<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" version="2.0">

<channel>
	<title>Andrzej Kała</title>
	
	<link>http://andrzejkala.com</link>
	<description>My place, where you can read about my love to Xbox360 and Webdevelopement</description>
	<lastBuildDate>Fri, 24 Jul 2009 21:55:01 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/andrzejkala" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="andrzejkala" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>A taste of things to come</title>
		<link>http://andrzejkala.com/a-taste-of-things-to-come/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/a-taste-of-things-to-come/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 21:53:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=340</guid>
		<description><![CDATA[<p>I've been giving this blog a lot of thought lately, since I didn't feel the need updating it since a couple of months. I decided to switch to english language mainly to improve my skills and write for a broader audience (if the time comes that I have an audience). There are so many great games coming out almost every month, that not writing about them was a loss and that's something I felt, that I need to change. Earlier I was considering this site mainly as my portfolio and the gaming rant was just an addition, but now... hell, let's turn it upside down and make this site another X360 fanboy gaming blog.</p>
<p>Currently I've decided to use the Hemingway template for the time being, but the goal is to create my own custom template. Considering the last months - this may take a while, but when it's released I hope it'll be worth it. Main problem about this matter is my lack of free time (or when I have it - the urge to rock some games on Xbox360) but mostly - design skills. Yeah, I'm a coder, not a designer, so let's face it - this will take a while.</p>
<p>So... anyway. If you're looking for some gaming related info and game reviews - you've got to the right place. I've decided to focus on Xbox 360, iPhone and Nintendo DS - gaming system owned currently by me. Yes, I consider iPhone a gaming platform.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I&#8217;ve been giving this blog a lot of thought lately, since I didn&#8217;t feel the need updating it since a couple of months. I decided to switch to english language mainly to improve my skills and write for a broader audience (if the time comes that I have an audience). There are so many great games coming out almost every month, that not writing about them was a loss and that&#8217;s something I felt, that I need to change. Earlier I was considering this site mainly as my portfolio and the gaming rant was just an addition, but now&#8230; hell, let&#8217;s turn it upside down and make this site another X360 fanboy gaming blog.</p>
<p>Currently I&#8217;ve decided to use the Hemingway template for the time being, but the goal is to create my own custom template. Considering the last months &#8211; this may take a while, but when it&#8217;s released I hope it&#8217;ll be worth it. Main problem about this matter is my lack of free time (or when I have it &#8211; the urge to rock some games on Xbox360) but mostly &#8211; design skills. Yeah, I&#8217;m a coder, not a designer, so let&#8217;s face it &#8211; this will take a while.</p>
<p>So&#8230; anyway. If you&#8217;re looking for some gaming related info and game reviews &#8211; you&#8217;ve got to the right place. I&#8217;ve decided to focus on Xbox 360, iPhone and Nintendo DS &#8211; gaming system owned currently by me. Yes, I consider iPhone a gaming platform.</p>
<p>I think it&#8217;s about time I do all the things I wanted to do right from the start, so to sum up&#8230; Welcome to the new edition of my blog (let&#8217;s call it 1.5 until the new theme launch), where you&#8217;ll find tons of information about gaming and maybe some thoughts on webdevelopment and WWW services as a whole.</p>
<p>Stay tuned.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/a-taste-of-things-to-come/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Transfer zakupionych tytułów z XBox Live Arcade</title>
		<link>http://andrzejkala.com/transfer-zakupionych-tytulow-z-xbox-live-arcade/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/transfer-zakupionych-tytulow-z-xbox-live-arcade/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Mar 2009 18:14:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=301</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu jak już pisałem, dopadła mnie niestety klątwa Red Ring of Death i moja konsola chcąc nie chcąc musiała udać się na naprawy do serwisu Microsoft. Jak się jednak okazało, konsola która wróciła do mnie była zupełnie innym modelem niż ten, który wysłałem. Na szczęście jednak samo podpięcie dysku twardego pozwoliło mi się uspokoić, gdyż zarówno wszystkie osiągnięcią, save'y jak i w zasadzie cały profil, bezproblemowo działały na nowej konsoli.</p>

<p>Co ciekawe, początkowo działały także bezproblemowo gry zakupione na Xbox Live Arcade. Problem jednak pojawil się wczoraj, gdy postanowiłem w końcu się zreflektować i przejść od deski Streets of Rage 2, które zakupiłem już dawno temu i prawde powiedziawszy zupełnie nie wiem dlaczego porzuciłem. Niestety okazało się, że dopadł mnie problem licencji, który zapewne zauważyłbym wcześniej, gdyby nie fakt, że do tej pory grałem jedynie w gry zakupione po wymianie konsoli.</p>

<p>Okazało się bowiem, że gra identyfikuje się jako pełna wersja, a dodatkowo w Marketplace mam zaznaczone, że zakupiona została pełna wersja, a mimo to po uruchomieniu jej dostawałem informacje o konieczności wykupienia pełnej wersji. Zanim jednak wysłałem e-mail'a do pomocy technicznej Microsoft (pewnie na odpowiedź czekałbym miesiąc), postanowiłem użyć Google'a w celu zaczerpnięcia dodatkowych informacji. Okazało się, że rozwiązanie problemu jest banalne i w zasadzie zajmuje ledwie parę minut.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu jak już pisałem, <a href="http://andrzejkala.com/red-ring-of-death/">dopadła mnie niestety klątwa Red Ring of Death</a> i moja konsola chcąc nie chcąc musiała udać się na naprawy do serwisu Microsoft. Jak się jednak okazało, konsola która wróciła do mnie była zupełnie innym modelem niż ten, który wysłałem. Na szczęście jednak samo podpięcie dysku twardego pozwoliło mi się uspokoić, gdyż zarówno wszystkie osiągnięcią, save&#8217;y jak i w zasadzie cały profil, bezproblemowo działały na nowej konsoli.</p>
<p>Co ciekawe, początkowo działały także bezproblemowo gry zakupione na Xbox Live Arcade. Problem jednak pojawil się wczoraj, gdy postanowiłem w końcu się zreflektować i przejść od deski <strong>Streets of Rage 2</strong>, które zakupiłem już dawno temu i prawde powiedziawszy zupełnie nie wiem dlaczego porzuciłem. Niestety okazało się, że dopadł mnie problem licencji, który zapewne zauważyłbym wcześniej, gdyby nie fakt, że do tej pory grałem jedynie w gry zakupione po wymianie konsoli.</p>
<p>Okazało się bowiem, że gra identyfikuje się jako pełna wersja, a dodatkowo w Marketplace mam zaznaczone, że zakupiona została pełna wersja, a mimo to po uruchomieniu jej dostawałem informacje o konieczności wykupienia pełnej wersji. Zanim jednak wysłałem e-mail&#8217;a do pomocy technicznej Microsoft (pewnie na odpowiedź czekałbym miesiąc), postanowiłem użyć Google&#8217;a w celu zaczerpnięcia dodatkowych informacji. Okazało się, że rozwiązanie problemu jest banalne i w zasadzie zajmuje ledwie parę minut.</p>
<h3>Transfer licencji</h3>
<p>Tak nazywa się fachowo proces, który musimy przejść aby móc znów cieszyć się zakupionymi produktami. Składa się on z dwóch i jest bajecznie prosty. Na początek logujemy się na stronie <a href="http://www.xbox.com"><strong>http://www.xbox.com</strong></a>, a następnie przechodzimy na stronę odpowiedzialną za transfer licencji: <strong><a href="http://www.xbox.com/en-US/support/systemuse/xbox360/licensemigration">http://www.xbox.com/en-US/support/systemuse/xbox360/licensemigration</a></strong>. Wybieramy tam opcję &#8220;Start the license transfer process now&#8221; i postępujemy zgodnie ze wskazówkami na ekranie. Sprowadza się to do wybrania konsoli na którą ma być dokonany transfer (czyli tej nowej) i &#8230; czekaniu na dokonanie transferu. Jedyne co, to konsola musi być włączona, a w drugim etapie będziemy proszeni o zalogowanie się do usługi Xbox Live z konsoli. </p>
<p>Tak, właśnie tak wygląda ten proces. Nic dodatkowego nie musimy robić i już wszystkie licencje znajdują się na naszej konsoli. Sam byłem zaskoczony jak prosty jest to proces. Jedyną wadą tego rozwiązania jest to, że transfer taki można wykonać jedynie raz na 12 miesięcy (a przynajmniej taka jest informacja na stronie). </p>
<p>Muszę przyznać, że po raz kolejny Microsoft zaskakuje świetnym rozwiązaniem banalnego problemu, który nie powstaje z naszej winy i nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku z naszej strony do naprawienia. A tak zupełnie na marginesie &#8211; jeśli lubicie dwuwymiarowe chodzone klepanki, które były tak bardzo popularne kiedyś na automatach, to polecam zakup <strong>Streets of Rage 2</strong>. To taki starszy brat Final Fight, może nieco uboższy graficznie i dźwiękowo, a mimo to bardzo bardzo grywalny. No i koszt 400MS Points to po prostu &#8220;promocja&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/transfer-zakupionych-tytulow-z-xbox-live-arcade/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadchodzące tytuły, czyli moje obcowanie z demami cz .1</title>
		<link>http://andrzejkala.com/nadchodzace-tytuly-czyli-moje-obcowanie-z-demami-cz-1/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/nadchodzace-tytuly-czyli-moje-obcowanie-z-demami-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Mar 2009 21:26:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=290</guid>
		<description><![CDATA[<p>Ostatnio pojawiło się na XboxLive Marketplace kilka dem produkcji, na które czekam oraz tych, które już się ukazały, ale jeszcze nie stałem się ich posiadaczem. Dlatego też postanowiłem zapchać swój dysk konsolowy tymi perełkami i spróbować jak informacje spisane w różnych serwisach i w prasie mają się do rzeczywistości.</p>

<p>Tytuły na które czekam to: Resident Evil 5, Legends of Wrestlemania, Wanted: Weapons of fate, Wheelman i Watchmen: The end is nigh. Zebrało się tego trochę. Całość moich spostrzeżeń chcę rozbić na dwie części, gdyż nie udało mi się jeszcze wypróbować wszystkiego (pozostałe pozycje zapewne dopadnę jutro).</p>

<p>No ale dosyć już tych wprowadzeń, czas zabrać się za kąsek - czyli jak to jest z tymi grami. Na początek pójdą <strong>Resident Evil 5</strong>, <strong>Watchmen: The end is nigh</strong>, <strong>Wheelman</strong> oraz <strong>Wanted: Weapons of fate</strong>... <strong>F.E.A.R. 2</strong> zostaje na jutro.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio pojawiło się na XboxLive Marketplace kilka dem produkcji, na które czekam oraz tych, które już się ukazały, ale jeszcze nie stałem się ich posiadaczem. Dlatego też postanowiłem zapchać swój dysk konsolowy tymi perełkami i spróbować jak informacje spisane w różnych serwisach i w prasie mają się do rzeczywistości.</p>
<p>Tytuły na które czekam to: <strong>Resident Evil 5, Legends of Wrestlemania, Wanted: Weapons of fate, Wheelman, F.E.A.R. 2, Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena</strong> i <strong>Watchmen: The end is nigh. </strong>Zebrało się tego trochę. Całość moich spostrzeżeń chcę rozbić na dwie części, gdyż nie udało mi się jeszcze wypróbować wszystkiego.</p>
<p>No ale dosyć już tych wprowadzeń, czas zabrać się za kąsek &#8211; czyli jak to jest z tymi grami. Na początek pójdą <strong>Resident Evil 5</strong>, <strong>Watchmen: The end is nigh</strong>, <strong>Wheelman</strong> oraz <strong>Wanted: Weapons of fate</strong>&#8230; <strong>F.E.A.R. 2</strong> zostaje na jutro.</p>
<h3>Legends of Wrestlemania</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-292" title="wrestlemania" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/03/wrestlemania.jpg" alt="wrestlemania" width="620" height="170" /></p>
<p>Jest to tytuł, na który czekałem w zasadzie bardziej ze względu na sentyment jaki posiadam dla tego tematu (można powiedzieć, że wychowywałem się na Terrym &#8220;Hulku&#8221; Hoganie), niż ze względu na samą grę. Z tego powodu też postanowiłem, że albo tytuł będzie w 100% wypasiony, albo po prostu powiem pass i zdecyduję się na konkurencję.</p>
<p>Wrestlemania to przede wszystkim ikony wrestlingu, tak więc nie mogło tutaj zabraknąć nikogo ze &#8220;śmietanki&#8221;. Jest Hulk Hogan, Rowdy Roddy Piper, Bam Bam Bigelow, Shawn Michaels, Sgt, Slaughter, Mr. Perfect, Hacksaw Jim Duggan, Bret Hart, Yokozuna, Rick Flair, The Undertaker&#8230; mógłbym chyba tak bez końca. Pod tym względem chyba nie został przeoczony nikt kto po prostu musi być w tej grze. Poza tym gdzieś w głębi serca mam nadzieję, że jednak nawet jeśli ktoś został pominięty, to pojawi się jako DLC (Downloadable Content) do <strong>Legends of Wrestlemania</strong>. No ale koniec już o postaciach, czas napisać jak wygląda sama rozgrywka.</p>
<p>Rozgrywka jest po prostu 100% przyjemnością. Mamy ciosy, mamy chwyty, mamy rzuty, cały czas mamy tempo, a jak dołożyć do tego quick time events, to po prostu rozgrywka nabiera rumieńców. Owszem, póki co repretuar ciosów i możliwości wydawał mi się ubogi (bardzo jednak możliwe, że to po prostu tylko demo i nie wszystko jeszcze jest gotowe), jednak nie przeszkodził mi w żaden sposób czerpać dużej dawki przyjemności z rozgrywki. Co ciekawe &#8211; każdy z wrestlerów posiada swoje ciosy kończące, co w moim przypadku jest przysłowiową &#8220;wisienką na szczycie tortu&#8221;. </p>
<p>Troszkę pozostawia do życzenia strona wizualna. O ile modele postaci są po prostu rewelacyjne, o tyle cała reszta jakoś kuleje&#8230; ale wiadomo &#8211; wersja demonstracyjna, więc nie ma co wyciągać daleko idących wniosków póki co. Zupełnie inną sprawą jest kwestia audio&#8230; jednak muzyka, którą słyszymy gdy wychodzi na ring Hulk Hogan nawet po tylu latach jest po prostu&#8230; zajebista.</p>
<p>Bez dwóch zdań czekam na ten tytuł i obiecuje sobie po nim bardzo dużo. Mam nadzieję, że poziom będzie utrzymany, albo nawet pójdzie nieco wyżej.</p>
<h3>Wheelman</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-293" title="wheelman" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/03/wheelman.jpg" alt="wheelman" width="620" height="170" /></p>
<p>Wheelman to drugi tytuł, który postanowiłem dzisiaj &#8220;wrzucić na ruszt&#8221;. Przyznaję się, że po początkowych filmikach z rozgrywki prezentowanych przez twórców, byłem bardzo obojętnie nastawiony do gry&#8230; możnaby nawet powiedzieć, że nieco negatywnie. Niesamowicie jestem szczęśliwy, że wersja demonstracyjna tego tytułu zupełnie zmieniła moje podejście do niego. </p>
<p>Tak więc, to co początkowo miało być nudną strzelanką powiązaną z pościgami i mocno zręcznościowym trybem rozgrywki okazało się całkiem wciągającym produktem. Pościgi są jednak bardzo&#8230; bardzo wciągające i trzymają przez cały czas w napięciu, a cała mechanika mocno daje radę. To co początkowo wydawało mi się głupie &#8211; czyli wszelkiego rodzaju spowalnianie czasu i wykańczanie przeciwników jednym strzałem, w rezultacie dostarcza niesamowitą satysfakcje i świetnie komponuje się z całością.</p>
<p>Miałem także pewne obawy odnośnie mocno zręcznościowego modelu jazdy samochodem, ale zupełnie niepotrzebnie. Owszem &#8211; jest on w 100% zręcznościowy i nie ma siły aby pojawiła się tam choćby kropelka realizmu i właśnie za to powinniśmy dziękować twórcom &#8220;Wheelman&#8217;a&#8221;. To całe uderzanie w pojazdy przeciwników, strzelanie, porywanie innych samochodów jest tak wciągające i wyśmienicie zrealizowane, że po prostu szczęka opada. Demo przeszedłem kilkakrotnie, mimo że jest bardzo ograniczone&#8230; a to już daje pewien pogląd na sytuację.</p>
<p>Zawiodłem się jednak nieco na stronie wizualnej, gdyż na myśl przywołuje ona <strong>The Bourne Conspiracy</strong>, wydanym już ponad pół roku temu (o którym niedługo zapewne napiszę). Nie jest źle, wszelkie modele pojazdów, postaci i otoczenie jest na przyzwoitym poziomie, jednak powtarzalność budynków w mieście i ogólne odczucia są średnie. Chyba nieco rozbestwiły mnie takie gry jak <strong>Gears of War 2 </strong>lub <strong>Resident Evil 5</strong>. W kwestii dźwiękowej na razie nie mogę zbytnio się wypowiadać, bo niewiele słyszałem&#8230; także zobaczymy jak to będzie w finalnej wersji. Zdecydowanie wyczekuję.</p>
<h3>Resident Evil 5</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-294" title="re5" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/03/re5.jpg" alt="re5" width="620" height="170" /></p>
<p>Skoro już wspomniałem o <strong>Resident Evil 5, </strong>to niech będzie to kolejna pozycja na liście. </p>
<p>Nigdy nie byłem wielkim fanem serii (jakoś trudne celowanie, zapisywanie stanu gry i panujący klimat niespecjalnie do mnie przemawiały), więc i do tej odsłony serii podchodziłem mocno obojętnie&#8230; wręcz można powiedzieć, że kompletnie mi się odechciało interesować tym tytułem jak dowiedziałem się, że gra będzie  zlokalizowana gdzieś w Afryce. Kompletnie inny klimat, kompletnie inna koncepcja rozgrywki&#8230; no właśnie, niby wszystko zupełnie inne a jednak gra mocno daje radę.</p>
<p>Po <a title="Dead Space" href="http://andrzejkala.com/dead-space/" target="_self">obcowaniu z </a><strong><a title="Dead Space" href="http://andrzejkala.com/dead-space/" target="_self">Dead Space</a></strong> postanowiłem jednak dać gatunkowi &#8220;survival horror&#8217;ów&#8221; drugą szansę. Z drugiej strony jednak nazywanie RE5 survival horrorem może być nieco dyskusyjne. Mniejsza o to, w końcu liczy się rozgrywka i odczucia, a nie to czy gra została dobrze osadzona względem poprzedniczek.</p>
<p>A więc rozgrywka jest bardzo wciągająca, kolejne fale upartych zombie poruszających się w naszym kierunku skutecznie podnosza poziom adrenaliny, a niedobory amunicji są idealnym dodatkiem do i tak mocno przesranej sytuacji naszych bohaterów. Tak więc, biegamy, strzelamy, zbieramy przedmioty&#8230; a wszystko w spustoszonej przez zarazę wiosce pełnej krwiożerczych zombie. Przyznaję, że tempo gry jest dosyć szybkie i trzymające w napięciu&#8230; co jednak nieco odbiega od konwencji, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Odnoszę wręcz wrażenie, że RE5 bardziej przechodzi w stronę strzelanki niż horroru.</p>
<p>Ten wizualny majstersztyk (tak, grafika jest po prostu genialna i nie ma co dyskutować na ten temat), posiada jednak pewną wadę&#8230; a raczej nieuleczalną chyba chorobę serii Resident Evil. Mianowicie nie jesteśmy w stanie strzelać podczas ruchu. W momencie gdy zaczynamy mierzyć, nasz bohater staje w miejscu. Można tutaj dyskutować czy i jak bardzo jest to realistyczne, ale umówmy się&#8230; jest to cholernie denerwujące i nawet po tylu latach potrafi być źródłem frustracji.</p>
<p>Jeśli potrafimy przełknąć temat mechaniki poruszania się (ja potrafię bez problemu), to myślę, że dostaniemy całkiem ciekawy tytuł, który będzie potrafił dostarczyć nam wielu godzin rozrywki. W praniu wyjdzie czy się nie myliłem &#8211; również zamierzam przetestować.</p>
<h3>Watchmen: The end is nigh</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-295" title="watchmen" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/03/watchmen.jpg" alt="watchmen" width="620" height="170" /></p>
<p>Po trzech świetnie zapowiadających się pozycjach, czas napisać też conieco o pewnych rozczarowaniach. Na początek postanowiłem zabrać się za <strong>Watchmen: The end is nigh</strong>. W teorii jest to side-scroller z dodatkiem bijatyki (owszem, jest w trzy-de, bo teraz nie może już być inaczej), a w praktyce jest to po prostu nudna gra. </p>
<p>Do wyboru mamy tylko dwie postaci (i niestety nie zmienia się to w pełnej wersji gry),  a naszymi bohaterami są: Nite Owl oraz Rorschach. Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie możemy wybierać spośród wszystkich postaci. Gra jednak przedstawia się jako klasyczna nawalanka, w której naszym zadaniem jest&#8230; iść dalej. Nadal świetnie bawię się przy <strong>Streets of Rage 2</strong>, która ma na karku wieeeele lat i takie założenia zupełnie mi nie przeszkadzają (umówmy się, są identyczne dla każdego side-scroller&#8217;a), jednak w tym przypadku spodziewałem się czegoś więcej, tym bardziej, że na ekrany kin wchodzi właśnie film &#8220;The Watchmen&#8221;.</p>
<p>Niestety sama rozgrywka również nie jest w stanie się uratować.Ruchy postaci są nieco ospałe, a przeciwnicy po prostu głupi. Repertuar ciosów początkowo jest owszem &#8211; skromny, jednak z czasem rozwijamy nasze zdolności i nasze postaci potrafią wykonywać coraz bardziej skomplikowane ciosy. Być może pełna wersja gry coś dodatkowego wprowadza, może poprawiona jest inteligencja przeciwników, być może rozgrywka zyskała na dynamice, ale w przypadku wersji demonstracyjnej jest po prostu&#8230; nudno.</p>
<p>Graficznie natomiast gra prezentuje się nad wyraz dobrze biorąc pod uwagę fakt, że ukazuje się na platformie Xbox Live Arcade . Modele postaci prezentują się bardzo przyzwoicie, podobnie jak otoczenie, które jest bardzo dobrze zaprojektowane. </p>
<p>Sądzę, że jest jakaś szansa iż skuszę się na zakup <strong>Watchmen: The end is nigh</strong>, ale bardziej ze względu na to, że ten gatunek gier ma specjalne miejsce u mnie, niż ze względu na to, co ten tytuł oferuje.</p>
<h3>Wanted: Weapons of fate</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-296" title="wanted" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/03/wanted.jpg" alt="wanted" width="620" height="170" /></p>
<p>Na koniec postanowiłem zostawić sobie chyba największe osobiste rozczarowanie, czyli Wanted: <strong>Weapons of fate</strong>. Muszę przyznać, że postawiłem bardzo wysoko poprzeczkę w przypadku tego tytułu na co zdecydowanie miał wpływ fakt, że dopiero co skończyłem <strong>The Bourne Conspiracy</strong>. W trakcie przechodzenia dema (wręcz śmiesznie krótkiego), postanowiłem jednak nieco obniżyć swoje oczekiwania i dopasować je bardziej do realiów. W ten oto sposób z wybitnej gry wprowadzającej nową mechanikę (&#8221;podkręcanie&#8221; kul), zacząłem obcować z dobrze zrealizowaną strzelanką. Po części jest to zdecydowanie wina bardzo bardzo krótkiego dema (bez przesady, można je ukończyć w kilka minut), a po części mojego początkowego nastawienia&#8230; jednakże gra jest dla mnie osobiście dużym rozczarowaniem.</p>
<p>Strzelanie, a w zasadzie celowanie, wydawało mi się okropnie trudne, a ustrzelenie przeciwnika jedną kulą wpakowaną w jego głowę graniczyło z cudem. O ile w przypadku luźnej rozgrywki można to przeboleć, o tyle w przypadku gardłowej sytuacji jest to nie do pomyślenia. Niestety ani razu nie udało mi się uruchomić &#8220;podkręcania kul&#8221;, co zapewne wynika z mojej niewiedzy, ale nadal przemawia na niekorzyść gry (no zaraz, żeby gracz nie otrzymał jakiegoś nawet zdania wyjaśniającego jak to użyć? Przesada). Coś po prostu w tej kwesti nie działa do końca (być może taki urok wersji demonstracyjnej).</p>
<p>Graficznie gra trzyma poziom. Modele postaci są ładne, zawierają mnóstwo detali i są bardzo dobrze animowane. Z dźwiękami można powiedzieć, że jest ok&#8230; niemniej jednak wizualne/dźwiękowe aspekty gry mogę oceniać dopiero w przypadku pełnego produktu.</p>
<p>Cały czas nie mogłem jednak pozbyć się wrażenia, że jest to ta sama koncepcja co <strong>The Bourne Conspiracy</strong> a jedynym dodatkiem będzie to podkręcanie kul. Nie wróży to niestety hitu, ale można spodziewać się solidnej gry, która da dużo satysfakcji&#8230; czyli tak jak w przypadku Bourne&#8217;a &#8211; dobra gierka za 60 zeta na allegro.</p>
<h3>Jak zwykle&#8230; na koniec</h3>
<p>Pomijając dwie ostatnie pozycje, które są nieco nierówne, można śmiało powiedzieć, że szykuje się dobra porcja ciekawych tytułów. Mam nadzieję, że nie zawiodę się przede wszystkim na Legends of Wrestlemania, bo jest to tytuł, który kupię w zasadzie niezależnie od ocen wystawianych przez recenzentów. Ciekawym zaskoczeniem natomiast jest tutaj Wheelman, który z mocnego średniaka przeradza się w bardzo interesującą pozycję. Zobaczymy jednak jak to wyjdzie w praniu, bo wiadomo &#8211; zapowiedzi są zawsze ciekawe, a potem wychodzi różnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/nadchodzace-tytuly-czyli-moje-obcowanie-z-demami-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Street Fighter 4 – pierwsze wrażenia</title>
		<link>http://andrzejkala.com/street-fighter-4-pierwsze-wrazenia/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/street-fighter-4-pierwsze-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Feb 2009 13:36:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=284</guid>
		<description><![CDATA[<img class="alignnone size-full wp-image-285" title="Street Fighter 4" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/sf4_new_heading.jpg" alt="Street Fighter 4" width="620" height="170" />

<strong>Street Fighter 4</strong> to jedna z najbardziej przeze mnie oczekiwanych gier tego roku. Planowałem zakup nieco po premierze (ot, żeby nie tak od razu, zobaczyć najpierw recenzje, może jakieś demko itp.), ale po obejrzeniu dwóch recenzji i przeczytaniu postów na Twitterze wrzucanych przez Matt'a, po prostu nie mogłem wytrzymać.

Tak więc wczoraj wieczorem stałem się szczęśliwym posiadaczem mojego świeżutkiego egzemplarza <strong>Street Fightera 4</strong>. Postanowiłem jednak wstrzymać się jeszcze chwilkę z szaleństwem i w zasadzie dopiero dzisiaj rano go odpaliłem (tak, multiplayer w <strong>Left 4 Dead</strong> to jednak jest coś niesamowitego i chyba zawsze będzie ważniejsze niż jakakolwiek nowa gierka). 

Jak pewnie już wywnioskowaliście z tytułu nie będzie to jeszcze recenzja, bo obcowałem z rozgrywką dopiero niecałe 4 godzinki, ale nie mogłem się doczekać momentu żeby napisać parę słów na temat powrotu "króla bijatyk". No dobra, to do dzieła...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-285" title="Street Fighter 4" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/sf4_new_heading.jpg" alt="Street Fighter 4" width="620" height="170" /></p>
<p><strong>Street Fighter 4</strong> to jedna z najbardziej przeze mnie oczekiwanych gier tego roku. Planowałem zakup nieco po premierze (ot, żeby nie tak od razu, zobaczyć najpierw recenzje, może jakieś demko itp.), ale po obejrzeniu dwóch recenzji i przeczytaniu postów na <a href="http://twitter.com">Twitterze</a> wrzucanych przez <a title="Matt Brett" href="http://mattbrett.com">Matt&#8217;a</a>, po prostu nie mogłem wytrzymać.</p>
<p>Tak więc wczoraj wieczorem stałem się szczęśliwym posiadaczem mojego świeżutkiego egzemplarza <strong>Street Fightera 4</strong>. Postanowiłem jednak wstrzymać się jeszcze chwilkę z szaleństwem i w zasadzie dopiero dzisiaj rano go odpaliłem (tak, multiplayer w <strong><a title="Left 4 Dead" href="http://andrzejkala.com/left-4-dead/">Left 4 Dead</a></strong> to jednak jest coś niesamowitego i chyba zawsze będzie ważniejsze niż jakakolwiek nowa gierka). </p>
<p>Jak pewnie już wywnioskowaliście z tytułu nie będzie to jeszcze recenzja, bo obcowałem z rozgrywką dopiero niecałe 4 godzinki, ale nie mogłem się doczekać momentu żeby napisać parę słów na temat powrotu &#8220;króla bijatyk&#8221;. No dobra, to do dzieła&#8230;</p>
<p>Zacznę nieco nietypowo, bo od strony wizualnej. Początkowo byłem zachwycony wykonaniem postaci, plansz i wszelkich elementów. Dodatkowym plusem jest fakt, że &#8220;Uliczny wojownik&#8221; przeskoczył na dobre w trzeci wymiar (nie liczę eksperymentów takich jak SF: Ex). Tak więc z pełną świadomością mogę powiedzieć, że grafika jest po prostu niesamowita. Wszystkie plansze i postaci są kolorowe, genialnie animowane i oczywiście trójwymiarowe. Modele wojowników wykonane techinką cell shading nadal mają charakter dwuwymiarowych rysowanych  ludzików, a jednocześnie są trójwymiarowymi bryłami. Wszelkie fireballe i inne bajerki wyglądają tak jak powinny &#8211; genialnie. Byłbym zapomniał o intro, które mnie po prostu wgniotło w fotel. Fantastycznie przemyślane, dynamiczne, wizualnie powalające&#8230; no właśnie, wizualnie jest rewelka, a jak z dźwiękiem?</p>
<p>Tutaj jest nieco słabiej. Szczególnie odrzuca mnie muzyczka, którą możemy usłyszeć w intro (coś między Backstreet Boys, a N&#8217;Sync). Poza tym reszta utworów daje radę i nie ma dramatu. Z drugiej strony, po pewnym czasie i tak przestajemy zwracać na nią uwagę. Troszkę irytują też angielskie odzywki postaci przed/po walce, które nie są kompletnie zsynchronizowane z ruchami ust. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że mimika jest dopasowana do japońskiej ścieżki dzwiękowej, która odblokujemy dopiero po przejściu gry. Wtedy wszystko zaczyna mieć ręce i nogi i postacie gadają jak powinny. Oprócz tego mamy standardowo &#8220;Hadoukeny&#8221; i &#8220;Sonic Boom&#8217;y&#8221; dokładnie takie jakimi je pamiętamy.</p>
<p>Dosyć już o tym co widać i słychać. W tę odsłonę <strong>Street Fighter&#8217;a</strong> gra się NIESAMOWICIE! Na początku miałem pewne wątpliwości odnośnie zachowania dynamiki i &#8220;czucia&#8221;, które było obecne w kultowym już &#8221;Super Street Fighter 2 Turbo&#8221;. Obawy te w zasadzie pogłebiły się jeszcze dodatkowo gdy udało mi się zakupić i spędzić trochę czasu przy niedawno wypuszczonym Super Street Fighter 2 Turbo HD Remix (nie wiem czy ten tytuł mógłby być jeszcze dłuższy) . Okazało się jednak że zupełnie niepotrzebnie zaprzątałem sobie tym głowę. Postacie wyglądają &#8220;trzy-de&#8221;, ale poruszają się &#8220;dwa-de&#8221; &#8211; czyli zwinnie, szybko, bez opóźnień czy uczucia ociężałości. </p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-287" title="Street Fighter 4" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/sf4_2.jpg" alt="Street Fighter 4" width="620" height="170" /></p>
<p>Oczywiście są nadal super ciosy, super combosy, ale są też nowe dodatki. Mamy coś takiego jak &#8220;Revenge meter&#8221;, który napełnia się w momencie gdy dostajemy baty, a po napełnieniu pozwala nam odpalić Ultra Combo &#8211; pierwszy z nowych elementów, który potrafi siać niezłe spustoszenie w stanie zdrowia przeciwnika. Jest też &#8220;Focus&#8221;, który powala nam przechwycić cios i zapakować kontrę, oraz tzw. &#8220;Ex moves&#8221;, czyli w zasadzie normalne ciosy specjalne, ale wykonywane nieco szybciej.</p>
<p>W praktyce gra nabiera głębi a rozgrywka nie jest zbyt prosta i nużąca. Gdy opanujemy już nowe techniki, przed naszą postacią otwierają się ogromne możliwości opracowywania taktyki walki.</p>
<p>Warto wspomnieć, że gra posiada wsparcie dla walk przez xbox live &#8211; a działa to również rewelacyjnie. Dokladając do tego cztery nowe postacie i kilka ukrytych &#8211; mamy wszystko czego można oczekiwać. Więcej jak już bardziej zapoznam się z tą grą przez dłuższy czas niż 4 godzinki, bo jeszcze nie odkryłem wszystkich niuansów, których jest nawet sporo.</p>
<p>Tak więc, recenzja następnym razem, ale gra jest dobra&#8230; BARDZO dobra.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/street-fighter-4-pierwsze-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Midnight Club: Los Angeles</title>
		<link>http://andrzejkala.com/midnight-club-los-angeles/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/midnight-club-los-angeles/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Feb 2009 13:48:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=264</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-267" title="Midnight Club: Los Angeles" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/midnight_club_heading.jpg" alt="Midnight Club: Los Angeles" width="620" height="170" /></p>

<p>Po ostatniej odsłonie serii <strong>Need for Speed</strong> z jaką miałem do czyniena, czyli <strong>ProStreet</strong>, straciłem nadzieję że seria ta może jeszcze powrócić z tak rewelacyjną pozycją jaką była niewątpliwie <strong>Most Wanted</strong>, o której pisałem już wcześniej. Oczywiście pod koniec zeszłego roku pojawiła się nowa odsłona, ale okazała się ona niestety kolejnym niewypałem (choć początkowo zapowiadała się jako solidne nawiązanie do wspomnianego wcześniej <strong>Most wanted</strong>).</p>

<p>Tak więc pozostawał niedosyt, a na horyzoncie nie było  nic co mogłoby zaspokoić mój głód wyścigów przez centrum miasta mocno rasowanymi samochodami. Uprawianie tego sportu w rzeczywistości również odpadało z oczywistych powodów.</p>

<p>Na horyzoncie jednak pojawiła się produkcja, która początkowo zignorowałem ze względu na pewne mankamenty, tudzież "ficzery". Chodzi oczywiście o wspomniane już w tytule <strong>Midnight Club: Los Angeles</strong>. No właśnie, początkowo została całkowicie przeze mnie pominięta, zatem czy danie jej szansy było dobrym pomysłem? Oj i to jeszcze jak dobrym.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-267" title="Midnight Club: Los Angeles" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/midnight_club_heading.jpg" alt="Midnight Club: Los Angeles" width="620" height="170" /></p>
<p>Po ostatniej odsłonie serii <strong>Need for Speed</strong> z jaką miałem do czyniena, czyli <strong>ProStreet</strong>, straciłem nadzieję że seria ta może jeszcze powrócić z tak rewelacyjną pozycją jaką była niewątpliwie <strong>Most Wanted</strong>, o której pisałem już wcześniej. Oczywiście pod koniec zeszłego roku pojawiła się nowa odsłona, ale okazała się ona niestety kolejnym niewypałem (choć początkowo zapowiadała się jako solidne nawiązanie do wspomnianego wcześniej <strong>Most wanted</strong>).</p>
<p>Tak więc pozostawał niedosyt, a na horyzoncie nie było  nic co mogłoby zaspokoić mój głód wyścigów przez centrum miasta mocno rasowanymi samochodami. Uprawianie tego sportu w rzeczywistości również odpadało z oczywistych powodów.</p>
<p>Na horyzoncie jednak pojawiła się produkcja, która początkowo zignorowałem ze względu na pewne mankamenty, tudzież &#8220;ficzery&#8221;. Chodzi oczywiście o wspomniane już w tytule <strong>Midnight Club: Los Angeles</strong>. No właśnie, początkowo została całkowicie przeze mnie pominięta, zatem czy danie jej szansy było dobrym pomysłem? Oj i to jeszcze jak dobrym.</p>
<h3>Historia</h3>
<p>Nie oszukujmy się, nie jest ona wyszukana, ale przynajmniej idealnie nadaje się jako tło dla rozgrywki i poprawnie argumentuje poczynania naszego bohatera. Skoro o nim mowa, to jest nim młody chłopaczek z dużym zamiłowaniem do wyścigów ulicznych, który przybywa do Los Angeles aby poszaleć i zarobić nieco grosza. Wcielając się w niego początkowo jesteśmy zwykłym leszczem, który poprzez serie wyścigów musi udowodnić swoją wartość. Z czasem jednak pniemy się coraz wyżej, aż osiągniemy cel, którym jest (nie ma zaskoczenia) bycie najlepszym w mieście. Przed nami jednak długa droga.</p>
<h3>Grafika</h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-269" title="Grafika" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/022.jpg" alt="Grafika" width="620" height="349" /></p>
<p>Temat rozgrywki zostawiam na koniec, bo jest to temat rzeka. Na pierwszy ogień pójdzie grafika, która w tej grze jest jak na mój gust świetna. Obraz przy większych prędkościach się rozmywa, mamy różne pory dnia, bardzo ładne modele samochodów i motocykli oraz świetnie zrobione otoczenie.</p>
<p>Można nieco przyczepić się do modeli samochodów, które spotykamy na ulicach miast &#8211; są dosyć ubogie i bardzo często się powtarzają. To samo dotyczy przechodniów. Jednak umówmy się &#8211; podczas gry w zasadzie nie zwraca się na to uwagi. Natomiast modele samochodów i motocykli, które będziemy mogli zakupić są wykonane z bardzo dużą dbałością o detale (np. podczas jazdy na motocyklu możemy nawet zaobserwować jak nogawki od spodni i kurtka naszego motocyklisty ruszają się pod wpływem pędu powietrza).</p>
<h3>Dźwięki</h3>
<p>Wachlarz dostępnych gatunków muzycznych jest bardzo szeroki. Mamy tutaj trochę rocka, trochę rapu, hip hop, techno i kilka innych &#8211; każdy znajdzie coś dla siebie. Fakt, że szczególnie znanych kawałków nie ma (np. jak to bylo w <strong>NFS: Underground</strong>), ale wszystkie wpadają w ucho i świetnie komponują się z dynamiką gry.</p>
<p>Podobnie sprawa ma się w przypadku efektów dzwiękowych &#8211; wszystko na swoim miejscu i brzmi tak jak  powinno. Co jakiś czas nasi przeciwnicy rzucają hasła poprzez krótkofalówki, silniki brzmią tak jak powinny &#8211; od razu słychać różnicę między silnikiem choćby Lancera Evolution a Mustanga.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Gra wygląda i brzmi świetnie, czy sprawia jednak przyjemność obcowanie z nią? Jak najbardziej. Obecnie nastukane mam już ponad 14 godzin gry (wliczając w to wyścigi jak i zwykłe jeżdżenie po mieście) i nadal mi się nie znudziło. Rozgrywka solidnie wciąga, a otwarte miasto tętni życiem i przyciąga do siebie. No dobra, ale po kolei.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-270" title="Pościg policyjny" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/030.jpg" alt="Pościg policyjny" width="620" height="349" /></p>
<p>Na początek wspomnę o tym, że <strong>w grze wystepuje policja</strong>. Tak tak, gdy za bardzo szalejemy, panowie policjanci zaczną się interesować naszymi poczynaniami. Jeśli przewinienie obejmuje przejazd na czerwonym świetle, uszkodzenie mienia bądź małe przekroczenie prędkości, możemy zostać ukarani mandatem. Kiedy jednak zaczniemy szaleć po mieście &#8211; jeździć przez park, czy centrum handlowe, bądź będziemy pędzić na pełnym gazie przez centrum, możemy być pewni pościgu policyjnego, który może zakończyć się wizytą w areszcie i wysoką grzywną. Policjanci nie są aż tak dobrzy jak Ci w <strong>NFS: Most Wanted</strong>, ale dają radę i zgubienie ich może czasami stanowić poważny problem.</p>
<p>Bardzo dobrze, że nie został ten temat pominięty, bo gra straciłaby nieco uroku, a same wyścigi stały się mało ekscytujące.</p>
<p>Skoro jesteśmy przy temacie wyścigów, to na początek warto byłoby wspomnieć <strong>czym możemy się pościgać</strong>. Pojazdy zostały podzielone  na pięc kategorii: Exotic, Tuner, Luxury, Muscle i motocykle.</p>
<p>Wybór samochodów w każdej z kategorii nie jest zbyt powalający, jednak w zupełności wystarcza, a w tym co jest możemy znaleźć swój ulubiony pojazd. Dla miłośników luksusu jest Mercedes, jest Chrysler 300C i kilka innych. Jeśli ktoś ma ochotę na odrobinę egoztyki, to jest Lamborghini i jemu podobne pojazdy. Jako, że ja uwielbiam amerykańskie Muscle Cars, szybko odnalazłem się za kierownicą Forda Mustanga i Corvette Z06. Oczywiście są również kultowe pozycje dla tunerów &#8211; Mitsubishi Lancer Evolution czy chociażby Mazda RX8. Motocykle reprezentuje m.in. Kawasaki Ninja. Nie mogę nie wspomnieć o pewnym &#8220;rodzynku&#8221;, który pojawia się w grze, czyli VW Scirocco, którego żadko kiedy możemy oglądać w grach komputerowych.</p>
<p>Każdy z samochodów prowadzi się inaczej. Zupełnie inna sprawa lecieć ulicami np. Mitsubishi Lancerem, który bardziej trzyma się drogi i stabilniej zbiera zakręty, a zupełnie inna np. Chevroletem Corvette Z06, który na ostrym zakręcie potrafi zrobić zamielić kołami i obrócić się wokół osi kilka razy. Dużo wysiłku zostało włożone w to, aby samochody zachowywały się w miarę realistycznie (ale nadal trzeba pamiętać, że to jednak zręcznościówka, więc bez przesady). Właśnie ze względu na fakt, że jest to zręcznościówka prowadzenie motocykli jest bardzo łatwym zajęciem. No, może poza momentami gdy uderzamy z pełnym impetem w nadjeżdżający samochód lub ściane, ale to raczej zrozumiałe.</p>
<p>Miałem natomiast mieszane uczucia odnośnie kolizji z latarniami,drzewami i tym podobnymi. Z jednej strony dobrze, że samochód praktycznie jedynie delikatnie się odbija i niewiele traci prędkości, zresztą podobnie jak motocykl. Z drugiej jednak strony wypadałoby jakoś bardziej ukarać gracza za dopuszczenie do takiej sytuacji. Kiedy jednak przyjrzałem się ile razy w ciągu wyścigu potrafię zahaczyć o drzewo, latarnię czy przytrzeć ścianę budynku, zupełnie przestało mi to przeszkadzać. Gra straciłaby dużo ze swojej dynamiki i szybko doprowadziłaby do frustracji każdego gracza. Ciekawy balans, który wyszedł na dobre.</p>
<p>Przy okazji pojazdów warto wspomnieć o możliwości <strong>modyfikacji zarówno ich wyglądu jak i osiągów</strong>. Wybór elementów nie jest powalający, a w większości przypadków elementy zewnętrzne zahaczają mocno o agro-tuning. Ciekawostką jest natomiast możliwość modyfikowania wnętrza samochodu &#8211; od foteli, przez kierownicę po zegary. W zasadzie jedyne co ma wpływ na prowadzenie auta z elementów wizualnych to wysokość zawieszenia i wymiary opony &#8211; trzeba z tymi elementami uważać. Reszta natomiast to pole do popisu dla maniaków modyfikacji. </p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-268" title="Wyścig" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/010.jpg" alt="Wyścig" width="620" height="349" /></p>
<p><strong>Samochody</strong> oczywiście <strong>ulegają zniszczeniu</strong>, a takie rzeczy jak podtlenek azotu się szybko kończą. Pojazd możemy naprawić w garażu, bądź na szybko, przy pomocy rozmieszczonych w mieście stacji benzynowych. Co ciekawe, zniszczenia są również widoczne gołym okiem i sprawiają bardzo pozytywne wrażenie.</p>
<p>Ostatnim punktem o jakim chcę wspomnieć odnośnie udostępnionych bryczek są s<strong>pecjalne umiejętności, które odblokowujemy</strong>. Mianowicie są do wyboru cztery:</p>
<ul>
<li><strong>Zone</strong>: pozwala na spowolnienie czasu, aby np. płynniej wejść w zakręt. Rewelacyjna sprawa jeśli prowadzimy motocykl &#8211; możemy wtedy ostry zakręt wziąć na pełnym gazie, bez utraty prędkości.</li>
<li><strong>Agro</strong>: pozwala naszemu pojazdowi stać się na chwilę niezniszczalnym i dodatkowo mocno odpycha wszelkie inne samochody w które uderzymy w tym czasie. </li>
<li><strong>EMP</strong>: po odpaleniu wyłącza wszystkie elektroniczne urządzenia w okolicy, czyli przede wszystkim silniki przeciwników jak i zwykłych samochodów, które znajdą się w zasięgu</li>
<li><strong>Roar</strong>: gdy uruchomimy tę umiejętność wysyłana jest fala uderzeniowa, która rozpycha samochody znajdujące się w pewnej odległości od naszego pojazdu. Wygodne podczas wyścigów na autostradzie.</li>
</ul>
<p>Warto byłoby teraz wspomnieć conieco o samych wyścigach, czyli czas na <strong>tryby rozgrywki</strong>. Trybów wyścigów jest tutaj kilka:</p>
<ul>
<li><strong>Okrążenia</strong>, czyli standard &#8211; wytyczona trasa, dwa okrążenia i jedziemy z tematem. </li>
<li><strong>Checkpoint</strong>, jak sama nazwa wskazuje, ścigamy się do mety zaliczając po kolei wszystkie punkty kontrolne rozsiane po całym mieście. Jest jeszcze druga odmiana, gdzie punkty kontrolne są zaliczane w dowolnej kolejności i wygrywa ten, kto do aktualnie zaznaczonego punktu dojedzie pierwszy.</li>
<li><strong>Time trial</strong>, to coś zupełnie innego. Dostajemy wtedy z góry ustalony samochód i musimy wykazać się pobijając obecnie ustanowiony nim rekord czasu na danej trasie. </li>
<li><strong>Landmark</strong>, to tryb w którym gra pokazuje pazurek. Dostajemy jedynie punkt mety, a to jak do niej dotrzemy całkowicie zależy od nas.</li>
<li><strong>Highway</strong>, czyli wyścig przez kolejne punkty ale na autostradzie, chyba jeden z najbardziej emocjonujących trybów</li>
</ul>
<p>Oczywiście to są jedynie tryby wyścigów, ale są one również ubierane w różnego rodzaju turnieje, które początkowo są zwykłymi turniejami o jakąś stawkę, bądź samochód. Czasami są to po prostu serie wyścigów, w których musimy być pierwsi w dwóch aby wygrać lub podobne wariacje. Z czasem jednak dostajemy możliwość ścigania się o określone stawki, bądź nawet o samochód przeciwnika (lub nasz). Dodatkowym punktem podnoszącym poziom adrenaliny jest fakt, że tych dwóch ostatnich wyścigów nie możemy zacząć od początku jeśli nam źle idzie. Ot, przegrywamy, to tracimy i tyle.</p>
<p>Wyścigi to jednak nie wszystko. Otrzymujemy także dwa rodzaje misji pobocznych:</p>
<ul>
<li><strong>Payback</strong>, w których naszym zadaniem jest zniszczenie określonych samochodów w zadanym przedziale czasowym przy pomocy specjalnie przygotowanego pojazdu.</li>
<li><strong>Delivery</strong>, gdzie wcielamy się w rolę kuriera, którego zadaniem jest dostarczenie samochodów do klientów nie uszkadzając ich nadmiernie i w z góry ustalonym czasie</li>
</ul>
<p>Oba tryby dostarczają mnóstwo rozgrywki i misje te nie nudzą się, mimo że są powtarzalne. Głównie ze względu na rozmaitość dostarczanych samochodów w trybie <strong>delivery</strong> oraz szeroką gamę pojazdów, które będziemy niszczyć w trybie <strong>payback</strong>.</p>
<p>Dla maniaków są jeszcze wyścigi z określonymi zadaniami, czyli&#8230; 74 sztuki, z których każda zawiera takie cele jak: wygranie wyścigu, uzyskanie zniszczeń nie przekraczających 25%, wygranie w ograniczonym czasie oraz&#8230; zdobycie tych trzech rzeczy na raz. Wyścigi te nie należą do łatwych, a ich ilość bankowo zajmie mistrzów na wiele godzin.</p>
<p>Jak widać, gra oferuje mnóstwo ciekawych zajęć. Nie sposób wymienić wszystkich możliwości, bankowo o czymś zapomniałem, ale po prostu ogromna ilość zadań i wyzwań stawiana przed graczem skutecznie uniemożliwia zapamiętanie ich wszystkich.</p>
<p><strong>Gra oczywiście posiada również tryb multiplayer</strong>, w którym możemy ścigać się ze znajomymi, bądź po prostu wozić się po mieście. Zawiera on także rozgrywkę bardzo podobną do Capture the flag, gdzie naszym zadaniem jest zebranie neutralnej flagi i dostarczenie jej do naszej bazy, bądź wykradnięcie flagi z bazy przeciwnika. Trybów jest dokładnie sześć, ale muszę przyznać, że jeszcze nie poświęciłem im zbyt wiele czasu &#8211; wciąga mnie jeszcze tryb dla pojedyńczego gracza. Z tego jednak co widziałem, zapowiada się wyśmienicie.</p>
<p>Na koniec pewien smaczek. Gdy już nam skończą się wszystkie wyścigi a tory przygotowane przez producenta nam się opatrzą, mamy do dyspozycji jeszcze edytor wyścigów, w którym w bardzo prosty sposób, poprzez rozstawianie kolejnych punktów kontrolnych możemy tworzyć własne wyścigi. Rewelacyjne wykonanie prostego pomysłu owocuje nieskończoną ilością wyścigów, z których każdy może być inny.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-271" title="Tuning to podstawa" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/02/041.jpg" alt="041" width="620" height="349" /></p>
<h3>Małe podsumowanie</h3>
<p>Uff, się rozpisałem trochę na temat tej pozycji. Mimo wszystko jestem pewien, że coś pominąłem, a napisać możnaby zdecydowanie więcej. Gra jest bardzo dobrze przygotowana. Różnorodność trybów rozgrywki gwarantuje nam zajęcie na wiele godzin. Wspaniale zintegrowany tryb multiplayer pozwala cieszyć się rywalizacją z innymi graczami w zasadzie bez jakichkolwiek kombinacji. </p>
<p class="rating">ocena:<br />
9/10</p>
<p><strong>Tak więc jest to gra, którą polecam każdemu miłośnikowi ściganek. No, może niekoniecznie fanom symulatorów. Jeśli lubisz szybką rozgrywkę, która wciągnie Cię na długie godziny, a do tego masz w sercu odrobinkę miłości do nielegalnych wyścigów i tuningu, nie będziesz zawiedziony. Gra spełniła wszelkie nadzieje jakie w niej pokładałem.</strong></p>
<p>Na koniec małe wideo &#8211; trzy bugi, które udało mi się wyłapać w grze (pierwszy raz używałem iMovie, więc montaż kuleje nieco).</p>
<p><object type="application/x-shockwave-flash" width="620" height="349" data="http://www.flickr.com/apps/video/stewart.swf?v=67090" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000"><param name="flashvars" value="intl_lang=en-us&amp;photo_secret=9cde099423&amp;photo_id=3255730820"></param><param name="movie" value="http://www.flickr.com/apps/video/stewart.swf?v=67090"></param><param name="bgcolor" value="#000000"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.flickr.com/apps/video/stewart.swf?v=67090" bgcolor="#000000" allowfullscreen="true" flashvars="intl_lang=en-us&amp;photo_secret=9cde099423&amp;photo_id=3255730820" height="349" width="620"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/midnight-club-los-angeles/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kane &amp; Lynch</title>
		<link>http://andrzejkala.com/kane-and-lynch/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/kane-and-lynch/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jan 2009 14:36:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-246" title="kane_lynch_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/kane_lynch_heading.jpg" alt="kane_lynch_heading" width="620" height="170" /></p>

<p><strong><a href="http://www.ioi.dk/">IO Interactive</a></strong>, twórcy bardzo udanej serii <strong>"Hitman"</strong> oraz swojego czasu rewelacyjnej strzelaniny z elementami taktycznymi - <strong>"Freedom Figters"</strong>, zaserwowali nam tytuł, którego bohaterami jest dwoje skazańców - tytułowi <strong>Kane </strong>i <strong>Lynch</strong>. Zgodnie z zapowiedziami mieliśmy dostać bardzo dobrą strzelaninę z perspektywą trzeciej osoby, gdzie kierujemy jedną z dwóch kontrowersyjnych postaci, a sama fabuła jest nieszablonowa i odkrywa mroczne strony naszych bohaterów.</p>

<p>Początkowo ten tytuł bardzo mnie zainteresował, głównie ze względu na fakt iż strzelanki są jednym z moich ulubionych gatunków a dodatkowo historia bohaterów zapowiadała ciekawą rozgrywkę. Niestety wraz z kolejnymi informacjami, oraz po przeczytaniu pierwszych recenzji mój zapał nieco się ostudził, aż w rezultacie zupełnie ostygł. Kilka dni temu jednak trafiła się okazja, aby bardzo mierne <strong><a title="Recenzja Def Jam: Icon" href="http://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=4032">Def Jam: Icon</a></strong> wymienić właśnie na ten tytuł, więc postanowiłem z niej skorzystać.</p>

<p>Z recenzjami związana jest jeszcze jedna mała ciekawostka - przez niską ocenę i utrzymaną w bardzo krytycznym stylu recenzję (prawdopodobnie, bo oficjalnie nie zostało to potwierdzone) z redakcji <strong><a href="http://gamespot.com">Gamespot.com</a></strong> <a href="http://kotaku.com/gaming/rumor/gamespot-editor-fired-over-kane--lynch-review-328244.php">został zwolniony Jeff Gerstmann</a>. Po tym fakcie, bez dwóch zdań trzeba było sprawdzić, czy jego słowa były słuszne.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-246" title="kane_lynch_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/kane_lynch_heading.jpg" alt="kane_lynch_heading" width="620" height="170" /></p>
<p><strong><a href="http://www.ioi.dk/">IO Interactive</a></strong>, twórcy bardzo udanej serii <strong>&#8220;Hitman&#8221;</strong> oraz swojego czasu rewelacyjnej strzelaniny z elementami taktycznymi &#8211; <strong>&#8220;Freedom Figters&#8221;</strong>, zaserwowali nam tytuł, którego bohaterami jest dwoje skazańców &#8211; tytułowi <strong>Kane </strong>i <strong>Lynch</strong>. Zgodnie z zapowiedziami mieliśmy dostać bardzo dobrą strzelaninę z perspektywą trzeciej osoby, gdzie kierujemy jedną z dwóch kontrowersyjnych postaci, a sama fabuła jest nieszablonowa i odkrywa mroczne strony naszych bohaterów.</p>
<p>Początkowo ten tytuł bardzo mnie zainteresował, głównie ze względu na fakt iż strzelanki są jednym z moich ulubionych gatunków a dodatkowo historia bohaterów zapowiadała ciekawą rozgrywkę. Niestety wraz z kolejnymi informacjami, oraz po przeczytaniu pierwszych recenzji mój zapał nieco się ostudził, aż w rezultacie zupełnie ostygł. Kilka dni temu jednak trafiła się okazja, aby bardzo mierne <strong><a title="Recenzja Def Jam: Icon" href="http://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=4032">Def Jam: Icon</a></strong> wymienić właśnie na ten tytuł, więc postanowiłem z niej skorzystać.</p>
<p>Z recenzjami związana jest jeszcze jedna mała ciekawostka &#8211; przez niską ocenę i utrzymaną w bardzo krytycznym stylu recenzję (prawdopodobnie, bo oficjalnie nie zostało to potwierdzone) z redakcji <strong><a href="http://gamespot.com">Gamespot.com</a></strong> <a href="http://kotaku.com/gaming/rumor/gamespot-editor-fired-over-kane--lynch-review-328244.php">został zwolniony Jeff Gerstmann</a>. Po tym fakcie, bez dwóch zdań trzeba było sprawdzić, czy jego słowa były słuszne.</p>
<h3>Kane i Lynch</h3>
<div id="attachment_249" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/screen32_kl.jpg"><img class="size-medium wp-image-249" title="screen32_kl" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/screen32_kl-300x187.jpg" alt="Ramię w ramię" width="300" height="187" /></a><p class="wp-caption-text">Ramię w ramię</p></div>
<p>Na początek wypada wspomnieć jak zawsze o fabule. A więc dowiadujemy się, że Kane był członkiem grupy przestępczej znanej jako &#8220;Siódemka&#8221; (The7), której ukradł coś nim trafił do więzienia. Niestety nie dowiadujemy się co tak na prawdę ukradł a i sam temat jest mocno pobieżnie potraktowany. Niektóre tematy i sceny są przedstawione dosyć konkretnie i brutalnie, jak choćby egzekucja rodziny Kane&#8217;a, a cały klimat jest dosyć ciężki. Gra zdecydowanie nie nadaje się dla młodszego pokolenia. Lynch natomiast jest postacią zupełnie nie związaną z głównym wątkiem, a jego zadaniem jest jedynie przypilnowanie, aby Kane dostarczył skradziony przedmiot spowrotem do właścicieli. </p>
<p>Prawdę powiedziawszy fabuła nie jest ani wyszukana, ani wciągająca. Przedstawienie jej graczowi również pozostawia wiele do życzenia i sprowadza się w zasadzie do kilku przerywników. Same postaci naszych bohaterów również są bardzo nijakie i przez całą grę, która zresztą okazała się śmiesznie krótka, nie udało mi się polubić żadnej z tych postaci. Co ciekawsze, w zasadzie były mi one zupełnie obojętne.</p>
<h3>Oprawa graficzna</h3>
<p>To jest bardzo niewdzięczny temat, gdyż jest ona po prostu bardzo nierówna. Z jednej strony mamy średnie modele przeciwników, przewijające się miejscami puste pomieszczenia, czy &#8220;pudełkowe&#8221; samochody. Z drugiej strony jednak są bardzo dobrze wykonane modele postaci naszych bohaterów, duże przestrzenie zawierające dużo elementów, czy obiekty dające się zniszczyć.</p>
<p>Otoczenia są również bardzo nierówne. Gdy jesteśmy w mieście wszystko wydaje się bardzo sterylne, proste, bez polotu. Tekstury nie zachwycają i są wykonane niestarannie. Natomiast w przypadku misji w dżungli jest już nieco lepiej, otoczenie wydaje się zrobione z większą dbałością o szeczegóły, a i tekstury nie powodują bólu gałek ocznych.</p>
<p>Całościowo jednak jest nieciekawie, szczególnie gdy spojrzy się na <strong>Kane and Lynch</strong> przez pryzmat pierwszej odsłony Gears of War, czy choćby Mass Effect. </p>
<h3><strong>Dźwiękowo</strong></h3>
<p>Tutaj jest już nieco lepiej. Głosy podkładane przez aktorów są bardzo dobrze dobrane, a ich wypowiedzi są bardzo dobrze intonowane. Nie ma tutaj przesadnego aktorzenia. Jedyne co może być irytujące, to nadmierne używanie przekleństw, co jest do zaakceptowania w trakcie przerywników filmowych między misjami, jednak w czasie gry zaczyna irytować. Odgłosy broni nie są realistyczne i nie było takiego założenia, ale dają radę. Reszta dźwięków z otoczenia również jest na w miarę przyzwoitym poziomie.</p>
<h3>Akcja</h3>
<p>Wiemy już jak to wygląda, jak to słychać, więc czas napisać parę słów na temat, jak się tego używa w praktyce. Tutaj niestety jest już bardzo nieciekawie. Dopóki wszystko idzie po naszej myśli i nie mamy problemów, gra się przyjemnie, idziemy do przodu i wszystko jest ok. Kiedy jednak zaczniemy dostawać w kość z powodu niedociągnięć programistów, nasza frustracja może sięgnąć zenitu.</p>
<p>Zgodnie z trendem Gears of War i w zasadzie każdej szanującej się strzelanki TPP, twórcy zdecydowali się wprowadzić tzw. &#8220;cover system&#8221;, który pozwala naszej postaci przykleić się do przeszkody i użycia jej jako zasłony. Dodatkowo mechanizm ten umożliwia nam wystawienie samej broni w celu strzelania bez wychodzenia zza osłony. Szczytny zamiar poparty fatalnym wykonaniem. Postawiono na automatyczne &#8220;przyklejanie&#8221; postaci do osłon, zamiast użycia przycisku, co mnie osobiście doprowadzało do szału gdyż w częściej ten mechanizm nie działa, niż działa. Otóż problem polega na tym, że aby skorzystać z tego dobrodziejstwa, nasza postać musi być w odpowiednim miejscu za przeszkodą, ustawiona w odpowiednią stronę pod odpowiednim kątem &#8211; dokładnie tak, margines błędu jest niewielki.</p>
<div id="attachment_248" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/screen27_kl.jpg"><img class="size-medium wp-image-248" title="screen27_kl" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/screen27_kl-300x168.jpg" alt="Współpraca to podstawa" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">Współpraca to podstawa</p></div>
<p>Drugim bardzo poważnym problemem jest mechanika strzelania z jakiejkolwiek broni. Rozrzut (nie licząc chyba tylko karabinu snajperskiego) jest po prostu niesamowity. Trafienie przeciwnika z odległości większej niż kilka metrów jest zadaniem niesamowicie trudnym. Można trochę zepchnąć to na nieumiejętność obsługi broni przez Kane&#8217;a, ale z drugiej strony aż taki rozrzut to gruba przesada. Możnabyłoby się pocieszyć faktem posiadania zespołu ludzi, którym możemy wydawać polecenia (względnie Lynch&#8217;a), gdyby nie kolejny problem.</p>
<p>Sztuczna inteligencja to po prostu żart. Niestety dotyczy to zarówno naszych ludzi jak i wszystkich przeciwników. Czasem oprócz opłaconych &#8220;znajomych&#8221; dostajemy pod swoje skrzydła również kilka postaci zupełnie nie związanych z fabułą, nazwijmy ich żołnierzami. Możnaby pokusić się o stwierdzenie, że jeśli jest nas grupa ok. 15 osób, to damy radę przebić się przez plac (odwołanie do misji &#8220;El Capitol&#8221;). Niestety już na pierwszym zakręcie wszyscy &#8220;żołnierze&#8221; zostają wyrżnięci w pień, a przebijanie przez plac staje się drogą przez mękę. Bardzo często ludzie biegają wkoło nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Zamiast atakować zza osłony, czy choćby z dystansu, biegną na oślep do tego jednego wyznaczonego celu, kompletnie ignorując tłum przeciwników po drodze. Jednym słowem &#8211; totalna porażka.</p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>Ten element jest zbudowany wokół świetnego pomysłu, w którym wcielamy się w grupę złodziei, których zadaniem jest obrobienie banku (lub innego budynku z wartościowymi rzeczami wewnątrz). Nowością jest tutaj element zdrady. W przypadku gdy uznamy, że poradzimy sobie sami z ucieczką z łupem, możemy zabić naszych wspólników i zgarnąć cały łup dla siebie. Dodatkowo, każdy zabity złodziej odradza się po drugiej stronie barykady jako członek grupy antyterrorystycznej, której zadaniem jest zabicie wszystkich złodziei w rabowanym budynku. </p>
<p>Niestety udało mi się rozegrać zaledwie dwie partie, gdyż obecnie ilość osób grająca w ten tytuł jest po prostu znikoma i pojawienie się gry, do której możemy się dołączyć, graniczy z cudem. Nie jest to w sumie żadnym zaskoczeniem, bo wszelkie zastrzeżenia odnośnie mechaniki gry przenoszą się do trybu multiplayer.</p>
<h3>Parę słów na koniec</h3>
<p class="rating">ocena:<br />5/10</p>
<p><strong>Kane and Lynch</strong> jest grą, która była oparta o niezły pomysł. Fabuła zapowiadała się ciekawie i w zasadzie brakło jej jedynie końcowego szlifu. Całą przyjemność z rozgrywki jednak zabiera niedopracowana mechanika, która jest powodem zdenerowowania na prawie każdym kroku. Niestety tytuł ten nie może się również uratować rewelacyjną oprawą graficzną, która by nam osłodziła rozgrywkę.</p>
<p><strong>Jeśli jest jakaś bardzo dobra okazja, lub możesz grę od kogoś pożyczyć, myślę że jest warta spróbowania. Gdy wszystko idzie bez problemow, to rozgrywka potrafi sprawiać przyjemność. Jednak jeśli musiałbyś zakupić nowy egzemplarz, to jest wiele innych strzelanek dużo lepszych od tej pozycji. Jak na mój gust taka słaba piąteczka.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/kane-and-lynch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klocki Lego znów atakują</title>
		<link>http://andrzejkala.com/klocki-lego-znow-atakuja/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/klocki-lego-znow-atakuja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 13:18:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[<img class="alignnone size-full wp-image-233" title="indiana_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/indiana_heading.jpg" alt="indiana_heading" width="620" height="220" />

Po <strong><a title="Lego Star Wars II - Recenzja" href="http://andrzejkala.com/lego-star-wars-ii/">"Gwiezdnych wojnach"</a></strong> przyszedł czas na kolejną kultową pozycję kina - przygody Indiany Jones'a. Cała gra utrzymana jest podobnie jak w przypadku <strong>"Lego Star Wars II"</strong> w klimacie klocków lego (a jakże by inaczej), a dodatkowo zawiera dużą dawkę humoru. Już od samego początku tytuł ten mnie intrygował - akurat filmy z tej serii bardzo przypadły mi do gustu, więc z niecierpliwością wyczekiwałem jakiejś dobrej okazji cenowej (i chwili czasu) aby bliżej zapoznać się z tym tematem.

Taka właśnie okazja przytrafiła się niedawno i stałem się szczęśliwym posiadaczem zestawu <strong>"Lego Indiana Jones" </strong>i <strong>"Kung-fu Panda"</strong>. Drugi tytuł potraktowałem raczej jako bonus, ale skoro sam Indiana jest niewiele tańszy, to czemu nie. Tym bardziej, że miałem nadzieje iż moja narzeczona zainteresuje się zarówno Indianą jak i pandą (i wiele się nie pomyliłem). Wracając jednak do samej gry - czy dorównuje ona <strong>Lego Star Wars II</strong>? Jest to moja opinia i być może odosobniona, ale nie dorównuje. Ta gra po prostu przebija gwiezdne wojny w każdym aspekcie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-233" title="indiana_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/indiana_heading.jpg" alt="indiana_heading" width="620" height="220" /></p>
<p>Po <strong><a title="Lego Star Wars II - Recenzja" href="http://andrzejkala.com/lego-star-wars-ii/">&#8220;Gwiezdnych wojnach&#8221;</a></strong> przyszedł czas na kolejną kultową pozycję kina &#8211; przygody Indiany Jones&#8217;a. Cała gra utrzymana jest podobnie jak w przypadku <strong>&#8220;Lego Star Wars II&#8221;</strong> w klimacie klocków lego (a jakże by inaczej), a dodatkowo zawiera dużą dawkę humoru. Już od samego początku tytuł ten mnie intrygował &#8211; akurat filmy z tej serii bardzo przypadły mi do gustu, więc z niecierpliwością wyczekiwałem jakiejś dobrej okazji cenowej (i chwili czasu) aby bliżej zapoznać się z tym tematem.</p>
<p>Taka właśnie okazja przytrafiła się niedawno i stałem się szczęśliwym posiadaczem zestawu <strong>&#8220;Lego Indiana Jones&#8221; </strong>i <strong>&#8220;Kung-fu Panda&#8221;</strong>. Drugi tytuł potraktowałem raczej jako bonus, ale skoro sam Indiana jest niewiele tańszy, to czemu nie. Tym bardziej, że miałem nadzieje iż moja narzeczona zainteresuje się zarówno Indianą jak i pandą (i wiele się nie pomyliłem). Wracając jednak do samej gry &#8211; czy dorównuje ona <strong>Lego Star Wars II</strong>? Jest to moja opinia i być może odosobniona, ale nie dorównuje. Ta gra po prostu przebija gwiezdne wojny w każdym aspekcie.</p>
<h3>Indiana Jones</h3>
<p>Cała rozgrywka oparta jest o kultową trylogię Indiany Jones&#8217;a (nie ma nawiązań do <strong>&#8220;Królestwa kryształowej czaszki&#8221;</strong>), wiernie odwzorowując wszystkie kluczowe sceny z filmów, aczkolwiek niektóre zostały nieco złagodzone bo przecież gra jest przeznaczona również dla młodszych odbiorców. Każdy z przerwyników animowanych warto obejrzeć, bo są po prostu przesiąknięte gagami. Bohaterowie, zupełnie jak w przypadku poprzedniej gry opartej o klocki lego, nie mówią a jedynie posługują się pantomimą połączoną z róznymi chrząknięciami i mruknięciami. Oczywiście podobnie jak w poprzedniej grze &#8211; idealnie pasuje to do całości i nadaje dodatkowego akcentu humorystycznego.</p>
<p>Niestety w tym przypadku brakuje nieco charakterystycznych postaci, jest ich po prostu mało, ale głównie ze względu na to, że <strong>Indiana Jones</strong> niewiele takich postaci posiadał. Niemniej jednak, wszystkie kluczowe osobistości są ładnie odwzorowane w charakterystycznym &#8220;klockowym&#8221; stylu.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<div id="attachment_236" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/scr1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-236" title="Screenshot 1" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/scr1-150x150.jpg" alt="scr1" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Rozgrywka</p></div>
<p>Podzielona została na wspomniane wcześniej trzy filmy, z których każdy jest podzielony na 6 poziomów. Dodatkowo znajdziemy jeszcze 3 ukryte poziomy. Ukończenie podstawowych leveli (pomijam zbieranie bonusów, skarbów itp.) zajmie nam max 2 wieczory. Tak, niestety gra jest bardzo krótka, ale nie oznacza to że jest zła. W przeciwieństwie do <strong>Lego Star Wars II </strong>jakoś lepiej oddaje klimat. Nie wiem, być może to ze względu na umieszczenie mniejszej ilości obiektów wykonanych z klocków lego na rzecz tradycyjnych renderingów, a może wynika to z mojej większej sympatii do postaci z Indiany. Co ciekawe jednak, <a href="http://playingdaily.com"><strong>Mienta</strong></a> podziela moje zdanie w tej kwestii, więc coś musi być na rzeczy.</p>
<p>Wiele denerwujących mnie rzeczy zostało poprawionych, przede wszystkim przełączanie się miedzy postaciami działa już w większym odstępie. Nie trzeba stać od siebie o 2 kroki, żeby to działało &#8211; zasięg &#8220;magii&#8221; zdecydowanie jest zwiększony. To samo dotyczy zbierania &#8220;monetek&#8221; (studs), co było niesamowicie uciążliwe w poprzedniej części &#8211; każdą jedną &#8220;monetkę&#8221; trzeba było dotknąć, teraz natomiast wystarczy znaleźć się w pewnej odległości od niej i też jest zbierana &#8211; mała zmiana, ale jakże uprzyjemniająca ten proces.</p>
<p>Byłem bardzo ciekaw jak sprawdzi się wszelkiego rodzaju walka wręcz i w tej kwestii gra również nie zawodzi. Mamy tutaj proste ciosy pięściami, które jednak czasem są przeplatane zabawnymi scenkami ciężkimi do opisania przy pomocy słów, to trzeba po prostu zobaczyć.</p>
<h3>Oprawa</h3>
<div id="attachment_237" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/scr2.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-237" title="scr2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2009/01/scr2-150x150.jpg" alt="Czasem trzeba bigać" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Czasem trzeba biegać</p></div>
<p>Jak już wcześniej wspomniałem, wprowadzono wiele zmian w stosunku do <strong>Lego Star Wars II</strong>. Dotyczy to oczywiście również samej oprawy graficznej. O ile same postacie raczej nie mogły się zmienić (w końcu to ludziki z klocków LEGO), o tyle otoczenie znacznie się poprawiło. Mam wrażenie, że podobnie jak ja, twórcy doszli do wniosku, że w poprzedniej odsłonie jednak było zbyt klockowo. Z drugiej strony może po prostu jest tak ze względu na inne umiejscowienie akcji, ciężko powiedzieć. W każdym razie, jest zdecydowanie na plus, a każdy poziom wygląda bardzo sympatycznie. Przerywniki również trzymają poziom, ale cały czas trzeba pamiętać, że jednak najważniejszym elementem jest odwzorowanie pewnego świata za pomocą klocków, a co za tym idzie &#8211; będzie on prosty, kanciaty, czasem obły &#8211; taki po prostu urok i za to duży plus.</p>
<p>Dźwiękowo również jest bardzo ok. Temat przewodni filmów oczywiście pojawia się na &#8220;planszy tytułowej&#8221;, natomiast w trakcie gry przeważają jednak efekty dźwiękowe (nie przypominam sobie muzyczki,ale mogłem ją po prostu przeoczyć), które wykonane są wzorowo. Kruszące się klocki, wybuchy, wszelkie odgłosy są dokładnie takie jakie być powinny.</p>
<h3>Warto?</h3>
<p class="rating">ocena<br />
9/10</p>
<p><strong>Zdecydowanie warto.</strong> Rozgrywka jest wciągająca, niezbyt skomplikowana, a do tego satysfakcjonująca. Każdy element gry jest dopracowany, wszystko idalnie ze sobą współgra i co najważniejsze, mocno wciąga. Jeśli do tego dodać niską cenę gry na rynku wtórnym, bądź nawet nowego egzemplarza na znanym serwisie aukcyjnym, to <strong>jest to tytuł, który warto zakupić (zakładając, że nie macie od kogo pożyczyć) i przejść, nawet kilka razy</strong>. Za każdym razem znajdziemy jakiś smaczek, jakąś nowość, albo ukłon autorów w stronę filmu bądź&#8230; ha! a tego już nie zdradzę. W zasadzie jest <strong>tylko jeden mankament</strong> &#8211; brak multiplayera przez Xbox LIVE, czego zupełnie nie rozumiem (w końcu w gwiezdnych wojnach był), ale serio &#8211; to jedyny i w zasadzie niezauważalny mankament. <strong>POLECAM!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/klocki-lego-znow-atakuja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mirror’s Edge</title>
		<link>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 10:33:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=218</guid>
		<description><![CDATA[<img class="alignnone size-full wp-image-219" title="mirrors_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirrors_heading.jpg" alt="mirrors_heading" width="620" height="220" />

<p>Eelectronic Arts zapowiadało nam rewelacyjny tytuł, wnoszący dużo świeżości. Gra miała być zupełnie inna niż wszystko co do tej pory widzieliśmy. Przed nami została roztoczona wizja wspaniałej wolności, biegania po dachach budynków, skakania - kwintesencja Parkour. Pierwsze zapowiedzi i pierwsze filmy z rozgrywki podtrzymywały te stwierdzenia, gra zapowiadała się rewelacyjnie, świeżo - inaczej niż wszystko co do tej pory widzieliśmy.</p>

<p>Następnie pojawiło się demo, które po opanowaniu początkowo trudnego systemu sterowania, faktycznie dawało poczucie tej wolności, szybkości, pewnej swobody. Wszystko szło w dobrym kierunku, jednak po ukazaniu się pełnego tytułu, skończeniu drugiego rozdziału gra pokazała mi swoje niezbyt ciekawe oblicze. Pewnie jako jedna z niewielu osób muszę stwierdzić, że Mirror's Edge jest średni... i to bardzo średni. Bardzo szkoda, bo byłem pewien, że szykuje się coś świetnego.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-226" title="mirror2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror2.jpg" alt="mirror2" width="620" height="220" /></p>
<p>Eelectronic Arts zapowiadało nam rewelacyjny tytuł, wnoszący dużo świeżości. Gra miała być zupełnie inna niż wszystko co do tej pory widzieliśmy. Przed nami została roztoczona wizja wspaniałej wolności, biegania po dachach budynków, skakania &#8211; kwintesencja <strong>Le Parkour</strong>. Pierwsze zapowiedzi i pierwsze filmy z rozgrywki podtrzymywały te stwierdzenia, gra zapowiadała się rewelacyjnie, świeżo &#8211; inaczej niż wszystko co do tej pory widzieliśmy.</p>
<p>Następnie pojawiło się demo, które po opanowaniu początkowo trudnego systemu sterowania, faktycznie dawało poczucie tej wolności, szybkości, pewnej swobody. Wszystko szło w dobrym kierunku, jednak po ukazaniu się pełnego tytułu, skończeniu drugiego rozdziału gra pokazała mi swoje niezbyt ciekawe oblicze. Pewnie jako jedna z niewielu osób muszę stwierdzić, że Mirror&#8217;s Edge jest średni&#8230; i to bardzo średni. Bardzo szkoda, bo byłem pewien, że szykuje się coś świetnego.</p>
<h3>Fabuła</h3>
<div id="attachment_224" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/faith.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-224" title="faith" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/faith-150x150.jpg" alt="Faith" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Faith</p></div>
<p>Wydawała się mocnym punktem &#8211; wcielamy się w postać Faith (runnera), której zadaniem jest dostarczanie wiadomości drogą &#8220;nieoficjalną&#8221;. Wszechobecny monitoring sprawił, że pojawiło się zapotrzebowanie na kurierów, potrafiących dostarczać przesyłki poza zasięgiem wzroku. Pewnego dnia jednak, dochodzi do zabójstwa, w które zostaje wrobiona siostra Faith &#8211; Kate&#8230; i w zasadzie to tyle. Dalszego ciągu możecie się domyślić, tym bardziej że w mieście jest &#8220;moda&#8221; na polowanie na wspomnianych kurierów, którzy są &#8220;wyjęci spod prawa&#8221;. Fabuła jest niestety bardzo słaba dodatkowo prezentowana jest w postaci przerwyników między kolejnymi rozdziałami. Każdy z nich jest krótkim filmem animowanym, wyglądającym jak niskobudżetowa animacja Flash. Dodatkowym minusem jest fakt, że te przeskoki między grafiką a filmikami totalnie odrywały mnie od postaci Faith. Chyba nigdy wcześniej nie doświadczyłem tego problemu.</p>
<h3>Miasto</h3>
<div id="attachment_222" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-222" title="mirror1" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror1-150x150.jpg" alt="Widok miasta" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Widok miasta</p></div>
<p>Jak już wspomniałem, cała akcja rozgrywa się w wielkiej metropolii w której, sądząc po tym co widzimy, mieszka mnóstwo ludzi. Niestety tutaj pojawiło się u mnie kolejne rozczarowanie. Owszem, przez większość czasu biegamy po dachach budynków, ale są jednak miejsca, gdzie poruszamy się na poziomie ulicy, lub wewnątrz budynków i niestety od razu rzuciło mi się w oczy, że kompletnie nikogo nie spotykamy. Ulice wydają się opustoszałe. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego biegnąc przez ogromny biurowiec, w środku dnia, nie licząc goniącej mnie ochrony, nie spotykam nikogo więcej. Gdy stałem na krawędzi budynku, liczba pojazdów lub postaci, które poruszały się po ulicy również jest bardzo niska. Byłbym w stanie przymknąć na to oko, gdyby całe otoczenie posiadało powalającą oprawę graficzną, która tak pochłania moc konsoli, że wszelkie dodatkowe elementy musiały być ukryte, ale tak niestety nie jest.</p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>Tutaj niestety pojawiają się bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo mi się spodobała paleta barw, całe miasto wydaje się takie czyste, świeże, cieszy oczy. Każda z lokacji jest ciekawie zaprojektowana i urozmaicona. Niestety jakość wykonania to już zupełnie inna sprawa. Grafika sprawia wrażenie niedokończonej, tekstury mimo, że ładne, nie powalają. Postacie z odległości wydają się ciekawe, ale gdy podejdziemy bliżej czar pryska. Cień naszej postaci to po pros</p>
<p>tu fatalny zlepek czarno-szaro-burych pikseli. Gdy porównamy jakość wykonania choćby z <a title="Left 4 Dead" href="http://andrzejkala.com/left-4-dead/" target="_self">Left 4 Dead</a> (nie chcę nawet wspominać o GoW2, albo Halo 3), to <strong>Mirror&#8217;s Edge</strong> nadal wypada bardzo bardzo przeciętnie.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Gra opiera się o <a title="Definicja" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Parkour" target="_self"><strong>Le Parkour</strong></a>, a co za tym idzie &#8211; bardzo duży nacisk jest położony na utrzymanie rytmu, łączenie ze sobą skoków, ślizgów w długie serie. Kiedy to opanujemy, gra dostarcza mnóstwo radości i satysfakcji, staje się płynna, szybka, swobodna &#8211; właśnie taka jaka być powinna. Kiedy jednak pojawiają się pewne przeszkody i ta płynność zostaje przerwana, pojawia się pewien element chaosu, szczególnie gdy za naszymi plecami znajduje się grupa goniących nas policjantów/ochroniarzy. Zaczynamy wtedy nerwowo szukać ścieżki, po której powinniśmy się poruszać, skoki nie wychodzą już tak poprawnie, a cała gra traci płynność.</p>
<p>Nasza bohaterka nie jest jednak bezbronna &#8211; otrzymujemy możliwość walki. Dostępne są kopnięcia, uderzenia pięściami, a nawet możliwość rozbrojenia przeciwnika i przechwycenia jego broni. Dodatkową pomocą przy rozbrajaniu jest możliwość spowolnienia akcji tak aby lepiej utrafić moment, w którym tego rozbrojenia możemy dokonać (możliwe jest to tylko gdy broń przeciwnika świeci na czerwono).</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-219" title="mirrors_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirrors_heading.jpg" alt="mirrors_heading" width="620" height="220" /></p>
<p>Brzmi nieźle, ale w rzeczywistości jest nieciekawie. Gra opiera się na bieganiu, unikaniu konfrontacji, więc ten system walki delikatnie mówiąc jest nieporęczny. Praktycznie nie mamy szans w starciu z więcej niż jednym przeciwnikiem. Udało mi się też znaleźć pewien denerwujący błąd &#8211; nie da się uderzyć przeciwnika, który stoi do nas plecami, co więcej &#8211; nie da się go wtedy też rozbroić &#8211; możliwe jest to tylko i wyłącznie, kiedy przeciwnik atakuje nas wręcz. Ewidentnie widać, że system jest niedopracowany, albo ktoś po prostu go solidnie nie przetestował.</p>
<p>Osobnym tematem jest używanie broni, które jest tragiczne. Faith potrafi strzelać, może podnieść broń upuszczoną przez każdego przeciwnika, ale mechanizm strzelania i celowania po prostu woła o pomstę do nieba. Jest niewygodny, nieprecyzyjny, jak dla mnie &#8211; lepiej jakby po prostu tej możliwości nie było. Całą grę przeszedłem bez zabijania jakiegokolwiek przeciwnika ( i bardzo dobrze ), ale później rozegrałem jeszcze kilka etapów z pełnym użyciem broni.</p>
<h3>Rozczarowanie</h3>
<p>Niestety niewielkie plusy, które starałem się zauważać przez całą rozgrywkę, nie były w stanie wynagrodzić mi minusów. Sterowanie było miejscami zbyt skomplikowane, a im dalej, tym trudniej było mi odnaleźć ścieżkę, którą powinienem się poruszać (tak, bywały momenty, że gubiłem się na tych mimo wszystko nieskomplikowanych poziomach). Wszelkie konfrontacje w większości przypadków kończyły się wielokrotnym powtarzaniem danej sekwencji, co owocowało frustracją i przerwami. Długość rozgrywki również jest mocno na minus &#8211; w zasadzie gra jest do skończenia w jeden wieczór (max. dwa, jeśli braknie nam zacięcia). Okropny system walki i średniej jakości grafika dobijają całość. Gwoździem natomiast było zakończenie &#8211; dla mnie największe rozczarowanie jakie przeżyłem na Xboxie. Są dodatkowe tryby czasowe, ale pomimo wszelkich starań i pewnej dawki współzawodnictwa, nie są w stanie uratować tego tytułu.</p>
<p class="rating">ocena:<br />5/10</p>
<p><strong>Podsumowując, Mirror&#8217;s Edge to ciekawy pomysł, posiadający duży potencjał, który jednak ktoś potraktował w pewnym momencie bardzo powierzchownie. Może po prostu brakło czasu? Może za szybko? A może po prostu zbyt duże nadzieje spowodowały to rozczarowanie? Mimo wszystko mam nadzieję, że powstanie druga część. Materiał w zasadzie jest, fabułę można rozwinąć, szczegóły dopracować i będzie świetna gra. Szkoda, że tym razem nie wyszło.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dead Space</title>
		<link>http://andrzejkala.com/dead-space/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/dead-space/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Dec 2008 09:43:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-202" title="Dead Space" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/deadspace_heading.jpg" alt="Dead Space" width="620" height="170" /></p>
<p>Listopadowo-grudniowy wysyp fantastycznych tytułów zmusił mnie do odłożenia tej pozycji na później. Byłem pewien, że to rewelacyjna gra, jednak na początek chciałem zaliczyć krótsze gry akcji, które można stopniowo zaliczać poziom po poziomie. Pojawiła się jednak promocja w sklepie Ultima.pl, więc postanowiłem skorzystać z okazji i zaopatrzyć się w <strong>Dead Space</strong> (no i <strong>Mirror's Edge</strong> przy okazji).</p>
<p>Miałem bardzo wysokie oczekiwania w stosunku do tego tytułu, głównie ze względu na noty i recenzje z jakimi się spotkałem. Zapowiadał się fantastyczny horror sci-fi (a w zasadzie survival horror), gdzie sami będziemy biegać po gigantycznym statku kosmicznym pełnym stworów - ciężko jest mi określić cokolwiek, co wprowadzałoby mnie w równie mocny stan niepokoju. </p>
<p>No więc mamy oczekiwanie czegoś wielkiego, tytuł który ma nadzieje spełnić te oczekiwania jednocześnie obiecujący przygodę, której dawno nie było nam dane uświadczyć, a jak jest w rzeczywistości? Ojj... jest genialnie.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-202" title="Dead Space" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/deadspace_heading.jpg" alt="Dead Space" width="620" height="170" /></p>
<p>Listopadowo-grudniowy wysyp fantastycznych tytułów zmusił mnie do odłożenia tej pozycji na później. Byłem pewien, że to rewelacyjna gra, jednak na początek chciałem zaliczyć krótsze gry akcji, które można stopniowo zaliczać poziom po poziomie. Pojawiła się jednak promocja w sklepie Ultima.pl, więc postanowiłem skorzystać z okazji i zaopatrzyć się w <strong>Dead Space</strong> (no i <strong>Mirror&#8217;s Edge</strong> przy okazji).</p>
<p>Miałem bardzo wysokie oczekiwania w stosunku do tego tytułu, głównie ze względu na noty i recenzje z jakimi się spotkałem. Zapowiadał się fantastyczny horror sci-fi (a w zasadzie survival horror), gdzie sami będziemy biegać po gigantycznym statku kosmicznym pełnym stworów &#8211; ciężko jest mi określić cokolwiek, co wprowadzałoby mnie w równie mocny stan niepokoju.</p>
<p>No więc mamy oczekiwanie czegoś wielkiego, tytuł który ma nadzieje spełnić te oczekiwania jednocześnie obiecujący przygodę, której dawno nie było nam dane uświadczyć, a jak jest w rzeczywistości? Ojj&#8230; jest genialnie.</p>
<h3>Planetcracker USG Ishimura</h3>
<p>Historia zaczyna się normalnie &#8211; statek, którego zadaniem była eksploatacja planet z zasobów mineralnych (tzw. planetcracker) Ishimura nagle przestaje się komunikować. Podejrzenie pada na uszkodzony moduł komunikacji, więc wysłany zostaje statek z naszym bohaterem &#8211; inżynierem, który ma zająć się naprawą uszkodzeń. Fabuła rozwija się powoli, odkrywając kolejne tajemnice statku stopniowo, a serio &#8211; jest ich mnóstwo.</p>
<p>Najgorsze chyba w tym wszystkim jest to, że nie mogę nic więcej zdradzić w tym temacie, poza faktem, że będzie dużo dziwnych stworów &#8211; nie chcę spoilerować. Mimo wszystko historia jest wciągająca, akcja cały czas trzyma w napięciu a w międzyczasie jesteśmy świadkami wielu nieoczekiwanych zwrotów i zaskoczeń. Zdecydowanie jedna z lepszych historii jakie można spotkać w tego typu grach akcji.</p>
<p>Jako ciekawostkę muszę dodać, że przed zagraniem warto obejrzeć pełnometrażowy film animowany &#8220;<strong>Dead Space: Downfall&#8221;</strong>. Co prawda zdradza on nieco tajemnic jakie skrywa Ishimura, ale jest doskonałym wprowadzeniem w temat i urywa się dokładnie w momencie, w którym rozpoczyna się rozgrywka.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p><strong></strong></p>
<div id="attachment_212" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><strong><strong><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-212" title="ds_screen1" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen1-150x150.jpg" alt="Mroczne korytarze" width="150" height="150" /></a></strong></strong><p class="wp-caption-text">Mroczne korytarze</p></div>
<p><strong>Dead Space</strong> najbliżej chyba jest do gier w stylu <strong>Resident Evil</strong> &#8211; survival horror w najlepszym wydaniu. Gra nie jest przesadnie dynamiczna, zachowuje raczej spokojne tempo, koncentrując się bardziej na precyzyjnych strzałach niż na szybkiej strzelaninie &#8211; oczywiście nie bez powodu. Zabicie przeciwników w <strong>Dead Space</strong> okazuje się nielada wyzwaniem. Najszybciej można zabić stwora pozbawiając go kolejnych kończyn, tak więc znane z innych tytułów, bardzo popularne head shoty, na niewiele się tutaj zdają &#8211; w końcu przeciwnik nadal ma nogi, a więc może na nas biec, a ręce (jeśli tak można nazwać to coś) nadal mogą nam wyrządzić krzywdę. Dzięki tej mechanice, gra nabiera pewnej głębi &#8211; z czasem zamiast ładować jak najwięcej pocisków w danego przeciwnika, zaczynamy szukać jakiejś efektywnej taktyki, co jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, dodatkowo potęgowanym przez chroniczny brak amunicji (chyba, że gramy na najłatwiejszym poziomie trudności).</p>
<p>Skoro już jestem przy przeciwnikach, to muszę przyznać, że gama jest&#8230; conajmniej skromna. Nie liczyłem dokładnie, ale obstawiam, że spotykamy max 10 typów stworów (niektóre różnią się nawet jedynie kolorami i wytrzymałością) co może nieco rozczarowywać. Na szczęście jednak kolejne &#8220;gatunki&#8221; są nam ukazywane z czasem, więc ta powtarzalność jest zauważalna dopiero w okolicach 8 poziomu. Trochę szkoda, że twórcy nie pokusili się o wprowadzenie kilku dodatkowych rodzajów, ale z drugiej strony wszyscy przeciwnicy występujący w grze są bardzo dobrze przemyślani i dopracowani &#8211; zarówno wizualnie jak i koncepcyjnie, przez co idealnie pasują do klimatu rozgrywki.</p>
<p>Kolejnym punktem, o którym chciałbym napisać jest dostępny arsenał, na który składa się z 7 sztuk: <strong>Plasma Cutter, Pulse Rifle, Flamethrower, Ripper, Line Gun, Contact Beam, Force Gun </strong>. Znów szału nie ma, ale ma to wręcz marginalne znaczenie. Prawdę powiedziawszy całą grę można bez problemów ukończyć posługując się jedynie podstawową bronią (<strong>Plasma Cutter</strong>). Aby było nieco wygodniej i łatwiej, każdą z broni możemy ulepszać. O tym systemie jednak napiszę nieco później. Dodatkowo nasz bohater potrafi również walczyć wręcz &#8211; sprowadza się to w zasadzie do jednego ataku mającego na celu odepchnięcie przeciwników oraz możliwości nadepnięcia przeciwnika powalonego na ziemię.</p>
<p>Takie są suche fakty, a jak sprawdza się to w samej grze? Rewelacyjnie. Nie każda broń jest równie efektywna na każdego z przeciwników. Każda z nich wymaga innej taktyki i bardzo często od doboru broni zależy czy przetrwamy kolejne starcie. Wspomniana wcześniej podstawowa broń, czyli <strong>Plasma Cutter</strong> jest najbardziej uniwersalna &#8211; szybkie przeładowania, sprawdza się zarówno w walce z bliska jak i z odległości. Dla przykładu <strong>Ripper</strong> jest rewelacyjny na pewną odległość &#8211; konkretnie na odległość na jakiej znajduje się wirujące ostrze &#8211; gdy przeciwnik podejdzie bliżej bron robi się bezużyteczna. Wiele razy podczas walki zdarzało mi się szybko zmieniać broń, gdyż początkowo wybrana nie sprawdziła się w danym starciu.</p>
<p>Wspomniałem wcześniej o możliwości ulepszania naszego ekwipunku. W trakcie rozgrywki znajdujemy, bądź kupujemy tzw. <strong>Power Nodes</strong>, które pozwalają na ulepszanie możliwości naszego skafandra, ekwipunku bądź broni &#8211; w zależności od naszych upodobań. Przypomina to punkty umiejętności, które możemy rozdysponować między różne drzewka umiejętności. Ulepszeń możemy dokonywać gdy znajdziemy tzw. ławki (<strong>bench</strong>), co nie jest trudnym zadaniem, gdyż na każdym poziomie znajduje się minimum 1 takie miejsce. Dodatkowo sam kombinezon posiada aż 5 wersji, a każda z nich oprócz zwiększonych właściwości ochronnych, dodatkowo zwiększa pojemność naszego inwentarza.</p>
<h3>Wygląd</h3>
<div id="attachment_213" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen2.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-213" title="ds_screen2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen2-150x150.jpg" alt="Mocny zastrzyk adrenaliny" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Mocny zastrzyk adrenaliny</p></div>
<p>Wizualnie gra jest wykonana po prostu rewelacyjnie, korytarze oddają rewelacyjnie klimat opuszczonego statku, każda ściana, każde pomieszczenie jest dopracowane. Można przyczepić się do powtarzalności niektórych elementów otoczenia, ale przecież to wielki blaszany statek kosmiczny, więc z natury ściany będą do siebie podobne. Duże słowa uznania należą się również za wizualizacje przeciwników &#8211; to co nas atakuje, jest po prostu przerażające. Już na pierwszy rzut oka widać, że są to zniekształcone ludzkie ciała. Całość tworzy bardzo ciężką atmosferę i pozwala nieżle wczuć się w klimat panujący na statku. Początkowo miałem jednak obawy w kwestii intefejsu, który jest wyświetlany jako hologramy gdy używamy inwentarza, mapy itp. Obawy te jednak okazały się niepotrzebne, gdyż rozwiązanie to sprawdza się idealnie a dodatkowo pozwala nam na głębsze zanurzenie w świecie <strong>Dead Space</strong>.</p>
<h3>Rewelacja</h3>
<p>Tak jednym słowem można określić ten tytuł. Udało mi się go ukończyć w ok. 5 dni (wyszło niecałe 8 godzin samej gry), co jest idealnie odmierzonym czasem tej rozgrywki. Fabuła wciąga już od samego początku, a akcja cały czas trzyma nas w napięciu. Zadania stawiane przed nami są urozmaicone i rozłożone po całym statku. Przeciwnicy nie są może najbystrzejsi, ale to wynika z ich natury, potrafią jednak dobrze wykorzystywać swoje umiejętności.</p>
<p class="rating">ocena:<br />
9/10</p>
<p>Jeśli nie boisz się obcowania z dobrym horrorem sci-fi, a dodatkowo lubisz dobre strzelaniny okraszone dobrze przemyślaną fabułą &#8211; <strong>chwytaj Dead Space bez namysłu</strong>. Jeśli martwisz się, że gra będzie zbyt straszna i nie dasz rady&#8230; prawdopodobnie masz rację. Niemniej jednak nawet wtedy <strong>sięgaj po ten tytuł. Nie jest to może gra roku, ale zdecydowanie można ją określić jako pozycje obowiązkową. Gwarantuję, że nie będziesz żałować pieniędzy przeznaczonych na zakup.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/dead-space/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Left 4 Dead</title>
		<link>http://andrzejkala.com/left-4-dead/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/left-4-dead/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Nov 2008 17:35:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=189</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-191" title="Left4Dead" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/l4d_heading.jpg" alt="" /></p>

<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest jednym z tytułów, które ciężko było mi jakoś sklasyfikować. Początkowo bardzo chciałem go kupić - w końcu zapowiadała się niezła rozgrywka, z masakrowaniem zombie w roli głównej a wisienką na torcie miał być konieczność ścisłej współpracy wszystkich graczy. </p>

<p>Jednak po pewnym czasie pojawiły się pewne wątpliwości - grafika nie była zachwycająca, gra wydawała mi się bardzo uproszczona, w zasadzie fabuły miało nie być... to wszystko w obliczu tylu świetnych tytułów sprawiało, że <strong>Left 4 Dea</strong><strong>d</strong> wyglądało mocno przeciętnie. Kolejnym punktem było wypuszczenie przez Valve wersji demo na XBox Live Marketplace. Nie zwlekając postanowiłem ściągnąć demo i przekonać się samemu jak w rezultacie wygląda ten tytuł, w końcu po to są dema. Niestety po raz kolejny się zawiodłem (zapewne w dużej mierze dzięki rozgrywce z postaciami kierowanymi przez sztuczną inteligencję), a co za tym idzie - przesunąłem <strong>Left 4 Dead</strong> na listę gier "do sprawdzenia kiedyśtam".</p>

<p>Kiedy jednak znajomi zaczęli się ekscytować jaka to rozgrywka w trybie kooperacji jest fantastyczna i jak komunikacja głosowa dodaje uroku całości, postanowiłem zainwestować i zakupiłem <strong>Left 4 Dead</strong> kierując się jednocześnie argumentem, że "zawsze przecież mogę wymienić na Call of Duty 5 albo Mirror's Edge".</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-191" title="Left4Dead" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/l4d_heading.jpg" alt="" /></p>
<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest jednym z tytułów, które ciężko było mi jakoś sklasyfikować. Początkowo bardzo chciałem go kupić &#8211; w końcu zapowiadała się niezła rozgrywka, z masakrowaniem zombie w roli głównej a wisienką na torcie miał być konieczność ścisłej współpracy wszystkich graczy. </p>
<p>Jednak po pewnym czasie pojawiły się pewne wątpliwości &#8211; grafika nie była zachwycająca, gra wydawała mi się bardzo uproszczona, w zasadzie fabuły miało nie być&#8230; to wszystko w obliczu tylu świetnych tytułów sprawiało, że <strong>Left 4 Dea</strong><strong>d</strong> wyglądało mocno przeciętnie. Kolejnym punktem było wypuszczenie przez Valve wersji demo na XBox Live Marketplace. Nie zwlekając postanowiłem ściągnąć demo i przekonać się samemu jak w rezultacie wygląda ten tytuł, w końcu po to są dema. Niestety po raz kolejny się zawiodłem (zapewne w dużej mierze dzięki rozgrywce z postaciami kierowanymi przez sztuczną inteligencję), a co za tym idzie &#8211; przesunąłem <strong>Left 4 Dead</strong> na listę gier &#8220;do sprawdzenia kiedyśtam&#8221;.</p>
<p>Kiedy jednak znajomi zaczęli się ekscytować jaka to rozgrywka w trybie kooperacji jest fantastyczna i jak komunikacja głosowa dodaje uroku całości, postanowiłem zainwestować i zakupiłem <strong>Left 4 Dead</strong> kierując się jednocześnie argumentem, że &#8220;zawsze przecież mogę wymienić na Call of Duty 5 albo Mirror&#8217;s Edge&#8221;.</p>
<h3>Zombie Apocalypse</h3>
<p>Tak na prawdę to nie wiemy co się stało, skąd się wzieły chodzące trupy, ani dlaczego nasi bohaterowie znaleźli się w tym miejscu. W zasadzie można śmiało powiedzieć, że fabuły nie ma. Po prostu nasi bohaterowie w zależności od wybranej kampanii pojawiają się w punkcie startowym (np. na dachu budynku) i przedzierają się do punktu końcowego, gdzie czeka na nich jakaś możliwość ewakuacji &#8211; np. helikopter.</p>
<p>Jednak fabuła, jak szybko się orientujemy, nie ma najmniejszego znaczenia i prawde powiedziawszy  - w ogóle nie jest potrzebna. Razem z max. 3 przyjaciół zostajemy rzuceni w wir apokalipsy i naszym jedynym celem jest przeżyć i dotrzeć do punktu ewakuacji. Proste? Wręcz przeciwnie, ale o tym za chwilę.</p>
<h3>Bohaterowie</h3>
<p>Przed rozpoczęciem rozgrywki możemy wybrać jedną z czterech postaci: czarnoskórego gościa w białej koszuli o imieniu <strong>Louis</strong>, który pracował do tej pory jako analityk, <strong>Francisa</strong> - prawdopodobnie bikera (ciężko powiedzieć), który ma bardzo rozdmuchane ego i ogólnie uchodzi za &#8220;kozaka&#8221;, studentkę pierwszego roku &#8211; <strong>Zoey</strong> oraz podstarzałego weterana wojny w Vietnamie &#8211; <strong>Billa</strong>. Niestety poza wyglądem nie różnią się praktycznie niczym. Z jednej strony to dobrze, bo odpadają kłótnie kto kim gra &#8211; każdy ma takie same możliwości, z drugiej trochę szkoda.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<div id="attachment_195" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/scrn.jpg"><img class="size-medium wp-image-195" title="Zombie" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/scrn-300x187.jpg" alt="" width="300" height="187" /></a><p class="wp-caption-text">Boomer atakuje</p></div>
<p>Jak już wspomniałem rozgrywka dzieli się na 4 scenariusze, z czego każdy z nich zawiera 5 etapów. Każdy z etapów zaczyna się i kończy w tzw. &#8220;Safe room&#8221;, gdzie znajdziemy apteczki, broń i amunicję. Po drodze również trafimy na różne miejsca, gdzie będziemy mogli uzupełnić zapas amunicji, czy zmienić broń jeśli okaże się, że aktualna nie do końca nam pasuje. </p>
<p>Życie możemy sobie regenerować za pomocą apteczek znajdujących się we wspomnianych wcześniej pokojach, oraz w trakcie pokonywania etapów &#8211; gwarantują one zregenerowanie do 80% energii życiowej naszego bohatera. Drugim sposobem są środki przeciwbólowe (Painkillers), które regenerują jednak tylko 50% energii życiowej, a dodatkowo z czasem poziom życia spada to stanu początkowego.</p>
<p>Warto wspomnieć także o dostępnych środkach &#8220;przymusu&#8221;. Do wyboru mamy karabin maszynowy, coś na kształt UZI, shotgun (dwie wariacje) oraz karabin myśliwski (swobodnie można go skojarzyć z karabinem snajperskim). Oprócz tego jeszcze dochodzą koktajle molotova, oraz &#8220;pipe bombs&#8221; (nie chciałem kaleczyć tej wspaniałej nazwy), które są o tyle ciekawe, że po rzuceniu ich w tłum zombie, wszystki zaczynają atakować te bomby całkowicie ignorując naszą obecność, co niejednokrotnie ratowało mi skórę.</p>
<p>Nie można powiedzieć, że ekwipunek jest wybitnie rozbudowany jednak ani przez chwilę nie brakowało mi żadnych dodatkowych bajerów. To co jest sprawuje się idealnie i w zasadzie wystarcza.</p>
<p>Na końcu każdego scenariusza naszym zadaniem jest wezwanie pomocy, a następnie przetrwanie do momentu jej dotarcia &#8211; to właśnie wtedy gra rozwija skrzydła. Atmosfera robi się bardzo gęsta a ilość rzucanych w naszym kierunku Zombie potrafi przekraczać wszelkie normy.</p>
<h3>Zombie</h3>
<p>Skoro już jesteśmy przy temacie przeciwników, to trzeba powiedzieć, że twórcy <strong>Left 4 Dead </strong>wzorowali się na takich filmach jak <strong>28 Dni później</strong> i podobne, gdzie zombie nie są powolnymi, tempymi kukiełkami, a rządnymi krwi, błyskawicznie poruszającymi się drapieżcami. W każdej z lokacji znajdują się elementy, które mogą zalarmować całą grupę zombie &#8211; np. alarm samochodowy, czy światło, a wtedy &#8211; pozostaje jedynie mocniej chwycić pada i wykazać się refleksem.</p>
<p>Oprócz typowego mięsa armatniego, co jakiś czas możemy spotkać specjalnych przeciwników: <strong>Boomer, Huner, Smoker, Tank, Witch</strong>. Każdy z nich obdarzony jest indywidualną umiejętnością &#8211; np. <strong>Boomer</strong> może opluć naszą grupę, co automatycznie na tych graczy ściąga całą chmarę zombie. <strong>Smoker</strong> natomiast atakuje zawsze z odległości i zaskoczenia &#8211; potrafi przy pomocy języka odciągnąć jednego z graczy w ciemny kąt i tam udusić.</p>
<p>A teraz ciekawostka &#8211; <strong>MY TEŻ MOŻEMY GRAĆ JAKO ZOMBIE! </strong>Jest tryb gry dla ośmiu osób  - versus, gdzie 4 osoby wcielają się w rolę ocalałych, a pozostałe 4 osoby w rolę specjalnych zombie, o których wspomniałem wcześniej. Muszę przyznać, że tak skonstruowana rozgrywka po prostu dostarcza niesamowitą dawkę adrenaliny.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p class="rating">ocena:<br />
7,5/10</p>
<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest grą, którą ciężko jednoznacznie ocenić. Z jednej strony mamy niesamowitą, dynamiczną rozgrywkę dostarczającą mnóstwo przyjemności. Jednak ta rozgrywka jest zdecydowanie zbyt krótka, cztery scenariusze można skończyć w jeden wieczór. Dodatkową koniecznością jest jednak posiadanie połączenia z Xbox Live (owszem, można grać z botami, ale rozgrywka nie jest aż tak interesująca wtedy). Pozostaje jedynie żyć z nadzieją, że Valve niedługo wypuści dodatkowe scenariusze (co przy braku fabuły nie powinno być specjalnie trudne), bądź inne dodatki, które wydłużą żywotność tego produktu.</p>
<p><strong>Jeśli posiadasz połączenie z Xbox Live i abonament Gold &#8211; kupuj w ciemno</strong>. Jest to gra, która dostarczy Ci wielu godzin dobrej rozgrywki. W przeciwnym wypadku polecam się jednak zainteresować <strong>Gears of War 2.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/left-4-dead/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
