<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-5524306798238707643</atom:id><lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2024 03:13:48 +0000</lastBuildDate><category>Post Apo</category><category>Post-Apo</category><category>SciFi</category><category>apokalipsa</category><category>blog</category><category>horror</category><category>odcinki</category><category>opowiadanie</category><category>opowieść</category><category>post apocaliptic</category><category>postapokaliptyczne</category><category>przyszość</category><category>science fiction</category><category>sensacyjne</category><category>story</category><category>wizja świata</category><title>Za 300 lat od jutra</title><description></description><link>http://za300lat.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Kaolia)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>2</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5524306798238707643.post-6016116870425640253</guid><pubDate>Fri, 28 Jul 2017 13:11:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-31T05:50:14.499-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">apokalipsa</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">blog</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">horror</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">odcinki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">opowiadanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">opowieść</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Post Apo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">post apocaliptic</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Post-Apo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">postapokaliptyczne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przyszość</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">science fiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">SciFi</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">sensacyjne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">story</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wizja świata</category><title>002: Szpieg</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Palce o twardej skórze gładziły kręcone włosy z czerwonawym połyskiem. Ich właściciel wytężał mózg, by stworzyć coś wielkiego – tatuaż, o jaki poprosiła go córka Generała. Anja, gdyż tak dziewczyna miała na imię, chciała malunkiem na ciele uczcić swoje wstąpienie w szeregi Armii Rebeliantów. Miała łatwiej niż inni, cóż. Nie każdy urodził się w odpowiedniej rodzinie i rozpoczynał swą przygodę z bronią z rangi majora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Chcę, by prezentował sobą siłę i rozwagę – oznajmiła, spoglądając z uśmiechem wyższości na Rexa – by idealnie do mnie pasował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Salem nie okazywał irytacji, jaką wzbudziła w nim lekceważąca nuta w głosie tej szesnastolatki, choć krew mocniej uderzyła do głowy. Obozowi nie podobała się wysoka ranga jasnowłosej dziewczynki, jednak nikt nie chciał zadzierać z Generałem. Prawo jako takie nie istniało u Rebeliantów. Nazywali je „Zasadami”, które dobrze było przestrzegać w celach zachowawczych. To, że najwyższy rangą ustalał misje dla całego Obozu było naturalne: społeczeństwo nie może funkcjonować, gdy wszyscy są równi. Ktoś musi rządzić, by inni mogli być woli. Brodacz nie chciał, by po skardze córki Generał wysłał go na samobójczą misję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kawałek kredy, &amp;nbsp;którym projektował tatuaż na ścianie swojego pokoju, zapiszczał. Rex skrzywił się, nienawidził tego dźwięku. Niestety – w związku z deficytem papieru sam doszedł do wniosku, iż wszelkie kartki, jakie miał w swym posiadaniu lepiej zostawić Wizji. On przyozdabiał i upamiętniał, ona dawała szansę na przeżycie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Zrezygnowany tatuażysta zgniótł resztkę kredy w dłoniach. Nic nie symbolizowało jednocześnie siły i rozwagi. Znał wiele zwierząt: konie, lwy, wilki, sowy, węże, skorpiony... Jak połączyć dwie cechy, teoretycznie mogące współistnieć, a nie występujące razem u żadnej ze znanych mu osób? „Poza Anjali” skomentował w myślach kwaśno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Puk puk! - za plecami Salema rozległ się dźwięczny głosik. Nie udało mu się opanować drgnięcia. Celen jak zwykle weszła bezszelestnie, zaskakując go wydobyciem z siebie dźwięku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Leres, zabiję cię we śnie – zagroził, odwracając się w jej stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Przynoszę informację – dziewczyna nie przejęła się w ogóle groźbą mężczyzny, który przerastał ją o dobre czterdzieści centymetrów a na szerokość był co najmniej dwukrotnie taki jak ona. Uśmiechnęła się szeroko, dostrzegając coś przezabawnego w świetle odbijającym się od ogolonej na łyso czaszki rudobrodego. Po chwili jednak powróciła do przerwanego wątku, zachęcona pytającym uniesieniem ręki Rexa. – Jutro o dziewiętnastej wyruszamy do Podziemnych. Coś kombinują a my mamy ustalić dokładnie co.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Co też ten Ramones wymyśla? – prychnął Salem, co blondynka skomentowała przewróceniem oczami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Ramones, Ramones... Nie wszystko wychodzi do Kaia. To polecenie Generała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tylko ja jutro na dwudziestą mam wizytę jego córeczki. Mam wytatuować jej... – cmoknął, wracając do problemu, który przed chwilą roztrząsał. – Tatuaż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Szokujące! – słowom towarzyszył krótki śmiech. – No to major Anjali będzie musiała poczekać. Wiesz, nie da się otrzymać polecenia bardziej z góry. – Leres wzruszyła ramionami, po czym opuściła lekkim krokiem pracownię Rexa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Brodacz nie mógł się powstrzymać od uśmiechu. Czasem w myślach zwracał się do Celen określeniem „Promyk”, choć nigdy nie wpadłby na to, aby tak powiedzieć do niej wprost. Lubił tego dzieciaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Z mieszaniną zawodu i ulgi uświadomił sobie pozytywy wyruszenia jutro na tereny Podziemnych: ma więcej czasu na wymyślenie tatuażu dla Anji. Wytarł dłonie z kredy o wilgotną, starą koszulę, po czym ruszył do magazynu z jedzeniem. Skoro jutro wyruszają w teren, nie należy iść spać głodnym. W końcu ten posiłek może być ostatnim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Celen sprężyście przemierzała kolejne zakręty, kierując się do lokum Pagrona. Pezas był tak uprzejmy, że przygarnął do siebie Nogę. Hesserowi udało się w ostatnim tygodniu nadpalić swoje lokum, a że należał do sierot wojennych, jak Kai, nikt nie zatroszczył się o nowe mieszkanie czy choćby posłanie dla niego. Sam nie miał kiedy znaleźć sobie czegoś do spania, gdyż poza przynależnością do D3-062 zajmował się leczeniem rannych. Zajmowało mu to sporo czasu, ale pomimo sporej ilości rannych, leżakującej w prowizorycznym szpitalu, znajdował czas na eksperymenty ze znajdowanymi na misjach chemikaliami. Celen doskonale wiedziała, że źródłem pożaru było niewłaściwe połączenie odczynników, jednak nie dzieliła się swoją wiedzą z innymi. Każdy ma prawo do sekretów. Naturalnie sekretów, o których Leres wie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Dziewczyna uchyliła drzwi, wsuwając głowę przez szparę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Proszę o zaprzestanie całowania, wchodzę! – &amp;nbsp;zawołała, przekraczając próg lokum Pagrona. Nikt jej nie odpowiedział, co zaniepokoiło odrobinę Celen. Gdzie mogli się podziać o tej porze?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Delikatnie stawiała stopy na przykurzonej podłodze, poszukując wzrokiem niepokojących znaków – rozlanego napoju, śladów krwi... Jednak poza zwykłym bałaganem, który panował w tych pomieszczeniach zawsze, wszystko wyglądało normalnie. Niepokój ścisnął żołądek blondynki. Hesser. Gdzie jest Noga? Oddech przyspieszył jej w przypływie paniki. Odchyliła głowę w tył, z opuszczonymi powiekami oddychała głęboko. Musi powiedzieć o tym Kaiowi. Zniknęli, wyparowali...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Do jej uszu dobiegł dźwięk wypuszczonego nagle powietrza. Wielkie szare oczy otworzyły się w ułamku sekundy, rejestrując dziwaczną scenę. Pagron i Hesser z trudem hamowali wybuch śmiechu, uczepieni fragmentów zbrojenia wystających z sufitu. Niski wzrost Celen oraz wysoki strop uniemożliwiły jej zobaczenie ich od razu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Ktoś przechytrzył w końcu mini-szpiega – &amp;nbsp;Hesser zeskoczył pierwszy, lądując odrobinę niezgrabnie na podłodze. Skrzywił się, widać źle obliczył wysokość, a siła uderzenia o podłogę wywołała mrowiący ból w nogach. W jego ślady poszedł Pagron, choć jego upadek był zdecydowanie bardziej kontrolowany. Pezas zasalutował Celen, puszczając do niej oczko, po czym opuścił pomieszczenie kierując się do toalety.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Jak długo tam siedzieliście? – &amp;nbsp;nie wytrzymała Leres, patrząc, jak Hesser stara się rozetrzeć nogi w celu uwolnienia ich z chwilowego odrętwienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Odkąd zaczęło się ściemniać – &amp;nbsp;odpowiedział. – Nudziło nam się, a Enzy podrzucił nam nowy wynalazek Wizji do przetestowania. Całkiem przydatna rzecz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Dopiero teraz blondynka zauważyła, że w dłoni chłopaka o włosach ciemnoblond znajduje się przedmiot wielkości kubka, choć nie widziała, by był pusty w środku. Wystawał za do z niego dzyndzel, do złudzeni przypominający spust pistoletu. Szare oczy rozbłysły ciekawością, jendak Celen najpierw musiała uporać się z pierwszą rewelacją.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Kilka godzin wisieliście pod sufitem? Żeby mnie zaskoczyć? – upewniła się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– To przy okazji. Wiedzieliśmy, że przyjdziesz. Zawsze podglądasz nas wieczorami. A skoro Enzy&#39;emu zależało na przetestowaniu wynalazku jeszcze dzisiaj, upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu. – Zaprzestał masowania nóg, wyprostował się i oparł wolną dłoń o biodro. – Dziś przyszłaś wyjątkowo głośno jak na siebie. O co chodzi?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Leres zarumieniła się lekko, przez co piegi na twarzy stały się nieco mniej widoczne. Sądziła, że jest niewykrywalna, a Hesser cały czas wiedział... Postanowiła przejść do rzeczy, by jak najszybciej zmyć się, ukryć zażenowanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Jutro, Podziemi, dziewiętnasta – wymieniając kolejne informacje, uderzała pięścią w dłoń. Uniosła palec w górę, dodając – rozkaz z samej góry. Nie ma marudzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Celen odwróciła się, kierując ku wyjściu. Zostało poinformować Gres i wrócić na spoczynek. Jej nocny obchód się kończył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Leres? – Noga wydał z siebie coś pomiędzy krzykiem a pytaniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– &amp;nbsp;Hę? – Leres zatrzymała się, przybrała zblazowaną minę, jakby rozmowa ją znudziła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Chłopak ważył chwilę w dłoni gadżet, po czym jednym susem znalazł się przy dziewczynie, wpadając na nią. Nim zdążyli się przewrócić, na co Celen była przygotowana, stało się coś dziwnego. Hesser ją uniósł, szybko i wysoko, aż do samego sufitu. Chciała się mu wyrwać, jednak nogi nie miały podparcia. Jedynym, co powstrzymywało ciało dziewczyny przed upadkiem było ramię niebieskookiego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Wizja miała dobry pomysł. Możemy latać – zaśmiał się Noga.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tylko do konstrukcji metalowych – rzucił Pezas z dołu. Wrócił z toalety. – Musimy jeszcze dopracować lądowanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Łap blondynę – po tych słowach Hesser wypuścił dziewczynę, którą nieubłaganie grawitacja od razu pociągnęła w dół.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Wpadła wprost w uścisk Pagrona, który bezzwłocznie odstawił ją na podłogę. Chwilę po tym z cichym jękiem wylądował za nią Noga.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Oj, tak. Lądowanie trzeba dopracować – niebieskooki przyznał rację czarnowłosemu koledze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Pezas pokręcił głową z politowaniem, a na jego cynamonowej skórze, tuż przy niemal czarnych oczach pojawiły się zmarszczki rozbawienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Zmieszanie opuściło Celen, gdy tylko pożegnała Hessera i Pagrona. Na korytarzu uniosła wyżej brodę i z właściwą sobie gracją, możliwą tylko u istot, które niemal nic nie ważą, skierowała się ku mieszkaniu Gres. Podejrzewała, że Lana będzie już spała: wiele pomysłów wpadało ciemnowłosej do głowy właśnie podczas spoczynku. Pozostało tylko mieć nadzieję, że nie przerwie się jakiejś wizji wspaniałego wynalazku, gdy przyjdzie do budzenia Gres.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Leres, stojąc przed drzwiami, zastanawiała się krótką chwilę, czy aby nie należy zapukać. W końcu Lana mieszkała z rodziną, a nie wypadałoby ich budzić... Blondynka po cichu otworzyła drzwi, kierując się bezpośrednio do pomieszczenia Gres. Wsunęła się jak najciszej przez folię szeptem zawołała dziewczynę. Odpowiedziała jej cisza, co więcej – Celen wcale nie słyszała jej oddechu. Wizji tu nie było.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kolejnym punktem, który należało sprawdzić, nim uznało się Lanę za zagubioną, była pracownia Enzy&#39;ego. Z jakiegoś tajemniczego powodu Gres uwielbiała kalekę, czego blondynka nie mogła pojąć. Owszem, sama korzystała z jego sprawnych palców, gdy przychodziło do naprawienia broni, jednak był dla niej podmiotem wykonawczym, niewartym większej uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Rzeczywiście, Leres miała rację: z pracowni sączyło się migotliwe światełko, niewątpliwie palący się ogień. Rebelianci mieli możliwość korzystania z prądu – w piwnicy znajdował się agregat, a paliwo z okolicznych, opuszczonych stacji benzynowych nadal się nie skończyło. Lorenzo wolał spalać stare ubrania, nasączone odrobiną paliwa, nazywając swe zabiegi oszczędnością.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Głosu Lany, lekko zachrypniętego, jakby zawsze miała początki chrypki nie dało się nie rozpoznać. Opowiadała Enzy&#39;emu o przebiegu misji, o wiele bardziej barwnie, niż robił to Ramones, gdy składał raport u Generała. Celen słyszała już to, co chciała, zatem wmaszerowała do pracowni nie siląc się na bycie niesłyszalną.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Gres, czas spać – oznajmiła do progu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie będziesz mnie wysyłać do łóżka, szczeniaku – odgryzła się Lana, prostując na siedzeniu. Była starsza od Leres o ponad rok, a poza tym wyższa, nie życzyła sobie, by ta filigranowa osóbka nią rządziła. Gres ogólnie nie tolerowała poleceń.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie ja, tylko rozsądek. Jutro o dziewiętnastej mamy wyruszyć na zwiad, całe D3-062 – wyjaśniła, próbując ukryć irytację wywołaną zarówno zachowaniem, jak i samą osobą brunetki. Oj, nie lubiły się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Możesz przekazać Ramonesowi, że nie wybieram się na tereny Podziemnych nocą. Domyślam się, że tam mamy się udać. – Skrzyżowała ręce na piersi, by podkreślić swą nieustępliwość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Mogę mu przekazać. – Leres wzruszyła ramionami. – Tylko Generał może to różnie przyjąć...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Mina Gres zmieniła się w sekundzie. Rozkaz z góry.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Dobranoc, Enzy – rzuciła do chłopaka, po czym sztywno wyszła z pracowni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Punkt dla ciebie, Leres. – Enzy uśmiechnął się lekko do blondynki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– A ty tam reperuj – odparła, również opuszczając pomieszczenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Księżyc w swej wędrówce osiągnął punkt na niebie, który Celen uznawała za odpowiedni, do pójścia spać. O tej porze nie działo się już nic... Było za późno na nocnych marków a za wcześnie na ranne ptaszki. Jaki świetny szpieg, jak to miała w zwyczaju sama się określać, musiała wiedzieć takie rzeczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wemknęła się do lokum swej rodziny, starając się nie zbudzić nikogo. Było to trudnym zadaniem: swój dobry słuch zawdzięczała genom odziedziczonym po ojcu. Z wiekiem, naturalnie, zmysł ten uległ przytępieniu u mężczyzny, jednak nadal odczuwała niepewność, wprowadzając swe zdolności &amp;nbsp; bezgłośnego poruszania na najwyższy poziom. Zasadniczo, nie robiła nic złego – &amp;nbsp;ojciec nigdy nie potępiał jej za późne powroty. U Rebeliantów nie istniało przecież Prawo, zatem Leres mogła chodzić gdzie i kiedy chciała, nie musząc o tym informować kogokolwiek. Teoretycznie. Brak ustalonych, spisanych zasad wykazywał tendencję do bycia gorszym niż jasny statut: za nieodpowiednie zachowania, czyli takie, jakie ogół uznawał za niemoralne czy szkodliwe, Generał wyznaczał kary. Według Celen sama idea karania za bezprawie w kraju bez Prawa to idiotyzm. Nie mogła tego powiedzieć głośno. Zastałaby wygnana do jednego ze Szczęśliwej Dwunastki miast, jako entuzjastka starych, odrzuconych buntowniczo reguł.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Blondynka ułożyła się na słomianym materacu, wywołując tym uniesienie drobinek kurzu w powietrze. Kilka z nich wpadło do układu oddechowego dziewczyny, wywołując przymus kaszlu. Z trudem zdławiła odruch zagryzając wargi i wstrzymując powietrze najdłużej, jak umiała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Nim sen objął ją mgiełką zapomnienia, na usta dziewczyny wpłynął uśmiech tryumfu. Dobrym szpiegiem jest się wtedy, gdy zwierzchnik nie wie, na co cię stać. Kai wiedział, że porusza się bezgłośnie, zaś nie spodziewał się, iż sama potrafi zachować się wystarczająco cicho, by nawet on jej nie zauważył. Do problemów Celen należało jedynie opanowanie chęci rozmowy, nawet w stresujących, czy wymagających milczenia sytuacjach. Ale tym Leres zajmie się już w przyszłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Rex przebudził się. Przetarł kędzierzawą brodę ręką, by uciążliwe uczucie swędzenie odeszło w zapomnienie. Ziewnął, wydając z siebie pomruk. Sennym spojrzeniem obrzucił swoją „jaskinię”, myśląc o tym, iż przyjemnie byłoby mieć zegar w pokoju. Poprosi Enzy&#39;ego o zbudowanie takiego. Myśl okazała się wystarczająco motywująca, by zrzucił z siebie pled, chroniący od zimna podczas snu. Kiedy tylko stopy dotknęły zapiaszczonej ziemi powróciła do niego myśl o tatuażu dla Anji. Nadal nic nie wymyślił. Zyskanie dnia na przemyślenie wzoru niewiele dało, biorąc pod uwagę, iż po posiłku od razu zasnął, a poranek (o ile faktycznie było tak wcześnie, jak Salem się spodziewał) powinien poświęcić na przygotowania do misji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Tatuażysta poszukał wzrokiem swoich butów, a gdy je odnalazł, wsunął w nie nogi. Przetarł dłońmi oczy, rozmasował twarz, następnie ruszył do Enzy&#39;ego, by poprosić go o zegar.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Enzy! – Rex otworzył drzwi, grzmiąc swym głosem z wystarczającym natężeniem, by po pomieszczeniu rozległ się pogłos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tu jestem, wielkoludzie – powiedział, krzywiąc się kaleka. Wyszedł zza otwartych przez Salema drzwi. – Na prawdę, nie musisz krzyczeć. Mam zepsutą nogę, nie uszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Gdy brodacz wszedł do pomieszczenia, Lorenzo zamknął za nim drzwi, następnie zwrócił się do niego:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Czym mogę służyć? – Doskonale wiedział, że tatuażysta nie przychodzi nigdy do nikogo bez powodu. Musiał czegoś chcieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Potrzebuję zegarka. – spojrzenie oczu o piwnych tęczówkach wbiło się w Strawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Weź mój. – Enzy sięgnął po mały, nakręcany budzik. – Wizja przyniosła po jednej z misji kilkanaście takich, wyciągnę dla siebie drugi. – Lorenzo badawczo patrzył na gościa. – Nie przyszedłeś tu tylko z powodu zegarka, prawda?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Rex zmarszczył brwi, na jego czole pojawiły się bruzdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Masz rację. Córka generała postanowiła zrobić sobie tatuaż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– I skończyły się igły, tusze? Mam coś zmieszać? – dopytywał ciemnowłosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nic z tych rzeczy – brodacz zaprzeczył gwałtownie – chodzi o to, że nie umiem go zaprojektować... Wiesz, ma być „siłą i rozwagą”...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Niebieskie oczy Enzy&#39;ego rozbłysły rozbawieniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– I serio przychodzisz z tym do mnie? – Zaśmiał się krótko. – A od czego mamy Wizję? – uniósł brew, bacznie obserwując wyraz twarzy Salema. Mina pozostała jednak niewzruszona. – O co chodzi, Rex? Masz z Laną na pieńku, czy coś?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie twoja sprawa, Straw. – Tatuażysta chwycił za budzik. Przedmiot wyglądał na bardzo mały w jego wielkich dłoniach. – Dzięki za czas – rzucił jeszcze, nim wyszedł z pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Enzy nie wrócił do razu do poprawiania nowego wynalazku Gres. Sprawdzał właśnie, z czego składa się tworzywo – czy też metal – o nazwie mumetal. Wizja znalazła to na jednej z wypraw i starali się znaleźć dla niego odpowiednie zastosowanie. Okazał się całkiem niezłym izolatorem pola magnetycznego, dzięki czemu silne magnesy sprawdzane przez Pagrona i Hessera mogły w ogóle zaistnieć. Jeśli gadżet się sprawdzi, znacznie ułatwi to ucieczkę oraz ataki z góry.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Teraz Lorenzo nie wrócił od razu do testów, a analizował sytuację sprzed chwili. Rex zawsze świetnie dogadywał się z Laną, Enzy sądził nawet, że zbyt dobrze. Wyglądali jak stare małżeństwo. Jeśli Wizja nie była u niego, znaczyło to, iż gania gdzieś z Salemem. Teraz brodacz nie mógł zapytać jej o pomysł na tatuaż?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Choć było to dziwne zachowanie, Straw uśmiechnął się lekko. Teraz stał się najbliższym przyjacielem Gres.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Kai, do cholery! – Lana próbowała obudzić chłopaka, potrząsając nim. Oficer mruknął coś niezrozumiałego, starając się odgonić dziewczynę ręką, jakby była natrętną muchą. – Kai, to ważne, weź się obudź! – Zwinęła dłoń w pięść, uderzając śpiącego w ramię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ramones otworzył oczy, następnie zaczął nimi mrugać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Co jest? – zapytał, gdy źrenice dostroiły swą ostrość, umożliwiając mu rozpoznanie natręta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie co jest, ale masz coś do zobaczenia i podjęcia decyzji, czy się przyda. Enzy do wieczora obiecał zakończyć testy i pierwsze dwa zestawy moglibyśmy zabrać na misję... Jak mniemam wracamy do miejsca, w którym straciliśmy Corteza...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Chłopak usiadł na leżance, ziewając.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Czy to nie może poczekać do południa? Mamy przed sobą ciężką noc, Gres. Ty też powinnaś się wyspać. – Minęła chwila, nim zorientował się, o czym właściwie Lana do niego mówiła. – Zaraz, masz nowy wynalazek? – Z oblicza zniknął chmurny wyraz. – Kiedy na niego wpadłaś?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Długi by gadać, i tak nie zrozumiesz. – Ciemnowłosa machnęła lekceważąco ręką. – Poza tym jest już popołudnie, więc pora zebrać tyłek i zacząć przygotowania. Ogarnij się Ramones, czekam na ciebie u Enzy&#39;ego. Chcę cię tam widzieć za piętnaście minut, najpóźniej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Nim Kai zdążył oburzyć się rozkazującym tonem Gres, jej już nie było. Jedynie poruszająca się zasłona z grubej folii dawała znak, iż dziewczyna faktycznie odwiedziła jego sypialnię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ramones opadł na plecy, ukrył twarz w dłoniach i jęknął. Sen był o wiele łatwiejszy niż życie po przebudzeniu. I jeszcze musiała mu przypomnieć o Cortezie... Mimo wszystko, skoro było już popołudnie... Po omacku sięgnął po jeden ze „zdobycznych” nakręcanych budzików, by sprawdzić, jaka w istocie jest godzina. Niestety – przed snem zapomniał o kilkukrotnym przekręceniu pokrętła. Wskazówki stały nieruchomo informując, że zbliża się szósta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ramones zerwał się z łóżka. Obowiązek go poganiał. Wynalazków Gres nie należało odkładać do przemyślenia na później. Narzucił na siebie spłowiałą, flanelową koszulę w kratę, wciągnął potargane jeansy i wsunął stopy w rozsznurowane glany. Nie zawracał sobie głowy takimi detalami jak zapięcie guzików.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Ruszył korytarzem ku pracowni Enzy&#39;ego, w której, jak określał to Rex „działy się cudeńka”. Właśnie, gdy przypomniał sobie o tym kreśleniu, zza zakrętu wyszedł nikt inny, jak Salem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Co jest, bracie? – zapytał Kai. Od razu zauważył, że brodacza coś gnębi. Być może dzięki temu, że rudobrody nie zdążył przybrać jeszcze na twarz maski bez wyrazu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W odpowiedzi tatuażysta pokręcił nieznacznie głową, wymijając Ramonesa. Oficer zrozumiał, iż w tej chwili niczego nowego nie dowie się Salema.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Niemożliwe, idziesz nawet przed czasem. – Usłyszał za plecami głos Lany. Dziwne, że jeszcze nie było jej u Strawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tak się składa, że sam ustalam kiedy i gdzie będę – odgryzł się, mrużąc oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– No tak, panie oficerze! –uśmiechnęła się krzywo Wizja, biorąc duży kęs jabłka, które trzymała dotąd w dłoni. Rozpoczęła proces przeżuwania, mlaszcząc, jakby jadła coś naprawdę pysznego, a nie stary owoc o przyschniętej, zmarszczonej skórce. Wyminęła go, wpadając jako pierwsza do pracowni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Enzy przykręcał właśnie uchwyt do urządzenia bez nazwy, które wczorajszego wieczora do przetestowania mieli Pagron i Hesser.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Noga twierdzi, że będzie przydatne – powiedział bez wstępów Enzy. Dopiero po chwili zauważył, że w pomieszczeniu znajduje się również Kai. – Oficerze. – Zasalutował, co zaowocowało ironicznym grymasem na twarzy Ramonesa. O ile Gres nie miała za grosz szacunku do wyższego rangą towarzysza, to Straw nadrabiał za nią dwakroć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Spocznij, Enzy – ton był surowy, bez modulacji głosu. – Co macie? – Podszedł do stołu, na którym leżały nieznane mu dotąd przyrządy. – I dlaczego dopiero teraz dowiaduję się o prototypach, skoro dwóch szeregowych już je testowało?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Spałeś. – Lana uznała, że tak krótkie wyjaśnienie musi wystarczyć Ramonesowi. – Zobacz, jak działa. – uśmiechnęła się, wciskając jeden gadżet do ręki przywódcy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Co to jest i jak się tego używa? – zapytał, spoglądając podejrzliwie na Gres. Była z siebie ciut za bardzo zadowolona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Enzy nabrał powietrza, chcąc udzielić wyjaśnień, jednak Lana weszła mu w słowo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Wyceluj tym... – Podeszła do Oficera, kładąc dłoń na jego przedramieniu i nakierowując w wybraną stronę, czyli ku oknu, a raczej znajdującemu się pod nim, od lat nie działającemu metalowemu kaloryferowi. – O, tutaj. I naciśnij spust – poleciła, przerywając kontakt fizyczny i odchodząc o krok od chłopaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ciemnowłosemu nadal coś nie pasowało, Wizja była zbyt miła. Enzy zachowywał pokerową twarz, co było naturalne dla niego. Jeśli Lana mówiła, że coś ma być tak a nie inaczej, to Straw nigdy się jej nie sprzeciwiał. Cóż, widać dziewczyna miała więcej charyzmy niż Oficer. Poddał się, westchnął i nacisnął spust.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W tym momencie poczuł, jak niewidzialna siła ciągnie go ku oknu, w zdumiewająco szybkim tempie, jakby chłopak nic nie ważył. W sekundzie uderzył przyrządem w kaloryfer, dobijając łokciem do jego żeber. Zabolało, jednak wiedział, że niczego nie połamał. Puścił spust a niewidoczna siła pozwoliła przyrządowi odpaść od metalu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Lana stała tam, gdzie wcześniej, niewzruszona, z iskrami rozbawienia w oczach. Enzy lekko zbladł, unikał kontaktu wzrokowego z Ramonesem, kiedy ten wstawał z podłogi, rozmasowując obolały łokieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Gres – warknął. – Nie życzę sobie marnotrawienia czasu Enzy&#39;ego oraz materiałów, których mamy za mało, by robić sobie ze mnie jakieś idiotyczne żarty! – mówiąc to, podszedł do Wizji, chwytając ją za przód koszulki. – Zrozumiano?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Lana spokojnie nakryła jego dłoń swoją, rozpoczynając rozluźnianie uchwytu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Jesteś takim kretynem, Kai. – stwierdziła, buntowniczo patrząc mu w oczy. – Dałam nam skrzydła, szybką ucieczkę, nową technologię. – palcami drugiej dłoni starała się uwolnić koszulkę z niewzruszonej pięści Ramonesa. – A ty myślisz, że chodzi o ciebie. Jak bardzo uważasz się za kogoś cudownego, Kai?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Oficer wwiercał gniewne spojrzenie w nieustępliwe oczy ciemnowłosej. Jego pierś podnosiła się i opadała z każdym oddechem. Wzburzenie spotęgowało częstotliwość wdechów i wydechów. Jakże ona go rozwścieczała!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pchnął dziewczynę, zrzucając jej dłonie ze swojej pięści, puścił bluzkę. Nie może pozwalać Wizji na te jej gierki. Sytuacja robiła się groźna, a ona nadal nie pojmowała tego, że wzrost świadomości Podziemnych jest równy końcowi Rebeliantów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Enzy wziął bliźniacze urządzenie i wycelował je w górę, ku wystającym na suficie fragmentom zbrojenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Lana mówi prawdę, Oficerze. – powiedział. Wizja odwróciła się i doskoczyła do niego w porę. Powstrzymała go przed wciśnięciem spustu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Uszkodzisz się, nie masz jak wylądować. – Przypomniała Strawowi o jego kalectwie. Jakby sam nie był go świadomy. Wyrwała z jego dłoni przedmiot, również celując w sufit. – Patrz, Kai. Latam. – Palec wcisnął przycisk, a ona uniosła się ku górze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie wierzę, że tak to rozegrałaś! – śmiał się Hesser, kiedy Lana opowiedziała mu, w jaki sposób zapoznała Ramonesa z działaniem najnowszego wynalazku. – Musiał być wściekły!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Był, owszem – Rozbawione spojrzenie Gres spotkało się z oczami Nogi. – Ostatecznie jednak przekonał się do przydatności... – Dziewczyna zastanawiała się chwilę nad nazwą. – Latawca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nazwałaś to Latawiec? – zaśmiał się Hesser. Kąciku ust Pezasa, który towarzyszył im w drodze na zbiórkę, również lekko się uniosły.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Chyba nazwa będzie dobra. Tak sądzę. – Ostatnie zdanie Lana wypowiedziała bardziej do siebie niż Hessera.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Zatem w końcu ten cudowny sprzęt ma swoją nazwę? – Celen pojawiła się między nimi tak, jak to tylko ona potrafi: dosłownie znikąd.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Miło, że przyprawiasz nas o zawał, Leres. – Noga wyciągnął dłoń i zmierzwił sięgające prawie do brody, blond kosmyki nowo przybyłej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Do usług. Rex zaraz będzie. Ktoś wie, co z Oficerem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie ściemniaj, że nie wiesz, jaki numer wycięła mu Wizja! – Hesser przewrócił oczami. Leres wie wszystko, zawsze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Wiem. – Celen nie widziała samego wydarzenia, jednak podsłuchała rozmowę mającą miejsce przed chwilą. – Ładnie to tak, Gres? Oficera?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Kai traktuje mnie z góry. Ciągle. – Zmarszczyła nos niezadowolona. – Muszę czasem się odgryźć, by zachować wewnętrzny spokój.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Noga roześmiał się głośno, nie mogąc się powstrzymać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Co cię tak rozbawiło? – Celen przechyliła głowę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tak sobie pomyślałem, że ta gierka Gres i Ramonesa może być kopalnią inspiracji przy wynalazkach! – szturchnął Lanę. – Mam rację?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Niestety nie, Noga. – Wizja wytknęła koniec języka, by Hesser mógł sobie go obejrzeć. – Nikt ani nic nie inspiruje mnie tak bardzo, jak twoja gracja. – Zamrugała, uśmiechając się słodko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Widzę Oficera – poinformowała Leres, wciskając się między Lanę a Nogę. – Słyszycie, rozmawia z Rexem. Pagron, wymyśliłeś plan działania? – zwróciła się do milczącego dotąd chłopaka. Nie kupiła od niego słowa. Wzruszył jedynie ramionami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Musi zobaczyć teren by wiedzieć, co i jak. – Blondyn szybko usprawiedliwił swego współlokatora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Oj, dajmy się wykazać Kaiowi. Przecież on zawsze ma takie wspaniałe strategie! – Lana skrzywiła się, gdy zatrzymali się przy Ramonesie i Rexie, a Oficer nawiązał z nią kontakt wzrokowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Skoro tak go nie lubisz, poproś o przeniesienie. – Zasugerował Salem, nie zaszczycając Gres jako jedynej przywitaniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Zainteresowało to Celen. Co z duetem Gres-Rex, współpracującym na misjach?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Mamy przed sobą dobre trzy godziny marszu. – Kai nie bawił się w utarczki. Musieli coś zrobić, jeśli zaraz się za to nie wezmą, zastanie ich świt. – Na miejscu wymyślimy co i jak, teraz najważniejsze tam dotrzeć. Wszyscy pełni energii i uzbrojeni?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Nie czekając na odpowiedź, Ramones wszedł w tunel, mający swe wyjście w okolicach Ziemi Skażonych, na które to właśnie się wybierali.&lt;/div&gt;
</description><link>http://za300lat.blogspot.com/2017/07/002-szpieg.html</link><author>noreply@blogger.com (Kaolia)</author><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-5524306798238707643.post-6953269858360459351</guid><pubDate>Fri, 21 Jul 2017 13:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-24T13:03:50.726-07:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">apokalipsa</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">blog</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">horror</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">odcinki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">opowiadanie</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">opowieść</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Post Apo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">post apocaliptic</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Post-Apo</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">postapokaliptyczne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">przyszość</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">science fiction</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">SciFi</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">sensacyjne</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">story</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">wizja świata</category><title>001: Szczury</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Obóz Rebeliantów, 31 rok Nowej Ery (2317 r. po Chrystusie)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ciemnowłosa dziewczyna była cała ubrudzona – jej skóra, ozdobiona opalenizną, poczerniała w miejscach, gdzie gromadziła się większa ilość kurzu, ubranie również do czystych nie należało, co więcej, nadawało się najwyżej na zrobienie małych opatrunków. Z ziemi spod paznokci dałoby się wyskrobać pokaźną ilość ziemi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kopnęła nadrdzewiałą puszkę ciężkim butem, poowijanym dookoła sznurówką – tylko ona utrzymywała podeszwę na właściwym miejscu. &amp;nbsp;Uderzony przedmiot potoczył się, kończąc swą drogę na ścianie, wydając głośny brzęk.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Zaprzestań tego procederu – bąknął rozczochrany, równie zakurzony szatyn, o rozgwieżdżonych, zielonych oczach. Koszula, którą na sobie miał, nie spełniała swego okrywającego zadania. Jeden z rękawów gdzieś przepadł, ukazując szczupłe, acz umięśnione ramię przyozdobione tatuażami domowej roboty. – Łeb mi pęka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Było tyle nie pić – dziewczyna wzruszyła chudymi, żylastymi ramionami, po czym kopnęła kolejną napotkaną puszkę, nadając jej odmienną trajektorię – tym razem potoczyła się znacznie dalej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Gres – chwycił ją za fragment bluzki, co zaowocowało wydobyciem z niej dźwięku rozdzieranego materiału. Brązowe oczy łypnęły na chłopaka; ich właścicielce wcale nie spodobało &amp;nbsp;się zatrzymanie przez towarzysza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Uwolniła się z jego uścisku i pchnęła go.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Odwal się Kai.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ruszyła w dalszą drogę, ostentacyjnie kopiąc kolejną puszkę. Kai może sobie być oficerem, jednak nie będzie traktować jej w ten sposób. Nie ma do tego prawa. Prawa w ogóle nie ma. Rebelianci je odrzucili.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Chciała być już w obozie i zmyć z siebie pył walki. Tego dnia, jeszcze wczesnym rankiem, postanowili z oficerem Ramonesem iść na rozeznanie w terenach Podziemnych Ludzi. Przestrzeń zajmowana przez rebeliantów dostarczała niewiele pożywienia – czegokolwiek w tej jałowej ziemi się nie zasadziło, umierało w ciągu miesiąca. Część buntowników napomykała już coraz częściej o powrocie do Nowego Babilonu, najbliższego ze Szczęśliwej Dwunastki miast. Szeregi Wolności – do których należała Lana Gres, nazywana często również Wizją, kurczyły się w zastraszającym tempie. Wiele jednostek zdezerterowało godząc się na rygorystyczne prawo dyktowe przez Stolicę, znaczne braki w ludziach powodowały też ataki Podziemnych, rozmiłowanych w ludzkim mięsie. Burze piaskowe napadające Obóz również nie czyniły go przyjaznym dla życia miejscem. Mimo tego Lana słyszała jedynie o tym, jak Miasta ograniczają wolność. Nienawidziła ich całym sercem, a przecież nigdy nie była w żadnym z nich. Urodziła się jako Rebeliantka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Wśród plątaniny obskurnych korytarzy pojawiło się niewyraźne widmo światła. Zbliżali się do miejsca zwanego „Domem”, w praktyce będącym zaadoptowanym dla potrzeb mieszkańców budynkiem dworca kolejowego, do którego wejście prowadziło zarówno z powierzchni jak i z podziemi – to właśnie tę drogę preferowali młodzi ludzie wychodzący na zwiady. Widać ukrywanie się wchodzi w krew. Sieć płytkich tuneli prowadziła nie tylko na perony czy dworzec, ale i również do centrum handlowego, z którego na początku Rebelianci pobierali żywność oraz ubrania. Z czasem jednak źródło przydatnych przedmiotów uległo wyczerpaniu, czyniąc podstawowe produkty trudnymi do zdobycia. W pozostałych obozach, również lokalizowanych w dużych obiektach, sytuacja wyglądała dokładnie tak samo. W Miastach mieli ubrania. Nie musieli ryzykować życiem by je zdobywać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Po wejściu do obozu zarówno Lana, jak i Kai rozeszli się w swoje strony, bez słowa pożegnania. Oczywistym było, że spotkają się rano, gdy wyjdą znowu w teren – tym razem jednak mają zdobyć żywność. I wyjść w większym składzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Mamo! – zawołała Lana, popychając plastikowe drzwi, w których dawno temu miała znajdować się szyba, a teraz zastąpiona była dyktą przymocowaną byle jak gwoździami, ku uszczelnieniu konstrukcji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie krzycz tak, Lan. – Kobieta, wyglądająca na zdecydowanie więcej niż czterdzieści dwa lata, czyli swój wiek, wyszła z pomieszczenia, spełniającego rolę sypialni. Ściany, na wzór pomysłowej naprawy wejścia, również zbudowano z dykty; rolę drzwi pełniła tutaj gruba, czarna folia. – Nic ci nie jest? Mam coś załatać? – dopytała kobieta, obserwując córkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Dziś tylko ubrania – powiedziała z uśmiechem dziewczyna. – Podziemi coś kombinują, Kai już składa raport– zmieniła temat, zdejmując z siebie buty, po czym przeszła do zdejmowania reszty ubrań – Grupują się w większe stada, co więcej – zrobiła pauzę, ściągając ku sobie brwi – sądzimy, że wymyślili jakiś inny rodzaj broni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Inny rodzaj broni? – Kobieta podniosła z ziemi strzępy koszuli, które Lana rzuciła na ziemię, zanim skierowała się do swojego wydzielonego pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tak, właśnie inny rodzaj broni. – Wychyliła się zza folii z poszarzałymi ubraniami w rękach, powtarzając niepokojącą kwestię. – Trzeba jeszcze przeanalizować to wszystko, bo prawdopodobieństwo, jakoby Podziemi wykazali kreatywność wydaje się dość surrealistyczna! – z jej gardła wyrwał się przytłumiony, lekko histeryczny chichot.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Nim matka zdążyła odpowiedzieć, Gres zdążyła udać się do łaźni. Kobieta westchnęła, kręcąc głową. W wieku córki również była nieskończonym pokładem energii, nie mogącym usiedzieć nawet pięciu minut bezczynnie. Jako rodzicielka martwiła się o swą latorośl, jako Rebeliantka była z niej dumna: to właśnie Lanie zawdzięczali pomysłowe i niezwykle praktyczne wynalazki wojskowe. U dziewczynki szybko rozwinęła się kreatywność, którą przeniosła na nietypowe zastosowania dotąd niepotrzebnych przedmiotów z dawnego świata. Sama brunetka zaopatrzona była w wyjątkowo dziwną broń, jakiej nikt poza nią nie potrafił używać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Lana opuściła łaźnię, drżąc. Jak zawsze po kąpieli w zimnej wodzie, na jej ciele widniała gęsia skórka. Tym razem spieszyła się, by podzielić się rewelacjami z Enzym – jedynym człowiekiem, któremu mogła zwierzać się z nurtujących ją problemów czy najświeższych idei. Gres miała pomysł, Straw go wykonywał. Zresztą to dzięki niemu zyskała przydomek „Wizja”.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Z bielizną i ręcznikiem pod pachą przemierzała schody oraz korytarze, prowadzące do pracowni Lorenza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Mam garść informacji – rzuciła, otwierając bez pukania drzwi. Enzy, siedzący w skupieniu przy plątaninie kabelków, drgnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Przestań mnie straszyć! – Odwrócił się z gniewną miną. – Tyle razy powtarzałem... Robię broń, mogę narobić przez ciebie strat w materiałach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Taa... – Gres przewróciła oczami. – Materiały materiałami, a Podziemni zaczynają myśleć. Prawdopodobnie – dodała szybko – to jeszcze nic pewnego, na razie zauważyliśmy u nich broń, która nie jest kijem ani kawałkiem żelastwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Złość Lorenza opadła natychmiast.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– To nie może być prawda... – &amp;nbsp;Zbladł, wstając od stołu i podchodząc do Lany chwycił ją za przegub dłoni. Dotyk był kojący dla zmarzniętej skóry. – Jesteś pewna?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tak. Strzelili w naszą stronę. – Powoli przytaknęła, obserwując dłoń na swej ręce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Może to była jedna z twoich wizji? – starał się za wszelką cenę zażegnać przerażającą perspektywę. Podziemni byli silniejsi fizycznie, wytrwalsi, a gdy zdobędą technologie Naziemnych... Wygrają. Nie będzie ratunku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Na pewno nie! – pokręciła energicznie głową. – Kai też tam był...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Kai. – Uścisk na przegubie zniknął. Enzy wrócił do swojego stanowiska. Usiadł wskazując drugie, niezbyt stabilne krzesełko Lanie. Dziewczyna usiadła na nim, pozwalając mięśniom na rozluźnienie. – Oficer Ramones nigdy nie widzi rzeczy nierealnych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Na razie czekamy na decyzję, co robić dalej. Zaraz skoczę dowiedzieć się co i jak. Uznałam, że powinieneś wiedzieć wcześniej... I Pieskowi przyda się reperacja – głos stał się znacznie cichszym, gdyż Gres nie lubiła o nic prosić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Znowu zatarty mechanizm? – dopytywał chłopak, czekając, aż dziewczyna poda mu swoją broń. Wymyśliła ją jeszcze jako dziecko, kiedy znalazła automatyczną smycz, do której przypięty był szkielet psa. Podniosła uchwyt, oczyściła mechanizm z piasku, a potem bawiła się wysuwanym sznurkiem zakończonym karabinkiem, próbując w odpowiedni sposób wyrzucić go uchwytu. Chciała nauczyć się ściągać rzeczy z blatu, gdy nie miała siły wstać z łóżka, a coś było zbyt daleko. W końcu karabińczyk zaczął trafiać w odpowiednie miejsca za każdym razem. Wtedy Wizja wpadła na pomysł i wraz z Enzym przerobili mechanizm: sznurek został zastąpiony linką, na jej końcu zamocowali trójosiowe ostrze, a pozostałe materiały wymienili na solidniejsze, tworząc broń nadającą się do walki z dystansu, przy czym całkowicie niespodziewaną dla wroga. Lana w kolejnych latach doskonaliła swoją technikę, stając się mistrzynią w swoim fachu. Tylko czy można być w czymś najlepszym, jeśli jedynie jedna osoba para się tąż profesją?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Enzy uśmiechnął się krzywo, przyglądając się Pieskowi, gdyż tak Gres nazwała przerobioną smycz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Przyda się sporo smaru i naturalnie odrdzewienie. Mówiłem: unikaj wody!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Unikaj wody – przedrzeźniała go, krzywiąc się. – Łatwo ci powiedzieć, ty nie wychodzisz walczyć. A kiedy przyjdzie uciekać, to gwarantuję ci, że bardziej zależy mi na zachowaniu życia niż sprawnym mechanizmie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Lorenzo nie skomentował reakcji Gres. Owszem, nie opuszczał obozu, jednak podyktowane to było nie jego strachliwością czy tchórzostwem. Enzy miał jedną nogę krótszą od drugiej, wyglądała na skurczoną. Całkowicie uniemożliwiało mu to szybkie, sprawne poruszanie się, a tym samym walkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Naprawię ci to cudeńko – sięgnął po broń, gdy tylko Lana położyła ją na blacie. &amp;nbsp;– Daj mi godzinę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Dziękuję, Enzy! – uśmiechnęła się, a jej oczy rozbłysły. – Masz tu może jakąś kartkę? – zapytała, rozglądając się po pomieszczeniu. Chwyciła zastrugany nożem ołówek. – Mam wizję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Kai skończył składanie raportu. Generał, mówiąc delikatnie, nie był zachwycony najświeższymi rewelacjami dostarczonymi przez oficera Ramonesa. Decyzja co do kolejnych wypadów na tereny Podziemnych miała zapaść tej nocy, w trybie natychmiastowym, a Kai został oddelegowany. Chłopak już wiedział, że nie ma sensu dziś kłaść się spać, choć po wypitym wczorajszego dnia bimbrze oraz godzinach na misji terenowej nie marzył o niczym innym niż położeniu się i oddaniu we władanie kojącemu snu. Zrezygnowałby nawet ze zmycia z siebie brudu, przekładając to na poranek, kiedy to głowa nie będzie go już tak bardzo bolała.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
W przeciwieństwie do szczęściary Gres, Kai nie miał rodziców, którzy by o niego dbali. Jego ojciec, niegdyś prawa ręka generała – posiadający wiele zasług pułkownik Ramones, zginął w bitwie pod Nowym Babilonie. Z racji tego, że Kai był jego synem, po śmierci pułkownika dostał awans, co prawda niewielki, ale nie był już zwykłym szarym szeregowcem. Jako oficer był w grupie zwiadowczej najważniejszy i to już w wieku dwudziestu lat. Matki nie pamiętał. Została zjedzona przez Podziemnych, kiedy miał dwa lata.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wsunąwszy się do swego lokum, zajął się zdejmowaniem resztek koszuli. O ubrania było coraz ciężej, żałował, że zgubił rękaw. Całkiem nieźle wychodziło mu zszywanie ze sobą materii i, choć nigdy do tego by się nie przyznał, lubił to robić. Podobno w Nowym Babilonie były osoby, zajmujące się wyłącznie tworzeniem coraz to nowych ubiorów...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Westchnął, przyglądając się zniszczonej materii. Tej koszuli nie uda się już zreperować. Cisnął ją w kąt pomieszczenia, ciesząc się, iż choć spodnie uda się oczyścić i znów założyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Kai w swoim lokum był inną osobą, nie mającą nic wspólnego z surowym, niekiedy aroganckim oficerem Ramonesem, twardą ręką rozdzielającym zadania na misjach. Tu opadała sztywna maska, twarz odzyskiwała młodzieńczy wygląd – w końcu był młodym człowiekiem, o czym nikt nie myślał, kiedy przydzielano mu zadania i wymagano szczegółowych raportów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Dzisiejszy dzień był ciężki nie tylko ze względu na jego koszmarne samopoczucie. Zawiódł swoją drużynę i stracili jednego człowieka. U Rebeliantów nie mówiło się o jednostkach. Śmierć Corteza przeszła bez słowa. W końcu trzeba się z tym liczyć, gdy decyduje się na wejście na tereny Podziemnych. &amp;nbsp;Może, gdyby Kai nie pił wczoraj alkoholu, który siostra Corteza, Maria, mu zaproponowała, myślałby szybciej i udałoby się ocalić chłopaka... Miał zaledwie szesnaście lat – gorzka myśl przemknęła Ramonesowi przez głowę, kiedy spisywał raport, wykreślając nazwisko Mariano Cortez ze stanu swojej drużyny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Zdjął ciężkie buty, o ile jeszcze tak można było nazwać zdezelowane glany, które kiedyś na pewno doskonale radziły sobie z wycieczkami terenowymi, a teraz potrzebowały kilku gwoździ i młotka, by utrzymywać podeszwę na miejscu. Ramones przekonał sam siebie, że zreperuje je jak tylko znajdzie chwilę na tego typu czynności. Najpierw należało zmyć z siebie błoto, pył i krew, a potem wrócić do Generała i oczekiwać na kolejne wytyczne. Oficer, nauczony doświadczeniem, spodziewał się, iż i tej nocy nie będzie mu dane wyspać się. A kolejnego dnia nastąpią straty w ludziach jego jednostki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Oczyszczając się z brudu przywoływał twarze podległych mu osób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Salem Rex, najstarszy z nich wszystkich, starszy nawet od Kaia. Miał rudawą brodę, z której był niezwykle dumny, a Ramones znał go od zawsze. Kiedyś, jako dzieci, znaleźli zmurszałą książkę traktującą o wiedźmach z Salem. Każda przeczytana strona ulegała rozpadowi, jednak zapamiętali wystarczająco dużo, by później śmiać się, iż Rex jest czarownikiem. Ich przyjazne stosunki osłabły, kiedy po śmierci ojca Kai awansował. Mimo to nadal, gdzieś głęboko, oficer uznawał brodacza za niewiązanego krwią starszego brata.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Pezas Pagron, człowiek zagadka. Zwykle nie mówił nic, ale jak coś już powiedział, należało go słuchać. Miał genialne taktyczne pomysły, jego plany nigdy nie zawodziły. Nie tak, jak plany Kaia. Zaraz po awansie Ramones nie chciał słuchać niczyich sugestii, co zaowocowało koszmarnymi wydarzeniami: stracił ponad pół oddziału. Teraz gdy tylko Pagron miał coś do powiedzenia, to każde słowo podlegało rozważeniu, a potem zaakceptowaniu. Nie mieli lepszego taktyka niż Pezas. Czasami tylko Ramons zastanawiał się, o czym rudy chłopak myślał, kiedy milczał godzinami, przesuwając spojrzenie po otoczeniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Celen Leres, najruchliwsze stworzenie w całej drużynie. Miała krótko obcięte, ciemnoblond włosy, zadarty nosek, upstrzony piegami, mówiła szybko, nie zawsze wyraźnie. I zdecydowanie za dużo się śmiała. Nie potrafiła zachować ciszy nawet w obliczu zagrożenia, chichocząc z kryjówki. Naturalnie, takie sytuacje nie zdarzały się często – mimo wszystko w większości wypadów zachowywała się jak należy. Kai wolał nie zabierać jej na misje, gdyż tego typu ludzie są jak bomba bez zegara: nikt nie wie, kiedy wybuchnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Noga Hesser – tak właściwie to Luka, choć chyba nawet jego własny rodzice nie pamiętali o tym fakcie. Specyficzne przezwisko dostał dlatego, iż miał tendencję do wpadania stopą w każdy możliwy dołek. Rex niejednokrotnie żartował z niego, że jeśli na kilku hektarach płaskiego gruntu ktoś wykopie niewielką jamę, to śmiało może liczyć na to, że Noga go odnajdzie i empirycznie zbada głębokość. A Hesser wraz z innymi się z tego śmiał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
No i była jeszcze Gres... Dziewczyna, którą zwali Wizją. Owszem, wspaniale było mieć tak kreatywna twórczynię pod swoim dowództwem, ale... Lana to istota niezgodna. Starała się zawsze wykonać rozkaz na przekór niemu, chodziła własnymi ścieżkami, nie licząc się z wyższą rangą Ramonesa. Jakby w ogóle nie zauważała, że to Kai ma wydawać rozkazy. Nie działaby na nią groźby, a on nie chciał ich ziszczać. Gres należała do drużyny, posiadała ten sam kod co oni – należała do jednostki D3-062.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Opuścił łaźnię z przewiązanym na biodrach płótnem. Liczne tatuaże, nie ujęte w aktach z uwagi na swą liczebność, były teraz doskonale widoczne. W dniu, w którym podawano znaki szczególne Kai miał jedynie czarną strzałę na lewym bicepsie. Był to ironiczny komentarz do jego pierwszego spotkania z wrogiem. Razem z ojcem wyruszyli na tereny Podziemnych, by sprawdzić, czy aby czegoś nie kombinują. Misja przechodziła spokojnie aż do momentu, gdy nagle, spod ziemi, wystrzeliła ręka. Pochwyciła Kaia i ku jego przerażeniu zaczęła wciągać w dół. Wtedy ojciec napiął łuk, strzelając w bladą dłoń. Strzała zahaczyła o twarz Ramonesa, rozcinając ją od kącika ust aż do połowy policzka. Rana nie była głęboka, jednak skuteczność ostrza wystarczyła, by chłopiec do końca życia miał już nosić cienka, lśniącą w świetle bliznę na twarzy. Tego samego dnia Rex wytatuował mi strzałę na bicepsie. „Należy pamiętać” – powiedział brodacz, choć wtedy jego zarost przypominał raczej meszek. Od tej pory Kai zaczął upamiętniać co ważniejsze wydarzenia z życia, zapisując je na ciele; ramiona pokryte były tylko dla niego coś oznaczającymi symbolami, na klatce piersiowej odznaczały się nazwiska poległych, których śmierć oficer widział. By pamiętać. Dziś do listy dołączy Mariano Cortez. Wbił wzrok w swój najmisterniejszy tatuaż. Rzecz, którą upamiętniał, nie sposób było zapamiętać. Obrazek przedstawiał splecione ze sobą drobne liny, tworzące niemalże pajęczynę. Rex zawsze pytał Ramonesa, co tym razem dokumentują. Plątanina na nadgarstku nigdy, nikomu nie została wyjaśniona. Maleńki sekret, jaki Kai zabierze ze sobą do grobu – o ile będzie mu dane posiadać grób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Dokąd zmierzasz, Oficerze? – usłyszał za sobą wysoki, dziewczęcy głos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Ubrać się, Celen. – Odpowiedział, wzdychając. – Mam zaraz stawić się u Generała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– A, słyszałam co nieco na ten temat – zaśmiała się. – Chodzą słuchy, że Podziemni wynaleźli broń.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Kai zagryzł policzek, patrząc uważnie na Leres. Dziewczyna, swoim zwyczajem, kołysała się z nogi na nogę. Jakby nie mogła pozostać w bezruchu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Chodzą słuchy? – dopytał, jakby nie usłyszał. Czyżby Gres miała zbyt długi język?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Och, dobrze może podsłuchałam to czy owo. – Przewróciła oczami. – Słyszałam, jak mówiłeś o Cortezie. Szkoda chłopaka, lubiłam go. – Szare tęczówki dziewczyny skurczyły się, pozwalająć źrenicom na rozszerzenie. – Chyba za wcześnie poszedł na kameralny wypad.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nikt ni jest przygotowany na Podziemnych – niemalże wyszeptał Ramones.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– To ilu nas zostało? – Celen nie oczekiwała odpowiedzi, już sama wyliczała na palcach. – Noga, Rex, Pagron, Wizja, ty i ja. Dokładnie szóstka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Sześć to dobra liczba – rzucił Ramones, pozostawiając dziewczynę w tyle. Nie miał czasu na rozmowy. Są ważniejsze rzeczy niż wspominki. Starał się uciszyć myśl o tym, że ich oddział liczył dwadzieścia osób.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Tak, już nie wspaniała siódemka – zawołała za nim Leres, bez śladu śmiechu. – Teraz szlachetna szóstka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Oficerze Ramones, ustaliliśmy, że właśnie twoja jednostka zajmie się sprawdzeniem, hm... – Generał szukał właściwego słowa. – ...technologii opracowanych przez Podziemnych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Jednostka D3-062 słynęła z najlepszych szpiegów. Pomimo hałaśliwości Leres, nadal umieli najskuteczniej podglądać, a młody wiek wszystkich żołnierzy pozwalał im na szybkie ucieczki oraz lepszą regenerację. Mieli również mniej trwałych uszkodzeń ciała, bo nie stawali do otwartych bitw pod Nowym Babilonem. Po udanych misjach nazywali siebie samych Szczurami, bo nie byłoby miejsca, w które nie udałoby się im wcisnąć. A gdzie normalny człowiek by się nie wcisnął, tam mieściła się Celen. Drobna budowa ciała być może nie sprawdzała się w walce, jednak jak doskonale wpasowywała we wszelkie szczeliny!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Przyjąłem. Jaki czas rozpoczęcia misji? – Kai ledwie już widział na oczy. Czuł się, jakby ktoś wcisnął mu w białka po garści piasku, potrzebował choć chwili snu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Wieczór, jutro, punktualnie dziewiętnasta macie wyruszyć w pełnym składzie. Oczekuję szczegółowego raportu już w południe dnia następnego. Odmaszerować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ramones pozwolił sobie na odetchnięcie z ulgą dopiero, gdy oddalił się od siedziby Generała. Zarówno on jak i Gres się zregenerują w tym czasie. Pozostało tylko poinformować wszystkich, by oszczędzali energię na wieczór. Czekała ich ciężka noc. Kai miał nadzieję, że nie ostatnia w ich życiu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Leres – rzucił w ciemny korytarz, a zza rogu wychyliła się blond głowa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Oficerze. – Po ustach dziewczyny błąkał się uśmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Nie będę powtarzał słów Generała, wiem, że podsłuchiwałaś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Uśmiech &amp;nbsp;się poszerzył się, a szare oczy rozbłysły.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;– Przekażę wszystkim, nie martw się, Oficerze. – Podeszła do niego cicho, niczym kot. – Idź spać, Kai. – poklepała go po plecach. – Wyglądasz jak trup. Nie uprzedzajmy faktów! – roześmiała się perliście, ruszając biegiem przez korytarz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;white-space: pre;&quot;&gt; &lt;/span&gt;Ramones wykrzywił usta w gorzkim uśmiechu. Tak, nie należy uprzedzać faktów.&lt;/div&gt;
</description><link>http://za300lat.blogspot.com/2017/07/001-szczury.html</link><author>noreply@blogger.com (Kaolia)</author><thr:total>5</thr:total></item></channel></rss>