<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" gd:etag="W/&quot;DUQEQHczcSp7ImA9WhRVFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010</id><updated>2012-01-12T23:28:21.989+01:00</updated><category term="maracay" /><category term="andy" /><category term="Czufut Kale" /><category term="Londyn" /><category term="Aiguille du Gouter" /><category term="choroni" /><category term="ford" /><category term="los llanos" /><category term="chevrolet" /><category term="Tete Rousse" /><category term="Kair" /><category term="Francja" /><category term="szczepienia" /><category term="morze" /><category term="puerto colombia" /><category term="Krym" /><category term="Sharm El Sheikh" /><category term="Ałupka" /><category term="karaiby" /><category term="żółtaczka" /><category term="Ukraina" /><category term="5007" /><category term="żółta febra" /><category term="Mont Blanc" /><category term="dur brzuszny" /><category term="4810" /><category term="gory" /><category term="Ras Mohammed" /><category term="pico bolivar" /><category term="Bakczysaraj" /><category term="pico humboldt" /><category term="jeep" /><category term="caracas" /><category term="szczyt" /><category term="Egipt" /><category term="Haspra" /><category term="toyota" /><category term="Alpy" /><category term="Odessa" /><category term="Lwów" /><category term="wzw" /><category term="chuao" /><category term="wenezuela" /><category term="merida" /><category term="Sudak" /><title>za horyzontem</title><subtitle type="html" /><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/ZaHoryzontem" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="zahoryzontem" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;DUcAR345fSp7ImA9WhRVFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-3137994557282545091</id><published>2010-08-11T20:00:00.005+02:00</published><updated>2012-01-12T23:24:06.025+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T23:24:06.025+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Czufut Kale" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krym" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bakczysaraj" /><title>Bakczysaraj</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh6.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZSMnQ1PI/AAAAAAAAJ54/m9oFgW1ORoo/s128/IMG_0558.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Bakczysaraj był ostatnim miejscem, które chcieliśmy odwiedzić na Ukrainie.&lt;br /&gt;Plan początkowo był taki, żeby pojechać do Bakczysaraju i tam przenocować (zostały nam dwie doby do odjazdu).&lt;br /&gt;Jednak okazało się, że z Jałty do Bakczysaraju jeżdżą dwa autobusy dziennie, które właśnie nam uciekły. &lt;br /&gt;Wpadłem na pomysł, żeby udać się do Symferopola i stamtąd pojechać z samego rana do Bakczysaraju.&lt;br /&gt;Symferopol jest miastem tranzytowym, stamtąd odjeżdżają autobusy praktycznie wszędzie, więc nie było problemu z dostaniem się w upragnione miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bakczysaraj jest tą "dziką" częścią Ukrainy, zbliżoną kulturowo bardziej do Azji niż Europy.&lt;br /&gt;Widać to po zabudowaniach, strojach, kuchni.&lt;br /&gt;Warto dodać, że okolice Bakczysaraju to stepy. Piaszczyste bezdroża, z nieliczną roślinnością. &lt;br /&gt;Z centrum miasta busem dojeżdżamy do monastyru Zaśnięcia NMP wykutego w skale. Później spacerkiem udajemy się do skalnego miasta - Czufut Kale. &lt;br /&gt;Wykute w skale pomieszczenia robią wrażenia. Miasto jest świetnie zachowane mimo, że liczy sobie kilkaset lat. Spacer zajmuje nam praktycznie cały dzień.&lt;br /&gt;Ostatni miejscem jest Pałac Chanów Krymskich. Pałac ładny, ciekawy. Ale zwiedzanie z przewodnikiem to nie jest moja ulubiona forma. Zwłaszcza, że  mówią po rosyjsku lub ukraińsku.&lt;br /&gt;Zwieńczeniem dnia jest obiad w tamtejszej restauracji, wszyscy siedzą po turecku, na poduchach, a głównym składnikiem wszystkich dań jest baranina :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-3137994557282545091?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/HTy4TqyVNmc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/3137994557282545091/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/bachczysaraj.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3137994557282545091?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3137994557282545091?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/bachczysaraj.html" title="Bakczysaraj" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZSMnQ1PI/AAAAAAAAJ54/m9oFgW1ORoo/s72-c/IMG_0558.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUYBQnw9eCp7ImA9WhRVFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-6021190741693350041</id><published>2010-08-09T20:00:00.005+02:00</published><updated>2012-01-12T23:25:53.260+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T23:25:53.260+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ałupka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krym" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Haspra" /><title>Ałupka</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh4.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZMvIQN6I/AAAAAAAAJ5U/cCT6eKIIWkg/s128/IMG_0497.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Ałupka jest małą mieściną, położną nad Morzem Czarnym. Udaliśmy się tam, gdyż uznaliśmy to za dobre miejsce wypadowe. Poza tym życie w Alupce płynie bardzo powoli, człowiek może się zrelaksować. Ludzie są pogodni, często nas zaczepiali i opowiadali o swoich doświadczeniach związanych z Polską (jedna z kobiet wspominała lata `70, gdy pracował jako kasjerka w PKiNie).&lt;br /&gt;Będąc w Ałupce udaliśmy się do pobliskiej Haspry. Znajduje się tam jeden z najbardziej rozpoznawanych zabytków Krymu - Jaskółcze Gniazdo. Mały zameczek umieszczony na klifie - robi wrażenie!&lt;br /&gt;Widzieliśmy też pałac krymski hrabiego Michala Woroncowa z przepięknymi ogrodami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-6021190741693350041?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/19kE3IrFfdE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/6021190741693350041/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/aupka.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6021190741693350041?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6021190741693350041?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/aupka.html" title="Ałupka" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh4.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZMvIQN6I/AAAAAAAAJ5U/cCT6eKIIWkg/s72-c/IMG_0497.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CU8GQ3w8eSp7ImA9WhZXE0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2703778336314460697</id><published>2010-08-04T22:00:00.003+02:00</published><updated>2011-05-02T15:43:42.271+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-02T15:43:42.271+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krym" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sudak" /><title>Sudak</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh6.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZKO-QW6I/AAAAAAAAJ5A/7p0i-ebYrX8/s128/IMG_0365.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Kolejnym miastem na naszej drodze był Sewastopol. Jest to punkt, z którego odjeżdżają autobusu w każdym kierunku Krymu. My zdecydowaliśmy się na Sudak.&lt;br /&gt;Sudak jest przedziwnym miastem. Wzdłuż głównej ulicy ciągną się stragany gdzie możesz kupić wszystko, począwszy od wędzonej ryby, przez złotą biżuterię, do białych kozaków, zrobić sobie zdjęcie z małpą lub białym pawiem, a wszędzie słychać muzykę z okolicznych klubów. Jedna wielka dyskoteka. Wielu Ukraińców spędza tu urlopy.&lt;br /&gt;Naszym głównym celem był zamek w Nowym Świecie (wiosce obok Sudaku). Jest to średniowieczna twierdza, stojąca na skale, tuż nad brzegiem morza. Wrażenie niesamowite. Zamek zachowany w bardzo dobrym stanie. Można spędzić kilka godzin, włócząc się po murach i basztach. Poza tym w Nowym Świecie, są cudowne plaże, bez fanów jarmarcznego jazgotu, więc można spokojnie odpoczywać, korzystając z uroków Morza Czarnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2703778336314460697?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/DNWQyPiYlc4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2703778336314460697/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/sudak.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2703778336314460697?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2703778336314460697?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/sudak.html" title="Sudak" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZKO-QW6I/AAAAAAAAJ5A/7p0i-ebYrX8/s72-c/IMG_0365.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0QDQ3Y7eyp7ImA9WhZQFUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2390318235707021536</id><published>2010-08-02T22:00:00.002+02:00</published><updated>2011-04-23T19:56:12.803+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-04-23T19:56:12.803+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Odessa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krym" /><title>Odessa</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZDz8imkI/AAAAAAAAJ4Q/0SSWJKbPvcE/s128/IMG_0308.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Do Odessy dojechaliśmy wczesnym rankiem. Miasto bardzo duże. Najpiękniejsza cześć, to ta w centrum. Gmach Opery robi wrażenie. Z tego tez powodu, urządziliśmy tam śniadanie na trawie.&lt;br /&gt;Natomiast Schody Potiomkinowskie, bardzo rozczarowują. No chyba, że ktoś jest fanem betonu. &lt;br /&gt;Polecam spacer po urokliwych uliczkach Odessy,  warto zobaczyć zabytkowe kamienice w centrum miasta. Nieco zniszczone, ale nadal piękne.&lt;br /&gt;Zwiedzanie zakończyliśmy and brzegiem morza. Wreszcie można było zanurzyć się w morskiej bryzie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2390318235707021536?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/XJrbK8XYV28" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2390318235707021536/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/odessa.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2390318235707021536?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2390318235707021536?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/odessa.html" title="Odessa" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZDz8imkI/AAAAAAAAJ4Q/0SSWJKbPvcE/s72-c/IMG_0308.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUQEQHcyfyp7ImA9WhRVFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-6625425031671031550</id><published>2010-08-01T15:25:00.003+02:00</published><updated>2012-01-12T23:28:21.997+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-12T23:28:21.997+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Lwów" /><title>Lwów</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZBtu5SqI/AAAAAAAAJ4A/8DNFZD3chFU/s128/IMG_0289.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Miasto jest niewielkie, spędziliśmy kilka godzin zwiedzając przepiękną starówkę. Akurat była niedziela i mnóstwo Ukraińców wyszło na spacery. Oczywiście wszyscy, jeśli nie mówią, to przynajmniej rozumieją po polsku. Lwów to przemiłe miasto pełne sympatycznych, uśmiechniętych ludzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-6625425031671031550?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/qIwd9lX5kmE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/6625425031671031550/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/lwow.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6625425031671031550?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6625425031671031550?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/08/lwow.html" title="Lwów" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZBtu5SqI/AAAAAAAAJ4A/8DNFZD3chFU/s72-c/IMG_0289.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUICRnk4fyp7ImA9Wx9aFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-8751677882106797457</id><published>2010-07-30T11:35:00.004+02:00</published><updated>2011-03-07T15:19:27.737+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-03-07T15:19:27.737+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ukraina" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Krym" /><title>Krym</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Krym201008"&gt;&lt;img src='https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZGPi1_fI/AAAAAAAAJ4k/5_GV_OlcxEQ/s128/IMG_0329.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Po powrocie z Mont Blanc miałem ochotę na odpoczynek, tym razem na wysokości bliższej poziomu morza :)&lt;br /&gt;Padł pomysł wyjazdu nad Morze Czarne. Szczęśliwie znaleźliśmy grupę osób, która jechała w idealnym dla nas terminie i miała do odsprzedania kilka biletów na pociąg relacji Lwów - Odessa - Symferopol - Lwów.&lt;br /&gt;Idealnie! Plan wyprawy przedstawia się następująco:&lt;br /&gt;Wyjeżdżamy wieczorem PKS-em z Warszawy i z samego rana jesteśmy we Lwowie - tam cały dzień zwiedzania i przed północą wsiadamy w pociąg do Odessy. Kolejny dzień zwiedzania i noc jazdy do Symferopola. Tam dwa tygodnie tułaczki, zwiedzania i wypoczywania na gorących plażach Morza Czarnego i powrót (już bezpośrednio) do Lwowa i dalej Polski.&lt;br /&gt;Odnośnie planowania to by było na tyle, resztę planować będziemy na miejscu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-8751677882106797457?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/Et0rvTqjQbE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/8751677882106797457/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/krym.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8751677882106797457?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8751677882106797457?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/krym.html" title="Krym" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TG2ZGPi1_fI/AAAAAAAAJ4k/5_GV_OlcxEQ/s72-c/IMG_0329.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUCSXwyfyp7ImA9Wx9UE0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-8942211932617903428</id><published>2010-07-19T23:23:00.004+02:00</published><updated>2011-02-10T13:51:08.297+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-02-10T13:51:08.297+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="szczyt" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mont Blanc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Alpy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="4810" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Francja" /><title>Szczyt - 4810 m n.p.m</title><content type="html">&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/MontBlanc201007"&gt;&lt;img src='http://lh6.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TQFSw9PROjI/AAAAAAAAKKE/3yH7gWBtosw/s128/IMG_0183.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Pobudka zgodnie z planem. O północy wygrzebujemy się ze śpiworów. Michał wstał dwie godziny wcześniej aby stopić śnieg i z tak przygotowanej wody zaparzyć herbatę. Niestety nie pójdzie z nami na szczyt. Jego organizm nie zdążył się  zaaklimatyzować :(&lt;br /&gt;Ponieważ idziemy we trzech wiążemy się wszyscy jedną lina. Ja jestem na prowadzeniu, w środku Mirek, z tyłu idzie Andrzej. Znajdujemy się w odstępach ok 6-8 metrów. Gdy ruszamy jest już pierwsza w nocy. Nasza trójka to jak narazie jedyna ekipa na szlaku do szczytu. Idziemy w świetle czołówek. Zdobycie szczytu &lt;i&gt;Dome du Guter (4304m)&lt;/i&gt; to tylko rozgrzewka. Kawałek płaskiego terenu i po chwili ostro w górę do &lt;i&gt;Refuge Bivouac Vallot (4362m)&lt;/i&gt;. Ale prawdziwe trudności dopiero maja się zacząć :) Schron Vallot jest tylko schronem ratunkowym - nieduży blaszak, w którym można przeczekać załamanie pogody, w czasie której chodzenie po lodowcu byłoby zbyt niebezpieczne. Robimy tu 5 minutowy odpoczynek i ruszamy dalej. Za naszymi plecami pojawiają się już światła czołówek kolejnych śmiałków atakujących dziś najwyższy szczyt Alp. Przed nami najtrudniejsze podejście, teraz już będzie ostro pod góre aż do samego szczytu. Gdy wychodzimy na grań zaczyna mocno wiać. &lt;i&gt;Grande les Bosses&lt;/i&gt; jest najniebezpieczniejszym odcinkiem podczas zdobywania Mont Blanca. Wąska grań, a po jej obu stronach kilkusetmetrowe przepaście.&lt;br /&gt;Przed szczytem znajdujemy fragment płaskiego terenu. Postanawiamy tu chwilę posiedzieć, aby nie być na wierzchołku za wcześnie, przed wschodem słońca. Boimy się, że silny wiatr w połączeniu z mrozem zmusi nas do rozpoczęcia zejścia jeszcze po ciemku i nici z pięknych widoków. Jednak nawet tu jest tak zimno, że skuleni i owinięci foliami NRC pomału zamarzamy, więc szybko rezygnujemy z postoju. Idziemy dalej, mimo panującego mroku.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szczyt zdobywamy o godzinie 5:23 dnia 19 lipca 2010 r.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Albo już tak nie wieje, albo z tych emocji nie odczuwam zimna :) Robimy pamiątkowe zdjęcia, a po chwili obserwujemy wschód słońca nad szczytami Alp, z najwyzszej góry w Europie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-8942211932617903428?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/dfBKKvJnP9I" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/8942211932617903428/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/szczyt-4810-m-npm.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8942211932617903428?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8942211932617903428?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/szczyt-4810-m-npm.html" title="Szczyt - 4810 m n.p.m" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://lh6.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TQFSw9PROjI/AAAAAAAAKKE/3yH7gWBtosw/s72-c/IMG_0183.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0QDRHs7cSp7ImA9Wx9RGU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2019254352778873118</id><published>2010-07-18T22:22:00.014+02:00</published><updated>2010-12-21T13:42:55.509+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-21T13:42:55.509+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mont Blanc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Aiguille du Gouter" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Alpy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Francja" /><title>Refuge de Aig. du Gutter</title><content type="html">&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/MontBlanc201007"&gt;&lt;img src='http://lh6.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TJIb2o89yrI/AAAAAAAAKBE/PobEoagXNdw/s128/IMG_0153.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Pobudka o 4 rano. Mielismy nadzieje, ze o tek wczesnej porze, zmarzniety po nocy, kuluar nie bedzie zbyt aktywny. Teoria jednak nie sprawdzila sie w praktyce - ponad pol godziny spedzilismy przyklejeni do skaly, kiedy za glowami swistaly nam kamienie. W koncu trzeba bylo podjac ryzyko, nie chcieliśmy spedzic tu pol dnia. Wyczekalismy moment, w ktorym lawina kamieni wydawala sie najmniej grozna, poprawilismy paski od rakow, czekan w reke i "sprint" na druga strone! Udalo sie! Jeden kamien trafil w plecak, inny odbil sie od kasku (bez niego ani rusz w tym rejonie!!) Cala czworka przeszla bez wiekszego uszczerbku na zdrowiu, wiec mozemy wspinac sie dalej :)&lt;br /&gt;Pozostala czesc drogi do samego schroniska &lt;i&gt;Refuge de Aig. du Gutter&lt;/i&gt; to trzy godziny ostrego podejscscia o trudnosciach naszej Orlej Perci. Prawie na calej dlugoscie wejscie zabezpieczone jest stalowymi linami, do ktorych mozna sie wpiac lonza.&lt;br /&gt;Do schroniska nie wchodzilem. Mimo ze oficjalnie jest tam zakaz rozbijania namiotow, to spora grupa wspinaczy, tak jak my, kopie platformy i rozstawia namioty. Trafilismy na piekna, sloneczna pogode, wiec tego dnia opalalismy sie lezac bez koszulek na karimatach na lodowcu :) Po poludniu wyszlismy na maly rekonesans - zobaczyc gdzie sa szczeliny i jak je ew. obejsc.&lt;br /&gt;Pozornie niegroznie wygladajace pekniecie lodowca, jednak gdy zagladasz w glab (kilkanascie metrow glebokosci!), przechodza ciarki po plecach.&lt;br /&gt;Atak szczytowy zaplanowalismy na dzien nastepny, pobudka o polnocy, wiec dzis idziemy wczesnie spac.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2019254352778873118?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/VoP-V2Pw3AY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2019254352778873118/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/refuge-de-aig-du-gutter.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2019254352778873118?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2019254352778873118?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/refuge-de-aig-du-gutter.html" title="Refuge de Aig. du Gutter" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://lh6.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TJIb2o89yrI/AAAAAAAAKBE/PobEoagXNdw/s72-c/IMG_0153.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak4DQn4_eSp7ImA9Wx5UE0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-3130791860425348934</id><published>2010-07-17T22:22:00.005+02:00</published><updated>2010-10-17T22:56:13.041+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-10-17T22:56:13.041+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mont Blanc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Alpy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tete Rousse" /><title>Refuge de Tete Rousse</title><content type="html">&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/MontBlanc201007"&gt;&lt;img src='http://lh5.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TJHJBbAGyYI/AAAAAAAAKAs/jr19WKtY2mY/s128/IMG_0125.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Pierwszy tramwaj &lt;i&gt;du Mont Blanc&lt;/i&gt; do &lt;i&gt;Nid D’Aigle&lt;/i&gt; (ok 30 EUR w obie strony) odjezdza o 7.30. My pojechalismy kolejnym - godzine pozniej. Na stacji maja pyszna czekolade na goraco, za jedyne 2.50 EUR - polecam ;-) Pierwszy odcinek, do &lt;i&gt;Refuge de Tete Rousse&lt;/i&gt;, to ok 3 godzinne, trekingowe podejscie dobrze udeptanymi sciezkami (ok 800 metrow przewyzszenia).&lt;br /&gt;Teren dookola schroniska jest juz skalisty, wiec namiot trzeba niemal przywiazac do kamieni :).&lt;br /&gt;W schronisku jest kuchnia, gdzie mozna sobie przygotowac posilek (ale na wlasnej kuchence gazowej). Znajduje sie tam koszyk gdzie czasem ktos zostawi niepotrzebne mu juz zupki chinskie lub wode w butelce (wode trzeba topic ze sniegu). Ewentualnie dla bardziej zamoznych turystow jest bufet! :)&lt;br /&gt;Noc mija spokojnie, w oddali przygrywa nam "Rolling Stones" - czyli legendarny &lt;i&gt;le Grd Couloir&lt;/i&gt;, sypiacy lawinami kamieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-3130791860425348934?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/ZZke2NLGjQE" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/3130791860425348934/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/refuge-de-tete-rousse.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3130791860425348934?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3130791860425348934?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/07/refuge-de-tete-rousse.html" title="Refuge de Tete Rousse" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://lh5.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TJHJBbAGyYI/AAAAAAAAKAs/jr19WKtY2mY/s72-c/IMG_0125.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEBRHc5eip7ImA9WxFaGEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-1440033215907694908</id><published>2010-06-30T13:10:00.013+02:00</published><updated>2010-07-23T15:10:55.922+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-07-23T15:10:55.922+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="szczyt" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Mont Blanc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Alpy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Francja" /><title>Mont Blanc</title><content type="html">&lt;a href='http://lh4.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TCsmrNMgTrI/AAAAAAAAJvo/1C9x5ZoV_lM/MontBlanc.jpg'&gt;&lt;img src='http://lh4.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TCsmrNMgTrI/AAAAAAAAJvo/1C9x5ZoV_lM/s128/MontBlanc.jpg' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;Pojawil sie nowy cel na horyzoncie! :)&lt;br /&gt;Tym razem bedzie to najwyzszy szczyt Alp i Europy - &lt;b&gt;"Biala Gora"&lt;/b&gt; o wysokosci &lt;b&gt;4810 m n.p.m.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Sklad naszej ekipy to: Andrzej, Mirek, Michal i Lukasz (czyli Ja :)&lt;br /&gt;W gory planujemy wyruszyc z francuskiej miescowosci St Gervais-les Bains. Dalej przez schronisko Tete Rousse, schronisko Aiguille du Gouter, szczyt Dome du Gouter, przelecz Col du Dome, schron Vallot i grania Bosses na szczyt Mont Blanc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Garsc przydatnych informacji:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ubezpieczenie&lt;/b&gt; od ew. akcji ratunkowych lub leczenia zapewnia nam czlonkostwo w klubie &lt;a href="http://www.alpenverein.com.pl"&gt;Alpenverien&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prognoze pogody&lt;/b&gt; sprawdzamy na stronie &lt;a href="http://chamonix-meteo.com/bul/metPreMatEn.php"&gt;Chamonix-Meteo&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-1440033215907694908?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/hGLPr9bzF0U" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/1440033215907694908/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/06/mont-blanc.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/1440033215907694908?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/1440033215907694908?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2010/06/mont-blanc.html" title="Mont Blanc" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://lh4.ggpht.com/_zewe1QzfaZ8/TCsmrNMgTrI/AAAAAAAAJvo/1C9x5ZoV_lM/s72-c/MontBlanc.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAFRXY8fSp7ImA9WxNUGEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2885750230699018485</id><published>2009-11-09T18:33:00.004+01:00</published><updated>2009-11-10T11:58:34.875+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-10T11:58:34.875+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="morze" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="karaiby" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="puerto colombia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="maracay" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chuao" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="choroni" /><title>Morze Karaibskie</title><content type="html">&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Wenezuela2009MorzeKaraibskie"&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SvdVGLS_KYI/AAAAAAAAIG0/aToeRGwjaPg/s160/IMG_9023.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;W Maracay zatrzymalismy sie u sympatycznej dziewczyny z HospitalityClub - Abby. Od niej dostalismy namiary na Angela, ktory mieszka w Choroni - miasteczku do ktorego planowalismy sie wlasnie udac - aby wypoczac tam na plazach nad Morzem Karaibskim :) Angel jest artysta-malarzem, spokojnym, bardzo goscinnym, mieszka w ... artystycznym nieladzie - czyli dokladnie tak, jak w moich wyobrazeniach powinien wygladac dom artysty ;) W tym zaciszu Choroni wraz z Angelem mieszkaja jego dwa zwariowane psy - Kimba i Kent.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;plaza&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Pierwszego dnia wieczorem zwiedzilismy "prywatna" plaze Angela. Tzn nie do konca byla to jego prywatna plaza :) ale poza nim chyba nikt wiecej na nia nie przychodzil i znajdowala sie ok 5 min (spacerem) od jego domu.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;plaza&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Playa Grande w Puerto Colombia - na tej plazy rozpoczelismy, jak i rowniez zakonczylismy nasz "karaibski tydzien lenistwa". Zjedlismy tu naszego pierwszego i ostatniego kokosa, podczas tych kilku dni. Pierwszego kokosa dostalismy od lokalnego "dziadka-malpy", ktory wchodzil po nie na kilkudziesieciometrowe palmy!!&lt;br /&gt;
Ostatniego kokosa przywiezlismy z Chuao, gdzie sami go zdobylismy :)&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;plaza&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Do Chuao mozna sie dostac tylko droga wodna. Samo miasteczko znajduje sie niecala godzine drogi (pieszo) od plazy, na ktorej mieszkalismy. Chuao to stolica kakao... i wlasciwie poza plantacja kakao nic tam wiecej nie ma (kilkanascie, moze -dziesiat domow, dwa/trzy sklepy, piekarnia (z pysznymi drozdzowkami z owocami! :) i tyle. Od plazy/portu do miasteczka prowadzi porzadna droga, na ktorej kursuje nawet regularne polaczenie busem. Jak trafil tu ten bus skoro mozna sie tu dostac tylko przez morze? Ano morzem :P na polaczonych trzech malych lodkach! Bylismy nawet swiadkami takiego transportu nowego busa do wioski :)&lt;br /&gt;
Inne nasze atrakcje w Choroni to wylegiwanie sie na plazy od rana do ... wlasciwie nie ma "do" bo nawet w nocy spalem na plazy pod chmurka :), kapiel w morzu, opalanie, rybka na obiad, sjesta, zabawa na falach lazurowego morza karaibskiego, wylegiwanie na plazy... &lt;br /&gt;
W Andach obiecalismy sobie, ze nalezy nam sie te kilka dni slodkiego lenistwa - plan zostal wykonany! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2885750230699018485?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/6qrzDQBbTjM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2885750230699018485/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/11/morze-karaibskie.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2885750230699018485?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2885750230699018485?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/11/morze-karaibskie.html" title="Morze Karaibskie" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SvdVGLS_KYI/AAAAAAAAIG0/aToeRGwjaPg/s72-c/IMG_9023.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQERn8zfSp7ImA9WxNUFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-7102492900026276756</id><published>2009-11-02T00:54:00.000+01:00</published><updated>2009-11-06T11:28:27.185+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-11-06T11:28:27.185+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ford" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="toyota" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="jeep" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chevrolet" /><title>4 kolka</title><content type="html">&lt;a href='http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Wenezuela20094Kolka'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SvNfM1Sol8I/AAAAAAAAIBY/p0l-IbFVRFE/s160/IMG_9008.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Tutejsze drogi naleza zdecydowanie do samochodow amerykanskich, a konkretnie starych samochodow amerykanskich. Piszac starych mam namysli naprawde stare samochody, przy ktorych moj 20-letni Jeepek to mlodzieniaszek! :)&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;samochody&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Najczesciej spotykane marki to Dodge, Chevrolet, Ford. Wsrod terenowek, ktorych jest tu nie mniej co samochodow osobowych, prym wioda Toyota i Jeep! Wlasciciele tych "zabytkow" niespecjalnie staraja sie ukryc ich wiek, tak wiec liczne wgniecenia, brak lusterek lub switel sa tu norma.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;autobusy&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Nie sa wcale mlodsze od swoich mniejszych kolegow! Nowe maja tylko glosniki w srodku - dzieki czemu naleza do najnowszych i najglosniejszych na rynku - a podczas jazdy nie sa ani troche oszczedzane, tak wiec mozna "delektowac" sie latynoskimi rytmami :)&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;stop&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Jeszcze slow pare o jezdzeniu stopem po Wenezueli, bo przed wyjazdem czytalem w kilku miejscach ze tu niechetnie biora autostopowiczow.&lt;br /&gt;
A wiec mamy zupelnie odmienne doswiadczenia - nie czekalismy nigdy dluzej niz pol godziny, a byly nas az trzy osoby z duzymi plecakami. Najchetniej biara pickupy, bo wsiadasz wtedy na pake (tutaj to bardzo popularny spsob jazdy ;) Raz nawet udalo sie nam zlapac na stopa karetke! (Nie, nikt z nas nie byl ranny :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-7102492900026276756?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/oAb-29EuYa4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/7102492900026276756/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/11/4-kolka.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/7102492900026276756?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/7102492900026276756?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/11/4-kolka.html" title="4 kolka" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SvNfM1Sol8I/AAAAAAAAIBY/p0l-IbFVRFE/s72-c/IMG_9008.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YARnczfip7ImA9WxNVFkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-291259230871955905</id><published>2009-10-26T16:53:00.003+01:00</published><updated>2009-10-27T03:39:07.986+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-27T03:39:07.986+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="los llanos" /><title>Los Llanos</title><content type="html">&lt;a href='http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Wenezuela2009LosLlanos'&gt;&lt;img src='http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SuW_xvvVBjI/AAAAAAAAH9o/X0yaMouvUn8/s160/IMG_8963.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Nasza przygoda z dzikimi zakatkami Wenezueli rozpoczela sie w Mantecal. Odsylani przez ksiedza na policje, dalej przez jedna i druga rodzine trafilismy w koncu na "Ranczo Juan Yopito".&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;na rzece&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Pierwszego dnia z naszym przewodnikiem Mayko i jego mlodszym bratem (ok 6 lat!) w roli tropiciela wyplynelismy lodka w poszukiwaniu dzikich zwierzat.&lt;br /&gt;
A zamieszkuje te tereny niezliczona ilosc przeroznych ptakow (w tym pieknych kolorowych papug), kapibary, kajmany (czyli male krokodylki :), zolwie wodne wygrzewajace sie na wystajacych z wody pniach drzew... itd.&lt;br /&gt;
W tropieniu wszelakiej zwierzyny niezastapiony byl 6 letni chlopiec plynacy z nami, wypatrzyl malego weza na gestym drzewie lub kajmana zanim ten zobaczyl nas i zdazyl uciec do wody. A gdy wypatrzyl w wodzie zadka odmiane zolwia wodnego, sterujacy lodka Mayko natychmiast wskoczyl do wody (nawet nie zdjal czapki :) aby go zlapac - bylismy pod wrazeniem blyskawicznego dzialania braci!&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;na ladzie&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Po poludniu wybralismy sie na przejazdzke pickupem i obserwacje zwierzat z ladu oraz podziwialismy bezkresne i intensywnie zielone przestrzenie Los Llanos&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;na koniu&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
kolejnego dnia wybralismy sie ponownie na wedrowke po ladzie, tym razem jednak na koniach, aby moc zjechac w bardziej dzikie i geste tereny w poszukiwaniu leniwcow wylegujacych sie na drzewach i mrowkojadow - ktore bardzo chciala zobaczyc Lucja.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;z wedka&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Po obiedzie pojechalismy wedkowac :) Jednak malo mialo to wspolnego ze znanym mi wedkowaniem - czyli siedzeniem nad woda z wedka w oczekiwaniu az cos w koncu sie zlapie. My lowilismy piranie! Od momentu wrzucenia zylki z haczykiem i kawalkiem swiezego miesa nie mijalo kilka sekund a juz nasza przytene obgryzalo stado pirani. Wystarczylo mocno szarpnac za zylke i juz jakas nabijala sie na haczyk. Bylem pod wrazeniem drapieznosci tych ryb!&lt;br /&gt;
Wieczorem mielismy okazje przekonac sie jak wygladaja na talerzu i zasmakowac ich miesa  :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po ostatniej nocy w hamakach wrocilismy do Mantecal i pojechalismy dalej stopem na polnoc...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-291259230871955905?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/QKGSe8ybwts" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/291259230871955905/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/los-llanos.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/291259230871955905?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/291259230871955905?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/los-llanos.html" title="Los Llanos" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SuW_xvvVBjI/AAAAAAAAH9o/X0yaMouvUn8/s72-c/IMG_8963.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMCQ384eCp7ImA9WhZXFkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-4439007564578480460</id><published>2009-10-20T21:24:00.003+02:00</published><updated>2011-05-05T20:01:02.130+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-05T20:01:02.130+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><title>Lusija, Pablo y Luka</title><content type="html">&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcLkP7cT1nI/AAAAAAAAK5k/VayAXZd8mOw/s1024/img_9132.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcLkP7cT1nI/AAAAAAAAK5k/VayAXZd8mOw/s128/img_9132.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; Jezyk hiszpanski - przez ostatnie dwa tygodnie mam okazje slyszec go na okraglo, nawet nasze imiona zaostaly zamienione na latwiejsze do wymowienia dla wenezuelczykow odpowiedniki. Nie znam hiszpanskiego ani troche, za to Pawel i Lucja mowia po hiszpansku swietnie. Zeby bylo zabawneij (i nie za latwo) rozmowy moich wspoltowarzyszy z "tutejszymi" tlumaczy mi Juan (przyjaciel naszego gospodarza Eduarda) na jezyk angielski :)&lt;br /&gt;Wczoraj bylismy na domowym przyjeciu z kolegami Eduarda, na ktore przyslo kilka osob podrozujacych tak jak my po Wenezueli i mieszkajacych obecnie w Meridzie u przyjaciol Eduarda (CouchSurfing.org :) i tak poza nami Polakami byl jeszcze Niemiec i Australijczyk. Nie wszyscy znali hiszpanski i nie wszyscy znali angielski, wiec rozmowy toczyly sie we wszystkich jezykach, a Polski bil rekordy popularnosci wsrod miejscowych! Nawet toast "na zdrowie" sprawial im klopoty z wymowieniem, nie mowiac juz o slowach typu "skrzypce" :P&lt;br /&gt;Jutro ruszmay w strone Los Lianos!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-4439007564578480460?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/ceItSF97o1c" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/4439007564578480460/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/lusija-pablo-y-luka.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/4439007564578480460?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/4439007564578480460?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/lusija-pablo-y-luka.html" title="Lusija, Pablo y Luka" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcLkP7cT1nI/AAAAAAAAK5k/VayAXZd8mOw/s72-c/img_9132.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQCRH88fSp7ImA9WxNWGUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-8243892294536264400</id><published>2009-10-19T18:41:00.006+02:00</published><updated>2009-10-19T19:29:25.175+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-19T19:29:25.175+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="andy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pico humboldt" /><title>Sierra Nevada - Andy</title><content type="html">&lt;a href='http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Wenezuela2009Andy'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StyG9vkU95I/AAAAAAAAH3E/B8AgZA50POE/s160/IMG_8895.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Nie dostalismy pozwolenia na wejscie na Pico Bolivar (zbyt  niebezpiecznie, ble, ble, ble... mozna tylko z przewodnikiem, ktory oczywiscie odpowiednio duzo kosztuje) ani na Pico Humboldt (drugi co do wysokosci szczyt Wenezueli)&lt;br /&gt;
Dostalismy pozwolenie na 6 dniowy treking przez Laguna Verde (lezaca u podnoza Pico Humboldta - i tam postanowislismy sie udac... z planem, ze i tak podejdziemy pod szczyt najwyzej jak tylko sie da (poki bedzie to bezpieczne ;)&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;dzien 1&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Ruszamy z La Mocuy (granica parku Sierra Nevada) i caly dzien maszerujemy przez deszczowy las tropikalny do Laguny Coromoto. Las ten jest niesamowicie zielony, gesty i mokry! Gdy sciezka, ktora idziemy sie zweza, tak ze nie sposob przejsc nie ocierajac sie o gesta sciane roslin po bokach, jestem caly mokry od wody z lisci - jak bym przeszedl pod prysznicem :)&lt;br /&gt;
Po 5 godzinach marszu przez ten nieasamowity las docieramy do naszej laguny (juz za granica lasu), gdzie rozbijamy pierwszy oboz. Gotujemy makaron i pieczemy podplomyki na ognisku. Idziemy spac wczesnie - ok 8 - bo od ok 6.30 robi sie tu juz ciemno i troche chlodno.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;dzien 2&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Droga do Laguny Verde prowadzi glownie przez teren skalisty, choc nadal bujnie pokryty roslinami oraz licznymi strumykami i wodospadami. Wraz ze wzrostem wysokosci (Laguna Verde znajduje sie na ok 4tys m. n.p.m.) wyraznie odczuwamy zmiane temaperatury - tu juz trzeba zalozyc swetry lub polary.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;dzien 3&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Deszcz, ktory zaczal juz padac w nocy trzyma nas w namiotach az do poludnia (kiedy na chwile wyszedlem z namiotu mialem wrazenie jak bym znajdowal sie wlasnie w chmurze z ktorej pada - w kilka sekund bylem caly przemoczony)&lt;br /&gt;
Kiedy w koncu przestalo padac wyszlismy tylko na mala wycieczke, aby zaplanowac ktoredy bedziemy podchodzic pod Humboldta. Wyraznie widzielismy jego szczyt i lodowiec zaraz pod nim. Lodowiec, ktory uniemozliwi wejscie nam na sama gore - nie mielismy rakow, wiec za cel postawilismy sobie podejscie pod jego granice!&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;dzien 4&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Atak na szczyt (a wlasciwie to na lodowiec pod szczytem ;) zaczelismy ok 10 - dosc pozno, ale droga nie wydawala sie dluga. Poczatki byly proste, ale im wyzej tym przejscie kolejnych 100 metrow stawalo sie nielada wyzwaniem! I to nie dlatego, ze podejscie bylo trudne (techniczne), ale wysokosc, a co za tym idzie mniejsze cisnienie i duzo mniejsza ilosc tlenu w powietrzu robi jednak swoje. 100 metrow marszu i musialem przystanac na kilka glebszych oddechow, aby miec sile isc dalej!&lt;br /&gt;
Gdy po 5 godzinach doszlismy z Pawlem pod lodowiec (ok 4800 m. n.p.m.) bylismy wyczerpani, ale i szczeliswi, ze udalo sie osiagnac zamierzony cel :)&lt;br /&gt;
Po powrocie do naszego obozu zregenerowalismy sily cieplym posilkiem (makaron z sosem bolonskim) i postanowilismy ruszyc w dorge powrotna (do laguny Coromote) - Troche mieslimy dosyc tego miejsca, gdzie zaraz po zachodzie slonca (ok 18) robilo sie dosc zimno! Przy swietle czolowek ok 21 bylismy na miejscu.&lt;br /&gt;
&lt;u&gt;dzien 5&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;
Rano obudzilo nas mile sloneczko, z ktorego skorzytalismy leniac sie do godziny 12 ;) Tego dnia czekalo nas juz tylko ok 3 godzinne zejscie przez las deszczowy i powrot do Meridy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-8243892294536264400?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/EMjbvowGjic" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/8243892294536264400/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/sierra-nevada-andy.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8243892294536264400?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/8243892294536264400?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/sierra-nevada-andy.html" title="Sierra Nevada - Andy" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StyG9vkU95I/AAAAAAAAH3E/B8AgZA50POE/s72-c/IMG_8895.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEEGQXc6eyp7ImA9WxNWFEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-5901180424039718855</id><published>2009-10-12T20:38:00.004+02:00</published><updated>2009-10-13T18:50:20.913+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-13T18:50:20.913+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="merida" /><title>Merida</title><content type="html">&lt;a href='http://2.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSvhvURWII/AAAAAAAAH28/nAMZf7MdsGw/s1600-h/IMG_8826.JPG'&gt;&lt;img src='http://2.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSvhvURWII/AAAAAAAAH28/nAMZf7MdsGw/s160/IMG_8826.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Po dwoch dniach pobytu w Caracas szybko ucieklismy do Meridy, skad planujemy wyruszyc w Andy.&lt;br /&gt;
Zatrzymalismy sie u Eduardo. Pierwszego dnia razem z jego przyjaciolmi zwiedzilismy to male, spokojne i mile miasteczko :)&lt;br /&gt;
Tego samego dnia popoludniu pojechalismy w nieopodal polozone gory, w celach aklimatyzacyjnych.&lt;br /&gt;
Drugiego dnia podnieslismy poprzeczke i weszlismy na ok 3800m. n.p.m.&lt;br /&gt;
Dzis odpoczywamy w Meridzie i szykujemy sie do jutrzejszego wyjscia w strone Pico Bolivara - planujemy spedzic w gorach ok tygodnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-5901180424039718855?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/2gecXjsrXIo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/5901180424039718855/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/merida.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/5901180424039718855?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/5901180424039718855?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/merida.html" title="Merida" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSvhvURWII/AAAAAAAAH28/nAMZf7MdsGw/s72-c/IMG_8826.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04AQHw4eSp7ImA9WxNWFEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-5694889244495701365</id><published>2009-10-09T17:26:00.006+02:00</published><updated>2009-10-13T18:39:01.231+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-13T18:39:01.231+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="caracas" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><title>Caracas</title><content type="html">&lt;a href='http://4.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSs7cFgmUI/AAAAAAAAH20/VPk4RwZ4140/s1600-h/IMG_0026.JPG'&gt;&lt;img src='http://4.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSs7cFgmUI/AAAAAAAAH20/VPk4RwZ4140/s160/IMG_0026.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Stolica Wenezueli, 6 milionow mieszkancow, na ulicach tysiace samochodow stojacych w jednym gigantycznym korku! Ale w kraju gdzie paliwo jest tansze od wody nie dziwi ze ten srodek transportu jest tak popularny.&lt;br /&gt;
Dla mnie to miasto jest stanowczo za duze, za tloczne, za glosne!&lt;br /&gt;
Zatrzymalismy sie tu u Gabriela, ktory pokazal nam centrum tego miasta i troche o nim opowiedzial.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-5694889244495701365?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/b7gpwKF4GAM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/5694889244495701365/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/caracas.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/5694889244495701365?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/5694889244495701365?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/caracas.html" title="Caracas" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/StSs7cFgmUI/AAAAAAAAH20/VPk4RwZ4140/s72-c/IMG_0026.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUHRXc-cCp7ImA9WxNWE0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-7432193956382942578</id><published>2009-10-05T22:59:00.000+02:00</published><updated>2009-10-12T20:30:34.958+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-12T20:30:34.958+02:00</app:edited><title>Brighton</title><content type="html">&lt;a href='http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SsvEjJqv7xI/AAAAAAAAH1Q/8ODw5LrgNhM/s1600-h/DSC03963.JPG'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SsvEjJqv7xI/AAAAAAAAH1Q/8ODw5LrgNhM/s160/DSC03963.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Dwa kolejne dni zwiedzalem juz tylko obrzeza Londynu - z charakterystycznymi fasadami domow - wszystkie bowiem sa identyczne! W poniedzialek pojechalismy z 'Zoltkiem' i Aga nad morze do Brighton - obowiazkowa kapiel zaliczona :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-7432193956382942578?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/cSoT4ZJxOas" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/7432193956382942578/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/brighton.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/7432193956382942578?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/7432193956382942578?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/brighton.html" title="Brighton" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/SsvEjJqv7xI/AAAAAAAAH1Q/8ODw5LrgNhM/s72-c/DSC03963.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0AERH49cSp7ImA9WxNXFkU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-6864130488313136053</id><published>2009-10-04T21:25:00.005+02:00</published><updated>2009-10-04T21:48:25.069+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2009-10-04T21:48:25.069+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Londyn" /><title>Londyn</title><content type="html">&lt;a href='http://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Londyn200910'&gt;&lt;img src='http://2.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/Ssj3wk3Bx0I/AAAAAAAAHzw/TfZ1aqm9U5g/s160/IMG_8791.JPG' border='0' alt=''style='clear:both;float:left; margin:0px 10px 10px 0;' /&gt;&lt;/a&gt;Nasz przystanek (trzy dniowy) w drodze do Wenezueli - Londyn... zwykle europejskie miasto, tylko jezdza zla strona ulicy ;-)&lt;br /&gt;
Krakow jest duzo ladniejszy! Jedyne co mi sie tu spodobalo to spora liczba kafejek, knajp, restauracyjek gdzie rano mozna zjesc sniadanie i przeczytac gazete przy herbacie (tutaj z mlekiem) - fajna sprawa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-6864130488313136053?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/IGkZy04nW1c" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/6864130488313136053/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/londyn.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6864130488313136053?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/6864130488313136053?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/londyn.html" title="Londyn" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/Ssj3wk3Bx0I/AAAAAAAAHzw/TfZ1aqm9U5g/s72-c/IMG_8791.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUENR344cSp7ImA9WhZXFkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-4342107230991923160</id><published>2009-10-01T23:41:00.007+02:00</published><updated>2011-05-05T19:48:16.039+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-05T19:48:16.039+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="szczepienia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="żółtaczka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="żółta febra" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wzw" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dur brzuszny" /><title>Szczepienia</title><content type="html">&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcLib7NFpoI/AAAAAAAAK5Y/aENZtis91m0/s128/szczepionka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&amp;nbsp; Do Wenezueli nie ma naszczęście żadnych wymaganych szczepień, ale jest kilka zalecanych :)&lt;br /&gt;(z których ja szczepiłem sie tylko na żółtą febre)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Wirusowe zapalenie wątroby, WZW&lt;/u&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wzw"&gt;&lt;img src="http://pl.wikipedia.org/skins-1.5/monobook/external.png" class="inline" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szczepienie robi się najczęściej wg schematu 0-1-6 miesiąc. Zazwyczaj podanie drugiej dawki powoduje pełną odporność, jednak nie u wszystkich szczepionych, dlatego należy przyjąć pełen cykl szczepień.&lt;br /&gt;Cena szczepiania to 150 zl za dawke (jedna dawka jest na oba typy: A i B)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Żółta febra&lt;/u&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BB%C3%B3%C5%82ta_febra"&gt;&lt;img src="http://pl.wikipedia.org/skins-1.5/monobook/external.png" class="inline" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jedno szczepienie daje odporność na 10 lat, a zaczyna dzialać już po 10 dniach.&lt;br /&gt;Koszt : 150 zl.&lt;br /&gt;Szczepienie potwierdzane jest międzynarodową książeczką zdrowia (tzw. żółta książeczka), której posiadanie jest warunkiem wjazdu do części krajów posiadających obowiązek szczepienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Dur brzuszny&lt;/u&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dur_brzuszny"&gt;&lt;img src="http://pl.wikipedia.org/skins-1.5/monobook/external.png" class="inline" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szczepienie składa się z trzech dawek, podawanych według schematu 0,1,12 miesięcy. Ochrona przed chorobą pojawi się już w 2 tygodnie po drugim szczepieniu. Podanie pełnego cyklu szczepień daje 3 letnia ochronę przed chorobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe szczepienia można wykonać w Wojewódzkich Stacjach Sanitarno Epidemiologicznych.&lt;br /&gt;Ja robilem w Międzynarodowym Punkcie Szczepień w Krakowie przy ulicy Prądnickiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-4342107230991923160?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/HyW9RwJ5ceU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/4342107230991923160/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/szczepienia.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/4342107230991923160?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/4342107230991923160?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/10/szczepienia.html" title="Szczepienia" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcLib7NFpoI/AAAAAAAAK5Y/aENZtis91m0/s72-c/szczepionka.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUIEQ3w5eSp7ImA9WhZXE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2015562263898651856</id><published>2009-09-25T14:46:00.004+02:00</published><updated>2011-05-02T13:58:22.221+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-02T13:58:22.221+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="szczyt" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="5007" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wenezuela" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pico bolivar" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="merida" /><title>Pico Bolivar</title><content type="html">&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/Tb6b5TMls3I/AAAAAAAAK3Q/Qzft2ywDE98/PicoBolivar.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/Tb6b5TMls3I/AAAAAAAAK3Q/Qzft2ywDE98/s128/PicoBolivar.jpg" border="0" alt="Pico Bolivar" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; Najwyższy szczyt Wenezueli, w paśmie Sierra Nevada de Mérida, w Andach, wznoszący się na wysokość 5007 m n.p.m. Szczyt został nazwany na cześć południowoamerykańskiego bohatera Simóna Bolívara.&lt;br /&gt;Pico Bolivar bedzie pierwszym celem naszej Wenezuelskiej przygody :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2015562263898651856?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/yWGCgYpk-84" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2015562263898651856/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/09/pico-bolivar.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2015562263898651856?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2015562263898651856?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2009/09/pico-bolivar.html" title="Pico Bolivar" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/Tb6b5TMls3I/AAAAAAAAK3Q/Qzft2ywDE98/s72-c/PicoBolivar.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0AGSHgzfSp7ImA9WhdTE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2081214811065193689</id><published>2007-07-02T22:22:00.002+02:00</published><updated>2011-07-11T15:42:09.685+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-11T15:42:09.685+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sharm El Sheikh" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Egipt" /><title>Sharm El Sheikh</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Egipt200706"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXRSkKXI/AAAAAAAAK5E/FWTC_XnvqxQ/s128/IMG_1438.JPG" border="0" alt="Sharm El Sheikh" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Ostatni mój dzień w Egipcie to błogie odpoczywanie po wycieczce do Kairu. Czyli spanie do 12, a potem leniuchowanie nad basenem :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie dowiedziałem sie, po co Egipcjanie tyle "trąbią" na ulicach. Ponoć mają swój cały język "klaksonowy". I tak np. pojedynczy, krótki sygnał to 'cześć', podwójny krótki to 'przepuść mnie', a jeden długi to 'spadaj'. Ważniejszym jest podobno znać ten język, niż inne zasady ruchu drogowego (których i tak tu nikt nie przestrzega :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużych miastach na każdym skrzyżowaniu stoi policjant, ale nie po to by kierować ruchem lub kogoś zatrzymywać i wlepiać mandat za wykroczenia, stoi tak z notesikiem i zapisuje nr rejestracyjne samochodów, których kierowcy popełniają różnorakie wykroczenia. Następnie raz na trzy lata,  wspomniany kierowca płaci jeden zbiorczy mandat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawie też otrzymuje sie tutaj samo prawo jazdy. Otóż przychodzi tata z synem i mówi, że nauczył go jeździć - na tej tylko podstawie młodemu kierowcy wydawane jest 'prawko'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia wieczorem mieliśmy jeszcze "nurkową" imprezę (w bazie Nautica Szarm) na której odbyło sie oficjalne "płetwowanie", czyli wręczenie certyfikatów poprzedzone ostatecznym sprawdzianem: jak mocne uderzenie pletwą przez instruktora w du.. tzn. tyłek jesteś w stanie wytrzymać ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2081214811065193689?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/UfqBdBrXAvk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2081214811065193689/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/07/sharm-el-sheikh.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2081214811065193689?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2081214811065193689?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/07/sharm-el-sheikh.html" title="Sharm El Sheikh" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXRSkKXI/AAAAAAAAK5E/FWTC_XnvqxQ/s72-c/IMG_1438.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C08ER3Y6eCp7ImA9WhdTE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-3544550911574359375</id><published>2007-07-01T22:22:00.003+02:00</published><updated>2011-07-11T15:43:26.810+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-11T15:43:26.810+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Kair" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Egipt" /><title>Kair</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Egipt200706"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXJ-v6bI/AAAAAAAAK44/rAgBHyHK-TI/s128/IMG_1342.JPG" border="0" alt="Kair" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Kair, stolica Egiptu. Przyjechałem tu, głównie zobaczyć piramidy w Gizie. Bo trzeba ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji zwiedziłem muzeum egipskie, muzeum papirusu, wytwórnie perfum oraz bazar w Kairze. A pod piramidami miałem okazje pojeździć na wielbłądzie (jednak nic to szczególnego, wole konie :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba tam pojechać, tylko ze względu na piramidy - żeby choć raz tam być i móc je zobaczyć. Cała reszta... nie warta jednego dolara. Ogólnie Kair jest brudny, zatłoczony i pełen arabów próbujących każdym sposobem wyłudzić od turysty kasę. Np. wręcz siłą wkładają Ci swój turban na głowę, pchają na wielbłąda, zabierając z rąk aparat, robią nim kilka zdjęć a następnie żądają za tą "przysługę" pieniędzy (możesz oczywiście sobie krzyczeć: "nie! no! nein! ..." nie pomaga) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na bazarze: wszyscy sprzedają ten sam szmelc, łapią za ręce, ciągną do swoich straganów, wpychając co tylko maja pod ręka, a na koniec oczywiście żądając za wszystko pieniędzy. Jak mówisz że nie masz, to sami pomagają Ci znaleźć je w kieszeniach. Ogólnie są tak nachalni, że po chwili masz już dość tego miasta i chcesz jak najszybciej stąd uciekać (i więcej tu nie wracać) .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak zobaczą ładną dziewczynę (a przy tamtejszych kobietach, to każda Polka jest ładna ;-) i dodatkowo np. blondynkę, to każdy jeden krzyczy lub gwiżdże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że mi udawało sie ich skutecznie ignorować, to widząc co sie dzieje na około, odeszła mi ochota kiedykolwiek tu wracać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-3544550911574359375?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/nI6JTnXgfl0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/3544550911574359375/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/07/kair.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3544550911574359375?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/3544550911574359375?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/07/kair.html" title="Kair" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh5.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXJ-v6bI/AAAAAAAAK44/rAgBHyHK-TI/s72-c/IMG_1342.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C08CSHo5eyp7ImA9WhdTE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-2338706873436810602</id><published>2007-06-30T22:22:00.002+02:00</published><updated>2011-07-11T15:44:29.423+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-11T15:44:29.423+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sharm El Sheikh" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ras Mohammed" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Egipt" /><title>Ras Mohammed</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Egipt200706"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXgXrnOI/AAAAAAAAK5A/JMG4LeMvt4I/s128/IMG_6046.JPG" border="0" alt="Ras Mohammed" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Sobota - NIESTETY były to ostatnie moje nurkowania na tym wyjeździe, ale za to najciekawsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nurkowaliśmy w Ras Mohammed na rafach "Shark And Yolanda Reef" oraz "Ras Ghozlani". Naszym 'divemaster-em' był Sayd (był tez moim 'dive buddy' podczas pierwszego nurkowania w tym dniu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba nurkowania były w prądzie, a podczas drugiego z nich zeszliśmy na 21 metrów (mój rekord ;). Na pierwszym mogliśmy podziwiać mnóstwo pięknych ryb, mijały nas całe ławice! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas przerwy miedzy znurkowaniami, widzieliśmy w dali przepływające delfiny! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem, że na pewno jeszcze kiedyś tu wrócę ponurkować!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-2338706873436810602?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/F3b0ebxcFXo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/2338706873436810602/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/06/sobota-niestety-byy-to-ostatnie-moje.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2338706873436810602?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/2338706873436810602?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/06/sobota-niestety-byy-to-ostatnie-moje.html" title="Ras Mohammed" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXgXrnOI/AAAAAAAAK5A/JMG4LeMvt4I/s72-c/IMG_6046.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04NQ34-cSp7ImA9WhdTE0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-2817641295844091010.post-1879087774010886060</id><published>2007-06-29T22:22:00.003+02:00</published><updated>2011-07-11T15:46:32.059+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-11T15:46:32.059+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sharm El Sheikh" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Egipt" /><title>Flaing Angel</title><content type="html">&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lukasz.romanowski/Egipt200706"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;" src="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXuxb5gI/AAAAAAAAK5I/TKv9MsPRODs/s128/IMG_6024.JPG" border="0" alt="Napoleon" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Nurkowania szkoleniowe zakończone. Od dziś (29/06/07) jestem certyfikowanym nurkiem Open Water Diver PADI ! :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nurkowaliśmy dzisiaj z największej w Sharm łodzi - "Flaing Angel". Oba nurkowania wykonaliśmy na maksymalną głębokość 18 metrów. Pierwsze na rafie "Temple", a drugie na "Ras Umm Sid". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tej drugiej rafie kilkakrotnie widziałem Mureny, a także udało sie nam spotkać olbrzymiego Napoleona : ok 2 metrów długości !! - naprawdę robił wrażenie! Niestety podczas tego nurkowania nie wziąłem pod wodę aparatu :( a było to jedno z ciekawszych dotychczasowych nurkowań.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2817641295844091010-1879087774010886060?l=za-horyzontem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ZaHoryzontem/~4/pgzXv14AjQg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/feeds/1879087774010886060/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/06/flaing-angel.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/1879087774010886060?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/2817641295844091010/posts/default/1879087774010886060?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://za-horyzontem.blogspot.com/2007/06/flaing-angel.html" title="Flaing Angel" /><author><name>Roman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11489853725390979251</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://3.bp.blogspot.com/_zewe1QzfaZ8/TABLBN4kGCI/AAAAAAAAJlw/rjsJnJsmL6c/S220/avatar.JPG" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh3.googleusercontent.com/_zewe1QzfaZ8/TcFRXuxb5gI/AAAAAAAAK5I/TKv9MsPRODs/s72-c/IMG_6024.JPG" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></entry></feed>

