chwili nalania do kieliszka, wino otacza nas świeżością. Intensywny złocisty, wręcz nieco miodowy kolor, dużo ciemniejszy niż bym się spodziewał po Chardonnay. Przejrzyste i ciepłe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nos zachęca i nastraja pozytywnie. Ucieszyło mnie, że od początku nie zaatakowała mnie beczka – nie jestem fanem przedębowanych oleistych Chardonnay, miłując się w interpretacji tego szczepu w silnie mineralnym wykonaniu Burgundzkim. Wpływ Sémillon czuć od razu. Na wstępie powitała mnie delikatna słodycz dojrzałych owoców, natychmiast wyczuwalny ananas, morela, przyjemna kwasowość a’la zielone jabłuszko z odrobiną miodu. Gdyby nie to, że nigdy nie pamiętam jak pachnie melon – też bym o nim wspomniał. Wyczułem też nutę mineralności, ale dużo mniej obecną niż we francuskich Chardonnay – przyjemną, ale nie nachalną. Przystępną dla tych, którzy za silnie mineralnymi winami nie przepadają.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nos zrobił na mnie wrażenie bardzo pozytywne, lekko słodkawe, z kwasową równowagą, a przede wszystkim bardzo świeże – musiałem powstrzymywać się przed wzięciem szybkiego pierwszego łyka, bo ochota była wielka. Już po samym nosie miałem ochotę zamówić kilka dodatkowych butelek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ustach wino również nie rozczarowuje. Gra słodyczy i kwasowości wręcz urzeka, delikatnie przykrywając odczuwalną mineralność. Odczuwalną bardziej niż w nosie, ale bynajmniej nie w nadmiarze. W nutach owocowych prym wiodą cytrusy i owoce tropikalne. Skojarzenia z ananasem nie mogę się pozbyć, choćbym chciał. Nuty dojrzałych owoców pozostają aż na migdałkach, ale wino jest stosunkowo lekkie. Młode i figlarne, nijak nie tak dystyngowane i poważne jak, dajmy na to, Montrachet. Po drugim kieliszku tej owocowej słodyczy jakby ciut za dużo… a może jednak nie? Nie mogę się zdecydować. Ale chyba jednak trochę za dużo tej słodyczy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wedle moich preferencji, świetne jako aperitif i na lato – lekkie, zwiewne, rześkie. Nie pogardzi też niejedną potrawą. W sumie… zastanawiałem się, czy to napisać – najwyżej mnie zlinczujecie. &lt;strong&gt;Bardzo smaczne&lt;/strong&gt;. Zwłaszcza za cenę, którą przychodzi za nie zapłacić – niecałe 30zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedyne co... no właśnie. Napisałem tą notkę i wróciłem do kieliszka, który chwilę postał. Kwasowosć jakby stała się bardziej denerwująca, bez równowagi, słodycz wychodzi na pierwszy plan. Nieco, wręcz, landrynkowa. &lt;strong&gt;Gruba Molly&lt;/strong&gt; z czasem na smaku nie zyskuje... a chyba wręcz dość stanowczo traci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pierwsze wrażenie potrafi zmylić... uwzględniając tą krótką erratę, przemianowuję &lt;strong&gt;bardzo smaczne&lt;/strong&gt; na &lt;strong&gt;niezłe&lt;/strong&gt; — ale chyba jednak zapowiadanych kolejnych kilku butelek nie wezmę.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krzysiek&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Byłem bardzo zaciekawiony, gdy dowiedziałem się, że przyjdzie nam spożywać blend z Semillonem - to już drugi w moim przypadku w ostatnim czasie (pierwszy - Asticę - znajdzie Czytelnik &lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2011/02/semillon-i-sauvignon-blanc-po-godzinach.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Miałem nadzieję, że wino to okaże się propozycją ciekawszą, wszak obok Semillona znalazł się w butelce również Chardonnay. Niestety, moje wrażenia, zwłaszcza mając porównanie z tańszą Asticą to wino nie wypada lepiej. Mocno, na mój język zbyt mocno, kwasowe. Przyjemny, ale z drugiej strony dość typowy owocowy aromat. Reasumując - dobre, ale zbyt drogie - da się znaleźć tańsze propozycje, &lt;i&gt;vide&lt;/i&gt; wspomniana wcześniej Astica.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Pozostałe blogi&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://dotrzechdych.pl/winny-wtorek-do-trzech-dych/"&gt;Do Trzech Dych&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-2.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/04/19/winne-wtorki-2/"&gt;Viniculture&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-2-mullygrubber-semilion.html"&gt;Czerwone czy białe&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://ksiazkaiwino.blogspot.com/p/winne-wtorki.html"&gt;Książka i wino&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/04/mullygruber-semillonchardonnay-2009.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11517"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/04/19/antypody-antypodow/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winnapasja.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-mullygrubber-semilion.html"&gt;Winna Pasja&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://owinie.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-2-mullygrubber-semillon.html?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+OWinie+%28O+winie%29"&gt;O winie&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://amarone.blog.pl/winne-wtorki-tradycyjnie-opozniony,15350951,n"&gt;Amarone&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-8487401274711409217?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/8487401274711409217/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winne-wtorki-2-gruba-molly.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8487401274711409217?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/8487401274711409217?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winne-wtorki-2-gruba-molly.html" title="Winne Wtorki #2 — Gruba Molly" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-i2pYpFMiB-s/Ta2FmB3Bb9I/AAAAAAAAKa4/SUgswK87t8I/s72-c/gruba_molly.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUEESX8yeip7ImA9WhZRF0w.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-6937987398326854412</id><published>2011-04-05T00:00:00.007+02:00</published><updated>2011-04-13T18:53:28.192+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-13T18:53:28.192+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="australia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="shiraz" /><title>Winne Wtorki #1 — McGuigan Shiraz 2008</title><content type="html">&lt;p&gt;Naszych czytelników nowo upieczonej serii notek &lt;strong&gt;Winnych Wtorków&lt;/strong&gt; witamy słoneczną Australią — a dokładniej, butelką &lt;strong&gt;McGuigan Shiraz 2008&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-DiJj5yfZC7s/TZoWZIrqC9I/AAAAAAAAKaU/RIvISyDFph0/s1600/shiraz2008_mcguigan.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DiJj5yfZC7s/TZoWZIrqC9I/AAAAAAAAKaU/RIvISyDFph0/s320/shiraz2008_mcguigan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591806508417027026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Żeby było ciekawiej, każdy z nas — i ja i Krzysiek — kupiliśmy po butelce i postanowiliśmy napisać parę słów zupełnie niezależnie, również nie sugerując się własnymi opiniami. A oto wyniki naszego starcia i przygody z rzeczoną butelką.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Mati&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Wino zaskakujące, choć nie jestem przekonany, czy pozytywnie. Moja przygoda z Shirazem od McGuigana zaczęła się od zakrętki — miła rzecz, jestem z obozu tych, którzy lubią zakrętki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po rozlaniu do kieliszków oczom mym ukazał się dosyć ciemny i gęsty kolor wiśniowej czerwieni, z nutą purpury — ale mało intensywną. Kolor był ciepły, momentami niemal Cabernetowo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nachyliłem nos nad kieliszkiem i napotkałem pierwsze zaskoczenie. Spodziewałem się typowo australijskiej bomby owocowej — eksplozji aromatów, nieco przejrzałych słodkich owoców. Nic z tych rzeczy. Nos rzeczonego Shiraza był zamknięty, nieco nieśmiały i schowany za węgłem. Mały nieśmiały owoc — w strachu chyba — krył się za warstwą ziemi, liści i tenisówek. Wyraźnie ziemisty charakter wina potęgowany był przez uderzającą w nos kwasowość, której nie równoważyła słodycz owocu. Mieszanie, kręcenie i pastwienie się nad kieliszkiem niewiele zmieniało. Owszem, zapachy stawały się bardziej wyraźne, ale jak owoc był skryty, tak pozostał nadal. Nadal również nos był schowany pod grubą pierzyną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Liczyłem na poprawę sytuacji na języku i podniebieniu, ta jednak nie nastąpiła. Shiraz zaatakował kwasowością i odrobiną wiśni, tej ledwo wyczuwalnej nosem. Jak zaatakował, tak poleciał prosto do gardła. Bez starannego zrównoważenia taninami, bez pełni owocu, bez długiego soczystego końca, a także w zasadzie bez środka. Oddychanie mu za bardzo nie pomogło — może nieco się uspokoił, ale nie stał się bardziej interesujący. Ani po godzinie, ani po dniu całym.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;
Nie powiem, że Shiraz był niesmaczny. Ale był nudny i jednowymiarowy. Zdjęcie kieliszka pitego niedawno Shiraza z jednego z francuskich Vin de Pays było bardziej wielowymiarowe od McGuigana. Może jestem za surowy? Ale liczyłem na dużo więcej. Szkoda.
&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;80/100&lt;/strong&gt; — za wydane 54zł, moim zdaniem nie warto.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Krzysiek&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Wybrane po długich dyskusjach (głównie z powodu nie najlepszej dostępności win w sklepach) wino zaciekawiło mnie. Z jednej strony dość wysoka (jak na typowe, popularne, australijskie wino) cena - 54 zł, z drugiej - w końcu nasz pierwszy, winnowtorkowy wybór. Efekt? Średni. Wino nie jest złe, dominuje typowy aromat jagód i innych leśnych owoców, jednak przeszkadzała mi stosunkowo wysoka kwasowość. Można by rzec - całkiem poprawne, typowe wino. Do czerwonego posiłku - nawet, nawet.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zbyt wysoka cena odstrasza. Moim zdaniem cena tego wina powinna wahać się między 35 a 40 zł - wtedy stosunek ceny do jakości byłby całkiem rozsądny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;82/100&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;Notki pozostałych blogów w cyklu Winne Wtorki&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/04/mcguigan-estate-shiraz-2008.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/04/04/wykrzyniki-i-pytajniki/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/2011/04/05/winne-wtorki-1/"&gt;Viniculture&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-1.html"&gt;Uncle Matt in Travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11432"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://owinie.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-1-mcguigan-estate-shiraz.html"&gt;O winie&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winnapasja.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-mcguigan-estate-shiraz.html"&gt;Winna Pasja&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-1-mcguigan-estate-shiraz.html"&gt;Czerwone czy białe&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Lista będzie aktualizowana wraz z kolejnymi notkami&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-6937987398326854412?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/6937987398326854412/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winne-wtorki-1-mcguigan-shiraz-2008.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6937987398326854412?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/6937987398326854412?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/winne-wtorki-1-mcguigan-shiraz-2008.html" title="Winne Wtorki #1 — McGuigan Shiraz 2008" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-DiJj5yfZC7s/TZoWZIrqC9I/AAAAAAAAKaU/RIvISyDFph0/s72-c/shiraz2008_mcguigan.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak8GRH88eyp7ImA9WhZSFkU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-3808132541472970713.post-4492210394582106606</id><published>2011-04-01T18:52:00.008+02:00</published><updated>2011-04-01T22:13:45.173+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-01T22:13:45.173+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne Wtorki" /><title>Wtorki... jakie wtorki? Winne Wtorki!</title><content type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Muzyczne Poniedziałki&lt;/strong&gt; w łódzkiej Akademii Muzycznej, &lt;strong&gt;Szalone Środy&lt;/strong&gt; w promocjach linii lotniczych, &lt;strong&gt;Matematyczne Czwartki&lt;/strong&gt; na Uniwersytecie Jagiellońskim i &lt;strong&gt;Odpoczynkowe Piątki&lt;/strong&gt; w Wine Library TV Gary'ego Vaynerchucka... a gdzie się podziały wtorki? U nas!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za sprawą pomysłu &lt;strong&gt;Kuby Jurkiewicza&lt;/strong&gt; z bloga &lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com"&gt;&lt;strong&gt;Czerwone czy białe&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; powstała fantastyczna koncepcja &lt;strong&gt;Winnych Wtorków&lt;/strong&gt;. Dni, w które będziemy robić coś razem. W grupie. Jakiej grupie? O tym za chwilę — najpierw ustalmy co :)&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W każdy pierwszy i trzeci wtorek miesiąca będziemy opisywać wino. Ale nie byle jakie i nieprzypadkowe. Wszyscy będziemy opisywać &lt;strong&gt;to samo wino&lt;/strong&gt; — opisując, dyskutując i komentując. Podkreślając, jak indywidualnym tematem jest wino i jak różne spostrzeżenia na jego temat możemy mieć nawzajem. &lt;strong&gt;Winne Wtorki&lt;/strong&gt; to świetny pretekst by zrobić coś wspólnie i pokazać, że potrafimy wyściubić nos poza własne blogowe poletko. No i przede wszystkim — by się przy tym świetnie bawić! Skoro nie możemy się fizycznie spotkać i posiedzieć przy winie, zróbmy to chociaż wirtualnie!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tym samym, serdecznie zapraszamy wszystkich piszących do winie, by dołączyli do naszej zabawy — w tym temacie języka najlepiej zasięgnąć u pomysłodawcy całej zabawy, na blogu &lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;Czerwone czy białe&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pierwsza wirtualna degustacja już w najbliższy wtorek, na spostrzeżenia z której serdecznie zapraszamy do nas, jak również na pozostałe blogi:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://viniculture.pl/"&gt;Viniculture.pl — Winna Strona Życia&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://winezine.pl/"&gt;WineZine&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/"&gt;Uncle Matt in travel&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://owinie.blogspot.com/"&gt;O winie&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://ksiazkaiwino.blogspot.com"&gt;Książka i wino&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/"&gt;Kontretykieta&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Do zobaczenia!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;p.s. wszystkich naszych czytelników, którzy o winie nie piszą, również zapraszamy do zabawy! Komentujcie, wyrażajcie swoje opinie, podsuwajcie pomysły butelek, które chcielibyście zobaczyć w ramach Winnych Wtorków! :) Nie robimy tego dla siebie... well, nie robimy tego &lt;strong&gt;tylko&lt;/strong&gt; dla siebie — ale także dla wszystkich spoglądających na nasze notki ukradkiem :)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3808132541472970713-4492210394582106606?l=www.winne-przygody.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://www.winne-przygody.pl/feeds/4492210394582106606/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/wtorki-jakie-wtorki-winne-wtorki.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4492210394582106606?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/3808132541472970713/posts/default/4492210394582106606?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.winne-przygody.pl/2011/04/wtorki-jakie-wtorki-winne-wtorki.html" title="Wtorki... jakie wtorki? Winne Wtorki!" /><author><name>Mateusz Papiernik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03418345990627697567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_71HcKLiCgUY/S64Ta_q8R1I/AAAAAAAAKJs/cDv6XucX8tM/S220/avatar_big.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>

